<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=55&amp;sort_field=Dublin+Core%2CTitle" accessDate="2026-10-04T09:47:20+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>55</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="9752" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9730">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ca8a0d0f0a99db3b28f8483f1190d507.pdf</src>
        <authentication>75a185a5467ae3f3d883ccea1f7b90c5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115961">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2053</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115962">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115963">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1906</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115964">
                <text>Recenzje / LUD 1992 t.75</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115965">
                <text>LUD 1992 t.75, s.227-284</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115966">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115967">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115968">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115969">
                <text>Lud, t. 75, 1992

III. RECENZJE

Emile D u r k he i m, Elementarne formy życia religijnego. System totemiczny IV Australii, tłum.
A. Zadrożyńska, PWN, Warszawa 1990, ss. XLVII +443, ilustracje czarno-białe, mapa.
Siedemdziesiąt osiem lat minęło między ukazaniem się pierwszego wydania Les formes
element.aires de la vie religieuse. Le systeme /otemique en Australie a opublikowaniem polskiego
przekładu tej książki. Napisano w tym czasie wiele prac zawierających wnikliwe analizy twórczości
Emile'a Durkheima, dlatego też ograniczę się tu do krótkiego omówienia problematyki Elementarnych form życia religijnego oraz kilku uwag na temat zaproponowanej w tej pracy definicji
religii.
Rozprawa założyciela francuskiej szkoły socjologicznej jest próbą osiągnięcia trzech celów: I.
stworzenia teorii totemizmu, 2. wypracowania teorii i wyjaśnienia genezy religii w ogóle, 3.
wyjaśnienia genezy oraz przeprowadzenia analizy kategorii i pojęć umysłu ludzkiego.
Jak wskazuje podtytuł omawianej tu pracy, przedmiotem analiz Durkheima jest totemizm
australijski, ale korzysta on również z danych etnograficznych pochodzących z terenu Ameryki
Północnej. Gdy francuski socjolog pisał Elementarne formy ... najlepiej znanym społeczeństwem
australijskim (dzięki opisom Baldwina Spencera, Jamesa Gillena i Carla Strehlowa) było żyjące
w centralnej Australii plemię Arunta. Lektura opisów życia religijnego Arunta doprowadziła
Durkheima do przekonania, że emblematy totemiczne i totemy są rzeczami w najwyższym stopniu
świętymi dla członków grup totemicznych i wokół tej tezy zbudował on swoją teorię totemizmu.
Badania terenowe przeprowadzone w późniejszych latach wykazały, że emblematy totemiczne są
wykonywane tylko w społeczerlstwach centralnej i północnej Australii. Okazało się również, że
totemy Indian Ojibwa, z których języka wywodzi się słowo "totem", nie mają żadnego znaczenia
religijnego. Warto może dodać, że próbę "odświeżenia" durkheimowskiej teorii totemizmu podjął
Alfred Reginald Radcliffe-Brown w artykule The sociological theory of totemism opublikowanym
w 1929 roku.
Durkheim uważał, że poznanie absolutnego początku religii, języka i innych instytucji
społecznych jest poza zasięgiem ludzkich możliwości poznawczych. Problem genezy religii
sprowadza on do odnalezienia sposobu " ... rozpoznawania stałych przyczyn, od których zależą
najistotniejsze formy myśli i praktyk religijnych" (s.7). Te "stałe przyczyny" to zjawisko tłumu,
których naukowe badania zapoczątkował Gustave Le Bon. Pojęcie sacrum powstaje w wyniku
błędnej interpretacji uczuć doznawanych przez ludzi tworzących tłum. W koncepcji francuskiego
uczonego zjawiska tłumu są źródłem empirycznego "doświadczenia sacrum". Tym co generuje
świętość jest zatem grupa społeczna, a " ... religia jest przede wszystkim systemem pojęć,
pozwalaj'!.cych jednostkom wyobrazić sobie społeczeństwo, którego są członkami oraz niejasne,
aczkolwiek ścisłe z nim powiązania" (s. 217). Główną funkcją religii jest integracja społeczeństwa.
Religia pełni także funkcję poznawczą, którą Durkheim nazwał funkeją spekulatywną. Poznawcza
funkcja religii odgrywa rolę drugoplanową ponieważ wraz z ewolucyjnym rozwojem społeczeństw
funkcję tę przejmuje, wywodząca się zresztą z rełigii, nauka.
Trzecim wątkiem Elementarnych lorm ... są rozważania z zakresu socjologii wiedzy. Według
francuskiego socjologa kategorie i pojęcia umysłu ludzkiego są wyobrażeniami zbiorowymi, to

�228
znaczy wyobrażeniami, które mają społeczne pochodzenie, są w danym społeczeństwie powszechne
oraz są zdolne do wywierania na jednostkę zewnętrznego przymusu. Wyobrażeniami zbiorowymi
są takie pojęcia jak: rodzaj, czas, przestrzeń, przyczyna. Pojęcia te Durkheim nazywa za
Arystotelesem kategoriami: "Kategoria rodzaju początkowo była nierozróżnialna od pojęcia grupy
ludzkiej; podstawą zaś kategorii czasu jest rytm życia społecznego; natomiast przestrzeń
zajmowana przez społeczeństwo stała się tworzywem kategorii przestrzeni; siła zbiorowa, jako
pierwowzór pojęcia siły sprawczej, stała się zasadniczym elementem kategorii przyczynowości"
(s. 419). Ale wyobrażeniami zbiorowymi są wszystkie pojęcia a system, który te pojęcia tworzą,
odzwierciedla w pewnym stopniu słownik języka danego społeczeństwa. Pojęcie wyobrażenia
zbiorowego oraz zdefiniowane w Zasadach metody socjologicznej pojęcie faktu społecznego
pozwalają odtworzyć durkheimowską teorię kultury. Kultura byłaby 7. jednej strony systemem
wyobrażeń zbiorowych (pojęć) umożliwiającym członkom społeczeństwa komunikację językową
i pozajęzykową, a z drugiej strony składałaby się z powiązanych ze sobą funkcjonalnie faktów
społecznych będących systemami wyobrażeń zbiorowych (pojęć). Kultura ma w tym ujęciu dwa
aspekty: komunikacyjny i funkcjonalny.
Konstruując definicję przedmiotu swoich badań Durkheim wychodzi od następującego
stwierdzenia: "Zjawiska religijne w sposób zupełnie oczywisty rozkładają się na dwie podstawowe
grupy: wierzenia i obrzędy. Pierwsze - to stany opinii, złożone z wyobrażeń, drugie - to ustalone
sposoby działania" (s. 31). Następne rozróżnienie dokonane przez francuskicgo uczonego nie jest
już tak oczywiste: "Wszystkie znane, proste czy złożone, wierzenia religijne wykazują tę samą cechę
wspólną: zakładają klasyfikację rzeczy realnych lub idealnych, wyobrażanych sobie przez ludzi, na
dwie klasy, dwa opozycyjne rodzaje, zwykle oznaczone dwoma odrębnymi terminami, które dość
dobrze oddają określenia profanum i sacrum. Cechą wyróżniającą myśli religijnej jest podział
świata na dwie sfery obejmujące, jedna - wszystko, co święte, druga - wszystko, co świeckie"
(ss. 31-32). Według Durkheima opozycja sacrum-profanum jest cechą charakterystyczną wszystkich zjawisk religijnych. Każda religia dokonuje dychotomicznego podziału uniwersum (znanego
wyznawcom danej religii) na rzeczy święte i świeckie. Każda religia może wytyczać granice tego
podziału inaczej, każda religia może dokonywać tej klasyfikacji w sobie właściwy sposób i dlatego
zbiory rzeczy świętych wyznaczane przez różne religie mogą się nie pokrywać ze sobą, jednak
istnienie tego podziału jest faktem uniwersalnym.
Uwzględniając opozycję sacrum-profanum
można dokładniej określić czym są wierzenia
i obrzędy religijne: "Wierzenia religijne to wyobrażenia wyrażające naturę rzeczy świętych oraz
bądż ich wzajemne stosunki, bądż stosunki z rzeczami świeckimi. I wreszcie obrzędy to reguły
postępowania określające właściwe zachowanie się człowieka w stosunku do rzeczy świętych"
(s. 35). Teraz można już pokusić się o sformułowanie wstępnej definicji religii: "Gdy pewna liczba
rzeczy świętych pozostaje ze sobą w relacji zgodności i zależności, tworząc pewnego rodzaju
systemową jedność, która to nie należy jednak do żadnego innego systemu tego rodzaju, wówczas
zespół wierzeń i odpowiadających im obrzędów tworzy religię" (s. 35).
Definicja ta posiada jednak istotną wadę. Otóż magia również składa się z wierzeń i obrzędów,
które odnoszą się do rzeczy świętych. O ile jednak wierzenia i obrzędy religijne stanowią o jedności
grupy społecznej i tworzą z niej wspólnotę, którą Durkheim nazywa "kościołem", o tyJe wierzenia
i obrzędy magiczne, nawet jeśli są powszechne w jakiejś społecznej zbiorowości, nie ustanawiają
żadnych więzi między jednostkami należącymi do tej zbiorowości. Ująć to można najkrócej
w jednym zdaniu: "Kościół magii nie istnieje" (s. 39).
Doszliśmy wreszcie do punktu, w którym mógł już Durkheim sformułować swoją definicję
religii w jej ostatecznym kształcie: "Religia jest systemem powiązanych ze sobą wierzeń i praktyk
odnoszących się do rzeczy świętych, to znaczy rzeczy wyodrębnionych i zakazanych, wierzeń
i praktyk łączących wszystkich wyznawców w jedną wspólnotę moralną zwaną kościolem" (s. 41).
Konstruując swoją definicję francuski socjolog dwukrotnie odróżnił wierzenia od obrzędów
(praktyk). Wierzenia konsekwentnie określał jako wyobrażenia. Natomiast obrzędy (praktyki) za

�229
pierwszym razem uznał za "ustalone sposoby działania", a za drugim razem za "reguły
postępowania". Obrzędy (praktyki) religijne są częścią faktu społecznego jakim jest religia, a fakt
społeczny, zgodnie z durkheimowską definicją, posiada " ... własną egzystencję, niezależną od jego
jednostkowych manifestacji" (E. Durkheim, Zasady metody socjologicznej, 1968, s. 42). Konkretne
działania obrzędowe to właśnie jednostkowe manifestacje religii. Zaznaczmy tu, że jednostkowe
manifestacje to działania jednostek, ale również działania zbiorowe (na przykład obrzęd religijny
wykonany przez wielu członków społeczeństwa), podobnie jak działania jednostek ograniczone
w czasie, nawet jeśli możliwe do powtórzenia to niepowtarzalne (nie można dwa razy identycznie
wykonać tego samego utworu muzycznego). Aby zatem pozostać w zgodzie z definicją faktu
społecznego należy uznać, że słowa "sposoby" i "reguły" mają w tym przypadku to samo znaczenie,
a obrzędy (praktyki) religijne, tak samo jak wierzenia religijne, składają się z wyobrażeń, których
treścią są "teguły postępowania", czy też "sposoby działania" obowiązujące człowieka wchodzącego w stosunki z rzeczami świętymi. Zaznaczyć należy, że wyobrażenia, z których składają się
wierzenia i obrzędy (praktyki) religijne to wyobrażenia zbiorowe.
Interpretacji takiej przeczy jednak Durkheim twierdząc, że wierzenia i obrzędy (praktyki)
religijnc " ... rozdziela to, co dzieli myśl i ruch" (s. 31), co sugeruje, iż mówiąc o obrzędach
(praktykach) ma on na myśli konkretne działania obrzędowe. Jak wyjaśnić ten brak konsekwencji?
Przedmiotem badań po durkheimowsku rozumianej socjologii są fakty społeczne. Religia
i inne fakty społeczne składają się tylko i wyłącznie z wyobrażeń zbiorowych. Fakty społeczne
istnieją w mózgach jednostek tworzących grupę społeczną i tylko w tym sensie posiadają "własną
egzystencję". Jednak poznać fakt społeczny możemy tylko za pośrednictwem jego jednostkowych
manifestacji, które " ... mają w sobie wprawdzie coś społecznego, gdyż odtwarzają częściowo model
zbiorowy, ale każda z nich zależy również, i to w dużej mierze, od organiczno-psychicznej
konstytucji jednostki oraz szczególnych warunków, w jakich się znajduje. Nie są to więc właściwe
zjawiska socjologiczne. Należą one jednocześnie do dwóch dziedzin i można by je było nazwać
zjawiskami socjopsychicznymi. Interesują one socjologa, nie stanowiąc bezpośredniego przedmiotu
badań socjologicznych" (E. Durkheim, Zasady metody socjologicznej, 1968, s. 37). Poznanie
antropologiczne można zatem najogólniej pojmować jako rekonstrukcję faktu społecznego na
drodze oddzielania, z dostępnych empirycznie jednostkowych manifestacji tego faktu, elementów
społecznych (istotnych dla celów badacza) od elementów indywidualnych (ubocznych i przypadkowych). Durkheim wicrzył, że rekonstrukcja
ta umożliwi mu poznanie obiektywne. Dziś
większość badaczy nie podziela tego przekonania.
Niekonsekwencja Durkheima świadczy o tym, że nie do końca zdawał on sobie sprawę
z problemów metodologicznych (i metodycznych) wynikających z antynomii między faktem
społecznym i jego jednostkowymi manifestacjami, czy też - jak sformułował to jego "niestały
uczeń", Claude Levi-Strauss - " ... antynomii między kulturą, która jest sprawą zbiorowości,
a ucieleśniającymi ją jednostkami" (C. Levi-Strauss, Antropologia strukturalna, 1970, s. 128).
Wszelkie działania kulturowe (należące do "świata ruchu") są nieuchronnie naznaczone niepowtarzalną indywidualnością człowieka, który te działania podejmuje.
Piotr Fabiś

Ludwig W i ttgens tei n, Remarks on Frazer's "Golden Bough" (Bemerkungen iiber Frazers
"Golden Bough"), Doncaster - Atlantic Highlands 1979, Brynmilł/Humanities,
ss. VI + 18,
English trans. by A. C. Miles.
Gdyby zapytać Willgensteina, na czym polega rOZD1ca pomiędzy filozofią a nauką, odpowiedziałby, że pierwsza opisuje, druga zaś wyjaśnia. Opisać bowiem znaczy podać definicję,
a sposób w jaki się tego dokonuje zależy od określonego użycia języka. Nie można o czymś mówić

�230
wcześniej tego nie opisawszy. Innymi słowy opis czcgoś owo coś stwarza. Można mówić o wielu
możliwych sposobach definiowania, lecz czyjeś zachowanie opartc jest zawsze na którymś z nich.
l nie wymaga to żadnego potwierdzenia. Jeśli ktoś bowicm mówi np. o świccic i życiu w nim, to
znaczy, że zwroty "świat" oraz "życie w nim" rozumie w pewien okrcślony - przez opis - sposób.
Z kolei każde wyjaśnienie jest hipotezą. Mamy tu do czynienia z określonym modelem, na
podstawie którego odnosimy się do przedmiotu naszych badań. ł pami~tajmy: przcdmiot ów jest
nam dany - to znaczy opisany. Model wyjaśniający pozwala nam postawić hipotezę, którą
następnie musimy sprawdzić, aby przckonać się, opierając się na danych obserwacyjnych, czy
zostanie ona podtrzymana, czy też obalona.
Dzięki opisowi mówię, że mam do czynienia z czymś, oraz, że coś przcdstawia się tak a tak.
Natomiast wyjaśnicnie dostarcza mi odpowiedzi na pytanie, dlaczego owo coś tak a tak się
przedstawia.
Spróbujmy w ten sposób spojrzeć na analizę jakiej Wittgcnstein poddał Z/Olą ga/ąź Frazera.
Zarówno Wittgenstein, jak i Frazer są postaciami niezwykłymi. Pierwszy stał się jednym
z największych filozofów XX wieku, zaś jego poglądy - zarówno te, które zawiera TractalUs
Logico-Philosophicus,
jak i te przedstawione w Dociekaniach jlloząflcznych
oraz innych pracach
powstałych po roku ł930 - silnie oddziałały na współczesną humanistykę. Drugi z kolei jest
jednym z ojców antropologii społecznej, zaś Z/ola ga/ąź stanowi fundamentalne dzieło tej
dyscypliny, stając się punktem odniesienia wszystkich niemal koncepcji metodologicznych formułowanych przez jej przedstawicieli.
To co sformułował Frazer, jest traktowane przez Wittgensteina jako próba stawiania hipotezy
odnoszącej się do zachowania magicznego człowieka pierwotnego. Przypomnijmy, że w Z/Olej
ga/ęzi skonstruowany został model oparty na pojęciu magii sympatycznej, na którą składają się:
magia homeopatyczna (zasada "podobne wywołuje podobne") oraz magia kontagijna (zasada
"styczności"). Na podstawie tego modelu twierdzi się, że członkowie wspólnot pierwotnych.
w odróżnieniu od tych, którzy nałeżą do wysoko rozwiniętych społeczcństw europejskich,
reprezentują niewłaściwy, błędny sposób myślenia, zwany myśleniem magicznym. Chodzi o to, że
w trakcie wnioskowania człowiek pierwotny w łańcuch metonimiczny wstawia człon mctaforyczny
(wykorzystując zasadę "podobne wywołuje podobne" bądź zasadę "styczności") tak, że efektem
tego procesu jest działanie nieracjonałne.
Stawianie hipotezy jest próbą uprawiania nauki, lecz czy ta, zaproponowana przez Frazera,
może być uznana za zadowalającą? Wittgenstein zdecydowanie temu zaprzecza. I co ciekawe,
opiera swoje stwierdzenia na podstawie tego samego materiału (trcść Z/olej ya/ęzi), za pomocą
którego Frazer pragnie podtrzymać swoją hipotezę. Autor Uway o "Z/olej ga/ęz;" atakuje sam
sposób uznawania członków wspólnot pierwotnych za reprezentujących typ myślenia magicznego.
Nieuprawnione jest bowiem nakładanie własncgo, europejskiego sposobu postępowania - o postępowaniu tylko w świetle materiałów dostępnych Frazerowi możcmy mówić - na postępowanie
członka którejś ze wspólnot pozacuropcjskich.
Rozważmy ceremonię modłów o deszcz do króla dcszczu w Afryce. Dla Frazera postępowaniem nieracjonalnym, wynikającym z magiczncgo sposobu myślcnia, jest wykonywać taką
czynność. Jcst ona bowiem nieefektywna. Okazuje się jednak, co zauważa Wittgenstcin, że
ceremonia modłów odbywa się w okresie nadchodzenia pory deszczowej. A zatem z efektywnością
nie ma ona nic wspólnego. Co więcej, pomimo przeprowadzania takich ceremonii tubylcy budują
domy, wychowują dzieci, zdobywają żywność, słowem żyją swoim własnym życicm.
Wittgenstein nie próbuje wyjaśniać niczego. Nie broni on sposobu postępowania członków
wspólnot plemiennych. Ale i nic atakuje. Nic twierdzi też, że ich zachowanie jest dla niego do
końca jasne. Nie jest to jednakże powodem obarczania członka jakiegoś pozaeropejskiego
plemienia typem myślenia magicznego. Co więcej, to owa hipoteza zaproponowana
przez
europejczyka okazuje się z gruntu błędna. Zgodnie bowiem z propozycją Frazera mamy do
czynienia z myśleniem magicznym, jeśli w procesie wnioskowania wykorzystujemy zasadę

�231
styczności lub podobieństwa.
Jeżeli teraz twierdzimy, że czymś nagannym jest całowanie
podobizny ukochancj w tym celu, aby wywołało to pożądany efekt w stosunku do niej, to znaczy,
że sami czegoś podobnego byśmy nie uczynili. Widząc jakiegoś tubylca wykonującego taką
czynność uznalibyśmy, że reprezentuje on typ myślenia magicznego. I czy nie przenosimy naszych
kategorii myślenia na jego własne? A przy okazji, czyż nasze kategorie myślenia nie są szablonowe
i prymitywne?
"Frazer jest w dużo większym stopniu dzikim niż większość dzikich, o których pisze, gdyż nie
jest im obce rozumienie spraw duchowych tak bardzo, jak Anglikowi żyjącemu w XX wieku. Jego
wyjaśnienia pierwotnych rytuałów są o wiele bardziej wadliwe niż sam sens owych rytuałów" (s. 8).
Podobnic sprawa ma się z hipotezą stopniowego rozwoju społeczeństw. Jest ona w sposób
nierozerwalny związana z tą, traktującą o magicznym sposobie myślenia człowieka pierwotnego.
Wittgenstein pisze:
"Tak, jak ktoś mógłby przedstawić wewnętrzny związek koła i elipsy poprzez stopniowe
przekształcanie elipsy w koło; lecz nie aby twierdzić, że dana elipsa, naprawdę, historycznie,
powstała z koła (hipoteza rozwoju), a jedynie w celu uwrażliwienia naszych oczu na formalny
związek" (s. 9).
Z opisu Wittgensteina wcale nie wynika. że członkowie wspólnot pierwotnych podejmujący
określone czynności reprezentują typ myślenia magicznego. To hipoteza postawiona przez Frazera
takimi ich czyni. A czy autor Zlotej galęzi ma jakiś dostęp do tubylczych mózgów? Bynajmniej.
Jedynie określone akty są mu dane. Na nich się przecież tylko opiera. Samo zaś przeświadczenie, że
zachowanie różne od Frazerowskiego, uznanego za racjonalne, jest nieracjonalne, stoi na straży
jedynie słusznego poglądu, i już przez sam ten fakt staje się podejrzane.
Jeśli na dane doświadczenia spojrzymy przez pryzmat modelu wyjaśniającego Frazera,
wówczas musimy przyznać rację brytyjskiemu antropologowi. Lecz jeśli go odrzucimy, wówczas
ludzkie zachowanie przedstawi się nam w zupełnie innym świetle. Wyjaśnienie szuka racji dla
podejmowanej czynności, podczas gdy opis nie ma z tym nic wspólnego. Hipoteza zaproponowana
przez Frazera obalona została nie dlatego, iż dane doświadczalne jej nie potwierdzają, lecz, że
potwierdzić wcale nie muszą.
Uwagi o "Zlotej galęzi" Frazera wydane są w formie dwujęzycznej, gdyż choć sam
Wittgenstein wykładając w Cambridge szczególny wpływ wywarł na filozofię brytyjską, to jednak
wszystkie swoje prace pisał w ojczystym języku niemieckim. Posiadają one charakterystyczną
formę krótszych i dłuższych notatek. Wykorzystane są też cytaty zaczerpnięte ze Zlotej galęzi.
Uwagi nie są obszerne objętościowo, jednakże wartość ich jest ogromna. Stawiają bowiem w nieco
innym świetle jedno z fundamentalnych dzieł antropologicznych, pozwalając czytelnikowi uwolnić
się od pozostawania w jednym (jedynym) paradygmacie. Unaoczniają też, jaką wagę należy
przykładać do opisu czegokolwiek, tak aby na tej podstawie można było formułować odpowiednie
hipotezy.
Andrzej Zaporowski

Mauricc Godelier,
The Making ofGreat Men. Male Domination of Power among the New
Guinea Baruya, tłum. R. Swyer. Cambridge 1988, wyd. 3, ss. 255.
Prezentowana praca jest monografią problemową, która z pewnością może zaspokoić gusta
wybrednych czytelników. Niestety ciągle mało znana polskim odbiorcom. Stąd stosunkowo późna
próba przybliżenia walorów powyższej pracy, która w oryginale ukazała się z górą dziesięć lat
temu.
Sylwetka francuskiego antropologa średniego pokolenia również nie nabrała jeszcze wyrazistych rysów w opiniach polskich etnologów. Wynika to z niechętnej postawy otwarcie żywionej
wobec więks7.0ści teorii inspirowanych marksizmem, a do takich należy Godelierowska koncepcja

�232
kultury i społeczeństwa. Konstruowana jest w dodatku w ramach mało u nas popularnej
antropologii ekonomicznej, której Godelier jest protagonistą. Doskonalą okazją do przełamania
takich uprzedzeń jest właśnie lektura omawianej pracy. Na przykładzie intrygującego problemu,
który za chwilę będzie wyjawiony, badacz ukazuje sposób aplikowania teorii marksowskiej do
danych empirycznych, a zatem efektywność interpretacyjną przyjętych założeń. Wszelako pierwszym krokiem, w celu pozbycia się wspomnianej rezerwy, jest proste oddzielenie dwu aspektów
marksizmu: ideologicznego i naukowego. Godeliera interesuje wyłącznie ten ostatni - marksizm
rozumiany jako teoria społeczeństwa. Teoria, która ponadto nie ma być powielana za pomocą
empirycznych świadectw, ale twórczo rozwijana. łnnowacyjnym posunięciem Godeliera, jak się
dalej przekonamy, jest reinterpretacja
niektórych kluczowych tez Marksa i powiązanie ich
z klasycznym strukturalizmem.
To świeże podejście cechuje wszystkie jego prace. Do najbardziej znanych i cenionych, poza
omawianą, należą: Horizon, trajets marksistes en anthropologie (1973), Un cJomaine conteste:
L:anthropologie economique (1974), L'ideeL et Ie materiel (1984). Wymienione pozycje doczekały się
w szybkim czasie tłumaczeń i licznych wydań w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych
i krajach latynoamerykańskich.
Powyższe prace mają charakter wyłącznic teoretyczny. Jedynie
The Making of Great Men posiada odmienną form ulę.
Książka poświęcona jest w całości zilustrowaniu i interpretacji jednego zjawiska w jego
różnorakich przejawach. Jest nim męska dominacja skierowana przeciwko kobietom, zasadniczy
rys kultury plemienia Baruya. A społecznym usankcjonowaniem tej wartości jest status greal men.
Mężczyzn wyróżniających się szczególnymi umiejętnościami, dzięki posiadaniu i władaniu mocami
magicznymi, których pozbawione są kobiety. Męska dominacja jest wyrażana na setki sposobów,
w każdej dziedzinie i działaniu. Wydaje się wręcz, że społeczeństwo Baruya podzielone jest na dwie
ciągle walczące z sobą "klasy". Zaświadczeniu tego fenomenu słu7.ą liczne i szczegółowe opisy.
Lektura frapująca ze względu na swoistość poruszonego tematu i sposób jego przedstawienia.
Okazuje się, iż wszelkie demonstracje męskiej zwierzchności i kobiecej podległości, jednoznacznie
interpretowane przez zachodniego obserwatora jako dyskryminacja płciowa, ma swoje głębsze
uzasadnienie. Autor twierdzi, że u podłoża przedstawionego zjawiska leży obiektywna przesłanka
dla jego zaistnienia. Jest ona glęboko ukryta w systemie kulturowej "Iogiki" i uwarunkowaniach
funkcjonalnych tej kultury. Francuski etnolog poszukuje jej wraz z czytelnikiem poprzez serię
analiz obu porządków, "obiektywnego" i kulturowego, i ujawnia ją dopiero w końcowych
fragmentach książki. Pójdźmy jego śladem.
Wszystkie dane materiałowe pochodzą z własnych badań autora, który prowadził je wśród
Baruya w przeciągu dziesięciu lat. Podstawowe informacje etnograficzne, geograficzne, językoznawcze i historyczne znajdujemy w Przedmowie. Dowiadujemy się tam m.in., że jest to górskie
plemię zamieszkujące wnętrze Papui. Utrzymuje się z kopieniactwa, zbieractwa i łowiectwa oraz
produkcji i handlu solą. Pierwsze kontakty z białymi nawiązali w 1951 roku, a więc na 15 lat przed
podjęciem pierwszych badań przez Godeliera. Jest to plemię uchodźców, którzy przed około
dwustu laty, wskutek lokalnych waśni, opuścili rodzime tereny i wdarli się na terytorium czterech
innych plemion, zagarniając bezprawnie ich ziemie. Od tego czasu, otoczeni przez wrogie plemiona,
znajdują się w stanie permanentnej wojny przerywanej rozejmami lub okresowymi sojuszami.
Szczegółowemu zilustrowaniu męskiej dominacji i deprecjacji kobiet poświęcona jest pierwsza
z trzech części, na które podzielona jest książka.
W drugiej części pracy Godelier zdradza tajemny świat męskich rytuałów i przedstawia zasady
hierarchii męskich grup (great men). Poddaje tu interpretacji wcześniej zarysowane zjawisko.
Wyłania również podstawowe cechy dwu typów spoleezeństwa występujących w rejonie Melanezji:
big men society i great men society, a następnie przeciwstawia je sobie. Pierwszy typ został
wyloniony i scharakteryzowany
głównie przez Firtha i Sahlinsa, zaś typ drugi zostal wskazany
przez Godeliera. Jego przykładem w omawianym rejonie są właśnie Baruya. Godelier podejmuje
dyskusję z wymienionymi badaczami - mieści się ona w ramach antropologii ekonomicznej -

�233
argumentując, że podstawą do odróżnienia wymienionych typów jest rodzaj gromadzonych dóbr,
na których bazie męscy liderzy wspólnot budują swoją uprzywilejowaną pozycję społeczną.
W przeciwieństwie do społeczeństw typu big men, Baruya nie gromadzą materialnych środków
egzystencji, ale siły ponad naturalne, magiczne. W obu więc przypadkach o prestiżu społecznym
decyduje nagromadzenie dóbr o krańcowo różnym charakterze.
Część trzecia przedstawia przemiany jakie zaszły w społeczeństwie Baruya w ciągu blisko
trzydziestu lat, wskutek polityki kolonialnej rządu australijskiego i działalności misji chrześcijańskich. Nakreślony został obraz całkowicie zdestruowanej kultury.
Wyjaśnieniu zasadniczego problemu, dominacji męskiej, wokół której skupiona jest treść całej
książki, służą tezy-klucze wcześniej wykonstruowane przez Godeliera w toku podobnych analiz.
Niestety Godelicr nie umicścił na łamach książki systematycznego, skróconego choćby wykładu
podstaw teoretycznych. Wymagane tezy przywołuje tylko dla potrzeb określonego wywodu, który
jest metodyczną interpretacją opisanego zjawiska, tak że wątki opisowe przeplatane są wyjaśnieniami w języku teoretycznym. Nie powoduje to osłabienia wymowy książki - przeciwnie, ale
tym, którzy dokładniej chcieliby poznać założenia teoretyczne leżące u podstaw interpretacji,
polecam chyba najbardziej podstawową z Godelierowskich prac, uprzednio już wymienioną,
Horizon, lrajels marxiSles en anlropologie!.
Przybliżyć godzi się jednak te założenia, które
umożliwiły aUlorowi ujawnienie funkcji odnotowanych przekonań kulturowych Baruya.
Po pierwsze twierdzi on, że funkcje reprodukcji kultury są aktywnie wspierane poprzez
świadome i celowe działania podmiotów. Świadomość ludzka dokonuje interpretacji warunków
obiektywnych i motywuje działania ludzkie, kreuje więc kulturę wespół z warunkami obiektywnymi. W ten sposób Godelier odrzuca wyjaśnianie zjawisk kulturowych poprzez proste uwarunkowanie przyczynowe ze strony determinant obiektywnych (ekonomia, środowisko przyrodnicze).
Przyjęcie powyższego założenia prowadziłoby do interpretowania
ludzkich zachowań jako
bezwolnych, biernie odtwarzających kulturę i jej determinanty. Jak czytamy w jednym z opracowań na ten temat: "Zgodnie z koncepcją Godeliera ideologia nie powinna być rozpatrywana jako
bierny rcl1eks warunków egzystencji społeczeństwa, ale jako źródło aktywności społecznej
i indywidualnej, funkcjonującej w efekcie jako czynnik stabilizujący, legitymizujący jego strukturę
prawomocnie"2 Z powyższego stwierdzenia wynika jeszcze jeden ważny wniosek, że rodzaj
stymulacji zewnętrznej nie przesądza ściśle określonej treści i formy artykulacji kulturowej.
O zasadności takiego podejścia przekonujemy się po przeczytaniu drugiej części książki, gdzie
Godelier odsłania ukrytą spójnię wartości kulturowych i ich determinant, wskazując tym samym
na funkcję omawianej kultury. Dążąc do tego celu Godelier zarysowuje najpierw podmiotowo
wyrażane uzasadnienie priorytetowej wartości kultury Baruya - męskiej dominacji. Pouczają
o tym tajone przez mężczyzn mity kosmogoniczne.
Podstawowym wątkiem owych mitów jest geneza męskiej dominacji, powiązana z mitycznymi
wydarzeniami kosmogonicznymi.
Mówią one, że u zarania świata Księżyc i Słońce, które
pierwotnie stanowiły jedność, rozdzieliły się. Wraz z tym aktem nastąpiło poróżnienie rodzaju
ludzkiego - mężczyźni zostali przeciwstawieni kobietom. Oni też zdobyli z pomocą Słońca wladzę
nad kobietami, wydarli im bowiem zdobycze cywilizacyjne, których były autorkami. Stąd
w przekonaniu mężczyzn kobiety ciągle potencjalnie zagrażają ich władzy, więc wykluczone są
z aktywności o kluczowym znaczeniu dla zachowania obecnego ładu społecznego; należą do nich
magiczne rytualy inicjacyjne, handel, produkcja soli, wojna i polowanie. Władzę nad kobietami
mężczyżni utrzymują dzięki magicznym mocom, w które zostali wyposażeni w akcie kreacji
obecnego świata. Stopień nagromadzenia
tych mocy stanowi podstawę do hierarchicznego
uporządkowania społeczeństwa Baruya.
, Zarys poglądów Maurica Godełiera w języku polskim zainteresowany
czytelnik znajdzie w pracy A. Palubickiej
i S. Tabaczyńskiego. Teoria i praktyka. Wrocław t986, t. I, s. 5-56.
2 A. Pałuhicka. UWl1qi na marginesie pracy zhiorowej:
"Marxist
Perspectives
in Archaeology",
M. Spriggs ed., Cambridge 1984,
..Studia Metodologiczne" nr 26. 1991. s. 272.

�234
Zdaniem Godeliera, liderzy grup męskich - great men (wicley wojownicy, wieley ogrodnicy,
łowcy kazuarów, wytwórcy soli i szamani) z udziałem kulturowo ukształtowanej świadomości,
aktywnie wpływają na utrzymywanie ładu społecznego i kosmiczncgo. Oba porządki są bowiem
w ich świadomości tożsame. Utrzymaniu owego ładu służą rytuały inicjacyjne i spccjalne rytuały
powtarzające i wzmacniające treść mitów kosmogonicznych. Przewodniczą im najwięksi spośród
great men. Posiadają oni na tę okazję rytualne przedmioty (kwaimatnie), których zawartości nikt
prócz ich dzierżycieli nie zna, aczkolwiek są one własnością klanów, do których przynależą
poszczególni liderzy męskich grup. Zgodnie z mitami, mężczyźni otrzymali kwaimalnie w darze od
Słońca i Księżyca. Każdemu z nich przypisuje się określoną płeć, tak że efektywnie można nimi
manipułować tylko wówczas, gdy "współdziałają" parami. Ale są też kwaimalnie androgyniczne, te
i żeńskie, posiadają zdaniem Baruya największą moc magiczną, która zależnie od woli ich
posiadaczy może być wykorzystana kreatywnie bądź destrukcyjnie. Właśnie społecznie doniosła
pozycja mężczyzn i moc kreowania przez nich świata wynika, w ich przekonaniu, z wejścia
w posiadanie żeńskiego aspektu Uniwersum i pozbawienia tym samym aktywnego uczestnictwa
kobiet w jego "świadomym" odtwarzaniu. Godelier konstatuje więc, że posiadanie kwaimatnie
nakłada na mężczyzn odpowiedziałność za utrzymywanie dotychczasowego ładu społeczeństwa
i Uniwersum. Wszak mężczyźni operują w trakcie rytuałów dwiema pierwiastkowymi siłami
Uniwersum: męską i żeńską, które Baruya odpowiednio kojarzą ze słońcem i księżycem.
Kwaimalnie są zatem zamkniętą w ręku mężczyzn kwintesencją mikro- i makroświata, powielaną
w planie kulturowym poprzez liczne symbliczne formy i zachowania. Znaczące, że kwaimalnie
posiadają tylko klany utworzone z uchodźców. Klany te postawione są najwyżej w hierarchii
społecznej, lecz i między nimi występują stosunki wzajemnej podrzędności, o czym decyduje "płeć"
posiadanego przez klan kwaimalnie. Tak, w znacznym uproszczeniu, można przedstawić mistrzowsko przeprowadzony wywód Godeliera, który warto spuentować słowami samego autora. Praktyki
rytualne" ... to środek transmisji idei ze świata myśli w świat materialny lub naturę, który zarazem
zmienia je w stosunki społeczne, w społeczną istotę. Symboliczne wyrażenia i gesty transformują
idee w bezpośrednio dostrzegalną społeczną i materialną rzeczywistość. Ale byłoby błędem sądzić,
że Baruya widzą swój świat symboli i rytów jako zwykłe ich odgrywanie, jako reprezentację
fundamentalnej rzeczywistości, która oddziałuje na nich w niewidzialny sposób. Symbole nie są po
prostu znakami, są także środkami bezpośredniego oddziaływania na tę głęboko osadzoną, choć
niewidoczną rzeczywistość" (s. 229).
W dalszym ciągu nie znamy jednak powiązania podmiotowo wywiedzionej wartości z jej
obiektywną funkcją. Zdaniem naszego autora obiektywną determinantą funkcjonalną kultury
Baruya jest stan ciągłej wojny, w którą są uwikłani od ok. dwustu lat. Zagraża ona biologicznym
podstawom reprodukcji plemienia, której koniecznym warunkiem są kobiety. Przeto ideologiczne
represje dokonywane na kobietach są swego rodzaju ukrytą, nie wyrażoną wprost ochroną
i zabezpieczeniem kobiet - konkluduje Godelier. Odsunięte od najbardziej niebezpiecznych
czynności, które narażałyby je na konfrontację z wrogiem (wojna, polowanie, handel, piecza nad
ogrodami) zapewniają biologiczne podstawy do odnowy społeczeństwa. Paradoksalnie więc,
funkcja omawianej kultury, którą jest zabezpieczenie kobiet, podmiotowo wyrażana jest jako
deprecjacja kobiet potencjalnie zagrażających mężczyznom. Powyższa konkluzja wspiera jedną
z głównych tez Marksa, która stanowi z kolei centralną oś twórczości Godelicra. Zawicra się ona
w stwierdzeniu, że funkcje kultury przedstawiane są na poziomie ideologicznym wspak, kreatywny
proces konceptualizacji ma charakter logicznej inwersji, jest podmiotowym odwróccniem porządku funkcjonałnego: kobiety które się chroni, w planie kulturowym są represjonowane.
Zaznaczają się tutaj wyraźnie jeszcze dwa istotne elemcnty koncepcji francuskiego badacza,
korzeniami sięgające marksowskiej dialektyki i strukturalizmu Levi-Straussa. Owocem pierwszej
inspiracji jest skłonność do ujmowania rzeczywistości społecznej jako jedności przeciwieństw,
których konflikty leżą u podstaw procesu przemian społccznych. Skutkicm tcgo, struktury
społeczne posiadają charaktcr dynamiczny. Pod statyczną powierzchnią zjawisk kryje się struktura

�235
dynamiczna, czego dowodnym przykładem jest historyczno-kulturowa
metamorfoza społeczeństwa Baruya. Ale "Iogiczna" dwoistość funkcjonuje nie tylko na złączu rzeczywistości subiektywnej
(kulturowcj) i obiektywnej. Wzorzec ten powiela się w warstwic czysto kulturowej. Z bezładnego
potoku kulturowej narracji badacz konstruuje uporządkowane pary opozycyjne: słońce/księżyc
i odpowiednio przyporządkowane im pary: mężczyzna/kobieta, natura/kultura, kreacja/destrukcja.
I w tym właśnie punkcie u wnikliwego czytelnika może zrodzić się wątpliwość co do sensu
przeprowadzcnia obszernej analizy strukturalnej. Innymi słowy, można zapytać o to, czy obie
analizy, strukturalna i funkcjonalna są traktowane oddzielnie, czy też w jakiś sposób ta pierwsza
miałaby uzupełniać tę drugą? Na to pytanie trzeba odpowiedzieć negatywnie. Analiza funkcjonalna stanowilajedyny i wystarczający klucz do zinterpretowania funkcji męskiej dominacji u Baruya.
Zaś analiza strukturalna
służyła tylko zobrazowaniu
powielania się podstawowej opozycji
mężczyzna/kobicta we wszystkich zakresach społecznej i kulturowej aktywności. Rozbudowana
analiza strukturalna przesłania w trakcie lektury główny cel książki, którym jest próba ustalenia
funkcji i determinant funkcjonalnych męskiej dominacji. Konfuzję czytelnika może pogłębić fakt,
że strukturalna "dekonstrukcja" systemu wartości i zestawienie jego elementów w opozycyjne pary,
pod względem formalnym przypomina Godelierowską opozycję treści funkcjonalnych do podmiotowych. Między wnioskami wyciągniętymi z obu analiz nie zachodzi żaden związek logiczny.
Jednak obie traktowane oddzielnie niosą duży ladunek poznawczy i ich wyniki mogą być
wykorzystane w zależności od preferencji badawczych czytelników. Szczególnie warto prześledzić
konsekwentną linię argumentacji przedstawioną w ramach analizy funkcjonalnej, która, jak sądzę,
będzie nadal stanowiła atrakcyjną i najbardziej płodną poznawczo procedurę wyjaśniającą
stosowaną w antropologii.
Na koniec warto podkreślić, że strategia badawcza zastosowana przez francuskiego uczonego
świadczy o wielkiej znajomości zagadnień związanych z tzw. kulturami pierwotnymi. Kultury te
nie dzielą się, jak wiadomo, na autonomiczne części, a zatem badacz nie może ograniczać się do
oglądu kilku wyrwanych z kontekstu zjawisk, które pragnie wyjaśnić. Należy więc stosować takie
teorie wyjaśniające, których skala pojęciowa może objąć jak największą ilość zjawisk z badanej
kultury. Postulat ten został zręcznie wsparty przez formę literacką nadaną książce przez jej autora.
O szczególnej wymowie książki zdecydowały więc nie tylko temat, przytoczony materiał
źródłowy i jego interpretacja, ale pomysłowe scalenie ich w ramach jednej narracji. Monografia
problemowa, której wątek tematyczny dodatkowo wspierany jest określoną teorią, okazuje się być
nader oszczędną, a przy tym efektywną formą wypowiedzi; wnosi wiele informacji w ramach
ograniczonej literacko formy. Być może ten argument będzie stanowił dodatkową zachętę do
zapoznania się z treścią książki, która tak w zwolennikach, jak i przeciwnikach Godeliera rozpala
badawczą pasję.
Dorota Angutek

Andrzej Szyjewski,
Symbolika kruka. Między mitem a rzeczywistością, Zakład Wydawniczy
NOMOS, Instytut Religioznawstwa - Uniwersytet Jagielloński, Kraków 1991, ss. 291.
Przedstawiana tutaj książka - mimo, że została wydana staraniem Instytutu Religioznawstwa UJ - swoją problematyką obejmuje prawie nie istniejący w Polsce poddział etnozoologii,
jakim jest etnoornitologia.
Dzięki temu, że problem symboliki kruka został w książce przedstawiony bardzo obszernie, zainteresować może nie tylko religioznawców, etnologów i językoznawców, lecz również ornitologów.
W swej publikacji autor stara się szeroko opisać różne aspekty występowania kruka
w poszczególnych religiach i kulturach. Cala praca stanowi analizę porównawczą wierzeń i mitów

�236
w kulturach nie tylko podobnych genetycznie (azjatyckie i amerykańskie), lecz również opisuje
podobieństwa w tym zakresie w kulturach całego świata - Europy, Arryki, Australii. Swoją
publikacją autor wykazuje niezwykłe podobieństwo wierzeń o kruku, jego nazewnictwa i związków
mitologicznych na całym świecie. Celem pracy jest wykazanie "na ile cechy kruka i związane z nim
elementy mitów odbijając się w lustrze myśli kształtują jednorodny system, na ile zaś są specyficzne dla danej kultury". Zauważalne są bowiem również cechy wyróżniające poszczególne
kultury.
Książka podzielona jest na kilka części, ze względu na szereg funkcji kruka, przypisywanych
mu przez różne religie świata.
Rozważania rozpoczynają się wskazaniem podobieństw mitologicznych pomiędzy kulturami
wschodniej Syberii i Północy amerykańskiej. Przejawiają się one w istnieniu tzw. Cyklu Kruka
- zjawiska bardzo interesującego naukowców: przedstawiciele paleozjatyckiej grupy językowej,
Eskimosi (Inuit), Indianie ata baski ej grupy językowej i rejonu Północno-Zachodniego
Wybrzeża
amerykańskiego
obrali sobie kruka za zwierzę będące w ich systemach religijnych herosem
kulturowym, cudotwórcą, stworzycielem świata. Ostrożnie podchodząc do kwestii azjatyckich
korzeni Indian amerykańskich, autor zastanawia się czy Cykl Kruka jest widoczną pozostałością
migracji, czy też efektem międzykontynentalnej
komunikacji.
Jak już wspomniałem wcześniej, rozdziały "Symboliki kruka" są ułożone tematycznie i każdy
z nich pokazuje ptaka w innej roli. Przyjrzyjmy się postaci kruka.
Wśród ludności wschodniosyberyjskiej kruk jest traktowany jako główny bohater mityczny.
Rola, jaką spełnia, to pośrednictwo między istotami najwyższymi a ziemią: ludźmi i zwierzętami.
Występuje też w roli boskiego posłańca. Jego pośrednictwo nie ogranicza się tylko do tej
płaszczyzny. Jest on również pośrednikiem między głupotą a mądrością, pomiędzy elementem
męskim a żeńskim. Wynika to - jak się dowiadujemy z książki - z bogatej osobowości kruka:
może on być np. mądry a zarazem chciwy i próżny. Jego cechy jako zwierzęcia sprawiają, że staje
się również łącznikiem między światem zwierzęcym a światem kultury ludzkiej.
Kruk występuje najczęściej jako wykonawca woli boskiej, choć np. u Indian alaskańskich
Choolian (nazwa kruka) jest stwórcą kosmosu i pomocnikiem Boga w stworzeniu ziemi.
U Tlingitów jest wysłańcem Najwyższych Istot, a u Indian Hopi jest wcieleniem Złego Ducha.
Prócz pomocnika lub stworzyciela kruk jest również przedstawiany jako heros kulturowy
- organizujący kulturę i dostarczający ludziom wszystkich dóbr. Jednym z bardzo widocznych
w mitach jego działań jest wykradzenie "świateł niebiańskich" - Słońca, Księżyca, Gwiazd i ognia
itp. Opowiadają o tym bajki wielu plemion, m.in. Koriaków, Eskimosów, Bella Coola. Znajdujemy
w nich m.in. odpowiedż na pytanie dlaczego kruk jest czarny - czernieje w momencie wylotu
przez komin domu, w którym te światła były przechowywane. Inne mity, np. indyjskie, mówią
o tym, że kruk chcąc się dostać do domostw bogów, został strącony piorunem boga Surja
i sczerniał.
Osobny rozdział autor poświęca kwestii obecności kruka w potopie, wątku charakterystycznym dla wielu religii. Do przypowieści biblijnej przyrównywane są inne mity, bardzo do niej
podobne. Ptak ten zostaje, u wielu ludów, przeklęty, gdyż wysłany w poszukiwaniu suchego lądu
nie wraca, lecz objada się padliną. Zadanie to wykonuje dopiero gołębica.
U Czukczów sprawa przekleństwa związana jest z innym przewinieniem kruka, który oszuka!
Stwórcę mówiąc, że powstał sam z siebie (w rzeczywistości powstaje z porzuconej przez Boga skóry
renifera).
W wielu bajkach kruk występuje w towarzystwie innych zwierząt: sowy, wieloryba, psa.
Utożsamiany jest on również z podobnymi do siebie ptakami np. kormoran w jednej z legend
nazwany jest morskim krukiem. Wiele zwierząt jest pokazanych jako jego pomocnicy, oszukiwanych przez niego, czasami to one oszukują jego.
Jest to także ptak szamański - pomocnik w prowadzeniu nauk tajemnych (u Nanajów), lub
nauczyciel szamanów (Syberia, obszary eskimoskie i indiańskie). Przenosząc dusze zmarłych

�237
w zaświaty, staje się łącznikiem między dwoma światami, stąd wywodzi się np. słowiańskie
przekonanie o kruku jako zwiastunie śmierci.
Dopełnieniem obrazu kruka jest jego występowanie w symbolice alchemicznej - jako
pomocnika czarnoksiężnika i symbolu poznania oraz wiedzy. Nie wyczerpuje to pełnego obrazu
kruka w tej symbolice.
Opisując role pełnione przez kruka autor wskazuje, że jego postać można często odkryć
jedynie poprzez porównania językowe, oraz przez wskazanie w danym bohaterze cech, które
ewidentnie należą do kruka. Jak wiemy z literatury cechy te są bardzo podobne nie tylko na
obszarach powiązanych kulturowo (Azja i Ameryka), lecz również w innych częściach świata.
Nasza bajka o kruku i lisie ma być odbiciem azjatyckich i amerykańskich przypowieści.
Autor w swej książce przedstawia bogaty materiał empiryczny i porównawczy. Z treści
przedstawionej we wprowadzeniu wynika, że jest znawcą tego gatunku, także na płaszczyźnie
typowo ornitologicznej - pojawiają się tu bowiem fakty z biologii i ekologii tego ptaka (s. 93).
Jest to książka bardzo cenna z religioznawczego i etnologicznego punktu widzenia, jednakże
można się dopatrzyć w niej kilku uchybień i nieścisłości. Wytłumaczenie pojęcia "symbol" zostało
potraktowane
skąpo, brakuje szerszego potraktowania
go w przypadku istnienia wielości
poglądów na ten temat.
W pierwszym rozdziale ujawnia się ostrożne podejście A. Szyjewskiego do problemu
azjatyckiego pochodzenia tubylców amerykańskich (s. 16, 17), mimo że jest to sprawa oczywista
dla etnologa.
W kilku przypadkach, powołując się na teorie naukowe, autor zapomina o podaniu
w przypisach nazwisk ich twórców (s. 16), mimo że robi to np. na s. 55.
Zauważyć również należy, że kruk w tej pracy, prócz przedstawienia go jako gatunku, jest
widziany także jako przedstawiciel całej rodziny krukowatych. Stąd też na s. 59 autor pisze, że "na
półkuli południowej, w Australii, kruk reprezentowany jest przez wronę ... ", która jest związana
z gwiazdozbiorem Kruka. Niezrozumiałe jest jednak podanie tutaj, jako australijskiego odpowiednika krukowatych, strzyżyka (także należącego do gwiazdozbioru Kruka), który nie ma nic
wspólnego z tą rodziną. Jest to zbyt daleko idąca dowolność.
Mimo tych kilku błędów, książkę można potraktować jako niezwykle cenną. Porusza
tematykę etnoornitologiczną i to w tak obszernym i kompleksowym ujęciu. Jest to jedna z niewielu
pozycji książkowych zajmujących się tą tematyką. Częściej poruszają ją artykuły, zawierające
niewielką porcję treści i nie wyczerpujące tematu. Być może, ta pierwsza, znacząca praca
etnoornitologiczna wydana współcześnie w Polsce, jest zapowiedzią szerszego cyklu wydawniczego
o ptasiej symbolice, które są oczekiwane nie tylko przez etnologów, lecz także przez ornitologów.
Krzysztof

Mączkowski

Sergiusz K o wal s k i, Krytyka solidarnościowego rozumu. Studium z socjologii myślenia potocznego,
Warszawa 1990, ss. 162.
Oto mamy jeszcze jedną pozycję na temat "Solidarności". Cóż można dodać do tego
wyeksploatowanego w dziesiątkach artykułów i książek tematu? Przecież każdy z nas "sam wie
najlepiej jak było", będąc mniej lub bardziej bezpośrednim obserwatorem czy nawet uczestnikiem
solidarnościowego ruchu. Z tych powodów można by sądzić, że napisać jeszcze coś ciekawego na
ten temat, i to tak, żeby móc zainteresować kogoś więcej niż tylko polityków czy socjologów, jest
niezmiernie trudno. A właśnie książka S. Kowalskiego jest atrakcyjna zarówno dla specjalistów jak
i nieprofesjonalistów, także dla etnografów.
Jak mówi podtytuł, jest to studium z socjologii myśłenia potocznego. Dokładniej - jest to

�238
próba rekonstrukcji solidarnościowej ideologii z lat 1980-1981. Zadanie było tym trudniejsze, że
ideologia ta zawierała pewien paradoks. Jej zasadniczym hasłem był pluralizm polityczny.
Jednocześnie wzywano do jedności poglądów wszystkich uczestników ruchu. Działo się tak, gdyż
- jak słusznie zauważa S. Kowalski - "ideologia jakkolwiek rozumiana jest fenomenem
usytuowanym na przecięciu dwóch obszarów: świadomości jednostek i działan zbiorowych, zawsze
mająca za ostateczny punkt odniesienia społeczne uniwersum" (s. 140).
Analizując ideologię "Solidarności" autor odwołuje się do kształtujących ją potocznych
wyobrażen demokracji, wolności, obrazu panującego Systemu i przyczyn tkwiącego w nim Zła lub
też oczekiwanego Nowego Ładu. Bardzo interesujące są te rozważania, które ustalają, do jakich
wartości odwoływała się solidarnościowa społeczność. Również tutaj mamy do czynienia ze
swoistym synkretyzmem. Z jednej strony występuje odwoływanie się do tradycji ruchów wyzwolenczych, do historii Polski przedwojennej i do faktów do tej pory skazanych na zapomnienie. Bardzo
silnie akcentowano
katolickość polskiego narodu i wielką rolę Kościoła. Z drugiej strony
wynikające z tej narodowo-katolickiej
tradycji wartości stapiały się z niektórymi cechami
socjalizmu. Wszystko to razem uznawane było często za tradycyjnie polskie, za naczelne wartości
"Solidarności". Ideologia potrafiła połączyć to co dobre z idei kapitalizmu i komunizmu,
a wszystko to było zgodne z najważniejszymi zasadami chrześcijanstwa.
Co jest bardzo istotne - jak dowodzą analizy Kowalskiego - to to, że ideologia ta powstała
z mocno akcentowanego rozróżnienia Dobra i Zła. My = Społeczenstwo (dobro) i Oni = Władza,
System (zło) to opozycja, wokół której ogniskowały się uczucia, postawy, poglądy członków
i sympatyków "Solidarności". Nawet zło, które mocno zakorzenione funkcjonowało w społeczenstwie - jak alkoholizm, łapówkarstwo, kradzieże, aborcja - ideologia potoczna tłumaczyła jako
"powierzchowną naleciałość", która nie jest w stanie skazić prawdziwie dobrej natury Polaków.
S. Kowalski nazywa to ideologią eksternalizacji zła narzuconego przez System.
W tych rozważaniach autor - korzystając z uwag M. Eliadego - dopatruje się w ideologii
powielania mitycznych precedensów, jak chociażby samo opisywanie świata w kategoriach dobra
i zła, czy też potoczne wyobrażenie okresów społecznych protestów i robotniczych zrywów,
podkreślające ich ahistoryczny wymiar, gdyż "wykazują one wszelkie cechy cyklicznego czasu
mitycznego" (s. 81). Sięgając do teorii mitu codziennego R. Barthesa, S. Kowalski opisuje bardzo
mocno kształtujący ideologię mit większości.
Takie spojrzenie z różnych stron, zresztą bardzo en vogue, nadaje omawianym problemom
szerszą perspektywę i wiarygodność, a co więcej, pozwala patrzeć na nie z większego dystansu.
Krytyka solidarnościowego
rozumu jest książką sensu stricto socjologiczną. A czym może ona
stać się dla etnografów? Wyniki socjologicznych badan nad ideologią mogłyby być punktem
wyjścia dla dociekan etnograficznych. Nie chciałbym tutaj wdawać się w definicyjne spory
(najczęściej jałowe), wytyczające ostrą granicę pomiędzy socjologią a etnologią. Zaznaczę tylko, że
do socjologicznych analiz ideologii "Solidarności" etnograf dorzuciłby i inne opisy, chociażby
- na co zwraca uwagę S. Kowalski - podobieństwa w sposobie celebracji świąt i rocznic
należących do różnych porządków ideologicznych, jak np. 11 listopada, l maja, rocznice grudnia
70. Takie dokładne etnograficzne analizy tych uroczystości na pewno dodałyby wiele interesujących szczegółów do przedstawionego potocznego myślenia.
Ciekawe byłyby także prezentacje stereotypów, dotyczących ludzi związanych z władzą,
członków Partii, znających się na wszystkim dyrektorów czy członków rządu. S. Kowalski podaje
ich stereotypowe cechy charakteru, ale nie mniej interesująca byłaby prezentacja ich stereotypowych portretów fizycznych (mogłaby to być wspaniała galeria postaci) czy też sposobów spędzania
przez nich wolnego czasu - niech byłyby to opisy partyjnych bankietów, polowań czy bali,
których tak wiele swego czasu krążyło wśród ludzi. Oczywiście, podobne badania nic byłyby już
analizowaną przez Kowalskiego ideologią potoczną "Solidarności", chociaż mogłyby dodać do niej
wiele interesujących szczegółów. Badania takie musiałyby się jednak oprzeć na innej bazie
materiałowej niż baza autora Krytyki solidarn(),~ciowego rozumu.

�239
Interesująca by/aby też prezentacja przeciwstawnego dla ideologii "Solidarności" potocznego
myślenia ludzi z obozu tamtejszej władzy.
Na końeu chcialbym zaznaczyć, że pracę S. Kowalskiego uważam za niezbędną lekturę dla
tych, którzy zajmują się kulturą współczesnej Polski. W sposób oczywisty powinna stać się ona
obowiązującą dla socjologów. Powinni ją także zauważyć etnografowie. Wystarczy zwrócić uwagę
na fakt, że we współczesnej sztuce ludowej czy folklorze pojawiają się często symbole, elementy,
nieraz cale tematy inspirowane bezpośrednio historią "Solidarności", a Krytyka solidarnościowego
rozumu niewątpliwie w sposób jasny i precyzyjny pozwala lepiej zrozumieć fenomen solidarnościowej ideologii, do której odwołują się, a zarazem ją kształtują, współcześni Polacy. Ideologii, bez
której znajomości niezrozumiałe wydać się mogą procesy zachodzące współcześnie w polskim
społeczeństwie.
Hubert

The Culture-Bound

Syndromes.

Folk Illnesses

of Psychiatric

by R. C. Simons and C. C. Hughes, O. Reidel Publishing
Culture
and Disorder,

and Depression.

Studies

in the Anthropology

and Anthropological

Company,

Oordrecht

and Cross-Cultural

ed. by A. Kleinman and B. Good, University of California

Czachowski

Interest, ed.
1985, ss. 516;

Psychiatry

of Affect

Press, Berkeley 1985,

ss. 535.
Problematyka z pogranicza antropologii, psychologii i psychiatrii jest od dawna przedmiotem
zainteresowania badaczy. W ostatnich dziesięcioleciach intensywne studia z tej dziedziny doprowadzi/y do wyłonienia się takich subdyscyplin (czy interdyscyplin), jak antropologia psychiatryczna czy psychiatria międzykulturowa. Właśnie w przypadku chorób, którymi interesują się
psychiatrzy najwyraźniej ujawniły się kulturowe uwarunkowania
ich wyodrębniania, etiologii
i leczenia. W związku z tym utworzono termin "syndromy uwarunkowane kulturowo" (culture-bound
syndromes) na określenie takich zestawów symptomów, które w różnych kulturach mają różne
znaczenie i nie posiadają odpowiedników w zachodniej, biomedycznej systematyce jednostek
chorobowych. Zainteresowanie tym zagadnieniem wiąże się z problemami praktycznymi: czy
zachodnie kategorie analityczne mogą być stosowane przez psychiatrów do badania syndromów
chorobowych występujących w innych kulturach oraz w międzykulturowej praktyce leczniczej
(traktuje o tym m.in. interesująca książka E. F. Torrey'a, przełożona na język polski, Czarownicy
i psychiatrzy,
Warszawa 1981). Okazuje się, że symptomy uznawane przez medycynę zachodnią za
przejaw choroby psychicznej, w innych kulturach mogą nie być uważane za oznaki choroby,
a nawet bywają wartościowane dodatnio. Także przyjmowane implicite jako uniwersalne rozróżnienie między chorobami umysłu i ciała nie występuje w większości kultur. Problematyka ta mieści
się ponadto w szerszym kontekście sporu między przedstawicielami podejścia relatywistycznego
i uniwersalistycznego, wiąże się z kwestią przekładalności pojęć badanych kultur na język własnej
kultury.
Książka The Culture-Bound
Syndromes ... jest jakby podsumowaniem wielkiej kariery tytułowego terminu, a jednocześnie zwraca uwagę na jego słabe strony, ograniczające dalsze jego
stosowanie. Obszerna praca składa się z artykułów napisanych przez 30 autorów. Niektóre z tych
artykułów to już pozycje klasyczne, inne przedrukowano z nowszych publikacji, część napisano
specjalnie do tego tomu. Nie sposób omawiać tutaj treści poszczególnych artykułów przedstawiających różne ludowe syndromy, takie jak latah w Malezji i na Filipinach, amok w Malezji
i Indonezji, koro w Chinach i Malezji, czy susto w Ameryce Łacińskiej. Przez całą książkę przewija
się problem przekładalności tych syndromów na kategorie diagnostyczne używane w psychiatrii.
C. C. Hughes w części wprowadzającej omawia różne stanowiska odnośnie do tego problemu, od

�240
skrajnie relatywistycznego, poprzez różne wersje podejścia umiarkowanie relatywistycznego, aż do
stanowiska stwierdzającego uniwersalność standardowych kategorii diagnostycznych stosowanych
w psychiatrii. Redaktorzy opowiadają się za stanowiskiem umiarkowanym, postrzegając możliwości przekładu "syndromów kulturowo uwarunkowanych"
na kategorie wyróżnione w ostatniej
wersji Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders (OSM-III), opracowanej przez
Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. C. C. Hughes szczegółowo omawia cechy tego
systemu klasyfikacyjnego, pozwalające, jego zdaniem, przckraczać granice kulturowe: ateoretyczne
podejście w odniesieniu do etiologii, opisowe traktowanie symptomów, z naciskiem na łatwe do
zidentyfikowania symptomy zachowaniowe, możliwość tworzenia złożonych konstruktów diagnostycznych w miejsce pojedynczej diagnozy, procesualną koncepcję choroby, z podkreśleniem
płynności granicy między zaburzeniem i "dobrym samopoczuciem".
Z powyższym zagadnienicm wiąże się także kolejny przedmiot sporu: jaka jest rola podłoża
neurofizjologicznego w "syndromach uwarunkowanych kulturowo". Autorzy podjęli próbę zbadania wpływu czynników biologicznych i kulturowych na wykształcenie się poszczególnych syndromów. Rezultaty odzwierciedla podział tomu na trzy główne części: pierwszą, traktującą o tych
chorobach ludowych, w których czynnik neurofizjologiczny ma ważne znaczenie; drugą, grupującą
te choroby ludowe, w których czynniki kulturowe odgrywają podstawową rolę, choć przypuszczalnie również czynnik neurofizjologiczny ma pewne znaczenie; trzecią, dotyczącą chorób ludowych.
których zdaniem autorów nie należałoby zaliczać do syndromów typu psychiatrycznego. Generalnie, postuluje się w tym tomie uwzględnienie zarówno jednego, jak i drugiego rodzaju czynników
i połączenie wysiłków przedstawicieli różnych dyscyplin dla wyjaśnienia ich oddziaływania.
Sporo miejsca poświęcono w książce samemu terminowi "syndromy kulturowo uwarunkowane". Redaktorzy wskazują na jego wieloznaczność. Czasem jest on używany w znaczeniu
"specyficzny dla danej kultury", ale, jak wskazuje literatura, analogiczne zespoły symptomów
pojawiają się niekiedy w różnych kulturach (np. odpowiednik malajskiego i filipińskiego latah
- zwany imu, występuje u Ajnów). Jeśli natomiast rozumieć omawiany tcrmin jako wskazanie na
ścisły związek tych syndromów z ich środowiskiem kulturowym, to błędne jest ich oddzielcnic od
innych chorób ludowych, na które również wywiera wpływ kultura. R. C. Simons wskazuje także
na etnocentryzm zawarty w tej kategorii. Wydziela ona zjawiska, dla których wspólny ma być fakt,
że występują one poza zachodnim społeczeństwem. Ale to założcnic jcst błędne, bowiem
i w społeczeństwach zachodnich można znaleźć przykłady "syndromów uwarunkowanych kulturowo". Mimo owych usterek, redaktorzy zachowują ten termin jako szeroko stosowany w literaturze
przedmiotu, proponując jednak ograniczenie go wyłącznie do zaburzeń typu psychiatrycznego (i
w związku z tym wyłączenie z jego zakresu np. susto). Wówczas "syndromy uwarunkowane
kulturowo" stanowiłyby fragment szerszej kategorii: chorób ludowych (Jólk illnesses). Takie
ograniczenie, przyjęte zapewne ze względów praktycznych (wydzielenie tych chorób, które są
obiektem zainteresowania psychiatrów), nie wydaje się jednak uzasadnione, skoro te inne choroby
również są uwarunkowane kulturowo, a ponadto, na co zwracają uwagę sami autorzy, rozróżnienie soma/psyche jest charakterystyczne
dla zachodniej wizji świata, obce natomiast innym
kulturom. Propozycją autorów jest tak7.e wyodrębnienie większych zespołów, grupujących
syndromy o analogicznych symptomach, występujące w różnych kulturach. R. C. Simons nazwał je
taksonami. Według owych taksonów ułożone są artykuły w poszczególnych częściach pracy.
Dodać należy, że książkę uzupełnia bardzo użyteczny słownik (autorstwa C. C. Hughesa)
"syndromów uwarunkowanych
kulturowo" wraz z obszcrną bibliografią.
Druga z omawianych książek - Culture and Depression ... , dotyczy tej samej problematyki,
ujętej wszakże od innej strony. Punktem wyjścia nie są tu ludowe syndromy, lecz jednostka
chorobowa wyróżniana w psychiatrii - depresja.
Wzmożone zainteresowanie międzykulturowymi
studiami nad depresją przypada na lata
70-80. Depresja, choć jest jedną z najdawniej znanych w psychiatrii dolcgliwości psychicznych,
ci"glc jest przedmiotem sporów specjalistów. Pojęcie depresji odnoszone jest czasem do samopo-

�241
czucia, czasem do pos7,czególnych symptomów bądź do całego syndromu dolegliwości, Teorie
wyjaśniające etiologir,: i cechy depresji wskazują na oddziaływanie mechanizmów genetycznyeh,
biochemicznych, psychodynamicznych, behawioralnych i kulturowych, Problemy dotyczące pojęcia depresji komplikują się jeszcze bardziej, gdy przekraczamy bariery kulturowe, Przegląd
obszernej literatury na temat depresji pokazuje, że w różnych kulturach wyraża się ona w różny
sposób, Na przykład w obrazie depresji w nie-zachodnich kulturach nie występują z reguły takie
charakterystyczne dla depresji w kulturze zachodniej symptomy, jak poczucie winy i samooskarżanie się, Składnik dcpresji, jakim jest dysforia (smutek, poczucie bcznadziejności, brak radości
życia), w niektórych społeczeństwach jest wartościowany dodatnio, Na przykład dla buddystów
dysforia jest pierwszym krokiem na drodze do zbawienia, Wielkie zróżnicowanie postaei
występowania depresji doprowadziło niektórych badaczy do wniosku, że w istocie w wielu
społeczeństwach nie istnieje odpowiednik depresji w zachodnim rozumieniu, Natomiast inni
badacze, szczególnie psychiatrzy, uznają depresję za zjawisko uniwersalne, polegające po prostu na
zaburzeniu równowagi pro&lt;.:esówchemicznych w organizmie, Jednak ten biomedyczny paradygmat
okazał się nieprzydatny w badaniach międzykulturowych,
Stanowisko pośrednie wiąże się
z próbami zbadania, co w doświadczaniu i wyrażaniu dolegliwości typu depresji jest uniwersalne,
a co uwarunkowane kulturowo,
Autorzy omawianej książki zwracają uwagę na słabości zarówno skrajnie uniwersalistycznego
stanowiska psychiatrów, jak i skrajnie relatywistycznego podejścia wielu antropologów, Postulują
zatem przekraczanie baricr międzydyscyplinarnych, które według nich są znaczącą przeszkodą
w postępie badań nad zaburzeniami psychicznymi i depresją w szczególności, Za takie pożyteczne
forum dialogu między antropologami, psychologami i psychiatrami zainteresowanymi problemami
psychiatrii międzykulturowej można uznać Culture and Depression",
Poszczególne artykuły pokazuj" jak różnorodnie interpretowane jest i organizowane spolecznic uczucie dysforii w różnych kulturach, Szczegółowe badania oparte na pracy etnograficznej,
a także klinicznej i epidemiologicznej starają się naświetlić rolę kultury w kształtowaniu zaburzeń
depresyjnych w różnych środowiskach kulturowych, m.in, na Nowej Gwinei, Sri Lance, w Chinach,
Iranie, u Indian Ameryki Północnej,
Omówię przykładowo dwa z tych artykułów, choć wszystkie są godne uwagi,
Badania Il Gooda, M, DelVecchio Good i R, Moradiego nad interpretacją choroby
depresyjnej u Irańczyków wykazują, że smutek, żałoba, rozpacz, to emocje o centralnym znaczeniu
dla irańskiego etosu, emocje posiadające sens symboliczny, Tragedia, niesprawiedliwość, męczelistwo, to tematy podstawowe w iraliskiej filozofii, historii, religii, Dla szyitów irańskich głęboki żal,
smutek jest doświadczeniem religijnym, a więc zdolność odczuwania dysforii jest wartościowana
dodatnio jako wyznacznik glębi osobowości, Jednakże Irańczycy odróżniają od tego rodzaju
smutku dcpresję ~ /uj/'(jhali, i w tym przypadku szukają pomocy lekarza, Depresja jest wszakże
artykułowana i interpretowana w specyficzny sposób, odmienny niż w kulturze zachodniej, Do jej
symptomów nalcży poczucie smutku i żalu związane z utratą kogoś bliskiego, rozpacz z powodu
życiowych problemów. np, biedy, niepokój wynikający z konfiiktów międzyludzkich, ponadto
rozmaite dolegliwości somatyczne, Wszystkie te odczucia mają specyficzne kulturowe znaczenie
i uproszczeniem jest ich izolowanie jako oddzielnych psychiatrycznych symptomów,
Innym, interesującym przykładem połączenia badań antropologicznych z klinicznymi badaniami psychiatrycznymi, jest studium A. i ], Kleinman nad zaburzeniami depresyjnymi u Chińczyków, Ilustruje ono tezę, że doświadczenie i sposób konceptualizacji negatywnych emocji wiążą
się z systemami władzy, Wnioskując z wywiadów przeprowadzanych
z pacjentami, autorzy
stwierdzają, że traumatyczne doświadczenia rewolucji kulturalnej przyczyniły się do odczuwania
wykorzenienia, niepewności. alienacji, osłabienia poczucia własnej wartości. Autorzy zwracają
również uwagę na fakt ignorowania we współczesnej medycynie chińskiej tradycyjnego nacisku na
przyczynowość psychosomatyczną, Pomija się psychologiczne i społeczne aspekty chorób, w tym
:lepresji, uznając jedynie przyczyny fizjologiczne, Zaprzeczenie, jakoby we współczesnych Chinach
LuJ t. LXXV

�242
istniała dysforia w sensie społecznym, jest, według A. i J. Kleinman, "neutralną i bezpieczną pozycją
w kontekście ideologicznym, w którym depresja ma potencjalnie niebezpieczne implikacje
polityczne".
Redaktorzy tomu podkreślają, że biologiczny komponent deprcsji jest ważny i nie można go
pomijać, ale jednocześnie należy pamiętać, że jej wyraz jest kształtowany kulturowo. Depresji nie
można wyjaśnić ani odwołując się wyłącznie do uniwersalnego substratu, ani też jedynie do
specyficznych warunków kulturowych.
Obie przedstawione tutaj prace mogą być interesujące dla antropologów zajmujących się
medycyną i psychologią, dla psychologów i psychiatrów wykraczających poza granice własnej
kultury. Obie książki stanowią poważny wkład do antropologii medycznej i psychiatrii międzykulturowej. Znaczące jest, że obie ukazały się w tym samym czasie, w kulminacyjnym okresie dyskusji
nad ograniczeniami i możliwościami psychiatrii transkulturowej. Autorzy jednej i drugiej pozycji
zajmują przy tym zbliżone stanowisko w stosunku do omawianych problemów.
Dodać trzeba, że książki te ukazały się w ramach dwóch ważnych serii prezentujących
dorobek z zakresu antropologii medycznej: pierwsza w serii Culture, Illness and Healing (pod
redakcją A. Kleinmana), druga w serii Comparative Studies of Health Systems and Medical Care
(pod red. C. Leslie).
Danuta

Włodzimierz
1990, ss. 157.

Piątkowski,

Spotkania

z inną medycyną,

Wydawnictwo

Penkala-Gawęda

Lubelskie, Lubiin

Omawiana książka zainteresuje na pewno badaczy zajmujących się problematyką z zakresu
antropologii medycznej i socjologii medycyny. Adresowana jest ona również do szerszego kręgu
czytelników, dzięki jasnemu, przystępnemu wykładowi i przejrzystej, nie przeładowanej przypisami, formie.
Medycyna komplementarna (inaczej: alternatywna, niekonwencjonalna, nieoficjalna) cieszy się
obecnie dużym powodzeniem, tak w Polsce, jak i w innych krajach. Pozostaje jednak, szczególnie
u nas, słabo zbadana. Istnieje stosunkowo obszerna, choć w większości przyczynkarska, literatura
etnograficzna na temat lecznictwa ludowego, zwłaszcza z końca XIX i początku XX wieku. Brakuje
natomiast opracowań dotyczących współczesnych niekonwencjonalnych
praktyk leczniczych nie
ludowego pochodzenia. Zainteresowany czytelnik może znaleźć książki, broszury, liczne czasopisma zawierające praktyczne porady na temat stosowania takich czy innych metod medycyny
niekonwencjonalnej,
adresy bioenergoterapeutów
czy zielarzy, bądź też informacje samych
praktyków owej "innej medycyny" o ich sposobach terapii. Trudno jednak napotkać prace, które
przedstawiałyby medycynę komplementarną
jako specyficzne zjawisko kulturowe, próbowały
wyjaśnić przyczyny jej popularności; brakuje prac zarówno stricte naukowych, jak i popularnonaukowych, które pozwoliłyby tzw. "szaremu czytelnikowi", zasypywancmu wiadomościami
o rozmaitych cudotwórcach, spojrzeć z pewnego dystansu na te zjawiska.
Książkę W. Piątkowskiego można uznać za pierwszą poważną pozycję próbującą choć po
części wypełnić tę lukę. Autor jest socjologiem medycyny, interesuje się lecznictwem niekonwencjonalnymjuż od dłuższego czasu, opublikował szereg opracowań na ten temat (artykuły, książeczki
z serii "Nauka dla Wszystkich").
Prezentowana książka omawia systematycznie różne formy "innej medycyny" w Polsce,
w przekroju historycznym (choć autor podaje również porównawcze dane dotyczące niekonwencjonalnego lecznictwa w krajach zachodnioeuropejskich). Szczególnie warta podkreślenia jest próba
uporządkowania bardzo dotąd nieustabilizowanej terminologii, zawarta w rozdziale pierwszym.

�243
Kolejne cztery rozdziały pracy poświęcone są: "lecznictwu niemedycznemu" w Polsce od "okresu
pierwotnego" do końca wieku XIX, charakterystyce nieprofesjonalnych terapeutów tego okresu,
niekonwencjonalnym mctodom Icczenia w XX wieku i terapeutom XX-wiecznym, z uwzględnieniem współczesnych healerów. Następny rozdział przedstawia wyniki wstępnych badałl
socjologicznych i psychologicznych nad samolecznictwem, lecznictwem ludowym oraz praktykami
uzdrowicieli (przede wszystkim Clive'a Harrisa). Kolejny, krótki rozdział daje porównawczy zarys
sytuacji lecznictwa niekonwencjonalnego w Europie Zachodniej. W końcowej części pracy autor
omawia podstawowe cechy niektórych, wybranych metod niekonwencjonalnego
leczenia, m.in.
akupunktury, chiropraktyki i osteopatii, mesmeryzmu, homeopatii, naturopatii, ziołolecznictwa.
Książka zaopatrzona jest w tabelę systematyzującą w przejrzystej formie cechy poszczególnych
wyróżnionych przez autora rodzajów "lecznictwa niemedycznego", w zestaw fotografii, bibliografię
oraz krótkie streszczenie w języku angielskim.
W. Piątkowski proponuje na określenie omawianego zakresu zagadnień termin: "lecznictwo
niemedyczne". Przeciwstawia się stosowaniu terminu "medycyna", twierdząc, że takie cechy
medycyny naukowej, jak rozbudowana wiedza oparta głównie na eksperymencie, doskonalenie
teorii, ciągła weryfikacja metod i technik, odróżniają jakościowo medycynę od "lecznictwa
niemedycznego". Sam jednak zwraca uwagę, że niemożliwe jest wyznaczenie ścisłej granicy między
nimi, że "na różnych etapach (... ) rozwoju nauk medycznych przedstawiciele nauki i sztuki
lekarskiej (... ) arbitralnie wyznaczali linię podziału między tym, co jest medycyną (nauką), a co
medycyną nie jest" (s. 16). Zmienność historyczna zakresu medycyny naukowej przejawia się
również obecnie w postępującej akceptacji niektórych środków (zwłaszcza roślinnych) medycyny
ludowej a nawet całych gałęzi terapii niekonwencjonalnych,
czego najlepszym przykładem jest
akupunktura. Coraz silniejsza jest w środowisku medycznym tendencja do zacierania przedziałów
między medycyną naukową i praktykami niekonwencjonalnymi (nurt "medycyny naturalnej" czy
"holistycznej"), wydaje się więc, że nic ma potrzeby tak rygorystycznego oddzielania terminologicznego tych dziedzin. Tym bardziej nie jest to uzasadnione z punktu widzenia etnologa, który nie
rezygnuje przecież z używania terminów "prawo ludowe" czy ,.ekonomia społeczeństw pierwotnych", choć zdaje sobie sprawę z jakościowych różnic między prawem czy ekonomią w różnych
typach społeczeństw. Dodatkowym argumentem może tu być uzus językowy.
Człon drugi proponowanego
przez autora terminu wydaje się niezręczny. Występuje tu
podwójna negacja - omówiona wyżej negacja użycia terminu medycyna w stosunku do dziedziny
praktyk niekonwencjonalnych zostaje wzmocniona przez wprowadzenie przymiotnika "niemedyczne". To dodatkowe, a niepotrzebne już chyba "obwarowanie" wynika zapewne z rygorystycznej
postawy autora. Proponowałabym raczej określenie: medycyna (lub, jak chciałby autor, lecznictwo)
komplementarna, wskazujące na uzupełniający jej charakter w stosunku do medycyny oficjalnej.
W. Piątkowski pisze (s. 115), że być może w przyszłości "pojawi się potrzeba wprowadzenia
nowego pojęcia «lecznictwo komplementarne»" w miejsce terminu "Iecznictwo niemedyczne", ale
wymaga to głębokich zmian w świadomości zdrowotnej i systemie opieki medycznej. Uważam, że
już obecnie uprawnione jest nazywanie tej "innej" medycyny komplementarną, bo chociaż nie jest
nią zapewne z punktu widzenia większości przedstawicieli medycyny oficjalnej, to dla pacjentów
stanowi właśnie uzupełnienie leczenia w placówkach służby zdrowia.
Posługując się jako kryterium klasyfikacji cechami terapeutów i stosowanych przez nich
terapii (s. 18), autor wyróżnił trzy formy czy rodzaje "Iecznictwa niemedycznego" : samolecznictwo,
lecznictwo ludowe i praktyki lecznicze uzdrowicieli. Podział ten, którego punkt wyjścia jest typowo
socjologiczny, skupiający się na zachowaniach, ma jednak pewne słabości, szczególnie w odniesieniu do lecznictwa ludowego. To ostatnie zostało oddzielone od samolecznictwa. Tymczasem
samolecznictwo stanowi ważną część lecznictwa ludowego, którego nie można ograniczać tylko do
l)raktyk nieprofesjonalnych terapeutów, takich jak tradycyjne akuszerki - "babki", owczarze
kowale, znachorzy. Trzeci z wyróżnionych przez autora członów, obejmujący m.in. bioenergoterapię, radiestezję, polarity, irydoskopię, homcopatię, nastręcza szczególnych trudności ter-

�244
minologicznych. W. Piątkowski proponuje opisowe określenie: "praktyki lecznicze uzdrowicieli".
Jednak poszczególne dziedziny tego rodzaju lecznictwa obejmują nic tylko praktyki, ale i towarzyszącą im wiedzę. Ponadto pokrewne wymienionym wyżej terapiom są pewne praktyki samolecznicze (i profilaktyczne), takie jak akupresura czy relleksoterapia, ćwiczenia zdrowotne, dietetyka
(np. makrobiotyka,
wegetarianizm). Można by się zastanowić nad zastosowaniem do tego
szerokiego kompleksu zjawisk terminu "medycyna nieortodoksyjna". Wskazuje on na niezgodność
z doktryną medycyny oficjalnej, a jednocześnie pewne poczucie więzi z nią.
Przyjęty układ książki powoduje, że występują w niej niekiedy powtórzenia. Wynikają one
częściowo z wydzielenia osobnych rozdziałów poświęconych rozwojowi "lecznictwa niemedycznego" i nieprofesjonałnym
terapeutom. Stąd np. w ostatniej części rozdziału 5. poświęconej
healerom powtarzają się pewne wiadomości z rozdziału 4. Ponadto rozdział 8. wydaje się jakby
"doczepiony". Autor pisze, że poda w nim informacje o niektórych niekonwencjonalnych
praktykach, których założeń nie przedstawił poprzednio. Tymczasem informacje np. o chiropraktyce i osteopatii, mesmeryzmie, homeopatii czy naturopatii zostały jUi: dość szeroko zaprezentowane w końcowej partii rozdziału 3., gdzie mowa o dziewiętnastowiecznych
uzdrowicielach.
Prawdopodobnie lepszym wyjściem byłoby zamieszczenie, zamiast ostatniego, 8. rozdziału, aneksu
zawierającego charakterystykę poszczególnych terapii komplementarnych.
Wspomnijmy jeszcze, że dla etnologa nieuzasadnione jest ujmowanie w cudzysłów słowa
wiedza w kontekście lecznictwa łudowego. Takie traktowanie wiedzy ludowej wynika z przyjętej
przez autora perspektywy biomedycznej; w tym ujęciu tylko zbiór twierdzeń naukowych zasługuje
na miano wiedzy (bez cudzysłowu).
Wszystkie te uwagi, dotyczące przede wszystkim tak dyskusyjnych spraw terminologicznych,
nie podważają wartości pracy, którą można uznać za pionierską próbę usystematyzowania
wiadomości o różnorodnych dziedzinach łecznictwa niekonwencjonalnego.
Słuszne jest łączne
ujęcie przez autora lecznictwa łudowego i praktyk uzdrowicieli jako różnych form "innej"
medycyny, tym bardziej, że współcześnie ich wzajemne oddziaływanie jest bardzo silne. Cenne jest
(choć z konieczności skrótowe) historyczne potraktowanie tematu, tak rzadkie w pracach pisanych
przez socjologów. Autor przytacza interesujące wyniki pilotażowych badań, zastanawia się nad
czynnikami wpływającymi na popularność praktyk nickonwencjonalnych.
Wskazuje m.in. na
znaczenie "potrzeb ekspresywnych", dobrze zaspokajanych przez znachorów i healerów. Zwraca
uwagę na ważne kwestie etyczne związane z badaniem problemów tak ściśle związanych ze
zdrowiem i życiem człowieka. Podkreśla także szersze społeczne znaczenie dalszych, pogłębionych
badań nad omawianym zespołem zagadnień i konieczność interdyscyplinarnej współpracy w tym
zakresie. Książkę można zatem polecić przedstawicielom
nauk społecznych a także nauk
medycznych zainteresowanym problemami medycyny komplementarnej.
Danuta Penkala-Gawfcka

Mirosława Drozd - Pi a sec k a, Ziemia w społeczności wiejskiej. Studium
wo-wschodniego Mazowsza (koniec XłX i XX wiek), Warszawa 1991, ss. 178.

wsi południo-

Zacznę od stwierdzenia, że jest to książka niezwykle interesująca i wypełnia wyraźną lukę
w opracowaniach problemu. Autorka pracę tę poświęca tematyce nie często podejmowanej przez
współczesną etnografię - stosunkowi do ziemi i jego przemianom wśród mieszkańców wsi, i to
w szerokiej perspektywie historycznej, wybierając jako obszar egzemplifikacji południowo-wschodnie Mazowsze (choć może bardziej precyzyjnie można określić teren ten jako dorzecze Świdra).
Ukazanie historycznych przeobrażeń stosunku chłopa do ziemi wymaga sięgnięcia do
podstawowego aktu prawnego jakim było w XIX wieku uwłaszczenie (dla b. zaboru rosyj-

�245
skiego r. 1864). Tak więc dla przełomu XIX/XX wieku autorka konstruuje model tradycyjny,
określając go nominalnym, wykorzystując w tym celu źródła historyczne i bardzo liczne, ogólne
opracowania tematu (Fr. Bujak, 1. Chałasiński, SI. Czarnowski, K. Dobrowolski) oraz pamiętniki
chłopskie (J. Słomka). Tak skonstruowany model agrocentryczny odpowiada obrazowi wsi polskiej
końca XIX i pocz. XX wieku. W tym czasie, ledwo uzyskana aktem uwłaszczeniowym ziemia,
stanowi podstawowy element strukturotwórczy
chłopskiego systemu społeczno-ekonomicznego
i kulturowego.
Można wyróżnić kilka aspektów porządkujących stosunek chłopa do ziemi: ziemia jako
warsztat pracy, ziemia jako podstawa utrzymania rodziny chłopskiej, ziemia jako podstawa
prestiżu i statusu społecznego.
Po wyodrębnieniu istotnych etapów przełomowych w procesie zmian, autorka konstruuje
odpowiednie dla danych okresów modele (w oparciu o literaturę: Br. Jaworska, K. Dobrowolski,
E. Jagiello-Łysiowa, J. Turowski, R. Turski, Pamiętniki Młodego Pokolenia Chłopów itp.).
Przedstawione pytania badawcze dotyczą motywacji i uwarunkowań zachodzących przeobrażeń. Najważniejsze, mające charakter ogólny, to pytanie o zmiany stosunku chłopów do ziemi
jako własności i warsztatu. Następne pytania są już uszczegółowiające. Dotyczą one: roli podłoża
historycznego, aktów normatywnych, czynników instrumentalnych
(ustawy państwowe) oraz
rynku pracy w regionie. Ważne pytanie dotyczy wartości przypisywanych ziemi w sytuacjach
konniktowych.
We wstępie autorka wyróżnia również i charakteryzuje czynniki, mające pomóc w interpretacji zmieniającego się stosunku do ziemi. Jest to charakterystyka społeczności lokalnych i rodzin
(rodzaj stosunków i więzi rodzinnych i sąsiedzkich, struktura społeczno-gospodarcza,
charakter
gospodarki, stopień jej mechanizacji, plany inwestycyjne, możliwości pracy poza gospodarką,
sposób przejęcia ziemi, stosunek do komasacji itp.).
Charakteryzując warsztat badawczy autorki trzeba podkreślić jego wielostronność. Analiza
tego prawie półtorawiekowego okresu oparta została na wielorakich żródłach. Mamy tu więc do
czynienia ze źródłami historycznymi (nadania uwłaszczeniowe, zapisy katastralne, księgi sądowe
itp.), opracowaniami dotyczącymi tematu badań, jak wreszcie badaniami terenowymi (źródło
wywołane) - typowym narzędziem etnografa.
Autorka skupia swą uwagę, jak pisałam, na Mazowszu. Szczegółowa egzemplifikacja
materiałem terenowym odnosi się do 3 wsi (Woli Duckiej, Woli Karczewskiej, Woli Suwczyńskiej),
a badania przeprowadzono tam dwukrotnie - w latach 1968-73 i w roku 1988. Wybór terenu
uzasadnia zachowanie się na nim wielu elementów tradycyjnej kultury ludowej.
Przedstawiona praca składa się ze wstępu (uzasadnienie tematu, pytania badawcze, definicje
używanych pojęć i terminów, charakterystyka
warsztatu badawczego, źródeł itp.) oraz 4 rozdziałów. I rozdział ma jeszcze charakter warsztatowy i zawiera charakterystykę regionu i badanych
wsi (interesujące tabele). Rozdział II-IV to analiza poszczególnych aspektów stosunku do ziemi
i ich przeobrażeń: II - ziemia jako warsztat pracy, a więc podstawa utrzymania, III - ziemia jako
własność, oraz IV - stosunek do ziemi jako warsztatu pracy i własności w warunkach
konniktowych. Pracę zamyka zakończenie, wykaz źródeł i literatury.
W zakończeniu, po szczegółowej analizie, autorka zwraca uwagę na istotny współcześnie,
w stosunku do ziemi, czynnik dwuzawodowości oraz wzrost postawy pragmatycznej. Podkreśla
również wielofunkcyjny charakter ziemi jako wartości (ekonomiczny, społeczno-prestiżowy).
Uważa, że kierunek przemian moźna określić: ziemia warsztat - ziemia własność. Wydaje się przy
tym, że ziemia nie traci na wartości autotelicznej, przedmiotowej gdy jest podstawą utrzymania
i warsztatem pracy. Gdy ulega zmianie wartość ziemi pozostaje jako własność (poczucie
posiadania). Inne też jest poczucie wartości u migrantów ze wsi, a inne u pozostających na
gospodarstwie.
W tej interesującej pracy autorka nie ustrzegła się szeregu drobnych usterek i niedociągnięć.
Można np. zastanawiać się nad stopniem szczegółowości postawionych na wstępie pytań: Pyta-

�246
nie 1. jest ogólne i brzmi jak cel pracy, a pozostałe są bardzo szczegółowe. Przy omówieniu pojęć
i terminów "do jednego worka" wrzucono takie pojęcia i kategorie badawcze, jak "wartość" czy
"postawa" oraz terminy potoczne "przywódcy", "zwolennicy partii X" (tych dwu ostatnich wydaje
się, że wcale nie trzeba objaśniać). Może też wydawać się zbyt dużym przeskokiem omówienie
ogólnej sytuacji pouwłaszczeniowej w całej Polsce, na całym Mazowszu i przeskok do opisywanych
wsi (np. s. 117). Również przy niektórych opisach szczegółowych, ilustrowanych liczbami (np.
procesy o ziemię), brak porównania tych wielkości z ogólną sytuacją. Niezbyt też są dla mnie jasne
schematy 2 - 4, ilustrujące postawy w konkretnej sytuacji konfliktowej. Są to jednak wszystko
sprawy bardzo drobne.
Praca jest niezwykle ciekawa, a cel jej: wskazanie na przemiany w stosunku chłopa do ziemi
jako warsztatu i własności - a więc jednej z podstawowych wartości w tradycyjnej kulturze
chłopskiej, i to w szerokim ujęciu historycznym
pozwala lepiej poznać uwarunkowanie
tradycyjnej kultury ludowej Mazowsza.
Anna Szyfer

Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska,
Miłość ludowa. Wzory mi/o,vci wie.i:niaczej
pieśni ludowej XV/II-XX
wieku, PTL, Wrocław 1991, ss. 206, il.

w

polskiej

Omawiana książka stanowi spopularyzowaną wersję rozprawy doktorskiej autorki; pominięto więc w niej szersze rozważania nad warsztatowymi aspektami analizy i jcj teoretyczno metodologicznymi podstawami. Nie umniejsza to jednak znaczncj wartości poznawczej publikacji,
podejmującej intrygujące i w niepełnym dotychczas stopniu rozpoznane, zagadnienie oblicza
ludowej miłości - tu ukazanej nie przez pryzmat rzeczywistych zachowań chłopskich partnerów, ale bohaterów folkloru - ludowej pieśni. Praca jest oparta na bardzo solidnych podstawach - reprezentatywnej i obszernej próbie tekstów folklorystycznych zarówno drukowanych, jak
i rękopiśmiennych, historycznych i współczesnych, pochodzących z polskiego obszaru etnograficznego.
Właściwie aż po lata 60. XX wieku pieśń miłosna nie stanowiła szczególnego obszaru
zainteresowań folklorystów i etnografów polskich, choć zarejestrowano jej bogate zasoby. Nie
w całości była udostępniana przez publikacje, czasem "poprawiana". Cenzury i autocenzury
obyczajowej nie ustrzegł się i O. Kolberg, a Komisja Antropologiczna Krakowskiej AU, co można
tu przypomnieć, postanowiła w 1884 roku nie drukować utworów "wyraźnie sprośnych". Nad
wizją ludowej miłości zaciążyła zwłaszcza romantyczna koncepcja miłości sielankowej i sentymentalnej oraz mit chłopa - oracza, strażnika narodowych wartości. Obsceniczność niektórych
tekstów traktowano bądź jako przejaw rubaszności chłopskiego humoru, bądź upadku obyczajów.
Do zasadniczego przełomu w wiedzy na temat ludowego erotyku i przedstawianych przez
niego cech ludowej miłości, demitologizacji funkcjonujących w tym zakresie stereotypów, przyczyniły się głównie dopiero prace współczesnych badaczy, przedc wszystkim Cz. Hernasa,
odkrywcy staropolskich pieśni miłosnych oraz wnikliwe analizy J. Bartmińskiego. Podobnie jak
ten ostatni, drogą strukturalnego oglądu ludowej pieśni miłosnej, podąża też autorka Mi/ości
ludowej. Omówiwszy w rozdziale pierwszym, w sposób syntetyczny, dotychczasowy dorobek
badawczy nad podjętym zagadnieniem, w czterech kolejnych zajmuje się głównym wątkiem swych
rozważań - próbą rekonstrukcji wzorów miłości wieśniaczej zawartych w polskiej pieśni ludowej.
Spośród wszystkich gatunków folkloru słownego właśnie w pieśni temat miłosny pojawia się
najczęściej, jest jej głównym motywem. Traktując zbiór wszystkich ludowych pieśni miłosnych (z
wyłączeniem, uwikłanych w rytualny kontekst, pieśni obrzędowych) jako jeden wielki tekst
o miłości D. Wężowicz-Ziółkowska
poddaje go badaniu morfologicznemu. Jego celem jest

�247
odkrycie struktury paradygmatycznej
systemu określającego zachowania partnerów miłości
w świecie pieśniowym; zgodnie z inspiracjami Proppowskimi elementem podstawowym analizy są
funkcje postaci działających, a więc przede wszystkim ludowego kochanka i kochanki.
Autorkę interesuje zarówno miłość przedmałżeńska, jak i małżeńska, obrazowana przez pieśni
epickie i liryczne, a także cechy ludowego seksualizmu w świetle pieśni obscenicznej. Wśród
wielości tekstów prezentujących różne psychofizyczne i psychospołeczne zachowania bohaterów
pieśni w sytuacjach miłosnych (nie zawsze chyba właściwie sklasyfikowanych, pieśń o wdowie ze
s. 73 to pieśń o miłości małżeńskiej) wyodrębnia dwanaście funkcjonalnych wzorów miłości. Są to
wzory miłości: występnej, wymuszonej, nieszczęśliwej, nie odwzajemnionej, niestałej - zdradliwej,
wielkiej - tragicznej, wypróbowanej, spełnionej, wolnej - zmysłowej, cudzołożnej, ze starym
małżonkiem i ze złym partnerem. Tworzą one zbiór zamknięty, określający pełny zespół
schematów działań uczestników miłości w sferze ludowej pieśni; chyba najbardziej charakterystyczny jest tu fakt, iż w miłości małżeńskiej są eksponowane jedynie trzy ostatnie wzory zachowań.
Równocześnie poszczególne wzory w niewielkim stopniu są powiązane ze zróżnicowaniem
gatunkowym pieśni (mało zresztą dotąd uporządkowanym)
- taka ścisła zależność dotyczy
właściwie tylko ballady, ukazującej miłość występną. Stąd zawarta w pracy interesująca sugestia
wykorzystania wyróżnionych wzorów dla celów samej klasyfikacji miłosnego folkloru pieśniowego,
a także weryfikacji jego ludowego bądż nieludowego pochodzenia (skoro struktura morfologiczna
pieśni ludowej ma cechy specyficzne).
W każdym z wzorów inny jest krąg akcji w jaki uwikłani są ludowi kochankowie, inny jest też
ich wzajemny podział kompetencji. W "Podsumowaniu"
zawarta jest więc próba typologii
występujących w pieśni głównych bohaterów, stanowiąca istotne uzupełnienie wcześniej dokonanych ustaleń. Te dotyczą także zagadnienia oblicza ludowego seksualizmu, przede wszystkim zaś
języka (kodu) jakim folklor wyraża akt miłosnego spełnienia. Środkiem jest najczęściej metafora,
wykorzystująca osiem rodzajów skojarzeń: z pracami rolnymi, gospodarskimi, rzemieślniczymi,
zbieraniem owoców, tańcem i grą, jedzeniem, niszczeniem odzieży oraz kaleczeniem ciała (można je
sprowadzić do dwóch: kreacji i destrukcji). Bogata jest również stosowana w obscenach symbolika
męskiego i żeńskiego, nie brak w nich też wskazań na temat zasad postępowania w miłości,
swoistego kodeksu seksualnego.
Przedmiotem Milo,~ci ludowej jest wiedza jaką dostarcza o niej pieśniowy foklor. Ludowe
pieśni nie są wprawdzie tylko literackim tekstem, a ich treści czy przesłania jedynie zespołem
wyobrażeń na temat miłości w kulturze chłopskiej, bowiem sięgają do sfery rzeczywistych
przekonań i praktyk, to wykorzystując jeden, specyficzny typ źródeł trudno orzec o sile tego
związku. To zastrzeżenie często podnosi autorka, podkreślając, iż jej celem nie jest przedstawienie
obrazu realistycznego. Rezygnując z konfrontacji z innymi źródłami (materiał etnograficzny jest
dotąd słabo opracowany) stara się równocześnie o pewne uogólnienia. Na niektóre cechy ludowej
miłości ujawnione w analizie folklorystycznej warto zwrócić uwagę.
Wyodrębnione i zanalizowane wzory miłości wieśniaczej odsłaniają znacznie szersze niż na
ogół przyjmowano spektrum emocjonalnych doznań, zachowań i postaw ludowych kochanków.
Miłość w kulturze chłopskiej nie jawi się jednowymiarowo, nie jest jednoznacznie poddana jakimś
nadrzędnym normom całkowitego liberalizmu czy ścisłego rygoryzmu. Bliska naturze, nie opiera
się wyłącznie na zaspokajaniu biologicznych popędów, ale też niewiele tu miejsca na respektowanie
zasad etyki chrześcijańskiej. Wyróżnione wzory nie tworzą jakiegoś jednego kontinuum, jest tu
miejsce i na miłość skrępowaną okolicznościami i w pełni wyzwoloną, spełnioną i nie spełnioną,
odwzajemnioną i nie odwzajemnioną, wypróbowaną i przypadkową, trwałą i niestałą, wreszcie
przedmałżeńską, małżeńską i pozamałżeńską. Folklor nie eksponuje jednak w równym stopniu
wszystkich właściwych mu rodzajów miłości; godna pieśni (to już chyba kwestia dramaturgii
i poetyki) jest przede wszystkim miłość w ten czy inny sposób nieszczęśliwa (wzór miłości
nieszczęśliwej, występnej, wymuszonej, nie odwzajemnionej, zdradliwej, tragicznej, ze starym i złym
partnerem; świadczy o tym także statystyczna popularność wątków).

�248
Miłość przedmałżeIlska i małżeIlska to dwie różne jakościowo kategorie. Ta pierwsza jest
miłością kochanków, szczęśliwą lub nieszez~śliwą, ale zawsze zmierzającą do fizycznego połączenia.
Jest skrywana przed otoczeniem, a wyrazem obaw dziewczyny jest leż niepożądana ciąża. Nic musi
prowadzić do trwałości związku, happy endem stosunkowo rzadko stają si;; zresztą zaślubiny
(użyte w analizie szeroko rozumiane pojęcie "wesela" nic jest najtrafniejszym określeniem, bardziej
chodzi tu o utrwalenie związku). Ślub jest jednak idealnym i pożądanym spełnieniem miłości
(wyraźna rozbieżność mi~dzy normą a wzorem). Miłość ujęta w ramy instytucjonalne zrywa więzi
typu kochankowie. MałżeIlstwo to związek erotyczny, ale jednoczcśnic daleki od zasad zgodnego
i szczęśliwego współżycia, partnerskiego układu ról.
Miłość ludowa to przede wszystkim miłość cielesna, nie uwzględniająca (1) funkcji prokreacji.
jakby samospełniająca się poprzez erotyczny kontakt. Prawic obce jcst jcj uczucie platoniczne, jest
silnie zmysłowa i konkretna, najczęściej oparta na stosunkowo szybkim uzyskaniu wzajemności ze
strony partnera; aktywność kochanka spotyka się tu I. współdziałaniem kochanki. Agresywność to
forma zachowania niekiedy dozwolona, choć nie wartościowana pozytywnie. Seks jest podporządkowany prawom natury. ale jest sprawą intymną. Miłość wieśniacza pomimo artykułowania
szeregu norm (zwłaszcza zakaz kazirodztwa i skalania zbrodni,!) odsłania też liczne rozbieżności
między nimi a rzeczywistymi zachowaniami (miłość wymuszona, cudzołożna, wbrew woli rodziny).
W gruncie rzeczy słabo wpisuje si~ w środowiskowe tło (przyczyną rozdzielenia kochanków są
częściej czynniki pozaspołeczne niż społeczne). Akcentuje równocześnie dość wyraźnie podział
partnerskich ról; mężczyzna jest stroną bardziej aktywną w działaniu o podlożu erotycznym, mniej
skrępowaną zobowiązaniami i społecznymi konwenansami, w małżeIlstwie jest osobą dominującą.
podporządkowany
żonie staje się obiektem drwin.
Folklorystyczna praca D. Wężowicz-Ziółkowskiej rozszerza naszą wiedzę o świecie erotyki
w kulturze chłopskiej, jest ważnym uzupełnieniem dotychczasowych dokonaIl badawczych na ten
temat, pora na liczniejsze, pogłębione studia etnologiczne, weryfik ujące zwłaszcza stereotyp
ascetycznego zachowania młodzieży wiejskiej w okresie przedmałżeIlskim (nic tylko na Podhalu).
Jacek

Studia

nad rybołówstwem

w Polsce,

Bednarski

ToruIl 1991, ss. 187, streszczenie w języku angielskim.

Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu wydał w serii "Rozprawy" pracę zbiorową SlUdia
w Polsce, przygotowaną przez Zakład Etnografii tejźe Uczelni. Tom zadedykowany został przez jego autorów profesor Marii Znamierowskiej-Prufferowej
w sześćdziesięciolecie
Jej pracy naukowej'. Dedykacja, dobór autorów i treść pracy są ściśle ze sobą powiązane.
Większość artykułów została bowiem napisana przez członków interdyscyplinarnego Zespołu do
Badania Rybołówstwa Tradycyjnego i Ochrony Jego Zabytków KNE PAN, założonego pod
koniec lat siedemdziesiątych i kierowanego do roku 1990 przez adresatkę dedykacji. Jednym
z najważniejszych celów Zespołu, grupującego obok etnografów, archeologów, językoznawców.
historyków także przedstawicieli nauk technicznych i biologicznych, jest ułatwienie jego członkom
wzajemnej wymiany doświadczeń, umożliwienie szerszego, bardziej "humanistycznego" spojrzenia
na rybołówstwo, wykraczającego poza ramy uprawianych przez nich dyscyplin nauki.
Prezentowany tom, opatrzony wstępem przez Teresę Karwicką, zawiera artykuły:
- Mariana Rulcwicza, stawiającego na podstawie analizy bogatego materiału wykopaliskowego (ponad dwa tysiące obiektów, w tym kilkadziesiąt pływaków do sieci, znakowanych
merkarni), a także pewnych analogii historyczno-etnograficznych,
hipotezę o pojawieniu si~ już
nad rybołówstwem

, Adresatka

dedykacji

zmarla dwa lata po tym jubileuszu.

w roku

1990.

�249
okresie X-XIII wieku zalążków pomorskich maszoperii rybackich. (Nie negując toku rozumowania autora, należy jcdnak do jego hipotezy podejść bardzo ostrożnie - wnioskowanie o faktach
społecznych na podstawic materiału archcologicznego i domniemanych analogiach z późniejszych
wieków jest zawszc niczmiernie ryzykowne);
- Jadwigi Kucharskiej, przcprowadzającej porównawczą analizę dynamicznych elementów
w strukturach tradycyjnych zespołów połowowych rybaków kaszubskich (maszoperiach) i podobnych organizacjach w Finlandii;
- Jerzego Litwina, przcdstawiającego
zmiany w konstrukcji śródlądowych, dłubanych
i klepkowych łodzi kaszubskich, ze szczególnym uwzględnieniem bardzo rzadkiej w Europie
budowy dna z desck układanych poprzccznie, charakterystycznej dla środkowej części Pojezierza
Kaszubskicgo, a spotykancj również nad Wisłoką i na Łużycach (autor sugeruje niezależne
powstanic tcj konstrukcji w każdym zc wskazanych rejonów);
- Aleksandra Celarka, omawiającego budowę barkasów z Zalewu Wiślanego, sposoby
żeglowania na nich i prowadzenia połowów; przedstawiającego próby rozprzestrzenienia
tych
łodzi na Zatokę Pucką i Zalew Szczeciński, zwracającego przy tym uwagę na kontekst etniczny
zjawiska (Prusowie, Niemcy, Polacy) - artykuł, podobnie jak poprzedni, zaopatrzony w dobrze
dobrane i czytelne rysunki;
Wacława Odyńca, komentującego "Obrót XV" szesnastowiecznego poematu Tomasza
Bielawskiego jako żródło historyczne do badań nad rybołówstwem Prus Królewskich;
- Aleksandra Nyrka, pokazującego w kontekście historyczno-geograficznym (zmiany politycznc i społcczne, rozwój nauki) proccs przechodzenia na dzicwiętnastowiecznym Śląsku od chowu
do hodowli ryb stawowych;
"
- Wojciecha Olszewskiego, analizującego genezę łowienia przez wędkarzy polskich na
sztuczne przynęty (błystki "Ietnie" i pod lodowe, sztuczne muchy);
- Janusza Zauchy, wskazującego na konieczność i możliwości zwiększenia selektywności
poszczególnych grup narzędzi używanych we współczesnym polskim rybołówstwie morskim,
w świetle aktualnic prowadzonych badań naukowych;
- Zygmunta Kłodnickiego, analizującego treść i zakres wiedzy polskich rybaków śródlądowych o życiu ryb, jej zróżnicowanie w poszczególnych grupach łowiących i wpływ na
stosowane mctody połowu;
- Janusza Sługockiego, zestawiającego w krótkim, zwartym rysie fakty z zakresu polskiego
prawa o rybołówstwie od średniowiecza do czasów współczesnych;
Kazimierza Siudzińskiego, przedstawiającego
historię polskich badań oceanograficzno-biologicznych od roku 1500 do czasów współczesnych. (Ta, największa objętościowo praca
tomu, jest ze względu na obszerność tematu bardzo syntetyczna, ale i dokładna - wskazuje na
najważniejsze nazwiska, instytucje, tematy i osiągnięcia badawcze);
- Anny Kowalskicj i Jerzcgo Maciejewskiego, omawiających założenia dialektologiczne
i leksykograficznc, przygotowywanego przez wymieniony na wstępie Zespół, słownika rybołówstwa
tradycyjncgo w Polsce.
Autorzy Studiów ... są przedstawicielami wielu dyscyplin naukowych (etnografii, archeologii,
historii, prawa, językoznawstwa, nautologii, technologii rybołówstwa przemysłowego). Ich prace
prezcntują zróżnicowane podejście badawczc, niejednakowy poziom ogólności, znaczny rozrzut
tcmatyczny i czasowy. Z tych właśnie powodów o układzie tomu (nie stanowiącego zwartej całości)
przesądziły nic względy merytoryczne, a alfabetyczny układ nazwisk autorów. To z pewnością
najsłabsza strona Studiów .... Trzyletni cykl wydawniczy i kiepski druk zdjęć również nie dodały im
wartości.
Jakie mogą być wobec tego korzyści naukowe z omawianej pracy? Niewątpliwie należy tu
podkrcślić właśnie wielostronne spojrzenie na działalność łowiącego człowieka, uwypuklające
związki między rybołówstwem dawnym a współczesnym (także przemysłowym), ukazujące wielość
zagadnień szczegółowych związanych z omawianą problematyką, wreszcie możliwości zastosowaw

�250
nia różnych rozwiązań metodologicznych. Wskazują przy tym SWl}ia ... na zakres zainteresowań
najaktywniejszych polskich badaczy kulturowych aspektów rybołówstwa. Dotychczasowa współpraca członków Zespołu do Badania Rybołówstwa Tradycyjnego i Ochrony Jego Zabytków,
przybierająca najczęściej formę wzajemnej wymiany doświadczeń, zdaje się potwierdzać potrzebę
takich interdyscyplinarnych
prac.
Zgodnie z wymaganiami wydawcy, wszystkie artykuły to prace oryginalne, napisane specjalnie
do tego tomu. Niemal wszystkie wnoszą nowe ustalenia badawcze lub interpretacyjne. Wartość
pozostałych zaś (zarys historii polskiego prawa o rybołówstwie i polskich badań oceanograficzno-biologicznych) tkwi głównie w syntetycznym ujęciu tematów, których poznanie wymagało
dotąd studiowania wielu rozproszonych żródel.
Te cechy powinny uczynić Studia ... istotną pomocą naukową dla badających problemy
związane z polskim rybołówstwem, nie tylko humanistów.
Wojciech Olszewski

Władysław M a t l akow sk i, Wspomnienia z życia przeszlego i teraźniejszego (/850-1895),
Z rękopisu do druku przygotował, przedmową i komentarzem opatrzył Janusz Kapuścik, Zakład
Naukowy im. Ossolińskich, Wrocław-Warszawa-Kraków
1991, ss. 504, il.
Wydawnictwo im. Ossolińskich nawet w obecnych, tak trudnych dla ambitnej książki czasach,
nie zapomina - i chwała mu za to - o licznych miłośnikach pamiętnikarstwa polskiego. Wcale
już bogata seria wspomnień i pamiętników wybitnych postaci życia społecznego i kultury z XIX
i XX wieku rozszerzona została o dzieło Władysława Matlakowskiego, głośnego niegdyś chirurga
warszawskiego, badaczowi kultury bardziej jednak znanego z takich opracowań, jak Budownictwo
ludowe na Podhalu (1892) i Zdobienie i sprzęt ludu polskiego tla Podhalu (rzecz wydana już po
śmierci autora, w 1901 roku). Matlakowski był jednym z twórców i propagatorów tzw. stylu
zakopiańskiego, przyczynil się też walnie do zapoczątkowania w Polsce głębszych studiów nad
sztuką ludową.
Wspomnienia z życia przesz/ego ... mają dość zróżnicowaną treść i formę. Pisane niemal przez
całe, niezbyt zresztą długie życie, notatki, refleksje, wrażenia z podróży, nekrologi przyjaciół
i nauczycieli składają się jednak na całość zwartą i wiele mówiącą o jednym z najwybitniejszych
przedstawicieli polskiej inteligencji w drugiej połowie XIX wieku. Część wspomnień była już
zresztą wcześniej drukowana, całość ukazuje się jednak pierwszy raz, co może nieco dziwić, gdyż
już za życia uchodził Matlakowski za bystrego obserwatora i znakomitego stylistę. Potwierdzają to
zwłaszcza znakomite Wspomnienia z Zakopanego. Niestety, Matlakowski podzielił losy wielu
wybitnych ludzi; po przedwczesnej śmierci na grużlicę zapomniano o nim do lego stopnia, że dziś
przypominać trzeba podstawowe fakty z jego życia i działalności.
Urodził się Władysław Matlakowski w 1850 roku w Warce nad Pilicą w rodzinie dość
zamożnego chłopa, który "mając - pisze we wspomnieniach - włókę ziemi (30 morgów), 3 domki
czteroizbowe w Warce, wynajmowane biedactwu żydowskiemu, i wiatrak, potrafił dać ~ sprzedając krew swoją i pot - uniwersyteckie wykształcenie 4 synom, sam nie mając 7-adnego·'. Istotnie,
rzecz to niebywale rzadka w owych czasach.
MalIakowski był niezwykle zdolnym i pilnym uczniem Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu
Warszawskiego, szybko też po studiach zrobił karierę zawodową. Znany był również jako biegły
lingwista, znał dobrze kilka języków. Część jego podróży zagranicznych, opisanych interesująco
w tomie wspomnień, miała związek z działalnością zawodową. Matlakowski poznaje i wnikliwie
opisuje lekarski świat Paryża i Czech, ale również daje niezwykle frapujące wrażenia z podróży
jachtem po Morzu Śródziemnym (był lekarzem okrętowym), opisuje Gibraltar, Marsylię, Genuę;

�251
na innym miejscu z wielkim znawstwem komentuje zbiory galerii malarstwa w Berlinie. Do
najbardziej wartościowych należą wspomnienia z Ukrainy z lat osiemdziesiątych, krytyczne wobec
zamieszkujących tam Polaków, ukazujące demoralizację, egoizm i brak patriotyzmu szlachty.
W ogóle byl Matlakowski dość ostry w sądach, miał zdecydowane poglądy na sztukę, na życie
spoleczne i moralność, co wyraźnie daje się odczuć w jego wspomnieniach.
Wybitny lekarz, autor wielu wartościowych publikacji zawodowych, subtelny znawca sztuki
plastycznej, był także miłośnikiem literatury. Sam pisywał opowiadania, jego listy mają duże
walory literackie, wspomnienia również plasują się w czołówce tego rodzaju pisarstwa, a największym dokonaniem Matlakowskiego,
uznanym do dziś, jest niezwykle dokladne, filologiczne
tłumaczenie "Hamleta", poprzedzone wstępem - rodzajem komentarza do tego naj sławniejszego
dzieła Szekspira. O tłumaczeniu i krytycznym rozbiorze tekstu wyraził się słynny anglista polski
Władysław Tarnawski, iż jest to "dzieło pomnikowe, dzieło, jakim nie może się pochlubić żaden
z narodów, bardziej od nas oddanych kultowi angielskiego pisarza".
Przyznać trzeba, że nie był Matlakowski postacią tuzinkową, jego osiągnięcia na wielu polach
imponują, jego zdolności zadziwiają (był także utalentowanym rysownikiem i malarzem!), ogrom
pracy wykonanej podczas krótkiego i naznaczonego ciężką chorobą życia oszałamia. Postać to
zaiste renesansowa, wzór pracowitości i samodyscypliny. Można nabawić się kompleksów czytając
i smakując wspomnienia Władysława Matlakowskiego,
lekarza, pisarza, tłumacza, znawcy
i badacza sztuki, a przede wszystkim szlachetnego, uczciwego człowieka i patrioty.
Ryszard

Jan A. Choroszy,

Huculszczyzna

w literaturze

polskiej,

Wrocław

Kantor

1991, ss. 372.

Wszyscy znamy pieśń "Czerwony pas", choć niewielu wie, iż jej autorem jest Józef
Korzeniowski, a właściwy tekst mówi o czerwonym płaszczu i pasie, za którym tkwi broń. Wiemy
też to i owo o Hucułach, przynajmniej tyle, że nie ma dla nich życia poza połoninami, a rzuceni
w doliny giną z tęsknoty. Zapytajmy jednak dziś Polaka, zwłaszcza młodego, gdzie mieszkają owi
Huculi, z jaką to krainą łączymy się emocjonalnie śpiewając przy ognisku wspomnianą pieśń,
a otrzymamy błędną odpowiedź, lub - co nawet bardziej prawdopodobne
- nie otrzymamy
żadnej. No cóż, realne Karpaty Wschodnie odsunęły się w przestrzeń mityczną; nie dla nas szumiał
przez ostatnie pół wieku Prut i Czeremosz, nie dla nas tajemnice i duchy Czarnohory.
A przecież, co przypomina świetna praca Jana A. Choroszy Huculszczyzna
w literaturze
polskiej, nie tak dawno bywało zupełnie inaczej. To właśnie Karpaty Wschodnie wcześniej dały
o sobie znać w naszej literaturze narodowej niż Tatry, choć nie zaowocowało to może taką ilością
dzieł pierwszorzędnych. To górale ruscy a nie tatrzańscy fascynowali w pierwszej kolejności
poetów i ludoznawców. Nie tatrzańscy, a właśnie charnohorscy zbójnicy (opryszkowie) na czele
z legendarnym Doboszem, wyprzedzili w czasie i sławie Janosika. O Karpatach Wschodnich pisali
ich odkrywcy i badacze: Wincenty Pol, Kazimierz Władysław Wójcicki, Żegota Pauli i wielu, wielu
innych, a w Burkucie pito wodę zdrojową i żętycę o dobre pół wieku wcześniej niż na Podhalu.
Życie Hucułów fascynowało romantycznych poetów i nie mniej romantycznych etnografów
(czasem byli to ci sami ludzie!); zdawało się potwierdzać tezę o harmonii dzikiej przyrody
i człowieka, owego "szczęśliwego dzikiego", który żył na łonie natury w zgodzie z naturalną
moralnością. Poglądy zmieniały się jednak, Huculi widziani nie poprzez literacką konwencję jawili
się w nieco innym świetle. Ujrzano nie tylko ich barwny strój, zwyczaje, temperament, lecz także
niski poziom egzystencji, niezbyt budującą moralność, ogólne zapóźnienie cywilizacyjne. Tylko
przyroda Karpat Wschodnich nieodmiennie zachwycała swoją dzikością kolejne pokolenia
badaczy i coraz liczniejszych turystów. Huculszczyznę opiewano wierszem i prozą, malowano

�252
ją, a także - autor o tym nie wspomina, bo to temat sam w sobie - fotografowano i filmowano.
Działania wojenne na Huculszczyżnie w latach 1914-1915, w których wzięła udział Ił Brygada
Legionów, tocząc boje w niebywale trudnych warunkach topograficznych i klimatycznych,
utrwalily obecność tych terenów w świadomości narodowej. Autor nazywa ten proces "oswojeniem
przez sakralizację"; Huculszczyzna pojawia się w poezji legionowej i oczywiście w legionowej
legendzie; szlaki legionowe stały się drogami pielgrzymek. Rzesze turystów i letników z całej Polski
wiązały się z tym regionem patriotycznym zapałcm. Czyż dla Polaka ziemia zroszona polską krwią
nie jest w naturalny sposób własna?
A przecież Huculszczyzna to region zróżnicowany etnicznie i kulturowo. Trzeba jednak
stwierdzić, że konflikty narodowościowe,
w tym silny w II Rzeczpospolitej konflikt polsko-ukraiński, nie doprowadziły na Huculszczyżnie do poważniejszych incydentów. Była to bowiem
wciąż kraina peryferyczna, zapóżniona cywilizacyjnie, zamieszkiwana w większości przez ludność
pochodzenia ruskiego, lecz o słabo skrystalizowanej lub żadnej świadomości narodowej. I choć
Huculszczyzna obecna jest także wyraźnie w literaturze ukraińskicj, o czym autor wspomina, to
sami Huculi trwali mocno przy swej plemiennej odrębności i pasterskiej kulturze, przez co mało
podatni byli na ukraińską agitację narodową.
Co było potem, wiadomo. Usilne wymazywanie z pamięci narodu polskiego wspomnień
o utraconych, a bliskich sercom obszarach, w tym także o Huculszczyźnie; próby wykreślenia
z polskiej literatury niezliczonych dzieł tematycznie związanych z Karpatami Wschodnimi, w tym
dzieł tej klasy, co tetralogia Stanisława Vincenza. Lecz przeszłości nie da się zapomnieć; dzieła
literackie skazać może na zapomnienie jedynie ich mizerna jakość, nie decyzja cenzora. Niebywała
kariera Huculszczyzny i Hucułów w polskiej literaturze jest faktem trwałym, choć ciągłość tej
literackiej tradycji przerwana została w 1939 roku, a później mocno zahamowana Uednakże temat
"huculski" był przecież obecny w literaturze emigracyjnej). O tej tradycji, o jej znaczeniu dla
polskiej kultury pisze 1. A. Choroszy w książce, która stanowi prawdziwe kompendium wiedzy
o przeszłości Karpat Wschodnich, daleko przekraczające ramy studium z historii literatury. Rzecz
zatem do czytania i smakowania, ale także do nauki; to również przewodnik do dalszych lektur
literackich i krajoznawczych.
Ryszard

skim

Leopoldo 1. Bartolome.
Danuta Łukasz, Ryszard Stemplowski,
Misiones
1897-1977, PWN, Warszawa 1991, ss. 277.

Stawianie

Kantor

wargentyń-

W bujnie rozwijających się badaniach tzw. polonijnych, a w istocie etnicznych, jest WCląZ
jeszcze pewna luka, której wypełnienie nie będzie ani łatwe, ani szybkie. Chodzi o wiedzę
o współczesnych zbiorowościach chłopskich o polskiej genezie istniejących w Brazylii i Argentynie.
Podkreślam konieczność ich poznania, określenia obecnego stanu kultury rodzimej, polskiego
języka, emocjonalnej łączności z krajem przodków dlatego zwłaszcza, że brak tego rodzaju wiedzy
prowadzi do powstawania błędnych, a nadzwyczaj trwałych przekonań o jakiejś nadzwyczajnej
odporności polskiej tradycji w zbiorowościach emigracyjnych, odporności na wpływy zewnętrzne.
Tymczasem można raczej przypuszczać, że mimo konserwatyzmu kulturowego, tak charakterystycznego dla zbiorowości chłopskich w ogóle, w Brazylii i Argentynie mamy już jedynie do
czynienia z pewnymi reliktami kultury przeniesionej z Polski przez pierwsze pokolenie emigrantów, a nie - jak zdają się przypuszczać niektórzy - ze spetryfikowaną kulturą czasów osadnictwa,
czyli praktycznie z końca XIX wieku, kultywowaną przez kolejne generacje. Współcześni "Polacy"
w wymienionych krajach to po prostu Argentyńczycy i Brazylijczycy, a pewna ich część Uak
liczna?) posiada świadomość swoich korzeni etnicznych i kulturowych, zna język polski (raczej

�253
gwarę) w uproszczonej, albo nawet szczątkowej formie. Weryfikacja optymistycznych sądów
o utrzymywaniu się polskiej (rodzimej) kultury w tych zbiorowościach opierać się winna nie
o pobieżne i na ogół patriotyczno-tendencyjne
relacje dziennikarzy, lecz o gruntowne badania
o charakterze uczestniczącym. Innymi słowy, nałeży tam być i obserwować, aby zrozumieć
i sensownie opisać.
Praca Stowiallie w argelllyńskim Misicmes 1897-1977 jest zbiorem kilku studiów na temat
osadnictwa Polaków i Rusinów (Ukraińców) na terenie pogranicza argentyńskiego. Ukazanie obu
grup w ich niełatwych, antagonistycznych relacjach, od momentu osadnictwa do czasów niemal
najnowszych, jest największą zaletą pracy. Polacy i Rusini osiedlający się w Misiones (Rusinów
było zdaniem R. Stcmplowskicgo, redaktora całego tomu, więcej niż Polaków, wbrew dotychczasowym sądom), wywodzili się z tych samych terenów, to jest z Galicji Wschodniej, różnili się
jednak znacznie pod wieloma względami, poczynając od wyznania i systemu wartości. Różnice te
dawały o sobie znać zwłaszcza w początkach osadnictwa, a i dzisiaj - jak wynika ze studium L. J.
Bartolome - dają się również obserwować.
Omawiana praca jest w sumie niezwykle interesująca i przystępna także dla przeciętnego
czytelnika, nie mającego przygotowania naukowego. Walor ten podkreślam, gdyż ostatnimi czasy
wicie publikacji naukowych razi językiem hermetycznym przez co upowszechnianie pewnych
informacji w społeczeństwie natrafia na trudności. Daje interesujący obraz trudu słowiańskich
osadników-rolników, ukazuje obiektywnie ich rzeczywisty wkład w kształtowanie się cywilizacji
regionu - uczestniczyły w tym procesie 33 grupy etniczne! - i poniekąd w budowaniu całej
Argentyny. Nie zmienia to faktu, iż pozostawia znaczny niedosyt. Jest bowiem przede wszystkim
pracą historyczną, rysuje początki osadnictwa, wiele mówi o gospodarce emigrantów, ale w gruncie
rzeczy zatrzymuje się na czasach mocno oddalonych: rok 1947 w przypadku gospodarki,
a w przypadku szkolnictwa etnicznego nawet na roku 1939 (co ma pewne uzasadnienie
w administracyjnym działaniu władz). Czyli w sumie, jak większość prac o chłopskich zbiorowościach polonijnych, także i ta praca zatrzymuje się w pół drogi, nie dając odpowiedzi na pasjonujące
pytanie, jak obecnie funkcjonuje badana zbiorowość, jaka jest jej tożsamość etniczna, jak
prezentuje się jej kultura i czy dziedzictwo przeniesione przez pierwszych osadników z Polski trwa
jeszcze i ewentualnie w jakim stanie. Nie otrzymujemy wyrażnej odpowiedzi na pytanie, jak daleko
postąpiły procesy asymilacyjne w sferze języka i kultury.
Wspomniany już L. J. Bartolome próbuje to i owo powiedzieć o tych sprawach i problemach
w artykule " Współczesne społeczeństwo Apostoles" i chwała mu za to. Niestety jednak, choć
zamieszcza wiele interesujących szczegółów i mocno okopuje się w szańcach etnologicznych teorii,
opracowanie jego wydaje się bardzo powierzchowne i raczej tylko drażni apetyt czytelnika.
Przyjdzie jeszcze zapewnc długo poczekać na pogłębione studium współczesnej kultury potomków
chłopskich osadników z Polski w Brazylii i Argentynie. Mody w nauce się zmieniają, także w etnologii,
ale wciąż chyba istnieje z.apotrzebowanie na "etnograficzne" ujęcie kultury poszczególnych zbiorowości.
Bez solidnej podstawy faktograficznej wszelkie analizy etnologiczne, subtelne studia porównawcze,
wszelkie próby uogólnień, zawisną w próżni. Jeszcze raz uświadamia to cenna, godna lektury, ale
budząca spory niedosyt, książka o doli i niedoli Słowian w argentyńskim Misiones.
Ryszard Kalltor

Jarosław Rok i c ki, Wirź spoteczna a zmiana kultury. Studium dynamiki polskiej zbiorowości
etnicznej IV USA, Biblioteka Polonijna, t. 26, Wrocław- Warszawa-Kraków
1992, ss. 207.
Dotychczasowe badania kultury zbiorowości emigrantów polskich w Stanach Zjednoczonych
przyniosły - nie tylko w mojej opinii - raczej porażki i rozczarowania niż sukcesy. Z tym większą
lIwag" należy powitać pracę, która z porażek wyciąga właściwe wnioski. Mowa o pracy J. Ro-

�254
kickiego pt. Więź społeczna a zmiana kultury. Studium dynamiki polskiej zhi()rolVo.~ci etnicznej
IV USA,
wydanej w "Bibliotece Polonijnej" jako tom 26.
Praca J. Rokickiego jest, wedle określenia autora, próbą "opisu i wyjasmcma przyczyn,
mechanizmów i kierunków przemian więzi społecznej i kultury polskiej zbiorowości etnicznej
w Stanach Zjednoczonych Ameryki". Autor jak najsłuszniej zakłada istnienie wzajemnego związku
pomiędzy sposobem istnienia zbiorowości społecznej, a kształtem i treścią wytworzonej przez nią
kultury. Przedmiotem jego zainteresowania jest kultura polskiej zbiorowości etnicznej, zbiorowości
powstałej jeszcze w wieku ubiegłym, a ujmuje ją "raczej jako zbiór grup i jednostek połączonych co
prawda wspólnotą pochodzenia narodowego, ale utworzonych według rozmaitych kryteriów". Ma
autor, a zapewne i czytelnik, pełną świadomość trudności na jakie natrafić musi badacz procesów
zachodzących w podobnych zbiorowościach, na dodatek zachodzących na przestrzeni ponad stu
lat. Stąd też zapewne uwaga 1. Rokickiego: "Ograniczam się (... ) jedynie do tendencji typowych
i dominujących z punktu widzenia przyjętych założeń badawczych".
W praktyce przedmiotem zainteresowania autora jest Polonia miejska, zbiorowość polonijna
ukształtowana w rozwijających się miastach amerykańskich typu Chicago i Detroit. Pytanie, na ile
w kulturze tej części Polonii amerykańskiej (prawda, że jest to część najliczniejsza), mają miejsce
zjawiska czy tendencje "typowe i dominujące" w życiu całej polskiej grupy etnicznej egzystującej
w Stanach Zjednoczonych?
Bezdyskusyjne, w moim przekonaniu, jest przyjęcie przez autora w jego analizach "perspektywy narodu amerykańskiego". Konsekwentne trzymanie się tej właśnie perspektywy stanowi
jeden z największych walorów pracy, która w ten sposób jest rcalizacją zasady, iż - co autor
stanowczo podkreśla - "bardziej interesuje mnie to, jak Polonia stała się grupą etniczną i jak
istnieje jako część narodu amerykańskiego, niż to, jak powiązana jest z narodem polskim".
Dotychczasowe prace raczej przyjmowały tę drugą perspektywę. Płodność nowego, jeszcze nie
opatrzonego sposobu widzenia Polonii potwierdza się w prezentowanej pracy.
W konsekwencji powyższych założeń autor dąży prosto do celu, którym jest nakreślenie
"syntetycznego modelu przemian więzi społecznej i kultury polskiej zbiorowości etnicznej
w warunkach amerykańskiego procesu narodotwórczego". Próba to bardzo ambitna. nawet jeśli
ograniczona do pewnej tylko części polskiej zbiorowości etnicznej w USA i koncentrująca się na
wybranych okresach historycznych. Przedsięwzięcie J. Rokickiego nie ma analogii w dotychczasowych badaniach nad Polonią amerykańską.
Rozdział pierwszy studium to omówienie zagadnienia etniczności w amerykańskim procesie
narodotwórczym. Jest to sama w sobie rozprawa, solidnie oparta na literaturze, być może zbyt
obszerna i przekraczająca potrzeby całej pracy, ale przy założeniu, iż książka znajdzie się w rękach
nie tylko badaczy zagadnień etnicznych, zapewne bardzo pożyteczna.
Rozdział drugi zatytułowany: "Struktura i przemiany więzi społecznej w polskiej zbiorowości
etnicznej w USA", stanowi dalsze przybliżenie do głównego tematu pracy. Twierdzi bowiem autor,
iż zbiorowość etniczna (zatem i jej kultura) istnieje i zmienia się w ramach trzech podstawowych,
uzależnionych od siebie, ale jednocześnie odrębnych systemów więzi społecznej: więzi naturalnej.
zrzeszeniowej i symbolicznej. Każdemu z wyodrębnionych systemów odpowiadają odmienne
formy wytworzonej przez grupę etniczną kultury.
Idąc tym tropem J. Rokicki, w trzech następnych rozdziałach, daje istny popis erudycji,
umiejętnego wykorzystania bogatego materiału empirycznego zebranego w Stanach Zjednoczonych, ukazując kolejno: więż naturalną i kulturę polonijnej społeczności lokalnej, więź zrzeszeniową i formy kultury powstającej w organizacjach polonijnych (tu wiele o ceremoniale organizacyjnym) oraz więź symboliczną w relacjach do zagadnienia tożsamości etnicznej Polonii amerykańskiej. Trudno szczegółowo omawiać te rozdziały, rewelacyjne pod względem treści. Czytelnik be7
wątpienia doceni znaczenie analiz prezentowanych przez autora, wagę licznych i trafnie dobranych
przykładów "folklorystycznych", język wywodu itd.
Rozdział ostatni, "Zmiana społeczna i kulturowa w procesie asymilacji Polonii amerykańskiej.

�255
Podsumowanie i próba syntezy", stanowi godne podsumowanie tej pionierskiej, pasjonującej
pracy. W pełni uwidacznia si~ tu walor wspomnianej "amerykańskiej
perspektywy". Autor
w wielkim, ale uzasadnionym i precyzyjnym skrócie ukazuje przemiany kultury polskiej zbiorowości etnicznej w kontekście amerykańskiego procesu narodowotwórczego.
Praca J. Rokickiego to wzorowe i inspirujące studium z zakresu socjologii kultury, stanowiące
poważny krok w badaniach polonijnych.
Ryszard

Kantor

Ignacy Domeyko, Araukania i jej mieszkańcy,
pod redakcją naukową Marii Paradowskiej
i Andrzeja Krzanowskiego, Polskie Towarzystwo Latynoamerykanistyczne,
Warszawa-Kraków
1992, ss. 270, ilustracje.
Ignacio Domeyko, Araucania y sus habitantes, edición, selección, notas y prólogos de Maria
Paradowska y Andrzej Krzanowski. Sociedad Polaca de Estudios Latinoamericanos,
Warszawa - Kraków 1992, ss. 270, ilustracje.
W książce Dziejefóklorystyki
polskiej 1864-1919, wydanej w 1982 roku, pod redakcją Heleny
Kapeluś i Juliana Krzyżanowskiego, nie ma wzmianki o badaniach ludoznawczych Ignacego
Domeyki w Ameryce Południowej. Dokonania etnograficzne przyjaciela Adama Mickiewicza nie
uszły jednak uwadze specjalistów, czego wyrazem są liczne publikacje Marii Paradowskiej,
a zwłaszcza jej bardzo wartościowe studium Badania Ignacego Domeyki nad kulturą Araukanów
("Etnografia Polska", 1974).
Dodajmy do tego, że czytelnik mógł w Polsce bez kłopotów poznać zainteresowania
ludoznawcze Domeyki, gdyż w bibliotekach są dostępne jego podstawowe dzieła z tego zakresu,
w tym książka ogłoszona w 1860 roku w Wilnie Araukania i jej mieszkańcy (tłumaczenie Jana
Zamostowskiego) oraz obszerne Moje podróże (pamiętniki wygnańca) w edycji Elżbiety Heleny
Nieciowej z lat 1962 - 1963. W świetle tych książek oraz licznych artykułów Domeyki, Żegota
z Dziadów Cz. I I I jest etnografem, którego dorobek zapewne dorównuje dokonaniom ludoznawczym Józefa łgnacego Kraszewskiego.
Staraniem Polskiego Towarzystwa Studiów Latynoamerykanistycznych,
a zwłaszcza prezesa
Zarządu Głównego tej organizacji prof. dr hab. Andrzeja Krzanowskiego, ukazał się w 1992 roku
tom pierwszy serii "Polski wkład w poznanie Nowego Świata" pl. Araukania i jej mieszkańcy. Na
calość dzieła złożyła si~, w nowym tłumaczeniu na język polski Zofii Wasitowej, treść rozprawy
Araucania y sus hahitantes oraz wybór odnośnych fragmentów wspomnień Domeyki pl. Dziennik
podróży do kraju dzikich Indian Araukanów.
Książkę uzupełniono informacją o zamierzeniach
redakcyjnych serii oraz obszernym wstępem merytorycznym
Marii Paradowskiej.
Ponadto
Paradowska i Krzanowski napisali not~ edytorską oraz słowniczek terminologiczny. Oni też teksty
Domeyki opatrzyli stosownymi przypisami, słowniczkiem terminologicznym, indeksami (osobowym oraz nazw geograficznych i etnicznych), fotografiami i mapami. Całość w języku polskim
i hiszpańskim (Diario dei viaje al pais de los salvajes Indianos Araucanos tłumaczył z polskiego
Tadeusz Weroniecki) stanowi atrakcyjne edytorsko (oficyna ArsNova - Zjednoczeni Wydawcy)
druki bibliofilskie.
Tłumacząc książkę Araucania
y sus habitantes
korzystano z egzemplarza, który autor
ofiarował Bibliotece Jagiellońskiej, po przeprowadzeniu korekty pomyłek drukarskich. Uzupełnienia Domeyki wprowadzono do nowej edycji nie zaznaczając tego w przypisach - co jest
błędem warsztatowym. Pozostawiono ponadto w XIX-wiecznym tłumaczeniu Zamostowskiego
cytowane przez Domeykę fragmenty poematu Alonso de Erilla y Zuniga La Araucana
- co
również jest wadą. W kilku miejscach redaktorzy i tłumacze mieli kłopoty z przekładami terminów

�256
geologicznych. Mimo to błędów tego typu jest malo (na s. 145 termin "węgiel ziemny" objaśniono
blędniejako "węgiel kamienny"; w rzeczywistości Domeyko myśl al o węglu brunatnym dając temu
wyraz w tekście swych wspomnień i drukowanych osobno rozprawach geologicznych). Niewątpliwie wydawcom brakuje więc doświadczenia w wydawaniu źródeł historycznych. Mieli jednak
wiele serca do podjętej pracy skoro dotarli do oryginału (rękopisu) wspomnień Domeyki
i zweryfikowali nazwy geograficzne, błędnie odczytane przez Nieciową.
Wiedzy i ogromnemu zaangażowaniu Marii Paradowskiej i Andrzeja Krzanowskiego oraz
tym wszystkim, którzy ich w pracy wspierali (m.in. artysta plastyk Anna Berg i Alfredo Lastra
Norambuena z ambasady Chile w Warszawie) zawdzięczamy przypomnienie dorobku wygnańca
w kraju rodzinnym niemal zapomnianego.
Teksty Domeyki umieszczone w książce Araukania i jej mieszkańcy dokumentują zainteresowania autora Indianami zamieszkałymi w południowej części kontynentu południowoamerykańskiego, Araukan zwanych dziś Mapuche. Był on wśród nich w 1845 roku bardzo krótko (ledwie
miesiąc), a ponadto spostrzeżenia etnograficzne robił niejako na marginesie studiów geologicznych.
Mimo to książka Araucania y sus habitantes została zaliczona do etnograficznej klasyki światowej.
Decyduje o tym treść dzieła, ale też ujęcie tematu, dostosowane do wymogów metodologicznych
upowszechnianych przez Joachima Lelewela na Wszechnicy Wileńskiej. Właśnie dlatego książka
Domeyki jest wręcz podręcznikowym przykładem studium z zakresu geografii człowieka, uprawianej w pierwszej połowie XIX wieku w Europie. Interesował się nim Domeyko w warunkach jego
życia w określonym środowisku przyrodniczym oraz istniejących uwarunkowaniach politycznych.
Dlatego część pierwszą dzieła ujął tytułem Uksztaltowanie./izyczne
i przyroda kraju zajmowanego
przez Araukan,
drugą - Stan moralny, w jakim znajdują siC obecnie Indianie araukańscy, ich
zwyczaje
i obyczaje, a trzecią - Co stoi na przeszkodzie
w ucywilizowaniu
Indian araukańskich
i jakie sposoby ujarzmienia
ich wydają się najwłaściwsze.
Część druga, rzecz zrozumiała, jest
najbardziej wartościowa. Stanowi bowiem cenne źródło do dziejów rdzennej ludności Ameryki. Tę
właśnie część wzbogaca w szczegóły zaczerpnięty z pamiętnika Domeyki fragment Dziennika
podróży

do kraju

dzikich

Indian

Araukanów.

Czy zatem Domeyko stał się etnografem z przypadku? Analiza jego licznych artykułów zdaje
się wskazywać, iż kulturą ludową interesował się on od dzieciństwa (zainteresowanych odsyłamy
m.in. do korespondencji umieszczonej w książce Archiwum Filomatów. Na zesłaniu). Elementów
etnografii uczył się w szkole średniej oraz studiując w Wilnie i Paryżu. Oficjalnie był jednak
magistrem matematyki oraz inżynierem górniczym. Kto wic zresztą czy właśnie jego inżynierskie
przygotowanie nie wpłynęło na opis domostw Indian araukańskich. Tak precyzyjnych opisów
przecież nie pozostawili jego poprzednicy. Obcowanie z ludem podczas przymusowego pobytu
w Nowogródczyźnie nauczyć go musiało oceniać osobliwości w życiu mieszkańców wsi, jak'
i odczytywać mechanizmy obyczajowości. Nic więc dziwnego, że w czasie krótkich spotkań
z Araukanami dostrzegał nawet drobiazgi w stroju kobiet a takźe powinności żony Indianina.
Spostrzeźenia swe Domeyko potrafił opisać w sposób prosty i jasny. Temu w dużej mierze książka
zawdzięczała swe powodzenie w XIX wieku, a dziś należy do klasyki literatury przyrodniczej,
etnograficznej i politologicznej.
Autor niniejszych uwag przez szereg lat pracował nad biografią Ignacego Domeyki 1. Może
dlatego podczas lektury części życiorysowej we "Wstępie" Marii Paradowskiej odczuwał pewien
niedosyt. Nie chodzi tu o drobne nieścisłości (Domeyko został geologiem i inżynierem górniczym
pod wpływem L. Ehe de Beaumonta a nie stryja Józefa; uczył się w Szczuczynie Litewskim a nie
Lidzkim; studiował w Oddziale Nauk Fizycznych i Matematycznych Uniwersytetu Wileńskiego;
po upadku powstania 1831 roku nie wyjechał do Drezna tylko przekroczył z oddziałem granicę
Prus, gdzie był internowany; w Paryżu nie tylko utrzymywał przyjacielskie kontakty z Mic1 Biografia
ta została złożona w Wydawnictwie Lubelskim. Wydawcy nie udało się pozyskać subwencji na druk, nawet
w organizacjach zajmujących się uroczystym obchodem 500. rocznicy wyprawy Krzysztofa Kolumba do Ameryki.

�257
kiewiczem, ale wręcz gościł go u siebie oraz wspomagał materialnie). Uproszczeniem jest sąd Marii
Paradowskiej o wyłącznie "romantycznej" motywacji wypadu do Araukanii. W 1844 roku, gdy
Domeyko planował geologiczną wycieczkę na tereny zamieszkałe przez Indian, "dzika" Araukania
była dobrze nadzorowana przez władze Chile. Niebezpieczeństwo podczas podróży było minimalne skoro geolog zdecydował się zabrać na wyprawę swego ucznia. Honorowano tam pisma
polecające ze stolicy. Praktycznie podróżnicy mieli stale tłumaczy oraz przydzielonych do pomocy
i ochrony towarzyszy.
Niewątpliwie jednak wypad miał pewien podkład emocjonalny. Domeyko szykując się do
powrotu do Europy chciał z pewnością zobaczyć ów "Iud wolny". Po poznaniu Araukan
zdecydował się dopiero wystąpić z memoriałem w sprawie pokojowej kolonizacji tej części Chile.
To co powstało było wzorowym eleboratern geograficznym. Wracał jednak do swych notatek
z podróży po wielu latach. Pisząc do przyjaciół w Paryżu o tej wycieczce był bardzo powściągliwy,
może nawet wewnętrznie rozczarowany. Oto odbył wyprawę badawczą (geologiczną) do Indian
Araukanów i ogłosił stosowny memoriał. Bardziej przejmował się jednak pożarem laboratorium
chemicznego w kolegium w Coquimbo i koniecznością odbudowy warsztatu pracy dla następcy.
Oto kilka uwag Domeyki o wyprawie z listów wysyłanych w latach 1844-1845, zaczerpniętych
z tomu wydanego przez Nieciową w 1976 roku, pl. Listy do Jł1adyslawa Laskowicza:
Coquimbo,2 X 1844; "Myślę tych wakacji ruszyć na południe i dotrzeć aż do ostatnich granic
cywilizacji amerykańskiej na tym półsferzu; potem, wracając, przyjdzie niejaki czas zatrzymać się
w stolicy Santiago, gdzie zapewne przyjdzie wydać mineralogią tego kraju [ .. .]" (s. 56).
Valparaiso, 29 XII 1844; "Teraz jestem w podróży, jutro stąd odpływam "Concepción"
i stamtąd zwiedzę południowe prowincje chilijskie o trzysta mil położone na południe od
Coquimbo, obaczę owo sławne Arauco, kraj, gdzie dotąd Amerykanie w stanie dziczyzny i takiej
niepodległości żyją, jak żyli przed odkryciem Ameryki, i obaczę lasy i góry wulkaniczne pokryte
lasami. Trzy miesiące myślę przepędzić na tej wędrówce [ .. .]" (s. 58).
Valparaiso, 4 IV 1845: "Przy końcu przeszłego roku tak mi już było niedobrze, że dla
rozerwania się i wypróbowania sił swoich ruszyłem na południe w podróż między Indian dzikich,
nicpodległych, znanych pod imieniem Araukanów, których męstwo i zaciętość opisywał Ercilla.
Więcej czterechset mil obiegłem na koniu, dotarłem aż do Osoro, o trzydzieści mil tutejszych na
południe od Valdivii, a potem, jak gdyby nie dosyć na tym było, wdarłem się między Kordyliery, na
wierzch sławnego wulkanu Antuco [.. .]" (s. 60).
Valparaiso, 10 IV 1845: "Obiegłem tego lata więcej 500 mil tutejszych i powracam ze świeżą
ochotą do pracowania. Cóż, kiedym się dowiedział, że czasu mojej niebytności w Coquimbo spalił
się dom, w którym mieszkałem, laboratorium, moja piękna i bogata kolekcja minerałów i większa
część moich rupieci" (s. 61).
Coquimbo, 27 X 1845:"W tym roku wydałem traktat mineralogii dosyć spory i wkrótce może
ogłoszę moją podróż po Arauco" (s. 64; ze słów "może ogłoszę" wnosimy, iż Araucania ukazała się
prawdopodobnie w końcu 1845 roku).
Coquimbo, 15 XI 1845: "Doniosłem już był wam dawniej, że mi się na początku tego roku
dom spalił i całe laboratorium, podczas kiedym wędrował między łndianami - Araukanami, 0400
mil stąd na południu" (s. 67).
Analiza treści innych listów Domeyki być może kryje nowe informacje o wyprawie
araukańskiej. Niewątpliwie jego memoriał wzbudził szersze zainteresowanie, także poza Chile. Sam
zaś autor pozostał przez lata aktywnym współpracownikiem Episkopatu do spraw pokojowej
kolonizacji Indian z południowej części kraju.
Wydaje się więc, 7£ są dane do napisania szerzej o motywach zainteresowania Domeyki
Araukanami. Zachowały się ważne dokumenty w archiwach w Santiago de Chile (nie wyzyskane
nawet w wydaniu hiszpańskim Araukanii z 1971 roku. Gorąco zatem zachęcić należy Alfredo
Lastra Norambuenę by po powrocie do kraju dokonał kwerendy i jej wynikami podzielił się
z czytelnikami drugiego wydania (w tej wersji) Araukanii i jej mieszkańców.
17 -

Lud

t.

LXXV

�258
Ogłoszone przez Polskie Towarzystwo Studiów Latynoamerykanistycznych
uwagi Domeyki
o Araukanach są niewątpliwie wydarzeniem w historii nauki w Polsce i Chile. Wydawca winien
jednak, drukując teksty pisane przez przyrodników, korzystać z pomocy spccjalistów. Jest to
ważne, gdyż w planie wydawniczym znajdują się m.in. takie pozycje jak Józefa Siemiradzkiego
Z Warszawy do równika czy Jana Sztolcmana Peru.
Zbigniew Wójcik

Andrzej P o ręb s k i, Europejskie mniejszości etniczne. Geneza
Warszawa 1991, ss. 171.

kierunki przemian, PWN,

Autor książki pracuje w Zakładzie Socjologii Narodu i Stosunków Etnicznych Instytutu
Badań Polonijnych UJ, a cała jego działalność naukowa oscyluje wokół problcmatyki etniczności.
Właściwie bardzo łatwo scharakteryzować krótko temat powyższej pracy. Jest nim problem
powstawania narodu z mniejszych grup etnicznych. Oś tego swoistego kontinuum stanowi czas
historyczny. Wglądowi i analizie poddane są więc odrębne grupy etniczne, potencjalne w przyszłości samodzielne narody - lub te, które pozostały na statusie grupy mniejszościowej. Szczególnie
zatrzymuje się autor na ccchach czy determinantach
o charakterze narodotwórczym,
które
oddziaływały na procesy w tym zakresie od XIX wieku do współczesności. W ten sposób autor
uzyskuje indeks grup etnicznych, które w określonych warunkach historycznych w Europie, bo
tylko Europie ta analiza jest poświęcona, stają się narodem. Z bardzo wielu grup pozostają mu te,
które narodem się nie stały, pozostały grupami etnicznymi (mniejszościowymi, pogranicza itp.).
W różnych okresach historycznych różny był też ich poziom aktywności społccznej i samoświadomości etnicznej. Ale lata 60. naszego wieku przynoszą w Europie ogromne ożywienie
ruchów etnicznych, co z kolei intensyfikuje zainteresowania i badania z zakresu tej tematyki. O jej
aktualności dzisiaj, w dobie renesansu państw narodowych, szczególnie w środkowej i wschodniej
Europie, nie trzeba mówić.
Przedstawione przez autora jako naczelne - zainteresowanie procesem narodotwórczym
w Europie (czynniki, uwarunkowania)
oraz losem grup etnicznych pozostających poza tym
statusem, w obrębie większych, zróżnicowanych całości porządkujc również konstrukcję książki.
Poza wprowadzeniem, zawierającym określenie przedmiotu zainteresowań i problematyki pracy,
całość składa się z 5 części (nazywanych rozdziałami), w których kolejno omówiono: socjologiczne
i historiograficzne koncepcje narodu oraz ich zastosowanie w analizie przemian nienarodowych
mniejszości etnicznych w Europie (rozdział II), europejskie mniejszości etniczne w rozwoju
historycznym (rozdział III), próbę interpretacji procesów historycznych europejskich mniejszości
etnicznych w kategorii socjologicznych teorii narodu i procesów narodotwórczych (IV).
Pracę zamyka (wraz z zakończeniem) rozdział V, będący jakby próbą syntezy ale i wizją losów
etnicznych grup nienarodowych. W tym futurystycznym spojrzeniu znalazło się również omówienie
europejskich działań prawnych w tym zakresie. W aneksie pracy znalazły się dwa interesujące
teksty: tabela liczebności europejskich mniejszościowych grup etnicznych oraz tekst II, "Podstawowe zasady europejskiego prawa dla grup etnicznych", (powstałego w 1985 roku na
Europejskim Kongresie Narodowości w Europie). W Aneksie znalazł się również indeks nazw
ctnicznych, indeks instytucji i organizacji grup etnicznych oraz interesująca i bogata bibliografia.
Rozdział II podzielony został na 2 części. W pierwszej autor omówił koncepcje narodotwórcze, generalnie, relacjonując podejścia szeregu europejskich historyków i socjologów (b. ciekawe!).
Ze znanych prac polskich omawia tu F. Znanieckiego, S. Ossowskiego, J. Chałasińskiego.
J. Wiatra, T. Łebkowskiego. Część II tego rozdziału to jakby niższy poziom grup etnicznych.

�259
Dotyczy to tych grup, którc nie stały się narodem, ale obecnie przeżywają ożywienie. Tu również
odnajdujemy podcjścia różnych autorów.
Rozdziały III i IV to historyczna i współczesna egzemplifikacja losów nienarodowych grup
etnicznych na wybranych przykładach; są nimi: Baskowie, Retoromanie, szwedzkojęzyczni
Finowie, Kaszubi, Serbołużyczanie i Czarnogórcy. W ostatnim V rozdziale, jak już pisałam,
A. Porębski wskazuje na perspektywy, uwarunkowania i ograniczenia narastających współcześnie
ruchów etnicznych.
Nic sposób w krótkiej recenzji zrelacjonować wszystkich cytowanych, starannie pozbieranych
podejść poszczególnych badaczy do problematyki narodu. Wydaje się jednak, że już samo
wskazanie na "oś kontinuum" w kształtowaniu się poszczególnych grup i fakt pozostania wielu
z nich poza statusem narodowym jest bardzo interesujące również dła etnografa. Wśród nich
bowiem znalazło się wiele grup żyjących na pograniczach dużych narodów, a ich wyróżnikiem
obiektywnym jest często tradycyjna kultura ludowa i dialekt (zwraca na to uwagę - jak wskazuje
autor tej książki - szereg badaczy, jak S. Ossowski, F. Znaniecki, J. Chałasiński).
Już poza osią kontinuum znalazły się np. grupy etnicznie polskie, ale żyjące bardzo długo
w obcym etnicznie środowisku. Procesy tożsamościowe tych grup określanych najczęściej jako
grupy pogranicza (też autochtoniczne) są niezwykle interesujące. Dotyczy to np. Mazurów,
Warmiaków, Opolan i chyba też, wbrew autorowi pracy, Kaszubów. Nie znalazły się one jednak
w kręgu zaintcrcsowań autora tcj pracy. Wydaje się jednak, że przekształcenia w nich zachodzące
tak historycznic, jak i współczcśnie, warte są obserwacji i analizy.
Lektura tcj intcresującej pracy nasuwa jednak uwagi krytyczne i dyskusyjne. Polemizować
można np. z podejścicm do reprezentujących Polskę Kaszubów. Pomijając już kwestię czy jest to
obca grupa etniczna czy polska grupa ctnograficzna - typowa grupa pogranicza - wiele
charakteryzujących ją informacji jcst nieścisłych. Np. pastor K. C. Mrągowiusz nie był gdańszczaninem (urodził się w Olsztynku na Mazurach) i stąd też może tak dobrze rozumiał losy
Kaszubów, równicż cytowany jako historyk W. Kętrzyński był Mazurem. Wciąż dyskusyjna jest
też sprawa języka Kaszubów (czy jest to język czy dialekt), a brak odesłania do tak podstawowych
prac jak At/as Gwar Kaszuhskich pod red. Z. Sztiebera.
Szkoda też, iż w wykazie grup etnicznych (np. Aneks I) zakradły się pewne niepoprawności
w samych nazwach (np. Farerczycy, raczej Farerowie; Man - to nie nazwa etniczna, ale
geograficzna; Arumuni, częściej Aromuni, itp.). Do tego aneksu mam też inną uwagę - dlaczego
liczebność grup oparta została na stosunkowo starych danych (najnowsze z 1976 roku), a nie na
możliwie aktualnych. Zdziwienie budzi również nieuwzględnienie wśród autorów J. Obrębskiego - etnografa i socjologa - nic tylko opisującego grupy etniczne na wschodnim pograniczu
Polski, ale również autora interesujących i wciąż aktualnych propozycji badawczych (teoretycznych i metodologicznych).
Pewien sprzeciw budzi tcż częste cytowanie literatury nie "wprost", a poprzez inne pozycje
(np. na s. 114 przyp. 107 - odesłano do s. 75, ale tam go nie ma). Są to jednak tylko usterki.
Podjęcie tematu jest bardzo ważne. Zachęcam etnografów, zajmujących się problematyką etniczną,
do lektury.
Anna Szyfer

l

Aujbruch in die Fremde książka.

Wyjazd na ohczYZl1ę. Europejska emigracja zamorska. Wystawa

Pod taką nazwą otwarta była przez 6 tygodni lipca i sierpnia 1992 r. duża wystawa w Bremie,
która potem została wysiana na drugą stronę Atlantyku, do Nowego Jorku. Okazją do niej było
oczywiście 500-lecie odkrywczej podróży Kolumba, ale także IOO-lecie otwarcia nowej stacji

�260
przyjmowania imigrantów do USA, zbudowanej na wysepce Ellis Island przy Nowym Jorku.
W związku z wystawą wydano niewielki folder oraz taśmę wideo z odtworzoną przez aktorów
opowieścią o dwojgu wychodźców do Ameryki Północnej: o młodym niemieckim emigrancie
z Hesji (połowa XIX w.) i o polskiej dziewczynie z Powiśla Dąbrowskiego (pocz. XX w.). Wystawę
zwiedziło ponad 20000 osób, sporo jak na 40 dni jej otwarcia. Przypomnijmy, że Brema była przez
kilkadziesiąt lat najważniejszym portem wyjazdowym dla emigrantów ze środkowej Europy, także
dla polskich. Miał tu swą sicdzibę Norddeutscher Lloyd, największy kiedyś morski przewoźnik
pasażerski w Niemczech.
Pod tym samym tytułem, jaki nosiła wystawa, wydana została też popularno-naukowa
książka, poświęcowna zamorskiemu wychodźstwu z Europy!. Zarówno inicjatorem i wykonawcą
wystawy, jak i wydawcą książki była specjalistyczna pracownia emigracji zarobkowej Uniwersytetu w Bremie (Projekt Arbeitsmigration
- Labor Migration Project), kierowana przez
profesora Dirka Hoerdera. Jest to zapewne najlepsza z wydanych dotąd syntetycznych publikacji
na temat zamorskiego wychodźstwa z Europy, ze względu na zwięzłe, a bogate w szczegóły i jasne
zarazem przedstawienie tego złożonego zjawiska na przestrzeni od początku XIX w. (od około
1815 L) po wybuch I wojny światowej. Przy niewielkich rozmiarach (208 stron formatu 26 x 22 cm)
pomieszczono tekst wzbogacony licznymi ilustracjami: fotografiami, reprodukcjami dawnych
rycin, prospektów i dokumentów oraz mapkami i wykresami. Do każdego z rozdziaIów dodano też
wykaz wybranej literatury przedmiotu, głównie w jęz. angielskim, nieco w niemieckim i wyjątkowo
parę we francuskim i włoskim, w sumie 120 pozycji przeważnie z ostatnich kilkunastu lat. Rozdział
poświęcony polskiemu i wschodnioeuropejskiemu
wychodźstwu opatrzono największym zestawem - 23 pozycji wyłącznie w jęz. angielskim (obok dzieła Thomasa i Znanieckiego jest tu
wydana 1975 L W Krakowie zbiorowa publikacja pod redakcją C. Bobińskiej i A. Pilcha).
Treść omawianej książki zaczyna się od obszernego wprowadzenia: "Wędrówki w Europie
i ich rozszerzenie na świat" (s. 9-24, autorzy D. Hoerder i D. Knauf). Obejmuje ono 5 zagadnień
ujętych pod tytułami: "Chciano przyciągnąć siły robocze, a przybyli ludzie"; "Etniczne dzielnice
a integracja"; "Wielość wędrówek i doświadczeń"; "Czas przedindustrialny";
"Od lokalnych
wędrówek do kontynentalnych,
od agrarnych do przemysłowych". Pierwsza z trzech podstawowych części książki: "Europejskie kultury wyjściowe" (s. 27-74), zawiera 3 rozdziały. Pierwszy
z nich to "HalIeluja - jedziemy do Ameryki: Europa Zachodnia, Środkowa i Północna" (autorka
Agnes Bretting). Drugi rozdział, "Za chlebem - zum Brot" (tytuł po polsku, powtórzony po
niemiecku, autor D. Hoerder), przedstawia zwięźle uwarunkowania społeczno-gospodarcze i polityczne, które sprzyjały emigracji z Europy Środkowej i Wschodniej, od Finlandii przez kraje
bałtyckie, Rosję, Polskę, Czechy, Słowację, Węgry po kraje bałkańskie2. Sprawy polskie zostały tu
dobrze przedstawione (pomijając nieco mniej ważnych nieścisłości), a zilustrowane przez dwa
współczesne rysunki satyryczne, ukazujące werbunek i wyjazd polskich chłopów do Ameryki. Do
fragmentu o Żydach rosyjskich dostał się dziwnym trafem Kraków obok Odessy jako miasto, gdzie
prześladowano Żydów (s. 59). "W poszukiwaniu pracy" to tytuł trzeciego fragmentu tej części
(D. Hoerder), który przedstawia uwarunkowania i tendencje emigracyjne we Włoszech, w Hiszpanii i Portugalii.
Część druga to "Podróż. Ze Starego do Nowego Świata" (s. 75-119, autorka A. Brelling).
Przedstawione zostały tu głównie niemieckie przedsiębiorstwa i organizacje służące masowemu
przewozowi emigrantów, warunki podróży, a także polityka emigracyjna państw niemieckich.
1 Aujhruch in die Fremde.
Europiiische AuswanderuflY nach Ubersee. Dirk Hoerder, Dielhelm Knaur Hrsg, Edition Temmen.
Bremen t 992, ss. 208, 178 ilustracji, mapki, wykresy. Książkę tę wydano równocześnie w tym samym wydawnictwie w wersji
angielskiej pl. Fame. Fortune and Sweet Liberty.
2 Przypomnieć w tym miejscu warto wydaną niedawno w Budapeszcie wal'.ną publik.ację
naukową, zawierającą materiały
z odbytej tam w 1984 r. konferencji na temat emigracji z Europy środkowo-południowo-wschodniej,
Overseas Migrarion from
East-Central alld Southeastern Europe /880-1940, ed. Julianna Puskas, Budapest 1990, ss. 246. Por. też recenzję tej książki
A. Walaszka w "Kwartalniku Historycznym" 1991, z. 4.

�261
Najobszerniejsza część, trzecia, to "Kraje emigracji" (s. 123-196). Zaczynają rozdział pt. "Nie ma tu
żadnego cesarza: USA", opracowany przez Christianę Harzig. Następny rozdział, autorstwa
Andrei Koch-Kraft, to "Wolność na Północy: Kanada". Trzeci z nich pl. "Rządzić to zaludniać
- Wędrówka do Ameryki Łacińskiej", napisany został przez D. Knaufa. Trzy następne, krótsze
rozdziały, dotyczą kolejno Australii ("Legendarny kontynent na Południu", autor D. Knau!),
Nowej Zelandii ("Raj człowieka pracy", D. Knauf) oraz Afryki (" ... i podzielony łup", autorka
Helga Rathjen). Ten ostatni przedstawia głównie niemiecką kolonizację w Afryce Środkowej
i Południowej. Każdy z tych rozdziałów zawiera sugestywny obraz kolonizacji poszczególnych
kontynentów i krain. Pominięta została jednak zupełnie Azja, do której imigracja i kolonizacja
europejska kierowała się głównie lądem, przez Ural, lecz także morzem przez Ocean Indyjski,
pozostawiając w niektórych regionach trwałe ślady, jak na Filipinach, czy w Indiach (Goa). Była to
jednak imigracja starsza, na mniejszą skalę i o niewielkim nasileniu w XIX stuleciu.
W ostatnim, najkrótszym fragmencie omawianej książki (s. 199-207), Klaus J. Bade dał rzut
oka na procesy wędrówkowe od pierwszej wojny światowej jako na "niemieckie i europejskie
doświadczenia", kończąc uwagami na temat migracji drugiej połowy XX wieku oraz tendencji
migracyjnych i związanych z nimi zadań na przyszłość w skali Europy i świata. Zamyka książkę
znamienna, całostronicowa
fotografia przedstawiająca
obóz uchodźców w Afryce - setki
namiotów ścieśnionych na pustej, kamienistej przestrzeni.
Omawiana książka to opracowanie w zasadzie popularne, lecz oparte na solidnej bazie
naukowej, ujęte nowocześnie, trafiające do wyobraźni czytelnika, ukazujące w doskonałym skrócie
złożony proces przeobra7.ania się Europy i skolonizowanych przez nią kontynentów. Daje też
niezły obraz gospodarczych i społecznych problemów Europy XIX i początku XX w., które wiązały
się z masowym opuszczaniem jej przez masy sproletaryzowanej
ludności, a także przez ludzi
żądnych szybkiego wzbogacenia się. Wydanie podobnego opracowania dziejów całej europejskiej
kolonizacji innych części świata, począwszy od XVI stulecia, byłoby też bardzo pożądane.
Edward Pietraszek

Kulturkontakl - Kulturkolljlikl. Zur Erfahrung des Fremden, praca zbior. pod red. I.-M.
Greverus, K. Kostlin, M. Schilling, Institut fUr Kulturanthropologie
und Europiiische Ethnologie,
t. I-II, Frankfurt (am Main) 1988, ss. 387 + 322.
Na Uniwersytecie im. Johanna Wolfganga Goethego we Frankfurcie (nad Menem) odbył się
od 28 września do 2 października 1987 roku 26 Kongres Etnografii Niemieckiej pl. "Kulturkontakt - KulturkonOikl. Zur Erfahrung des Fremden", organizowany przez Deutsche Gesel\schaft
fUr Volkskunde oraz Institut fUr Kulturanthropologie
und Europiiische Ethnologie przy Uniwersytecie we Frankfurcie. Wzięło w nim udział ok. 600 osób tak z RFN, jak i innych krajów
europejskich. Przedstawionych
zostało na tzw. posiedzeniach plenarnych i w 6 grupach (z
2 podgrupami) około 80 referatów z różnych dyscyplin naukowych. Rozprawa prof. dr. Konrada
Kostlina (z Regensburga) pl. "Die Erfahrung des Fremden" rozpoczęła te pięciodniowe spotkania,
wprowadzając jednocześnie słuchaczy w tematykę Kongresu.
Przyczyną, dla której Kongres zajął się problematyką tytułową, było ogromne zainteresowanie nią zarówno naukowców jak i studentów. W ostatnich latach zainteresowanie to zaczęło
znacznie wzrastać, nie tylko na terenie RFN, gdzie sprawa obcokrajowców i przesiedleńców budzi
szczególne emocje społeczne. Prowadzone są więc badania naukowe, ukazują się publikacje. Kongres dał okazję do podsumowania wyników badań i podjęcia dyskusji w grupach tematycznych.
Materiały kongresowe opublikowano w 2 tomach, z których pierwszy zawiera referaty z posiedzeń
plenarnych i obrad 3 grup dyskusyjnych (z dwoma wydzielonymi podgrupami); drugi tom referaty

�262
z pozostałych 3 grup i informacje dotyczące referentów, wykaz literatury, indeksy: przedmiotowy
i nazw geograficznych. W uzupełnieniu załączono krótką historię Frankfurtu nad Menem i opisano
wycieczkę, która odbyła się ostatniego dnia Kongresu do miasteczka Waldamorbach w Odenwald.
Przejdę teraz do krótkiego scharakteryzowania sześciu grup dyskusyjnych (tzw. Arbeitsgruppen). Pierwsza, nazwana "Selbst und Fremdbild des Kulturrorschers" ("Własny i obcy obraz
badacza kulturowego") dotyczyła subiektywnego i obiektywnego stosunku między badaczem
i badanym. Grupa druga, nosząca nazwę "Migration und kulturelle Identitiit" ("Migracje
i kulturowe tożsamości") podzielona została na dwie sekcje: l. "Historische Wanderungsbewegungen" ("Historyczne przemieszczanie się ludzi"); 2. "Arbeitsmigration"
("Migracja zarobkowa").
Pierwsza z nich zajęła się historycznym procesem przesiedlania, emigrowania i innych wędrówek
ludzi, druga natomiast omawiała nowszy rozdział historii, głównie ostatnich 30 lat. Koncentrowała
się w większości przypadków na tematyce tureckich rodzin przybyłych do Niemiec w celach
zarobkowych i natrafiających z różnych powodów na ogromne trudności w zaaklimatyzowaniu się.
Grupa trzecia dotyczyła "Turystyki i kulturowych powiązań" ("Tourismus und K ulturbeziehungen"). Tematyka ta wychodziła swoim zasięgiem poza teren RFN. Dyskutowane były przykłady
m.in. z Grecji i Kenii. Na temat ten spojrzano nie tylko z etnograficznego, lecz także socjologicznego i psychologicznego punktu widzenia. Grupa czwarta "Fremde Kultur ais Muster rur
Alternativkulturen und sociale Bewegungen" ("Obce kultury jako wzór dla kultur alternatywnych
i zmian socjalnych") w bardzo interesujący sposób przedstawiła wpływ obcych kultur na życic,
przyzwyczajenia, sposób myślenia, zachowania itp. tak pojedynczego człowieka, jak całych rodzin,
czy grup społecznych.
Kolejna, piąta grupa - "Medien und Kulturkontakt" ("Środki masowego przekazu i kontakt
kulturowy") zajmowała się między innymi próbą odpowiedzi na pytania dotyczące ludzkiej
tożsamości - co rozumiemy pod nazwą "ojczyzna", jak wpływają środki masowego przekazu na
kształtowanie się obrazu "obcego" w umyśle odbiorców, itp.
Ostatnia z omawianych grup, szósta, dotyczyła tzw. "własnych obcych" ("Eigene Fremde").
Pod tym hasłem rozumie się np. własne terytorium, czy też osobiste wartości, które uległy zmianie
do tego stopnia, iż stały się obce.
Scharakteryzowana tutaj w dużym skrócie publikacja zbiera najnowsze badania i opracowania na temat kontaktu i konl1iktu kulturowego. Faktem godnym uwagi jest, że nie zostały
przedstawione żadne rozprawy, czy nawet krótkie artykuły dotyczące przesiedleńców z Polski oraz
Polaków czekających na azyl w RFN. Może to wynikać częściowo z trudności, na jakie napotyka
badacz tej problematyki w nawiązywaniu kontaktów z tą grupą ludności, często nie akceptowanej
i nie traktowanej jako "prawdziwi Niemcy".
Dużym zainteresowaniem natomiast cieszyła się problematyka drugiej grupy dyskusyjnej z jej
dwoma sekcjami. Wymienić tu należy opracowanie dotyczące etnograficznych badań nad
przesiedleńcami, wygnańcami i uciekinierami z okresu II wojny światowej i po niej (Ulrich
Tolksdorf, "Volkskundliche Fliichtlingforschung. Stand und Probleme" t. I, s. J 23-129). Dr Ulrich
Tolksdorf, dyrektor naukowy Germanische Seminar (Preut3isches Worterbuch) Uniwersytetu
w Kiel, oparł się o dane ankietowe, badania własne i wyniki badań statystycznych i ankietowych,
prowadzonych m.in. przez powołane w okresie powojennym (niektóre działają do dziś) centra
dokumentacyjne
(są to: Johannes- Kiinzig-Institul
we Freiburgu;
Forschungslelle
Kasarek - Lanz, najpierw w Bischofswiesen, potem w Stuttgarcie a dzisiaj we Freiburgu; Ostdeutsche
Volkskunde - Archiv Nordrhein - Westfalen w Dortmundzie; Camma - Archiv w Rotenburgu
(Wiimme). Badania objęły procesy przesiedlel1cze przede wszystkim z byłych i dzisiejszych terenów
wschodnich Niemiec. Autor mówi o ok. 160 wsiach w Prusach Wschodnich i Zachodnich,
w których zachowała się jeszcze w latach 80. "memory culture". Opisuje też zjawisko "Pilgerfahrten
in die Alte Heimat" (pielgrzymki do starej ojczyzny). Uczestnicy tych wycieczek, wywodzący się
z drugiej i trzeciej generacji byłych mieszkańców tych ziem, często nawiązywali przyjazne stosunki
z ludnością miejscową.

�263
Inny interesujący referat odczytano w sekcji II grupy drugiej, w której omawiano migracje
zarobkowe, głównie rodzin tureckich do RFN (Gabriele Miiller "Am Iiebsten m6chte ich in beiden
Landem Icben. Ein Bericht iiber eine Untersuchung zur Situation von Kindem tiirkischer
Reemigranten", l. I, s. 283-293). Autorka, studentka Instytutu Antropologii Kulturowej i Etnologii
Europejskiej Uniwersytetu we Frankfurcie nad Menem, zajęła się problemem readaptacji dzieci
tureckich emigrantów zarobkowych, które po latach przeżytych w RFN wróciły do ojczystego
kraju. W roku 1985 Institut fiir Kulturanthropologie
und Europaische Ethnologie Uniwersytetu
we Frankfurcie podjął badania tych rodzin. Badania terenowe przeprowadzono w roku 1986
w Ankarze i pobliskich prowincjach.
Kolejny referat, wygłoszony w ramach szóstej grupy dyskusyjnej przez dziennikarkę Signe
Seiler ("Wir sind hier, urn euch zu beschiitzen. pes to Germany (permanent change of station)",
l. II, s. 655-665) dotyczył warunków życia i trudności przystosowawczych żołnierzy z jednostek
wojskowych USA, stacjonujących w RFN i ich rodzin a także wytwarzanej przez to środowisko
specyficznej subkultury.
Zainteresowania autorów referatów dotyczyły też problematyki mniej związanej z tytułowym
przedmiotem prac Kongresu. I tak w czwartej grupie dyskusyjnej Gabriele Speckels z Niederbayerischen Landwirtschaftsmuseum
w Regen omówiła wyniki swoich badań terenowych z lat
1985-86 na temat funkcjonowania społecznego produktów żywnościowych pochodzenia naturalnego, tworzenia się związanego ze zdrową żywnością nowego stylu życia a nawet specyficznej
ideologii (Gabriele Speckels "Naturkost: Geschmack am Fremden", l. II, s. 479-483).
Wymienione przykłady wskazują na znaczne zróżnicowanie tematyczne w pracach Kongresu,
a także różne sposoby podejścia do badanych problemów przez autorów, którymi byli zarówno
profesorowie uniwersyteccy i studenci, jak i osoby nie związane z życiem naukowym. Tym bardziej
omawiana publikacja może stać się cennym materiałem źródłowym dla badaczy kontaktów
i konfliktów kulturowych różych dyscyplin. Jak już wspomniałam, odczuwa się jednak brak
opracowań procesów adaptacyjnych związanych z przesiedleńcami pochodzącymi z Polski, mimo
znacznego zainteresowania społeczeństwa RFN tą problematyką.
Lidia Bartkowiak-Rachny

EtnagraJija Bie/arusi - encyklapedyja, praca zbiorowa pod red. I. P. Szamiakina, Mińsk 1989,
"Biełaruskaja sawicckaja encyklapedyja", ss. 575, ilustracje, mapy.
Staraniem wielu etnografów i folklorystów, archeologów i historyków, historyków sztuki,
literaturoznawców i lingwistów, w głównej mierze pracowników Białoruskiej Akademii Nauk,
a zwłaszcza Instytutu Sztuki, Etnografii i Folkloru, powstała ogromna i ważna praca.
W krótkim wprowadzeniu pl. "Etnografia Białorusi" W. K. Bandarczyk daje charakterystykę
tej dziedziny nauki, omawia zakres jej zainteresowań, współczesne zadania, poczem przechodzi do
problemów demograficznych. Ogólną liczebność Białorusinów szacuje się na 9,5 miliona, z czego
ponad 7,5 miliona zamieszkuje na Białorusi, a łącznie 97,8% na obszarze Związku Radzieckiego.
W Polsce, według przytoczonych danych z 1978 roku, mieszka ich 180 tysięcy, tyle samo co
w Kazachstanic. Nota bene narodowość polską ma, jak podano w haśle "Polacy", ponad 403
tysięcy mieszkańców Białorusi.
Dalej autor rozpatruje nazwę Białoruś i podaje zarys historii tego kraju, podkreślając
momenty węzłowe. Konsekwencją połączenia Litwy i Korony była "polsko-katolicka ekspansja,
nastawiona na polonizację białoruskiego narodu" (s. 10-11). Kolejny ważny etap stanowiło
przyłączenie Białorusi do Rosji w końcu XVIII w., bowiem szowinistyczna polityka carska
skierowana była na rusyfikację.

�264
Dopiero idea marksizmu-leninizmu
odegrała istotną rolę w konsolidacji narodu białoruskiego, który po rewolucji otrzymał możliwość swobodnego rozwoju. Doprowadziło to do
wysokiego uprzemysłowienia, rozkwitu gospodarczego i kulturalnego.
Tekst ten stanowi swoisty znak czasów, które minęły. Paradoksalny jcst fakt, żc książka,
zakończona w początkach 1988 roku ukazała się w innej epoce, kiedy na Białorusi działał już
intensywnie, choć nielegalnie Front Ludowy, a społeczeństwo zaczęło krytycznie oceniać oficjalnie
głoszone idee i odkrywać na nowo swoją narodowość i język. łdeologia zaciążyła również na
doborze haseł encyklopedycznych i ujęciu wielu z nich, czemu trudno się dziwić.
Encyklopedia zawiera ponad 3.000 haseł, na ogół autoryzowanych, o l;:matyce znacznie
szerszej niż to sugeruje tytuł. Można w niej znaleźć chyba wszystko, co dotyczy Białorusinów,
począwszy od etnogenezy, procesów etnicznej integracji i konsolidacji narodu poprzez zagadnienia
ekonomiczne, społcczne i kulturalne w różnych przekrojach czasowych. Zamieszczono także
charakterystyki innych narodów i grup etnicznych, żyjących na terenie Białorusi, bądź z nią
graniczących. Spora część artykułów poświęcona jest etnografii, jej tcorii i historii badań, od haseł
takich, jak "etnos", "procesy etniczne" po noty biograficzne badaczy dawnych (m.in. obszerna
poświęcona Michałowi Federowskiemu, mniejsza - Kazimierzowi Moszyńskiemu) jak i współczcsnych.
Z zakresu kultury ludowej najwięcej haseł dotyczy niewątpliwie kultury materialnej, a więc
architektury i mieszkania, rolnictwa, rzemiosł i rękodzieła, środków transportu, stroju. W sposobie
podziału tematu i budowy haseł można się zorientować na przykładzic garncarstwa. Obok
podstawowego hasła "garncarstwo" (z mapą ośrodków) i garncarze, opracowano szcreg pochodnych, jak: piec, krąg, narzędzia, warsztat, wyroby, system miar, zabawki; istniejc też drugie ceramika, rozumiane bardziej jako wytwory. Tu mamy ceramikę: hartowaną, polewaną, siwą,
czerwoną nie polewaną, a ponadto poleską, rakowską i kilkanaścic innych charakterystyk
wyrobów z poszczególnych regionów czy miejscowości. Osobno znaleźć można hasła omawiające
najbardziej typowe formy naczyń, kafle, kaflarstwo etc.
W dziedzinie kultury społecznej i duchowej wiele uwagi poświęcono np. różnym gałęziom
ludowej wiedzy, grupom społecznym miejskim i wiejskim, sporo haseł dotyczy muzyki i tańca,
natomiast wybiórczo i w dość wąskim zakrcsie, potraktowane zostały obrzędy dorocznc i związane
z nimi rekwizyty, nie uwzględniono niemał rzeźby figuralnej.
Pożyteczną grupę haseł stanowią także charakterystyki
muzeów posiadających zbiory
etnograficzne. Warto dodać, że właściwie nie ma w tym kraju dużego muzeum tego rodzaju. Sporo
interesujących obiektów posiada muzeum starożytności w Instytucie Sztuki, Etnografii i Folkloru
BAN. Dopiero w roku 1979 otwarto w Raubiczach pod Mińskiem muzeum sztuki ludowej,
wydziełone ze zbiorów Muzeum Narodowego, a w 1980 udostępniono zwiedzającym pierwsze
fragmenty ekspozycji muzeum skansenowskiego, usytuowanego na obrzcżu Mińska.
Encyklopedia adresowana jest do wykładowców i studentów humanistyki, do nauczycieli,
uczniów szkół średnich i wreszcie "do wszystkich, których interesuje białoruska etnografia".
Wydana w języku białoruskim, w niewielkim stosunkowo nakładzie 20 tys. cgzemplarzy, trafiła na
rynek w epoce nasilenia patriotycznych nastrojów i zainteresowania własną kulturą, toteż rozeszla
się błyskawicznic, jak wszystkie publikacje z dziedziny kultury i sztuki.
Dla nas omawiana praca, to ważny zestaw materiałów porównawczych, np. w Pracowni
Dokumentacji Sztuki Ludowej stoi na podręcznej półce i stale jest wertowana w związku z pracami
nad sztuką ludową Podlasia. Korzystanie z niej utrudnia wprawdzie brak słownika białorusko-polskiego (do dziś nie został opublikowany), ałe brak ten rekompensuje częściowo ogromna
iłość iłustracji. Na bogatą szatę graficzną składają się fotografie archiwalne i współczesnc (tu dużo
barwnych), reprodukcje malarstwa (m.in. szereg portretów z galcrii Radziwiłłów jako przykłady
ubiorów szlacheckich), rysunki, schematy i mapy.
Ewa Fry.~-Pietraszkowa

�265
Aleksander I. Ł o k o t k o, Bielorusskoje narodnoje zodczestwo.
Mińsk, "Nawuka i Tiechnika", 1991, ss. 288.

Sieriedina X l X

-

X X w.,

Autor przedstawil budownictwo bialoruskie w trzech głównych rozdziałach: "Ogólne i regionalne cechy bialoruskich osiedli i zagród", "Wyposażenie wnętrz wiejskich", "Charakterystyka
zabudowań gospodarczych w chlopskiej zagrodzie".
W pierwszym z nich znajdujemy omówienie osadnictwa wiejskiego, miasteczek i kształtu
podworców (okrągłe, podłużne). Opis budownictwa od połowy XIX wieku do wybuchu II wojny
światowej jest w znacznej mierze oparty na publikacjach polskich przed- i powojennych (Gloger,
K. Moszyński, Cz. Pietkiewicz, M. Pokropek). Natomiast dane z okresu powojennego pochodzą
przede wszystkim z badań terenowych prowadzonych przez autora w latach 1978-1988, oraz
z dostępnych wówczas materiałów archiwalnych (książkę złożono do druku w maju 1989 roku)
oraz rodzimych publikacji. Temat przedstawiony jest szeroko i rzetelnie.
Etnografowie białoruscy nie traktują problemów meblarstwa i wyposażenia wnętrza domu
chłopskiego jako osobnego zagadnienia, stąd w opracowaniach
dotyczących budownictwa
znajduje się zwykle rozdział poświęcony wnętrzu. Również w omawianej książce jest spory
rozdział, w którym autor rozpatruje problemy meblarstwa, zdobnictwa i w ogóle wyposażenia
wnętrza. Jednakże znaczną część tego rozdziału poświęcił autor konstrukcji zrębów, zewnętrznej
dekoracji budynków mieszkalnych, szczególnie dużo uwagi poświęcił zdobionym nadokiennikom,
a także budowie i typom pieców.
Niemniej w rozdziale tym jest sporo interesujących uwag dotyczących ściśle wnętrza, jak np.
ta, że urządzenie wnętrza stanowiło nie rozłączną całość z jego konstrukcją. Każdy członek rodziny - według autora - miał w izbie swoje tradycyjnie przydzielone miejsce: żeński kąt
znajdował się przy piecu, kołyska z niemowlęciem wisiała na zaczepie pośrodku izby. Starsi ludzie
w nocy spali na piecu, inni dorośli ścielili sobie na stałych ławkach i na pomoście (nary), dzieci
leżały na pałaci, czyli półce wiszącej nad pomostem do spania. Z tego powodu mało było we
wschodniosłowiańskim mieszkaniu mebli nie umocowanych na stałe (stół, ławka, skrzynia czy
kufer). Jednakże stopniowo zaczął się proces oddzielania wyposażenia wnętrza od jego konstrukcji.
W miejsce przymocowanych na stałe ław i nar wchodzą kanapy i łóżka, przyścienne zaś półki
zastępują szafy i kredensy. Zjawiska te obserwowane w końcu lat trzydziestych, także we
wschodniej Polsce, w omawianej publikacji pozbawione są zupełnie datowania.
W ostatnim rozdziale omówione są drobne formy architektoniczne znajdujące się zwykle
w zagrodzie (piwnice, lażnie, ploty itp.). W podrozdziale poświęconym płotom i bramom niewielki
fragment tekstu poświęca autor krzyżom i kapliczkom, które określa jako "memorialnyje"
i "nadmogilny je znaki".
W zakończeniu tekstu A. Łokotko przedstawia swoją koncepcję budowy białoruskiego
muzeum budownictwa ludowego na świeżym powietrzu. Skansen taki już istnieje. Nie opodal
Mińska umieszczono kilka obiektów, z których dwa: domy mieszkalne z Isierna i z Sadowicz są
rzetelnie pod względem etnograficznym i bardzo pięknie wyposażone eksponatami zebranymi
w terenie. Warto wspomnieć, że można się tam natknąć i na akcenty polskie, m.in. na wialni
ustawionej w stodole widnieje napis: Cegielski-Poznań.
Pod koniec książki A. Łokotko zamieścił 15 tablic będących zestawieniem różnych zjawisk
z zakresu architektury. Przedstawiają one np. stosunek wsi do linii kolejowych, dużych miast itp.,
zestawienie ulicówek, wsi wielodrożnych, bezsystemowych, dalej tablice rejestrujące klasyfikację
białoruskich miasteczek ze względu na warunki geograficzne, rozplanowanie
ulic, a nawet
przeważający styl budownictwa (renesans, barok, empire i in). Książkę kończy krótki słowniczek
terminologiczny.
Pozycja jest bogato ilustrowana fotografiami, rysunkami i mapkami, posiada nawet kolorową wkładkę autorstwa W. F. Sutiagina. Barwne zdjęcia zrobiono we wspomnianym wyżej
skansenie.

�266
Publikacja jest niewątpliwie bardzo interesującym i pożytecznym opracowaniem,
dla profesjonalnie zainteresowanego czytelnika.

i to nie tylko

Bożena Kural

Aagot Noss, Lad ag krone, wyd. Universitetsforlaget,
Oslo
czarno-białe i kolorowe ilustracje, mapy, tłumaczenie angielskie.

1991, ss. 272, liczne nlb.,

Pod koniec 1991 roku ukazała się nowa książka Aagot Noss, piąta już z kolei, oprócz licznych
artykułów, poświęcona norweskim strojom ludowym 1. Tym razem dotyczy ona kobiecych nakryć
głowy o starej norweskiej nazwie "lad", używanych przez dziewczęta i mężatki oraz koron,
stanowiących obrzędowy przystrój panny młodej. Okazuje się, że zależnie od regionu mają one nie
tylko zróżnicowaną formę, ale także różne nazwy. Autorka, z wykształcenia filolog, lecz od wielu
lat pracująca w Norsk Folkemuseum w Oslo, poświęciła tej terminologii sporo uwagi i za jej
pośrednictwem stara się odpowiedzieć na postawione sobie pytania: jakie są podstawowe typy ijak
wyglądają oraz gdzie występują znane z tradycji wspomniane nakrycia glowy, jak się ich używa i je
zakłada oraz o ile nazwy określają lub odpowiadają ich formie i wskazują na genezę?
Z ramienia Norsk Folkemuseum w 1956 roku Aagot Noss podjęła badania na temat
tradycyjnego stroju ludowego i w pierwszym rzędzie zwróciła uwagę na te regiony, gdzie był on
nadal żywy. Wybór pad I na okołice Al i Hol w rejonie Hallingdal, skąd właśnie pochodzi sama
autorka. Dzięki temu lepiej była zorientowana w całej problematyce i łatwiej jej było dotrzeć do
informatorek. Do 1959 roku w samym Al przeprowadziła 47 wywiadów, w Hol 37 i dodatkowo
w okolicznych miejscowościach, jak Torpo, Gol, Nes, Sigdal, Kredsherad - 29 wywiadów,
wszystkie z osobami urodzonymi pomiędzy 1859 a 1900 rokiem. W Al i Hol badania powtórzyła
jeszcze w 1972 roku. Następnie swoje penetracje rozciągnęła na pozostałe regiony Norwegii i tym
sposobem do 1986 roku objęła nimi: Gudbransdal, Telemark, Heddal, Setesdal, Aust- i Vest-Agder,
Rogaland, Hordaland, Buskerud, Sogn i Fjordane, Mere i Romsdal, Oppland, Trendelag,
Hedmark, przeprowadzając tam dziesiątki wywiadów także z informatorkami urodzonymi w latach
do drugiej wojny światowej, których bogaty wykaz podaje na końcu książki. Odnotowanie tego
faktu jest o tyle ważne, że świadczy o skrupulatności i wnikliwości badaczki. Źródłami w jej
badaniach były nadto eksponaty muzealne wszystkich ważniejszych placówek na tych terenach,
bogata ikonografia w postaci rysunków, grafik, akwarel, obrazów olejnych, których wartość
omówiła w innym miejscu, także niektóre jeszcze zabytki przeszłości2, malowidła postaci ludzkich
występujących na meblach od 1740 roku, siedemnasto- i osiemnastowieczne rzeźby i płaskorzeźby,
stare fotografie oraz archiwalia, jak manuskrypty i różne protokoły począwszy od drugiej połowy
XVII wieku.
Staronorweskie "Iad", używane w tradycji na określenie nakrycia głowy kobiecej pochodzi od
"hlad", "hlada", co znaczy kłaść coś w odpowiednim porządku, albo jedno na drugim, albo jedno
obok drugiego. W tym właśnie przypadku znalazło ono właściwe zastosowanie, gdyż w występujących w Norwegii formach nakryć, ozdoby, jak paciorki, metalowe wisiorki, rozetki,
łańcuszki, wstążki umocowane są bądź jedne obok drugich, bądź nakładają się na siebie. Autorka
cały materiał dzieli na trzy podstawowe części, w których "Iad" pod rozmaitymi nazwami
występuje jako nakrycie głowy niezamężnych, zamężnych i panny młodej, przy czym wyodrębniająca się swym wyglądem korona weselna stanowi tu osobny rozdział. W poszczególnych
I A. Noss, Johannes
Flintoes draktakvarellar, Oslo 1970; tejże, Joachim Frichs draktakvare"ar,
Tidemand og folk han motte, Oslo 1981.
2 A. Noss, Statuane
i Nordmandsdalen,
Oslo 1977.

Oslo 1973; tejże, Adolph

�267
regionach nosi ona nazwę: bruresylv, bruresellv, brurekrone, enkekoll, krone, bridal silver, silver,
brurepynt, brurepelnt i jak z badań wynika występuje tylko w tradycji zachodnich obszarów
Norwegii. Jest to przeważnie mniejsza lub większa metalowa korona z licznymi sterczynami
i brzękadłami, nakładana przeważnie na ozdobną przepaskę lub jest taką przepaską przewiązana
i wzbogacana zwisającymi w tyle albo z przodu wzorzystymi wstążkami. Jako weselne nakrycie
głowy panny młodej przyjęła się prawdopodobnie w XVII wieku i uważana jest za nowszą formę.
Poprzedzała ją bowiem metalowa przepaska i tym tłumaczyć można utrwalenie się w ogóle
przepaski jako nakrycie głowy kobiecej.
Zamiast metalowych przepasek od najdawniejszych czasów używano przepasek z taśm,
krajek, wstążek, tkanin, czasem pogrubionych lub usztywnionych. Zdobiono je różnymi naszyciami z metalu, paciorków, pasmanterii, sztucznych kwiatów, rozetek ze wstążek, haftami, przez co
znacznie się rozbudowywały i kształtowały, przechodząc od prostej przepaski do szerokiego
wieńca, czy korony utworzonej czasami z samych tekstylnych materiałów, wzbogaconych
paciorkami i metalowymi elementami. Szczegółowe ich omówienie stanowi treść drugiego
rozdziału, w którym punkt wyjścia tworzą nazwy związane z różnymi formami występującymi
głównie w południowych i wschodnich rejonach kraju. Są to tzw. brurekrone, brurekrans, brurrull,
bruresylv, brurehatt, hovudsylv, reisle, helg stas, lad, utmannJad, vrinslad. Są one prostokątne,
koliste, w kształcie płaskiego pieroga ze zwisającymi ozdobami, wzmocnionej przepaski itp., przy
czym niektóre z nich odznaczają się dużą archaicznością.
Poza pękiem frędzli, wyróżniającym czepcowate nakrycie głowy z Al w rejonie Hallingdal
trudno się dopatrzeć różnic w formach stanowiących treść rozdziału pierwszego i drugiego.
W dużym stopniu tym wyróżnikiem są same nazwy, jak: jentepannelin, pannepute, uppbinding,
jentebore, lad, brurpikevalk, bore, raude- lub svartebore, bune, bona. Okazuje się zatem, że
zastosowanie metody językoznawczej rozmija się w tym przypadku zdecydowanie z etnograficznymi metodami, zwłaszcza typologiczną i analityczno-porównawczą.
Dlatego omawiana książka,
pomimo wspaniałej szaty edytorskiej i bogactwa zaprezentowanego materiału, z metodologicznego
punktu widzenia sprawia wrażenie chaotycznej i ahistorycznej. Na jej treść składa się jeszcze
omówienie sposobów zaczesywania i układania włosów oraz stroju panny młodej, w którym
nakrycie głowy stanowi jeden z najważniejszych elementów składowych oraz próba porównań
nakryć głowy z innymi krajami w Europie. Brak w tym jednak przejrzystości i logiczności, tym
bardziej, że niektóre nazwy powtarzają się w kolejnych rozdziałach i podrozdziałach,
także
w regionach.
Barbara Bazielich

L. P. Potapow,

A/tajskij szamanizm, "Nauka",

Leningrad

1991, ss. 320.

Spośród różnorodnych tematów badań etnograficznych, szamanizm syberyjski cieszy się
niesłabnącym zainteresowaniem wielu profesjonalistów. Szczególne miejsce zdobył w rosyjskiej
nauce, zajmującej się tym problemem od 250 lat. Z czasem zaczęto poświęcać mu sporo uwagi
również w licznych krajach europejskich oraz w Ameryce. Pojawiło się wiele wartościowych
publikacji, a ponadto zaczęto poszukiwać śladów szamanizmu we wszystkich częściach świata.
Warto przy tym zaznaczyć, że przez długi czas szamanizm ałtajski nie był uważany za religię,
a w oczach misjonarzy jawił się idolatrią.
Tym poglądom nie hołdował nigdy jeden z najwybitniejszych współczesnych badaczy Leonid
Potapow, który już pół wieku penetruje obszary Syberii w poszukiwaniu dowodów potwierdzających niezbicie jego racje. Na swym bogatym koncie naukowym ma pokaźną ilość doskonałych prac drukowanych w kraju i za granicą.

�268
Książka prezentowana obecnie czytelnikom składa się z trzech dość znacznie rozbudowanych
rozdziałów. W pierwszym przedstawiono teologiczne podstawy tej mało znanej religii, w drugim
scharakteryzowano zasady działalności szamanów, zaś w trzecim omówiono najważniejsze bóstwa
szamanizmu ałtajskiego.
W swej pracy L. P. Potapow wykorzystał różne materiały historyczne, zwłaszcza starożytne
i średniowieczne oraz archeologiczne i etnograficzne zebrane podczas licznych wypraw. Bardzo
cenne były też inskrypcje na skałach, w tym słynne teksty orchońskie, jenisejskie i niedawno
odkryte na Ałtaju. Oparł się również na informacjach uzyskanych od profesjonalnych szamanów.
Dyskusje i rozmowy z nimi pozwoliły zweryfikować niektóre pojęcia i zgłębić istotę zagadnienia.
Najpoważniejsze
trudności wynikały przede wszystkim z ogólnego braku religijnych ksiąg
szamanów, stałych świątyń oraz instrukcji dotyczących wykonywania praktyk kultowych. Mimo
tych przeszkód autor zdołał wiarygodnie przedstawić szamanizm ałtajski jako religię wychodzącą
z założenia, że przeznaczenie człowieka i jego egzystencja są uzależnione od woli bóstw i duchów
zamieszkujących wszystkie strefy wszechświata. Ponadto stało się możliwe zdefiniowanie religijnych dogmatów i kanonów zaszyfrowanych w symbolach, rytuałach i większości świętych
przedmiotów, do których należy w pierwszym rzędzie bęben i obrzędowy strój szamana.
Istnienie tej niepisanej religii było utrzymywane przez wiele stuleci dzięki ustnym przekazom
i symbolicznemu zakodowaniu jej podstaw w rysunkach na bębnie, rzeźbach wykonanych na jego
pionowym uchwycie oraz w takich przedmiotach, jak lalki symbolizujące duchy, a ponadto
w wisiorkach i wstążkach przynależnych do stroju szamana. Szaman skupiał w swych rękach
wszelkie atrybuty władzy duchowej, gdyż wierzono, że dziedziczy świętą moc. Bez bębna nie można
było zostać szamanem, bo w czasie aktu wiary symbolizował on zwierzę, na którym szaman
odbywał podróż do jakiegoś bóstwa lub ducha przez wszystkie strefy wszechświata (szaman mógł
przemieszczać się z jednej strefy do drugiej - specyfika szamanizmu ałtajskiego). Bęben spełniał
również rolę łodzi w przypadku, gdyby szaman musiał "przekroczyć rzekę", a poza tym służył jako
łuk, z którego raził strzałami złe duchy. Ten element symboliki bębna był związany z funkcją
religijną i odzwierciedłał dawną pozycję społeczną i polityczną szamanów, gdy nosili oni zbroję.
Stanowił ponadto instrument muzyczny i sygnalizacyjny, ponieważ służył podczas obrzędów do
wzywania pomocnych duchów i powiadamiał o zbliżaniu się szamana do tego lub innego miejsca,
gdy odbywał on swą pozaziemską podróż. Uderzenia w bęben, którym towarzyszyły śpiewy
i recytatywy traktowano jako akompaniament obrzędowy. Bardzo ważne były rysunki wykonane
na skórze bębna: u Teleutów i Szorów symbolizowały wszechświat z jego trójczłonową strukturą - strefą niebieską, ziemską i podziemną. Należy jeszcze dodać, iż ten schemat odbiegał znacznie
od modelu świata przedstawianego w religii buddyjskiej.
Obrazki na bębnach ałtajsko-sajańskich mają charakter realistyczny i stylem są zbliżone do
rytów naskalnych z dorzecza Jeniseju i gór Ałtaju. Przeważają wśród nich różne wyobrażenia
ikonograficzne duchów - opiekunów i pomocników szamana. Każdy bęben miał typową dla jego
właściciela rękojeść, na podstawie której identyfikowano dane plemię, ród itd. Poza tym
umożliwiała ona zrozumienie odzwierciedlonych w niej ogólnych założeń teologicznych. Pewne
znaczenie symboliczne posiadały również niektóre szczegóły zewnętrzne w budowie bębna, na
przykład jego wypukłości na obwodzie. Nieco inną wartość prezentowały te rysunki, które przy
pozornej różnorodności, były w większości bardzo podobne i nosiły charakter religijny. Według
wyjaśnień szamanów, ich tożsamość wynikała ze wspólnoty przechodzącej z pokolenia na
pokolenie. Każdy szaman powinien mieć taki bęben jak jego przodkowie, którzy za pośrednictwem
duchów przekazywali wymagania co do charakteru malowideł.
Niezależnie od pochodzenia rodowego szamana, na bębnie musiały znajdować się wizerunki
obowiązujące wszystkich (wyobrażenie Słońca, Księżyca, gwiazd itd.). Jest rzeczą znamienną, że
najbogatsze w dekoracje były bębny z północnych połaci Ałtaju. Na podstawie rysunków oceniano
kwalifikacje właścicieli bębna i wydawano opinie, czy mogą oni schodzić do świata podziemnego,
komunikować się z bogiem Ułgenem itp. Ważną grupę rysunków stanowiły wyobrażenia miejsco-

�269
wej fauny wykorzystywanej przez szamanów w leczeniu lub sprowadzaniu chorób na ludzi i bydło.
Wierzono, żc węże pomagały leczyć różne niedomogi bydła i schorzenia oczu u ludzi, a żaby
i jaszczurki miały odstraszać złe duchy, ale też mogły przenosić choroby na owce. Szczupaki leczyły
dolegliwości żoł&lt;jdka lub wywoływały cierpienia u tych ludzi, którzy nie czcili duchów wody.
Najważniejszym bogi cm szamanizmu ałtajskiego był Ulgen - stwórca Ziemi, Słońca,
Księżyca, tęczy, grzmotów i ognia. Posiadał on od 7 do 9 synów (u różnych ludów inna liczba) oraz
nieokreślon&lt;j liczbę córek. Imię "Ulgen" przeniesiono z czasem na inne bóstwa. "Ulgenie" są to
bogowie zamieszkujący sferę niebieską, którzy dają człowiekowi zdrowie i obdarzają go wielką
Iiczb&lt;j dzieci. Nie mniejsze znaczenie posiadał Tengri - bóg nieba. Składano mu na ofiarę
zwierzęta domowe, po czym odbywała się wielka uczta i zabawa. Kolejne miejsce zajmował
Jersu - bóg wody i Ziemi (przynoszono mu w darze konie) i wreszcie Umaj - bóg płodności ludzi
i zwierząt, opiekun kobiet rodzących i bezdzietnych małżeństw.
Dzięki żmudnym, długoletnim wysiłkom Potapow uzyskał od szamanów wyjaśnienie ich
"świętej mocy" i wytłumaczenie mechanizmu podróży do świata duchowego, a poza tym mógł
zapoznać się z sakralnymi zadaniami szamanów. Należało do nich przede wszystkim stawianie
diagnozy i pomoc cierpi&lt;jcym. Uważali oni, że u podłoża wszelkich schorzeń leży inwazja
dokonana przez jakiegoś ducha choroby lub utrata przez człowieka duszy.
Omawiana publikacja jest pozycją ze wszech miar cenną i dlatego zasługuje na uwagę. Została
opracowana rzetelnie, fachowo i z wielk&lt;j starannością. Jej niezaprzeczalna wartość polega
w pierwszym rzędzie na tym, że wszystkie zagadnienia szamanizmu ałtajskiego przedstawiono
z uwzględnieniem wyników najnowszych badań wielu uczonych. Dotychczas nie było tak obszernej
i wyczerpującej monografii, a jej znaczenie potwierdza tym bardziej fakt, iż ałtajski szamanizm już
nie istnieje. W ramach długofalowej akcji antyreligijnej w byłym ZSRR został doszczętnie
zniszczony i dziś szamani żyj&lt;jjedynie w legendach znanych najstarszemu pokoleniu mieszkańców
Syberii. Poszczególne rozdziały cechuje świetnie przemyślana kompozycja i umiejętny dobór
różnych ciekawostek przyczyniających się do wzrostu zainteresowania poruszonymi tematami.
Ładny styl i jasność formułowania myśli sprawiają, że czyta się ją z niesłabnącym zainteresowaniem. Pożytecznym uzupełnieniem książki są fotografie i rysunki wyobrażające lalki i bębny
szamanów.
Roman Karczmarczuk

W. G. Bogoraz,
1991, ss. 224.

Malerjalnaja kultura czukczej, (przekład z angielskiego), "Nauka",

Moskwa

Władimir Hermanowicz Bogoraz (1865-1936) byl jednym z najwybitniejszych
badaczy
Czukczów i twórcą rosyjskiej szkoły etnograficznej. Początek jego kariery naukowej nie zapowiadał się pomyślnie ze względu na brak zdecydowanego ukierunkowania zainteresowań. W 1880
roku rozpoczął studia na fakultecie matematyczno-fizycznym uniwersytetu w Petersburgu i w krótkim czasie przeniósł się na wydział prawa. Po dwóch latach został usunięty z uczelni z powodów
politycznych i wówczas powrócił do swego rodzinnego Taganrogu. Dalszą działalność rewolucyjną
opłacił trzyletnim pobytem w twierdzy pietropawłowskiej i dziesięcioletnią zsyłką do Sredniekołymska. Mimo niezwykle trudnej egzystencji i codziennych trosk przystąpił niezwłocznie do
nauki języka i zgłębiania kultury miejscowej ludności. W następstwie zdobył szybko autorytet i stał
się znan&lt;j postacią. W 1894 roku dzięki funduszom właściciela kopalni złota I. M. Sibiriakowa
wschodniosyberyjski oddział Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego zorganizował wyprawę do
Jakucji celem zapoznania się z warunkami życia i przyczyną szybkiego wymierania tamtejszych
aborygenów. Do udziału w ekspedycji zaproszono w charakterze etnografa W. G. Bogoraza, który

�270
przez prawie trzy lata (1895-1897) badał język, ustrój społeczny, byt i kulturę Czukczów oraz
Ewenków koczujących na obszarach przylegających do prawych dopływów Kołymy (Anjuj Wielki,
Ołoj, Omołon). Uczestniczył tam również w pierwszym powszechnym spisie ludności rosyjskiego
imperium przeprowadzonym w 1897 roku. Dzięki staraniom członków Akademii Nauk pozwolono
mu niebawem wrócić do Petersburga, gdzie piastował funkcje pracownika naukowego w Muzeum
Antropologii i Etnografii. Warto odnotować, że już w drodze do stolicy zatrzymał się w Irkucku,
gdzie na posiedzeniu wschodniosyberyjskiego oddziału Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego
podzielił się ze słuchaczami wynikami swych badań. Były one tak wartościowe, że postanowiono je
niezwłocznie opublikować. W takich okolicznościach powstała pierwsza praca Bogoraza o Czukczach, która oprócz opisów marszruty zawierała informacje o ich rozsiedleniu, zdobywaniu
pożywienia, właściwościach języka i charakterze folkloru.
W Petersburgu młody uczony przygotował do druku książkę pl. Oczerk materjalnogo by ta
olennych czukczej wykorzystując do tego celu kolekcję zebraną przez N. L. Gondattiego. Omówił
w niej szczegółowo warunki życia Czukczów, zwrócił uwagę na odzież, mieszkania, sprzęt domowy,
narzędzia pracy, broń, hodowlę renów itd. Spotkała się ona z wielce życzliwym przyjęciem
i wysoką oceną najbardziej znanych etnografów, a ponadto potwierdziła w pełni talent i pasję
naukową autora. Te wszystkie zasługi nie wpłynęły jednak na decyzję Ministerstwa Spraw
Wewnętrznych zezwalającą mu mieszkać w Petersburgu tylko jeszcze przez cztery miesiące (od I II
do l V 1899 r.). Mimo tych szykan "nieprawomyślnemu" poddanemu carskiego imperium dopisało
szczęście. Gdy organizator Północnopacyficznej
Ekspedycji Jesupa, antropolog i językoznawca
Franz Boas, zwrócił się do członka Akademii Nauk W. W. Radłowa z prośbą polecenia mu
rosyjskich prefesjonalistów mogących zająć się badaniem ludów północno-wschodniej Syberii wybór padł na Bogoraza, który stanął na czele jej anadyrskiego oddziału. Ta wspólna amerykańsko-rosyjska wyprawa miała na celu wyjaśnienie związków historycznych i kulturowych łączących
tubylców północno-zachodniej Ameryki z ich pobratymcami zamieszkującymi północno-wschodnią Syberię.
W czerwcu 1900 roku Bogoraz przybył parowcem do Nowo-Mariinska (obecnie Anadyr)
i rozpoczął niezwłocznie penetrację terenu. W ciągu lata objechał koczowiska czukockich
hodowców renów rozlokowane na wybrzeżu Zatoki Anadyrskiej, a przy końcu października udał
się z wioski Markowo do Kamienskoje, skąd dotarł do Kamczatki. Na tej trasie poznał prawie
wszystkie grupy osiadłych Koriaków i Itelmenów. W drodze powrotnej przejechał przez osadę Bpi,
Ukilian i Watyjkan, a następnie płynąc rzeką Chałyrką i Wielką osiągnął ponownie Nowo-Mariinsk. Po zimowej przerwie wyruszył, juź w kwietniu 1901 roku, w kierunku Półwyspu
Czukockiego badając autochtoniczną ludność tego obszaru. W maju przybył do Czaplina, skąd
odpłynął na Wyspę Świętego Wawrzyńca. Wracając z tej wyprawy zatrzymał się najpierw
w Nowo-Mariinsku, następnie odbył podróż do Władywostoku, a stamtąd do Ameryki z zamiarem
przygotowania do druku zebranych materiałów. Stanowiły one wielką wartość i stały się podstawą
jego późniejszych prac o czukocko-koriackiej grupie językowej, o kulturze materialnej i duchowej
Czukczów, Koriaków oraz Itelmenów, jak równieź syberyjskich i amerykańskich Eskimosów.
Naukowym rezultatem wieńczącym tę i poprzednią ekspedycję była czterotomowa monografia,
która wyszła w Nowym Jorku pod następującymi tytułami: The Chukchee Material Culture. The
Jesup North Pacific Expedition, "Memoir of the American Museum of Natural History", New York,
Vol. 7, Pt. I, Leiden - New York 1904, ss. 276; The Chukchee Religion. The Jesup North Pacific
Expedition, "Memoir of the American Museum of Natural History", New York, Vol. 7, Pl. 2,
Leiden - New York 1907, s. 277-536; The Chukchee. Social Organisation. North Pacific Expedition.
"Memoir of the American Museum of Natural History", New York, Vol. 7, Pl. 3, Leiden - New
York, 1909, s. 537-733; Chukchee Mythology. Jesup North Pacific Expedition, "Memoir of the
American Museum ofNatural History", New York, Vol. 8, PI. l, Leiden - New York, 1910, ss. 197.
W ZSRR dość późno dokonano przetłumaczenia tego wspaniałego dzieła. W 1934 roku ukazał
się w Leningradzie autoryzowany przekład tomu - The Chukchee Social Organisation, a w 1939 r. The Chukchee Religion. Przygotowywano
równieź edycję prezentowanej obecnie części, lecz

�271
druga wojna światowa uniemożliwiła realizację zamierzenia. Należy przy tym zaznaczyc, ze JUż
w 1929 rok u A. I. Stiepanow przełożył ją niezbyt precyzyjnie na język rosyjski, a następnie została
ona poprawiona przez S. N. Stiebnickiego i M. L. Stiebnicką oraz samego autora. Układ
poszczególnych części nie odpowiadał angielskiemu oryginałowi, ponieważ podczas opracowywania wersji rosyjskiej tomu The Chukchee Social Organisation Bogoraz uważał za konieczne
uzupełnić go niektórymi rozdziałami zaczerpniętymi z publikacji The Chukchee Material
Culture.
Tak więc książka zatytułowana Kultura materialna Czukczów znalazła się obecnie po raz
pierwszy na półkach księgarskich w Moskwie. Przygotowując ją do druku dokonano starannego
porównania tłumaczenia z pierwowzorem, a ponadto skorygowano niektóre dawne pojęcia.
Niezależnie od tego w przypisach uwzględniono wyniki naj nowszych badań, umożliwiając
czytelnikom pogłębienie wiedzy z tej dziedziny. Dzieło składa się z ośmiu dość obszernych
rozdziałów. Pierwszy poświęcono hodowli i gospodarczemu znaczeniu renów, drugi - psów, zaś
w trzecim omówiono rodzaje sprzętu myśliwskiego, jak też metody polowań i łowienia ryb.
W czwartym zwrócono uwagę na sposób budowy różnych typów domów, prezentując również ich
wyposażenie, a w piątym wyliczono główne komponenty wchodzące w skład codziennego
pożywienia Czukczów i przytoczono sposoby przyrządzania najczęściej konsumowanych potraw.
Rozdział szósty dotyczy etosu pracy, siódmy wyrobu i wzorów odzieży doskonale przydatnej
w warunkach Dalekiej Północy, natomiast ósmy zabaw, rozrywek i sportu.
Recenzowana publikacja została zredagowana fachowo i rzetelnie. Wszystkie rozdziały
cechuje świetnie przemyślana kompozycja i umiejętny dobór oryginalnych egzotycznych ciekawostek przyczyniających się do wzrostu zainteresowania
poruszonymi tematami. Autor zgłębił
gruntownie tajniki życia Czukczów, które zdumiewają sposobami i techniką przygotowania
poszczególnych elementów narzędzi pracy, środków transportu, odzieży i mieszkań. Pozorna
prymitywność, prostota urządzeń i ograniczona do minimum ilość przedmiotów niezbędnych dla
każdej rodziny, stanowi w rzeczywistości wspaniały przykład przystosowania człowieka do
ekstremalnych warunków przyrodniczych i konieczności najbardziej racjonalnego wykorzystania
tej znikomej ilości, jak też różnorodności
posiadanych surowców. Porównując Czukczów
z sąsiadującymi ludami autor znajduje wiele analogii w obrębie ich kultury materialnej. Widoczne
są one w pierwszym rzędzie u Eskimosów prowadzących podobny tryb życia. Już od zamierzchłych
czasów dochodziło poprzez Cieśninię Beringa do kontaktów ludności północno-wschodniej Azji
i północno-zachodniej
Ameryki, co odzwierciedla się w fokiorze Czukczów oraz Eskimosów
i zostało ostatecznie potwierdzone przez historyków i archeologów. Zarówno Czukcze jak i Eskimosi
śpią głowami do wejścia, posiadają podobne noże, przyrządy do wiercenia otworów, wyprawiania
skór, takie same grzebienic do rozczesywania traw itd. Opisując czukockie sposoby pokonywania
przestrzeni wodnych Bogoraz przypomina, że w płn.-wsch. Syberii i na wybrzeżu Morza
Ochockiego najbardziej rozpowszechnionym środkiem lokomocji są kajaki. Bardzo szczegółowo
analizuje też rodzaje psich uprzęży Eskimosów, Kamczadalów i Czukczów, stwierdzając, że są one
podobne do używanych przez Koriaków, lecz odznaczają się większym zróżnicowaniem wyglądu
zewnętrznego i rodzajem materiału, z którego zostały wykonane.
W zakończeniu należy zaznaczyć, że prace Bogoraza przedstawiają wielką wartość dla nauki
i nie straciły swej aktualności po dzień dzisiejszy. Są dla nas niezmiernie ważne ze względu na
wnikliwy opis życia Czukczów końca XIX i początku XX stulecia. Żaden współczesny badacz tych
zagadnień nic może obejść się bez nich, bo stanowią najważniejszą podstawę do po?-nania historii
i etnografii Czukczów oraz pokrewnych im ludów.
Doskonałym uzupełnieniem tej cennej pozycji jest pokaźna liczba rysunków (ogółem 199)
przedstawiających m.in. charakterystyczne elementy uprzęży renów i psów, rodzaje sań, harpunów,
wnyków i kajaków oraz sprzętu domowego i ubiorów. Pożyteczne są ponadto precyzyjne, jak na
tamte czasy, fotografie, na których możemy oglądać osady Czukczów, typy ludzkie, stada renów,
psy, wnętrza namiotów itd.
Roman Karczmarczuk

�272
Alfred F. Majewicz,

Dzieje i wierzenia Ajnów, Poznań

1991, ss. 267

+

39 ilustracji.

Autor książki jest znanym specjalistą Uęzykoznawcą) podejmującym od wielu lat problematykę ajnuską, z uwzględnieniem wkładu w tę dziedzinę nauki polskiej. Wyraża się to
opublikowaniem takich książek, jak Dzieje i legendy Ajnów, Warszawa 1983; Ajnu. Lud,jegu język
i tradycja ustna, Poznań 1984; An Ainu-english index-dictionary tu B. Pilsudski's Materials lor the
Study ol the Ainu Language and Folklore ol 1912, compiled by Alfred F. Majewicz, Elżbieta
Majewicz, Poznań 1986 oraz wielu specjalistycznych artykułów z tego zakresu oscylujących wokół
postaci Bronisława Piłsudskiego, wybitnego polskiego badacza Ajnów i ich kultury, które ukazały
się zarówno w kraju, jak i za granicą. Wreszcie, czego niepodobna pomijać, jest on animatorem
ważnych przedsięwzięć organizacyjnych na rzecz pełniejszych integracji ajnulogów w skali
światowej i współzałożycielem International Association for Ainu Studies (wiceprezydent tej
organizacji) z siedzibą w Bochum, a także współtwórcą projektu badawczego łCRAP (o czym
szczegółowiej w samej omawianej tu publikacji). Od lat związany z Uniwersytetem Adama
Mickiewicza w Poznaniu - Instytut Językoznawstwa, śmiało rzecz można, iż obok profesora
Jerzego Bańczerowskiego z tejże placówki, stał się on nietuzinkową postacią w sferze pełnego
zdokumentowania
recepcji osiągnięć badawczych Bronisława Piłsudskiego we współczesnej
antropologii kulturowej, czemu obecnie podporządkowana
jest działalność utworzonego przez
niego prywatnego ośrodka naukowego o nazwie International Institute of Ethnolinguistic and
Oriental Studies w Stęszewie, niedaleko Poznania. Nie rzecz jednak w tworzeniu szkicu
biograficznego Alfreda F. Majewicza, wspomniano jedynie o tym dlatego, iż pewną transmisją jego
zainteresowań badawczych i zdolności organizatorskich jest właśnie książka Dzieje i wierzenia
Ajnów, Poznań 1991, w której jest także pełniejsze rozwinięcie wspomnianych powyżej problemów.
niewolnych często od pominięcia różnych faktów związanych z kształtowaniem się w Polsce
zainteresowań życiem i dorobkiem naukowym B. Piłsudskiego.
Książka, o której mowa, poświęcona jest deficytowemu w naszej współczesnej etnologii
problemowi jakim jest kultura ajnuska, a wIaściwie wybranemu jej segmentowi, na który składa się
bogaty katalog wierzeń i folkloru. Przy czym zaznaczyć trzeba, iż nie jest to napisane hermetycznym językiem studium naukowe, lecz popularno-naukowa
publikacja o Ajnach - wprawdzie miejscami zubożona nieraz materiałowo, raczej z winy wydawcy niż autora - będąca dobrym
przykładem jak należy pisać prace dla szerokiego kręgu odbiorców, popularyzujące określoną
dziedzinę wiedzy. Skoro już mowa o książce popularnej, to obowiązkiem oceniającego książkę
Alfreda F. Majewicza jest podkreślenie, iż jest to popularyzacja dojrzała, wolna od tanich
rekapitulacji i stylistycznych popisów literackich. Inaczej mówiąc jest to popularyzacja nauki,
o którą zabiegał przed laty znakomity teoretyk literatury, znawca działalności edytorskiej profesor
Uniwersytetu Wrocławskiego, Jan Trzynadlowski, między innymi w książce pl. Edytorstwu. Tekst,
język, opracowanie, Wrocław-Warszawa
1978. Piszącemu tę ocenę, który w swoim dorobku
naukowym uwzględniał także tematykę ajnuską, marzy się jednak taka książka, która omawiałaby
kulturę i dzieje Ajnów w pełniejszym kształcie z uwzględnieniem ciekawych kwestii tyczących się
dyskusyjnych do dzisiaj spraw związanych z etnogenezą tego ludu, której problematyka nadal
budzi namiętne spory wielu specjalistów. Nieco informacji z tego zakresu znalazło się w pierwszym rozdziale omawianej książki zatytułowanej "Ainu to brzmi(ało) dumnie - świat duszy
ajnuskiej", s. 9-41. Sądzę jednak, że ich rozwinięcie dałoby książce dodatkowy wymiar, równy zagadkowości mitycznej "Atlantydy", bowiem do rangi takich problemów urastają spory
i dyskusje uczonych zajmujących się pochodzeniem Ajnów. Warte przypomnienia jest i to - co
uczynił autor w swej książce - że do dyskusji tych włączyli się i polscy uczeni. Ten etnogenetyczny
i kulturowy problem zaprzątający wielu uczonych ma we współczesnych czasach jeszcze jeden
wymiar - polityczny. Oto bowiem niektórzy przedstawiciele nauki japońskiej stoją na stanowisku,
iż pierwotne rozsiedlenie Ajnów sięgało aż Kamczatki, a więc obejmowało także Wyspy Kurylskie
i Sachalin. A to już nabiera znaczenia politycznego w sporze rosyjsko-japońskim o te ziemie.

�273
Tak więc konkluduje autor, iż wygląda na to, że »Ajnom, których ... "nie ma", przygotowuje się nie
najmniej istotną rolę w japońskiej polityce zagranicznej w najbliższej przyszłości«. Nienowy to
w stosunkach międzynarodowych aspekt wzajemnych roszczeń terytorialnych, w których niejedna
grupa etniczna poniosła najbardziej liczące się straty. Paradoksem tego "ajnuskiego problemu"
mającego uzasadniać japońskie dowody na zasadność odzyskania Wysp Kurylskich jest to, że
samym Ajnom odmawia się w Japonii prawa do samostanowienia jako odrębnej grupie etnicznej,
co w szerszym kontckście znalazło odbicie w rozdzialc dziesiątym zatytułowanym "Odrodzenie
etniczne Ajnów - lata 1975-1986", s. 228-255.
By nie streszczać tutaj książki, a przede wszystkim naj pełniejszej jej części drugiej - zawierającej siedem rozdziałów - warto podkreślić, że wartość zawartych w nich zagadnicń jest
niepośledniej miary. Oto np. w rozdziale drugim noszącym tytuł "Bogowie i ludzie - człowieka
z naturą więź doskonała", s. 43-51, streszcza autor ajnuskie widzenie świata, w którym lud tcn
stanowi! według jego własnych przekonań tylko mikrocząstkę otaczającej rzeczywistości, ba
wszechświata. Świadomość tego była głęboko zakodowana w ich mentalności baczącej także pilnie
by ów rytm wszechświata nic został przez nich naruszony. Wszystko to oplecione bogatym
katalogiem wierzeń, zwyczajów i obyczajów zapewniało otaczającemu ich środowisku naturalnemu idealną z nim symbiozę. Z czasem jednak gdy rytm ten został zachwiany przcz innc nacje,
stali się Ajnowie ludem wymierającym. Słuszną więc uwagę czyni autor, iż lud ten "mógł przetrwać
jako odrębna grupa etniczna i kulturowa, dopóki nie został naruszony i finalnie zniszczony - nie
z ich winy oczywiście - ckosystem, w którym jedynie mogli funkcjonować".
Bogaty świat wierzeń ajnuskich pojawia się na kartach książki po wielekroć. Oto np.
w rozdziale trzecim zatytułowanym "Człowiek od bogów pochodzi. Ludzie bogami się stają ustna tradycja Ajnów", s. 52-65, jawi się nam złożony katalog wierzeń w skomplikowanych
układach współzależności ludzi od bogów. Pełniejsze rozwinięcie tej kwestii zawiera rozdział
czwarty pod tytułem "Dziękczynność i prewencja - ofiary i modlitwy ajnuskie", s. 66-97. Przewija
się przezeń bogata faktografia ukazująca wzajemne relacje bóstwo-człowiek, w układzie pewnej
dychotomii "werbalność - niewerbalność", czyli modlitwy i różne materialne formy ludzkiej
wdzięczności bogom, np. słynne ajnuskie inau, tatuaże i inne. Naturalną formułą powtarzającą się
w książce jest to, że poszczególne rozdziały zawierają pogłębioną interpretację przedstawionej
faktografii wierzeniowej, a wielość przywoływanych raz po raz badaczy zajmujących się określoną
kwestią pozwala czytelnikowi na poszerzenie tej wiedzy jeśli tylko znajdzie na to czas i ochotę.
Bogaty katalog ajnuskich wierzeń został w książce odpowicdnio zakomponowany, w czego efekcie
układają się one w przejrzystą mozaikę odbijającą ludzkie sfery życia. Oto np. w rozdziale piątym
"Życie, miłość, śmierć po ajnusku, czyli «witaj nowy staruszku»", s. 98-146, mamy do czynienia
z przejrzystą formą ukazującą codzienny byt Ajnów, w połączeniu z towarzyszącym mu zespołem
wierzeniowym charakterystycznym
np. dla polowań, rybołówstwa czy zbieractwa. Toż samo
łączyło się z budową domu, jego zasiedlaniem i wyposażeniem w sprzęty. Centralne miejsce
zajmowało ognisko. Było to miejsce święte, a liczne przekazy mówią o jego szczególnym
charakterze. Wskazówki bibliograficzne do tego zagadnienia znajdzie czytelnik na końcu książki.
Jeśli mowa o domu, to wspomnieć też trzeba o rodzinie. Autor daje obszerny opis form zawierania
małżeństwa, sposobienia się do niego, ceremonii zaślubin itp. Czyni też uwagi odnoszące się do
połogu, stosunków seksualnych, instytucji rozwodów. Wreszcie kreśli obrzędowość związaną
z ostatnią fazą życia ziemskiego człowieka, jego śmiercią i życiem pozagrobowym. Zajmuje się
ceremoniami pogrzebowymi i miejscami pochówków.
W obrzędowości ajnuskiej ważną rolę odgrywał kult niedźwiedzia. Jego udział w wierzeniach
i rytuałach Ajnów dorównywał znaczeniu konia czy bizona u Indian Prerii. Zwierzę to z racji swej
siły i przemyślności uważane było za pośrednika między ludźmi a bogami, przeto i jego los był
z góry skazany na te kontakty. Zabijano więc niedźwiedzia podczas specjalnych uroczystości
nadając temu wydarzeniu wymiar szczególny. Towarzyszyły temu modlitwy, składanie ofiar,
śpiewy, tańce, recytacje no i spożywanie niedźwiedziego mięsa. Kult tego zwierzęcia nie jest cechą
18 -

Lud

t.

LXXV

�274
dystynktywną wyłącznie dla Ajnów, gdyż różne formy jego występowania właściwe były także
innym ludom Syberii, północnoamerykańskim
Indianom, Lapończykom. To wszystko słusznie
zauważa autor, który w rozdziale szóstym noszącym tytuł "Odsyłając ich z powrotem - ajnuskie
religijne festyny ludowe", s. [47-166, dał także przegląd innych świąt ajnuskich. Podobnie jak kult
niedźwiedzia, tak też i szamanizm ajnuski wykazywał wiele elementów wspólnych z szamanizmem
właściwym ludom Syberii (rozdział siódmy pracy zatytułowany "Szamanizm i ludowa medycyna
Ajnów", s. ł67-194). W dziejach i kulturze Ajnów mocno tkwiła ideologia szamańskiego
posłannictwa i jej aktywność wyrokowała o wielu formach życia codzienncgo tego ludu. Ukazane
zostało to w znacznej liczbie przykładów, dodać tu jednakże należy. że swoisty rygoryzm
towarzyszący obrzędom szamańskim sprawiał, iż sfera dostępności do nich była znacznie
ograniczona, niewiele więc mamy na ten temat przekazów. Na szczęście jednak B. Piłsudski posiadł
na tyle zaufanie samych Ajnów i ich szamanów, że mógł swobodnie uczestniczyć w różnych
szamańskich seansach. Zatem nie należy się dziwić autorowi książki, żc raz po raz przywoływał
w niej opinie naszego naj wybitniejszego badacza Ajnów i ich kultury. Trzeba przyznać, że A. F.
Majewicz nie zadowala się jedynie charakterystyką
szamanizmu, ale intcresują go również
przeobrażenia w jego obrębie. Temu problemowi poświęcił kolejny rozdział pracy zatytułowany
"Chrystianizacja i shintoizacja Ajnów", s. 195-209, gdzie nakreślił z dużym znawstwem wpływy
cerkwi rosyjskiej, przede wszystkim zaś protestantyzmu,
pod którego przemożnym wpływem
pozostawali Ajnowie z wyspy Hokkaido. Generalnie jednak stwierdza, iż "chrześcijaństwo nie
wywarło na Ajnów żadnego wpływu, spłynęło po nich jak woda po kaczcc". Jeśli zaś idzie
o shintoizm i buddyzm to jest to problem głębszej natury wymagający kompleksowych badań,
gdyż ołtarzyki kamidana (shintoistyczne) i bu/sudan (buddyjskie), które spotkać można tu i ówdzie
w ajnuskich domach to tylko zewnętrzne pozory ich gotowości do wyrzcczenia się własnej tradycji,
zwłaszcza gdy obecnie ożywia się ruch na rzecz etnicznego odrodzenia Ajnów.
ile poprzednie rozdziały książki stanowiły wykładnię z dziedziny kultury i wierzcń Ajnów,
o tyle rozdział dziewiąty noszący tytuł "Jukary, które milczały 80 lat - projekt badawczy łCRAP",
s. 211-227, poświęcony jest recepcji badań nad kulturą Ajnów prowadzonych przez B. Piłsudskiego.
Zawarte w tytule rozdziału określenie "projekt badawczy [CRAP", to akronim Międzynarodowego Komitetu dla Ocalenia i Oceny Spuścizny Naukowej Bronisława Piłsudskiego - [nternational
Committee for the Restoration and Assessment of B. Piłsudski's Work, sponsorowany przede
wszystkim przez 1MB Japan i koordynowany przcz Narodowe Muzeum Etnologii w Osace,
z uczestnictwem Instytutu Kultur Północy Uniwersytetu Hokkaido i Instytutu Językoznawstwa
UAM w Poznaniu (w początkowym okresie), obecnie zaś wspomnianego już Międzynarodowego
Instytutu Etnolingwistyki i Studiów Orientalnych w Stęszewie, prywatncj placówki naukowej
założonej przez A. F. Majewicza. Projekt przcwidujc wydanie Dzieł Zebranych Bronisława
Piłsudskiego, przedsięwzięcia edytorskiego o dużej skali, którego głównym redaktorem i wykonawcą jest autor omawianej tutaj książki.
Książka A. F. Majewicza jest pracą z pogranicza ctnografii, religioznawstwa, folklorystyki
i historii nauki. Niesie interesujące informacje o dziejach i wierzeniach ajnuskiego ludu, który
poddany akulturacji zatracił wiele ze swego interesującego katalogu kulturowego.
ilc do
merytorycznej warstwy książki nie ma zastrzeżeń, a drobne potknięcia językowe, np. rybaczenie.
uznać można za mało znaczące w odbiorze tej pasjonującej książki, to ze zdziwieniem odczytywałem faktografię podaną w rozdziale dziewiątym traktującym o ,jukarach, które milczały
przez 80 lat" (owe jukary to wałki fonograficzne nagrane przez B. Piłsudskiego zawierające folklor
ajnuski). Może należało wspomnieć o tym, iż wcześniej aniżeli doszło do finalncgo odczytania
owych wałków fonograficznych, czego dokonano w Instytucie Elektroniki Stosowanej Uniwersytetu Hokkaido, problemem tym przejawiał zainteresowanie profesor Masanari Kobayashi
z Kioto, sam byłem również promotorem tej sprawy składanej na ręce profesora Akyoshi
Nakayamy również z Kioto (1972) przy okazji stypendialnego pobytu w Japonii. To fakt, że tamte

°

°

�275
próby nie przyniosły rezultatu. Przy takim postawieniu kwestii książka zyskałaby pełniejszą
dokumentację i jasno wskazywałaby trop pierwszych odkrywców wałków - np. Juliusza
Zborowskiego, dyrektora Muzeum Tatrzańskiego
w Zakopanem czy profesora Kazimierza
Nitscha - oraz póżniejszych eksploratorów, z autorem książki włącznie, dzięki któremu, ale i przy
wydatnej pomocy japońskiego etnologa Koichi Inoue, udało się przekonać Japończyków o sensie
podjęcia trudu nad odczytaniem milczących "przez 80 lat jukar". Zdaję sobie sprawę z tego, że
każda książka realizowana jest w oparciu o jakąś subiektywną konwencję autorską i stanowi
operację wartościującą określoną faktografię. Konwencja przyjęta przez A. F. Majewicza okazała
się nadcr poprawna, zwłaszcza jeśli idzie o te partie, które traktują o problemach zawartych
w tytule książki. Kto zna pisarstwo naukowe i popularne autora ten z całą pewnością stwierdzić
może, że i lym razcm dobra znajomość mcrytoryczna opisywanych problemów przyobleczona
została w potoczysty a nieraz nawet żarliwy tok narracji. I chociaż jest to książka o Ajnach i ich
kulturze to jesl ona także opowieścią - mimo woli - o naszym znakomitym badaczu ludów
Dalekiego Wschodu - Ajnów, Niwchów i Oroków - Bronisławie Piłsudskim.
Antoni Kuczyński

L. Y a Ię i n - H ec k m a n n, Trihe and Kinship among the Kurds, Frankfurt
Verlag Peter Lang, ss. 328, 6 fot., 3 mapy, 12 diagramów, bibliogr.

am Main 1991,

Literatura kurdologiczna wzbogaciła się niedawno o kolejne, nader interesujące i potrzebne
studium. Jest nim książka tureckiej antropołożki społecznej, Lale Yalęin-Heckmann, zamieszkałej
stale w Norymberdze i związanej z Uniwersytetem Erlangen-Niirnberg.
Praea "Plemię i pokrewieństwo wśród Kurdów" jest rezultatem osiemnastomiesięcznych
badań terenowych, jakie
prowadziła autorka w dwu odcinkach czasowych, w latach 1980-1982. Obszarem studiów
empirycznych była południowo-wschodnia
prowincja turecka Hakkari, uchodząca w powszechnej
opinii za "twierdzę" plemion kurdyjskich i ich "nieskażonej" obcymi wpływami obyczajowości.
Yalęin-Heckmann prowadziła swoje badania głównie w jednej z wiosek w pobliżu miasteczka
Yiiksekova, której nazwę fikcyjną "Sisin" umieszcza w książce, z sobie tylko znanych powodów
zatajając prawdziwą. Reszta jednak informacji toponomastycznych
zawartych w omawianym
dziele jest autentyczna. Podobnie jak cytowane przez autorkę nazwy plemion kurdyjskich oraz
rodów, odgrywających w dziejach tej części Kurdystanu tureckiego ważną rolę.
Zebrane materiały terenowe uzupełniła Yalęin-Heckmann studiami w archiwach i bibliotekach Ankary, Stambułu, Londynu, Cambridge oraz ośrodków naukowych w Niemczech
Zachodnich. W roku 1986 autorka obroniła na uniwersytecie londyńskim swoją dysertację
doktorską, zatylułowaną "Pokrewieństwo i organizacja plemienna w prowincji Hakkari w południowo-wschodniej Turcji". Niniejsza książka jest zmodyfikowaną
i uzupełnioną wersją tej
rozprawy. Obecnie Lale Yalęin-Heckmann zajmuje się socjologicznymi badaniami wśród tureckich
gastarbeiterów, przebywających od lat w Niemczech.
Jak wynika z tytułu książki, a przedtem dysertacji doktorskiej, przedmiotem zainteresowań
autorki są różne formy współczesnej więzi społecznej u Kurdów tego pogranicznego zakątka
Turcji. Wc wstępie Yalc,;in-Heckmann wyraża opinię, że problematyka kurdyjskiej identyfikacji
plemiennej i narodowej, różnic kulturowych oraz procesów asymilacji z nowoczesnym państwem
tureckim mogą być przedmiotem obserwacji w mikroskali, na przykładach małych, prowincjonalnych społeczności. Zjawiska te uwypukłają się wtedy bardziej i zyskują na konkretności. Trzeba
równocześnie wyrazić na tym miejscu szacunek dla odwagi autorki, podejmującej tak drażliwą
z punktu widzenia obowiązującej w Turcji doktryny państwowej, tematykę kurdyjską. Poczynając,

�276
jak wiadomo, od lat 20. w Turcji oficjalnie nie uznaje się jakichkolwiek mniejszości narodowych,
a Kurdów, których miliony mieszkają w tym kraju, okreśła się uporczywie mianem "górskich
Turków".
W pierwszym rozdziale autorka prezentuje wstępnie kompleks stosunków etnicznych,
plemiennych i politycznych prowincji Hakkari, widzianych głównie z perspektywy mieszkańców
wsi kurdyjskiej, ale także i z odniesieniami do sytuacji w okolicznych miastach. Mimo licznych
przemian, jakie nastąpiły w czasach naj nowszych także i w tej bardzo odległej prowincji republiki
tureckiej, szereg ważnych form identyfikacji, lojalności, solidarności krewniaczej, plemiennej
i etnicznej odgrywa istotną rolę w życiu zbiorowości i jednostek.
Drugi rozdział poświęciła autorka zagadnieniom historycznym. Prowincja Hakkari posiada
bowiem tradycje lokalnego ośrodka władzy feudalnej, którą z rąk arystokracji plemiennej
przejmowali stopniowo charyzmatyczni przywódcy muzułmańskich orientacji religijnych i bractw.
Mieszkające tu plemiona kurdyjskie egzystowały początkowo na pograniczu imperialnych
wpływów Turcji Osmanów i Persji, a następnie sprzecznych nieraz względem siebie interesów
tureckich, irańskich i irackich. Ta polityczna gra sił toczyła się w sytuacji gospodarczej preferującej
półkoczownicze pasterstwo na niekorzyść osiadłego rolnictwa.
Realiom geograficznym, administracyjnym, demograficznym i ekonomicznym poświęcono
rozdział trzeci, którego zadaniem jest przedstawienie Hakkari na tle innych prowincji współczesnej
Turcji.
Rozległych rozważań na temat współczesnej organizacji plemiennej Kurdów Hakkari dotyczy
rozdział czwarty. Autorka omawia w nim różnorodną rolę wodzów plemiennych i arystokratycznych rodów w życiu dzisiejszych społeczności oraz negocjacjach z administracją państwową. Tu
warto nadmienić, że Lale Yal~in-Heckmann nie zamieszkała w obrębie rezydencji lokalnego
feudała plemiennego, w przeciwieństwie do prowadzącej z kOllcem lat SO. w Iraku północnym
duńskiej etnolożki, H. H. Hansen. Autorka omawianej tu pracy dowodzi, że dzięki temu zyskiwała
swobodniejszy dostęp do informatorów, bez prób ingerencji ze strony miejscowego wielmoży.
Twierdzi dalej, że posługując się oficjalną retoryką "modernizacyjną" i potępiając "trybalizm"
w życiu publicznym, prowincjonalni agowie nadał chętnie stosują w stosunkach międzyludzkich
klucz plemienny, o ile w danej chwili to im odpowiada.
Szczególnie ważnym dla zrozumienia struktury społeczności wiejskich Kurdystanu tureckiego
wydaje się rozdział piąty. Przedstawia on wieś oraz indywidualną zagrodę jako jednostki
przestrzenne, a zarazem ełementy składające się na całość życia społecznego. Stosunki między
mieszkańcami zagrody prezentowane są w aspekcie produkcyjnym, konsumpcyjnym i społecznym
zarazem.
Kontynuuje te rozważania rozdział szósty, poświęcony w szczególności wymianie dóbr
i świadczeń oraz formom rekompensaty.
Autorka zajmuje się w nim ideologią równości
i solidarności, demonstrowaną w formie zasady nakazywanego przez religię miłosierdzia wobec
ubogich oraz skromności. Analizuje sposoby pozyskiwania dóbr materialnych w lokalnej gospodarce, polegającej przede wszystkim na chowie zwierząt stadnych i handlu nimi, połączonym
z masowym przemytem.
Rozdział siódmy poświęciła Yal~in-Heckmann analizie pokrewieństwa i powinowactwa
w omawianych społecznościach, szczególnie w aspekcie dziedziczenia, organizacji pracy i form
wprowadzania młodzieży w układy społeczne.
Uzupełnieniem tej tematyki jest ostatni z rozdziałów, ósmy, dotyczący zawierania małżeństwa,
a właściwie skomplikowanej strategii małżeńskiej. Autorka zajmuje się w nim koncepcjami ról
społecznych obu płci, hierarchii i solidarności. Dowodzi, że rola wymiany kobiet w owej strategii
małżeńskiej u Kurdów tureckich nie zawsze bywała doceniana przez dawniejszych badaczy.
Zajmuje się także społecznymi skutkami takich zjawisk jak poligamia oraz małżeństwa przez
porwanie.

�277
Całość uzupełnia 6 aneksów. Obejmują one takie szczegółowe zagadnienia jak: chronologiczny wykaz władców lokalnych dawnego Hakkari, genealogię wpływowego rodu Sadate Nehri,
roczny cykl produkcyjny górskich wiosek omawianego regionu, przykładowe dzieje zagród ze wsi
Sisin, kurdyjską terminologię pokrewieństw stosowaną w regionie Hakkari, opis ceremonii wiejskiego wesela i przykłady lokalnych opłat małżeńskich. Załączona bibliografia zawiera ponad 170
pozycji.
Książka Lale Yal~in-Heckmann jest kontynuacją solidnych, terenowych prac etnologicznych
na temat Kurdów i równocześnie wypełnia lukę w naszej wiedzy o współczesnym Kurdystanie
tureckim, ostatnimi laty raczej niedostępnym dla systematycznych badań z powodu braku
stabilizacji politycznej regionu. Autorka, jako obywatelka turecka, władająca zarazem nie tylko
literacką wersją kurdyjskiego języka w odmianie kurmandżi, ale także i lokalną gwarą, mogła
prowadzić wywiady swobodnie, bez korzystania z tłumacza. Mieszkając wśród wieśniaków, była
w stanie dokonywać obserwacji ich życia codziennego. W swoich uwagach typu metodycznego
twierdzi, iż ufano jej bardziej jako kobiecie, chociaż równocześnie sfera przemytniczego handlu
bydłem, stanowiąca ścisłą domenę mężczyzn, bywała dla niej dość trudna do uchwycenia. Z drugiej
strony dowodzi, że na wsi rozdział między sferą zajęć męskich i kobiecych jest mniej ostry, niż
w społecznościach miejskich.
Mimo położenia zdecydowanego akcentu na problematykę więzi społecznej, studium o współczesnych Kurdach Hakkari daje przy okazji przegląd różnych dziedzin ich kultury, szczególnie
w aspekcie życia codziennego i obyczaju. Szczególnie interesującym jest obraz gospodarki,
polegającej nadal przede wszystkim na wypasach zwierząt stadnych, połączonych z transhumancją.
Stanowi to ciekawe uzupełnienie względem systemu ekonomicznego wsi kurdyjskich po stronie
irackiej, położonych bardziej na południu, w warunkach ekologicznych nieco odmiennych,
sprzyjających w większym stopniu produkcji roślinnej. Autorka w tej sferze opisu kultury wyraźnie
zresztą kontynuuje rozważania geograficzno-kulturowe W. D. Hiitterotha, badającego właśnie ten
sam typ kultury pastersko-rolniczej z Anatolii, tylko nieco wcześniej.
Dobór tematyki badań, społeczność wioskowa, koresponduje z dotychczasową konwencją
eksploracji etnologicznych. Można jednak żałować, że autorka tak mało zwracała uwagi na
zjawiska kultury w kurdyjskich miasteczkach, o których nieraz wspomina i gdzie mieszkała.
Okazuje się, że coraz gwałtowniejszy exodus Kurdów do miast jakoś nadal uchodzi uwagi
kurdologów.
W analizie historycznej żałować należy, iż Lale Yal~in-Heckmann tak dużo miejsca poświęciła
w gruncie rzeczy powtórkom dziejów rządzących niegdyś Hakkari rodów, przedstawionych już
wcześniej w pracy M. M. van Bruinessena, na którego się zresztą powołuje. Godne pochwały
wydaje się szerokie podejście porównawcze autorki do opisywanych zjawisk, dość rzadkie
ostatnimi czasy na przykład w polskich pracach etnologicznych, traktujących o zagadnieniach
pozaeuropejskich. Z drugiej strony autorka zdaje się ignorować pewne realia kulturowe w życiu
codziennym Kurdów, występujące w irackiej części zamieszkałego przez nich obszaru, nader różne
od tego, co opisuje z zimnej górzystej prowincji Hakkari. Inna sprawa, że Yal~in-Heckmann,
korzystając z bardzo nieraz dalekich analogii kulturowych, zaczerpniętych na przykład aż
z północnoafrykańskiej Kabylii, jakoś nie interesuje się nawiązaniami do sąsiadujących przecież
o miedzę obyczajów Kurdów Iraku, Syrii czy Iranu. Można co najwyżej przypuszczać, iż nie jest to
sprawa czystego przypadku.
Omawiana tu praca, ze względu na sumienność przeprowadzenia
badań terenowych,
z niedostępnego obecnie dla normalnej eksploracji obszaru Turcji południowowschodniej
jest
studium, które winno być niezbędną lekturą dla wszystkich badaczy kultur tej części Bliskiego
Wschodu. Nasza wiedza o współczesnym Kurdystanie została uzupełniona w sposób merytorycznie kompetentny, a stylistycznie precyzyjny i komunikatywny zarazem.
Leszek Dzięgiel

�278
T. F. A ri s tow a, Materjalnaja
kultura
Kurdow
X I X -pierwoj
obszcznosti,
"Nauka", Moskwa 1990, ss. 228.

połowiny

XX.

Prohlema

tradicionno-kulturnoj

Jest to pierwsza rosyjska praca etnologiczna, pretendująca do miana przeglądu calokształtu
kurdyjskiej kultury materialnej w skali bliskowschodniego obszaru zasiedlenia tego narodu. Znana
z szeregu wcześniejszych prac kurdologicznych, profesor T. F. Aristowa jest przede wszystkim
autorką wydanych w roku 1966 Kurdów Zakaukazia.
To właśnie zakaukaskie tereny Armenii,
Azerbejdżanu i Gruzji były w latach 1950- 1980 miejscem zasadniczych obserwacji empirycznych
rosyjskiej etnografki, która ponadto w roku 1978 odbyła podróż studyjną do Kurdystanu
irackiego. Niezależnie jednak od badań terenowych Aristowa przeprowadziła studia źródel
archiwalnych na obszarach ówczesnego Związku Radzieckiego, zapoznała się z literaturą przedmiotu i uwzględniła bogate zbiory muzeów zarówno Rosji jak i Zakaukazia. Warto zauważyć, że
Rosjanie byli pierwszymi Europejczykami, którzy poczęli się interesować Kurdami w sposób
systematyczny, wynikający zresztą z potrzeb carskich planów imperialnych na Bliskim Wschodzie.
Niemniej jednak dorobek kurdologiczny uczonych rosyjskich w tym względzie jest niejednokrotnie
imponujący. Pośród kurdologów Zachodu, działających po I wojnie światowej, znajdują się
wybitni emigranci rosyjskiego pochodzenia, tacy jak Bazyli Nikitin czy Władimir Minorski.
Zresztą i w obrębie państwa sowieckiego studia nad Kurdami kontynuowano.
Uprawiali je
zarówno Rosjanie, jak i uczeni reprezentujący narody Zakaukazia, Gruzini, Ormianie, a wreszcie
także i wykształceni na sowieckich uniwersytetach miejscowi Kurdowie. Rezultaty ich badań nie są
jednakże szerzej znane na Zachodzie ze względu na nikłą znajomość języka rosyjskiego wśród
tamtejszych uczonych, tym bardziej zresztą, że wyniki niektórych zakaukaskich centrów badawczych publikowano wyłącznie w języku ormiańskim lub gruzińskim. Licząca 228 stron druku
książka Aristowej posiada na końcu streszczenia w język u angielskim złożone zaledwie z ]6
wierszy!
We wstępie autorka precyzuje pewne zasadnicze problemy językowe i z zakresu antropologii
fizycznej. Rozdział I omawia natomiast wykorzystane przez nią rozmaitego typu źródła, w tym
także wyniki własnych badań terenowych. Rzuca się tu w oczy charakterystyczne dla badaczy
radzieckich odcięcie od najnowszych publikacji zachodnich z lat 80. i 90., choć z drugiej strony
imponuje skrupulatność w wykorzystaniu publikacji dawnych, niekiedy bardzo mało znanych,
drukowanych w językach ludów Zakaukazia lub Bliskiego Wschodu. Zamieszczone fotografie
przedmiotów domowego użytku i reprodukcje dawnych zdjęć prezentujących kostiumy ludowe
z przełomu XIX i XX wieku świadczą o rzetelnych poszukiwaniach autorki w muzeach. Inna
sprawa, że fotografie te opatrzono skąpym, banalnym komentarzem. W wypadku ubiorów mamy
bowiem ewidentnie do czynienia ze szczególnie odświętnymi formami tradycyjnych strojów,
których nawet wówczas nie noszono przecież na codzień.
Szczególnie interesujący dla badacza dziejów rozsiedlenia Kurdów jest rozdział Ił omawianej
pracy, przedstawiający osadnictwo Kurdystanu pod względem etnicznym, lingwistycznym i religijnym. Zajmuje się w nim autorka szczegółowo migracjami Kurdów z dawnej Turcji i Iranu na
Zakaukazie. I tak szczegółowemu rozmieszczeniu, w pierwszej połowie XIX wieku, kurdyjskich
plemion i zespołów rodowych w Turcji Osmanów i w Iranie, z uwzględnieniem typu ich
gospodarki poświęcono obszerną tabelę. Następna, o analogicznym charakterze i stopniu
szczegółowości obrazuje te zjawiska dla Turcji, Iranu i Iraku w pierwszym dwudziestopięcioleciu
naszego wieku. Fakt, że po zwycięskiej wojnie w II połowie ubiegłego stulecia okręg Karsu należał
do Rosji pozwolił Aristowej na sporządzenie z kolei tabeli dotyczącej bardzo szczegółowej
struktury etnicznej osadnictwa tego regionu u progu XX wieku. Temu samemu okręgowi Kars,
w początkach naszego stulecia, poświęciła następnie autorka tabelę dotyczącą wyznań mieszkańców i ich deklarowanej przynależności etnicznej. Uzupełnia te dane zestaw wyznaniowej mozaiki
dla całej ówczesnej Turcji Osmanów. Na koniec znajdujemy w tym rozdziale tabelę rozmieszczenia
Kurdów w byłej guberni erewańskiej w I połowie XIX wieku oraz wykaz dróg migracji Kurdów

�279
z Turcji i z Iranu na Zakaukazie w XIX i początku XX wieku, z podaniem przyczyn tych
wędrówek. Ten właśnie, prezentowany przez Aristową, splot wydarzeń jest stosunkowo słabo
znany większości zachodnich kurdologów i już dzięki rozdziałowi II książka omawiana w tym
miejscu winna znalcżć się w zbiorach uniwersyteckich bibliotek, także w krajach Europy
Środkowej i Zachodniej.
Nie znajdujemy niestety w pracy Aristowej danych na temat późniejszych losów osadnictwa
kurdyjskiego w Związku Radzicckim, a szczególnie tragicznych deportacji, dokonywanych na
rozkaz Stalina, zmuszających Kurdów do zamieszkania w Kazachstanie i Turkmenii. Kłóci się to
z zawartym w tytule zakresem chronologicznym książki, określającym jako ostateczną cezurę
czasową polowę wiek u XX.
Kolejny rozdziallll traktuje na temat typów osadnictwa, kształtów osad i zagród. Zajmuje się
na koniec także sprzętami domowymi i aranżacją wnętrza. Tu należy przedstawić prezentowaną
przez autorkę tezę o występujących w kulturze wszystkich Kurdów dwu zespołach: anatolijsko-kaukaskim i tak zwanym przednioazjatyckim.
Pierwszy z nich to faktycznie Zakaukazie
z Kurdystanem turcckim, syryjskim i północnymi obszarami Kurdystanu irańskiego. Drugi,
zdaniem Aristowej, obejmuje południowy Kurdystan irański i cały Kurdystan iracki. Autorka stara
się ponadto sugerować, że na kulturze Kurdów pierwszego z zespołów ciąży ich do niedawna
koczowniczo-pasterska przeszłość. Te zasadnicze idee przewijają się zresztą przez dalsze rozdziały
książki. W każdym razie widać wyraźnie, że na całości obrazu uczonej wyciska wyrażnie swe piętno
Zakaukazie, jako zasadniczy punkt dokonywania obserwacji Kurdystanu. Dodajmy, region
względem reszty kurdyjskiego obszaru osadniczego i zarazem kształtującego kulturę tego narodu
raczej marginalny. Podobne zresztą zasugerowanie się lokalną sytuacją kulturową, panującą na
terytorium Kurdystanu, najlepiej znaną z autopsji, obserwujemy także i u innych kurdologów.
Opisy sprzętów ilustrują precyzyjnie wykonane ryciny. Aristowa nie zajmuje się zupełnie
miastcm kurdyjskim i jego tradycyjnymi układami urbanistycznymi.
Także zresztą analiza
układów osad wiejskich pozbawiona jest jakichkolwiek szkiców, planów itp. Zagadnienia te
ilustrujc kilka fotografii, wśród których widnieje także fragment bazarowej ulicy z Sulejmaniji oraz
starej twierdzy w Arbilu.
Rozdział IV, poświęcony kurdyjskim ubiorom zawiera szczegółową analizę strojów kobiecych,
męskich, oraz raczej bardzo pobieżną również i dziecięcych. Dużo miejsca poświęcono zdobnictwu,
biżuterii, a także prestiżowej broni, noszonej przez kurdyjskich wojowników. Szereg dobrych
technicznie szkiców przyczynia się do większej komunikatywności
tekstu.
Sprawami pożywienia i wyposażenia kuchni zajmuje się Aristowa w rozdziale V, ilustrując swe
wywody również serią rysunków. Tak, jak w poprzednich partiach książki, także i tu obserwujemy
wyraźną przewagę materiału kulturowego z Zakaukazia.
Ostatni, VI rozdział, to charakterystyka
porównawcza tradycyjnej kultury materialnej
Kurdów z kulturami ich sąsiadów. Autorka z niemałym trudem stara się wyspecyfikować nie tylko
podobieństwa, ale i różnice między poszczególnymi wytworami ręki ludzkiej i technikami. Nie
usiłuje jednak sugerować, iż kultura materialna Kurdów wypracowała jakieś szczególnie właściwe
sobie formy. Przeciwnie, podkreśla wspólne dziedzictwo kulturowe w tym względzie. Pozostaje
rzeczą do dyskusji, czy w ogóle można dziś podejmować się w tej dziedzinie jakichkolwiek prób
specyfikacji i podziałów kulturowych na etnicznie przynależne zespoły. Budzić może także pewne
wątpliwości lansowany przez Aristową podział na dwa zespoły kulturowe, istniejące jakoby
w obrębie tradycyjnego Kurdystanu.
Praca Aristowej odznacza się dość typowymi cechami tego typu studiów etnograficznych
jakie powstawały przez dziesiątki lat w kręgu etnografii sowieckiej. Kładziono w nich nacisk na
szczegółową rejestrację faktów z kultury materialnej ery zwanej "przedrewolucyjną", w której
obrębie zresztą nie zawsze udawało się wyspecyfikować różne chronologicznie fazy powstawania
poszczególnych wytworów. Następnie zaś wykazywano, że te dawne, tradycyjne formy bytowania
ustępują gwałtownie rzeczywistości cywilizacji industrialnej. Trzeba przyznać, że profesor Aristowa

�280
ustrzegła się od narzucanych przez sztywnc reguły ideologiczne sowieckiej nauki schematów
w opisywanych zjawiskach. Trudno sobie natomiast wytłumaczyć rezygnację autorki z rozległej
sfery kultury materialnej, jaką jest gospodarka. W omawianej książcc nic znajdujcmy ani słowa
o chowie zwierząt czy technikach uprawy roślin, nie mówiąc już o rozległych zagadnieniach
przechowalnictwa, które w strefie subtropiku nabierają kapitalnego znaczenia.
W czasach, gdy ekologiczny aspekt kultur ponownie wraca do łask uczonych, a realia
materialne stanowić zaczynają na powrót nieodzownc tło do sensownych analiz ogólniejszej
natury, praca Aristowej wzbudzić winna zainteresowanie badaczy Bliskiego Wschodu. Tym
bardziej, że dane, zebrane przez rosyjską etnografkę, dotyczą nie tylko Kurdów, lecz całego regionu
Azji Zachodniej.
Leszek

Dzięgiel

Ks. Henryk Zimoń
SVD, Afrykańskie
rytuały
agrarne na przykładzie
ludu Konkomba.
Materiały i Studia Księży Werbistów, nr 39, Wydawnictwo Księży Werbistów, Warszawa 1992.
ss. 170.
Tradycyjne religie afrykańskie wymykają się próbom schematycznych klasyfikacji. W miarę
rozwoju badań okazało się, iż dominująca niegdyś tendencja do okrcślania mieszkańców Afryki
przy pomocy różnych etykietek: animizmu, totemizmu, fetyszyzmu itp. nie oddaje prawdziwej
złożoności rodzimej, afrykallskiej koncepcji bytu i kosmosu. Rozbudowana i zróżnicowana
ontologia mieszkańców Czarnej Afryki nie tylko nadaje tradycyjnym wierzeniom specyficzny
charakter, ale sprzyja wykształceniu się licznych lokalnych odmian i kolorytów praktyk religijnych.
Od czasu ukazania się przełomowej Bantu Philosophy
P. Tempelsa badania nad religią
Czarnych Afrykanów nabrały nowego kierunku i dynamiki. Wśród badaczy wnoszących swój
wkład w te badania pojawia się wciąż mało przedstawicieli nauki polskiej. Do nielicznych polskich
autorów próbujących przełamać tę niekorzystną tendencję należy ks. Henryk Zimoń SVD.
Związany z ruchem misyjnym, od lat wykorzystuje naukowo doświadczcnie i możliwości
techniczne środowiska.
Znany z wielu publikacji, ks. H. Zimoń prezentuje tym razem wyniki siedmiomiesięcznych
(lipiec 1984 - styczeń 1985) badań terenowych wśród ludu Konkomba.
Już na wstępie należy podkreślić trafność wyboru rejonu badań. Żyjący na pograniczu
północnej Ghany, Konkomba należą bowiem do kręgu kultury paleonigryckiej. W tym rejonie, na
pograniczu Ghany, Togo i Beninu, zachował się do naszych dni zespół ludów, których tradycyjna
kultura, a w tym zwłaszcza religia, oparła się skutecznie wpływom islamu i chrześcijaństwa.
Kultura Konkombów i ich sąsiadów od dawna zatem stanowiła przedmiot zainteresowania
etnologów. Autor świadomie nawiązuje i korzysta z wcześniejszych prac tak znanych badaczy. jak
D. Tait i F.-C. Froelich. Praca terenowa ks. H. Zimonia pozwoliła jednak na zgromadzenie
własnego, oryginalnego materiału dokumentacyjnego
i efektywne włączenie się w badania nad
tradycyjnymi systemami religijnymi tego regionu Afryki. Zdołał on bowiem zdobyć zaufanie
informatorów - kapłanów miejscowych kultów. Dzięki możliwości uczestnictwa w kilkudziesięciu
obrzędach zgromadził nadzwyczaj cenny i rzadki, zwłaszcza w polskiej literaturze przedmiotu, opis
przebiegu rytuałów agrarnych, zapis formuł modlitewnych oraz rozpoznał społcczną i kulturową
rolę ich uczestników i animatorów. Rejestracja zachowań religijno-magicznych oraz tekstów
modlitw ma istotną wartość źródłową. Stanowić moźe dogodny punkt wyjścia do uchwycenia
miejscowej wizji świata nadnaturalnego i jego związków, czy może nawet dominacji nad życiem
doczesnym Konkombów.

�281
W toku lektury jawi,! się nam stopniowo, pocz,!tkowo nawet w porządku przypadkowym,
różne kategorie bytów nadnaturalnych,
w świecie Konkombów włączonych jednak w różnym
stopniu w problemy dnia codziennego: odległy ontologicznie bóg stwórca - Uwumbor, bliższe
człowiekowi i częściej niepokojone prośbami duchy ziemi, buszu, płodności, duchy opiekuńcze
rodów, zagród lub poszczególnych jednostek, a zwłaszcza wielokrotnie wspominane różnej
kategorii duehy przodków z prarodzicami plemienia na czele.
W tle opisywanych obrzędów ukazują się problemy, z którymi borykają się uczestnicy
obrządów. W modlitwach pojawia się troska o płodność kobiet, dostatek pożywienia oraz
pieniądze na nową ciężarówkę. Ujawnia się również proces ścierania się starych i nowych kultów
i towarzyszące jemu emancypacyjne tendencje młodszych generacji.
Przy opisie i analizie rytuałów agrarnych autor deklaruje stosowanie metody interpretacji
opartej na założeniach fenomenologii. Chwilami jednak, zwłaszcza w pierwszej części pracy,
czytelnik ma wrażenie, iż ks. H. Zimoń jest zwolennikiem fenomenalizmu. Zastanawia przyjęty
układ pracy i kolejność rozdziałów powiązana z wnioskowaniem indukcyjnym.
W pracy wydzielić można dwie różnej wartości warstwy i części: źródłową i komentarzową.
Poza wstępem omawiającym lokalizację grupy, dotychczasowy stan badań oraz przebieg i metody
własnych prac terenowych, wydzielono pięć rozdziałów. Trzy pierwsze mają charakter źródłowy.
Opisują dość dokładnie przebieg uroczystości religijnych związanych ze świętami jamu i sorga.
Rozdział czwarty wprowadza nas w zagadnienie religijnego charakteru ziemi. Piąty natomiast
przybiera postać podsumowania oraz komentarza i dotyczy ekonomicznych, społecznych i rełigijnych kontekstów rytuałów agrarnych Konkombów.
Ptzyjęte założenia metodologiczne, a szczególnie układ pracy (brak wprowadzenia omawiającego doktryną miejscowych wierzeń religijnych, system filozoficzny i kategorie ontologiczne),
sprawiają, iż większe korzyści z lektury części źródłowej pracy odnosi czytelnik mający już pewne
przygotowanie merytoryczne. Czytelnik nie znający afrykańskiej wizji świata może odbierać tylko
zewnątrzną, podlegającą oglądowi warstwę opisywanych rytuałów. Nie jest w stanie samodzielnie
ustalić ich właściwego sensu i znaczenia. Aby umożliwić przekroczenie tej bariery poznania, autor
ucieka się do pomocy komentarza pojawiającego się po opisach poszczególnych fragmentów
ceremonii i po cytowanych tekstach modlitw. Komentarzami opatrzone są też podrozdziały
i podsumowujące części rozdziałów. Formę komentarza przybiera też, jak już wspomniałem,
ostatni, podsumowujący pracę rozdział. Przyjęta metoda prezentacji materiału żródłowego sprzyja
zatem pojawianiu się licznych powtórzeń.
Na marginesie omawianej pracy pojawiają się też wątpliwości natury ogólnej. Wątpliwości co
do adekwatności terminów dotyczących obrzędowości rolniczej zaczerpniętych z języka polskiego,
a nie przystających do afrykańskich realiów agrotechnicznych. Stosowany często przez autora
termin "dożynki" odnosi się do uroczystości z okazji ukończenia zbiorów. Znajduje zatem
zastosowanie w stosunku do święta plonów sorga urządzanego po zebraniu zbóż. Ten sam termin
wydaje się być mniej odpowiedni w odniesieniu do rytuałów związanych ze zbiorem pierwszych
bulw jamu - rośliny, której zbiór nie ma charakteru krótkiej kampanii, a odbywa się sukcesywnie
wraz z dojrzewaniem kolejnych roślin i pojawiającymi się potrzebami konsumentów. Rytuały
świętowania nowych jamów odbywają się w intencji zbiorów, które dopiero się rozpoczynają.
Nawet cytowane teksty modlitw mają charakter błagalny a nie dziękczynny. Należałoby się też
zastanowić nad trafnością tłumaczeń zaproponowanej
przez A. Van Gennepa terminologii
dotyczącej etapów obrzędu przejścia.
Niezależnie od pewnych szczegółowych uwag i zastrzeżeń natury redakcyjnej omawiana praca
wypełnia istotn,! lukę w polskiej literaturze etnologicznej. Jest pierwszą, tak bogato udokumentowaną, monografią fragmentu tradycyjnych systemów religijnych ludów Czarnej Afryki, tym
cenniejszą, iż opartą na oryginalnych, samodzielnych badaniach terenowych.
Ryszard

Vorbrich

�282
"Łódzkie Studia Etnograficzne", l. 28, Warszawa-Łódź
1988, ss. 143.
Tom 28 "Łódzkich Studiów Etnograficznych" poświęcony został, niemal w całości, problemom folkloru miejskiego Kalisza.
Publikacja przeznaczona jest nie tylko dla etnografów i folklorystów, ale także dla miłośników
kultury ludowej. Na uwagę zasługuje fakt, że jeszcze kilkanaście lat temu negowano w ogóle
istnienie odrębnego folkloru robotniczego w Kaliszu. Autorom udało się w znakomity sposób
pogodzić aspekt naukowy z celami popularyzatorskimi.
W konsekwencji otrzymujemy bogaty
materiał dotyczący folkloru miejskiego, który usatysfakcjonować powinien również masowego
odbiorcę, bowiem autorzy refleksję teoretyczną uzupełniają wiadomościami uzyskanymi z ankiet,
wywiadów oraz swobodnych rozmów, a także wzbogacają ją i ilustrują licznymi przykładami
tekstów, mówiących o historii Kalisza i życiu jego mieszkańców, drukują teksty pieśni, w tym
kolęd. Całość zaś zaopatrzyli imponującą ilością interesujących i wartościowych ilustracji.
Natomiast znawcy przedmiotu zyskują nowe i cenne materiały, które doczekały się pierwszego
poważnego opracowania naukowego.
Powyższą publikację rozpoczyna artykuł Anny Woźniak przedstawiający zainteresowania
folklorem miejskim Kalisza. Autorka wyjaśnia, że ten zupełnie nietknięty obszar badawczy
dostrzegł po raz pierwszy Jan Piotr Dekowski, działacz Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego
w Łodzi, którego staraniem ogłoszono w roku 1977 pierwszy konkurs pod hasłem "Uchrońmy od
zapomnienia folklor Kalisza", a w rok później utworzono Koło Miłośników Folkloru Miasta
Kalisza. Zaznacza ona, że gromadzone materiały etnograficzne i folklorystyczne z terenu miasta
odnoszą się do schyłku XIX wieku i pierwszych 40 lat naszego stulecia. Uważa nadto, że niektóre
zagadnienia są potraktowane często w sposób niepełny i ogólnikowy. Ma świadomość, że stanowią
one jedynie wstęp do dalszej pracy badawczej w celu wzbogacenia posiadanych zbiorów o nowe,
interesujące treści.
Wśród zamieszczonych rozpraw zwracają uwagę przede wszystkim prace Jana Piotra
Dekowskiego na temat niektórych nie istniejących już lub też zanikających zawodów mieszkańców
Kalisza (przede wszystkim szewców) oraz charakterystyczne dla nich słownictwo. Autor omówił
także kultywowane zwyczaje doroczne i rodzinne w środowiskach robotniczych. Należy jeszcze
zaznaczyć, że w XIX i na początku XX wieku, spośród wszystkich rzemieślników kaliskich,
największą popularnością i życzliwością cieszyli się szewcy. Jeżeli idzie o obrzędy doroczne
i rodzinne to najwięcej uwagi poświęcono zimowemu cyklowi obrzędowemu, mianowicie wigilii
Bożego Narodzenia, formom kolędowania oraz obrzędom ostatkowym. Natomiast znacznie
uboższe są materiały dotyczące obrzędowości wiosennej, tj. okresu od Wielkanocy do Zielonych
Świątek i św. Jana. W sposób fragmentaryczny zostały opisane zwyczaje związane z zaduszkami
i wróżby matrymonialne. Prace odnoszące się do obrzędów rodzinnych mają charakter jedynie
przyczynkarski. Mniej szczegółowe są opisy zwyczajów związanych z narodzinami i chrztem.
Podobnie rzecz ma się w przypadku obrzędów towarzyszących śmierci i pogrzebowi. Znacznie
pełniejszy jest materiał odnoszący się do obrzędów weselnych. Przejrzysty układ materiału,
zwłaszcza przyjęcie określonego ciągu chronologicznego w prezentacji zwyczajów i obrzędów
dorocznych, wieloaspektowe ujęcie wielu określonych zwyczajów (uwarunkowane
rodzajem
i poziomem materiałów źródłowych), jasność wykładu, stanowią również o wartości pracy.
Z kolei w oparciu o teksty uzyskane z badań terenowych i wywiadów poruszono istotny
problem, który wiąże się z rozrywkami i "przyjemnościami"
kaliskiej ludności robotniczej
w okresie międzywojennym. Bożena Szal szczególną uwagę zwróciła na takie zagadnienia, jak:
majówki, wycieczki, zabawy, wizyty w teatrze lub kinie, a także występy artystów podwórzowych
oraz uwzględniła częste spotkania sąsiedzkie. Na ogół mieszkańcy miasta byli bardzo zżyci ze sobą,
a więc dzielili się swymi kłopotami, troskami i radościami. Trzeba dodać, że na szczególną uwagę
zasługują najhuczniejsze bale odbywające się w ostatni dzień karnawału. Z pewnością są one
niezwykle charakterystyczne dla folkloru miejskiego Kalisza. Trwały one krótko, tylko do godziny
24, ponieważ zaczynał się już posl. Niecodzienną potrawą nadchodzącego postu był śledź, którego

�283
wnoszono na półmisk u o północy. Z kolei jedna z uczestniczek konkursu folklorystycznego, Aniela
Morek, wspomina ciekawy i niezapomniany bal "u rzemieślników", który zakończył się "opuszczeniem wielkiego śledzia z balkonu".
Anna Urbanowska
- wiele uwagi poświęciła omówieniu działalności, efektów, zasług
i znaczenia najpopularniejszych zespołów folklorystycznych Kalisza. Dzięki wspaniałym rezultatom ich pracy zostały utrwalone ludowe tradycje regionalne. Są one wynikiem potrzeby
współtworzenia życia kulturalnego rcgionu. Zyskują sympatię publiczności i działaczy kultury
z nimi współpracujących. W zespołach tych panuje atmosfera prawdziwie ludowej prostoty,
życzliwości i bezinteresowności.
Niewątpliwie na uwagę czytelnika zasługują cenne informacje dotyczące działu etnograficznego Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej w Kaliszu. Marzena Ścisła przedstawiła dzieje
powstania Muzeum Kaliskiego, ukazała stan i osiągnięcia działu etnograficznego. Stwierdziła
konieczność prowadzenia badań terenowych, gdyż istnieje tylko jedna monografia regionu
kaliskiego - S. Błaszczyka, Kultura ludowa ziemi kaliskiej w świetle badali terenowych, "Osiemnaście wieków Kalisza" t. 2, 1961, s. 385-450.
Wzbogaca i uzupełnia materiały o prastarym Kaliszu zawarta w tomie Kronika. Czytelnik
uświadamia sąbie, że ponad lOO-tysięczny Kalisz jest ośrodkiem o dorobku kulturalnym
i ambicjach znacznie przewyższającym inne miasta tej samej wielkości i rangi administracyjnej.
Aktywność społeczna, głównie działaczy Towarzystwa Miłośników Kalisza, dobrowolnego zrzeszenia osób zainteresowanych działaniem na rzecz rozwoju miasta i upowszechniania jego dorobku,
pozwala mieć nadzieję, że ranga Kalisza będzie stale rosła. Nie zabrakło wiadomości o balladzie
kaliskiej. W aneksach przytoczono kilka pieśni wraz z nutami. Trzeba zaznaczyć, że członkowie kół
z Łodzi, Kalisza oraz Opoczna spotykają się co roku na wspólnych zjazdach, zawsze w innej
miejscowości. Dla nich są one niezwykle cenne i wartościowe, ponieważ wymieniają swoje poglądy,
doświadczenia, a także wzbogacają swoją wiedzę etnograficzną.
Oprócz bogatej wiedzy o Kaliszu, w "Łódzkich Studiach Etnograficznych" mamy jeszcze
artykuły z warsztatów badawczych. Są one na tyle ciekawe i wartościowe, iż dotychczasowy stan
badań nic jest w pełni zadowalający. Anna Styczyńska w pracy "Katolickie normy moralne jako
przedmiot zainteresowań etnografa" przedstawiła rellekcje na marginesie planowanych badań.
Twierdzi, że zebrany materiał postara się w miarę możliwości poszerzyć o wywiady przeprowadzone z osobami zatrudnionymi
w kancelarii parafialnej, a także o dane uzyskane
z dokumentacji parafialnej oraz z dokumentów instytucji administracyjno
- porządkowych.
Zasygnalizowała ona, że badania rokują nadzieję uzyskania ciekawych wyników. Również ciekawe
badania naukowe prezentuje Slavko Kremensek w artykule ,,0 etnograficznych badaniach miast
słoweńskich (na przykładzie Lublany)". Oprócz kompleksowych badań poszczególnych dzielnic
miejskich, przedmieść, podmiejskich osiedli i badań dotyczących różnych grup ludności, prowadzi
się na terenach miejskich także i badania monotematyczne.
Tom 28 "Łódzkich Studiów Etnograficznych" jest więc próbą podsumowania dorobku
naukowego w dziedzinie folkloru miejskiego Kalisza. Jest to niewątpliwie dorobek dość znaczny,
zważywszy, iż jeszcze kilkanaście lat temu nie dostrzegano istnienia odrębnego folkloru miejskiego.
Recenzowana książka została opracowana fachowo i rzetelnie. Jej wartość polega przede wszystkim
na tym, że najważniejsze zagadnienia przedstawiono w oparciu o materiały źródłowe. Poszczególne
rozdziały cechuje przemyślana kompozycja i umiejętny dobór tekstów przyczyniających się do
wzrostu zainteresowania podejmowanymi zagadnieniami. Są żywym świadectwem tradycji kulturalnych regionu. Szkoda jednak, że w publikowanych pracach nie zostały wykorzystane w pemi
wszystkie materiały konkursowe, o których wspomina Anna Woźniak w artykule informacyjnym
o zainteresowaniach folklorem miejskim Kalisza. Czytelnik chciałby się także dowiedzieć o zwyczajach innych rzemieślników, tj. krawców, stolarzy, grabarzy, blacharzy oraz hafciarzy. Tego jednak nie
ma w publikowanych materiałach. Autorzy mimo wielu zmian i przeobrażeń udowadniają, że
tradycja ludowa w środowisku miejskim ciągle żyje i żywiołowo się rozwija.
Janina Majchrzak

�284
Publikacje Kola Zainteresowań

Kulturą Ormian (2).

Wydawnicza działalność Koła Zainteresowań Kulturą Ormian przy warszawskim oddziale
PTL trwa już od lat dziesięciu, bowiem w roku 1983 Koło wydało pierwszą broszurę z dziedziny
armenistyki. Z okazji tego jubileuszu gratulacje należą się wszystkim osobom, przede wszystkim
panu Leonowi Ter-Oganianowi, dzięki którym kilkanaście takich broszur mogło trafić do rąk
czytelników.
Część tych publikacji została już omówiona w 74 tomie "Ludu", tu przedstawiamy te, które
ukazały się później. Miejscem wydania każdej z nich jest Warszawa.
Jako dziesiąta publikacja KZKO wyszła praca Jana Pasiecznika pod tytułem Mlodo.f(: i życie
zakonne księdza irifulata Dionizego Kajetanowicza (1989). Jest to częściowa tylko biografia
wymienionego w tytule kapłana, żyjącego w latach 1878-1954, który ma ogromne zasługi dla
Archidiecezji Lwowskiej Obrządku Ormiańskiego. Należy mieć nadzieję, że po tym wnikliwym
opisie pierwszych trzydziestu lat życia Kajetanowicza, opisu doczekają się też dalsze, na co ten
ostatni administrator Archidiecezji Obrządku Ormiańskiego, a także więzień stalinowskich łagrów,
w pełni zasługuje. Przy pewnym wysiłku można jeszcze zdobyć materiały.
Hekiatnier albo opowieści Ormian polskich (1989) opracował Zbigniew Kościów. Wytrawny ten
armenista uraczył nas zbiorkiem zawierającym nieco folkloru narracyjnego oraz mnóstwo anegdot
wyciągniętych z różnych publikacji i od różnych osób. Ta książeczka jest bezcennym źródłem dla
badaczy dawnych, a także dwudziestowiecznych Ormian polskich.
Juliusz Głodek w Arcachu (1989) ukazał krwawe dzieje konOiktu między Ormianami
i Azerami o Arcach, jak ci pierwsi nazywają Górski Karabach. Praca znakomicie udokumentowana, zaopatrzona w suplementy i mapy.
Trzynasta publikacja KZKO to Bibliografia »Ormianie w Polsce«, zeszyt l (1990), opracowana przez Leona Ter-Oganiana
i Katarzynę Raczkowską, a dedykowana "Wielkiemu
Narodowi Ormiańskiemu". Nie potrzeba chyba się rozwodzić o znaczeniu tego dzieła dla polskiej
armenistyki. W tej pierwszej części, pierwszej tego rodzaju w nauce o Ormianach pracy, są
następujące działy: Sprawy Kościoła, Prawo i ekonomia, Geografia, Historia oraz Kultura
i sztuka.
Historia Kościola Ormiańskiego w Polsce (1990), to wybór kilku publikowanych oddzielnie
i dosyć już dawno artykułów Zbigniewa Obertyńskiego. Chociaż niekiedy pewne rzeczy u tego
historyka wydawać się mogą trochę przestarzałe, to jednak długo pewnie pozostanie on
autorytetem.
Z kolei Ormianie polscy (1991) są popularnym zarysem dziejów i kultury wymienionej w tytule
grupy. Broszura napisana została przed wojną przez Bronislawę Wójcik-Keuprulian, wybitną
znawczynię muzyki armeńskiej, lecz walory swe zachowuje po dzień dzisiejszy.
Ormianie w ZSRR. 1979-1989, (1990) - broszura ta zawiera dwa artykuly przedstawiające
sytuację społeczno-polityczną w Armenii. Pierwszy z nich, napisany przez Anahida Ter-Minasjana,
dotyczy okresu, w którym powstał, a więc roku 1979. Drugi natomiast, pióra L. Grigoriana,
opisuje sytuację w Armenii w 1989 roku.
Literatura ormiańska, (1991), to wybór różnych prac jednego z nielicznych w Polsce filologów
armeńskich, Eugeniusza Sluszkiewicza, o którym we wstępie pisze Edward Tryjarski. Tomik ten
pozwala się zorientować jak wiele w tej dziedzinie jest jeszcze do zrobienia.
J wreszcie jedyna wśród publikacji KZKO rzecz z dziedziny historii sztuki: "Chaczkary"
(1991) Krzysztofa Ostapowicza. Autor ukazuje tak charakterystyczny, a w Polsce prawie nieznany
element sztuki armeńskiej, jakim są chaczkary - misternie w kamieniu rzeźbione krzyże.
Podstawą pracy są badania prowadzone przez autora na terenie Armenii, a także świetnie dobrana
literatura przedmiotu. Tekstowi towarzyszą liczne, niestety czarno-białe ilustracje.
Grzegorz Pelczyński

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9893" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9871">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ab783517f2206f8fb1e35f22eb144af1.pdf</src>
        <authentication>2a513a43bfc2e113b956db15db465081</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117723">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2073</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117724">
                <text>1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117725">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1925</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117726">
                <text>Recenzje / LUD 1993 t.76</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117727">
                <text>LUD 1993 t.76, s.227-295</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117728">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117729">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117730">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117731">
                <text>Lud,

t.

76, 1993

III. RECENZJE

CIIIlCl'pluali:ill!/

slIciely,

pod red. Adama Kupera,

Routledge,

London

1992, ss. 152.

Z kilku powodów kktura książki Conceptualizing society zasługuje na szczególną uwagę. Po
pierwsze, stanowi ona jedn'l z cyklu publikacji zawierających materiały z I Kongresu Europejskiego Stowarzyszenia Antropologów Społecznych (EASA), który odbyl się w 1990 roku na
Uniwersytecie w Coimbrze. Jednym z dyskutowanych tam problemów były antropologiczne
koncepcje społeczeństw pierwotnych. Omawiana książka jest owocem tej dyskusji. Jej redakcji
dokonał Adam Kuper, on też jest autorem obszernego wprowadzenia. Współautorami tomu są:
Frederik Barth, Maurice Bloch, Daniel de Coppet, Philippe Descola, Ulf Hannerz oraz Marylin
Strathern. Wszyscy oni nal6ą do grona najznakomitszych współczesnych antropologów europejskich, co z pewnością również decyduje o znaczeniu Conceptualizing sociery. Nie jest to wszakże
powód ostatni.' Otóż problem, jaki poruszają wspomniani autorzy, stanowi jcdno z fundamcntalnych wyzwań, przed którymi stoi obecnie antropologia. W istocie jest to pytanie o to, co
dyscyplina ta może wiarygodnie ustalić o klasycznym przedmiocie swych badań, czyli o społeczeństwach pierwotnych.
W swym wprowadzeniu Kuper przypomina ogólne założenia pozytywizmu antropologicznego. Zgodnie z nimi antropolog najpierw odkrywał, a póżniej nadawał sens obcemu doświadczeniu. Towarzyszyło temu przekonanie, że działo się to bez utraty jego szczególności, a możliwość
obiektywnego poznania i opisania badanych społeczeństw, ich konceptualizacja, nie była kwestionowana. W efekcie rozwoju podejścia relatywistycznego oraz przełomu postmodernistycznego
paradygmat ten został podważony. Nowc pokolenie antropologów
zanegowało tradycyjny
schemat postępowania naukowego. Zwrócili oni uwagę na istnienie zasadniczych rozbieżności
pomiędzy modelami tworzonymi przez "obscrwatorów" a modelami samych "aktorów". Ich
przyczyn upatrywano w kontekstowośei kultur, uwikłaniu badaczy we własny kontekst kulturowy
oraz niemożności adekwatnego przekładu międzykulturowego. Postmoderniści kwestionują zarówno wartość samych materiałów ctnograficznych, jak dokonywanych w oparciu o nic studiów
porównawczych i ogółnych teorii kultury. Konsekwencją jest negowanie możliwości badania
i poznania "obcych" kulwL
Antropologowie reprczentowani w tym tomie zajmują bardziej konwencjonalne stanowisko.
Ich zdaniem etnografia dostarcza danych, które mogą być w różny sposób porównywane
i analizowane. Umożliwia to podcjmowanie szerszych projektów, które łączą w sobie materiały
etnograficzne ze stanowiskiem teoretycznym. Nie znaczy to jednak, by akceptowali oni paradygmat modernistyczny. Przeciwnie, tym co łączy ich stanowiska jest przekonanie, iż bez rewizji
dotychczasowych ustaleń dotyczących spoleczeństw pierwotnych, ich poznanie i zrozumienie jest
niemoi.liwe. Za szczególnie ważną autorzy ci uważają konieczność odrzucenia przez antropologię
etnocentrycznej perspektywy postrzegania stosunków i struktur społecznych. Ona bowiem stanowi
główne źródło wspomnianej sprzeczności pomiędzy modelami obserwatorów i autorów. Jak wobec
tego konceptualizować odmienne od naszych systemy społeczne i kulturowe?
Daniel de Coppet, nawiązując do propozycji Durkheima i Dumonta, zwraca uwagę na to, że
antropologia winna koncentrować swoją uwagę na zbiorowym, f)onadjcdnostkowym wymiarze

�228
życia społecznego.
wspólnie
tylko

W nim bowiem

podzielają.

indywidualistyczna

stkowego
główne

czy wrc;cz całkiem
etnologa,

system

jak chcieliby
one

rzecznicy

Wyrażająca

teoretycznych,

winna

zbliżyć
dla

Do

nas może
wspólnot

relacji

Według

terminu

tworzone

przez

wyspiarzy.

badaczy

alc -

tylko w procesie

socjalizacji,

uzyskiwała

ona

pełny

stosunków,

które

osoba

służącą
-

społeczeóstwa,
z którymi

lecz sam

i dekompozycji

jako

że odrzuca

relatywizmu
zasad

Można

odkryć

je

analizowania
nego.

ucieleśnia

jest
własny,

właś-

zmienny

oznacza

zatem

podkreśla

sposobów
dla teorii

holistycznc

nie

i często
które

Mimo

pozornych

różnic

wo. Zdaniem

Descoli,

dotyczy

uważa,

badanie

nic sądzi,

przede

ułoŻl:nia

społeczne

s&lt;! objawiane

Uwal.a,

aktorów

klucza

antropologii

struktur

wykazuj,!

sposobów

stanowić

upatruje

sceptycznym
kulturowej

wii'jach
daleko

on

wobec
jcst

po-

rzeczywistości.

społccznych,

w ludowych

to

w tym

dekon-

mogły

konstrukcji

do

że mimo

ich słabości

Pozostając

do uporządkowanej

poziomie,

stosunków

przynajmniej

źródeł

charaktcrze.

wszystkim

osoba

kompOZYCJi

on uniwcrsalnego

by modele

zawartych

Każda

nim

ją ze wszystkmi.

i zbli;;.a do postulowanej

Głównych

różnorodności

ale

poza

nieustannej

społecznego.

że zadaniem

wizje tc, na pewnym
ono

społecl.I1ych.

stosunki

społecznych

myślenia,

istnicjącego

postmodernistyczncgo,

społecznych.

ccntralną

widać jak dalece model też różni

życia

świata

prowadzą

sposobów

w jaki

j" z tych

ani społeczeństwo.

ów proces

żc nic stanowi

intuicyjnym

Descola

poprzez

jednak,

stosunków

teorii

wykluczała

łączących

że

społecznych.

Melanezyjczyków

ponowncgo

Właśnie

sposób,

niż Strathern,

własnych

uniwersalnych

konieczność

W tej perspektywie

społecznych

przeciwnie

kulturowych,

i rclacji

konceptualizowania

widzenie

cząstkowym

stosunków

części

ich już łączyć.
autorki

siC; ku stanowisku.

szerszego,

świat

W takim

z całokształ-

stosunków

ostatccznc
dla

modelem

całość (np. w aspekcie

skłaniała

jakicgoś

przez samych

utożsamianc

potcncjalną

elllo-

się modele

-- jednostek.

nie jest ani jcdnostka,

cZl;śeią

różniły

społccznych

z części

Strathcrn

sposobu

siC; holistycznym

społeczeóstwo

natomiast

Strathern.

do litcratury

bardzo

w sieć zewn,,:trznych

Wcdług

Marylin
przyjc;tego

się ona

stosunków

antropologia

niezależ.nych

zdaniem

Strathern
drogę

-

Śmierć

on

suma

nie mogą

pojęciowego

szukiwanie

z nich
perspek-

społecznego

również

posługiwanie

część stanowiła

życia spolccznego
Nie

stanowi

dla naszych

w ich niespójności,
tez

i tożsamość.
nieprzerwanie.

w życiu Melanezyjczyków.

strukcji
modernizmu.
Philippe
Descola,
alternatywę

modeli

holistyczna

życia

jak

całość złożona

włączał jednostkę

Jej śmierć

tubylczych

może on wskazać

każda

cscju

wskazuje

się właśnie

autorka

trwały

czasowa

osób

się od tradycyjnego.

scnsie,

który

gdyż zmarli

i urzcczywistniane
zrozumienia

CG prawda

wymiar

współpracuje.

żywymi,

tworzenia

a nic sztucznie
taka,

odwołuje

Strathern

stawało

co podkreśla

społeczny".

jest

są

tworzą

tylko czc;ść bardziej

zwcryfikowanie

konceptualizowania
ono było jako

konceptualizacji

"aktor

traktowana
między

dałej

jcst

Melanezyjką

zarzuca

badawczą

społecznych.

w swym

Na tym przykładzie

traktowane

psychologicznym),

katcgorią

wartości,
że tylko

rrancuskiego
tych nie da się.

systemu

do

konceptualil.Owania

antropologią

Będąc

od sposobów

kategorią

tem stosunków

przed

modernistycznym

w którym

ujęciu nadrzc;dną

podejrzanego.

gdyż. w nich właśnic

zdolność

twierdzi,

jako

dancgo

w tcj hierarchii

systemy

nawiązuje

stojącą

tego obszaru.

Teoriom

społeczeństwa,

właśnie

przedstawiana

Wartości

dla

zachować

sposobów

"społeczcństwo".

dotyczącej

stanowi

że

jedno-

moraInic

działań,

I.

uważa,

aspektu

bl,,:dne. Zdaniem

charakterystycznc

De Coppet

jcdnostka-społeczełlstwo

graficznej

wówczas

stanowisko

pragnie

ze sobą

do zrozumienia

jest

zasad,,: życia społcczncgo.

je jednostka

społecznej.

wydzielenie

coś zcwnc;trzncgo,

wydzielić

danej społeczności
Dc Coppet

tradycyjnych.

niej, koniccznością

rozumienia

Jednostka

to jednak

o ile

porównywać
praktyki

teoretyczne

że wartości

Antropologia,

elementy

umożliwia

indywidualistycznej,

struktur,,:.
całości.

tywa

socjologii

zważa,

uporządkowaną

ciwych

Jcst

strukturalną

De Coppet

wartościowej
wydzielane

stanowi

członkowic

życia społeczncgo.

jawi siC;jako

wyimaginowanego.

którc

moderator

społecznej.

a "społeczeństwo"

wartości

wyrażane.

Zachodu

rzeczywistości

wartości,

są wartości,

główny

ideologia

z całokształtu
źródło

kształtowane

One też stanowią

lecz na

drodze

życia

społecz-

idące podobieńst-

konccptualizowania

relacji

po-

�229
mi~dzy społcczeIlstwcm i natur,!. Wnioski swoje, nawiązujące do racjonalistycznego stanowiska
Lćvi-Straussa, sformulował w oparciu o badania prowadzone wśród trzech ludów Amazonii.
Wspólną cechą ich socjologii jest właśnie nasycenie elementami ekologicznymi oraz włączanie
ludzi i zwierząt w jedno pole społeczne. Systemy, które w podobny sposób ujmują relację między
czlowiekiem a środowiskiem, proponuje nazywać animicznymi. Descola uważa, że badania
antropologiczne powinny mieć na celu analityczną rekonstrukcję podobnych zasad kult}Jrowych.
Może stać si~ to podstawą rcgionalnego (np. Amazonia), czy nawet uniwersalnego porównania
oraz tworzenia ogólnych tcorii kultury.
Nacisk na konieczność badania tubylczych sposobów myślenia kładzie również w swym
artykule Maurice Bloch. Uważa on, że tradycyjne monografie terenowe były zawsze obce lub
całkowicie nie7fozumiałc dla czlonków opisywanych społeczeństw. Jego zdaniem działo się tak
dlatego, że antropologowie powszechnie zakładali, że to co informatorzy mówili o społeczeństwie,
było tożsame ze sposobem w jaki je konceptualizowali. Według Blocha tak jednak nie jest.
Podobnie jak konekcjoniści twierdzi on, że modele te nic posiadają logiczno-zdaniowej, lineranej
struktury języka, lecz stanowią wysoce złożone i zintegrowane zespoły znaczell. Nie poddają się
przy tym badaniom wprost. Antropolog może je poznać tylko w efekcie długotrwałego pobytu
wśród badanego ludu, w trakcie którego, dzieląc te same warunki życia, zdoła zinternalizować
wiedz~ leżącą u ich podstaw. Bloch wskazuje na przykład swych badań prowadzonych wśród ludu
Zafimaniry z Madagaskaru i twierdzi, że na sposób w jaki konceptualizują oni rzeczywistość
społeczną składaj,! si~ zintegrowane ze sob,! modele mentalne, dotyczące takich rzeczy jak: "dom",
,.małżeIlstwo", "drzewa i las", "kobiety i mężczyźni" oraz "ludzie". Na przykład uważa on, że
Zafimaniry myślą o dorastaniu społecznym w kategoriach procesu, który dotyczy zarówno ludzi,
jak drzew i domów. W ich sposobie myślenia stosunki społeczne należą bowiem do tego samego
porządku co procesy naturalne, a ludzie powiązani są ze środowiskiem. Bloch twierdzi, że
wychodząc od prostych spostr7.eżeIl dotyczących tego jakie są rzeczy (np. dom lub drzewo), można
stopniowo zrekonstruować podstaw~ tubylczej konceptualizacji stosunków społceznych. Nic da się
tego natomiast osiągnąć na drodze skłaniania informatorów do retrospektywnego racjonalizowania ich działall. Jest to niemożliwe, gdyż wi~kszość wiedzy, zwłaszcza tej dotyczącej życia
praktycznego, zorganizowana jest w sieć modeli mentalnych.
Descola i Bloch w swych pracach odwołują się do przykładów ludów izolowanych
i niewielkich, których członkowie żyją w podobnych warunkach i mają podobne doświadczenia.
Ulf Hannerz uważa, że takie "prototypowe", ograniczone społeczeIlstwa, stanowią we współczesnym świecie ogromm! rzadkość. Zdecydowana większość społeczeństw jest bowiem obecnie
poddana globalnym procesom komunikacji i transmisji międzykulturowej.
Dla antropologii
oznacza to konieczność zmiany przedmiotu badań. Zdaniem autora etnograf, choćby pracował
w najbardziej nawet izolowanych zakątkach świata, staje dziś wobec zadania ukazania wpływu
szerszych, zwykle obcego pochodzenia, struktur na życie społeczne badanych ludów. W sytuacji,
gdy doświadczcnia każdego z nas, tak obserwatorów jak aktorów, dotknięte są globalnym
procesem społecznym, a wartości kulturowe mogą swobodnie zderzać si~ i mieszać ze sobą, nic
można już dłużej mówić o specyficznych regionach kulturowych czy lokalnych strukturach
społecznych. Należy dostrzegać przenikanie wartości, zróżnicowanie postaw będące wynikiem
wielości doświadczeri i kontaktów. Według Hannerza przydatna w tym może być analiza powiązań
sieciowych. Pomaga ona zrozumieć istniejący pluralizm i wielość działań. Pozwala także unikać
uprzywilejowania lokalnych stosunków społecznych wzgl~dem wi~zi o szerszym zasi~gu, przedkładania skali "mikro" nad "makro". Procesom tym sprzyja istnienie krajowych i międzynarodowych stosunków gospodarczych oraz multimedialna komunikacja. Hannerz postuluje więc
odejście od badaIl "społeczeIlstw" na rzecz "sieci społecznych". W takiej perspektywie proces
globalnego przenikania możc być traktowany jako sieć sieci.
W podobnym kierunku zmierzają wnioski Frederika Bartha. Stwierdza on, że tradycyjne
stanowisko antropologii, zakładające podział ludzkości na ograniczone językowo i kulturowo,

�230
homogeniczne wspólnoty lokalne, zawsze było fikcją. Zgodnie z nim, mieszkańców jakiegoś
regionu określano terminem "społeczeństwo", a w dokonywanych opisach ich struktur społecznych
stosowano perspektywt; holistyczną. Towarzyszyło temu przekonanie, je ludzie ci uczestniczą
w jednorodnym
procesie kulturowym. Zalożenia te były jednak fałszywe. Zdaniem Bartha
w rzeczywistości jest tak, że "społcczeństwo" jest zawsze otwarte i nieuporz,!dkowane. Nie należy
więc poszukiwać w nim powtarzalności i norm, ani prostych schematów podejmowanych d,.iałań.
Swoistymi "antynormami" s,! bowiem bikulturalizm, sceptycyzm i ci,!gły proces adaptacji do
zmieniającej się sytuacji. Dla udowodnienia swej tezy autor odwołuje się do etnograficznego
przykładu mieszkańców regionu Harat z Afganistanu. Twierdzi on, że w tym przypadku
zastosowanie klasycznego modelu społeczeństwa całkowicic zawodzi. OkaZUje sit; bowiem, że jego
rzekomo niezmienne i stałe parametry, tak ie jak: trwałość instytucji, dzielenie wspólnego sposobu
życia, czy jedność struktur politycznych i religijnych, w ci'!gu ostatnich kilkudziesit;ciu lat
zmienialy się wielokrotnie. Gdyby więc, zgodnie z tradycyjnym schematem, poszukiwać jakieg~ś
uporządkowania stosunków społecznych i ich regularności, to nic bylibyśmy w stanic wytłumaczyć faktu, że - mimo braku tych elementów - mieszkańcy Harat w dalszym ciągu stanowią
wspólnotę. Można to osiągnąć jedynie wówczas, gdy odejdziemy od zintegrowanego, holistycznego
modelu i zaczniemy myśleć o społcczeństwie jako kontekście działaJI, i ich rezullatów. W takiej
perspektywie okaże się, że współdziałaj,!cy ze sobą ludzie mogą, podobnie jak mieszkańcy Hara!.
kierować się różnymi wartościami i ideami. Generuje to ciągły proces przemian istniejącego
systemu, jego nicuporządkowanie
oraz otwarcie. Barth uważa, że trwanie antropologii przy
dotychczasowym, statycznym modelu prowadzić będzie do dalszego mistyfikowania wiedzy i nie
zbliży nas do zrozumienia istoty procesów, którym poddanc są zbiorowości ludzkie. Jeśli naprawdę
chcemy je poznać i opisać, to musimy - według Bartha - widzieć przedmiot naszych badalI jako
dynamiczne, przekształcające się systemy.
Mimo pOZQrnie wielkiej różnorodności zajmowanych stanowisk, autorzy esejów zamieszczonych w omawianej książce, zdają się podzielać wspólne przekonanie. Dotyczy ono konieczności
porzucenia przez antropologię dotychczasowych sposobów konccptualizowania
społeczeństw
pierwotnych. Celem nauki jest konfrontowanie modeli teoretycznych, tworzonych przez współczesną humanistykę, z doświadczeniami i modelami samych badanych. Oznacza to, iż antropolog nie
może już dłużej zajmować uprzywilejowanej pozycji obserwatora. Musi on zrozumieć, że jest
równorzędnym partnerem, jedną ze stron, w toczącym sit; dialogu mit;dzy kullurami. Tylko
wówczas, gdy antropologia zrozumie, żc uczestniczy w procesie, który przebicga w obu kierunkach.
ma ona szansę na zbliżenie sit; do swego nadrzędnego celu, czyli poznania i zrozumienia innych
kultur. Jestem przekonany, że uświadomienie tego faktu stanowi najwit;ksz,! wartość książki
Conceptualizing

society.
WrJjciech Do/wal

Krzysztof J. Brozi,
1992, ss. I ł I.

Ludzie

i kryzvs

cywilizacji.

Szkice

antropologiczne,

Norbertinum,

Lublin

Czy antropolog kultury stawiał sobie ezt;:sto pytania: jak trudno jest zhudować miasto') Jaka
jest kulturotwórcza rola strachu, bólu i cierpienia'? Jakie niebczpieczeństwa może kryć w sobie stan
ciszy i bezruchu') Jakie są psychologiczne przesłanki i nastr;pstwa kryzysu ekonomicznego
i społecznego? Jakie są granice autokreacji człowieka i jego wolności? Jaka jest rola wytworzonych
w historii mitów i stereotypów dla współczesnych pokoleń ludzi? Jakie pożytki i niebezpieczeństwa
kryje w sobie nacjonalizm? Jakie s,! społeczne i kulturowe granice władzy')
Wielu z tych pytań nie stawiano wcale, inne stawiane były nic w tej formie, jeszcze inne
przyciągały uwagt;: antropologów jedynie marginalnie. Człowiek w ogóle, ułomny, slaby i zagu-

�231
biony w świecie, rozpaczliwie poszukuj,!cy w nim swojego mIejsca i samookreślenia, był raczej
przedmiotem reJleksji i tworem filozofów. Antropologowie w swoim podejściu do człowieka
przyjmowali na ogól postaw,; bardziej konstruktywną
- człowiek jako organizm biologiczny
wyposażony w pewne wrodzone predyspozycje psychiczne, które kultura wyzwala lub hamuje, lub
które kształtuje, w toku swojej teoretycwej i praktycznej działalności przekształca środowisko,
w którym żyje, zmierzając ku formom coraz lepszym i doskonalszym.
Wyzwala się przez to
w znacznym stopniu z ograniczeli jakie narzuca mu świat zewnętrzny, przede wszystkim
przyrodniczy.
Dopiero dramatyczne wydarzenia ostatnich dziesięcioleci uzmysłowily ludziom, w tym także
antropologom, że post';p kultury nic jest ani konieczny, ani ciągly, że regresy i upadki były
udziałem nic tyłko społeczelistw dawnych, lecz z równą siłą dochodzą do głosu we współczesnym
wysoko rozwini,;tym świecie. Wraz z rozwojem historii i postępem wiedzy rosną wątpliwości,
człowiek dawniej dufny w siebie i w swoje możliwości, musi uznać teraz granice swojej wiedzy
i wolności, a ludzie najbardziej odpowiedzialni za losy świata (politycy, władcy, uczeni) muszą teraz
dobrze si« zastanowić nad swoim każdym krokiem, by nie był on ostatni (s. 7).
Ostatnie zdanie pochod/j ze wst«pu do omawianej tu książki Krzysztofa J. Broziego Ludzie
i kry:ys cywilizacji.
]cst to pierwsza b:Jdajże w Polsce próba antropologicznego
podejścia do
zagadnieli współczesności, świadcząca dobitnie o tym, że pesymistyczne prognozy jakoby antropologia kulturowa miała stracić racj&lt;; bytu jako odrębna dyscylina, gdy zniknie tradycyjny
przedmiot jej badali - społeczelistwa pierwotne i chłopskie - okazały się niesłuszne. Antropologiem można być bowiem w odniesieniu do każdej rzeczywistości ludzkiej, o ile ujmuje się ją
z dostatecznie szerokiej i ogólnej perspektywy, a w przekonaniu Edmunda Leacha najlepszym
antropologiem można być właśnie wówczas gdy przedmiotem badałl czyni si,; rzeczywistość
bezpośrednio daną badaczowi w jego własnym doświadczeniu l
Dlatego w omawianej pracy odnaleźć można wiele osobistych impresji autora, jego niepokojów jako człowieka wyrosłego w określonym kr&lt;;gu cywilizacyjnym, ale zarazem obywatela świata.
ReJleksje zawarte w tej ksiąi.ce zabarwione są często sporą nutą pesymizmu. W miejsce niewoli
i wegetacji - pisze .!utor - wywalczyliśmy sobie wolność i prawo do śmierci. Walka rządzonych
przeciwko rządzącym zn,ieniła si« w "walk',: wszystkich przeciw wszystkim" - "bellum omnium
contra omnes", w darwinowsk,! walk&lt;; o byt jaka zaistniała w warunkach wszechwładnej
wolnorynkowej ekonomii. "Atomizacja społeczna, która była celem totalitaryzmu nigdy tak
szybko nie została przezeli osiągni«ta jak w dzikiej demokracji dziewiętnastowiecznego
wzoru,
w którą gwałtownic wchodzimy mając jeszcze złudną nadziej&lt;;, że da się powtórzyć proces ewolucji
podobny innym historycznym spoleczelistwom" (s. 6).
To sugesty'wne zdanie przedstawia, jak się zdaje, obraz zbyt katastroficzny i nie całkiem
prawdziwy. "Nie ma powtórek w historii" - stąd też kapitalizm, w jaki obecnie wkraczamy nic
może być ani kapitalizmem dziewi,;tnastowiecznym ani też kapitalizmem w stylu amerykaliskim
czy zachodnioeuropejskim.
Businessman polski działa w innych nieco warunkach niż jego
amerykaliski kolega - działa w warunkch zmniejszonej konkurencji, co zapewnia mu popyt na
oferowane produkty i usługi. Prywatna przedsi',:biorc7.ość w Polsce działa więc na nieco innych
zasadach niż te, które charakteryuj" zachodnią gospodark',: wolnorynkową.
Podobnie stwierdzenie autora, że Polska nie może liczyć na pomoc Zachodu ponieważ
zaliczana jest przcl palistwa zachodnie do krajów "wysokiego ryzyka inwestycyjnego" (5.108)
powoli traci sw" aktualność. Polska przestaje nie tylko być dziś uważana za kraj ,,0 wysokim
stopniu ryzyka inwestycyjncgo", ale uważa si,; niekiedy, że jest krajem, który wyciągnął najbardziej
konstruktywne wnioski z konfrontacji dwóch systemów i upadku komunizmu. W styczniu
ubiegłego roku inwestycje zagraniczne w Polsce wynosiły I miliard dolarów, w grudniu już
4 miliardy dolarów. Zainteresowanie
inwestorów zachodnich naszym krajem wyraża si',:
I

E. Lcal:h.

#':"/fura i

/';lI/mmikowałlil',

w:

L Leach,

A.

J. Greimas,

Rywal i narracja,

PWN,

Warszawa

1989,

s. 22.

�232
także w innych danych: 55% naszej produkcji sprzedajemy do krajów zachodnich, 17% do krajów
skandynawskich
- w sumie 72% naszej produkcji pochłaniają zachodnie i północne rynki
zagraniczne.
Autor zalicza Polskę do krajów tzw. szóstcgo świata (tzn. krajów, które do momentu upadku
komunizmu były ze względów pozaekonomicznych zamknięte na nowe technologie - obawiano
się bowiem, że mogą one zostać wykorzystane do celów militarnych). Uważa, że w aktualnej
sytuacji, gdy Polska nie ma środków na zakup nowych technologii, nic ma ona również szans na
rozwinifi:cie wolnego rynku i gospodarki wolnorynkowej w pełnym lego słowa znaczeniu. Siła
nabywcza ludności jest niska (jest to m.in. rezultat zatrzymania inflacji), bezrobocie wzrasta
w wyniku zamykania wielu zakładów przemysłowych. Prowadzić to będzie do dalszego spadku
produkcji etc. (s. 108).
Tymczasem jednak okazuje się, że podczas gdy na Wfi:grzech, w Czechach, Słowacji, Bułgarii,
Rumunii, Białorusi i Ukrainie obserwuje się wyraźny spadek produkcji, produkcja w Polsce
wzrosła w ostatnim roku o 4%. Jeśli zaś chodzi o bezrobocie to obserwuje się obecnie na
Zachodzie znacznie bardziej gwałtowny jego wzrost niż u nas. Stwierdzenia te nic upoważniają
oczywiście do zbyt optymistycznych wniosków - i znów tutaj statystyka przychodzi nam
w sukurs - przecifi:tne wynagrodzenie miesięczne w gospodarce narodowej spadło w 1992
w stosunku do 1991 roku o 4%, przeciętna realna emerytura i renta pracownicza o prawic 6%. To
tylko kilka liczb przytoczonych na poparcie poglądu, że sytuacja nic jest ani tak zła jak prognozuje
autor, ani tak dobra jak usiłują nam niekiedy sugerować środki masowego przekazu operując
danymi statystycznymi. Autor widzi, i chyba ze wszech miar słusznie, pewną szansfi: rozwiązania
naszych trudności przez wprowadzenie elementów gospodarki planowej i interwencjonizmu
państwa. Paradoksalnie, to właśnie kraje zachodnie w coraz większym stopniu zaczynają korzystać
z tych metod - nałożenie wysokich ceł na towary importowane jest między innymi wyrazem troski
o zapewnienie większej konkurencyjności i możliwości zbytu dla produktów własnych.
Skoro jesteśmy już przy najbardziej ogólnych problemach podnoszonych przez autora
w omawianej książce, należy wymienić zagadnienia demokracji, zagrażających jej dyktatur
i nacjonalizmów.
Demokracja, forma rządów zmierzająca do zapewnienia udziału w rządzeniu szerokim
rzeszom społeczeństwa, ma służyć realizacji zasad równości, tolerancji i wolności. Choć korzyści
z niej wypływające są zapewne niewspółmiernie większe niż zagrożenia, jakie może stwarzać, o tych
ostatnich nie należy jednak zapominać. Całkowita równość i tolerancja jest bowiem utopią·
Demokratyczna forma rządów może otwierać swobodne pole do działania również ludziom
niekompetentnym,
niedouczonym czy niedoinformowanym.
Odbijać się to może ujemnie na
charakterze podejmowanych decyzji i w konsekwencji na ogólnym poziomie społeczeństwa. Autor
nic pisze o tym wprost, ale niektóre jego ogólne stwierdzenia na temat "dzikiej demokracji
dziewiętnastowiecznego wzoru", skłaniają do takich refleksji. Już dziś można obserwować pewne
ujemne zjawiska wypływające z tej formy rządów - do nich między innymi należy zaliczyć
degradację inteligencji, rozwój nacjonalizmów i związanych z nimi bratobójczych wojen.
Dyktatura nic jest oczywiście alternatywą - niesie w sobie na dłuższą metfi: zawsze realne
zagrożenia i prowadzi także do wojen, ale na krótszą metę, jak wspomina autor, skutki jej mogą
okazać się korzystne. Zwłaszcza w sytuacjach zagrożenia, a więc w wypadku kryzysów ekonomicznych i społecznych, kiedy to skupienie władzy w jednym ręku łagodzi konflikty i rozladowuje
wewnętrzne napięcia. Dyktaturze sprzyjają też odradzające sifi:nacjonalizmy. Dlatego też, zdaniem
autora, kraje Europy Wschodniej są szczególnie podatne na tę formę rządów.
Ruchy nacjonalistyczne, które charakteryzowały
zwłaszcza koniec XIX wieku, odżywają
również ze zdumiewającą siłą i współcześnie (w Europie Wschodniej, na Bałkanach, ałe też na
Bliskim Wschodzie i w wielu innych punktach kuli ziemskiej). Niosą w sobie momenty zarówno
pozytywne jak i negatywne. Po stronie pozytywnej, są one wyrazem dążenia narodów do
samostanowienia o sobie, dążenia do kultywowania własnych rodzimych tradycji kultury naro-

�233
dowej. Po stronic ncgatywncj, nios" zc sob" niebczpieczcństwo nieustannych lokalnych konfliktów,
bratobójczych wojcn, bczscnsownego przclewania ludzkiej krwi.
Z całym naciskicm nalcży podkrcślić, żc ideologie nacjonalistyczne głoszonc przez liderów partii
narodowych nicwiele maj" na ogół wspólncgo z trosk" o kultywowanic wartości kultury narodowej.
S" to przeważnic opartc na cmocjach i inwektywach hasła, stanowiące w pierwszym rzędzie
instrument władzy polityczncj, czy raczej walki o władzę polityczn". Chodzi w nich o scalenie narodu
nie wokół wspólnych mitów i wartości, ale na zasadzie opozycji do domniemanych wrogów.
W konsekwencji ideologie te przyczyniaj" się do upowszechniania stereotypów, szerzenia konfliktów
i nienawiści pomiędzy narodami. Dochodz" one do głosu zwłaszcza w sytuacjach zagrożeń bytu
ekonomicznego i społecznego państwa. Wyłaniaj" się bowiem wówczas mechanizmy "kozła
ofiarnego" - instytucji (właściwej zresztą tylko ludziom, nie spotykamy jej odpowiednika wśród
zwierząt), której celem jest rozładowywanie i kanalizowanie uczuć strachu i braku poczucia
bczpieczcństwa przcz stwor/.cnie odpowiednich mitów, polegających na przedstawianiu kogoś jednostki czy grupy - jako źródła tego zagrożenia, mimo że jest ono zupełnie inne. Tak" rolę pełnili
Żydzi w hitlerowskich Nicmczcch, wc Francji, w Polsce w różnych okresach. Chodziło o odwrócenie
uwagi od realnych problemów gospodarczych kraju i wyrastających na tym tle kon/liktów
społecznych. W takiej sytuacji zagrożenia pojawia się na ogół jakaś jednostka, która zaczyna
występować w roli zbawiciela narodu i bierzc na sicbie całą odpowiedzialność za jego losy. Reszta
z wdzięczności podporządkowujc jcj się zupełnie deklarując całkowite posłuszeństwo. Taki był
mechanizm dojścia do władzy Hitlera w faszystowskich Niemczech (s. ł 7).
W rozdzialc II. zatytułowanym
"Psychologia kryzysu", rozważa autor psychologiczne
i społeczne przesłanki kryzysu kultury. Przytaezaj"c typologię osobowości Znanieckiego rozważa,
jaki typ osobowości realizuje się szczególnie dobrze w warunkach harmonijnego rozwoju kultury,
jaki natomiast aktywizujc się głównie w sytuacjach zagrożenia i dezintegracji. W pierwszym wypadku
dochodzą do głosu przede wszystkim "Iudzie dobrze wychowani" i "Iudzie pracy", w drugim "ludzie
zabawy" i "Iudzie zboczcńcy". Pierwsze dwic grupy cenią konformizm wobec uznanych wartości,
przeważa u nich jaźń odzwiercicdlona i usiłuj,! zdobyć wysoką pozycję w grupie przez pełną
akcpetację przyjc;tych przcz ni,! norm, nic lubią zmian, nigdy do nich nic dążą, ani w nich nic
uczcstnicz,!. Dwic następnc grupy: "ludzie zboczeńcy" i "ludzic zabawy" to ludzie aktywni, wykazuj,!
zdolności adaptacyjne do nowych warunków - to często bojownicy i męczennicy walcZ'!cy o wyższe
cele, z którymi się idcntyfikują. Destabilizacja kultury nic destabilizuje ich psychiki, ani nie zmniejsza
odporności. Należą tu także wielcy twórcy, reformatorzy, ale również i zbrodniarze "bowiem historia
nadaje dążeniom ludzi niez.amierzony, często nieludzki sens" (s. 27).
Dalej przytacza autor koncepcję Mannheima na temat etapów rozwojowych czy stadiów
kryzysu społecznego, określaj,!c najbardziej typowe psychospołeczne zjawiska, jakie towarzysz,!
każdemu z nich. W stadium pierwszym wytwąrzaj,! się pewne zastępcze symbole, które mają pełnić
funkcję substytutu, kompcnsuj,!cego bezsilność działań racjonalnych. W stadium drugim symbol
przestaje być pustym symbolem lecz staje się czynnikiem wytwarzającym nowe typy więzi
społecznych. Wreszcie, w stadium trzecim, wyłania się nowa organizacja, której celem jest realizacja
określonych potrzcb spolccznych, wytworzone zaś wcześniej symbole staj,! się znowu puste, staj'! się
ideologią lub frazeologi,! służącą celom socjotechnicznym, czyli sterowaniu grupami społecmymi.
Interesujące jest przy tym zwrócenie uwagi na fakt, że podczas gdy w pierwszej fazie tzw .
.,niezorganizowanego zagrożenia" podstawowe znaczenie mają reakcje psychiczne jednostek,
w drugiej fazie tzw. "zorganizowanego
zagrożenia", życic psychiczne jednostek i mas przestaje się
liczyć, do głosu dochodzą natomiast cechy psychiczne przywódców, którym pozostali członkowie
społeczeństwa poddają się bez reszty.
Przytaczane przez autora teorie należ,! do grupy tych rozważań socjologicznych, które
w większym stopniu niż inne analizy socjologiczne ukazują wzajemne współgranie czynników
psychicznych i społecznych w kulturze. Nieuwzględnienie tych relacji było też częstym brakiem badań
antropologicznych.

�234
Interesującym jest np. stwierdzenie Mannheima, 7.e dezintegracja kultury wyrai.a siv u ludzi
w zaniku instynktów społecl.nych, rol.padzie dotychczasowych struktur emocjonalnych i powrocie
do poprzedniego stanu rozwoju (s. 28). Współczesne wydarzenia, jakich jesteśmy świadkami.
wydaj" się potwierdzać tę obserwację znakomicie. Powrót do dawno już odrzuconych zasad
i wartości, zdyskwalifikowanych czy niemodnych, nawrót do dawnych autorytetów moralnych to nie tylko przejaw demokracji społecznej, alc często tcż jednostkowej. gdy np. nawet najbardziej
wykształceni ludl.ie zaczynają głosić poglądy rażące swym konserwatyzmem czy wręcz prymitywizmem. "Człowiek nie potrafi przebywać drogi powrotnej od lepsl.ego stanu do gorszego bez
jednoczesnej dezintegracji psychicznej" - stąd podatność na wpływy różnego rodzaju proroków.
uzdrowicieli, wróżbitów, którzy dostarczają wlaśnie owych zastępczych symboli. "Świat symboli
staje się tym bogatszy im nędzniejszy jest świat rzeczywisty" (s. 32). Miejmy nadzieję, że jest to
przejaw dezintegracji pozytywnej, stan przejściowy, po którym nastąpi nowa integracja na innym.
wyższym poziomie.
Jedno tylko w wywodach autora niepokoi - całkowita zgoda na niesłychany obiektywizm
jaki zakładają omawiane przez niego teorie, relacjonujące przedstawiane psychospołeczne mechanizmy kryzysu tak jakby były one przejawem takich samych niczmiennych i obiektywnych praw.
jakim podlega świat przyrody. Np. teza Mannheima o nieuchronności ciągu: krYl.ys-dyktatura -wojna. Wojny są zatem koniecznością, ponieważ wypływają 7. niczmienną koniecznością
7. totalitaryzmu,
który jest z kolei następstwem pewnych koniecznych psychospołecznych mechanizmów, jakie l.awsze pojawiają się w sytuacjach zagrożeń. Żydl.i byli od wieków prześladowani.
ponieważ ludziom znana jest instytucja .,kozła ofiarnego" pozwalaj"ca na skutecznc rozładowywanie napięć wynikłych faktycznie ze I.goła innych przyc/.yn. Ale czy istotnie musimy "bie
Żydów" i prowadzić wojny? Człowiek jest przecież istotą współtwOr1.ąC4 wartości, za które jest
odpowiedzialny. Nie może biernie akceptować tego co zastał, nie jest kż skazany nieuchronnie na
podleganie tego rodzaju .,obiektywnym" prawom. Czy nic możemy zmienić naszcgo stosunku do
Żydów i innych prześladowanych bądź opozycyjnych narodów') Żydzi, obok innych podobnych.
naród utalentowanych na ogól i inteligentnych ludzi, wyczerpali już, jak się zdaje, monopol. jaki
przysługiwał im jako ,,1udziom prześladowanym". Z zajmowanych stanowisk i pełnionych funkcji
wywiązuj,! się na ogół dobrze, do kultury wielu narodów wnieśli wielki wkład, a zarzucana im
wewnętrzna solidarność, przeradzająca się w kastowość, czy jak chce np. Bolesław Tejkowski
szowinizm, staje się powoli mitem. Jeśli nawet przyjąć, że Żydzi wykazywali takie cechy. to
w jakże duźej mierze był to wynik diaspory i nietolerancji właśnie.
W przyjętym przez dane społeczeństwo systemie wartości leży zatem klucz do zrozumienia
wielu procesów społecznych. Wartości jednak, jak wskazują chociażby powyższe przyktady, mają
tendencję do długiego trwania. J w tym tkwi właśnie niebezpieczeństwo - mogą one bowiem
w równym stopniu hamować rozwój społeczny co go stymulować. Jeśli mamy czvściej do
czynienia z pierwszym przypadkiem, to dzieje się tak dlatego, i.e lenistwo umysłowe nic pozwala
ludziom zrozumieć, że w daleko większym stopniu mogą twórczo uczestniczyć w przekształcaniu
świata.
Rozdział III. zatytułowany "Granice autokreacji" dotyka w pewnym stopniu podniesionych
wyżej kwestii. Sporo w nim stwierdzeń dość oczywistych. Wiadomo, że o rolwoju osobowości nie
decydują jedynie wrodzone predyspozycje, lecz tabe środowisko społeczne i kulturowe, w którym
wyrasta i żyje człowiek. Uczy tego i psychologia, i antropologia, i socjologia. Ael. tego środowiska
jednostka ludzka nie miałaby szans przeistoczenia sit; w człowieka. A więc człowiek: "tworzy
samego siebie, ale tylko w pewnych warunkach i w pewnym 7.akresie" (s. 41). W tym roldziale
autor omawia różne teorie dotyczące rozwoju moralnego dziecka (teorie Piageta, Kohlberga.
Rene Girarda i innych) - internałizacji przez nie wartości, kształtowania się sumienia, poczucia
wstydu itp. Szerzej omawia stanowisko Margaret Mead w kwestii problemu autokreacji.
przytaczając jej podział na kultury postfiguratywne, konfiguratywne i prefiguratywne, z których
każda stwarza inne warunk i dla autokreacji człowieka.

�235
Opierając si.,: na wszystkich przedstawionych
teoriach przyjmuje autor, że niezbędnym
warunkiem autokrcacji jest postawa negacji. Ta cecha przede wszystkim pozwala odróżnić łudzi
twórczych od konl\rmacyjnych (czyli konformistycznych, konserwatywnych). Chodzi oczywiście nie
o negacj.,: totalną przcjawiaj,!cą si9 w całkowitym odwróceniu od rzeczywistości (jak to się dzieje
w wypadku choroby psychicznej, alkoholizmu, narkomanii etc.) lecz negację, która pozostaje
w odpowicdniej proporcji do częściowcj akceptacji zastanego świata - zmierza jedynie do zmiany
jego negatywnych zjawisk. Taka negacja jest warunkiem autokreacji, zdrowia psychicznego
i dynamicznego rozwoju osobowości (s. 53).
Dlatego pluralizm wartości i form życia, wolność słowa, przekonań, otwartość na krytykę itp. są
tak ważnymi i podstawowymi elementami autokreacji, a "c;astyczne powiązanie struktury
kulturowej ze struk turą pot rzeb ludzi żyjących w jej ramach stanowi o trwałości danej kult ury" (s. SS).
Te zawsze aktualne echa koncepcji Malinowskiego, widoczne zreszti! również w innych punktach
pracy, świadczące o I.decydowanie antropologicznym jej rodowodzie, należy przyjąć z przyjemnością.
Kategoriami zaczerpni9tymi z funkcjonalnej teorii kultury posługuje się autor również w swojej
definicji sprawiedliwości społecznej. Wiąże on pojęcie sprawiedliwości społecznej bezpośrednio
z wypracowaną przez Malinowskiego kategorią "standardu kulturowego". "Standard kulturowy" to
katalog podstawowych dla danej kultury potrzeb (biologicznych i społecznych), których niezaspokojenie prędzej czy póżniej musi prowadzić do destrukcji całej kultury. Stąd stan sprawiedliwości
społecznej można osiągm!ć jedynie poprzez zaspokojenie potrzeb składających się na dany standard
kulturowy (przykładowo hęd" to: potrzeba zaspokojenia materialnego, bezpieczeństwa, tolerancji,
wolności, demokracji, swohody wypowiedzi, otwartości na zdobycze kultury ogólnoświatowej etc.).
Rozdział IV. "M it i historia Polski w Europie z czasów reformacji" - to celowa retrospekcja
zastosowana po to hy ukazać proces tworzenia się mitów i stereotypów w historii. Owa mitologizacja
historii służy na ogół celom ideologicznym. Stworzone w przeszłości mity odżywają nieraz po latach
w niezmienionej postaci i pelnią podobnie, jak przed wiekami, funkcje praktyczne. Antropologia
kulturowa jako jedna z pierwszych dyscyplin zmierzała właśnie do demitologizacji historii,
ukazywania jej prawdziwego przehiegu, wolnego od określonego wartościowania i celowych
przeinaczeń. Analizując przebieg i podstawowe cechy okresu reformacji w Polsce, stara się autor
ukazać, jaki wpływ miały ruchy religijne na kształtowanie się narodowości polskiej. Reformacja
w Polsce miała słahszy przebieg niż w innych krajach Europy Zachodniej, a wiązało się to z faktem, że
proces chrystianizacji w Polsce zakollczył się stosunkowo późno (bo w wieku XII). Stąd kościół
katolicki nic przeszedł jeszcze takiej degeneracji jak na Zachodzie. Reformacja w Polsce wyraziła się
więc raczej w 07.ywieniu kulturalnym i społecznym, aniżeli teologicznym. Polska była jeszcze
wówczas krajem tolerancyjnym - współistniały w niej różnc wyznania ~ katolicyzm współistniał
z protestantyzmem, judaizmem, a nawet różnymi formami pogaństwa. Tolerancja wyznaniowa
wynikała I. poczucia siły państwa i szlachty, która nigdy nie dopuściłaby do bratobójczych wojen na
tic religijnym (s. 67).
Sytuacjajednak zmieniła sil,:radykalnie, kicdy wśród szlachty zaczęło się umacniać przekonanie,
że Polska jest przedmurzem ehrześcij,1I1stwa - przyczynilo sit;:to w znacznej mierze do załamania
postaw tolerancyjnych, tak charakterystycznych dla okresu największego rozkwitu Polski szlacheckiej. Katolicyzm polski zac/.ąl się zmagać z protestantyzmem szwedzkim, prawosławiem rosyjskim,
mahometanizmem tureckim. W tym to czasie rodzi się stereotyp: "szlachcic - Polak - katolik" jako
przeciwstawienie stereotypowi: "plehejusz - obcy - heretyk". Wyznawca innej wiary przestawał
bye Polakiem. Tragiczne skutki takiej postawy obserwować można było jeszcze po [ wojnie
światowej, kiedy ludzie wymania luterańskiego, mówiący po polsku - Mazurzy, uważałi sit;:za
~iemców tylko z tytułu wyznawanej wiary.
Owa identyl\kacja wspólnoty narodowej ze wpólnotą religijną zauważalna jest wyrażnie
w Polsce również w dohie współczesnej, a postawy tolerancyjne zaczęły być już właściwe jedynie
kręgom ludzi najbardziej wykształconych, choć i w tych krt;:gach obserwować można niekiedy
zdumiewający hrak krytycyzmu w identyfikowaniu spraw narodu i Kościoła.

�236
"Czas w kulturze ma różne wymiary, to co przeszłe może być jak najbardziej obecne wc
współczesnym życiu w postaci aktywizującego mitu" (s. 73) lub dalej: "Wytworl.One w przeszłości
mity, odradzają si&lt;; w nowych warunkach i mog'l określać kulturow'l tożsamość uczestników
jednej kultury, która w stadium ukrytym może przetrwać pełniąc nadal inspirującą rol&lt;;" - konkluduje autor (s. 74).
Na zakończenie wróćmy jeszcze raz do nacjonalizmów. Autor, dostrzegając tkwiące w nich
realne niebezpieczeństwo i zagrożenie dla pokoju światowego, pr;:estrzega jednak przed funkcjonującym w myśleniu potocznym (a także w opiniach niektórych teoretyków nacjonalizmu jak
Ernst Gellner) katastroficznym postrzeganiem tego zjawiska. Jako alternatyw&lt;; dla nacjonalizmu
widzi pojawienie się w świecie "konkurujących
ze sobą kr&lt;;gów kulturowych o ambicjach
uniwersalistycznych" (s. 89). Już dziś mówi się raczcj o "kulturzc Europy Zachodnicj" aniżeli
o narodach Europy Zachodniej. Takie konkurujące ze sobą kręgi kulturowe wyrażaj" pewną
wspólnotę kultury rozumianej w najszerszym, globalnym, antropologicznym tego słowa znaCleniu.
Obejmować więc będą nic tylko elementy tzw. kultury wyższej (stanowiącej podstawowy skladnik
kultur narodowych), ale tak7.e właściwy im system gospodarczy i system rządzenia. Kultura
narodowa jest jak wiadomo tworzona w pierwszym rzędzie przez tzw. ludzi kultury: literatów,
malarzy, muzyków, ludzi teatru, a także uczonych, w znacznie większym stopniu niż przez
polityków i ekonomistów. W wypadku wspomnianych kręgów kulturowych mamy na myśli
kulturę całą, a więc również tę tworzoną przez ckonomistów i polityków. By ten pluralizm
kulturowy stal się zjawiskiem wartościowym dla rozwoju ludzkości musi istnieć pomi&lt;;dzy tymi
kręgami kulturowymi jakaś jednolita płaszczyzna komunikacji (wyrosła na bazic kultury uniwersalistycznej), która nie będzie prowadziła do ujednolicenia się tych kultur lecz zapewni jedynie
przepływ informacji pomi&lt;;dzy nimi, co przyczyni się do ich wzajemnego wzbogacania się.
Omawiając książkę tak wielowątkową, staraliśmy si&lt;; zwrócić uwągę jedynie na momenty
najistotniejsze rezygnując z przyjętej przez autora kolejności i szczegółowego omawiania treści
poszczególnych rozdziałów. Dla orientacji zainteresowanych czytelników przypomnimy tylko ich
tytuły: I. "Apologia strachu", II. "Psychologia kryzysu", III. "Granice autokreacji", IV. "Mit
i historia Polski w Europie z czasów reformacji", V. "Nacjonalizm", VI. "Granice władzy",
VII. "Czy nadchodzi nowa epoka dyktatur?" oraz "Wstęp" i "Zakończenie·'.
Podsumowując można powiedzieć, że przybyła w naszym piśmiennictwie naukowym, nowa.
wartościowa pozycja, stanowi;1ca bodajże pierwszą w Polsce prób&lt;; antropologicznego
ujęcia
zagadnień wspólezesnośei, praca cechująca si&lt;; szerokością spojr/.enia, odwa7.nym i glębokim
stawianiem problemów, które dla przyszłych pokoleń Polaków, a także przedstawicieli innych
narodów mogą okazać się zasadnicze.
Praca udowadnia zarazem jak dalece antropologia kulturowa wyrosla jui. dziś z "opłotków"
wiejskości i plemienności, z którymi dotychczas była wi"zana, zdolna jest do podejmowania analiz
najbardziej aktualnych problemów współczesnego świata. Antropolog współczesny musi być
historykiem, psychologiem, socjologiem, politologiem i filozofem zarazem. bowiem nauka. którą
uprawia urasta do rangi dyscypliny syntetyzującej i generalizującej wyniki nauk szczegłowych
o człowieku, do najbardziej ogólnej z nauk o człowieku.
Barhara

Michał Buchowski,

Magia

i rytual,

Instytut

Kultury, Warszawa

Olsz£'lI'ska-Dyolliziak

1993, ss. 169.

Oto rok 1993 przyniósł nam nową książk&lt;; Michała Buchowskiego, kontynuującą lini&lt;;
dotychczasowych rozważań Autora. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, iż stanowi ona swoiste
podsumowanie 9-letniej pracy nad tytułowym zagadnieniem. W czasie tego okresu M. Buchowski.
opierając się na ustaleniach społeczno-regulacyjnej koncepcji kultury (por.: G. Banaszak, J. Kmita

�237
Slwlecllo-requ{acyilla
Pałubickiej
rozwinął

kOllcepcja kultury,

(pOl'. A. Palubicka,

Warszawa

1991), a zwlaszcza

F'r=edleorelyc::ne

pasIaci

i wzbogaci l teorie;: tzw. magii synkretycznej.

idei magii implieytnej

historyzmu,

Teorii,

której

Warszawa

Anny

1984, s. 44-65),

i niżej podpisany

jest uważnym

obserwatorem.
Dokumentacje;
Poznarl

In6;

tego

z W. 1. Rursztą

I.

w tytule"

te dwa

specjalistów;
się

przede

interpretacji

ma .,w hardziej

wyrażonych

uważnie

wyznacza

pl. O :alo~en;ach

'\'Iaq;a i rvwal
spraw

okresu

wszystkim:

Racjonalllo.i&lt;'. Ti·ans!cuja. Interpretacja,

cele

przyste;:pnym

(s. 6), jak

I) dotarcic

tj.

Jej

funkcje

i slruklllra,

napisana

języku

szereg

przemyślerl

dotyczących

dotychczasowe

ustalenia.

Odnotujmy

przekazać

uzupełnić
kręgu

mające

odbiorców

też amicje

1991.

czyli

wyjście

uzupełniające.

. akreślone

w niej zostały

jako cze;ści okrcślonej

21 pfl.ckonanie
takiego

perspcktywy

przedmiotu

procedur

który

6) lalożenie

jedynie,

teoretycznych;

trzy

-

(lI.

rO/dzialy

uje;cie funkcjonalne",

rzeczoną

teorie;: magii synkrctyczncj,
myślenia

Na samym
że nic muszą
uzupełniają.

Picrwszemu

okreśony
uznaje,

zbiór
iż magia

wic;:kszy nacisk
tegoż

Autor

nurtu.

i towarzyszących
jcst okrcśloncmu

kładzic

takiego

pomysł

ogół sądów

normatywnych

osiągniycia

cych całokształt
wydzielić
w ramach

na kultury.

lychi.e celów),

praktyki

analitycznie
jej praktyki

kultury

dokonuje

tworzącą

ramy społecznego

glądową,

wytwarzaj,!cą

przckonania

mu

można,

powszechnie

(obyczaj,

grupy;

waloryzujące

się

pewien

kontekstowe

swe rozważania

w obrębie

już

tej teorii

-

pierwszego,

-

społecznokultura

to

(określających

społeczności

i regulują-

nowożytnoeuropejskiej,

2) sferę

czynności

-

i dyrektywalnyeh

funkcjonalną

jyzyk, sztuka

przy tym,

magię jako

wspomniany

w danej

do części

rc;:kę i wzajem

od ujęcia

iż według

z perspektywy

tj. l) nadrzędnie

raczej

podkreślając
sobie

drugie

sytuuje

kreślą

lecz różnorodności

pasują

traktuje

Podejście

cele do realizacji)
Nadto,

się

III. "Kultura

szczegółowo

i w odróżnieniu

dostarcza

stwierdzić

magii,
podają

które

Buchowski

się reprodukcja

współżycia

często

Michal

respektowanych

tejże społeclllości.

trzy skry

w badaniu
-

kultury

Upraszczając

(wY7.l1aezających

dającym

ani jednokierunkowy;

umysłu,

wizji kultury,

typowi
magii

czy

5) przyjęcie

i paradygmaty",

o jedności

inwariantnego,

traktowania

zdaniem,
Leacha

zmianom,

strukturalny")

mu przekonarl.

na stronc;: myślow.!.

do

poje;cia

dwa podejścia
miano

moim

wartt'ściowania;

od tysiącleci

paradygmat

a wrc;:cz przeciwnic

właściwa

-regulacyjny
sposoby

wydziela

które

antropologii.

magiczna:

społeczno-regulacyjnej

zaehowaó

Ram

dla

zachowaniu
w badaniach

się, wzorem

nie jest ani celowościowy,

"Magia:

nich nadaje

I.

z Durkheimem),

podlega

się niemożliwe;

3) połączenie

4) poslugiwanie

choć s.tdzę, iż założenie

sic;: one wykluczać.

nauki;

można

sicbie i nauki

równoczesnym

z jakiegokolwiek

fundamentalne
IV.

wyjście okazuje
przy

język
składa

części cztery.
typ kultury") .
w jakim

poza którą
całej

ludzka

"Kultura

i kontekstu
I) postrzeganie

kultury;

rozwój

ram

punktach:

(tj. Webera

że kultura

oraz omówicnie

początku

dla

wypranym

taki

magiczna:
sposobów
pierw~zej.

tyczące

humanistyki,

koncepcja

picrwotnej"

o przekładalności

Naste;pne

badalI

z przedmiotow,!

powiada

Autora,
w sześciu

badawczych

spolec/.no-regulacyjna

w terminach

i sądy

jc można

(nowożytnocuropejskiej),

poje;ciem "kultury

historyzmu,
opisać

modelu

podmiotowej

właśnie

Gellnera,

kultury

o osobliwości

samcgo

oferuje

przemyślenia

jego pracc;:. Przedstawić

poza

Choć książka

dl.icwic;:ciu rO/.d/ialów,
sąd ze;, iż da sic;: w niej tak na dobrą sprawc;: wyróżnić
Cze;ść pierwszą nazw.,: założeniami
(rozdział
I. "Wprowadzenie:
magia jako

rozpatrywać

wspólnie

Warszawa

szerszcgo

2) powtórzenie-podsumowanie,

Mayia.

1990 oraz książka

anlropologicznei,

również
do

Poznarl

można

sferę techniczno-użytkową;
symboliczno-komunikacyjną,

itp.); 3) sfery symboliczno-światopopodejmowane

we wszystkich

trzech

strefach.
Na
waloryzacji
od dwóch
glądowa

takiej

podstawie,

i z naszej

światopoglądowcj:
pozostałych
przybiera

swiatopogh,dowolwórcza

i regulowana
charakter

perspektywy,

a) nowoi.ytny,
jest

świecki;

wyróżnić

można

trzy

gdzie sfera techniczno-użytkowa

wyłącznie
b) religijny,

i bezpośrednio-użytkowa,

przez

wiedzę

gdzie
w której

techniczną,

wyodrębnione

historyczne
uzyskuje

typy

autonomiy

zaś sfera światoposą tylko

nastc;:puje połączenie

dwie

sfery:

wartości

użyt-

�238
kowych

z komunikacyjnymi;

wartościom
sfery

sakralnym

kultury;

czynność

technicznie-użytkowa,
trzech

typów

Buehowskiego

świat
inaczej

tj.

pomost

do rozwinięcia

nowożytnego,

bcz

istnieją

i dyrektywne

-

teź ustalenia

środki

Są tu celami

strukturalistów

późniejszych

typach

syntetycznego
słowy

-

umysł

perspektyw.
trudna

kultury.

dla

do poj&lt;;cia. Niemniej

że jego teoria

to jedynie

od omawianego.
Czas

pierwsza

prapierwotmt

.Icst fakt,

Współcześnie

żyjące

znaczenia

dla grupy,

wyjaśnienia,

polcgać

powiada

miało

Michał

zostało

,,0 zasadzie

zjawisk

prowadzi

lub

(s. 59). Innymi

równocześnie

z obydwu

niewyobrażalna
nas Autor,

Rozróżw innych.

koegzystencji

i metonimicznych"
wręcz

przywołuje

na przekształ-

Buchowski.

wprowadzone

stworzony

i niezmiernie

stale przypominając.

przez typ kultury

uj&lt;;tego jednak
Czynności

użytkowe,

w karhy
tylko

zupclnic

w 1/llIyif

już

różny

wspomnianego

stanem

hipotetycznym.

w niej wyst&lt;;puj"ce

komunikacyjnc
prymamI{.

posiadały

Pigmeje

Magia

skłaniającym

na bazic danych

to np.

ową

i światopoglądowe.

Kryterium

teoretycznie

ją reprezentować,

zaczynają
byłby

towarzyszyć

najbardziej

akty

i łowców.

Mbuti,

o charakterze

dla spoleczelistw

zbieraczy

opisy Pigmejów

Mhuti

do ich

etnologicznych.
z Konga,

Hadza

analizy

rytualnym.

reprezentuj'lcych

Dla umocnienia

Maurice'a

Omawiany

system

swej tezy Autor

Godeliera,

typ

konsumpcji
przywołuje

S:kic o dar:e

oraz klasyczny

Maussa.

W nast~pnym
ona

nadal

W magii
podział

lypie

które

Właściwa

magia

dualistyczna

ze strony

praktyki

bardziej

całościowy,

lepiej

wyraźniejsze

o magii

i groźniejsze.

na

zatem

pojawiające

7.ycia. Z nich

potrzeba

i w taki

(profesjonał

zdefiniowany,

Jego systematyzacją,

sposób.

na) pojawia
a i sankcje
wdrażaniem,

Pierwszy

niemniej
ten

proces.

dostrzegalny

np. płci i wieku. Zgodnie

kryteriów

-

wykształcaj"

si~ ohszary

się póżnicj

rozbudowany

uważnie

obrz~dowych

choć nadal

proloprofesjonalnej

bardziej

sam

się zróżnicowania

rytualnym,
wyłonią

sfer~ symboliczną.

Prześlcdimy

(biologicznych)

Stopniowo

działaniom

tu mówić

praktyczną.

si&lt;; czynnościach

podsycają

tymże

codziennego

w zasadzie

naturalnych

praktycznymi.

osób przewodząca

Można

wszyscy

w formułujących

-rytualno-wierzeniowe,
na marginesie

ze sferą

wykonują

się według

udział

działaniami

l.

spleciona

czynności

prac kształtuje

częściej

maqii dualistycznej - można już. dostrzec

-

nierozłącznic

prymarnej

z nimi przebiega

grupa

maj"ce

klasycznych

Turnbullowskie

-

którc

Lub

normatywne

Kung z Botswany
i Namibii. Nadal stykamy się tutaj z trójsensownością
praktyką,
ale można dostrzec, i7. czynnościom,
które nahierają szczegól-

charakterystyczny

natychmiastowej,

empirycznego.

się ją jU7. odtworzyć

grupy,

z Tanzanii
i Buszmeni
działali i jednosektorow"

dla lepszego

dwóch

wniosków

magii,

się stopniowo

że daje

na

się magia prapierwO!f1a, będąca

były zarazem

przeksztaleiła

odróżnienia

Marcela

rozwojowego

pojawia

sfer kultury:

nic istnicją.

stwierdzenie

naukowy,

komunikaCYJnych.

przekonali

Autor,

danych

scnsów

postrzega

nie ma.

uwiarygodnienia

wszystkich

dla

praktyki.

magiczny

on

Nowożytności,

właśnie

i jcdnosektorowość

dzieli

metaforycznych

konstrukt

drogi

do modelu

Jako

nie posiadająca
jednię

do takich

stanowi

po prostu

nie

będzie

Ludzi

ostatni

iż człowiek

rozróżnia

magicznego,

związek

nas,

sztuczny

Ałc innej

przejść

historyzmu.

jest

postrzega

ta jest

równoczesnie

one

tak nie jest

związków

Jest

świccic

metanimia/metafora)

Słuszniejszym

pierwotny

Sytuacja

Nadto

Otóż

współwystępowania

Nie

w jcgo

myślenia

(czyli

Ten

jednosfcrowość

a cele środkami.

dotyczącc

która

i magicznego.

części.

równocześnie.

przyległość/podobieństwo

magii

jego

wartość,

Są

na jakiekolwiek

Stąd już tylko krok do zaprojektowania

bierze si&lt;; st"d,

ponieważ

podporz"dkowanc

brak podziału

synkretycznej.

Synkretyzm

wyodrębniania

wszystkie

magii

charakteryzuje

funkcji.

metaforyczno-metonimicznych.

nienie

nego

magicznej

szereg

realizuje

religijnego
idei

czy światopoglądowych,

-

ceniach

magicznie

w którym

i światopogl"dowa.

kultury

całościowo,

praktyczno-komunikacyjne
c) magicmy,

zwaloryzowana

równocześnie

użytkowych

wartości

komunikacyjna

Tak więc typ kultury
pełni"cej

owe

(światopogl"dowym);

rytuały

w grupie.

łąCZą si~ coraz
praktycznoKształtuje

są to ludzie pclniący

prawdzjwi

si~

te funkcje

specjaliści-czarownicy.

(s. 4S-49).
się dopiero
system
groŻi,ce

w momencie,

światopogh,dowy.
za jego

przestrzcganicm

gdy zaistnieje
Jest

on już

nieprzestrzeganie

są

i uzupelnianiem

zaj-

�239
m uj,! si" wspomniani
magii jest wielość

wy jej

funkcji

ważną ccch.; odróżniaj,!c&lt;!
osobność

działań

praktycznych.
d,)

nieuchwytnego

typowa

M. Buchowski
swiatopogi&lt;,d

ma być dla

wspomina

magiczny

współczeSnie

jako

Pozostale

świadomie

rOl.działy

typu religijnego

o l/1ar/ii

obrany

styl życia).

w dużej

mierze

oraz

si;;:już

na realizację

kopieniaczych

celów

odnosić

Magia

sacrum.

się

dualistyczna

i rolniczych.

(funkcjonuj,!cej
o magii

opierają

choć dostrzega

i wył,!cznie

czyli

pasterskich,

dominuj,!cy),

jcszcze jedm!

owa sfera symboliczna

zdeyradmvanej

już

ksi"żki

tylko

charakteru

wypada

A mianowicie:

nakicrowane

społeczeJlstw

synkretycznego

Odnotować

i nie-z-tego-świata

nadto

nie jesl

konsekwcncj,!

czarownika.

od dualistycznej.

to S,! one jednak

jCS7.CZC,że w kulturze

czegoś

(profesjonalna)

Natomiast

przcz takicgo

magi;;: prymarn,!

rytualnych.

Nadmieni"

jUl. będl.ie

czarownicy.

pclnionych

w kulturach,

z wyboru

(która

się na przedstawionej

gdzic

funkcjonuje

koncepcji

magii

synkretycl.llej
i będ,! j" uzupcłnialy,
oferując spojrzenie
zza węgła innych problemów.
Część trzecia (rozdz. V . .,Magia a religia" i VI. "Sakralne i profaniczne
w kulturze") proponuje
wprzódy

rozróżnienie

Póżniej

zas. A ut'lr

magii

Prowadząc

pro(cl/lum.

!Durkheiml.

nimi

ledwo

/.upełnie

a o jej

odnoszące

si" do sil nicuchwytnych

natomiast

nast;;:puje

której

wszystko

czysto

symbolicznej

rytuałami)

komunikacji

i potoczności,!

pomi;;:dzy

pomi;;:dzy

trzema

sacrum

I

europejskiej"

(s. 93).

się rytuały

mi;;:dzy

i przepisy

z tego świata.

strefami

tabu,

W religii

tj. transeendencj&lt;j

i anti-sacrum),

jasno

(od

(miejsce

sacrofanum

obwarowane

profanum,

V. Tursfer sacrum

granica

nieWątpliwie

właściwe

socjologicznej

dualistycznej

zarysowujące

dzieli się na sacrum

tradycji

i jego spadkobiercy:
kulturze

W magii

ale będących

towarzyszem

iż "przcciwstawienie

są nowożytnej

decyduj,!

rozróżnienie

a ktl)ra

do wniosku,

w myśleniu.

nieodł,!cznym

obu wyrazów,

tejże opozycji.

istnieniu

symbolicznego

i jego

(Van Gennep

właściwe

brak

wprawdzie,

jui. sztywne

zależy,

genezy

ostatecznie

krystalizacja

prymarnej

si" zaznacza

językowej

elementu

.~(/('rum

i antropologicznej

dochodzi

i pro(ÓIJUI/1 oraz ich poj"ciowa

miejsca

się pojęciem

meandry

(Eliade)

M. DOlIglas)

Tak więc w magii

na podstawie

zajmuje

nas przcz

religioznawczej

ner. E. Leach,

i religii

szczegółowo

określonymi

c/.yli pro(lI/lUm.

Ostatni'i
cz"ść ksi;,żki (VII. "Obrz"d:
świata". XI. "Ohrzl,:dy zmiany rzeczywistości

rytuał I ceremonia",
VIII. "Obrz"dowe
tworzenie
społecznej")
wypełniaj&lt;j rozważania
tycz&lt;jce właśnie

obrz&lt;;du.

przedstaw;p.nip.

Znajd/jesz

tu

antropolodzy

'w tej

odzwierciedla

obrz"d,

przytaczać

cakj

Gennepa,

Turnera,

..zachowanie
odnośn&lt;j

w pewnym

przykład:

polega

specyfika

wyraża

ok reślony
i zara/em

si;;: e/.ynnosci

ohr/.ędu

oraz

jego

tu zwłaszcza

/e skarbnicy

czyli

dokonań

dziś do sfery komunikacyjnej
otrzymuje

w tym

propozycja

uznania

faktycznie

zmieniaj,!

do nast;;:pnego,
Przypomnijmy
uzupełnienie

miejscu

za rytuały

ludzi. Ccremonie

równic

stronniczo

nie jest"

cech

się
co

w tym

(s.

102).

miejscu

się nazwiska
wniosek

&lt;obsługuje)
"wszystko

Van

Autora:

funkcjonalnie

w jej obrębie
Dopiero

jest

w magii

rytuału.
i ceremonii,
mocy

doprecyzowuje

zmieniania

S. Tambiaha

ponadto

rzeczywistości.

i J. Skorupskiego,

zmiany

pozycji

w kulturach
podparcie

dzialań,
pr/.ejścia

które

społecznej

Autor
a główn&lt;j

(np. ceremonia

pierwotnych
teoretyczne.

Na

w myśl przekonań

zaś, będ&lt;j tylko przenosić

zaślubin).

i mocy sprawczej
tym

też

osoby

słowa

zasadza

wykonuj&lt;jcych
z jednego

się

je grup
statusu

z.definiowanego.

sohie teraz dwa cele tej ksi&lt;jżki, tj. I. powtórzenie-podsumowanie,

dotychczasowych

borykają
obrz;;:dowe,

performatywność
obrz"du
i słowa stopniowo
opuszcza
a potem sferę praktyczną
(jak w religii), ograniczaj&lt;je się

rzetelne

przejścia

Nie chcę

który

prymarnej

: rytuału

sprawczej

roli języka

całkicm

za

tCl. odnotować

myślenia,

J. Austina,

przy zaznaczaniu

o zgoła odmiennej

przejścia?

Warto

obrz"dem

nabieraj,!ce

ide". jak myślI,:, da si" ująć nast"puj,!co:
najpierw całokształt
życia (jak w magii),
Także twierdzenie

sposób

pod kategorii

idei tz.w. performatywności

z jakimi
uznać

tylko, iż najez;;:ściej przewijają

że w magii
nic

problemów,

zachowanie

obrzędów

i, ł lortona.

(s. 110) oraz,

ohrzędem

jakie

i nadmieni;;:

Gluckmana

społcczm(

pojawiaj,!

Rozumienie

na

tematu

Leacha,

sensic

dualistycznej,

czerpie

na czym

obrz"dowe

u bogate

Ot,

rói.norodności

struktur&lt;;

rozwini"eie

Czytelnik

materii.

ustaleń;

2. dotarcie

do szerszego

kręgu odbiorców.

jak również
Zamiar

pierwszy,

�240
mym zdaniem, został osiągnięty, choć realizacja obiecanych uzupełnień pozostawia uczucie
niedosytu - ich liczba w stosunku do wymienionych wc wstępie pozycji wcale nic jest zbyt duża.
Niemniej, Magia i rylI/al rzeczywiście najpelniej spośród nich rysujc wizję magii synkretycznej
i stanowić może chętnie czytaną pozycję. Niestety, obawiam się, żc do tcgo nic dojdzie. Tajemnica
tkwi w realizacji cclu numcr dwa.
Najpierw cytat: ,,(... ) starałem się uprościć język przekazu. Nic znaczy lo, że w każdym
miejscu zrezygnować było można z pewnych pojceć właściwych językowi antropologicznemu. Nie
należy się jednak tym przerażać. Zwłaszcza z początku prezentowane argumenty sprawiać mogą
wrażenie sformalizowanych. Lecz (... ) użycie tych kategorii pomaga w zrozumieniu problemu. Jeśli
ktoś pokona pierwsze przeszkody, to dalsza droga powinna już być łatwa" (s. 7). Myślę jednak ze
smutkiem, że mało kto pokona pierwsze płotki. Wystarczy rzut oka na spis treki, aby się o tym
przekonać. Unitarianizm, dystynktywność, synkretyczna koegzystencja metafory i metonimii,
performatywność
- to tylko kilka najdziwniejszych wyrażeń z samego spisu treści! Jestem
przekonany, że większość absolwentów wyższych uczelni (nawet kierunków humanistycznych)
ominie z daleka taką lekturę i sięgać z przyjemnością po nią nic będzie. Tym bardziej, że i w środku
pracy styl, składnia, hermetyczność języka nie ulega zmianie. Ta ksią7.ka napisana zostala przez
naukowca-antropologa
w języku ściśle antropologicznym
i czytana będzie przez naukowcówantropologów (ewentualnie - innych humanislów). Choć przyznać muszce, że pewna różnica
w stosunku do Racjonalności.
w dziedzinie stylu i uproszczenia języka jcsl widoczna. Ale
przypomina to co najwyżej przejście do drugiego pokoju, a nic wyjście na ulicę ...
Do plusów za to zaliczam udany ożenek Durkheima z Weberem, którego dokonał Autor
w odtworzeniu świata tak odległcgo od nas i czasowo, i przestrzennie. Uznaję, że ta interpretacja
kultury magicznej jest najlepsza ze wszystkich jakie dotychczas spotkałem. Oczywiście, nic oznacza
to, iż zapominam o jej ograniczeniach lub słabych stronach. Na przykład trudno wytłumaczyć mi
na podstawie tej książki, przejścia pomiędzy różnymi typami magii. Na pytanie - "Co spowodowało wykształcenie pierwszych obszarów protorytualnych
na bazie naturalnego podziału
pracy?" - nie znajduję odpowiedzi. Lub "Dlaczego element symboliczny wędruje w typach
kultury?" Lecz są to już zagadnienia zahaczające o naturę człowieka, a tcj społeczno-regulacyjna
koncepcja kultury nie obejmuje. Poprzestanę więc jedynie na ich zasygnalizowaniu.
Inną, bardzo mocną stroną Magii i rywalu jest jej rozdział l. Ze znanych mi polskich autorów.
Michał Buchowski pierwszy dokonał, tak istotnego w czasach postmodernizmu, przedstawienia
własnych założeń. Sądzę, że tego rodzaju praktyka będzie odgrywała coraz większą rolę w naukach
społccznych. A przynajmniej tego bym sobie życzył. Choć podkrcślić trzeba, żc warunek ten należy
już do sfery etycznej. Wszak takie oglądanie odbicia w lustrze, poznawanie własnych ram
światopoglądowych, metodologicznych i rzetelne informowanie o ich wadach i zaletach, to tylko
poważne traktowanie czytelnika.
I jeszcze jedna sprawa. Okładka tej książki jest najładniejszą okładką pozycji naukowej Jaką
kiedykolwiek widziałem w Polsce' Jej kolorystyka, plastyczność, atrakcyjny tytuł i staranność
wydania, skutecznie przyciągają klienta. Niestety, będ.!c w księgarni widzę ludzi równie szybko
odkładających Magię i rywal jak po nią sicegali. Powodem tego ~ jak podejrzewam - jest owa
niezrozumialość tekstu a może i cena?
Kończąc przeto typowym dla recenzenta: "warto/nie warto", odpowiem dwojako. Dla nie
znających teorii magii synkretycznej książka ta jest ze wszech miar godna polecenia. Choćby przez
wzgląd na atrakcyjność poznawczą owej koncepcji. Tych zaś, którzy czytali Rc/(jonalno.\:(' ... nie
czekają odkrycia nowych lądów, lecz powtórzcnie znanych wniosków (jednak bcz rozważań
a racjonalności magii). Autor zresztą zdaje sobie z tego sprawę (s. 6). Zastanawiam się więc: dla
kogo jest ta książka? Misji popularyzatorskiej nie spełniła, znawców nic zaskoczyła - więc dla
kogo? Może dla studentów antropologii?
Tarzycjusz

Marek

BI/liński

�241
Sławoj S zy n k i c w i CI., /'okrewieI7s1wo.
Warszawskiego,
Warszawa
1992, ss. 354.
Prawdopodobnie
studia

żadna

z dziedzin

nad pok rewieństwem.

początków

dyscyliny,

Książka
blematyki

tradycji

ujętego
sytuację

wyjaśnienia

autora

zakresu

w zachodnim

czynami

nieobecności
jak

też innych

konsekwentnie
trudno

nie dostrzcgać

wytłumaczyć,

gana

krajów

znalazło

skoro

ważne

problemu"

(s. 9). Podobną

w nauce marksistowskiej
dochodzi

w etnografii

radzieckicj,

pokrewieństwem.
problematyki,
pokrewieństwo

jako

etnologiczne

przedmiot

Ten szczególny

kontckst

z dziedziny

prowadzonych

materiałów,
ważnych

dobór

wyrazem

koncepcji
etnologii

Pierwszy

zwi,!zane

autora,
prac

L. Morgana,

L. H. Mor-

zachodnich

orientacji

tego

badań

nad

i nauczaniu

tej

w tym, czym jest

jest

też zapewne

książki.

Prezentuje

znaczne

skom-

współczesnych.
jako

nieprzygotowanego
w historii

czytelnika,

kim przez

sporu:

studiów

E. Gellnera

się w sposób

natomiast

utrzymuj,!,

kulturowo

stanowi

tematów

nie jest

Jest

jedynie

konsekwentnym
na gruncie

syntetyczne
rozwoju
-

kwestii

Autor

natury

przede

charakter

etnologicznym,

dla

tego zagadwyczerpująco

reprezentowanych
mają

konaż do

trudne

i stanowiska,

przy czym oba te aspekty
w rozumieniu

dość

prezentuje

genealogicznego

pokrewieństwa

i jego

określenia

usytuowanie

nad

ogromnego

C. Levi-Straussa,

te, choć zapewne

na kluczowe

opraco-

studiów

RadclitTe-Browna

współcześnie

więzi

etapy

a szczególnie

pokrewieństwem.

określony,

zwięzłe,

jest ważnej

Rozważania

tzw. stanowiska

że pokrewieństwo,

i ogromu

wybór

i pionierskich

na czele, prace

poświęcona

pierwszych,

nimi.

podstawowe

ze względu

nad

i D. M. Schneidera

wyrażają

Lud l. LXXVt

Według

nad

Malinowskiego,

etnologii.

przedstawicieli

socjologicznym.

problemu",

dwa rozdziały)

problemów

książka

przemyśleń

z G. P. Murdoekiem

badań

Ponadto

ewolucjonistycznych,

są niezb&lt;;dne,

teoretycznych

dwu stron

nazywa

(kolejnc

przedmiotu

wielości

pokrewieństwa.

przedstawia

Riversa,

w rozlicznych
a raczej "zbiór

jest to przemyślany

badań

wieloletnich

koncepcji

badania

Niemniej,

i stanu

"Z historii

ona podstawowe

adwersarzy

się, że nie jest to podręcznik,

aspektów

Autor

stanowisk

problematyki.

wynikiem
różnych

amerykańskich

Duża część książki

16 -

się

również

przyczyna

w uprawianiu

(s. 12). Wobec

trudny.

zagadnień

od

poprzez

aspekty

zastrzega

dla

obszernego.

interpretacji

argumenty

bardzo

będ,!ccj

poczynając

omawianej

główne
Autor

zatytułowany

niezwykle

badaczy

Drudzy

powojennym

osiągnięć

zaniedbań

przeszkodą

z pokrewieństwem"

na temat

tynuatorów,

a jedynie

wyjaśnić

zdawała

ujęcie pokrewieństwa

nie ma dostatecznej

na charakter

rcprezentatywnych

rozdział,

pokrewieństwem,

pokrewieństwa

rzutuje

z poszczególnych

wanie tematu

autor

że "trudno

że najistotniejsza

w świetle nowych

Istotną

pokrewieństwa,

był nicwąpliwic

i w pełni

sprawozdaniem

nienia

etnologii.

przy-

w etnologii

do analizy procesów
zmienności
systemów
których uparcie trzymano
się, szczególnie

że wskutek

w Polsce

przez badaczy.

esejów na pewne tematy

wkładu

zauważa,

z tego

się nad

tematu.

zagadnienia

polskiej

się utrzymać

słusznie

środowisko

plikowanie

sporach

nic dałoby

Autor

literatury

zastanawia

w okresie

na

wstępne

jej kluczowego

ogromnej

Przyznaje,

sytuację

wniosku,

lekceważenia
leży "w braku teoretycznych
podstaw
pokrcwieństwa"
(s. I O). Konccpcji ewolucjonistycznych,

są

się pod jej wpływem

ewolucyjne
do

uzasadnione

pokrewieństwa

Europy.

znajdujących

tej pro-

Ze względu

dla etnologii,

tematyki

i wschodniej
i krajów

Autor

w pełni

studium

przybliżenie

etnologów.

S. SzynkiewicI.

niemiecka

miejsce.

polskich

przyczynkami)

środkowej

jest

i wc Francji,

etnologicznym.

sięgających

systematycznym

autora

pokrewieństwa

anglosaskim

niclicznymi

nauka

polskiej

kraju,

w Polsce, jak

bogatych,

zachodniej.

Celem

problematyki

piśmiennictwie
(poza

w literaturze

w naszym

w świecie

w świetle

w nauce

nią w środowisku

badań

Uniwersytetu

nie jest tak zaniedbana

szczególnie

etnologicznej.

ważności

dyscyliny

dla których

etnologii

zakresu

pierwszym

zainteresowania

na temat

w nauczaniu

przyczyny,

jest

tej dz.iedziny

miejsca

polskiej,

z tego

z perspektywy

i pobudzenie

specyficzną

badawczych

badań

Wydawnictwo

etno/Of}iCZlle,

Jest to fakt bulwersujący,

S. Szynkiewicza

pokrewieństwa,

Studium

które
wszyst-

biologiczny,

są nierozdzielne.
ma

charakter

�242
społeczno-kulturowy.
błędne

Sporo

wyobrażenie

nauki.

Autor

także

z adopcji,

Podstawą
żeniu

-

wskazuje

ponadto

samo

do grup

wyjątkowo)

także

w danym
autora

poziom

posługiwanie

To

do natury,

łecznokulturowy,

-

-

tezą o społeczno-kulturowym
i przekonująco
to uzasadnia.
Konsekwencją

przyjętego

nego,

zostaje

podobne

zatem

prawa,

z przyjętym

jak

w zakres

urodzenie.

Stanowisko

wobec

tcrminów

je od innych

terminów

jako

nazw

pokrewieństwa

pokrewieństwa

pozycji

pozwala

i spo-

od siebie.

sity zdecydowanie
badań

za

etnologii

kwestii tzw. pokrewieńpokrewieństwa
równc

wi"że

się również

nazw statusu,
Zdaniem

nim również

fikcyj-

&lt;:zy przynajmniej

fikcyjnego
jako

społecznych.

obj"ć

jeden

biologiczny

przedmiotu

nadająca

pokrcwieństwa

istniejącego

genealogiczne.

niezależ.nie

przypadek

jako

kategorii

dwupoziomowym:

potraktowania

ujmowana

pokrewieństwa,

rozumieniem

wyróżniających

określenie

jest m.in. sposób
często

Iccz zasady

opowiada

jako

(w zało-

różnych

stanowisko

i badanie

S. Szynkiewicz

lecz

uniwersalne.

dopuszczają

czy aspekty,

być rozdzielane

pokrewielistwa

stanowiska

wlączona

poziomy

do

z urodzenia,

O bliskości
bliskość,

potoczne.

przenikją

bynajmniej

takic

jest 7ja~viskiem

Te dwa

i etnologię.

w literaturze

przez autora

nych cechach
"takie

Adopcja,

nic jest

podważaj,!cych

znaczeniu

charakterze

wynikające

ale grupy

nic ich biologiczna

ale powinny

biologię

rclacje

członków.

przykładów

do kultury.

mogą,

dyscypliny

stwa fikcyjnego.

kilka

w najszerszym

drugi

nic tylko

przez dwie różne

przyłączania

decyduje

tylko

nic tylko

urodzenic,

w jaki sposób

wityzi pokrewieństwa

się genealogią

jest

inne sposoby

czytelnikom,

charakterze

włączają

krewniaczych

pokrewiel\stwo

należy

uświadomienic

wrodzonym

społeczeństwie

pokrewieństwa.

Zdaniem

zajmuje

m.in., że genealogie

rekrutacji

krewnych
systemu

miejsca

o biologicznym,

o specyficz-

S. Szynkiewieza,

cZtyść tzw. pokrewieństwa

fikcyjnego" (s. 82). Według autora, pokrewieństwo
fikcyjne winno być nadal wyróżniane
typologicznie ze względu na pewne odrębności, jednak należy je traktować jako cZtyŚćszeroko rozumianego
pokrewieństwa,

podobnie,

czy chrześniactwo
rodzaju

rzeczywiście

o ich odrębnych
kategoria
bądż

można

terminu

traktować

nego jako

rodzaj

tcrminów

pokrewieństwa,

zwracaniu

się do owych

s. 78-79) pewne
krewniaczych.

trwałych

z przyjętym

nie mają charakteru
fikcyjnego

jak

krewieństwa

sądzę,

omówieniu
zachowań

krewieństwa".
nych

nazw

pokrewieństwa

proponuje
oraz

szeroko

rozumianego

Terminologia
statusu.

pokrewieństwa

Wymienienie

wyznaeza

zakres

jego

do nawi,!zania

jej

metaforycznie

i cz.,:ść, którą

ról

w przeciwieństałych

zastosowane

zdaje się więc rozbicie

istotnych
definicję:

więzi.
terminy

pokrewieństwa
trzeba

rozci'Igni.,:cia

w definicji

dla

delimitacji

.,pokrewieństwo

ich kulturowemu

reprodukcji
wstała

terminołogii

odpowiednich

obrzędowego,

podlegających
procesu

całości

nie dochodzi,

metaforyczncgo

bardzo

własną

koncepcji

bezpośrcdnim

traktować

tcrminów

po-

fikcyjnym".

a zarazem
swoją

pełnienia

do pokrewielistwa

przypadków

"pokrewieństwem

wstępnych,

społecznych,
wokół

byłoby

zastosowaniem

przy

tych tcrminów;

Niezręczne

włączyć

się, że
rozumia-

(jak /.feszt,! piszc S. Szynkiewicz.

bynajmniej

pokrewielistwa,

krewniaczego.

możemy

lepiej

nie nazywać
autor

wstają

tcrminów

nazw statusu

problemów,

jednak
umowności

fikcyjnego,

czyli

-

tym słusznie,

Wydaje

z metaforycznym

adrcsowej.

relacje
zakonnych,

przy

pokrewieństwa.

sygnalizuje

powy7.ej form pokrewieństwa
rowmieniem

na jego część, którą

oddzielnie;
Po

świadomość

PrzYl1laje

specjalna

inne

wspólnot

tego

wszakże

jako

także

do pokrewieństwa

formie

tych terminów

nie dotyczące

pełna

kategorii

do czynienia

w tzw.

są traktowani

do członków

krwi

Zwi&lt;jzki

pamitytając

fikcyjnego

w szpitalu.

do

ich także

tu raczej

występujących

stwie do wymienionych
Zgodnie

nie zaliczając

Użycie

krwi"

w stosunku

włączyć

może być braterstwo
obrz.ędowcgo.

pokrewiclistwcm,

czy "bracia

do pielęgniarki

więzi. Mamy

osób.

Przykladcm

pokrewielistwa

do pokrewieństwa

"siostra"

nie można

oczekiwania,
Istnieje

chrzestni

"brat",

je odrębnie,

tzw.

z "właściwym"

jednak

w odniesieniu

przypadków

należałoby

łącznie

zalicza

terminów

"siostra"

(s. 82), że tych

się powinowactwo.
przypadki

(rodzice

Autor

się użyciem

-

ujmować

cechach

krewnych).

wyrażające

jak traktuje

i kumostwo

społecznej

zdefiniowa
zwraca

pokrewielistwa.

pokrewieństwa
to

całość

uogólnieniu.
i stosują

więzi

które

terminologię

popo-

już wczcśniej jako systcm specyficz-

uwagę

na

Zgodnie

że zasięg

systemu

z wcześniejszymi

fakt,

tezami.

�243
definicja nic odwołuje sir; do biologicznych aspektów pokrewieństwa, traktuje je autonomicznie,
jako spolec7.l1o-kulturową kategorir;. Autor jcst świadom, że "sformułowanic jeszezc jednej definicji
nic zlikwiduje istniejących nieporozumień" (s. 93). Dobrze jednak, że podjął sit; tej próby, jasno
określając swoje rowmienie pokrewieństwa, nic ukrywając przy tym nurtujących go wątpliwości
i licznych kontrowersji związanych z tym skomplikowanym tematem.
Kolejny rozdział ksiąi.ki dotyczy zagadnień terminologii pokrcwietistwa. Przedstawia zarys
rozwoju zainteresowań terminologią, postt;pów w zapisie terminów, problemów związanych z tzw.
terminami klasyfikacyjnymi i ich szczególnej roli w badaniach nad pokrewiełlstwem. Nastt;pnie
omawia najwai.niejsze typologie systemów terminologii pokrcwieństwa:
Morgana, Lowiego,
Murdocka i Kriukowa, wyszczególniając kryteria tworzenia kategorii nazewniczych przyjęte przez
tych badaczy jako podstawa tworzenia typologii. Być może (niezależnie od zamieszczonych
tabelek, prezentujących schematycznie kompozycję terminów w poszczególnych typach według
różnych klasyfikacji) pomocnc dla lepszcgo zrozumienia zasad poszczególnych typów byłoby
załączenie schematów obrazujących relacje pokrewieństwa i odnoszące się do nich nazwy. Pewne
wątpliwości budzi umieszczenie tego rozdziału przed omówieniem systemów pokrewiellstwa.
Podobnie, w ostatniej C/l;ści ksi,!i.ki, o zmienności pokrewiełlstwa, pierwszy podrozdział dotyczy
przeksztalceil terminologii, a dopiero drugi - zmian systemów pokrewietistwa. Tymczasem autor
sam stwierdza, że "iakakolwiek ich (terminów pokrewietistwa - D. P.-G.) zmiana winna być
poprzedzona przekształceniami stosunków pokrewieilstwa". Układ taki, przynajmniej w drugim
przypadku, przyjr;ty zostal zapewne dlatego, że w praktyce najczęściej o zmianach stosunków
pokrewieilstwa wnioskuje się ze zmian w terminologii (patrz s. 292-293).
Rozdział zatytułowany "U źródeł pokrewieństwa" rozpoczyna się od części, która, zgodnie
z lradycyjnymi, wywodz&lt;!cymi się jeszcze z ewolucjonizmu zaintercsowaniami, sit;ga do początków
pokrcwicilstwa. Autor podkrcśla, i.c zarówno tezy ewolucjonistów o pierwotności "matriarchatu"
w stosunku do "agnatyclonych zwi'!7.ków", jak i twierdzenia przeciwne, o pokrewicństwie
patrylincarnym jako właściwym pierwotnym społecznościom zbieracko-łowieckim, zostały podważone przez dalsze badania. Poświadczono możliwość wystt;powania różnych kierunków
rozwojowych, kształtowania się w sytuacji pierwotnej tak systemów matry-, jak i patryłinearnych
oraz bilateralnych. Świadcz&lt;! o tym przykłady ludów zbieracko-łowieckich o najprostszej organizacji
społecznej, spośród których autor omawia Szoszonów i Buszmenów! Kung. Zwraca uwag.;: na
plastyczność tego typu systemów, które w zależności od zmieniających sit; warunków mogły
przeobral.ać się w rói.nych kierunkach. Wskazuje również na znaczenie rezydencji małżeilskiej, która
wpływa delerminująco na kS/.tałtowanie się określonych systemów pokrewieństwa.
W dalszej cz.;:ści rozdziału autor definiuje terminy o podstawowym znaczeniu dla teorii
pokrewieilslwa: pochodzenie, filiacja, grupa pochodzeniowa. Charakteryzuje również poszczególne
lypy rezydencji małżeńskiej oraz rodzaje grup pochodzeniowach (lineaż, ród, fratria, moiety).
Problematyka zwi,vana z pochodzeniem i grupami pochodzeniowymi przewija się często także
w następnych partiach pracy. Jednak w podejściu do tych zagadnieil można dostrzec pewne
niekonsekwencje. Autor zdaje się opowiadać za definicją pochodzenia wywodzącą się od Riversa,
kontynuowaną przez Radeliffc-Browna, ograniczającą ten termin do przekazu unilinearnego.
Z kolei, wyliczając (w podrozdziale o systemach marginalnych) sześć logicznie możliwych
wariantów przekazu pochodzenia, wymienia również "przekaz dowolny", właściwy systemowi
bilateralnemu. We fragmencie pracy dotycz&lt;!cym pokrewieństwa bilateralnego przedstawiona jest
polemika mit;dzy badaczami brytyjskimi, ograniczającymi pochodzenie do unilinearności, a antropologami amerykallskimi, rozciągającymi stosowanie terminu pochodzenie również na przekaz
bilateralny. Wprawdzie autor pisze, że spór ten "uświadomił konieczność odabsolutyzowania
takich pojęć. jak pochodzenie i unilinearność" (s. 264), ale w glosariuszu jednoznacznie definiuje
pochodzenie jako zasadr; wywodzenia unilinearnego pokrewieństwa od społecznic uznanego
przodka. Również zgodnie z tradycjami brytyjskiej antropologii, S. Szynkiewicz akcentuje
rozumienie pochodzenia jako kryterium rekrutacji do (unilinearnych) grup pochodzeniowych, a nie

�244
jcdynic

sposób

pochodzenie
o

ustalania

"zakłada

kształtowaniu

małżeńskicj,
nie jcszcze
wiązanie

się

autor

stwierdza:

organizacji

jest

cj,! ograniczaj,!ccgo
pochodzeniowej

pochodzenia
wyłącznie

grupa"

jest

w tekścic

Nie opowiada

bliższy

brytyjskiemu.

ambilinearnych

do

grup

rzutuje

Również

sir; słuszne

członków

również

-

szcrzej

przyjmujące

czc;sto

zgodnic

gcnealogii,

inaczcj

z przyjętą

"wszystkic

(wśród

plemiona

związanc

trudności

pozornych
pokrcwielistwa

rodzajc

-

D.

grup

P.-G.)

ta wynika

ich

również

są

o "innych

dodając,

że należą

pochodzeniowych"
odwoluj,!ce

twicrdzi,

oparcia

krewniaczymi

co

159).

idcologii
się na

siC; domnicmanym

z wcześnicJszych

stosowaniem,

(s.

siC; do

;ie mimo

z pewnością

czy

pochodzcniowa"

"pochodzenie'').

charakteryzujących

logiewie

z konsekwcntnym

,.grupa

etnicznych,

plemiona

się, że

bilateralnych

termin

grup

,.autentycznie
ambilinearnymi

choć wydajc

wspomina

np. grupach

charakteryzuje

koncepcją

ujawnia

autor

"po-

krcwniacza.

grup

zwanych

terminu

grupy

książki

grupa

wystc;powanie

nale;i.y traktować

postać

wymicnione

nich

grup.

ograniCl.ać

przodka",

omawianej

stanowiskiem,

pochodzeniowych,

"plemiona

micjscu

za jcdnym

Konsekwen-

było określanie

bilatcralnych

rodzaj

że udokumentowane

grup

(s. 154). Konstatacja

grupami

tez autora,

widać,

jcśli

niemniej

porównamy

cytaty.

Następnc

dwa

krewieństwa,

rozdziafy

a w trzccim

bilateralne,

które

równorzędne

tu się znalazło,

rezydeneji

występuje

sicbie.

zostały

System

lepicj zbadane.

społeczeństwa

Wystc;pują
kulokaina

tu trzy rozwiązania
dotyczące
rezydencji
małżei\skiej:
matry-,
rezydencja,
z których
każda powodujc
pewne nicdogodności.

systemy

patrylinearne,

mechanizmy
rozwiązywanie

się

"potrójną
i mogą

sir; do zmieniaj,!cych

członkowskim"
rezydcncja
podkreślić,
trudnych

za pomocą

natolokalna,

matrylinearnego.

nic unika

dysponują
sztywnością

istotne

problemy

do matrylinearnych

kontrolą"
ulegać

nad

wynikające

grup

z faktu.

pochodzeniowych.
patry-o bądź awunAulOr wykazuje.
je

systemem

dczilllcgracji.

pochodzenia.

pokrewiclistwa.

Przeciwdziałają

temu

takie, jak wyczcrpująco
opisany
proccs
segmentacji
lineaży,
adopcja,
zbrojne
wewnętrznych
konOiktów.
Natomiast
systcmy matrylincarne
są bardziej elastyczne.

przystosowują
składem

choć
większą

rozwiązywać

należących

omawia

linii pochodzeniowej).

nałeży

do mężczyzn

obszernie

nie są bynajmniej

pfI.ekazu

z jedncj

na

a tym bardziej

Autor

Natomiast

w nich

i zasługiwałoby

które

zgodność

(w rc;kaeh mc;żezym

muszą

świata

po-

pokrewieństwo

patrylinearnym.

i patrylincarncgo,
cechuje

systemowi

Wprawdzie

żc władza

charakteryzują

matrylinearne

systemem

znacznie

patrylinearny
i władzy

i patrylincarnemu

systemy.

1/3 społeczeństw

u okolo

matrylinearnego

(patrylokalncj)

matry-

pozostałe

spotykanym

unilinearne

systemu

wzglc;dem
małżcńskiej

są kołejno
zostały

z najezc;ściej

ale systemy

eharakterystycZl1e

symetryczne

poświęconc
omówione

potraktowanie

matrylinearnym,

warto

ta jcgo

mówić

pochodzeniowej.

i korporacyjna

istnicnic

nie pozwala

pochodzcniowymi"

stwa

definicyjnc

(chociaż

można

brytyjskich

w glosariuszu

ten

się więc konsekwentnie
jednak,

grupy

unilincarna

żc wykazano

wspólnego

pochodzcniem

została

rezydcncji

a wir;c niekoniecz-

pochodzeniowej
się, ic

badaClY

też szczegółowo

się wokół

pochodzeniowej:

cechy

jako

(i analogicznie

w innym

na definiowanie

unilinearnej.

integrujących

powyższc

jeśli

przcz

stwicrdza,

Sądzę

o rekrutacji

Tymczasem
fikcyjnej

zgodzimy

pochodzcniowych

unilinearnych

nich

nie wydaje

bardziej,

pochodzcnia

charakteryzuje

(s. 264-268).

grupach

(s. 13R). Zatcm

gdzie mowa

o formy

unilinearności,

do grupy

zdefiniowana

autor

pochodzcniowych",

Pisząc

o powstanie

w glosariuszu.

miejscu,

w oparciu

przynależności

tym

traktowania
jako

chodzeniowa

do grup

chodzi

zamicszczonej
w innym

pokrcwieństwa

pochodzeniowych"

wai.na),

rozumicnia

jcst

jednak

dcfinicji
Niemniej,

bilateralnym.

Sposób

JcdnaLi.e

systemów

"Tutaj

grup

Wcdług

pochodzeniowej".

z wyznaczaniem

niezmiernie

o pochodzeniu

z przodkicm.

grupy

unilinearnych

pochodzenia

funkcja

związku

istnienie

Chociaż

uważana
odrc;bny,

że w całej książce
zagadnień

się warunków
różnych

autor

przede

form rezydencji

za formę
ostatni
stara

rozd/ja!

poprzez

mał7.eńskiej.

prowadnIC,!

siC; uchwycić

ich genezy, czynników

wszystkim

Szeroko

do wykształecnia

"mancwrowanie
przedstawiona
sir; pokrewiel\-

dotyczy

zmienności

pokrewielistwa.

dynamik

C;systemów

pokrewiei\slwa,

sprawczych

ich przeobrażeń,

przekształcania

�245
si&lt;;:jednych

systemów

polemizuje

I. wyjaśnieniami

czytelnikom
W

otwartość

rozdziale

omówienie

tych

syslemu

-

bilateralnym,

systemy

dopuszczały

podwójnego.

system

Opowiada

któregu
jest
może

pokrewieństw&lt;J

cechuje

patrylinearne,

czeństw

tu zgodne

wynikać

pisze,

patry lokalna
w ścisłym

matry/inearne.
w procesie

matry-

grupy

nawet

systemu

wspólnota
słowa,

pełnią

patrylinearnej

do

a więc to

do patrylinearności,

(tc pierwsze

do

(s. 336)

patrylineażu,
są

przechodzenia

pochodzcniowc

od matry-

gdzie indziej

systemów

to o znacznym
się z reguły

systemu

podwójnych

Czy świadczy

charaktcryzuj,!cyeh

Autor

matrylinear-

że ,przejście

od organizacji

że

się do

przytacza

podwójnego

ewolucji

Wir;kszość
tego

stwierdza,

definicji,

(s. 24[), choć

i majątkowa

n&lt;Jlcży mówić

bi-, a nie unilinearny.

Murdocka,

znaczeniu

poza

a więc odnosi

charakterze

transformacji

traktuje

wówcz&lt;Js, jcśli

przypadku

dotyczącc

z dróg

ohserwaeji.

rezydencja

tych systemów,

ale raczej

niż odwrotnic"

przypadków

matryZdaniem

że wszystkie,

S. Szynkiewicz

dyskusje

być jedną

korporacyjne
podwójnym

stronie

o przejściowym

z niedostatków

na cechy strukturalne
i patrylinearne

autor

przez ojca i przez matkr;,

z założeniem

zajmuje

zasady

klas małżeńskich.

były więc unilinearne

jest linearny,

mialoby

miejsca

tcn, choć obic linie filiacyjne

micjscu

występowanie,

się za hipotcz,!

Jest

niż grupy

o sysll:mie

łinii -

jego

z&lt;Juważa, iż nikta dokumentacja

społeczeństwach

system

na tej samej

b&lt;Jrdl.iej prawdopodobnc

matrylinearnej
grupy

-

dużo

australijskich

w innym

podwójny

występowanie

ku patrylincarnemu.

patrylinearności
autor

badaczy

Zreszt,!

tego systemu,

cmpiryczne.

pokrewieństwa,

źródłowej,
uświadamia

wyst&lt;;:powaniu

ohu linii" (s. 257). S,!dzr;, że w tym ostatnim

Zatem

cechy

dokumentacji

a jednocześnie

pokrewicństwa"

słynnych

Także

zakład&lt;J wyst&lt;;:pow&lt;Jnie dwóch

omawia

nego

innych

unilinearny.

a obilinearności.

szeroko
przykłady

ściśle z organizacją

równorzr;dność

systemu

z bogatej
badaczy,

na jednoczcsnym

..wylll&lt;Jcz&lt;Jły linir; (... ) przodków,

nie o unilinearności,
bilincarność

różnych

systcmy

polcgaj,!cego

jak szcrcgu

pozostaje

korzysta

przez

"Powstałe

podwójnego,

podobnie,

analizach

problemów.

zwi,!zanego

równorz&lt;;:dnie,

W swoich

proponowanymi

zatytulowanym

i patrylinearncj,
autora

w drugie.

"silniejsze"

w

zaawansowaniu

tych
społe-

czy może wskazuje

"podziałem

np. funkcje

funkcji"

kultowe

między

i prawne),

co

przyCl.ynia si&lt;;:do harmonijnego
dzialania
systemu społecznego?
Świadczylby
w książce przyklad
Yako z Nigerii. W pełni przckonująca
jest natomiast

o tym przytoczony
sugestia
autora,
że

systemy

występowania

podwójne

należy

pochodzeniowych,
wspólnoty

mai,!tkowej,

Pokrótcc

ponicważ

postuowal

zostały

bardzo

..bilateralnym

przodka

pr/.y og(·)lncj
wystr;puj,!

różnicc

jcst prlez

ogniwa

krcwniaczych,

unilinearnymi

działa indywidualizuj'Ico,
istniejące w strukturze
Ostatni
nień:

rozdział

dotyczy

przckształccnia

Być może

lepiej

rozważania

dotycz,!CC zmian

jako

przykład
Autor

wskazać

byłohy

zmian

?.wraca
możliwe

uwagr;

dwa

na proccs

typy,

płci. Natomiast

wynikających

przypadków,

zasięgu.

które

-

wybrał

najpierw

przckształccń

w stosunkch

systemów

zależności

na

zdaniem

a nie trwałe,

dwie grupy

zagad-

pokrewieństwa.
ogólniejszc

przypadck

polski

krewniaczych.

pokrcwieństwa

miydzy

wskazuje
jego

przedstawić

a nast&lt;;:pnie przcdstawić

np.

charakteryzuje

Autor

stosunków

go

i "am-

od wspólnego

typ bilateralny

Autor

bilateralny,
nazywać
ZIlanym

pochodzenie

i zmiany

z przeobrażeń

Pokazuje

woli

jednostkę
i jej związki,
grupy pochodzeniowe.

pokrewieństwa.
odwrotną

systcm,

za

pozostają

"bilateralnym"

pokrcwieństwem,

zaintcresowania
od jednostek,

pokrcwieństwa,
ciagłych

z tych

uznanc

zatem

autor

nazywane

w których

tcrminologicznego

tych przcobrażcll.

ostatni

(i dlalego

a bilateralnym

kolejność

systcmów

grup
w sensie

i przeciwległy,

Natomiast

o zróżnicowanym

systcmów

zastosować

nic tylko

udokumentowanc,

W drugim

dowolncj

w ccntrum
niczalcżnie

systcmu

tcrminologii,

kierunki

jego

płynnych,

zmian

polskiego

rozwiązań.

pochodzcniowc,

systcmami

stawiając
społecl.llcj

szerzej,

równoległy

on niejcdnorodny

"kognatyczny".
grupy

krr;gów

mir;dzy

jest

ambilincarne

wyprowadzane

wyst&lt;;:powanic

pokrewieństwa

wyróżniono

nazwie

kryterium

rozumieć

nic jest dostatecznie

niż rzcczywistych
Ponieważ

jednak

.I. Goody.

systemy

pokrewielistwem"),

bilinearnym",
z Occanii.

e/.r;sto.

na podstawie

trzeba

ich wystr;powanie

one raczej w sfcrze możliwych
spotykamy

definicyjnie

korporacyjność

jak

omówione

marginalnc,

wyodrr;bnić

których

systemem

i stara

się

pokrewień-

�246
stwa a terminologią, czynniki wpływające na powstawanie okrcślonych systcmów pokrewieJ\stwa
i ich zmiany. Do najbardziej prawdopodobnych, a niedostatecznie jeszcze zbadanych determinant
zalicza środowisko przyrodniczc, sposób gospodarowania,
charakter wlasności i kryteria jej
dziedzic7.enia. Część rozdziału dotycząca przemian polskiej terminologii pokrewicństwa wyczerpująco i jasno przedstawia ten proces. Wskazuje na cechy systemu pokrewicństwa i jego zmiany.
które wpłnęły na powolne przekształcenia terminologii. Stopniowej redukcji uległa terminologia
rozdzielająca uprzednio krewnych ze strony ojca i ze strony matki oraz terminologia powinowactwa. Autor zauważa, że "przcjście polskiej terminologii do pełnego typu lienarnego, i co za tym idzie
pelnej bilateralności, dokonało się współczcśnie przez eliminację slryju" (s. 277). Poprzednio
tcrminologia ta mieściła się częściowo w typie linearnym, a cz"ściowo w bifurkacyjno-bocznym.
Książka zaopatrzona jest w starannie dobraną bibliografię, zawierającą zarówno najważniejsze pozycje klasyczne, jak i nową literaturę. Dokonanie takiego wyboru było niewątpliwie bardzo
trudnym zadaniem, jeśli weźmiemy pod uwag" ogrom literatury z tej dziedziny. Załączone
streszczenie w skondensowanej
formie omawia glówne tezy pracy, ułatwiając czytelnikowi
orientację w skomplikowanych zagadnieniach pokrewieństwa.
Temu samemu celowi służy udatnie glosariusz, zawieraj,!cy objaśnienia podstawowych
terminów pojawiających się w ksiąźce. Sformułowanie odpowiednich definicji wymagało od autora
jasnej deklaracji stanowiska. Z tego zapewne wynikają pewne niekonsekwencje w stosunku do
tekstu, częściowo wzmiankowane już wcześniej. Dlatego chyba występuje tu hasło "unilinearna
grupa" (pochodzeniowa), a nie ma hasla "bilatcralna" b,!dź "amhilinearna grupa pochodzeniowa".
choć została ona omówiona w tekście. "Linearność" zdefiniowano jako zasadę "identyfikowania
pochodzenia przez wybór jednej linii konsekwentnego przekazu pokrewieństwa ... ", co nal,~żałoby
określić raczej jako unilinearność (tego hasła nie ma). NiepotrzebIlle pojawia się dwukrotnie hasło
"grupa pochodzeniowa" (za drugim razem w odwróconej kolejności - "pochodzeniowa grupa", co
nic jcst stosowanc w przypadku innych haseł). W pierwszej definicji jesl ona określona jako .,grupa
krewniacza utrzymująca tradycję wspólnego pochodzenia ... ", bez założenia jej unilinearności.
a w drugiej - jako "unilinearna (... ) grupa krewniacza". Nie ma haseł typu: patry-, matrylinearne
pochodzenie; wyjątkiem jest "podwójne pochodzenie", definiowane jako "system, w którym istnieją
równocześnie dwie kategorie pochodzeniowe ... ". Byłoby więc Icpiej sformułować hasło: "podwójny system pokrewieństwa". Jednakżc nie znajdujemy w glosariuszu haseł wyszczcgólniających
wszystkie systemy pokrewieństwa; jest jedynie "ambilinearne pokrewieństwo" oraz "bilateralne
pokrewieństwo", tłumaczone jako "typy" pokrewieństwa. Występują hasła omawiaj,!cc cztery typy
terminologi pokrcwieństwa: "bifurkacyj no-boczny system terminologiczny", "hifurkacyjno-łączny
system terminologiczny", "generacyjny system terminologiczny" i "liniowy system tcrminologiczny". Ten ostatni jednak pojawia się niepotrzebnie w nieco inncj wersji po raz drugi - jako
"lincarny typ terminologii pokrewieństwa", z osobnym, choć analogicznym wyjaśnicnicm. Hasło
takic mogłoby wystąpić jedynie w formie odsyłacza do hasła główncgo (lak, jak hasło "kindrcd",
odsyłającc do "kręgu krewniaczego").
Należy podkrcślić staranność opracowania zał,!czonych, bardzo przydatnych indeksów (osób;
nazw etnicznych i obszarów kulturowych, oraz indeksu rzeczowego), a także zilustrowanie
wywodów czytelnymi, pomagającymi w zrozumieniu tekstu, tabelami i rysunkami.
Szcroki zakres tematyczny, wielość poruszonych w'!tków sprawiła, że, mimo obszerności
rccenzji, mogłam omówić i przedyskutować dokładniej tylko niektóre, wybranc zagadnicnia.
Wbrcw zastrzeżeniom autora o eseistycznym charakterze książki, stanowi ona staranny wybór
najważniejszych problemów z zakresu pokrewieństwa. Duży stopień skomplikowania tematyki,
dyskusyjność poszczególnych zagadnień, wpływa na zawiłość niektórych fragmentów wykładu.
Taki jcst jednak charakter przedmiotu. Należy podkrcślić, że autor, pomimo, a możc właśnie dzięki
doskonalej znajomości tematu, nic przemawia ex cathedra, a przeciwnie, uczciwic podkreśla
nurtujący go niepokój, otwartość wielu zagadnień, niemożność oferowania jednoznacznych
rozstrzygnięć. Jak sądzę, autorowi udało się osiągn,!ć równowagę mi"dzy prczcntacją polemik

�247
i kontrowersji
trudnym

badawczych

7adaniem.

zaniedbywanej
publikacji

a ukazaniem

Dobrze,

dotychczas

opracowanej

własnej

że nareszcie
problematyki

w tak

wizji pokrewieństwa,

polska
o

kompetentny

etnologia

co na pewno

doczekała

podstawowym

znaczeniu

dla

i inspirująCY

do dalszych

\ol'

"ultur2e

f'ols"iei,

W 19119 roku
polskiej".

Fundacji

Pomocy

wydawca

zawacza,

że jest

Przeciwnie,

Wislą

Szkołom

że zastosowano

to

czytelnika

zarówno

sama

głr;boki, czynią

do

(np. uproszczony)

tości uniwersalne.
-

o zjednoczonej

problematyka,

kulturze.
swoją

Ale w tym
tożsamość.

jak i sposób

procesie

Jest

i wygodzie, jej ujednoliconej
potrzcbne

wyobrażnia

i spontaniczność

zaruwno

i monDtonna,

W tym kontekście
czy Baskiem.
wartości

z przekonaniem

autoruw

też "polskość",

precyzyjnie
rowi -

poprzez

omawia

następujący:
autorzy
selekcji:
autorów

analizowanych

wybrali
drogą

te, które
powstał

wartości

jest

~ zaznacza

i indywidualizm,
rozdziały.

owych

wartości,

określających
wybrano

h) 25 wartości

Są najbardziej
które

a stanowi

sir; odrr;bnego

te, które

go wewnętrzna

w niej dzisiaj

były

zgodnie

raz

dla kultury

redakto·

je w sposób

25 wartości,
podwójną

najezr;ściej

polskiej

najbardziej
głos

Wybrano

wybrano

elemen-

osią, centrum.

można

jeszcze

wolność,

systemów
-

naj istotniejszym

które

drogę

wymieniane

56 "sędziom",

lecz przewija

i in-

Włochem,

są bowiem

zastosowano

dla kultury

za podstawowe

omówienia,

jaka

wielobarwnym
Francuzem,

pokrewnych.

przedstawiono

typowe

uznaliśmy
-

oddajmy
kulturę

bogata

odrębności

i zrozumienia

Wartości

Nastr;pnie

i łatwości

nie stała się jednolita

scharakteryzować
-

polską

dla niej typowe.

25 wartości

L. Dyczewski

nie doczekał

rozdział

czasowi

Są one jej rdzeniem,

b"dż z.espół wartości

pozycji

pozycji;

rozważań,

"Każdy

wartość

być Polakiem,

kultury.

Jej dostatkowi

utrzymanie

do wyodrębnienia

każdej

Pragną

i odczuwania,

będzie

-

wiele

utrzymać

etnicznej,

tomie

nimi .

siebie.

By Europa

w omawianym

między

wspólnej

się wolnemu

Europa

pojr;cie
i war-

się i pisze

się Europy.

grupy

się tymi nazwami.

przcdmiotem

wartości.

najbardziej

ich zdaniem

zestaw

dochodzenia

określające

ale także

gospodarczym,

może jedynie

o to, co to znaczy

klóra

jako

a) spośród

kulturowej

mówi

poznawania

grup etnicznych.

różnorodności

rozpoznawczego)

wybran,!

odmienność

najmniejszej

prac zamieszczonych

system

poszerzającemu

do zaniku

sir; pytanic

z kilkudzicsir;ciu

wymieniali

zatracić

jednOCZącej

A to zapewnić

znaku

jedną

nie chcą

w interesie

słowy, próba

przez grupy

tem (czymś w rodzaju
Stąd

stawia

Jest to, innymi

uznawanych

sir; narody
i technice,

celny i zrozumiały,
naukowych,

sprzeczności
-

rynku

jak i małych

istnieje. Tylko przy zachowaniu
teresującym
kontynentem".

-

Dyczewski

wspólnym

i kolorystyka,

dopuścić

sytuacjach

Leon

bez granic,

w tworzeniu.

naroduw,

iż

materialu,

w dyskusje nad tym, co dziś oznacza
sporu, sporu o wartości
narodowe

tomu

najbardziej

organizacji

nic wolno

Fakt,

nie oznacza

prezentacji

nic tyko kręgów

w pewnych

państw

S,! rozmaitość

wielkich

-

jednoczenia

to jak

sposób

jej przedstawienia:

zainteresowania

redaktor

federacji

komunikacji
kultur

istnienie

wc wstr;pie

Europie,

Gonicwicza.

Wschodzie,

krajowego.

pracr; godną

zakładające

powiada

w kulturze

się dzięki znanej już

im. Tadeusza
na

1993, ss. 276.

"Wartości

ukazały

Polaków

sposób.

Lublin

na temat:

wreszcie

na Wschodzie

adresowana

szerokich rzesz czytelników
mocno zaangażowanych
..polskoŚć". Trafia ona bowiem w sedno istotnego
..Dzisiaj

sir; sesja

dyscypliny,

Penkala-Gawęcka

L. Dyczewskiego,

na wydanie,

Polskim

poz.ycja

red.

odbyła

w niej jakiś szczególny

nic zainteresuje

a jednocześnie

nad

pod

z niej dość długo oczekiwały

i cenionej
bynajmniej,

zbiorowa

w Kaz.imierzu

Materiały

i że tom

praca

dotyczącej

naszej

badań

Danuta

WarlO.vci

było niezwykle

sir; publikacji

aby spośród

i są nadal
polskiej".
osobista

ich

przez
nich

aktualne.

Tą

Jeden zestaw

godność,

się przez wszystkie

honor

pozostałe

�248
Biorąc pod uwag~ fakt, iż wartości wybranc i omawianc przez autorów kształtowały się przez
całe dziejc polskiego narodu, poszczególne studia mają charakter analiz historycznych, z tym
zastrzeżeniem, iż ostatnie dwa wieki zostały w szczególnym stopniu uprzywilejowane, ze zrozumiałych zresztą względów. Generalnie rzecz ujmując, intencją naczelną pracy jest próba
scharakteryzowania polskości, polskiej kultury poprzez podstawowe wartości, które stały u podstaw jej kształtowania. Tym samym ukazana zostanie specyfika polskiej kultury, jej odmienność
wobec każdej innej. W konsekwencji umożliwi to odpowiedź na pytanie: "co to znaczy (znaczyło)
być Polakiem 7" i "jak być Polakiem dzisiaj?". Jak widać intencje nie wyczerpują się tutaj na
poziomie opisu i oceny systemu wartości z perspektywy historycznej; jest to również próba zakamuflowana, lecz dla wnikliwego czytelnika oczywista - potwierdzenia funkcjonalności tego
systemu również dla czasów obecnych, ukazanie jego aktualności w dzisiejszym świecie pełnym
sprzeczności i chaosu moralnego. Nie przesądzając sprawy, pozostawiając - zgodnie zresztą
z intencją autorów - decyzję akceptacji lub odrzucenia tego rodzaju konkluzji czytelnikowi,
należy się przyjrzeć ich analizom i argumentacji.
Tom otwiera znacznych rozmiarów studium L. Dyczewskiego 7i'wało,~(' kultury polskiej. Jest
to, znacznie wykraczające treściowo poza tytuł, kapitalne, jasne i przejrzyste, a jednocześnie
niebywale celne wprowadzenie do kwestii relacji między grupą (tu: narodem) a kulturą.
Rozważając ogólne kwestie, wychodząc od pojęcia kultura, aż po szczegółowe zagadnienia
tożsamości kulturowej, czy znaczenie tzw. centralnych wartości kultury, autor ani na moment nie
traci z pola widzenia konkretnej kultury: polskiej. Tym samym jego studium ma wartość
podwójną, jest śmiało zarysowaną teorią, która swoje egzemplifkacje znajduje w skomplikowanych
dziejach bogatej polskiej kultury. Jest to jednocześnie niezbędne wprowadzenie do wszystkich
pozostałych tekstów.
Tenże autor razem z B. Jedynak prezentuje kolejne studium Rodzina - rodzinno,~/ - dom.
Nie sposób nie zgodzić się z nimi, iż: "Przywiązanie do domu, do bliskich, wśród których człowiek
wzrasta, do wspomnień i pamiątek rodzinnych, tęsknota do rodzinnego ciepła i uroku lat
dzieci~cych, poczucie przynależności do rodziny są nadal silne w młodym pokoleniu, mimo jego
dużego poczucia niezależności. Młodzi ludzie w Polsce są dłużej i bardziej wszechstronnie związani
z rodziną, zanim założą rodzinę własną, aniżeli w krajach zachodnich. A i potem pozostają z nią
w dość ścisłej łączności". Bez wątpienia, wciąż istotna rola rodziny i domu w polskim systemie
wartości, wyróżnia go od innych, mniej zachowawczych pod tym względem.
Kolejny artykuł, J. Turowskiego, Wspólnotowoś/
jako
warto,~(' i wZljr życia, wyraźnie
koresponduje z poprzednim. "Wspólnotowość - to według autora - schemat-wzór postępowania
jednostek w ważnych dziedzinach życia społecznego, polegający na zespołowym działaniu,
współodpowiedzialności i podejmowaniu decyzji, w przeciwieństwie do indywidualistycznego lub
stadnego sposobu działania". Wspólnotowość, idąc dalej za jego myślą, wiąże się z realizacją dobra
wspólnego w czterech najdonioślejszych dziedzinach życia jednostek i społeczeństwa, a mianowicie: w życiu rodzinnym, w społecznościach lokalnych, w życiu religijnym i w życiu politycznym.
W istocie, niemal wszystkie artykuły, zgodnie z sugestiami J. Turowskiego, śledzą - poza innymi
zjawiskami - realizację idei wspólnotowości w różnych sferach życia Polaków, w przeszłości
i współcześnie.
Religijności poświęcone są dwa opracowania: Cz. Bartnika Podstawowe
idee religijno.ici
polskej i S. Cieślaka Religijno,i/
w literaturze polskiej. E. Jabłońska-Deptula
poświ~ca uwagę
pojęciom patriotyzmu i suwerenności, tak istotnym wśród idei składających si~ na polski system
wartości. Artykuł ten wraz z dwoma kolejnymi opracowaniami:
P. P. Gacha Obrona wartości
naczelnych i T. Strzembosza Gotowo.~ć do poświęceń i ojiary, poczucie służby, stanowią interesującą
całość skłaniającą do przemyśleń. Podobnie z artykułami A. Kowalezykowej - Romantyczne
dziedzictwo
i tradycja i S. Grabskiej - Między lekkomyślno.leią
a nadzieją. Ujmują one, wbrew
pewnym schematom pokutującym zwłaszcza w publicystyce, związki mi~dzy systemem wartości
narodu polskiego, a zachowaniami jednostkowymi i zbiorowymi Polaków w taki sposób, który

�249
skłania raczej do uznania systemu za funkcjonalny, niezależnie od tego, czy sama ocena zachowań,
często analizowanych powicrzchownie, skłania do takiego samego wniosku. Nie zc wszystkimi
tezami autorów wymicnionych już prac, a także pozostałych, w pełni można się zgodzić. Niekiedy
ich wywody brzmią nicco arbitralnic, nie zawsze znajdują pełne i wiarygodne uzasadnienie,
nieodmiennie jednak skłaniają do reOeksji.
Kolejne pomieszczone w tomie studia to: A. Stanowskiego Demokracja
- ohywatelsko,f('
krytyczna postawa wohec wladzy; J. Komorowskiej Ludzkość dawniej i dziś, gdzie "Iudzkość" to
pojęcie z języka staropolskicgo bliskie obecnemu "towarzyskość" lub "życzliwość"; T. Kukołowicza Szacullek dla kohiety i st.arszego czlolVieka, umilawanie dziecka oraz J. Salija OP Potęga
lagodllo.fci i przehaczellia
i J. W. Gałkowskego Polskie tradycje pracy. Całość wieńczy bardzo
istotny artykuł Z. Komorowskiego Uniwersalizm IV kulturze polskiej. Jego konkluzja może stanowić podsumowanie całego tomu. "Kultura polska - jak kultura każdego narodu - stwierdza
autor - oscyluje nieprzerwanie między dwoma biegunami swych wypracowanych możliwości
i propozycji. Będąc jej uczestnikami, czy też użytkownikami, musimy nieustannie poszukiwać
i wybierać. Wiadomo przy tym, że w toku dziejów żaden wybór nie jest, bo nie może być,
ostateczny. Dopóki kultura i.yje, można robić tylko kroki. Inna rzecz, ż.e dobrze, gdy kroczy się ku
eelom szlachetnym. Dobrze też, gdy poprzez dane do wyboru "propozyeje" wyziera horyzont
prawdziwie szerokich trosk o wartości powszechne, ogólnoludzkie".
Prezentowany tom z pewnością nie stanowi ostatniego słowa w kwestii "polskości", polskiego
charakteru narodowcgo, polskicgo systemu wartości. Jest - zaledwie, a może aż - pewnym
sposobem spojrzenia na tc zagadnienia, sposobem, który dla niejednego czytelnika nie będzie
zadowalającym, gdy? jest związany wyraźnie z światopoglądem chrześcijańskim. Niemniej jednak
jest to spojrzenie nacechowane konsekwencją, mocno osadzone w historycznym i społecznym
kontekście, może być krytykowane i dyskutowane, nawet na pewno wymaga uzupełnień - na
przykład o koncepcje i systemy wartości konkurencyjne i ich recepcję w pewnych, bynajmniej nie
marginalnych środowiskach - lecz nie może być zlekceważone. Daje bowiem ważną i w wielu
fragmentach trwałą podstawę do dalszej debaty nad wszystkimi poruszanymi w pracy zagadnieniami. Debaty, która nie jest - co już wcześniej sygnalizowałem - debatą li tylko akademicką;
rozstrzygnięcie jej oznacza określenie czym będzie "polskość" w nadchodzącym okresie, czyli: jaka
będzie świadomość Polaków, jaki będzie ich system wartości. Zgodzić się można, iż w ostatecznym
rozrachunku zdecyduje o tym życie, konkretnie, toczące się już, procesy społeczno-ekonomiczne,
lecz równic? wiele znaczy ludzka świadomość kształtowana także poprzez reOeksje nad przeszłością narodu, jego kulturą, systemcm wartości. Aby wybory dokonywane przez jednostki i grupy
społeczne, czy w ogólc przez naród, wybory stylu życia wynikające z owego systemu wartości, były
w pełni, lub choćby w zadowalającym stopniu świadome, potrzebne są prace w rodzaju tu
prezentowanej. W moim przekonaniu jest to dzieło o ogromnym znaczeniu, inspirujące, być może
jedno z najważniejszych, jakie pojawiło się w 1993 roku. Jego znaczenie nie wynika tylko z ustaleń,
które niesie, bardziej może imponuje jako rzeczowe wezwanie do poważnej dyskusji.
Ryszard

Urszula J a n ic k a - Krzy wd a, Parron
ss. 237, ił.

-

atryhut

-

symbol,

Pallottinum

-

Kantor

Poznań

1993,

Kolejna książka Urszuli Janickiej-Krzywdy, znanej z popularnonaukowych
prac z zakresu
kultury ludowej, zwłaszcza obszarów górskich, wzbudzi zapewne spore zainteresowanie, ogólnie
biorąc, miłośników przeszłości. Adresowana jest bowiem do tych, którzy poznając jej materialne
pozostałości, usiłują zgłębić znaczenie przekazu, dziś w wielu przypadkach trudno zrozumiałego.
Rzecz jasna, autorka zająć się mogła jedynie częścią dziedzictwa przeszłości, jej zainteresowania

�250
koncentrują się na przydrożnych kapliczkach i wiejskich kościółkach, tym jakżc rzucającym się
w oczy elemencie polskiego krajobrazu. Jak podkreśła, prezentowany tekst to "rodzaj przewodnika
czy klucza, za pomocą którego można będzie uzyskać podstawowe informacje o spotykanych
w kościołach i przydrożnych kapłiczkach przedstawieniach świytych i błogosławionych Kościoła
rzymskokatolickiego".
O potrzebie podobnego popularnego przewodnika nie warto nawet dyskutować. Zawodowi
badacze przeszłości mają okazję do korzystania z zagranicznych łeksykonów, z trudno dostępnych
prac analitycznych i porównawczych, choć one akurat nie przynoszą zadowalających informacji
dotyczących naszych obszarów i panujących tu lokalnie form kultu. Osoby interesujące się historią
i sztuką pobocznie czy amatorsko nie znajdowały dotychczas pomocy w postaci prac popularnonaukowych, przeglądowych, czy o charakterze leksykonu. Dzięki zręcznej kompilacji dzieł obcych
i polskojęzycznych, popartej badaniami własnymi autorki, badaniami dotyczącymi kultu świętych
w polskiej kulturze ludowej, otrzymaliśmy pracę ukazującą ikonografię chrześcijańską w - jeśli
tak wolno powiedzieć - jej polskiej realizacji. Przejrzystość prezentacji materiału umożliwia nie
tylko studiowanie go, ale również niemal natychmiastowe wykorzystanie np. w trakcie turystycznych Wydrówck, co w oczywisty sposób poszerza krąg odbiorców.
Praca prezentuje kolejno: ikonografię hagiograficzną biblijną (ogólne uwagi kostiumologiczne, wykaz proroków, patriarchów i wodzów narodu wybranego, spotykanych w sztuce na
ziemiach polskich, i ich atrybuty); ikonografię świętych i błogosławionych (tu z rozbiciem na
świętych i błogosławionych - Polaków z pochodzenia lub związanych z Polską działalnością
i pozostałych); wykaz atrybutów, wykaz patronów ogólnych i szczegółowych (np. zakonów
istniejących w Polsce, archidiecezji i dieccczji polskich, kontynentów, państw i prowincji.
niektórych miast w Europie i w Polsce, w chorobach i kalectwic, w klyskach, nicszczęściach.
przypadkach losowych, zwierząt i roślin itd.). Duża część pracy poświęcona jcst symbolice. tJ.
występującym w ikonografii chrześcijańskiej przedstawieniom i znaczeniu symbolicznym. Autorka
prezentuje symbolikę ogólną, części ciała, fauny i nory, kamieni, kruszczów i minerałów.
kierunków i stron świata, kolorów, krzyża, liczb i świątyni. Całość wieńczy staranny indeks
postaci i stosunkowo bogata bibliografia.
Podstawowe zadanie, to jest dostarczenie wyczerpującej informacji w uporządkowanej formie.
zostało wypełnione przez autorkę nadzwyczaj poprawnie. Nasyciła ona ponadto pracę licznymi
informacjami z zakresu tzw. religijności ludowcj, ukazując wnikliwie często różne niż w .,oficjalnej"
ikonografii funkcjonowanic świętych i ich atrybuty w ludowej kulturze. Dziyki swym walorom
praca, choć wyraźnie nie miała ambicji innych niż popularnonaukowe,
stanic zapewne na półce
zarówno etnologa, jak i religioznawcy. Wzięta przez nich do ręki ujawni swoje nic tylko czysto
informacyjnc walory.
Ryszard

Aksjosemiotyka

karty

pocztowej,

pod red. P. Banasia, Wrocław

Kantor

1992, ss. 253, ił.

łnstytut Kulturoznawstwa
Uniwersytetu Wrocławskiego zorganizował w 1987 roku sesję
naukową pl. "Aksjosemiotyka karty pocztowej". Po latach, lepiej to jednak niż nigdy, materiały
z owej sesji ukazały się drukiem, stając się pierwszym w polskim piśmiennictwie dziełem
poświęconym - tak popularnej w innych krajach i bydącej tam od dawna przedmiotem
naukowych badań - karcie pocztowej. Omawiana praca bez wątpienia stanowi ważną próbę. tu
posłużę się cytatem z niej zaczerpniętym: "przedstawienia aktualnego stanu badai\, a także
określenia potencjalnych postaw i perspektyw badawczych, wskazuje na ważkie walory poznawcze
tego lekceważonego i dotąd nie w pełni jeszcze rozpoznanego w wielorakości swych funkcji
medium kultury masowej".

�251
W pracy pomieszczono niemal dwadzieścia tekstów, o bardzo rozneJ tematyce łączącej się
z kartą pocztową, a niemal wszystkie z nich zasługują na dokładniejsze omówienie. W tej sytuacji,
by nie wyróżniać jednych kosztem innych, równic wartościowych, zdecydowałem się raczej na
omawianie pewnych tendencji badawczych ilustrowanych konkretnymi tekstami. I tak, na wstępie,
wyróżniam próby skojarzenia problematyki karty pocztowej z szeroko rozumianą teorią kultury.
Służą temu artykuły P. Banasia (Karta pocztowajako
przedmiot badań), Z. Wąsika (Karty pocżtowe
w perspektywie
semiologicznej
oraz S. Pietraszki Przekazy i wartości). Rozumiejąc intencje autorów
i doceniając ich erudycję, nic mogl,: jednak oprzeć się wrażeniu, iż -- zwłaszcza S. Pietraszko wytoczyli zbyt potężnc armaty teorii dla opisania zjawiska stosunkowo prostego. Nie zaprzeczam
jednak, iż ustalenie '"w jakim zakresie perspektywa semiologiczna może mieć zastosowanie przy
badaniu kart pocztowych jako znaków informacji otwartej funkcjonujących w komunikacji między
nadawcami i odbiorcam~ maj'lcymi znaczenie nie tylko dla nadawców i odbiorców, ale też dla ich
wytwórców, a dalej dla' przekaźników i strażników informacji" ma dla nauki istotne znaczenie.
Osobiście jednak widzę pocztówkę jako m.in. "niezastąpione źródło do badań nad recepcją dzieł
dzisiaj już kompletnie zapomnianych, często niesłusznie, malarzy, a tym samym nad przemianami
estetycznymi gustów i upodobań społecznych".
Pocztówka powstała w drugiej połowie XIX wieku i stąd jej znaczenie jako źródła do
poznania kultury jest ograniczone do ostatnich stu lat, co oczywiście nie stanowi o jej wartości,
w moim i autorów tomu przekonaniu, znacznej. O genezie pocztówki pisze J. A. Chrościeki
(llustrowane druki ulotne), o dziejach jej samej - nie przesądzając, czy istotnie traktować ją należy
jako potomka druku ulotnego (prawdopodobnie
tak) - I. Zaucha (Geneza i historia karty
pocztowej
w Polsce. Problemy prawne i techniczne). W świetle tych artykułów wydaje się, że
skromna pocztówka mocno i nieuchronnie uplasowała się w potężniejącej w czasach nowożytnych
kulturze wizualnej, stając się jednym z ważnych środków masowego przekazu obrazu - konkurenta słowa, konkurenta, który jednak ze słowem - w przypadku pocztówki - tworzy (może
tworzyć) istotny społecznie komunikat.
Kolekcjonowanie pocztówek jest tak stare jak one same, ruch kolekcjonerski to temat sam
w sobie pasjonujący. Nic dziwnego, że znalazł on w omawianym tomie ważne miejsce. Pisze o nim
J. Szklarczuk-Mirecka (Dzieje ruchu jllokartystów
w Polsce). Z kolei S. E. Nahlik, zmarły niedawno
wybitny prawnik, opowiada o swojej kolekcji (Zbieram kartki od dzieciństwa).
Inny znany
kolekcjoner, można powiedzieć - król polskich kolekcjonerów, a przynajmniej krakowskich,
M. Sosenko, dzieli się z czytelnikami bynajmniej nie błahymi przemyśleniami m.in. na temat metod
tworzenia kolekcji i jej systematyzacji (Kilka uwag kolekcjonera).
O zbiorze pocztówek znajdujących się w Bibliotece Uniwersyteckiej w Toruniu - bywają bowiem w Polsce zbiory muzealne
tego rodzaju o znaczącej randze, choć do niedawna lekceważone - pisze J. Kotłowski.
Wstępem do kolejnej cZl,:ścitomu, części, która ma niejako za zadanie ukazanie niebywale
dużego tematycznego zakresu pocztówki oraz sposobów analizy owych tematów, z perspektywy
rozmaitych dyscyplin naukowych, w tym głównie historii sztuki, ale również np. etnografii, są dwa
nader interesujące artykuły E. Chromiec (Słowo a obraz na karcie pocztowej) oraz J. Dunina (Karta
pocztowa

-

perspektywa

ksil(gozmlwcza

i literacka).

Pozostałe artykuły, jak już zaznaczyłem, stanowią analizę pocztówki ze względu na jej temat.
Dwa z nich poświęconc są pocztówce patriotycznej. S. Ledóchowski dał ważny Wstl(P do
systematyki
pocz/(Jwki patriotycznej
i jej ideowych uwarunkowań,
a W. Wyganowska skoncentrowała się na pocztówce legionowej, rysując tło historyczne, na którym się narodziła i poddając
analizie jej patriotyczny przekaz słowny i wizualny. Z kolei ciekawe perspektywy analizy
pocztówki z punktu widzenia historyka sztuki (nie tylko masowej) odkrywa czytelnikowi M. Poprzędzka (Mona Uza na pocztówce. Epizod z życia arcydzieła) oraz G. Machel (Idealny obraz miasta
na karcie pocztowej), która uznaje pocztówkę, chyba jak najsłuszniej, za znakomitego kolportera
mitu miasta. Równic interesujący, choć we fragmentach dyskusyjny, wydaje mi się artykuł T. Daneckiej (Pocztówkowy
ideał pil(kna kobiecego). Autorka usiłuje - poprzez pocztówkę - ukazać nie

�252
tylko

przcmiany

w ostatnim

ideału

Jcdnym

z najbardziej

A. Czarnowskiego
widokówka
mogą

pi&lt;;kna kobicty,

karkonoska)

Tom

zamyka

nizowanej
semiotyka

popularnych

(Pocztówki

pr7.emiany

przez

jej sp0!cC7l1cj roli dokonująccj

informacja

omawianego

naukowych,

ale także

iż poznawcze
kart

walory

pocztowych

we Wrocławiu,
artykułów,

doskonale

były

i

pocztówki

góry.

Sil

"Polska

"Świat

która

plonu

o tematyce

górskiej

filmu

Kultura

znaczcnic

jej walory

obradom
jego

poc7tówki

scsji "Aksjo-

oprawa

jako

ilustracyjna.

źródła

do

tak

przez

obrony

1992, nr 3-4,

zarania

ze strony

spotykala

środowiska

i prymitywizmu

przez najszcrsze
wtajemniczonych,

ss. 224. (Numer

KanlOr

specjalny

si&lt;; z niechęcią

naukowe,

myślowego,

intelektualistów

oparta

niczego

na

poświ&lt;;cony

jednak

przerażonych

i dczaprobat&lt;/.
zarzutach

nic wyjaśniała.

masową

recepeją

filmy wzbudzają

wytłumaczyć,

entuzjazm

zarzucając

ogólnie o uniwersalności
Nowe,
interesujące

widzów

ich odbiorcom

brak

kultury masowej.
spojrzenie
na zjawiska

zaproponowane

przez

antropologię,

"uniwersalności"

określonych

która

filmów,

świata,

z kr&lt;;gu

stara

książek

calego

wyrobienia

filmu, literatury,

itp. i co decyduje

sensowny

zostało

ostatnio

są rzeczywiste

o wielkiej

nie

lub wspominaj,!c

masowej,

jakie

prasy

dla nielicznej grupy
dostępne. Dlaezcgo

tego w sposób

kultury

talllcgo

Była, jak sir,; zdaje.

artystycznego

się wyjaśnić,

Jej krytyka.

płytkości,

kręgi społeczne. To, co do tej pory zastrzeżone
było tylko
teraz, dzięki przemianom
społecznym,
stało sir,; powszechnie

np. pewne

umiano

od swojego

chętnie

sentymentalizmu

Konteksty"

badań

estetyczne.

i fotografii).

masowa

uprawiana

jednak

Ludowa.

nie

10 x 14", zorga-

w formacie

towarzyszyla

owej sesji, podnosi

potwierdzająca

podkreślająca

Sztuka

antropologii

Artykuły

i M. Zawiły (Dawlla

Ryszard

wyrazem

się

kultury.

o wystawie

zbioru

i urozmaicona,

pocztówkowych

źródło do hadań d::iej,iw klllwrI'l

niezbicie,
badacza

w Muzeum
Narodowym
karty pocztowej".

Walory

tematów

latrzańskiejako

dowodzą

być ignorowanc

bogata

alc w ogóle

stuleciu.

nośności

przyczyny

społecznej

ich

treści.
Właśnie
tutaj

problemom

tom

,.Polskiej

poświęcony

kultury
Sztuki

antropologii

filmu

w tym numerze "Kontekstów"
tematycznym.
Bliskie jemu
(autorstwa

Jeanette

Ciarki)
oraz
Bohdziewicz,
sposób
zarzutem
nych

z tym

tworzącej

dlatego
spojrzcnie

stawianym

o.dtwarza
"film

można

si&lt;; mitologii

i jako

skoncentrujemy
na

artykułów

film,

produkcji

omawiany
specjalny

poświęconych

tej tematyce

poza głównym nurtem
i filmu amatorskiego

Aleksandra

Jackowskiego

Sławomira
Sikory,
Wiecl.Orkowskiego).

si&lt;; na omówieniu

spojrzenie

został
"Numer

wolne

filmowej,

od

i Ryszarda
Anny Beaty
Niestety, nic

tych artykułów,
uprzedzeli

wraz z całym

które

wy wolanych

bagażem

negatyw-

związanych.
si,&lt; w Polsce

mit"

-

antropologa
obszar

od kilkunastu

czasopismach.

więc za pewnego

i odnawia

interesuje

serii

Niezabitowskiej,

większości

określeniem

filmu zajmuje
uznać

Prócz

podtytułem:

Małgorzaty
Baranowskiej,
i Anny Engelking,
Mariusza

s,! na ogół w różnych

"Kontekstów"
"Kino

Małgorzaty

tu wszystkiego,

Antropologią
rozproszone

że właśnie

DeBouzek,

"masowości"

filmu, poświr,;cony

opatrzony

znajdujemy
także kilka prac pozostających
są prace dotyczące
filmu etnograficznego

antropologiczne

znaczeń

a w szczególności

Konteksty"

i fotografii".

fotografii
(autorstwa
Józefa Szymańczyka

omówić

prezentują

masowej,

Ludowej.

lat wiele osób, jednak

Omawiany

rodzaju

wyst,&lt;powania

wszystkim

osiągni&lt;;ć

Zbigniew
jako

... odwiecznych

ich dokonania

mnie monograficzny

podsumowanie

pisze we Wprowadzelliu
przede

przeze

Rencdyktowicz

mit, jako
wątków

numer

w tej dziedzinie.

wyraz

dodając,

współcześnie

mitologicznych

i g/ę-

�253
bokidl struktur symholicznych". Kino pozostaje więc w ogólnym nurcie dążenia ku neomitologizmowi panującemu w s/.tuce ostatnich kilkudziesięciu lat. Pogl"d ten zdaj" się potwierdzać wielcy
badacze problemu: Mircea Eliade, Jurij Łotman, Roland Barthes, jak również autorzy omawiancgo tomu "Kontekstów". W artykule Billman - opowid(' o stworzeniu Wiesław Szpilka dokonuje
analizy wymienionego w tytule filmu wskazując na tkwiące w nim mitologiczne wątki - odwieczna walka dohra I.e ziem, człowiek-nietopcrz spływający na ziemię z wysokości i będący
upostaciowaniem wysłannika nieba oraz pełzający po ziemi Joker jako przedstawiciel piekieł,
czarny strój Hatmana jako symbol ładu i porz"dku, i pstrokaty Jokera będący przejawem
rozproszenia i chaosu. Podobnych analiz mamy w "Kontekstach"
kilkanaście, w tym cykle
poświęcone "Hatmanowi" (autorstwa Wicsława Szpilki, Teresy Rutkowskiej, Moniki Sznajderman), "Uczcie Hahettc" (Dariusza Czaji, Zbignicwa Benedyktowieza, Marty Leśniakowskiej)
i pojedyncle artykuły o "Matadorze" (Ewy Klekot), "Szklanym sercu" (Wojciecha Michera),
..Starym Gringo" (Moniki Sznajdcrman), "Ostatnim tangu w Paryżu (T. Jefferson Kline). Autorzy
idą tropcm mitów zawartych w każdym z omawianych filmów i odkrywaj,! przed nami nowe
znaczenia zawarte, w tak zdawaloby się, dobrzc znanych i opisanych filmach. W przypadku
natomiast artykułu Tercsy Rutkowskiej WrdrólVki Felliniego autorka stara się prześledzić eał,!
twórczość wielkiego artysty i wskazać na powtarzaj,!ce się w niej motywy - szukanie własnej
tożsamości i drogi jab) symbolu naszego życia.
Pisz&lt;lc o w'ltkach mitycznych w sztuce nie sposób pominąć milczeniem koncepcji archetypu
i symbolu Junga. Nic dziwi więc, że i w omawianym numerze "Kontekstów" znalazł się artykuł
Dariusza Czaji Svmho/ i .Ii/m tę koncepcję przywoluj,!cy zwłaszcza, że koresponduje ona
z przytoczonym wcześniej pogl,!dem, według którego nośność dziel tzw. sztuki masowej opiera się
właśnie na tym, iż.przez nic przejawia się mit. Inaczej trudno wyjaśnić fakt, że pewne filmy (książki
itp. l. cieszą się powodzeniem w różnych krajach o bardzo często odmiennej kulturze i tradycjach.
Dochodziłaby tu do głosu howiem tkwiąca w każdym z nas nieświadomość zbiorowa, która
sprawia, że pewne w'!tki trcściowe czy schematy fabularne poruszaj,! nas do głębi, bez naszej woli,
wprawiając nas w stan cmocjonalnego pobudzenia.
Obecność mitu w kinie według Wiesława Szpilki, który pisze o tym we wspomnianym już
..Batrnanie", tłumaczy również dlaczego największ,! !"onularności,! cicsz,! się zwykle utwory
o przejrzystym schemacie fabularnym, które d,!żą do pełnej prostoty opowiadanej historii. Pod ich
postacią aktualiwje się ciągle ten sam mit walki dobra ze złem, przybierając formę nowoczesnej
opowieści, pozostając niezmiennym w swym podstawowym sensie. "Trwanie, atrakcyjność,
żywotność kina - pisze Wieslaw Szpilka - budowanego w oparciu o tc stare, mało oryginalne
tematy. nieustające powodzenie wytartych klisz każe nam sądzić, 7.e warstwa niosąca te fenomeny
wciąż jest żywa i ważna dla współczesnego człowieka".
Inny, niezwykle ważny i interesuj,!ey problem podnosi Wiesław Szpilka w artykule Zobaczyć
.;,,·iat. Einografia woh('(' .fi/II/u i kU/lurv masowej. Chodzi tu o spojrzenie na zjawisko i jego ocenę.
Szpilka wykazuje niepełność i często błędność dotychczasowych
koncepcji, które usilowały
tłumaczyć, czy wręcI. sprowadzać sztukę masow'! do jej źródeł (ujęcie takie proponował Marshall
McLuhan sprowadzaj,!c całość zagadnienia do problemu środków przekazu), do odbiorcy.
Klasyclllym przykładem są tu prace Ortegi y Gasseta, który w rozwoju kultury masowej chciał
widzieć przejaw ekspansji rzesz ludzi przeciętnych, o prymitywnych gustach autora (przeświadczenie o wykorzystywaniu sztuki masowej przez jej twórców w celu manipulowania masami
prezentuje amerykański socjolog H. J. Schiller). Wiesław Szpilka słusznie konkluduje: "adekwatne
przedstawienie kultury masowej musi się jednak konccntrować na niej samej, ponieważ w innym
przypadku mówi się o nowym wymiarze cywilizacji, o publiczności masowej, o autorach
pracuj,!cych na jej rzecz. Słowem, mówi się o czymś innym. Kultura masowa to przecież nadc
wszystko zbiór tekstów, które znalazły masowego odbiorcę ... uczestniczyć w niej to czytać właśnie
te teksty, interpretować je odnajduj,!c ich sens". Takie podejście jest charakterystyczne
dla
wszystkich autorów omawianego tomu zajmuj"cych się antropołogią filmu.

�254
Antropologia umożliwia zatem dostrzeżenie w filmach wielu takich treści i znaczell, których
nic sposób zauważyć traktując film tylko jako rozrywkę dla mas. Dyscyplina ta zaprawiona od
dawna do badania "obcych", nierzadko "prymitywnych" kultur dysponuje odpowiednimi narzędziami do analizowania dzieł filmowych. Niejednokrotnie wszak jawią się one jako rzeczywistość
odmienna od naszej, tak jak żyjące gdzieś daleko ludy. Ażeby ją poznać trzeba wniknąć w nią
głęboko, ale jednocześnie zachowując w stosunk u do niej odpowiedni dystans. Wiele filmów, często
niezwykle interesujących, nic doczekało się wnikliwej analizy tylko dlatego, że zakwalifikowano je
jako dzieła przeznaczone dla masowego, a więc według niektórych - prymitywnego widza.
Antropologia powstrzymująca
się od wartościowania kultur, nie ma wobec takich filmó\\
jakichkolwiek uprzedzeń.
Dorota

Kultura

Skotarczak

ludowa .iląskiej ludno.~ci rodzimej, pod red. Doroty Simonides przy udziale Piotra KoWarszawa 1991, ss. 438.

walskiego, Wrocław-

Najnowsza monografia śląskiej kultury ludowej, wydana przez Centrum Badali Śląskoznawczych i Bohemistycznych jako piętnasta z kolei praca, zapełnia - podobnie jak opublikowana
wcześniej książka Folklor Górnego Śląska (pod red. D. Simonides, Katowice 1989) - dotychczasowe "białe plamy" w badaniach etnograficznych, folklorystycznych i antropologicznych. a ile
praca z 1989 roku (de facto sfinalizowana w 1981 roku) ma charakter monografii folklorystycznej, to omawiana publikacja (choć opuściła warszawską Oficynę Wydawniczą Volumen latem
1993 roku, to w stopce widnieje 1991 rok wydania) dotyczy nic tylko Górnego Śląska, ale i Śląska
Dolnego oraz Śląska Cieszyl1skiego. Obejmuje też zdecydowanie szerszy zakres badal1 śląskoznawczych, ponieważ zawiera opracowania poświęcone osadnictwu, budownictwu, gospodarce, odzieży,
strojom, sztuce ludowej. Nadto prócz kultury materialnej prezentuje stan współczesnej wiedzy
o kulturze symbolicznej (ludowej wizji świata, zwyczajach i obrzędach dorocznych oraz rodzinnych). Badania terenowe autorzy najnowszej monografii zakol1czyli w 1987 rok u. M ożna więc
uznać, że obie epokowe prace łączą również perypetie wydawnicze, obie przecież docierały do
odbiorców z dużym opóźnieniem.
Kultura ludowa śląskiej ludno.~ci rodzimej wieńczy kolejny etap badal1 zespołu specjalistów pod
kierunkiem prof. dr hab. Doroty Simonides, kierownika Katedry Folklorystyki Wyższej Szkoły
Pedagogicznej w Opolu. Wykonano je w ramach Resortowego Programu Badal1 Podstawowych
RP III 36 "Przeobrażenia społeczne i narodowe na Śląsku" koordynowanego przez Uniwersytet
Wrocławski (Centrum Badal1 Śląskoznawczych i Bohemistycznych) i opolską Katedrę Folklorystyki.
Celem tej zbiorowej monografii, będącej wynikiem zróżnicowanych warsztatów badawczych:
prof. dr hab. Barbary Bazielich, prof. dr hab. Doroty Simonides i dr Henryki Wesołowskiej, jest
prezentacja przeszłości kulturowej rodzimej ludności śląskiej. Prof. Simonides, redaktor tomu, we
W~tfpie i Wprowadzeniu
wyjaśnia, jak należy rozumieć termin "rodzima" ludność Śląska, uznając,
że jest to społeeZJlość wywodząca się ze słowial1skiego podłoża etnicznego, która póżniej, przez
wiele wieków, poddawana była wpływom Niemców, Flamandów i Walonów. Stąd też - jak pisze
autorka - "z wielości zjawisk śląskiej kultury ludowej wybrano te naj istotniejsze. Zostaly one
ukazane w perspektywie historycznej z zachodzącymi w niej zmianami i przestrzennym zróżnicowaniem oraz z wydobyciem analogii lub różnic w stosunku do innych regionów Polski lub
krajów sąsiadujących" (s. 6).
Ta perspektywa badawcza zdaje się dominować w całej pracy. Wobec wieloletniej penetracji
terenowej zakończonej - jak wspomniałam w 1987 roku - problem opcji niemieckiej ujawniony
później na tych ziemiach wymaga według Simonides odrębnych badall.

�255
Książka składa sit; z dwóch podstawowych części, w obrębie których pomieszczono
szczegółowe opracowania. CZt;ŚĆ I: "Człowiek - jego środowisko, dom i warsztat pracy",
rozpoczynaj,! refleksje wprowadz.aj,!ee autorstwa Doroty Simonides. Śłąsk postrzegany przez nią
jako region dawnego pogranicza słowiai1sko-niemieckego jawi się jako obszar o dużym zróżnicowaniu kulturowym. Stąd Simonides, pisząc o pojęciu rodzimości, przypomina, iż takie
czynniki, jak położenie geograficzne, przemiany historyczno-kulturowc,
wpływy niemieckie,
morawskie, wielkopolskie i małopolskie powodują, że rdzenna ludność Śląska nie stanowi
monolitu kulturowego. Autorka uważa, że dłatego właśnie region ten jest dla badaczy tak
atrakcyjnym obszarem. Za szczególnie interesujące można więc uznać jej uwagi o odrębności
kulturowej i etnicznej Śląska, kiedy traktuje ten region jako rezerwuar archaizmów kulturowych,
a gwan; jako wyraz. tożsamości narodowej. D. Simonides jest przekonana, że "uświadomienie sobie
własnej odrt;bności etnicznej nic było u wszystkich Ślązaków równoznaczne z poczuciem
przynalc7:ności do polskiej narodowości. Wyrażało się raczej wzmożonym procesem narastania
grupowcj samowiedzy. Ona to prowadziła najpierw do spontanicznego, a potem coraz bardziej
zorganizowanego piclt;gnowania tego, co dziedziczono po ojcach, co przekazywano ustnie, co
stanowiło wartość przez sam fakt, iż było własnc i inne od kultury mówiących innym językiem
sąsiadów" (s. 19). Stwicrdza też, że na Śląsku "poprzcz zdcrzcnie obcych etników i ich kultur
poczucie etnicznej odrt;bności wśród ludu rodzimego pochodzcnia było wyjątkowo głębokie
w porównaniu z innymi regionami Polski". D. Simonides we Wprowadzeniu
do ,~ląskiej kultury
ludowej uwzględnia nic tylko proccsy kulturowe charakterystyczne dla minionych epok, ale widzi
również "tragiczne zmllnię" Śląska jako pogranicznego rcgionu po II wojnie światowej, jak też
podkreśla, iż "na obraz współczesnego Śląska składają się obok ludności rdzennie śląskiej i innc
grupy ludnościowc, którc przybyły na tc ziemie z równie bogatą kulturą. / tak reemigranci, którzy
obok kultury polskiej wnieśli tu sporą dawkę kultury tego kraju, w którym 7:yli,repatrianci, także
ludność pogranicza, wreszcie osadnicy z centralnej Polski" (s. 26).
Ogląd Śląska z perspektywy obszaru pogranicza etnicznego charakteryzuje również opracowania Barbary Bazielich i Henryki Wesolowskiej. / tak Wesołowska, w rozdziale Osadnictwo,
hudoWl1ictwo, mieszkanie,
po::ywienie, sięga do wczesnego średniowiecza, aby poprzez kolejne
okresy historyczne śledzić dynamikę procesów osadniczych i rozwój budownictwa. W imponujących bogactwem faktów opisach uwadze autorki nic umykają te wszystkie przykłady
kultury materialnej, które świadcz,! o słowiai1skim podłożu, związkach z sąsiednimi terenami:
Czech, ŁU7:Yc,Wielkopolski, Małopolski oraz wpływach niemieckich procesów kolonizacyjnych.
Wesołowska dba o wierną rekonstrukcję tego wszystkiego, co składa się na osadnictwo,
budownictwo wiejskie (rozplanowanie zagród, formy konstrukcyjne budownictwa ludowego, opisy
różnych budynków micszkalnych, gospodarczo-inwentarskich,
użyteczności publicznej, sakralnych
etc.), wyposażenie mieszkai1 (tu uwzględnia również zwyczaje związane z budową i ochroną domu),
pożywicnie (przetwarzanie i konserwacja produktów, potrawy, posiłki). Henryka Wesołowska
opracowała równicż nastt;pny dział Gospodarka, eksponując zróżnicowane dziedziny wytwórczości,
takie, jak: rolnictwo, hodowla, zbieractwo, łowiectwo, rybołówstwo, rzemiosło wiejskie (kowalstwo, kołodziejstwo, bednarstwo, ciesielstwo, koszykarstwo, garncarstwo, tkactwo). Jej autorstwa
jest nadto praca Transport, komunikacia, handel. Podobnie, jak w poprzednich dziełach, tak i w tym
opracowaniu Wesołowskicj zwraca uwagę perfekcyjna wręcz dbałość o szczegóły, fakty, nazwy
gwarowe, a wsz.ystkie te "drobiazgi" autorka ukazuje w perspektywie "dawniej i dziś".
Część I. zamyka praca Barbary Bazielich Odzież, stroie i ich formy zdohnicze. Na wstępic
autorka przedstawia zakres swych badai1, uznając, że podjęty zespół zagadniei1 powinien być
rozpatrywany z perspcktywy historycznej, formalncj, funkcjonalnej i regionalnej. Ów ambitny, bo
wieloaspektowy, ogląd strojów śląskich Bazielich stara się konsekwentnie realizować, mimo iż jak sama stwierdza - strojc Opolszczyzny i Dolnego Śląska "nigdy nie zostały dokładnie
opracowane". Praca imponujc 7Ilawstwcm szczcgółów i osobliwości regionalnych strojów śląskich,
ich elementów zdobniczych, autorka bowicm nic tylko prześledziła zbiory muzealne, ale i żródła

�256
ikonograficzne. Poszukując podstaw ~różnicowania rcgionalncgo ubiorów na ŚI,!sku, si~ga do XVI
wieku, przedstawiając najbardzicj pierwotne stroje chłopskie. Uznajc, żc o wzbogaceniu, a więc
i różnorodności, stroju ludności wiejskiej można mówić dopiero w XVIII wieku. Stąd zestaw
osiemnastowiecznej odzieży określa ona regionalnym strojem śląskim. Bazielich, uwzględniając
odmienności lokalne stroju śląskiego, zastanawia si~ nad wieloma czynnikami, które zadecydowały
o owej mozaice kolorów, krojów poszczególnych elementów składowych, dodatków, koronek.
haftów itp. Inny był bowiem strój w rejonach podgórskich, inny mieszkańców nizin, nadto
w rodzimym stroju śląskim można dopatrzyć siy osobliwości mody zachodniej, np. w nowszym
stroju kobiecym wyraźnc są elementy charakterystyczne
dla czasów wiktoriańskich i okresu
biedermeieru, zaś na strój myski duży wpływ wywarło niebieskie umundurowanie z czasów
Fryderyka II. Na podstawie wnikliwych analiz autorka wyróżnia stroje dolnośląskie (wrocławski,
kłodzki, wałbrzyski, jeleniogórski, karkonoski, głogowski, kaezawsko-nadbobrzański
oraz nyski),
Opolszczyzny (opolski, oleski, kJuczborski, kozielski i glubczycki), Górnego Śląska (raciborski,
rybnicki, bytomski tzw. rozbarski i pszczyński) oraz Śląska Cicszyl]skicgo (cieszyński, laski
i góralski). Autorka opisuje najdrobniejsze szczegóły lokalnych odmian strojów, zadziwiając
orientacją w drobiazgowych osobliwościach regionalnych, które to właśnic dccydują o różnorodności w obrębie Śląska. Oddzielną uwagę Bazielich poświyca wyszyciom i haftom, uznając je za
jeden z podstawowych wyróżników śląskich strojów ludowych. Według niej odróżniają się od
siebie w tym względzie nastypujące podregiony śląskic: Beskid Śląski, cieszyńskie. pszczyńskie,
raciborskie, opolskie i Dolny Śląsk, co udowadnia, omawiając ich spccyfikę regionalną w zakresie
wyszyć i haftów. W tym kontekście nie umyka jej uwagi biżuteria, która również na Śląsku była
przejawcm odmiennych upodobal] lokalnych społeczności.
Część /l. omawianej monografii "Antropologia życia codziennego i świątecznego" prezentuje
ogląd śląskiej kultury ludowej z perspcktywy antropologicznej.
Dorota Simonides pisząc
o Ludowej wizji świata, eksponuje znaczenie w nowoczesnych badaniach prac nad katcgorią
kulturową, jaką jest światopogląd ludowy. Odzwierciedla on bowiem potrzeby psychospołecme
konkretnej społeczności lokalnej. Jak podkreśla autorka, "wyrażają si~ one przede wszystkim
w dążeniu do życia w świecie ładu, porządku i sensu, w tendencjach do waloryzowania
zamieszkanej przestrzcni: wyznaczania w niej miejsc dobrych i złych; w sposobach pojmowania
sacrum, profanum, w wytyczaniu zjawisk tworzących rzeczywistość zewn~trzną i wewnętrzną"
(s. 169-170). W rczultacie podjęła ona próbę przeprowadzcnia rckonstrukcji ludowego światopoglądu Ślązaków na przełomie XIX i XX wieku, uwzględniając najbliższe otoczenie człowieka, dom,
jego otoczenie. W tym kontekście interesuje ją szczególnie zabezpieczenie dobytku, stosunek do
przyrody, do Boga i innych bytów transcendentnych.
W śląskim światopoglądzie ludowym
wyróżnia trzy główne typy myślenia: magiczny, religijny i racjonalny, uznając, że "większość treści
odnoszących się do ludowej wizji świata ma bezpośredni związek l. Bogiem i religią chrześcijańską,
choć dodać trzeba, że i tu dostrzegamy elementy magiczne" (s. 194). W tym kontekście w kręgu
zainteresowa6 Sominides znalazły się struktury magiczne i religijne, które przejawiają się w postaci
zamówie6, zażegnywa6, odczyniań, zaklina6 itp. Ta część jej reneksji ogniskuje się wokół takich
problemów, jak religia a cierpienia i choroby; zażegnywania ludowe jako wyraz dawnej religjności
ludowej; znachor jako człowiek mający moc "nie l. tego śwata"; owczarze i kręgarze. Simonides,
penetrując pod tym kątem źródła śląskic, po raz pierwszy zgromadziła imponujące materiały.
przechodz,!c od opisu do ich interpretacji. I tę właśnie część jej pracy uważam za szczególnie cenną.
Całość zamykają syntetyczne reneksje o demonologii, dość ogólne zresztą, bowiem większą uwagę
tej problematyce autorka poświęciła w przywoływanej monografii folklorystycznej (D. Simonides,
Wierzenia, przesądy i demonologia, w: Folklor Górnego Śląsku, pod red. D. Simonides, Katowice
1989) oraz w oddzielnym studium (D. Simonides, Śląski horror. O diahłach, skarhnikach, ulopcach
i innych strachach, Katowice 1984).
Henryka Wesołowska jest autorką pracy Wi('zi rodzinne i sąsiedzkie. W centrum jej zaintcresowa6 znalazły się więzi społeczno-kulturowe ludności wiejskiej na Śląsku w XIX i XX wieku.

�257
Stad też omawia ona charakterystyczne
cechy tradycyjnej rodziny wielopokoleniowej
oraz
funkcjonuj,!ce w niej wartości, a także tradycyjną społeczność lokalną.
Dział Zwyczaje i ohrzędy rodzinne na Śląsku. również autorstwa Henryki Wesołowskiej, został
opracowany na podstawie jej własnych badań terenowych prowadzonych w latach 60. i 70. na
Śląsku (zob. szczegółowe uwagi tej autorki: Obrzędy i zwyczaje rodzinne, w: Folk/or Górnego
Śląska, pod red. D. Simonides. Katowice 1989). Wesołowska, wyróżniając w obrzędach rodzinnych: zwyczaje i obm;dy weselne (od zalotów do narzeczeństwa, przygotowania do wesela, ślub
i wesele, poprawiny, przenosiny), zwyczaje i obrzędy narodzinowe oraz obrzędy i zwyczaje
pogrzebowe, nie tylko op~suje je, ale ukazuje proces ich zmian, przeobrażeń, a także redukcji, który
jest wynikiem zaspokajania nowych potrzcb i aspiracji społecznych współczesnych Ślązaków.
D. Simonides traktuje obrzędy i zwyczaje doroczne jako "powtarzającc się czynności rytualne,
wyrażające usankcjonowane w środowisku czy grupie lokalnej zachowania wierzeniowe, estetyczne, emocjonalne, a które wspierają się na kulcie przyrody, przodków, na obecności elementów
magii wegetacyjnej" (s. 262). Jako autorkę opracowania Doroczne zwyczaje
i obrzędy,
ich
antropolo?}iczna .fimkcja interesują ją nic tyle etnograficzne i historyczne opisy dawnych wierzeń.
zwyczajów i obrzędów, co bardziej związane z tymi praktykami psychospołeczne potrzeby
człowieka. Jak pisze, "odczytanie funkcji, znaczenia i sensu obrzędów ujawnia zarazem stan
i kształt świadomości religijnej społeczności, która owe obrzędy, wierzenia i zwyczaje praktykowała czy praktykuje". Simonides nie aspiruje do zbadania wszystkich przejawów śląskiej
obrzędowości doroonej, które w swym ogólnym kształcie są tak ie same jak polskie, w centrum jej
uwagi znalazły się jedynie te. które S,! typowe dla śląskiej ludności rodzimej oraz te, w których
funkcjonują elementy typowo śh!skie. Stąd eksponuje takic regionalne formy rcliktowe, jak
topienie marzanny, babski comber, żurowa środa, Emaus, czyli szukanie powstałego z grobu
Chrystusa oraz te śląskie zwyczaje, które na Śląsku cieszą się szczególną popularnością, jak np.
wodzenie niedżwiedzia. obchodzcnie "Barbórki". Simonides, dokonując oglądu obrzędów i zwyczajów cyklu jesienncgo i zimowego z perspektywy antropologicznej (Adwentu, Bożego Narodzenia, zapustów), cyklu wiosennego (topienia marzanny, żurowej środy, palenia Judasza, chodzenia
z kogutkiem bądl. gaikiem) sprzcciwia się tym wszystkim tezom, według których tradycyjne
obrzędy współcześnie zanikają. Uważa, że "zanikają jedynie te treśei i formy obrzędów, które nie
pełnią już żadnej funkcji, S,! puste. Miejsce ich zajmują jednak obrzędy, zwyczaje i wierzenia nowe"
(s.

265).

Simonides jest również autorką następnego opracowania, Folklor i folklorystyka
Śląska na tle
tu ludoznawcze materiały średniowieczne (takie, jak np. Księga Henrykowska, Katalo?) mayii Rudol/iI, Cm/ex Mikołaja z Koźla, vesta Romanorum
i in.), śląskie źródła
folklorystyczne wieków XVI-XVII (różne kroniki lokalne, dzieła takich autorytetów, jak W. Rożdzieński, A. Gdacjusz, J. Praetorius, L. D. Hermann. F. A. Zimmermann, J. Kauschke) oraz
,.czasów nowożytnych", czyli od l połowy XIX wieku, wyróżniając tu jako oddzielną część
.•Folklor i folklorystykę Śląska w niemieckim kręgu zainteresowali". Ten historyczny przegląd,
w którym Simonides bądź to odnajduje zapomniane i niedocenione przez dotychczasowych
badaczy dzie/a i obszary, bądź obala niektóre blc;dne tezy i wcześniejsze ustalenia uczonych,
wieńczy podrozdział "Folklor i folklorystyka Śląska po 1945 roku". Wydaje się, iż ten ostatni dział.
mimo przywołanych wielu nazwisk autorka potraktowała dość pobieżnie. wspominając jedynie
o wybranych badaniach. Podobnie, bardzo ogólnie, pisze Simonides w tej części pracy o śląskim
folklorze słownym, muzycznym i tanecznym (zob. s. 340-344). Może właśnie dlatego, że sama jest
autorką wiciu prac poświęconych folklorowi słownemu, a także redaktorem epokowej monografii
Folklor Górne?}o .~Iąska. Aby więc uniknąć powtórzeli, Simonides ogranicza się do podsumowującej
syntezy, podpowiadając odbiorcy szczegółowe opracowania w przypisach.
Część II. omawianej książki kończy praca Barbary Bazielich Sztuka ludowa na Śląsku.
Autorka, pisząc o bogactwie i różnorodności dziedzin twórczości ludowej, zwraca uwagc; na
budownictwo mieszkalne i gospodarcze, urządzenie wnętrz, meble, wyroby z drewna, skóry, me:ródel. Charakteryzuje

17

Lud t. LXXVI

�258
talu,

plastykę

eksponuje

obrzędową,

trzy działy

szkle i rzeźbę.

rzeźby,

W ramach

Różallcowa

i Kodeńska;

"dobry

sztuki

stroje,

malarstwo

podrozdziałów

wyszycia,

omawia

harty

itp. W rezultacie

i papicrze,

na płótnie

w szczcgółowy

malarstwo

sposób

na

najbardziej

Matka
Boska i Chrystus
są naj popularniejszymi
postaciami
na
Matka Boska Czystochowska,
Pickarska,
Karmiąca,
Szkaplerzna.

Chrystus

Pasterz").

tkactwo,

ludowcj:

konkretnych

powszechne
wzroce i motywy.
obrazach
śląskich (tu głównic:
i jako

malarstwo,

tradycyjnej

zaś

Centrum

przede

wszystkim

malarstwa

na

"na

szkle

krzyżu",

w XIX

otwartym

"I.

wieku

był

na

bokiem"

Śląsku

rejon

podsudecki,
a zwłaszcza
okolice Kłodzka,
Opawy i Kamiennej
Góry. Szczególnie
wicie uwagi
Bazielich poświyca tradycyjnej
rzcżbie, omawiając
różne jej typy, odmiany
i warianty. W świetle
jej badań
rzcżby

Chrystus

ludowej,

(głównie

jako

Natomiast

na krzyżu

drugą

pod

postać

się

-

Lektury
chiwalne

jak

mimo
pisze

znanego

ksiąźki

Frasobliwy

częstotliwości

-

ulatwia

dokumentujące

a trzecią

kultowego

"nader

najbardziej

-

św. Jan

(Góra

popularny

postacią

jest

(głównie

św. Anny),

temat

Matka

Boska

Nepomucen).

w ikonografii

ludowej

rzadko".

indeks

zabytki

stanowią

występowania

i Pieta),
miejsca

znawczyni

omawianej

fotografie,

Chrystus

"z Dzieciątkiem"

św. Anna,

pojawia

oraz

względem

rzeczowy,

Śląska

oraz

calość

zaś

zamykają

ilustracje

życic społeczno-obyczajowe

jego

(armiesz-

kańców).
Wobec
trudno

tak

ogólnej

przedkładać

bogactwem

z konieeznoci

znaczenie

reOeksji,

perfekcyjną

one dokumentują

w sposób

i wpływy

kultur

obcych

jednych

o kulturze

konkretnego

problemów

również

prezentacji

Kultury

opracowań

nad

znajomością

niezwykle

regionu,

szczególowych

rzetelny

na te pograniczne

jako

W rezultacie

pogranicza,

'i.e wszystkie

osobliwości

nic tylko słowiański

ziemie.

regionu

z perspektywy

ludowej .ill{skiej ludno.ki

drugie,

lokalnych.

charakter

tym cenniejszą,

Wszystkie

kultury

otr/.ymujemy

rodzimej
imponują

śląskiej.

nowoczesną

'ie ujmującą

ale

pracę

bogaty

zestal'.

antropologicznej.

Teresa Smoli/iska

Teresa S m o l i ń s k a, Rodzina
Opole 1992, ss. 196.
Praca
kowanie

jest

rezultatem

zakresu

siebie

treści

folklorystycznych

w kulturze.
kwestiami

badań.

Tym

egzystencji.
zjawisk,

przydatność

praca

studiów

i życiem

nymi

przede

i szerzej

znaczonego
nad

teren

tradwji

kulturowej.

się na szczególne

nowy

kontekst

traktowana

jako

występowania

ukierun-

dla prowadzonych
twórca

"aspck tu

i użytkownik

folklorystycznego"

rod7.iną

socjalizacji

wartości

zamysłu

ujawnia

ich własnej

grupy;

folklorystyce

z innymi

dyscyplinami

jeszcze

podejmowanych

przebiegiem

jeden

procesu

i enkulturacji,

dostarczenia

współpracę

tu książce

ogólny

z perspektywy

autorka

wszystkim

opowieść

dotyczącymi

historii

dla pracy
dla

się swoistym

który

tworzenia

członków

terenem

kulturowej

3. jest ważnym
możliwości

pogłębionego

spo/ccznymi,
dla

ujęcia

szczególnie

cel. Jest nim przedstawienie
folklorystycznej

kultury

zaopatruje

innych

z et-

dowodu
badań

na
nad

społecznym.

W recenzowanej
słownego

l.decydowała
uzyskać

się rodzina

jako

w procesie

na temat
Obok

poprzez

i socjologią,

kulturą

stała

odznaczający

2. uczestniczy

m.in. w poglądy

i społecznej
nologią

kontekstem

która

po to, aby

a jednocześnie

globalnego,

i komunikacji;

badanych

folklorystki,

i rozważań

aspekt rodzinnej

Autorka
włączyła się w ten sposób do dyskusji nad ważnymi poznawczo
i społecznic
kulturowego
charakteru
rodziny jako grupy i instytucji,
która:
I. stanowi segment

społeczeństwa
rodziny

studiów

obserwacji

przez

o sobie. Folklorystyczny

zakresu

rozwinięcia

wybrała

i zjawisko
rodziny

do analizy

zainteresowaniami

jednocześnie

wykorzystuje

studiów

nicktórymi

nad

z bogatych

opowiadania,

związane
jej

możliwości
ważnymi

zasobów

tzw. folkloru

przy tym z genealogicz-

czlonków.
wskazania

problemami

Świadoma
znaczenia
folklorystyki.

wybadań
Za-

�259
stanawia sit; wivc m.in. nad Ijawiskiem "folkloryzacji" - przekształcenia sir; opowieści z tekstu
uwarunkowanego subiektywnie i związanego z jednostką w przekaz kolektywny i zobiektywizowany, nad relacją mir;dzy tekstami mówionymi i zapisanymi, wreszcie nad społecznymi
ramami folkloru i rolą przekraczania tych ram i granic w jego przekształceniach. Przedstawia
ponadto szerszy program folklotystycznych badall nad rodziną, w których przedmiotem byłyby
nie tylko przejawy folkloru ustnego i ich rodzinne użytkowanie, ale również bardziej szczegółowa
analiza innych zachowall rodzinnych, w tym obrz&lt;;dów i ich wielorakich znaczeń.
Całość ujęla autorka w pięć rozdziałów. Pierwszy z nich dostarcza informacji wprowadzających, dotyczących problematyki, zakresu i metod pracy oraz dokonuje przeglądu badań nad
rodziną ze stanowiska folklorysty. Dowiadujemy się, że badania przeprowadzone zostały w Jatach 1984·1990 w różnych typach rodzin wiejskich na Górnym i Dolnym Śląsku, w południowej
Wielkopolsce i części Polski centralnej. Metodą gromadzenia materiałów była ankieta oraz
wywiad, w których przeprowadzeniu pomogli autorce studenci i uczniowie. Drugi rozdział
omawia warunki i formy rodzinnego uczcstnictwa w kulturze oraz towarzyszącą działaniom
kulturowym strukturę życia rodzinnego i układ ról i pozycji w rodzinie. Trzeci zajmuje się
funkcjonowaniem tradycji folklorystycznych w rodzinie, przynosząc analizę sytuacji sprzyjających
tworzeniu i przekazywaniu folkloru oraz roli poszczególnych członków rodziny w tych procesach. Rozdział czwarty koncentruje się na zainteresowaniach członków rodziny jej historią. Dość
powszechnic deklarowanym chęciom poznania historii rodzinnej i wysokiej ocenie tego rodzaju
zainteresowań odpowiada jednakże wiedza fragmentaryczna i na ogół niegłęboka. Na tym tle
wyróżniają się nieliczne rodziny, w których przechowano legendy herbowe, obecnie uzupełniane
o inne wiadomości I. historii rodziny i upowszechniane. W rozdziale ostatnim, w zakończeniu,
umieszczono wnioski z badali i wymienione już uprzednio propozycje wobec przyszłych studiów
nad rodziną.
Wartość pracy polega nie tylko na wskazanym już nowatorstwie, wynikającym z rozpatrywania przejawów folkloru w kontekśce rodziny, otwierającym nowe perspektywy dla folklorystyki. Polega ona również na rozwinięciu i dostarczeniu nowych punktów widzenia wielu
zagadnień, podejmowanych już w innych niż folklorystyka dyscyplinach. Do tych zagadnień,
które w pracy T. Smolińskiej uzyskały nowy wymiar, należy m.in. zgromadzenie dodatkowych
dowodów na silniejszy przekaz kultury w rodzinie ze strony matki i jej rodziny, potwierdzenie
tzw. "przerywanego" przekazu kultury, szeroka analiza sytuacji folklorotwórczych w rodzinie
a przede wszystkim zwrócenie uwagi na światopoglądowe znaczenie przejawów folkloru. Rozdział dotyczący opowieści związanych z historią rodziny dostarcza bowiem nie tylko niezwykle
interesujących tekstów, w tym tekstów legcnd herbowych, funkcjonujących w rodzinach, ale
również próbuje wyjaśnić znaczenie znajomości historii rodzinnej w rodzinach współczesnych.
Godna uznania jest świadomość metodologiczna autorki, nakazująca jej odróżniać wartości
deklarowane od realizowanych oraz dostrzegać różnice w wypowiedziach w gronie własnym
rodziny i w obecności "obcego", jakim jest badacz.
Szerokość i nowość ujęcia stworzyły również pewne trudności, zwauażalne w pracy, którymi
w tym miejscu chcę sir; zaj"ć. Przyjęcie zalożeń badań socjologicznych i etnologicznych nad
rodziną, polegające m.in. na szczegółowym rozróżnieniu rodzin ze względu na ich strukturę
i sposób uczestnictwa w kulturze, zaprezentowane w rozdziale drugim, nie znajduje w zasadzie
zastosowania w analizie funkcjonowania tradycji folklorystycznych w rodzinie. Obserwujemy
tutaj pierwszy etap badań wykorzystujących doświadczenia różnych dyscyplin, w którym pojawia
się już znajomość tych doświadczeń, natomiast brak jeszcze pełnej ich integracji z przedmiotem
studiów. Druga uwaga dotyczy braku precyzyjnych kategorii analizy współczesności, właściwego
zresztą nie tylko folklorystyce, ale również etnologii. Nie zawsze tradycja - dziedzictwo,
związanc z przeszłością odróżniane jest od tradycji - wartości, związanej bardziej z teraźniejszością. Folklor występujc w pracy raczej jako dziedzina kultury, chętnie wiązana z kulturą
ludową a rzadziej jako aspekt kultury, niezależny od czasu i granic kultury, choć o "folklory-

�260
stycznym aspckcie" mówi podtytuł pracy. Na koniec uwagę moją zwróciła pewna niekonsekwencja
w próbach przyjęcia podmiotowego podejścia w badaniach. Autorka kilkakrotnie wc wstępnej
części pracy odwołujc się do "folklorystycznego automodelu rodzinności", którego przedstawienie
potraktowane
zostało jako cel pracy. Po to aby zrekonstruować
taki model nic wystarcza
gromadzić i prezentować informacje, których udziela "rodzina o sobie". Taki własny obraz grupy
musi bowiem stanowić również pewną całość, zbudowaną na podstawie przyjmowanego przez
grupę systemu wartości, ponadto winien być chroniony w trakcie jego odtwarzania przed
interpretacjami badacza. Do podmiotowej analizy np. nic należy dość nieoczekiwane wyjaśnienie
przez badaczkę wzrostu wśród młodych zainteresowania dziejami rod/jny: "Wydaje się, że wyrosło
ono na gruncie wzmożonej chęci poszerzenia swej wiedzy na temat przeszłości historycznej Polski"
(s. 137).

Przydatność materiałów i metod analizy stosowancj przez folklorystę dla hadal] nad kulturą
rodziny została w książce udowodniona. Z zainteresowanoem zatem można oczekiwać następnych
prac T. Smolińskiej, zapowiadającej poszerzenie zakresu analizy i wykorzystanic w studiach nad
rodziną nie tylko folkloru slownego ale również integralnie z nim potraktowanych materiałów
dotyczących zwyczajowości i obrzędowości rodzinnej.
ZhirJl1icw Jasiewic:

Włodzimierz Piątkowski,
Jagoda Jezior,
Rafał Ohme, Listy i/o Kaszpirowskieyo.
rzel1ie socjologiczl1e, Wydawnictwo Marek Łoś, Lublin 1993, ss. 143.

Spoj-

Przedstawiana książka dotyczy tematu fascynującego: tcgo, co zwykło się w skrócie nazywać
"fenomenem Kaszpirowskiego". Ów "fenomen" to tylko jeden, choć z pewnością najhardziej
spektakularny, spośród licznych przypadków różnych nickonwencjonalnych
psycho- i bioenergoterapeutów, zdobywających sobie w naszym kraju mniejszą lub większą, przelolI1ą lub bardziej
trwahl popularność. Jest to ważne zjawisko społeczno-kulturowe, które zresztą można obserwować
również w innych krajach, i nie powinno umykać uwadze badaczy. Stykamy się z nim w życiu
codziennym i może właśnie dłatego tak trudno jest przeanalizować je naukowo, uwalniając się od
emocji. O Kaszpirowskim słyszał chyba każdy, napisano o nim wiele, czasem krytycznie, częściej
w tonic apologetycznym, nikt jednak dotąd nie pokusił się o dokonanie rzetclncj, antropologicznej
cz.y socjologicznej analizy jego działalności i przycz.yn tak wielkiej, jeszczc do niedawna.
popularności. Pierwszą taką, i to udaną próbą, jest omawiana książka, przygotowana przez
Włodzimierza Piątkowskiego z Zakładu Socjologii Medycyny Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Luhlinie i jego współpracowników. Praca opatrzona jest krótkim posłowiem rcd. Haliny
Aczkasowej, która zainicjowała i realizowała w latach 1990-1992 cykl telewizyjnych programów
z dr. Anatolijem Kaszpirowskim.
W. Piątkowski, socjolog medycyny, już od dłuższego czasu prowadzi systematyczne badania
nad leczeniem niekonwencjonalnym; jest m.in. autorem ważnej i interesująccj książki Spotkania
z inną medycyną.
Listy do Kaszpil'owskiego
to książka przejrzyście opracowana, składająca się z dość obszernego wstępu i trzech rozdziałów, przedstawiających kolejno: prohlemy metodologiczne, analizę
statystyczną materiału oraz wybór listów telewidzów do terapeuty. "Wstęp" jest właściwie
charakterystyką postaci Kaszpirowskiego, jego szczególnych cech osobowości i metody terapeutycznej, ujętą na szerszym tle społecznym. Autor analizuje czynniki, które sprawiły, że Kaszpirowski stał się na początku lat 90. jedną z najpopularniejszyeh postaci kultury masowej w Polsce.
Zwraca uwagę na specyficzny splot okoliczności politycznych i gospodarczych związanych
z okresem transformacji ustrojowej oraz na wsparcie "potężnego medium" - telewizji, która
uczyniła z niego gwiazdę, idola publiczności (uosobiającego zarazem, jak trafnie zauważa

�261
Piiłtkowski, j..:d..:nz mitów kultury masowej - lekarza-supermana). Autor stwierdza, że, wbrew
opiniom, telcterapia Kaszpirowskiego odbiega od klasycznej psychoterapii, zawiera jedynie
niektóre jej elementy. Natomiast w recepcji społecznej jest Kaszpirowski powszechnie traktowany
jako bioenergoterapeuta,
choć sam konsekwentnie przeciwstawia się włiłczaniu jego metod
IN obręb
medycyny nickonwencjonalnej. Niemniej, W. Piątkowski wskazuje na szereg pokrewnych technice Kaszpirowskiego metod lecznictwa niekonwencjonalnego stosowanych w Europie
Zachodniej i w USA. Niezależnie jednak od kwestii zaszeregowania telcterapii i jej propagatora,
najważniejszym problem..:m badawczym dla przedstawiciela nauk społecznych pozostaje fenomen
ogromnej popularności terapeuty z ukraińskiej Winnicy i to podkreśla wyrażnie autor książki.
Prezentuje walory perspektywy socjomedycznej, która może ujawnić przyczyny tego zjawiska,
ukazując je w szerokiem kontekście stanu społecznej służby zdrowia w Polsce i społecznego
odbioru tej sytuacji, w dużej mierze wpływającego na obecną popularność praktyk niekonwencjonalnych specjalistów oraz samoleczenia.
Autor wybrał interesującą metodę badawczą - analizę treści listów telewidzów, skierowanych do dr. Kaszpirowskiego. Był świadom - jak wynika z rozważań metodologicznych
problemów związanych z przyjęcicm tej perspektywy. Wskazuje na nikłe dotychczas zainteresowania socjologów tego typu żródłami i brak "teorii listu". Tym bardziej warte są uwagi
interesujące rozważania W. Piątkowskiego na temat specyficznych cech tego materiału, perspektyw i ograniczeń ich badania. Autor wskazuje m.in. na brak możliwości wpływu badacza na
formę i zakres informacji zawartych w listach (tę właściwość podzielają zresztą listy z innymi
typami materiału zastanego). Stąd wynika niemożność przeprowadzenia pełnej analizy statystycznej. np. w odniesieniu do wyks/.tałcenia autorów listów (nic podało go 92,7% osób), wieku (brak
danych o 58,8'~. osób), czy efektów teleterapii (35,9% autorów nie podało na ten temat
informacji). Warto również porównać przytoczone w książce wyniki badań OBOP z rezultatami
analizy listów. Okazuje się, że tylko 3% ankietowanych
przez OBOP uznało, że seanse
Kaszpirowskiego miały pozytywny wpływ na ich organizm. Natomiast 50,2'10 autorów listów
stwierdziło poprawę swego stanu zdrowia, łącznie w 80,6% przypadków chorób. Tak duża
różnica wypływa zapewnc z faktu, że listy skłonni Sił pisać raczej ci, którzy odczuwają pozytywny efekt, niż ci, którzy nic dostrzegają żadnych skutków teletarapii, bądź też skutki
negatywne (tych ostatnich było tylko 2%,). Jak wynika z analizy statystycznej, aż 78,8% autorów
listów stanowią kobicty (z ogólnej liczby przeanalizowanych
1907 listów, które nadeszły do
telewizji w ciągu 1990 roku). Ten fakt, 1,",,&lt;lI1Y z ogólnie obserwowanym zjawiskiem przewagi
kobiet wśród klienteli specjalistów mcdyc:",) komplementarnej,
wymaga wnikliwych badań,
ponieważ, jak stwierdza autor, "ws/.ystkie Inalll: interpretacje (... ) są tylko po części przekonywające" (s. 134).
Najobszerniejsza część pracy - rozdział III., zatytułowany tak, jak cała książka: "Listy do
Kaszpirowskiego", zawiera wybór listów, ilustrujących najlepiej (zdaniem autorów) omawiane
problemy. Listy podzielone są na trzy główne zespoły: prezentujące odczuwane skutki terapii,
próby interpretacji "fenomenu Kaszpirowskiego" i wrażenia doznawane podczas seansów. Największą grup!; listów - opisujących efekty teleterapii - uporządkowano według rodzaju tych
efektów (pozytywne, brak efektów leczenia i pogorszenie stanu zdrowia). Najliczniejsze listy,
a mianowieic te, którc opisują pozytywne skutki telcseansów (zajmują one aż 45 stron książki),
zostały posegregowane według rodzaju chorób czy dolegliwości. Podstawą był sporządzony przez
autorów klucz kodowy, I. zastosowaniem nazw chorób (czy grup chorób) przyjętych w międzynarodowej klasyfikacji chorób WHO. Jednak napotykamy w układzie listów także takie
oznaczenia (,.choroby naczyniowe", "choroby oczu"), których nie ma w przytoczonym w rozdziale I. kluczu kodowym. Ponadto, w wydzielaniu poszczególnych jednostek tego klucza,
ujętych pod nagłówkiem "Rodzaj dolegliwości", widoczne są pcwne niekonsekwencje.
Do
"rodzajów dolegliwości", oprócz np. "chorób układu krążenia", zaliczone zostały również takie
jednostki. które logicznic należą raczej do efektów terapii, np. "zanik blizn", "ciemnienie włosów",

�262
"porost włosów", czy "rzucenie palenia". łnncgo rodzaju problem klasyfikacyjny wiąże się
z faktem, że listy z reguły nie były monotematyczne,
zazwyczaj dotyczyły kilku różnych
zagadnień i wymieniały różne choroby trapiące ich autorów. To stawiało przed autorami książki
trudne zadanie wyboru dominującego w liście tematu - każdy list mógł być z założenia
przyporządkowany
tylko jednej kategorii szczegółowej (poprawność metodyczną zapewniało
równoległe kodowanie listów przez 3 osoby). Wydaje się, że przyjęte rozwiązanie jest słuszne;
inaczej trzeba by dzielić każdy list na drobne fragmenty i zamieszczać je czasem kilkakrotnie.
w różnych miejscach.
Autorzy książki w rozdziale I. zapowiadają podejście przede wszystkim jakościowe do
badanego materiału. Ze względu na jego specyfikę, analiza ilościowa ma tu mniejsze znaczenie.
Jednak zawarta w pracy analiza jakościowa pozostawia pewien niedosyt. Oddzielny rozdział
dotyczy materiału statystycznego, toteż czytelnik oczekuje, że po obszernej prezentacji wyboru
listów znajdzie również rozdział poświęcony jakościowej analizie materiału. Tymczasem napotyka jedynie zakończenie, lakonicznie podsumowujące wyniki badań nad listami, łącznie z danymi
uz.yskanymi przez autora z wywiadów i materiałami zebranymi przez OBOP. Poza tym
nawiązania do treści listów, także łącznie z danymi z innych źródeł, znajdujemy w części wstępnej
pracy. Wydaje się, że książka zyskałaby dużo, gdyby oddzielny jej rozdział zawierał wnikliwą
analiz.ę jakościową "materiału listowego". Niemniej, książkę czyta się z wielkim zainteresowaniem
i podziwem dła autorów, którzy podjęli się bendyktyńskiej iście pracy - kodowania, kłasyfikacji
i opracowania materiału zawartego w ogromnej liczbie listów. M usieli przy tym samodzielnie
pokonywać piętrzące się przeszkody, nie mogąc korzystać z żadnych wzorów krytycznych analiz
socjologicznych zbiorów listów. Praca wykazała, że zastosowana metoda może być bardzo
owocna w badaniach nad stanem świadomości społecznej, także w zakresie stosunku do
niekonwencjonalnych
metod leczenia.
Książka może zainteresować nie tylko specjalistów, ale takżc każdcgo "zwykłego" czytelnika,
który znajdzie w cytowanych listach przcjmujący wyraz ludzkiego cierpienia, nadziei, a nieraz
takżc wielkiej radości z odzyskania zdrowia i ogromnej wdzięczności dla dr. Kaszpirowskiego,
nazywanego uzdrowicielem, "genialnym Anatolijem", a w jednym z listów "posłańcem z gwiazd".
DlInllla

Kraków.

duli, Kraków

Przestrzenie

kulturowe,

Penka/a-Gaw{'cka

pod red . .I. Bujaka, A. Zambrzyckiej-Steczkowskiej

i R. Go-

1993, ss. 139, ił.

Prezentowany tom szkiców z zakresu antropologii miasta, rezultat współpracy krakowskich
historyków i etnologów, ukazał się z poważnymi perturbacjami. Przedwczesny zgon dwojga
redaktorów opóźnił wydanie oraz, jak można sądzić ze wstępu autorstwa R. Goduli, która
ostatecznie przygotowała całość do druku - uniemożliwi! peine zrealizowanie wstępnej koncepcji. Jakkolwiek było, sądzić należy przedstawiony czytelnikowi rezultat, a nie zamierzenia.
Zainteresowanie krakowskich badaczy Krakowem, jego kulturą i mieszkańcami, dało się już
zauważyć od kilku lat. Próby zastosowania etnograficzno-ctnologicznego
aparatu analitycznego
do kwestii miejskich, zwłaszcza miasta tak bogatcgo w historię i różnorodnego pod względem
kulturowym, jak Kraków daly - jak można się było spodziewać - intcresujące rezultaty'. Do
początkowych zainteresowań folklorem miejskim, miejską obrzędowością, zagadnieniami kontaktów miasto-wieś podmiejska, doszła obecnie kwestia miejskiej przestrzeni . .lej właśnie, kulturoI Zob. "Zeszyty
Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Prace etnograficzne" z. 26: 1987. red. j.w.; także: "ZNUJ.

-Kunachowicz.

Prace etnograficznc" z. 2i. 19H6 pod red. J. Bujaka oraz ..Z UJ.
Prace etnograficzne" z. 23: 19H7 pod red. A. Zambrzyckiej-

�263
wemu wymiarowi istotnych dla miasta i jego mieszkańców miejsc, poświęcony jest, w przeważająceJ części, prczcntowany tom.
Gros artykułów poświęconych jest krakowskiemu Rynkowi, który będąc jednym z największych placów Europy. spełnia! w swoich ponad siedemsetletnich dziejach rozmaite funkcjc.
O politycznych funkcjach Rynku traktuje artykul M. Rożka Forum regale. Rynek krakowski jako
miejsce wydarzeń polityczl1ych (X I V-X V I I I wiek); o obrzędowych z kolei B. Pilichowska (Rok
ohrzędowy na krakowskim Rynku w minionych stuleciach); o komunikacyjnych J. Duda (Komul1ikac.ljna jilllkcja Rvnku Gltiwne{fo w Krakowie); ekonomiczne zaś omawia J. Bieniarzówna (Krakowskie taryi w dawnych wiekach).
Lektura tych prac każe schylić czoło przed erudycją autorów, ale jednocześnie skłania do
wniosku, że, po picrwsze, zaprczentowali oni typowo "historyczne" artykuły, nie zawierające wcale,
lub minimalne ilości, "etnologicznego" spojrzenia na problem, oraz, po wtóre, że są one także
..historyczne" w tym sensie, iż zajmują się generalnie przeszłością, na uboczu pozostawiając
zjawiska występujące współcześnie. W zasadzie poza pewnymi próbami uwspółcześnienia wywodu,
widocznymi w artykułach J. Dudy i B. Pilichowskiej, pozostałe stanowią kompilację godnych
uwagi faktów historycznych, niejako wstępny material do etnologicznych analiz. Są niewątpliwie
cennym, ale zaledwie tłem. zbiorem faktów, które dopiero należałoby poddać etnologieznej
analizie.
Podobny zarzut, przy wszystkich nic podlegających kwestii zaletach, postawić można pracy
J. Kracika (SllIropolski
Kleparz - targ w lokall1ej kulturze społecznej). Z. Szromba-Rysowa
w artykule Tar!l0wisko SliIrv Kleparz - elf/ogra[lczna perspektywa badawcza precyzyjnie ukazuje
atrakcyjność etnograficzno-etnologicznego
podejścia do problematyki przestrzeni miejskiej - tu
w odniesieniu do jednego z najbardziej znanych i ważnych miejsc targowyeh miasta. Zarysowanie
owej badawczej perspektywy nie oznacza jednak jeszcze, iż została ona zastosowana. Na to
przyjdzie jednak zapewne poczekać. Z kolei z opracowania E. Fryś-Pietraszkowej (Kraków a wsie
podmiejskie w rela,jach etnograficznych
sprzed .IlU lat), w którym zaprezentowany został interesujący material etnograficzny, od lat oczekujący w zaciszu archiwum na skutecznych interpretatorów, wynika jasno, iż kontakty miasto-wieś owocowały między innymi powstawaniem
istotnych kulturowo "miejsc zderzenia". Ich etnologiczna analiza mogłaby wiele, jak mi się zdaje,
wnieść do zrozumienia istoty wzajcmnych wpływów, splotu harmonii i konfliktów w procesie
kontaktów między mieszkańcami K rakowa a ehłopami z podmiejskich wsi.
Odnoszę wrażenie, że prawdziwie udaną próbą zastosowania pojęciowego aparatu etnologii
do analizy kulturowej przestrzeni miejskiej jest zamieszczony w tomie artykuł D. Gut Nowa HUla
w .~wiad(/m(),vci jej mieszklll;niw.
Autorka usilowała, z interesującym skutkiem, dotrzeć do
.,struktury przeżywanej" micjskiej przestrzeni, mając tu na myśli "całą sferę wyobrażeń i mitów,
naroslych wokół samego miasta i rozgrywających się w nim wydarzeń". Efekt byłby zapewne
jeszeze pełniejszy, gdyby autorka oparła swoje wnioski na bogatszym materiale analitycznym,
zwłaszcza już publikowanym 2
Oceniając gener&lt;t1nie krakowski tom studiów na temat przestrzeni miejskiej stwierdzić można,
iż wi,,:ccjobiecujc, niż daje, przynajmniej jeśli chodzi o etnologoczne analizy. Jest raczej cennym do
nich wstępem, ukazujc perspektywy wspólnych badań historyków i etnologów, stanowiąc dowód
na atrakcyjność tej problematyki dla obu partnerów. Mniemać zatem można, że następne
publikacje b,,:dą dowodem nie tylko godnej uwagi mody na temty z zakresu antropologii miasta - tu: właśnie Krakowa - alc przede wszystkim staną się prezentacją oryginalnych osiągni,,:ć
z tego zakresu.
Ryszard
:!

Zoh.

opracowanie
roku

J. Mikuło\Vski
nutcriałtl\\'

z inicjatywy

Pomorski.

Kwl../m' w Iwszej pllmiró,

pokonkursowych:

Oddziału

Krakowskiegt)

konkurs

Biblioteka

Krakowska

nr 127, Kraków

pod hasłem .,Czym był i czym jest dla mnie Kraków"

Polskiego

Towarzystwa

Socjologicznego.

Kantor

1991. Jest lo naukowe
został

ogłoszony

w 1969

�264
Marian M o r a wczy 11 s k i, Rzeź
ss. 192, ok, 50 il.

1846 r., DChic(l, Pilzno,

TUr/ulw i okolice,

Tarnów

1992,

Są wydarzenia w polskich dziejach, których wspomnienie zawsze wywolywać będzie emocje.
a których interpretacje i oceny różnić się będą w zależności od pochodzenia, poglądó\\
społecznych, wizji dziejów i - generalnie - światopoglądu jednostki dokonującej oceny. Czasem
także od temperamentu i wrażliwości. Rzecz jasna, nie powinno to dotyczyć historyka, od niego
wymaga się obiektywizmu. Ale przecież i on jest tylko człowiekiem.
Jednym z najbardziej bolesnych zdarzeń w polskieh dziejach jest galicyjska rabacja 1846 roku.
Kilka krwawych dni mroźnego stycznia tamtego pamiętnego roku, kilka powiatów objętych
zaburzeniami - chłopską ruchawką; może tysiąc zabitych przedstawicieli stanu szlacheckiego,
rabunki i gwałty, a w ich rezultacie - narodowy szok. Publicystyka i sztuka przez dziesięciolecia
żywiły się tym tematem, żyła nim także wieś galicyjska, żywe wspomnienia o rabacji utrzymywały
się do niedawna. Także niejeden historyk zyskał poklask albo cięgi za sposób w jaki ukazywał
źródła, przebieg i sens owej krwawej łaźni. Kaznodzieje - zarówno świeccy jak i duchowni gromili wady narodowe, posługując się przykładami z tamtych dni. Był to temat zawsze
niepokojąco aktualny, pozwalający - przez swoją niejasność i złożoność motywów działających
w 1846 roku stron - uzasadnić sprzeczne niekiedy poglądy i opinie.
A dziś? Czy dziś warto jeszcze wracać do tamtych wydarzeń? Czy są jakieś powody, dla
których należy przypominać ofiary i ich katów'? Czy są jakieś względy, które winny skłaniać
współczesnego Polaka do rozpamiętywania
klęski zgotowanej przez austriackiego okupanta
szlacheckiemu powstaniu, przeciw którym skierowano sprawiedliwy acz ślepy gniew polskiego
ludu'? Czy to, co się wtedy stało, to tylko wybryk historii, czy prosta a tragiczna konsekwencja
nieporozumienia między ludźmi z dołu i szczytów społecznej drabiny? A może wręcz reguła
w naszych dziejach, konsekwencja połączenia pobożnych życzeń typu "iakoś to będzie" z brakiem
organizacji? Podobne pytania można stawiać w nieskończoność, jedno jest pewne, zainteresowanie
rabacją wciąż istnieje, a nowe na jej temat prace, nie tylko historyczne, mogą liczyć na
zainteresowanie.
Tak też będzie zapewne w przypadku książki historyka - ale historyka literatury - Mariana Morawczyńskiego zatytułowanej lakonicznie Rzeź 1846 r. Jest to drobiazgowa opowieść
o pamiętnych wydarzeniach na obszarach dotychczas uznawanych za marginalne: we wsiach
na wschód od Tarnowa, szczególnie w okolicach Dębicy. Autor w zasadzie nie wnosi nowych
informacji, porządkuje znane dotychczas, pewne relacje uściśla, inne podaje w wątpliwość.
W sumie, z punktu widzenia wiedzy o wydarzeniu, niewiele. A jednak czyta się tę książkę z wielkim zainteresowaniem,
nawet wbrew jej wadom: chaotycznej miejscami narracji, niejasności
wywodów, czasem zbytniej skłonności do uogólnień. Czytamy pracę Morawczyńskiego nie tylko z zainteresowaniem, ale również z bólem i z jakimś niejasnym a dojmującym uczuciem jej
aktualności.
No cóż, to chyba nieuniknione, że czytelnik przejmuje się ładunkiem dydaktycznym jaki niesie
w sobie wspomnienie galicyjskiej rzezi. Bo czyż nie jest tak, że dzielenie społeczeństwa na lepszych
i gorszych, tych myślących i rządzących, i tych od czarnej roboty, że patriarchalizm połączony
z niesprawiedliwością, mogą prowadzić prostą drogą do wybuchu niekontrolowanego gniewu. Tak
jest i tak zapewne zawsze będzie, a kto o tym zapomina, czyni wielki błąd.
A austriackie machinacje, perfidne szezueie brata na brata. te judaszowe srebrniki wypłacane
przez obcych Polakom za polską krew - jak to się ma do poruszanych kwestii'? Owszem. ma się
bezpośrednio i najboleśniej, bowiem podobne działania mogą mieć miejscc jedynie wtedy, gdy brak
porozumienia, prawdziwego, a nie tylko deklarowanego bratcrstwa, wtedy gdy brak wspólnoty
interesów, wzajemnego szacunku i tolerancji między ludźmi. Tego właśnie w tragiczny sposób
zabrakło w Galicji w 1846 roku i dlatego polała się obficie polska krew. Brakło, tam gdzie winien
się był znaleźć, rozumu, przenikliwości, brakło solidaryzmu narodowego i dlatego w ową lukę -

�265
przepaść mil;dzy wiejskim ludem (któremu nie danym jeszcze było poczuć się narodem) i szlachtą - mając,! się za naród, mógł wcisnąć sil; wróg. I wygrał, choć nic na długo.
Myślenie o rabacji wbrew pozorom nie jest dziś,jak sądzę,jalowe i anachroniczne, to po prostu
myślenie o źródłach nieporozumierl społecznych i sposobach przeciwdziałania im. To myślenie o tym,
jak trudne, a czasem wręcz niemożliwe bywa owo przeciwdziałanie, a także i o tym, że zbrodnia rodzi
się cZl;sto I.arówno z arogancji jak i z ignorancji. Oby przebogatej lekcji wypływającej z galicyjskiej
rzezi nic trzeba już było nigdy na nasl.ej ziemi przerabiać. Książka M. Morawczyńskiego wartościowa
sam;'kW sobie, I.yskuje jeszcl.c, gdy?, budzi w czytelniku ważne i aktualne pytania i wątpliwości.
Ryszard

Kantor

Maria P a rad ()w s k a, Wkład Polaków w rozwój cywilizacyjno-kulturowy
Ameryki Lacińskiej,
Wydawca: Komisarz Generalny Udziału Polski w Wystawie Uniwersalnej EXPO '92 w Sevilli,
Wydawnictwo "Warsawa", Warszawa, bez roku wydania, ss. 297, indeks nazwisk.
Wydawca: Komisarz Generalny Udziału Polski w Wystawie Uniwersalnej EXPO '92 w Sevilli
nie miał szczęścia do redaktora ani oficyny wydawniczej. Odbiło się to najakośei książki, a głównie na
niestarannej korekcie, pozostawieniu fragmentu strony niezadrukowanej (ślad ingerencji cenzury?),
wadliwym zszyciu arkuszy (mały margines wewnętrzny utrudnia lekturę), a przede wszystkim
niestarannym indeksie nazwisk (nie zdołano np. ustalić imienia Kolumba; szczęście, że Autorka
podała w tekście imię Mickiewicza, bo już rozwiązanie pierwszej litery imienia Lelewela okazało się
nicwykonalne),
Zapewne równie? z winy redaktora pierwsze zdanie "Wstępu" rozpoczyna się słowami:
.,Pil;ćsetna rocznica odkrycia Ameryki przez Kolumba, przypadająca na rok 1992 [.. .]" (s. 3), jest
nieprecyzyjna. Wiemy przecież, że mieszkańcy Azji do Ameryki docierali przed 1492 rokiem.
Wykopaliska archeologiczne dowodnie potwierdziły także pobyt mieszkańców Europy na kontynencie amerykańskim przed tym rokiem. Mil;dzy innymi dlatego rocznicę pierwszej wyprawy Kolumba
do Indii obchodzono pod hasłem "Spotkanie Dwóch Światów".
Z powyższych uwag wnosić można, że recenzowana książka jest typowym tworem - jak to
mawiał Kazimierz Wyka - "jubileatyzmu", podobnie jak tablica na gmachu "Wspólnoty Polskiej"
w Warszawie poświl;cona Ignacemu Domeyce, ufundowana w 1992 roku przez Komitet Polski
,.Spotkania Dwóch Światów", na której w brązie odlano błędną datę rektorstwa wybitnego Polaka
w Uniwersytecie w Santiago de Chile t. Tak jednak nie jest. Maria Paradowska nawiązując
świadomie do rocznicy ważnej odkrywczo wyprawy Kolumba, nie dała się zupełnie zepchnąć na
pobocza "jubileatyzmu", narzucone przez nie przygotowaną do tego typu publikacji oficynę
wydawniczą. Jej książka jest pionierską monografią problemu, przedstawioną w formie popularnej.
Uważny czytelnik książki Marii Paradowskiejjest pełen podziwu dla trudu Autorki. To prawda,
że nie miała ona warunków do przeprowadzenie kwerendy archiwalnej (nawet w Polsce) i pisząc swe
dzieło oparła się głównie na pamiętnikach oraz literaturze popularnonaukowej.
Mimo to przedstawiony obraz, dotyczący zwłaszcza XIX i początku XX wiekujest bardzo interesujący. Okazuje się,
że Autorka zdołała zebrać więcej danych niż to uczyniono w ogłoszonej w 1983 roku pod redakcją
Marcina Kuli ksi"żce Dzieje Polonii IV Ameryce Łacińskiej. Historiajest chybajcdyną dziedziną, gdzie
miłośnicy badań przeszłości mogą, mimo braku warsztatu, inspirować badania profesjonalistów.
Maria Paradowska uzyskała lo prezentuj,!c głównie informacje z zakrcsu historii nauki i techniki.
Rzeczowość przckazu w książce Marii Paradowskiej ulega zachwianiu w relacjach dotyczących
Polaków w Ameryce Łacińskiej po drugicj wojnie światowej. Tu już nie wystarczy oczytanie
l Autorzy tekstu na tej tahlicy zapewnie nic wiedzieli, że istnieje książeczka Aliny Szwejccrowej pt. /gnac.v Domeyko, wydana
w 1975 roku z poprawnie zestawionym kalendarium. Domeyko nic był rektorem w latacb 1857·1873 tylko 1867-1883 (w latach
t852- t 867 sprawował funkl:ję delegata rZ'-ldu do .spraw reorganizacji uczelni).

�266
w mniej lub bardziej łatwo dostępnych publikacjach. Polityka pozyskiwania po 1945 roku
literatury zachodniej zdecydowała, że kwerenda w krajowych bibliotekach niewiele daje. Analiza
licznych relacji podróżniczych, drukowanych niemal masowo po 1956 roku; daje wyniki niekiedy
trudne do weryfikacji. Bardziej wiarygodna jest literatura spccjalistyczna, która jednak umknęła
uwadze Autorki. Zwracam uwagę, że Instytut Nauk Geologicznych PA N prowadzi l na Kubie
przez 15 lat badania stacjonarnc, uwieńczone ważnymi publikacjami (w tym mapy kopalin
mineralnych). Autorka w zasadzie pominęła również krąg badaczy skupiony wokół redakcji
"Estudios Latinoamericanos"
z Instytutu Historii PAN. Wielu z tych autorów prowadziło
kwerendy w archiwach i bibliotekach Ameryki i dysponuje dużym zasobem informacji o udziale
Polaków w rozwoju cywilizacji Ameryki Łacińskiej. Brak informacji na ten temat w książce Marii
Paradowskiej zdaje się wskazywać, że praktycznie nie ma kontaktów z historykami z tego kręgu
(tzn. Instytutu Historii PAN), a ponadto nie korzysta z retrospektywnych i bieżących bibliografii
historycznych, geograficznych i geologicznych.
Recenzowana książka, poza "Wstępem" i "Zakończeniem" składa się z dziewięciu rozdziałów
prezentujących zebrany przez Autorkę materiał w układzie chronologicznym i przedmiotowym.
Pierwszy z tych rozdziałów dotyczy działalności Polaków w Amcryce w XVI-XVIII wieku.
W siedmiu kolejnych nakreślono szerzej działalność naszych rodaków w różnych dziedzinach:
rolnictwie, technice, badaniach przyrodniczych (geologicznych, zoologicznych, botanicznych).
wojsku, odkryciach geograficznych i pracach etnograficznych itp. Ostatni rozdział dotyczy
działalności w różnych dziedzinach życia społec7.eństw: naukowej w uniwersytetach i instytutach
badawczych, lekarskiej, posługi duszpasterskiej, kulturalno-oświatowej, życiu politycznym i artystycznym oraz "w innych dziedzinach życia" (dotyczy to przeważnie prowadzących przedsiębiorstwa i zakłady przemysłowe).
Taki układ treści powoduje, że niektóre informacje o dokonaniach wybitnych badaczy
powtarzane są w różnych rozdziałach. Zawsze jednak prezentowane s,! one w innym kontekście.
przez co czytelnik mniej zorientowany - a przecież do nich Autorka adresowała sw'! ksi,!żkę stopniowo wciąga się w zawiłe problemy Polonii latynoamerykańskiej.
Spccjaliści nie zawsze są w stanie akceptować niektórych szczegółowych przekazów Marii
Paradowskiej.
Ograniczę się do podania kilku informacji o gcologach: Ignacy Domeyko:
studiował w Oddziale Nauk Fizycznych i Matematycznych a nie "wydziale fizyczno-matematycznym" (s. 99); w 1838 roku przybył do Coquimbo a nie La Sereny (s. 100) osady, od której już wtedy
przyjął nazwę pobliski port; rektorem był do 1883 roku, a nie "do wyjazdu z Chile" (s. 199), gdyż
wyjechał w 1884 roku. Ważniejsze są jednak pominięcia: brak charakterystyki dokonań Domeyki
w górnictwie, prawodawstwie, meteorologii, balneologii i innych dyscyplinach. Dodam do tego
pewną ciekawostkę. Otóż zaraz po przyjeździe Domeyki do Coquimbo omal nic doszło do
zerwania umowy. Tę wprawdzie firmował rząd, ale opłacali właściciele kopalIl, którym przybysz
miał podać sposób na pozyskanie srebra z wykopanych zwałów rudy ołowianej. Z największym
trudcm udało się Domeyce przekonać administrację prowincji, że czynność ta wymaga większego
zesołu fachowców, a tych musi wykształcić. Z oporami przyjęto jego perswazjc, a z czasem
wydawano nawet w La Screnie napisane przez niego podręczniki. Z żalem żegnano go
w Coquimbo, gdy opuszczał to miasto. Wahał się z decyzją wyjazdu do Francji, głównie nie chcąc
uczestniczyć w jałowych sporach emigracji. Dlatego przyjął propozycję pracy w stolicy Chile.
Inny bohater książki Marii Paradowskiej: Józef Siemiradzki. Charaktcrystyka lego opiekuna
polskiej emigracji do Ameryki Południowej została przedstawiona
poprawnic, a szczegóły
dotyczące dokonań geologicznych kumuluj,! błędy poprzcdników. Na s. 110 Autorka piszc: "Jeden
ze słowników brazylijskiego Jnstituto Historico, w tomic I, na stronic 907, nazwał Józefa
Siemiradzkiego "najwybitniejszym geologiem tego kraju" (to jest Brazylii). Informację tę poda!
Józef Retinger w książce Polacy w cywilizacjach obcych dIJ krJ/Jcu X l X wieku (nb. tytuł niew!aściwie
zapisany, podobnie jak i bibliografii, gdzie zresztą nic uwzględniono edycji tej książki z 1991 roku).
Pomińmy precyzję cytowanego tekstu. Rzccz w tym, ŻC Siemiradzk i prowadził badania

�267
geologicznc w Brazylii raczcj przygodnie i - choćby z tego względu - jego dorobek nie był tak
znaczący, jak stale pracujących w tym kraju geologów niemieckich.
Podczas pisania ksi"żki moi.na było także precyzyjniej określić dokonania Ernesta Malinowskiego w Peru, a I.właszcza jego udział w budowie kolei transandyjskiej. Wiele o tym twórcy pisał
w ostatnich latach Bolesław Orłowski (do artykułów tych nie dotarła Autorka), a najnowsze dane
zawarł w książce wydanej w 1992 roku Osiągnięcia inżynierskie Wielkiej Emigracji. Z treści tych
opracowań, opartych m.in. na żródłach północnoamerykańskich,
wypowiedzi Władysława Klugera
(cytowane przcz Autorkę) są nicco przejaskrawione.
Uwagi powyższc zdają się wskazywać, że książka Marii Paradowskiej, przed kolejną edycją,
musi być starannie zweryfikowana przez specjalistów z różnych dziedzin. Dotyczy to przede
wszystkim spraw związanych z udziałem Polaków w rozwoju cywilizacyjnym i kulturalnym
Ameryki Łacińskiej przed 1939 rokiem. Okres póżniejszy właściwie należy napisać od początku.
Podane przez Autorkę informacje dotyczące ostatniego półwiecza są bowiem zestawione z pominięciem dokonań najważniejszych (jak choćby brak danych o pracach badawczych Instytutu Nauk
Geologicznych PAN). Zwracam uwagę na niektóre z pominięć:
I. Przez wicie lat Kuba stanowiła miejsce pracy polskich przyrodników. Obok geologów
zwracam uwagę na studia zoologiczne Bronisława Wojciecha Wołoszyna z Instytutu Zoologii
Systematycznej i Doświadczalnej PAN z Krakowa oraz geomorfologiczne Mariana Puliny
z Uniwersytetu Śląskiego;
2. Udział polskich ekspertów geologów w badaniach złóż kopalin mineralnych w Chile (m.in.
prace prowadzili profesorowie Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie; na miejscu towarzyszyli
im Chilijczycy, absolwenci tej uczelni) oraz w Brazylii (badania z ramienia przedsiębiorstwa
usługowego);
3. Uczestnictwo w kongresach międzynarodowych, dokumentowane zwłaszcza przez geologów poważnymi sprawozdaniami;
4. Wyprawy badawcze, zwłaszcza do Peru i Chile, organizowane m.in. przez Polskie
Towarzystwo Przyjaciół Nauk o Ziemi (dokumentowane nawet wydawnictwami po hiszpańsku),
Polskie Towarzystwo Studiów Latynoamerykanistycznych
i wiele, wiele innych;
5. Prace okresowe profesorów uczelni i instytutów polskich jako wykładowców w wyższych
zakładach nauczania w różnych krajach Ameryki Łacińskiej (m.in. Wiesław Szlenk wykładał
matematykę w Meksyku, a Maciej Suffczyński fizykę w Wenezueli; Danuta Kosmowska-Suffczyńska towarzysząc mężowi prowadziła badania geologiczne);
6. Wśród Polaków, którzy wyemigrowali z kraju i osiedli w Stanach Zjednoczonych AP
badania geologiczne złóż surowców mineralnych oraz ogólnych problemów tektoniki w Ameryce
Środkowej i Południowej prowadzil na większą skalę Jan Krasoń.
Rejestr tych uwag możnaby z pewnością potroić. Wymieniając je starałem się raczej wskazać
na kierunki uzupelnień niż na braki dotychczasowego opracowania.
Książka Marii Paradowskiej powstała w wyniku zapotrzebowania społecznego. Jej nakład
właściwie nie trafii do księgarń w kraju. Jest więc potrzeba wydania kolejnej, poprawionej i znacznie
wzbogaconej, edycji. Jest także pilna potrzeba ogłoszenia jej wersji w języku hiszpańskim. Jeżeli
wersja ta powstanie (np. przy czynnym zaangażowaniu się oficyny Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego) maszynopis winicn być starannie zweryfikowany przede wszystkim przez historyków
zajmujących się profesjonalnie dziejami Ameryki Łacińskiej, a następnie przetłumaczony przez
iberystów o dużej wiedzy historycznej. W tej wersji należy wzbogacić część opracowania, dotyczącą
udziału Polaków w rozwoju kultury i cywilizacji Ameryki Łacińskiej zwłaszcza po 1956 roku. Tu nie
może być poważnych pominięć, gdyż czytelnikami książki będą przede wszystkim ludzie znający
Polskę bądź przyjaźniący się z Polakami mieszkającymi i pracującymi w różnych krajach Ameryki
Środkowej i Poludniowej. Wiarygodność przekazu będzie więc wyrazem nie tylko umiejętności
Autorki, ale równieź informacją o poziomie nauk historycznych w Polsce.
Zbigniew Wójcik

�268
Zygmunt Librowicz,
Polacy IV Syherii. Posłowicm opatrzyli
Wrocław 1993, ss. 380 (reprint. Kraków 1884) + 51.

A. Kuczyński i Z. Wójcik.

Książka Polacy IV Syberii Zygmunta Librowicza wznowiona w "Bibliotece ZcsłaJica" wydana
została po raz pierwszy w Krakowie w roku 1884 i, jak piszą autorzy .,Posłowia": Antoni
Kuczyński i Zbigniew Wójcik, trudno dziś uzyskać bliższe informacje na temat jej czytelniczego
obiegu. Podobne trudności napotkają prawdopodobnie edytorzy wydanej w 1865 roku wc Lwowie
rozprawy Lucjana Tatomira Pamiętniki
o Syherii.
Zygmunt Librowicz pisząc swoje szkice
poświ,&lt;conc problematyce syberyjskiej wrósł już w środowisko rosyjskie, ożenił si,&lt;z Rosjanką, był
sekretarzem redakcji petersburskiego pisma "Now", nie zaniedbuj"c także drukowania w czasopismach niemieckich. Wszystko to sprawiło, że niektóre bibliografie traktują jego działalność
z pewnym chłodem. Temu dystansowi sprzyjają zresztą nie tylko losy autora, ale także odmienny
rozkład akcentów, który sprawił, że pełne ostrych oskarżeń Dzieje Polaków na Syberii 1 zyskały
i zyskują liczniejszych czytelników. Jeśli jednak wznowienie książki Michała Janika było długiem
wobec literatury polskiej, to Polacy IV Syherii mogą być pozycją, któm łatwo zyska odbiorców
pośród czytelników z innych obszarów językowych, zainteresowanych dobrą eseistyką i wiedzą
o kontynencie, który do dziś budzi tyleż zainteresowania ile wywołał kontrowersji. Niezwykle
bogaty obszar, słabo zaludniony, opanowywany przez niezbyt liczną administracj,&lt; rosyjską, która
wyraźnie odczuwała potrzebę stworzenia zaplecza gospodarczcgo i kuturalncgo. Dodajmy także naukowego. W tych właśnie płaszczyznach ujawniła się aktywność Polaków przeniesionych na
Syberię za odmowę udziału w tłumieniu polskiego powstania, zesłanych do rot aresztanckich.
odnajdujących możliwość psychicznego oderwania od zesłańczej codzienności w podejmowaniu
prac przyrodniczych, kreśleniu map i opisów plemion. Nic zabrakło wśród nich także skrz,&lt;tnyeh
gospodarzy zakładających
warsztaty rzemieślniczc, cukicrnic i manufaktury.
Przypomnijmy
jednak, że większość zesłanych na Syberię stanowili potomkowie zubożałych lub wn;cz ubogich
rodzin, które nie zawsze mogły udzielić najbliższym pomocy. Brak matcrialnego wsparcia należało
tedy zastąpić umiejętnością dostosowania się do trudnych warunków, na czym nic zbywało
potomkom zubożałej szlachty i dlatego skład socjalny Polaków na Sybcrii tak bardzo przypomina
obraz społeczeństwa angielskiego w Indiach. Syberia okazuje się ponadto dla wielu miejscem
refleksji, przedmiotem opisu ale także szczeblem w karierze rozpoczętej jako przymusowo wcieleni
do ciężkiej służby w batalionach orenburskich leżących już poza właściwą Syberią.
"Zauważono, pisze Librowicz, że pomimo ogólnego narodowcgo charakteru i bytu Polacy
zamieszkali w różnych miastach syberyjskich mieli zupełnie odrębne i odróżniającc ich cechy,
wady, zalety, zajęcia i sposoby zarobkowania.
W Jenisejsku, pisze korcspondent "Kraju"
z Krasnojarska w r. 1883 - byli oni butni, hałaśliwi, zadawalniający wszystkic swe pragnienia;
w Minusińsku - hreczkosieje i hurtownicy mniej dbali o ogładę, więcej za to micli do czynienia
z kredką; w Aczyńsku byli myśliwymi i po części rolnikami, gdyż dla braku spławów taniość
produktów nie opłacała trudu i zachodów; w Krasnojarsku, jako stolicy urzędników i tzw.
"raznoczyńców", byli urzędnikami i raznoczyńcami; w Irkucku - byli kupcami; w Tobolsku
- przeważnie - trudnili się rzemiosłem itd." 2
Ci, bardzo liczni przecież w wielusettysięcznej grupic zcsłańców - ludzie pełni przedsiębiorczości, nie pozbawieni ponadto chęci ryzyka nic pozostawiali po sobie dokumentów pisanych.
Zawsze jednak chętnie służyli pomocą uboższym rodakom. niezależnie od tego czy poślubili
Rosjanki czy też przybyłe do nich z kraju narzeczone. Tcn lęk przed wynarodowicnicm przez
małżcństwo, który skłania wiele rodzin do zawicrania małżcństw przcd wyjazdem na Sybcrie czy,
szcrzcj, do Rosji, nie był zresztą zjawiskiem tak prostym i dającym się jcdnoznacznie określić.
Oczywiście, z administracyjnego
punktu widzenia żony Rosjanki miały prawo do żądania
I

M. Janik,

2

Z. Librowicz, "p. cil., s. 214-215.

Dzieje

Po/akow

na Syberii,

Kraków

1928,

ss. 461 (rcprinl).

�269
ochrzC7.enia dzieci w cerkwi prawosławnej. Tak też było w rodzinie Librowicza, który, zdaniem
autorów posłowia, pochodzc!c /. rodziny żydowskiej był ewangelikiem. W tym miejscu pisz,!ccj
nasuwaj,! si~ pewnc w;ppiiwości. Czy danc tc są zupcłnie pewne? Wyniki kwerendy przeprowadzonej przez Bolesława Szostakowicza w Sankt Petersburgu mogą budzić zastrzeżenia. Nie ma
także nazwiska Librowicz w Szkicl/ch yeltl'a/oyicznych
Kazimierza Reychmana opartych m.in. na
Archiwach Zboru Ewangelicko-Augsburskiego
i Archiwum Zboru Ewangelicko-Reformowanego3
Wydana została dot'ld tylko seria pierwsza tych genealogii, mOle badacze dziejów rodziny
Librowiczów si~gn&lt;l w przyszłości także do tych materiałów. Zagadnienic zasugcrowane przez
Antoniego Kuczyliskiego i Zbigniewa Wójcika wydaje si~ bowiem ukazywać nowe pole badawcze
dla zaintcresowanych zagadnieniami demografii, a właśnie ta dziedzina ma przed sobą ogromne
możliwości i jcj właśnic syberystyka dostarcza tak wielu materia/ów. Dodajmy - syberystyka
i rusycystyka rosyjska mająca lepiej opanowanc prace archiwalne a także szersze horyzonty.
Sprawa sposobu wrastania w nowe środowisko lub, znacznie trudniejsze, próby uczestniczenia
w dwu narodowościach S,! niejednokrotnie sprawą niezwykle skomplikowaną ale też w ciągu
ostatnich wieków nieuchronną. Przykładem mogą być losy Aleksandry Żeromskiej4, siostry
pisarza, która wyszła za mąż za Rosjanina. Ale przecież nic był to przypadek odosobniony i nic
dotyczył tylko Polek. W swej bardzo współczesnej książce Wyrwane strony Józef Czapski notuje
słowa zasłyszane od swego wuja Meyendorffa:
"Należał on do rodziny bałtyckiej. W tych bałtyckich rodzinach jcdyną dost~pną karicrc;
otwicrała Rosja. Pami.,:tam, jak wuj mi powicdzial: »Ty nie wyobrażaj sobie, że twoje babki
i prababki były zawsze takie kulturalne. Sicdziały w swoich starych pałacach czy zamkach i miały
długic kajcty, w których zapisywaly co dzieli ccnę mięsa i cytaty z Pisma Świętego«. Ja zawsze to
pamiętam, to jcst moja tradycja. Synowic tych rodzin szli do dyplomacji" S. W drugiej połowic
dwudziestego stulecia zjawisko małżelistw mieszanych przybrało rozmiar, który porusza demografów. Losy Polaków, I:wlaszcza w dziewiętnastym wieku, dają niezmiernie bogaty materiał do
przeprowadzenia badali. które do dziś niemal nie zostały zapoczątkowane. "Posłowie" do książki
Zygmunta Librowicza jest być może zapowiedzią zmiany w dotychczasowych
badaniach.
Materiały takie nic zyskały dotychczas zainteresowania
w oczach badaczy lubiących raczcj
szerokie gości lice niż nicprzetarte ścieżki. Autorka tego ooracowania nie ukrywa jednak, że książka
Librowicza lub jej recell/ja może prl:ypomnieć któremuś z rosyjskich, gruziliskich czy kazachskich
czyteiników, że jego babka by/a Polką. Być może w zapomnianych papierach odnajdzie siC;także
notes, w którym spisywała swe trudne i radosne momenty pobytu. Spisywała te momenty zupełnie
bezinteresownie, bez pamięci o dzieciach, jak to czyniła w swych Pamiętnikach ksic;żna Maria
Wolkoliska. Odnalezicnie takicgo notesu bc;dzie z pewnością ważnym momentem, zarówno
w dziejach literaturoznawstwa jak socjologii lub demografii.
Być może zainteresuje siC;tym zagadnieniem slawistyka rosyjska rOl:porządzająca wi~kszą
kadrą i znakomitymi na/wiskami. Przypadek Igora Bełzy znakomicie znającego swą genealogię nic
jest tu z pewności" wyjątkiem.
Pytaniem, które może postawić czytelnik jest: dlaczego szukać takiego zapomnianego
pamiętanika, autorki nic autora. Wydaje się przecież możliwe, że kronikarzem wrastania w nowc
środowisko będzie mr;ż.ezyzna. Mc;żcl:yźni jednak, zwłaszcza w dziewiętnastym wicku łatwiej
odnajdywali dla siebie inne tereny aktywności, jak omawiany tu autor Polaków w Syberii, Igor
Be/za lub Koziell-Poklewski. o którym pisze Librowicz, wyliczając dowody jego aktywności ,,0 20
wiorst od Tomska założył fabrykę szkła; sprowadził brata z kraju, osadził go w Tomsku i ożenił
z Polką, siostrą jedncgo z wygnaliców"b Właśnie odnalezicnie mcmuarów żon encrgicznych

J K. Kcychrnan.
S:kin 1/('III'O/o.llicJl("
Seria I. WarSi'.awa 1936, ss. 212 (reprint) .
.• H. M. M&lt;łlgowska. "liJms/.:il' plllllJ Stefana /.eronl..•kiego, ,,Slavia Orientalis", 1976,
~ J. Czapski, Wrn\"llllt' _••t/"tmy. Lcs J.:cJitions Noir sur Hlanchc 1993. ss. 190.
Z. Lihrowil:z. op. dl.. s. :\22.
h

7_

2. s. 191-198.

�270
i przedsi;;biorezyeh
kierunkach.
bardzo

m;;zow

Może

wcześnie

niezawodnych

może

też dopisać
dostrzegł

pomiędzy

książki

w dziewi;;tnastym

kolonią

powinno

zwrócić

animatorek

zesłańczą

a krajem.

w naszym,

uwag;;

w zupełnie

esej w książce

jako

Syberii

w

demografów

ciekawy

nic tylko

o Polakach

wieku

uwag;;

jeden

roI;; kobiet

łączniczek

Wznowienie

skierować

jeszcze

życia

bardziej

kilku

na Łotwie,

W maju
Polonijnym

odbyło

sympozjum

kolejnego

zredagowany

tom zawierający

wzgl;;dów

"Problematyka
organizator

referaty

-

pisze
-

mniejszości

polskiej,

ograniczenie,

jakim

po drugiej

że zarówno

kowane

były sowieckiej

racji stanu,

W przypadku

mniejszości

-religijnej.
w zasadzie

tematy

podjęcie

historyk

Polaków

zakres

łotewski,

państwa

lennych

polskiego,
króla

Szwecji

i Polski,

narodowe

a stolica

Stefana

i ludnościowe

polskiego

z Polską

wśród

dotyczy

z czasem
których

osadnictwa.

-

Jak wiadomo,

1582. Przez
zostały

o dzisiejszej

sytuacji

stanowi

wieki

przez

Rosję.

Łotwy,

co prawda

Próba

zarysu

Polski

i Polaków

stanowi
a

całości,

czyński

szkic

poruszył

wyjaśniając
dziejami

na obszarze

opracowanie

dopełnienie

wprowadza

dzisiejszej

K. Dybciaka
M.

kwestię

genezę znanej
teatru

czytelnika

polskiego

Recepcji

Łotwa
łotewskich

w potocznym
w Rydze,

łotewskie

na Łotwie.
bogaty

w

nazw geograficznych
polskim

z ważnych

w jej

rywalizacji
polityczne

(ok. 60 tys.), lecz jest

kulturalnej

fragmentów

obecności

tego artykułu

i historiografii

X X wieku,

my.VIi politycznej.

w ifzyku

frazy "jechać
placówek

wjazdem

Przesz/o.\'{: i teraźniejszocić.
świat

niektórych
polskiej

bylo

w skład

liczące się mniejszości

ludności

w polskiej literaturze

niepodleg/a

języku

jednej

Rozwinięcie

wchodzila

stosunki

mającego

polskiej

i Semigalii

te były miejscem

Skomplikowane

w zadziwiająco

Łotwy.

Ziemie

Boruty

Kurlandii
Łotwy

kolejno
obecność

w orbitę

była z uroczystym

państwa

po/ska

które

także

Eryk Jekabson.

dzie;()w ukazal

ten wszedl

obszary

Kiedy
nadrabiać

(... ) musimy

dziejów.

księstwo

tylko ok. 2,2%

widoczna
w życiu kulturalnym
i społecznym.
J. Kolbuszewski
z kolei w opracowaniu
Kultura

musimy

tematyczne,

do 1795, część dzisiejszej

opanowane
polska

i socjologicznych.

na przestrzeni
gdy obszar

kościelno-

uniemożliwialo

na Łotwie,

segmenty

ta

podporząd-

np. problematyki

na przestrzeni

jej

Odpada

Okoliczność

współczesne,

jak

Polaków

Ryga przez wiele lat kojarzona
w roku

ze

Walewander,

nieznany.

się na wspólczesności

od czasów,

uwagi jako

i zamieszkującej

tej problematyki

historycznych,

w cztery

tempa

się starannie
dotychczas

sowiecka.

-

do glosu

dziejów

takiego

Edward

praktycznie

jeszcze

polsko-łotewskie

to jest

ks.
Łotwy

była okupacja

związków

od 1562 roku

Batorego

zdecydowały

zarówno

zgrupowane

w szkicu Stosunki

i stał si;; terenem

w stosunkach

zostały

tematyczny

dotąd

bardziej

jak i koncentrować

od XVI wieku,

na Łotwie

polityki

bramy

materialy

Pierwszy

młody

badal1

do
ukazał

znaczenie.

(... j wykluczenie

opracowania

mapy.

Organizatorem

problemów

publikacji

nic dopuszczała

Ma/gowska

jest najwyższej

współczesna

kształt

i -

polskiej

historiograficzne,

Prezentowane
omówię.

jak

światowej

jak

która

do naukowego

zarówno zaległości
prognozować".

wojnic

Godny

istotne

niż

i Duszpasterstwem

miesiącach,

ukazywania

omawianej

dzisiaj

historyczne,

kompleksowych

dzisiaj przystępujemy

do

historyczna,

przybiera

sprawiła,

plam",

a mających

wc wstępie
zarówno

Polonią

się już przyzwyczaić,

w Lublinie.

"białych

Maria

na Łotwie.

nad

kilku

ruchliwym

1993, ss. 348, aneksy,

nt. Polaków
Badań
Po

należy

wygłoszone

nie poruszanych

sympozjum

terytorium

Lubelskiego.

naukowych

zapełniania

politycznych

Lublin

listy, był Instytut

Uniwersytetu

z konferencji

konsekwcntnego

bowicm

się w Lublinie

już z długiej

Katolickiego
materiałów

przykład

Walcwandera,

1992 roku

tego spotkania,
wydania

pod red. ks. Edwarda

przecież
ale także

dyscyplin.

Hanna

Polacy

który

na wygnaniu

znacznie

przedstawicieli

nieoczekiwanych

Librowicza,

po/skim,

M.

Bu-

między innymi

do Rygi". M. Kloc zaj;;ła się

kulturalnego

życia

Polaków

od

�271
XIX

końca
turain,!

wieku

po lata

środowiska

micdzywojenne.

polskiego,

jak

Jej opracowanie

i smctny

fakt,

ukazuje

iż problematyka

zarówno

aktywność

ta dotychczas

jest

kul-

słabo

po-

znana.
Druga

czcść

(omu

micdzywojennym,
polskiej

na

Łotwie

no-religijnym
temat

-

Polaków
faktów

nym toczyło

sic raczej

Czcść

trzecia

świetle,

dotyczy
stopniu

na działalności

i operatywna

konkluduje

autor

-

miejskiej

(zwłaszC/a

podarstw

i zachowanych
kadra".

Baza

się

organizacji

Generalnie

polskicj

innymi,

mniejszości

życiu

społecz-

polskich,

ten sam

ta część tomu

na Łotwie

między

o

na

w okresie

dobrych

ukazuje

międzywojen-

niemal

przez cały

okresu

II wojny

światowej,

omawiając

okres

w artykule

Polacy

przez

ten

dzicki

oporu

bądź

na Łotwie

inteligencji)

oporu

kresowej

i wiejskiej
przez

M. Cyw fał-

światowej.

na Łotwie

ludności

z małych

z tych środowisk

była konsekwentnie

Z kolei

II wojny

ruchu

postawie

okupacji
na Łotwie

przedstawianym

w czasie

1941-1944 polskiego

szlacheckich;

ta nis/.czona

i obserwacjach.

pomijanym

patriotycznej

wojskowych,
dworków

przeżyciach
lata

ruchu

w latach

była

jeszcze

działalność

A. Ourejko.

na własnych

działalność

młodzieży,

koncentruje

lat tragicznych,

polskiego

możliwa

w dwudziestoleciu
pisze

polsko-łotewskich.

sic na zagadnieniu

"Powstanie

na konspiracji

również

l3yczkowski

sic w dużym

skoncentrowal

szywym

J. Albin omawia

na Łotwie

E. Jekabson

Stankiewicz

co było rezultatem,

opracowania

Polaków

Łotwy.

że 7.yeie mnicjszości

pomyślnie,

J.

Z.

-- porusza

pallstwowych

i niemieckiej.

1939-ll)I)() oparł

nych

ujcciu

życia

niepodicgłej

19I9-1941,

i dowodzi,

stosunków

sowieckiej

ukazania

w tym okresie,

w nieco innym

ten okres

próbc
istnienia

w latach

wiele nowych

galiski

stanowi

w okresie

ubogich

wywodziła

władzę

-

polskiej
gos-

się potrzeb-

sowiecką

w następ-

latach.
Ostatnia

czc;ść tomu

najnowszym,
władz

-

czasom,

odradza

sic życic religijne
po II wojnic

kiej na Łotwic

z religią,

pisze Z. Szuba.

Zwi'lzku
polskie.

Polaków

na Łotwie,

Polacy
niewielką,

to

i znaczną

narodowa

należy

z krajem.

spoleczellstwie

a wraz z nią

i kulturalne

niezwykle

która

cenne

kraju

na

narodowych.

przebiegała

przedstawia

przetrwała

cicżki

okres

współczesne

dzieje

Jedną

z form

więzi

tej

z zewnątrz.

na Łotwie.

wieków.

jest

bez

Omawiana

O opiece

warunkach

wątpienia

czyni

się szkolnictwo

ono

K a c z m a rek,

Urszula

Kaczmarek

wiedzy

o obccności

pionierskie
stawiają
I

pracc
istotne

Zoh. U.

od pewnego
i roli

odznaczają
pytania

Kal.:l.Jllarek.

Dzieje

Polaków

Polaków

już czasu /. godną
na

sic nie tylko

z pogranicza

na ziemiach

obszarach

bogatym
polska

zdaje

się rozkwitać.

wiedzy

Rumunii

J945·!CJ8Y.

C::.eclws/m\'lu:ia. N;cm;aka

/lll

ud, /945-JiJXY.

Rl'f'uhliku

Poznan

/)(,łUokraryczłla,

Polonii
1991;

Poznall

pallstw

bogactwem

socjologii

Akl.\'W'IO.~l: kU!IUr(//1l(HI.~wim(}Wll

i na i-ł1'Ur:('cl1 "'

kraryc:nn

tzw.

w

Ił'

Bu/u"r;;,

JtV{,'gr.v. Poznań

1993, ss. 120, ił.

zapełnia

luki w naszej

socjalistycznych

Niemic('kiej

zhiorowo.ki polonij/Irch

1993.

I.

Jej

ale również

Nie na wszystkie

CzecilOsimvu&lt;ji,

teji.e. Kultura

ich

polskim

Kantor

faktograficznym,

i etnografii.

życiem

mniejszość

to znakomicie.

uwagi pracowitością
byłych

ogromnym

historii,

bułgarskich,

wiedzy
zbiorowość

Ryszard

U rSllIla

walki

powstałego

o podtrzymywanie

poszerzenie

publikacja

duszpasters-

kompendium

Ukazuje

i dbać

tolerancji

warunkach

niedawno

tym cechom

na Łotwie

dziejom

dzięki

i religijną,

narodową
Dzięki

i dziś w nowych
Polaków

-

odradzające

prawdziwe

kilku

świadomością

na ataki

śledzić

dzialałność

wydawnictwo,

a zwłaszcza

w trudnych

omawia

przestrzeni

sic ugruntowaną

o rodakach

mniejszości

opiece,

W. Krukowska

odpornością

na Łotwie

Z uwag,!

światowej,

łotewska,

a K. Frąckowiak-Karczewska

w tym

ale od/.naczaj"cą

kulturalnym

więzi

Lo/wie

IW

mniejszości

po II wojnic

światowej,

pallstwa

o polskiej

jest okresowi
sic pallstwowość

poświc;cona

gdy odrodziła

z nich, to

Republice
Europy

Demo-

.Środkowej

�272
oczywiste, da się odpowiedzieć przy dzisiejszym stanic wiedzy, wszystkie jednak świadcz"
o dociekliwości autorki.
Podobne zalety posiada opublikowana ostatnio praca U. Kaczmarck poświęcona Polakom na
ziemiach bułgarskich. Problematyka ta, prawda, że marginalna, była dotychczas zupełnie niemal
zaniedbana. Nic oznacza to, iż nie istnieją źródła ukazuj,!ce obccność i rolę Polaków na tamtych
obszara&lt;.:h. Są one jednak stosunkowo nieliczne, wyrywkowe i rozproszone. Autorka zgodnie ze
swoją nader skrupulatną
metodą postępowania, przeprowadziła szerokie studia archiwalne.
zgłębiła literaturę przedmiotu oraz ~ co szczególnie godne podkreślenia - nawiązała ścisłe
kontakty ze współczesną emigracją polską w Bułgarii. W rezultacie, w pracy opartej na tak
rozległych poszukiwaniach, udało jej się nic tylko zarysować dzieje Polaków na ziemiach
bułgarskich (co zostało zaanonsowane w tytule pracy i co juź samo w sobie mogło stać się
powodem uznania jej za nader cenną), ale także - i to stanowi prawdziwą rewelację - starannie
nakreśliła "aktywność polityczną, gospodarczą, wreszcie kulturalno-oświatową
grupy polskiej
w Bułgarii" po II wojnie światowej. O tym, o naj nowszych dziejach bułgarskiej Polonii nic prawie
nie było wiadomym.
Dla porządku przypomnijmy, że przed powstaniem listopadowym na terenie dzisiejszej
Bułgarii, w owym czasie znajdującej się pod tureckim panowaniem, Polacy pojawiali się
sporadycznie, najczęś&lt;.:iejw charakterze jeńców. Po powstaniu listopadowym skierowała się tam
pewna cząstka emigracji żołnierskiej, która - jak pisze autorka - przekształciła się w emigrację
połityczną. Szczególnie w latach wojny krymskiej(l853-1854) wzrosła aktywność polskiej emigracji
politycznej na tym obszarze, tworzono tam nawet polskie jednostki wojskowe. Nowa fala emigracji
napłynęła na ziemie bułgarskie po powstaniu styczniowym. Póżniej los zrządził, że PoJaey brali
udział w wojnie turecko-rosyjskiej
po obu stronach. Po powstaniu niepodlcgłego paristwa
bułgarskiego, Polacy, choć nicliczni, odegrali w nim pewną rolę, zwłaszcza w medycynie.
gospodarce, częściowo również w kulturze i oświacie. Tuż przed wybu&lt;.:hem II wojny światowej
mieszkało na terenie Bułgarii ok. 680 Polaków.
Dzieje Polaków w niepodległej Bułgarii to przejawyaktywnoki
pewnej liczby wybitniejszych
jednostek oraz działalność drobnych organizacji, które ukierunkowane były na rzecz zachowywania polskoś&lt;.:i w emigracyjnych środowiskach oraz służyły zbliżeniu polsko-bułgarskiemu. Nic byo
ono łatwe ze względu na znaczne różnice kulturowe i religijne oraz gcneralnie odmienne tradycje.
Z tych też przyczyn Polacy w Bułgarii nic asymilowali się do bułgarskiego społeczeristwa,
zachowywali swoje wyznanie i system wartości, wykazując jednakże pełną lojalność wobec
bułgarskiego państwa.
Po 1/ wojnie światowej liczba Polaków w Bułgarii wzrosła do około 2000. Grupę tę stanowią
potomkowie emigrantów z okresów wcześniejszych oraz nowi emigranci z fali zwanej niekiedy,
"sercową", gdyż są to "polskie połowy" małżeństw mieszanych, głównie kobiety.
Bułgaria, to jest ziemie na których dziś istnieje paristwo bułgarskie, nigdy nie była miejscem
docelowym masowej emigracji Polaków, jedynie w pewnych okresach znalazły się tam odpryski
emigracj politycznej. Nie oznacza to wszakże, iż nieliczna Polonia bułgarska nic zasługuje na
zainteresowanie. Przeciwnie, jest ona interesującym badawczym problemem; poznanie jej, ustalenie
stopnia jej aktywności (np. organizacyjnej), odsłonięcie mechanizmów, które wpływaly na trwanie
polskości w sytuacji bytowania grupy liczebnie marginalnej o ograni&lt;.:zonej więzi z krajem
macierzystym, dostarczyć mogą ciekawych materiałów porównawczych, przydatnych dla badari
innych, znacznie liczniejszych zbiorowości polonijnych na świecie. Ozi&lt;;ki pracochłonnym studium
U. Kaczmarek dowiadujemy się dostatecznie wicie o obecności Polaków na ziemiach bułgarskich
w przeszłości oraz o współczesnej Polonii bułgarskiej, aby uznać, iż jest to grupa interesująca i pod
wieloma względami oryginalna, pod innymi zaś przypominająca wszystkie zbiorowości polonijne
świata. Dotyczy to szczególnie godnej uwagi, ale i typowej aktywności emigrantów na polu
ochrony języka ojczystego i rodzimej kultury.
RYSZltrd Kalltor

�273
Edward Soltys, Benedykt Heydenkorn,
Trwanie w walce. Ku/turowa
nia Polskich KOlllhll/WlliJW IV Kanadzie, Toronto 1992, ss. 245, ił.

analiza Stowarzysze-

W 1992 roku ukazała się nakładem Polsko-Kanadyjskiego Jnstytutu Badawczego w Toronto
Kongresu Polonii Kanadyjskicj, jako 22 tom studiów, nadzwyczaj interesująca praca, która
swoimi założeniami, zakresem tcmatu i sposobem podania go, wyróżnia się wyraźnie na tle
publikacji ukazuj'lcych si.,: poza granicami Polski, a dotyczącymi działalności organizacji - nazwijmy je umownie - polonijnych.
Monografii organizacji polonijnych, a naj rozmaitszym charakterze i zakresie działania, od
drobnych, regionalnych, po masowe grupujące Poloni.,: całych kontynentów, opublikowano już
sporo. Wszystkie one powstały wedle jednego schematu, niosą pewną sumę informacji, obciążone
jednak trybutem na rzecz doraźności (powstawały najczęściej jako dzieła jubileuszowe) i funkcją
krzepienia scrc i ducha działaczy i członków organizacji, o których traktowały, najczęściej nie
przekraczają poziomu ksiąg pamiątkowych. Chwalebne wyjątki wręcz można wyliczyć na palcach
jednej ręki.
Dotychczasowc monografie, piszę o nich tyle, gdyż dopiero na ich tic ujawnia się ranga pracy
E. Sołtysa i B. Heydenkorna, miewały pewną wartość dla badacza, były rodzajem dokumentacji
dokonali danej organizacji, ukazując jej działalność najczęściej nie bez przesadnej życzliwości;
wykorzystywane krytycznie, stanowić mogły i często stanowiły interesujące żródło do poznania
problemów Polonii. Brakowało im jednak pewnego krytycznego dystansu do ukazywanych
zjawisk i problemów, nie miały szerszych ambicji zarysowania jego kulturowego tła, słowem: nie
było to obiektywne analizowanie kulturotwórczej
roli organizacji. Interesujące dla badacza
Polonii, nie miały waloru - poza dokumentalnym - dla badacza kultury i jej mechanizmów.
Odmiennie sprawa wygląda w przypadku omawianej książki. Już w jej podtytule jest
określenie "kulturowa analiza" i bynajmniej nie znalazło się ono na wyrost. W istocie Trwanie
\I' \\a/ce to prawdziwie kulturowa
analiza niemal pół wieku już trwającej działalności Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Kanadzie. Konsekwencja wykazana przez autorów w prezentacji
owej. widzianej pucz pryzmat kultury działalności powoduje, iż praca - jako jedna z pierwszych - przekracza wąski krąg "literatury polonijnej", w istocie wspominkarskiej i jubileuszowej,
i jej adresatcm mog'l być ci wszyscy, których interesuje ludzka kultura w jej uniwersalnych
treściach i mechanizmach. Nic darmo wc wstępie pracy znajdziemy słowa lapidarnie ujmujące jej
cel, którym jcst "pokazanie, jak doświadczenie polskich weteranów II wojny światowej zostało
przeniesione w symbole, metafory, mity, legendy, rytuały i ceremoniały". Innymi słowy, praca ma
ambicję ukazywać powstawanie kultury symbolicznej pewnej grupy, a także owej kultury
funkcjonowanie.
Punktem wyjścia analiz, co oczywiste, było ukazanie dziejów Stowarzyszenia Polskich
Kombatantów. Organizacja ta, a właściwie jej autonomiczna gałąź istniejąca w Kanadzie, bo ona
jest przedmiotem pracy, powstała - jeśli tak można powiedzieć - z tragedii wielotysięcznej rzeszy
żotnierzy Polskich Sil Zbrojnych na Zachodzie, którym nie dany był powrót w chwale do ojczyzny,
lecz gorzki chleb emigranta. W Kanadzie osiedliło się wielu polskich weteranów, oni to pow o/ali
organizację, która walcząc o ich status kombatancki
i społeczny, jednocześnie budowała
i kultywowała, w oparciu o jasno sformułowaną ideologię niepodległościową, świat wartości,
w imię których wcześniej walczono, by później chronić je w nowych, trudnych warunkach
na
emigracji.
Poszczególne rozdziały pracy, zatytułowane niekiedy z prowokującą wręcz dobitnością
(..Sztandar wśród chmur", "Wspólnota żywych i umarłych"), wydobywają na pierwszy plan zespół
czynników tklcrminujących ideologię i działalność SPK w Kanadzie. Na przykład w rozdziale
..Żal" ukazano precyzyjnie te czynniki, dla których kombatanci i ich organizacja nie mogli być inni,
jeśli mieli pozostać w zgodzie z ideałami, które przyświecały walczącym w czasie Il wojny
światowej polskim żołnierzom. Poczucie krzywdy i przegranej, tak dziwne z pozoru w przypadku
I

18 -

Lud

I.

LXXVI

�274
weteranów zwyci&lt;;;skiejjakoby armii świadomość, iż zostali przcz aliantów "sprzcdani", poczucie. iż
są zdani tylko na siebie, ale także przckonanie, iż wojna si&lt;;;jeszcze nic skollczyła, że powrót do
ojczyzny - nicmożliwy dla nich w danym momencie - wiąże się z dalsz;, walką (innymi środkami)
o jej wolność, wyznaczały fundamentalne zasady ideologii ZPK. Od zniewalaj'leego poczucia żalu.
krzywdy i przegranej droga wiodła - choć przecież nic musiała - k u silnej integracji
kombatantów na obczyźnie, trwałej i niezłomnej postawie antykomunistyczncj, a tabe ku - to
w sfcrze kultury, w której realizowała się kombatancka świadomość - bogatemu ceremoniałowi
organizacyjnemu. Doświadczenia kombatantów wplynęły w decyduj"cy sposób na kształt ceremoniału ich organizacji, na język organizacyjny, na symbolikę, mitologię grupy, jcj stosunek do świata
zewnętrznego. Wrzesierl, przeźycia w sowieckich łagrach, Katyń, Monte Cassino - to zasadniczc
komponenty świadomości kombatantów i zręby ich ideaologii oraz filary ich symbolicznej kultury.
Książka E. Sołtysa i B. Heydenkorna w precyzyjny sposób ukazuje strukturę symbolicznej kultury
kombatantów i jej integrującą funkcję, w niej autorzy widzą źródła aktywności organizacyjnej
byłych żołnierzy, ich niezłomności (taki jest też tytuł jednego z rozdziałów pracy: "Niezłomni"),
przekonanie o słuszności wyboru i krzcpiącej członków tej grupy nadziei. a właściwie pewności ostatecznej wygranej narodowej sprawy, co w ostatnich latach zdaje się znajdować
potwierdzenie.
Szczególną uwagę budzi rozdział "Uroczystości", który jest prób,! - starannie przemyślaną
i konsekwentnie przeprowadzoną - całkowitego ukazania rytuału organizacyjnego wraz z ukazaniem jego genezy, a nie tylko prezentacji poszczególnych rytuałów, wyrwanych z kulturowego
kontekstu, co było charaktcrystyczne
dla monografii organizacji polonijnych. Wcześniejsze
fragmenty pracy znajdują w tym rozdziale uwieńczenie, w nim potwierdzaj,! się i wzmacniają
poprzednio czynione wywody i wnioski.
Przy całej oryginalności pracy, przy wszystkich jej walorach, brak uje mi w niej próby
odpowiedzi na dość zasadnicze pytanie. Otóż kombatanci
- członkowie SPK, żyli przez
dziesięciolecia w konkretnym kraju, mając status emigrantów, wśród wieloetnicznego społeczetlstwa Kanady. Ich świadomość, całe ich doświadczenie, działalność i nadzieje nakicrowane były na
zewnątrz, na kraj, na utraconą ojczyznę, na służbę dla niej. Jak zatem ten ogromny, w sensie
stopnia zaangażowania emocjonalnego i konkretnego działania, wysiłek osłabiał ich aktywność na
miejscu, wpływał na indywidualne kariery i aspiracje. Czy nic ograniczał ich roli w Kanadzie, czy
nie osłabiał ich rangi jako grupy nacisku, czy nic wpływał na osłabicnic naturalnych i poniekąd dla
jednostek korzystnych z pewnych względów tendencji integracyjnych (żeby nic użyć określenia
dobitniejszego: asymilacyjnych). Brakło mi w pracy, choć rozumiem, że nic było z wielu względów
łatwo o tym pisać - śladów pozaorganizacyjnych
przejawów życia kombatantów, ich życia
rodzinnego (jaka była, bo przecież nie "kombatancka", świadomość, a także system wartości, ich
dzieci i wnuków?), informacji o aktywności ekonomicznej itd. Czy trwanie kombatantów przy ich
systemie wartości (ze wszystkimi konsekwencjami takiej postawy), nic powodowało konniktów
międzypokoleniowych, a także pewnej marginalizacji samej organizacji i jej członków w kanadyjskim społeczeństwie. Oczywiście, pewne przesłanki do odpowiedzi na te pytania, znalazły się
w tekście pracy. Jest ich jednak zbyt mało, aby wyrobić sobie jaśniejszy pogląd.
Praca Trwanie w walce wydaje się, jak wspomniałem na wstępie, otwierać nowe perspektywy
badań; odchodząc od przyjętego, a przynajmniej nagminnic stosowanego, schcmatu monografii
organizacji polonijnych ku precyzyjnej, choć ze zrozumiałych względów często nasyconych emocją.
analiz kulturowych. Dostarcza ciekawego materiału, budzi zainteresowanie konkluzjami, powoduje refleksje wykraczaj,!ce poza swój tematyczny zakres, i również jest - co nie odbiera jej
w żadnym stopniu walorów dzieła naukowego - hołdcm złożonym ludziom ciężko dotkniętym
przcz los, a jednocześnie prezentującym konsekwentne postawy patriotyczne i niepodległościowe.
ludziom wiernym swoim przekonaniom i umiejącym o nic walczyć.
Ryszard

Kanw,.

�275
Władimir
Moskwa

Władimir
Akademii

Nikołajewicz

świc,:tych w islamie
szamanizmu

Środkowej.

jak równic?

w szeregu

praca

W. N. Basiłowa
dorobku

zagadnień

eksponuje

dominacji

kartach

jsko

element

szamanizmu
wiekową

ludowego

tradycją

na

kulturową

buddyzmu,

zachodzącymi

próbę

kondycji

sicdmiu

rozdziałów:

l.

analizy

szeregu
wierzeń

jak

pracy

ludów

głównie

w ramach

wniosek

natury

oraz buddyzmie
zrozumienia

poznania

Biorąc

uwagę

na

i Kazachstanu

(wpływy
jak

się

szamanizmu
3. "Szamańska
duchy, 7. Sza-

specyficzną

iż szamanizm

jako

forma

nie tylko

poznanie

formę

uwarunkowaną

zoroastryzmu,

i złożonymi

długo-

manicheizmu,

przemianami

pod uwagę powyższe

"przeżytków"

W. N. Basiłow

czynniki

wierzeń

nes-

historycznymi
autor

stwierdza,

pierwotnych,

iż

i w dziprzy tym

zachował

się

w islamie

lecz także w chrześcijaństwie

istoty szamanizmu

jesl ważne dla całościowego

analizuje

szamanizm

cechami

środowiska

w efekcie charakter

zjawiska

regionalnego.

sic,: lerminem

do

..szamaństwo".

które jego zdaniem

wierzell

zdegradowanego
islamu).

zachowały
przez

wykładnic,:
"regionalnych"

W.

Szamanizm

to termin,

N.

Basiłowa

zatracimy

który

został

pełnił

budzi

wszak przyjęty

występujących
ludów.

bądź
li

pytanie
ideę

jego

zdaniem

znajdował

używa

funkcjonuje;
autor

w swej

zastosowanie

natomiast

określenia

odnosi

się do wierzeń,

różnych

systemów

religijnych

(stosowane

natury
samego

także

przez

metodologicznej.

szamanizm

jako

zróżnicowanych
bądź

o

jako

innych
cechach

"doktryny".

form wierzenio-

odpowiadających
etnicznym

propozycja

które
(w tym

Jeśli bowiem

zjawisko

szamanizmu

pod względem

z powyższym

W. N. Hasiłow, l\.ulI swiafxch w i"'{amie. Moskwa 1970, ss. 144.
W. N. Hasitow. l:hriulJIi/.:.i tludww. Mnskwa 1984. ss. 208.

względu

ponieważ

dla określenia

wielu odrębnych

historyczno-kulturowe,
w którym

Z tego właśnie

to terytorialnych,

W związku

zjawisko

rozróżnienie

traktującego
samym

jako

kulturowego,

rolę główną,

adekwatne

autora

tym

wiele "odcieni"

(w tym religijnym)

który

si« w ramach

rosyjskojt;l.ycznych)

przyjmiemy

ich rozwoju;

u których
jest bardziej

Wprowadzone

specyficznie

reprezentujących

"szamanizm",

ludów,
kultu

w publikacjach

i kulturowym

się zwrócić

obszaru
islamu)

względu

w odniesieniu

przypadku

stara
Środkowej

sic,: specyficznymi

nic posługuje

w formie

to

stara

religii.

W swej książce
przybierającego

jak

autor

(szamanizm)
uległy tutaj daleko id'Ieym "deformacjom"
głęboko synkretyczną
formę. W N. Basiłow formułuje

w formie

i z tego właśnie

charakteryzujące

tego

jednak

stwierdzając,

czasów

historii

autor
Azji

tego środowiska.

ogólnej

do współczesnych

wierzenio-

i obrzędowej,

przyjmując,

problematyką

Historia

charakter

tradycji

w islamie,

powyżej

swój

lat. Kolejna

tej formy

mitologicznej

przetrwaly

znalazły

dotychczasowego

charakterystykę

Wskazaną

terenie

pierwotne struktury
wierzeniowe
siejszej rzeczywistości
reprezentują

stopniom

podejmuje

oblicze".

Azji

nosząca

podsumowanie

ocenę

zawiera

"przeżytków"

Syberii,

na

ludów

islamu.

wstc,:pie swcj

funkcjonuj'lcq

torianizmu,

badaczy

aulor

zagadnień

dwudziestu

i Kazachstanu,

tak w perspektywie

w formie

ludów

ostatnich

szczególnie

Praca

i Kazachstanu",

wybranych

poświęconej

z szamanizmem

także

niejako

książl;e

w tym

religii muzułmańskiej.

na

-

Środkowej

i stanowi

W prezentowanej

czytelnika

opracowania

Rosyjskiej

syntezy

A/ji Środkowej
i Kazachstanu,
2. Ogólne
informacje
o szamanach,
4. Szamańska
obrzędowość,
5. Osoba szamana.
Ekstaza, 6. Szamańskie

W obszernym

I

Nauka,

i Antropologii
obszernej

związane

zakresie

Azji

autora

"muzułmańskie

autor

się na przestrzeni

ludów

II

badań

klóre

Etnologii

N. Basiłowa

pojawiły

z szamanizmem,

te jej e1cmenty,

manizm

książce

W.

Szamanizm

wieloletnich

W. N. Basiłow,

u ludów
choroba",

!

Azii i Kazachstana,

Sredniej

jako

popularnonaukowego

które

Alji Środkowej

zainteresować

oraz

Instytutu

czylelników

choć w nieco węższym

naukowego.

w warunkach

określa

-

związanych

wej "ludów

I

artykułów.

syntezy, jest efektem

wych,

u narodow

profesor
gronu

Zainteresowania

2

wyraz

jego

Basilow

Nauk znany jesl szerszemu

kultowi
temat

Ba s i ł o w, SzamansIwo

Nikołajewicz

1992, ss. 32~.

różnym

(językowym)

W. N. Basilowa

nie

�276
wydaje

sir; być

w pelni

uzasadniona

opozycji
terminologicznej.
W swcj pracy autor

posługuje

szcregu

Azji

badaczy

zajmowali
krótkc,

ludów

siy na tym terenie

charakterystykę

matcriałów,

sprawiając

wrai'.enie

się materiałem

Środkowej
już od XVIII

wieku.

publikacji.

-

stopniu

w znacznym

niecfektywnej

faktograficznym

i Kazachstanu,

poszczególnych

co w cfckcie

tworzenia

poznawczo

zaczerpnir;tym

którzy

z opracowali

problematyk,!

szamanizmu

W rO/.dz.iale I. W. N. Basiłow
podkreSla

-

przy

utrudnia

pr/eprowadza

tym odcl.Uwalny

możliwości

nicdostatek

ca1ościowej

rekonstrukcji

szamanizmu.
Zawartość
sprawia

merytoryczna

wrażenic

w litcraturze

przedmiotu

ctymologii

terminu

określają

szamana,

których

jego

tj. dość

na temat

jakim
autor

zdaniem,

II. jest w pełni adekwatna

rozdziału

"rejestru",

chaotycl.l1ic

profesji

szamariskiej.

poszczególne,
omawia

zakresy

nałeżaloby

informacji,

Po krótkim

eksponowane

przez

podstawowych

funkcji

zaliczać:

do jego tytulu.

skompilowanych

rozp0l.l1anie

wprowadzcniu
W.

N.

przyczyny

choroby

ludzi, zwierząt

oraz zgubionych

lub skradzionych

tekst

pojawiły

się

w zagadnienie

Basiłowa,

spełnianych

lcczenia, leczenie chorych przy pomocy różnych rytuałów,
przcpowiadanie
wanie o losie", w tym także o losie ludzi, z którymi brak bezpośrednicgo
zaginionych

W całości

jakie

społeczności

przez szamanów,

do

i wybór

jej

metody

przyszłości, "wyrokokontak tu, odszukiwanie

przedmiotów.

Autor

wicie miejsca

poświęca
także charakterystyce
szamańskich
atrybutów,
w tym głównie instrumentów.
W rozdziale II I. W. N. Basiłow podjął analizę niczmiernie
istotncgo dla badaczy szamanizmu
problemu

dotyczącego

określać

mianem

kategorii

osób

bydących

oceny

psychicznie

wynikiem

wysuwanych

stanu

"szamar1skiej
nie

stanowiącą

W. N. Basilow

upośledzonych.

Autor

dość

wnikliwych

na własnych

być rozpatrywana

zjawisko

to winniśmy

uniwersalnego

obserwacji

badawczych)

analizować

dla szamanizmu

badaczy

formułujc

w ścisłym

bądź

ocen

też

rod/.ajl!

tego

wniosków
psychiczncj

(polegając

z wierzeniami

wtajemniczenia.

-

choroba"

nie

W. N. Basiłowa

jako

Wedlug

ocenę

w tym także

iż "s/.amańska
W przekonaniu

do

zjawiska

błr;dnych
ułomności

których

przekonanie.

związku

zaliczano

Dysk redy t uj,!C powyiSl.ą

psychicznych.

obrzydu

przyjr;lo się

szamanów

przykładów

na podstawie

chorób

schematu

wicie

ich "profesji".
opinii,

w kategoriach

to stan w iiteraturzc

w przeszłości

tezr; o pewnego

charakterystyczną

szereg odmiennych

doświadczeniach

powinna

który

autor

podaje

ugruntowujących

cechę

przytacza

szamana,

Jak zauważa

na ich podstawie,

szamanów,

psychiczncgo

choroby".

ważne

autora

ogniwo

jest to związek

o charakterze
przyczynowo-skutkowym
stymulowany
normami
obrzr;dowymi
funkcjonującymi
w danej kulturze,
nie zaś jak wcześniej
powicrzchownie
wnioskowano
ułomnością
psychiki
szamana.

W tym też kontekście

szamanów

-

"dziedziczenie

W rozdziale

IV., poświęconym

łu faktograficznego
Z uwagi
między

materiał,

kompleksu
Kolejny,

V. rozdzial

szamanizmu,

mianowicie

kultowe

oraz "mocy"

zwraca

uwagę

o kunszcie

jego

wielogodzinne
mistrzowskie

Uzbeków,

dokonuje

obrz~dowego

na

sztuki.

Zalicza

te cechy
do

nich

w obrzędach,
gry

nadzwyczajne

na

miydzy
niebywałą

instrumentach,

umiejytności

postaci

znakomiq

odporność
znakomite

wykorzystania

kluczowym

spełniającej

i predyspozycje
innymi

Turkmenów.
systematyzując

wariantów

Analizując

szamar1skiego

kondycj~

iluzji

funkcje

szamana
które

pozwalającą

wokalne,
-

autor

stanowią

na zadawany

uzdolnienia
sztuki

(rolniczego).
zagadnieniom

określone

postać

fizyczne,

fizyczn,!

b~dące

za niczbędne

oraz "tadżyckiego"

poświęci I dwom
jako

ludów,

Kal.achów,

dwóch

matcriamisteriów.

uznajc

W podsumowaniu,

się w ekstazie.

osobowości

poszczególnych

szamariskiej

(hodowlanego)

szamana

przejawiającej

przeglądu

szamariskich

W. N. Basilow

wyróżnienia

W. N. Basilow

genctyeznego

nicuzasadniona.

dokonuje
istol~

wśród

oraz Ujgurów.

próby

charakterystyce

czytelnika

rytuału

szamanizmu",

"tureckicgo"

swej książki

autor

stanowi,!cy

obrz&lt;;dowości

interesujcej

szamańskiej,

opanowanie

formy

obciążenia

W. N. Basiłowa

szamańskiej,

Tadżyków

mianowicie

uczestnictwo

rytmu,

danej

(rzekomego

się według

kamłania

"islamizacji

charakterystyki

Karakałpaków,

zebrany

poczucie

procesu

zaprezentowanie

Kirgizów,

obrzęd

zróżnicowanie

efektem

choroby"

wydaje

obrzędowości

prezentującego

na czytelne
innymi

odrębne

teza "szamańskiej
choroby")

na

hól, iśeie
doskonałe

rozmaitych

trików

�277
stosowanych podczas spcłniania obr7l;du. Akccntując szczególnie owo bogactwo stosowanych
przez szamana "s/.luczck" (st'lpanic po rozżarzonych metalowych przedmiotach, przebijanie ciała
ostrymi nafl:.,:dziami itp.) autor stara siy zarazem potwierdzić pełną wydolność psychiczną
szamana, uznaj'le iż stosowanic "trików" możliwe jest jedynie w warunkach absolutnej kontroli
świadomości nad podejmowanymi czynnościami. Wychodząc z powyższego założenia autor
podejmuje analiz~ techniki s/.amańskicj ckstazy. Jego zdaniem w warunkach środkowoazjatyckiego szamanizmu głównym środkiem w jej osiąganiu jest przede wszystkim monotonne rytmiczne
powtarzanic (wygrywanie, śpicwanie lub odtwarzanic w pamięci) pewnego określonego motywu
melodii. W odróżnicniu od np. szamanów syberyjskich środkowoazjatyccy szamani nie stosowali
I.daniem autora środków halucynogennych.
Ostatnie dwa rozdziały W. N. Basiłow poświyca analizie złożonego problemu, mianowicie
.,islamizacji szamanizmu" oraz przenikaniu pewnych elementów wierzeniowych szamanizmu do
systemu religii muzułmańskiej. Autor podkreśla, iż szamanizm pod wpływem islamu utracił
głównie te elementy, którc "nic mieściły siy w ramach światopoglądu muzułmańskiego. łslam nic
zaakceptował przcdc wszystkim szamańskiej kosmologii stąd też konsekwentnic "eliminował"
wszelkie przejawy kultu, odnoszące siy do sfer pozaziemskich. W konsekwencji znacznemu
ograniez.eniu ulcgła socjalna oraz rytualna funkcja szamana tj. funkcja mediacji z duchami tamtego
świata. Świat istot nadprzyrodzonych,
z którymi szaman winien nawiązywać kontakt podczas
"mediacyjncj podróży", został zdegradowany i przyjął obraz picczary, tajnego podziemia. Pewne
ślady szamańskich podróży w zaświaty zachowały się jednak do dziś w sufijskich misteriach (zikr)".
W podobnym zakrcsic (w formic przcżytków) przctrwała w islamie szamańska demonologia, kult
przodków oraz głównc bóstwa szamaliskiego panteonu, którc wlączone zostały w poczet
muzułmańskich świ~tych b,!di: tei. wstały nimi zastąpione.
W podsumowaniu swej książki autor charakteryzuje między innymi współczesną kondycję
szamanizmu na omawianym terenie. Jego zdaniem tradycje szamańskie najtrwalej zachowały się
na tcrenie Uzbekistanu i Tadżykistanu, na pozostałym zaś tercnie Azji Środkowej funkcjonuje on
w bard7.0 ograniczonym zakresic. W. N. Basiłow wyraża zarazem przekonanie, iż w nowych
warunkach spoleczno-politycznych, w których oficjalna ideologia państwa skierowana przeciwko
religii utraciła SW,! moc, szamanizm uzyskał perspektywy reaktywacji swych tradycji.
Podsumowując, książka jcst jcdll&lt;! z niewielu pozycji, w której podjyto próby względnie
całościowego opracowania problematyki szamanizmu na terenie Azji Środkowej. Niezwykłc cenną
wartością pracy jest bogata faktografia, którą autor "ilustruje" poszczególne zagadnienia, jak
również starannie opracowana bibliografia.
Autorowi można jcdynie poczynić zarzut, iż omawianego zagadnienia nie ujął w szerszym
kontekście historycznym. jak również niezmiernie powierzchownie naświetlił współczesny stan
I.achowania świadomości tradycji religjnej na omawianym terenie.
Wskazane uwagi nic umniejszaj,! jednak wartości pracy, która wnosi niewątpliwie istotny
wkład w poznanie tradycji wierzeniowycb ludów Azji Środkowej.
Maria Kuśko

Marek M. Dl.ickan,
ss. 152.

Ara"ia Mayica. Wiedza tajemna Arahów przed islamem, Warszawa 1993,

Magia nalci".ydo tych tematów, które od czasów starożytnych zajmowały umysły filozofów,
historyków, a szerl.ej humanistów. Jej tajemniczość i związek z wydarzeniami niezwykłymi skłaniał
do prowadzenia badań i nieustannych poszukiwali. Ustalenia definicyjne dalekie są jednak od
zadowalających. Panuje tam bowiem gąszcz różnych propozycji. M. Dziekan traktuje magię jako
zespół fenomenu współwystępującego w ramach szerokiej gamy zachowań kulturowych. Na

�278
podstawie

klasycznych

dzieł

arabskiego

tekstów,

a także

ustaleń

aspekty

działań

wróżbiarsko-magicznych,

obejmują

przede

staroarabskiej.
istocie

wszystkim

Specyficzne

zjawiskami

i różnice.

niemieckiego

Odtwarzając

wyodrębnia
pozwala

ustalić

aspekty
warstwę

Zakres

tematyczny

omawianych

jednak

poruszane

kwestie

Praca

świata

rzeczywistości
pozwolil

bowiem

ptak,

uszczegółowić

Tematykę

"Wróżbiarstwo"

oraz "Magia

Abual-lsfahani:

Opowieść

zaczarować

oraz

I tak

i czary".

pustyni

i zachowań

ten jest znaczący,
cechujących

wszystkim

obszarach

świata

Koran

o praktykach
materiał

także

porównać

zawarte

w dwóch

stanowią

i o tym,

dawne

przedmuzułmańskiej

się również

podrozdziały

wynikaly

z istoty

przyszłość

natury:

lub odkrywał

skiej, aby wyjaśniać
w wyobraźni
Działania

ludzi

"kahin

ludziom

bóstw

posiadał

tajemnice

"Wróżbiarstwo

ducha,

przeszłości

bezwzględnie

kahinów

autor

naturalnym

staroarabskich.

tekst literacki

Nygus

rozkazała

naturalne"

go

wiąże z cechami

dla innych,

Chalt,

się
czyli

którzy

ich przywileje

który

ukazywał

był dla społecznoci

mu

staroarab-

sił pozazicmskieh,

co działo

społeczelistw

przepo-

się kahinowie,

wspólnoty

przeznaczcnia

wszystkim

(O

zachowania

ze strzał",

zajmowali

konieczny

tajemnicą

władały

sposobu

W opinii

nicwidzialnego

(... ). Kahin

ich losy otoczone

tego czasu

i przywileje

kultu

ze

częściach:

"magiezny".

wróżbiarstwem

miejscami

się bogaty,

zachowania

dwa dodatki:

dlaczego

i "Wróżbiarstwo
sztuczne", czyli wróżenie z ruchu,
ptaków
i zwierząt (Kijafa i .f/rasa, Tira i .fal, "Wróżenie

W epo'ce
opiekowali

różne sfery

okazał

podstawowych

kahinów)

oraz głosów
geomantyka).

wróżbiarsko-

obejmujących

itd.). Zebrany

całości

semicką.

Arabskiego.

muzułmańskiego.

opis zachowań

al-Waklidzie

autor

albowiem

kulturę

do Półwyspu

do wiedzy

a

Uzupełnienie

występują

Podział

się przede

problemy

zakończenia":

pierwszej

mieszkańców

praktyki,

Ibn

w swej

i jcdnostkowcgo

niebieskie

organizują

o Amarze

"Zamiast

w części

wiedniach

liczne

książki

proweniencji

z podobnymi

podobieństwa

Jest to szczegółowy
ciała

i magiczne
równocześnie

uporządkowania

zwierzę,

pewne
Badania

akcentując

wierzeń

odnosi

przedmuzułmańskiej.

wróżbiarskie

sztuczne.

w różnych

istotne

staroarabskiego.

(człowiek,

współczesnymi.

pierwotnych

fragmentarycznic

on w swojej książce

ezt;sto konfrontuje

i hebrajskiej,

zagadnień

wnosi

czyli

społecznego

zachowanych
podjął

w epoce

i wierzenia

i wróżbiarstwo

występują

M. Dziekana

-magicznych

życia

naturalne

wspólną

mantyczne,

zwyczaje

europejskiej

wróżbiarstwo

oraz

J. Wclhausena

realizowanc

praktyki
arabskie

kultury

średniowiecza

semitysty

które

się na ziemi"

przedpiśmiennych

(s. 9-10).
powołując

się na inne regiony i kultury:
"Podobne
funkcje mieli też kahinowie
i kahiny u starożytnych
Hebrajczyków"
(s. 10). Aktorami
wróżbiarstwa
naturalnego
byli kahinowie, natomiast
wróżbiarstwem

sztucznym

zostały

uznane

aktywność

różnego

Autor
w pełni
zadżar)
istotne

zajmowali

za niezgodne
formatu

omawiając

oddaje

istotę

w świetle
znaczenie

z lewą stroną,

się tzw. wieszczowie
z doktryną

wróżbiarstwo

analizowanego
przypisywano

natomiast

i prawej

nie stanowią

wspólne

wielu

Jednak

trwa

do dzisiaj

wróżbiarzy

zagadnienia.

dobrą
wprawdzie

(arra!).

religijną.
sztuczne

Wróżenie
materiału
kierunkom,

zwraca

Wraz

uchodziło

uwagę

stroną.

o specyfice

świata

na

i głosów

terminologię
ptaków

za zjawisko

pochodziły

(Jal) z prawą

islamu

ich działania

i własnych

obserwacji

l

z zachowań
skąd

z nadejściem

w świetle literatury

Techniki

dość

d7więki.

która

zwierząt

(ijafa,

powszechne.

Złą nowinę

mantyczne

staroarabskiego,

arabską,

oraz

Również

(lira) łączono

i opozycja

ale potwierdzają

strony

lewej

elementy

kultur2.

l Jako przykład swoistej specyfiki światC:1 muzulmi:ińskiego można wskazać na rolę tzw. marahutów, lokalnych swiętych
w Afryce połnocnej. W okresie arabizacji pełnili oni rolę mediatorów, przyczynili się do ocalenia tr&lt;.I(.1yl:j
i plemiennej. Marabutt:m
zostawała osoba pobożna lub wyróżniająca się mocą czynienia cudów. Por.. E. Rckłajtis, Nit!pod{t!ql(J.~(:Alqit'rii iki narodowe trdei.
w: Poslade narodów a wspólcze.m().~(:' Warszawa 1984, s. 120-121. W krajach Północnej Afryki (Algierii, Tunc/ji i Maroku) marabuci
w dalszym ciągu odgrywają rolę znaczącą, o czym mogłam się przekonać podczas mojego wieloletniego pobytu w tym r~g:ionie
(Tunezja 1982-1984. Algieria 1986-t991).
2 \V tym przypadku
uwidaczania się wyraźny związek tradycji arabskiej z wartościami i zal:howaniami powszechnymi
w innych kulturach. Por. W. Kopaliński, Slownik ~')'mboli. Warszawa 1990.

�279
Islam nie akceptował

wróżbiarstwa

jednak

jak pisze M. Dziekan

technikami

mantycznymi

wymienione

nie. Wyartykułowane
współcześnie

trzy

w jednym

istotne

postacie
dla

z pf/ysłów

w literaturze

Arabów

,,Istnieje

sunny, czyli

przekaz

i wypowiedziach
Proroka
oraz ludzi mu
i konia" (s. 28), W porównaniu
z innymi

tradycji muzulma"lskiej
obejmuj,/cej
przekazy o czynach
najbliższych
(... ), że Arabowie
wróżyli z kobiety, domu

średniowiecznej

elementy,

tworzące

traktowano

podstawę

marginal-

wróżby

występują

półncnoafrykańskieh:
"Franges
de femmes,
toupets de cheval
ou certains
seuils 3.
I"rędzle

kobiety

dzielność
albo
Należy

podkreślić

bogactwo

sztucznego.

Uwagę zwraca

nich śladów

w postaci

z treści opowieści

domostwa,

informacji

interpretacja

odciśniętych

o czterech

konia

progi

jakie

zawierała

książka

losów ludzi i zwierząt

stóp, kopyt

synach

Nizara

czy racic. Opisy
Ibn

na

na podstawie

tcmat

tego zagadnienia

Madda

oraz

z eposu

się również

ptaki

będące

wróżbiarstwa

pozostawionych

prz~z

czytelnik

poznaje

Żywocik

zatytułowanego

ksi('::nic:ki 2al (// liimmy,
W kręgu

zainteresowań

mantycznych.

gęś. sr,;pa, suarda
staroarabskiego,
of/ekano

autora

i orła.

Wymienione
również

m.in.

ze Starego

zamykają

sowę, dzikiego

nic stanowi
kręgach

natomiast

obiektem

gołębia,

oczywiście

kulturowych

występowanie

kulturowe.

suka, gazela,

szarańczę), zachowania
człowieka
atmosferyczne
(zaćmienie słońca
poszukiwań

ptactwo

i tradycje

(osiol, wielbląd,

kruka,

w innych

Potwierdza

na położenie

także zwierzęta

zalicza:

albowiem

o przyszłości.

bez wzg";du

znanych

znalazły

Do uprzywilejowanych

o specyfice
wspólnego

przepowiadania

wilk), owady

(mrówki,

ich zachowall
dla wielu kultur

przyszłości

muchy,

komary

obejmuje

i kleszcze

Nobla

z 1988 roku,
Egiptu

Testamentu

rozważania

M. Dziekan
sprawami
skala

w książce

(największym
argumentuje

i próbuje

możliwości

sposobów

związane

wróżenia

z wróżeniem

Część

traktuj,!e

amulety

wraz

przedmuzułmańskich

za pomocą

strzał

i rzutków.

i ziemi. Ostatnia

na piasku

arabską:
na jaką

zwraca

i czarach,
funkcje

formuły,

uwagę

jednak

Spośród

zagadniell

miłosnej,

której

zduszenie

owego

.l

Prol"crhe.'i ('r

IY~5. s. 175.

Autor
ognia

(... ) są w powszechnym
najczęściej

die-f;OIlS

zwi'Izanych
przypisuje
w sercu

znakomite
Islam

rzeczywistość

określone

z magią
dwa

(lof'ultlin's 1l1,qhi&lt;~"'I('s.

interesujące

podstawowe

mężczyzny"

ale

celc:

ludowych

dzielnic

tego zjawiska
się nad swoimi

koraniczne.

(s. 84). Uzyskanie

Również

się ustalenia
tych

w których

o islamizacji

«pogańskie»

"rozpalenie

informacyjne

zachowania,

po dziś dzień,

dawne

o "swoistej

świadectwo

świadczy

wydają

świadczy

jak i pozaeuropejskich.

odrzucił

użytku

wersety

nadal popularne,
szezególnic
w medycynie
ludowej,
zastąpionc
fragmentami
świętej księgi" (s. 82).

Dziekan

europejskich,

stanowi
ochronne.

do

wróżenia
Nagrody

linie na ziemi,&gt;" (s. 75). Ta szeroka
M.

zarówno

Ciąg

praktyka

(s. 75). Aktualność

jeśli ktoś zastanawia

się, że «kreśli

o magii
zaklęciami,

pisze, że na ulicach

"współcześnie

pełniących
l.

Kairu«

cieszy się wróżbita)"

w wielu kulturach

: "Amulety

rÓŻne święte

Starego

ich bieg, mówi

znanych

i przedmiotach

stosowano
wypisane

frazeologią

przewidzieć

działań

druga,

o sposobach

»Opowieści
powodzeniem

wróżbiarskich

współobecności"

oraz

(np. połykanie, drganie oka, kichanie), ciała niebieskie i zjawiska
i księżyca, spadające
gwiazdy i meteory). Nawiązuje
również do

dzisiaj cieszy się niezwykh! popularnością
w krajach arabsko-muzułmańskich:
"Zwyczaj
na piasku przetrwal do współczesności
(... ). Znany egipski pisarz Nadżib Mahfuz, laureat
stolicy

orni tokawkę,

wróżbiastwa

na podstawie

elementu

Tematyka

praktyk

kurę, wróbla,

ognia
efektów

wierzeń

ale są na nich
zaklinanie
teksty
dotyczące

miłości

magii

(... ) i (... )

zapewnia

Necuiliis dll ..•S(;.'i,traduits et commentćs par Kadde 80Ularene,

jest

zostały

z kolei

ed. OPU, Alger

�280
działanie tzw. afrodyzjaków, stanowiących wyciąg z ziół. Napój miłosny podaje się zarówno
kobiecie jak i mężczyźnie, aby zapałali do siebie uczuciem. Autor pisze o braku współczesnych
receptur na tego typu mikstury, tymczasem z własnych obserwacji i przeprowadzonych rozmów
wiadomo mi, że sposób przyrządzania napoju jest w każdej rodzinic chroniony, albowiem panuje
przekonanie, że jeżeli trafi w obce ręce może utracić swoją moc działania 4 Wpływ na pozytywne
relacje między małżonkami miały noszone przez kobiety talizmany miłosnc w kształcie przekutego
kamienia (hinimma) oraz wykonane z ziemi pochodzącej z grobów legendarnego plemienia
arabskiego - Adytów (kabala i daradahis) (s. 85). Autor zwraca uwagę na tematykę miłosną
występującą w licznych zaklęciach. Ponadto, omawiając różnorodne funkcje węzłów magicznych,
wskazuje także na ich rolę w magii miłosnej: "W Maroku strój panny młodej powinien mieć aż
siedem węzłów. Rozwiązać je musi młody małżonek w noc poślubną, zanim zacznie z nią obcować
cieleśnie" (s. 103). Obrzęd ten zdaniem Autora wskazuje na powiązania antyczne, albowiem ,,(... J
w Starożytnym Rzymie panna młoda jako element stroju miała tzw. "nodus Herules", czyli węzeł
heraklejski, który rozluźniał pan młody" (s. 103). Wielorakie funkcje węzła potwierdza Autor
wskazując m.in. na ochronę przed "zlym okiem". Przekonanie w magiczne właściwości narządu
wzroku znane jest zresztą w wielu kulturach 5. Lęk przed zagrożeniami wywołanymi ingerencją
"złego oka" wytworzył przekonanie o zbawiennych właściwościach amuletów, na jakie zwraca
uwagę autor wymieniając m.in. zasłonę, czarny kamieit (kohla), zajęczą łapkę, krew menstruacyjną,
wisiorek złożony z jednego lub kilku kamieni, biały kamieit lub wypolerowany, kulisty kawałek
kości. Amulety te najczęściej zawieszano na szyi. Właśnie wiara w "złe oko" potwierdza podobne
działania zapobiegające u różnych ludów.
Książkę M. Dziekana można uznać za interesujący przewodnik wicdzy wróżbiarsko-magicznej świata staroarabskiego.
Rozdziały poświęcone wróżbiarstwu naturalnemu i wróżbiarstwu
sztucznemu dostarczają nieznanej informacji na temat zawartości tekstów arabskiej literatury
średniowiecznej, a opisy praktycznych czynności wzbogacone ilustracjami dodają walorów
wizualnych.
Anlla

Derek Bryce,

Symholika

krzyży

celtyckich,

tłum. P. Gręda, Kraków

Barska

1993, ss. 118, ił.

Na tę pozycję warto zwrócić uwagę co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to
pierwsza tłumaczona na język polski popularnonaukowa
pozycja dotycząca kultury celtyckiej,
która ostatnio zaczyna budzić spore zainteresowanie w Polsce. Przyczyniła się do tego, bez
wątpienia, działalność krakowskiego Towarzystwa Miłośników Kultury Narodów Celtyckich.
Z kręgu tej organizacji wywodzi się zresztą autor tłumaczenia i wydawca omawianej pozycji.
Drugi powód, dla którego warto zwrócić uwagę na pracę Bryce'a (wydaną zresztą stosunkowo
niedawno w oryginale i ukazującą aktualny stan badań nad problemem), to jej kapitalne walory
popularnonaukowe.
W tej doprawdy niewielkiej publikacji pomieścił autor zaskakująco wicie
istotnych informacji o kulturze celtyckiej w ogóle, a o celtyckiej sztuce w szczególności.
Koncentrując się na symbolice krzyży celtyckich, w imponującym jasnością skrócie, ukazał autor
związki tego typu wytworów kulturowych, związanych z pojawieniem się chrześcijaństwa na
wyspach brytyjskich, z całym dotychczasowym dorobkiem celtyckiej kultury duchowej. Z dorobkiem, którego symboliczne treści wywodziły się z dziedzictwa antyczncj Europy, a ich realizacja na
gruncie celtyckim nabrała wysoce oryginalnego charakteru, by z czasem stać się istotną częścią
europejskiej kultury i sztuki czasów romańskich.
4

5

Par. też: A. Gaudio, R. Pelletier, Femmes d'islam au
Por. w. KopaiiiIski, op. cit.. s. 271-275.

.''if.'X(!

interdit, ed. Dcnoel/Gonlhcir.

Paris 19RO. s.

n.

�281
Nie mamy w,ppliwości, czytając pracę Bryce'a i zapoznająe się z jej bogatą częścią
ilustracyjną, że obcujemy ze sztuką wysokiej jakości, będącą nie tylko wyrazem biegłości
technicznej, ale przedc wszystkim głębokiej duchowości, wyrażającej się w skomplikowanej
symbolice. Nie ma też oczywiście wątpliwości, iż chrześcijaństwo przejęło w znacznej części
symbolikę pogariską, zwlaszcza jej elementy o charakterze uniwersalnym, zaadaptowało je do
swoich potrzeb, tym samym ocalając je przed zaniknięciem i budując pomost między przeszłością
a współczesnością. Dla polskiego czytelnika interesującego się sztuką romańską występującą na
naszych ziemiach zastanawiającą może być zbieżność licznych elementów i motywów dekoracyjnych, występujących - choć nie w tym samym okresie historycznym - na dwóch bądź co bądż
kra licach Europy.
Ogólnie należy uznać. że praca Bryce'a, choć nie może zastąpić lektury podstawowych pozycji
z zakresu dziejów celtyckiej sztuki, niemal zupełnie w Polsce niedostępnych, daje przecież pewne
wprowadzenie do tego zagadnienia. Należy mieć nadzieję, że polski czytelnik zainteresowany
bogatym i tajemniczym pod pewnymi względami światem celtyckiej kultury, zarówno przedchrześcijańskiej. jak i chrześcijańskiej, tworzonej i przechowywanej w celtyckim mateczniku, jakim
były przez wieki i do pewnego stopnia są także i dziś wyspy brytyjskie, oraz podrażniony,
w dobrym scnsie, skromną, lecz niezmiernie interesującą pracą tu omawianą, doczeka się
nicbawem dzieł ogólniejszych, bardziej przegl&lt;!dowych.
Ryszard

Lcszek Dzięgiel,

""i'ze! kurdyjski.

Universitas,

Kraków

Kantor

1992, ss. 446.

Kurdystan stanowi bliskowschodnią krainę geograficzną zlokalizowaną na terenach przygranicznych Iraku, Iranu, Turcji i częściowo Syrii. Jest to obszar górzysty leżący między Taurusem
Armeńskim na północnym zachodzie a Zagrosem na południowym wschodzie. Zamieszkują go
Kurdowie, których liczcbność ocenia się na około 16 milionów. Trudno wyobrazić sobie, aby we
współczesnym świecic, szczycącym się poważnymi osiągnięciami w zakresie praw człowieka,
a szczególnie gwarancją samostanowienia narodów, nikt nie pomyślał o przyznaniu im niepodległości. Wprawdzie w ostatnich latach w związku z wojną iracko-irańską oraz agresją Iraku na
Kuwejt i skuteczną intcrwcncją wojsk ONZ, ukazało się w prasie światowej sporo artykułów
o Kurdach, ale nic przyniosły one żadnej zmiany na lepsze. W wyniku krwawo stłumionego
powstania Kurdów przez siły zbrojne Saddama Husajna, ponad milion Kurdów irackich schroniło
się w Iranie, a około pół miliona umknęło do południowo-wschodniej
Turcji. Gazy trujące
stosowane przez Irakijczyków wywołały jedynie gdzieniegdzie oburzenie, zaś obecna wielka
ofensywa tureeka przeciw partyzantom kurdyjskim przechodzi prawie bez echa, nie powstrzymując
fali przemocy i represji. Strategiczna pozycja Turcji i jej przynależność do NATO stanowią
najlepsze zapewnienie bezkarności.
W naszych środkach masowego przekazu pojawiają się również wzmianki o walkach
w Kurdystanie i o ciężkim położeniu ludności, niemniej jednak rzcczowe i godne uwagi
wiadomości o Kurdach należ'l do niczwyklej rzadkości. Naukowe informacje są też niezadowalające, bo brak nam środków na finansowanie wypraw, a ponadto bezpieczne dotarcie do terenów
ustawicznych zamieszek stoi zawsze pod znakiem zapytania. Mimo to doskonale rozumiemy
wysiłki tego dzielnego narodu i solidaryzujemy się z nim. U schyłku 1991 roku zorganizowano
u nas akcję pomocy dzieciom kurdyjskim, w ramach której wysłano wiele odzieży, żywności
i lekarstw, a wc wrześniu 1992 roku powstało w Krakowie, przy współudziale prof. L. Dzięgla,
Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Kurdyjskiej.
Na marginesie warto zaznaczyć, że już w ubiegłym stuleciu niektórzy nasi rodacy penetrowali
obszary zamieszkiwane przez Kurdów, pozostawiając różne zapiski z podróży. Należał do nich

�282
między innymi filareta
tłumacz
w konsulatach
w Persji

studiował

plemion.

Interesował

quI's

sur

literaturę

konsulem

rosyjskim

powstał
no/ices

prowadził

badania

wśród

czego dowodem

zamieszkujących

jest praca

zamieszczona

na którym

rękopis

w 1861 roku

w

Kościesza

i Smyrnie.

to stanowisku

1857

W

tam

F.ludl's philoloyi-

roku

tekstów

Bajazidiego,

w paryskim

(1801-lli94),
został

Jednak

liczący

Z jego inicjatywy
przez Żabę

jego interesująca

et des tribus du K ourdistan.

praca

najważniejszym

656 stron

tlumacz

mianowany

prze/o 18 lat. Badal język

kurdyjskich.

przetłumaczony

się w Petersburgu

kurdyjsko-rosyjsko-francuski

Żaba

184li roku

pozostawał

gromadzenia

Mahmuda

ukazała

et l'I?cits de la lilterature

August

Salonikach

był inspiratorem

słynny

by! obszerny słownik
ski (721 ss).

orientalista

w Jaffie,

w Erwrum,

Ponadto

oraz

kurdyjską,

de Soleimanie,

inny polski

a ponadto

w 1858 roku

francuski.

Dialecte

rosyjskim

Kurdów,

kraju

filologią

Chodźko
(1804-1891), zatrudniony
jako
i w Reszt. Podczas
I(l-Ietniego
pobytu

Asiatique".

rolę odegrał

konsulacie

i kulturę

i folklor

Kurde.

"Journal

Podobną

Aleksander
Borejko
w Tebriz, Teheranie

się również

la langue

czasopiśmie
przy

i orientalista
rosyjskich

na język

pt. Recueil des
dziełem

Polaka

i francusko-rosyjsko-kurdyj-

Do Kurdystanu
dotarli też dwaj inni nasi rodacy: Władysław Jabłonowsk i (1841-1894) i Karol
Brzozowski
(1821-1904).
Pierwszy
był lekarzem
warmii
tureckiej
i pozostał
w imperium
osmańskim

do końca

poznając

rozległe

zielniki,

a ponadto

placówki

naukowe

przybył

do Turcji

początkowo

życia. Piastując

połacie

prowadził
w kraju

i za granicą.

Drugi

a następnie

W 1869 roku

ustalenia

możliwości

rozwoju

Zagros,

rozciągającą

się od

Sprawozdanie
likowano

późno,

Biorąc

uwagę
obecnie

książkę

i ma na swym

wspomnienia

Ludoznawcze

w 1991 roku

dra

czyta

/lie

do

lti/leraire

miasta

"Bulletin

każdemu

się z wielką

doskonałych

zdrów

przyjemnością.

problemami

jest

Kieruje
przez

należy

tego
powitać

z wykształcenia
Katedrą

i oryginalnych

wydane

opub-

de GĆographie".

uznaniem

Autor

1: 750 000.

ci Amadieh

spoleczeństwa

Dzięgla.

na pólnocy.

w skali

de la Societć

dla

część gór

Amadija

mapą

z tym większym

osiadł

w zakładaniu

do Kurdystanu

de Suleimanich

polskiego

sporo

próbie

udział

wyprawę

różne

emigracyjny,

Po nieudanej

ze sporządzoną

Leszka

Sporządził
zasiliły

i dzialacz

biorąc

oraz poza jej granicami.

naukowym

Lwów

odbył

zbiory

Badał północno-zachodnią

poludniu

państwa,
hab.

w Polsce

koncie

wojenne

na
wraz

zainteresowanie

prof.

żołnierz

polskiej.

Paszy

w paryskim

bez własnego

i szanowanym

poeta,

wiele podróżował

i Kurdystan.
Jego

po całej Turcji

zatytułowane

wzrastające

-

tam armii

Midhata

trasy

w 1892 roku

narodu

znanym

w Krakowie

z wyprawy

na świecie

prezentowaną
etnologiem

z kolei

Sulajmanija

w Bagdadzie

Mezopotamię

na tych obszarach.

przebytej

bo dopiero

pod

na zlecenie

miasta

szpitala

i archeologiczne.

podróżował

gospodarki

geograficzny

francuskie

największego

jego

etnograficzne

w 1853 roku celem organizowania

sieci telefonicznej.

opis

komendanta

w tym również

badnia

we wsi Bozhane,

Pozostawił

funkcje

bliskowschodnie,

Etnologii

prac.

Polskie

Również

Towarzystwo

Od wielu lat poświęcił

się badaniu

zmiany kulturowej
zachodzącej
wśród ludów Bliskiego Wschodu. Prowadził obserwacje w Afganistanie i Libii, a w latach 1977-1980 uczestniczył
w zespole polskich ekspertów
agroekonomicznych
mających
przede

przygotować
wszystkim

ArbiI, Dohuk
specjalistów

i Sulejmanija.
z Instytutu

Rolniczej

Zakho,

Zabem

Sarsangu

koło

Pandźwinu

Zalewem
Małym

Do Iraku

północnego

W październiku
i Amadii,

w górach

Zagros

siedmiu
Kurdyjskiego

i Leśnictwa

a w miesiącach

Derbendikhan,

nad

i listopadzie
Małym

Zabem

osiedli

Dzic,:gicl przybył

1977 roku
roku

wiejskich.

Autonomicznego

Tropikalnych

nastr;pnego

i pod Arbilem.

zaś w rok później

Regionu

profesor

Krajów

wiosennych

wytypowanych

wraz z grupą

i Subtropikalnych

główne

pral:e koncentrowały

były prowadzone

w okolicach
Rania

Sarsjanu,

i północne

naszych
Akademii
się

nad Wielkim

nad granicą

W 1979 roku objęły swym zasięgiem

rejon miasta

Chodziło

w prowincjach

irańską

obszar

brzegi Zalewu

Dokan

nad
na

Zabie.

Prowadząc
zebrał

nawodnienia

tak zwanego

Rolnictwa

w Krakowie.

w okolicach
wokół

plany

o tereny

wiele

badania

cennego

wokoło

materiału,

80 wsiach
który

i miasteczkach

posłużył

irackiego

mu do opracowania

Kurdystanu
ponad

polski

dwudziestu

etnolog
warto-

�283
ściowych

publikacji.

Rural Commulli/y
kulturowcj

Na specjalne

wyrOZnIenIe

oj" CIIII/I.'mpllrary

wśród

pewnej

Przygotowując

kategorii

do druku

spostrzeżeń

bliskowschodnich,

światowych

profesjonalistów.

takich ośrodków

7.asługuje

Iraqi Kurdislan
rolników

kurdyjskich

swe najnowsze
lecz oparł
Ponadto

wiedzy, jak Oxford,

wydana

dzieło

książka

pt.

zmiany

w Iraku.

wykorzystał

naukowych

Sztokholm,

jego

Jej treść dotyczy
nie tylko

na wyróżnionych

sporo

Cambridge,

żyjących

autor

się również
zdobył

w 1991 roku

Facing Moderniza/ion.

pracach

danych

Bergen,

wyniki
innych

dzięki

Uppsala,

swych
znanych

wyjazdom

Durham,

do

Erlangen

i Lipsk.
Recenzowana
W pierwszym

ksi"żka

regionu,

już

badaczy,

w trzecim

polskich

jc,;zyk i problemy

w szóstym

nas z ustrojem

dziesiąty

z systemem

sposobem

odżywiania

i upadek

w drugim

się, a trzynasty

życic kurdyjskiej
rzemiosła,

Kurdów

wioski,

handel

miejski,

warunki

w czwartym

dawniej

natomiast
ośrodki

rozdziałów.

łącznie

naturalne

dzieje

literacką

i dziś, dziewiąty

Kurdów,

w piątym
Rozdział

z cyklem

dwunasty

Na stronach

rozdziału

w piętnastym

zobrazowano

rozwój

centra

edukacji

i codzienne

rzetelnie

i niezmiernie

ich
ósmy

życia jednostki,

indywidualnym,

i higieną.

kultu,

z udziałem
omawianego

i piśmiennictwo.

z gospodarstwem

z ubiorem

rozbudowanych

i Kurdystanu,

nakreślono

twórczość

jedenasty

znacznie

Kurdów

demograficzne,

społecznym
rolniczym,

dość

poznawania

religi~\ zaś w siódmym

zapoznaje

nakrcślono

się z piętnastu

zwięźle etapy

wzmiankowanych
diasporę,

składa

przedstawiono

ze

czternastego
miast,

rozkwit

życie na terenach

zurbanizowanych.
Wszystkie

rozdziały

przy tym urozmaicone
bujących

zostały
pokaźną

nawet najbardziej

m.in. mało

znane

zredagowane
ilością

wybrednych

informacje

fachowo,

umiejętnie

dobranych,

odbiorców.

o Jezydach

pasjonujących

Doskonałym

i Żydach

potwierdzeniem

kurdyjskich.

Czytelnik

również

lepsze zrozumienie

jednego

z najbardziej

pogłębiania

wiedzy

skomplikowanych

o Kurdach.

Poza

Cennym

u7.llpcłnieniem

według stanu
-perskiego
stanu

pogranicza

między

z lat sześćdziesiątych
Pomocne

w Izraelu,

nomadów,

wojowników

Wykaz

problemów

bliskowschodnich

literatura

lukę w znajomości

pierwsza

XX wieku, druga,

XIV a XIX stuleciem,
fotografie

wizerunki

(ponad

wiosek

kurdyjskich

wykorzystancgo
wybranych

są trzy mapy:

przedstawia

ważniejsza

a trzecia

-

niektóre

są

po raz

etnograficzna

tego

rycerskiego

rozmieszczenie

księstwa

Kurdów

kurdyjskie

plemiona

turecko-

kurdyjskie

według

XX wieku.

są też dobre

kurdyjskich

granicznych,

książki

z lat siedemdziesiątych

mógł

ich kulturą materialną
Książka umożliwi mu

tym polska

otrzymała
pozycję znakomicie
wypełniającą
dotychczasową
narodu, jego pochodzenia,
języka i obyczajów.

Są

absor-

tego wywodu

będzie

pierwszy zapoznać sic,;z burzliwymi dziejami i codziennym
życiem Kurdów,
i duchową oraz z szeroko omówioną
wielowiekową
walką o niezawisłość.

i zachęci go do dalszego

interesująco.
ciekawostek

których

obrzędy

zaprezentowano
weselne,

m.in.

góralskie

Żydów

zagrody,

obóz

itd.

piśmiennictwa
trafnie

30), na

i miasteczek,
obejmuje

i 7. wyczuciem.

241 pozycji

Są to przeważnie

zarówno

polskich,

najnowsze

prace

jak

i za-

o Kurdach

i Kurdystanie.
W następnym
tyczną

7.

wydaniu

zaznaczenicm

tej niezmiernie

terenów

naszych

pożytecznej
badań

książki

w północnej

warto

by zamieścić

części

Iraku

mapę

w latach

schema-

1977-1980.

Roman Karczmarczuk

Regina
Lietuviy

M er k i c n ć, GYl!u/h,l iikis X VI (l.-X X (l. pirmojoje

kulturos

istorijos,

W serii wydawniczej
Reginy

Mcrkiene

t. 14), "Mokslas",

"Is Lictuviy

poświęcona

kultiiros

gospodarce

Vilnius
istorijos"

hodowlanej

puseje. Elnines patirlies

i§takos (IS

1989, ss. 236, ił.
ukazała
na Litwie

się, jako jej czternasty
od początków

tom, praca

XVI do połowy

�284
XX wieku. Autorka objęła badaniami obszary Litwy Wielkiej i Małej I Obraną problematykę
rozpatruje z dwóch punktów widzenia - badacza dziejów gospodarczych i ctnografa. Interesuje ją
zwłaszcza rozpowszechnianie się umiejętności hodowlanych 2, które - jak wskazuje - prowadziło
do przemian w sferze kultury materialnej i kształtowania się regionalnej specyfiki gospodarczej.
We "Wstępie" do pracy przedstawiła modelowo proccs "przcjmowania elcmentów doświadczenia zawodowego" 3 Rozpatrując ezynniki ograniczające rozprzestrzenianie się umiejętności
gospodarczych, zaliczyła do nich m.in. bariery etniczne; nie jest jednak skłonna przeceniać ich
zljUczenia (s. 8-9).
Poza "Wstępem" i "Zakończeniem" (to ostatnie w językach litewskim, rosyjskim i angielskim,
s. 205-220), znajdujemy w pracy trzy rozdziały. W pierwszym i najobszerniejszym z nieh (s. 33-103)
zajęła się Autorka głównie ilościowymi i strukturalnymi zmianami w hodowli. Uznaje, iż wynikały
one zasadniczo ze związków łączących hodowlę z całoks7.taltem gospodarki. Stąd i tytuł rozdziału:
"Działalność gospodarcza a hodowla"4. W następnym rozdziale - "Produkty hodowli" - zostały
omówione kolejno: I. przetwórstwo mleka; 2. ubój zwierząt, przetwórstwo i konserwacja mięsa;
3. pozyskiwanie i obróbka skór i wc/ny. Trzeci rozdział zapoznaje czytelnika z pomieszczeniami dla
zwierząt.
Wobec rozległości chronologicznych ram pracy nieuniknionc było marginalne potraktowanie
lub pominięcie w niej niektórych zagadnień, nie tylko drugorzędnych 5, ale i istotnych (np.
związków hodowli z rynkiem wewnętrznym i zewnętrznym w XVI-XVIII wieku). Mimo ograniczeń
w zakresie tematu treść rozprawy jest bardzo bogata, toteż w niniejszej n.:cen7ji ograniczę się do
zasygnalizowania tylko niektórych z jej wywodów i ustaleń, przede wszystkim zaś tych, które
dotyczą stanu hodowli w XVI-XVIII wieku.
Autorka szczególną uwagę skupiła na hodowli zwierząt roboczych - koni i wołów - co
w pełni jest uzasadnione ich znaczeniem w gospodarce Litwy do stosunkowo niedawnych czasów"W zagrodach chłopskich stanowiły najważniejszą, otoczoną szczególną troską, część inwentarza
żywego. W hodowli dworskiej ich znaczenie bylo silnie zróżnicowane - większc w gospodarstwach ubogiej szlachty ("dworkach i zbiedniałych dworach", s. 34), mniejsze w wielkich
folwarkach, korzystających w szerokim zakresie ze spw;:żaju chłopskiego.
Według szacunków Autorki (tab. 25) w drugiej połowic XVI wieku udział koni w ogólnym
pogłowiu zwierząt dworskich wynosił 8,5%, wołów zaś 9,2%, Najlicz.niej reprczentowane były
w hodowli dworskiej - podobnie jak i w chłopskiej - owce (25.4%) i świnic (11l,2%), w następnej
zaś kolejności krowy (16,9%), których pogłowie dorównywało niemallącznej liczbie wolów i koni
7.

1 Z terenu
Małej Litwy znajdujemy w pracy niewiele danych. Zarnic~zczonc w ro/.prawic mapki (i~!cznic 24) ukawj:.j. Li!w!;
w jej dzisiejszych granicach. W badaniach Autorka wykraczała niekicdy poza te granice, nickiedy lnów zawl;żala geograficzn~
horyzont obserwacji (np. omawiając dzieje hodowli w okresie między wojnami światowymi wykorzystuje dane zsadniczo tylko
z terenu ówczesnej Republiki Litewskiej).
l U;iyty
prl'.czc mnie termin ..umiejęlllOsci hodowlane". dalcce nic w pełni oddajc lrdt slosowanego pr/ez Autorkę
określenia "gamybine patirlis", oznaczaj&lt;.!cego dosłownie ,.doswiadczenie produkcyjne". W tlumau.cniu można by użyć wyrażenia
,.doświadczenie zawodowe", lecz powstaje wątpliwość, czy 7..asadnc jest mówienie o "I".awodzic" rolnika w XVI-wiec?ncj Litwie.
Toteż zastępczo posługujemy się terminami - "umiejętnosci gospodarcze" luh (hardziej s/czcgt·,łowo) "umiejętnosci hodowlane" .
.l Określa
przy tym drogi rozpowszechniania si~ owych doswiadczen i akcentuje mIę rll;i-nych struktur społccznych w ich
zachowywaniu, wzbogacaniu i wymianic.
-l W dosłownym
tłumaczeniu: "Dzialalność g.ospodarcza a stado l.wi~r7.ąt". Takie sforlllulowanic Iylulu rozdziału 7oslalo
podyktowane, jak sądzę, zamiarem AUlorki zwrócenia uwagi głównic na zllli~lny w poglowiu zwicrz;.p ~o""p(lJ"Jn,;zychi struklurze
hodowli.
~ Do nich zaliczyłbym pominiętą w pracy kwestię hodowli drobiu.
t&gt; Ta rola zwierząt roboczych
uwarunkowana hyła ukierunkowaniem rolni&lt;..:lwana produkt.:ję l.hoi,owC!,wymagającą pracy ze
sprzężajem. Autorka trafnie zauważa, że w gospodarstwach dworskich obok koni roboczych hodowano też wierlchowt: i cugowe,
nie z.awsze dające się wyodrębnić w oparciu o dane źródeł. Z drugiej strony w gospodarstwach chlnpskk:h rolę I.wierzą! robol.:zych
pełniły krowy.
7 Margines
hodowli stanowiły kozy (4,5%). Przytoczone dane procentowe dotycz,", Iylko pogłowi;! dorosłych 7wierząl
gospodarczych.

�285
Pod wzglr;dem struktury hodowli gospodarstwo chłopskie różniło sir; od dworskiego głównie
znacznie wyższym pogłowiem zwierząt roboczych niż krów, a także dużo wir;kszą liczebnością
wołów od koni (tab. 22-23, 31-32 i inne). Na niektórych jednak terenach koni hodowano nie mniej
niż wołów, a nawet wir;cej. Z takim preferowaniem hodowli konia spotykamy się zwłaszcza
w północno-zachodniej Auksztoeie; ku południowi i wschodowi tej krainy wzrastał natomiast
odsetek wołów wśród zwierząt roboczych (s. 59-60, 68). Podohnie i w południowo-wschodniej
Żmudzi woły wystr;powały wśród zwierząt roboczych liczniej niż w jej północno-zachodniej części
(s. 44-45).
Terytorialne zr&lt;')żnieowanie struktury hodowli zwierząt roboczych wiąże Autorka z wpływem
licznych czynników, a m.in. zamożnością gospodarstw chłopskich, formą włościańskich świadczeń,
przenikaniem wzorów gospodarki hodowlanej z ziem łotewskich, zniszczeniami wojennymi
i klr;skami elementarnymi. Przeprowadzona w pracy gruntowna analiza oddziaływania owych
czynników ukazuje, jak rolnik litewski, kierując sir; doświadczeniem przodków i własnym,
dostosował strukturr; hodowli do wymagań środowiska naturalnego, warunków społecznych
i gospodarczych.
Z przedstawionych
w rozprawie spostrzcżcń na temat zmian w strukturze hodowli
w XVI-XVIII wieku wynika, iż nie były one wielkie. Ohjawiły się głównie względnym ubytkiem
zwierząt rohoczych w gospodarstwach dworskich w ciągu XVII i w pierwszej połowic XVIII wieku,
które to zjawisko wynikało, zdaniem Autorki, przede wszystkim z ówczesnego wzrostu pańszczyzny (s. 48)"' Zastanawiające jest, iż na ziemiach litewskich, odmiennie niż na hiałoruskich,
zasadniczo stabilne pozostawały do korica XVIII wieku proporcje między liczbą wołów i koni".
W odróżnieniu od struktury hodowli jej stan liczebny ulegał dużym wahaniom, odzwierciedlając kolejne fale zniszczeó gospodarczych nawiedzających Litwr; i póżniejszą z nich odbudowę.
Z uwag Autorki można wnioskować, że po zniszczeniach hodowla dość szybko podnosiła się
z upadku dzir;ki w/.rostowi areału łąk i pastwisk zajmujących miejsce dawnych pól ornych (s. 57) 10
Przechodząc do bliższego przedstawienia hodowli bydła mlecznego próbowała R. Merkienć
w pierwszym rzr;dzie okrcślić jego rasy (w XVI-XVIII wieku), opierając się m.in. na danych o maści
krów. Godne uwagi jest jej przypuszczenie, że już w XVI wieku pojawiło sir; na Litwie
wysokomleczne bydło holenderskie (s. 80-81) 11. Ogół hodowanych na Litwie krów charakteryzował sir;, I.daniem Autorki, niską mlecznością (s. 104-105). Zauważa jednak zarazem, iż wielkie
zapasy serów przechowywane w niektórych dworach, świadczą o gromadzeniu w nich sporych
ilości mleka. Uważam za prawdopodobne, że część owych serów pochodziła z danin chłopskich.
W partii pracy omawiającej przetwórstwo mleka sporo miejsca zajmują spostrzeżenia na
temat naczyó do jego przechowywania, narzędzi do wyrobu masła i sposobów wyrobu oraz
przechowywania serów. Uwagr; zwraca m.in. próba odtworzenia na podstawie XVI-XVIII-wiecznych inwentarzy, wyglądu dawnych sernic dworskich (s. 105). Już w XVI-wiecznym żródle
znalazła Autorka przykład osadzania takiego pomieszczenia na słupie. Mamy więc tu do czynienia
z prototypem uwiccznioncj w "Panu Tadeuszu" sernicy soplicowskicj.
Do stosunkowo słabo rozwinir;tych działów hodowli na Litwie należało owczarstwo.
Wprawdzie owce stanowiły, obok świó, naj liczniejszą część inwentarza żywego, Iccz przecież stan
ich poglowia nie przedstawiał się imponująco. W zagrodach chłopskich hodowano przeważnie

K

Co \v/hud/a

lJ

Zmiany

KriL'.\tjanie
lI)

\v;,tpliwosci,

w struktur/c

Hie!or!1ssii

Aut(lrka

Wf)

zdaje

nii ląk na tzw, ziemiach

bowiem

hodowli

Autorka

/,v,'icrz"t

zauważa,

roboczych

że również
na

Białorusi

p%willie
,l( V fJ-X V J II wieka,
Mińsk
wage; przypisywać
wykorzystywaniu

w/orni

si~ wi&lt;;ksz,-,

w

gospodarstwach chłopskich spadło pogłowie

w XVII-XVIIl

wieku

przedstawia

P. G.

koni.

Kozłowskij,

1969.
po dobie

zniszczeń

naturalnych

łąk na nadbrzeżach

rzek,

pustych.

jest jui fakt hodowli
hyła holenderskiego
(zachodnio-fryzyjskiego)
na Białorusi
w końcu
XVI wieku.
Ry'g:t; - do swoich tamtejszych
dóhr ks. Mikołaj
Krzysztof
Radziwiłł
zwany Sierotką,
zob. M. Siekierski,
Ltllu1ed ~Vl.'llfrh ill lhe (1/,(///(1 Duchy of Ur/nlUnia:
The cU)flomic A.1!"ai,-.\'ąl Prince Nicholas Christopher Radziwil/ (1549-1616), "Acta
11

Sprowad/il

Ohecnie
je

Baltico-Slavica",

znany

pr'leI

t.

XXI.

1992.

s. 229-:nO.

�286
po kilka owiec, w gospodarstwach dworskich nieraz po kilkadziesiąt (rzadko ponad sto sztuk) 12
Ponieważ udój od jednej sztuki był dziesięciokrotnie mniejszy niż od krowy (s. l (3), można sądzić,
że ceniono je mniej jako dostarczycielki mleka, więcej zaś ze względu na wełnę, którą pozyskiwano
w trakcie dwukrotnej strzyży w ciągu roku (s. 155) l3
Jako zwierzęta rzeźne traktowano przede wszystkim świnie (s. 125). Do końca XVlII wieku ich
pogłowie nie przedstawiało się okazale; Autorka sugeruje, że nawet w gospodarstwach dworskich
hodowano je głównie z przeznaczeniem na własną konsumpcję, nie zaś na sprzedaż 14 Charakterystyczne jednak, że przy dość niskich wskaźnikach pogłowia trzody chlewnej (s. 85, 88-89),
wysoki poziom osiągnęło na Litwie przwtórstwo mięsa i jego konserwacja 15.
W pracy uwypuklone zostały korzystne zmiany w gospodarce hodowlanej na Litwie w XX wieku. Już w pierwszej jego połowie intensyfikacja hodowli nabrała szerokiego rozmachu, ujawniając
się zwłaszcza we wzroście pogłowia zwierząt i uszlachetnianiu ich ras. Jedną z głównych przyczyn
owych przeobrażeń upatruje R. Merkiene w pomyślnych koniunkturach handlowych (s. 95 i inne).
Za ważne czynniki aktywizacji gospodarki hodowlanej w XIX wieku uznaje także uwłaszczenie
włościan, wprowadzenie na masową skalę uprawy ziemniaka, rozwój przemysłu i transportu
(s. 97-98). Charakterystyczne, że właśnie na Litwie, a ściślej mówiąc na jej północnych obszarach
(gubernia kowieńska), wpływowych
czynników okazał się dla hodowli szczególnie pomyślny.
Widocznie już przed końcem XVIII wieku osiągnęła tam wysoki poziom, co pozwoliło jej
w następnym stuleciu skutecznie wykorzystać nowe możliwości rozwoju.
Dopomogły jej w tym zapewne dawniejsze związki z szerszym rynkiem handlowym. W końcu
XVIII wieku (w latach 1786-1791) udział produktów hodowli w eksporcie Wielkiego Księstwa
Litewskiego wynosił rocznie średnio 9,7% 16; dla obszarów objt;:tych badaniami przez R. Merkiene
wskaźnik ten był zapewne znacznie wyższy. Eksportowane produkty hodowlane pochodziły nie tylko
z gospodarstw dworskich, ale i z chłopskich. Znany jest fakt pośrednich i bezpośrednich kontaktów
handlowych włościan ze Żmudzi i z północnej Auksztoty z miastami bałtyckimi. Wprawdzie do miast
tych wywoził włościanin litewski głównie len, ale przy okazji zbywał i artykuły pochodzące
z hodowli 17. W sumie można spostrzec, że obserwowany w XIX wieku eksport litewskich produktów
hodowlanych był zjawiskiem o dawnej tradycji, choć oczywiście zmieniała sit;:jego skala.
Pomyślny rozwój hodowli na Litwie przerwała I wojna światowa. Jednak już w pierwszej
połowie lat dwudziestych przedwojenny poziom produkcji hodowlanej nie tyko został ponownie
osiągnięty, ale i przekroczony. Do ówczesnego rozwoju hodowli w istotnej mierze przyczyniła się,jak
podkreślono w pracy (s. 99), reforma rolna. Autorka przypomniała imponujące osiągnit;:cia hodowli
litewskiej w latach dwudziestych i trzydziestych, zwracając uwagę m.in. na dokonujący się w niej
postęp techniczny.
12
W regionach z rozwiniętym owczarstwem, np. w Wielkopolsce. po kilkadziesiąt sztuk owiec spotykamy często
w gospodarstwach chłopskich, a w trzodach dworskich po kilkaset i więcej sztuk, zob. W. Sobisiak, Owc::arstwo, w: Kultura /udmHł
Wielkopolski. t. II. Poznań 1964, s. 185-213 (odpowiednie dane na s. 186·189).
u Pierwsze bli:iBze informacje o strzyżeniu owiec na Litwie, do których dotarła Autorka, pochodzą. 'l. XVIII weku. Do tego tei
czasu odnosi się spostrzeżenie o dwukrotnej strzyzy w ciągu roku. W późniejszym czasie na CZęŚCI terytorium Litwy upowszechniło się
trzykrotnie w ciągu roku strzyżenie owiec.
14 Wskazuje
m.in. na uzupełnianie przcz szlachtę konsumpcji mięsa w drodze ści,-!gania danin zwicrzycych (s. g2). Jednak
daniny te już w XVI wieku nie odgrywały istotnej roli. Warto wspomnieć, żc świnic (żywiec i mii(so wieprzowe) były popularnym
artykułem handlu. M. Siekierski, s. 22g, spostrzega w oparciu o dane z folwarków radliwiłłowskich, że w odróżnieniu od innych
zwierząt gospodarczych świnie hyły często sprzedawane.
IS
Autorka omówiła m.in. wyrób i konserwację kumpii (szynek) i skiłądzi (można je określić jako spcl:)'ficzny rodzaj
salcesonów). W zgodzie z dość powszechną w literaturze przedmiotu opinią uznaje skiłądzie za potrawę miejscowego (litewskiego)
pochodzenia.
ló
L. Troska, R. lasas, lVnieszniaja torgowla J/Viclikogo Knia::eslwa
Litowskof}o
w posil'dnijc
gody je(IO sll.\~('~(:'stwm..-amja
(1785-1792), w: Lietuvos TSR Moksiu akademijos darbai. seria A. t. 1(32). Vilnius 1970. s. 46. lah. nr 2.
17
Na ten temat nie hrak bezpośrednich danych źródłowych, zob. np. 11lStrukdjos /l'odalinllj mid,! adminlstrw)jai
Lietu1"(~ie
X V{f-X l X (l., wyd. Z. Kiaupa i l. Kiapiene, Vilnius 1985, s. 25 (,-Poddani na włości cokolwick hydła, lnów. slcmienia. wosków. łojów.
skór do Rygi albo gdzie indziej przedawać i wyprowadzać będą. wtedy wprzód arendarzowi zapłacie powinni (. .. )": Rirże. 1764 r.).

�287
ROI.prawa R. Merkienc dostarcza wielu nowych danych o stanic gospodarki chłopskiej
i dworskiej na Litwie. Pozwala lepiej poznać dyferencjację majątkową dawnej wsi, przynosi cenne
spostrzeżenia o strukturze konsumpcji, przedstawia zajęcia związane z hodowlą (zwłaszcza
przetwórstwo mleka i mi~sa), odsłaniając w ten sposób przed czytelnikiem codzienność życia
wiejsk iego. Sporo można się z niej dowiedzieć nawet o warunkach mieszkaniowych litewskiego
włościanina. Odpowiednie informacje przynosi rozdział trzeci, poświęcony - jak wspomniałem pomieszczeniom dla zwiep.ąt hodowlanych. Rzecz w tym, iż owe pomieszczenia pospolicie służyły
równi6. za mieszkania dla ludzi.
Charakterystycznym
budynkiem łączącym funkcje domu micszkalnego i pomieszczenia dla
zwierz,!t był "nom" ("nam", "nams", "num", "noma", "numa"). Z czasem tracił on swe funkcje
mieszkalne, staj'lc si~ typowym budynkiem gospodarczym. Ta zmiana w przeznaczeniu "nomu"
najszybciej dokonala si~ w dworach. Jednak jeszcze w XVIII wieku w dworkach i plebaniach
wyst~powaly "nomy" będ,!ce jednocześnie obor,! dla bydła i mieszkaniem dla czeladzi. R. Merkiene
wnikliwie przcśledziła zmiany jakim ulegały funkcje "nomu", jego rozplanowanie, wyposażenie itd.
(s. 187-19 J). Podobnie szczegółową obserwacją objęła inne - występujące w gospodarstwach
dworskich i chłopskich budynki, służące za pomieszczenia dla zwierząt hodowlanych. Przeprowadzaj,!c ich klasyfikację wyjaśniła jednocześnie wiele zawiłości terminologicznych.
Lekturę pracy. zwłaszcza zaś wywodów na temat zabudowań gospodarczych, istotnie ułatwia
zamiesz.cl.Ony w niej materiał ikonograficzny: plany i przekroje budynków, ryciny i fotografie. Niezmiernie pomocne dla czytelnika są również zamieszczone w tekście mapki, obrazujące geograficzny
zasięg różnego rodzaju 7jawisk I. dziedziny hodowli. To kartograficzne przedstawienie wspomnianych zjawisk dopomogło Autorce w wyodrębnieniu na badanym terytorium czterech regionów "gospodarczo-kulturowych":
żmudzkiego. auksztockiego (obejmującego jednak tylko północno-zachodni,! cz~ść Auksztoty jako historyczno-geograficznej
krainy), dzukijskiego i zaniemeńskiego.
Autorka przckonywaj,!co uzasadnia wyodrębnienie poszczególnych stref. Należy jednak
zauważyć, żc podkrcślaj'lc odrębność gospodarczą Żmudzi nietrafnie uznała, że w XVI w. specyficzną
cech,! temtejszej hodowli było znacznie liczniejsze pogłowie wołów niż koni (s. 41-45). Rejestry
dochodów hospodarskich z włości żmudzkich z lat 1537-1538, na których się oparła, wymieniają
konie w posiadaniu włościan tylko w tych wypadkach. gdy liczby tych zwierząt nie można było
przeliczyć na pełną liczbę soch wołowych 1~. Odstępstwa od tej reguły były niezmiernie rzadkie, co
wskazuje na ich przypadkowy charakter 19 Autorka przyjmując, że w rejestrach miano "socha
wołowa" oznacza z.awsze parę wołów, 7.naeznie zawyżyła liczbę tych zwierząt. W istocie relacje
liczbowe mi~dzy pogłowiem wołów a koni były na Żmudzi w XVI wieku zapewne podobne, jak na
innych tcrenach Wielkiego Ksi\=stwa, na co wskazują m. in. dane inwentarza Cytowian z 1555 roku 20.
W wiciu micjscach pracy Autorka z uwagą docieka, w jakiej mierze gospodarka hodowlana na
Litwie korzystala /. obcych wwrów, w jakiej zaś z rodzimych doświadczeJl. Dostrzega, że różne
innowacje w dziedzinie hodowli trafiły na Litwę z Zachodu i z ziem łotewskich 21. Zdaje się

IKKonie

(sochy k(\llskic)

przeliczano

w rejestrach

na sochy

wołowe

w stosunku

2: I. Stąd

np. przy włościaninie

posiadającym

'auk

i tfZ.y konie zapisy'wanu dwie sochy wołowe i jednego konia itp. Oryginały
rejestrów
znajdują
sir; w Bibliotece
Akademii
Rcpuhliki Litewskiej. H2
[24.
1'1
Rcjc:-:tr'l. ].o;lX roku odnotowuje
konie prz)' ponad \OSO gospodarzach,
lecz tylko przy kilku wymienia więcej niż jednego

konia.

PoJohnit:

sztuk~

tych '/wicrZ&lt;It.

parę

V.'Oh'Wi

rcjc:str z 15.17 roku

wymicniaJ'fc

konie.:: przy

pUIl:Jd

tysiącu

gospodarzy

tylko

przy

kilku

wymienia

więcej

niż jedną

10 Akry i:(/lIIrajfmyie
~Vilt'nsJ,;oju A"l"hi('(Jw~/i(';t' .••k(~iu Kommissijeju
dla razhora driewnich
aktm'\i (dalej cyt.: AWK), t. XIV,
Wilno l XX?, nr 2..'\. 12-17. W ('ytowianal:h
w ogólnej liczbie zwierząt roboczych
należących
do chtopów woły stanowiły 590/0 a konie
..lI%. W dohrach slnłowyd\
hiskupa
wileńskiego w 153lJ roku odpowiednio 57% i 43%. zob. J. Ochmański,
PowsiUllie i rozwój
lalx/imdium
hiskul' ...•
'h'O \\'i!l'Ib/"ieao
(IJR7-1550), Poznań 196). s. 132.
.!I
Pr/.yv.k nauania winny pclniej llwzględnia( przenikanie na Lilwę innowacji (organizacyjnych. technicznych itp.)
w dzieuzinie
h()uow1i I I.iem polskich.
Prawdoplldohny wydaje się np. wplyw na ewolucjI; litewskiego budownictwa
gospodarczego
wZ\)fÓW podl'lskich.
co wyra/nic
sugeruje instrukcja
J. Łaszkowskiego
dla włości korszowskiej
z 1562 roku, zoh.: A WK, L XXV, Wilno
I X9X. s. 92.

�288
natomiast prawic nie uwzględniać możliwości oddziaływania na gospodark" hodowlaną ziem
litewskich wpływów z sąsiedniej Białorusi.
Za bardzo konstruktywny element badali R. MerkieOl~ uważam konsekwentne stosowanie
rozróżnienia między hodowlą dworską (elitarną) a prowadzon&lt;t przez włościan, przy jednoczesnym, stalym dostrzeganiu jego umowności. Autorka często podkreśla ścisłe związki w dziedzinie
hodowli między dworem a wsią. Nieraz można tu mówić nawct o swoistcj symbiozie. Tak np.
dworskie zwierzęta robocze często zasilały - w formie załogi - chłopski inwentarz żywy. Warto
też przypomnieć, iż w ramach powinności na rzecz dworu chłopi zobowiązani byli nieraz trzymać w swych zagrodach pańskie konie "putne", tuczyć woły i wieprze 22 Tego rodzaju kooperacja między dworem a wsią ułatwiała rozpowszechnianie si.,: umiej.,:tności hodowlanych. Nie
ulega wątpliwości akcentowany w pracy fakt, że dwory zwykle przodowały w modernizacji
hodowli, stanowiąc pod tym wzgl.,:dem wzór dla włościan. Można jednak przypuszczać, że
z drugiej strony dwór nieraz wprowadzał innowacje w swej gospodarce hodowlanej korzystając
z doświadczeń wsi.
Do zagadnień wymagających dalszej dyskusji należy kwestia granic chronologicznych
w dziejach hodowli na Litwie. Autorka na ogół nie wytycza ich dość wyraźnie. Zdaje się
wyodrębniać cały wiek XVII i pierwszą połowę XVllł stulecia jako okrcs regresu w gospodarce
hodowlanej; w kaźdym razie podkrcśla spadek pogłowia zwierząt roboczych jUl. w pierwszej
połowie XVIl wieku.
Z lektury pracy moźna wnioskować, że jakościowe przcmiany w dzicdzinic hodowli do końca
XVIII wieku nic były zbyt głębokie. Czytamy np., iż wyrób i sposób konserwacji produktów
mleczarskich w ciągu XVI-XVIII wieku niewiele się zmieniły (s. 107), co wzbudza zastrzeżenia
w zestawieniu z innymi uwagami zawartymi w rozprawic23
Zastrzec muszę, że generalnie skłaniam się do przyjęcia tezy o dużej sile tendencji konserwatywnych zarówno w hodowli, jak i w całej gospodarcc rolncj dawnej Litwy. Przykładem
oddziaływania tych tendcncji (wspomnianych też w pracy, s. I i), mo7.c być długotrwałc utrzymywanie się na Żmudzi zwyczaju zaprzęgania wołów do jarzma za rogi. Ta praktyka, wzbudzająca
zdziwienie już XVI-wiecznych obserwatorów stosunków żmudzkich, a za jawny anachronizm
uchodząca w XVIII wieku utrzymująca się jeszcze w XIX stulcciu 24 Tcn przyklad zastanawiający
jest szczególnie z tcj racji, iż pochodzi z tcrcnu Żmudzi, która pod względcm gospodarczym była
przodującym regioncm Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Rozprawa R. Merkiene oparta jest na obszernej i różnorodnej podstawie materiałowej.
Znaczną jej cz.,:ść stanowią źródła r.,:kopiśmienne, wyszukane przez Autork.,: w archiwach Wilna,
Kowna i Petersburga. Dostrzec można wprawdzie pewne braki w wykorzystaniu literatury
przedmiotu i publikacji źródłowych, ale nic zaważyły one istotnie na ostatecznych wynikach
pracy25 Autorka wydobyła ze źródeł obfity materiał statystyczny, starannie go opracowała
i przedstawiła w postaci 33 tabel. Odnosi się do niego z godnym podkreślenia krytycyzmem; tak
np. podkreśla, iż zaczerpnięte z XVI-XVIII-wiecznych źródeł dane o liczbie inwentarza żywego
w gospodarstwach
chłopskich są z reguły zaniżone. Bacząc na względną wartość informacji
źródłowych poddaje je wnikliwej analizie i ostroźnie formułuje wnioski.
22

Tuczenie

wieprzy

dworskich

bylo częstym

obowiąJ'.kiem

młynarzy_

O "karmieniu"

(••",.:ychowywaniu"')

wołów

pan'skich

zoo.: K. Jablonskis,
LielUrHki iod'fiai setlosios rasIlllil,1 kal/Joje, I dali.",: Tekstui, Kaunas
1941, s. 22,41. O hodowaniu
przez włościan
koni ,.pulnych" na potrzeby
dworu (i z pewnością te:i dla niego nal~i.ących}zob. np.: !starijm ArdJ}To.",. I. I: XVI amztllus Ueturos
iłil!('łHoriai, wyd. K. Jablonskis,
Kaunas
1934, nr 3, sZp. 22.
2j
p. z uwagą (s. \05-106) o stosunkowo
póżnym (w XVII wieku?) pojawieniu
się na Litwie tłul.:zck du masła (maślnic).
N Z Kroniki Sarmacyi
Europejskiej
Alexandra
Gwaynina:
t~'f1roflY ... , wyd. K. J. Turowski, Kraków
IK60, s. 214; ir6d/a
do
d::it!j{}\\' powstaniu
chlopów szawelskich
w 1769 rok!" wyd. W. Kula i 1. Leskiewio.owa,
.,Teki Archiwalne".
t. 5. Warsl.(Iwa 1957; M.
G[adon].

Opisanie

1958;
Ro:v.'ój

t.

powiatu

re/szewskiego

... , Wilno

1846,

s. 101.

dla dóbr maynal'kil'il
i sz/achl'ckidJ
Wrocław 1963. Z prac poruszających
zagadnienia
hodowli
na Lilwic pominięla
została
{}ospodarki
Io/w(lf("ztlej
tul Linde;
Bia/urus;
do polowy
X V I "';l'ku, Poznań
1965.

2:- Zwraca
II,

uwagę

pominięcie

Instrukcji

gospodarczych

OZ

X V II·X

I X wit'ku.

m.in. Ttlzprawa

t. I. Wrocław

S. Kasperczaka.

�289
O szerokości
Jej rozprawy.
zarówno
paru
l.

horyl.ontów

Dzi~ki

oświetlić

stuleci

dawna

-

niekiedy

prawic

badaniom

aż po dzień

dyskusji

prl.ez badacf.Y

tów pochodzenia

w literaturze

mimo

swego

świadczy

szerokich

już sam zakres

granic

hodowli,

zdołała

jak i przedstawić

dzisiejszy.

W swej pracy

naukowej,

podjęła

istotnego

w ciągu

zagadnień

i takie,

(np. kwestia

Autorka

ich rozwój

obok

również

znaczenia

chronologiczny

czasowych

b~dących

które

były dotąd

przetwórstwa

produk-

zwierl.~cego).

R. Merkienć

zastosowała

ukazuje

hodowl~

roślinną.

Z drugicj,

litewskiej

R. Merkienć

swym

genez~ wielu ;rjawisk w dziedzinie

puedmiolem

niedoceniane

badawczych

zakreśleniu

nowoczesną,

w powi'!Zaniu

kultury

dając

pierwsl.ellstwo

materialnej.

interdyscyplinarną

z innymi

działami

spojrzeniu

Rozprawa

metod~

gospodarki,
etnografa,

jest swoistą

badań.

a zwłaszcza

przedstawia

wyprawą

tropami

Z jednej

rolniczą

strony

produkcją

ją w kontekście
tej kultury

dziejów

ku jej odległym

żródłom.
Swego

rodzaju

oś wytyczającą

kierunek

badań

się doświadczcli

z dziedziny

życia gospodarczego.

eksponowancgo

przesadnie

miejsca

perspektywy
wyniki

badawcze

swych

przenikania

szczcgółowych

badali.
wywoła

jcst

Oczekiwać

się naukowo
widzi

do

przedstawia

należy,
dyskusj~,

rozpowszechniania
centralnego,

pożyteczne,

wniosków.

przemiany

tej

pory

opracowaniem

je w nowym

że wśród

badaczy

dziejów

na którą

w pełni

zasługuje.

Opowidannia

W popularno-naukowej
wydarzenia

niem z 1933 roku.
szych pisarzy

Adrian

historyczne

silny

oświetleniu

jako

poświ~eona

wpływ
została

rok u i kolicl.ąc

dziejów

hodowli
kierunki

i kultury

Zdaniem

historii

wyłącznic

Tatarzy

z procesem

Ukrainy,

nie i politycznie
budowuje

bardzo

t.

i Turcy.

LXXVI

Proces

rozwoju

które

p,\I1stw,
bogatym

takich

jak

Polska

bardzo

materiały

zarówno

interesujący

kozactwa",

sposób.

i rysunki

który

kozactwa

i Rosja.

historycznym

zaporoskim
ramach,

dają

miał i ma

Tymi

działania
jako

pojawieniem
swoją

wojskowe

ugrupowanie

jako

równoległy

aktywnej

się nowych
koncepcję

które
narodu

byli na początku

czynnik

i folklorystycznym.

od 1483

z genezą

został

jako

niżowym,

czynników,

najeźdźcami

przedstawiony

a kozactwo
Całą

kozackim
poczynając

tego wydarzenia

powstała

najeźdźcom.

zaktywizowane

materiałem

Jawornickiego.
zawierają

pieśni, fotografie

i wyjaśnienie

i powiązanie

ukraińskiej

wstało

wojsku

w szerokich

Sicz Zaporoska

świadomości

historyczne
jest wznowie-

Ukraińców.

wskazanie

przeciwko

w b&lt;lrdzo

się "mitu

o sławnym

Sicz Zaporoska

walczącej

wykształcenia

o niezależność

było

jego

bogate

Kiew

z najpopularniej-

Dimitria

Prace

ludowe

ksztaltowania

Siczy Zaporoskiej

A. Kaszczcnki

ukrailiskiej,

życic kozackie

która

był jednym

w nich

i etnograficznych:

Opowiadania

że w 1483 roku powstała

ukraińskiego.

Lud

Kaszcl.enki
głównie

Wykorzystywał

procesu

czasie

Weselka,

naj słynniejsze

akademika

ludowej

Jurkiewicz

nyzowe,

Kaszczenki,

nie drukowano.

i życic polityczne

na kultur.;:

omawiającej
Adriana

w swoim

odzwierciedlające

na rok u 1828. Celem

wolnej ludności

19

kozactwa.

rezultat

i wytycza

gospodarczych

zaporoz'ke

tak jak prace

A. Kaszczenki

przcśledzenia

Adriana

worota",

Kaszczenko

folklorystycznych

możliwość

wijs'ko

autorstwa

były I..nane prawic

j&lt;lk i etnograficzne,

Ksi"żka

sprawiły,

Feoranowicz

z ż.ycia

Duży zbiór m&lt;lterialów
enografom

si~ praca

do ostatnich

eiek&lt;Jwe spostrzeżenia

pro sławne

pl. "Zołoti

pojawiła

i jego utwory

Od l&lt;lt trzydziestych

bardzo

serii

na Ukrainie,

nowe

Uogólniając

w hodowli

Jan

Adrian K a s ze z e /I ko,
1992, ss. 271. il.

choć nie

odsłaniając

doświadczeń.

najpcłniejszym

Litwie,

kwestia

generalizujących

Autorka

wspomnianych

na

ożywioml

okazało

stanowi

temu zagadnieniu

na sformułowanie

spostrzeżeń

rozprawa

gospodarczych

dalszych
Litwy

i pozwalając

si~ i kumulowania

Recenzowana
zwierz,!t

w pracy,

Autorki

Nadanie

silnych

walki
militar-

Kaszczenko
Autor

uważa;

podże

�290
wraz

z rozwiązaniem

o wolność

niżowego

Ukrainy,

która

Pracę swoją autor
procesie.

zaczyna

Wywodząc

próbuje

wojska

uzasadnić

swój

narodu

tezę wyodn;bnienia
grup

etnicznych.

także

codzienne

również

swoich

kozacką

własnych

ułatwia

czytelnikowi

W następnym
ukraińskich

autor

sprawczą
kiego.

Bardzo

jednak

Tureckim,

powstawania

itp.

rejestrowy,
wypiszczyk,
itp.
Kolejne rozdziały pracy poświęca
poroskiego

w latach

rycznym

bardzo

uroczystość
tyczne

1681-1709

wyraziście

złożenia

tradycji

kozackiego
Autor

odmienny

życia

wydarzeń

próby

folklorystycznym
je na podstawie

roli

kozactwa

w czasach
chłopskich

w życiu kozactwa,
zaporoscy

rolę w ruchu

analizy
grup

terminologię

na Zaporożu.

w powstaniach

Kozacy

różnych

środowis-

się odrębnych

Wprowadzając

poświęca

byli

takich jak
główną

Bohdana

kozactwa

jako

kozackich,

zbiorowości.

takich

jak:

i przywileje

w latach

Na szcrokim

1710-1734.

hajdamactwa.

Interesuj'!co
dostrzegając

opisuje

sił,!

Chmielnic-

walec o niezalcżność

rosyjskiemu,

kozak

wojska

za-

tle histo-

A. Kaszezcnko

w nicj ccchy charakterys-

dzieli

kozactwa

Bogata

ikonografia

A. Kaszczence

i upadek

zresztą

cie po

materiały

niżowego

Zaistniała

w pracy
przez

kiedy

bowiem

Ukraina

nowego

z nadzwyczaj

rekonstrukcji

wykorzystane
teraz,

daj" dobrc
uznając,

Rok 1828 postrzega

i powstanie

w połączeniu

dopuszczalny

Kaszczenki

na 7 okresów

kozactwa

i życia kozackiego.

nowe możliwości

źródeł,

tle historycznym,

mo7.1iwości rekonstrkcji

okresic.

rozwój

typ wydarzeń

A. Kaszczenko
pisze o dzicjach kozactwa
w ramach
ich broń,
konie a takżc wiadomości
o dawnych

ujęte na szerokim

w tym

zaporoskiego

kiem.

fenomen
państwu

i ostatnim
rozdziale
Wygląd
Kozaków,

i przywilejach,

zwyczajach

A.

wierności

z warunkami

formowanie
historyczny

powa7.ną

A. Kaszezenko

kozackiej.

W przedostatnim
państwa
rosyjskiego.
życia

przedstawił

hołdu

w tym

rekonstruuj,!c

i innych

kozactwa

i roli kozactwa

materiał

Kaszczenki

A. Kaszczenko

i upadkowi

powiązan,!

Kozaków

i określenia

walki

w Siczy,

uwagi

i odegrali

zbrojnej

Kijowskiej

ówczesnego

w tym rozdziale

przydomki

Rusi

na udział

odnotować
Zdaniem

dokonano

typowe

dużo

uwagi

Rady Perejasławskiej

interesująco

przedstawiono

wiele

ukraińskiego

etnograficznych.

i zrozumienie

tradycje

folklorze.

spowodowały

Uzupełniając

A. Kaszczenko

nic zapomina

z Imperium

które

i materiałów

Skierowawszy

narodu

życic kozackie

poznanie

rozdziale

ł Rzeczypospolitej.
walka

spostrzeżell

istnieć

z czasów

ukraillskiego

komunikacji,

autor

pokazać

genezy

się narodu

i możliwościami

przestały

w ukraillskim

ukraińskiego

wschodniosłowiańskich
próbuje

ślad

od wyjaśnienia

początki

ka geograficznego

zaporoskiego

pozostawiła

kozactwa

popularno-naukowej,
Warto

uzyskała

konieczność

państwa

interesuj,!cym

życia kozactwa.

autora.

że w każdym

jako datę, która

który

nicpodległy

odmiennego

spojrzenia

z folkłoru

pracy.jest

jednak

podkreślić,

uniemożliwia

państowy,
na

sięgnię-

wydanie
nic jcst

historię

daly

brak wskazania

że powtórnc

byt

istniał
na kres

rosyjskiego.

materiałem

Słabością

okresie

wskazuje

Ukrainy

pracy

przypadi narodu

ukraińskiego.

WladyslalV

r.

na01CJl'tTj,

A.

Aromunów

z Aminciu,

Cdl1li,ti Armdne$ti
Metsovo),

di-Aminciu.

TomKo I nohrtajlol,

BACąlKIl r(!~l'()/j()ta
t. I, EKliom;lś

rr.polJ.

TO/)

Bielecki

Mn(Jó/JoIJ (pidlli

A9TJvU 1988, ss. 158.

r. A. nablCJl'tT], Ciinti,ti Fiirserotesti.
T(!ay()/iliw Ipapallplwrwv
- Ap/II1VIW/I}Jixw1' (Pidni
Faraerolów
- Arwanitowolochów),
ToniKoI nO).,r/(JjlOI, t. 2, E'tUlplllŚ ApCJlllUV1KOU(BAaX1Kou)
nOA1'tlallotJ,
Do

rąk

opracowane
Tom

A9TJva

1991, ss. 166.

naszych

trafiły

przez Georgiu

pierwszy

zawiera

ostatnio
Padioti,

przede

dwa
opatrzone

wszystkim

zbiory

pieśni

przezell
przykłady

Aromunów

komentarzem,
folkloru

grupy

z Półwyspu

Bałkańskiego,

słowniczkiem

i fotografiami.

Aromunów

z położonego

�291
w górach Pindos miasteczka Metsowo (arom. Aminciu), drugi zaś to wybór tekstów folklorystycznych mikroetnosu Farserotów, zwanych również Aromunami albańskimi (gr. Ap~aVtW~Aaxot).
Obie publikacje zasługują na szczególną uwagę ze względu na swoje nowatorstwo i wyjątkową
szczupłość dotychczasowych informacji o etnicznej grupie Aromunów, ich historii i kulturze. Mogą
one stanowić istotny przyczynek do badań w zakresie etnografii, etnolingwistyki, etnomuzykologii,
folklorystyki, studiów nad mniejszościami etnicznymi (tzw. minority studies), oraz szeroko
rozumianej ba/kanistyk i.
Autor opracowall zaopatrzyl je w wyczerpujące przedmowy w językach greckim, aromuńskim
i francuskim. Zawierają one podstawowe informacje o Aromunaeh, ich historii, pochodzeniu,
rozmieszczeniu, języku, muzyce, folklorze i tradycjach z nim związanych. W tekstach widać
doskonale emocjonalne zaangażowanie autora - Aromuna pragnącego ocalić od zapomnienia
fragment tożsamości własnego ludu. Opinie autora dotyczące pochodzenia i historii Aromunów
nie są wolne od subiektywizmu, tak właściwego przedstawicielom małych grup etnicznych
stojących na krawędzi zagłady kulturowej, dla których pamięć o wielkich momentach własnej
historii i niegdysiejszej świetności stanowi ostatni często bastion świadomości etnicznej odrębności.
Aromuni, zwani po polsku również Wołoehami, są jedną z wielu grup etnicznych zamieszkujących Półwysep Bałkański, przede wszystkim Grecję (góry Pindos, Gramos, Epir, Tesali\
i Meglen), południowo-wschodnią
Albanię, południową Macedonię, południowo-zachodnią
Bułgarię, oraz jako emigranci (czy też repatrianci) - Rumunię. Liczebność Aromunów (użytkowników języka aromuńskiego) szacuje się obecnie od 50 tysięcy (Winnifrith, 1987, s. 7), 100 tysięcy
(Gunnemark,
1991), 110 tysięcy (Rikman, 1988), do ponad 350 tysięcy (Mańczak, 1988).
W recenzowanych pracach Padioti'ego brak danych liczbowych dotyczących ludności aromuńskiej. Dyskusyjna jest również kwestia statusu i przynależności genetycznej etnofakru (bądż
etnolektów) używanych przez poszczególne grupy Aromunów. Aromuński klasyfikowany bywa
jako odrębny język (Gunnemark, 1991). Padioti nazywa język Aromunów dialektem proto-rumuńskim, wywodzącym się z łaciny ludowej, ze znacznymi wpływami z języka illiryjskiego
(który dał początek współczesnemu albańskiemu). Inne żródła jako ojczysty dla Aromunów podają
macedorumuński dialekt języka rumuńskiego (Rikman, 1988; Majewicz, 1989). Mańczak (1988)
oprócz tego ostatniego podaje również meglenorumuński, jako dialekt rumuńskiego używany
przez Wołochów w okolicach Salonik (z kilkunastoma tysiącami użytkowników). W innych
opracowaniach megleński wymieniany jest jako jeden z dialektów aromuńskiego (Winnifrith, 1988,
s. 22). Prawic wszyscy Aromuni są dwu- lub trójjęzyczni, posługując się prócz własnego etnolektu
również greckim w Grecji, albańskim w Albanii, rumuńskim w Rumunii, czy macedońskim
i serbochorwackim w Macedonii.
W zakłopotanie wprawiać może również wielość etnonimów nadawanych ludności aromuńskiej. Najczęściej jako synonimy stosowane są nazwy Aromunów i Wołochów (ang. Aromoulles,
Vlachs; franc. Aroumaines, Valaques), czasem również Kucowołochów. Rikman (1988) wymienia
następujące etnonimy: MaKCÓOllcKlte pyMblHbl, lJUlllJapbl, KYlJoeAaxu, tjjapUlepombl. We wstępie do
drugiej z recenzowanych prac Padioti wyjaśnia, że nazwa Farseroci (arom..fiir:ferol) obejmuje tylko
jedną z grup Aromunów zamieszkujących Półwysep Bałkański, zwaną inaczej Arvanilo- Vlahi
(albańscy Wołosi), Caraguni (zhellenizowani); Albańczycy zaś zwą ich Ramani (Rzymianie) lub
Ciobani (alb. "pasterz, owczarz").
Literatura dotycząca Aromunów i ich języków, choć stosunkowo bogata, ciągle nie znana jest
szerszym kręgom badaczy. Wśród opracowań historycznych na największą uwagę zasługują
opracowania Weiganda z 1888 oraz Winnifritha z 1987 roku.
W recenzowanych pracach autor traktuje historię tylko jako tło powstawania bogatego
folkloru Aromunów. Dość szczegółowo omawia jednak historię i etymologię ludową wyjaśniającą
pochodzenie i nazwę tego etnosu. Jak już jednak wspomniano, szczególnej wartości nabierają
omawiane prace przede wszystkim ze względu na zawarty materiał językowy i folklorystyczny. Oba
tomy zaopatrzone są na wstępie w szczegółowe omówienie zastosowanego zapisu ortograficznego.

�292
Ponadto tom pierwszy zawiera obejmujący około 1300 hasel słowniczek aromuńsko-grecki.
szczególnie przydatny przy analizie tekstów. Jego wartość podnosi brak ogólnodostltpnego
słownika i gramatyki aromuńskiej.
Główny trzon tomów stanowią teksty pieśni aromuńskich wykonywanych przy rozmaitych
okazjach. Tom pierwszy zawiera następujące gatunki pieśni: bożonarodzeniowo-noworoczne
(gr.
Y.UAUVTU, arom. kolinde),
kołysanki, wielkanocnc, heroiczne i historyczne, weselno-zaręczynowe.
miłosne, pieśni śpiewanc "na obczyźnie", satyryczne dwuwicrsze epigramatyczne, picśni pasterskie.
góralskie, żałobne oraz opis obrzędów pogrzebowych i żałobnych. Znakomita wiltkszość tekstów
w tym tomie wyposażona jest w tłumaczenia na język grecki. Tom drugi, niestety, jest wyłącznie
jednojęzyczny. Brak już tłumaczeń pieśni; zaopatrzone są one jednak w krótkie uwagi słownikowe
i merytoryczne po grecku, umieszczonc po każdym z utworów. Tom ten zawiera pieśni: dzieciltce.
miłosne, wojenne, wędrowne, żałobne oraz liryczne. Istotną wadą obu tomów jest brak zapisu
nutowego zamieszczonych picśni; dla badań etnomuzykologicznych jednak wielce pomocny może
okazać się komentarz muzykologiczny zamieszczony przez autora we wstr;pie do tomu drugiego.
Istotną wartość poznawczą mają również zamieszczone fotografie (około 30), przede wszystkim osób, o charakterze etnograJicznym i w kilku wypadkach archiwalnym.
Publikacja obu zbiorów ma niewątpliwie charakter apclu o przestrzeganie praw mnicjszości
etnicznych w Grccji. Świadczy o tym opublikowany jako aneks do drugiego tomu fragment
"Resolution sur les langues et cultures des minorites regionales et elhniques de la Communaute
europeenne" w j9zykach francuskim i greckim. Charakter ten poświadczony jest również we
wstępach do obu tomów, gdzie mowa o nieocenionej roli, jaką odegrały niegreckie grupy etniczne
w kształtowaniu współczesncj kultury i historii politycznej państwa greckiego, a o której to mli tak
cZltsto zapominają Grecy i ich władze 1.
TiJll1aSZ Wichakiewie

Publikacje

Koła Zainteresowań

Kulturą

Ormian (3).

Koło Zainteresowań Kulturą Ormian (KZKO) przy warszawskim oddziale PTL już od lat
dziesięciu prowadzi godną najwyższej pochwały działalność wydawniczą. Pisałem już o niej
w poprzednich dwóch tomach "Ludu", piszę też w niniejszym, gdyż działalność ta nie ustaje.
W roku 1991 i 1992, a więc w okresic, gdy prezesem KZKO pozostawała Małgorzata
Axentowicz-Sokołowska, a jego opiekunem z ramienia PTL Leon Ter-Oganian, ukazało się znów
kilka publikacji poświęconych Armenii i Ormianom. Te skromnie wydane i o niskim nakładzie
broszury i książki są pilnie poszukiwane przez coraz liczniejszych w naszym kraju armenofilów.
Najpierw chciałbym zwrócić uwagę na książkę Aleksandra Chećki, Armenia na w/a.me oczy.
Jest to reportaż ukazujący Armenię i jej mieszkańców po trz9sieniu ziemi, które następilo 7 grudnia
1988 roku. Daje on nam okazjr; poznania Ormian podczas kolcjnej w ich dziejach tragedii.
Jeszcze smutniejszych faktów z ich historii dotyczy mikropowicść Bohdana G9barskiego.
Morituri. Opowie.\:(' 01915 r. Jej podtytul tłumaczy wszystko, w roku 1915 rozpocz9ły Si9 bowiem
w Turcji masowe mordy na ludności ormiańskiej, w efekcic których według najostrożniejszych
szacunków zginęło półtora miliona ludzi. G9barski, wybitny znawca spraw ormialiskich, nie
ogranicza się do samego przedstawienia wydarzeń, które mogły zaistnieć w owym 1915 rok u, stara
się także wniknąć gł9boko w psychikę swych bohaterów, ukazać najskrytsze motywy ich działania.
l
Publikacje cytowane: E. V. Gunnemark, Arumallian. w: Cowllrics, peoples mill their lall~u'ą.J('.'i.Thl' y"lJlinnuistic !wr:dnook.
Geolingua, Gothcnhurg 1991; A. F. Majewicz, Jfzyki j:wiutu i ich klusyflkmwmie.
PWN, Warszawa 19X9: W. M ariC7.ak. J'j~.rJ.:
rumuński, w: Jrzyki indoeuropejskie, pod red. L. Bednarczuka. I. 2, PWN, Warszawa
19XX: E. A. Rikman.
Awmun)'. w: Nmody mira.
!storiko-elrwgrajiczeskij sprawoanik, pod red. lu. \V. HromJeja, SowieIskaja Enciklopedija. Moskwa 19XX: G. \Veigcwd Die
Aromlmcn, 1. 1-2, Leip7.ig 1888: T. J. \Vinnifrith. The Vlach'i: The Hislory of a Uli/kan P('(}pk. DucbVt)Tth.
I.ondon
1987.

�293
Proza Gęharskiego to nie jedyny przykład zainteresowania literatury polskiej Ormianami.
O innych czytamy w jednym ze szkiców zamieszczonych w Rozmaitościach
polsko-ormiwiskich
Zbigniewa Kościowa. W tym zbiórku przeczytać można poza tym o dwóch polskich kompozytorach ormiańskiego pochodzenia: Józefie Nikorowiczu i Karolu Mikulim, a także o znanym
fotografiku Stanisławie Hoberze.
Zbigniew Kościów, autor niejednokrotnie już wydawany przez warszawskie KZKO, przyczynil si.,: nadto do wydania Zapi8kliw podróżnych Symeona Lehaey (Szymona z Polski). Ówże
Symeon żył na pr/.ełomie wieku XVI i XVII w Polsce, aczkolwiek młodość spędził na
pielgrzymkach do miejsc świętych. Osiadłszy wreszcie we Lwowie jął spisywać swoje wspomnienia
z podróży po krajach śródziemnomorskich
i po Bliskim Wschodzie. Kościów wybral i spolszczył
tylko pewne fragmenty dzieła Symeona, które dotyczą Ormian. Otrzymaliśmy bardzo ciekawe
przyczynki etnograficzne, dotąd nieznane w Polsce, choć w kraju tym napisane.
W ostatniej kolejności omówię Słownik pisarzy radzieckiej Armenii, napisany przez Artdrzeja
Pisowicza. Zawiera on biogramy około 100 pisarzy i krytyków literackich, którzy tworzyli
w Związku Radzieckim. Książka ta bardzo rozszerza naszą wiedzę o malo znanej literaturze
ormiańskiej (także dzięki l'o8/owiu Jerzego Szokalskiego). Zachwyca w niej ogromna erudycja
autora, wybitnego wszak armenisty z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Czytając zamieszczone
w Słowniku .. życiorysy pisarzy, i:ałuje się, że tak mało jest polskich przekładów z literatury
ormiai1skicj. Być może ukażą się one kiedyś jako kolejne publikacje warszawskiego KZKO.
Grzegorz

Pe/czyński

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10024" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10002">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4e3dc6780778cf94188ece95eedb60d8.pdf</src>
        <authentication>0b9fc06dfffe975f2b5dc857adf53a27</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119227">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2095</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119228">
                <text>1994</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119229">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1945</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119230">
                <text>Recenzje / LUD 1994 t.77</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119231">
                <text>LUD 1994 t.77, s.259-306</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119232">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119233">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119234">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119235">
                <text>Lud,

t. 77,

1994

III. RECENZJE

Edward T. S a i d, Culture

and imperia/i.~m, Alfred A. Knopf, New York 1993, ss. 380.

Postać Edwarda Saida, obecnie profesora Columbia University, autora jedenastu
książek, w tym sławnego Orientalizmu,
została przybliżona polskiemu czytelnikowi
dzięki niedawnemu przekladowi właśnie tego wymienionego opracowania. Ale śmiało
można powiedzieć, że jest to autor w naszym kraju nadal praktycznie nieznany, choć na
Zachodzie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, uważany za klasyka współczesnej
humanistyki. Może o tym świadczyć choćby wydanie książki Said Reader, jednej z serii
podobnych, którymi honoruje się wyłącznie naj wybitniejsze indywidualności naukowe
naszych czasów. Na setki stron liczyć można także polemiki zjego poglądami, wyrażane
przez antropologów i historyków, których autor Orientalizmu przywołał jako współtwórców specy(jczncgo postrzegania świata pozaeuropejskiego przez naukę i literatur&lt;;;.
Said jest przede wszystkim literaturoznawcą, ale w bardzo szerokim pojęciu, gdyż jego
analizy dotycz" właściwie calości piśmiennictwa, które w różny sposób utrwalało
panującą w kulturze zachodniej samoświadomość. Said konfrontuje - właśnie opierając się przede wszystkim na dziełach literackich - w jaki sposób samoświadomość ta
odnosiła się do zjawisk wobec kultury Zachodu zewnętrznych, jak je oswajała
i nadawała im wykładnię zgodn" z panującym światopoglądem. Głównym tematem,
który od lat już zajmuje omawianego badacza, jest problem imperializmu, zarówno
w jego "czystej" postaci, przejawiaj"cej się pod postacią (jzycznego zawłaszczania
zdobywanych terytoriów, jak może przede wszystkim - imperializmu intelektualnego,
każącego rościć sobie prawo do jedynie prawomocnych opisów reprezentacji pojęciowych innych kultur, które dostały się w strefę wpływów tej szczególnej kultury, która
samą siebie traktowała jako kulturę uniwersalną. Jednym z najbardziej widocznych
przejawów owego intelektualnego imperializmu jest pisarstwo europejskie XIX i XX
wieku z jednej strony, a działalność antropologów kulturowych ze strony drugiej.
Książka CU/lUre and imperialism, jest - jak przyznaje to sam jej autor - w dużym
stopniu kontynuacj" Orientalizmu, gdyż rozszerza i niekiedy inaczej interpretuje zakres
problemów w niej podjętych. Wzajemna relacja pomiędzy "imperializmem" a "kultur,,"
zyskuje tutaj bardzo interesuj'lcą wykładnię, pokazana jest ona wielopłaszczyznowo
i subtelnie, gdyż Said jest właśnie badaczem subtelnym, dalekim od pokus jednoznacznego, linearnego postrzegania wspomnianej relacji. Nie chodzi więc w rozważaniach
o wskazywanie, po raz kolejny, wszelkich aspektów imperializmu i kolonializmu
widzianych od strony ideologicznej, politycznej i gospodarczej, ale raczej o zinterpretowanie "świadomości imperialistycznej" przejawiaj"cej się na gruncie kultury.
Said przyjmuje, że kultura posiada byt na tyle autonomiczny, iż daje się analizować
niezależnie od realiów ekonomicznych, społecznych i politycznych. Mało tego, ona
w dużym zakresie kody(jkuje obraz czasów, bezpośrednio lub pośrednio, choćby
w dzielach literackich. Inaczej mówiąc Said śledzi szczegółowo, w jaki sposób idea
imperium znajdowała odzwierciedlenie w zjawiskach twórczości literackiej i naukowej,
w jaki sposób obrazowała
"strukturę podejścia i odniesienia" względem zarówno

�260
imperialnych, jak i peryferyjnych realiów świata klasycznego okresu kolonialnego.
I tutaj istotne zastrzeżenie, poczynione przez samego autora, które jedynie przypominam. Otóż obiektem zainteresowań omawianej książki są wylącznie imperia: brytyjskie
i francuskie przelomu XIX i XX wieku oraz współczesne problemy ostatniego
prawdziwego państwa "imperialnego" (państwa o ambicjach współtworzenia realiów
dzisiejszego świata), a więc Stanów Zjednoczonych Ameryki. Wypada zgodzić się
z Saidem, że Francja i Anglia, pozostając w nieustannej rywalizacji jeśli chodzi o swe
kolonialne ambicje, postrzegały kwestię posiadłości zamorskich jako naj istotniejszy
element własnego bytu, jako niezbywalny element narodowej tożsamości. Widać to
w sposób przekonywający, jeśli prześledzi się rozważania na ten temat obecne
w twórczości Delacroix, Burke'a, Ruskina, Carlyle'a, Jamesa, Johna Stuarta Milia.
Kiplinga, Balzaca, Nervala, Flauberta, Austen czy Conrada. Pojęcie "imperium" bywa
tam zawsze kluczowym punktem refleksji i odniesienia. Podobnie zresztą ma się sprawa
i później, z dzisiejszymi, postmodernistycznymi
i postkolonialnymi czasami włącznie.
Said twierdzi, że pisarze, których twórczość omawia, tkwi,!, chcąc tego czy nie
chcąc, w historii własnych społeczeństw, kształtują tę historię i są przez nią samą
formowani, a zatem ich społeczne i indywidualne doświadczenie wielostronnie zawiera
się w tych szerszych realiach. Pisarze to również "nieodrodne dzieci epoki", ale nie
należy tego traktować w sposób sprymitywizowany, oni po prostu nie są w stanie
uwolnić się tak naprawdę od społeczeństwa i kultury, które skądinąd krytykują, pragną
zmienić, bądź - bo i tak bywa - gloryfikują. Może najdobitniejszym przykładem, zjak
złożoną materią mamy do czynienia, jest postać i dorobek Josepha Conrada-Korzeniowskiego, któremu Said poświęca wiele stron rozważań i traktuje z calą atencją jako
osobowość wymykającą się wszelkim jednoznacznym ocenom. Swoją drogą twórczość
Conrada stanowi punkt odniesienia dla wielu dzisiejszych antropologów, jako równolegly z dzialalnością Malinowskiego przejaw modernizmu intelektualnego.
Książka Culture and imperialism nie jest jednak - jak się rzeklo - zwyklą pracą na
temat imperializmu w kulturze, jak moglibyśmy sprawę ująć. Jej wartość intelektualna
i niezwykłość zasadzają się na zastosowanym w niej podejściu badawczym. Said jest
z pochodzenia Palestyńczykiem, do tego wywodzi się z rodziny protestanckiej (sic').
dzieciństwo spędził w realiach kultury arabskiej, a całe dorosle życie w USA. Można
więc śmiało rzec, że jest on dwukulturowy w prawdziwym sensie. Owa kompetencja
bycia "po tej i po tamtej" stronie ulega u niego uniwersalnemu uogólnieniu i staje się
także postawą naukową. W omawianej książce Said nazywa swoje podejście dwojako.
bądź mianem "kontrapunktu",
bądź bardziej nawet obrazowo - "nomadyzmu".
Stanowi ona sedno pomieszczonych w pracy rozważań, ona je przenika i formuje
specyficzny punkt widzenia relacji kultury i imperializmu. Said uważa, że większość
prac na ten temat, a "imię ich legion", pisana była z dwóch, wzajemnie się wykluczających perspektyw. Nazwijmy je - odpowiednio
- perspektywą centrum
i peryferii. Albo więc imperializm opisywany jest z punktu widzenia tych, którzy go
stworzyli i propagowali, albo z perspektywy niegdyś ujarzmionych narodów i państw.
dzisiaj poszukujących tożsamości i klucza do przeszłości, która nie byłaby przeszłością
"przedmiotową", ale "podmiotową". Jak łatwo się domyślić, prawie niemożliwe staje się
tutaj uzgodnienie jakiejś wspólnej płaszczyzny interpretacyjnej. To. co dla Algierczyka
jest li tylko złem szczęśliwie minionym, dla Francuza pozostaje problemem rozrachunku z własną przeszłością i przejawia się jako ciągłe napięcie pomiędzy konkurencyjnymi
wizjami własnego państwa.
Said proponuje inny rodzaj wglądu w te złożone problemy. Aby więc zobaczyć
związek pomiędzy rytuałem koronacyjnym
w Anglii a przyjęciami na dworach
panujących w dziewiętnastowiecznych
Indiach, nie wystarczy jedynie partykularna
perspektywa, albo z centrum, albo z peryferii. Kontrapunkt lub nomadyzm oznaczają.

�261
że musimy myśleć o tych zjawiskach oraz interpretować je łącznie, mimo iż wyrażają
rozbieżne doświadczenia. I tak słynna powieść Kiplinga Kim, jeden z najświetniejszych
przykladów literatury późnego społeczeństwa wiktoriańskiej Anglii, daje obraz Indii,
który stanowi dokładną antytezę rzeczywistości społeczno-politycznej
tego kraju
widzianej przez ówczesnych przedstawicieli hinduskich ruchów niepodległościowych.
Ale ani sama powieść z osobna, ani analiza zjawisk "z hinduskim współczynnikiem
humanistycznym" nic powiedzą nam nic o owym napięciu i sprzeczności konkurencyjnych wizji urządzenia świata zawartych w rzeczywistych doświadczeniach imperializmu
i jego praktycznego przedłużenia - kolonializmu. Dopiero całościowe, nomadyczne
czytanie tej historii uzmysławia nam złożoność tamtejszych realiów. Mało tego, pozwala
nam także o wiele więcej zrozumieć z dzisiejszych dyskusji postkolonialnych, ostrożniej
ważyć racje obu stron.
Culture and imperialism składa się z czterech obszernych rozdziałów, które układają
się w chronologiczne! całość. Wywody Saida prowadzą nas z jednej strony według
zasady kontrapunktu, ale jednocześnie owa nomadyczna perspektywa dotyczy zawsze
ściśle określonego okresu historycznego. Jeśli więc czytamy o powieści Jane Austen
,\If al1sfleld Park jako o najbardziej explicite formułującej imperialistyczną
ideologię
posiadania i urządzania obcych terytoriów na wzór i na potrzeby Imperium Brytyjskiego połowy XIX wieku, to punkty odniesienia dla tych rozważań mieszczą się
w odpowiednim kontekście czasowym i terytorialnym. Słowem - nomadyzm nie jest
przekraczaniem i dowolnym zestawieniem interpretacji pochodzących z różnych czasów
i realiów. O ile rozdział Il ("Wizja skonsolidowana") i III ("Opór i sprzeciw") malują
kontrapunktową panoramę konkurencyjnego widzenia istoty imperializmu na przełomie XIX i XX wieku, o tyle dwa pozostałe mają nieco odmienny charakter. Rozdział
I ("Pokrywaj,!ce się terytoria, nakładające się historie") rysuje teoretyczną perspektywę
autora książki i stanowi jej specyficzne credo. Rozdział IV zaś ("Przyszła wolność od
dominacji") wprowadza czytelnika w gąszcz obecnych sporów i rozrachunków z imperialnym dziedzictwem. I tutaj również nie rezygnuje Said z zasady kontrapunktowego
ich przedstawienia. Chodzi o to, aby wsłuchać się dokładnie, jak dzisiejszy świat,
a w nim kulturę Zachodu widzą tacy, którzy wypowiadają się z wnętrza dawnych
kolonii, dominiów i terytoriów zależnych (Rushdie, Cesaire, Fanon, Memmi, poniekąd
Said osobiście), jak i przedstawiciele intelektualnej elity kultury, która nazywa się już
powszechnie postmodernistyczną,
co znaczy także: postkolonialną.
Książka Edwarda Saida jest koronnym dowodem na zjawisko, które staje się coraz
bardziej widoczne w dzisiejszej humanistyce. Nie chodzi tutaj tylko o szeroko
omawianą tekstualizację nauk społecznych, ale o fakt, iż podnietą dla poszczególnych
dyscyplin staje się to, co pisze się na ich obrzeżach, a więc z innego nieco punktu
widzenia. Dlatego też fascynują książki Michela de Certeau i Edwarda Saida, bowiem
uzupełniają one doskonale i wręcz rozszerzają problematykę, która zajmuje antropologów, socjologów i filozofów. Wydaje się, że zapowiadane przed laty przez
Clifforda Geertza "wymieszanie się gatunków" jest oto faktem dokonanym.
Polskiemu czytelnikowi problemy podjęte w książce mogą się wydawać niekiedy
odlegle. Gdzie Polska, gdzie rodzima etnografia i gdzie imperializm. Nieslusznie. Jeśli
tylko pojęcie kontrapunktu
rozszerzyć i na nasze realia, odnajdziemy echo zjawisk
opisywanych w książce wc własnej tradycji intelektualnej, choćby w podejściu do
kultury chlopskiej; również i my jesteśmy cząstką historii, o której traktuje Culture and
imperialism. A jeśli ktoś chce zrozumieć, co miał na myśli Bronisław Malinowski
mówiąc, iż będzic "Conradem antropologii", do książki Saida zajrzeć musi.

Wojciech

J. Burszta

�262
Martyn H amm ers l ey, What's
Routledge, London 1992.

wrong

with

ethnography!

Methodological

explo-

ration,

Studium Martyna HammersJey'a What's wronq with ethnoyraphy stanowi prowokujący, na tle dominujących dziś trendów i mód myślenia, glos w dyskusji o statusie
etnografii. Studium, jak sugeruje podtytuł, ma charakter mctodologiczny. Autor
deklaruje się jako oponent postaw dekonstrukcjonistycznych
i relatywistycznych, ale też
jako zdecydowany przeciwnik naiwnego realizmu wpisanego głęboko, jego zdaniem.
w badania etnograficzne. Własną postawę autor określa jako postawę umiarkowanego
realisty, ale uważa, że anty realistyczne i relatywistyczne wyzwanie, przed jakim staje
dziś etnografia, nie może być bagatelizowane.
Praca składa się z trzech części. Pierwsza nosi tytuł: "Etnografia, teoria, realność":
druga - "Etnografia jej odniesienia i praktyka"; trzecia - "Ilościowe a jakościowe
metody badań".
Etnografię Hammersley pojmuje najogólniej jako metodę czy wręcz technikę badań.
która w ostatnich trzydziestu latach stała się jedną z głównych metod badawczych nie
tylko w obrębie antropologii społecznej i kulturowej, gdzie zawsze zajmowała centralm,
pozycję, ale i na gruncie innych nauk, określanych przez autora miancm społecznych.
Metoda ta, naj bliższa studium przypadku, zdaniem Hammersley'a, jest jednak przeceniana, nie pozwala bowiem na rozwiązanie problemów, przed którymi nauki te stają.
Nie stanowi żadnego swoistego paradygmatu metodologicznego.
Deklarowanym celem pracy jest pokazanie, że problemy, przed którymi stają
badacze społecznego życia ludzi i kultury, są bardziej skomplikowane. niż to oni sami
sugerują i nie da się ich skonceptualizować w terminach współzawodniczących zc sobą
paradygmatów.
Autor już w pierwszym rozdziale kwestionuje zasadność konceptu, który ma
wyróżniać metodę etnograficzną, konceptu teoretycznego opisu. Na podstawie przekonania, że "odkrywanie" społecznego świata może się dokonać tylko w bezpośredniej
obserwacji i uczestnictwie w "naturalnym" otoczeniu, etnografia bywa traktowana jako
teoretyczny, analityczny opis. Upatrywanie przez tę dyscyplinę swego celu w teoretycznym opisie i przekonanie o integracji teorii i opisu jest, zdaniem autora, źródłem
fundamentalnych
nieporozumień co do natury samego opisu i eksplanacji dostarczanych przez etnografię. Opis nie może być teoretyczny w tym sensie, że tyczy
partykularności
(reprezentuje obiekty i zdarzenia w konkretnej czasoprzestrzeni).
a teoria odwołuje się do generalności; z drugiej zaś strony, wszelkie opisy są
ustrukturyzowane przez teoretyczne założenia. Tak więc opisy nie mogą być teoriami.
a są "teoretyczne" w tej mierze, w jakiej opierają się na konceptach i teoriach. Myślę. że
są to dylematy dość powszechnie przez etnografów uświadamianc. W literaturze
etnograficznej autor odnajduje cztery podstawowe rozumienia opisu "teoretycznego":
opis wewnętrzny (oparty na wglądzie), opis społecznych mikrokosmosów (jego cel znaleźć ogólne w szczegółowym), opis jako aplikacja i testowanie teorii oraz opis jako
rozwijanie teorii poprzez studia granicznych przypadków. Hammersley opowiada się za
rozumieniem opisu etnograficznego jako procedury zastosowania teorii, choć jego
zdaniem, trudno dziś powiedzieć, czy teorie, które są aplikowane, wymagają testowania
za pomocą metod hipotetyczno-dedukcyjnych,
czy są one teleologicznymi modelami.
czy idealnymi typami rodzajów identyfikowanymi przez Maxa Webera. W zasadzie
potoczny opis przebiega w podobny do naukowego sposób, alc ten ostatni wyróżniać
się winien explicytnością, koherencje' stosowanych modeli i rygorem analitycznym.
Etnografowie najczęściej, zdaniem Hammersley'a, ignorują uwiklania filozoficzne
swoich badań. Rzecz nie w tym, by szeroko podejmowali kwestie filozoficzne - to nie
ich zadanie - ale ponieważ rozstrzygnięcia filozoficzne i ich konsekwencje są nie do

�263
uniknięcia, należałoby mieć świadomość pewnych niezbywalnych uwikłań, zwłaszcza
gdy podważany jest obowiązujący powszechnie consensus, co ma dziś miejsce. Etnograficzne spory tyczące założeń badań autor sytuuje w napięciu między realizmem
(często naiwnym) a konstruktywizmem
(w konsekwencji relatywizmem). Doktryna
realizmu rozumiana jest przez Hammersleya jako idea, według której istnieje realność
niezależna od badacza, której natura może być poznana, a celem naukowych badań są
twierdzenia korespondujące z tą realnością. l choć ta doktryna jest kwestionowana, to
można uznać, że opiera się na niej w dużej mierze klasyczna etnografia. Jednocześnie
towarzyszy jej często przekonanie, że tylko wchodząc w bezpośredni, długoterminowy
kontakt z codziennym życiem ludzi możemy zrozumieć ludzkie przekonania i zachowania, i że metoda etnograficzna jest lepsza od innych przez tę właśnie "bliskoŚć".
Przeciwstawiona jest jej idea zmierzająca w innym kierunku. Zasadnicze jest dla niej
przekonanie, że ludzie konstruują swój świat (światy) zarówno przez interpretacje, jak
i zachowania na nich oparte (źródło tych postaw - według autora - to dyskusyjnie
interpretowana fenomenologia, pragmatyzm, poglądy późnego Wittgensteina i socjologia wiedzy). Ta idea legła u podstaw zabiegów rozumienia obcych światów, na
których opierały się badania interpretatywnego nurtu antropologii społecznej i kulturowej związanego z nazwiskami P. Wincha i C. Geertza. W zasadzie, zdaniem Hammersleya, ten konstruktywizm jest w pewnym sensie "kompatybilny" z realizmem, dopóki
nie jest stosowany sam do badań etnograficznych. Pojawia się tu kwestia statusu
epistemologicznego poszukiwań etnograficznych. Etnografowie raczej kreują społeczny
świat (światy), niż reprezentują jakąś niezależną rzeczywistość. W rezultacie etnograficzny konstruktywizm prowadzi do relatywizmu, który jest w konflikcie z etnograficznym
realizmem. Autor przywołuje tu nazwiska J. Clifforda, G. E. Marcusa, M. Fischera,
S. Tylera - autorów reprezentatywnych dla tzw. autorefleksyjnego (reflexive) nurtu
w antropologii. Jeżeli traci sens pytanie o prawdziwość twierdzeń etnograficznych, wagi
nabierają przede wszystkim kwestie ich rozmaitych użyteczności bądź ich estetyczność.
Hammersley nie sądzi, że musimy wybierać między realizmem (naiwnym) a relatywizmem. To nie jest - według niego - jedyna alternatywa. O naiwności realizmu
wpisanego w metody etnograficzne świadczy głównie przekonanie, że badane przez nas
fenomeny nie tylko są niezależne od naszych twierdzeń - tego założenia nie może
uniknąć żaden realizm, także ten, za którym optuje autor - umiarkowany, ale że mamy
do nich bezpośredni dostęp i wystarczy się pozbyć barier jakie stanowią nasze
"uprzedzenia kulturowe", by dotrzeć do realności. Jesteśmy bez wątpienia częścią
świata, który badamy i owa "niezależność" zawsze wymaga dodatkowych objaśnień.
Zadanie nauki Hammersley pojmuje jako reprezentowanie realności a nie jej reprodukowanie, odzwierciedlanie, oznacza to więc relewantność tylko niektórych cech.
Umiarkowany realizm pozostawia ideę niezależnych od poznania fenomenów, ale
zdecydowanie odrzuca przekonanie o możliwości ich bezpośredniego poznania; z relatywizmem i sceptycyzmem podziela rozpoznanie, że wiedza opiera się na założeniach
i celach, jest ludzką konstrukcją i nie przysługuje jej absolutna pewność. To co jednak
naj pełniej wyróżnia stanowisko, za którym opowiada się autor to - w moim
przekonaniu - zadeklarowana (w przypisie 10, s. 55) wiara w strukturalność świata,
w istnienie pewnego porz&lt;ldku, który choć częściowo odkrywamy konstruując istotne
twierdzenia, uwzględniające naszą wiedzę oraz nasze interesy i cele badawcze. Trudno
jednak na podstawie referowanej pracy powiedzieć cokolwiek więcej o owym porządku.
Podobnie trudno bliżej scharakteryzować
pogląd autora w kontekście bardzo dziś
żywych sporów o relatywizm. Hammersley nie przywołuje bowiem żadnego z nazwisk
filozofów zajmujących "modelowe" w tym sporze stanowisko. Nie pojawia się także
rozróżnienie relatywizmu kulturowego i epistemologicznego, czego by można oczekiwać
w dyskusji o etnografii.

�264
Hammersley jest pełen sceptycyzmu jeśli idzie o praktyczne zastosowania wiedzy
etnograficznej. Praktycy są zainteresowani skutecznością twierdzeń a nie ich słusznością, ich wiedza pochodzi głównie z doświadczenia - nie z badań. Kryteria jakim
podlega nauka, to z jednej strony kryterium słuszności jej twierdzeń, z drugiej
relewantność głównie względem interesów poznawczych. Nie znaczy to, że prowadzone
badania nie mają żadnych odniesień praktycznych, ale cała procedura praktycznego
zastosowania wiedzy jest bardzo skomplikowana a jej efekty ograniczone.
Ostatnia część pracy Hammersleya to próba dekonstrukcji szeroko rozpowszechnionego podziału metod badawczych na ilościowe i jakościowe. Autor kwestionuje
zasadność tego podziału (rozdział 9), krytycznie omawiając siedem podstawowych
kryteriów klasyfikacji tych metod (dane jakościowe a liczbowe; eksploracja naturalnych
a aranżowanych układów; koncentracja na znaczeniach bądź zachowaniach; podejście
indukcyjne przeciwstawione dedukcyjnemu; identyfikacja wzorów kulturowych z jednej
strony a praw bardziej rygorystycznie pojmowanych z drugiej; idealizm a realizm).
Kwestionując tę dychotomię Hammersley pokazuje, iż symplifikuje ona złożone
sytuacje badawcze. Przystępując do badań, stając przed decyzją wyboru właściwych
metod, mamy przed sobą raczej labirynt możliwości, niż proste rozwidlenie drogi.
Studium przypadku traktowane jako synonim metod jakościowych i najbliższe temu, co
uznaje się za metodę etnograficzną jest tylko elementem całej procedury badawczej, na
którą składa się: formułowanie problemu, zbieranie danych, selekcja przypadków,
analiza, konkluzja. Studium przypadku obok eksperymentu i sondażu dla Hammersleya jest jedną ze strategii selekcji przypadków. Od ekspcrymentu odróżnia je stopień
kreacji i manipulacji jakim podlega sytuacja badawcza, od sondażu zakres oraz stopień
szczegółowości. Natomiast kwestia ekstrapolacji studiowanego przypadku czy przypadków istotnych z punktu widzenia teorii pozostaje problematyczna. Jest to, najogólniej
mówiąc, problem generalizacji i niemożliwe jest jakiekolwiek algorytmiczne jego
rozwiązanie. Zarówno badania statystyczne, jak i studium przypadku nie są tu
konkurencyjne, a stwarzają podobne i trudne do rozwiązania problemy.
Najbardziej dramatyczne dla samego autora konkluzje jego książki, to te tyczące
tożsamości etnografii. Hammersley uważa, że dekonstrukcja dychotomicznego modelu
metod badawczych prowadzi do zakwestionowania
etnografii jako wyodrębnionej
i uprzywilejowanej metody badań społecznych. Podobnie więc jak postmoderniści, choć
kierując się innymi przesiankami, unicestwia etnografię. Hammersley "roztapia" ją
w procedurach badań społecznych, postmoderniści w aktywności paraliterackiej i krytycznej oraz w doświadczeniu partycypacji w kulturze.
Praca jest niewątpliwie kontrowersyjna, wpisuje się w bardzo dziś żywe dyskusje nie
tylko metodologiczne, ale i epistemologiczne. Podjęcie rzetelnej dyskusji z nią uniemożliwia, moim zdaniem, brak wyraźnego stanowiska jej autora w kwestii charakteru
i przedmiotu teorii, które by miały podlegać swoistemu testowaniu w badaniach. Autor
jedynie dystansuje się wobec tzw. teorii krytycznej, kojarzonej przez niego z wpływem
prac Habermasa (rozdział 5). W końcu "metoda etnograficzna" na gruncie antropologii
kulturowej i społecznej związana jest z określonymi teoriami człowieka, kultury i świata
społecznego. Nie ma tu też wątku, dostrzeganego przecież i przez anglosaskich badaczy,
nietożsamości tego co kulturowe i tego co społeczne oraz metodologicznych konsekwencji tego rozróżnienia. W tym swoistym zamachu na etnografię zabrakło, w moim
przekonaniu, argumentów uwzględniających niezbywalne związki mctod i technik
badawczych z określoną teorią, z tym co w zasadzie się bada. Deklarowany cel pracy wykazanie niemożności skonceptualizowania problemów świata człowieka w terminach
współzawodniczących
paradygmatów
metodologicznych
- domaga się pełniejszej
argu men tacji.
Dorota

Wolska

�265
Claude Lć v i - S t r a u s s, Didier E r i b a n. Z bliska i z oddali, tłum. Krzysztof Kocjan,
Wydawnictwo Opus, Łódź 1994, ss. 221.
Po dwunastu latach, z jednym tylko wyjątkiem, kiedy to w 1985 roku wydana
została książka Drogi masek l, polskiemu czytelnikowi zostały udostępnione, w stosunkowo krótkim czasie, trzy kolejne książki jednego z najwybitniejszych etnologów
naszych czasów Claudca Levi-Straussa, są to: Smutek tropików2. Spojrzenie z oddali3
poświęcone pamięci Romana Jakobsona, oraz Z hliska i z oddali współautorstwa Didier
Eribona, który przeprowadził z mistrzem antropologii tzw. wywiad-rzekę. Ostatnia
z wymienionych pozycji, podobnie jak Drogi masek, to kolejny tom z serii "Człowiek
i jego cywilizacja", lecz wydany w nowej szacie graficznej i według redakcji nawiązujący
tylko do starej serii, która obecnie przybrała nazwę "Człowiek i cywilizacja". Jest to
jednak nie tylko znakomity, błyskotliwy zapis rozmowy ze znanym i popularnym
etnologiem, ale przede wszystkim opowieść a etnologii i człowieku, który odcisnął na
niej swe piętno, starając się uczynić z niej dyscyplinę spełniającą kryteria nauk ścisłych.
Z bliska i z (u/dali to z jednej strony refleksja nad historią myśli etnologicznej,
a z drugiej oddanie "postawy etnologa oglądającego swe własne społeczeństwo nie tak,
jak on sam je widzi będąc jego członkiem, ale tak, jak inni obserwatorzy, umieszczani
daleko w czasie lub w przestrzeni, by je widzieli"4. Książka ta powinna być na pewno
obowiązkową lekturą dla każdego humanisty, a zwłaszcza etnologa, który staje dzisiaj
przed nowymi problemami: Jaki ma być przedmiot badań współczesnej antropologii,
z jaką tradycją filozoficzll&lt;! się identyfikować, jakie jest miejsce etnologii we współczesnej nauce ... '! Odpowiedzi na te i wiele innych pytań może próbować odnaleźć czytelnik
zagłębiając się w lekturę omawianej książki.
Najwięcej oczywiście Lćvi-Strauss mówi o swoich poglądach i postawie badawczej,
o jej kształtowaniu, inspiracjach i uformowaniu się refleksji teoretyczno-metodologicznej. a zwłaszcza o tym, czym jest, czy też był, strukturalizm w etnologii. Książka ta jest
swego rodzaju podsumowaniem jego twórczości, choć mimo pozostawania od 1963
roku na emeryturze, Levi-Strauss nie pozostaje obojętny na to, co aktualnie dzieje się
zarówno w humanistyce, jak i w naukach ścisłych. Rozważania na temat swojej pracy
naukowej umieszcza on ponadto w szerokim kontekście epoki, w której tworzył: od
wyprawy do Brazylii, pracy badawczej w Nowym Jorku, przez pokonywanie kolejnych
stopni kariery akademickiej i wydarzenia na paryskich uczelniach w 1968 roku, do
współczesnych fascynacji kulturą Japonii i poglądach na literaturę, malarstwo i muzykę.
Myśl Levi-Straussa nie jest może już tak popularna jak przed kilkunastu laty, jego
poglądy jednak daleko przekroczyły granice etnologii, stając się przedmiotem wielu
dyskusji i polemik. Do dzisiaj, jak mówi Didier Eribon, są one powodem wylewania
ogromnej ilości atramentu. Oto przykład kilku krótkich wypowiedzi Levi-Straussa
zawartych w omawianej pracy, które mogą wydawać się kontrowersyjne, ale z pewnością zachęcą do lektury tej fascynującej książki.
a etnologii:
Claude Lćvi-Strauss,
Dro!li masek, tłum. Monika
Dobrowolska,
Wydawnictwo
Łódzkie,
1985.
2 Tenże,
Smutek Tropikl;w, tłum. Aniela Steinsberg,
Wydawnictwo
Opus, Łódź 1992, (Wyd. I,
PIW, Warszawa
1964),
3 Tenże,
Spojrzenie
z oddali, tłum. W. Grajewski,
L. Kolankiewiez,
M. Kolankiewiez,
J. Kordys, Państwowy
Instytut
Wydawniczy,
Warszawa
1993.
4 Tytuł
ten nawiązujc do tytułu wcześniejszej
książki U:vi-Straussa
Spojrzenie z oddali, który
autor zaczcrpnął
z idci japońskiego
teatru, mówiąccj o tym: "że aby być dobrym aktorem, trzcba
potrafić przygl"dać
sir; samemu
w taki sposób, w jaki oglądają
nas widzowie".
I

Łódź

�266
"Ona zmieni naturę. Jeśli badanie w terenie nie ma już przedmiotu, przeksztalcimy
się w filologów, historyków idei, specjalistów od cywilizacji dostępnych jedynie poprzez
dokumenty, które zebrali dawni obserwatorzy. A kto wie, czy nie pojawi,! Się
w ludzkości nowe różnice, pomimo wielkiego zagrożenia uniformizacją?";
O nowej historii:
"Nowa historia, jak się ją nazywa, żywiła się etnologi&lt;! (... ). Historycy zrozumieli
znaczenie drobnych faktów z życia codziennego, z których etnologia czerpie swą
substancję, a do których ich poprzednicy nie przykładali w ogóle uwagi ( ... ), byliśmy
śmieciarzami historii i naszego majątku szukaliśmy w jej koszach";
O Rousseau:
"Moja admiracja dla Rousseau jest przede wszystkim cstetyczna: co za styl! Mówi
w pięciu słowach to, co ode mnie wymagałoby piętnastu (... ). Rousseau jako jeden
z pierwszych przeczuł przyszłość badal1 etnologicznych i chciał przybliżyć nauki
przyrodnicze do literatury ... ";
O Wagnerze, micie i strukturalizmie:
Wagner odegrał zasadniczą rolę w moim wychowaniu intelektualnym i w mojej
skłonności do mitów (... ). Wagner nie tylko zbudował swe opery na mitach, ale
zaproponował ich segmentację - co użycie leitmotivóv czyni wyraźnym: leimotiv
prefiguruje mitem .. :';
The pants or the books?
"Nie ma roku, abym nie otrzymywał, na ogól z Afryki, zamówienia na dżinsy ... ".
Co prawda Z bliska i z oddali ukazuje się z opóżnieniem porównywalnym do tempa
wydawania prac Levi-Straussa w Polsce, w latach sześćdziesiątych, lecz zapowiadane
przez wydawców serii "Człowiek i cywilizacja" wydanie kolejnej jego książki Opowie.V(:
o rysiu, napisanej w pięćsetną rocznicę odkrycia Ameryki. wróżyć może, że wkrótce
zostaną przełożone na język polski kolejne prace, a zwłaszcza cztcry tomy My t JlOloyiques, które nie doczekały się dotąd polskiego wydania.
Konrad

Jean Paul Sartre,
Roz-,vażania o kwestii
Lisowski, Futura Press, Łódź 1992, ss. 151.

żydowskiej,

tłum.

Górny

przedmowa

Jerzy

Ten znakomity esej wyszedł spod pióra francuskiego filozofa przed blisko półwieczem. Jego pierwszą część, wizerunek antysemity, napisał Sartre pod koniec wojny.
w 1944 roku. Część druga, portret Żyda, powstała w drugiej połowie lat czterdziestych.
Obydwa teksty zostały połączone przez samego autora i opublikowane w postaci
książkowej, która właśnie dotarła i do nas. Książka Sartre'a została przetłumaczona na
język polski już w 1956 roku, niemniej z duż" satysfakcj" należy odnotować obccne
wydanie Rozważań, albowiem problem podjęty przez Sartre'a pozostaje nadal niezwykle
aktualnym a poczynione przez niego reOeksjc istotnie przyczyniły się do rozpoznania
złożonych zjawisk - antysemityzmu i tożsamości Żydów - będących stałym przedmiotem rozważal1 przedstawicieli różnych dyscyplin humanistycznych: historyków.
etnologów, socjologów czy filozofów kultury.
Jean Paul Sartre rekonstruuje portret antysemity, odsłania mcchanizmy sprzyjające
uporczywemu trwaniu antysemityzmu, demaskuje jego irracjonalność i wskazuje na
zagrożenia płynące z faktu funkcjonowania tego typu poglądów dla całości życia
społecznego: "Antysemityzm nie należy do poglądów i myśli człowieka, które chronione
być mogą przez konstytucyjną wolność przekonall" (s. 12). Zreferowanie całej koncepcji
antysemityzmu przedłożonej przez Sartre'a wykracza poza zakres niniejszego omówie-

�267
nia, toteż w tym miejscu ograniczymy się do wyeksponowania najbardziej, naszym
zdaniem, fundamentalnych tez francuskiego myśliciela.
Poglądy antysemickie nie kształtują się zazwyczaj na bazie doświadczeń osobistych
jednostki, nie z doświadczenia wypływa pojęcie Żyda, lecz wprost przeciwnie - dopiero
gotowe wyobrażenie Żyda pozwala ludziom zrozumieć sens ich doświadczenia. Antysemityzm został ukonstytuowany
w wyniku procesu historycznego, jednak nie
w historii należy szukać źródeł takich a nie innych poglądów na temat Żydów. To
z góry powzięte mniemanic może determinować bieg historii. Antysemityzm jest
zarówno rodzajem światopoglądu wyrażającego określoną opcję wobec Żydów, własnego narodu, historii i życia społecznego, jak i pewną formą namiętności, idee .fixe
zwalniającą od racjonalnej dysk usji na ten temat.
Wspólnota antysemicka jest, jak by to określił Le Bon: wspólnotą tłumu, nie
stanowi zorganizowanego
ruchu społecznego, ale zrzesza apołogetów egalitarnej,
solidarnej społeczności etnicznej. Jednakże z pewną różnicą: "Antysemityzm jednak
przeżywa każd,! wielk.I falę nienawiści przeciwko Żydom i bynajmniej nie zanika;
społeczność uformowana przez antysemitów istnieje jakby w stanie spoczynku także
i w czasie spokoju i każdy antysemita chętnie się na nią powołuje" (s. 32).
Antysemityzm nie ustala dyrektyw moralnych czy politycznych, ale już sam w sobie
jest sposobem myślenia i światopogl'ldem. Nie sposób glosić tez antysemickich bez
wcześniejszego przywołania określonej postawy intelektualnej.
Sartre stara się również znaleźć odpowiedź na pytania: kim jest Żyd - czy i w jaki
sposób można zidentyfikować osobnika narodowości żydowskiej, jaki typ wspólnoty
etnicznej tworzą Żydzi, na podstawie jakich kryteriów budują oni swoją autodefinicję?
Krytykuje on potoczne przeświadczenie odnośnie istnienia rasy żydowskiej rozumianej jako zespól jakichś ccch somatycznych, moralnych i intełektualnych, za pomocą
których można rozpoznać członków tej grupy etnicznej. Wskazuje też na wybitnie
stereotypowy charakter wszystkich cech tradycyjnie przypisywanych Żydom. W poglądach antysemickich uzewnętrznia się, jak to nazywał R. K. Merton, "klasyczna
alchemia moralna", w myśl której to samo zachowanie trzeba oceniać inaczej
w zależności od tego, kto je podejmuje. Żyd ortodoksyjny jest równie podejrzany
i okropny jak Żyd zasymilowany. Żyd-naukowiec,
człowiek zasłużony na polu
literatury czy sztuki może budzić tylko niechęć jako potencjalny, niebezpieczny
przciwnik. Bo jest Żydem. Nie jest przypadkiem, iż autorami list zawierających setki
nazwisk znanych i cenionych Żydów są zazwyczaj zagorzali antysemici.
Niektóre elementy portretu Żydów naszkicowanego przez Sartre'a mogą budzić
poważne kontrowersje. Pisze on: "Konkretna
wspólnota historyczna jest przede
wszystkim narodowa i religijna, tymczasem wspólnota żydowska, która miała znamiona
zarówno jednej, jak i drugiej, powoli utraciła te cechy konkretne. Nazwałibyśmy ją
chętnie wspólnotą historyczml, abstrakcyjną. Jej rozproszenie zakłada rozkład wspólnych tradycji; a wskazaliśmy uprzednio, że dwadzieścia wieków rozproszenia i niemocy
politycznej nie pozwala jej mieć przeszłości historycznej. Jeśli prawdą jest, jak twierdzi
Hegel, że dana społeczność jest o tyle historyczna, o ile posiada pamięć swej historii,
społeczność żydowska jest najmniej historyczna ze wszystkich, bo pamiętać może
jedynie o długowiecznym męczet'tstwie, czyli o długowiecznej bierności" (s. 66). I dalej:
..Ieh pamięć kolektywna dostarcza jedynie wspomnienie ponurych pogromów, gett
i wygnat't, wielkich cierpiet't monotonnych, dwudziestu wieków dreptania w miejscu,
a nie postępu. Ta wspólnota żydowska nie oparta ani na państwowości, ani na
wspólnym terytorium, ani na religii - przynajmniej już dzisiaj - ani na wspólnych
interesach materialnych, a jedynie na wspólnocie sytuacji, mogłaby się stać iście
spirytualistyczną
więzi,! kulturalną i uczuciową" (s. 84-85).
Powyższy wywód skłonił niektórych autorów, zwłaszcza żydowskich, do podjęcia

�268
ostrej polemiki z Sartrem. I tak np. Elie Kedourie (Ktojest Żydem, w: Arahowie i Żydzi.
Konfrontacje
12, pod red. I. Lasoty, Pomost, Warszawa
1990, s. 7-8) zarzuca
francuskiemu filozofowi brak wiedzy o witalności Żydów w diasporze, o ciągłości ich
bytowania i nieprzerwanej świadomości tejże, ciągłości przekazywanej przez każde
pokolenie żydowskie. Na znaczną złożoność problematyki tożsamości żydowskich
wskazują też etnolodzy (zob. np. J. Weber, Współczesne tożsamo,~ci żydowskie, "Zeszyty
Naukowe UJ - Prace Socjologiczne", t. 15, 1992, s. 143-158).
Rozważania Sartre'a stanowią znakomitą diagnozę zjawiska antysemityzmu, jednakże nie zawierają żadnej istotnej propozycji rozwiązania tego problemu. Sartre jest
świadom faktu, że dokonująca się asymilacja Żydów wcale nie osłabi popularności
doktryny antysemickiej, nie wierzy też w skuteczność oddziaływania odgórnych
zabiegów wychowawczych i propogandowych.
Pozostaje mu ufać, iż antysemityzm,
będący swego rodzaju środkiem do budowania jednolitej etnicznie społeczności.
przestanie istnieć w egalitarnym, bezklasowym społeczeństwie przyszłości.
"Antysemityzm nie jest problemem żydowskim - jest naszym problemem" pisze
filozof. Jeśli ktoś nie jest przekonany o słuszności tego stwierdzenia, to tym bardziej
powinien sięgnąć po tę książkę. Naprawdę warto.
.J acek Schmidt

Jerome-Antoine
1993, ss. 124.

Rony,

Magia,

tłum. M. Gawlikowski,

"Siedmioróg",

Wrocław

Książka Jerome-Antoine
Rony'ego jest krótkim studium interdyscyplinarnym.
popularyzującym
naukowe wyjaśnianie zjawiska magii. W kilku rozdziałach autor
przedstawia klasyczne zagadnienia związane ze zjawiskiem magii, podejmowane w etnologii, socjologii, historii religii, psychologii i filozofii.
Mimo popularnonaukowego
tonu, książka może przyciągnąć różne grupy czytelników, od laika o wykształceniu humanistycznym, po studenta i naukowca wymienionych dziedzin. Spełnia bowiem wymogi stawiane przez każd'l z nich. Wnosi rzetelną
wiedzę poznawczą przekazaną precyzyjnym, acz nie hermetycznym językiem, zaś
oryginalny komentarz krytyczny autora powinien przykuć uwagę specjalisty i sprowokować ponowną refleksję nad kwestiami, zdawałoby się, dawno rozstrzygniętymi.
Omawiana książka jest jedną z trzech, które wyszły spod pióra Rony'ego.
W oryginale ukazała się w 1950 roku w serii "Que sais-je?" wydawnictwa Press
Universitaires de France. Doczekała się kilku wznowień i tłumaczeń. Jej polskie
tłumaczenie wydawnictwo "Siedmioróg", idąc za pomysłodawcą francuskim, umieściło
w serii "Co wiem?". Fakt ten jasno wskazuje na podstawowy cel książki. Późniejszymi
pracami francuskiego badacza były Metaphisique
et Magie (1958) oraz Les passiolls
(1961), również kilkakrotnie wznawiane.
Książka podzielona jest na rozdziały, których tematyka pokrywa się z tradycyjnie
wyodrębnionymi blokami zagadnień w odniesieniu do magii. Poświęcone są więc
kolejno: formalnej charakterystyce obrzędów magicznych, podmiotowo zwerbalizowanym "teoriom" magii (neoplatonizm, alchemia), dalej, dziejom magii, jej genezie oraz
istocie, a następnie jej pozostałościom i roli we współczesnej kulturze. Osobne rozdziały
zostały poświęcone ciągle żywemu zagadnieniu relacji występujących między magią
a religią, nauką i sztuką. Do grona badaczy, których poglądy Rony przedstawia.
i z którymi niejednokrotnie dyskutuje, należą spośród socjologów i antropologów:
Hubert i Mauss, Durkheim, Levy-Bruhl, Levi-Strauss, Spencer, Tylor i Frazer:
z psychologów zaś Freud, Roheim, Jung, Bachelard, Wallon i Pradines. Pojawiają się
również inne nazwiska, mniej znane czy też doceniane.

�269
Rany przedstawił charakterystyczne wątki poszczególnych teorii, choć część z nich
zupełnie pominqlłub rozważył nie dość szeroko. Typowo francuska maniera wyraża się
na przykład w zlckceważeniu dorobku drugiej generacji antropołogów brytyjskich. Stąd
nie znajdziemy w książce koncepcji animizmu Maretta czy Malinowskiego teorii magii.
Nie napotkamy więc na ideę łączącą obu wymienionych badaczy, głoszącą iż źródłem
magii jest afektywny lęk rodzący się wskutek bezradności człowieka, który magią stara
się okiełznać wrogie mu żywioły. Gdyby Rany wziął pod uwagę ten kierunek badań,
wówczas być może jego własne zapatrywania na genezę magii uległyby modyfikacji,
a przynajmniej znacznej krystalizacji. Bowiem jego pogląd na źródło magii stanowi
biegunowe dopełnicnie wymienionej orientacji, mimo różnic dzielących wszystkich
trzech badaczy.
Francuski badacz źródła magii upatruje w przyrodzonej łudzkiej naturze dążności
do władzy i panowania nad światem zjawiskowym poprzez magiczną wyobrażnię.
Żądza owa ma z kolei podstawę w ludzkim egocentryzmie, który ma na celu osiągnięcie
wszechmocnej władzy. Twórcą przedstawianej koncepcji jest współczesny autorowi
Alagii francuski filozof M. Pradines. O ile więc Marett i Malinowski widzą magię jako
środek uśmierzaj,!cy lęk i narzędzie do pokonania niemocy powstającej w wyniku
zderzenia ze światem zewnętrznym, o tyle Rony odwrotnie, magię postrzega jako
wytwór niepohamowanej,
immanentnej dążności człowieka do władzy. Ideał ów
napędza z kolei tendencyjną wyobraźnię i znajduje ujście w zjawisku magii sympatycznej oraz animizmie. Zaś na obszarze religii owocuje mistycyzmem. Zauważmy jeszcze, że
dla brytyjskich antropologów magia byłaby zjawiskiem ustępującym w miarę rozwoju
umiejętności technicznych. Dla Rony'ego jest zjawiskiem ponadczasowym,
które
w różnych kulturach znajduje odmienne formy manifestacji.
Znajomość koncepcji Rony'ego i Pradinesa stanowi istotne dopełnienie w zakresie
historii myśli społecznej, i jak sądzę, należy zaliczyć ją do klasyki. Rony, komentując
Freudowskc! teorię magii i przeciwstawiając jej (obok własnej), jako bardziej dorzeczną,
socjologiczną tezę Durkheima pisze: "Rzeczywiście trudno uwierzyć, że praktykowane
przez spokojne ludy starożytnych Indii rytuały rolnicze, przedłużające życie i zapewniające płodność, są dziełem chronicznych maniaków seksualnych" (s. 22). Można
przeciwstawić podobny argument wysuwanej przez Rony'ego teorii, parafrazując jego
wypowiedź kierowaną pod adresem Freuda i Roheima i powiedzieć, iż trudno uwierzyć,
że magia jest dziełem ludzi chronicznie cierpiących na manię wielkości. Faktem
niezaprzeczonym jednak jest, co podkreśla autor Magii, że psychoanaliza dobrze
tłumaczy osobowość magów. Rozpatrywani indywidualnie, niezależnie od instytucji
społecznych, które przydzielają im określone funkcje, wykazują duże podobieństwa do
osobowości neurotycznych. Nie mniej jednak, istotnej rozbieżności między tezami
socjologicznymi i psychologicznymi i tym razem nie udało się pogodzić.
Jak nadmieniłam, Rony wprowadził kilka nowych spostrzeżeń i rozwiązań, które
mogą oddziaływać inspiruj,!co. Interesujące są między innymi modyfikacje, które
wprowadził w klasyfikacji magii i obrzędów magicznych. Oprócz Frazerowskiego
schematu magii sympatycznej oraz Maussowskiego podziału magii na jej formę i treść,
wprowadził podział na "magię obrzędową" i "naturalną". Kryterium owej klasyfikacji
jest typ mocy magicznych, osobowych (demonicznych) bądź nieosobowych, stosowanych w rytuałach magicznych oraz stopień instytucjonalizacji owych wyobrażeń. Magia
"naturalna", jak nazwa sugeruje, powstaje wskutek indywidualnej inspiracji wykorzystującej bliżej nicokreśloną moc, którą człowiek zawsze "przeczuwa". Powyższa
klasyfikacja przypuszczalnie powstała wskutek uściślenia Maussowskiej tezy, głoszącej,
iż niezależnie od reguł sympatii magia opiera się na określonych mocach i wiara w nie
stanowi samo jądro zjawiska magii; sformułowane prawa sympatii są zjawiskiem
wtórnym. Problem ów wskazuje w istocie na mocno zagmatwaną i dotąd nierozstrzy-

�270
gniętą kwestię wzajemnych relacji między zjawiskami określanymi jako siła !1Wl1a,
animatyzm, animizm (demonologia) magia sympatyczna.
Jako osobny typ rytuałów Rony wydzielił "rytuały generacyjne". S&lt;!to zachowania
magiczne nic odwołujące się do żadnej postaci magii sympatycznej, lecz tworz&lt;! byty,
własności i stany ad hoc. Wystarczającym czynnikiem sprawczym jest tu wola i życzenie.
Najdobitniejszym ich przykładem jest tzw. magia werbalna, dzięki której fizykalna
wlasność przedmiotu powstaje wskutek woli zaklinającego. Nic potrzebuje on żadnej
"podpórki" do wywołania żądanego skutku. Przychodz&lt;! w tym momencie na myśl
pamiętne prace Malinowskiego, który istotę magii widział w zaklęciu, a szerzej w jej
języku. Jednak Rany nie ogranicza tej odmiany obrzędów wyh!cznie do zachowań
językowych. Również nie widzi jej wyłącznego źródła w magicznej sile mana, jak czynił
to Mauss. I choć poza spostrzeżeniami nie proponuje nam konkretnego rozwi&lt;jzania, to
już fakt uwypuklenia wskazanej kwestii wydaje się być istotnym. Albowiem współcześnie szeroko pojęta teoria magii jest zdominowana przez strukturalistyczne koncepcje,
sprowadzające cały wymiar magii do zlepku wydarzeń symboliczno-przyczynowych.
Opowiadanie się tylko za rozwiązaniami strukturalistów,
niewątpliwie najbardziej
logicznych i spójnych, prowadzi jednak do zaniedbania doniosłych koncepcji Malinowskiego i Maussa. Poei&lt;!ga to za sobą eliminację z pola badawczego symptomatycznych
dla magii cech i zjawisk, a tym samym ograniczenie horyzontów poznawczych.
Inna kwestia godna uwagi odnosi się do magii homeopatycznej. Rony uznaje za
Maussem, że oprócz magii podobieństw występuje też magia przeciwiellstw. Podkreśla.
iż druga odmiana nie jest efektem logicznej inwersji, jak często mylnie odczytuje się
spostrzeżenie Maussa. Istotnie Mauss i Hubert rozszerzyli formułę "podobne wywołuje
podobne" dodając logiczną implikację "aby usunąć przeciwne". Jednakże wyszczególnił
też drugą odmianę magii homeopatycznej, której zabiegi mają na celu wywołanie
"antypatii" między podobieństwami. Homeopatyczne znoszenie się podobieństw znajduje potwierdzenie szczególnie w obrębie kultur ludowych, magii leczniczej i pogodowej,
co ustaliłam wstępnie we własnych badaniach, rozeznając się w źródłach empirycznych.
Zasygnalizowane powyżej kwestie zmuszaj&lt;j do zastanowienia się i orzeczenia czy
zasadnie zostały zaniechane lub zaniedbane.
Interesujące dla czytelnika będą spostrzeżenia dotyczące wzajemnych relacji między
magią a religią, nauką i sztuką. Rozważając problem wzajemnego stosunku magii
i nauki Rony podważa zarówno tezy Frazera, jak i Levi-Straussa. Nie widzi w magii
zaczynu odrębnych dziedzin wiedzy, ale autonomiczny system, który nie dąży drogą
ewolucyjnego rozwoju do "uleczenia się" z zanieczyszczeó obezwładniających efektywll&lt;!
racjonalność, jak sugerowali ewolucjoniści. Jako system od początku skoóczony może
się co najwyżej rozpaść i ulec zanikowi. Zaś wszelkie analogie z nauk&lt;! mają wyłącznic
charakter powierzchownych podobieństw. Zdaniem Rony'ego można się dziwić wierze
w skuteczność magii i szukać podstaw tej wiary, ale blędem adaptacyjnego spojrzenia
jest dopatrywanie się w kojarzeniu magicznym "pomyłki racjonalnego umysłu". Da się
łatwo wykazać, że w kulturach z silnie rozwiniętymi praktykami magicznymi występowały gałęzie wiedzy technicznej, jedna obok drugiej nic kolidując z sobą.
a uczestnicy zachowywali jasną świadomość ich różnic. Francuski badacz skłania się ku
twierdzeniu, że tkwiący w jądrze magii mistycyzm stroni z założenia od wszelkiej myśli
racjonalnej. W przytaczanych argumentach jednak nie jest konsekwentny.
Nie chcąc zdradzać wszystkich niespodzianek, które kryje książka poprzestany na
wymienionych problemach. Wspomny jeszcze, że dla badacza kultury szczególnie
interesujący może okazać się rozdział poświęcony powiązaniom magii ze sztuką. Moim
zdaniem najbardziej udany i wciągający fragment lektury, tym bardziej interesujący, że
dobrze obrazuje magiczny aspekt aktywności psychicznej człowieka współczesnej
kultury.

�271
Wadą ksi"żki, w moim przekonaniu, jest umieszczeTIle stosunkowo obszernego
rozdziału zatytułowanego "Dzicje magii". Temat w samej istocie niezwykle obszerny
i w związku z tym znacznie przerastający możliwości prezentacji w tak niewielkiej
publikacji. Skróty. które z konieczności zastosował Rony, obracają się wręcz w merytoryczne błędy i niedociągnięcia. Wbrew zamierzeniu autora, ów krótki przegląd
historyczny jcst ujęcicm bardzo powierzchownym, zupełnie niepotrzebnym do charakterystyki zjawiska magii, a czytelnikowi może dostarczyć zgoła błędnych informacji.
Moje zastrzeżenia budzi także mało konkretna charaktcrystyka
magicznej siły
mana. którą Rany trak tuje wyh,cznie jako wskaźnik mistycznego jądra magii. Teza owa
pozostaje nie tylko w sprzeczności z jego wcześniejszym twierdzeniem, iż magia ma
źródło w osobowościowych cechach człowieka, ale ponadto nie została wsparta źadnym
przekonuj"cym uzasadnieniem.
Fachowiec może wytknąć niedobór przypisów - praca popularyzatorska powinna
zawierać równicż potrzebne odsyłacze.
Mimo wskazanych braków i momentami niekonsekwencji zadziwia, że w tak
krótkiej wypowiedzi autor przedstawił temat w całym bogactwie jego aspektów. Dobry
efekt literacki uzyskal dzięki lapidarności i błyskotliwym figurom stylistycznym.
Ponadto Rony wprowadził nieco inne nazcwnictwo od tradycyjnie stosowanego
i zastosował odmienny układ rozpatrywania zagadnień, co wpływa ożywiająCO na
odbiór.
Omawiam, pracę z pewnością można polecić studentom jako krótkie kompendium
wiedzy naukowej o magii. Zaś pomysł udostępnienia myśli naukowej szerokiemu gronu
odbiorców nicwątpliwie spełnia opiniotwórczą funkcję nauki w jej społecznym kontekście. Właśnie tą drogą badacz kultury może aktywnie włąCZYĆsię w nurt rozwoju własnej
kultury nie poprzestaj"c tylko na jej badaniu. Pubłikacje tego typu Są tym bardziej
poż"dane. że obserwuje się ostatnimi laty wzmożone zainteresowanie społeczeństwa
magią i parapsychologią, a głos w dyskusji zabierają ludzie aktywnie uczestniczący
w życiu wymienionych dziedzin. Naprzeciw wskazanej tendencji wyszło wydawnictwo
..Siedmioróg", umożliwiając zainteresowanym nabranie dystansu wobec niewątpliwie
intrygującego umysly ludzkie, w każdej epoce, zjawiska magii.
Dorota

Anyutek

leków nacuralnych, pod red. Barbary Kuźnickiej, t. 1, Źródla do dziejów
polskiej, Instytut Historii Nauki, Oświaty i Techniki PAN. Pracownia
Historii Farmacji, Warszawa 1986, ss. 353; t. 2, Natura i kultura - wspólza/eżno/~ć
\1' dziejach
lekoznawstwa.
jw., Warszawa 1989, ss. 138; t. 3, Ziołoznawstwo
w dawnej
i wspó/czesnej kulturze Rzeszowszczyzny,
Instytut Historii Nauki, Oświaty i Techniki
PAN. Pracownia Nauki o Leku, Warszawa 1993, ss. 167; t. 4, Z historii i etymoloyii
polskich nazw ro.v/in leczniczych, jw., Warszawa 1993, ss. 147, indeksy, il.

Historia
etnofarmacji

Nazwa "ctnofarmacja" wskazuje, iż jest to kierunek na pograniczu farmacji
i etnografii. Właściwe uprawianie badań na tym pograniczu wymaga głębokiej
znajomości kontekstów historycznych. Dlatego studia etnofarmaceutyczne
podjęto
w Instytucie Historii Nauki, Oświaty i Techniki PAN (dziś: Instytut Historii Nauki
PAN) w Pracowni Historii Farmacji (dziś: Pracownia Historii Nauki o Leku).
Zespołem tym, złożonym także ze specjalistów nie zatrudnionych etatowo w IHN PAN,
kieruje od początku prof. dr hab. Barbara Kuźnicka. Zebrane opracowania w czterech
lomach serii wydawniczcj Historii Leków Nacuralnych
wskazują, że nowy kierunek
badawczy zostal ostatecznie zaakceptowany, także przez "konserwę" nauczycieli wyższych szkól specjalistycznych.

�272
W "Przedmowie" do pierwszego zeszytu recenzowanej serii wydawniczej Barbara
Kuźnicka podkreśliła, że głównym .,celem jest poznanie i opisanie tradycyjnego
ziololecznictwa różnych grup etnicznych z punktu widzenia współczesnej wiedzy
farmaceutycznej oraz dokonanie oceny - w identyfikacji z tą wiedzą - w jakich
przypadkach potwierdza ona lub neguje słuszność dawniej stosowanych poszczególnych
surowców roślinnych. Etnofarmacja jest jednakże kierunkiem badawczym z pogranicza
nauk przyrodniczych i humanistycznych, zatem wiedzę o lekach naturalnych. używanych przez człowieka, opisuje nie tylko w związku z jego bytem materialnym. ale
i z życiem psychicznym oraz społecznym. Tak rozumiana - zajmuje się ctnofarmacja
jednym fragmentem wiedzy o człowieku i jego kulturze (... ) Opracowania etnofarmaceutyczne mogą wypełnić istniejącą lukę wśród innych etnonauk. Podstawy etnomedycyny, w których podkreślany jest interdyscyplinarny charakter tej dziedziny.
dotyczą bowiem problemów lecznictwa (głównie - prymitywnego lecznictwa grup
etnicznych kontynentów Afryki, Azji czy Ameryki Południowej, Północnej, Nowej
Zelandii itd.). Z kołei etnofarmakologia reprezentuje typ współczesnych badań eksperymentalnych w zakresie fitochemii i farmakologii. Przedmiotem badań tej nauki są
przede wszystkim rośliny pozaeuropejskie" (s. 2-3).
Przedstawioną wyżej myśl Barbara Kuźnicka rozwinęła w artykule Etnomedyc.\'na
i eln()farmacja - zarys problematyki badawczej. Nakreśliła w nim dzieje tego kierunku
badawczego w różnych krajach (w tym także w Polsce). Do tomu weszły ponadto
jeszcze trzy bardzo interesujące opracowania:
Ewy Kamińskiej -- Zi%znawstll'o
i zi%lecznictwo
w puhlikacjach etnograficznych
Elizy Orzeszkowej, Iwony Arabas Leki ro,\:linne w ..Dzielach wszystkich" Oskara Kolherga oraz Urszuli Miernickiej Ro,\:liny w lecznictwie i w wierzeniach ludowych na podstawie czasopisma ..Lud" w latach
1895-1939. Ostatnie z tych opracowań stanowi rodzaj monografii problemu. Z powodzeniem możne ono ozdobić rocznik "Ludu" przygotowywany na IOO-lecie Polskiego
Towarzystwa Ludoznawczego.
O ile pierwszy zeszyt serii dotyczy źródeł do dziejówetnofarmacji
polskiej.
czerpanych głównie z łatwo dostępnych publikacji, to w kolejnym redaktorka zwraca
uwagę na inny krąg zainteresowań etnofarmacji. Pisze: "Świadomość zagrożeń biologicznych - głównie zdrowia ludzkiego - a także postępującej degradacji środowiska
naturalnego, przyczynia się do zwielokrotnienia działań, maj,!cych na ccłu zahamowanie niepokojących zjawisk naszej cywilizacji, skłania również do refleksji nad przemijającą symbiozą człowieka z przyrodą, w tym i tradycyjnymi sposobami leczenia.
stosowanymi powszechnie w przeszłości. Równolegle do badań eksperymentalnych
coraz liczniejsze są prace, powstające na podstawie źródeł historycznych oraz badań
etnologicznych. Spełniają one ważną rolę w przypomnieniu stosowanych niegdyś.
a następnie odrzuconych przez medycynę oficjalną, leków pochodzenia naturalnego,
a także - w odtworzeniu ich znaczenia w dawnym lecznictwie empirycznym". Tę myśl
autorka rozwinęła w interesującym szkicu Znaczenie etno!£lrmacji i elnojórmakoloyii
w .\:wietle badań historycznych.
Poza wymienionym artykułem Barbary Kuźnickiej w zeszycie ogłoszono: Ryszard
Świderski - Elnolarmacja europejska w czasopi,\:mie "Journal of Elhnopharmacoloq.\'''
(1979-1987);
Helena Kapełuś - Miejsce i rola ro,\:lin leczniczych w polskim JiJlklor::e;
Ludwika Wajda-Adamczykowa
- Nazwy l"O.\:linleczniczych; Maria Kluk - Symbolika
ro,Wnleczniczych
w malarstwie europejskim czasów nowożytnych. na przykładzie "MadolJny Medici" Luca Signorellego; Tadeusz Bieńkowski - Kamyki zdrowia i szc::{!,~cia.
Mineraloqiczna mayia i medycyna; Władysław Szczepański - Leki pochodzenia zwierz{!cew) wfarmakopeach
polskich - od 1560 do 1970 r.; Halina Lichocka - Balneochemia
ifitochemia - podohieństwa i różnice metod hadawczych w pierwszej p%wie X I X wieku:
Iwona Arabas - Wyhrane ro,\:Iiny o działaniu uzależniającym
w relJC'sansowych her-

�273
- Ro:ilina w badaniach etnologicznych;
Zbigniew
sposohy pozyskiwania
roślin; Lidia Maria Czyż - Ziołolecznictwo
Lasowiaków. RzeszOlviaklJw i Podqórzan (na podstawie materiałów Muzeum Okręqoweqo
\I'
Rzeszowie);
Jerzy Jastrzybski - Tradycje lecznictwa
ziołowego
zwierząt;
Jan
Tyszkiewicz - Uhóstwo leków naturalnych. stosowanych przez Tatarów litewsko-polskich
i przyczyny
teqo zjawiska.
harzach

Adam Paluch

polskich;

Libera - Maqiczne

Zestaw tytułów drugiego zeszytu serii wskazuje, że etnofarmacja interesuje się także
nieroślinnym lekiem naturalnym. W opracowaniach Bieńkowskiego i Lichockiej podjęte zostały bowiem problemy lecznictwa kamieniami ozdobnymi oraz wodami mineralnymi. Zabrakło tu jednak przypomnienia badań Adama Chętnika nad lecznictwem
ludowym bursztynami na Kurpiach, a także - choćby wzmianki - o leczeniu płuc na
Podhalu, zbieranym w jaskiniach wapiennym mleczkiem.
Trzeci tom serii osadzony został w realiach kulturowych Rzeszowskiego i - co
zrozumiałe - jest rodzajem hołdu dla twórczości etnograficznej Franciszka Kotuli.
W skład tomu weszły opracowania: Tadeusz Bieńkowski - Dawny symholizm ,~wiata
nalllry IV refleksji historyka nauki; Danuta Penkala-Gawęcka
- Perspektywa etnologiczna IV hadaniach nad medycyną komplementarną;
Włodzimierz
Piątkowski
- Z badmi
socjomedycznych

nad lecznictwem

ludowym

w Polsce.

Wybrane

prohlemy

metodologiczne;

Alicja Zemanek, Bogdan Zemanek - Historia badwl i aktualny stan poznania szaty
ro.Wnnej okolic Rzeszowa;
Krzysztof Ruszel - Rerlionalne odręhno.ki rzeszowskiej
kulIlIry ludowej; Krzysztof Ruszel - Funkeje lecznictwa
ludowego w kulturze
wsi
rzeszowskiej w X l X i X X wieku; Anna Targońska - Aromatyczne
ro.~liny zielne i ich
zastosowanie
w ludowych strojach dziewczęcych;
Lidia Maria Czyż, Beata Wysakowska - Zi%lecznictlVo
reqionu rzeszowskiego
w hadaniach Franciszka
Kotuli; Piotr
Kohler - Zi%lecznictwo
na Rzeszowszczyźnie
w X I X wieku w .~wietle ankiety Józe(a
Rostajillskieqo;
Tadeusz Ślawski - Antoniego Kotowicza spis roślin z Biecza i okolic;
Lidia Maria Czyż - Bukiety zielne. ,\'więcone w dniu Matki Boskiej Zielnej; Eliza
Bokszan, Taras Tereszczuk - Lekoznawstwo
Hucułów. Łemków i Bojków - mieszkańców ukraiłiskich

Karpal.

Trzeci tom serii preferuje zatem problematykę etnobotaniczną. Żałować należy, że
Redakcji nie udało się pozyskać np. opracowań o ropie naftowej jako lekarstwie
w Rzeszowskiem (pisał o tym m.in. Stanisław Staszic). Ostatni z tomów również
podejmuje problemy botaniczne na pograniczu etnografii i etymologii. Wydrukowano
\V nim nastypuj'lce
prace: Kwiryna Handke - Polskie nazewnictwo botaniczne oczami
językoznawcy;
Alicja Zemanek - Średniowieczne źródła do dziejów botaniki i ziołolecznictwa w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej oraz Biblioteki Kapituły Krakowskiej na
Wawelu; Ludwika Wajda-Adamczykowa
- Stan badań nad nazwami ro.Wn polskich;
Anna Spólnik - Nazwy ro.\:/innych af;'odyzjaków
w staropolskich
herbarzach;
Piotr
Kohler - Nazewnictwo
i użytkowanie
ro.ślin leczniczych na ziemiach polskich w XIX
wieku IW podstawie ankiety Józe(a Rostafiłlskiego;
Wanda Budziszewska - Z góralskich
mew ro,\:/in (na lie porównawczym);
Paweł Michajłow - Ludowe nazwy ro,i'/in i ich
lecnicze

zastosowanie

LI

Poleszuków

Zachodnich.

Siedmioletni okres ukazywania się serii Historia Leków Naturalnych
nie daje
możliwości stawiania prognoz rozwojowych dla nowego kierunku badawczego. Mimo
to, nawet samo zestawienie tytułów ogłoszonych prac wskazuje na wiedzy, konsekwencję oraz zdolności redaktorskie i organizacyjne Barbary Kuźnickiej, kierowniczki
Pracowni Historii Nauki o Leku Instytutu Historii Nauki PAN. Zdołała ona skupić
wokół pracowni specjalistów z różnych dziedzin, także z mniejszych ośrodków
badawczych. Wielu z nich, drukując swe opracowania w różnych tomach serii, związało
swoje plany badawcze z etnofarmacją i etnomedycyną.
Problematyka wielu ogłoszonych dotychczas opracowań koncentruje się wokół
18 -

Lud

t.

l.XXVII

�274
tradycyjnego ziołolecznictwa. To zrozumiałe. Leki roślinne stanowią dziś podstawowe
wyposażenie aptek. Etnofarmakologia
różnych krajów (m.in. w Rosji) w poważnym
stopniu opiera się na pozyskiwaniu różnych substancji mineralnych. Sądzimy. że istnieje
szersza potrzeba zainteresowania się także i tymi problemami.
Seria wydawnicza Historia Leków Naturalnych, ukazująca się pod redakcją Barbary
Kuźnickiej od 1986 roku, jest dowodnym przykładem potrzeby prowadzenia badań na
pograniczu nauk przyrodniczych i humanistycznych. Dotychczasowe wyniki dają nowe
możliwości poznawcze dla etnologii oraz ekologii człowieka.
Zhigniew

Za wschodnią
1993, ss. 447.

granicą

1917-1993, "Wspólnota

Polska" i "Pallotinum

J. Wójcik

łl", Warszawa

Ta znakomita książka jest zapisem rozmów ks. red. Jana Pałygi SAC z ks. prof. dr.
hab. Romanem Dzwonkowskim SAC - długoletnim pracownikiem Instytutu Badań
nad Polonią i Duszpasterstwem Polonijnym KUL, wybitnym znawcą dziejów Kościoła
i losów Polaków mieszkających m.in. na terenach b. ZSRR.
Jak zauważył w "Przedmowie" prof. A. Stelmachowski, publikacja ta reprezentuje
zdobywający sobie ostatnio rosnącą popularność gatunek "rozmów ze świadkiem".
"Najczęściej są to świadkowie wielkich wydarzeń historycznych czy politycznych. Są oni
nader często współuczestnikami
opisywanych zdarzeń, niekiedy wnikliwymi obserwatorami, zawsze jednak Są w jakiś sposób uwikłani w tok wydarzeń. Subiektywizmu
nie sposób tu uniknąĆ. W zamian jednak czytelnik uzyskuje rzecz niezwykle cenną.
której przeważnie nie znajduje w dziełach historyków: zostaje wprowadzony w klimat
wydarzeń, w przeżycia ludzi, jakich nie Są w stanie przekazać dokumenty" (s. 7). Trzeba
jednak wyraźnie podkreślić, że ks. R. Dzwonkowski nie tylko od wielu lat bezpośrednio
uczestniczy w dziejach Kościoła na terenach b. ZSRR jako uważny obserwator, dając
w licznych pracach świadectwo zachodZącym przemianom, lecz jednocześnie prowadzi
badania naukowe nad tym zagadnieniem, imponując rozległą, rzetelną wiedzą historyczną i gruntowną znajomością realiów społeczno-politycznych,
stanowiących
kontekst omawianych procesów. Jego wypowiedzi - zamieszczone m.in. w omawianej
tu książce - są głęboką, osobistą refleksją nad procesami. które objęły Kościół przede wszystkim rzymskokatolicki
- i jego wyznawców (reprezentujących głównie
polską mniejszość etniczną). Cechuje je wrażliwość na drugiego człowieka - bezpośredniego uczestnika wydarzeń historycznych, poparta znakomitą znajomością faktów.
a także dokumentów archiwalnych (m.in. z archiwum francuskiego MSZ) i unikatowych
publikacji, wydanych przede wszystkim na Zachodzie. Trudno przecenić informacyjną
zawartość omawianej książki. Niemal każde słowo jest tu ważne, bogate w treści. Warto
również zwrócić uwagę na sposób wypowiedzi - niezwykle wyważony, zda się
spokojny, a przecież ks. prof. Dzwonkowski tak często dotyka spraw trudnych.
bolesnych, nie zagojonych do dziś ran, kwestii rzutujących na obecny charakter
stosunków polsko-rosyjskich, polsko-litewskich, -ukraińskich, -białoruskich i in. Mówi
też m.in. o tak drażliwych sprawach jak polityka Cerkwi wobcc Kościoła i władz oraz
działalność księży z Polski na terenach b. ZSRR i w obecnych państwach (m.in.
Białorusi).
Generalnie, o wielu procesach, o których rozmawiają autorzy książki, takich jak:
deportacje i eksterminacja Połaków, prześladowania księży, walka z Kościołem i inne
mówi się dziś głośno, mają one także dobrą dokumentację naukowo-badawczą:
otworzono archiwa, ujawniono wiele faktów historycznych. W relacji ks. prof. Dzwon-

�275
kowskiego staj'l się one jednak niezwykle realne, plastyczne,
nabierają
szczególnego,
bardzo osobistego i zarazem przejmującego
wymiaru. Ks. Dzwonkowski
przytacza nie
tylko historyczne
fakty i dokumenty
sankcjonujące
planowe niszczenie religii, a także
języka, kultury, określonych
zasad moralnych
itp. lączników czlowieka z przeszlością,
rodzimą tradycją, Ojczyzną, decydujących
o jego korzeniach
i świadomości
związków
z konkretnych
et nosem (m.in. brzemienny w skutkach, wydany w 1919 roku i obowiązujący przez 70 lat, zakaz nauczania
religii dzieci i młodzieży
do 18 roku życia,
wprowadzony
w 1921 roku obowiązek
cenzurowania
kazań,
uchwały
Komitetu
Centralnego
Komunistycznej
Partii Białorusi dotyczące
metod walki z religią i in.).
Ilustrując omawianc procesy ks. Dzwonkowski
wzbogaca wypowiedzi,
operując wieloma przykładami
nie opisanych
dOUld wydarzeń,
jakie miały miejsce w różnych
miejscowościach
i których był naocznym świadkiem.
Przytacza także cytaty z rozmów
z ludźmi, ukazujcIe postawy osób glęboko wierzących,
które były represjonowane
za
wiarę i polskość. Cytaty te mówią też wiele o osobistych
dramatach
ludzkich. Czyż
trzeba jakiegokolwiek
komentarza
do przytoczonej
przez ks. Ozwonkowskiego
wypowiedzi Polaka micszkajclcego
koło Żytomierza,
który zapytał
kiedyś swoją matkę
..dlaczcgo dzieci nic uczyła po polsku. Odpowiedziała
mu: «Bo chciałam, byście żyli»"
fso 151).
Wspomniano
również w ksiclźee o postawach
tych Polaków,
którzy stanęli po
stronie wladzy i - walczclc - z własnym narodem
- w różny sposób wspierali jej
poczynania, zmierzaj'lce do stworzenia nowego państwa bez religii. Tego typu wypowiedzi są jednym z widu przykładów
szerokiego spojrzenia
autorów omawianej
pracy na
rzeczywistość
i ich dc/żcnia do obiektywnego
przedstawiania
wydarzeI1.
Książka obfituje w informacje i relacje o sprawach mniej znanych, słabo zbadanych
przez historyków,
co jeszcze bardziej podnosi jej wartość. Do takich zagadnień
należy
m.in. kwestia odrodzenia
życia religijnego na Białorusi i Ukrainie po wybuchu wojny
radziecko-niemicck
iej w czerwcu 194 l roku. Było to zjawisko paradoksalne,
bowiem
..najazd wrogiego państwa przyniósł wyzwolenie religijne" (s. 156). Możliwe stały się też
np. wyjazdy
księży z Polski do pracy na Wschodzie,
co - jak podkreśla
ks.
Dzwonkowski
- miało ogromne
znaczenie. "Dzięki tej trwającej
trzy lata misyjnej
pracy duszpasterskiej
nie zostało [bowiem] całkowicie przerwane
ogniwo pokoleniowe
w dziedzinie życia rcligijnego. To było ożywienie i umocnienie
tego życia w starszym
pokoleniu,
a jednocześnie
zapoznanie
z nim - przynajmniej
w pewnej mierze młodszego
i najm/odszego"
(s. 164).
Inną, dość powierzchownie
i jednostronnie
przedstawianą
dotąd kwestią, o której
rozmawiają autorzy, jest problem repatriacji. Ks. Dzwonkowski
zwraca przy tym uwagę
na to, że termin "repatriacja"
używany jest niewłaściwie. W przypadku
ludności polskiej
przybywającej
do Polski z Białorusi, Ukrainy i Litwy powinno się bowiem raczej mówić
o ekspatriacji,
tj. opuszczeniu
ojczyzny. Często była ona wymuszona,
podyktowana
lękiem o własne życie lub nakazami
administracyjnymi.
Ks. Dzwonkowski
podkreśla
również wymownie,
że celem wspomnianej
akcji było m.in. osłabienie
żywiołu polskiego.
Autorzy podejmują także dyskusję nad traktatem
ryskim z marca 1921 roku, który
miał m.in. zagwarantować
mnicjszości polskiej w ZSRR swobody religijne, kulturalne
i in. Jak jednak wiadomo, zapisy traktatu nie były respektowane,
co - jak stwierdza ks.
Dzwonkowski,
przytaczaj,!c
także opinie
niektórych
badaczy
wynikało
m.in.
z wadliwego
sformułowania
znajdującego
się w artykule
VB traktatu.
Artykuł ten
stanowił, że wszelkie kwestie regulowane
są "w granicach
prawodawstwa
wewnętrznego". Uniemożliwiało
to jakiekolwiek
roszczenia i - jak twierdził np. abp E. Ropp,
którego opinię przytacza cytowany
przez autorów
J. Zatko
- było zapisem "wyjątkowo głupim" (s. 63-64).

�276
W książce znalazły się także unikatowe informacje o stanowisku Stolicy Apostolskiej wobec polityki antykościelnej władz radzieckich oraz o pewnych - jak się
z czasem okazało, nieskutecznych posunięciach papieskich mających przeciwdziałać
efektom tej polityki (nowy kościelny podział administracyjny
ZSRR, konsekracja
czterech biskupów, działalność dyplomatyczna i in.). Wspomniano też o mało znanym
fakcie odstąpienia przez Niemców Rumunii znacznej części Podola w nagrodę za
współpracę. Miało to duże znaczenie dla życia religijnego na tych terenach, albowiem
mogło się ono rozwijać bez przeszkód do 1944 roku. Wiele miejsca poświęcili też
autorzy działalności ukrytych zgromadzeń zakonnych - męskich i kobiecych, problemom związanym z kształceniem duchowieństwa, pomocy ze strony duchownych
z Polski, prowadzonemu w warunkach konspiracji życiu religijnemu i innym.
Szczególną rolę w ocaleniu religii odegrały kobiety. Zdaniem ks. Dzwonkowskiego.
"należałoby napisać całą rozprawę naukową na temat roli kobiet w toczącej się przez
kilkadziesiąt lat walce o przetrwanie Kościoła w ZSRR, bo była ona zasadnicza. ( ... )
Mam dla tych kobiet najwyższy szacunek i uznanie" (s. 256).
Autorzy odsłaniają poszczególne akty dramatu Polaków i Kościoła, z którym
najczęściej identyfikowali swą narodowość, który był dla nich "symbolem wolnej
ojczyzny i pomocy, której się spodziewali od Polski. Ludzie podświadomie rozumieli
i czuli, że tracąc kościoły, tracą najważniejsze ogniwo łączące ich z polskością i Polską
oraz moralne oparcie w ich coraz cięższym losie. Dlatego bronili ich bardzo ofiarnie.
Władze też to rozumiały i dlatego te kościoły likwidowaly" (s. 110). Kolejno omawiane
są metody walki z religią w poszczególnych okresach dziejów i ich efekty. Pierwszy akt
dramatu ma miejsce po powstaniu listopadowym, kiedy to władze carskie uderzyły
przede wszystkim w polską szlachtę, osłabiając jej pozycję ckonomiczną i próbuj'lc ją
wynarodowić, odcinając od polskiej kultury. (R. Dzwonkowski przywołuje tu m.in. nie
znane szerzej do niedawna wyniki badań francuskiego historyka D. Beauvisa, stwierdzając jednocześnie, iż żenujące jest to, że problemem depolonizacji Polaków na kresach
wschodnich I Rzeczypospołitej nie zajęli się wcale polscy historycy; (s. 126). Następne
akty wzmożonej wałki z Polakami i Kościołem rozgrywają się w okresic międzywojennym, w czasie II wojny światowej i po niej, przybierając różne odcienie za rządów
kolejnych przywódców państwa radzieckiego.
Wiele miejsca poświęcono odrodzeniu życia religijnego w czasach "pieriestrojki".
walce o odzyskanie budynków kościelnych, działalności instytucji polonijnych, zwracając jednocześnie uwagę na trudne do odrobienia skutki prowadzonej przez dziesięciolecia walki z Kościołem. Są one widoczne m.in. w sferze moralności i modelu życia,
stając się przyczyną wielu dramatów rodzinnych. Odczuwalne jest też rozbicie struktury
duszpasterskiej, budowanej od średniowiecza (w XIII wieku polski dominikanin Jacek
Odrowąż zakładał kościoły obrządku łacińskiego w Kijowie i Żytomierzu).
Świadectwem przemian, jakie dokonały się w ostatnich latach, w tym zwłaszcza
przywracania Kościołowi i religii prawa do istnienia, są nie tylko procesy obejmuj,!ce
środowisko· Polaków, którym poświęcono wiele miejsca w książce. Zauważalne jest
bowiem także, zwłaszcza w środowisku inteligencji rosyjskiej wyraźne ożywienie życia
duchowego, zainteresowania religią katolicką, łącznie z licznymi przypadkami konwertyzmu. Zdaniem ks. Dzwonkowskiego
"ferment religijny, jaki powstał po latach
prześladowań, dobrze rokuje. Cieszy zwłaszcza ten historyczny zwrot inteligencji ku
Kościołowi, zwłaszcza rosyjskiej. Być może na naszych oczach rodzi się rosyjski Kościół
katolicki obrządku łacińskiego" (s. 422).
Rozmowy ks. J. Pałygi z ks. prof. R. Dzwonkowskim, choć niezwykle wyważone, są
bolesnym, nierzadko wstrząsającym, a zarazem wzruszającym - bogatym w szczegóły
I fakty
historyczne - zapisem niezmiernie znaczącego etapu w dziejach Polaków
i Kościoła rzymskokatolickiego
na terenach b. ZSRR. Wobec tej książki trudno

�277
pozostać obojt;tnym. Niesie ona jednocześnie przesłanie dla Polaków mieszkających obecnie w Polsce, którzy w zdecydowanej większości, jako naród, szczęśliwie
uniknęli tragicznego losu swych rodaków zza wschodniej granicy. Budzi wielki
szacunek dla tych, którzy oddali życie za wiarę i za to, że byli Polakami. Każe także
zastanowić się nad miejscem religii i Kościoła, a także - szerzej - rodzimej tradycji, w życiu współczesnych Polaków i naszego stosunku do tych wartości. Jest
w niej również zawarta, wydawałoby się prosta, ale czasem trudna do wcielenia
w czyn, myśl podsumowująca rozważania o przestrzeganiu praw polskiej mniejszości
etnicznej mieszkającej na terenach b. ZSR R i postrzeganiu tego problemu przez
władze polskie. Zdaniem ks. Dzwonkowskiego "Polska tylko wtedy zasłuży sobie
na szacunek u Litwinów, Białorusinów, Ukraińców i innych, gdy będzie umiała nie
tylko dbać o dobre stosunki z nimi, ale mądrze zadba też o interesy i prawa do
własnej kultury żyjących tam Polaków. Inaczej u nikogo szacunku nie będzie miała"
(s. 175).

Na koniec pozwolę sobie na kilka osobistych refleksji. W listopadzie 1992 roku oraz
w lipcu i październiku
1993 roku mogłam - aczkolwiek w nieporównywalnie
mniejszym stopniu niż było to dane ks. prof. R. Dzwonkowskiemu
- uczestniczyć
w przeobrażeniach zachodzących w życiu Polaków mieszkających na Białorusi (Grodzieńszczyzna i Mińszczyznal, być świadkiem historycznych wydarzeń i ich kronikarzem. Okazją do wyjazdu na Białoruś stał się udział w badaniach prowadzonych
w ramach umowy zawartej między Instytutem Archeologii i Etnołogii PAN w Warszawie a mińskim Instytutem Iskusstvovedenija, Etnografii i Folklora AN Białorusi.
Zasadniczym celem tych badań było określenie wyznaczników tożsamości etnicznej,
poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o to, jakie czynniki decydują o poczuciu połskości,
a także określenie warunków historycznych, w jakich kształtowała się owa świadomość
bycia Polakiem '. W rozmowach z Polakami dzieje miejscowego kościoła i walki o jego
odzyskanie, odrodzenia życia religijnego po latach prześladowań, reaktywowania
wspólnot parafialnych, roli kobiet w wałce z prześladowcami religii, duszpasterskiej
działalności ksit;ży z Polski itp. wysuwały się zdecydowanie na plan pierwszy. Tego typu
problematyka była często wręcz narzucana w rozmowach przez informatorów, budziła
największe emocje, co świadczy o miejscu, jakie zajmowała w ich życiu. Poszczególne
relacje układały si&lt;r jednocześnie w wyrazisty obraz dziejów postrzeganych przez
poszczególne osoby, zarejestrowany w ich świadomości, pozostawiający ślad w psychice.
Jestem przekonana, że tego typu badania mogą stanowić znakomite uzupełnienie prac
historyków, zmuszając zarazem etnologa do poszerzenia dotychczasowego pola zainteresowań oraz wypracowania nowych metod i technik badawczych. Prowadzenie badań
terenowych wśród Polaków mieszkających na terenach b. ZSRR wiąże się także
z koniecznością przełamania wyczuwalnej u wielu osób, reprezentujących
polską
mniejszość etniczną, bariery nieufności, zamknięcia nie tylko na obcych. Trudno się
temu dziwić. Jak powiedział jeden z mieszkańców Bieniakoni, "bycie Połakiem na
Białorusi zawsze wymagało odwagi". Potwierdzają to liczne publikacje, w tym także
omawiana tu książka R. Dzwonkowskiego i J. Pałygi.
Iwona Kabzińska-Stawarz

I Wst'tpnc
wyniki badali przeprowadzonych w listopadzie 1992 roku przedstawiłam w artykule Polacy na Bialorusi. R£'/acjll o etnoloqicznych
badaniach
nad wspólczesnym
procesem
kszwltowuniu
sil' ,iwilldolllO.ici i'tniczn£'j, złożonym do druku w "Przeglądzie Wschodnim" w lutym
1993 roku. Numer z tym artykułem miał sil( ukazać w październiku 1993 roku, niestety nie został
wydrukowany do dziś.

�278
Kresy

Pó/nocno- Wschodnie

Drugiej

Rzeczypospolitej

(stan

hadwl),

Białystok 1993,

ss. 84.
Publikacja ta zainteresuje zapewne głównie historyków, myśl~ jednak, że powinni
na nią zwrócić uwagę wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób zajmuj,! się Kresami
północno-wschodnimi.
Ta niewielka objętościowo praca ukazuje bowiem wiele nie
znanych dotąd szerzej zagadnień, znakomicie uzupełniając dotychczasowy stan wiedzy
o dziejach II Rzeczypospolitej, umożliwiając zarazem lepsze zrozumienie niektórych
współczesnych procesów.
Jest ona zbiorem materiałów z sesji zorganizowanej przez Instytut Historii Filii UW
w Białymstoku w październiku 1992 roku. Otwiera ją tekst J. J. Milewskiego będący
jeszcze jedną próbą zdefiniowania terminu "Kresy" i określenia ich granic przestrzennych (z uwzględnieniem dokonujących się tu zmian). W kolejnym tekście Z. Tomczonek
omawia ogólnie rodzaje źródeł do dziejów Kresów Północno-Wschodnich II Rzeczypospolitej znajdujące się w archiwach litewskich i białoruskich. Informacje te są niezmiernie przydatne dla badaczy, którzy chcieliby w swych pracach korzystać z zasobów
archiwalnych Litwy i Białorusi.
T. A. Badiukowa przedstawia pokrótce stan badań historyków radzieckich i bialoruskich nad dziejami Zachodniej Białorusi (1918-1939). Zwraca jednocześnie uwagę na
znaczne upolitycznienie dotychczasowych prac, przez co - jak można wnioskować,
stają się one nieobiektywne. Wspomina też o zagubieniu dzisiejszych badaczy białoruskich, jakie towarzyszy odejściu od wąskiej tematyki rewolucyjnej.
K. Gomółka natomiast zajmuje si~ stanem badań nad losami mniejszości białoruskiej w II Rzeczpospolitej. Zwraca ona np. uwagę na pewne nadużycia, podyktowane
względami politycznymi, których efektem było m.in. zaniżanie danych ukazujących
liczebność Białorusinów w Polsce w okresie międzywojennym. Autorka wskazuje
również dziedziny wymagające jeszcze wnikliwych badań. Należy do nich min.
zagadnienie działalności białoruskich organizacji gospodarczych, Białoruskiego Instytutu Gospodarki i Kultury, ruchu politycznego Białorusinów (w tym partii o opcji
polskiej), szkolnictwa i innych instytucji kulturalno-oświatowych.
W artykule M. Moroz przedstawione zostały dzieje białoruskiej prasy chadeckiej
"Krynica" - "Biełaruskaja Krynica", której zadaniem był nie tylko przekaz informacji,
lecz także współtworzenie białoruskiego ruchu narodowego oraz wspieranie gospodarki, oświaty i kultury. Jak wynika z tekstu, wiele miejsca poświęcano w "Krynicy"
kwestiom wyznaniowym. Była tam m.in. mowa o obronie wiary katolickiej jako jednym
z naczelnych zadań Białorusinów oraz o współpracy Kościoła z Cerkwią na rzecz
jedności i umocnienia ludzi należących do tej narodowości. Informacje takie są cennym
źródłem m.in. do badań nad stereotypami, wedle których Białorusini reprezentują
wyłącznie prawosławie, podczas gdy katolikami są Polacy.
Artykuł J. Żyndul przedstawia stan badań nad społecznością żydowską mieszkającą
w Wilnie i na Wileńszczyźnie. Autorka podkreśla, że badania nad dziejami Żydów w II
Rzeczypospolitej dopiero się w Polsce rozpoczynają. Za pionierską w tym względzie
uważa pracę J. Tomaszewskiego pl. Zarys dziejów Żydów w Polsce w latach 1918-1939,
Warszawa 1990. Duże znaczenie mają też, jej zdaniem, badania regionalne. Większe
osiągnięcia ma natomiast historiografia obejmująca dzieje Żydów w I Rzeczypospolitej
oraz problem Holocaustu.
Trzy teksty zainteresują - jak sądzę - historyków wojskowości. W krótkim
artykule K. Filipowa omówiono stan badań i perspektywy prac nad działalnością
"Samoobrony Litwy i Białorusi". Nazwę tę nosiły oddziały zbrojne utworzone na
ziemiach wschodnich w drugiej połowie 1918 roku. Z. Zaporowski zajmuje się
działalnością polskich parlamentarzystów z Kresów północno-wschodnich, a zwłaszcza

�279
mało znaną instytucj&lt;!, jaką był Sejm Orzekający w Wilnie, zwany Wileńskim. Autor
przedstawia też dane dotyczące wyborów parlamentarnych w okresie międzywojennym
i w interesujący sposób charakteryzuje grupę posłów i senatorów reprezentujących'
Kresy. A. Dobroński natomiast podaje nieco informacji o garnizonach Wojska
Polskiego na Kresach, podkreślając jednocześnie, że przedstawione przez niego dane
mają charakter wstypnych uwag i propozycji. Wzrasta jednak - jak pisze - "szansa
odrobienia zaległości". Coraz łatwiejszy staje się bowiem dostęp do literackich,
białoruskich i ukraińskich materiałów archiwalnych, ukazują się też nowe prace
monograficzne.
Uwagy tę można z pewnością odnieść także do badań nad wieloma innymi
zagadnieniami. Na proces udostępniania archiwów można przy tym spojrzeć nie tylko
jak na przejaw normalizacji stosunków politycznych. Ma on przede wszystkim
fundamentalne znaczenie dla rozwoju prac naukowo-badawczych,
budząc nadzieję na
wymierne efekty w postaci wiciu interesujących dzieł.
Iwona Kahzińska-Stawarz

Antoni K uczyński,
Syberia. Czterysta lat polskiej diaspory. Antologia historyczIw-kulturowa, Wrocław - Warszawa - Kraków 1993, ss. 435.
Syberia, która tak bardzo uktwiła w pamięci wielu pokoleń naszych rodaków,
obejmuje obecnie część Azji od Uralu do górskich grzbietów wybrzeża Morza
Ochockiego, jak również od Morza Arktycznego do stepów kazachskich i Mongolii,
podczas gdy w XVII stuleciu zaliczano do niej jeszcze Ural i dzisiejsze rosyjskie ziemie
dalekowschodnie.
Deportacje Polaków na Syberię rozpoczęły się już podczas wojen Stefana Batorego
z Moskwą i nasilały się w późniejszym okresie osiągając swoje apogeum w czasie drugiej
wojny światowej i po jej zakończeniu. Całe zastępy nieugiętych bojowników o wolność
Narodu przemierzały pod eskortą rozległe przestrzenie Azji, znacząc krzyżami cmentarnymi szlak swego męczeństwa. Zdumiewająca była przy tym ich niesłabnąca pasja
naukowa, mimo tak ciyżkich doświadczeń. Postać Aleksandra Czekanowskiego stanowi
najlepszy dowód zapału, pracowitości i niedoścignionej ofiarności. Wszedł on do historii
jako jeden z najwybitniejszych eksploratorów kontynentu azjatyckiego. Dokonał dużo
więcej aniżeli ci wszyscy, którzy mieli znacznie lepsze warunki i nie nosili piętna zesłańca
walczącego o wyzwolenie uciemiężonego kraju. Któż bowiem mógłby na katorżniczej
trasie uciążliwego pieszego pochodu z Kijowa do Tobolska zebrać wartościową kolekcję
owadów, posługując się przy identyfikacji prymitywną lupą wykonaną własnoręcznie ze
szkła stłuczonej karafki') Gdyby nawet poprzestał na badaniach Przybajkala i Zabajkala
to i tak znalazłby miejsce w czołówce najbardziej zasłużonych. Opracowany przez niego
schemat stratygraficzny dolnego paleozoiku i jury nie stracił swej aktualności po dzień
dzisiejszy, a sporządzona mapa guberni irkuckiej została wysoko oceniona przez
Rosyjskie Towarzystwo Geograficzne i wyróżniona w 1875 roku złotym medalem na
Międzynarodowym Kongresie Geograficznym w Paryżu.
Podobne uznanie należy się również Janowi Czerskiemu za jego prace geologiczne
i paleontologiczne w północno-wschodniej Azji, Benedyktowi Dybowskiemu badaczowi
wschodniej Syberii i odkrywcy endemicznej fauny jeziora Bajkał oraz wielu innym.
Jest rzeczą oczywistą, że nie wszyscy polscy eksploratorzy Syberii byli więźniami
i zesłańcami. Niektórzy piastowali wysokie stanowiska w administracji, wojsku lub
w Instytucie Górniczym w Petersburgu. Należeli do nich m.in. Bronisław Grąbczewski,
Leonard Jaczewski i Karol Bohdanowicz, który jako geolog dotarł pierwszy do

�280
północnego Tybetu. Osiągnięcia naszych najbardziej znanych rodaków uwypuklano
niejednokrotnie w różnych publikacjach zarówno specjalistycznych, jak i popularnych.
Natomiast o innych, również godnych pamięci. wspomina się bardzo rzadko. Biorąc ten
aspekt pod uwagę z tym większym zadowoleniem należy powitać nową książkę
Antoniego Kuczyńskiego. Autor jest znanym wrocławskim etnografem i socjologiem
specjalizującym się od wielu lat w badaniach wkładu Polaków do światowej skarbnicy
wiedzy, ze szczególnym uwzględnieniem ich działalności na Syberii. Wielki rozglos
przyniosła mu publikacja Syberyjskie szlaki (1972), wykupiona w rekordowym czasie
i dlatego warta wznowienia. Z podobnym przyjęciem spotkały się Ludy dalekie a bliskie
(1989) oraz praca Wfród buszu i czarowników (1990). Warto jeszcze dodać, że w druku
znajduje się jego dwutomowe studium Polskie opisanie .fwiata i monografia Gdzie step
szeroki. Polacy w Kazachstanie
w X I X i X X wieku.
Prezentowana obecnie książka jest wynikiem wieloletnich żmudnych wysiłków
polegających na studiowaniu źródeł zarówno drukowanych jak i rękopiśmiennych,
zachowanych w postaci pamiętników, listów, opracowań etnograficznych i przyrodniczych oraz sprawozdań z ekspedycji naukowych. Nie bez znaczenia były również
wyprawy autora na Kamczatkę, Sachalin, Daleki Wschód oraz do Kazachstanu
j umiejętne wykorzystanie
tamtejszych bogatych archiwów.
Z treści omawianego dzieła czytelnik dowiaduje się o historii podboju Syberii przez
Rosjan i o panujących tam stosunkach etnicznych. Ponadto uświadamia sobie ogrom
cierpień Polaków walczących z okrutnym zaborcą, a jednocześnie poznaje ich wklad
w dzieło cywilizacji tych dziewiczych terenów. Nasi zdolni i wykształceni rodacy byli
pionierami w niektórych gałęziach wytwórczości przemysłowej, modernizowali rolnictwo i rozwijali handel. Poza tym budowali drogi, mosty i linie kolejowe. Uczyli tubylców
rzemiosła i zawsze stawali w obronie uciśnionych. Polscy lekarze udzielali bezinteresownej pomocy wszystkim cierpiącym, wdrażając jednocześnie podstawowe zasady higieny.
Przedstawione w antologii 24 relacje polskich zesłańców i wię7niów zostały przez
autora tak świetnie i mądrze opracowane, że mogą bez trudu zaznajomić odbiorcę
z rozwojem naszych związków z azjatyckimi obszarami Rosji. Szczególnie interesujące
są opisy szlaku katorżniczych wędrówek w głąb Azji, stosunki panujące na Syberii,
barwny i sugestywny obraz przyrody oraz przegłąd kultury materialnej i duchowej
wielu ludów zauralskich. W książce istnieją też relacje o powstaniu nadbajkalskim,
o walkach V Dywizji Syberyjskiej, o polskich księżach i o próbach ucieczki z zesłania.
Nie pominięto również najnowszych wspomnień o aresztowaniach i więzieniu Polaków
w łagrach podczas drugiej wojny światowej.
Cennym uzupełnieniem pracy są liczne ilustracje (ogółem 80) przedstawiające m.in.
kolonie polskich zesłańców, dowództwo V Dywizji Strzelców na Syberii, płyty nagrobne
z cmentarzy polskich, rysunki krajobrazów itd.
Recenzowana książka jest cenną pozycją i dlatego warto się z nią zapoznać. Wszystkie
relacje cechuje godna uwagi rzeczowość i zwięzłość a ponadto ogrom walorów poznawczych.
Dobrze się stało, że poprzedzono je wyczerpującymi notami biograficznymi, z uwypukleniem
działałności konspiracyjnej, będącej powodem aresztowania. Ładny styl i jasność formułowania myśli sprawia, że czyta się ją z niesłabnącym zainteresowaniem. Będzie wspaniałą
lekturą przeznaczoną nie tylko dla etnografów i historyków, lecz również dla młodzieży, nie
zawsze pamiętającej o naszym wkładzie w dzieło światowej kultury i cywilizacji. Ze względu
na ważność zagadnienia warto by w przyszłości wydawać więcej podobnych dzieł.
Kształtowanie właściwej postawy uczniów i nauka patriotyzmu to zadanie niezmiernie
ważne. Może więc Ministerstwo Edukacji Narodowej zadba o drugie wydanie tej książki
i podejmie stosowne decyzje o włączeniu jej do lektur szkolnych.
Roman

Karczmarczuk

�281
Jadwiga
\I'

Polsce

K ue h a rs k a, Poszukiwania
tożsamości
kulturowej
ludności kaszubskiej
"Łódzkie Studia Etnograficzne" t. 32, 1993, ss. 136.

i Kanadzie,

Katedra Etnografii Uniwersytetu Łódzkiego od końca II wojny światowej zajmuje
Się badaniami Kaszub, którym aktualnie przewodzi prof. Jadwiga Kucharska, zaś jej
owocem jest prezentowana książka.
Omawiana pozycja dzieli się na dwie części. Pierwsza wprowadza nas w uwarunkowania i przebieg procesów identyfikacji kulturowej we wsiach ziemi bytowskiej.
Autorka przedstawia także sytuację społeczno-prawną z przełomu XIX i XX wieku na
tej ziemi. Dalsze rozdziały mówią o życiu rodzinnym, tradycyjnych obrzędach, religii
i języku Kaszubów dawnego powiatu bytowskiego. Kolejna część nadmienia o stosunku
do własnych i obcych wzorów kulturowych. Poza Bytowskiem autorska sięgnęła jeszcze
do centrum kaszubszczyzny Oak to ona sama określa) - Chmielna, pisząc właściwie
luźne reOeksje na temat mieszkańców tej gminy.
Druga część (s. 57-124) odnosi się do Kaszubów kanadyjskich. J. Kucharska
omawia przebieg procesów osadniczych w nowej ojczyźnie, życie na farmach, stosunki
religijne i sytuację językową. Dalej zajęła się procesami identyfikacji kulturowej
z krajem przodków, tworzeniem organizacji parafialnej w kanadyjskim Wilnie, wpływami tradycji narodowej i innowacjami kulturowymi. Obydwie części kończą przypisy.
1. Kucharska w swych porównaniach Kaszub pomorskich z kanadyjskimi wzięła
głównie za podstawę dawny powiat bytowski, chociaż wzmiankuje także o okolicach
Chmielna; stąd jej obraz pomorskich Kaszub jest nieco wykrzywiony, zwłaszcza na
stronach 11-19, 32-36, 88-90. W tym zakresie poszła za ustaleniami I. Jost l. Powiat
bytowski nie może być terenem porównawczym jako kaszubski dla Kaszubów
ontaryjskich, bowiem jego dzieje były nieco odmienne od historii pozostałych kaszubskich powiatów. Ziemia bytowska w ciągu wieków stanowiła pogranicze Pomorza
Gdańskiego i Zachodniego, a w XIX w. w szczególności. W porównaniu z pozostałymi
Kaszubami ziemia bytowska posiadała nieco lepsze warunki osadnicze, chociażby
z racji lepszych gleb. Gdy chodzi a pochodzenie ontaryjskich Kaszubów, to na 10
miejscowości podanych przez J. Perkowskiego tylko raz wymieniony jest Bytów2.
Pozostałe: Parchowo, Sylczno, Grabowo i Jamno - aktualnie pod względem administracyjnym ciążące do Bytowa - do 1945 roku należały do powiatu kartuskiego,
a więc, posługując się terminologią 1. Kucharskiej, do centrum kaszubszczyzny.
Można przyjąć na podstawie dotychczasowych
badań, że większość polskich
osadników na Wyżynie Madawaski pochodzi z południowych Kaszub. Najwięcej
przybyło ich z parafii Lipusz, następnie z parchowskiej. Niektórzy pochodzą także
z okolic Kościerzyny, Bytowa i Kartuz. Wreszcie dołączyli do nich osadnicy z Królestwa
Polskiego 3 i Galicji, jak to sugeruje szereg publikacji i tradycja ustna mieszkańców.
A więc od parafii Lipusz i Parchowo powinna była 1. Kucharska rozpocząć badania
porównawcze, a nie od dawnego rdzennego powiatu bytowskiego.
Szereg wątpliwości budzą przytaczane przez autorkę fakty historyczne. Wspomina
Is. 68), że pierwszych 14 osadników w 1859 r. przybyło na tereny dzisiejszej parafii
I I. Jost,
Osadllictwo
ka.~zuhskie
w Ontario,
KUL, Lublin 1983. Moja rec. "Przegląd
Polonijny" 1985, /.. 2, s. 114-117; W. Szu list, Kaszuhi kanadyjscy, Gdańsk 1992, s. 28-30; Joseph
Palubeski, The Kaslwhsfrom
Parc!Jowo, Prussia to Wilno, Canada and Beyond. The Paluhicki Story
alld Gellea/o?}y, Canada 1992. Moja rec.: "Pomerania"
1993, nr 12, s. 43-44.
l J. Perkowski,
Vampires. Dwarves and Witches Among the Ontario Kashubs, Ottawa, 1972,
s. II.
3 W. Szulist, K aszuhi ... , s. 30 tam jest Królewca.
Jest to błąd drukarski, powinno być
Królestwa.

�282
Wilno. Otóż nie jest to zupełnie ścisłe, gdyż tego roku we wrześniu otrzymali oni akty
nadania ziemi, a więc przybyli o wiele wczcśniej, gdyż musieli najpierw wykarczować
ziemię pod uprawę4. Łączenie powiatu slarogardzkiego z Kaszubami (s. 103) jesl
pomyłką. Pierwszym duszpasterzem w Wilnie nic był Malinowski (s. 106), Iylko
Michnowski. Nazwa Wilno jest pochodzenia późniejszego niż lo sugeruje autorka
(s. 107), przyjmując rok 1876. Ks. Jankowski w księdze ślubów z Wilna do 1899 roku
zaznaczał: "ego rector ecclesiae S. Stanislai in Hagarty", zaś w 1900 roku dopiero: ,.ego
rector S. Stanislai in Wilno". Wydaje się, że nazwa była w użyciu już przed 1900 rokiem.
ale dopiero w tym ostatnim stała się powszechną, a może i oficjalną. Ks. W. Dembski
zapoczątkował swój pobyt w parafii w 1880 roku, a nie w 1883 (s. 107). Szkoła jest
pochodzenia późniejszego niż to podaje J. Kucharska, przyjmując rok 1876 (s. 108).
Pierwszą szkołę ukończono 6 maja 1894 roku 5.
Niektóre określenia stosowane przez autorkę są zbyt kategoryczne. Na s. 36 pisze,
że dla Bytowian gwara Kaszubów z okolic Kartuz, Pucka, Wejherowa i Gdańska jest
niezrozumiała. Ja określiłbym to łagodniej, że najwyżej z okolic Pucka jest lrudniejsza
do zrozumienia. O tym, że Żyd (s. 69) sprzedawał Polakom w Wilnie towary nigdy nie
czytałem. Sądzę, że było to typowe dla polskich wsi, zwłaszcza parafialnych. Zdanie. że
większość mieszkańców Wilna w okresie pionierskim nie umiała czytać jest zbyt
ryzykowne, bo przecież w zaborze pruskim obowiązywał przymus szkolny; najwyżej
niektórzy nie umieli czytać. J. Kucharska odnotowuje też, że w latach dwudziestych
okresu międzywojennego wszyscy mieszkańcy Wilna mówili między sobą wyłącznie po
polsku. Trzeba tu jednak dodać, że w domu mówili po kaszubsku, w kościele zaś
częściej po polsku, gdyż książeczki do nabożeństwa i śpiewniki były drukowane
wyłącznie po polsku. Gdy 14 lipca 1975 roku w sali pod kościołem zebrało się 14 pań.
by omawiać sprawy zwićlzane z uroczystością koronacji obrazu M B Częstochowskiej.
wyznaczonej na 20 lipca, kaszubskie kanadyjki, prowadzące miejski tryb życia,
odmawiały w obecności proboszcza dziesiątek różańca po kaszubsku. Dla nich było lo
całkiem naturalne. Warto jeszcze dodać, że gdy na początku września 1993 roku
gościłem dwóch Kanadyjczyków
w wieku 35-40 lat. urodzonych na ontaryjskich
Kaszubach, to powiedzieli mi, że idąc po raz pierwszy do szkoły. nie znali ani jednego
słowa po angielsku, natomiast u mnie mówili dość płynną kaszubszczyzną ó.
Zbyt mocne wydaje się określenie, że wiedza Kaszubów kanadyjskich o dniach
narodowych 3 maja i 11 listopada jest znikoma. Przcczy temu chociażby pamiętnik
E. C. Shalli 7. Takie wyrażenia jak "nacjonalizm wyznaniowy" czy "ojczyzna ideologiczna" należy chyba odnieść do mionego okresu. Dla mnie osobiście ScI trudne do przyjęcia
(s. 58-59, Ill).
Większość zagadnień z omawianego lerenu autorka oddała dość wiernie. Słusznie
podkreśliła, że na byto wsk ich Kaszubach sąsiedzi - Niemcy leż umieli mówić po
kaszubsku. Było to zjawisko spotykane także w innych powiatach kaszubskich.
Podobnie niektórzy Irlandczycy na ontaryjskich Kaszubach ulegali kaszubizacji.
Tamie, s. 20.
s H. Pieprzycki, Stuletnie kalendarium parafii M B Królowej Korony Polskiej w Willlie Olltario
1875-1975. maszynopis
w posiadaniu
autora.
Autor
pierwszy
wykor/.yslal
ohficic archiwalia
parafialne
w Wilnie: księgi metrykalne,
wizytacje
hiskupie.
ksit,:gi kasowe. kroniki, ogłoszenia
parafialne
i inne. Ks. H. Pieprzycki jest najbardziej
kompetentnym
w tej kwestii. Udostt,:pniony
przez ks. S. Kądziołkę,
jego autorstwa,
maszynopis
pracy Zarys dziejr'w parafii Wilno z okazji 75
lei niego jubileuszu 195 J jest pozycją zawierającą
szereg nieścisłości.
ó "Pomerania"
1993, nr 12, s. 45.
7 Elisabeth
Catherine
Shalla,
November
19, H!90 May 29. 1971i. rt,:kopis w moim
posiadaniu.
4

�283
Rzeczywisty obraz Kaszubów na Wyżynie Madawaski objawiał się w słowach "Bóg
zapIać", w pracowitości, głębokiej więzi sąsiedzkiej pozbawionej chęci zysku. Obecnie
już się płaci za pracę.
W parafii Wilno istnicje silna więź z Kościołem. Nadaje on ton życiu etycznemu,
zwyczajom i całej społeczności. Tu także rodzice decydowali niegdyś o małżeństwie
swoich dzieci, podobnie jak na pomorskich Kaszubach. Niektórzy, mimo że opuszczają
ten teren, na starość wracają do ziemi swego dzieciństwa. Szereg zwyczajów z Pomorza
Kaszubi przenieśli na grunt kanadyjski. Nawet w okresie pionierskim kanadyjskie
dolary nazywali po prusku talarami. Dyngowanie jałowcem przeszło także do Wilna.
Pusta noc jeszcze istnieje na Wyżynie Madawaski, chociaż powoli zanika, podobnie jak
na pomorskich Kaszubach.
Autorce jako nic-Kaszubce trudno dostrzec kaszubizmy. NaleŻą do nich m.in. wyrazy:
pi/a ( pieJ/a) = tartak. Mój ojciec jeszcze w latach pięćdziesiątych obecnego wieku używał
tego wyrazu. Z innych kaszubizmów: knop (raczej knóp) = chłopiec, westka = kamizelka,
miech = worek, kiedy się będziesz żellic'. - także w stosunku do dziewczyny, stegna = ścieżka, spozimku = na wiosnę, grópa = duży tygiel, statkować = zachowywać się,
koronka = różaniec św. Są to wyrazy i wyrażenia wywiezione ze starego kraju.
1. Kucharska odnotowała kilka anglicyzmów. Jednym z nich jest istra (s. 94), dawne kaszubskie (u B. Sychty) jastre czyli Wielkanoc. Sentaklus jest skrótem od sI.
Claus czyli św. Mikołaj. Plejw'. w karty od ang. play = grać. Germanizmów przywiezionych z Pomorza pozostało niewiele np. draszować = młócić zboże.
Autorka podniosła słuszny problem nobilitacji kaszubszczyzny na Pomorzu m.in.
w liturgii mszalnej, zwłaszcza w liturgii Słowa sprawowanej w kaszubskich parafiach
z okazji różnych świąt czy uroczystości. Raz w miesiącu takie msze św. na Kaszubach
mają miejsce w 10 kościołach8.
Wykorzystane przez autorkę archiwalia i literatura o charakterze etnograficznym
czy z jego elementami mogły być pełniejsze. Z kręgu kanadyjskiego warto wskazać
między innymi pominięte przez nią prace Legree 9, W. Makowskiego 10, C. Bennetta 11,
A. Żurakowskiej 12, C. C. Kennedy'ego 13, folderu o Wilnie 14, zaś z krajowych
W. Błaszkowskiego, Kaszuby 16 i L. Malickiego 17.
Diaspora kaszubska w Kanadzie należy do najlepiej zbadanych i w tym znaczący
udział ma 1. Kucharska. Należy także zatroszczyć się o opracowanie przeszłości
kaszubskiej Polonii w Stanach Zjednoczonych i Brazylii oraz podnieść na piśmie rolę
Kaszubów zasłużonych w Europie, gdyż w tym ostatnim przypadku trudno mówić
o zwartym osadnictwie.
ks. Władysław Szulist
"Pomerania" 1994, nr 3, s. 41.
1. C'. Legree, Li/i lip yOllr hearts. A hiSLOry of the Roman Catholic Diocese of Pembroke,
Kingston inR. Moja rec.: "Pomerania" 1989, nr lO, s. 41.
lO
W. Makowski, The Polish people in Omada,
Montreal 1987. Moja rce.: "Przegląd
Polonijny" 1991, z. I, s. 153-155.
11 c:.
Bennett, Renfrew County. People and places, Renfrew 1989. Moja rec.: "Gazeta
Kartuska" I. 27 stycznia 1991.
12
A. Żurakowska,
The prolId inheritance.
Onwrio's
Kaszuby,
Ottawa 1991. Moja rec.:
"Rocznik Gdański" 1993, t. 53, s. 206-209.
1.\ C. C. Kenncdy,
The Uper Offawa Valey, Pembroke, Ontario 1970.
14 Jego
,~wii[lohl;wo.v('i Janow; Pawiowi /l. Parafia Matki Boskiej Częstochowskiej,
Wilno,
Kanada 1984.
15
W. Blaszkowski, Ohiekty kulwry materialne} .vrudkuwych i pólnuCllych Kaszub, Gdańsk 1961.
1h
Kas:uhy.
Pomorze Gdańskie, nr 18, GTN, Ossolineum 1988.
17
L. Malicki, Rok ohrz{'dowy na Kaszubach, Gdańsk 1986.
8
4

�284
Marek Dziewierski,
.ki. Studium

spoleczno.~ci

Bożena Pactwa,
Bogdan Siewierski,
Dylematy tożsamow Polsce, Katowice 1992, ss. 138, ił.

lemkowskiej

W roku 1947 przestała istnieć, w wyniku przesiedleń, których końcowym etapem
by la tzw. akcja "Wisła", społeczność łemkowska, zamieszkująca od wieków obszar
Beskidu Sądeckiego i Niskiego. Łemkowie, rozrzuceni po Ziemiach Odzyskanych.
poddani zostali procesowi asymilacji, musieli przystosować się do życia w zupełnie
nowym, obcym pod każdym względem otoczeniu. Wyrwani ze swojego naturalnego
środowiska, po utracie "prywatnej" ojczyzny, zniknęli także z horyzontu jako problem
badawczy. Nieliczne prace naukowe o ich kulturze, gospodarce ijyzyku odwoływały się
do przeszłości; współczesność łemkowska była tematem tabu, poruszano ją niezwykle
rzadko i w sposób wybiórczy.
Ten zaklęty krąg milczenia przerywa po latach zbiorowa praca Dylematy to':samo§ci, w podtytule prezentowana jako studium społeczności łemkowskiej w Polsce, oparta
na prowadzonych od 1987 roku badaniach socjologicznych. Badania te przeprowadzono zarówno wśród Łemków zamieszkujących zachodnią i północną Polskę, jak i wśród
tych, którzy wrócili na tereny macierzyste, by tu próbować przystosować się do nowej
sytuacji, do życia w otoczeniu nowych osadników - Polaków.
Dylematy
tożsamo,~ci to pierwsza od lat, a w ogóle pierwsza pisana bez nadzoru
cenzury, praca o współczesnych problemach Łemków. Nawet jednak i w niej, co
oczywiste, historia odgrywa istotną, a może wręcz decydującą rolę; historia była
bowiem tym czynnikiem, który określił dzisiejszy stan świadomości i tożsamości
łemkowskiej, dzisiejszy stan kultury i języka tej grupy, jej współczesne, polityczne opcje.
To wydarzenia historyczne spowodowały, iż nastąpiła dezintegracja społecznego świata
Łemków (pisze o tym M. Dziewierski), że emigracja, a właściwie ściśle mówiąc: brutalne
i planowe rozproszenie Łemków, odgrywa w świadomości współczesnego przedstawiciela tej grupy tak istotną, a nawet paraliżującą rolę, nieuchronnie kształtując jego
defensywny stosunek do świata; to historia zdecydowała, że największym problemem
Łemków jest dziś reintegracja (problem ten omawia B. Pactwa).
Niewielka i rozproszona dziś grupa Łemków rozbita jest także na dwie opcje
narodowe (łemkowską i ukraińską), dzieli się ponadto na dwic konkurencyjne, jeśli nie
wrogie, wyznania: prawosławie i grekokatolicyzm.
Brak tożsamości łemkowskiej
utrudnia dążenia emancypacyjne. Łemkowie żyją w społeczeństwie w ogromnej
większości etnicznie polskim, negatywnie nastawionym do Ukraińców (co wzmacnia
w naturalny sposób opcję łemkowską) i z trudem zdobywają sobie w nim pozycję, często
za cenę odejścia od swojej kultury i języka. Mniejszość łemkowska ma wszelkie cechy
społeczności zmarginalizowanej, niepewnej własnej tożsamości, wewnętrznie niespójnej,
trapionej kompleksami i będącej pod presją poczucia dziejowcj krzywdy. Łemkowie.
a przynajmniej znaczna ich część, egzystują między dwoma światami, dwiema kulturami.
Są zatem Łemkowie nie tylko problemem badawczym - socjologicznym, ale
i wielkim problemem społecznym. Badania przeprowadzone przez autorów Dylematów
tożsamo.~ci, choć budzą spore zastrzeżenia, gdyż objęte nimi zostały bardzo nieliczne
jednostki, a i sposób ich referowania pozostawia sporo do życzenia (niezbyt trafnie
dobrane metody analizy, jej rzucający się w oczy schematyzm, skomplikowany
i sztuczny język wywodu itp.), niosą jednak wiele konkretnego materiału, skłaniają do
refleksji, ukazują rangę zagadnienia. Społeczność łemkowska stoi na rozdrożu, najbliższy okres pokaże, czy Łemkowie odrodzą się jako zintegrowana grupa (choć niekoniecznie zintegrowana przestrzennie), świadoma swojej narodowej przynależności, zakotwiczona w swoim języku, tradycji i kulturze, choć prezentująca w wielu kwestiach
rozbieżne orientacje, czy też zostanie wchłonięta przez silniejsze zbiorowości o jedno-

�285
znacznie ukraińskiej opcji narodowej. Może się też zdarzyć, że wypadki potoczą się
jeszcze inaczej. że Łemkowie ulegn£! przyspieszonej asymilaeji do demokratycznego,
a zatem otwartego społeczeństwa polskiego, którego wizja być może urzeczywistni się
niebawem. Na poczuciu krzywdy nie sposób budować tożsamości, a przynajmniej nie
można tego czynić z powodzeniem przez dłuższy czas.
Dylematy to::samo.l'Ci to ważny zbiór sądów i opinii na temat współczesnych
Łemków, oparty co prawda raczej na ogólnej wiedzy socjologicznej niż na mocno
ograniczonym materiale empirycznym, stanowi£!cy jednak dobry punkt wyjścia do
dalszych studiów. Praea ta może stanowić również istotny zestaw sugestii dla posunięć
o charakterze socjotcchnicznym, choć z działaniami tego rodzaju, jak przekonuje życie
i niezbyt szczr;śliwe doświadczenia, należy być bardzo ostrożnym. Łemkom można bez
wątpienia pomóc w przystosowaniu sir; do rzeczywistości poprzez np. akty prawne
usuwające nadużycia z przeszłości, lecz ich przyszłość tak naprawdę leży przede
wszystkim w ich własnych rękach.
Ryszard

Włodzimierz W n u k, Andrzej K u d a s i k, Podhalański
Podhalańska, Kraków 1993. ss. ł 74.

Kantor

ruch regionalny,

Oficyna

Z okazji XXXVII
Zjazdu Podhalan, poświęconego pamięcI nieodżałowanego
Włodzimierza Wnuka, Oficyna Podhalańska
wydała publikację Podhalański
ruch
reyionalny. Na pozycję tę składają się: przedruk naj pełniejszej wersji pierwszego
rozdziału znanej pracy W. Wnuka Na góralską nutę, rozdziału znanego pod tytułem,
który jest zarazem tytułem całej omawianej publikacji oraz Andrzeja Kudasika
Z d:iejrllv podhalwlskie{Jo ruchu regiollalne{Jo (lata 1980-1992). Całość, w przekonaniu
wydawców, ma stanowić historię regionałnego ruchu podhalańskiego, a przynajmniej,
na co godzr; się łatwiej, jego kronikr;.
Opracowanie W. Wnuka kończy się znamiennie. Po uwagach związanych z obchodzonymi w 1979 roku uroczystościami 75-lecia podhalańskiego ruchu regionalnego,
liczonego od powstania w Zakopanem w roku 1904 Związku Górali, zamieszczono
Deklarację łdeową Związku Podhalan datowaną na l czerwca 1975 roku. Następne
lata dziejów ruchu podhalarlskiego, a Związku Podhalan w szczególności, opisywane
już przez A. Kudasika, potwierdziły w najtrudniejszych warunkach moc i sens zasad,
którymi kierowali sir; działacze i szeregowi członkowie organizacji, ukazały zwartość
ruchu, jego moralm! siłę. Nie mylił się W. Wnuk, gdy mówił podczas jubileuszowej
akademii w 1979 roku: "Zmieniają się warunki życia, jego społeczno-polityczne formy
i treści ... , ale społeczność podhalańska strzeże dawnych tradycji i dziedzictwa kułturowego, przekazanego jej przez przodków, z siłą i żarliwością godną zastanowienia".
Nie kwestionując sensu wydania omawianego tomu, nie podważając w najmniejszym
stopniu jego kronikarskiej, dokumentalnej wartości, nie mogę jednak nie zwrócić uwagi
na fakt, iż z powodu nadzwyczaj emocjonalnego tonu, który go przenika i który sam
w sobie jest rodzajem dokumentu epoki, nie może on spełniać roli obiektywnej
i wyczerpuj,!cej, a zwłaszcza kry t ycz n ej monografii zjawiska, jakim był i jest regionalny
ruch podhalarlski. Wydaje mi się konieczne, aby fenomen tego rodzaju rzucony został na
szersze tło. Ruch regionalny jest bowiem zjawiskiem wręcz europejskim, zjawiskiem
ważnym w nowożytnych dziejach Europy, mającym nie tylko wspaniałą przeszłość, ale
i - sądzę - dUŻ'1przyszłość. Na tle europejskiego i polskiego ruchu regionalnego, jego
podhalarlska wersja, oceniona z naukowym dystansem, chłodnym, choć bez wątpienia
życzliwym okiem, ukazać sir; może jeszeze piękniej, ujawnić może nieprzeczuwane dziś

�286
głębie i wartości. Prace W. Wnuka, jego cenne przyczynki, także dzieła innych autorów.
kronikarzy, komentatorów, stanowią doskonały punkt wyjścia do stworzenia pełnego
i szerokiego obrazu tego, co zwykło się nazywać skromnie regionalnym ruchem
podhalańskim. Sądzę, że taka monografia, wieloaspektowa, krytyczna, obiektywna,
słowem: naukowa,
byłaby cennym akcentem zbliżającego się stulecia organizacyjnej
aktywności górali, aktywności zbudowanej na ideowej tożsamości.
Ryszard

Kantor

Ludwik Kamiński
(vel Kamieński), a mieszkańcach yór tatrzUflskich. Najd(Hvniejsza monografia etnograficzna Podhala, z rękopisu op raco wal, objaśnieniami opatrzył
oraz podał do druku Jacek Kolbuszewski, Oficyna Podhalcu1ska, Kraków 1992, ss. 174.
Jak powszechnie wiadomo, miano "ojca etnografii Podhala" przyznaje się Sewerynowi Goszczyńskiemu, autorowi Dziennika podróży do Tatrów. Wyj,!tkowość tego
dzieła nie podłega dyskusji, zapisało się ono pierwszorzędnie w procesie krzewienia
wiedzy o góralszczyźnie, w procesie popularyzacji kultury Górali tatrzańskich. Nie
ulega również wątpliwości ranga prac Wincentego Pola i Ludwika Zejsznera. innych
uznanych piewców Podhala. A przecież w ich cieniu znalazł siC;ktoś, kto bezspornie
zas)uguje na miano prekursora badań nad góralszczyzną. ktoś, komu wymienieni
autorzy zawdzięczają bardzo wiele. Człowiek, z którego rękopisu czerpali pełnymi
garściami - za jego zresztą zgodą - pierwszorzędny material etnograficzny. Tym kimś
był Ludwik Kamiński vel Kamieński, autor najdawniejszej monografii etnograficznej
Podhala.
Wydanie przez Oficynę Podhalańską, w opracowaniu i ze wstępem wybitnego
znawcy przedmiotu, Jacka Kolbuszewskiego, monografii Kamińskiego stanowi niewątpliwie akt sprawiedliwości dziejowej. Kilka pokoleń badaczy znało to dzielo spoczywające w rękopisie w Bibliotece Zakładu Narodowego im. Ossolińskich: wykorzystywane
było wielokrotnie, wielokrotnie teź cytowane w mniejszych lub obszerniejszych fragmentach. Dziś dzieło to czytane w całości nabiera szczególnego waloru, potwierdza
wszelkie zalety, jawi się jako - być moźe - naj wybitniejsze polskie opracowanie
etnograficzne pierwszej połowy XIX wieku.
Życie Ludwika Kamińskiego (1809 - po 1881), człowieka pochodzącego z Galicji
Wschodniej i osiadłego w Ludźmierzu, nie zostało dokładniej poznane. Jego skromność.
usuwanie siC; w cień, spowodowały, że nadzwyczajnej wartości monografia zostala
wykorzystana przez innych, a jej autor nie zyskał należytego mu uznania za życia. ba.
był niemal całkowicie nieznany. Jest zatem szansa, źe dziś, choć późno, Kamiński
zostanie wreszcie doceniony nie tylko przez stosunkowo wąskie grono badaczy kultury
Podhala - to stało się juź wcześniej - ale równieź przez szerszy krąg czytelników.
Entuzjasta dzieła, Jacek Kolbuszewski, tak o nim pisze: "... rękopisy Kamińskiego
jawią się wręcz rewelacyjnie. Rzecz juź nie w tym, że przynosz,! one nieporównanie
więcej wiadomości o ludowej kulturze Podhala niź razem wzic;te prace GoszczYl1skiego.
Pola i Zejsznera, ale w tym, że przed rokiem 1848 żaden region Polski nie doczekał się
tak kompletnego opisania i nie powstała ni jedna tak wnikliwa interpretacja kultury
ludowej którejś z grup etnicznych zamieszkujących ziemie polskie".
Trudno nie zgodzić się z tak wysoką oceną monografii Kamińskiego. nie sposób nie
docenić jego głębokiej wiedzy, jego przenikliwego widzenia kultury podhalańskiej, jego
obiektywizmu, subtelności ocen i sądów. "Trzeźwość autora - zacytujmy raz jeszcze
J. Kolbuszewskiego - sprawia, iż mając dla Górali sporo sympatii, nic popada on
w tanią, hiperromantyczną idealizację ludu i jego kultury i zachowuje racjonalistyczny
rozsądek i umiar".

�287
Należy wyrazić wielkie podziękowanie Oficynie Podhalańskiej za to, że kapitalna
monografia dziewiętnastowiecznego etnografa-amatora (innych zresztą wtedy właściwie
nie było), dająca nic tylko rzetelny opis życia i wierzeń Górali, ale także oryginalny
pogląd na is t ()t ę ich kultury, znalazła się w rękach czytelników.
Ryszard

Ks. Ferdynand
ss. ]93.

M a c h a y, Moja droga do Polski. Pamiętnik,

Kantor

wyd. 3, Kraków ł 992,

Towarzystwo Przyjaciól Orawy wydało Moją drogę do Polski, głośne niegdyś i dziś
jeszcze czytywane z zainteresowaniem wspomnienia ks. Ferdynanda Machaya. Pierwsze
wydanie tego pamiętnika ukazało się w 1923 roku, drugie w 1938, a obecne - trzecie jest przedrukiem drugiego.
O walorach Mojej dro?!; do Polski nie trzeba nikogo przekonywać. Wspomnienia
księdza Machaya są dokumentem historycznym, ukazują, z perspektywy jednego
z ważniejszych uczestników wydarzeń, trudne lata [918-1920, kiedy to decydowała się
kwestia paóstwowej przynależności Spisza, Orawy i Czadeckiego, los polskiej w przeważającej części ludności tych obszarów. Te dramatyczne łata i decyzje podjęte w owym
czasie na szczeblu międzynarodowym zaważyły na stosunkach polsko-czechosłowackich, stały się źródłem konfliktów i nieporozumień. Relacja ks. F. Machaya jest ważna
i zasługuje na staranne studiowanie, choć - oczywiście - jest to relacja osoby
jednoznacznie zaangażowanej po polskiej stronie konfliktu.
Jeszcze większy walor, w moim przekonaniu, ma pamiętnik ks. Machaya jako
źródło do poznania wybitnej osobowości, człowieka poszukującego własnej drogi,
aktywnego, łaknącego spełnienia na niwie pracy społecznej i działalności patriotycznej.
Człowieka także rozdartego, żyjącego nie tylko na pograniczu kulturowym, ale
i duchowym. Kapłana i działacza, przedstawiciela kościoła katolickiego czyli powszechnego i Polaka-patrioty
uwikłanego w ziemskie, polityczne konflikty. Całym swym
życiem ten bezsprzecznie wybitny człowiek potwierdził dokonany w młodości wybór,
wybór niełatwy, o czym przekonują wspomnienia.
Dobrze się stało, że Moja droga do Polski została wznowiona. Dziełko to, skromne
objętościowo, lecz niezwykle bogate w treść, należy do kanonu polskiego pamiętnikarstwa, ma również wielką wymowę dziś, w czasach poszukiwań drogi po latach
narodowego zniewolenia, wymowę równie jasną, jak w momencie powstania. Nie jest to
szacowny zabytek, lecz dzieło żywe i we fragmentach przejmująco aktualne.
Jednakże, choć myśli zawarte w Mojej drodze do Polski, ogólna wymowa pamiętnika, jego szczególnie intymny ton, mogą zwrócić uwagę nawet nieprzygotowanego
czytelnika, ten jednak, kto poszukuje wyjaśnienia historycznych faktów w dziele
omawianym, może poczuć się nieco zawiedziony. Brak komentarzy, biogramów
występujących postaci, przypisów uściślających niektóre kwestie, czy wreszcie syntetycznego wstępu historycznego, omawiającego z perspektywy czasu przebieg i konsekwencje
sporu o kresy południowe, niewątpliwie nie służy publikacji. Wydaje mi się, że
opatrzenie pamiętnika ks. F. Machaya tzw. aparatem naukowym, poprzedzenie go
fachowym wstępem, znacznie rozszerzyłoby krąg czytełników i mogłoby korzystnie
wplym,ć na odbiór pamiętnika jako ważnego dokumentu epoki. Nic zresztą straconego,
nic wątpię, że nie jest to ostatnie wydanie tej ważnej pozycji.
Ryszard

Kantor

�288
Jadwiga Ciechanowska,
górach

i Zakopanem

X IX

Adam Czarnowski,
Tatrzw1skie lata (Z w('drówek po
w.), Kraków 1993, ss. 178, ił.

i XX

Kraków jest miastem przedziwnym i pod wieloma względami uprzywilejowanym.
Tylko tu przechowane zostały w nienaruszonym stanie pamiątki zarówno wielkiej-narodowej, jak i mniejszej-rodzinnej przeszłości. Zapewne jedynie w Krakowie
możliwym było powstanie i zachowanie archiwum, dzięki któremu narodziła się
omawiana pozycja. "W szufladach stylowej komody krakowskiej rodziny Ciechanowskich - piszą autorzy Tatrzańskich lat - znajdują się cenne pamiątki przeszłości. Są to,
od dawna nie oglądane, teki pełne odręcznych opisów i druków, pamiętniki, przewiązane wstążeczkami pakiety korespondencji, są także rysunki i albumy z fotografiami (... l.
Szczególną uwagę zwracają kaligraficznie napisane listy i kartki korespondencyjne
datowane: 1880... 1890... , aż po lata współczesne".
Archiwum Ciechanowskich zawiera dzieje czterech pokoleń krakowskiej rodziny.
w tym także dzieje jej związków z Tatrami, od pierwszej wycieczki braci Hieronima,
Wilhelma i Wiktoryna Ciechanowskich w roku 1854, poprzez późniejsze, regularne już
pobyty letniskowe i poważniejsze taternicze wyprawy kolejnych przedstawicieli rodziny.
aż po czasy najnowsze. Jak cenny jest to materiał przekonać się można z licznych
cytatów, przypominających nie tylko wydarzenia i ludzi, ale także okres, gdy pisało się
listy i wspomnienia, gdy notowało się - dla własnej pamięci, a czasem z myślą
o potomnych - ważne i mniej ważne - fakty. Dziś jest to materiał nie do przecenienia,
mający również wartości językowe. Nic więc dziwnego, że zafrapował spadkobierców
i pozwolił im na opracowanie interesującej i cennej książki.
Zawarte w TatrzQJ1skich latach materiały wspomnieniowe stanowią kapitalny
przyczynek do dziejów polskiej kultury od połowy XIX wieku, przesi"kniętej zainteresowaniem, a nawet umiłowaniem gór. Tę fascynację górami widać wyraźnie w dziejach
rodziny Ciechanowskich, a przecież rodzin takich było wiele, nie tylko w Krakowie.
Z fascynacji górami rodziły się wielkie dzieła, ale owocowała ona także i mniej
efektownie, za to trwale, na przykład kulturą turystyczną Polaków. Rodzina Ciechanowskich niewątpliwie ową kulturę posiadła w stopniu wybitnym.
Wśród drobnych, ale niezwykle interesujących szczegółów, które występują na
kartach Talrzańskich lal, najbardziej istotne wydają mi się te, mówiące o codzienności;
fakty często umykające obserwatorom jako zwyczajne, oczywiste w danym momencie,
w danym czasie, niegodne zapisania. Bez nich jednak przeszłość rysuje się blado, jest
tylko cieniem. Przypomnienie zwyczajności, codzienności obcowania z górami przez nie powiem przeciętną, ale jedną z licznych - rodzinę polską stanowi wielk" wartość
dokumentalną omawianej pozycji.
Pojawiają się we wspomnieniach także postacie znane, historyczne, postacie
z legendy tatrzaJlskiej: Chałubiński, Klimek Bachleda, Walery Eljasz-Radzikowski
i wielu, wielu innych. Pojawiają się w sposób naturalny, bez koturnów, często w otoczce
anegdoty. W tym zakresie Tatrzańskie
lata nie przynoszą rewelacji, nit: dostarczają
nowych szczegółów do biografii słynnych postaci, ich obecność ubarwia jednak
opowieść, czyni ją dodatkowo zajmującą i konkretnie dokumentalną·
Ryszard

"Rocznik Podhalański",
ił. 124.

t. 5, Wydawnictwo

Tatrzailskie,

Zakopane

Kantor

1992, ss. 483.

Po pIęCIU latach od wydania poprzedniego tomu ukazał sil,: kolejny numer
"Rocznika Podhalańskiego". Tempo takie nie może imponować, wydaje się być niestety

�289
tradycją w dziejach pisma, które w ciągu 70 lat istnienia ~ głównie w stanie utajonym zaledwie pięć razy znalazło się na rynku wydawniczym. Miejmy nadzieję, że cykl ten,
mimo trudnych czasów - a czy kiedyś były inne? - zostanie przyspieszony.
W wydawnictwach w rodzaju "Rocznika Podhalańskiego", to jest w publikacjach
muzeów wielodziałowych, mieszczą się zwykle materiały wielce zróżnicowane, będące
prezentacją osiągnięć różnych dyscyplin naukowych, często bardzo od siebie odległych,
a na ogół mocno wyspecjalizowanych. Stanowi to zawsze znaczne utrudnienie dla
recenzenta, skłania raczej do omówień niż do ocen. Nie inaczej bywało w "Roczniku",
choć tym razem gros materiałów stanowią w nim artykuły historyczne, etnograficzne,
biograficzne oraz z zakresu szeroko rozumianego muzealnictwa. Jest jednak pewien
zespół prac nadających ton tomowi i od niego chciałbym rozpocząć prezentację.
Pod ogólnym, jednoznacznym tytułem "Z teki Juliusza Zborowskiego" zgromadzono szkice do wygłoszonych referatów (o Muzeum Tatrzańskim i sztuce łudowej oraz
o stylu zakopiańskim), drobne przyczynki bądź z grubsza uporządkowane materiały
źródłowe i terenowe (na temat zwyczajów, stroju łudowego, dziejów poczty w Zakopanem), wspomnienia (o Janie Grzegorzewskim i Mieczysławie Kowałewskim), opuszczone fragmenty opublikowanych wcześniej prac (tu uwagi o przewodnikach tatrzańskich W. Eljasza). Wraz z artykułem W. H. Paryskiego na temat spuścizny piśmienniczej
po wieloletnim dyrektorze Muzeum Tatrzańskiego oraz opracowanymi przez A. Liscar
listami przyjaciół do niego, blok ten stanowi więcej niż jedną piątą część tomu. Jest
pożyteczny i stanowi nicwątpliwy a jakże zasłużony hołd dla wielkiej postaci. Przyznać
jednak muszę, iż - moim zdaniem - edytor nie wydanych i przechowywanych
w muzealnym archiwum prac, a właściwie raczej notatek J. Zborowskiego, nie przyłożył
się zbytnio do ich opracowania. Wśród tych materiałów znajdziemy wiele i dziś jeszcze
aktualnych myśli i ustaleó, wiele inspiracji, są jednak także fragmenty, których autor nie
zamierzał publikować i wiedział co czyni. Czasami lepiej tego rodzaju decyzje
uszanować lub przekonująco uzasadnić, iż były błędne.
Tom otwiera niewielka objętościowo sekwencja materiałów przypominających
twórcę "Rocznika", Bronisława Piłsudskiego. Składają się na nią: krótki artykuł
biograficzny W. Polakiewicza i faksymile "Projektu Podhalańskiego Rocznika Naukowego". Spodziewam się, że w niedalekiej przyszłości "Rocznik" poświęci więcej miejsca
tej postaci, stosunkowo słabo znanej, mimo niewątpliwych zasług dla polskiej i światowej etnologii. Tym bardziej jest to konieczne, że dana przez W. Polakiewicza
charakterystyka
osobowości B. Piłsudskiego nie wydaje się, w świetle chociażby
wspomnieó współczesnych, przekonująca.
Wśród innych, licznych rozpraw i artykułów wyrozlllaj'! się te, które traktują
o tematach i wydarzeniach słabo znanych, lub zupełnie zapoznanych. O zapomnianym
uniwersytecie zakopiaóskim, a w istocie o kursach wakacyjnych zorganizowanych na
początku XX wieku pisze T. Kowalik; o krótkiej egzystencji Związku Zawodowego
Pracowników Nauki w Zakopanem Z. Radwańska-Paryska;
a o epizodzie z dziejów
humoru w stolicy Tatr (czyli o Institutum Bronscianum Zakopanense) wspomina
T. Komornicki. Bardzo gruntowna i bogato ilustrowana rozprawa J. Sierpióskiej
Budynek Muzeum Tatrzańskiegojako
przykład architektury
murowanej w stylu zakopiańskim sąsiaduje z interesującym, ale i mocno dyskusyjnym artykułem M. Rokosza
Zakopane
- stolicą polskiej irredenty. Mimo życzliwego stosunku jaki mam do tej

miejscowości i pełnego doceniania jej roli w dziejach Polski, nie byłbym skłonny bronić
jej prawa do tak zaszczytnego zaiste tytułu.
Z kolei niedawno zmarły wybitny językoznawca A. Zaręba reprezentowany jest
fachowym artykułem na temat polskości gwar orawskich. Nigdy dość przypominania
tego niewątpliwego faktu w sytuacji pseudonaukowych
i zgoła niedorzecznych poczynaó niektórych słowackich "badaczy". Na dalszych stronach o poetyce gawędy
19 -- Lud

t.

LXXVII

�290
zakopiańskiej pisze M. Jazowska-Gumulska.
Jeśli do tego dodamy wspomnienia
o zmarłych (E. Starek, B. Dyakowskim i E. Passendorferze), liczne przyczynki do
dziejów Zakopanego i do poznania wybitnych postaci z nim związanych pomieszczone
w dziale dość niefortunnie nazwanym "materiały archiwalne", a także informacje
o Muzeum Beskidzkim w Wiśle (autorstwa 1. Kropa), oraz bardzo obszerne sprawozdanie z działalności Muzeum Tatrzańskiego za lata 1982-1986, stanie się oczywistym,
iż kolejny "Rocznik Podhalański" jest wydawnictwem ze wszech miar cennym, jest bez żadnej ulgowej taryfy - poważnym osiągnięciem redakcyjnego zespołu.
Niedosyt pozostawia jedynie dział recenzji. Trudno doprawdy zrozumieć dlaczego
zrecenzowane zostaly tylko te właśnie pozycje, dlaczego pominięto wydawnictwo
o równym, jeśli nie większym znaczeniu. W moim przekonaniu dział ten należy
rozbudować, lub zastąpić obszernym zbiorczym omówieniem ukazującego się piśmiennictwa o tematyce podhalańskiej.
Ryszard

"Rocznik

Tatarów

Polskich",

wyd. Związku Tatarów

Kamor

Polskich, Gdańsk

1993.

Nieliczna grupa Tatarów polskich w okresie międzywojennym złożyła się na
wydawanie paru pism. Gdy jednak "Życie Tatarskie" było wewnętrznym niejako
pismem tej zaledwo sześciotysięcznej grupki, zaś "Przegląd islamski" był pismem par
excelance religijnym, to "Rocznik Tatarski" miał ambicje wyjścia poza krąg tej grupy
etnograficznej - był Uak to zaznaczono w podtytule) czasopismem naukowym,
literackim i społecznym, poświęconym historii, kulturze i życiu Tatarów w Polsce. Przed
wojną zdążono wydać trzy tomy rocznika, nakład czwartego został zniszczony w roku
1939 przez Niemców - a rozbicie powojenne środowiska Tatarów polskich, zamieszkujących przed wojną głównie Kresy Wschodnie, jak również wyniszczenie wojenne ich
inteligencji (swój udział mieli w tym obaj okupanci) powodowało, że szanse na
kontynuację tego wartościowego wydawnictwa były niewielkie. Toteż dopiero po 56
latach od ukazania się trzeciego tomu "Rocznika" udało się środowisku intelektualnemu Tatarów polskich (zresztą znacznie mniej licznemu niż przedwojenne, jako że
z sześciotysięcznej społeczności tatarskiej w granicach przedwojennych Rzeczypospolitej, w obecnych, pojałtańskich, żyje tylko połowa) opublikować następny, pod
nieco zmienionym tytułem, jako "Rocznik Tatarów Polskich". Tytuł wprawdzie nieco
inny podkreśla, że obecne wydawnictwo nie jest tylko kontynuacją przedwojennego, ale
w nocie od Redakcji napisano, iż "pismo, które prezentujemy, jest jedynym prawnym
i kulturowym kontynuatorem tradycji "Rocznika Tatarskiego" i innych międzywojennych tatarskich wydawnictw, tak samo, jak powstały niedawno Związek Tatarów
Polskich kontynuuje prawnie i kulturowo spuściznę Związku Kulturalno-Oświatowego
Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej". To podkreślenie prawa do spuścizny po organizacjach i pismach tatarskich zostało podyktowane trudną sytuacją w środowisku Tatarów
polskich, częściowo rozbitym przez działające w nich ruchy sekciarskie. Nowo wydany
"Rocznik" ma ambicje "skupienia wokół siebie środowiska badaczy tej wspólnoty
istniejącej przez sześćset lat na ziemiach Rzeczypospolitej i rozwinięcia kultury
tatarskiej w Polsce", przy czym - jak o tym świadczą nazwiska autorów - nie
zamierza zamykać się w wąskim kręgu religijnym muzułmanów polskich, gromadzi
zarówno autorów tatarskich, jak i "giaurów" interesujących się kulturą tej polskiej, acz
orientalnej z pochodzenia grupy etnograficznej. Wprowadzenie działu "Tatarzy Europy
Wschodniej" dowodzi, iż polscy Tatarzy, mimo całkowitego spolonizowania, nie chcą
zatracać związku ze swymi korzeniami.

�291
Rocznik dzieli się na sześć działów:
1. Artykuły i rozprawy, 2. Tatarzy Europy
Wschodniej, 3. Wiersze, eseje, reportaże, 4. Materiały i źródła, 5. Recenzje, 6. Kronika,
komunikaty;
podział ten nie jest jednak zupełnie konsekwentny.
W dziale pierwszym
Jan Tyszkiewicz omawia parę postaci z zasłużonego
dla polskiej tatarszczyzny
rodu
Kryczyńskich,
Andrzej Drozd - ciekawy chamaił, czyli muzułmański
modlitewnik
rękopiśmienny,
Janusz Kamocki przedstawia
Tatarów polskich jako grupę etnograficzną. Niewątpliwie
najciekawszy
tu jest jednak artykuł Selima Chazbijewicza
o ideologiach Muzułmanów
polskich okresu międzywojennego,
w którym autor przedstawia
całe bogactwo ideologiczne
tej tak przecież niewielkiej społeczności,
jej włączenie się
w pracę dla Polski, ale również i w ruchy panislamskie
i tataro-krymskie;
mów;, też
o tatarskim
mesjanizmie
i o zaangażowaniu
się w ruch prometejski.
Chazbijewicz
omawia tu również sprawę powołania
w czasie wojny Naczelnego
Imamatu
Muzułmanów
Polskich
na Obczyźnie
oraz jego wierność
legalnemu
Rządowi
R P na
Uchodźstwie.
Z artykułem
tym współgrają
wspomnienia
imama
- (zwierzchnika
religijnego) Emira El' Muemminia
Bajraszewskiego.
W dziale "Tatarzy
Europy
Wschodniej"
znajdują
się artykuły
Edigc Kirimal-Szynkiewicza,
Jana Tyszkiewicza
i Dżafera Sejdamet Kyrymera,
wszystkie zwi'lzane z walką Tatarów
Krymskich
o wolność,
przy czym - co chyba zrozumiałe
w roczniku polskich Tatarów - na trzy artykuły, dwa są poświęcone planom uzyskania
pomocy Polski dla tej walki.
W dziale "Wiersze, eseje, reportaże"
(osobiście
bym wolał nazwać go działem
literackim) zostaly umieszczone
miłe, bardzo zaangażowane
wiersze Marty Cywińskiej
("Pieśń wieczorna"
i "Powrót
do Kruszynian")
oraz wiersz Adasa Jakubauskasa
(Jakubowskiego)
- najwybitniejszego
poety tatarskiego
na Litwie, w której ten piszący
po litewsku "następca
murz tatarskich
i potomek
polskiej szlachty" jest przykładem
trudnych
dróg wyboru, przed jakimi stawali nasi Tatarzy
polsko-litewscy.
Grażyna
Kononowicz
pisze o wątkach tatarskich w twórczości Józefa Macieja Kononowicza,
zaś
Ali Miśkiewicz wspomina
swe spotkanie
ze Świtezią.
W dziale "Materiały
i źródla",
oprócz wspomnianych
już wspomnień
imama
Bajraszewskiego
znajd uj 'I się bardzo wartościowe
wspomnienia
Jakuba
Kozakiewicza - żołnierza szwadronu
tatarskiego
12 pułku ułanów wileńskich, z walk 1939 rok u
i z niewoli sowieckiej.
Rocznik kończą recenzje z przedwojennego
"Życia Tatarskiego"
i z niedawno
wydanych
pozycji Cz. Łapicza
i A. Miśkiewicza
oraz, tak ważne dla środowiska
Tatarów polskich postanowienie
Sądu Wojewódzkiego
w Białymstoku
o wpisaniu do
rejestru stowarzyszeń
Związku Tatarów
Polskich w Rzeczypospolitej
Polskiej. Nie ma
w nim jednak informacji
najważniejszej : że redakcja już się przymierza
do wydania
drugiego rocznika.

Janusz K wnocki

"Zeszyty

Łużyckie"

nr 1, 1990

-

nr 8, 1993.

"Zeszyty Łużyckie" są jedynym pismem sorabistycznym
wychodzącym
poza granicami Łużyc. Wydawcą
jest Koło Zainteresowań
Kulturą
Łużyczan
przy Polskim
Towarzystwie
Ludoznawczym
oraz Instytut Filologii Słowiańskiej
Uniwersytetu
Warszawskiego. Pismo wychodzi od 1990 roku. Dotychczas
ukazało się 8 numerów, jeden
jest gotowy do druku, dwa są w przygotowaniu.
Na łamach "Zeszytów
Łużyckich"
sporo miejsca poświęca
się szeroko
pojętej
etnografii,
a więc ogólnej charakterystyce
folkloru łużyckiego
(nr 1), istotom
nad-

�292
przyrodzonym (nr 1) szczególnie południcom w folklorze łużyckim na tle porównawczym, mitowi o Krabacie w porównaniu z kaszubskim mitem o Remusie (nr 2),
inspirującej roli tego mitu w literaturze i sztuce lużyckiej (nr 8), śląskim i lużyckim
legendom o królu węży (nr 4). Opisuje się zwyczaje ludowe związane z narodzinami,
ślubem i pogrzebem, caloroczne obrzędy kościelne, stroje ludowe, tradycyjne potrawy
(nr 3). Poruszana jest recepcja łużyckiego folkloru w Polsce i polskiego na Łużycach
(nr 4), historia muzyki łużyckiej (nr 3) i jej dzisiejszy stan (nr 8) oraz polskie wątki
melodyczne w łużyckich pieśniach (nr 4). Przedstawione są przysłowia łużyckie
w konfrontacji z niemieckimi i częściowo polskimi (nr 8). Zarysowana jest historia
łużyckiego teatru (nr 2), kina (nr 3) oraz sztuk plastycznych (nr 4).
Pewna liczba artykułów porusza ogólne i szczegółowe problemy literatury łużyckiej: wychowawczą rolę piśmiennictwa i rolę poezji w utrwalaniu tożsamości narodowej
(nr 6), religijną twórczość J. Barta-Cisinskiego (nr 2), przekłady tego pisarza na polski
i Mickiewicza na łużycki (nr 4), patriotyzm J. Skali (nr 3), pamiętnikarstwo lat
powojennych (nr 2), wątki polskie w łużyckiej prozie powojennej (nr S).
Językoznawczy charakter mają następujące artykuły: o nazwach etnicznych mieszkańców Łużyc, dzisiejszej sytuacji językowej na Łużycach (nr l), wkładzie polskich
językoznawców w rozwój sorabistyki, o rozwoju łużyckiego słownictwa, o roli Biblii
w kształtowaniu się łużyckiego języka literackiego (nr 2), udziale w tym procesie takich
pisarzy, jak M. Frencel oraz 1. B. Fryco (nr 7), a także łużyckim słownictwie
dialektalnym dotyczącym uprawy lnu i hodowl.i zwierząt na tle porównawczym (nr 3).
Zasygnalizowana została wszechstronna walka Łużyczan o język ojczysty w aspekcie
historycznym (nr 6) i odzwierciedlenie jej w łużyckiej poezji (nr 8). Z zakresu historii
ukazały się artykuły o sprawie łużyckiej na paryskiej konferencji w 1919 roku (nr 2),
pierwszych łużyckich organizacjach społeczno-kulturalnych i naukowych, o działalności
J. A. Smołera, o czasopiśmiennictwie łużyckim, kulturotwórczej roli protestantyzmu
i powstaniu wspólnoty katolickiej (nr 3), następnie o dawnym pograniczu polsko-dolnołużyckim, kultywowaniu dawnych tradycji na tzw. Łużycach Wschodnich
w obrębie Polski, późniejszej kolonizacji lużyckiej na prawym brzegu Nysy i jej
ewentualnym pozostałościom (nr S), o sytuacji Łużyc w okresie III Rzeszy, w latach
1945-47 i u schyłku NRD. Przedstawiona została historia Domowiny i instytutów
naukowych: w Budziszynie i w Lipsku (nr 6), wreszcie historia nagi łużyckiej na tle
porównawczym (nr 8).
W "Zeszytach Łużyckich" porusza się tematy mającc charakter demograficzny
i socjologiczny, a mianowicie: ekologiczne uwarunkowania życia kulturalnego i społecznego na Łużycach (nr 2), dzisiejszy status Łużyczan w Niemczech i szanse ich rozwoju.
relacje łużycko-niemieckie (nr 6), dwujęzyczność i dwukulturowość Łużyczan, fenomen
łużyckiej rodziny, historię łużyckiej emigracji (nr 8) i otoczoną powszechnym kultem
postać A. Andrickiego (nr 7). Zamieszczane są też prace z zakresu krajoznawstwa Łużyc.
historii Budziszyna, rozwoju i znaczenia przemysłu na Łużycach (nr 7). Szczególnie
mocno podkreślane są kontakty polsko-łużyckie, nakreślono sylwetki przyjaciół Łużyc:
W. Szewczyka, W. Kochańskiego oraz Polski: S. Nawki i A. Nawki (nr 4), M. Hórnika
(nr 8), przedstawiono prołużyckie organizacje (nr 4 i 8) i wojenne spotkania Polaków
z Łużyczanami (nr 7).
Złożony do druku 9 nr "Zeszytów Łużyckich" poświęcony będzie sorabistyce
w Wiedniu i Paryżu, współpracy filmowców łużyckich i słowackich, przekładom
z literatury łużyckiej na polski, paralelom rozwojowym Łużyczan i innych mniejszości
narodowych świata: Kaszubów, Drzewian Połabskich. Ajnów, Walijczyków. Nr 10 i 11
zajmie się starszą historią Łużyc (m.in. artykuły o łużyckich żonach Piastów i Przemyślidów, o wojnach husyckich na Łużycach, o roli zgromadzenia cystersów w kształtowaniu materialnej i duchowej kultury Łużyc, o walkach Napoleona na Łużycach

�293
i ich reperkusjach literackich, o historii procesji i pielgrzymek łużyckich), a rówlllez
histori&lt;! najnowszą: okresem Republiki Weimarskiej, czasami wojny (wspomnienia
dowódców i uczestników walk na terenie Łużyc), pierwszymi latami po wojnie. Niektóre
z prac publikują dotąd nieznane materiały archiwalne. Nr 12 będzie mieć prawdopodobnie charakter językoznawczy. Przewidziane są artykuły o języku prasy
łużyckiej, o nazwach bóstw łużyckich i nazwach miesięcy na tle porównawczym,
o siedemnastowiecznym i współczesnym tłumaczeniu Psałterza, o znaczeniach słowa
lubosI' ("miłość") u romantyków łużyckich i in. Nr 13 chcielibyśmy poświęcić Janowi
Skali w 50. rocznicę jego śmierci.
Każdy numer zawiera przekłady łużyckiej poezji i prozy (tak współczesnej, jak
dawnej), recenzje nowości wydawniczych i kronikę kulturalno-naukową.
Ewa

Mieczysław B. M ark owski,
1918-1939, Kieleckie Towarzystwo

Obywatele

Naukowe,

Siatkowska

ziemscy
w województwie
Kielce 1993, ss. 236.

kieleckim

Studia dotyczące roli jaką odgrywały w życiu społeczno-politycznym i gospodarczym poszczególne grupy społeczne, obejmowały jeszcze nie tak dawno przede
wszystkim dzieje tzw. klas przodujących. "Klasowe" traktowanie zjawisk społecznych
powodowało, że priorytet badawczy nadawano pracom odnoszącym się głównie do roli
i znaczenia "klasy robotniczej" zwłaszcza tzw. wielkoprzemysłowej oraz, w mniejszym
zakresie, tzw. "chłopstwa pracującego". Dzieje innych środowisk uznanych w myśl
metodologii "materializmu historycznego" za tzw. wsteczne (niepostępowe) ukazywano
w jednostronnym, negatywnym kontekście mającym uzasadnić z góry przyjęte założenia.
Przełom ustrojowy lat 1980-1989 spowodował powstanie możliwości nieskrępowanego ideologicznie, naukowego a zatem obiektywnego prezentowania wyników ustaleń
na zaniedbanym lub wręcz zafałszowanym polu badawczym odnoszącym się do dziejów
grup społecznych określanych dotąd mianem "klas posiadających". Jednym z pierwszych opracowań, aczkolwiek wycinkowych, bo odnoszących się do jednego tylko
województwa, jest książka Mieczysława B. Markowskiego Obywatele ziemscy w województwie

kieleckim

1918-1939.

Autor prczentuje pełną gamę problematyki związanej z funkcjonowaniem większej
własności ziemskiej na omawianym terenie. Znajdujemy tutaj omówienie kwestii
socjologicznych, gospodarczych i kulturowych jakie charakteryzowały ziemian Kielecczyzny. Godzi się już na wstępie podkreślić, iż ustalenia M. B. Markowskiego, chociaż
formułowane dla określonego terenu, mają walor szerszy. Są bowiem typowe dla
całościowego obrazu ziemian polskich, co zresztą w sposób wyraźny wynika z ustaleń
przedstawionych przez Autora we wstępie i w rozdziale wprowadzającym.
Praca M. B. Markowskiego opiera się na bogatym i rzetelnie potraktowanym
materiale źródłowym. Autor wykorzystał wszelkie dostępne materiały zgromadzone
w archiwach centralnych i lokalnych począwszy od AAN, AGA D i A GUS w Warszawie poprzez Archiwum Diecezjalne i Państwowe w Kielcach, Częstochowie i Katowicach wraz z jednostkami filialnymi. Oparł się ponadto na bogatym zasobie źródeł
drukowanych i rękopiśmiennych zgromadzonych w bibliotekach KUL, Narodowej
i Ossolineum. Całość uzupełnia wykaz bezpośrednio wykorzystanych ponad 150
tytułów opracowań literaturowych oraz liczny zestaw tytułów prasowych.
Książka składa się ze wstępu, pięciu merytorycznych rozdziałów (s. 47-210),
zakończenia, wykazu źródeł i literatury, indeksu nazwisk, wykazu tabel i ilustracji.
Całość wieńczy streszczenie w języku angielskim.

�294
Rozdział wprowadzający (s. 7-47) prezentuje socjologiczny obraz omawianego
środowiska wraz ze stratyfikacją wewnętrzną grupy (aspekty: pochodzeniowy i wyznaniowo-narodowościowy).
Ustalenia, jak już wspomniano, mają charakter generalny
i z powodzeniem można je odnieść do charakterystyki tej grupy społecznej w całej
Polsce. Obok arystokracji rodowej, niewielkiej grupy wyznawców religii mojżeszowej
i jak to określa Autor "nowobogackich", trzon środowiska stanowiła warstwa "spadkobierców tradycji szlacheckiej" związana ze swoim statusem w równej mierze
ekonomicznie co emocjonalnie. Ona to właśnie nadawała ton sposobowi gospodarowania, kulturze grupy oraz zachowaniu tradycji.
Rozdział drugi traktuje o miejscu i roli ziemiaństwa w życiu gospodarczym
województwa (s. 47-111). Mowa tu o strukturze majątków, zakresie prowadzonej
gospodarki roślinnej, hodowlanej i leśnej, a także aktywności ekonomicznej poza ściśle
rozumianym rolnictwem. I w tym rozdziale szereg ustaleń ma charakter ponadlokalny
(np. kwestia zasadniczego udziału kapitału ziemiańskiego w animacji przemysłu
rolno-spożywczego, przede wszystkim przetwórstwa). Kolejny z rozdziałów "gospodarczych" - "Zmiany w pozycji materialnej" (s. 112-135) - to opis rzeczystej sytuacji
produkcyjno-dochodowej
majątku ziemiańskiego w dwudziestoleciu. Jak wykazuje
Autor cechowała ją stała presja ogólnej, trudnej sytuacji ekonomicznej państwa w tym
nieomal represyjny fiskalizm oraz parcie parcelacyjne wynikające tak z nacisku
otoczenia jak i przede wszystkim z przepisów ustawy z 1925 roku o wykonaniu reformy
rolnej, nakładającej obowiązek parcelacyjny gruntów spoza ustawowo określonych
norm obszarowych. Wywoływało to określone implikacje powodujące w zdecydowanej
większości przypadków pogorszenie sytuacji produkcyjnej przedsiębiorstw, obniżenie
ich rentowności oraz powszechne zadłużenie prowadzące częstokroć do bankructwa.
Ważną konstatacją tego rozdziału jest stwierdzenie o niełatwym życiu właścicieli
ziemskich, w tym skromnej konsumpcji, jakże odbiegające od stereotypów lansowanych
do niedawna w ideologicznej literaturze przedmiotu i publicystyce politycznej.
Dwa ostatnie rozdziały (s. 135-210), traktują o aspektach kulturowych omawianego
środowiska. Mowa w nich o poziomie wykształcenia, wkładzie w rozwój oświaty,
kultury i sztuki, życiu religijnym ziemiaństwa a także formach instytucjonalnych
i towarzyskich, środowiskowych więzi społecznych grupy. Zasygnalizowany jest także
obraz życia codziennego prowincjonalnego dworku polskiego na Kielecczyźnie. Wyłania się z tego portret zbiorowy środowiska, które począwszy od końca XIX wieku
odegrało kapitalną rolę ekonomiczną, kulturową i społeczno-polityczną na ziemiach
polskich. Rola ta w omawianym okresie, co przedstawia M. B. Markowski, aczkolwiek
jcszcze bardzo znacząca, ulegała systematycznym przemianom ustępując pod wpływem
zmian ekonomicznych i społecznych, w tym wzrastającej roli otoczenia tak wiejskiego
jak i miejskiego (przemysłowego). Niemniej jednak znaczenie zarówno ekonomiczne jak
i kulturowe dworu (majątku) pozostawało w dalszym ciągu istotne. Nie było anachronizmem, jak to chcieli widzieć wówczas i później jego radykalni przeciwnicy. Gdyby
nie powojenny ideologiczny holokaust większej własności ziemskiej, ewoluował by, jak
można sądzić w kierunku specyficznego dużego gospodarstwa farmerskiego (wskutek
między innymi parcelacji), jakiego brak tak wyraźnie odczuwamy obecnie.
Praca M. B. Markowskiego, opatrzona licznymi zestawieniami tabelarycznymi
i ilustracjami siedzib ziemiańskich Kielecczyzny, to dzieło solidne i niezwykle potrzebne.
Stanowi bowiem nieomal pionierski wkład w prezentację tendencyjnie dotąd przedstawianej problematyki. Uwag krytycznych, recenzujący zgłasza niewiele. Pierwsza to
niekonsckwencja sądu na temat roli parcelacji. Z jednej strony Autor pisze o jej
zdecydowanie negatywnym znaczeniu dla statusu ekonomicznego majątków (s. 10),
z drugiej widzi w niej "dobrodziejstwo"
dla nadmiernie zadłużonych gospodarstw
(s. 119). Rzecz była jak się zdaje o wiele bardziej złożona i wynikała raczej z ówczesnych

�295
realiów ekonomicznych, fiskalizmu państwowego (niechętnego majątkom) i ogólnego
zacofania gospodarczego kraju. Druga uwaga dotyczy materiału ilustracyjnego - Autor zamieścił szereg cennych reprodukcji ilustracji dworów i rezydencji. Wydaje się, iż
celowym by było uzupełnienie o dokumentację, świadczącą o poziomie i sposobie
gospodarowania. Szkoda wreszcie, że wymieniono tak skromną liczbę rodzin ziemiańskich. Wynika to chyba z faktu (zasygnalizowanego przez Autora), iż skupił się on na
większej własności, głównie w południowej i środkowej części województwa. Są to
jednak uwagi marginalne niczym nie ujmujące rzetelności i znaczeniu opracowania.
Życzyć należy czytelnikom i Autorowi by podjął trud opracowania generalnego
(ogólnopolskiego) zaprezentowanej
tematyki z okresem wojennym i powojennym
wlącznie. Warsztat, metoda oraz opublikowane dotąd prace predestynują M. B.
Markowskiego w pełni do tego zadania.
Zdzisław J. Witwicki

Gabriel Brzę k, Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie i jego Twórca, Wydawnictwo Lubelskie Nowe, Lublin 1994, ss. 200, iI., aneksy, indeks nazwisk.
Fragment wstępu Autora: "Nad książką tą pracowałem kilkanaście lat ( ... ) Nie taję,
że były trudności z wydaniem tej książki. W powojennym czterdziestoleciu byliśmy
bowiem poróżnieni z przeszłością, nasze uczucia i chęci były skrępowane narzuconymi
nam z zewnątrz wskazaniami. Słowem brak było atmosfery do wydania książki
o pięknym 'geście darowania w roku 1889 bezcennych zbiorów na rzecz narodu przez
wielkodusznego patriotę, lecz niestety ... hrabiego; Włodzimierza Dzieduszyckiego" (s. 6).
Prosto i prawdziwie. Byłem jednak świadkiem starań Autora o przyjęcie maszynopisu do druku przez różne oficyny wydawnicze oraz placówki Polskiej Akademii Nauk
(w tym najbardziej powołane do promocji tego typu badań). Wszędzie spotykał się
z odmową. Decyzje dyrektorów tych placówek paraliżował cień "Wielkiego Brata". Nie
chciano go drażnić. Dawne Muzeum im. Dzieduszyckich, obdarte z pierwotnej nazwy,
było bowiem popularyzatorską placówką drugorzędnej akademii nauk jednej z republik
Związku Sowieckiego. Nasi decydenci podrzędnego przecież szczebla historię zespołowego wysiłku naukowego oraz patriotycznego czynu Włodzimierza Dzieduszyckiego postanowili, podobnie jak Panoramę Racławicką, skazać na zapomnienie. Autor
jednak nie poddał się, mimo iż III Rzeczpospolita również nie była nadmiernie łaskawa
dla Jego dzieła (skromną na książkę dotację, nie pokrywającą kosztów druku,
przeznaczył Komitet Badań Naukowych), Życzliwy Zarząd Spółki edytorskiej, głównie
prezes i edytor Ewa Zawadzka-Mazurek,
dołożyli starań by monografia o ważnej
placówce oraz jej twórcy ujrzała światło dzienne.
Rozważania swe Autor ujął w siedmiu rozdziałach, które dokumentują dzieje
placówki oraz dokonania fundatora: 1. "Geneza polskiego muzealnictwa przyrodniczego", 2. "Początki Muzeum im. Dzieduszyckich", 3. "Włodzimierz Dzieduszycki
jako zoolog-ornitolog,
myśliwy, pionier ochrony przyrody w Polsce, archeolog",
4. "Włodzimierz Dzieduszycki jako patriota, społecznik, etnograf i organizator wystaw,
bibliofil i wydawca", 5. "Rozwój Muzeum za życia jego fundatora", 6. "Dzieje Muzeum
po śmierci fundatora", 7. "Ordynaci, pracownicy i współpracownicy Muzeum (sylwetki)". W aneksach umieszczono wykaz członkostw różnych organizacji, jakie otrzymał Dzieduszycki, ofiarowane mu dyplomy oraz spisy eksponatów: ornitofauny,
teriofauny i ichtiofauny.
Dodajmy do tego, że fundator Muzeum urodził się w 1825 roku, a zmarł w 1899.
Gromadził zbiory - nie tylko przyrodnicze - głównie w swych siedzibach w Potu-

�296
rzycy (ordynacja Dzieduszyckich) koło Sokala, Lwowie, Zarzeczu koło Jarosławia oraz
w Pieńkach (między Złoczowem a Brodami). Wywodził się z rodziny ruskiej, później
spolonizowanej, znanej zwłaszcza od końca XVIII wieku z patriotyzmu polskiego.
Utworzone zaś przez Włodzimierza Dzieduszyckiego Muzeum, kierowane później przez
jego następców: Tadeusza, Pawła i Włodzimierza Dzieduszyckich w końcu XIX wieku
było już pierwszorzędną placówką naukową, którą należałoby nazwać narodową,
z działami: zoologicznym (najlepiej rozbudowanym),
botanicznym, mineralogiczno-geologiczno-paleontologicznym,
prehistorycznym oraz etnograficznym. Było ono
jednym z ogniw twórczości, porównywalnym z warszawskim Gabinetem Zoologicznym,
Muzeum Komisji Fizjograficznej Akademii Umiejętności oraz Muzeum Poznańskiego
Towarzystwa Przyjaciół Nauk.
Książka Profesora Gabriela Brzęka o Włodzimierzu Dzieduszyckim i utworzonym
przez niego we Lwowie Muzeum im. Dzieduszyckich zdumiewa bogactwem materiału
o rodzie Dzieduszyckich (dziś zresztą niemal już zapomnianym), pasji społecznej
i naukowej ordynatów oraz ich pionierskich badaniach (ornitologia i ochrona przyrody), a także wszechstronności zainteresowań (przyroda, archeologia, historia, etnografia). Autor zdołał poznać niezbędne do pracy archiwalia przed ich zniszczeniem
(spalono je w piecu po drugiej wojnie światowej) w obecnym muzeum przyrodniczym.
Przede wszystkim jednak korzystał z życzliwej pomocy ostatniego ordynata Włodzimierza Dzieduszyckiego-juniora
oraz ze zbiorów zgromadzonych w placówce, która dziś
nosi niezbyt zręcznie sformułowaną nazwę Instytut Zoologiczny i Muzeum Polskiej
Akademii Nauk w Warszawie.
W książce najbardziej wnikliwie zostały opracowane rozdziały poświęcone fundatorowi oraz działowi zoologicznemu placówki, stanowiącemu główny przedmiot
zainteresowania Dzieduszyckiego. Po drugiej wojnie światowej Melania Kałużniacka,
pracownica Muzeum, mówiła mi, że Włodzimierz Dzieduszycki nie mógł drogą kupna
nabyć żubra do Muzeum, w związku z czym miał za osobnika tego gatunku zapłacić
carowi wioską, którą posiadał w zaborze rosyjskim. Wspomina o sprawie tej prof. Brzęk
(s. 71), pisząc iż pieniądze pochodziły ze sprzedaży klucza Tarnawki w Królestwie
Polskim.
Nie wszystkie działy w Muzeum im. Dzieduszyckich rozwijały się tak jak zoologiczny. Włodzimierz Dzieduszycki i jego następcy - w miarę swych możliwości - dbali
także o zakup minerałów i skał (m.in. pozyskano zbiory Ludwika Zejsznera, wybitnego
badacza Tatr). Zgromadzili kolekcje paleontologiczne, które opracowywał profesor
uniwersytetu we Lwowie ~ Józef Siemiradzki (publikacje). Niewątpliwie wegetował
dział etnograficzny (sądząc ze zdjęcia umieszczonego w książce, wyczulony był na
kulturę Hucułów), którym opiekował się w okresie międzywojennym profesor UJK
Adam Fischer.
Konieczność ograniczenia objętości książki zdecydowała o skróceniu do minimum
prezentacji dorobku publikacyjnego pracowników i współpracowników Muzeum. Nie
wspomniano, że w Muzeum gromadzono także rękopisy przyrodników, o czym zresztą
pisał w 1966 roku w numerze 8 "Prac Muzeum Ziemi" Stanisław Czarniecki w artykule
Rękopisy Ludwika Zejsznera zachowane w Muzeum Naukowo-Przyrodniczym we Lwowie.
W artykule tym wymieniono 13 pozycji, wśród których były opracowania dotyczące
także Karpat słowackich. Gdy po czterech latach od ukazania się artykułu Czarnieckiego poszukiwałem w M uzeum tych rękopisów wskazano mi tylko piec, w którym decyzją dyrektora tej placówki - spalono "starocie".
Historia nauki we Lwowie to problem przewijający się w pracach Profesora Brzęka
przez wiele lat. Znajdujemy tego wyraz m.in. w książkach Benedykt Dyhowski. Życie
i dzieło (pierwsze wydanie w Lublinie w 1981 roku, drugie w oficynie "Biblioteka
Zesłańca" Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego wc Wrocławiu w 1994 roku) oraz

�297
Życie. praca. dzie/o (Wydawnictwo Lubelskie, 1984). W pierwszej z tych książek przedstawiono powiązania naukowe między Dybowskim a Dzieduszyckim. W prezentowanej monografii o Muzeum Autor dodał kilka interesujących
szczegółów, a w tym informację, że na wniosek Dybowskiego Uniwersytet Lwowski
nadał Włodzimierzowi Dzieduszyckiemu doktorat honoris causa w 1894 roku "za
całokształt działalności naukowej i stworzenie placówki badawczej zabezpieczonej
finansowo w swym rozwoju utworzeniem Ordynacji Poturzyckiej" (s. 118).
Książkę Profesora Brzęka Muzeum im. Dzieduszyckich
i jego Twórca wydano
w dwóch tysiącach egzemplarzy.
JÓze!"Nushaum-Hilarowic7..

Zbigniew

XX

J. Wójcik

Vacys M i Ii u s, Mokslo draugijos ir lietuvil1 etnografija (X I X a. antroji PUSI!
(l. pirmoji pusH
Mokslo ir enciklopedijv leidykla, Vilnius 1993, ss. 155.

Autor - wybitny litewski etnograf starszego pokolenia - dr hab. Vacys Milius
poświęcił swoją książkę zobrazowaniu wkładu do badań nad etnografią litewską sześciu
XIX- i XX-wiecznych towarzystw naukowych. W krótkiej przedmowie (s. 3-7) najpierw
w bardzo zwięzły sposób zarysował uwarunkowania historyczne, dalej przypomniał, że
wtedy zajmowano się przede wszystkim językiem i folklorem litewskim, natomiast
materiały etnograficzne pojawiały się na marginesie tych głównych zainteresowań.
Swoje zadanie badawcze autor określa następująco: scharakteryzować opublikowane studia, materiały i recenzje oraz zachowane materiały rękopiśmienne z punktu
widzenia historyka nauki, uwypuklając ich przydatność do dalszych badań. W pracy
trafnie udało się autorowi połączyć dwa sposoby relacjonowania; w zasadzie jest to
układ chronologiczny - według dat powstania i działalności poszczególnych towarzystw, jeżeli materiały etnograficzne były mniej liczne. Natomiast kiedy działalność
w dziedzinie etnografii była większa autor analizował materiał w grupach tematycznych.
Zastrzega się też, że historią poszczególnych towarzystw zainteresowany jest tylko
o tyle, o ile dotyczy ona działalności na polu etnografii. Przypisy umieszczone są za
każdym rozdziałem.
Rozdział I (s. 8-37) autor poświęcił najstarszemu - założonemu w 1845 roku Rosyjskiemu Towarzystwu Geograficznemu (w latach 1850-1919 oficjalna nazwa
brzmiała: łmperatorskoe Russkoe Geograficeskoe Obscestvo, IRGO). Wiadomo, że od
samego początku IRGO wykazywało duże zainteresowanie etnografią; jednakże inaczej
wyglądalo to w centrali petersburskiej, w oddziałach terenowych działo się bardzo
rozmaicie. Centralne ogniwa towarzystwa stopniowo - najpierw na marginesie badań
słowianoznawczych - a na serio dopiero w latach 90. zaczęły programowo penetrować
również Bałtów. Niestety największą przeszkodą okazał się brak badaczy znających
języki bałtyjskie. Nie mniej dzięki współpracy z miejscową inteligencją, np. nauczycielami, udało się w archiwum towarzystwa zgromadzić 45 opisów (ponad 3000 stron) najwięcej ze Żmudzi i południowo-zachodniej
Litwy (Suvalkija) - zresztą o bardzo
zróżnicowanej treści i wartości. Poza zgromadzeniem archiwaliów, działalność publikacyjna nie była zbyt obfita. Do najważniejszych wydawnictw V. Milius zaliczył
2 wydania bibliografii zestawionej przez rodowitego Litwina S. Baltramaitisa (wyd.
1891, 1904) oraz prace E. Volterisa (1856-1941) filologa z wykształcenia, a bibliotekarza
z zawodu, który poczynając od 1883 roku odbył z Petersburga kilka podróży
badawczych na Litwę i ogłosił - poza sprawozdaniami - również inne publikacje
warte uwagi etnografa. Natomiast inne drobniejsze materiały zostały przez Miliusa
omówione sumarycznie. Ocena działalności towarzystwa dla etnografii litewskiej dana

�298
przez autora brzmi: pomimo dobrych chęci efekty ograniczyły Się do publikacji
o charakterze materiałowym.
Natomiast specjalną uwagę poświęcił autor Oddziałowi Wileńskiemu towarzystwa
(oficjalna nazwa: Severo-zapadnyj Otdieł IRGO) działającemu w latach 1867-1876 oraz
1910-1914. W tym pierwszym niespełna dziesięcioleciu (mimo troskliwej opieki władz
miejscowych, oddział został w 1876 roku zlikwidowany na polecenie najwyższych wladz
państwowych) udało się sporo osiągnąć. W latach 1869 i 1872 wydano i rozesłano
2 kwestionariusze, na które otrzymano odpowiedź z 6 guberni (wileńskiej, kowieńskiej,
grodzieńskiej, mińskiej, mohylowskiej, witebskiej); pozyskano w sumie 642 opisy, które
do dziś znajdują się w dziale rękopisów Biblioteki Uniwersyteckiej w Wilnie (sygn.
F-34). Dopiero niedawno sięgnięto po ten materiał i zaczęto z niego korzystać. Poza
własnymi ankietami opublikowano też rosyjski przekład ankiety znanego gdańskiego
uczonego W. Mannhardta (1869). Od siebie dodam, że ankieta ta ukazała się też po
polsku w 1864 roku w czasopismach Warszawy i Poznania. Wprawdzie w 1910 roku ten
oddział towarzystwa został reaktywowany, ale w dziedzinie etnografii litewskiej autor
nie znalazł w jego działalności niczego specjalnie godnego uwagi. Zresztą wtedy już inne
towarzystwa zarówno polskie, jak i litewskie wiodły prym w Wilnie.
W rozdziale II (s. 37-42) V. Milius zanalizował skromny dorobek wileńskiego
oddziału Ogólnorosyjskiego Towarzystwa Technicznego. Historyk etnografii zainteresował się działalnością tej dość efemerycznej instytucji praktycznej, której chodziło
o popieranie rzemiosł wiejskich i miejskich; co prawda towarzystwo zostało założone
już w 1874 roku, ale oddział wileński działał jedynie w latach 1898-1906. Jednak
opublikowano
13 zeszytów sprawozdań, w których znalazło siC; nieco materiałów
pożytecznych dla etnografa, które autor wyselekcjonował.
Najobszerniejszy jest rozdział III (s. 42-87), poświęcony Litauische Literarische
Gesellschaft działającemu w Tylży w latach 1879-1923, a powolanemu do badań nad
językiem, etnografią i historią Litwinów żyjących w Prusach Wschodnich; obawiano
bowiem się ich całkowitej germanizacji. Później program ten zmodyfikowano rozszerzając obszar zainteresowań na całą Litwę. Jednakże co do Litwy Pruskiej, to
przewidywania twórców towarzystwa niestety okazały się słuszne. Towarzystwo powstało staraniem głównie uczonych niemieckich lecz lista jego członków z przelomu
wieków obejmowała czołówkę światowego językoznawstwa (dla polskiego czytelnika
podam, że należeli do niego J. Baudouin de Courtenay, J. Karłowicz, A. Mierzyński,
W. Porzeziński), kilku profesorów królewieckich, miejscowi nauczyciele, pastorzy,
przede wszystkim superintendenci obszarów zamieszkałych przez Litwinów Pruskich
oraz jako członkowie korespondenci inteligencja litewska zewsząd.
Towarzystwo zgromadziło zbiory muzealne, bibliotekę, wydawało swoje czasopismo "Mitteilungen der litauische-literarische Gesellschaft", którego w latach 1880-1912
ukazało się 6 tomów; poza tym ogłosiło drukiem jeszcze kilka cennych wydawnictw,
m.in. zbiory melodii pieśni ludowych oraz kościelnych protestanckich, wartościowe
opisy etnograficzne etc. Do współpracy i członkostwa wciągnięto też pewną liczbę
rodowitych Litwinów, z których jednak tylko nieliczni znaleźli się we władzach
towarzystwa. Najwybitniejszym z nich był językoznawca i etnograf Aleksander Kurschat-Kursaitis (1857-1944); w ciągu całego ćwierćwiecza był on prezesem towarzystwa
i opublikował tam cenne prace a także pozostawił w rękopisie 4-tomowy słownik
litewsko-niemiecki, wydany dopiero w latach 1968-1973. Bardzo ważnym osiągnięciem
było wybudowanie w 1905 roku tzw. Domu Litewskiego (Litauisches Haus), w którym
pomieszczono bogate zbiory etnograficzne, gdzie odbywały się wystawy sztuki ludowej,
organizowano pokazy tkactwa etc. Ponieważ myślano praktycznie dom musiał utrzymywać się sam; zatem po zapłaceniu jednorazowego podatku uzyskano zezwolenie na
pobieranie opłat wstępu oraz koncesję na sprzedawanie mleka i przetworów mlecznych.

�299
Dzięki tej koncesji handlowej Dom Litewski przetrwał zarówno rozwiązanie towarzystwa, jak i wszystkie zmiany ustrojowe w Niemczech. Działalność towarzystwa zaczęla
słabnąć już przed pierwszą wojną światową; i chociaż w 1920 roku na ostatnim walnym
zgromadzeniu postanowiono kontynuować dzialalność, to jednak aż do rozwiązania
w 1923 roku nie wykazano już żadnej aktywności; w rezultacie nie bardzo nawet
wiadomo, kiedy się ono rozwiązalo - w 1923 czy też w 1925 roku.
V. Milius omówił dzialalność LLG w następującym porządku: historia towarzystwa, zagadnienia etnograficzne na zebraniach towarzystwa, zagadnienia historiografii
etnograficznej, badania nad historią etniczną, badania nad kulturą materialną, badania
nad zwyczajami i kulturą duchową, zbiory etnograficzne i ich popularyzacja. W sumie
bardzo wysoko ocenił dorobek tego towarzystwa.
Dla polskiego czytelnika najciekawszym jest rozdział IV (s. 87-117), poświęcony
Polskiemu Towarzystwu Ludoznawczemu. Autor rozpoczął go od przedstawienia
krótkiej historii towarzystwa oraz odnotował, że "Lud" jest najstarszym polskim
czasopismem etnograficznym. Kolejno, dość szczegółowo zreferował opublikowane
w "Ludzie" - niezbyt przecież liczne - materiały lituanistyczne wraz z recenzjami. Do
ważniejszych osiągnięć PTL dla lituanistyki autor zaliczył wydanie w ramach 53 tomu
DWOK "Litwy" Oskara Kolberga; omówił dość szczegółowo ten tom, historię wydania
i zreferował zawarte w nim materiały.
Jednak najwięcej miejsca, bo 20 stron, autor poświęcił omówieniu życia, działalności
i głównych prac lituanistycznych Jana Witorta (1853-1903). Z wielkim uznaniem należy
podkreślić fakt, że Miliusowi udało się dość dokładnie odtworzyć życiorys Witorta,
stanowiący - jak dotąd - najobszerniejszy życiorys tego badacza (należałoby też
udostępnić go polskim czytelnikom, co zresztą będzie uczynione w innym miejscu).
Z równą troskłiwością autor zajął się też pracami lituanistycznymi Witorta; zreferował
7 jego prac opublikowanych w "Ludzie", 3 prace z "Wisły" oraz po jednej z "Ateneum"
i "Przeglądu Powszechnego". Tak więc w sumie zostało scharakteryzowanych
12 prac
Witorta. Najwięcej miejsca autor poświęcił naj obszerniejszej pracy Witorta, Zarysy
prawa zwyczajowego
ludu litewskiego (wyd. 1897/8). Milius bardzo wysoko ocenił tę
książkę, która dzięki szerokiemu doborowi zagadnień tam poruszonych, obfitości
wykorzystanego materiału oraz konsekwentnej metodzie nie została - jak dotąd prześcigniona. Omówienie kończy się uwagą o skromnej recepcji tej książki. Nałeży
więc mieć nadzieję, że dzięki V. Miliusowi zwiększy się zainteresowanie pracami Witorta
na Litwie. Warto też odnotować, że w ciągu ostatniego lO-lecia w Polsce nieco uwagi
poświęcili Witortowi etnograf W. Baranowski i falkiarystka H. Kapełuś.
Rozdziały I, II i IV poświęcone są działalności obcych towarzystw naukowych,
które tylko marginesowo zajmowały się kwestiami lituanistycznymi; jedynie Litauische-Literarische Gesellschaft (rozdział III) zajmowało się wyłącznie tematyką lituanistyczną·
Natomiast dwa ostatnie rozdziały autor poświęcił dwom towarzystwom litewskim.
Zmienia się też tutaj sposób referowania - zamiast szczegółowego charakteryzowania
obcojęzycznych prac wystarcza zwięzłe sygnalizowanie konkretnej problematyki etnograficznej "wypreparowanej"
niejako z całości. Najlepiej widać to w rozdziale
V (s. 117-127), gdzie omówiona została działalność etnograficzna Litewskiego Towarzystwa Naukowego (Lietuvil) Mokslo Draugija) z lat 1907-1940; jego organem było
czasopismo "Lietuvil) Tauta" (w latach 1907-1935 ukazało się 5 tomów). Jego
pierwszym prezesem przez 20 lat był lekarz i folklorysta dr J. Basanavicius (1851-1927),
jedna z czołowych postaci litewskiego odrodzenia narodowego, on też nadał kierunek
działalności towarzystwu, któremu pozostało wierne do końca swego istnienia. Była to
organizacja naukowa, oświatowa i kulturalna, a także pierwsza litewska instytucja,
która planowo zajęła się gromadzeniem folkloru i etnografią litewską, wciągając do

�300
tego szerokie warstwy specjalistów, jak i amatorów, zarówno uczonych, jak i gimnazjalistów. V. Milius skoncentrował się wyłącznie na pracy etnograficznej towarzystwa.
W ostatnim rozdziale, VI (s. 127-143), autor zajął się działalnością Towarzystwa
Krajoznawczego
wSzawIach
(Siauliv krastotyros draugija) istniejącego w łatach
1927-1944, omawiając kolejno: dzieje towarzystwa, gromadzenie materiałów etnograficznych, etnografia w wydawnictwach towarzystwa. Ta organizacja kierowana przez
prawnika P. Bugailiskisa (1883-1965), licząca około 160 osób - z czego połowę
stanowiła miejscowa inteligencja - potrafiła rozwinąć bardzo owocną działalność:
1. przejęła i rozwinęła muzeum krajoznawcze "Ausra" (bodajże trzecie miejsce na Litwie
pod względem liczby obiektów etnograficznych; 2. już od 1925 roku zaczęła planowo
gromadzić - obok obiektów muzealnych - dokumentację rysunkową, fotograficzną
etc., ważną z tego względu, że oblicze wsi zmieniało się wtedy bardzo szybko w związku
z reformą rolną. Organizowano też krótkie wycieczki penetracyjne kilkuosobowych
grup. W sumie, w ciągu pierwszego lO-lecia odbyto 156 wycieczek lub wręcz ekspedycji
badawczych do około 500 miejscowości, podczas których zgromadzono (oprócz
obiektów muzealnych) prawie 2000 zdjęć, około 1000 rysunków i planów oraz opisy
pochodzące z 53 gmin; 3. rozwinęła działalność instruktażową,
pierwszy, ogólny
kwestionariusz ogłoszono już w 193] roku, a w latach 1932-42 ogłoszono 22 ankiety
tematyczne; 4. wydawała własny periodyk "Gimtasai krastas"; w latach 1934-43
ukazało się 3] numerów o łącznej objętości 2400 stron - 60% z tego zawiera treść
etnograficzną. Z czasopismem tym współpracowało 85 autorów z całej Litwy, z tego 62
pisywało na tematy etnograficzne. Zrobiono bardzo wiele, mimo że do dyspozycji
towarzystwo miało tyłko niewysokie subwencje samorządowe lub ministerstwa oświaty.
Godnym odnotowania jest fakt, że nie tylko sami byli dobrze zorganizowani, byli też
inicjatorami i organizatorami
3 kolejnych zjazdów krajoznawców i muzealników
litewskich, które odbyły się w latach 1928, 1933, 1935.
Książkę zamyka podsumowanie, w którym Autor z uznaniem podkreślił współpracę
międzynarodową oraz zakończył apelem o potrzebie publikacji najwartościowszych
materiałów w języku litewskim. Dla zagranicznego czytelnika bardzo pożyteczne jest
krótkie streszczenie niemieckie: "Wissenschaftliche Gesellschaften und die litauische
Ethnographie" oraz dodatkowy spis treści po niemiecku. Przydatny jest też indeks
nazwisk, z tym że oryginalna forma nazwisk obcych umieszczona jest na drugim
miejscu.
Podsumowując należy stwierdzić, że V. Milius w swojej książce napisanej bardzo
zwięzłym stylem dokonał nie tylko gigantycznej pracy rejestracyjno-weryfikacyjnej.
Wprowadził nowe fakty, a swoimi bardzo wyważonymi sądami odsiał ziarno od plew.
Tak więc w sumie powstał znakomity przewodnik dla wszystkich zainteresowanych
etnografią litewską. Wobec tego należałoby wyrazić nadzieję, że autor zechce rozszerzyć
krąg swoich czytelników i opublikuje swoją pracę
chociażby w obszernym
streszczeniu - w którymś z języków kongresowych.
Witold Armon

Slimane Zeghidour,
La vie quotidienne
Hachette, Paris 1989, ss. 447.

a

la Mecque de Malwmet

a

nos jours.

Jednym z podstawowych obowiązków muzułmanina jest pielgrzymka (had:d:) do
miejsc świętych, z których za najważniejsze uznaje się Mekkę, Medynę i Jerozolimę. Dla
wielu wyznawców Mekka jest "Domem Boga" określanym jako Haram, czyli "sacrum

�301
i zakaz" l dla innowierców. W ciągu wieków jej wielkość i swoistą świętość opiewano
w poezji, przcdstawiano w opowiadaniach, w relacjach z podróży ukazując specyfikę
i atmosferę, w jakiej wypcłniany jest jeden z fundamentalnych filarów islamu.
Próby odkrycia tajemnicy pielgrzymowania do Mekki notuje się w XIX wieku.
Wówczas to pojawiły się reportaże pisane przez "fałszywych pielgrzymów". Za
najslawniejsze uchodzi dzieło Brytyjczyka, F. R. Burtona pl. Personnal narrative of
pilgrimage lo al-Madinah
and Meccah2.
Teksty pochodzące z ubiegłego wieku pełnią
rolę swoistego dokumentu. Informacje jakie przenikały z tak szczelnie zamkniętego dla
innowierców świata, niestety, najczęściej były niepełne, pobieżne, zbyt ogólne. Slimane
Zeghidour, Algierczyk zamieszkały we Francji, w książce La vie quotidienne ci la Mecque
de Mahomet ci nos jours (Życic codzienne w Mekce od Mahometa do naszych czasów)
opisał własną pielgrzymkę do Mekki, jaką odbył w 1988 roku. Jest to reportaż, oparty
na materiale historycznym, wywiadach, obserwacji uczestniczącej i danych statystycznych.
Książka składa się z czterech części. Pierwsza zatytułowana "Aller a la Megue"
(Droga do Mckki) wprowadza czytelnika w historię miasta, jego związki z islamem,
ukazuje znaczenie świątyni AI-Kaby, stanowiącej orientację dla wiernych całego świata
- "Kibla to jest kierunek Kaby, ( ... ) błogosławieństwo (... ) i początek drogi ludzkości
ku przeznaczeniu. Skrzyżowanie boskich objawień" (s. 6, 8). Odwołuje się do Koranu
jako niepodważalnego żródła traktowania Mekki w kategoriach sacrum. Równocześnie
Autor przybliża czytelnikowi specyfikę i organizację pielgrzymowania. W islamie
rozgranicza się dwie formy pielgrzymek - Mała (umra) i wielka (hadżdż). Autor opisuje
obrzędy wypełniane przez hadżdża. Interesująca okazuje się wzmianka o zachowaniach
obowiązujących muzułmanina już przed opuszczeniem własnego kraju. Otóż o podjętej
decyzji informuje on wspólnotę, zapraszając na specjalny poczęstunek. W atmosferze
szczególncj radości podkreślanej okrzykami you you (zagharidy)
wierni realizują nakaz
tradycji zawarty w formie "sól i woda" co oznacza: "zaprzestanie obelg, zanikanie
sporów i zaciskanie więzów przyjaźni" (s. 27). Równocześnie przyszły hadżdż przed
wyjazdem do Mekki ,,«musi zmicnić skórę», co czyni w hammam (łaźni), gdzie rytualnie
dokonuje ablucji całego ciała" (s. 45). Autor zwraca uwagę na prośby najpobożniejszych
o wodę ze źródła Zemzem.
Wkraczaniu w inny świat sprzyja już atmosfera w samolocie, wszyscy pasażerowic,
podobnie ubrani, zmierzają w tym samym celu. Jednoczy ich ihram, co "równocześnie
oznacza stan sakralizacji, jakiemu musi się podporządkować pielgrzym przed wejściem
na święte terytorium oraz jego obrzędowe ubranie, które składa się z dwóch długich
białych części nie zszytych, pełniących rolę opaski i szala" (s. 418).
W relacji Autora Mekka ukazuje się uduchowionym miastem. Muzułmanin czuje
się zespolony z ideą wiecznie trwającego czasu, rozumianego jako codzienne powtarzanie przeszłości (s. 18-19). Równocześnie świat nacechowany sakralnością współistnieje i roztapia się w kupieckiej codzienności. Życie toczy się podwójnie, wyznaczone
czasem pielgrzymowania i zwyczajnością, która nota bene zakłóca rytm czasu świętego:
"Wypełnianie obrzędów piclgrzymkowych zmienia miasto w najbardziej handlowy
stragan świata ( ... ). Wiek złoty staje się wiekiem pieniądza" (s. 16). Związek z przeszłością, "powtarzanie czasu" oddaje zdanie zapisane w epoce średniowiecza przez palestyńskiego geografa Maqdissi (zm. 988): "W Haram królują niesamowity żar, morderczy
l Harw/J
w języku arab. oznacza zakaz. Terminem tym określa się święte miejsca islamu Mekkę, gróh Mahometa w Medynie i obszar wokół niego oraz dwa meczety wraz z tarasami
w Jerozolimie.
2 Dzieło zostało wydane w Londynie w ł893 roku, w 2 tomach, wydawnictwo
Tyłsan and
Edwards.

�302
wiatr i roje much" (s. 73). Zdaniem Autora "ta szokująca formula nie straciła na
aktualności" (s. 73).
Część drugą pL "Dans łe jardin de Dicu" (W ogrodzie Boga) tematycznie można
podzielić na dwa podstawowe problemy realizowane w odmiennej perspektywie
czasowej. Zwyczajność wiąże się z wielogodzinnym oczekiwaniem na lotnisku na
kontrołę paszportową. Sakrałność nadzwyczajna pojawia się w obszarze Świątyni
Kaby, do której przybysze powinni dotrzeć, zgodnie z nakazem, natychmiast po
dopełnieniu formalności organizacyjnych. Centralne micjsca zajmowane są przez
mężczyzn. "Kobiety pozostawione w oddaleniu, tuż przy ulicy, lepiej słyszą jazgot
samochodów niż pochwalne okrzyki wiernych. Niektóre siedzą spokojnie skupione,
inne śpią owinięte prześcieradłem (s. 155). Autor podkreślając zasadę separacji,
akcentuje aktywność mężczyzn. Kobiety w jego relacji ukazują się jako istoty, dla
których "Płodność jest jedyną radością. Mężowie mogą je traktować jak służące, dla
synów są jak królowe, a dla córek wzorem do naśladowania" (s. 156). Tłum na placu
wokół Świątyni Kaby tworzy tak hermetycznie zamkniętą przestrzeń, iż praktycznie nie
ma możliwości swobodnego poruszenia się. Zdarzają się zawały serca, zadeptania,
wylewy i inne nieprzewidziane zgony, ale śmierć w tych okolicznościach traktowana jest
jako szczęście: "Umrzeć w Domu Boga daje natychmiastowe wejście do Raju" (s. 157).
Interesujące okazują się opisy: czarnego kamienia, jego siedmiokrotne okrążanie,
recytacja Allah Akbar (Allah jest Wielki), pokłon przed "stacją" Abrahama i wejście do
podziemi z wodą doprowadzoną ze źródła Zemzem: "Wierni ustawiają się przed ścianą
z kranami, z których płynie zimna święta woda ( ... ). Rytualne mycie orzeźwia ( ... ). Jest
to moment odpoczynku i zapomnienia o codzienności (s. 170). Kolejny etap prowadzi
pielgrzymów do skały Safa, położonej u stóp góry Kabaz, gdzie wierni zwróceni
w stronę Kaby z całych sił chwalą wielkość Boga. Tu też pomiędzy dwoma wzniesieniami zaczyna się i kOllczy rytuał. Szczegółowe opisy dotyczą kolejnych rytów, wypełnianych bardzo skrupulatnie.
Łączenie różnych tematów na zasadzie dygresji pojawia się w tej książce wielokrotnie. Na uwagę zasługuje refleksja dotycząca postaci eunuchów, czyli "strażników
świątyni". Otóż kastracja, znana już w czasach antycznych i Arabii przed islamskiej, nie
znajduje uzasadnienia w islamie. W świetle kronik arabsko-muzułmańskich
"eunuchowie", niewolnicy biali i czarni, tworzyli liczną grupę w Domu Islamu (... ). Źródła są
bardzo dyskretne o ewentualnych praktykach kastracyjnych w środowiskach islamskich
(s. 229, 230). Kwestię tę Autor omawia w aspekcie historycznym, odwołując się do
wielkich dynastii Omajjadów z Damaszku, Fatymidów, kalifatu ottomańskiego z XV
wieku. Stwierdza, iż współcześnie notuje się 17 eunuchów w Mekkce i 19 w Medynie.
Ich tradycyjne zajęcia obejmują funkcje dozorcy, sprzątacza i strażnika.
W części III pL "L'exode" (Eksodus), podobnie jak w poprzednim rozdziale.
w prezentacji poszczególnych etapów wypełniania obrzędu, przewijają się sprawy
zwyczajne i dygresje historyczne. Podczas całej pielgrzymki uczestnik musi tak
postępować, aby nieustannie trwać w stanie czystości. Strach przed jego utratą urasta
niekiedy do rangi swoistej obsesji. Wśród wiernych prowadzone są nieustanne dysputy
czy ów nakaz nie został naruszony. Stan sakralizacji zakazuje wiernemu m.in. "drapania
się w głowę i obcinanie paznokci" (s. 257). Stany lękowe manifestują się szczególnie na
pustyni. Zgromadzeni wokół świętej skały Arafat naśladują gesty Proroka i z niepokojem oczekują zachodu słońca, albowiem pielgrzymi zgodnie z rytuałem (ifada)3
zobowiązani są jak najszybciej dotrzeć do Muzdalify, kolejnego etapu pielgrzymowania.
Napięcie, emocje i pośpiech powodują często, że dla słabych i chorych pielgrzymka
kończy się w Arafacie. Podczas nocy spędzonej w Muzdałifie przy blasku ognisk
3

i{ada w jęz. arab. waczy szybką procesj~.

�303
i sztucznych świateł wierni muszą zebrać 49 kamyków wielkości bobu. Służą one do
obrzucania posągów szatana w Minie. Pierwsze promyki słońca wywołują ponownie
atmosferę ilady, albowiem w popłochu wierni zmieniają miejsce kierując się ku Minie.
Tam też spontanicznie dokonuje się rytuału kamienowania Wielkiego Szatana siedmioma kamieniami, pozostałe 42 przeznaczone są na wizerunki Małego i Średniego
Szatana. Jest to kolejne miejsce, gdzie muzułmanin może zakończyć swoją pielgrzymkę.
Aktualnie pobyt w Minie trwa od dwóch do trzech dni i stanowi przygotowanie do
wypełnienia ofiary z barana.
W ostatnim rozdziale "A la cou du roi" (Na królewskim dziedzińcu) Autor
przedstawia Mekkę jako typowe miasto współczesne, przede wszystkim wielką metropolię handlową, gdzie dokonują się wielkie transakcje oparte na sprzedaży "złota,
srebra, jedwabi, ziół i tradycyjnych medykamentów
oraz różnego formatu dewocjonaliów" (s. 358). Istnieją jednak towary objęte zakazem sprzedaży. Są to "instrumenty muzyczne, futra, lalki i pluszowe zabawki przedstawiające żywe postacie, prezerwatywy i inne środki antykoncepcyjne oraz napoje alkoholowe" (s. 358). Mekka,
w relacji Autora, wydaje się mieć wizerunek podwójny: sakralny i merkantylny.
Liczne meandry tematyczne (historyczne, religijne, handlowe, polityczne) wzbogacają niewątpliwie wartość książki. Nie jest to tylko sucha relacja, ale fascynujący reportaż
o życiu codziennym. Nadzwyczajność tkwi w odsłanianiu innego świata, ukrytego
w modlitwie kierowanej do Allaha. Tekst można uznać za kontynuację reportażu Rihla
(czyli wędrówka w dalekie kraje), który nawiązuje do tradycji średniowiecznych,
a konkretnie do pielgrzymki, jaką odbył Mahomet w 632 roku. Sposób prezentacji
problemu wydaje się zmierzać do zamazywania białych plam związanych z pielgrzymowaniem muzułmanów do Mekki.
Kończąc omawianic tej niezwykle interesującej książki, należy zwrócić uwagę na jej
formę edycyjną. Wprowadzone mapy muzułmańskich miejsc świętych oraz kilkanaście
fotografii czarno-białych nadają tekstowi walor wizuałny, dane statystyczne z lat
1986-1987 dokumentują liczbę pielgrzymów z poszczególnych krajów. Arabia Saudyjska, w świecie muzułmańskim uznana za "strażniczkę miejsc świętych" (s. 35) realizuje
własną politykę związaną z pielgrzymowaniem, przydzielając każdemu państwu muzułmańskiemu określony limit uczestników (tzn. 1 na 1000 mieszkańców). Koszty
uczestnictwa pokrywane są przez poszczególne kraje.
Polecana książka stanowi zatem interesujące źródło wiedzy z zakresu orientalistyki
i etnologii.
Anna Barska

Vaclav L. Serosevskij,
Jakuty. Opyt etnograficeskogo issledovanija, wyd. 2,
Moskva 1993, ss. 736, ił. (przedmowa - S. A. Stiepanov, komentarze - M. K.
Zornickaja, S. F. Muchamed'jarov, opracowanie graficzne - V. K. Kuzniecov, indeks
osób i nazw geograficznych - P. N. Jakovleva; wydanie sponsorowała Spółka Akcyjna
"Zoloto Jakutii" Republiki Sacha).
Pierwsza edycja tej książki ukazała się w Petersburgu w 1896 roku nakładem
Cesarskiego Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego. W nieco zmienionym kształcie
dzieło to autor ogłosił w 1900 roku w Warszawie pl. 12 lat w kraju Jakutów (rzecz
później powtórzono jeszcze dwa razy). Dzieło zostało zaliczone do klasyki etnograficznej i we fragmentach było drukowane w innych krajach (np. w 1901 roku w Anglii).
W najnowszej edycji wstępny szkic S. A. Stepanova nosi tytuł: V. L. Serosevskij
i Jakutia. Informuje on czytelników o autorze książki i jego 12-letnim przymusowym

�304
pobycie na zesłaniu na Syberii. Podaje także przegląd publikacji Sieroszewskiego, w tym
wymienia ogłoszony w 1902 roku szkic W kraju Sacha. Podano również informacje
a wyprawie Sieroszewskiego do Japonii (razem z Bronisławem Piłsudskim) oraz
o losach autora po powrocie do kraju rodzinnego. Podkreślono ponadto. że w opracowaniu - w tym w komentarzach - starano się możliwie wiernie zachować osobliwości
tekstu, głównie - dziś już zapomniane
- stare słownictwo jakuckie. Wszelkie
odstępstwa od oryginału zostały starannie opisane w komentarzach M. 1. Zornickiej
i S. F. Muchamed'jarova. Komentarze umieszczono na końcu książki, odwołując się do
odpowiedniej strony tekstu opracowania Sieroszewskiego. Na końcu znajduje się także
indeks krzyżowy, obejmujący wszakże tylko tekst Sieroszewskiego.
Wartość niniejszej edycji, dziś przecież źródła historycznego, polega na treści
komentarzy oraz indeksu. Wydawcy dysponowali bowiem literaturą (w tym także
opracowaniami
kartograficznymi), które poza Syberią są praktycznie niedostępne.
W przedmowie i komentarzach wskazano ponadto na opracowania uwzględniające
wątki ledwie naszkicowane w opracowaniu Sieroszewskiego, a stanowiące przedmiot
studiów etnografów rosyjskich po ukazaniu się książki Jakuly w 1896 roku.
Nowa edycja dzieła polskiego zesłańca - wydana w 40 tys. nakładu - na pewien czas zaspokoi zapotrzebowanie
etnologów z różnych krajów. Z pewnością
pomoże także polskim historykom nauki podczas kolejnego wznowienia tego opracowama.
Jakuly. Opyl etnograjiceskogo
issledovanija Sieroszewskiego to książka o ogromnej
wartości, także historycznej. Jej autor w 1880 roku, gdy po raz pierwszy zobaczył ziemie
jakuckie, nie miał przygotowania do tego typu badań. Mimo to drogą samouctwa
posiadł ogromną wiedzę przyrodniczą, wypracował własne metody studiów etnograficznych i przygotował do druku opracowanie porównywalne tylko z Edwarda Piekarskiego słownikiem jakucko-rosyjskim.
Zresztą Piekarski, podobnie jak i Bronislaw
Piłsudski, oraz wielu innych zesłańców, byli również samoukami. Osiągnęli jednak
więcej niż kierownicy wielkich ekspedycji badawczych. Dokonali tego. jak to wnosić
można z ich tekstów, dzięki serdeczności do - na ogół pogardzanych przez Rosjan tubylców.
Książka Sieroszewskiego Jakuty to również ciekawy dokument historii etnografii
z końca XIX wieku. Zwraca w nim uwagę wstępny rozdział o elementach środowiska
przyrodniczego (położenie, klimat, świat roślinny i zwierzęcy), któremu podporządkowano kulturę materialną i duchową mieszkańców północnej Syberii. Autora interesowały także problemy natury bardziej ogólnej, w tym pochodzenie plemion, cechy
antropologiczne, zajęcia, ubiory, wierzenia itp. Marginalnie - co zrozumiałe - przewijają się kwestie związane ze stosunkami tubylców z ludnością napływową. Pod tym
wzgłędem wiele istotniejszych informacji przekazał Sieroszewski w artykułach, które nie
weszły do opracowania podstawowego.
Republika Sacha (Jakucja) jest częścią Federacji Rosyjskiej o dużej autonomii.
Jej władze czynią wszystko by utrwalić w druku klasyczne opracowania dotyczące
tego kraju. Czynione są starania o druk licznych rękopisów Wacława Sieroszewskiego,
zachówanych w archiwum Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego w Petersburgu.
Jako pierwszą wydano omawianą książkę. A może wydawcy tej publikacji podjęliby
trud zorganizowania międzynarodowej konferencji na temat wkładu Polaków w poznanie Jakucji. Sądzę, że i strona polska sprzyjałaby tej inicjatywie, zwłaszcza teraz
gdy bez skrępowania można mówić i pisać o dziejach Polaków na Syberii.

Zhigniew

J. Wójcik

�305
Dusan H o I y, Ctibor N e ć a s, Źalujici pisen. O asudu Ramii v nacistickych kancentraćnich tóborech, Ustav lidovć kultury, Straznice 1993, ss. 152, fot., diagramy, nuty.
Praca zawiera sześć rozdziałów, trzy z nich są materiałowe: Pieśń "Ausvicate hi
kher baro" (Wielkie więzienie oświęcimskie) z komentarzem
śpiewaczki Rtizeny
Danielovej, drastyczny opis działania cygańskiego sztubowego, dwie improwizacje
z życia w obozie śpiewaczki Heleny Malikovej. Obie przeżyły Oświęcim, zabrane
z rodzinnych Moraw. Rozdział historyczny opracowany przez C. Nećasa omawia losy
Cyganów na czeskich ziemiach od 1921 do 1942 roku, to znaczy do pierwszych
transportów do obozów zagłady, oraz życie Cyganów w samej Brzezince. Dalej życiorys Rtizeny Danielovej, cygańskiej śpiewaczki, napisany przez Dusana Holćgo.
Cykle pieśni, tematycznie związanych z zagładą Cyganów, szczegółowo zanalizowane są
również przez D. Holego. Widać w tej pracy, jak trudno połączyć rozumienie i metodę
folklorysty, z pojmowaniem i sposobem postępowania historyka. Autorzy sami to
przyznają we wstępie, dlatego położyli nacisk na stronę dokumentacyjną.
Słynne zalecenie H. Himmlera, żeby akcje przeciwko ludności żydowskiej i cygańskiej wykonywać z "całkowitym brakiem humanitaryzmu",
ilustrowała codzienność
obozowa. Jej szczególnym przejawem była niedziela 30 maja 1943 roku. Po przyjeździe
do obozu tysięcy Cyganów, Mengele pozwolił im żyć kilka dni spokojnie w kręgu
rodzinnym. Właśnie w niedzielę zachęcał ich do tańców przy ogniskach. Do rana. Rano
musieli zdjąć ubranie, ozdoby, złożyć instrumenty i przejść do "kąpieli". Niemieckich
Cyganów kazał zaraz żywcem spalić. Likwidacja obozu odbyła się równie "po ludzku".
Ponad 3000 starszych, matek z dziećmi i sierot, po wieczornym apelu 3 lipca 1944 roku,
zostało zagazowanych w piątym krematorium. Do końca się tego nie spodziewali, byli
łatwowierni jak dzieci, dlatego ich likwidacja sprawiała trudność nawet oprawcom.
Czeski Żyd, lekarz w obozie, opisuje panikę Cyganów, gdy poczuli zbliżający się koniec.
Piekielny wrzask zbliżał się do kolejnych bloków, które opróżniano z więźniów.
Esesmani byli pijani, każde zachowanie brali za osobistą zniewagę, podobni diabłom
miotali się wśród ludzi.
Cyganów w Protektoracie Czech i Moraw było około 7000. W Czechosłowacji byli
ewidencjonowani od 1927 roku jako aspołeczni. W 1939 na Morawach we wsi Hodonin
i w Czechach we wsi Lety zostały utworzone obozy pracy dla osób powyżej 18 lat,
unikających zatrudnienia. Więźniów - Cyganów było w nich od 10-25 procent. Te
obozy przetransportowano
do Oświęcimia w latach 1942-1944. Spis Cyganów, cygańskich mieszańców i ludzi żyjących "cygańskim sposobem" zaczęto 2 sierpnia 1942 roku.
Dostali cygańskie legitymacje zamiast dowodów tożsamości. Byli jako niearyjczycy
z góry osądzeni. Obozy pracy zostały zamienione na przejściowe, które miały gromadzić
Cyganów do wywózek. Celu i przyczyn deportacji Cyganie nie znali, nade wszystko nie
byli w stanie tego zrozumieć. Najwięcej umarło w lecie 1943 i w zimie 1943/44 roku.
Więzy rodzinne, tak drogie Cyganom, rozpadły się. Głód, pragnienie, zimno, nieustanna
groźba śmierci - komin krematoryjny był ciągłym tematem rozmów. Naziści niszczyli
tych ludzi ze względu na to, że nie umieli się wyrzec tradycyjnego sposobu życia
i stanowili mniej cenną rasę, którą trzeba wygubić. Na 5500 zatrzymanych uratowało
się 500.
Może zbyt dokładnie streszczamy historyczną część pracy. Aby przedstawić
powstawanie i trwanie pieśni "Ausvicate hi kher baro", trzeba znać warunki jej
funkcjonowania. Nie mamy pewności, że ta "pieśń skarżąca" została ułożona w samym
obozie. Mimo potwornych warunków więźniowie grali, śpiewali i tańczyli, kwitły miłość
i zazdrość. Cyganie wykonywali pieśni czeskie, niemieckie, słowackie. Część Cyganów
nie mówiła dobrze cygańskim językiem, w rodzinach go nie używali. Pisowni cygańskiej

20 -

Lud

t.

LXXVII

�306
praktycznie nie ma. Późniejsze zapisy tej pieśni są dokonane przy użycIU języka
czeskiego, słowackiego, polskiego. Kiedy więc pieśń powstala i kto ją zlożyl? Ruzena
Danielova (1904-1988) uważała ją za swoją. Ułożyla ją ze smutku po stracie męża
i dzieci. Ta ośmiozgłoskowa i siedmiozwrotkowa lamentacja fragmentarycznie przedstawia życie w obozie. R. Danielova była analfabetką, podobnie inne śpiewaczki
wspomniane w książce. Mogła sama dostosować słowa do znanej melodii, pieśń chyba
nie jest oryginalna. Cykl "Ausvicate ... " obejmuje 9 pieśni. Mi~dzy morawskimi.
polskimi i słowackimi wariantami występują podobne motywy lub ich połączenia.
Strona muzyczna przypomina pieśń cygańską z "Dade (ojciec) Zingaricum" z 1639 roku
i pieśni nabożne z XVII wieku. Bezpośrednio melodia wzięta jest z więziennej pieśni
"Oda kalo cirikloro" (Ten czarny ptaszek), która jest ogólnie znana. Popularna pieśń
jest najczęściej krótka, pieśń obozowa - długa. W cyklu pieśni o ptaszku nie zawsze
słychać o więzieniu. Porównania autor nie przeprowadził dokladnie z powodu niepelnej
reprezentacji pieśni "Oda kalo ... ". Inny cykl stroficzny "Andr'oda taboris" (W tym
taborze), również zawierający pieśni o zagładzie, sięga głęboko w XIX wiek. Dokładne
prześledzenie cykli pieśni cygańskich jest utrudnione z powodu migracji powojennych.
Pieśń mogla powstać we wschodniej Słowacji, a za kilka dni śpiewali ją w zachodnich
Czechach. Trzeba tu zaznaczyć, że slowaccy Cyganie nie byli objęci eksterminacją. Jeh
pieśni mówią tylko o więzieniach i obozach pracy.
Przywiązanie śpiewaków do "ich" pieśni polega na "ćaće", czyli prawdziwości.
Miesza się tu rzeczywistość ze snem, chęć ze spełnieniem, przeszłość z teraźniejszością,
można być w dwóch miejscach jednocześnie. Cygan śpiewając twierdzi, że pieśń jest jego
i jednym tchem, że jest stara. Prawda pieśni opiera się także na wydarzeniu, które
opisuje. Powolne śpiewy mają oprawę rytualną. Poprzedzone są prośbą o wysłuchanie;
po wykonaniu śpiewak wszystkich pozdrawia. Typowe są wyrażenia skrótowe. zmiany
występują zależnie od nastroju. Autor sugeruje, że pieśń obozowa zaniknie wraz
z naocznymi świadkami, co najwyżej zostanie zapisana. Cyganie będą śpiewali o innych
wydarzeniach, trzymając się tradycyjnych mclodii.
Na końcu książki umieszczone są powolne, niestroficzne improwizacje, właściwie
lamentacje Heleny Malikovej, utalentowanej poetki. Zawarte w nich nicświadome
oskarżenie brzmi mocno, będąc wezwaniem, byśmy myśląc o Cyganach pamiętali, że
rasizm jeszcze nie umarł.
Wojciech

Dudziak

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10014" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9992">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5d5c7d06bdf1714cda6b35e4b8984b73.pdf</src>
        <authentication>4cfb88c273bd2654e164ca9d6d195edf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119122">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2174</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119123">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119124">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2021</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119125">
                <text>Recenzje / LUD 1996 t.80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119126">
                <text>LUD 1996 t.80, s.259-303</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119127">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119128">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119129">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119130">
                <text>Lud,

t.

80, 1996

IV. RECENZJE

Carlo (i i n I b u l' g. I/('Xcnsabbut.
Ent::ifJerung
I a,chenhllch Verlag.. Frankfurt am Main 1993, ss. 460.

einer

ndch/lichen

Geschichre,

Fischer

\\ iislPpaJ/.ie
1993 roku nicmicekic
wydawnictwo
Fischer Taschenbuch
Verlag pod
numerem katalogo\~: m :U,90 IV serii Cieschichte Fischer wypuściło na rynck pracę C. Ginzburga
pl. !lć'.\(,Il.m!&gt;!&gt;a! r:Il/::il/erung ein£'r niich/lichen Ceschich/e.
Carlo (,in/burg urodzony w Turynie w 1939 roku znany jest polskiemu czytelnikowi jedynie
/ c111('Khpo/.ycji I\ydanych \V nas/ym kraju - książki Ser i robaki i artykulu zamieszczonego
II Ibior/c: iJieillli i h().~{{ci '. Picrwsze wydanie lIexensabba/
nie znalazło należytcgo oddźwięku
II pobkic.i pr;l,ic J:ICIHl\\ej, tak/c picrwsza wersja niemieckojęzyczna
książki nic została w Polscc
i'IIedst;111 iOl1a i skomentowana
'. Drugie nicmicckie wydanie wydaje się być dobrą okazją do
i1dciwiJieni;1 dotychc/asO\vych
lalcgłości i omówicnia tcj wartościowej pracy.
l'OI1l\ ,I podjJ,:cia bad,lIi uwieliczonych omawianą publikacją zrodzi l się w latach 1964-196:'\
i clClgk pr/cllijal
,;ię II ró/nych etapach działalności naukowej C. Ginzburga. Pierwsze namaCClil1c'ckkl: badali I.nala/ly wyral IV s/kicach przcdstawianych
na seminariach prowadzonych
pr/o.l. I.c (;olra II (cole I'ractiquc des Ilautes I~tudes i.l. P. Vernant'a w Centre de Rechcrehes
Ci1ll1parc'cs sur ks Socićlćs Ancicnncs. Tak/c inne rozlicZl1e spotkania, wykłady i seminaria
:'lled/: 11,lllldO\\c (ldbytc II lalach 197:'\-1987 mialI' wpływ na kształt i zawartość książki'.
CI;mHlnicc i CI.&lt;lrO\\Ilicy I.bicrali się nocami w miejscach leżących na uboczu - na polach
I e"r,lCh
T&lt;I~ic pol(lienie miejsca spotkali wymuszało na uczestnikach specyficznc metody docier;lIlia n;lIl. Nocnc 101: na miotłach, trzonkach od łopat, na zwierzętach lub też bez rekwizytów
,[a h ·,i.,:nicodl;lc'In,! L'l.J,:ściąwyohrażcilia sabatu. Specyfika topograticzna
umiejscowienia
sabatu
111;:\&lt;l/lal;lklL' uj;cic w pO\lsl&lt;lniu milu o mo/liwości przemiany wiedźm w zwierzę i w tej postaci
Pl/clllicr/'lnill
leśnych OSIJ,:PÓW Innymi elementami sabatów były też: wyrzekanie
się wiary
c;ll/c~eipliiskicj pr/cl nowych uczestników zgromadzenia,
bezczcszczenie
sakramcntów,
sl..:ładani,' oli;lr lud/kich IlIh /llier/.J,:cych. uczty. tmice, seksualne ekscesy a także przyrządzanie rnagicz;l\Cilm&lt;l~ci ,kl&lt;ll\;Jj,\c\'Ch siJ,:g.łównie I nicmowli;ccgo lub trupiego tluszczu i innych odrażających
jn~r.:dil'Jlc.ii.
S.! lo elenlClll\' POdSI;I\I'()lIe składaj'łce się na wyobrażenie sabatu. Oczywiście
istniały różno:"dnc II ;lri&lt;lnty lokainc. Iec/ zr"b pozostawał niczmienny.
\\ IlaNII ic Ilwhalncj tak/c mol.na zaohscrwować pcwne różnice. Obok stosunkowo mlode~" tCllllinu ..,abat" (s&lt;lhhaL sahalh). którego etymologia jest niejasna, funkcjonowały już wcześi11C1UClonc' okrcślenia
..S&lt;lgarlllll synagoga" czy ..Strigarium convenllls", które w łokalnych
'l!td\CI!ICh IlldO\I\ch pr/y.J111ollaly formy najróżnicjsze:
"Striaz", ..HarlotC', ,.Akelarrc" ". Choć
lid/II' hy'II~t1yn'l/Ile. to Ilyohra/enic sahatu pol.Ostawało dośćjcdnolite
i spójne.
Od pOCli)tkll XV \\Iekll do klllica XVII w miej Europie prowadzone bylI' procesy przcciw
C/!1IU11nICOIll. powstawaly traktaty teologiczne na ieh tcmat '. Z akt procesowych
i rozwahui
,!uehl1\lnych lICIonych 1I}lania się jednolity ohraz nocnych zebrań. Ostatecznie doprowadziło
to
]'ll·I\\
.....
I\: \\.\Ii
l' (ill\/hu[~&gt;
Jllfll"'iI:
..'.)~f()
\'(')'1/11,
Torillo
1976: artykuł: C Ginzburg, K()lIwer.~l(/ 7.\d611':: Allil orkI
-.~!,; i f.. \jh'l"I/ł/r'/I1 II 1t/\/dUi !J •.\(fltI"grll/i"
\'t" Hl4'dJ1l i /w,!.:,(I(/, red, M. AYlIlard 1 in., Warszawa
1992, s. 21-31
~l. ('IJl/huq.! .'(onu lI'IIf/lr/l1f
1·'!liI
de:_:i!rlfCf(J/ll'
del sahha, lonna 1981); I wyd. niemieckie, Ikrlin 1990.
\! III \\ ~ "bd~' I (ldc/~ I~ \\' Villi Le.:r Foundation w Jerozolimie, College de Francc, uniwersytetach \\" GCIlC\\'IC.
:\ !1r'!llr~lI. ') ak. HlllolllI. Pm h.:""l011_S,lIlla M{lIlICa I ill .
J 11,1I!:,""ll. 1.1111'111'1I flIul' '·wl.'rslfchllllgell :111' (;(,,\(:/IICIl(: des /lcxl.'lIU'C1hns 1I/uJ del' l/cxCIIl'f ..'ljo/J.!,II11J.!, 1111 ,\ /'''elllller,
:3 ',l·: ] 'h' i !Ild~\.:-.\ IIndł'ilM.lul..
_'"()C)5: P F I.nlll1li~r, FI)'IJJO/OJ.!,/(' tle .\uh/wl ,.rhlIIiolI
n/ucl/c (h, .wrn!'r,\'
", l1ibliolhequc
4,'

.:

/

~l'lr

~:; ! •...
i'l...- d .....
'" 1.,'11.11'11-:"
I~"I
·:,tI;;

I"XI

Il' ....
l\\leld/l.·lll~
it .//, /1\ rllll

(','1111",'\

. ..., :·17 ..:.~{)
hal d/li

ll~l)llle

lIJ1t1l"'ł'ljJ!lITfC.\,

Ił,,'(.,/lla 'Jotrzehy omówiellla możliwe- do przyjęcia, szerzej o
cd n Ankarloo, G. 1lclll1ingscn, Oxford 1993, passitll.

Iylll

\\'

/;'llr~l'

,~'10l/('1'I1

�260
do uznania czarownic za sektę religijną i masowego ich prześladO\I·aniil. l'''i-'Lllh o II rogiej i spi.'kowej wręcz działalności czarownic istnialy nie tylko II' wiekiIch X V -X V li. Icu I'llll niL'1 Iml;ih
częściowo przyjętc przez naukowców
XIX i pocziltku XX lIieku .Ii1skrilll\Jll lego pr/:- kl;llkll'
moi.e być kuriozalna praca M. A. Myrray. The Wilch-( '/111 III lI'e.l'lem le/lmlw.
(l\ I&lt;'rd 1')21
.Jak i dlaczego doszlo do skrystalizowania
się takie)..'o obralll silbillU') ( " si~ krYle Id 1:- n'
obrazem?
Na te pytania odpowiada
praca C. CiinzbuIWI. .lei lIylhlnie
popl'I:cdmnc
111I"
drukowaniem
drobniejs/.yeh
rozpraw mieszez,\cyeh się w pow,Iięlej teJlliltycL' ". .Iilk Ile "'I~'pie d"
drugiego niemieckiego
wydania napisal aulor s/.Cl.eg()IOIle ro,lllii\lilniil
konc&lt;;pc::ine pOl1lied/\
trzema kolejnymi
wznowieniami
ksiąi.ki byl)' Ilcryfikl)\\ ilne i CIęSIU dOj1"uII ad/;l!l' 1(&gt; d"
istotnych zmian w treści. W efekcie wydanie z I99] roku jest II istocie .lui. niL'l1lil! nOli il pritel
Kilkanaście lal naukowej pracy C. Ginzburga nad lematyk" cIarOIlIlic doprollild/ilo
do lego. IL'
otrzymaliśmy
książkę o pierwszorzędnych
walorach naukollych.
Zakres podWI:-ch badali ulll"illwil calościowe pr,ledstawienie
dziejów i ewolucji pewIlego Icnol1lellu. I lak pk lil)..'ildnlenil· .1'&gt;\
obszerne i wieJopłaszC7:yznowe,
tak i dziclo wioskiego badacza uka/uje IIspomlliilny Il:nonlen ilL'
wszystkich jego wymiarach, zarówno chronologicznych
jak i lopogralie/nlch.
W~/cśllie.i ":- l1lienione elementy fundamentalne
składające się na stereot:- psabalII
L'lilH1\\nie poddilne I"stah
w pracy C. Ginzburga interdyscyplinarnej
analizie. ł'O/lIolilo
lu na uj;"1 nicnic iSlnlenl;1 II 1\ m
obrazie elementów mitologii całej Eurazji. Po hliższym pr/yjr/.eniu
się Ilspolrllliillll'lnu
'l&lt;:r&lt;:,\typowi udało się wyodrębnić z niego m. in. gerJnal1skie OpOli ieści o ..d/ikim !'ilnu" (II ilden 11..:1"11.
mityczne orszaki greckiej bogini Diany, eurazjatyckie
praklyki S/am;lJ"lskie. Ul hliiS/e naS/el11il
kręgowi kulturowemu
mity o przemianie
ludzi w zwier/.ęw (ball\'cb
milolo~I;1 "ilko!;ICIII;li
Wszystkie te odlegle od siebie czasowo i przestrzennie
clementI POliiUI II ,iI; II .Ies/ue di"
powszechnie
znany obraz nocnych wojaży i spotkall czarownic.
I )mgajnhlk
do Ic~,\ ,III ILTdzenia była bardzo długa.
Swe rozważania C. Ginzburg rozpoczyna od analiz:- podubielisIlI' l.acIHlllal·1 llid/klch ""hL'C
określonych grup ludzkich. Pierwszą grupą spoleczną
Idaniem II loskic~o b;ld;lcza. "II \ bL'/I'II;'"
ze spoleczności
lokalnej, a następllie również pr/.eśladollillli\
hyli trędll\\aci.
t\aslępnc II iek:
przyniosły innych - szalel1ców, i.ebraków, kryminalist(l\\.
i.yd(l\I· \\'.S/yscl oni hyli n;l/naCl"ll:.
izolowani i ostatecznie zwalczani.
Jcśli idzie o trędowatych
to bardzo znamienny .jest ClilS i miejsce (okoliunuści)
pIL'lIlSl&gt;l'i:
koniaktów spolccZllości europejskiej
z nimi. PojawiCl1ie się triIdu lIa kOllt:- llelKie IHIWjC ,iL' n.:
XIII/XIV
wiek. a rejonem, w którym się pojawili pierwsi trędowilci 111Iii pli.-/ach
I:ranei;r \;hiłająec się kontakty ze światem arabskim doprowadziły
do pr/eniknięcia
kj lropiblllcj
clll\1(\h\ d"
Europy i odtąd by la ona utożsamiana z wrogami religijnymi i poiil&gt;czn\'ml.
Slild tCl i Irędo\\;I'"
f:uropejczycy
7.yskali nowy wymiar spolcczny - hyli postr/.egani j;lko a~cllci ar;d)scI. kll'&gt;rl Lh
zadaniem miało być m. in. zatruwanie studni i źródeł. f)ochod/i 1 do lq'o odl'aiajqc\
"I gl~I'!
i nicprzyjemny
zapach ich ciał. Podobnie sprawy się mialy I Zldalni. niechęć do nich 1)ć\IL'g,,wana była przez ich monopol kredytowy.
Okrutna klęska glodu. klóra nawiedziła francję (II' slCleg&lt;'llności .jej rejolI pd-I;lcll.) " lalach
1315-1] 18 zaostrzyła nienawiść wohec Żydów. StopniOlI'l) dopnl\1 ;Id/ilo to d'l 1I;lI/l1ecni;1 II~;
obowiązku
oznaczania
ubrail jaskrawymi
barwami. mimu że i.:- d/i IC II Igkdll 11;1specI Ij~"
religijno-obyczajową
swej nacji i lak różnili sir; zel\llęlrl.llie od spok'ClnośCl jok.alnc,ilu
,dc'l'
nadmienić.
7.C próby narzucenia
Żydom przymusu o/.nau.aniil
IIhr,II1 pOdL'.I111oll;lnL' hl I: 11'/
wcześniej. W roku 1215 na Soborze Laterailskim nakazanI) i.ydom nilS/) II ;IĆ 11auhrania pskra" (
wstążki - żółte, czerwone lub zielone. Także i trędowaci mieli być spl'ejal111e 11;l/naUelll
szare habity, szkarłatne czapki lub kaptury i cl.asem laki.e drelllliilne. IIldajilcc dOllośnl od~i,'&gt;.
chodaki '. Również w Nogarew
1290 roku nakazano lrędlmalym
naS/\'1I ać IW uhrania Ii1.:

(1 C. Ginzburg,
Ihe
1983: Tenże, l'reSlllllpfifJłls

NI}!,hf
sur

/.Jaules:
la

t-VifclJc.;I"~/f

slIhhClf,

"I\IIII(lles

Wili

.-Ij.!,J"{JrJa/1

L S C" R

('/lit.,

."\C)

11/

1!J1'

SH/n'l!/l.

1&lt;)~·1:lL:ILI.l.',

1)11'

(/I/.f

'IITI'llft'ClUh

i(/ł1.~(·

ill(

(i.'\(

"FrcibclIler"125, 1985.
7
X

Tenże, l!exenso!J!Jaf. 1:'IIf=!f!~~rllllg ClJHT//(IC!l'/ic!lcl/
(ic.I'c!l/('ilfc,
Frallh..fll1t dill
lJ. Robert, I,es sigl/L's {J'iJ!fÓI111e mi i\4oye/l .{t;c, Paris I sse;, s, 1 l ()O ~ l) I I.:łS

l'vh\ll

)\)().1

)(1

I ·t
Ilfl'

iffli!

,i{.,

j

.;',

f,'xc:!'

li'r,;.·
:1,

�261
['ichiacll luh r.,:ka\\acll) Cln\\on'!
taśmy. Za oznaczeniami
zewnętrznymi
szlo przypisywanie
..\1: ląelOII\ m·· określon: ell eeell li/.yeznych i psychicznych skłonności.
i:d/.i. k!llr/.y odn\/niali
siy od olocz&lt;:nia swą obyczajowością,
początkowo sami tworzyli
,\10.i" odr&lt;;hnc dzielnice (gcUa) dla obrony przed przcjawami wrogości, alcjuż po 1321 roku, jak
piSie C C;in/hurg. ich gelta staly siy w istocie obozami internowania.
[lolOrnie odlegle Oli tcmatyki czarowniczej rozważania autora prowadzone są zgodnie z zapoII ledliana
\\C
\\ stypie .jasn;\ i logiczną
konstrukcją pracy. Rozpoczynając
swe rozważania od tn;,\,'\\al: cll. /nkm I 111L1/.ulmaIH\wnastypne analizy przenosi na kacerzy i czarownicc. Pr/.y czym
gl(\\\ n: nI \\;,Ik iem .icst tu \\ skalanic
na tożsamość
mechanizmów
zachowail
spolecznyell
\I odniesieniu
do ;1I1;Jii/o\\·anycll grup.
Druga eI&lt;;Ść ksi;l/li poś\\·io;cono c\\·olucji obrazu i dl.ialail czarownicy 1.C wskazanicm na rozmaite tego implikacje antropologiczne.
Omówiono kolejnc wcielenia cech, klórymi zwykle obda1'/;1 si..: Qanl\\ nic.,: Od Diany-llerodiady
przedstawionej
w .,Canon Episcopi'· i jej germariskicll
\\arianH\\\ .... I:ra\\ Ikrtll..:". ,Traw I klt--. przez mo;ską ich odmianę "WUtischend Ilcrr-- aż do
ILkl,'lIl1o\\anego
pr/.LI czas i wyohra;ni.; ludową ich XVI-XVII-wiecznego
wizerunku czanmnic\ Idic I k\l'. Ihe Wild1. La Sorcicn;). Komparatystycznc
ujęcie poz\volilo na ukazanie pelnego
,pektnll11 lLrytoriaill..:go i chronologio:nego
I'enomenu czarownicy (od Chin do Anglii i od eza,,1\\ alHyeln: cll do ery Ilowo/.ytncj).
Kolejne rozdzialy ukazują czarownice ukrywające się pod
'\ Ilri10IiCln\ IJli maskain i I.\\ier/.ąt i stworzcli zapełniających
demonologiy
łudową. l tu również.
pr/ehadany material pod \\I.gl,,:dem ilości i różnorodności może budzić podziw.
Ostatnia Cl":ŚĆ ksi;l/ki nosi t)IU!: ..I·:urasische Konjckturen".
Ty tul w pclni odclale zawartość
;ej Clcsl'i. (·harakler ro/\\ ai.;lIi lU za\\artyeh jcst naj hardziej spekulatywny.
Autor doskonale
Id~l\\al sobie I lego sPr&lt;J\\c. leC!. stara I si.; przedsta\\·ić jedną z możliwych dróg interpretacyjnych.
Illaid/ienl\
m. in. pn\hy inlerpretacji znalezisk archeologicznych
IV grobO\\cach
scytyjskich.
\I kt(\r:ch
male/iono
sl&lt;lrle na prusz..:k rośliny Canobis sll/h·a i powiązania tych/c znakzisk
/ prakt: k;lIlli ebtill: un: mi szamanó\\· (czarownic).
Podobnie
charakter
domniemali
mai'!
r"/\\~lI.ania na lenl;1I implikacji
kulturowych
konIaktów
w czasach antycznych
cywilizacji
cllrop"J,kiej I ludami ;Ilj&lt;ll: ckimi. IV sl.czególności chodl.i tu o możliwość przeniesienia na grunt
,'I!ropei,;ki lransseksu:dn)ch
i lrans\vestyckieh
praktyk s!.amanów sybnyjskieh
czy profetyunej
II I cli!.) SC\ tÓ\\
\limo S\\ej ,I\skusyjności
ostatni ru!.dzial pracy C. Ciin/.burgajest
istotny, gdyż. wskazuje na
llll\\l' IIHl/ii\\OŚCl i drogi poSl.ukiw;dl hadawC!yeh. NOwo7.ytny ohraz sabatów czanl\\nic ma. Jak
j(l\\(1d/i aul(lr. kor/ellil~ niejednorodne
chronologicznie
i kulturowo.
Trudno jest mówić o
1;lkimk,,11Iil·k cal"śc:(l\1 \ m i slrukluralnie 1.\\ artym archctypie. Przez przemiesl.anić
rOl.proszo11\ ch elniC!nie
element,·m i nakladanie anomalii doS/lo do I.aistnicnia w świadomości
ludzkiej
.Icdnoi ilego obr&lt;l/.u nocn\ ch spolkali Clarownic i wszystkiego
co się l. tym łączy. Praca C.
(jin/.hurg:1 ,t;lra sic naś\\ ietlić wsz)stkie niejasności wokół problemu i. jako że udaje sic .iej to
/nak(lnlicic'. j":sl godna polecenia nic Iylko historykom. lecz również etnologom. antropologom.
~II&lt;lk/e po Cl&lt;;ści i sdcjologom.
f:r=ys=to(S=kllrlll/o\vski

\lic(/\Sla\\

T r o jaiL IIjllDlllld:enie
do elnnln,f~ii r'uropy. Orientacje. problem\', =aln::enia
\\\da\\ niCI\\ (\ l!niwersy teIU Wrocławskiego,
Acta Universital is Wratisla\·ićnsis
\(,.'4. Ilhnolo~ic&lt;l .'. Wroclaw I,)')·t ss.220.

!'iielill&gt;

\"

c:&lt;'.

KSI;!ikc ~1. Troj~III;1 mo/n:1 ch: ha potraktować
jako podsumowanic
pewnego
etapu
1;llnl,'ICSO\\ ;11·1
autora prohlemal\k;! etnologii Europy i niwnucześnic próbę. pierwszą tak obszerną
\\ n;Js/e.i lilnalilr/e (sl'ld pi,)uiersk;\). pr/edstawicnia
rozwoju i stanu ..curopeistycznych-badal1
el!HliogiC!n\ch. 01'1;lco\\.anie składa si\, z d!.iesi\,ciu rOIdziałów, poświ.;conych
kolejno: zagad-

�262
nieniom terminologicznym.
początkom badaJl, inspiracjom !llll\\nych kicrunk('m c:tnologlc/n.'el1
(ewolucjonizm,
dyfuzjonizm,
funkcjonalizm.
strukturalizm)
\1 studiach nad ludolV\'mi kulturami
Europy. glównym w tej dziedzinie etnografiom
narodowym,
wybranym prohl..:moln Ilar,lll.'
tcoretycznej \V etnologii europejskiej,
mctodologicznym
aspektom hadali, pot!ejmO\lan) m analizom niektórych slCr kultury (budownictwo,
pasterstwo, obrzo;dollosć rodzinn;J. /vci..: rodzinnej.
próbom regionalizacji
ludowych kultur Europy. monogratiom
spoleunosci
lokalnych i IITesLLie
.,ideologieznemu"
kontekstowi
badań nad europejskimi
kulturami i spoleczl]()~eiami
\\ieio,ć
poruszanych wc Wprowad::eniu do etnO/aRii feuropy I.agadnieli (zlVi'lzana zres/.t'l ze /Io/ono~cla
samego przedmiotu
analizy) sprawia. że ograniczy siC; III tylko do dll (')ch najog&lt;"&gt;lniejsz.' ch
kwestii: charakteru opracowania i prezcntowanej
w nim koncepcji "etnologii Furop\"
O źródłach powstania
książki sam autor pisze
"moje l.aillleresO\I·'ll1ia Iym lenlalćm
wywodzą się z dydaktyki", zaznacza. że jest ona utrwaleniem własnych doslliadCll'!i /d(lhyt\ ch
podczas realizacji uniwcrsyteckiego
przedmiotu nauczania "c:tnoiogia Furopy" i. jego zdanicm.
"Praca ta może więc pełnić funkcję podręcznika-skryptu"
(s('). (ltM tej roli wypclnić nic 1Tl(l/e.
WprolVad::enie do etnologii Europy M. Trojana, co uściśla podlytul. jest II istocić OpraCl)lIanlCI11
tylko z zakresu historii samych badań w obrębie lZlI' etnologii I':uropy. I to I'aczej lI;tsko i II'~Idycyjnie rozumianej.
Dość umowne pojęcie ,.etnologia hIlOpl'" ma IHlLill(·'.jn;\ konolac!,;. Il',I
nu zwą używaną dla określenia z jednej strony ..przestl·/ennie··
wyd/ićlonej
d/icd/iny
podcjnh'wanych przez etnologów
budail. z drugiej samego przedmiotu
hat!a\lc/ ..'ch /;Ul1lcrĆ:;(lll;1I1
(z powodzcniem
realizowanych
także przez nic-etnologów).
I Jniwcrsyleeki pr/.edmwl nauC/an!i:
.,etnologia Europy" (ze względu na wymiar zaj,,:ć i zakres problematyki.
lilktyClni..: IIpr,)1I ad/cnl~
do niej) winien być raczej zwrócony w tym drugim kicrunku, a eclem I.aj:;l· pOll inno być II S/Clególności ukazanie w ogólnym zarysie historycznych
procesów kS/wltO\lania
SI:; kuliUIO\lći!"
i etnicznego oblicza Europy oraz przcdstawicnie
niektórych aspeklllll /rll/nicowani:1
i .ićl!lh)~ci
wybranych elementów "iudov,rych" kultur w Europie,
Pewną próbą czynioną dziś w Europie rozról.nienia etnologii I:urop) .jako d/il'll/ln\
h;llL:!1
uprawianej przez etnologów oraz samego przedmiotu analizy .jest określanic tej pienl's/cj tenninem "etnologia curopejska·'. Nie jest on oczywiście jcdnoznaC/ny,
ale \\'\T:I/anll pr/u. \1. irojand
jego zdecydowana
negacja (s. I O) musi budzić zastrzeżenia.
W nomenklatur/c
zachodnloeuwpClskicj to poj:;cie odnosi si,,: przede wszystkim do europeistycmic
zorienlOIl;lIlej ćlnologii la nic
etnologii uprawiane.j w Europie). jest wyrazem odchodzenia od tradycYlnćgo Il&lt;Ue\1I1iel\\d. COI;'I
szerzej pojawia siO; nie tylko w tytulaeh oplaeowali,
ale i nazwach ćlnologiClnych
in:;l\ IUI,"\I
(np. w Rerlinie czy Lund); co wi,,:cej formę przydawki przymiotnikollcj
stosujc ,i:; \"nl tabe ,!i~:
okrcśleniu ..narodowo" !.Orientowanej etnologii w pos/czególnych
krajach (t~lkl cl1;lr"ktel 111;1,i::
np. terminy "etnologia szwedzka" lub "etnologi&lt;J francuska")
Etnologi:; Europy M. Trojan traktuje jako wydzicloll&lt;l subdyseyplll1:; etnologii. ogl;JnIClon"
glównie do "syntetyezno-porównawezych
studiów nad kulturami ludO\l\lllI n"s/ćgo kOnl\nCnlU"
(s. I O). /. tym równicż w pełni zgod/.ić si,,: nic można - ;Jrgulllellll)\\ doslarC/a ,am;1 pr~lcd
P%stali my przy dwóch. Po pierwszc. przeprowadz.ona
pr/.e/. :Iulora ;Jnali/;1 ,IOS(1II~1I1\ch dlli;I'!
\I' europejskich
hadaniaeh porównawczych
mctod i /.alol.ć!i lelll"el\Cl.uo-mctotlologiCl.n.'
ch ,!:Ib"
rysuje subdyscyplinarny
charakter (specylik,,:) etnologii Europ\' (SI.koda. żć S/ćr/c.j nil' prlc'dstawiono prób jej organizacyjnego
wyodr,,:bnienia). stll'indza - ..i:lnologia I:urop\ nic .ićstiedndj,
w pełni swoista na tic ealej dyscypliny"
(s.Só) .. kst olla raczej tylko d/ict!/ln;1 hadali. I lO
o eharaktcrl.e interdyscyplinarnym.
Po drugie. etnologi:; ":urop\" mo/na (na!ci.y) u';lktOIl;I( 1;1j.j,
jako sumy poszczególnych
etnologii narodowych - \lick partykularnych
opr;lcolI ;JJi pOll -;Iail c:I~
w ich ramach dostarcza wil,:eej \\"iedzy o kultul7e (kulturach)
Furopy i proJlo/\ ejl jC'j ćllll&gt;l,'gic7.nej analizy niż niezhyt udane próby ogólnoeuropejskich
UjC;l'p&lt;&gt;I"&lt;')\1
lIall c/\ ch
pi'l&gt;: o 1\ Iii
zresilą sam autor Wprowac/::enia do etnologii f~ill"()!Jl"..!.II;lezellić konkl'elll\ch
Opr;ICtlll ;11;
\I etnologii Europy zalcży od wielu czynników, ale nic tylko od ich Ill'II)IIII~IIIC1ćg(' &gt;:h;lIaklc'ltl
i ujmowania zjawisk w szerokim wymiar/.c przestrzennym.
'vV' tej d\·sc.' pl inie u,J:;ci:1 dol\"Clą(~
krajów i pojedynczych
regionów zajmują nicjednokmInie
miejSC": dOIliosIe. ;IClko!1I ick nić Inajd
one etykiety "europejskieJ"' (s.IS5) Zajmujc si,,: \li,,:c np. an:i1i/;t ".' hr;JJ1\ch mono!lralii spokcz-

�2()]
nO~ll lokalnvlh w Luropic. klórej to cz.;~ci w pracy być nie powinno, gdyby ograniczyć si.; do
prl.~j~ICj dclinicji wyjsciollej ..clnologii Europy" (szkoda. żc pomini9to w opracowaniu
choćby
kn')lkic OIJl('&gt;wicnic etnograticlJlnych
monogralii narodowych, nie wspomniano te7. np. o ..syntczic" _. !ro-'·o!kskulld". l:·urrJ!)(lIsc!le UI/u!er. Mlinchen 1963).
W bi;lżCC dominujc statyczno-deskryptywne
podejście do kultury i raczej wąskie jej rozumienic (VII. kultura IlIdo\\i\'chlopsh:a l. Chyba szcrzej należało zwrócić uwagę na obiektywnc
\Jgranlll.cnia \\ rozwoju porównawczych.
etnograficznych
studiów nad Europą (odmicnne drogi
k:;7[alto\\ania się etnologii narodowych w różnych częściach Europy i odmicnny w nich ,.stan"
kultury chlopskicj). nardl.O kompetentnie
przedstawiono
rolę głównych środowisk narodowych
\\ dzicu/inic etnologii Europy (Austria. Szwecja. Niemcy), zbyt skromnie. zwłaszcza angloalllcr~ k;lIiskiego. li'ancllskiego i rosyjskiego (radzieckiego).
Właściwie nie zwrócono uwagi na cor,1/ pOll S/cchnicj \\ ~st~pującc w ctnologii curopejskiej rozszerzanie pola badali takżc na kultury
i spoJccznosci curopcjskich cmigrantów na innych kontynentach (przykład szerszego niż geogrationc spojr/cnia na ..curopcjsko~ć").
We IFprowad:::eniu do etnologii Europy nie brak tab.e
uproS/uel·l. nicdop(l\\ied/eli
czy nieścisiości, np. środowisko muzealne z kręgu badaczy Muzeum
.\ 1"1' II Paryżu nie moglo I.yskać na znaczeniu w polowie lat międzywojennych
(5.77). skoro
l11UZCUl11
po\\slalo II !1).'7 roku: M. Maget w Muzeum w Luwrze nie rozpoczął regularnych
\\~k/;ldó\' / ctnolo,l!ii Is.7X). ale I. zakrcsu Vw. etnologii francuskiej (co bardzo nobi!itowalo
to;
d/lcd/in.,: hadali): l/W. dom halowy (s. J:i9-140) ma w istocie więccj wariantów (np. t\·y7.yjski).
bard/iej zlożon&lt;l .icstie,l!o ,l!ene/a: kloda wigilijna (bożonarodzeniowe
polano) nic jesl tylko
clemcntcm balh:ariskim (s 155). byla szeroko znana w świecie romańskim i germańskim. S7.koda.
I.C bl&lt;lżki nic laopatrz.ono
w bibliografio,; - ciągła numeracja przypisów (ponad 7(0) hardzo
lItrlldnia posz.ukillanic pcinego zapisu bibliograficzncgo
źródla (niekonsekwcntne
pisanie tylulll\\'
cza.sopislll II cudz\'slowic. d/iwna maniera tlumauenia
nazw miejsc wydania najęzyk polski).
Pl)(z)nlone
uII&lt;lgi krytyC/nc nic umnicjszają
znaczenia pracy M. Trajana dla etnologii
polskiej. kj naj II io;ks/,\ wartości,! jest to. że IV ogóle powstala. żc jest krokiem we wlaści\\ym
"-ie'runkn. i..c etnologia I-:urop~ stala się u nas dziedziną nieco mniej ..deficytową" niż dotąd byla .
.!ac!!k Bednarski

l!ilu!ogie /lo/JlI!ome. S~A1C"~ III I lro!}(}!og ii ll'spó!c::e,\'llo,';ci. red. Dariusz

I--:r;lk,,"

I ')1).1.

ss.

20(1.

Czaja ... lJni\'crsilas".

it.

RzcC/y\\ iSlllŚĆ n&lt;lSZ,1pcln&lt;l .iest dziwnych rzecz)'. zjawisk. wydarzeIi. ludzi. Dziwnych. bo
nic/lozllmiah-ch
dla n'ls. pr/.ynajmmej IV pierwszym zetknięciu z nimi. Wielu z nas próbujc ową
dzill ność os\\oić. umieścić \\e IIlasnym uporządkowanym
świccie przekonali. znaleźć dla nich
takie' II'~tlumaCl.enic. kt,'lre lIyda się nam możliwe do przyjęcia i zaakceptowania.
Pragniemy
7H.\Zllll1ieć Droga. ktllra II iedlie do lego zrozumicnia jest nicrzadko barclzo clługa i nie zawsze
prosl'l. I.ccz gdy majdz.iemy sic u jej kresu odzyskujemy
spokój. czasami jedynie na krótką
c!mile. I~o pr/cciC/n'lszc
rozumienie rzeC/,y okazać się może tylko zludzeniem .
.\ntmpologoll ie' i ci IIS/ySCy badacze kultury. którym bliskie jest antropologicznc
spojrzenie
11:1rzcc/\ \\ isto~ć. n'l\\ Ilicż d.!ż.! do /rozulllienia lego, co się wokól nich dzieje. [)o zro/umienia
d(\lhodz.i sic n;1 II iek sposohów. Jcdnym l, nich jest odnajdywanie.
odkrywanie znac/eli. sensów
zai:&lt;tniah ch zjallisk kultury. Igodnie z. \"aSlUl intuicj'1 badawczą. Po dokonaniu tego następuje
/azll~uaj
prC/cntacja ollych intuicji. C/cgo przykladcllljesl
ksi'lżka poci redakcją Dariusza C/.aji.
pt I/I/u!,,!.!.!e /}{)/JII/"me. S~kice ~ (fl/lro!lo!ogii
W,\pó!c::esllo,';ci wydana przez Towarzystwo
\utl\r()1I i Wyda\\u·)\\· Prac Naukow~ lh ..l ini\'Cl'sitas" w Krakowie w 1994 roku. Na dzido to
,"-lada si,': siedcm artykui&lt;'l\\ anln1pologów.
pięć artykułów lilmoznawców.
jeden literatnra/n:l\\c~ i jeden pisar/a. OpatrlOne
s;ł one siowem wSlypnym D. Czai. Autorzy książki
i'I!c'lbt:l\\ iaj;1 oyl&lt;:lllikolli
\\ lasnc analiz\' zjawisk wspl')iczcsnej kultury popularnej z zakresu

�264

ti Imu, reklamy, telewizji, literatury, prasy. Dariusz C/.aja n,I/\'\\ a m\ c /j&lt;l\l iska !Cnulllcll,llni
kultury popularnej, czego podstawą zdaje si9 być pewna niczwykłość tych /jawisk. 1'.\\ \ CIajn\ ch
przecież i powszechnie występujących.
Fenomenami bowiem s,r Pal&lt;lc Kultury i :\allki \\ \\&lt;lrszawie, seriale telewizyjne "Dynastia", ..Twin Pcaks". ,,07 - zgioś si.;" MTV. pisllla crnt\CIlle'.
powieści typu janta5Y. reklama.
Autorzy tekstów zamieszczonych
IV książcc.
prz.edsta\\ i,q'lc i upisuj,!c !&lt;:1l0Illc'n\ "Ulll11\
popularnej. próbują wyjaśnić je, zrozumieć poprzez odniesienia do mil{l\\ i Illilologii. kt&lt;'lrc 'd
odwiecznym
i w tym sensie niezmiennym
elementem kultury Niu.Illicnna .Icst lu \\ /,Isad/ie'
treść mitów, przewijają się w nieh bowiem te same od wieków \I'It"i i prnhlclll). odn,i1cić' IllOZIl,1
te sam c co kicdyś archctypy i symbole. Zmicnnym wydaj c si.; 11\ć jcdynic kontcksl. \I jakim Inll\
są opo\\iadanc
oraz sposób i forma tego przekazu. Od\\ icuność'
mil(')\\ i ich .icdnoczC'lld
zmicnność pozwalają badaczom kultury. w tym równiei. autorom oma\\ iall\ch ,III) "ul{m. lIa ppszukiwanie i odnajdywanie
śladów obecności mitów w l'('lżn)ch przcja\\dch
"Ulll1l\ pOPULIIIlC.!
a to w warszawskim Pałacu Kultury i Nauki. a to w ja"imś serialu tclc\li/yjJl\11l. \\ rdl;lllllc' CI\
piśmie erotycznym.
W poszukiwaniach
tych prowadz.cni S,! oni pr/u
\I lasn,! inluic.l';. Inluicii
samej w sobie nic można krytykować. ale można to uuynić
\V slo~unku
do trop(·m. Ila J'I"ie'
kieruje ona badaczy.
Wydaje się, że wyobraźnia niektórych spośród autor{l\l' "s i'\i.ki punusi troch.; llaZI1\1 dalc"\l.
kiedy pozwala im na dokonywanie
wielce niezwyklych.
zaskakuj"c\'\:h
i daj'IC\ch \\ iele du
myślenia, także o twórcy tekstu, porÓwnaJl. Niezwykłość
ta bm\ iCIll nic l)(td/i 11\Ilajmnle::
zachwytu. a raczej wątpliwości co do wlasnej sensO\\llości.
I)olyu~ to chocia/.h) prz\ r(l\\ 11;11'1&lt;:
bohatcrów serialu "Dynastia" do greckich bogów Olimpll uy Il)togl,llii n,lgich p:llliellck / Cia.""
pism erotycznych
do ikonicznych
przedstawiell
świ~tyeh. Rod/i si.; tli pytanic CI\ 1I"1\ Ie'
znaczenia w treści obu porównywanych
~iawisk \V przcdslawion\'ch
po\\yi.ej pr/y"bdach.
ich
istota i funkcje są rzeczywiście takie samc. a w związku z I"m uy /aprC/.ento\l allc tli 'Illalugic
rzcczywiście prowadzą do zrozumienia opisywanych fi::nomcnó\l' "ultllry poplllal'l1ej·.' .kśli Ilic. 1\'
nasuwa się kolejne pytanic o cel powstania tego rodzaju tcksló\\
.lak wynika z lektury mityczne znaczenia. sensy moz.lla liy pr/ypls;lć \\icllI \I'p('lluc'll:
11:
zjawiskom kultury. Możliwe. że jest w tym jakaś metoda. "tóra lila dOpnl\\;ldzić do "oll"lu/i:.
iż w dzisiejszym. tak szybko zmieniającym
sic,: świecic, wci'li. nwi.lla odllalch
Ic sam c CO pr/\'d
wiekami wartości i symbole. Świadomość
odwieczllości
tr\\'ania i niCl.miellności
pc'\\Il\ ch
wartości dajc poczucie jakiegoś ladu, porz'ldku. a w kOllse"'\ellcii
pOCIlIcie hCl.picClclisl\\ ,i
.Jednakże Ilie wszędzie tam. gdzie byśmy tego chcieli. 1ll0Zlla odllalc;ć prastalc S) mbolc. () 1\ Ill.
Jak również o picrwotnym waczeniu owych symboli. Ilieklór/y z.daj'l ,i.; z.;lIl1Hnillać'. CI) r,ljcm ,.,
ciala pięknych kobiet i równic wspaniale samochudy. Ilawel Jcśli 1;lsll·zei.cmy. Ie 1l1(')\\'illl) (l raJ L;
kultury masowej (M. Sznajderman,
Teologia piękllveh ko/Jicl). Met;i1llra pOIlIaga U,I"lIlli \\ ie'k
zrozumieć. potrati wiele wyjaśnić. ale potrafi tak/e zapl·owad/.ić Ila trpp. kh')ry do zrP/.1I1l1icllla Ili,
wicdzie. Nic na micjscu jednak wydać si~ może postawione
pytanie i IlIC'/Hl/1I111IaL\ O\..a/'k
powyższa aluzja w czasach. gdy wszystko można pO\lied/ieć.
a slm\()m Iladać' sens i /llaClCllie'
najodpowiedniejsze
dla danego kontekstu.
W miarę czytania kolcjnych artykułów można \\' pcwnynl nHHl1ellCie dOlllać' (l\ICllIC'i,lt:l"le'goś nadmiaru. przcsytu, wynikającego z ci'lgicgo powtarzania określollCi.'o sehelll:ltll illtc'rpICldC]1
rzcczywistości.
odwołującego
się do mitów, mitologii. symboli. arciJL'I) P(·)\\. "a\let Il1&lt;IpC n.l
uwadze założcnia książki oraz pomijając już problem zasadnuści
użycia pm\ y/vcgo
Illtl\kltw niektórych
przypadkach.
nasuwa sil,: wątpliwość
Cly Ilie na/.h) I ch&lt;,:lllie ';c'he!llal ('1\\ .ic'&lt;
wykorzystywany.
Nadmiar. jak wiadolllo, niesie /e sob,! nicliC/.pieuel·lst\\U
Zlllld/CIli,1. .\ teg"
pragną chyba unikać wszelcy twórcy.
Ijcszczcjedna
uwaga dotycząca tym razem lekstul.bignie\la
Iklledy"to\l
iua. 111111110.'1'11,/':.,:
.1:\1'iata.I'r::vGvnek do antropologii \Vspólc::esl1w'ci.. lest to tehl. "t('H'\' pO\l'\lal pr/CI s"n')C(IlI('
arytkulu zawartego w ..Polskicj Sztuce Ludowej. KOIlIekst\''' Ill' I / I ()l) I 10"11 p"d t\ 111&gt;&lt;1111\
11~
tytułem. Wydaje się, że zabieg ten byl niezbyt trafil)', bU\l iem tekst z\/i/%.l'./I
/)(i/i
IIlui'll I
prcz.entuj::jc obszernie Illit pozytywny istniellia Pałacu Kliltul'\ i ";Iu"i \\ \\;JIV;\\\ IC i \\'1'0;[11-

�265
ndi~!c.icd: nic II kilku Idaniach II micie negatywnym. przedstawia nam w tym momencie niepelny
,)br~JI rA'UI II iS\&lt;lści. Autora mo/na by II i.,:c IH1S&lt;ldzićo nicrzclclny opis zjm,iska, jednostronność
i II I hii\rupść. slu/~lq IIdOllodnicniu Cly /obrazowaniu
jakiejś tezy. )larzutów tych oczywiście
iJhl/ll~J hl IInil-.Il'll· lallJies/uaj'lc
calość pierwotnego tebtu.
I,si'lika lalI icra 1(')11 IJil'/ kilb nie/lych artykulów, w których dokonane są nic w/bud/njące
II telu Spl/l'cill (lII llpis i in!clpl'clacja I\;nomelH'lIV kultury popularnej. Dla nich mo/na si.,:gnąć po
[C'II Ibi(lI, ~I Iektllra il'h I pCllności.\ zmusi czytelnika do refleksji nad otaClaj'leą go rzeczy\1 h!\lściil
i In l' mOle doslillC/\ mu r()IInió przyjemności.
.Halg(),.~ala :Ilaciejell"ska

*
'\ic' majcdncj IIpllll ieści o r/cuywistości
ludzkiej. Jest ich raczej tyle, ilu Jest przedstawicieli
11~lllkhlllllanist\un:
ch. Tladycp akademicka spowodOlvala wielostopniowc
pod/.ialy na dyscyp:111\. sllbd\ SC\plill\ i II il:h IIbl\;bie rllnkejonuj'lce
nurty C/.y prądy. Podzialy te, chocia/ lale/ii od
ull\\ ,i1llnych pl~lkl 11 b'ldall ulch.
apar&lt;lt ury poj.,:ciowej czy ,'akorzclI ionych paradyglllatóI\,
&lt;I Ulllll\\ nl' II Ie!,'a.iil billi icm Imianlllll II wyniku plljawiania si.,: nowych sposllbób ujmowania
;\\ 1~ltaklllturl. pr/cllliiln postr/.cgania proCCSII wyjaśniania. Pojawiają si.,: nowe prądy, pr/.eks/talC"j;ICc',ic u'lscnl II salllOd/.il'lne dyscypliny .
.kllni! I lakich dISc': plin. stosunkowo
nicdawno zaistnialych, jest antropologia
lI'spólczcsl1\hci. (·llOCi'l/ 11\ Ipnilil si.,: onil z &lt;lntropologii kulturowcj, jej odn;bność jcst I.auwa/alna. Tak/c
'~IIUi jej pl/cdstall icicle kladil n&lt;lcisk nil je.i ccchy dystynktywne.
upatrując ich, jak Wojciech
1\111'/1;1. prlcde Ils/\Stkilll
II"
I. spllsllbic'. II j.iI, i ,i&lt;; bada Ijallisko, &lt;lnic w jego przedmiotowym
7akresie,
vlllcc intclplctacji.
, "lllal!-,incS&lt;lch" sl\;ladl, ktt'lrych !coria kultury nie podjt;!a,
I mspililcji innylIIi d/led/inllmi
nauki i sztuki,
:i
nlc,krcpOlI all iu przcd w:Tllzan i.:m S&lt;ldów aksjologiczny.:h,
h. \Ichl Llnlu sic od Ilj&lt;;Ć"stcmatyC/.nych,
micszaniu sposobów i poziomów wypowiedz.i.
.\lItropologla wsp('llClcsności jest dyscypliną niezbyt I.naną i działką wą~ko raczej uprawianą.
!dl. dot'ld w Polscl'. I)orohck w jej lakresie jest jeszcze bardzo szczuply. Tym bard/.iej cieszyć
;111l/C lilkI. i/ pojaw i1a sic na rynkll wyda\lniczym
p07:ycja nawiązująca,
ba, programowo
w'Vcz
:c.d I/uj'!GI w~I/.nicjS/l' I.ilo/cllia w sbzallej
powy/ej cłyscypl iny. Mit%gie popu/arne IV) clanc
w I ')')-1 roku noS/.! pod t: lui .\~/..ic(' ~ IIn/m/)(}/(}gli
\j's/)(jlcesl1o,~ci
i są pracą zbiorową, skladajflCq
,ie' I kilkllll;"tU csejllw. ()g('llny proiii i sto.sunek do badanćj rzeczywistości
przedstawiony jcstllc
'''lcpic prlCl jcj rcdaklora
Dariusza Czaj.,:, Czytajilc ów wstęp staralam sit; wychwycić stosunek
,h, tr ••d:cii hadawCll'j. do Ja.stanych"
praktyk naukowych. ustalell, dorobku. \\iszak l. punktu
\lld/Cniil antmpo!o!-,i i tr'ld: c:Jnc.i, antropologia wspólClesności
może być postr/cgana jako nurt
luihardzić,i kl\ 1\ unl. nicmal/c rćwolucyjny
Autor wst&lt;;pu bardzo delikatnic, ale i stanowC/o,
!"'lkjllllljć pmhknlillyk&lt;; spćcyliki antropologii współczesności
i jej odniesienia do tradycyjnic
ul'rdlliiUJĆJ antmpologii
kllllllmwej U) etnologii: "Nic chodzi rzecz jasna o jakiś radykniny.
"dWi"('11 od «nju')1I liilO/\cicli».
od klasyki etnologii". Raczej podkreśla odmicnność w podejściu
d" hadan\ rh lag&lt;ldnic't"\, dostr/.egając
takic wyznaczniki
reprezentowancj
gałę7.i jak sztuka
Id,l/ill
ic'nia i surrcalist)un\
sposób poslr/.egania kultury. "Iączący sztukę i metodę, wyobra/ni,,:
i intekkt" ,,'10 opow icść o ohrości swojskiego, o niczwyklości zwykłego, dziwności banalncgo,
'.1 ~1/11l\'U
IlIl'wazne!,'o
,,1\'lko" w jednym akapicie mo/cmy spotkać 7.arzuty w stosunku do
'1'111 dl
pmccdllr had'I\\CI\ ch. "Tc siekicrą robionc podzialy więcej zdaj" się mówić () ich
Iw,',rracl1 ni/ o r/cuywistości.
kt('lril usilują nazwać. Arbitralne
dekrety
byly jedynymi
.. tlIlW o,\;nlli Ila istnienie»
t) ch kultur". Ostra to, ale nicrcwolucyjna
obrona "rzeczywistości"
przcd
nar/llceniclll nil ni., si'ltki pOj&lt;;l' w postllci grubych krat i przed dowodami wyssanymi z palca. Nic

�266
jest równ ież radykalnym odci~ciem si~ od klasyki (wrycz przecil\l1ie) UpalI') Ilallie "kollklctll,'~' \
zysku poznawczego"
w "zbliżeniu
kultury popularnej do kUltiii'\' ludollcj",
chocia/,. ,I mOl,'
zwlaszcza,
gdy ..najistotniejszym
wyznacznikiem"
ki dlugicj hlabl
..mit)Clna
perccpCl,1
rzeezYI\istości"
Przewodnim lematem lej pracy jest kultura popularna i ,ic.1Illilolol-'lCllla percepcj,1. \\' ram,lch
tego poszczególni
autorzy star'1ją siy wydobyć symboliClny.
11Iitolol-'iClnl 1II'IlIial eakgp
wachlarza zjawisk funkcjonujących
w kulturze, Od serialu telcll izyjnego, Ili(kokllPU, l'Opl/O
ró/ne aspekty reklamy. literatury po kompuler i Palac Kullllry, Ponlella/ anlojogi,1 ,klada SI, I 1-1
esejów. nic b~dy omawiać poszczególnych
szkiców (krótkie proentacjc
lallarte S,! lIC lISkpi,"
Nic ehel,: robić wyjątk&lt;lI\ i wyró/niać jakiegokolwiek
artyklilu, ol-'lanie/e si, do kl,)tki,'~"
scharakteryzowania
lej książki jako calości,
.Jest to praca o charakterze interdyscyplinarnym.
o Clym Śll iaduI 1;lkl. i/ pololla e"ejl'&gt;" ie't
autorstwa antropologów,
druga zaś - lilmoznaIIC(lI\.
litelaturo/llallC)
i pisalza, !n'lJdui,' 11'
zdecydowanie
wyraz w charakterze pracy. którcj różnL' ohliua pml i'iI,"IL' S'l z grllbs/a I dl'lra:"·
terami dyscyplin uprawianych
przez aUlOrów, Mamy tu do c/Ynicnia nic lIlko, ,iak laUIl&lt;l/d
D, Czaja, z hranżowymi
różnicami. odmienności,) stosol\anycb j,z,'k''&gt;11 i Stl 1t'1\11111'0\1icdzi, ak
i z doslrzegan'1 przeze mnie różnicą w rozumieniu antropologiunego
pode.lści,1. .Je,l lo laU\l a·
żalllC wyraźnie, gdy zwrócimy uwag.; czym jesl milOlogia II' IlJyciu povl'I.cg(',ln) ch aulorÓI\
Z jcdnej strony mamy mitologiI,: pojmowaną szeroko. pko pe\l ien Spos(',b \I idzcnia Śll iata, ,i:lk,'
pewne struktury myślenia. b~dące podslawą kulturowego
ur/'ldz,enia rzel'l.l'\I isloścl. I drugi,'l
strony mitologia traktowana jest w'1sko i sprowadzana jest do OpOlI ic:~ci, 111i11')\\, kOllkrctlll,'h
systemów mitologicznych,
Owocuje to oczywiście pewnym rozdilli,kielll
eksponO\I anI ell Ihl'ekI{jW. ukazywanych
kontekstów. tworzonych obrazów, (jd) .Icdni koneentrllj'l sil; na od,I;lni,lIl1t;
milOlogicznego
porządku naszej pOlOczności, s/,ubniu
milolo!!iuncgo
proc,"11 \\ C111l/iel1llln~
ludzkim myśleniu. drudzy usiluJą odnajdywać
analogie pomil,:c.!/\ konki'L'tn) mi IdIlI/Clli:lI!ii.
/;Iklami. sytuacjami l, kultury popularnej a konkretnymi
histOrl,lIl1i, prz) pOll iC"eianll, 11I11.111i:
Oczywiścic można tak i lak, Pojycie milU .lest \\Ieloz.naC/,ne, II leloplavC/1 InOlIL', symhollonl,'
wyrzucające nas w kosmos, Nic mam nic przeciwko prost) m IInlllol-'ll\lIl, dO'/ukill:lI1iu ,i&lt;: Ie'!',
II badaniach
nad kulturą
.Jednakże gdy do mitó\\' podcllOdziml
wII'IOllic: II lcn SI"'''&gt;!''
dokonujemy
pewnej
redukcji,
pozbawiamy
opis sll'oistego
II I lIlIaIII :lnlrol)(,loglC/n,'~,'
Pomini.;cie szerszego kontekstu milologiczno-kullurll\lego
111:1.leSICIe
d,dsze konsL'k" en&lt;:;&lt;:
Sprawia ono. ;i.e brakuje pewnego zaplecza kulluroll'ego.
w kt('&gt;rYIIl mO/na l" osad/jc' IIS1,d(l11l:
analogie, Uniemożliwia lO jakiekolwiek
odniesienia do rzeC/YII isto,ci, lalI ieva mil i ,iego anall"
gie w radosnym żonglowaniu,
Sprawia to. że "konkrelnl
I,ysk pOlnalICZY" 11'1\1n:1 sic lelII, II pl"
czynione konstatacje stają sil,: ..arbitralnymi
dekretami",
Ale i II laki '1)('S1,h 1110/1111n\llIlle'l
opisywać rzeczywistość,
Antropologia \\'spółczesności
dopllvcza
sąd\ odalllorskle (" tl m 11:1\1
c'
te aksjologiczne).
ale docenia intuicjI,:, Naciągając
troch, to ostatllie l:do/clliL' mo/liii j,'.
stwierdz.ić. że niektóre artykuly odważnie podjyly postulat) anllOpol(\gii "'IH\lueSlIO,ci,
,\ ,Ic,::
wzi,\ć poważnie zalo/enia wst&lt;,:pu, dotyczące po/.l1a1IC/ego charaklClu dl snpliny
i odnOVelll,j
sil,: do rzeczywistości,
to zdecydowanie
nawet je prz.ekrouyl',
.lilka to zlltClllles[
PI:I&lt;::I'
Pomijając zbyt dużą polaryzaci.;
antropologicznego
W) miaru
nW/lIa VI określi&lt;.: ,jako Ib\ [
nieśmialąjak
dla antropologii wspó1czesności i zbyt nienaukOlqjllk
dla anlropl&gt;!ogii klllsle/l",!
Dużym plusem tej książki jest obszar poruS/anej tematyki, KultlIla popld:lIlla .Iest.jllk pi'/c
D, Czaja. bardzo istotnym nośnikiem
znaczcr'l. SenS\lI'. l1\'ć n1\\/e naj lepie,j II I r&lt;l/ai,lcI ch [",
co nazywamy wspólezesnością.
dlatego nic mo/na lwierdzić,. iz ,1:11111\1
i lelIlai IIieiSlotnI , hLlhl

�267
,\ndl'le.1 ,1 i I' ~ d. I.eeh
I I' Ó l. C\r,a17ie OdllliC'17I1(),vĆ
\;Iukolle I'\\\:. \VdrS/,l\Id Il)')". ss. :n(l. rot.. mapy .
..../lIi . ./o,i·kllll·i.
i'ro"\,
,',I{)1'1111

l'III/TklJl!'i

111'ro.v!i lIie ::nając

I.. ) II' ohl'lJllie

l\, 1!/.1·IIIi.illll'

"::\,.1/11 hrllklJ\!'alll

Ulllilj('tllll,VCl

17ienmFi,ici

IIdr::uCOIIVCh,

adresując

i lIieIOlel'llllc/a.

i he:: lI'rogo.ici
ją

do

W) uall nietl\o

do «ohcyc!IJ"

llie-Cvga17ó1F,

lak::e

In'h.

tolerilllcji"

Ikd) kaC!,1 skicrollan&lt;l do SI\(lich d/ieci pr/el Andrzeja Mirgy i Lecha Mroza i przedostatnie
(,Lillie I ich bi,vki
(\1:(1/1/('.
()c/llllellllo,vei Ilielolerancja.
precyzyjnie
wskazuj,) na intencje
pr/l ,II iC'GIj;lcc' illl prl) pisaniu pracy. Podtytul laś jasno okrcśla poglądy tych dwóch etnologÓII.
l'r/l,idcllll. t"g,1I1&lt;l i Polak&lt;lnd istol.,: stosunku do Cyganów ich niecyga(lskiego
o\ouenia .
.\kt) II n&lt;l pOSI;111d haddua kultury pr/.ceiw Ilu. niesprawiedl illości spotykajclcych pr/edmiot
.'c~o h,l,hll'l c/lml ieka 11\'1&lt;1II polskiej elnoJogji obecna "od 1'1I\·s/e".
iero/dzielnie
blczyla si.,:
I !J'lIlk,!. ellllćhl
II Gd) ni /ycill
!arii /namierowskicj-Prlil'krowej,
ze by przYllolać tylko postać.
klllr,l II ieb/ość I uas Jeszcze pamiyla. Przymajmy jednak. ;ie postawa laka 11')'lVolywala nic Iylko
'/;lcunek środml isk,\. ak
kto II ie cz.y nic c/ ..,:ściej _. także pCII'Il&lt;: lekcclla/.cnic.
posąd/.cnic
" br&lt;lk "n&lt;lukll\1 ości" I&gt;latq~o. nail cI gdy pisal iśmy o ludach, na których dokonano ClI idcllIn\ ch
Ibl,)dni. &lt;lspc'kl mOraiii) poj,l\I ial si&lt;; co najwy;icj gdzieś w dalekim tle. mocno zazllyCl.aj
1()/Cic'lic/oll\
I l'llllć Ilid&lt;lć lU 1\)Ta/nic wplyw nauki pOlytywistyczncj
(a mo;ic tylko kompleks
i1llnl&lt;lllisl\ Ilohec' PI'I,IT&lt;1Llnika). lo jednak cz)nili tak równicż ci z nas. którzy od zlviqlkll\\
( PI'/I II II i/lllelll glośno si&lt;; od/egnyll&lt;lli,
/ pc't ik ch\hd rO/umi;1I1cJ ..naukollcj ohieKtywności" zaC7ynamy si&lt;; II·y/llalać. Wystqpienie
/ "Ii iSokokIl icz II roku Il)l)·1 nd kon l'crencjach II' Poznaniu i WarS/all'ie o postall'ic etnologa
,,,,hc'c /hrodni lIojenn\ch
II In lej .Iugoslallii. pelen pasji glos Mariusza Kairskiego o losic Indian
\111&lt;:1'1
ki PoludnimIej
i ludności niekt&lt;irych krajów ali·ykmiskich. przejmui'lc)'
referat Michacia
\hdalli o ckslcrlllin&lt;lcji /\sITI.ju\'ków
wygłoszonc
na tychże sesjach ". a pr/.ede IIszystkim
i'"rd/o 1\ ulilIc. &lt;lkeeptuj;lce prz)'j&lt;;eie Iych wystąpiell przez wi&lt;;kszość zcbranych. 10 przyklad\'
,II i'ldc/ącc. /c. sklani&lt;llll) si&lt;; II' slrony bard/.iej otwartego lączenia postawy etnologa - hadau.il
kuliliI') I post;III,! IIHlI,tlncgo/.aanga/owania.
W takim też duchu napisana I.ostala ksią/.ka Adama
IJ&lt;l11I"/,1 pod 1111ll(\\ln)'llll\lulem
,\'ii' h6i sil' Cvglllla
"', PI'aea Andrzeja
Mirgi i I.eeha Mrn/ajcst
'ol !cc pr/e}lllelll
"g,linic.js/ci tendencji
l'(\j,lll ienill Sic'. :1 1·'luc.i lIasileniu. ,Iktywnyeh, wartościujących
poslaw etnologów
wobec
h;l,\;[ncl I/eUI II IS1(\.śL·iIllUS/,t 1(\\larz) szyć dwa pytania: czy takie podcjśeie nic ciqży ujemnic na
'1;11'1"Ś&lt;:ilI'IUk(\\le.l ich pracI" or;ll uy jes!. II Janym przypadku. potrzeba I.aj&lt;;cia takiego lIlaśnie
'['"1(\11 i,k'I"
"si'!//..&lt;I .\ndr/ep
r--jirgi i I.eeha IVlrOl.a jest I.nakomilym przy/..lackm. je zaanga;i.o\\'anic
'k'/lICioll e ,1111(\1"')\\mo/.rl&lt;l p"iąu.) Ć I wysokim poziolllcm nilukowylll . .Icst te/.. co przy s£eruko
,,,lr&lt;:.'lIll;11111ll pr/.c'slalliu b'lI'll/.o istotnc. napisana
w sposób
przyst&lt;;pn)
dla przeciylnie
[lIleligclllll&lt;:gll u.ll)\\ ieka.
\utor/l skupili si&lt;; kolejno na genezie Cyganów. ich jyzyku. strukturze wewn&lt;;trzncj i wiy/i
c'tlliullc,i. ,poleuno-&lt;:konomiun)'ch
ralllach kuilury Cyganów.
ich religijności,
tojsanlOśei
,'llIlc/llei i ohccllości II kulllll'ZC nie-Cygallów.
PodziaJ len pozwolił im w sposób systematyczny
l"prezcllloll &lt;I': lIa.lII&lt;l/.lIicjs/c clelllent)' d/.iejów i najbardziej
charakterystyczne
cechy kllltur)'
\1'1\ slkicll (" g'IIHill. ze s/uególnym
jednak uwzglydnieniem
Europy. a zwJaszcza Polski. Wąt!'IIIIO'CI 11Ildzi 1\ Iko z;\.S&lt;ldnllŚĆodd/,ielenia części ksiąi.ki, poświęconej
strukturze wewn&lt;;tr/nej
I II [ę/i etniullc'j od u.,:śei olllall'iaj'lccj
toi.salllość etniczną Cyganów. m/dzialami
na temat
spllke/no-ekonollliczn)
ch ralll kultury i wicr£eJi.
",tlei.\ podkrcślić. /c Andr/.ej Mirga i Lech Mróz nie tylko przcdSlilwili nam aklualne
1I.'lalelli&lt;l Śll ialoll'l:j c)ganologii (por. przypisy i bibliograti&lt;;). ale te/. wnieśli do niej swój istotny.
" \1(1\\.1
',;kll
"':/':'1

PIIL'/

III tl kOllk'IL'l\q;ll:h

111"1\1111I-:llIl)It)~~11

l

In ....1.\ lIII 1\ILllL'olo!-!lIll:lIIPloglll'i\N
:":\

pob!.." 1I11c:Jzy ludoznawstwem i alllropologi;:f' (zorganizowanej
\\" maju 1()&lt;J4
Kulturowej łlAM w Poznaniu) i .,Konflikty crnic7.lIc" (przygolo\V£llIcj \\' grlldullI
\V Wars/&lt;lwic) Malcrialy' z ohu sesji \V druku.

.. Ll1HJI(l~la

t\lIllOpologii

H;1I1os/. .\"/(' h,i! \I~' (·l,'.!,lllltl, SeJIIY

]l)t)..l

�"It

.. \\;

'1':'0.1

JIf\,lfti

iI' \\

-1.lIl1ill.y

I"

T!,','ltl)S

I

\'!-),'IP

'Dl

'111'11/
\\\

-I."'IIIO~

IlJ,)1II

;lIII

I.)~O/S~,'&gt;III ,);lqll.'\1 ?~Ol;bltl

[;I[lIll1rl!lI

od

m

,,[I;];lll!.IIS

Iq [/PIHI

tl"I.")~11

''1 I"!,II\\I
"I

-/''.'I.IU

\I

yl

!""I

[

"!,!I

II Ul li!;] \)

&gt;,'II.'I.','1.1U

\'

'"

"P

'1'\/'

'q,w \1I!I\p"d

l.1Sllllll;]qJ,1

I'JI

\,

I" "I

II

IlIhl:O

l,ul'\

'I,)"

1

0,),1 II 01",~0

llI"I'j:JlqO

IllU/,\jHUIl.l

:JlI.plq'jll

l[,)['ISllI:;],i:111

Dl

\, )-:111111liII

-iii/,WI[1

:'lIS i:['Il'jIlZSO(]

,ii'sqlqs

\'!"I,llod

'I,'!

','!llIl!d

/,'1

"

'IV1!,,~

ll'j:lIUP

/:J/.ld

~i1II'''"

','I/p;])

-1"'I.\lolil'o

\/.Ill1'lI:

1\\.)r.'l/p

i'II!I\lI!UI!ISI!/

HU 'Ille,!)!

r.)DI!}1

[ II pll

I

',)IIlJlo'jod

:11:1"/.1]

'"

Z 'j:1Z\',t\11

,II oii~:lHIlUllUOp

'(I';-,,\lo'jUl

'jRlq

1I0.l]S ljJ'\i'Sqlqsleu

IIJlo,\\S

"/I'wq

"""'1

I 1I:1,\IIA1:J.I'jI1D;'U'j ?:'lIUltld
'lIpIlI

lj:l,\1 \lIP I~ZSr:lIUl0ISI

m\IIZ:1,(.Illlslq

unw'jJz.lu

IIIJllAI.I]1l "lU

:Jllle;}.i,)

SIl'l

IIBJ~IA\~od

IlunS

i,) \lOlll,'lIl')I"

'lIE'j:JI:lOp

'I,)

\1I11111~
[ [1.10)&gt;;[11
0l'

iill[

'1II')I''1''''.I~lh'U

l'i!IOI'

q,"!,1I11~JI od

i'IlI'

"l.nIlJ;]
111I

l'r,)I!I~ld"'llll
l[lI"".IWou

"/!'II:q

EIII:JI;]0IOIl),'
m)

ljJ,(zsIHP IlUt~'jllll.l;'lI'j

IUI;\,IIII'(OlU

illl\l;}:Jl:Jzsod

pllU OU~OI&lt;l:\1S

OUJOIU '1IlUp:Ji'l:q

,(Z::lUJD I'.IIIJIB]Sn luoq9.1c1 ;lJ1:zs,\Z.W\\01 'II&gt;V

1![III~IO\\PO "lIpOąOAIS ?~OP Us "UBISZO.l :J:Jzl~ls'j r"lll.'

~I!I' 'IS"r

\I'!IUlIlIO.l/

qo,ou,

"

1I11E'jdl:UI IIU,illIJI,\'n

'I~I Illuds

I

,(zszlją

:JIUZJlllli'

Z UI.(p('ll'j

:\IS "rl!)S

HIU:JJ,,(j\\lj:111Bq9.1d

o;bz.I;)r

1l[IIr.UO'jOp

IJ~:\Z:J Al PA\IlN

oq ':J'(:J/,ljSOp oil OIl\)Eł 'jllll:Jj,,(/,})

I:llnSOU 'II ~BI ,11\ljl:l/pLO.l

'lj:l,(lId~lS0p

U'j11l1:J),(ZJ Iqp

q:J1 'O;bDISAIO:1IJ

IUI'js~m;}'\:1 r:JuOJ~I,\I~od

1,'pIUi' 0l' ;\1Si~I'1l10'''PO\Z.lOltW

lHIOLS'j:\I.WI. (M\O'jll~P()P

1:1~O,\\()IPL\\Il.lcl '1J,\J\)lhd;')lS'\M

[ E)sii'.lbi'.ld

'1IlOllllql!'jS

ozp,mq

IVI

1';-,]llI;1.10Il!.\\

q"HII:I./PZO.l 11\ ·1:J~:J.l1
?~oll.\\o,ml)l)

i:1l/p.lEq

I!:1I!illll"~,T/.Id

,)111111.'1;)
bl,WUO

'1"1 'l[] \1I/')~IE.I;]Ol'[I!,1 lI,'!,!IS[)

'l';-,III{l}d

1lI.l\l\\'I. 0'11'.1'
'1:JIU]S1Il/ O.l"IUOp ''\I~).lOlIlV

UlI HI~pIW :1111
iiz.lOII1Il :lZ '?II~J.I'jpod

lp.\IIll:J:\I.\\~od

J!~lU,') \11l!1I/,,,1 01'!1Il 1l\IO~li?r,i \I 11:11
,v

!

'II"II.P"I.\\

:JIU ,i:1qo

IIlJI:1,\Q.\'I,td ll:Jz.ld I1S;'I.I'jo lP,,(JUZ:J,\)OP HZ:JZS""'\\L 'j:Jp\)J'( q:JllI

b[l!1 ;\IIE)SOd

\"0111 I&gt;UOIII\\I!,ldIlJIU

'1"1 1 .\lOIII~;1i,)

bZ:1I~.1Hl

Z lwp:Jr

H/OU I:Jl~;';:\1SO'jpH/.I uU'/:JI;]'0II::lIl:1;]'

lj~J(),\IS AI lUI

P~oIlD"lods

,,,&lt;lII".1 :1:Jqo'\\ I1PIlI

'('\J\l.ld
,ii \lI)O)"

I/\q

1'110.1'1L\lO'jIUI::l],\/.;)

llI:illHp

rnZJ,\"'ZW;

0p\IIl.ld

IpE'jIlIO.l'j

IIIV

',\'D"Z,I

b'joą:'lI'J

'lll&lt;lII:J.I huu\\O,ml'j:lp

,II :J/S,\\I'.Z Ipi\:Jbl:(z

'j1!1' '1I11)ISIlI r",1S

;lIS,'.I~O Illil\\

\do.lll'lllPIIOIII!;]\,)

\.l111111~
1"'1~"n:;]

;,"1I1'0'l,'!!/

q,'1l11 ,'IN

1!/sld

1~II/.1):'lU,II:JZ

IlZ :\IS 1J:J[zp"IAlodO

p\.qii"'I.lu

l:uI~.\\,izt~u 'lp,iW\\OUL\\od

III 11
I.Ill1 \.IJI

'1!,)SI','[11l0/111' ) \q/

'[I!.Iq \nl~IIlI1[1

"'Dlqmq

po I:1S01l/')II:1 1,"/llp

I.'[,),V,IU

II~[II

"1"[

!~[I! '\I','IlI!;]\,)

-,'I I I

i!rlll.l:~S\\

li') \1I1!/1!1.111111[[[ /lqOP\D

"llil![lll":'1!/[[

'1,'lll

\.I01l"0.l011ll!

o3;nll'I;lII".1

I f:J1l),,(jSU
1 "UOJ]S :JI OU'\\9,m'l
If:JUldHP1! UIIVjsod

,II)

""I1!\lllllIl'\/.ld

ll;]",)qo

Allp,I:JL\\OUUI

'llLUZ,\]tąU;}OP

0&lt;1,,1''I Il'j'lh\\z

1,'Il[,)) I!II l:i'p,)[ II )s~I' I [;lOloUI:&lt;l,\:1 h\IOII:I,II~

'S) I!II!,!IIIOI

'''Z.lOl
I J;)SO/

111)UI:;i\,) ,\'DU:J;; 11'j'/llL\\Z ~Z:l)Ol!Jlj HOAIS '11.\11nsp:J'I.ld

li ,)II 1 /,'1,11'

'1!III,V,)"IO

1lI1 ,,(U1rlu'jl'(,,,/\

pO :J1S".I'jO ,II bl:'l~OUrl;)II;)J

11~'pi!I;)OU (1II,iIlD,\.I0]SIII

I!II

r:J1 Z "',(.)lIn

lU.il Al JUUI ~['flS,(I.SNI I 'jn[' 't?) 1U:l)ocillj

I 1!;],III''\ 1':1/.1pIlV 'l~DU:1;] h~sL(pul

'IIIHII!;]

lj:ll

rJUAI,,(l'jl'.

'I'j('his'j

IlUnSHZ:JlU,\lIIl'j,\)ods

Op l:niq.ii'.Id

\:W.l11li'

I

1:1,\I0:1SI'''"11op)

lll\l'lE'j'\PIU

'J"~.I'j1U

\dIUII:'1

,rJB1HOllkp

;lZ

:\IS 1IIlIS :JIU 'i\\9'j,(PJ::llj,\z;,

I.',,"[I[;-;[[",I

'( Lt'- L~'

A\ P,\\

IlHU:JIU 'Jlllllpl~ISOU

'jI'.Up:lr

I 'j1~1''lj:J,(urriill::l.l

(,,;l'l~.1

'1Il,)pi!I;]OlI

'l[,WIlI,V,[,''''

po

qSIA\OpO.l~

I'.'jll~

'lhl?lU.lOj:J.I

'I:1\\IO;):1D/S

Op

:1IU l~llI)

'''''lil!,~\.)

[ Iq \li

,\1

'hl:l~lll.l

lj:J,\:Jhlp.L(Z.ldSdIU ozp,lllq

lj:JI mphnocl

"[il'!lI/\\I

:",,'

I';lUMHp

,\llIr.U/I

[':'&gt;zsnll :l:140,11'''I:J~IA\,,(Z:lO j;)IU:JZ:'lZSO.ldll :l1'jI:1L\\ Ol

1'j:'lIZp

'\I'),'\lI!II/\\\

lI;l1 1:111\\.1;]0101l1!;]
\,)

\1U.''1''qlll

lU,,(1 '\nu

[':JI:1~ll.ldrell '['''Url;)'1:J.I J;)~OUi'qOlU lj:'ll '''III;);)qO

,)i:II~11I1l 1111
1!!'1'"1/0d

If)!! 11I!1"'1l1II

,,0,'1

'Al9.10l1W HIUJZOIHi'

1!lq:\p'l ':Jr&lt;1I1.1p
Od '(l~III;)ZpOJpO lj:J\l'łII~z:Jod I 1lZ;):1I,\\

O ,\/p"I.II"11I

1,'[l'I!1 II 1I:11l1OI,IU

:"\',\lIIl,V~,IIh!/

1\

r~I'jS~m&lt;l,,(:l ?~oql~łs ,(ąoIUZ:lUUZll O:l 'IlIU:JZ:1010

lldlhu",\q:JSUO~"IU

nJi'.1

II,' \lli! II ,)sOI' I!II 1",,1 nll:do

/ I I[;)q",[

\!:-jP.1 ~/J,1.

l';llIIOdSOU/\Z:XlZł!

11;]'1:1.1r:dd'I1I1I1UOp :JIUIl!\\OlIlL\z.lU

i':11' ':1/\II,I,1IU

'1!1I0\1"1![

"I!\ I II.' \1I\"OIIHI,

Wlli,'l

.'l1nl1

,,11,)\I"'~IIII!1UI~,\IOS".I"]UW/

IIllly

\1','!'I,'[I[

(i,)[';luuo.lqo"

0l,\q

.'1:IIlll,).IU.I:&gt;III[

,)i!"!/,w.I~\\

!!'I[J!I~I"I"Il[

-/,'llI

Oi'.IU

111[111111
1[;\11'1[1111
II;]"WI)S

':.I'I.IIi'!

IpH'jUll.Ir.,\1

1,'11111[11'11
\/.IU Ol,\q ~In Ji' ',\n;1Z.llh~z

1 11l;l1~IlIlIJd

[[Iqllll

?;\z:mlllnll,,('\1

A\ '\Pr.PI'\Z.lU

,)[UO,IWI OU 'F\I\l.lP:\AI

q.)\lIrl;]'1~.1

"IU,h',I 1.'111110.1 \lUIII!;) \,)

-'lI!

,\1 IWHAlo,mppp

q,)IUpOq.'S,'\1 1';-,1'I~U ez:JzslqAlZ)

'PM"

~ 1!J\\P.lsod

\IS ~/,I,'II11 I':Vl1p ,II Ol '1llllZII!pl1I' ;lIUI~A\,IP.lU HZJZSUIA\ZE '.,(dOJI1::!r;lZSr:JISIZp ?~IMI

\I 1,'\ll!1I l! 'IIOIII!;]\,)

-"llIp,'['

n:ll~fHtlo:-jJZ_1(1~ ;)~IU;:'lZsqo ozp.mq

'1 pllpl~'I~/1l

q~l~jEl

·~861 l!A&gt;tSOV\J &lt;.I0J&gt;!P!/II.Y_,'/lO'if:I:J :,lI';;'O.IOp ,l
'du qeZBJAA\ PCI;lod . \lIqopod '9 (( '5 LI

~~i\\O.lI~-,1l01ll,)

1!11I~[lIjSlIOUSII O;]~UpO;JZ :'l,mllll

II ','I.)~/.I)

','~" I\I[UP! II
,"":;\)

'(IPI!Olql1.1

[!I \q ,Vo;\lIV

-"[lIl'lI/\\lO[,)[

'/(.).llAJ

11~.I/f,H)

'I.' \li!IS~I/PIIl~1S0
'WI'

-I!II ,V 'I!\lI)"PI!1

'V ~ :111.1(1 J ,\:n"!Zpl!.l

" .I:1f'S:I!)

1 l1~JII/J;"\. J

1f-'1

o;bll."'liO

'r:'tluII'\/.IU

.\:WJtf

f.Y~fJY.':

o

'(,,(UI:JJ;1Z.I

'I rJE):1.1
U.I:JI U1 I

Al ,(UZ:10PL\\ PHI'j,'\

,\UI'Hllil,\.I0

�269
1'1/\ n,lic:iność cz.;ści polskich I,owalów do świadków Jehowy? Wreszcic, nie plzeprowadzono
I'I/-:cici. pclnych. I/ctclnych hadail nad Ieligijnością współczesnych
Cyganów. Wiadomo . .i.e s,!
"ni ()d lal ..ohieklclll·· ,Iktywnych oddzialyw,1I1 kościolów ehrześcijailskich
(co zreszl'! autorzy
/all\\&lt;liy li 11l1la\\'iaj'lc innc kwcstie) Dlaczego więc po Iekturz.e tej książki ma się wrai.cnic, i.c po'e'ci,' Iloga i .rvlatki noskiei lo dla Cygan(m krcs możliwości religijnego poznania'! Andr/.cj Mirga
\\ '1,,')l&lt;nltOl"Ollla\\ianc.i pr,lC\ -- pr/.c\Vodzil cygalIskim pielgrzymkom
do papicża. Świctnic
,IUinIOI)] /n,n1\. /apI/.yjainiony
Cygan j&lt;lko katolik (i Czlowiek) zostal chrzcstnym ojcem moje.i
c,"ki lid. ilp. Kicd\ b,ldalcll1 stosunek Polaków do Cyganów, slyszalcm Cl.ęsto opini.;: "Cyganie.
i--illJ\ch /n'lIl1. S,( inni nii leS/la (un t&lt;lcY.iak my. dobrzy). alc pozostali odpowiadaj'l
sten;o1\ 1'0\\ i". ('/\/hy allłor/y ksiąiki 10 podeszli do przedmiotu swych badalljak moi rozmówcy')
Istoln,!- \\Iaśei\\ ic dominuj'\C&lt;1 warsIwą pracy Andrzeja
Mirgi i Lecha Mnll.a. obecną
II C \\ &gt;/y sl\..ich 1"J)/.d/i,t1'lCh. "I ro/.\vażania
na temat tożsamości kulturowej Cyganów i możliwych
J" /&lt;lSI(',o\\ani&lt;l \\ odnicsicniu do nich klasytikacji . .icst to (wraz zc sposobem przedstawicnia
\'ldblclllU) \1\ slarczaj'l"y PO\\ (·lli. hy ksi,!żka ta stala się obowi'IZkową lekturą sludiuj,\cych nauki
" kllllllr/c i /nal,I/I,1 \\ hihliotekach hadaezy problematyki clnicznej. Cyganie są bowiem przy\..I'hklll hldu \\\IJl\bj,!ccgo
si.; wszelkilJl próbom sztywnej klasyfikacji. Autor/.y książki \\ spo,(\b 11&lt;11d/oC/Ytclm pr/cdst,J\\ili nam skomplikowany
problem tożsamości tego ludu. rozmaitość
!uI1kcjonui&lt;lc\ch pl'lsl.cz\z.n .icgo pod/.ialu, omówili dotychczasowe
próby klasyfikacji. zwrócili
ll\\&lt;lg~' Ila \\l.gl~dn,! 11"\\i1lość i adckwatność nazw wlasnych (zwłaszcza, alc nie tylko, odnosząL'\ch ,i.; do kr,Jju i1klll;i1llcgo pobylu). W odnicsicniu do terenu Polski wykazali. wbrew inti1l'lmlCI,'ln .lcr/cgo lico\\Skiq~&lt;l. niclStnicnic grupy 8ergitko
Roma
i niewłaściwość
wprowadzonego
I"k/,' pu:c/ Il'!-,Oh'ldaC/.a IlTlllinu (\fl.ollie
Ili::inlli.
131.;dy cyganologa tak wielkiej miary jak .Jerzy
lil'O\\ ,\..i \\ illn\ln ś\l"ietk s(,I\\'iaj,! nieporadność
pozn3l1skiej milicji. która w latach sicdemd/i,',i'lly cli Ollnotll\I&lt;I!&lt;J obccllOŚć w Wielkopolscc przedstawicieli
s/.czcpów LobwicI'
i RIIIIIIII1,f!,rV
/,III11&lt;I,tSlI.ITI/,lI {&lt;"1I111 i {',,/s/'lI N"1/1lI ".
\\" lc~i C/.;ści ksi,!iki napotyka
czytclnik na trudnć do zaakccptowania
lenniny ..szlucmic
'[\\Ol'/on,j
spokC/ność··.
..vlucznic
stworzolla
kultura"
(odnicsione
lu do spokcz.ności
\'(\\\\Iilhch / C\!-,i111&gt;;\..ieh
ni,'\\olnikó\\
II' Rumunii
i Murl.ynów pólnocnoamerykailskich
- s. 102III; I... S/IIIC/IHJŚĆ·· t\ ch spolcczllości. kultur ma. zdaniem autorów. wyplywać z I~lktu. i/ loslaly
"liC
.. s!\\m/ol1C··
/ pr/edsta\\icicli
r()i.nych grup. z wykorzystanicm
ćlcmcntów
odmićnnych
kUlili!". \\sktlll'\.. silowcgo Olld/ialywani&lt;1 zcwn.;tr/nego
otoczenia. Dalibóg, przecież to "najnor:ll,dlllCIVC \\ ,\\ iecll'" pJ"lll'csy kulturowel Nowe jakości kulturowe to przecież żywe spokuIIO'CI. \..ultuJ"\ / \\ I&lt;I:;n,( toisamości,!.
stworzone przez Cyganów i Murl.ynów w konkretnych
l!\\;lrul,\..o\\aniilCh spokC/nych.
hislOrycmych.
a nic wymyślone i sil" im nar7.ueone przez lowL,"\\ i \\ laścicicli nic\\olnik,'\\\
(choć ci mieli niewątpliwy wpływ na okolie7.ności towarl.ysz.ące
liilmd/ill\\1ll 1l11\\·\"ch.jilkości)'
Id/i\\ icnic C/\"ll'lnika. /\\'I&lt;IS/cza I.dająccgo sobie sprawę I. fachowości obu autorÓ\v. uzćwn(lr/ni,III''j \\e/l'śnicj pr/y \\ ielu okazjach, Jllusi budzić stwierdzenic, żc: .. Istniejąca terminologia
(Inoh'giczn,1
zdajc si.; być nicl.byt dopasowana
do możliwości
nazwania
poszczególnych
p,,/i(\nH"\\ /.re·)iniCl\\\i1nia i (Hgani/,acji spolecmej Cyganów" (s. 102). Można by w tym miejscu
,\ck,I;IĆ autm()\1 do odpowicdniej
literatury (choćby I. międzywojennej
Polski, w które.i
Ill/\lll.yg'IIlO nic Illlliej skolllplikowanć
problemy) i wykazać. żc już kilkadziesiąt
lat tcmu
',1 \kil/Y\\ ;IIlO Ila \\iclopi;rszczyznowość
lakich formacj i kulturowych. jak lud cl.y grupa etniczna.
!),I \\ j,'lmilkic IlH)/liwc ich uklady z takimi formacjami jak szczep. plcmii; czy naród. Można by.
;Ik po co. skoro \\iadomo sk;\din'ld. żc autorzy w literaturze tej świetnie się orientuj,\, a poza tym.
wyłącznic
z illfonnacji
uzyskallych od Lowarów
(dokialIna
lIa podstawie infoIlllacji od innych Cyganów). f.lI/lilllCt'
to .Jedna
~. \\~I":1I
Jl(l~;lld!l\\c~(l
przl'/\\I:;kil
OdlHJ.'V.OIll:goI.\\'y~lc do Cyganów z Podkarpacia, H//II/l1I1p'IY to najpewllicj przcnie:sicnic
:.I~I.~ P"'J\II.Il\wllcgo
o~r"'~kllla /,.IIlatllill'Y·Zll\\'ttllych Cygallów węgierskich (NUIJIlIIl}!.ro).
Takie CI nie inne odniesienie tych
.'~I"'"klldo .'"'''llko NUl1IlIl
/',,"klf No11lo ptViłwalfl przypuszczać, ze \V opinii Lowarów zmadzial)'zowtlni Cyganie węgierscy
;': li Icdlla" hald/il'j _.CY~;IIISL'\·"
od mil's/kilJllCYL:h Ila naszym Podkarpaciu (por. W. Olszewski, OyS/(fłJ.'· C1J71c:ny /)a/u()'
,':(/1/11"
I/ł//'C\
k/(/rI~/i'
'/:"11'/111("\
I'O:IIt1/1W,
praca IIlIl!!.istcrska \V archiwum Illslytutu Etnologii i Antropologij Kulturowej UAM
I,

\\

:-&gt;/\:-.ll-tl \\-'.!-,;lllllt.:

;"..1\..;1hkdu.J

'I,

!&gt;O/Il:lIl1l1)

F1ClI\\

"klL:~o.

Ie PO/llilfl';cy

lIlilicjanci

,.twOlI"jCl'i-!O·'

H£'I).:"/.:(I

korzystali

Humu

�270
używając przyjętcj w etnologii terminologii.
świetnie sobic z kl&lt;ls~ lik&lt;!cj;l !-,rup c~ !-,;!Iiskidl
poradzili' Ol. zwykly lapsus.
Wspólczesna polska cyganologia znana byla ogólowi glówllie z. kSI'Vd; .lcrze!-'u liu)\\skic!-'I\
(a takt.e Alberta Pawlowskiego
i pierwszej ksi;\żki I.echa Mroz;I). b.;d;,cych ukorollO\\;lnlcm
badali znacznie już odległych w czasie'4 Później. przez lala. manikslll\\;i1&lt;1 S\\;[ Obc'UHlŚC:'jcd\ ni,'
na lamach specjaiistyC7.nych
czasopism.
Wydana w roku 1')')2 ruz.pr'l\\a habilitac\.in"
I.cch;:
Mroza (niestety. mało dostępna). książka Adama Bartosz.a z roku 11)1)'1 I' oraz oma\\ i,lna lul"l
praca Andrzeja Mirgi i Lecha Mroz.a (niezależnie
od uczyniollych
;Iuturolll drobllych U\I ag) ,a
zewIH;trznym świaclectwem owocnego rozwoju polskiej cyganologii.
a lakże. plHlkreśll1l\ lO r;J7
jeszcze. ważnego miejsca, jakie autorzy tych prac zajmują \1 CV!-"lllOlogii Ś\\ "llm\Cj
Wskazaliśmy wcześniej na koniecz.IlOśĆ postawienia lu jeszczcjcdnego
,wl;mia: eL\ zai,'clc
się historią i kullurą Cyganów wymagalo od elnolog()\1 posta\\~ IllOr,i1ne!-,o zaang;I/.O\\;lnl,1
IV obronie
przedmiotu
ba(hlli~ /\ndrzej
Mirga i Lech Mn',z \\ uzasadnic'nlu
S\\ ej pustin\ \
koncelllruią się na przykładach ze wspólczesncj
Polski (choć z.azn"cza.i;'. zc nie .ic,1 lO kr:l.i 1",,1
tym względcm wyjątkowy): pogromy Cyganó\\ IV I 'Jl{I roku \\ f..:unini\.'. (h\\ I ,'C I/IIIII. \Ilqbku.
niedawny pogrom w Mławie. Jednostkowe prz.ypadki'! Na pC\lno lIie' \\' !;11,lchsledcmd/ic'S"li\
d,
lirz."dnik palistwowy
odpowiedzialny
za Cyganów
\\ duż~ III mi,'śL'IC lal'ilOdniej
Puhk:
przedstawi I mi program działari administracji:
__ a doroslych pllsla\\iliślll\jllz
krz~ Z\ k. la" Jl11lujemy mlodych za pomoe;\ szkół i dom()w dz.iccka i probkm C\!-"II'"ki si.; ,kll(leL\"
\\ lIlilic\;no-urz ..;dowym sprawozdaniu
o mies/.kaj'lcy'Ch w tymmicścic S"srl!'" /(1I1Ii" 1I,IplSilllll .. kh dZ]((1
chodz'l do szkól i jesl to jedyne dobrc. co można o nich ptmiL'dfiec'-I l;dci. 1\ Iko dlalc'~".
żc mieli licznc rodziny, a w palistwowych
I.akladaeh pracy malo zalabi;dl. st\\ll'ldZOII\I. Ii I\j'i
Z kradzicży, gwałtów i rozbojów, choć w ..okrcsie spra\\ozdawC/..\ Ill" IIi,' pllpclnili ndllcc'"
przestępstwa ani wykroczenia (pisanie slowa Cygan prz.C/....c" to 1'1'/\ I~III dl"llIlO'lb).
\\ :-'[;1111,'
wojennym w wojewódzkim
mieście Pomorz.a
ad\\-iślaliskiq~o
SJllżh,1 IlczpicczCllS!\\a
pn',b,,wala, za pośrcdnictwem
prasy i KM PiK. podburz.yć micszk&lt;!lidl\\ przcei\\ ('~ g;lnolll Schem"l h\ i
prosty: "Ci"żko pracujecie, a żyje wam si" źle bo Cyganic kradn;l". W ,Ikcj i ICJ pr,\hll\\;IIW
wykorzystać
także moj;) osobę i.. książki Ficowskicgo.
W Iym/c lIlie';cic od z;lI11ic'jsC\l\\\ ch
Cyganów
pobierano
odciski palców i telegraficznic
przcsyłano
do spra\l'dzenia
II
miej,cu
zameldowania.
Uczestniczka
odprawy
SB i MO przcd akcj'l na lobi
rozr\ \\ km\\
hCl
skr.,:powania na lamach prasy cytowała roz.kaz: ..l.atrz~ 1I1y\\aĆ II sz~ slk Ich hOJllose"'";d i,I('\1
Arabów i Cyganów" !h.
PI'zyklady można mnozyć bez kOliea. SlolVo J\ ganic" zroslll si.; lak nl\.eno I hilldzll Iii 11\
wizerunkiem tego ludu. i.e niektórzy działaczc cyg;lIiscy nie \\idz;l illncgll \\yj.ści,1. .1'lk IlSlIllal.I"
z nasz.ego jęz.yka i zastąpić clnonimcm
ROII/owie,
pochodzi\cYIII od n;I/.\\ \ IIJasllcJ C/,&lt;C!
Cyganów·- Roma 17
Nic podziclam wyraż.onego IV podtytule ksiąiki ( )dlllicnlHlść i Iliclllkl,ml.pi
Illllilll Zd&lt;llll(ll1.
zbyl uproszcz.onego
poglądu Andrzeja Mirgi i Lccha \ilroza lIa istol,' kOIlI1Jklll\\ c'tnILLII\l.11
Przychylam się racze.i do tych badaczy. dla którydl wroga posta\\;1 \\ohcc plZelbla\1 ieiL'li in II ,'.1
grupy nic jcst prostą funkcją odmienności.
lecz wynik&lt;! z pl'zl'kollalli&lt;l plldllllllltl o i,llllclli"
konlliktu wartości. Badaczy, wcdlug którycll. postawie ot\\artc.i 11;1illnc kullllJ"\ naibard;;"1
sprzyja silne, niczagrożone
poczucie wlasnej toż.samości narodll\\ej.
~vl;lIn tu \\;llpli\\o\ci.
CI\
można oceniać przeszłość. zwłaszcza odleglą o wieki. we wsp(,lczl:snych
krYll'liac:h Illor;dn\dl.
w niewielkim tylko stopniu uwzglydniając
- na prz.yklad z hrakll i.](·\del
1)\\ Ul'sm
klllllc"'l

14 J Ficowski.
(}'gul7ie
IW 1M/skich droj!.(lch,
Wc'lr.szaw(1
It)())
I ",\'d
11;1.'\!.
\l1n'l/. ('\,~~(IIIII
\\'iI1":-'/,I\\,1
1"A. P(lwlowski. ();,!!,lInie. ,\ll1dlll Hud jJr:('s1(;lJc:().~Clą. lidona Góra I(J7'-;
15 A. 8Cłrtosz. Nil: htiJ si\. .. , 0l) CIf.: L. Mró/.. (;L'JlCtl ('yg(l/}(!\\
..
0Il. tl/
Irl Przykłady z materiałów wlasnvch.
17 W ;locie -redakcyjnej
napisane; 0/\. Mirdze ..urodził sil; \ ••..rod1.11lic CY~;I1'l;-;h:.ICI IW SP1~/,l\" S&lt;'Ill1l ;llll1ll/\
wyra/iii :'1',.-"
M LakatoslI ..pisarz w&lt;;gierski cygallskiego pochodzenia"
Czyżby Ilc!:-,:al)'\\"IIL' kOllotacJI: slo\\&lt;l ("Tall b~ Iy ;lI l;lk ,jJ:k'. /~.
nawet w tcj książce użyto, przyznajmy, dość bclkotliwydl eufemIzmów. lal1l1;ISl 1l;II)l~;II'::po plO:--11Il"\r;lII II..:. \ph/;1. C~~'r1I;';";
i polski etnolog; Cygan l Węgier. węgierski i cyg.a(lski pisarl.'}

�271
kulturol\\
,\ lak zlbrzalo siC; uynić autorom bi'lżki. między innymi kiedy pisali o zwrocie
\\ 'i(l,unk,lch Luropy l.acllOdniej do Cyganów z końcem średniowiecza i poez&lt;)tkicm renesansu .
.Ie'si lei oe/yll·iste. ie nic wszystkie niesprawiedliwości
doznane. takie wspólczeŚnie. przez.
l\~iIlHl\I.
,polkal)
ich tylko dlalego. ie są Cyganami (na przykład cZC;Ść represji jakich
dll~\\ iaduyli II PRl.. II mika!;1 z relacji pailstwa do spokczeilstwa
w ogók. na płaszc/yźnie
nic
ł1laji\Ce.j/11 iiI/ku / elniunością:
bylo to zreszq paI1stwo antynarodowe także dla Polaków).
:\ie /[nniejSl.a to .lednak ogromu kr/.ywd jakich doznali w historii. skali popelnionych na nich
/hrodni. \lic /mienia I;[ktu. ic w \\ it;kszości hajll\\i zajmują upośledzoną
pozycjt; spokczną
/e 'iI \\ciąi odtri\Cilni pr/CI II'it;ks/OŚĆ SpOICCl.CllstW. spotykają się czt;ścicj niż inni z nieu/.a"adnlon\ mi pr/ej,l\\ami
niechc;ci. przemocy. ie stosujc sit; wobcc nich powszcchnie
zasadc;
l'dpo\\ iedziahlOści I.bionll\ej.
:\ie mam wic;c wąlplillo~ci. ie elnolodzy pisl.ący o Cyganach nic tylko mogli. alc IIWU
nlu,ic'li I.a.l"ć akly\\nil postallC; moralną i.e każdy z badaczy kultury zabicraj,)cy glos na lemal
lc'~(l ludu. 1lllas/.Cla II swej działalności dydaktycznej. powinien. tak jak Andrzej Mirg,L I.ech
\lnl/.\dilll1
Ililrtos/. II liluyć w sw;, wypowiedJ. apel: ..Nie bój sit; Cygana".
IVojciecli O/s:cen·.I·ki

h a J) a I i d o I

:1. (·c.llr

NOlllil

NOIIWIIO

f)rolJ1

/945-/990.

Olomouc

1995. ss. 244.

iJrlJ:" i /(Olllf;lI".
lak .jesl latltulOlI ana najnoll s/.a książka Evy I)alidovej.
która naki.y do
,/Pitl\1 ki naj IePS/I ch /na\\ CI"\\· romsk iej kilItury w Czechach (i w krajach bylcj Clechoslowacj i).
1'1iI IJal idol:1 lo jcdl10ucśnic
jcdna z pierwszych
osób. którc zajt;ly sit; szczególO\I")'mi
had,II1iillni kulimy ('y~al1{)\\ 1.'lmic'szkujących Czcchoslowacjt; jcszczc iii lalach pi&lt;;ćdzicsi,\I) ch.
'"1'1" nadania koncelllrollala
glbwnie na Slowacji. gromadząc
ogromny zbiór m,llerialbw
.fe/\ ko\\ ych. oh) CI aj OlI \ ch i Illlk loryslycznych. Jest alItorką wiciu opracowali lolklorystycl.llych.
taUc' inicjatllll'l i picrll SI" dyrcktork" Mu/cum Romskicj Kultury. Powstało ono w 1991 roku
\\ [lillie. i choć du d/i~ nic udalo siC;pracownikom tej placówki utworzyć stalej ckspozycji. to jest
1')1,11-. d(ltild jcdy'nc olicialnic powolanc [llll/.cum cygailskic w Europie.
Ksi,tik,1 I,:. 1)011 idOl cj \\\Tosla /. jej wieloletniej z.najomości kultury Cyganów. ich ji;zyka.
:&lt;ld/'lcy dl si~ prohicnHiw na styku dl\u kultur - cygailskicj i niecygaliskiej. Składa się z -ł cz.t;ści.
\\ PIU\\ Slcj Autork,l charaktcryzujc
sytuacji; Cyganów/Rolllów
jako grupy etniCl.nej. omawia ich
.ic!' k. pr/edslall ia inlcrcsuj;lcc danc dcmograliCl.ne
na temat Cyganów. analizuje przcjmly
\\/rasl,lj,lccj ś\\ iadomości ctniczncj. narodom;j Cyganów w Czechoslowacji.
Próbuje też dokonać
1)I/e~I,!du ~rup \\ ystC;puj'lcych na tcrcnic krajów czcskiego i slowackiego.
podzialów rodowych
Iii'
[)Iu~a lICŚĆ Si,IIW\1i pr/cgl"d tradycyjnej kllltury Cyganów z charakterystycznym
dla dawncj
c'l[lll~I:llii pudziaic-llI na prokslC. lllicSlkanic. strój. religijność ctc. Bardzo interesujący Icst
i\l/d/[al trilktujilCY o rOLilinic. pohcwiclistwie.
strukturach rodzinnych i mit;dzyrodowych.
tcrllliIi,Ji()~ii rod/inne.i. Kuicjn). nielviclki rodzi a!. wskazuje na sposób nazywania jednostek lIasolI\ch i Ilakto\I,[nia liasu II kultur/c Cyganów.
(/~'Ść tl/cciil PO.ś\\lI;Cunajcst
proccsowi migracji Cyganów zc Slollacji do Czcch. 1'0 1945
I"I-.U II (/cchach
niem,t! nic hylo ("yganóIV. joslali wymordowani
prIcI. Niemców w obozach
,m[clci. g/(")lInie II" ()S\\ il;Cillliu. Slowacey Cyganie żyjący w ..niczaicżnym"
paristwie ocaleli
\1 l)~rolllncj
\liC;ks/ośc·i. C/cchv staly sic dla nich ziemią obiccaną
Tysiącami mignl\lali
do
illlasl. do o~rodkl')\\ przclllyslolvych.
do regionów opuszczonych
przez Nicmców. NalWit;kszYIll
,kupiskielll C) g,"Hill slala siC;Ostrava, gdzic i.yjc ponad .HlOO Cyganów. w Karvinic i.yje lIit;cej
111/ 2.()()() (\·gal)(·)\\.
XO"·;, I\szl'stkich
zalllicszkalych I\' Czechach Cyganów micszka w miastach.
\\ !c'j Cl0ci :\ulorb
analizuje stosunki My - Oni. Oni - My. Rclacjc te rodzą sit; na styku
CI g,lI1 nic·( 'y gan. spolcClność e\'gal'lska - spoleC!.ność niecygaI1ska: Cyganie koczownicy

�272
osiadli. Cygan - spoleczność
cygarlska. R07.(izial jest bogato iltl.st.rollall\ pr/\ kl;,(1;11111t.; l'h
relacji. także rodzących się kontliktów. aż do pogromów wląemie.
CZyŚĆ
czwarta odnosi sir; do losów Cygan!)\v pr/edstawion)
ch od slron\ r/qdoll \ eh
zabiegów, które mialy na celu-· w różnych okresach - produkt.)"lVi/aejr; (·yg;lIll·l\\. ieh as) l1lt!acj".
umożliwianie
rozwoju własnej kultlIIY ... Już w IW)') roku powstal II ('/l'choslm\ ;Icj i III iaZc'k
Cyganów
. Romów. który jednak rozwiązano IV czt.ery lata pl·l/niei. 1\\ 1 t.o /;t!;l/ek 1",lit.\C/neg"
ruchu Romów. który pod koniec 1989 roku zaowocowal
pOllstaniel11 lie/l1\ch pdil.li. ,tO\\"I/\'
szeli i organizacji,
Rozd/ial ostatni podsumowuje
wiedzr; na temat polilycz.ncj i knlturalnej d/I;t!;i1no,ci (\:,';1'
nów, zarysowuje skomplikowane
ich p%żenic
IV nowej politycz[lL'.j s; t.11;lcji.
Książkajest
bard/.O bogato ilustrowana (okolo J'iO II)\ogr;J1ii· gkl\\nil' !\ulmki ksi;!żk,) l p".
siada streszczenia w jr;zykaeh: romskim. angielskim i niemieckim.

Joseph and Yehudit S h a d u r. .Jewish /'opel'cl//s ./ !lis/on' 111/1/ (;I/Ii/
Muscum. Berkeley. California. Gefcn Publishing Ilouse I.td .. ,lenJs;i1e[n I')')!.

•..

Judah!.

\1;'12l1l"

Wycinanka w papierze jest jednym z bardziej interesuj'lc)ch
pr/\kl;)(km
Ir;)(he).jnei '/I;;k;
żydowskiej. która nic zaginr;ła. a nawet wprost pr/.eciwnie. roIllIp ,i\' /\ 110 n'l\\nil'l i II O;I'''cJ,
współczesnych.
M ima. że lradycja wycinania w papierze l.nan;1 byla II śn',,1 II il'ln grup l; dOli Skki
diaspory. została ona stosunkowo pó/no odkryta i lcmat ten nic eies/\I SIC \\ icks/\'111 /ainler,"
sowanicm badaczy. Literatura. zarówno na temat lrad) C)J ne.l Ż) dm'Sk ic.l II) cllI;lnk i, .lak i IlJ
wspólczesnej. jcst niezwykle skąpa, ogranicza siy prIede II slysk im do kal;liog,'l\\ 11\da\\&lt;1I1\l'h
I. okazji
wystaw. Jedynym dotychczasowym
calościO\\ym opraeo\\'aniem
probknlu 11\Li mOll'"
gralia Ciizy Frankel ". znanej pionierki w zakn;sie hada['1 llad /1 dm\sk., \\ I ci Ilallk:t. ;llll, 'lk i
licznych artykułów propagujących
tcmat. Tolc/. uk;l/.ani,' si,; prill') 111;Ji/c'li'I\\;) Sh;""li lI;du:powitać z prawdziwą radością
Praca. jak podkreślajq autorzy. l,ostała napisana wspólllie. lesl I'll;) Il'lllllil!c[l1 \\ Il'llolC:lnl"]:
zainteresowall
badawczych nie tylko żydowsk;ł Ilycinanką
;i1e problelllem \\\CIII;lnki \\ o~(,k
Do glęhokiej znajomości
prohlenl&lt;1tyki pr/.ycz\'nił si.; nil pe\\no 1;lkl. /c u Y,'hlldil Shildll:
f~lscynacja pi&lt;;kncm tradycyjnej wycinanki rozpocz.;la sit; od pr/Cl\ ci;) 1\\(')JCle).'o \\ I '}I,(, ll'i..~,
zrobila ona duży //li::rach. którym ozdobi la sl/kr;. SI.alas /blldo\\;)II)
\\ kibllUl SdL' l\okeT IIi.
świyta SI/kko!.
W tymże szalasic przyjmowal gości byl) pll'min
I/I;I,'/;r I );111id Ikij-( r\lli"li
Pomysł I.astosowania tradycyjnej wycinanki jako centralnc:go nlllllllll /dobllil'/e~o
"poibl ,I,'
I. niezwykle przychylną oceną zarówno Ben-(;uriona.
j;)k i je!,'o )."lsU. u' 11I/l'koll;llo YeJllldit
Siladur o slusznośei wyboru, Od tego czasu jej zaintl'reSoll;)nie
tm'lrCle \\\ cin;l11kq ro/II inl'lo 'l,'
Wypracowała
swój własny styl i stała sit; jednil I n;lj\\ ickSl\L'iJ \\ sp"lc Il"11\ ch ;)1'1.\,Ic'h
pracujących IV tej dziedzinie '''.
Omawiana praca dzieli siy na dwie lasadnicze Clt;śei I'iellls/il oln;11I 1;1ir;ld) C\.I[lil /"Io\\,k;,
wycinanky w ogóle, w drugiej artystka dzieli sit; I. Clytclnib[l1i
dO;;1Ii;l(k/c'nie[11 1Ii1 !cmiII
wlasnych inspiracji - pracy nad wycinanką proccsu IlIor/ellia i ploblem")\\ ledllllCln\ ch. I kt(·,·
rymi sir; boryka.
Ksiąi.ka przcmaczona
jcst dla masowego odbiorcy. nic Iylko dl" h;)d;IClI s/llIki l;dm"kilT
zawicla wir;c szereg wiadomości ogólnych. koniecznych dla Irozlll11ielli;) c';Jio;;ci prohlem;'l\ ki
Prace Cj. Frallklowcj
Z!laIlC są polskie1llu czytelnikowi
I. oprdCO\\;11l
)1'\'('11111111,11 :\'I/f!\I\kl/
\1 /'1)(,11 (
I lid" I
l'!:,
:ydoll'sku,
.. Polska SZluka
J.ll(lowt1·'
R. 19, z .\ 19(,). Calu.ścIO\\\JlI llIJl,1(lI\\,lIIIL'111
11IOhk11l11
IL,,1 1-."1.1/1--.1 _~JI-':'::,:
.\:ljur.
011/(111/11
}('1I1I"1101l1011l;/
(Wycinanki
\V pi1piLTZl.'. /.ydow:-,ka "'/lllhil ludm\ill.
:-'·L1s~;ld;l
I d··:\\ 1\ II}S~
l') 1.nanajcs!
ona nic tylko \\' IZrrłclll, ak równicz \\' Wlchl kril.iach 1-:11101'\· IHil/ \\ ~1;t1l,lch Ill·d,IlIC/PII\I·h
l'I,l;...l'lt:llY,h
{(I !latem wiciu \\·yst£lw
/.arówllo indywidualll}'ch.
jak i zhlOrowych la~ \\·1-.1",1111.1;11, 1 /;1 ~~Llllll.a \\\&lt;.:111;1111..1 Y SII,n!;lr hh·!".:
wll&lt;;lrza
izradsklCh al1lb(tsad, urz\=dó\\, p£ll'lslwowycli
i innych
iHst.\'IIIl.:.lL Hll' IlHJ\\ lill" P /!lłtll.lcll
pl ~\\ ;1111\dl
I~

If\c/łJUJ1ku

�273
I'&lt;'nadto ;:aopatr/llnajcst
II slowniczd:
tlumaczący podstawowe
pojc;cia z zakrcsu judaistyki.
II I ,t,,:pu.iące \\ ll'kście.
"-si'lik.,: ollliera ro/.d/ial o hislorii Iv)'cinania w papier?c. w którym podkreślona
i uwypuki'1I1'1.lest rola h,!l'lII \\ rolwoju lej s/.tuki. I.najdujcmy tam równie7. krótkic omówienie historii.
lllnkc.il \\)cinanki i jej podstawowych
l&lt;lrIll w poszczególnych
krajach, gdzie sztuka ta była lub
IC,l ro/.\\ini.,:ta Mam)" IVi.,:ckrótkie opisy wycinanek spotykanych w Cbinach, Egipcie, Imperium
(l1m1w,iskim , w Stanach /jcdnoczonyeh
Ameryki Pólnocnej, oraz w pojedynczych
krajach
lCuropy.jak NicnlC). S/.II&lt;lJcaria. Ilolandia, Polska. Opisy te ilustrowane są przykladami.
które
;'tl/ll,i1aj:j czytl:!niko\\ i ;:apozna': si.; z podstawowymi różnicami w zakresic technik i motywów.
\utor/.) sluS/nic nil' lr;:)'maj,! si.,: jednego.
ustalonego
z góry schematu w opisach sztuki
II \ einania \\ papier/.e. ro/.\\'ijaj;(cej si.; w poszczególnych
krajach. Przeciwnic. podkrcślają oni
;:.111 'IC okrcS'.
na kt()rc pr/.ypadal szczcgólny rozwój wycinanki, alho te, w których uwidacznialy
,ic problemy \\sp(llnc dla poszczcgólnych
krajów i dla wycinanki żydowskicj. Tak wic;c w tekście
JOI\cząC\ln '\liemiec s/czcgólnie omówiono XVI i XVII-wieczne
Spii:;enhilder. gdyż znane są
,\nc i \\ tralheji zydOlvskiej. W tekście dotyczącym Polski autorzy skupiają uwage; na od\\'iecznej
,h skns.ii. c/y \\ycinanb
polsb powstala pod wpływem wycinanki żydowskicj. lub byla przcz. nią
iIl,pirol\ an.!. CZI' tei proccs 11/.ajemnych /apo;i.)'c/ci\ byl odwrotny'''.
Autorzy omawianej pracy
pl)dkrdlai;l podobiellst IVa pomi&lt;;d/y prostszymi formami wycinanki żydowskicj i polskiej i sklasi.,: ku tl\ierd/enin
o \\plywie wycinanki żydowskiej na polską Problem ten zreszt'l jest
1\ 1\-.11/.;I;IIHlnS()\I&lt;In\,II książce. Naleiy ;i.alowa':, że wycinanka polska jest potraktowana
w om&lt;l\\ 1;lne.i pr&lt;lC\ niczwykle skr(ltmV(}. Poświ.;cono jcj tyle samo micjsca ile wycinankom szwajcar,~im. CI\' lei holenderskim.
Fakt. ie wi&lt;;kszość ZIlanych nam dziś egzcmplarzy
tradycyjncj
III eilwnki ż) dm\ skiej pochod/.i wlaśnic z tcrenu Polski oraz. że sztuka ta najintcnsywniej
Ill/\\
i.i;da si.,: \Iśród polskich /ydów, wymagałhy bardziej szczegółowcgo
omówienia polskiej
lradleji 11)'Cinania \\ papier/c. ora/ przytoczenia więcej przykładów polskiej wycinanki ludowcj.
:\utlll/Y ilustruj;, Sl\(·\.j lc\-.sI Irzema polskimi wycinankami,
nie podając nawel regionólI.
I klór) ch one pochodzą
Ilustracje Ie nic są leż moim zdanicm właściwic dobranc: dwie z puhlikl\II;II1)ch \\ycinanc:k to pr/.y\-.Iady wycinanki lowickicj, wiclobal'lvncj. wykonanej odmienną od
pllll szeehnie stoS()\\anel. lechniką w/.bogm:ania wzoru nakle.ikami w innym kolorze. Wydajc mi
'I'~. /e ohok tradycyjnych lowickich kogutów, nalcżałoby pokazać te odmiany wycinanki. którc
\I
'II ojej Jlllll1ie n'lwi;(l.uj'l hezpośrednio do żydowskich roi:::elech. Również okrcślenie ch araklcl'\ Sil l'Illcgo dla polsk ie.i \\\cinanki
kolorowego błyszczącego papieru jako ..tani". jcst moim
dalllem dyskusyjne. na pelIno nic byl on 1;\IISZY od białego papieru, używanego w tym samym
,)kresie W/CZ i.yd(m. u/.yskihancgo
najcz.;ściej z kartek zcszytów szkolnych.
I nic ccna
koi'l1'\lllegll papieru moil' stanowi': jakikolwiek
punkt wyjściowy dla dyskusji o walorach
c,let) Cl1l\ ch I,mic\-.ie.i \\')'Cinanki.
RO/.d;:i;d dlllyCZ'IC) historii żydowskicj wycinanki potraktowali autorzy niezwykle troskliwie:
,lIll&lt;Illiaj:1 ;:;Iró\\no Ila.islarsze /nane nal11 przykłady wycinanck. jak i iródła inspiracji wycinank;II/\. kt('\f~l11i jak widonw hyli pr/.ede ws/.yslkim uC/lliowie chcdcrów
i jeszybotów.
ich
i\&lt;lIIC/\ciele. Cly tei pis;II'/.e. biegli II pr/cpisywaniu
I'ięcioksiągu. czy innych tekstów judaistyl'l.11\ch .Iako na.i\\ażniejv.e ;J'(·lllla. /. których i.ydzi czerpali wzory, autorzy książki uznają mai owi did \\schodnilleul'Ope.iskich
synagllg, przcdc wszystkim drelVnianyclL clementy wystroju architeklLiI\ S\nagllg;dnej. (·I.erpanie \V/.orów z architektury podkreślają autorzy szczególnie w przypadku
/\d(lIIskiej Ilycinauki / p(')lnllcnej Afryki, tak zwancj menorv. Wplywów w zakresic stosowania
;','s/.Cleg('llnych mOlYllllll' i kompozycji całości dos/.llkuj'l si.; autorzy książki lakie w bogato
&lt;l/d••hion) ch stl'Ollach tytulo\\'\,ch starodruków hebrajskich. które jak wicmy można było znaleźć
n;1\\ et \\ mail'Ch gminach
żydm\skich.
Koic.jn) l'O/d/i:r1 ksi;IŻki omawia poszl:zególne rodzajc wycinanki i ro/maile fi.lI1kcje. jakic
,'dgl) \\ala II trad\ cyjllej spoleczllośl:i iydowskiej.
Ponadto w rO/llziale tym &lt;Iutorzy o m;)II iają
na.iCl..;ścicj spolykalle. wkomponowane
w wycinanki tl:ksly oraz. poszczególne symhole i powta'li

J)\'sl\lIS.l\': h;

1';" "l:': kllll1L"t.:/l1\"l11

ił'

Lud

t.

LXXIV

SI.Cl.c~{·)lo\\o
pOWI;lI/illlil.:

s\!cSlill\. Illachllwskl \\' pracy f'o/ska
lil/. polskiclllU
czytelnikowi

1L"ljcS/C/c

~lYCIIWJ1k(/

luduwo, Tonu'l

19S6, s. 11-13. Nic wydaJe

�274
rzające się powszechnie
motywy zdobnicze. Ten o.'itatni temat potraktowanyjc'it
raucJ popularnie: jedynym oryginalnym wkładem autorów są tutaj rwwa/.ania nad motywclll bukrcsncgo
węzla. znanego w ikonografii żydowskiej z terenu Europy Wschodnicj nic Iylko I lI\cinankl.
Motyw ten lączą autorzy z pojęciem nieskoi\czoności.
CZl,:sto II ystl,:pui'lcym w ro/.1I ,liani,lch
kabalistów.
Interesującym
i nowym w dotychczasowych
opracowaniach
iyd()\\ skicj II: cinanki .. ie·'1
rozdzial poświęcony sylwetkom. Autorzy zcbrali jcdyny w SIVOilll rod/aju Il'stall II: Cln,ll1\ch
portretów sylwetkowych.
pochodz'lcych
ziJrówno I Europy. jak i Stan('lII /iednoc/On\ ch I drugiej polowy XVIII oraz pierwszej XIX wieku. Portrety Ie pr/cdsta\1 iaj,( la"\IIIJ() Inanc osohi,tości świata żydowskiego.
jak np. sylwetka
atana 1. Rots/.ylda. Jak i bli/ej nic lidcllt\ likowanych iydowskich mieszkai\ców miasta Kassel. sportreIOl\an: ch 1\ IX27 roku. RO/d/lal ICII
doprowadzają
autorzy do pierwszej połowy naszego stulecia. publikui'lc I\:cinanki \'1 (iur-.·\ril·
przedstawiające
życic pionierów w kibucach przed powstaniem p,n1stl\a Izracl 'i
W kolejnych dwóch rozdziałach autorzy pisz'l o kokkejach
I\ycinanck.
zn'lIduj,!c:ch SI,
w poszczególnych
zbiorach. przede wszystkim muzcaln: ch. o I\ain iejsz: ch II \SIalI ,Ich i\ d'lIlskiej wycinanki. oraz pojedynczych
artystach biorących II' tycilIc 1\\SI,II\,lch ud/ial l'on;ldltl
zwracają się do ewentualnego posiadacza. czy znalazcy tradyc:jnej ":cinanki.
tlumac/'l na CI\m
polega jej wartość i udzieląją rad. jak naleiy obchodzić się Ie Slar'l IIvcinank'i. aby nic ukgid
zniszczcniu .
.lak zaznaczylam na wstępie. oddzielną i nie/.wykk intcrcsuj'lGI kOl1cOlI&lt;I uę.ścią pran ';1
rozważania
autorki na temat procesu powstalvania
wycinanki.
Artystka stara się pr/eka/&lt;lć
czytelnikowi zarówno inspiracje twórcze wywod/,jce się przedc I\·s/\".-;Ikim I tr,ld\ CIi l: lhlll sk ie!
i myśli judaistycznej. jak i ilustruje krok po kroku technikę wycinania. sztuk, dohoru odp()\\ ie'd·
niego papieru i problemy kompozycji wZ.orll.
Książ.ka zawiera bogatą bibliografiI,: dotyuącą żydol\skiej \Iyclnilnki. aUlorl: 1,lI11icŚCllidll Ie"
listy prac. zarówno wykorzystanych
w tekście. j&lt;lk i nic wykor/ystanych
pr/.el nich huposrclilwl.
ale którc mogą być pomocne czytelnikowi.
Podstawową wartością książki jest jej bardzo bogata slata ilustraC)Jnil (1:1.' i1uslrilc.ie U;trl1(lbiale. 48 kolorowych).
Ilustracje wykonane są bard/.O dobrze techniunic.
a co najll;l/nil·jsze.
dobrane zostaly niezwykle starannie. Autorzy starali się równici dać niullykle
dokladn,l dokumentaej9 każdej wycinanki. Teksty opisujące ilustracje lawieraj'l nic tylko pOdSla\\ OIle dilnc .. i"k
rodzaj papieru, stosowane
kolory. wymiary. ale wymieniai'! leż mic.isce ~dlll' I.najduje ,le:
wycinanka. Autorzy starają si,. nieraz drog,\ bard/o drobia/.gO\\) ch docickal·l. ustalić na/lli,k,)
i imię autora. rozwiązują hebrajskie daty powstania wycinanki. odClylui'l nierill bardzo slah()
czytelne teksty i podają ich źródla. Daje to uytelnikolli
lllożlillOŚć ITozlllnicnia caloks/wltl!
problematyki I.wiązanej z tematem.
Do niezwykle ważnych osiągni&lt;;ć autorów należy zaliuyć i to. że 1\ iele ilustral'I i pllhlikol\ &lt;1nych jest po raz pierwszy. Wyszli oni ze siusznego zalożeni,). ie konlynuilcji sztuki IllClnanlil
w papierze należy szukać wśród żydowskiej społeczności St,lI1ÓI\ Ijcdnouou\ch.
"I",lIn Inakili
wiele starych egzemplarzy. zarówno przywiezionych
z I':uropy Wschodnic.i .iCSIUC nil pr/clolllic
X IX/XX wieku. jak i wykonanych w Ameryce przez Iych. kl('lI"zy s/tuk'l \,( lajllHlI\ali si, II Sl\ \ III
pierwotnym miejscu zamieszkania.
Po zapoznaniu się z całym opracowaniem
pozostaje tylko jedno pytanie do 'Hlton·m. il nl(l/C
ial za ograniczenia
ram czasowych
opracowanego
lemalu.
I"ak jak prilca (,i/y
Irankcl.
opracowanie J. i Y. Shadurów dotyczy przede wszystkim i.ydowskiej lI\cinanki trad:c\lncj.
1/11
tych egzemplarzy, które uszly calo z zaglady wojennej. Ale IV ro/ważani,lch SI\ :Th autor/\ nie" 'd
konsekwentni.
Piszą bowiem o wycinankarzach
tworz'lcych II I/radu jcszuc
1\ lal;lch 70 ... idk
.I. Crossbarc!, czy M. Reifel'. Wspominają wystawy wycinanki org,lnizollanl'
II I/T,lclu 1\ l"liki!
19~W 22 czy też 1986-1987 2'. Jednak ten temat potraktowany
mstal b;lrdm pohic/nic. it ,111\&lt;I
]1 Jak wiadomo
prZl:L (Hltoró\\

wycinanka

wczcsnicj.

~~ Wyslawa

sylwetkowa

Konieczllość

illdywiduahm

lat 10

Ilaszego sllllccia me jes1

jak najkrótszego

Y. Shadllr \V Jcrozolilllil:.

tl,il;Cm prohklJlu

nic

h\"',»osn.:dllli!
IHl/wilia

IlII

"'1l1l1\"lllIal:1i1
II;' d(I"'I;ulill-':.I-"/\

\\\(.:ill;IlIl'!\.
\\ \ \\

Ill!

()llI;I\\'al:~L·!.

�275
"'illln1l1i,Jni tylko II·YT\"\\'ko\Hl. Byloby na pewno z korzyścią dla książki. gdyby pos/.cr/ol1&lt;.I
I&lt;hlala choćby
królkic opracowanie współczesnych prądów w wycinance Inacla "'.
"olk/;Ie olll(l\\'icnic nakzy podkreślić. żc otrzymaliśmy ksi'lŻkę cickawą. opartą na szerokiej
ba/ic dokllmcnlacyjncj.
kl(Jra I\nosi wick nowego do dotychczasowej
wiedzy o żydowskiej
\I \ cinancc II papicr/c.

°

Olga (;oldberg-\Iulkie\l'ic

\adi,J

l. I a I a n o l' a - S I r c n k. /?odowod]!. Idea wspólnoty
Wydawnictwo
lJniwersytclll

'/1(/ ".\·hl'llll."'/1 /1l1llel'il/le sIOl,-illliskilll).
1'J9.j. ,;,;. 1')2.

\I'

fJl'::eka::(/ch rodowodowych

Wars/,awskicgo.

Warszawa

Od najdallniejszy ch uasl')\\' CI.IlJ\vick stara I siy przekazywać następnym pokolcniom wiedzy
,l ,"oich pr/(\dkach.
Wicd/.a ta i.yla tylko d/.iyki przekazowi
ustnemu. bowicm ani wśród
niepi~lIliennych chlop"l\\. ani wśród mieszczan nic praktykowano ..prowadzenia" drzewa gcnealo"IClllegO Wspl')luc~nic
probkmatyka
poszukiwania
wJasnych ..korzeni" poprzez rcjestraciy
geneaiogiun,\
10l1&lt;'l\1 i rodzin budzi duże zaintercsowanie.
Zjawisko lO w kulturzc masowcj
up""';/ecilnih
1/11/1'.1'
lIIerfiu. a pr/.cde wszystkim
prasa i telcwizja. które popularyzują
różnc
f-,'nklllS) dOlYCl'łce Il'icd/y o protoplastach rodów.
\adia 1IaI'\IllJ\·a-Sln;nk.
HIllgarka. która w Polsce ukOllezyła studia doktoranckie
i w UniII er,1 tecie \Varv.all skilll (na Wydziak Polonistyki) obroniła pracy doktorską. interesowala
si.,:
lI,p,)lucsnymi
pr/.ekazami rodowodowymi
(/.Ob. np. jej artykuł Relacje mdowodowe
wohec
!lrohh'llIfill'
se/JIIl'flil'::lIl1ill'. II': A:ulegol'ia /~'uI'OfJYHl kulturach slowiwiskich,
pod red. T. Dąbek\\·ignl\\l·.i i /\. I. rvlakollieckiego.
Warszawa 1992) . .lej książka o ..rodowodach" stanowi wlaśnie
Illliclli&lt;)Jl'1 lI.:rsj.,: rozprall) doklorskicJ Zdani.:m autorki jcst ona ..próbą przcdstawienia
typologii
pl/.,:k&lt;l/I')II rodOllodOlI yeh i IInikni.,:cia IV bogaq problematyky historii rodzinnych /. perspek1\ \I \ K,;/t&lt;lltOlI,lIlych i II yraianych
w rr'Ji.ny sposób wiyzi wspólnotowych.
a takżc prób,! opisu
;11/eblll rmllll\odllllcgo
pko \\(órnego .'iystemu semiologicznego"
(s. !(i2l. Nakży zauważyć.
lć pi'TIISZ'i n&lt;l gruncie
polskim praq, w której podjyto problematykę
gcncalogiczną
/. per'i'L'kt\\l: liJlklol'\stICln,'j.
i do kt()rcj odwoiuje sit; Zlatanova-Strenk
(przywolując
w rr'Jinych
,'/c·"jach ~\\e) pran IICleslJicjSl.e usl,i1enia i wyniki bad&lt;lll) jest ksi'lika Tcresy Smoli(1skicj
!" ,d~11I1I"SO!&gt;U' !-dIJor( sll'cm' 1I.I'!Jcklrorf~i/llrej Irlle/Feji kulturowej (Opok 199.1).
I )mall i;lIla praGI 1.1;II&lt;lnolcj-Slrl'nk sklada siy z Irzeeh czyści. W pierwSl.cj (o charakterze
\I pl'l'\\ &lt;ld/'I.I'1"·\m) &lt;lutorb pr/edstall ia stosunek różnych dyscyplin
humanistyki
..do tego
11"1"llego l,ia\\l\h.a. stoj'icego
na pograniClu
kilku jej gait;zi" (s. 9). jakimi "l leksl\
",dolIodolle.
\\\ mienia b(l\\iem lakic dyscypliny. jak: socjologia. historia rodziny. heraldyka.
".:nl';i1ogi&lt;l. la/nac/a);IC .jednoueśnie.
iż ..traktowanie
rodowodów
wyląclI1ie jako materia lu
Iltldhl\\l'gO. nil' /a~jako osohnego pr/edmiolll badali jest eharaktcrystyczne
i dla socjologii. i dla
'11'!&lt;lIii" t, III I)dllolujc si.,: n'lII'nicż do ba'\;lIl etnograliunyeh.
etnologicznych
i rolklorys"c/IlI,'11 nad hl\tmi,! rodzil1\. &lt;I s/ucg,')lnie
do prac takich specjalistów. jak .lózcr Ilurs/ta.
/Illglli,·\\ .I&lt;lSlL'1I
ICI i Teresa Smolil)ska. Ilalanova-Strenk
przedstawia równiei Ivyniki badal)
'Icl\lll) ch &lt;lmcrlblhkieh
Il&lt;ld pr/c:kazami rodllllOdowymi.
eksponując ich dorobek. który -jak
Clili&lt;l)C .. 11&lt;11'1 jl'sl \\/i~'cia pod IIl1ag&lt;; lakżc poduas badania kullur europejskich
nie lyk /c
II/gkdu
n&lt;l 1l\l\J'Il'b~' d'lceni;lIlia hadali nad ustnymi źródlami historii rodziny. ile przede
\I ,II ,tki)Jl Il' lI/gl.,:dll na pOlli;vanic probkmatyki
histl}['ii rod/.iny I. zagadnieniem
pouucia
c'lnlClnej t"i""110~CI (l·thnicit) j" (s. I.' l. W podnl/.dziak
/atytulowanym
..Aparat pojyciowy i I.ai"lelll': IlJetodologlull':"
aulmka por/.,\dkujc rclkksjc o rodowodach. ull1aj,\e i.e .. idea lIspólnot)
'. \\ \..,lil\\;1

pod

1\!IIk-1ll .. \\\·ull;lIJk;IIl&lt;l

; 1'11[\1\\11.11kl'-llkIL'

(lpl.lCI)\\;IIlIL'

s\\I~l"ic" 1.0r~aIllZn\\"(l1ltl

prohklllll

pl"/l.'/

w Ilallie.

;ł\llork~ ninil:jszcj

rceCIl/JI,

_.Polska Szll1ka 1.lIdowa"

R. -il,"I..

! - ..•.

�276
wymaga posiużenia
sit; podstawowymi
pojt;eiami
Sloso\\anymi
do opisn I'tl/mail\eh
ILld/~ich
zbiorowości
- od rodziny po naród - i definiującymi
ogóln" Illlm,lnislyun'l
~ale~ori, \\spl'llnOI\
oraz instrumentarium
umożliwiającym
opis oraz systemaly/ac.;&lt;;
zarl)\\'no pr/ebzólI
,j'i~ i spost'bów wyrażania w nich idei wspólnoty,
Są to poJt;eia l. dzied/in\'
nau~ lajlllLlJ'IC: ch si, slrLl~tLlI',lIn~
spolccznymi.
jak równicż
nauk badających
komuni~aci.;
~ullurową
\\ Iym tabe
,j&lt;;z\'~(l\\ ;1"
(s. 20), Radaez~a
wymienia
wit;e i analiluje
takie krmin) . .ia~: Illit. slcreot:p
i II splllno\iL
wyróżniaj,jc
jednocześnie
Iróżnicowane
rodzaje
wsplllnot.
np
\\spl'llnot.;
I'tldLl. II spl\IIl(lI'
ideologiczne.
W dalszej części książki, zatytulowanej
.Yragmatyb
przebz.óI\
rodO\I odoll\Ch".
llatanO\ ;1Stn;nk
podj.;!a
próbt; analizy
pragmatycznej
przekazów
rodO\\'od\l\1 I ch. lIslal'li'lc
lakre'
pojęciowy
tego gatunku. bowiem według niej podstawowe
znauenie
lila o~rc'śkllie granic Ic'LIlI
i jego spójności (jedność autorstwa.
odbiorcy i przedmiotlI).
Sl,!d jedlI) m z. pwbkml\\I.
~ló"':nlll
poświt;ca L1wagt;. jest ..k\vestia granic tekstu, a w szczeglllnośei
delimitacja
lckstll \\!'lści\lego
oel
otaczającego
potoku mowy" (s. 33 l, Autorka wykorzystuje
tu wyni~i hadar'l pols~ieh LIczonI ch.
glównie Tcresy Dobrzyńskicj
i Marii Renaty Mayenowej.
choć I\ydajl' sit;. /.c dla syskmatyzac,ii
przekazów
rodowodowych
bliższa Zlatanovej-Strenk
jest koncepcja
r(\żnorodnośei
gelll'{;\I' /I/()\rl
Michaiła Bachtina. która - jak podkreśla - .. wydaje si.; wyj'lt~oIlO (liJil'cuj'lca dla Ibiid,lIll',i irki
wspólnoty
zawartych
w naj rozmaitszych
wypowiedziach
o lem,ll: ce rodollodoll
ej" (s .'-1!
W ostatnim podrozdziale
pierwszej cz.;ści pracy autorka anal izuje wybrane przeka/\
rodll\\ odoll c
pochodzące
z Polski. Bułgarii,
Macedonii,
Serbii. Czarnogllry.
I iL'rcl'g(l\1 in) 01',1/ l (IS!\ i kdnady. Zlatanova-Strenk
pozyskala
je w wyniku wlasnej
penetr,lCji
terenowcj
orilZ ~lIercnt"
arch iwaliów (np, herbarzy. "encyklopedi
i" rodnwodo\\ yeh l. alakic
Il1on&lt;&gt;gr;ili i gcne,llo).'iunl
ch
i zbiorów folklorystycznych.
Drugi ro7.dzial książki. zatytulowany
"Typologia
przeka;{l\\
wdo\\(ldoll)
ch z persl'e~11 11\
wspólnoty"
sklada sit; z czten:ch
ezt;śei, W picrwszej
( .. Wstt;p") alllorka piszc o U:IlI]lkacil
decydujących
o wewnętrznym
zróżnicowaniu
prz.ekazów rodollodoll
)eh. tak iclL .i'I~ s: 11l,ląl ~(,munikowania
wiedzy genealogicznej.
odbiorca. cel przekazywania
lIiedz) gene,Jiogiczllej.
rebejc
mil,:dzy nadawcą
a treścią przekazu,
materialny
nośnik pr/ckazu
II iedzy gClleal&lt;&gt;,l2.iullcj oral
referencje
rodowodu.
W konsekwcncj i wyróżnia
ona lrzy grupy przekaz()\\
rodollodo\\
\ cli:
prywatnc.
o charakterze
przejściowym
i przC7.naczone
wylączllie
do U/.yl~u pO/arodzillnegp
Kolejlla część pracy "Wewnątrzrodzinne
przekazy
rodowodowe"
dot)uy
pr/.c~azll rOdl)1I oelpwego w wybranych
rodzinach.
Badaczka
przytacza
wiele przyklali&lt;'m
"wdzlnnvch
roZIlHl\\'
o krewnych i przodkach,
uznając. że wcwnątrzrodzinny
prze~az. rodowod()\\:
ma kilka cech je"l
dialogiczny,
posiada charakter
raczej historyczny ... ma hyć szczer,! pr,l\\d'l &lt;&gt;historii roclzin~"
a jego celem jest przede wszystkim
ustalenie relacji mi.;dzy krewnymi oraz uZllpelnienic' II iC'd/l
o nich. Trzeci
podrozdział
(.. Przekazy
o charakterze
przejściowym")
poś\\i.;con)
jesl l: 111
przekazom
rodowodowym,
które wykraczają
poza Ivewnt;trzlly obieg rodzinny. llatanll\a-S\rel1~
pisze tu o warunkach
uzewnętrzniania
wiedzy genealogicznej.
zl\Tacaj;lc uwag.; ji ..odp&lt;l\\!ednia
koniunktura
społeczno-polityczna.
w tym zmiana ustroju spolecznego.
moic 11\ Ć podq&lt;l\\oll:
n]
czynnikiem
sprzyjającym
względnie
hamującym
ujawnicnie
dziejów rodzinllych"
(s (,-1) Iladauka powoluje
się na wywiady.
zjazdy rodzinne.
~roniki domolle.
pall1i&lt;;\Ili~i. II SIHlIIlIlicnla .ia~\;
Iypy prze~azów
rodowodowych.
dzi.;ki którym
dochodzi
dn uzellllt;trzlliallia
()\\ej \\Ied/\
rodowej,
Czwarta część pt, "Przekazy
rodowodowe
przeinaczoIle
do u/.yt~u pO\\S/echllego"
clot\ Cl\
jedynie tej grupy przekazów,
która przcznaczona
jcst dla sz,crokiego ~r.;gu odbioru·l\\.
!\lI\(lrka
zalicza do nicj "autobiografie
oraz biogralic wybitnych osobistości.
historie lokalllc. lI'spomllicnl:l
o czasach i ludziach (rodowody\I' tym taki,e wlaslle rodO\\ody
pami';llli~arzy
Só!IUlra~\(lllan,'
jako dokumenty
historycznc,
istotne dla rekonstrukcj i dzie,i(m \,spólnol\
szers/cj
l1ii sam ","d I.
sz~ice lub monografie
i historyków w celach

genealogiczne
wybitnych
rodzin, pisane przcz profcsjoll&lt;llnycli
hcraldl ~(')\\
naukowych:
opowicści o rodowodach
I.glaszalle Ila ~ollhlrS\
prasolIc (1/\1

pamit;tniki
konkursowe)
lub okazjonalnie
na konkursach
gawędziarskich,
wreszcie

publi~owane
w prasie: OP(l\\ ieśei II )głaszane
ze SC,'I1:
rozmaite lbiory (cney~lopcdie)
rmlowodll\\c,
grom'ld/:l-

�277
(( II i~(ci gcncalogi i poS/ucg6lnych
docickaó I.latanovej-Slrenk
znalal.!y

(s. 117). W centrum szczególowych
oraz mctatckstowc
tych przekazów.

rod/in i osobistości"
si.; elementy tekstowe

klllll' spelniaj'l II a/n'l funkcj~ fnacz'lc'l
II i~'fi II spólnotowych.
Dlatego wyróżnia
,! Illl,II111llle!e: .J·odolVody
wpisane
w
..puhlikollallc"
masowo (s. 117 - 118),

polcgającą
mi.;dz)' innymi na wyrażaniu
i ksztallowaniu
ona trzy podstawowe
grupy wśród tego typu przekazów,
kroniki",
biografie
i rodowody
wzorcowc,
rodowody
kt6rc s/czególowo
charakteryzuje,
ilustrując je wieloma

1'1/; kladami

KynClewa,

II

fll"IClIIII(/

(np.
I

d/iclo

/c,l'.cl/dll/l/iI.

il!II-1 ·!I/"dcCl'."

popa

Minua

kronikil

I/('~csll/ICI'

sl'isk/)Ir.

dO/llOw(/

teksty

/)~Iedl/s~vckich.

Il'ir;::niowle

slanl/.

/e zbioru M. Pavicevicia
CrnogorCl
dzido .I. Bialyni-Chłodeckicgo
8i(ily-

lVyc!loc/icy

O

~ ~lel11i ujc:yslej,

pr::oc/k(/('!I

""fl'li mil, SIe/al/iI ":ilr{/(/~." (klórego tylUł L.ostal zmieniony
przez B. Nejkowa na ;( ~ycia narodl/).
liunc biogralic bohater()\l
narodowych
(Bulgarów:
F. Totju. Serbów: AjduKa-Veljka
Petrovicia.
\liloS&lt;1 I'ocerskiego).
prasowe
rubryki rodzinne
(tu przede wszystkim
.,LącL.nik Rodzinny").
prasolI e konkursy rodowodowe.
\\. o,latnim nlldziale
ksi'IŻki. skladaj'lcym
się z dwóch części (.,Przckazy
rodowodowc
jako
'ol' rai II i~/i IIsp(')lnolowych"
i .. Symbolika
wspólnoty"),
autorka
podsumowujc
i porz'ldkuje
IIClcsniejs/e
rclleksje o pr/.ekazach rodowodowych.
wyróżniając
ostatecznie
dwie grupy tckstów'
op(llIic';ci natur\ ctiologiCl.nej
(najCl.yścicj spotykanymi
lU motywami
ściśle rodowodowymi
są:
,\111 clk&lt;! oral 1\ cic pn1loplasly.
zasicdlcn ie lub opuszczenie
gniazda rodzinnego).
wyrói.n ien ie

'1\; danego mdu (rOLI/iny) lub utrata dawnych zaszczytów.
opowieści
nicetiologiczne.
czyli
OpOli ic~ci wspolllnicni(\\ve
o różnych prl:ygodach
poszczcgólnych
członków
rodzin)' (s. 157).
IhdaClka
Iliele uwagi poświ~ca również symbolom
wspólnoty
rodowcj,
dzieląc jc na cztery
podstallollc
grupy (poslaci. a szczególnic
wyróżnia tu ..protoplastę".
symbole ,.imicnne.
czysto
i';I; kowe". np. na/II isk&lt;!. teksty. przedmioty
(herby.
sygnety
polskich
rodzin szlachcckicb.
'lIandar; . clelllcnt\ ubioru " elemcnty przcstrzeni
(toposy domu, ogniska. drzewa, pojawiające
się
..lako 117.ajclllnic I.amicniainc
symbole wspólnoty rodowcj") (s. 162).
,\utork&lt;! \\ omalvianej
pracy lIwzgll,:dnila cenny i zróżnicowany
material. przydatny
ella dal'I; ch badaó komparatystycznych

nael rodowodami.
genealogiami
rodzin. Zlatanova-Slrcnk
problem,!t;k,: genealogiCln;\
pl'lcdslawila
w szerokim kontekście
kulturowym,
jak podkreśliła
w tytule bieliki
IllI IF\'hmtn'lIl
/lllller/ale
s/O\vimlskim.
Ową nowatorską
na gruncie
polskim
prac,:
111\11:11&lt;1
ul:naćjako
pn')b~ scmiotvClnej
analizy przekazów rodowodowych.
Doro la .~;wilala

f'o/aCl'

II'.

;\/"ld())l'ie

1I1I)IFią () sobie.

wybór

i wstęp

ks. Edward

WalewandcI'.

Lublin

1995.

's 21J:2. i L

Po
I'(I/w'.\'

sukcesie
\I

wydallniczylll

No.l'Ii 1Ill!\\'ią

II ;!l1dcra: dwa

trzech tomów
wspomnień
opatrzonych
wymownym
tytulem
(Lublin 1993. 1994. 1995, wszystkie tomy pod red. ks. E. WaleIllialy już drugie wydania).
przyszedl
czas na wspomnienia
Polaków

o sohie

picrwsfe

cglOtyClnej
dla nas dziś Mołdowy,
c/yli dawnej
Radzieckiej
Moładwii,
krainy niegdyś
hlslOl';Clnie Iwi,vanej
/. dziejami I Rzcczypospolitej.
potcm też nieźle znanej Polakom. którzyL IllasncJ \mli cly wbl'l;w niej - znaleźli
się na tym obszarze.
\\1 prezcntowanym
tomie. który jest czymś w rodzaju
WSlępu do kolcjnej
konferencji
organizo\\ancj
przez Katolicki Uniwersytet
Lubelski, a ściślej mówiąc przez znany dobrzc w kręgu badaczv zbiorowości
polskich
na świecie Instytut Badań nad Polonią
i Duszpastcrstwem
Polonijnym.
pOlllieszclOno
7 wspomnień
ludzi. którzy albo mieszkają jeszcze dziś w Mołdowie,
albo pr/cS/li pr/.cl ty l.iemil,: IV różnym e/.asie .
I

pis/e

autor wyboru

i wstępu,

fUI'!- że taili. na pogranielU

.. Wspolllnienia

odwiecz.nych

stepów,

wspomniany
istniały

już ks. E. Walewander

diecczje.

licznc

paratie,

- ( ... ) uka-

klasztory

- pla-

�278
cówki katolicyzmu i w jakimś sensie też polskości, AdministnlcJa
kościcln'l I'lJsl'l kied\ś"z\ hk"
w pobliżu kresowych stanic i szła przeważnie dalcj niż sieć sz.lachcckich i magnackich n:zydcnclI
Tworzyła swoistą duchową lorpocztę", Za to placilo się prześlado\\ aniami. zaró\\I1O \\ prZl"Zlości carskiej. jak i - jeszcze bardziej - w okresie wladzy slmieckiej
Ale przedmiotem zamieszczonych
w tomie wspomnieli jest nic l\'lko mal'l\'rolo~ia p,)lskil'g'\
narodu w czasach wojennych
i okupacyjnych.
jest lab,e ukazany los inny ch ~rllp, rÓ\\ nic
prześladowanych
przez kolejne władze, Mamy tu również nader cieka\\y obr.1/. kszta!to\\anla
,I c,
wbrew wszystkim przeciwnościom.
swoistej kultury polsko-l'lJw,jsko-molda\\,kie,l.
a prz\najmnici
swoistego slatus quo na obszarze, gdzie różne kultury. \\ yznani;]. J'(')żne systemy wartości islni.til
w warunkach politycznej dominacji coraz to innych organizm(l\\' p,lI'lst\\()\\\'Ch,
Najdluższy tekst. wojenne wspomnienia
kapelana polskiej zbioJ'(\\\'ości \\ iVlolda\\ ii okrC:,lI
II wojny światowej, ks, Stanisława Skudrzyka. niesie ogromn,! ilość piem,slOl'zędnego
makri.till
do dziejów Polaków-tułaczy,
jest to również doskonale hódlo do zrozumlcnia
Ich ,iiy l,lOrainc,i
i woli przetrwania w najtrudniejszych
czasach, Inne teksty ukazuj,! życic Polakl'\\\' w Ilcsarahll
w okresie międz.ywojennym
(T. Gaydamowicz).
indywidualnc
losy Pl)laka z K ivy nio\\;1. ';1 tu
również próby o wyrainych ambicjach literackich (K, C,:upryniak)
Tom Polacy w Mo/dowie mówią o sobie ma ef'ckto\\ny. ale nicco n1\I;ICI ly lUI. Polacy nU')II1&lt;1
nic tylko o sobie. są na ogół doskonałymi obserwatorami
calc:go otacz'IJ;lccgo Ichś\\ lilia, hl II ,I,i"
mniej lub bardziej obiektywni w ocenie innych nacji. ale nigdy nic zapomina}1 o tym, ŻC z\11 I zyj'l wśród obcych, Ci obcy jednak. to przecież towarzysze doli i niedoli, IlItilie hard/o n'l/.ni. dk
przecież ludzie, Z tego też względu wspomnienia
Pol(lków-llllau,y
~'I integlllj'lcvm iJ'(')dicm dp
poznania różnye[J kultur. różnych systemów w(lrtości i róż.nych posta\l \\ ohcc ŚWidl,,- prZCnHll'1
i zla. BareL/o to w sumie cenna, tak:ie dla etnologa. i wielce pOllc/,aj'lc.t Ie~tura,

Teresa L c w i li ska. Kolurowy świat ::abawek. /ah{{\,-ki 111110"',, "
D7. 82 il. barwne, liczne czarno-biak,

/'o/SI'l'.

Kil'lec: I ')'J.', ss,

Muzeum Zabawkarstwa
w Kielcach. które w 1994 ro~1I ohclwdzilo
pięln,l,loiccic
Sil l'gO
istnienia, wydalo dzit,:ki licznym sponsorom p07.yCj&gt;; pię~n'l i \\ idce poż' leC/n.t Z'lrdzem ,Ic,! nl,l
K()(()r01I~V;'wiat ::abawek. pierwsza oel wielu lal i przeznauon'l
dla velv\cil
J..1\,!c'&lt;""odhllIlCI'"
puhlikaeja o zabawkarstwie
ludowym, Autorka. Teresa Le\\ ili~ka. starv\
J..U\IOV !';II'l~t\\Il\\l'~P
Muzeum Etnograficznego
w Warszawie. znana Jest l, lIieloletnil'j
dzi;t1;t1ności had:l\I C/C.I. iC,1
glówne zainteresowania
to ludowe instrumenty muzyC/,ne i \\ laśnlc zdh,1\\ k&lt;tlst\\(),
Wieelza o zabawkach i zabawkarstwie,
nie tyl~o ludo\\y m. ,j"l II n;l' slosunJ..lIl1l1 slah.\. li II Il'le mniejsza niż. w innych krajach europejskich.
gd/.ie
iSlniej;1 \11 \pecj.tiiz(l\\;lIlc
ilh!) lik),'
zajmujące sir; wszechstronnie
problemami dziejó\\' zah;lI\ki. ,jc:j 1'1In~ci()I](1\\ania itd, \limo ladle'ly ze strony nielicznych autorów. klórzy -, w mniejvym
luh \\'Iękvy III '!lIll1lin
IlId,,\\ \ 11111,1balikami sir; z,ajmowali. tu wymienić należy R, Reinl'ussa. T, Se\\n\ n;l..1 !l up k&lt;!, nic lIlLti" ,Il'
w Polsce tej dziedziny wiedzy oż.ywić, Być może om,l\\iand
biVl'1
&lt;lI;IZ, COldZ iiclIllcl'!"
inicjatywy hadawcze i popularyzatorskie
Muzeum /.ahawkar~t\la
\I Klelcdch "I ś\\ "ldcel\\l'lll,
iż z.la passa zosIala wreszcie przelamana,
Praca T, L.ewillskiej ma charakter popularnonauko\\y.
st;1Il0\\ i rodz&lt;l.i bl'/prC!C1hIOnall1l'.1
gawędy na lemar dtiejów zabawki w ogóle. a polskiej \\' szczegl·)lności. g.I\lI,'dl op'lrtlj nic I-,Ik"
na bogatej literaturze światowej i mniej bogatel pobkic.I- &lt;lic: także \\, nlJ..&lt;I.i:lcCJz 1,"hl,lL'g"
kontaktu z zabawkami polskimi. a wlaśeiwie z, calymi istniej'lcyml \\ !,pbce ,1Śl'l1dk&lt;tlni /&lt;lhd\l blSl\\'\. Zabawka i zabawkarstwo
to problem bard/,o iSlotny. choć pl'dĆ o nllll Inllzn;1 \I 'J1'hl',h
lekki i zgrahny, "Zabawki - pisze T, Lcwit'lSka - znane S'l C/1()\l'ie~()\\ i t'lk dlu~lI, jilJ.. lin i'lnil',il'
Są obecne na calej kuli ziemskiej. bez \\'zglr;c1u na kultu",;. ~1I11\1sk&lt;')IY I lIsldgnlęCla ll'chnlonl'

�279
:c'rupl ludzkie:j. Są uymś nie:zh~dnym dla dalszej cgzystencji, czymś wspólnym, co -- jak muzyka
i ,/tuka
lilUY wie:1kil ludzką rodzinę. Pomimo dużego zróżnicowania
stanowią wartość
LIniIIe:rsalnil. ponade:zasolvil" .
.\utOlka o uniwe:rsalnośe:i labawek, ie:h występowaniu
w innych kulturach, w odległych.
IWIIe:t arche:ologiunych
e:pokach, pisze: dość syntetycznic
w rozdziale pierwszym: ,,Zabawki
11aj'lars/e:". Tu równie:/ I.najd/.iemy niceo informacji z dziejów zabawki polskiej. Gros miejsca
II ksiijlce: lajmuji\ jednak dzieje: polskich ludowych ośrodków zabawkarskich:
/ywieckiego.
m,.śknickie:go,
kie:kckie:go. rze:szowskiego oraz krakowskiego.
T LewiJlska ukazuje genezę
P(\SICle:g,-'lnych ośrodk()\\. ich specyllk~. prezentuje typowe dla nich rodzaje zabawek i wiele
nHIII l o dallll\ ch i w.sp(lICle:snych twórcach. W rezultacie powstał prawdziwie "kolorowy świat
lah'llle:k-- ty III pclniej staj'lcy pr/e:d oczami czytelnika,
że obecny na licznych barwnych
Iiu,traclilch Trzcha bOlvie:m psno powiedzieć, iż rzadko zdarzają si~ książki, w których si owo.
kompe:kntne: aCI se:rI\OI\ane dość lakonicznie, tak zgrabnie koresponduje z ilustracją i jest przez.
nlil u/upclnialK. Ilu \Ii\tpicnia, to pol,\czcnie slowa i obrazu, tak charakterystyczne
dla albumów,
II prClc l1t OlI alla praca w duzym stopniu jest \\;Jaśnie albumem, czyni ZCJl pozycję szczególnie
illrakcljnll zan-'wno dla nielicznych, niestety, badaczy zabawek i zabawkarstwa, oraz dla miejmy
nildzIew znaCl.llle liunicjszych
milośników tej ważncj i pięknej dziedziny kultury ludowej.
\IICJl1l1 nad/iej~. je: !\O/OI'Olt']' .I:wiol :;o!Jowek osiągając powodzenie
na jakie z pewności'l
DIS!lIgUjc ta I'zele:lnil i jcdnoucśnie
atrakcyjna pozycja wydawnicza,
przyczyni się również do
III IckS/enia zaintcresowania
labawką i zabawkarstwem,
nie tylko ludowym, w Polsce.
Rys=ol'd !\onlol'

llillhilra

j c d

I

n a k. ()!J\'Coie domu flo/skiego

11'

cosoch

niewoli

1795-1918, Lublin

199(,.

's 7--1. i I.

I'rClcntowana praca stanowi Cragment większej calości, a moie raczej rodzaj konspektu do
d/iela o \\le:k obszcrniejs/ego,
prze:dstawiającego
"dom polski", czyli właściwie polską rodzinę
II "lllilcji znie:woknia narodu. (Jw polski dom w czasach niewoli pelnił, jak pisze B. jedynak,
Inilllaju/
jako autorka antologii
obyczaju
polskiego
i wielu wartościowych
artykułów
P11Ślli~cony ch polskiej kulturze. "wiek istotnych funkcji w życiu okaleczonego narodu: pozwolil
pr/elrll ać. schronić pamiątki narodowe, wychować dzieci na Polaków, zapewnial elementarną
Cg/l ,kncW
J)z.i~ki domowi polskiemu zachowały się obyczaje, język, religia ojców. Mimo
IraglC/ll\ ch los()\\ mial sil~ tWOIlenia nowych wartości w kulturze, byl gniazdem, z którego stale
1111I\(l II o zrywaly si~ do lotu COlaz to nowe, kolejne pokolenia, zawsze walczące o to samo
(\ lIolnośC
(Jplerajilc si~ nil rozwazaniaeh Staszica, Mochnackiego, Mickiewicza, Norwida i wielu innych
lIulOrÓII. kreśli Il. jedynak
wi/j~ roli polskiej rodziny i polskiego
domu jako reduty,
nilllstotnlejs/e:j placówki obronnej zagr%nego
w swoim bycie narodu. Polska kultura mogla
llllać i rozwijać si~ jcdynie w domowych pieleszach. Dom, choć nic by!, bo nic mógł być
"spokojny m gnia/dcm", sianowi I jednak obszar prywatności, tu rodziły si~ i były przekazywane
lIartoścl patriotyune.
tu tWOIzono "wewn~trzną, domową tradycję", tu by la ona chroniona, tak
'111110jilk pami~ć i wiara, wcdlug Mickiewicza naj istotniejsze siły zdolne do ożywiania i podtr/l 1\1\ willlia uuyć narodowych.
Wokól domu polskiego, w sytuacji pocizialu życia na sfery:
publiczną poddaną dyktatowi zaborców i prywatną, właśnic domową, w zasadzie wolną, choć
(\granlc/On'l. lIytwor/yla si~ niezwykle bogata obyczajowość,
a jej opisy znajdziemy na kartach
pilllli~tnik()\\. lIspomnieli i listów, I których B. Jedynak czerpie znamienne cytaty. Owa obyczaI()IIość lostaia IreS/lil raC/ci lasygnalizowana
niż opisana, co zresztą jest zrozumiale ze wzgl~du
nil nlllkl skn'llm\\ charaktcr prezentowanej
pracy. Jeclnakże nawet w tej formie niesic ona

�280
interesujące informacje. np. na temat patriotycznego
lIych(mania
dzicci popr/cz ~J"\ i I.ah&lt;l\\\
poprzez jakże malo znanc a niegdyś bardzo popularne zabawki patriolycznc.
Praca 8. Jedynak. choć nickiedy robi wrażcnie katalogu prohkm(·l\\. choć l·aCle.j :;ugerllle
sposoby analizy niż ją przeprowadza. choć roi si.,: II niej od nierozwini.;tycb
sąd()\\ I opinii. Je'l
niezwykle pożyteczna i wartościowa. Uświadamia ogrom i wajno~ć tematu. jego ~ci:;l: III ią/ek
z caloksztaltem
polskicj kultury (zarówno tworzonej w kraju .. jak i na emigracji) II okre:;ie
zaborów. Uświadamia, ił. bez zrozumienia fenomcnu bytu domu pol:;kiego w tym eza:;ie nic &lt;hi SI';
pojąć speeytiki i sily polskiej kultury w ogóle. nic da si.; zrozumieć fCnomenu jej pr/&lt;:ll"llania \I
skrajnie nicsprzyjających
warunkach. Wi.;cej. nic da si.; zro/.llmieć odporności narodu polskie~o
na wyzwania rzucone mu przez wiek XX. w cza:;ach hitlerowskiej
i :;owieckiej okup;lcjl.jcgl'
reakcji na próby odebrania mu tożsamości w czasach PRI.-ll.
Opisanie polskiego domu. jego funkcji w okresie zaborów. opisanie hogateJ ob\'CI;!.i0llości
rodzinnej, to zadanie niezwykle szerokie i trudne. Wymaga ścislych :;tlldióll. odel'l\Cu1\;1 ,ie od
stereotypów i łatwych uogólniel\. Wydaje si.;. /.e B . .lcdynak jest do tego la)..'adnlenia II pelni
przygotowana.
stąd z niecierpliwością
b.;dziemy czckać na je.j dzie.lo. kt("re~o lJhiecllj~!GI
lapowiedziąje.st
omawiana tu, cenna i bogata myślowo broSl.ura.

Bogumila S z u r o w a. Pr::emiany osadnictll'{/ wiejskiego Illl ;":il'/l'cc.1'::ilIc \I' d,,/l/,
pr::eduw/as::c:::eniowej. Zmiany uk/adll pr::estr::ennego 1"si. Kie.ke I (j')'i. ~;:;,14X. il .. map:

Wspólczcsny
obraz osadniczy
Kie.lccczyzny
powstał
w wyniku pl'l:eohrażel\
ukladu
prze.strze.nnego wsi dokonanych
w czasie tzw. urz&lt;ldzania wsi w polowic XłX Ilieku. Chlo
urz&lt;ldzanic wsi datowane jest na łata I R 15-1 R64. I)oln&lt;\ granic,; slanOlI'i 1;lkl utllol'/cl1ia
Królc.stwa Polskicgo. co omaczalo
podstaw.; stabilizacji administracyjncj
i POC/;llck d/i~dall
mających zmodernizować
wieś. Górna data zamyka ten okres. otwieraj;lc epok.; UlI bV.Clenio\\ a.
W nią jednak wieś kielecka wes7.1a już przcksztalcona
w sensie pr/.esll';:ennym. I uSlaloll\ 111
type.m zagród. z administracyjnie
narzucon&lt;\ np. bezkurnością
chalup. I.l' ścislymi zahC/pieczcniami prze.ciwpożarowymi
itp.
Bez wątpie.nia ul'/.&lt;\dzenie wsi, dokonane administracyjnie
i dość kOIlSek\\el1\lIle. PI/\lIio,I"
korzyści ekonomiczne
zarówno państwu. jak i samym chłopom. m&lt;ll c&lt;llkOlI icic Imiellil"
dOlychczasowy obraz osadniczy wsi kielcckiej. CI..;sto (k\\'i&lt;łCYjeszcze II' śrctiniOllilT/n.
/.1'1\\ isk,l
lego nic sposób przecenić i nawet dziwić si.; mo/na. i/ dotychcz~l:; nic I("l~do II pl'lnl
opracowane.
13. Szurowa z nadzwyczaj bogale.go materialu archiwalnego.
r,,:kopi~llllcnnego i bl'logl'&lt;lliClnego, zgromadzonego
głównie w !\rchiwum Pailslwowym w Radomiu. &lt;l dolYCl;lce~o proce,u
urz&lt;jdzania 276 wsi, wybrała dane. dotycząe.e 97. co stanowi 14.1.j(~"o \\SI.ystkich. J\i&lt;lle.i pOl!:;!:11\Il'
przeanalizowała
zasady, jakie stosowano pr;.y ur/.ądzanill. a Ili.;e I\P kroj,')\\ n;lll/.ial()\\. ieh
wielkość. rozłożenie w areale wsi. sposób z.abudo\\')' dzialki. ks;:t;dl I.a)..' rod: l;, o~roml'a plac;!
pozwoliła autorce zapreze.ntować rozpraw.;. która odznaCla si,,: nad/llyCl;I.in'l r/etclności~1 i q~IIJl)'
wi ważny głos w badaniach nad dziejami kultury materiałnej wsi polskieJ m;1I d;lie tio:;konab
podstaw~ do dalszych studiów. Zgodzić się bowiem trzeba ze stwierd/cnicm
I~. S/ur(ll\e.i.
iż radykalna
przebudowa
struktury
osadniczeJ
WSI
powodow;da
dal:;/e
konsek\\encje .
.. Indywidualizacja
gospodarstw i prac nicgdyś wspólnie wykonywanych
plS/C ona
ro/111ie'lczenie jcdnej społeczności
wicjskicj przy kilku oddalonych od :;iehie drof!.~lch
nie\\ ;Ilplillil'
mialy wpływ na rozluźnicnie więzi sąsie.dzkich. l.Illiany II' sw:;unbeh
spo!eCl.lIO-ekonomlc/11I l'h
Oczynszowanie
zaś ehlopów zadecydowalo o dalszym rolwoju veroko poj';lej kulllll\ IllLlo\\l'l'
Z kolei dogł.;bne poznanie struktury współczesnych
ukladóll' pr/estr/enll\ ch pOIlIoli
n&lt;l
l'"

�ni
I'(lll ni&lt;:i IIHaC&lt;1 u\\a!,!.; autorka

- na ich kpszą

ochronę.

a takżc właściwc

z ich istotą zagospo-

lbrO\\allil'.

/nakolllit,1 praca 1\. Szunl\\&lt;:j. konccntrująca
się na przeobrażcniach
wsi pod \\'zglęclem
ukl,ldu !,!runlóll i b/.t,t1lu osad. I /.&lt;Ilożcnia pomija kwcstię konsckwcncji
gospodarclO,poku[l\ ch i ściśk kulturowych.
dokonanych
Imian. Nic obniża to w żadnym stopniu j&lt;:j
II '[r!ości. sug&lt;:r()\\ac j&lt;:dnak tu:&lt;:ba autorce. by i t&lt;: zagadnienia z czasem 7. równym powodzeni&lt;:m
plllii.;!;1.
Rys::ard f.:ontor

l.lihi&lt;:ta K o l ,I l' ska ... /rll·.vci .I/Jod -"leech.". Wydawnictwo
s, 2-lX. ok. 100 il. ni&lt;:lllIlll&lt;:nmanych.

PTIX

..Kraj--. Wars;!")wa 19'J3.

\\"i.;b/Ośc I...reportai.y-opowicści-I.cbranych w tomik powstalo w latach 1982-84. kiedy to
:11[lnrk,\. Ie Ilz!,!i&lt;;du n,1 slloje zainteresowania
reporterskie
i wcześniejszy
dorobek.
miala
I,[()bknl\ I II e['yiikacjil i tylko lllicsi';Cl.nik krajoznawczy ..Gościniec" udostępnił jej SIV(: lamy.
I),) Ilyd,[n[,[ ksi'Vk()\lcgo /OstalI u/.upclnionc i zaktualizowane.
Najwięcej ich dotyczy rzdbiarzy
I
11l'1!;lr/;. bolwtLr;lnli innych Sil garncarze.
wycinankarki.
pisankarki.
kowale. podhalallski
"1';1\1il'c i hall:I,lrl lara/l:lIl. piernikarl. Illalarka wlocławskich lajansów. wykonawcy tradycyjnych
;nslrUnlCnll)\\ IIlUZ; Cl.nych. koronczarka
z Beskidu ŚI'lskiego. tkaczka dywanów dwuosnowo\llclL IHeS/cic rodlina krakO\lskich szopkarl.)'. Kilka opowieści traktujc o osobach. upra\\iajqL;ch rl'1\lnoicgic po kilka dyscyplin artystycll1ych. czascm oprócz plastycznych
równici. poezję
(II nlll/\ kc Dob&lt;)! spccjalności
odpowi,lda mniej więcej strukturze wspólczesnej
twórczości
lud,)\Ic:.i i nlc:proksjllnalnl:j.
!lajwi.;cej bowic:m zwolenników znajduje rzdbienie
i malowani&lt;:.
:\til,\rCC nic chod/ilo o odkrywanie nowych lalcnlów. wybierała na swych rozmówcóII' osoby
I pOll &lt;1/11\
m i uznanym dorobkiem. bowiem intcresowały j'l __przede wszystkilll ich biogralie.
\Ijaki
sposI"h detclluinują
tllórcmśc.
slają się tworzywem. jak dalece 7nając ich przeżycia
l1Wicln)
lrol.L1luicć ich d/.ich· (s. :s l. Stqd do każdego podchodziła
indywidualnie.
starając sit;
I.:,:khić· .i&lt;:.C'Oiwjsilniejsz&lt;: pr/eżycia. I.aintercsowania
i pasje. jego motywacjt; uprawiania Sl:\uki
! '11"IIIICk d" lllasncj
I\\(·)rcmści. W jcdnym przypadku kontrapunkt stanowią więc wydarzeni,l
lI"jennc. II inll\ch na pienIszy plan II'ysuwajq się tradycje rodzinne, patriotyczne.
aktywnośc
'IH\kull&lt;l b"di kullllr,i1na. !\utorka Iwraea uwagt; na pozycje; poszczególnych
lWlJreÓw w Olacza:aCl'.i ich "poicunosci.
kl('ml b\ wa ogrnmnie zróżnicowana.
począwszy od pelnej sukc.esów pracy
dla 'rodolI isl-.'I I 11/1',bnJ&lt;1 sporego II' nim autorytetu. poprzez samotność z wyboru. do ealkoII ile;l'\ odr/llcenia. !\utlnb.
obdar/Onfl talentc:m nawiązywania bliskich i serdecznych kontakt(l\\'
I ludimi.
polralil&lt;l pr/&lt;:lamac opon' os(',h zamkniętych
we własnym świecie. zrolllmieć
It;ki
; "hses.ic p,\chicl.ne. doccnić' role; tWlJrczości w życiu gluchoniemego.
\\. opis\ ,,1\\ ciel-. os(')h upr&lt;l\\i,lj'jcych tradycyjne r/.emioslo lub re;kodzielo charaktcrystYClne
c1!:1 okll'~lonego rei-'iollll. \\ pkciolle loslilly ini'orlllacje dotyczące genc/.y. historii danej dyscyp11111.taUe lecI1l1["1 (lU. ill. IlIdo\\e p&lt;llmajoliki i ich zdobllietwo, tkalliny dwuosllowowe
o molyIIdch lii-'1II1ill1\cIJ.kmonk,1 kOIliakowska). czasem przyklady czy porówllania l. dakkich stron. Nic:
I.a\\ 'Zl' \\ lllkiclJ pr/l plldkach [uoi.na si.; I.orientowac. C/.y są to opinie rozmówców. czy \I}CZY[;lIll' gd/il'ś II i,ldoluości (np. o Zllią/lu l&lt;lIm piernikarskich z wynalazkiem druku. s. 91 l.
\ Llkrilil Igmlu,ld/oll\
dmg" rcporterską. a pos/.erzony lekturą podany zostal bal'\\nie i inte"c'uj,!CP l,m"\\1l0 dl:l prorcsjonalisty.
amatora jak i przypadkowego
czytelllika. Na uwagę laslu.~lIie cl,!'-I\ C/Il\j,,?1 k kk,tll. kt'''ry od starallnego. literackiego chwilami. nabiera cech specyliClIII ch dla IIIIlIII III &lt;nu') II . i'['zybliżaj,! i&lt;:h rówllież obszerne cytaty wypowiedzi.
W niektórych
pr/\ p"dkadl I"pis magu&lt;:\oll&gt;no\\y stajc sie; osnową calego reportażu.
1',l/lh esej jl'sl u/llpl'lniony
krótkim biogramem.
wyrazistym
portretem
lotograflcznYIll
h,h;lIer,1 01',1/ Idjcl'illllli .ie!,!o rc:pruentatywnych
dziel. Poziom i dobór I&lt;llogralii znamionuje

�282
wrażliwe oko autorki, W sumie Arty.l'c! spoe/ str::echv, to Jedna z najlepszych dOl\chczas POi)C,i1
popularyzujących
wspókzesną
twórczość
ludow'l i ..inIH'''. szkoda tylko. żc nic Oll'/) Illab
bardziej okazalej szaty edytorskiej. a kolor pojawil si.,: tylko na okladcc.
f..1I'1i

Jerzy L i t w i n. Polskie s::kllln!ctwo

IIle/owe XX \l'leku. (jd,u'lsk

Fn,-I'ielrlis::kmlli

1l)'):'. ss .. ,7:', iI.

Szkutn ictwo to. jak wiadomo. umiej.,:tność budowy ..drclI' n i,lI1ych KonstruKcj i ph II aj'IC) ćh
lodzi i statków", Umiejętność ta. niegdyś bardzo rozpowszcchniona
i II') SOKOL'cnlona Ie' II /gkdli
na wielkie znaczenie transportu
wodnego. zarówno morsKi&lt;:goj;lk
I śrl\(llqdollcgo.
/;IC/(Ia
zanikać od początku wieku X IX, Parowe holowniki i idazn&lt;: harki II) rugolIal) wiślane SZKUt\,
rozwój kolejnictwa pomniejszył roi.,: transportu wodnego, "Dziś - piSl&lt;: J I.it II'in II idoCln\ ni
śladem dawnych, wspanialych jednostek plywają&lt;:ych Sil przypolllinaj'ICc ,i&lt;: ksztaltall1i niL'lioll,
już typy łodzi rybackich i komunikacyjnych,
spotykanych
zlVlasz&lt;:za na Wiśle, W i&lt;:h KonstruKcjach przetrwaly też pewne elementy lokalnych tradycji szkulniu) cb". ('boć oKr&lt;:śknie "vkutnietwa" funkcjonuje do dziś w polskim języku. nic oznaCl.a jui bud()\1 y stalK(11I drnl nian\ ch.
tradycyjny material - drewno ust'IPil już dawno metalowi i tIIOJ'/Y\\(11ll SItUOlI) 111.
Autor prezentowanej
pracy wyznaczyi sobie niezwykle trudn&lt;: zadani,. postan()\lil dal' p,lnl'
opracowanie
zjawiska ludowego szkutnictwa polski&lt;:go IV XX wieKU. lo J&lt;:st II oasach. gd\ la
szlachetna umicjytność trwałajedynie
IV lokalnych warSl.latach, Ludo\\ i s/kulni&lt;:y nie /.nali dOKUmentacji technicz.nej. nie ucz.,:szczali do szkól zawodowych.
II S\vojcj prac\, cz.,:sto II'I'kOn) Il&lt;lnl'i
na marginesie
innych zajęć, stosowali wiedz.,: zgromad/()n;l
pljl'l pokoleni"
popr/ednt!';(l\\
Rezultaty ich pracy służyły im samym i wspólmieszk,uieom
nadr/&lt;:Clnych lIsi. I.god/ić ,ię /alen:
należy z Autorem, iż to szkutnictwo było iście ludowym.
Dotychczasowa
wiedza o ludowym szkulnictwi&lt;: Sproll adlala si.,: do cCllllyeh. ku II :'UInll'
drobnych przyczynków,
stan dokul1lentacji IjawisKa b) I daleKi od /.'HI()\lal~li~lcego \\ ki S) IlI~kll
Autor byl zmuszony
niemal z detektywistyezm,
wniKliwości"
pr/cślnl/ic
ploblem U ill)dl;:.
co oznaczało niezwykle żl1ludne pOSZUKiwania terenowe. system'I!) un~1 pe:n&lt;:tr;lcjl; d,11I11\ cb dr&lt;'~
wodnych i rekonstrukcj.,: dawnych ośrodków produkcyjny&lt;:h. ;\b) COkoill'ick j)()lIied/lL'l' o d/il'·
ja&lt;:h ludowego szkutnictwa w Polsec. trzeha bylo dOKonać gigantyc/I1l:.j dOKlIllleni&lt;J',ii /~Ich()\\:tnych w nalurze łodzi ludowych. cz.,:sto po prostu i&lt;:h SZCZ.,IKÓII. oraz rL~j&lt;:stlacii IL'chnlK '10'0\\;1nych w lokalnych warsztatach, Ogromna praca, I nic d/iwne:go, Ie 1~lJęl;l ;\utOIlI\\ I I:' 1;11 Roultat przeszcelI jcdnak wszelkie oczekiwania,
JcSI dOllodem. iż lIauk(l\\ a p;lsja. jloi'lcmn'l / 111,1,1dyczną starannością, moie przczwyciężyć
wszelkie pr/.eszkod) ,
Nie sposób w krótkim sprawozdaniu
oddać nad/lVyez.ajncgo bog;letll&lt;l trcscl pr;K) .1 j il\lIn:1
Autor na wstępie daje zarys dziejów szkutnictwa
w Polsc, do kOl'lC&lt;1:\ 1.\ II i,KU i 11&lt;11\ Iii lic
dopiero analizuje szkutnictwo
ludowe, Dowiadujcmy
si.,: tei II iek o gcne/iL' vKutniclll;1. " ndlstarszych slowiailskich
konstrukcjach
pływaią&lt;:yeh. o (hm nYlll SZlll!ni&lt;:\1I Ie si,,"i,HisKilll ndd
Baltykiem, a nawet o dawnych poludniowoballyckich
statkach morSKich. P il'I'IIV; I uęśl' prac\
daje również czytelnikowi podstawy terminologiczne,
a takie: sporo inllll'tl1:lcji o -;t;lIliL'b;,d,lIi n'I,;
szkutnictwcm
ludowym nie tylko w Polsce. ale i w innych krajach &lt;:uropcjsklch.
CZyŚĆ druga pra&lt;:y. zasadnicza.
bo prezentuj1lca ogromn\' m,lt,rlal /,hr;ln\
1'1'/0
,\U!"L:.
stanowi systcmatyczny
opis wspólczesnego,
to jest dIlUcizi&lt;:stolllcc/ncgo,
SlKutnictlla IlIdoll",,\1
w Polsce, .I. Litwin przedstawia \\' uj.,:ciu geogralie/nym
typy lod/i pr"duK&lt;I\\;ln, PI/O'/KUlników ludowych, W pierwszej kolejności zapoznajcmy się / produKcj'l -;/.kulnicz;ln&lt;ld dop" lIiIII:!
Wisly. następnie nad samą Wisłą i Zalewem Wiślanym, dllkj .. nad Odr:!, iel doph 1\~II11,i hleIlem Szczeeiilskim,
Nie zapomina równic/. Autor o lod/iach budollall\Th
n'ld jL"zioralnl i ,tall;;mi. oraz tych, które byly lub są budowane na wybrzeiu morskim, S/o,g(')!ni,
inl,rcslIp&lt;:\ ie-'
roZ(lzial o szkutnictwie
ludowym na polskich ziellliach IIsl'hodnieb.
chol' II 1\ III pr/\ pad;"'I.

�283
C"lcst r/cu psna u/asadnionc,
Autor opiera się na materialach zastanych, a analizę prowadzi
t\ Iko d" r"ku I ')YJ.
(lJlISo\lą uęść pracy lamy b podsumowanie,
na które składa się szereg wniosków mających
\llclkie Inaclenic dla hadauy dziejów szkutnictwa nie tylko ludowego. Czytclnik nic będący
'!lCcjallsti\ laduma się hu w'ltpienia nad faktem, iż żywe jeszcze pięćdziesiąt, osiemdziesiąt
lat
temu ośrodki ludowego szkutnictwa dziś najczęściej należą już do tradycji. Mimo wszystko szkut11ICt\\" ludowc nic zaniklo lupelnie. choć oczywiście występuje już tylko szczątkowo. Należy
lalO\\ ać. IC nic zachO\val się. przynajmniej w terenie, folklor szkutników. Być może należy go
'/ubc
IV Ibiorach I(llklorystycznych,
choć nadzieje w tym względzie nic mogą hyć chyba zbyt
e1U/C
KSląi.ka .icr/.cgo Lit\\ina, wicedyrektora Centralncgo Muzeum Morskiego w Gdalisku, pięknie
II \ elana. bogato ilustrowana. rewelacyjna pod względem informacyjnym,
stanowi bez wątpienia
11\hltnc oSli\gnięcic naukO\ve na skalę europejską
I?ys::ard Kanlor

red. A StawalL
1992-1994.

l/uli'l"/(l/1' do ('/I}(},~/'(//ii lilias/a.

Ilulkl-LaskO\\Skicgo.

/yralll()\\

Ośrodek Badania

Kultury Miasta TPj im. P.

\\ Litach 1')')2-1 ')')4. w ramach "Zeszytów Naukowych Ośrodka Badania Kultury Miasta
IUI\iII/\ st Ila Prz)Jaei(ll /yrardowa",
ukazaly się trzy zeszyty pod tytulem Materia/y do elnografii
nIlUI/O. Rcdaktorl~m wS/ystkich jest Andrzej Stawarz, inicjatol", w połowie lat siedemdziesiątych.
billtui nad /yrardowcm.
\ /0(,1"/0/1 do ('/I/ogra/ii
Il1wsla przynoszą
teksty, które są przyczynkiem
do rozwoju
c:ttlllglallClll\ch
hachu'] miasta. w szczególności
społeczności
robotniczych,
Są to artykuły.
Il1dlellah. raporty I badaó. ktl'lrych autorami są badacze rekrutujący się glównie z ośrodkćl\\
II dlS/il\\ skicgo i I.Ylaldowskiego, skupieni w OBKM, wspólpracujący
także z badaczami z innych
\&gt;SlodKcl\1(Il)di. PO/niui, Olsztyn. Kraków)
/eS/1 t picrwszy wydany w 1992 roku otwiera serit,: ,,Zeszytów Naukowych
OBKM'".
\\)oelll;hnione
Sil w nim tlzy części: "Artykuly i Materialy", "Raport z badali" i "Stan badmi".
[)(ldC!tkoIIO opatl/()ny jcst on "Wstępem" redaktora A. Stawarza i krótkim przeglądem dotychClasoll\ch publikacji z kilku krajów na tcmat etnografii miasta z lat 1990-1991.
\. Sl;lllarl II slomc wstępnym przypomina krótko o znaczeniu ośrodka żyrardowskiego,
nad
kU'lIl1l1 hadania pl'/yClynily się w dużym stopniu do postępu w dziedzinie etnograficznych
bad,lIi
Il1lihta "ltV prucntll.ic kn)tko picrwszy zeszyt. Zawiera on teksty powstałe w latach 19S9-1991
Si! to tut\ kul) i s/kicc o róznym charaktcrze:
opracowaó
syntetycznych,
szczegółowych.
IlliI1c:riakll\. 1,lpmtóI\ l. badiul i stanów bachlli.
les/) t drugi Ilydany II' ł 99.1 roku prezentuje
taki sam podział: "Artykuły i Materialy",
..Rapon I bada(]" i .,Stan bachui". Szkoda, że zabrakło w nim zapisków bibliograficznych.
leS/yt
tr/.L'ci .\/oler/ll/riw do ellllJ,r,l"Ofil mios/o, dotychczas ostatni, wydany został II' 1994
r(lku i r(lll11 się nicco od pozostalych. Stanowi on zbiór pi&lt;,;ciu szers/ych artykulów wraz z prze~ladclll publlkacii dotYCli]cych ctnogralii miasta z łat 1992-1994.
\/o/e!"i"l)
do t'il/ogm/il
lIliasio zawierają w sumie ponad dwadzicścia
artykulów. szkicc)\\
I \lprau)\\iul.
SwnO\\it\ onc całość pod względem podejmowanej
problematyki,
jednocześnie
k,lIcl\ 1 tckslr'l\\ tl',lktujc o innym jcj aspekcie. Dlatego tcż każdy z nich wymagalby osobnego
(llm)llll'nia. Nil' spos()b tu jednak omówić wszystkich. Pragnę zwrócić więc uwagę na kilka
11\ bral1\ch pozycii.
Ics/) t picrws/y I.awiera międ/Y innymi artykuł A. Stawat'za pt. W::ory zachowań )1' sfJo/ecm!J(}(IIICe!

o.i'mdko

/.)ml'i!(}\I'I/).

w/rjkiellllicego

/yrardów

stanowi,

na peelomie

według

dziewięlnaslego

autora,

typowy

i dwud::ieslego

przykład

"miasta

wiekIl

jednej

�284
fabl Vkl", którym można si&lt;; poslużyć dla omówii:nia
probkmatyki
liICI10\\ iU" rohotuik,')\\ tlil
przelomie dzicwiętnastego
i dwudzieslego
wieku. Aulor sIwieni/a \1 artykuk, IC ż:cic' SI)(,k&lt;Juc'
robotników IV dużym stopniu bylo okrcślone przLl organizację proccsu produkC\jllego
Iilkliidu
(rytm pracy) ora/. system rm:winiętycb
instytllcji socjaln:cl1
i klllllll;i1l11cl1 l)(l\lolall\ciJ prlc'l
wlaścieieli
i zarząd fabryki (fundusz emerytalny,
mali:rialna i socplua
1)()UlllC dla'(alv\
ch
\I iekiem robotników. zasilki dla polożnie. ochronka dla dzieci, dmoc/Il;1 "g\l i;l/dKa" " ochrOliCe'.
orkiestra I~lbryo:na, park t~lbryczny, w którym organ iZ()\\ilJlo /ab,1\\ \. lotnie I kOllcenl. ,alii
gimn&lt;lstyezna. biblioteka. chór). Wplyw&lt;lly one silnie na okrcślellie i kvlalto\l;luic'
,i\' pCHbl,l"tIwych ram życia codziennego
robotników żyj,!i:ych II (lSildzie lilhryC/ne.I, \:Ie l)milC/iI lIltedmk,
zdaniem autora artykulu.
żc wszystkie
zachowania
I ohyc/a.1c Inil ,klcmllnOIl allc pl'/I'I
org&lt;lniz&lt;lcj&lt;; pracy w fabryce i systcm j~lbrycznych instylL1cji. ISlniala Gila ,skril nicsform,ili/o\\,,nych zacbowali
wplywającyeh
n&lt;l tworzeni.;
się nO\l'ych IIllln'm
klillill'\, k()rc' l)(l/ll;iI,lh
robotnikom
funkcjonować
w spolceznośei,
rozwIjać syslcm II/ajelllJlej PlllllOC\ 01;1/ lacllill\;:,'
..cykl obrz&lt;;dowy". Artykuł ten korcsponduje
z innym anyklllem lego s;1Il1ego aulm;1. /all iui\ Il~
IV zeszycie drugim. pod tytuit:m /..vcie cod::ieJllle ro/)o/I/iklill' II' /l'l'IIl'I/liII'lC 1/&lt;1 /lCC/liI/IIC' II'fe/,il:
t/::iewię/naslego
i d1l'1It1::ies/ego, Można pO\viedzi.;ć, Ie anykul:
li: II/ajclllllic' sil; 1I/lljle'llllal"
,"Iutor prezentuje
w nim najbard/.iej eharakterystyc/ni:
\llllry lilclw\I illl ohO\I iii/llnCe: \ISII 'ci
rohotników żyrardowskich
na przelomie dziewic;:ln&lt;lste!!o i d\\ lId/iestcgo II'Il'kll. .Iesl lo 1;ld;lIli,'
o tyle trudne, stwicrdza autor artykułu. że miasto jest or!!&lt;Illizmcm Ilo/.()Jl\ II\. Oei/llilC/,1 'Ic'
skomplikowaną
przestrzenią
i swoistymi struklurami spolcc/,n) mi. dlar,lkler\ IUjc' si\' illlell,S\ \\.
nośeią kontaktów
mic;:dzyludzkieh,
ruchliwości,!
spoleC/llil I silIl: 111 "dd/I;lh\\illllell1
\\ le'ILI
rozmaitych instytucji. Naslc;:pnie. cofając się w historiI,', &lt;Illlor prC/elilllle ill/\\'·l.l osad\ t;il1I'IUIl'::
\I' Żyrareiowie w dziell'ic;:tnastym wiekll 01';1/ analizu.le c(ld/.iellllllśc lej osalh. ah\ lIkll/ac cccln
charakteryzujące
żyjących w niej rohotników,
I'opr/,e/
opis 1':Inlll pr;ll" ob,"c i;l/lll;!C':;c"
rubolnikó\\'. ram przestrzennych
II' jakich żyli i sposobu or~alli/(\\\illlia
(c'j pr/l:str/elli. doci]()c!/!
do opisu życia rodzinno-domowego
ora/
obo\\'i;vującycil
II' nim \\/uroII'
/achll\\ ii!l,
Podsumowując
autor stwierdza.
że życic rohotnik(m
lou: III sil,' \\ ,hl ('lch POdSI,I\\ (\\\:- eh
phls/,czy/nach:
..hali fabrycznej". gdzie obowi;VY\l,iI\'
1(1I'I11;J!nienar/lICOllc' r\~(lJ'\ lIral ..d"1l1l1
fabrycznego",
gdzic z kolei kształtowal się Iw)'c/ajowv
i bupośredni
lIklad st"stlllk,';\\ r"d/in:it"
domO\I ych i s'jsiedzkich. W drugim przypadku, konlynllllwane
hyl: Irad: c\(ne \\/\lr: /;lcil(11\ ;:11
naeiające spoleczności
robotniezcj cechy trwa!osci, spoistości. ci;I!,dllsci i pllC/lICil' hupi~c/cllSIwa. Obok zatcm szybkiego i trwalcgo oddzialY\l ania II'/orot \\orC/ego 1;lbl'\ ki (11l1i';lslru"llIl ,\.
c/aso-przestrzenne
ramy pracy. regulamin użytkowania
..domil I'ilhrYClnegll") \\ /\ cill clld/lCl1nym robotników
istniala wolna przestrzell kultlIrowa dla lacl\(l\\;II'1 opartlcil Ila niel&lt;llln;ill1ccl:
kontaktach, Tak więc. pisze Stawarz, IV życiu rodzinno-s,!sied/kim
dhanu (l Iril,h c:jllc' \\ IlnOŚC!.
klóre byly istotne dla stosunków międzyludzkich
i poz,\\alal\' fllnkcjolHl\\llC II' Irtld Ile.j i /I'l/unc'!
codzicnnośei.
Autor artykulu uważa za ważne \lS/ecl1strollne
hildillliil e:LJlllgriiliClI)e 1\ ci::
codziennego spolcczności robotniczcj,
Innym artykulem temalycznie
pozostaj;lcym
\\' ż\Tard(\\\S"im
kr&lt;;gll .ic'st ,111\"lii ,\lIdr/(I,:
Woźniaka z pierwszego zesz.ytu pl. Nad::ieja lI/)ogiei dllll!.'·, &lt;'::.\-/io II/I!(/=i&lt;, 1I',':l'Iiti~l'I'III'clo\1 Skil.;
robotników
na pr::elomie t1::iewięll1aslego i t/wlId::ies/&lt;,go ll'iek/l .Ie,st to iln\ klll hogal() illl,lrl'wany materi&lt;llem empirycznym
zcbranym wśród llliCSZKallet'I\\ Ż: rardoll a ora/ praCII p;lIl1iellllkarską P. Hulki-Laskowskiego
Mój /..vrard()\l·, A Woilliak pre/elltlljc
ohrllz pr/emilln "I)\l'/~llll
i wkraczania mody w ró/nc dzied/.iny /ycia zyranlo\l'skich
roiJolnik,'l\\ Ol;!/ ,1;11';1,i,; IIdll\\ pdnlswoją tC/ę. że lata przed pierwszą wojn;\ świato\l,! to okres vyiJkii:go I Uliil/ velS/l'gp
Ill/p.)\\·
szechniania
sic;: modnych zachowa"\. Dopiero okr.;s bied\ \I czasie piel'\\vc'j \10\11\ ,\I i;lIp\I,·.,
zahamował ten prou;s.
M imo, że tematyka i.yrardolVska dominuje \\' ,Jes/yt;lch
Ol II' fi. I" (/\1 IlIvC/;! \\ /C'I\ CI,'
picrwszym), to znalazly się wśród nich również artykuly ocllH1s/'lce się do Illnych l'e~ipIH'\\ C/\
ośrodków IV kraju. Takim artykulem jest prac&lt;l Haliny 1\rI1I1;l\\skiej Skąd III/S:: I'lid elli" "/'" .
l10ści kill/lilY /r([{(vc)jl1ej li' rodc:inach imigraJ/hill
lFiejskich II' lIIi(',\:('I(' Ilev\ t tr/,cci), St;IIHl\\ I lIl:
część pracy H. MUJ'awskiej Imigranci 1JIiejscF 11' lIIie,l'cil'
)Is/I\n. I()C).)) .Iesl lo kbt Op;lri\ "ol

«

�285
11l,11-:l'i,d,\cill,hl',lI1\ ch podC/as ohsclwacji uczcstnicząct:j
wśród wybranych rodzin imigrilntt'nv
\\ iL:jskicil \\ .kdll\m z miasl \\'Ojcvrództ\\'a olszlyi1skicgo \V latach 1987-1990, Zamiarcm autorki
le'l 1\\n\CCIlIC ll\\agi na niekt()rc e1cmenty kultury tradycyjnej żyvrolne vr rodzinach imigranIÓ\\
\\ iej,kieil \\ mieście,
PI'I: m/patry\\anill
kultur: Warmii i Mazur nakży, zdaniem autorki, zwrócić uwag.;: lIa l;lk1.
IL' pm"s\
kulturm\c, ,j,lkic mają mlejscc na Ziemiach Zachodnich
i Pól nocnych, przebicgają
d\\ 1I1,)n1\\o picl'\\ SIS nllrt st,movri,\ procesy \Vcvrn,\trzrcgionalnc.
drugi. to oddziillyvranic
kultur:
,'gI\IIl&lt;'n:II'lll\O\\el IW te I'c~ion\. W ramach picIwszego nurtu przebiegają procesy adaptacji i intcgr,lcji illligr,ln!&lt;\\\ \\iCI,kicil \v spoleC/ności miejskiej. starający się zyskać status pelnoprawnych
ćllonk"1\\ ICI spoleC/ności.
[\'limo sIarania imigranlóvr \\iejskich o zmianę stalusu i szy bkie przy,t,',O\\ anic "t; do n()\\'ych \\ arun I,Jn\ życia. au lorka odnajduje i prczcntujc elcmenty tradycyjncj
kulllll'\ ladu1\\ anc \\ /: cill ich rodzin vr postaci Iegcnd i mitóvr rodzinnych.
sposobu zagosp(lciar'\\\:lnia lllicvkani,1 \\ micścic. \\·icrzcli. przcsądów i \\Tóżb.
(hlatnilll ,Irt: kuklll, ktt\ry \\\bralam
do om(nvicnia, jcst artykul Anny SzyicI' Hocil/llia &lt;:/17():':1'11/":11&lt;'
\l 1111/1\'111 lIIi(','"i('
(lcv: l drugi). Autorka przcdstawia w nim zaintcrcsowania.
\\'arSZl&lt;\t
; !,mhklll\ hada\\clL odnos/,jcC sit; do had,ul c!nograficznych
w malym mieście, Przyimujc ona
\\1"1 1I/:1S&lt;ldnia Irz\ I,do/cnia
vrstt;pne, okl'cślającc pole badali ma lego miasta. Po picrwszc to.
l, l1\ak mi,ls\o rozumic j,lko spoleC/ność Jokaln:l, po drugie, że spolcczność ta charaktcryz.ovrala
'le: ci!&gt; nicci:I\\ n,1 kultur,! tradycyjJU\ i do dziSiaj zachowala jcj clemcnty, po trzccie, /,c kulturt;
trad\ C\jn'l male).'!&gt; 1lll&lt;I.,ta nalC/y analiz,ować l'lcznic z calym życicm spoleczności
miastcczka.
trakluj,ll'jL' Jako nicIO/.cr\\aln'l
calość, Nast.;pnic autorka artykulu prczentuje
problematyk,
!'.td:I\\uą
dokonując
p((')hy skhlsylikowania
różnych typów malych miast wcdlug przyj.,:tych
i'r/u L'konomist,'\\\ i tlelnografów
krytcriów. takich jak: losy historycZJlt:, struktura spolccznoI,,\\odm,,\.
migracjc i rnchli\\ośl' spoleCl.na. funkejc miasta w stosunku do mics!k&lt;JIlcÓW i otaL·/~I.i'!ClgO1crlllll oral "dkglość od dll/ych (\środków przem)'slow)'ch,
1'0 wyodr.;bnicniu.
na pod,l~l\\ i-: p",lall\ ch kry Icri,'\\\. ki Ika Kalcgori i malych miast. slawia autorka kilka podstawo\\ ych
In \;II'l had,l\\ cI\ch:
I .!'lk \\ \gl;[da st"pidl 1,lchO\vallia i funkcjonowanic
spolcc/l1ości lokalncj:
2, l '1\ i \\I:lkil11 stopniu lachll\vala si.; kultura tradycyjna (Jak przcbiega proces przcmian
kllillll'm\\ciJ'J I'od \\ph\\cmjakich
C/,ynnik(l\\'!):
.i:ik'J role \\ ZaChl\\\,lnIU spolecz.nosci i clemcntów kllltury tradycyjncJ odegrala tradycja:
~ ('/\ Ijak sp"lcun"sć
Illalego miaS\,1 i jej kultur,l oddzialujc na otaczajqcc wsic:
:' .i'lkil S&lt;\pcrspckly\\:
roz.\\·ojo\\e malego miasta,
\;lSt,:pnic aUlorka pr/.cchodzi do spraw warsztatu badawczcgo,
podkrcślając
konieczność
I'(ltkiscia lntcrd: 'l': plinarnc).'o \\. h,ldaniach nad malym miastem. Wynika to z konicczności
(,t!ll:-ci,,\\cgo SPl\II·I.cni&lt;t na ,poleC/ność
i jcj kulturę, Stworzenic
monogralii
ma lego miasta
\\\nl&lt;tga h"di \"p('\ln\ch
dzialall 1;IChoWcll\V różnych dziedzin. bądi. jcśli pracujc nad tym tylko
clilOgial', dokladnc).'(1 \\ \ korzystania
hódcl z innych dyscyplin.
Wedlug autorki przebadanie
i'L'\\ IIcj liul"
l11al\ ch miast. reprczentatywnych
dla okrcślonych
typów. możc st,lI1o\\'ić \vkhld
Il,lllko\\: do lc"rii kllitlll'y i poznania zachodz.qcych w nicj proccsów.
l'"d'lInlO\\ nnc pl'zcgh!d wybranych
przczc mnie artykulów
z il/mcria/,!1I' dlJ e/illJgmjii
"1111\1&lt;1
pragn, .ICS/Cll' rai podkrcślić, żc prace publikowane
w ..zcszytach Naukowych OI"nM"
'l,il1"\\ iii ISt"tll\ PIZ\ C/ynck w rozwoj u tcj młodcj dyscypl iny etnograli i jaką jcst ctnogralia
IlIdkgo l11i&lt;ts1a.
'\a konilC \\,Irt() dmbl·. zc \\ roku l')'):' uKazal się picrvrszy. z projcktowancj
scrii. zcsz.yt
I 111,lIcriahllni do l'tnogralii
miasta \\' wcrsji angloj';lyczncj,
..Journal of Urban Ethnology"
1(1p,riod: k niluko\\ \. który ma nkazywać si.; raz. dwa razy w roku. Zcszyt zostal vrydany prz.cz
\III/CIlI11 ,'Icpodleglości
\\ Warszawic wc wspólpracy
z Oddziałcm
Warszawskim
Polskicgo
!'(\\I &lt;tr/\ st \\ ,I I,1Id"zn:l\\ czcgo.
Redaktorcm pierwszego ;,cszytu jcst Andrzcj StawalI ..J ournał of
Irb:il1 LtllllOit)g\" la\\ icr,l sicdclll artykult'l\\' pracntuj'lcych
rczultaty hadail polskich nauko\\({I\\ l.tjIIlUj'\l'\ch
sit; ctnograli,\ malegt\ miasta. (..Journal of Urban Ethnology" No I. Musculll

�286
of Independence,
Branch).

Warsaw

1995, Publishing

cooperation:

Polish '·:thnologicai

Societ"

WarsalI "

;\/ir()s!{f\1'1I F()!11110\l/1

~

Jacek K o I b u s z e w ski. Tatry Literacka trodnja lJ]ol\'l1'/I ."tir. I,r:lk(')\\ i ')&lt;):'. s, I'),. il .
Witold P i k s a, Spojrzenie na Tatn' poprze:: wieki. Od I)ier\l's~vc/i "'~lJIilllld do 0''''/('«('11/(1.
Kraków - Wrocław 1995, ss. 1 16.
Jacek Kolbuszewski,
wybitny znawca Tatr i ich obccności w polskiej literaturze, opublikOl,:1I
kolejną pracę z tego zakresu, a tytuł jej mówi właściwie prawic wszystko. Obecność Tall' II literaturze polskiej, to w praktyce obecność ich w świadomości spo!ccznej, a przynajmniej II lej CZęŚCI
świadomości,
która może być kształtowana
przez. literalur&lt;;. I\naliz,,- ollcj oheenośei prollad/I
J. Kolbuszewski
od czasów r Rzeczypospolitej
po dziel1 c!J:isieJsz\', co II kategoriach dzic,it'l11
literatury oznacza analizę obecności motywu gór zarówno IV lileralurze SIaropolskiej. romantycznej, w pozytywizmic,
w szczególnic
bogatym pod lym wzgl&lt;;dem okresie Mlockj Pohki.
poprzez literaturę Polski Odrodzonej
do twórczości nalllOwszej. I. pozoru i w istocie przedsięwzięcie ogromne, wymagające nic tylko wielkiej erudycji. ale i sporo miej,c;\ W rzeCl" II i,!Ości praca ta jest objętościowo
skromna, lecz niezwykle skondensl)\\·ana.
n:IS" cona kapitaln" mi
i celnymi sformułowaniami
podanymi w zwięzłej i dost&lt;;pnej laikowi "limie. I'I'aca pod \1 iclom:1
wzgl&lt;;dami nowatorska,
miejscami dyskusyjna, jesl jednocz.eśnie
pozl'cją popu !aITlllllaukllll:1
Wielka to sztuka pisać tak. aby harmonijnie
lączyć r/elc:lrq naukowość
z godrq pod/iII LI
kkkością popularyzacji.
"Największą literacką «ważność» - pisze J. Kolbuszewski
... osiągn,l)' Talry IV polskim /Ielll
z.biorowym i IV literaturze polskiej (".) IV okresie Mlodej Polski. l.illlllaiaji!C I;,kt. ii tak ,ilnie
utrwaliły się one II' kulturze i literaturze, W,lrto równic;; wyodr&lt;;bnić dll ie lIajistotlliejsze tendcncje dostrzegalne
w dziejach tego tematu. Jedna / nich II iqic: si&lt;; / art\Sl" c/nIm II I Zll&lt;In1,'111
rzucanym przez sam fakt istnienia tych gór i dotyczy różnicolI ania ,;i&lt;;,;po,;ob(')\\ literackiego Ich
pr/.cdstawiania
("opisu"). Przebiega ona od wcrbalnego lylko naz)'lI&lt;lnial atr do an:tlilyczn" ch
konkretyzacji
drobnych s7.c7.egółów w dwudziestowieC/.nym
pisarstll ie tatcrnickim. i)o,;trzce III
można nieprz.erwaną, trwającą faktycznie kilka stuleci, roZWOjOWi! ci;lgiośl'. Takiej niepr/enl;lIl".i
ciągłości nie wykazuje druga z tendencji. polegająca na symbolicznym
pojn1l1llaniu Tatr pkl)
swoistego znaku - pomnika polskości, jako źródla odrod/.enioll)'ch
sił dla narodu"
""'u,?,
przymać, iż właśnic ta druga tendencja, ukalana p1'lC/. aull)ra II Spos(')b nad CI' intete,;ujqc\ .iu/
IV literaturze staropolskiej,
wydaje mi się szczególnie ważna II konlek.ście "&lt;Idal] lego. co na/Iwam)' przestrzenią narodow;j i narodową świadomością
Celne stll'ierdzenle .1. Kolhu,;zC:lI,;klegll.
iż: "Literatura
staropolska
pod piórami Macic:ja Sarbiewskiego
i Wc,;p:llj&lt;lnd Koclioll,kiegl1
slwol7.yła (".) zalążek tradycji, której kontynuatorami
byli pó/niej SI,mis!:1I1 St:h/.iC. \\ine,'nt"
Pol. Franciszek Nowicki. Za spraw,! Sarbiewskiego
i Kochol\skicgn
lain L .. ) z\Skah pClln,'
zIHleLeniowc nacechowanie
narodowe", oraz myśl. iż "ci'lglość inlnprel&lt;tcji
lalI' pko pol,;kiL'il
gór świętych jest faktem historycznym"
daj;\ etnogral(1\\i intc:resuj:lcy m&lt;lteri,ti do przelm śkIJ
i inspirację do własnych łiterackich posz.ukiw(1I1. W konsekll,'ncji
naturalna lIyd:t.le się konklll/J:1
autora, podkreślająca, że "ważne jest. iż. literalura ta stll'orzyla z.r&lt;;l1\ dla s\'Il\boiiunej
ich Ol i :111'
- R.K.) interpretacji jako narodowego, polskiego sacrum". \V'lt&lt;:k kn przccicz II)Ta/nie i !l:trll1(\nijnie przewija się IV kolejnycb okresach literackich. widać go IV ronlantyc/.llc.j postali ic lIuhe,'
Tatr. któralączy
się z tendencj,! do narodowo-patriotycznc.1
ich inlnpl·clacji.
szC/.ególnie po
upadku powstania listopadowego.
W okresie pozytywizmu
Tatr\, .jdk pisz.e .I. KolbuS/clI,ki.
"staly się raktem społecznym w polskim żyeiu zbiorOllym, co hy/o n:Ji IepS/I'm I'rzygololl alllel11
do ekspozycji małopolskiej
poezji tatr/3i1skicj. będ:łcej jednym z najdzillniejv\ch
knOIl\en('1\1
w dziejach kultury polskiej".

�287
l\i&lt;: sposób rd&lt;:rować tu ni&lt;:l.wykk przemyślanej
analizy. która wr&lt;t&lt;.:zpo&lt;.:hlania uytclnika.
111&lt;:pO/llal,lją&lt;: mu Olkrwać si.; od kktury. PracęJ. Kolbuszewskiego
tr/eba koniecznie nic tylko
pr/c(/;tać.
ak i pr/ ...:mYŚkć II kont..:kście badai1 nad przcmianami
świadomości
narodowej
l'olak,'11I
\\. kilkll kll&lt;:slia&lt;:h SZU.&lt;:gÓIOlVydl podj"lbym z autorem dyskusję. Przyznaję. że Talry i I.akopan&lt;: slail si.; ..proklyCln'l
pr/eslrzenią
życia polskiego".
oraz. że tu ..mieś&lt;.:il się fizycznie
1'1'/&lt;:/) Ilanl
obv.ar Ilolnoś&lt;:i zycia spoiccznego"
w okresic zaborów. Nic mog.; si.; Jednak
Igoci/ić.
1.&lt;:!akopan&lt;: "slalo się ponadrnzbiorową
stolicą Polski". Z o&lt;.:zywisty&lt;.:h względólI' taką
,toliq m,';gl III Ć .j&lt;:dyni&lt;: Kraków. &lt;.:o autor Idajc się j..:dnak przyznawać
na innym miejscu
I' 122) /'Ikopan&lt;:
hylo mi..:.isc&lt;:m ważnym dla pewnel części spoiccz&lt;.:i1stwa polski&lt;.:go (int&lt;:1ig&lt;:ncJI). Kraków hyl w'l/.ny dla cakgo narodu. Ponadto. jak sąd/.;. Zakopan..: moż&lt;.: być ra&lt;.:zej
[rak[OIl&lt;III&lt;: II tym kOlilekści..: - jako ..pr/&lt;:dmieś&lt;.:ic" Krakowa. nie zaś w sposób samodzielny.
Drug'l kllcstia. kt,'lra w)daje mi się co najmniej dyskusyina. to stosunek autora do twór&lt;.:zości .lalu
klllka. vCI&lt;:g,'llni&lt;: do K.llc;,,,1 /,/11' i KsIc;gl Tall' wlón,:/ . .Iestcm przekonany.
że ustalona pod
II phil &lt;:m ni&lt;: tyk argllmentóII
iic raczej si Inej osobowości
.lana I\ll'reda Szczcpallskicgo
n&lt;:g.lt:llna opinia o lych d/i&lt;:la&lt;.:h. winna b\ć l.lVeryl'ikowana w pewnym przynajmniej
stopniu.
I &lt;Jksic S\'lni&lt;: II'CI&lt;:śni&lt;:j u.y póini&lt;:j. T&lt;:go j&lt;:stcm pewien.
CI: kllIIIlWII'I lola 'laIr /OsIa la w naszy&lt;.:h &lt;.:zasa&lt;.:hz.degradowana.
&lt;:zy nastąpi! (następuje)
"kllnlc&lt;': dalI noś&lt;.:i"'-' 1·:nigmatyCln..: zakoóczcnie
(L-:iela nie pozwala jcclno/naczni&lt;:
zrozumi..:ć
,[.111011isb &lt;JUlor,1II lej sprali i..:. CI.: iSlotni..: wi..:sz..:zy on zmierzch roli tematu tatrzallskicgo
II pllbkicj litnatlll'/&lt;:. a t;m sam: m w polski&lt;.:j świadomości narodowej i społeu:nej'l
I'raca Witolda I'ibl' ( I 'J.'j·j-I ')H) zatytuiowana Spojr::enle na Tatr)! popr::e:: 11'leki. Od /llenv':1&lt;/1 II::IIIIII/W/,
do (J.~\lleC&lt;'l/l(/ j..:st lIydaną po wielu latach od śmierci autora jego dysertacja
111~lgI'I~rsk'i. II I ~on.u1&lt;! \I I')(\(\ roku. I'rzeJ kilku laty J. Kolbuszewski
napisa!: .. Wielka ,:;zkoda.
/l' hopośrc'dnio
po j..:j napis'lIlill olla pra&lt;.:a magisterska
Witolda Piksy ni&lt;.: mogla ukazać si.;
,irukl&lt;:1l1. CI: lo II &lt;:alnś&lt;':l. ~/.y to IV wal.ni&lt;:.lsl.y~h I\·agmcntach. Dzisiaj by!ahy ona pozycją &lt;.:yto\1 :111.1
prl.&lt;:/ II SI~ stkich had~IClY dl.lcjów tcmatyki tatrl.&lt;ulskicj w literaturze" (.. Wier&lt;.:hy" R. 56.
I')X-. Il\li. 1')')2. ,.2·11). R/c'c/.\\liści~.
W. I'iksa. wi..:lki miłośnik i zmlll'&lt;.:a gór. ..Ilapisal picr'\\''Id kOlllpktn.! monograli,
sposohu I'unkcjonowania
tcmatyki tatrzaIiskiej w literaturzc polskiej"
i.l. l":ni hU.'/&lt;:II'~ i. (IIlICe ). ()Il 1&lt;:/ odllalaz! naj starszy wiersz pobki o Alpa&lt;.:h. oraz odszubl
1l,I1d&lt;ll\1l1&lt;:.lS/.\pn&lt;:ty&lt;:k.\ II/miank.; o tatr/.lI·lskim Gicwon&lt;.:ie. kdnak IV odpowiednim
&lt;.:zasie J..:go
(l(k&lt;lII:1 praca Ilic' doo.c'bla
si,' publikacji. więccj. odjcj napisania powstały i znal,liy się IV obi..:,"u 11,1I1~OIl
~m flllld'1Il1~Il!aln..: d/iela. któr~ poruszają w sposób·- r/.ce można i s;r.erszy. i glębszy ~\\c,li&lt;: J1odj,l&lt;: pl"lO W l'iks.;. W: mi":llić trzeba &lt;.:hoćby: .I. Szallarski. Po::nanle rólr S::klce
: r():m'jll
Il"Ie&lt;l:\' o "'I/'(feli
do IIII/mn' XI.\' \vleku. Warsz.awa 1972; J. Kolbuszcwski.
() pOS::II.~:\I,/(:IIc11
skllr"';11 IV .\·UI I .\.,.",
H·leku. Katowic&lt;: 1972. a zwłaszcza
lego/. samcgo: Talr)'
" lileml!!r:e
Iw/sklej
( IX05-1'n5). Kraków 19S2. Czy zatem IV sytuacji. gdy powstaly
i znalle są
1"'\I"/Cc'illll&lt;: d/i&lt;:I'1 h,dqc&lt;: pl\gl.;hi":lli&lt;:J11 studiów W. Piksy. nalcżalo dziś pllblikowaćj..:go
prac,.
1'1'/1 eall m SI.a&lt;:unku dla uhm i..:ka i dhl j..:go pionierskich
dzialal1') Czy wysilek wlo/.ollY dziś
\I \(1 pr/&lt;:dsi'll/i.;ci&lt;:
prlCl
hl iskich i pr/.yjaciól autora opłacil się tylko im (tu prz..:cież o ..oplac'.dllosei" trudno II n;C/ Imill ićj. ak i o\'tclnikolVi'.'
Bez wątpienia. pme&lt;; W. Piksy czyta się
/ \\ 1&lt;:1~11,]1&lt;lllllcrc·s(lI\'lni&lt;:m. / p..:lnym uznani..:m dla j..:go crudycji. Jest to Icktura wiek..: poży[(ona i ei&lt;:k.ma. S/koda 11·lko. i.&lt;: p..:wn..: fragmenty tego clz.icla. bądi co bądl. prz..:d..: wszystkim
!1I1"II11'I&lt;:ljl]&lt;:~O.Jllll~'1 Illa!ll z.ori&lt;:lIt,mall..:go czytelnika. z. powodu nicuwzględnitllia
lIowszych
t!,[,tiCI'] badalloydl.
IIpro\'&lt;ldzić II' hl.,d. Dam tu tylko jed..:n przyklad: czy·- .jak pisze autor"':Ipl&lt;:rs~i&lt;:go IlliJllO lIi&lt;:llI opra&lt;':llwari i badarl pozostaJc
nitwy'jaśniolla·".'
No cóż.
1\\.I'I'lIillllaj&lt;:st al nadto. ab: IHiIIstani..: na Podhalu w 1(,51 roku Ividzi&lt;:ć 1\ nieco innym Świdk.
\\:ddi&lt;: mi sil;. /c ;k si.; stalo. ii I\ydawcl lIic zadba! o przypisy, które ukaza!yby post,p
\\i&lt;:d/l \I kilkllnaslll pr/.\najmnicj
kluClolly&lt;.:h kwestiach. Nic na tym ni&lt;.:uci&lt;.:rpia!aby pionierska
("('[d \\
Piksy. li j&lt;:gll pm&lt;:.!. dlukowaJla po lata..:h. zyskalaby tylko na naukowcj lVartoś&lt;.:i.
\\: hitJla praca .I Klllbllsz&lt;:wskicgo
i nacl..:r int&lt;:r..:sująca i pożyteczna -- mimo powyiszych
I&lt;HIIL'/ell .. j1ublib&lt;:j'l \\' Piksy II wi&lt;:lu mi..:jsca&lt;.:h uzup&lt;:!niają si.;. choć dzitlą j&lt;.:nic tylko lata

�pOlIstania. ale i zamysl autorów. Piksa ograniczyi si.,: do pn:zentacji OlI odm slloich pO\/lIkill ~1I1.
owoce tc są zresztą bardzo bogate:. a nawet smakowite. ohficie cytuje odnale/iolle
PI/U siebic'
matcrialy. jego dysertacja jest jakby przygotowaniem
do dalszych sllldi('m. jll/. hardziej anal it\ CInych: J. Kolbuszewski
daje znakomitą syntez.,:. Dobrze si,,' sIanie. ~dy milośnic\
I&lt;ltr i lilnalur\
pl"/.ez nie inspirowanej.
będą czytać obie prace II' tyln samym uasie.
Doceni,! \1 tel" \1 pelni
wartość ohu,

Weihl10chtsgeschichtell
Verlagsgesellschalt
Ilusum

ails Oherschlesiell.
1988. ss. 118

Ilrsg.

Ciundel

Paulsen,

I hlSum

I)ruch:-

lllll:

ŚlliC;la B07,cgo Narodzenia uważane są za najbardziej rodI.,innc' Ś\I i;:\a kościelne. ~~I (lIl1'n\ In
Śląsku. podobnie jak w Polsce. zwycnje i obrz.,:dy zlliwane l nimi 1&lt;111
\/C I)\I~ b,lrd/o
I~ II Olll,
W czasie świątecznym.
czyli niczwyklylll.
lrwającym
od Wigilii do ŚII i&lt;;la 'Irlech
f.:n',li,
kompensuje siC; istota ocalonych w pamięci ludzkiej i skurpulatnic
I'l/eka/\ Ilall\ch I pokoic'ni;:
na pokolenie tradycyjnych
przekonail. zachowalI. lilnn nie tylko rodzinnego.
,tle i Ihiorol\c'g"
świętowania. Jak zauważają hadacze. zachowania lud/i w t)'m "hl'sie 1\cale nic r/adk" odhil'g;tld
od chrzcścijatlskiej
ohrz.,:dowości.
hijdź maj,! charakter \\tómy.
hOlliem ieh km/eni IllO/IU
upatrywać w pogailskiej tradycji ludowej
InajoIność
lokalnej tradycji, któr&lt;j ocalily w sllej pamicci kolejne pokolellia \I,l/ak,')\I,
wbogaca wicdzC; wspólezesnego
mieszkai1ca Gómego Śl'!ska o pI/!Hlbch,
o spec~!iec' kullur!lll";
regionu i jego spoleczności,
Taką praC&lt;l. która od\\oluje
sic do nll'lllleckie.i tr;lll\ e.i' (i,"J'!le~,'
Ślqska. funkcjonującej
na tym ohszarze wśród żywiolu s!OIviiuIskiego. jest ,lntologi,1 o I~O/\ ill
Narodzeniu
opracowana
przez Gundel Paulsen. Zbiór lllonolelllatyc/l1\ ch prac pl. ()//(I\I'I&lt;""
ho::onorodzeniowe :: Górnego S'/ąska ukazał sic w scrii poplllarlHlnilllkollyeh
"'i'liek.
t/II,
laschenhlicher (podręcznych
ksiqżek), wyd,manych
przez W\llawnicI\\O
II1ISUln II :\ielllC/l'eh
Ta seria wydawnicza
populary/,uje
tradyeyjn'l
kulIm.,: ludoll'l
I'(',żnych regioIH'l\\ "iel1llee.
równie/. tych. które znajdolValy się w obrc;hie pai\stwa pruskiego. ,I po drllgiej lI'oinie Ś\I iatol\ c':
wrócily do Polski: Dolny i Górny Śląsk. POlllor/e. W,lI'Illia i iv1,l/llr\ \V ralnach ..reglonall"\'."
\;\iydawnictwo
Jlusum popularyzuje
w
icmczcch
wiek gatunk,')\\
trall\cyjnego
!()Ikl(l!l!
slownego, np.: opowieści kOllliCl,ne (!\nekdoten.
Schwill1ke. Wil/el. h;ljki. podaniu. 1e,~I'l1lh,
kalendarze historyczne.
gry i zabawy dziecicce oraz mlod/ie/0I1 e. "pO\lieści II splllllnleni, \\" e
z d/iecii\stll'a
z rM.n)'ch czcści lego kraju. hy lIymienic:
IlrillHIeIlIHlrgic. TuJ'\ ngi.,.. SlIdel\.
Baden ic- Wi rtelllbergię. Bawari.,:. Ilesj.,:. Dolni\ Sakson il'. S/IeZ\\ ik-Ilolv\yn.
Wc'SILiii,'. S/I\ db :,'.
1eklembmgię.
Saksonic;, Turyngię. a także: ŚliJsk. Pomor/c.
Prlls\ Wschodllie 01',1/ 1":,111;1,1,
(tu: legendy Indian).
Oddzielną
grupę tekstów w wydawnictwie
kics/()nkO\I~ m Iltlsllm '\;11l0\\ l,! ..OpOIlil&gt;',;
wspomnieniOl\c"
o Bożym Narodzeniu.
które rcprC/entuj"
praktyClnle
c,iI\ ohv,lr "Ielllle\
sprzed 1945 roku, opublikowanc
zaś ostatnio ()/)()\lic.\'ci hró!lluwd:('i1ir!ll('
:: (;rim('g()\/&lt;I';'
"j już uwarlym
z kolei wydaniem.
(jundel Paulsen l.amicścil'l
1\
,lIl1ologii g'&gt;rIwśl,hkld~
..opowieści" 24 teksty zróżnicowane genologiClnie:
opoIliadania
literackie. Ilierve. nOl\(lrtlC/I1,'
kol.,:dy /.)'czeniowe. folklorystyczne
oprauman ie /\\ \C/~Ij()\\ I Obl/,'llt')11 hO/()nUr"c1/enloll \ li'
Zdecydowana
większość
opublikowanych
milterialów
poc!wd/l
I
k'lIicd .\1.\ i 11I'C/;III-,"\
nas/ego
stuleeia.
.lako wcześn icjsze tekst)' możn&lt;l \\)'miell ie nasl&lt;;puj'lce lit II ()J'\ \1 Ie! 'I
l.ohsfJrlIch des f\nj)fileim Christi (Ilymn pochllalny d/icci,\tko II ilohku) Wen/e!;1 Scherlel;1 \,,::
SchcrlTenstcina
(1603-1()74). organisty I. i3rzegu. a urod/onego
1\ (jlrlhC/\C&lt;ICIr. \lier'l!/ul",;
Sellns/lcht (Tęsknota Marii) Josepha von 1':ichcndorLI (I n~-I ~57). niemieckiego
pOc'l\ I I llbOll'ic kolo Raciborza oraz opowiadanic
/)us I\nj)/)('/ (1.Iohek) (juslal a i"Jl'\\&lt;lga ( I~ I (,-I X'!.' I
I. Kluczborka, Wśród lebtów tylko dwa "l anonimolle.
tin. pil'śt\ f) /-,.ed(/ /l/",r I-""d" (Rall,&lt;'

�289
nad radościq). która jak podajc autorka wyboru pochodzi z okolic Opola (opublikowana
zostala
" 1')07 wku na lamach .. Schlcsischc
Heimats-BHiller")
oraz Oberschlesisches Kolenden/ied (Koknda gOrlloślqska).
pochodzqca
z okolic Raciborza.
a opublikowana
po raz picrwszy we Wroc1'1\\iu w I 8()') roku.
(jundel Paulsen pomieści la w antologii teksty autorów pochodzących
ze Śląska. by wymienić
takie nazwiska. jak: lleinz Piontek (urodzony
w 1925 roku w Kluczborku),
Heinz Labus (1902.
\\ Gliwicach).
Hans Lipinsky-Gottersdorf(I920,
w Lcśnicy). johen Klcpper (1903. w Bytomiu).
lIans Nickrawictz
(18')(,-1983.
w Opolu). Paul Barsch (1860-1931,
w Jasienicy
Dolnej k. Nysy).
Victor Paschenda
(1')24. w Bytomiu).
Paul Habraschka
(1897-1969.
w Bytomiu-Rozbarku).
\';clOr Kaluza (18%-1974.
w Lowkowicach
k. Kluczborka),
Gerhard
Kukotka
(1917-1970.
\\ B\ lOmiu l. Karl Mainka (1868-1938.
w Tarnowskich
Górach), Egon H. Rakette (1909, w Raciborzu). Georg livier (1897-1974.
we Wroclawiu),
Alfons Hayduk (1900-1972.
Scholtis (1')0 I-I ')(,9. w Bolatieaeh
kolo Hlucina,
dziś Czechy).
Wyjqtek

w Opolu),
stanowią

August
autorzy

pochodnIcy
wprawdzie
I. innych
regionów
Niemiec
lub Polski,
którzy jednak
w okresie
miedzvwojennym
i.ycic swe hądi działalność
literacką lub naukową związali właśnie ze Śląskiem.
l'lcy jak: (jeorg von der Vring (1889-1968)
z Brake/Oldenburga.
Christine
Koller (1925-1978)
f Hannoweru
i AII(1I1s Pcrlick (1895-1979),
urodzony
w miejscowości
Osc (gmina Miedzybórz.
da\\ n&gt; p()\\iat sycowski. d/.iś woj. kaliskic).
Wartość likraeka
i Il)lklorystyellla
opublikowanych
materiałów
jest niejcdnolita,
zdają się
dominować wśród nich nostalgicl.lle
wspomnienia
z dzicciństwa.
Z pewnością
większość
tckstów
imponuje bogactwem
faktogralieznym.
ieh autorzy przywołują
realia życia społcezno-obyczajO\\(:go. Illrllly rodzinncgo
ś\\i&lt;;tO\vania mieszkańców
Górncgo
Śląska. Stąd antologia.
mimo
if pr,clllacmna
.jest n·l\vnió.
dla szerokicgo
grona
odbiorców.
illlercsuje
folklorystów.
elnograJ\'l\\
i kulturoznawców.
W toczącej
siy wspólcześnie
dyskusji
o (jórnym
Śląsku jako
oh,;;arze: e:lniczne:go i kulturowego
pogranicza
słowial1sko-niemieekicgo
prace niektórych
Nicmc','l\\ nios~1 I sob'l cenne
in!()Imacje. dokumcntujące
żywotność
żywiolu polskiego
na tych l.ieIlliach Ś" iadcz~\ jednocześnie
o ohiektywizmic
tych badaczy. Wymieniają
oni w swoich tekstach
inliona i ml/wiska
polskie:. np.: OgorzeIski.
Stanislaus
Brylka.
Kandziora
Karlik (Lipinsky(j'Htersdorf.
s. 21 i nast). Kasimir (Koller), Walck Scheldupek
(Kaluza. s. 61 i nast). Michalek.
f.:()kotL Katinka. Pislok (Rilkette:. s. (3). ś"lskie przekleństwa.
np.: l'ieronna (Kaluza). der Pierron
II(akelle:. s. ') I) Pr/.ywolują polsk ie nazwy rekwizytów
obrz&lt;;dowych.
np.: "budka odeI' hctlejka"
1\ lainka. s. XX). tradycyjnych
I.wyezajów. jak np ... przychodzenie
św. Józefa::
D::ieciqtkiem"
1.lu-;uf. .Iuzck u Pe:rlicka). Zarejestrowana
przez Perlicka.
nauczyciela
i kierownika
Archiwum
nielllie:ckie:h pie:śni ludowych
(zalożone:go
w 1927 r.) w Bytomiu.
dawna forma kolędowania
\\ dniu \\igilijnYIll. dziś lupelnie
zapomniana.
zasługuje
na odd/.ielną
uwagę. Idzie o świetego
lu/ufa . .Iu/.ka. kt(')ry
jak wspomnial
Pcrlick - .,przychodził
do dzieci::
Dzieciątkiem". O tym
,al11&gt;m .Iundie:. "straS/.IiwYIll" i ..ghurowatym"
interesująco
pisał w polowie minionego
stulecia
.Ian Vlikolaj Frill na łamach ..Tygodnika
Ilustrowancgo"
(1865. nr 320. s. 2(2). Dodać trzeha.
Ie lekst len pomie:ścil w swe:j "ślqskiej tecc" Oskar Kolberg (zob.: Dzie/a wszystkie. t. 43: S'/ąsk.
\\'wcb\\
.. Poznali
I ')()). s. 15-\ (,). Wspólcześnic
te dwuosobową
grupę kolędniczą
(.Józef
\\ ko/uchu ..prze:wróconym".
opasany Iallcuchem
i powrósłem.
"obabrany"
sadzami, w wielkiej
O,lpCC Ji.ilI"fanej i I. poty/n,! palką w ryku: Dzieciątko .Jezus okryte hiałą płachtą. z rózgil w ryku)
Ilic ocalili \\. swej pallliyci nawcl najstal'si informatorzy.
\\" sumie. mO/Iw /alowa\'.
ze Gundel Paulsen w przygotowanej
antologii
bożonarodzenio\\\ch z\\&gt;uaj&lt;"l\\ i ohrzydll\\ z (iórncgo Ślqska "wątku" pogranicza
kulturowego
nie uwzględnila
'I.CI"lC.l- siegaj'1C n')\\niCl. do prac ŚI.\zaków wyznających
opcję polską, materiałów
pomieszczon: eh na łamach polskojyfycznyeh
kakndarzy
i pism śląskich wydawanych
na C,órnym ŚlilSku
I'rl.ed drug,! \\ojn'l

światową

Dorota c~'witala

I') Lu~11.LXXIV

�290
Krystyna K o s s a k o w s k a - .I a
.lienv. Opole 1994, ss. 107 .

I'

o s

Z.

I'o/skil.' ka/I.'Jlc!ar::c ,!!"il"lllJ.\'/l{skic .\::kic lilii/lO'.?"'"

.,Mierzcnie czasu jest podstawową i być może pierwSl:'1 uynności,! C/IO\I·ieb. \I•.' nalur,1i1ll1l1
środowisku. w jakim żyje, musiał wyznaCl.yć swoją obecność, lin. Inusial lorganizO\I;\ć olau,ljąey go Kosmos. Miejscem człowieka nic jest natura. leu /e!JcI/I·\1·c//.. j'lk okrdlili lo kn()ll1c'n()!,)gowie. Kalcndarzowc
funkcje··
wprowad/ania
bu.spornych.
ugrunloll all\'Ch SPOIee/IlIC' la 'de!
mier/enia czasu. oznaczania jego odcink&lt;'lIl' - przynależ'l do uI'nności
cg/YSll'ncj,i1nil' p()d.'la\\ ,,wyeh. Czas mechaniczny jest wynalazkiem stosunkowo świe;i)'m. I.ape:\\ Ile \\ ie:lki ud/ial \\ .Ic'!,'"
przyj&lt;;eiu miała tradycjajudeo-chrześcijailska.
M. Weher POka/.)'Wdl. II .i;lk 11ic:lkill1 SI()PIlIU \\ Idll'
si&lt;; ona i z potr/.ehami dokladnego pomiaru czasu II' coral. hard/.icj skompliko\l;ln\ch
pr()cc.'ach
technologieznych
oraz IV jaki sposób skorelowana jest I. kS/laitow,II1icm mcnl,i1llości bpJldlistycznej'" (s.8)
Ten, wprowadzający
IV prohlematyko; kalendar/.O\I'I. clI at laC/erpni&lt;;lo I na.lllo\\\l.c.l ksia/k'
Kryslvny
Kossakowskiej-.larosz
pl. I'o/skie ka/I.'l/c!ar::e ,!!,fil"llo.v/I{skie .\::k,c Ii/ol/Ii,!!,rujicu,.
opublikowancj
w Opolu w 1994 roku. W pOIocznej świadomości
blendaI'I
koi&lt;lr/)'m~ n,ljpil'r\\
z drukiem o specyficznej
formie użytkowania.
ezyli z V\\. dokumcn!cm
i:cia SP()icUIlL'!,'('.
rzadziej z syslemem rachuby czasu. prawic wcale I.aś I. jeSl.CI.L' inn)'m Illaueniem
I punklu
widzenia piśmienniczego:
z ksi;IŻką drukowam\ I. roezn'l C/.&lt;;stolli\\ością T)'mua\L'ln II laśllie 1&lt;'
wskazanie organizowało
retleksje autorki. Wspomniana
ksi'Vb . .Idk p()Ś\\ialle/,1 1,lInICS/(/()I!Ci
w niej "Bibliogratia
przedmiotu
w wyborze'", je:st IV: nikielll \\ icloklnicli
dośl&lt;l&lt;lducT
badawczych
autorki. Opublikowała
bowicm dOlychuas
I. lego
I.akrcsu dml' pO/~ cic III aile'
(Po/skie ka/cndar:::e pow,cechne
na Górnvlll ,~/qskll. Opole I ')X7 i " "',c/k, ka/el/c!ac i//l.IIl'()lt(lll~
d/a ws:::yslkich ". S::kic Illonograjic:::ny, Opole 1988) o nu. kilka art)'kuil'l\1 \\ śLiSkich naukOlI '. ch
periodykach
(m. in. Gdy kalem/ar:: by/ podręcnikielll:
f.:a/cl/I/ac
.\iJOIT /('mllllO/oglcllc.
Ka/elldar::e wyc!awane w oficynie BrOllis/awa hOl"(ls::ewskiego: "A:a/olik A:a/coc!ac d/a 'Lell/.
kich ". Dz/eje, ::awar/o§ć i ::nacenic lvyc!mvllic/wa II' lalach 19/9·/93.:'
s I ()cj - I ():'\l. Pr/l'li&gt;LIwila w nich histori~ kalendarzy na śląskim rynku wydaIVniuym_ ich poel\l,,'. la\\'arloś':: i hll1kci,'
oraz realia kuilurowe w regionie. Prócz wniklilvie opracowancgo
malnialu cll1pirlu:nc'go lI~mi,'nione teksty bogate S'1 w rclkksje o rynku u:ytelniu:ym
na Sli\sku. II II iadonwści o ,'lllmallllacl~
śl'lSkich kalendarzy i ich audytorium. wrcszcic autorka poka/uje: rui.,: oll\ch plSUl odgrl \\,1I1a 11..
specylicznym
terenie, który piza kilka wieke')w byl inlegra1n'l U:&lt;;ŚCi'i P,1I1SI\\a nil'llliecklcg(l
Wymieniony dorobek publikacyjny byl efektem pl7ygotowa(1 do dysertacji dokIOl,kie.i. ohronl,'nej pod koniec lat osiemdziesiątych,
a ninie.isza książka .iesljej rragmenlclll.
Omawiana praca składa się 7. dwóch rozdziałów. W pierll'vym.
Z,iI: tUIOllilll~ m ,,1\.'lkndarh·
powszechne na Górnym Śląsku za czasów pruskich'", Kossakollska·.i'lrusz
n'lJpicrI( pr/C(bla\\ I~:
tradycje wydawnietw kalendarzowych
w Polsce. I. tego podlw.d/jalu
odhlOlTa nwie dOllil'dzicl
się o początkach istnienia polskich kalendarzy. które zau:o;lo drukOlI ać II J-.: rako\\ie: od kOllca \ \
wieku. Miasto to odegrało ogromną rolo; w popularyzacji
kalendar/)'.
dlllkow,i1i je hOlllel11
naj7.namienitsi
wydawcy. m. in . .ian Ilalk. Florian l Jngler. M"ciej Scharllenhcl·g.
II iL'l'Onlm
Widor, Lazarz Andrysowicz i inni. Od polowy XVII \Iieku kai..dc \\i&lt;;ks/e miaslo \\ Pobce: midi"
swój kalendarz.
np. Poznań. Wilno, CJdmisk. Chelm. Warszawa.
Plock. Sl;lskie !calendar/,'
pojawily si~ jednak znacznic później. bo dopiero od pol()\\)' X IX lIieku. ale o 1;lkcic 1\ I~l
zadecydowaJo
ich ludowe przeznaczenie.
Kossakowska-.iarosz.
pl/.edsl&lt;llViajqc dzieje kaknd:lI/\
polskich, pozwala zorientować się odbiorcy w ich tematyce. podkrcśla zallarte \\ nich bogacll\"
informacji o dawnych czasach. oraz to. że są jednym I. podstawOlI:-ch
in'lllel do l&lt;.'kolhlrukcil
tzw. potocznego
myślenia czytelników
i wydawców
rcccn/Owilllych
lI)'d,lIIniuII
.·\ullllk::
dokumentuje
ponadto, że w ciągu wieków zmieniała siO; ich Ileść'. jak i lo. i..c II drod/e: C\\ oluL.!I
wykształcily siO;różne typy kalendarzy: m. in. kieszonkowc. ścicnnc. hiurkOlIC. ksi'lI.kolle. \\ 1\ n,
ogólne almanachy oraz roczniki specjalislyczne
i zawodowe.
W kolejnym podrozdziale
zatytułowanym
"Kalcndarzc
gÓrllośL\skie do kOI'led I \\
świalowej"
autorka porządkuje
refleksje o kalcndar/ach~I,!skich
i ich 1\\ '·lITach. I'lOl1ier,l!llJ

�291
lVln IV/t'lt;d/ic hyli ksiildl J(l/d S/ali'alH.:k. Antoni Stabik, Karol Miarka ojcicc. Osobliwość
kotllunlbcvjni]
śLiSkich kalcndarzy
jak piszc autorka - tak jak i w innych dzielnicach Polski.
hudolliltla hyla t'kl\\tlic na stalcj ich obccności w wiciu domach. na wiclokrotncj.
kompc!~lll·\J1lic. itltencjonalnlc i slylowo zró/nicowancj
lckturzc (s. 7) Kalendarz. jako jeden z typem
i'uhllbcll islolnvch VI komunikacji masowej. spelnial i w tym regionie wielorakie funkcje: od inIl)lmaCVjncj. przcz dydaktyczno-instrumentalną
i ludyczną do najbardziej
podstawowcj.
zwią1,lnej z jcgo pochodzcniclll
wprowadza I zasady porządkowania
Kosmosu. Te specyflcznc
\I vdim nicllva
" na z.icllliach śLiskich odcgraly jednak o wiele poważniejszą
rolę niż w innych
rCt'lonach. llsposahialo
je do tego dlugotrwale
uzależ.nienie pal1stwowe Śląska i patriotyczna
1'\11r/eha VIVprac(manla suhstytutu powszechnego
podreeznika. adresowanego
zwlaszcza do ludu .
.. Iolu p(l\\olalllljc
lulal. hy sluzyly sprawie ogólnospołecznej
i narodowej.
Programowo
na
(11ll't1V
In Ślą,ku Ilczynlono z nich środek edukacji moralnej. etnicznej i cywilizacyjnej.
Były
pl1dreunikielll. leksykonem. biiVką rozrywkową. ale też narzędziem adaptowania myślenia typu
ludolIego (zlllaszua
gdy idzie o ludowy antropokosmos)
do wartości i mechanizmów
kultury
II

ll1~h()\\

eJ

111.'lorycznic z.adania wychowawczc
i ksztaleąec zdystansowała
jednak inna ich zasługa.
elli ha naIIVlt;kva: unlozliwicnie
cz.ytania rozleglym krt;gom ludności rodzimej w mowie 01,'/V ,kl. co prz\czynilo ,it; do lachmvania polszczyzny na germanizowanym
(naturalnic i przymu,,'"o]lerenie"
(s. ')(,).
\\' ollla\\lanych kalendarzach publikowano przeto teksty poetyckie. epickie i dziennikarskie
funkcjonulilcych
zwyklc w średnim i niskim obiegu ogólnym ze wzglt;du na skromnc
i!ll~lcktualtlc i niedoslatcczne
komunikacyjne
przygotowanie
potencjalnych
obrol1eów. jak tez
,Lilv SIt; lrvhunil miclscmvych
twórCl'lIv Można było w nich znalcić clementarnil
wiedzt;
k()śClclllll-rcligijną
Ivvlaszcza w czt;śei praktycznej.
infórmującej
o ezasic suchych dni. dni
kr/v lOll vch.śII iill ruchomych. z.amicszczającej
wykaz imion świętych i katolickich
patronem
UIC/l/nl. porady (kulinarnc. rolniczc. medycznc). taryfy opiat pocztowych. telegraficznych
i wiele Innv ch lIii]dolności. np. rcklamy. /.adaniem kalcndarzy górnośląskich
bylo więc nie tylko
II s/elkie poradnicllvo.
alc przcdc wszystkim zaznajomienie
czytelników
wlączonych
w obc)
'v ,lem kulturovv\ z historiil Macierzy. bt;dącej wówczas pod zaborami i walka o utrwalenie
pol,kicgo.
'\,1 "LiSku do I Ilojnv Śll iatowcj powolano bard/O wiclc kalendarzy o ró/nej /ywotności.
\ulorka Olllil\1iancj pozycli podaje kilkanaście
ich tytułów (s. 24 - 26). wśród których do
Ildl\\allliej,z)ch
nalczal)' ..Katnlik, Kalcndarz Górno-Szląski"
(Królewska Huta. Mikołów. By10m
I ~71J-1'))2 l... Kalendarz Marjal1ski" (Mikolów
1884-1939). "Kalendarz
Nowin Racibor,kiCh" (RaClh(lrZ 1891-1 &lt;) I:; l. "Kalendarz Cazety Opolskiej" (Opole 18%. z przerwami do 1914).
\\ lrzccilll pOllroz.dziale ("Roczniki
plcbiscytowe")
poruszono
problematykę
związku
kalclllLtrZ\ górnośląskich z plehiscytem, które przeprowadzono
na CJórnym Śląsku w 1921 roku.
Kalcndalzc hm\ iCIll.jako atrakcyjny dla popularnych odbiorców typ wydawniczy.
do bmpanii
plehl,c\ tmlcJ II l'Iuyli Poli]cy i Nicmcy. Rzecznicy paI1stwowej intcgracji Śląska z Polską druk,m ali IW ich lamach poczjt; glosz'lcą hasla wolnościowe.
artykuły z zakresu ekonomii i chlubIII (li kan historii Polski by, pk stwierdza autorka. "kształtowaly
emocjonalny
stosunek odbior(llll do Polski. a na\\cl bud/ii y dumt; narodową" (s, 46). Podheśla przy tym. iż. bylo to zjawisko
\\\Ialkm\c.
gd)z blendarie.
pko rodzaj wydawniczy. ze swej natury sbzane
byly na konfortl1l/tl1 Idcow\
Dtugl rozdzial biiVkL zatytuiowany
.J'olskie kalcndarze w ohesie
li Rzeczypospolitej"
,klada sit; z utcrech c/t;ści W picrwszej ("Krajowy rynek kalendarzowy")
Kossakowska-Jarosz
pi'le o blendariach
puhlikowanych
w tóżnych dzienicaeh haju po odzyskaniu nicpodleglości
pr/C! Polskt;, ich wydawcach.
o wzorcu kalendarzy.
zawartości
materiałowej.
o glównych
l'stodkacli wydawniu.ych.
Druga CZyŚĆ("Edycje górnośląskie po podziale regionu") dotyczy ju/
lIlko rcaliilw śl'lskich. zarówno po polskiej. jak i niemieckiej stronie granicy. Badaczka wymienia
R(\f1l1&lt;111t:
je:;/\l!,

P0.lYCI&lt;l kalendarz K KossakO\vska-Jarosz omó\viła w arty'k.ulc: Ku!c!/{.I(1r:,
N,lllkmvc \VSP \v ()polu. Filologia Polska" 1993, nr 33, s. 129-135

lO/lll1\lcllll'

'''I)O!}-

fcrml//()-

�292
aż 24 regionalne pozycje wychodzące w tym podzielonym
w 1922 roku OhS;',IL/C i 7 tllul(l\\
związanych zc Śląskiem tylko pośrcdnio (s. 59 - 62). Zc wzglydu na typologiczm: ml;,nicowanle
kalendarzy wychodzących
na Śląsku w okresie międzywojennym
Kossak()\vska-.IaroSl. wnóżnia
następujące
grupy kalendarzy:
ogólne. np .. ,Wielki Kalendarz
lIustr&lt;many dla Wszystkich"
..Kalendarz Górniczo-Hutniczy",
..Kalendarz Ludu ŚI;lskiego": organ iI.acyjne: np ... Kalendarl
Sokoli", ..Przewodnik Młodzieży Powstańczcj.
Kalendarl Oddziałów Młodzież)
l'owst'l!iClel"
..Kalendarz
Spółdzielczy":
zawodowe:
np. "Kalendarzyk
I'oliej i Wojewód;'lwa
ŚleiSkiego"
..Kalendarz Rzemieślnika
Śląskiego" ... Kalcndarz f);,ialkowca":
religijnc
w tym ..Kalelld'lr/\ k
Salwatora", "Kalendarz
Ligi Katolickiej" .. ,Kalendarz Franciszkaóski"
(s. (,:&gt; - (»)) W sW·(lim
wykladzic nic pozostawia wątpliwości, że najwięks;,ą wartość historycznej i dokulllenlalnq miah
tytuly ogólne tudzież roczniki organizacji spolecmych
i politycznych .. .Przynosily l\Szakże oblill
wybór matcriałów
współczesnych
i historycznych.
Alc i pozost,i1e. prc/wtul'IC
wiadomości
o dużym stopniu uszczcgółowienia
lub o znaczeniu wąskolokainYlll.
sllvar/&lt;lj'lc niclcdnokrolnle
wn;cz familiarną atmosferę. stały się źródlcm informacji ogólnych. np. o kOfl(hcji d,lIlcjgrup'
zawodowej, o warunkach pracy. sposobach wdrażania IHlw'inek l&lt;:ehniClnych. terenach i Illlm,lch
misyjnych, problemach diecezji śląskiej, stylul.ycia i odpoc/.)nku w regionie itd.·· (s (J.' - !J(,)
Kossakowska-Jarosz
w kolejnym podrozdziale
zaty\lllowan) m ..Schemai k()mpO/'C)ln'
górnośląskich
kalendarzy"
pokazuje poetykę kalendarzy.
I'is;,e. iż ..każdy roClnik skladał ,IC
z partii stałych, podąjących
wiadomości
przedrukowywane
w danym ,dlll&lt;lnachu wroClnie.
częściowo
modyfikowanych
i aktualizowanych
oraz lIw. fraglllen«')\I' og()lnych. pomleSlc/.ających materialy właściwe tylko dla konkretnego
t(lInu" (s. 75). W śląskich k,i1andal/lldl
autorka omawianej pozycji wyróżnia stałą rubrykę lIw. kakndariull1. wzhog,lconc jJl'llclililllli.
IliJ-:
wil,:c w tabelach kalendarzowych
umicszczano
dni i pr/.ypisan)ch
im palr&lt;lIH·)\I. ll!llko\l.ln,'
rubryki informujące
o wschodzic
i zachodzie sloóca i ksiyżyc&lt;1. Inaki /(Id i'lkll. prl.) "il'\l iel
odpowiadającc
porze roku i przepowiednie
ludowe, porady gOSpodlIIT/C. nolki klilllllllCll1C.
zdrowotne, palriotyczne. Warto zaznaczyć. iż owe tahele drukow;llw w w illiccil' r'llIlowci. ZW'IIlC.i
bordiurą (s. 77). Na czc;ść ogólną kalendarz)' górnośh\skich
skbdail
si,,: natomiast Il1aln;al\
podobne do zamieszct:anyeh
w ówczesnych czasopismach oświalOllo-lo/ryw
kow I clI. \LI!:,al: 11l'wa kontiguracja
zawartości
kalendarzy sprawiala.
iż I pojawj,IJ'lcynll
si\' II nich w il'IV,ll11!
sąsiadowaly
pracc o zadaniach infonnacYJnych
i po;,naw·u\Th
(puhlicystyka.
l·iek;lwoslki. 1"'rady. czasem ogłoszenia). Obok tekstów o założeniach dydaklvClllIch
(ulllmlilniellllcc PI)\II"'lkl.
l.lotC myśli, pogadanki.
żywoty świl,:tych) drukowano
ulw()rl Shl/.'I&lt;:C wII'IClllIC ro/n \lCl'
(rynkowe nowele, humoreski. dowcipy. I.agadki). Ogólnie hior;[c - jak piSie KOSS&lt;lkowskJi-Jllr"'1
- ..każdy rocznik kalendarza musiał zawierać «dla każde)"" coś mile)",,». I'rzestr/l'galw
Idlel1l
zasady różnorodności
i obtitości treści. nad kt(lr,[ nadrzl,:dna b) 1,1I.a"ada pr/emiennego
llkl&lt;idu
rnaterialów. Obie tendencje przeciwdzialaly
nużącej czytelnika nWllotonii. Wsklltek "IWIlIO!:'CllIzowllnej» zawartości. redakcja mogła Jcdnocześnie laspokJiJać sine!:, zrl'Jlniwwam ch i "dnllcl1nych polr/.eb potencjalnych odbiorców" (s. 83 - 84).
I. ostatniego podro;,dzialll recenzowanej
ksi"żk i C, Wydaw Cy k,i1encial/.) na (illllll In Śli!,k.l
po 1922 L") odbiorca może dowiedzieć sil,: o kuntynllatoraeh
dzicła Karola \Iialki njca .illk,'
wydawcy ..Katolika". 7.wlaszcza o Adamie NapieraIskim - rcllllmator/e
pow: ższego 1)'111111.
n,ldtl'
o Karolu Miarce synie, twórcy najpoczytnicjszego
w tym regionie ..Kalendar/&lt;l \'LIl:j'lli,kil'!:,"·
i wielu jeszcze innych podobnych inicjatyw, losach jcgo schedy mai o \Vojciechll i..: (l1!&lt;1ll11
111.
wlaścicielu prasowcgo koncernu "Polonii". w której powolano .. \Vielki k,i1cndar/llllSlltlwanl
di,1
Wszystkich".
Fenomen zjawiska, Jakim byly kalcndar/e ślljskie uosahia ..Kaklllhlll. IVLIlJIIlISki··drllko\l 1111\
przCl. 56 lat (tylko ..Katolik" przetrwał dlużej. ho liczyl (,2 ItlClniki) w hardf.(l I\\,,,kil'i;
nakładach. w naj lepszych latach osi;lgających n:l\\cl pO/.iom 2XO II s. eg/elllplall.l
\\ "b\l ,d
wysylał go w ślad za wychodźstwcm
do Nadrenii i West!iJiii oral obLi !\mcrlk
1'L1hlikow'.d 1(1
jego Illutacje dla zaboru rosyjskiego. Kalcndar/. stal sil,: sl&lt;1\lny l,iI, dalecl'. że .icgo 1Ia/\I": dla &gt;II ć'
edycji w 1894 roku przyswoił .ian Steinbrener w Wimperku. podobnie .jak wieIiI inll\Th \lldlll\·
ców krajowych i zagranic/nych,
c/'ęsto z okładkami wicrnie naśllldll.j'lc'mi mIgma! (, 27)

�293
Omalliana praca, jak informuje podtytuł, ma charakter monograficzny.
Autorka opisywane
\I ydillll1ietwa prezentuje konsekwentnie
i z dużą znajomością rzeczy. Unika przy tym dlugieh.
inllentarzowyeh
zestawieJl. podając jedynie już uporządkowany.
poklasyfikowany
materia!.
l'latwia tl'm samym czytelnikowi orientaci,. w obfitej zawartości kalendarzy, nic gubiąc precyZ)Jnego obr&lt;llu ich struktury,
zrÓ:i.nicowanych
lorm. edytorskich
kształtów
i programów
\I) dall"lliczyeh. Wartość dobrze zrobionej syntezy polega wszakże na tym, że czytelnik ma
dokladne II) obra:i.enic o S/.czegó/ach. nic mając wcale zajętej nimi pamic,;ci. Taki właśnie efekt
udaje si&lt;;osiągmlć Krystynie Kossakowskiej-.Jarosz.
Joanna

rr{/(I\"lTill~

::lfl'c::atC i ohr::c:.((v .,'Iąskie.

Wvpisy,

wybór.

oprae..

.s'witala-Alastaler::

wsWP i uwagi

wprowadz.

i. Snloli(lska. Opole I ')l)4. ss. 1(,).
"'lonogralie
1()lkloryslyczne poświ&lt;;eone malym i wl,.kszym regionom należą do slabych
punkt(lI\ I\spólczesnyeh
bada(l nad kulturą ludolvą. Jedynie niektóre dzielnicc doczekaly sic,;
Opl,ICll\laI1 bardziej IIS/eehstronnych.
choć dalej niepcłnych. W tym zakresie korzystnie wyró:i.nia
'le liemia śl'łSb. która od pierwszych lat powojennych
stal a sic,; obiektem żywego zainten:"J\I,lnia polskich 1()lkloryst(l\I·. elnogralów. muzykologów i wielu innych specjalislów z pokrcwnI c"h d/iedzin. Wyra:i.alo si&lt;; ono II wielu pracach zbierackich i badawczych, a mierzone moglo
hl Ć rÓ/.!lOrodllymi rozprawami.
artykulami.
przyczynkami
i pierwszymi
podsumowującymi
pl,\hami. /'Wi":J·IC/..:niem slaral1 aulorów I. rozmaitych ośrodków, ale i uwzgi.,:dniających
wysilek
II ielu pokokl1 uel.Onych oraz folklorystów-amatorów
(co należało do swoistości tej zicmi). była
Z i" c'(i&lt;tgOlI&lt;lIla pr/CI
Dorot.,: Simolli(ks
monografia
Folklor
Górnego
.'Śląska, opublikownna
II I'dlOII icach \I I')X') llIku. (;(nny Śląsk jest ws~akże regiollem o wyjątkowo bogatym i ol)'giIl~dll) III 1(,lkIOlz,,:. Tutaj hOlliem lradycyjna kultura (ch/opska. a potem i robotnic~a) Iegitymowaln
c.da zwaną polsk'l grup&lt;;. prz..:ciwslawianą "pUl1skiej" niemieckości. Fakt ten rzutował na eharakI\?r i'lllicjąc..:j tu kultury. Ilajcj ludowy rodowód. W śląskich realiach etniczna rocl~imość stala sic,;
,',[oj:1 pobko~;ci i suhstytutem paJ1stwowośei. Doprowadziło
to w konsekwcncji
do zachowania
i pi..:l.;gIHJ\I&lt;ulia w lej okolicy
lakich Ijawisk oraz trcści, których bczowocnie s~ukalibyśm)
w inlill"h dziclniC&lt;lCh RzeClypospolitej.
Ob..:cni mieszkaJley tych terenów powinni o tym pami.,:tać
!. ,iI II Ic"ccj. t&lt;;prawd&lt;; promować
wśn'Jd Ilajmloclszego pokolenia.
()d C\\ ICIĆIIiccza ()polskic
Towarz.)"stwo Kulturalno-Oświatowe
i Kuratorium
Oświaty
\I ()polu. wc' \\SI)("lprae) l. innymi r..:gionalnymi inslytuejami i towarzystwami.
organizuje dla
Illl(ld/io\
S/.koln..:j lurniej Wicdl)' o Śląsku Opobkim.
Celem konkursu jl:st rozwijanic
\11&lt;ldomości tcj grupy spoIcClnl·.i I. zakrcsu historii Śląska oraz tradycyinl:j
kultur\'. czyi i
.1"lounlch
i rod/innl eh 1.lIyClajów i ohr/&lt;;dów przestrzeganych
prza dawnych i dzisiejszych
mic"/bl'ldlll
tej liemi Tem:i1yka turnieju ciesz)' sic,; dużym zainlcresowaniem
wśród uCl.niów
I iI&lt;tUCZI
cicli. Iym hald/ie.i wi&lt;;c dotkliwie odel.llwano niedobór stosownych lektur do drugiego
b!t\ku z:lgadllicI1. I'lopotom t)m. z inicjatywy OTK-O, znanego w regionie animatora i ml:CelH1Sa
,la,kic"J Ir:ldycii ludOlI..:j. postanowi la ~aradzić TelTsa Smolil1ska, przygotowując
popularyzalor,ko pomyślane
WljJl.IT. .kst ona doślliaduollym
ludoznawcą,
akadcmiekim
autorytetem.
1'1/) II i'l/uj'lc) III jednak wielką lIIl·ag.,: do prac)' spoleczncj
(jurorskicj
i popularyzalorsk il:j)
\I środoll'i,bch
..llosici..:1 i I(llkloru". Z bogatego jej wcześniejszego
dorobku publikacyjnego
\1\ p,Jli&lt;tII) mienić
przynajmnicj pozy eje I.warte. IV tym autorskie: Jo wóm trocha jJolosjJr(/))'iol1l ...
II ,!if;lc::e.:'ni .l.:oltęd::iar::(' IwlOl)'i na .&lt;"ląsku. Opole 19l!G: L wybranych
problemów
dawnej
i
\t·.\l!ljlc::esll~j s::tnlu o!)()\)'i{/(Iania.
Opole 1&lt;).87: Rod::ina () sobie. Folklor)lsfyc::nl'
aspekt
j'(hl::iIUIC'ilranslnlsii kullllrolt'e/. Opole I&lt;)92 oraz r..:dagowane (pierwsza wc wspólpraey I. Piotrem
I'oll&lt;d,kim) hJ/klorvsl1"k1l
.l/oferiall' dla studentów filologii
polskiej.
C::ę.l'ć I, Opole 1&lt;)92 tu-

�294
dzież I'ogmnic::e jako problem kll/lllr\!. ;I/alena/v kOI//i'rel/cji I/UII!;"'!'''! (JI'''/e / 3- / -I /:' /993 ;'
Opole 1994 .
.lak przyznaje autorka. recenzowana
ksi,\żka nic d,IJC systcmat\czllc!-,o
\\ \ k ladu i rcjc"lril
lokalnych ohrzędów.
.lest raczcj .,synkrctycznym
wyhorcm Zl&lt;\ZIIiCll\\ ,111\ch Illl'(odologIUillc
tekstów" gdyż ma na celu zaprezentowanie
tradycyjnych
I(m]) ślilSkich z\\) cza,il'l\\ i ohlz,dó\\
() owej ,,!'óżnorodnośei"
zadecydowaly dwa I~lkty: warsztato\\)
i kullu](l\\\
Smlllil1sk'll.jcdncj
strony równoprawnie
traktowała teksty autorytetów w zakrl'sic 1()IJ,;lorySlyJ,;i. ctuolo!!il i historii
sztuki (by wymienić choćby nazwisJ,;a Doroty Simonidcs. Harhar\' H'I/.iclich C/) Icrc~y Sm{)liliskiej) oral opracowane
przez amatorów,
terenowych
ś\\'iadkt\w rl.cczywistllści
lIhyuajo\\cj.
których do pisemnych wypowiedzi
sk/anial emocjonalny
stosunck do śhISkil'!!o dl.icdl.iet\\:1
(m. in. Konrad Mientlls z Dalica i .Jerzy Lipb 7. ()ogolina). 1'0 \\'t(&gt;rc. \\sl'(·)lczc.sll\ Sląsk zamic,l.kujq różne grupy rcgionalne. co w istotny sposób. ohoJ,; cywilizacyjnych
konsck\\cncji.
\1 ply lId
na inliltraeję rodzimej tradycji. Dlatego autorce zalcżalo, hy l'0szC/cgt\lnc
/J&lt;lwiskd 1()lklotu
zostały zaprezentowane
w dynamicznej
perspcklywie
historyczneJ i prl.cstrl..cnncj. ah) dalll III
szansę na uchwyccnie zachodzących
zmian i tercnowych
zróżnico\\ a11. Ś\\iadolll,1 sJ,;romncgll
przygotowania
merytorycznego
glównych adrcsatów publiJ,;ueji: mIOlll.i,:ży I..cstarszych klas vl.J) I
podstawowych.
szkół zasadniczych oraz licców i tcchniJ,;{m. a /.\\·Iasz.cza plldr,C/niko\\cj
funkcii
swej antologii, Smolińska dwie pierwsze części opalrz.Yia ..l!\\·ag,uni wpro\\adl.aj'lcy mi". id)\
ukierunkować
percepcję czytelnika, dać mu e1ementarn'l \\·iedz.; i w pc\\nicjsz.) spos()h lIsi,!gn,!~
zalożone cele. choć we wstępie pisa la też o nadziei ..I.ainspi]'()willli'l dll S/C1vCI lelkbji
Z myślą o żywiej zainteresowanych
zagadnicniem (lecz bardzie.j plcmdopOl\lIhnc. iż inl(lIInCJc.ic te'
należy traktować jako sugestie dla nauuycieli)
dll ksiąili dol;\czyLl ..Ilibllll.l'rali(·
prl.cdll1io!u
w wyborze z osobliwym. pełnym optymizmu. dydaJ,;lycznym uZ.asadnieniem: ..nil' ty lJ,;o zorJCll1ujc
mlodych uczestników, interesujących
się Iq problemillyJ,;ą w przcdmioeic badal'l. ilk l.iJCh,ci Idl
do samodzielnego
gromadzenia
literatury i wdroży do nawybl
slalej ob\u'\\acii
no\\o~cl
wydawn iczych".
Ksiąi.ka sklada się z trzcch części. Przy czym, I. ,./w)'czajc
i ohrz,dy dorol'Znc" /O\(itlil
podzielona
następująco:
A. W kręgu obrzędowości
jesicnno-zimll\\
C.i (z pod],()l.dzialilll1l
I. Wróżhy w wigilir,; św. Andrzeja, 2. Wigili.jnc wicrz.cllia magicznc .. 1 Milgia \\ Icczcrz\
wigilijnej. 4. Św . .Iózefprzychodzi
z Dzieciąlkiem, 'i. !.rói.nicowanc
zn,lczcnia J,;lIl,d). (, \\igtliini pastuszkowie,
7. Matka Boska Gromniczna
w tradycji ludowcj, g Karlla\\ alml c ohrl.\'d\ nil
Śląsku Opolskim, 9. O "wodzeniu niedźwiedzia"
w Ohorowcu.
lO ... !lilJ,;USC" czyli m,lgICZn\
korowód "z niedźwicdziem"
IV Dańcu):
B. W J,;rr,;gu obrzydowości
\\ joscnllo-Ielnicj
(\\ 1\ 111
podrozdzialy:
I. Zwyczaje i obrzędy wiosenne. 2. Obrz.;d "topicnia marzalln\ - ll1arzanioka"
w tradycji ludowej, 3. Wynoszenie "marzanny".
4. !.Ivyczaje i obrz.;dy \\ Wicikim Tygodniu.
'i. Magia świąt wielkanocnych,
6. Symbolika jajka wiclbnocncgo,
7. () śmigusic-ch ngusil'
i .,krolsonkaeh'·,
8. "Krzyżoki"
IV Sternalicach.
9. I.iclone S\\i,\tJ,;i
ś\\i,tcm żlci.1. I() !lllze
Cialo IV magii ludowej, Dożynki na Górnym Śląsku): C. W J,;r,!'.u SZIIIJ,;iludm\l'j i rcJ,;\\i/\!I'l\\
obrz&lt;;dowyeh (podrozdzialy
w uk/adzie:
I. Wspólczesna
Iwllrcz.ość obrz,dolVil n,1 ŚLI~ku
Opolskim, 2. Sztuka ludowa świąt dorocznych. 3. Tradycyjnc reb\'izy ty ohrz ..;dolVl:).
CZyści II. "Zwyczaje i obrzędy rodzinnc" nadanll PorJ'ildcJ,; 1\. ('/!m\'ick si, rOl!zi (podrol.działy zatytułowano:
I. Tradycja i współczesność
IV obrz.;dO\\ości
rOlll.inncj. 2. Tralhc)jllc'
zabawy L niemowlętami,
3. Zabawy oral. gry dzicci i mlodzicż\', .j () J,;omunii ś\\ i,lcj i bicrzmowaniu); B. Wróżby milosne, zaloty i wesele (z podzialem
I WIllżhy ll1ih'nc. 2. \ii!tl,llc
czary, 3. O chodzeniu "na muzykę" i "na zolyt)''' . .j Wcsela ~ląsJ,;ic d'l\\nic.i i dziś. " Da\\IlI
obrzr,;d weselny na Śląsku. G. Zaproszenia na wesele. 7. () ż.)czcni:lch i podillunbch.
X ,,\\yprolsace" na śląskim weselu: 8.1. Wojciech Polak \\' Dobrz.cniu Wielkim. X.2. Tcodor Kuśb
w Dziergowicach.
8.3. Maksymilian Wicczorek w Ligocie I'rós/kO\\sJ,;icj):
(' Śmierć i pogrJ'.eb
(według podziału: I. Zwyczaje i obrzędy pogrzebowc
ŚlązaJ,;{l\\, 2. Wróżb) przcpo\\iacJajilcc
śmierć, 3. Ofiarowanie
zmarłemu darów, 4. N ieboS/czyJ,; pomaga żyj 'le) m. 'i. I'ozcguall ie
zmarłego, 6. O duszach pokutujących):
D. W kręgu sztuki ludowcj i trad~ cyjn)'ch stloj('1\\ ob!/~dowych (o następujących podrozdziałach:
I. Tradycyjnc zabawki, 2. SYll1holib kolllJ'('l\\ 1\ oh I/C-

�295
dOIlIch :;trolach śl'l:;kich. 3. Wcsclnc strojc na Górnym Śląsku. 4. Dawne rckwizyty w obrzydo\I OŚCIrod/inncj).
\\ czy:;ci o:;tatnicj pomics/czono
"Materiały
u/upełniającc.
Tcksty". według koncepcji:
lirad)
c)jnc Iillllluły iyczcniowc
(I. I. Powinszowania
świątccznc.
1.2. Napisy na "kroszonkac h" 1.\ Vvc:;clnc oracjc Iyczcniowc):
2. Opowicści wspomnicniowc
o dawnych zjawiskach
I "lhr/\;dach (21 Iradycyjnc wcscle śl'ISkic. 2.2. Wiclki Tydzicń - "palenic iuru" i obmywanie
'IC \loda I r/cki. 2.3. Pa[mowa Nicdzicla): 3. Tradycyjnc picśni i oracjc wcselne: 4. Jubileuszc.
Cil II rocznicc malicr'lskic: 'i PotI'awy wigiłijnc: 6. Pastoralki zc ŚI'lsk&lt;1: 7. Przysłowia ludowc.
Snllllll·):;b. ah) lasadnic przcdstawić "wczorajsze i dzisiejsze" dni folkloru górnośląskicgo:
pr'l\\d/.I\\1 .. [a:; r/cczy··. musiala I.dccydować siy na tak szerokie, jak dokumentuj c cytowany spis
tICSC!. spcktrum pO/nalvcze Mnogość spraw przekladala siy w prosty sposób na wielość tekst(m
()hlllOŚĆ matcriału
miala jcdnak
swoje konsebvencje.
Chyba najwainicjszą
okazala
siy
K,'nICCZllllŚĆkOllllensacli Ivybranych artykulów, stąd tei autorka przymuszona byla do dokonania
IIIClu "Kroll')\\ /astr/cgała
Sly .jednak. ii rczygnowala z fragmentów "mniej istotnych dla cclólv
dl daktYL'/nlch i pOInawczych".
Pr/.ygotowala w ten sposób pozycjy godną polccenia do użytku
'/Kolnego (lIa\\ct :;tudcntom clnogralii i polonistyki zc specjalnością
folklorystyki) nie tylko ze
Il/gledu na 'l1I'akcyino.ść tcmatu. ale rlmnicż dla calościowego,
monograficznego
jego potraklU\\;'lllill.

Skoro instrumcnta[i/m
I autorskiego
załoienia byl zarówno zadaniem, jak i wartością pr/ed'lalI Ioncgo tomu. lo lllOi.na upomnicć siy o dwa s/clególy.
które nic miałyby InacI.cnia w przyp,ldku Inncgo adrc:;ata i innych ccłów kompendium.
Otóż autorka w tytulaturze
ksi'lżeczki
lekcI dOlvala :;Iy na regIonal i/ująee
określenie "śląskie" w odróżnicniu
od "Wstypu" ... Spisu
trc.ści" I ..l II"I)! \\prol\ad/aj'lC)Th".
gd/ie używa pojyć "Górny Śląsk" i "Śląsk Opolski" Nigdzie
1'1'/1 tym nic określila relacji owych terminów, jak też nic sfunkcjonalizowała
ich wobec Śląska
CICS/) li:;kiego.
co w sytuacji traktowania Górnego Śląska jako rcgionu historycznego.
a nie
gcograliczncgo
wydawaloby
siy, choć na bardzo podstawowym
poziomie. potrzebne.
Niedop()\\ Icd/cnlc :;pra\\y moglo bowiem wprowadzić w bląd czytclników książki. szczcgólnic tych
llJnlcJ :;amod/iclnych.
któr/\
poprzestaną
na skromncj
edukacji
regionalncj.
promowancj
kl1niccznoścl,\ prl) gotowania siy do konkursu. Nic wc wszystkich tckstach bylo możliwe poza
11111 \\\ld/nc
odd/iclenie
z\\yczaiów JUż lamicrającyeh
od ciągle praktykowanych.
Tym samym
llJoglo. 1110\\ II u t) ch nlcsanlOd/.iclnyeh,
powstać nicprawdziwe wrażenie o codzienncj obyczajo\lOSCI na Sląsku Opolskim jcgo mieszkańcy z powodu uwarunkowań
politycznych w przeszlości
I \\ Ic[k'l detcrminacj'1
co powiedziano na wstypie .- strzegli wlasnej "swojskości",
ale też jak
I/adko \\ kt()rym innym regionie naraicni byli z powodów cywilizacyjnych
i etnicznych
na
pr/llllU:;0\\'1 i dohrowoln'l
a:;ymilacjy. Na wspólczesny
obraz zachowań
t()lklorystycznych
natllmI,lst Illczapr/.cczalnie
wpływa równici. co zresztą mocno podkreślała też autorka. mozaika
grup rcglonalm ch. o:;iedlonych tutaj po wojnic. Każda z nich bowiem miala inną tradycjy
I()[klo]\ :;t) cmą inny hyl tabc w poszczególnych
regionach stosunek do folkloru. w elekcie
odmicnnych \\arunkó\\ jego Ksztaltowania. a zwlaszcza przypisywania
mu rozmaitych funkcji
'j1()!cunych.
Wydaie siy Jednak, że owo nicbezpieC/eilstwo
..nicwlaściwcj
oceny" cod/icnncj
1\\\CZ,qo\\ości
[wio nic do unikniycia i trudno mu by lo zaradzić na tym poziomie uogólnienia.
IC \\I.gly(j(m
in:;trumcntalnych
i propedeutycznych
- slusznie przyjyła Smoliilska. Poza
tl III :;ama materia j1l'Oblcmu nic ma dotąd w folklorystycc w miary dostatecznych
teoretycznych
Ill/str/ygn iyć i prawic ladncj tradycj i w praktyce edukacyjnej. Tym wyraźniej wiyc zaznacza siy
potr/.eha dużcJ subtclności
w dydaktycznych
poczynaniach
nauczycieli.
podepTIujących
siy
ladania kvtalccnia
regionalnych kompetcncji kulturowych w ogóle, a tym bardziej na ŚląSKU.
!cst to :;prawa o tyle pilna, iż uaktualnianiu kwestii tożsamości kultury śląskiej ostatnio sprzyjaj'1
lldrad/ai'1cc :;ie rcgionalil.my.
a nadc wszystko komplikująca
się sytuacja Ślązaków. wybicrach I. rl)żnlch pov\od(m narodowość
niemiecką. Dobrze zatem siy stalo. że dziedzictwo
Kulturo\\c Inala/lo :;iy IV ccntrum I..aintcresowail opolskiej folklorystki.
Krvstyna KossakOlvska-Jaros::

�296
Dziennik
Józefa
opracowali
i wydali

"Biblioteka

Zesłańca",

Kopcia
Antoni

bl~vgadiera
wojsk polskich.
/. rękoIIisIl lJihliOlcki
Kuczy/iski
i Zbigniew
Wójcik. Polskie Towarzystwo

Stowarzyszenie"

Wspólnota

Polska".

Wars/.all·a ... Wrochm'

C~"rl()JTski('h

l.udO/n&lt;l\lc/ć.
1995. ss. 40X.

Zauralska część Rosji zaczęła wchłaniać Polaków JUż podClas wojen Stel;lI1a Batorego
z Moskwą, a w następnych stuleciach proces ten pogl&lt;;bial si.,: coral. bardziej Mimo ciężkich
warunków nasi rodacy nie załamywał i się i tam. gd/.ie okolicIIlości
pozwala I)'. pnmadzill
badania naukowe przyczyniając
się w ten sposób do lepszego IHl/.nania tych d/.ielliCl)'ch
obszarów. Niektórzy weszłi do historii jako najwybitniejsi
odkry"ey.
których prace S'I aktualne
po dziel1 dzisiejszy.
Jakkolwiek zaslugi bardziej znanych zeslallców byly \\I przeszlości niejednokrotnie
liIV~pukłane w różnych publikacjach, to jednak pełna ocena ich dokomIIi pozostawiała wiele do zyezćnia
Dopiero w ostatnich latach zaznaczyi się postęp w tcj dziedzinie zapoCl'ltkowany
wspanialymi
monografiami
przygotowanymi
przez profesora 7.bigniewa Wójcika: piCl"wsza pl. .. ·lIcks"l1ciej"
Czekonowski,
szkice o ludziach, nauce i przygod::ie na S:vberii uka/.ala si.,: IV 19li2 roku. zaś drug"
- Jan C::erski, polski badacz Syberii,
ujrzała światlo dzienne IV CI.tery lata p(\l.niej. RÓlI'Jlież
Antoni Kuczyński przyczynił się swymi licznymi pracami do wzbogaceni"
Iviedz)' o osii)gnicciach represjonowanych
patriotów. Wystarczy wspomnieć jego dwie ostatnie ksi'lżki
SI,bcna
C::terysta lat polskiej diaspory (1993) oraz Polskie opisanic .~lFia/a( I ()94). aby pr/.&lt;:Konać sil' i Ie'
nowego materiału zawicrąją. Ponadto wypada jeszCle wspomnieć o !lielwykle lIartościoll I III
dziele profesora Gabriela Brzęka pl. l3enedvkt Dybowski, ::}'cie I d~!elo ( 19'M)
Oprócz czysto naukowych prac polskich zcsłalieów popowstaniowych
l.achOl\illo \i.,: ki \Poro ich cennych pamiętników.
Z przykrością należy stwierdzić. że tylko niekl,'lI'e I. nich udo\I&lt;,:pniono spoleezel1stwu i dlatego znajomość wkladu Polaków do poznania ,vjatl'ckiej CI.,:śei Ro,ji
stanowi w dalszym ciągu domenę nielicznej grupy profesjonalistólV.
l!ior'lc pod Uli ag.,: pOIl~i9ć
aspekty Z tym większym zadowolcniem
należy powitać wydany obeeni~ Ibel/I/!k .J,ója kOliCi"
brygadiera
wojsk polskich,
który po klęsce maciejOlvieki,j
dostał ,iI: do nic'\\oli i 1(,,1;11
wywieziony na Kamczatkę.
W swych wspomnieniach
autor przedstawi! przebieg wojny polsko-rosyjskiej
II 17')2 rokll
i powstania pod wodzą Tadeusza Kościuszki (1794). Następnie sebaraktCl")/owal
pos/Clćgóln,
odcinki trasy zsyłki aż do miejsca pr/.eznaG':enia oraz drogę powlOln'l do ojCly/.ll\. /cbraoc
spostrzcż,enia są niezmiernie cennc, bo pochodzą z czasów. gdy teren) te nic b) I) jcvCl.&lt;.' skal.On&lt;.'
rosyjską cywilizacją. Stanowią wartościowc źródło wiadomości o pierwotne.l przyrodzi&lt;.' a SlćZególnie pouczający jest opis Kamczatki, w którym i'.najdujemy nic tylko inlilllllaej&lt;.' o .j~.Iklimaci.:.
trzęsicniach ziemi i zjawiskach wulkanicznych.
lecz r{mnież. wiek ciekawych llll'ag o kultur"
materialnej i duchowej najdawniejszyeh
mieszkaliców p()iwyspu
Itelmen(')\\
Przy okazji warto przypomnieć,
ż.e Dziennik naszego di'ielnego hrygadlera. bę(\;IC\ piĆI'II V;I
polską relacją o Kamczatce,
przeehodzil
różne koleje losu i'.anim lostill obecnie II l',II()~CI
wydany. Na wst.,:pie nalcży zalllaczyć, iż. I. pOCl.&lt;llkiem lutego I X21 roku lIkalai si.,: \\ \\;II-,;allskiej .,Gazecie Literackiej" artykuł Obycaje
Kall/cackie
b.,:di)ey fragmentem p'lIni.,:tnika f(opci;1
przygotowanego
do druku przcz redaktora Adama Tomasza Chl.,:d')IIskiego . .l&lt;lk \\ iclklln Ci&lt;."i'\ I
się zainteresowaniem
świadczy fakt, że już po upływie tri'.cch miesi.,:cy /.Ostal opublikollan\
w petersburskim czasopiśmie ..Sibirskij Wiestnik". 7., wzgl.;du na brak fundu.s/~ Hl/.cr Kopc'ć nic
mógł sobie pozwolić na wydanie wspomnieli i dopiero po jego śmierci /illlliar ten II'l',di/()1I id
Edward Raezytlski wspierający bezinteresownie
różne wydawnictwa.
Wl'vly on, II ni,:pćlnći
wersji w Ilij7 roku wc Wrocławiu pod tytułem D~iennik '/(b'ja AO/lcio I)"~('~ ca/ą 11'~dlll::..I:j\,.
lolell/ od portu Ochocka f.Jr~e;; Wyspy KUI~vlskie do Ni::.cej Kall/co/ki,
o s/oll/Il/d I/O liO\I'I'()! dlJ
tego:: portlI na psach i jeleniach.
TIumaczenie
Ii'aneuskie tego dziela I.nalazlo ,iI' nićbalI ćm
w redagowanym
przcz Leonarda Chodźkę w Paryżu IV latach 1Xl')-lli41
cyklu /." I'{)I{),~I/"
his/oriqlle,
fi/teraire, monumenta/e
et i/ustnie pl. Mell/oirc cllI ,!!,Cl/(,{,O/'/o.I·Cj)" kOI)('C a lI)'danic'
rosyjskie zatytulowanc
Zapiski
brigadira
.losifa Kopcia
odnotollano
dopiero II l liW, rokll
na lamach czasopisma
,,1storiczeskij
Wiestnik".
W lalach pó/.niejszych
bylo wiek róŻnl'Ch

�297
II /nml Icli. a II I g(,] roku ukazal si.; w lwowskim "Dzienniku Literackim" spory wypis z jego
p~lmlctnika pl. / dz/cllll/kó\I' hrvgadicra Jó::efa Kopcia, dotyczący wojny 1794 roku. W tym
,~Ulllm ezasic Ilys/.cdl II Ikrlinie /)zienllik Józefa Kopcia, h/:vgadiera wojsk polskich z rozmaiIII)! d()n\l'cz\ch
.11'()rzl{dzOIlVwyróżniający
się sześcioma tablicami litograficznymi
oraz
mapą K~unezatki
()hccna najpclnicJs/a
wcrsja /)zicnnika naszego znamienitego
rodaka oparta na rękopisie
/llalduJ~IClll1 się II Bihliotece Czartoryskich
w Krakowie została przygotowana
do druku przez
dll och II I ró/niaplcych
się II Polscc znawców przedmiotu,
znanych syberologów
Zbigniewa
\\OI'~lka i Antonicgo Kuezyliskiego,
którzy na swym koncie naukowym mają sporo wartości 0\11 ch prac
/ tcj dziedziny. Autor/y /adali sobie wiele trudu, aby ułatwić czytelnikom
lepsze
pr/)slIojenie
trcści pamiętnika. Przedstawiając
go zgodnie z oryginałem starali się jednocześnie
IClktuali/ollać i wyjaśnić róż.nc archaicznc pojęcia i nazwy często niezrozumiałe
dla współczesncgo odbimcy. W tym cclu opracowali bardzo starannie obszerne przypisy zawierające korekty
Illcktol\ch niezhyt dokladnic ujętych /.dar/eli historycznych, jak również błędnie przytoczonych
iLi/IIISk. na/II gcogralicznych
oral pojęć botanicznych i zoologicznych.
Ic II/ględu na brak w rękopisie /)ziellnika rycin, wykorzystano ilustracje pochodzące z edycji
hcrllliskic.i- a tabc / licznych innych źródeł. Znąjdujemy tam m. in. fotografie fragmcntów map
SI hcril spm/ijd/.onych
pucz Józel'a Kopcia, portrety niektórych ówczesnych osobistości, takich
1~lkna prz) klad Izabclla / Flemmingów Czartoryska, Tadeusz Czacki i Edward Raczyński a także
krajohrazy geogl·alicznc. Dostrzcgamy też karty tytułowe różnych wersji wspomnień brygadiera
,1roll ",kic palacu Tadeusza Czackiego w Porycku i Czartoryskich w Puławach, gdzie goszczono
dl1'toincgo zc,lal'\ca i opickmlano się nim.
'\IC hez /naczc'nia Sil rÓ\\llicz zebrane materialy do bihliografii Józefa Kopcia obejmujące
Zc"tall ienle lI\dali d\\óch wcrsji /)ziennika, rękopisy i rysunki oraz artykuły dotyczące brygad:cr~\ Ijcgo lIspomnieli. hllsla cncyklopedyczne,
jak też publikacje o Józefie Kopciu.
\\ sumic pozycja bardzo intercsująca i wartościowa;
dająca pojęcie wkladu Polaków do
d,)](lhku c\llilizac)jncgo
tych polaci Azji. Warto by pomyślcć o opracowaniu
i przygotowaniu
,jo druku JCS/czc innI ch pamiętników naszych przcśladowanych
rodaków, aby na tych przykla,Lich mlml/icż mogla się uczyć patriotyzlnu i poszanowania dziedzictwa kulturowcgo.
Roman Karc::marc::uk

'J!

iS](;liisLlII P i I s u d ski ... /)orogoi I,ev Jakovlevlc' ... " (US!y do I,. J S::lernberga, 1893red. \\ M. Latlszew. Juino-Sachalinsk
ł ,)96, ss. 336.

-I.

(, t'llldnia I g')() roku w i\kksandrowsku,
ówczesnym centrum administracyjnym
Sachalina.
"dhl lo się uroczyste otwarcic muzeum. W rozporządzeniu
gubernatora
Merkazina, wydanym
! okazji tej uloczystości,
znalazły się imicnne podzi.;:kowania dla wszystkich, którzy przyczynili
'IC do po\\stani~l tak niczwykkj lam placówki. Dzięki temu pismu znaleźli swe miejsce w historii
illdzlc. kt&lt;irz) prz)czynili się do stworzenia wielkiego dzicla, w nim również określono przyszłe
/,llI:1I1111I]()\\O PO\\ stalL-go muzcum Nil? to jednak zadecydowało,
że bylo to bodaj najbardziej
illC/\lIkle rozporz.wlzenic, jakie wydano w carskiej Rosji. Wśród urz.;dników i lekarzy, ku któ:\ 111Klcrllllllne Sil podziękowania,
znale/Ii się bowiem i dwaj "gosudarstwiennyjl?
priestupniki".
kdcIl ! nich hlł zllll1icszan) w zamach na iycie cara Aleksandra III, drugi zaś był jednym z czoiclll I ch d/.iitlacz) ..Narodnoi Woli", organizacji, której cclem było zniesienie samodzierżawia.
kdnllk n,lIIct sam ;!ubcrnator nic mógł wówczas przypuszczać, że po raz pierwszy wspólnic
Jlllic"/CZl1nc nil/\\ iska ł\\lI Jakowlewicza Szternberga i Bronisława Piłsudskiego, sto lat później
:'ClL! \I (liV z.nane. Z.lIŚich pracc nadal badanc i publikowane.
la rcllebl'l
ro/poczyna
Sll&lt;ij \Vst.;:p, zatytułowany
"Sachalińskie
uniwersytety",
redaktor
: komcntator lis(('m Ihonislalva l'i1sudskiego do Lwa Szternberga,
W. Latyszew. Oto bowiem

�298
w I OO-Iecie Obwodowego
Sachalillskiego
Muzeum Kraiozn&lt;lll czego uka/ala sic. jak Ilapisallo lU
karcie tytułowej. ,.Publikacja listów jednego z zalożycidi.
Bronislalla
l'i1sudskic~o··.
I'uhlibc".ia
powstała na fali badań, rozpoczętych
przez sympOlja poświceolle hadalliom spUŚei/ll) naukol\ l'.i
Pilsudskiego,
które odbyły się w latach 19S5 i 1991 II' Sapporo i w .Iu/.Illl-Sach,lIinsku.
!'OIl"ld!
wówczas międzynarodowy
komitet dla ocalenia dorobku badali Clet'0 Cllollic".b. kl('lI'\l,lk
napisal w swym wstępie ·Latyszew - zachowa I potomnym ducholI) Śll ial/\jlló\\,.
nil' iSlnil'.i,!ccgo
już dziś ludu.
Na prezcntowany
zbiór złożylo się 101 listów i 4 telcgrallll.
pocllOd/'lCC l I,ll I X'),,_I l) l będące zachowaną częścią bogatej korcspondenci i I.eslalldl\\.
pr/echO\I) II ,mcJ II S,mk I !'elcl ,burskicj filii archiwum Rosyjskiej Akadcmii Nauk II ra/ / reS/t'l prac S/lemhert',!.
pr/c'b/ail\
C!l
tam po śmierci badacza. Choć niepclny, gdyż korcspondcncja
micdll /es i ,Il'Il'&lt;1I
n i rOIpoCIcia .'11'.
jUl. w 1891 roku. /biór tcn dotyC/y 24 lat życia Bronisl&lt;lIIa I'il,;u(bkic~o.
ohc'jnwj'lc niemaill'
cal y okres pobytu na /esłaniu i lata po powrocic do Luropy Ilronis\;1II I'ilsulbki (III ::'I.II')IX('(,
II' Zulowie na Litwie. zm. 17.05.1918 w Paryżu). etnograf i socjolog. j;lko sI lIlkll I pUIII a lIniII Clsytetu Petersburskiego
podejrzany o mll.ial IV zamachu na cml ;\kksalldr,l
III /Ostal II I XX: il·,k•.:
skazany na karę śmierci, zamienioną na 15 lal /eslania na Sachalinie.
I'r/eh) lIa.l'!C lam pIlLlpi
studia etnografic/ne
na Ajnami onu (lilakami.
autochtoniClnylll
Im\cnl lei II\SP\
I'lllll,d
miejscowe języki. zbicralmalerialy
do slowników. teksty hail'k i plL~ślli. W I X')') lokll mianulI ,liiI
zostal kustoszem muzeum wc Władywostoku.
W ł9()~ roku 1 inicjat\IIY 10S\)skich k,',1 nauk,,wy ch wrócił na Sachalin. by kontynuować
rozp0C!.cle lam studia. llad;lIlia pOJ'(\ll'(laIlClC proll,:dzil również w .laponii. dok"d następnie ueiekl po I\ybuehu lI'Oln) .japor'lsko-roS\ISkil'.i- \\ 1&lt;)11roku, prz.ez Stany Zjednoczone
powróci! do kralU i osiad! II (jalic.ii W 1'111 robi 1I\.icch;1I d.,
Wiednia, nast.;pnie do Szwajcarii i Francji. /Illarl II I\lry/u. !'OIUS!;11lII po .sohle hut'al\ LiOtl,bck
naukowy. Ponieważ publikował głównie II jc/ykach
obcyclL jLf.'o ,puśl'i/na
naukOlI a nil' .Il";
II' Polsce szeroko znana: wiele z rękopisll\1' - dotYC/'lcyeh Sachalinu. l('II11Clatki. ('hin .. Iaponii.
zawierających
teksty gilackie. ajnowskic.
oroczor'lskie. ok. 1000 lilto!,!ralii. :&gt;()&lt;) eksponallJ\\
muzealnych sp!onęlo w czasie 11 wojny świat()IIej. P%stalc
pisma opublikollalle
lo&lt;,\ail II C/~Isopismach
europejskich
i amerykaóskich.
n;kopisy
laś rolsi;lne
po alchillach
\Jusk\\\
Petersburga.
Krakowa i innych (Biografia i spis publikacji Piłsudskiq.'o
i o I'ilsudskilll: \\. i !
Słahczyóscy. Slownik podró:::ników polskich. J &lt;)C)2).
Lew .Iakowlcwicz Sztcrnberg urodzil sit; 21 kwietnia I X(, I roku II h [(llllier/u. IlillaI'I II I'I Iraku). w śreclnio/amożncj
żydowskiej
rod/inie mieSIClalisklej
W I XXI Ill/IHlCl,!i '\lIcil;1 :L:
fakultecie matematyczno-fizycznym
uniwCl'sytetu petCl'shlllskiegu ku II \d,lIllIl1 la 1Illnd II 1I1~cu studenckim. IV I gS3 roku ro/pocz.,,1 studia pralin iC/.c na Uliiller,) leClC II ()dc"ic
\ IC.,/1I'" ,,ny w 1886 za członkostwo
w organizacji .. arodnaja Wola". II I XX') loku 10,lal le,lall1 lU :--11chal in. Ponieważ. jego status zcslar'lca admin istrac)jnego ró/.ni I sic ud pr/ch) "'II"CI ch II .\ kk ,,,:)drawsku współspiskowców
- katorżników.
/Os1&lt;1I pr/esiedlunl
I (l(1 kill na PI'lII10C lICC!,:
uniknięcia ewentualnych
związków pomi.;d/y tymi kategoriami lIi\.'illil·1I1 I ,ilU IlInlcilullage
l;,:
możliwość badaó nad życiem tubylców. mies/.kaJlc&lt;'lll "lsicdniej
II ill.ski. \\'Iad/.l· II IX'I r It'kt:.
I\lrócill'szy
uwagę na jego /ainteresowania.
polecily IllU pr/)st'lpiL' do pI/L'plOlI,ld/cnia
"i'I'"
rdzennych mieszkallców wyspy. Szternberg. II ykonuiqc poleccnie r/lld,)\\ l'. p(ldr&lt;'l/oll ,li II l&lt;ll~IC:"
IX91-1894 po calej wyspie. ohserwui'lc przy okazji i.yeie .iej lllieSlk'lI·lU·lIl. \'r'IC'!. ki,'",! PI/CI'!"wadza-I, szla sprawnie. nic wymagała bowiem niCl.cgo. pOIli /najolllości,!
paru 1'"IlI&lt;l!/lIln\ ~;:
zda(l Szternberg zorientował sic jednak rychło. i.e hl'! /najomosci .1,'/1 k&lt;l Ille II(LI Illll 'IC b,ld,IC
kultury, Wówczas zwrócił się do Bronislawa I'i łsudskiego. jednct'0 Ie II 'p,'l !zcs "'1'1 u', II . r(lI\ n:o
zainteresowanego
prowadzeniem
bad.ul etnogralil'!nyeh
na wyspic. I prosbl! o IhiLTanic i lapi&gt;lwanie tekstów w celach porównawczych.
W tym samym roku n&lt;lstapi!o spotbnie
pl/\ ,;zill;'
uczonych.
na którym ustalono program przyS/lyeh
hadal'l ora/ cek. kl('li'lmi l" I,I ;,ol&lt;\\"ni,'
poznanie języka. wierzeń religijnych,
folkloru Ol'&lt;l/ kultury spokullL'j
i In&lt;ltLTi,i1ne.i rd/ennl c':',
mieszkaIlców
wyspy, Choć nic zachowala się nicslet) cala korespondencj"
!&gt;'ldau\. lo .i,'dn&lt;i~
przechowywanc
Iisty d,~iq wyjqtkową
możl iwość po/nan i&lt;1 1(1/1I0.ili II &lt;I1S1I"tll had"'l UCgll
kierunku poszukiwali naukowych, różnic IV podchod/eniu
do pro!&gt;kllH'l\\ llral do!ohku i OL'L'Il\

�299
\\ L1,nych n;/ltltat(lI\
obu naukoll·ców.
Zasl.,:pują one - jak to zauważ.ył redaktor wydania pillnietniki. kl('lrlch iaden z nich nie zd'liyl napisać. Współczesnemu
czytelnikowi
dają takie
lll&lt;lilillOść ujr/cnia reali(')\\ iycia na katordze, stanowią cenną kartę dla historyków.
badających
I",: 1'0lakóI\ i nie tylko - zeslanych w okresie Rosji carskiej. Stanowią wreszcie wzruszający
obral 11Id/kie,i samotności i bezradności. pokazuj'lc jak wielki dar mógł stanowić zeszyt. slownik
-:1: podn;cmik.
przvslany czasem Szternbergowi
z Moskwy. jak bezsilny może być mężczyzna
\\ (\bec inflllen/Y i ,an1OlnoścL
Joanna /Jar

.\/{(;d::T II'schodc/II (/ /acllOdc/II. red. Piotr Slawil'lski. Wyższa Szkola Pcdagogiczna
II' CZęSIOchl\\1 ie. C/l;stochml'a
1')'):1. ss. 10:'1:
"i{oC/nik Muzulmaliski"
R .. 1. L 3. (1')'):'1). Stowarzyszenic
Jedność MuzulmaJiska.
Instytut
\ IU/lllmaliski. red. imam Mahmud Taha i.uk. konsultamI naukowy Waleri A. Busl.akow (UkraIn&lt;ll. kOINtll.lIl1 pl'zckladól\ z j.,:/yka angielskiego Elżbieta Żuk. Warszawa 199:;. ss. 104.

\\ stosllnkowo ubogiej litcratur/e wydawanej przez d/ialąjące w Polsce mniejSl.ości etniC7.noreligijno-kulluro\\c
I\ymienione
I\yżej [Jublikacje stanowią rodzaj ewenementu.
Treść zamieszC/(1I)\ ch \\ nich opracO\\'&lt;lt'l \\skazuje bowiem nic tylko na łączniki etniczno-kulturowe
w dziejach
!uc!m\ 1,1I11ievkah'c!1 śrmlkow.\ j·:urop.,:. alc także na korzenie różnych grup osiadlyeh przed
\\ iekami \\ i{/eC/ypospolite.i
(Jboiga Narodów. a wywodzących
się z pogranicza polsko-tureckl_'go. gló\\ nil' z KI'l mu.
Pilltr Still\ it'lski (autor opracowania
IV ::bor::e i na ::eslaniu. ~ d::iejów nurtów ewangelic::nvch
/III/)CI'IIIIII wSI/skuli) we I\st.,:pie do książki Afięd::v Wschodem () Zachodem wskazal. iż ksiqżka
ii; .IC:;I pionclll prac) zcspolu
mi.,:dzynarodowego
nad tematem badawczym WSI' w Częstochowie
pl. ..I'%ienil'
spo!euno-kulturowe
ludności latarskiej i karaimskiej
IV Polsce i na świecie".
1)(1\: ,11Cla:;0\\e
\\ I niki uj.,:to \\' opracowaniu
zbiorowym
IV Irzech grupach problemowych:
h ;:;tol'ia I: gmunt I'r/ekla:;a,';::\I'adroll Ułanów Tatarskich 1936-1939. JanuS/. Falowski
J 110,'/1
.\&lt;I'/II(/cji /mlll'llcj
f..'(ll'lI/lIIskie,!!,o ~ll'ią::ku Religijnego w /I R::ec:::ypos/)()litej: 2 - socjo!ilgia i \L'oiogi.,: Katarzyna Warmillska -- Tatar::v polscy Religijno.v'ć a dy/ematv /o::samo.i'ci. Rafal
\hlued Ilnger .. Il/ch()\i'(/lIil/ s/)()/ec::lle mll::ulnlOllów. Mahlllud Taha Żuk - Mec::eljako celi/rum
l kllltllWlIc.
Piotr Sta\\iJiski - Je::lls w Koranie i tradycji islamskiej: 3 _. :;ztuka: Ivo
f-,.,OI\lI1 !'wh/ClII Orielllll li' c::eskil/I harolul (na pr::vkl(/d::ie r::e:3h :: Mostu Karo/a II' Prod::e).
\':ra I'lhpisilo\a
. /&lt;c/wrkllsje ek,\"j)(lIIsji tatarskiej II' literaturze c::eskiej.
latem .jest to nie\\ ielka wi'Vka prohłcmowa.
IV której autorzy podj&lt;;li temaly na ogól jui.
:n'ljące ,I\e opriJ(ol\ania (np. o Szwildronie Ulanów tatarskich. zresztą IV latach p6źniejszych
zlo/(\n: III gh'm nil: I elnic/ll)ch
I'olakó\\ l. la wsze są to jcdnak tematy wzbogacone o nowe ustalcnia
i np. \\ Slkicu luka
o meCl.ecie znajduje si.,: interesujący rozdzial pL ..Rola meCZdÓI\ i imamów
\\ 1',Ihce ". a 1\ opracO\\ an iu Swwiliskiego
wr.,:cz nlscynujqcy problem widzen ia poslann iClwa
Ilclllski,go Iczu:;&lt;I)
\\ IIOCle o autorach \\' ksiąi.ee ,\/i",d::F Wschodem (I Zachodcm napisano m. in.: ..Mahmud
laha fnk
ur. \\ I I).") l' \\ \VarS/.a\\ ie. imam. czlonek StOl\'(lrzyszenia .Jedności MU/.lJlmaJiskiej.
,lli!&lt;1I' \\ lelu publikacji
z I.akresu leolllgii i historii islamu. Studiowal w Pakistanie. Turcji. Iranie
, \Iawkll. pr:leo\\al IV plact'm'kach misyjnych w Europi:: Zachodni::j. Wydawca ..Al-Islam" oral.
,,1Z(lLlJlIka \'lu/ulm'''·lskiL·go''.
I.aloi.yeiel Instytutu MU/ulmmiskiego.
inspirator dialogu mi&lt;;dzyi)

!\..
'!i~i.illcg()--

Ie .. \\SkpU" Swwili:;kiego do tej książki I\ynika ponadto. że imam Żuk wspieral poczynania
l'raCo\\nik&lt;'m lakladu Ilis\orii i Teorii Kultury WSI' IV Częstochowie.
Dodajmy. że czyni to zaw'le
glh klokol\\ iek l. !JadaclI' /..1\TilCa si.,: do niego o pomoc. Niżej podpisany mial nicjednokr(lilllL' \1ki!/.i1; 1\I r&lt;l/il' mu I.a to ,,\oj., l\dl.i.,:C/.ność. Z różnych przekazów wiadomo. że imam

�300

Żuk popularyzuje wśród Tatarów na Krymie po~zję Adama
lickicI\icza.
D/.ięki nicmu mają oni
przekład Sonetów krymskich. a społeczność muzulmal1ska w Polsce będzie uynnie uczestniu:,'
w obchodach 200-lecia urodzin wiełkiego pocty. Nic więc dziwnego. /e na piems/e.l strnnie
"Rocznika",
poniżej wypisu z Koranu. umieścilon
następujące /danie: ,,1 X2:'i- I ')l):'i. 171J-iccie
pobytu Adama Mickiewicza na Krymic wśród Tatarów. KaraimólI. KI'l muak(l\\ ".
Wydawca "Rocznika Muzu!mallskiego"
na odwrotnej stronic Llrly \Itulo\\e.l umie~cil rotl/~!:
wyznania, którc przytaczamy w calości:
"Muzułmanie
polscy są obecni IV nas/ym kraju od ponad :'i()I) laL leu II sp(')lno!a 11~IS/~1
istnieje IV Polsce od 1937 roku. Dziś szyici skupieni są II Stow,lr/:"Sleniu
.Iedno~ci ivlu/ulnldll·
skiej, działającym \\I Warszawie, Kielcach. Radomiu. (jdalisku. Lod/.i. KaliSi'u. Organem \"lIl~,rzyszenia jesl «Rocznik Muzułmański».
wychodzący
od I ')')2 roku. WSp(,lllilt~1 hielle ud/id
w organizowanych
\\I naszym
kraju spotkaniach ekumenicznych.
nl. in. l.a/mICl.yl" slloj'l obe,·
ność na spotkaniu z Janem Paw/em li. \\I Światowym Dniu ModlitlI II \\'&lt;II"S/all ie. W I (}Xl) I"ku
Stowarzyszenic
powołalo Instytut Muzulmal1ski. którego celemjcst prOl\ad/enie hadali L /akn:.'l[
teologii islamu. osadnictwa
muzułmat\skiego
w Polsce i na LilII ie. In.stytuI gromad/i laki,'
wszelkie materiały dotyczące muzułmanów polskich. niezale/nie od ich miejsca /,II11ic'Si'kania"
W słowie .,Od Redakcji" imam Żuk rozwinąl lę myśl. Pisze m. in.: ..Jako mU/ulmanie i jak"
Polacy jesteśmy spadkobiercami
wspólnego dzi~d7iclwa wielu kultur i wi~lu religii katollckic·.I.
protestanckiej, prawosławnej, żydowskiej. karaimskiej. muzulmallskiej.
W mowie potocznej przedstawicicle
tych spoleczno~ci poslugillali się ję/ykicm pniskim. IU:'kim (bialoruskim i ukraińskim), litewskim, lotewskim. jidisz. niemieckim. a n,l\lcl tatarskim i IUreckim z grupy kipczackiej (ormiat\sko-kipczackim).
Obok tych funkcjonowal:
ję/yki uil\lane
w liturgii poszczególnych
religii: lacina, j9zyk starocerkiewny.
hebrajski. starommial·lski. ilrabski.
Hebrąjski to .i9zyk Żydów i Karaimów. «TrakIaty Rabine)\\" I R/ccz) pospoliteJ" drukoll&lt;,ne
IV Wilnie. Lublinie, Krakowie znane były Żydom w Europie. a nall'ct II mU/UlmilJ'lskin] f\'brokli.
Karaimi przetlumaczyli
z hebrąjskiego wiele modlitworaI
lJihlii{. Karaila Ilaak / Trok ( 1:'331594) napisał książkę Chizuk el1luna. zaś duchowny z l,ucka Abraham Filk()\\ icz ( I!X(,·I X741.
zajmujący się etnogenezą Karaimów. dal podwaliny pod ctniClnc SilllH)(,kreśicnie się Icj spoicl"lności.
Z liturgią l11uzulmat\ską związany jesl język arabski. f\"~lbetcm al'ahskim /apis\\lan(1 lebl:
białoruskie i polskie. Pojawiły się pierwsze próby przellumaczcnia
!':omllll /jęl.: ka arahski"g"
na język polski.
Ponadto IV użyciu by/a greka, język jJ'aneuski i wioski. co potllierd/aj,\
ksi~go/bior:
eiil
umysłowych Rzeczypospolitej.
Dziedzictwo,
o którym tu mówimy, ulcgil ciąglemu poszcr/aniu
przez kontakly I inn: l11i
kulturami i wartościami duchowymi. wzbogacając naslą ducho\l"l)Ść mU/ldmai\sk,] i 0111 ierajae
nas na inne społeczności etniczne i religijne.
Każda z wymienionych
wspólnot e!nicznych czy rcligijnych lIydala m,;dru'l\\. misll k(l\l.
świętych. teologów. Wszyscy oni Iworzyli wartości przyjmowanc i u/nall&lt;me pl"le/ og{\1. lilk II lec
żadna z tych społeczności ctnicznych cly religijnych nic możc sobic rościć prali a 11\ 1i[C/nosci d"
dziedzictwa, któremu na imię Polska".
Bardzo to mądre przedstawienie
problemu.
który stano\\i
pr/edmio\
dociekal'] lespolu
skupionego w Stowarzyszeniu
Jedności Muzułmai\skiej
II' Polsce. Wilżne Jest n')\\nież II). /e de·
klaracje imama Żuka są zgodne z jego czynami. NajnowsI)
tom ..RnClnika \i1u/.ulmilliskiego··
zawiera bowiem opracowania dotyczące islamu. utwory lilerackie (m. in. pięknI II'iersl ,\. R
Bergera Chutba oraz w t1ul11aczeniu Macieja Gierycha Kurhall 1Iu/IIWja (legel/iIu .I(UI"IJ/...nlll.\i;u,.
rozważania o sztuce (np. M. Ginzburg. S::luka Imarska ilU f:n'/lIle) (mil opnlcollaniil
Inne
(np. Mahmud Taha Żuk, Ramadan. Nijjat, l'lilwfl,ailm
.·I/.Qudr: Marc'k \1. I )/iekall. (JIIS.' lilii
Sacida w teologicznej
lileralurze
s::yilów-imamilów:
Ewa Siwicrskii. /(eli,l;ijl/o lile/"({/II/"({ hm,.'"
a ':ycie duchowe
w Nigerii Północnej;
Jerzy S. Ląlka. I'as::a ,\IlIs/oFI 1&gt;':c1ulecldlll I A:onswll/,
Bor::ęcki) i Polak Hajreddin
(Karol Kurski) krzewicielami
(II/"(!c/"'iej /O::.liI!1I0.'CI /(({wl!()\{ej:
Pi('ll"
Stawii\ski, Uwagi do temalu. Lew To/sloj i islam: Willeri A. Il&lt;lCl.kn\l. lel/lill/l/ll .. /&lt;1/01"' \{ C,;'!,

�301
i I)"~I'S/"~I'ili:
, adiO.da Romaśko. Karaillli
IW Krymie \1' XX wieku: A Mardkowicz-KokizolV.
O,,!II/Sha hart/lmshil'
rl.l/ck-f/alicWilno-haki):
Bogusław Firkowicz, O!; n iska karaimskie po
/lI/ucll: Szymon Szyszman. Stulecie karaimskiego Zarządu Duchownego w Trokach: Aleksander
Duhillski. S~FII/(JI1 S~.IS~III(/I/ (3()()6/9()9 - 22.()2./993): Mahmud Taha Żuk, KrYl71czacy na

"'TlI,iI': I. W !\czkinilzi.
IV kwestii elnogenezy KI~1'mczaków w radzieckiej
historiografii
'\iddórć z tych opracow&lt;1I1 to przedruki (artykuły Mardkowicz-Kokizow
i Szyszmana). W tomie
,,\ wb.c /)OkIlIllCI/{1' ":II/'11/taill Narodu Krymskotalarskiego
(26-30 czerwca 1991 1'. l, dotyczącc
,wr.lIi o pOlVnlt Tatan')\\ do oiczyzny.
\\ sumic \\i.;c najnolVsz.y tom "Rocznika Muzułmańskiego"
jest nie tylko pismem religijnym,
ak takie illmanachem litcracko-hislorycz,nym
(dodajmy: w dawnym dobrym stylu). który spotka
si.; I pcw ności" z duiym zainlerescmaniem
wśród historyków
religii i historyków
nauki.
elnogral('m. histor\k('J\v literatury i innych.
Dw ie przedstaw iOJll: publikacje wzhogacają w sposób istotny wiedzę o ludach. które w dzicJach IHlS/.ego kraju odegraly powain" role,:, Wśród nich zaslużyli się w kulturze zwłaszcza Karaimi
; ognisk w Trokach. I.ucku. IlalieZlI i Wilnie - dziś także czynni na Litwie. Udokumentowano
r&lt;i\\fliei kullllrolwórc;&lt;l d;.ialalnośc Tatarów polskich, którzy od okresu międzywojennego
w nilszym kraJu b,mlzo aktywni (nic tylko w wojsku polskim). Głównie Karaimom oraz Tatarom
;&lt;lwei/i&lt;,:Clallly pogi&lt;,:hion,\ wićdze,: o tych grupach etnicznych IV Polsce, Wydawcy i redaktorowi
..Rocznika lv1l1z.lIilll'lliskiego" imamowi 7:ukowi winniśmy wdzie,:czność za przybliżenie
nam
wiedz: () iosaciljedncj z narodowości Krylllu - Krymezaków. Dotychczas naród ten w Polsce był
nicnwiniez.n'"1y.

S"

Zbigniew

Wójcik

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10154" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10132">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f2975f42121c411683489dbb1a18045f.pdf</src>
        <authentication>08c1da930a960e6a4819a98b91292974</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120786">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2195</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120787">
                <text>1997</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120788">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2041</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120789">
                <text>Recenzje / LUD 1997 t.81</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120790">
                <text>LUD 1997 t.81, s.261-300</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120791">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120792">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120793">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120794">
                <text>Lud. t. 81. 1997

III. RECENZJE

Andrzej I. a p o r o II s ki,
zn,lIi 1996. ss. 106.

Wit/gellslein

o kllllllra,

Wydawnictwo

Fundacji

Humaniora.

Po-

I.udwig Wiltgenstein
mial zlvyezaj wykladać bez poslugiwania
sit; notatkami.
Ale chyba
nic t\lko z tego powmlu jego I\ywody byly tak nicspójne. ch oc jednoczesnie
niewątpliwie
inspirUI'lee Oto widocznym hylo jego /Inaganic sit; z wlasnymi myślami. z natlokiem skojarzell i rozmait:ch w,\tplilvości. nHl/.()lenic sit; z artykulacją idei. Wyki ady jego zamienialy się. podobno.
czasami II rodzaj intelektualnych
happeningów,
gejzerów
eksplodujących
naj różniejszymi
pom: slami. paradoksami
I pytaniami.
Wittgenstein
maWlal zresztą. ze mozna napisać książkę
lilozoliczn'l. lecz taką jedynie. klóra zawieralaby bądź to same dowcipy, bądź pytania pozostaII ione hcz odpOlviedzi. Ht;dąc swiadom owej tendencji w swoim myśleniu - tendencji nielatwej
przecie IV odhiorze
dyktowal uczniom tresc notatek. aby mogli "zabrać coś do domu. jeśli nic
II gillIlach. to przynajmniej w rt;kach".
Pott;gOllanie sit; sklonności do. pk można dziś powiedzieć. "rozlepiania"
sensów, wyraźnie
da sit; prześledzjć
w najważniejszych
dzjelaeh austriackiego
myśliciela.
jJ"oclallls
LOgICOPlllloSOIJliiclls
Ilypelnia dbalość o logikt;. o tok myślellla, któremu wytycza się dokladne granice
oddzielaj,\ce pl'awLlt; od lalszu. f)ociekonio
1;lo~ol;c~lIe
natomiasL a Wlt;C tzw. "późna" tworczość.
to potoki zdaI1 niemal aforystycznych.
peine metalórycznego
obrazowal1la. niezwyklej wrażliwości i poetyckiej pasji.
Ksi'V"a Andrzeja l.apoJ"(lIIskiego
Wit/gellsleill
o kllllllra
ma rozwijać wątki zaczerpnięte
z m: śli ..pói.nego" (po 1')29 roku) Wittgensteina. Ale próżno doszukiwać się w niej stylu właściwego /)oclekolliolll.
Jest to prosty. lakoniczny. powściągliwy wywód. Czytanie bez lapania tchu.
M: śl skondensOllalla
tak, by ledwie poczuć zapach i smak. Przykłady nicwyszukane.
brak
rozleglych dygresj i. zamyśldl. oclleglych skojarzell. Jedyną przeszkodą w jego wartkim biegu jest
nadmierna mIlogość nawias(lII (nic tylko okr'lglych. lale i kwadratowych!).
Lecz to przecie wola
autora i zamysl jego. Przcjdt; zatem od treści formy do treści samej.
Andrzcj /aporowskijuż
na samym początku. we wstępie - lapidarnie i radykalnie rzecz jasna
- przedsta\\la to.V naj IStotniejsze dla swej książki. Powiada więc. że człowiek kształtowany jest
przede Ivsz.ystkim prz.o uoesll1iczel1le
w rozmaitych grach .Językowych. Nie można wskazac
żadnci stalej Jego cechy, gdyz. mówić da się o cechach owych wylącznie w odniesieniu do konkretnej gry Jt(zykowej. I.miana gry. zmiana ł&lt;JrIlly życia. wyposaża w nowe, często bardzo odmienne. atryhuty Kultura jest IV takim ujt;ciu "okrcślonym
sposohem hycia". Ale jest również,
co autor do znużenia powtarza. stanem zrozumienia,
możliwością
przewidywania
zachowaI1
nic t: Iko Iliasnych. ale i cudzyell. Nade wszystko zaś można mówić o kulturze jako o wzajemnym
komunikOIIaniu się. 1 IV tym miejscu kultura ląezy się zjęzykiem.
l.ap0J"(l\\ski przyjmuje za wJasne przekonanie Wittgcnstcina
o tym, że język nic jest niczym
wit;ceJ niż relacj,! mit;dz.y ludźmi. Nic jest język odwzorowaniem
struktury społecznej.
funkcji
ludzkiego umvslu czy też świata: naj poważniej traktowane przez nas słowa, których używamy do
opisu samych siehie. są Jedynie wytworem konkrctnyeh okoliczności.
Jqyk Jest raczej zbiorem
"przednllotOl\
porOl\nania"'.lokalnych
kontekstów.
zauJków, ciemnych
korytarzy
pclnych
subtelneJ dynamiki lplynności.
Autor omawianl'J pracy zestawia zasadnicze tezy Wittgensteina
z praktyką badawczą charakteryzul'IC&lt;\ antropologit; kultury. Mówi. ;ie ro/llmieć inność. czyli bywać antropologiem
właśnie,
to przyglądać sit; inności ()\\ej przez. pryzmat jej regu!. James Frazer, który w kanonicznej jU;i
llole/
gol&lt;;::i określil
/achO\\&lt;lnia cz!onk(1\v spolecZl1ości plemiennych
w kategoriach
magii
(a Ilit;c jako prz.ednaukowe. /najdujące sit; na wcześniejszym,
czyli po prostu niższym od za-

�262
chodniego
ctapie rozwoju
myśli) nic znairegul
rządzących
Próbując je opisać i zrozumieć
nic wydostał si.,: poza granice
formy

życia ... A nas/a

Mówi

nam natomiast

reakcja

W jaki załt:m sposób
powyżs/.ego
pytania

ście

Wincha.

Winch

czynią

to jego

kompletnie
możemy

naj więksi
cym

Wszab.e

sposóh

sens. pojmować

wyeliminować

gry j~'/.ykowe.i')

i najbardziej

przemianom

oddani

()Iq

() pOI\lld/,eniu

stanu.

.. kśli

ność i blądJ:enie
Nic najwesels/.y

antropologiClni

jesl

zatem

zgodne

to wniosek.

badac/.e

wielowymianmy.

kultura

jest zawsze

może

być

in sU/lII

Okazuje

Jest I..lokaln'l

ową

ksi,jżk,

zaawansowanej

cickawy

próbowalem
westcrnizacji

sic. iż badacz

idzic o inność

różile rodzaje narracji
ich na tle odmicnnych

najważniejsze

inności

.lej tczy

humanistyki.

regulą

wymagaFlcy
drodo k()Jiea nallet

!aporowski
na

zatem
musi

IHlII'O. konkludute.

na wieC/n.t

nieostalel'l.I.e /.nojnym

tego. co właśnie

odnieść
rownle/

o rozmaitc

pOlIiada

stale ulegają-

si.; pogod/ie

czy maC/cnie

śWiata wydaj c sic być

w obr.,:bie

naukowych.
kontekstów.

Ilei'li

Skazane

IVzgkd/ic
/&lt;lcllollanla

sic II kontekście

kreowana

I/({scendi.

tak . .iak

..I.ellnctr/.nośc0
II tym

terenowi.

ohjall'ia

trudem odszukiwania
migocących
scnsÓII. bel. pewności
ci!. jcst wlaściwc albo c/y /,a cbwil.,: nic ulcgnic /mianiL:,
C-:ytając

nic.

i pO/.nall'oo

w Id(lI'Y'11l lIS1.elkle

a moje post,,:pllllanle

sprawie

bada,'] zawsze

to i II's/.elkie jej dociekanie

nader

kulturowe

niedopuSl.&lt;Jalne

inności jawi si, w takim uj,eiujako
proces mo/.olny. dlugotrwaly.
analiz i niezliczonych
prób. ;\ wi.,:e idealu. którego nic spełnili

że przedmiot

w dobic

nam o nim zgola

(s. (d).

/.dar/.enie

jest

zneutralil.Ol\ać.
osiąl(nlceia

S&lt;ldla mnie zrozumiale.

IlH')l1'i

innych" !.aponlllski
odll oluje si, II kontekmyśli slIego g,,"lII nego hohatera.
do Petera

..I. zell n'ltr/"

do nowej

w przypadku

- nic

lowe&lt;'m c/y zbieraczy.
gry j.,:/ykowej.
Ivlasnei

o tym. co wiemy"

to uchwycić
kultury

w jaki

przejście

wyląeznie

innych

Badanie
biazgowych

- czytam

a dokladniej

że wzumieć
Tłumaczenie

peine

mówić

kulturowe

nadto.

utrzymuje.

jest

zachowanie

mol.liwe jest LW/.umienie
do ustalei\ kontynuatora

sprawcy.

jalowe.

.Jak możliwe

na czyjeś

wiele o nas samych.

zyeiem
wlasnej

do stanu

inności.

dla alllropologa

sposoby

którl

kUltUl'I -

ml')ll'ienia

konstruowania
pr/.cdstall idl uJmOll'ani'l
Czy i w tym prz.ypadku proces roI.umieni"

uchll l-

o śllieeic.

/jawisk.
ustali iania
tych jakże n')żny ch

gier jczykowych
mialby przebiegać
podobnie do pnKesu badania inności "spokcznej""
Pokgalby wi.,:c na przewidywaniu
tL:go. co w ramach pewnyl.:!t narracji
mo/.c mstać
pOll iedziane.
i ustaleniu.
w rezultacic.
sposobu przedstawienia
1I'Iasnych racji tak. Iw nienarllSl.oną
pO/osIala
rz"c1ząea nim regui&lt;{' Lccz przeeicż wiciu wspóleZL:Snydl
11IyśhL:icli broni SI, pr/cd tym. al1y Ich
myślenie

skladać

II' jak'lkotl\

iek

calość.

Inni

pOII' iadaj'j

(naśladuj'lc

II)rpoC/ty

all'angardl

l.

żc dopicro pisząc poszukuj'l
rL:gu!. Cak style lilomlllllanla.
Jeżeli takie jL:s/t:/c SI": oslaly. /'1 Silą
zasad, naczelną uznają nic/determinowanie.
adogmatyczność.
postcpowaniL:
..pr/ecill
mctodz.ie"
(idyby ponadto dojść do stwierd/.cnia.
że niektórc z. j.,:zyków humanistyki.
IIhrell PIll\'ltpiellaniom

Willgenstcina

wzajcmml
Sądzę

jednak.

A ju/. Davidson
strony.

w taką możliwość.

komunikaej,.

które

Wypada

/.e pragniL:my
przestrz.egal

sąj,zyKami

zamknąć

prywatnymi

si.,: wc wlasnej

si.,: poroz.umicwać.

Dowodcm

pr/.ed n:dukejonizmem

to cL:ehy L:/.ęsto są j.,:zykowi

(casus

skorupie

z. jednej

prz.ypisywanc,

IIcitkggcra).

to pal licho

i nie cz,ckać na pukanie,
na to choćby

niniejs/a

reL:en/Ja.

czv leż ekspansjonizmcm
Pragnicmy

/ drugic.i

sic porol.llmiL:llać.

gdyz.

pL:wnc problemy
są nam wspólne
(zadane') - z.apytalby (iadamer).
bliskie. Można OCZylI iście
zakladać.
że peIne z.wzumienie
jest nicosiągalne,
Ak prz.cl.:ic/.. skoro sam j.,:/yk Jest tylko historyczną

przygodnością.

gorzej

sluży

mieniem

wytworem

komunibll.:ji),

Byłoby

wi,c

niezmienniL:

to może

warto

ono niL:ci'jgk.

kalekiego

przystać

lud/liL:go

umyslu

na 10. iż podobnie

niejedno/naczne.

pr/,ygodne

jcst

(a mimo

to nic naj-

zc II/ajemn)

. .Jak /,res/.t,\

marzyć

micniu innYL:h. skoro IV sporej cz.cści sami jestcśmy dla siebie niedoeieL:mnq
lajemniq')
()statniL: J:danie książki brzmi: ..Antropolog
musi ,jcdnoe/eśniL:
uświadamiać
sobie.
b.,:dąe istotą

kulturową.

ka". Pi.,:kne to i mądre
I. centrum

obserwują

d7.wi.,:czy IV uszach
Pierwsz.a

skorupa

jL:st w równym

stopniu

zaraZL:m stwicrdzcnil.:,
krajowców

Dewey'owski
-, mam

z peryferii

tubylcem

Oto lokalność
(i odwrotnie),

apel a potrzcbiL:

nadzieję.

;i.e już

jak ci. których
przygląda
Slowa.

nicustannego

strzaskana

-

scnsu

się lokalności.

sensy.

"kruszL:nia
wi,/.ila

zachowali

chęć

m rozuo no/u/.,e sam.
dociekrajmlcy

konteksty

.. A jednak

skorupy

konllencji".

I..roI.umiL:nia

inn)eh.

�263
Za ~oh:Jn'l s~orup'l
jest II lasnić

skrv\\a

od czasu. o~olicl.l1osci
Winch.

~l()rćgo

(nic przy"\oianym
dr/emi,!

si.; możlilH1SĆ idl zro71llnienia.

Witlgćnslćina

koncćpcja

Czyż

Która

i ~lo wic czćgo jćszczć ... Dlaczcgoż

Andrzej

l.aporO\vski

II ~si'lice)

- II bidcJ

gićr j.;zykowych'l
dosć surowo

mówi I o pewnych

~ultur/ć:

punktach

jej elementem

ledwie

przygodna.

nic

zależna

wic;c aż lak krępująca?

krytykuje.

..pun~tach

umożliwiających

najlrwalszym

przecie

IntegralnoH'

w szkicu

stycznych".

wzajemne

jakic

kryją

zrozumienie.

moralna

siC;. lepiej

J sugeruje.

-

że są

onć czy ms gotoll)m.
dan\"lll. uyms. co c/ekajćdynie
na odkrYCie. Nie SądlC;. by tak było. To. czy
dostr/c/emy
0\\ C pun~ty.
/.ah:ż) od tcgu. czy pr/yjmiemy
z:a możliwe samo ich istnienie.
Prl.yj.;cle :a~lego pl·/.esll l'ldczenia. lar)/.) biJ';. pr/esąd/.a
o pOjaWieniu siC; .. styczności".
nie [JOlIy /.ve I,tuy si.; nićrozcrwalnic
I tym. kim jestćm:
z prywatnym
spojrzeniem
ość

SO\\

kultur).

z ch.;ci'l

dostrzćżcnia

w ..od kglych"

co \\ OPO\\ ićściaćh mi hlii.s/ych.
/. konstalaćj'l.
moie pr/.eraża i hil\\i. W l)m sensie rozumienia
lalr/,lsn'll'

eil,:i~im

by I\CI szara

Wittgćnstćin

S'I monlćnt).
~ied)
mgiel (one pe\\nie
w jakiej

Ull%giu

\\'iele

samych

w,\tków.

bowiem

plyną

w korycie

życie

i religić

mienią

natomiast

lej rzeki.

gd/.ie

siC; bogactwem

być
ezy

mądrość
kolorów"

przed ulllysklll
"I~nąeym poznania
rozblyskuje
wiei b jasność.
są momenty
pr/CllażajiU.
I to .jest, myśl.;. uniwersalna
cecha ludzi. Bez wzgl&lt;;du na to

a~ur;lt uczestniczil

nIch Pols~iej

tych

że w istocie zajmuje nas to samo. To samo
nie da siC; wtloC/)'ć w gorsel jednej formu1y

\\ iL'~iem Illćlody ... Myśli

.. pisal

opowieściach

Przeświadczena wieloglo-

grze.

IIIJ/sku 1I11('d::\' /lIdo::lIlIIl'stll:elll
li lIlI/ropo/agią.
Akademii \iau~ nrC" red. A. Posern-ZieliJiski.

lrudnosci

d/.isiejs/ej

lIei&lt;[l11ll\\ y mi ljil\\ i,~alni

etnologii

I\yrasla

Waldemar

KllligOlIShl

Prace Komitetu
Nauk
PO/.nal·1 1995. ss. 197.

Etnologicz-

z 1~lklll. iż orrócz

kullUnl\\ y mi jest ona poehlonic;ta

zmagania

rctlcksją

siC; z powstającymi

nad swoj"

własną

to:i.samo-

ści'l i ~ollll) eją 1'0\\ i,ks/a si, bll\liem jej dorobe~. co wymaga ciągiego zastanawIania
sir; nad
la~rcsem pl·zcdmiotow)m.
micj,;eem Ilśród inn)'eh nauk. podbudową
teoretyczną
i wyposażeniem
llletodologieznym.
ty m hard/icj,
że I.daje sit; ona obierać pcwicn kierunek
na najblizsze
lata ..
ku antropologii.
I'rohlcnl\
dyscypliny
l.najdująceJ sil,: wlaśnie w trakcie istotnych
i intercsującyeh
pr/eks/laiceli.
tll'or/'Ice.l SiC nieja~o 1\ marslu.
na nO\\o.
sm orlI li d/ieio
pol! chilra~lervstYClnym
i mlekv\atnym
/lI&lt;!o::I1(llrS/lr('/{/ (/ (/l1t{'oIJ()logil{ ( 17 'lIlton'l\\).
Si! publikacje.
II ly m celu
autorl.)
\\

\\ypo\\'iadaj'l

~ol1kl'eneji

glóllnie

I

~vt,illem
ty II \

~h')f'e nic mog'l

pOI\stal).

a !akie

sil,: ponie~'ld

pozn;lI'ls~iej

Icgo pOI\lldu.
I:llropy.
\\ tym

(1994

bcz echa.
~lórym

imieniu
~tóreJ

ii w inleresujqcej

głosu

dyscyplin)'.

[Jo/)'eji

I.

dyskutować

wypada

się bacznie

nieobecnych

i la

jest

dziedzinie.
klasyClna

swoich

zainleresowany

rÓ/norodne

dobre

Srl)f'a ez.;ść

i liche. Ivażkie

ilrtY~U"'l\1 rol.lnija

i mniej

istotne.

si.; hCl.spr/eeznić

bywa.

rzy li si.;

I

ta~ lrudni\malcriq

Idaj'l si.; t~\\ it.' CI'lst~owe

nadając
odpowied/.i

jel!llllCl.cśnie
na pytania.

klimat

nad kulllll'lJwym
obecności

calcmu

IV

nic

lecz jedynie

tom

o kondyej&lt;;

zawiera

dlatego

jako

partie

nOI\'()Czesne.
je pomijam:

kontekście
zamierzonego
autorzy energicznie
Imie-

tomowi

gdzie siC; znajdujemy

perspckJednak

i zatroskany

przewodnim.

niejako

ponieważ

si.; decydol\ać.

jak też bardziej

paru inn) ch lei nic doty ~am. gdyż nic Sil w)'Slarczajqco
interesuj'lce
prolilu opraC(l\\auia.
l iv\ag.; mojq zwrllcilo kilka artykulów.
których

gdyż

etnograficzna.

omawiany

którzy
l1lięd::y

nic uczestniczyicm

zainteresowail.

uj.;eia tradycyjne,
z lemalem

starają

kraju)

teoretycznymi

nilu~i. 1\ ~lóreJ pl'led laty pr/"I.lo
mi si.; znale/.ć .
.Iil~ lo /\\y~1e Ile \\'spóIClesnych
pracach zbiorowych

należy.

w studiach

metodyka

badacz)'.
po/ska

przyglądać'
tom.

w naszym

glównych

sprawami

nich

ninicjszy
to jest

(przynajmniej

raczej

si.; pod lupą
- Dl1%gia

o których

po~lo,;iem

mnie

si.; jeszClc

a l!ominowala

miejscu

Illy kly reprClentanl

1\

rok).

nic \\ICluwalo

ilnlropoiogiCl.neJ

zabieram

minqć

opraco\\ania.

znalazly
tytułem

- gdyż wlaśnie

i w jakim

jesteśmy

IV

nich

stanic.

�264
Od razu też musz.,: wyprzedzić koIicową konkluzj.,:. stan lell \\)daje mi si.; hO\\iem niezbyt .jasn)
i obiecujący.
Trudno nic zgodzić si.,: z glówną (cz'l książki. iż C!nologia powinna si.; anlropologizo\\ać
(w zll(Jczeniu przcjmow&lt;lnia pcrspekLyw i wzorców). Jednak/c pO\\illllo sil,' to odby\\ać w sposóh
sensowny. raczej lagodny i w rói..nym tempic dla poszczególnych
.Ic.l d/.ied/.in. przy lacho\\ aniu
wi.,:kszcj jej samodLielnosci
w obr.;bie i \\obec antropologii.
ni/ lO ma mieJsce \\ srodowisku
anglosaskim.
Sensowne wyd&lt;lją sil,' być w z\\iqzku I. tym dos\\ iadClenia ..Volkskunde"
krajó\\
niemicekoj":l.ycznych.
Zasadne wydaje mi si.; przypomnienie
kilku dosć pO\\S/eehnych
oClekiwaIi wobec etnologii. I.yskuji\eych na /.n&lt;lczeniu w okresil; jej translilrlllacji. a sprowadzających
si.; do t&lt;lkich 0(0 regul:
I. Nic powinno si.; skupiać glówllie n&lt;l wlasncj kondycji
chocia/ rclleksja taka by\\a
usprawicdliwiona.
a niekiedy nawct konieczna. Iccz zdecydowanic
koncentrować
si.,: na przcdmiocie bachul:
2. N&lt;lleżaloby bronić trzonu wlasnych zainteresowall.
przenos/ilc /.ara/em c/.,:sć dOl) dlC/asowej problematyki do tworzilcej si.,: wl&lt;lśnie antropologii:
3. Wkomponowanie
jcj w obn,:b antropologii
powinno .IiI wzmocnić pod \\I.gl.;clcm teoretycznym i metodologicznym.
nic zaś odwrotnie:
4.
'il; powinno sil,: poprzestać jedynie na t\vorzeniu Cmili' to nO\\ych pylati i promocji t&lt;:rminów. jak Lo dość cz.,:sto bywa.
I'ublik&lt;leja Etnologia polska międ:y Illdo:I/(/\1'StIITIII II lIntrol)()logil{ jest \\ calosci hosprzecznie sensowna. konstruktywn&lt;l i niewiltpli\vie oka/c sil,: pr/.ydatna dla naS/ej dysc) plin\
Jej zaleLy zaś są na tylc liczne - widoC/ne np. wartykulach
i\. I'oscrn-liell(lskiego.
":. TarkO\\skicj • .I. Cioćkowskiego.
iż nic chcialbYIll. i nic lllóglbYIll ich w /asadniCl.ej liClbie pr/.edsta\\ić
Wspomn&lt;; jednak. że do najważnicjszych
z nich naJe/ą g/(l\Vnie: pojawienie
SI": tegc) tOIllU
wc wlaściwym czasie. uczestnictwo w dyskusji reprezentantów
socjologii. uw/.gl&lt;;dniellie J'(mlliCl
ujl,:Ć bardl.iej tradycyillych.
obccność sl.erokiego ..spektrum" problemó\\.
uPor/ilclkO\\ any charakter argumcntaeji
wi.;kszości autorów. dość I.I1&lt;1C/.l1as\\'()hoda \\ sta\\'ianiu nowych P) tali.
\\Tes/.cie cl.ytclny w widu artykulach klim&lt;l' dyskusji.
Jednakżc nic sposób nic dostrl.ec dość licznych i wcale pcm ażnych niedostalkc')\\ i siaboścI tcj
ksią/ki. widocznych nic tyk w calościowym jej układzie (wzmijanic sic I. iSlllt'l tcmatu. poia\\ ianic sic sprzccznych sądów. np. w sprawie relacji socjoiogia - etnologia lub na temat Istoly leorii.
charakteru wyjaśnieli i paru podobnych spraw). ale przede wszystkim na pO/iomie pojedyncz) ch
artykulów. Nalcżą do nich w szc/.ególności:
I. I'rzyuynkarski
charakter niektórych opracowali:
2. Słaba nickiedy konstrukcja artykulów - nic mogą o niej stancl\\ić lr/} komentarze do poJedyncl.ych prac zagranicznych:
3. Nierzadko
uboga i przypadkowa
literatura (niekiedy nawet lestawiane
mechanicznic
pClf.yc.ie. kLóre dziel'l dziesil,:ciolecia):
4. Uciekanie sii;: do cytatów zbyt dlugich (kilb przykladc'm). nickiedy rauej przypadkowych. którc utrudniają. &lt;Inie ulatwiaji\ zrowmienic
wywodu:
5. Poslugiwanic si.,: pu:ykladami. klóre tracą aktualność na gruncie polskIm - nic \\S/) stklc
bowiem rozlcrki /achodnie.i antropologii
nas obowiq/.uj". niekllire Sil i b&lt;;d" nam obce (\\ t) m
scnsie skoncentro\\&lt;lnie
uwagi na środowiskach
pozapolskich jesl zarazem dostr;:egalnym rozmijaniem się z glównym lematem książki):
6 f)ość u.,:ste uciekanie si.,: do ogólników. wizji. postulatów.
Moene i słabc cechy rói.nych wypowiedzi I.awartych w lej pracy przeplatają si.; \\zajemnie.
co jest zrozumiale i nic wymaga kOmenl&lt;lrZa. Niekiedy jednak ulomIlość slilrmulcl\\ali i argumentacji stajc si.; .iui. rahlca. m.in. wtedy. gdy czytamy. i/ ..slahość antropologii
rodzi si.,:
/. kryzysu pojecia prawdy w Illozolii" (s. 62), "pr/.yszlość antropologii
nic le/y w sferle naui;
spolccznyeh. jedynie na pogranic7.LI humanistyki i nauk przyrodniczych"
(s. 97) ... ponO\\·oczcsność i postkomunizm
to prawic to samo" (s. 99) ... poj.,:cia takie. jak np. aku/lurcja. asymilacja.
tubylec. hybrydy/.acja .. wyrastają(ce) Z dynamicznych
pOrtl\\n,1I1" (s. 122). "innowacje możem\

�265
interpretować jako przechodzenie
do nowej kultury społecznej" (s. 125), "powstanie dyscypliny
wiąże si.; z glohalnym procesem integracji różnych kultur i przypada na połowę zeszłego stulecia"
(5. In)...istotna i dccydująca
jcst przcde wszystkim tzw. moc eksplanacyjna,
predywistyczna
i interpretacyjna
dancj hipotezy teoretyczncj
i metodologicznej"
(s. 128), ,.kontakt kulturowy
przyczynil si.; do I.rodzenia nacjonalizmu i rasizmu. będących odpowiednikami
dawnych prowincjonalnych uprzedl.Cli grupowych"
(s. 130). Wicie przykładów
podobnej
beztroski
i braku
precyzji w posługiwaniu sil; j.;zykiem naukowym można jeszcze znaleźć w różnych fragmentach
ksi'lżki. BioI',! sil; one przypuszczalnie
z tendencji do skrótowego
ujmowania zbyt poważnych
i zlożonyeh kwcstii. lecz na SZczl;ście nic przeszkadzają w zasadzie w odczytywaniu
argumentacji
autorów.
Wicie slill"lllUlow,ui I.awartych w ninicjszej pracy budzi jednakże nadzieję na doskonalenie
się
mlodego. krzepnącego
w siłach środowiska rodzimych antropologów.
Nadchodzi
bowiem era
krytyki wczesnych dokonali, wyluskiwania
hłl;dów i potknięć młodości. podkreślania
własnych
slabości i pomy!ck hliźnich. Pojawiają sic,: bowiem opinie o ograniczonym
wpływie antropologii
na inne dyscypliny (K. Kaniowska). o ,.eskapizmie poznawczym"
(niejednokrotnie
nazywa siC; to
zjawisko "defensywną taktyką poznania"), o pustosłowiu niektórych wypowiedzi, o ograniczaniu
si.; orientacji post modernistycznej
do postulatów (Cz. Robotycki), o braku perspektywy kulturowej w socjologii (I:. Tarkowska),
o spo!ceznych
korzeniach
niechc;ci do pozytywistycznego
f110dclu nauk spo!ccznyeh
(M. Kempny). o szczególnym
znaczeniu
problematyki
ciągłości
i trwania w antropologii
(.I Mucha), jak również inne cenne wypowiedzi,
które są dobrym
prognostykiem na przyszlość.
Nicjako symboliczną wymowc; posiada w tym tomie artykuł Lud ludoznawców, ukazujący
f11eandry. trudności i przeszkody w postrzeganiu i opisywaniu chłopstwa w dziewic;tnastowiecznej
puhlicystyce, piętrz'lce się nawet na poziomic charakterystyki jcgo cech morfologicznych.
Jeżeli
tak prosta. jak może się nam wydawać, sprawa nastn;czała tylc kłopotów, to jak można się dziwić
ogromowi prohlcmów stojących przed współczesną antropologią,
wprawdzie nieźle uzbrojoną,
ale stojącą wohec widokrotnic trudniejszych zadali.
Pozytywnic odbieram natomiast zawarty w tomie artykuł A. Posem-Zielińskiego
Etnologia
i alllropologia kulturowa w(iJl"mall1l!j i r::l!cywistei struktur::e nauki, kreślący drogi tworzenia się
antropologii kulturowej IV warunkach polskich, przypominąiący
złożony zakres tej dyscypliny
i rozrzut jej I.aintercsowall. jak też nwierający
pewne prognozy na przyszłość (ten aspekt opra(olIania wydaje mi sil; szczególnie
istotny). Wprawdzie nie móglbym się zgodzić z autorem
\1 kilku raczej drugorzc,:dnych
sprawach (skala wpływu antropologii w kilku krajach europejskich.
\\chlaniania przCl. ni,! innych nauk). alc nie jest to akurat naj istotniejsze. Martwić może jedynic
10. i.c autor dopuszCla
lVIaściwie jedyną szansę dla etnologii - pośpiesznąjej
"antropologizację",
a przerai.a go natomiast "etnografia ariergarda"
(to raczej trzon środowiska
etnologicznego).
:\a tym ctapie rozważall zasadnc by hyło dokładne i rzeczowe przedstawienie
wszelkich "za
i przeciw". w tym szczególnic
merytorycznych
korzyści, które mogą płynąć dla etnologii
II przypadku zdccydowanego
przechodzenia
przez nią na pozycje antropologiczne.
Wymaga to
jednak wyral.nej, agresywnej i nickoniunkturalnej
strategii ze strony czołowych reprezentantów
naszego .~roclowiska.
Dość konkretny zarzut wiążc się natomiast z rcdakcją całości pracy. Nie ma w niej bowiem,
Jak lo ostatnio zaczyna sic,:sprawdzać w najbardziej wartościowych
ujęciach zbiorowych,
podsumOII'ania calości konlCrcncji, przedstawienia
realnej wartości poszczególnych
artykułów i udziału
ich autorów wc wspólrcliJrlllowaniu
dyscypliny. Inny mankament to zdecydowanie
duża liczba
błędów literowych. sZCl.cgólnic w wykazach literatury, ale także w tekstach.
Recenzowana książka jest zatcm pozycją ze wszech miar godną uwagi i swoistego rodzaju
zagajeniem do dyskusji nad problemami,
nad którymi jeszcze niejednokrotnie
przyjdzie się
zastanawiać Tc I.aś skromnc uwagi to tylko szczyt góry lodowej, jakimi są moje spostrzeżenia
na
marginesie lektury lcj konstruktywnej
w istocie pozycji.
Mieczysław Trajan

�266
Pisanie miasta .- czytanie miasta. red. A. Zeidlcr-Janiszewska
Wydawnictwo
Fundacji Humaniora.
Poznań 1997. ss. 252.
Tematyka

tzw.

,.peryferyjną'·
etnologicznych.
dzinie

alllropologii

wzglt;dcm
Jednak

humanistyki

w filozoficzncj

wiclkicgo

tematów
przełom

(wszak

refleksji

miasta

w polskicj

eksplorowanych
w antropologii

mówi

ctnologii

w tradycyjnic
mający

swoje

się o ..antropologizacji

postmodernizmu.

... Studia

zajmuje

szcrokie

w obliczu

reperkusje

zmiany

logia

wyłączną

kulturowa

rozwija

domenę

socjologii

transplantująca

refleksję

lub kulturoznawstwa.

swoje

antropologiczną

mctody

na polu badawczym

w całości

o problematycc

a początki
paradygma-

swojcj praktyki
którc do nieda\\na

okazuje

sit;. iż. antropo-

wielkomiejski

dotychczas

w całcj dzie-

tradycyjnych

Co wit;cej.
na grunt

badali

nicznanym

z powodzcnicm
i często

pomijanym

J. Bursztę ... antropologicznych

w konstrukcji,
by przywołać
Wojciecha
Ósmy już zesz.yt z serii ..Studia
traktuje

badawcze

dość

areale

humanistyki"').

tów etnologicznych
zmusi 1 ponickąd
badaczy-etnologów
do przcorientowania
poznawczej
i sklonienia
sit; ku tym obszarom
praktyki społeczno-kulturowej.
stanowily

pozycjt;

wytyczonym

wspólczcsnej

dokonany

Kulturoznawcze".

Kulturoznawczc"

wielkiego

opowicści".
redakcj,! A. Zcidlcr-.IanISI.CII·skicJ

pod

miasta.

Tom rozpoczyna
artykul T. Sławka Ak!'o! nek!'o/ po/is: Ilyobl'll:enia
miejskich fJ!'zt!sl!'zelll.
który stanowi
niejako wprowadzenie
do. jak określiła
A. Zeidler-Janiszewska
już wc II'st&lt;,;pic
i tytule

całcj

kicrując

się

filozolicznq
pisania
areal

pracy
idcq

idąc

całej

pasją

tropem
serii

(pragnicniu

i sposobem

zakrojony

pytania

problemu

w tomie.

oraz

.jak')"

na "micjsce

do

kim mitem o Narcyzie.
"Miasto
figuratywnym
odpowiednikiem
posiada
który

na których

'wyświctla

IV skutkach

zabicgów

strzeni

miejskiej

nie

powoduje.
swoje

określenie

zauwai.amy

przede

"micjsc"

Bcnjamina

autor.

granicy"

Lcśnicwskiego

się" diaehroniC/.nle

jcst

transronnaeji

illiasla.

i synchronlcz-

dochodzi
do trywializacji.
Olla
to zanik Centrum
miasta. Jcgo ruli

z funkcji

miasta. jako "miejsca
staj'l

się

miasta

do mieszka-

rozpoznanc

schemat:

por(lIVnując

Je z grce-

wyświetla

nimi.

zjal~iska
innymi.

sposób

(m)l'/,!

odCl.ytyll'anc.

"miasto

i quasi

Sytua&lt;.:ja taka.
"aktorcm
Konstatując

"przechodzieli".

pO\\iada

który

przede

przc-

wiclopiaszczyzno\\c
(s. 49).
dalej

Il"idzcm"

E. Rcwers

upatrujc

do nasyccnia

W tcn sposób
miasto"

oraz

I:. Rewcrs

tlI orzą si~
II których

za Simmlem.

spostrzega,jąc\

pr/.ypomina
wszystkim

n1

slynnc
"uprall

la

(s. 50).

w artykule
spotkania.

polcga jednak

między

ckranach.

czyli

przestr/.cni

miejscem

tego

dążąccj.

równocześnie

micjskich

flanelII'.

Przyczyn

się i jest

ekspresji:

jest

w którcj staje siv czytclne.
Miasto Jcst
siy na szereg
mnicjszych
ekranólI.

w "naturalny"

pomit;d7.y

miasta

N. Leśnicwski

wszystkim

iż miasto

"tnumkm
cywilizacji"
myśli" wokół swojego

dzisiejszych

szkic wsp(')lczcsnego

(s. 46).

które

micjskiej

miejskiej

stylistyczno-trcścio\\\

mdalllrycznic.

"dzicjąec

najistotniejszc

modernistycznej

a miasto

w przcszklonych

W.

miasto"

szkła.

phlszc/.yzny

i czytanie"

Kolejny
jest

ilością

WSP()łCZCSlll;j". sty Icm

(.,,) kontcmpluj'lce
swe odblclc. jako centrum świata. stajc si~
poszukiwania
scentralizowanej
prawdy"
(s. 42). Autorka pis/c

samo

iż micszkanicc

odbicic

patrzenie

się'

T. Sławd.

na .. pogłt;bion:1TI

przyczyn

akcentu

w którym
(s. 40).
daje krótki

architektury

ckrany.

zasadnicze

,.czysto

miasto.

przynajmniej
jedn'l oś symetrii.
..tworzqc
szcreg
iluzji rozpada

dUj'l

i wielopoziomowe
dwie

zatcm

mieście
współczcsnym
jak określa T. Slam.:k.

przcbywania".

"przejść i traktów komunikacyjnych"
E. Rewers II' Lk!'al1ie llIiejskilll

dalej. ił miasto
zatem ekranem.

kultury

na wstępic.

powiada

rzec by można

axis n1l1l'/di oraz przeniesienie

Eliadowskicgo

już

się

w dajqcych
sit; zasadniczo
wyr(lżnić
płaszczY7l1ach:
próbuje dociec. poprzez postawienie
historioz.oliczncgt1

powstało

owe dwie plaszczyzny.

nic. uzyskując
odpowiedź.
iż w
"trywializacja
micjskiej
przestrzeni".
nia"

okrcśla.

T. Sławck

kreśl&lt;lc swój artykul
oraz (2) wspólczesnej

..dlaczego')"
zatem

M. J. D.) poznawania

przyp.

miasta".

zasadzajqccj

(s. 12). czyli. jak wyjaśnia
chwilt; póżnicj.
odróżnia się tym od ..nie-miasta"
iż "krystalizuje

.. krysztalem
przcstrzeni"
Miasto, według Sławka.

Zderza

-

mctalllry ... czytania

Kulturoznawczych"

konceptualizacji

poszukiwań

centrum.
Autor
(I) historyczncj

Wiltgenstcinowskiej

..Studiów

AIia.l'tn ijego
wokół

nic na miejscach

IIllejsca ZI\'l",lI:a uwagę

którego

miasto

jako pewnych

na to. iż. miasto

si~ organizuje.
stalych

Spec: lika

i II' pcwnym

scnsic

�267
llbi~ktywny~h
II spólnych

punktach

rozsianych

pr/.echad/.ek

mieJsc. zdradza

hermeneulYC/Jle

l)uch~m

dalej

miejsca.

pr/el

Jąo

w I\meryce

kullurol\")'m"

. II centrum

wyjątkowość.

miasta.

Środkowej

miasla
Plac

szkicuje

•.rdzeń

i Poludniowej

miasta"

Jest

przepojone
miejsc,

Plac laly-

zatytułowany
miast

epoki

Tanner.

zakładanych

kolonialnej.
jest

plac

spotkania

swych

Owym

usytuowany

to - jak pisze autorka

miejscem

przesłanki

jest

i niepowtarzalność

w czasie

jest jego centrum.

które ze wzglC;du na światopoglądowe

miejsc,

kulturowy"

według

pamic;ci,

czy też jego

Próba ujęcia radykal-

suma

F. V. Tanner

autorstwa

latynoamerykaI1ski

miasta,

artykułu

jako

specyfikc;

latynoamerykańskiego.

Jeśli wie;c "sercem

..uszczeg(·)iowieniem".

kulturowej.

iż miasto.

jest artykul

wspólnej

Wspólnotowość

- st'ld podtytuł

hOrl'::ollcie /llopii, gd/.i~ Tanner

\1'

Iliszpanów

..rdzeniem

autora

nadaje

lecz na "miejscach

(s. 58).

Leśniewski.

który

a poprl.ez nic
miasta.
Kllntynuaeją
idei I,eśniewskiego

lIomllervkmiski

miasta,

rodowodu"

aspiracje

11O-!lrrl1lrne/llycnego. Powiada
I kglowskim

po obszarze

i wspólnego

- plac jest

różnorodności

twórców,

odczytywane

jest

przez Tanner w "horyl.Oneie
utopii". która wynika - jak rozumiem - właśnie z owych światopoglądowych
uwarunkOlv;u'j
Iliszpanów
realizujących
projekt
Nowego
Świata
na kontynencie
amerykaI1skim.

Plac

z artykulem

hC;d'IC miejscem

11\1'

Leśniewskiego)

daje

spotkania

(stąd wspomniana

równoczcśnie

możliwość

zagroi.cnia.
I kolei w artykule ..llIlrol)()/ogia p/lslych pr::eslr::eni autorzy
zllTaeają

uwag.;

konslyluantem
autorów

na "puste
specyliki

wypełnione

prl.estr/.enie
miasta.

pustk;l.

jak

zatytulOlvaną

przez I.e Rewers
lermin()w: loggia.

-

J. Koeiatkiewiez

ich zdaniem
Miejskie

stwierdzają

w konkluzji

są

równorzędnym

przestrzenie

są według

- w kontekście

Berlińskie loggie - paryskie pasaże zamykający

"I.ektury

miejskich

przestrzeni"

.. rrzestrzeniami

«przejścia»

(s. (2). Owym

.•przestrzeniom

portretu"

w obliczu

oraz M. Kostera

- są tak

wypełnione.

która - jak przekornie

mnie korcspondencja

i schronienia"

się

skupia

wokół

ujc;tego jako

obraz

przejścia"

tej suhtelnej

relacji

- to wpisanie

ludzkich

już

losu ( .. ) indywidualnego

//aneur

towarzyszy

biografii

pierwszą

Benjaminowskich
autorki podającej

- przecho-

d?ie(l i ..oglądaC/"
hiernie przechadzający
sit; prze? miasto. Janiszewska
zdaje
ullagt; na paralele; pomi.;dzy iyciorysami
(tu - Benjamina - M.lD.). a wyobrażeniami
l!chwycenie

miasta

sygnalizowanej

twórC/ośei
W. Beniamina.
a mówiąc
dokładniej.
wokół
pasa i oraz/lallellr. Loggie i pasaie to terminy, które wedlug

je za lkniaminem.

i zbiorowego

które

przestrzenie

..nic istnieje" (s. X I)
/\rtykul 1\. leidler-Janiszewskiej
cz.;Ść książki

miasta".

przeze

.,ueieezki

w strukturę

siC; zwracać
o mieście.

architektoniczną,

której jednymi z najislotniejszyeh
elementów
są owe Benjaminowskie
loggie i pasaże.
Drug;\ cze;ść ksi;\żki I'isallie lIIiasia ... eylanie
miasla rozpoczyna
artykuł
W. J. Burszty
I'll. .lliaslO i wie.l' oflll::yćja lIIilyenyeh Iloslalgii, w którym autor przypomina
zapomnianą
już .iak sądz.; .. koncepcjt; jiJ/k .\'Ociely R. Redliclda.
czołowego
prekursora
urhan anthropology,
pOll iadającą.
rief\\Olnej.

iż jest
któr'l

i spoleC/ność
kulturt;

krcoIVan'l

IV Ivarunkach
na intelekcie

wielkiego

która II' konsekwenCji
jest dowieść wartości

miasta

udmiennych

miejskich,
posługują

odnosi

w której

homogenicznej

(

) spoleczności

prymitywna

(

) jak

kultura

sit; ludźmi

technologia
jak

IVarunklill'
rodl&lt;leej

ksztaltowania
siC; nostalgii

miasta

wiodąca

liczhami

(do

dostawców,

i manieryczność"
i wsi jako

się osohowości

bezsprzeczny

za wspólnot'1.

MJ.D) ( ..)
(s. ł 00),

-

- i dalej - .•Nielatwo
sama ich forma. W cenc;
znaków

W. l Burszta

dwóch

(s. 97). Porównanie

na chorobę

prym
Burszta:

służących"

(s. 102). W artykule

tą tradycyjną/olk

konkludować.
iż dzisiejs/e
spoleC/nośei
miejskie "cierpią"
putrzebc; powrotu do pr/.esz!ości wyobrażonej"
(s. 102).

- powiada

których

klientów.

autonomicznych
człowieka"

również

sociely autor przeciwstawia

koncepcji/olk

w której - idąc za G. Simmlem

si.; jak do swych

pretensjonalność

sohie d\I-ie ..opozycje

II ynik w postaci

nielitcrackiej,
klasyczna

prOlvad?j do "rozbawienia
piętna indywidualizmu"
wlasnej osohy (. .. ) coraz bardziej liczyć się zaczyna

id?ie każda ekstrawagancja.
prze~iwstawia

idealnej

zarówno

(s. 9R). Sytuacja.

moralność"

oparte

mies?kaniec

małej.

stanowić

(s. 97-9X). Tak stlll'lllulowanej

wiejska»"

..«Urodrz.;dnia»
..stosunki

to ..«typ

może

society. Burszta
przeszłości

krańcowo
takie

daje

zdaje

"odczuwając

się

�268
Waganci, wagabundy,
Kolarzowej,

w którym

mistrale i wszelka inna miejska halastra to tytul cscju autorstwa

autorka

w kształtowaniu
tzw. kultury
przykłady,
autorka dowodzi,
czyną

kulturotwórczego

zwraca
wysokiej.
iż miasto

buntu

"historią

teorio,; doświadczenia

upadku

doświadczenia"

nej egzemplifikacji,

którą

uwago,; na kulturotwórczą

Na podstawie
średniowieczne

i rewolty

kiem dekonstruującym
lad doskonały
Z kolei R. Różanowski
w pracy
daje refleksji

pilną

utworów muzycznych,
i wczcsnorcncsansowe

(s. !OS), a w konkluzji

(s. lOS).
S~zok i przeżycie,
W. Benjamina,

(s. lIS),

R. Różanowski

dodajc.

albo odmzające

która - wcdlug

owym

doświadczcnicm

określil

właśnie

sil,:. Flaneur

dokonuje

czlowick

kim anonimowy,

(flaneum
tyna

nijaki

i nicwyodrębnialny,

ponieważ

Różanowski
- ..im więcej jednego
- przyp. aut.)" (s. 12S).

jcst przcdc

wszystkim
ekstrcmal-

(wdrażającego

nowoczesnc,

czesnego,

"hybrydyzacji"

ulega

powiada

mal/, czyli jak metaforycznic
nat" stwarza

swoim

sio,; o wszelkie
Na pytanie

głl,:boko

zindywidualizowany.

przcz autora wspólezetlumu jest przcde wszysttożsamy.

tłumu"··

Dłatego

potrzeby

analizując

co znaczy,

przyklad

iż miasto

- smutno

M ..I.D.) tym mnicj
za sznury,

gdy kur-

Kto pisze miasto'

Warszawy
staje

drugiego

jako

miasta

nowo-

shoping

sio,; gigantycznym

ujmuje autorka "kombinatcm
uslugowYI1l" (s. 141 l. Taki "kombizłudzenic
pclnej rzcczywistości:
"są tam elcmenty natury ( .. ) dba

klientom

klienta

( ... ) a równicz

na wsto,;pie swojcgo

o duchowc

artykulu

potrzcby

i rozrywki"

141)

nied\lu-

znacznic: "Tcoretyey
piszą o micścic, praktycy piszą miasto" (s. 141 l.
,,Ja i łnni w dzisiejszym
mieście" to tytułtrzecicj
ezo,;ści tcgo tomu który rozpocl:yna

wnikliII)

pL rv~ród nas me::najomych

Z. Baumana

Czarniawska-Iocrgcs

(s.

odpowiada

artykuł

postawione

autorka

(s. 139).

doświadczenia

sil,:" (flaneur) jest motywem
to wlaśnic prl:el: niego OlIO

"Kto siedzi w budce suflcrskicj
i ustawia dckoracjc')
Kto lednak pociąga
idzie w górę)" - zadaje pytanie B. Czarniawska-Iocrgcs
w artykulc

(s. 129). Miasto

było czynni-

czy też jego

jest z tłumem

("ezłowieka

zc Imasto

do.~wiadc::ellle epoki pod-

"mąjący
wlasne ścieżki",
fascynujący
sio,; tłumem jcst przeciwstawiany
sncmu "czlowickowi
tłumu" - anonimowemu,
który bl,:dąc clementem
konstatuje

którc przytaczajako
zawszc było przy-

miasta,

mianem

- XIX-wieczny

R.

miejskich

autora

epoki» postrzeganym
oezamiflanuera. Ów "ezłowiek przechadzający
spinającym
Benjaminowską
koncepcjo,; doświadczcnia,
ponicważ
doświadczenic

rolo,; środowisk

w (po) nO\voc::esn)'m midcle.

FtlAI

Autor

ponowoczesnej

kolejny raz prezentuje
"obnażający"
wizerunek
ponowoczesncj
kultury zachodniej przejawiającej
się w mieście. "Obcym jest każdy z nas, gdy wychodzi
na ulicl,:" - pOWIada
Bauman cytując D. Lee (s. 146). Poslugując
sio,; koncepcją
"obcego"
autor ukazuje nlcspelnione

marzenie

planistów

irracjonalnych
zachlyśnio,;ciu
gorączkowa
Bauman

miejskich

konstrukcji
się głęboko
próba

nazywa

miasta

poszukiwania
po prostu

ponowoczesnym

wydają

harmonijnego,

architektonicznych
zindywidualizowaną
tożsamości:

"domem"

być

się

(s.

słowa

pozbawionego

(s. 147).
wolnością

Bauman
pojawia

"spokojnej,

wolnej

(54).

Konkluzją

cytowane

już

przygodności

i nielogiCl:nie

upwnia,
iż po pierwszym
sil,: pustka i rozpoczyna
sil,:
od

ryzyka

Baumanowskiego

na wsto,;pie:

przystani",
s/kicu

,'życic

micjskie

przyci'1ga

i odstrasza . .Jest pełne uroków i strachów.
Obiecuje i grol:i. Upaja wolności'l
nigdzie
doświadczaną
i przeraża perspektywą
ubezwłasnowolnicnia
i bezsily" (s. 157).

A Kuczyńska
na ulicy,
kowy
dząc

w Agorze

która jest

i ulotny,

"kanalem

nicuważny,

na ulico,; stajemy

anonimowy,

się jedynic

i fragmentaryzacji,

Anonimowość
"miICl:enia.

przygodny

( ...

"widzialnymi

Miasto

i
błysku,

"zostajc

wzajemna
momentu"

wspólczesne

jest

miejscem
współwystępowania
czy Nowy lork wskal:ywane
mieścic

rol:wija

miasta".

r (s.

odbiciami

staje

się

praktycznym

poszatkowane,

nieznajomość

nadają

jakby

Kontakt

agora, czyli plac bo,;dący niekwestionowanym

starogrecka
rozbiciu

naszej powszedniej
komunikacyjnym

myśl

Baumana

na ulicy lest

16 I) KuezYllska
nas samych".
centrum

indziej

skupialąc

zawsze

"przypadkowym"

na wiele

Się

iż wychodl:isicjszym

kulturalno-spolecznym

nllczlonkowane

nie

"przypad-

stwierdza,

W mieście

które!

o mieście

cząstek"

spotkaniom

ulega
(s. 1(5)
charakter

(s. 1(5).
również,

jak pisze

M. (Jolka

w artykule

Wielokulturowo,li'

miasta.

wielu kultur.
Przyklady
takich miast jak I,os Angeles.
"aryl.
przez (Jolkę dowodzą,
iż problem
wielokulturowości
w wielkim
wdanicm

do

zrcalizowania

w spoleczno-kulturowej

politlcc

�269
miasta. Golka podkn;śla.
dia współczesności.
ak

iż wielokulturowość
nic jest zagadnieniem
charakterystycznym
jedynie
obecna była również
chociażby
w średniowieczu.
Golka konstatuje,

iż ..miasta były cz.,:sto tworami
lurowości

wielokulturowymi

i bardzo

.. Wychylanie
si.;. luz i hrak zaangażowania"
to cechy ..przeci.;tncgo"
manhattaI1czyka
- pisze.l.
..ja".

Owa "hyhrydyzacja

nio.auważalna

stawia

manhattallczyków.

"luzu

których

nazywa

"prawdziwymi

bohaterami",

,/rchileklura

kuł H. Pae!Zolda

uwag.; iż wSl.clka IlIozolia
I.cmiaire·a.

i urban/slyka.

jest pochodzcnia

Rousseau.

Morris'a

że staje się

zaangażowania"

jest

186) odgrywanych
Tyszka przeciw-

ponieważ

to

zaangażowania»"

wlaśnie

(s. 197). Poprzez

miejskiego

autor dochodzi

z architektonicznym

analizę

artyzwraca

filozofii

do wniosku

programem

owi

rozpoczyna

Zarys krylyc=nej fllo::.ojii miasla. Paetzold

i Thoreau

l.awiodl&lt;l i zderza ją nast.;pnie

oryginalności"

walka o własne

do tego,

i hraku

wyiu/owanego
«ja» rozmytego
w milionach
wcieleI1" (s.
samym sohą i dla innych. "Prawdziwym
manhattaI1czykom"

bezdomnych.

architektura

się w tej wielokul-

na Manhattanie

Postawa

badomni
"świadomie
wyhrali swoją drogę życia" (s. J 90).
Ostatnią cz.,:ść zatytulowaną
"Formy krytycznej
«estetyki

stycznych

nauczyły

oraz .,hybrydyzacja
wszelkiej
Tyszka w artykule Manhattan:

(s. 183) prowadzi

oryginalności"

prze/o samych

Jednak ..polorem
({)dzicnnic przcd

wcześnie

(s. 180) .

li.lllkcjonowaC

urbani-

iż awangardowa

krytycznego

regiona-

lizmu .jako koncepcji ( ... l najnowszej
moderny i postmoderny"
(s. 200). Ów "krytyczny
regionalizm chcc ocalić spccylik.,: miejsca. nic odżcgnując
się od modernizacji
(. ..)" (s. 207), stąjąc się,
jak sądzę. urzeczywistnicniem
..Najhard/jej
znacl,\ce
lnikni.,:cie samej r/ciby"-

postmodernistyczncj

filozofii

do (J/'Ilal/'lenlu ::.lud::.kiei /limy. North

daje

na ..r~eihic

chronologicznie

z ludzkiej

w sferze architektury

.

dla rozwoju
rzeźby puhlicl.llej
w ostatnich
trzyd/jestu
latach bylo
pis/.c M. North w artykule -Sfera public=na jako rzeiba. Od civitas dci

masy".

którajcst

krytyczny

przegląd

koncepcji

najmlodszym

rzeźhy

trendem

skupiając

w sztuce

si.,:

uprawia-

nia r~eiby. Z kolei L. Milkina w Mie.\-cie, klórego nie l11aukazuje, iż wick XVIII jest początkiem
..lll)\\ocz..:śnicnia"
architcktury.
jej ..intymnienia";
,.rodzi się bowiem
przestrzeń
zakreślana
promicnicm

domowego

ksztalto\\'anic

ogniska.

się. powstawanie

czterech

ścian

nowoczesnej

(s. 228). M. Milkina

micszkania"
architcktury

miejskiej

takich ..mcgapojęC
wspl\lczcsności
jak: .. PaI1stwo, Lud, Naród" (s. 229) .
.. Popularność
instalacji jako środku wypowiedzi
artystyczncj
najlepiej
natur~

wsp&lt;'&gt;lczcsn..:j ;'/tllki.

Ci Dziamski

Instalacje

w artykule

są symptomatycznym

pozbawionej

pr/.cjawcm

trwałych

definicji

dzialalności

artystycznej

ściśle katcgoryzuj'lcymi
regulami tworzcnia.
Przcsunięci..: funkcji I.espolów architektonicznych
sugcruJe

W. Filip..:k w kllliCl.ącym

ryzuj'lcych

epoki:

Filipck

symhol

cpoki

ukazuje

sposób

- kompleks

cz.,:ści ukazujących

slano\\i

Jcdnak

lącząca

autorów.

Jaje ealości

jego

I. prohlematyką

miasta

diagnozę.
walorów

równic/o
literackich,

wielkiego

redakcją

nie dającej

nie

Pr::yklad Wesler-

się elementów
- staje

które czasem

kultury

nad własnym

wikłają

się

charaktc-

się wspólcześnie

napawającego

poznawania
refleksja

się ująć

dziś mieszczącego

A. Zeidlcr-Janiszewkicj

pasja

tckstualna

ealość będqca interdyscyplinarnym
kręgach specjalistów,
alc również
antropologii

fabryk,

fabryczny

wspólczesnego,

Filozoficzna

pr/.ypadkaeh

ksi'IŻki niwnicż

J..:dnak ksią/ka jako
nie tylko w wąskich
\\0

pcwn'l

w wielu

obraz

- pisze

iż instalacje

na kulturalno-edukacyjne

przcwartościowywania

industrialnej

się

transgresyjną

zaznaczając,

dzisiejszcgo

zespolu

rudzenia

granic"

Miaslo posl/ndl/Slrialne.

XIX-wiecznego

symbolem kultury i jcj propagowania.
Książka l'isal1ie lIliasIu
c::.vlanie lIliasIo pod
I. czterech

(s. 235)
dnia

wyraża

określonych

z industrialnych

ksiqżkc,; artykule

,!fosi;d)!'i"k \I' .llIIsl('/'''(//ni". Na przykladzie
\\ c":lllrum Amsterdamu.

i ściśle

_. miejsca transgresji

synchronizuje

z momentem

jej sens

sklada

si.,:

optymizmem,
wspólczcsneJ
tekstem
i główny

przywątck,

dokonaniem
zapewnia
sobie poczytność
wśród czytelnika
nie związanego
zawodo-

miasta.

Maciej J Dudziak

�270
Wars::awa-Bratyslawa Etnic::ne i :;polec::ne ::ró:':nicowanie lIliasla (do 1939 r), red. P. Salner, A. Stawarz, 1'1'1, Oddzial w Warszawie, Warszawa 1997, ss. 177.
Niedawno ukazal się ladnic wydany tom inaugurujący seric; "Miasto i Kultura". Przedstawia
on materialy z polsko-słowackiego
seminarium dotyczącego ctnologii miasta, które odbyło siC;
w Warszawie w październiku
ubiegłego roku. Temat seminarium, który stal siC; równocześnie
podtytułem
tego tomu, określono następująco:
"Etniczne
i Spokcllle
iTó/nicowanie
miasta
na przykladzie Warszawy i Bratyslawy (do 1939 roku)". Tematyka elnologii miasta gości rzadko.
zbyt rzadko na lamach wydawnictw naukowych i w salach konkrencyjnych
w Polsce, inaczej niż
ma to miejsce w krajach Europy Zachodniej.
Miakm szansc; przekona,
siC; o tym tego lata
w trakcie szkoly letniej zorganizowanej
w Berlinie przez. tamtejszy !nstilut fUr Europaische
Ethnologic. Uczestniczyłem
w jej zajęciach wraz ze studentami z siedmiu krajóweuropejskich.
w tym również z Polski. Zajmowaliśmy
się tam głównie problemami spolccz.no-przestrzennymi
ciągle jednoczącego
się Berlina, ale mieliśmy również okazic; wysłuchać prezentacji osiągnięć
poszczególnych
ośrodków europejskich w dziedzinie etnologii i antropologii miasta. Nasza grupa
warszawsko-poznaóska
nic mogla poszczycić się tak rozwinic;tą baz,! mctodologiczną
i wydawniczą jak inne kraje. Tym cenniejsza jest dła mnic ta pubłikacja, gdy/ podejmuje problematykę.
która jest bardzo potrzebna. dotąd należycie nic doceniona, a która, jak mniemam, wkrótce stanic
się bardzo popularna wśród polskich etnologów i antropologów.
Przy omawianiu treści tomu chcialbym zwrócić uwagc; na pcwicn rysuj'lcy siC; IV nim \\ewnętrzny podzial na części. Pierwsza z. nich obejmuje cztery pocz.ątkowe rozdzialy pisane
na przemian przez autorów polskich i slowaekich. Dotyczą onc dwóch tematów z historii Warszawy i Bratysławy okresu XIX i początku XX wieku: grup narodowo-wyznaniowych
(w opracowaniu .I. Wiśniewskiej i Z. Bei\uskowej) oraz dorocznego cyklu świąt i uroczystości (autorstwa
W. Głc;boekiego
i K. Mórawskiego
oraz V. Feglovej).
Uklad tekstów skłania czytelnika
do czynienia porównaó między tymi miastami. Sprzyja równiej. glc;bszej analizie treści, bogatei
w fakty i opisy dające obraz tych aspektów t.ycia i historii . .lest lo obraz wycinkowy. ale mysię.
że bardzo cenny.
Do grupy tekstów porównujących
życie obu stoi ic można chyba Jeszcze z.aliC/.yć refcrat~
E. Mannovej i /\. Stawarza dotyczące działalności stowarzyszeniowcj.
Rl'j/nią siC;one jednak dość
znacznie zakresem podejmowanego
tematu. Praca E. Mannowj zawc;żona jcst w treści do opisu
przemian i przewartościowali
w działalności niemieckiego stowarzyszenia
śpiewaczego - LiedertafeL które w okresie od drugiej połowy X IX wieku a/ do 1939 roku było głównym organizatorem balów i zabaw w Bratysławie. Natomiast /\. Stawarz w tekście Stowar::ys::enia spolec::nokulturalne Warszawy w latach 188()- 1939 w sposób bardziej obszerny stara siC; wprowadzić nas
w tematykę badali nad stowarzyszeniami,
które działały w tamtym okrcsie w Warszawie
z uwzgl~dnieniem
ich charakteru, zakresu działania i roli jak'l spełniały .
.lako drugą część tego tomu wyróżnilbym artykuły ukazujące losy i z.nacz.enie nicktórych grup
wyznaniowych
w historii Warszawy i Bratysławy.
T. Stegner w artykule Protestanci w :':yciu XI.r-wiec::nej lVars::mvy prz.cdstawia wizerunki
wybitnych protestantów. którzy przez swą ró/norodną dz.ialalność kulturalną i społeczną wzbogacali życie ówczesnej stolicy. Odnaleźć tu mo/emy gakric; znanych osobowości. takich jak pisarze
- Walery Przyborowski, Ferdynand Iloesick, malarze - Chrystian BreslaucL 111brykaJKi - Edward
Nepros, Wincenty Ludwik Norblin, ludzie nauki - językoznawca
Samuel Bogumil Linde czy
ojciec polskiej etnografii - Oskar Kolberg.
Teksty P. Salnera Wspólnota żydowska IV Bratyslawie (l9()()-1939) i l\. Kołodziejczyka
,\/11::ulmanie w Warszawie w XVIJf-XX w dotykają problematyki integracji i dostosowywania
się tych
społeczności do historycznie zmieniających się warunków życia \V obu stolicach.
Ostatnią z wyróżnianych
przeze mnie grup tematycznych.
stanowi q artykuly ju/ luźniej powiązane ze sobą, aczkolwiek bardzo ciekawe. Wskazują one na rO/.norodnoś'
zaintercsowali
naukowców i badaczy z obu ośrodków. Mam na myśli artykuły B. Petrozolin-SkowrOliskiej
Lycie
towarzyskie inteligencji warszawskiej IV XIX w., M. Ajchman Ogrody w kultur::e ~Vars::aw.1

�271
\1 /oloch
18811-1')3'). L. Faltanovej
Oglos::enlo joko obra:: ::ró::nleowanla elnlenego
w bralyslmlsklm IIll/ldlli. D. Luthera Nocjonoli::m w ::velli spalecnym
Bralyslawy (/900-1939)
oraz
E. Mazur Iycle cod::lenne Hi osiedlach Warsc:awsklej Spóldc:lelnl Mieszkaniowej.
Moją uwag~

zllTócily

szczególnie

dwa. autorstwa

L. raltanovej

i E. Mazur.

Pierwszy

jest

próbą

przedstawie-

nia. poprzez treści prasowych
i ulicznych
reklam handlowych.
różnic etnicznych
jakic występowaly II Bratyslawie.
Wieloetniczność
powodowala.
że bratysławscy
kupcy w trosce o klientów
musieli

odwoływać

niezllyklego

się do ich różnorodnych

eksperymentu

II Warszawie

w latach

eksperymentu

polegala

czajenia

tej grupy

w dziedzinie
192R-1939

sentymentów
budownictwa

mieszkaó

dla

m. in. na tym. że starano

ludności,

ale z drugiej

i upodobań.

Drugi.

mieszkaniowego,

jakim

ludności

najmniej

się uwzgl~dnić

strony

również

to opis
było

zarabiąjącej.

różnorodne

oddzialywać

realizacji
budowanic

Niezwyklość

potrzeby
na jej

i przyzwy-

gusta

i nawyki .

.\utorka tekstu stara się odpowiedzieć
na pytanie: "jak dalece program urbanistyczno-edukacyjny.
a Ilięc struktura mieszkali. rozplanowanie
wnętrz i wyposażenie.
a także powołanie
określonych
Il1stylllejl wychowawczych,
na Ich codzienne zycie"
W treści wszystkich

kulturalnych
zebranych

i zdrowotnych.

w tomie artykulów

mających
(pomimo

służyć

mieszkallcom,

niewielkich

ich rozmiarów)

na znależć coś interesuiącego
czy nawet nowatorskiego.
Miejmy
nadziej~,
szerszych opracow,ui
naukowych.
Teksty skłaniają
nas również do ret1eksji.
się ll1ajduje
gii duzego
Z)

i dok'ld
miasta.

zmierza

pewne

polska

zaleglości.

cie miast i ich mieszk'lIieów.

eii. imigrantów.

c1nologia

miasta.

;ryjemy

w czasach

Pojawiają

grup miejskich.

Mamy

w tej materii.

przebudowy

i rozbudowy

miast.

(dotyczące

zmiany

nazw ulic i wielu

c1nologowie
i antropologowie.
Również
historia kryje jeszcze
wiele zagadek
tematów. () niej również można pisać w różnorodny
sposób. Widać to w treści
czasami

bardzo

wieloaspektowo.

runkowania.

wycinkO\lo.

albo

ujęcie

daje możliwość

mnie

hardzo

vlażne.

skupiając

ujrzenia
gdyż

podobnych

ukazując
calości

hez jej

i w podejmowaniu

jego

wcwnętrzne

się tylko
w nowym

znajomości

na które

na pewnym
świetle.

nic

innych.

oraz zewnętrzne
problemie,

Pisanie

można

aby odpo-

Można

i nie
tomu,

pisać

zależności
którego

o historii

badać

warto

innych

Iliedzieli
podjęt)ch

tematów

miasta),

na

np. konsump-

symboliczno-przestrzennych.

chodz,lC do tematu

nasze

w etnolo-

które oddziaływają

procesów

II UlIlH)llaniu

które obejmują

i pytania

moz-

że doczekają
si~
w jakim miejscu

a zwłaszcza

wielu przeobrażeó,

si~ nowe problemy

wpłyn~ły

miasta

podi uwa-

oryginalne
jest

według

ani

myśleć

teraźniejszości

o przyszlości.
Dużą zaletą puhlikacji jest wielość nagromadzonych
w niej rycin oraz zdi~ć, które ilustrują
poruszane
tematy i ulatwiają tę niezwyklą
podróż w czasie, jaką jest jej lektura. Szkoda tylko.
ze hrakjakiegoś
tekstu sUllluj'lcego. czy nawet próbującego
dokonać porównaó
między Warszawą
a Bratyslawą
w trakcic

gdyz

trwania

zgodnie

z tYIll co czytamy

seminarium.

temu poświęconej.

Cennym

Najważniejsze

CÓII z ohu ośrodków.

do wzajelllnej

nego tomu. I niecierpliwością

zatem

jednak

doświadczeó.

na kolejne

do tomu.

umieszczenie

jest to, że doszło

wymiany

czckam

wc wstt;pie
byłoby

dokonywano

zapisu

choć

do tak owocnego
a w rezultacie

tomy scrii "Miasto

takich
części

prób

dyskusji

spotkania

naukow-

do powstania

omawia-

i Kultura".

Marek Fertig

Ills/ol'l'c::lle I 11'SI)(j/c::esnl'I'mblem)' lilias/a I jego mles::kw1ców. Ala/alary:: II Sl'mlnarlllll1
\uuklJ\ll'go ,1\~d::II'I'::\'n-f:o::/e Rodowód -- Wspólc::esność
PI'::ysc:lo.ve'"(/2- I 3 pa::d::lernlka
/'-J'-J5

1'),

rcd. I:. Nyu.

Opole

W 1975 roku zostala
t) si,tclc1nicgo
interesująC«

Kożla
jakość.

19R9. w wi.;kszym

1996. ss, 434. iL

powolana

z mlodYIll
zaowocowalo
zakrcsic

do życia aglomeracja
miastem
zarówno

i w zasadzie

kędzierzyrisko-kozielska,

przemysłowym
zjawiskami
bez

-

Kędzierzyncm,

pozytywnymi.

ograniczeó

To połączenie
stworzyło

jak i ncgatywnymi,

pozanaukowych,

nową,
Po roku

K~dzierzyn-Kożlc

�272
i jego zbiorowość stały silt przedmiotem badań i refleksji naukowych. W 1994 roku odbyło się
I Seminarium Naukowe zatytułowane ..Kędzierzyn-Koźle.
Miasto w proc&lt;.:sie transrormacji".
Rezultaty w formie tomu referatów ukazały się drukiem a ich wartość oraz zainteresowanie, jakie
wywołało seminarium i publikacja, skłoniły organizatorów do kontynuowania inicjatywy. Drugie
spotkanie zostało opatrzone tytułem "Kędzierzyn-Koźle.
Rodowód - Współczesność - Przyszłość"". a bardzo obszerny tom materiałów z nim związanych ukazal się już na rynku wydawniczym.
Ze względu na objętość tomu (zawiera on ponad 40 referatów. komunikatów z badań naukowych i refleksji z pogranicza nauki i publicystyki naukowej) nie jest możliwe. a może nawet
konieczne, zaprezentowanie
wszystkich skladających się nań pozycji. Dokonam tu jedynie
ogólnej charakterystyki pięciu dzialów, na którc tom zostal podzielony i zwróeę uwagę na
najbardziej inspirujące lub szczególnie dyskusyjnc.
W części zatytułowanej ,.Rodowód miasta" znalazły się referaty dotyczące problematyki micjskiej w ogóle oraz miast śląskich w szczególności. T. Tylewski ro/.waża kwestie miasta jako
źródła cywilizacyjnego uczłowieczcnia. ale również sprawcy ograniczeń jego mieszkańców.
o. L. Dyczewski analizuje symboliczność jako podstawę więzi mieszkańców z miastcm. a E. Nycz
prczentuje wizję miasta i jego roli w rozwoju cywilizacji tzw. miejskiej. O życiu w miastach
śląskich w wiekach XIV-XVIII pisze .l. Drabina, a ich cgzysteneję ,.w czasie i przestrzeni". w tym
także ewentualną przyszłość, próbo wala nakreślić I. Kowal. Cz«ść ta, jakkolwiek interesująca
sama w sobie, stanowi jednak tylko rodzaj wstępu do kolejnych fragmentów tomu. w pewnym
sensie centralnych, choć również mocno zróżnicowanych wewnętrznie.
Kolejny dzial, zatytułowany "Rodowód Ziemi Kozielskiej" (nawiasem mówii\c termin ten jcst
mylący, gdyż nawiązuje bezpodstawnie do podziału administracyjncgo obszaru I Rzeczypospolitej) zawiera prace typu historycznego (o piastowskich książętach Koźla. o genczie i anatomii
wysiedleń na Górnym Śląsku w końcowym stadium i po zakończeniu II wojny światowcj oraz co oczywiste - o dziejach Koźła do 1945 roku i po II wojnic) i z zakresu bistorii sztuki (tu m.in.
dzieje gotyckiej rzeźby św. Anny Samotrzeciej z Góry św. Anny i opis kościółków drewnianych
Kędzierzyna i okolic) oraz dotyczące - i na nic chciałbym zwrócić uwag« - tradycji kultur~
śląskiej i tożsamości kulturowej mieszkańców regionu. W tym zespole referatów mamy rozważania D. Simonides pl. Nasza «mola ojczyzna)) na ,~/ąsku Opolskim. L. Kozoluba hadycje IlIdowe
a mieszkańcy miclSl o rodowodzie wiejskim oraz M. Śmiclowskiej Urbanizacyjne i indus/rialne
wymiary przemian kll//ury s'ląskiej. Prace te niosą interesujące treści, spostrzeżenia i refleksje.
stanowiąc głos w szerszej dyskusji na temat przcmian kultury w ogóle. a na styku miasto - wicś
w szczególności.
Centralnym bez wątpienia fragmentem tomu, nie tylko zresztą ze względu na liczb!; zamieszczonych tu prac, jest część zatytułowana ..Kulturowe, edukacyjne i wychowawcze aspekt~
procesów urbanizacji". Poruszane są tu m.in. zagadnienia przemocy i innych negatywnych
zjawisk w rodzinie (.l. BrągieL E. Jarosz, E. lIolona), kwestie socjalizacji w kontekście zmian
społcczno-kulturowych
i przemian stylów życia młodzieży (E. Wysocka, E. l3onsunowskaKuśka), problemy doświadczenia religijnego młodzieży Kędzierzyna-Koźla
i wychowawcz~
aspekt funkcjonujących w tym mieście parafii rzymskokatolickich (M. Korzeniowski. K. Złoty).
Nie pominięto również kwestii społeczno-zawodowych
zagrożeń mlodzieży (I. Gniazdowska)
oraz zapobiegania przestępczości nieletnich (D. Dramska). O młodzieży. jej systemic wartości \\
świetle zmian transformacyjnych
oraz o uniwcrsum narodowym w świadomości młodzież~
akademickiej piszą .l. Kosowska-Rataj i .l. Pająk. Szczególną uwagę, moim zdaniem, nałeż~
zwrócić na wystąpienia S. Sławińskiego (Projek/owana reforma szkolna 110 poziomie lokalnym)
i Z. Jasińskiego (Szkoly samorządowe - między nadziejami a rzec::ywis/o!icią). Wszystkie opracowania zamieszczone w tym dziale, także i te, które nic zostały tu wymienione. oparte są
na naj nowszych badaniach, co niewątpliwie zwiększa ich diagnostyczną wartość.
Czwarty dział. zatytułowany ,.Miasto jako przestrzeń życia spolccznego", zawiera interesujące
dane na temat przestępczości IV Kędzierzynie-Koźlu
oraz sposobów badania tego zjawiska
(T. Michalczyk, T. Wilk, W. Uksik), a także prace o doświadczeniach samorządu lokalnego

�273
\\ kn:OIl"aniu prz.)'szwsci miasta (K. Faline:k. M. Juda). animacji kulturalnej
(I\.
obis) oraz
o problemach e:kologiC/.II)'Ch województwa opolskiego (K. Dubiel) i o obrazic Kt;dzierzyna-Kożla
\\ ~\\'iadomosei jego mieszkaJlcóW
Soldra-GwiżdŻ).
OSlatni dzjal opalr/ollY lytulcm ..Ko;dzierzyn-Koźlc u progu XX I wieku" dal autorom wielkie
pole do popisu. do snucia relleksji futllrologiezn)'ch.
nic tylko dotyczących bezpośrednio
Ko;dz.ie!·/yna-Koźla. ale i wykraczaj'lcych
znacznie: po/a problemy i nadzieje tego miasta. Autorzy, m.in.
\1. S. Szczepa!iski. W. Jacher. K. Wódz . .I. Wódz. wypowiadają siO;zarówno na temat. czym jest
no\\ocze:snosć. !H)\\OCZeSIle:miasto. jak winna przebiegać restrukturyzacja
miejskich aglomeracji .
.lak'l rok \\lIlny spellllać regulIly pogranicZl1c w nowcj strukturze Europy, jak i na tcmat konkretnych prohlcmó\\
Ko;dz.icrzy"a-Koi.la.
aspiracji jego mieszkaticów
i władz micjskich.
na lic
og(')lniejszych przemian zachodzącn:h
współczcSnie na Śląsku. Wywody te. najczęściej rzcczowe
i konkre:tnc. czasem dosć e:mocjonalne. w pcwnych przypadkach
równic śmiak co dyskusyjne.
\\ konsck\\cntll\'
Spos(',h \\ ieJlcz'l omawiane: dzielo . .lest ono nic tylko bogate w treści. urozmaicone le:malycz.nie. nic tylko prezentuje
wywody przedsl&lt;lwicieli
różnych dyscyplin
i orienlacji
hadal\ czych: jest lab.e dowodem konkretnej i znaczącej obecności nauki w śledzcniu i occnianiu
zachodz'lcych aktualnie zmian spolecz.nych i kulturowych. Chociaż poglądy zawarte w omawian\ 111 tomie niejednokminie
mog'l hudz.ić wątpliwości a nawet sprzeciwy. to przecież tym samym
zach.,:caJ'l do dyskusj i. do wymiany zd,ui. Choć tom jest zbudowany wokół problemów i badail
nauk()\\ ych konkrelllc['o
re['ionu. to rcllcksje autorów krąg ten wielokrotnie
przekraczają
\\ pos/uki\\alliu
szersz.ej pe:rspektywy. Nadaje mu to. bez wątpienia. dodatkowego waloru.
10m Ie:sl \\)T'I/.em aspiracji Ko;dzlerzyna-Koźla.
zarówno władz micjskich. jak i zapewne
In,lCznei czcsei je['o nlleszkailcI)\\.
IV
tym przede wszystkim członków Towarzystwa
Ziemi
KrJllelskiej. kl&lt;')I"ehylo wspl)lorganlzatorem
seminarium i współwydawcą
cennej publikaCJI.

er.

Rys::ard Kantor

Izabella I~ li r k r &lt;! h a - R Y i s k a. Sallloll'lcd::a
kOI'&lt;.'.I'j)(Jllt!cllcjl.
Instytut Rozwoju

\111&lt;1111111
liClIII',!

kllllwowa 1 arrvslyc::na twórców IlIdowych.
Wsi i Rolnictwa PAN, Warszawa 1994. ss

2-12.
/ a prze:dmio\ ~\\ oich z.alllteresO\\i1ó łzabella Burkraba-Rylska
w/I(;la zbiorowość
\wórców
Il:&lt;lO\\\ cll. a \\ icc przelbta\\leiel i kultury chlopskiej. wiejskiej. AnalizuJc pojęcie ludowości i jego
los) \\ z.lllleniaj'lcej sic rzeczywistoścI społeczneJ półwiecza po drugiej wojnic światowej. Kultura
ludl)\\a hy \\'ala trakIO\\',IIl:lj:lko iy\\'y relikt przeszlości. skazany na zagład.;. lub wręcz przcciwnic
Jako i.y \\e in')dlo illspiracji klllllll'()wej i artystycznej. Chlopstwo. wieś i kultura wiążące si.;
z nimi h\l\' \\pra\\(lz.ie traktowane jako zhiorowość wymierająca.
ale zarazem kult ludu. tego
eo nalllralne. pnl';te i nic zepsute huriuazyjną
myślą. także charakteryzowaly
okres ..miniony".
,[\\al·z'l.j,)C o['l"Omn:1 szans.,: zachO\\ania siO;jakiejś wersji ludowości.
I'rzcLimiote!ll :11I,Jii/ autorki je:st material przez nią samą stworzony: listy i odpowiedzi na ankiet.,: C/!onk(m StOl\arzyszenia Twórców Ludowych. Do realizacji swojego zasadniczego
zamierzenia. któr) mje:st analiza ..samowiedzy" twórców ludowych w I'olsec kOlica XX wicku. Burkraba-Ry Iska buduje sieć subtelnych narz.;dzi badawczych. Temu sluŻ:l obsz.cme - moim zdaniem.
nazby l ohs/.erlle
I"Oz.waian ia teorcLyczne i pojo;eiowe.
I~eeen/O\\ana I"Ozpra\\a dostaru.a natomiast interesująccgo
obrazu kultury ludowej jako kullury alterllillY\\lIej. l\lllorka mimi II ..a/ylu", jakim dla niektórych jest ludowość. Jest OIla kulturlm,! nisz:\. ale takie pre:tekstem do ukazallia krytyki niektórych elementów cywilizacji wspólcze.;neJ. \\ tym przede \\ sz.ystkim kultury masowej. Powstaje w lwiązku z tym wrażcnic populistyczne:.i \\ izji ludo\\llsci.
rL'prcz.ent()\\ancj przC/. ludowych lwórców. w której to wizji człowiek
../dnl\\Y moralnie". silny, czllły, dohry. szlachetny. a przy tym wrajliwy na ,.prawdziwe pickno".
/ tradyeji czerpie inspiracje. a no\\OCZeSnllsć jest je:go wrogiem .... zabija najbardziej
eenne

�274
wartości. Przedstawia się prostego. zdrowego czlowieka. nie zepsutego przez wzory te!ellizii.
prasy i radia. znającego i pielęgnującego
tradycje przodków. Inny element tej wizji to sllojskość
kontaktów w ramach kultury ludowej i obcość w ramach nowoczesnych
stosunków wyzwalanych
przez kulturę masową
W wypowiedziach
twórców ludowych. stanowi,tcych material badawczy autorki. II interesujący sposób dają o sobie znać frustracje i niepokoJe autorów .. jak również wizja świata zmierzaj acego do moralnej deprawacji
i zaglady autentycznych
wartoścI humanistycznych.
Wlaśnle
w kulturze ludowej dostrzegane są wartości "prawdziwe".
"autentycz.ne".
kttll'C mog'l stanolI IĆ
oparcie dla utrwalenia się, a nawet odnowy moralnej świata zmienianego przez cYI\ilizację.
Bardzo ważnym skladnikiem badanej samoświadomości
jest stosunek kultury ludowej i nawc1owej.
Autorka pisze: .-Z porównania
przeciwstawnych
opinii na temat miejsca kultury ludollCI
w kulturze ogólnonarodowej
widać wyraźnie, że za odmiennymi odpowiedziami
na tak slcJrll1ulowane pytania kryią się odmienne wizje samcj kultury ludowej. Inaczej oeeniaj,t jej znaczenie
IV rozwoju
kultury narodowej i w życiu społecznym ci respondenci. którzy widzą w niej przede
wszystkim treści folkloru i traktują je w zasadzie jako lu/ny zbiór elementt)\\ sztuki i malO\lniczyeh obycząjów. a inaczej ci. dla których kultura ludowa stanowi calościowy zespól wartoścI
i wzorów życia. Dla tych drugich nieobecność
glębszych senSÓII I wartoścI. organlzulącycll
niegdyś tradycyjną kulturę ludową w spójną wizj.,: świata i wyl.l1acz.aFlcych II nim mleJscc
człowiekowi. jestwyslarczającą
pl7yczyną dyskwalifikacji
wszelkich /abiegów. ma.l'leych na cciu
wykorzystanie treści kultury ludowej jedynie jako ornamentu wspólcz.esnośel.
Na tle powyższych stwierdze!\ znamienną wydaje si.,: niewielka licz.ba glosów opowiadających
się za kulturą narodową poświadczającą
wewnętrzne zróżnicowanie
spolecz.ellstwa. Dominujc
raczej zgeneralizowany
punkt widzenia i solidaryzm. akcentujący spt)jność dorobku kulturalnego
narodu. Co więcej, w wielu przypadkach ma to być dorobek postrz.cgany nic jako rcl ikt przcSl.lości. leczjako żywa wartość. wspóltworząca tera/niejszość
i przyszlość" (s l O I-I (2)
Trzeba podkreślić wicie zalet recenzowanej ksi'lżki. /c1rad/.ajilccj ocz.) lanic autorki II litcl'aturze socjologic7l1cj. jcj wysokil świadomość teoretycz.ną a takżc precyzj.,: i wnikliwość analiz\
lntcresuj'lcy matcrial badawczy Burkraba analizuje w sposób trafny I wnikliwy
Ciekawą partię rcccnzowanej rozprawy stanowi jej trzccia cz.,:Ść. w któreJ Ilurkraba anali/uJe
niuanse emocjonalne i poznawcze stosunku badacz - badany. T.,: cz.,:ść uznaJ abym za najbardziej
bodaj oryglllainą część rozprawy. Autorka porusza fundamentalnv
problem etycz.ny upraIIiania
socjologii: dylemat badacza -- ehlodnego obserwatora
I badacz.a
ucz.estnika osobowej relaell
Zobowiązania.
które najprościej można określić jako ludzkic. S&lt;ltrudne do pogodzenia ze stosunkami badawczymi.
Badanie z natury niejako prowadzi do odr/ucenia
enHlcjonalnego
zlliązku.
Izabella Burkraba uświadamia sobie te trudności. choć nie reiaejonuje swojego sposobu radzcnla
z nimi. Osobiście bylabym tego ciekawa.
Bardzo interesujące uwagi zawarla autorka w zakOllczeniu ksi,vki. Ważne są zwlaszcz.a tc
z nich. które nazwala zbyt upraszczającymi.
Ch.,:tnie przeczytalabym
w przvszloścl cos o SIl 01skości i obcości wc wzajcmnych
stosunkach Judzi wsi i ludzi miasta. pr/edstal\iciel
i kultul'\
ludowej i kultury micjskiej. może narodowej.
a może masO\\e.l ('iekalla
by"tbym dalsz)eh
reJleksji Izabelli 13urkraby-Rylskiej o dawno wprowadzonej
opozycji miasto -- wicś na plaszczy/nic wzajemnych wizji i stercotypów.
Rysuje się w ZWIąZKU z tym hlscynUj'lcy temat dla badali
socjologicznych.
W swojej książce Izabella Burkraba-Rylska
wykazuj c si.,: doskonal;l zdolnością myślcnia teoretycznego.
umiejętności,!
interpretacji
zlożonych
tekstów socjologicznych
i lilozoliczn) ch
Autorka ukazuje w nicj nic tylko bardzo dobre opanowanie obszcrncj litcratury kulturO/!lallCl.e.l
IV której
porusza się ze swobodą ale również wnikliwość i subtelność lliasnych analiz. Analltycz.ne uzdolnienia
Burkraby-Rylskicj
są obecne na przyklad w jej ro/ważaniaeh
o stosunku
językoznawstwa
i antropologii.
Autorka ciekawie przedstawia dylematy badacz.a obce.j kultun.
który. przyjmując zalożenia podejścia humanistycznego.
musi stworzyć metawzyk. Stall(lII li,CI
twór sztuczny. lokujący się ponad naturalnym językiem badanych i Illasnym. Burkraba slus/nlc

�275
uZl1aj-: m-:tod.,: ;maliz.)'
lub antropologa

mat-:rialów

z.ori-:nlllwancgo

Bardl.O intcrcsuj'l-:'\

autobiograficznych

parti~

ksiąiki

stanowi

\\ tym ZWblsz.C/a pogl,\dów
Floriana
-:i-:kawic zarysowanym
w r-:ccnl.Owancj
n~ ch tr-:śei. warstw,

Cly inaczej

przcdstawienie

nada\\cy

ciach.
"'śn')d
poj-:cie
CI\

i odbiorcy.

\\,\tpli\\ości.

ona

spokcmej.
jakie

"samO\\icdz.y",

.. samoświadomości".

działania

nasuwa

krmin

socjologa

socjologii

humanistycznej.
socjologii.
do istot-

lektura
sq

zasadniczych

umysły

recenl.Owanej

uczonych
rozprawy.

przy/wycząjeni

..samowi-:dza"

zdaje

jednak
jest

problematyki
dziesięciole-

do

się sugcrować

żc "świadomość"

elementów
w ostatnich
muszę

raczej

lub nic, Nic jestem

Sadz~.

nad niektórymI
poznania
sensu

intcncji pierwszego
odbiorcy
lub tcż ich obu .
badawczej.
umożliwiająecj
..stawanie
zarazem

w ten sposób

ktllrą si~ posiada

o taki s-:ns t-:go poi~cia,

zasad

Inspirującą;
budzi zastanowieni-:
Jednym z nich jest możliwość

zajmujących

Socjolog()\\'ie

\\ icdzy o sobie samym.
\\ laśnie

Dotyka

antropologii

sposób

kultury.

wzglt;dami
pracą
badacza kultury.

\\~ p(\\\I-:dzi poprz-:z pO/nanle
intencji nadawcy.
.\utorka zastana\\, ia si.,: nad możliwością
postawy
\\ spllkzl'sn-:j

istotny

Znanieckiego.
Innym
istotnym
problemem
rozprawi c, jest kwestia stosunku
wypowiedzi

poziomów

Ksinżka jest pod wieloma
i'UllltWll-:ntaln\ml
probkmami

ohok"

za

humanistycznie.

wskazać

pojęcia

istnienic
pewna.

poj~ciem

na tytułowe

"świadomości"
jakiejś

bardziej

j-:j /.amier/-:Ji
Druga \qtpliwość
wi'Ve si~ /e stosunkiem
Burkraby-Rylskiej
do tcorii
torka pisz-: o ucicczbch
w inne role niż rola ..odpowladacza
na postawione

określonej

czy autorce

chodzi/o

adekwatnym

110

roz.un\O\\ania

\\\ daj-:

nli

si~

nadużyci-:m

,l u-:i-:C/k~ \\ inny t)'p odpowiedzi,
pnl\\adzić

do /Illian

roli. chyha

koncepcji

sprowadzenie

że rol~ rozumie

roli

relacji

spolecznej,

gdyż

do odmienncj

sit; bardzo

ról społecznych,
Aupytania". Ten sposób
raczej

chodzi

plaszczyzny,

tu

co nic musi

szeroko.

C~ tuj'lC oblici-: ksi'IŻl~ Anny Giz)' I. Burkraba powtarza za nią pcwien zwrot retoryczny.
któr~ możc j-:dnak pnl\\ad/.ić
do nicporozumienia.
l3urkraba-Rylska
pisze: "glównym
zamierzeniem
:Jntorki (Anny

- L.N) jcst odt\\'()r/,enic

Ciizy

illC ICgo, co lud/IC

0po\\ladają

o swoim

tcchnik

opowiadania

ż.yciu. ale ((:go, jak

LZ\ \1 ogl\lc mo/na Jl)/.n'lŻnlĆ to "co" od tcgo ,jak".
I1lcllCI'I&lt;.tiU
. .Iaklm.lcsl tekst autobiograliC/.ny')
!\ ie wszystkie
u~ \\ istcj analizic
autorka rozprawy

roz\\ażania

r/c. z gąszczu

r-:lacjollO\\anych

n\ ch /alożdl.

/res/t;\

Zv: kieruje

tcoretyc/.llc

sporów.

autmka

ni;\ hardzicj

zdradza

zdrowy

ludo\\ i t\\órcy.

a trzcba

dylematów

pami&lt;;tać.

/-: strony otoczcnia.
V,'ydaje mi sit;. /e wi.;ks/.y

/.alvarte

i przekonań
konkretna

teoria

tu o postawy

lokalncj. osobnych
zindustrializO\\'anc.
ia mnic

\\ skazuje.

to. uy

i,e \V poj,:ciu

wlaśnic

należy

roli spolccznej

polożyć

tej kategorii

ludowych

/ rozd/jall'l\V

chodzi

ic autorka

książki

o r/.ccz.ywiSlOŚĆ

niktu.

pisząc.

Pojawia

się

na aspekt

mieści

sit; też zespół

przewrotu

oczekiwań

cywilizacyjnego,
w ludowości
te wypowiedzi,

którercmcdium
świadczy

osób.

wyraża

w)'st&lt;;puje

sit; także

pojęcic

postulowaną,

ma na myśl i rolt; wyobrażoną.

raczc.i treść misji. kllH',\ \\-: \v1asnym

i metodologicztego

socjologiczna,

pragnienie

zachowania

instytucji. dum)', zachowania
społeczeństwa
na poziomie
zurhaniz()\\'ane.
masowe spoleczeństwo
wspólczesne.

\\ t~ lUlc j-:dn-:go
\\!

rze-

tcorie nic mają charakteru
w pewnej mierze ozdobnikowego.
ludowego skupia się na problemie
wizji, jaką prezentują
sami

nacisk

artystów

w istocie

Ta analiza. którcj
w pełnym wymia-

teorctycznych,

uliarami s;\ pr/-:dsla\\lcicle
spoleczności
lOKalnych. poszukuj'lcych
na nicpokoje świata \\spl'llczcsncgo.
Moralizatorski
ton. który cechuje
\V \\ypowicd/jach

slużą

ludowych.
korzystać

(np. na s, I 16) świadomość

niż jakaś

odtworzenie

sit; wątpliwość:

do tak delikatnego

w rozprawie,

OlU

() t~ m. i-: chod/j

życia.

Nasuwa

w odniesieniu

od badanych twórców
bo też i trudno hyloby

chwilami

rozsadek

\\ i&lt;;c \\ ątpli\\ośc.
uy pr-:/-:nlOwane
Analiza ról spokc/Jlych
twórcy

lwlaszeza

i pojt;ciowc.

ankiet i listów otrzymanych
dokonuj-:. rZ.adko korzysta.

własnego

to rohią",

..rzeczywistość

czy realnie

postulowaną

pOCl.ueiu ma pełnić,

więzi,

założona".

istniejącą

przez

tożsamości
którą niszczy

samych

Treść

Zastanarozdzialu

twórców,

może

�276
Brakuje mi wyraźnego zaakcentowania
kwestii, z której autorka zdaje spralI';, a mianollicie
wybiórczego
charakteru
uzyskanych
wYPolViedz.i. Ich aulorami S'I ci. kt&lt;"lrzy maj" sz.Cleg&lt;"llne
poczucie misji, na tyle silne. że chcieli swój czas i sily poślVi.;cić na obszerne wypowiedz!
pisemne.
Poelyka pracy zhliża ją chwilami raczej do eseju niż do systematyCl.lll:go wykladu. co czasem
utrudnia ogarnięcie calości toku myśli. nic w skali malych Ihlgmelltów. ak w skali cakgo opr,,·
eowania.
Wielu etnografów i socjolog&lt;"l\v. i nie tylko soejologów. si.;gnie do recenl.ow'lnej
prae)'. choć
ona. jak wiele dobrych. wartościowych
i sensownych ksiąi'.ck. jest cillli lam i nui.'1ca II obsz..:rnych
cytatach. omówieniach
cudzych poglądów i ich ..:gzegczie.
hra '\"r.mic/.;(1

/\nna S z y f e l' .
ss 245

WarlIliacl'.

SIl/clili/II

lo=.wlllo.';ci.

Kantor WvdawniC/.y

S/\ \VW. Po/naó

I &lt;)9Il.

Wspólczesne
nauki spokczne. w lym nauki o kul1ur/.":. zajmuj'l si.; popularn'l obecni..: II I'o!sce problematyką
grup ..:tnicznych i grup pogranicza. R..:cenlOlI'ana ksi'li.ka lI,. S/ykr pr/edsl,lll ia
kwesti.; kształtowania
i przeobrażania
si&lt;; lożsamoś..:i Wanniaków.
a wi.;c takicj grupI'. któr,!
można rO/.patrywać wlaśnie w kategoriach pograniC/a i etniunoś..:i.
!\utorb
w tr/..:ch CI.;ściach
pracy (I·A. 11·13. III·Cl śledzi losy zbiorowych aklo('(·l\I··mieszk,ulu'l\I·
Warmii.
Książk&lt;; otwicra .. Wprowadzcnic"
b.;dące wistoci..:
/asygnali/.OIlanicm
POI';ć i termiJl(1I1
używanych potem II' ramach pracy oraz sformulowanicm
pytali hadall'C/ych.
Kokjna CI\'ŚĆ nosi
tytuł ..Charakterystyka
omawiancj /biorowości
(od XIV 11'. do II wojny ś\\laIOlve.j)". W lej C/&lt;;śc:
autorka pr/.edstawia tlo historycznc. spolcczne i kul1urolle omawlane.i Ibiormlosc!.
Prac;,: I,llll) b
zakOliczenie .. Warmiacy .. inni ... dlaczego"" Ten rozdzial stalHlIvi podsunHlw,mi..: oraz dostarc/"
odpowicdzi na postawione w ezc;ści \Vstc;pncj pytania badawCle
.'\by I.apo/.nać czytelników I. recenlOwan'1 ksi,!zk,j pOkrÓICl.: postaram SI'; onH')\\ ić probkmatyk.; zawartą II' kolejnych rozdzialach .
.iak już wspumnialam
II' części Ilstc;pncj autorka precy/uje cel hadaIICl.y. k[&lt;"lI)m jest przedstawienie procl.:su ksztaltowania
się i rÓi.nicowania toż.samości Warmiak,'1I\ (od X I V do pol.
XIX 11'.). Czyni to mic;dzy innymi poprlel ukazanie /n·l(lel. na których si.; opiera. S,t nimi r&lt;.:lacJe'
o lachowaniach
i postawach micszk,lIiclllv Warmii. Generalnie /.n·lll'" te mO/n&lt;l pod/ielit:· na dll;1
typy: po pierws/.e są to zródla laslanc różnego typu Il/n. d,lI1e st'il\'SI\C/IlC. palnl&lt;;tnlki. \1 Sp"nlllienia. nadania osadniCl.e) oraz źródla wywolane
inspJr&lt;lIIane prlel hadaua Ivyp()\lledzi nd
okrcślony
temat. W tym drugim pr/.ypadku autorka bada stosuneK Wanlllakl'l\l
do II iaslle.i
kullury. stopnia jej zachowani;] czy tożsamośl.:i elniClnej. W Icj cz.;ści bl;lŻki autorka prec) ZUte'
poj&lt;;eia i terminy, których pO\l.:m konsekm.'ntnie
ui.ywa. Mil.:Slk'1I1u'lII Warlll!i i\. S/lkr pojmujc'
pko grup.; dniczną. grupc; pogranicza. zbionmość
terytorialnq. /biormlo~ć
region,i1n'l: "gnaliI.uj,!e trudności z przyj.;ciem j..:dnego terminu. II' sposób jedno/.naCllly
okrl~ślaj;lc..:go l) p inkresującej j,\ grupy. WS/yslkie te poj.;eia. Idaniem autorki. l'lczy: ..I. l.obli/dlj;1
grup) na konkrctn) m obszarze: 2. WSp,',!tlllla wzorów kulturowych.
zll')'kle odnos/'IC&lt;1 si.,: do kullury ludolle'j
i j';/.yka (gwary): 3. Poczucie wlasne.j odr&lt;;bności. dlllĆ stopieli jcj Jest (,()/ny" Is 2,,\)
Grupa pogranicza jest t,! kategori'l teort:lyczną. kll'Jr&lt;l kumuluje. Id;lIliem !\. SI) kI'. wS/yslkie
najistotnicjsz..:
cechy analizOllanej
spoleczności
Warmiakl·)II·. Kolejne określenia.
II lamach
klóry ch wed/ug autorki llalcża/oby I.,: l.biorOl\'OŚć &lt;lnal ilOll·at::. to tożsalllo~ć kulturolla.
(Iv Slanc
kullurOlly IPouucic
swojskości i obcości) oral l.wi'lIane / nim! poj.;cie sl&lt;:reotypu. &lt;It,IUl' II pl
lIWIi.
Toi.samość kulturowa to rodzaj tożsamości zbionl\\ej.
maFlce.i c..:c1I\ odniesidl histor) ClnlTil
i kulturowych
II' oparciu o prz..:ciwstawienie
wlasn)Th W/or&lt;"'II' kulturoll'\L'h Inn) m: dopiero lell

�277
ł~lkt powoduje odczuwanic własncj Iożsamości. Tu wlaśnie pojawia sil,: katcgoria swój-obcy oraz
zlliązane z ni,! poi.;eic dystansu kullurmvcgo jako kluczowego elementu w ksztaltowaniu
się
tożsamości. w [ym kullurowej. Dystans kulturowy. jak opisuje autorka. micrzony jest ..różnicą
l11i.;dzl poziomem POI\szechnikt')\1
ccch wspólnych
konrrontowanych
grup. a poziomem
Ilynl/.nikt'l\\
ccch jc rt'JiHi,\cych. Im wi.,:ccj jest tych ostatnich Iym dystans kulturowy jest
wi.;ks/Y" (s 12'J)
Innym używanym II' tej pracy pojl(ciem jest wspomniane już pojt,;cie więzi, jej spccyficznych
przejaw(l\\ II' odniesieniu do grup etnicznych. regionalnych czy narodowych, którc w konsckwencji prm\adzi! do pmlstania wi.;zi etnicznej. regionalnej i narodowej. Za S, Ossowskim autorka
przyjmuje. iż łypy II i';/i bard/.(} mocno wiqż'l si.,: ze świadomością
przynaleŻllośei
do ojczyzny.
a 1IIIaS/.va till. "malej ojcl.y/Hy'· - ojczyzny regionalnej.
I\utorka dcliniuje Warmiak(')\\ postrzegaj'lc
ich jako amalgamat
trzech grup etnicznych
(trzech Clilik): pruskic·J. pobkiej i niemieckiej. Stqd cech,) Wanniaków jest nietypowa dla innych
grup c!nlcznych czy grup pogranicl.a lzw. lroistość etniczna. Charakteryzując
tę ludność 1\. Szyfer
pivc. iż do kO(lca X IV wicku wicś można w zasadzie uznać za pruską oraz polską. 1\1 iasta z kolei
przcdstall'ialy mozaik.,: etnik Ie stale w/.rastająeq (aż do XIX Ivieku) grupą ludności niemieckieJ.
I.danicm autorki do XIX II'ieku Illllkcjonowanie
tych grup było w zasadzie hC/.konfliktowc.
poniellaż d\stans "ulturm\y pomi.,:dzy róiHymi ctnicznic grupami niwelowany byl poprzez 1~1kt
życia II grupie Silsied/liej.
Wydaje si.;, iż nic hylo wówczas silnego podziału na "swoieh"
i "ol1Clch". II I.lli'lI.ku z vy m nic istniala konieczność samooheślania
tożsamości przez mieszkatlu')\1 Warmii. I)opiero II'j1rowad/enie niemieckiej administracji
oraz jl,:zyka niemieckiego
do
SZ"(ll. kościo!&lt;'lll i llI'l..;d()\v II'zbud/ilo procesy ksztaltowania si.; tożS&lt;lmości.
""lejna CI';ŚĆ pl'&lt;lC) porus/a kwesli.; tla historycznego.
w szczególności
historię polityczni\
tl ch I.iem. stosun"i luduościll\\&lt;: i spoleC/ne na Warmii. I.asady miejscowego prawa osadniCl.ego
oraz SClOIHlII&lt;! migraej.; I&lt;lrtlhkml ~I Warmiak(l\\'. b.;d'leą istotnym czynnikiem w kształtowaniu
si.; i różnicowaniu
[ozsamości te.l grupy. Proces se/onowej
migracji zarobkowcj
do Rzeszy
(/ag!.;hie Ruhry) zaCIid si,' II hitach 70. XIX wieku. Ci. "tórzy powracali po kilku latach na
WanilII;. stalHlllili Gynnl" inicjul'lcy procesy uświadamiania
tozsamości,
w tym wypadku p(ll,kie.l tożsamości narodll\lej . .leżeli h,)wiem wueśniej
pols"" grupa etnicma pOIbawiona hyla
I.upelnie oS(lh. "!l')]'c mogly hy pelnić roi.,: pr/ym'ldczą w ksztaltowaniu
się tożsamości. to lukę t&lt;,:
laC/eli Ily pcini&lt;lć Iliaśnie pOI\racaj'lcv na Warmię robotnicy sel.OnOlvi I Rzes/.y. W czasie PObYlLL
II gl.;hi R/c,l.y \VarmiacI Imns/cni hyli do samoidcntyfikacji
i samookreślenia.
a powodowane
to bilo ..Idcr/.cniaml
I "ultur,\
ludności etnicl.Llic innej. Tego typu problemów na Warmii nic
h) lo. ponicllaż hylo [o [crylorium. gdzie pr/edslawieiele
różnych elnik byli i czuli sil,: u siehie
(co II arlo jcs/.C/c 1'&lt;11podkreśl ić - 11 ie hylo tam. zdaniem autorki. podzialu na "swoich"
i ..ohc:ch"). W lcj C/';ŚCI opracowania aUlorka podejmuje tei innc istotne dla ksztaltowania
si.;
tD/samości \Varmiald)\\ kwcstie. a mianol\icie charakteru hillury ludowej. materialnej. duchowej
oral spolevnej.
&lt;I [&lt;lUe w plylvÓl1 intcretnicznych.
Slwierdza: "W kształtowaniu
się tożsamości
\\ &lt;lnlllakOlI Ilyodl'ębnlc można dll ie plaszC/Y/ny: ohiektywną.
czyli poziom kullury ludowcj
oral suhic"tl II ną Cly li stopid] samoidcnt) li""cji I grupą regionem. "rajem"(s. 144).
()st~ilnia CI..;ŚĆ bi,!ż"i slanmli próh.; odpowiedzi na tezy i pytania badawcz.e. Po raz "olejny
aUlOrb pr/ypomin~1 n&lt;lm Jakie UUC/.tllVC problemy są analizowane w tcj pracy. I ta", wyróżnia
i eh&lt;lr~lklcrYl.ujc' nasl&lt;;puj~lce I) py tożsamości grup c[nicmych: tożsamoŚć etniczną rnlllmianqja"o
I.amic·vlil\anic:
II ,pl'llnc'go krytol·ium. poslugiwanic
się 1,1 "Im,! gwarą poczucie swojskości.
be/konlliktOlI c' intcr~lkcjc. pami.;ć pochod/enia.
Co II i.;ceJ, ..o odrębności
grup decydow&lt;ila
l\tech gll'lll nic p,unięć' pochod/enia.
Wydaic się. że nic istniała jeszcze hmieezność
opcji.
a pr/\ naiClność do "!l'li'ciś I. grup amalgamatu nic stwarzała "onfli"tów
w stosunku do pO/oStaIych ra" Ili&lt;;c paml,'ć' pocilOdlenia I ll"rcślonego
terytorium (CZl,:sto mityClna) wiązala si.;
z llbeślon'l gruJl~1ełniClną a yj tO/.s:uność byla lOż.samości:1 etniCln'l "(s. 144).
"olejnym II pcm tożsamości jest Ilyrói.niona pr/el autorkę tożsamość narodowa. pojall'iaj'lca
si.; II raI. I. "l'Islilll/l'\I,lniem
si.; IHllloC/csncgo poj.;cin narodu. i\. S/ykr wyróżnia tożsamość
nallll!oll'l polsk'llHill [o/'&lt;ln]ość n&lt;lrodml&lt;l nicmiec"ą. Wedlug autorki druga polowa XIX widu

�278
stanowi la początek
polskiej

rozwoju

tożsamości

polskiej

narodowej

tożsamości

była

narodowej.

świadoma

Podwalinami

działalność

propolska.

dla kształtowania

tzn. polska

prasa.

się
polska

literatura.
fakt istnienia
polskich
bibliotek,
czytelni.
Ważnym czynnikiem
inspirującym
IV tym
typie tożsamości
jest czynna retlcksja
i samoświadomość
mieszkatlcll\\"
tych ziem. Czynnikiem
nic do przecenienia

byl wspomniany

już

proecs

Iwi,vany

I.e

Ijawiskiem

SCZOllO\\·ej migracji

zarobkowej.
Kolejnym
istotnym
czynnikiem
był /llkt świadomego
używani&lt;.l języka
(gl\"ary).
albowiem jt&lt;zyk definiuje
lub przynajmniej
bardzo wyraźnie określ&lt;.l tożsamość.
Tu warto I.aznaczyć, iż Warmiacy

posługiwali

kim (język

nie byl używany

pruski

krystalizacji

narodowej

na lata 70. XIX
cyjnym.
szej

drugi

tożsamości

wieku.

roku

pojęcie

z drugiej

strony

obywatelstwa
to plebiscyt
101SamOŚCl.

obywatelstwa.

icmca.

które

urodzenie

wymienianym

typem

podaje.

Warmiaków

Tak się określa.

Rzeszy

stałą

Najislotniejszym
dla interesuj'lcego
na. którą wedlug A. Szyf(;r .. wiązać

deklaracji

posiadała

tZII.

polskiej.

zaś

pr/yjęcia

się polskicj
tozsamości
narodol\"ej
zalam'1I1 IV ksztaltowaniu
polskiej
narOlIOlla

lIiemieeka.

typy tożsamości:

na co d/iell

społeczności

niemiecką.
kulluroll'l:

formą

konieczność

i wiąże

chłopskiej

się

,,\.

i\. Szyfer

Typ elniClnego

kulturą

l.

niemiecką.

lasymilowal

życiu UŻyll·&lt;.lgwary
opowiada
si.; jako Warmiak.

(polskiej).

piem-

wpro\\adzi!

pr/.ynaleiności

10 w codziennym

siv za narodowości'l
konlynuuje
tradycje

przyp&lt;.ldał
germaniza-

strony

polska

powoduj'lcc

tożs&lt;.lmość

niemieckiego

okres

w rodzinne

ludność

poczucie

nastl,:pującc

ale żyjąc w polskiej

pozostała
nikla pamięć pochodzenia.
wuic tradycje
kultury wannil1skiej
Polakicm. ale opowiada
najlepszym
niemieckim.

strony

jest

w procesie

się procesom

narodowości

okres w ks/.taltowaniu
przez &lt;.lulOrkt&lt; okn:selll
lOżsamości

Pierwszy

z powrotem

obok

na obs/.arze

i niemiec-

wyrói.nia

Z&lt;.lZnaClyć. iż rZ'ld Rzes"y

wieloetniClnym.

z jednej

Używa języka

iemeem.

odtąd

obszarem

że da się tlItaj wymienić

2. Jest etnicznym

kilka etapów.

należ.y

- polskim

A. S/)'tCr

pr"eeiwstawianie

związany

bl,:dącego

i zamieszkanie
Trzeci
nazwany

wieków).

świadome
miejscu

oznaczalo

jl,:zykami jednoClcśnie

dwóch

ruch propolski
W tym

niemieckiego.
z 1920 roku.

Kolejnym
za R. Trab'l

polskich

była specyficznym

przypisanie.

dwoma

od około

nastl,:powalo

zarobkowej.

p&lt;.lilstlVowej. Warmia
podwójne

kiedy

zaś to intensywny

ndi emigracji
1913

W

sit&lt; w zasadzie

się. I choc

warmiilskiej.
kult:3 . .lest etnicznym

Pr/.y tym u/.ywa gwary
II·annil1skic"(s.
I X'}).

na przemian

l.

nic

nas terytorium
typem loż.samości jest tożsamość
regionalnależy chyba z okn:sem
krystalizowania
sil( nowouesnej

świadomości
narodowej.
wywodz'lcej
sil( z tożsamości
etnicznej"
(s 200). SI'Id IOI.SamOŚ(
regionalna
w najwi.;kszym
stopniu
przetrwała
do dziś i może być pOllnowana
pko
pOCZUCIe
przynależności
w pierwszym
rl.l,:dzie do tzw. małej ojezymy
(Iłeimatul.
II tym wypadku WarmiI.
Na

tym

terytorium

są kto'.' Polaki.
Ostatni

na pytania

Mniemee')

typ tożsamości

o tożsamość.

Najpewniej
wymieniany

tywowaniem

wlasnej

kultury,

przekazywany

jest nastl,:pnym

narodowość

Warmnioki"'(s.

słyszymy

taką

przez i\. SzytCr to toi.samość

uŻyw&lt;.lniem
pokoleniom

odpowic.d;:

"To

m:

ł 53).

wlasnego

wzyka

kulturowa

(gwary).

ren

i w clCkcie jest tym. co I\yn·)i.nia

I.wi,vana
rodzaj

z kul-

tożsamości

dan,\ grupę

i stanml

I

o jej odr.;bności
i samoidentytlkacji.
Otóż autorka podkn:śla.
ii. cceha warmil1skości
IlysLIIla si&lt;;
na plan pierwszy
i w typie tożs&lt;.lmośei reg.ionalnej
i loi.samości
kulturowej.
co Iledlug
niej
pozwala

na potraklOwanie

tv cz.,:ść pracy

obu

tych

wypowiedziami

kategorii

samych

(typów

mieszkaliców

IOzsamości)

l'Icmie.

tc.go regIOnu.

które

Autorka

uzupcinIa

pozwalaj"

do KOnC&lt;.l

zrowmieć
stosunek ludności tej zicmi do wl;Jsnej kulimy i tożsamoscl.
Na I.akollczenic
leJ części
książki A. Szyfer rozważa problemy mctodologicl.l1c
w badaniach
poziomów
tO/samości.
Proponuje

zatem

tywny

takie

postępowanie

- wiązania

decyzje

si.;

o określonej

l.

badal\"czc.

określoną

opcją

przynalcL.ności

które

uwzgl.;dniać

poprzez

zapadające

w psychice:

si\(. że tez\( o różnych poziomach
i typach tożsamości.
oraz uwzgl\(dniając
obiektywny.
subiektywny
i natalny
Podsumowując
/\. Szykr

analiz.

chcialabym
grupa

raz jeszcze

Warmiaków

Irzy poziomy.

kultur.;

nalalny

i j.;zyk:

- miejsce

tzn ... obieksubiektYlIny

urodzenia.

.-

Wydaje

uzyskać można było tylko l'IcZ'IC postulat:
aspekt toi.samości"
(s. 2(7).

przypomnieć.

nic stanowi

b.;dzic

kultywowaną

iż II' świetle

monolilyClnej

calości

pr/.edstawionych

przez

lecz konglomeral

trzech

�279
różn:ch grup ctnicznych. kt(\n: II' okn:sie akcji osadniczych osiedlily sil( na tym samym terytoriulll Warmii.
Książka 1\. SzylCr jest próh,! analizy ksztahowania
się i różnicowania
tożsamości WarmiakÓII. Ujemną stroną tel pozycj i są moim zdaniem. zhyt częste powtórzenia rozpatrywanych
przez
autorkl( kwcstii. w konsekwencji
doprowadzające
do zbytniego rozhuduwania
pracy. a także
Ilielokrotne opisy kolejnych clap()\v jej konstruowania.
Z tytulu opracuwania
Warmiacy. c';tudiul1l
(()~s(/lIlO.i-ci wynikać moie. ii zakres chronologiczny
tej pracy ubejmuje również drugą połowę
XX Illcku. lak jednak nic jest. Ramy czasowe z.akreślone przez autorkl( kUllezą się na II WOJnie
ślllalllllej. I choć wlaśnle lakie jesl zamierzenie auturki. powuduje onu, jak sądzl(. pewną nieaktualność analizoll"&lt;lnych kweslii: po wojnic hO\liem Warmiacy tei istnieli. Warto IV tym miejscu
przypomnieć.
ie od lat 50. I1Hliemy zaohserwować
zjawisko hardzo istutne ze wzgll(du na
analizowaną grl1pę ludności. OtÓŻ wlaśnie po 1956 roku zostaly zniesione pcwne fórmalnopnlllne sankcje wohec lyeh. którzy w trakcie weryfikacji narodowych optowali za narudowością
nielllieck.,. leli \;Ikt SPOllodO\lai. ii. moi,na hylo z.aobserwuwać wzmożone wyjazdy do Niemiec.
choć ocz: wiścic IlalCi': pamil(tać. ie nic wszyscy Ilyjci.dżająey
na Zachód w poszukiwaniu
lepvego h: lU. hyli POclHldz.enia niemieckiego, Kolejne falc emigracji mialy miejsce w roku 1956,
II latach 70 .. po Il)X 1 roku. a takie po 19X9 roku, Autorka wyznaczaJ'lc takie ramy czasowe pracy
pOlllin.,:la w S\lej 'Inali/.ie: JeSZL/,e:je:den wyjątkowu istotny. według mnie:, prohlem. a mianowicie
proe:es pOlIstawania
slOllarzyszeli
i mniejszości
niemieckich.
do których CZl(sto wstl(powali
i IISII;puVI Il!aśnie Warrlliacy, Na tcrcnach Warmii i Mazur na przełumie
1990 i 1991 roku
pllll slalo I ~ lego I: pu s!OIvarzysz,eti. Od tego czasu moiemy mówić o pewnej jakościowej
zmianie: II slCrz.e: sanHHlh.reślenia i samoświadomości
Warmiaków,
Te przewartuściowania
II' sfer/c loiS&lt;lI11ości II pelI nym sensie pozwalaj&lt;1 mówić u zmianie statusu tej grupy, Dawne
określenia lej ludności nic przyslaj., do rzeczywistości.
do obecnego jej statusu, Nicstety.
A S/\ I'n l\Spomnianych
prOCeSl'1I1 nic analizuje. a nawet ich nic sygnalizuje.
czego można
żalo\\a':, ManKamcniem jest natomiasl potraklowanie
hez komentarza źródel powstalych przed
ił Ilojn'! śll·iatOlI&lt;\. a Ili.,:e: przed g(lrn" granic,! 11')'znaczoną dla pracy. na równi z danymi z badaJ1
lerenmlych uzyskan~ mi pMnlej. Te &lt;lIlie Kategorie źródelwymagaj&lt;\
przecież, zarówno oddzielnej
prczel1l:lcii jak I Illlcrpre:I&lt;lcji. W wypowiedziach
informatorów
z okresu powojennego.
zresztą
\I prae:\ nic d:llowanye:h, mieszcz&lt;l si.,: bomem doświadcze:nia czas (liV późniejszych.
Heata T()l1Ias~ewska-II()I/lb

(h\'d()\(lIlc~lio

IIi1S~(/ A:/lIII/illki

8o::ej

\I'

eolskiej

kllltllr~e

IlIdowej,

Kraków

1996, ss, 157. ił.

W pa/dzierniku
1995 roku II' Muzeum !':tnugralicznym w KrakOIlic udhyla się sesja popularnonaukll\l'a pl. .. Klilt 'lalki I~ożej w polskiej kulturze: ludowej". Towarzyszyła
jej wystawa
"Or.,:do\lniuko
nava". Dodać na!&lt;::ż,y.iz II Iym samym czasie muzeum prezentowalo inną jeszcze
Ilysl'\lle / lego Ie:matyune:go krl(gu: "Na (i()()-!&lt;::ciebiją clzwony, Kult Matki Boskiej Ludźmierskie('
"Jle:llątpllllie:
świadu)
lO o I.ainteresowanlu
kultem maryjnym
wsród badaczy.
Jah. i puhliuności
!iunie: milI iedzaj'Iccj muzeum. Kolejnym elementem podsyeąjąeym
i jednoezcsnie zaspokajaj'lcym
lo zainlcresOlI'anie
b.,:clzie zapewne tom malerialów
pukonfereneyjnych.
ZalI ie:rający z.an·)\\ IHl rekraty wyglosz.one: na spotkaniu. jak i zl%ne
później.
A Spiss. jedna / organizatorek
sesji. obok tJ. Janickiej-Krzywdy.
w interesującym
szkicu ,,Ilpnllladzcniu
do tomu pisze: o dzicj,lCh kultu maryjnego w Polscc. jak najsluszniej widząc w nim
fenolllen polskie:j religijności.
nie: tylko lz,w, ludowej, Zakres i siła tego fenomenu owocuje
mil(d/y inn: mi II yraIJ1" i nade:r z.nauącą obecnością Matki Boskiej w ludowej kulturze. w sensie
zan')\\ no określenia przu ,')\\ kull cech światopogl'ldowyeh
samej kuhury, dawnych i wspólczesn:ch praklyh. oraz. zaLlHlII'aI1 h.ulturowyeh.
Spojrz-Lnie etnologa na kult maryjny pogłębia
o perspektyw.,: le:ologic/ll&lt;l kolejny artykul autorstwa o, 7" S, JablOllskiego
pl. Pielgr:::ymki

�280
kllltll II/myjnego,
Z kolei M, Okszkiewiez
pisze. w oparciu o hogatą literatur&lt;; etnograticzną O specyticznie ludowych aspeklach kullu Matki Bożej. Ten cieKawyartykul
wydaje się.
prz.y wszelkich jego zaktaeh. nadto skrótowy. przez (;() niektóre tcz.y i pogl'ldy autorki brzmią
niceo schematycznie.
Pozostaie zamieszczone
w tomie teksly traktuj,! o kwesllach S/.cz.ególowyeh h"d; dotyczą
kultu maryjnego w konkrdnych
regionach Polski. I tak. o sposohaeh przedstawiania
Matki Boż.eJ
w folklorze slownym Polskiego Podkarpacia pisze li. -"mleka-Krzywda.
o ku kic Matki Boskiej
Ludźmierskiej
B. Skoezell-MarehewKa.
zaś o kukie Matki Boskiej Tarnowieekiej
i Le7.ajskieJ
A. .Iaeher-Tyszkowa.
Anykuły te oraz, glos M. Mercs w' dyskusji na lelllat kultu maryjnego
na Żywiee&lt;;;(.yźnie. dostarczają interesującego matcrialu faktogralicmcgo
o ch&lt;lr&lt;lkterze historycznym. ale także uka7.ują wspólczesnc Ilmlly kullu. daj'1 świadectwo ohcenej religijności Polakó\\·.
Niezmiernie interesujące są także pozostałe Illaterialy pOl1lieszcmne \v tOlllle. T. Marcinko\lska pisze o sanktuariach maryjnych w narracyjnych pieśni,leh ludowych. B. Pilichowska o kulcie
Matki Bożej w minionych stuleciach w Krakowic, a A. Banosz o kukie Matki Boskiej \Iśród
mieszkaj'leych
w Polsce Cyganów. Wano r(l\Inicż z.\\·n'lCić u\\·ag.; na dokonan,\ przez, Ci. Mosio
analiz.; wpisów do ksi&lt;;gi wystawy ..Na 600-lecie hiją dz\\on: ..... klt'lre uj,l\\ni'lJą elllocjonaln:
stosunck cz&lt;;ści zwicdzaj'lcyeh
do lematyki ekSpOllO\l'anej \\ mu/eunl. a tak/.c: analiz.; botaniczna
roślin związanych z kultem maryjnym. znajdulącyeh si&lt;; \\ zic:lniku Seweryna l idzIeii. dOKonaną
przez I) Klihlcra. Bardzo krótki. niestety. komentarz. do poka/u pr/cźroczy
daj,[cych poglad
na ohecność maryjnego w&lt;llku wc wspólc7.esnyeh wn&lt;;lrzach mieszlalnych
i \1 otocz.eniu dOllló\1
\\ krakowskiej
dzielnicy Piaski Wielkic. niewątpli\\ ie zasluguje na rozs/crzenie.
Są \\ nilll
hO\vicm. jak i wc wszystkich innych tckslach. nic tylko ważnc inllll'lllacje. ale i S/.creg postulató\\
hadawczych.
Na zakol1czenic należy wspomnieć o dwóch szczególnych tekstach
wspolllnieniach
uczestników tzw. asyst. tj. grup mlod/.ieżowych
spelniajqcych
\\azne funkejc podczas pielgrzymek
i uroczystości religijnych związanY"l z maryjnym kultem . .I. Ihanny pisz&lt;: o dziejach I z\l:ezajach Asysly Cicszyilskiej
dzialającej podczas nabożeIistw i OdpUSll')\\ \\ dniu Wniehll\\zl&lt;;cia
Najświ&lt;;IS7.ej Maryi Panny w Kalwarii i'.ebrzydO\vski~~i. a K. Kolstrun~-(irajny
o ;\syście Krako\lskiej i jej udziale w pielgrzymkach
i uroezystośei,lCh
\\ tc.j/c samej miejsc()\\Ości. TeksI: tc
odznaczaj'l si&lt;; wielkimi walorami poznawczymi oraz nader osobistym i Ulmulącylll \\T&lt;;CZLOnell1
W kapitalny sposób uzupelniajil tom. który bez \vątpienia zaslu~uje n,1 u/.llanie ze \\zgl..;du
zarówno na rang&lt;; poruszanych w nim tematów. jak i na poziom zamicS/L/.onych tebll')\\',
pr::ejawelll

S::llIka

IlIdulI'&lt;l

l\u.I'::lIbóll'.

Pomorskie Towarzystwo
ban\llych RO.

Pr::I!.I'::lo.l:i:

Kulturalne.

i tenólli'j.l'::o.l'c'

Bydgoszcz

1995.

red. W. Szh:ulnHl\I·ska. Kuja\\skoss. 260. ilustracji c/arno-hlai"cll
107.

Rzadko si&lt;; zdarza. by wystawom sztuki ludo\vej towarzyszyly ohszerniejszc
puhlikacje. a S:l
one zawsze bardzo poŻi\danc w takich okolic/.llościach.
lotel z zadol\oleniem
należy prz:jąl'
ukaz.anie siy S::llIki IIIdOlrej A:u.I'::II/)ri\r zW'iązane z L/\\arq pokollkursO\\'I \\ysta\I,\ \lspólczesneJ
sztuki ludowej Kaszuhów w 1995 roku IV Bydgoszczy. Jest lo tylll hardziej ccnne. że \\ dll\ychczasowych opracowaniach
sZluki ludowej w Polsce re~ion) Polski PMnocnej hyly raczej slabo
uIVzgl&lt;;dniane. Od opracowania
Bożcny StcllllachO\I'skiej
S::tllka ludo\l'o
A:os::llh upiyn&lt;;llljul
wiele lat. Od tego momcntu hadania na Kaszubach mstaly po~i&lt;;hione. :1 tab.e czas prl: nlósl
wiele zmian.
\\!. S7kulmowska.
rc:daktor opracowania. wc \\st&lt;;pie uzasadnia \I\'llanie te.j po/.:cji potrzeb'l
Illilośnik()\\' s7.tuki ludowej z.nalezienia podstawowych
wiadomości o szlUce tego re)lionu. Lważa
ona. że pnlca nic pretenduje do okrcślenia si.; jako monogralia \\)czerpuj'lca
z.agadnienie Je,l 1ll

�281
15 artykulów

napis,lIlych

kami muzeów
t\\(')rczości
Jn

ludowe;

lacilolVania

Jzil:jl:

i mają hliskie

Kaszuh

kontakty

b.,:dących jednoczcśnie

Ludzie

z lwórcami

kaszuhskiej.

ludowymi

Kaszub.
jej

zarys

ro/.działem
kultury

po czasy
W.

autorstwa

ludowej

tego

zejściem

współczesne.

plecionkarstwo.
plastyka

pisze autorka
~\\Iata

zdohnictwo

ohrz.,:dowa.

stroju.

malatury

(właściwie

streszc;:ającym

ograniczający

sztuk.,: ludową

\\. kj Iliaśnic

ws;:ystkim

gospodarki

n'l\vnil:ż

tWl')relOści widzi autorka

rogarstwo.

i kowalstwo

z izolacją

chlnpskiej.

w twórcl.ości

wyrób

artystyczne.

warstwy

jak

od szerszego

jej jednak

dla muzeów

tradycyjnych

ludowych

Ludowość,

chłopskiej

Nie zamykają

współczesnej.

wst!;pu wypieranie

się do

szata ilustracyjna
.. sztuka ludowa"

przede wszystkim
sztukę wyobrażerękodzieła
ludowego,
jak tkactwo.

bursztyniarstwo,

na meblach

wst,,:pu. wią/&lt;I aUlOrzy przede

i z sanlllwystan:zalności,!

[)ostrl&lt;:gaj,!

siłami

na drogę

Opracowania

Błaszkowskiego

regionu

obejmu;,! autorl.)' cal'l artystyczną
stron.,: kultury materialnej,
n itl\\ 'I. lo jt:Sl rzei.b.,: i malarstwo.
jednak taki.e dziedziny
instrumentów.

w ratowanie

Dążą wszelkimi

przed

omó" ienia domu i lagrody oraz l.wyCl.ajów dorocznych
i rodzinnych).
l30gata
przybliża
C/.ytelnik()\~i omawiane
zagadnienia.
Niejednoznacznym
terminem

garncarSl\\o.

pracowni-

ci są zaangażowani

do uchronienia

w uj,,:ciu historycznym

popl'l:edzone

i daj'lcym

sztuki

i l3ytowie.

pamiątkarstwa.

om(l\viono

zostaly

i historyków

Slupsku

sztuki

c/.y taniego

zagadnienie

szczególowe

Toruniu.

autcnl'cl.ncj

~lI11atorSlc/Y/ny
Każdl:

pr/.CI. dnogmfów

IV (iJ'lI·lSku.

do tego

etapu.

i kolekcjonerów.

treści

przez

nowe wzory.

co nic jest chyba do klllica sluszne. gdyż jak sama stwierdza,
instytucje takie jak Cepelia, muzea
l'!)
dzialaczl: l·cgionaliścl.
podejmują
wiele starali. by ratować od zagłady
sztuk&lt;,; tradycyjną
\\'alka

o zachowanie

.\lcksamler
0\\

tradycji

l.

Majkowski

ania uy odnawiania

nych

organilOwano

toczy

ud początku
zbiory.

już s/.luki i rękod;:iela

zamarkj
konkursy.

o lradycj.,:. o tratlyl:yjne

si,,: już

Nic tylko gromadzono
którc

mialy

naszego

wieku

tradycyjncgo

na cl:lu

(Izydor

alc też nakłaniano
tworzenie

.

do konlynu-

. .fUl. w latach

rzec;:y

Gulguwski

twórców

międzywojen-

nowych,

ale

w oparciu

wzorce.

Autorem trzech artykułów ('\-talars/wo na .ckle i dr=ewory/ludowy,
Rze:=ba w drewnie i Malan-kie dekoracje l11ehli)jest Aleksander l3lachowski. Szczegółnic
ccnny i odkrywczy
jest artykuł
o kas7Ubskidl
drzeworytach
i obrazach
na szkle. Autor omawia
dzi.:dzin sztuki na tereni.: Kaszuh. zarówno literatur,,:. jak cksponaty
st~ c/.ną kaszubskich

obrad)w

~\Ii,,:tego byla zaz"yuaj
z Ili,,:kszego dr/.eworylU).
skicg.o drzeworytnictwa
c)m

na szkl.: było łąuenie

z drzeworytem.

Postać

wykonana
technikq dr/.cworytniezą
(często prawdopodobnic
zaś ornament roślinny malowany
na szkle. Autor tropi źródła

wycięta
kaszub-

i sugeruj.:.

na tym terenie

/e pierwotnie

malarskiej

realizO\valo

od XVII wieku.

pocz&lt;lwszy

tcchniki

liczne źródła dotyczące
tych
muzealne.
Cechą charaktcry-

Mówią

się ono w kołtryniarstwie

o tym

protokoły

istnieją-

wizytacji

biskupich

z XVII i XVIII wieku drewnianych
kościolów
na Pomorzu
inłormująec,
że "ściany
zakrystii.
prezbiteriów
i naw bywaly przyonlabiane
obiciem papierowym".
Namacalnym
świadectwem
tego
jest

wn,,:lrze

kośl:iola

ze Swornychgaei

XVIII wieku,

z polowy

gdzie

odkryto

sporo

kołtryn.

131achowski akceptuje telę S. Błaszezyka,
autora pracy Ludowa plastyka w Wielkopolsce, który
tlI ierdzi. że środki techniC/ne
wykonawców
obrazów na szkle były dostosowane
do zamożności
nabywców. Spotykane
dziela rzemieślników
II n,,:trza zamożnych
zdaie.

na Kaszubach
obrazy na szkle wykonane
cechowych.
pochodziły
prawdopodobnie
gospodarzy.

wyobrażenia

drukowane

w mieśl:ie.

cz,,:sto dlatego.
poprzestaje
majqcymi

w postaci

l:ieszyly

że pochodzily

na ro/.wa/aniach

tllórezości

Biedniejsi

świ,,:tych

w zakresie

historycznych.

M ()\vi o dwóch
lo kurs maluwania

na szkle.

Tllórczości
kaszubskicgu

Pierwszy.

Ludowej

w Cjdalisku.

malowania

na szkle.

etapach

na którym
Uczono

i były wyżej
również

Kaszubów.

I. tradycj&lt;\. przed tworzeniem

t(mll pseudokaszubskicII.

później

nieraz

rozwoju

na szkle
uczestnicy
ich tylko

moc".

Przestrzega

przed

współczesnego

zorganizowany
nic dowiedzieli
figur

Jak się

reprodukcje

przez

odbiorców,

B1achowski

o współczesnym

przez przybyszów

budowania

artystów.
przez

cenione

mialy więc .,większą

informuje

na szkic przez

domorosłych

zastąpione

popytem

odpustowych,

stIla

się pracami

drzeworytów.

si,,: wi,,:kszym

z miejsc

malowania

nic wspólncg.o

ladowalali

z dużą maestrią, przypuszczalnie
z Dolnego
Śląska
i zdobiły

stanie

nie

ludowej

innowacjami

nie

z innych

terenów

kaszubskiego

malar-

w J 958

roku

się nic;:cgo

przcz

Dom

o tradycjach

geometrycznych,

powie-

�282
dziano nieco o technicc malowania i zasugerowano
tematyk.,: świecką irudno WI":Cbyło mó\\ić
o odrodzcniu malarstwa kaszubskiego w nowej wersji. jak nicktórz: uW;liali. Powstal;lce \1(1\1czas obraz.ki byly to sccnki z. iycia wsi oZ.dobiolll: kaligralicznie
\Iykonanym
ornamentem
bl·ialOwym zaczerpni.,:tym z wzorów haftów kaszubskieh. Drugi elap rozpoCl.,!1 SI": \1' 1')X9 roku.
kiedy 10 Wojew(ldzki Ośrodek Kultury w GdHl1sku. Kaszubski Park I-:tllogralicmy we Wdzydzaeh
i Muzeum Etnograłiczne w Toruniu 7.Organizowaly warsztaty na lemat ka~;zubskiego nwlarst\1 a na
szkle. 8yly one połączonc z poznawaniem
zabytków lcgo malarsl\l·a i sposob()\\ transformacji
dawnych
wzorów. przystosowania
ich do współczesnej
ikonogralii
sakralncj i pobudzaniu
do samodzielnego
tworzenia prz.y uLywaniu elementów dawnycJl Autor !"Oz.dzialu sam b\ I t\1 óre,!
programu warsztatów i pr(l\\ adzi 1 zaj.,:cia. Rezultalem kj dzi;i1alności by I !"O;:\\('ljindY\1 idualności
t\l·órczych. Można tu wymienić nazwiska JÓZel;1 ChdnHl\\·skiego.
Ilalim Krajnik. !\nn: Ilasman.
Osoby te. ehoć oryginalnie ro;:wijają kompoz}eje sW:'ch obrazl·l\\. maj'! za\ISZC za punkt Ollnicsienia dawne malarstwo kaszubskie.
W rozdziale poświ.,:conym rzc/.bie ludowej autor rozwaz.a prohkm. jakimlest dermicia terl11lnu "twórca Judowy". którym to terminem. jak twierdz.i. sz.afuje si.,: dziś bez. ograniczell. O l: tul
ten ubiegają si.,: twórcy. przysparza
un bowiem liClnych korzyści. Wedlug IllaclH&gt;\I'skicgu
.. ludO\vych" rzcźbiarzy \ICi;li przybywa. odwrotnie
proporCJonalnie
do ;:alliku resztek ł(lrIn
tradycyjnej kultury ludowej. Anali;:a dokumentacji
j(ltograliClnej Z.;lcIHl\\anych obiekt,')\\ !llu;:ealnych sklania autora do wydzielenia trzech kategorii w dziedzinie rZe/by ludO\\e.i I'iel"\\sza to wyroby rzemieślników ceehO\I·ych. które cz.,:sto splltykamy w prz.ydroinych kapliczkach. !\utor
uważa. ie te \\ymby dość prz.ypadkowo zaliClono do ludow:ch. W drugiej kategorii ul11ieszCl;:
prace powstale pod wplywem wzorów kościelnych. a wi.,:c takie t\\('lrcmśc i cechowcj .- Jednak
z powodu ogranicz.onej sprawności
wars;:lntowej st;HlO\\i;,cc ;lIn;lIorsk;\ Illlerpretacj.,: modeli.
kt(lrym che,! dorównać. Za najeiekawsz'l i nal\\ainle.ls;:q. uw;ua jednak k;llcgol·le trzecią \\ kIl·'!",'
rzcźby poz.ba\\lone S'l zupelnie ccch naślado\vcz.)ch. I'lCly Je z \\mrc;tnll lvlko Ireśc symholiL"/n~,
semantyka znaków plastyun)'ch.
W tych r;:eźbach przejawia si.,: ind: \\idualność t\lorC~. Jest III
oryginalny prymitywizm. Tylko takich "amhitnych. utalcntO\\·anych. S&lt;lIllllllz.ielnie hor: kając:ch
sit; z I(mn,\ rzcźhiarzy samouków moina - wnllu)!. autora .. uznać za kontynuatol"l')\\ rzóh\
ludowcj". T.,: wypowiedź
ilustruje Blachowski
pr;:ykJadami pi&lt;;ciu \Isp,'llczcsnych
r/cźbiar/:
kaszubskich.
S,) to: Apolinary Pastwa. Antoni lianon. I;:ajas/ R/epa. WladysLI\\ Lica i J(I/c:1
Chclmowski.
Trzeci mzdzial napisany przez Blacllll\\Skiego POŚ\\i":COIlY jest nlal;lrskim dekoracjom mcbli.
IN e1uicj micrz.c aulor opal'I si.,: tu na materialach z. \I·ysta\\·)' mrganizO\l;lllcj
\1 1975 roku
w Torlu1skim Muzeum l-:tnogralicznym, pl. ..f);I\\"Ile meble ludll\\e p('llnocllej Polski". na kt('lrl';
zgromadzono
mcble / I'óinych muzców. Na podstawie t) ch kolckcj i ustalono hlpolet\CZnle
osrodkl kaszubskic produkującc
malowanc meble IW wsi. ;\utor /;lstrzeg" pr/y 1\111. ze przcl
"ośrodek"
rozumie nic jeden warsz.tal stolarski. ale klika pracllwni produkuJ;le:.ch
meble:
o podobnym typie dekoracji. zlokaliz.owanych \\. jedncl miCISCOI\osci. Dodaje tcz.. zc .Iest tli 1\ !kl'
próba okrcślenia paru lokalizacji. Jedcn z lych ośrlldkO\\' lImie.lscawi;1 \1 Chmielnie lub KanllI.ach. drugi w Kościerzynie. trzcci w Brusach.
Omawiając literatur.,: tcmatu autor k1'Y·tycznic ocenia LIC/cnie \\j;lk;lś \\spl·llnot.,: ctnograliuna
róin)'ch regionów kulturowych tylko dlatcgo. ie wchod;:;) one w sklad jednostki adlllinistracy.jncJ.
tak jak to czynią aulorzy nicktórych opraeow,"1 dotyu'lcvch
meblarstwa.
Prostuje tu nl\ Ina
inliJrmacj.,: o skr/Ylli z ma J;.llur,\ Matki Boskiej Sw·arz.ewskicj /najeluj;lccj si.,: w ivluz.eulll TIlrtlllskim.
ie jest to wi;:erunck Matki Boiej ze Swarzcw';1 Skrzynia pochodzi z il1\lenlar/a Niemc,'''1
zakarpackich
przesiedlonych
na Pomorze w uasie
II wojny ś\\iatowej.
Jeśli idzie o !(II"I11\
zdobnicze. autor dzicli malatury na mcblaeh na tr/y /asadnicze
grupy: I) malatury !\\Orz'ilc
bukiety kwiatów wyrastai'lce
z wamnów.
2) motywy kwialO\I·e bCl naez.yni;l u !)(lds!a\I\.
3) "amatorskic"
malatury na skrzyniach
indywidualnc
i niepowtarzalne.
Omawia nast&lt;;pnic
poszczególnc motywy. Opierając si.,: na artykule T Sc\\cryna inf(mlluje. ie obok skrzYll z.dobio·
nyeh bywały też sprzcda\\ane
skrzynie "gole" bez zdobieJi. klóre wlaściciel pll nabyciu mógl salll

�283
lIlkkorrl\\ać,

pk

chcial

i potraii!.

"! star'lIli.:m o pk naibo!!atsl:':
\\" nllll/iak
poslI'i,,:conym
graliCIn.:

do

W.:dlug

Blachowski.:go

t.: skrzynic

rO/,lli'llani.:
d.:koracji,
strojom ludowym Wojci.:ch

kostiumologii

kasl:ubskiej

dotyczącc

"amatorski.:"

B1aszkowski

glównie

omawia

Kaszubów

pasia,t.:.i
iasni.:

I

tbcllla

I

zapasc.: n&lt;lI'amienn.:j. Otóż autor
t.:go okrc'u.
I)aki prl:cdstawia
POl\TÓ\ do ,Iarych

li ija ,i,,: lU na/wisko
d/.:nia

dal\nych

lrad)cji.

COli), a nasl,,:pni.:

i T.:odory

Autor

omawia

i pl'acy Ilo/.:ny SI.:lmacllllll·ski':J
\\. oddzi.:lnym
ro/d/i'lk
Wanda
ck,.: od dallncgo

haliu

hallu II i.:lobarwncgo,
pr/.ćdsl&lt;mia

S)

PodobnI'

zlli.vanego

uklad

któr/,y

strój
dawny,

omawia
Teodory

kaszubski

świetliźródeł
wycho-

autorka

do omówienia

Nast;;pnie

szczegółowo

całych

Kwaśniewskiej

strój

dawnych

I tu równi.:i.,

przechodzi

Gulgowskiej.

prze-

si,,: do odro-

jako

na podstawie

po 1945 roku na terenie
Anny

rozdzialach

przyczynili

hali kaszubski,

na czepcach,

z dzialalnością
autorstwa

w pra.:y niemieckiego
jest slużąea gdal1ska IV

wc wS/.ystkich

tych.

zrekonstruowany

wY!;lcznic

dzialal'lcych

ma rozdl:ial

Tak jak
jako

str(lj autmtyczny,

Sl:kulmowska

wyst,,:puj'lccgo

iwelki hal'clarck

wwrów,

Gulgowskich

przedstawia

sZCl.:gtiloll'o

ikono-

Ciekawym

I:nalazl na strychu IV okolicy Pucka fragment zapaski
autor wplylV regionalizmu
na odrodzenie
rodzimego

.lUI, zarzu.:onych

Izydora

materialy

gdal1skich,

akcentem j.:st pOl\l'i.:rd/ ..:nl': prl:eka/.Ll ikonograficzncgo
zamicszQonego
kostiumologa
Iloll.:nrolha
I POC/'ltku
XX wieku, na którym przedstawiona
\I

nacechowane

Kaszub,

omawiający

ceramikę

ludową

la ''Ima autorka pi'l.e lei. o bursl:tyniarstwic
ludowym. Omawia sposoby pozyskiwania
i odmiany
bU191) nu. jcgo obr()hk,,:. kU'lra do dziś nicwi.:k
się zmienila, a tak/c same wyroby kaszubskich
bUlvlyniar/y
l,naiduj'I':': się II nllll.:ach
pomorskich,
W latach 1987-1990
\I) \I iady tcr.:now.: I. /yj,\cymi j.:szcz.: wówczas bursztyniarzami
ludowymi.
\\" rozdziak
ll1a,kach

poślI'ięconym

i przebraniach

reklli/,ytom

kol,,:dniuych

obrzędowym

i zapustnych,

Krystyna

omawia

Szalaśna

leż szopki.

autorka
mówi

prowadzila

o maszkarach,

koli,:dnicze

gwiazdy

oraz

VIi':lle.: do/) nkow.: i wi'llanki i.niwne II' kontekście
I',wycząjów dorocznych
i agrarnych,
Ciekawy jest artykul
Krystyny
Tubaji
poświ;;cony
ludowym
instrumcntom
muzycznym,
,\utorka

wyuerpuj'lcO

'izu.:g(·,lniL'
'[&lt;!\Ilon.:

omawi'a

rói.ne

illl':ITSUFICO prz.:dslawia

/o,taly

nall':l

rodzaj.:

wyst;;pująeych

o instrumentach

IV XIX wi.:ku. pr/.yuyny

krzy

jcgo

Kuniewski

rozkwitu.

Omawia

na

sygnałowych,

nic b,,:dąc.: sir/cle instrumentami

prz.:dlllioty

"rz.:cilolkowc,
kkkolki. dzwonki,
\\" rozdziak
poświ.,:conylll
kowalstwu
kll\valstlla

instrumentów

się lu ro/,dzial

Kaszubach,
gdzie

muzy.cznymi,

przed-

jak

np, kije

okres

rozwOJU

przedstawia

skrótowo

też warunki

lowarzyszące

rozwojowi

klma"llla
artystyuncgo
na lisi. gdzi&lt;.: kowak tylko marginesowo
mogli się zajmować
zdobnic11l':1ll, II' odn');inieniu
od tWlm:ów z dui.ych miast. System podalkowy
po II wojnie światowej
i.:szcze bardziej
tę \w("rcmść
ograniczy!.
Autor omawia
sylwetkę
kowala
A. Laskowskiego
I

13orkoll'a

techniki

speciuiil:ui'lc.:go

i Ivytwory

II) ch. Inn.: dziedziny
stilO, tkactwo
dzialach,

mies/.cz.,

pr/elllyslu

ob.:cnie

oraz

w kowalstwie

zdobnictwo

arlystyczn.:go.

,i,,: na ogól

l: tym i.e Illni.:.i miejsca

sa to prz.:mysly
'/tuk,

się

arlyslyCl.n.:

jak

w schematach

poświ,,:eono

gin&lt;tc,: (jak rogarstwo)

narzędzi

bądź

artystycznym,
pracy

wyroby
opisu

z rogu.

twórcom,
wiQkszej

następnie

przedmiotów

zabawkarstwo.

przedstawionych

lu wspólczesnym
nic wykazujące

Przedstawia

i innych

L1tytkoplecionkar-

w poprzednich
jako

roz-

że w większości

aktywności

w dz.iedzinie

ludow.:.1 (Jak np. Ikactwo),

Teresa Karwieka

�284
Jirina

('eske lidove kro/e. Pr{lCl.:. Praha

L a n g h a m m I.:r o va.

nlb .. mapa.

1994. ss. 150. 7 J il. kol.. r),

tlum. ang .. franc .. niem.

Z okazji setnl.:j rocznicy ..Narodopisnć
vystavy cl.:skoslovl.:nskl.:'", jaka odbyla si.;: w 1895 roku
w Pradzl.:. uka7.alo się albumowI.: wydanil.: poświęconc
strojom ludowym.
Równil.:ż z tl.:j okazJi
w 1995 roku w Muzl.:um Narodowym

otwarto
wę

sztuki

ludowcj.

którl.:j Jirina

przy Vaclavskim

Langhammerova

byla

Namcsti

w Pradze

wsp()laUlork'l.

Swq

wil.:lką wysta-

karier.,:

naukoII,!

i muzealną
rozpoczynała
pod kierunkiem
znanej Cleskil.:j badaClki
stroju ludowcgo.
Sotkovl.:j. która opublikowala
wiele opracowati
z tego zakrl.:su. Jirina I.anghammerova
po niej kiaownielwo
w szyciu
Jako

strojów.

oddziału

ULlJV

Tym zagadnieniom

doświadczony

już

(USlrl.:di Iidovć
i sztuce

pracownik

a umcleckć

ludowej

i znawea

jako

przesl.la

Blai.en)
przej;;1a

v)'I"oby) spl.:cjalizuj'leego

dnogral"

poświ;;eila

w J'.i68 roku

do Muzeum

gdzil.: kieruje dziakm
tekstyliów
i strojów. Tutaj z kolei nawi,vaia
do prac
Stranskiej.
znanej badaczki
i autorki licznych publikacji
na temal ludowych

si;;

wil.:k lat prac)
Narodowl.:go.

szkoly
stro;(')\\

Drahomir)
w Clceho-

I

slowacji.
O czeskich
równo

i slowackich.

książek.

larno-naukowych.
osoby.

które

do niedawna

jak różnych

artykulów

P07.a wymienionymi

się podobną

tematyką

czechoslowackieh.

publikowanych
już

autorkami.

zajmowaly.

strojach

na lamach
można

Nalei.c1i

napisano

czasopism

jeszcz.e

bardl.O duio

naukowych

przykladoll"ll

do nich Zibrl.

Sochaii.

za-

i popu-

wspomnieć

Cholek.

Koula.

Vaclavik.
Kovaćevićova.
Nosaiova.
Vaehova.
Svobodova.
Vydra. Praiak.
Stehlikova . .Iohnolil.
Markova
i wielu. wielu innych. Jedni publikowali
syllla)
na tem~il ludol\ych
.''lro.lów knlju.
regionu. jakicjś miqscowości.
inni podejmowali
Sil': opraww(lIl
wybranych
zagadnie,'], np. O/(klb.
tkanin.

haftów,

koronek

itp .. Iqcz'lcych

si.,: bezpośrednio

Ie strojami . .IeS/cz.;

mn) ch zajrnoll ał)

pojedyncze
części odzieży. Cly technika
ich Ilykonania
lub strona historyczna
i zmian).
ukgaly ludowe stroje C7.echoslowacji.
Zywy ruch 1()lklorystyezny.
a także rcstiwale pieśni
ludowych
nictwa

zcspolów

popularne.

sporządzić

regionalnych
albumowe.

oraz jak

sprawily.

prezentują

różnych
wydawnictw.
wy t worów .

się one

przcźroczy.

.lako odpowied/.

iż wzroslo

prczentującc

obecnie

lilmów.

na spoleczne

wspólezesne

nie tylko

w terenie.

kartek

I.apotrzebowanie

/.apolrzehowanie

lahylkowe

/(lrm).

Tym

pocztowych
uka/ulu

na 1"yd,lII-

ale i wska/ówki

sposobem

si;; w 1983

.. jak Je

ukazuje

i nmnailyeh

jakim
i Wile;,

si.,: sporo

pamiątk()\\)

roku

publikacja

ch

Vier)

osalovcj Slovensk,i' tudovy odev (Martin - Osveta). a w 1994 roku podobna w swym charakter/e
omawiana
praca 1. Langhammerovej.
Sklada si;: ona z kilku rozdziulów
napisanych
prost) m.
przyst.;pnym
językiem.
który. po obrazowo
przedstawionym
prologu.
sklaniu
do po/n.mia
definicji
ujawniać

przyj&lt;;:tych w dalszej
w polowic

reprezentacyjne

XVIII

drui.yny

wówczas

Reimund

Grliner.

pierwsze
studia
jes7.eze malarzy.

którego

Ludzi

picmsze

strojami

utrzymującym

sil,: po dziell

ludowymi.

a także

dzisiejszy.

wplyn;;ly

pomimo

zmian.

lat. Oprócz rozmaitych
Clynników
wplywaj'lcych
jest srodowisko
naturalne wyrażające
si.,: poprzez

wsi II' strojach

kolekejc

motywów

ne jcst nawet
wa.

zdobniczych

wc wsiach

maCl.nie

Ślilska Cieszyóskiego
Wplywy

1\ Pl'adze.

czy

I.acząl malollać
leka

ora/.zaCl

itp. Wiążą

na lilkI. że stal)'
jakim

ulegaly

pod tyluicm

..,:ly pojawiać

si;; one i.)'wym
l1a przestrzcni

na ich kszlaitowanie.jednym
rodzaj i gatunek surowców.

si.,: one z kolei

I.

charakterem

obyczajami
i wierzeniami
ludu. Z biegiem lat te pierwotne
uwarunkml'ania
innych czynników
zewnętrznych.
zwłaszcza środowisk
miejskich.
klórych
stroje

wyst;;pollai\

II w 17') I roku

si;; w 1805 roku jako

uka/.aly

też powstawaly

Jakie l.acz;;l)' SIt;:

i.e II slropch

sit;:

i opracowania.
nadto malowidla
o tematyce
wiejskicj
wykonane
prlCl iIH11ch
Autorka wymienia clOlowe postacie ludli. klórzy pr/.yClynili si;; do ro/,budzćnia

zainteresowali

niektórych

i Leopoil!a

V. króla czeskiego.
litografie

Wówczas

stro.l'lI11i ludm\vmi.

I. tego Clasu dowodzI.

np. na koronaej

Ferdynanda

Volkstrachten"'.

zainteresowml

Ikonogralia

chlopskie.

w 1836 roku na koronacji
.. Bomische

cz;;ści i rozwoju
wieku.

obcyeh

i górali

środowisk

od nich oddalonych.
beskidowych
zaznaczają

Pr/.ykladem

o wiele silniejSle
się

przede

wSlystkim

organem

dziesiątkl)\1

I lIajważniejszl
ch
kolorystyk.,:. Illl"lllt;:

wykonYllanej

prac).

zacz;;l)' ulegać preSJi
oddzialywanie
II idoCl-

nlOg,{ być wplywy

praskic

aniżeli

Jablonko-

pohliskiego

w strojaćh

najbogalsz)'eh

na

�285
"idniaków.
bardziej
formy
Zll

lJ. sedlak('}\v
przodowali

poszczególnych

łaszcza

ez.,:ści.

na WSI utrzymują

slIIlerdzeniami
opisy

upodabniaj'lcych

w doborze

autorki

regIOnalnych

poszczególnych

odmian

cz.,:ści

towarów.

Różnice

uwidaczniały

niektóre

można

siC; swym

kupnych

stare,

si.,: zgodzić.
strojl)\\'

strojów

archaiczne
niemniej

różnych

oraz

ubiorem

pk

ich

dodatków

się

w strojach

też

elementy.

jednak

prowincji
liczne

do mieszczan,

tkanin.

kolorowe

oraz
które

nie ze wszystkimi

w uzupełnieniu

Moraw

i Śląska,

plansze.

ci ostatni
kroju

obrzędowych.

Wprawdzie

zamieszczone

Czech.

chociaż

i modnego

jak

zwięzle

też rysunki

z przerywnikami

wzorów

hallów.
daj,! jasny obm/. tradycyjnych
strojów
ludowych
wymienionych
krain. Ukazano
je
II' naturalny
sposllb. glllll'nie na bczpośrednich
użytkownikach
i wlaścicielach,
którzy przecłlO"ują

Je .jako kulturowe

dla podniesienia

dziedzictwo

rangi

swojego

i prestiżu

stości. a także w clasic

narodu.

obchodzonych

Stroje

osobistych,

te noszą jeszcze
dorocznych

po dziel1 dzisiejszy

i pai1stwowyeh

uroczy-

imprCl. folklorystycznych,

Barhara Bazielich

Slreekdrachlell ill oll=e geweslen _. Alllwerpen -- Hrabam
Umbllrg
J '/uum/erell. red. Ilcnri
Vannoppcn.
Gent 1994. ss. 334. ił. czarno-białe

Oosl-V/aanderen

II·e.\"/-

Nakładem

Flamandzkiego

Instytutu

Kultury

Ludowej

ukazala si.,: ksi'l/ka
- I.biorowc
opracowanie
rcjOl]{')\\' Bclgii. Kraj tcn nic możc się poszczycić
sląd tcż do Polski
\\Spó!aulorzy

dociera

nicwicIe

omawianego

i Frielhl Sorber

ogólllonarodo\\ej
upóżlii'~niem
l pr/cS/.Iosci
i pr~\\"alnc

kultury

z tego

ich w sumie

znacz'lcego

IXIlhIJ1 i penetracji.
jak podaj,\ autorzy

ujawniaj(lcej

kultury

zakresu

s/.eściu.

dorobku.

jest

ograniczona.

pOla

Dlatego

Henri

Nawet

Vannoppcnem

wydana

nic tak dawno

zasluguje
na tym większą
uwagę . .Jest to
- o lokalnej modzie. prezentujące
fragment

si.,: w stosunku

lub muzealnc
stroj\lII

Ibiory.

harwach.

I(martc

l

kt()rych

jakie

wynika.

pr/etrwaly

do mody w miastach

\\. ksi'lżce

dotyczą

że dawniejsze

do nas/ych

z pi.,:ćdziesi.,:cioletnim

do legendarnych
wspomnieli.
Cal ość opracowania
sklada

si.,: z dwu części.

\'yroh(')\I'

..h'lai" ... scrgc"

podzia!:

wymienia

i inne:

1750-llWO.

tkaniny

baweliwlI1e.

okresu

prly

kolorowe.

1750 a 1950 ro-

poza

wstępem

Frieda
Sorber
omówila
odzieży:
zróżnicowała

zwlas/.cza

jak

pomi.,:dzy

Clym pierwsza.

I SOO-IS50.

Ikanll1Y wclniane.

były bardziej

wieku. Kiedy laś brakjakichkolwiek
udokunic poniechali
sposohności
odwolania
si.,:

II. Vannoppena.
ohejmuje
Ulery
rO/d/ialy.
Najpierw
m •.Jlena!y i surowce
wykorzystywane
pr/.y sporządzaniu
"LOsująC chronologiCl.ny

stroje

Clasów.

dwustuletniego

ki,'m. a pr/y okazji n'lwi.vuj'l
także do XVI i XVII
mentowanych
"iadomości
na ich temat. autorry

!I1anych

ministerstwa

PodstallO\\YIll
prry tym źródłem byly tutaj obrazy. rysunki. urzędowe
dokumenty
ora; dane publikowane
w .Jkstuurlijk
Memorial",
nadto regionalnc
kroniki

anil.cli lc. w cicmnych
Opisy

i wiedza

a jest

nic maj'l pod tym w/gI.,:dem

['raca .. jako wynik długoletnich
pierwsze z\\i":/k
opracowanie

poparciu

poświęcone
ludowym
strojom
poszczególnych
zbyt licznymi opracowaniami
na podobny lemat.

publikacji

opracowania.

przy

nlb. i kolorowe,

..katoen".

I S50-1900.

Spośród

najbardziej

tzw .. .Iaken" ... baracan"
stosowany

od XVIII

autorstwa

podstawo\l'c
je IV czasic
... karsaai'·,
wieku.

dalej

indyjski \'dor/ysty
..sianlOise": tkaniny lniane wyrabiane
zwlaszeza w Kortrijk: tkaniny z mieszancj prz.,:dzy. np. h;me!niano-Inianej
e/.y hawclniano-jedwabncj,
jak ,.homba/.ijn".
Niektóre I tych
\\ \ rohów

pochod/ily

I /\

l,liaS/u.a

kartony.

koronki

vignon

i

I.

Rouen.

s[oso\lane

Wymienia

IV stroju

też tkaniny

ludowym.

jedwabne,

i U/\"\\ane zwlas/ua
na Clepki i do ohs/)'cia chust kobiecych.
\\' pieJ'\'s/.cj polowie XIX stulecia rozpowszeehnily
si.,: tiule bordiurowane
;linn~ mi. IU)wniei
uraz

różnego

\1'

rodzaju

XIX wieku zacz.,:ly si.,: upowszechniać
chusty

..sjaals .. ·. popularnie

zwane

tkaniny

a rozpowszechnionc

gotowe

drukowane.

w XVIII
ornamentami

ezc;ści konlCkcji,

kaszmirowymi.

wieku
ro-

pasmanteric

Znanymi

centrami

produkcji
chust \Ieinianych.
Jedwahnyeh.
bawclnianych
były w Europie:
Paryż.
\1(: j:rancji.
Paisley w Szkocji. a IV IX50 roku powstala także labryka drukowanych

Lyon.
chust

nian~ch

o charaktery-

\1'

(jen!.

W drugiej

polowic

XIX wieku

mnoią

si.,: też róine

formy czepków

Nlmes
bawcl-

�286
stycznych motywach tiuli i koronek wyrahianych w poszczcgólnych
prowincjach. np. II /\l1lwćrpii, Kempcn. Rijselse. Do wielości (iHm przyczyni/a sil( maszynowa produkcla koronck. w której
w ostatniej ćwierci XIX stulecia specjalizowała
się firma Ch. Caron w Calais. Wyrabiano tam
także czarne koronkowe pcleryny, bluzki. spódnicc modne w środowiskach
micJskich. Czarnc
i kremowe koronki pochodziły również z Ilagcland (Limburgia). Opn')cz tcgo pewnc znaczcnic
w strojach ludowych mialy dzianiny wykorzystywanc
pr/.y wykonywaniu
pOliczoch. skarpel.
czapck. Tc ostatnie produkowano
przcdc wszystkim w Doornik. D/ianiny importOlI'ano leż
I /\nglii
i północnej oraz centralncj Europy. Większość tkanin i akcesori(')\\ wykorzystyll'anych
w ludowcj odzieży nabywano jako gotowe wyroby. gdyż nicwiele bylo lokalnych spccialistóll.
którzy I.ajmowali sit; ich produkcją i zdohnictwcm.
Wszyscy oni. tj. krawcy. s/.ll'auli.
kapcIusznicy. tblc/.e, koronkarki pol.Ostawali jednak pod przcmożnym wplywem miasta. Pomi;;d/.: 1750
a 1900 rokicm nastąpi I szybki rozwój ckonomiczny
i przcmysiOlly.
co równici hczpośredniu
oddzialywalo
na sposób ubierania si.,: mieszkariców WSI. ISlniala w lasadzlc niewiclka rÓl.nlcl
pomit;dzy ich ubiorcm a ubiorem miejskiego plebsu. Dlatcgo już w wieku X IX brak II'yrazistych
opisów strojów ludowych.
a wicjskie ich pochodzenie
wskazYII'ały Jcdynic odmicnne okrvcla
glowy. urozmaicone zwlaszcza u kobiet.
Drugi. trzeci i czwarty rozdzial opracowany przcz II. Vannoppcna i 1-'. (iccnsa poślli;;conc są
częściom odzieży męskiej. kobiecej i dziecięccj. Na tę picrllv.ą skladaj'l si.; nakrycia gloll:.
tj. kaptury. czapki welnianc. c/.apki dziane. czapki z nausznikami i wysokie I. das/.kicm ..faas".
trójrożnc kapelusze. kapelusze cylindryczne. meloniki. kapelusze slomiane: odzicż spodnia .. ia!.;
koszule, podkoszulki oraz kamizelki: wierzchnic okrycia. czyli kitle robocze "hazcloen" i odświ.;tne niebieskie. stanowiącc u Walonów wraz I. czerwoną czapką. chust"'! kolo sZYi i drewniakami. czt;śei stroju narodowego: dalej surduty. paltoty. kasaki. kallany. marynarki. spodnie. nadto
obuwie w postaci drewniaków "klompen", skórzanych pantofli i trcpów oraz pOliC/ochy i skarpety. W odzieży kobiecej wyróżniono: cz.;ści spodnie. czyli bielii.niane. Ij. koszule i majtki:
nakrycia glowy. jak chustki. kaptury, male czapeczki. czepce spodnie - czarne i I. wzorzystego
kretonu. czcpee trzycz&lt;,:ściowe. talerzowate. kornety. kapelusze i wiele innych zrói.nieolvanych co
do wielkości. f&lt;Jrmy. surowca. ozdób, sposobu noszenia itp.: dalej _. kallany i spódnice oraz
suknie. zapaski i przepaski: wierzchnie okrycia. jak "huik". peleryna. peleryna I bpturem
"kapmantel"
i wizytka ..visite"; chusty i szale odzicwacze: obuwic \I' postaci dzianych pOliczoch
i plytkieh bucików .skórkowych z klamrą. Dodatkowymi
elementami są: bii.uteria \1 postaci
klamcrck. hroszck i wisiorków oraz rt;cznie noszone. podrt;cznc kos/yczki i parasolki. Najmniej
uwagi poświt;eono odzieży dzieci. które ubierano w zminiaturyzowane
limny ubioru doroslych.
W drugiej cZt;ści książki omówione zoslaly stroje i odzicż pos/.czegl·)lnych prowincji. tj. i\nlwerpii (I-' Geens), Brabanlu (II. Vannoppen).
Limburgii (L. lndesteegc). wschodniej Flandrii
(H. Vannoppen) oraz zachodniej Flandrii (H. Yannoppen. C,. Steenkiste-Pil,
I,:. Yankeirsbilck).
Z publikowanych
reprodukcji
wynika. że malarzami i grafikami. kt(JrI.)' przedstawiali
sceny
z życia ludu hyli: Wenzel Hollar (1607-1677). Jaeob Jordaens (159J-16 71;). /\drian I3rouwcr
(1609-1638).
David Teniers (1610-1656) . .Ian Geremijn (1712- 1799). Joseph Pauwels (I R I R1876) i inni. Pomimo. że przcdstawiane
przez nich postacie pochodzi Iy I. n')inych okol ic lISpOmnianych prowincji. nie widać w strojach tak męskich. jak kobiecych Ibyt wyrai.nych rozbicżności. Niemniej jednak, w porównaniu
ze strojami ludności zamicszkującej
s'lsiednie kraje.
na tutejszą specyfikę składa się wielość form czepków i innych nakryć glowy. ich zdobnicll\'O
widoczne również IV chustkach i chustach noszonych po kilka równocześnie.
Osobliwością byl:
takie długie peleryny z kapturem spotykane jeszcze w okolicach /\ntwerpii i Kempen w pierwszej
polowic XX wieku. Równicż w strojach męskich jako charakterystycl.lle
elcmenty należy wymienić zróżnicowane
formy kitli wkładanych przez głowO; i czapek z daszkiem typu "lass". Wpral\dzie mówi sit;. że w przeszlości stroje te byly bardziej kolorowc. ale w zasadniczej micrzc. jak
I. przytoczonych
w publikacji materiałów wynika. odznaCl.aly si.; ciemną kolorystyk". a koiorolIc
akcenty stanowiły tylko wspomniane dodatki.
Harhara

Ha::ielich

�287
..\a!:'o[ N o s s, "'rolll' og shallt
houg, Oslo Il)')(,. ss. 25'). il.. mapy.

jell/e-. bmre- og konehoVlldblltlader

i !forda land. Asch.:-

i\il!:,Ot Noss. umdlOna w 1')24 roku była wieloletnim kustoszem działu odzieży i tekstyliów
II '\Jol'sk Folk.:musculll I\' Oslo. la swoje wyniki badawcze i prace w szerzeniu wiedzy o tradyL·~jnc.i kultur/c lIor\\.:skicj o[r/.ymala wysokie odznaczenia pmis[ll·owe. tj. Norweskiej !\kademii
'\,luk (I ')X6) or'l/. kr(llel\'ski medal I.a osiągni&lt;;eia w dzi.:dz.inie kultury (1994). Jest autork'l
,icdmill ohSlerl1\Th opracO\I'al'] zwartych i liczny.:h artykulów na lemal slrojów ludowych.
hlzutcri i i inn~ ch llllklh. a lak/c autork.! dokumentalnych
lilmów z tego zakresu. Ostatnio wydana
t 1')9(,) ksi.vka "'roI/e {)g shallt ./el/le-. hmre- og kOl7ehovudbwwder i /lordaland wi,jże się z 1'1
samą lematyką co wydane wcz.:śnicj l.ad og krOI/e (199 I) i Naerbilete av eln draktskikk (1992).
i/n. dol~ czy lradycyjll\ch
dz.i':l\'cz&lt;;cyeh i kobiecych nakryć glowy i uczesania. Jak wcześniej
.i.:szcze opublikO\\allc
ksią/ki (1')70: 1973: 1977 i 19XI) i artykuly jesl wynikiem realizacji
pmgramu hada\lczq.'o
i studil\w nad strojami ludowymi Norwegii, jaki w 1955 roku podj&lt;;lo
'\orsk FolkcmusclIllL .leg') gkl\\Ilvm z.alo/enicm
bylo rozpoznanie
przede wszystkim
tych
"hSlan·lII. )!d/ie /Y\la tradycja ciągle jeszczc funkcjonuje.
Stał si.; on bliski aUlorce również
uczuciO\l"(l Ie 111gl.;du na jcj I;lrmcrskie pochodzenie i tak zafaseynowal, że od ł956 roku podi&lt;,:la
prace pOSlukillawczc
i bad,lwcze w terenie. Wzbogaeala przy tym zasoby muzealne zbiorami.
riJzvcr/'l.jąc swc poszuki\\'ll1ia r(lIInic/ na innc instytucje. w których pozyskiwala
dodatkowc
matcrialy iródlO\lc.
I'r/cdmilltelll lIlllall i'll1cj pracy są nakrycia glowy dziewcząL panny mlodej. Ill.;/alel onu kohiet niC/aIll&lt;;/.J]~ch i l\lklll. nadto ich IIc/csanie. t\utorce chodzi lo I.arówno o same komponcnty.
iak Ich kombinacie i c.iI" proccdul''; posl&lt;,:powania przy pr/.ystroju głowy. a poza Iym o wska7.anie
kOlllU I kiedy okrl'ślone limny nakryć przyslugują
Chodzi lo jej także o historię i ewentualne
Illllal1l ro/n~ ch \\\st&lt;,:plliąc~ ch form. jak również o porównanie ich z w)'st&lt;,:pującymi w poszcze;;l)lll~ch okolicach IlordalantL dz.ieloncgo na obszar pólnocny. środkowy i południowy.
i poza
t) 111ro/.Icgllm rcgiouelll.
kdna I u'l.iIli.,:kvych kolekcj i slroj('l\1 regionu 1I0rdaland slworzyla w latach 1930-1940 (iu11101' Ingstad
Tr'll'lll'herg.
Ich u/upclnienie
stanowi,\ osiemnastowieunc
akwarelc ludowych
l~P,')\\ przcdsta\\'lanyeh
pr/el r(,żnych autorów oraz poslaeie osób w śn:dniowiecznych
strojach
Illmalo\\anc
II winiecie mapy I 1717 rokLL Ze źródcl pisanych najwi&lt;;ksze znaczcnie dla badali
l1liall naislar:;;.e kroniki i In'lnuskryply pochodząec z pierwszej połowy XVIII wieku.
Cech'l clHlraktcrystyczn'i
d/.icwu.;cych
nakl')'ć głowy są sznurki. taśmy. krajki i' wSl&lt;\żki
II czenlOll\ m i czarll\m kolor/c. wplatane w warkocze lub obwiązywane wokół dlugich WIOSll\\',
1'1'/\ czynl Ilarkocze.
lalcznic od okolicy. modelll\l'ano II' różny sposób. co praktykowano
tak/e
Pl)/.1 Ilordal'lIld. np. II S/wecji i Finlandii. Sposoby Le mają swoje regionalne nazwy i praktykollane ''I od POCZ.lIku X V III II ieku. Starve materialy potWierdzają występowanie
okręcania
'ollosolI Ile Ilczcsnym średniO\licczu.
Na s;:czególnc okazjc. z.wlaszcz.a uroc;:ystości kościelne.
,[,hOII'ano S/.crokic taśmy zll·i.\Zywanc na szczyci.: glowy (Voss. Ilardanger).
Dla pann~ mlOlkj charaklerystycznc
są rozplecionc - rozpuszczone
wlosy nakryte koroną
" ]"()/nlailej limllie . .lest ni.! alho plaski usztyllniony
picróg. tzw. "valk". bogato wierzehcm
hanOII all~ i lIhll ies/ll11l Illet.iloll·ymi ozdobami. albo hallolIan)'
toczck. albo melalowa b'ldź
hal'[()\I.lIla kor.iliKami korona o olllarl\ m lub ;:amkni&lt;;tym obwodzie z pękiem wSl&lt;\żck ~ taśm
,)padai'lc~ eh IW J1lec~ Wdl}\l'y oraz dzicwcz.;ta z utracollym wiankicm. wychodząc
za maj.
nakładaly Ill'lllial1l. hez O/.lklh, gruhy 10C/.ek. Przetrwalo to do XVIII wieku. Natomiast korony
InćlalOlle i z kllralikl')\\ uŻyll'anc są nadal (1Iardallger. Fana. Oster~ly). Wykonuje si&lt;,:je albo
II ealości z mdalu (srehra) i po/laca. albo z mctalowych ozdobnych płytek naszytych na usztywilion~ toc!.ek.
"iakrycielll glO\, y Ill';/;llek jest IZ.II'."skaut" składający się z dwu ez.;ści. górnej i dolnej. oraz
/ podk ladk i __"ilk -- n'lZIlcj sZ.erokości i dlugości. co charakteryzuje
poszCl:ególne regiony. "Skaut"
lO przclla/nic
k'llI&lt;ilek pi&lt;'lciennej kwadralowej
tkaniny lrójk'ltnie ;dożonej. która może być
h.lIltmana (Voss), I;lldowana (1Iardanger.
S~jrl.iord) lub gladka, złożona II' rogi (.Iondalcn.

�288
Hardanger,
nakryć

Sunnhordland,

głowy

kobiet

Fana,

obserwuje

Os)

rych okolicach
stosuje
siy też
siy je nosi w Setesdal.
Telemark.
wzmiankują

stare

do znanych

norweskie

z Holandii.

lub składana

lormy zrekonstruowane
Nakrycia
glowy typu

dokumenry.

Szwecji

w inny jeszcze

(1995) w rejonic

siy obecnie

(Ill1ckel.

Voss.

sposób.

Tradycyjne

Ilardanger.

Fana.

.. bunad".
Poza Ilordaland
"skauC maj'l odlegle tradycje.

Swym

wyglądem

krusbrade,

klut).

i sposobem
Finlandii

chytni&lt;:
o czym

noszenia

(huntu).

formy

W niektó-

nawiązują

Inna

forma.

czyli

tzw .. .Iinhue'·
lub "kvitbue"
występuje
w pn. Hordland.
Jest ona sporz&lt;ldzona
z płóciennego
prostokilta
zebranego
wzdłuż jednego
z dluższych
boków w ozdobny
wyzel. który jak worek
opada na plecy. Przeciwległym
natomiast
bokiem obwi'lzuje
glowy. także z podkładkami.
znanc są z Al. Hol. Hallingdal.
za równic

stare.

Chustki,
czepków

uważanc

jako

łub czapcczek,

czętom.

si.,: glow.;. Warianty tego nakrycia
Vang i Slidn; w Valdrcs i uchodzą

mężatkom

prototyp

w wiełu

i pannic

innych

okolicach

młodej.

nakryć

glowy.

wyst.;pui'l

Różnicujc

zwlaszcza

równolegle

je lorma.

ozdoby.

płóciennych,

w postaci

z nimi i sluicl zarówno
sposób

noszenia

dziew-

i ewcnlllalnie

zestawienie
ze sobą, jeż.eli nakrycic glowy składa siy z kilku CZyści. Specjalne
podkładki
.. "alk"
stosuje się tak przy chustkach. jak i czcpkaeh. Jedynie w R()łdal i Masl.iordcn w nakryciach glowy
nie ma ani podkładek.
ani chustek. za to \vystępują rMnc czepki i czapki ..Iuvc". Można wyróżnić
kilka ich typów. np. z okr'lgłą główką i półokr'lglym
lub prostokątnym
otokiem, z okr'lgłą glówką
i wydłużonym
otokiem zachodzącym
na uszy. z prostokątną
lub podkowiast'l
glówką i prostym
albo zachodzącym
na uszy otokiem,
z dwoma
bokami połączonymi
środkiem
prostokątnym
pascm

lub wreszcie

typ składający

si.; z dwu jednakowych

bok&lt;'l\v zeszytych

pośrodku.

Większość

z wymienionych
przykładów jcst czarna. uszyta z tkaniny welnianej lub aksamitu. Biale plócienne
czapeczki
stanowią
nakrycie
glowy dziewcząt.
które im przysluguje
po odhyciu
koniirmacji
i noszone
nakrycie

są aż do chwili
głowy

uchodzi

okresów żałoby.
Parmy i sposoby
na konkretnych

zamążpójścia.
chustka

noszenia

starych

Natomiast

"plagg"

różnych

kobiecych

nakryć

i nowych

przykładach.

dla wdów
rozmiarów,
głowy

znanych

i kobiet

w żalobie

zakladana

oraz sposoby

za odpowiednie

stosownie
uczcsania

z poszczególnych

do kolejnych
autorka

regionów

omawia

i micjscO\\'o-

ści rozleglcgo
l-lordaland, tj. z Voss. Hardanger.
Sunnhordland.
Midhordłand.
Nordhordland.
Książka jest bogato ilustrowana
współczesnymi
f()(ograliami,
reprodukcjami
starych szkiców.
rysunkami

i mapami.

w poszczególnych
ludowych

na których

rejonach.

jej wal10ść

zaznaczono

Należy

podnosi

podkreślić,

fakt. iż porusza

formy

nakryć

głowy

ż.e II' europejskiej
malo poznany

i l.asiygi
literaturzc

ich wyst&lt;,:p(lII'ania
dotycząccj

strojów

temat.

lJarhara l3a::/elicli

Zapysky Naukowo/lO Towarystwa /meni S::ewc::enka. t. 230, .. Praci Sckciji
Lwiw 1995. ss. 591

Etnohraliji

ta rol-

klorystyky",

Z początkiem
1997 roku wyszedł z druku. z datą 19951' .. 230 tom licz&lt;\cej już 105 lat serii
wydawnicz.ej
prac Towarzystwa
Naukowcgo
im. T. Szewczenki
wc Lwowie. zawieraj&lt;ley prace
sekcji ctnogratii
i folklorystyki
również prace tej sekcji. ukazał

1994, s. 332-334). Obecnie
czyna

wstępny

wielkiej,
skich
tomów

ponad

środowisk
Z

artykul

wydany

drugiego

stuletniej

tego Towarzystwa.
Wcześniejszy
tom ZNTS, który zawieral
się jako tom 223 w 1993 roku (por.: omówienie
w .. Ludzie" 1. 77.
tom, pod redakcją

z nich pt.

no tomów

już serii wydawniczej,

naukowych;

TS. gdyż nic mogly

w latach

R. Kyrcziwa

w kontekście

1948-1992 wydały

się onc wówczas

i O. Kupezynśkicgo.

Zapysek NT:~'. Przcdstawia

ukazywać

dzialalności
te środowiska

wc Lwowie.

rozpo-

on znaczenic

niezależnych
za granicą

lej

ukrai!;ponad

60

�289
C,IyŚC ':lnogralio.na
dOi) uy

pmbkmal:

traktomlIlajako
S

lllnawiiln.:go

ki lradycyjn.:j

istotna.

intcgrillna

Taranus/.C/ ..:nko.

ni] ll1al.:rialacb

kultury

czo;ść kuitury

Jlies::kallie

I.cbrany.:h

jcszo.:

ł 2 różnej

tomu ohejmuje
ukrailiskiej

któril

artykułów,
wyraźniej

w tym aż I)
niż u nas jest

narodowej.

IW Ukrainie
w latach

wielkości

ludowej,

SloboiaJlskiej

20. przez

-

to obszerny

pracowników

MU/.eum

ilrtykuL

Sztuki

Opilrty

Ukraińskiej

II CbarKll\\ i.:. pr/.:dstall iajilcy budownictwo
wi.:jskie
i miasteczkowe
guberni
charkowskicj
(II \\ m pr/.:dmi.:ść
('barkowa)
w.:dlug, stanu sprzcd okolo 70 lal. W tekśeie znajdujemy
informacit;. I.': .. po 1&lt;)17 roku m: wSi'ystkieh
ośrodkach
oblastnyeh
i pOllialll\\ych)
l Jkr,liny rozpOUt;to
zakladać
muzea. I'owstaly
pr,lyrode

ma/.

kulturt;

mi.:js.:owej

»

.:tnogralion.:"
(s. 3'
l)zialala
l.ab\lkóII.
komisia ukraińskiego
dl.iai:lI·l II lIoin)
go II

I ')76

ślliatoll.:j.

roku

II IN!'S /.ostal
II lalach
bog"to

/.aopatrzony

20. , i.:kt(n.:

maloll·an.:

R. Rado\\':
\\

auiora.

ludności.

S/.ezególnie

wówczas w Charkowie,
hudownictwil
ludowego.

Omawiany

artykul

kU'ny hył

zostal

historykiem

w blisko

nilpisany

Lllolla

l.:n n')/llI

zostaly

badania

wcześniej

i planów

typy domów

przez

Wydrukowany
wykonanyeh

przysłupowych

zmarJeobeenie
jeszcze

oraz

wn&lt;,:trza

lI'e II zmy ludowe.

c/. /iw/n'j'/I/e

IllIes::kallie

sit; od Polio la innym.

ialeSl.:nl.:m

znacznie

i etnografem.

rysunków

eiekawe
wiejskie

na Opoili

.Jako I'egion .:tnogr,liiczny
zachodniej
lJkriliny
po lIschodni.:
pobr/.:/a
/.Iolej I.ipy i południowe

11

zintensyfikowane

przy republikańskim
komitecie
ochrony
Muzea doznaly dużych strat w wyniku

sztuki

50 lotogralii.

z ni.:h przedstawiają

i rejonowych
(tj. wojewódzkich
kro;gi krajoznawców
badających

choć

Do scharaktery/Owanlil

również

w dl'llgiej poluwie

bogatym

tradycyjnego

XIX i na pocąlku

Opole sięga w przybliżcniu
od okolic
górnego Dniestru. Geograficznie
region
ur/.dbieniem

budownictwa

terenu

oraz

mil:szkalncgo

znacznym

w tym

regionic

poslu/yly aLlillrO\\l gIÓ\\Ili.: makri,lly
ter.:nowe zebrane wokoło
150 miejscowościach
oraz dane
I IIC/eśniejszych
publikacji.
ArtykuL zaopatrzony
w licZIle rysunki
i plany domów.
zwięźle
prl..:dstallia
r.:gipnie
\1

swoisil:

cechy

wiejskich

domów

w 21 powiatach

mieszblnych

regionu

oraz w całym

opolskim.
IIIuvko.

/'O&lt;!SI(/\I'O\!'C

lI/iV

IIr::ą&lt;!zell tral/sportll

kole.\:nego

Po/es"uków

w XVI-VIII

W.

,\utOI'. pasjonujący
SIt; zagadnieniami
pierwotnych
!&lt;1rI11transportu
w środkowo-wschodniej
c'zt;ści I.uropy. sit;gnql III po dane /.awarte w odnoszących
się do Ukrainy publikacjach
źródlolI\ch

z XVI-XVIII

/ lustracji

dóbr

II .. a takie

stwi.:rdza

do własnych

dominujilce

materialów

a nilwct

loblnic

terenowych.

W oparciu

wylącznc

używanie

m.in.

!1~1I'oksiu
poludnim\o-/.achodnim
wolów do /.aprz,,:gu. zarówno do orki (sochą) jak
portu llallet na hill'li,lo lilugich trasach. np. ze wsi nad górną Prypecią aż do Tenczyna
granic\

,I

(j(lIn) m SiilSki':lll (15(,3).

Dowodzi

gania koni . .iak i \\l)it')II'. od bardzo
jednokonny
I.apr/t;g II hołohle.

także.

dawnych

iż holobli

używano

na Polesiu

CZilSÓW, i że tam niewątpliwie

o dane

w XVI-XVII

\\'.

i do transw pobliżu

tak do zaprz&lt;,:-

pojawił

się kiedyś

S. l3olikowśka.
l'r::l'L'::l'nck do gCIIC::y jorm kr::yiy na kopułach
cerkwi ukraińskich
w XVI-·
lI'. i\ulmka
rwważa
tl:ll1atyko; raczej z zakresu historii sztuki cerkiewnej,
opierając
się

/w!. .\'/ 'II

na rozlegh'ch
.:edl\

kr/yż:

inlimnacjach
clTki':lIn:

It labaszla.
I'rzcdmiokm
na ni.:liC/n)ch
y\.

/110/"

poe/i\Wszy

kr::l'io :: efioki

od X I do X V II w. i wskazuje

jilk i nil wschodzie

IIllIstierskiej

I!lIclIlskie i f)()kllckie ce::bione
I drz.ewa.
bogato zazwyczaj

(:: zagadniel)

I'unkcj.:

Silkralno-obm;dowe

\L1illr podejlllllie
spril\\t;
,1bionill' tych /d.:cydllllanie

zarówno

anali::y

hodl'Cljlle
liillykarsl\!'o
i \\sp(',ic/.\:snego
stanu

świecniki::
świeczniki

w obrzędowości

genezy.
systell1atyzaeji.
oryginalnych
wytworów

II ponad XO I&lt;llogralii pr/.edswwiającyeh
II kl(lr: ch je odnotowilno.
O Nykmak.
r)U1K.i ellolucji

polrójne
rzcibionc

rozmaitość
lIkraillskie.
szezcgólnego

na swoiste

Ukrainy.
treściowej

artykulu .i.:st /agadnicnie
symbolicznego
znilezeniil znaków krzyża.
przedmiotach
z epoki kultury Illustierskiej
młodszcgo
paleolitu.

O. Romani\\'.
l",
Wykonane

"/C/.:g()ln.:

iródlowych

ch wk na zachod/ie

świeczników

XIX
pierwszej
połowy
nazwane
trojcami,
mają

domowej,

!'Ozpowszcchnienia
sZluki huculskiej.

i formalnej).
występujących

jak

i cerkiewnej.

oraz powstałych
dotąd
Artykuł zaopatrzony
jest
oraz

mapkę

miejscowości.

Autor postawi I sobie za cel ukilzanic histoprzcmysłu
domowego,
jakim jcst wy twa-

�290
rzanie

tzw.

regionach

łiżnyków
Ukrainy

pochod/.enie
i estetyczną,

(łiżnyky)

-

wełnianych

(u nas określanych

L. f-lerus. Jaworowskie
Zabawki

nakryć

kilimy

na

!{·lŻka. /nanyeh

na ló/ka).

od X V I w. Spclnialy

jest poświadczane
źródłowo
lec/ czasem także magiczną.

wytwarzania.

glównie

CI.asem jako

w n\(.nyeh

Ich niewątpliWie

!"unkej;: nie tylko

zabawki ludowe: historia ich rozwoju oraz l!".lpólce.\·lIe

drewniane

z Jaworowa

mialy sit; pojawić

już w XVII

skich.

Wyróżniające

i w Niemczech.
dotrwało

tylko dwóch

/awod()\\ ą
i r/eźbiar-

stylem

zabawki

b. Galicji.

Byly

kontynuowano

wytwórców.

także

Artykuł

jawOfowskie

ro/ehod/i1y

pokazywane
w II polowic

jest zaor&lt;ltrzony

sit;. w dość bogatym

na wystawach
nas/ego

nawel

wieku.

w Czechach

leu

środków

ukraińskiego.

transportu

wskazując

(czólna.

na zachowane

nad dolną Prypecią
zanikly one
czarnobylskicj.
Na wspomnianych
czólna dłubane.
T. Czehowieć.

wodnego

jeS/cze

lod/ie.

promy)

ich eg/emplar/e

nad kamieniarstwem

/agadnie-

na glównych

rzekach

U/ i Teh:rell:

na r/.ekach

w wyniku wysiedlenia
ludności
I. t'1I11lejS/ych
dwóch r/ckach nadal mo/na spotkać archaiC/.ne

7.e spostrzeżeń

do l&lt;lt 90.

w kilka ilustracji.

Relikty transportu wodnego Poleszuków ukroiliskich. Autor ro/ratruje

tradycyjnych

Polesia

calej

Ich wyrób

M. łlluszko.
nic

się wlasnym

po terenie

prohle/ln

w .. a lIykonyllanie

ich wzrosło znacznie
w ciągu XIX w. W 1896 roku uruchomiono
w tym mieście
szkołę zabawkarską.
w której uczono chłopców
umicjt;tnośei
stolarskich.
tokarskich
asortymencie.

thlll'ne

praktyczną

lisi po all arii
II sll'ej !"onnie

/JOcl/tku XX

ludowym krJl/ClIXIX

II"

Autorka przypomina.
że od przełomu
XVIII i XIX w. rozwin;:ly sit; w licznych wsiach ukrainskich ośrodki kamieniarskie.
Liczba ich sięgnt;ła kilkuset (w tym 124 na Podolu. z POC/&lt;ltkic'll1

XX w.). a w roszczególnyeh

wsiach

zajmowało

się wytwarzaniem

ró/nych

wyrobów

kamieniar-

skich od kilku do kilkud/iesięciu
osób. Artykul zawiera
inltll"lnacjc o rodzaju
\\ytllar/an~
ch
przedmiotów
(od kamieni
żarnowych
do elementów
dekoracyjnych).
ich nabywcach
oraz
o zarobkach

wytwórców.

M. Mozdyr.

Jeden z dawnych rodząjów rybolówstwa·

.. na .\-wiallo ". .lest

lO /wlęzla

initll"lna-

cja o rzadko rraktykowanym,
także w rrzesz!ości.
rodzaju ro!owu ryb na wi;:ks/yeh
ablcnach.
który nie ulegl zmianom
od stuleci. Lowienie
ryb na światlo sporadYClnic
pojawia sit; jeszclc
i dziś najeziorach
Polesia. gdzie w ciche wiosenne
i jesienne wieClory rybacy w)'plywaj'l grtlpOwo na połów.
Ostatni

I.aopatrzeni
z artykułów

w plonące
lego

dzialu

łuczywa.
dotyczy

latarnie

i ościenie.

Czukotki.

leżącej

na p&lt;'lłnocnym

wschodzie

Azji.

R. Kiś. 7. etnografii czukockiej hodowli renów. Autor. który pr/.cd I lJXO rokiem pr/.ayl bliSKO
3 lata wśród tubylców dalekiej północy i pól nocnego wschodu Azji. przedstawia
liczne. /aobserwowane
terenie

przez
tundry

określania

siebie
oraz

konkretnych

sytuacjc

dotyczące

w przemieszczaniu
sytuacji.

orientowania
sit; stad.

W ro/wazaniach

sit; pasler/y

przy tac/a
swych

tabe

Czukolki

II' monolonn~

boga l&lt;: slollnictl\ll

odnOSI si;: taKie

m

dotyc/'1ec

do KOnCepCji elnolln-

gwistycznych.
W dziale folklorystyki
zamieszczono
czlcry artykuly. a to: S. Mys/.anyCl.
Milologia II' /lUl/"cm:ci T. Szewczenki: A. Kaustow. Przyczynki do poznania CarlJll'lIlÓ\l'lI
lIa (ikrllil7le, liS/lekI
hislOlyczno-prawny i kulturowy: A. Daudys, Od etyczllych do elllicm"Cilj('(llIostek II' sll"llkllll"ltfnym badaniu bajek (z roslowiem O. I3rycynej): O. Smolak. '/"l,/){)Iogiclle /,orelllcje \I' chrollolo;;il
I:vtualów weselnych zachodniopodolskiego
iVaddlliestrzu.
Warte odnotowania
artyku!y znajdują sit; tab.e w d/i ale .. Materialy··.
Sil to: !-:u(('ndur::(lii/OH)
z Owruckiego według spisu Michala Piotrowskiego:: lut 50. XIX \1'. (M. WO/.niak): !3ulto:or
Haequet, jego podróże i spostrzeżenia nad żjleielll i klllturą zachodniej (ikmillY (M. Walo): JedlIiI
:. wczesnych prac folklOl:vstycnych dotycąeyeh Halycl'l/Y' (R. Kyn:/ill'): 1'('\1'11(' sloho \lTkor::.lstane ::ródło dotyczące materialnej
i duchowej
kulIlIr\' ludu ukruillskiego .\"1 '-XI III II
(O. AntonO\vycz):
Wymiana korespondencji r. ;":olessy z Jl. IIrus::('\I".\-killl(K. Kok~sa): Jedellll, UKrailisKie oKreślenie Ilalyezyna (zlatynizowane (;alicla) jest ró\\"no\\a/.ne polsKiemu (;alieja. ale \I
teKstach UKralliSKieh może oznaczać tylKo wlaściwą Ilalyezyne uKraills"', (od 111. IlaliCla) tj. da\\lq Ru.'
IlalicKą lub Ruś Czerwoną jaK w powyższym pr/ypadKu.

�291

er.

.it'iL' lis/riu' .Iorl!s!&lt;nra I'aslerl/aka

do H'olodymvra IInatiuka
Romaniuk);
Au/obiograflc=ne
/Iwlaioh' Sle/&lt;lIIlI Jilnlllu.ccellko
(M. Kriaczek):
A'llI:':eapod otwartym niebem i problem ich
ą/uocji IlU Ukraillie (A. Danyluk l.
D/ial

reCćlvji

ohejmuje

12 pozycji.

w tym dwa omówienia

polskich

publikacji:

M. Jakubiee-

Sel1lkOlva. Slml'iwlsAa {lIe.vll ludowa w polskich pr::ek/adach doby romantyzmu, Wrocław
oral .I. Kasjan. Xa p,.::ell(Cl· .vu·ial(Ilt'. 150 ukraińskich bas'ni, gadek, humoresek i podań

1991.

ludo-

\ITcll. TonIIi IlIlI4.
Edward Pietraszek

(ir/egorz

lJkazanic
religijnych

sil,: na nas/)m

rynku

IIzbudza

moje

l.all'S/e

Ija\lisku

egl.OlyCl.llemu

J:glOt~ ka dotyCl\'

Ta

pOl.ycji

cceha

z pellnośeią

Kiuc/olve

pOJl,:cie ksiąiki

jako

wiara

odleglośei

synkretycznych

Książka

malo w Polsce

zawartości

znanemu.

książki

'-:a
\1

Ksi'lika

dolyCly

o ktClI'ylll pis!.e

/.atem

- jest dość pOJemne.

wszystkie

grupy

religijne.

synkretycznych
KaczYliski.

Ś\l i';lych

postaci

przcz

Jest definiowane

sekty,

kościoły,

afrykallsko-chrześcijańskich

polega

na

pr/.yklad II' jednym I \lai.nych afrochrześcijaóskich
okolicy miejsce.
gLi/ie jest Betlejem
i
azaret.

Bc)skie.i i innych

komentarza.

przedstawianych

wśród

i.ywych

afrykanizacji

Przywodzi

autora

taki dogmat

społecznego
niż to mogłoby
religijnych.

treści

ruchów - anLOnianizmie
ustalano
też personifikacje

ludzi I. okolicy.

przez

ruchów

różnych

autora

są bliskie
polskiego.

które

v

S) nkrely/lll.

społecznic.

pewnego

u/nają
rc~prl'zelllują jakieś fllrmy chrystianizmu.
Dla etnografa.
czy antropologa
hadaCl.a polskiego kalolicYlIllU. egzotyka tych zjawisk okazuje si może mniejsza
sil,: lIydallać.

KaCl.yll-

ważnemu

wymaga

geogralicznej

ruchów

Grzegorza

synkretyzmu
II' opisywanych
ruchach społecznych
pewne podohielistwa
do ludowego
katolicyzmu

.- ali'ochrystlanizm

\I' Jczusa,

problematykę

i zadowolenie.

interesuj'jcemu.

ostatnia

!lo\liem

podejmującej

zainteresowanie

lja\l isk: pe\lne c1emellly religijnego
polskiemu
c:lIHlgralillvi. Idradzają
ogólnie

Ze slUdiów nad ruchami a(rochr::es'cljmiski-

I ()&lt;)4.

skiego jest pośllil,:cona
a taki.e

('::Orl/V chrvstiani::m

K a c I. y li s ki.

/lU. !'WN. Warszalla

biblijnych.

- wskazywano
Jezusa.
Matki

to na myśl

ludową

religIjność
łudu polskiego.
gdzie Matka
Boska jest traktowana
jako
Polka,
przedstawiana
II ludOlI ych r/.cibaeh i lllalolVidlach jako wiejska kobieta (np. Matka Boska Skępskal,
RecenlOwana
ksi'!i.ka stano\li
kontynuacjI,: dawnych zainteresowatl
autora religiami synkre\~ Clllymi.

al'rochr/.cścijmiskimi.

!'racuj"c

przeJ.

lata

w Zakładzie

Krajów

Pozaeuropejskich

v

II różnych okresach swej IwukO\I'ej biografii hada! nowe religie Afryki, Narzuca
si więc nieuchronnie
pon'lWnanie zawartości
pracy /Junt i religia w Aji'yce Czarnej. Z badCli?nad ruchami

relig/jlll'JJ1I li' /oil'::e opublikowanej

IV 1979 roku oraz ohecnie

recenzowanej

pracy

z roku

1994.

a II il,:e o J 5 lat pl)/.nie.iszej.
\\' obu ksi'li.kach
\1

i,!eej pr/edmiolicgo

(ir/.egor/.

KaczYllski

zainteresowania.

wykazuje
Dotyczy

doskonal"

to zarówno

oricntacjl,:

w problematyce

specjalistycznej

literatury

stanoafrykani-

,l~ Clnej .. socjologic/lle.i.
antropologiel.llej.
religiozllawczej
i historycznej
- jak również obszcrnej liler,llUry leoretYCI.nej.
l.Illier/.ającej do szerokich.
ogólnych
ujęć. zglębiającej
problematykę
ruch,i\l

s)'nkretyc!.n) ch. powstających
w różnych Clęściach świata na zderzcniu
chrześcijaństwa
miejscO\\\mi,
I. obu ksii\i.ek polski czytelnik moi.e się wiele dowiedzieć
o problemach

7. religiami

I)cia religijncgo.
obejmuje
swoim
i postkolonialnego

a także spolecznego
w ogólności
wc wspólczesnej
1.'lsil,:gielll w zasadzie
ruchy spolecll1o-religijne
Druga

ksiąika.

klóra

mnie teraz

interesuje

przede

Afryce. Pierwsza
książka
tylko Zairu kolonialnego
wszystkim,

poszerza

krąg

laintereslmall
na cab\ Ali'ykę i wszelkie ruchy afroehrześcijallskie.
Odwołuje
siv tylko okazjonalnie do matcrialu IICleśniej analilOwanego
II' /Juncie i religii, powołując
si na odnośne rozdziały

v

tei książki.
doś\liadczeli

zalvsze robi to niejako I. nowego
empirycl.llych
i leoretycl.llyeh.

punktu

widzenia

-

optyki

dojrzalszej

o 15 lat

�292
Dwie porównywane
książki różni" się znacznie perspektywa tcoretyC/.n'l. a ściślej rodzajcm
wyjaśnieli. do których aulor się odwołujc. O ilc w l3ullcie i religii kolonializm
Ilraz z jego
efektami strukturalnymi.
psychologicznymi
i kulturowymi
jest punktcm lIyjścia lIyjaśnicn
ruchów zairskich. o tyk w C::arnym chr)'sliani::lllie stajc si.; nim 1I)'/.I\Olellc/)" i integnlcyjn:
(na poziomic narodowym) ich charakter. Cirzcgorz Kaczyt'1ski wychodzi I 1,i1oJ.enia. ie sytuacj'}
kolonialna JUŻ należy do przeszłości.
natomiast synkretYC/Jle ruchy religijne uparciL' trllają
a nawd rozwijają sic,;. znajdując ciągle licznych zwo!l:nników w róJ.nych niepodleglych
kr;rjacl1
atl'ykar'lskich. Prawidłowo rozwijając tę myśl. autor konkluduje. J.e kontekst kolonialny nic nHl/C
być już użyteczny dla wyjaśnicnia
ruchów afi·oehrze.ścij;lIiskich
1\ Ali·yu: postkolonialncl
Podejmując
w tej sprawie dyskusję z autorcm n:cenl.Owanej
kSląJ.ki. pragn.; podkrcślić.
i.e nieslusznie
rezygnuje on - w moim przekonaniu - z wielu elementów II :jaśnienia.
którym
posługIWal sic,; 15 lat wcześniej. Otó:i' wiele e!l:mcntów skladowych sytuacji kolonialncj· ckolwmieznyeh. psychologicznych
i społecznych. wbrcw pOlOrom. nic znikło II raI l. liJl"lllalną likIIidacją statusu kolonialnego krajów al"rykaóskich. Nalei.y do nich mi.;d/.y innymi poC/ucic niislOści
zbiorowej. rzec można - rasowej. Arrykanów wobec FuropejC/yk&lt;'l\\. Moje twierd/enle
nic m,l
charakteru spekulatywnego:
opiera sic,; na wiedzy pochodz;lcej z mOich II Jasnych badajl nad
doświadczcniami
studentów z krajów Tr7.eciego Świata uC/ących si.; IV I'olsce'. I. wielu wnikliwych rozmów niclormalnych
i sl"ormalizowanych
wywiadów. Sądl';. ie pellne bardziej dald,psiężne skutki zarówno systemu kolonialnego.
jak i przeobrai.cli cywili/.acljnych.
kl&lt;'lryeh h\!
przyczyną. ciągle odgrywają poważną rolc,; w zrozumieniu ZJaWisk religijn:ch.
h.;dąc:ch przelimiotem zaintercsowania
Grzegorza KaczYllskiego.
Podsumowując
ten Iragment n:cenzji. chcc,; podkreślić. ic z Ivvjaśnieó strukturalnych.
laprezentowanych
w Buncie i religii nie zrczygnowałabym
tak ł;lll~(l. An;r1izy oll\arcie marksistolIskic. lub częściej marksizujqce.
książki opuhlikowanej
w 197') roku lraliaj,\ mi h'lrL!/ic.J
do przekonania.
niż znacznie mniej rzeczowe rellcksje zawarlc II· ('~ill"llI"111c/Ii'l'sltillll::llll&lt;'.
nic podparte realną analizą przeobrażeli
strukturalnych.
kl&lt;irym pod IIphllem
kolonializmu
ulcgly spoieczeJistwa
afrykmiskic.
Pragnęlabym
si,' takic dopuścić pCII·nej rcllcksji natury
ogólncj: otó:i' sqdzę. że mamy w ostatnich latach do c/.ynienia I rodza.ll'm antymarksis1lJ\\skici
bigoterii. Nie trudno stwicrdzić. że marksizm nic hyl mi nigd: szc/.ególnle hliski. ale unikaniC
odniesicó do marksizujqcych
wyjaśnieó w j.;zykl.l koncepcji konllikto\\·ej. lIiyllaj;\ccj hiegunollc.i
wi/ji społeczeJistwa.
tam. gd/.ie konllikiowość
mozc stanowić doskonal: lOk myślenia. lIII aiam
za taki sam przesqd. jak przcsądem bywalo upane tr/.ymal1le SI'; tylko tego rod/aju IIYj,lśnidl
(jrzcgorz Kaczyilski przyjmuje ,.integracyjne l.naClenie·· Cly __funkej\' integracyjn;I·· hadan~ch
przcz siebie ruchów religijnych za najwaJ.niejszy kontekst wyjaśniaj'lcy. Autor doklddnie Śled/l
w swojej ksiąJ.cc dzicje afrochrystianizmu.
szukaj'lc przede wS/yslkimjego
funkcji polil:czn:ch.
Dociekanic
politycznych
korzeni i politycznych
funkcji tych rucilllll religijn:ch
.jest zrcszl&lt;i
I.godne z tendencją dominuj,!cą w litcraturze pr/.edmiotu.
W dalS/ych paniach reccn/OIl '1I1C.l
ksiqJ.ki autor wydajc si~ odchodzić od wyjaśnienia politYClnego ClY. Sler/.CJ. funkcjondinego.
twierdząc w koilczącej rozprawc,; nocie metodologicznej.
je jednolitc
w:jaśnicnie
hadan\ch
ruchów nie jest możliwe. Kaezyilski formuluje twierdzcnie. n()\\e II stosunku do II CleśnicjSlc.1
ksiq7,ki. że rola ruchów al"hlchrześeiJat'lskich
"w kontekście
1I·'p&lt;'llczesnych. niepodkgi: eh
spolcczelistw
atrykailskich jest bardzo kompleksowa.
i ie jest ona nicredukowalna
do ,kr:
pozareligijlH:j i funkcji kontestacyjnej·'
(s. 253-254). Podejmuje zal·a/cm Idecydollana
kr: t,kL'
wyjaśnieil I"unkcjonalistycznych
podkreślając.
iż ..:\frochrystianillll
jest Ij,}1I iskiem społcCln: m.
kulturowym. politycznym. ale przede \\·szystkim zjawiskiem religijnym i 1lJ 1',Ulno b\ć uIII"j)ukl,',
ne w kaJ.dej pracy. nawel o proliluzdecydowanic
lilllkcjonalislYClll\m··
(s. 255).
Wyjaśnianie synkretycznych
ruchów i ideologii ;i1i·ochl·l.cścijaliskich lI/gl.;d;lIlli politYClnymi
zawiera jednak pcwne pułapki: chcialabym na nic wskazać rormului'lc nasllllajqee si.; 1I,\lrlilll)'
ści. Mam wrażenie. Żl: odl\"Olywanie sic,;autora recelllowanej
ksi;Vki do n;lrodowego CI.y narodowotwórczego charakteru nowych ruchów rcligijnych, II' dalekiej Cly bliskiej pr/es/./(\ści. jest n:l
, Por.:

C(),VĆ

H'

dOili. red. E. Nowicka. S. I.odzillski_ WarS/&lt;Jwa 11)&lt;).\.

�293
gruncic a fI': ~aóskim pcwnym nadużycicm.
l\utor używa slowa .,narodowy"
i ..narodowe"
" odniesieniu do vvsp(llC/esnvch. ja~ i do dawnych historYC7nych zJawisk spoleeznych
i polityczn\t:h. ro/,gryvv'aJ'lc:ch si.,: vv /Hryce spr,led stuleci. na przy~lad w wie~u XVII i XX, Chara~ter
narod()\\y przypisuje na prz.y~lad anlonianizmo\\'i.
ruchowi n:ligijnemu z XVII wieku, nazywając
go ..ruchem narodll\vo-/jednoueniowym",
W tym samym duchu autor używa określenia:
..Ali·v ~,lóskie pm.:hudzenie patriotYCl.ne". ~tóre równicż uznałahym za anachronizm,
\Iocną stron'l prac: jcst nalomiast jej ~onkrdność.
dohre osadzenie w realiach, W książce
,1naidujem: liune S/uegóIO\v'c opisy. gh;hoko dr'lżące matcrial historyczny.
nawet archiwalny.
RO/.pra" a ,1iIVV
iera la~że je!,o skrupulatną 'lIlaliz.,:.
Ksi'li.b ma .jcdnakic chara~tcr \V vvi.,:ks/.ym stopniu socjograficzny
czy etnograficzny.
niż
socjologiCl.n:
Cl.y antropologiczny.
Skupia si.,: na opisie i Porz.&lt;ldkowaniu. nicwiele w nicj
osadzcnia vv teorii. To ostatnie vvydaje si.,: zresz!&lt;l niepokoić samego autora: na zakol1czenie pracy
umieS/cza howie'nl IlOt.,:metodologiuml.
w której niejako si.; tlumaczy I. tego l~lklU,
KauYlis~ i. o ile moi,na si" I,orientować z treści książki. sam nie prowadzi! wlasnych had&lt;ul
el1lpir\un)'ch.
,s\.;upi'l SI": na pnrz,qd~ll\vaniu zastanego materialu. Wspomina czasami wprawdzie
o vvlasnycil ohsel'\\ acjach .• i1e trudno wychwycić, gdzie są one zużytkowane.
Zaletą ksiąi.ki jest
to. Ie ,iej aut()l' ogill'llia i p()l'li\dkuje ogromną literatur" i posługuje si" imponującym
zakresem
informacji. Ildost.,:pniaj'lc je polskicmu uytelnikowi.
Che" le'i zVIJ'('lcić uv\ag" na pcwnc d/iwaczności
j.,:zykowe. Czasem w książce pojawiaj'l si"
osoblivve l\:nl1iny. k((\r:ch br/mienic lub treść wzbudza wi\tpliwości. Jest to nI" "inkulturacja".
tennin uiyvvan: pr/Cl. KauYliskiego
chyba na określenie wprowadzenia
do zycia spo!ceznego.
Jest to VII,'C pOI,,:cle po~r\ vvajqcc SI": trcścią l, .. socjalizacl'(
(s. 141), Slowo "t'ctys/.yści" bl'zmi
I1IC1n;Clnic': OCl)' "iście nic ma wątplivvości. je autol'()\\i chodzi o czcicieli fetyszów.
I~\vaNowicka

.Iul i&lt;:tt&lt;: 1 i n c c' s .

/.e ( '()1'lI1I ('/ tes Jelllllles.

Hache!le,

Paris 1996. ss. 183.

Kman. śvv·i.;ta ksi.,:ga mU/liłman()\v. kodeks spo1cC/ny. n:ligijny. prawny i moralny określa
m,in. pr~l\\a i ohmv iiI/ki kobiely. Kvvcstie te zavvarlc w różnych surach, wyjaśnianc
są przez
znavvC(')VVpravva Illu/ulmaliskiego.
Izw. doktorów islamu. których objaśnienia niekiedy różni,! si.,:.
Slqd l&lt;:i od vvielu d/icsi.,:cioIcCl obraz. "obiel) w islamie stal si" tematem liel.11ych opracowali
I ro/pravv. I'r/\'kladclll
h o 1c1llC.l Inkrprclacji
jest recenzowana
książka fi'ancuskiei
hadacz\.;i.
KSląilil sklada Sly I. przrtlnlOvv:. vv'provv'ad/enla i czterech I'()zdl.1alów: "Le Coran et Ics atltres
tnles
tillldateurs de I'islam (I)": "L'l\rahie
avant Mahomet (II)"; ,,1.es femmes d'Arabic
du vivant dc Mahomct (III )": "Mahomct. Ie ('or3n ci Ics fcmmcs (IV)" oral. zakollC/enia i aneksu.
\\ pr/,cdmmv ie /\utor~a pr/cdstavvia I'()zmaite podejścia do islamizmu radykalncgo prczentovvane prl.c/ bildaC/y VI J'(')jnych regionach świata mUl.ulmaliskiego . .lui. na wst~pie zastanawia si"
CI: VI istocic rllll/na móvv ić. I.v\lasl.Cl.a w prl..ypadku kobiet. o brutalllośei,
nietolerancji
i totalitarV/mie islamu IV kontckścic
c/\nóvv i dcklaracji
islamistów
bądź przyjmować
wypowiedzi
VVIt;ks/ości nHll.ulm'lnl·l\\. dLI kt()r\'ch islam jest religi'l po\.;oju i tolerancji. przejawiającej
zdolno,c adaptaei i do VISpl')iClCSIICgOświata. (ienemlnie odpowiedź jawi si" w sensie pOl..ytywnym.
alc nalci)' odnolovlać nictolerancj" grup ekstr&lt;:mistyel.11yeh.
l'ostt;PU.l'lcy krytys ckonomlczny
dotknijl wszystkie
kraje muzulmaliskie.
co wywolaio
spr/CClne w S\vcJ istocie opcje: jcdną propagujilq
nowoczesność.
przejawiająq
sit;: VV'prl..cjmowaniu vvmrów europcjskich
i dni!,'" reprCl,enlOwan'l przC/ fundamentalistów,
lansującą l'Caktyvvovvanie zasad koraniC/n)'ch i kreovv'anie vv'sp{llnoty wierzących.
Islamizln rildyh.alnv d'li\ do kontroli calcj spo!cczności. jej 1i,lIlkcjonO\vania we wszelkich
dzicdzinilch.
I'rzc~onanie
o siuSIności swojej walki i programu
uzasadnia
odwolaniem
si.;

�294
do ślviętych
stą.

tekstów

W tej zlożonej

islamu.
sytuacji

postulaly

i żądania

odwoluje

sio;: do Koranu

w Koranie

Autorka

wob.:.:

są jasne

ma powodu

Równocześnie
stawia

kobiel.

Każdy

i Iladisów.

i precyzyjne.

czynić

Koran

wdowie

i rozwiedzionej
żonom.

pytanie

Należy

wst'lpić

przecil\nika

o znajomość

Koranu.

że ustalenia

liczni

maiżeliski.

gel: padają

.. kod.:ksu

dla kobiel"

dotycz'lce

kobiel
dlatcgo

atomiasl

II Korani.: ani
a II· Pakistani.:

Mahomet

JUż innych

lahronil

niecz:-

lwlaslcza

sytuacjo;: kohiety.

nic l.l1ajdui'l potwierlll:enia
sio;: ohrzC7.,mia dziewczynek.

nic obejmuje

osohę

w tym i kobiety.

badacze.

za aktualn"

IV związek

pko

wspólcz.:snego

podkrcślić.

odpowiedzialnym

a to polecenie

na każdego

z propagatorów

na co wskazują

i tradycja
narzucają
praktyki.
które
np. w Egipeic czy Sudanie dokonuje
tylko swoim

wskazuje

Z,lII arte
też nic
ohyuaje

lIliadisach.
zabrania si,

koi&lt;:.jnego lIlalŻelistlla

kobiel.

Wprowadzenie
jest rysem historycznym
sytuacji
kohiety
II regionach
muzulmanskich.
Od wieków. w zalezności
od kralu. status kobietyokreślalo.
bardziej luh mniej rygorystycznie.
prawo islamskie.
Również
nigdzie
w XIX

Ale nigdy nic podejmowano
dyskusji nad lależności'l
kohiety od męi.czYln:
nic kwestionowano
zasady jcdnostronnego
odepchnięcia
i poligamii.
Dopiero

w. pojawily

wplywem
kohiety

sio;: pytania

przenikającej

dOlycząee

myśli curopejskiej

w spoleczelistwie.

pozycji

kobiety

intelektualiści

olVoczcsność

powinna

w rodzinie

egipscy

pójść

i spoleczclistllie.

wysllllali

w kierunku

tuę

rewizji

lmiany

Pod
kond:cji

koncepcji

II·yzna-

czającej dotychczasowe
relacje mio;:dzy mężczyzn'l
a kohietą
ich rolami. prall·ami i ohowiązkami .
.lcdnym z picrwszyeh
rc!ormatorów
byl Kassilll Amin (I R6.'-1 &lt;JOX). który IV I X&lt;J9 roku oglosil
esej pl. La UheJ'{{liol1 de /a femme. Książka la odegrala
waiJJ;t rolę w kSl:tailol\aniu
orientacji
kobiel.

II·ywodz'lcyeh

się z klas burzuazyjnych.

Obeen ie. w sto lal od pierwszych

tekstow

myśl iciel i egipskich.

pOIHJII ni': wyplywa

J1!"Ohlelll

nowoczesności
Stawia sio;: pytani.: cz.y nowoczcsność
moilil\a
Jest bu okcydcntalizacji
struklllr
i ohYC7.ajów') W jakiej formie powinna objawiać się nO\\'oczesność
hąd/ czy można ją lIylloh·
wać bel. znieksztaieeli
tradycji. przynalcżności
i wiary')
/,aehowania

kobiet

poniek'ld

odpowiadai'l

w postaci

sprzeciwu
poruszania

wobec kultury Zachodu:
ale dzięki
się w przestrzeni
Jluhlieznej.
a także

wania

własnego

zasilmy.

stanowiska.

rozumianej

na te prohlemy.

nar7.lleony

Nic

jako

rozwią/uje

reislamizaeyjnyeh

kwestionuj'l

religijna.

z nich

akcepIUi~! SlrlJj

a równocześnir:

II)

1'&lt;11

.Jasianianiu"
z.yskuj'l onc praIlo swobodnego
moiiillość
uczcslniCiIl;1 II· deh,ltach i prezentoto Jednak

problemu

m.,:zczy/nie w rodzinic. a lak że pozbawienie
jej możlill·ośei
Konfrontacja
między modernistami
a konserwatystami
ruchów

Niekt(·Jre

identylikacja

potrzcbę

podporz'ldkowani,[

kobiet:

dzialani,1 II nicklórych
d/jedzinaeh.
trwa do dzisiaj. WspólCl..eśnic grupy

aktywno~ci

publicznej

kobiety.

ich

zdaniem

kształcenie
kobiet powinno
polegać
na przygotowaniu
do obowi'Vku
maIki i zony
Inaczej
mówi,je, opowiadają
si.,: za tradycyjnym
schematem.
który postrzega kobiet.,: jedynic w roli matki
i żony. Ten patriarchalny
system próbuje się usprawiedliwić
.I. M inces w rozdziale picrwszym
analizuje okoliczności
wstawal

Koran.

Zwraca

rÓlmież

Teksty

tc. choć nie objawione.

nowali

je szyici.

zwolennicy

uwagę

sunnici
Alcgo.

na znaczenie
uznają

uwat.ając.

odwolanicm
się do religii .
spo!cczno-historyczne.
II jakich

Hadis(·)\\'.

za równowaine
i.e tylko

ezyli

relacji

z Koranem.

pvekaz.y

o życiu

Natomiast

cz.lonków

zakll estio-

rodzin"

Mahometa

mogą być prawdziwe
i bezsporne.
Mężczyzna.
który red,lglllval
niekt(lre
Iladisy
pewne relacje z kobietami
i zasi.,:gal ich opinii . .lcdnak liczba Iladis()w niekorzystnych
jest znacqea.
1'0 śmierci
Niektórzy

Proroka

muzulmaliskicj
zastosowali
kobiet.
stosunku
(s. 46).

pojawi lo się pytanie

za podstawo;:
liczni
do

Autorka
do

uzoali
teologowie

interpretar:ji
zauważa.

kobiel.

Koran

i egzegeci

islamu.
że opierając

spoleezerlstwa

jako

o typ spoleezellslwa.
fundament
nic

arabscy

co uwidoeznilo
sio;: na tekstach.
mU/.ulmaliskie

islamu.

jakie

nalei.aloby

W wyniku

wlasne

lIartości.

się w restrykcjach
a tym bardzicj
z.acholluj'l

si'f

ksztaltollać.
arahskoi zl\yczajc

skicrowanych

na tradycjach.
częSlO

dyskutollal
dla kohlctl

.:kspansji
normy

hardzo.

po-

Proroka.

lIobec
w sprali ie

arr:haicznic

�295
V\' ro/.d/jak drugim Autorka omawia sytua&lt;:ję w Arabii przed Mahom&lt;:tem. Wskazuj c na znaczenie wielkich targll\v. piclgr/.ymek odbywanych
do różnych sanktuariów,
spośród których
Mekka posiadala jui wielki prestii. gdyi spotykały się w niej różnc populacje. ob&lt;:e i lokalne.
U\\agę zwraca lilkt. i.e klul:/. do świętego miejs&lt;:a. jakim jest AI-Kaba, był powierzany kobiecie
(s 50) Autorka chal'akteryzuj'lc
sytuację w Arabii przedislamskicj
(do początków VII wieku)
Z\\raGl uwagę na praktyki I.awierania małż&lt;:listw: monogamiczn&lt;:
i poligamiczne:
dostrzcga
ohecność z\\·i.v1t'm matrylinearnydl
i matryloka&lt;:ji.
W niektórych
plemionach
małl.cIlstwa
poliandr) l:/.nc stanmviły nOrllH; /.auwa/a. i.e w tej epoce" patriarchalność
- w sensic genealogii
nic miala takiego Inal:/.enia.jak
II" czasach póiniejszych"
(s. 51). Praktykowano
"maiżelistwa
C/.IStl\\ c
1\\ laSlela
prICI. pol\rlli.ników.
Teksty
l\oty&lt;:zące
okresu
przed islamskiego
(oPO\\ iadania. anegd(lly. poematy ild.) pokazują rolmaik
statusy kobiet. w zakżności
od plemion. miast. grup spoicl:/.nydl. (ieneralnie moina przyjąć. iż kobiety. pomimo wielki&lt;:h różnic
pomi.,:d/\ pkmion'lmi.
posiadały rzel:/.ywistą. dostrzegalną
pewną władzę spolcl:Zną (s. 56) .
..Oh)l:/.aje heduiliskic. które nic znikly z dnia na dzień. dawały kobietom miejsce szczególnc
\\ czasie prO\\ad/Onydl
walk. gdyi ich obecność. śpiewy i krzyki zachęcaly do walki" (s. 54).
Wiek I nich wyrM.nialo si.,: talentem poetyckim.
muzycznym.
oratorskim
itp. Powoli. pod
wphw cm krajów s;łsiednich. gdzie patriarchat był mocno osadzony. uznano 1.'1 godny naśladowania 1\ p malielist\\a
agnatycznego.
a takil~ zastosowanie
kontroli nad kobietą i dzicwczyną.
Ta kOl1trola ohjęla pr/ede wszystkim środowiska miejskie. Pr/.cd islamem w miastach woalowały
si.,: larów no I.yd(·mki jak i ehrzcś&lt;:ijanki. LO zlawisko jak wiadomo sięga czasów antycznych.
Ogranlcl.enl;l. I.am) kanic \\' obr.,:bie domostwa moze być trakLOwane w lych epokachjako
symbol
prz\w ilcju. przyjąć moina r()\vnieżjako przyklad nieulilOści wobec kobiet (s. 55).
\\' rozdZiale tr/ecim Autorka opisuje czasy Mahometa. w których pr/cz wiele lat obowią/Ywaly jes/c/c obYClaje plemienne. Sam Prorok uka/uje sit; jako obrońca praw kobiet. Mahomet.
któr\ mial l) ion. I piel'\\ SI.;1Chadid/ą iył w I.wiązku monogamicznym.
Chadidż.a przedstawiana
jest prl.el badaczy }Iko kobieta wyemancypowana.
energiczna o silnej osobowości.
właściciclka
kara\lan kupieckich. Po śmierci drugiego mali.onka w wieku 40 lat. zgodnic z oby&lt;:zajem. LOona
l'lpmp()nO\\aia
mal/el'lstwo Mahometowi.
ktl)rego wcześniej zatrudni la do kierowania karawanami .. ·\utorka Iwraca ll\lagl,: na I..aublllie i sza&lt;:unek jakim małionkowie
w7.ajemnic się obdarzali.
!'ojci śmierci (6~() ruk) i'vlalwmet poślubil Aisz.,:. a następnie kolejne kobiely. najczęści&lt;:j wdo\\y
po wmilach. kl('lr/) l.gin.,:li \\ walce. Licl.Ile świadectwa dowodzą. i/ mal/onki Mahometa zył)
\\edlug obO\\iillujących
\\'(')\\czas ohYl:/.ajów. a zatem uczestnie/yly
w debalach. podejmowały
dec:\/Jc. ruzstl'/)galy
")iUaCje konJlikLOlVe (s. (0). Zony Mahometa po jego śmierci (632 rok)
zamievkaly pr/.\ Illcczecie. w klór) m /Ostało zloione cialo Proroka. Zachowały swoje obyczaje.
ZajlllO\\'il!y wa/nc miejsce w spo!ccznoś&lt;:i miasla. udziclały się w różnych dziedzinach.
a nawet
\\ polityce.
Status kohiety w epoce Mahometa i po jego śmierci plasowal się wysoko. "gdyż nic byly one
\\) k jllcl.One l. iycia spoleClnego. pol it) cznego. a nawet rei igijnego" (s. (3). Za podstawę wyJączeni'l kobiet I i\cia publiCInego ul.llaje sit; wydarzenie określane jako "Bitwa wielbłądzia"
(656 n)k). kll'H;I ro/egraJa si.,: mit;d/Y Alim. zit;ciem Mahomcta. mężem jego ukochancj córki
Falimy. iI ;\is/;\ i lakol'lClyla się klt;sk'l Matki Wier/ąeych. co zostalo zapisane w Hadisach.
Kalif ['mar (634-644) jako pierws/y col'nąl prawo udziału kobiet IV modlitwach piątkowych
\\ 111eCI.ecie.;I w ostatnim ruku sW'ego panowania zabronil ionom Mahometa pielgrzymowania
do
ivlckki . .Jego nast,,:pcil anlllow;l! zakaz. ale \\'prowadził klau/.ulc; separacji płci. Czytając Koran
mozn;l 1.;lU\\;l/Yć \\ w iehl miejscach obecność zachowal1 i nakazów wyplywaj'lcych
z epoki
puedislil111skic.j. ktore kontYllllO\\anO w pierwszych dzieSięcioleciach
islamu (s. 73). Innowację
Slallll\\i1o niewiltpli\\ ie pr/y/nanic
kobiccie prawa do sukcesji. Tam. gdzie obyczaje rcgulowaly
postępowanie spolcczdlSt\la.
islam narl.ll&lt;:ił reguły iycia i postępowania.
które staly się obowiązuj'lce dla WSZ)stkich ulonk(')\\" nO\\ej wspólnoty. Religijnie oznacza to zerwanie z wcześniej
upraw ianY111kulte111.
\\ rozdziil!e Clw'lrtym ;\utol'kil ro/waia Iwi'Vki mit;dzy Koranem i pozycją kobiet. Przypomina. ie S\\ i,;la Ksi~'ga prClentuje punkt wid/cnia /nany w starożytnoś&lt;:i na Bliskim Wchodzie

�296
w Bizancjum czy kn;gu śr(ldzicmnomorskim,
podporządkollujelCY kobiet.; m.;/czy/nic.
W śll'ietlc
przypisów zawnrtych II' Kornnie prmvo do spadku i sposób uniewa/nienia
mal/elistlla
mialy bcz
w'ltpienia rewolucyjny
charakter. Tradycyjny nakaz powrotu odsuni.;tc.j kobiety do rodzicll\\
straci! wspólczcśnie
swoj,! moc, albowiem II' wyniku tntdności ckonomicmycb
Iliele kobiet
pol.Ostajc na ulicy bcz dachu nad glOlvą zawodu i jakichkolwiek
środkll\v do i.ycia (s. XeJ)
Autorka zwraca uwag.,: na znaczenic
kontraktu
mal/dlskicgo.
ktllry zcz\lala
kobiecie
na wprowadzanie
kor/ystnyeh dla nicj rozslrzygni.;ć. np. zapis o z\li'l/ku mOllogamiczllym. b,jdż
kontynuaCji aktywności
/awodowcj.
,..leszcze dzisiaj kontrakt zaeho\luje
dla kobiety sposób
zabapicczeniajcJ
praw, którc obowiąZllj'l w mal/ci'Jstwic" (s. X7). Koran \lymaga ustncj akceptacji obojga przyszlych
mal/onków.
ale \I'Ctllug obyczaju mile/cnic
dzic\lczyny
u/najc si&lt;;
za /godC;. tlumncząe jej lachowanic mlodym wickicm i nieśmi,tiości,(. W czasach I'roroka \ldoll'~
i rozwicdzione
samodzielnie
decydlJ\valy o swoim lwiej/ku malieJlskim.
nic polr/cbollal~
opiekuna matrymonialncgo.
ani nikogo. kto by aran/owal
Iwią/.ck. ('/.,'sto obyczaj staje si&lt;;
obowi'l7.uj'lcy.
wbrew poleceniom
prawa muzulmaliskiego.
I.wlasz.(/a tych paragraii·l\\·. które
wymagają szczególnej interpretacji.
Liczne przckazy potwindzają
/e Mahomet doradzal przys/lym mal/onkom spotkania pried
ślubem. podobnie jak mialo to miejsce u Bcduinólv i \I spolccznościach
o strukturzc endogamiczncj. lJrbani/acja
wyra/nie ograniczyła t.; lllo/liwoŚć. gdy; miastel zamles/killali
tCI obcy.
co postrzcgano .Iako I.agro/.cnie. Stąd pojawily siC;zW;'\Iki aranlOW,lIle pr/.N rod/.inc bcz llbecności narz.cczDnych. którzy CZ';SIO spotykali si.; dopiero II noc poślubną /dar/a SI'; .Icszcz.e CI 't SIO.
/e kobiety po ślubie zostają ograniczone do obs/ant domostwa z pragnienicm \lydania na ŚII iat
jak najwi&lt;;kszcj liczby synów, gwarantów ich statusu spolecznego.
Rola matki do dzisiaj Jest
s\I'oistym upr/ywiłc.jowanicm:
..Dla wielu mo;i.uyzn z obSl.al'll bascnu śn·lliziemIHlIllorskicgo.
a zwlasz.c/a kr.;gu muzulma(lskicgo,
zgodnie z tradycją jedynq kobictel życia. kochaną bugraniunic. jeslmatka.
którą darzą najwi&lt;;:kszym zaulillliem"(s. &lt;jO).
Koran Iwraca uwag.; na relacje uczuciowc. szacunek. a n,l\\ct ll1iloSl' ll1io;dzy malionkami.
na satysJilkcjo; scksualną w mal/clislwie.
a nic tylko n,1 relacjc oparlc na reprodukcji (II. I X3).
Ponadto Koran zalcea. aby w przypadku odsuni&lt;;cia /ony mali.onck. jcz.cli ma takie moż.lillośl'i.
lo/ylna nią i d/icci (II. 223: LXV. 7)
Mal/eJistwo patriarchainc. patrylokalne i patrylincarne pr/Yic1c II' islall1il' dalo prl:ywikj linii
ojcowskieJ. Matka. wprawdzie winna być szanowana .lak ojcicc, alc zgodnie I. Korancm nic Ina
ladnego prawa do d7.ieci. Zgodnic z obyczajem kobicta /acho\\ uje opick.,: nad dzieli Clctami
do ich \\yjscia I.a mą; .. natomiast synami zajmujc si.; do 7 luh X roku 1.1 cia. Vol kodeksie algierskim. gdy malka wychodzi powtórnic za mąz. la mciczyzn.; nicspokrewnionego
I jej dzicćmi.
Iraci wszelkie prawo do polomst\\a z popr/cdniego
z\\i'llku . .Jedynie Tuuczja prz.yznała matce
prawo opieki nad dzicćmi w pr/ypadku roz\\odu czy Wdll\\icllslwa.
Przyj.;ta filiacja agnatyczna ma wzmocnić konlrol&lt;; nad kobietami. \\' spoleuności
\\ ic.iskle.j
i plcmienncj
ma ona charaktcr wzgl.,:dny, gdyi. wszyscy Ill.;i.uyi.ni pr/chy\\ajq
\\ ohs/ar/c.
II' którym
5&lt;\ kohicty.
chroniąc je już swoj,\ obecnością
Nicco inauej rzec I lila sic \\ nbs/arze
micJskim.
Autorka wy'jasnia. iż. ani Koran. ani inne teksty nic mt'lIviq \\pmst o zakrywaniu syl\\etki
przcz kobicty. Świo;ta Ksicga zawicra lilrll1Ld.; ..To byloby kpiej". co wyra/nic \\skazuje na pokcenie lilkultatywne. a nic ahsolutne (s. 113). ;alc/y przypomnieć. iż. II' epoce Mahometa. \\oalowal) sic kobiety wysoko urod/onc w przcciwicllsl.\\ie do niemuz.ulmanck i nie\\olnic. co \\ ią/alo
sic z pr/ynależnośeią
spoleczną i rcligijną. Vol miastach praktyka la .lako symbol kobiety muzulmailskiej rOIwijala sic powoli. a obowiązkową stala si.; za panowania I--:alit'a limanl. W z,lsad/ie
caly prohlem skupia sic wokół iiliacji. a raczcj g\\arancji u~stości krll i potomhm,
u~li inaCle.1
mówiqc IVi'I/C siC;z relaeiami scksualnymi.
Wspólczesna sytuacja spolcczno-ekonomiuna
krajów rllll/ulmallskich
wytwor/yla takic \\arunki. iż. m,;/czY/na nic jest w stanic utrzymać rodziny. jak to zaleca Koran i tradycja. St,]d.
zczwalaJ'lc na aktywność l.awodO\vil żony Cly córki. traci na autorytecie IV ouach bliskich. !\b~

�297
zmicnić iSlnicj'lc)' slall. pos/.llkujc możliwości zmiany i znajdujc jc w programach
wojującego
Islamizmu. kt('n)' nic akceptuje obecności kobiet w życiu publicznym,
J. :Y1inces II konkluzji slll·ierdza. iż Mahomet mial mówić. że w l.yciu codziennym najbardziej
lubi perfum)' i kobicl)'. Komentatorzy
Koranu prczcntują go jako człowieka,
który kochał
i sZallOwal kobicly. Faktem jcst. żc przepisy koranicznc były wprowadzonc
po jego śmierci
II n')żnych cpokach i II' rozmaitych micjscach, Ich sLOsowanic bywało cz.;sto bardziej rygory,t\ une niż to glosiła S\vi&lt;;ta Ksi&lt;;ga, Dlatego też można stwierdzić. iz przcmoc stosowana przez,
ILlI1damcnwlislllll Islamskich nic ma żadncgo związku z Koranem.
I'rczcnlollilna ksi'lżka nic rozwiązujc zlożonych zagadnicń tzw. kwcstii kobieccj, alc stawia
py tania i odsiania nlepral\'idloIVOŚci wysu;pującc w wicłu krajach. uzasadniane Korancm. co nie
majdujc p()\lvicrL!zenia IV Świ&lt;;lcj KsiC;L!ze, Masakry ludności. dokonywane
w wicIu regionach
ŚII iala mu/ulmailskicgo,
np, w A(ganislanie. Algierii. Je facio nicwiele mają wspólncgo z rcligią.
są prz)'kladcm walki o wladzc;.
Autorka porównujc nakaz)' koranicznc I. nicktórymi wspólczcsnymi.
sprzccznymi
z nimi.
\\ ostalnich lalach II Algicrii czlonkowlc Islamskiej Grupy Zbrojnej uprowadzają
dzicwczęta
i mlodc kobit:ty. kllll't: zmus/ajil do zawarcia czasowcgo związku małż,eilskiego. zwanego ..dła
przyj CIl1ll0ŚCi" I Kobiety. którc hronily si.; przed takim malżeństwem.
tracily życic. a te. które
pOIlTócily do domólI. z.mwly odrzucone przez rodziny. gdyż swoim zachowaniem
splamiły
honor. W tcj nić/wyklej sytuacji zdarzały si;; zabójSIwajak i samobójstwa (s. 29. 46).
Książ.ka ukaz.ujc dylematy i rzcczywistość współczcsnyeh
krajów muwlmańskieh.
zwłaszcza
I1lcby"ale trudn;\ i nic z,awszc zrozumiałą sytuacjc; kobicty. pomimo wyraźnych jej praw i przyII lic it) II
Anna Barska

I,cszck K o I a n kic w I C z. S"mb"
KR. W~!I'S/.awa I l)!»). ss. 254.

- 8ogami,

Opowieść; anlrop%giczna.

Wydawnictwo

Od zawsz.c irYlowaly mnic notatki reccnzyjne umieszczane na okładkach książek, Pisanie ich
jcst - jak sądzC; pozbawione w zasadzie sensu, Wiadomo przecież. że muszą być pozytywne.
Ocz.: lI'iście rZ'l'lz" tym lwank prawa wolnego rynku. bo co by innego. Jednak mimo ciągłej
irytacji. zaczynam czytanie książck od tych tonących w pozytywnej i intelektualnej
ogólności
notatck. Nic inaczcj bylo II przypadku nowej książki Lcszka Kolankiewicza
Samba = Bogami,
\a okładce z.amieszczono wypowicdzi dwóch osób - Janusza Deglcra i Zhigniewa Osińskiego,
Irytacja zjawiła si;; hard/O szybko. ProSZt; spojrzeć. Degler: •.... to najciekawsza
i bodaj najlepiej
napisana książka. jak'1 ostatnio przeczy talem" i jeszcze Osii\ski: ,... ,uważam książkę ( ... ) za jedną
z lIażnicjszych
(jcśli nic naJważ.niCJszych) w polskicj humanistyce
lat dziewięćdz.icsiątych",
Po takim wstt;pie ma sit; racz,ej ch;;ć odloż.yć publikację na półkę i powrócić do niej po odpoII icdnim uspokoJenio. Bo co b;;Lizic jcżeli si.; nic spodoba') Jak polemizować z takim zachwytem')
Od samcgo pou,\lku nstawia mnie to negatywnie i. podchodząc nieco przekornie.
najchętniej
szukałbym dziury w calym. /,naj'1c jednak poprzednią książkę Kolankiewicza
5'więly ArluaJ oraz
po/Ostak jego dokonania. przdknąlem irytuj"eą pigulkt; i ruszyłem naprzód,
I oto rozloczył siC; przedc n1l1'1świat niezwykly, Z góry powicm, że zamieszczone
na okładce
II ypo\l icdzi dwóch autorów nic s'1 przcsadzone.
Wręcz przeciwnie, Komplementować
bowiem
książkC; Kolankicwiua
Illożna bel. kOlka i na wiele sposobów, Rzadko rzeczywiście zdarza się
tak pasjonująca opowieść, Opowieść Iv!aśnie - troch;; naukowa, bo porusza problemy rozrzucone
pomic;dzy teatrologią
elnologią. psychologią
czy lileraturoznawslwem.
Opowieść
literacka I Gene/.a tel praktyki si,ga wczcsnego islamu. kiedy podróżnikom zezwalano na poślubienie kobiety na
,)kreślony czas w miejscu. gdzie prl.eoywali.

�298
bo przenikają sit; w niej swobodnie reportaż. dziennik. esej. \\spolllnienia.
a może też i ..czysla
fikcja" literacka. Podtytul książki brzmi: OJ1Oll1ie.l:ć-Ol1lro/w/ogic::llo.
To \daśnil: w tym [(;I'lllinie
wspólczesnej
humanistyki - bardzo na (;Zasie i bard/.() z.naul:niow o s/.(;I'okim
spotykaj., si.;
wszystkie strony zaintl:rl:sowall autora.
Ale o l:zym jest Salllha :: /logami'! Nidatwo ją zdeliniow&lt;lć. bo jl:st to przl:dl: wszystkim prz:goda. którą przeżył autor. NajprawdziwsZ&lt;l przygoda antropologiuna.
Zl: \\szystkimi .jl:J konSl:kwencj&lt;lmi. gdzie z&lt;ldziwienie miesza sit; ze stral:hl:m. zachwyt goni niehl:zpicC/.l:llstwo. przyjażli
przeciska się tuż. obok odrazy. oryginalność - lakże trzl:ba to powicdzi •..ć - chowa si.; za kiuclll.
Jest to przygoda. w której oczywiste staje si.; niedeliniO\\alnl:.
to. co calkowici •..obcl: kulturowo
i egzotyczne.
dosit;ga korzeniami
własnego bytu. wlasnej historii. Może przede wszystkim
wlaśnie jest to historia spotkania i doświ&lt;lduenia
innych ludzi Ak też doświaduenia
pr,l\\ ie
mistycznego (religijnego')). którego doznal autor.
Przed kilku laty gorąco dyskutowaną
sensacją w świecie antropologii
stal SI'; lekst Kirqen
Hastrup o pólnocnoislandz.kiej
kulturze rybackiej'.
!\lIIorka dokonala rZ.eC/.y niecodzicnne.!
Przedstawiła bowi.:m wlasną relacjr; z doświadczenia
mistyuIH.:go. które stalo si.; jej udz.ialclll.
RzeC/. bez precedensu IV antropologii.
Ilastrup nie odważyla si.; na delinicj •..calkO\\·ile. po/.()stawiła furtkę otwartą .leszcz.e w latach 70. odsądzonoby j., prawdopodobnie
od czci i wiar:
wystarczy przypomni.:ć podohny casus Carlosa Castanedy. W latach &lt;)0. lest juz zgola macze.!
Tym tropem podąża wi.;c także Leszek Kolankie\VIcz. Bo jego bi'lżla jest o duchach. Przede
wszystkim o duchilch w calldomhle
- kultach opt;tania. O ich posz.ukiwaniu
i pn')hie dotarcia
do ich istoty. Jednakże nic tylko te niesamowite afi·obraz.ylijskie rytualy poj,1\\ iaj,! si.; na kankach
ksi'lŻki. Bez wahania oraz bu troski o ewentualne metodologiczne
I.armt)' Kolankie\licz
pn·)buj •..
..zbliż.yć do siebie. jak iskrt; do lontu. tradycjt; afrobrazylijską
i \v!asn.," (s 1.12) Su,d doskonak
opisy i analizy candomhle .. ujawniają j.:dność doświadczeni'l"
z Mickie\1 icmwskimi I.budulI/I.
zebraniami zielonoświąlkowców
na BialoslOcczyżnie.
życIem i poezlą Ldwarda Stachury oral. -co w przypadku Kolankicwicza
wyd&lt;lje siv oczywiste .- z poszukiwaniami
(irotowskiego
i /\rtaud.
Kolankicwicz
doświadcz&lt;l bowicm. w pcln)'m tego slowa znaCleniu. kult(l\\ opylania popr/Cl
swoje wlasne wyksztaleenie.
wiedzv. kultur.;. I nic ukrywa lego. Wn,:CI prz.eciwnie. to Ida,ni,
wi.:dz.ie go na szczyty dociekat'1. analitycznych poszukiWali. lill'llllilowania ni..:prawdopodobn:ch
hipotez
Doświadczcniem
górującym nad \Vsz.ystkim sąjednak spotkania I. calc, lll'I.SiIprzerO/nycil rltualów i kultów afrohrazylijskich
- cOlldolllhhi. IImhlllldu, li II im halldll i mac/llllh"
które Kolankicwicz mógl obserwować
w trakcic swojej brazyli.jskiej ..:skap'ldy. glll\\'Ilie tropem op.;tanegl\
duchami stanu Bahia i jego stolic)' Salvadoru. Xo/ahelle co pO\\iedzialby
MaItIHl\I·ski. glh'b:
dowiedzial si.;. że do napisania takiej książki wystarczy miesi'le pohylu 1\ ..lnellle", ho Iyk Imala
podróz autora Samlw po Brazylii.
Konstrukcja ksi'IŻki pozwala na budowt; ercktownego linalu. Napi.;cie stopnill\\'ane lest delikatnic. ale IV taki sposób. ;(.e dość s/.ybko wiemy. c/.ego si.; mamy spod/ie\lać.
I c/.ekamy na to
pełni ni.:pokoju.
&lt;l kot'1cu mamy wit;c i doś\\iadczenie
mistycll1e autor;1. k[(·)r)'. pk po kklUrz •..
wyraźnie widać. s/.ukal go uparcie i z takim chyba nastawieniemjechal
do Bralylii.
O j.:dnej tylko rzeczy nic podejmujt; sit; napisać. Otóż na kO(lCU slloje.j ksi'IŻki (i to IWII,I
po grupie jiltogralii. tak ze nic od razu moż.na to zauważyć) KolankiewiCI zamieścil d\\UStrolllcowy poemat (bo w poctyekiej lilrmie \\'yrażony) I.atylulowany Ot/II lIIlIl'iI/w/llgiclla
. .lest 11\
z glt;bi duszy wyrzucone intymne. ale i podniosle w' charaktel'l.e. \vy/.nanie antropologicznej
lIiarl
i antropologicznych
idei. Rzecz całkowicie nic nadaj'lca si.; do oceny.
Samba::
nogami
należy do typu książ.ek. które bard/.() dużo IlH'l\\i'l o samym autorze. W duh'j
mierze jcst to wit;c książka o samym Leszku Kolankiewiczll.
W j.;zyku etnologii stawia ciągk
aktualne. i przcz to zasadnicze. pytania o Illożliwość i rod/.aj pOlnania innej i .jednocześni,

I 7.00.: .I. Tokarska-8akir.
f)u!s~e /osv syllu
..Polska Szwka Ludowa. Konteksty" nr I. 199:'.

JIIamoll'mrJIego.

!'ro/dl

elllogro/il

IIlepl'~e~roc:y.l.,ei .

�299
IIbsnej
kul lury.
antropologii.

o lo. ov

subieklywne

Ksi~li.ka Kolanklewioa
bOli iem wiele

'lIlali/.

aneks:

S"leż

u.j'

dwa

stać

,'aciekawić

kil)\'(: moina

lroeh~ zalvoa!owalll:.
(jorubijskiego)

może

może

si~ obiektywne

nawet

by umać

a sposób

metodologicmych

za naukowe

zestawienia

w tabelach.

genealogiu.na

kultówafrobrazylijskich.

uprawiania

malkontcntów,

(w tradycyjnym

bardl.O ciekawe

lablica

oraz

zawiera

sensie),
i bardzo

interesujący

klasycme

i bardl.O ciekawe
teksty
etnologiczne.
Pierwszy
Rogera
() calldoll/hJ da Hahi" (rylllaillC'g()) oraz Pierre'a Vergera Orixcls. BogowiejorlIbijscy
I u\mlTII/
.~II.iC'('ie
. .lest i bogata bibliogralia.

'\all/ha :: Hogall/i nadaje

Tak naprawd~

si~ raczej

- podobnie

do pr/ei.ycia.
a nic do pr/.eoytania.
I w takiej formie. jak
i obolli.vuj.\cego
kanonu lektur clnologjcznych/antropologieznych.

jak

tylko

candamble nagó

np. Panteon
Jest

może

temat,

Bastide'a

w Afryce

który

porusza

-

mniemam,
wejdzie
do ścisłego
Rac:i~ więc mieli i Degler.

i Osiliski ... r'lcj~ miał KolankiewicL

Hubert C::achowski

LI\a N o w i c k a. I{obert
ue u·.lpólc::e.\·I/('//Jwiwji.

W

yszy

Wyd/jal

/.a/llowie i sekretarze.

li s ki.

Filol.Olii

i Socjologii

Poziomy więzi spolecznej

Uniwersytetu

Warszawskiego.

Warsza-

II a 1996. ss. 172.
Rozpad

tak Ilieloelnionego

ujall'l1il. rolmaile procesy
:ile rl)\\niez naukolvcl)\\.
ciolecia

znajdollal

palistlVa jakim

był I,wiązek

Radziecki

uruchomił,

a po części

i konflikty etniCl.ne. Wzbudzaj"
one zainteresowanie
nie tylko mediów,
Dzieje si~ tak mi.,:dzy innymi dlatego. że obszar ZSRR przez dziesi~-

si~ za ..iclalllą

kurtyml',

nawet

dla ..p::1I1stw sojuszniczych".

W efekcie

tereny

i ludność Wspólnoty
Nicpodlcglych
1',1Iislw cieszą się obecnie niegasnącym
zainteresowanielll.
Odpowied/.ią
na pOlr/eo.,: in Illl'lllacj i są rozliczne puolikaeje.
w tym rccenzowana
praca. PrzedIlliotem /.ainlercsollania
autorów jest toisamość
etniczna i narodowa
Buriatów.
Główne pytanie
oadallue

dotyuy

Odpml'iedi
II pracy
w;dnych

samookreślenia

sprowadza

si~ 13uriatów.

zwlaszcza

si~ do rozwai.&lt;lIi nad rodzajami

w kontekście

więzi społecznej.

relacji

Kategoria

"my

-

oni".

ta jest uznana

I.a najważniejs/.ą
i zostaia sprowadzona
do siedmiu kołejno w stosunku
do siebie nadpoziomlll\'
I) IVi~zi I'lldowej. wielkorodowej:
2) więzi mikroregionalnej;
3) więzi

makroregionalnej:

,l) I~i~zi narodowej:

5) wi~zi p::lIlmongolskiej:

6) rosyjskiej

i radzieckiej

więzi

illlperialneJ i 7) więzi ;ujatyckicj.
przy czym opis trzech ostatnich został wyłączony
do oddzielnego opracowania.
I'odzial Icn okazal si~ przydatny dla celów uporządkowania
zebranego
materialu
i stal si.,: przejr/ystą
poprzedzona
,posóo
tel'enó\\'

osi,! konstrukcyjn,\

ogólnymi

inllll'lllacjami

zyeia i organi/.aCJi
oraz

ich historii

skOliczyIVszy).

Wszystkie

badacIa
(luyll
,I

zdar/eoiach

pel\ności'l

I'iotra

I i jego

się pl·zejawia.

i

I.

13uriatami.

Ihakuje

1'0 inllll'lnacjach

jako
zatem

denlów (lIyjątkiem
jesl
postaci i eposu (;('.1'&lt;'1').
II i~zi spolccznyeh.

historyczna

opis

sklada

szczególnie
Autorzy

bohaterów
inllJrlllacji
Geseriady

historycznych
a zwlaszeza

drobnych.

.,żywych",
lecz

analiza

festiwalu
poszczególnych

w czasie.

ankietowe

posłów
w czym
deklaracje

poziomów

W niektórych

społeczność

bliskich.

nawiązującego

widzenia
..pamięci"

jednak

i sobie

nich

13uriatów.

indywidualnych

wiadomo,

oceniających

- eyklicl.llego

z punktu

Czingis-chana,
nic

przez

Radzieckiego

dla samych

Każda

ważnych

postaci

narodowych.

przemian

i ważne

zostala

typ gospodarki,

Związku

istotnych

legendarnych.

wymieniają

nast~puje
ich

si~ z wielu

obiekty\vnie

kresu

niezb~dnc

najbardziej

nawel

poziomów

tradycyjny

etc.). zamieszkiwanych

na czasach

s'l oczywiście

czasem

poszczególnych

(liczebność.

językowa

brak IV nich wyróżnienia

i osobach,

sanll:go

Buriatów

od etnogenezy.

le wiadomości

n ich Ibil)[' tych

jesl

ksi::!żki. Analiza

przynależność

(począwszy

isle. że świadomość

II ~różn ia spośród
I.

spolecznej.

i czytelnik&lt;!. jednak

pelln~ch

cakj
na temat

Podobnie
do cara
ta pamięć
respon-

do mitycznej
wyróżnionych

przypadkach

podane

�300
informacje

są jednak

patrylinearne
zmienia
czynniki

zbyt

wplotly

się struktura
zcwnc;trznc

tccliego).

Bardzo

skąpe

Bliżej

kołchozl&gt;w

nic określono

i jakic

funkcjc

np. w jaki

obccnic

pclnią

sposl&gt;b grup)
albo

cz)

i jak

rodu lub rodziny w momcncie
awansowania
dowolnego
jej członka przez
(np. awans II' pracy) lub własne starania (np. /.dohycic dyplomu unim:rsy-

mało miejsca

do wi.,:zi rodowych.

lub niepelne.

si.,: w struktury

poświ\:cono

Niedoceniona

IVi.;ziom mikrorcgionalnym.

zostala

rola egzogamii,

rcdukuj&lt;IC je praktycznie

wymuszająca

nawi'll.ywanie

kontaktć)\\

z innymi rodami. a zatcm kreująca stosunki wykraCl.ająee
pOl.a wit;l.i wewn'ltr/.rodowc.
sąsiedzkie
zaś zostaly zmarginalizowane:
bodaj ani ral.Ll w lej pracy nie zostaly nawet

Stosunki
wymienio-

ne.
Więzi

makrorcgionalne

opisane

I.ostaly

dokladniej.

Wicie

uwagi

pOśll'it;cono

odmi..:nnościol11

pomi.,:dzy regionami:
Buriacja
Wschodnia
i Zachodnia:
są onc dość /naC/nc
i ulrl.ymują
sit;
nicmai ..od zawszc". Totcż samo nasuwa si.,: pytanie dlaczcgo. pomimo tylu n·li.nic pomi.,:dzy t) mi
dwoma

odlamami

znaczne:
fizyczne).

Buriatl&gt;w.

odmienny
Niestety.

.lako ostatnie

mają oni pOCl:ucie ponadregionalnej

zostaly

poddanc

analizie

wit;l.i narodowc.

inteligencji
buriackiej
IV świadomym
ksztaltowaniu
nad tworl.enicm
symboli narodowycil,
programl&gt;w
nych,

wspl'llnoty

(a rllinice

typ gospodarki,
język. religia. ohYCl:ajc. kultura malerialna
równiei. na to pytanie trudno IV pracy /naleźć otipowicdż .

politycl.llych

itp.). /ajt;li

!\ulor/y

tożsamości
llaucl.ania

sit; rl&gt;wnież wit;zio!lll&gt;rC/ą

sl.C/cgl)lnie

narodowej
w sl.kolach,

są dość

a nawct

ccch)

uII'ypuklili

rolc

(1.11·la51.C/a \\ pracach
dl.ialaniach
kultural-

rolą lamai/mu

i sl.i1milnil.mu.

a tab.c

kwestią biologicznej
czystości narodu, CZt;sto pomijan&lt;lw
badaniach elnologiClnych.
Podkrcślono
wagt; uczestnictwa
II' kulturl.e i posiadania
wspólnych
wartości. Szkoda. ie wbrcw POCl'ltkollynl
zalożeniom.
zawartym IV glównym pytaniu badawczym,
nic wykor/.ystano
relacji ..sll·ój .- obC\ ".
skupiając
takiej

sit; jedynie

konfrontacji

na .. Buriatów
zastanawia

portrccie

tym

wlasnym·'.

Pominit;1O /.al..:m kalegori.,:

i..: ostatni..:

bardziej,

zaląC/ony na kOlleu książki) odnoszą sit; do tych kwcstii.
Wydaj.: się, i.c &lt;:Inalil.a wymienionych
powy/ej eZlerech
tecznic

tematu

badaI1.

Z t.:go

punktu

widzenia

ważnc

pytania

obcości.

bl..:stionarius/a

rod/.a.lów

wi":l.i nic ohcjmuje

są wspomniane

już

Brak

(który

stosunki

Jest

dosta-

s'lsiedzkić'

i mit;dzyetniczne.
a ponadto zró/nicowana
struktura spolecma
Iwi'll.ana 1 pozy cj,! ckonomiczJl'l
jednostck
i icb rodzin lub rodów onI/. posiadanie
wlasJlcgo prawa i organl)w wlad/.)'. Co prali cia
niektórzy

naukowe)'

wiciu kultur
Pluscm

dwie

a co dopiero

opracowania

naukowców
umies/.czania
zauwa/a

I.aliezają

prostych,

jest

ostatnie

staranna

procesu

do atrybutt"m

elemenly

kwerenda

W tym micjscu potrzeba
inlonnacji
dOlyuącyeh

si.,: przy omawianiu

cechy

Buriatów.

biblioteczna

oraz

jcdnak wnieść zastrze/enie
/.ródła lVykorl.ystywanych
zatracania

p,ulstwa.

takie są niel.wy~1e

jt;zyka

ojczystego

jcdnak

II' pr/.ypad~lI

istotne.

II ykor/.)'slanie

badali

inn) ch

i przypomnieć
o pOII'inności
dan)ch.
T..:go rodzaju
brak
pr/":z Bunatll\1

(patrz

tabelka.

s. 42). Prawdopodobnie
dane te pochodzą
ze /.ródcl rosyjskich.
gdyi. w tym/c jt;/yku Chantollie
określani
5&lt;\ jako XOI/mb/. a taki lud wymicniony
zostal II' tahelce
I"r/cha .Iednoc/.cśnie
mić'e
nadziejt;.

iżjest

Pozytywnie
rów.

Szkoda

oczekiwać.
czt;ści pracy.

to Iwyki.:
naleiy
jedynie.

niedopatrzenie.

ocenić
że teksl

i.e syntetyczne

równi.:ż

a nic próba
zróżnicowaną

w pewnym

zakoI1czenie

wpnllladzenia
przestr/ennie

momcnei.:

znajd/ie

miejsce

urywa

nowego

n'l/.ellnietlla.

i spoleC/.nie

grupt;

informato-

sit; hcz podsulllowania.

w zapowied/.ianej

przcz. autorów

I'o/Ostaje
drugiej

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10313" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10291">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/23075b07af279a93b5778af09b41f912.pdf</src>
        <authentication>b219642775ea04c15474128af5bd737e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122616">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2219</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122617">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122618">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2062</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122619">
                <text>Recenzje / LUD 1998 t.82</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122620">
                <text>LUD 1998 t.82, s.309-348</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122621">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122622">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122623">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122624">
                <text>Lud. t. 82, 1998

III. RECENZJE
Gćrald G a i II a rd. Dietionnaire
lin/Masson, Paris 1997. ss. 286.

des etl1n%glles

et des anthrop%glles,

Armand Co-

Autor jest adiunktem na Uniwersytecie w lilie. prowadzącym m.in. badania afrykanistyczne.
Opracowany przez niego leksykon jest najobszerniejszym dotąd słownikiem etnologów i antropologów w języku francuskim. Został oparty zarówno na pracach z zakresu historii etnologii oraz
antropologii społcc/.llej i kulturowej, slO\vnikach biograficznych i encyklopediach nauk społecznych (angielsko i francuskojęzycznych). jak i źródłach własnych, uzyskanych poprzez kontakty
osobiste. Słownik zawiera 305 biogramów, ich układ w pracy nic jest alfabetyczny, opracowanie
ma zresztą ograniczony przestrzcnnie i czasowo charakter. G. Gaillard przyjął. co łatwo zauważyć, trzy główne krytcria porządkujące i selekcjonującc zawartość leksykonu i jego II rozdziałów. Pierwsze z nich jcst zwiqzanc z aspektem rozwojowym etnologii i antropologii, stąd generalna kolejność prezentacji - od krystalizowania się tych dyscyplin po czasy współczesne,
tj. od począlku X IX \\icku po lata 80. XX wieku (słownik rozpoczyna omówienie postaci i dorobku J. G. Herdera. W. I-:dwardsa i J. C. Pritcharda). Cezury czasowe wyznacząją głównie I i "
wojna światowa.
Kryterium dru!!ie to wyraźne skupienie uwagi na badaczach należących do trzech "narodowych" szkól/tradycji: amerykaJlskiej (poświęcono im w calości rozdzialy 3, 5. 11), francuskiej
(rozdziały 4. 7. 8) oraz brytyjskiej (rozdziały 6 i 10). Bardziej ogólny charakter mąją jedynie
rozdziały pierwszy (POCZ&lt;ltkietnologii i antropologii oraz ewolucjoniści) i drugi (szkoły dytiJ7jonistyczne). W obn,:bic poszczególnych rozdzialów wyrM.nikami są przede wszystkim główne
ośrodki badawcze i poznawcze orientacje. Podkreśleniem szczególnej roli r. Boasa, A. R. R.
RadclifTe-Browna i B. K. Malinowskiego. M. Maussa oraz M. Griaula jako twórców własnych
szkół jest oddzielne przedstawienie biogramów ich uczniów bqdź zwolenników ich metodologicznych koncepcji. Rozdziały i \\iększość wyodn;bnionych w nich części są poprzedzone krótkim wprowadzenkm (historia tradycji badawczych, ośrodków. podstawowe założenia teoretyczne). Badaczom spoza kn,:gu ..wielkich" etnologii/antropologii amerykańskiej. francuski~j (w tym
kilkoro uczonych aló'ykańskich) i brytyjskiej (w tym kilkunastu poludniowoafrykańskich,
australijskich i nowozelandzkich). G. CJaillard poświęca tylko jeden. dziewiąty rozdział: "Niektórzy
badacze należący do innych namdowych tradycji". Skandynawów reprezentują - E. A. Westermarck, E. N. J I. Norcknskjold. K. Birket-Smith i F. Barth: Iielgów - J. J. Maquet. L. de Heusch
i J. Vansina: !Iolcnd;'ów - .I. P. B. Josselin de Jong; Niemców - D. H. Westermann. F. R. von
Heinc-Gcldcrn. W. E. Miihlmann. C. von F(ircr-Haimendorf oraz G. Reichel-Dolmaloff: Włochów - B. Bernardi. Hiszpanów- .I. l3aroja Caro; Portugalczyków - A. .I. Dias, wreszcie badaczy
z krąiów latynoamerykailskichBrazylijczyk G. Freyre. Prócz B. K. Malinowskiego innych Polaków w słowniku nie ma. wśród antropologów amaykańskich jest P. Radin urodzony w Lodzi.
Trzecim hardzo istotnym dla autora kryterium przy tworzeniu słownika był rok urodzenia badacza. Choć prezentację działalności etnologów/antropologów
żyjących doprowadza do lat 80.,
to uwzględnia tylko tych. którzy urodzili się przed II wojną światową. Stąd np. brak w leksykonie
odrębnego omówienia strukturalistycznej szkoly C. L6vi-Straussa. Rok urodzenia decyduje także
o kolejności biogramów w obrębie wyrói.nionych części rozdziałów.
Poszczególne hasla hiograficzne zostały opracowane kompetentnie (niektóre zawierają lakże
ocenę roli uczonego w rozwoju dyscypliny). Każde jest uzupełnione źródłami oraz bibliografią
najważniejszych publikacji. Słownik jest zaopatrzony w konieczny. przy takim "chronologicznym" układzie. indeks nazwisk oraz użyteczny indeks pojawiających się w hasłach pojęć ogólnych. Ograniczenie słownika prawie wyłącznie do prezentacji znaczących postaci w obrębie tylko
trzech "narodowych" szkól tworzy dość jednostronny obraz dziejów etnologii i antropologii i
niestety zubaża jego encyklopedyczną wartość. Co więcej. slownik wyraźnie eksponuje działal-

�310
ność badawczą związaną z obszarami
i kulturami pozal:uropcjskimi.
pomijając
lub traktując marginalnic
zaintl:resowania
europeistyczne
nmvet w przypadku
etnologów
francuskich
(choćby
J. Cuisenier). Nie dziwi wit,:c brak wśród nielicznych Skandynawów
np. S. Eri:\ona czy Niemców,
np. H. Bausingera.
Etnologia
środkowoi wschodnioeuropejska
w tym słowniku
w ogóle
nie zaistniała (jeśli pominąć kilku etnologów
pochodzenia
węgil'rskiego.
rosyjskiego
czy rumuńskiego pracujących
na Zachodzie).

Jacek Bednarski

Rossell

R o b b i n s, Encyklopedia

Hope

c::arów i demonologii.

Dom Wydawniczy

Bellona.,

1998. ss. 354.

Warszawa

To. jak piszą wydawcy
..pierwsze
w naszym kraju kompendium
wicdl.)' o czarnoksięstwie
i demonologii"
wydrukowane
bylo po raz pierwszy w języku angielskim
w roku 1959 - polska
edycja jest zatem mocno spóźniona.
Komentarz
umieszczony
na okładce wskazuje na niedokładną znajomość
treści u osoby komentującej
- czytamy tam: .. W kilkudziesit,:ciu
bogato ilustrowanych artykułach

hasłowych

autor wyjaśnia".

dokładnie

145' "Iasla sprawiają

wydarzeń.

postaci

znaczeniu.

dobrane

wrażenie

i pojc,;ć rzeczywiście
jako

swoiste

Otóż artykułów
w znacznej

dla tematu

kurioza.

części

hasłowych

jest nic kilkadziesiąt

dobranych

dość przypadkowo.

istotnych

co tym samym

znalazły

wypacza

sic,; hasla

lecz
Obok

o marginalnym

całościowy

obraz

Ljawiska.

Zrozumiałym
jest. że w książce znajdujemy
notki tyczące P. Binstclda.
M. Hopkinsa. II. Bogueta.
N. Remy. Wątpliwości
natomiast budzi umieszczenie
biogramów
nic nie znaczących
osób - jakim
kryterium
kierowano
się przy doborze
biogramów
skazańców')
Dlaczego
wybrano
właśnie
E. Allier. J. Fery. J. G. Godelmanna.
J. H. Rolla, a nie kogokolwiek
innego? Podobnie
sprawa
ma się z haslami geograficznymi
- brak jest jasnej zasady doboru państw. regionów
czy miast
przywoływanych
w Encyklopedii...
Znajdziemy
tu hasła:
.. Angłia",
"Austria",
.. Irlandia".
"Niemcy".
,.Szkocja":
pominięte zaś zostały Dania. Polska. Rosja, Szwajcaria,
Szwecja. Włochy.
Opisano
burgu

procesy
czy

powtarza

w Wuerzburgu

Lemgo.

Nie

się przy hasłach

Do treści

czy Eichstaetl

znaleziono

notek również

miejsca

pomijając

jednak

na choćby

hasło

równic

istotne

odsyłaczowe

zajścia

w Augs-

dla Salem!

Historia

rzeczowych.
można

mieć zastrzeżenia.

Autor

w bardzo

niejasny

sposób

formułuje

pojęcia czarownictwa
i czarnoksięstwa
posługując
się raczej obiegowymi
zwrotami niż odwołując
2
się do osiągnięć definicyjnych
antropologii
l, nauk prawniczo-historycznych •
czy w końcu medycyn/o
Beztrosko
używa tych pojęć wymiennie.
Przy opracowywaniu
licznych haseł R. H. Robbins był zdąje się pod wrażeniem
teorii freudowskich
- wszędzie dostrzegając
aspekty seksualizmu, nad wyraz chętnie epatując przy tym czytelnika cytatami źródłowymi
operującymi
wulgaryzmami

i dotyczącymi

.. miejsc

wstydliwych"

"Koszmar
nocny").
Wiele jest w Encyklopedii ... stwierdzeń
kiem

1570 (...) wyjąwszy

(ewidentnym
4

nicprecyzyjnych

tego

przykładem

luh zupe/nie

Conslilulio Criminalis Carolina prawodawstwo

może

fałszywych:
raczej

być

hasło

.•Przed ro-

nic zajmowalo

I L. Mair, Wilchcrąji,
Nl:w York 1969; E. E. !'vans-Pritchard,
Wilchcraft. Oracles and Magic Amond
the Azande, Oxford 1937.
2 M. Siefener. Hexerei il1lSpiegel der Rechlslheorie,
Frankfurt a. Main 1992.
) A. Global, Wi/ch-hun/, ..Lancet" nr 346. 1995. s. 1020-1022.
4 ,.Od najdawniejszych
czasÓw angielskie władzc duchowne i świeckic wydawaly sporadycznie rozmaite
dekrety prawne (podkr. K. Sz.) wymierzone przeciwko praktykom czamoksięskim··. R.H.Robbins. Encyklopedia czarów i demonologii. Warszawa 1998. sv ... Anglia", s. 13.

�311
się kwestią czarów"s
W haśle ..Czarownik.
czarownica"
autor przedstawia
m.in. stereotypowy
wizerunek czarownicy
(szpetota fizyczna, starczy wiek itp.). zauważając.
że nie uleglon
zmianie
nawet w filmach Walla Disncy'a (,.w prawie niezmienioncj
postaci"). Trudno się zgodzić z takim
twi.:rdzcniem
nawd po pobieżnym
obejrzeniu
disney'owskich
wersji C::.arnoksięi:nika
::. Krainy
O::. czy Królewny .&lt;·nie::ki i siedmiu krasnoludków".
Przesadą jest również stwierdzenie
jakoby
Nicmczech
najczo;śeiej posyłano
nych powszechnym
szaeunkiem .. 7
"W

Podobnie

sprawa

na stos ludzi wyksztalconych.

siO; ma z nasto;pnym

stwierdzeniem

autora:

zamożnych.
..Osobie

młodych

podejrzanej

i otoczoo uprawia-

nie czarów natychmiast
po aresztowaniu
należało całkowicie
zgolić wlosy ( ... ). Procedurę
tę stosowano pows::.ecllllie (podkr.
K. Sz.) zarówno
na kontynencie
europejskim
jak i w Anglii,,8
Stwierdzenie
to wziC;lo si~ najprawdopodobniej
ze zbytniej I~iary w to, że inkwizytorzy
stosowali
się literalnie do lasad podawanych
przez podręczniki.
Jak dowodzą badania archiwalne
praktyka
golenia włosów nie nyla stosOlIana aż tak powszechnie
jak mniema R. H. Robbins.
Absolutnie
nieprawdziwc
jest zdanic następujące:
..Gdyby nie inkwizycja,
katolicki trybunał,
którego zadaniem bylo tropienie
i karanie poglądów
niczgodnych
z ortodoksją
religijną, to najprawdopodobniej
ani jednej osoby nie skazano by na śmierć za uprawianie
czarów"9
Wydawałoby siO;. że podejmując
trud napisania
Encyklopedii..
R. II. Robbins powinien
wiedzieć,
że i w
czasach przedchrześcijańskich
spotykamy
siC; z karaniem czarowników
śmierciąlO. Ponadto autor
zapomina

także o trynunalach

protestanckich,

które nie nyły \I żaden

sposób

związane

z inkwizy-

cją. Zdarza siC;, że zaprzecza sam sobie, tak jak ma to miejsce w wypadku cytowania
H. Ch. Lea'i:
..Nie bylo ani jednego
przypadku
całkowitego
oczyszczenia
z zarzutów" I I. Sześć stron dal~j
możemy przeczytać
coś przeci\\nego:
..Ofiarą podobnych
oskarżell
padl również sam biskup,
udalo mu siC;jednak oczyścić z zarzutów i ponownie objąć rZljdy IV diecez:ii·,j~.
Zdarza siC; również autonllli
utożsamiać
karę i torturc; ( ..ogłoszono
wyrok skazujący Grandiera na tortury ( ... ) a nast~rnie
spalenie żywcem
na stosie"),
co jest z gruntu błędne. Tortury
w świetle nauki prawnej tego okresu nie były karą ajedynie
środkiem uzyskiwania
zeznań lub ich
potwierdzania,
co zres/.t1ljcst doskonale
widoczne w samej sentencji wyroku skazującego
Urbana
Grandiera: ..A zanim przystąpi się do wykonania
niniejszego
wyroku (spalenie ~ K. Sz.) nakazujemy, aby rzeczony Grandier poddany został torturom pierwszego
i ostatniego stopnia na okoliczność wyjawienia
długo

wspólników".

wymieniać,

uczulając

s/koda

Tego typu błędy w pracy

jednak

na to miejsca,

R. H. Robbinsa

wi~c poprzestaję

są liczne

na przytoczonych

i można

by je

przykładach,

czytelnika.

Książkę
opraeowani,L

zamyka

obszerna

jak i źródla.

bibliografa

Warto.

składająca

siC; z 1036 pozy«ii.

aby autor (lub redaktorzy)

pomyśleli

Obejmuje

ona zarówno

nad jej uporządkowaniem

i rozdzieleniem
źródel od reszty pozycji.
Bibliografia
wydaje się bardzo obszerna.
lecz jeśli
uzmysłowimy
flIkI. że w zbiorach jedynie Cornell Univcrsity
w Nowym Jorku znąjduje się ponad
500 tytułów starodruków
dotyczących
magii i czarownictwa
zrozumiemy.
że R. H. Robbins
przedstawił nam nieduży procent naukowego
materiału żródłowego.
Jedync co zaskakuje, to brak
w bibliografii wielu pozycji podstawowych
dla historii czarownictwa.
Material ikonograJiczny
zamieszczony
w ksi,\żce także nie jest w niczym
skakujący. Nie jest go tel'. przesadnie
dużo. Był już wielokrotnie
publikowany

niezwykły
ani zaprzez co stał się

; Większość kodeksów prawnych poprzedząjących C'uro/inę umieszczało magię IV katalogu przestępstw.
" Zob .. R. Giesen ... Queens ąf /farrar" boese Maerclienhexen.
::.auberha.fte Frauen. Hexenfiguren
in Film. Triclifilm. Filmko/l1oedie, IV.: Hexel1ll'elfen, red. R. van Dllclmen, Frankfurt a. Main 1987. s. 25328t
1 R H. Rohhins. op. Ci1. sv ... Czarownik, czarownica", s. 71.
~ Ibidem. sv. ,.Ciolenie włosów". s. 130.
y Ibidem, sv. ,.Inkwizycja",
s. 148.
I" W. G. Soldan, Geschiclile del' Hexenprozesse.
t. I .. Mueneht:n I &lt;) I I, s. 13-69.
II R. H. Robbins, op. cif .. sv. ,.Inkwizycja", s. 151.
Illbidem. sv. "Lolldun", s. 183.

�312
nieco

wtórny)).

1'0 przeanalizowaniu

pełne nieścisłości
czytelnika.

i błędów

treści

kompendium

r'ncyklopedia

dla bardzo

carów

i demonologii

powierzchownie

jawi

się jako
w temaeie

zorientowanego

Kr::yS::lOj"l'.S::kllrłatowski

Albrecht
K n u s t. A DictionCII:v of Kinetography Laban ([ahal/olatiol/).
Poznań 1997. z. l. Text. ss. 420. z. 2. Examples. ss. 162.
w Poznaniu.

Dzięki Instytutowi
Choreologii
wego Słownika Kine/ograjic::nego

(:1

ukazalo

Instytut

Choreologii.

si.; w tym roku wznowienie
dwutomoLalnll/)- pm.ycji nicdostępnej

Dictionary ofKine/ogralJliy

do tej pory na polskim rynku wydawniczym.
a na rynku europejskim
dawno już wyczerpanej.
Dziś nikt już chyba nic wątpi. iż dzieła sztuki tanecznej pO\\inny być utrwalane w piśmie. jeśli nic mają ulec zapomnieniu.
Sceptyk móglby wszakże zapytać. po co zapisywać
przebiegi
ruchowe. skoro
nak problemów

można je zarejestrować
na taśmie
wykonawczydl
z nim związanych.

wideo. Slilmo\\'anie
t'Hica nie rozwiązuje jedtak jak ich nic rozwiązujc
utrwalenie
muzyki

na taśmie. Kwestią priorytetową
jest. iż dzi.;ki stworzeniu
zapisu ruchowego.
badania nad tańcem
staly się w ogóle realne. To przecicż wielowiekowy
brak adekl\atnego
środka notacji ruchowej
był przyczyną
opóźnienia
rozwoju
choreologii.
gdyż wszelkie
opisy slowne tarica. który jest
w swej istocie nicwerbalny.
zawodziły.
Bardzo istotne jest znaczenie zapisu ruchu dla szczegółowej analizy
ruchu taneczncgo.
Dotyczy
to różnych
rodzajów
tal1&lt;:a. zarówno
klasycznego •
.,dawnego".
wspólczesnego.
jak i ludowego.
W przypadku tego ostatniego
zaistnicnie kinetografii
pozwoliło
na utworzenie
nowej gałęzi nauki - ctnochoreologii.
Bylo to konieczne.
gdyż. uchwycenie wszystkich
elementów.
potrzebnych
do wyjaśnienia
zjawi s" zachodzących
w tańcu ludowym na przestrzeni
lat. wymaga precyzyjnej
metody rejestracji matcrialu ruchowego.
Dzięki kinctogralii
(systemowi
notacji ruchowej) jesteśmy \\ stanic utrwalić przy pomocy kinctogramu
(zapisu notacji ruchO\\ej)
element trójwymiarowości
ruchu. czas przebiegu
i jego
ciągłość,

co pozwala

do wcześniejszych.

na wzglydnie
bardzo

pelną rekonstrukcjy

nicprecyzyjnych.

systemów

ruchu na podstawie
notacji

tanecznych.

zapisu.

W porównaniu

kinetografia

- stwo-

rzona i opublikowana
przez Węgra Rudolfa von Labana w pracy 5ichrijitan:: z 1928 roku - jest
pierwszym
pełnym systemem
notacji ruchu czlowieka.
8iorąe pod uwag,&lt;, iż obowiązujący
dziś
tradycyjny

sposób

zapisu

nutowego

wykształci

l się i rozwinął

kilka stuleci

temu. jakże

mlodajest

to dziedzina.
Na skaly międzynarodową
wprowadzono
ją po kongresie drezdeliskim.
zorganizowanym przez BerliIiską Akademię
Nauk w 1957 rokul4. Wyjqtkowe
znaczenie
ma kinetogratia
w zastosowaniu
do badań naukowych.
pozwaląjąc
śledzić procesy przemian kulturowych
i społecznych odzwierciedlonych
w formach tańca.
Sam system zbudowany
jest bardzo logicznie i przejrzyście.
posługuje się przy tym niewiclką
liczbą znaków. umożliwiąjąc
zestawianie
ich w niezliczone
ilości kombinacji.
Za pomocą tego
pisma możemy utrwalić każdy rodzaj ruchu ludzkiego.
a nic tylko lalieów w określonych
konwencjach.

jak to bywało

Każdemu

językowi

w przypadku

wcześniejszych

jest przyporządkowany

systemów

zbiór zasad

zapisu.

poslugiwania

siy znakami.

dzięki któ-

rym dana jest możność łączenia ich w logiczne całości. Taką ..ortograli,&lt; i stylistykę"
opracował
dla potrzcb pisma ruchowego
Albrecht Knust - najwybitniejszy
uczeIi Rudolfa Labana. A Dictio-

IJ Pod względem
bogactwa ikonografii godniejsza polecenia jest książka H.-J. Wolta, Geschich/e
der Hexenprozesse, Erlensee 1995, zawierająca wiele rzadkich i często po raz pierwszy publikowanych rycin.
I~ D. Stockmann.
Der Dresdener Kongress ltir Tan::schr!!t lllld /'olkswn::(orsc!llIl1g, ..Deutsches Jahrbueh fur Volkskunde", z. 4 .. Berlin 1958, s. 160: Baier-Fraeng&lt;:r I.. Dance .volo/ioll and /-olk Dance Research, ..Dance Studies", z. 2. ed. Roderyk Lange. 1977.

�313
nm:v ol KinelOgraphy
I.allan. aczkolwiek
oparty na wcześniejszych
publikacjach
sta. znacznie zoslal przez autora poszcrzony
i uzupełniony.
Slowllik przedstawia

i pracach
aktualny

Knustan

tego systemu zapisu ruchu. z uwzględnieniem
wszystkich
zasadniczych
zmian wprowadzonych
do systemu w ciągli ostatnich
lat. Poszczególne
problemy
zapisu zawarte w części pierwszej
tekstowcj.
ilustrowanc
są ponulllerowanymi
przykładami
w tomie drugim.
Podręcznik
zawiera
również dwa aneksy. z których pierwszy traktuje o dawnych sposobach
zapisu. nie używanych
współcześnie

(szClególnie

pomocny

jt:st przy odczytywaniu

dawnych

partytur),

zaś drugi

podaje

usystematyzowany
przegl'ld
innych metod zapisu. które nic znalazly
ogólnego
zastosowania,
utworzonych
przcz autor(lIv z rtlżnych ośrodków.
Do ksiąi:ki załączono
także spis nąjważniejszych publikacji
dOlycl&lt;lcych kinctogralii.
oraz, co bardzo istotne. wykaz głównych
ośrodków
i spccjalistów
zajmuj;\cycil si'C q dziedziną na świecie. Oba tomy zostaly wydane bardzo starannie
(godna pochwaly jest również piękna szata graticzna obu woluminów).
Każdy kto mial w r'Cku I'oc/ręcznik
kinelogra/iils
pror. Roderyka
Lange i ten kto chciałby
zgłębić fascynującc tajniki notacji ruchowej. powinien po ów słownik sięgnąć.

i czytelnie

Aleksanc/ra

T i b i. I-"lInc/lIl11el/la/i::m religijny.

l3assam

Państwowy

Instytut

Wydawniczy,

Sawicka

Warszawa

1997. ss. 163.
Od pewnego czasu o fundamentalizmie
islamskim mówi się i pisze bardzo dużo; pełno a nim
zarówno doniesidl
prasowych. jak i poważnych
prac naukowych.
Islamski ruch odnowy religijnej, zapoczątkowany
przeszlo trzydzieści
lat temu.
ostrzt:jsze normy. ogarniając
stopniowo
cały obszar
iniego. powstanie
islamskiego
pal1stwa w Sudanie.
czy Algierii).
czystcj
charakter

Samo .icdnak

/jawi,ko

i nieskażonej

wtórnymi

globalny.

Ilystt;puje

fundamentalizmu

nillccialościami

hmny

II'e wszystkich

buddyzmie.
hinduizmie. judaizmie.
nie jest tak IVidoCl.ny i nagłaśniany

od lat 70. zaczął bowiem przybierać
coraz
muzułmaóskiego
świata (rewolucja
Chomea obecnie
np. sytuacja
w Egipcie, Turcji
religijnego.
religii.

wici kich

czyli

powrotu

do pierwotnej,

do jej fundamentów,

religiach:

ma oczywiście

IV islamie.

Dlaczego jednak to fundamcntalizm
przez środki masowego
pr/.ekazu.

chrzcścijaóstwie.

IVjego islamskiej
że IV powszechncj

odmiaświado-

mości samo słowo .. fundamentalizm··
jednoznacznie
jest kojarzone
z tą właśnic religią'? Między
innymi na to pytanie stara si'C odpowiedzicć
Hassam Tibi w swojej książct:.
Autor jest proJ"csorem nauk politycznych
na Uniwersytecie
w Getyndze,
ukoóczył
studia
IV Nicmczech.
Jest także Syryjczykiem.
muzułmaninem
i jako specjalista od spraw islamu, doradcą rządu niemieckiego.
St;ld też zapewne wynika jego swoiste podejście do problemu
fundamcntalizmu. Stara sit; nic tylko Ilytłumaczyć,
ocenia go także jako zjawisko z gruntu
Podkrdla
religią,

jcdnak

wyral.nie

fundamentalizm

z globalnego

kryzysu

walkę ze świeckim
światopoglądowym
gdyż umożliwiaj;l

między

islamem

upolitycznieniem

wartości.

modernizmcm

fundamentalizmem:

. .lest Ljawiskicm

charakterystycznego
(ideologią

a islamskim

Zachodu)

dla schyłku

i jakie są jego przyczyny;
z którym należy walczyć.

globalnym.

XX wieku.

i jei pochodnymi

islam jest

ponieważ
Stawia

- liberalną

sobie

wyrasta
za cel

demokracją,

pluralizmem.
sekularyzmem.
kture to wartości Tibi uznąje za bardzo ważne,
stll·or/.enie podstaw ..cywilizacji
globalnej":
uważa też. 7.e powinny zatriumfo-

Il'ać. Fundamentalizlll.
wartościom
na drodze.
no-ekonomicznych

róinicę

- jej

czym jest fundamentalizm
zle i destrukcyjne.
problem.

który wyra/a kultury lokalne i upolitycznionc
treści ich wiary. stoi tym
Ponadto, jako ideologia. służy za środck do artykułowania
treści społecz-

i politycznych.

I' R. I.ang~. I'odr\,cllik
I'olllari 1995.

killelOgm/if.

Wydanie

pi~rwsl.~ PWM. Kraków

1975: wydanie

drugie AI'S Nova,

�314
Z czego jednak wynika powszechność fundamentalizmu oraz dlaczego jego islamska wersja
jest tak ważna? Otóż w wyniku globalnego kryzysu wartości każda cywilizacja formułuje swoje
poglądy w kategoriach religijnych. a potem stosuje je do polityki. W ten sposób konllikt między
cywilizacjami przekształca się w konflikt pomiędzy podbudowanymi religijnie światopoglądami
(to znaczy pomiędzy różnymi odmianami religijnego fundamentalizmu). Nąjwiększa batalia toczy
się pomiędzy cywilizacją islamu a cywilizacją Zachodu. czyli pomiędzy islamskim fundamentalizmem a europejskim. świeckim modernizmem. ponieważ oba poglądy aspirują do bycia uniwersalnymi. Konnikt jest więc nieunikniony. Autor odwołuje się do koncepcji ..zderzenia cywilizacji" amerykańskiego politologa Samuela P. lIuntingtona: ..po zakończeniu zimnej wojny, granice
kontliktów naszej epoki nic przebiegają już wzdłuż granic państw i bloków (... ) konllikty międzykulturowe mąją coraz większe znaczenie dla polityki światowej (...) konflikt między dwiema
zwaśnionymi kulturami świata - światem islamu a światem Zachodu - zajmuje najwyższą pozycję
w rankingu konfliktów. U progu XXI wieku cywilizacje będ,j się definiować ze światopoglądowo-religijnego punktu widzenia. dzięki czemu fundamentalizm nabierze znaczenia. (...) konnikt
między tymi historycznie zwaśnionymi cywilizacjami będzie okrcślal politykę globalną, a także
wewnętrzną politykę europejską u progu XXI wieku. (...) Po zakończeniu konfliktu między
Wschodem a Zachodem bloki będą się tworzyły nic na podstawie kryteriów politycznych. lecz
religijnych i etnicznych" (s. 81-81).
Jak więc widać. jest to książka dość kontrowersyjna i dyskus):jna. Po picrwsze, czy aż tak
jednoznaczna, negatywna ocena fundamentalizmu jest uprawniona? Podczas gdy jedni widzą
w nim zjawisko tylko i wyłącznie negatywne. utożsamiając z terroryzmem. inni widzą powrót
do fundamentów religii. obronę tożsamości kullurowej. zwrot ku wartościom duchowym. itp.
Janusz Danecki. znany polski orientalista i t1umacz książki. tak pisze o tej sprawie: "W ostatnich
czasach w refleksji badawczcj nad obcymi kulturami pojawiać się zaczęly dwie przeciwstawne
postawy. Jedna, zgodna z zasadą Gadamerowskiego dążenia. by jak najlepiej zrozumieć innych,
polegała na analizowaniu źródeł i przyczyn fundamentalil.lTIu. wyjaśnianiu czym jest fundamentalizm i jak doszło do jego powstania. I na tym poprzestaje. Druga postawa wiąże się z ambitniejszymi celami: nic tylko ma wyjaśniać. ale również formułować konkretne oceny z punktu widzenia kultury zachodniej i zajmować się sposobami walki z fundamentalizmem. (...) Tradycyjni
badacze Wschodu. ci ze sAoly Gadamera. stanowczo protestują przeciwko ferowaniu wyroków
i proponują, by powstrzymać się z ocenami. a doradzanie uznają za wychodzącc poza ich kompetencje. Natomiast praktycy krytykują taką postawę. uznając j'l za chowanie glowy w piasek,
kierowanie się opacznie rozumianą bezstronnością" (s. 6-7).
Po drugie. czy rzeczywiście grozi nam kontlikt cywilizacji') Odmienną koncepcję wobec teorii
Huntingtona przedstawia Francis Fukuyama w swoim KOłicu historii. Przewidywał on całkowity
triumf "cywilizacji libcralno-demokratycznej".
Według niego. pozostąiąca poza jej zasięgiem
reszta świata nie miałaby nawet szans na podjęcie równorzędnej walki. zostałaby albo przez nią
wchłonięta, albo zmarginalizowana.
Fakty zdają się raczej sprzyjać koncepcji Huntingtona:
świadczy o tym choćby gwałtowny rozwój krajów nie należących do cywilizacji euroamerykańskiej. np. poludniowo-a/jatyckich
..tygrysów". Sojusze polityczne także zdąją się kształtować
według kryteriów kulturowych: Europa Wschodnia wlącza się do struktur zachodnioeuropejskich.
kraje arabskie wspierają się wzajemnie (przynajmniej w deklaracjach) wobec Izraela i USA (oraz
krajów Zachodniej Europy). pomagając przy tym bośniackim muzułmanom itd. Przykłady można
mnożyć. Z drugiej strony. w opinii wielu politologów i oricntalistóll islamski fundamentalizm
chyli się ku upadkowi. Wedlug I\nny Mrozek-Dumanowskicj. przyczyną tego ma być brak szerokiego poparcia społecznego spowodowany brakiem porozumienia wśród fundamentalistów. nieumiejętnością sporządzenia przez nich konkretnego programu rozwoju ekonomicznego oraz
niepowodzeniami tego kierunku w zaspokajaniu potrzeb spo/eclllych lam. gdzie zyskał on dostęp
do władzy, np. w Sudanie. Iranie. O słabości ruchu mialyby także świadClYć bardzo słabe wyniki
fundamentalistów w wyborach. a taki .•;: fakt. że w ogóle biorą II nich udzial. akceptując tym sa·
mym instytucję demokracji pochodzcnia europejskiego. W myśl tego poglądu. odchodzący

�315
w przeszłość wojolvoiczy fundamentalizm w połowie lat 80. przeistoczył się w neofundamentalizm. tzw. piet)'l.lTI. Nowy ctap fundamentalizmu ma się charakteryzować odejściem od metod
walki zbrojnej czy politycznej na rzecz oddolnej reislamizacji społeczeństwa poprzez działalność
misjonarską. wychowawcz;{'.
Pomijając mieszane uczucia i wątpliwości. które mogą towarzyszyć czytaniu tej książki, stanowi ona bardzo jasllil i precyzyjną wykładnię koncepcji autora. czym jest fundamentalizm religijny i jak należy na niego patrzeć. Ukazuje wielość fundamentalizmów. jego różne odmiany i ich
cechy wspólne: pok;u.uje także jak fundamentalizm powstaje. czym się charakteryzuje, jakie
niesie ze sobą zagrożenia i \\ynikające z tego wszystkiego. niezbyt optymistyczne prognozy autora na przyszłość. Praca. mimo dość jednostronnego ujęcia. może znacznie ułatwić zrozumienie
tego zjawiska. Dohrze byłoby jednak. aby czytelnik chcący wyrobić sobie w miarę obiektywny
pogląd na tę sprawę. zapoznal się także z innymi pracami dotyczącymi tego problemu.
Leszek Kania

Tadeusz P a I c c z n y . S·ek~v. W poszukiwaniu

utraconego raju. Kraków 1998, ss. 215.

T. Palccmy. krakowski socjolog nie stroniący od problcmatyki trudnej i niejednoznacznej,
wydał IV 1997 roku rozprawę pl. Kontestacja. Formy buntu we współczesnym społeczeństwie.
W pracy tej wymienił sekty jako pcwien typ grup subkulturowych o orientacji wspólnotowoideologicznej. nie omawiając ich wszakże szerzej. Czyni to w pracy tu omawianej, która w całości
jest poświęcona właśnie sektom. Przynależność do nich traktuje autor jako formę kontestacji
religijnej.
O sektach napisano wide z racji ich istotnego społecznego znaczenia., dziś pisze się o sektach
jeszcze więcej. gdyż dostrzeżono niepokojący opinię publiczną wzrost ich wpływów na świecie,
jak również II' Polsce . .lak zatem na tic bogatej już literatury na temat sekt prezentuje się praca
T. Palecznego'l
Z pewnością nic jest to rozprawa z dziedziny religioznawstwa, a jak wiadomo o sektach dotychczas wypowiadali się Ivłaśnie głównie religioznawcy, Autor w zasadzie pomija w swoich
analizach kwestie doktryn i praktyk religijnych właściwych sektom. Interesuje go natomiast spokczny konteksL II jakim sekty działają. W centrum jego uwagi lokują się społeczne role sekt i ich
członków. zwłaszcza zaś znaczenie. jakie przypisuje sit&lt; ich istnieniu w bliższym i dalszym otoczeniu kulturowym. Pisze autor: "Konsekwencje wyodrębniania si~ sekt nic ograniczają się bowicmjedynie do wymiaru czysto religijnego. ich funkcje nic kończą się na zadaniach związanych
z troską o zbawienie. Rodzą one swoisty ferment ideologiczny. prowadzą do zaburzeń strukturalnych. wywicraj~lwpływ na światopoglądy i osobowość jednostek. w tym nic tylko swych członków".
To z gruntu socjologiczne podejście do problematyki powstawania i funkcjonowania sekt,
traktowanie ich i analizowanie jako specyficznej grupy społecznej. stanowi oś wywodów autora.
Twierdzi on. że prawie w każdym przypadku sekty są formą odstępstwa. sprzeciwu i buntu wobec
panującej rzeczywistości kulturOl\'ej i religijnej. Bez względu na to. czy odwołują się do ortodoksyjnych zasad religijnych. czy do 1101Iejich interpretacji. niezależnie od form i zakresu aktywności, stanowią one wyzwanie dla istnicjącego porządku rcligijnego, zagrożenie dla organizacji
i instytucji strzeg.ących i kontrolujących zasady sprawowania kultu. Są zagrożcniem dla wszelkiego ładu, gdyż ,.stanowią wyraz spontanicznej. naturalnej i niczałeżnej od zasad rządzących syste-

f(, A. Mrozck-Dumano\Vska.Między negacją a pietyzmem. Dl,." nurty współczesnego fundamentalizmu
islamu. w: Plenas Arahllll1DOli/os.Alaterialy 1/' ogólnopolskiej konferencji arabistycznej. Warszawa. 25-26
marca 1993. Warszawa 1994. s. 201-205.

�316
mem reakcji na niefunkcjonalność lub sztuczność norm społecznych i rełigijnych. Odwołują się
w swej działalności do indywidualnych praw jednostki. danych każdemu przez Boga Stworzyciela, a nit: przez kościół czy jego przedstawicieli. Taka perspeklylla. oczYli iście. ma pewien wpływ
na ocenę sekt, choć nic znaczy to. iż aulor nic widzi zagroiell dla jednosll.:k. które tworząc sekty
i tym samym realizując swoje pnl\lo do odmienności ez.;sto nic tylko naruszają lad spoleczny.
to jest niejako wliczone IVkoszty. ak także niszcz,! wlasną osolxlIIOŚć. tracą toisamość. a czasem
- o czym świadczą skrajne przypadki - nallct życie.
Sekty są - w ujotciu T. Palcczncgo - form,! organizacji grupoll·ej spełniając,! cechy wielu typów zbiorowości. Różnorodność i oryginalność konkretnych grup lI/.nawanyeh za sekty sprawia.
że przypisuje się im różnorodnc charaktcrystyki. Stąd mi.;dzy innymi hion! si.; trudności dellnicyjne oraz klopoty z jednoznacznym zakwalifikowanicm s..:kl do jedn..:go typu zbiorowości.
"Orzekanie o sektach - pisze autor - iż stanowią typ grur wspólnotowych. ideowych. subkulturowych czy mniejszościowych. jest równic malo rrecyzyjnc jak stllierdzcni..:. ie nic sq one instytucjami. zrzeszeniami czy rartiami politycznymi. Spotkać Illoi.na b(lII i(lll taki..: sekty n.:ligijne,
które na zasadzie lIyjątkOllości i unikatowości obalają Ilszelki&lt;.: klasylikacje i typologie".
T. Palcczny nie dał. bo nic jest to mailiIle na obem) m ('tarie hada,'l. jednorodnej socjologicznej teorii sekt. nie rozwi'17ał II laścillie iadnego z problcnll')\\ zasygnaiizoll'anyeh II' pracy.
W zasadzie po prostu dolączyi do dotychczasowych pytań i Iqtplillości nOlle. czasem odwieczne
pytania ubrał w nOlI,! formę. Jego praca wydaj..:.si.; jednak bardzo c..:nna. ukazuje bowiem dobitnie złożoność zagadnienia. jego spokezną doniosłość. tcoretyezne i praktyczne implikacje. Mamy
tu niejeden interesuj,!ey trop badawczy. wiele inspirujących, a cz.;sto też śmiałych myśli. Kto
nic przepada za wywodami teoretycznymi. naweljeśli podane S&lt;\II tak swobodnej formie. jak to
uczynil T. Paleczny. znajdzie w pracy solidny. krytyczny lI'yk&lt;1/ i omówienie sekt. a może grup
wyznaniowych i kościołów. które s,!najhardzicj znane w spoku.elislllie
polskim. najliczniejsze.
bądź wywołują wyraźne reakcje polskiej opinii publicznej.
Rl's::ard Kan/or

Kwartalnik ..Zahawy i Zahawki··. Muzeum ZabawkarstIla II' Kielcach. TowarzysIwo Rozwoju
Zabawkarstwa w Kielcach. R, I. nr ł-2. 3. 41997. ss. 439. rlll. uamo-hiałc.
Zabawa towarzyszy człowiekolI i wc wszystkich okresach życia i jest jedlHl z podslawowych
form jego aktywności. Dziecko wlaśnie roprzez zabaw.; pOlnaj&lt;: śllial rrzygotowuje się do samodzielnej egzystencji, zaś człowiek dorosły dzi.;ki niej moie siot slIohodnie rozwijać. samorealizować. oderwać się od codz.icnnośei. W swej istocie zallawa jest dzialaniem swobodnym. dobrowolnym i bezinteresownym. Zmienia się jedynie jej l&lt;'li'Illa.charakter i intensywność, Kaida zbiorowość. od najmniejszej, po rozwini.;te spoleezellstwa obywatelskie. lIylwarza oryginalne i specyJlczne dla siebie formy zabaw. które sel odzwiereiedlcniem illlJkcjonuj,!eego systemu wartości.
sposobów myślenia i mentalności. odbiciem istniejących Ilięzi spolecznych. Właśnie poprzez
pryzmat tych zabaw można poznać specyfikę dnnej kultury. jak i zaobserwować dokonujące się
w niej przeohrażenia.
Dziwi wi.;c fakl. iż ta sfera aktywności ezłllllieka nie znalazla jak dO!'ld II polskich badaniach
należytego odbicia i miejsca. W zestawieniu z dorobkiem innych kraYlI\' moina raczcj mówić
o skromnej ilości podjętych badalI a co si.; z Iym wiąż.e o pOllażnych ni..:doslatkaeh opracowalI
naukowych.
Zatem na szczególną uIlag.; zasługuje ukazujący się od l'/.l·rllca 1997 roku kwartalnik
.•Zabawy i Zabawki". który pierwszy II Polsce podj,!1 na swoich lamach w sposób kOlllpleksolly
zagadnienia ludyzmu i ludyczności zarówno od strony teordyvno-m":lodologicznej.
jak i ..:mpiryclnej. stając si&lt;;:takie. przy zachowaniu naukowego charakt":l'li risma. co zasługuje na szcze-

�317
gólnc podkrcślenic.
źródłem
E1Chowcj informacji
o krajowym
i zagranicznym
przemyśle
oraz
rynku zabawkarskim.
Uklad trcści ..l.abaw i Zab,l\\ck"
tworzą cztery działy: I Artykuly
i rozprawy;
II Materia/y
z badań;

III i.ródla

Zgodnic

IV Rćccn/jc.

i inlilrlllacjc:

z pr/.).jo;t~m przez

rcdakcjo;

kwartalnika

planem

wydawniczym

na rok 1997 ukazały

siO; trzy zeszyty (dwa pojcdyncze
i jedcn numcr pOlh'Ójny).
zawierające
dwadzieścia
artykułów,
rozpraw i opracowali matcriałcm z badali przedstawicieli
rÓ/nych dyscyplin naukowych
oraz dużą
liczbę informacji.
II'spomnień
i recenzji. Nie sposób w'io;c II krótkim sprawozdaniu
szczegółowo
omówić calej. jaki.c obszernej
zawartości
..zabaw
i Zabawck"
za rok 1997. w związku z tym
jedynic przyblii.o; Ilybranc artykuly.
Profil pisma. jcgo zadania i pokładane
w nim nadzicje nakreślil we wprowadzeniu
do pierwszego
podwójncgo
numcru
Ryszard
Kantor.
rcdak!llr
naczclny.
między
innymi
pisząc:
.. K wartalnik
( ... ) pOŚII io;cony jes! naj szerzej rozumianej
problematyce
łudyzmu
i ludyczności,
zatem !emu. co zll)'klo siO; naz)'llać
ludzk,\ skłonności,]
do zabawy oraz kulturową
rolą tej stery
aktywności.
( ... ) Zapras/amy
do współpracy
historyków
kulIury. socjologów
i etnologów,
psychologów.
pedagogów
i tcrapcu(ól\".
projektantów
zaballek
i ckonomistów.
Liczymy
na to,
że pismo ..zabaw)'
i Zabawki"
stanic siO; ccntrum skupiającym
badaczy ludyzmu
i praktyków,
dla których

"l narzęd/icm

zaball a i /abawka

pracy,

kolekcjonerów

i producentów

zabawek.

Słowem. wszystkich.
dla których problematyka
zabaw. gier i zabUllek. wzrost zrozumienia
rangi
tej stery zjawisk przez polskic społeCZCr"lstwo nie są kwestiami obojętnymi".
Pierwszy podwójny numcr otwicra rozprawa Jana Grada (ZabmHJ - ana/i::a pojęć' i koncepcji,
nr 1-2/1997). w którcj aulor wychodz,\c
od krytycznej
analizy filozoficznych.
psychologicznych
i socjologicznych
koncepcji
ludyzmu
próbuje
w zwięzły
sposób
zarysować
ujęcie zabawy
w kontckście
teorii kultur~. podkreślając.
i.e właśnie kultur&lt;mc
uregulowania.
a nie czynniki
psychologiC/ne
czy hiologiczne.
decyduj'l
o tym. iż pcwne dzialania
..To właśnie unornHmania
systemu kullurowcgo
- argumcntuje
autor
dyczności

. .lej l.idcntylikol\anic

i zdcliniowanic

konkretnych

zabaw

uzyskują
status zabawy .
- wyodrębniają
sferę luwymaga

znajomości

wiednich regul kultul"l)ll')"Ch uslanawiaj&lt;\c)'ch
jc. Brana
pewien ciąg lub zhi&lt;\1' nie/Hlzllmialyeh.
hezsensownych

w ahstrakcji
zabawa przedstawia
ruchów czy mniej alho bardziej

nowanc

ujęta

manipulowanie

przcdmiotami.

Behawioralnie

zabawa

i gra ma swoją

odposię jako
skoordy-

myślową,

świadomościową
postać. ftJrlll(·. Rozwinio;ciem
powyższych
rozważań
teoretycznych
jest szkic
Tadeusza
Paleczncgo
(SIJO/CCIIC
pod/o::e ::a/Jawy. nr 1-"2/1997) dotyczący
społecznych
tann
zachowa l) ludycznych.
Autor dokonuj,\c
wyodrębnienia
i opisu zmieniających
się wzorców osobowych uczcstników
I.abaw)'. sll\ierdza.
iż obecnie obok dwóch podstawowych
modeli uczestnictwa IV"zabawic (hczpośrednicgo
- czynnego członka grupy zabawowej.
biernego - odbiorcy)
coraz silniej ujall"llia się wIOrzec kontestacyjny,
altcrnatYII"l1Y. niezadolVolony
z konsumpcyjnej
oferty. poszukując)'
własnych.
indywidualnych
form I.achowali ludycznych.
We współczesnym
świecie modele tc mks/aj,! się /c sob&lt;\. współwystępują
i rywalizują
bo przecież. jak konkluduje
Tadeusz
Parku

Palecmy

teatry uliczne.
czol'ej
idoli

...

11 spólczcsna

z Disncylandcm.

pornogralione

AlternatYII)'.
IV rod/aju

kultura

salony

lilmy

subkulturę

Madonny

1\

dziedzinie

gicr elektronicznych

oraz

1\

I.abawy
z sicci'l

sieci wypożYC7.alni

punków

a także

antycstctyzm

kino

rapu

oferuje
Intcrnetu.

Ilideokasel

hUllilijne

i amoralizm

bowiem
lokale

polączenie
z peep

oraz happeningi

w niedzielne
satanistów,

Hyde

show

oraz

Pomarań-

popołudnie,
kameralną

kult

partyjkę

hilardu z zadymami kibiców piłkarskich.
gol f z walką bokscrsk'l
Bowe - Golota·'. Na szczególną
uwagę zasługujc
ro/pr;1I\ a Ryszarda
Kalltora (C::/owiek-::abawka. S::kic :: pogranic::a /lIdY::1I111
iji/o::ojii c/ol1'ieka.
nr 4/)&lt;)&lt;)7) porus/aj'lca
zagadnicnia
traktOlI'ania
czlowieka
jako zabawki.
według
resują

mnic całkowieic
przedc

wszy stkim

pomijane
pOll"lldy

II' dotychczasowych
i warunki

kierującc

baclaniach

nad ludycznością.

człowiekiem

w stawaniu

Autora

inte-

się zabawką.

l właśnie z tcgo punktu 1\ idzcnia opisuje i analizuje wicie przypadków
bawienia sil&lt; człowiekiem
dziejach lud/kicj kultlIr). od niewinnych
zabaw II' Żyll"C szachy lub warcaby aż po przerażająco

1\

- makabryC/ne

uż~ lIanie

ludzkich

/lllok

lub ich czo;ści II labawic

czy dcltH"llHlIvanie

człowieka

�318
w taki sposób. aby stał się przedmiotem - zabawką. Na szcz.;ś&lt;:ie w zdecydowanej większości
zabaw, tak jak i w innych obszarach kultury obowiązują określone sposohy postępowania. określone zakazy. Omówieniem zakazów magicznych reguluj'1cych zachowania ludyczne u ludów
Azji Centralnej zajęła się w swoich rozważaniach Iwona Kahziilska (Zabawa a =aka=magiczny,
nr 1-2/1997). Warto z licznie przytaczanych przykładów wymienić występujący w kulturze mongolskiej zakaz bawienia się dzieci w wojnę. Wierzono. jak pisze auturka. iż zahawa ta mogla
wywołać wojnę rzeczywistą. prawdziwą. której efektem hylaby ..destahilizaeja istniejącego porządku, zakłócenie harmonii, zawieszenie czasu zwykłego". Wśród artykułów o charakterze teoretycznym niewątpliwie należy zwrócić uwagę na rozprawę Ryszarda Zięzio (Wokół nac::elnej
zasady fimkcjonalnej w =acllOwaniach ludyc::nych. nr 3/1997). \I której autor dokonał istotnego,
szczególnie dla możliwości uchwycenia złożonej współcześni.: sfery aktywności ludyczn~j. podziału z.&lt;lchowań ludycznych na formy: preludyczne. ludyczne i post ludyczne. Artykuł zawiera
także interesującą typologię zabawek i sprzętu zabawowego dokonan" według naczclnej zasady
funkcjonalnej.
W rozważaniach dotyczących zachowań ludycznych na łamach kwartalnika nie zahraklo także
głosów pedagogów. Między innymi Urszula Kaczmarek (Pedagogika =ahaHY nowy slyl wychowania, nr 4/1997) omawia formy i metody pedagogiki zaba\\) oraz ich zastosowanie. a Wanda Krawczyk (ŚrodowiskOlve uwarunkowania treści =abaw tell/atyenyeh d=ieei na wsi i w mieście i ich wala/y uspołeczniające. nr 3/1997) porównuje współcz.:sne środowiskowe uwarunkowania zabaw dziecięcych na wsi i w mieście. Uważam. że po ohydwa artykuły powinni sięgnąć
nie tylko nauczyciele. pedagodzy. terapeuci czy pracownicy socjalni ale przede wszystkim rodzice.
Oddzielną grupę \v zawarto~ci kwartalnika za omawiany ruk mogą stanowić artykuły i rozprawy ukazujące zachowania ludyczne w ujęciu historycznym. I lak między innymi Wiesława
Korzeniowska (Nowe formy =abawowe dGll-'nejgórnośląskiej :;polecl/o.ki wiejskiej. nr 3/1997)
przedstawia barwny obraz zabaw i rozrywek mieszkańców górnośląskiej wsi w XIX i pierwszej
połowie XX wieku. Interesujący ale nielatwy temat podejmuje w swoim artykule Jerzy S. Latka
(Gry i zabawy IV haremie. nr 1-2/1997) opisując różnorodne li.lrmy spędzania czasu wolnego
w haremie, w jednej - jak podaje .- ..z naj starszych instytucji. która praktycznie przetrwała
do dziś". Fenomen. jakim niewątpliwie jest karuzela. która od setek lat przyciąga dzieci i dorosłych, omawia Teresa Lewińska. zauważając słusznie. iż brak jcst zabytkowych karuzel w polskich muzeach, nie zdobią one centralnych miejsc w naszych miastach a problematyka karuzelowa nie doczekała się. jak dotąd. odpowiednich opracowali naukowych. Natomiast Urszula Janicka-Krzywda (Zbójnicka biesiada. nr 1-211997) przybliża w uparciu o matcrialy źródłowe - pamiętniki, kroniki i akta sądowe - huczne i swawolne biesiadowania zbójników karpackich.
Uzupełnieniem. jak również roz\\"inięciem rdlek~ji teoretycznych i historycznych podejmowanych na łamach pisma. są opracowania materia/owe prezentujące wyniki hadali empirycznych.
W tej grupie tekstów chciałbym szczególnie zwrócić uwagę na dwa artykuły: Doroty Świta/y
(Ludyczność odpustów na Górnym ,Ś·ląsku. nr ł -211997) i Grzegorza Odoja (Zachowania IlIdyc=ne
mies::kańców JalVor=ynki: tradycja i współc=esnoŚĆ".nr I -2/1997). W pierwszym autorka ukazuje
aspekt ludyczny odpustów na Górnym Śląsku szczegółowo i barwnie opisując zjazdy rodzinne.
kolorową i różnorodną ofertę ustawianych z tej okazji kramów. stoisk. straganów. przebieg organizowanych festynów. tradycyjne atrakcje dla dzieci i mlodzió.y (karuzele i strzelnice). Pomimo.
iż brak jest dostrzeżenia przejawów ludyczności w charakterze religijnym odpustów. omawiany
tekst w istotny sposób wzbogaca wiedzę o swoist~j aktywności ludycZll,-,iGórnoślązaków. Z kolei
artykuł Grzegorza Odoja stanowi obszerne omówienie najbardziej charakterystycznych zachowań
ludycznych mieszkańców Jaworzynki w Beskidzie Śląskim. Poprzez te właśnie zachowania autor
kreśli wnikliwy obraz współczesnej kultury regionalnej tej społc..:zności. ukazując nie tylko zachowane elementy tradycji kulturowej. ale także dokonujące się przeobrażenia i zachodzące
zmiany.

�319
Niewąlpliwie wzhogaceniem lreści kwarlalnikajesljednolita,
piękna szala graficzna, co raczej
w periodykach o charakterze naukowym jest obecnie rzadkością, wykorzystująca konsekwentnie
fragmenty obrazu Pietera Bruegela Starszego pl. "Zabawy dziecięce". Szkoda jedynie, że licznie
zamieszczane zdjęcia są czarno-białe, przez co w większości przypadków zubażana jest treść
ilustracyjna poruszanych zagadnień.
Podsumowując przegląd wybranych przeze mnie artykułów pragnę stwierdzić, że ich autorzy
porusząią bardzo rozległą i różnorodną tematykę. Świadczy to o tym. iż problematyka ludyzmu
i ludyczności nie jest jeszcze w pełni rozpoznana, a tym samym istnieje potrzeba podejmowania
dalszych. systematycznych i interdyscyplinarnych badań.
"Zabawy i Zabawki" zapewne skłoni'l wielu czytelników do podjęcia właśnie takich badań,
co - mam nadzieję - zaowocuje w kolejnych numerach kwartalnika.
Andrzej Peć

Teksty z ulicy 7e.lz)'l(o/k/ol}'styczny I. red. Dioniljusz Czubala i Marianna Czubalina, Katowice 1995, ss. 60:
Teksty z lIliey. 7eszyl folklorystyczny 2. red. Dionizjusz Czubala i Dobrosława WężowiczZiółkowska Katowice 1996. ss. 66.
W styczniu 1995 roku w katowickim ośrodku uniwersyteckim ukazal się pierwszy tom Zeszytów folklorystycznych pl. Teksty z lIlicy. a rok później drugi. W skład obu zbiorów wchodzi
w sumie 12 artykulów. w tym tłumaczenia i materialy terenowe z archiwum Studenckiego Koła
Naukowego Folklorolnawców (w nr. I. - trzydzieści siedem opowieści polskich, w nr. 2. - dwadzieścia pięć opowieści ukraińskich). Warto dodać. iż autorami prac zamieszczonych w tomie
są zarówno doświadczeni praeOl\l1iey naukowi (Uniwersytetu Śląskiego). jak i młodzi badacze studenci. Oba 7eszY(I' zróżnieo\\ane metodologicznie stanowią przemyślaną zwartą kompozycję,
dlatego należy omówić je wspĆllnie.
W "Słowie wstępnym" pierwszego tomu D. Czubala określił. jakie zjawiska kulturowe oraz
gatunki współczesnego folkloru znajdą się w centrum uwagi badaczy: " pogłoski, sensacje, wieści, Icgendy i mity wspólczesne. żarty i anegdoty, muraria, grartiti. hasła, skandowania, okrzyki,
toasty, życzenia, sentencje. maksymy, złote myśli i wszelkie inne \vyrażenia paremiologiczne,
horoskopy. przepowiednie. łailcuchy szczęścia oraz inne teksty i antytcksty utrzymujące się dziś
w żywym obiegu społecznym. Folklor archaiczny będzie nas mniej ząjmował, ale go z naszego
pola widzenia nic wykluczamy" (s. 5). Uczony ten zwraca uwagę. iż w Polsce nie ma tradycji
publikowania ..na gor,\co" wspólczesnych tekstów folklorystycznych, co przyczynia się do "słabości" niektórych dyscyplin nauk społecznych. a na pewno folklorystyki. Dlatego. jego zdaniem,
należy jak najszybciej zapisywać owe komunikaty o krótkiej żywotności. Z kwerendy zeszytów
folklorystycznych \\ynika. /.e w calości zostaly poświęcone właśnie tym tekstom, które z racji
swej szybkiej ,.przemijalnośei" zanikają.
Pierwszy artykuł Anny Milerskiej w l.es::ycie I (absolwentki filologii polskiej. studentki
V roku filologi i angielskiej) /.bilir "brzydkich" i ..jeszc::e brzydszych" legend Paula Smitha.
Przegląd tematyki jest. jak wskazuje podtytuł pracy. omówieniem wybranych przez autorkę zainteresowań badawczych Paula Smitha. twórcy zbiorów angielskich legend współczesnych
The Book of Nasty Legl.'l1lls (1983) i The Book of Nastier Legends (1986), który od wielu lat
zajmuje się przekazami ustnymi. tzw. mitologiami wspólczesności.
W pracy Francoise Askćvis-I.eherpeux pl. Wiara w zjawiska nadprzyrodzone a wykształcenie.
Krylyczna analiza III/Iolezy intelektualistycznej (tłum. E. Brzeziliskiej absolwcntki bibliotekoznawstwa. studentki V roku filologii romaliskiej) zostały przedstawione dokładne wyniki badań
o zjawiskach paranormalnych. wyobrażeniach kosmosu. wierzeniach o istotach pozaziemskich,

�320
jakie przeprowadzono
we Francji w latach 19S0-1990. Francuscy uC/eni uznali. iż .,wykształcenie, a mówiąc ściślej współczcsnc systemy edukacyjne zbadanych spolcO'eństw nic są IV stanie
zniszczyć wierzeń w 7jU\\'iska nadprzyrodzone.
i że wierzenia h: s'l odporne na argumcnty naukowe" (s. IS). Jest to cenny tekst pozyskany do pierwszego zes/.J tu.
Artykuł U ::ródel pewnego wiers=a Wacława Polockiego (z. I) autorstwa Marianny Czubaliny
(przedwcześnie
zmarłej znawczyni literatury staropolskiej i współczesnej kultury ludowej. o której notę w drugim tomie zeszytów folklorystycznych
napis~l1a [)obrosl;ma
Wyżowiez-Ziólkowska) zastal poświęcony wątkowi ..\\·ilezego dolu" \\' wybranJch tekstach literackich Wacława
Potockiego. Nim jcdnak Czubalina dochodzi do rdleksji o ul\\ orle poety z I.użnej interesująco
odwołuje się do badań nad tym \\ątkiem Z. Clogera. A. Fischera. K. Moszyńskiego
i J. S. Bystronia.
Temat przybyszów I.. kosmosu obecny jest w pracy T. I'invidicia (z. 2. tlum. I,:. Brzezińska)
pt. ,~wiadkoll'ie pewnej .. Iegendy" Pr=.vlwdek pojawienia silt liI·o. bydącej przykładem badań
nad zjawiskiem UFO prowadzonych
wc Francji z różnych perspektyw: socjologic/Ocj, psychologicznej, folklorystycznej.
W roku 1952 w Stanach Zjednoczonych
George Adamski spotyka
Wenusjan - istoty pochodzące z kosmosu. Fragment opisujący lO niesamowite spotkanie znąjduje
się w Tekstach = ulicy (l.. 2) na początku artykułu Dobrosla\\y
Wyżowicz-Ziółkowskiej
Bliskie
spotkania:; Pr=ybys=ami. Międ=y mitem a gno=ą. Stal się on po proslU przyczyn;l rdkksji naukowej o istotach z innych cywilizacji. badaczka zauważa bowicm. iż. ów rok 1952 stał się przc!omowym w badaniach urologicznych.
aukowcy zaczyli podcjm(l\\ać próby wyjaśnienia zjawisk
związanych z niezidcntyfikowanymi
obiektami latającymi. Nadto. \I' mass mediach coraz więcej
miejsca poczęto poświęcać temu zagadnieniu. Autorka pracy przyhliża czytelnikom propozycje
zachodnich badaczy służące uporządko\\oaniu
i sklasylikowaniu
danych o niananych
statkach
kosmicznych i spotkali z nimi, ..gdyż wspólczesna humanistyka czuje siy 7.Obowiązana do ząjęcia
stanowiska wobcc kosmitów. którzy stali się fllktem kulturo\\ynl.
na jaki. choćby z. racji jcgo
zasięgu i siły działania. trudno przymykać dziś oczy" (z. 2. s. 2X). Interesującym wydajc się być
zaprezentowany
pogląd szwajcarskiego
psychologa Carla (justawa Junga. który przywidzenia
o przybyszach
z obcych cywilizacji
traktuje jako ..sYlllholiCL./1'\ manit\;stacjy podstawowych
i powszechnych
napięć afektywnych.
spowodowanych
niehe/.pi&lt;.;udlstwelll
zhiorowym. poczuciem lęku wynikąjącego z polityczno-ekologicznej
sytuacji naS/ego glllbu" (s. 2S). Inną postawę
przyjmuje Jean-Bruno
Renard. Irancuski socjolog z Monlpellicr.
podchodzący
do problcmu
.,kosmityzmu·' jak do religii. dostrzegając
\\)Taźne analogie du wicikich ruchów religijnych.
Badacz ów poprzez kontrastowe zestawienie kosmitów z innym obcym (z Yetilll) udowodni t,
iż wizerunek tych pierwszych stanowi wyrainą opozycjy wobcc ..Czło\\ieka Sniegu", który postrzegany jest jako potężna istota o ciele porośniętym sierścią d/.ialająca instynkhl\\"Ilie. mieszkająca w jamach. grotach. gdy tymczasem kosmici są nad/.wyc/aj
inteligentni. poruszają się
w swych statkach po skrach pozaziemskich.
są przcdstawiciclami
hipercy\\ili/.acji
i właśnie
dzięki nim ludzkość ma szansę przetrwać w przyszłości.
Artykuly Kosmici lV Mongolii (z. I) i Z Hypnmy do Mongolii Wątki ró:':n('(z. 2) Dionizjusza
Czubali są wynikiem \\oyprawy badacza do Mongolii w 1991 roku, Rozważania o wspólczesnych
opowieściach
sensacyjnych żywotnych w tym kraju Czubala uzupclnia materiałami terenowymi.
Są to relacje o istotach pozaziemskich ... opO\\icści"". których podstawą stal się kryzys ekonomiczny w Mongolii i szerzącc się tam I.lodziejst\\"(). bandytyzm. sprzcdawanic na rynku miysa z padlych zwierząt. .leszcze inne grupy tWor/.ą legendy zwi;vanc Ie I.dnmicm czlowieka. wieści
o niedźwiedziu
ludojadzic, opowiadania o kazirodztwie. rcl,jcjc o ""oż.enku wbrew woli"", Są też
tematy sezonowe związane z odbywającymi
siy co roku lawoL!ami sportuwymi. przepowicdnie
ijasnowidzenia.
opowieści o ludziach mających dziwne \\'laściwości (np. silml cncrgiy przej awiąjącą się "ogniem w oczach"). potworach wodnych i odradfającJ m siy życiu religijnym. Przytoczone rclacje świadków opatrzonc zostały komcntarzami autOl"a.
W dzialc ..Sprawozdania"
znajdują się spr&lt;l\\o/dania z \\yhranych kontl:rcncji miydz) narodowych. l tak charakterystyce
legend współczesnych 7.Ostala pośw iycona kolejna praca Milerskiej

�321
Pw}'ska konferencja /l7Ierno/ionol Society for Con/emporO/}' /,egend Research (z l). będąca
relacją wybranych rekratów, które wygłosili podczas konferencji w Paryżu w lipcu 1994 roku
następujący badacze: Roll' Brednich, Hengt af Klintberg, Francoise Reumeaux. Jacqueline Simpson, Patricia Turner. Lucia Vecia, Ingo Schneider, Gillian Bennett, Paolo Toselli, Jean-Loic Le
Quclleca. Anne Guigne. Jeni'ey Victor. l3eniamin Beit-Hallahmi. Bill Ellis i Gary Alan.
Informacja o konfcrencji organizowanej przez Międzynarodowe Towarzystwo do Badania
Legendy Współczesncj (ISCL.R) umieszczona została w tekście Anny Milerskiej Z życia /SCLR
(z. 2). Jednocześnie z.awarto w nim wiadomości o konkursie na najlepszy esej studencki prezentujący badania i analizę wybranego aspektu legendy współczesncj.
Na oddzielną uwagę zasługuje relacja Wioletty Celuch Wvprawo naukowa do Kijowa (z. 2)
z pobytu studentów Uniwersytetu Śląskicgo w Kijowie i Lwowie. Uczestnikami tej wyprawy byli
bowiem członkowie Studenckiego Kola NaukO\vego Folkloroznawców, którym opiekuje się
dr hab. Dioniz;iusz Czuhala. Zadaniem młodych badaczy bylo rejestrowanie wspólczesnego
ukraiI\skiego folkloru słownego. Dowody tej pracy znąidują się w omawianym zeszycie - jest to
antologia współczesnych opowieści sensacyjnych (25 tekstów). zatytułowana Nowa torba kursorska :: sensacjami ukraillskillli. W zeszycie pierwszym zostały również umieszczone materialy
zebrane podczas hadań tcrcno\vych. ale są to teksty zarejestrowane w Polsce (37 tekstów).
Omawiane prace zainteresują nie tylko badaczy zajmujących się problematyką żywotności
i obiegiem współczesnych komunikatów folklorystycznych. ale dzięki przejrzystej budowie,
przystępnym "wyk/adom" są adresowane do szerszego kn;:gu czytelników. którzy "ch/onni" są
wiedzy o różnych paranormalnych zjawiskach obecnych w życiu.
Dorota Świtała

Sami sobie. Kon/ynuacja i ::miona w kllltur::e wspólc::esnej wsi polskiej, red. Ryszard Kantor,
Kielce 1997. ss. 144.
W ostatniej dekadzie nastąpił \\' polskim piśmiennictwie naukowym wyraźny wzrost zainteresowań szeroko pojmowaną problematyką społeczności lokalnych. Wiele badań empirycznych
i wysilku teoretyczncgo poświęcono uchwyceniu i przeanalizowaniu przeobrażeI\ spo/ecznokulturalnych. jakim ulegają te środowiska pod wplywem zmian ustrojowych. Wydaje się,
iż mieszkańcy wsi i małych miasteczek ciągle w dużym stopniu są i czują się upośledzeni,
zwłaszcza pod względem kulturalnym. Diagnoza aktualnego życia kulturalnego tych środowisk określenie zagrożeil i perspektyw rozwoju. powinno stać si~ punktem wyjścia do podejmowania
konkretnych dzialail mających na celu zachowanie i ochronę dotychczasowego dorobku kultury
lokalnej jak również. poprzez aktywizację tych społeczności, kreowanie współczesnt&lt;j, a więc
nowej kultury lokalnej. Przyczynić się do tego może również przedstawiany tom, stanowiący
pokłosie trzeciej już sesji naukowej z cyklu "Kontynuacja i zmiana w kulturze współczesnej wsi
polskiej", która tym raLem odbyla się w Kielcach i PiI\czowie w dniach 21-22 maja 1997 roku.
Zbiór zawiera 13 artykułów, które - jak zaznaczono we wstępie - .,Ukazują zarówno skomplikowaną sytuację wsi kieleckiej. jak również' przynąjmniej niektóre. odwołują się do przesz/ości. w niej szukając wLorów" (s. X). Autorami tckstów s'l przedstawiciele różnych dyscyplin naukowych oraz - co istotne - pracownicy instytucji kulturalnych i działacze samorządowi,
od których w glil\VIlej mierze zależy rozwój i wspieranie inicjatyw kulturalnych lokalnych społeczności. Material zawarty w tOlllie stanowi całość pod względem podejmowanej tematyki, chociaż każdy z tckstów traktuje o innym jej aspekcie.
Książkę otwiera studiulll Ryszarda Kantora, które można traktować jako wprowadzenie
do całej pracy. Zdanielll autora. kluczem do pełnego zrozumienia współczesnej kultury polskiej
wsi jest rozpoznanie i określenie roli dzialąiących tam autorytetów. W kryzysie autorytetów 10-

�322
kalnych Ryszard Kantor upatruje. dostrzegany przez niektórych obserwatoniw. kryzys kultury
wsi. Dlatego też .,Przezwyciężenie kryzysu może się dokonać pr/ez u/drowicnie autorytetów.
bądź poprzez wykreowanie autorytetów nOlvych. dostosowanych do wspólc/esnych potrzeb"
(s. 13). Autor kwestionuje kulturotwórczą rolę instytucjonalnych autorytdów pozawiejskich szkoły i domu kultury. które - co mocno podkreśla - nic realizuj,! r/cClylVistych aspiracji środowiska wiejskiego. W związku z tym opowiada się za uspokcznicniem tych instytucji i oparciem
ich działań na animatorach kultury wywodzących się ze środowiska wiejskiego. Nakży zgodzić
się z autorem, że wymaga to jednak roZ\Vl~jUautentycznej sarnorz'ldności wiejskiej i umiejC;:lnego
pobudzenia lokalnych sil społecznych.
Kolejne opracowanie - pióra Józefa SZClepańczyka - daje opis ro/llOjU amatorskiego ruchu
artystycznego na wsi kieleckiej. Żywe tradycje ruchu tmaj,! tam do d/iś. czego dowodem są
spontanicznie powstąiące zespoły folklorystyczne. kapek ludowc. grupy teatralne. Autor eksponuje pozytywny stosunek wladz gminnych do kultury lud(l\\cj. (il(mn'l przes/kodą. na którą
napotykąją gminy w pełnieniu roli mecenasa. jest hrak nic tyk picnięd/Y. co osóh przygotowanych profesjonalnie do pomocy zespolom. Prohlememjest tak/c nikk zainteresll\vanie młodzież)
czynnym uczestnictwem w działaniach organizacji społcczno-kultllJ'alnych.
Podobne problemy sygnalizuje w swym sprawozdaniu U/bicia Zapała przedstawiając obccną
dzialalność gminnych. miejsko-gminnych i wiejskich ośrodków kultury IVwojewództwie kieleckim. Zla sytuacja finansowa .. jak również brak wykwalitikowancj kadry. Ilyraźnie odbijają się
na efektywnym wypełnianiu przez te instytucjc kulturotwórClyeh i edukacyjnych zadaJI. co pociąga za sobą niski stopień zainteresowania Iymi działaniami pr/.u społcczności lokalne. Na uwagę
zasługuje akcja melodyczno-instruktażowa
podjęta przez Wojewódzki Dom Kultury w Kielcach
mająca na celu rozbudzenic aktymlOści kulturalnej środowisk Iliejskich. Autorka wskazuje na jcj
liczne wymierne efckty w poslaci powstania nowych zespołów artystycznych, organizowania
przeglądów. festiwali. imprez folklorystycznych.
W następnym arlykule Maria SroczYl1ska-Tomezyk podejmuje lagadnienie kulturotwórczej
roli parafii rzymskokatolickiej w realiach współczesnej lIsi polskiej. Podkreśla istotne znaczenie.
jakie dla zachowania i kullywowania tradycyjnych zwyczaj()\\ i obrzędów ludol\ych, ksztaltowania kultury materialnej i organizacyjnej
mają różnorodne ronny dzialalności kulturalnooświalowej i duszpaslerskiej prowadzonej przez paralk wiejskie. Zwraca przy tym uwagI,:.
że "Religijność wsi po\\()li przekształca się II stronę bardzicj dojrzalcj i pogl&lt;;bionej. Oznacza
to konieczność modyfikowania istniejącego modełu duszpasterstwa masowego i jego dostosowania do współczesnych potrzeb i uwarunkowań środowiskol\}eh" (s. 32).
Opracowanie Małgorzaly Imiołck jest prezentacją historii i osiqgnięć MUlcum Wsi Kieleckiej. Autorka. wychodząc od ogólnych rozważań nad rolą i speey1ik'l muzcum typu skansenowskiego, przechodzi do omówienia koncepcji programowej kieleckiego parku etnograficznego.
która skierowana jest w dużej mierze do młodego pokolenia odbiorców. Godne uwagi są inicjaIywy podejmowane dla ..ożYI\ienia·· ekspozycji etnografiClnej: poka/Y rzemieślników. wystęP)
zespołów regionalnych. kiermasze twórców ludowych. pokazy tradycyjnych upraw polowych.
Cel, jaki przyświeca tym działaniom. to ..idea odtworzenia wizenll1ku tradycyjnej wsi. jej dnia
powszcdniego i święta. kultury stworzonej przcz jej mieszkaliców. kultury larówno materialnej.
jak społecznej i duchowej" (s. 43).
Z kolei Jerzy Lcchowski pisze o dzialalności samorz&lt;ldowych plaet"l\\ek kultury IVPiliclOwie.
Oferta kulturalna, jaką proponuje Dom Kultury. Muzeum Regionalne. Biblioteka Publiczna jest
bogata i zróżnicowana. Działania tych instytucji popularyzując kulturl,: i historię Pińczowa i regionu Ponidzia. odgry\\ąją istotną roll,: w tworzeniu pozytywnych pOStalI' wobec /.aintercsowania
regionalizmem. Autor wskazuje na znaczące uezcstnietwo w życiu kulturalnym przedstawicieli
różnych grup społecznych i wiekowych. Ich aktywność. przejawiająca się II licznych inicjalywach
oddolnych. klórym sprzyja i Ilydatnie pomaga samorząd miejski. spowodollala. iż Pińczów stał
się znaczącym ośrodkiem kulturalnym na mapie wojewódzlIla kicleckiq,~o.

�323
Wyniki wsto,:pnych badar! sondażowych nad postawami oraz wiedzą ludności wsi Kielecczyzny na lemal rói.nych form ochrony przyrody przedstawia Bożena Wójtowicz. Wyniki badań
mogą wzbudzać niepokój. Zaskakuje bowiem bardzo słaba wśród badanych społeczności znajomość zagadnień ochrony przyrody. choć w regionie tym. ze względu na bogactwo i osobliwości
flory i fauny. znajduje sio;:wiele obszarów chronionych.
Zauważyć też można. iż ..wyższą rangy w społeczeństwie uzyskują wartości przyrodnicze typu instrumentaln&lt;:go. zwi'j7.ane bezpośrednio z warunkami bytowania ludności. Przyroda jako
wartość autochtoniczna i jej walory estetyczne nie stanowią wartości powszechnie odczuwanych
i cenionych"(s. 65). Nakżałoby wi.;c zastanowić się nad wypracowaniem przez instytucje kulturotwórczc sensownego programu edukacji proekologicznej. którego celem by/oby nie tyle propagowanie wiedzy. ile dążcnie do zmiany postaw. sposobów myślenia i wartościowania.
Na zróżnicowanie miasta i wsi jako środowisk wychowawczych wplywąjących na życic
i rozwój młodego pokolenia wskazuje Wanda Krawczyk. Na podstawie badań pedagogicznych
widać wyraźnie. że odmiennc dzialanie wychowawcze tych środowisk prowadzi do znaczących
różnic w osiągnięciach dzieci ... Wskazane by/oby - konkluduje autorka - opracowanie różnych
programów nauczania - dla dzieci sześcioletnich - które byłyby IV stanie zapewnić sześciolatkom
rozwój umysłowy i uczuciowy. zgodny z charakterystycznymi dla danego środowiska różnicami
i trudnościami. i które uwzględniałyby spoleczne i osobowe właściwości ich kultury"(s. 76).
W kolejnej pracy Halina Mieli&lt;:ka omawia przeobrażenia. jakie dokonują się w obyczajowości
dorocznej na wsi kieleckiej. Jej zdaniem. wywołują jc zmieniające się warunki ekonomiczne
rodzin wiejskich oraz - jak to określa - ..unowocześniana'· i ..racjonalizowana" interpretacja
wielu zwycząjów i obrzędów. Na podstawie zebranego matcriału empirycznego, który zestawia
z dziewiętnastowiecznymi opisami Oskara Kolberga i ks. Władyslawa Siarkowskiego, zauważa
jednak dużą zachowawczość niektórych rytuałów i obyczajów cyklu rocznego (głównie okres
świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Zielone Świątki. Boże Cia/o). Obok praktyk religijnych
nadal funkcjonują niektóre zachowania o charakterze magicznym zwlaszcza tc, które powiązane
są symbolicznie z prowadzeniem gospodarstwa rolnego. Stawia więc tezę. że ,.im bardziej
w tradycji kultury ludowej osadzone jest dane święto. im wit;ksza wartość jest jemu przypisywana. tym bardziej przestrzcgane S'I zakazy i nakazy odnoszące się do pracy i czynności wykonywanych w trakcie trwania świo,:ta i w czasie go poprzedzającym" (s. 81-82). Trzeba jednak zaznaczyć. że Halina Mielicka spostrzeżenia i wnioski opiera na badaniach terenowych z początku lat
osiemdziesiiltych. Nic można więc mieć pewności jak dalece przedstawiona diagnoza odpowiada
realiom wsi kieleckiej końca lat dzicwięćdziesiątych.
Życie kulturalne Włoszcwwy - małego miasta na Kielecczyźnie zarysowa/a Halina Rusek.
Pomimo wielu trudności. zwlaszcza finansowych. największa placówka kulturalno-oświatowa
(Miejsko-Gminny Dom Kultury) podejmuje różnorodne i atrakcyjne działania w zakresie wychowania. edukacji kulturalnej i upowszechniania kultury. Niestety. IV ostatnich latach zauważa się
spadek aktywności kulturalnej wloszczowian. co - jak. wynika z obserwacji autorki - jest spowodowane zaabsorbowaniem mieszkar!ców zaspokajaniem potrzeb materialnych. W przypadku
mlodzież.y można mówić wręcz o ..pasywności w życiu kulturalnym". Młodzież ocenia negatywnie swoje miasto jako nie zapewniające odpowiednich możliwości kształcenia się. pracy. awansu.
Stąd też deklarowana przez mlodych ludzi gotowość opuszczenia miasta. Halina Rusek przewiduje. że ..Niezależnie od ich wyhorów życic kulturalllC \Vloszczowy. podobnie jak wielu małych
podobnych miasteczek w Polsce. potoczy się pra\\dopodobnie ustalonym torem: nieco bocznym
wobec centrów i wici kich ośrodków kulturalnych" (s. 90) . .lej zdaniem - i z tym należy się chyba
w pełni zgodzić -- współcz.csne instytucje wychowawcze nic radzą z nowoczesną edukacją kulturalną młodzieży ... Nowouesna cdubeja powinna zapewnić pełną orientację w świecie znaczeń.
symboli i wartości. w świecie treści i I'orm kultury nic tylk.o własnej. regionalnej czy narodowej,
ale również tcj usytuowanej ponad wszclkimi podziałami społecznymi - kultury naszego świata"
(s. 90). Na pytanie. uy przyszlość małych miast będzie prostą kontynuacją aktualnej rzeczywisto-

�324
ści, czy też zajdą tutaj jakieś istotne zmiany społeczno-kulturalne, chyba nieprędko przyjdzie nam
odpowiedzieć.
Przedmiotem referatu Ryszarda Zi.,:zio są tradycje i współczesność zabawkarstwa ludowego
na Kielecczyźnie. Autor ze znawstwem charakteryzuje nic tylko /I1aez~cl: ośrodki zabawkarskie
w tym regionie, ale również ośrodki mniejsze, mało znanc ak o odlcgłych tradycjach. Ukazuje ich
genezę, specyfikę oraz typowe dla nich rodzaje zabawek. Podaje też infi)rmacje o dawnych
i współczesnych twórcach. zwracając przy tym uwagv na ich kunszt. indywidualn;\ specjalizację.
\V)'obraźniv artystyczną. Częstokroć wytwarzanc przez nich zabawki s;\ prawdziwymi arcydziełami sztuki, wzbudzającymi zachwyt wyrafinowaną ti)rmą. efektami kolorystycznymi i różnorodnością tematów. Wiedza o tej specyłicznej galvzi rzemiosła ludowego jcst w Polscc wci,\ż nicwystarcząjąca. Duże nadzieje należy więc wiązać 7. programem badawczym realizowanym przez
Muzeum Zabawkarstwa w Kielcach z zakresu zabawkarstwa. nic tylko ludowego. Szczególnie
wartościowe będą chyba wyniki badaJi atlasowych, o których wspomina w swym opracowaniu
Ryszard Zięzio.
W następnym artykule Irena Bukowska-Florcllska zajmujl: się zagadnil:niem z pogranicza etnologii i historii kultury. Podejmuje mianowicic. na przykladzie wsi Cieszkowy w okolicy Pińczowa, problem kulturot\vórezej funkcj i dworu szlacheck iefw. Artykul jest tym bardziej cenny.
iż - jeżeli mi wiadomo - dot'1d brak jest podobnych opracowmi. AlIlorka analizując łormy i zasięg kulturotwórczego oddziaływania (I\\oru Z.auwal.a s\\oisl&lt;\ symbiozę między, jak to określa,
.•strefą dworską a strefą wsi gospodarClej·'. W efekcie doszło do wytworzenia okrcślonyeh wzorów kulturowych. których przykłady znajdujemy \I' tekście. Ważne poznawczo jest - moim zdaniem - rozpoznanie i usystcmatyzowanie kulturotwórClych funkcji dworu. Irena BukowskaFloreńska wyrM.nia następujące: społeczno-organizacyjne.
społeczno-gospodarcze.
normatywne
i obYl:zajowe. edukacyjno-kulturalne
i ludyczne. komunikacyjne i bapieczdlstwa,
religijne
i estetyczne (s. 125).
Ostatnia praca omawianego zbioru. napisana przez Stcłillla Józefa Pastuszkę. dotyczy roli. jaką w upowszechnianiu kultury ludowl:j w 11 Rzeczypospolill:j odegra I teatr ludowy. Zakres treści
i formy kultury ludowej. wprowadzanej do repertuaru przez zespoły teatralne. był szeroki. Jak się
wydaje. nąjistotnieiszą rolę pełniły jcdnak inscenizacje wesel i dożynek. które ..umożliwiały
wprowadzenie na scenę piosenck. pieśni lokalnych i regionalnych. ulubionych przez społeczność.
w której działał dany zespól teatralny" (s. 130). Obok ełementów artyslycznych. religijnych
i narodowych często pojawiały się \\ tych inscenizacjach akcenty społeczno-polityczne krytyczne
wobec niektórych poczynali rządu sanacyjnego. a niekiedy IlręG antyrządowe. Zadziwia liczny
i spontaniczny udział młodzieży wiejskiej w dzialalności leatróII IlIdOl\"yeh- co autor kilkakrotnie zaznaczył. Wypada więc .iuż kolejny raz wnikliwic z.astanowić się nad przyczynami dzisiejszej
inercji kulturalnej młodzieży z tych środowisk i możliwościami zmiany takiego stanu rzeczy.
Być moil', w świetle tekstu Stefana Józefa Pastuszki. zasadny byłby powrót do niektórych idei
i wzorów z tamtego okresu. pamiętąi'lc oczywiście o odpowi&lt;:dnim dostosowaniu ich do współczesnych warunków i oczekiwań.
Podsumowując przegląd referatów pomieszczonych w książce nałeży zauważyć. że stanowią
one nic tylko ważny przyczynek do lepszego. pełnicjszcgo poznania współczesnej polskiej wsi.
ale także pozwalają dostrzec złożoność i wielowątkowość podjętej problematyki. Książka - jak
się zdaje - może liczyć na dwa rodzaje recepcji czytelnicze.i: badaczy, którzy w naukowy sposób
interesują się zbiorowościami lokalnymi oraz tych. którzy podejmuj'l praktycznc działania o charakterze społecznym, kulturalnym i oświatowym w środOlI iskach I\iejskieh i małomiasteczkowych.
(jr=eg()r~ Odoj

�325
Raport o sIanie kult III:" wiejskiej
pracy Z. Kłodnickiego

iM.

]f

I'olsce, opr. S. Bednarek

Przylęckiego.

i A. J. Omelaniuk

przy współ-

1997. ss. 116.

Wrocław

Trwajilca od kilku lat burzliwa dyskusja nad stanem kultury wsi polskiej - ogólnie uznanym
za zły - oraz nad sposobami
polepszcnia
owego stanu. tu pog1ildy Sil oczywiście
bardzo zróżnicowane, czc;sto bywa mało rzeczowa ze względu na brak rzetelnych
danych dotyczilcych
infrastruktury

kulturalnej.

możliwości

stopnia

uczestnictwa

itp. Jasnym

jcst.

zjawisku.

lrudno

o konkn:tnym

II' kulturze,

ii. ba dostatecznej
lci. sensownie

zakresu

bazy

wpłyll'ać

potrzeb

wsi, jej

informacyjnej

trudno

wewnętrznych
wyrobić

zdanie

na jego ksztaltowanie.

Z inicjatywy Krajom;j Rady Regionalnych
Towarzystw
Kultury. współorganizatora
Krajowego Kongrcsu Kultury Wsi, który odbył się w 1997 roku. powstał Raport a stanie kulI liry wiejskiej
IV

Polsce. Jcsl to syntctycllle

ujc;cie matcriałów

nadcsłanycb

ze wszystkich

województw.

Przy ich

gromadzeniu
poslui.ono siC; kllcstionariuszem
zawicn~jilcym piętnaście
zagadnień.
Przyjęta metoda zdaje siC; gwarantować
rzetelność
raportu i choć nic jest on w wielu kwestiach
kompletny,
to jednak daje taki zestalI informacji,
iż nic sposób nic zwrócić nań uwagi.
Pierwsza czc;ść raportu ukazuje system instytucjonalny
służący uczestnictwu
kulturalnemu.
W miarc; dokładnie
zewidencjonowano
i scharakteryzowano
działalność
istniejących
na wsi placówek kulturalnych:
bibliotek.
ksic;garń i punktów sprzedaży
prasy. ośrodków
kultury, świetlic
wiejskich, uniwersytetów
ludowych. muzeów i izb regionalnych,
remiz strażackich
i galerii sztuki.
Pm:dstawione
w tej czC;ści dane oruz ich interpretacje
systemu wiejskich
hihliotck
01',1/ kryzys
domów kultury
czy nic przei.yla si.; ich 1()fIna działania.
czy nic należy

daj'l wiele do myślenia. Załamanie
się
- na przykład - każą się zastanowić,
szukać nowych, bardziej atrakcyjnych

sposobów popularyzacji
Clytclnictwa
czy aktywizacji
życia kulturalnego.
Zwraca tu uwagę nowe
zjawisko. jakim jest pojawienie
siC; prasy gminnej. lui w ponad połowie gmin w Polsce istnieją
lokalne pisma. Ich rola w ksztallowaniu
kultury wsi polskiej może być znacząca. Warto się zastanowić. czy aby prywatne placówki kultury. jui. obecne w kulturalnym
pejzażu wsi polskiej, niekomercjalne.

nic stanowią

inleresująccj

zapowiedzi

przyszlości.

W kolcjnych czc;ściach opracowania
zamieszczono
dane na temat
sztuki i stanu tzw. tw('lrczości ludowej. Stan ten nie jest zbyt krzepiący,
statków

finansowych.

dla tradycji.

czc;sto spowodowany

Wskazuje

to jeszcze

jest

raczej

raz na Illk!. ii rozwój

ny jest od stanu ekonomiCInego

danej

zbiorowości.

brakiem
kultury.

jeszcze

amatorskiego
uprawiania
wynika nie tylko z niedo-

zrozumienia,

brakiem

szacunku

choć w dużym

stopniu

uzależ.nio-

bardziej

zależy

od stopnia

jej świa-

domości.

Rapar! zwraca lll\agc; na aktualnil

rolę szkoly

w edukacji

kulturalnej

środowisk

wiejskich

oraz

na duszpasterskie
inicjaty"}
kulturalne w parafii. W Raporcie znalazły również miejsce regionalne towarzyst\l"a kulturalno-społeczne.
a także organizacje
społeeznc (np. Ochotnicza
Straż Pożarna i Kołu GospodYl1 Wiejskich).
W nOlI'cj sytuacji polwierdziły
swoją żywolność
i zakorzenienie
w wiejskim

środowisku.

13udowanie

nowego.

społecznego

skiej nie obc;dzie si.; bo nich. ha ich dośII iadc/.ell
Bardziej
i bibliotek).
stopniu

dyskusyjna

pod lym wzglc;dem

pozostałości

znajdą

one nOlI'ł

będą mu sluiyć')
W raporcie

dawnego

/.najd/.icmy
istotny

jest

to pokaże.
również
e1emcnt

rola

instytucji

instytucjonalnego

I(xmul&lt;,: d/jalania.

Przyszłość

niki stanowi'lcych

modelu

moclelu

i uczestnictwa

dostosujil

dotychczasowe

dane na lemat
krajobrazu

rozwoju

wojewódzkich
systemu

ochron)

na wsi pol-

zabytków

(domów

kultury.

się do nowego
c!OŚ\\ iadczenia

kulturowcg.o

kultury

w tym procesie.
kultury

Czy

i w jakim

samorzildowego

modelu,

nie są jednoznaczne.
architektury.

wsi i kulturalnej

sztuki

edukacji

i tech-

jej miesz-

kańców.
Kołejna CZC;ść/?aporlu zawiera analizc; stosunku samorzqdu lIiejskiego
do kultury, nie zawsze
życzliwego. jego pomocy w rozwoju życia kulturalnego
na wsi, a taki.e porusza kwestie społecznego i prywatnego
mccenalll kulturalnego .. Iasnym jest. iż bez mecenatu kultura wiejska nie ma
szans rozwoju.

I.

drugiej

strony

rozllój

kultury

wsi ma oC/)'wist)

\I'pływ

na stopień

aktywności

-

�326
także gospodarczej - jej mieszkańców. a zatem na tworzcnic grup potencjalnych sponsorówmecenasów.
Raport zamykają wnioski. na ogół oczywiste i wynikaj'lce z nicgo w sposób oczywisty. Należy podkreślić. iż jest on pierwszym. obiektywnym i kompleksowym spojrzcniem na stan życia
kulturalnego na wsi polskie.L po przemianach politycznych roku 1989. w sytuacji odradzania się
samorządu terytorialnego. procesu decentralizacji decyzji w sferze życia kulturalnego, a przede
wszystkim w warunkach wolnego rynku.
Sytuacja kultury wsi polskiej nie jest jednoznaczna: ..Obok zjawisk pozytywnych. żywej
w wielu ośrodkach wiejskich aktywności kulturalnej. stwicrdzono rozległe obszary zapaści życia
kulturalnego. brak powszechncj samoorganizacji kulturalnej mies!.kallców wsi i znikomą rolę
wiejskiej inteligencji w pobudzaniu inicjatyw kulturalnych".
Jedno jest oczywiste. losy narodu polskiego zależą od tego, czy potrafi zwycięsko podjąć wy·
zwanie zarówno na płaszczyźnie gospodarczej. technicznej. jak i kulturalnej. Wyzwanie to adresowane jest do wszystkich Polaków. także tych mieszk(~i'lcyeh na wsi. a mających - jakże często
słusznie - poczucie marginalizacji spolecznej i kulturalnej. Zgadzam się z autorami Raporlll.
którzy podkreślają. iż sprawom kultury na wsi (dodałbym także: sprawom cywilizacyjnego podniesienia wsi) należy nadać rangę najwyższą.
Ryszard Kanlor

o kllllur::e wsi. Maleria/y:: sejmików regionalnych pr::ed Kr(/jOl~ym Kongresem KlIlllIIy Wsi.
red. A. J. Omelaniuk. Wrocław - Ciechanów 1997. ss. 363. il.
Prezentowana praca to zbiór materialów z obrad sejmików n:gionalnych. które odbyły się
w 15 głównych regionach kulturowo-historycznych
Polski. Zorganizowano je od końca listopada
1996 do połowy marca 1997 roku. \V ramach przygotO\v&lt;lIldo Krajowego Kongresu Kultury Wsi.
W sejmikach uczestniczyli twórcy ludowi. animatorzy i pracownicy kultury. działacze społeczni
zrzeszeni w organizacjach działaj'lcyeh na wsi. przedstawiciele samorządów gminnych. instytucji
kulturalnych, inteligencja wiejska i profesjonalni badacze kultury. W sumie w obradach i dyskusjach wzięło udział około 2000 osób. co już świadczy o randze przedsięwzięcia.
Zawartość tematyczna książki jest bardzo zróżnicowana. tak jak zróżnicowane tematycznie
były sejmiki. Na przykład. sejmik dolnośląski w Legnicy skoncentrował się na zagadnieniach
ochrony zabytków na wsi. przedmiotcm obrad sejmiku krako\\'skiego było czytelnictwo mieszkańców wsi. a sejmiki Pomorza Wschodniego i Polski Środkowej glównym tematem swoich
obrad uczyniły kulturę ludową.
W pracy zaprezentowano około 50 krótszych lub dluższych wystąpiell dotycz'lcych zagadnień
teoretycznych, aktualnego stanu kultury na wsi. znaczenia tradycji. uczestnictwa w rozmaitych
lormach dzialań kulturalnych. edukacji kulturalnej. stanu świadomości i religijności na wsi, fi·
nansowania kultury wiejskiej przez samorz'ldy łokalne. cIzia/all organizacji i stowarzyszeń regionalnych itp. ZrelCrowano leż dyskusje. które toczyly się podcL.as s~imików. a w których uczestni·
czyło zdumiewąiąco wielu obecnych.
Trudno rzecz jasna sprowadzić te Iiczne i bardzo zróżnicowane wysHjpienia do kilku czy nawet kilkunastu typów. co w oczywisty sposób ułatwiłoby ich sensowne omówienie. Ograniczę się
racz~i do zaprezentowania kilku wybranych referatów porusząi&lt;lcyeh. moim zdaniem, tematy
szczególnie interesuj'lcc. Nie oznacza to oczywiście. abym nie doceniał innych wystąpień. przeciwnie, jestem zdania. iż każde z nich niosło ważne myśli. a często istotnc wskazania zarówno
teoretyczne, jak i praktyczne.
B. Go/ębiowski (Warszawa) w wystąpieniu pl. "Współczesna kullura wsi: zagrożenia i szanse" problem aktualnego regresu kultury w Polsce (nie tylko kultury na wsil) umieszcza na szero-

�327
kiej płaszczyźnie globalnydl niemal. a przyn&lt;~imniej dziejących się w obrębie nasz"j cywilizacji,
przemian wzorów wartości. \\ iąże z kryzysem osobowości ludzkiej, nieslychanym rozwojem
kultury masowej. odbieranicm istocie ludzkiej jej istotnej właściwości: kreatywności. Kryzys wsi
polskiej to nie tyle kryzys translormacji ustrojowej. ile raczej kryzys wartości, to raczej stan chaosu wynikaj'lcy z poszukiwalI nowej drogi dla człowieka i jego kultury. Nie odbudowa zatem,
lecz świadoma hudowa \Iinna hyć celem kulturotwórczych dzialań. Budowa nowej kultury jeżeli dobrze zrozumiałem myśl aulora - dokonać si« może jedynie \V oparciu o jednostki i zbiorowości o wykryslali."O\\anej tożsamości. świadome swojej I\artości i wartości swojego dziedzictwa.
U. Kaczmarek (l'oznal1) \1 reli:racie ..Aktualne potrl.ehy kultury na wsi" próbuje nie tylko
ustalić stosunek międl.Y tradycją (kulturą ludową) a współczesną kultunl polskiej wsi. ale także
zastanawia się nad generalnymi żn\dlami ludzkiej kultury w dobie współczesnej. Widzi jc, jak
wicIu innych wysl&lt;,:puj'lcych na sejmikach. w woli i dzialaniu świadomego czlowieka. wyzwolonego z n«dzy i 1I\IarUnkOllall komercyjnych. aktywnego. nic poddającego się uniformizacji.
Rozwój potrz&lt;:h estetyClnych i kulturalnych takiego człowieka. przebiegający jako skutek edukacji kulturalnej. nic może hyć w :i.adnym stopniu oderwany od podstawowego jego środowiska,
rodziny. najhliższego otoczenia. regionu. Zatem szansą dla hudowania kultury ludzki"j jest społeczność lokalna i region ze wszystkimi swoimi wartościami i tradyejami.
Warto .jeszcze zwróeić (magę na artykuł o. Leona Dyczewskiego (Lublin) pl. "I'ozycja i zadania animatora - lidera \1' spolcczności lokalnej'". Zdaniem tego hadacza ..problem wszechstronnego rozwoju społeczności lokalnych w Polsce to obecnie przede wszystkim problem animatorów
i liderll\\. Tam gdzie siO;poja\\iaj'l- l\l"Orzą siO;grupy i ogniska kulturotwórcze. powstają nowe
podmioty gospodarcze o charakter/.e spóldzielczym. szloly nabierąią nowego życia. mlode pokolenie zaczyna żyć przysl.lości'j i j&lt;1tworzyć - jako hardziej /.asohną. funkcjonalną. estetyczną,
moralnie lepszą i radośniejszą od leraźniejs/.Ości".
Slowa te nahierają konkretnego sensu. gdy czyta siO;wypowiedzi owych animatorów, owych
liderów lokalnych zbionl\\ości. Wielu z nich wyst'lpilo na sejmikach. ukazalo swoje osiągnięcia,
ale i prohłemy. Współczesny ohraz wiejskiej kultury. przyszłość tej kultury w dużym stopniu
od nich zależy.
Praea () kllllllr::e \I·si. której kilka zaledwie z \Iielu wątkó\v tu zasygnalizowałem. to cenne
żródlo wiedzy. ogromny material do przemyśleń. Praca sugeruje wiele praktycznych rozwiązań
prohlemów nękaj'lcych \1 spółezesn'l wieś polską Jest ona ponadto z gruntu optymistyczna. ukazujc bowiem ludzi ś\liadomych swoich celów i potraliqcyeh cele te osiągać. Jest wielkim peanem
na rzecz postaw regionalnych i regionalizmu.
Rys::ard Kantor

Tadeusl. Woj t a n e k . MOl/ograjia Z"lI1hr::vc i :\!arcóll'ki. Zemhrzyce 1997, ss. 240. il.
Tadeusz Wojtanek. urodzony w Zembrzyeach. z wykształeenia chemik. przez lata żył i działał
poza rodzinn'l wsią W 198 I roku na stałe osiadl \V I.elllbrzycach. tu pracuje jako nauczyciel,
tu dal się poznać jako rlcżbiar/. i muzyk ludo\IY. jako propagator heskidzkiego folkloru. Ostatnio
opuhlikowal monogralię Zemhrl.Yc i Marcówki, wsi gospodarczo zc sobą związanych. Monografia to owoc kilkunastu lat poszukiwail archi\valnych i rozmfl\V z mieszkańcami wymienionych
wsi. Wc wstępie aulor pisze: ..\I·a:inym mot)'lI'\:m podjęcia pracy nad monografią była chęć ukazania świata. który ju:i. odchodzi. prl)'chodz&lt;1Cym po na~:nasto;pcom, świata ich przodków. Bardzo
bogatego. z ktl')rego pO\linni hyć dumni. który nie powinien ulec zapomnieniu, i do którego należy wnicść swoją cząstkę . .lako pedagog, cheę uzmyslowić młodzieży. że nie pochodzi "skądś
tam", że ma Ivlasną pr/.eS/lość. IIjasną malą ojczyznę. która zaczyna powoli rozmy\vać się

�328
w obecnym skomercjalizowanym społeczeństwie. Ten świat duchów. czarów, boginek. bab owiniętych pledami. kiszonych ogórkó\v. bugli. skór wyprawianych potąiemnie w domostwach,
kobiet noszących trawę ułożoną wysoko w koszykach. stukotu CCPÓ\\ jesienią w stodołach. wadzących się na cale gardło sąsiadek. zapachu palonych badyli. świat. który wyraziście żyje
w umysłach ludzi pamiętających lata pięćdziesiąte. Musi on zostać zachowany dla naszych następców. Myślę. że ta praca w pewnej cząstce uchroni go przed zapomnieniem".
Jak zatem widać, spory trud włożony w opracowanie monogralii. zdaniem autora, opłaci się.
jeśli choć cząstka wiedzy o przeszlośei zostanie przekazana przyszłym pokoleniom. gdy stanie się
ona jednym ze źródeł kształtowania się tożsamości młodzieży. Trudno wszakżc powiedzieć.
czy tak się okaże, trudno z góry założyć. że praca T. Wojtanka trali do młodych czytelników.
że zostanie przez nich ~aakceptowana jego wizja przeszlości. wizja nacechowana sentymentem.
Wiemy przecież, że młodzież z trudem przyjmuje poglądy pokolenia rodziców. że ma skłonność
do nadmiernego krytycyzmu. często do totalnej negacji przcszłości. Zwłaszcza. gdy owa przeszłość kojarzy się jej z ubóstwem. brakiem szans samorealil:acji. a także z archaicznymi obrzędami i zwyczajami. z odbiegąjącym od współczesnego system cm wartości. Cóż. trzcba mieć dużo
optymizmu, aby liczyć na to. że podobne monogratie - emocjonalnc wycicczki w czas miniony odegrają jakąś rolę w edukacji współczesnej miodzie/y. A jednak. mimo wszystko. prace takie
winny powstawać i -jak mniemam - opinii takiej nie trzcba dodatkowo uzasadniać.
Ambitnie zamierzona praca T. Wojtanka posiada niewątpliwe walory·- przede wszystkim dokumentalne - ale też wady charakterystyczne dla podobnych przedsięwzięć z gruntu amatorskich.
Autor, co prawda. zaznacza, iż korzystal z pomocy fachowców. w tym historyków i znawców
ludow~i kultury. lecz - w końcu - ostateczna wer~ia pracy jest proentacją jego i tylko jego przekonań. ocen i interpretacji. Z wieloma z nich nic sposób sit; zgodzić.
Wysoko ceniąc zapał i trud autora. nie mogę zatem nie zwrócić uwagi na pewne słabości pracy. Zaliczam do nich przede wszystkim dość chaotyczn'l konstrukcję całości - nie jest to właściwie monogralia. a raczej luźny zbiór zagadnień w różnych stadiach opracowania - a także brak
krytycyzmu wobec pewnych kwestii i wykorzystanych prac. Pisząc o pochodzeniu ludności Zembrzyc i o dziejach tej wsi. autor puszcza wodze fantazji. jego pomysły i interpretacje nie trzymają
się ziemi. Nie przekonuje mnie również opis okresu II wojny światowej i pierwszych lat powojennych. Kolejny raz czytam w polskich pracach o tym. jakoby \V walkach na linii Skawy.
lub gdziekolwiek indziej, w styczniu 1945 roku brały udział oddziały wlasowców . .Jest to powielanie (tyle lat po wojnie!) zmyśleń sowiecki~j propagandy.
Te i inne wady i niedostatki. błędy faktograficzne i pochopne interpretacje. choć oczywiste,
nie zmieniąją generalnego odczucia. Praca T. Wojtanka jest interesująca nie tylko dla mieszkańców Zembrzyc. jest cennym źródłem wiedzy o życiu konkretnej wsi, do którego sit;gnie z pewnością zarówno etnograC jak i regionalista. Jest też znakomitym dowodem pasji człowieka nictuzinkowego, który umiłował swojil małą ojczyznę i pisze o niej sercem.
Ryszard Kantor

Roderyk L a n g e. 7i-aditional Oance in Po/and and its Changes in Time and territory .
.,Dance Studies" vol. 20 ( 1996 l, Ccntre tor Dance Studics. Jersey 1997. ss. '56.
Profesor Roderyk Lange jest najwyhitniejszym polskim choreologiem oraz jednym z czołowych reprezentantów tej specjalności naukowej na świecie. Rozpoczynał swoje prace badawcze
nad tańcem w latach pięćdziesiątych. dokumentując folklor taneczny Kujaw i regionów sąsiednich oraz kierując DziaJem Taóca Muzeum Etnograticznego \V Toruniu. Wykladal również etnologię taneczną na Uniwcrsyteeie Mikołaja Kopernika oral kinClogralię w ramach specjalnego
studium zorganizowancgo w Warszawie w 1955 roku. Dzięki \vielkiemu zaangażowaniu R. Lan-

�329
gego ośrodek toruński stał siC;w latach sześćdziesiątych centrum koordynującym badania etnochoreologiczne w Polsce. zarówno w zakresie prowadzenia dokumentacji terenowej, jak i analizy
oraz notacji form tańca tradycyjnego. W rezultacie udało siC;wypracować podstawy metodologiczne takich badall, które później zastosowano nie tylko IV etnochoreologii, ale i w badaniach
i studiach nad tańcem w ogólności.
Po wyjeździe z Polski w 1967 roku R. Lange byl wykładowcą antropologii tańca oraz analizy
i notacji ruchu ludzkiego między innymi w następujących ośrodkach akademickich: Laban Art
ofMovement Studio w Addlestone. The Queen's University w Belfaście, Goldsmiths' College
i The Laban Centre w Uniwersytecie Londyńskim oraz w Polskim Uniwersytecie na Obczyźnie
w Londynie. W łatach 1980-1996 przewodniczył Europejskiemu Seminarium Kinetografii.
W tym czasie opublikował wiele znaczących prac z zakresu choreologii. antropologii tańca
i kinetografii, głównie w Wielkiej Brytanii.
Od 1989 roku R. Lange wykłada antropologię tal1ca na Uniwersytecie Adama Mickiewicza
oraz regularnie prowadzi w Poznaniu warsztaty choreologiczne (w tym szkolenie kinetograficzne), które od 1993 roku organizuje w utworzonym przez siebie Instytucie Choreologii. W ten
sposób po raz drugi włącza siC;bardzo intensywnie do działat\ na rzecz ugruntowania i rozwoju
badań oraz studiów nad tallCem w naszym kraju. Równocześnie kontynuuje swoje prace za granicą, głównie w Centre for Dance Studies (Centrum Studiów Tanecznych) na wyspie Jersey
(Wielka Brytania). gdzie na stałe mieszka. Centrum to utworzył wspólnie z żoną - Dianą Baddeley-Lange - w 1971 roku. Z czasem stało się ono ważnym mic;dzynarodowym ośrodkiem naukowym i dydaktycznym. kształcącym mlodych choreologów niemalże z całego świata.
Wielkim osiągnięciem jest również seria roczników choreologicznych zatytułowana "Dance
Studies", redagowana od początku przez R. Langego. Pierwszy tom ukazał się w 1976 roku,
tom 20 - jubileuszowy - został wydany z okazji 25. rocznicy utworzenia Centre for Dance Studies. Cala seria stanowi dziś znaczący jakościowo i ilościowo zbiór opracowań naukowych
z zakresu szeroko rozumianej choreologii. Znalazły się tu między innymi monogratie z zakresu
historii tańca i etnologii tanecznej. artykuły na temat analizy i notacji ruchu oraz opracowanie
podrc;cznikowe z zakresu kinctogralii. artykuły o pro/ilu etnochoreologicznym
i antropologicznym na temat tradycyjnych kultur tanecznych w Europie i poza Europą. jak również omawiąjące
historic; antropologicznych badalI nad tat\cem. opracowania na temat metodologii i metodyki
badań choreologicznych. a także artykuly poświęcone problematyce tanecznej rozpatrywanej
z perspektywy semiotyki. estetyki uy pedagogiki. Pismo ,.Dance Studies" stało siC;płaszczyzną
prezentacji rezultatów zaawansowanych badań i studiów nad tańcem. międzynarodowym forum
wymiany myśli naukowej. instrumentem ugruntowywania i rozwijania europejskiej "szkoły choreołogicznej". której jcdnym z twórców jest niewątpliwie Roderyk Lange, oraz łekturą
..formującą" nowe pokolenia badaczy - teoretyków tat\ca. nie tylko z Europy.
Tom 20 ... Dance Studies" nicprzypadkowo został poświc;cony w całości zagadnieniom tańca
tradycyjnego w Polsce. R. Lange stale dawał dowody (również przebywąjąc za granicą) swojego
wielkiego zainteresowania tą problematyką. Świadczą o tym na przykład publikowane w"Dance
Studies" i w innych \vydawnictwach obcojc;zycznych jcgo opracowania na ten temat. W 1978
roku ukazała siC;w Londynie jego rozprawa zatytułowana Tradvcyjny taniec ludowy w Polsce
ijego pr::eobrcó?nia l\' c::asie i pr::!'str::eni (w języku polskim). Oparta na tejże publikacji recenzowana monogratia [i-aditional !Janel' in Poland and its Chang!'s in Time and Territoly stanowi
zaawansowane studium na temat tradycyjnej kultury tanecznej \V Polsce w ujęciu syntetycznym
oraz polskich badań etnochoreologicznych z uwzględnieniem aktualnej sytuacji. Jest to jedyne,
w pełni naukowe. tak wnikliwe i obszerne omówienie tych zagadniet\ w dotychczasowym dorobku studiów nad taJ\cem tradycyjnym \V Polsce.
Monografia składa siC;zasadniczo z czterech rozdziałów oraz obszernej bibliografii (434 pozycje), reprodukcji zabytków ikonograficznych i map (w sumie 33 ilustracje) oraz kilku zapisów
kinetograticznych reprezentatywnych tańców polskich.

�330
Rozdział picrwszy "Development or Scholarly Inten:st in Traditional Dancc in Poland" poświęcony jest omówicniu historii badatl nad tańcem tradycyjnym li Polscc onl/. occnie ich dotychczasowych rezultatów.
a początku autor wprowadza inkresuj'IC,! kalcgoryzacj.,: terminologiczną. Proponuje. aby zasadniczo odróżniać trzy kompleksy kulturowc odnosz'lcC si.,: wprost
do tańca tradycyjnego. a mianowicie rolklor tanccmy rozumiany jako składnik dawnej kultury
chlopski~j, tańce narodowe stanowi'lcc adaptacje taliców wicjskich do kuilury ..wyższej"
(szlacheckiej. arystokratycznej i później mieszczatlskicj) oraz l,lIicc ludO\\e II'ykształcone IV rezultacie akcji wskrzeszania «uiców Iviejskich i wl'lczonc nasl.,:pnic do programll\v' si'kolnych
i repertuaru różnych zespołów scenicznych. Są to w istocic trzy ..pokłady" ... poziomy" i'.mieniaj'lccj sir,: w czasie kultury tanecmej. a precyzyjne ich identyliko\\anie jest niuo.,:dnym warunkiem
poprawności wnioskowania IVbadaniach clnochoreologiC7nych.
Główna część rozdziału zosIa/a poświęcona charakterystyce da\\nych /róde/ do badania tańca
tradycyjnego w Polsce (m.in. poezja staropolska pOCl.ijWSZY
od XV wieku. opisy tmiców polskich
w obcych kodeksach i podrr,:cznikach tanecznych. dawne zhiory muzyki tanecznej. ikonogralia.
różne dawne przekazy etnograliczne. \I' tym przede I\szystkim prace Oskara Kolberga) oraz znaczących dokonatl w dorobku polskiej dnochoreologii
i dyscyplin pokrewnych. Sporo miejsca
autor poświęca omówieniu i ocenie opublikowanych monogralii regionalnych rolkloru tanecznego Polski. książek na tcmat polskich tańców narodowych oraz wydawnictw popularyzatorskich
z zakresu tańca ludowego. zwracając uwagę na ich wartość poznawCl.ij i cdukacyjną oraz jakość
prezentacji udokumentowanego matcriału ruchowego. Wyrainic podkrcśla wa/kość rezultatów
polskich badań mU7.ykologiC7.nych w zrozumieniu istoty wiejskiego lallca i I.idcntyfikowaniu
charakterystycznych typów tańców polskich. I'rzedstillvia r&lt;'l\\!llie/.istotnc Illkty z historii hadmi
etnochoreologicznych
w Polsce. konccnlruj'lc si~ na klvcsliach mc!odolog.icl.l1ych. W tej cz~ści
krytycznie odnosi się do kilku prac C'rai.yny Dąhrowskiej. predestynuj,\cych (w lalożcniu autorki)
do rangi opracowań generalizujących. Pisze mię'!;"y innymi. i.c autorka ..stosuj c pr/.cważnic atomistyczne podcjście w opisie tmicóII tradycyjnych. czasem wyłączaj,\c pojedyncze tallec z kontekstu, w jakim się uksztaltowaly. Chocia7. pisi'e o rcpertuarze lanecrnylll jako tradycyjnym kompleksie kulturowym. nic rozumic. ie lokalny repcrtuar tradycyjny jcsl rundamcnlalnym komponentem kultury tanecznej. Pojawia się tcż cz~sto brak wlaściwego I.rozulllienia różnorodności
i złożoności warstwy kulturowej tmica. Uwidacznia się to wyrainie IV'nv.hudowancj klasyfikacji
tańców tradycyjnych (G. Dąbrowskiej ~. przyp. D. K.). odnosi'ijccj si.,: lI'yhlcznie do rormacji.
a nie do typów. Mechanistycznc kryteria zastosowane ZlJstaly ró\\'nicż II' mapol\!aniu poszczególnych stref tradycyjnej kultury tanecznej. Autorka twicrdi'.i. żC IV tcn sposl)b okrcślone zostały
.,dialekty taneczne". Nic zostało to jednak potwierdzone oopml'iedni,! dokulllcntacją. W zamian
konkretne strefy ustalone zostałyarbitralnic.
c/ ..,:sto w opal'l:iu o granice obszan'l\\' okupowanych
przez najeźdźców II' przeszłości. a nic poprzcz określenic zasięg,'m rozpri'cstrzcniania si~ poszczególnych typÓV\!tańca. Co gorsza. pojawia się tellLknejn do [1omijania nicllygodnych lilklów
i publikacji" (s, 16-17).
W rozdziale drugim "Thc Basic Charactcristics or Dancc Folklore in thc Tcrritory or Poland"
R. Lange przedstawia charaktcrystykę form talica tradycyjneg.o slosujilc krylcria istotne w hadaniach etnochoreologicznych.
W ten sposóh stara się okrcślić s\\Oislość polskicgo 1(llkloru tanecznego oraz zidenlyłikować dominujące na ziemiach polskich grupy lańdll\!. Odwołuje si~ przy tym
do opracowań naukowych Cezarii .Iędrzejewiczlllvej. i .licjana Kamicliskiego. Curta Sachsa
i innych autorów. Klasyfikuje tańce polskic na podstawic naswpujących ki') Icrilllv: mClrorylmiki
i agogiki (przy okazji porus/.a problem stosowania tempo r/lho{() II tar'Kach wiejskich). rysunkowych form chorcogralicznych.
obsady wykonawczej. runkcji 1:\I'lC&lt;1
w kulturzc. proweniencji
etnicznej i społecznej form tanecznych. Autor omawia dokładnie problcmalykę lwor/ywa ruchowego polskiego folkloru tancczncgo, zwracając uwagę na dominujące clcmcnty choreolcchniczne
i kompozycyjne. Charakteryzuje również takie zjawiska jak improwizowanie tancerzy tradycyjnych, przekaz tańców i ich adaptacje w dawnym środowisku IVicjskim cr.y autochtoniczne nazywanie form tanecznych w rói.nych regionach. Taniec tradycyjny omall iany jest IV ui.,:ciu kontck-

�331
stualnym. to /naC/) na Ile calokszlallu
tradycyjnej
kultury chlopskiei
w Polsce oraz w odnicsieniu
do europejskiej
kullury tanecznej.
Kolejny rozdzial reecn/llwanej
monografii
"The Characteristic
Groups of Traditional
Dances
in Poland. their Variants and Territorial
Expansion"
sIanowi podsulllowanie
intensywnych
studiów obs/ernego
malerialu
1:lktograliczncgo.
opartych
na adekwatnej
metodzie
analizy typologicznej talica tradycyjnego.
Autor nic deliniuj&lt;: wprost zastosowanej
metody, jednak
można
ją zitkntyłiko\\'ać
na podsta\\ie
pr/eprowadzonych
wywodów
analitycznych.
Metoda
analizy
typologicznej
propono\\ana
i wykorzyslana
z powodzeniem
przez R. Langego składa się z kilku
kluczowych elementl)\\
"za lo/eli i rozwi'Vali epistemologieznych.
Opiera się ona na potwierdzonym empirycll1ie
kultury tanec/.nej

tllindzeniu.
/e tkcyduj,!ee
znaezenie
w caloksztalcie
lokalnej
i regionalnej
da\\lH:j \\ si polskiej mial kompleks repertuarowy
tradycyjnych
tańców. Określał

on specyliezne
cechy tcj/e kultury na okn:ślol1) m lcrytorium (czasami bylo to kilka s,!siadującyeh
ze sob'l regionl)\\. czasami jeden re!!ion. a kiedy indzicj tylko część danego regionu etnograłicznego).

Na repertuar

składaly

się ta(lCe o znaezeniu

pierwszoplanowym.

które określały

stylistykę

tancezn'! eharakterystyon,!
dla danego terylorium.
oraz lmiee o znaczeniu
drugo- i trzeeioplano\\ ym. Zesta\\ y reperluan)\\ c na poszC/ególnyeh
obszarach
zależne były od dominujących
typów
tOrln wneunych.
W zaslosoll&lt;lI1ej analizie typologicznej
zosia la wykorzystana
metoda geograficzna, polcgaj'lca
na ustalaniu zasil,:gów występowania
na ziemiach polskich określonych
typów
tańców z uwzglednieniem
ich rangi w lokalnym czy regionalnym
repertuarze.
Do tekstu dołączona /ostala pr/ykladllllll
mapa llpraclllI'ana
przez autora. obrazująca
rozprzestrzenienie
kujawiaka
\\' lólklor/.e tanecznym na terenie Polski (s. 57). przygotowana
II' 1965 roku jako mapa próbna
do
Polskiego .,/(Iosu Ullngl'&lt;l/icllego.
Omawiane
tu studia typologiczne
można zaliczyć niewątpli\\ic do etnochorcologii

diachronicznej

opartej

na procedurze

retrospektywnej.

Każdą

z wyróżnio-

nych grup tmicó\\ tradycyjnych
(na przykład
taóce o rylmach mazurkowych,
tańce o rytmach
krako\\iakt)\\ ych. talice l~ pu chodl.Onego) autor charakteryzuje
próbując ustalić ich prowenicncję
i chronologie.
W tym celu lIykorzystuje
znane źródła historyczne
polskie i obce oraz wnioski
z dotychczasowych
hadar'l. nic tylko z zakresu historii tar'lea. Tak na przyklad momenty tanecznc
utrllalone na dawnych rycinach i malowidlach
mog,! znacznie wzhogacić
wiedzę o dawnych, dziś
już nieznanych
tm·lcach. h.,:d'lcych prawdopodobnie
pierwowzormni
współcześnie
dokumentowanych form laóca tradycyjnego.
Zamieszczonc
w monografii
R. I.angego reprodukcje
nąjciekawszych pod tym \\ zgh;dem zahytków
ikonogralii
polskich
talleów (s. 69-1 15) są dobrym tego
dowodem.
PO/.a tym slusznie autor dopatruje
siy reminiscencji
dawnych
lorm tanecznych
w tradycyjnych grach i zahawach
ruchowych.
a z kolei IV lormach tariców narodowych
- adaptacji
wil'.iskiego
założenie.

Illlkloru.
Konscblenlnie
stosowaną
zasad'! przeprowadzonej
ii. lo material illktograliczny.
za kai.dym razem speeyliczny

(w tym przypadku
dla tel'enu Polski). bedl,ie sugerować
kryteria
roz\li,vania
metodyczne
i wreszcie rozstrzygnięcia
generalizujące

analizy jest również
dla danego terytorium

analityczne
(oczywiście,

i klasyfikacyjne,
jeżeli będzie tO

możliwe). Daje sic \Iyrai.llie zau""l/Yć
unikanie arbitralnych
rozwiązall
czy z góry określonych
wyznaczników
analitycznych
i modeli klasylikacyjn)'eh.
W rezultacie
przyjęcia
takiego
toku
postl,:powania
hadawC/ego
autorowi
udało się wyrM,nić charakterystyczne
grupy tańców tradycyjnych udokumentO\lanych
na zicmiileh polskich i określić zróżnicowanic
regionalne
tradycyjnej kultury

tanecznej

uszczegółowienia.

IV

j&lt;::dnak nieW&lt;ltpliwie
nych w oparciu
Czwarty
rozważ,lIi
ehłopskiej.

Polsce.

dOdatkowej
stalwlli'l

o material

ro/dzial

na temat
R. I.ange

Przedstawione
dobnI

zebrany

.. Dance

na terenie

as an l-:ssential
\I

z obrzędowości,!

dorouną

IV

do kontynuacji
Polski

i innych

Part or Village

w Polsce

nim przykłady

dawniej nadawano
\Ia/nc
funkc.je magicme
tańca były glównie /,wiązane z obrzl,:dami

i uogólnienia

i weryfikacji

podstawy

1,lIlca tradycyjncgo
lllna\\ ia

wnioski

egzemplifikacji

studiów
krajów

w kilku kwestiach
prac badawczych,

typologicznych

jego

rytualnych

run keji
z różnych

dopełnia
IV

dawnej

zachowało

sil,: wiele archaizmów

całości
kulturze

regionów.

i społeczne.
Zwraca uwagę. że funkcje
rodzinnymi.
a funkcje magiczne
przede

W Illl'lnach obrzędowych

realizO\va-

europejskich.

Rit&lt;::s and Customs"

o zagadnienia
tańców

wymag,\ią

toku przyszłyeh

którym

społeczne
wszystkim
muzyczno-

�332
tanecznych, których analiza może znacznie zaawansować studia poświęcone historii tańców
polskich.
Każdy z rozdziałów zaopatrzony został w rozbudowanc przypisy-odsyłacze do literatury. dodatkO\'Ie cytaty i uzupełniające komentarze odautorskie. Podnosi to znacznie wartość naukową
pracy oraz przekonuje o dużej wnikliwości i rzetelności badaJ'! przeprowadzonych przez autora.
Mapy, ilustracje i kinetogramy zostaly skrupulatnie opisane. Zamieszczony wykaz literatury
stanowi najobszerniejsze zestawienie bibliograficzne na temat tańców polskich z dotychczas
opublikowanych. Na podkreślenie zasługuje również wysoki poziom edytorski całego tomu.
Monogratia Roderyka Langego na temat tańca tradycyjnego w Polsce jest obecnie pracą
o znaczeniu podstawowym w dorobku polskiej etnochoreologii . .!cst również cennym opracowaniem z zakresu historii kultury polskiej. Równocześnie dzi~ki publikacji tekstu w języku angielskim rezultaty naszych badań i studiów b~dą znane szeroko na Śl\ iecie. Z pewnością będzie ona
służyła wszystkim osobom zainteresowanym europejską kulturą taneczną i fenomenem tańca
w ogólności. co było intencją autora. Wydaje się, iż warw zainteresować poważne wydawnictwo
krajowc opublikowaniem polskiej wer~ii jFykowej tejże monografii, aby można było ją upowszechnić nie tylko w środowisku naukowym. Mogłaby w ten sposób spelnić dodatkowo ważną
funkcję edukacyjną w naszym spolecze{!stwie, którego zdecydowana większość opiera swoje
wyobrażenie o tradycyjnej kulturze tanecznej i kulturze tradycyjnej w ogólności na wypaczonych
stereotypach, nie znąjąc. a tym samym nie rozumiejąc i nie doceniając jej rzeczywist~i wartości.
Darius:: Kubinowski

Jan A d a m o w s ki, Pmls::c::y::n0l1ka. Podlaskie pie.~ni ludO\l'e :: repertuaru Aleksandry DaTranskrypcje muzyczne Anna Michalec. Antoni Zola. Regionalny Ośrodek Kultury, Biała
Podlaska, 1997, ss. 157.6 fot. nlb.

ni/llk.

Podlasie jako miejsce odwiecznego kontaktu kultury polskiej i ruskiej (bialoruskiej i ukraińskiej) było od dawna przedmiotem zainteresowall przedstuII'icicli różnych dyscyplin naukowych,
m.in. językoznawców i folklorystów. W wyniku wielowiekowego współistnienia ludności polskiej i ruskiej doszło do wytworzenia swoistej kultury. bo;d(Jcej sum,\ elementów obu 7.ywiołów
etnicznych. Ten obszar wzajemnego współistnienia ludności odmiennej narodowościowo. wyznaniowo, językowo i kulturowo był dotychczas opisywany najczo;ściej jako strefa wplywów jednego
czy też drugiego żywiołu etnicznego. Obszar taki określany byl mianem ..pogranicza".
Inne podejście do tego zagadnienia występuje IV recenzowanej pracy. J. Adamowsh znany
badacz folkloru Kresów Wschodnich 17, pojmuje pogranicze kulturowe nic jako obszar dominacji
wpływów dwóch żywiolów etnicznych. lecz jako "obszar kulturowej wspólnoty międzyetnicznej.
Wartości stworzone na tym obszarze. poprzez akceptację spoleczną. stąj,\ się dorobkiem obu
sąsiednich kultur i narodów" (s. 19). Tak postawionej tczie służy caly uklad merytoryczny i formalny książki, składąjącej się z dwóch zasadniczych części: analityczno-syntetycznej (s. 1-29)
oraz materiałowej, będąe~i sklasyfikowanym zbiorem pieśni Aleksandry Daniluk. 1912-1996
(s. 30-152), całość zamyka ,.Alfabetyczny wykaz incipitów pieśni" (s. 153-156).
Uważam, że przy'jęcie przez J. Adamowskiego rozumienia pogranicza jako integralnej, niezależnej jednostki kulturow~j stanowi o nowatorstwie metodologicl.llym w polskiej folklorystyce.
Dla Podlasia jest to pierwsza tego typu praca, w której realizuje się z powodzeniem zasadę.

17 Por. J. Adamowski. Opowieści
o ((sztuce Heroda&gt;! z JanÓlrki, w: Kolędowanie na Lubelszczyźnie.
Wrocław 1986. s. 278-293; Tcnżc. Podlaskie pieśni weselne z Wólki I'o!inolfskiej ... Etnolingwistyka". red.
J. Bartmiński, l. I, Lublinl988. s. 173-181.

�333
że pogranicze kulturowe to suma wartości wytworzonych przez ludność etnicznie zachodnioi wschodnioslowiańskąlH
Recenzowana praca jest dziełcm pionierskim i z tego względu. że skupia uwagę na pełnym
repertuarze pieśniowym jednej osoby. Aleksandra Daniluk. autochtonka z Dokudowa pod Białą
Podlaską. jest tą postacią. w której ogniskują się zarówno cechy typowe dla ludności pogranicza
(typowy dla ludności Podlasia jest skomplikowany życiorys picśniarki z Dokudowa, począwszy
od zsyłki w głąb Rosji w czasie I wojny światowej. poprzez trudny okres młodości, a na konieczności wyboru wyznania i narodowości kończąc). jak też cechy indywidualne. twórcze, co umiejętnie w analizie repertuaru pieśniowego J. Adamowski wykazal.
Jak pokazuje szczególowy stan badali nad pieśnią. sięgający drugiej połowy XIX w. (por. np.
opracowania pieśni Janczuka i I3essaraby). wykonawcom indywidualnym nie poświęcano wcale
uwagi. Nawet tak wybitny !(llklorysta jak O. Kolberg1ą nic dąje prawie żadnej wzmianki o twórcy'
indywidualnym. Tak więc w recenzO\vunej pracy podejmuje się przewartościowania tradycyjnego.
poglądu istniejącego w lolklorystyce. że literatura ludowa jest wytworem zbiorowym. 1. Ada-'
mowski. w wyniku analizy repertuaru pieśniowego A. Daniluk. uzyskanego w roku 1989 według
specjalnego kwestionariusza. udowadnia z powodzeniem tezę. że ..dzieła folkloru nie mogą powstać bez uczestnictwa poszczególnych jednostek". Szezególowa analiza 106 pieśni20 w wersji
polskiej i ukraiński~j21. przeprowadzona na plaszczyżnie lingwistycznej przez 1. Adamowskiego
i muzycznt:i przez A. Michalec i A. Zolę. pokazuje doskonale cechy folkloru pogranicza. Pieśni
obszarów peryferyjnych charakteryzuje wielorakość merytoryczna i formalna. I wszystko to zawiera się w repertuarze pieśniowym jednej osoby. która gromadzi całą (niemal całą) twórczość
pieśniową Podlasia. Aleksandra Daniluk i'lczy w sobic - zdaniem J. Adamowskiego - typowość
i indywidualność. z tego wzgll,:du. że jest nosicielem i promotorem tradycyjnych wartości kultury
ludowej. a zarazem twórcą nowych dziel.
O wartości metodologicznej pracy stanowi rezygnacja ze struktury opozycji uprawianej
w folklorystyce. tj ... społeczny" - ..indywidualny" .. .typowy" - ..oryginalny".
Dalszą zaletą prac)' jest systematyzacja pieśni. 1. Adarnowski pierwsz)' podejmuje się klasytikacji tego gatunku lolklorystycznego (niektóre z nich. jilk np. bajka mąją już swoją systematykę).
Wprawdzie folklorystyka dysponuje zbiorami pieśni ludowych z Podlasia. brakowało jednak
dotychczas teoretycznych i praktycznych prac L tego zukresun. Dlatego też próbę klasyfikacji
pieśni podjętą w recenzowanej książce należy ocenić wysoko. Autor wyróżnia w repertuarze
A. Daniluk siedem grup pieśni: I. Picśni obrzędowe doroczne (z cyklu wiosennego - pieśni zalimonowe. z cyklu letniego - pieśni polne i dożynkowe). 2. Pieśni obrzędowe rodzinne (weselne,
chrzcinowe. pogrzebowe). 3. Picśni zalotne. milosnc i o milości. 4. Pieśni rodzinne, 5. Kołysanki,
6. Pieśni żartobliwe. 7. Pieśni różne.
Wartość pracy wyraża się nie tylko w próbie klasyfikacji gatunkowej, ale i w konsekwentnym
wskazywaniu pograniczności (pery!'eryjności) folkloru. J. J\damowski pokazał. że pieśń na pograniczu kulturowym funkcjonuje w wiciu wariantach obu języków. Dużą liczbę wariantów mają
pieśni korowajowe (s. S I-56). Na Podlasiu funkcjonują one w wersji polskiej i ukraińskiej
"chachłackiej". O pograniczności świadczy też bogactwo pieśniowych motywów kresowych.
Pokazuje to zestawienie np. pieśni zalimonowych. mających charakter zalotów i pieśni korowajow)'ch (motyw korowaja. ciasta weselnego symbolizującego płodność).
" Próbą opisu pugranicza polsko-wschodniosłowialiskicgo w obrębie euroregionu Bug ma być przygotowywany przez zespól międzynarodowy AI/as elno/inglrislyc:lly pogranicza po/sko-bia/orusko-ukraińskiego.

Por.: O. Kolberg. D::ie/a ll·s::yslkie. Wrocław- Poznali 1961.
Na tę liczbę składają się wyodrębnione numerycznie 72 piesni oraz 34 warianty pieśniowe.
21 Pieśni podane są w wersji gwarowej północnoukrailiskiej. podlaskiej. określanej przez miejscową ludność ..mową chachłacką".
22 Por.: zbiory pieśni w wersji polskiej. np. A. Oleszczuk. Pieśni ludowe :: Pod/asia. Wrocław 1965,
jak i w wersji ukrailiskiej. por. J. Ignaliuk. t\'arodn)ji pisni:: I'id/aszs:ia. maszynopis na prawach rękopisu.
I"

211

�334
W grupie "Pieśni różnych" (s. 144-152) zm~jdujemy m.in. rzadko dokumentowaną
oryginalną
pieśń o pańszczyźnie
.. By/a u nas pallszezyznOllka".
Nazwa IHlIls::c::v::nOlika. występująca
w ineipicie, użyta została. nie \\iem. czy słusznie. w tytule ;:biorku pieśni!\.
Daniluk.
Bogactwo
różnorodność

repertuaru
pieśni A. Daniluk to nie tylko. jak szczególo\\·o
wykazal
lematów
i motywów,
Icez także wielkie możli\\ości
muzyczne.

.I. Adamowski.
Na ten ostatni

aspekt zwracają uwagę A. Michalec i A. 70/a w rozdziale "Clmraktaystyka
muzyczna repertuaru
śpiewów
Aleksandry
Daniluk"
(s. 24-27). Podkreśla
się lutaj. że o wartości muzycznej
pieśni
stanowi ich melodyka.
Typowość
i aUlcntycl.llość
repertuaru
pieśnill\\'ego
!\. Daniluk od strony
muzycznej wyraża się w związku z pieśnią ludowq w zakresie melodyki i tonalności . .lak pokazali
to autorzy opracowania
muzycznego
,. W repertuarze
A. Daniluk zdecydowanie
przeważają
melodie o kształcie lukowym (wznosząco-opadającym.
32 melodie).
I~llistym (31 mel.) i opadającym
(16 mel.). Pozostałe
typy reprezcntowane
są pojedynczymi
pr/.ykładami.
I)odane proporcje
liczbowe pomiędzy
róż.nymi typami melodii wcalej
pelni odpowiadaj,j
wynikom
współczesnych
badań nad melodyką
polskiej pieśni ludowej i potwierdz.aj,\ autentyczność
omawianego
repertuaru" (s. 25).
Indywidualność
muzyczna
repertuaru
pieśniowego!\.
Daniluk nic jest zaprzeczeniem
typowości

folkloru

podlaskiego.

pozwala

tylko lepiej dostrzec

jej zlożoność.

Wnikliwa

i pracochłonna

analiza wszystkich
(106) pieśni pozwolila dojść autorom opracowania
do następujących
konstatacji: "Urozmaicona
melodyka,
wzbogacona
melizmatyką.
zrói.nicowanie
tonalne i metrorytmiczne
czynią ten material niezwykle
interesujący.
Tkwi on korzeniami
w tradycyjnej
warstwie folkloru.
tchnie autentyzmem.
czego najistotniejszymi
przejawami
są m.in. duża wariabiłność.
wąskozakresowość. występowanie
archaicznych
zjilll'isk tonalnych"
(s. 26-27).
Sumując. wartość recenzowanej
ksiqżki wyraża się w propozycji
nowego spojrzt:nia na kulturę ludową pogranicza
slowiallskiego.
w którym takie elementy jak język. religia. narodowość
nie
dzielą. lecz lączq ludzi. Omawiana
praca ma. moim zdaniem. \\aż.nc znaczenie dla badarl komparatystycznych
(polsko-wschodniosłowiańskich).
może być również prze\Hldnikiel1l
metodycznym
do odczytywania

zjawisk

rolklorystycznych

na innych

pograniczach

słowiańskich.

Feliks C::y::ewski

e c ki. Pielgr::ymki na Górnym c&lt;C;ląsku
lI' la/ach 1869-191-1, Socit:tas
Superioris - Instytut Górnośląski.
Katowice 1994. ss. 219 i 22 nlb.

Ks. Jan Gór
Favendis Silesiae

Scientiis

,.W świadomości
religijnej Górnoślązaków
funkcjol1(Jllalo
przekonanie.
żt: na miejscu świętym Bóg daje wiele łask. a ludzie są bardziej pobożni. Na miejscu pątniczym pielgrzymi specjalnie przeżywają
obecność
Pana Boga. Z chwilą udania si.,: na to miejsce trzcba ..spuścić Się"
na Boga.

klopoty

swej

codzienności

pielgrzymowali

do miejsc

słuchane

stawaly

prośby

Cytat pochodzi

zostawić

świętych.

się dodatkowym

z ksią/ki

św. Annie.

by się wymodlić
motywem

ks . .lana Góreckiego

a ludz.iom

i nasycić

nic się nic stanie.

tym pokarmem
(s. 67-6S).

pielgrzymowania"
o pielgrzymkach

Pątnicy

na caly rok. Wy-

na Górnym

Śląsku.

Autor zna-

:: Tarnowskich

Paraj/a .\:\V. Pawła w Nowym By/omiu (1991) i Pielgr::ymka ślubowana
Gór do Piekar (1997), wielu artykulów publikowanych
na lamach pism katolic-

kich

Niedzielnego",

ny jest

z monografii

(.,GoŚcia

i w pracach

zbiorowych.
ks. J. Wycislo (1992).

"Jasnej

(ióry",

,.Śląskich

Studiów

Ilistorycz.no-Tcologicznych")

jak np.: Ks. Jan A. Ficek i Piekarv .\'Iąskic lt· XIX wieku. red. naukowa
Ko.~ciól śląski wspólnotą misyjną. red. W. S\\·iątkiewicz.
Ks. J. Wycislo

(1995), Pojednanie i sprawiedliwoH: spolec::llo, red. W. Swi'ltkiewicz.
Recenzowana
interesowała
czych, jak:

publikacja

problematyka
Piekary

Śląskie.

powstała
udziału
Pszów.

w wyniku

ludności
Kalwaria

wieloletnich

śląskiej

ks . .I. Wycisło

bad,lIl ks. Góreckiego.

w pielgrzYlTIlJllaniu

Zebrzydowska.

(;óra

do miejsc

S\\·. Anny.

(1997).
którego
typowo

Alwernia.

za-

pątniCzęsto-

�335
chowa, Kraków.
Jednym z wielu materiałów
źródłowych,
które autor wykorzysta!
w pracy,
na uwag~ zasluguj"
informacje
pomieszczone
na lamach "Katolika"
(w latach
1869-1914),
w pracy Józefa I.ompy I'r::.ell'odllik dok/adnF d/a odll'ied::.ających święte. od wieków c/ldami
słynące miejsce III obru::.ie i\'aj.l:lI'ir,:ts::.ej
Panin' Maryi i na Jasnej GÓr::.ew C::.ęslochowie (1860)
i książ.kach kalwnry,iskieh
zll'&lt;lI1ych ..knlwaryjkami"
(które powstawaly.
gdy wyhudowano
kalwari~ lub gdy zainicjowano
uroczystości
obchodów
kalwaryjskich
w określonym
mit;jscu pątniczym;
zawieraly
modlitwy
na róine okoliczności,
litanie. rozważania,
uwagi dotyczącć
określoncgo

savoir vivre'u na miejscu

święlym).

Piełxr::.ymek... zapoznał

Autor

się nadto

z kronikami

sanktu-

ariów i parafii pielgrzymuj'lcych
. .lak pisze ks. Górecki "stano\\ią
(one) również cenne źródło
uzupdniające
inlilrlllacje.
zwlaszcza
statystycz.ne.
Punadto są .. kopalnią"
wiedzy a zwyczajach
zachowań w poszczególnych
miejscach p&lt;\lniczych" (s. 16). Wywiady ze .•śpiewokami"
- organizatorami lub wspólorganizatorami
pielgrzymek
w poważnyrll stopniu wzhogaciły
wiedzę badacza
a ..poetyce" pielgrzymek ... Śpiewoey"
bowiem wcale nierzadko
funkcję przewodników
pelnią
z pokolenia na pokolenie. z.naj,\ więc nic tylko wspólczesne.
ale i dawne formy pielgrzymowania.
W rozdziale piemszym
pl. .. Miejsca pątnicze" ks. &lt;Jórecki charakteryzuje
miejsca pielgrzymkowe. ich lokali/.aeję
i rodzaje.
Miejscem
docelowym
wędr()\'iek
Górnoślązaków
były często
wzniesienia.

góry.

od codzienności

klórydl

czl(mieka

ści. W świadomości
jest stolic"

.- jak

zwraca

sprzyja

uwagę

religijnym

(iórnośl'lzaków

jako

laski dla pielgr/.ymów.

aulor

-

rclkksjom.

.,tajemniczość.

nawróceniom

ich góra święta jawila

się Góra

( ... ) Góra Sw. Anny jcst magnesem.

i oddalenie

majestat

i poczuciu

Bożej obecno-

Św. Anny.

To miejsce

który od dawna

przyciąga

pątnikó\\·. W świadomości
pielgrzymów
kojarzy si~ z.:. stancm laski, błogiego przeżywania
Boga,
ze ś\\i&lt;;tości&lt;l i czystości,\" (s. 18-19).
Aulor \\)Tóżnia
d\\a rodzaje mieisc pl\tniczych:
sanktuaria
maryjne i kalwarie.
W sanktuariach maryjnych modlono sit; do Boga za pośr.:.dnictwem
Maryi, której obrazy i wizerunki
tam
najczęściej umieszczano.
I'ocz&lt;\tków sanktuariów
maryjnych można upatrywać już w XVII wieku,
gdy katolicy hronili się przed atakami reformacji.
Wówczas
sanktuaria
skupialy
wokól siebie
wszystkie stany. Stanowiły one w późniejszych
czasach (np. \\ okresie kllłlurkampfll na Górnym
Śląsku) miejsca podtrzymuj,\ce
polskość mieszkaJlców
tego regionu. Kalwarie natomiast budowano na wzór kah\arii
maryjnych.

jerozolimskiej

kapliczl'k

skladaj,\cej

poś\\i&lt;;eonych

są m.in.: Wambierz)'ce.

Kalwaria

różnym

si&lt;; z Drogi
świ&lt;;tym

/.ebrzydowska.

Krzyż.owej,

Kościohl.

Drogi

W Polsce

Góra Ś\\. Anny,

Piekary

Pojmania,

tematów

przykładem

kalwarii

SI"skie.

Wejherowo.

Ks. Górecki \\ iek uwagi PoŚ\\ i&lt;;ca omówieniu
miejsc pielgrzymkowych
w religijnej świadomości ludu górnośl&lt;\skiego.
odwoluj,\c
siO; do lokalnej tradycji ludowej (legend. podań). eksponując znnczenie wody ... Nic ma miejsca świ&lt;;tego hez studzienki - pisze ~ z której pątnicy czerpią
wod&lt;; i zabieraj&lt;! j&lt;\ do swoich domów. Tak jest w Częstocho\\ie.
Piekarach.
na Górze św. Anny,
«Dorotcc».
w Cietrzwaldzie.
Kalwarii
/.ebrzydowskiej
.... · (s. 25). Badacz wyróżnia
,.miejsce
święte" jako ..przestrzdl"
szczególnych
lask. więzi społecznych
i wolności.
modlitwy
i radości.
Nadto podaje tenniny piclgrz) mowania ŚI:vaków do poszczególnych
sanktuariów.
Drugą cz&lt;;ść pracy badacz poświęci I strukturze
pielgrzymki
grupowej,
odpowiadając
na nast&lt;;pującc kwcstie: jaki jest jej uklad. kto jej przc\\(ldniCLy.
w co ubrani są pątnicy. z jakich
warsIw

spolecmych

potem chlopcy.

wśród uczestników
Kaidy

się wywodzą

dzie\\częta.

Zwykle

piclgr/)'mek

wynlinia!y

stan (lub tei. związ..:k. kongrcga..:ja.

np. mlod/iei

męska

szlandar

w swojej

funkcjom ... Śpie\\ocy"
z gl&lt;;boko

\\ierzących

praey

pielgrzymki

idzie

i pozostali

się grupy zawodowe,

a szczególnie

nosi wlasny

św. Stanisław'l

pątnik

pielgrzymi.

Kostki,

obraz,
panny

niosący

krzyż,

Bardzo

często

górnicy

i hutnicy.

chorągwic,

figury,

- z Matką

Boską,

ze św. Florianem,
zaś ligurkę św. Anny niosły matki. DziePoczęcia Najświęts/ej
IVlarii Panny ~ dziewczęta
z Kongredużo

miejsca

- ho tak nazy\\ano
rodzin

orkiestra

stowarzyszenie)

z wizerunkicm

górnicy - ze św. Barban,. hutnicy··
ciątka .Ie/us -- d/ieci. Niepokalanego
gacji Mariańskiej
Ks. Górecki

na pocz&lt;\tku

m&lt;;ialki ... śpiewok",

katoliCKich.

poświęcil

na Śląsku
należeli

..śpiewokom"

przewodników
do różnych

i pełnionym

pielgrzymek
towarzystw.

przez

- rekrutowali

nich
się

np. św. Alojzego,

�336
Gimnastycznego
..Sokór'. Eleusis. św. Józefa. gdy zaczynali przewodniczyć ,.wyprawom
do świętych miejsc. mieli nąjczęściej po 18-19 lal. Obowi'Fkiem ..śpiev'oka" było przygotowanie
pielgrzymki: musiał więe ustalić dzień i godzinę wymarszu. miejscc zbiórki. czas trwania "pąci".
załatwić furmanki dla starszych osób. reprczentował pątników podczas powitania. intonował
pieśni, zwoływał pielgrzymów na modlitwę. załatwiał nocleg. Jak zauważa autor, pielgrzymi
udający się na wędrówki do san!;,tuariów i kalwarii ubrani byli w regionalne str&lt;~ieludowe. Wyjątek stanowiły kobiety i panny z różnych stowarzyszeli. np .. ,panny z kongregacji niosące figurki
były ubrane w granatowe spódnice i białe koszule. a na głowie nosiły wianek z mirty. Aspirantki
miały zielone wstążki okaląjące szyję. sodalistki zaś - wstążki niebieskie z medalikiem Poczęcia
Najświętszej Marii Panny. Kobiety z III Zakonu św. Franciszka występowaly w brązowych chustach lub kieckach" (s. 55). Aby uczestniczyć w pielgrzymce do określonego miejsca peregrynujący musiał mieć "odpowiedni" wiek. I tak na Górę św. Anny dzieci mogły pójść dopiero po ukończeniu 14 roku życia, a do Piekar po ukończeniu I O. Zróżnicowany był także przekrój społeczny
pątników górnośląskich: od przedstawicieli różnych zawodów (np. górników. hutników. nauczycieli. rzemieślników). dyrektorów różnych zakładów pracy. naczelników miasl. reprezentantów
szlachty śląskiej, do innowierców. osób niewierzących i innej narodowości. przeważnie niemieckiej.
W koltCinym rozdziale książki "Motywy pielgrzymowania"
ks. Górecki zastanawia się
nad przyczynami pielgrzymowania pątników. eksponując takic motywy, jak zbawienie duszy,
odbycie spowiedzi generalnej i zyskanie odpustów, rozpamiętywanie męki i śmierci Pana Jezusa,
uczczenie Matki Boskiej Częstochowskiej. umiłowanie miejsca świętego. uproszenie zdrowia.
spełnienie ślubu. uproszenie błogosławieństwa i opieki dla Kościola. uproszenie błogosławieństwa dla nowych para/ii polskich. tradycja i inne. Przygotowania do pielgrzymek. ich trasa i pobyt
na określonym miejscu. do którego tak licznie udawali się pcregrynujący. jak również pieśni
pątnicze są przedmiotem badań autora w rozdziale pl. ..W drodze". Ks. Górecki interesuje się
więc przygotowaniami do ,.pąei": ekwipunkiem pątników, pożegnaniem ich w rodzinnych parafiach. "Na pierwszy widok wież sanktuarium - zdaniem badacza - pielgrzymi padali krzyżem
i modlili się lub śpiewali. Zatrzymywali się także ci, którzy ni.: mogąc iść pkszo. pielgrzymowali
na furmankach wyścielonych słomą. Na pi.:rwszy widok Góry Sw. Anny oddawano cześć
św, Annie, śpicwąiąe trzykrotnie: «Święta Anno. lvitam Cię!»" (s. 90-') I).
W następnych częściach pracy zatytułowanych "Pobyt na mi.:jscu świętym" i ,.Trwała więź
z miejscem pie!grzymkowym" badacz zawarł roZlI·ażania o zróżnicowanych scenariuszach powitań pątników w Piekarach. Częstochowie. na Górze Sw. Anny. II Kalwarii Zebrzydowskiej,
Wambierzycach, Jastrzębiu. Pszowie. przcbiegu obchodów kalwaryjskich i pożegnaniu pielgrzymów, eksponując wpływ pielgrzymek na życie religijn.: ich uczestników. więź z miejscami pątniczymi. Według ks. Góreckiego .,najbardziej widocznym sposobcm było przywożenie z sanktuariów pamiątek. Nastrój i zwycząj pielgrzymowania widoczny był w wystroju kościołów oraz
w zdobieniu domów i kapliczek przydrożnych. Więź z mi.:jscami świętymi wyrażała się także
w ofiarności na ich rzecz i pidęgnowaniu nabożclistw stamtąd zaczerpniętych. Wreszcie - i to
jest najważniejsze - wracano do tych mi.:jsc, ni.: tylko w następnych pielgrzymkach" (s. 145).
Ostatni rozdział książki dotyczy udziału GórnoślązakólI' IV pidgrzymowaniu do Krakowa na
przełomie XIX i XX wieku. l3adacz wy'jaśnia genezę i motywy pielgrzymek religijno-narodowych
do tego właśnie miasta, ich rozwój i organizację. Uważa. iż wyprawy do Krakowa umożliwia!y
ludności śląskiej poznanie historii i narodowych pami'ltek Polski. odgrywały bowiem istotną rolę
w rozwijaniu świadomości narodowej Górnoślązaków.
Pracę autor uzupclnia ,.Aneksami". IVktórych pomieścil mat.:rialy z "Katolika" {np. przyklady "kalwaryjek" z Piekar. Góry Sw. Anny. Kalwarii Zcbrzydowski.:j, listy ,.śpicwoków" od J 869
roku do czasów obecnych oraz wywiady z nimi. ind.:ksy pieśni zakazanych w Rejencji Opolskiej
w XIX i pierwszej połowie XX wieku. modlitwy dla pidgrzymów udaj'lCych się w drogę. pieśni
kultowe, scenariusze .,Obchodów Kalwaryjskich na Górz.: Św. Anny". calość ul.llpelnia bibliografia., liczne reprodukcje obrazów Matki Boskiej. strony tytulowe ..kalwaryjck", śpiewników.

�337
.. Katolika".

pamiątki

/. pohytu

Gidiach.
W konscb",:ncji

na (iórz.:

ks. Jan Górccki

Św. Anny.

podj,\, ambitną

Czt,:stochowie.

i

II'

Kalwarii

pclni udaną

próbę

Zehrzydowskiej.

kompleksowej

analizy

ruchu pielgrz)'mkowego
na (J{ml) 111ŚlllSku w X IX i na pocz'ltku XX wieku. przedstawiąjąc
w kalegoriach osohlim:go
.. ICnom.:nu" kulturowego
lypowego dla Górnoślązaków.
Joanna

go

S;witala-Mastaler::

Alicja F a I n i o w s k a - (i I' a d (l \V S k a. 7(&gt;sl&lt;lIlI£'II/)"s::lach/)' krakoll'skiej
/'(/ ·11-XI·'111 w.
1I\'hór te!;sl&lt;llI' !:,.,jrllollTch:: la/ 165/}-1799. Polska Aka(kmia
LJmiej&lt;;tności. Kraków 1997. ss, lXXII.

1-261.

nih. 7. !l1(kks osóh.

il1(kk;; na/w

i r::wJ::iej 1I:;\'lI'olln,h. IlusIr. harwnych

geogmJivnych:

Slmvnik

1\I)'ra::ów staropolskich

I),

Autorka jest \\ &gt;lra\\ n&gt; nI i doś\\ iadc/On)'11\ hadac/.cm dziej{l\v kultury polskiej. a od lat specjalizująe sit,: \\ /agildni.:niilch
/\\'iwanych
z dawnymi warst\\ami
ziemiańskimi,
doszła do tych
perfekeji
SlllrlllUło\\aJ'l.
ktlll'\: przedslol\\ila
Ile wSIt,:pie omawianej
pracy.
Prof
FalniowskaGradowska /ajmujc si&lt;; /.agadnieniami
spolcuno-gospodarcz)'mi
Polski południowej
doby nowożytnej (XVI-X VIII 1\.) i jest autork,\ s/eregu cennyeh pozycji książkowych:
Świadc::enia
poddanych lIa r::ec dwom
\I'
k/'(llews::c::v::llach Il'oj('wód::/IVO krokowskiego
1\1 XI 'III wiekIl
(1964);
Ostatnie la/a &lt;I::iolall1o.~ci ,\'ą&lt;lu !?c{i:rci/darski('go
KorolInego ( 1971 ); Stlldia nad spolec::eńs/wem
wojewó&lt;l::twa krakOll'ski£'go
II' .\'1 'III "'ieku
(1982): Ojców II' d::iejach i legend::ie (1995) oraz
eenn.:go \\ ydall n ict\l'a /r{ld 1ll\lego 1,lIs/racje krrilell's::c\'::n
\wjewód::llva
krakowskiego
J 765
i 1789 (1962. 1963 i 1')75).
Od
grod/lic

II idu

lal prof.

krakol\skie.

zgromadziła

okolo

A. Falnio\\

s:ldeckie.
d\\'óch

ska-(jradowska

hi&lt;:ckk.

g.rnmad/ila

oświt,:cimsJ.;ic

i nm\'\'

Iysit,:cy 1\'sl:1i11enl('m szlacht}

Z\I

materialy.

przeszukując

ksi&lt;;gi ziemskie

iwanej

\I'

ci'lgu

księgi

krakowskie,

oSlatnich

skąd

trzech

wie-

ków istnienia da\\ nej Rzeczypospolite.i
z obszarem
hisloryc/.llego
województwa
krakowskiego,
Il\:go oblitego zbioru ro/.porz'ldzcó
ostatniej woli ws/.y;;tlich warstw szlacheckich.
od magnatów
po bezrolnych
urz&lt;;dnik(m
S&lt;jdm\ych. I\ybrano
do druku -II teslamentów.
w tym 12 z drugiej
połowy wieku XVII. zaś 29 z \\ieku XVIII, I nieh utery
należą do senatorów
(nie olśniewąjących bogactwem).
osiem do szlachty
zamożnej.
n:szta do średniobogatej
i ubogiej,
a trzy
do zupclnych hiedakó\\
s/.Iaehcckich.
slui.ebncgo
proletariatu
dawnych .. braei herbowych",
Uka/uje sio&lt; \\' \\iclkim przekroju spolcc/.61stwo
podkraktmskic.
jego stan zamożności.
jego gospodarność. rodzinne i majątkm\'e troski. Również \\ leslamentach
\\idać \vyraźnie obraz współżycia
sąsiedzkiego.

prze\l'ai.nie

opartego

na współdziałaniu

gospodarczym.

Rzadziej

ukazuje

się tło

polityczne. choć i jego nie hrak w oblilym mah:rialc. Jednak wszystko pojawia si" tak ugladzone.
\\. dominującym
strachu przed śmierci:, i niepe\\"Hości i.ycia pozagrobowego.
i.e prawie każdy
z testatorów
nabiera \\ygl&lt;\du baranka, dobrego.
lagodneg.o, myślącego
o fundacjach
mszalnych
i zaopatrzeniu

klasztorów.

Ta dobroć

slawala

się przekleJ\SIWem

dla wdowy

i dzieci,

nic będących

w stanie spłacić licznyeh legatów. Niekiedy jednak z kslamentu
wychylają
sit,: postaci groźniejsze, LJmieraj'ley na przt:lomie lat I 740! 174ł Kazimierz z Drohojowa
Drohojowski.
stolnik wołyński (od roku 1721). niet!l\u/naczni,:
jako przye;:ynt,: sw.:j śmierei wymienia
ciotkę. Antoninę
z Droh(~jowskich.
procesy
czość

1-\'010

Wizembergową

o wieś Bestwinkt,:.

i krwawość

rodu I )rohojowskich,

skich. zostali zamordo\\ani
Staropolska

Antonina

bo\\iem

przC/. n:~jhliis7ych

różnorodność

ks. Jt,:dr/.eja Kitm\·icza.

2-1"0(0

X i,;ską.

Xit,:ska sWIl osoh'l

obyc/.aj()\\a

lecz \Iil,:cej ukazuj.:

z którą

wprowadzi

jej rodzice.

prze;:

dlugie

lala prowadził

la w Krakowskie

tę krwiożer-

Stenll1 Jan i Konstancja

z Bunkow-

krewnych.
\I'} lan;a

si •• z !estamcntów.

si.; gospodarskiej

niczym

cod/.ienności,

z pamil,:tników

Niekiedy

pojawiają

�338
się poddani chlopi, zaś w testamentach magnackich slużba domowa i oficjaliści. W tych ostatnich
są serdecznie wspominani. a niekiedy nawet hojnie obdarzani legatami.
Bardzo dużą zaletą pracy jest wnikliwie opracowany wsto;p. dający cały przegląd dotychczasowych publikacji z zakresu omawianego zagadnienia. Pełna hibliografia została pomieszczona
w przypisach. Zapoznawszy siO;z tym tckstem, widzi siO;wyraźnie, jak jeszcze daleko do wyczerpania tematu. jak brakuje puhlikaeji z innych rejonów Polski. tak niekiedy zupclnic różnych
od Krakowskiego pod wzglo;dem gospodarczym. spo!ccznym i ohYCl'.ajowym. Takie prace mogą
wyjść spod pióra fachowców zajmujllcyeh się etnografią historycznll!
Na ostatck wyrażonych lu uwag trzeba z żalem stwierdl.ić. i.c tak cenna i ciekawa praca. mogąca zainteresować specjalistów z wiciu pokrewnych dyscyplin. uka/ala siO;v\"prawic bibliotilskim nakładzie tysiąca egzemplarzy.
Kr::ys::to/ Wolski

Andrzej S a k s o n. Stosunki narodowościowe
Zachodni. Poznań 1998. ss. 429 + 2 tablice.

/7((

/Farl1lii i Ma::u/'(/ch

19.15-1997.

Instytut

Obszerna książka Andrzeja Saksona to kolejne opraco\\anie kg.o aulora dOlycz'lce dzisiejszego obszaru Warmii i Mazur.
Rozumienie obecnej sytuacji ludnościowej. jej różnej co do pochodzenia mozaiki ludnościowej i różnych opcji świadomościowych. nic jest możli\\e bC/. U\\ Iglo;l!nienia uwarunkowań histoI)'cznyeh i politycznych. Właśnie te zaszlości pozwalają dopiero zrozumil:ć trudne losy mieszkańców tych ziem. i\. Sakson. jako socjolog. cezury tej pracy zakreśla mio;dzy końcem II wojny
światowej a rokiem 1997. sięgając tylko do opracowa(l historyk{)\\. dotyczących okresów wcześniejszych.
Tak długi analizowany okres został podzielony na kilka podokresów odzwierciedlających
w poszczególnych rozdzialach najważniejsze wydarzenia je wyróżniaj'lce.
Rozdział I to koniec wojny i okres po wejściu wojsk radzieckich wraz zc wszystkim co spotka/o ludność miejscową w czasie Ii'ontu (rok 1945).
Rozdział II zajmuje się zasicdlaniem tcrenu nowymi osadni~allli ... wysiedlaniem·· ludności
niemieckiej i weryfikacją ludności miejscowej .. ,zdcrzeniem kultur" i \\spółi.yciem nowych
i starych mieszkaileów. opisem innych małych g.rup etnicll1ych I. lcgo tcrenu.
Rozdział III - lala 1950-1955 jcst poświęcony specylicznej pol ityce narodowościowcj okresu
stalinowskiego. W tym rozdziale przedstawiona została struktura i rozmieszczenie grup ludności
zamieszkujących Warmio; i Mazury wcdług stanu z 1950 roku (s/czcgólowc tabele według powiatów). Pozwoliło to pokazać obraz mozaiki ludnościowej. \\ tym grup Warmiaków i Mazurów.
specyficzną politykę dyskryminującą w stosunku do ludności rod/imej i niemieckicj, szczególnie
na tle tak zwanej paszportyzacji. zmuszającej do dcklarowania narodowości.
Znalazło się tu też omówienie pierwszej •.Operation Link" I'luenia rodzin. w której ramach
wyjechała z Polski duża grupa Mazurów i mniejsza Warmiaków.
Rozdział IV zatytułowany ..Nowe nadzieje i perspektywy" (1945-1959). jest poświęcony drugiej fali wyjazdów głównie do ówczesnego RFNu. ale też do NRD oraz prób organizowania się
społecznego ludności rodzimej i grup mniejszościowych. jak powstałe w 1957 roku WarmillskoMazurskie Stowarzyszenie Społeczno Kulturalne. W rozdziale tym nieco micjsca poświęcono też
ożywieniu społecznemu ludności ukraillskiej po raz pierwszy dostrzeżonej jako mniejszości
narodowej (powstanie Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego
Ukraińców).
Rozdział V .•Przemiany stosunkó\\ narodowościowych" obcjmujący okres 1960-1989 - chyba zbyt ..rozciągnięty" w czasie. to różnorodna problematyka grup etnicznych i etnograficznych.
składających się na ówczesne woje\\ództwo olsztyilskie. Poruszony jest problem ..ma/ej stabiliza-

�339
cji" i tworzenia siO;wio;zi mio;dzy różnorodm\ ludnością To również okres prawie calkowitego
zaniku grupy Mazurskiej. W podrozdziale ..Dylematy świadomości narodowej" znalazl się problem Niemców c1nicznych (na omawianym lerenie byla to grupa bardzo nicliczna) i ich tożsamości oraz ich świadomość tak jak przeksl:lalcenic świadomości polskiej Warmiaków i Mazurów.
Tu leż znalazło siC;omówienie lożsamości innych g.rup. takich jak Starowiercy, Cyganie, Ukraińcy. Białorusini i Żydzi.
Ostatni - VI rozdział pracy. dotyczy okresu po zmianach ustrojowych w Polsce, a więc i po
zmianie polityki nowych przecież wladz w stosunku do mniejszości narodowych, osadników,
szczególnie Kresowiaków. Warmiaków i Mazurów. Autor podkreślił tu ich podmiotowość
w opcjach t07.samościowych.
W jednym I. kOlicO\vych podrozdzialów A. Sakson stawia pytanie: ..Czy istnieją jeszcze Mazurzy i Warmiacy')" .lesl lo pytanie zasadne w czasie powstawania licznych niemieckich towarzyslw mniejszościowych (w lym podrozdziale jesl też szczegółowe ich omówicnie i formy zorg.anizowania. i funkcjonowania). ))0 towarzyslw tych zglasz&lt;~i,\się licznie Warmiacy i Mazurzy
nie bydący etnicznymi Niemcami. Powstaje wyraź'nie nowa kategoria ,.Niemców tożsamościowych". Autor ZllTaea uwagy na ciekalI y fakt. że czujący się Niemcami mają swe liczne
(dofinansowywane i wspierane przez Republikę Niemiec) towarzystwa. Nie mają swoich WarmiHcy i Mazurzy czujący się Polakami -- czyżby wtopili się zupełnie w polską społeczność? Przeczyć temu może nIkt - o czym pisze autor tej pracy w podsumowaniu - że wszystkie współczesne
badania. szczególnie wśród ludności warmińskiej. wskazują na renesans kategorii tożsamości
regionalnej. Opcja brzmi: ..Wanniak··. Czy ma to. jak niegdyś_ pomóc w uniknięciu opcji: PolaklNiemiec? To pytanie wymaga dalszych badali. ale jest to reOeksja piszącego tę recenzję.
Relacjonowany podrozdział maj'lcy dać odpowieM o istnieniu grupy Mazurzy, Warmiacy
z,'1wiera bardzo dużo ciekawych materiałów. takich jak wypowiedzi działaczy towarzystw i sprawozdania z ich działalności. relacje z dyskusji nad tematyką tożsamości. Wydaje się, że mogą one
sIanowić punkI wyjścia do dalszych b&lt;ldarl i opracowall tcj problemalyki.
Całość obszernej pracy oparlajeS\ w głównej mierze na materiałach archiwalnych (Archiwum
Akt Nowych w Warszawie. Archiwum Państwowe \\. Olsztynic, Archiwum Państwowe w Suwałkach) oraz literaturze przedmiotu. prasic lokaln~i, relacjach itp.
Ogromnej wartości pracy nic sposl\b przecenić. Jest ona zgrabną syntezą pozwalającą zrozumieć. czemu dzisiaj. po 55 latach. mamy tak skomplikowany obraz sytuacji ludności i stosunków
ludnościowych na Warmii i Mawrach. Czemu wielu etnicznie polskich Mazurów i Warmiaków
wyjechało jako Niemcy. czemu tcż wielu z nich dziś. szczególnie w odniesieniu do Warmiaków,
których wielu pozostało. opowiada się jako ,.świadomościowi Niemcy", mówiąc: "czuję się
Niemcem". Wyd,~ie siC;. że z bogatych zasobów intilrlnacji i wskazówek bibliograficznych zawartych w pracy b~dzie korzystać w przyszłości wielu badaczy.
Na końcu chcialam podnieść kilka spraw dyskusyjnych nasuwających mi się po wielu latach
zajmowania się również t'l prohlcmatyką.
Po pierwsze hardzo wyraźnie brak mi podkreślenia odrębności Warmii od Mazur. Autor jednym tchem wymienia je łącznie. To prawda. że różnice osłabły w latach po II wojnie światowej.
Ale czy całkiem" .lak różnic przecież kształtowały się losy Mazurów - protestantów - za wyznanie szykanowanych i uważanych z tej racji przez przybyłych 0sadników za Niemców, co powodowało ich liczne wyjazdy prowadzące w 80. latach prawic do zaniku tej grupy. A więc różnica
pierwsza: wyznanic. Katoliccy Warmiacy już w 20-leciu lepiej i liczniej zorganizowani worganizacjach polskich. że wymienię tylko tak ważne jak Związek Polaków w Niemczech i polskie
szkoly mniejszościowe i w latach 1945-1997 nieco inaczej optO\vali, choć i tę grupę dotknęły
represje stalinowskie i dyskryminacje. l dzisiejsi polscy ctnicznie Warmiacy zapisywali się
do niemieckich towarzystw mniejszościowych. Ale o dzisiejszt&lt;i jak i historycznej odrębności
tych obszarów trzeba pamiętać i pisać.
Inna uwaga, to właściwie propozycja. Nie sposób rozumieć współczesnych opcji tożsamościowych bez uwzględnienia poczucia tożsamości tych. którzy wyjechali. Ich faktyczne trwanie

�340
przy opcji tożsamości
n:gionalnej
chyba o czymś świadC/.y. Moje badania nad duh( grupą rodzin
warmińskich.
przeprowadzone
na terenie Niemiec. i rodzin warmiiiskich.
którc odwiedzają
Warmię już po okresie pobytu w Niemczech.
wyraźnie potwierdzają
w ogromnej wi.,:kszości i tożsamość regionalną:
obywatel niemiecki ale Wanniak.
Oczywiścic.
takic badania. jak i wszystkie badania nad ś\\iadomością
\\ymagają
ogromnego
"wyczucia".
gdyż bardzo la1\\O dostać odpO\\'iedż dcklanll\ aną z,amiast t;lktycznego odczucia.
Książkę można polecić \\'szystkim
pracuj.\cym
bądż interesui'lcym
sit; problematyką
stosunków narodowościowych

i tożsamością.

..t nł/a

Polskie

hadania

nad

mniejs::o.\'ciami

k/llwl"OIvvmi.

J. Mucha. /\. Sadowski.
Pogranicze.
Studia Spo!ccznc
sytetu Warszawskiego.
l3ialystok 1997. ss. 160.

l.

II :Flll"lllIC ::aglldlliellia.
6. NunhT Specjalny.

.'-j:y!el"

red. (,. Bobiński.
wyd. Filii Uniwer-

Po długim okresie posuchy w polskich badaniach
problemat:- ki c1nicznej na terenie naszego
kraju2J• od roku 19R9 obsefl\ujemy
lawinowy \\n;cz pr/,yr&lt;l~:t nauko\\)'ch
i popularnych
(niestety.
także paranaukowych)
i książck

łatwo

wystarcz,\jąeym

opraC()\\ ali z\\'i,van)

przeoczyć

rzecz

powodem

do z\\Tócenia

ką W masic opuhlikO\\anych

ch z l;(lemat)

wartościową

odbiegająC&lt;{ od Lilllninujacych

uwagi

czytelnika

.. !.udu"

arlykuló\\

schema(ó\\.

na książkt;

kst

napisaną

to

przez

grupę socjologów
i antropologl)\\
kultury pod redakcj,\ (Jr/egorza
Babillskicgo.
Janusza Muchy
i Andrzeja
Sadowskiego
. .lej autorzy (pral'lljący
IV ośrodkach
naukowych
Białegostoku.
Warszawy. Krakowa.
Lodzi.
Opola
do ,.gabinetu
luster". spojrzeć

i. najliczlliej.
Torunia)
postmlO\\ili
na polsk,( bltun;
narodoll a oczami

odbyć dluższą
wycieczkę
grup mnicjszościowyeh
za-

mieszkujących
nasz kraj.
Cóż w tym oryginalnego')

l.aintcrcso\\&lt;lIli

- mnicjsmść

zamierający

nurt \\ nauce

krylyc::nq.

już

marksistowski

głoszący

konieczność

relacjami
Zachodu.

podobnego

\\it;ksz,ość
/11

podejścia:

I

aliY socjologią

znają

rvlarksisllmska

przecicż

bądź leol"ią

/'({cl)'Aalllą

socjologia

radykalna

była odpowiedzią
na zachodni,( socjologię
lilll:raln;1 patrz'!':'l na stosunki \\ it;ksmść - mnicjszość
przez pryzmat grupy dominui'lccj.
Nicjako na zasadzic \\ahadia
popclnia \\ ie;c bhld uznawania
punktu
widzenia
..dolól\
społecznych"
za bard/ie',j Uprd\\ niony i \\&lt;lrlościO\\y
niż odwrotny.
Autorzy rekomendowanej
tu książki podejmuj;\ \\yprall \~ II świat 11:- obrażeli grup mnicjsmściowych na temat grupy w Polsce dominującej
i wzajemnych
rclacji mi.;d/) nimi z pelną świadomością, iż otrzymają
obraz równic ..skrzywiony".
jak \\idzi&lt;lIlY przez pr:-zmat kultury wi.;kszości.
Jest to dla nich banalnie oczywiste.
Konstatuj,w jednak slusznie dominacie; hadań prowadzonych
z perspektywy
większości
(nic neguj,(c pr/.)' tym ich \\&lt;!r!ości poznawczcj).
\\idz,\ konieczność
uzupełniających
systematycznych
bada"!. pnl\\ad/Onych
z pcrspekl:- \\y przeciwnej.
Przygotowane
przybliży

przez

nich

zainteresowanym

dzynarodowego

badania

mają

przygotO\\ana

Stowarzyszenia

1996 roku

w Utrechcie.

Drugi

Naukowych

programu

.. Kultura

dominująca

w Polsce",

Książka

Badania

bielika

Idei Europcjskirh

realizowany
dominująca
Polskie

S\\'ój \\'ymi'lr

do druku
jest
jako

badclllia

w ramarh
kultura
llod

mi"dzynarodO\\
h,:d'ica

y i krajowy.

(ISSLI).

który

lin&lt;1ns(l\\ancgo
obca.

MniejSl.ości

1I11liu/..•.
::o.iu(/lIli

H Szerzej na ten temat pisalm.in,
A. Posern-Zicliliski, SlwIJu ellllClle
Ich uwarunkowania.
kOl1/eks/)' i /1Ul'/Y... Lud" t. 78. 1995. s. 193-315.
N Czytelnikowi
polskiel11u przedstawila ten nurt następuj'lcI książb:
spoleczna. PWN. Warszawa 1986.

\I'

odbyl
przez

Mię-

się w sierpniu
Komitet

kulturowc

klllllll"OIrl'llli

pu/ski,,}

Pierwszy

V Kongresu

poklosiem

elll%gll

.I. Mucha. SIJc;%gia

Badań
a grupa

jcst zamknię-

po /9-15 roku.
jako

kl)'l)'ka

�341
ciem pienvszego etapu pracy. polegaj'lcego na sprecyzowaniu założcń teoretycznych i warsztatoI\ych - prJ'yhliża jc II' Ilyczcrpuj'lcy sposóh Janusz Mucha - oraz analiz.; stanu badań nad wytypowanymi mniejvościami.
W książce omawiaj'l go badacze. którzy będą zbierali materialy
w danych grupadl. Andr/,ej Sadowski oma\l'ia \\'i.;e badania nad mniejszości'l białoruską. Grzegorz Bahil\ski nad ukraińsk'l. [)anula Ikrlillska i Teresa Soldra-Gwiżdż nad mniejszością niemiecką i ludnością rodl.imą polsko-niemieckiego pogl'anieza (zwłaszcza na Śląsku Opolskim),
Kazimierz Kowalewicz nad kulturą alternatywną Barbara Fatyga nad subkulturami młodzieżowymi. Katarzyna Osillska i Anna Śliwillska nad społecznościami permanentnego ubóstwa.
a Paweł Zal.;cki nad Kościołem rzymskokatolickim jako instytucją i wspólnot'1 Iviernych.
Wytypo\\anie do hadal'] Kościoła rzymskokatolickiego jako grupy mniejszościowej może
si.; wydać zaskakuj'lcc. AUlorzy programu i ksi,\żki uznali jednak. że uprawnia do tego gloszona
w latach dzielli.;ćdziesiąt)'ch II niekt(')rych środo\\iskach katolickich opinia o dyskryminacji
Kościola i spychaniu go na margines życia spolecznego.
Program hada(] i dotychczasowy dorohek ich uczestników pozwa"~ją \\ierzyć. że zgodnie
z założonymi cclami I\nio"l onc znac/.ijcy I\'klad l\' poznanie relacji mi.;dzy kulturą w naszym
kraju dominuj'IC&lt;\ a kulturami mnicjsmściowymi. a lahc poznanic kultury polskiej. Można jednak zadać pytanie: co komu po ksiąi:cc. która dopierll lapo,\iada przystąpienie do tychże badań?
Pożytków widzialhym kilka. Książka prezentuje w sposób krytyczny i usystematyzowany stan
badań nad wyhranymi grupami. Zawiera tei:, sl.czególowy opis jednego z możliwych podejść
badawczych. Jedno i drugie ma wartość nic tylko dla studiuj,]c)'ch nauki o kulturze i początkujących badacz)'. Dodalkollo. wohcc du/ej liczby osób zaimuj'lcyeh się równolegle zbliżoną tematyką często nic wiedz'leych nawet '\zajemnie o sl\'oich badaniach. tak pełna informacja o programie pracy aulorll\\ ksi'lżki pozwoli zaintcresowany m lIal\ i'l'ać \\'spółpracę z nimi, a niektórym
badaczom taki:e unikn,\~ \I~ \\ażania otwartych drzl\ i.
Podcjście hada\\cze autoni\\ ksiąi~i do postawi'll1ych przez nich zaciall jest, co oczywiste.
tylko jednym I. moi.lill~ch. jedn)'m z. upral\nion)'ch. Nic zamierzam przedstawiać wartościującej
opinii na jego temat. \\ ),pO\liadancj I. pOI.~cj i zalożeó teoretycznych (leż przecież tylko jednych
z możliwych). Nic mog.; si.; jednak oprzeć wyrażeniu kilku I\-ąlpliwości dotyczących zaplanowanego dohoru rcspondentll\\ do badaó zbiorowości mniejszościollych.
Janusz Mucha pisze: ..Nic chodzi nam o jakicgnś 1)/'~ccięfI1C?o członka danej mniejszości,
ani o odzwicrcicdlenie jej jakkoh\'iek rozumiancj struktur)'. lecz raczej o takich ludzi. którzy,
w dużej przynajmniej mierl.e. ogniskują w sobie cecil\' charakteryzuj'lce fJ'P idealny danej zbiorowości. W odniesieniu do zbiorow.Qści. c!nicz.nych chodl.ić nam będzie o starszą młodzież.,
ale też doroslych. zasadniczo w szcrok,) rozumianym średnim wieku (25-50 lal). zarówno kobiety
jak i mężczyzn. po mniej I\i.;eej polemic. m~jlepiej z uknńezon'ljakąś szkołą ponadpodstawową.
możliwe. szkołą z j.;zykiem wykladowym danej z.biorowości etnicznej. tylko możliwe. osoby
mówiącc w s\H]im j.;z)'ku etnicznym. l.decydmY&lt;mie uwa7aj'lCC się za czlonków danej etnicznej
zbiorowości. Jcśli s'\ to d/.ialaczc organi/.acji etnicznych. to szczebla lokalncgo" (s. 17).
Nasuwa si.; pytanic. czy r/,eczywiście równomierne uwzględnienie obu pici jest ważniejsze
niż równomicrnc odzl\ icn.:iedlenic inn) ch aspektll\\ struktury spolccznej (z czego zrezygnowano). W oparciu o dośI\iadczenia z pogranicza litewsko-rosyjsko-bialorusko-polskiego
(ale nie tylko) nie do końea szez.;śliwe I\)'daje mi si.; też nadawanie tak szczególnego znaczenia kryterium
języka i szkoly. Bel, wi.;kszego trudu nHlżna spotkać na przykład białoruskich patriotów. ideologów białoruskiego odrodzenia narodowego z trudem mówiących po bialorusku (po szkołach
rosyjskich). polskoj.;zy&lt;;znych katolikól\ o silnej tożsamości bialoruski'Ci (po szkolach polskich),
białoruskojęzycznych chlopów o bardzo mglistej tożsamości kulturowej. itp. Autorzy książki są
jednak tak dośl\iadczonymi badaczami. 7e te spral\'Y muszą być dla nich oczywiste. Mamy tu
najpewniej do czynienia z nieprecyz)jnością tekstu. I\'ynikająeą z konieczności schematycznego
tylko przedstawienia przyj.;tych zalożdl. Uwaga moja kierol\'ana jest więc bardziej w stronę
studentów czytaj'lcych książkę.

�342
Ijeszcze jedno. Osobiście nic rezygnowałbym w takich badaniach z respondentów starszych.
na pewno też nie przywi&lt;lzywalbym do tej grupy wickOllcj znaczenia mniejszcgo niż do starszej
młodzieży wyraźnie pn:ferowanej przez autorów książki·· socjologów. Być może jednak. przywiązany do badarl etnologicznych. w których zwykle siy ceni stars/.ych informatorów. nic w pełni
rozumiem ich podejście. Socjologowie mogą mieć przecież swoje. odmienne racje.
Wojciech O/s:ewski

Ctibor N e c a s. HisIO/Yd.); ka/endćlI'. Dejiny cesk.vch Ramii v datech. Vydavatelstvi Univerzity Palackeho, Olomouc 1997. ss. 123. it.
Znakomity znawca historii Romów (zwłaszcza najnowszej) określił cel publikacji w przedsłowiu, pisząc: .•Nauczanie historii ma (... ) pomagać rozumowemu. uczuci(memu. etycznemu
i estetycznemu rozwojowi studentów. poprzez zapoznawanie z podstawami wiedzy o lokalnych
i narodowych dziejach państwa, społeczellslwa i jego kultury. Główny nacisk kładzie się przy tym
na dzieje polityczne. ekonomiczno-so~jalne i kulturalne czeskiego narodu z drobnymi odniesieniami do przykładów z przeszłości innych narodów żyj'lcych na naszej ziemi. Historia czeskich
Niemców i Żydów na stronach podrc;czników historycznych i w procesie nauczania wzmiankowania jest zaledwie w kilku rozproszonych fragmentach. Dzieje Romów w Czechach. na Morawach i na Śląsku nigdy nie zaistnialy w nauczaniu nawet w łllrlnie najmniejszej wzmianki, tak
dawniej, jak i obecnie. Ma to negatywny wplyw na ksztaltowanie wiedzy historycznej studentów,
którzy zyskują blędne wyobrażenie. iż w czeskiej historii i.adna mniejszość narodowa czy religijna nie odegrała żadnej roli. a i obecnie takie mniejszości do czeskiego społeczeństwa nic należą.
chociażby żyły na naszym terytorium obojętnie odkąd".
Autor układąjąc schemat kalendarium z podziałem na przedl.ialy czasowe zaznacza. iż podziały wynikają nie z ..własnych dziejów dcmograllcznych_ ekonomiczno-socjalnych
czy kulturalnych Romów", lecz raczej z dostępności niekomplctnych materiałów historycznych. wśród
których ważne miejsce zajmują te. które są zapisem postaw. zoarzcll. usl&lt;mooawstwa ksenofobicznego i dyskryminacyjnego.
Kalendarium rozpoczyna rok 1242. pod którym Autor cytuje podawany w wątpliwość przez
niektórych badaczy zapis IVstarej kronice. Warto przytoczyć ealy tcksl C. Nećasa dla zobrazowaniajego metody opracowywania kalendarium:
"Kronika ceskó, którą IV latach 1308-1314 napisał tzw. DalimiL IV rozdziale "O Kartaszach
poganach" notuje. że IV Królestwie Czeskim włóczyło siy pięciuset szpiegów tatarskich. Nosili
wysokie kapelusze. obcisłe spodnie a na nich krótkie kurtki. Prosząc o chleb mówili: ..Kartasz
boh". Ludność ich zatem nazwala Kartasze. SlolVeóski jyzykoll1am:a F. Miklosić uważał cytowane wyrażenie za jeden z naj starszych przykładów języka cygańskiego. który należało przetlumaczyć jako "Bóg uczynił głód". W związku z tym J. Jirecek. pierwszy wydawca IJalil1li/oll'ej kroniki, wysunął tezę. iż Kartasze przypominali swym strojcm oraz językiem Romów. Starsi badacze
hipotezę tę przyjęli. nowsi podchodzą do niej sceptycznie lub ją IVogóle odrzucają--.
Kolejna wzmianka historyczna prezentowana przez C. Nećasa pochodzi z 1399 roku i nic budzi wątpliwości jej związek z Cyganami. gdyż cytuje ona zeznania zloezyńcy zapisane IV,.Ksiydze katowskiej panów z Rużomberku". który w swej handzie mial ..Cygana czarnego, pachołka
Andrzejowego". Być może. zastrzega Autor. chodzi lo o czlowieka ciemnego. niekoniecznie
Cygana. Jednakże wzmianka dowodzi. że ludność miejscowa z Cyganami już się zetknęła. Bezpośrednio o Cyganach mówi jednak dopiero zdanie w jednej z kronik czeskich, gdzie pod rokiem
1416 zapisano "Lata tego włóczyli się po ziemi czeskiej Cyganie i mamili ludzi".

�343
Kalendarium skompletowane prz.:!. Netasa notuje wszelkie odnalezione dokumenty, które
mają związ..:k z C) ganami. oczywiście dokumenty póiniejsze są cytowane selektywnie. Bogato
jest udokum..:ntowany okres nazistowski i - oczywiście - lata ostanie. kiedy rodzą się nowe zjawiska zwiilzane z polityczną ..:mancypacj'l Romów. ruchem narodowym, edukacyjnym, kulturalnym itp.
Adam Bartosz

Joanna T o kar s k a - B a kir. Wv::wo/enie pr::e:: ::mysly. Tybe/w1skie koncepcje soteriologic::ne. Monografie Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej. Wrocław 1997. ss. 225, il. 17.
Ksiąj.ka Joanny Tokarskiej-Bakir to próba przedstawienia tybetatlskich zwyczajów religijnych
nazwanych ..wyzlloleniem prza l.I11ysly"lub też inacz..:j naiwnym sensualizmem, będ'lcym przekonaniem. i;;. poprzez kontakt tizy..:zny z rzecz'l świętą można osiągnąć wyzwolenie. Autorka
posiłkuje się II t..:j próbie m..:todologią oryginalną i. jak się Ilydaje. wcią;;. mało znaną na gruncie
polskiej etnografii I antropologii. a mianowici..: hameneutyką
Hansa Georga Gadamera. Metodologia henm:neutyczna zakłada przekład z hadan..:go języka. w oparciu o przenoszenie znaczenia. nic zaś dosłownego brzmienia słów. lrozumieć język jakiejś tradycji, to zrozumieć rzecz,
o którą w niej chodzi. a nic sanlil liJrlnalną postać języka. Istotą takiego ..rozumienia" jest spotka- .
nic z innym. gdzie dąży się do wspólnego języka. przy tym czyni się założenie, iż nie badamy
tylko obcości innego Iloh..:c sichie. ale ohcość nas samych wobec własnej tradycji. Tak sformulowana metodologia mo;;'..: budzić uzasadnione wątpliwości teoretyczne tak dlugo, jak długo
podmiot nic wyr/..:knil: się roszczeń do wiedzy absolutnej i nie podejmie wysiłku porozumienia
poprzez współucz..:stnictll'o w ro/mowi..:. Postulowany IV kn sposób wzór poznania naukowego,
otwiera nowe mojliwości poznawcze tam. gdzie inni badacze uwa;;.ają daną tematykę za wyjaśnioną.
Temat ..llyzllolenia przez zmysly" pojawił się IV Europie wraz z pierwszym przekładem Bardo-/hos-gro/-chell-l1lo (..Wi..:lki..: Wyzwokni..: Przez Słuchanie IV Bardo" znanym szerzej jako
7)'be/wlska l\.I'ięga 7J11orh'CI1) już II 1927 roku. za sprawil przekładu na język angielski dokonanego przez W. Y. Evan\l.-Wentza. Tekst ten w swoim rdzennym kontekście. w kulturze tybetańskiej. jest czytany do USZLI umi..:rając..:j osoby. Jest w nim położony nacisk na niedyskursywną
nature; słuchania. skon..:entrowan'j nic tyle na zrozumieniu tekstu. co na błogosławieństwie płynącym z sam..:go dil\ięku. Podobny charakter mają inn..: praktyki ..wyzwolenia przez zmysły", związane z ludowymi religijnymi wi..:rzeniami i rytuałami. opatrzone częstokroć pogardliwą etykietą
..klepania pacierzy". laliczyć do nich można zarówno religijne zachowania. jak i święte przedmioty im odpowiadając..:. takie jak słuchanie i powtarzanie mantr. okrążanie stup, wpairywanie się
w święte wizerunki. próbol\anie relikllii. wąchanie i dotykanie świętych substancji, którym towarzyszy prz..:konanie. i;;.kontakt ze świętym obiektem może dać praktykującemu nadzi~ię lub nawet
pewność osiągnięcia oświecenia -- glówn..:go celu buddyzmu tybetańskiego.
Zjawiska ..llyzwoknia przez zmysły" nie Sll w buddyzmie tybetallskim niczym marginalnym.
Autorka zgadza się z tezą iż dotyczą najc7.ęści..:j ludowej r..:ligijności. jednakże postuluje odejście
od stereotypowego. charakterystycznego dla etnografii klasycznej. klasyfikowania tych praktyk
jako magii. redukowania ich do OCZylIiSlych i latwo wytłumaczalnych zjawisk. Omawiana praca
jest w swoim założ..:niu polemiką z utmaloną na gnl1H.:ie humanistyki eliadowskiej tezą o podziale praktyki religijnej na łatwiejsz'l -- tę zmyslową drogę do sacrum (mantra, modlitwa, pielgrzymka) i trudni..:jszą oh..:jmującą gnozę. ascezę i jogę. l.udowa religijność i jej praktyki istnieją
także IV europejskiej rcligijnoś..:i. gdzie paradoksalnie. pomimo daleko posuniętego sceptycyzmu
wobec dogmatów religijnych. istnieje szeroki i żywy nurt tradycyjnych form religijności

�344
(np. pielgrzymki
do Lourdes
świętych" kultury masO\\ej.

b'ldź tei ladlOwania

czy Cz&lt;;stochowy).

parardigijne.

swoisty

..kult

Praca ma wyraźną i logicznie uzasadnioną
konstrukci&lt;;. od/ll ierciedlając&lt;1 tok rozumowania
autorki.
która wyznacza
sobic
rolę przl:IHldnika
po lybctalbkich
zwy&lt;:zajach
rdigijnych.
We wprowadzeniu
zostaje przedslawiony
zarys int&lt;:rpretacji omawianego
przl:dmiolu.
konleksl
historyczno
- kuhurowy
oraz strcszezcnie
doktryny
relig.ijnej buddyzmu
tybetańskiego.
Dalsze
rozważania
umieszczają
.. wyzwolenie
przćz. zmysly"' w pos.rcrZllnym
konlćkści..: liIozolicznym

i kulturowym.
Rozdział pierwszy prczcntujc
zarys unill"l~rsalnci idei sotcriuiogiClncj.
za leżącą u podstaw religijności
tybetal1skiq:o
..wY/wolenia
pr/l'/zmysly".
IV tym miejscu

poj&lt;;cie ontologii

archaicznej.

czyli taki.:go

którą można
Wprowadzonc

istnic:nia świata.

IV kt(lrym

przyjąć
zostąje

cechą każ-

dego istnienia (bytu) jćSt nićwiedza o swym istnieniu. I'.a lak przcdstawioml
ontologią lVyst&lt;;pującą w kulturach
archaicznych.
kryjc si&lt;; manił&lt;:slac.ia sacrum II' każdym zjawisku spoil:cznym.
przyrodniczym
i artystycznym.
Drogę do takicgo świata hytóII nic:-samo-świadomych.
doświadcząjących jedynic
bezdyskursywnic.
proponują
na gruncil: tradycji curopc:jskicj
tacy myślicicil:
jak Simon Weil czy Thomas Mcrton. Przytoczmy
slOlla /. ivkrlona: .. Myśl kartczjańska
rozpoczęła się od próby dosięgnięcia
Hoga tak. jakby był on pr/n!miotem.
Kicdy j..:dnak Bóg staje się
przedmiotcm ... umicra. bo Boga jako przcdmiolll
nic da się pomyśil:C.
Wprollad/.cni
zosIajemy
w fundamenl
onlologii
archaiczncj.
jakim j..:st zaka/. uprzcdmiolalliania
rzcCly świętej. Zakaz
tematyzowania

sacrum.

sich. to jest wówczas.
takiego

zakazu.

prawica").

rozumiany jako .. I"ll/winięcie
gdy sam o sobić jako o bycie

zaczerpniętymi

z odpowiedzi

ich doświadczeli.

I. różnych

mistrzóII

kontekstllll-:

czy też z prozy Stanisława

cała tybetal1ska

soteriologia.

l.

Iliblii

(..Niech

który spdnia się all
zostaj..: przykładami

nic wic lewica.

si, Dei hezpośrednio

zcn. uchylających

co czyni

zwerbalizowania

swo-

Vince"za.

Warto się zastanowić.
co kryje się za poi~ciem
Określone jest ono jako ..stan poza cicrpicnicm".
jest

I.asady istnicnia bytu.
nic II ic". zobrazollany

wskal.llj'lc.

..wYZIlolenie"
II kontekście omawianej pracy.
nirwana. do którcj osiągni&lt;;cia ukierunkowana

:i.C rozpoznanie

1&lt;:go stanu

dokonuje

siy II' samym

sobie. wc własncj odwiecznej
naWrze. Praktyki .. 1I·YZ\lolenia przcz zmysły" dzialaj'l bez żadnej
teorii i trudno a świadectwo
potllienlzai'lec
1\·lzwol..:nie osi'lgni,;lc w len spos(lh. ponadto istnieje
wyraina niechęć do zapis) wania tego rodzaju .. prz.eżyć graniClnych"
oraz anallilhdyzm
wi~kszości praktykujących.
Pomimo tych trudności. alllorce udaje się udokumcnlować
swoją teorię szercgiem metalor WSkazujących
na osiągnięcic
lIyzlloicnia.
zaczc.rpniętych
I. tradycji buddyjskiej
i uzupełniając
którzy
gii".

ją relacjami

..dążyli

Dalsza

doświadczt.:li

do zniszczenia

część pracy

skupiona

p rzcd s lilii icicli lachodu.
S'lto ci nicliczni.
ja" i do nanlll/in II jcdno,;tce .. najpralld/.iwszcj
reli-

mislycz.nych

trywialnego

jest na dwóc:h z sześci li /Jll)slllll.

lIyróżnionych

klasyfikacji:
słuchu i wzroku (pozostałe
to myśl albo \\spomnienic.
działy 4 i 5 są poświ&lt;;cone ich soteriologicznym
kor.:latol"l1. śl-li';lemu

w tybetańskiej

dotyk. smak i w~ch).
obrazOIIi i językowi.

Roz-

Autorka w swoich rozważaniach
kladzie nacisk na istllici'lcą tcndencję do zaniedbywania
treściowej strony slOlla czy napisu. na rzecz jcgo rormy i odd/.ia/y\\ania.
I. reguły wlaściwą kulturom archaicznym.

o dominującym

przekazie

lIsln:-'I1l. Od\\olując

się do przystosollanego

do etno-

graficznego
kontekstu
potrzeb rozróżnienia
.ięzyko/Jlall&lt;::'.ego
na lemal (to. o czym si~ mówi)
i remat (to. co siy mówi) prezcnluje specyłiClnc
użycie ,cl\ ięty l:h tekstów oraz świętych rzeczy.
Charaktcrystyczny
temat tekstu
ten tekst

dla buddyzmu

tybetańskiego

(to. o ezym jest teksl).

lub wizerunck

jcst).

Taka

u:iylek sprawia.

ile remal (materialność
postami

przy\l'oiaJ]f,

tekstu.

:i.C inh:resuj'ley
substancja

.ićst II rozdziale

slaje się nie tyle

wizerunku.
7. dotyczącym

to. czym
teorii

i praktyki symbolu żywego. Buddyjska mniszka. zajmując si&lt;; ligurq Tary (żeliski Budda). o której
mówi się. że powstała
samoistnic
w Parping. IV północnym
epalu. równocześnie
praktykuje
wyzwolenie
przez widzenie (posąg Tary) i przez słyszenie (n:cytacja mantry Tary). Oddajmy głos
autorce: ,.[mniszkal
niczego nie rOZI\aża. nie analizuje ż,.dnych ś\\iętych
tekstów. Klepie swoje
pacierze i kręci młynkiem modlitewnym.
Być moż..: praktykuje też pradaksinę.
okrążanie świętego

�345
mIeJsca. Poza tym ofiarowujc posągowi wod,,: i jedzenie. kadzidla, lampki maślane i kwiaty.
Bardziej przypomina obłąkaną niż kaplankę. Takich niepiśmiennych strażników świętych miejsc
można spotkać na całym świecic (... ). Święte księgi leżą na stosie gdzieś za ołtarzem, nigdy
nie używane, lecz zawsze obecne. Ważne s&lt;tjako rzecz. nic jako teksf'.
Po przeprowadzeniu analizy stosowanych praktyk religijnych. autorka powraca do poziomu
porównawczego etnologii religii. kOllcząc na głębszej i bardziej szczegółowej interpretacji. Wnioski końcowe obejmują konstatacje na temat kryteriów prawdziwości języka i obrazu dla Tybetańczyków. Wszechświat ..po tybetańsku" jest rządzony przez tzw. współzależne powstawanie, gdzie
wszystko jest uzmmane za wytwór przyczyn i warunk{)\\ ... Nie-sztuczność", "samoistność",
..przynależność do sacrum". to słowa-klucze. swoista esencja teorii wyzwolenia przez zmysły,
które umożliwiąją dostęp do innego. prawdziwego świata. jakim jest oświecenie (nirwana).
Praca w całości konsekwentnie opiera się na teorii. metodzie i spójnym systemie eksplikacji
opartym na metodologii hermeneutycznej Hansa Georga Gadamera. Autorka nie rości pretensji
ani do poszukiwania genezy. ani do religioznawczej typologizacji omawianych zjawisk, odrzuca
również metody strukturalizmu. dowodnlc. iż nie można zrozumieć "obcości" redukując ją
do uniwersalnych zasad analogii i wymiany. Joanna Tokarska-Bakir. zgodnie z hermeneutyczną
filozofią. prowadzi dialog. w którym ..rozmawiąją" ze sobą odmienne tradycje duchowe, przez co
autorka dąży do uchwycenia sensu tybetańskich sakraliów. Rozumienie tekstów, to otwarcie się
na świat. który one objawi&lt;~ią. Hermencutyka jawi się w tym przypadku jako pomocne narzędzie,
umożliwiąjące rozszerzenie własnej świadomości. poznanie siebie i równoczesne samookreślenie
się badacza. który rozważa pewne - nieobojętne mu continuum duchowe.
Autorce udało się utrzymać równoważne proporcje porządku racjonalnego i mitycznego
w swoich rozważaniach, dzięki czemu dzieło to nabrało charakteru wielowymiarowego, można je
więc odczytywać na różne sposoby. Należy podkreślić oryginalna perspektywę badawczą i rezygnację z nadużyć pewnych. powtarząjących się w pracach z tej dziedziny, konstrukcji etnograficznych. takich jak opozycja kultura niska - kultura wysoka. dążenie do nieujawniania swego
osobistego stosunku. Ilość materialów źródłowych. ich niezmierna rozpiętość tematyczna oraz
umiejętne wykorzystanie wzbudzaj&lt;l podziw. Praca Joanny Tokarskiej-Bakir Wyzwolenie przez
:::mysly sytuuje się na pograniczu różnych dziedzin: etnologii. tcorii literatury i sztuki, filozofii
i religioznawstwa. Bez wątpienia jest to cenny wkład do zachowania unikatowego dziedzictwa
kultury tybetańskiej. natomiast sposób przedstawienia nam duchowych aspektów tej kultury,
stawia pracę w gronie pozycji wybitnych. Warto nadmienić. że atmosferę, którą tworzy tekst,
dopcłniąją załączone ilustracje. z których wizerunki oświeconych blogosławią wszystkie czujące
(i czytające!) istoty.
Wojciech Choros:::ewski

Randy S m i t h . Crisis Under the Canopy. Drama bąjo 1'1 manto ama:::onico, wyd. Abya Yala, Quito 1996. wyd. 2. ss. 375.
Izolowane grupy indimlskie żyją w kilku krąjach Ameryki Lacińskiej. Nąjwiększym w Amazonii obszarem zamieszkałym przez Indian nic utrzymujących kontaktów ze społecznościami
nicindiańskimi jest dolina Javari w stanic Amazonas. w Brazylii. Żyje tam przynajmniej osiem
izolowanych grup. Oprócz nich także inne grupy indiańskie. jak np. Korubo (Korubu), z którymi
rUNAI - wjdowa agencja ds. Indian - nawiązala pierwsze stałe kontakty w ł996 roku. Grupy
żyjące bez kontaktu ze społecznościami narodowymi oraz te. które utrzymują go dopiero
od niedawna. są szczególnie narażone na wszelkiego rodzaju nadużycia i łamanie przysługujących im praw. Często. nie rozumiejąc społecznych. prawnych i politycznych mechanizmów

�346
w otacząiącym ich społeczeństwie. nie są w stanie stworzyć wlasnych repraentacji. które skutecznie moglyby walczyć o ochronę ich ziem i praw.
Jedną z grup. której część nadal żyje \V izolacji. są Iluaorani - Indianie mieszkający na porośniętych lasem deszczowym obszarach wschodniego Ekwadoru. Swój pierwszy pokojowy kontakt
z nie-Indianami mieli w roku 1958. Od tego czasu głównymi zagrożeniami dla przetf\vania ich
kultury byla działalność grup misyjnych (Letniego Instytutu Lingwistycznego - protestanckiej
fundamentalistycznej
organizacji misyjnej). przedsiębiorstw poszukujących i wydobywających
na ich terytorium ropę naftową a także napływ kolonistów (w tym także Indian Quichua i Shuar.
którzy przez małżeństwa z Ihl80rani czują się upoważnieni do polowań i prowadzenia wyrębu
na obszarach oficjalnie już przynależnych Huaorani). Innym zagrożeniem dla tubylczej kultury.
o którym nie mówiło się dotychczas zbyt często. nie tylko \V odniesieniu do tej grupy. jest turystyka. Według autora książki. którą chciałabym przedstawić. odgrywa ona w tej chwili nąiważniejszą rolę w dekulturacji tej grupy indiańskiej.
Sytuacja Huaorani była przedmiotem krótkich badall terenowych pięcioosobowej grupy polskiej - w tym autorki niniejszego tekstu - w 1991 roku. Byly one poprzedzone krótką wizytą
u wenezuelskich
Panare. którzy pozostają w obszarze zainteresowań polskich etnologów.
Od kilkunastu lat zajmują się nimi Mariusz Kairski i Marek Wolodźko. Nakż.y wspomnieć.
iż poludniowi Panare sąsiadują z Indianami Hoti. z którymi pierwszy kontakt miał miejsce
w 1942 roku (do tego czasu używali oni kamiennych siekier) . .Jednakże kontakty z Hoti. aż do
1969 roku. kiedy to rozpoczęła wśród nich działalność M isja Nowych Plemion. były bardzo
sporadyczne. Polskie badania prowadzone Sil w Eklladorzc także na obszarach andyjskich wśród Indian Otavalo oraz Indian Saraguro. Prowadzi je cztcroosobowy zespól poznańskiego
Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM pod kierunkiem prof Aleksandra PosernZielińskiego.
Problem dekulturacji Indian Huaorani w wyniku ich coraz CZystszych kontaktów z turystami
oraz propozycja rozwiązania tego problemu są tematem książki Randy Smitha. Autor przygotowywal książkę współpracując z The Amazon Cooperation Treaty oraz Rainl&lt;)rest Information
Centre (RIC). Jest ona częścią szerszego raportu. który byl przygotowywany przez RIC. Randy
Smith. Kanadyjczyk. spędził okolo 15 lat pracuj'1c dla przedsiybiorstw nic m'1jących zbyt wiele
wspólnego ani z antropologią. ani z ochroną środowiska (np. lirmy tclekomunikacyjne). Z jcgo
krótkim życiorysem możemy się zapoznać IV rozdziale ..0 autorzc". Nic dowiadujemy się jednak.
jakie jest wyksztalcenie Smitha. a jedynie. iż pracował Ill.in. z s~slcmami komputcrowymi. prowadzil badania chemiczne oraz medyczne.
Autor nie przedstawia antropologicznej analizy kultury. leCI. raport z aktualnej sytuacji na terenach zamieszkałych przez lIuaorani. Obscrwacje i doświadczcnia I. trwającej dwa lata pracy
wśród Indian. a także prowadzone w tym czasie wywiady z turystami. ich prze\\odnikami. misjonarzami i innymi osobami zaangażowanymi w organizowanie turystyki. bądź będącymi jej przeciwnikami, staly się podstawą do napisania tej ksiąiki.
Po przedmowach i informacjach o autorze następuje rozdzial ..Metodologia i cele". gdzie
czytamy. iż autor przygotowując publikację posłużył siy kwestionariuszami (pytania. 7. którymi
możemy zapoznać się w ..Apendiksach". zadał m.in. I00 turystom i 2&lt;) przewodnikom turystycznym), własnymi doświadczeniami oraz literaturą. i z którego dowiadujemy siy w związku z tym.
oczywiście. nie o metodologii. lecz o przyjętych technikach badawczych. Czytamy też o źródlach
intonmacji. i okazuje się. iż w jednlCi z miejscowości. w klórej Randy Smith prowadził wywiady
z przewodnikami turystycznymi. ()trzymywal groźby - prawdopodobnie śmierci: ..Kilka osób
czuło. że zamierzam zrujnować ich turystyczne interesy i najwyraźniej zamierzali je chronić"
(s. XXI). Jest to dość ciekawa wiadomość naświetlająca tło .•niewinnej" turystyki.
Z bardzo ciekawymi inf&lt;)rmacjami. dotyczącymi izolowanych grup Huaorani. możemy zapoznać się wc "Wstępie do drugiego wydania" i rozdziale III pl. ..Tagaeri". Są one przedstawione
w kontekście działań osób i stron zaangażowanych II' dramat rozgrywaj,\ey się pomiędzy rzekami
Shiripuno i Curaray. Na szczególną uwagę zasluguje opis ambiwalentnej postawy samych Hu-

�347
aorani, z których jcdni chcieliby spacylikować swoich pobratymców, a inni chcą ich chronić
przed niechcianym kontaktem z kimkolwiek spoza ich własnej izolowanej grupy. Ta pierwsza
postawa jest związana z wciąż żywymi w pamięci Indian wspomnieniami o krewnych, zabitych
w endogenicznej wojnic, jaką do niedawna prowadziły ze sobą poszczególne grupy.
W dalszcj części pracy przcdstawiono rozmicszczcnie osicdli Huaorani (w obrębie i poza tzw.
Protektoratem) i ich charakterystyka. Nie udało się autorowi uniknąć zamieszania związanego
z zamiennym stosowaniem (powszechnym na omawianym obszarze) nazw w językach Quichua
i Huaorani. Np. to samo miejsce pojawia się w książce jako Dicaron, Garzacocha i Garza Cocha.
Dopiero w "Apendiksie" można się zorientować. że idzie o tę samą miejscowość. Niejednolitość
pisowni nazw wlasnych jest również mankamentem pracy. Być może drukarską pomyłką jest data
wydalenia Letniego Instytutu Lingwistycznego: dekretem prezydenckim został on nominalnie
usunięty z Ekwadoru w 1982. a nie w 1992 roku. Mimo. iż dekret ten znacznie ograniczył działalność UL na początku lat 90. okolo 40 jcgo członków w dalszym ciągu pracowało nad różnymi
przekładami Biblii w biurach LlL w Quito. Utrzymywali oni również silne związki z nowymi
misjami protestanckimi. które działały wśród Indian. Nazwę stosowaną przez Huaorani wobec
obcych przyjęto się zapisywać w literaturze przedmiotu jako ,.cohuori". Autor pisząc "cowode"
nie wyjaśnia, że chodzi tu o tych samych obcych, których określa słowo "cohuori", a inny zapis
jest możliwy, ponieważ I-!uaorani nic rozróżniają "d" i .f'.
Problem turystyki na terenie Parku Yasuni, Protektoratu i innych miejsc zamieszkałych przez
Huaorani omawiąją dwa następne rozdziały. Przedstawiąją złożony obraz sytuacji i całą gamę
oczekiwań, poglądów i napięć wśród Indian, turystów oraz ich legalnych i nielegalnych przewodników. Podano sporo faktów potwierdzających tezę autora o szkodliwości obecnie uprawianej
turystyki dla zachowania kultury Huaorani.
W rozdziale "Punkty widzenia" na uwagę zaslugują przytoczone tu sprzeczne ze sobą opinie
Rachel Saint. ..Królowej Toiiapare". W pozostałej części książki Randy Smith wydaje się traktować poglądy tej byłcj czlonkini Letniego Instytutu Lingwistycznego z dużą wyrozumialością.
Misjonarze z LlL pierwsi nawiązali pokojowy kontakt z I-Iuaorani po śmierci pięciu północnoamerykańskich misjonarzy w 1956 roku. Zginęli oni podejmując próbę nawiązania kontaktu
z Indianami nad rzeką Curaray. Jednym z zabitych był brat R. Saint. która kontynuowała jego
działalność. W 1958 roku członkom LI L udało się założyć misję na terytorium Huaorani.
Omawiąjąc ,.Turystykę i inne grupy indiaóskie" autor ogranicza się do kilku przykładów turystyki. bądź jej braku na terenach indiańskich. Niestety. niewiele z nich wynika. Opisując sytuację
Indian Yanomami w Brazylii pisze. iż tam turystyka nie istnieje. Pozwolenia wydawane są pod
ścislą kontrolą a jedyna osoba. o której słyszaL iż odwiedziła tych Indian. zrobiła to nielegalnie.
Nie wspomina ani slowem o tym. że podobny sposób "odwiedzin" stosuje około 45 000 poszukiwaczy złota znajdująccgo się na obszarze zamieszkałym przez 9000 brazylijskich Yanomami.
W czasie pisania książki liczba górników była o kilka tysięcy mniejsza, lecz sytuacja równie
dramatyczna.
Najciekawszą cl.ęścią książki (oprócz rozdziałów o Tagaeri. i Taromenga) są trzy końcowe
rozdziały omawiające propozycję rozwiązania problemu z korzyścią dla Huaorani. Jest nią ekotul)'styka. Jej wprowadzenie mialoby m.in.: ograniczyć obszar, po którym poruszaliby się turyści,
wyłączając z niego wioski Iluaorani (miejscem spotkwl turystów i Indian byłoby "Centrum Kulturalne Huaorani" usytuowane na obrzeżach ich ziem). wyeliminować działalność nielegalnych
przewodników, korzyści linansowe płynące z turystyki rozłożyć równomiernie na wszystkich
członków grupy. W jednej z trzech strcl: wyodrębnionych przez projekt, turystyka byłaby całkowicie zakazana. Koncepcja \\prowadzenia ekoturystyki na terytorium I-Iuaorani wydąje się być
pomysłem godnym uwagi. szczególnie ii. uwzględnia charakter kultury, dla której została opracowana, chociai.by kłopoty Iluaorani z podpouądkowaniem
się nawet własnej organizacji, związane z systemem wartości. na którego czele są niezależność osobista i absolutna równość współmieszkańców.

�348
Na uwagę zasługują również kopie dokumentów. listów i raportów zamieszczone w •.Apendiksach'", a szczególnie raport napisany przez Jonathana Millera i Erica Taylora (obydwąj z RIC)
z wytyczania w terenie granic terytorium Huaorani, w którym aktywnie uczestniczyli Indianie.
Publikacja zawiera dwie wen~je językowe - angielską i hiszpańską. Jest to jej dużą zaletą. Zauważyłam jednak. porównując jedynie wYI)\\kowo obydwie wersje. nieśeislości lub po prostu
błędy w tłumaezeniu. Na przykład na stronie 113 dowiadujemy si.; z wersji hiszpańskiej. iż każdego, kto podróżując pieszo lub w powietrzu przekroczy skrzyżowane włóeznie. czeka śmierć.
W wersji angielskiej mowa jest jedynie o podróżujących pieszo (być może Monsenor Labaca
i siostra Ines Arango - biskup. kapucyn i towarzysząca mu siostra zakonna. którzy zginęli podczas próby nawiązania kontaktu w lipcu 1987 - przed wylądowaniem w osiedlu Tagaeri przelecieli nad takimi włóczniami?). W innym miejscu hiszpaóskie mini-włócznie i mini-dmuchawki
. zamieniąją się w angielskie łuki i strzały. gdzie indziej Elisabeth Elliot zamienia się z żony pilota
w jego męża.
Pomimo tych błędów, czy niedociągnięć. raczej mało ważnych. jest to z pewnością publikacja
warta uwagi i przeczytania. Autor wpisuje turystykę do schematu wydarzeń determinujących los
grup indiańskich. w którym dotychczas znajdowały się np. kompanie nallOlw czy grupy misyjne.
Temu stosunkowo niedawno zauważonemu problemowi -~turystyce na obszarach zamieszkałyeh
przez tradycyjne wciąż ludy tubylcze - poświęca się ostatnio coraz wi.;cej uwagi. Książka może
być ciekawą lekturą dla osób zainteresowanych antropologią stosowaną. Koncepcja ekoturystyki
daje sposobność pogodzenia ochrony lasów tropikalnych i niezależności finansowej zamieszkujących je Indian, ograniczając znacznie zagrożenia dezintegracji ich kultury. Spełnia tym samym
podstawowe warunki niezbędne dla umożliwienia Iluaorani określenia przez nich samych własnej
przyszłości.
Magdalena Klysińska-Kalll::na

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10566" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10544">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1d81666bf4cf26ab4e4632d5f07eb325.pdf</src>
        <authentication>061930a277ee701a22411e96940cc144</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125786">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2234</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125787">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125788">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2076</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125789">
                <text>Recenzje / LUD 1999 t.83</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125790">
                <text>LUD 1999 t.83, s.183-226</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125791">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125792">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125793">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125794">
                <text>Lud. t. 83. 1999

HI. RECENZJE

SlUdia

Unologiun.:

i Antropologiczn.:.

l. 2. Kul/ury regionalne i pogranicza
Katowice
1999. ss. 385.

kul/urowe

a .ilriai/onwii' ('Illicna. r.:d. Ir.:na Bukowska-Flordlska.

Od 1997 ukazuj.: si.,: z inicjatyw y Zakładu Etnologii przy Filii UniwCfsytetu
Śląskiego w Ciesz&gt; nic rocznik ... Studia 1':UlOlogiune i Antropologicznc'".
W tym roku Wydawnictwo
Uniwersytetu Śhlskiego wydalo drugi tom lego periodyku.
Ty tu! tomu Kullury regionalne i pogranicza
kllllllrmr(' a .ill·lai/oll/o.i,"'etnlclla oddaje istotO; głównego problemu. osi tematycznej
wszystkich
28 zawartych
w rra.:y arlykult'l\\.
Tom ten prezentuje
dorobek
konfcrencji.
która odbyła się
\\ Cieszynie jesieni,j 1996 roku pod hasłem ..Etnologia
i antropologia
kulturowa a badanie kultur
regionalnych
i regionali/Jnu
w spo!cezeństwach
nowoczesnych".
Zarówno tematyka konferencji
jak i pn::zentll\\ anei pracy IhioJ'(l\\ej dowodzą. że \\ spółczesna
etnologia coraz częściej odchodzi
od trad)'C)jnego
przedmiotu
bad,u'l etnograficznych
- kultury niewicikich.
względnie
izolowan) ch spokC/ności
w siron.,: dykmatów
wielkich.
nowoczesnych
społeczcństw
masowych.
których zasadniu,\
cech'l.iest
permanentna
zmiana społeczna
i kullUrowa. Perspektywa
ujmowania zia\\isk i procesó\\
kulturowych
w ich ciągłym ruchu zdaje się dominować
w tematyce oma\\ iancj pracy.
Artykuly zostały pod/.idone
na cztery cz&lt;;ści. względnie jednorodne.
z wyraźnie wyodrębniomi. Picn\sza
nosi tytul Region. regionali~fI1 I pogranlee
klll/lIrowe jako
j'l rełlcksja
Ireny BukO\\skiej-f'lon:óskiej
na temat przemian
kultur regionalnych
\\ nO\\'oC/esnych
spolcczclistwach.
których obraz wewnętrzny
ulcgł wzbogaceniu o no\\'e luh zmoderni/Owane
wartości. AUlorka proponuje.
by współczesna
etnologia zajęła
,;it; nie tylko badaniem tradyeji. /miamj i modernizacją.
ale także diagnozowaniem
stanu degradacji spo!ccznej
i kulturowej
oraz konsekwencjami
kulturowymi
(ekologia
kulturowa).
funkcją
tradycji w nO\vocz.:snym spo!cczeJistwie
i na pograniczach
kulturowych.
Jerzy Damrosz dokonuje
,;~slematyki poj.,:ć i prohlemów
w zakresie tematyki:
wyznaczniki
lokalno-regionalne
i etniczne.
usytuowane
\v konkretnej
prze:arl.eni
społeczno-kulturowej
w badaniach
zróżnicowania
kultury
no\\oezesnych
spo!cczeristw.
Wyznal:zniki
takie w sytuacji radykalnych
zmian w sferze politycznej. gospodaruej
i oŚwiaIO\\·o-kulturalnej
mog'1 stanowić. jak zauważa autor. przedmiot dociekań
elnologiuno-anlropologiu,nych
dotycząC) ch kultur regionalnych
i regionalizmów
wc współczesn)ch SPO!cUdl,;t\\ach.
gdzie nieuslannie
ścierają się warslwy nowoczesności
i tradycji. Micczysla\\ Trojan dokonuje
refleksji na temat studiów etnologicznych
nad kulturami
europejskimi.
n) mi osiami

lemalyC/n)

prohl{,/Il blil/ml'C::l'. J{ozpoC/yna

których interesuj'lcą
perspektywę
hadawczą
może stworzyć skrzyżowanie
dwóch płaszczyzn
hada\\ezyeh:
poslr/.eganie
Luropy jako swoistego
fragmentu
układu globalnego,
lub też plejady
lokalnych mikrostruktur.
ale lakże jako kontiguracji
regionów.
Swoislcgo
przeglądu europejskicj
literatury dotycz'll:ej sl.luki lucltl\\ej pod kątem regionalizmu
dokonała
Barbara Bazielich,
prezentując różnorodn,( temalykę monografii
z tego zakresu. Anna Szyfcr sformulowala
pytanie. czy
regiony pogranicza
to grup&gt; czy zhiorowoŚć.
czy w dobic współczesnej
można mówić o regionach. szczególnie
na ob';l,arach poddanych
różnorodnym
wpływom
kulturowym
i ••ciŚnieniu racji
politycznych".
takich jak pogranicza.
Dorota Simonides
omówi la proccs renesansu .,małej ojczyzn)" i \\i&lt;;ziach dla niej charakterystyemych.
których podstawą
są: wspólne dziedzictwo
kulturO\\e i wspólne tradycyjne
\\'arlości odziedziczone
po przodkach.
rodzinie. Pierwszy cykl tcma1\

[~czny

kwiczy

artykuł

f/aheli

Bukraby-Rylskicj

anali/) zmieniaj'lccj
siO; r/eu~ \\istości
dzisiejSl.emu
uJO\\ ieko\\·i. uwiklanemu
lorka konfronluje
zaloż.enia
przesIaniem aksjologiC/nym.
Drugi cykl artykul()\\

leordyczne
nosi tytuł:

poświęcony

dysponuje
nauka.
\\' skomplikowany
nauk o kulturze

lder~enle

zgodnie z takim tytu!cm. analizo; empirycznych
zachodl.'jcych
na pograniczach.
/.e szczególnym

zagadnieniu.

jakimi

narzędziami

oraz jakich wskazań może ona udzielić
nurt zdarzeń.
W tym kontekście
auz głoszonym

i peenlkanie

przC/

nie. jak to określa.

kl/ltl/r /w pogranlc=ach i zawiera.

egzemplifikacji
procesów społeczno-kulturowych
ukicrunkO\\anicl11
na Śląsk. To ukicrunkowanie

�184
nie jest przypadkowe - wszak konferencja której pokłosie prezentuj..: olmmiana praca. odbywała
się w sercu Śląska Cieszyńskiego. gdzie od czterech lat przy Filii Uniwersyktu Śląskiego runkejonuje i dynamicznie rozwija się kierunek etnologia. W swoim programie kierunek tcn. o nachyleniu antropologicznym. ale też zabarwieniu fillklorystycznym. deklaruje badania śląskoznawcze jako podsta\V~ swoich poszukiwań tcoretycl.llych i cmpirycl.llych. W tej części znajdziemy refleksję Urszuli Kaczmarek na temat dyfuzji kulturowej na pograniczu polskoniemieckim opartą na szezeeillskieh badaniach empirycznych na lemat charakt..:ru i siły proeesó\\
powstawania. adaptacji i przyswajania sąsiedniej kultury drugiego narodu. Zbigniew Jasicwicz
pisze o lokalizmie i rcgionalizmie jako dwóch odmianach terytorialności w kontekście procesó\\
migracyjnych na Ziemiach Zachodnich i Północnych. gdzie więzi regionalne S'l fllktem społeczno-kulturowym. którego specyfika jest jednak jeszcze dosyć slabo l.aryso\\&lt;lI1a. Najbardziej popularny w badaniach nad kulturą problem wielokulturowości podejmuje I\nna Barska. odnosząc
go do Śląska Opolskiego. Szczególny wymiar wielokulturowości w tym regionie to. jak stwierdza
autorka. postępujący proces wzajemnej akceptacji ludności rodzimej i nap/ywO\\ej. Tego samego
regionu dotyczy opracowanie Marii Śmielowskiej. która podejmuje relleksję na temat kwestii
narodowej na Śląsku Opolskim. pytając między innymi o toi.samość kulturową i identyfikacje
narodowe Ślązaków. Również Urszula Swadźba prezentuje wyniki badań nad identyfikacją narodową i relacjami między kulturą polską a niemiecką na Opolszczyźnic. Omawiany cykl kończą
dwa artykuły poświęcone Górnemu Śląsku. W pierwszym Marck S. Szczcpaóski wskazuje na
cecby konstytuujące tcn rcgion jako skomplikowane układy społecznc oraz na clemcnty utrwalonej tożsamości regionalnej. na najnowsze oblicze regionu - wielokulturowość. Krystyna Kossakowska-Jarosz podejmuje problem badań ś/ąskoznawczych. cechujących sir,: nieobecnością zagadnień związanych z kulturą popularną. co nie pozwala. zdaniem autorki. na przyjęcie perspektywy uniwersalizującej. koniecznej w badaniach kultury tak spccyticznego regionu jak Śląsk.
Artykuły zamieszczone w trzeciej części pracy. zatytułowanej Pr::vnale:':l1oś(-regionalna
a .~wiadomośĆ' lo:':samo,~ci kul/lirowej i elnic::nej. można uznać za swego rod/.aju pogłębienie
i uszczegółowienie omówionych wyżej zagadnień. Znajdziemy tu przedc wszystkim refleksje
na temat różnorodnych wyznaczników tożsamości ctnicl.llej i kullurowcj. Różnc aSpekl) tej problematyki zawierają artykuły ks. Leona Dyczewskicgo. Roberta Szweda i Piolra W'lsala prezentujące wyniki badań prowadzonych na terenie Euroregionu Bug.
Ks. L. Dyczewski pisze o elementach znaczących tożsamości kulturowcj rcgionu środkowo\\schodniej Polski. poszukując ich w dziedzinie wartości. miejsc i obiektów. \\ ydarzeń. osób
i legcnd. opowiadań. zwycząjów. obyczajów i imprcz kulturalnych. Dystans między grupami
etnicznymi analizuje R. Szwed. Autor ten podejmuje też rcfleksję na temat uwarUnkOWall postaw
Polaków wobec Białorusinów. Niemców, Ukraińców. P. Wąsala poświęci I swojc opracowanie
jeszcze innemu aspektowi badań prowadzonych pod kierunkiem ks. L. Dyczewskiego: funkcji
lidera w społeczności lokalnej. Z kolei E. Kłosek podejmuje problcm tożsamości etnicznej śląskiej ludności rodzimej. ujmując tę tożsamość jako. z jednej strony. clement świadomości pOlOCZnej, a z drugiej. przedmiot naukowej refleksji. Małgorzata Michalska natomiast analizuje religię
jako wyznacznik tożsamości etnicznej Polaków zaolziaJlskich. podkrcślając ważność funkcji
społccznych i integracyjnych religii. Prezento\\any cykl kończy artykul ks. Franciszka M. Rosińskiego na temat roli duchowieństwa w kształtowaniu kultury regionalnej. zwlaszcza w najnowszych czasach. które zdają się sprzyjać działaniom duchownych na rzecz kultury. szczególnie
regionalnej.
Ostatnią część omawianego tomu komponują artykuły pod wspólnym tytulem Odrębności
i ::ró:':nicowanie re/?ionalne. Opisują one to. co zapowiada tytul cz.;ści: róznorodność kulturową
rozlicznych społeczności zjej wyraźnymi cechami kulturowymi. Cykl ten otwiera refleksja Teresy Smoliński",j na temat spo/eeznych inicjatyw folklorystycznych podejmowanych przez różne
instytucje i towarzystwa regionalne na Śląsku Opolskim. Rysnrd Kantor pisze o kulturotwórczej.
a zwłaszcza narodotwórczej roli regionalizmu podhalańskiego w kontckście hislorii ruchu podhalańskiego. Z kolei I\nna Brzozowska-Krajka analizuje podhalanizm i jego Illutaeję amerykańską jako swoistą formę jak najszerzej pojmO\vanej religii - swoistą kocgzystcncję religii wiar~
i religii wierności. Także kolejny szkic - Pa\\ła Schmidta - dolyczy Podhala i polskiego Spisza.

�185
przeJawó\\
loi.sa1l1ości spolcezne.j \liśród mieszkańctJ\v
regionów.
a przede \\ szystkim przejawianej pr/.a nich wi.;zi I h:rytorium.
miejscem.
gdzie są u siebie. Iwona Kabzińska
stawia pytanie,
czy zróżnieO\\anie
regionalne
I.najduje odbicie w świadomości.
j.;zyku, wiedzy potocznej
mieszkmiców Bialorusi.
czy lci. wśród różnych poziomów
idcntyfikacji
i typów wi.;zi o charaktcrze
regionalnym.
Kolejne dwa artykuły
poświęcone
są społeczności
żydowskicj:
Olga Goldberg~vlulkiewiCl. pisze o zróżnieowaniu
regionalnym.
z jego paradygmatem
kulturowym,
ludności
żydowskiej
zamieszkuj'lcej
ziemie polskie, a Andrzej Peć zdaje relację z badań nad tożsamością
społeczno-kulturową
i.ydów polskieh w USA. Nie przypadkowo
tom kończy relleksja Kazimiery
i Jacka Wod/(H\i na lemat n:gionali7.mów
w perspcktywie
większość
- mniejszość.
Autorzy preLCilluj'l rói.ne rolumienia
terminu regionalizm.
ukazując najnowsze
tendencje w rozumieniu
tego
zjawiska i w I.akresie d/.iałań podejmowanych
wobee różnorodnych
zbiorowości
regionalnych.
Ten szeroki \\achlarl
prohlemów
i zainleresowań.
jaki podejmuje
i wykazuje - jak wynika
I pO\\ yi..s/ej prl'lentacj
i - wsp()lczesna etnologia jest świadectwem,
że dyscyplina
ta przybiera
postać nO\\'ouesnej
dziedziny
wiedzy o I.rói.nicowaniu
kulturowym
świata i jego przemianach.
Stawia pytania i !tlrlnułujc hipotczy w zakn:sie daleko odbiegającym
od swoich korzcni. tradye:-jnych kicrunk(H\
hadań. Wkraua
na grunt wielkich
nowoczesnych
społeczeństw
zabierąjąc
głos \\ kwestii ich stahiliz.acji kulturowcj.
ale przede wszystkim
w kwestii przemian kulturowych.
Relkksjc
z,marte
w prczel1\owanym
lomie podejmuj,)
dyskusję
nad zagadni&lt;:niem
hędącym
nieodł'lczn:- m clemenlem
przemian w nowoczcsnej
Europie. jak np. tradycyjne
kultury regionalnc
a nowouesność.
pr/emiany
ogólnosystcmowc.
rewolucje.
wojny czyli procesy
kształtującc
\\ pr/.eszlości i ohecnie ohlicz.&lt;: calych czl;śei tcgo kontynentu.
Jak w tym kalejdoskopie
przemian
sylllują sil; kullury regionalne
z.e swoim wielkim bagażcm tradycji'? Czy mają szansę przetrwania
i czy moi.na im to; S/ans.; stworzyć') Jakim przeobrażeniom
ulegąią w kontekście
przemian spoIecznych. polilycznych
i ekonomicznych')
Jakie wyzwania
taka sytuacja LV sferze kultury stawia
\\spólezesnej
etnologii') Oto pytania. które wyznaczają
wa/ny kierunek poszukiWali
etnologiczn:-eh i kll')ry malazł
wyraz \\ drugim lomie "Studiów
Etnologicznych
i Antropologicznych".
Opraeo\\ania
1.'l\\arle w tej ważnej puhlikaeji
na \viele postawionych
wyżej pytań udzielają odpo\\i&lt;:dzi. ale lei. \\skazuj'l
kierunki przyszlych
zadali i poszukiwań.
Z wielkim pożytkiem
dla
etnologii
hyłoby. jak moi.na prz.ypuszczać
choćby po lekturze omawianej
pracy. postawienie
pytanie\. e/.y d/jedzina
ta \\e \\szystkich
ważnych dla świata kultury kwestiach
nadąża z ich naL\\aniem. opisaniem.
opatrzeniem
refleksj'l teoret)'czml?
Czy jest już gotowa do analizowania
i \\yjaśniania
istoty nowego por/e\dkU kulturowego
w Europie. który jest wyraźnie stymulowany
przez 110\\,1 fal.; etniczności.
I. .iaką mamy
do czynienia.
szczególnie
w naszym regionie tcgo
kontynentu')
Warto zapytać. cz.)' jcst dohrze przygotowana
do tego. co prawdopodobnie
stanie się
punktem wyjścia i punktem dojścia etnologii przyszłości.
a mianowicic:
uporanic sil; z wielokulturowości,! ś\\ iata i \\ł'lC/.enie siO; w jej kreowanie
poprzez szeroko pojętą i jak się wydaje niezhędną, edukacj.; clnologiu.ną

!latina Rusek

.. Danee
krse:-.

Studies",

Wielka

\\! maju

t. 1-20. IlJ76-1996/1997.

red. Roderyk

Lange.

Centre

for Dance

Studies.

Brytania.

19lJ9 roku ukazal

siO; pod redakcją

Profesora

Roderyka

Langego

pierwszy

tom rocz-

nika "Studia Chon:ologica".
którego wydawc'l jest Instytut Choreologii
w Poznaniu. Otwiera on
no\\ą st:rię rocz.nik()\\ choreologicz.nycil.
która zastąpiła wydawane
przt:z Centre for Dance Studies (Jersey.
Wielka nrylania)
pismo zatytulmlianc
.. Dance Studies".
pod tą samą redakcją.
\\! slJlnie \\ okresi..: od 1976 do 1997 roku ukazało się 20 jego tomów. Omówienic
treści tomu
d\\ udliestego.
\\ całości poś\\i.;con..:go
zagadnieniom
tańca tradycyjnego
w Polsce, wraz I. krótką
infonnacj'l na temat jego aUlora i zarazem redaktora calej serii. 7Ostalo opublikowane
w tomie 82 .
..Ludu" (1l)l)X, s. :&gt;2&amp;-D2). Ie \\/ględu
na istotną rolę rocznika .. Dance Studies"
w rozwoju

�186
studiów i badań nad tańcem. ze szczcgólnym uwzględnieniem perspektywy etnologicznoantropologicznej i kulturoznawczej. warto podsumować ten znac/.&lt;lcy jakościOllo i ilościowo
dorobek. Ramy recenzji nie pozwalają na szczcgółowe omówienie zawartości dwudziestu obszernych tomów, dokonamy więc przeglądu oraz krótkiej charakterystyki najistotniejszych zagadnień.
odsyłąjąc przy tym zainteresowanych Czytelników do poszczególnych tomów i artykułów.
Zakres tematyczny opracowań naukowych opublikowanych na łamach ..Danee Studies" jest
bardzo rozlegly. Tom pierwszy oraz druga część tomu drugiego w calości zostały poświęcone
zagadnieniom kinetogratii jako uniwersalnego systemu analizy i notacji rucbu ludzkiego. w tym
ruchu tanecznego. Zdecydowana większość artykułów i monografii opuhlikowanych w ..Dance
Studies" opiera się na analizie tańca II' konkrctnych kontckstach kuilUrowych na podstawie materiałów zebranych przez autorów w trakcie badań terenowych. Lokują si.,: one w ramach antropologii i etnologii tańca. tanecznej folklorystyki lub etnochoreologii, o wyraźnym nastawieniu
empirycznym albo empiryczno-teoretycznym.
Wszystkie są bogato ilustrowane reprodukcjami
zabytków ikonograficznych lub fotografii rejestrujących często unikatowc momenty taneczne.
Szczególne znaczenie w rozwoju choreologii jako dyscypliny akademickicj mąją ogólnotcoretyczne artykuły syntetyzujące autorstwa R. Langego. a także jego i innycb autorów opracowania
z zakresu historii oraz metodyki i metodologii badań i studiów naukowych nad tańn:m. Poza tym
znalazły się tutaj teksty poświęcone zagadnieniom pedagogicznym i artystycznym. którc znacząco poszerzają zakres problematyki tanecznej omawiancj w roczniku.
Kinetograt1a stanowi podstawowy instrument warsztatu naukowcgo współczesncgo choreologa. Z tcgo wzgl&lt;;:dujednym z głównych założcń redakcji ..Dance Studies" było promowanie tcgo
systemu poprzez publikowanie opracowań poświęconych problemom notacji ruchu ludzkiego
według metody Labana-Knusta oraz umieszczanie licznych przy"ładów "inetograficznych nicmaiże w każdym tomie. Tom pierwszy. dedykowany Albrechtowi Knustowi. otwiera artykuł
autorstwa R. Langego ukazujący wkład tego wybitnego choreologa w rozwój Labanowskiej
notacji ruchu. W tomie znalazło się 10 artykułów analitycznych na tcmat konkretnych l.astosowari
kinetografii w różnych dziedzinach badań nad tańcem oraz praktyki pedagogicznej i artystycznej.
Przykładowo artykul L. Ullmann - uczennicy R. Lab,ma - poświ.,:cony jest szczcgółowym problemom notacji wybranych zestawów ruchowych (s. 19-29). M. Topaz publikujc tckst dotyczący
metodyki nauczania "inetografii (s. 5-14), aG. Rebcr omawia zagadnicnia metodycznc związane
z wykorzystaniem kinetogralli w "sztalceniu studentów uczestnicz&lt;lcych w lekcjach tańca historycznego i ludO\"'ego (s. 53-64). Autorzy innych arty"ulów wykazuj'l u/.)'teCl.ność kinetografii
w toku pracy artystycznej m.in. w klasie tańca jazzowego (13. Mahoncy. s. 15-1Il) oraz prz)' tworzeniu kompozycji choreograficznych (N. Chilkovsky-Nahumck. s. 30-37). Opracowanie J. Challe!llaas poświęcone jest natomiast analizie struktury technik tańca klasycznego w oparciu o zapisy
kinetograt1czne (s. 76-83). a artykuł M. Backer dotyczy zastosowania kinctogramów w rekonstrukcji tańców z XVIII wieku (s. 74·75). W drugiej części tOmu drugicgo ..Dance Studies" znalazły się dwa artykuły: R. Langego omawiający podstawowe zasady Labanowskiej notacji ruchu
decydujące o jej uniwersalności (s. 57-63) oraz I. l3aier-Fraengcr - stanowiący raport z historycznego już dziś kongresu .,Dance Notation and Folk Dance Rcsearch" (DrC/.no. 1957), podczas
którego około 60 specjalistów z różnych krajów rekomendowało kinctografię jako jcdyny pdny
system notacji ruchu spelniąjący wymogi kompletnej dokumentacji Iallca oraz jako fundament
wszelkich analiz ruchowych w badaniach nad taricem tradycyjnym (s. 64-75). Tom 9 .. ,Dance
Studies" stanowi IV całości podręcznik kinetografii autorstwa R. Langcgo poprzcdzony krótkim
wprowadzcniem oraz wykazem podstawowej literatury kinetograliczncj. a także czołowych
ośrodków dydaktycznych i archiwów w zakresie kinctogralii. f'odręcl.l1ik tcn. którego pierwsze
wydanie ukazało się w Polsce 1975 roku (R. Lange. Podręc::nik kine/ograjii według me/ud y Lahana-Kn/ls/a. PWM. Kraków). potwierdził praktycl.l1ą użyteczność IV nauczaniu tego systemu
dzięki klarowności opisu i logicznemu układowi treści.
Analiza zawartości dwudziestu tomów ..Dance Studics" wskazuje Ivyraźnic. iż seria ta w znaczący sposób przyczyniła się do ugruntowania oraz rozwoju etnologicl.llych i antropologicznych
badań nad tańcem w perspektywie mi.,:dzynarodowej. Szczcgólnie blisb n:daktorowi omawianego rocznika jest antropologia tańca. czemu dał wyraz m.in. w cztercch artykulach o charakterze

�187
programowym. wskazująl:)'l:h istotne kierunki badawcze i problemy teoretyczne. a mianowicie:
Some Nutes on the Anthrupologv oj"Oance (vol. I, s. 38-46). Dance Folklore and the Urbanised
World (vol. 2. s. 1-13). The Sucial and Cultural Significance of Dance as seen in Peasant and
Urban Societies (vol. 3. s. 45-(4) i /Jance Folklore and the Non-Professio/1Cl1Dance (vol. 14,
s. 11-35). Stanowią one swoiste wprowadzenie do szczegółowych zagadnień omawianych
IVartykułach i szerszych opracowaniach monograficznych.
Do artykułów monografkmYl:h o charaktcrze antropologicznym lub etnologicznym w ujęciu
kontckstualnym można 7aliayć opracowania J. Blackinga na temat tańców rytualnych ludu Venda z. Afryki Poludnio\\l:j (vol. 2. s. 34-56). R. Langego poświęcone uroczystościom religijnym
Calungan nu wyspie Buli (vol. 15. s. 9-67), .I. Shennun zawierające charakterystykę tanecznej
terminologii MaorysólV (vol. 15. s. 68-99). N. de Shane dotyczące tańców Indian Ksan z.amieszkująl:ych Kolumbi.,: Brytyjskil \\" Kunadzie (vol. 15, s. 100-136). A. Iyer na temat znaczenia skod) tikO\vanych gćstów \V kulturze tunecznej Indii (vol. 18, s. 51-III). Chua Soo Ponga ukazujące
chillski taniec leatralny z Mulakki (vol. 18. s. 113-128). E. Popescu-Judetz o roli zawodowych
tuneerzy i tuneerek w kultur7.ć Turcji (vol. 6. s. 46-58) oraz o ludowym widowisku muzycznym
..Jienii·· z Moldawii (vol. 17. s. 77-130). V. Proea-Ciortei poświęcone zwyczajowi ,.Calu~"
\\" Rumunii (vol. 3. s. 1-43). E. Ocmusa stanowiące opis porównawczy tradycyjnego repertuaru
tanecznego dwóch si\siaduii\cych ze sobą greckich wiosek w regionie Epiru (vol. 16, s. 9-33),
l. Yiannukisa na temat greckich tradycyjnych zabaw i gier ruchowych (vol. 17, s. 9-47)
iM. Zografou o roli tańca w obrzędzie weselnym pontyjskich Greków mieszkających obecnie
\\ Macedonii (vol. 17. s. 49-75).
Na szezególm\ uwag.; zaslugują trzy obszerne monogrutie etnologiczno-historyczne
na temat
tuńca trudycyjnego orublikowune jako osobne tomy serii ..Dance Studies". Pierwszą z nich jest
praca R. Langego zalylUlowana 7he Dance Folklore Fam Cuiavia (vol. 12). przygotowanu
\\' oparciu o intensywne hadania terenowe autora przeprowadzone na Kujawach w latach 19541965. Zustosowane zoslało w niej strukturalno-funkcjonalne
podejście w kontckstualnej unali7ie
materiału tanecznego. Zbliżony charakter posiadają monografie Y. Guillardu Ew'ly Scullish Reel
S'ct/ing Steps Ol/d the Injluence u/the French Quadrille (vol. 13) oraz J. Henderson The TraditionalVonces ofllle Outer Hehrides (vol. 19). W trzech wyżej wymknionych monografiach 7.aStOso\\uno metod.,: porównawcz&lt;l w oparciu o zestawienia kinetogaficzne.
W grupic opracowań o orientacji alllropologicznej można umieścić również artykuły problemowe takich autorek juk: A. Panagiolopoulou na temat relacji między taneerzcm prowadzącym
a \"spółtuncerzumi w greckim folklorze tunecznym na przykładzie regionu Dorida (vol. 18, s. 949). A. Giurchcseu o improwizacji w tańcu ludowym (vol. 7. s. 21-56) oraz o turyzmie jako kulturowym uzasadnieniu fillkloryzmu tanecznego (vol. 14, s. 47-63) czy E. Balaci poświęcony przemianom dawnych trudycji tanecznych w Rumunii (vol. 8. s. 49-66).
W rocznikach ..Dance Studies" znalazły się również wużne z metodologicznego punktu widzenia artykuly z zakresu lillklorystyki tanecznej i etnochorcologii. oprucowane w oparciu
o materiuły terenO\\e z krajów eurorejskich. Sil to pruce: E. Pesovara na temut tańców typu Verbunk (vol. I. s. 47-52) i hislorycZllego znaczeniu tradycji tanccznych Cyganów na Węgrzech
(\01. II. s. 73-143). w kt('lrych autor stosuje metodę typologiczną opartą na analizie strukturalnej.
O. Mladenović poświ&lt;;cona anulizie wybranych form i typów tańca tradycyjnego z Serbii (vol. 4,
s. 53-!D): A. lIievej o przemianuch stylistycznych w bulgarskim folklorze tanecznym (vol. 7,
s. 57-71): L. Torp zawicraj'lea charakterystykę porównawczą udokumentowanych
w Europie
tańców łallcuchowych i kołowych (vol. 10. s. 13-48) oraz A. Giurchescu skoncentrowana
na analizie rumlIlIskich suit i cyklów tanecznych nu tle porównawczym (vol. II, s. 9-71).
W tomie 4... Dance Studies" zamieszczony został znakomity artykuł R. Langego zatytułowany fhe /Jevelopment o/llnthropological /Jance Research, \v którym oprócz rysu historycznego
oraz krytycznej occny dotychczusowcgo (do roku 1980) dorobku badań antropologicznych
i
etnologicl.llyeh nad tańcem znalazla się kategoryzacja i krótka charakterystyka podstawowych
metod badawczych stosowanych w choreologii. Opracowanie to opatrzone jest licznymi notami
bibliografic/.nymi oral. wieloma ilustracjami. Dopełnieniem tego artykulu są trzy opracowania

�188
na temat historii i aktualnego
stanu badań nad tańcem tradycyjnym
IV Norwegii (I':. Bakka. vol. 5.
s. 22-47). na Węgrze&lt;:h (G. Martin. vol. 6. s. 9-45) i w Danii (II. Urup. vol. 7. s. 7-20).
Zagadni&lt;:nia
metodyczne
i metodologicznc
badali nad tmicem olllll\vion..: /Ostaly ponadto
w kilku osobnych opracowaniach.
W tomie ósmym znalazla si.,: kompi&lt;:ksowa roi'prawa R. I.angego poświ&lt;,;&lt;:oIHl metodzie t&lt;:rcnowych badań nad tańcem tradycyjnym
\1 uj.,:ciu holislycznym
(s. 7-48). Zalącznikami
do tego tckstu są m.in.: szczegółowa
lista pytar] i prohi&lt;:mów dotyczących
tradycyjncj
kullury tanccznej i jej przcmian. traktowana jako ni..:m!/o\\na
pomo&lt;: w sporz'ldzaniu
terenowcj
dokumentacji
oraz wzory kart maleriałowy..:h
słui.ącyeh r..:.j..:stracji i wst.,:pnej analizie
podstawowych
danych na temat konkretnego
inl(JrI11atora i okr..:ślon..:go laliea (lub zaba\\y tanc&lt;:zncj). W tym samym tomie opublikowano
artykuł F. M. R. d..: Ay..:stan'm zatY1Ułowan)
Hethodoloy;y in the Reconstruction o/Ićxtinct Folk /Jances. i'.awicrający u\\agi na l..:mat badania
historycznych
mal..:rialów tane&lt;:znych i tańca funkcjonuj'lc..:go
aktualni..: w obi..:gu kulturowym
(s. 67-74). Z koki elementy
metodyki
analizy dokumentacji
Jilmow..:j w badaniach
porówna\\..:zych na przyldadzie
grc..:kiego Jalica Zeimb..:kiko.
omówion..: zoslaly \1' artykui&lt;: K. Savrami
(vol. 16. s. 57-103). Wykorzystanie
bezpośredniej
obs..:rwacji
i wY\\'iadu w kontekstualny&lt;:h
badania..:h procesu dydaktyunego
w klasic tanecLllej jest natomiast t..:mat..:m opra&lt;:owania J. Alter
(vol. 10. s. 49-101). Wiei..: istotny&lt;:h kwestii z zakresu
m&lt;:todologii
badali dlOr..:ologi..:znych
omówionych
zostało w artykuła&lt;:h:
R. Langego Semiotics and Ol/nce (vol. 5. s. 13-21) oraz
A Salt..:ra Structure and Substance in Dance (vol. 4. s. :\7-52). Opracowania
te wprowadzają
Czytelnika
w krąg zagadnicń
s..:miotyki i scmiologii tmica.
Jeśli chodzi o problematyk&lt;,; pedagogiczną.
to wymi..:nić naki.y prz..:d..: wszystkim
artykuł)
dwojga greckich autorów: D. Stratou (vol. 2. s. 14-33) oraz 1\. Ran isa (vol. 14. s. 65-71 i vo I. 16.
s. 35-55) poświęcone
omówieniu
założeń i rezultatów
działalności
nastawion..:j na wskrzeszanie
tradycji tanec7.l1y&lt;:h (ang. - .. revival") w tormie secni&lt;:znych r..:konstrukcji.
prowadzonej
od wiciu
lat \\ Atenach. oraz realizowanej
w jej ramach oryginalnej
koncepcji nau&lt;:zania twica tradycyjnego. Systemowi
kształcenia
nauczycieli
talica w Wiclki..:j Brytanii poświę&lt;:ony j..:sl t..:kst S. Stevens
(vol. 14. s. 73-S5). P. Brinson II' artykule The Changing iVature (!I' f)once SI/ulies przedstawia
natomiast
model komplemcntarnych
studiów tanecznych
jako osobn..:j dyscypliny
akad..:mickiej:
opierąjący
się na ś&lt;:islym zespoleniu
pracy naukowcj i dydaktyki (vol. 3. s. 65-76).
Serię .. Dance Studies" ..:echuje kultura edytorska na wysokim poziomic. oparta na dającej się
wyraźnie
zidentylikowa6.
konsekwentnie
realizowanej
myśli prz..:wodniej
ryczn..:j. ale również na wielkim zaangażowaniu
i sp..:cyfil:znie osobistym

i konl'..:pcji mery topodejściu
Rodayka

Langego.

oral. polskie

jej redaktora.

Świadczą

o tym m.in. opracowania

polskich

aulorlm

akcenty

w różnych toma..:h. Wspomniane
wyżej tomy 12. i 20. \\ całości poś\\i.,:eonc
są prohkmatyce
tań&lt;:a trady..:yjnego
w Polsce. W kilku innych swoi&lt;:h opracO\I·wlia..:h It Lange przyta&lt;:za \Iicle
przykładów
form i zwyczajów
tanec7.I1y&lt;:h udokumenlo\\"&lt;lIlych
na zi..:mia..:h polski&lt;:h. W artykule
na temat rozwoju
antropologicznych
badań nad talicem podkreśla
zna&lt;:z'l":y dorobek polskich
etnochoreologów.
W tomie pierwszym
opublikowany
został t..:kst Marii I&gt;rab..:cki..:j - wybilnego
cksperta w zakresie rekonstruowania
dawnych tańców dworskich
oraz dokum..:nto\\ania
folkloru
tan..:czn..:go - na t..:mat chorcot..:chniki
galiardy (s. 65-73). natomiast w tomi..: 14. ukazał się artykuł Ewy Dahlig - etnomuzykologa
z Instytutu Sztuki PAN - poświ.,:cony problemowi
synkretyzmu zachowali
muzycznych
i tane&lt;:znych w polskiej trady..:ji ludll\\cj (s. :;7-46). Tom 12. został
poświccony
pamięci Ireny Ostrowskicj
- \Iielce zaslużonc.i rcdaktorki
scrii monografii
clno&lt;:horeologicznych
wydawanej
w Warszawie.
Wszystko to świadczy dobitni..: o \\ielkim zaint..:r..:so\\aniu redaktora
.. Dancc
R. Lange opublikował
listkach

w zakresie

Studies" rozwijaniem
oraz promO\\ani..:m
ró\\ni,,:7. dwa \\spomnienia
o niei.yjc\cych

kinetogralii

szej

współpracowniczce

(vol.

10. s. 98-101).

(vol.

- Dianie

Badd..:ley-Lang..:.

5. s. 3-12) oraz

Tom 6. zadcdykowany

został

Giscli

swojej
R..:bcr.

natomiast

II' ś\\iccie
jui. t!l\óch

polski..:j chorcologii.
znami..:nitych sp..:cja-

ioni..: i prl&lt;:l wide
\\spMpracowniue&lt;:

pami.,:ci (j.lartina

lal najhliżA. Knusta

- najwybitniej-

szego w&lt;,;gierskiego etnochoreologa
.
.. Dance Studies" było ważnym pismem ehoreołogicznym
na świ..:..:i..:. \\yrażni..: eksponującym
..:uropcjskie
badania i studia nad twicem. Podejście ..:mpiryczno-leorcty&lt;:zne
stosowane
w \I iększości opublikowanych
tu opracowali
moi.na zddiniować
jako holistyczn..:. kOll1..:kslualnc doku-

�189
mcnlowanic
i analizo\\anic
malcrialu tancczncgo
i ruchowcgo).
gl&lt;;boko osadzone w antropologii
kultunH\ej.
kst to gló\\ny i nit.?\vykle aktualny kierunck współczesnc:j
choreologii.
Przemyślana
i konseb\cntna
sdckcja
jakościowa
maleriałów
publikowanych
w roczniku
przyczyniła
si9
II rezultacie
do krystalizacji
podstaw
epistemologicznych
i mctodologicznych
europejskiej
..slkoly chon:ologicznej".
której jednym z czolowych
reprczcntantów
jest R. Lange. Warto więc
gor'lco
/ach.;cić
\\S/.ystkidl
Czytelników
zainleresowanych
naukową
problematyką
tańca
do lektury .. Dancc Studics··. /.wlaszcza ;i.c komplet dwudziestu
tomów tego rocznika dostępny jest
I'Ó\\ nie;i. \\ kilku hihliOlckach
akademickich
w Polscc.

DarilIs:: Kllbinowski

OV/l!lIlall' lO::.\·all/o.\'cil!U ro/Njsk ich pod konil!c drugiego lvsiąclecia.
TonIIi 1997. ss .. ,2X.

red . .I. Mucha.

W. 01-

szc\\ski.

Opracollali
dot)CZ'lcych
Lu ropy poja\\ia sit; \\iele. również \V naszej dyscyplinie.
Prohlcmaty ka curopejska
przcstaje
bowicm być domeną historyków
i politologów
(obecnie
ich optyka
dominujc).
ale zaczyna interesować
clnologów.
wśród nich badaczy identyfikujących
sit; z po\\Stająe;l u nas anlropologi;1 kuhurow&lt;\- Ś\\iadczą
o tym ostalnie konrerencje
naukowe: ..The Task
or Ethnology/Cultural
Anthropology
in lJnilying
Europe" ("omań.
listopad 1996), .. Structuring
or Identities in 20th Celllury ł':urope: East/West Convergencies
and Divergencies"
(Konstancin
.kziorna.. listopad 1997) o nil ... Cultllral Problems or Europe at the 20th Century" (Bachotek,
listopad 1996). Wit,:kszość

rercratów

maty to:::salllo.\:cieuropejskich

wygłoszonych

pod

na ostatnicj

koniec drugiego

z nich uwzględniono
Opracowanie

tysiąclecia.

w tomie Dy/eto zasługuje

na U\\agt,:. chocia;i sklania do uwag krytycznych.
Publikacja
zawicra cztcrnaścic
anykułów.
ujętych w cztery panie: ..Jedna Europa czy dwie
Europy" ... Wiclokulturowość
na Zachodzie.
wielokulturowość
na Wschodzie",
.. Migracje a tożsamość narodowa" ... Badania empiryczne
nad tO;i.samościami narodO\vymi:
wielość konccptualizacji i mClodologii··.
Pod wzgl&lt;;dcm zakresu problcmalyki
ninicjszy
tom prezentuje
się raczej
okazak.
Calość poprl.cd/Ona
zostala wprowadzeniem
pod wymagającym
tytułem
"Dylematy
toL.samości gl(m'nYIll problcmem
kulturowym
Europy'!"
Jest ono jednak
tylko stresz.czeniem
POsz.Cl.cgólnych rozd/.iah·)\\. IIbrcw przcwrotncj
deklaracji jego autorów. żc nim właśnie nie jcst
(s.6).

Konfiguracja

/aprc/en\!lwanych

dylematów

\!l/.samościO\vych

w Europie

usztywniona

została

\\ izją polilyCl.nego jcj podziału na Wschód i Zachód. który w jednym tekście znalazł przedlużenie
\\ dualnym podziak:
..swoi·· i ..obey" (w istocie nazbyt wyekspono\' •.any wymiar analizy). Dylematy tożsamości
europejskich.
s/.czcgólnie
w okresie
milenijnego
przelomu.
posiadąją
wiele
\\ymiaróII
- od Imałości
identylikacji
lokalnc.j (niekiedy regionalnej).
przez rysujący się kryzys
idcntytikacji
narodowej.
do nicwiek
znaczącej przynale;iności
do .,globalnej
wioski" - zdecydo\\'anie ponadcuropejskiej.
Tylko w tożsamościach
mieszkańców
wschodniej
Europy można dostrzec wiek odcieni
w \1 ielu krajach posowieckich.
Polska i Czechy to już bardziej ..Zachód",
a II istnienie j.:dnolitcj
10;isalllości /achodnioeuropcjskiej
nakży wątpić (poza elitami).
Inaczej
\\ y gląda lO I.ja\\isko \\ Skandynaw ii ( ..nordyckoś6"
a ..europejskość"").
inaczej w Nicmczech
lub
\\c francji.

j.:szczc

inaczej

li Illicszkariców

pt:ryfcrii

śródziemnomorskich.

proclIrop.:jska jest wei'l;i slaba. a skra ..eurolobii"
znaczna.
Na tk całości
korzystnie
prezcntują
się glównie
opracowania
\\ S,l\\eeji M. Abdalli (chociaż zapomniano
w nim o świecie kobid).
podn;czniktm

Ii'ancuskich

(T.

NiClllaidis)

... wicloetnicznego

gdzie

identytikacja

dotyczące
Asyryjczyków
proeuropejskit:go
klimatu

komplcksu

współczcsnej

kultury

rosyjski.:j"" (S. Czcl"\\"onnaja).
Walory analityczne
i klarownoś6
argumentacji
wyróżniąją
też
opraCt.l\\anie T. Faista na tcmal imigrantów.
chociaż wybór lileratury
brytyjskiej
zdaje sit; być
przy padkowy. Na uwagt; /aslugujc
równie;i artykuł K. Szymańskiej
o cudzoziemcach
w Polsce,
coral bardziej widocznych
\\' nas/.Ylll ;i.yciu społecznym.
Jednakże i \V tym opracowaniu
pojawiło

�190
się kilka spłyceń i pochopnych
uwag, które wynikają z niedostatków
&lt;maliz.y. jak np. teza o powszechnej
ksenofobii
Polaków (ta ujawnia się w niektórych
grupach naszego spoleezeństwa.
jest
zjawiskiem
niejednorodnym
i dość zmiennym).
Pojawiające
sil,: futurystyczne
wizje też do udanych nie należą
W artykule
S. Czerwonncj
razi schematyzm
tezy o nieuchronnym
rozpadzie
Federacji
Rosyjskiej
pod wpływem
ruchów etnicznych:
w tekście W. Olszewskiego,
z kolei.
nie można się zgodzić z prognozowaniem
sytuacji etnicznej na byłych polskich kresach. W tytułach paru opracowań
znalazły sil,: również potoczne zwroty. a w tekstach przenośnie
i ozdobniki.
traktowane
tak, jakby mialy własną moc analityczną
(s. 25. 71. I JJ).
Skądinąd
wiele informacji
zawartych
w recenzowanej
pracy zaskakuje.
ehoeiai. trudno się
z nimi nie zgodzić. Zaliczyłbym
do nich m.in. przyklad o podn,:cznikaeh
francuskich.
w których
trdei narodowe
zostają powoli podporządkowywane
..europejskim".
\\Iliosek o kryzysie identyfikacji narodowl:j
młodzieży
austriackiej
(J. Langer). wreszcie dyskusyjn&lt;ljui:
wizj.,: alternat)'w)'
powszechnej
globalizacji
w postaci odżywającego
korporatyzJnu
(B. van Stecnbergen).
Właśnie
w tym zakresie znaczenie
niniejszej
pracy wydaje mi sil,: istotne: ukazujc olla szerokie spektrum
współczesnych
procesów
społeczno-kulturowych.
niekiedy zasadniczo
odmiennydl
w poszczególnych strefach europcjskich.
pomimo iż specyfika dylematów
\vsehodniocuropejskich
nie została uwzględniona
w stopniu zadowalającym
(szkoda. że zabrakło komentarza
redaktorów
w' tej
właśnic sprawie).
Natomiast
artykuly
kilku autorów
nic wnosz.&lt;1 wicie nowego do rozumienia
całości, gdyż są to jedynie przedruki wczcśnil:jszyeh
prac. Zawodzi również kompozycja
niektórych opracowań,
np. wnioskowanie
jedynie na podstawie jednostkowych
faktów. w jednym przypadku przerost zbędnych
informacji
statystycznych,
mało zasadne. chociaż dość poważne prezentowanie
kwestii tożsamościowych
sprzed tysiącleci
(!). Dostrzega
sil,: też uproszczony.
nie
zawsze precyzyjny
charakter
argumentacji.
jak np. podanie in Ii.JrInaej i o późnych narodzinal:h
antropologii
Europy. Ta wszakże nie wyloniła się z pracą 7he ./II/hro/)()/ogy o/l-.lImpe (1994).
lecz jej rodowód
i in.).
Niedostatków

jest wcześniejszy.

co najmniej

o dwadzieścia

lat (prace

J. Davisa. J. Boissevaina

również np. w artykule 1'. Kivisto o kontrowersyjnym
tytuk Wie!oks=lalll/jącv lO=samo.fć narodową ej w d=isiejs=ej /,'lIropie Lachodniej.

nic brakuje

kU!ll/rowość jako cynnik

Przede wszystkim
zawodzi uwzględniona
w nim literatura.
w którcj na próżno szukać kłasYl:znydl już prac: lhe Case Jor !mercu/lura! Educalion (A. I'erotli. 19(4). 'the Concept o/a .1111!tiCIlIll/ra! ",'ocielI' (J. Rex. 1985) oraz kilku innych. np.: Racism and Migration in Western f:uropf!
(red. J. Wrench, J. Solomos,
1993). czy też Raciali=ed Boundaries ~ o l:Zytdnym nal:hykniu
teministycznym
(F. Anthias,
N. Yuvał-Davis,
1(92). Ponadto autorowi zdarzyło sic,: posłużyć
dzivmym przykładcm
w sprawie mapy etnicznej Europy /.aehodniej
(s. 1(7). W tym kontekście
bowiem
zarówno
Flamandowie,
jak i Walonowie
nie mogą być traktowani
jako mniejszości
narodowe
w Belgii. Wprawdzie
w Wielkiej Brytanii problemy nowyl:h imigrantów
zyskały wymiar szczególny
(również
w antropologii).
nic jest ona jednakże
synekdoeh&lt;l dla całej Europy
Zachodniej.
W poszczególnych
krajach zjawisko wystc,:puje w innej skali. odmienne są kierunki
napływu łudności (ciążenie powiązań kolonialnYl:h).
dotyl:hczas(ma
polityka imigracyjna.
systemy edukacyjne.
itp.
Nie brakuje w pral:y niedoeiągnic,:ć technicznych,
rzutująeYl:h niekil:dy najej wartość merytoryczną. W pierwszcj kolejności chodzi tutaj o taką kompozycjc,: artykułów.
która polega na sklejaniu cytatów z przypadkowych
nieraz wypowiedzi.
Ponadto
nalei.ą do nil:h: niekonsekwencje
w zapisie prac. np. vol. 2. part 2. s. 4-5. niedokładności
tytułów prac i nazwisk ich autorów: poprawnie M. Abei'::s, a nie M. Abele. E. Gellner nic zaś E. Geller (to ol:Zywiśeic błqd literowy).
przypadki

niezgodności

(V. Tishkow(v)
również

pomyłki

czy

informacji

dotyczących

W. A. Tyszkow,

\V

tytułach

publikacji

..socjology".

\V

w tekście

M. Kymlieky.

obcojl,:zycznych.

(np. wymienione
"Nations
and Nationality"
itp. Wreszcie. jak to coraz częściej bywa
np ... Mac Donaldization"

literatury

M. Kymlicka.

niekiedy

w spisie

oraz

M. Kymlickil.
leż

w tytułach

bibliografii
Spotyka

się

czasopism

należałoby
podać jako ..Nations and Nationalism")
pracach zbiorowych.
typowych
bł.,:dó\V literowych.

Thomas\.

Kazachstański.

wydają się skądinąd spolszczenia
tylU/ÓW w spisil: treści.
w wersji obcojęzyezllt.:j,
a posiadają jedynie streszczenie

góry lJralu.

nic brakuje.

Zbędne

podczas gdy w pral:)' znajduj&lt;l się one
w jc,:zyku polskim (pic,:ć przypadków l.

�191
Słabo uzasadnione jest równió. eytowanie tekstów. które dopiero w tym tomie ujrzały światło
dzienne (s. 144).
Wreszcie ostatccllla uwaga: ..dniclllośC
to nie jedyne pole, na którym manifestują si~
współczesne dylematy tożsamościowe mieszkańców Europy.
Takie i podohnc potkni,,:eia nie umniejszają jednak wartośei pracy i nie psują jej wizerunku.
Ja\\i sit; ona howiem jako interesująca, konstruktywna oraz godna uwagi, i taką też jest bezsprzecznie. W nicustajllcej dyskusji o kontekstach (hardziej precyzyjnie: wymiarach) tożsamości
oraz randze prohlemów towarzyszących badaniom i refleksji nad nimi recenzowany tom artykułów stanowi znaczne osiągnit;cic.
Miec=yslaw TrrJjan

Lvropsln; ku//umi twos/or jedno/a v ro::mani/os/i: Shornik :: 10. e/nokar/ograjickeho
::ia. red .. 1. Yareka. M. lIolubovit. L. Pelrar\ova. Praga 1997. ss. 248, mapki. ił.

sympo-

Milośnikom literatury etnograficznej dotyezącej Europy nie wypada obecnie narzekać na brak
lektury. gdyż intercsująee prace zaczynają sic;:pojawiać z dość znaczną regulamośl:ią. Niektóre
inicjatywy zmierzają do przypominania klasycznego dorobku. inne do rejestracji zachodzących
współcześnie zjawisk. kolejne znów znajdują wyraz w refleksji nad stanem dyscypliny. Recenzowana praca mieści si.; zasadniczo w ostatnim nurcie. Ukazala sic;:ona w torrnic specjalnego
suplementu do czasopisma "Cesk)' Lid" jako pokłosie dziesiątcj konferencji etnokartograticznej.
kt(Ha miała mieisce w Ti\:śt" w dniach 25-29.03.1997 roku. Ty tul jej nawiązuje do jednego
Le sloganów współczesnej wielokulturowości - jedność w różnorodności C.Unity in Diversity" .
..Einheit in Yiełlitlt").
Chociaż puhlikacja I.imina kilka artykułów. które z kartogralią etnograficzną mąją niezbyt
wiele \\sp()lnego - gdy;; Sil to studia ściśle historyczne. poświęcone glównie budownictwu
\\ Czechach - całość prezentuje sit; dobrze. W książce znajdują się opracowania w trzech jt;zykach: angielskim. niemieckim. czcskim i są to zwykle tcksty krótkie. raczej sprawozdawcze.
Autorom i redaktorom udało sit; ukazać - w sposób mniej lub bardziej zamierzony - kondycjt;
europejskiej "ctnokartogralii" w jej obecnym stanic. W kilku artykułach dość rygorystycznie
trzymano sit; zarysowanego w tytule problemu, co nic zawsze było korzystne, niekiedy też autorL) dostrzegalnie roz.ll1ino;lisię z celem zawartym w tytułach artykulów. Niektóre informacje
okazaly si,,:nic tylko interesuj'lce, ale również zaskakujące dla polskiego czytelnika. Zaliczyłbym
do nich chociażhy: wiadomość o post'tpach słowackiej etnogratii w kartografowaniu kultury
ludowej własnej mniejszości na Wt;grzech (P. SlavkovskY). tworzeniu centrów dokumentacji
komputero\\ej - na przykład \\ odleglej
icei
Schippers). rozważania ... na temat zupy
\\ środkowej Europic (E. Kisban). a nawet tezę M. Heinza o zapominaniu o Cyganach w ujęciach
kartograficznych.
W całym tomie zaskakuje nas stosunkowo duży rozrzut zainteresowań, podejść badawczych
i propozycji warsztatowych. Jedni badacze dążą do modernizowania refleksji nad dyfuzją, zdecydowanie nawi'llując do instrumentarium klasycznej orientacji "Kulturraumforschung"
(Z. Kłodnicki), niektórzy poczynili interesujące eksperymenty w zakresic (jedno) tematycznych studiów
porównawczych (L. I'elr;'li\ovil, S. Kovaccvicova), jeszcze inni dążyli do spożytkowania rezultatów opracowań atlasowych w próbach regionalizacji. Reprezcntanci kolejnej grupy gotowi są
natomiast przekraczać dotychczasowe granice. badając np. euroregiony (H. L. Cox, J. van der
r.:.ooi). trasy pielgrzymek (G. Barna) czy też procesy etniczne w strefach pogranicznych (J. Liszka). Część inicjatyw została \\yraźnie nakierowana na ~iawiska wspólczesne, niekiedy calkiem
ciekawe. jak np. agroturystyka (I\. Schrutka-Rechtenstamm),
wprowadzanie technik multimedialnych do elnokarlogralii (T. Schippers). konstruowanie nowych symboli narodowych w Macedonii
(D Schell).

er.

�192

nimi

Dla mnie bardzo intercsujące
są np. próby wprowadzcnia
nowych pOl1lyslów i inspirowania
dość tradycyjncgo
środowiska
etnokaI1ograf('l\v
europcjskieh:
dzisiaj nic wicmy jeszcze

I.jakim skutkiem. Chodzi głównie o adaptowanie
terminu ..tożsamośC.
któr) pojawił siC; \\. ty tułach aż czterech artukulów
(.,identity").
Z jednej strony zabiegi te mus/ą cieSlyć. I. drugiej zaś
dostarczają
kolejnych przykładów
w sprawie nadużywania
"atrakcyjnych"
pomys/(l\\' \\ etnologii
europejskiej
oraz funkcjonowania
w jej ohrębie swoistych mtH.!. W jednym przy padku stało siC; lo
nawet podstawą
do dość zabawnej
rozbieżności
mic;dz) tematem (znaczenie
jcdnego z atlasów
w kształtowaniu
się europejskiej
tożsamości)
a treścią artykułu (historia kartogralii etnograficznej
na Słowacji). Dziśjcdnak,
kiedy o mcntalnyeh
mapach pisze siC; uc;ściej niż o klasycmych
kartogramach. ten .kicrunek poszukiwań
należy uznać za sensowny i konieuny.
Niniejszy
tom. podobnie jak ostatnia - jedenasta
jui koni"cn;ncja
"International
European
Ethnographic
Working Grqup". która miała miejsce jesienią
I &lt;)&lt;)Xw polskim Cicszynie (z udziaIem badaczy z ośmiu krajów) dowodzi. :l.e t07.samość europejskicj
elnokartogralii
/.Ostała w istotnym stopniu nadwątlona.
ale o głęhszym kryzysie nie można na Sluc;śeie
mówić. I wiciu wypowiedzi wynika, mniej luh hardzicj bapośrcdnio.
żc \\ najhlii.szych
latach nalcży siC; spodziewać
głównie
wzmożonej
refleksji
mctodologiunej.
W zwi'Vku z tym zaczynają
siC; jui pojawiać
wcale cenne pomysły. których realizacja - z pc\\'tlością nielatwa,
poz\\oli hyć moi,e na scnso\\ną modernizację
kartografii
etnograficznej.
Dotyczy lo zart)\\ no poszuególnyeh
krajów. calej
Europy oraz inicjatywy ,.atlasu etnograficznego
ziem sIO\\'ial\skich".
Pomimo dostrzegalnych
niedostatków.
niekiedy splycell. zdarzaj&lt;lcyeh siC; tu i ówd/.ie pomyłek literowych.
praca jest bezsprzecznie
ciekawa oraz wyj'ltko\\'O konstruktywna.
Potrzehc; takiego opracowania
odczuwało
się ostatnio bard/O wyrainie,
Należy \\i:;c pogratu!lmać
.I. Varece.
który posiada w Polsce licznych przyjaciół oraz jego wspólpracownikom
z lIstav pro !-:lnogratii
a Folkloristiku
Akadcmie
Vcd w Pradze. wkladu \\' rolwijanie
tej wai.ncj dla nasIej dyscyplin~
slcry studiów, Recenzowana
praca Evrop.\Av klll/llrni pros/Ol'
jednoflI v m::/l/ol1i/osli przyczynia
się bowiem

istotnie

do post9pu

w tym zakresie.
,\/iecyslml'

hojo/1

Ilalina G r z y m a I a - M o s z C I Y ń s k a. Ewa N o \\ i c k a . (;(I.~cie i gospodar::£', Problem
adap/atji
kllllllrowej
w obo::acll dla /lchod:3ców om:: %cojącvelij('
-,/)()I('cn().~('ioch lokoln..-ch.
Zakład Wydawniczy
NOMOS.
Kraków 199X. ss. 190.
Po latach konieczności
wertowania
wyłącznic
biuletyntl\\'
pnl\\ nicz)'ch. eod/.iennej
pras~
i mozolnego
wypisy\\ania
spomiędzy
książkowych
wicrsly
\vzlllianek
na \l;lllal lagadnienia
uchodźstwa.,
'polski czytelnik
doczekał
si9 nan;szeie
pierwszego
s\\ego
rodzaju kompendium
wiedzy
na ten coraz bardziej
aktualny
dziś temat. Ilistoria
najnO\\'S/.a polskiej
demokracji
to zaledwie

ostatnie

dziesięć

lat. Do końca

emitującym
w świat setki tysic;cy
ze znanej tylko naszym
wschodnim
o azyl. Stany Zjednoczone
Ameryki.

lat osiemd/.iesiątych

hyliśmy

he/spr/.ec/nie

atrakcyjne
miejsca dla polskich obywnteli.
Według cytowanych
pr/e/. auton')\\ danych
w roku 1997 z Polski wyjechalo
na stale 12 000 osóh, Dane te nic uW/.glc;dn iaj,! wS/akże
skladanych
prze/. Polaków wniosków o wizy emigracyjne.
jaka \\'plywa rokroC/nie np. do
sady Stanów Ijednoczonyeh.
Powszechnie
wiadomo.
ie InaC/nie pr/.ewyis/.a
ona liczhę
wanyeh decyzji pozytywnych.
Po roku 1989 nasl11pił jednak nie/wyklv
przc!om \\ systemie
cjonowania
naszcgo
państwa
na arenie międzynarodowej.
bowiem
do grupy społeczel\stw
funkejonuj&lt;lcych
wedlug
gospodarki.
do takich

stając
zasad

się tym

samym

krajem

lud/i pos/ukuj'leych
swojego
Illl\\ego
miejsca.
slynących
towarzyszom
pomyslo\\ości
w sposohach
uhiegania
si.;
Australia i tzw. Europa Zachodnia.
to nadal jeszcze bardzo

potencjalnym

miejseelJl

dostc;pu nic mają. Jak ukaz.uj'l przytocl.One

GUS-u
IiC/h:
Amba\\ydafunk-

Od lego lJlomentu
przyłąc/.ylism~
/.asad demokracji
i \\olnorynko\\e.i
uhiegania
w opracowaniu

siC; o azyl

tych.

którz~

dane. jest to na razie

�193
j~szcze II Polsce prohlem racz~j teoretyczny. Rzeczywistym pascm granicznym ..świata zachodu"
staniemy się jednak po Ilst'lpi~niu do Unii Europejskiej.
O tym między innymi. jak naszc spolcczeństwo postrzega dziś cudzoziemca właśnie w roli
swojego ..gościa" i jak skonstruowany jest dzisiejszy kanon polskości. opowiada omawiana przeze mnie ksi'lżka.
Ohok rcmltalóll' hadali przeprowadzonych IV latach 1995-1996 na temat ..społecznego standardu stosunku do inności etnicznej"" ohowiązująccgo wśród Polaków oraz przedstawienia podsta\\ll\\ych inli)rmacji prallnych dotyczących cudzoziemców w ustawodawstwie polskim i międzynarodowym. autorkom. jak pisze II. Grzymala-Moszczyńska.
przyświecał jeszcze jeden cel ahy zehraną IVopracowaniu wicdzę mogli ..wykorzystać ci wszyscy, którzy w swojej pracy zalI'odowej stykaj'l się z uchodźcami".
Książkę można podzielić niejako na trzy różniące się. także autorstwem. części. Część prawniczą. socjologiczno-anlropologiczną
i psychologiczną.
Pierwsza, którą można by nazwać
ze względu na swój charakter takl.e formalno-prawną. jest ogólnym wstępem autorek, zapowiadającym treść. jaką czytelnik znajdzie w opracowaniu. Przedstawia takżc miejsca cele i narzędzia
przeprowadzonych badali. Część tę uzupclnia rozdział pierwszy. autorstwa Ewy Nowickiej
i Słallomira I.oziliskicgo. gdzie obok rozważania nad funkcjonującą w naszym społeczeństwie
delinicją pojęcia "cudzozicmiec" i ..uchodica. azylant". możemy znaleźć szczegółowe dane
statystyczne i krótk'l historię regulacji prawnych dotyczących cudzoziemców w Polsce. na tle
konwencji przyjętych w Europie po roku 1949. Zamieszczono tam również szacunki co do nielegalnego napływu imigrantów i dane o przeste;pczości cudzoziemców w Polsce. Tyle informacji
nalllry prawnej.
Kolejne dwa wl.działy (II i III) autorstwa Ewy Nowickiej to przedstawienie rezultatów konkretnych już badarl przeprowadzonych w ostatnich lalach w społeczeństwie polskim na temat
naszego postr/.egania ..obcych". Te. jak określila sama au lorka od lat zajmująca się tematyką
tolerancji. "ohserwacje porównawcze" wzbogacone zostały o analizę nowego w polskim społeczeństwie prohlemu - postrzegania i wspólistnienia Polaków z osiedlającymi się w Polsce
uchodźcami. "Opracowanie wyników zebranych w trakcie kilkuletnich badań nad adaptacją
uchodźców w Polsce i adaptacją Polski. tj. poszczególnych społeczności lokalnych i urzędów
adminislracji państwowej do uchodźców. ma na celu zarysowanie siatki problemów, które
z różnym stopnic:m pilności I\'ymagać będą rozwiązywania". Omówiony został bardzo dokladnie
dobór próby i sposób przeprowadzania badall. a takl.e. co wydaje mi si.,: niezwykle istotne. dystans. jaki należy zachować '.Iobec rezultatów wszelkich badali dotyczących świata normatywnego Jednostki. Postawa deklarowana lo niekoniecznie bowiem rzeczywista ,.osobowoŚć·' badanego.
Podkreślam tę wl[L~nie uwagę autorki. gdyż stwierdzenie to nic należy do zbyt popularnych
II miecie oczekującym maksymalnej wydajności wszelkich badań opinii publiczn~i. Tak. jakhy
zapominano. ii. nie lak łatwo jest otwarcie. publicznie przyznać się. że się jest np. zagorzałym
rasistą. Ewa Nowicka ujeła to w sposób bardziej elegancki, mówiąc o ..możliwości celowego
fałszowania trcści przCl. odpowiadającego podawania wYPOlviedzi «o normie obowiązującej»
za wypowiedź «o własnych postawach»".
W rozdziale trzecim poświęconym postawom młodzieży wobec cudzoziemców autorka poŚIIięcila lakże miejsce na królk'l polernike z przyjętą przez nauki społeczne hipotezą, iż kontakt
z innością wpływa dodatnio na przyjmowaną wobec niej postawę. Zaznaczyła konieczność
ullzględnienia "gotowości poznawczej" i charakteru kontaktu przy każdorazowym rozpatrywaniu
1.:g0 lypu zależności.
Trzecią. Ilyrói.nioną pr/.eze mnie częścią są ostalnie rozdziały książki autorstwa lIaliny
Grzymaly-MoszClYliskiej. Poświecone są omówieniu sytuacji. jaką jest uchodźstwo w jego
aspekcie psychologicznym. Tcmat ten pomijany. a często nawet bagatelizowany i traktowany
przl:Z lobby urzędniCle jako nieislotny. jest zdaniem autorki niezbędnym elementem analizy
lak złożunego zjawiska. jakim jest uchodźstwo. Sytuacja wymuszonej akulturacji. konieczność
ż~eia II swoistym z311'ies/eniu spoleczno-kulturowym.
wreszcie konstruowanie zupełnie nowej
tożsamości na wygnaniu i ograniczone pole podejmowania decyzji co do swojej przyszłości,
to tylku niektóre z wymienianych przez autorkę zjawisk związanych z "procesem stawania się

�194
i bycia uchodźcą". Podkreśla ona. że są to czynniki. obok sytuacji prawnej i ckonomicmej. mające ogromny wpływ na funkcjonowanie jednostki na uehod/.stwic. I'r/.cdslawiony jcsl lakże zarys
poja\\'iająeych się w sytuacji uchodźstwa spusobów akulturacji. Autorka zapoznajc czytelników
z takimi pojęciami. jak. między innymi. szok kulturowy. według koncepcji antropologa Kal"cro
Oberga. oraz zc specyłiką faz proccsu adaptacji. wcdług 1'. S. Adlera. dcliniującego model szoku
kulturowego jako pięciostopniowy proccs edukacyjno-rozwojowy.
Wydaje mi si,,:. iż w rozdziałach tych brakuje jednak wyraźncgo zaakcentowania konieCl:no~ki dokładnego pomania zaplecza
kulturowego uchodźcy. To właśnie wyjściowy system normatywny i modde /aclHmań Sil malr)cą w konstruowaniu wszelkich interpretacji rzeczywistości przez. uchodie,,: i jego sposobu radzenia sobie z nowymi realiami. Znajomość ..kultury wyjścia" uchod/.cy jest zatem niezwykle \\ai'na
przy próbach na\\'iązywania dialogu z azylanicm. Fakt ten. może oczylI ialy dla ..wtajcmniczonego". nie jest. jak myślę. łatwy do wyłowienia z omawianej przel.c mnic lektury. i zwłaszcza
dla czytelnika. nit: zaangażowanego bt:zpośrcdnio w badania nad kulturowym /T(lżnicowaniem.
Jedna rzecz, która natomiast zwróciła szczególnie moją uwag,,: i II'pra\lila mnie IV sian S\\Oistt:j zadumy to fakt. iż w polskojęzyeznt:,i literaturze ł;lChowej. jak podaje autorka ... nic ma opracowań badalY psychologicznych poświ,,:conych uchodi.com". Fakt tcn zadziwił I1lnie. prl.yznam.
znacznie bardziej niż reterowanc w książ.ce rezultaty badań. W rozdz.iale VI /.amieszczune S'l
dane z przeprowadzonych przez autorkę wywiadów WŚr()d mics/.kaJicll\v wybranych polskich
ośrodków uchodźstwa.
W aneksie zamieszczono wzory ankiet zastosowane przez. aulorów. Ciek&lt;l\lym rozwi'lzanicm
jednej z nich. jest ulokowana w metryczce tabela odnotowująca stopic,") religijności respondcnta .
..Gość w dom - Bóg w dom" nasuwa się znanc polskic powied/cni.:. Ni.: I.nałc;iono jcdnak spccjalnych zależności między deklarowanymi postawami wobcc "obcych" a stosunkicm ankieto\\anych do I\iary .
.lak zatem przedstawia się przysłowiowa ..polska gościnność'''' laintcrcsowanych ods) lam do
lektury hędącej swoistą .,jaskółką" z zakresu puhlikaeji na lcmal uchodźstwa. jakic ukazal~ si"
dotychczas na polskim rynku wydawniczym.
..lgllies::li({()le.'kmric::-l'opiel

S::kice:: socjologii medycyny. red. M. Libiszowska-Żółtkll\\ska.
M. Ogr)"/lo-Wiewil·lrowska.
W. Piątkowski. Wydawnictwo Uniwcrsytetu Marii Curic-Skłodowskicj. Lublin I&lt;'&gt;&lt;'&gt;X.
ss. nR.
S::kice :: socjologii mecó"cYIIYsą pracą zbiorową. która w z.amicr/eniu jej rcdaktorów ma być
prezentacją wybranych kierunków badal1 socjologów llni\vcrsytelu Marii Curie-Skłodowskiej
w Lublinie oraz współpracuj'lcych z nimi badaczy z innych polskich uc/elni 1\' dziedzinie socjologii medycyny. Jest to subdyscyplina nic w pełni ukształtowana. st'ld nadal posIlIkująca swej
przedmiotowej i metodologicznej to7samości. lawarte w tomie artykuly dotycl.&lt;\ dwóch spośród
jej różnych nurtów - socjologii tzw. lecznictwa niemcdyunego
oraz lanatosocjologii. Picrll SZ)
z obszarów może budzić szczególne zaintcresowanie ctnologól\. co najmnicj / dl\óch prz) czyn.
Badania nad kulturowymi aspektami zdrowia i choroby oral. tradycyjnymi pr/ckonaniami i praktykami leczniczymi mają w niej już długą historię. drogą swoistej ewolucji I\)'odn;bniły się
pod postacią etnomedycyny luh antropologii medyczncj. Drugi I. powodól\' ma charakter znacznie
ogólniejszy. Jestcśmy dziś świadkami wzrastaj'lcego. jak si.; wydaje. laintcrcsowania niekonwencjonalnymi metodami leczenia i to pochodZ&lt;lCymi z ró/nych obSl.aról\ kułturlll\ych: co I\i.;cej
zainteresowanie to obejmuje różne kręgi spolcczne wspMczcsnych spoleczcństw. W Polsce.
jak wynika z przywołanych w ksią7ce badań CBOS. w I&lt;'&gt;91roku sprawami leC/.nictwa praktykowanego poza medycynę oliejalną. w większym lub mnicjszym stopniu. inlcrcsOllala si.; ponad
p%wa dorosłych Polaków. Ta slera lecznictwajcst wi.;c Icnomencm ogólnospo!ccznym.
Charakter wprowadzający do dyskusji o pozaakadcmickicj mcdycynic. stanic badai1 i tcorii
w tym z.akresie ma artykuł W. Piąlkowskiego. I/' .1'11'0111: socjologii leC=lIidlt"U lIiellledvcl1f!go.

�195
/)r~eg/ąd llThmnn'h

IJrol'o::nji hwlawc::ych. Autor fórmuluje w nim m.in. postulat koniecznej
interdyscyplinarności
w podejściu
do analizowanych
zjawisk. zwłaszcza
społeczno-kulturowego
kontckstu ..innej medycy ny"
ohok socjologii
ważną rolę przypisuje
antropologii
kulturowej
i psychologii.
Dostrzega
dwie istotne przeszkody
w rozwoju
tej dziedziny
badań - kłopoty
z ujednoliccnicm
nazc\\nictwa
dla metod i technik leczenia.
odrzucanych
lub przyjmowanych
l wyraźną
rezerW'l przez olicjalną medycynę
oraz negowanic
przez tę ostatnią istnienia zjawisk
i pojęć wyjaśniaj'lcych
dzialania
terapeutyczne
podejmowane
poza jej obrębem.
Ostatecznych
rozstrzygnięć
\\ tym pief'\\szym
zakresie. czego domaga się autor. nie ma i chyba być nic może.
Icrrniny u/.ywane dotąd. często synonimicznie.
m.in. lecznictwo
(lub medycyna)
nicoficjalne.
niekonwencjonalne.
alternatY\\Ile.
komplementarne.
nicmedyczne
wskazuj'l
w gruncie
rzeczy
na \\ ielO\\ymiarowość
i kontckstowość
zjawiska.
także historycznie
zmieniające
się do niego
podcjście.
Krytykę od lat postulowanego
przez W. Piątkowskiego
terminu ..lecznictwo
niemedy czne" podejmuje
D. Penkala-G,męcka
w opracowaniu
Radania etn%gicne
nad medycyną
komplementomą. lo drugie pojęcie jest. jej zdaniem. bardziej adekwatne.
gdyż wskazuje
na jej
charakter uzupclniaj&lt;lcy (nic alrcrnatywny)
w stosunku do medycyny
oficjalnej.
W obu przypadkach w'ltpli\\ości
pozostają
Pierwszy z. terminów - ..lecznictwo
nicmedyczne"
jest i niezręczny
i sprzeczny wcwnętrznic.
\\ koricu medycyna
to ogólnie ..sztuka leczenia"
(czy tylko ciała czy
lak/c ducha lo ju/ inna spnma).
Nazwa "medycyna
komplementarna"
byłaby terminem
możli\\ ym do przyjęcia. gdyhy zawsze taką hyła. w rzeczywistości.
w wielu sytuacjach,
jest jednak
altcrnatywną.
D. Pcnkala-Gawęcka
slusznie podkreśla,
iż perspektywy
"etnologiczna"
i ..soejologiCLna" dopclniają
się wzajcmnie.
choć różnie rozkładają
akcenty w analizie zjawiska zdrowia
i chorohy.
Pozoslałc artykuly
niach prozdrowotnych

Heligio 11' frosee
religii. ~lo/li\\Ośl'

podcjmują już bardziej szczegółową
problematykę.
Rolą religii w działai leczniczych
(uzdrawiających)
zajmuje się M. Libiszowska-Żóltkowska.

::drO\1'ic. I/ \'hmnc ::agodnienia ::pogranic::a socjologii medycyny i socjologii
przczw \cię/cnia
chorohy poprzez wiarę i religijne praktyki jest obecna chyba
I\C wszystkich
doktrynach
tcologicznych.
Autorkę
interesują
zwłaszcza
reprezentowane
przez
\\Spółczcsnc
kośl'iclly chrzcścijańskic.
w szczególności
katolicki.
J . .łeszke, /listoryc::ne źródła
\t'.\póic::esnveh nlll'/()'l' lec::nie/ml niemedvc::nego i ich spolec::nej akceptacji, pochodzenia
prakty k tcrapcutycznych
stosO\\:lI1ych \\ dzisicjszej
,.inncj medycynie"
poszukuje
w czterech różnych
źródłach:
I. X IX-wicczll\:j
mcdyeynie
akademickiej
(homeopatia,
mesmeryzm),
2. lecznictwie
\\y\\odzącym
sic z nurtu plcbcjskiego
(zwłaszcza
wodolecznictwie).
3. tzw. lecznictwie
ludowym
(chlopskim).
4. lecznictwie
..etnicznym",
rozwijąjąeym
się w kulturach
pozaeuropejskich.
Do perspektywy
historycznej
sięgają również dwie kolejne autorki - B. Płonka-Syroka,
Postawy
!"kar::v flu/skich genel'llcji /830-/859 wubec homeopatii i ich społec::ne uwarunkowanie oraz
A 13orysiewicl.. /nuc::ellil' elementów /uumalurgic::nych w lec::nictwie ludowym i w wybranych
dok/rvnach medvCl'nv akademickiej. Ten drugi artykuł podejmuje zwłaszcza kwestię roli przekonań i praktyk magicznych
\\ dawnym lecznictwie.
Cz.,:ść pierwszą książki zamyka tekst M. Komorskiej. Lec::llie/H'OlIiemedvc::ne II' rehahilitucji młod::ie::y niepelnosprawnej. Analiza socjololi

gicna flamir;lnikliw.
Część druga S::kicriw :: socjologii medVLyny jest w calości
niom lanatosoejologii.
Śmierć jest wpisana
c!ość śmierci
w zmicnny.
warunkowany
na przestrzeni
dl.iejll\\.
W J'undamentalnym
tę e\\olucyjność:
m.in. poczucia

poświęcona
wybranym
zagadniew losy każdego z nas, ale nieuniknioność
i tąjemnikulturowo
sposób
określała
postawy
wobec
niej
dziele C::/owiek i :,'mierć. P. Aries zdokumentował

jej bieguny to "śmierć oswojona"
ciąglości cgzystcneji
i przynależności

i "śmierć na opak". Pierwsza była wyrazem
do ..innych", druga. której początki sięgają

XIX w .. indywidualizacji
życia i segmentacji
kultury. W tej drugiej rolę wspólnoty
prl.~imuje
medycyna.
Zawarte w tomic artykuły podejmują
różne spoleczne
i kulturowe
aspekty zjawiska
umierania

i śmicrci.

Roz\\a/anie

M. Libiszowskiej-Żółtkowskiej,
Religia wobec fenomenu :,'miersię przede wszystkim
wokół zagadnienia
wpływu, jaki wy-

ci lIier::l'niu i flos/aw\'. koncentruje
\1 ierają

wyobrażenia

eschatologiczne

Pięć pozostalych
opracowali
1'1190. Zbiór l\\orzą artykuly:

w różnych

systemach

religijnych

na ludzkie

zachowania.

jcst już mocno osadzona
w realiach empirycznych,
głównie Polski
M. Ogryzko-Wiewiórowskiej,
Komunikowanie o umieraniu i śmierci

�196
w warunkach
odd:::ialll s:::pita/nego: I. Drozd. SamobójsIwo
a rod:::ilw: T. Poldepy. I/ospicjllmjako
lealr: B. Muraczyńskiej. SIres :::awodov.·y W opiece paliatywnej
pr:::eg/ąd hadwl oraz M. Komorskiej. Pos/(m~1' wobec .fmierci - H~vbrane :::agadnienia.
Już sam tytuł omawianej książki - '&lt;-,:::kice:::... wskazuj c na to. iż celem nie jest systematyczny

wykład. niemniej jednak podejmuje ona w interesujący sposób poruS/.anc km:stie. a S'\ one przecież elementem naszej codzienności.
Jacek

Fo/k/OIystyka

na pr:::e/omie wiekólr.

Bednarski

red. K. O. Kadiubiec. Cieszyn 19&lt;)&lt;). ss. 367.

Współczcsna folklorystyka to dyscyplina otwarta i nieustannic poszukująca. zakorzcniona
w etnologii. coraz częściej swoimi badaniami nad folklorem. mcchanizmami jego funkcjonowania w kulturze i tym podobnymi zagadnieniami wkracza na teren \1 ielu pokre\\n)"Ch sobie dziedzin nauki: socjologii. demografii. psychologii. kulturoznawslll·a. religioznawstwa i innych.
Dowodcm na to są publikacje z zakresu folklorystyki z ostatnich lal. ukamjąCl: t.,:dyscyplinę jako
dziedzinę świadomą ważności pytaó o swoją istotę i odrębność. o przedmiot badali i różne jego
zakresy i świadomą swcj dojrzałości w procesie udzielania odpowiedzi na te pytania. 1)0 takich
publikacji można zaliczyć niewątpliwie książkę FolklOlJ'-vryka IW /Jr:::elolllie lI·ieklilF. która pod
rcdakcją K. D. Kadłubca ukazała si.,:w 1999 roku w Cicszynie.
Ta obszerna praca zbiorowa (zawiera artykuły napisanc aż prza 32 autorów) jest pokłosiem
dwóch międzynarodowych konferencji. jakie zorganizowal Zakład Folklorystyki Ogólnej i Stosowanej Filii Uniwcrsytetu Śląskiego w Cicszynie. Pierwsza poświ.,:cona była ..Folklorystyce
w kontekście nauk humanistycznych"
(20-21./1.1996).
a druga ..Współczesnej komunikacji
folklorystycznej"" ( 19-20.1 1.1997).
W książce tej autorzy. licznie reprezentujący Śląsk Cieszyr\ski. inne regiony Polski. Zaolzia.
ośrodki naukowe na SłO\I'acji - w Nitrze i Bratysławic. prezentuj~l przede wszystkim współczesne
problemy z zakresu rolklorystyki. Opracowania zalvartc II' tej publikacji są różnorodnc: o profilu
teoretycznym i. jak określił lo K. D. Kadłubiee wc wprowadzcniu. pragmatycznym. Nawi,jZują do
rozlicznych dziedzin wiedzy o kulturze: nauki o literatur/.e. j.,:zyku. rdigii. teatrze i w dużej części
muzyki.
Chociaż \V książce nie wyodrębniono cz.,:śei. czy działów obejmujących wzgl,,:dnie jednorodne zagadnienia (zabieg ten na pewno uczyniłby konstrukcj,,: książki bardziej przcjrzystą). teksty
tworzące całość układąją się w pewne ogólniejsze kategorie. cykle tematyczne uporządkowane
według określonych kierunków poszukiwań lolkłorystycznych.
Pierwszy cykl artykułów dotyczy dylematów metodologiczno-teoretycznych
współczesnej
lolklorystyki i rozpoczyna si.,: rozważaniami na lemat metodologicznych aspektów tej dziedzin)
w kontekście jej interdyscyplinarności. a przede wszystkim różnych zakn:s(')\\ rozumienia temlinu
folklor (K. D. KadIubiec). Tu też zawierają się rellek~ie nad klasylikacj~ł kultur w aspekcie jej
dwóch przeciwstawnych systemów: oralnym i cyrogralicznym (E. Kosowska).
Inną kwestią poruszoną w tej zbiorowej pracy są związki badaó etnologicznych z demograficzno-socjologicznymi.
które to zllią/ki wynikają ze wspólnego dla ctnologa i socjologa krajobrazu kulturOllcgo
Kania). Nic zabrakło w tej części refleksji na nieustannie aklUalny lemat
ekologii i ckologizmu. i \1 tym kontekście wizerunku rólkloru jako niel&lt;&gt;rmalnej edukacji środowiskowej (M. A. Luko\\ska). Mówi si.,: tu takżc o roli lillkloryslyki na przelomie slUleci
i na przełomie dyscyplin. kiedy folklorystyka staje wobec wymogó\\ pows/echnej interdyscyplinarności (Z. Protill1tolaj. Znajdziemy w tej części również odpowiedzi na pytanie. jak wyglądają
współczesne sytuacje wykonawcze. użyteczne zwłas/.cza przy analizie pragmatycznej tekstów
(olkloru (J. Lugowska). Do tego cyklu opracowań można zaliczyć rl\\lnieJ rclleksje nawiązujące
do teorii komunikacji: szkic poświęcony folklorowej komunikacji diadycznej. komunikacji
..0 dwóch twarzach".
której podstawą jest nadawca i odbiorca komunikatu (A. Brzozowska-

er.

�197
Krajka): rcłkksj.,: na lemal roli patrzenia i widzenia w sytuacji komunikacyjnej (P. Kowalski):
głos w b\cstii sporu. czy I.asadne jest włą&lt;.:Zanie wątków kultury ludowej w obszar masowo
konsum()\\anej roz.rywki na przykładzie plyty G. Ciechowskiego .,oj D/\D/\ na" (A. Kunce.
B. Wesolek) oral opracowanie na temat usytuowania komunikacji tolklorystycznej w kontekście
cdukaeji wiclokulturowej. aktualnej problematyki przekazu kulturowego na przykładzie animacji
kurpiowskich (M. Samoraj).
Drugi cykl opracowali wyrai.nie nawiązuje do badań językoznawczych
i literacko-etnologicm)ch. czego s/.czcgółnie intercsującą egzemplifikacją są poszukiwania zależności między
folklorystyką a tekstem literackim. lingwistyką tekstu i gramatyką (J. Labocha). Inne opracowania z tego zakrcsu dotyczą utworu literackiego jako przedmiotu zainteresowania folklorysty
(.I. Lugo\\ska). ideoleksykalncgo i gramatycznego aspcktu tolkloru narracyjnego (J. Bogocz)
takLc retleksje na temal współczesnej problematyki przysłowioznawczej
(K. Wrocławski).
W cyklu tym mieści si.,: artykuł tego samego autora poświęcony balladzie ludowej w perspekty\1 ie hadall kulturolJlawczych.
W ramach omawianego C) klu znalalJa równie7. miejsce interesująca relacia ze słowackich badań na temat związhm slownych nazwisk osób i rodzin z nazwami miejscowości (.I. Cukan).
Wśród prezentowanych w omawianej książce tekstów znalazły się również takie. które dotyczą badania lólkloru II jego kontekście kulturowym. eksponując speey1ikę funkcjonowania folkloru II obiegu społecznym. czyli folkloru środowiskowego. Przykładem jest tu artykul dotyczący
tolkloru dzieci.,:ecgo \\ kontekście tołklorotwórczej roli szkoly. ściśle związancj z tworzeniem się
spec) licznej suhkullllry uczniowskiej (I\. 8Iaszczyk). jak również opracowanie dotyczące now~j
kategnrii had,lIi ctnologicll1ych. jaką są legendy miejskie. nazywane legendami współczesnymi.
mitem współezesnym itp .. a wyrastającymi na hazie nowych sytuacji egzystencjalnych, które
przyniosła zc SOh&lt;\cywilizacja miejsko-przemysłowa (D. Czuhala).
Pewna C7..,:Ś~tekstów mieści się w zakresie jednego z najważniejszych nurtów współczesnej
t()lklorystyki. jakim jest rejestrowanie t()lkloru. Znajdziemy tu retlek~je na temat wielkanocnych
procesji konnych \\ Racioorskim (K. Lach). obrzędowości weselnej i jej funkcji magicznokreacyjncj (K. Leliska-B"k). starannic pieh;gnowanych tradycji mikołajowych w Lące kolo
Pszczyny (.I. lJchyła-l.roski). ale równit:ż opracowania łączące badania empiryczne z konkretnymi teoriami - np. hermeneutyczne spojrzenie na picśni życzące zimowe i wiosenne (K. DadakKOlicka).
Cykl poś\li~cony różnym aspcktom folkloru muzycznego otwiera refleksja na temat kapel
cieszYliskich. l\IOrnleych spccyficzny kontekst sytuacyjny muzycznego folkloru cieszyńskiego.
którego charakter II' dużej mierze wyznacza pograniczość Śląska Cieszyńskiego i jego skomplikowanc dl.icje (/\. Wójcik). Dwa artykuły dotyczą współczesnych tendencji w badaniach t()lkloru
muzycznego na SI&lt;lwaeji: pierwsz)' mówi o aktualnych zmianach w repertuarze słowackiej tanecznej muzyki ludo\\cj (B. &lt;iaraj). a drugi o miejscu ludowej pieśni w słowackich programach
szkolnych. dosy~ skromnie wyposażonych w treści związane z narodowym folklorem (M . .Iagerova). Oryginaln'l prohlematyk.,: omawia artykuł poświęcony muzycznym tradycjom regionalnym i ludowym \1 p&lt;lISkim radiu (P. Dahlig). Inne zagadnienia z zakresu wiedzy o folklorze
muzycznym omawiane IV pracy to kwestie żywotności folkloru polskiego na przykładzie żywotności muzyki ludowej (B. Linette). śpiewy pogrzebowe w Polsce i ich cechy regionalne (P. Dahiig) oral Lhva pOl.i&lt;lmy wariantywności w folklorze pieśniowym - wariant dialektowo-stylowy
i \larianty\vnoś~ sporadyczna w folklorze wschodnioslowiallskim
(G. Kutyriowa-Czubala). Cykl
ten i cal" prac.,: kończy szkic POŚ\\i&lt;;cony tcmatyce prac magisterskich o pr01ilu tolklorystycznym
podejmo\vany na kicrunku wychowanie muzyczne w Filii Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie
(K. lurck).
Można \\ tym miejscu postawi~ pytanie. czy potrzebna jest w recenzji jakiejkolwiek pracy
zbioH)\\ej prezentacja jcj poszczególnych czyści (z konieczności ograniczająca się do wyróżnienia ich tytulów czy kluczowych poję~). W przypadku anałizowanej pracy zbiorowej na pewno
jest to zahieg potrzchny. lIkalanie tak rozległego spektrum problematyki podejmowanej przez
folklorystów pol.wala potwierdzić tezę o niezwyklej ekspansji folklorystyki na teren różnorodnych bardl.iej i mniej pokrewnych sohie dziedzin nauki. To już nie jest wąska specjaliza"ia

�198
w ramach etnogratii.
Iccz dzicdzina
wiedzy nawiązująca
do fOz.legkgo i wieloaspektowcgo
programu nowoczesnej
antropologii.
nic tracąccj ze swojego pola widzenia ealościowcgo
kontekstu
życia człowieka.
Mo/na s&lt;ldzić. że tak wieloaspektowa
i inlerdysc) plinarna jak prz.edstawiona
prac,L jest współczesna
folklorystyka.
Pomimo.
że publikacja
nie posiada
uporządkowanego
prezentowania
tekstów wedlug wyraźnie określonego
klucza i rclkk~ji podsumowującej.
to jednak praca zbiorowa Folkloryslyka na pr::elomie wiekólv zasługuje na u\\ag.,: nic tylko etnolog()\\.
ale wszystkich
badaczy współczesnej
kultury.

Jó::e.!lJudniak

S"::tuka ludowa
Pomorskie

Kujaw.

Towarzystwo

Pr::es::lo.';ć i lera::niej-l'::mi(\ red.

Kulturalne.

Bydgoszcz

1997.

ss. 312.

W. Szkulmll\\ska.
Kujawsko223 ił. cz.arno-białych.
1/7 il.

barwnych.
Ksi,\żka jest picrwszą
próbą monograficznego
opracowania
szluki ludowej Kuim\·. Autorz)
poszczegółnych
rozpraw to pracownicy
muzeów i placó\\ek
naukowych
w Toruniu. Poznaniu.
Bydgoszczy.
Włocławku.
Warszawie.
Krakowie.
Lodzi. Inowrociawiu
i Koninic. Artykuly /0slaly oparte na kwerendach
i archiwaliach
zbiorów
muzealnych.
badaniach
lercnowych
oraz
na dotychczasowych
publikacjach.
które niejednokrotnie
zostaly zwerylikowane
i uzupełnione
przez przedstawienie
zmian. jakie zaszły w ostatnich dziesiyciokciach.
Poj.,:cicm szluki ludO\\ej
autorzy obejmują artystyczną
twórczość
wsi. głównie plastyczną.
ak tak/.e muzyczm\ i taneczną
służącą zaspokojeniu
potrz.eb estetycznych
ludu. W dziedzinie
plastyki lo prz.ede wszystkim
rzeźba
i malarstwo
o cechach
indywidualnych
nadanych
przez twórców
(zgodnych
jednak
z lokalną tradycją). r,,:kodziclo artystyczne
i plastyka obrz,,:dowa. Na skutck i/lllacji wsi Sttuka la
dlugo nosila swoiste pi~tno odręhności.
Musiała zaspokajać
gusly odhion:ó\\wiejskich i odpowiadać przyj&lt;;:tym kanonom estetycznym
i ob) uajowym.
Dziś ta S) tuacja odeszla w prteszłość.
Kultura ludowa zanikła. a sztuka przestala służyć swemu środowisku.
Powstaje glównic na zamówienie
miast na konkursy.
dla muzeów. gakrii. sklepó\\-. Odbicga od s\l)ch pierwowzorów.
jest innym zjawiskiem.
Autorzy starali si.,: uchwycić zmiany zachodz'Iee
po II lIojnie światowcj.
Ksią/kę wzbogacają
liczne ilustracje (ponad 300 t(}togralii barwnych ezarno-białyeh
i rysunków).
Podano też przykłady
melodii i pieśni. Autorty
próbuj&lt;1 w)jaśnić
róiniee
t&lt;lchodt&lt;lce mi.,:dz)
tradycyjną
sztuką ludową a ..Iudowopodobną".
Książka jesl w pewnym sensie hołdem zł%nym
mieszkańcom
Kujaw.
którzy
świadomie
kultywuj'l
własnc
lokalne
tradycje.
przenosząc
jc
we współczesność
i tym samym tworzą baz,,: dła swej regionalnej
to/samości.
Szczegółowe
opracowania
poprzedza
rozdtiał autorstwa Jana Swi.,:eha dOlyu.'lcy Kujaw jako
regionu
historyezno-etnograticzm:go.
Artykul
uzupełnia
mapa
Kujaw
i ich subregionów.
W związku
z tą drugą mapką trzeba nadmienić.
że podział nie wypadł na niej całkielll jasno.
Nie wiadomo, czy jest to podział trójczłonowy.
tj .. czy Kujawy Polne znajduj'l si.,: mi.,:dzy, adwiślańskimi
a Czarnymi.
czy też przymiotnik
Polne odnosi si" do Kujaw Nadwiślariskich.
Trzeba
powiedzieć.
że podział ten przedstawia
się nicjasno także w innych puhlikacjach
wydanych przed
laty. W swym artykule
Z ::agadnie/l demograjic::nvch KujalI' opublikowanym
\1 .. I.iteraturze
I.udowej'"
w 1963 roku. R. Kukier pisze o podziale
Kujaw zc stanO\\iska
geogralicznego
na Czarne

czyli

Bydgoszczą.
geograta

Polne

Toruniem.

R. Galona

o przcwadze

czarnoziemu

Włocławkiem

w 1929 roku. Natomiast

i ::wyc::ajach weselnych Kukier wyodn;bnia
tcj publikacji to tylko okolice Inowrocławia.
Nadwiślańskie

ciągną

na zachodnim

zaplcczu

si,,: od Bydgoszcz.y
krawędzi

i Białe - piaszczyste.

a Oobiegnicwem.

dolnej

jak i Nadwiślańskie
nie mają charakteru
dlatego trudno je wiązać z subregionami

na mapce

Podział

lesiste.

jak

np. miydz)

ten z.ostał wprowadzony

opuhlikowanej

\I

1975 roku

\V

Kujawy Ctarne od Polnych. Kuja\1 y Czarne
Radziejowa
i Brześcia Kujawskiego.
Kujawy
po Oobiegnicwo.

Wisly.

W kai.dym

lokalnego.
kulturowymi.

a Kujall"y

Polne lo odn;hna

razie terrniny

Czarne

pr:tel

Ohr::i(dach
według
Białe-

jednostka

i Białe. zarówno

Zostały
\I"prowadzone
przez geografów.
Slusznie \\-io;c w dalszym ciągu Swięch

�199
do nich nic na\\ i'l/uje. Kullurt; Kujaw wiqżc autor przcde wszystkim z Wielkopolską.
aczkolwick
nie uważa Kujaw za Cl.t;ŚĆ Wielkopolski.
Podkreśla
rolę to7.samości kulturowej
w społconości
kuj'l\\skiej.
kh'ml pozllolila
na zachowanie
odrębności
kulturowcj
Kujaw jako regionu etnograficzncgo. Dość sZClcg,'IIO\\o omawia stan badań kultury ludowej tego regionu. a także stan muzealnict\\a
n::gionalnq;o.
I'odkrdla
znaCl.nij rolt; Muzeum Etnograficznego
\V Toruniu
i Muzeum
Kujawskicgo
lIC Włoclawku
oral Muzcum .lana Kasprowicza
w InowrocIawiu
w badaniach
kultury lud()\\cj Kujaw. wydawaniu
publikacji
oraz organizowaniu
konkursów
z zakresu sztuki
ludo\\(.:j. Om,l\\ia 1&lt;::i li/jogralit;
rcgionu i historyczne
warunki kształtowania
się kultury chłopskicj. I'odkrdla
odd/iał; wanic lakich Clynnikó", jak dwór czy obcc osadnictwo .
.I. Slli&lt;;ch opraco\\&lt;i1 również rozdział poświęcony
budownictwu.
Można mieć zastrzeżenia.
cz; ta dziedzina kultury zalicza sit; do sztuki ludowej. Zc względu jednak na liczne elem..:nty zdobnicze \V ludowcj architekturzc.
rozdziały poświęcone
temu zagadnieniu
znajdują się we wszystkich
ogólnopolskich
opracowaniach
poświ&lt;;conych
sztuc..: ludowej. Szkoda tylko. że w tym opracowaniu brak l\łaśnic danycil o zdobnictwic.
Autor podkreśla
harmonijność
krąjobrazu
kułturowego
dallnej wsi. niClaklóC&lt;lIlic pit;kna naturalncgo
środowiska
dzialalnością
człowieka.
Omawia typy
wsi. zagnid i hudynków
micS/kalnych.
Przy omawianiu
rozkładu budynków
i ich wnętrz przydaIyb; si" ich plany.
Uzupełnicnicm
lcgo rozdzialu jcst opracowanic
pióra E. Kraszewskiej-Sikorskiej
poświęcone
drellnianej
arcilitcktur/c
sakralncj Kujaw. Pisząc o zdobnictwie
wnętrza K. Pawłowska
przytacza
dane I litcratury. a taUe piSl.e o II spółczesnych
artystkach
ludowych.
malujących
ręcznie wzory
kil iaLO\It: na ścianach. i o makatkach
papierowych.
jak również o twórczyniach
pąjąków ze slom;. sztuC/n; ch k Iviall')\\', o artystkach
sypiących
wzory piaskicm.
Poświ.;ca też uwagę problemowi ludo\\ości
11/.orl)\\' na nl.iansie włocławskim.
Mówiąc o wzorach sypanych piaskiem. autorka ulega pokusic. cl.t;ste.i u hadaC/y sztuki ludowcj. przypisywania
motywom
"Drzcwka
życia".
ksi';:i; ca. słOlica arcilclypiC/nemu
myślcniu magicznemu.
"którc ulcgło zapomnieniu".
Tymcza,;em sarna technika sypania piaskiem
na naszych ziemiach
nic wydąjc się czymś archaicznym
i chyba trudno II iq/.ać .1;\ z azjatycką
mandalą
Ciekawe
natomiast
są wiadomości
o czerpaniu
lllOn'lw z J..obiercc'm dllorskich.
a takżc o wpływie na tę sztuk.; haftu kujawskiego.
Nie wiem,
doiak odległcj trad;eji
można IHIII'iązywać wit:szane
pod sufilt::m na Ziclone
Święta ptaszki
ze slomy i papil'l'u lub I. drCl\'lla. o skrzydłach
z łupanych deszczułek.
które miały symbolizować
Ducha Swi"tego. Te ostatnie znane są \1' J"('lżnych regionach
Polski. między innymi na Lubelszczyinie. gdzit: m,1\\ iano. :i.t: ich II'ykunawe;
nauczyli si.; strugania takich ptaszków w więzieniach
ros;.iskich. Jest jednak mo:i.! iII c, że ta galąi. twórczości.
podobnie jak wykonywanie
innych ptaszkÓII I drewna. mogla powstać w różnych miejscach
niezależnie
od siebic. Wnętrzu domu po511i&lt;;con; jest rllll n ież rozdzial dOlyc/'lcy meblarstwa.
autorstwa
Iwony Świ.;ch. Ta sama autorka
omawia tt::i J..owals!llo. plecionkarstwo
i garncarstwo.
Bardzo cickallie
pr/edSla\\ia
się artykul autorstwa
A. Blachowskiego
dotyczący
stroju,
II którym autor wykorzystał
niel.l1ane dotąd zbiory zachowanc
w Rosyjskim
Muzeum Etnograliclllym w Sankt I'dersburgu.
Na podsta\\ic
klocków drukarskich.
znajdujących
się w muzcach
Torunia i Włocławka.
autor dochod/i
do wniosku. że naj starsze motywy zdobnicze,
funkcjonujące na Kuj&lt;1lvach co najmniej od XVIII wieku. odżyły w hallach na strojach kujawskich
z lat 30.
ll&lt;ISl.cgo stulecia. IlaiCiarki
miał; się jakoby wzorollać
na ornamentach
z druków na płótnie.
\\ dalslej części opmcowania
autor omawia krytycznie
..tYPowoŚć·· ubiorów. która na podstawie
Slroju

kujml'skiego

mÓII I.cspoló\1

II ./lIasie

f'olskieh

I(llklorystycznych.

SlrojrJlII

Autor

wytyka

Ludowych

stała się wzorcem

nicścisłości

w harwnych

scenicznych
tahlicach

kostiu-

zamieszczo-

l1;eh w lej puhlikacji.
BlaehO\\ski
podaje delinicję typowości odzieży zastrzeg:\iąc.
że typowa dla
danego regionu jest tylko taka I(Jrlna. która nie posiada analogii II' sąsiednim
regionie. chyba że
zostala

tam lapo:iyelOna.

/ tym stwierdzeniem

można

by polemizować.

gely:i sam autor

podąjc

prl; klad clel'\lonej
jaki II ystępująccj
zarówno na Kujawach. jak i w Wielkopolsce
lub na MalOI\ SIU. nic llumaCląc.
jakimi drogami
miałyby
przebiegać
te zapożyczenia
. .lako absolutnie
oryginalnc kuiawskie ((lrmy Ilymienia
aulor kapelusz pilśniowy czarny o twardej główce rozszerzającej się ku gl)r/c. kalian I. pólrękawkiem.
z doszytymi
rękawami
czerwonymi
lub z tkaniny
II!.Orzyslej. kiereję sukicnll&lt;l z kapiszon..:m. sukmanę granatową
lub czarną z peleryną i ..potrze-

�200
bami". kobiece czepce białe. haftowane płócienne lub batystowe czy tiulowe. rozłożyste. zwisające z tyłu lub z okrągłym
denkiem.
owijane
wokół głowy zrolowanymi
chustkami
i nigdy
nie mąjące taśmy do wiązania pod brodą, jak to było w czepcach paluckich.
Za unikatowe.
występujące jedynie
na Kujawach.
autor uważa również fartuchy
z czerwonego
inletu zdobione
białym haftem. Te jednak występ(J\vały
tylko w strojach odświętnych
kOllca X IX wieku. Nigdy
nic było w typowych
strojach kujawskich
hal10wanych
koszul ani gorsctów.
Autor stwierdza. że.
biorąc pod uwagę lazy stroju kujawskiego
i odmiany lokaInc. nie możemy stworzyć jcdnej wzorcowej formy. Za najbardziej
klasyczny
ludowy strój kujawski autor uznaj c tcn. kll')ry udokumentował Gerson. a opisał Kołberg. a więc odzież z lat 1850-1870.
Po 11\70 roku w ubioracb zamożniejszych Kujawiaków
zaczynają przeważać
elementy typowc dla miasta. W tym czasic tradycyjne stroje z dużym wkładem ,vłasnej pracy nosi warstwa uboższa. l tu tcż nic do kOllca mol.na się
zgodzić ze zdaniem autora, gdyż już i te stroje z połowy XIX wieku nosiły ccchy ubiorów miejskich. tyle. że z wcześniejszego
okresu. Dalej autor szczegółowo
omawia zdobnictwo
stroju
i czynniki
na nie oddzialujące.
jak pisma kobiece,
koronki fabryczne
itp. Twierdzi.
żc praca
u podstaw
prowadzona
w dobie pozytywizmu
przez dwory mogła się przyczynić
do rozwoju
hafciarstwa
ludowego
na Kujawach
w kierunku
wzornictwa
miejskiego.
Bardzo szczegółowo
omawia wszystkie części stroju w poszczególnych
okresach w odniesieniu
do plei i stanu nosicieli. Zwraca też uwagę na trudność w stworzeniu
jakiejś modelowej
1&lt;mny stroju ze względu na
lazy rozwoju oraz na odmiany lokalne. Przedstawia
te odmiany na rysunkach.
Uważa. że problematyka strojów kujawskich
nie została w pełni omówiona
i zasługuj c na pełnicjszą monografię.
W innym rozdziale
Błachowski
zajął się dawną rzeźbą. Na wstępic podkreśla.
żc termin
"dawna" określa dzieła powstałe przed 1939 rokiem i wykonane
przcz rz.eźbiarzy. którzy zmarli
przed rokiem 1945. ale także tych. którzy urodzili się w wieku XIX. nawet jcśli ich dzieła powstały po II wojnic światowej.
Za datę graniczną pomiędzy dawną a wspólezesną
rzeźbą ludową
autor uważa rok 1945. gdyż:
I. wojna polożyła kres tradycyjnym
formom kultury.
2. mecenat powojenny
ukierunkowuje
ją nawołując do rcalizaeji tcmatyki świcckiej.
3. inspirująco
działał nowy pozawiejski
rynek zbytu.
4. powstały nowe stereotypy "stylu ludowego".
Do autentycznie
ludowych twórców działających
jeszcze dziś autor zalicza ludzi obdarzonych
wewnętrzną
potrzebą
tworzenia.
nie przełicząjących
swej pracy na złotówki.
Obok dawnych
świątków.
które powróciły do kapliczek po roku 191\9 (nie jest prawdą. żc wczcśnicj ich tam nie
było. tylko często były wykradane
przez "miłośników"
sztuki ludO\vcj
T.K.) poja\viają
się
nowc. zamawiane
u miejscowych
twórców.
Wcdług autora. ludowa rcligijność
stoi na straży
sztuki tradycyjnej.
Autor zwraca uwagę. że do kujawskiej
sztuki ludowej można zaliczyć tylko te
rzeźby. o których wiadomo,
że powstały
na tcrcnic Kujaw. a nic wszystkic.
którc tam zostały
znalezione.
Analiza form zachowanych
zabytków
pozwoliła
autorowi
wyłonić trzy zasadnicze
grupy rzeźb. Do pierwszej
należą takie. w których koncepcja
rze/.by rozwiązywana
jest samodzielnie bez naśladownictwa
łarm stylowych epoki. T\vórca dążyl do realistycznego
ujęcia postaci. ale nie umiał tego osiągnąć.
Starał się wysunąć na pierwszy plan clementy pełniące funkcję
symboli. Czasem tacy twórcy przez powtarzanie
pewnej formy dochodzili
do rutyny i tworzyli
własny indywidualny
styl. Druga grupa - to samoucy, rzeźbiący jednak zawodowo.
Do tej grupy
należy zaliczyć prace tych twórców.
którzy nie starali się opanować
kanonów
stylowych.
lecz
kierowali
się intuicją. Trzecią grupę. nazywaną
przez historyków
sztuki barokowo-ludowymi.
autor zalicza

do autentycznych

ru. i ich egzystencja

twórców

była związana

ludowych.

Tworzyli

z wsią. Są to rzeźby

oni na zamówienic

z wicku

paralii

X V II. X V III i picrwszcj

lub dwopołowy

XIX. Znajdują się w wielkich kościołach
lub w kapliczkach
przydrożny ch. Dużą grupę stanowią
tu figury Matki Boskiej Skępskiej.
bardzo popularnej
na Kujawach
(ale tylko w byłym zaborze
rosyjskim),
choć miejsce jej kultu leży w ziemi dobrzyńskiej.
Po po"staniu
styczniowym.
gd:
na skutek represji władz carskich oslabl ruch pielgrzymkowy
do Skępego. zaCięto r/eźbić Matkę
Boską Skępską na Kujawach.
Autor przypuszcza.
że niektóre z figurck o ccchach bardzo prymitywnych były rzcźbione przez samych pielgrzymów
jako tigurki wotywnc. W roldziale tym autor

�201
pr7.~d,ta\\ ia ró\\ni~ż

bi&lt;lgrafie kilku artystów.

7nanych

nam z przełomu

XIX i XX wieku,

których

zaJicza do grupy drugiej.
Rzó.bie
wspóh:/esnej
poświyconc
jcst opracowanie
Iwony Święch.
Zwraca
ona uwagę
na trudności
\1 /.akwali likO\\aniu
niektórych
twórców.
Są tacy. jak Stanisław
Zagajewski
czy
.\ndrzej RusocKi. Kt(,rych prace odbiegaj'l od kanonów przypisywanych
sztuce ludowej. Niektór/y 7. oma\\ianych
tW(lre&lt;'m swoją biografią są bardzicj związani z miastem niż ze wsią. Większość z nich tworzyła na zamówienie
muzeów. prywatnych
kolekcjon~rów.
C~p~lii, czas~m Kościola. AutorKa zbija jednak CZysto prezentowany
pogląd. że środowisko
wiejskic nic aprobuje
t\\ón:zości
s\lych artysl(·l\\. I'r/ytacza
przyklady z.achwytu mieszkaJlców
wsi dla ich rzeźb, a lak t.
żc rzdby te nic traliaj,\ do środowiska
\\iejskicgo.
tłumaczy ich wysoką ceną. W dalszym ciągu
prZCdSla\\ ia biogralic i t\IÓITIOŚĆ dwunastu spośród trzydziestu
najbardzi~j
znanych i wielekroć
nagradzanych
artystó\V Kllja\l·skich.
I'laslYK~ \\ obm,:dach i Z\\'yczajach micszkańców
wsi kujawski~j omawiają
Hubert Czachowski i Krystyna
l'awlo\\sKa.
Na wst.ypic przcdstawiają
tlo ludowcj obrzędowości.
jej związek
l. da\\nymi
Kultami agrarnymi
czy z.aclusAowymi.
Aczkolwiek
rekwizyty
obrzędowe
posiadają
\\alory plastyczne.
ich Ilmkcja eslelycma
byla raczej drugorzędna.
Żywot ich był zwykle krótkotrwaly. gdyż wyKon) wano jc ze słomy. papieru. Na pierwszy plan wysuwają
się tu rekwizyty
związane z obrzydowością
zapustną. żywą na Kujawach do dziś. Autorzy mówią o dwóch poziomach działa!! w tych ohrz.ydach
magicznym
i społccznym.
Pierwsz~ przcjawiały
się w barwnych Korowodach
/.arustnych
prz.cbieraileów
z maszkarami
zwierzycymi
na czcle. Wegetacyjny
scns tych dziahul zachowaj się w wypowiadanych
t~kstach. a także w symbolicznych
postaciach
\\egćlacji. jaK koza. bocian. K0I1. nied/wiedź.
Symbolikę
postaci podkreślają
kostiumy zawierające Kosmalość. słomy. dz\\onKi mające odr~dzać
zlo. Akccnty spoleczne
przcjawiają
się w zaba\\ ie rodKozioIKo\\ej.
kdnoC/eśnie
jednak i tu pojawia się symbolika
magiczna w postaci chłopca-golaska
luh kozioib.
mająca repn:zentować
płodność.
Inne postacie występujące
w tych obch&lt;ldach to lm .. .inni" . .i.yj'lcy roza społcC/.ności,\
wiejską - przedc wszystkim
Żydzi i Cyganie.
labe \\ydnl\\ny
dziad i haha. W lalach mi~dz.ywoiennych
do obchodów
zapustnych
przeniknyły
postacie z jasełcK czy \\ido\\isk
herodowych.
jak aniol. diabeł. śmierć. a także przedstawiciele
rÓinych zawodów.
nI', kominiarz.
fotograf. Autorzy podkreśląją
rolę Muzeum
we Włocławku
\\ podtrzymywaniu
tych Z\\ycz.ajów rrzcz organizowanie
przeglądów
grup z maszkarami
zapustnymi. połączonych
z przemars/\;m
grup karnawałowych
ulicami Włocławka.
Wymieniają
organizatoró\\ ciekawszych
zespołów.
Podkrcślaj,!
też rolę zespołów
folklorystycznych
w organizowaniu tych imprez ..
W dalszym ci'lgu został omó\\iony
okrcs wielkanocny.
z którym związane są palmy. kolaIki,
baranki z cuKru i gliny. jajKa malowane.
gaik. który na Kujawach
wiązal się jednak z Zielonymi
SIl i~tami i bl! jaKhy Kontaminacją
Z\\ yczaju gaikowego
z ohchodzcnicm
domów z kogutkiem
dyngusowym.
W Z.\\ i'VKu /. Zielonymi
Ś\\i&lt;;tami zostało też omó\vione .. Św·ięto Pasterzy".
Sporo
miejsca roś\\ięcono
rebliz.) tom i.niwiarskim
i związanym
z Bożym Narodzeniem
(szopki. choinka). a [,ikże clemen10m plastYKi weselnej.
\\' rozdziale poś\\i~conYIlJ
zabawkom
ludowym
Bożena OlszeWSKa omawia różnice występujące \\ zabawkach
\\ yKonanych przez dzieci. doroslyeh członków rodziny i artystów ludowych,
Vliędzy innymi Z\\TaCa uwagę na rowszcchne
w okresie miydzywojennym
i w pierwszych
latach
po wojnie dre\\nial1(; bąki wprawiane
w ruch batem. Chłopcy konstruowali
te7. pistolelY i różne
dn:\lniane
narz~dzia. dziewczynki
wykonywały
lalki z gałganków,
Pośród zahawek
wytwarzanych przez dorosłych czlonKów rodzin do naj powszechniejszych
należaly wiatraki, Konstruowali
oni ró\\nió.
KołySKi dla laleK. sanlOloty ... kółKa-karuzclki".
konie. Niektórzy
specjalizowali
się
\\ pC\lnych

\\)Tobach

zostały zaba\\li

jui

za młodu.

a w \\'ieku

doroslym

zostawali

rzeźbiarzami.

Omówione

też

ceramic/.ne.

I.nalaz/o się \\ ksiqice n'mniei miejsce dla tarica i muzyki \\ rozdziałach
aulorstwa Roderyka
l.ang.ego i Aleksandra
Pm\laka. Aulor charakteryzuje
Kujawy jako obszar. na którym dominuj'l
1') Imy mazurkO\\e
(Kuja\\ iaK. mazurek. ohcrcK l. przy czym kujawiak jt:st tailcem picrwszoplano\\) m. Podkreśla plynność i harmoniy ruchów. charakterystyczną
dla tego tańca. Omawia charakter)styczny
dla ohrz.~dO\lości
weselnej
tanieć ..chodzony",
w którym drużba jakby pokazuje

�202
pannę młodą zebranym. Autor podkreśla ró7nicl; między kujawiakiem. który stał sil; tariccm
narodowym i był tariczony w salonach. a kujawiakiem wiejskim. Omawia równiei pozostałe
tarice, podaje kinetogramy i nuty. W związku z tarieem zostal omówiony szczegółowo zwyczaj
podkoziołka. Sporo miejsca poświęcono dawnym kapelom. R. Lange podkreśla lei charakterystyczną dla Kujaw krótkość tekstów śpiewanych, w których muzyka instrumentalna dominuje nad
śpiewem. O pieśniach z Kujaw pisze w swoim artykule A. Pawlak. Przcdstawia on charakterystykę pieśni obrzędowych związanych z obrzl;dami dorocznymi. Zwraca uwagl; na analogię pieśni
"podkoziolkowych" z weselnymi. omawia też przyśpiewki i pieśni weselne.
Publikacjl; zamykają dwa artykuły Wandy Szkumlowskiej traktującc o zespołach folklorystycznych i o ochronie sztuki ludowej i folkloru. Autorka wyróżnia ((liklor tradycyjny istnicjący
jeszcze po II w~jnie światowej, udokumentowany przez badania terenowe przeprowadzone przez
PaJlstwowy Instytut Sztuki, Muzeum Etnograficzne w Toruniu oraz przCl redaktor Annę Jachninę
I. Rozgłośni Polskiego Radia w Bydgoszczy. Krytycznie ocenia działalność instruktorów zespołów folklorystycznych. tworzących masowo po II wojnic światowcj przy domach kultury. świetlicach zakladowych i różnych instytucjach oraz stowarzyszeniach. Wil;kszość z nich "ulepsza/a"
folklor tworząc aranżacje dalekie od oryginału. Związek I fi)lklorem stawal sil; coraz trudniejszy
do odczytania. Autorka zwraca uwagę na niebezpieczeństwo. jakim było zapożyczanie piosenek.
tańców i sposobu icb wykonania od innych grup. czasem z odległych n:gionów. a takie ..upolitycznianie" folkloru. Do momentów pozytywnych zalicza organizowanic od 1967 roku Ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Spiewaków Ludowych w Kazimierl.ll Dolnym. gdzie jest promowany wyłącznie folklor autentyczny. Festiwale te udowadniają, żc folklor nic lTIusibyć stylizowany.
Jako imprezl; pozytywną wymienia również Ogólnopolski Festiwal Folkloru w Płocku w latach
1969-1980. a także. jeśli idzie o Kujawy. imprezy organizowanc od 1972 roku w ramach" Wiosny
pod Tężniami" pod nazwą Festiwal Folkloru Kujaw. Autorka ulvaża. że ten kstiwal przyczynia
się do integracji regionu. a jednocześnie inspiruje zespoły do przygotowyll.ania programów
opartych na miejscowych tradycjach. Jest też miejscem popularyzacji sztuki ludowej Kujaw.
Podobną funk~ję pclnią międzywojewódzkie przeglądy zespolów folklorystycznych. Stymulującą
rolę pełnią też przeglądy organizowane przez Wojewódzki Zwi,jZek Kółek i Organizacji Rolniczych. Autorka omawia również kapele dawne i współcz.esne oraz I.espoły prezentujące folklor
rekonstruowany. zbliżony do autentycznego i zespoły specjalizujące si.; w j(llklorze opracowanym artystycznie i stylizowanym. Powstawały one zwykle z inspiracji zewn.;trznej. były powoIywane do życia przez placówki kulturalne i szkoły. Był to folklor l\yuc7.ony. nic autentyczny.
Wreszcie mowa jest o zespołach kół gospodyń wiejskich.
W rozdziale poświęconym ochronie sztuki ludowej autorka omawia badania naukoll'C
nad folklorem. podejmowane w latach 1945-1975. prowadl.One przcz l'aństwO\I y Instytut Sztuki.
Muzeum w Toruniu i wc Włocławku. Polskie Radio w Bydgoszczy. a także prze/. różne ogniwa
administracji państwowej oraz stowarzyszenia. przede wszystkim Kujawsko-Pomorskie Towarzystwo Kulturalne. Omawia też zmiany, jakie zaszły w zakresie opieki nad sztuką ludową
i 1()lklorem w związku ze zmianą podziału terytorialnego krąiu w 1975 roku. Podkrcśla roll; konkursów tematycznych. organizowanych przez Muzeum Etnograficznc w Toruniu i we Włocławku. a także o organizowaniu przez te lTIuzea wystaw zagranicznych. Wspomina również. o opiece
Muzeum Etnograficznego we Włocławku nad twórczością ludOI,,! Kujaw. mil;dzy innymi
o znaczącym fakcie. jakim było otwarcie Kujawsko-Dobrzyńskiego
Parku Etnograficznego
IV Klóbcc. Organizatorem
konkursów na sztukę kujawsk'l jest równicż od 1979 roku Muzeum
im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu. Podkreśla też roll; Bydgoskiego Oddziału Polskiego
Radia w popularyzowaniu folkloru.
Aneks do książki stanowi wykaz i omówienie zbiorów. dotycz'lcych Kujaw. II· poszczególnych muzeach Polski oraz obszcrna bibliografia. Wszystko to. a takie wysoki poziom graficzny.
sprawia. że książka stanowi ważne kompendium wiedzy o sztuce lud(l\\ej Kujaw.
l"&lt;'I'esa IJ/ll1ill-l\arwicka

�203
Ludwik K o I. o I u h. Rodzima wieś opolska. Kultura i ::ycie społec:::ne. SlIIdium socjologic:::no-etnograjicne. Opok I Y98. ss. 271.
Ksiąjka. która pojawiła si.,: w ubieglym roku nakladem wydawnictwa Uniwersytetu Opol~kiego warta jesl. nie\\&lt;ltpliwie. poświl,:eenia jej uwagi. wychodzi bowiem naprzeciw niezwykle
aktualnej oheenie potrzehie określenia swojej etnicznej. narodowej i kulturowej tożsamości.
Rozprawa Ludwika Kozołuha jest studium jednego regionu - jest to ohszerne studium OpolszcZ~lny. jej historii. problem(m i specyfiki - jednakże same mechanizmy decydujące o indywidualnym charakterze regionu oraz narz.,:dzia badawcze i metody analizy wyników badań zastosowane przez autora mogą poslużyć do zrozumienia specyfiki zróżnicowania kulturowego w znacznie
szerszym aspekcie.
Omawiana pozycja składa si.,: z szcściu głównych cz.;ści. podzielonych na mniejsze rozdziały:
część pierwszą zatytułowaną "Zasadnicze pojęcia teoretyczno-poznawcze"
autor poświęcił
na omówienie poj&lt;;:ć. jakie pojawiają sil,: w dalszych partiach pracy. W poszczególnych rozdziałach zostaly omówione takie zagadnienia. jak: świadomość społeczna. narodowa i religijna. tożsamość jednostki i grupy. problemy związane z wi&lt;;:ziąspołeczną i postawami społecznymi oraz
integracją i dezintegracją rcgionalną. "obejmujące swoim zasi&lt;;:giem aspekty etniczne. językowe.
kulturowe .. ze szczególnym uwzględnieniem kultury ludowej - oraz prohlemy gospodarcze
r~gionu" (s. 47).
Kolejnc dllie części omawianej ksią/ki zostaly poświęcone historii regionu od czasów najdawniejszych aj do czas(m współczesnych. z uwzględnieniem takich zjawisk. jak masowe wy.iazdy ludności Opolszczyzny do ówczesnego RFN oraz sytuacja na wsi opolskiej w latach siedemdziesiątych. Najnowszcj historii regionu trwającej do dziś a zapoczątkowanej zmianami
polityczno-społecznymi po roku 1989. poświęcona jest część piąta zatytułowana "Wieś opolska
a procesy tkmokratyzacji po 1989 roku". W tym rozdziale autor szczegółowo omawia zagadnienia związane z postawą ludności wsi opolskiej po roku 1989. powstaniem i działalnością Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego
Mniejszości Niemieckiej na Opolszczyźnie. a także potencjalnymi zagrożeniami hezkonl1iktowego współżycia mieszkańców wsi opolskiej. Ostatnią część
tego rozdziału stanowi omówienie i ocena działalności wspomnianego Towarzystwa SpolecznoKulturalnego Mniejszości Nicmicckiej.
Z kolei dwie powstałe cz&lt;;:ścidotyczą problemów stricte kulturowych. Pierwszy z nich poŚII ięeony jest wspólczesnej kulturze ludowej wsi opolskiej. bowiem - co autor podkreśla w tytule kultura występuje tu jako "płaszczyzna integracji i podkreślenia tożsamości" (s. 135). Można
II nich znaleźć opis tradycji. zwyczajów
i obrzędów występujących na terenie Opolszczyzny.
Autor oma\\ia ich liJnkcjc oraz przedstawia (na podstawie badań) ich współczesną rolę. I tak,
przykładowo - .J dniem św. Andrzeja (30 listopada) związana jest tradycja różnorodnych wróżh.
które w czasach nam współczesnych zatraciły swój pierwotny charakter i przybrały raczej formy
zabawy. Wró/by andr/ejkowe znane są prawie 100% badanych. Praktykowane są przez młodzież,
a tematyką ich sCI w zasadzic sprawy matrymonialne. Nąjbardziej znaną wróżbą jest lanie
do wody roztopionego wosku - wymienilo ją 95% respondentów" (s. 155). W podobny sposób
Autor omawia inne zwycząje i obrzędy. dokumentuje pewne aspekty współczesnej kultury opolskiej wsi. Natomiast drugi z rozdziałów poświęconych zagadnieniom kultury dotyczy zjawisk
kultury współczesncj. ich funkcjonowania oraz wpływu. jaki wywierają na spoleczno-kulturowy
charakter regionu. Podrozdzialy tej części zatytułowanej ..Współczesne oblicze wsi opolskiej"'
dotyczą takich zagadnierl. jak szkołą i szkolnictwo. rola Kościoła katolickicgo. funkc:ionowanie
bibliotek oraz /ycie kulturałnc i autoidcntytikacja mieszkańców wsi opolskich.
Ludwik Kozolub w swojej ksią/ce podejmuje również kwestie związane z pograniczem kulturowym i wymieSlanicm kultur. jakie nastąpiło na ziemiach Opolszczyzny podczas wielowiekowych skomplikO\~anych procesów historycznych. W zakończeniu podkreśla. iż "rozprawa,
zgodnie z założeniem. ukazujc na tic historycznym proces kształtowania się i różnicowania tożsamości rodzimych mieszkańców wsi opolskiej, przemian kultury ludowej i jej roli we współczesnym życiu tego środowiska" (s. 232).

�204
Uzupełnieniem
treści merytorycznych
zawartych
w omawianej
pozycji jest aneks. w którego
sklad wchodzą m.in. kwestionariusze
do badań terenowych. zdj&lt;;cia oraz wykaz nazw wsi. w których
zostały przeprowadzone
badania. Ponadto książka zawiera obszermt hihliografi.,:. a także liczIle
mapy i tabele. które obrazują omawianą
problematykę.
Jest to więc szczególowa
i w drobiazgowy
sposób uj.,:ta mOllo,g,ralia regionu. którego indywidualny charakter
i specyfika jcst wyraźnie zaznaczona
na mapic Polski. zarówno tej kulturowospołecznej. jak i administracyjnej.
do czego w dużcj micrze przyczyniła
si.; postawa mieszkańcó\\
i ich poczucie więzi regionalnej.

Stanisław G a d o m s ki. Krajobric:: kaplic::ką. Cjórnośląska ()Iieyna Wydawnicza.
Katowice 1997. ss. 79: Ałicja G a I e c k a - I' a d u c h o w a. Kaplic::ki IIr::vliro:://(' ::it'mi raciborskiej.
Centrum
Dziedzictwa
Kulturowego
Górnego Śląska. Kalowice
19Y7. ss. 165: Maria L i P o kB i e r w i a c z o n e k. Pr::y śląskich drogach. Muzeum ŚI'lskie. Katowice
1998. ss. 220.
Recenzją obj&lt;;te są trzy prace dotyczące
małej architektury
i rzcżhy sakralnej z. obszaru Górnego Śląska, powstale w latach 1997-1998.
Religia i religijność
od dawna wiązaly siO; z matcrialnymi
ośrodkami
J)'cia religijnego.
wyrażającymi
się w postaci wielkich
i malych form architektury
i rz.dhy sakralncj.
Świ'llynic.
kapliczki. figury i krzyże przydrożne
hyły i sq matcrialnym
wymiarem
modlit\\y
i rcligijnego kultu.
charakterystycznego
dla całego obszaru Polski. a szczególnie
Śląska o silnie zakorz.enionej
tradycji rcligijnej.
Mimo upływu czasu i zmiennych
losów historii. te z.aCh&lt;l\\alle małe obiekty architektury i rzeźby sakralnej stanowią po dziś dzień charakterystyczny
element polskiego krajobrazu.
Otulone gałęziami
drzew. często zniszczone
i poszarzałe.
przesyconc
zapachem
ziół i śpiewem
ptaków
emanuj'l
ciepłem.
budząc
poczucie
bezpicczeństwa
i bliskości
Boga. który jesl lu
.,na wyciągnio;cie
ręki..:· Przcl. dlugic lala mala archilektura
i rzeiha sakralna z.epchnil,:ta na margines badań, nic doczekała siO;ambitni.:.jszych
opracO\\ań.
Pierwszą. klasyczną już pozycją prezentującą
małe formy architektury
i rZe/by sakralnej niemal z calego obszaru Polski była wydana (w okresie socrealizmu')
nakładem \\ydawniclwa
PAX.
książka Tadeusza
Seweryna:
Kaplic::ki i kr::y::epr::ydro::ne w !'olset' (1'J5X). W IYX9 roku ukazalo się obszcrne
opracowanie
rzeiby
ludowej
Romana
Reinlussa
LlIliowa r::e:':bakamienna
w Polsce. Kolejne lata przyniosły szereg opracowań o zasi.;gu lokalnym.
Od kilku lat obserwowany
jest wzrost zainteresowań
rrohlclllatyk,t
badawC/ą
w zakresie
małych form architcktury
i rzeiby sakralnej, stanowi,\cych
c/I,:sto jedyne ślady dzicdzictwa
kulturowego .,małych ojczyzn".
Społeczności
lokaInc. chcące określić \\łasną tożsamość ... na nowo"
odkrywają
pio;kno rrzydrożnych
kapliczek
i krzyży. Wielu historyków
i etnologów
rodcjmujc
próby ich zinwcntaryzowania
i opracowania.
W ostalnich latach plonem tych dociekań jest kilka pozycji obejmujących
tercn Górnego Śląska. W 1997 roku Górnośląska
Oficyna Wydawnicza
i Centrum D/icdzklwa
Kulturowcgo
Górnego Śląska wydały dwie albumowe
książki: Krajobra:: :: Iwplie::ką S. Cjadomskicgo
oraz A'aplic::ki i kr::yże pr::ydro::ne ::iemi raciborskiej A. Gałcckiej-I'aducho\\l:j.
PiemsJ:a z nich. z krótkim wstępem.

stanowi

fotograłiczną

prezentatCil,: kapliczek

przydrożnych

i krzyży z wybranych

miejscowości
obszaru województwa
katowickiego.
S. Gadomski.
znany fologralik.
na
barwnych
fotografiach
ukazał galerię różnorodnych
form kapliczek.
ligur i krzyży w
malowniczego
pejzażu śląskich osiedli, miast i wsi.
Ten fotograficzny
przekrój przybliża przecietnemu
mieszkallco\\i
Górncgo Śląska
ność. piękno i wartości malej architektury
sakralnej.
Pozwala zauważać \\ najbliższym
to. co było dotąd nicdostrzegane.
Książka jest zaopatrzona
\\ mapkI,: ohrazująq
czek. krzyży i figur przydrożnych
zamieszczonych
w albumie oraz opis u'cści
kładnym określenicm
roku tundacji kapliczek i krzyży (hel. fundatora).

75

około 150
otoczeniu
różnorodotoczeniu

położenie
liltogralii.

kapliz do-

�205
Ciekaw'l

rucihorskiej.
Raciborz,a
Pictrowice

pozycj.,: stamm i praca 1\. Gałc&lt;.:kic.j-I'aduchowc.j
Kaplicki i kr:y:':epr:ydro::ne :iemi
maj'lca charaktn
iluslrowanego
katalogu
obiektów
znajdujących
si.,: na tcrenie

i kilku okoliu.nych
Wielkie i Rudnik.

gmin:
lawiera

Krzanowicc.
Krzyżanowicc.
królki wst.,:p. fotograficzny

Kuźnia Raciborska.
Nędza.
katalog z opisem oraz indeks

Ilszystkich
kapliu.ek.
ligur i krzyiy przydrożnych
ziemi raciborski~i.
sporządzonych
przez aulork.,: na podslal\'ie
karl adresolvych
wykonanych
w 1995 roku przez A. Owczarek-Kowalczyk
na zlecenie
Centrum
Dz.iedzict\la
KuilllrOI\'ego
Górnego
Sląska.
Książka
zaopatrzona
jest
II sln:szu.cnia
1\ j.,:z.ykach czcskim i niemieckim.
W krótkim \vst.,:pic autorka wyjaśnia genez.,: powstania
i lundacji kapliczek.
figur i krzyży
przydrożnych.
Illai'lcych naju..,:ściej eharakler dzi.,:kczynny. Opisuje również najczęściej
spotykam: typy kapliczek na ziemi racihorskiej.
jak np. kapliczki domkowe.
stawiane na rzucie kwadratu
lub proslok'lla.
z ccgły. krytc dwuspadowym
daszkiem
zwieńczonym
trójkątnym
szczytem
lub
fry zem.
Wiele u\\agi ,wtorka poświ.,:ca rzcźhie sakralnej.
dziykczynnemu
votum. najbardziej
rozpoIlszcchnionym

kultom

Śll ięty ch: .lana Nepomuccna.

Urbana.

Floriana

i Matki

Boskiej.

Choć

/amiarcm
autorki (jak ZaLnaua
wc lIstępic)
było opraco\HlJlie
przewodnika
po ..raeiborskich
kaplicznych ścieżkach".
ksi,\ż.kę lę można I.aliczyć w poczet opracowań
popularnonaukowych.
I'iemszą.

plmażną

prl)hcl naukowej

rcJ1cksji.

dotyczącą

małej

architcktury

i rzeźhy

sakralnej

na (iórnym Śh\sku. jest \\ydana w 19')X roku pr/ez Muzeum Śląskie. książka etnologa i pracownika tutejszego muzeum
M. Lipok-Bierwiaczonek
Pr:y ..iląskich drogacI/. Praca ma charakter
albumowy
(część fotograliczllo-dokumentalna).
jak i popularno-naukowy.
systematyzujący
dotychczasową
wiedzę o maki architckturze
i rzd.bic
sakralnej
z wyjaśnieniem
meandrów
ich
hi:;torii. Składa si.; z dwóch cz.;ści: fotogralicznej
i opisowej. Fotografie (ok%
250). w większości czarno-hiałe.
wykonał J. Bierwiaczonek.
Przedstawiają
one kapliczki. krzyże i rzeźbę sakralną
z obszaru zachodniej
cz.ęści (iórnego
ŚI'lska (bez Opolszczyzny)
oraz niektóre obiekty położone
na ziemi rybnickiej.
\\' części

llpisOl1 ej autorka

dokonuje

krytycznego

przcglądu

opracowań

małych

obiektów

ar-

chitektury i r/e/hy sakralnej.
które ukaz,liy si.,: od końca XiX wieku do okresu wspókzesnego.
t:w&lt;lża. ze żadna I d&lt;llychczasol\ych
pozycji nil: wyczerpuje
w pełni tcj problematyki.
W kolejnych rozd/iajach
przed·;!a'.lia
I wyjaśnia
okoliczności
powstania
kapliczek.
figur i krzyży przydrożnYlh. wskazujcl" na Ich religijny i kullllrowy charakter.
Kapliczki. ligury i krzy iC h.,:dc)Ce sakralnymi
elementami
przestrzeni.
porządkowaly
ją. nadaJ,lc określony sens. znaczenie
i symholikę.
Budowane
były na rozwidleniu
dróg oraz na krańcach
dallnej zahudowy:
na granicy przestrz.eni
znanej (orbis interior) i obcej (orbis exterior). aby
każdy. klo \\chodzil
lub wjeżdża! do wsi. musiał najpierw pokłonić się Bogu. Odmienność
miejsca sacrum ccchO\\ało wyral.ne jego wyodr.,:hnienie.
podwyższenie
łub oddzielnie ogrodzeniem.
Lokalizacja malych ohicktów architektury
i rzeźby sakralnej miała także wymiar symboliczny
i magiC/,ny. n,lwiązujący
do okrcsu pogatiskiego ... Odganiała"
si/y groźne dla człowieka
oraz
bronila im dostępu do siedlisk ludzkich. Pogańska symbolika
widoczna jest też w stawianiu
kapliCLek i krzyży w sąsiedztwie
wysokich. wickowych
drzew - symboli wiecznego
trwania i odradzania się życi:.!.
Male obiekty architektury
i rzcźby sakralnej by/y zazwyczaj
prywatnymi
fundacjami
pańskimi luh chłopskimi o charakterze
intencyjnym
oraz dzi.;kczynnym.
Często ich wzniesienie
wiązało
:;ię z jakimś w'ażnym I\ydarzcnicm
historycznym.
inspirując
ludzką wyobraźnię
do tworzenia
/mitologi/.llllanej
wersji historii danej miejscowuści.
Maria I.ipok-Biemiacz.onek
i r/óhy
sakralnej na (jt"mlym

przedstawi/a
w swej ksią:icc
ŚleIsku. wskazując
na wyraźną

II krzyżach kamiennych
Ilożych Mękach. o cokole pokrytym
najC/.;ściej dreWllianc krl,yże z blaszaną postaci,! ukrzyżowancgo
, ierll\\nomierna
;;akralnej.

jest tu lakże częstotliwość

Fakt ten I,p'y autorka

z dost.,:pem

występowania

do surowca

bogactwo
specyfikę

lorm malej architektury
tego obszaru, widoczną

płaskorzeźbami.
Chrystusa.
małych

(piaskO\,viec)

Tu

też występują

form architektury
oraz lokalizacją

i rzeźby
warsztatów

kamieniarskich.
Ie względu na znikomą ilość źródeł. trudno do końca ustalić ich właścicieli. czy
też II skazać lII'órcóII. Cz.,:Ść pOlOslaje nadal anonimowa
i SIanowi wyzwanie do dalszych badań.

�206
Na podstawie dobrze zachowanych inskrypcji oraz dokumentacji archiwalnej autorka ustaliła
że naj starsze zachowane obiekty architektury i rzdby sakralnej pochodni z XVIII wieku. najwięcej zaś powstało ich w wieku XIX. Skupienie naj starszych zachowanych krzyży na ziemi
pszczyńskiej nasUlva przypuszczenie. że ta torma rzeźby sakralnej sląd wlaśnie upowszechniła się
na sąsiednich ziemiach Śląska.
W zakończeniu autorka wyraża obawy i troskę o przyszlość małych limn an:hitcklury i rzeźby sakralnej. postulując profesjonalizm w prowadzeniu prac konSef\\aIOrskich i zabiegóI\' renowacji. Pozwoliloby to uratować dla potomnych ",nadszarpnięte czasem" małe obiekty sakralne
oraz odsłonić dalsze ich nieodgadnione tajemnice.
Praca M. Lipok-Bierwiac7.0nek Pr::y śląskich drogach. starannie wydana i napisana piękną.
poetycką polszczyzną w oparciu o bogatą dokumentację źródłową i lolograficzną. stanowi cenny
przyczynek i inspirację do podobnych hadań i opracowali innych ohszarów Górnego Śląska.
również hagatych w małą architekturę i rzeźbę sakralną. Stanowi też punkt wyjścia do opracowania całoksztaltu religijności ludowej na tym obszarze.
Trudno nie podzielić poglądu autorki. że ..zasobność śląskiego skarhca" i jcgo wielorakie bogactwo są niewyczerpalnym źródłem badań dziedzictwa kullurowego ..małych ojczyzn"'. zarówno
pod względem historycznym jak i etnologicznym. Przedstawione w niniejszej recenzji książki są
na to niezbitym dowodem.
Krvs/yna Kierela

Ga/i::ien. f}hnographische
Erdkundung bei den Bojken und / lieu/en in den harpa/en. Beg/ei/buch ::1IrJahres a1lss/ell1lng /998 des Etnographischen Museums ,&lt;"'Ch/OS.I·
Kil/see (BIII'genland). Osterreichisches Museum tlir Volkskunde, Wien- Kittsee 199X. ss. 244.
Książka stanowi jakby popularnonaukowe wprowadzenie do wystawy o Bojkach i Huculach
sprzed okolo stu lat. otllartej od czerwca 1998 roku w salach muzeum ctnogra!il:Zł":go w Kitsee.
Wcześniej ukazało się w niewielkiej książce pl. Elhnographie o/m!! (Jren::en pięć artykułów
wiedeóskich etnografów a galicyjskich zhiorach OMVW. Są lo rozszcrzone tekst)' retCratów
z kontCrencji ..Etnogral1a hcz granic". Lwów. wrzesień 1996. Zasluguje ona na uwagę także
u nas, nie tylko muzealników i etnografów. ze względu na jej oryginalnie i przejrzyście ujętą
treść. która wprowadza czytelnika. zwłaszcza potencjalnego widz.a tej wyslawy. w s/.erszą historyczno-kulturową problematykę wschodniej zwłaszcza Galicji w lalach. gdy istniala jako część
monarchii austro-węgierskiej. Warunki bytu i kultura ruskich górali. Bojków i IlucułÓw. ukazane
zostały przez hogate zabytki muzealne. zgromadzone do 19IX roku. uzupełnionych przez nieco
dawnych fotografii i obrazów oraz współczesnych wytworów rzemiosła huculskiego. W 1999
roku dołączono fotografie ze współczesnej Huculszczyzny Andrzeja Poleca z Warszawy.
We wprowadzeniu do omawianej książki Klaus Beitl wskazałna bogate zbiory zgromadzone
IV OMVW. które przez wiele dziesięcioleci stanowiły jakby ..uśpiony skarh" tego muzeum.
W nowych warunkach politycznych 1991 roku stało się moi.liwe (zapoczątkowane już kilka lat
wcześniej) ponowne ich odkrycie dla ludoznawstwa austriackiego i ukraińskiego. Z okazji zbliżąiąeej się setnej rocznicy ukazania się tomu Galicja w II ielkicj serii .I/anarchia austro·
węgierska w słowach i ohra::och (Kronprinzwerk). urz&lt;\dl.Ona zostala w 19')6 roku wystawa ..Galicja w obrazach z Kronprinzwerk" (Lwów. Kraków. Wiedeń) oraz sympozjum we Lwowie ..Etnogralia bez granic. Początki zbioru ludoznawczego i hadal'] karpackich w ich ówczesnym kontekście i ich obecne znaczenie". z udziałem etnografów' auslriackich. ukraińskich i polskich.
W 1998 roku została otwarta w Kitlsee wspomniana wystawa. poświęcona Bojkoll1 i Hucułom:
II związku z nią kilku etnografów austriackich udało się na krótki zwiad do miejscowości.
z których głównie pochodziły eksponaty sprzed okolo stu lal. W kI\ietniu 1')&lt;)&lt;) roku wystallę
przeniesiono również do Wiednia na okres 4 miesięcy.

�207
Jedenaście
rozdzial,)\\
omawianej
książki opracowalo
siedmiu autorów z Austrii, po jednym
i Ukrainy. Wśród nich jest jeden profesor uniwersytetu,
trzech dyrektorów
muzeó\v
etnograticznych
i trzech innych pracowników
naukowych
w stopniu doktora. Zwraca uwag«
kompetentnc
i przcjrzystc
opracowanie
każdego z rozdziałów
przy zawężonej
jednak bazie źródłl)\\ej. pozhav.·ioncj.
poza jednym wyjątkiem.
publikacji
autorów polskich.
Podstawą źródłową
były publikacje IV jt;zykach niemieckim.
angielskim
oraz ukraińskim
(jeden przypadek).
W załączonym wykazie
hlisko 120 publikacji
naukowych
(.. Wybrana
literatura
dotycząca
Galicji")
znajdujemy
zaledwie 4 artykuły polskich historyków.
a wśród 35 pozycji z zakresu publicystyki
i literatury 5 aulorów polskich (Schulz. KuśniewicI..
Polec. Witllin. Vinzenz).
W dwóch rozdziałach A. Woldana o llucu!aeh
i Bojkach IV literaturze
zostali wymienieni
czterej autorzy polscy
i fragmenty ieh tebtó\\'
(Karpirlski.
Korzeniowski.
Pol. Vinzenz). Zabrakło polskich etnografów.
II tym nawe! Kolberga.
a także wzmianki
o pierwszej
wystawie
sztuki huculskiej
w Kolomyi.
którą w 1880 roku zwiedził sam cesarz Franciszek
Józef. Publikacjc
w j«zyku polskim były niedost.,:pne dla aulOrów książki z powodu jcgo nieznajomości.
A polskich
publikacji
z zakresu
etnogratii. odnoszących
sit; do Galicji. nic mamy. nicstety. w j&lt;;zykach obcych. i w tym ustępujemy ukrairiskim badaczom.
którzy zacz.,:li publikować
IV Austrii
od schyłku XIX wieku i dostarczać zbiory eksponatl'l\\
dla ()MVW.
Wśród nich Iwan franko'
dostarczył
najcenniejszych
obiektów etnogralicznych
z BojkolIszczyzny.
I. Niemiec

Autorzy omawianej
bi,)żki
przedstawili
więc obraz południowo-wschodniej
Galicji (a nie
całej. jak by (o sugerOlval tyluł) i jcj etnografii
takim. jakim on jest w oczach Austriaków
oraz
Ukraińców.
zwłaszcza
tych. którzy publikowali
po niemiecku
i później po angielsku.
On może
różnić si.; mniej lub bardziej od naszego. opartego głównie na polskich. choć także ukraińskich
badaniach. Obydwa powinny uzupełniać
i wzbogacać
obraz warunków
bytu, kultury materialnej
i sztuki górali ukrairiskich Karpat.

Edward Pielras::ek

ha K r c k o v i Ć o V {l. /.wischen Tolemn:: lind Barrieren: dos Bild der Zigellner lind Juden
in del' slovokisclwll {-olklore. Pctcr ł &gt;ang. Frankfurt am Mein 1998. ss. 317.
Eva Kn:kovićov{l
kologii w Slowackicj

jest profesorem
ludoznawstwa
ze specjalnością
folklorystyki
etnomuzyAkademii Nauk. kj książka Lwischen Toleron:: und Borrieren: dos Bi/d der
Zigeuller und .ludell in der slovakischen Folklore podejmuje problematyk.;
etnocentryzmu
i obrazu Cyganów oraz. i.ydÓw II' słowackim
folklorze. I.asadniczo
praca składa się z sześciu rozdziałów. choć można podz.iclić ją na dwie czt;ści. Pierwsza z zakresu historii kultury i folkloru podejmuie tematykt; wicioclnicznych
i wielokulturowych
ccch większości
narodowościowej
(von "Sieh
selbst") i mniejszości
narodowościowej
(..den Fremden" albo .. Anderen").
Druga cz.;ść jest swego
rodzaju przcgl,]lkm
stcreotypOl\ych.
ludowych
wizerunków
Romów i Żydów uzyskanych
poprzez analizt; matcriałów
archiwalnych.
a popartych
dodatkowo
badaniami
w terenie. Korpus
badań stanowi 85 tys. pioscnck. przyslów i ludowych opowiadań
od picrwszej
do współcze,ności.
Profc'llf ":va Krekovicova
jako przedmiot swoich badań
gólnc

motyli).

atrybuty

o post3lvach Słowak,)\\"
informacji o stosunkach

ohrazów

i cz.,:stotiiwoŚć

strukcj.; obrazu autorka ukazuje zasad.,:
miczna parodia. ohraz romantyczny)
IV
puje jako wiclOl\arslwowy
obraz innej
tekstów i poszczcgólny&lt;:h
atrybutów.
W

II

występowania

do innych grup etnicznych
(Romów
mit;dzy \viększością
i mniejszościami

motywu

polowy XIX wieku
przyjmujc
poszczedająccgo

i Żydów). co stanowi
narodowościowymi.

świadectwo
cenne źródło
Poprzez kon-

przedstawienia
rzeczywistości
(obcy. inny. figura koodniesicniu
do faktu. że wizerunek
Żyda i Roma wystęgrupy etnicznej.
a jest reprezentowany
poprzez zbiór
centrum uwagi znajdują się Romowie. a część o Żydach

, Wspomnieć można. że ostatnio wsIał odsłonięty pierwszy poza granicami
laśnie II" WIcdniu. gdzie na tamtcjszym uniwersytecie uzyskalon tytul doktora.

Ukrainy pomnik I. Franki

�208
j.:st traktowana
jako uzupdni.:nie.
Autorka w sposób plastyczny
ukazuj.: zaki.ność
pomiędzy
t:1nocentryzmem
na ł&lt;:renic Słowacji a odzwierciedleniem
lego .:tnoc.:nlryzmu
II' I&lt;Jlklorzc. Pieśni
analizowanc
w trzech ostatnich
rozdziałach
ksi,!żki uporzqdkOlI'anc
S'I I"cdlug dominujących
wątków.
W.: wstępi.: pracy profesor Fva Kreko"icova
wyjaśnia zjawisko "SIIOjCgO" i obcego" objawiając.:go siC; w postaci mentalnych
obrazów (dwoistość
z.naczenia obccgo: "Fn:mdcn"
i "And,:r.:n") i tego. co w lolkiorze
nazwała
wyimaginollanym.
Autorka
pisze. ie obral "swojego"
i "obcego"
(.. Frcmden"
i "Andercn")
musi być rozpatrywany
II kordacji
z warunkami
historyC/nymi. Ponadto uważa. że właśni.: w ni.:których gatunkach
folkloru odkrywanc
przCl. nią wizcrunki ..obcego" i ..inncgo" ("Fremden"
i "Anderen")
pozostają w niczmienionej
postaci albo ulegają
transformacji.
W pierwszym
i drugim rozd/jalc
książki aulorka zajmujc się ctnoccnlryzmem
i stereotypem
Żydów i Cyganów
w siollackim
1()lklorze. Wskazując
na wply"
lalciności
historycznych
i pokoleniowych.
swoją uwagę kicrujc między innymi na stereolypy
słowne. które I. \.;olei kszlałtują
obraz ..obcego"
na przykładzie
Zig.:uner". co można tłumaczyć

Cy ganów ("Cicrny
si jak
.,j,:sleś czarny ja\.; Cygan").

Cig(IIl"·

.. Du bist schwanz

wi.: ein

Trzeci rozdział jest ana!i/"l obrazu Cyganów
w tymż.: folklorl':.
Krekovicov(\
prCl.:ntuje zebrane materialy (pios.:nki.
przyslollia.
opOIliadania
ludolI':) i do\.;onuje ich analizy ze IIzględu
na poszczcgólnc
atrybuty
Cyganów.
Poprzcz analizę zjawis\.; ta\.;ich ja\.;: wi/ ..:rune\.; potoClny:
język
różnorodność
ze wzglC;du na plcć (np. młoda Cygan\.;a ni.:szczęśliwie
za\.;ochana): szczególne przyzwyczaj en ia oraz normy moralno-etyczne
a) skra moralntH:tyczna.
b) róinorodne
cechy ncgatywnc.
c) specyticzne
traktowanic
dzieci
poloż.:ni.: socjaln.:: zatrudnicni.:
i praca:
wyznanie:
wygląd zewnętrzny:
dawne zwi'l7.ki historyczne
międ/:y Romami a nic-Romami:
romantyczny
obraz Cygana i Cygan\.; i w oczach Słowa\.;óll. Dzię\.;i lIskazanym
wyiej wyrói.ni\.;om
analizy autor\.;a zbliża się do omówienia
problematyki
I.asięgu tolerancji
Slowa\.;{lII wobec obcych (bt-'isc/ien 701eran= /Ind l3arriercn ...)
W czwartym
rozdziale autor\';a snuje rellebje
na temat genealogii
iydows\.;iej
II słOIlackim
folklorzc.
Analizuje
- podobnie ja\.; II' przypad\';u Cyganówmalerialy
i.ródloll'':. by Ily\.;azać
granice tolerancji
w stosunku do tej mniejszości
narodowościowcj.
listala. podobnie ja\.; II przypad\';u Romów. porZ&lt;ldek dziC;\';i któremu łatwiej jest konstruować
Ilnios\';i o "obcości"
i ..inności". W przypadku
Żydów robi to jedna\.; na nieco mni.:jS/cj próbie materia/(m.
Potwierdzeniem
stosunku
Slowa\.;ów do Romóll' i Ży dów jesl material I.,marly II V I wIdziale
książ\.;i. który
stanowi

analizę

i \.;omentarze

Krekol'icovei

nad granicami

tolerancji

II IIII"lorze.

Jest to część

objętościowo
największa
ze wzgl.;du na liczbę tckStÓII' piosenck II ory ginale oral: ich llumaczenia
na język niemiecki.
Dlatego. jak się wydaje. [en rozdzjał jest najhardziej
interesujący.
Dodat\.;owym jego alutem jest \';Iasy/ikacja
pioscne\.; według porz"dku:
dnonimy:
oheślenie
ję/·yhmego
stereotypu: języ\.; (stanowiący
mieszan\.;ę języb
slollac\.;o-roros\';iego):
ję/.y\.; "parodii" imitujący
brzmienic
zarabiania

mowy Romów:
pr/.yzwyczajenia
na i.ycie. zatrudni.:nie:
stereotypy

życiowc
i menlalność:
poloż.:nie
socjaln.:. sposób
Żyda i Cygana II oczach Slowa\.;ów: romantyczny

obraz Cygana.
Przy omawianiu
\.;olejnych rozdzialów
pracy Lvy Kre\.;ovicovej
pominęlam
rozdzial pr/cdostatni. \.;tóry stanowi odpowiedź
na tczę zawart,!1V tytule ksiąili /.lI'i.l'c/iell !'o/I!/'{//,e /l1U/Barricren ... Omawia ona w nim wyznacmi\';i
"swojskości"
i ..obcości"
i zalcżnośei
pomiędzy
nimi.
IV zlViąz\.;u z historyczną
koegzyslencją
na tym samym terytorium.
SlIoje
obrazu

badania

(\.;orzcni.:

i Żyda najczęścic.j
li" (żydłaczyli).

autorka
uprzedzeń).

prowad/ila

IV trzech

tolerancja

ukazy Ivane Sil poprz.:z
a Cyganie

mówili

Stwicrdza.

stereotypy

jyzykoll':

"prl:C7. zęby"

Słowacy różnicują
swój stosunek do obcych
brych" można zaliczyć np. Il'ygląd fizyczn)'.
a do ..złych" np. "-radzicż cz.y lichll·ę.
badaczka zalicza: ncgatywne
cmocje.

plaszczy;.nach.

i bariery.

i "przez

!ntercsowały

.i'r stereotypizacja

i.e Ilyobrai.enia
i obraz)'
nos".

II izualnc:

Nawd

dOlYC/'lce

Roma

Żydzi - ..Iaj\.;a-

ta\.; zllani

lokrancyjni

Ivsbzując
na ich dohre i I:le cechy. Do cech "dotalent Illllzyczny albt) zdolność do handlu \.;mimi.

Trzeci,) poruszan,! plaszczy/.n'l
uprzcdzcnia
i labu II slosun\.;u

Sil uprzedzenia.
do mniejszości

do których
elnicznych.

�209
Olle typom; haril:ry rozpatrywane są w trzel:h warstwach: pSYl:ho-etycznej, społecznej i kulturolIej. Przykładl:m tahu jest zakazzawil:rania małżeństw poza wlasJ1&lt;\grupą etniczną.
Książka Lv)' Krekovicovej porusza problematykę ..swojego"' i ..ohcego"' . .lej walorem jest rozróżnil:nil: znaczenia ..ohl:ego"' na: ..fremden'· (..ohcego") oraz ,.Anderen"' ("innego") . .Jednak
najeiekawszl: jest zamieszczenil: części analizowanego materiału źródłowego (rozdział VI).
Zwłaszcza dla haJal:l.Y po(kjmujących tematykę ..obcego". a w szczególności tematykę cygańską. OWl:matl:riały mogą stanowić przyczynek do szerszego rodzaju retlek~ji nad społecznością
Romów. Dlatl:go tó warto sięgnąć po książkę Krekovićovej Zwiscllen 7a/eran:: und Barrieren ...
Omawiana praca. stanowi'lc analizę stosunków i zależności między ..swoimi" a .,obcymi"
na terenil: Słowacji. może równil:ż inspirować badania polskie. Na koniec wypada dodać,
że książka zaopatrzona /.Ostala w fotogratie i stanowi kolejny tom (2 ł ) cykłu poświęconego hadaniom nad Cyganami.
!::ahe/a Po/ańslul

S/oW/kia
!c'ul"OpeanConlexls o/llIe Fo/k C'u/lure. red. R. Stolicna. Veda Publishing House
of the Slovak Acadcmy of Scienc.:s. Bratislava 1997. ss. 366. ił.. mapy.
W ostatnich dzil:sięciokciach l:tnologia słowacka może poszczycić się szeregiem osiągnięć.
Ograniczając się tylko do puhlikacji. należy wymienić wychodzący od 1953 roku kwartalnik
..Slovensky narodopis". od 196&amp; roku ukazuje się międzynarodowy rocznik ..Ethnologia Slavica"
(ostatnio pod tytułem ..Ethnologia Slowaca et Slavica"). Wymieńmy jeszcze .,Narodopisne
informacic". klórl: po roku 199(, wychodzą pod nowym tytułem - ..Etnologickć rozprave". Szereg
liuących się monogralii zapoczątkował Rudolf Bednarik publikacją Ducllovna a hmolnó ku/lura
s/ovenskJ!Io rudu (..Slovl:nska vl,l'itiveda"', 1943). Kulturę ludową Słowacji przedstawiono
II drugiej części prac)' I.hiorowcj (eskos/ovenska
v/asliveda, cz. 3 Lidovó ku/lura (Praha 196&amp;).
W 1972 roku ukat.ała się kokjna praca zhiorowa Die s/owakische Volkskll/lur - Die maleriel!e
lind Rei.W~r:e}..·/I/l/lr(red. E. Ilurv&lt;'lIhova i V. LJrbancova). Trzy lata póżniej opublikowano ohszaną prac;; S/ovensko 3. u. 2 !:/ld (rl:d. 13. Filova i 1. Mjartan). W ostatnich latach ukazały się trz)'
znaczące praCl: zespołowl: przygolowane głównie przez hadaczy skupionych w Ustal' etnológie
Słowacki.:j Akademii Nauk. W roku 1990 opublikowano F.lnograjick)! al/as S/ovenska (red.
S. Kovacl:vicova). pięć lat póiniej ukazała się dwutomowa Encyklopedia rlldovej kU/lWy S/ovenska (red. J. Botik i 1'. SlavkovskY). a w 1997 roku drukarnię opuściła książka pl. Slovakia - European Contexls o/l!le Fo/k CU/IIII'e pod redakcją Rastislavy Stolicnej. Niewielki nakład i trudny
dostęp do tej pozycji sklonil rl:Cl:nzenta do szcrszego przedstawienia publikacji.
Slovakia jl:Sl pracą I.hiurową piętnastu autorów. Wielu z nich brało udzial w opracowaniu etnograticznego atlasu Słowacji. Jest to istotna informacja, gdyż recenzowana praca ma na celu
opisanic i wyjaśnienie przyczyn zróżnicowania kulturowego Słowacji. Autorzy nie poprzestają
więc na ukazaniu rozl\oju tradycyjnej kultury w zależności od środowiska geograficznego i różnorakich uwarunkOWali historyc/.nych, w tym zwłaszcza osadnictwa woloskiego. niemil:ckiego,
węgierskiego i in.. ak sięgają po prace polskie, czeskie, niemieckie, austriackie, węgierskie
i ukraińskie. ahy odczytać procesy zapożyueli, które zachodziły w drodze dyfuzji.
Autorzy Iviększości rozdzia/óI\" poprzedzają opisy i interpretacje etnologiczne zarysami historyl:znymi sięgąjąl:. tam gdzil: to było możliwe, do danych archeologicznych. Trudno jest recenLOI\"aćw krytyczny sposóh prac;; zhiorową ohejmującą nieomal całą kulturę ludową. Nad tonami
polemicznymi i uwagami hędzil: dominować styl re/ata re/ero.
Rolnictwo wraz I. uprawą winnej latorośli. hodowlę i pasterstwo przedstawił Peter Slavkovsk~. którl:go poznaliśmy wczl:śniej jako autora książki !?olilik a je/w próca (Bratislava 198&amp;).
Swój obszerny artykuł opatrzył IV pięć map. Na jednej z nich (s. 56) przedstawił obszary,
na których już w końcu X IX Ivieku rolnicy posługiwali się narzędziami produkcji fabrycznej
(południowo-wschodnia Słowacja oraz okolice Koszyc). na innej (s. 57) zaznaczył zgeneralizo-

�210
wam; zasięgi narzędzi i prac archaicznych
w pierwszej
połowic XX wieku. a mianowicie jednej
orki w roku. drewnianego
pluga oraz siewu ro;cznego i młocki ccpami. Owa archaiczna
strefa
obejmujc obszary górskie. podczas gdy obszary nizinne były już w tym czasie nasycone innowacjami. Niekiedy jednak
i na południu
Słowacji
można spotkać stare elementy
kulturowe.
jak
choćby młockę pod gołym niebem przez wydeptywanie
przez konie ziarna ze snopów rozłożonych na podwórzu.
W tym przypadku
mamy jednak do czynienia z półnoen,\ graniq
rozległego
(i też archaicznego!)
obszaru występowania
tej techniki młócenia zhoża w ohn;bie Starego Sil iata. Podział Słowacji na te dwie strefy często będzie siO;pojalliać II reccnz.OIlanej pracy.
Pisząc o ogrodnictwie
P. Slavkovsky
wspomina
o roli. jaką odegrali
hulgarsey
ogrodnicy
w szerzeniu
się upraw nowych warzyw. jak i sposobów
n&lt;l\ladniania
ogrodów.
W poludniowej
SlolVaeji do dziś uprawia się winną latorośL eImlnicj pólnocna granica tego Kr/CIHI sięgała rozkgłymi dolinami aż do okolic TrenClyna.
Autor wyodrębnia
dwa typy winogradnictwa:
\V miastach
ella niektórych
mieszkańców
było to główne zajęcie. we wsiach natomiast
bylo uzupdnicniern
gospodarki
rolnej. Zauważa też wplywy osadników
niemieckich
w tym z.aKresic.
Autor omówił także hodowlę bydła i koni oraz pasterstwo
OlI icc. To ostatnie rozwijało się
w wiekach
XV-XVII.
Szałaśnictwo
słowackie
i sposoby
przerobu
mleka owczego
wykazują
oczywiście
wiele podobieństw
do t(lrm znanych z innych c/o;ści Karpat i Bałkanów.
P. Slavkolsk)' oparł się głównie na pracach Jana Podolaka, zabrakło jednak próby uka/"lIlia szerszcgo środkowo- i południowo-europejskiego
tla kulturowego.
Na rozwój rzemiosła silny wpływ wywarła koloni/acja
I X III i X IV wieku.
głównic 7 krain
nicmieekojęzyeznych.
Dane ctnograticzne
z dwu ostatnich
w'ieków świadcz'l.
Idaniem Michala
Karavskiego.
o wpływach
kulturowych
I obszaru
Czech. Śląska. Austrii i Niemiec na sklllackie
rzemiosło i wytwórczość
wiejską Na ogól rzemieślnicy
wiejscy i małomiasteClkowi
praCll\lali na
potrzcby własnego
rynku. liwaga ta dotyczy głównie rzemiosł zllią/anych
z ohróhką drell"ll&lt;l i
skóry (wyrób siodeł. uprzęży. pasów itp.). kożusznictwa
czy garncarstwa.
Ale od lej reguły bywa/y intercsujące
wyjątki. Oto koszykarzy
I l3ardejowa
można było spotkać daleko poza Słmlacją. trzosy kupowali
polscy kosiarze chodzący
na żniwa na Wielką Nizinę Wo;gierską (uw'aga
Z. K.l. liptowscy wytwórcy kożuchów sprzedawali je na przyleglych
ziemiach polskich. ceramika
z warsztatów
w Iloncie.
Gemerze
i Zcmpłinie
rozchodzi la się dosyć daleko. między innymi
na obszarze dzisiejszych
północnych
W&lt;,;gier. a sukno wyrahiane w niektórych okolicach Słml&lt;lcji
w XVIII i XIX wieku wywożono
na obszary d/isiejszyeh
Węgier i bylej północnej
Jugosławii.
Wyroby niektórych
rzemieślników
trafiały na odlegle nicrai rynki d/i.,:ki szerokiemu
zasięgOlI i
handlu.
Szereg rzemiosł wykonYllali
domokrążcy.
Kraje s&lt;lsiadująee ze Slowacją przemierzali
druciarze. szklarze.

kastratorzy.

1nni szukal i pracy

sezonowej.

np. murarze

I.

(il')rnej

Orawy

(także

z naszej l.ipnicy Wielkiej - przyp. 'l. K.) najmowali
siO; do prac)' w Wiedniu i Iludapeszeie.
Rzemieślnicy w trakcie dalekich niekiedy wędr{mek
poznawali
nowe lecllOiki i lechnologie.
doskonalsze wyroby. Prócz lego z szerokiego
świata przynosili do swoich miejsCl)\\ości
róine nOllinki:
roznosili je rzecz jasna także wzdłuż szlaków swoich w.,:dróllek. Któż d/iś w ie. ile im zawdzi&lt;;cza
tradycyjna
kultura środkowej
Europy. Cenne inl()rmaeje na ten temat mo/cm)' znalcźć w nieznanym M. Karavskiemu
artykule R. Reinfussa (JIIJIYI1! ::(/1t'Odów ll'l,'drOll'/n'ch 1/lI ks::wltowunie
się
kllltllry IlIdowej li' KG/patach.
w: Stlldia :: ::akresll socjologii,
etnografii
i historii ofiarowane
Ka::imier::oll'i f)obrowolskiemll.
Kraków 1972. s. 143-152).
W lradycy'jnej kulturze slowaekiej
poważn&lt;\ rolę odgrYI\al handel. I.icme wzmianki o obnośnych

handlarzach

i domokrążnych

chii austro-węgierskiej
nienie

to. mocno

ICanova. Za Janem

spotykamy

zazębiającc
C:aplovićcm

rzemieślnikach
także

II' polskim

się z rzemioslem
i Pallem

pochodzqeych
fólklorze

i wytwórczości'l

Dobsinsk)'m

autorka

I

rozległych

i literaturze
I\iejską
Ilymicnia

obsl.arów

etnogralicz.nej.
opracowała
olejkarzy

monarZagad-

I:ubica
sprl.edając~

Fach

olejki i preparaty
lecznicze.
handlarzy
olejem (głównie
lnianym l. borml iC/karzy sprzedający ch
destylat z borówek.
szafraników.
dalej handlarzy
koronkami.
pł{l&lt;.:icnnik{l\\. II tym handlar/~
suknem

pytlowym.

rzy bydłem.
rzy zhożcm.

handlarzy

kożuchami.

szklarzy i sprzedawców
owocami.
jar/.ynami.

garbarz).

sprzedawcl'l\\"

mI cz..ego sera i masła.

wyrobów sl.klanyeh.
sprzeda\lcl'l\I
wosku
dalej szmaciarzy.
sprzedawców
kwicz.olów.

handla-

i miodu. handlagarnków:
kolo-

�211
dziejów. slclmachów.
spr/.edawców
ohręczy do sit. sitarzy. sprzedawców
koryt. hednarzy,
handlarLy brdami. gonciar/y.
spr/eda\vców
kolomazi.
wapna. druciarzy.
blacharzy,
obraźników.
koszykar/Y. miotlarzy. handlal'lY zabawkami.
sprzcdawców
kos i in.
Do I wojny ŚII iatowcj m,:drowali oni po wszystkich
krajach Austro-Węgier.
zapuszczając
się
do najdalszych
krajów curopcjskidl.
a nawet do pólnocnej
Afryki. Azji i obu Ameryk (sic!).
Niektór/y
dorobili się i II różnych krajach zakładali maga/yny
lub warsztaty.
czasem zostawali
w nich na stale. S/cz..:gl·)lni aktywni byli druciarlc
("garnki drutuję!"):
\1' końcu
XIX wieku było
(1kolo 10000 druciar Iy r..:krulUj&lt;lcych się IC 150 wsi słowackich.
W 1870 roku w samym tylko
Wiedniu nalic/ono
ich I 123. Nic wi.;:c dziwncgo.
że w wiciu krajach druciarz byl synonimem
Słowaka. Olcjkar/.y obliczano na około 3 000 osób: rekrutowali
się głównie z 40 wsi w okolicach
Turca naśl'lldkow..:j
Slowacji. Poza Slowacj&lt;\mi..:li
swoje ccntra w Amstcrdamie
i w Warszawie.
\\' Poiscc i w Rosji il&lt;vywano ich Węgrami. gdyż Słowacja
stanowiła
wówczas
część Węgicr.
/. początkiem
X IX wi..:ku część I nich poszerzyla
swój asortyment.
glównie
o szafran.
stąd
w literaturl.": spotykamy
ich często pod na/wą .,szafranicy".
Założony w Warszawie
w 1878 roku
dom handlO\I y hraci Ors!.ilgo\'ców
skupialokoło
150 olcjkarzy pochodz&lt;lCych głównie z okręgu
turczańskicgo.
I.ależnic od I.amożności
handlarze ci przemierzali
szlaki bądź picszo, niosąc towar
przymocowany
do nosilck naplccl.l1ych luh w koszach. a nawct płachtach na plecach. albo transportując wozami. Pojawienie
się kolei ulatwiło im dalekosiężny
handel. Wspomnijmy
przy okaIji. żc handlarl.": wyrobami szklanymi
z Vd'kćho
i Malćho l:3oro\'ćho (polskich wsi na Liptowie)
mi..:li swoj..: c..:ntra handlo\l": II KrakoIlic
i Warszawie.
a II' każdym z nich pracowało
po około
100 pracownikó\\
i uczniów.
Przygotowywani..:
poi.YI\i..:nia oraz formy i zwy..:zajc związane z posiłkami opracowała
Rasti,lava Stolicn&lt;'l. autorka m.in. książki Jed/a a ne/poje na.i:ich predkov (Bratislava
1991). Artykuł
zilustnman)'
j,,:sl dwi..:ma ci..:kaw) mi mapami. Na jednej z nich (s. 112) autorka ukazała regionalizację Słówacji z..: wzg.l.;:du na rodzaje tradycyjnych
napojów alkoholowych.
Strefa wina obcjIlluje poludniowozachodni"
część kraju i okolice Koszyc. na pozostałych
obszarach
tradycyjnym
napojcm alkoholow)'m
byla wódka. Wśród potraw zhoż.owych
znajdujemy
szereg podobnych
do polskich.
Ni..:kt()r..: s,l lap":1II1": bardzo archaiczne.
jak choćby
kisiel ( .. kysen
- polewka
z owsian..:j m&lt;,ki. któn\ pl'l..:d ugotowaniem
zalewano wodą i zostawiano
do swobodnej
fermentacji. Kisi..:! taki jadano ni..: tylko Ile wschodniej
Słowacji. ale i na Ukrainie oraz we wschodniej
Polsce i da!..:.i na pół no..:. ell najmnicj po
iemen. a zapewne i dalej.
Przcl Sltl\\aeję
przcbiega południowa
granica slrefy. którą zdaniem I.nawców problematyki
charakleryzui'l
taki..: poll'&lt;lWy luh ich składniki. jak chich. jarzyny. mięso, piwo i wódka domowcgo w)Tobu: tu bini.": pocl.ąt..:k str..:fil. w któr..:j ważką rolę w pożywieniu
odgrywają
sery. wina
owocowe i ryi .. Autorka zwraca uwag.ę. że chich strdY północnej
wyrahiany jest głównie z mąki
ż)'tni..:j (tzw. c/.arny ch!..:.b). Na j..:dnej z Illap ukazano. żc na obszarach górskich jeszczc w pierwsze.i polowi..: XX wieku wypickano
chleh z mąki owsianej i jęczmiennej.
często z dodatkiem
mąki
żytni..:j. natomiast poludnie i wschód Słowacji charakteryzowal
chleb wypiekany
z mąki żytnicj
micszan..:j I. pSl.cnn,\ luh tylko I. pSl.ennej mąki. lzw. biały chleh (znowu skrąj wiclkiej południowej strefy kullurowcj).
Od XVIII wieku miejsce prosa zaczyna zastępować
gryka. a od połowy
XIX wieku - kukuryd/.a.
Robiono z nich między innymi kasze. W XX wieku upowszechnił
się
ryż. I. któr..:go robiono kaSI": na słodko oraz dodawano do kaszanek i mięsa.
Autorka zwraca ullag.ę na zachodnioeuropejskie.
słowacką. Doprowadziły
one do zmiany charakteru
dallnych
porannych
oblitych
"iazwa "ohcd" nadal dotyczy
ajbardzi..:j tmały charakl..:r
n~ch.
Moimir

Ikni.a

jest aulor..:m arlykułu

lustrował swoj..: I\Yllody.
Europy. Autor wyodręhnia
skladowymi:
zasadnicze

"obed(lIv"
główncgo
wykazuj'l

głównie
niemieckie
wpływy
posiłków rannych i południowych

na kuchnię
- miejsce

ząjęly lekkie .Jristyki"
(kawa. chleb. np. ze smalcem).
posiłku. który podawany jest już w porze poludniowej.
potrawy podawanc
podczas świąt dorocznych
i rodzino ubiorze

ludowym.

na szc/eg.óln&lt;\ uwagę zasługują
trzy I.asadnicze
typy ubiorów

koszulami.

spodniami.

lilrtuehami

t~ Pl' ubior(lI\

kobiecych.

któr..: rMnią

i pasami.

Wśród

kilkunastu

te. które obejmują
męskich i zajmuje
Na obszarze

się glównie

lannami

map, którymi

Słowacji
koszuł

zi-

obszar środkowej
się ich częściami
istniały

dwa

- bez rękawów

�212
(..ruhas") i z rękawami. Mniej uwagi poświęca autor spódnicom. /ywotkom (..i:ivótik") i fartuchom. Wśród czepców u/ywanych przez kobiety do nakrywania glowy M. łknza wyodrębnił
pięć typów. W północno-zachodniej
Słowacji jeszczc w pierIVSIej połowic XX wicku kobiety
używały prostokątnych płacht o nazwie ..podvika". W przeszłości tego rodzaju nakrycic głowy
było w Europie pospolitsze.
Autor zwraca też baczną uwagę na formy obuwia rozpoczynając od kierpców (łapcie z łyka
nic byly tu znane). Na podkreślenie zasługuje orientacja autora w literaturze etnologicznej krajów
sąsiednich. Na koniec autor podkreśla rolę ubioru jako znaku etniczncgo. przypominając.
że w przeszłości w wielu krainach kierpce były ..symbolem" Słowaka.
Osadnictwo i budownictwo opracowała Sona Kovael:vicova. autorka kilku książek. między
innymi Ć'lovek tvorco (Bratislava 1987). Sicć osadnicza odzwierciedla proccsy kolonizacyjne.
te zaś w znacznej mierze zależały od warunków geograficznych. Do połowy XIII wieku zasiedlone zostały niziny (południowe części krąiu) i rozległe doliny rzeczne Morawy. Wagu i Nitry,
a na wschodzie - Torys)' i Ciroch)'. Większe wyspy zwartego osadnictwa ukształtowały się
na Spiszu. Liptowie i w okolicach Żyliny. Na pozostałych, a więc górskich obszarach środkowej
i pólnocnej Słowacji. dominowało rozproszone osadnictwo górnicze. później pasterskie. Z upływem wieków obraz ten mocno się zatar!. między innymi przybyło sporo osad rozproszonych.
a na północy upowszechniły się wsie typu łańcuchowego.
Ściany budynków były drewniane. a na nizinach - gliniane. Od końca XVIII wieku w niektórych okolicach upowszechniły się domy murowane z kamienia. W tym samym mnicj więcej
czasic typowe rozplanowanie ..izba-sień-komora" zaczęło się różnicować wskutek wprowadzenia
komina (w sieni). W zamożnych wsiach zachodnicj i poludniowej Słowacji. a gdzie indziej głównie u bogatszych gospodarzy, drobnej szlachty i rzemieślników. upowszechniły się wówczas
domy o układzie .,izba-sień-izba·'.
Zwróćmy jeszcze uwagę na fakt, że w zagrodach południowo-wschodniej
Słowacji nie było
stodół. gdyż mlócono tam przez wydeptywanie przez bydło. Tam taki.e nie było spichrzy. a wymłócone ziarno przechowywano w jamach ziemnych. Autorka zwróciła szczególną uwagę
na powiązania kulturowe w zakresie konstrukcji i materiałów budowlanych oraz typów budynkóv;, gospodarskich między Slollacją a krajami sąsiednimi. Wśród czynników różnicujących
budownictwo wiejskie wymienia uwarunkowania etniczne. wyznaniowe (sic'). gospodarcze.
a przede wszystkim geograficzne.
Sona Kovacevicova nie podjęła natomiast próby naszkicowania typów i odmian domów; nąjpewniej zdając sobie sprawę z niepewności takich prób. Pomija nawet tego rodzaju literaturę. jak
np. V. Mencl, UdoWJ architektura v Ceskoslovensku (Praha 1980).
Społeczność wiejską i rodzinę opracowały Katarina Apiithyova-Rusm\kov(1 i Rastislava Stoliena. Autorki opisują społeczność wi&lt;:jskl! w paru aspektach. a mianowicie: wiejski samorząd
w jego historycznym rozwoju (od XI wieku). formy spolecznego użytkowania wspólnej własności wiejskiej. problematykę stratylikaeji społeczeństwa wiejskiego.
Początkowo kolonizowano kraj według prawa norymberskicgo albo magdeburskiego (tZII.
prawo /yliliskie). W wiekach XV-XVII w północnej Słowacji ,.ałoi.ono około 200 wsi na prawie
wołoskim. Na uwagę zasluguje wielka emigracja w XVIII wieku. kiedy lo z poludniowych części
dzisiejszej Słowacji ludność przenosiła się na tereny dzisiejszych Węgier. wyludnionych w wyniku tureckiej okupacji i zarazy. Na miejsca opuszczone przez emigrantów napłynęła ludność
z północy Słowacji. Poważny wpływ w zakresie zarządzania wsi,! nastąpił wskutek zniesienia
poddaństwa w 1848 roku. kiedy to administracja przeszla w n;ce urzo,;dnik(nv paIiSlwowych.
Mimo przemian, w widu wsiach zachowało się. aż do kolektywizacji po II wojnie światowej.
prawo wspólnego użytkowania lasów. łąk i wód. Pamięć o udziałach wc wspólnej własności
przetrwała do dziś. Autorki opisują także organizację wypasu owiec. która jest oczywiście podobna do tej po polski&lt;:j stronie Karpat.
Struktura społeczcństwa wiejskiego byla mocno zróżnicowana. Ciekawym jej odbiciem był
sposób zajmowania miejsc w kościele w zależności od pici. wieku i stanu cywilnego. Ponieważ
jest to pierwszy od pół wieku opis zachowań obrzo,;dowych w kościele w Słowacji. zatem wart jest
przybliżenia. Do mężczyzn należala prawa strona nawy i galeria_ kobiety zajmowały tylko nawę

�213
z lewej slrony. Panny-dziewice stały z przodu na miejscu symbolicznej czystości; miejsce dla
dzie\\czyny "prespanki" bylo w tyle kościoła. Mlode i jeszcze bezdzietne mężatki stal y tuż
la pannami. Róv,niei. młodz.iei. m.,:ska stała z przodu, za nimi siedzieli gospodarze według swego
statusu społecznego. starcy siedzieli na ostatnich ławkach. Przy drzwiach kościoła stali członkowie sP0!cczllośei stojący w nicj najniżej. np. żebracy.
Rodziny wiejskie. jeszcze w początkach XX wieku patriarchalne, przeobraziły się w rodziny
partnerskie. Dawna wielodzietność (12-16 porodów w okresie rozrodczym) charakteryzowała
społeczności katolickic. natomiast w miejscowościach zamieszkałych przez kalwinów i luteranów
zabiegano o to. aby w rodzinie było tylko jedno dziecko. Autorki opisały również bardzo ciekawy. po cz.,:śei obrz.,:dtl\vy podział izby. W dalszej cz&lt;;ści wiele miejsca poświęcają sprawom
uposażenia synów i córck zawicn~iących małżeństwo. Artykuł kończy opis stosunków pokrewieńst\\'a i instytucji kumostwa.
Obrzędami dorocznymi zaj.,:ła si.,: Viera Feglova. Autorka zwróciła uwagę na wpływ wyznania na obm,;dowość ludow'l i w zwi,\zku z tym przypomniala geografię kościołów: rzymskokatolickiego (od Bratysławy i Nitry po Spisz), greckokatolickiego. prawosławnego. luterańskiego
i kalwińskiego (ewangelicy skupiają się głównie w małych miastach górniczych wschodniej
Słowacji. gdzje dawniej osiadali koloniści niemieccy. kalwini natomiast głównie na południu
kraju wśród mniejszości w.,:gierskiej).
Wiele obrzędów przypomina polskie i inne środkowoeuropejskie.
różniąc się jedynie
w szczegółach. W obrzędach okresu zimowego spotykamy przebierańców i maski, szczególnie
podobne do tych z krajów naddunajskich. Wiele obrzędów łączyło się z dniem św. Lucji. Szczególnie bogata obrzędowość świąt Bożego Narodzenia wiąże się z kultem zmarłych oraz magią
agrarną i hodowlaną Podobnie jak w Polsce, choinka upowszechnia się na Słowacji od końca
XIX wieku zwłaszcza poprzez miasta, w których mieszkali koloniści niemieccy. ,.Faśiangy"
(z niemieckiego ..Varschang") to okres od Trzech Króli do środy popielcowej nasycony licznymi
obrz&lt;;dami mającymi zapewnić pomyślność w rolnictwie, elementami kultu przodków i średniowieczną miejską kulturą karnawałową.
Taki..e wiosenne i letnie obrzędy słowackie mają swe rozległe środkowoeuropejskie parantele.
Obrz.,:dy wynoszcnia słomiancj kukły (..Morena", ..SmrC·, ..Kiser') praktykowane były w zachodniej i środkowej Słowacji. Ich nieobecność we wschodniej części kraju autorka tłumaczy
wpływem wschodniego typu kultury i kościoła wschodniego z juliańskim kalendarzem świąt.
Odnotujmy powszechnośc stawiania ..majów" na I. maja i majenie domów na Zielone Świątki.
\\! wigiii.; Ś\\ . .lana. niekiedy w inne dni, palono obrzędowe ognie ..vajano" (we wschodniej Słowacji ..SObolky". a wi.;c podohnie jak w południowo-wschodniej
Polsce). U Słowian zachodnich
ognie obrzędowe hyły cz.,:stsze. aniżeli autorka sądzi (zob. mapę przy książce Die Termine der
.Jahre~jeller in r:llropa. Forsc!lItngen =lIm I::thnologischen Atlas £lIropas und seiner Nachbarlander. t. I. red. M. Zender. Giittingen 1980). Dodajmy jeszcze i to, że istnieją różnice jeśli idzie
o geograli&lt;; ogni dorocznych w Słowacji; częściowo odmiennie rysują się one we wspomnianej
wyżej pracy na mapie opracowanej na podstawie danych z literatury przez Jana Podolaka, a inaczej na mapie E. Klcpacovcj w t;tnograjicJ..Ym atlasie 5'1ovenska.
W zakollczeniu V. Feglova podkreśla istnienie dużych różnic w zakresie obrzędowości dorocznej - tłumaczy je odmiennością wyznania i kalendarza juliańskiego wc wschodniej części
Słowacji i silnymi wpływami kulturowymi idącymi wraz z kolonizacją niemiecką w pozostałej
części kraju. Pewną roI.; przypisuje również kolonizacji wołoskiej.
Zwyczaje i obrzędy rodzinne opracowały Viera Feglova i Kornelia Jakubikova. W ogólnych
zarysach ohrz.,:dowość rodzinna jest taka sama jak w pozostałych krajach środkowoeuropejskich.
Pewne różnicc kład'l autorki na karb szczególnej zachowawczości charakteryzującej tradycyjną
kulturo; Słowacji.
Do połowy XX wieku w pewnych okolicach przetrwał zwyczaj izolowania matki z dzieckiem
przez sześć tygodni w kącie izby oddziclonym od reszty pomieszczenia płachtą. Co najmniej
przez tydzień pożywienie dla niej. jej rodziny. a nawet dla sąsiadek odwiedzających położnicę,
przynosiła kuma. niekiedy bahka. która odbierała dziecko przy połogu. Reliktem zwyczajowego
prawa był obrzęd położenia dziecka na podłogę lub pod stół. skąd podnosił je ojciec, potwierdza-

�214
jąc tym samym prawo dziccka do życia i jcdnoczt:śnie swoje ojcostwo. Kumostwo poszerzało
krąg krcwnych; na Horchroniu potomkowit: rodziców chrzcstnych uważali si.,: za krcwnych aż do
piątego pokolcnia.
Ślub i wt:sele wiążą się z wieloma obrzędami wyłączającymi młodych z kr.,:gu młodzieży
i włączającymi ich do grupy doroslych. Towarzyszyly tcmu licznc zwyczajc i obrz.,:dy mające
zapewnić nowemu małżeństwu dostatt:k. potomstwo i zabezpieczyć od zlych sil. Autorki uważają, że istnieje jt:den zasadniczy scht:mat (struktura) zachowałl obrz.,:dowych w tym zakresie
i stwierdzają jego wyst&lt;;powanie w innych krajach naszego regionu. Niektóre z zachowalI obrzędowych autorki odnoszą do czasów wspólnoty indoeuropejskiej. I.apewne archaiczne są ślady
nocy poślubnej. sp.,:dzanej ongiś przez pann;,; mlodą ze starszym dru/bą
Śmierci towarzyszyły nie tylko obrzędy wylączającc zmarlego zc świata żywych. ale także
chroniclcc przed negatyvmym oddziaływaniem nicboSlczyka.
ocnc ulI\vanie przy zmarlym.
placzc pogrzebowe. sposoby zabezpieczania się przed upiorami znane są oczywiścic na obszarach
graniczących ze Słowacją. Wc wschodniej Słowacji do lat trzydz.ieslych naszego wieku przc!rllai
prastary zwyczaj przcwożt:nia trumny ze zmarlym na saniach takŻI.:latem. Warto podpOII iedzieć.
że tt:go rodzaju tradycja przetrwała na Ukrainie (C Vovk .. ')fudii :: ukraiJl.i:koi e/nograjii
ta on/rop%hil.
Praha brw .. s. 338n.) i u Rosjan (D. Zclenin. Russische (os/s/lIFische) I 'o/ksk/lnde.
Berlin - L.eipzig 1927. s. 325-326).
Teatr ludowy opracował Daniel Luther. Źródła teatru ludowego tk wiq w dawnej obrz;,;dowości pogańskiej związanej z ząjęciami rolniczymi i pasterskimi. Chrzcścijallstwo wniosło tematyk.;
wiążącq się głównie z narodzinami Pana Jezusa i kgendami o życiu świ&lt;;tych. zwłaszcza o św.
Dorocie. Widoczny jcst także wpływ kultury miejskiej, który docierał na wieś między innymi
za pośrednictwem szkoly i studentów. Autor zwraca uwago; na z.achowania obrz.,:dowe okresu
zimo\\eg,o, zwłaszcza Ś\\. Lucji. św. Mikołaja (przebicrai\c). Ilerod) i jasełka. rekwizyty o charakterze symbolicznym) &lt;lraz na karnawałowy charaktcr ZaChl)\\ml zapustnych. Niektóre obrzędy.
jak np ... pochówek basów" (albo innych instrumentów muzycznyl:h). rzadkie .icszue \I' piemszci
połowic XX wicku, szerzyly się dopiero w latach siedemdziesiątych i osiemdz.iesiątydl. Daniel
Luther omówił także dramatyczną stronę obrzędów weselnych. Także i tu mamy do czynienia
z przebierańcami. np. przybycie dwunastu ..zbójników" (zachodnia Słowacja) tallcz'lcych .janośikovsky odzemok" (taniec zbójnicki). W widowiskach ludo\lych cz;,;ste S'I postacie druciarzy.
miśkarzy. kowali. kominiarzy, szklarzy. szmaciarzy. ale najcz.;stsze są motywy pasterskie.
Na koniec autor wspomniał o amatorskich teatrzykach. które 11Tal..z repertuarem przyszły z Zachodu.
Orga Danglova jcst au lorką rozdziału o sztuce ludowej. Zalicza do niej to. co wytwarzałi
na wlasne potrzeby mieszkańcy wsi, jak i to. co przcjmowano z zewnqtrl z kullury elitarnei
i miejskiej. Kształtowanie siO;udrębnej sztuki wiejskicj na obszarzc W;,;gier (a Ili;,;c i Słowacji)
przypada na wieki XIV i XV. Autorka podkreśla wpływ stylu i.ycia na sZlllk.,:. a wi.,:c samowystarczalność i rzemiosło wiejskie uprawiane zwykle zim,! przez rolnik()I\. Od polowy XIX wieku
zakładano spółki. szkoły i organizowano kursy. np. tkackie. u.epkarskie. \\YSl)'wkarskie. rzcLbiarskie, zabawkarskie i koszykarskie. Coraz szybszy proces urbanizacji dotknąl także sztukę
ludową; wiejscy twórcy. podobnie jak pozostali mieszkarlcy wsi. przejmowali limny nieskornplikowane. Regionalne cechy, wyraźniej widoczne w wytworach wiejskich, w)'kor/.ystywano np.
w ornamentyce naściennej. Rzemicślnicy wiejscy przeważnic odd/.iaływali na wi.,:kszc obszary
ujednołicając je; dość lu wspomnicć o tkaczach z pogranicza morawsko-slll\\ackiego
i z 2:itneho
ostrova. We wschodniej Słowacji natomiast do niedawna tkano na własne potm:by. a wyrabiane
tkaniny wyróżnialy się gamą barw i zróżnicowaniem regionalnym.
Ludowi rzeźbiarze i rzemieślnicy znajduwali szerszy zbyt. Ich dzidami były przydrożnc tigury, krzyże i kapliczki. ohrazy świ;,;tych. wyposażenie lokalnych kościólków i in. Pewien wplyw
na sztukę ludową wywarły klasztory. mio;dzy innymi poprz.ez produi-;cję i upowszechnianie obrazów świętych i woskowych replik rzeźb. Rzemieślnicy byli pośrednikami mi.;dzy ś\\ialcm miejskim i wicjskim. światem elit i niższych warstw socjalnych. Autorka wspomina także o speeyticznej twórczości górników z okolic Bailskiej Szczawnicy. zwłaszcza o drewnianych rzeźbach
i szopkach z malowanymi pejzażami w tic. oraz tlaszach z różnymi motywami przedslawienio-

�215
Ilymi wcwnątrz.
Szcroki zasic;g miały malowanc
na szkle obrazy o tematyce religijnej.
wyróżniaiące siC; hogal&lt;[ (kkoracią
kwiatową
Traliały one do domów katolickich.
protestanci
natomiast
wieslali na śl:ianal:h oZ.dohnie Ilykonane
i umieszczone
IV ramce cytaty z Biblii. mające chronić
dom i .iego mieslk'Hll:(l\\.
Orga Danglova
zwral:a też uwagę na style w sztuce wyższej.
które
II różnym stopniu odz.l\krl:iedliły
siC; w szllKe ludowej Słowacji. S'I to glównie tradycje gotyckie
i renesans()\\e.
w mniejszym stopniu barokowe.
Rozdz.iał pośll'ie;wny
prozil: ludowej opracowała
Gabriela Kili3nov3. Tak7.e literatura ludowa
Slo\\aklm
Ilykaz.ujc liunc pm\i,vania
z tradYl:jami krajów sąsiednich.
zwłaszcza
Czech, Polski
i WC;gicr. Na jcj roZ\\(lj i trwałość wpłynął analfabetyzm.
który sprawił. że jeszcze na początku
XX wieku prz.ekaz ustny hył głównym
kanałem
transmisji
kultury sIO\\a. Z drugiej strony,
co najmnicj od pol()\\y XIX \\ieku. rozwijało się piśmiennictwo
i od tego czasu daje się zaobserIlować prz.cnikame ,lo ludowej proz)' motywów.
stylistyki i językowych
środków języka literackiego. Równil:ż II drugiej połowic ubiegłego wieku gromadzi siC; i publikuje
podstawowe
zbiory
(Pavol Dobsinsk)).
Po powstaniu
Repuhliki Cz.echoslowaekiej
zintensyfikowano
badania folklorystyczne,
uzna.iąe folklor za wain'l ezc;ść dz.it:dzielwa kulturowego
Słowaków.
Od połowy lat szcśćdziesiątych
folklorystyka
słml acka nawiw.ala
kontakt z. folklorystyką
światową
wprowadzając
nowoczesne
metody bada\\·eze. Autor"a pokrótce omawia wszystkie gatunki prozy ludowej. Z braku miejsca
wspomnijmy
tylko o opo\\icśl:iach
historYl:ZI1ych. jak podania o państwie
wielkomorawskim.
S\\iC;lopclku. Cyrylu i Metodym. o grodach i zamkach. które IV większości
dotarły na wieś w XIX
\\ ieku wraz z rosnilcym doste;pem do literatury pisanej. Opowiada
się również o sprawiedliwym
"rólu MaciejlI. Marii Tcn:sie i .Iózelic II. o Turkach i o zhójnikach
z Jurajem Janosikiem
na czele.
Autorka podkreśla
mic;dzynarodowc
cechy 1()lkloru słowackiego.
a jednocześnie
jego większą
archaiczność.
Odnajduj'lc
w nim wątki znane w rÓ7.nyeh częściach
Europy.
uważa Słowację
za obszar. gdzic krzy iuj,! siC; \\plywy
id'lee z Zachodu.
Wschodu
i Południa.
Jest w tym dużo
racji. ehociai to samo mo/na PO\\ iedzicć o wielu innych krajach curopejskieh.
Pieśni ludowc opral:()\\ala
1':V&lt;1 Krekovicov3.
Słowacja nic miała tego szczęścia co Polska zbiory Hma Kollilr&lt;l z. lat t!"Z)"dziestych X IX wieku zawieraj'l
nieco ponad 2600 pieśni, są więc
znacznit: mniejsze od tych. które pozostawi I Oskar Knlbcrg. Od ISSO roku ukazywały
się S/uvellSke S/Nn': IV ci,lgu Irz.ydzicslU lat opublikowano
w nich 2077 tekstów z melodiami.
Warto też
przypomnieć
dwa t()(l1y S/m'cIIshd, /z/dovvch piesni Beli Bartóka. Dopiero w XX wieku zgromadzono IV archiwach ,Iowackich
hardzo bogate zbiory.
Zaehodz,[et: procesy Sil podobne do tych. które obserwujemy
w Polsce; mamy więc (ołklor) /ln. pnp-Inusic. 1"lk i stylil.:Ici.,:. Istnieje jednak godna zazdrości różnica - w wiciu okolicach po
dawnenlU śpiclI a si,: jcszLle tradYl:yjne pieśni. a (lIklor pieśniowy
wchodz.i obecnie IV zakres
kSl.lakenia

og.(,incgo.

a naste;pnie

'I.ezcgulnie

SlIoisly

.. kult"

siC; żywcgo

do dl.iś mitu o plchL:jskim

popierany

ji)lkloru

przel.

IIIadzt:

wprowadzony

już

kOlllunisryane.

charakterze

Słowaków.

w okresic
doprowadził

Analizując

międzywojennym,
do ukształtowania

kolędy.

autorka

zwraca

u\\agę na granice; stanml i'le,) odhicie zróżnicowania
wyznaniowego
i częściowo
etnicznego
wschodnia Słowacja z.al1liesz.kana pr/.ez ludność ukrailiską (wyznania
prawosławne
i greckokatolickie) wyral.rlie prz.eciwslawia
siC; reszcie Słowacji konlynuującej
tradycje zachodniocuropejskie.
Inleresujący
jt:st opis przt:nikania
świeckich
pieśni owczarskich
do repertuaru
kolędowego
i szopek.
W dalszt:.i aęści
I:. Krekovicovij
analiwjc
melodie pieśni ludowych
odwołując
się między
innymi do dorohku A. i O. t-:lschek()w. Odnotujmy
Iylko wyodre;bnienie
pieśni Izw. starej kultury.
upo\lszechniaj'lce
siC; 1\ XVII wieku. od zachodniego
moIO\\t:j (od kOllea X VIII wieku pod wplywem miasta).
go. zdanielll autorki. nawiązują
\\ folklorze dzieei.,:cym (pieśni.
noszeniu

'lorcny.

pr/.ynoSleniu

nimI ych i nOlloHKznych

pochodzenia
pieśni o mclodycc
durNąjstarsze przejawy !(llklorll pieśniowc-

do tradycji wschodnioeuropejskiej.
g.ry. wyliczanki)
oraz w fołklorze
lata. przy płaczach

kolc;dach

i pml"inszowaniach.

oraz w przejawach
stylislycznyl:!l.
tzw. rolnil:Zej
proponuje rol.\\a:i.yć i Ie; lllożliwoŚć. i/. wschodnie

pogrzebowych.
w pieśniach

7,achowały
obrzędowym

siC; one zwłaszcza
(pieśni przy wy-

IV niektórych

hożonarodze-

świętojańskich

i podobnych

(kwarttonalnejJ
kultury muzycznej.
Recenzent
związki są wynikiem
większ.ej zachowawezo-

�216
ści Wschodu. inaczej - w grę może wchodzić raczej stara przynalóność do strefy archaicznej.
aniżeli jej oddziaływanie na wschodnią Slowację.
Rozdzial O tańcu opracował Stanislav Dużek. DO\viadujemy sil,":.że specjalistyczne hadania
nad tą dziedziną kultury rozpoczl,":ro dopiero w latach pil,":ćdziesi&lt;ltyehXX wieku. Prowadzą je
naukowcy z t'Jstavu hudobnej vedy Słowackiej Akademii Nauk. I. trcśei artykułu nic wynika. aby
badacze słowaccy posługiwali się zapisem kinetogralicznym
LabamI. Autor zwraca uwagę
na przemiany w zakresie choreografii pod wpływem prądów kułturlmych płynących od Zachodu.
a różnorodność tańców częściowo przypisuje zróżnicowaniu etnicznemu na zicmiach słowackich
i w ich sąsiedztwie. Kolonizacji wołoskiej należy zawdzięczać między innymi ..odzcmok··
(.,hajdusky tanec". ,.zbojnicky" itd.) ... medvedi tanec" i podobne. Wraz z kolonizacją niemiecką
szerzyły się tańce cechowe i karnawałowe: ""pływy h::, jak i późniejsze kontakty z Austrią
i Niemcami. odzwierciedliły się również przy wprowadzeniu lendlera i waloyka.
Poważny wpływ na zapóźnienie kulturowe północnej części dzisicjszej Słowacji. widoczne
również w fblklorze tanecznym. miała turecka okupacja (160 lat). która odizolowała tę część
kraju od Niziny Dunajskicj. Rozwinęły się tu tzw. hajduckie tańce. które przyjęły się w wieloetnicznym wojsku węgicrskim i wśród szlachty. skąd wróciły do środowiska pasterskiego i rolniczego. aby wreszcic stać się narodowym tańcem słowackim. W ostatnich stuleciach powstał
i upowszechni! się męski solowy •.verbunk" i czardasz. Wiek XX przyniósł nowe tańce. upowszechniąjące się często poprzez miasta. podczas gdy dawniejsze zaczC;l)' przechodzić do stery
folkloryzmu.
Wiele podobieństw w zakresie kultury tanecznej łączy Słowaków /. Morawianami i Węgrami.
Wiele wspólnych tańców i melodii odnajduje autor w Polsce (mazurki. polonezy). a zwJaszcza
w Karpatach polskich (zbójnicki). Słabiej przebadane są tańce ludności ukraińskiej zamieszkującej wschodnią Słowację: autor odnotowuje korowody ... odzemok" (..koz[\ćik") i kołomyjki. Szerokie europejskie tlo słowackiej muzyki i pieśni ludowej zarysował Oskar Elschek. Wyodrębnił
on dwie wielkie tradycjc muzycznc: pasterską, charakteryzującą obszary górskie Europy i Kaukazu, oraz rolniczą. Podział ten znąjduje odbicie w rodzajach pieśni związanych z pracą. rytuałami
i obrzędami. Autor wyróżnił ponadto trzy zasadnicze tradycje - staroeuropejską. średniowieczną
i nowożytną. W muzyce i pieśni słowackiej zauważ.a relikty pochodzenia średniowiecznego.
na które w XVIII i XIX wieku nałożyły się wpływy barokowe. klasycystyczne i romantyczne.
Zapewne rację rna O. Elschek pisząc, że muzyka i pieśń curopejska. kształtowały siC;między
innymi pod wplywcm ludów przybywających w średniowieczu do Luropy. Chyba jednak niewiele o tym wiadomo. Przy okazji następnego wydania S/ova!iii należałoby uporządkować
w recenzowanym artykule chronołogicznie kolejność przybywania rÓŻnych lud{m czy narodów
do Europy i sprostować nicdokładności i błędy (raczcj nic nalei.alo wymieniać równorzędnie
Maurów obok Arabów. ani Tatarów obok Mongołów, nic jcst też prawdą. żc Wandalowie i Goci
są przybyszami spoza Europy. ani lo. iż u progu średniowiecza Wandalowie asymilowali się
na naszym kontynencie).
Autor zwraca uwagę na brak w Słowacji epickich limn picśniowych. znanych choćby
w Chorwacji (formy epiczne). na Ukrainie (byliny) czy w Rosji (dumy). Natomiast do picśni typu
balladowego. szeroko znanych w Europie, nawiązują pieśni zhójniekie. Duża część repertuaru
pieśniowego łączy się z obrzędami dorocznymi i rodzinnymi. Obecnie traC!1one pierwotną funkcję i podlegąją zmianom o charakterze estetycznym. Interesujące jest spostrzeżenie O. Elscheka.
iż długotrwale sąsiedztwo słowaeko-węgicrskie sprawiło. że np. pewne archaiczne formy słowackie zachowały się zwłaszcza w węgierskich enklawach w zachodniej Słowacji. Analizuj!IC muz)kę słowacką na tle środkowoeuropejskim autor zwrócił również uwagę na kształtowanie się instrumentarium muzycznego pod wpływem przybyszów na ziemie słowackie oraz zapożyczeń
od sąsiadów. Do wpływów najintensywniejszych i najbardziej różnorodnych. a prly tym łatwych
do wyróżnienia. zaliczył ludową muzykę węgierską. Mimo lo słowacka ll1u/.yka ludowa zachowała wyraźną archaiczną specyfikę nawiązującą zwłaszcza do wschodniej i południowowschodniej Europy. Wzmagające się w dobie nowożytnej wpływy Zachodu sprawiły. Że obecnie
stanowi ona symbiozę dwóch tradycji.

�217
Wie,:kszość au[o("(')\\,zwraca haczną uwag&lt;; na gcografię opisywanych dementów kulturowych
W tym celu należało
IIrjść poza terytorium tego niewicIkiego kraju, Ta dyrektywa legIa LI podstaw prezentowanej monografii, Wie,:kszość autorów wykorzystala mapy i komentarze Etnografickeho atlasu S/ovenska,
l'0 nie\Vątplill ie spralliło. ie jakość wnioskowania jest wysoka, Właśnie ta baza, którą stanowią
materialy uzyskane podczas gromadzcnia materiałów do At/asu w 250 wsiach słowackich. jak i sam
..ItIas, a takie uI\z~,de,:dnieniedanych porównawczych z krąjów sąsiednich sprawiły. że recenzowana
monogralia etnologiv.na jest Ilyraźnie /cpsza od poprzednich. W świetle opral'owań skladających
"ie,:na n:l'en/O\Vaną ksiąike,: rysuje "ie,:podzial Słowacji na niewielką i w znacznej mierze kulturowo
arehail'zną ue,:ść wsehodni'l i półnomo-wsehodnią. zamieszkałą przede wszystkim przez ludność
ukrainską i IcmkOl\sk&lt;\ wyznania greckokatolickiego i prawosławnego (CO odbija si&lt;; głównie
II ohr Z":UOII
OŚl'iI. Pomsta l;! Sło\\acja dz.ieli się na dwie strety: górsk", znowu archaiczną i nawiązując,! do cze,:ściwschodniej. i nizinną bliską kulturowo terenom węgierskim. a w zachodniej części
_. austriackim i czeskim (monl\\skim). Osadnictwo awarskie. węgierskie. później niemieckie, które
dolar/o tu jUi w polowic średniowiecza. i jeszcze późniejsze wołoskie. pr/.eorały najdawni&lt;:iszą
kultur.,: pr/yniesion'l przez Slllwian osiedlających sio,:tu zapewne w dobie wędrówek ludów.
Interesujące byloby szukanie odpowiedzi na pytanie o ślady kulturowe po językowych przodkach dlisiejsz.ych S!&lt;lIIaków. Dziś taka próba ma szanse powodzenia dzięki opublikowaniu rel'enzOl\ancj pracy. jak i /,'Inograjicke!zo atlasu S/ovenskll. ;\utorzy zrobili wiele w tym zakresic
i nie,:h te słowa be,:d'loceną mcryloryczn'l rccenzowanej ksiąiki,
Na koniec dodajmy łyżk,,: dziegciu do beczki miodu: autorzy nie wykorzystali w pełni najlIainiejSlej literatury etnologicznej z krajów s&lt;lsiednich. Dość powiedzieć. że polskich pozycji
recenzent naliczył 25: A:Il/lllra /Ildowa S/owian K. Moszyi\skicgo (w minimalnym stopniu
ll\\lgle,:dniająca materialy slowackie!) była cytowana trzy razy. t;li70grajia Po/ski ~ Przemiany
ku/tury /udoll'ej dwa razy. a Po/ski at/as ('(nograjic::ny tylko raz. W wii;kszym stopniu, jak się zdaje,
IIykorzystano literatur.,: czeską. w&lt;;gkrsk" i niemieckojęzyczną Braki te w pewnym stopniu autorzy
IIypclnili odmlłuj,w si.,:do opracOl\(ui uwzględniających ju:i literature,:obcojęzyczną
Ksiqika laopatrwna jest w indeks geograficzno-rzeczowy. Dowiadujemy się z niego między
innymi. ie alllorly najcze,:ściej przywołują materiały porównawcze z Węgier. Moraw i Polski.
r/adziej z Czech. ;\ustrii i Ukrainy. Na dalszych miejscach znajdujemy odwołania do kultury
. 'iemiec i Rumunii. a nawet daIszyeh krajów: Bułgarii. Jugosławii i innych. Nieliczne usterki
I\' zapisach hihliograficznyeh "I chyba nieodlącznym zjawiskiem w publikacjach. Jeśli idzie
('I stronę bardziej
ł&lt;lrInalną lo należy dod;!ć. że książka wydana jest z wielką dbałością. Wśród
307 ilustracii pr/eważaj" pie,:kne ł\ltograłie kolorowe i czarno-białe. Na podkreślenie zasługują tcż
mapy opracowane II' ten sposób. ahy czytelnikjuż na pierwszy rzut oka orientował się w ich treści.
Lycząe lespolowi wydania pracy także po słowacku sugeruję. aby tę cenną książkę uzupełnić
artykułem wpro\lad/aj'leym do wiedzy o kulturze ludowej Słowacji.
i próbuje Ilyjaśniać ich prz,yczyny posługując sio,:metodą etnogeograficzną

Zygmunt K/odnicki

Czechy

\I'

//alvcIvlli

/hohrajicInyj

dowidnyk.

opr. A. DrbaL

M. Krił, A. Motamy,

V. Motom)' . .I. Topmka, L\\iw ł99X. ss, 119.

Ten inł\lrmator hiogralil'lny został opracowany przez pięciu członków stowarzyszenia Ceska
bescda I\e Lwowie i pr/.y współpracy paru osób z Uniwersytetu Lwowskiego. Stowarzyszenie to,
lalo/Olle Ile l.wowie jeSlcze w l8ó7 roku. istniało do 1939 roku. a po wieloletnicj przerwie
!Ostalo restytuowane w roku 1990 skupiaj_w Czechów ze Lwowa i Ukrainy Zachodniej. Autor
prlcumowy. honorOl"y człllnek Ceskej hcsedy profesor Mikołaj Kokssa. przypomniał, że w 1924
roku hl'(}\\ski Clech I,ud\\ ik Fejgl IIydal ksiąi.kę pl. Sto lat cIeskiego :':ycia we Lwowie. a w roku
1995 WYSila IV Prad/e ksi'lika praskicgo Ukraii\ea pl. Ukrajinci w lIechii i na Mormrii (1894199-1i

�218
Obecnie wydany niewielki informator podaje zwięzłe dane o Cze:chach. którzy przybyli
do Galicji glównie w latach panowania austriackiego i osicdli tu na stałe lub tylko krócej zaznaczyli swą obecność. Obejmuje tylko część z nich (366 nazwisk). przeważnic L. (jalicji wschodniej.
Niedostrzeżeni zostali nawet niektórzy ważniejsi spośród nich. jak Franciszek Matejko L. Moraw.
który osiadł w Krakowie jako nauczyciel muzyki. a był ojcem najwybitniejszego spośród polskich
malarzy historycznych. Jana Matejki. Przykłady można by mnożyć.
Nie miejsce tu. aby rozważać dobór postaci w tym infOrmatorzc. Byłoby dobrze. gdyby ukazało się większe opracowanie o roli czeskich przybyszy w b. Galicji a także: ich potomstwa później. wrośniętego w społeczności polską i ukraińską. Znaczna część tych przybyszy. których było
zapcwne kilka tysięcy. to byli ludzie o dobrych fachowych umiejętnościach. nic tylko urzędnicy.
jak głosi I obiegowy slereotyp. lecz także artyści, zwłaszcza muzycy (jak ojciec .lana Matejki),
nauczyciele. także ludzie nauki, jak wspomniany w tym przewodniku. urodzony już w Sanoku
syn czeskiego urzędnika Dominik Zbroiek. który został profesorem i reklorem politechniki
we Lwowie. członkiem AU w Krakowic. nawet oficerowie WP. jak gen. F. I.atinik. dowódca
jednej z polskich armii \\ 1920 roku. Podobnie czeskiego pochodzenia byli wybitni przedstawiciele polskiej nauki i kultury. jak K. Szajnocha. M. KridL L. slarr Mniej ich wchlonęlo środowisko ukraińskie Galicji. a przy tym bardziej tu może niż w Polsce sporo z nich zachowało świadomość swej czeskiej przeszłości. pełniąc ważne funkcje w życiu spokczeristwa ukraińskiego,
jak przybyli później do Lwowa autorzy tego informalora. wśród nich trzech pracowników naukowych (w tym profesor filologii słowiańskiej) i dwóch inżynierów.
Problem czeskich zwłaszcza a także niemiecko-austriackich
przybyszy w Galicji oraz ich
potomków tu pozostałych. wydąje się interesujący i ważny poznawczo nie tylko z historycznego.
lecz także z socjoetnologicznego punktu widzenia. Poż.yteczne więc mogło by się okazać przebadanie świadomości i postaw wybranego zbioru osób czeskiego pochodzenia (lak XIX-wiecznej
jak i świeższej daty) m.in. odnośnie ich świadomości pochodzenia. zachowania czeskich tradycji.
oceny cech Polaków i Czechów. oceny obydwu narodowości i ich dorobku. utrzymywania łączności z żyjącymi w Czechach krewnymi i przy'jaciólmi. lakże z innymi osobami czeskiego pochodzenia w Polsce i in. Wiemy. jak duże znaczenie przypisywane jest z naszej strony utrzymywaniu więzi wśród polskich wychodźców i ich potomków zagranicą działaniu ich stowarzyszeń.
Na tym tle zastanawiający jesl brak ognisk Ceskej besedy IV Małopolsce. gdy takie istnieją
na Ukrainie. Swoją drogą opracowanie dobrego in!i:lrmatora hiograliClnego przybyłych du nas
(z\\laszeza do Galicji) i osiadłych Czechów oraz przynajmniej wai.niejszych ich potomków.
zaopatrzonego w historyczny i socjoetnologiezny komentarz. warte byłohy zachodu przy odpowiedniej polsko-czeskiej współpracy. To samo odnieść można do osiadłych u nas Niemcó\\
i Austriaków. także Ukraińców i osób innej narodowości.
Fdward

Antoni G i z a. hemie

macedońskie

Pietras::.ek

na pr::.ełomie Xf)( i XX wiekII. Szczecin 1996. ss. 188.

Dla polskich etnografów Macedonia jest krajem pólegzolycznym i słabo znanym. Wprawdzie
wydana praca ma charakter historyczny - i tak ją należy postrzegać -- ale może ona również zainteresować etnologów. głównie z powodu niedostatku rodzimych opracowań na temat macedońskiej
kultury ludowe{ Dlatego też przedmiotem recenzji są tylko wybrane rozdziały lej pracy. TylU!
książki sam podpowiada problem. jakim jest pytanie o kształt kultury ludowej na prze/umie wiekó\\.
ówczesne warunki życia wsi i zainteresowanie tymi prohlemami IV klasycznej ctnogralii Europy.
Recenzowana praca jest niewątpliwie wartościowym opracowaniem historycznym. Ukazuje
sytuację polityczną całego regionu IV tym okresie. zwracąjąc przy tym uwagę na kwestie złożo-

2 Wyjątek stanowi praca M. Pokropka i T. Strączka Sporedbena
b/onica i polski/e .le/a Piętki i Twarogi. Skopje 1992.

lIIollografiJa na lIIakedonskoto se/o Ja-

�219
nych stosunków społecznych i na uwarunkowania etniczne. W związku z tym informacje o ówczesnej sytuacji gospodarczcj i życiu kulturalnym schodzą niejako na dalszy plan. Tym bardziej
istolne jest lo. i.e aulor usiłował odnieść się do zagadnień etnogralicznych, korzystając nawet
z trzech klasycznych pozycji. Niestety. tutaj spotkały go pewne niespodzianki. gdy i. imię autora
W,.ó:':cly i [Jojlldnanill - Stanisława Ciszewskiego nie rozpoczyna się na literę .I, a życzliwie przyj.;ta ponad slo lal temu ksiąi.ka /y::ń jewropejskich
naroclow nic wyszła spod pióra niejakiego
. Wodowozowa, lecz L N. Wodowozowej.
Ważne jednak jest to. że autorowi niniejszej pracy udało się ukazać rangę kilku zjawisk, które
w klasycznej etnografii Półwyspu Bałkańskiego były eksponowane, a mianowicie trwałość struktur
rodowych. tradycje krwawej zemsty. nad/wycząi niski do końca ubieglego wieku wskaźnik urbanizacji kraju, stan zaniedbań w rolnictwie. powodzenie ruchu hajduckiego. początki rozwoju oświaty.
'-.Jienależy oczywiście oczekiwać od autora pełniejszt&lt;i charakterystyki życia wit&lt;iskiego. Etnograliczna literatura na len lemat pochodzi głównie stąd. że ta część Półwyspu Bałkailskiego była dawnym poligonem terenowym dla badaczy ze strety niemieckojęzycznej. a klasyczna etnogratia dała
wcale sensowny obr,v hislorii kulturowej tego rcgionu. Dla autora pomocne byłoby skorzystanie
i.e znanych dzieł o I\romunach (Kuco-Wołochach) oraz o Macedonii w ogóle) ~ ta druga przypomina charaktery styune dla tei cz.;ści Europy zjawisko dość częstego związania określonych ząjęć
z grupami o etniczno-j.;zykowym rodowodzie. Z kolei dość ciekawe wyjaśnienia w sprawie zwycząjów rodzinnych. zabaw i !c.)lkloruw ogóle przynosi praca K. Simiczijewa4.
Czytelnika mogą natomiast martwić uproszczenia w argumentacji na temat istoty zjawisk, ich
przyczyn. czy leż mniej g!l;bokie wnioski dotyczące niektórych zależności. Na przykład pasterstwo rozwijało si.,: u AlbaiH:zyków oraz Kuco-Wołochów mniej z powodu ich uprzywilejowanej
pozycji w państwie tureckim. lecz ze względów naturalnych oraz z powodu siły dawnych tradycji.
Prawd~ jest. że zarówno I\rnauei (górak albańscy). jak i grupy wołoskie w niewielkim stopniu
mogly podlegać presji wladzy. kcz wynikało to głównie z powodu peryferyjnej lokalizacji ich
siedzib. Polityka religijna Turków nic była zaś zbyt rygorystyczna. a ekspansja ich religii była
II ostatnich stulcciach /jawiski&lt;:m raczej płytkim. Niektóre grupy albańskie wywalczyły sobie
natomiast w przesz/ości dość istotny zakres swobód, na przykład prawo do noszenia broni (głównie Mirydyci z właściwej I\lbanii). a Turcy wykorzystywali ich wojownicze skłonności do ochrony stref nadgranicznych - nic musieli dokonywać konwersji wyznaniowej.
Słusznie natomiast dostrz&lt;:gł autor dwa charakterystyczne ~iawiska dla świata posttureckiego
z przełomu wicków - dewastacj.; gospodarki od Macedonii po Wołoszczyznę (spowodowaną
przez wadliwy system dzierżaw) oraz źle widziany przez słabsze nacje wzrost oddziaływania
greckiego. głównie dzi.;ki cerkwi (..fanarioci"). Te właśnie kwestie należały bowiem do grupy zjaII'isk najcz.,:ściej dostrzegany&lt;:h przez polskich podróżników, którzy odwiedzili wówczas Bałkan)".
Niekiedy tej zaskakują nas uproszczenia i pochopne opinie autora w sprawach podstawoI\ych. jak chociażby: ..Na przelomie wieków zasadniczo nic się w Macedonii nie działo" (tymczasem działo si.,: hardzo wiele. a dowodzą tego m.in. liczne przykłady z recenzowanej pracy)
oraz: ,.W historii cywilizacji i kulturze ogólnoeuropejskit&lt;i Macedończycy odegrali niewielką
rolę" - dla clnogra!c.iw wszakże wszelkic kultury ludowe to przykład swoistego (w pełni demokratycznego) ud/jalu w kulturz&lt;: ogólnoeuropejskit&lt;i. Z kolei sformułowanie "charakter narodowy" moje rodzić u czytelnika odmienne skojarzcnia - oznacza ono bowiem zespół cech i nawyków wzgl.,:dnie swoistych dla określonych nacji i niekoniecznie musi zostać odebrane jako miernik procesów narouotwórCl.ych".

; Cj. Weigand. Oie iI ro/lll/nen. Ethnographrsch-phi!ologisch-his/orische
Un/ersl/chl/ngen l/ber das Volk
Jer sogenanJ1len Makedo-!?o/llanen ocia Lin:aren. t. 1.2. Lipsk 1895; Tenże. Ethnographie von Makeclonien.
Geschiclllhch-nalllmaler I/nJ sprochlich-s/a/is/ischa
Tei!. L.ipsk 1924.
, K. Simiczijew. MocedrJliska IlIJAa II/doll'a, Wrocław 1976.
, Przykłady IV opracowanej przeze mnie antologii I.udy i kultury Europy 11' relacjach Polaków. Wrocław
1995.
" W tym kontekście na uwagc zasługuje przede wszystkim artykuł L. M. Danfc.)rth.Claims /0 Macedonian
IJen/it)". lile MaceJunian (JI/es/ion and the Breakup of Yugoslavia. "Anthropology Today" vol. 9 (4), 1993,

s. 3-10. Spotykamy IV niej ciekawe uwagi w sprawie symboliki narodowej.

�220
Fascynujące
natomiast,
przynajmniej
dla mnie, są niektórc przyponlllianc
polonica, np. inlonnacja
a aktywności
stronników
A. Czartoryskiego
w tej cz.,:ści świala.
udzial Polaków
IV tworzeniu
ideologii ..naczertania"
i inne, równic ciekawe.
Wszelkie
uwagi. które by/oby można skierować
pod adrcsem autora. mają jednak wymiar
jednostkowy
i nie ma właściwie miejsca dla ich szczegółowego
rozwini.,:cia. Autor sam jest świadom niedostatków
pracy. ale musimy też pamiętać, że przezwyci.,:żyl
on podslawow'l
trudność niedostatek
materiału źródłowego.
Jcdnakże pomimo drobnych usterek technicznych
(niezgodności w zapisie prac), książka A. Gizy zasługuje
na uwag.,:. również ze strony środowiska
etnologicznego.

Aliec::.ysloll' ]i-ojlll7

./agna W oj c i c k a

on the rower

/:,'0.1'/

S b a r fI', King Kong on -/'1' Su·eel. Families wili/he

Side, Westview

Press

I 'io/etlce oj'l'over/y

1998. ss. 258.

Jagna Wojcicka
SharIf wyklada
antropologie;
w City University
w Nowym
Jorku oraz
w Center for Worker Education
przy tym uniwersytecie.
Jej ksią:ika jest rczultatem
pi.,:lnastolctnich badań etnograficznych
prowadzonych
przez autorkę oraz przez zespół pod jej kierunkiem
IV Lower
East Side, ubogiej dzielnicy
Nowego
Jorku. zamieszkiwancj
głównie przez ludność
latynoskiego
pochodzenia.
W latach 1974-1980 badania prowadził staly czteroosobowy
(włączając autorke;) zespól, do którego czasowo,
dla wykonania
specjalnych
zadali prlewidzianych
w projekcie, dohlczono
konsultantke; j.,:zykową oraz speejalistk.,: od żywienia. Nast.,:pnie, do 1990
roku. autorka kontynuowała
badania samodzielnie,
II' rodzinach,
klóre wC/cśniej jui. dobrze poznała.

W ten sposób

praca

uzyskala

znaczną

gle;hię czasową.

co pozwolilo

ukazać

przemian~

w poszczególnych
rodzinach.
zarówno te. wynikające
z naste;pstwa pokoleniowego,
jak i innc.
be;dące rczult1!tem zmieniających
się czynnikóII' polityczno-ekonomicznych.
MieszCl.&lt;le si.,:. generalnie. w nurcie badań antropologii
miasta. ksiąi.ka Ilyrói.nia
si.,: specyliCl.nym.
oryginalnym
podejściem
i stylem narracj i.
.Jak pisze autorka w dodatku
omawiającym
zastosowaną
metodoiogi.,:.
przyj.,:tym punktem
wyjścia
była teoria materializmu
kulturowego
Marvina
Ilarrisa.
Stąd wynikało
zastosowanie
podejścia
"etic" - gromadzenie
danych o ..zdarzcniach
kulturowych.
wzorcach
z.aehowali. artetaktach .. przekonaniach
i ideologiach"
w taki sposób. by dane Ie byly obicktywnie
wcryfikowalne
i miały wartość dla badali międzykulturowych
(s. 237). W programie badall zawarto m.in. ustalenie budżetu rocznego 36 rodzin, zebranie danych na tcrnat wyż~ wienia. ksztalcenia
dzieci. stosowania narkotyków.
Niemniej jednak. w książce przewija si.,: również uje;eie ..emie" - II łicznych
wypowiedziach
bohaterów.
ukazuj,\cych
ich punkt widzcnia. ich uczucia. myśli i wartości.
Jagna Wojcicka SharlT polemizuje
ze sposobem przcdstawiania
lzw. kultury ubóstwa II' II ielu
opracowaniach
z zakresu antropologii
miasta. Według niej nllsz}we jest twierdzcnie.
iż ludzie
hiedni sami są odpOlviedzialni
za to. le nie mogą się wyrwać z (mego ..zakl.;tego kr.;gu ubóstwa".
We wste;pie określa wprost cel swcj książki .. ukazanie
perspeklywy.
welłlug której odpowiedzialność
za ubóstwo obwinia czynniki zewne;trzne. jak zmiany strukturalne
w ekonomice
i ich
społeczne
konsekwencje.
Drastyczne
pogarszanie
si.; sytuacji ekonomicznej
mieszkaneów
badanej dzielnicy.
podobnie jak i innych ubogich dzielnic ośrodków
miejskich w USA. od polowy lat
70 .• było wcdług autorki rezultatem generalnej
zmiany polityki gospodarczej
i społeczncj - ..walkę z ubóstwcm"
zamieniono
na ..walkę z ubogimi".
wytoczono
n·)lmiei. hatali.,: przeciw narkotykom

i generalnie

skutków.
losów

- .. proklamowano

a nic przyczyn

poszczególnych

ubóstwa.
rodzin.

wojnę
Jagna

z przestępczością".

Wojcieka

że zachowania

czy poza prawem

(jak handcl

Sharfr

uznawanc

zatem

przekonująco

zaj.,:to si.,: z.IValczaniem
pokazuje.

za dcwiacyjnc.

narkotykami)

Sil II istocie

działania

na granicy

prawa

wawczymi
rosnącego

wynikaj'lcymi
z poszukiwania
sposobu przeż.ycia. utrzymania
rodzin)'
bezrobocia
i zmniejszenia
nakładów
na pomoc spoleczną
DramatyCl.ne

na przykladzie
podejmowane

strategiami

przystoso-

w warunkach
ograniczcnic

�221
możliwości
l.Ilalai~nia
pracy zostało spowodowane
..deindustrializacją'·
Nowego
Jorku. które
z centrum produkcji :lostalu przekształcone
w ..postindustrialny"
ośrodek finansów,
ubezpieczeń
i komunikacji.
Autorka prograllHl\\U
re/Y gnuje z .. przydlugiej
akademickiej
analizy".
by uczynić książkę
przystępną i dolr/e": du S/erokiego
kręgu odbiorców.
znaleźć ludzi dobrej woli. którzy podjęliby
działania dla połcps/enia
sytuacji ubogich. stworzenia
..bardziej sprawiedliwego
spoleczeństwa"
(s. 7). Nie kryje silnego zaangażowania.
przejęcia losem swoich informatorów
i zarazem przyjaciół. którzy slali się jej bliscy w ciągu wieloletnich
badall.
Bez owego akademickiego.
suchego wykładu ksiąi.ka bynąjmniej
nie traci wartości naukowej.
\\' Ż) \Iej. inten.;suj'leej.
a nieraz II ręcz pasjonującej
narracji przeplatąją
się obserwacje
autorki
(która nic tai rll\\nici. Sil ojej I\łasn~j roli w życiu społeczności)
z wypowiedziami
i opowieściami
bohaterów.
l'oszC/ególne
antropologicl.ll~
tematy prz.~dstawione
są poprzez opowiadania
o historii poszczególnych
rodzin. prz} czym wkle uwagi poświęcono
losom dzieci. Dowiadujemy
się
w ten sposób o wielu charakterystycznych
cechach
kultury społeczności
latynoskiej
- m.in.
o znaczeniu więz.i pokrcwi~l1stwa
i likcyjnego
pokrewiel1stwa.
przyjaźni.
problemach
relacji płci.
roli ll1ałż~l1stwa i II ięzi pozamałż~liskich.
tradycyjncgo
znaczenia
płodności
kobiet dla pozyskania i utrzymania
partnera.
Autorka wskazujc
tak7.e na czynniki
prowadzącc
do coraz szerszej
akceptacji i upO\IS/echnienia
zwiqzków nie sankcjonowanych
formalnie - mianowicie.
zawarcie
legalnego małidlstlla
f10zbawia kobielę i jej dzieci prawa do otrzymywania
pomocy społccznej:
dodatku na utr/.ymanie oraz. opieki zdrowotncj.
Ślcdzenie losów rodzin w ciągu wielu lat pozwoliło ukazać procesy przemian.
Rodziny nuklearne
przekształcaj"
się w matryfokalne.
potem ponOllnie mog'i przcobrażać
się IV nuklearnc
albo poszcrzonc,
przy czym na te przekształcenia
\I zasadniczy sposób wpływają czynniki ckonomicZIlC. W ksią7.ce ukazano wyraziście
szczególne
znaczenie kobiet w i.yciu społecz.ności - ich odpowiedzialność
za utrzymanie
dzieci i kierowanie
ieh rozllojcm.
co wi&lt;lże się z. malejącą
rolą ojca wskutek nietrwałości
związków
małżeńskich
i partn~rskich.
Kobiety pc/nią także role mediatorskie,
przez co nieraz zapobiegają
krwawemu
rOZl\iw.)'waniu
konlliklll\\·.
Wspomniałam
tylko kilka z interesujących
wątków przewijąjących
się w książce. jakby II ..naturalny"
sposób objawiających
sil&lt; poprzez opowieści.
spisane barwnie
i WCiijgające cz.ytc/nika. Poslaci kobiet. takich jak Meri czy Eti. oraz ich dzieci. stają się nam
bli"kie. a ich lusy nicobojętne.
i o to chyba również chodzilo autorce.

Danuta Penkala-Gawęcka

Maciej /. il b c k.. ·lmh(}lrie :: /)01' /lamid. Społecno.~ć' w .\ytuacji ::agro:':enia ekologicnego.
\Vyd. Akademickic
Dialog. Wars/alVa I &lt;;l&lt;;lX. ss. 288.
Świat spolecz.ności arabskich inlryguje wielu badaczy, o czym świadczy bogata światowa literatura. Polskie badania S&lt;l dużo skromniejsze,
dlatego też prace podejmujące
tę problematykę
godne są odnotowania
i zarekomcndowania.
Maciej /.ąbek / tJniwersytetu
Warszawskiego.
etnolog i afrykanista
w książce pt. Arabowie
:: nar I (I/tllid. ,){){)(ecl/o.vi \V svtuocji ::aRro:':enio ekologicnego
ukazal kulturę wybranych
plemion arabskich zamicszkujilcych
Sahel7• w Sudanie. 7. perspektywy
etnologa szczególnie
inlereso\\ał się stupniem
cając eulościowemu
zując

wpływ

lktcrminacji
zjawisk kulturowych.
opisOll'i kultury wybrancj grupy

kultury

na środowisko

już

na wstępie

a także politycznych.
wiele uwagi poświęplemion arabskich
ze strefy Sahelu. Analizauważa.

iż relatywne

wpływy

środowiska

i kultury na siebie ni~ są rlm ne.
Praca sklada
dzając

czytelnika

się / Wpnllladzenia.
II problematykę

szcściu

rozdziałów.

stylu życia spoleczności

Bibliografii,
ali'ykańskich

Aneksu

i mapy.

o arabskim

Wprowa-

rodowodzie

. Sahel . to tcrtllin uznaC/.aj'lC\' rozgranicz.cnic miejsca suchego od mokrego. a także wybrzeże morskie
i brzeg pustyni.

�Autor wYJasnla m.in. terminologię. Tłumaczy znaczenie słowa dal". któn: w języku arabskim
w węższym znaczeniu oznacza obszerny dom. a w szerszym kraj lub ziemię zamieszkiwaną przez
grupę rodzinną. Natomiast słowo Hamid jest imienicm Icgendarncgo przodka. załużycicla plemienia. Dar llamid to ..kraj lub ziemia Hamida" (s. II).
Rozważania na temat z\\'iązków kultury i środowiska. nierównych wz(~jcmnyeh oddzialywali
są wynikiem obserwacji uczestniczącej. swobodnej rozmowy. słllrmalizowancgo
wywiadu
i ankiety. jakie Autor prowadził \V trakcie hadań terenowych w Sudanie w latach 1985. 19891991.
Rozdział pierwszy zatytulowany ..Terytorium Dar I łam id i środowisko przyrodnicze stretY
Sahelu" opisuje rzeźbę terenu Sahel. jego wodne zasoby. warunki glebowe. klimal i świat zwierzęcy uraz roślinny.
W rozdziale )I • .Proccsy etniczne i osadnicze w Kordufanie w ich ll\varunkowaniu historycznym i środowiskowym" omawia historyczne ksztaltowanie się grup plemiennych. wyjaśniając
pochodzenie Arabów z Dar Hamid. a także zwraca uwagę na wzajemne przcnikanie stylu życia
miejscowej ludnuści i przybyszów z Egiptu. Zauważa istotn'l rolę. z jednej slrony islamizacji
i arabizacji Afrykanów. a z drugicj. afrykanizacji Arabów. Interesujące okazuje się również i to.
iż ..niektóre z plemion uważanych dziś za arabskie. np. Bederija. jeszcze na pocz'ltku X IX wieku
nie używały języka arabskiego" (s. 27). Próbując ustalić pochodzenie mieszkaliców Dar Hamid
stwierdza. iż są oni .. w dużym stopniu rezultatem (... ) dwukierunkowego procesu. mimo iż nie
stanowią - z punktu widzenia ich genezy - jednorodnego procesu. Wi&lt;;kszość tzw. arabskich
plemion dzieli się na dwie zasadnicze grupy: Dża'alin-Danagla i Dżuhajna-Fczara" (s. 27). Grupa
Dżuhajna-Fezara wywodziła się z Ilidżazu w Arabii. zawierała leż między sooą związki małżeńskie i odegrala istotną rolę w podboju Egiptu. Natomiast nazwa Dża'ałin lączona jest z nazwą
Dangala. co oznacza niedawno zarabizowane plemiona nubijskic.
Opisując wewnętrzny podział plemion Dar Hamid oraz ich historię na tle uwarunkuwań politycznych. Autor wskazuje na znaczącą rolę okresów: obecnuści tureckiej (od 1821-1881). panowania Mahdiego (1881-1889). kondominum angloegipskie (1889- ł 956) i nicpudleglego państwa
Sudan od 1956 roku. Powstanie Mahdiego (1881) miało również wyraźne cechy rewolucji kulturowej. gdyż podważono ustanowiony przez wladze tureckie nie tylko system administrowania. aie
także tradycyjne prawa i zwyczaje. Mahdi zabronil używania amulctów. magii. świętowania
z okazji obrzezania. a także zawierania małż.eństwa. muzyki i pielgrzymek do grobowców świętych. co wywołało nieufność wobec systemu podważąjąccgo plemienne prawa (s. 46). Należ)
podkreślić. iż system brytyjski przyznawał społecznościom lokalnym pewne przywileje.
W aspekcie historycznym Autor prezentuje uwarunkowania przyrodnicze struktury osiedleńczej badanej grupy w XIX i XX wieku. Akcentuje historyczne i środowiskowe czynniki. które
składaly się na procesy etniczne i osadnicze stanu kuntederacji Dar Ilamid.
Rozdział III ..Kultura Araoów z Dar Hamid na etapie względnej równowagi ckologicznej'"
ukazuje tradycyjną kulturę plemion arabskich z terytorium Dar Hamid. Na podstawie zebranych
materiałów Autor stwierdził. że wyraźne zmiany wśród ludności dokonały się dopiero IV iamch
50. Ich konsekwencje stały się zauważalnc w latach 60. aż do okresu wiclkiej suszy w latach
1984-1985. kiedy to uświadomiono sobie stan zagrożenia ekologicznego na tych terenach. Określił liczbę 250 tysięcy mieszkańców za granicę ostateczną. po którcj przckroczeniu. przy nie
zmienionych sposobach gospodarowania.
następuje wyraźny spadek wydolności środowiska
(s. 64). Rozdział ten stanowi analizę takich problemów. jak: przepowiadanie pogody na podstawie
gwiazdozbioru. zachowania zwierząt. ptaków i planet. opisuje chów zwianlt: techniki i metody
uprawy ziemi na sawannie i w oazach (proso. sorgo. sezam): inne dziedziny gospodarki: przetwórstwo płodów rolnych i hodowlę. przemiał zboża: budownictwo. a także ubiory i praktyki
higieniczno-kosmetyczne.
Analizuje również wpływ środowiska przyrodniczego na stosunki
społeczne i wierzenia religijne. Opis rodziny i sposób organizacji przeslrzeni charakteryzuje
poprzez zwrócenie uwagi na zagrodę. podstawową jednustkt; gospodarcz'l i spoleczną, zamieszkaOll przcz elementarną rodzinę składającą się z matki. ojca oraz ich dzieci stanu wolnego.
lJ ludności osiadłej zagrodę tworzy chata, u koczowników namiot. ..Każda dorosła i zamężna
kobieta posiada własną zagrodt; i opiekuje się swą małą rodzill&lt;l (... ) w przypadku małżellst\\

�223
poligamicznych m.;żczyżnic przypada rola dostarczyciela żywności dla kilku zagród'" (s. 164).
LJ koczowników namioty są własnością kobiet a prawo wstępu do nich mąją tylko jej mąż
i synowic. M.;żczyżni. zwłaszcza starsi. mają własny obiekt. w którym spędząją wolny czas.
Mogą im towarzyszyć jedynic kobiety w starszym wieku. Chociaż kobiety nie biorą udziału
w debatach. to jednak mają istotny wpływ na podejmowanie decyzji przez mężczyzn. Związki
małżeliskic zawierane są najcz.;ściej wśród własnej grupy zamieszkującej obóz. tworząc tym
samym wsie krewniaków. co zobowiązuje do wząiemnej sąsiedzkiej lub rodzinnej pomocy.
Dystans mi.;dz} zagrodami świadczy o stopniu pokrewieństwa. ,.Odległość między namiotami dwóch sióstr jest mniejsza niż np. między namiotem jednej z nich i namiotem żony jej syna
lub namiotami dwóch kohiet h.;dących żonami tego samego mężczyzny. choć między nimi nie ma
żadnych innych namiotów'" (s. 166). Przestrzegane są tam muzułmańskie zasady pokrewieństwa
i sposoby rozwiązywania związku małżeńskiego. O statusie rodziny decyduje stan mąjątkowy.
co należy rozumieć jako liczebność posiadanych zwierząt ilość złotej biżuterii noszonej przez
kobiety. a także ohszar uprawianej ziemi i kapitału kupieckiego w postaci towarów i pieniędzy.
Opisywaną społeczność ze względu na posiadany mąjątek Autor klasyfikuje w trzech grupach:
hogaczy - mających jcdzenie nic tylko dla siebie. biedaków - którym jedzenia wystarcza na cały
rok i nędzarzy - którym jedzenia wystarcza tylko najeden dzień (s. 173). Również wykształcenie
stanowiło istotny czynnik zróżnicowania społecznego.
Islam. zarówno wśród plemion Dar Hamid. jak i w całym Sudanie. jest zróżnicowany. Zdaniem Autora. różne cechyetnokulturowe
znalazły odbicie w religijności. przy czym isłam
nie naruszył zhyt mocno życia rodzinnego i tradycyjnego stylu życia ludności. Dopuszczano
współistnicnic dwóch systemów. muzłumańskego i rodzimego .. .z jednmej strony istnieją otoczeni szacunkiem ortodoksyjni uczeni mU7LIłmańscy. pełniący funkcję prawodawców (... ). z drugiej
zaś - np. kapłani miejsccm ych kultów duchów" (s. 177).
Podobnie jak w Maghrebie (np. kult marabutów). tak i w Sudanie dostosowywano tradycje
rodzime do muzulmańskiej formuly. pozostawiąj'lc je w zasadzie bez zmian.
Rozdział czwarty zatytułowany ..zderzenie z cywilizacją przemysłową w środowisku przyrodniczym (od IX9Xdo 19X5 roku)" ukazuje zmiany. jakie dokonały się po zetknięciu się kultury
sudariskiej z wpły\\ami europejskimi. zwłaszcza w sferze gospodarki i relacji między przyrostem
ludności a uprawą ziemi.
Rozdział piąty pl. ..Proces zmian w kulturze w sytuacji kryzysu i zagrożenia ekologicznego
po roku 1985" zwraca uwag.; na przeobrażenia. jakie dokonały się w kulturze Arabów z Dar
Hamid. Susza. niewłaściwa polityka gospodarcza rządzących doprowadziły do kryzysu środowiskowego. a w dalszej kolejności do podejmowania działań zmierzających do odwrócenia sytuacji.
Momentem szczególnym okazał się brak równowagi i odpowiedniego tempa wzrostu zmian
kulturowych.
Rozdzial szósty ..Pcrspekty\\y rozwoju gospodarczego w strefie Sahelu'·. będący zakończeniem badali ukazuje nicz\\yklc złożoną sytuację społeczności afrykańskich generalnie. Z jednej
strony rozwój ekonomiczno-o społeczny. a z drugiej wzrost ludności w połączeniu ze wzrostem
upraw i hodowlą zwierząt w strefie Sahelu. naruszył próg wydolności środowiska (s. 256).
Zaistniałą sytuację Autor charakteryzuje poprzez czynniki doprowadzające przynąjmniej
część spo!cczności do zmian. czego przykładem są migracje zarobkowe. a w konsekwencji inwestowanie zarobionych pieniędzy w handel. rolnictwo. transport itp. Trudną sytuację badanej społeczności Autor upatruje w strukturze własnościowej ziemi i wody. które są wprawdzie komunalne. ałe praktycznie otwarte dla wszystkich użytkowników. co sprawia. iż tereny te traktowane są
jako niczyje (s. 262).
Uwagę zwraca niewydolny system bankowy. który wymaga przekształceń. aby zachęcić ludność wiejską do oszczędzania i inwestowania linansowych nadwyżek z produkcji rolnej (s. 263).
Postuluje stworzenie pozarolniczych sektorów gospodarki. aby odciążyć wieś z nadmiaru rąk
do pracy. Ponadto zwraca uwagę. że ..wielka złożoność relacji łączących człowieka ze środowiskiem przyrodniczym wymaga przy analizie przyczyn i skutków pustynnienia zarówno znąjomości środowiska przyrodniczego. tradycji kulturowych. jak i uwzględnienia przemian ekonomicznych i politycznych. Konicczność całościowego podejścia do tematu, nąjlepiej w mikroskali

�224
na przykładzie
konkretnego
terenu. sprawia. że wśród przedstawicieli
wiciu dyscyplin
/.ajmujących się zagrożeniami
środowiskowymi
ni..: powinno
zaoraklHlć antropolog(')\\
kuituf(myco"

(s.264)
Książka M. Ząbka j..:st swoistą monografią
spokcznoś..:i
alrykailski..:j
o pochod/eniu
arabskim. bardzo interesującą
i wartościową.
a tahde. schematy.
kolorowe
zdj.,:eia i rysunki. m.in.
stroj..:, fryzury oraz wzory barwienia
henną dłoni i stóp dodają j..:j walorów nie tylko inl(lrmac)jnych, ale i estetycznych.
Zainter..:suje
ona zapewne
etno!og{l\\.
antropologów.
alrykanistó\\'.
arahistów, socjologów,
a także ekologów.

.,Inna 8arska

Joanna
Warszawa

S i e rak o w s k a - D Y n d o.
ł998. ss. 207.

Granice 1Vvohra:'ni jlo/ill'CIW/ ..1/gllllc::ykrJW.

Dialog.

Co pewien czas świat obiega wiadomość.
że w Alganistanic
POIHl\\ nie loc/.y si.; wojna. Gdy
taka rzecz ma miejsce w innych regionach
powoduje
to s/.ybsz:\ lub wolniejsz,\
reakcj.; światowych organizacji.
ale w sprawy Afganistanu
od pewnego czasu nikl ni..: chce si.,: mieszać. I'róhowałi Brytyjczycy
i niedawno
Rosjanie. Jak wszyscy pami.;tają.
SkOl·lU.yło si.; to I~ltalnic. ZadziWil\iąee wydają się nieustanne
konflikty.
szcz..:gólnie woh..:e braku zagro/enia
ze strony sąsicdnich krąjów. Pojawia się pytanie: czy jest jakaś logika lej walki'! Jakie I.asady rządzą afgatiską
polityką') Co organizuje
życi..: mieszkaticów')
I wreszcie pytanie fundamentalne.
jakie są wspomnian..: Vi tytule granice wyobraźni
polilyczn..:j Afgaticzyk{m.
a tc pytania stara się dać odpowi..:dź autorka, której kompetenej..:
do zajmowania
się tym
lematem potwierdza
fakt, że jest sp..:cjalistką od j.;zyków iratiskich. Dzi.,:ki t..:mu mogla korzystać
z wielojęzycznych
publikacji,
w tym afgańskich,
co sprawia. że t..:mat j..:st uj.,:ty I. różnych punktów widzenia.
Cennym
wkład..:m jest bel. wątpienia
wykorzystanie
prac rosyjskoj.;zycznych.
na klóre autorka często się po\\·oluje. Wyłania się obraz kraju bardzo skomplikO\\anego
politycznie. społccznic
i religijnie.
Afgańczycy
nie t\\Orzą narodu \~ naszym tego sł&lt;l\\a rozumieniu.
Jeśliby pokusić się o jakieś porównania.
to można hy ich przyrównać
do XVII-\\ieeznej
sz.lachty
polskiej, nade wszystko ceniącej wolność i swohody oral. równość (oczywiście
tylko wśród \\lasnej klasy), ale jednocześnie
w..:wnętrznie
skłóconej
i wakz'lcej
o \\pływy.
Idea narodu jest
w Afganistanie
stosunkowo
nowa. gdyż liczy kilkadzi..:sillt lal. I'róhy sl\\(lrzenia
se..:nlralil.Owanego państwa,
podejmowane
prz..:z wybitnych
przywódcó\\
od XVIII wieku. przynosiły
raczej
miern..: i krótkoterminowe
wyniki. Trzeba było dopiero z.asadnicz..:j prz ...:miany \\ sposohie myślenia i zachwiania
tradycyjnych
wartości, aby koncepcja
narodu mogła oyć częściowo
realizowana
w ostatnich
latach. Należy pamiętać.
że nawet dzisiąj w ohliczu przcmian.
które laszly \\ świadomości ludzkiej. tradycyjne struktury rodowo-plemiennc
są nadal hardl.O siln..:.
Ksillżka 1. Sierakowskiej-Dyndo
porusza szcreg problemów
z\\i'lzanych
z..: zmianami w sposobie organizacji
afgańskiego
świata, powoln..:go przekształcania
struktur plemi..:nno-rodowych
we w miarę zwartą organizację
polityczną.
Wartym
podkreślenia
.i..:st fakt. że czytelnik jest
wprowadzany
stopnio\\'o
w coraz to nowe i bardziej skomplikowane
z.agadnienia
i dzięki temu
może łatwiej przcśledzić
procesy kształtujące
życic spokczn..:
i polilyCZ.lH:. Duiym
walorem
pracy jest ukazanie historyczno-kulturowego
tla. na które naklada aulorka proc..:s pr/emian świadomościowych,
czynią..: je bardzicj czytelnymi,
a przy Oklllj i daje mo/.Iiwość u/.yskania pewnej
bardziej
ogólnej wiedzy o Afgańczykach.
Lektura sprawia,
i.c zaczynamy
dostr/egać
logikę
w tym. co ma tam miejsce.
nadal

obowiązują

Okazuje

i sprawiają,

się. że tradycyjnc

że pewne

wydawałoby

wartości

jak \\olność

si.; logiczlle

Dowiadujemy
się dlaczcgo
plemiona,
klórc niedawno
wakzyly
skom radzieckimi
teraz są w stanic wojny. Książka jest dobrym
polity..:znych
bec su/izmu

i religijnych.
zdobywąiąccgo

myśli,

kompromisy

mowy

i czynu

nic są moili\\e.

ramię w rami.,: prz..:ciwko wojstudium stosunk{)w społeczno-

Odwieczny
konflikt tadżycko-algailski
naoiera nowego wymiaru wocoraz więce.j zwolenników.
ł'rzekonuj'lce
S'l wyjaśnicnia
upatrujące

�225
przyczynlakiej
sytuacji w Irudnym proccsic wzajemncgo
przcnikania
sit; przeciwnych
sposobów
organizacji
i:ycia. Chodzi oC/.)\viścic o tradycyjną
atgańską
strukturt; koła. dla którcj podstawo\\) mi wartościami
są rtl\\ność i konscnsus
oraz strukturt; piramidy. czyli zhierarchizowanej
wladzy. której nośnikiem jest sulizm. To właśnie ekspansja tej formy islamu spowodowała
zachwianic tradycyjnymi
wartościami.
Doprowadziła
do sakralizacji
władzy,
która dotychczas
byla
\\" sferze prol'ctnum .. .Proccs uświt;cania
władzy. który stopniowo.
wraz z rozwojcm
suJizmu,
lOrcl\\al sohie drog..,: do społeczncj
wyohraźni.
stal się podstawą
państwotwórczej
ideologii
\\. okrć.sie rZ'ldów Abdur Rahmanu. Pańsiwo. na czele którego stanął cmir. hyło słabe, silnie zdecentralizowanć..
a norm) pnmnć.. religijno-moralnc
i obyczajowe
nic tworzyły jednej całości"
is. 159). Sam Rahman wypowiadał
sie,: o swych rodakach słowami: .. Musialcm
zaprowadzić
porządck z tymi sclkami drohnych
przywódców.
rabw.;iów. rozbójników
i rzezimicszków.
Wymagało to z.lamania feudalnego
i plemiennego
systcmu i zastąpienia
go jcdną \\'ielką społecznością
podporządkcl\\an'l
jednolitemu
prawu i jednej władzy" Cj. w.). Emir ogłosił. że władza jest czymś
danym od Bog.a. a kn',lm\ie pełnią role,: pasterzy strzeg'lcych
stada. Stąd mają prawo do pełnicnia
rządów na I:iemi \\ I:aste,:pst\\ie stwórcy.
Pewicn postęp cywilizacyjny.
który mimo ogólnego
I:acolilllia dokonal si.,:. jest nasl.,:pnym czynnikiem
łamiącym
odwieczną
strukturc,:. Pojawiła się
inlcleklUalna elita nic z.\\i;vana ani z wladzą poszczególnych
plemion. ani z autorytetem
religijn) m ... Wpł) \\ duc!w\\'ic(ls\ \\a zoslał ograniczony
do minimum.
gdy władza przeszła
w ręce
Ludowo-Demokratycznej
Partii Alganistanu
( ... ) w społeczeństwie
dokonały
się poważne przemiany. które pogl&lt;;biala tOćl.ąca ~i&lt;; wiclc lat wojna. Po obu stronach walczących
Afgańczyków
nowym źródlem prestiiu
i wpływów
slały si&lt;; stanowiska
partyjne"
(s. 145). Ograniczenie
roli
rad) plemiennej
i konsensusu
doprowadzi lo do możliwości
pode.jmowania
arbitralnych
decyzji
przez jednostki
spra\\uj'lce
\\Iadze,:. Potwierdzenicm
tego jest ruch Talibów
skupionych
wokół
Mohamlllada Omara. swcgo charyzmatycznego
przywódcy.
Jego władza nie wynika z tradycyjnie
pasztUllskich
wartości jak mc,:st\\"(l na polu walki. czy fizyczna sprawność.
Jest ona wynikiem
przd\\ iadczenia jego z\\olenników
o boskim posłanniclwic
Omara. Drugą stroną konfliktu
są
Tadżycy. Iradyeyjni \\spólmieszk;u\cy
Iych ziem. W latach 70. uzyskali oni polityczną
i liczebną
przc\\agc,: na skutek migracji I:nacznej liczhy Pasztunów
do sąsiedniego
Pakistanu.
Wynikiem
lego b) lo pojawienie
sic,: na areni..: politycznej
wielu charyzmatycznych
przywódców
niepasztuńslieh. jak choćby slynny Ahmad Szah Massud. Wydawało
się w tym momencie.
że ostatecznie
p.,:kl) bariery tr/.ymaj,\ce Afganistan
\\ krc,:gu tradycyjnych
zasad. Sukccs Talibów pokazał. żc jest
inaczcj i dawne wz.orce nadal S'I gl&lt;;boko zakorzcnione
w ludzkiej świadomości.
Odpowiedzią
na
..ladż) i-;izacj{' areny politycznej
była mobilizacja
Pasztunów
i znaczna
radykalizacja
postaw.
co \\ dalsz.ej perspekly\\ie
doprowadziło
do powstania
ruchu Talihów,
związanych
glównie
z plemieniem
Dunani. wychowanków
szkM islamskich.
Jak więc widać po ustaniu zewnętrznych
zagroi.eJl nadszedł Clas by ustalić wewno;trzny układ sił i wyznaczyć
kierunki. w jakich
.-\fganislan. W)niki tych zmagałl zna każdy. kto czyta gazety. Większość
kraju zajmują

pójdzie
ohecnie

Talibowie. a poparcie spoleClnc. jakim sie,: cieszą, nie maleje mimo surowych
rZ'ldów, jakie zaprowadzi Ii.
OCLywiśeie. to tylko niektóre zagadnieni,L
którymi zajmuje si&lt;; autorka. Styl jej pisania spra\\ia. i.e na\\cl najbardziej
z;f\vile problemy st,~ją się dla uwai.nego czytelnika
zrozumiale.
Książka
.ie~t godną poleccnia pozycją dla \\szystkieh
zainteresowanych
problematyką
Afganistanu.
Znajdą
\\ niej różnc inllmllacjc
zan'l\\no osoby zainteresowane
kulturą i życiem społecznym.
jak i zagadnieniami
polityczn) mi i ClniCl.nymi. Książka powinna
historii tego regionu. mimo że nic stanowi opracowania

znaleźć uznanie również u milośników
chronologicznego
wszystkich
faktów

dziejc)\\ kraju. /.asadniczą
\vartości'llcj
pracy jcst to. że LIczy krytycznego
które w naszym spoleClelislwie
s'! postrzegane
jako przejawy
fanatyzmu.

I

ie La religijnym
!rozumienia

fllndamentalillllem

algmiskiej

kryją

sic,: zasady.

których

poznanie

spojrzenia
na sprawy.
Okazuje sil&lt; bowiem.
może

być kluczem

do

spec~ liki.

Michał

KlIf/i/1ski

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9499" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9477">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ccef63839df4a70e194e77eda563ec15.pdf</src>
        <authentication>a2fbed01557aef1bf0bf09058fa74dfd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113115">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3918</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113116">
                <text>1953</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113117">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3669</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113118">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1953 t.7 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113119">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1953 t.7 z.1; s.131- 132</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113120">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113121">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113122">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113123">
                <text>R

E

C

E

N

Z

J

E

„Oczerki russkogo narodnopoeticzeskogo tworczestwa sowietskoi epochi".
(„Zarys rosyjskiej ludowej twórczości poetyckiej epoki radzieckiej").

Książkę

opracował

zgrupowanych
(Dom

w

W y d a w n i c t w o A k a d e m i i N a u k Z S R R . M o s k w a - L e n i n g r a d 1952 s.

537.

zespół

„...Na

folklorystów

radzieckich,

Literatury

Rosyjskie:

Instytucie

Puszkinowski) Akademii Nauk Z S R R ,

pod

re­

wszystkich
nie

narodów

tylko

ZSRR.

n a mnie,

mnie,

wstrząsające

i wiem,

wrażenie

że

wywarł

aszug (poeta l u d o w y , bard), S u l e j m a n S t a l s k i . W i d z i a ­

d a k c j ą — A . M . Astachowej, I. P. D m i t r a k o w a , A . N.

łem

Łozanowa.

c o ś do siebie t w o r z ą c swe w i e r s z e ; a potem ten H o m e r

Jak

informuje

omawiana

króciutka,

p r a c a jest

4-stronicowa

próbą

przedmowa,

usystematyzowania

dru­

j a k ten

starzec, n i e p i ś m i e n n y

mędrzec...

X X w. w c u d o w n y s p o s ó b je o d c z y t a ł . "
na T W s z e c h z w i ą z k o w y m

kowanych i archiwalnych materiałów, dotyczących za­

Dalej

autorzy

(Przemówienie

Zjeździe Pisarzy w

stwierdzają,

szeptał

że twórczość

1934 r.).

ludowa

w

g a d n i e n i a oraz p e r i o d y z a c j i h i s t o r i i r a d z i e c k i e j t w ó r ­

epoce r a d z i e c k i e j o k a z u j e s p e ł n i e n i e s i ę n a d z i e i i o d ­

czości

wiecznych m a r z e ń ludu, przedstawia realistycznie życie'

ludowej.

K s i ą ż k a s k ł a d a s i ę z w s t ę p u teoretycznego w o p r a ­

współczesne,

ściśle

c o w a n i u A . M . A s t a c h o w e j i I . P . D m i t r a k o w a , 5 roz­

Współczesna

twórczość

działów omawiających

dalszego r o z w o j u ż y c i a n a r o d u radzieckiego. M a r z e n i e ,

twórczości ludowej
mowującego
Autorzy

poszczególne

etapy

radzieckiej

i z krótkiego zakończenia,

podsu­

wstępu

podkreślają,

że

zasadniczą

cechą

r a d z i e c k i e j t w ó r c z o ś c i l u d o w e j jest ta j e j w ł a ś c i w o ś ć ,
iż jest to t w ó r c z o ś ć w y z w o l o n y c h n a r o d ó w . S t ą d
nika

które

jej treść, jak też specyfika

form

wy­

jej artystycz­

rozważaniach

prawdy

historycznej.

podaje

perspektywy

przedrewolucyjnym

zdrowej

psychiki

było

ludu,

nie

wyrazem

dającej

się

p r z e c i w n o ś c i o m ' i m ę c e ż y c i a , teraz s t a ł o się.

lud

w

swej

poezji

opiewa

zbliżającą

się epokę

ko­

munizmu
wyniku zwycięstwa

socjalizmu i zlikwidowania

akcentują

wielką

klas w y z y s k u j ą c y c h

w a g ę , j a k ą do t w ó r c z o ś c i l u d o w e j p r z y w i ą z u j e

Partia.

s o w a , k t ó r a o d d z i e l a ł a t w ó r c z o ś ć l u d o w ą od l i t e r a t u r y .

Tylko

swoich

ludowa

a f i r m a c j ą r z e c z y w i s t o ś c i r a d z i e c k i e j . W c h w i l i obecnej

W

w

okresie

zgnębić

nego w y r a z u .
Autorzy

w

optymizmu,

wyniki pracy

przestrzega

d z i ę k i pomocy i opiece P a r t i i i o s o b i ś c i e

Stalina — twórczość
mogła osiągnąć

ludowa w

tak wysoki

Tow,

Związku Radzieckim

poziom.

na

rozwój

twórczości

ludowej.

Wielki

pisarz

wzajemnie,

na

znaczenie

pieśni

dokumentu

epoki,

poznajemy

historię

ludowej

jako

dokumentu,

uwagę

pierwszorzędnego

na podstawie

l u d u , jego i d e a ł y

którego

się

zawada w

swej

pamięci

30 000

z r o z u m i a ł a to lepiej n i ż w i e l u b a r d z o

-

Fiedowierszy,

wykształconych

ludzi'*. (M. G o r k i : Z w y s t a w y w s z e c h r o s y j s k i e j . „ O d e s s k i j e N o w o s t i " n r 3660, 14.VI.1896).
rewolucyjną,

stwierdzają,

odzwierciedla

lecz

pomaga

pracujących,
nowy

może

wpłynąć

na

przeobrażenie

świata.

Autorzy
ko

która

również
wpaja

stosunek

„Folklor

że twórczość

wielkie

do

naszych

ludowa, nie

osiągnięcia

podnosić

nowe

naszego

poziom

poglądy

i

—

starożytnego,

mas

oni

swych

n a siebie.

stało

się

możność

nowych

zaczął

malnego procesu

kształcenia

kwalifikacji.
utworów

o bardziej skomplikowanej

również

bohatera

folklorem

Wielu

zawodowymi

się poniekąd

powstawania

ludowych,

formie
zbliżać

utworu

lub

noległe

procesy

twórczość

twórcze:

rów­

literatura zawodowa

indywidualnego

te­

do nor­

literackiego.

autora i t w ó r c z o ś ć

jako

ludowa

— rezultat pracy t w ó r c z e j mas, kolektywu. T a w ł a ś n i e
masowość,

powstawanie

utworu

poetyckiego

wśród

g r u p y , u d o s k o n a l a n i e go p r z e z k o l e k t y w — jest j e d n ą
n a j b a r d z i e j z a s a d n i c z y c h cech

czości

współczesnej

twór­

ludowej.

W t a k i to s p o s ó b p o w s t a ł o w i e l e p i e ś n i l u d o w y c h

w

okresie drugiej wojny ś w i a t o w e j — ś w i ę t e j wojny

w

obronie

ojczyzny.

Niejedna

pieśń

żołnierska,

utwór

poety zawodowego, u l e g ł a p r z e r ó b c e i a d a p t a c j i p r z e z
masę

żołnierską

wznióst

twórczości

i w

tej dopiero

formie

zdobyła

Gorki

—

równego

bohatera

po­

Prometeu­

ludowej

wymieniano

ustne

(pamięciowe)

p r z e k a z y w a n i e . J a s n ą jest r z e c z ą , ż e w o b e c n y c h c z a ­
sach

cecha

ta

traci

swe

dotychczasowe

znaczenie.

T e n s p o s ó b p r z e k a z y w a n i a zostaje z a c h o w a n y
nad

kla­

N i e g d y ś j a k o j e d n ą z n a j b a r d z i e j z a s a d n i c z y c h cech
mówił

tych w s k a z a n i a c h o p i e r a s i ę w s p ó ł c z e s n a p r a c a

badawcza

matyce,

pularność.

szowi".
Na

otrzymali

podnoszenia

etyczne,

pracy.
dni

W ł o d z i m i e r z a L e n i n a do p o z i o m u mitycznego
świata

tyl­

kraju,

kultury

normy

gdyż

się, zachodzą
ludowych

Proces powstawania

z

G o r k i u w a ż a ł , ż e t w ó r c z o ś ć l u d o w a jest p o t ę ż n ą s i ł ą
oblicza

przegroda

N i e m n i e j j e d n a k trzeba u z n a ć , ż e i s t n i e j ą d w a

„Pielęgnujcie starą pieśń rosyjską... P i e ś ń rosyjska
sowa, k t ó r a

i

krzyżują
piewców

zwłaszcza

i marzenia.

to h i s t o r i a r o s y j s k a , i n i e p i ś m i e n n a b a b u l e ń k a

i

literatami,

z a s ł u g u j e w pełni n a miano t w ó r c y radzieckiej nauki
o l u d o w e j t w ó r c z o ś c i p o e t y c k i e j . O n to z w r ó c i ł

zniesiona

O b i e te dziedziny t w ó r c z o ś c i p o e t y c k i e j p r z e n i k a j ą s i ę
bajarzy

N a s t ę p n i e autorzy o m a w i a j ą w i e l k i w p ł y w M . G o r ­
kiego

została

gdzie

tego

wymaga

rodzaj

utworu

jedynie

(np.

baśń,

p r z y s ł o w i e , c z a s t u s z k a itp.).

radzieckim.

Gorki podkreślał również obowiązek

tam,

ścisłej selekcji

m a t e r i a ł u , aby n i e w p r o w a d z a ć chaosu, n i e

zaśmiecać

Autorzy
twórczości

ludowej

uwagę,

że

wypełnione

nową

Nawet

jest n a d a l k o n t y n u o w a n y (czasem pod n a z w ą „ n o w i n " ) .

w

twórczości

ludowej

rodzaj u t w o r ó w ,

rodzaje

tematyką.

j ę z y k a itp. P o z a t y m z w r a c a ł u w a g ę b a d a c z y n a n i e ­
zawarte

specyficzny

wszystkie
są

zmierzone

bogactwa

tak

zwracają

j a k byliny,

131

1

�I

Radziecką

ludową

twórczość

dzielić na następujące
I okres

—

(1917—1920).

poetycką

można

po­

etapy:

początek

rewolucji

i 'wojna

domowa

C h a r a k t e r y s t y c z n e dla tego o k r e s u s ą c z a -

s t u s z k i , p i e ś n i , a f o r y z m y , h a s ł a it-p. W s z y s t k i e

utwory

tego o k r e s u s ą p e ł n e patosu w a l k i o w y z w o l e n i e
niezłomnej

wiary

w

zwycięstwo

w epoce k o m u n i z m u .
staje s i ę o r ę ż e m

i

jasną

ludu,

przyszłość

T w ó r c z o ś ć l u d o w a tego okresu

rewolucji, z w y c i ę s k ą

bronią

walczą­

s i ę temat — S t a l i n , j a k o s y m b o l nowego ż y c i a , S t a l i n
chorąży

pokoju

Pod

wpływem

o tematyce
nia

Centralną

postacią

utworów

ludowych

jest W ł o d z i m i e r z L e n i n , n a t c h n i o n y

tego

okresu

organizator

rewo­

Jednocześnie

twa

(1921—1934).

gospodarki

narodo­

k r a j u i kolektywizacji rolnic­

zanika dawna

z ł e j doli. Z a n i k a j ą

wstają

natomiast

Zasadnicza tematyka

nabierają

filozofią

wyrzecze­

nagrody

na

obrzędowa

twórczości

tych c z a s ó w

cy, to z a ż a r t a w a l k a k l a s o w a n a w s i , to

nawet

Znamienny

—

—

to

wyzwolenie

łość

i wielka

rola Partii

socjalizmu. Postacie

W epoce c i ę ż k i c h

komunistycznej

Lenina

i Stalina

w

nabie­

radziecki w

nowej

jego b o h a t e r s k a

z wrogami

doświadczeń

wartości.

światowej

Wielkie było

— d z i e ł a te

znaczenie

i któremu

przewodzą.

c z a s t u s z k a n a tematy

Najczęś­

propagandowa

aktualne — a n t y k u ł a c k a

opiewająca

nowe

życie.

i an-

Czastuszka

ludu

pieśni

ludowa

pieśń-satyra

o

tematyce

mię­

to n i e t y l k o

Śmierć Lenina,

która okryła żałobą
twórczość

cały naród r a ­

ludową nową

tematyką.

żywy

„...jest

głos

Lenina,

które

nie

Stalin.

okres (1935—1941) — to k o ń c o w y

etap

s o c j a l i z m u , etap u w i e ń c z o n y K o n s t y t u c j ą
Charakterystyczny rodzaj t w ó r c z o ś c i

budowy

Stalinowską.

tej e p o k i to l u ­

spo ecz¬

rosyjską

twórczość

tak o k r e ś l i ł

odgłos

teraźniejszości.

przeszłości,

a

to

znaczyłoby

Gdybyśmy

jednocześnie
sprowa­

tei roli

dzieła

to

za­
ł

stosunków

dawnych

dziejów»...

i

p r z e s z ł o ś c i , lecz

chcieli

P o e z j a tego o k r e s u w y r a ż a smutek i b ó l , p o d k r e ś l a j ą c
idei

afo­

dzić folklor tylko do « w c i ą ż ż y w e g o o b r a z u

zarazem

nieśmiertelność

dziedzictwo

obraz w s p ó ł c z e s n y c h

nych. J . M . S o k o ł ó w
ludową:

dziecki, z a p ł o d n i ł a

nowe p r z y s ł o w i a ,

radzieckiego.

razem ż y w y

rewolucyjna

ludo­

żołnierza

Autorzy podkreślają, że przedrewolucyjna t w ó r c z o ś ć

gom k l a s o w y m . N i e m n i e j r o z p o w s z e c h n i o n y m
dzynarodowej.

w

nabrały

r y z m y , p o w i e d z e n i a , k t ó r e w e s z ł y do s k a r b n i c y j ę z y k a

tego o k r e s u to o s t r a b r o ń w y m i e r z o n a p r z e c i w k o w r o ­
rodza­

przez

a potem

w b ó j . N a froncie p o w s t a w a ł y

kierują

ciej s p o t y k a n y w t y m okresie rodzaj to

przesz­

przeżywanych

okresie w o j n y d o m o w e j ,

dem,

III

te
jest

Ojczyzny.

w e j n a froncie. P i e ś ń ta p r o w a d z i ł a za s o b ą

kontynuuje

zmiany,

utraciiy znaczenia

r a j ą n o w e j mocy, s t a p i a j ą s i ę w j e d n ą c a ł o ś ć z n a r o ­

jest

obrzę­

charakteru.

obrazujące

ż e nie

i heroiczna w a l k a

czasie d r u g i e j w o j n y

jem

Po­

wsi.

patriotyzm ludu rosyjskiego,

dziernikowej

oraz

we­

taneczne

funkcje

odświętnego

sztuki ludowe,

j e s t fakt,

pieśń

weselne,

poprzednie

które z a s z ł y w ż y c i u nowej

lud

tyreligijna

tamtym

czekającej młodą mę­

pieśni

nowego,

kobiety, to m i ę d z y n a r o d o w e z n a c z e n i e R e w o l u c j i P a ź ­

którym

za­

opowieści

rodzaje t w ó r c z o ś c i ludowej, w k t ó r y c h pokazany

p r a c a w y z w o l o n e g o c z ł o w i e k a i n o w e metody tej p r a ­

budowie

zupełnie

p ł a c z e pogrzebowe itp.

nowe

itd., k t ó r e u t r a c i w s z y swe
Powstają

o k r e s — to okres o d b u d o w y

r e l i g i j n e j , przepojone

selna, p e ł n a s m u t k u z p o w o d u

Stalina.
uprzemysłowienia

prawie

r o d z a j u g u s ł a , zabobony,

świecie.

dowe,

II

świecie.
życia

s i ę i pokory, z p e r s p e k t y w ą

l u c j i i nowego u s t r o j u . O b o k niego z j a w i a s i ę p o s t a ć

wej,

całym

nowego

n i k n ę ł y wszelkiego

żatkę

cych.

na

to,

że

przechodzimy

k t ó r a P e ł n i f o l k l o r obecnie

uświadamiamy

łecznej

folkloru".

Uczpiedgiz"

sobie
(J

dostatecznie

M. S o k o ł ó w :

Moskwa

1938 s

obok

to z n a c z y ł o b y
funkcji

Russkij

że
spo­

folklor.

14).

W l u d o w e j poezji r a d z i e c k i e j o d z w i e r c i e d l a s i ę z w y ­

d o w y epos b o h a t e r s k i , to b a ś ń i b a j k a , to p i e ś n i histo­

cięski marsz ludzi radzieckich k u komunizmowi.

Hi­

ryczne i poematy p o ś w i ę c o n e

storia

jest

Stalinowi. L u d opiewa

swoje o s i ą g n i ę c i a , nadal w a l c z ą c z wrogami

wszelkiego

rodzaju.
w obronie
froncie,

ojczyzny. Bohaterska w a l k a z wrogiem

ofiarna

wszystko
epickim

zarazem

radzieckiej

historią

rozwoju

twórczości

p r a c a 'w

znajduje
lub

fabryce

swój

czastuszce

wyraz

i

kołchozie

w

tego o k r e s u .

—

na

Po

to

nicze

pieśni,

utworze

Wiele

utworów

p o ś w i ę c o n o bohaterskiej walce p a r t y z a n t ó w ń a t y ł a c h
wroga. P o w s t a j e
ośmieszających
Ciekawym

t a k ż e szereg

utworów

znienawidzonego

objawem

jest

satyrycznych,

wroga.

fakt,

że

szy

etap r o z w o j u
ogólnym
tezy

rozdziałów;
okresy

ludowej

duchowego

kich, wznoszenia się wielkiego

o k r e s (1941—1945) — to c z a s y h e r o i c z n e j w a l k i

IV

rozwoju

ludzi

radziec­

narodu na nowy,

wstępie

pokrótce
autorzy

radzieckiej

teoretycznym,
zreferowałam,

analizują

w

twórczości

którego

zasad­

następuje

nich

pięć

poszczególne

ludowej.

T r u d n o jest w r a m a c h r e c e n z j i o m ó w i ć c a ł y bogaty
m a t e r i a ł p r z y k ł a d o w y , k t ó r y został przez a u t o r ó w

twórczość

tego

opracowana

pod

względem

metodycznym,

zebrany

m a t e r i a ł posegregowano i u ł o ż o n o s y s t e m a t y c z n i e ,

haterskiej

kład

twory

poświęcone

ludu

Aleksandrowi

z o w o w i i i n n y m bohaterom
Jednocześnie
utworów

Stalinowi,

jest

wszystkich

dziedzinach

V

okres

—

powrotu

radzieckie

Partia
to

okres

Newskiemu,

odbudowy

komunizm,

i

Związku

jej

rola

we

Radzieckiego.

zniszczeń

życia.
walczy

Wiele

zwycięstwa.

wojen­

Społeczeństwo
o

pokój.

t e m a t y k a tego o k r e s u . N a p i e r w s z y z a ś p l a n

132

u¬

Kutu-

liryczna.

twórcy

bolszewicka
życia

do n o r m a l n e g o

buduje

Powstają

historycznym.

rozwija się tematyka

poświęcono

Opiewana

nych,

rosyjskiego.

ze­

b r a n y i przytoczony w p u b l i k a c j i . K s i ą ż k a jest dobrze

o k r e s u s i ę g a c h ę t n i e do t e m a t y k i h i s t o r y c z n e j , do bo­
przeszłości

wyż­

artystycznego.

Oto

wysuwa

odznacza

się przejrzystością

i

S ą d z ę , ż e k s i ą ż k a ta m o ż e d a ć w i e l e p o l s k i e m u
daczowi,
gdyż

zwłaszcza

zawiera

ze

bardzo

względu
istotne

na

wy­

jasnością.

metodykę

wskazówki

i

ba­

pracy,

wytyczne

w tym kierunku.
Należałoby
kryteria
kiego,

też zwrócić

uwagę

na przyjęte

periodyzacji w s p ó ł c z e s n e g o
które

periodyzacji

niewątpliwie
polskiego

mogą

w

niej

folkloru radziec­

b y ć pomocne

przy

folkloru.
Maria

Grzeszczak

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8373" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8352">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9217b31ecdc308b926ee6691445637d2.pdf</src>
        <authentication>3b6352f7e96ef914fdddcfeb9358886b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100050">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3968</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100051">
                <text>1954</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100052">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3714</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100053">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1954 t.8 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100054">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1954 t.8 z.3 ; s.190-191</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100055">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100056">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100057">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100058">
                <text>W A N D A B O R U D Z K A : „ M A L O W A N E D O M Y " . Instytut Wudatimiczu „Nasza Księgarnia",
D r u k a r n i a N a r o d o u a ш Кгакоиле, 1954. Nakład 30 000 egz

Nie
zem

znam podobnej
odpychająca,

a

zara­

reprodukowania

a jednocześnie

dyle­

która

książki. Zachwycająca,

mistrzowska,

t a n c k a , rzecz w y s o k i e j

k l a s y , a p r z y t y m poniżej p o ­

wypadła

m i s t e r n y c h ażurów
w

tiulu

i

koronek,

książce bez n a j m n i e j s z y c h

przesu­

nięć, c z y s t o i dokładnie, choć s y n c h r o n i z a c j a ^ a

raczej

z i o m u . K a r t y t e j książki t o łąka, pełna r o d z i m y c h k w i a ­

syntopizacja

tów o dorodnej

skarbnicy sztuki l u ­

w a . W j e d n o b a r w n y c h w y c i n a n k a c h użyto k o l o r ó w n i e

d o w e j w y d o b y t o w i e l e klejnotów i rozrzucono je h o j n i e

m i e s z a n y c h , d l a t e g o k o l o r i c h j e s t z a w s z e c z y s t y . Słabą

po w s z y s t k i c h

zaś stroną

krasie. Z bogatej
stronicach.

r y s u n k u n a d w ó c h w a l c a c h n i e była

barwnej

szaty

„Malowanych

łat­

domów"

jest

n i e j e d n o l i t a k o l o r y s t y k a o d b i t e k całego nakładu, co w y ­
Z w y c i ę s t w o

o f f s e t u

n i k a z trudności natężenia f a r b y w c a ł y m nakładzie.

J e s t n a c z y m o k o zatrzymać. A z a m i e s z c z o n e w k s i ą ż ­

M a g a z y n

ce b a r w n e i l u s t r a c j e są l e g i t y m a c j ą t e c h n i c z n y c h i a r ­
tystycznych
Narodowej

osiągnięć

mistrzów

offsetu

w

Drukarni

w K r a k o w i e . M o ż e m y bez u c h y b i e n i a k s i ą ż ­

kę tę położyć n a stole, g d z i e z a p r e z e n t o w a n o
w e współczesne dzieła
I

popiso­

offsetowe.

Tą

dobrze

wyraziła

opanowaną

Drukarnia

l u d o w e j

dzieci
techniką

Narodowa

druku

pośredniego

malowanki

z

Powiśla

D ą b r o w s k i e g o , m a l o w a n y w k w i a t y d o m i stajnię, a n a ­

t o w ł a ś n i e j e s t dodatnią stroną „ M a l o w a n y c h d o ­

m ó w " . Dokładność zaś i w y t w o r n o ś ć

. s z t u k i
dla

kolorystycznych

w e t psią budę kwiecistą, a w s z y s t k o
koronki koniakowskie i bobowskie,

niuansów osiągnięto p r z e d e w s z y s t k i m w r e p r o d u k c j a c h

skie,

tkanin

oszczypków, p i s a n k i r z e s z o w s k i e i białostockie,

ludowych.

Szmaciak

kielecki

z

Wierzchowisk

( s t r . 63), s z m a c i a k m a z u r s k i z W i e l h o r s k a w p o w . m r ą gowskim

( s t r . 65), t k a n i n y

dziuszka

białostocka

opoczyńskie

( s t r . 74), r a -

( s t r . 73), p a s i a k i ł o w i c k i e ,

czyńskie, p i o t r k o w s k i e , k i e l e c k i e , m a z o w i e c k i e
( s t r . 76 i 77) — t o r e p r o d u k c j e , k t ó r e

piowskie
kuwają

i

oczy n i e t y l k o s m a k o s z ó w s z t u k i

grafia w obecnym stanie r o z w o j u technicznego

przy­

foto­

nie m o ­
a częś­

c i o w o w p o z y t y w a c h u s u w a się z k l i s z z b y t e c z n e t o n y
b a r w n e , p o p r a w i a błędy, podkreśla z b y t słabe t o n y o r a z
i c h r y s u n e k . T e n właśnie zabieg t e c h n i c z n y ,
wany

po

mistrzowsku

przez

Narodowej,

zadecydował

reprodukcji

offsetowej.

sto zawodnej

o wyrazie
W

miejsce

sek — i t y m s p o s o b e m

przy pomocy

przez stosowanie

kolorystycznym

w i c k i , obraz na szkle m a l o w a n y

nakładania m a ­

zaś k o l o r y s t y c z n e

szmaciaku

n p . żółcieni, d w ó c h c z e r w i e n i ,

t u również

ceramika

z Medyni

Głogowskiej.

cz3'ńskich, r a w s k i c h , ł o w i c k i c h i k u r p i o w s k i c h , o d h a f ­
t ó w l u b e l s k i c h , opoczyńskich, pułtuskich, k a s z u b s k i c h ,
w i e l k o p o l s k i c h , k u j a w s k i c h i podhalańskich.

Wspania­

le wystąpiły t u t a j s z m a c i a k i k i e l e c k i e i m a z u r s k i e i w
ogóle

tkactwo:

sokolska

tkanina

dwuosnowowa,

pstrucha wielkopolska, b u r o n k a kurpiowska,' radziuszka

białostocka,

pasiak

łowicki,

tkaniny

opoczyńskie

i piotrkowskie, kieleckie, k u r p i o w s k i e i wielkopolskie.
To wszystko

zebrano

zmagazynowano

w

w

jednej

sposób

książeczce d l a d z i e c i ,

encyklopedyczny

i

rozse-

g r e g o w a n o , ale j a k ?
U k ł a d

g r a f i c z n y

uzyskano

i czarnej

I

oto w k r a c z a m y

się t e j p r a c y , n i e

wszędzie
metodę

pracy,

wzruszoną

efekt

wystarczy
sama

stosowania

w y n i k a z samego c h a r a k t e r u

szczęśliwe
zmuszeni

zasadę

pomysły.
jesteśmy

graficznego

Analizując
przypomnieć

układu

książki:

s k o m p o n o w a ć każdą stronę z osobna,

się z ł o ż y " ,
czego

bo w t e d y

chce l e w i c a .

obejmować p o w i n n y

prawica
Ramy

n i e będzie

układu

strony

b i j a n i u n i e bezpośrednio — z f o r m y d r u k a r s k i e j , l e c z

z charakterem graficznym

pośrednio — z g u m y . S k u t k i e m t e g o k o l o r y w

t o j e s t n p . n a s t r . 6 1 , umieścić p i ę k n i e w

wychodzą w d r u k u mało i n t e n s y w n e i wymagają

zasi­

lenia k o l o r a m i dodatkowymi.

„Malowanych domów" czterema b a r w a m i z

dwie

na rozwarciu, a potem

parzenice

n i c h daje

P r z e w a ż n i e j e d n a k posługiwano się w i l u s t r o w a n i u
zastosowa­

n i e m f a r b k r a j o w y c h . G o d n a u z n a n i a j e s t też

precyzja

ich
nie­
nie
„jak

załamanego
Takich
więcej.

tegoż

w

prostokącie

kształcie,

przeciwawgę w postaci

fragmentu

przykładów

roślinnej
jest

obie

układu

całości. N i e w y s t a r c z y , j a k

geometryczne

się o b o k

związek

wie­

graficznego

z zasady przede w s z y s t k i m

o f f s e t u , j a k o d r u k u pośredniego, p o l e g a j ą c e g o n a o d ­
offsecie

Czasznicka

k a ż e D u c h B o ż y " , w t y m przeświadczeniu, że „całość
działa,

ilośfii k o l o r ó w

mieli

nadto

i n f o r m a c j i , że konieczność

doboru

i H e n r y k Gaczyński, którzy podjęli

d w ó c h błękitów,

n a słońce w i ­

problematykę zarówno
Zofia

użyto

— i osiągnięto tą skalą

w

materiału, j a k i układu g r a f i c z n e g o .

dać w

190

boli­

Z a r o i ł o się o d w y c i n a n e k i n a l e p i a n e k s a n n i c k i c h , o p o -

b r u j e s u b t e l n y m i t o n a m i , j a k oryginał. T u t a j n a l e ż y d o ­
większej

Kozłowską. Jest

z Wierzchowisk

t a k i , że t o o f f s e t o w e d z i w o w y s t a w i o n e
formie

p r z e z chłopca z M a -

m o w s k a , s i e r a d z k a , iłżecka, k a s z u b s k a , l u b e l s k a z P a ­

czę­

sześciu, a n a w e t s i e d m i u k o l o r ó w . W

pięknym

szarej

Drukarni

niezmiernie usprawniono i udo­

s k o n a l o n o pracę. B o g a c t w o

barwy

zastopo­

żmudnej, a

do

malo­

p r a c y ręcznej r e t u s z e r a z a s t o s o w a n o t u ­

taj retusz mechaniczny

osobliwie

pracowników

formę

w a n e p t a s z k i ż y w i e c k i e , „ k o z y prostyńskie", pająk ł o ­

włowa i Łążka, a rzeszowska

że oddać bezbłędnie w s z y s t k i c h w y c i ą g ó w k o l o r o w y c h —
przeto, j a k w i a d o m o , retuszem w negatywach,

i

lenę R o j

fotografią

filmów kolorowych. 2e jednak

czerpak

kur­

Miąższ t k a n i n o r a z i c h strukturę w y d o b y t o p r z y p o ­

z zastosowaniem

łyżnik,

niowów n a P o d h a l u , a d r u g i przez jego mistrzynię H e ­

ludowej.

stosunek tonów b a r w n y c h uzyskano

podhalański,

opo­

m o c y f o t o g r a f i i o b i e k t ó w naświetlonych z b o k u , a w z a ­
jemny

zydel

z Zalipia. Także
koszyki k u r p i o w ­

w

jeśli

dla

hakowato

malowanki.

„Malowanych

domach"

�gęste

stło­

czenie

Gdzie

próbek t k a n i n n a dwóch s t r o n i c a c h oraz

indziej

zbyt

ciasne

rozmieszczenie

jednym

daje

zakwestionowałbym

się

koronek w

zbyt

mało

zbyt

tle, skutkiem

„powietrza",

Zresztą a u t o r k a z d a j e

czego

innym

się t o rozumieć, b o p i s z e

„ A w s z y s t k o , co t u w a m m ó w i ę , n i e w i e l e

znaczy,
bo

tkaninę, j a k o b r a z ,

j a k rzeźbę,

nie jest

cić n a s t r o n i c y ( n p . s t r . 59).
szczęśliwie

wykonane

zostały

akwarelowe

S z k o d a t y l k o , że d o t e g o w n i o s k u doszła a u t o r k a d o ­
p i e r o w t e d y , g d y skończyła s w o j e długie o p i s y

i k o l o r z e , a n a o g ó ł przeżółcone, za c o n i e w i e m , czy
odpowiedzialność p o n o s i m a l a r z , c z y

drukarnia.

W a d l i w y j e s t też s t o s u n e k a u t o r ó w układu
ki.

„Malowanych

Potraktowano

domów"
ją

jako

specjalnie

materiał

l u b trudności

kładaniec
i

z t e g o całkiem

wycinanek

i pisanek

tkaniny dwuosnowowej

Z

względów

obsługującymi

graficz­

wycinan­
zapychania

i n crudo

wyci­

niepożądany

prze­

( s t r . 27),

tych

wycinanki

( s t r . 71), w y c i n a n k i i m a l o ­

w a n k i ściennej ( s t r . 78) i t p .

nie zgadzamy

Instytut

Wydawniczy

dzieci

dyskretną

harmonią

p o s ł u g i w a n i a

l u d o w ą

j a k o
n i a

Zaczęliśmy
strony

„ — Nie, nie zgadzam

omawianie

„Malowanych

i estetycznej,

że technikę r e p r o d u k c j i o r a z układ

barwnych

uważamy

za fundamentalną

żeczek d l a d z i e c i . R e a l n e
ka

domów"

dopiero

wtedy,

racjonalności
które do niego

wartość

ksią­

któremu

książ­

się n a t o ,

kazać m i czytać

wiersze!"

— m y też się n i e z g a d z a m y .

„Nasza K s i ę ­

Propagowanie

pięk­

w

rzeczywiś­

tej

książeczce

się. D z i e c i szukają

w

zwie­

rząt, a w ogóle a k c j i , d l a t e g o w z r o k i c h s p ł y w a z w y ­
k w i n t n y c h w kształcie w y c i n a n e k i o r n a m e n t ó w

geo­

metrycznych — k u koszykarzowi, ogrodnikowi, garn­
c a r z o w i , d r w a l o w i , prządce, p a s t e r c e i t d . Z a dużo w i ę c
ślizgują

obrazków,

po

się, poszukując

których

strawy

oczy

jemu

dziecka

ze­

właściwej.

Książeczka

dorośli, w i ę c e j

tym

właśnie

„Puppenhuizen",

koniakowskich l u b bobowskich.

w

jest do rozkoszowania

okna

ją l u ­
I na

Przypominają

których

kochali
pokojów,

„ P u p p e n h u i z e n " stały n a c o ­
pokoju, w

dziwiać l i l i p u c i e a d a m a s z k o w e

którym

dzieci

Dziecko

się w y k w i n t n ą

har­

ramikę
nych,

z Delft,

towaroznaw­
z rozróżniania

gatunków

już d a w n o

płótna. G d y b y

było inaczej,

sprzedawano

b y próbki

w

płócien l u b

ogóle t k a n i n , j a k o z a b a w k i d l a d z i e c i .
trzeba

wychowania.

wrażliwości

przejść

Wszakże

kolorystycznej

i

m i n i a t u r o w y c h ludzi,
inne

karzełkowe
jedynie

W

rodziców —

za d r o g i e pieniądze, r z e k o m o

i

domkach

klas u p r z y w i ­

lejowanych.
ale w

tych

zakupowanych

burżuazji

przez

d l a dzieci,

istocie d l a siebie — odzwierciedlał

obłuda

stroj­

drogocenne

się

k u p i e c k i e j bez w z g l ę d u

egoizm

na to, w

j a k i m k r a j u gromadziła b o g a c t w a . D o m y l a l e k b o w i e m
były

upodobaną

zabawką

naówczas

także

w

Niem­

czech i F r a n c j i , a w w . X V I I I r ó w n i e ż w A n g l i i i W ł o ­
Między

domami"

tymi

i

domami

nie ma wiele
drugie

więcej
jakby

lalek

a

„Malowanymi

a n a l o g i i , a l e łączy
bawiły

starszych,

przewidując

j e t o , że
niż

dzieci.

zainteresowanie

s t a r s z y c h , umieściło n a końcu książeczki s p i s p o s z c z e ­

Szkoda
Świadczą

eksponatów

zaopatrzonych

j a k dotychczas,

w

w

t y l k o , że spis t e n aż p s t r z y się
o n e o co

frasobliwym

najmniej

stosunku do

metryki

książkach

od

błędów.

lekkomyślnym

ludowego

—

dla dzieci

artysty

i

nie­

i

jego

dzieła. P r z y t o c z ę w a ż n i e j s z e o m y ł k i .

N a t o , a b y odczuć s z l a c h e t n e zestroję b a r w
samodziałów,

lub kurdybanowe obi­

d z i w y , które były m o n o p o l e m

nie spotykana.

t y c h , k t ó r e studiują

sprzęty,

uperuczonych,

c i — z

s t w o — n i e mają ż a d n e g o z a d o w o l e n i a

przez

j e g o ścian, b y p o ­

c i a ścian, l i l i p u c i e o b r a z y h o l e n d e r s k i c h m i s t r z ó w , c e ­

gólnych

kształcenie

w

d o m k u l u b do w y j m o w a n i a

rzecz r a c z e j ,

estetycznego

gabinety,

środku s p e c j a l n e g o

pasiaków, i t o jeszcze p o d a n y c h w w y c i n k a c h . D z i e ­

drogę

czyli

sprzętów i l u d z i . T a k i e

monią k o l o r ó w szmaciaków, r a d z i u s z e k , d y w a n ó w l u b

chłopskich

nieporozumienie.

ły t o m i n i a t u r y d o m ó w , a w n i c h m i n i a t u r y

Wydawnictwo,

rych

idzie. Kupują
niż d l a d z i e c i .

się b o g a c i k u p c y z U t r e c h t u , H a g i c z y H a a r l e m u . B y ­

ronczarek

w

d o m y "

się n a m h o l e n d e r s k i e d o m y d l a l a l e k z w . X V I I , t z w .

jedne

sklepach C P L i A

„M a l o w a n e

d l a siebie,

polega

się k o r o n k a m i , a n i n i e p o d z i w i a m i s t e r n e j r o b o t y k o -

wyjątkiem

i

„Malowane d o m y "

dzie

szech.

Poza t y m należy z a u w a ż y ć , że d z i e c k o a n i n i e b a w i

niezdolne

stajemy

n i e m o g ł y b a w i ć się s a m e . T u t a j p a n i l u b p a n d o m u

o b r a z k a c h p r z e d e w s z y s t k i m człowieka, szukają

tutaj

tej sprawie

kole

pomieszczonymi

Larwnościami. A l e n i e ł u d ź m y

dano

W

po stronie dziecka.

w p r o w a d z a l i gości i zachęcali i c h d o p o z i e r a n i a

tę książeczkę?

się

radziuszek.

środków,

i

że c e l t e n częściowo osiągnął, g d y ż d z i e c i
interesują

i

służyć,

ma

na s z t u k i l u d o w e j wśród dzieci. N i e ulega wątpliwości,
cie

szmaciaków

aprobatę

wiodą.

wydając

Księgar­

uszczęśliwianie

społeczną

Co m i a ł n a c e l u I n s t y t u t W y d a w n i c z y
garnia",

ilustracji

p r a w a b y t u posiada

gdy otrzyma

celu,

od

co b y n a j m n i e j n i e

„Nasza

żeby o s z m a c i a k a c h

s z t u k ą

w y c h o w a ­

e s t e t y c z n e g o

technicznej

oznacza,

się

ś r o d k i e m

tkanin.

pedagogami,

T o t e ż g d y n a s t r . 63 d z i e c k o p r o t e s t u j e :

P u p p e n h u i z e n
P r o b l e m

się z

n i a " , a n i też z autorką, g d y c h o d z i o

niedopowiedze­

układu zapełniono

n a n k a m i . Powstał

do

do

d z i u r , s k u t k i e m czego w s z y s t k i e l u k i ,
nia

łatwo

tłumaczyć."

plansze f i g u r e k g l i n i a n y c h , n i e z d e c y d o w a n y c h w b r y l e

nego

doprawdy

po

p r o s t u o b c i n a się narożniki, g d y n i e mogą się z m i e ś ­
Niezbyt

na

s t r 74:

niektó­

S t r . 84: Z o f i a

Wiechno

długą

a nie w Łowiczu;

gdyby

życka, a n i e P y r z y c a ;

rzeczywiście

kowie, a nie w

mieszka

wydmuszki robi

w

Wierznowicach,

Franciszka

Elżbieta Ż a c z e k m i e s z k a w

Łowiczu;

Pawłów

leży

w

PrzyZła-

powiecie

m o g ł o zaczynać się o d końca, n i e p r z e d s t a w i a ł o b y ż a d ­

Chełm, a n i e K r a ś n i k ; J a n W i e r z b i c k i m i e s z k a w B a r ­

nego p r o b l e m u wychowawczego.

czewie, a n i e w

Tymczasem,

wiado­

m o , d z i e c i n i e uraczą się T y c j a n e m , M a n e t e m l u b R e ­
noirem.

Sieradzu.

S t r . 85: H e l e n a
a nie w Kadzidle,

Fąk mieszka
zaś R o z a l i a

we wsi
Skrodzka

Czarnotrzew,
w

Swidwi-

191

�borku;
a

María

nie w

Kołaczyńska

mieszka

Ł o w i c z u . Chustkę

we

wsi

reprodukowaną

ítetki,

na stro­

n i e 60 w y k o n a ł a M a r i a P i s z c z e k , a n i e P i s z c z a k .
nież p a r z e n i c e

góralskie

wykonał

Rów­

J a n Jędrol,

a nie

Jędral, i Stanisław F a t l a , a n i e W a t l a .
Str.
Ni&lt;
zem
tanci
ziorr.
tów

86: K a r o l i n a

( p o w i a t Szczytno),

Bębenek

mieszka

Wycinankę

kurpiowską

stronie

79 w y k o n a ł a

Maria

kurpiowską

w

Wielbarku

(powiat

Mrą­

reprodukowaną

Bałdyga

a n i e M a r i a Bałon z K a d z i d ł a ,

ze

wsi

tak jak i

ze s t r o n y 88 w y k o n a ł a

Jak

po \

To
Jť
ce t
tyst

wszystko,

tycznia

się

nam w

napisanym
darzony

o czym

na

Wach,

wy

przez

Wandę

G d y b y nieboszczyk

we
I
moi
niu
tka
(stí
dzi
CZ}

:

pic
kuI

się t a k i m

z gwiazdami

K o r o n k i

Jest

t a k ,

cieplej

domów",

było n a w i e t r z e

Albo taki

wiersze

m u pod nim..."

„ K i l o m e t r y i r z e k i , i szosy,
w ą s k i e łany p s z e n i c y

s i a k a . A n a l o g i ę tę wyjaśnić d z i e c k u n i e t r u d n o .
t o p a s e k n i e b i e s k i , szosa t o p a s e k s z a r y , łan
to

Chwilowo

tego

zarówno

wiadał m i z n a j o m y

tów

z

synhendrion konsulen-

Wydawniczego

„Nasza

fachowych

Księgarnia"

etnografów.

Dla­

żółty,

a

kilometr? Jakiego
zapomniałem,

transatlantyckiej:

pisarz swoje

„Jechaliśmy,

zobaczyłem n a h o r y z o n c i e

jechaliśmy,

było

cie, t a k było d a w n i e j , b o dziś w i e s z a się k a l o s z e i śnie­

wierszach

nie-wierszach

gowce.

m ó w i ą c j ę z y k i e m a u t o r k i , t r u d n o doszukać się p o e z j i ,

Od autorki

dowiadujemy

się, że

„Górale

w

to był równik." —
i

Zdaje

podobnie.

W
o

m i się, że z

tych

rymach

rzetelnego

( s t r . 40), a u w a g a t a

j e s t o t y l e interesująca, że, j a k w i a d o m o , n a

Mazow­

dla

o p i s u , czy też r e a l i z m u c e l u , k t ó r e m u

przykładu,

a b y stwierdzić,

że

to c h y b a

wyrabiają

i w

Wielkopolsce

papierowej

używa

się

lub bakelitu. A

sprzętów

ze

w

Beskidzie

tymże

szkła,

„Na

Śląsku, w

Koniakowie, Jaworzynie,

D o pajęczyny

pr:

naukowe,

Jeżeli sieć pajęczą

ci&lt;

n i g d y w d z i e j a c h n i e o r a n o sochą, jeśli pług w

ba

polsce z n a n y b y ł już w w . X I I I .

znajdziesz
bo

n a w e t d r e w n i a n ą sochę,

dotychczas

sądziliśmy,

że

na

oraczo­
Podhalu
Mało­

k t ó r e

N;

k o r o n k i . D o czego
—

w

lesie

ujrzeć

Podobne

z a b a w k a c h ,
n i e

są

urodziła się n a k o r o n c z a r k ę

z a b a w k a m i

w a m się

zdarzy,

Małgosia,

bo n a Śląsku każda Ślązaczka o d święta czółko z k o ­

odstępstwo o d p r a w d y c e c h u j e autorkę n a ­

wet wtedy, gdy dzieciom opowiada o zabawkach: „ A p i ­

r o n k i nosi.
L i s t k i , gałązki, k o r z o n k i
splatają

se

w kołnierzykach, m a n k i e t a c h ,

1

koronka?

Małgosia

sanka? C z y t o n i e j e s t ładna z a b a w k a ? " — N i e , w c a ­

v

jest podobna

w i e d z c i e , że j e s t t o ś w i e t n e dzieło k o r o n k a r z a .

le n i e , b o j a j k a n i e służą d o z a b a w y . D o z a b a w e k

ř

Istebnej

—

pająka!

ta

к

nie dla

s a m a o n i c i i o szydełko p r o s i ,
O

w¡

0

mają
wiersz

dzieci pisano:

w i t w a r d e j z i e m i — macochę". J e s t t o w a ż n e o d k r y c i e

v

nie-rymach,

o n e służyć. W y s t a r c z y przeczytać k t ó r y k o l w i e k

mają"

r e j szopie

b

i

siejszy

sprzęty z d r z e w a

tymi

arealistycznych

B e s k i d z i e Śląskim, n a s k a l n y m P o d h a l u p o dzień d z i ­

gr;

d

nagle

kilometrami

( s t r . 80). O c z y w i ś ­

że

tí

aż

może?

się u powały... k i e r p c e

— t o są w s i e t a k i e górskie, p o d n i e b n e

b;

opo­

by

1 n a P o d h a l u o d k r y ć można jeszcze i n n e c u d a : „ W s t a ­

ni

raz

r ó ż o w y pasek... Co t o być

masy

pi
Oí

kilometr?

że

wrażenia z podróży

z ;

st

jest

Rzeka

pszenicy

t e g o a u t o r k a pisze, że w k u r p i o w s k i e j i z b i e d l a o z d o ­
wiesza

A

koloru

ale pamiętam,

jer

st.

( s i r . 64).

i p r o s a . . . " ( s t r . 65).

szu

re

stylis­

M a t o b y ć a n a l o g i a układu b a r w w n a t u r z e d o p a ­

poetyckiej

me

icl

nie

wierszyk:

wiedzy

weny

zaba­

nie-różami

d o t e g o dodać należy s p o r o niezręczności

dziłby, że u n a s k a ż d y c z ł o w i e k j e s t n i e t y l k o l e k a ­

Instytutu

izby,

Małgosi l a ­

i różami

ale

niewy-

autorka, j a k i

tego a u t o r k a

„..siebie także p a s i a k i e m osłonił,

uplas­

Stańczyk wstał z g r o b u , s t w i e r ­

się bez p o m o c y

pająkiem,

w"

nie-różach".

w y s u w a stół n a środek

nie-gwiazdami

r z e m , ale i e t n o g r a f e m — p o p r o s t u z u r o d z e n i a . D l a ­

obywa

go\

bawi

on

braku

pająkiem

tycznych w rodzaju:

oraz pedagogicznego u z d o l n i e n i a .

kę

dziecko

z niedostatecznej

0 o p i s y w a n y m przedmiocie,

Nai

powyżej,

„Malowanych

Borudzką.

z trzech przyczyn:

z

pod powała.

Waśkie-

e t n o g r a f i ą

powiedziano

tekście

b y c kłopot

n i e , a b y j e j się n a przyszłość odechciało t a k i e j

wycinankę

Julianna

z

może

łek, a p o t e m p r z y c h o d z i tatuś i spuszcza

A

N i e p o r o z u m i e n i a

większy

nie mówi, ale j a w i e m :

wicz, a n i e Daszkiewicz.

dow

jeszcze

n a s t o l e s t a w i a stołek, a p o t e m w c h o d z i n a t e n s t o ­

a nie w Wielhorsku

gowo).

Á

„ g w i a z d a c h — n i e - g w i a z d a c h i różach —

licza a u t o r k a również weselne

szyszki, którymi

za­

obsy­

się ze sobą w k o r o n k a c h ,

połyskiliwych

serwetkach.

p u j e się młodą parę, o r a z d y n g u s o w y w ó z e k z k o g u t ­

Macie t u siatki,

k i e m . Ż e zaś z w ó z k i e m t a k i m w

ś w i e r k o w e gałązki,

ezyńskiem,
chodzili

Rawskiem,

dawniej

Sieradzkiem, Opo-

Skierniewickiem i

dorośli

parobcy,

przeto

świeczki,
szyszeczki,

Łowickiem

koła, g w i a z d y ,

mowa

W s z y s t k i e śląskie k o r o n k i są śliczne." ( s t r . 13—14).

jest

różyczki,

śnieżyczki.

t u c h y b a o z a b a w c e n i e t y l e d l a d z i e c i , i l e d l a rosłych

Koronki

drągali.

N i e u l e g a w ą t p l i w o ś c i , że w P o l s c e j e s t dosyć

wam

A

muszę

potem

czytamy:

dzbanuszek

„Z

z jajka

szek". D l a c z e g o w y d m u s z e k ,

kolei
—

teraz

pokazać

łowicki

wydmu­

a nie wydmuszka?

Otóż

d l a t e g o w y d m u s z e k , że go „ n i e w o l n o ruszać, m ó g ł b y
się stłuc a l b o z w i a t r e m polecieć, j a k p u s z e k " . A

więc

w w i e r s z y k a c h d l a d z i e c i w o l n o zmieniać r o d z a j

rze­

c z o w n i k ó w , jeśli t e g o r y m w y m a g a ?
być

kłopot

z małą

czy

jajko

może

292

Małgosią,
latać

gdy

Poza t y m może

zapyta: Mamusiu,

po p o w i e t r z u ,

jak

puszek?

ratów

t a k , ale w i e r s z y k n i e !

z prawdziwego

z rozkoszą p o d j ę l i b y
wanych

zdarzenia,

którzy

się n a p i s a n i a t e k s t u

lite­

niezawodnie
do

„Malo­

domów".

N i e s t e t y , t a k i e z a m ó w i e n i e » s p o ł e c z n e n i e dotarło d o
nich. Zadecydowali

o t y m l u d z i e p o n u r z y l u b zepsza-

l i , l u d z i e , którzy a l b o z a p o m n i e l i o s w y m dzieciństwie,
a l b o się d o d z i e c k a n i g d y n i e zbliżyli.
Tadeusz

Seweryn

�C z a s o p i s m a P a ń s t w o w e g o I n s t y t u t u S z t u k i są d o n a b y c i a w w i ę k s z y c h k i o s k a c h
P . P . K . „ R u c h " o r a z w księgarniach n a u k o w y c h „ D o m u K s i ą ż k i " .
Z e w z g l ę d u n a n i s k i e nakłady w s k a z a n e j e s t z a m a w i a n i e c z a s o p i s m P.I.S. w p r e ­
n u m e r a c i e P . K . O . , k o n t o P . P . K . „ R u c h " n r 1-110-14000. N a b l a n k i e c i e P . K . O . należy
podać tytuł i n u m e r y a b o n o w a n e g o

czasopisma.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11204" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11182">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/997d6c55936c8c46bda1626118d28073.pdf</src>
        <authentication>733ed48081b8bc9b0e5931664aab4a0d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133539">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3978</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133540">
                <text>1954</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133541">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3723</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133542">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1954 t.8 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133543">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1954 t.8 z.4 ; s.254-256</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133544">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133545">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133546">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133547">
                <text>E R R A T A
W n u m e r z e 2/1954 w a r t y k u l e Z o f i i
S z r o m b y
p t „VIII powojenny
k o n k u r s szopek w K r a k o w i e " opuszczono nazwisko a u t o r k i .
s. 68, w p o d p i s i e p o d r y c . 2 i 3 n a l e ż y d o d a ć : w g p r a w z o r u B r o n i s ł a w a S z w a j n o s a
z Cichego.
s. 69, w p o d p i s i e p o d . r y c . 4 błędnie p o d a n o n a z w i s k o a u t o r a , k t ó r y m j e s t Józef
Bigos z Brzegów.
Fotografię
r e p r o d u k o w a n ą n a okładce
n u m e r u 2/1954 w y k o n a ł
S t e f a n
D e p t u s z e w s k i .
W numerze

3/1.954 n a l e ż y p o p r a w i ć ważna©jsze
jest

omyłki w

druku:

p o w i n n o

s. 133, 1. szp., w . 7 d .
Postawa niepodlejsea
wa."

i wytworna mo­

s. 135, 1. szp., w . 14 d .
Jeśli ubiór b y ł

Postawa
mowa."

b y ć

niepodlejsza

i

wydworna

Jeśli u t w ó r b y ł

s. 135, p r . szp., w . 15 g.
C o żyło, n a r a m i e n i u w i e l k i e k i j e niosło.

Co ż y w o n a r a m i e n i u w i e l k i e k i j e n i o ­
sło.
T o s a m o w p o d p i s i e r y c . 17 (s. 146)

s. 137, 1. szp., w . 4 d .
„Senioires q u i a t u , j a k o p r o s t a k o w i
s. 138, 1. szp., w . 4, 5, 6 g.
„...Spleśniały,
S z e r o k i , w e j maść n a n i m , już
ostarziały.

„Saniores q u i a t u , j a k o p r o s t a k o w i
„...Spleśniały,

prawie

B a w e ł n a z m e g o lezie, dlziiur w n i m
pełno w i d z i s z . "
s. 140, 1. ezp., w . 3 g.
W w a l k a c h , k i e d y chcą, b y w - s w y c h ,
gmerają" —
s. 143, 1. szp., w . 5, 6, g.
M o g ą n i e chodzić n a n o g a c h ;
Z a czapką n a pachołeczku."
s. 143, 1. sizp., w . 11, 10 d .

S z s r o k i , w e j maść n a n i m , już
starzały.
Bawełna z niego
pełno w i d z i s z . "

lezie,

W wackach, kiedy
gmerają" —

prawie

dziur w n i m

chcą, b y w s w y c h ,

M o g ą n i e chodzić n a n o g a c h ;
D o s t a n i e s i e i w pióreczku
Z a czapką n a pachołeczku."

„Rusticus i n c u s a t p a r a n i e m "

„Rusticus i n c u s a t p a r e n t e m "

s. 145, 1. szp., w . 13 d .
J a k o k i o s k i nawiętrze albo połykałki."

„Jako k i o s k i nawiętrze abo połykałki."

?. 146, 1. szp., w . 8, 9 g.
„Prosizę o g o m ó ł k ę ,
Schowam
ją
sobie
n a p o c h w i l oto
w tę t o b ó ł k ę . "
s. 146, 1. sep., w . 15-7 d .
„ S o r o k kiełbas posyła n a kołku,
I m e d e u h o r o s z e n k u baryłku z p i w n i c e ,
I bukłak h o r o s z e n k e j z m a d c e m h o r e lice:
M u k i w ó r n a p i r o k i i .burszem kołodu,
B y t w a miłost w p u s t tepeir n e zmerła
od hłodu;
I t a j u k o l i b a k u , i łuk d e r e n i o w a .
I n a h a j k u tataraku, i kostur dubowy.
Jest i k o c n a s t u d e n o , i w e k i e r a m n o h a ,
Która wsie
dojdet,
bolsze koły n e
może noha."
179 Drzvx&gt;is 3 w 8 d
'
Dalsza l i t e r a t u r a podaje
s. 180, p o d p i s p a d r y c . 3:
J a k u b Callot. L e Brelau.

„Proszę o gomółkę,
S c h o w a m ją s o b i e n a p o c h w i l o t o w tę
tobołkę."
„...Sorok kołbas posyła n a kołku
I m e d c u h o r o s z e n k u baryłku z p i w ­
nice,
I bukłak horoszenfciiej z m e d c e m h o r e lice;
M u k i w ó r n a p i r o h i i b u r s z c z u kołodu,
B y t w a miłost w p u s t t e p e r n e zmerła
o d hłodu;
I t o j u k o l i b a k u , i łuk d e r e n i o w a ,
I nahajku tatarsku, i kostur dubowy.
Jest i k o c n a s t u d e n o , i w e k i e r a m n o h a .
Która wsie dojdet, bohme, h d e n e muże
noha."

s

s. 180, 1. szp., w . 2 d .
próbą
uoęcia
efektu
„chiaroscuzo"
s. 180, p r . sep., w . 2, 3 g.
głośna p r a c a „ L e B r e l a u "

Dalszą l i t e r a t u r ę

podaje

J a k u b Callot. Le Brelan.
próbą ujęcia e f e k t u
głośna p r a c a „ L e

„chiaroscuro"

Brelan"

N a d t o w p o d p i s a c h p o d r y c i n a m i 9, 10, 11, 12 i 16 (s. 168, 169 i 171) p o w i n n o b y ć :
Rzepiennik (pow. gorlicki).

|

^

•

:

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8632" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8610">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4804154f7fb310fa556685b3f7f0fd92.pdf</src>
        <authentication>674fbd1ced7e26b9f2b83b8f31dee364</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="103058">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="103060">
                <text>1954</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="103062">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3735</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="103064">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1954 t.8 z.6</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="103066">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1954 t.8 z.6 ; s.381-383</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="103068">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="103070">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="103072">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="103074">
                <text>SKARBY PODHALA
Opracowanie i materiały — Józef Grabomski, ilustracje — Maria Orłowska, kompozycja
graficzna — Aleksander Haupt, tekst — Maria Kann, redaktor techniczny — Adam Warchła.
Wydawnictwo „Sztuka", Warszawa 1954. Stron 24, format A-5. Nakład 15.000 egz.
Z prawdziwą radością powitaliśmy pierwsze popular­
ne wydawnictwo z zakresu sztuki ludowej. Wydaw­
nictwo to, w postaci broszury-prospektu z licznymi
jedno- i wielobarwnymi ilustracjami i rysunkami,
sprawiało wrażenie prawdziwie masowej publikacji,
tak potrzebnej dla szkół, świetlic i każdego miłośnika
ludowej sztuki. Atrakcyjność wydawnictwa podnosiła
niska cena — 5 zł!
Radość ta zmalała jednak po bliższym zapoznaniu
się z tomikiem. Co tu dużo mówić, książka — pomimo
szeregu interesujących zdjęć i słusznej ogólnej koncep­
cji — nie jest dobra. W „Skarbach Padha'a" trudno
dostrzec prawdziwe Podhale, a i skarby skutkiem nie­
frasobliwości ilustratora robią nieraz wrażenie fal­
syfikatów. Książkę odkłada się z uczuciem rozczaro­
wania i żalu do tych, którzy ją tak wydali.
Niedobrze by się jednak stało, gdyby „Sztuka", znie­
chęcona tym pierwszym nieudanym dzieckiem (a raczej
podrzutkiem dawnego wydawnictwa artystycznego
CPLiA), zrezygnowała w przyszłości z dalszych, oczy­
wiście lepszych pozycji tego typu. Obok poważnych,
naukowych opracowań czy popularno-naukowych mo­
nografii w rodzaju wydanych niedawno przez tę samą
„Sztukę" — Romana Reinfussa „Skrzyń ludowych" —
konieczne są popularne, barwne, tanie albumiki poka­
zujące piękno sztuki ludowej poszczególnych ziem, dają­
ce krótkie informacje i przegląd najlepszych prac
ośrodków, a więc malowanek Zalipia, wycinanek kur­
piowskich czy tematycznych wyklejanek łowickich.
Publikacje takie najpełniej realizować będą postulat
zbliżenia szerokich mas do piękna naszej ludowej sztu­
ki, rozbudzenia zainteresowań plastycznych w ruchu
świetlicowym itp. Ale jeden warunek — seria taka
musi być wydana z dużą pieczołowitością i fachowo­
ścią. Gdzie jak gdzie, ale w wydawnictwach popular­
nych każdy błąd czy niechlujstwo mści się najbardziej,
dylentatyzm i radosna niefrasobliwość stają się szkod­
nictwem.
Dlatego właśnie tak istotna jest odpowiedź na pyta­
nie — w czym leży źródło błędów „Skarbów Podhala"?
Zacznijmy od stwierdzenia, że maleńka ta książecz­
ka posiada, sądząc z winiety, wyjątkowo liczną obsadę
redakcyjno-autorską. Firmuje ją nazwisko poważnego
znawcy sztuki ludowej, miłośnika Podhala — dra J ó ­
zefa Grabowskiego. Piszę „firmuje" z całą świadomo­
ścią, trudno bowiem inaczej nazwać fakt użycia jako
parawanu nazwiska człowieka, który dał co prawda
koncepcję książki, ale — jak to łatwo stwierdzić po­
równując pierwotny tekst — koncepcję w dużej mierze
zniekształconą w dalszej realizacji. Dr Grabowski do­
starczył również materiały, z których część została bez
porozumienia z nim zamieniona. Pół biedy, jeśli cho­
dzi o ilustracje, gorzej, że na tekście opisowym doko­
nano takich operacji, które nie tylko zniekształcają
sens, ale dają szereg mylnych informacji. Tak np. baca
to nie najstarszy pasterz, jak to sugeruje tekst, ale
kierownik gospodarki pasterskiej na szałasie. Pudełko
przedstawione na ryc. 7 nie jest wykonane z łyka, lecz
plecione z korzeni jałowca. Przyrząd do przędzenia
włókna nie nazywa się „kołowrót", ale kołowrotek,
a na Podhalu „wózek". „Brembolce" (poprawniej „brymbulce") to nie ozdoby z czerwonej włóczki, lecz meta­
lowe ozdoby na łańcuszkach od spinek bądź też mo­
siężne kulki nanizane na sznurek i noszone jako na­
szyjniki (Antoniewicz: Spinki góralskie, s. 21). „Orna­
menty na wyrobach metalowych robione były ostrym
narzędziem." — Nieścisłe. Jakim? Do zdobienia zwyk­
łych wyrobów kowalskich używa się na Podhalu tłocz­
ków, czyli stempli! „Trudno spotkać kowala, który
zdobi młotki, okucia do drzwi czy też okucia do dyszla."
— Nieprawda. W każdej wsi na Podhalu żyją kowale,
którzy to potrafią i nadal wykonują. Potknięć takich
można wyl&gt;zyć więcej.

W jmię czego dokonano tj ch „poprawek" pierwot­
nego tekstu? Jak się wydaje, wydawnictwo — w słusz­
nej trosce o dostępność tekstu dla najszerszych warstw
czytelniczych,
zwłaszcza
młodzieży
— przeka­
zało tekst pierwotny do opracowania literackiego
p. Marii Kann. Niestety, nie zadbało o to, aby skontro­
lować ostateczną wersję, aby uzgodnić ją z fachowcem,
który przecież figuruje na stronie tytułowej jako od­
powiedzialny za „opracowanie i materiały".
I tu sięgamy do sedna sprawy — współpracy wydaw­
nictwa (a ściślej właściwej redakcji merytorycznej)
z autorem opracowania.
Współpraca ta w fazie realizacji — niemal nie ist­
niała. Redakcja merytoryczna — jak się wydaje słabo
zorientowana w problematyce — w pogoni za wskaź­
nikami, normami, terminami, nie uważała za słuszne
przekonsultować z autorem ani tekstu (o czym wyżej),
ani strony ilustracyjnej. W rezultacie zaangażowano
grafika, który miał opracować ilustracje, dokonać licz­
nych kopii rysunkowych przedmiotów znajdujących się
w Muzeum Tatrzańskim i w innych muzeach. Nie
zwrócono jednak uwagi na to, że kopia etnograficznie
wierna — to sprawa, której nie można zawierzyć jedy­
nie artystycznemu wyczuciu grafika, po raz pierwszy
chyba stykającego się ze sztuką ludową. Brak kontroli
fachowej spowodował, że otrzymaliśmy w wielu wypad­
kach przedmioty sztuki ludowej „poprawione", „upięk­
szone". Trudno żądać od plastyka poszanowania sztuki
ludowej, to sprawa jego poglądów estetycznych i sma­
ku. Można natomiast chyba wymagać od wydawnictwa
prymitywnej w tym względzie rzetelności, zwłaszcza
gdy chodzi o popularyzację tejże ludowej sztuki.
Aby nie być gołosłownym — kilka przykładów.
Odrzwia (s. 4), cyrkiel (s. 7, ryc 9), maglownica (ryc.
12) czy grabie — rysowane są niedokładnie, niedbale
albo wręcz błędnie („Ospinki", ryc. 13). Przęślica" (ryc.
15) posiada złe proporcje (pióro zbyt masywne, przysiadka za krótka); łyżnik (ryc. 8) publikowany jest „do
góry nogami". Ornament na grabiach nieczytelny w ry­
sunku. Zawias żelazny (s. 8, ryc. 9) źle narysowany.
Główna sztaba pozioma jest pod kątem 45°, a boczne
odgałęzienia u góry. Zakończenie zawiasu zgięte pod
kątem prostym, co jest nonsensem, ponieważ zawias taki
nie da się przybić do drzwi. Młotek (ryc. 3) ma dowol­
nie zmieniony kształt i w szczegółach ornament. Spinka
(ryc 4) narysowana niedbale. Okrągłe wałki po krajach,
kształt „przekolaca" (nie „przekołaca", jak w tekście!)
podobny do strzałki na transformatorach wysokiego
napięcia. Jakże takim przekolacem przeczyścić fajkę?
Łańcuszek przy nim, złożony w rzeczywistości z po­
szczególnych ogniw, w interpretacji plastyka upodobnił
się do kręconego sznura, jakim przepasuje się szlaf­
rok. Fajka (ryc. 6) ma błędne proporcje i niewłaściwy
kształt cybucha. Czerpaki i warzecha (s. 18, 19) błędne
w proporcjach. Z powodu użycia 3 kolorów odnosimy
wrażenie, jakby ucha czerpaków były
malowane.
Zwierzę na rączce warzechy z powodu użycia odmien­
nego koloru sprawia wrażenie zrobionego z innego
materiału. Warzecha ta nie przypomina zresztą w n i ­
czym znanego wszystkim miłośnikom sztuki podha­
lańskiej oryginału, znajdującego się w Muzeum Ta­
trzańskim. Śliczny miś w realizacji grafika przypomi­
na szczura, niefortunnie przylepionego do rączki wa­
rzechy. Źle narysowane formy do wyciskania serków —
niezgodne z odciskiem (ryc. 7 i 8). W dziale instrumen­
tów muzycznych główka kozy w interpretacji plastyka
upodobniła się, do murzyńskiego fetysza. Jak na nie­
wielką publikację, ilość uchybień raczej niemała...
Nasuwa się pytanie: czy w przyszłości nie byłoby
bardziej celowe szersze posługiwanie się fotografią?
W wielu wypadkach było to możliwe i na pewno da­
łoby wierniejszy i piękniejszy dokument sztuki.

382

�Inna rzecz, że oglądając fotografie zamieszczone w
„Skarbach Podhala" mimowoli myśli się o wyższości
rysunku... Ale to już sprawa inna — poziomu edytor­
skiego książki.
Wiemy, z jakimi trudnościami borykają się wydaw­
nictwa, jak wątła jest jeszcze baza poligraficzna zdol­
na do produkcji
wysokowartościowych
publikacji.
Praktyka pokazała, że „Sztuka" przezwycięża dawne
CPLiA-owskie grzechy, że niemal, z pozycji na po­
zycję widoczne jest podnoszenie się poziomu jej wydaw­
nictw. Niemniej z obowiązku recenzenckiego wspom­
nieć muszę o kilku usterkach szczególnie rażących w
omawianej książce. Kolor — niemal wszędzie jakiś
umowny, zwłaszcza nieudana zieleń
i niebieski.
Okładka nie sprawca przyjemnego wrażenia, i to
zarówno ze względu na kolory, jak też na jakąś
nieprzyjemną, „tłustą" konsystencję i samą kompozycję
(góral robi wrażenie woskowej figury). Fotografie re­
produkowane b. słabo. Odbitka redyku sprawia u nie­
wtajemniczonych wrażenie spędu psów, a nie owiec,
które na dalszym planie „zatarły się". Turystka, w i ­
doczna na zdjęciu ostatnim, wisi w powietrzu, a nie
stoi na ścieżce itd.
Należy również wspomnieć o paru błędach korektorskich. Istotny i niestety nie uwzględniony w żadnej
„erracie" — to pomylenie podpisów .pod strojami.
Napis „Spisz" umieszczony jest pod strojem oraw­
skim i odwrotnie.
Zastrzeżenia dotychczasowe skierowane były głów­
nie pod adresem wydawnictwa i w zasadzie sprowa­
dzają się do stwierdzenia, że duża ilość błędów i niechlujstw wynika z niedostatecznej koordynacji książki
przez fachowego autora, z wadliwej praktyki wewnątrz-redakcyjnej, sprowadzającej autora do roli szyldu
i parawanu, za którym dzieją się różne sprawy, redak­
cji tylko wiadome.
Niezależnie od tego trzeba jednak zgłosić zastrzeżenia
i pod adresem dra Grabowskiego. Autor, naszym zda­
niem, nie ma prawa w żadnym wypadku godzić się
na to, żeby jego kompetencje zostały naruszane. Jeśli
wydawnictwo nie zdradza zbytniej ochoty do konsulto­
wania się, uzgadniania zmian i tym podobnych poczy­
nań — obowiązkiem moralnym autora jest domagać się
tego, chociażby ze względu na to, że niezależnie od
wszystkiego, nie wydawca, ale autor odpowiada za
swe dzieło.
Z drem Grabowskim chciałabym ponadto posprzeczać
się o kilka spraw. Umieścił on w książce wnętrze izby
góralskiej, co nie może oczywiście budzić zastrzeżeń.
Kwestionowałabym natomiast słuszność wykonania ry­
sunkowej kopii na podstawie izby z Muzeum Etno­
graficznego w Krakowie, przez co powtórzono błędy tej
ekspozycji, jak — umieszczenie skrzyni sarkofagowej
nieznanej na Podhalu czy umieszczenie pościeli z kanafasu występującego na Spiszu. Dyskutować można
wysunięcie —• w ilustracji — stołu na środek izby, nie
wiem, czy taka licentia grafica była konieczna. Poza
tym wolałabym, aby spinka (ryc. 2) i spinka do pasa
(ryc. 7) miały kształt bardziej typowy dla zdobnictwa
góralskiego. Szkoda również, że — obok ciekawej i
słusznie umieszczonej skrzyni malowanej ze zbójni­
kiem z 1846 r. — nie pokazano typowych dla Podhala
skrzyń o ornamencie rysowanym.
Warto by również nieco szerzej omówić problem
rzeźby podhalańskiej, która — pod wpływem importu

z Tyrolu różnych eksperymentów Kovacsa czy Neużila —• zmieniła w ostatnich dziesiątkach lat swój cha­
rakter. Szkoda, że nie nawiązano w książce do prac
Szkoły Przemysłu Drzewnego w Zakopanem, która
zwłaszcza w ostatnich latach pod kierownictwem prof.
Kenara ma interesujące osiągnięcia, szczególnie w za­
kresie rzeźby, zabawki i pamiątkarstwa (ta pretensja
zresztą pod adresem wydawnictwa — jako że konspekt
autorski to przewidywał).
Pozostaje jeszcze problem rodzimości znanej nam na
Podhalu ceramiki. Oczywiście trudno tu zgłaszać pre­
tensje do autora, skoro zagadnienie nie jest jeszcze
opracowane od strony ściśle naukowej. Niemniej na
marginesie recenzji wdarto wysunąć ten problem, wy­
magający szczegółowego przebadania. Może Muzeum
Tatrzańskie lub PIS podejmą odpowiednie poszukiwa­
nia, i to zarówno w naszym terenie, jak i na Słowaczyźnie?
Lepiej wygląda sprawa ludowego malarstwa na szkle,
którego doskonałym znawcą jest właśnie dr Józef Gra­
bowski. Jak wiadomo, miał on jeszcze w 1947 r. za­
strzeżenia odnośnie do obrazu
przedstawiającego
„zbójników niosących dudki w kotliku", podejrzewa­
jąc tu import słowacki. Nowsze badania pozwoliły mu
na rewizję tego sądu, czego dowodem zamieszczenie
reprodukcji tego obrazu w „Skarbach Podhala".
Kończąc recenzję, dobrze chyba będzie krótko wy­
punktować nasuwające się wnioski:
1. Krytyczna ocena „Skarbów Podhala" wynika z du­
żej wagi, jaką do tego rodzaju publikacyj przywią­
zujemy. Dyskusji może też podlegać w przyszłych
pozycjach tego typu zarówno koncepcja układu,
jak i wygląd zewnętrzny (format, technika druku
itp.), poza dyskusją jest chyba jednak sama kwestia
celowości dalszych wydawnictw popularnych z za­
kresu sztuki ludowej.
2. Słuszna troska wydawnictwa o „jasny" wykład
nie może oznaczać ograniczenia kompetencji auto­
ra opracowania, który tylko w tym wypadku może
ponosić odpowiedzialność, jeśli istotnie koordynuje
prace „popularyzatora", ilustratora i grafika.
3. Żaden pośpiech i pogoń za realizacją planu nie
mogą usprawiedliwić
faktu
brakoróbstwa —
szczególnie w pracy popularyzatorskiej. Jedynie
kompetencja zespołu autorskiego i poważny sto­
sunek wydawnictwa do fachowych recenzji mogą
ustrzec przed takimi pomyłkami, jak szereg po­
zycji, wydanych w ostatnim czasie przez różne in­
stytucje (np. „Skarby Podhala" i „Stroje ludowe
Lubelszczyzny" J. Świeżego — wydane przez
„Sztukę", „Ubiory ludowe"
J. Rosen-Przeworskiej — nakład CRZZ czy niektóre przeźrocza wraz
z objaśnieniami — wydane przez „Fotoprzeźrocze").
4. Celowa jest fachowa specjalizacja grafików, re­
daktorów technicznych itp. — współpracujących
przy wydawnictwach z zakresu sztuki ludowej.
Nawet
najlepszy ilustrator, nie znający dosta­
tecznie zagadn.eń ludowej sztuki, może popełniać
żenujące błędy.
Wierzymy, że „Sztuka", która ma już poważne osiąg­
nięcia w swej pracy, pozwoli nam w przyszłości na
inne recenzje, tym bardziej że, jak się wydaje, na
„Skarbach Podhala" zaciążyły szczególnie mocno grze­
chy dawnego inicjatora-wydawcy.
Wanda Gentil-Tippenhauer

„ART P O P U L A I R E S L O V A Q U E "
Wyd. „Tatran", Bratislava
Każdego z etnografów zajmujących się zagadnie­
niami sztuki ludowej, a w szczególności tych, którzy
tkwią w zagadnieniach karpackich, zainteresować musi
piękne wydawnictwo albumowe, ilustrujące słowacką
ludową architekturę i strój wraz z haftem.
Poza kilkustronicowym wstępem
pióra
Rudolfa
Mrliana, album zawiera 265 ilustracji w postaci foto­
grafii jednokolorowych i 31 barwnych, zaopatrzonych
382

1953.

w zebrane na końcu krótkie objaśnienia opracowane
przez Jana Svetlika (architektura) i Sonie Kovaćevićovą (strój i haft).
We wstępie R. Mrlian szkicuje tło historyczne i spo­
łeczne, na którym rozwijała się słowacka sztuka l u ­
dowa, podkreślając feudalne niemal stosunki, jakie
istniały na Słowaczyźnie za czasów panowania wę­
gierskiego, zmiany, jakie nastąpiły po roku 1918, kiedy

�Słowacja weszła w skład państwa czechosłowackiego,
oraz po I I wojnie światowej, gdy zagadnienie ludowej
twórczości artystycznej stało się przedmiotem zainte­
resowania państwa ludowego.
Omawiając dalej poszczególne działy ludowej twór­
czości plastycznej, autor wstępu wychodzi poza zakres
tematyki zawartej w części ilustracyjnej i zajmuje się
pokrótce ceramiką, rzeźbą i malarstwem.
Wstęp ze względu na swe szkicowe i popularne uję­
cie nie konkuruje z częścią ilustracyjną, która dla czy­
telnika polskiego stanowi przede wszystkim zbiór ma­
teriałów porównawczych, obrazujących bogactwo sztuki
ludowej naszych zakarpackich sąsiadów.
W części pierwszej albumu, poświęconej architekturze,
materiał zgromadzony został według nie zawsze konsek­
wentnie traktowanych regionów geograficznych, okre­
ślonych w dodatku w sposób bardzo ogólny („Słowacja
centralna", „północna" itd.). Poszczególne regiony ilu­
strują zdjęcia przedstawiające krajobraz, wsie na
tle krajobrazu, charakterystyczne zespoły architekto­
niczne, pojedyncze budynki i ich fragmenty. Stosunko­
wo najobficiej ilustrowany jest region podtatrzański,
wykazujący w wielu elementach (materiał, proporcje,
forma dachu z „koszyczkiem" i „pazdurem", z ryzowa­
nymi tragarzami) bezpośrednie analogie z ludową archi­
tekturą polskiej Góralszczyzny. Specjalną uwagę zwra­
cają w tej grupie dekoracje malowane wapnem na
zewnętrznej stronie obramienia okien w Żdziarze na
Spiszu, świadczące o rozwoju tej gałęzi zdobnictwa w
porównaniu z prymitywną dekoracją, jaką tam, przed
blisko półwieczem notował Władysław Matlakowski
(„Zdobienie i sprzęt ludu polskiego na Podhalu", ryc. 94
•— 98). Wśród fotografii ze Żdziaru znajdujemy rów­
nież piec malowany w kolorowe rozety i schematycz­
nie traktowane postacie ludzkie. Być może tak malo­
wane były dawniej piece na obszarze naszej Sądeczyzny, o czym wiemy z opowiadań starych informatorów,
a czego już dziś — jak się zdaje — w terenie nie znaj­
dujemy.
Uproszczony podział materiału według stron świata
spowodował, że architektura „Słowacji zachodniej"
przedstawia obraz dosyć niejednolity. Znajdujemy tam
bowiem zarówno piętrowe, bogato malowane domy
z Cicman (duża wieś leżąca w powiecie Żylina), nawią­
zujące raczej do budownictwa górskiego, i typowe n i ­
zinne glinobitki kryte strzechą z Suchej, Cataja czy
Traehovic, leżących na dolinnych terenach Słowacji,
na południe od Trnavy i Nitry.
Budownictwo centralnej i południowej Słowacji re­
prezentują budynki murowane, kryte słomianymi da­
chami czterospadowymi lub naczółkowymi o bogato
zdobionych szczytach (Sladkovićovo). Najsłabiej zilu­
strowane jest budownictwo „Słowacji wschodniej".
W serii zdjęć architektonicznych znajduje się kilka
interesujących fotografii wnętrz, dokonanych nie w
sztucznej muzea nej scenerii, jak to się często spotyka
w wydawnictwach naukowych, ale wprost w terenie.
Dział architektury zamykają doskonałe zdjęcia (nie­
stety nie kolorowe), przedstawiające znane już szeroko
polichromie wnętrz z Cataja (pow. Pez.nok), Vem'ćnego i Piestan (Piszczan) na zachodniej Słowaczyźnie.
Część druga albumu, obejmująca stroje, hafty i tka­
niny, jest trudniejsza do omówienia, gdyż zawarty w
niej materiał nie jest uporządkowany ani wedle tech­
nik, ani wedle regionów, zaś brak orientacyjnej mapy
bądź też informacji, w jakim powiecie leżą podane
miejscowości, utrudnia zlokalizowanie poszczególnych
zabytków. Rozdział ten, objętościowo przeszło trzy­
krotnie przerastający część pierwszą, poświęconą bu­
downictwu — otwiera seria haftów wykonanych tech­
niką „filet", zdobiących antepedia z końca X V I I I i po­
czątku X I X wieku. Szczególną uwagę zwraca w nich
sposób traktowania postaci ludzkiej oraz form zwierzę­
cych. Tendencja do dekoracyjnego ujmowania tematu
bierze tu często górę nad realną obserwacją. Ciekawe­
go przykładu dostarcza tu XIX-wieczny haft kolorowy,
pochodzący z miejscowości Cataj (południowo-zachod-

nia Słowacja), w którym jako jeden z elementów wy­
stępuje szereg sylwetek kobiecych o głowach w postaci
abstrakcyjnej formy ornamentalnej. Ludowe hafty
słowackie odznaczają się szerokim wachlarzem możli­
wości technicznych i kolorystycznych oraz niesłycha­
nie bogatym zespołem motywów i rozważań ornamen­
talnych.
Porównując ludowe hafty słowackie zawarte w al­
bumie z haftami występującymi na terenach sąsied­
nich, dostrzegamy liczne nici wiążące sztukę ludową
słowacką z sąsiadującym poprzez Dunaj obszarem Wę­
gier. Ta sama barwność, ten sam lęk przed pozosta­
wieniem wolnej przestrzeni, doprowadzający niekiedy
do zupełnego zaniku wolnego tła. Drugim rysem łączą­
cym hafty słowackie z węgierskimi jest stosunkowo sil­
ny wpływ hafciarstwa stylowego, zwłaszcza renesanso­
wego i barokowego. Poprzez to wspólne źródło — nie­
które hafty zakarpackie (np. złotogłowie) czy hafty z
okolicy Piestan przypominają niekiedy hafty polskie,
i to z terenów odległych, jak np. z Kaszub czy Mazurów.
Tymi samymi niezależnymi od siebie drogami mogły
wytworzyć się pewne podobieństwa, występujące np.
w hafcie płaskim białym czy kolorowym, o drobnym
wzorze roślinnym.
Materiału, który w przyszłych badaniach mógłby sta­
nowić okazję do rozważań na temat wzajemnych
wpływów kulturalnych, promieniujących poprzez Kar­
paty, dostarczają ciekawe wschodnio-słowackie hafty
z Soporni i Senicy, wykonane liczonym ściegiem płas­
kim o geometrycznych motywach, złożonych z wystę­
pujących w różnych kombinacjach prostokątów, kwa­
dratów i meandrów, przypominających nieco podobne
w charakterze hafty ludowe polskie z południowej
części powiatu łańcuckiego (Albigowa i in.).
Tkaniny dekoracyjne w postaci pasiastych lnianobawełnianych „kanafasów" i żeberkowanych kilkukolorowych rypsów, niekiedy urozmaiconych prostym
wzorem przetykanym, dają ciekawy materiał porów­
nawczy do naszych ludowych wyrobów tkackich z po­
łudniowo-wschodniej
Nowotarszczyzny i występują­
cych w centralnej i północno-wschodniej Polsce.
Stroje pokazane są zarówno w kompletach, jak i we
fragmentach. Przeważają ubiory kobiece, które zapew­
ne — podobnie jak i u nas — zachowały się w terenie
lepiej niż męskie.
Dobór ilustracyj daje ogólne pojęcie o bogactwie i
charakterze ludowego stroju słowackiego, wyczerpujący
jednak nie jest. Widzimy więc w albumie dosyć pry­
mitywne bieliźniane ubiory kobiece z okolicy Cicman
i przeładowane haftami stroje od Trenczyna, Pobedima,
czy fantastyczne
ubrania głowy kobiet z Cajkova.
Spośród ubiorów męskich reprezentowane są ubiory
spiskie (Żdziar) i dolnoorawskie, a z południowo-słowackich ubiory z Detvy, ale bez tak bardzo charakte­
rystycznej dla ludowego ubioru słowackiego „haleny".
Tego rodzaju luk dołaby się wskazać więcej (nie poka­
zano wspaniałych słowackich parzenic, pasów tłoczo­
nych, torb juhaskich itp.). Braki, których listę można by
znacznie przedłużyć, nie zawsze dadzą się wyjaśnić
kończącym wszelką dyskusję argumentem o „braku
miejsca". Przeglądając album, widzimy w niektórych
wypadkach nadmierne szafowanie zdjęciami podobny­
mi czy fragmentami, jakie bez szkody dałoby się usu­
nąć na rzecz tematycznego rozszerzenia doboru ilustra­
cyj.
' ;
Zdjęcia oraz poziom reprodukcji — bardzo dobre.
Doskonałe są zwłaszcza niektóre reprodukcje barwne,
robione wprost z oryginału z zachowaniem wszelkich
subtelności materiału i wykonania.
Komentarze do ilustracyj, umieszczone poza tekstem,
są treściwe i dobrze zredagowane. Jednym z poważ­
niejszych mankamentów jest wspomniany wyżej spo­
sób publikowania nazw drobnych miejscowości bez
podania dla orientacji jakiejś większej jednostki admi­
nistracyjnej, np. powiatu. Podawanie
proweniencji
„Dolny Ohaj — Slovaquie méridionale" nie jest wy­
starczające, zwłaszcza w wydaniu dla cudzoziemców,
którzy przecież ńie rozporządzają szczegółowymi ma­
pami.
Rss.

�W r. 1955 czasopisma Państwowego Instytutu Sztuki będą w zasadzie rozprowadza­
ne drogą prenumeraty. W niewielkiej ilości pozostaną w sprzedaży komisowej
w księgarniach naukowych „Domu Książki" oraz w kioskach, sklepach PPK „Ruch".
Stołeczne Zakłady Graficzne Nr 1. Warszawa, Wiślana 6 Zam. 1897. Pap. ilustrac. kl. I I I 120 g
A l + karton biały kl. I I I 220 g A l . Nakład 3000 egz. B-6-840

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8471" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8450">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8cd6c64541b9a426fe96f867e70a903a.pdf</src>
        <authentication>421b2948247de3025a6ebe1e2df03ba9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101198">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4083</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101199">
                <text>1956</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101200">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3813</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101201">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1956 t.10 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101202">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1956 t.10 z.2; s.132-134</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101204">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101205">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101206">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101207">
                <text>JAN MANUGIEWICZ. POLSKIE STROJE LUDOWE
(wydanie skrócone)
Wyd. z inicjatywy Centralnego Domu Twórczości Ludowej
40 stron i 31 tablic barwnych
Wiele jeszcze czasu u p ł y n i e , z a ­
nim na p ó ł k a c h księgarskich u k a ż e
s i ę ostatni z e s z y t w y d a w a n e g o p r z e z
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
Atlasu Polskich Strojów Ludowych.
Tymczasem
popularnego
wydaw­
nictwa albumowego d a j ą c e g o prze, g l ą d p o l s k i c h s t r o j ó w l u d o w y c h do­
m a g a j ą s i ę dla u ż y t k u p r a k t y c z n e ­
go l i c z n e z e s p o ł y p i e ś n i i t a ń c a , t e a ­
try a m a t o r s k i e ,
świetlice, ośrodki
polskie n a e m i g r a c j i . O d p o w i e d z i ą
na pilne z a m ó w i e n i a s p o ł e c z n e jest
o m a w i a n e tu! w y d a w n i c t w o p r z y ­
gotowane p o d w z g l ę d e m n a u k o w y m
przez J . M a n u g i e w i c z a , a z a w i e r a ­
j ą c e , p r ó c z k r ó t k i e g o w s t ę p u i ob­
j a ś n i e ń , 31 b a r w n y c h tablic w y k o ­
nanych przez znanych p l a s t y k ó w :
Jerzego K a r o l a k a , M a r i ę O r ł o w s k ą
i Aleksandra Haupta.
B r a k podobnego w y d a w n i c t w a n a
gruncie p o l s k i m oraz streszczenia
objaśnień w 5 j ę z y k a c h (rosyjskim,
francuskim,
angielskim,
niemiec­
kim i hiszpańskim) gwarantują pięk­
nie p r e z e n t u j ą c e m u s i ę a l b u m o w i
szerokie rozpowszechnienie
zarów­
no w k r a j u , j a k i n a r y n k a c h z a ­
g r a n i c z n y c h , co o c z y w i ś c i e
posta­
w i ł o w y d a w c ę wobec specjalnie w y ­
sokich w y m a g a ń , jeśli chodzi o n a u ­
kowy i artystyczny poziom w y d a w ­
nictwa. P o n i e w a ż zaś a ł b u m m a b y ć
w przyszłości p o w t ó r z o n y w szer­
szym
opracowaniu, n a recenzenta
spada o b o w i ą z e k t y m sumienniejszego o m ó w i e n i a e w e n t u a l n y c h b r a ­
ków, których wówczas łatwiej bę­
dzie u n i k n ą ć w w y d a w n i c t w i e n a ­
stępnym.
Na początek z w r ó ć m y u w a g ę na
p l a n s z e b a r w n e . U s t e r k i (na o g ó ł
z r e s z t ą niezbyt wielkie) d a d z ą s i ę
tu p o d z i e l i ć n a d w i e g r u p y : j e d n a —
to n i e d o c i ą g n i ę c i a lub b ł ę d y n a t u r y
rzeczowej, druga dotyczy raczej i n ­
terpretacji artystycznej.
Z a c z n i j m y od p i e r w s z e j . W w y ­
dawnictwie
popularnym
przezna­
czonym dla szerokich mas zestawy
kostiumowe powinny b y ć podawa­
ne w formie n a j b a r d z i e j typowej
i dlatego b y ł o b y m o ż e lepiej, g d y ­
by g ó r a l p o d h a l a ń s k i na planszy
n r 1 u b r a n y b y ł w c u c h ę b i a ł ą a nie
brązową.
Ubiór
góralki
(plansza
nr 2) j e s t s t o s u n k o w o j e s z c z e gor­
szy, c h u s t k a n a g ł o w ę n i e j e s t z b y t
t y p o w a (kolor i b r a k d ł u g i c h f r ę d z ­
li), gorset z f a l b a n k ą w p a s i e z a ­
miast kaletek. W s t ą ż k a przy gorse­
cie p o w i n n a b y ć r a c z e j
czerwona.
G o r s e t w ten s p o s ó b z d o b i o n y j a k
na rycinie jest stosunkowo starszy
niż przedstawiona tam kwiecista ty­
b e t o w a s p ó d n i c a , co p o w o d u j e , ż e
zestaw ubioru nie reprezentuje c a ­
łości jednolitej pod w z g l ę d e m c h r o ­
nologicznym.
W s t r o j u Ś l ą z a k a ((plansza n r 3)
bruclik z r ę k a w a m i powinien b y ć
podbity nie g r a n a t o w y m , a l e c z e r ­

132

1

w o n y m s u k n e m ; c h u s t a pod s z y j ą
n i e g ł a d k a n i e b i e s k a , ale k r a c i a s t a
z
akcentami
koloru
czerwonego
i zielonego; spodnie z a m s z o w e t z w .
„lelenioki"
powinny być
całkiem
o b c i s ł e , a n i e w y r z u c o n e na k r a w ę d ź
cholewy. „ G a l a n d a " (wianek) na g ł o ­
wie S l ą z a c z k i powinna b y ć bardziej
nastroszona i przetkana szklanymi
błyszczącymi kulkami.
W m ę s k i m stroju
krakowskim
( p l a n s z a n r 5)
wszelkie
elementy
barwy czerwonej wykonane s ą w
t y m s a m y m odcieniu, podczas gdy
zgodnie z r z e c z y w i s t o ś c i ą
powinny
być w dwu kolorach: c i e p ł y m czer­
w o n y m (podbicie s u k m a n y i k a f t a ­
n a oraz r o g a t y w k a ) i c z e r w o n o a m a rantowym (frędzle przy sukmanie
i kaftanie).
Na planszy nr 7 p r z e d s t a w i a j ą c e j
K r a k o w i a k a w k w i e c i ś c i e haftowa­
n y m k a f t a n i e z e s t a w u b i o r u jest w a ­
dliwy. K a p e l u s z „celender", spod­
nie w B i a ł o c z e r w o n e p a s e c z k i i p a s
z brzękadłami wzięte są z najbliż­
szych
wsi
podkrakowskich,
zaś
w s p o m n i a n y w y ż e j k a f t a n z okolic...
Brzeska.
Kobiecy ubiór k r a k o w s k i (plan­
sza n r 8) r ó w n i e ż nie n a l e ż y do n a j ­
bardziej udanych. Strój niby m a
b y ć spod K r a k o w a ( s ą d z ą c po g o r ­
secie), ale t a m nie nosili k o s z u l z
krezą, tylko z n i s k i m s t o j ą c y m k o ł ­
n i e r z y k i e m lub z l e k k i m p r o s t o k ą t ­
n y m dekoltem w y k o ń c z o n y m
ząb­
k a m i ; tybety n a s p ó d n i c e n i e b y ł y
w
kolorze
poziomkowym j a k na
p l a n s z y , ale w b a r w a c h
zdecydo­
w a n y c h (zielony soczysty, n i e b i e s k i ,
czarny, biały).
N a nogi
wkładały
K r a k o w i a n k i przede w s z y s t k i m buty
z cholewami,
karbowane,
czasem
zdobione h a f t e m i b a r w n y m i s a f i a ­
n a m i . N i e t y p o w y j e s t r ó w n i e ż gor­
set, k t ó r y p r z y z d o b i e n i a c h s z a m e ­
rowanych srebrem i złotych chwa­
stach nie powinien m i e ć kaletek, ale
lekko p o s z e r z a j ą c e s i ę poniżej sta­
nu g ł a d k i e z a k o ń c z e n i e , z t y ł u t y l ­
ko p r z e c h o d z ą c e w f a ł d o w a n ą k r ó ­
ciutką falbankę.

W
o p o c z y ń s k i m stroju m ę s k i m
(plansza
nr
16)
z a w i ą z a n i e pasa
p r z e d s t a w i o n e jest
w
s p o s ó b nie
tylko
niezgodny z r z e c z y w i s t o ś c i ą
e t n o g r a f i c z n ą , ale w o g ó l e — n i e ­
wykonalny.
W kobiecym stroju o p o c z y ń s k i m
nieporozumienie jest
natury bar­
dziej z a s a d n i c z e j . D l a kogo m a s ł u ­
żyć album? Dla z e s p o ł ó w amator­
skich, świetlic, szkoły. Czy w takim
r a z i e n a l e ż y p u b l i k o w a ć w n i m ze­
stawy stroju o elementach nieprzy­
datnych
dla
celów
scenicznych,
a p r z y t y m n i e w c h o d z ą c y c h j u ż do
w s p ó ł c z e ś n i e noszonego ż y w e g o u b i o r u ludowego? W y d a j e s i ę , ż e nie,
a w ł a ś n i e tak s t a ł o się w przedsta­
w i o n y m n a p l a n s z y n r 17 k o b i e c y m
s t r o j u O p o c z n i a n k i odzianej w zielo­
ną,
podszytą
białym
barankiem
s z u b k ę . P o z o s t a ł e elementy stroju
r a ż ą nieco s w o i m b a r d z o p r z y p a d ­
k o w y m i n i e w s p ó ł c z e s n y m chrono­
logicznie zestawem m a t e r i a ł ó w . Z
O p o c z y ń s k i e g o , gdzie s t r ó j l u d o w y
j e s t jeszcze ż y w y i g d z i e s ą szerokie
m o ż l i w o ś c i wyboru-, m o ż n a b y ł o do­
brać coś
bardziej
współczesnego,
czasowo w y r ó w n a n e g o i e s t e t y c z ­
nego z a r a z e m .
W m ę s k i m stroju sieradzkim po­
kazano zbyt k r ó t k ą s u k m a n ę , w k u ­
j a w s k i m nieco za k r ó t k i e w y d a j ą
się r ę k a w k i kaftanka, zaś narzuco­
na na ramiona „ k i e r e j a " jest w swo­
ich istotnych elementach (kaptur)
n i e w i d o c z n a , czy w i ę c n i e b y ł o b y
lepiej z j e j p o d a n i a w o g ó l e z r e z y g ­
n o w a ć ? W stroju kobiecym (plan­
sza n r 31) b r a k h a f t u na zapasce.
N a p l a n s z y n r 24 p r z e d s t a w i a j ą ­
cej Ł o w i c z a n i n a z u p e ł n i e f a n t a s t y c z ­
ny jest s p o s ó b z a w i ą z a n i a tkanego
pasa, zaś w m ę s k i m ubiorze k u r ­
p i o w s k i m ( p l a n s z a n r 28) — n i e ­
zgodny z r z e c z y w i s t o ś c i ą k s z t a ł t k a ­
p e l u s z a oraz s p o s ó b w y k o n a n i a p o ­
trzeb p r z y
sukmanie, w
których
brak zapięcia.

W ubiorze K u r p i a n k i (plansza nr
29) w z o r z y s t y m a t e r i a ł , z k t ó r e g o
u s z y t y j e s t gorset, p o w i n i e n b y ć r a ­
W s t r o j u L a c h a s ą d e c k i e g o ( p l a n ­ czej z a s t ą p i o n y c z ę ś c i e j u ż y w a n y m
sza n r 9) n i e s ł u s z n i e r ę k a w y ( m ę ­ m a t e r i a ł e m g ł a d k i m ( z w y k l e c z a r ­
skiej!) koszuli w y k o ń c z o n e s ą f a ł ­ nym), a i s p o s ó b r o z w i ą z a n i a z a p i ę ­
dowaną
krezką,
pod s z y j ą b r a k cia i d e k o r a c j i n a p r z o d z i e
bywa
waehlarzowatego,
c z e r w o n e g o „ c i o ­ z w y k l e nieco i n n y n i ż p r z e d s t a w i o ­
s k a " , f r y z u r a z a ś o d ł u g i c h w ł o s a c h ny n a i l u s t r a c j i .
rozczesanych w rozdział n a boku jest
Oprócz
wymienionych
wyżej
tradycjom c h ł o p ó w s ą d e c k i c h z u ­ p r z e w a ż n i e d o s y ć drobnych niedo­
p e ł n i e obca.
ciągnięć dotyczących części składo­
N a p l a n s z y n r 15 p r z e d s t a w i a j ą ­ w y c h s t r o j u i l u s t r o w a n y c h w a l b u ­
cej k o b i e c y s t r ó j ś w i ę t o k r z y s k i b a r ­ mie, n a l e ż a ł o b y w s p o m n i e ć jeszcze
dziej m o ż e w ł a ś c i w e b y ł o b y w p r o ­ o i n n y c h u s t e r k a c h b a r d z i e j o g ó l ­
w a d z e n i e z a p a s e k o p r z e w a d z e b a r ­ nej n a t u r y . P o j ę c i e
etnograficznej
w y czerwonej, zdecydowanie
n a t o ­ w i e r n o ś c i s t r o j u nie o g r a n i c z a s i ę
m i a s t z ł e s ą b u t y . K o b i e t y w K i e - t y l k o do m n i e j l u b w i ę c e j ś c i s ł e g o
l e c c z y ź n i e n o s i ł y w y s o k i e do p o ł o ­ p r z e n i e s i e n i a n a p a p i e r p o s z c z e g ó l ­
w y ł y d e k t r z e w i k i s z n u r o w a n e , nie n y c h jego e l e m e n t ó w , ale o b e j m u j e
zaś m ę s k i e s i ę g a j ą c e zaledwie p a r ę r ó w n i e ż wierne przedstawienie spo­
sobu i c h n o s z e n i a , k t ó r y s t w a r z a
c e n t y m e t r ó w p o w y ż e j kostki.

�charakterystyczną sylwetką mającą
t a k i e s a m e c e c h y o d r ę b n o ś c i regio­
nalnej, j a k w y s t r ó j s u k m a n y czy
barwy paska. W omawianym albu­
m i e w k i l k u w y p a d k a c h za d a l e ­
ko - p o s u n i ę t a z o s t a ł a s w o b o d a w y ­
konawców,
którzy
chcąc pokazać
zbyt wiele tak operowali okryciem
wierzchnim, ż e w rezultacie stwo­
rzyli
sylwetki
n a j z u p e ł n i e j obce
tradycji
miejscowej.
Klasycznym
tego p r z y k ł a d e m j e s t p o s t a ć K u j a ­
w i a k a ( p l a n s z a n r 20) w r o m a n t y c z ­
nie u d r a p o w a n e j k i e r e z j i czy Ł o w i c z a n i n a (jplansza n r 24) w s u k m a n i e
zarzuconej na ramiona, mimo że w
Ł o w i c k i e m sukmany wkłada się za­
wsze n a r ę k a w y . W m n i e j s z y m stop­
n i u u w i d o c z n i a j ą to p l a n s z e p r z e d ­
s t a w i a j ą c e s t r o j e kobiece, ale i tu
sztucznością s w o j ą razi s p o s ó b z a ­
rzucenia r a ń t u c h a w stroju b i ł g o ­
r a j s k i m { p l a n s z a n r 13) czy ż y w i e c ­
k i m ( p l a n s z a n r 31), gdzie h a f t o w a ­
ny t i u l r a ń t u c h a — nb. r o b i ą c y w r a ­
ż e n i e n i e b i e s k i e g o a nie b i a ł e g o —
tak ł ą c z y
się z
tiulem ( r ó w n i e ż
haftowanej)
z a p a s k i , iż w k o ń c u
powstaje sylwetka damy w k r y n o ­
linie I p o ł o w y X V I I w .
Sporo trudności nasuwa plasty­
k o w i u p o z o w a n i e k i l k u n a s t u postaci
w sposób, który
nie
wywołałby
w r a ż e n i a szablonu i nudy. N i c w i ę c
dziwnego, ż e tu l u b ó w d z i e w k ł a d a
on w r ę c e t w o r z o n y c h p r z e z siebie
postaci j a k i e ś r e k w i z y t y s t w a r z a j ą ­
ce pozory a k c j i . D r o g a ta j e s t o c z y ­
w i ś c i e s ł u s z n a , ale nie m o ż e dopro­
w a d z i ć do k o l i z j i z p r o s t ą l o g i k ą .
P r z y k ł a d e m tego j e s t p o s t a ć K u r p i a n k i ( p l a n s z a n r 30) t r z y m a j ą c e j
w jednej r ę c e n o ż y c e , w drugiej z a ś
w y c i n a n k ę , która zapewne musi b y ć
z blachy, skoro t r z y m a n a za jeden
k o n i e c nie ł a m i e s i ę a n i n i e z w i j a ,
a którą Kurpianka ogląda uważnie...
od t y ł u , aby p r a w a s t r o n a z w r ó c o ­
n a b y ł a do w i d z a .
Forma
artystyczna plansz
nie
została potraktowana przez trzech
a u t o r ó w w sposób jednakowy. Brak
ujednolicenia widoczny jest z a r ó w ­
no w o g ó l n y m sposobie u j m o w a ­
nia sylwetki
(masywne
postacie
o dużych głowach u Karolaka, smu­
kłe i jakby w y d ł u ż o n e u Haupta),
jak i w przedstawieniu faktury m a ­
teriału, ś w i a t ł o c i e n i a , a przede w s z y ­
stkim twarzy, k t ó r e — zwłaszcza
j e ś l i chodzi o k a r n a c j ę — d a j ą c i e ­
k a w ą g a l e r i ę p o c z ą w s z y od ż ó ł t o skórych Azjatów i czerwonobrązow y c h I n d i a n a ż do
buraczkowych
twarzy rzekomych E u r o p e j c z y k ó w .
W albumie p r z e d s t a w i a j ą c y m ludo­
we u b i o r y t r a k t o w a n i e t w a r z y j e s t
o c z y w i ś c i e s p r a w ą czysto
konwen­
c j o n a l n ą ale n i e c h ż e t a k o n w e n c j a
będzie w obrębie całego wydawnic­
twa jedna
i
uwzględniająca wy­
m a g a n i a estetyczne.
Poruszona tu
nawiasowo
kwestia
traktowania
twarzy jest s p r a w ą trudną, nie u d a ­
ło s i ę jej r ó w n i e ż r o z w i ą z a ć pozy­
tywnie n a planszach
publikowa­
n y c h w r a m a c h wydawanego przez
P T L Atlasu Polskich Strojów L u ­
dowych.

i k r ó t k i c h o b j a ś n i e ń do p o s z c z e g ó l ­
nych ilustracji. O b j a ś n i e n i o m tym
n a l e ż a ł o b y p o ś w i ę c i ć nieco u w a g i .
R e d a k c j a i c h j e s t nie z a w s z e k o n ­
s e k w e n t n a , r a z b o w i e m a u t o r pisze
0 konkretnym stroju przedstawio­
n y m n a p l a n s z y , k i e d y indziej z a ś
stara s i ę o g ó l n i e o m ó w i ć cechy c h a ­
rakterystyczne całej grupy strojów,
z k t ó r y c h jeden tylko z o s t a ł w a l b u ­
mie u w z g l ę d n i o n y . P r z y d u ż e j k o m ­
presji
tekstu
p o w o d u j e to p e w n e
nieścisłości, a c z y t e l n i k ó w niezorien­
t o w a n y c h w z a g a d n i e n i u m o ż e po
prostu w p r o w a d z i ć w b ł ą d . I tak
np. w k o m e n t a r z u o d n o s z ą c y m s i ę
do p l a n s z y n r 1 p r z e d s t a w i a j ą c e j
g ó r a l a z powiatu nowotarskiego czy­
t a m y o m e t a l o w y c h s p i n k a c h bez
bliższego wyjaśnienia, że występują
one w y ł ą c z n i e n a P o d h a l u i S p i s z u .
P a r z e n i c a potraktowana jest jako
jedna z cech ubioru g ó r a l s k i e g o , m i ­
mo ż e n i e z n a j ą j e j g ó r a l e ś l ą s c y .
Górale p o d h a l a ń s c y nie noszą z n ó w
k a m i z e l e k , podobnie j a k g o r c z a ń s c y
1 s ą d e c c y . B r ą z o w a g u n i a j e s t istot­
n i e p o w s z e c h n i e przez g ó r a l i n o s z o ­
na, ale d l a P o d h a l a n , k t ó r y c h m a
w y o b r a ż a ć plansza, charakterystycz­
n a jest w ł a ś n i e c u c h a b i a ł a . K i e r p c e
nie s ą n a g ó r a l s z c z y ź n i e s t r o j e m p o ­
wszechnym, g d y ż na Spiszu i O r a ­
w i e do s t r o j u ś w i ą t e c z n e g o w k ł a d a
się buty z cholewami o c h a r a k t e r y ­
stycznym kroju w ę g i e r s k i m . Podob­
ne z a s t r z e ż e n i a b u d z i opis s t r o j u
kobiecego, gdzie g o r s e t y czy „ k o ­
szule haftowane z k r e z ą " nie s ą b y ­
n a j m n i e j p o w s z e c h n e , g d y ż np. w
s t r o j u g ó r a l e k ś l ą s k i c h gorset n i e
w y s t ę p o w a ł a koszula przy szyi z a ­
kończona była niskim stojącym „lemieczkiem".
W s z y s t k i c h tych
za­
strzeżeń d niejasności
dałoby się
u n i k n ą ć , g d y b y autor w opisie s t r o ­
j u g ó r a l s k i e g o o g r a n i c z y ł s i ę do tego,
k t ó r y z o s t a ł umieszczony n a planszy.
0 s ł u s z n o ś c i tej u w a g i p r z e k o n u j e
zwięzły i przejrzyście sformułowa­
ny opis s t r o j u ś l ą s k i e g o ( p l a n s z a n r
3 i 4), -w z w i ą z k u z k t ó r y m m o ż n a
by a u t o r o w i p o s t a w i ć j e d y n i e d r o b ­
n y z a r z u t , iż p i s z ą c o ubiorze k o ­
b i e c y m n i e w s p o m n i a ł o tzw. „ w a tówce", grubej k o ł d r o w a t e j s p ó d n i ­
cy, p r z y p o m o c y k t ó r e j n a d a j ą sobie
Slązaczki charakterystyczną „dzwonowatą" sylwetkę.

T u i ó w d z i e w k r a d ł y s i ę do p o ­
szczególnych opisów pewne p o m y ł ­
ki, które przy sposobności n a l e ż a ł o ­
by m o ż e n a t y m m i e j s c u s p r o s t o w a ć .
1 tak np. p r z e d s t a w i o n a n a p l a n s z y
nr 3 biała sukmana z czerwonymi
c h w a s t a m i nie m o ż e b y ć o k r e ś l o n a
jako
„kościuszkowska",
gdyż
ta
ostatnia, o ile w i e r z y ć w a u t e n t y c z ­
n o ś ć okazu z M u z e u m Narodowe­
go w K r a k o w i e , p o s i a d a ł a d e k o r a ­
c j ę w postaci s z a m e r u n k u z c z a r n e ­
go s z n u r k a . S u k m a n y
granatowe
w y s t ę p o w a ł y nie
na
p o ł u d n i e od
Krakowa, tylko na zachód i północ.
C z y t a j ą c opis k a f t a n a k r a k o w s k i e g o
( p l a n s z a n r 7) d o w i a d u j e m y s i ę , ż e
„na n a r o ż n i k a c h p o ł y '(występuje —
Rss) haft
z
ulubionym motywem
w a z o n u kwietnego, a p o w y ż e j pasa
guziczki
i
frędzle".
Autor
nie
w s p o m n i a ł o tym, ż e owa kwietna
P r ó c z p l a n s z z a w i e r a a l b u m tekst,
ozdoba j e s t w k r a k o w s k i m k a f t a n i e
który składa się z ogólnego w s t ę p u

zjawiskiem zupełnie
wyjątkowym,
zlokalizowanym
na
niewielkiej
przestrzeni w p ó ł n o c n e j części po­
w i a t u brzeskiego.
Trudno również
byłoby zgodzić się, że w k r a k o w ­
skim stroju kobiecym „nie wytwo­
r z y ł y s i ę tak w y r a ź n i e w y o d r ę b n i o ­
ne geograficznie t y p y o d z i e ż y , j a k
w stroju m ę s k i m " . Wystarczy po­
r ó w n a ć u b i o r y z okolic
Krakowa,
D ą b r o w y T a r n o w s k i e j czy B r z e s k a ,
aby r ó ż n i c e te u j a w n i ł y s i ę z c a ł ą
w y r a z i s t o ś c i ą . Nie wiadomo d o k ł a d ­
nie, co a u t o r r o z u m i e p r z e z u ż y t y
w opisie s t r o j u r z e s z o w s k i e g o ( p l a n ­
sza n r 10) t e r m i n „ s u k m a n a s z e r o ­
ko s f a ł d o w a n a " , niemniej jednak n a ­
leży podkreślić, że m ę s k a sukmana
r z e s z o w s k a pod w z g l ę d e m k r o j u r e ­
p r e z e n t u j e typ m a ł o p o l s k i , ten s a m ,
do k t ó r e g o
należą
np.
sukmany
k r a k o w s k i e czy lasowiaokie. R o g a ­
t y w k a w p o t o c z n y m tego s ł o w a z n a ­
czeniu w t r a d y c y j n y m stroju rze­
szowskim nie w y s t ę p u j e
zupełnie,
natomiast s w o i s t ą o d m i a n ą czapki
rogatej j e s t w ł a ś n i e o w a w s p o m n i a ­
na przez autora „ w y s o k a cylindrycz­
n a c z a p k a z otokiem b a r a n k o w y m " .
F a k t , ż e n a terenie b l i s k i m S a n d o ­
mierzowi z a c h o w a ł a się w i a d o m o ś ć
o w y s t ę p o w a n i u p a s i a k a o bogatej
kolorystyce, n i c z y m nie w i ą ż e s i ę
z k o b i e c y m i u b i o r a m i okolic R z e ­
s z o w a (plansza n r 11);
autor n i ć
w z i ą ł pod u w a g ę ani znacznej od­
l e g ł o ś c i tych t e r e n ó w , ani faktu, ż e
n i e s ą s i a d u j ą one ze s o b ą b e z p o ­
ś r e d n i o , lecz r o z d z i e l o n e s ą r o z l e ­
g ł y m obszarem z a m i e s z k a ł y m przez
L a s o w i a k ó w , gdzie ż a d n y c h ś l a d ó w
p a s i a k a dotychczas n i e znaleziono.
N i e j a s n e jest, d l a c z e g o c h a r a k t e ­
rystyczne dla m ę s k i c h bluzek k u ­
jawskich krótkie rękawy
(plansza
n r 20) m a j ą b y ć „ w y n i k i e m prostego
i c h k r o j u " , p r z e c i e ż j e s t to k r ó j i d e n ­
t y c z n y do { n o s z o n y c h t e ż n a K u j a ­
wach) bluzek o długich r ę k a w a c h .
W opisie
s u k m a n y nie w s p o m i n a
autor o c h a r a k t e r y s t y c z n y m d l a niej
z w i s a j ą c y m z tyłu kapturze.
„ P a s i a k " , o k t ó r y m m ó w i autor
w opisie kobiecego s t r o j u s z a m o t u l ­
skiego, n i e j e s t „ t y p e m
odzieży",
lecz j e d n ą z f o r m
dekoracyjnego
rozwiązania
tkaniny.
Jeśli
autor
przez „pasiak" rozumie z a p a s k ę n a r a m i e n n ą , to i n f o r m a c j a z a w a r t a w
opisie do p l a n s z y n r 23 n i e j e s t ś c i ­
sła g d y ż podobny u b i ó r w y s t ę p o ­
w a ł r ó w n i e ż w strojach kobiecych
z okolic Z i e l o n e j G ó r y , a w i ę c dalej
na z a c h ó d n i ż o m a w i a n a p r a c a po­
daje. J e ś l i z a ś m a n a m y ś l i t k a m n ę
p a s i a s t ą , w i a d o m o ś ć ta r ó w n i e ż n i e ­
z u p e ł n i e odpowiada prawdzie, gdyz
o tkaninach takich mamy informa­
c j e z okolic
Zielonej
Góry,
zas
Muzeum
w
Koszalinie na Pomo­
r z u Z a c h o d n i m posiada p r ó b k i m i e j ­
scowych w e ł n i a k ó w pasiastych.
Niejednokrotnie w opisach po­
s z c z e g ó l n y c h s t r o j ó w p o ś w i ę c a autor
zbyt w i e l e
m i e j s c a n a estetyczne
wartościowanie
o m a w i a n y c h przez
siebie u b i o r ó w p o m i j a j ą c n a t o m i a s t
istotne e l e m e n t y .
W z w i ą z k u z o p i s e m kobiecego
stroju
żywieckiego
czytamy,
że
„ k o m p o z y c j e c z e p c ó w n a l e ż ą do n a j ­
lepszych r o z w i ą z a ń
kostiumologicz-

133

r

�nych, godnych c z a s ó w , kiedy strój
dworski byl dziełem
najwyższego
n a k ł a d u k o s z t ó w i staranności", ani
s ł o w e m n a t o m i a s t n i e jest w s p o m ­
n i a n e , ż e bogate te czepce zdobione
s ą w y p u k ł y m z ł o t y m haftem.

pie) z l o k a l i z o w a n e w t e k ś c i e d z i ę k i
nazwom
większych
miejscowości
w y s t ę p u j ą c y c h n a t y m terenie, gdzie
i n d z i e j n a z w y geograficzne
(Góry
Świętokrzyskie), w innych zaś miej­
scach m ó w i się o stroju z „okolic"
tego c z y innego m i a s t a . N i e o b e s z ł o
Teksty o b c o j ę z y c z n e są doprowa­
s i ę t u i bez b ł ę d n e g o z l o k a l i z o w s n i a
d z o n y m do m i n i m u m s t r e s z c z e n i e m s t r o j ó w , np. ł o w i c k i e g o c z y s z a m o ­
opisów
wyżej
omawianych,
p r z y tulskiego, k t ó r e w e d ł u g b r z m i e n i a
c z y m nie zawsze w y d o b y w a j ą z nich t ł u m a c z e n i a niemieckiego i h i s z p a ń ­
n a j i s t o t n i e j s z e elementy.
N i e k i e d y skiego z o s t a ł y u m i e s z c z o n e w s a ­
np. t e k s t opisu w y p e ł n i a o b j a ś n i e ­ m y m Ł o w i c z u i S i e r a d z u , tak s a m o
nie j a k i e g o ś
terminu
g w a r o w e g o , j a k np. ( s ł u s z n i e ) s t r ó j ż y w i e c k i w
jak „kierezja" czy komentarz n a ­ Ż y w c u .
t u r y h i s t o r y c z n e j , podczas gdy w y ­
Wydaje się, że w wydawnictwach
c h o d z ą c z czysto p r a k t y c z n e g o p r z e ­
popularnych przeznaczonych n a u ż y ­
z n a c z e n i a a l b u m u n a l e ż a ł o b y s i ę tu
tek c u d z o z i e m c ó w n a l e ż y r a c z e j l o ­
raczej s p o d z i e w a ć informacji o r o ­
kalizować
poszczególne
zjawiska
dzaju materiału, z k t ó r e g o dany strój
wyłącznie według większych miej­
został wykonany.
scowości, z tym jednak, że r ó w n o ­
D o s y ć niekonsekwentna, a często cześnie powinna b y ć dołączona map­
i n i e ś c i s ł a j e s t geograficzna l o k a l i ­ k a . W y o b r a ź m y sobie n p . m i e s z k a ń ­
zacja
p o s z c z e g ó l n y c h s t r o j ó w . R a z ca A r g e n t y n y , k t ó r y s t a r a s i ę zlo­
podane s ą w n a g ł ó w k u n a z w y k r a i n k a l i z o w a ć K u r p i e ( „ d e l a s cercanlias
e t n o g r a f i c z n y c h (np. K u j a w y , K u r ­ de P u ł t u s k " ) u ż y w a j ą c do tego celu

134

najdokładniejszej
z
posiadanych
p r z e z s i e b i e map... E u r o p y .
K o ń c z ą c t ę p r z y d ł u g ą nieco l i ­
stę uwag dotyczących w przeważnej
części zagadnień
drobnych, m a m
n a u w a d z e n i e tyle a l b u m w tej
c h w i l i o m a w i a n y , g d y ż ten r o z s z e d ł
s i ę j u ż s z e r o k o i ostatnie j e g o e g ­
zemplarze znikają z półek k s i ę g a r ­
s k i c h , ale r a c z e j
p r z y s z ł e szersze
opracowanie, k t ó r e g o ukazanie s i ę
z o s t a ł o obecnie
zapowiedziane.
B y ć m o ż e u w a g i te u ł a t w i ą a u ­
torowi i w y d a w n i c t w u u n i k n ą ć w
przyszłości pewnych potknięć, któ­
re w p i e r w s z e j r e d a k c j i p r a c y , p o ­
s i a d a j ą c e j w zasadzie charakter pio­
nierski,
są
zupełnie
zrozumiałe,
zwłaszcza, że w chwili jej pisania
autor w w i e l u w y p a d k a c h n i e r o z ­
porządzał
jeszcze t y m i opracowa­
n i a m i m o n o g r a f i c z n y m i , k t ó r e obec­
nie z o s t a ł y opublikowane w r a m a c h
wydawanego
przez
P T L Atlasu
Polskich Strojów Ludowych.
Rss.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11024" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11002">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4caa6825ff4fe2c155b70b195431777b.pdf</src>
        <authentication>c7c59546d3205009b0e38b2ab70c0133</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131426">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4115</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131427">
                <text>1957</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131428">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3841</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131429">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1957 t.11 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131430">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1957 t.11 z.1; s.60-65</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131431">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131432">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131433">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131434">
                <text>„PRZEMYSŁ

LUDOWY

I

ARTYSTYCZNY"

w y d . C e n t r a l n y Z w . Spółdzielczości P r a c y ,
( K w a r t a l n i k , n r 1—3)

G d y w r o k u u b i e g ł y m ukazał się długo p r z y g o t o ­
w y w a n y n u m e r „Przemysłu Ludowego i A r t y s t y c z ­
nego", zdania na jego t e m a t były podzielone. J e d n i
przyjęli
nowe
czasopismo
z zadowoleniem,
wielu
j e d n a k spośród l u d z i interesujących się sztuką z a ­
stanawiało się n a d słusznością w y d a w a n i a k w a r t a l ­
n i k a zawieszonego j a k b y w połowie d r o g i między
w y c h o d z ą c ą o d s z e r e g u l a t „ P o l s k ą Sztuką L u d o w ą "
a r ó w n i e ż ś w i e ż o n a r o d z o n y m „ P r o j e k t e m " . P o co
dublować? — p y t a l i . Oprócz w ą t p l i w o ś c i nurtowała
i c h t r o s k a o p o z i o m , szatę ilustracyjną n o w e g o p i s m a ;
m a r t w i l i się z góry, czy z n a j d z i e o n o w ł a ś c i w y d l a
siebie krąg o d b i o r c ó w . Próba czasu częściowo r o z ­
w i a ł a t e w ą t p l i w o ś c i . Publiczność z a r e a g o w a ł a b a r d z o
ż y w o — „ P r z e m y s ł L u d o w y i A r t y s t y c z n y " znikał
po k i l k u d n i a c h z k i o s k ó w i księgarń. P r o f i l zaś
czasopisma
— zarysowany
już dosyć w y r a ź n i e
w
p i e r w s z y m n u m e r z e — coraz wyraźniej krystalizował
się w d w u następnych.

k r e t n y c h przykładów (nr I I ) narasta t e n d e n c j a do
o d b y c i a d y s k u s j i g e n e r a l n e j , która już w I I I n u m e r z e
doprowadza do polemicznego
spięcia.
Szybkość, z jaką p o t o c z y ł y się s p r a w y ,
wskazuje
n a j l e p i e j , że z a g a d n i e n i a o m a w i a n e n a łamach „ P r z e ­
mysłu L u d o w e g o i A r t y s t y c z n e g o " są ż y w o t n e i w a ż ­
ne, a n a w e t często t a k palące, że a u t o r z y n i e są
w s t a n i e utrzymać s w y c h w y p o w i e d z i w
atmosferze
nie
podbarwionego
emocjonalnie
„akademickiego"
o b i e k t y w i z m u . N i c d z i w n e g o . Dotyczą o n e przecież
p o d n i e s i e n i a e s t e t y c z n e j wartości chałupniczej i spół­
dzielczej p r o d u k c j i a r t y s t y c z n e j , u t r z y m a n i a p r z y ży­
ciu
zamierającej
l u b wypaczonej
sztuki
ludowej,
s p r a w b y t o w y c h s z e r o k i c h rzesz d r o b n y c h w y t w ó r ­
c ó w z r z e s z o n y c h i i n d y w i d u a l n y c h , k t ó r y c h los p o ­
średnio l u b bezpośrednio z w i ą z a n y j e s t z działalnością
C e p e l i i , będącej najpoważniejszą i w zasadzie m o n o ­
polistyczną instytucją zajmującą się o d s t r o n y g o s p o ­
d a r c z e j drobną w y t w ó r c z o ś c i ą artystyczną.

A r t y k u ł y S. Stroińskiego ( P r z e m y s ł l u d o w y i a r t y ­
styczny
w u b i e g ł y m dziesięcioleciu), T .
Seweryna
(Niebezpieczeństwo
ps*udoludowości
w
adaptacji
s z t u k i l u d o w e j ) , E. W o l s k i e j ( K i e r o w n i c t w o a r t y s t y c z ­
ne w p r z e m y ś l e l u d o w y m i a r t y s t y c z n y m ) , u m i e s z c z o ­
ne w p i e r w s z y m n u m e r z e — s y g n a l i z o w a ł y już k i e ­
r u n e k c z a s o p i s m a ; miało być o n o p o ś w i ę c o n e n i e z a ­
g a d n i e n i o m s z t u k i h i s t o r y c z n e j czy rozważaniom na
t e m a t s z t u k i współczesnej, a l e p r z e d e w s z y s t k i m b i e ­
ż ą c y m p o t r z e b o m ż y c i a ; p o t r z e b o m , k t ó r e r o d z i ł y się
w k r ę g u t r u d n e j i o d p o w i e d z i a l n e j działalności p r o ­
wadzonej
na o d c i n k u przemysłu l u d o w e g o
i arty­
s t y c z n e g o , g ł ó w n i e p r z e z Z w i ą z e k Spółdzielni „ C e ­
p e l i a " . O t y m , że z działalnością tą w i ą ż e się długi
szereg zagadnień w y m a g a j ą c y c h s z c z e g ó ł o w e g o i p u ­
blicznego omówienia, świadczy d r u g i z k o l e i n u m e r
c z a s o p i s m a , w k t ó r y m — o b o k ogólniejszego artykułu
J . O r y n ż y n y o g o s p o d a r c z e j s t r o n i e o p i e k i n a d sztuką
l u d o w ą — z n a j d u j e m y aż t r z y a r t y k u ł y poświęcone
działalności
poszczególnych
komórek
cepeliowskiej
m a c h i n y . M a m n a myśli a r t y k u ł y ; J . L o e f f l e r a ( B o ­
lesławiecka k a m i o n k a a r t y s t y c z n a ) , J . A .
Zaremby
( K r y z y s c e r a m i k i regionalnej) oraz B. K a w a l c a , k t S r y
pokazał b l a s k i i nędze ispółdzielni p r z e m y s ł u l u d o w e g o
„Opocznianka". W t r z e c i m — i o s t a t n i m zarazem —
numerze „Przemysłu L u d o w e g o i A r t y s t y c z n e g o " znaj­
d u j e m y n i e z w y k l e interesujący a r t y k u ł d y s k u s y j n y
n a p i s a n y p r z e z Z. L o e f f l e r a i M . N o w a k a ( A k t u a l n e
p r o b l e m y wytwórczości artystycznej), w którym a u t o ­
r z y o m a w i a j ą k r y t y c z n i e działalność C e p e l i i i usiłują
wskazać d r o g i wiodące k u p o p r a w i e . W t y m s a m y m
n u m e r z e w y d r u k o w a n o również pierwszą wypowiedź
w zapoczątkowanej d y s k u s j i — w obronie
Cepelii
głos z a b r a l i M . S i m b i e r o w i c z i J . W r e d e .

C z y C e p e l i a s w o j e niesłychanie t r u d n e i o d p o w i e ­
d z i a l n e z a d a n i a spełnia w sposób należyty?
W i e m y , że z d a n i a n a t e n t e m a t są b a r d z o p o d z i e ­
l o n e . Często z r ó ż n y c h s t r o n słyszy się słowa o s t r e j
k r y t y k i . C e p e l i a ulegała l i c z n y m r e o r g a n i z a c j o m —
o s t a t n i a odbyła się bodajże w m a j u 1955 r . C z y r e ­
organizacje
te
przyczyniły
się
do
zasadniczego
u s p r a w n i e n i a działalności C e p e l i i ?
Wiemy,
że n i e .
Przeprowadzone
b o w i e m zostały w sposób b i u r o k r a ­
t y c z n y , odgórny, bez w z g l ę d u n a i n t e r e s y r o z r z u c o ­
n y c h w t e r e n i e spółdzielni. P o r o b i o n o p r z y t e j o k a z j i
s p o r o różnego r o d z a j u nonsensów. D l a c z e g o t a k się
stało? D l a c z e g o p r z e z t y l e l a t C e p e l i a n i e umiała w y ­
krystalizować swego „profilu", r a c j o n a l n i e z o r g a n i ­
zować p r o d u k c j i i d y s t r y b u c j i ? Dzisiaj
niesłusznie
zasiania
się
Cepelia
dyktatorskimi poczynaniami
P K P G i i n n y c h p o d o b n y c h i n s t y t u c j i . N i e każd;' błąd,
k t ó r y został p r z e z Cepelię w ciągu t y c h k i l k u l a t
popełniony, b y ł w y n i k i e m zarządzenia P K P G . Czyż
P K P G w p ł y w a ł a n a Cepelię, a ż e b y p r o d u k c j ę w i e l k i c h
wytwórni c e r a m i c z n y c h (np. „Kamionki") prowadziła
w takim
k i e r u n k u , który konkurował i wypierał
z r y n k u w y r o b y z r z e s z o n y c h w c e p e l i o w s k i c h spół­
dzielniach garncarzy l u d o w y c h ? Czy P K P G nakazy­
wała C e p e l i i produkować t r u m n y (w Ż y w c u ) , w y ­
syłać w t e r e n n i e d o u c z o n y c h p r a c o w n i k ó w , którzy
mącili w g ł o w i e t w ó r c o m l u d o w y m p o d s u w a j ą c i m
obce w z o r y
d o p r o d u k c j i ( B i e l a n y ) , l u b urządzać
k u r s y , n a które s p r o w a d z a ł o się t w ó r c ó w l u d o w y c h
z r ó ż n y c h s t r o n P o l s k i i szczepiło obce t e c h n i k i ze
szkodą d l a r e g i o n a l n y c h odrębności i t r a d y c j i ? P r z e ­
cież za te i t y m p o d o b n e r z e c z y , k t ó r y c h litanię
można b y d o w o l n i e przedłużać, n i e j e s t
odpowie­
dzialna P K P G .

Obok w s p o m n i a n y c h wyżej artykułów w t r z e c h n u ­
m e r a c h „Przemysłu L u d o w e g o i A r t y s t y c z n e g o " u k a ­
zało się w i e l e i n n y c h o m a w i a j ą c y c h czy t o t w ó r ­
czość p o s z c z e g ó l n y c h p l a s t y k ó w ( W ł a d y s ł a w a
Wołk o w s k i e g o , W a n d y K o s s e c k i e j , J . J . Z a r e m s k i c h ) , czy
spółdzielni ( O r n o ) , r e c e n z j i z w y s t a w i książek. N i e
b ę d z i e m y się n i m i j e d n a k n a t y m m i e j s c u z a j m o w a l i ,
gdyż nie one decydowały o s p e c y f i c z n y m c h a r a k t e r z e
„ P r z e m y s ł u " — n a p i s a n e zostały w t e n sposób, że
m o g ł y b y r ó w n i e d o b r z e znaleźć się n a łamach k a ż ­
dego p i s m a p o ś w i ę c o n e g o z a g a d n i e n i o m p l a s t y c z n y m .
N a czoło w y b i j a ł y się n i e w ą t p l i w i e a r t y k u ł y o m a ­
w i a j ą c e a k t u a l n e z a g a d n i e n i a i bolączki w d z i e d z i n i e
p r o d u k c j i w y r o b ó w przemysłu
artystycznego.
W i d z i m y t u , j a k o d zagadnień ogólnych — p o r u s z a ­
n y c h r a c z e j w sposób dość ostrożny i beznamiętny
( n r I ) — p o p r z e z sumienną i krytyczną analizę k o n ­

A j e ż e l i t e g o r o d z a j u w y p a d k i zdarzały się i dziś
jeszcze zdarzają — t o jedną z w a ż n y c h i c h p r z y c z y n
był b r a k odpowiedniej p l a t f o r m y d y s k u s y j n e j . Plat­
f o r m y , która n i e b y ł a b y w y k o r z y s t y w a n a d l a j a ł o w e g o
k r y t y k a n c t w a , a l e dawała f a c h o w c o m z różnych d z i e ­
dzin, p r a c o w n i k o m
Cepelii i odbiorcom
możność
szczerego w y p o w i a d a n i a s ą d ó w o działalności C e p e l i i
i i n n y c h mniejszych i n s t y t u c j i o p o d o b n y m zakresie
działania, która
wreszcie
umożliwiałaby
odważne
i t w ó r c z e o m a w i a n i e popełnionych b ł ę d ó w i n i e d o ­
ciągnięć i s z u k a n i e sposobów i c h n a p r a w y . W t y m
właśnie k i e r u n k u k r y s t a l i z o w a ł s w ó j p r o f i l
„Prze­
m y s ł L u d o w y i A r t y s t y c z n y " , p i s m o znajdujące się
w wyjątkowo k o r z y s t n e j s y t u a c j i , gdyż — w y d a w a n e
p r z e z C e n t r a l n y Z w i ą z e k Spółdzielczości P r a c y
—
b y ł o zależne o d c z y n n i k ó w bezpośrednio kierujących
Cepelią. M o g ł o w i ę c o n o stanowić n a p r a w d ę w o l n ą

60

I

Warszawa,

�trybunę d l a o m a w i a n i a a k t u a l n y c h s p r a w
cepeliow­
s k i c h , bez o b a w y zepchnięcia c z a s o p i s m a
n a ślepe
t o r y mdłego l a k i e r n i c t w a д w y g o d n e j p o l i t y k i polega­
jącej na c h o w a n i u głowy w piasek.
Gdyby
„Przemysł L u d o w y
i Artystyczny"
miał
możność k o n t y n u o w a n i a s w o j e j działalności p r z e z czas
dłuższy, o d e g r a ł b y n i e w ą t p l i w i e ogromną r o l ę w p r o ­
cesie p r z e s t a w i e n i a C e p e l i i n a n o w e t o r y o r a z w r a ­
cjonalnej j e j reorganizacji, zmobilizowałby do a k t y w ­
n i e j s z e g o działania z b i u r o k r a t y z o w a n y a p a r a t a d m i ­
n i s t r a c y j n y . Słowem — odegrałby rolę owego s z c z u ­
p a k a , k t ó r e g o p o d o b n o d o b r z e j e s t wpuścić d o s t a w u
z karpiami.
N i e w i e m , d l a c z e g o p o t r z e c i m n u m e r z e zapaćUa
decyzja
zawieszająca d a l s z e w y c h o d z e n i e
„Przemy­
słu L u d o w e g o i A r t y s t y c z n e g o " . M o ż e w c h o d z i ł y t u
w g r ę m o m e n t y f i n a n s o w e ( p i s m o było
kosztowne

JÓZEF

MARKOV:

SLOVENSKY

LUDOWY

s t r o n 77 -{- 18 i 183 i l u s t r . ( V y d a v a t e l s t w o
L i t e r a t u r y — B r a t i s l a v a 1955)

ODEV W

i przynosiło d e f i c y t ) , może zadecydowały o t y m inne
c z y n n i k i (każdy p r z e c i e w o l a ł b y spać s p o k o j n i e ! ) . J e d ­
n o j e s t p e w n e , że a k t u a l n e j p r o b l e m a t y k i z w i ą z a n e j
z produkcją w d z i e d z i n i e p r z e m y s ł u l u d o w e g o i a r t y ­
stycznego,
a stanowiącej
zasadniczy
trzon i
sens
istnienia
zlikwidowanego
czasopisma nie podejmie
z równym rozmachem
żadne z istniejących
pism
a r t y s t y c z n y c h , a n a i n n e w ogóle w t e j s p r a w i e n i e
m a co liczyć.
Dookoła p e w n e j g r u p y zagadnień w a ż n y c h z p u n k t u
w i d z e n i a k u l t u r a l n e g o i ekonomicznego zalegnie głu­
cha cisza. O p ó ź n i o n a , a m o ż e i w ogóle u n i e m o ż l i w i
wyjście Cepelii z obecnego i m p a s u , a szkody, j a k i e
z t e g o p o w o d u w y n i k n ą , choćby t y l k o m a t e r i a l n e —
będą
większe
niż
zyski
spowodowane
likwidacją
pisma.
Rss

MINIULOSTI

Krasnej

P r z e d p a r u l a t y recenzując w „ P o l s k i e j S z t u c e L u ­
d o w e j " j e d n o z w y d a w n i c t w czeskich poświęconych
twórczości J o s e f a M a n e s a z w r ó c i ł e m u w a g ę n a k o ­
nieczność z g r o m a d z e n i a
i w y d a n i a materiałów i k o ­
n o g r a f i c z n y c h dotyczących s t r o j u
ludowego,
jakich
dostarczają n a m p r a c e d a w n y c h s z t y c h a r z y i m a l a r z y .
Hasła t e g o o c z y w i ś c i e n i e podjęto, a że b y ł o o n o
słuszne, ś w i a d c z y n a j l e p i e j interesujące w y d a w n i c t w o ,
które ukazało się n i e d a w n o p o d r u g i e j s t r o n i e K a r p a t
w o p r a c o w a n i u Josefa M a r k o v a .
N a t e r e n i e Słowacji p r o w a d z o n e
są z i n i c j a t y w y
i p o d opieką S ł o w a c k i e j A k a d e m i i N a u k w B r a t y s ł a ­
w i e i n t e n s y w n e badania nad s t r o j e m l u d o w y m , któ­
r y c h r e z u l t a t e m będzie s e r i a m o n o g r a f i c z n y c h o p r a ­
c o w a ń s t r o j ó w r e g i o n a l n y c h zbliżona w s w y m o g ó l ­
n y m c h a r a k t e r z e d o w y d a w a n e g o u nas p r z e z P o l s k i e
T o w a r z y s t w o L u d o z n a w c z e „ A t l a s u p o l s k i c h strojów
ludowych".
W s t ę p e m d o z a m i e r z o n e j s e r i i (której d w a p i e r w s z e
t o m y ukazały się r ó w n o c z e ś n i e n a r y n k u księgarskim)
j e s t dzieło J . M a r k o v a , z a w i e r a j ą c e m a t e r i a ł y ź r ó d ł o ­
w e i i k o n o g r a f i c z n e d o h i s t o r i i u b i o r ó w l u d u sło­
w a c k i e g o . W p r a c y t e j a u t o r zgromadził i omówił
w sposób b a r d z o s k r u p u l a t n y w s z e l k i e w y d a w n i c t w a
o d X V I d o poł. X I X w i e k u , w k t ó r y c h z a w a r t e są
t e k s t o w e l u b i l u s t r a c y j n e materiały do d a w n y c h u b i o ­
rów ludowych.
Wykorzystał on zarówno opisy i w y d a w n i c t w a i l u ­
s t r o w a n e poświęcone specjalnie z a g a d n i e n i o m s t r o ­
j ó w , n a t e r e n i e E u r o p y Z a c h o d n i e j w y s t ę p u j ą c y m już
w czasach r e n e s a n s u , j a k i literaturę historyczną,
geograficzną c z y podróżniczą, a w końcu t w ó r c z o ś ć
plastyczną w i e l u k r a j o w y c h i z a g r a n i c z n y c h a r t y s t ó w ,
którzy zetknęli się z l u d e m s ł o w a c k i m i u t r w a l i l i j e g o
ubiory w swoich pracach.
Jak
w y n i k a z badań a u t o r a , w
najdawniejszych
p u b l i k a c j a c h poświęconych z a g a d n i e n i o m s t r o j u z a j ­
m o w a n o się g ł ó w n i e u b i o r a m i w y ż s z y c h w a r s t w s p o ­
łeczeństwa, a w i ę c s z l a c h t y i mieszczaństwa, p o m i ­
j a n o n a t o m i a s t c a ł k o w i c i e u b i o r y włościan. D o p i e r o
w w i e k u X V I I I z a c z y n a się w z m a g a ć z a i n t e r e s o w a n i e
ż y c i e m l u d u i j e g o odzieżą, co z n a j d u j e r ó w n i e ż w y ­
r a z w l i t e r a t u r z e dotyczącej u b i o r ó w o r a z w p r a c a c h
p l a s t y k ó w , którzy Coraz częściej szukają n a w s i t e ­
m a t y k i do s w y c h prac a r t y s t y c z n y c h .
Znacznie wcześniej opisy ubiorów l u d o w y c h , a t a k ­
że i c h w y o b r a ż e n i a p o j a w i a j ą się w o p r a c o w a n i a c h
t y p u h i s t o r y c z n e g o , g e o g r a f i c z n e g o i podróżniczego,
g d z i e już w X V I w . zdarzają się w z m i a n k i i n f o r m u ­
jące o w y g l ą d z i e l u d o w y c h u b i o r ó w n a t e r e n i e S ł o ­
w a c j i . M a t e r i a ł ó w i k o n o g r a f i c z n y c h z t e g o czasu d o ­
starczają r ó ż n e g o r o d z a j u i l u s t r a c j e k s i ą ż k o w e z i n i ­
cjałami w ł ą c z n i e , s c e n y r o d z a j o w e p r z e d s t a w i a n e n a
r y s u n k a c h zamków i m i a s t czy w y k o r z y s t y w a n e d l a *

przyozdobienia w y d a w n i c t w o charakterze kartogra­
ficznym.
J a k k o l w i e k w założeniu s w y m o m ó w i e n i e b i b l i o ­
g r a f i i m a t e r i a ł ó w d o s t r o j u m i a ł o sięgać d o p o l o w y
w. X I X , wybiega
o n o p o z a tę g r a n i c ę , obejmując
r ó w n i e ż p r a c e i m a t e r i a ł y późniejsze, j a k n p . o b s z e r n e
o p r a c o w a n i e F. H o t t e n r o t h a , M . T i l k e g o , H a b e r l a n d a ,
m a t e r i a ł y f o t o g r a f i c z n e P. S o c h e n a czy K . P l i c k i . Z e ­
s t a w i a też a u t o r nowszą literaturę p o r ó w n a w c z ą d o t y ­
czącą s t r o j ó w l u d o w y c h c z e s k i c h , p o l s k i c h (niektóre
z e s z y t y „ A t l a s u p o l s k i c h strojów l u d o w y c h " ) , j u g o ­
słowiańskich,
węgierskich,
rosyjskich,
rumuńskich
o r a z odnośne b i b l i o g r a f i e .
Rozdział poświęcony omówieniu l i t e r a t u r y i i k o n o ­
g r a f i i s t r o j ó w l u d o w y c h uzupełniają o b s z e r n e
przy­
p i s y , z a w i e r a j ą c e bliższe szczegóły dotyczące p o s z c z e ­
gólnych p o z y c j i b i b l i o g r a f i c z n y c h , i n f o r m a c j e o w y ­
m i e n i a n y c h w tekście a r t y s t a c h , o r a z
szczegółowa
bibliografia
prac
odnoszących się d o s ł o w a c k i e g o
stroju ludowego.
R o z d z i a ł d r u g i z a w i e r a w y p i s y ź r ó d ł o w e odnoszące
się d o u b i o r ó w słowackich o d r o k u 1542 d o 1844.
Uzupełnia go, p o d o b n i e j a k rozdział p i e r w s z y , szereg
p r z y p i s ó w o r a z u ł a t w i a j ą c y l e k t u r ę tekstów s ł o w n i ­
c z e k t e r m i n ó w d o t y c z ą c y c h strojów.
Obszerna
(licząca 183 p o z y c j e ) część i l u s t r a c y j n a
z a w i e r a m a t e r i a ł y d o i k o n o g r a f i i strojów l u d o w y c h
poczynając o d w i e k u X V . W g r u p i e i l u s t r a c j i p r z e d ­
stawiających s t r o j e n a j s t a r s z e z w r a c a j ą u w a g ę t r z y
doskonałe i n i e w ą t p l i w i e d o k u m e n t a r n i e ścisłe r y ­
c i n y z r o k u 1600 zaczerpnięte z W . DMuicha ( U n g a rische C h r o n i c a ) , a przedstawiające
dwie
postacie
męskie i jedną kobiecą. N i e dorównują i m już c z y ­
telnością s z c z e g ó ł ó w późniejsze o d n i c h o l a t p r z e ­
szło 80 s c e n k i r o d z a j o w e w y p e ł n i a j ą c e p r z e d p o l a r y ­
c i n ilustrujących m i a s t a i z a m k i z dzieła B u r k h a r d a
v o n P u r k e n s t e i n , a n i dość u m o w n i e t r a k t o w a n e p o ­
stacie z inicjałów zdobiących r ę k o p i ś m i e n n y k a n c j o ­
nał A . S t r e z e n i c k e h o z r o k u 1692.
Wśród materiałów z połowy X V I I w . z n a j d u j e m y
również z n a n y c y k l obrazów przedstawiających dzie­
sięcioro p r z y k a z a ń z kościoła w O r a w c e ( p o w . N o w y
T a r g ) . W e d ł u g przypuszczeń H . P i e ń k o w s k i e j
cykl
ten p o c h o d z i raczej z przełomu X V I I i X V I I I w .
P o c z ą w s z y o d końca w i e k u X V I I I m a t e r i a ł i k o n o ­
g r a f i c z n y s t a j e się c o r a z óbfitszy i b o g a t s z y w szcze­
góły. D a j e o n n i e t y l k o ogólny o b r a z p r z e d s t a w i a n e g o
s t r o j u , a l e r ó w n i e ż i j e g o dekorację. Składają się nań
m. i n . reprodukcje a k w a r e l i litografii
kolorowa­
n y c h T . V a l e r i a , F r . K o i l a r a , P. B o h u n a , k o l o r o w a n e
r y s u n k i piórkiem J . Manesa.
W o p i s i e u m i e s z c z o n y m n a końcu
z n a j d u j e m y m e t r y k i oraz i n f o r m a c j e
odnoszące się d o każdej i l u s t r a c j i .

wydawnictwa
bibliograficzne

61

�D o p r a c y J . M a r k o v a , która — j a k w i d a ć z p o ­
wyższego — jest c e n n y m z b i o r e m materiałów t e k s t o ­
w y c h i i k o n o g r a f i c z n y c h , d o d a n y został w
formie
o d d z i e l n e j 1 8 - s t r o n i c o w e j w k ł a d k i d o d a t e k p t . ..Roz­
w ó j s ł o w a c k i e g o l u d o w e g o u b i o r u " pióra S o n i K o v a cevicovej, a u t o r k i niedawno wydanej pracy o l u d o ­
w y c h ubiorach w górnym L i p t o w i e . W d o d a t k u t y m ,
u j ę t y m w sposób p o p u l a r n y , a u t o r k a s t a r a się p r z e d ­
stawić r o z w ó j słowackich
ubiorów l u d o w y c h p o ­
cząwszy o d czasów państwa w i e l k o m o r a w s k i e g o .
U b i o r y noszone na Słowacczyźnie — początkowo
w y k o n y w a n e głównie z materiałów samodziałowych—
różnicują się w sposób w y r a ź n i e j s z y w początkach
f e u d a l i z m u , k i e d y w a r s t w y w y ż s z e zaczęły
ulegać
obcej modzie promieniującej z B i z a n c j u m . Różnice
te p o g ł ę b i ł y się z n a c z n i e w w i e k u X I I I , g d y p o n a ­
p a d a c h t a t a r s k i c h n a t e r e n S ł o w a c j i n a p ł y w a ć zaczęli
zagraniczni k u p c y z cudzoziemskimi t o w a r a m i i gdy
r o z w i n ę ł o się rzemiosło, pracujące g ł ó w n i e n a p o ­
trzeby w a r s t w uprzywilejowanych. W w i e k u X V I
z o k o l i c z n y c h k r a j ó w i m p o r t o w a n e są różne t e k s t y l i a
i części s k ł a d o w e u b i o r ó w . Z P o l s k i n p . p r z y w o z i się
skóry i kożuchy, k o s z u l e , p a s y , w s t ę g i , r ę k a w i c e ,
pończochy, k o b i e r c e , o b r u s y i t p . I m p o r t o w a n e t o w a r y
ze w z g l ę d u n a s w ą w y s o k ą cenę u ż y t k o w a n e są p r z e d e
w s z y s t k i m p r z e z w a r s t w y zamożniejsze, p o d c z a s g d y
uciskany i ubogi l u d w i e j s k i nadal poprzestaje prze­
w a ż n i e n a samodziałach.
W X V I i X V I I w i e k u w u b i o r a c h w a r s t w wyższych
r o z w i j a się b o g a t e z d o b n i c t w o , g ł ó w n i e h a f c i a r s k i e .
N o w o ś c i p o j a w i a j ą c e się w s t r o j u s z l a c h t y i b o g a t y c h
m i e s z c z a n z t r u d e m przedostają się d o u b i o r u l u d o ­
w e g o . N a p r z e s z k o d z i e s t o i ubóstwo c h ł o p ó w i z a k a ­
z y zabraniające chłopom naśladować w u b i o r z e w a r ­
s t w y wyższe. D o p i e r o w X V I I I w i e k u wieś wyłamuje
się z z a k a z ó w , w p r o w a d z a j ą c n p . d o s t r o j u k o b i e ­
cego r ó ż n e n o w e części s k ł a d o w e ( j a k n p . ż y w o t k i )
i k u p o w a n e n a t a r g a c h m a t e r i a ł y , które zmieniają
wygląd kobiecego u b i o r u świątecznego. B a r d z o w a ż ­
n y m m o m e n t e m w r o z w o j u s t r o j u ludowego na Sło­
w a c j i b y ł o z n i e s i e n i e p a ń s z c z y z n y i uwłaszczenie c h ł o ­
p ó w . W s t r o j u l u d o w y m zaczęły w ó w c z a s p o j a w i a ć się
k o s z t o w n i e j s z e t k a n i n y f a b r y c z n e , d r u k o w a n e płótna,
które d o c i e r a ł y n a w i e ś za p o ś r e d n i c t w e m t a r g ó w
i h a n d l u d o m o k r ą ż n e g o . W t y m s a m y m czasie z a c z y ­
nają r o z w i j a ć się różne rzemiosła pracujące dila l u ­

KAZIMIERZ

SAYSSE-TOBICZYK:

(Wyd.

Księgarnia,

Nasza

Warszawa

POD W I E R C H A M I

I

TATR

1956)

P o d h a l e i j e g o b o g a t a k u l t u r a z n a n e są w P o l s c e
s z e r o k o , a l e dość j e d n o s t r o n n i e . D l a t z w . „ s z a r e g o
obywatela" symbolem tradycyjnej kultury
Podhala
j e s t niosący d r e s z c z y k e m o c j i t a n i e c zbójnicki, w k t ó ­
r y m krąg g i b k i c h „Janosików" w y k o n u j e a k r o b a t y c z ­
ne p o d s k o k i dokoła stojącej pośrodku
dziewczyny,
potrząsając
ciupagą, i t z w . s z t u k a l u d o w a , którą
r e p r e z e n t u j e najczęściej szkatułka z r z e ź b i o n y m n a
w i e k u o s t e m l u b o r l i m p r o f i l e m górala n a t l e r y ­
z o w a n e j s y l w e t k i T a t r . O t y m , że i s t n i e j e jeszcze j a ­
kaś i n n a , d a l e k o c i e k a w s z a i w a r t o ś c i o w s z a k u l t u r a
P o d h a l a , m a ł o k t o w i e p r ó c z specjalistów. T r u d n o
się t e m u zresztą dziwić, s k o r o dzieła M a t l a k o w s k i e g o
i B a r a b a s z a d a w n o już znikły z półek księgarskich,
a j e d y n y m dostępnym źródłem d o poznania „skarbów
P o d h a l a " była n i e w i e l k a „ b r o s z u r k a " w y d a n a p o d t a k i m właśnie t y t u ł e m , p r z e d s t a w i a j ą c a piękno s z t u k i
góralskiej w sposób p o w i e r z c h o w n y , a n a w e t f a ł ­
s z y w y . O b e c n i e s y t u a c j a n i e w ą t p l i w i e z m i e n i się n a
korzyść i s z e r o k i e rzesze społeczeństwa będą m o g ł y
poznać bogatą kulturę j e d n e g o z n a j c i e k a w s z y c h z a ­
kątków Polski. Przyczyni
się d o t e g o książka K .
Saysse-Tobiczyka p t . „Pod w i e r c h a m i T a t r " — bardzo
s t a r a n n i e o p r a c o w a n a , z przystępnie, a jednocześnie
dobrze n a p i s a n y m t e k s t e m , bogato i l u s t r o w a n a , sto­

62

d o w e g o s t r o j u ; j e d n y m z n i c h był n p . szeroko na
Słowacji rozwinięty w X I X w i e k u w y r ó b o z d o b n y c h
c z e p k ó w . Z m i e n i o n e w a r u n k i b y t u p o w o d u j ą , że d a w ­
n y strój l u d o w y u l e g a z a n i k o w i , w y p i e r a n y p r z e z
f o r m y nowsze i praktyczniejsze. D a w n e stroje t r a d y ­
c y j n e stają się j e d n a k ź r ó d ł e m i n s p i r a c j i d l a a r t y ­
stów p r o j e k t u j ą c y c h u b i o r y współczesne. Poza t y m
tradycje
dawnych
strojów
ludowych
podtrzymują
l i c z n e z a w o d o w e i a m a t o r s k i e zespoły pieśni i tańca.
D o d a t e k K o v a c e v i c o v e j dzięki s w e m u p o p u l a r n e m u
ujęciu spełnia b a r d z o pożyteczną rolę. P r z y c z y n i a się
o n d o t e g o , że książka M a r k o v a , która b y ł a b y d z i e ł e m
przeznaczonym przede w s z y s t k i m dla nielicznej g r u ­
p y specjalistów, s t a j e się dostępna i interesująca d l a
szerokiego kręgu odbiorców.
Z p u n k t u w i d z e n i a n a u k o w e g o p r a c a M a r k o v a jest
n i e z w y k l e w a r t o ś c i o w a . S t a n o w i o n a bezcenną p o m o c
d l a słowackich e t n o g r a f ó w p r z y g o t o w u j ą c y c h m o n o ­
g r a f i c z n e o p r a c o w a n i e poszczególnych s t r o j ó w r e g i o ­
nalnych. Problem ustawienia stroju ludowego w per­
s p e k t y w i e h i s t o r y c z n e j , k t ó r y u nas w y m a g a długich
i m o z o l n y c h studiów p o d e j m o w a n y c h i n d y w i d u a l n i e
p r z e z poszczególnych a u t o r ó w „ A t l a s u " , w S ł o w a c j i
dzięki p r a c y M a r k o v a s t a j e się w z n a c z n y m s t o p n i u
ułatwiony.
A ż e b y zapoznać się ogólnie z przeszłością l u d o ­
w e g o u b i o r u , w y s t a r c z y t a m n i e m a l uważnie o b e j ­
rzeć z a w a r t e w n i e j i l u s t r a c j e . N i e k t ó r e szczegóły
s t r o j u , j a k n p . częstą n a Z a k a r p a c i u i W ę g r a c h białą
sukmanę z p r o s t o k ą t n y m s p a d a j ą c y m n a p l e c y k o ł ­
n i e r z e m , śledzić m o ż e m y w j e j r o z w o j u o d w i e ­
ku X V I .
Znaczenie
pracy Markova
nie ogranicza
się d o
t e r e n ó w p o ł o ż o n y c h n a południe o d K a r p a t . Z r ó w n ą
korzyścią p r z e s t u d i u j e ją k a ż d y b a d a c z p o l s k i c h s t r o ­
j ó w l u d o w y c h , zwłaszcza zaś t e n , k t ó r y i n t e r e s u j e
się K a r p a t a m i i P o d k a r p a c i e m . Z n a j d z i e o n n i e t y l k o
ciekawe
materiały i k o n o g r a f i c z n e
dotyczące
obsza­
r ó w Spiszą i O r a w y c z y rzucające s p o r o światła n a
u b i o r y P o d h a l a n , a l e także i m a t e r i a ł y p o r ó w n a w c z e
d o b a d a n i a s t r o j ó w n i e k t ó r y c h g r u p podgórskich, j a k
n p . P o g ó r z a n z o k o l i c G o r l i c , Jasła i K r o s n a , w k t ó ­
r y c h u b i o r z e występują
pewne
elementy
(biała
„ c u w a " ) o f o r m a c h b a r d z o zbliżonych d o t y c h , j a k i e
spotykamy po drugiej stronie K a r p a t .
Rss

jąca n a w y s o k i m
nym.

poziomie

artystycznym

i

technicz­

„ P o d w i e r c h a m i T a t r " n i e jest dziełem o charaKterze e t n o g r a f i c z n y m . C e l e m j e g o jest d a n i e c z y t e l n i ­
k o w i w l e k k i e j i czytelnej f o r m i e pewnej
trafnie
wyważonej s u m y wiadomości o T a t r a c h — i to za­
równo od strony przyrodniczej, historycznej, etnogra­
f i c z n e j , j a k i n a j b a r d z i e j współczesnych i a k t u a l n y c h
zagadnień g o s p o d a r c z y c h .

м

S p e c y f i k a t e r e n u , a z a p e w n e i osobiste zaintereso­
w a n i e a u t o r a , k t ó r y należy d o g r o n a gorących m i ł o ś ­
n i k ó w P o d h a l a , z ł o ż y ł y się n a t o , że w książce na
p l a n p i e r w s z y w y s u w a się wspaniała p r z y r o d a t a ­
trzańska i t r a d y c y j n a góralska k u l t u r a . W ł a ś c i w i e k o ­
lejność w y m i e n i o n y c h t u zagadnień należałoby o d ­
w r ó c i ć , w całości dzieła b o w i e m d o m i n u j e
przede
w s z y s t k i m góral — jego życie i s z t u k a . Widać to
chociażby z p r o s t e g o z e s t a w i e n i a s t a t y s t y c z n e g o ; n a
b l i s k o 350 i l u s t r a c j i 67°/o stanowią zdjęcia i r y s u n k i
o treści e t n o g r a f i c z n e j ,
17°/o zdjęcia
krajobrazowe,
a w pozostałych 1 6 % mieści się r e s z t a , na którą
składają się i l u s t r a c j e o t e m a t y c e s p o r t o w e j , h i s t o ­
rycznej
(dawny
p r z e m y s ł podhalański),
pokazujące
s z k o l n i c t w o a r t y s t y c z n e , działalność C e p e l i i , p o r t r e t y
osób z w i ą z a n y c h z przeszłością P o d h a l a i t p .

�K s i ą ż k a p o d z i e l o n a j e s t n a 8 r o z d z i a ł ó w , z których
p i e r w s z y ( „ K u w y ż y n o m " ) poświęcony jest p r z y r o d z i e
tatrzańskiej, d r u g i ( „ P o d w i e r c h a m i T a t r " ) — h i ­
s t o r i i , t r z e c i ( „ W s k a l e i śniegu") — t u r y s t y c e , c z w a r ­
t y ( „ N a tatrzańskiej h a l i " ) — p a s t e r s t w u , piąty ( „ P o d
s t a r y m isosrębem") — a r c h i t e k t u r z e l u d o w e j i j e j
p r z e n i k a n i u d o współczesnej z a b u d o w y
Zakopanego,
szósty ( „ L u d -Skalnego
P o d h a l a " ) •—
codziennemu
życiu górali i i c h t w ó r c z o ś c i p l a s t y c z n e j , siódmy zaś
(„Na ozwodną nutę")
—
f o l k l o r o w i góralskiemu,
a w i ę c m u z y c e , tańcom i z w y c z a j o m . Całość z a m y k a
rozdział ósmy ( „ D o l i n a m i r z e k " ) , w k t ó r y m a u t o r d a j e
krótki o p i s p r z y r o d y i k u l t u r y l u d o w e j k r a i n p r z y ­
legających do P o d h a l a o d w s c h o d u , z a c h o d u i północy.
P o s z c z e g ó l n e rozdziały ujęte są w
perspektywie
h i s t o r y c z n e j i choć o p a r t e n a o b s z e r n e j l i t e r a t u r z e ,
n i e przytłaczają c z y t e l n i k a n a d m i a r e m z b ę d n e g o w
t y m w y p a d k u m a t e r i a ł u e r u d y c y j n e g o . Ciężar g a . t u n k o w y p r a c y S a y s s e - T o b i c z y k a n i e leży j e d n a k w s u ­
m i e n n i e o p r a c o w a n y m i p o p u l a r n i e p o d a n y m tekście,
lecz w i l u s t r a c j a c h . „ P o d w i e r c h a m i T a t r " — to p r z e d e
w s z y s t k i m a l b u m , n a k t ó r y składają się doskonałe
zdjęcia, w s z e c h s t r o n n i e
ilustrujące rozległą
proble­
matykę T a t r i przyległego Podtatrza. E t n o g r a f z n a j ­
dzie t u cały szereg interesujących zdjęć p r z e d s t a w i a ­
j ą c y c h p a s t e r z y n a h a l i , pracę n a r o l i , o b r ó b k ę l n u ,
góralską architekturę d r e w n i a n ą . Słabiej n i e c o w y ­
padła p l a s t y k a l u d o w a . Dość j e d n o s t r o n n i e p o k a z a n e
zostało m a l a r s t w o n a s z k l e ( j e d e n o b r a z o t e m a t y c e

ARCHITEKTURA POLSKA DO POŁOWY
W y d . I I W a r s z a w a 1956 r . T e k s t J a n a
s t r . 5—30, i l u s t r a c j i 499, 1 m a p a .

XIX

zbójnickiej i d w a o b r a z y współczesne H . R o j K o z ł o w ­
skiej z s e r i i poświęconej K o s t c e N a p i e r s k i e m u ) i f i ­
g u r a l n a rzeźba w d r z e w i e
(mało d o b r y c h s t a r y c h
ś w i ą t k ó w ) ; s k r o m n i e też r e p r e z e n t o w a n a
jest p o d ­
halańska s n y c e r k a . D o b r z e n a t o m i a s t
wyeksponowane
zostało z d o b n i c t w o w m e t a l u ( s p i n k i , f a j k i ) , a przecie
w s z y s t k i m w żelazie — p o r a z p i e r w s z y b o d a j p o k a ­
z a n e zostało w sposób p r z e k o n y w a j ą c y piękno w y ­
robów k o w a l s k i c h na P o d h a l u i terenach o k o l i c z n y c h .
C z y h a j ą c e n a l u d z k i e potknięcia c h o c h l i k i — d r u ­
k a r s k i i r e d a k c y j n y — p r z y c z y n i ł y się do tego, że
n a w e t w t a k s t a r a n n i e p r z y g o t o w a n y m d z i e l e znalazły
się p e w n e u s t e r k i . N a r a c h u n e k p i e r w s z e g o zapisać
można o d w r ó c e n i e „ d o g ó r y n o g a m i " i l u s t r a c j i p r z e d ­
stawiającej przęślicę ( s t r . 118), n a r z e c z d r u g i e g o p o d ­
p i s d o i l u s t r a c j i n a s t r . 141, g d z i e g l i n i a n e d z b a n k i
s ł o w a c k i e i współczesna c e r a m i k a a r t y s t y c z n a ( K e ­
n a r a ) określone zostały m i a n e m „ a r t y s t y c z n y c h w y ­
robów c e r a m i k i podhalańskiej".
D r o b n e t e potknięcia n i e w ą t p l i w i e zostaną usunięte
w przyszłych w y d a n i a c h . Można b y p r z y tej sposob­
ności w y m i e n i ć m a ł o c z y t e l n e zdjęcie p r z e d s t a w i a j ą c e
olejarnię w Zębie ( s t r . 119). O c z y w i ś c i e w s k a z a n e t u
z r e c e n z e n o k i e g o o b o w i ą z k u u s t e r k i n i e umniejszają
wartości dzieła, które n i e w ą t p l i w i e należy d o n a j b a r ­
dziej u d a n y c h opracowań w naszej współczesnej l i t e ­
raturze krajoznawczej.
Rss

WIEKU.

Zachwatowicza,

M i n ę ł o już c z t e r y l a t a o d c h w i l i , g d y n a półkach
księgarskich p o j a w i ł o się i r ó w n i e s z y b k o zniknęło
pierwsze
wydanie
„Architektury". Obecnie
ukazało
się w y d a n i e I I , stanowiące w w i e l u w y p a d k a c h p o ­
w a ż n y k r o k naprzód, jeśli c h o d z i o sposób w y e k s p o ­
n o w a n i a skarbów
architektury murowanej.
Sporo
obiektów, k t ó r e w p i e r w s z y m w y d a n i u i l u s t r o w a n e
b y ł y słabszymi zdjęciami, p o k a z a n o o b e c n i e w n o w y m
ciekawszym
ujęciu
fotograficznym,
wprowadzono
wiele
pominiętych
poprzednio
zabytków,
przybyło
m n ó s t w o zdjęć d e t a l i a r c h i t e k t o n i c z n y c h i p o m n o ż y ł a
się w y d a t n i e ilość zdjęć ilustrujących w n ę t r z a p o ­
szczególnych z a b y t k ó w .
P o z i o m szaty i l u s t r a c y j n e j
j a k n a nasze m o ż l i w o ś c i t e c h n i c z n e j e s t b a r d z o d o ­
b r y , można w i ę c bez p r z e s a d y p o w i e d z i e ć , iż poznan"s k i e Z a k ł a d y G r a f i c z n e i m i e n i a M . K a s p r z a k a zdały
w t y m w y p a d k u e g z a m i n n a piątkę.
N i e poszczęściło się t y l k o w o m a w i a n y m
wydaw­
n i c t w i e a r c h i t e k t u r z e l u d o w e j . Pisząc p r z e d t r z e m a
l a t y recenzję p i e r w s z e g o w y d a n i a
( P o l . Szt. L u d ,
r . 1953, s t r . 189) w y r a z i ł e m n a i w n e p r z e k o n a n i e , że
w związku z p r z e w i d y w a n y m wkrótce I I w y d a n i e m
„ ł a t w o będzie p r z e p r o w a d z i ć p e w n e k o r e k t y w d o b o ­
rze zdjęć, usunąć u s t e r k i , t a k b y część wstępna, p o ­
święcona a r c h i t e k t u r z e l u d o w e j , stanęła n a r ó w n i e
wysokim
poziomie
j a k dalsze p a r t i e
omawianego
dzieła".
T r u d n o było o c z y w i ś c i e w ó w c z a s p r z e w i d z i e ć , że
„ p e w n e k o r e k t y " pójdą w t y m k i e r u n k u , iż l u d o w a
a r c h i t e k t u r a z o s t a n i e w następnym w y d a n i u c a ł k o ­
w i c i e i s r o m o t n i e w y r z u c o n a . C z e m u t a k się stało,
t r u d n o wyjaśnić, n i e m n i e j j e d n a k k o r e k t y w y m a g a ł b y
o b e c n i e tytuł r e c e n z o w a n e g o dzieła:
„Architektura
p o l s k a d o p o ł o w y X I X w . " . Jeśli p i s z e się o a r c h i ­
t e k t u r z e „ p o l s k i e j " , m a się c h y b a n a m y ś l i r ó w n o ­
cześnie „ l u d o w ą " , t r u d n o b o w i e m d o r o b e k w d z i e d z i ­
n i e a r c h i t e k t u r y d r e w n i a n e j , stanowiącej
własność
i osiągnięcie s z e r o k i c h w a r s t w l u d o w y c h t w o r z ą c y c h
80"/o całego n a r o d u u w a ż a ć za... n i e p o l s k i , a w i ę c
nie wchodzący do h i s t o r i i p o l s k i e j a r c h i t e k t u r y .
J e s t rzeczą w i a d o m ą , że w społeczeństwach k l a s o w o
zróżnicowanych j e d y n i e k u l t u r a k l a s e l i t a r n y c h m a

p r a w o i z a s z c z y t r e p r e z e n t o w a ć kulturę całego n a r o ­
d u . O d t e g o j e d n a k odeszliśmy, z d a j e się, dosyć d a ­
l e k o . Dziś w i e m y już, że n a kulturę n a r o d u p o l s k i e g o
j a k o całości składa się z a r ó w n o t o , c o zostało w P o l ­
sce w y k o n a n e za pieniądze m o ż n y c h , j a k i t o , co
s t w o r z y ł s a m l u d d l a s i e b i e , w ł a s n y m i ciężkim w y ­
siłkiem.
Słuszne t o s t a n o w i s k o z n a l a z i o s w ó j w y r a z w w i e ­
l u p r a c a c h n a u k o w y c h , które się u nas w o k r e s i e
o s t a t n i e g o dziesięciolecia ukazały. D o r o b e k a r t y s t y c z ­
n y l u d u p o l s k i e g o u w z g l ę d n i o n y został z a r ó w n o w
skryptowych opracowaniach historii sztuki, j a k i w
specjalnych rozprawach z zakresu architektury, j . np.
„Historia a r c h i t e k t u r y " T. B r o n i e w s k i e g o czy p o p u ­
l a r n i e o p r a c o w a n e j książce F . Piaścika.
Na
t y m s a m y m słusznym s t a n o w i s k u stała p o ­
przednio redakcja recenzowanej t u „Architektury p o l ­
s k i e j " dając w I w y d a n i u z w i ę z ł e o m ó w i e n i e a r c h i ­
t e k t u r y l u d o w e j oraz przegląd występujących w n i e j
form architektonicznych.
Jeżeli j e d n a k z p o w o d u jakichś trudności n i e można
było t e g o działu w d r u g i m w y d a n i u u w z g l ę d n i ć , n a ­
leżało d l a uniknięcia
nieporozumień
podkreślić t o
p r z e z odpowiednią zmianę tytułu. N i e można b o w i e m
cofać się z r a z zajętych p o s t ę p o w y c h p o z y c j i i m ó w i ć
0 „ p o l s k i e j " a r c h i t e k t u r z e t a k , j a k b y istniała o n a
wyłącznie w postaci a r c h i t e k t u r y w a r s t w e l i t a r n y c h .
W s w e j szacie o b e c n e j I I w y d a n i e „ A r c h i t e k t u r y "
jest bardzo c h a r a k t r y s t y c z n y m d o k u m e n t e m w s k a z u ­
jącym na b r a k j a s n y c h kryteriów, którymi k i e r o w a n o
się w p r a c a c h r e d a k c y j n y c h .
W p i e r w s z e j c h w i l i m o ż n a b y sądzić, że usuwając
architekturę l u d o w ą , g ł ó w n i e — j a k w i e m y — d r e w ­
nianą, o g r a n i c z a
Redakcja
celowo zakres
wydaw­
n i c t w a do „polskiej a r c h i t e k t u r y m u r o w a n e j " . O k a ­
z u j e się j e d n a k , że t a k n i e j e s t , g d y ż p r z e z w ą s k i e
„ u c h o i g i e l n e " przedostało się n a k a r t y książki k i l ­
kanaście zdjęć
architektury
d r e w n i a n e j , głównie
kościółków, j e d n a bożnica, parę d w o r s k i c h s p i c h r z ó w
1 d w a mieszczańskie d o m k i . J a k i e b y ł y k r y t e r i a w y ­
b o r u t y c h o b i e k t ó w , t r u d n o odgadnąć. B y ć m o ż e R e ­
d a k c j i chodziło n i e o usunięcie a r c h i t e k t u r y „ d r e w -

63

�n i a n e j " a l e „ l u d o w e j " . W i e m y p r z e c i e , że n i e w s z y s t ­
k o , co zostało z b u d o w a n e z d r e w n a , m u s i b y ć k o ­
n i e c z n i e l u d o w e . K o ś c i o ł y czy s y n a g o g i
drewniane
u w a ż a n e b y w a j ą n i e k i e d y za z a b y t k i n i e w c h o d z ą c e
w z a k r e s l u d o w e j a r c h i t e k t u r y . Jeśli t a k i e było z a ­
łożenie R e d a k c j i , t o r e a l i z a c j a j e g o n i e w y p a d ł a n a j szczęśliwiej, gdyż o b o k i l u s t r a c j i kościołów i s y n a ­
gog t r z e b a b y ł o b y też dać p r z y k ł a d y d r e w n i a n y c h
ratuszów, d w o r ó w
czy
z a j a z d ó w , a n i e należało
umieszczać d o m ó w małomiejskich, w t y m s a m y m
s t o p n i u „ l u d o w y c h " co i w i e j s k i e , czy d r e w n i a n y c h
s p i c h l e r z y , c h y b a że już s a m f a k t przynależności d o
k o m p l e k s u zabudowań d w o r s k i c h k a n o n i z u j e je n i e ­
jako i podnosi w h i e r a r c h i i zabytków a r c h i t e k t o n i c z ­
n y c h d o k a t e g o r i i „sztuki w y ż s z e j " . B y ć m o ż e j e d n a k ,
że c e l w p r o w a d z e n i a w s p o m n i a n y c h w y ż e j z a b y t k ó w
d r e w n i a n y c h d o a l b u m u b y ł zgoła i n n y . B y ć m o ż e
chodziło o p o k a z a n i e , w j a k i sposób w z o r y a r c h i t e k ­
t u r y m u r o w a n e j znajdują o d b i c i e w b u d o w n i c t w i e
d r e w n i a n y m ? Jeśli t e n d e n c j a została odgadnięta t r a f ­
n i e , t o c i e k a w y ó w z a m i a r r ó w n i e ż n i e został n a l e ­
życie p r z e p r o w a d z o n y ,
b o w ó w c z a s kościoły
drew­
n i a n e o s y l w e t c e g o t y c k i e j należałoby zestawić z i c h
murowanymi pierwowzorami,
obok
renesansowego
p o r t a l u k a m i e n n e g o p o k a z a ć podhalańskie
odrzwia
z zastrzałami, o b o k r e n e s a n s o w y c h s z c z y t ó w k a m i e n i c
mieszczańskich p o d o b n y w kształcie s z c z y t kościoła
w Szymbarku,
obok
budynków
klasycystycznyćh
z wnękami ozdobionymi k o l u m n a m i — podobnie z b u ­
dowaną chałupę podlaską i t d . , i t d .
M o ż l i w e j e d n a k , że decyzję usunięcia większości
zabytków a r c h i t e k t u r y spowodowały m o t y w y
este­
t y c z n e . M o ż e p r y m i t y w n e chałupy w i e j s k i e n i e w y ­
t r z y m a ł y p o p r o s t u z e s t a w i e n i a z n a j w y ż s z y m i osiąg­
nięciami naszej a r c h i t e k t u r y m u r o w a n e j ? A l e w t a ­
k i m r a z i e czemuż w I I w y d a n i u „ A r c h i t e k t u r y " z n a ­
lazła się n p . m u r o w a n a h a l a f a b r y c z n a z S i e l p i W i e l ­
k i e j , której e s t e t y c z n e w a l o r y b y ł o b y b a r d z o t r u d n o
w y k a z a ć , czy d w o r s k i b u d y n e k g o s p o d a r c z y z W r z ą c y
nie wytrzymujący z k o l e i zestawienia z jakąkolwiek

64

I

chałupą
cienie?

wiejską

zaopatrzoną

w

narożnikowe

pod­

T a k w i ę c o w y c h kilkanaście i l u s t r a c j i p r z e d s t a w i a ­
j ą c y c h z a b y t k i b u d o w n i c t w a d r e w n i a n e g o znalazło się
w ś r ó d a r c y d z i e ł p o l s k i e j a r c h i t e k t u r y m u r o w a n e j bez
j a k i e g o k o l w i e k u z a s a d n i e n i a i n i e w i a d o m o p o co.
F a k t , że zostały o n e w t ł o c z o n e w r a m a c h o g ó l n e g o
układu c h r o n o l o g i c z n e g o p o m i ę d z y z a b y t k i m u r o w a n e
n i e k i e d y z p o m i n i ę c i e m jakiegoś s e n s u w e w n ę t r z n e g o
( d r e w n i a n e kościółki z Dębna, G r y w a ł d u , S ę k o w e j
i L a s z e w a znalazły się m i ę d z y s p i c h l e r z e m toruńskim
i gdańskim ż u r a w i e m z j e d n e j s t r o n y a kościołem
w P a c z k o w i e i c e r k w i ą - w a r o w n i ą w Supraślu
—
z d r u g i e j ) , t y m b a r d z i e j podkreśla, j a k b a r d z o są one
tam przypadkowe
i niepotrzebne.
Mimo
ogromnej
szczupłości z a k r e s u , w j a k i m a r c h i t e k t u r a d r e w n i a n a
reprezentowana jest w recenzowanym w y d a w n i c t w i e ,
poszczególne zdjęcia n i e stoją na n a l e ż y t y m p o z i o m i e
a i wybór obiektów b u d z i czasem wątpliwości. P o ­
w t ó r z o n o nip. za p i e r w s z y m w y d a n i e m zdjęcie k o ś ­
cioła w S ę k o w e j , mało m ó w i ą c e o i s t o t n y m p i ę k n i e
t e g o c e n n e g o z a b y t k u , w y m i e n i o n o n a g o r s z e zdjęcie
c e r k w i z P o w r o ź n i k a dając n a m i e j s c e s t a r s z e g o , g d y
w s z y s t k i e d a c h y b y ł y jeszcze k r y t e g o n t e m , zdjęcie
nowe. z b l a s z a n y m d a c h e m n a d p r e z b i t e r i u m . Na
m a r g i n e s i e należałoby dodać, że c e r k i e w w P o w r o ź n i k u ze w z g l ę d u na częściową zmianę b r y ł y d a c h u
w ogóle n i e p o w i n n a b y ć użyta j a k o przykład r e p r e ­
z e n t a t y w n y . O w i e l e czystsza p o d w z g l ę d e m s t y l o ­
w y m i bardziej t y p o w a jest np. c e r k i e w w K w i a t o ­
niu, pow. Gorlice.
W y d a j e m i się, że w p r z y s z ł y m I I I w y d a n i u „ A r c h i ­
t e k t u r y " s p r a w ę tytułu i treści należałoby jeszcze
r a z b a r d z o g r u n t o w n i e p r z e m y ś l e ć i pójść bądź k o n ­
s e k w e n t n i e po l i n i i „polskiej a r c h i t e k t u r y m u r o w a ­
n e j " , bądź „ a r c h i t e k t u r y p o l s k i e j " , a l e o c z y w i ś c i e ze
s t a r a n n i e o p r a c o w a n y m działem l u d o w e j a r c h i t e k t u r y
d r e w n i a n e j . Osobiście w y p o w i e d z i a ł b y m się za t y m
drugim.
Rss.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10726" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10704">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/dfe070e84f0da4eea34e4b8de3af5c78.pdf</src>
        <authentication>e978f6410ab22df202bb5d7a058e7458</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127872">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4160</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127873">
                <text>1958</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127874">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3880</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127875">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1958 t.12 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127876">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1958 t.12 z.3; s.180-183</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127877">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127878">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127879">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127880">
                <text>miejscowe zespoły regionalne oraz urządzili w czasie wystawy zjazd
odtworzono tradycyjne wesele ksdę- twórców, na którym mówcy n a ­
woływali do z b y t u rzeźb „wśród
żackie.
szerokich rzesz l u d z i miast i m i a ­
*
steczek".
W Poznaniu w czasie Międzyna­
rodowych
Targów
Poznańskich
Stowarzyszenie „ P A X " j poznański
oddział Redakcji „Słowa Powszech­
nego" zorganizowali wystawę w i e l ­
kopolskiej twórczości l u d o w e j
i
amatorskiej. Znalazły się na n i e j
rzeźby w drzewie, rzeźby w g l i ­
nie oraz w y r o b y ze słomy. Prze­
ważała (tematyka r e l i g i j n a . Celem
wystawy było zachęcenie twórców
do dalszej pracy oraz zaintereso­
wanie właściwych i n s t y t u c j i p r o ­
blemem zbytu wyrobów l u d o w y c h .

Zupełne
nieporozumienie!
Czy
chodzi o rozwój twórczości ama­
torskiej, czy o warsztat p r o d u k c j i ,
dla której szuka się zbytu? W a ­
lor prac amatorskich leży w t y m ,
że r o d z i j e umiłowanie sztuka, p o ­
trzeba wypowiadania się w p l a ­
styce. A l e łączenie tego z hasłami
handlowymi
przekreśla
przecież
sens zjawiska twórczości amator­
skiej. Nie wprowadzajmy w błąd
skromnych
samouków
nazywając
ich artystami i roztaczając przed
n i m i miraże stałego zarobku ze
zbytu swych prac. Trzeba u t r z y ­
mać jakąś proporcję między „nie­
sieniem pomocy" amatorom a h a n ­
dlem i c h twórczością. N i e lękajmy
się, że twórczość amatorska, nie
poparta c z y n n i k i e m h a n d l o w y m , za­
ginie. N i c nie wskazuje na t o , aby
miała w ludziach
zaginąć
chęć
„wyżywania się" w twórczości wła­
snej i na pewno zawsze znajdą się
tacy, którzy po pracy zawodowej
chwytać będą za pędzel czy dłuto.
Pomóżmy i m — ale n i e przez roz­
budzanie
fałszywych
ambicji
i
stwarzanie nierealnych nadziei na
łatwy zarobek.

Koncepcja w y s t a w y nasuwa j e d ­
nak sporo wątpliwości. Mieszanie
sztuki l u d o w e j z twórczością ama­
torską jest w ogóle t r u d n e , n i e
mówiąc już o t y m , że w zestawie­
niu t a k i m sztuka amatorów w y ­
gląda na ogół b. niekorzystnie. Cóż
dopiero, gdy zestawia się n p . rzeź­
by zmarłych już artystów l u d o ­
wych t e j m i a r y co A . M a j c h r z a k —
z m i e r n y m i pracami a m a t o r s k i m i
wykonanymi ze słomka. Wystawa
nie stała się więc a n i przeglądem
rzeźby wielkopolskiej, zasługującej
na pewno na to, żeby zaintereso­
wać j e j w a l o r a m i szeroką p u b l i c z ­
*
ność, a n i też nie pokazała czystego
obrazu
współczesnej
twórczości,
W Puławach odbyła się lokalna
ograniczając się t y l k o do rzeźb
wystawa sztuki l u d o w e j oraz zjazd
i wyrobów ze słomy.
twórców l u d o w y c h z pow. puław­
A p r z y t y m t r u d n o dziś mówić skiego, zorganizowane przez W y ­
o współczesnej, żyjącej w i e l k o p o l ­ działy K u l t u r y Rad Narodowych w
skiej rzeźbie l u d o w e j . To, co ist­ L u b l i n i e i Puławach.
nieje, t o przeważnie prace amator­
skie, pozbawione
l o k a l n y c h cech Różne
etnicznych i ciągłości t r a d y c j i i n i ­
18.1. w e w s i Widie (pow. Choj­
czym
nie różniące się od rzeźb
amatorów
n p . z Kieleckiego czy nice) zmarł w w i e k u 85 l a t n a j ­
Rzeszowskiego. Co więcej, są to starszy pieśniarz i gawędziarz k a ­
zwany
prace — i trzeba to wyraźnie p o ­ szubski W i n c e n t y Rogala,
Znany
z
wiedzieć — artystycznie raczej m a ­ „kaszubskim Sabałą".
ło ciekawe. Można więc zrozumieć działalności społecznej w okresie
hasła do roztaczania opieki i n i e ­ zaboru pruskiego i dwudziestolecia
sienia pomocy amatorom —
ale międzywojennego, do ostatnich d n i
budzi poważną wątpliwość nada­ brał czynny udział w życiu swej
wanie całej imprezie sensu h a n d l o ­ wsi.
wego.
Tymczasem
organizatorzy

P

R

Z

E

G

„Gazeta H a n d l o w a " n r 14 z dnia
18.11. w a r t y k u l e p t . „ W rzemiośle
wiejskim nadal niewesoło" podaje
ciekawą statystykę stanu rzemiosła na w s i .
„Warsztaty wiejskie stanowią zaledwie niecałą 1/3 ogólnej liczby
warsztatów rzemieślniczych w P o l sce [...], w w o j . zielonogórskim
400 tys. chłopów obsługuje 1 b e d narz, 4 zdunów, 6 r y m a r z y ; w w o j .
szczecińsm pracuje 4 rymarzy, 2
zdunów, 1 koszykarz. [...] Poważ-

L

Ą

D

n y m i h a m u l c a m i rozwoju rzemiosła wiejskiego są: b r a k l o k a l i , n i e dostateczne zaopatrzenie w surowce i narzędzia oraz trudności k r e dytowe."
*
„Tygodnik Demokratyczny" n r 7
z d n i a 19—25.n. w a r t y k u l e p t . ,,Nie
t y l k o węgiel i stal mogą być źródłem dolarów"
podaje
ciekawą
wiadomość: „Sensacją Międzynarodowych Targów w Hanowerze b y -

W dniach 10—11 maja Polskie
Towarzystwo Historyczne, Oddział
w Krakowie
i Rzeszowie
oraz
P T T K , Okręg w K r a k o w i e i Rze­
szowie — zorganizowały w Bieczu
i Gorlicach regionalną konferencją
naukową
poświęconą
przeszłości
i zabytkom Z i e m i Bieckiej. M . i n .
prof. d r R. Reinfuss wygłosił r e ­
ferat p t . Zagadnienia
etnografii
Z i e m i Bieckiej.
*
W dniach 24—28 maja odbyła
się w B r n i e M o r a w s k i m konferen­
cja etnograficzna na temat ekspo­
zycji w muzeach regionalnych. Ze
strony polskiej udział wzięli: prof.
dr M .
Znamierowska-Priifferowa,
kusztosz
Działu Etnografii M u ­
zeum w T o r u n i u oraz doc. F r a n c i ­
szek K o t u l a — d y r e k t o r Muzeum
Okręgowego w Rzeszowie.

*
W 1958 r . zakopiańska szkoła k o ­
ronkarska (obecnie znana pod naz­
wą Zasadniczej Szkoły Zawodowej)
obchodzi 75-lecie
istnienia. Jak
wiadomo, powstała ona w 1883 r.
z inicjatywy
Heleny
Modrzejew­
skiej, która ofiarowała na t e n cel
znaczną kwotę. Historia szkoły jest
bardzo interesująca ze względu na
to, że j e j p r o g r a m
dydaktyczny
zawsze uwzględniał prądy artysty­
czne panujące w d a n y m okresie.
Wyróżnić można n p . okres wzoro­
wania się na secesyjnych k o r o n ­
kach austriackich, francuskich i
belgijskich — pod k o l e j n y m kierow­
n i c t w e m szkoły przez J . Neuziilową
(1883—1905) i Leontynę Reihardt
(1906—1913) oraz okres nieskrystałizowanych poszukiwań i tworzenia
za wszelką cenę wzorów „włas­
nych" — pod kolejnym kierownic­
t w e m Dudrewiczowej (1914—1920),
J . Galletówny (1920—1931) i J . Gołdzińskiej (1931—1946). Od 1946 r .
prowadzi szkołę aitt. piast. Maria
Bujakowa i dzięki j e j świadomym
poszukiwaniom
szkoła
Wkroczyła
na nową drogę — oparcia się w
m a k s y m a l n y m stopniu n a rodzi­
mej sztuce l u d o w e j .

P

R

A

S

Y

ły szeroko reklamowane l a l k i w
polskich strojach ludowych, w y produkowane
przez
firmę A l t man Bruder. F i r m a ta prosperuje
— i to dobrze — w N R F . Zainteresowanie Polską, szczególnie wśród
ponad 10-milionowej rzeszy w y chodźstwa polskiego — emigrantów i i c h potomstwa — nieustannie
wzrasta. K u p c y i przemysłowcy
zachodnioeuropejscy zwietrzyli doskonały interes i przystąpili do
p r o d u k c j i ludowych pasiaków ło-

�wanych. Wydzielony dlań fundusz
«rozpłyniie się» po b i u r a c h i n n y c h
placówek. Grosz publiczny, który
w rękach Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego
mógłby
przyspo­
rzyć polskiej nauce wiele znako­
m i t y c h dzieł — zastanie zwyczaj­
Sprawa ta m a nie t y l k o aspekt
n i e «przejeżdżony»."
gospodarczy. Możemy sobie w y o ­
brazić j a k wygląda „polska sztu­
ka l u d o w a " produkowana w N R F
i Szwajcarii. Nie dziwmy się p o ­
„Trybuna L u d u " n r 164 z dnia
tem, że n a Zachodzie rodzą się 13.VI. w korespondencji Z. P r z y najdziwniejsze
pojęcia
o naszej górskiego p t . „Pożyteczna współ­
kulturze narodowej. N i e w y s t a r ­ praca C P L i A ze szkołą K e n a r a "
czy wysłanie za granicę k i l k u w y ­ podaje
ciekawą
wiadomość,
że
staw autentycznej sztuki ludowej, C P L i A w Zakopanem nawiązała
„Mazowsze" ii „Śląsk" też t y l k o współpracę w zakresie pamiątkar­
rozbudzają ciekawość dla naszej stwa z Państw. L i c . Tecbn. Piast,
k u l t u r y . W ślad za imprezami t y ­ prowadzonym przez prof. A. K e ­
pu propagandowego musi iść eks­ nara. Uczniowie w ramach zajęć
port wyrobów ludowych, eksport lekcyjnych o t r z y m a l i zadanie opra­
sztuki, a nie tandety. Oo prawda, cowania w drzewie pamiątek r e ­
C P L i A poczyniła już pierwsze k r o ­ gionalnych.
Po
kilkumiesięcznej
ki
w
rozsądnym organizowaniu pracy wykonano kilkaset wzorców
eksportu naszej sztuki l u d o w e j , ale pamiątek — przedmiotów użytko­
są to t y l k o pierwsze k r o k i . . .
wych, stojących na bardzo d o b r y m
poziomie artystycznym. N a zakoń­
*
czenie r o k u szkolnego urządzono
konkursowy, na
którym
„Dziennik L u d o w y " n r 61 z dnia pokaz
12.111. w a r t y k u l e Jana Rzeckiego C P L i A zakupiła kilkadziesiąt eks­
(ps. A. Błachowskiego) p t . „Sztuka ponatów, przeznaczając je do swe­
Ciekawe,
ludowa m u s i żyć" porusza sprawy go sklepu w B r u k s e l i .
obecnego stanu opieki nad sztuką j a k rozwinie się t a współpraca da­
lej i kiedy pamiątki w g wzorców
ludową Opolszczyzny.
„Po przełomowej imprezie [ k o n ­ wykonanych przez uczniów prof.
kurs .strojów i wystawa opolskiej Kenara znajdą się w sprzedaży w
sztuki l u d o w e j w 1953 r . — Red.] Zakopanem.
winna była nastąpić
praca nad
podtrzymaniem żywej sztuki. Nie­
Andrzej Cepiel w nrze 21 „Zie­
stety, niedołęstwo niektórych praco­
wników w radach narodowych, nie­ lonego Sztandaru" w a r t y k u l e p t .
udolność Centrali Przemysłu L u ­ „Zmiany konieczne" porusza p r o ­
dowego i Artystycznego, b r a k k o n ­ b l e m rozwoju przemysłu l u d o w e ­
sekwencji
w
realizacji
planów go. Uważa, że C P L i A niesłusznie
opieki
nad szituką ludową
— przestała się zajmować produkcją
wszystko to sprawiło, że m i m o zor­ nieartystyczną, że podział przemy­
na artystyczny i
ganizowania do 1957 r o k u trzech słu ludowego
konkursów oraz jednej wystawy, użytkowy jest sztuczny. W związ­
sprawa dalszego rozwoju t e j dzie­ k u z t y m postuluje utworzenie n o ­
dziny
k u l t u r y na Opolszozyźnie wej centrali przemysłu ludowego
i stworzenie
muzeum przemysłu
utknęła na m a r t w y m p u n k c i e . "
ludowego.
*
w i c k i c h , latek — k r a k o w i a n e k , k o ­
ronek...
cieszyńskich,
góralskich
rzeźbionych świątków i dziesiątków
innych «pamiątek» i «podarunków»
z Polski. Centrum p r o d u k c j i z n a j ­
duje się w N B F i Szwajcarii."

Ten sam dziennik w n r 92 z dnia
17.IV. w a r t y k u l e Stanisława Z i e maka p t . „Rzecznicy k u l t u r y n a ­
szej w s i " porusza sprawy sejmowej
subwencji dla prac ludoznawczych
P T L . Mianowicie, Sejmowa K o m i ­
sja Oświaty i N a u k i przyznała pół
miliona złotych na rozszerzenie ba­
dań ludoznawczych mając na myśli
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze,
ale...
„Nie dość precyzyjne sformuło­
wanie uchwały stało się furtką do
nazbyt dowolnej interpretacji po stanowień K o m i s j i : w półmiliono­
w y m funduszu na badania l u d o ­
znawcze chce partycypować k i l k a
instytucji [...]. Nawet t a k i c h , które
dopiero zamierzają rozpocząć ba­
dania n a d kulturą l u d u . Jakie będą
s k u t k i podziału między k i l k u i n ­
stytucjami kredytów
przeznaczo­
nych na badania ludoznawcze —
nie trudno przewidzieć. P T L nie
zdoła wydać p u b l i k a c j i przygoto­
188

Z artykułem Cepieia polemizuje
A. Błachowski n a łamach „Orki"
(Rozważania
o
przemyśle l u d o ­
w y m — „Orka" n r 20). A u t o r pró­
buje wyjaśnić różnice między l u ­
dową wytwórczością artystyczną i
nieartystyczną oraz określić pers­
pektywy
ich r o z w o j u na p r z y ­
szłość.
Pisze
on:
„Przemysł
ludowy
obejmuje te dziedziny p r o d u k c j i ,
rozpowszechnione
szczególnie na
w s i i w małych miasteczkach, któ­
re
obejmują
półfabrykaty,
czy
przedmioty
o
charakterze
w yłącznie
użytkowym,
nawet
jeśli mają one specjalnie estetycz­
ny wygląd... Są to więc rzemiosła,
czy
dziedziny
produkcji,
które
częściowo stanowią pozostałość po
feudalnych stosunkach, k i e d y wieś
musiała być samowystarczalna.
W dużej części istnieją one jesz­
cze dzisiaj z powodu wielkiego za­
cofania naszego przemysłu l e k k i e ­

go. Jednak żywot w i e l u dziedzin
przemysłu ludowego,
które mają
potężnego k o n k u r e n t a w przemy­
śle maszynowym, jest skazany na
rychły zanik. W i e m y bowiem, że
produkcja
przemysłu
ludowego
opiera
się wyłącznie na pracy
ręcznej i na tradycyjnych n a j ­
droższych
surowcach,
takich
j a k drewno, wełna, len, żelazo.
Opłacalność więc takiej produkcji
jest 'możliwa jedynie w k r a j u tak
zacofanym pod względem technicz­
n y m , j a k nasz. Opłaca się n a m bo­
w i e m rozwijać niektóre dziedziny
przemysłu ludowego
t y l k o dlate­
go, że m a m y niezmiernie t a n i ą
siłę roboczą.
Płacimy grosze za
pracę ręczną.
Gdybyśmy
chcieli
płacić tyle, i l e jest w a r t czas chło­
pa
stracony
nad rękodzielniczą
produkcją, t o automatycznie za­
częlibyśmy do tej p r o d u k c j i do­
płacać.
O ile więc przemysł l u d o w y ma
'dla nas jedynie znaczenie
e k o ­
n o m i c z n e ,
o tyle s z t u ­
k a
l u d o w a
obejmuje tylko
te dziedziny pozarolniczej produk­
c j i w s i , które obecnie mają dla nas
głównie w a r t o ś ć
a r t y ­
s t y c z n ą .
Oczywiście tradycje
sztuki l u d o w e j pochodzą z tego sa­
mego okresu, co przemysł ludowy,
a więc są w i e k o w e — ale w t y m
właśnie t k w i ich wartość. To, co
w
tradycyjności
sztuki
ludowej
jest najcenniejsze, wcale nie jest
istotne
w
przemyśle
ludowym.
Sztuka ludowa dlatego, że jest
s z t u k ą
r ę k o d z i e l n i c z ą, ma wartości artystyczne,
niepowtarzalne, jakich n i e zastąpi
żadna, najpiękniejsza nawet pro­
dukcja maszynowa. M a więc w a r ­
tości cenione w każdej epoce, a
najbardziej chyba w epoce zwy­
cięstwa maszyny n a d ręką ludzką.
Dzięki więc swojej nowej funkcji
społecznej sztuka ludowa ma przed
sobą całą przyszłość."
W nrze 70 „Trybuny L u d u " L e ­
szek Galiński w a r t y k u l e p t . „De­
w i z y leżą na u l i c y " t w i e r d z i , że
sztukę ludową można podzielić „na
twórczość ludową niepowtarzalną,
ograniczającą się do unikatów i na
twórczość masową, opartą wsze­
lako n a wzorach l u d o w y c h " . Na­
stępnie proponuje wzorowanie się
na sposobie p r o d u k c j i sztuki ludo­
wej i j e j eksportu w i n n y c h k r a ­
jach.
„Wszystkie k r a j e Europy szczy­
cące się posiadaniem sztuki ludo­
wej
przeszły
już na twórczość
zmechanizowaną.
Używane
są
sztuczne włókna, obmyślane tań­
sze środki p r o d u k c j i ,
stosowane
przemyślne f o r m y łączenia stare­
go, ludowego w z o r u z nowoczes­
n y m kształtem. To w i e l k a odrębna
dziedzina p r o d u k c j i piękna, naj­
pełniejsza chyba realizacja w y t a r ­
tego nieco n a łokciach hasła: na­
rodowa treść.

�Można pogodzić jedno z d r u g i m .
Można produkcji seryjnej n i e w i e l ­
kim wysiłkiem nadać wygląd u n i ­
katu. Jeden ruch pędzlem, jedno
uderzenie dłutem — i już t o w a r
staje się niepowtarzalnym dziełem,
i już wartość jego idzie niepropor­
cjonalnie w górę."
Z t y m i tezami Golińskiego pole­
mizuje A. Błachowski w „Trybu­
nie L i t e r a c k i e j "
z
dnia 15.VI.
(Jeszcze
o
eksporcie
kultury).
Twierdzi on: „Sztuki l u d o w e j nie
da się podzielić według i n d y w i ­
dualnego uznania. Jest t o z j a w i ­
sko wprawdzie złożone, lecz o k o n ­
kretnym obliczu.
Możemy
mieć
bowiem do czynienia albo ze sztu­
ką ludową, 'której przedmioty, n i e ­
zależnie od ilości wytwarzanej czy
powtarzanej
przez
jednego
czy
przez
zespół
twórców,
mają
wszystkie
cechy
sztuki
a u t e n t y c z n e j , związanej
z naturalną tradycją artystyczną
wsi — albo z produkcją p s e u d o l u d o w ą ,
t y l k o opartą na
wzorach
ludowych,
po
prostu
p r z e d r z e ź n i a j ą c ą
prawdziwą twórczość ludową. Pseudoludowa
nie będzie
tylko ta
t w ó r c z o ś ć ,
która, n i e
p o d s z y w a j ą c
się
p o d
m i a n o l u d o w e j ,
wyko­
rzystywać będzie ludowe osiągnię­
cia artystyczne
dla
budowania
nowych wartości
k u l t u ­
r a 1 n y c h."

W obliczu żywej u nas wytwór­
czości ludowej, każda decyzja w
takich sprawach musi być podjęta
po rzetelnych rozważaniach, i to
w kręgu fachowców. Istnieje b o ­
wiem
zawsze
niebezpieczeństwo
z l i k w i d o w a n i a cennych artystycz­
nie ośrodków i przyśpieszenia p r o ­
cesu zaniku twórczości l u d o w e j .
Nie zawsze argument ekonomicz­
ny jest dostatecznie ważki — cza­
sem po prostu może... nie opłacać
się. A l e nie zmienia to f a k t u , że
problem postawiony przez Goliń­
skiego przecież istnieje.

„Dziennik L u d o w y " w nrze 34
donosi, że n a K u r p i a c h powstał
komitet
organizacyjny
Towarzy­
stwa Rozwoju Sztuki i K u l t u r y .
Wydaje się, że lepszego opiekuna
dla k u r p i o w s k i e j sztuki nie po­
trzeba niż takie Towarzystwo zło­
żone
z samych
Kurpiów.
Ale
„Dziennik
Ludowy"
podaje,
że
sekcja twórczości ludowej „zorga­
nizować ma szkołę zawodową sztu­
k i kurpiowskiej".
Nie wiadomo,
czy to jest przysłowiowa „kaczka",
czy takie p l a n y są naprawdę. Bo
jeśli to jest wiadomość serio, to
należy
j a k najprędzej
poprosić
K o m i t e t Organizacyjny
Towarzy­
stwa,
aby
skonsultował się ze
znawcami zagadnienia i zrezygno­
wał z t y c h ze wszech m i a r n i e ­
słusznych planów.
*

Dalej

Błachowski

twierdzi:

„Przyjmując propozycję
uprze­
mysłowienia sztuki l u d o w e j , n a j ­
prawdopodobniej w krótkim cza­
sie
zniszczylibyśmy
tradycyjną
sztukę
(skutki takiego u p r z e m y ­
słowienia widoczne są w innych
krajach),
a
artystów
ludowych
przekształcilibyśmy
w
jarmarcz­
nych tandeciarzy l u b w w y r o b n i ­
ków mechanicznie
wykonujących
jednostajne
czynności.
Wkrótce
również cała atrakcyjność
naszej
autentycznej s z t u k i l u d o w e j , zwła­
szcza dla zagranicy,
przestałaby
istnieć i nasze w y r o b y stałyby się
podobne i n n y m , co w konsekwen­
cji wpłynęłoby z k o l e i na z m n i e j ­
szenie korzyści gospodarczych."
Oczywiście tezy Golińskiego są w
pewnym stopniu słuszne. N a pewno
są w twórczości l u d o w e j u n i k a t y ,
których powielanie byłoby n o n ­
sensem (np. rzeźba, malarstwo na
szkle). Są jednak i takie dziedziny,
w których przejęcie w z o r u l u d o ­
wego do p r o d u k c j i fabrycznej m o ­
że okazać się celowe. Niedaleko
szukając, wspomnieć można ekspe­
rymenty
Instytutu
Wzornictwa
Przemysłowego, zwłaszcza
użycie
ludowych desek
drukarskich
do
produkcji t k a n i n dekoracyjnych i
Ubraniowych i t p .

„Nasza Ojczyzna" — miesięcz­
n i k przeznaczony dla Polaków za
granicą — prowadzi dział popula­
ryzujący sztukę ludową.
Piękne
fotografie — nawet barwne, krót­
kie teksty zwięźle informujące o
poszczególnych technikach ludowej
twórczości
plastycznej,
słowem
właściwa forma trafienia do p o l ­
skiego
czytelnika
spragnionego
wiadomości o k r a j u , stęsknionego
za w i d o k i e m przedmiotów przypo­
minających
często lata dzieciń­
stwa. Niestety, to co ze sztuki l u ­
dowej pokazuje i co pisze „Na­
sza Ojczyzna" — (dalekie jest od
ideału. N p . w m a r c o w y m numerze
znalazł się artykuł p t . „Wyroby
z drzewa ludowe i artystyczne".
Tekst
t r a k t u j e t y l k o o ludowej
snycerce — o artystycznej nie ma
w n i m mowy. Po co więc mylić
czytelnika i dawać tytuł „ludowe
i artystyczne"? Czyżby „ludowe"
nie znaczyło „artystyczne"? Poza
t y m tekst .napisany jest źle. N i e ­
wiele wyjaśniają tafcie zwroty j a k :
„najpiękniejsze f o r m y " , „oryginal­
ne zdobiny" i t d . — bez podania
charakterystycznych cech
snycer­
k i polskiej. Choć tekst jest krót­
k i , nie uniknięto w n i m błędów,
np.: „Zdobnictwo snycerskie roz­
winęło się również w północnej
części, a zwłaszcza na K u r p i a c h ,

gdzie łączy się często z uprawianą
tam infcrustacją, tworząc t a k t y ­
powe dla tego regionu motywy
dekoracyjne". Jakie m o t y w y
—
autor nie podaje.
Bo skąd ma je
wziąć, skoro na K u r p i a c h infcru­
stacją wcale nie jest szczególnie
rozwinięta.
Fotografie i podpisy
pod n i m i to cały kryminał. Stary,
muzealny, podhalański czerpak ma
podpis: „Oryginalny czerpak"
—
nie wiadomo skąd, a n i z jakiego
czasu. Śląska stępa do soli podpi­
sana jest: „Kubek śląski z Istebn y " (po polsku mówi się: z Isteb­
nej). Wydziwiona forma odwróco­
nego do góry dnem czerpaka, nie
mającego nic wspólnego ze sztu­
ką ludową, m a podpis: „Ludowa
forma czerpaka, opracowana przez
artystę plastyka"... Po co ta foto­
grafia? Od kiedy t o u nas plasty­
cy opracowują ludowe formy? M o ­
gą one być
źródłem
inspiracji,
mogą je plastycy naśladować, ale
ludowe f o r m y opracowują
t y 1k o artyści l u d o w i . Niezła skąd­
inąd popielniczka p r o j e k t u plasty­
ka ma podpis: „Popielniczka w y ­
cinana w drzewie palonym"... Jak
to, więc najpierw p a l i się drzewo,
a potem wycina się coś z niego?
Tyle na temat jednego artykułu,
zobaczymy
co będzie w następ­
nych numerach „Naszej Ojczyzny".
*
R. Kozłowska zachwyca się w
„Chłopskiej
Drodze",
że
rzeźby
Józefa
Grzegorego
ze
Złakowa
Borowego są „jak żywe". Superla­
t y w y określające twórczość tego
zdolnego rzeźbiarza, który niestety
zszedł zdecydowanie na drogę na­
t u r a l i z m u i naśladowania
sztuki
uczonej — wpływają j a k najgorzej
na jego rozwój twórczy. Bezsen­
sowne zachwyty laików d r u k o w a ­
ne na łamach prasy wciąż jeszcze
przeszkadzają stojącym na rozdro­
żu twórcom l u d o w y m w odnale­
zieniu własnej drogi, w w y k r y s t a ­
lizowaniu własnej indywidualności
artystycznej. W w y p a d k u Grzego­
rego sprawa jest poważna,
gdyż
nie t y l k o „Chłopska Droga", ale
w s z y s t k i e
p r a w i e dzienni­
k i i t y g o d n i k i w Polsce r e p r o d u ­
kowały w marcu i k w i e t n i u foto­
grafie tego rzeźbiarza, a podpisy
pod n i m i zaczynały się z reguły:
„Do najciekawszych artystów l u ­
dowych regionu łowickiego należy
Józef Grzegory". Szkoda, że nie
było przedstawiciela
CAF i R.
Kozłowskiej
na
rozstrzygnięciu
konkursu sztuki ludowej w Łowi­
czu. T a m dowiedzieliby się, d l a ­
czego prace Grzegorego nie zosta­
ły nagrodzone,
dlaczego trudno
dziś mówić o n i m jako o rzeźbiarzu
l u d o w y m . O t y m , czy ktoś jest
„ludowy", czy nie, decyduje bo­
w i e m nie pochodzenie twórcy czy
miejsce zamieszkania.

189

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6776" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6756">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f9fa64675985e4d6c716873d6253142c.pdf</src>
        <authentication>d589606b802c767d8b1d1b622875a7be</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80670">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4189</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80671">
                <text>1959</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80672">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3907</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80673">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1959 t.13 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80674">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1959 t.13 ,z.1-2; s.100-106</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80675">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80676">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80677">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80678">
                <text>R

E

C

E

N

Z

ROSICA CZUKANOWA: BLGARSKA NARODNA SZJEWICA. Przedmowa
„B'łgarski Chudożnik". Sofia 1957, str. 8, 138 ilustracji barwnych.
Znane ze swego niesłychanego bogactwa hafty Sło­
wian bałkańskich doczekały się nowej publikacji
w postaci wymienionego w tytule albumu, obejmu­
jącego hafty ludowe zachodniej Bułgarii, zebrane
przez Rosicę Czukanową. Z przedmowy napisanej
przez wybitnego bułgarskiego etnografa i członka
Bułgarskiej Akademii Nauk, Christo Wakarelskiego,
dowiadujemy się, że wchodzące w skład albumu
barwne ilustracje nie są ścisłymi kopiami wzorów
ludowych, ale ich artystyczną transpozycją. Odchy­
lenia w rysunku lub kolorze są jednak tak nieznacz­
ne, że w rezultacie zawarte w albumie reprodukcje
można traktować jako obraz autentycznych wyszy­
wek występujących w bułgarskim stroju ludowym.
Po tym zastrzeżeniu, wynikającym z koniecznej
ścisłości naukowej, przeprowadza Wakarelski podział
ludowych haftów na dwie zasadnicze grupy tery­
torialne: a) grupę haftów
zachodniobułgarskich
i b) wschodniobułgarskich. Każda z tych dwu grup
dzieli się na mniejsze odmiany regionalne, określane
nazwami utworzonymi od nazw większych miejsco­
wości, które się w danym regionie hafciarskim znaj­
dują. W grupie zachodniej wyróżnia autor 11 tego
rodzaju regionalnych odmian (piryńską, kjustediską,
stankedymitrowską, samokowsko-ichtimanską,
sofijską, graowską, transką, kułskowidyńską, łoweszką,
pleweńską, nikopolską), podczas gdy w grupie za­
chodniej jest ich 13 (gabrowska, rusenska, razgradska, kołarowgradzka, ełchowska, karnobatsko-jambolska, karnbatska-południowa,
odrynsko-małoazyjska,
uzunkiuprijska, dimotiszka, dedeagaszka, kazanłszka,
średniorodopska).
Podział ten odnosi się głównie do haftów na płót­
nie, nie obejmuje on natomiast haftów zdobiących
sukienne ubiory wierzchnie, które w postaci bar­
dzo bogatej występują na terenie Bułgarii południo­
wej i w przyległych krajach bałkańskich.
Jak wspomniano na wstępie, reprodukowane w al­
bumie Zbiory Czukanowej pochodzą głównie z tere­
nów zachodniobałkańskich, na tych więc terenach
skupia się uwaga Wakarelskiego, który kolejno cha­
rakteryzuje poszczególne regionalne odmiany haftów.
W albumie odmiany te nie są reprezentowane
w sposób równomierny. Najwięcej jest przykładów
haftów z okolic Sofii i Plewen u (do 30 reprodukcji),
inne tereny reprezentowane są już w stopniu daleko

J

E

Christo Wakarelskiego.

Wyd.

słabszym. Z okolic Nikopolu znajdujemy zaledwie
trzy hafty, z Tranu — dwa, a z Pirynu — jeden.
Przygniatającą większość stanowią hafty na płótnie,
wykonane z reguły ściegami liczonymi — głównie
krzyżykowym, półkrzyżykowym, płaskim o motywach
geometrycznych czy silnie zgeometryzowanych —
roślinnych. Wśród 135 przykładów — zaledwie dwa
razy występują motywy zwierzęce, a mianowicie
pięknie przestylizowany ptak w hafcie z okolic Samokow i żółw w hafcie z okolic Plewen; natomiast
nie ma ani jednej postaci ludzkiej. W kolorystyce
przeważa barwa czerwona; obok niej, w mniejszym
jednak nasileniu, występują również kolory zielony
niebieski, żółty, czarny; ten ostatni powtarza się
dosyć często jako kolor używany przy konturowaniu
lub też do haftowania wolutowych zdobinek, które
wprowadzane są jako elementy dekoracyjne na kra­
wędziach większych płaszczyzn, na narożnikach czy
też w drobnych kompozycjach wypełniających wolne
partie tła między motywami głównymi haftowanymi
kolorowymi krzyżykami. Wśród haftów na płótnie,
wykazujących znaczne podobieństwo do haftów ru­
muńskich i jugosłowiańskich, wybijają się doskonałą
kompozycją, dużą delikatnością wzoru oraz wyrafi­
nowaną kolorystyką — hafty z okolic Plewen (ryc.
110—113).
W odróżnieniu od haftów na płótnie, gdzie wi­
doczna struktura materiału zachęca do stosowania
ściegów liczonych, w zdobnictwie odzieży wierzch­
niej — wykonanej z folowanego sukna — stosuje
się ściegi bardziej swobodne, a przede wszystkim
łańcuszkowy, gałązkowy, wodny i „Janina". Z tym
wiąże się zmiana zarówno w doborze motywów, jak
i zespołów kompozycyjnych, które w nieznacznej
tylko mierze zdają się nawiązywać do tych, jakb
spotykamy w krzyżykowym hafcie na płótnie.
Szata zewnętrzna albumu przedstawia się bardzo
korzystnie. Plansze barwne, drukowane techniką
offsetową, wyszły na ogół poprawnie i dają zupełnie
wystarczające pojęcie o kolorystyce haftu ludowego
w Bułgarii. Książka stanowi pozycję wartościową
i niewątpliwie spełni swe zadanie, propagując piękno
bułgarskiej sztuki ludowej.
Na zakończenie należy jedynie wyrazić życzenie,
aby jak najszybciej ukazała się druga część — obej­
mująca hafty grupy wschodniej.
Rss.

JOZEF LUDOVIT HOLUBY: NARODOPISNE PR ACE. Zebrał i wstępem zaopatrzył Jan Mjartan. Prace narodopisneho ustavu Slovenskej Akademie Vied. Bratislava 1958, str. 535, ryc. 52.
W czasach, kiedy w Polsce zbierali bezcenne ma­
teriały ludoznawcze Oskar Kolberg, ks. Lompa, Se­
weryn Udziela, po drugiej stronie Karpat zręby sło­
wackiej etnografii również budowali amatorzy i mi­
łośnicy narodowych pamiątek, a wśród nich jedno
z czołowych miejsc zajmował Jozef Ludovit Holuby.
Urodzony w roku 1836 w Lublinie (małej wiosce
na zachodniej Słowaczyźnie), syn ewangelickiego pa­
stora, poszedł w ślady ojca kończąc w roku 1860
ewangelicki fakultet teologiczny w Wiedniu. Jako
100

duchowny zatrudniony początkowo w małym mia­
steczku Skalica, a później przez długie lata (1861 —
1909) we wsi Zemansske Podhradie koło Noveho
Mesta nad Wagiem — nie ograniczał się J. L, Ho­
luby wyłącznie do pracy duszpasterskiej. Posiadając
szerokie zainteresowania naukowe, zajmował się bo­
taniką (za co w 1923 r. otrzymał doktorat h. c),
archeologią, historią i etnografią.
Gruntowna znajomość kultury ludowej, zdobyta
przez długie lata bliskiego współżycia z ludem wiej-

�skim, pozwalała mu rozwinąć w dziedzinie etnogra­
fii szeroką działalność pisarską, którą zapoczątko­
wała ogłoszona w roku 1873 praca o lekach domo­
wych ludu słowackiego, gdzie znalazły również wy­
raz zainteresowania botaniczne autora.
Zagadnienie medycyny ludowej i przesądów zwią­
zanych z lecznictwem było tematem następnej publi­
kacji Holubego. W dalszych zaś etapach swej pracy
ludoznawczej zajmuje się on wierzeniami, magią, cza­
rami, demonologią, zwyczajami i literaturą ludową
(głównie zaś podaniami, opowiadaniami, przysłowia­
mi) i zabawami dziecinnymi.
Stosunkowo niewiele zajmował się Holuby zagad­
nieniami kultury materialnej i sztuki plastycznej,
które w trzeciej ćwierci ub. wieku ustępowały
(podobnie jak w Polsce) na plan dalszy wobec ba­
dań ludowej mitologii i literatury. Dopiero w osiem­
dziesiątych latach ub. wieku zaczęto" zwracać pilniej­
szą uwagę na kulturę materialną i ludową sztukę
plastyczną, co wyraziło się m. in. w gromadzeniu ma­
teriałów do ludowego stroju, haftu, ceramiki itp.
W związku z powyższym również i Holuby zaczyna
interesować się strojami ludowymi swej okolicy, ce­
ramiką malowaną, snycerką, a także urządzeniem
mieszkań i pracą. W wyniku tych zainteresowań po­
wstają albumy strojów i ceramiki ludowej rysowane
przez Holubego i kolorowane farbami akwarelowy­
mi z dużą ścisłością.
Wyniki swych obserwacji publikował, zdobyte zaś
w czasie badań oryginały przekazywał do zbiorów
muzeum w Pradze. Przez długi okres czasu J. L. Ho­
luby współpracował z etnografami czeskimi, ogłasza­
jąc wiele ze swych prac w czasopiśmie „Ćesky L i d " ;
gdy jednak w roku 1895 założone zostało przez A n dreja Kmeta Słowackie Towarzystwo Muzeum w św.
Martinie, został natychmiast jego członkiem i stałym
współpracownikiem wydawanych przez to Towarzy­
stwo czasopism.
Omawiana tu praca zawiera przedruki obszerniej­
szych publikacji i drobnych artykułów treści etno­
graficznej, ogłaszanych przez Holubego w różnych
czasopismach czeskich i słowackich, przeważnie
w czasopismach „Cesky L i d " i „Slovenske Pohlady".

W części wstępnej znajdujemy mniejsze prace
0 różnorodnej tematyce, jak np. „Obrazki ze Sło­
wacji", „Słowacy a Czesi", czy „O cyganach". W dal­
szej części, ułożonej już według tradycyjnego sche­
matu, materiał, zgrupowano w 8 rodziałach zatytu­
łowanych: kultura materialna, sztuka zdobnicza
1 strój, lecznictwo ludowe, czarodziejstwo i wierze­
nia, zwyczaje, opowiadania, przysłowia, gry i zabawy
dziecięce. Końcowy rozdział pt. „Rozmaitości" wy­
pełniają głównie prace na temat miejscowych nazw
i nazwisk. Książka ilustrowana jest reprodukcjami
rysunków Holubego, przedstawiającymi stroje ludo­
we oraz okazy malowanej ceramiki. Przedruki Holu­
bego poprzedza obszerny i doskonale napisany wstęp
znanego etnografa słowackiego J. Mjartana, który
w sposób wnikliwy charakteryzuje działalność i za­
sługi, jakie poniósł J. L. Holuby na niwie słowac­
kiego ludoznawstwa.
Zebranie i powtórne opublikowanie rozproszonego
w różnych czasopismach dorobku Holubego to nie
tylko wartościowy zbiór materiałów, często już za­
pewne trudno dostępnych dla badaczy, ale przede
wszystkim wyraz troski o zabezpieczenie i podkreśle­
nie naukowych osiągnięć zasłużonego badacza i chę­
ci przypomnienia społeczeństwu jego zasług.
Formę tę należałoby przenieść i na grunt polskiej
etnografii, na razie wydając przynajmniej nie dru­
kowane dotychczas prace zmarłych etnografów: Oska­
ra Kolberga, Seweryna Udzieli, Jana Swiętka i wielu
innych. Przykro jest pomyśleć, że Słowacy potrafią
wydać zbiór przedruków dla uczczenia swego za­
służonego badacza, podczas gdy my w ciągu dwu­
dziestolecia międzywojennego i kilkunastu lat, które
, już minęły od ukończenia I I wojny światowej, nie
zdobyliśmy się na wydanie leżącego od kilkudzie­
sięciu lat w rękopisie „Podhala" Kolberga czy „Zie­
mi bieckiej" Udzieli. Indolencja nasza w tych spra­
wach jest tym bardziej uderzająca, że przecież wciąż
mówi się i pisze o konieczności drukowania ręko­
piśmiennych prac zasłużonych etnografów minionego
stulecia.
Rss.

PAUL STAHL: PLANURILE CASSELOR ROMIN ESTI TARANESTI. Sibiu 1958, str. 91, 50 ilustracji, w tym
10 map.
W serii wydawnictw Muzeum Brukenthal w Sibiu,
zatytułowanej „Studii si Comunicari", ukazała się
jako zeszyt dziewiąty niezwykle interesująca praca
P. Stahla na temat rozplanowania domów wiejskich
w Rumunii i rozmieszczenia przestrzennego poszcze­
gólnych typów budownictwa wiejskiego.
Na drodze sumiennej analizy materiału przepro­
wadza autor podział rozplanowania zagród i budyn­
ków mieszkalnych wiejskich na poszczególne grupy,
rekonstruuje ich rozwój od najprymitywniejszych
form wyjściowych, a następnie przedstawia ich
współczesny oraz dawny zasięg. Ten historyczny
aspekt, przewijający się w każdym zagadnieniu poru­
szanym przez autora, nadaje pracy szczególną war­
tość, pozwala bowiem nie tylko na rozejrzenie się
w zagadnieniu od strony typologicznej oraz geografii
zasięgów, ale również na zapoznanie się z dynamiką
jego rozwoju. Praca Stahla ma charakter pionierski,
jest to bowiem pierwsza w nauce rumuńskiej próba
typologicznej i przestrzennej analizy planu chałupy
wiejskiej, obejmująca obszar całego kraju.
W budownictwie Wiejskim na terenie Rumunii wy­
różnia autor dziewięć głównych grup architektonicz­
nych.

Najważniejszą grupę stanowią rozpowszechnione na
terenie całego kraju, a w wielu okolicach stanowiące
typ dominujący, domy o konstrukcji zrębowej węgłowane na obłap. W swych formach najstarszych są
to domy jednownętrzne — ograniczające się do samej
izby, w której naprzeciw drzwi znajduje się ognisko.
W drugim kącie przy ścianie tylnej umieszczone jest
łóżko, wzdłuż zaś ścian frontowej i bocznej, gdzie
znajduje się po jednym oknie, ustawione są skrzy­
nie do siedzenia (Truhenbanke). Dla lepszego zabez­
pieczenia wnętrza od działania niekorzystnych wa­
runków atmosferycznych została wewnątrz izby przy
drzwiach odgrodzona niewielka sień, tzw. „tinda",
której jedną ze ścian stanowił bok pieca piekarskie­
go, drugą zaś — prawdopodobnie zasłona z tkaniny,
zastąpiona z czasem ścianą drewnianą zaopatrzoną
w drzwi wiodące do izby. Opisane tu zmiany łączyły
się z przesunięciem osi wzdłużnej pieca; pierwot­
nie piec zwrócony był czeluścią w kierunku drzwi
wchodowych chałupy, obecnie zaś został do nich
usytuowany bokiem, tak że czeluść oraz okap do
odprowadzania dymu wypadały niemal na środku
izby. W dalszej ewolucji piec ustawiono w przedłu­
żeniu ścianki oddzielającej sień, skutkiem czego prze­
strzeń jej znacznie się powiększyła. Zaczęto ją więc
101

�dzielić poprzecznie na dwa pomieszczenia, z których
jedno spełniało nadal funkcję sieni, drugie zaś ko­
mory, przybierającej też niekiedy postać zaopatrzo­
nego w piec piekarski alkierza mieszkalnego. W re­
zultacie tych przemian powstawa o rozplanowanie
wnętrza przypominające chałupy polskie, z sienią
przy ścianie szczytowej i odciętą od niej w głębi
komorą. Dalszym ogniwem rozwoju omawianego ty­
pu miało być — według Stahla — zlikwidowanie
ściany poprzecznej, dzielącej sień od komory (względ­
nie alkierza), znaczne powiększenie obszaru sieni
i odcięcie od niej komory przy pomocy ściany bieg­
nącej równolegle do ściany szczytowej (mniej praw­
dopodobne wydaje się autorowi, aby tak usytuowana
komora powstała przez złączenie w jedna całość
osobnej przybudówki magazynowej, luźno dostawio­
nej do ściany szczytowej). W ten sposób rozwinął
sie — pospolity również u nas — rozkład domu, w
którym po jednei stronie sieni znaiduie s i e izba, po
drigiej komara. W dalszej ewolucfi powstały z tego
d a T o układzie symetrycznie dwuizbowym, w któ­
rych po każdej stronie sieni znajdowała sie izba
z piecem pieksrskłm lub po jednej stronie izba bia­
łki, a po dr'irti«i czarna. Czasem w oib«z°rnei si°ni
biegnącej wzdłuż ca ej ściany szczytowej budowano
piec uzyskując w t°n sposób nieznany w Polsce roz­
kład wnętrza składający sie z dwóch izb czarnych
lub iednei izby czarnej i drugiej białej, ale pozba­
wiony sieni.
T

ł

Chal'mv o opisanych wyżej rozkładach wnętrz, na­
kryto s+romymi dachami słomianymi lub gontowymi,
obw¡°dzinn"» dookoła wszystkich śc'an obszerną, bitą
z gliny przyzbą, należą dziś do zabytków.
Domy hnHowqne w obecnym stuleciu posiadała
przede wszystkim inn° r&gt;rooorcie. ściany ich sa wvż«¡7« dachy znacznie obniżone. Podcienie pod wysta­
jącym okauem, dachu zaopatrzone jest w podłogę
T,
Aot-JW. o.erodzone balnstrada z pionowymi
słuoami.
pi^Var'íkio T J Í P C » z okaoami ustępują mieisca muro­
wanym l"b ¿elaznvm Di°com do gotowania.
TV&gt;l&lt;Jza rozbudowa rzutu pionowego — domu syr"f&gt;*r'C7nia dwn'zbowogo — odbvwa sie nie przez
podbiały wewnętrzne, lecz r&gt;rzez nr^ybudówki w po­
stać' r^Tneeo rodzaiti szop budowanych z desek.
Chodzi tu orzede wszystkim o tzw. ..dosar" znajdui»cv sie przv tylnej ścianie domu, gdzie mieści s ę
letnia k"chnia. czadem też komora. W najnowszvch
domach nrzed w°iíciem w ścianie licowei znajduje
sie niekiedy podcienie wnękowe szerokości sieni.
Nast°T&gt;na. grune stanowią ziemianki, czyli miesz­
kania zbudowane poniżej powierzchni ziemi. Pierwot­
nie wysteDowa'y one na obszarze całego kraju, obec­
nie z a S ' e g łph ocT-anicza sie d o pof"Hniowo-wc&lt;;hodniei Rumunii. Zdarzały się wsie. które składały się
wyłącznie z samych ziemianek, tak że jedynie oorosłe zielskiem dac^y wskazywały miejsca, gdzie
znaidują się domy. Dzisiejsze formy ziemianek rozwin łv się z prostej iamy wvkooanej w ziemi, która
z biegiem czasu, dzięki wykładaniu ścian g n b v m i
deskami, zamieniła sie we wkopaną w ziemie chał"pę
naVrvta dachem o konstrukcji na sochy i ślemię.
Rozwój rzutu poziomego ziemianki przebiegał róż­
nymi drogami. Najpierw przed wejściem do pomiesz­
czenia mieszkalnego znalazca sie sień z wejściem
na.weciw drzwi wiodących do izby, z tyłu zaś poza
izbą komora. Ogólny rozkład wnętrza przyoominał
wówczas niektóre polskie chałupy typu wąskofrontowego. W dalszym rozwoju ziemianki — dawną izbę
położoną między sienią a komorą zamieniono na
kuchnię, z której na lewo i prawo wiodły drzwi do
dwu białych izb, tak że plan ziemianki przybierał
kształt krzyża równoramiennego z kuchnią umiesz­
czoną w środku. Bywają też ziemianki, w których
komora znajduje się nie na osi podłużnej budynku,
alé z boku. Wchodząc z sieni do kuchni mamy na
f

a

102

lewo wejście do komory, a na prawo — do białej
izby. Charakterystyczny dla rozplanowania ziemianek
jest ich rozwój postępujący od środka na zewnątrz,
przez dobudowywanie pomieszczeń w różnych kie­
runkach, skutkiem czego rzut domu nie posiada czę­
sto zarysu zwartego prostokąta.
Trzecią grupą — występującą mniej więcej na tych
samych obszarach co ziemianki — stanowią chałupy
naziemne, pierwotnie budowane z drzewa, gliny, po­
szyte trzciną, obecnie zaś murowane i kryte dachów­
ką lub blachą, które w rozplanowaniu wnętrz wy­
kazują pewne analogie do ziemianek. Podobnie jak
w tych ostatnich, urządzenia do gotowania znajdują
się nie w izbach, ale w pomieszczeniu środkowym,
pełniącym funkcję kuchni. Rozwój planu tych chałup
wiódł od pojedynczej izby, do której przybyła sień
(z wejściem w dłuższej ścianie budynku), a następnie
po drugiej stronie sieni — komora, z biegiem czasu
zamieniona na drugą izbę. Urządzenia do gotowania
mieszczą się w sieni, skąd pali się również w piecach
ogrzewających izby. Rozplanowanie omawianej tu
grupy domów podobne jest do tego, jakie występuje
w grupie pierwszej. Zachodzi jednak poważna róż­
nica genetyczna, gdyż komora powstała tu nie przez
przedzielenie sieni, ale przez przeniesienie do bu­
downictwa naziemnego komory stanowiącej część
składową rozplanowania ziemianki.
Jako czwartą grupę wyróżnia Stahl budynki, któ­
rych rzut poziomy rozwinął się z jednej izby przez
dobudowanie przed wejściem — dla osłony od wiatru
i deszczu — pomieszczenia ogrodzonego z dwóch
stron. W rezultacie powstała chałupa złożona z izby
oraz z sieni pozbawionej ściany od licowej (dłuższej)
strony chałupy. W tylnej części tego otwartego z jed­
nej strony pomieszczenia odcięta została później
ścianą poprzeczną komora lub sień, względnie ko­
mora i sień, podczas gdy resztę wolnego miejsca
zajęło w tej części domu odgrodzone balustradą
podcienie. Zasięg omawianej tu grupy ciągnie się
szerokim pasem równolegle do zachodnich granic
Rumunii — od Banata przez Mehedinti, Muntii Apuseni, Tara Lapusului oraz (w formie dość rozległej
wyspy) na wschód od Siedmiogrodu między Nasaut
i Tara Birsei.
Piątą grupę stanowią domy składające się z izby,
do której dobudowano szopę o ścianach z desek, po­
krytą oddzielnym dachem. Z czasem szopę tę zaczęto
budować z materiału analogicznego jak izbę i kryć
wspólnym z nią dachem; każde jednak z dwóch
wspomnianych pomieszczeń miało oddzielne drzwi
w dłuższej (frontowej) ścianie budynku, przy czym
wewnątrz nie było komunikacji między izbą a komo­
rą. Normalną koleją rzeczy z czasem piec do goto­
wania przeniesiono do komory — zamienionej tym
sposobem na kuchnię — i obydwa pomieszczenia
połączono drzwiami. Dalszym etapem rozwoju było
dodanie komory po przeciwległej stronie kuchni.
Powstał w ten sposób dom jednotraktowy złożony
z trzech pomieszczeń (komory, kuchni i izby białej),
z których każde posiadało oddzielne wejście wiodące
bezpośrednio z pola. Zasięg tego rodzaju domów ry­
suje się na terenie Rumunii w kszta cie litery L,
której ramię poziome ciągnie się szerokim pasem Od
Orsowej nad Dunajem po górny bieg rzeki Buzoul,
pionowe zaś biegnie na północ powyżej Cluj.
ł

Jako osobną (szóstą) grupę wydziela autor budynki,
których komora (zamieniająca się w dalszym rozwoju
na mieszkalny alkierz) odcięta jest od izby ścianą
równoległą do kalenicy domu. Domy takie, zwykle
składające się z izby czarnej, komory i izby białej
(zamiast sieni), zaopatrzone bywają w podcienie bieg­
nące wzdłuż całej ściany frontowej lub jej części.
Zasięg ich obejmuje środkowowschodnią i północną
część Rumunii — Tara Oltului, Tara Birsei, Tinuturile Secuiesti i Nasudul, przy czym chałupy te

�najbardziej charakterystyczne są dla okolic zamiesz­
kiwanych przez Szeklerów.
Spotykane często na terenie Rumunii domy piętro­
we dzieli Stahl na trzy grupy. Pierwsza z nich to
domy o charakterze obronnym występujące w pół­
nocnej Oltenii i Muntenii. Wzorowane na obszernych
dworach dawnych bojarów, posiadają one w części
parterowej piwnice lub piwnice i kuchnie, na piętrze
zaś pomieszczenia mieszkalne składające się z izby
czarnej i jednej lub dwóch izb białych oraz krytego
ganku, biegnącego wzdłuż ściany frontowej.
Grupę drugą stanowią domy piętrowe, posiadające
u wejścia wysunięty przed blok budynku wypust
stanowiący podstawę, na której spoczywa balkon
pierwszego piętra, tzw. „foisor" {czytaj: fojszor); bal­
kon jest wysuniętą k u przodowi częścią krytego
ganku wzdłuż ściany frontowej pierwszego piętra.
Opisane tu domy z wysuniętym balkonem występują
w północnej Oltenii i Muntenii oraz w Mołdawii.
Trzecia i ostatnia zarazem grupa domów piętro­
wych to domy z Tara Hategului (południowy Sied­
miogród), które rozpowszechniły się tam dopiero
z początkiem bieżącego stulecia na miejsce budynków
parterowych. Są one przeważnie murowane, kryte
dachówką, a pomieszczenia mieszkalne znajdują się
tu również i w części parterowej.
Jeden z rozdziałów końcowych poświęcił autor
omówieniu rozplanowań o charakterze wyjątkowym;
należą tu np. budowle o kształtach kolistych czy
wielobocznych (jak np. stajnie dla bydła w dolinie
Bistricy), domy bliźniacze i inne przeznaczone dla
więcej niż jednej rodziny (w czym widzi autor zwią­
zek z archaiczną formą tzw. wielkiej rodziny) oraz
domy bliźniacze połączone z sobą tajemnymi przej­

IS LITUYIU KULTUROS

ściami dla łatwiejszej obrony w razie niebezpieczeń­
stwa.
W ostatnim rozdziale znajdujemy interesujący opis
„gospodaria cu ocol intarit", czyli po prostu „zagród
z okołem", wśród których są również podobne do
tych, jakie zdarzają się w Polsce w okolicy Łowicza,
Miechowa czy Łańcuta. Formy te, występujące na
terenie Rumunii w kilku niewielkich, luźno rozrzu­
conych skupiskach, uważa autor za rodzime, wyrosłe
samorzutnie na gruncie gospodarki pasterskiej i osad­
nictwa jednodworczego. Według przypuszczenia Stahla, dzisiejsze zamknięte osady czworoboczne mogły
rozwinąć się z kolistego lub wielobocznego ogrodze­
nia, w które na pewnym niewielkim odcinku wcho­
dziła również ściana frontowa budynku mieszkal­
nego. Z czasem ogrodzenie otrzymało daszek wsparty
od wewnątrz okołu na słupach, a w ściany jego włą­
czano coraz to więcej innych budynków, jak stajnie,
kuchnie, komory, co w konsekwencji doprowadziło
do zmiany formy okołu z kolistej czy wielobocznej
na prostokątną.
W zakończeniu podkreśla autor związki i analogie,
jakie zachodzą w starym budownictwie na obszarze
Rumunii, nie wyłączając terenów zamieszkiwanych
przez Szeklerów, którzy — związani z Rumunią wielu
wspólnymi cechami kulturowymi — stanowią grupę
o charakterze przejściowym, rumuńsko-węgierskim.
Streszczona tu praca Stahla stanowi niewątpliwie
pozycję bardzo cenną. Zainteresuje ona etnografów
polskich, szczególnie zaś tych, którzy poświęcając
się problematyce kultur
karpackich będą szukali
w literaturze rumuńskiej materiałów porównawczych.
Rss.

ISTORIJOS, t. I . Yilnius 1958, str. 312.

Jest to zbiorowa praca Instytutu Historii przy L i ­
tewskiej Akademii Nauk powstała jako pierwsza
próba w projektowanej dalszej serii publikacji ma­
teriałów archeologicznych i etnograficznych, które
zebrano w wyniku systematycznie prowadzonych
ekspedycji naukowych i badań typu penetracyjnego.
Mniej więcej jedną trzecią objętości książki zaj­
mują artykuły z zakresu archeologii, omawiające
przeważnie znaleziska przy rozkopywaniu różnych
kurhanów- Jako najciekawsze etnograficznie spośród
wiadomości tu zawartych wymienić należy opisy
rzędów końskich z X — X I V wieku (pod Kownem
odkopano 203 mogiły rumaków ozdobnie osiodła­
nych — pisze o nich O. Nawickaite) oraz opisy za­
gród wraz z zabudowaniami gospodarczymi z X I V wie­
ku (pod Wilnem — artykuł A. Tautaviciusa). Dom
mieszkalny był tu bardzo mały (4,7 x 4,8), lecz posia­
dał podłogę i piec (na drewnianej podstawie związa­
nej ze ścianami i w pobliżu narożnika). Do domu
przylegała stajenka (ze szczątkami spalonego zwie­
rzęcia). W zagrodzie znaleziono skrzynki na zboże,
niektóre narzędzia i nieco ceramiki.
Część etnograficzną rozpoczyna artykuł K. Cerbulenasa o genezie litewskiego domu mieszkalnego,
tzw. „numas". Przy wykorzystaniu dotychczasowej
literatury i archiwaliów opracowany został rozwój
form domu, jego konstrukcji i sposobów ogrzewania,
od X V I wieku począwszy. Omówiono też zagadnienie
usytuowania poszczególnych zabudowań w obrębie
zagrody luźno zabudowanej oraz zwartej, która no­
towana jest na Litwie już w X V I wieku (w polskiej
nomenklaturze tzw. okólnik), Autor podkreśla do­
tychczasową błędność poglądów na temat litewskie­
go budownictwa mieszkalnego i wykazuje przy po­

mocy materiałów archiwalnych, że od X V I wieku
istniały obok siebie zarówno „numas" (pomieszcze­
nie z otwartym ogniskiem, zamieszkałe wspólnie
przez ludzi i zwierzęta), jak i „pirkia-troba" — prze­
znaczona wyłącznie dla ludzi i posiadająca piec
z zamkniętym ogniskiem. Z biegiem czasu tzw. „nu­
mas" zszedł do roli pomieszczenia wyłącznie gospo­
darczego (na Żmudzi utrzymało się pierwotne jego
przeznaczenie najdłużej — do początku X I X wieku),
a domem mieszkalnym stała się ,pirkia-troba".
Z kolei V. Żilenas omawia problem ukształtowania
się formy domów mieszkalnych. Jest to rozwinięcie
jednego z poprzednio wymienionych zagadnień, które
zostało tu ujęte w sposób nieco odmienny.
Artykuł I . Butkeviciusa omawia tradycyjne bu­
downictwo i poszczególne typy regionalne oraz ich
zasięg. Wchodzą tu w rachubę tylko trzy typy do­
mów mieszkalnych, a mianowicie: żmudzka „troba",
wschodnia-litewska „pirkla" (Aukstaioiai) i połud­
niowa „stuba" (Użnemunis). Każdy z tych typów od­
znacza się odmienną bryłą i Zdobnictwem, które
autor krótko charakteryzuje.
'Domy rybackie z mierzei, ich konstrukcję, plany
i ozdoby opisał Butkevicius oddzielnie.
Cykl zagadnień z zakresu budownictwa ludowego
zamykają artykuły: o cieślach i ich narzędziach pra­
cy (V. Żilenas) oraz o urządzeniach ogniowych do
gotowania posiłków (V. Milius). Podkreślony jest tu
szacunek, jakim zawód cieśli cieszył się na Litwie,
oraz fakt zatrudniania cieśli litewskich w miastach
ruskich. Piły używano na Litwie od X V I wieku,
a w X V H były już poruszane energią wodną tartaki.
Otwarte ognisko do gotowania posiłków posiadał
jedynie tzw. „numas", a w późniejszych czasach spo103

�tykano je również w żmudzkich kominach typu 'bu­
telkowego. We wschodniej Litwie tradycyjny jest
dymny piec. Autor uważa, że prototypem Obecnie
używanej na całej Litwie płyty kuchennej jest tra­
dycyjne podwyższenie murowane lub rodzaj stołu
z jedną warstwą cegły na nim. Na takim urządzeniu,
zwanym „kominkiem", palono otwarte ognisko. Zna­
ne były też różnego typu piece chlebowe, których
zasadnicze cechy opisuje Milius.
Oprócz zagadnień z zakresu budownictwa, w osob­
nych opracowaniach omówiono urządzenia transpor­
towe — letnie i zimowe wraz z uprzężą (S. Bernotiene) — oraz przędzalnicze i tkackie tradycje l u ­
dowe, z głównym naciskiem na Stronę techniczną,
a przy bardzo pobieżnym tylko 'Omówieniu ornamen­
tyki (M. Glemżaite).
Osobną 'grupę stanowią następujące
artykuły:
o XVI-wiecznym warsztacie broni (V. Żilenas),

NARODNA

TWORCZISTTA

ETNOHRAFIJA,

zeszyt 1—4. Wyd. Akademia Nauk USRR, Kijów 1957.

Kwartalnik „Narodna Tworczisfta
Etnohrafija"
powstał w wyniku uchwały Wszechzwiązkowej Na­
rady Etnograficznej 1956 roku, jako pierwsze pismo
etnograficzne na Ukrainie po I I wojnie światowej.
Pierwsze cztery numery czasopisma ukazały się w
1957 roku. Każdy numer otwiera artykuł o charak­
terze ideologicznym, następnie ponad 2/3 zeszytu
wypełniają artykuły problemowe i materiałowe. Naj­
więcej poświęconych jest folklorowi — omawiają one
w większości poezję ludową opiewającą rewolucję,
wojnę ojczyźnianą itd. Wiele miejsca poświęca się
sprawom plastyki ludowej. Tak więc znajdujemy w
poszczególnych numerach prace:
w nr 1: B. H. Chahaj — Kateryna Biłokur (omó­
wienie twórczości malarki ludowej), B. S. ButnykSiwerśkyj — Repin i ukraińska sztuka ludowa, J. B.
Laszczuk — Garncarze kosowscy;
w nr 2: C. A. Taranuszenko — Ukraińskie meble
ludowe, W. F. Rożankiwśkyj — Mistrzowie arty­
stycznego szkła, N . O. Hłucheńka — Petrykowskie
malarstwo dekoracyjne, K . K . Promenyćkyj — Rzeź­
biarz Petro Werna, J. P. Zapasko — Książka ręko­
piśmienna jako źródło badania sztuki ludowej w
przeszłości;
w nr 3: W. P. Samojłowicz— Polichromia w l u ­
dowej architekturze mieszkalnej, B. S. Butnyk-Siwerśkyj — Ukraińska sztuka ludowa w czasie wojny
domowej;
w nr 4: S. H. Kołos — Tradycje, stan i potrzeby
przemysłów artystycznych Ukrainy, A. S. Beżkowycz — Ukraińskie ludowe malarstwo, ścienne.
Szereg prac omawia zwyczaje i sposób życia ro­
botników i kołchoźników URR. Ponadto znajdujemy
artykuły poruszające zagadnienia muzyki ludowej
(najczęściej w połączeniu z tekstami), monograficzne
sylwetki twórców ludowych, materiały z historii ba­
dań nad kulturą ludową. Czytelnika polskiego za­
interesować tu może artykuł B. A. Juzwienko pt.
„Wacław Zaleski (z historii związków między ukraiń­
skimi i polskimi folklorystami)", w którym autor
omawia zasługi Zaleskiego w dziedzinie zbierania
folkloru ukraińskiego i jego pobudzający wpływ na
folklorystykę ukraińską. Trzy artykuły
traktują
o pierwiastkach ludowych w twórczości artystów ro­
syjskich i ukraińskich (Majakowskiego, Repina, Szew­
czenki), dwa omawiają programy badawcze i narady
etnograficzne. Poruszone zostały też problemy: po­
łożenie chłopów i produkcja rolna od poł. X I X do
poł. X X w., budownictwo, taniec, mechanizm kolek­
tywnego powstawania utworów ludowych, metodyka
pracy (H. T. Tancjura „Jak zbieram materiał folklo­
rystyczny?").
104

0 organizacji chłopskich magazynów
zbożowych
(R. Strazdunaite), o stanowisku tzw. ,„rykune" (ko­
bieta, której poruczona była opieka nad trzodą 1 go­
spodarką mleczną — napisał D. Butenas) oraz o ro­
dzinie litewskiej w X I I I — X I V wieku (J. Jurginis)
1 o stosunkach majątkowych rodzin chłopskich w
X I X wieku 1 na początku X X (A. Visniauskaite).
Całość zamyka artykuł K. Grigasa o zbieraczu
folkloru i wydawcy, którym był w jednej osobie
znany litewski działacz kulturalny pierwszej' poło­
wy X I X wieku — Simonas Daukantas.
Ogólnie biorąc artykuły zawarte w omawianym
tomie mają rzetelną podbudowę źródłową z wyko­
rzystaniem materiałów archiwalnych, a w stosunko­
wo mniejszym stopniu, niż to np. u nas zazwyczaj
bywa, oparte są na bieżących badaniach terenowych.
Wydawnictwo jest ilustrowane stosunkowo bogato.
Maria Przeźdzlecka

Następny, niewielki dział stanowią publikacje
współczesnych utworów literatury ludowej.
Dalej znajdujemy dział „Krytyka i bibliografia".
W nrze 2 zamieszczono b. pozytywną recenzję Pol­
skiej Sztuki Ludowej pióra L. Ławrowa, podkreśla­
jącą duże zasługi naszego czasopisma w badaniu
i opracowywaniu sztuki ludowej.
Dział ostatni stanowi kronika omawiająca aktualne
zdarzenia i zagadnienia życia etnograficznego na te­
renie całego Związku Radzieckiego (np. ekspedycje
naukowe, wystawy sztuki ludowej, sesje naukowe,
działalność domów twórczości ludowej i kółek kra­
joznawczych).
Z bogatej treści rocznika omówimy tu tylko kilka
artykułów wiążących się ściśle z problemami plasty­
k i ludowej oraz ilustrujących stan i metodę badań
z tego zakresu na Ukrainie.
Najwięcej materiału na ten temat znajduje się w
artykule K. H. Husłystego „Wszechzwiązkowa Narada
Etnograficzna 1956 r. i plany rozwoju ukraińskiej
etnografii". Na naradzie w kwietniu 1956 r. za naj­
dotkliwsze braki etnografii ukraińskiej uznano zbyt
małą kadrę etnografów (na żadnej z wyższych uczelni
Ukrainy nie ma katedry etnografii) oraz trudności
wydawnicze i niedostateczną bazę naukowo-technicz­
ną. W najbliższych planach etnografii radzieckiej
(a szczególnie ukraińskiej) leży zwiększenie nasilenia
badań nad współczesną kulturą robotniczą i chłop­
ską, badania z zakresu etnogenezy i historii etnicznej
oraz wprowadzenie — przy podejmowaniu ekspedy­
cji badawczych — współpracy etnografów z folklo­
rystami i historykami sztuki. Jedną z najważniejszych
prac będzie przygotowanie wielkiego wydawnictwa
„Narody Świata", do którego etnografowie ukraińscy
mają opracować historyczno-etnograficzną monogra­
fię pt. „Ukraińcy". Na naradzie uchwalono, że wszy­
stkie republiki przystąpią do opracowywania atlasów
etnograficznych gdzie znajdą się takie działy, jak na­
rzędzia rolnicze w X I X do poł. X X w., budownictwo,
strój, sztuka. Wystosowano też m. in. prośbę do Pre­
zydium Akademii Nauk ZSRR o utworzenie w Mosk­
wie Centralnego Muzeum Etnograficznego Narodów
ZSRR, wprowadzenie wykładów z etnografii na wy­
dziale geografii i innych pokrewnych fakultetach,
a także na wydziałach historycznym i geograficz­
nym w instytutach pedagogicznych.
Przechodząc do rozpatrywania poruszonych w oma­
wianym piśmie zagadnień sztuki ludowej na Ukrainie,
należy na wstępie zapoznać się z uwagami B. S. Butnyk-Siwerśkiego „Ukraińska sztuka ludowa w cza­
sie wojny domowej". Autor omawia pociągnięcia wła­
dzy radzieckiej dotyczące spraw sztuki ludowej bez-

�pośrednio po rewolucji, a mianowicie: zrównanie
sztuki ludowej ze sztuką zawodową — elitarną; orga­
nizacja, propaganda, dbałość o rozwój i możliwości
zbytu dla rzemiosła artystycznego (tworzenie szkół
dla artystów ludowych, kształcenie instruktorówpropagatorów, organizowanie muzeów i wystaw, umo­
żliwienie zbytu wyrobów rzemiosła ludowego na ba­
zarach); tworzenie pracowni rzemieślniczych, pracu­
jących w oparciu o ludowe tradycje artystyczne da­
nego terenu. W końcowych uwagach autor dochodzi
do wniosku, że w tym właśnie okresie stworzono
wszystkie ideowo-teoretyczne, organizacyjne i ma­
terialne podstawy dla dzisiejszego rozwoju sztuki
ludowej w ZSRR.
W artykule „Tradycje, stan i potrzeby przemysłów
artystycznych Ukrainy" S. H. Kołos, uwzględniając
specyfikę ekonomiczną i geografiezno-historyczną te­
go terenu, wyodrębnia na obszarze Ukrainy regiony
artystycznej twórczości ludowej, które kształtowały
się w X V I I I — X I X w. Są to: Ukraina centralna, Po­
lesie, Podole, Podkarpacie i Krym. Charakteryzuje
tradycyjne dla każdego z trzech regionów gałęzie
przemysłu artystycznego, zwracając uwagę na dzi­
siejszy ich stan, a także na wykorzystanie twórczych
i surowcowych możliwości. Autor stoi na stanowisku,
że należy dokładniej przebadać zagadnienie twórczo­
ści plastycznej na terenie Ukrainy i na podstawie
wyników tych badań ustalić plany ożywienia prze­
mysłu ludowego (tworzenie kooperatyw w oparciu
0 tradycje lokalne). Podkreśla przy tym, że sztukę
ludową należy traktować jako zjawisko ideologicznokulturalne a nie jako źródło zysku.
Przechodząc do problemu twórców ludowych zwra­
ca autor uwagę, że niewielu jest już twórców sta­
rych, a zupełnie prawie brak młodej pełnowartościo­
wej kadry. Szkoły artystów i Instytut we Lwowie nie
spełniają swych zadań — są źle wyposażone technicz­
nie i pracują w oderwaniu od współczesnych wa­
runków i zadań przemysłu artystycznego. Wskazówki
1 pomoc, jakie otrzymują twórcy ludowi, są doryw­
cze i nie wystarczające. Należy podnieść kwalifikacje
fachowe artystów ludowych i twórców zainteresować
materialnie. Trzeba też przystąpić do wydawania l i teratutry fachowej dotyczącej wszystkich dziedzin
ludowego rzemiosła artystycznego.
S. A. Taranuszenko w artykule „Ukraińskie meble
ludowe" daje krótki zarys historii ukraińskiego me­
blarstwa, zaznaczając na wstępie, że nie ma dotych­
czas pracy o rozwoju formy mebli na Ukrainie, ani
też opracowanych albumów starych mebli. Najstarsze
ludowe meble na Ukrainie to: skrzynie na kółkach,
przeznaczone na odzież, często szersze górą i okuwa­
ne, starsze — zdobione snycerką o ornamentach geo­
metrycznych, młodsze — malowane we wzory roślin­
ne. Skrzynie ustawiano w izbie na tzw. „pokuciu",
gdzie pełniły też funkcję stołu. Dalej wymienia autor
ławy przyścienne o ozdobnych podstawkach, „sudnik i " czyli półki na naczynia z profilowanymi ścianka­
mi bocznymi w kształcie głów końskich, „osłony"
czyli lekkie ławki bez oparcia. Stosunkowo wcześnie
lecz sporadycznie występują stoły wsparte na rzeź­
bionych podstawach o motywach figuralnych. W
XVI—XVII w. w związku z rozwojem feudalizmu
wzbogaca się umeblowanie dworów szlacheckich.
Występują wówczas wyraźne wpływy meblarstwa
niemieckiego i włoskiego. W X V I I I w. na terenie
Ukrainy powstaje stosunkowo dużo pracowni stolar­
skich przy klasztorach, dużych majątkach, a nawet
przy dworach; pracownie produkują na potrzeby
miasteczek i wsi meble kopiowane ze sprzętów
warstw elitarnych. I tak, w ostatniej ćwierci X V I I I w.
i na pocz. X I X w., pojawiają się w miasteczkach i na
wsiach stoły, łóżka, ławy „kanapy", szafy, powoli w y ­
pierając stare meble lub zmieniając ich funkcje.
W dalszej części pracy autor, który ogranicza się
wyłącznie do omawiania ław i krzeseł pochodzących
z miasteczka Lebiedina i najbliższej okolicy — wzo­

rowanych na sprzętach barokowych, klasycystycznych, renesansowych, empirowych i pseudogotyckich — podkreśla charakter zmian wprowadzonych
przez twórców ludowych w zakresie kompozycji
i zdobnictwa.
W artykule J. P. Łaszczuka „Kosowscy garncarze"
znajdujemy omówienie artystycznej twórczości garn­
carskiej rodziny Cwilików, pracujących do dziś we­
dług tradycyjnych wzorów pokuckich. Poza tym wy­
konują oni również gliniane i odlewane w gipsie
rzeźby figuralne (popiersia T. Szewczenki, statuetki
Hucuła i Hucułki).
Wiadomości o ludowym szklarstwie ukraińskim
przynosi artykuł W. F. Rożankiwśkiego „Mistrzowie
artystycznego szkła". Specyficzne warunki historycz­
ne wpłynęły na rozwinięcie się — jako jednej z dzie­
dzin ludowej twórczości artystycznej na Ukrainie —
szklarstwa. Ozdobne wyroby ze szkła w postaci na­
czyń o wyszukanych kształtach (często zwierzęcych)
wyrabiane są do dziś przez niektórych ukraińskich
hutników, jak np. Semenkę i Pawłowskiego, którzy
umiejętność tę odziedziczyli po ojcach. W wyrobach
swoich Semenko nawiązuje do wzorów XVIII-wiecznych, Pawłowski zaś, wychodząc z form tradycyj­
nych, poszukuje nowych rozwiązań. W 1956 r. zało­
żono we Lwowie wytwórnię tego rodzaju szkieł arty­
stycznych, która obecnie uruchomiła produkcję na
razie kilku wzorów. Planowane jest dalsze jej rozwi­
janie, w oparciu o seryjne powielanie wzorów.
Trzy opracowania poświęcone są malarstwu deko­
racyjnemu, szczególnie ściennemu, które N. O. Hłucheńka w pracy „Petrykowskie malarstwo dekora­
cyjne" uważa za najstarszą gałąź ukraińskiej sztuki
ludowej. W okolicy Dniepropietrowska, w omawianej
Petrykiwce i sąsiednich wsiach, rozwija się malar­
stwo na przedmiotach drewnianych (skrzynie, oparcia
sań, bębenki wijadeł) i w zdobnictwie wnętrza. In­
wazję malatury ściennej w zdobnictwie wnętrza spo­
wodował kapitalizm, który zubożył wieś ukraińską,
w wyniku czego zaczęto zastępować malaturą kilimy
nad łóżkami, haftowane ręczniki nad drzwiami i oknmi oraz barwne kafle piecowe. Po rewolucji pojawia
się tu nowa forma zdobnicza — malatura na papie­
rach zawieszonych na ścianach, tragażu, półkach,
malowane na bibule ręczniki nad oknami, malowane
prostokąty papierowe naklejane na piec.
Dekoracyjne malarstwo petrykowskie charaktery­
zuje przewaga ornamentu roślinnego o doskonałej
kompozycji i delikatnym, lekkim rysunku.
W 1935 r. w Petrykiwce zorganizowano szkołę ma­
larstwa dekoracyjnego pod kierunkiem nauczycieli
rekrutujących się spośród artystów zawodowych i l u ­
dowych (m. in. Tatiana Pata); szkoła wykształciła
w ciągu 6 lat istnienia wielu utalentowanych plasty­
ków. Niestety, ogromna większość młodych artystów
pracuje w innych zawodach. Należałoby ich umie­
jętności i wzory wykorzystać na większą niż dotych­
czas skalę w zdobnictwie wyrobów przemysłu arty­
stycznego, jak np. wyrobów porcelanowych i szkla­
nych, malowanych tkanin itp.
Artykuł A. S. Beżkowycza „Ukraińskie ludowe
malarstwo ścienne" i W! P. Samojłowycza „Polichro­
mia w ludowej architekturze mieszkalnej" poruszają
problemy zewnętrznej i wewnętrznej polichromii do­
mostwa ukraińskiego. Występowanie malatur na
ścianach zewnętrznych związane jest ściśle z budul­
cem: na terenach lesistych (północna Ukraina) przy
zrębie belkowym malatury nie występują (wyjątek
stanowi lesista Łemkowszczyzna), a rozwijają się ku
południowi w związku z użyciem gliny w budow­
nictwie, osiągając największe natężenie na południo­
wej i zachodniej Ukrainie.
Na formy i charakter malowania budynków miesz­
kalnych ogromny wpływ wywierają warunki klima­
tyczne, względy'praktyczne i możliwości surowcowe.
Wyznaczają one typowe cechy zdobnictwa danego te­
renu, a na ich tle występują ciekawe i indywidualne
rozwiązania poszczególnych obiektów zdobniczych.
105

�Kompozycja maiatur podkreśla najczęściej elemen­
ty konstrukcyjne, zrębu, otwory drzwi i okien. Cza­
sem występują na glinianych ścianach chałup kompo­
zycje reliefowe podkreślone barwą. Przyzby i budyn­
ki gospodarcze maluje się zazwyczaj kolorami ciem­
nymi, a ściany frontalne — jasnymi. Malatury wzo­
rzyste (o ornamencie roślinnym) występują na ze­
wnętrznych ścianach budynków — w części prawo­
brzeżnej Ukrainy są wielobarwne, a na terenach za­
chodnich zwykle jednokolorowe. Najczęściej używa­
ne kolory to: biały i niebieski, czerwony i czarny,
zielony, żółty. Malatury we wnętrzach podkreślają
również elementy konstrukcyjne (piec), obramiają
otwory drzwi i okien, imitują kilimy nad łóżkiem.
Na Kubaniu (u rodzin przesiedlonych z Ukrainy)
spotyka się wzorzyste malatury na polepie. Motywy
występujące we wnętrzach są w ogromnej większoś­
ci roślinne, rzadko geometryczne.
Niekiedy w
ne wierzenia
wanie małych
nych, którymi

malaturach zrębu ujawniają się daw­
magiczne — np. schematyczne malo­
„tylnych" drzwi dziś już nie budowa­
ma wychodzić zło z domu.

Bardzo ciekawe uwagi znajdujemy w artykule
J. P. Zapasko ,.Książka rękopiśmienna jako źródło
badania sztuki ludowej w przeszłości". W rękopiś­
miennych księgach znajduje się obfity materiał ilu­
stracyjny, który stanowić może źródło poznania daw­
nej ludowej twórczości plastycznej. I tak np. w
XIV-wiecznych rękopisach spotyka się elementy wy­
stępujące w rzeźbie i hafcie ludowym, w XV w.
i w pierwszej połowie X V I w. — motywy ludowego
tkactwa i plecionkarstwa. W księgach z drugiej poł.
X V I I I w. występują elementy czerpane z haftu ludo­
wego tego okresu (wzory geometryczne łączone z ro­
ślinnymi), z roślinnych maiatur na ścianach i drze­
wie oraz wiele wzorów snycerskich. Bardzo intere­
sujące są również przerywniki, będące miniaturowy­
mi wyobrażeniami kilimów lub rzeźbionych kijanek
z X I I i X I I I w. Zdaniem autorki we wspomnianym
wyżej zdobnictwie brali udział twórcy ludowi.
Interesującą treść omawianego czasopisma uzupeł­
niają liczne ilustracje, m. in. kolorowe, wykonane
b. starannie.
Anna
Dobrzańska-Pawlicka

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9946" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9924">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c4c89f8c715daedcc12fcc51e2b9a24b.pdf</src>
        <authentication>4afdf7ab50d98334069bb5a34b47a3b9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118284">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4884</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118285">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4530</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118286">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1968 t.22 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118287">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1968 t.22 z.1-2: s.92-96</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118288">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118289">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118290">
                <text>1968</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118291">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118292">
                <text>П. 1. Jean

R

E

C

Charles

Pellerin,

E

Bitwa

N

pod

piramidami,

Z

Épinal.

J

Jean Mistier, Francois Blaudez, A n d r é Jacquemin: E P I N A L ET L ' I M A G E R I E P O P U L A I R E ,
ilustr
106; lista g r a f i k ó w d z i a ł a j ą c y c h w P a r y ż u od X V I I I w i e k u do pocz. X I X w i e k u .
W r o k u 1961 została w y d a n a w P a r y ż u praca Epinal
et 1'imagerie populaire
b ę d ą c a zbiorowym podsumowa­
niem dotychczasowych b a d a ń francuskich h i s t o r y k ó w
nad tzw. „ i m a g e r i e " , czyli f i g u r a l n y m i przedstawieniami
graficznymi, p r o d u k o w a n y m i m i ę d z y i n n y m i w Epinal.
Logiczny u k ł a d problemowy w p r o w a d z i ł p o d z i a ł na
trzy rozdziały t r a k t u j ą c e 1) o genezie „ i m a g e r i e " , opra­
cowanej przez g ł ó w n e g o redaktora Jean Mistlera, 2) his­
t o r i i „ i m a g e r i e " w Epinal, zebranej przez Francois B l a u deza, oraz 3) o ich p r o d u k c j i i handlu, o m ó w i o n e j przez
A n d r é Jacquemina.
I . Jean Mistier poprzedza o m ó w i e n i e genezy „ i m a ­
gerie" p r ó b ą ustalenia definicji „ i m a g e r i e populaire",
k t ó r y c h nie w ł ą c z a w zakres sztuki ludowej. Jako s z t u k ę
l u d o w ą c h c i a ł b y określić s z t u k ę t w o r z o n ą przez l u d dla
ludu ł, zaznaczając r ó w n o c z e ś n i e , że tematycznie jest
ona, a zwłaszcza grafika i malarstwo, z w i ą z a n a poprzez
rzemieślnicze obrazki dewocyjne z malarstwem, rzeźbą,
w i t r a ż o w n l c t w e m sztuki oficjalnej .
T w ó r c y „ i m a g e r i e " nie b ę d ą c y ich u ż y t k o w n i k a m i
produkowali je dla ludu, d o b i e r a j ą c tematy odpowiada­
j ą c e jego zainteresowaniom, s p e c y f i c z n ą zaś f o r m ę —
nie l u d o w ą — d y k t o w a ł y w a r u n k i masowej, zmechanizo­
wanej produkcji. Ostatecznie t e r m i n „ i m a g e r i e " albo
„ i m a g e r i e d'Epinal" o k r e ś l a w sztuce i literaturze rodzaj
ludowej produkcji, prostej i naiwnej w formie. Historia
„ i m a g e r i e " , dotychczas jeszcze niekompletna,
notuje
już pierwsze p r z y k ł a d y w X V w i e k u , k t ó r e stosowane
były przede wszystkim przez z a k o n n i k ó w , a u t o r ó w i n 2

1 „On serait t e n t é d ' é c r i r e que l'art populaire est
celui qui est cree par le peuple et pour le peuple..."
2 „...les t h é m e s , les sujets de l a gravure populaire
ne sont certainement pas d'origine folklorique... Pour
les gravures, l'influence de la peinture, de la sculpture,
des v i t r a u x est encore plus nette et plus directe..."

92

E
P a r y ż 1961; s. 189;

k u n a b u ł ó w i k s y l o g r a f ó w . W y r a ź n e o ś r o d k i produkcji
„ i m a g e r i e " odnajdujemy w w i e k u X V I w Lyonie i Tu­
luzie, gdzie stosowano t e c h n i k ę drzeworytu, popularna
też i w w i e k u X V H w Orleanie, Chartres, Le Mans.
Silny r o z w ó j tych o ś r o d k ó w n a s t ę p u j e w w i e k u X V I I I ,
zaś w X I X w i e k u do n a j w i ę k s z e g o r o z k w i t u dochodzi
produkcja „ i m a g e r i e " w Epinal i w Metzu.
Z k o l e i M i s t i e r w o m a w i a n y m rozdziale o genezie
g r a f i k i p r z e s u n ą ł czas powstania pierwszego drzewo­
r y t u , tzw. „Bois Portat", w b e n e d y k t y ń s k i m klasztorze
•— „ F e r t e - s u r - G r o s n e " na d a t ę około 1370, zaś rok 1400
p r z y j ą ł za d a t ę p e ł n e g o j u ż rozwoju drzeworytu na te­
renach L o t a r y n g i i i B u r g u n d i i .
Grafika X V w i e k u tematycznie o b e j m o w a ł a przed­
stawienia M a t k i Boskiej, Chrystusa, sceny ze Starego
i Nowego Testamentu, ilustracje Złotej
legendy Jakuba
de V o r á g i n e oraz nieliczne jeszcze ilustracje romansów
rycerskich, k s i ą g dydaktycznych, fars, bajek. Kontynuacją
tego rodzaju p r z e d s t a w i e ń s ą zdaniem Mistlera bardziej
rozbudowane sceny ś w i e c k i e z X V I I w i e k u , które były
u z u p e ł n i a n e k r ó t k i m i opisami, wierszem względnie opo­
wiadaniem (np. scena z zamordowaniem Henryka de
Valois, k t ó r ą w y j a ś n i a d w u l i n i o w y opis). W wieku XVII
p o j a w i ł y się r ó w n i e ż g r a f i k i o n o w y m typie ikonogra­
ficznym, j a k „ Ś m i e r ć k r e d y t u " , „ M o n d e son versé",
„ D i a b l e d'Argent", „ D r z e w o m i ł o ś c i " , spopularyzowane
na przestrzeni X V I I I i X I X w i e k u obok przedstawień
politycznych i satyrycznych, oraz tzw. imagerie religieuse
produkowane dla z a k o n ó w i p i e l g r z y m ó w .
Po dokonaniu analizy w a r t o ś c i artystycznych grafiki
X V i X V I w i e k u , w oparciu o dotychczas opublikowaną
l i t e r a t u r ę , Mistier s t a r a ł się w y k a z a ć a n a l o g i ę poszczegól­
nych t y p ó w ikonograficznych r o z w i j a j ą c y c h się niezależ­
nie od siebie w r ó ż n y c h o ś r o d k a c h graficznych Francji.
I I . H i s t o r i ę „ i m a g e r i e " z E p i n a l o p r a c o w a ł Francois
Blaudez, k t ó r y w y k a z a ł s p e c y f i k ę t ł a historycznego Epi-

��E LJGE

¿MI

:

II. 5. Ralier-Boulard,

IJLWEBSKLLlT^

с
j г

i
у

;

Potop

(fragm.),

nal, ś r o d o w i s k a , w k t ó r y m p o w s t a ł a m a n u f a k t u r a p r o ­
d u k u j ą c a przez p ó ł t o r a w i e k u „ i m a g e r i e " , graficzne
przedstawienia figuralne, o naiwnej formie, lecz p r o ­
pagandowej i r ó ż n o r o d n e j treści. R o z w ó j Epinal, miasta
położonego na p ó ł n o c n y m wschodzie F r a n c j i k o ł o Metzu,
jako o ś r o d k a produkcji „ i m a g e r i e " , b y ł k o n s e k w e n c j ą
tradycji drukarskich, notowanych j u ż na przestrzeni
X V I I w i e k u . W r o k u 1617 w y d a n e zostało przez Nicolas
Clemente dzieło: Les Rois et Dues d'Austrasie
depuis
Téodoric
I-er, fus ainée de Clovis, jusque á Henri I I
á present régnant,
p r z e t ł u m a c z o n e na j ę z y k francuski
przez Francois Thibaudeta z D i j o n , a w r o k u 1634
Récherches
des Saints Antiquites
de la Vóge wydane
w d r u k a r n i Amboise-Amboise. To ostatnie dzieło i l u ­
strowane było trzema p o r t r e t a m i b i s k u p ó w , przedsta­
w i e n i a m i M a t k i Boskiej i ś w . Józefa. R ó w n o c z e ś n i e w
w i e k u X V I I notuje się pierwsze w E p i n a l k a r t y do gry.
W I I p o ł o w i e X V I I w i e k u p o j a w i ł y się tam l u ź n e
k a r t y drzeworytnicze z w y o b r a ż e n i e m M a t k i Boskiej,
świętych patronów i orędowników, ujętych
zgodnie
z k o n c e p c j ą ś r e d n i o w i e c z n ą a o k r e ś l a n y c h jako obrazki
ś w i ę t e „feuille des Saintes", „ F e u d'Saints". Drzewo­
r y t y te, kolportowane w okolicy, czczone b y ł y jako
obrazki dewocyjne i umieszczane w e w n ę t r z a c h miesz­
kalnych na ś c i a n a c h , nad ł ó ż k a m i , w szafach, kufrach itp.
Jako pierwszych t w ó r c ó w „ i m a g e r i e d'Epinal" n o t u ­
j e się w X V I I w i e k u Claude Cardineta, autora Cantique
spirituel
compose á la louange du glorieux Saint
Nico­
las... sur le chant Retournez
au marest... oraz J. B o u charda. Natomiast w w i e k u X V I I I czynni b y l i między
i n n y m i Jean Nicolas Vatot, Jean Charles Didier I , autor
drzeworytu z fryzem z dwunastoma a p o s t o ł a m i , umiesz-

94

'

*

drzeworyt,

:

Orlean,

• .

koniec

XVIII

w.

c z ú n y m i we w n ę t r z a c h arkad, oddzielonych od siebie
pilastrami. Najsilniejszy r o z w ó j o ś r o d k a w Epinal nastą­
pił za c z a s ó w działalności Jean Charles Pellerina, któ­
rego n a l e ż y u z n a ć raczej za r z e m i e ś l n i k a niż artystę.
Ojciec jego w r a z ze s w y m bratem p r z y b y ł do Epinal
z k o ń c e m X V I I I w i e k u jako k a r t o w n i k , czyli drukarz
k a r t do gry. Jean Charles, dobrze przygotowany do za­
w o d u drukarskiego, p o c z ą t k o w o t r u d n i ł się produkcją
k a r t do gry, lecz j u ż w r d k u 1800 z a i n s t a l o w a ł nowo­
czesne atelier z czterema prasami i rozpoczął produkcję
„ i m a g e r i e " na w i ę k s z ą s k a l ę . Z n a j ą c zapotrzebowanie
l u d u , z w r a c a ł s p e c j a l n ą u w a g ę na t y p y ikonograficzne
p r o d u k o w a n y c h przez siebie „ o b r a z k ó w " . Były to po­
c z ą t k o w o przedstawienia M a t k i Boskiej, Ukrzyżowanie,
sceny ze stworzeniem ś w i a t a , p o w r o t e m syna marno­
trawnego. Najszybciej r o z p o w s z e c h n i a ł y się przedstawie­
nia ś w i ę t y c h p a t r o n ó w i o r ę d o w n i k ó w , k t ó r e flanko­
wane b y ł y tekstem m o d l i t w y l u b p i e ś n i do świętego.
Jean Charles Pellerin r o z p o w s z e c h n i ł również „ima­
gerie" z przedstawieniami ś w i e c k i m i , t a k ż e i z innych
o ś r o d k ó w Francji. W jego warsztacie zostały wyprodu­
kowane ilustracje opowieści o Genevieve de Brabant
Barbe-Bleu, Adelajdzie i Ferdynandzie, Śmierci kredytu,
D é g r e des Ages oraz p i e ś n i l u d o w y c h o bohaterskim
k s i ę c i u Malborough i Monsieur et Madame Denis. Naj­
bardziej charakterystyczne b y ł y dla manufaktury Pelle­
r i n a „ i m a g e r i e " , b ę d ą c e a p o t e o z ą Napoleona, ze scenami
b i t w y pod Waterloo i P i r a m i d a m i , u z u p e ł n i a n e krótką
informacją historyczną.
O s o b n ą g r u p ę „ i m a g e r i e " produkowanych przez Jean
Charles Pellerina w o ś r o d k u w Epinal t w o r z ą „obrazki"
dziecięce, groteski, k a r y k a t u r y , j a k na przykład „Les
cris de Paris", „ A l f a b e t k a r y k a t u r " , „La Grande familie
de Chats".

�W miarę wzrostu zapotrzebowania na „ i m a g e r i e " te­
mat będący k o n s e k w e n c j ą z a i n t e r e s o w a ń p r z e c h y l a ł się
na stronę świeckich p r z e d s t a w i e ń . „ I m a g e r i e " s t a ł y się
rozrywką i n a u k ą , zaczęły -spełniać r o l ę informatora
historycznego, naukowego, politycznego, kolportera h u ­
moru, dowcipu, k a r y k a t u r y , zaś teksty drukowane jako
uzupełnienia ilustracji b y ł y dostatecznym ich opisem.
I I I . Problem p r o d u k c j i „ i m a g e r i e " z e b r a ł w o m a w i a ­
nej pracy A n d r é Jacquemin, k t ó r y g ł ó w n y nacisk położył
na stronę techniczną. P o d k r e ś l i ł znaczenie o ś r o d k a Epinal
dla rozwoju drzeworytu, charakterystycznego dla po­
szczególnych o ś r o d k ó w francuskiej sztuki ludowej. R ó w ­
nie typowy był dla o ś r o d k a w E p i n a l sposób kolorowania
oraz zestawy barw, o d r ó ż n i a j ą c e „ i m a g e r i e " z Epinal
od „obrazków" z Chartres, Orleanu, L e Mans, Rennes,
Caen. Silnie r o z w i n i ę t a technika d r z e w o r y t u została
z czasem z a s t ą p i o n a miedziorytem, a k w a t i n t ą , litografią
— technikami graficznymi bardziej w y d a t n y m i w p r o ­
dukcji.
Na zakończenie omawianego r o z d z i a ł u A n d r e Jacque­
min podał w i a d o m o ś c i d o t y c z ą c e organizacji pracy w
manufakturze w Epinal, i n f o r m u j ą c , że w r o k u 1845

Repr. z: Jean

Mistier,

Francois

Blaudez,

II. 6. Zegar

André

p r a c o w a ł o tam 35 mężczyzn, 3 kobiety oraz 40—60 dzieci,
k t ó r z y zarabiali p r z e c i ę t n i e 60 c e n t i m ó w do 5 f r a n k ó w ;
p r z e d s t a w i ł t a k ż e i m p o n u j ą c e w y n i k i ich pracy obej­
m u j ą c e j około 400 t y p ó w ikonograficznych na starych
drzeworytach, 400 l i t o g r a f i i , ponad 4500 „ o b r a z k ó w "
figuralnych, ponad 1000 r y c i n z przedstawieniami żoł­
nierzy. Ł ą c z n i e z m a n u f a k t u r y w E p i n a l rozeszło się
około 9000 t y p ó w „ i m a g e r i e " , k t ó r e znalazły o d b i o r c ó w
we Francji, Hiszpanii, Portugalii, R u m u n i i , A n g l i i , obu
A m e r y k a c h , w Afryce, p e ł n i ą c rolę obrazka dewocyjnego, opowieści historycznej, anegdoty i u z y s k u j ą c z cza­
sem w a r t o ś ć k o l e k c j o n e r s k ą .
O m ó w i o n a k s i ą ż k a zredagowana przez Jean Mistlera
i u z u p e ł n i o n a p i ę k n ą s z a t ą graficzną poprzez szeroki
p r z e g l ą d przedstawionego m a t e r i a ł u dostarcza możliwości
analizy ikonograficznej. Nie mniejsze znaczenie m a j ą
p r ó b y ustalenia definicji „ s z t u k i ludowej", genezy „ i m a ­
gerie populaire" oraz wykazanie historycznego rozwoju
„ i m a g e r i e " . Niestety, autorzy nie zainteresowali się w y ­
c z e r p u j ą c o s t r o n ą f o r m a l n ą „ i m a g e r i e " , o g r a n i c z a j ą c się
jedynie do p r o b l e m ó w warsztatu i produkcji.

Stefania Krzysztofowicz

Jacquemin,

kredytu,

Bretania,

Epinal

XVIII

et l'imagerie

w.

populaire.

Paryż

1961.

�L ' A R T ET LES S O C I É T É S P R I M I T I V E S A T R A V E R S L E
zbiorowa pod r e d a k c j ą Jean Claude Iberta.

Książka wyszła z obszerną p r z e d m o w ą pióra MaxPol Foucheta. Fouchet r o z w a ż a problem sztuki nazwanej
przez X I X wiecznych badaczy „ p r y m i t y w n ą " . Z a u w a ż a ,
że o k r e ś l e n i e to zmieniło nieco swoje p o c z ą t k o w e zna­
czenie, i zastanawia się, czy m a m y prawo n a z y w a ć tak
sztukę, t w o r z o n ą niejednokrotnie przez ludzi utalento­
wanych i p e ł n y c h i n w e n c j i .
P r z y m i o t n i k „ p r y m i t y w n y " u ż y w a n y b y ł j u ż co n a j ­
mniej 100 lat temu dla o k r e ś l e n i a wszystkiego, co nie
mieściło się w ramach ó w c z e s n y c h k a n o n ó w artystycz­
nych. Dzisiaj t e r m i n ten s t r a c i ł swoje znaczenie pejora­
tywne, nie jest natomiast jednoznaczny. O k r e ś l a r ó ż n o ­
rodne postawy, często nawet k r a ń c o w o r ó ż n e . Ludzie
paleolitu, k t ó r z y stworzyli r y s u n k i na ś c i a n a c h w A l tamira, Lascaux, Font-de-Gaume, Combarelles lub Niaux,
b y l i n i e w ą t p l i w i e p r y m i t y w n i . Do n i c h n a l e ż ą r ó w n i e ż
ci, k t ó r z y żyją obecnie w buszu australijskim. W j a k i
sposób natomiast określić s z t u k ę dziecka oraz twórczość
ludzi o n i e z w y k ł e j w y o b r a ź n i g r a n i c z ą c e j z p s y c h o p a t i ą ,
a r ó w n o c z e ś n i e w y k s z t a ł c o n y c h ? A u t o r decyduje się
z a r e z e r w o w a ć n a z w ę „ p r y m i t y w n i " dla ludzi oddalonych
od cywilizacji w s p ó ł c z e s n e j , p o n i e w a ż w y r a ż a j ą oni po­
przez f o r m ę p l a s t y c z n ą swoje nadzieje i uczucia oraz
w y o b r a ż e n i a i w i e d z ę o świecie. T e r m i n „ s z t u k a p r y m i ­
t y w n a " r ó w n i e ż nie jest d o k ł a d n i e sprecyzowany. A u t o ­
rzy k s i ą ż k i stairają się u k a z a ć oblicze i f u n k c j ę sztuki
p r y m i t y w n e j na r ó ż n y c h terenach, w y d o b y ć czynniki,
k t ó r e na n i ą w p ł y n ę ł y , szczególnie c z y n n i k i etniczne.
Za p r z y k ł a d sztuki p r y m i t y w n e j służy najczęściej sztuka
l u d ó w A f r y k i . P a t r z ą c na nią, zwracamy u w a g ę przede
wszystkim na f o r m ę , podczas gdy cała sztuka p r y m i ­
tywna, nie t y l k o a f r y k a ń s k a , przez swych o d b i o r c ó w
nie b y ł a t r a k t o w a n a w y ł ą c z n i e jako element dekoracyj­
ny, lecz s p e ł n i a ł a funkcje k u l t o w e .
Omawiane studium, ilustrowane l i c z n y m i zdjęciami
e k s p o n a t ó w ze ś w i a t o w e j s ł a w y k o l e k c j i , p o ś w i ę c o n e
jest sztuce s p o ł e c z e ń s t w p r y m i t y w n y c h sześciu olbrzy­
mich r e g i o n ó w ś w i a t a n i e z a l e ż n e j od w s p ó ł c z e s n e j cy­
w i l i z a c j i . Poszczególne rozdziały s t a n o w i ą m o n o g r a f i ę
tej twórczości artystycznej w Afryce, Oceanii, A z j i po­
ł u d n i o w e j , A r k t y c e oraz Ameryce P ó ł n o c n e j i P o ł u d n i o ­
w e j . Autorzy — pracownicy p o w a ż n y c h i n s t y t u c j i n a u ­
kowych, najlepsi specjaliści z tego zakresu — s t a r a j ą
się o d p o w i e d z i e ć na podstawowe pytania: j a k i e jest jej
miejsce, funkcja społeczna i religijna oraz jakie czyn­
niki determinują ją w konkretnych społeczeństwach
prymitywnych.
A f r y k ę o p r a c o w a ł Luc de Heusch — profesor u n i ­
wersytetu w Brukseli. Zaczyna od o g ó l n y c h r o z w a ż a ń
teoretycznych na temat sztuki a f r y k a ń s k i e j , jej stylu,
formy i f u n k c j i oraz daje k r ó t k i rys historyczny doty­
czący okresu z e t k n i ę c i a s i ę cywilizacji n o w o ż y t n e j z k u l ­
t u r ą a f r y k a ń s k ą , a szczególnie z w i ą z a n e g o z t y m p r o ­
blemem odkrycia sztuki plastycznej w Afryce. Szerzej
zajmuje się o m ó w i e n i e m r o l i r z e ź b i a r z a w s p o ł e c z e ń ­
stwie a f r y k a ń s k i m , k t ó r e g o p r z y w i l e j e są bardzo często
w i ę k s z e niżeli k r ó l a czy wodza. Zwraca u w a g ę na fakt
ścisłego w s p ó ł w y s t ę p o w a n i a zawodu r z e ź b i a r z a i k o ­
wala, na k t ó r e g o p r e s t i ż m a j ą n i e w ą t p l i w i e w p ł y w : rola,
j a k ą odgrywa ogień w życiu A f r y k a ń c z y k a , oraz z w i ą ­
zane z n i m wierzenia z n a j d u j ą c e odbicie w r z e ź b a c h
W drzewie. R z e ź b i e n i e p o s ą g ó w i masek r y t u a l n y c h ,
nierozdzielnie ze sobą z w i ą z a n e , koncentruje się w c h ł o p ­
skiej, rolniczej k u l t u r z e A f r y k i zachodniej i ś r o d k o w e j .
B r a k go natomiast w regionach o k u l t u r z e pasterskiej
na terenie A f r y k i wschodniej i p o ł u d n i o w e j .
Po k r ó t k i m opisie warsztatu artysty, n a r z ę d z i oraz
m a t e r i a ł u wykorzystywanego na r z e ź b y ( k a m i e ń , drze­
wo, żelazo) przechodzi autor do c h a r a k t e r y s t y k i p l a s t y k i
figuralnej czasów przedhistorycznych, p o c z ą w s z y od n a j ­
starszych znanych z wykopalisk r z e ź b z k a m i e n i a i t e r r a k o t y (np. znad jeziora Czad) i najdawniejszych r z e ź b
w metalu, szczególnie b r ą z u i m o s i ą d z u , z t e r e n ó w
A f r y k i zachodniej i centralnej. Na tle tej ogólnej cha­
r a k t e r y s t y k i d o k ł a d n i e j analizuje k u l t u r y r o z w i n i ę t e na
obszarach Sudanu, Nigerii, G w i n e i , Konga, n a z y w a j ą c
je kulturami „ m o t y k i i topora". Jako jedne z pierwszych
omawia m i k r o k u l t u r y , k t ó r e w y t w o r z y ł y się na r o l n i ­
czych obszarach stepu s u d a ń s k i e g o , sięgające
swymi
p o c z ą t k a m i neolitu. L u d y z a m i e s z k u j ą c e ten teren t w o r z ą

96

MONDE.

Paris

1964,

s.

352,

i l . 160, map

5.

Praca

o d r ę b n e grupy k u l t u r o w e i lingwistyczne. Przedmiot
z a i n t e r e s o w a ń autora stanowi ich k u l t u r a , a szczególnie
zwyczaje, sztuka plastyczna oraz dostrzegalne wzajemne
w p ł y w y . Te ostatnie o m ó w i o n o na p r z y k ł a d z i e w y s t ę p o ­
wania podobnych masek r y t u a l n y c h z w i ą z a n y c h z od­
m i e n n y m i zwyczajami na r ó ż n y c h terenach. Np. maski,
k t ó r e u ż y w a n e s ą w zwyczajach z w i ą z a n y c h z przecho­
dzeniem z w i e k u m ł o d z i e ń c z e g o do d o j r z a ł e g o (typowe
dla m a t r y l i n e a r n e j k u l t u r y Bantu), spotyka się jako
maski pogrzebowe w Sudanie. Jedne i drugie u w a ż a
autor za te, k t ó r e s t a n o w i ł y p o c z ą t e k teatru.
Osobny dział stanowi analiza stylistyczna a f r y k a ń ­
skiej p l a s t y k i figuralnej, w ś r ó d k t ó r e j znajduje autor
f o r m y realistyczne ( A f r y k a centralna), kubistyczne (Su­
dan), w n i e k t ó r y c h zaś dopatruje się p e w n y c h cech k l a sycystycznych. Jako o d r ę b n y wydziela s t y l „ b a n t u " m a ­
j ą c y pewne cechy s u d a ń s k i e g o k u b i z m u i realizmu
afrykańskiego.
O m a w i a j ą c f u n k c j ę masek a f r y k a ń s k i c h , u w z g l ę d n i a
ich s y m b o l i k ę , z w i ą z e k z wierzeniami, o d d z i a ł y w a n i e na
p s y c h i k ę ludizką oraz s t r o n ę m a g i c z n ą , k t ó r a z a c h o w a ł a
się już niejednokrotnie t y l k o w f o r m i e teatralnych
przedstawień.
R e a s u m u j ą c swoje w y w o d y , p o d k r e ś l a autor, j a k i m
zmianom uległa f u n k c j a masek, p r z e c h o d z ą c z k u l t o ­
wej w k o m e d i o w ą , zwraca u w a g ę na w a ż n ą rolę teatru
ludowego, a szczególnie maskarad m a j ą c y c h głębokie
podłoże filozoficzne, z w i ą z a n e z p s y c h i k ą A f r y k a ń c z y k a ,
jego wierzeniami o p a r t y m i na kulcie p r z o d k ó w .
O c e a n i a została opracowana przez Jean Guiarta —
dyrektora naukowego L'Ecole Pratique des Hautes Etu­
des. Na w s t ę p i e podaje on informacje d o t y c z ą c e badań
Oceanii i jej sztuki plastycznej odizolowanej od obcych
w p ł y w ó w na skutek m i n i m a l n y c h k o n t a k t ó w z innymi
k o n t y n e n t a m i . Jej funkcja s p o ł e c z n a na wyspach Oceanii,
Polinezji, Hawajach b y ł a daleko w a ż n i e j s z a aniżeli wa­
l o r y formalne. N a j c z ę s t s z y m i tematami s ą t u obrzędy
z w i ą z a n e z i n i c j a c j ą i h i e r a r c h i ą społeczną. Rzeźby
0 charakterze symbolicznym p r z e d s t a w i a j ą osoby zaj­
m u j ą c e o k r e ś l o n e miejsce w h i e r a r c h i i s p o ł e c z n e j . Często
s ą to p o m n i k i grobowe osób p e ł n i ą c y c h w a ż n e funkcje
w plemieniu. D a j ą one w y o b r a ż e n i e o rozwarstwieniu
w s p o ł e c z e ń s t w i e , w k t ó r y m ogromnie rozbudowany
b y ł system przechodzenia ze stanu niższego do wyższego.
W y r a ż a się to m i ę d z y i n n y m i w f o r m i e u ż y w a n y c h ma­
sek. O m a w i a j ą c je, przytacza autor r ó w n i e ż związane
z n i m i podania z Nowej Kaledonii, k t ó r e najlepiej obra­
zują ich r o l ę w tamtejszym s p o ł e c z e ń s t w i e . Zajmuje się
t a k ż e znakami r o d o w y m i , ich dziedzicznością, jak rów­
nież dziedzicznym przekazywaniem t e m a t ó w i m o t y w ó w
zdobniczych z n a j d u j ą c y c h się na tabliczkach wotyw­
nych, t a t u a ż u i r z e ź b a c h umieszczonych na kalenicach
chat. W r z e ź b a c h d o m i n u j ą f o r m y z w i e r z ę c e i ludzkie
twarze.
W rozdziale t y m stosunkowo dużo miejsca zajmuje
sztuka religijna, w k t ó r e j autor omawia wyobrażenia
b ó s t w i c z a r o w n i k ó w . Sztuka ta posiada potężną nad­
budowę wierzeniową i zwyczajową.
A z j a . A u t o r k a tej części — Solange Thierry, kustosz
działu azjatyckiego w Musee de 1'Homme — zajmuje się
p r y m i t y w n y m i l u d a m i Assanu, B i r m y , K a m b o d ż y , Laosu
1 W i e t n a m u oraz części wysp archipelagu indonezyj­
skiego. U w z g l ę d n i a p o w i ą z a n e z rzekami i morzami ob­
szary l e ż ą c e w I n d i a c h i Chinach. Sztuka w naszym zro­
zumieniu, a w i ę c t r a k t o w a n a jako swobodne uzewnętrz­
nienie s u b i e k t y w n y c h p r z e ż y ć t w ó r c y , tam nie istnieje.
Jest ona bowiem uprawiana jako ścisła specjalizacja
dziedziczona z pokolenia na pokolenie. Rzeźbiarzem jest
ten, kto rodzi się z ojca r z e ź b i a r z a , dziedzicząc po przod­
kach w z o r y i tematy rzeźb, k t ó r e bez zmian kopiuje.
P r z y k ł a d e m tego są p r y m i t y w n e r z e ź b y wykonane w
drzewie lub kamieniu, k t ó r e posiada k a ż d a wieś na za­
chodzie Bihar, gdzie w y s t ę p u j ą one jako słupy stawiane
z okazji p o g r z e b ó w l u b wesel. A u t o r k a dołącza opisy
z w i ą z a n y c h z n i m i ś w i ą t i uroczystości łącznie z wierze­
n i a m i i m i t a m i d o t y c z ą c y m i b ó s t w i b o h a t e r ó w przed­
stawianych na p o s ą g a c h . P o s ą g i te m a j ą zapewnić łącz­
ność m i ę d z y ż y j ą c y m i a z m a r ł y m i . Wierzenia i związane
z n i m i zwyczaje b y ł y bardzo rozbudowane, a maski
i k a r y k a t u r y o d g r y w a ł y w nich n i e m a ł ą rolę.

�Autorka opisuje p r z e m y s ł artystyczny z P ó ł w y s p u
Indochińskiego reprezentowany przez bogato zdobione
wyroby koszykarskie, tkactwo b a w e ł n i a n e w Assam
i biżuterię w y r a b i a n ą przez górali z północy.
Odrębnie o m ó w i o n e są t u k u l t u r y
Madagaskaru
i archipelagu indonezyjskiego. Madagaskar jako jedna
z wysp na Oceanie I n d y j s k i m z w i ą z a n a jest k u l t u r o w o
nie z Afryką, j a k m o ż n a by p r z y p u s z c z a ć , lecz z I n d o ­
nezją; wykazuje r ó w n i e ż pewne analogie z Chinami.
Podobieństwo tych k u l t u r widoczne jest w j ę z y k u (na­
zewnictwo i nomenklatura p o k r e w i e ń s t w a ) , a jeszcze
bardziej w gospodarce i z w i ą z a n y c h z n i ą n a r z ę d z i a m i
rolniczymi. Sztuka Madagaskaru reprezentowana jest
przez prymitywne i nieciekawe pod w z g l ę d e m formy
slupy kamienne z n a j d u j ą c e się przy w e j ś c i u do wsi.
Związane są z n i m i z r ó ż n i c o w a n e wierzenia religijne.
Nieco więcej uwagi p o ś w i ę c a s ł u p o m r z e ź b i o n y m w
drzewie oraz l o k a l n e m u r z e m i o s ł u artystycznemu, k t ó r e
odznacza się m i ę d z y i n n y m i ciekawymi w y r o b a m i b i ż u ­
terii o bardzo starych formach. Archipelag indonezyjski
jest silnie z r ó ż n i c o w a n y k u l t u r o w o ze w z g l ę d u na r ó ż ­
norodne zajęcia l u d n o ś c i (myślistwo, rolnictwo) oraz
odmienne religie, z n a j d u j ą c e swe odbicie w sztuce (ta­
tuaż, maski, laski magiczne o zdobionych r z e ź b a m i g ł o ­
wicach) i w r z e m i o ś l e artystycznym.
Region A r k t y c z n y
o p r a c o w a ł a docent Eveline
Lot-Falck, pracownica działu arktycznego w M u s é e de
1'Homme. Region ten reprezentuje przede w s z y s t k i m
kultura L a p o ń c z y k ó w z bardzo c i e k a w ą s z t u k ą r e l i g i j n ą
i rysunkami, w k t ó r y c h znajduje odbicie wiedza i w y ­
obrażenia o świecie. Rozdział zawiera opis w y r o b ó w
z kości, masek -zwierzęcych p r z e d s t a w i a j ą c y c h f o k i , r y ­
by itp. Autorka porusza r ó w n i e ż zagadnienie w y k o r z y s t a ­
nia arktycznej sztuki t r a d y c y j n e j dla celów populary­
zacji sztuki ludowej tego regionu.
Ameryka
Północna.
Jej
kulturę
opracował
Nicole Belmont — p r a c o w n i k Z a k ł a d u Antropologii Spo­

K

R

O

zjazdy

Dnia 15 grudnia o d b y ł a się w
Lublinie o g ó l n o p o l s k a
konferencja
naukowa
poświęcona
problemom
współczesnego malarstwa ludowego.
Referat w p r o w a d z a j ą c y
wygłosił
prof, dr Roman Reinfuss. D y s k u ­
tanci p r ó b o w a l i ustalić, co n a l e ż y
określić mianem w s p ó ł c z e s n e g o m a ­
larstwa ludowego. Czy
bazarową
twórczość makatek i „ d y w a n ó w "
można zaliczyć do kategorii m a l a r ­
stwa?
Z okazji konferencji otwarto w
salach Muzeum na Z a m k u w y s t a ­
wę w s p ó ł c z e s n e j ludowej twórczości
malarskiej. Pokazano k i l k a starych
obrazków na szkle oraz ok. 100 r ó ż ­
nego rodzaju makatek i „ d y w a ­
nów" malowanych na p ł ó t n i e , pa­
pierze i płycie p i l ś n i o w e j . Były to
m a k a t k i produkowane w w o j . l u ­
belskim lub kupione na targach
a p o c h o d z ą c e z innych o ś r o d k ó w .
Mapa umieszczona na
wystawie
p o k a z y w a ł a k i e r u n k i rozchodzenia
się makatek z w o j . lubelskiego do
różnych o ś r o d k ó w w całej Polsce.

*
Dnia 21 stycznia odbył się w
PDK w Krasnymstawie Zjazd T w ó r ­

Halina Wójcik

N
za

Konferencje,

łecznej w College de France i L'Ecole Pratique des
Hautes É t u d e s . Rozdział ten zawiera k r ó t k i rys histo­
ryczny i antropologiczny l u d n o ś c i pierwotnie zamiesz­
k u j ą c e j A m e r y k ę . Poprzedza on opis w i e l k i c h k u l t u r
M e k s y k u i A m e r y k i Ś r o d k o w e j . W opisie sztuki w s p ó ł ­
czesnych I n d i a n zajmuje się g ł ó w n i e k u l t u r a m i znad
p ó ł n o c n o z a c h o d n i e g o brzegu Pacyfiku: A l a s k ą , p ó ł n o c n o z a c h o d n i ą K a l i f o r n i ą łącznie z K o l u m b i ą
brytyjską.
W y s t ę p u j e t u bogata twórczość plastyczna widoczna
w rzeźbie, stroju oraz maskach o b r z ę d o w y c h .
Ameryka
Południowa
opracowana
została
przez p a n i ą docent Simone Dreyfuss — p r a c o w n i c ę
Centre N a t i o n a l de la Recherche Scientifique. W o b r ę b i e
k o n t y n e n t u p o ł u d n i o w e g o w y r ó ż n i a k i l k a r e g i o n ó w o od­
miennych k u l t u r a c h , dając ich c h a r a k t e r y s t y k ę . Jako
p i e r w s z ą omawia s z t u k ę A m e r y k i R ó w n i k o w e j : b o g a t ą
rzeźbę w drewnie, p l a s t y k ę u ż y t k o w ą (ceramika, w y ­
roby koszykarskie) oraz p l a s t y k ę o b r z ę d o w ą (maski ob­
r z ę d o w e , ozdoby z piór). Wiele miejsca p o ś w i ę c a zdo­
bieniu ciała przy pomocy malowania. Zamieszcza r ó w ­
nież k r ó t k ą c h a r a k t e r y s t y k ę plemion Czako zamieszku­
j ą c y c h dorzecze rzek Parany i Paraguay, s t a n o w i ą c y c h
do dzisiaj n a t u r a l n y rezerwat i n d i a ń s k i e j k u l t u r y .
Przy o m a w i a n i u sztuki regionu A n d ó w autorka zwra­
ca u w a g ę na zdobnictwo w metalu, w y r ó ż n i a j ą c e się
b o g a t ą b i ż u t e r i ą ze srebra i złota, oraz c e r a m i k ę . Roz­
dział zamyka o g ó l n y m i r o z w a ż a n i a m i na temat sztuki
Indian Ameryki Południowej.
Praca jako całość stanowi n i e w ą t p l i w i e bardzo cenny
w k ł a d do l i t e r a t u r y p o ś w i ę c o n e j zagadnieniom sztuki
p r y m i t y w n e j . W a r t o ś ć jej polega nie tyle na analizie sa­
mej twórczości plastycznej l u d ó w p r y m i t y w n y c h , ile na
p o w i ą z a n i u tej twórczości z c a ł o k s z t a ł t e m
kultury,
a przede w s z y s t k i m z bogatym i skomplikowanym ś w i a ­
tem w i e r z e ń , o b r z ę d ó w i zwyczajów.

okres X

I
1967 -

K

A

III 1 9 6 8

ców L u d o w y c h . W trakcie obrad
powołano Klub Twórców Ludowych
P o w i a t u Krasnostawskiego. W cza­
sie dyskusji poruszono szereg za­
gadnień związanych z formami pra­
cy K l u b u . K l u b będzie o r g a n i z o w a ł
spotkania autorskie, w y s t a w y i eks­
pozycje
przedstawiające
dorobek
a r t y s t ó w ludowych. Obecny na zjeź­
dzie prezes
Międzywojewódzkiego
K l u b u Pisarzy L u d o w y c h B r o n i s ł a w
Pietrak w swym w y s t ą p i e n i u pod­
k r e ś l i ł p o t r z e b ę kontynuowania t r a ­
d y c j i ludowej.

*
W dniach od 19 do 21 lutego od­
b y ł a się I I O g ó l n o p o l s k a K o n f e r e n ­
cja
Etnograficzna
zorganizowana
przez I n s t y t u t H i s t o r i i K u l t u r y M a ­
terialnej P A N . W pierwszym dniu
obrad w Rzeszowie prof, dr W. D y nowski wygłosił referat w p r o w a ­
dzający na temat b a d a ń mongols k o - b u ł g a r s k i c h . Po referacie uczest­
nicy obu ekspedycji wygłosili spra­
wozdania z b a d a ń na terenie B u ł ­
g a r i i i Mongolii. D r u g i dzień obrad
p o ś w i ę c o n y był referatom i spra­
wozdaniom z b a d a ń nad
kulturą
l u d o w ą i przemianami s p o ł e c z n y m i
na w s i rzeszowskiej. Ostatniego
dnia uczestnicy konferencji zwie­

dzili Muzeum Budownictwa L u ­
dowego w Sanoku; dyrektor m u ­
zeum A . R y b i c k i zapoznał zebra­
nych z p o s t ę p e m prac w skansenie
sanockim. O d b y ł a się r ó w n i e ż p r o ­
jekcja f i l m ó w etnograficznych o
Mongolii.

*
Dnia 20 lutego z m a r ł w Chmiel­
nie w y b i t n y t w ó r c a ludowy Leon
Necel. Był on członkiem znanej,
starej rodziny kaszubskiej, k t ó r a
od k i l k u p o k o l e ń z a j m o w a ł a się
garncarstwem. Odszedł jeden z n a j ­
bardziej zasłużonych dla regionu
t w ó r c ó w i działaczy ludowych, od­
znaczony Srebrnym i Z ł o t y m K r z y ­
żem Zasługi, wielokrotnie
nagra­
dzany na wystawach i konkursach
k r a j o w y c h i zagranicznych.
Działalność

muzeów

W z w i ą z k u z 20-leciem M i ę d z y ­
narodowej Rady M u z e ó w (ICOM)
ogłoszona została I I M i ę d z y n a r o d o ­
wa Kampania Muzealna w okresie
od 1.X.67 do 1.VIII.68. W związku
z t y m o d b ę d z i e się szereg wystaw
sztuki ludowej. Muzeum w B i a ł y m ­
stoku p o k a ż e t r a d y c y j n ą i w s p ó ł ­
czesną s z t u k ę l u d o w ą całego woje­
w ó d z t w a białostockiego, obrzędy i u -

.97

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6226" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6206">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/638c61c0318982f6f1021510c8fbfee1.pdf</src>
        <authentication>c2fb67c537c71305358844ac564b2907</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74117">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4898</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74118">
                <text>1968</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74119">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4544</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74120">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1968 t.22 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74121">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1968 t.22 z.3 ; s.161-163</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74122">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74123">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74124">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74125">
                <text>R

E

C

E

N

T ó t h Janos: G O C S E J N E P I E P I T E S Z E T E ( B u d o w n i c t w o l u d o w e
B u d a p e s z t 1965, s. 156, ilustir. 270 + 8 r y c i n k o l o r .
W d r u g i m n u m e r z e P o l s k i e j S z t u k i L u d o w e j w 1967
z a m i e ś c i ł e m r e c e n z j ę p r a c y J. T ó t h a o w ę g i e r s k i e j a r c h i ­
t e k t u r z e l u d o w e j . O b e c n i e d o s z ł a do n a s z y c h r ą k i n n a
p r a c a tego a u t o r a o l u d o w y m
budownictwie
regionu
Gocsej w p o ł u d n i o w o - z a c h o d n i c h W ę g r z e c h , w
pobliżu
granicy jugosłowiańskiej, w komitacie Zala.
K s i ą ż k a m a cztery rozdziały. W pierwszym, k r ó t k i m
rozdziale, autor p o d s u m o w a ł dotychczasowe w y n i k i ba­
d a ń nad o s a d n i c t w e m . O n sam dla s w y c h c e l ó w p r z e ­
b a d a ł p o n a d 100 o s i e d l i z a r ó w n o w t e r e n i e , j a k i na
p o d s t a w i e m a p k a t a s t r a l n y c h z 1860 r. N a j b a r d z i e j i s t o t ­
n y jest f a k t , że n i e w i e l k i ten region, o p o w i e r z c h n i za­
l e d w i e 1600 k m , p o k r y t y j e s t g ę s t ą s i e c i ą o s i e d l i n i e
posiadających dawniej prawie żadnych dróg
dojazdo­
w y c h . P o w o d o w a ł o to z n a c z n ą i z o l a c j ę , a t y m s a m y m
wytworzenie w przeszłości indywidualnych form w bu­
downictwie wiejskim.
2

A n a l i z u j ą c t y p y osiedli, a u t o r m . i n . z w r a c a
uwagę
na c h a r a k t e r y s t y c z n ą , ś r e d n i o w i e c z n ą , r o z p r o s z o n ą
for­
m ę osadnictwa wojskowego, zwanego „szer", oraz
na
osiedla u l i c o w e w y t w o r z o n e w rezultacie r y t m i c z n e g o
rozmieszczenia d o m ó w . Z a j m u j e się on t u r ó w n i e ż roz­
przestrzenieniem zagrody „ o k o ł o w e j " z w i ą z a n e j z ho­
d o w l ą z w i e r z ą t na w o l n y m p o w i e t r z u , s t w i e r d z a j ą c p r z y
t y m , że ten t y p z a b u d o w a ń b y ł w X V I I I i l.poł. X I X w .
p o w s z e c h n y nie t y l k o w Gocsej, ale r ó w n i e ż w O r s é g ,
w s ą s i e d n i m k o m i t a c i e Vas oraz w S t y r i i .
Drugi, najobszerniejszy rodział p o ś w i ę c i ł autor ana­
lizie i opisowi b u d y n k ó w z a c z y n a j ą c od o b i e k t ó w sytuo­
wanych w winnicach, a p o s i a d a j ą c y c h jedno pomiesz­
czenie n a t ł o c z n i ę w i n n ą i . d r u g i e — n a b e c z k i z m o s z ­
czem. T e n gospodarczy b u d y n e k r o z r a s t a się przez d o ­
danie d o ń s t a j n i , i z b y i t d . K o n t y n u a c j ą tego jest d o m
zwany „szorosz" — w układzie jednotraktowym, w k t ó ­
r y m środek b u d y n k u zajmuje kuchnia z w e j ś c i e m z d w o ­
r u , obok niej z j e d n e j s t r o n y jest izba, z d r u g i e j k o m o r a ,
a nieraz też część gospodarcza r o z c i ą g a się przez do­
d a n i e s t a j n i i szopy.
K o l e j n y t y p b u d y n k u to d o m z ł o ż o n y j a k i p o p r z e d n i
z izby, k u c h n i i k o m o r y , z d o s t a w i o n y m od s t r o n y k o ­
m o r y , pod k ą t e m prostym, b u d y n k i e m
gospodarczym,
w s k ł a d k t ó r e g o wchodzi nieraz druga k o m o r a , dalej
stajnia i stodoła. W ten sposób cała zagroda m a w r z u ­
cie k s z t a ł t l i t e r y „ L " , a n i e k i e d y , r o z r a s t a j ą c się w d r u g ą
stronę, uzyskuje kształt litery ,,T".
P e w n ą o d m i a n ę stanowi dom, k t ó r y oprócz g ł ó w n e j
k o m o r y m a jeszcze m a ł ą k o m ó r k ę z p r z e z n a c z e n i e m n p .
na p r z e c h o w y w a n i e n a p o j ó w
alkoholowych.
Niekiedy
k o m ó r k a ta z a m i e n i o n a na d r u g ą i z b ę m i e s z k a l n ą jest
d o s t a w i o n a do s z c z y t u i z b y w p o ł o w i e j e j s z e r o k o ś c i ,
zawsze od s t r o n y u l i c y . Z e w z g l ę d u n a j e d n o l i t ą k o n ­
strukcję dachu przed k o m ó r k ą powstaje n a r o ż n y podcień.
C a ł k o w i c i e odmiennie k s z t a ł t u j e się t y p o w y dla a r c h i ­
t e k t u r y w G ô c s e j b u d y n e k z w a n y na W ę g r z e c h „ c s o n kakontyos", w k t ó r y m analogiczna k o m ó r k a dostawio­
na jest do d ł u ż s z e j ś c i a n y izby p r z y jej
zewnętrznym
narożu, ewentualnie w niewielkiej
o d l e g ł o ś c i od
izby,
t a k ,że t w o r z y s i ę p o m i ę d z y n i m i w o l n e p r z e j ś c i e , z a ­
m k n i ę t e j e d n a k od s t r o n y u l i c y d r z w i a m i . T e g o r o d z a j u
sytuacja k o m ó r k i m i a ł a s w o j ą g ł ę b o k ą
konsekwencję,
a l b o w i e m ta w ł a ś n i e c z ę ś ć d o m u s t a n o w i f a s a d ę f r o n ­
tową, nad
którą
dach posiada
swoistą
konstrukcję
i bryłę.
O m ó w i o n e rodzaje b u d y n k ó w są w regionie G ô c s e j
t y p o w e . W i d a ć to w y r a ź n i e n a l i c z n y c h r y c i n a c h , , k t ó r y ­
m i autor ilustruje k a ż d e o m a w i a n e zagadnienie. C e c h ą
c h a r a k t e r y s t y c z n ą , na k t ó r ą n a l e ż y z w r ó c i ć s z c z e g ó l n ą
b u d o w n i c t w i e tego
u w a g ę , jest to, ż e w t r a d y c y j n y m
r e g i o n u , s z c z e g ó l n i e w ó w c z a s , g d y m a m y do c z y n i e n i a

Z

w

regionie

J

Gocsej),

E

wyd.

MUszaki

K6nyvkiadó.

z chałupami o konstrukcji
z r ę b o w o ^ w ę g ł o w e j , nie
ma
przejść w e w n ę t r z n y c h p o m i ę d z y p o s z c z e g ó l n y m i pomiesz­
c z e n i a m i . C h c ą c z i z b y p r z e j ś ć do k u c h n i czy k o m o r y ,
m u s i się w y c h o d z i ć na z e w n ą t r z d o m u .
Po o m ó w i e n i u p o w y ż s z y c h z a g a d n i e ń a u t o r a n a l i z u j e
bogatą dekorację m a l a r s k ą i ciesielską, wiążąc je z k o n ­
re­
kretnymi
stylami historycznymi. Przejawem stylu
nesansowego są d r e w n i a n e szczyty d a c h ó w zdobione za­
r ó w n o malaturami, jak i m o t y w a m i
wycinanymi
na
s t y k u desek l u b i c h p o w i e r z c h n i . W y s t ę p u j ą t u zdob­
nicze elementy w postaci p o j e d y n c z y c h k w i a t ó w
czy
r o ś l i n l u b c a ł y c h b u k i e t ó w , serca, g w i a z d y , k r z y ż e , m a ­
lowane w strojach regionalnych f i g u r k i ludzkie itp. Prze­
j a w e m baroku i klasycyzmu są w budownictwie ludo­
w y m g a n k i i podcienia k o l u m n o w e , k t ó r e b ą d ź to obie­
gają dom z k i l k u nieraz stron, b ą d ź też t w o r z ą w n ę k i
w ś r o d k o w e j części b u d y n k u . Natomiast z okresu eklek­
t y z m u p r z e s z ł y do a r c h i t e k t u r y w i e j s k i e j n i e k t ó r e f o r ­
m y g a n k ó w i f i l a r y na r o g a c h b u d y n k u .
Sporo miejsca p o ś w i ę c i ł autor r ó w n i e ż w y p o s a ż e n i u
w n ę t r z a i jego s k ł a d o w y m e l e m e n t o m , w ś r ó d
których
widzimy
bogato zdobione r ó ż n y m i t e c h n i k a m i
szafy,
skrzynie m a l o w a n e ( X V I I I w.), zydle m a l o w a n e i r z e ź ­
b i o n e ( X V I I I w . ) , s t o ł y n a w i ą z u j ą c e do m e b l i s t y l o w y c h ,
no i o c z y w i ś c i e s k r z y n i e s a r k o f a g o w e z bogato r y z o w a ­
nym wzorem geometrycznym.
N i e p o m i j a J. T ó t h r ó w n i e ż u r z ą d z e ń
ogniowych,
wśród których omawia zarówno prymitywne
kuchenne
piece b u d o w a n e z k a m i e n i a , j a k i piece ogrzewalne
u dołu czworoboczne, u g ó r y o k r ą g ł e , a w y k o n a n e z k a f l i
kwadratowych
o miskowatym
wgłębieniu.
Załączone
i l u s t r a c j e p o z w a l a j ą z o r i e n t o w a ć się, że tego rodzaju
p i e c e s ą do d z i ś j e s z c z e u ż y w a n e .
Osobne zagadnienie s t a n o w i k o n s t r u k c j a dachu, k t ó ­
r e g o r ó ż n e p r z y k ł a d y s t o p n i r o z w o j o w y c h z a c h o w a ł y sie
w ł a ś n i e w regionie Gocsej. N i e z m i e r n i e i n t e r e s u j ą c a jest
pewna odmiana konstrukcji
na sochy i ś l e m i ę , k t ó r e j
( u w a g a m o j a — J.C.) o d p o w i e d n i k a n i e z n a j d u j e m y
w
Polsce. Polega ona na t y m , że pod k a l e n i c ą c a ł e g o b u ­
d y n k u biegnie ślemię (węgierskie: „ s e l e m e n a " )
leżące
w w i d e ł k a c h k i l k u p a r k o z ł ó w . D o p i e r o na
ślemieniu
s p o c z y w a j ą k o ń c e k r o k w i , k t ó r e s t a n o w i ą szkielet po­
szycia dachu. N i e k i e d y ś l e m i ę p o d p a r t e jest t a k ż e socha­
mi (węgierskie: „soha").
Jednym z istotnych zagadnień, k t ó r e m u autor
po­
ś w i ę c a w i e l e miejsca, są b u d y n k i gospodarcze, a w ś r ó d
n i c h s t o d o ł y . S z c z e g ó ł o w o zajmuje się on s t o d o ł a m i w i e l o b o c z n y m i , z k t ó r y c h obecnie jeszcze k i l k a z a c h o w a ł o
się w terenie na
z a c h ó d od D u n a j u , w
północnych
W ę g r z e c h j e s t i c h z n a c z n i e w i ę c e j . U w a ż a j e za n a j s t a r ­
szy t y p s t o d o ł y n a W ę g r z e c h , p o l e m i z u j ą c p r z y
tym
z r ó ż n y m i p o g l ą d a m i o d n o ś n i e c e l o w o ś c i b u d o w y tego
r o d z a j u s t o d ó ł (np. ż e k o ń c ó w k a p o l i g o n a l n a jest w ł a ś ­
ciwsza p r z y u s t a w i a n i u b u d y n k u pod w i a t r l u b że w
t a k i e j stodole jest w i ę c e j miejsca). Sam autor jest s k ł o n ­
ny widzieć pewne pokrewieństwo pomiędzy
stodołami
wielobocznymi
a
architekturą
kościelną.
Jakkolwiek
wiadomo m u o istnieniu takich stodół we
wschodniej
E u r o p i e , to j e d n a k n i e w i ą ż e an tego z a g a d n i e n i a z d r u ­
gim problemem, a mianowicie konstrukcją
dachu
na
s o c h y i ś l e m i ę . M o ż l i w e w y d a j e s i ę ( u w a g a m o j a — J.C.)
z a p o ż y c z e n i e o b u t y c h e l e m e n t ó w od S ł o w i a n . S u g e r u j ą
to z r e s z t ą w y r a ź n i e s ł o w i a ń s k i e n a z w y sochy i ś l e m i e ­
n i a . T y m b a r d z i e j , ż e za p o ż y c z k a s ł o w i a ń s k ą t y c h o s t a t ­
nich w y p o w i a d a ł się j u ż przed . k i l k u l a t y
węgierski
etnograf, J. Barabasz.
Z a s ł o w i a ń s k i e n a t o m i a s t u w a ż a J. T ó t h
znane w r e g i o n i e ' Gocsej . pod n a z w ą „ k a s t u "
k t ó r e (uwaga m o j a — J.C)
ze w z g l ę d u n a

spichlerze
(„kaaste"),
swą
kon-

m

�s t r u k c j ę s t a n o w i ą a n a l o g i ę dla pospolitych w Czecho­
s ł o w a c j i , a z n a n y c h i w p o ł u d n i o w e j Polsce, t z w . s y p a ń c ó w , ze z r ę b o w y m b e c z k o w a t y m s k l e p i e n i e m .
Z kolei o m a w i a J. T ó t h b u d o w l e sakralne, a w ś r ó d
nich przede w s z y s t k i m liczne odmiany
dzwonniczek,
analizując kompozycyjne metody ich konstrukcji.
Z z a g a d n i e ń k o n s t r u k c y j n y c h poruszonych przez auto­
ra n a l e ż y w y m i e n i ć t r a d y c y j n o ś ć i p o w s z e c h n o ś ć
kon­
strukcji zrębowej, przy czym poszczególne w i e ń c e w i ą ­
zane s ą n a n a r o ż a c h na w ę g i e ł , t z w . o b ł a p . O p r ó c z tego
do d z i ś jeszcze z a c h o w a ł y s i ę s t a r e d o m y , i c h c z ę ś c i
(np. s t a j n i a ) l u b b u d y n k i z w i ą z a n e z p r o d u k c j ą i p r z e ­
chowywaniem wina, k t ó r y c h ściany s ą wyplatane z ga­
łęzi na osnowie z d r ą ż k ó w , a n a s t ę p n i e polepione w a r ­
s t w ą g l i n y i pobielone.
W t r z e c i m rozdziale swej p r a c y z a z n a j a m i a nas J.
Tóth z planami budowy muzeum budownictwa ludowe­
go, n a w o l n y m p o w i e t r z u , z r e g i o n u G o c s e j , u m i e j s c o ­
wionego w w o j e w ó d z k i m m i e ś c i e tej okolicy — Zalaeger-

szeg. B ę d ą t a m p o m i e s z c z o n e r ó ż n e t y p y z a g r ó d i d o ­
m ó w , w o j n o s t o j ą c e o b i e k t y gospodarcze, d z w o n n i c z k i
itd. Całość została zlokalizowana wokół stojącego t a m
w naturalnych warunkach zabytkowego wodnego m ł y n a .
W k o ń c o w e j części pracy autor daje k r ó t k i e i n f o r ­
macje o z a b y t k o w y c h b u d y n k a c h w r ó ż n y c h m i e j s c o ­
w o ś c i a c h r e g i o n u . P o n a d t o , w i d z ą c zatracanie s i ę cech
tradycyjnych we współczesnej architekturze
wiejskiej
kopiującej
wzory
miejskiego
budownictwa,
wskazuje
m o ż l i w o ś c i zastosowania p o s z c z e g ó l n y c h d a w n y c h ele­
m e n t ó w w obecnej zabudowie w s i w ę g i e r s k i e j . Z w r a c a
p r z y t y m u w a g ę , ż e t y l k o szacunek i p o w a ż a n i e dla
tradycji może właściwie ustosunkować wiejskich budow­
n i c z y c h do d a w n e j a r c h i t e k t u r y l u d o w e j .
Praca J. T ó t h a , w y d a n a bardzo starannie na k r e d o ­
w y m , w y s o k i e j k l a s y p a p i e r z e , m o ż e s ł u ż y ć za w z ó r d l a
tego r o d z a j u e d y c j i .
Jerzy

Czajkowski

Georgi K o ż u c h a r o w : B A Ł G A R S K A T A K A S Z T A P R E Z P E T S T O L E T I J A ( B u ł g a r s k i d o m w c i ą g u p i ę c i u stuleci).
W y d . B a ł g a r s k a A k a d e m i j a n a N a u k i t e , S e k c i j a za T e o r i j a n a G r a d e u s t r j s t w o i A r c h i t e k t u r a t a . S o f i a 1967, s. 267,
r y c . 202, t a b l . 8.
W serii prac p o ś w i ę c o n y c h b u d o w n i c t w u l u d o w e m u
w Bułgarii praca K o ż u c h a r o w a zajmuje pozycję w y ­
j ą t k o w ą . Jest t o p i e r w s z a p u b l i k a c j a o c h a r a k t e r z e s y n ­
tetycznym d a j ą c a obraz b u ł g a r s k i e g o b u d o w n i c t w a l u ­
dowego w t a k rozległej p e r s p e k t y w i e historycznej.
A u t o r podzielił s w ą p r a c ę na dwie części. Pierwsza
o b e j m u j e czasy od k o ń c a w . X I V do p o c z ą t k ó w o d r o ­
dzenia narodowego B u ł g a r ó w w 2jpołowie w . X V I I ,
d r u g a z a ś czasy p ó ź n i e j s z e do oswobodzenia
Bułgari
s p o d j a r z m a t u r e c k i e g o w r . 1878. K a ż d a z w y m i e n i o n y c h
części dzieli s i ę na rozdziały o b e j m u j ą c e k r ó t s z e okresy
historyczne. W rozdziale k o ń c o w y m autor omawia w
s p o s ó b s k r ó t o w y dzieje b u d o w n i c t w a l u d o w e g o w B u ł ­
g a r i i p o czasy n a j n o w s z e .
J a k z w y k l e w p o d o b n y c h o p r a c o w a n i a c h czasy n a j ­
dawniejsze a ż po koniec X V I w . p o t r a k t o w a n e s ą w spo­
s ó b o g ó l n i k o w y , co u z a s a d n i o n e j e s t b r a k i e m m a t e r i a ­
ł ó w faktograficznych. N a r ó d b u ł g a r s k i znosił w ó w c z a s
ciężką n i e w o l ę t u r e c k ą . K r a j p l ą d r o w a n y b y ł przez n a ­
jeźdźców, l u d n o ś ć m i e j s c o w ą wysiedlano, a na j e j miejsce
sprowadzano p r z y b y s z ó w z M a ł e j Azji. Wiele
budowli
0 charakterze m o n u m e n t a l n y m uległo zniszczeniu, a b u ­
d o w n i c t w o w i e j s k i e , j a k w y n i k a ze s z c z u p ł y c h t r e ś c i o w o
relacji podróżników, przedstawiało się nad wyraz nędz­
nie. M a ł e d o m k i p a r t e r o w e l u b p i ę t r o w e ,
budowane
z drewna na w ę g i e ł l u b o konstrukcji ramowej w y p e ł ­
nionej p l e c i o n k ą o b r z u c o n ą gliną, b y ł y ubogie i brudne.
N a w e t siedziby t u r e c k i c h f e u d a ł ó w nie p r z e d s t a w i a ł y
się okazale, g d y ż nie p o z w a l a ł y na to dość ograniczone
środki materialne T u r k ó w j a k również ciągła
obawa
przed e w e n t u a l n ą k o n f i s k a t ą mienia, k t ó r a w krajach
p o z o s t a j ą c y c h p o d b e r ł e m s u ł t a n ó w n i e n a l e ż a ł a do r z a d ­
kich wypadków.
Dopiero w w i e k u X V I I i w pierwszej połowie X V I I I w .
w związku z postępującym upadkiem potęgi tureckiej
1 w z r a s t a j ą c y m w p a ń s t w i e r o z p r z ę ż e n i e m sytuacja zmie­
niła się na k o r z y ś ć B u ł g a r ó w , k t ó r z y dzięki swej ogrom­
nej p r a c o w i t o ś c i , z n a j o m o ś c i r z e m i o s ł a i t a l e n t o m h a n ­
d l o w y m z a c z y n a j ą p o d n o s i ć s i ę e k o n o m i c z n i e , co z n a j ­
duje r ó w n i e ż s w ó j w y r a z w b u d o w n i c t w i e . Z tego w ł a ś ­
n i e o k r e s u p o c h o d z ą najstarsze, zachowane do d z i ś za­
b y t k i b u d o w n i c t w a m i e s z k a l n e g o : czy to w i e j s k i e g o n p .
w miejscowości Gradec leżącej na B a ł k a n i e Wsch. koło
p r z e ł ę c z y K o t l e n s k i e j , K o p r i w s z t i c a (obecnie m i a s t e c z k o
na p ó ł n o c n y m p o d n ó ż u Szysztin), B o ż e n c i (k. G a b r o w a ) ,
S t o j n o w c y (k. T r j a w n y ) , B e l i c a (k. R a z ł o g ) , A r b a n a s i
(k. W e l . T i r n o w o ) , czy m i e j s k i e g o , k t ó r e g o
przykłady
znajdujemy w Samokowie, Bansku i wielu i n .
Jak w y n i k a
z o m a w i a n y c h przez autora o b i e k t ó w ,
b u d o w n i c t w o b y ł o j u ż w ó w c z a s d o ś ć znacznie z r ó ż n i c o ­
wane.
D o m m i e j s k i z S a m o k o w a jest p a r t e r o w y , z b u d o w a n y
z d r e w n a na s u m i k i ł ą t k ę . S k ł a d a się on z d w u m n i e j
więcej r ó w n y c h wielkości izb. W s p ó ł c z e s n e m u domy
zachowane w Bansku m a j ą charakter obronny. S ą jedno­
piętrowe, o masywnych ścianach budowanych z ka­

162

m i e n i a . W c z ę ś c i p a r t e r o w e j poza o b s z e r n y m p o d c i e n i e m
s ł u p o w y m z n a j d u j ą s i ę trzy pomieszczenia, z k t ó r y c h
jedno służyło jako stajnia, d w a pozostałe zaś jako s k r y t ­
k i połączone schodami z pomieszczeniami z n a j d u j ą c y m i
się n a d n i m i . P i ę t r o w y p e ł n i a obszerna, o t w a r t a w e ­
randa zwana „czardak", znajdująca się nad podcieniem,
i dwie d u ż e izby z w e j ś c i e m w p r o s t z czardaka.
C h a ł u p y wiejskie były częściowo murowane a częścio­
wo wykonane z drewna przy wykorzystaniu
różnych
możliwości konstrukcyjnych. Np. dom w e w s i Bożenci
m i a ł c z ę ś ć p a r t e r o w ą z b u d o w a n ą z k a m i e n i a , podczas
gdy p i ę t r o z obszernym n a r o ż n y m czardakiem w y k o n a n e
było częściowo z drewna na sumik i łątkę, częściowo
zaś'posiadało ściany o konstrukcji ramowej wypełnionej
plecionką z glinianą polepą. Trzy znajdujące
s i ę na
p i ę t r z e pomieszczenia t w o r z y ł y k ą t p r o s t y z izbą za­
o p a t r z o n ą w ognisko p o ś r o d k u . Z izby tej zwanej „ k a s z ­
ta" w i o d ł y d r z w i na lewo do drugiej izby zwanej „soba",
n a p r a w o z a ś do k o m o r y z w a n e j „ k i l e r " . W K o p r i w s z t i c y
p a r t e r o w y dom zbudowany w l.pol. X V I I I w . posta­
w i o n y b y ł z d r e w n a , c z ę ś c i o w o n a w ę g i e ł , c z ę ś c i o w o na
s u m i k i ł ą t k ę . S k ł a d a ł się z sieni zwanej „ p r u s t " i izby
z o g n i s k i e m (kaszta) oraz szerokiego p o d c i e n i a s ł u p o w e ­
go, b i e g n ą c e g o w z d ł u ż c a ł e j d ł u g o ś c i ś c i a n y
licowej.
Z a c z y n a j ą c y się j u ż na p r z e ł o m i e X V I I i X V I I I w .
okres p r o s p e r i t y gospodarczej B u ł g a r ó w o s i ą g n ą ł s w ó j
p u n k t k u l m i n a c y j n y w 2.poł. w . X I X . W m i a r ę j a k p o ­
stępował w e w n ę t r z n y rozkład p a ń s t w a tureckiego i j a k
pogłębiał się ekonomiczny upadek w o b r ę b i e
Turcji
w ł a ś c i w e j coraz w i ę k s z e znaczenie w ż y c i u gospodarczym
kraju grali Bułgarzy,' którzy s w ą produkcją
towarową
p o k r y w a l i 1/5 h a n d l u z a g r a n i c z n e g o c a ł e g o p a ń s t w a t u ­
r e c k i e g o i jeszcze w i ę k s z ą c z e ś ć h a n d l u w e w n ę t r z n e g o .
Z a r o b k i u z y s k i w a n e p r z e z B u ł g a r ó w ze s p r z e d a ż y p r o ­
d u k t ó w z w i e r z ę c y c h , r o l n y c h oraz w y r o b ó w r z e m i e ś l n i ­
czych p r o w a d z i ł y do a k u m u l a c j i z n a c z n y c h k a p i t a ł ó w ,
k t ó r e z u ż y w a n e b v ł y r ó w n i e ż n a cele b u d o w l a n e . D l a ­
tego t e ż w n i e k t ó r y c h o k o l i c a c h b u d o w n i c t w o l u d o w e
r o z w i n ę ł o s i ę wspaniale. J e d n y m z p r z y k ł a d ó w tego roz­
w o j u s ą bogate wsie w Rodopach, k t ó r y c h m i e s z k a ń c y
prócz w y p a s u owiec i produkcji t k a n i n w e ł n i a n y c h p r o ­
w a d z o n y c h na o g r o m n ą s k a l ę z a j m o w a l i
się również
r z e m i o s ł e m b u d o w l a n y m , na czym doskonale zarabiali.
Strefą działania tych ludowych budowniczych były roz­
ległe obszary s i ę g a j ą c e na p ó ł n o c po P l o w d i w a na p o ­
łudniu obejmujące całą niemal dzisiejszą Grecję i w y ­
b r z e ż e M a ł e j A z j i , ze s z c z e g ó l n y m u w z g l ę d n i e n i e m K o n ­
stantynopola, gdzie b y ł o t y c h sezonowych, w ę d r o w y c h
rzemieślników najwięcej.
Jak w y n i k a z m a p y oublikowanej w pracy K o ż u c h a ­
rowa podobnych ośrodków ludowego rzemiosła budowla­
nego b y ł o n a t e r e n i e B u ł g a r i i w i ę c e j . S p o t y k a m y s i ę
z n i m i p r z e w a ż n i e w rejonach górskich (np. Riła, S t r a n ża, Stara P ł a n i n a ) . Stawiane przez w i e j s k i c h a r c h i t e k t ó w
b u d o w l e czy to w e wsiach (Bożenci. Smolian, K o p r i w ­
sztica, A r b a n a s i i w i n n y c h ) , czy w m i a s t a c h ( P l o w d i w ,

�Samokow, Gabrowo) b y ł y n i e z w y k l e o k a z a ł e , zdobione
w s p a n i a ł ą s n y c e r k ą , k t ó r e j najbogatsze p r z y k ł a d y sta­
n o w i ą d r e w n i a n e stropy, t z w . t a w a n y . Tego r o d z a j u do­
m o s t w a b y ł y o c z y w i ś c i e w ł a s n o ś c i ą l u d z i b o g a t y c h , ale
w o m a w i a n y m okresie z a m o ż n o ś ć nawet
mieszkańców
w s i b y ł a taka, że znalazła ona w y r a z w charakterze
zabudowy c a ł y c h osiedli (Smdlian, Rajkowo, Arbanasi
i innych). K o ż u c h a r o w daje liczne ilustracje zdobnictwa
d o m ó w b u ł g a r s k i c h , ale szerzej n i e z a j m u j e s i ę t y m
p r o b l e m e m , i n t e r e s u j ą go p r z e d e w s z y s t k i m z a g a d n i e n i a
typologiczne i rozwój d o m u bułgarskiego.
P r z y j m u j ą c jako p o d s t a w ę systematyki wzajemne usy­
tuowanie pięciu g ł ó w n y c h części s k ł a d o w y c h d o m u b u ł ­
garskiego, a m i a n o w i c i e i z b y z o g n i s k i e m (kaszta), sieni
(prust), k o m o r y (kiler), izby
z piecem
ogrzewalnym
(soba) o r a z w e r a n d y ( c z a r d a k ) , w y r ó ż n i a a u t o r d w a z a ­
sadnicze t y p y . Jeden s t a n o w i dom, k t ó r e g o p l a n r o z w i j a
się d o k o ł a czardaka jako p u n k t u centralnego,
obejmu­
j ą c y s w y m z a s i ę g i e m p o ł u d n i o w ą część B u ł g a r i i po r z e k ę
M a r i c e na p ó ł n o c y , i d r u g i t y p , k t ó r y r o z w i j a się w o k ó ł
izby z o g n i s k i e m (kaszta), w y s t ę p u j ą c y na p o z o s t a ł y c h
obszarach k r a j u z w y j ą t k i e m okolic g ó r S t r a n ż a . P o ­
dział n a b u d o w n i c t w o części p ó ł n o c n e j i p o ł u d n i o w e j
m a r ó w n i e ż swe uzasadnienie jeśli chodzi o zagadnienie
u r z ą d z e ń ogniowych. W części p ó ł n o c n e j w o b r ę b i e do­
m u jest jedno t y l k o pomieszczenie p o s i a d a j ą c e ognisko
do g o t o w a n i e , p o d c z a s g d y w c z ę ś c i p o ł u d n i o w e j u r z ą ­
dzenia t a k i e z n a j d u j ą się w k a ż d y m w n ę t r z u m i e s z k a l ­
nym. D o m y b u ł g a r s k i e z a r ó w n o w części północnej, jak
i p o ł u d n i o w e j s ą w zasadzie s z e r o k o f r o n t o w e . T y p b u ­
downictwa wąskofrontowego
z szeregiem
wnętrz
w
amfiladzie, z w e j ś c i e m w węższej ścianie b u d y n k u , w y ­
stępuje w rejonie gór S t r a n ż a i w z d ł u ż w y b r z e ż a Morza
Czarnego a ż poza Burgas n a p ó ł n o c y . D a w n i e j p o d o b n y
u k ł a d (obok szerokofrontowego) s t o s o w a n y b y ł w c h a ł u ­
pach t y p u ziemiankowego, k t ó r e w y s t ę p o w a ł y w szero­
k i m pasie c i ą g n ą c y m się w z d ł u ż D u n a j u . N a t l e p o d ­
stawowego
zróżnicowania
wyodrębniło
się w
2.poł.
X I X w . .szereg o d m i a n l o k a l n y c h , k t ó r e a u t o r o m a w i a
w sposób szczegółowy, przedstawiając k a ż d o r a z o w o ich
rozwój
w
postaci
bardzo
interesujących
schematów.
Tekst uzupełniają mapy ilustrujące zasięgi w y s t ę p o w a ­
nia p o s z c z e g ó l n y c h t y p ó w i odmian w p a r u przekrojach
czasowych.
Jak j u ż wspomniano w y ż e j , w d a w n y m budownictwie
b u ł g a r s k i m u ż y w a n y b y w a ł budulec
drewniany. W y ­
s t ę p o w a ł on przede w s z y s t k i m na terenach g ó r s k i c h ,

L

I

S

SZANOWNA
Przesyłam
sują. W
zówka

T

Rss.

D O

W a m 2 zdjęcia,
1967

pow. Nowy
Skupień.

Pyzówce,

k t ó r e może Was

r. b y ł e m

na

Targ. Poznałem

biarza kapliczek S t a n i s ł a w a
samej

Praca K o ż u c h a r o w a dzięki przejrzystości
konstrukcji,
zgromadzeniu
sporego m a t e r i a ł u faktograficznego,
in­
teresującym
rekonstrukcjom naświetlającym
problemy
genetyczne i rozwojowe p o s z c z e g ó l n y c h t y p ó w a r c h i t e k ­
tonicznych m a d u ż ą w a r t o ś ć n a u k o w ą . Jest ona j e d n ą
z n a j w a ż n i e j s z y c h pozycji dla p r z y s z ł y c h prac w dzie­
dzinie b a d a ń nad l u d o w y m b u d o w n i c t w e m w
rejonie
k a r p a c k o - b a ł k a ń s k i m . Z pracy tej w y n i k a jednak, że
budownictwo Bułgarii wykazuje wiele analogii z budow­
nictwem południowej i południowo-wschodniej Rumunii.
Wiąże je z n i m dawne w y s t ę p o w a n i e b u d o w n i c t w a zie­
m i a n k o w e g o po o b u s t r o n a c h D u n a j u , d o m ó w p i ę t r o w y c h
z pomieszczeniami gospodarczymi w części
parterowej
a m i e s z k a l n y m i i c z a r d a k i e m na p i ę t r z e . A n a l o g i e te,
k t ó r y c h s z c z e g ó ł o w y rejestr m o ż n a by znacznie rozsze­
rzyć, kańczą się u podnóża Karpat p o ł u d n i o w y c h . B u ­
downictwo Siedmiogrodu w sposób w y r a ź n y odcina się
o d tego, co s p o t y k a m y n a t e r e n i e B u ł g a r i i i p o ł u d n i o w e j
R u m u n i i . T r u d n o b y ł o b y d o s z u k a ć s i ę p o d o b i e ń s t w a czy
bardziej czytelnych z w i ą z k ó w p o m i ę d z y b u d o w n i c t w e m
b u ł g a r s k i m a t y m , k t ó r e w y s t ę p u j e na terenach K a r p a t ,
szczególnie zaś wschodnich i zachodnich.

R

E

D

A

K

C

J

I

REDAKCJO

sierpniu

wiskiem

p o d c z a s -gdy w d o l i n a c h s t o s o w a n y b y ł t z w . p a j a n t , t j .
konstrukcja ramowa w y p e ł n i o n a plecionką z chrustu
polepionego gliną. Dziś k o n s t r u k c j a p a j a n t o w a
panuje
już w całej Bułgarii, zaś chałupy budowane z drewna
n a w ę g i e ł czy s u m i k i ł ą t k ę n a l e ż ą do b a r d z o r z a d k i c h
zabytków.
Z b u d o w n i c t w a wiejskiego w y w o d z ą się genetycznie
budowle miejskie, których
najwspanialsze
przykłady
stanowią domy bogatych k u p c ó w w starej dzielnicy
Plowdiwu.
Po u z y s k a n i u n i e p o d l e g ł o ś c i w z w i ą z k u z k o n i e c z n o ś ­
cią b u d o w y reprezentacyjnych g m a c h ó w dla w ł a d z a d m i ­
n i s t r a c y j n y c h , s z k o l n i c t w a etc. p o j a w i a s i ę w m i a s t a c h
bułagarskich architektura typu
zachodnioeuropejskiego.
Wprawdzie z początkiem X X w. architekci bułgarscy p r ó ­
b o w a l i w s w y c h p r o j e k t a c h n a w i ą z y w a ć do l o k a l n y c h
tradycji, jednak nie u d a ł o i m się z a h a m o w a ć
naporu
kosmopolitycznych w z o r ó w , k t ó r e ostatecznie zadecydo­
w a ł y o obliczu większości miast b u ł g a r s k i c h . Bardziej
konserwatywna o k a z a ł a się natomiast w i e ś , k t ó r a m i m o
przemian gospodarczych i s p o ł e c z n y c h , j a k i e zaszły po
I I wojnie światowej, nawet w s w y m najnowszym,
w
dużej mierze zmodernizowanym b u d o w n i c t w i e nie z r y w a
całkowicie więzów z przeszłością.

Kilka

przy

urlopie we
tam

zaintere-.

m o g ł e m s i ę d o w i e d z i e ć , czy w i n n y c h w s i a c h s ą

wsi

jego

ludowego

kapliczek

znajduje

drodze,

jedna

przy

stacji

kobieta,

której

syn

zginął

Skupień kapliczki

rzeź­

swoje m a l u j e i złoci. F i g u r e k

kich

się

pelii. Żalił się nawet,

w

kolejo­

również

kapliczki.

przez­

Szeligę, znanego pod

jego

Py­

nie rzeźbi. K a p l i c z e k

że b y l i u niego

i n a m a w i a l i go, a b y r z e ź b i ł

ludz­

żadnej

jacyś

„ r ó ż n e t a k i e pajace", ale

jego

d w a rodzaje: jeden — „ p o l n e " , stosunkowo m a ł e i proste,

równię?

w

sąsiedniej

wsi

Sieniawie.

Nie

a

inne

przeznaczone

do

jego

wnętrz,

można

podzielić

on

m i e j s c u p o d p o c i ą g i e m ) . P o z a t y m r o z p o z n a ł e m 2—3
kapliczki

Kapliczki

Ce­

z Krakowa

na

ją

przystał.

w

tym

(ufundowała

nie

sprzedaje

w

wej

to

nie

precyzyjnie

na

rzeźbione,

163

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9830" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9808">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/82465125ca8923c76dbee4c786627c28.pdf</src>
        <authentication>7c7d3df35509ae30c4076ef652f695a6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116941">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4868</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116942">
                <text>1969</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116943">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4517</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116944">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1969 t.23 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116945">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1969 t.23 z.3-4; s.237-247</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116946">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116947">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116948">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116949">
                <text>ludowy
w Polsce,
w druku.
T. S e w e r y n na podstawie
tradycji
lokalnej
częstochowskiej p o d a ł , że
Gotłieb
H a r b i c h był m a l a r z e m i d r z e w o r y t n i k i e m (por.
Polskie
malarstwo
ludowe,
K r a k ó w 1937, s. 25). W c z ę s t o c h o w ­
s k i c h księgach m i e j s k i c h n o t o w a n y j e s t H a r b i c h j a k o
„ m a l a r z " ( A r c h i w u m M i e j s k i e w Częstochowie, Księga
L u d n o ś c i 1865). S y g n o w a n e p r z e z n i e g o o b r a z k i d e w o c y j n e , j a k i e udało m i się odnaleźć, są r ę c z n i e b a r ­
w i o n y m i stalorytami.
5 M . P r z e ź d z i e c k ą , Na tropach
skulskich
ochweśników, „ P o l . Szt. L u d . " R. X I , 1957, N r 4, s. 250—256;
S t . Błaszczyk, P l a s t y k a [ w : ] Kultura
ludowa
Wielko­
polski,
r e d . J . B u r s z t a , P o z n a ń I960, t . I I , s. 603 i n a s t .
6 A.
Kunczyńska-Iracka,
Obrazy
częstochowskie,
„ P o l . Szt. L u d . " , R. X X , 1966, N r 2, s. 75—100 o r a z Ma­
larze
ludowi
z Gidel,
„ P o l . Szt. L u d . " , R. X I X , 1965,
N r 2, s. 79—100.
7 A . Jaśkiewicz,
Materiały
do historii
cechowego
rzemiosła
artystycznego
XVIII
i
pierwszej
połowy
XIX
w. w Nowej
Częstochowie,
„Archiwa, B i b l i o t e k i
i M u z e a K o ś c i e l n e " , Т . V I , 1963; A . G ł ę b o c k i ( p o d p i s a n y
j a k o G ł ę b o w s k i ) , K i t k a słów o malarstwie
w
Częstocho­

wie,
„ W i e k " , 1874, N r 24—28. S. Szymański c y t u j e go
j a k o Gołębiowskiego.
8 W s z y s t k i e c y t o w a n e f r a g m e n t y t e k s t ó w pochodzą
ze z s z y t k i d o k u m e n t ó w c e c h u m a l a r z y w C z ę s t o c h o w i e ,
znajdujących się o b e c n i e w B i b l i o t e c e M i e j s k i e j w C z ę ­
s t o c h o w i e , s y g n . 180.125.
9 J . U. Niemcewicz,
Podróże
historyczne
po
zie­
miach
polskich
między
rokiem
1811 a 1828 odbyte,
Pa­
r y ż — P e t e r s b u r g , 1858, s. 484. T e n c y t a t w y j ą t k o w o
powtarzam.
10 A . G ł ę b o c k i , o p . c i t .
11 S t . Szymański, W a r s z t a t
skulski...,
w y d . cyt.,
s. 116.
12 A . K u n c z y ń s k a - I r a c k a , Obrazy
częstochowskie...,
w y d . cyt.
13 M . P r z e ź d z i e c k ą , op. c i t .
14 S t . Szymański,
Warsztat
skulski...,
w y d . cyt.,
s. 120.
15 A . K u n c z y ń s k a - I r a c k a , Malarze
ludowi
z
Gidel...,
w y d . cyt.
16 St. Szymański,
Warsztat
skulski...,
w y d . cyt.,
s. 125.

N
Jolan Balogh, A. N E P M U V E S Z E T ES A T O R T E N E T I
p r a j z i Ertesitó", t. X L I X , 1967, s. 73—165, i l . 130.

S T l L U S O K (Sztuka

A r t y k u ł J o l a n B a l o g h składa się z d w ó c h części:
t e o r e t y c z n e j , w której a u t o r k a o m a w i a m e t o d y b a d a n i a
sztuki ludowej
— i części h i s t o r y c z n e j , g d z i e r o z p a t r u ­
j e w p ł y w r e n e s a n s u n a sztukę ludową.
W p i e r w s z e j części p r a c y a u t o r k a o m a w i a z n a c z e n i e
s z t u k i l u d o w e j d l a całości k u l t u r y w ę g i e r s k i e j o r a z w y ­
s o k i p o z i o m t e j s z t u k i n a W ę g r z e c h . W t r a k c i e badań
n a d sztuką l u d o w ą w y ł a n i a się w i e l e s k o m p l i k o w a n y c h
p r o b l e m ó w : p r z e d m i o t e m badań j e s t b o w i e m z j e d n e j
s t r o n y l u d , będący ź r ó d ł e m t e j s z t u k i , z d r u g i e j — s a m o
dzieło s z t u k i . Z t e g o w z g l ę d u , studiując sztukę l u d o w ą ,
należy p o s ł u g i w a ć się m e t o d a m i s t o s o w a n y m i z a r ó w n o
p r z e z e t n o g r a f i ę , j a k i p r z e z historię s z t u k i .
B a d a n i a n a d sztuką l u d o w ą p r o w a d z o n e b y ł y dotąd
na Węgrzech przez
etnografów,
natomiast
historycy
s z t u k i r z a d k o z a j m o w a l i się tą dziedziną. Jedną z p i e r w ­
s z y c h , która w s t u d i a c h n a d sztuką l u d o w ą stosowała
m e t o d y h i s t o r i i s z t u k i , podkreślając jednocześnie p o t r z e ­
bę s t o s o w a n i a t y c h m e t o d , b y ł a s i o s t r a a u t o r k i H e l e n a
Balogh
(Les edifices
de bois
Varchitecture
religieuse
hongroise,
B u d a p e s t 1941).
J o l a n B a l o g h s t a w i a s o b i e p y t a n i e , w j a k i sposób
m o ż n a w y k o r z y s t a ć m e t o d y h i s t o r i i s z t u k i d o badań n a d
sztuką l u d o w ą i s t w i e r d z a , że sztukę l u d o w ą
należy
r o z p a t r y w a ć z t r z e c h p u n k t ó w w i d z e n i a : 1) h i s t o r y c z ­
n e g o , t z n . badań ź r ó d ł o w y c h n a d sztuką l u d o w ą , 2) s t o ­
s u n k u s z t u k i l u d o w e j do stylów h i s t o r y c z n y c h — w r e s z ­
c i e 3) a n a l i z y cech s t y l o w y c h s z t u k i l u d o w e j i j e j o d ­
rębnej e s t e t y k i . Oczywiście a u t o r k a zdaje sobie sprawę,
że w s k a z a n e a s p e k t y n i e w y c z e r p u j ą całości p r o b l e m a ­
t y k i , a l e w y t y c z a j ą j e d y n i e z a s a d n i c z e k i e r u n k i badań
n a d sztuką l u d o w ą .
1) B a d a n i a h i s t o r y c z n e , c z y l i b a d a n i a ź r ó d ł o w e , które
według
a u t o r k i , stanowią bazę d l a w s z y s t k i c h
dal­
s z y c h poczynań, p o w i n n y
iść
w
trzech kierunkach.
W p i e r w s z y m r z ę d z i e należy przebadać s p r a w ę k o n ­
taktów w s i z i n n y m i środowiskami i znaczenie t y c h
k o n t a k t ó w j a k o źródła i n s p i r a c j i d l a s z t u k i l u d o w e j .
W a ż n ą r o l ę w k o n t a k t a c h m i ę d z y w s i ą a i n n y m i śro­
d o w i s k a m i odgrywały d w o r y . Renesans n a Węgrzech
rozszedł się z g ł ó w n e g o c e n t r u m j a k i m b y ł d w ó r k r ó ­
l e w s k i i n a zasadzie powiązań r o d z i n n y c h l u b urzędo­
w y c h dotarł d o p r o w i n c j o n a l n y c h d w o r ó w , a b y z k o l e i
oddziałać n a ś r o d o w i s k o w i e j s k i e . Z e źródeł a r c h i w a l ­
n y c h w y n i k a , że p r z y b u d o w a c h p o d e j m o w a n y c h
przez
w y ż s z e w a r s t w y społeczne, g ł ó w n i e n a p r o w i n c j i , p r a c o ­
w a l i l i c z n i rzemieślnicy w i e j s k i e g o pochodzenia,
którzy
n i e b y l i członkami cechów.
W ę g i e r s c y m a g n a c i z a t r u d n i a l i l i c z n e rzesze r z e m i e ś l ­
n i k ó w : k a m i e n i a r z y , s n y c e r z y , cieśli, g a r n c a r z y
i ko­
w a l i , k t ó r z y n i e należąc d o c e c h ó w , p r a c o w a l i t a k j a k
.profesjonalni njigstrowie. P r z y w i e l k i c h przedsięwzię­

ludowa

i

style

historyczne),

„A

Ne-

ciach
budowlanych,
j a k np. wznoszone
p r z e z króla
z a m k i , p r a c o w a l i n i e t y l k o artyści c e c h o w i , a l e także
niestowarzyszeni w cechach pomocnicy, zapewne w i e j ­
skiego pochodzenia.
Dzięki t y m w ł a ś n i e
niestowarzyszonym „partaczom" — j a k i c h wówczas nazywano —
r e n e s a n s o w e f o r m y trafiały d o s z t u k i l u d o w e j .
Obok
d w o r u niewąptliwy wpływ wywierała na wieś parafia.
K s z t a ł c e n i w k o l e g i a c h księża m i e l i możność o p a n o w a ­
n i a p e w n y c h umiejętności r y s u n k o w y c h , zwłaszcza p o ­
znania
niektórych
ornamentów
renesansowych,
jak
o t y m świadczą r ę k o p i s y kościelne, ś p i e w n i k i i t p . W
t e n sposób o r n a m e n t y t e p r z e d o s t a w a ł y się n a w i e ś .
Z d a r z a ł o się także, że s a m i księża w y k o n y w a l i p o l i ­
c h r o m i e kościelne, korzystając
z pomocy
miejscowe-*
ludności, która dzięki t e m u bezpośrednio m o g ł a zetknąć
się z renesansową f o r m ą .
Dalszym postulatem w badaniach historycznych nad
sztuką
ludową
są,
zdaniem
autorki,
poszukiwania
a r c h i w a l n e , prowadzące do u s t a l e n i a n a z w i s k i w i a ­
domości o w i e j s k i c h rzemieślnikach. W końcu a u t o r k a
z w r a c a u w a g ę n a z n a c z e n i e badań n a d d z i e j a m i p o ­
szczególnych z a b y t k ó w s z t u k i l u d o w e j .
2) S t o s u n e k s z t u k i l u d o w e j d o s t y l ó w h i s t o r y c z n y c h .
Zależności m i ę d z y sztuką l u d o w ą a s t y l a m i h i s t o r y c z ­
n y m i należy badać w p i e r w s z y m
rzędzie w o p a r c i u
o sztukę d a n e g o k r a j u , a następnie, jeśli t o m o ż l i w e ,
także w z e s t a w i e n i u ze sztuką obcą. S z c z e g ó l n e j e d n a k
znaczenie m a porównanie s z t u k i l u d o w e j z z a b y t k a m i
t e g o t e r e n u , w o b r ę b i e k t ó r e g o ją r o z p a t r u j e m y , g d y ż
n a t y m t l e można n a j ł a t w i e j w y t ł u m a c z y ć p o c h o d z e n i e
poszczególnych gałęzi s z t u k i , a n a w e t
poszczególnych
dzieł.
O m a w i a j ą c w p ł y w y s t y l ó w h i s t o r y c z n y c h n a sztukę
l u d o w ą a u t o r k a s t w i e r d z a , że s z t u k a r o m a ń s k a n i e z n a j ­
duje odbicia a n i w węgierskim b u d o w n i c t w i e
ludo­
w y m , ani w l u d o w y m ornamencie:
I n a c z e j w y g l ą d a s p r a w a ze s t y l e m g o t y c k i m , k t ó r y
zakorzenił się n a długo w sztuce l u d o w e j W ę g i e r . R z e ­
mieślnicy w i e j s c y
powtarzali
ornamenty
zaczerpnięte
ze s z t u k i g o t y c k i e j w d e k o r a c j i t a b e r n a k u l ó w , k r o p i e l nic i b r a m w j a z d o w y c h . D o a r c h i t e k t u r y w i e j s k i c h koś­
c i o ł ó w g o t y k w n i ó s ł t y p s p i c z a s t e g o hełmu, z d o b i o n e g o
niekiedy czterema
n i ż s z y m i w i e ż y c z k a m i . N i e d a się
w
pełni stwierdzić, w j a k i m - s t o p n i u oddziałały n a
sztukę l u d o w ą g o t y c k i e p r z e d s t a w i e n i a f i g u l a r n e , g ł ó w ­
n i e f r e s k i , z k t ó r y c h zresztą w i e l e określa się j a k o
dzieła p r o w i n c j o n a l n e .
W poszczególnych
warsztatach
p r o w i n c j o n a l n y c h p r a c o w a l i j e d n a k t a k ż e i artyści w i e j ­
scy, stąd w p ł y w y
t e musiały b y ć ż y w e , m i m o
że
w c h w i l i o b e c n e j n i e są już d o u c h w y c e n i a . W k o n ­
k l u z j i a u t o r k a s t w i e r d z a , że o d d z i a ł y w a n i e f o r m g o t y c ­
k i c h n a sztukę l u d o w ą można n a j l e p i e j
zaobserwować

237

�na przykładach przemysłu a r t y s t y c z n e g o , głównie p r z e d ­
m i o t ó w c o d z i e n n e g o użytku, j a k m e b l e czy n a c z y n i a
gliniane.
N a sztukę l u d o w ą W ę g i e r szczególny w p ł y w m i a ł
r e n e s a n s , d l a t e g o a u t o r k a o m a w i a dokładnie t e n p r o ­
b l e m w d r u g i e j części s w e g o s t u d i u m .
B a r o k oddziałał n a b u d o w n i c t w o w i e j s k i e G ó r n y c h
i Z a c h o d n i c h Węgier (Felvideken, D u n a n t u l ) , gdzie spo­
t y k a się d o m y o f a s a d a c h r o z c z ł o n k o w a n y c h p i l a s t r a m i
(Gomorben). S t y l ten wywarł również w p ł y w na m e ­
b l a r s t w o l u d o w e , co z a o b s e r w o w a ć można szczególnie
w f o r m a c h krzeseł. Z n a l a z ł o n p o n a d t o o d b i c i e w l u d o ­
w e j rzeźbie f i g u r a l n e j , o c z y m świadczą l i c z n e g r u p y
U k r z y ż o w a n i a ( K a l v a r i a k ) , posągi M a t k i B o s k i e j
czy
w i e j s k i e k a p l i c z k i . J a k o przykład podaje a u t o r k a i n t e ­
resujące g r u p y U k r z y ż o w a n i a z S i e d m i o g r o d u
zacho­
w a n e w Nóprajzi M u z e u m .
W p ł y w r o k o k a n a sztukę l u d o w ą j e s t n i e w i e l k i i z a ­
z n a c z a się p r z e d e w s z y s t k i m w d e k o r a c j i m a l o w a n y c h
sufitów.
Z n a c z n i e głębszy ślad, szczególnie w a r c h i t e k t u r z e ,
p o z o s t a w i ł w sztuce l u d o w e j k l a s y c y z m , który s t a n o ­
w i ł n i e j a k o kontynuację p e w n y c h f o r m z a k o r z e n i o n y c h
n a w s i w ę g i e r s k i e i o d czasów r e n e s a n s u . W
budow­
n i c t w i e w i e j s k i m X V I I I w . wracają w p r o w a d z o n e jesz­
cze w o k r e s i e r e n e s a n s u a r k a d y w s p a r t e n a f i l a r a c h ,
k t ó r y c h łuki zastąpiono j e d n a k b e l k o w a n i e m .
M n i e j s z e z n a c z e n i e miał d l a s z t u k i l u d o w e j b i e d e r ­
m e i e r , ale z a p e w n e p o d w p ł y w e m t e g o s t y l u r o z p o w ­
szechniły się w n i e j n a t u r a l i s t y c z n e w kształcie i w k o ­
lorycie ornamenty kwiatowe.
3) A n a l i z a
cech
stylowych. Estetyka.
Uchwycenie
c h a r a k t e r u sztuki l u d o w e j jest według J o l a n B a l o g h
z a d a n i e m w y j ą t k o w o t r u d n y m . M o ż n a t o osiągnąć p o ­
przez porównywanie
zabytków
sztuki
(oficjalnej
—
p r z y p . E . S. S.) i s z t u k i l u d o w e j . P r z e j m o w a n i e
form
s z t u k i ( o f i c j a l n e j ) p r z e z sztukę l u d o w ą n i e było n i g d y
b i e r n e , g d y ż z a z w y c z a j ulegały o n e r ó ż n o r o d n y m p r z e ­
kształceniom i d e f o r m a c j i . M o t y w
zaczerpnięty
przez
sztukę l u d o w ą b y ł w i ę c j e d y n i e s u r o w c e m , z k t ó r e g o
wykształcała się n o w a f o r m a , stąd n i e k i e d y t a k t r u d n o
i e s t znaleźć p i e r w o w z ó r d l a k o n k r e t n e g o dzieła s z t u k i
l u d o w e j . F a k t , że s z t u k a l u d o w a p r z e t w a r z a istniejące
motywy
w s k a z u j e , że w
obrębie t e j s z t u k i i s t n i e j e
swoiste poczucie s t y l u .
Wiejskiego
artystę n i e krępują
klasyczne
normy
i s t y l o w e reguły, stąd n a p o t k a n a f o r m ą posługuje się
swobodnie,
k i e r o w a n y jedynie i n s t y n k t e m twórczym.
Z t e g o w z g l ę d u s z t u k a l u d o w a prześciga n i e j e d n o k r o t n i e
fantazją i p o m y s ł o w o ś c i ą sztukę c e c h o w ą .
O r n a m e n t w sztuce l u d o w e j c h a r a k t e r y z u j e się l u ź ­
n y m r y t m e m , a l e całość ujęta j e s t w s z t y w n e
ramy
k o m p o z y c j i , najczęściej s y m e t r y c z n e j i t e d w i e
prze­
c i w s t a w n e c e c h y uzupełniają się t u t a j c a ł k o w i c i e .
W sztuce l u d o w e i w y s t ę p u j ? w y ł ą c z n i e b a r w y c z y s t e .
G a m a b a r w n a n i e j e s t n a t u r a l i s t y c z n a i s p r o w a d z a się
do t r z e c h k o l o r ó w : c z e r w o n e g o , n i e b i e s k i e g o i c z a r n e g o .
Zwiększenie l i c z b y kolorów oraz n a t u r a l i s t y c z n e zesta­
w i e n i a b a r w n e w w ę g i e r s k i e j sztuce l u d o w e j są 7 i p w i s k i e m p ó f n i e j s z y m , k t ó r e z a w i e r a w sobie
wszelkie
symptomy dekadencji.
Wpływ
r e n e s a n s u
na
sztukę
ludową
Węgier.
R e n e s a n s p o j a w i ł sie n a W ę g r z e c h b a r d z o
wcześnie, m i a n o w i c i e w o s t a t n i e j ćwierci w i e k u X V
i r o z p o w s z e c h n i ł się s t o p n i o w o p o całym k r a j u . W o k r e ­
sie p ó ź n e g o r e n e s a n s u ( w i e k X V I i X V I I ) narodziły sie
l o k a l n e o d m i a n y s t y l o w e , które stały się s k a r b n i c a f o r m
dla sztuki l u d o w e j . Oddziaływanie renesansu na w ę ­
gierska
sztukę l u d o w ą
zaobserwować
można
przede
w s z y s t k i m na przykładzie a r c h i t e k t u r y i o r n a m e n t u .
Architektura.
Typ
murowanego
domu
wiejskiego
z p o d c i e n i a m i ( t o r n a c o s h a z ) u f o r m o w a ł się p o d w p ł y ­
w e m renesansowych
d w o r ó w s z l a c h e c k i c h . Z e źródeł
w i a d o m o , że już n a początku w i e k u X V I I n a o b s z a r z e
całych W ę g i e r istniały r ó ż n o r o d n e w a r i a n t y r e z y d e n c j i
szlacheckich.
Niektóre
typy
tych rezydencji
można
z r e k o n s t r u o w a ć częściowo w o p a r c i u o s t a r e s z t y c h v ,
częściowo n a p o d s t a w i e z a c h o w a n y c h zabytków, któ­
rych wygląd odpowiada opisom
siedemnastowiecznych
dworów. A u t o r k a wyróżnia t r z y t y p y t a k i c h dworów.
Są t o : p a r t e r o w y d o m z p o d c i e n i a m i
umieszczonymi
od f r o n t u , d o m z p o d c i e n i a m i biegnącymi wzdłuż czte­
r e c h b o k ó w i d o m z p o d c i e n i a m i n a piętrze. W p ł y w
późnego r e n e s a n s u w i d o c z n y j e s t także w p o s z c z e g ó l ­

238

n y c h f o r m a c h a r c h i t e k t o n i c z n y c h , szczególnie w sposo­
bie b u d o w a n i a a r k a d o w y c h podcieni (tornac), wśród
k t ó r y c h s p o t y k a się t r z y w a r i a n t y : r z ą d ł u k ó w w s p a r ­
t y c h na k o l u m n a c h l u b na f i l a r a c h oraz
podcienia
złożone z s a m y c h ł u k ó w .
Podcienia z rzędami łuków w s p a r t y c h n a k o l u m n a c h
wykazują w p ł y w późnorenesansowych w y s o k i c h a r k a d
toskańskich, p r z y c z y m p o w i ą z a n i a t e w i d o c z n e są r ó w ­
nież w s a m y m ukształtowaniu k a p i t e l i i b a z k o l u m n .
P o d c i e n i a z łukami na f i l a r a c h występują w
okresie
późnego renesansu oraz b a r o k u i t e n właśnie t y p w p ł y ­
nął n a architekturę l u d o w ą . J a k o trzecią o d m i a n ę w y ­
różnia a u t o r k a p o d c i e n i a złożone z s z e r e g u ł u k ó w , które
są uproszczoną f o r m ą ł u k ó w w s p a r t y c h n a f i l a r a c h .
W t y m t y p i e p o d c i e n i h i s t o r y c z n e f o r m y uległy już
przeobrażeniu p o d w p ł y w e m l u d o w e j f a n t a z j i .
Jeszcze w y r a ź n i e j r y s u j e się w p ł y w r e n e s a n s u w
w i e j s k i m b u d o w n i c t w i e d r e w n i a n y m . Wiejscy rzemieśl­
nicy t r a k t o w a l i b o w i e m formę renesansowej b a l u s t r a d y
t a k j a k b y t o był rząd k o l u m n i r o z w i n ę l i całą s e r i e
wariantów tego m o t y w u . F o r m y renesansowych a r k a d
p o j a w i ł y się n a t o m i a s t w d e k o r a c j i d z w o n n i c d r e w n i a ­
n y c h kościołów, hełmach w i e ż kościelnych,
a
także
w
różnorodnych t y p a c h d r e w n i a n y c h domów
chłop­
s k i c h . P r ó b o w a n o n a w e t u d o w a d n i a ć , że f o r m y o b r a ­
m i e ń d r z w i i o k i e n s t a r y c h w i e j s k i c h d o m ó w zostały
przejęte także z k a m i e n n e j , p ó ż n o r e n e s a n s o w e j a r c h i ­
t e k t u r y . P e w n e j e s t , że z p ó ź n e g o r e n e s a n s u w y w o d z i
się t y p b r a m y s p o t y k a n y n a t e r e n a c h zamieszkałych
przez Seklerów: b r a m y z d w i e m a o t w i e r a n y m i b r a m ­
k a m i i gołębnikiem u szczytu. P i e r w s z e przykłady t a ­
k i c h b r a m o b s e r w u j e m y już w w i e k u X V I I , a d o n a j ­
s t a r s z y c h n a l e ż y b r a m a w M i k h a z a z r o k u 1673, k t ó ­
r e j d e k o r a c j a składa się z czysto r e n e s a n s o w y c h o r n a ­
mentów.
Ornament.
Włoski
ornament
renesansowy
został
przyjęty
częściowo za p o ś r e d n i c t w e m i m p o r t o w a n y c h
z Włoch w y r o b ó w przemysłu artystycznego
(głównie
t e k s t y l i ó w ) , częściowo p o p r z e z
rzeźbione i
malowane
w y r o b y r o d z i m e g o r e n e s a n s u . D o t y c h o s t a t n i c h należą
głównie i l u m i n o w a n e m a n u s k r y p t y , d o k u m e n t y , m a l o ­
w a n e s t r o p y k a s e t o n o w e i f r e s k i , a zdobiące j e o r n a ­
m e n t y , powstałe p o d w p ł y w e m włoskich druków i w z o r ­
ników, rozpowszechniły
się w e w s z y s t k i c h gałęziach
sztuki ludowej.
Szczególne z n a c z e n i e
m i a ł o p r z e j ę c i e p r z e z sztukę
ludową
budowy
renesansowego o r n a m e n t u , o
czym
świadczą w y s t ę p u j ą c e w t e j sztuce następujące j e d ­
n o s t k i k o m p o z y c y j n e : l i n i a f a l i s t a w dużej ilości w a ­
r i a n t ó w , połączona z r ó ż n o r o d n y m i m o t y w a m i k w i a ­
t o w y m i , tworzącymi z m i e n n y r y t m ; k o m p o z y c j a
cen­
t r a l n a ; g r u p o w a n i e poszczególnych
motywów
wzdłuż
osi s y m e t r i i ; łuki w k l ę s ł e , które układają się w długie
rzędy.
D a l e j a u t o r k a w y p r o w a d z a poszczególne o r n a m e n t y
ludowe
z następujących
ornamentów
renesansowych:
w i ą z k i k w i a t ó w , t z w . w ł o s k i c h dzbanuszków, t z w . w ł o s ­
kich
wieńców,
owocu
granatu, stylizowanych
liści
a k a n t u , m o t y w u rozety, m o t y w u p t a k a (paw). O r n a ­
m e n t y znane z w e n e c k i c h wzorników z w i e k u X V I zo­
stały w y k o r z y s t a n e w l u d o w y c h t k a n i n a c h d o m o w e g o
w y r o b u , szczególnie w h a f t a c h , p r z y
czym
niektóre
z n i c h zostały z m o d y f i k o w a n e , niektóre n a t o m i a s t p r z e ­
niesiono w całkowicie czystej
formie. Wiele
spośród
ornamentów
renesansowych,
j a k różnorodne
rozety,
włoskie wieńce l u b d z b a n u s z k i trwają w
węgierskiej
s z t u c e l u d o w e j p o p r z e z całe s t u l e c i a . D o t a k i c h o r n a ­
m e n t ó w należy n p . m o t y w w i c i roślinnej, k t ó r y o b s e r ­
w u j e m y na terenie Siedmiogrodu, r y t y w drzewie i k a ­
m i e n i u , a także s t y l i z o w a n y liść a k a n t u ,
powszechnie
s t o s o w a n y n a t e r e n a c h zamieszkałych p r z e z S e k l e r ó w .
W węgierskiej
ceramice
ludowej
rozpowszechnił
sie
n a t o m i a s t włosko-renesansowy o r n a m e n t l i l i i i m o t y w
ptaka.
W zakończeniu a u t o r k a s t a r a się pokazać, j a k z m i e ­
niały się p r z e j ę t e p r z e z sztukę l u d o w ą f o r m y r e n e s a n ­
s o w e . W a r c h i t e k t u r z e nastąpiła z m i a n a p r o p o r c j i z w y ­
smukłych n a b a r d z i e j p r z y s a d z i s t e . W o r n a m e n c i e m i e j ­
sce r e g u l a r n e j s t r u k t u r y l i n i o w e j zajmują n i e p o w i ą ­
zane, s w o b o d n e r y t m y l i n i i . Reasumując a u t o r k a s t w i e r ­
dza, że w s z y s t k i e r o z p a t r y w a n e p r z e z nią z a b y t k i s z t u k i
ludowej
ukazują t k w i ą c e w l u d z i e a r t y s t y c z n e
siły
twórcze oraz bogactwo l u d o w e j wyobraźni.
Ewa

Snieżyńska-Stolot

�Piotr Galaunie, S K U L P T U R A ,
L i e t u v i u Laudies Menas.

Vilnius.

K n y g a I , 1963 i K n y g a

Ukazująca się w W i l n i e , interesująca s e r i a w y d a w ­
n i c z a książek p o ś w i ę c o n y c h l i t e w s k i e j sztuce w z b o g a ­
ciła się w ciągu o s t a t n i c h l a t o t r z y n o w e , c e n n e p o ­
z y c j e . Są t o d w a t o m y p o ś w i ę c o n e l u d o w e j
rzeźbie
w drzewie i jeden — drzeworytowi i m a l a r s t w u .
A u t o r e m w s z y s t k i c h trzech prac jest P i o t r Galaunie,
jeden z najstarszych i najwybitniejszych
etnografów
l i t e w s k i c h . Doskonała znajomość p r z e d m i o t u , z d o b y t a
p r z e z w i e l e d z i e s i ą t k ó w l a t studiów i badań t e r e n o ­
w y c h oraz f a k t w y k o r z y s t a n i a
do
publikacji
także
a r c h i w a l n y c h f o t o g r a f i i z a b y t k ó w już n i e istniejących
pozwoliły G a l a u n i e na opracowanie bardzo bogatej do­
k u m e n t a c j i , która służyć m o ż e j a k o p o d s t a w a d o w i e l u
p r a c . J e s t o n a t y m c e n n i e j s z a , że w
dotychczasowej
l i t e r a t u r z e f a c h o w e j , dotyczącej l u d o w e j s z t u k i l i t e w ­
s k i e j , b r a k było zupełnie t e g o r o d z a j u p u b l i k a c j i .
O m a w i a n e książki G a l a u n i e , a szczególnie o b a t o m y
0 rzeźbie, mają
c h a r a k t e r albumów. Główny
nacisk
położony j e s t n a stronę ilustracyjną, dominującą w y ­
raźnie n a d t e k s t e m . W s t ę p do o p r a c o w a n i a rzeźby n a ­
p i s a n y j e s t w sposób t y p o w o p o p u l a r y z a t o r s k i , n a t o ­
miast wprowadzenie
w zagadnienia d r z e w o r y t u l u d o ­
w e g o na L i t w i e m a c h a r a k t e r znacznie bardziej ważki.
J e s t t o próba s y n t e t y c z n e g o
ujęcia tego
zagadnienia.
W y d a j e się j e d n a k , że ze w z g l ę d u n a dobór i sposób
z e s t a w i e n i a m a t e r i a ł u , a także o p a t r z e n i e w s z y s t k i c h
p u b l i k o w a n y c h zabytków szczegółowymi n o t a m i k a t a ­
l o g o w y m i można w s z y s t k i e t r z y p u b l i k a c j e uważać za
opracowania o charakterze n a u k o w y m .
W d w ó c h t o m a c h p o ś w i ę c o n y c h rzeźbie z g r o m a d z i ł
Galaunie
przeszło
1000 i l u s t r a c j i (475 w
pierwszym
1 536 w d r u g i m t o m i e ) . G r o m a d z ą c m a t e r i a ł y , a u t o r
korzystał ze z b i o r ó w i a r c h i w ó w f o t o g r a f i i
muzeów
R e p u b l i k i L i t e w s k i e j , a także ze zdjęć w y k o n a n y c h
w t e r e n i e . W w i e l u p r z y p a d k a c h a u t o r musiał k o r z y ­
stać z f o t o g r a f i i w y k o n a n y c h p r z e d I I w o j n ą ś w i a t o w ą ,
p o n i e w a ż z n a c z n a część z a b y t k ó w r z e ź b y l u d o w e j n a
L i t w i e uległa w czasie w o j n y z n i s z c z e n i u . ( W p r z y p a d k u
korzystania
ze
zdjęć
przedwojennych,
pozostawiono
w opisach k a t a l o g o w y c h m e t r y k i według dawnego p o ­
działu
administracyjnego.
W
metrykach
eksponatów
f o t o g r a f o w a n y c h p o w o j n i e u w z g l ę d n i o n o n o w y podział
administracyjny kraju).

I I , 1965. G R A F I K A , T A P Y B A , V i l n i u s 1966. S e r i a :

l i t e w s k i e są w i ę c p r z e d e w s z y s t k i m w i z e r u n k a m i c h ł o ­
p ó w i chłopek, u t r u d z o n y c h , z m a r t w i o n y c h i b i e d n y c h
( C h r y s t u s F r a s o b l i w y , M a t k a B o s k a B o l e s n a P i e t a ) , ale
także z a s o b n y c h , z a d o w o l o n y c h z s i e b i e p l e b a n ó w (św.
J a n N e p o m u c e n ) czy k u p c ó w , e k o n o m ó w l u b o b s z a r n i ­
ków
(diabły).
Przedstawienia
chłopskich
gnębicieli
t r a k t o w a n e są o c z y w i ś c i e z w y r a ź n y m zacięciem s a t y ­
rycznym.
W i a d o m o ś c i , j a k i e udało się a u t o r o w i zgromadzić
o s a m y c h rzeźbiarzach, czy o czasie i m i e j s c u p o w s t a ­
n i a poszczególnych rzeźb, są, p o d o b n i e j a k w p r z y p a d k u
badań n a d rzeźbą l u d o w ą w i n n y c h k r a j a c h E u r o p y ,
b a r d z o niepełne. G a l a u n i e p i s z e j e d y n i e , iż rzeźbiarze
w y w o d z i l i się z a z w y c z a j z n a j b i e d n i e j s z y c h w a r s t w s p o ­
łeczeństwa w s i ( z w y k l e b y l i t o b e z r o l n i czy m a ł o r o l n i
chłopi) l u b spośród m a ł o m i a s t e c z k o w y c h cieśli, m u z y ­
kantów, a także twórców instrumentów
muzycznych.
T w ó r c z o ś ć rzeźbiarska stanowiła d l a n i c h
dodatkowe
źródło z a r o b k u . W społeczności w i e j s k i e j rzeźbiarze n a ­
leżeli do l u d z i n a j b a r d z i e j
c z y n n y c h i oświeconych.
W i e l u z n i c h z a j m o w a ł o się także k o l p o r t a ż e m n i e l e ­
g a l n e j p r a s y w j ę z y k u l i t e w s k i m . N i e k t ó r z y rzeźbiarze
p r ó b o w a l i s w y c h sił także j a k o k o n s t r u k t o r z y m a s z y n
p r z e z siebie p r o j e k t o w a n y c h . I n n i z n a n i b y l i o t o c z e n i u
j a k o twórcy wiejskiego teatru.
A n a l i z u j ą c c e c h y f o r m a l n e l i t e w s k i e j rzeźby l u d o ­
w e j , s t w i e r d z a a u t o r w y r a ź n e różnice s t y l o w e m i ę d z y
dwoma
zasadniczymi "regionami
etnograficznymi
—
Ż m u d z i ą i Auksztotą.
P r a c e rzeźbiarzy z A u k s z t o t y są b a r d z i e j p r y m i t y w ­
ne, w y k a z u j ą m n i e j z w i ą z k ó w z rzeźbą kościelną o r a z
charakteryzują
się w y d ł u ż o n y m i p r o p o r c j a m i p o s t a c i .
Książka G a l a u n i e jest d l a p o l s k i c h etnografów i h i ­
storyków s z t u k i n i e z w y k l e b o g a t y m źródłem materiału

II. 1. Michał
pow. Rokiszkis,

Archanioł,
Muzeum

drewno
malowane,
Krajoznawcze,

Skapiszkis,
Kretynga.

U k ł a d i l u s t r a c j i , zwłaszcza w t o m i e p i e r w s z y m , j e s t
bardzo czytelny i konsekwentny. A u t o r pokazuje
naj­
p i e r w s a m e g o t w ó r c ę , j e g o narzędzia i sposób p r a c y
(ił. 2 — 8), następnie p r z y k ł a d y r z e ź b najbliżej z w i ą ­
z a n y c h ze sztuką oficjalną ( i l . 9 — 15), k a p l i c z e k w j a ­
k i c h u m i e s z c z a n o n a L i t w i e d r e w n i a n e ś w i ą t k i ( i l . 22 —
26), następnie p r e z e n t u j e w y b r a n y z e s t a w rzeźb l u d o ­
w y c h w kolejności ilustrującej j e g o koncepcję o c e n y
t e j gałęzi twórczości. P r z e d s t a w i e n i a
Chrystusa Fra­
s o b l i w e g o , św. A g a t y , św. F l o r i a n a ( i l . 27 — 60) u m i e s z ­
cza n a początku, j a k o p o s t a c i e ś w i ę t y c h
najbliższych
l u d o w i , uosabiających s a m y c h w i e ś n i a k ó w i i c h p o w ­
s z e d n i e t r o s k i , następnie p r z e d s t a w i a „ w i z e r u n k i r o ­
d z i n y " — św. R o d z i n ę , M a t k ę Boską z D z i e c i ą t k i e m ,
P i e t ę , św. A n n ę z M a d o n n ą ( i l . 61 — 101). W d r u g i e j
części t o m u a u t o r g r u p u j e r z e ź b y poszczególnych t w ó r ­
ców o z n a n y c h m u nazwiskach l u b zestawia
razem
r z e ź b y , k t ó r e , ze w z g l ę d u n a c e c h y f o r m a l n e , p r z y ­
p i s u j e t e m u s a m e m u artyście.
Tom
drugi
pomyślany
był przez
Galaunie
jako
uzupełnienie p i e r w s z e g o . W m n i e j m o ż e k o n s e k w e n t n y m
i p r z e j r z y s t y m p o r z ą d k u r e p r e z e n t o w a n e są t a m w z a ­
sadzie w s z y s t k i e g r u p y rzeźb wyróżnionych w
tomie
pierwszym. N o w y m i g r u p a m i tematycznymi, jakie autor
dodaje
do u p r z e d n i o
w y m i e n i o n y c h , są
kompozycje
wielofiguralne,
przedstawienia
diabłów
i
drewniane,
r z e ź b i o n e m a s k i z a p u s t n e . T o m t e n w y d a j e m i się b a r ­
d z i e j interesujący p o d w z g l ę d e m w a r t o ś c i a r t y s t y c z n e j
r e p r o d u k o w a n y c h rzeźb.
W s z k i c o w y m o m ó w i e n i u zagadnień n a j i s t o t n i e j s z y c h ,
zdaniem autora, dla ludowej
r z e ź b y d r e w n i a n e j 'na
L i t w i e w y s u w a się n a p l a n p i e r w s z y j e j oryginalność
i samodzielność w t r a k t o w a n i u t e m a t u o r a z r ó ż n o r o d ­
ność f o r m . T r a d y c y j n a i k o n o g r a f i a chrześcijańska i n t e r ­
p r e t o w a n a j e s t , j a k sądzi G a l a u n i e , t a k b a r d z o
swo­
b o d n i e , że dzieła chłopskich r z e ź b i a r z y n i e mają już
n i c w s p ó l n e g o ze s w y m i k o ś c i e l n y m i
pierwowzorami.
Odkrywają
natomiast
cechy
charakterystyczne
dla
p r z e d s t a w i c i e l i poszczególnych k l a s społecznych. Ś w i ą t k i
гзд

�p o r ó w n a w c z e g o , t y m c e n n i e j s z y m że, p o d o b n i e j a k n a
L i t w i e , w P o l s c e rzeźba należy d o s z c z y t o w y c h
osiąg­
nięć s z t u k i l u d o w e j . B e z p o ś r e d n i e sąsiedztwo a p r z e d e
w s z y s t k i m w i e l o r a k i e związki o b u narodów, wynikające
z f a k t u współistnienia w j e d n y m p a ń s t w i e w ciągu
k i l k u w i e k ó w , n i e pozostały bez w p ł y w u także n a k u l ­
turę ludową. K o r z y s t a n i e z t y c h s a m y c h l u b b a r d z o
zbliżonych w z o r ó w k u l t u r y w a r s t w o ś w i e c o n y c h s p o ­
wodowało w dziedzinie p l a s t y k i l u d o w e j
przedstawia­
jącej t w o r z o n e j p r z e z P o l a k ó w i L i t w i n ó w i s t n i e n i e
w i e l u zbieżności ( p r z e d e w s z y s t k i m jeśli i d z i e o i k o n o ­
g r a f i ę , która j e s t szczególnie n a Ż m u d z i b a r d z o zbliżona
d o p o l s k i e j ) . Jednocześnie odmienność i n t e r p r e t a c j i t y c h
s a m y c h czy a n a l o g i c z n y c h w z o r ó w p r z e z p o l s k i c h i l i ­
t e w s k i c h twórców pozwala t y m wyraźniej obserwować
odrębności n a r o d o w e . W y d a j e m i się, że rzeźba w d r z e ­
w i e jest j a s k r a w y m przykładem tego właśnie z j a w i s k a .
W większości p r z y p a d k ó w z a r ó w n o w p o l s k i e j , j a k
w l i t e w s k i e j rzeźbie, p o w t a r z a j ą się t e same t e m a t y
ikonograficzne. Przede w s z y s t k i m Chrystus Frasobliwy,
wizerunek
najbardziej
chyba charakterystyczny, nie­
j a k o s y m b o l l u d o w e g o świątka w o b u k r a j a c h . Z a w ę ­
drował t e n t e m a t n a Żmudź niewątpliwie z P o l s k i ,
w y d a j e się też, że w ś r ó d r z e ź b F r a s o b l i w e g o r e p r o d u ­
k o w a n y c h p r z e z G a l a u n i e niektóre m o g ł y b y być n a w e t
i m p o r t a m i z P o l s k i . ( T o m I — i l . 19, 20, 36, Т . I I —
i l . 218, 234). Jednakże o g r o m n a większość j e g o p r z e d ­
stawień
powstała
jako
oryginalne
dzieła
rzeźbiarzy
m i e j s c o w y c h , o d m i e n n e w w y r a z i e o d p o l s k i c h , choć
analogiczne do typów przedstawień s p o t y k a n y c h w P o l ­
sce, szczególnie w r e g i o n a c h północnych.
Do bardzo p o p u l a r n y c h zarówno w Polsce, j a k na
L i t w i e , należą także p r z e d s t a w i e n i a C h r y s t u s a N a z a reńskiego ( t e n w i z e r u n e k C h r y s t u s a w P o l s c e s p o t y k a n y
jest przede w s z y s t k i m na Mazowszu i K u r p i a c h i w y ­
daje się p r a w d o p o d o b n e , że d o r o z p o w s z e c h n i e n i a
się
j e g o p r z y c z y n i ł a się sława c u d o w n e j s t a t u y C h r y s t u s a
związanego na A n t o k o l u w W i l n i e ) . Rzeźby P i e t y i M a t ­
k i B o s k i e j B o l e s n e j w i n t e r p r e t a c j i l u d o w y c h rzeźbiarzy
l i t e w s k i c h zdają się być •— j a k t o słusznie podkreśla
G a l a u n i e — p o r t r e t a m i s t r o s k a n y c h chłopek i często
p r z e d s t a w i a n e są w s t r o j a c h l u d o w y c h , co w r z e ź b i e
p o l s k i e j z d a r z a się r z a d k o . W p r z e d s t a w i e n i a c h t a k i c h
świętych, j a k A n t o n i , Roch, J a n N e p o m u c e n
równie
w y r a ź n i e rysują się różnice f o r m a l n e , p r z y
analogicz­
n y m ujęciu i k o n o g r a f i c z n y m .
Z w i ą z k i ze sztuką „ o f i c j a l n ą " w y d a j ą
się być w
świetle p r z e d s t a w i o n e g o
materiału m n i e j bezpośrednie
n a L i t w i e niż w P o l s c e . Z j a w i s k o t o tłumaczy z a p e w n e
p r z e d e w s z y s t k i m m n i e j s z a l i c z b a m i a s t i późniejszy
i c h r o z w ó j o r a z późniejsza o k i l k a w i e k ó w c h r y s t i a n i ­
z a c j a L i t w y . N a L i t w i e działało z n a c z n i e m n i e j w a r ­
sztatów c e c h o w y c h , m n i e j też było kościołów, a i z o l a c j a
w s i większa niż w P o l s c e .
T o m poświęcony d r z e w o r y t o w i i m a l a r s t w u zawiera,
j a k już w s p o m n i a ł a m , n i e t y l k o bogatą d o k u m e n t a c j ę
materiału, zwłaszcza z z a k r e s u d r z e w o r y t u , a l e także
s t a n o w i p i e r w s z ą p r ó b ę s y n t e t y c z n e g o ujęcia
zagadnie­
n i a g r a f i k i l u d o w e j n a L i t w i e . Z e w z g l ę d u n a t o , że
tekst rozprawy Galaunie zawiera wiele cennych i no­
w y c h i n f o r m a c j i , a napisany jest po l i t e w s k u , w y d a j e
się c e l o w e p r z e d s t a w i e n i e j e g o z a s a d n i c z e j treści. *
Zainteresowanie
autora drzeworytem
l u d o w y m na
L i t w i e d a t u j e się o d 1911 г., k i e d y w k o w i e ń s k i m M u ­
z e u m odnalazł d w i e o d b i t k i d w u s t r o n n e g o k l o c k a d r z e w o r y t n i c z e g o . W 1927 r . G a l e r i a C z u r l i o n i s a w W i l n i e
zorganizowała I w y s t a w ę d r z e w o r y t u l u d o w e g o , o p i e ­
rając się p r z e d e w s z y s t k i m n a f a k s y m i l o w y c h o d b i t k a c h
z Teki
Łazarskiego,
d o których d o d a n o k i l k a o d b i t e k
p o s i a d a n y c h przez galerię. W k a t a l o g u p o d a n o m . i n .
i n f o r m a c j ę , że w 2. poł. X I X w . w y k o n y w a n o w D a r b i e n i a c h d r z e w o r y t y oraz że żyją jeszcze n a Ż m u d z i
drzeworytnicy. Jakkolwiek wystawa
n i e cieszyła się
z b y t d u ż y m p o w o d z e n i e m , pobudziła z a i n t e r e s o w a n i a tą
dziedziną s z t u k i l u d o w e j n a L i t w i e . M u z e a
litewskie
zaczęły g r o m a d z i ć k l o c k i i o d b i t k i . W 1938 r . w s z y s t ­
k i e znalezione
do t e g o czasu k l o c k i z g r o m a d z o n o
w
M u z e u m W i t o l d a W i e l k i e g o w K o w n i e . W 1939 r . n a j ­
lepsze d r z e w o r y t y l u d o w e w y s ł a n o n a w y s t a w ę ś w i a ­
tową do N o w e g o J o r k u .
W l a t a c h 1940—1941 p r z e p r o w a d z o n o
w
Darbień, P o ł ę g i i S a l a n t u b a d a n i a t e r e n o w e
* Dziękuję
bieńskiej.

240

I

za p o m o c

w

okolicach
w czasie

tłumaczeniu p . A l d o n i e

Łu­

II. 2. Chrystus
Szawle,
Muz.

niosący krzyż,
Etnogr.
i Hist.,

drewno,
Kriksztanai,
Szawle.

wo%~

których z g r o m a d z o n o w i e l e n o w y c h z a b y t k ó w , a także
zebrano w i e l e wiadomości o d r z e w o r y t n i c t w i e
przede
w s z y s t k i m drogą w y w i a d ó w e t n o g r a f i c z n y c h , a częścio­
w o także badań a r c h i w a l n y c h .
Wszystkie odnalezione dotychczas d r z e w o r y t y
litew­
s k i e pochodzą ze Ż m u d z i . Jest i c h około 150.
K l o c k i drzeworytnicze,
j a k i e złożyły się n a T e k ę
Łazarskiego,
n i e pochodzą z d a n i e m G a l a u n i e z ż a d n e g o
ze żmudzkich k l a s z t o r ó w , j a k t o podał K i e s z k o w s k i .
W c h o d z i ł y o n e w skład k o l e k c j i z a k u p i o n e j o d r o d z i n y
kowieńskiego zbieracza
V i t k o n s k a s a . G a l a u n i e uważa,
że żaden z d r z e w o r y t ó w Teki...
n i e p o c h o d z i ze Ż m u d z i ,
określa j e ogólnie j a k o l i t e w s k i e . Z d a n i e t o p o z o s t a j e
w sprzeczności z p o p r z e d n i m j e g o s t w i e r d z e n i e m , p o ­
partym
też
reprodukowanym
przezeń
materiałem,
z k t ó r e g o w y n i k a , że w s z y s t k i e o d n a l e z i o n e d r z e w o r y t y
l i t e w s k i e w y w o d z ą się ze Ż m u d z i . D r z e w o r y t y będące
o d b i t k a m i z k l o c k ó w , j a k i e znalazły się w T e c e
Łazar­
skiego,
są zresztą w p r a c y G a l a u n i e dość l i c z n i e r e p r e ­
z e n t o w a n e (dwadzieścia t r z y r y c i n y ) .
Tematyka
l i t e w s k i c h drzeworytów
ludowych
jest
wyłącznie r e l i g i j n a , a i k o n o g r a f i a w i e r n a w z o r o m czer­
p a n y m z o f i c j a l n e j s z t u k i kościelnej. Z u p e ł n y b r a k d r z e ­
w o r y t ó w świeckich tłumaczy G a l a u n i e rolą, jaką d r z e ­
w o r y t spełniał w c h a c i e c h ł o p s k i e j . W i z e r u n k i B o g a c z y
świętych wieszano w izbie dla o c h r o n y p r z e d c h o r o b a ­
m i czy klęskami ż y w i o ł o w y m i , a l e w a r u n k i e m p o s i a ­
d a n i a p r z e z n i e t e j m a g i c z n e j m o c y było p o ś w i ę c e n i e
ich
p r z e z księdza.
Księża
zaś o d m a w i a l i
święcenia
w i z e r u n k ó w z b y t p r y m i t y w n y c h i d a l e k o odbiegających
od w z o r u .
Sprzedawano
d r z e w o r y t y przede w s z y s t k i m na o d ­
pustach. Rozpowszechnianiem
i c h t r u d n i l i się g ł ó w n i e
handlarze, którym
drzeworytnicy
sprzedawali
klocki.
Handlarze natomiast w y k o n y w a l i sami odbitki. Sami
twórcy drzeworytów nie s p r z e d a w a l i i c h n a m i e j s c u
w s w y c h d o m a c h , j a k sądzi a u t o r , z o b a w y p r z e d , p o l i c j ą

�b i e n i a c h r z e ź b i a r z o w i ś w i ą t k ó w i ołtarzy i p o s i a d a c z o w i
dużej k o l e k c j i obrazów. W ś r ó d 42 d r z e w o r y t ó w s p r z e ­
danych
w
20-leciu międzywojennym
do
Warszawy,
a pochodzących o d V i n k u s a , z n a j d o w a ł y się e k s p o n a t y
ze Ż m u d z i , a l e także n i e m i e c k i e i białoruskie. Z a r ó w n o
t e n f a k t , j a k w y n i k i badań p r z e p r o w a d z o n y c h w D a r ­
b i e n i a c h , p o w o d u j ą , że n i e sposób ustalić j a k duży
był e w e n t u a l n y w k ł a d t w ó r c z y s a m e g o V i n k u s a w d r z e worytnictwo — konkluduje Galaunie.
Poczesne miejsce wśród drzeworytników żmudzkich
zajmują
Tadeusz i Stefan J u r e w i c z o w i e . Tadeusz syg­
n o w a ł w i z e r u n e k św. A n t o n i e g o d a t o w a n y 1787 ( i l . 28),
co j e s t d o t y c h c z a s j e d y n y m ś w i a d e c t w e m j e g o t w ó r c z o ­
ści. S t e f a n J u r e w i c z urodził się w 181B r . w Birżach,
umarł w 1893 r . W 1940 r . żył jeszcze w B i r ż a c h j e g o
w n u k , również Stefan. W d o m u jego znaleziono k i l k a ­
dziesiąt d r z e w o r y t ó w pozostałych p o d z i a d k u ( i l . 30—47).
M a t e r i a ł t e n , p o d o b n i e j a k spuścizna V i n k u s a , j e s t n i e ­
j e d n o l i t y i p o z w a l a się domyślać k i l k u r ó ż n y c h t w ó r c ó w .
Jeden z t y c h drzeworytów sygnował pełnym i m i e n i e m
i n a z w i s k i e m T o m a s z O s t r o w s k i ( i l . 40), d r u g i n o s i p o d ­
p i s T o m a s z Os., w r e s z c i e t r z e c i inicjały Т . О . ( i l . 41).
Niektóre z z a c h o w a n y c h
o d b i t e k przypominają prace
p r z y p i s y w a n e K u n e i c e . Część z a c h o w a n y c h e k s p o n a t ó w
j e s t o d b i t k a m i z t e g o s a m e g o k l o c k a , co ś w i a d c z y ł o b y
o i c h p r z e z n a c z e n i u n a sprzedaż.
J a k o ostatniego z drzeworytników — autorów k l o c ­
k ó w , k t ó r e należały d o V i n k u s a , w y m i e n i a G a l a u n i e S a ­
m u e l a S t e f a n o w a . Z d a n i e m j e g o , b y ł o n Białorusinem,
a p r a c e j e g o b a r d z o w y r a ź n i e odróżniają się o d p o z o ­
stałych d r z e w o r y t ó w j a k i e z n a l e z i o n o u r o d z i n y V i n k u ­
sa. Jaką drogą V i n k u s m ó g ł j e zdobyć, n i e w i a d o m o .
P r z y o b e c n y m s t a n i e badań n i e można w p r a w d z i e
przesądzić, j a k t o podkreśla a u t o r , czy w s z y s t k i e o d n a ­
lezione przez niego n a z w i s k a l u d z i związanych z drzew o r y t n i c t w e m n a Ż m u d z i b y ł y n a z w i s k a m i t w ó r c ó w , czy
j e d y n i e h a n d l a r z y , n i e m n i e j udało m u się uzyskać w i e l e
c e n n y c h i n f o r m a c j i . W a ż n e j e s t zwłaszcza
odnalezienie
prac sygnowanych.

II. 3. Chrystus
Frasobliwy,
drewno
nis, pow. Dobiakai,
Muz. Sztuki
im.

malowane,
Czurlionisa,

CzekoKowno.

carską, która k o n f i s k o w a ł a w s z e l k i e d r u k i , także d e w o cyjne, nie opatrzone stemplem cenzury.
A u t o r o w i i j e g o w s p ó ł p r a c o w n i k o m udało się z g r o ­
madzić p e w n ą liczbę i n f o r m a c j i o t w ó r c a c h i s p r z e d a w ­
c a c h d r z e w o r y t ó w , p r z e d e w s z y s t k i m drogą w y w i a d ó w
z ż y j ą c y m i jeszcze członkami i c h r o d z i n .
Pierwszym
chronologicznie
znanym
dotychczas
drzeworytnikiem
j e s t w ś w i e t l e t y c h badań S t e p a s K u n e i k a , t w o r z ą c y
w T e l s z a c h w 1. poł. X I X w . K l o c k i , które pozostały
p o n i m w r o d z i n i e ( i l . 60 — 71), w y k a z u j ą t a k z n a c z n e
rozbieżności f o r m a l n e , że należy sądzić, iż K u n e i k a
p r a c o w a ł z p o m o c n i k i e m n a r a z i e bliżej n i e z n a n y m .
P i e r w s z e p r a c e p r z y p i s y w a n e K u n e i c e różnią się też
b a r d z o z n a c z n i e o d późniejszych.
K a i e t a n o s G r j g a l a u s k a s urodził się w B a r d z i u - M o s e d z i u w o k r ę g u K r e t y n g i , z m a r ł w 1880 r . P r a c e s w e
miał sprzedawać jeżdżąc p o o k o l i c y . N a p o d s t a w i e m e ­
t r y k i (Sporządzonej przez M u z e u m w Ausoros, S i a u l i u ,
przypisywane
m u są d w a d r z e w o r y t y
( i l . 95 i 96).
A l e k s a n d o s V i n k u s u r o d z o n y w D a r b i e n i a c h w 1832 r .
zmarł tamże w 1912 r . W s t ą p i ł d o darbieńskiego k l a s z ­
t o r u , niedługo j e d n a k go opuścił i jął się r z e ź b y , a n a ­
stępnie zaczął h a n d l o w a ć
dewocjonaliami
w Darbie­
n i a c h . M a t e r i a ł y p r z y w o z i ł z W i l n a i K ł a j p e d y , a także
z W a r s z a w y i K r a k o w a . H a n d l o w a ł też d r z e w o r y t a m i .
Z d a n i e m d z i e c i V i n k u s a miał o n 60 d o 70 k l o c k ó w . B y ł y
one przeznaczone
z a r ó w n o do o d b i j a n i a
wizerunków
dużych
formatów
(62—66 X 78—84
cm)
składanych
z 4 k l o c k ó w , średnich (31—35 X 39—43 c m ) , j a k m a ł y c h
(11—13 X 12—15 c m ) . N a j w i ę k s z y m
powodzeniem
cie­
szyły się o d b i t k i duże. K z i s B a r z d y s , s y n d r z e w o r y t n i k a ,
u r . w 1867 r . i d r z e w o r y t n i k J . P a u l a u s k a s r o z p o z n a l i
w
1940 r . p e w n ą liczbę z z a c h o w a n y c h w
rodzinie
V i n k u s a d r z e w o r y t ó w j a k o j e g o p r a c e ( i l . 1—17). A u t o r ­
s t w o i n n y c h przypisywać można Jozasowi V i n k u s o w i ,
o j c u A l e k s a n d r a , k t ó r y p r a w d o p o d o b n i e był d r z e w o r y t ­
n i k i e m , a część A n t a s o w i K l a u n i u s o w i z n a n e m u w D a r ­

Analiza
formalna
p u b l i k o w a n y c h przez
Galaunie
d r z e w o r y t ó w m o g ł a b y , j a k sądzę, pogłębić jeszcze w ą t ­
p l i w o ś c i j a k i e nasuwał m u p r o b l e m a t r y b u c j i
drzewo­
r y t ó w . N p . p r a c e c y t o w a n e j a k o dzieła K u n e i k i w y d a j ą
się być t w o r a m i d w u różnych rąk, p o d o b n i e j a k d r z e ­
w o r y t y p r z y p i s y w a n e j e g o n i e z n a n e m u bliżej w s p ó ł ­
p r a c o w n i k o w i . D w a d r z e w o r y t y , których d o m n i e m a n y m
a u t o r e m miał być G r i g a u l a u s k a s t a k z n a c z n i e różnią się
p o z i o m e m , że n i e w y d a j e się p r a w d o p o d o b n e , b y w y ­
konał j e t e n s a m a u t o r . T a
sama wątpliwość dotyczy
prac p r z y p i s y w a n y c h V i n k u s o w i .
Poważne wątpliwości n a s u w a a u t o r o w i p r o b l e m d a ­
t o w a n i a d r z e w o r y t ó w . Sądzi o n , że n i e można w n i o s k o ­
wać na p o d s t a w i e dat umieszczonych na z a c h o w a n y c h
o d b i t k a c h . N a j d a w n i e j s z a z n i c h , 1710, z n a j d u j e się p o d
w y o b r a ż e n i e m św. J e r z e g o •— następna 1787 — n a w i ­
z e r u n k u św. A n t o n i e g o ( i l . 66). O b a d r z e w o r y t y uważa
G a l a u n i e za z n a c z n i e późniejsze. G d y b y o d b i t k i p o c h o ­
dziły z X V I I I w . n i e p r a w d o p o d o b n y b y ł b y doskonały
s t a n i c h z a c h o w a n i a ; należałoby r a c z e j przypuszczać, że
d a t y zostały p r z e z d r z e w o r y t n i k ó w s k o p i o w a n e ze s z t y ­
chów, j a k i e służyły i m za p i e r w o w z ó r .
O słuszności
t a k i e g o w n i o s k o w a n i a m o ż e świadczyć u m i e s z c z o n y n a
d r z e w o r y c i e św. A n t o n i e g o n a p i s „ n a d z i n a k a r c i e 4 3 8 " ,
co z a p e w n e oznacza, że w i z e r u n e k j e s t kopią i l u s t r a c j i
u m i e s z c z o n e j w książce n a s. 438. B y ć m o ż e d r z e w o r y t
t e n przypisać można J u r e w i c z o w i ( i l . 66). P o d o b n i e k w e ­
s t i o n u j e G a l a u n i e datę 1821 n a p r z e d s t a w i e n i u C h r y s t u ­
sa w o t o c z e n i u A r m a C h r i s t i , znajdującą się p r z y n a p i ­
sie d r ( d r u k o w a n y ) w W i l n i e . P o w o ł u j ą c się n a P i w o ć k i e g o , G a l a u n i e s t w i e r d z a , że d r z e w o r y t ó w l u d o w y c h
p r a w i e n i g d y n i e o d b i j a n o p o d prasą drukarską. N a p i s y
d r u k o w a n e w W i l n i e czy w W a r s z a w i e , p o j a w i a j ą c e się
n i e k i e d y n a d r z e w o r y t a c h żmudzkich, odczytać należy
j a k o chęć z m y l e n i a c a r s k i e j c e n z u r y . W o l n o było s p r z e ­
dawać t y l k o o b r a z k i posiadające j e j p l a c e t , a w ł a ś n i e
te m i a s t a b y ł y s i e d z i b a m i u r z ę d ó w c e n z o r s k i c h .
Jako okres r o z k w i t u
drzeworytnictwa
na Żmudzi
w y m i e n i a a u t o r p r z e d e w s z y s t k i m 1. poł. X I X w . P o ­
szukując g e n e z y d r z e w o r y t n i c t w a l u d o w e g o n a L i t w i e ,
z w r a c a G a l a u n i e uwagę przede w s z y s t k i m na p r a c o w n i e
d r z e w o r y t n i c z e d r u k a r n i wileńskich.
Sądzi, że t w ó r c y
drzeworytów l u d o w y c h t a m właśnie m o g l i terminować.
B r a k u j e dotychczas d a n y c h , które mogłyby potwierdzić
hipotezę o i s t n i e n i u c e n t r ó w d r z e w o r y t n i c z y c h w k l a s z ­
t o r a c h żmudzkich. P o n i e w a ż j e d n a k w i a d o m o , że w y -

241

�chowankowie
seminarium duchownego
w Wilnie w y ­
k o n y w a l i o b r a z k i d e w o c y j n e techniką d r z e w o r y t u , n i e
j e s t w y k l u c z o n e , że t r u d n i l i się tą sztuką także z a k o n ­
nicy.
Wśród
zachowanych
drzeworytów
żmudzkich
z w r a c a u w a g ę n i e t y p o w y o r n a m e n t zdobiący p r z e d s t a ­
w i e n i a C h r y s t u s a U k r z y ż o w a n e g o ( i l . 96) i M a d o n n y
R ó ż a ń c o w e j ( i l . 95). P r a w d o p o d o b n i e
a u t o r e m t y c h prac
b y ł F r a n c u z pozostały n a Ż m u d z i p o k a m p a n i i n a p o ­
leońskiej. W i a d o m o też, że p r a c o w a l i n a Ż m u d z i d r z e ­
worytnicy
z a t r u d n i a n i p r z e z feuda-ów.
O n i również
m o g l i być m i s t r z a m i a r t y s t ó w w i e j s k i c h .
M i s t r z e m K u n e i k i m ó g ł b y ć (jeśli d a t a n a p r z y p i ­
sywanym m u wizerunku
św. J a n a N e p o m u c e n a
jest
prawdziwa)
Stanisław C e r s k i , m i e d z i o r y t n i k z Sałant,
wykonujący w i z e r u n k i świętych przypominające mocno
drzeworyty.
Niezależnie od k i l k u d r o b n y c h u w a g , j a k i e zanoto­
wałam wyżej, praca
Galaunie
zachęca d o d y s k u s j i
z a u t o r e m w s p r a w i e n i e k t ó r y c h ogólniejszych k o n k l u ­
z j i dotyczących o c e n y d r z e w o r y t u l u d o w e g o n a L i t w i e .
N i e dość p r z e k o n y w a j ą c a w y d a j e się m o t y w a c j a t e z y
kwestionującej możliwość i s t n i e n i a drzeworytów l u d o ­
w y c h n a L i t w i e w X V I I I w . Małe prawdopodobieństwo
zachowania
w dobrym
stanie
o d b i t e k pochodzących
z t e g o czasu n i e przesądza w i e k u k l o c k ó w . J a k w i a d o ­
m o , w y t r z y m a ł o ś ć i c h była b a r d z o duża i k o r z y s t a n o
z n i c h długo. W n i o s k u j ą c zaś p r z e z analogię z d r z e w o ­
r y t e m l u d o w y m w P o l s c e , a także
innych
krajach
E u r o p y , nie m a m y podstaw, by kwestionować p r a w d z i ­
wość d a t umieszczonych
na drzeworytach
litewskich.
P r z y p u s z c z e n i e , że d r z e w o r y t y l u d o w e musiały w y s t ę ­
p o w a ć n a L i t w i e już w X V I I I w . c z y n i , j a k sądzę, p r a w ­
d o p o d o b n y m także f a k t i s t n i e n i a t a m wówczas obrazów
datowanych, o charakterze f o r m a l n y m l u d o w y c h p r y ­
mitywów.
N a j b a r d z i e j d y s k u s y j n y w y d a j e m i się s t o s u n e k G a ­
l a u n i e do g r u p y drzeworytów r e p r o d u k o w a n y c h p o r a z
p i e r w s z y w T e c e Łazarskiego,
określanych w p o l s k i e j
literaturze
fachowej
jako
pochodzące
z
pogranicza
ż m u d z k o - p r u s k i e g o , o n i e z n a n e j bliżej
proweniencji.
P o l s c y b a d a c z e określili t e d r z e w o r y t y j a k o pochodzące
z t e g o s a m e g o w a r s z t a t u , n a co wskazują p o d o b i e ń s t w a
f o r m a l n e zachodzące m i ę d z y n i m i , p o z w a l a j ą c e z k o l e i
w y r a ź n i e odróżniać tę b a r d z o
interesującą g r u p ę o d
pozostałych d r z e w o r y t ó w s p o t y k a n y c h n a t e r e n a c h p o l ­
s k i c h , a t a k ż e żmudzkich.

G a l a u n i e w s p o m i n a j ą c o Tece Łazarskiego
stwierdza,
że n i e było w n i e j d r z e w o r y t ó w żmudzkich, j e d n o c z e ś ­
n i e j e d n a k r e p r o d u k u j e w s w e j książce około 20 o d b i t e k
z t y c h s a m y c h k l o c k ó w , z których odbijał Ł a z a r s k i ,
n i e p o w o ł u j ą c się j e d n a k n a n i e g o w b i b l i o g r a f i i . D r z e ­
w o r y t y t e G a l a u n i e d z i e l i n a g r u p y , przypisując
je
k i l k u a u t o r o m , k t ó r y c h określa j a k o m i s t r z ó w , n p . św.
B a r b a r y , czy św. H e l e n y , w e d ł u g i k o n o g r a f i i
postaci,
którą uważa za n a j b a r d z i e j charakterystyczną d l a d a ­
n e g o zespołu d r z e w o r y t ó w . T a k i podział n i e w y d a j e się
n a j b a r d z i e j szczęśliwy, g d y ż d z i e l i n i e c o s z t u c z n i e w i ę k ­
szą, n i e w ą t p l i w i e jednolitą g r u p ę , przesuwając
punkt
ciężkości z z a g a d n i e n i a
zasadniczego n a niewątpliwie
drugorzędne.
P r o b l e m główny
n a t o m i a s t wyjaśnienia
g e n e z y t e j n i e z w y k l e c i e k a w e j g r u p y dzieł s z t u k i l u ­
d o w e j powstałych
najprawdopodobniej
na pograniczu
p o l s k o - l i t e w s k i m , pozostaje n a d a l
nie
rozstrzygnięty.
O p i n i a p o l s k i c h b a d a c z y , lokująca o w ą g r u p ę n a p o g r a ­
n i c z u , w y d a j e się n i e p o d w a ż o n a w z e s t a w i e n i u z n o ­
w y m m a t e r i a ł e m , j a k i p j r z y n o s i książka G a l a u n i e . G r u ­
p a t a j e s t b a r d z o w y r a ź n i e różna f o r m a l n i e o d w i ę k s z o ­
ści d r z e w o r y t ó w żmudzkich.
Z z a g a d n i e n i e m podejścia d o p r o b l e m u d r z e w o r y t ó w
z Teki
Łazarskiego
w i ą ż e się ściśle d r u g i e d y s k u s y j n e
zagadnienie — s p r a w a w z a j e m n y c h r e l a c j i między d r z e ­
w o r y t e m l u d o w y m n a L i t w i e i w P o l s c e . Szukając ź r ó ­
deł g e n e t y c z n y c h
d r z e w o r y t u l u d o w e g o w sztuce w i e l u
k r a j ó w E u r o p y , j a k F r a n c j a , W ł o c h y czy R o s j a , a u t o r
n i e ustosunkował się w y r a ź n i e j d o z a g a d n i e n i a
związ­
k ó w z P o l s k ą . W s k a z u j e j e d y n i e n a k i l k a szczegółowych
p r z y p a d k ó w i m p o r t u z P o l s k i n i e k t ó r y c h ze z n a l e z i o ­
nych na Żmudzi odbitek drzeworytniczych.
Przedstawio­
n y p r z e z e ń materiał z a b y t k o w y s u g e r u j e , j a k się z d a j e ,
znacznie większą wagę tego p r o b l e m u . Także h i s t o r i a
n a r o d ó w p o l s k i e g o i l i t e w s k i e g o n i e w y d a j e się u z a s a d ­
niać t w i e r d z e n i a a u t o r a , że n a p o z i o m i e w a r s t w l u d o ­
w y c h n i e było w z a j e m n y c h
r e l a c j i m i ę d z y sąsiadami
współżyjącymi przez cztery w i e k i w e wspólnym pań­
stwie.
Poszukując w z o r ó w , z j a k i c h m o g l i korzystać d r z e ­
worytnicy,
należałoby, j a k się z d a j e ,
zwrócić uwagę
przede w s z y s t k i m na polskie sztychy dewocyjne, o czym
przekonują m . i n . p o l s k i e
napisy
z a p e w n e właśnie
z n i c h k o p i o w a n e . P o d a n i e p r z e z G a l a u n i e (za K i e s z kowskim) jako pierwowzorów kompozycji w i e l k i c h m i ­
strzów m a l a r s t w a europejskiego,
j a k Rubens czy V a n

II. 4. Opatrzność
Boska,
karton,
tempera,
Uknievie.
11. 5. Sw. Stanisław
Szczepanowski,
61 X 51 c m , Jurgiczai,
woj. Szawle.
Muz. Etnogr.
i Hist., Szawle. II. 6. Sw. Jerzy,
drzeworyt,
Żmudź.

papier,
farba
wodna,
dat. 1710, 70,8X60,8
cm,

�D y c k p r z y p o m i n a interesujące z j a w i s k o o g r o m n e j p o ­
pularności i p o p u l a r y z a c j i i c h dzieł w d o b i e b a r o k u , n i e
wyjaśnia j e d n a k bezpośrednio z a g a d n i e n i a jaką drogą
i poprzez j a k i e r e p l i k i zawędrowały one n a Żmudź.
G a l a u n i e pisze, że d r z e w o r y t n i c y działający n a L i ­
t w i e p o s ł u g i w a l i się j ę z y k i e m p o l s k i m j e d y n i e d l a t e g o ,
że u k a z c a r s k i zabraniał u ż y w a n i a j ę z y k a
ojczystego.
Z d a n i e m j e g o n i e t y l k o o d b i o r c y , a l e także
twórcy
drzeworytów języka polskiego nie znali.
J a k o dowód
p r z y t a c z a b r a k napisów p o d n i e k t ó r y m i o d b i t k a m i , tłu­
macząc, że zasłaniano j e p r z y o d b i j a n i u , p o n i e w a ż n i e
b y ł y d l a c h ł o p ó w zrozumiałe.
W a r t y k u l e umieszczonym w „Dekoratiwnom Iskusst w i e " (1969, m a r z e c , n r 136) G a u l a n i e p o d a j e n i e c o inną
interpretację tego z j a w i s k a , informując o z a k r y w a n i u
w t e n sposób n a p i s ó w l i t e w s k i c h j a k o z a k a z a n y c h p r z e z
cenzurę.
Czy rzeczywiście d r z e w o r y t n i c y żmudzcy nie z n a l i
z reguły języka polskiego? N a p i s y na d r z e w o r y t a c h nie
przekonują o t y m w pełni. N p . i n s r k y p c j e w y p i s y w a n e
p r z e z J u r e w i c z a ś w i a d c z y ł y b y r a c z e j , że j ę z y k t e n znał.
.Nazwisko jego w s k a z u j e poza t y m n a pochodzenie r a ­
czej słowiańskie. N a z w i s k o T o m a s z a O s t r o w s k i e g o p o ­
z w a l a przypuszczać, że nosił j e P o l a k z p o c h o d z e n i a .
W r e s z c i e błędy w p i s o w n i n a d r z e w o r y t a c h
znalezio­
n y c h n a Ż m u d z i są b r a d z o p o d o b n e g o c h a r a k t e r u j a k
spotykane na zabytkach odnalezionych na terenach p o l ­
s k i c h i w n i e k t ó r y c h p r z y p a d k a c h zdają się być p r z e d e
wszystkim
świadectwem
niedostatecznej
znajomości
sztuki pisania i l i t e r a c k i e j polszczyzny.
W y d a j e się, że j e d y n i e głębsze s t u d i a n a d w z a j e m ­
n y m i z w i ą z k a m i i zależnościami m o g ł y b y w i e l e z t y c h
p r o b l e m ó w w y j a ś n i ć i poszerzyć w i e d z ę o sztuce l u d o ­
w e j o b u n a s z y c h k r a j ó w , n i e umniejszając
osiągnięć
żadnej z n i c h .

M a l a r s t w o r e p r e z e n t o w a n e w książce G a l a u n i e p r z e ­
szło 150 r e p r o d u k c j a m i n i e stało się p r z e d m i o t e m t a k
w n i k l i w e g o j a k d r z e w o r y t z a i n t e r e s o w a n i a a u t o r a , co
z n a j d u j e w y r a z w szkicowości p o ś w i ę c o n e j m u części
wstępu.
N i e m n i e j dobór i l u s t r a c j i j e s t , p o d o b n i e j a k
w dziedzinie rzeźby
i
drzeworytu,
bardzo
staranny
i p r z y n o s i w i e l e c i e k a w e g o i c e n n e g o materiału.
Najwięcej zabytków m a l a r s t w a ludowego
zachowało
się n a Ż m u d z i .
N i e znaczy t o j e d n a k , j a k wyjaśnia
G a l a u n i e , że n a pozostałych o b s z a r a c h L i t w y b r a k b y ł o
tego r o d z a j u s z t u k i , lecz świadczy o wcześniejszym j e j
zaniku na t a m t y m terenie.
Zachowane
o b r a z y są w o g r o m n e j większości n i e
sygnowane.
B y ć m o ż e sygnaturą j e s t n a p i s „Sziponis
1762".
P u b l i k o w a n y p r z e z G a l a u n i e materiał o b e j m u j e sze­
r o k i z a k r e s c h r o n o l o g i c z n y o d 1716 r . — j a k d a t o w a n y
j e s t n a j s t a r s z y z z a c h o w a n y c h o b r a z ó w ( i l . 180) •— do
1880 r . T r u d n o j e d n a k p r z e p r o w a d z i ć j a k ą k o l w i e k k l a ­
syfikację w czasie o b r a z ó w n i e d a t o w a n y c h , w o b e c i c h
d a l e k o posuniętej p r y m i t y w i z a c j i o p o d o b n y m c h a r a k ­
t e r z e z a r ó w n o w X V I I I w . , j a k sto l a t p ó ź n i e j .
Obrazy
umieszczano
przede w s z y s t k i m w kaplicz­
k a c h stojących n a t e r e n i e z a g r o d y , n a słupach p r z y ­
drożnych, r z a d z i e j n a c m e n t a r z a c h . O i c h t w ó r c a c h b r a k
o b e c n i e bliższych w i a d o m o ś c i . N a p o d s t a w i e
znanego
m u materiału z a b y t k o w e g o
wyróżnia
Galaunie dwie
g r u p y twórców: n i e u c z o n y c h m e j s k i c h m a l a r z y i świątk a r z y zarazem
o r a z m a l a r z y , k t ó r z y p o b i e r a l i naukę
z a w o d u . D l a t e j d r u g i e j g r u p y można już odnaleźć p e w ­
ne materiały d o k u m e n t a c y j n e . Po zamknięciu W i l e ń ­
s k i e j A k a d e m i i S z t u k P i ę k n y c h w 1832 r . w i e l u j e j
w y c h o w a n k ó w , n i e mając m o ż l i w o ś c i ukończenia s t u ­
diów, k o n t y n u o w a ł o p r a c ę malarską, a t a k ż e p r z e k a z y ­
w a ł o swą niepełną w i e d z ę i n n y m , jeszcze m n i e j w t a -

243

�Na p o w i e r z c h n i deski, m i m o p o k r y c i a jej warstwą f a r ­
b y , w i d a ć w y r a ź n i e dość g ł ę b o k i e draśnięcia. W ś w i e t l e
m a t e r i a ł u r e p r o d u k o w a n e g o w książce
Galaunie naj­
b a r d z i e j o r y g i n a l n ą , ' a także n a j b a r d z i e j
charaktery­
styczną gałęzią m a l a r s t w a l u d o w e g o
na
L i t w i e jest
twórczość m a l a r z y - s a m o u k ó w działających i n d y w i d u a l ­
n i e , n i e dająca się połączyć w jakieś w i ę k s z e zespoły.
S c h e m a t y i k o n o g r a f i c z n e , a także k o m p o z y c j a p r z e d ­
s t a w i a n y c h scen i p o s t a c i p o z w a l a j ą domyślać się w z o ­
r ó w p o d o b n y c h do t y c h , z j a k i c h k o r z y s t a l i twórcy
drzeworytów.
Napisy
objaśniające
jakiego
świętego
o b r a z p r z e d s t a w i a l u b ( r z a d k o ) k t o był j e g o f u n d a t o r e m
są, p o d o b n i e j a k w d r z e w o r y t a c h , z r e g u ł y p i s a n e p o
p o l s k u . T w o r y pędzla m a l a r z y - p r y m i t y w ó w
odbiegają
j e d n a k ż e o d p i e r w o w z o r ó w z n a c z n i e d a l e j niż d r z e w o ­
r y t . S w o b o d a i n t e r p r e t a c j i z a p e w n e często p o d y k t o w a n a
b y ł a p r z e d e w s z y s t k i m n i e d o s t a t k i e m znajomości r z e ­
miosła m a l a r s k i e g o p r z e z
malarzy-samouków, j e d n a k
k i e r u n e k p r z e p r o w a d z a n y c h uproszczeń i e k s p r e s j a d e ­
f o r m a c j i p o s t a c i są już i c h nezaprzeczalną własnością
i s t a n o w i o w y s o k i e j r a n d z e a r t y s t y c z n e j i c h dzieł.

П. 7. Chrystus
cm,
Żmudź.

Ukrzyżowany,

drzeworyt,

wym.:

37,8X27,4

j e m n i c z o n y m . O i l e dzieła t w ó r c ó w , k t ó r y c h można z a ­
liczyć d o g r u p y p i e r w s z e j , c h a r a k t e r y z u j e szczera n a ­
iwność p r y m i t y w u , w
drugiej wyraźna
jest
przede
w s z y s t k i m dążność naśladowania s z t u k i kościelnej.
A r t y ś c i s a m o u c y u ż y w a l i j a k o podłoża n i e w i e l k i c h
k a w a ł k ó w płótna l u b desek. M a l o w a l i f a r b a m i o l e j n y m i ,
g r u n t o w a l i p o k o s t e m . K o n t u r z a m i e r z o n e j sceny s z k i c o ­
w a n o n a p a p i e r z e , następnie p r z e n o s z o n o r ó ż n y m i s p o ­
s o b a m i . N a j e d n y m z o b r a z ó w m a l o w a n y c h n a desce
w i d a ć w y r a ź n i e , że posłużono się w t y m c e l u szydłem.
Repr.

Irena

z: Lietuviu

Kostkeviciute,

Laudies

Menas.

VINCAS

Skulptura.

SVIRSKIS

Anna

Knyga I, II,

(Wincenty

Książka I r e n y K o s t k e v i c i u t e j e s t monografią w y ­
b i t n e g o l u d o w e g o rzeźbiarza l i t e w s k i e g o .
Opracowanie
m a c h a r a k t e r p o p u l a r n o n a u k o w y , jest bogato
ilustro­
w a n e i c h a r a k t e r y z u j e się w s z e c h s t r o n n y m w y k o r z y s t a ­
niem literatury przedmiotu.
J a n W i n c e n t y S w i r s k i urodził się, j a k t o w y n i k a
z p u b l i k o w a n e g o p r z e z autorkę a s p i s a n e g o p o p o l s k u
a k t u c h r z t u , 28.1.1835 r . w e
wsi Glitony
(Gliteny).
Z m a r ł w r o k u 1916. I n n e w i a d o m o ś c i o życiu S w i r s k i e go z n a n e są a u t o r c e z u s t n y c h p r z e k a z ó w . W o c z a c h l u ­
d z i S w i r s k i uchodził za d z i w a k a i s a m o t n i k a bez r o d z i ­
n y i d o m u . B y ł o c z y w i ś c i e s a m o u k i e m , który w ę d r o w a ł
o d w s i do w s i wykonując n a zamówienie
rzeźbione
„krzyże".
R z e ź b a w d r z e w i e r o z w i j a ł a się n a L i t w i e b a r d z o
b u j n i e i odznaczała się n i e b y w a ł y m b o g a c t w e m
oraz
różnorodnością f o r m . S w i r s k i należał w i ę c d o o g r o m n e j
r z e s z y rzeźbiarzy, s n y c e r z y ,
majstrów
wykonujących
r o z m a i t e k r z y ż e i f i g u r y p r z y d r o ż n e , a l e twórczość j e g o
w y r ó ż n i a się p o z i o m e m a r t y s t y c z n y m .
D o r o b e k a r t y s t y c z n y S w i r s k i e g o s t a n o w i o k o ł o 200 f i ­
g u r p r z y d r o ż n y c h , określanych p r z e z autorkę m i a n e m
„ k r z y ż y " , z k t ó r y c h zachowała się t y l k o n i e w i e l k a część
r o z r z u c o n a w obrębie sześćdziesięciu t r z e c h w s i w o k o ­
licach Kiejdan (Kedainiai).
Wśród w y k o n a n y c h przez
S w i r s k i e g o f i g u r , k t ó r y c h wysokość d o c h o d z i d o pięciu
m e t r ó w , a u t o r k a w y r ó ż n i a trzynaście t y p ó w . F i g u r y t e
składają się z t r z o n u i r o z s z e r z o n e j części g ó r n e j z w i e ń ­
c z o n e j k r z y ż e m , która p r z y b i e r a r ó ż n o r o d n e kształty o d
b a r d z o p r o s t y c h , o z d o b i o n y c h k r y s t a l i c z n y m i nacięciami

244

Z e s p ó ł o d r ę b n y i w y j ą t k o w y n a t l e pozostałych z a ­
bytków
malarstwa
ludowego
na
Litwie
stanowią
22 o b r a z y n a p a p i e r z e r e p r o d u k o w a n e n a końcu książ­
k i ( i l . 150—172). A u t o r w y r ó ż n i a j e j a k o osobną g r u p ę ,
określając m i a n e m „ k o l o r o w y c h r y c i n " . Zespół t e n r z e ­
c z y w i ś c i e b a r d z o w y r a ź n i e różni się o d z a b y t k ó w m a ­
l a r s t w a l i t e w s k i e g o i n i e z n a j d u j e żadnych bliższych
a n a l o g i i w pozostałych. O b r a z y t e mają c e c h y f o r m a l n e
p o z w a l a j ą c e w n i o s k o w a ć , że p o w s t a ł y o n e w t y m s a ­
m y m , dużym w a r s z t a c i e . P e w n o ś ć i s w e g o r o d z a j u w i r ­
t u o z e r i a r y s u n k u , połączona
z
w i d o c z n ą niedbałością
i pośpiechem w y k o n a n i a , w s k a z y w a ł a b y n a jakieś duże
c e n t r u m , prowadzące
„seryjną" produkcję.
Grupa ta
wykazuje
tak
uderzające
podobieństwo do p o l s k i c h
obrazów
ludowych
reprezentowanych
licznie
przede
w s z y s t k i m w dzielnicach centralnych i na Kielecczyźn i e , a s p o t y k a n y c h też n a P o d l a s i u , że m o ż n a j e u w a ż a ć
za i m p o r t y z P o l s k i . Z n a l e z i e n i e i c h n a Ż m u d z i w t a k
dużej s t o s u n k o w o l i c z b i e w y d a j e się u s p r a w i e d l i w i o n e
z a r ó w n o częstymi p i e l g r z y m k a m i Ż m u d z i n ó w d o C z ę ­
s t o c h o w y (z którą, j a k sądzę, t e n t y p o b r a z ó w z w i ą z a n y
jest genetycznie), j a k i penetracje obraźników p o l s k i c h
n a t e r e n y ż m u d z k i e czy z a o p a t r y w a n i e się w „ t o w a r y "
w Polsce przez szkaplerzników l i t e w s k i c h .

Vilnius

1963, 1965. Grafika,

Tapyba.

Kunczyńska-Iracka
Vilnius

1966.

S w i r s k i ) , V i l n i u s 1966, s. 169, i l . 163
w z g l ę d n i e o f o r m i e m e d a l i o n u , p o p r z e z f o r m y zbliżone
d o k a p l i c z e k aż do p o s t a c i l u d z k i e j l u b g r u p y p o s t a c i .
K u n s z t rzeźbiarski
Swirskiego
p r z e j a w i a ł się z w y k l e
w o p r a c o w a n i u t e j części f i g u r . Z a z n a c z y ć r ó w n i e ż n a ­
l e ż y , że łączył o n w sposób h a r m o n i j n y r z e ź b ę i a r c h i ­
tekturę.
W odróżnieniu o d i n n y c h a r t y s t ó w l u d o w y c h , k t ó r z y
w y k o n a n e u p r z e d n i o posągi p r z y m o c o w y w a l i d o t r z o n u
k r z y ż a , S w i r s k i rzeźbił całość w j e d n y m z a z w y c z a j d ę ­
bowym pniu.
R z e ź b y f i g u r a l n e S w i r s k i e g o osiągają w y s o k o ś ć j e d ­
nego m e t r a , a czasem n a w e t n a t u r a l n e r o z m i a r y . Roz­
m i e s z c z o n e są z j e d n e j w z g l ę d n i e
z
czterech stron
„krzyża", p i e r w o t n i e p o k r y t e były polichromią. S w i r s k i
stosował p l a s t y c z n y m o d e l u n e k p o s t a c i , które c e c h u j e
m o n u m e n t a l n a f o r m a i duża doza e k s p r e s j i . S t y l r z e ź b
S w i r s k i e g o n a w i ą z u j e d o e p o k i b a r o k u . Jednakże a r t y ­
s t y c z n a k o n c e p c j a t e g o s t y l u nabrała w j e g o dziełach
c e c h s z t u k i l u d o w e j . S w i r s k i stosował b o w i e m t y l k o
poszczególne b a r o k o w e e l e m e n t y o c h a r a k t e r z e d e k o r a t o r s k i m o r a z giętkość l i n i i i m a l a r s k i e t r a k t o w a n i e
f o r m . N i e zaciemniło t o j e d n a k c h a r a k t e r y s t y c z n e j d l a
s z t u k i l u d o w e j t e k t o n i k i o r a z n i e naruszyło s y m e t r i i
i równowagi. Powstałe nawet w bardzo późnym okresie
życia r z e ź b y S w i r s k i e g o n i e straciły n i c ze s w o j e j n i e ­
z w y k ł e j e k s p r e s j i , p r z y c z y m f o r m a j e g o dzieł ulegała
s t a l e u p r o s z c z e n i u i stała się p r a w i e l a k o n i c z n a .
Kończąc
swoje
rozważania,
s t w i e r d z a , że S w i r s k i
„twórca

Irena
Kostkewićiute
przydrożnych krzyży

�245

�5

4
i
i

k a p l i c z e k " jest j e d n y m z najbardziej
niezwykłych
o r y g i n a l n y c h twórców w historii l i t e w s k i e j sztuki.
Popularnonaukowy charakter monografii Wincentego
S w i r s k i e g o tłumaczy z a p e w n e f a k t , że a u t o r k a t e j c e n ­
nej i c i e k a w e j p r a c y I r e n a K o s t k e v i c i u t e n i e poświęciła
zbyt w i e l e miejsca sprawie i k o n o g r a f i i oraz nie p r z e d ­
stawiła twórczości S w i r s k i e g o n a t l e p o r ó w n a w c z y m .
W a r t o stwierdzić, że p o d w z g l ę d e m i k o n o g r a f i i r z e ź ­
b y S w i r s k i e g o u t r z y m u j ą się w k r ę g u k u l t u r y łacińskiej.
Przeważają t u p o p u l a r n e także n a t e r e n i e P o l s k i p r z e d ­
s t a w i e n i a św. św. M a r i i M a g d a l e n y , J e r z e g o — p a t r o n a
chłopów l i t e w s k i c h , A g a t y , A n t o n i e g o , J a n a N e p o m u ­
cena, F l o r i a n a , U p a d e k p o d k r z y ż e m o r a z w i z e r u n k i
cieszącego się s z c z e g ó l n y m k u l t e m w W i l n i e św. K a ­
z i m i e r z a , j a k i C h r y s t u s a Nazareńskiego, p r z y c z y m t o
o s t a t n i e p r z e d s t a w i e n i e r o z p o w s z e c h n i ł o się szczególnie
w południowej Małopolsce.
Materiał p o r ó w n a w c z y do s t a r y c h l i t e w s k i c h i żmudz­
k i c h f i g u r p r z y d r o ż n y c h , k t ó r y c h f o r m y w y w o d z ą się
z a p e w n e jeszcze
z
czasów pogańskich, p o d a j e J u r g i s
Baltruśaitis ( L i t h a u n i a n F o l k A r t , M u n i c h 1948, s. 3 6 —
53). Baltruśaitis w y r ó ż n i a t r z y t y p y f i g u r : k r z y ż z d o ­
b i o n y dekoracją rzeźbiarską, słup z w i e ń c z o n y z a k o ń c z e ­
n i e m w f o r m i e „grzyba" oraz w f o r m i e l a t a r n i . N a t y m
d o p i e r o t l e u w y p u k l a się i n d y w i d u a l n y c h a r a k t e r „ k r z y ­
ży" Swirskiego.
W Polsce wśród d r e w n i a n y c h f i g u r przydrożnych
p o k r y t y c h dekoracją rzeźbiarską w y r ó ż n i ć m o ż e m y d w a
z a s a d n i c z e t y p y . P i e r w s z y z n i c h t o słup z w i e ń c z o n y
Repr.

I

z:

Irena

Kostkeviciute,

formą l a t a r n i , w e w n ą t r z której umieszczano rzeźby, spo­
t y k a n y głównie n a terenie w o j . kieleckiego i k r a k o w ­
skiego^ D r u g i — t o k r z y ż e , słupy i k o l u m n y z grupą
figuralną u s z c z y t u , o b o k a c h o z d o b i o n y c h z c z t e r e c h
s t r o n u m i e s z c z o n y m i w płycinach płaskorzeźbami l u b
rzeźbami (Strzelce Małe, p o w . Brzesko, Z a k r z e w o , p o w .
Rawicz; Kuklinów, p o w . K r o t o s z y n ;
Kowalew, pow.
Pleszew, Kleszczowa
Górna, p o w . O l k u s z ; W i e r z b i c a ,
p o w . O l k u s z ; Ołudza S t a r a , p o w . W ł o s z c z o w a ; K i d ó w ,
p o w . O l k u s z ) , w y s t ę p u j ą c e w obrębie d w ó c h w y m i e n i o ­
nych województw
oraz w południowej
Wielkopolsce
(St. Błaszczyk, Rzeźbiarze
ludowi
południowej
Wielko­
polski,
„ P o l . Szt. L u d . " , R. X I I , 1958, s. 3—36). T e z d o ­
b i o n e f i g u r y , g ł ó w n i e z końca w i e k u X I X , s t a w i a n e
były, p o d o b n i e j a k i „ k r z y ż e " l i t e w s k i e , n i e t y l k o p r z y
d r o g a c h , ale i n a c m e n t a r z a c h w c h a r a k t e r z e n a g r o b ­
k ó w . T r a d y c j a t a 'Utrzymywała się d o czasów I I w o j n y
światowej, j a k świadczy n a g r o b e k J a n a Potęgi n a c m e n ­
t a r z u w Słupi, p o w . J ę d r z e j ó w , p o s t a w i o n y w 1927 r .
S t y l rzeźb S w i r s k i e g o w y k a z u j e p e w n e podobieństwa
z rzeźbami zdobiącymi figurę przydrożną w W i e r z b i c y ,
p o w . O l k u s z , którą w y k o n a ł W a w r z y n i e c S z w e j a ( z m .
około 1914 г.). ( W y w i a d O l g i M u l k i e w i c z , A r c h i w u m
PBSL
I S , L . i n w . 58845). C e c h y
wspólne, o j a k i c h
t u można m ó w i ć , n i e w y n i k ł y o c z y w i ś c i e z wzajemnego^
o d d z i a ł y w a n i a n a s i e b i e o b u t w ó r c ó w , ale ze w s p ó l n e ­
go źródła i n s p i r a c j i , j a k i m t a k d l a S w i r s k i e g o , j a k i d l a
S z w e i była s z t u k a b a r o k o w a .
Ewa
Snieżyńska-Stolot
Vincas

Svirskis,

Vilnius

1966.

�Vincas
Svirskis:
II. 4. Kapliczka
II. 6. Sw. Anna
z Marią, fragm.
Panna,
fragm.
krzyża,
Jogniskiai.

z rzeźbą św. Agaty.
krzyża. II. 7.
Rzeźba

II.
z

5. Pieta,
krzyża,

fragm.
Użbaliai.

krzyża,
II. 8.

Rukai,
Maria

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5964" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5944">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4406752659714b21cbd5ef3cfc1f0fcc.pdf</src>
        <authentication>03be3630db627e7247eefe97b3712cd6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71180">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4678</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71181">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71182">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4344</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71183">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.2 /</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71184">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25, z.2; s.117-124</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71185">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71186">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71187">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71188">
                <text>I I . 1. L u d o w y

R

Zaspół Pieśni i Tańca z G r a b o w n i c y , p o w . B r z o z ó w , p r z e d
nictwa Ludowego w Sanoku.

E

C

E

występami

N

na

Z

terenie

Muzeum

J

Budow­

E

A n n a Pytlińska-Spiss, P R Z E G L Ą D W Y B R A N E J L I T E R A T U R Y Z Z A K R E S U M U Z E A L N I C T W A S K A N S E N O W S K I E G O ,
S a n o k 1970.

Omawiana
w

czerwcu

pozycja,

której

downictwa Ludowego w
kreślić n a l e ż y ,
cenne,

że

pożądane

skansenowskiego
siada

swą

druk

ukończony

1970 г., Ukazała się nakładem

S a n o k u К Już n a w s t ę p i e

opracowanie
i na

t o jest

czasie.

na ziemiach

przeszło

ze

Historia

bowiem

polskich, pomimo

siedemdziesięcioletnią

tak
cy

ale n a w e t

pokrewnych
sztuki,

w

znacznym

Chwilą, g d y w

naszym

ruchu

s z u r y ułatwiają
2000

zaspokojenia

kręgom

spo­

wolutą

naukowcom

W

history­

etnografów,

intensywniej,

zdecydowanym

Władz

poparciu

centralnych

i opracowania

t e n t e m a t l i t e r a t u r y o d c z u w a ł o się coraz
inicjatywa

spotkać

się m u s i

przy

Konserwa­

istniejącej
bardziej.

jęta w i ę c p r z e z M u z e u m B u d o w n i c t w a L u d o w e g o w
noku

To­

skansenowski

z pełnym

na

Pod­

parafinowaną

się

format

t o dalsze p l u s y

tego

przeze m n i e

w

zorientować

Równocześnie

i

dla

z ob­

nakładu.

latach

1400 t y t u ł ó w

zabytków

o n a , że „ d y s k u s y j n a

trzech

bro­

„403 p o z y c j e b i ­

i muzealnictwa

drukowane

ogólnie

okładka

skanse­

1902—1969.
z

zakresu

etnografii,
we

które

wspomnianym

antycypując k r y t y k ę ,

przy­

m o ż e się w y d a ć s e l e k c j a

ze­

materiału".

O p u b l i k o w a n e pozycje bibliograficzne zebrane
w

włas­

wystarczającym

Autorka wymienia

ochrony

mogą
2

oraz

Sztywna

n a temat muzeów

zagadnieniu" .
branego

być

potrzeb.

&gt;na świecie,

Ze zgromadzonych
całości

bibliografii

wydaje

obecnych

muzealnictwa,

Sa­

zrozumie­

wydanie

opracowaniu

nowskiego

znaje

—

do t e g o p r z e d s i ę ­

p o s ł u g i w a n i e się i k o r z y s t a n i e , a n a k ł a d

egzemplarzy

bliograficzne

w

tego t y p u M u z e u m

było n a j b a r d z i e j

predestynowane.

Broszurowe

jest

zaczął się r o z w i j a ć n a szczęście coraz
t o r s k i c h , potrzebę z e b r a n i a

wzięcia

po­

c i spośród
ruch

wydawnictwem,

iż

stopniu

kraju

nym

miar

którzy bezpośrednio n i e są z t y m r u c h e m z w i ą z a n i .
też z

j ą c e zresztą — j a k o j e d y n e

tradycję,

sobie d y s c y p l i n , j a k h i s t o r y c y ,

a r c h i t e k c i czy n a w e t

pod­

wszech

s t o s u n k o w o mało znana n i e t y l k o szerszym
łeczeństwa,

został

Muzeum B u ­

następujących

rozdziałach:

zostały

I . Bibliografia; I I .

n i e m i u z n a n i e m , t y m b a r d z i e j , że p o d j ą ł ją i z r e a l i z o w a ł

Opracowania

„skansenowski

szczególnych k r a j a c h . T e n o s t a t n i rozdział j e s t o c z y w i ś c i e

nem

określa

Muzeum

poligon

doświadczalny",

się często

Budownictwa

Sanocki

Ludowego

którym

Park
w

to

mia­

Etnograficzny.

Sanoku,

dysponu­

ogólne;

najobszerniejszy.
Ameryki, Azji

I I I . Muzea

Wymieniono

skansenowskie

t u 25 k r a j ó w

z

w

po­

Afryki,

i E u r o p y , a wśród n i c h Polskę. „ Z e z r o -

117

�118

�zumiałych
zawiera

względów

najobfitszą

ЗЭ2 p o z y c j i
dziale
dzie

—
i

pisze

Autorka —

różnorodną

b i b l i o g r a f i c z n y c h , które

Ш , n a Polskę p r z y p a d a

znaczna,

chyba

jednak

zebranie

związanej
jest

w

i przedstawienie

chwili

obecnej

w

88. Ilość t a j e s t

nie tylko

z muzealnictwem

Polska
Spośród

znajdujemy

z a g a d n i e n i a , ale n a w e t p o m i j a p e w n e
cież

hasło

literaturę".

nie

roz­

wpraw­

wyczerpuje

problemy. A

całokształtu

skansenowskim

najistotniejsze.

prze­

literatury
w

Polsce

Wydaje

się,

słuszniejsze b y ł o b y w y o d r ę b n i e n i e z t e g o rozdziału
„Polska"

w

osobny

czwarty

rozdział,

jego rozbudowaniem i podzieleniem

z

iż

hasła

równoczesnym

n a osobne

podtytuły,

Orzechowskiej,

chociaż s a m o o p r a c o w a n i e , w k t ó r y m

stały

one zamieszczone,

Taka

niepełna

informacja

rozeznania

w

drobniejsze

niejasności

żałoby w

jest

podanym

nawiasie

cytowane

n i e daje

jako

przecież

materiale.

Są

też

zresztą

P o l s k i e j . P.W.

.

inne

303 n a l e ­

informację,

podob­

n i e j a k t o u c z y n i o n o p r z y p o z y c j i 274, ż e z a w a r t a w
Wzmianka dotyczy

1 0

właściwego

i omyłki. P r z y p o z y c j i

podać d o d a t k o w ą

zo­

рои. 6 7

niej

S t u d i u m p r z y Zakładzie A r c h i t e k t u r y

nad

patronował

Oskar

mieszczona

pozycja

skansenami-ogrodźcamd,

Sosnowski .

Jeżeli

n

już

224, t o p o p i e r w s z e

któremu

została

należało

za­

raczej

z a c y t o w a ć ją n a p o d s t a w i e „ M a t e r i a ł ó w M B L w S a n o k u " ,

k t ó r e s t a n o w i ł y b y poszczególne s k a n s e n y . W t e n sposób

g d y ż w „ O c h r o n i e Z a b y t k ó w " są p u b l i k o w a n e j e d y n i e j e j

uzyskano

opubli­

fragmenty ,

i

wadzić

3

b y niewątpliwie

kowanego

materiału

łalności m u z e ó w

oraz

do

„orientację

skansenowskich w

sowaniu proponowanego
ne

większą przejrzystość

pominięcia

w

historii

dzia­

Polsce". Przy

zasto­

t u układu n i e doszło b y z a p e w ­

niektórych

dotyczących p r z e d w o j e n n y c h

pozycji

bibliograficznych

inicjatyw, takich jak organi­

z a c j a skansenów w K r a k o w i e , K a t o w i c a c h , W i l n i e i

Lwo­

a p o d r u g i e należało do Przeglądu...

1 2

konsekwentnie

inne

tego

typu

M o ż n a m i e ć także zastrzeżenia,
zagadnienie

zakresie

dotyczące

1 3

iż p o m i n i ę t e

w i n n e być

skansenu . W

chyba

uwzględnione

zaplecza, „kuchni" s k a n s e n o w s k i e j ,

n i c z n y c h zagadnień dotyczących k o n s e r w a c j i

jedynie w

bytkowego.

niemniej

muzealnictwa skansenowskiego
trwałą

pozycję .

To

4

inicjatyw
i w

oraz

skansen
zbytniego

1 Nowym
Z

już

—

również

po

historii

wojnie,

tzw. skansen

swą

niektórych
a

w

Kra­

podhalański

lub

(np. skanseny

—

zrealizowanych
w

Ciechanowcu

Sączu) .
nie

bibliograficznych
artykuły

temu

m.

drewna

Dla

Michała

Sanoku"

1 5

pełnego o b r a z u

rozwoju
w

i prac
w

n a d organizacją

P o l s c e należało

również prace

pozostające

w

do b i b l i o g r a f i i s k a n s e n o w s k i e j

odniesieniu

wymienionych

przykładowo

o charakterze

podać

ogólnym,

szczególnych skansenów

powojennych
można

j a k też

czy n a w e t

pozycji
zarówno

dotyczące

pojedynczych

po­

obiek­

rarda

maszynopisach,

Z

podać

t a k j a k to
woj. kra­

uczyniła M a r i a M a j k a . B y ł y b y t o w i ę c m . i n .

Ciołka, a także

Niezgody

był

Czajnika .

m u z e a l n i c t w a skansenowskiego

kowskiego

za­

i n . poświęcony

c y t o w a n e p r z e z nią p r a c e S t e f a n a S w i s z o z o w s i k i e g o

5

szeregu

Zagadnieniu

prace

tzn. tech­

p r z e c i e ż cały j e d e n n u m e r „ M a t e r i a ł ó w M B L w
z rozprawą

czasowo

(np. skanseny

w o j . warszawskiego)
rozgłosu

w

P o l s c e posiadają

zaniedbanych

Zakopanem

bez

w

dotyczy

podejmowanych

z różnych p r z y c z y n
kowie

samo

jednak

prze­

szerszym

1 4

w i e . S k a n s e n y t e bądź zaczęto r e a l i z o w a ć , bądź pozostały
sferze projektów,

zostało

„ r e g i o n a l n y c h i z b p a m i ą t e k " , k t ó r e są

cież r ó w n i e ż jakąś m i k r o f o r m ą
znacznie

wpro­

sprawozdania .

i Stanisława

k o l e i podając

Hanny

Pieńkowskiej,

i Ge­

Waldemara

Szczęka .

literaturę

l e

dotyczącą

i n n y c h k r a j a c h należało b y p r z e d e

skansenów

wszystkim

w

uwzględnić

tów . W ś r ó d t y c h p o z y c j i b r a k o b s z e r n e g o , b o aż 92 s t r o ­
e

n y liczącego i n f o r m a t o r a o k u r p i o w s k i m s k a n s e n i e w N o ­
wogrodzie,

k t ó r y został w y d a n y

najnowszych
formator
sława

a pominiętych

o muzeach w

Brzostowskiego

drukiem w

wydawnictw

1969 r .

należy

Polsce, o p r a c o w a n y
i

Stanisława

7

Do

też i n ­

przez S t a n i ­

Orysiaka.

Zawiera

on d a n e h i s t o r y c z n e i charakterystykę w s z y s t k i c h i s t n i e ­
jących

w

danym

momencie

Opublikowany
wybranej
od

przez

polskich

Annę

skansenów .
B

Pytlińską-Spiss

skansenowskiej

literatury...

obejmuje

1902 do 1969 г., j a k należy r o z u m i e ć

Wprawdzie

w

„wyborem",

intencjach A u t o r k i

niemniej

fakt

—

okres

włącznie.

jest

Przegląd

ten nie

Przegląd

jedynie

usprawiedliwia

po­

minięcia n i e z w y k l e ważnej i i s t o t n e j p o z y c j i . W t y m sa­
mym

bowiem

miesiącu, k i e d y

tzn. w

„Przegląd...,

grudniu

do

druku

1969 г.,

oddany

ukazał

się

został
kolejny

2 zeszyt „ M a t e r i a ł ó w i sprawozdań k o n s e r w a t o r s k i c h w o ­
jewództwa

krakowskiego"

p o d redakcją

Mariana

Kor­

n e c k i e g o . T e n b o g a t o i l u s t r o w a n y i z a w i e r a j ą c y 226 s t r o n
t o m , poświęcony
nowskiej

na

został w

terenie

całości p r o b l e m a t y c e

woj. krakowskiego

i

skanse­

zawiera

aż

12 a r t y k u ł ó w n a t e n t e m a t , a w ś r ó d n i c h w o p r a c o w a n i u
Marii

Majki

zestawienie

bibliografii z

57

N a l e ż y żałować, iż a r t y k u ł y t e n i e zostały
w

czasie k o r e k t y
Nie

została

pozycjami .
0

uwzględnione

Przeglądu...

wymieniona

jeszcze

jedna

bibliografia,

a w r a z z nią k o m u n i k a t y K s a w e r e g o P i w o c k i e g o

i Hanny

M u z e u m B u d o w n i c t w a L u d o w e g o w S a n o k u : I I . 2. D a w ­
na c e r k i e w p a r . g r . - k a t . z G r ą ż l o w e j , p o w . U s t r z y k i D o l ­
ne, 1732. I I . 3. F i l i a i M B L w D o b r e j S z l a c h e c k i e j , p o w .
S a n o k . D z w o n n i c a - c e r k i e w , z a p e w n e X V I I w . I I . 4. D a w ­
n a c e r k i e w p a r . g r . - k a t . z Rosołina, p o w . U s t r z y k i D o l n e ,
1750. I I . 5. M u z e u m W s i O p o l s k i e j w B i e r k o w i c a c h . K o ­
pia d z w o n n i c z k i z A n t o n i o w a , p o w . Koźle, z d z w o n e m
o d l a n y m w 1790 r . p r z e z J a k u b a Z a r e m b ę .

119

�120

�Muzeum

W s i O p o l s k i e j w B i e r k o w i c a c h : I I . 8. S p i c h l e r z d w o r s k i ze Sławięcic, p o w . K o ź l e , 1610 (?), d a c h X V I I I
I I . 9. Z a g r o d a
o l e s k a z K a m i e ń c a , d o m n r 55, o r a z k o p i a gołębnika z S i t k o w i c , X I X w .

w

121

�pełny

zestaw pozycji,

w języku p o l s k i m

1 7

jakie

na ten t e m a t

gę na małe n i e d o p a t r z e n i e ,
Przeglądu...

Zamieszczony

Ksawerego

Piwockiego

uwzględniony
Wskazuje

przy

które w k r a d ł o

w

leźć

Wreszcie

winien

duńskich

treść

sie

być
i

również

szwedzkich.

komunikatu
obcej

wydawnictwa,

łamy

komunikat

j a k 1 sam

n i e został p o d a n y w

z literatury

się t e w s z y s t k i e

się n a

ogólnym

(poz. 61)

na to zarówno
l s

dziale

skansenach

tytuł, k t ó r y w Przeglądzie...
brzmieniu .

pojawiły

. W t y m m i e j s c u należy zwrócić u w a ­

pełnym

powinny

które

zna­

były

bądź

w sprzedaży n a n a s z y m r y n k u księgarskim, bądź t e ż r e ­
cenzowane w

naszych

Oczywiście
w

przypisach

pują w

czasopismach

powyższe

uwagi,

uzupełnienia
pewnych

.
zwłaszcza

bibliograficzne,

całości z a g a d n i e n i a .

sygnalizowanie

19

a

I c h celem

podane

nie

jest

wyczer­

jedynie

za­

niedokładności i w y s u n i ę c i e p o ­

stulatów, k t ó r e m o g ł y b y zostać u w z g l ę d n i o n e w

następ­

n y m , uzupełnionym i p o s z e r z o n y m

wydanie

t a k i e w i n n o się
tylko wybór

ukazać

literatury,

wydaniu. Bo

i obejmować

całokształt,

zwłaszcza t e j traktującej

chu sikansenowskim w Polsce. Przyszłe w y d a n i e
zawierać również s k o r o w i d z

nazwisk

n y c h , bez k t ó r y c h k o r z y s t a n i e

i nazw

z każdej

poszczególnych

wydaje

'się l e p i e j

działach

układ

w

Sanoku

rozpoczyna

serię wydawniczą
budownictwu

oraz

parkom

tej drodze j a k najlepszych

jest

zastosować
który

problematyki.
Budownictwa

omawianą

poświęconą

geograficz­

chronologiczny,

ilustrować r o z w ó j

N a l e ż y przypuścić, że M u z e u m
wego

o ru­

powinno

bibliografii

znacznie u t r u d n i o n e . Wówczas też można b y
w

a nie

Ludo­

broszurą

drewnianej

etnograficznym

nową

architekturze,
i życzyć

na

wyników.
Ryszard

Brykowski

etnograficzne
i muzea
pod otwartym
niebem,
„Biuletyn
I n f o r m a c y j n y M B L w S a n o k u " 1964, n r 1. I . T r y b o w s k i ,
Skansen
na Mazurach,
„ Z i e m i a " 1956, n r 2; R. B r y k o w ­
s k i , O cerkwiach
„Bieszczadzkich",
„Tygodnik Powszech­
n y " 1968, n r 3; H . P o l i t o w s k a , Przeniesienie
do
skansenu
w Sanoku
i konserwacja
zabytkowej
cerkwi
drewnianej
z Rosolina,
„Ochrona Z a b y t k ó w " R. X V I I , 1964, n r 4 (zob.
też R. B r y k o w s k i , Drewniana
cerkiew
z Rosolina,
„Ochro­
na Z a b y t k ó w " R. X I , 1958, n r 1—2); T . S z y d ł o w s k i ,
Dwo­
rek Moniaków
w Zubrzycy,
Kurier Literacko-Naukowy
d o d a t e k d o I K C n r 237, z d n . 3 0 . V I I I . 1 9 3 7 ; M . G o t k i e w i c z ,
Dworek
Moniakóu) k r a j o z n a i o c z u m ośrodkiem
kultury
orawskiej,
„ W i e r c h y " 1955; Z . Z w o l i ń s k a , Park
przy
za­
bytkowym
dworze
Moniaków
w Zubrzycy
Górnej
(Natu­
ralny
Park
Etnograficzny
Ziemi
Orawskiej),
„Chrońmy
P r z y r o d ę O j c z y s t ą " 1955, z. 4; K . E s t r e i c h e r ,
Przeniesienie
zabytku...,
op. c i t . .
Kurpiowskie
Muzeum
na wolnym
powietrzu
w Nonym powietrzu
w Nowogrodzie
Łomżyńskim.
Informator
muzealny,
Ł o m ż a — N o w o g r ó d 1969.
S t . B r z o s t o w s k i , S t . O r y s i a k , Muzea
w
Polsce.
Przewodnik.
Informator,
W a r s z a w a 1968.
Materiały
i sprawozdania
konserwatorskie
woje­
wództwa
krakowskiego,
K r a k ó w 1969, z następującymi
a r t y k u ł a m i : H . P i e ń k o w s k a , Aktualne
problemy
organi­
zacji
parków
etnograficznych
województwa
krakowskie­
go;
W. Jostowa,
Podhalański
Park
Etnograficzny;
T . S z c z e p a n e k , Niektóre
założenia
etnograficzne
i
urba­
nistyczne
Sądeckiego
Parku
Etnograficznego;
M . Kornec­
k i , Materiały
do założeń parku
etnograficznego
w
Tar­
nowie;
W. Jostowa,
Orawski
Park
Etnograficzny;
H.
Pieńkowska,
Orawski
Park
Etnograficzny
w
Zubrzycy
Górnej. Z notatnika
konserwatora;
M . Kornecki, M. Maj­
k a , Materiały
do założeń
parku
etnograficznego
w
Li­
powcu;
J . K l i m e k , Projekt
Parku
Etnograficznego
Ziemi
Czorsztyńskiej;
M . M a j k a , Bibliografia
parków
etnogra­
ficznych
województwa
krakowskiego;
A.
Kydryńska,
Regionalne
izby
pamiątek
województwa
krakowskiego;
W . N i e w a l d a , Przegląd
i próba wartościowania
szałasów
tatrzańskich.
7

8

9

PRZYPISY
Redaktor: A n n a Kisielewska. Redakcja
technicz­
na: Z y g m u n t K l a t k a . P r o j e k t o b w o l u t y i okładki: Z d z i ­
sław Beksiński. D r u k o w a ł y R z e s z o w s k i e Z a k ł a d y G r a ­
ficzne. F o r m a t B .
T e n i w s z y s t k i e następne c y t a t y ze
Wstępu
do
Przeglądu.
F a k t y c z n a ilość p o z y c j i b i b l i o g r a f i c z n y c h z a ­
m i e s z c z o n a w Przeglądzie
j e s t m n i e j s z a , g d y ż niektóre
z n i c h są c y t o w a n e d w u k r o t n i e w różnych działach.
» N a początku t e g o działu m o g ł y b y się r ó w n i e ż z n a ­
leźć o p r a c o w a n i a o C h a r a k t e r z e o g ó l n y m i b i b l i o g r a f i e ,
dotyczące r U o h u s k a n s e n o w s k i e g o w P o l s c e .
T . S e w e r y n , O polskie
osiedla
muzealne
w
Kra­
kowie
na wzór sztokholmskiego
skansenu,
„Ilustrowany
K u r i e r C o d z i e n n y " z d n . 24.IV.1936; M . Z n a m i e r o w s k a P r u f f e r o w a , Muzeum
na wolnym
powietrzu
w
Wilnie,
„ B i b l i o t e c z k a W ł ó c z ę g i " , W i l n o 1934, n r 2; T . D o b r o w o l ­
ski,
Wspomnienie
o muzeum
którego
nie ma,
„Twór­
czość" 1946, n r 1.
M . i n . : К . E s t r e i c h e r , Przeniesienie
zabytku
drew­
nianego
z Komorowie,
„Ochrona Z a b y t k ó w "
1952, V ,
n r 1; E. R u d z k a , Muzeum
etnograficzne
pod gołym
nie­
bem [o p a r k u e t n o g r a f i c z n y m n a W o l i J u s t o w s k i e j ] , „ O d
A do Z " 1953, n r 17; W ł . B o g a t y ń s k i , Idea
skansenowska
w P o l s c e , t a m ż e , n r 19; J . R o g u s k a - C y b u l s k a ,
Skansen
w Zakopanem,
„Tygodnik Powszechny"
1953, n r 1;
W . J o s t o w a , Praca
nad organizacją
podhalańskiego
par­
ku skansenowskiego,
„ W i e r c h y " R. X X V l I I I , 1959; W . J o ­
s t o w a , Stan
prac
oraz założenia
metodologiczne
Podha­
lańskiego
Parku
Etnograficznego,
„Biuletyn I n f o r m a c y j ­
n y Z a r z ą d u M u z e ó w i O c h r o n y Z a b y t k ó w " 1960, n r 3 1 ;
Z. J . L e n a r d , Zagadnienia
ochrony
zabytków
budownic­
twa drewnianego
[ w województwie w a r s z a w s k i m ] , „Biu­
letyn Konserwatorski",
W a r s z a w a 1958; K . Uszyński,
Społeczne
inicjatywy
tworzenia
Muzeum
Rolnictwa
im.
ks. Krzysztofa
Kluka
w Ciechanowcu
pow.
Siemiatycze.
R e f e r a t w y g ł o s z o n y n a Ogólnopolskiej k o n f e r e n c j i p o ­
święconej n o w o c z e s n y m m e t o d o m k o n s e r w a c j i d r e w n i a ­
n y c h o b i e k t ó w z a b y t k o w y c h w d n . 15—18.V.1967 w M y c z k o w c a c h ; St. B r o n i c z , Etnograficzne
problemy
w
mu­
zealnictwie
Śląska
Opolskiego,
„Biuletyn
Informacyjny
Z M i O Z " 1963, n r 48.
1

5

8

1

5

J . E.
Dutkiewicz,
Czy
problem
narodowy?,
„Ochrona Z a b y t k ó w " 1966, X I X , n r 1: K . P i w o c k i ,
Parki
8

122

10

�11

I I . 10. M u z e u m W s i O p o l s k i e j w B i e r k o w i c a c h . F r a g m e n t p a s i e k i , X X w . I I . 11.
M u z e u m W s i Górnośląskiej w C h o r z o w i e . S p i c h l e r z d w o r s k i z B u j a k o w a , p o w . R y b ­
nik, X V I I I w.

K . P i w o c k i , Muzea
w plenerze
(oraz)
H . Orze­
c h o w s k a , Przegląd
ośrodków
muzealnych
budownictwa
ludowego
w Polsce
(z bibliografią),
[w:]
Sprawozdanie
z 5-letniej
działalności
Centralnego
Ośrodka
Informacyj­
nego powołanego
w sprawie
koordynacji
prac
naukowo-badawczych
w dziedzinie
architektury
i
budownictwa
ludowego,
W a r s z a w a 1902.
P o d o b n i e p o t r a k t o w a n y został Memoriał
w
sprawie
ochrony
budownictwa
drewnianego
w Polsce.
Program
organizacji
parków
etnograficznych,
Warszawa
1966
(Przegląd...
p o z . 57), z którego z a c y t o w a n o j e d e n k o m u ­
n i k a t (Przegląd...
p o z . 236), pomijając następne, a p r z e d e
w s z y s t k i m [ W y k a z ] Istniejących
i organizowanych
par­
ków etnograficznych
i punktów
muzealnych.
Tymczasem
j e d e n z p o m i n i ę t y c h k o m u n i k a t ó w m ó g ł być p o p r o s t u
zaznaczony przy a r t y k u l e tej samej a u t o r k i i p o d ana­
l o g i c z n y m t y t u ł e m , t y l k o że o p u b l i k o w a n y m w i n n y m
czasopiśmie (zob. Przegląd...,
p o z . 40).
J . Zachwatowicz,
Oskar
Sosnowski
[wzmianka
o S t u d i u m skansenowslkim przy Z A P PW],
„Biuletyn
H i s t o r i i S z t u k i i K u l t u r y " 1946, V I M , n r 1 ^ 2 .
R. B r y k o w s k i , A . K i s i e l e w s k a , Sprawozdanie
z po­
siedzenia
Rady
Muzealnej
Muzeum
Budownictwa
Ludo­
wego w Sanoku
w dniach
24—25 maja
1968 г., „ M a t e r i a ły Muzeum
Budownictwa
Ludowego
w Sanoku"
1969,
n r 9. W e f r a g m e n t a c h d r u k w c z e ś n i e j w : „ O c h r o n a Z a ­
b y t k ó w " R. X X I , 1968, n r 4.
A. Kisielewska,
Sprawozdanie
z prac
MBL
za
rok 1964, „ B i u l e t y n I n f o r m a c y j n y M u z e u m B u d o w n i c t w a
L u d o w e g o w S a n o k u " 1965, n r 2; T a ż e ,
Sprawozdanie
z prac
Muzeum
Budownictwa
Ludowego
w roku
1965,
„Materiały M u z e u m B u d o w n i c t w a
L u d o w e g o w Sano­
ku"
1966, n r 4; J . M a l i n o w s k a ,
Sprawozdanie
z
pracy
Muzeum
Budownictwa
Ludowego
w Sanoku w roku 1966,
t a m ż e 1967, n r 5; L . K r z y ż a n o w s k i , Streszczenie
refera­
tów, komunikatów
i dyskusji
z konferencji
w
Myczkowcach, 15—18 maja
1967 г., „ O c h r o n a Z a b y t k ó w " R. X X I ,
1968, n r 1. A . R y b i c k i , Otwarcie
części ekspozycji
Parku
Etnograficznego
MBL
w Sanoku,
„Materiały
Muzeum
B u d o w n i c t w a L u d o w e g o w S a n o k u " 1966, n r 4 ; E. G i l ,
Sprawozdanie
z posiedzenia
Rady
Muzealnej
Muzeum
Wsi
Opolskiej
w Opolu
w
dniu
9 kwietnia
1969 R.,
„ O c h r o n a Z a b y t k ó w " R. X I I , 1969, n r 4; H . P i a s e c k a ,
Sprawozdanie
z działalności
Muzeum
Budownictwa
Lu­
dowego
w Sanoku
w dniach
24—25 maja
1968 г., „ M a ­
1 0

1 1

l s

1 8

Fot.: autor -

teriały M u z e u m B u d o w n i c t w a
Ludowego
w
Sanoku"
1969, n r 9.
S t . O r y s i a k , Regionalne
izby
pamiątek
—
ich
rola
i zadania,
„ B i u l e t y n I n f o r m a c y j n y Z M i O Z " 1968,
n r 79; A . K y d r y ń s k a , Regionalne
izby...,
op. cit.
M . C z a j n i k , Badania
nad zastosowaniem
żywic
syntetycznych
do zabezpieczenia
drewna
przed
rozkła­
dem powodowanym
przez
grzyby,
„Materiały
MBL w
S a n o k u " 1968, n r 8.
S. S w i s z c z o w s k i , Szkic
koncepcyjny
i
założenia
projektowe
skansenu
wojewódzkiego
w Krakowie
(na
Woli
Justowskiej),
( m a s z y n o p i s w P r e z y d i u m R. N . m .
K r a k o w a ) ; G . Ciołek,
Podhalański
park
etnograficzny,
projekt
wstępny z opisem,
(masz. u W o j e w ó d z k i e g o K o n ­
s e r w a t o r a Z a b y t k ó w ) ; H . P i e ń k o w s k a , Rezerwat
Etnogra­
ficzny
w Zubrzycy
Górnej
na Orawie
i Park
Etnogra­
ficzny
w Zakopanem,
(masz. u a u t o r k i ) ;
[St. Szczęk]
Skansen
cerkwi
w Bieszczadach.
Koncepcja
założeń
bu­
dowy,
(powielacz w M u z e u m Państwowym w Łańcucie);
W . N i e z g o d a , Opinia
na temat założeń budowy
skansenu
cerkwi
w Bieszczadach,
opracowanych
przez
Muzeum
w Łańcucie,
(masz. u W o j e w ó d z k i e g o K o n s e r w a t o r a Z a ­
b y t k ó w w R z e s z o w i e ) ; T e n ż e , Skansen
cerkwi
w
Biesz­
czadach,
praca magisterska wykonana na Wydziale A r ­
c h i t e k t u r y P o l i t e c h n i k i Wrocławskiej.
1 4

1 5

1 6

Sit. B r z o s t o w s k i , Muzealnictwo
Rumuńskiej
Re­
publiki
Ludowej,
„ B i u l e t y n I n f o r m a c y j n y Z M i O Z " 1962,
n r 4 3 ; R. B r y k o w s k i , Ochrona
zabytków
kultury
ludowej
a skanseny.
Muzeum
Wsi w Bukareszcie,
„Ochrona Z a ­
b y t k ó w " R. X X , 1967, n r 4; A . K i s i e l e w s k a , Parki
etno­
graficzne
na terenie
Jugosławii,
„Materiały M B L w Sa­
n o k u " 1968, n r 7. S. M . S a w i c k a , Skansen
—
Szwecja
w miniaturze,
„ A r k a d y " 1939, n r 1; J . M a l i n o w s k a ,
Mu­
zeum
w Bardiowie,
„Materiały M u z e u m
Budownictwa
L u d o w e g o w S a n o k u " 1967, n r 6; J . Górak,
Rumuńskie
muzea
na wolnym
powietrzu,
.^Muzealnictwo"
1999,
n r 19.
K . P i w o c k i , Konferencja
w sprawie
muzeów
pod
otwartym
niebem.
Kopenhaga,
A a r h u s , S t o c k h o l m . 5—9
lipca 1957, „ B i u l e t y n H i s t o r i i S z t u k i " R. X I X , 1957, n r 4.
Russkoje
derevjannoje
zodczestvo
[m. in. o skan­
s e n i e w K i ż i ] , M o s k w a 1965; G. F o k s z a , Muzeuj
seła w
Bukareszt
je, B u k a r e s z t 1967; K . S l a s k i , „ K w a r t a l n i k H i ­
s t o r i i K u l t u r y M a t e r i a l n e j " 1955, n r 2, [ r e c . z:] F a t a b u r e n , Nordiska
Museets
och Skansens,
„ A r s b o k " 1954.
1 7

1 8

l e

i l . 1, 3, 5-11; J e r z y L a n g d a

— i l . 2, 4.

123

�PR;O.FES;O;ROWI

RO;M;ANOWI

D O K T O R O W I

REINFUSSOWI

wieloletniemu R e d a k t o r o w i naszego pisma,
Kierownikowi Pracowni Badania Sztuki Ludowej
Instytutu Sztuki PAN, wybitnemu badaczowi,
któremu sztuka ludowa i „ P o l s k a S z t u k a
L u*d o w a " zawdzieczajq tak wiele
z okazji sześćdziesięciolecia urodzin
życzenia dalszej ^owocnej pracy i wszelkiego
powodzenia
składa
REDAKCJA

Profesor

R o m a n Reinfuss przy pracy
renie. F o t . J a n Świderski

w

te­

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6695" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6675">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4caa68cbd1e92801944fc9d2fbd707e6.pdf</src>
        <authentication>8366beecda94dac8d7b1f5d9a586fb6f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79773">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4624</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79774">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79775">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4295</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79776">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1972 t.26 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79777">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1972 t.26 z.2, s.;110-112</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79778">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79779">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79780">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79781">
                <text>R

E

C

E

N

Z

Jacek Olędzki, K U L T U R A A R T Y S T Y C Z N A L U D N O Ś C I K U R P I O W S K I E J
skiej" Nr 23 Ossolineum, W r o c ł a w 1971, ss. 244, i l . 105. N a k ł a d 500 egz.

J

E

(w serii:) „Biblioteka Etnografii

Pol­

K s i ą ż k a wybitna. Jedna z najlepszych, jakie u k a z a ł y
się na temat ludowej twórczości artystycznej, bogata
w p r o b l e m a t y k ę , oparta o p r z e m y ś l a n y i t w ó r c z y pro­
g r a m w ł a s n y c h b a d a ń terenowych, z m i e r z a j ą c y c h do we­
r y f i k a c j i r ó ż n y c h s ą d ó w obiegowych na temat ludowej
twórczości.

nej w życiu K u r p i ó w , znaleźć „... zależności między okreś­
l o n y m i s k ł a d n i k a m i ś w i a t o p o g l ą d u artystycznego twórców
a ich dziełem — jego f u n k c j a m i " (s. 10). Od tego bowiem
zależy szczególny k s z t a ł t sztuki ludowej danej grupy,
jej o d r ę b n o ś ć od sztuki elitarnej, zróżnicowanie tery­
torialne, regionalne.

Autor omawia szeroki k r ą g t e m a t ó w mieszczących
się w ramach k u l t u r y artystycznej Puszczy Zielonej,
a ściślej m ó w i ą c , traktuje o zjawiskach d e t e r m i n u j ą c y c h
powstanie i charakter poszczególnych dziedzin twórczości
plastycznej, o funkcjach tej twórczości w grupie społecz­
nej, o miejscu i pozycji t w ó r c y , a wreszcie o p o g l ą d a c h
estetycznych ś r o d o w i s k a , k r y t e r i a c h ocen przyrody, do­
b y t k u , ludzi i sztuki.

Badania Olędzkiego o b e j m u j ą konkretny teren i za­
sięg czasowy (3—4 pokolenia). W y t w o r y i procesy arty­
styczne od nieartystycznych w y o d r ę b n i a on na podsta­
wie k r y t e r i u m semantycznego, odrzuca w i ę c z kręgu roz­
w a ż a ń w y t w o r y o walorach estetycznych lecz z natury
asemantyczne (np. n a r z ę d z i a ) . W ujęciu t y m wyróżniają
dzieła sztuki „... znamiona skodyfikowanych form infor­
macji, odnoszące się do emocjonalnych s t a n ó w życia jed­
nostki i z b i o r o w o ś c i " (s. 12). Dzieła te nie podlegają —
twierdzi Olędzki — zmianom p o s t ę p o w y m , toteż odrzucić
należy wszystkie p r ó b y p o d z i a ł u sztuki na ludową i ofi­
cjalną, oparte o z a s a d ę hierarchii rozwoju. Rozwijając ten
w y w ó d ustosunkowuje się autor do problemu genezy
sztuki ludowej, w i d z ą c go w złożonym procesie różnico­
wania się potrzeb i g u s t ó w w a r s t w : elitarnej i nieelitarnej. Decyduje w i ę c o „ l u d o w o ś c i " nie to, komu dzieło
służy, ale ś w i a t o p o g l ą d artystyczny w y r a ż o n y w dziele.
„ S z t u k ę l u d o w ą r e p r e z e n t u j ą też dzieła o r ó ż n y m zasad­
niczo rodowodzie, niekiedy r ó ż n i ą c e j się w sposób bar­
dzo w y r a ź n y stylistyce, lecz k t ó r e pod w z g l ę d e m ideowym
w i ą ż ą się ściślej z t r a d y c j a m i aniżeli aktualnymi możli­
w o ś c i a m i wypowiedzi artystycznej, k t ó r e wyrażają w
w i ę k s z e j mierze postawy t r w a ł e , sprawdzone w rozleg­
ł y m procesie d o ś w i a d c z e n i a spoełcznego, aniżeli rozwija­
jące się nowe" (s. 14).

Olędzki oszczędnie p o s ł u g u j e się terminem „sztuka",
i słusznie, jest to bowiem pojęcie wprowadzone z ze­
w n ą t r z , z innej w a r s t w y k u l t u r o w e j , uformowane w k r ę ­
gu innego systemu ocen, a więc obciążone r ó ż n y m i sko­
jarzeniami. Nic też dziwnego, że nawet w y b i t n i historycy
sztuki, posługując się t y m pojęciem w stosunku do t w ó r ­
czości ludowej, ograniczali zakres swoich z a i n t e r e s o w a ń
do zjawisk mieszczących się w ramach tradycyjnie po­
jętej „sztuki". Poza t y m t e r m i n „ s z t u k a " zawęża problem
do dzieła, do faktu artystycznego, podczas gdy etnografa
interesuje nie tyle formalna strona dzieła, co jego r ó ż n o ­
rodne uwarunkownia. Dlatego w ł a ś n i e Olędzki akcentuje
w tytule książki k r ą g swoich z a i n t e r e s o w a ń k u l t u r ą a r t y ­
styczną. Jest to bowiem k s i ą ż k a pisana konsekwentnie
z pozycji etnografa, b a z u j ą c a na metodzie i aparaturze
badawczej w ł a ś c i w e j dla warsztatu współczesnego bada­
cza k u l t u r y ludowej. I nie chodzi tu o osobę autora,
lecz o p r z y j ę t ą p o s t a w ę .
Upraszczając m o ż n a powiedzieć, że historyka sztuki
interesuje w sztuce ludowej przede wszystkim dzieło,
jego p o w i ą z a n i a z o g ó l n o n a r o d o w y m n u r t e m sztuki, z w i ą ­
zek z t r a d y c j ą rzemiosł, cechów. Bada on dzieło i ocenia
w systemie w a r t o ś c i ustalonym w kulturze elitarnej i z
pozycji doświadczeń tej k u l t u r y selekcjonuje, klasyfikuje,
analizuje s t r u k t u r ę faktu artystycznego, jego b u d o w ę
formalną.
Etnograf natomiast bada zjawisko w k o n t e k ś c i e k u l ­
t u r o w y m , s t a r a j ą c się w n i k n ą ć w jego funkcję i miejsce
w kulturze badanej grupy społecznej, nie dopasowuje
więc f a k t ó w do p r z y j ę t e g o z góry wzorca, ale z a c h o w u j ą c
szacunek dla istniejących w grupie s y s t e m ó w w a r t o ś c i
ocenia fakty jako s k ł a d o w ą część k u l t u r y artystycznej tej
grupy, wskazuje funkcje, jakie w niej pełnią.
Olędzki zdaje sobie s p r a w ę , iż „ P o d o b n i e jak zwodni­
cze jest u t o ż s a m i a n i e naszych odczuć p i ę k n a dzieł sztuki
z odczuciem w ł a ś c i w e g o i m ś r o d o w i s k a , tak r ó w n i e w ą t ­
pliwe są p r ó b y przenoszenia naszego rozumienia funkcji
sztuki na u k ł a d y innych w a r u n k ó w życia, odmiennych
możliwości korzystania z twórczości artystycznej" (s. 8).
P r ó b u j e więc określić miejsce i rolę twórczości artystycz­
110

Sygnalizuję t y l k o n i e k t ó r e myśli z części pierwszej,
o m a w i a j ą c e j formowanie się w nauce polskiej poglądów
na temat osobowości t w ó r c y ludowego i światopoglądu
artystycznego społeczności ludowych. Dalej zajmuje się
autor k s z t a ł t o w a n i e m i rozpadem odrębności kulturowej
grupy K u r p i ó w . Czyni to w sposób wzorowy, bez tak
częstego w podobnych w s t ę p a c h n a t ł o k u materiału, któ­
r y niczemu dalej nie służy. Informacje przytaczane przez
Olędzkiego t ł u m a c z ą genezę, cechy i funkcje powstałych
w y t w o r ó w i p r o c e s ó w artystycznych. S y t u u j ą zjawiska
historycznie, z n a j d u j ą c r ó ż n e jego determinanty społecz­
ne i ekonomiczne. S ł u s z n i e też docenia autor rolę czasu
wolnego w rozwoju sztuki, rolę w i e r z e ń lokalnych, norm
obyczajowych, p o g l ą d ó w człowieka, systemu więzi ro­
dzinnych. Po szczegółowym o m ó w i e n i u tych problemów
stwierdza iż: „...formowanie się g ł ó w n y c h właściwości
k u l t u r y w warstwie społecznych f a k t ó w i zjawisk miało
źródło w n a p i ę c i a c h nie w e w n ę t r z n y c h konfliktów, lecz
silnych a n t a g o n i z m ó w m i ę d z y g r u p o w y c h •— a więc na­
pięć . społecznych z e w n ę t r z n y c h . S t ą d też można mówić
o pewnej jednolitej postaci k u l t u r y społecznej Kurpiów"
;(s. 41). A k t y w n o ś ć K u r p i ó w , potrzeba udowodnienia in­
n y m grupom swojej w a r t o ś c i , stanowi jeden z głównych
m o t y w ó w rozwoju ich k u l t u r y artystycznej.

�Na tle bogato zarysowanego u k ł a d u r ó ż n o r o d n y c h
więzi i zależności omawia autor w drugiej części k s i ą ż ­
ki twórczość plastyczną, a w i ę c r z e ź b ę , malarstwo, zdob­
nictwo. Na u w a g ę z a s ł u g u j e t u sama zasada klasyfikacji,
odejście od często spotykanych w pracach etnograficznych
podziałów opartych o rodzaj t w o r z y w a , przy k t ó r y c h za­
cierała się różnica m i ę d z y r y t e m przęślicy a r z e ź b ą
wolnostojącą o bogatej t r e ś c i semantycznej. Olędzki w
dziale rzeźby omawia z a r ó w n o ś w i ę t e postacie j a k też
figurki z gliny, wosku, sera czy ciasta. P o d s t a w ą klasy­
fikacji jest więc j e d n o r o d n o ś ć ś r o d k ó w wyrazowych. Poz­
wala to na omawianie r z e ź b y w całej r ó ż n o r o d n o ś c i jej
przejawów, od niezawodowej, powszechnej (figurki z cia­
sta) — po zawodową, w y k o n y w a n ą przez s p e c j a l i s t ó w
(figury w drewnie i kamieniu), od form najdawniejszych
wywodzących się z archaicznej w a r s t w y k u l t u r y ludo­
wej — aż po późniejsze, zrodzone z idei chrześcijańskich,
oparte o wzorce sztuki uczonej.
Mówiąc o rzeźbie w cieście (nowe latka) czyni au­
tor ważne spostrzeżenie. „ K u r p i o w s z c z y z n a reprezentuje
rejon nie utrwalonych w sposób r ó w n i e kompletny funk­
cji obrzędowych, konkretnych p r a k t y k magicznych — sen­
su ideowego samego przedmiotu — mimo, że p r z e t r w a ł on
w jej obrębie najżywiej i n a j d ł u ż e j " (s. 53). Z dużą prze­
nikliwością notuje Olędzki przemiany zachodzące w ob­
serwowanych zjawiskach współcześnie, zmiany funkcji,
wykształcenie się nowych f o r m i t e m a t ó w . Brak tradycji
kramarstwa, ograniczoność w ł a s n y c h potrzeb •— wszystko
to wpłynęło na szczególny charakter twórczości tego re­
gionu.
Po omówieniu r z e ź b w cieście, glinie, wosku, n a s t ę ­
puje rozdział o zależnościach między poszczególnymi od­
mianami rzeźby drobnej, w k t ó r y m na u w a g ę z a s ł u g u j e
dostrzeżenie przemian f u n k c j i i charakteru r z e ź b w r ó ż ­
nych okresach historycznych. P r z e k o n y w a j ą c e i ciekawe
są uwagi o w p ł y w i e t w o r z y w a i techniki na k s z t a ł t w y ­
tworu, np. na brak ujęć dynamicznych w tych f i g u r ­
kach (s. 70).
Również o m a w i a j ą c r z e ź b y w drewnie, autor stara
się ujawnić ich genezę i funkcje ( d o k u m e n t a c y j n ą , magiczno-ochronną, k u l t o w o - r e l i g i j n ą itp.). Zwraca u w a g ę
na charakterystyczne dla K u r p i ujednokierunkowanie za­
interesowań — dobytkiem, gospodarstwem, a pomijanie
problemów w ł a ś c i w y c h samemu człowiekowi (np. brak
świętych p a t r o n ó w od spraw życia rodzinnego).
W rzeźbie figuralnej w y o d r ę b n i a Olędzki dwie grupy
figur — dużych i niewielkich. Pierwsze w y k o n y w a l i
rzeźbiarze zawodowi, k t ó r y c h p o d s t a w ą utrzymania były
zajęcia o charakterze r z e m i e ś l n i c z y m i artystycznym, d r u ­
gie wykonywano na w ł a s n y u ż y t e k .
Czy cechy formalne r z e ź b są w y n i k i e m ś w i a d o m e g o
działania twórczego? Olędzki a n a l i z u j ą c je zwraca u w a g ę
przede wszystkim na momenty w y n i k a j ą c e z p o s ł u g i w a ­
nia się p r y m i t y w n y m n a r z ę d z i e m , ze sposobu r z e ź b i e n i a
w klocku, z b ł ę d ó w rozplanowania f i g u r y i t d . Dodaje
jednak, że była to sztuka w i e l k i c h uniesień. „Bo też
rzeźbiarzom często t o w a r z y s z ą w ich tworzeniu stany
silnego z a a n g a ż o w a n i a , pasji, przerywanej koniecznym
opamiętaniem na sen i posiłek. W takich sytuacjach w
rękach twórcy r o d z ą się r o z w i ą z a n i a , k t ó r e nie d a d z ą
się wytłumaczyć skrupulatnie do k o ń c a " (s. 93).
W rozdziale o malarstwie Olędzki nie ogranicza się
do obrazów sztalugowych (pozbawionych dłuższej i g ł ę b ­
szej tradycji w kulturze ludowej), ale u w z g l ę d n i a i inne
przejawy malarstwa istniejącego na przedmiotach, jak
pisanki, malatury na meblach, garnkach, m a k a t k i . Oczy­
wiście w t a k i m ujęciu malarstwo ludowe przestaje b y ć
zdominowane przez ś w i ę t e obrazy, staje się dziedziną

wypowiedzi r ó ż n o r o d n e j , tak co do treści ideowo-formalnych j a k i co do funkcji.
O m a w i a j ą c pisankarstwo, zwraca autor u w a g ę na to,
iż nie było ono tak z w i ą z a n e na K u r p i a c h z symboliką
m a g i c z n ą j a k w tych grupach ludności, w k t ó r y c h prze­
t r w a ł y archaizmy k u l t u r o w e . S t ą d też silniejszy mo­
ment z a a n g a ż o w a n i a estetycznego, w i ę k s z a swoboda pla­
styczna wypowiedzi.
Z r e s z t ą niemal co k r o k napotykamy w książce na
stwierdzenia ciekawe, często nowe, rzeczowo umotywo­
wane. Olędzki nie ograniczał się przy t y m t y l k o do bier­
nej obserwacji a p r o w o k o w a ł fakty, p r z e p r o w a d z a ł do­
ś w i a d c z e n i a z kobietami l e p i ą c y m i f i g u r k i z ciasta czy
m a l u j ą c y m i pisanki.
Rozdział o malarstwie kończy się o m ó w i e n i e m w s p ó ł ­
czesnych makatek, p e ł n i ą c y c h dziś funkcje rekreacyjne
i reprezentacyjne. W ś r ó d makatek w y r ó ż n i a autor dwie
r ó ż n e techniki a zarazem konwencje: l i n e a r n ą i powierz­
c h n i o w ą . Pierwsza — wyrabiana przez starszych ludzi,
m a ł o w p r a w n y c h , n a w i ą z u j e do m o t y w ó w i tradycji p i sankarskich, druga bliższa jest d o ś w i a d c z e n i o m malar­
stwa zawodowego.
K r e ś l ą c zarys twórczości malarskiej stara się autor
podobnie j a k i w innych partiach książki ująć go w
d w ó c h przekrojach: synchronicznym i diachronicznym.
A b y zaś określić miejsce twórczości malarskiej K u r p i ó w
na tle innych r e g i o n ó w Polski, konstruuje układ mode­
l o w y oparty o takie elementy j a k zawodowość procede­
r u , zasób odmian, stopień złożoności konwencji formal­
nych i na t y m tle o k r e ś l a cechy grupy kurpiowskiej.
Podobne u k ł a d y modelowe tworzy r ó w n i e ż Olędzki
w dalszych partiach książki, o m a w i a j ą c zdobnictwo.
Refleksje nad g e n e z ą i pobudkami o k r e ś l o n y c h umie­
jętności łączy przy t y m z p r ó b ą określenia funkcji w y ­
t w o r u w ś r o d o w i s k u . Omawia więc s n y c e r k ę , zdobnictwo
architektoniczne, kowalstwo, t k a n i n ę , w y c i n a n k ę . Stwier­
dza przy t y m , iż techniczne ś r o d k i wyrazowe zbliżają
r ó ż n e dziedziny do e f e k t ó w b ą d ź r z e ź b i a r s k i c h (syncerka,
kowalstwo), b ą d ź malarskich (tkanina, wycinanka). Oma­
w i a j ą c k o r e l a c j ę między obrazami a w y c i n a n k ą Olędzki
z a u w a ż a , iż t a m gdzie w y s t ę p o w a ł y powszechnie święte
obrazy i malarstwo na szkle — nie doszło do rozwoju w y ­
cinanki, z kolei na K u r p i a c h r o z w ó j ten nie b y ł b y tak
n i e z w y k ł y , gdyby lepszy był poziom usług rzemiosła
miejskiego dla wsi. Ciekawe są też r o z w a ż a n i a o po­
dziale sfer wypowiedzi plastycznej między mężczyzn a
kobiety. „Wszystkie podstawowe umiejętności artystycz­
ne z n a j d o w a ł y się w omawianej zbiorowości poza zdol­
n o ś c i a m i i m o ż l i w o ś c i a m i kobiecymi" (s. 152). Tylko w y ­
cinanka była d o m e n ą kobiet, z a s p a k a j a j ą c ich pragnie­
nia i aspiracje artystyczne oraz p e ł n i ą c funkcje rekom­
pensacyjne.
W r o z d z i a ł k u o bursztyniarstwie Olędzki polemizuje
z C h ę t n i k i e m , t w i e r d z ą c , iż bursztyn kurpiowski nie jest
jantarem, do k t ó r e g o ciągnęły rzesze k u p c ó w greckich i
rzymskich, nie było bowiem ż a d n y c h szlaków handlo­
w y c h w i o d ą c y c h przez Puszczę S t r a w i ń s k ą . Rozdział k o ń ­
czy obszerna i ciekawa analiza cech t r e ś c i o w y c h i for­
malnych zdobnictwa.
Część trzecią książki stanowi „ P r ó b a poznania ś w i a ­
t o p o g l ą d u artystycznego t w ó r c ó w ludowych". Ś w i a t o p o ­
gląd ten w y r a ż a się w dziełach oraz w s ą d a c h estetycz­
nych. One to w ł a ś n i e były przedmiotem b a d a ń autora.
I n d a g o w a ł on i n f o r m a t o r ó w r e p r e z e n t u j ą c y c h różne umie­
jętności t w ó r c z e , zwłaszcza tkaczki, w y c i n a n k a r k i , rzeź­
biarzy, k o n f r o n t u j ą c ich wypowiedzi z p o g l ą d a m i rze­
m i e ś l n i k ó w a t a k ż e osób nie z a j m u j ą c y c h się ż a d n ą dzie­
dziną tradycyjnej twórczości. Autor częściowo d r u k o w a ł
te m a t e r i a ł y na ł a m a c h „Polskiej Sztuki Ludowej" (1964,
111

�nr 3) co zwalnia t u od szczegółowej relacji. Sądzę jednak,
że jest to najbardziej dyskusyjna część książki, i to nie
tyle w ostatecznych konkluzjach, co w p r z y j ę t e j metodzie
badań.
Wypowiedź, zwłaszcza prowokowana kwestionariu­
szem, nie jest bowiem w p e ł n i niezależna, co więcej za­
k ł a d a ś w i a d o m o ś ć i u m i e j ę t n o ś ć werbalizacji d o z n a ń .
Wskazane więc w y d a w a ł o b y się zweryfikowanie i u z u p e ł ­
nienie indagacji przez i n n ą , bardziej z o b i e k t y w i z o w a n ą
analizę postaw badanych. A l e j a k ą ? M a j ą c w ą t p l i w o ś c i
chylę czoła przed o d w a g ą podjęcia nawet takiej, prekur­
sorskiej przecież p r ó b y analizy p o g l ą d ó w estetycznych.
Jest to bowiem n a p r a w d ę teren dziewiczy. A l e powta­
rzam — w ą t p l i w o ś c i nie p o d w a ż a j ą u s t a l e ń Olędzkiego,
k t ó r e generalnie w y d a j ą się słuszne, d a d z ą się zresztą
s p r o w a d z i ć do ogólnego stwierdzenia, iż p o g l ą d y estetycz­
ne
zasadzają się na odczuwaniu u r o k ó w tych w a r t o ś c i
ś w i a t a przyrody, k t ó r e p o s i a d a j ą materialne lub społecz­
ne uzasadnienie w b y t o w a n i u chłopa w z g l ę d n i e też j a k i e ś
racje w jego wierzeniach" (s. 201).
B a d a j ą c poglądy na p i ę k n o dzieł sztuki, Olędzki po­
służył się odpowiednim testem — zestawem zdjęć. M a ­
teriał u z y s k a ł zgodny na ogół z t y m , co w i e m y z po­
tocznych obserwacji, niemniej nareszcie są to obserwa­
cje w d u ż y m stopniu udokumentowane, zweryfikowane.
I dlatego cenne. A l e i t u spotykamy liczne niespodzianki.
Tak np. Olędzki p r z e k o n y w a j ą c o stwierdza, że na K u r ­
piach wysokie u m i e j ę t n o ś c i i osiągnięcia artystyczne nie
idą w parze z w y r ó ż n i a j ą c ą się w r a ż l i w o ś c i ą e s t e t y c z n ą
jednostki (s. 212).
Również w „ Z a k o ń c z e n i u " spotykamy myśli nowe,
śmiałe, i n s p i r u j ą c e do dalszych b a d a ń i p r z e m y ś l e ń .
W a ż n e jest przy t y m , że Olędzki unika zdań — frazesów,
s ą d ó w obiegowych, powtarzanych bez p r ó b y ich w e r y f i ­
kacji.
* Jacek Olędzki, Sztuka K u r p i ó w . Ossolineum, W r o ­
c ł a w 1970, ss. 80, i l . 150. N a k ł a d 4300 egz.

Kultura
artystyczna
ludności
kurpiowskiej
jest po­
zycją w a ż n ą daje bowiem dużą s u m ę cennych informacji
i co szczególnie istotne — inspiruje w m y ś l e n i u i bada­
niu. Jest to jedna z n a p r a w d ę cennych publikacji, za
k t ó r ą n a l e ż y się wdzięczność autorowi oraz Instytutowi
H i s t o r i i K u l t u r y Materialnej P A N , k t ó r y k s i ą ż k ę t ę fir­
muje.
A l e w ł a ś n i e dlatego, że jest to pozycja tak ważka
z p r z y k r o ś c i ą trzeba o d n o t o w a ć jej mankamenty. Niedo­
pracowanie edytorskie, a więc zawiłość języka, brak peł­
nej k l a r o w n o ś c i w y w o d u (powtórzenia), usterki stylistycz­
ne i korektcrskie, nie skorygowane e r r a t ą (np. s. 39 —
jest n i e z a w o d n y zamiast n i e z a w o d o w y ) . Nie
u ł a t w i a to l e k t u r y , a szkoda...
Trudno też z r o z u m i e ć dlaczego k s i ą ż k a u k a z a ł a się
w tak n i s k i m n a k ł a d z i e (500 egz. !!!) Obawiam się, że
wydawca nie dccenił znaczenia tej pracy dla naszej nau­
k i , dla dalszych b a d a ń nad k u l t u r ą l u d o w ą . Szkoda też,
że liczba ilustracji jest za m a ł a , brak fotografii obiektów
potrzebnych dla zrozumienia i akceptacji tekstu (np.
r z e ź b y C z e r w i ń s k i e g o czy Piety z Dobrego Lasu, ss. 98—
102).
Dobór zdjęć jest zresztą ciekawy, niebanalny, jakość
d r u k u jednak nie najlepsza, a u k ł a d n i e k t ó r y c h stron
ilustracji w r ę c z r a ż ą c y (np. strony z i l . 34, 66—67), za­
tracenie skali r z e ź b .
M a n k a m e n t ó w tych nie rekompensuje fakt równo­
czesnego wypuszczenia innej książki albumowo-popularnej J. Olędzkiego*. K s i ą ż k i te, choć zbliżone w treści,
r ó ż n i ą się ujęciem, inny zresztą jest ich adresat. Ta dru­
ga k s i ą ż k a , poza niezbyt u d a n ą o b w o l u t ą , wydana jest
zresztą starannie, na d o b r y m papierze.
Sądzę, że należy p r a c ę Olędzkiego możliwie szybko
w z n o w i ć , może w wersji nieco przepracowanej, wyko­
r z y s t u j ą c dalsze badania autora. Jest to bowiem pozycja
fundamentalna nie t y l k o dla badacza k u l t u r y kurpiow­
skiej.
Aleksander

112

Jackowski

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11297" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11275">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d5d1bb9de1d911c8bfb59dcbc8d275eb.pdf</src>
        <authentication>ffd2f55d2b08dadd7e48ecacb64b005d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134655">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4647</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134656">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134657">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4316</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134658">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1972 t.26 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134659">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1972 t.26 z.3 ; s.184-185</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134660">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134661">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134662">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134663">
                <text>R

E

C

E

Z

J

E

Olga A . Ganckaja, N A R O D N O J E I S K U S S T W O POLSZI.
stracji, w t y m k i l k a barwnych, 2 mapy.

W y d a w n i c t w o „ N a u k a " , Moskwa 1970, ss. 182, ok. 125 i l u ­

Etnografia radziecka zajmuje się od dawna proble­
m a m i k u l t u r y ludowej innych k r a j ó w , czego w y n i k i e m
b y ł a m.in. monumentalna seria „ N a r o d y M i r a " . Ostatnio
wśród w y d a w n i c t w I n s t y t u t u Etnografii i m . N . N . M i k l u c h o - M a k ł a j a A N ZSRR u k a z a ł a się pierwsza w l i t e ­
raturze rosyjskiej monografia polskiej sztuki ludowej.

Największy nacisk położyła jednak autorka na rozpra­
cowanie rodzajów i f o r m w y r o b ó w garncarskich oraz
ich zdobnictwo w poszczególnych regionach kraju. M a ­
teriał ten poza o m ó w i e n i e m w tekście został zestawiony
na d w ó c h mapach z u w z g l ę d n i e n i e m czynnych i zamar­
łych o ś r o d k ó w produkcji. M i m o że p o d s t a w ę m a t e r i a ł o ­
w ą do tych k a r t o g r a m ó w s t a n o w i ł y „ M a t e r i a ł y do mapy
o ś r o d k ó w garncarskich w Polsce", publikowane na ł a ­
mach naszego czasopisma oraz k a r t o t e k i Pracowni Do­
kumentacji Polskiej Sztuki Ludowej IS P A N p o d k r e ś l i ć
należy, że s ą to pierwsze tak szerokie t r e ś c i o w o ujęcia
kartograficzne z zakresu polskiego garncarstwa ludo­
wego. U z u p e ł n i a problem tabelaryczne zestawienie ośrod­
k ó w garncarskich w poszczególnych
województwach.
W zestawieniu t y m (s. 28) p o m i n n i ę t e zostało w o j . łódzkie,
gdzie omawiane rzemiosło jest dość licznie reprezento­
wane. Przeoczenie to w p ł y n ę ł o na zaniżenie liczby ośrod­
k ó w czynnych w ó w c z a s o około 10%. K o ń c o w a część roz­
działu zawiera charakterystyki n a j w a ż n i e j s z y c h współ­
czesnych o ś r o d k ó w garncarskich oraz s y l w e t k i w y b i t n i e j ­
szych t w ó r c ó w w tej dziedzinie.

A u t o r k a tej pracy podczas zbierania w naszym k r a j u
m a t e r i a ł ó w dała się p o z n a ć jako badacz dociekliwy i za­
palony. Nie u ł a t w i ł a sobie zadania ograniczeniem się do
wykorzystania publikacji i zebranych j u ż w archiwach
m a t e r i a ł ó w , ale p o d e j m o w a ł a dalekie i ż m u d n e wyjazdy
w teren, aby s k o n t a k t o w a ć się b e z p o ś r e d n i o z w y b i t n i e j ­
szymi artystami i p o z n a ć osobiście g ł ó w n e o ś r o d k i t w ó r ­
czości ludowej. Zaprzyjaźniła się w ó w c z a s serdecznie za­
r ó w n o z wieloma t w ó r c a m i , j a k i pracownikami r ó ż n y c h
instytucji naukowych, toteż z t y m w i ę k s z y m zaintereso­
waniem oczekiwano u nas tej publikacji.
W y n i k i w ł a s n y c h b a d a ń Olgi Ganckiej przeprowa­
dzonych w e d ł u g specjalnie w t y m celu opracowanych
kwestionariuszy, penetracji a r c h i w ó w naukowych i zbio­
r ó w muzealnych, j a k r ó w n i e ż gruntownie wykorzystana
literatura przedmiotu s t a n o w i ł y s o l i d n ą bazę omawianej
pracy. Wprowadzenie do niej zawiera poza n i e z b ę d n ą
ogólną c h a r a k t e r y s t y k ą zjawiska — o m ó w i e n i e sytuacji
ludowej twórczości artystycznej w Polsce w X I X i X X
stuleciu oraz rozwoju z a i n t e r e s o w a ń tą dziedziną. Szcze­
gólnie szeroko zostały opracowane czasy najnowsze, od
z a k o ń c z e n i a drugiej wojny ś w i a t o w e j , z a r ó w n o od stro­
ny stanu i organizacji b a d a ń naukowych, j a k r ó w n i e ż
zasad i f o r m opieki oraz organizacji ekonomicznej. W ł a ś ­
ciwy temat ujęto w aspekcie historyczno-etnograficznym,
przy czym — j a k zastrzegała sic autorka — w problemy
ściśle artystyczne w g ł ę b i a ł a się ona tylko w tej mierze,
w jakiej było to n i e z b ę d n e dla o k r e ś l e n i a specyfiki pol­
skiej sztuki i jej regionalizacji. Temu założeniu podpo­
r z ą d k o w a n y został u k ł a d pracy, k t ó r e j rozdziały dotyczą
poszczególnych dziedzin twórczości grup w y t w ó r c ó w za­
leżnie od rodzaju surowca. Kolejno więc o m ó w i o n e zo­
stało garncarstwo, artystyczna o b r ó b k a metalu, tkactwo,
haft, koronka, dziewiarstwo i d r u k i na płótnie, w y r o b y
z futra i skóry, w y r o b y z papieru, s ł o m y i piór, w y r o b y
z ciasta, sera i wosku, artystyczna o b r ó b k a drewna. T y l ­
ko w ostatnim rozdziale, d o t y c z ą c y m malarstwa, k r y ­
t e r i u m surowca zostało p o d p o r z ą d k o w a n e k r y t e r i u m tech­
n i k i artystycznej.
O rozległości i stopniu dokładności poruszanych tu
zagadnień z o r i e n t o w a ć może z a w a r t o ś ć rozdziału o garn­
carstwie, k t ó r e g o t r e ś ć w znacznym skrócie przedstawia
się n a s t ę p u j ą c o : w zarysie dziejów tej dziedziny w y ­
twórczości na ziemiach polskich najbardziej opracowane
zostały czasy najnowsze, p o c z ą w s z y od bardzo istotnego
tu p r z e ł o m u X I X i X X w . Sporo miejsca zajęły sprawy
techniczne, wśród k t ó r y c h u w z g l ę d n i o n e zostały m.in.
sposoby uzyskiwania i o b r ó b k i surowca, proces produkcji
i podstawowe n a r z ę d z i a , t y p y pieców
garncarskich,
a w t y m k o n t e k ś c i e r ó w n i e ż elementy nauki zawodu.

184
l

N

1

W podobny sposób przedstawione zostały w zależ­
ności od stanu b a d a ń inne działy artystycznej twórczości
ludowej,
tzn. w zarysie historycznym, z szerszym
u w z g l ę d n i e n i e m p r z e o b r a ż e ń współczesnych, zwłaszcza —
jeżeli chodzi o formy opieki, organizacji ekonomicznej,
sposoby szkolenia, c h a r a k t e r y s t y k ę o ś r o d k ó w i twór­
ców. Obszernie omówiono podstawowe dla k a ż d e j gałęzi
sztuki techniki zdobnicze, a przede wszystkim formy i de­
k o r a c j ę w y t w o r ó w , k ł a d ą c nacisk na zróżnicowanie re­
gionalne. P o d k r e ś l o n e zostały r ó w n i e ż zbieżności i ana­
logie w y s t ę p u j ą c e w sztuce ludowej innych, przede
wszystkim s ą s i a d u j ą c y c h z P o l s k ą n a r o d ó w .
W z w i ą z k u z p r z y j ę t ą z a s a d ą podziału, obok rozdzia­
łów tematycznie jednorodnych, t r a k t u j ą c y c h o poszcze­
gólnych rzemiosłach artystycznych, w y s t ę p u j ą t u roz­
działy bardzo obszerne i z r ó ż n i c o w a n e treściowo, jak
zwłaszcza dwa ostatnie. I tak w ramach zdobnictwa
w drzewie została o m ó w i o n a dekoracja architektoniczna,
rzeźbione i intarsjowane meble, zdobione s n y c e r k ą na­
rzędzia, sanie, i wozy, zabawki oraz rzeźba figuralna.
Uwaga a u t o r k i s k o n c e n t r o w a ł a się na rzeźbie, jednak
zgodnie z założeniem w s t ę p n y m i w t y m w y p a d k u nie
rozpatruje ona p r o b l e m ó w stylu czy cech formalnych
polskiej rzeźby ludowej, ograniczając się do wydobycia
historycznych i społecznych u w a r u n k o w a ń jej rozwoju
oraz biografii rzeźbiarzy. W p r o b l e m a t y k ę malarstwa
w ł ą c z o n e zostały m a l o w a n k i ścienne i m a k a t k i , malo­
wane meble, pisanki, obrazy na płótnie, papierze i szkle
oraz malatury na kaflach.
Tak k r ó t k i p r z e g l ą d treści nie daje właściwego obra­
zu pracy, k t ó r a zawiera m a t e r i a ł ogromny i przejrzyście
u p o r z ą d k o w a n y , a przez to może s t a ć się p o d s t a w ą ź r ó d ­
ł o w ą kolejnych o p r a c o w a ń i interpretacji. Staraniem
autorki b y ł o omówienie, a przynajmniej zarejestrowanie
każdego przejawu sztuki ludowej w naszym k r a j u , nawet

�tak drobnego, jak np. skromna snycerka na dyszlach
rzeszowskich wozów. W t y m k o n t e k ś c i e z r e z y g n o w a ł a
ona z szerszej analizy grafiki, a t a k ż e architektury ludo­
wej. Tę o s t a t n i ą u d o s t ę p n i ł a rosyjskiemu czytelnikowi
już wcześniej, w ramach większego, monograficznego w y ­
dawnictwa -, tu natomiast ograniczyła się do wycinkowe­
go problemu dekoracji w budownictwie, a ściślej —
zdobienia d a c h ó w i z r ę b ó w b u d y n k ó w mieszkalnych,
o m ó w i o n e g o w rozdziale t r a k t u j ą c y m o zdobnictwie
w drzewie.
W zakończeniu autorka p r z e d s t a w i ł a syntetycznie
podstawowe cechy polskiej sztuki ludowej, ujęte w dzie­
więciu grupach problemowych, p o d e j m u j ą c przy t y m
p r ó b y wyjaśnienia ich genezy. P o d k r e ś l i ł a ona ogromne
zróżnicowanie regionalne odmian, f o r m i s t y l ó w oraz
n i e r ó w n o m i e r n y rozwój poszczególnych gałęzi ludowej
plastyki w czasie i przestrzeni (1). Bogactwo jej prze­
jawia
się w w i e l o k i e r u n k o w o ś c i , zasobie m o t y w ó w ,
w kompozycji ornamentu i barw (2—3). Niemało cech
w s p ó l n y c h w p o r ó w n a n i u ze s z t u k ą l u d o w ą B i a ł o r u s i ­
nów, U k r a i ń c ó w , S ł o w a k ó w i Czechów, a t a k ż e innych
n a r o d ó w europejskich wynika bądź z bezpośredniego
sąsiedztwa i zbliżonych w a r u n k ó w rozwoju, bądź też
stanowi r e l i k t z czasów w s p ó l n o t y (4). W polskiej sztuce
ludowej zaznaczył się w p ł y w wielkich s t y l ó w sztuki,
jednak inaczej niż u innych n a r o d ó w , gdyż elementy
stylowe zostały przepracowane i dostosowane do l o k a l ­
nych tradycji i u p o d o b a ń artystycznych (5). Współczesne
w y t w o r y polskiej sztuki ludowej podzieliła autorka na
k i l k a grup w zależności od ich funkcji społecznej, za­
stosowania i r o l i dla o d b i o r c ó w (6). C h a r a k t e r y z u j ą c t w ó r ­
ców ludowych autorka podkreśliła przemiany, jakie za­
szły w ostatnich latach w ich sytuacji ekonomicznej i po­
zycji społecznej (7). Tradycjonalizm w zakresie techniki,
formy, ornamentyki i k o l o r y s t y k i jako w y n i k zespoło­
wej twórczości całych p o k o l e ń a r t y s t ó w u w a ż a autorka
za w a ż n ą i n i e z m i e n n ą cechę ludowej sztuki polskiej
mimo że w zależności od nowych potrzeb, zaznaczają się
w niej nowe tendencje rozwojowe (8). Na koniec autorka
p o r u s z y ł a zagadnienie r o l i sztuki ludowej w rozwoju
polskiej sztuki i rzemiosła artystycznego, współpracy
a r t y s t ó w ludowych i profesjonalnych, udziału t w ó r c ó w
ludowych w projektowaniu p r z e m y s ł o w y m , działalności
m u z e ó w i Cepelii w k i e r u n k u stworzenia t w ó r c o m l u ­

I

dowym odpowiednich podstaw bytowych,
działalności
zmierzającej do wzbogacenia k u l t u r y narodowej. Wiele
z a g a d n i e ń poruszonych w zakończeniu wykracza swym
zasięgiem poza granice Polski i odnosi się również do
sztuki ludowej innych n a r o d ó w , zwłaszcza w k r ę g u
europejskim.
Rozległa tematyka w omawianej pracy została ujęta
zwięźle, prosto, a zarazem w sposób żywy i i n t e r e s u j ą c y
t a k ż e dla nieprzygotowanego zawodowo czytelnika. We
fragmentach n a w i ą z u j e nawet f o r m ą do eseju lub re­
p o r t a ż u . Tego rodzaju wydawnictwo, d o s t ę p n e dla ma­
sowego czytelnika, spełni n i e w ą t p l i w i e rolę ambasadora
k u l t u r y polskiej w ś r o d o w i s k u radzieckim i przyczyni się
do zwiększenia zainteresowania naszą s z t u k ą l u d o w ą .
Na szczególne p o d k r e ś l e n i e zasługuje celowy dobór
ilustracji jak r ó w n i e ż staranne przygotowanie edytorskie
omawianej pozycji. Znikoma ilość b ł ę d ó w w licznie przy­
taczanym polskim nazewnictwie jak i w cytowanej l i ­
teraturze jest w y n i k i e m d o k ł a d n e j korekty, n i e ł a t w e j
przecież dla autora posługującego się m a t e r i a ł e m obco­
j ę z y c z n y m . W p o r ó w n a n i u z podobnymi wydawnictwami,
dotyczącymi sztuki ludowej w Z w i ą z k u Radzieckim,
omawiana publikacja posiada s k r o m n ą szatę graficzną,
co jednak wpłynęło na stosunkowo niską cenę, a przez
to zapewne zwiększy k r ą g odbiorców.
P r z y k ł a d omawianego tu wydawnictwa rosyjskiego
nasuwa wniosek, że i w naszym k r a j u pożyteczne byłoby
wydanie podobnej pracy w d u ż y m n a k ł a d z i e , pracy rze­
telnej w informacjach i odpowiednio taniej a więc do­
s t ę p n e j dla szerokiego ogółu. O zapotrzebowaniu na te­
go rodzaju pozycje świadczy fakt, że nawet luksusowe
w y d a w n i c t w a polskie sprzed k i l k u lat zniknęły z półek
księgarń.
Ewa
Fryś-Pietraszkowa

PRZYPISY
1 Z. B. Głowa, M a t e r i a ł y do mapy o ś r o d k ó w garn­
carskich w Polsce, „Pol. Szt. L u d . " R. X , 1956, nr 2,3,
4/5, 6, R. X I , 1957, nr 1,2.
2 O. A. Ganckaja, N . N . Gracjanskaja, Krestianskoje
żiliszcze zapadnych Słowian, w : Typy selskogo żiliszcza
w stranach z a r u b i e ż n o j Ewropy [pr. zbiór.] Moskwa 1968.
s. 139—177.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6430" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6410">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2114a2bf83f0d5c192fc304128354da8.pdf</src>
        <authentication>9e62b7311f9733ffa8de69993d400c7c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76589">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4582</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76590">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76591">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4255</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76592">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76593">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.2 ; s.121-122</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76594">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76595">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76596">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76597">
                <text>N

P. G. Bogatyriew, W O P R O S Y T E O R I I N A R O D N O G O
K s i ą ż k a stanowi zbiór publikacji i mniejszych arty­
kułów znakomitego radzieckiego etnografa, folklorysty
i j ę z y k o z n a w c y , profesora uniwersytetu moskiewskiego,
doktora honoris causa u n i w e r s y t e t ó w w Pradze i Braty­
sławie. Publikowane prace p o w s t a ł y w latach 1929—1968,
częstokroć w j ę z y k u niemieckim, francuskim, czeskim. Przed­
miotom r o z w a ż a ń są szeroko rozumiano zagadnienia este­
t y k i , folklorystyki, etnografii i teorii środkowo- i wschodnio­
europejskiej k u l t u r y ludowej.
Pierwsza część rozważań grupuje się wokół problema­
t y k i funkcji i somiotycznej s t r u k t u r y teatru ludowego.
Synchroniczna i diachroniczna analiza środków artystycz­
nych (kostium, maska, dekoracja, ruch, gest i słowo) po­
traktowanych jako sprzężony system z n a k ó w — przepro­
wadzona została z i n t e n c j ą s p o ż y t k o w a n i a r e z u l t a t ó w
b a d a ń we współczesnych formach dramaturgii i reżyserii.
D r u g ą g r u p ę p r o b l e m ó w tworzy jedna z najwcześnie­
jszych (1937) i najdonioślejszych w etnografii p r ó b zastoso­

ISKUSSTWA

Moskwa 1971.

wania reguł analizy strukturalnej do m a t e r i a ł u terenowego.
P o s t ę p o w a n i e takie umożliwiło opis i i n t e r p r e t a c j ę k u l t u r y
ludowej jako złożonego systemu semiotycznego w k t ó r y m
zachowania ludzkie (np. obrzędowość) jak i rezultaty t y c h
zachowań (np. strój ludowy) pełnią rolę z n a k ó w symbo­
lizujących i p o r z ą d k u j ą c y c h kulturowo i biologiczne do­
świadczenia człowieka.
Trzecią g r u p ę s t a n o w i ą estetyczne i strukturalistyczne
analizy folkloru jako specyficznej k u l t u r o m ludowym i od­
rębnej wobec literatury, formy ekspresji artystycznej.
Stwierdzając, iż utrapieniem współczesnej polskiej
humanistyki jest powszechna niezdolność dokonania czego­
kolwiek więcej ponad k o m b i n a c j ę i r e k o m b i n a c j ę c y t a t ó w
z dziel papieży etnologii, socjologii czy teorii k u l t u r y ,
należy podkreślić iż prace P.G. Bogatyriewa p o k a z u j ą j a k
m o ż n a takowej intelektualnej ułomności u n i k n ą ć .
Maciej

Ciołek

Piotr G. Bogatyriew. F U N K C J E S T R O J U L U D O W E G O N A O B S Z A R Z E M O R A W S K O S Ł O W A C K I M . (Funkcio k r o j ą
na Moravskom Slovensku. Vydala Matica Slovenska 1937). (Przedruk w tomie: Woprosy teorii naroduogo iskusstwa.
Moskwa 1971).
Praca ta, mimo iż od chwili jej powstania minęło
35 lat, wciąż jest w a ż n y m p r z y k ł a d e m wartości metody
strukturalno-funkcjonalnej w zastosowaniu do b a d a ń nad
kulturą i sztuką ludową.
Metoda funkcjonalna, k t ó r ą posługuje się Bogatyriew,
w y k s z t a ł c o n a przez lingwistykę r a d z i e c k ą i szkołę p r a s k ą
lat trzydziestych, zwraca u w a g ę na kulturowe powiązanie
r ó ż n y c h f a k t ó w , na ich znaczenie jako znaku.
A u t o r analizuje aktualne (z lat trzydziestych) i nie­
dawne stroje ludowe na obszarze m o r a w s k o s ł o w a c k i m przy
pomocy metody funkcjonalistycznej. Nie chodzi t u o pełne
wykorzystanie całego posiadanego m a t e r i a ł u na temat stro­
jów morawskosłowackich, lecz ustalenie i w m i a r ę m o ż n o ś c i
skomentowanie na podstawie m a t e r i a ł u z tego terytorium
p r o b l e m ó w teoretycznych, p o z o s t a j ą c y c h w związku z funkc­
jonalnością stroju ludowego z a r ó w n o tego t e r y t o r i u m , j a k
i innych t e r e n ó w .
Wielo ze stwierdzeń dokonanych przy analizie funkcji
stroju ludowego będzie się odnosić do wszelkiej odzieży —
z drugiej jednak strony strój ludowy ma wiele cech specy­
ficznych, k t ó r y c h nie m o ż n a odnieść do odzieży miejskiej,
podatnej na szybko zmieniającą się m o d ę . W t y m miejscu
zostanie zbadana nio t y l k o k a ż d a z funkcji stroju ludowego
w sposób abstrakcyjny, ale t a k ż e s t r u k t u r a funkcji, k t ó r e
m a j ą poszczególne stroje.
Stroje ludowe spełniają szereg funkcji. N a ogół m o ż e m y
wyróżnić funkcję d o m i n u j ą c ą , k t ó r a często w sposób zasad­
niczy determinuje w y g l ą d z e w n ę t r z n y stroju, m a t e r i a ł ,
wykonanie i t p .
W stroju c o d z i e n n у m najważniejsza jest funkcja
praktyczna, a n a s t ę p n i e stanowa, estetyczna, funkcja stroju

regionalnego. W stroju ś w i ą t e c z n y m lub u r o c z y ­
s t y m dominuje funkcja świąteczna albo uroczysta, a na­
stępnie ostetyczna, obrzędowa, funkcja stroju ludowego
lub regionalnego, stanowa i wreszcie praktyczna.
W stroju
obrzędowym
wybija się na plan
pierwszy funkcja obrzędowa, ś w i ą t e c z n a i estetyczna. Mniej
istotne są w t y m w y p a d k u funkcje stroju ludowego lub
regionalnego, funkcja stanowa (zwykle gra rolę o b o j ę t n ą )
i praktyczna. W n i e k t ó r y c h wypadkach poszczególne części
stroju obrzędowego nie m a j ą najmniejszego zadania prak­
tycznego. Funkcja przeważająca, jeżeli jest bardzo silna,
zmusza do tolerowania tego, że ubranie jest niewygodne,
a nawet niekiedy sprawia ból (np. nakrycie głowy panny
m ł o d e j , druhen i starościn).
Przejście funkcji stroju odbywa się często po n a s t ę p u ­
jącej l i n i i : strój codzienny — strój świąteczny — strój uro­
czysty — strój o b r z ę d o w y .
Podany powyżej p o r z ą d e k funkcji jest oczywiście
pewnym uproszczeniem. W poszczególnych wypadkach sche­
mat ten m o ż e przebiegać inaczoj.
Strój nicobowiązująoy jako powszedni może się s t a ć
obowiązujący jako ś w i ą t e c z n y . Strój zaś świąteczny m o ż e
zanikać u ludu, stając się strojem a k t y w n y c h uczestników
wesela.
Przy przejściu stroju powszedniego w ś w i ą t e c z n y
i świątecznego w o b r z ę d o w y wraz ze słabnięciem jednych
funkcji wzrasta siła innych i zjawiają się nowo. N a p r z y k ł a d
lniana koszula, dawniej u ż y w a n a jako strój codzienny,
zmienia funkcję — staje się częścią stroju, w k t ó r ą ubiera się
nieboszczyka. Podobnym przejściem od zwykłego zapla­
tania wdosów do czysto obrzędowego jest zaplatanie włosów
druhen na pogrzebie.

121

�Strój świąteczny, gdy jest ubiorem noszonym do koś­
cioła, u z a l e ż n i o n y jest z kolei od zwyczajów kościelnych.
Tak więc w Dolinie Boszackiej ksiądz co niedziela nosi inny
ornat, a kobiety w zależności od tego p r z y w d z i e w a j ą jeden
z 52 posiadanych f a r t u c h ó w . Do kościoła inaczej wiąże się
też rogi chust i t p .
Strój jest znakiem w y r ó ż n i a j ą c y m , całość lub szczegół
w s k a z u j ą z k i m m a m y do czynienia. Zdarza się jednak,
że znak jest złożony, i choć jeden element jest identyczny,
drugi wskazuje na różnicę. Tak np. z a r ó w n o pan m ł o d y jak
i rekrut m a j ą te same w i ą z a n k i u kapelusza, ale rekruta
w y r ó ż n i a j ą konopne spodnie. Uwzględnianie tylko jednego
elementu prowadzić więc może do błędu.
Strój — jako znak — wyróżnia ludzi określonych za­
w o d ó w , np. m ł y n a r z y , pasterzy i t p . we wszystkie dni świą­
teczne, a niekiedy i powszednie. N p . w stroju s t a n i a ń s k i m
spodnio są szyte prawie powszechnie z czarnego p ł ó t n a
policyjnego, ozdobione z przodu sznurowaniem niebieskim.
T y l k o m ł y n a r z e i n i e k t ó r z y staruszkowie noszą dotychczas
spodnie z sukna jasnoniebieskiego, u ż y w a n e g o niegdyś
powszechnie, podobnie jak w pobliskich Węgrzech. Czasem
s t r ó j sygnalizuje funkcję jego nosiciela w gromadzie. „ D a w ­
niej t y l k o w ó j t nosił b u t y , pozostali kierpce". Jak widać
z powyższego, ten sam strój m o ż e mieć k i l k a funkcji.
U jednych członków społeczności wiejskiej j e d n ą , u innych —
drugą.
Czasem ten sam strój ma równocześnie i funkcję znaku
stanowego, i funkcję stroju obrzędowego. N o s z ą go: pan
m ł o d y w dzień ślubu, a k t y w n i uczestnicy obrzędów i b o g a с i chłopi.
Tendencja do rozróżniania s t a n ó w w stroju pozostaje
i przy niwelacji strojów, t j . przy odejściu od regionalnych
wiejskich do neutralnych wiejskich u b r a ń . N p . w n i e k t ó r y c h
okolicach szlachcianki nosiły grzebienie we włosach innego
koloru, niż włościanki.
W a ż n a jest t a k ż e funkcja magiczna poszczególnych części
stroju ludowego. F u n k c j ę m a g i c z n ą m i a ł y wyszycia na
strojach dziecięcych. W stroju bohuslavskim np. szyto
ubranka haftowane na czerwono, by dziecka n i k t nie za­
uroczył. Koszula kobieca — bardzo i n t y m n a część kobiece­
go ubrania (niektórzy mężczyźni nie widzieli jej nigdy
w życiu) m i a ł a m a g i c z n ą moc leczniczą, przy zaklinaniu
m ę ż c z y z n albo b y d ł a .
F u n k c j a regionalna, p r z e c h o d z ą c a niekiedy w narodo­
wą, jest znana najbardziej. Uwadze badaczy u c h o d z ą często
minimalne regionalne różnice w stroju, np. ilość fałd w czep­
cu, guzików w gorsecie i i n . B y ć m o ż e są t o dawne oznacze­
nia parafii.
Jak z powyższego w y n i k a , przebadanie faktów etno­
graficznych pod względem ich funkcji może nam w y t ł u ­
m a c z y ć cały szereg kwestii dotychczas nie w y j a ś n i o n y c h .
J e d n ą z nich jest problem szybszego zaniknięcia stroju
ludowego chłopów wielkoruskich, niż mieszkańców Moraw­
skiej Słowacji. J e d n ą z pi'zyczyn b y ł a r ó ż n a n a r o d o w o ś ć
uciskanych i uciskających. W regionach, w k t ó r y c h różnica
m i ę d z y narodem uciskanym a u c i s k a j ą c y m jest u d e r z a j ą c a ,
n a r ó d uciskany t r z y m a się stroju ludowego jako przejawu
narodowości. I n n a przyczyna — porzucenie stroju tradycyj nogo z a m y k a ł o d o s t ę p do funkcji społecznych: np. w M i kulczycach, jeżeli k t o ś miał nowomodny b r ą z o w y kożuch,
nie m ó g ł b y ć wybrany w ó j t e m . Niekiedy chłopi noszą
z d u m ą strój ludowy, k t ó r y w t y m w y p a d k u pełni t a k ż e
funkcję stroju stanowego, by zamanifestować, że stoją wyżej
od mieszczan.
P o r ó w n u j ą c funkcję stroju wiejskiego u chłopów wielko­
ruskich i morawskosłowackich dochodzimy do wniosku,
dlaczego w Rosji strój ludowy zanikł tak wcześnie. Otóż
w Rosji zanikł strój ludowy, ponieważ ujednonarodowił się
charakter w a l k i klasowej — mieszczaństwo i rzemieślnicy

122

stali się bliżsi chłopom, nie b y ł o powodu się o d r ó ż n i a ć .
Natomiast na Morawskim Słowacku strój ludowy miał
w X V I I I i X I X wieku funkcję stroju narodowego. Chłopi
morawscy przeciwstawiali się m . i n . przy pomocy stroju —
zniemczonemu miastu lub zniemczonemu obszarnikowi.
S t ą d właśnie k o n s e r w a t y w n o ś ć stroju, podtrzymywana
jeszcze w X I X w . przez inteligencję wiejską i miejską
walczącą o odrodzenie narodowe.
Strój może mieć t a k ż e funkcję zamanifestowania przy­
należności do konkretnej grupy wyznaniowej.,,W gromadach
i okolicach katolickich stroje miały t e n d e n c j ę do większej
jaskrawości i przepychu niż w gromadach ewangelickich".
Strój ludowy ma t a k ż e funkcję wskazywania na wiek
swego u ż y t k o w n i k a . W n i e k t ó r y c h gromadach strój ludowy
jest obowiązujący t y l k o dla starszego pokolenia; przypadki
takie m a j ą s w ą analogię w miastach. Starcy n o s z ą ubranie,
k t ó r e b y ł o modne za czasów ich młodości. Niekiedy obserwu­
jemy inny w a r i a n t : starzy noszą się inaczej, młodzi inaczej,
w y r a ź n i e dla zaznaczenia wieku. N p . w stroju kyjovskim
koło szyi i r ą k spina się koszule sznurkami — u starych
b i a ł y m i , u m ł o d y c h czarnymi kokardami.
N a wsi znajdujemy wiele p r z y k ł a d ó w w stroju odróż­
niania ż o n a t y c h od n i e ż o n a t y c h . Jeszcze w y r a ź n i e j określa
s t r ó j , czy kobieta jest z a m ę ż n a , czy nie. Funkcja ta ujawnia
się szczególnie jaskrawo, gdy dotyczy dziewczyny, k t ó r a
nie spełniła w y m a g a ń moralności obyczajowej. Taka dziew­
czyna nie ma prawa włożyć stroju panny młodej — „ k o r o n y " ,
ma obowiązek w inny sposób wiązać c h u s t k ę , inaczej się
czesać i t p . N a obszarze morawskosłow ackim uwodziciel
t a k ż e nie p o z o s t a w a ł bezkarny. Musiał natychmiast zdjąć
pióra i w s t ą ż k i z kapelusza — młodzież nie tolerowała go
m i ę d z y sobą w kościele.
r

Erotyczna funkcja stroju ludowego często tworzy
całość z e s t e t y c z n ą . Ten związek jest zrozumiały, ponieważ
zadaniem obu funkcji jest p r z y c i ą g a ć u w a g ę .
Strój dziecięcy ma t a k ż e szereg funkcji pozapraktycznych. Poduszka na chrzcie b y ł a specjalna dla konkretnej
płci. Małe dzieci nosiły jednakowe sukienki niezależnie od
pici. Kiedy dziewczynka zaczynała „się d z i e w c z y ć " , dosta­
wała „ b a w e ł n i a n k ę " (rodzaj spódnicy, wyróżniający, że
nosząca j ą nie jest już dzieckiem). S t r ó j j e s t w i ę c
c a ł y m z e s p o ł e m z n a k ó w , jest zjawiskiem k u l t u r y
materialnej, k t ó r e stało się zjawiskiem rzeczywistości ide­
ologicznej. Takie ścisłe połączenie strukturalne rzeczy i zna­
k u w jednym przedmiocie spotykamy bardzo często, nie
t y l k o w strojach. Funkcja stroju jest wyrazem d ą ż e ń jego
posiadacza, odzwierciedleniem p o g l ą d ó w estetycznych, mo­
ralnych i innych.
Strój ludowy ze swymi funkcjami jest t y l k o c z ą s t k ą
całościowej s t r u k t u r y b y t u , k t ó r a z a k ł a d a się na innych
podstawach, j a k system ekonomiczny, p o g l ą d na świat.
W y n i k a z tego, że nie m o ż n a sztucznie z a t r z y m a ć
jednej części s t r u k t u r y , gdy zostaje ona zmieniona w całości.
Dlatego próby
utrzymania
starego
stro­
j u l u d o w e g o w tej czy i n n e j formie,
gdy
nie ma dla n i e j w a r u n k ó w
w całej
stru­
kturze życia, p o z o s t a n ą
bezowocno.
O m ó w i o n a t u praca należy do ciekawszych we współ­
czesnej literaturze etnograficznej i na pewno celowe b y ł o b y
wydanie jej w polskim przekładzie razem z i n n y m i arty­
k u ł a m i Bogatyriewa o teatrze l u d o w y m i folklorze. Są to
a r t y k u ł y w a ż n e , przede wszystkim jako bodźce inspirujące
do rozszerzenia obszaru naszych z a i n t e r e s o w a ń .

Antoni Kroh

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7203" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7183">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/05569f7974ee64edd55cb2803430add0.pdf</src>
        <authentication>6311bd520de9137b4074f01d9d03c7c5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85992">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4590</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85994">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85996">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4263</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85997">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85999">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.3; s.180-181</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86000">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86001">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86002">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86003">
                <text>N

D R KOS K A R O L Y : A V A R G Y A S I FESTETT

BTJTOR. (Malowano meblo

64, rys 43. f o t . : 49, w t y m kolorowych

Wraz z formami sprzętów, z a p o ż y c z o n y c h przez l u d
z meblarstwa warstw elitarnych, przejęte zostały również
wzory zdobnictwa. Szlachetne i kosztowne m a t e r i a ł y zo­
s t a ł y jednak z a s t ą p i o n e t a ń s z y m i i bardziej d o s t ę p n y m i ,
a p r a c o c h ł o n n e i trudno techniki zdobnicze, j a k : intarsja,
inkrustaeja ozy rzeźba u s t ą p i ł y miejsca dekoracji malarskiej.
Procesowi temu towarzyszyło p o s t ę p u j ą c e oddalanie się
meblarstwa ludowego od wzorów stylowych, k t ó r o prze­
tworzone przez stolarzy ludowych nabierało z czasem
własnego charakteru, stanowiącego w y p a d k o w ą artystycz­
nych możliwości w y t w ó r c y i d e c y d u j ą c y c h o popycie g u s t ó w
odbiorców.
Zdobiono przy pomocy malatur meble ludowe w y s t ę ­
p o w a ł y na rozległych obszarach Europy. Do ciekawszych
pod t y m w z g l ę d e m t e r e n ó w należy Siedmiogród, k t ó r e g o
ludność złożona z k i l k u narodowości, różniących się od siebie
pochodzeniem, j ę z y k i e m i religią, m i a ł a szczególne; warunki
dla rozwoju bogatej i barwnej k u l t u r y ludowej.
J e d n ą z z a m i e s z k u j ą c y c h t u narodowości s t a n o w i ą
W ę g r z y , t z w . Szekelyowie, k t ó r y c h nazwa znana jest u nas
w postaci ,,Szeklerzy"zapożyczonej z terminologii niemiec­
kiej, podczas gdy powinna brzmieć „ S e k e j o w i e " .
Malowanym meblom siedmiogrodzkich Sekejów po­
święcił interesującą książkę znany badacz węgierskiej sztuki
ludowej, K a r o l y K ó s . Poza k r ó t k i m w s t ę p e m w p r o w a d z a j ą ­
c y m , k s i ą ż k a jego dzieli się na siedem rozdziałów, z k t ó r y c h
dwa pierwsze zawierają omówienie dziejów sekejskiego me­
blarstwa ludowego ze szczególnym uwzględnieniem ośrodka
stolarskiego w Vargyas. Ośrodek ten leżący we wschodnim
Siedmiogrodzie odegrał w rozwoju tamtejszego meblarstwa
ludowego zupełnie w y j ą t k o w ą rolę. T a m bowiem rzemiosło
stolarskie i malarskie od połowy X V I w. uprawiano było
(i jest po dzień dzisiejszy) przez m i s t r z ó w z tej samej rodziny
Suto, w k t ó r e j t a j n i k i wiedzy zawodowej dziedziczone s ą
bez przerwy od 14 pokoleń. Sutowie łączyli ze stolarstwem
zawód malarzy. Prócz produkcji malowanych mebli zajmo­
w a l i się również zdobieniem stropów i chórów w kościołach
drewnianych, p o k r y w a j ą c je b o g a t ą dekoracją k w i a t o w ą ,
k t ó r a rozwinęła się t u pod w p ł y w e m renesansu.
P i e l ę g n o w a n a w tej samej rodzinie od paru stuleci tra­
dycja zawodowa sprzyjała wytworzeniu się w zdobnictwie
malarskim sprzętów z Vargyas własnego stylu, k t ó r y od­
działywał n a s t ę p n i e na inne sekejskio ośrodki meblarskie
w Siedmiogrodzie.
N a s t ę p n e dwa rozdziały poświęcone są zagadnieniom
technicznym z w i ą z a n y m z p r o d u k c j ą i d e k o r a c j ą mebli,
w y k o n y w a n y c h w Vargyas. W trzech ostatnich znajdujemy
180

г

z Vargyas.) Kolozsvar

1972, str.

4.

opis malowanych mebli, analizę e l e m e n t ó w i m o t y w ó w zdo­
bniczych. W rozdziale k o ń c o w y m omawia autor zagadnie­
nia kompozycji ornamentu.
W kształcie swym meble Sekejów z Vargyas podobne są
do tych, k t ó r e w y s t ę p u j ą na terenie Węgier, Czechosłowacji
czy Polski. Zwłaszcza ławy z ozdobnie profilowanym opar­
ciem, krzesła z zapieckiem w y c i n a n y m z deski, łóżka, kre­
densy czy listwy do ustawiania misek nie różnią się swą
f o r m ą od tych, k t ó r e znamy np. z Krakowskiego czy z in­
nych stron Polski. Natomiast w dekoracji malarskiej na­
w i ą z u j ą one silnie do sposobu zdobienia mebli ludowych na
terenie Węgier, k t ó r y w tamtejszej literaturze zwany bywa
l u d o w y m „ k w i e c i s t y m renesansem". Meble Sekejów zdo­
bione są z reguły ornamentem r o ś l i n n y m o kompozycji
przeważnie symetrycznej, w k t ó r y m jako elementy pow­
t a r z a j ą się tulipany, goździki, róże i tak charakterystyczne
dla węgierskiego zdobnictwa mebli — ukwiecone gałązki
konwalii. W ś r ó d m o t y w ó w dekoracyjnych zdobiących ściany
mebli częste są s m u k ł e kwiatony w y r a s t a j ą c e z d z b a n ó w
lub dwuusznych flakonów o k s z t a ł t a c h renesansowych. Cza­
sem w y s t ę p u j e m o t y w wieńca, pojedynczy lub m i ę d z y dwo­
ma b u k i e t a m i k w i a t ó w , co przypomina żywo k o m p o z y c j ę
ornamentu w y s t ę p u j ą c e g o u nas na malowanych skrzy­
niach, wyrabianych dawniej w Skawinie kolo K r a k o w a .
Bardziej bezpośrednie analogie d a d z ą się dostrzec, gdy
poszczególne elementy w y s t ę p u j ą c e w zdobnictwie węgier­
skich mebli ludowych, j a k np. sposób traktowania k w i a t u
róży, czy gałązki konwalii p o r ó w n u j e m y ze zdobinami ma­
lowanymi na n i e k t ó r y c h nowszych skrzyniach p o d h a l a ń ­
skich. Nasuwa się przypuszczenie, że zasób elementów kwia­
towych, k t ó r e spotyka się na skrzyniach p o d h a l a ń s k i c h ,
mógł k s z t a ł t o w a ć się pod w p ł y w e m wzorów przenikających
przez T a t r y i Słowację z Doliny P a n o ń s k i e j .
Praca Kosa, m i m o że dotyczy odległego Siedmiogrodu,
dostarcza w t y m zakresie ciekawego m a t e r i a ł u do r o z w a ż a ń .
W a r t o ś ć pracy jako źródła m a t e r i a ł ó w p o r ó w n a w c z y c h jest
t y m większa, że tekst uzupełnia bogata szata ilustracyjna,
na k t ó r ą składają się liczno r y s u n k i p r z e d s t a w i a j ą c e meble
i ich konstrukcje, zestawy e l e m e n t ó w i m o t y w ó w zdobni­
czych. N a oddzielnych w k ł a d k a c h kredowych znajduje się
bogaty zestaw fotografii malowanych mebli (od 1827 do
1899 r.) oraz ich zdobionych f r a g m e n t ó w . W sumie jest to
k s i ą ż k a , k t ó r e j nie m o ż n a p o m i n ą ć w pracach t r a k t u j ą c y c h
o ludowych meblach w skali p o r ó w n a w c z e j .
Rss.

�JOAN
GODEA:
MONTJMENTE
DE ARCHITECTURE. POPULARA
D I N NORD — VESTUL R O M A N I E I
( Z a b y t k i budownictwa ludowego w północno-zachodniej R u m u n i i ) . V o l . I : Biserici de lemn d i n zona Barcau-Crasna.
Oradea 1972, str. 79, i l . 79 + mapa. Streszczenie: francuskie, angielskie, niemieckie.
Muzeum regionalne w Oradei, obejmujące zasięgiem
swego zainteresowania północno-zachodnią część Siedmio­
grodu, tzw. Tara Crisurilor p r z y s t ą p i ł o do opracowywania
i publikowania serii wydawnictw d o t y c z ą c y c h z a b y t k ó w
ludowej architektury. Jako pierwszy t o m zamierzonego wy­
dawnictwa u k a z a ł a się praca poświęcona drewnianym
cerkwiom, z n a j d u j ą c y m się w obrębie szerokiego zlewiska
rzeki Barcau i w górnej części zlewiska rzeki Krasnej (Crasna) na północ od miasta Simleu Silvaniei.
Wydawnictwo ma charakter katalogu zawierającego
obszerne opisy 12 zabytkowych cerkwi drewnianych, k t ó r e
znajdują się na t y m terenie. Są to charakterystyczne dla
zachodniego Siedmiogrodu cerkwie wieżowe, analogiczne do
tych, k t ó r e w y s t ę p u j ą w okręgu Bihor i Maramures. Dwio
najstarsze z opisanych cerkwi (w Sighetul Silvaniei i Dersida) p o c h o d z ą z 1. poł. X V I I w., pozostałe zaś z przełomu
wieku X V I I i X V I I I oraz z X V I I I .
Część k a t a l o g o w ą poprzedza obszerny w s t ę p , w k t ó r y m
o m ó w i o n a jest historia regionu od czasów przedhistorycz­
nych po obecne, oraz architektura cerkwi zachodniosiedmiogrodzkich, należących do najwspanialszych osiągnięć twór­
czości artystycznej l u d u r u m u ń s k i e g o .
Rzut poziomy omawianycli cerkwi składa się z reguły
z trzech części: b a b i ń c a , nawy i prezbiterium. Z w y j ą t k i e m
cerkwi w Viisoara (zbudowanej w 1777 r.) prezbiterium
jest węższe od nawy i z a m k n i ę t e p r o s t o k ą t n i e (Sighetul
Silvaniei — 1632 г., Dersida — 1. poł. X V I I w., Zalnoc —
1700r., Sacalasaue— 1721 r.) lub formie połowy ośmioboku
(Ceheiu — 1763 г., Boianul Maro — 1686 г., Viisoara —
1777 г., Margine — 1700 г., Port — 1792 г., Tusa — 1742 г.,
B r u s t u r i — 1785 г.). Pewnego rodzaju fenomenem, jeśli
chodzi o mistrzowstwo ludowej ciesiołki, jest cerkiew w
Chiesd, k t ó r e j prezbiterium zamyka półkolista ściana wy­
konana z p o t ę ż n y c h bierwion, ciosanych ł u k o w a t o j a k dzwo­
na do wozowego koła i w i ą z a n y c h niesłychanie precyzyjnie
zamkami na o b ł a p , całkowicie wtopionymi w lico ściany.
W konstrukcji zrębu siedmiogrodzkich cerkwi stoso­
wane jest b ą d ź wiązanie „ n a o b ł a p " z w y s t a j ą c y m i ostat­
kami, k t ó r e w górnej części ściany t w o r z ą schodkowate wy­
pusty p o d t r z y m u j ą c e okap dachu, b ą d ź „ n a r y b i ogon".
Ten ostatni sposób węgłowania stosowany b y ł w budownic­
twie tutejszych cerkwi bardzo wcześnie, j a k o t y m świadczy
z r ą b cerkwi z Dersida pochodzącej z 1. poł. X V I I w.
Wiodące przez babiniec wejście do cerkwi umieszczone
jest zawsze w dłuższej ścianie budynku, podobnie jak to ma
miejsce w siedmiogrodzkich c h a ł u p a c h chłopskich. Z wy­
j ą t k i e m trzech o b i e k t ó w (cerkwie w Sighetul Silvaniei,
Zalnoc i Brusturi), wszystkie pozostało posiadają soboty.
Najczęściej budowane są one wzdłuż nawy i b a b i ń c a od
strony wejściowej (Chiesd, Dersida, Ceheiu) lub t a k ż e przy
szczytowej ścianie b a b i ń c a (Margine, Sacalasau). W d w ó c h
przypadkach (Boianul Mare i Port) soboty biegną dookoła
budynku, a w jednym (Tusa) z trzoch stron, z wyłączeniem
prezbiterium. Słupy i miecze p o d t r z y m u j ą c e k o n s t r u k c j ę
dachu nad sobotami b y w a j ą profilowane i zdobione orna­
mentem snycerskim. Szczególnie bogato dekorowano są
b r a m k i wiodące do sobót. P o s i a d a j ą one pięknie wycinane
z a s t r z a ł y , k t ó r e p o w o d u j ą , że g ó r n y w y k r ó j drzwi ma
k s z t a ł t owalny. Podobnie ornamentem snycerskim zdobione

są słupy boczne i ocapy drzwi w i o d ą c y c h do b a b i ń c a . W cer­
k w i z Brusturi ocap drzwi wejściowych ma wycięcie w formie
p r z y p o m i n a j ą c e j późnogotycki „ośli grzbiet".
Cerkwie siedmiogrodzkie nakryte są b ą d ź dachem
o jednej kalenicy, o b e j m u j ą c y m wszystkie trzy segmenty
budynku, b ą d ź dachem dwukalenicowym,
część osłania­
j ą c a prezbiterium jest niższa od części p o k r y w a j ą c e j
n a w ę . Dachy m a j ą k s z t a ł t czterospadowy. W w y p a d k u
gdy prezbiterium cerkwi jest wieloboczne, dach nad n i m
zamyka się w formie połowy s t o ż k a . T r a d y c y j n y m pokry­
ciem dachu są gonty wykonane z jodły, buka lub d ę b u . W y ­
miary g o n t ó w są m a ł e , a końce ich od dołu często t r ó j k ą t n i e
ścięte, co w sumio powoduje, że powierzchnia dachu nabiera
specyficznej, bardzo miłej dla oka faktury.
N a d b a b i ń c e m , j a k to wspomniano na wstępie, wznosi
się wieża. M a ona k o n s t r u k c j ę słupową u s t a w i o n ą na zrębie
b a b i ń c a . K s z t a ł t y wież b y w a j ą dość zróżnicowane. W s p ó l n ą
ich cechą jest zakończenie w postaci wydłużonej ostrosłu­
powej lub stożkowatej iglicy. Jedne z wież są s m u k ł e , znacz­
nie wyniesione ponad kalenicę dachu. Mają one n a d w i e s z o n ą
izbicę i daszek zakońozony w y s o k ą iglicą o podstawie kwa­
dratowej, u nasady której ustawione po rogach, z n a j d u j ą się
cztery m a ł e wieżyczki, podobnie j a k u nas w kościele z Orawki
(pow. N o w y Targ) czy W o l i Radziszowskiej (pow. K r a k ó w ) .
W innych cerkwiach natomiast wieże b y w a j ą nieco niższe
z n a d w i e s z o n ą izbicą lub bez, nakryte niskim daszkiem
o podstawio kwadratowej lub wielobocznej, z k t ó r e j wyrasta
s m u k ł a graniasta lub s t o ż k o w a t a iglica.
Forma wież w y s t ę p u j ą c y c h w drewnianych cerkwiach
Siedmiogrodu zapożyczona jest z gotyckiej architektury
murowanej, k t ó r e j sporo zachowało się w tamtejszych mia­
stach (Sibiu, Sighisoara, Medias, Cionadie i wiele innych),
jak również i po wsiach (Mesendorf, Dealu Frumos i i n . ) .
W y s t r ó j w e w n ę t r z n y cerkwi jest bardzo bogaty. N a
ścianach znajdują się polichromie o rozmaitej tematyce,
wśród k t ó r e j często zdarzają się sceny p r z e d s t a w i a j ą c e k a r y
piekielne czekające grzeszników za różne przewinienia, j a k
lenistwo, obmowa, kradzież czy oszustwo. P i ę k n i e rzeźbione
ikonostasy zdobią malowane na desce ikony, ogólną zaś de­
korację w n ę t r z a uzupełniają obrazy malowane na szkle
przez malarzy z Nicula i ludowe wzorzyste t k a n i n y .
K s i ą ż k a jest bogato ilustrowana. D l a każdej z opisanych
cerkwi zamieszczony jest rzut poziomy a dla n i e k t ó r y c h
również rysunki p r z e d s t a w i a j ą c e przekroje pionowe (podłuż­
ne i poprzeczne) oraz r z u t y więźby dachowej. W materiale
fotograficznym — prócz ilustracji omawianych o b i e k t ó w ,
u j ę t y c h całościowo, ozy ważniejszych f r a g m e n t ó w — znaj­
duje się sporo zdjęć d o t y c z ą c y c h wystroju w n ę t r z a , głównie
zaś polichromii ściennej. Załączona na k o ń c u mapa pozwala
zorientować się w rozmieszczeniu opisanych w pracy za­
bytków.
Ze względu na sposób opracowania tekstu, j a k i dobrze
d o b r a n ą szatę ilustracyjną, książka reprezentuje t y p w y ­
dawnictwa, po k t ó r e sięgnąć może zarówno fachowiec, zaj­
m u j ą c y się a r c h i t e k t u r ą d r e w n i a n ą , j a k i laik, dla k t ó r e g o
będzie ono przede wszystkim zbiorem ciekawych ilustracji.
Bss.
181

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11237" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11215">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4c20b148cd93f5237c055916dae807e7.pdf</src>
        <authentication>283f9434905b19795e69b1d5564755c5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133897">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4602</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133898">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133899">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4275</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133900">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133901">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.4; s.240-244</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133902">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133903">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133904">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133905">
                <text>К

Е

С

Е

N

Z

R U D O L F B E D N A R I K , C I N T O R I N Y N A SLOVENSKTJ, str. 173, ilustr.
-białych i kolorowych 148. V y d . Slovenskej Akademie Vied. Bratislava 1972.

W roku 1951 w nr 1/2 „Polskiej Sztuki L u d o w e j "
recenzowałem w y d a n ą dwa lata wcześniej p r a c ę Rudolfa
Bednarika p t . Ludove nahrobniky na Slovenska. B y ł a to
niewielka książeczka, ilustrowana licznymi rysunkami
kreskowymi i fotograficznymi na w k ł a d k a c h kredowych,
zawierająca opisy r ó ż n y c h form n a g r o b k ó w w y s t ę p u j ą c y c h
na Słowacji, w p o w i ą z a n i u z ludowymi wierzeniami, doty­
c z ą c y m i śmierci i o b r z ą d k u pogrzebowego.
W 1972 г., a więc 23 lata po ukazaniu się wspomnianej
książki pojawiła się tego samego autora nowa pozycja
k s i ą ż k o w a pod z b l i ż o n y m t y t u ł e m . W y d a n a w serii „ K l e n o dnica slovenskej ludovej k u l t u r y " (Skarbnica słowackiej
ludowej k u l t u r y ) z y s k a ł a bardzo starannie o p r a c o w a n ą
szatę e d y t o r s k ą . K s i ą ż k a o formacie łożącego p r o s t o k ą t a ,
oprawna w jasno szare p ł ó t n o , osłonięta jest pięknie w y ­
k o n a n ą o b w o l u t ą z kolorowym zdjęciem p r z e d s t a w i a j ą c y m
drewniany nagrobek na tle ukwieconego trawnika. Tekst
drukowany jest na d o s k o n a ł y m papierze, ilustrowany
bogato rysunkami (częściowo p o w t ó r z o n y m i z pracy po­
przedniej) oraz licznymi zdjęciami fotograficznymi przed­
s t a w i a j ą c y m i cmentarze i nagrobki, a reprodukowanymi
na w k ł a d k a c h kredowych.
P i ę k n e j oprawie graficznej towarzyszy ciekawy i bardzo
w a r t o ś c i o w y pod względem etnograficznym tekst. Cmen­
tarz — w ujęciu autora — to nie jest wyłącznie pewna
ilość g r o b ó w z mniej lub więcej artystycznie w y k o n a n y m i
nagrobkami, otoczonych w s p ó l n y m ogrodzeniem, ale przede
wszystkim zjawisko kulturowe, w k t ó r y m z n a j d u j ą swe
odbicia dawne i współczesne wierzenia i stosunki społeczne.
I c h k o ń c o w y m wyrazem jest forma o b r z ą d k u pogrzebowego,
opieki nad grobem czy k s z t a ł t nagrobka.
W pierwszych rozdziałach swej pracy zajmuje się autor
l u d o w y m i wierzeniami na temat duszy i życia pozagrobo­
wego, magii związanej ze śmiercią i formami p o c h ó w k ó w .
W kulturze ludowej długo z a c h o w a ł y one swe formy archa­
iczne, k t ó r y c h m i m o z a k a z ó w i kar nie u d a w a ł o się wyplenić
kościołowi chrześcijańskiemu. P r z y k ł a d e m może b y ć zwy­
czaj chowania z m a r ł y c h poza cmentarzem na polach lub
w lesie, bez zachowania o b r z ą d k u kościelnego, co w rejonie gór­
nego Hronu(tzw.Horehronie) u t r z y m a ł o się do X V I I w. Po­
grzebom t o w a r z y s z y ł y różne stare zwyczaje, wśród k t ó r y c h
w s p o m n i e ć należy sadzenie drzewka nad głową pocho­
wanego, z czego autor wywodzi późniejsze nagrobki w kształ­
cie ozdobnie obrobionych słupów. Sporo uwagi poświęca
Bednarik p o c h ó w k o m specjalnym, j a k np. na skrzyżowaniu
dróg, na granicy wsi i t p . Za węgierskim etnografom Denzo
Malonyayem opisuje zwyczaj grzebania z m a r ł y c h , ale nie
ochrzczonych jeszcze dzieci w glinianych naczyniach.
Miejsca, w k t ó r y c h je chowano oznaczone b y ł y w s p ó l n y m
nagrobkiem w postaci kamiennego s ł u p a z w n ę k a m i skie­
rowanymi na cztery strony ś w i a t a . Jest to ciekawy przy­
czynek do „ n o w o ż y t n y c h u r n " znalezionych przez Fran­
ciszka K o t u l ę w okolicach Rzoszowa ( „ P o l s k a Sztuka
L u d o w a " , 1960 г., s. 230), j a k i do tajemniczych, przeważnie
X V I I I - w i e c z n y c h słupów kamiennych z „ l a t a r n i a m i "
u szczytu i rzeźbą św. W e r o n i k i na cokole, k t ó r e t a k licznie
w y s t ę p u j ą przy drogach naszej Żywieczczyzny.

240

J

kreskowych 25, fotograficznych

E

czarno-

W dalszych rozdziałach pracy określa autor k r y t e r i a
podziału n a g r o b k ó w na pomniejsze grupy i p r z y s t ę p u j e do
ich kolejnego omawiania, p o c z y n a j ą c od nagrobka w formie
dekoracyjnie obrobionego s ł u p a p r z y p o m i n a j ą c e g o czasem
bryłę c z ł e k o k s z t a ł t n ą . Nagrobki tego rodzaju s t a n o w i ą
według autora echo bardzo odległej t r a d y c j i związanej
z wierzeniami okresu przedchrześcijańskiego. Nagrobki słu­
powe m o g ą b y ć wykonane z drewna l u b kamienia. Deko­
racja ich polega na profilowaniu formy i zdobieniu po­
wierzchni. W ś r ó d ozdób w y s t ę p u j e często rozeta cyrklowa,
serce, a z m o t y w ó w chrześcijańskich — kielich lub k r z y ż .
Z nagrobkami tego t y p u wiąże się bogata oprawa wierze­
niowa i obyczajowa, k t ó r ą autor szeroko omawia. Mniej
uwagi poświęca on natomiast nagrobkom w postaci k r z y ż a
w y s t ę p u j ą c y m na grobach ludności katolickiej i prawo­
sławnej bowiem ewangelicy i kalwini k r z y ż ó w nie s t a w i a j ą .
W rodziale t y m zajmuje się autor w y j a ś n i e n i e m genezy
formy k r z y ż a , wiążącej się ze stosowanym przez G r e k ó w
i R z y m i a n sposobem karania s k a z a ń c ó w . W chrześcijań­
stwie krzyż stał się symbolem wiecznego ż y w o t a . Jako
nagrobki zaczęto stawiać krzyże dopiero w X V I w. Roz­
powszechniły się jednak w okresie poreformacyjnym,
w czasach baroku, k t ó r e g o styl wycisnął w y r a ź n e p i ę t n o
na formach i dekoracji krzyżów. W ś r ó d n a g r o b k ó w tej
grupy zaznacza się d u ż e zróżnicowanie. B y w a j ą one drew­
niane, kamienne lub żelazne, zdobione ornamentem rzeź­
biarskim lub malaturami. W zachodniej Słowacji, we wsi
Dobra Voda do dziś wyrabia się krzyże kamienno jako
nagrobki. M o ż n a t a m śledzić rozwój form od X V I I I w.
W okolicach, gdzie b y l i garncarze, na nagrobkach spotyka się
ceramiczne tabliczki z napisami. Z d a r z a ł y się też całe
nagrobki z wypalanej i polewanej gliny.
W osobnym rozdziale zgromadził autor teksty n a p i s ó w ,
k t ó r e pojawiły się na nagrobkach w okresie międzywojen­
n y m lub później w miejsce dawnej ornamentyki. S ą to
przeważnie drobne u t w o r y poetyckie o charakterze ludo­
wych t r e n ó w :
„ A c h t y smrt nemilosrdna, ćo si urobiła,
źe si n a ś m u synackovi v n a j k r a j ś o m
kvete mlady vek zlomila.
R o d i ć o m , sestram, b r a t o v i
a celej rodine żial si u r o b i ł a " .
N a zakończenie pracy daje autor k r ó t k i e podsumowanie
w y n i k ó w swych b a d a ń , zestaw wykorzystanej l i t e r a t u r y
i spis i n f o r m a t o r ó w oraz streszczenie w j ę z y k u niemieckim.
W sumie omawiana t u k s i ą ż k a jest nie t y l k o ł a d n a
ale i bardzo p o ż y t e c z n a . Zawiera m n ó s t w o m a t e r i a ł u doty­
czącego wierzeń i zwyczajów pogrzebowych. Spod wierzch­
niej warstwy obrzędowości chrześcijańskiej w y d o b y w a
elementy stare, k t ó r y c h trwałość w kulturze ludowej jest
niekiedy z a s k a k u j ą c a . Ponadto zwraca ona u w a g ę czytelnika
na swoistą, często n i e d o s t r z e g a n ą lub n i e d o c e n i a n ą gałąź
sztuki plastycznej p o d p o r z ą d k o w a n e j wymogom k u l t u .
Use

�S O N A K O V A C E V I C O V A , L U D O W E S K U L P T U R Y N A S L O V E N S K U , „ S l o v e n s k y Narodopis", R . X V I I I , 1969, 2 — 3
s. 205 — 275. Sona Kovacevicova, Bodrich Sohreiber, Ludowe plastiky, Bratislava 1971.

Sona Kovacevicova jest a u t o r k ą szeregu prac doty­
czących słowackiej sztuki ludowej i jej związków z t r a d y c j ą
h i s t o r y c z n ą , przede wszystkim jednak znana jest jako
badaczka rzeźby ludowej.
W y n i k i jej poszukiwań w tej dziedzinie, publikowane
sukcesywnie od kilkunastu l a t s ą d l a nas interesujące
zarówno ze względu na przedmiot j a k na m e t o d ę b a d a ń .
Najbardziej reprezentatywnym dla poglądów K o v a cevidowej i jednocześnie najobszerniejszym opracowaniem
słowackiej rzeźby ludowej jakiego t a autorka dokonała
jest rozprawa zamieszczona w Slovenskym Narodopisie
p t . „ L u d o w e skulptury na Slovensku". A u t o r k a rozwija
t a m swe koncepcje zarysowane szkicowo j u ż wcześniej,
w a r t y k u ł a c h publikowanych w 1966 r. w czasopiśmie
„ V y t v a r n y Z i v o t " oraz we w s t ę p i e i szkicu poświęconym
graficznym wzorom rzeźb ludowych w katalogu wystawy
„ L u d o w a plastika na Slovensku "zorganizowanej w 1966 r.
przez Muzeum Narodowe w Pradze. Ostatnio, w 1971 r.
o p r a c o w a ł a Kovacevicova wspólnie z fotografikiem Bedrichem Schreiberem album słowackiej rzeźby ludowej p n .
Ludowe Plastiky. K s i ą ż k a zawiera 103 fotografie barwne
opatrzone
rozszerzonymi
podpisami — komentarzami.
W wielu przypadkach autorka cytuje pierwowzory przed­
s t a w i e ń pokazywanych na zdjęciach. Wszystkie rzeźby
są datowane i k r ó t k o scharakteryzowane formalnie. D o b ó r
e k s p o n a t ó w , bardzo staranny i konsekwentnie przeprowa­
dzony, zmierza do zaprezentowania cech t y p o w y c h a jedno­
cześnie charakterystycznej odrębności plastycznej słowackiej
rzeźby ludowej.
Metoda zastosowana przez Kovacevicowa bazuje —
jak t o autorka podkreśla we wstępie cytowanej rozprawy —

na założeniach p r z y j ę t y c h przez t w ó r c ó w
nowoczesnej
folklorystyki słowackiej J . Horaka, B . Vaclavika, A .
Melicherćika i P. Bogatyrieva. Wykorzystuje t e ż doświad­
czenia p r a c u j ą c y c h wcześniej nad słowacką r z e ź b ą i malar­
stwem ludowym historyków sztuki, A . Guntherovej, N .
Melnikovej — PapouSkovej i К . Sourka.
Kovacevicova przeprowadza analizę, rzeźby ludowoj
na Słowacji, łącząc m e t o d ę analizy formalnej z funkcjo­
n a l n ą , p r ó b u j e w y k a z y w a ć przyczyny i w a r u n k i u k s z t a ł t o ­
wania się poszczególnych t y p o w y c h p r z e d s t a w i e ń .
Rozprawę, rozpoczyna rozdział poświęcony zagadnieniu
przedstawienia człowieka w rzeźbie, ludowej. Stwierdzając
t y p o w ą t a k ż e dla słowackiej rzeźby ludowej ideograficzność
widzenia jej twórców stara się autorka na konkretnych
p r z y k ł a d a c h analizować istotę tego zjawiska. P o s t a ć ludzka
b y ł a zarówno dla rzeźbiarzy j a k odbiorców ich dzieł symbo­
licznym znakiem, k t ó r y miał na celu umożliwić k o n t a k t
m i ę d z y personifikowaną przez n i ą siłą — ideą a odbiorcą.
Problem realizmu przedstawienia s p r o w a d z a ł się w tej
sytuacji do w y o b r a ż e n i a głównych cech c h a r a k t e r y z u j ą c y c h
d a n ą p o s t a ć , a zrozumiałych dla społeczeństwa wsi. Zasada
t a dotyczy t a k ż e zdobienia rzeźbą n i e k t ó r y c h p r z e d m i o t ó w
u ż y t k o w y c h j a k ule, przęślice, czerpaki, czy zabawki l u b
maski obrzędowe. M o t y w y t y c h zdobin wiążą się niekiedy
z przedchrześcijańskim k u l t e m słońca i księżyca i i c h
personifikacją, a t a k ż e z k u l t e m p r z o d k ó w . Z czasem gdy
obrzęd stał się t y l k o z a b a w ą , symboliczne znaki straciły
swe znaczenie i o d g r y w a ł y rolę j u ż t y l k o d e k o r a c y j n ą .
W k o ń c u X I X w., pod w p ł y w e m wzorów miejskich r z e ź b a
i zdobnictwo ludowe zatraciło swój dawny charakter i za­
częło n a b i e r a ć cech naturalistycznych.

R z e ź b y drewniane, malowane,z kapliczek: I I . 1. Madonna z Dzieciątkiem z palmami. X I X w. wys. 46 cm. Środkowa Sło­
wacja. W ł . Muz. N a r . M a r t i n . I I . 2. Madonna z Hlbokej Cesty w B r a t y s ł a w i e . X I X w . wys. 44 c m . Zachodnia Słowacja.
Wł. Muz. w Tarnawie. I I . 3. Madonno z Marianki lub z Dubnic, X V I I I / X I X w., wys. 37 cm. Zachodnia Słowacja. W ł . M u z .
Nar. w B r a t y s ł a w i e .

241

�Ś w i a d e c t w a przetrwania wierzeń p o g a ń s k i c h odnaleźć
m o ż n a t a k ż e w rzeźbach figuralnych z w i ą z a n y c h z k u l t e m
chrześcijańskim. N o w a wiara, staczając zwycięską w a l k ę
ze s t a r ą , z a c h o w a ł a jednak n i e k t ó r e dawne formy, lub
nie b y ł a w stanie zupełnie przezwyciężyć dawnych t r a d y c j i
np. k u l t u p r z o d k ó w i wiary w demony, co uwidacznia się
przede wszystkim w przysłowiach i p o r z e k a d ł a c h , ale t a k ż e
i w plastyce ludowej. Tak np. przedstawienie Trójcy Świętej
jako postaci o trzech twarzach n a w i ą z u j e do starosłowiań­
skich w y o b r a ż e ń wielogłowych b o g ó w . Bóg Ojciec, a t a k ż e
Chrystus czczeni b y l i w sposób podobny do k u l t u Peruna.
Ś w i ę t y c h otaczano czcią o d d a w a n ą dawniej s t r z e g ą c y m
domostw duchom p r z o d k ó w lub d e m o n ó w , k t ó r e — jak
wodnik, zmora, czy upiór m o g ł y szkodzić, ale i p o m a g a ć
ludziom. P o n i e w a ż stosunek do chrześcijańskich świętych
b y ł zdaniem K o v a ć e v i ć o v e j u słowiańskiego ludu bez­
p o ś r e d n i ą k o n t y n u a c j ą dawnych wierzeń pogańskicli ich
ludowe wizerunki n a w i ą z y w a ł y również do dawnych usank­
cjonowanych t r a d y c j ą symbolicznych personifikacji. Obok
przytoczonych p r z y k ł a d ó w autorka w i d z i k o n t y n u a c j ę
wierzeń p o g a ń s k i c h w zaaprobowaniu przez l u d przed­
stawienia Ducha Świętego w postaci gołębicy, a t a k ż e
w upodobaniu do stosowania w ornamentyce m o t y w ó w
rozety cyrklowej i k o ł a — symboli słońca i księżyca. To samo
odnosi się do zwyczaju sytuowania kapliczek w miejscach
niebezpiecznych, gdzie dawniej p r z e b y w a ł y dusze p r z o d k ó w ,
dawni bogowie i demony.
W sposobie przedstawienia postaci ludzkich dostrzega
też K o v a ó e v i ć o v a p o k r e w i e ń s t w a m i ę d z y s z t u k ą l u d o w ą
a gotykiem — przede wszystkim w typizowaniu przed­
s t a w i e ń i p r z y w i ą z y w a n i u uwagi do a t r y b u t ó w — co w obu
przypadkach w y n i k a ł o z d ą ż e n i a do przekazania określo­
nych treści w sposób jasny j a k najszerszym k r ę g o m od­
biorców.

I n t e r e s u j ą c e spostrzeżenie czyni Kovacevieova szu­
k a j ą c w y t ł u m a c z e n i a przetrwania w rzeźbie ludowej na
Słowacji wzorów gotyckich i renesansowych, znacznie
silniej działających niż późniejsze style historyczne. Stało się
tak — jak stwierdza — ze względu na „ p o g r a n i c z n e " usy­
tuowanie polityczne kraju od czasów n a j a z d ó w tureckich
pod koniec X V I w. P ó ź n i e j b r o n i ą c swej odrębności przed
p o l i t y k ą zaborczą H a b s b u r g ó w — Słowacy przeciw­
stawiali się i d ą c e m u z A u s t r i i barokowi. Usytuowanie kraju
na k r a ń c a c h cesarstwa p o w o d o w a ł o , że mniej w Słowacji
inwestowano, rozwijała się ona wolniej, tak że w p ł y w roz­
w o j u p r z e m y s ł u na k u l t u r ę l u d o w ą zaczął się dopiero
w k o ń c u X I X w . Pograniczność położenia kraju s t a ł a się
też p r z y c z y n ą większego na t y c h terenach liberalizmu
w stosunku do d y s y d e n t ó w . I ten fakt znalazł odbicie
w kulturze ludowej.
Istnienie na Słowacji czterech odmiennych w y z n a ń
chrześcijańskich znalazło swe odbicie w sztuce religijnej,
t a k ż e ludowej. N a Słowacji zachodniej p a n o w a ł katolicyzm
0 cechach k u l t u zachodnio-europejskiego, przy czym na
k r a ń c a c h p o ł u d n i o w o - zachodnich najmocniej oddziałał
barok i p r ą d y kontrreformacji. W Słowacji północnej
1 częściowo w ś r o d k o w e j , gdzie b y ł o wielu l u t e r a n ó w k u l t
M a r i i i świętych u s t ę p o w a ł y miejsca k u l t o w i Chrystusa,
ewangelistów, p r o r o k ó w i Św. T r ó j c y . R ó ż n o r o d n o ś ć przed­
stawień figuralnych zastąpiło bogactwo ornamentyki. Puryt a ń s k i , kalwiński protestantyzm oddziałał szczególnie mocno
na p o ł u d n i u . N a wschodzie k u l t katolicki wykazuje w p ł y w y
prawosławia.
Pierwowzorami najbardziej rozpowszechnionych w sło­
wackiej rzeźbie ludowej p r z e d s t a w i e ń , b y ł y wizerunki
cudowne Panny M a r i i , rozpowszechniono na
Słowacji
przede wszystkim dzięki w p ł y w o m węgierskim i austriac-

R z o ź b y drowniane malowane. W ł . Muz. Nar. w M a r t i n i e : I I . 4. Św. Katarzyna. X V I I I w . wys. 37 cm. R z e ź b a kościelna
z północnej Słowacji. I I . 5. Św. Józef z D z i e c i ą t k i e m Jezus. X I X w. wys. 59 cm. z kościoła lub kapliczki. I I . 6. Madonna
L o r e t a ń s k a . X V I I I / X I X w. wys. 53 cm.

6

242

�R z e ź b y drewniane, malowano, z kapliczek: 11. 7. Pieta z Saśtina, koniec X I X w., wys. 29 cm. Wł. Muz. w Trenćinie. I I . 8.
Matka Boska z Lourdes. X V I I 1 / X I X w., wys. 40 cm. Poch. z środkowej Słowacji. W ł . Muz. w Orawskym Podzamku.

k i m . Madonna jako patronka Węgier miała w t y m
szczególnie wiele miejsc k u l t u .

kraju

K o v a ć e v i ć o v a wymienia 68 miejscowości p ą t n i c z y c h
na Słowacji, rozsławionych dzięki k u l t o w i M a r i i (wymienia­
j ą c daty ich powstania i ewentualnych renowacji cudownych
figur czy obrazów). Część z nich z y s k a ł a sławę j u ż w średnio­
wieczu, większość w X V I I i X V I I I stuleciu. Wszystkie one
były wielokrotnie kopiowane w warsztatach m a j s t r ó w
cechowych, p r a c u j ą c y c h w miastach i miasteczkach. Kopie
te — ś w i a d e c t w a sławy i rozległości zasięgu pielgrzymek
s t a w a ł y się n a s t ę p n i e wzorami dla a r t y s t ó w ludowych.
K u l t Chrystusa rozpowszechniony był na całej Słowacji.
Obok najpopularniejszego przedstawienia — Chrystusa
U k r z y ż o w a n e g o , często spotykane są również inne tematy
pasyjne: Chrystusa Biczowanego, u Słupa, niosącego K r z y ż ,
Cierniem Koronowanie, Ecce H o m o . Przedstawienia te
miały, podobnie j a k wizerunki M a r i i , wzory kościelne —
j a k i tamte z a r ó w n o gotyckie, jak barokowe i klasycystyczne.
Najstarszy, sięgający gotyku k u l t świętych otaczał
ś w i ę t e : B a r b a r ę i K a t a r z y n ę . Pozostali, czczeni wśród
ludu święci zaczęli b y ć popularni w dobie baroku. Naj­
bardziej rozpowszechniono począwszy od X V I I I w . było
n a b o ż e ń s t w o do Św. Floriana — patrona ognia i Św. Jana
Nepomucena — opiekuna wód.
Ludowe rzeźby świeckie na Słowacji b y ł y przede
wszystkim figurkami szopkowymi .Wykonywano je na Orawie
i w Liptowie, b y ł y rzeźbione t a k ż e przez górników w oko­
licach Bańskiej Stiavnicy. Tworzono je jeszcze w pierwszej
połowie X I X w.
Największa ilość rzeźb ludowych p o w s t a w a ł a na Sło­
wacji w warsztatach działających w centrach p ą t n i c z y c h

i ich b e z p o ś r e d n i m sąsiedztwie (m.in. w okolicach Ś a ś t i n a ,
Marianki, Starych Hor, Levocy, Presova). P o w s t a j ą c e
w nich m a ł e drewniane f i g u r k i — kopie cudownego wize­
runku k u p o w a l i ' wszyscy p ą t n i c y . R z e ź b y te b y ł y zwykle
opatrzone napisem p o t w i e r d z a j ą c y m , że kopia b y ł a d o t k n i ę t a
do cudownego wizerunku.
Wierność owych kopii w stosunku do wzoru nie b y ł a
zwykle d u ż a . S t o p i e ń p o d o b i e ń s t w a zależał t u od wielu
czynników od możliwości technicznych t w ó r c y począwszy.
Istotne znaczenie miał też status społeczny samego rzeź­
biarza i jego odbiorców. Zgodnie z ogólną z a s a d ą w y m a g a ń
stawianym rzeźbom przez lud musiały kopie w oczach
odbiorców p r z y p o m i n a ć oryginał, co oznaczało, że musiały
ono p o w t a r z a ć te elementy cudownego wizerunku, k t ó r e
zdaniem ludowych odbiorców d e c y d o w a ł y o charakterze
danej f i g u r y : Madonna Starohorska miała więc zawsze
zaznaczony kontrapost, Proszowska charakterystyczne,
barokowe ł a m a n i e szat, M a r i a ń s k a — trójdzielną, dzwonow a t ą k o r o n ę . Pieta z S a ś t i n a z a c h o w a ł a w ludowych wize­
runkach tragiczne napięcie ekspresji, dla Piety z N i t r y
wyróżniający był charakterystyczny u k ł a d ręki Chrystusa.
B e z p o ś r e d n i m i wzorami dla rzeźbiarzy ludowych były
zwykło istniejące już kopie rzeźbiarskie cudownego wize­
r u n k u wykonane przez bieglejszych od nich rzeźbiarzy
rzemieślników, lub wizerunki graficzne, przeważnie obrazki
dewocyjne, rozpowszechniane z a r ó w n o w centrach p ą t n i ­
czych, jak po wsiach przez handlarzy dewocjonaliów.
Podobne obrazki służyły za wzory figur świętych. Wszystkie
wzorce były przez rzeźbiarzy ludowych przetwarzane
często tak dalece, żo powstałe w oparciu o nie dziełka
m o ż n a t r a k t o w a ć jako oryginalno praco ich t w ó r c ó w .
Odbijał się w nich charakterystyczny sposób widzenia t w ó r ­
ców ludowych, icłi wrośnięcie w d a w n ą t r a d y c j ę , a t a k ż e ich

243

�П. 9. Pieta z Holića, drewno malowano. X I X w., wys. 68 cm.

ograniczone możliwości warsztatowe z jednej, a dziedzictwo
technik n a b y t y c h od m i s t r z ó w cechowych z drugiej strony.
Zachowane wzory graficzne u ż y w a n e w pracowniach
rzeźbiarskich i szkice do rzeźb i wreszcie same f i g u r k i
p r z e k o n u j ą , że jedna pracownia w y k o n y w a ł a często k i l k a
rodzajów rzeźb o tej samej tematyce. N i e k t ó r z y z rzeźbiarzy
w ciągu lat pracy opracowywali kolejno k i l k a w a r i a n t ó w
tego samego przedstawienia, zawsze przekształcając wzór
nieco inaczej.
Wiele rzeźb ludowych nawiązuje w swej formie do
któregoś ze stylów łiistorycznych. Stwierdzenie tego faktu
nie pozwala jednak w y s u w a ć ż a d n y c h ogólniejszych wnio­
sków. P o d o b i e ń s t w o stylowe nie m o ż e b y ć t e ż pomocne
w datowaniu, g d y ż świadczy jedynie o istnieniu wzoru
wybieranego spośród rzeźb czy obrazów widzianych przez
rzeźbiarza lub otaczanych szczególną czcią.
P o g l ą d y K o v a ć e v i ć o v e j na słowacką rzeźbę l u d o w ą
i sposób jej analizowania — k t ó r e wyżej s t a r a ł a m się
streścić w d u ż y m skrócie i uproszczeniu — s ą w ogólnych
założeniach zbliżone do tez wysuwanych t a k ż e przez ba­
daczy polskich, przede wszystkim przez Ksawerego Piwockiego, a w odniesieniu do bardziej szczegółowych b a d a ń

rzeźby poszczególnych regionów przez S t a n i s ł a w a Błasz­
czyka i Jacka Olędzkiego.
B r a k jednak w literaturze polskiej współczesnego
opracowania syntetycznego zagadnień rzeźby ludowej
t r a k t u j ą c e g o przedmiot równie wszechstronnie. Szczególnie
cenne wydaje się u Kovacevicovej podjęcie p r ó b y analizy
historycznego rozwoju r z e ź b y ludowej na Słowacji z uwzględ­
nieniem wpływu na n i ą dziedzictwa miejscowej k u l t u r y
przedchrześcijańskiej i n a s t ę p n i e wszechstronne rozważenia
funkcji kultowej (z uwzględnieniem odmian k u l t u r ó ż n y c h
wyznań chrześcijańskich) jej specyficznej postaci w kulturze
ludowej i w p ł y w u owej funkcji na rzeźbę, t a k ż e na jej
formę p l a s t y c z n ą .
P o n i e w a ż , j a k dowodzi autorka, ogromna większość
słowackich rzeźb ludowych p o w s t a ł a jako kopie wize­
r u n k ó w cudownych, wykonywano w miejscowościach p ą t niczyeh, szczególne znaczenie m a j ą w y n i k i jej b a d a ń doty­
czące rzeźb w pracowniach tarn istniejących. Zestawienie
rzeźb ludowych z wzorami graficznymi i przypomnienie
jakie i od j a k dawna czczone b y ł y właściwe pierwowzory,
a t a k ż e przypomnienie zasięgu popularności pielgrzymek,
stanowi m a t e r i a ł bardzo cenny i bardzo konkretnie ilustru­
j ą c y tezy a u t o r k i . Jeżeli nawet w zestawieniu z pracami
innych badaczy słowackich i zagranicznych nie s t a n o w i ą
one zasadniczego nowum, stanowią w wielu wypadkach
dowody tez przyjmowanych wcześniej jedynie hipotetycznie.
W Polsce takich b a d a ń jeszcze właściwie nie prowa­
dzono (z w y j ą t k i e m n i e k t ó r y c h spostrzeżeń np. Haliny
Olędzkiej d o t y c z ą c y c h Madonny Skępskiej, czy Stefanii
Krzysztofowicz — Chrystusa Upadającogo pod K r z y ż e m ) ,
a b y ł y b y one j a k sądzę bardzo przydatne. N p . odnajdując
„ c u d o w n e pierwowzory" rozpowszechnionych w Mało­
polsce południowej przedstawień Madonny z Dzieciątkiem,
czy Piety, podobnie j a k Piet w a r m i ń s k i c h d a ł o b y się wielo
powiedzieć o przyczynio ich związku z t r a d y c j ą g o t y c k ą ,
a w n i e k t ó r y c h wypadkach może i zlokalizować pracownie
z k t ó r y c h wychodziły.
Materiał zabytkowy zgromadzony przez Kovacevicova
stanowi dla nas cenne źródło p o r ó w n a w c z e , pozwalając
wyróżnić wśród zachowanych r z e ź b , przede wszystkim na
terenach pogranicznych ze Słowacją, importy s t a m t ą d .
Mówiąc o stopniu odrębności od wzorca j a k i osiągali
w swych pracach słowaccy rzeźbiarze ludowi podkreślała
Kovacevicova zjawisko (analizowane u nas przede wszyst­
k i m przez Piwockiego) większej swobody interpretacji
wzoru u t w ó r c ó w s a m o u k ó w działających poza zasięgiem
rzemieślniczych w a r s z t a t ó w z ośrodków p ą t n i c z y c h .
Wydaje się, że takie spostrzeżenia m o ż n a w pewnym
sensie odnieść do ogólniejszego p o r ó w n a n i a polskiej i sło­
wackiej rzeźby ludowej. U naszych p o ł u d n i o w y c h sąsiadów
rzeźba o d g r y w a ł a w plastyce ludowej rolę p o d o b n ą , j a k
u nas malarstwo na p ł ó t n i e , papierze i blasze. Można za­
u w a ż y ć pewne analogie k s z t a ł t o w a n i a formy — w y n i k a j ą c e
z w a r u n k ó w w j a k i c h p o w s t a w a ł y — między słowackimi
r z e ź b a m i i polskimi obrazami l u d o w y m i z wielkich cen­
t r ó w p ą t n i c z y c h . W i ę k s z y indywidualizm r o z w i ą z a ń i inter­
pretacji powszechnie p r z y j ę t y c h wzorów w rzeźbie polskiej
niż słowackiej t ł u m a c z y zapewne przede wszystkim t o , że,
u nas o ś r o d k ó w masowej wytwórczości rzeźb b y ł o m a ł o .
Anna

II. 1--9. Heprodukcje z książki: S. KovaCevtfovu, В. Schreiber, Ludove plastiky, Bratislava 1971.

244

Kunczyńska-Iracka

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6666" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6646">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/72e55a2a91a8d95464a845cd0f028272.pdf</src>
        <authentication>dd6378193ef4de0db6b934d5cd46f6d2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79466">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4524</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79467">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79468">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4207</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79469">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1974 t.28 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79470">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1974 t.28 z.3; s.188-189</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79471">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79472">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79473">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79474">
                <text>ДВЕРЦЫ К
Автор описывает деревянные р а з у к р з ш е н и я зас­
л о н к и — своего рода д в е р ц ы , п р и к р ы в а в ш и е
в двад­
ц а т ы х годах ч а с т ь к у х о н н о й п е ч и м е ж д у п л и т о й и
ж е л е з н ы м к о л п а к о м н а д ней. Д в е р ц ы эти б ы л и обна­
р у ж е н ы во время исследований, проводимых Институ­

ЛЕЖАНКЕ
том и с к у с с т в а в д е р е в н я х , р а с п о л о ж е н н ы х на северо-восток от Ж е ш с в а . Это е д и н с т в е н н ы й случай упот­
р е б л е н и я з а с л о н о к к у х о н н о й п е ч и в виде дверц сто­
лярной работы.
В П о л ь ш е повсеместно
пользуются
д л я этой ц е л и з а н а в е с к а м и и з к а к о й - н и б у д ь ткани.

S H U T T E R S I N K I T C H E N STOVES
The authoress o f the article describes decorated wooden
shutters, doors of a k i n d , used i n the twenties to cover the
space between the iron top plate and the chimney hood over
i t . The shutters were found during the on-the-spot regional

research conducted b y the A r t I n s t i t u t e i n villages situated
north-east of Rzeszów. This is the only known case of the use
of such shutters made by a joiner as the usual practice in
Poland is to have a small curtain made of material.

N

J

M A R I A P R Z E Ź D Z I E C K A . O m a ł o p o l s k i m malarstwie ikonowym X I X wieku. Studia nad epilogiem sztuki cerkiewnej
w diecezji przemyskiej i na terenach sąsiednich. Ossolineum, W r o c ł a w — W a r s z a w a — K r a k ó w — G d a ń s k 1973, s. 78 + 77 i l .
K s i ą ż k a Przeździeckiej zwraca u w a g ę na zagadnienie
pomijane dotychczas, a niewątpliwie zasługujące na u w a g ę ,
przede wszystkim badaczy sztuki ludowej i jej pogranicza
ze s z t u k ą cechową.
K i l k a ostatnich lat swego życia poświęciła Przeździecka
badaniom nad zachowanymi w Polsce i k o n a m i u n i c k i m i .
Zakończenie pierwszego etapu t y c h b a d a ń stało się p o d s t a w ą
dysertacji doktorskiej, k t ó r ą j u ż po śmierci a u t o r k i przygoto­
wała do d r u k u E w a Dwornik-Gutowska. Niestety, p o s t ę p u ­
jąca choroba uniemożliwiła Przeździeckiej
rozwinięcie
rozpoczętych p o s z u k i w a ń . Wiele istotnych w ą t k ó w zostało
w książce jedynie naszkicowanych, niemniej przedstawia ona
d u ż ą w a r t o ś ć — t y m większą, że jest zamierzeniem pio­
nierskim.
Jak wielokrotnie p o d k r e ś l a sama autorka — prezento­
wany przez n i ą m a t e r i a ł nie przedstawia d u ż y c h walorów
artystycznych. Pod t y m względem epilog malarstwa unic­
kiego nie b y ł interesujący. B y ł natomiast ciekawym zja­
wiskiem k u l t u r o w y m , zwłaszcza w aspekcie w p ł y w u twór­
czości rzemieślniczych w a r s z t a t ó w malarskich na s z t u k ę
ludową. Badania Przeździeckiej rzucają t e ż światło na
zagadnienie w p ł y w u specyficznego środowiska zlecenio­
dawców i odbiorców na prowincjonalną s z t u k ę religijną.
P o d s t a w ę m a t e r i a ł o w ą pracy stanowi inwentaryzacja
z a b y t k ó w zachowanych na terenie Polski i częściowo na
Słowacji oraz starannie przeprowadzona kwerenda archi­
walna w dobrze zachowanym zbiorze d o k u m e n t ó w Archi­
w u m Biskupstwa Grecko-Katolickiego w P r z e m y ś l u .
U d a ł o się autorce na podstawie archiwaliów opracować
słownik malarzy cerkiewnych, działających w Małopolsce
w X I X w., zawierający 69 nazwisk t w ó r c ó w ikonostasów
i obrazów w r ó ż n y c h cerkiewkach. Ustalenie autorstwa
i miejsca przeznaczenia owych malowideł jest często j e d y n y m
świadectwem ich istnienia. Ogromna większość cerkiewek
unickich, a zwłaszcza ich wyposażenia, uległa zniszczeniu.
Dokładniej u d a ł o się Przeździeckiej o d t w o r z y ć dzieje
jednej z rodzin malarzy — B o g d a ń s k i c h . Członkowie kolej­
nych pokoleń rodu malowali obrazy do cerkwi w ciągu ca­
łego X I X w., a ostatni z nich p r a c o w a ł jeszcze do lat sześć­
dziesiątych naszego stulecia. Ż a d e n z nich nie wyróżnił się
artystycznym poziomem swej twórczości, ale dzieje ich
m o ż n a u w a ż a ć za p r z y k ł a d dobrze ilustrujący zjawisko
typowe dla dziejów malarstwa unickiego w Polsce w okresie
schyłkowym. B o g d a ń s c y studiowali w polskich uczelniach
artystycznych, albo pobierali n a u k i w rodzinie. Malowali
swe obrazy religijne, podobnie j a k katoliccy prowincjonalni
malarze, w oparciu o popularne wzory graficzne, kopiowali
też znane za p o ś r e d n i c t w e m rycin słynne kompozycje reli­
188

gijne wielkich m i s t r z ó w . Rembrandta, Rubensa. Związek
ich twórczości z t r a d y c j ą malarstwa bizantyjskiego jest już
zupełnie nieczytelny. W związku z t y m sądzę, że nie można
ich prac określać mianem ikon. (Tak nazwano w książce
obrazy malowane na desce, nawet t a m gdzie ani ujęcie
ikonograficzne, ani sposób malowania nie pozwala wiązać
ich z ikonami).
B o g d a ń s c y p r z y p o m i n a j ą , j a k sądzę, bardziej np. ce­
chowych, dziewiętnastowiecznych malarzy częstochowskich
— oczywiście t y c h najbardziej renomowanych (nie malują­
cych dla chłopów), niż dawnych malarzy cerkiewnych.
P r z e ź d z i e c k a stara się też z r e k o n s t r u o w a ć działalność
m a l a r s k ą znanych małopolskich w a r s z t a t ó w ikonowych
w X I X w., a przy okazji zajmuje się w k i l k u wypadkach ich
dziejami u schyłku X V I I I w. Szczególnie interesujące są jej
spostrzeżenia d o t y c z ą c e malarzy rybotyckich. N a podstawie
przekazów źródłowych autorka wyprowadza wniosek, że
ośrodek ten s k u p i a ł malarzy o znacznej rozpiętości umiejęt­
ności, a nie t y l k o najsłabszych, j a k sądziła Nowacka. Stwier­
dza t e ż Przeździecka, że obok m n i c h ó w malowali także
rybotyccy mieszczanie. Zwraca też u w a g ę na możliwość
o d d z i a ł y w a n i a na malarstwo rybotyckie blisko położonej
K a l w a r i i P a c ł a w s k i e j , k t ó r a jako wielki ośrodek pątniczy
mogła b y ć p o w a ż n y m źródłem z b y t u obrazów.
Malowidła „ o d p u s t o w e " wykonywane seryjnie dla chło­
pów, a zachowane przede wszystkim jako obrazy z cho­
rągwi, oraz ludowe rzeźby unickie wzorowano na ikonach
s t a n o w i ą g r u p ę szczególnie interesującą zo względu na swą
s t y l o w ą odmienność od z a b y t k ó w ludowej sztuki religijnej,
katolickiej. Analizując je, autorka stwierdza w t y m malar­
stwie związki z t r a d y c j ą m a l a r s k ą w a r s z t a t ó w rybotyckich,
konstatuje też w p ł y w r ó ż n y c h wzorów ikonograficznych.
Między i n n y m i o d d z i a ł y w a ł y na ludowe malarstwo unickie
w zakresie ikonografii i kompozycji obrazów •— drzeworyt
ludowy oraz malarstwo sąsiednich t e r e n ó w , a także malo­
w i d ł a na szkle.
Obok konkretnych osiągnięć badawczych, książka
Przeździeckiej, j a k k a ż d a praca pionierska, ukazuje szereg
l u k w naszej znajomości zagadnienia, k t ó r e należałoby wy­
pełnić. Sama autorka p r a g n ę ł a zająć się zwłaszcza problemem
związków m i ę d z y p r a c u j ą c y m i dla chłopów warsztatami
malarskimi u n i c k i m i a k a t o l i c k i m i , ich wzajemnym oddzia­
ł y w a n i e m i kręgiem odbiorców. Wydaje się, że podjęcie tego
tematu- jest n i e z b ę d n e przy badaniu malarstwa ludowego
Polski południowo-wschodniej.
Anna

Kunczyńska-Iracka

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10651" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10629">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/87008a44fc389fc251d196f893ba0770.pdf</src>
        <authentication>b856d79933a23ea17a8ed428ad455a2a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126900">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4459</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126901">
                <text>1975</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126902">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4148</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126903">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1975 t.29 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126904">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1975 t.29 z.1-2 ; s.119-121</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126905">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126906">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126907">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126908">
                <text>¡

R

E

С

E

N

Z

J

E

EWA F R Y Ś - P I E T R A S Z K O W A , Ośrodek garncarski w Ł ą ż k u Ordynackim na t l e ceramiki malowanej w Polsce. Polska
Akademia N a u k , I n s t y t u t Sztuki. Warszawa 1973, ss. 287, ryc. w tekście 160.

Z prawdziwym zainteresowaniem sięgam do prac,
które poświęcone s ą konkretnemu zagadnieniu, analizowanemu możliwie wszechstronnie w wielorakich powiązaniaeh—gospodarczych i społecznych — z określoną spolecznością l o k a l n ą . Prace takie p o w s t a j ą w w y n i k u szeroko
zakrojonych b a d a ń , k t ó r y c h celem jest odtworzenie procesu
historycznego kształtującego d a w n ą , lecz t a k ż e współczesną,
rzeczywistość k u l t u r o w ą , d o s t ę p n ą obserwacji badacza.
Zebrane t ą d r o g ą wiadomości s t a j ą się w sprzyjających
warunkach p u n k t e m wyjścia do dalszych r o z w a ż a ń i osiąg; nieć, u p r a w n i a j ą c y c h do gruntownie udokumentowanych
wniosków k o ń c o w y c h , częstokroć z n a w i ą z a n i e m do szer­
szych uogólnień. Ten t r y b p o s t ę p o w a n i a badawczego w y 1 maga nie t y l k o dużej wiedzy z określonego zakresu i bo] gatych doświadczoń terenowych, nie t y l k o ż m u d n e j i w y I trwałej pracy, lecz t a k ż e dobrze zorganizowanego warsztatu
i badawczo -naukowego.
i
I
•
I
I
i
i
I
I

I
I
I
]

I

i
i
I
I
I
I
I

I
I
I
I
i

Nie ulega wątpliwości, że dr Ewa F r y ś - P i e t r a s z k o w a ,
Autorka omawianej pracy, m o g ł a s p r o s t a ć w całej pełni
tym rozległym wymaganiom, dzięki czemu zdołała zrealizować z powodzeniem swe (jakże ambitne!) zamierzenia
badawcze.
Na wstępie pewne wątpliwości n a t u r y formalnej. Skrom­
ny t y t u ł jest w p e w n y m stopniu m y l ą c y — nie odtwarza
w całej rozciągłości zakresu pracy, sugeruje raczej w y ­
eksponowanie na pierwszym planie p o w i ą z a ń genetycznych
produkcji garncarskiej w Ł ą ż k u Ordynackim i późniejszych
wpływów oraz źródeł inspiracji artystycznej (zwłaszcza
dekoracji malarskiej). Istotnie, A u t o r k a r o z w a ż a n i a m i
i wnioskami na ten temat (rozdz. "VIII) zamyka s w ą p r a c ę ,
podsumowując n a s t ę p n i e całość w Zakończeniu. W b r e w t y m
sugestiom m o ż n a jednak p r z y p u s z c z a ć , że powyższa inter pretacja t y t u ł u nie jest zgodna z intencjami A u t o r k i i zapewne z nadmiornej s k r u p u l a t n o ś c i został przez n i ą wprowadzony t y t u ł dwuczłonowy, choć w zasadzie pierwszy
człon (ośrodek garncarski w Ł ą ż k u Ordynackim) b y ł b y
wystarczający i o d p o w i a d a ł b y w całej pełni bogatej treści
tej pięknej pracy. Wydaje się t e ż , że A u t o r k a s t a r a ł a się
uniknąć z b y t ogólnikowego t y t u ł u przez wyeksponowanie
problemu ceramiki malowanej w Polsce, b y t ą drogą zaakcentować w swych rozważaniach historyczny p u n k t
widzenia, konsekwentnie stosowany w t o k u w y w o d ó w
z uwzględnieniem historyczno-społecznych u w a r u n k o w a ń ,
które z a w a ż y ł y na zmiennych losach garncarstwa łążeckiego.
Historyczno nastawienie badawcze towarzyszy Autorce
stałe — od p o c z ą t k u do k o ń c a pracy. Z inspiracji historycznej
sięga więc do źródeł archiwalnych (do A k t Ordynacji Za­
mojskiej, do K s i ą g metrykalnych parafii J a n ó w , Medynia,
Modliborzyce, Leżajsk, do ksiąg meldunkowych), a t a k ż e
do danych statystycznych z r ó ż n y c h dziedzin i do materia­
łów lokalnych ilustrujących działalność SPLiA „Zjedno­
czenie" z l a t 1951—1961. Archiwalia są uzupełniane skrzęt­
nie zebraną l i t e r a t u r ą h i s t o r y c z n ą , t j . opracowaniami,
które s t a n o w i ą n a w i ą z a n i e do omawianej p r o b l e m a t y k i ,

g d y ż zawierają z tego zakresu różne cenne informacje
zaczerpnięte z m a t e r i a ł ó w źródłowych.
Część I (Zarys historii wsi Ł ą ż e k Ordynacki) jest przy­
k ł a d e m należytego wykorzystania m a t e r i a ł u historycznego,
lecz t a k ż e w innych rozdziałach odnajdujemy wiele wska­
zówek tego rodzaju, k t ó r e umożliwiają czytelnikowi odtwo­
rzenie procesów zmian produkcji garncarskiej, jej wzrostu
i z a h a m o w a ń w r ó ż n y c h okresach (por. część I I ) . Na dobro
A u t o r k i stwierdzić należy, że Jej „ Z a r y s historii wsi Łążek
Ordynacki" stanowi zarazem dobrze p r z e m y ś l a n ą , możliwie
wszechstronnie ujętą, c h a r a k t e r y s t y k ę wsi z uwzględnieniem
s t o s u n k ó w gospodarczo-społecznych, a więc m . i n . struktura
rolna (Tabela 1), plan wsi z podaniem u ż y t k o w a n i a ziemi,
n a s t ę p n i e jakość gleb i systemy oraz rodzaje upraw, gospo­
darka hodowlana, zajęcia dodatkowe, emigracja i „cho­
dzenie na bandos", tradycje współżycia społecznego (po­
moc wzajemna i życie towarzyskie), oświata. Jest t o omówie­
nie w zwięzłym zarysie podstaw b y t o w y c h mieszkańców wsi •
w przeszłości i współcześnie z zaznaczeniem obecnej moder­
nizacji, np. w budownictwie.
Z powyższych r o z w a ż a ń jasno wynika, że Autorka
operuje m a t e r i a ł e m dwojakiego r z ę d u : obok materiałów
archiwalnych i p o c h o d z ą c y c h ze źródłowych opracowań
historycznych (o czym wyżej b y ł a mowa), A u t o r k a posługuje
się t a k ż e m a t e r i a ł a m i innego rzędu, s t a n o w i ą c y m i plon Jej
p o s z u k i w a ń terenowych, czyli m a t e r i a ł a m i zgromadzonymi
w w y n i k u Jej bezpośrednich obserwacji oraz m a t e r i a ł a m i
z a c z e r p n i ę t y m i z relacji informatorów. Te właśnie m a t e r i a ł y
są p o d s t a w o w ą b a z ą źródłową omawianej pracy i z tego
t y t u ł u zasługiwałyby na obszerne omówienie. Z koniecz­
ności jednak ograniczam się do najbardziej ogólnych i n ­
formacji.
Ośrodek garncarski łążecki zdaniem A u t o r k i i innych
a u t o r ó w , do k t ó r y c h się odwołuje, jest uznany za jeden
z najbardziej interesujących w Polsce, „jego w y r o b y —
j a k stwierdza A u t o r k a — wyróżniają się wśród innych
malowanych n a c z y ń glinianych w y j ą t k o w y m i walorami
a r t y s t y c z n y m i " (s. 7). Zadecydowało to o podjęciu b a d a ń
w t y m ośrodku i w p o w i ą z a n y c h z n i m genetycznie ośrod­
kach rzeszowskich i lubelskich. Badania zostały podjęte
w 1955 r. i b y ł y prowadzone dorywczo w latach 1957—58,
początkowo z m y ś l ą o popularnym opracowaniu, a następnie
(w m i a r ę pogłębiania b a d a ń w latach 1961—63) stały się
p o d s t a w ą pracy doktorskiej, obronionej w 1967 r. w ka­
tedrze Etnografii i Etnologii Uniwersytetu M a r i i Curie•Skłodowskiej w Lublinie (Promotor: prof, dr Roman Reinfuss). Monografia ta obejmowała wówczas swym zakresem
stan rzeczy do roku 1963. Przed oddaniem pracy do d r u k u
zostały wprowadzone pewne uzupełnienia na podstawie
penetracji terenowej z r. 1972, uwzględniające „przeobra­
żenia w zakresie s t r u k t u r y produkcji, liczby pracowni,
a t a k ż e w a r u n k ó w materialnych garncarzy" (s. 9). W ten
sposób został uchwycony proces przemian, jakie n a r a s t a ł y
w ciągu lat ok. siedemnastu.
119

�Materiał z b a d a ń terenowych jest nie t y l k o bogaty
i rozległy, lecz posiada ponadto nieprzeciętne walory,
dzięki postawie badawczej A u t o r k i , k t ó r a posiadała dobrze
przemyślaną koncepcję pracy i konsekwentnie j ą realizowała
w poszukiwaniach terenowych z n i e z r ó w n a n y m poczuciem
odpowiedzialności, wnikliwie i rzetelnie. Ta postawa zade­
cydowała o ciężarze gatunkowym całej pracy, w k t ó r e j
wszystkie wnioski stanowiące podsumowanie poszczególnych
części, jako t e ż ostateczne konkluzje o charakterze uogól­
niającym są gruntownie zweryfikowane i znajdują pokrycie
we wzorowo przedstawionej dokumentacji.
B y t y m mocniej podkreślić bogactwo i w a r t o ś ć źródeł
etnograficznych wykorzystanych w pracy, należy zazna­
czyć, że Autorka uwzględniła t e ż zasoby archiwalne Pra­
cowni Dokumentacji Polskiej Sztuki Ludowej I n s t y t u t u
Sztuki P A N i to nie t y l k o z Ł ą ż k a , lecz i z innych ośrodków
w kraju. Ponadto sięgnęła również do zbiorów muzealnych
(szczególnie z Muzeów Etnograficznych w Krakowie i w War­
szawie, z Muzeum Okręgowego w Lublinie i in.), odwołując
się do nich w swej pracy. W k o ń c o w y m efekcie d o k u m e n t a c j ą
fotograficzną i r y s u n k o w ą objęto ponad 500 w y r o b ó w
z Łążka, p o c h o d z ą c y c h z r ó ż n y c h okresów. W uzupełnieniu
t y c h informacji wspomnieć wypada o szerokim wykorzysta­
niu literatury etnograficznej z omawianej dziedziny.
Ten i m p o n u j ą c y m a t e r i a ł etnograficzny stał się pun­
k t e m wyjścia i p o d s t a w ą opracowania wszystkich kolejno
zagadnień uwzględnionych w pracy: wymienionego wyżej
zarysu historii wsi Ł ą ż e k Ordynacki oraz dziejów garn­
carstwa w Ł ą ż k u , a n a s t ę p n i e organizacji pracy i n a u k i
zawodu (cz. I I I ) , techniki produkcji (cz. I V ) , w y r o b ó w
i ich dekoracji (cz. V ) , organizacji i zasięgu z b y t u w y r o b ó w
(cz. V I ) , sytuacji gospodarczej i społecznej garncarzy
(cz. V I I ) , wreszcie zagadnienia genezy i w p ł y w ó w (cz. V I I I ) .
Wszystkie te zagadnienia b y ł y w m i a r ę możności kon­
frontowane z m a t e r i a ł e m historycznym. Ponadto historycz­
ny p u n k t widzenia (na co j u ż zwracaliśmy uwagę) kon­
sekwentnie t o w a r z y s z y ł wszelkim sformułowaniom i inter­
pretacjom w stosunku do opracowywanych t e m a t ó w
z zastosowaniem wobec nich przekroju czasowego. Histo­
ryczne tendencje zarysowują się najprzejrzyściej p r z y
omawianiu zagadnienia genezy i w p ł y w ó w . A u t o r k a daje
w t y m względzie przekrój czasowy m o ż e z b y t daleko sięga­
j ą c y w głąb dziejów. I n t e r e s u j ą c o jest przedstawione po­
chodzenie m o t y w ó w zdobniczych w garncarstwie Ł ą ż e c k i m ,
zaczerpniętych z innych dziedzin sztuki: haftu i pisan karstwa, a w późniejszym okresie ze s k r z y ń na odzież.
„Można więc przypuszczać — m ó w i A u t o r k a — że dawne
łążeckie pisanki z tego zasobu czerpały m o t y w y do zdo­
bienia ceramiki" (s. 249, por. t e ż o pisarkach s. 187—188).
Przytoczenie t y c h p r z y k ł a d ó w jest w y m o w n y m ś w i a d e c t w e m
stosowania wręcz drobiazgowych analiz w związku z oma­
wianiem r ó ż n y c h zależności i o d d z i a ł y w a ń zlokalizowanych
czasowo i przestrzennie.
D a j ą c ocenę nastawienia badawczego A u t o r k i , n a l e ż y
z uznaniem podkreślić zastosowanie przez N i ą socjologicz­
nego p u n k t u widzenia w stosunku do n i e k t ó r y c h z a g a d n i e ń

(niezależnie od interpretacji historycznych t y c h ż e zagad­
nień). To stanowisko przewija się niemal w całej pracy
(z wyłączeniem m o ż e t y l k o części I V , V I , V I I I ) . W całej
rozciągłości natomiast wkracza do zagadnień, k t ó r e są
najściślej z w i ą z a n e ze społecznym uwarunkowaniem orga­
nizacji pracy i n a u k i zawodu, t a k ż e organizacji i zasięgu
z b y t u w y r o b ó w , a wreszcie sytuacji gospodarczej i spo­
łecznej garncarzy. P a s j o n u j ą c e s ą na p r z y k ł a d relacje
0 d o m o k r ą ż c a c h , o handlu o b w o ź n y m lub o b n o ś n y m (s. 197
1 п.), o wymianie zbywanych g a r n k ó w na zboże, kaszę,
fasolę (s. 200). P o j e m n o ś ć garnka miała b y ć m i a r ą otrzy­
manego w zamian ziarna. Zasięg handlowy ceramiki łążeckiej
ilustrują 3 m a p y : s. 193 (Penetracja zawodowych kupców),
s. 201 (Obnośna sprzedaż n a c z y ń i sprzedaż bezpośrednia)
i s. 204 (Obwoźna sprzedaż wymienna). Szczególnie cenne
są w i a d o m o ś c i o migracjach garncarzy łążeckich zarówno
t y c h , k t ó r z y opuszczają t ę wieś, j a k i o nowych przybyszach
(ss. 27—30, 210—211, 254). A u t o r k a w pełni docenia zna­
czenie tego rodzaju zjawiska p r z y omawianiu wszelkiego
rodzaju w p ł y w ó w i p o w i ą z a ń . Pozycja garncarzy, zmienna
w czasie pod w p ł y w e m r ó ż n y c h bodźców ekonomicznych
i sytuacji organizacyjnych, stosunek wsi do zawodu garn­
carza, j a k również opinie garncarzy o w ł a s n y m zawodzie
są przedstawiono z d u ż ą wnikliwością (s. 209 i п.). Ujęcie
t y c h t e m a t ó w świadczy o umiejętności A u t o r k i nawiązy­
wania k o n t a k t ó w z informatorami na zasadzie obopólnego
porozumienia i zaufania. Świadczy t e ż o Jej dociekliwości
i skrupulatnym, niemal drobiazgowym rejestrowaniu faktów,
zjawisk, sytuacji, postaw społecznych, opinii.
N a zakończenie swych w y w o d ó w p r a g n ę zwrócić
u w a g ę na dodatkowe informacje, jakie wprowadza Autorka:
na bibliografię starannie zestawioną, na wykaz ważniejszych
i n f o r m a t o r ó w i wykaz garncarzy w Ł ą ż k u Ordynackim
w X I X i X X w., wreszcie na słownik garncarski. Są to
p o ż y t e c z n e uzupełnienia, k t ó r e m o g ą b y ć pomocne przy
dalszym podejmowaniu problematyki ceramiki łążeckiej.
Godny uwagi jest t a k ż e bogaty i starannie dobrany ma­
teriał ilustracyjny.
W ramach niniejszej recenzji szczegółowsze omówienie
poruszonych w pracy z a g a d n i e ń , t y m bardziej wniosków,
nie b y ł o b y możliwe.
Zasygnalizowanie w recenzji t y l k o p r z y k ł a d o w o nie­
k t ó r y c h t e m a t ó w zawartych w omawianej pracy pozwoliło
choć w części na wyeksponowanie jej p o w a ż n e j wartości
naukowej. Zakres tematyczny pracy jest niesłychanie
rozległy, podany w sposób zwięzły i rzeczowy, t o k wywodu
przejrzysty i poprawny w najpełniejszym tego słowa zna­
czeniu. Praca jest wzorem monografii problemowej godnym
n a ś l a d o w a n i a ze względu na wszechstronne i wielopłasz­
czyznowe ujmowanie z a g a d n i e ń . O ile m i wiadomo, jest to
pierwsza praca tego rodzaju w polskiej literaturze etno­
graficznej, poświęcona garncarstwu jednego ośrodka na
szerokim t l e p o r ó w n a w c z y m . T y m więcej zasługuje na
uznanie.
Kazimiera

Zawistowiez-Adamska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6753" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6733">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/402c0e13f0829ec4d150c9dea0cae79b.pdf</src>
        <authentication>4628d92c33dcc0cfcd780a5907e141f1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80427">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4413</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80428">
                <text>1976</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80429">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4106</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80430">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1976 t.30 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80431">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1976 t.30 z.1; s.54-56</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80432">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80433">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80434">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80435">
                <text>ROLF LANGEMATZ ( z d j ę c i a ) , P A W O Ł
mowina, Wroclaw-Budziszyn

NEDO

1973. T ł u m a c z e n i e

(tekst), SZTUKA L U D O W A Ł U Ż Y C Z A N , Ossolineum i Ludowe N a k l a d n i s t w o Do­
z języka

niemieckiego Franciszek Nieckula. S. 199, 153 ilustracje

czarno-białe

i barwne. W s t ę p do wydania polskiego Adolf Nasz.

Jest to pierwsza książka w polskim piśmiennictwie', podejmu­
jąca próbę całościowej prezentacji łużyckiej sztuki ludowej. Prze­
znaczona jest ona zarówno dla fachowców, jak i szerokiej publicz­
ności. Staranna szata graficzna i fotografie na wysokim poziomie
technicznym, o dużej wartości dokumentacyjnej stanowią dodat­
kową atrakcję dla czytelnika.
Łużyczanie są grupą etniczną wartą najwyższej uwagi ze
strony ludzi zainteresowanych polską sztuką ludową. Wiele
łączy ich ze Ślązakami — otoczenie przez niemiecki żywioł, zbli­
żone dzieje, sytuacja gospodarcza, ucisk narodowościowy i kla­
sowy, budzioielskie tradycje od 1. pol. X I X w.
Najważniejszą cechą łużyckiej kultury ludowej jest jej kla­
sowy, czysto chłopski charakter. Aż do końca I I wojny światowej
Łużyczanie byli upośledzeni gospodarczo w porównaniu z ota­
czającą ich ludnością niemiecką. W miastach, w których było ich
mało, stanowili proletariat — nie przyjmowano ich, poza nie­
licznymi wyjątkami, do cechów. Awans gospodarczy czy kultu­
ralny łączył się dla Łużyczanina z koniecznością germanizacji,
porzucenia języka, świadomości narodowościowej. Do połowy
X I X w. był to naród nie mający inteligencji świeckiej, piśmien­
nictwa, języka literackiego — jedyną warstwę ludzi wykształco­
nych stanowił niższy kler. To częściowo tłumaczy fakt zacho­
wania się na Łużycach tradycyjnej kultury ludowej aż do 2. pol.
X I X stulecia.
Łużycka kultura ludowa idegłaby wtedy szybkiemu zani­
kowi, podobnie jak zanikła kultura ludowa o przejściowo łużycko-polskim charakterze w okolicach Gubina i Żagania (jej szczątki
likwidowali w okresie międzywojennym hitlerowcy) — gdyby
nie działalność etnografów, działaczy oświatowych, narodowościo­
wych „budzicieli" — ruchu o silnych wpływach czeskiego panslawizmu. Około połowy X I X w. tworzy się samodzielny, naro­
dowy ruch kulturalny Łużyczan. Skupia się on początkowo
wokół Towarzystwa Naukowego „Macica Serbska", a w następ­
nych dziesięcioleciach zaczyna się mocniej opierać na świeżo
powstających stowarzyszoniach wiejskich.
Ogromne zasługi w budzeniu kulturalnej i narodowej świa­
domości Łużyczan mieli intelektualiści czescy, m.in. mieszak jacy
we Wrocławiu J. E. Purkyné i F. L . Celakovsky.
Także kontakty polsko-lużyckie mają swą bogatą tradycję.
Jan Arnośt Smoler, autor pomnikowego dzieła Pjesnićki kornych
a del'nych Łuźiskich Serbów (1841—1843), w którym oprócz
bogatego zbioru pieśni łużyckich znajdujemy także zbiór bajek,
legend i opisy zwyczajów, wywarł znaczny wpływ na etnografów
polskich. Mało kto wie, że dzieło Smolera stało się wzorem dla
Oskara Kolberga, i że właśnie pod wpływem Smolera Kolberg
porzucił pisanie miernych dzieł literackich i zajął się ludoznaw­
czymi badaniami terenowymi, co dało tak wspaniałe efekty.
Smoler wywarł także wpływ na śląskiego ludoznawcę i folklo­
rystę, Józefa Lompę.
Jak pisze we wstępie Adolf Nasz; „Obok Kolberga i Lompy
duże zainteresowanie Łużycami wykazywali też w owym czasie:
W. Bogusławski — autor dziejów Łużyc, osiadły w Dreźnie
J. I . Kraszewski, R. Zmorski, A. i M. Parczewscy, J. Karłowicz.
W X I X w. zainteresowania Łużycami utrzymują się nadal przede
wszystkim w kręgu intelektualistów reprezentujących takie
dyscypliny, jak etnografia, archeologia, historia, slawistyka.
Z nazwisk godzi się przykładowo wymienić A. Fischera, autora
monograficznego opracowania etnograficznego pt. Łużyczanie
(Etnografia Słowiańska, z. 2, 1932), J. Kostrzewskiego, J. Widajewioza, W. Taszyckiogo, J. Leszczyńskiego, A. Matyniaka,
S. Grabowskiego, J. Ślizińskiego, T. Lehra-Spławińskiego." (s. 7).
54

Innym, obok Smolera, wybitnym ludoznawcą zajmującym się
Łużyczanami, był Willibald von Schulenburg, autor dwóch prac
cytowanych często w omawianej pozycj i : Die Giebelverzierungen
in Norddeutschland (1880) i Das Spreewaldhaus (1886). Von
Schulenburg, który w latach 70-tych X I X w. przez dłuższy czas
przebywał na Błotach (Sproewald), zaobserwował będącą już
w zaniku tradycyjną kulturę „drewnianą". W 2. poł. X I X w.
Błota stały się regionem turystycznym, miejscem niedzielnych
wycieczek mieszkańców pobliskiego Berlina. Wytworzyło to
u miejscowej ludności — jak pisze Pawoł Nedo — złe i dobro
cechy, typowo dla mieszkańców regionów turystycznych. Było
m.in. przyczyną częściowego zachowania się stroju ludowego,
a raczej jego przekształcenia się w kierunku nienaturalnego roz­
woju ornamentyki, zwiększenia paradności, przeładowania, co
daje okazję porównań ze zjawiskami charakterystycznymi dla
dziejów stroju ludowego polskich regionów turystycznych, np.
stroju Podhalan czy Górali Szczawnickich.
Szczególnie interesujący teren dla czytelnika polskiego,
ze względu na wyraźne analogie z polską sztuką .ludową, to
region powiatu kamienieckiego (Kamjenc, Kamenz) w Górnych
Łużycach, katolicka enklawa z klasztorem Marionstorn (Marijina
Hwezda) i Crostwitz (Chróseicy) jako ważniejszymi ośrodkami.
Podobnie jak w Polsce, Kościół Katolicki jest ważnym czyn­
nikiem powodującym zachowywanie się, w mniej lub bardziej
przekształconej formie, niektórych elementów tradycyjnej kul­
tury ludowej, szczególnie strojów i obrzędów. Kościelne figury
i obrazy inspirowały od dawna plastyków wiejskich. W książce
znajdujemy kilka przykładów ludowych rzeźb i kapliczek. Świad­
czą one o wysokim poziomie rzeźby ludowej na Łużycach,
zwłaszcza w katolickich parafiach w powiatach Kamieniec, Budziszyn, Hoyerswerda.
Dyskusyjna dla czytelnika polskiego jest przyjęta przez
autorów książki koncepcja ludowości. Np. omawiając prace
snycerskiej rodziny Mikołów z Saalau (Sałow), piszą oni:
„ W dziełach tej snycerskiej rodziny widać wyraźne cechy
twórczości ludowej, ale w wielu właściwościach (! — przyp. AK)
dostrzega się wpływy wzorów spotykanych po kościołach (il. 149).
Prawdopodobnie dotyczy to też w mniejszym lub większym
stopniu wszystkich wytworów sztuki ludowej z tego zakresu."
Stwierdzenie nawiązywania do wzorów sztuki kościelnej nio
powinno być chyba powodem do podważania ludowości rzeźby.
Rzecz bowiem nie we wzorcach, lecz w sposobie ich wykorzy­
stania, przekształcania — a także w społecznej funkcji rzeźby
ludowej.
W katolickich wsiach łużyckich spotykano także ludowe
malarstwo na szkle. Obrazki były przypuszczalnie rozprowadzane
przez wędrownych handlarzy z Czech i Słowacji, którzy regular­
nie pojawiali się na Łużycach z różnymi wyrobami drewnianymi,
lub też przynoszono je z corocznych pielgrzymek do pólnocnoczoskich miejsc odpustowych. Wśród tych eksponatów znajdują
się t u i ówdzie pojedyncze wyroby szczególnie cenne — butelki
i szklanki z malarstwem emaliowym dawane w prezencie i szcze­
gólnie pieczołowicie chronione.
Kontakty między Łużyczanami a innymi słowiańskimi
grupami etnicznymi musiały mieć niewątpliwie głębokie kon­
sekwencje zarówno dla łużyckiej sztuki ludowej, jak i kultury
materialnej, a przede wszystkim — stanu świadomości etnicznej,
poczucia przynależności Łużyc do Słowiańszczyzny. Jak piszą
autorzy, wędrowni handlarze i obraźnicy z Czech i Słowacji
docierali systematycznie na Łużyce ze swymi wyrobami. Rzecz
jasna, najważniejszą rolę w tych kontaktach grał czynnik gospo-

�pokrewieństwa języków i kultur, podobnej struktury gospodar­
czej, podobnej ludowej religijności (jak choćby „święty k ą t "
w łużyckich izbach). Pielgrzymki Łużyczan do pólnocnoczeskich
miejsc odpustowych, prócz funkcji religijnych spełniały także
ważne funkcje integracyjne w sferze świadomości etnicznej,
u także w dziedzinie sztuki ludowej. Autorzy wysuwają hipotezę,
że obrazki na szkle spotykano na Łużycach są wyłącznie pocho­
dzenia czeskiego i słowackiego. Nie przesądzając sprawy (zwłasz­
cza żo w albumie znajdujemy tylko jedną reprodukcję obrazka
na szkle), warto jednak zwrócić uwagę, że ośrodki malarstwa
na szkle usytuowane były najczęściej w pobliżu hut szkła —
a tych na Łużycach nie brakowało. Możo więc pbrazki importow; 1111 • stały się wzorem dla rodzimych plastyków łużyckich?
Wyjaśnienie tej sprawy wymagałoby, jak wielo innych w sztuce
ludowej Łużyc, szczegółowych badań terenowych i archiwalnych, w których prócz specjalistów łużyckich wzięliby także
udział fachowcy z innych krajów słowiańskich.
W 1. poł. X I X w., aż do lat 70-tych, 80-tych, spotykano
jeszcze często w łużyckich wsiach ludowe meble malowane,
u swym charakterze zbliżone nieco do śląskich. Niektóre z nich
znalazły się w muzeach — prezentowana książka pozwala się nam
zapoznać z kilkoma togo typu eksponatami (ił. 23—35). Skrzynia
z 1839 r. (il. 28, 29) z niemiecką inskrypcją, utrzymana w tonacji
granatowo-czerwono-złotej, charakteryzuje się ostrym, kontra­
stowym zestawieniem barw, zaznaczeniem konturów w ornamen­
tyce, wypełnieniem całej przestrzeni zdobionego fragmentu skrzy­
ni, a także prawie niewolniczą symetrią. Cechy te możemy zaob­
serwować również, w mniejszym lub większym stopniu, w malo­
wanym meblarstwie śląskim i półnoenoczeskim.
Jak widać z prezentowanych w albumie obiektów, także
łużyckie kowalstwo ludowo odznaczało się wysokim poziomom
technicznym i artystycznym.
Bibliografia tradycyjnego budownictwa na Łużycach jest
dość pokaźna. W roku 1959 ukazała się wyczerpująca mono­
grafia Eberharda Doutschmanna Lausitzer Holzbaukunst, z daw­
niejszych zaś wymienić należy studium Adolfa Cernego Wobydlenjc Łuźiskich Serbów, 1889 oraz opis Willibaida von Schulonburga Das Spreewaldhaus, 1886. Kilka interesujących zabytków
drewnianego budownictwa łużyckiego przeniesiono do skansenu
w Lohdo (Lody), pow. Całau (Kalawa), gdzie stanowią dużą
atrakcję turystyczną.
Specyfika garncarstwa na Łużycach polegała m.in. na tym,
żo było ono od stuloci rzemiosłem cechowym. Ludowe (w polskim
znaczeniu togo słowa) garncarstwo grało rolę mniejszą, jeżoli
nie wręcz marginesową.
Na Łużycach ośrodkami garncarstwa cechowego były przede
wszystkim: Kamieniec, Elstra (Halśtrow), Pulsnitz (Polonica)
i Mużaków. Łużyczanie zaopatrywali się także w wyroby garn­
carskie pochodzące z Turyngii, a także ze znanego ośrodka
w Bolosławcu na Śląsku. Malowane talerzo ceramiczne o dominu­
jącej funkcji estetycznej były także przedmiotem importu,
przede wszystkim z Czech. Wyroby garncarskie straciły swoje
znaczenie zarówno praktyczne, jak i zdoBnicze na przełomie
XIX i X X w. Mimo to zachowało się do czasów dzisiejszych
jeszczo trochę czynnych warsztatów.
Najbardziej chyba interesującym, najbogatszym w doku­
mentacyjny materiał fotograficzny i krytyczny materiał tekstowy
jest rozdział Odzież.
Jak piszą autorzy, strój ludowy na Łużycach jest już w za­
niku. „Powszednie i niedzielne stroje widzi się jeszcze po wsiach
dosyć często, ale uzyskanie do tej pracy kilku przykładów stroju
uroczystego kosztowało wiole trudu, zwłaszcza jeśli idzie o obszar
Puszczy i Dolne Łużyce, jako że te szczególne odmiany nosi się
już rzadko", (s. 92). Znów zjawisko zastanawiające czytelnika
polskiego. Jost niemal regułą, żo w polskiej sztuce ludowej ulega
zaginięciu najpierw strój codzienny; paradny kostium ludowy
o przekształconej funkcji socjologicznej—utrzymuje się naj­
dłużej. Ciekawe, czemu na Łużycach rzecz ma się odmiennie.

Autorzy wyróżniają cztery współczesne regionj? występo­
wania stroju ludowego: „strój katolickich Łużyczan z okolicy
Kamieńca i Budziszyna, strój łużycki z okolic Hoyerswerdy,
strój z parafii Schleife (Ślepe) w pow. Weisswasser oraz strój
z okolic Chociebuża (Cottbus) i Błot (Spreewald)". (s. 92).
Wśród wnikliwych opisów strojów zwraca uwagę opis
noszonych przez staro kobiety wielkich chust żałobnych na głowę
(„płachćieki"). Są one koloru białego, co wskazuje na archaiczny
charakter tych chust. Ilustracje dowodzą, że należą one do
ciekawszych elementów łużyckiej sztuki ludowej.
Biały haft na Łużycach osiągnął wysoki poziom. Jednym
z ostatnich mistrzów tego działu wiejskiej plastyki był zmarły
w 1963 r. Jan Wjacławek, zamieszkały koło Hoyerswerdy.
W stroju łużyckim X I X w. znane były także druki na
płótnie. „Na południu w niemieckiej części Łużyc, w ośrodku
tkactwa, osiedliło się wielu drukarzy. Ich pełnomocnicy wędro­
wali z kompletami wzorów, zbierając zamówienia również wśród
ludności łużyckiej. Niemniej poważne znaezenie dla łużyckiej
ludności miały na Górnych Łużycach warsztaty w Elstrze,
Pulsnitz, Breting (Brśtnik) i Wittichenau. W samym tylko
Breting na przełomie X I X i X X w. działało jeszcze 10 warszta­
tów, któro wytwarzały materiał przede wszystkim na stroje
środkowołużyckie. Na Dolnych Łużycach większy rozgłos zdo­
były s )bie warsztaty w Straupitz (Tśupc) i Strobitz (Strobice).
Z tej pokaźnej liczby tylko niektórym zakładom udało się prze­
trwać do dzisiaj, ponieważ stale zmniejszały się zamówienia.
Według naszego rozeznania obecnie istnieją już tylko warsztaty
drukarskie Steina w Pulsnitz i Petzolda w Breting." (s. 108).
Książkę zamyka rozdział Sztuka ludowa w życiu społecznym.
Znajdujemy tu ogólnikowo raczej i mające liczne braki metodo­
logiczno opisy obrzędów: wesela, obrzędów związanych z Bożym
Narodzeniem, obrzędów wiosennych — w t y m znanego wszyst­
kim Słowianom zwyczaju topienia śmierci. Przy opisie łużyckich
uroczystości wielkanocnych znajdujemy sporo danych na temat
żywego wciąż ludowego pisankarstwa.
Czytelnika polskiego zainteresuje chyba łużycki zwyczaj
wykonywania pieczywa obrzędowego, przypominającego' kur­
piowskie „nowelatka" — figurek z ciasta w kształcie krów, owiec,
świnok, gęsi etc. „Te, które wypieka się na Nowy Rok, nazywają
się „noworoczki", a te na Trzech Króli — „trojaczki". Dzieci
darują figureczki swoim rodzicom chrzestnym, od których z kolei
otrzymują inne prezenty. Chrzestni zaś rzucają te kukiełki
bydłu do paszy, aby dobrze rosło." (s. 166—167).
:

Album Sztuka ludowa Łużyczan stanowi bardzo dobrą
prezentację kultury ludowej tego tak bliskiego nam narodu,
godnego ze strony etnografów polskich najwyższego zaintereso­
wania.
Niestety, jak się wydaje, na pełne, systematyczne ujęcie
całokształtu zjawisk składających się na łużycką sztukę ludową
wypadnie jeszcze poczekać. Ogrom pracy autorów, ich pionier­
skie w wielu wypadkach badania, wysoki poziom wydawnictwa
(niestety w wersji polskiej obniżony słabością przekładu) — nie
jest w stanie przesłonić istotnych luk, szczególnie w zakresie
dokumentacji terenowej.
:

Jak piszą autorzy, eksponaty łużyckiej sztuki ludowej zbiorane były pod kątem nie typowości, częstości występowania,
lecz na odwrót — zbierano eksponaty szczególne, unikalne.
„Zwykłe" narzędzia czy domowe sprzęty umykały uwagi kolekcjo­
nerów. Z tego względu dokonanie pełnej rekonstrukcji łużyckiej
kultury ludowej jest już niemożliwe. Wydaje się jednak, że
jeszcze pora na szczegółowe badania penetracyjne, na uratowanie
tego, co się jeszcze da uratować.
Na takie badania czekają także specjaliści z innych krajów
słowiańskich, a szczególnie Polacy, którzy z porównań łużyckiej
sztuki ludowej z procesami zachodzącymi na wsi polskiej mogą
wyciągnąć interesujące wnioski.
Antoni Kroh
55

�BARBARA K O Ł O D Z I E J S K A ,

RZEMIOSŁO

GARNCARSKIE W

Praca składa się z dwóch części i zasięgiem swym obejmuje
teren b. woj. zielonogórskiego, który umownie określono mianem
„Zielonogórskie". Całość rozważań nad wysuniętą problema­
tyką przedstawiono w 12 rozdziałach, przy czym osiem pierw­
szych wchodzi w skład części pierwszej, a pozostałe ( I X — X I I )
obejmuje część druga. Praca zawiera krótki wstęp, a przy końcu
umieszczono wykaz dokumentów prawnych i źródeł pomocni­
czych oraz aneks najważniejszych wykorzystanych prac nauko­
wych. Baza źródłowa pracy jest dość różnorodna.
W części pierwszej, Garncarstwo w dobie organizacji cechowej,
s. 11—130, omówione zostały dzieje tego rzemiosła w okresie
od X V I I do końca X I X w. Autorka wykorzystała t u przede
wszystkim dokumenty i akta cechowe. Główna uwaga skoncen­
trowana została na obszarze, który w okresie przedrozbiorowym
należał do Polski, a problematykę ograniczono do omówienia
dziejów tych garncarzy', którzy znajdowali się w organizacji
cechowej. Brak poparcia źródłowego pogłębia wątpliwość, czy
słuszne jest stwierdzenie, że cechy swym zasięgiem obejmowały
zarówno garncarzy miejskich, jak i wiejskich (s. 20). Nie poczy­
niono prób ustalenia sieci ośrodków wiejskich; błędne byłoby
mniemanie, że garncarze mieszkali tylko w miastach . Poza za­
sięgiem swych rozważań pozostawiła Autorka problem produkcji
kafli, „które — jak pisze — z uwagi na walory artystyczne
zwykło się zaliczać do zakresu historii sztuki" (s. 97). Pomijając
fakt, iż produkcją kafli interesowali się zarówno etnografowie
nasi, jak i zagraniczni, przez zajęcie takiego stanowiska ograni­
czono, szczupłą i tak, bazę źródłową pozwalającą na snucie
rozważań nad problemem produkcji wyrobów garncarskich.
Wzmianki źródłowe o piecach kaflowych mają daleko większą
wartość przy omawianiu tegoż zagadnienia niż luźne znaleziska
wyrobów garncarskich, boz ustalonej proweniencji, na jakich
oparła swe wywody Autorka. Trudno też zgodzić się z sugestią,
że godło pieczęci cechu garncarskiego z Międzyrzecza z 1690 r.
zostało przeniesione ze starego tłoka, a jedynie zmieniono wów­
czas napis .
1

Z I E L O N O G Ó R S K I EM, W a r s z a w a - P o z n a ń

1973, str. 211, il. 29.

danych wysunięto wniosek, że produkcja ich jest wytwórczością
tradycyjną, charakterystyczną dla terenów, z których przybyli
rzemieślnicy. Jest to więc działalność przeniesiona w określonej
formie na inny teren (s. 146). Fakt to niezmiernie" ważny. Na
każdym wprost kroku widoczne są różnice. I tak np. jeśli chodzi
0 pozycję przy toczeniu naczyń: garncarze pochodzący z Wileń­
szczyzny i Tarnopolskiego toczą na siedząco, a reemigranoi —
stojąc. Garncarze z Wileńszczyzny pracują w obuwiu, a z Tarno­
polskiego — wprawiają w ruch koło nogą bosą.
Odrębny problem, to wyroby. Asortyment ich jest trady­
cyjny (garnki, dzbanki i inne) oraz nowy (flakony, doniczki,
galanteria ceramiczna). Jeśli chodzi o pierwszą grupę, to w zależ­
ności od tego, czy wyrób trafia w ręce odbiorcy wiejskiego czy
miejskiego, zajmuje odmienne zastosowanie. W pierwszym wy­
padku naczynie zachowuje pierwotne przeznaczenie, a w dru­
gim — odbiorca miejski nadaje mu funkcję przedmiotu dekora­
cyjnego (s. 170). Jeśli chodzi o wyroby przeznaczone dla celów
użytkowych, to przy kupnie wyraźnie uwidaczniają się różnic
w pochodzeniu regionalnym ich nabywców. Decydującą rolę
odgrywa t u przyzwyczajenie do określonych wyrobów. Uwagi
powyższe odnoszą się do ludności osiedlonej; autochtoni, od­
wykli od wyrobów garncarskich, bardzo rzadko je kupują (s. 186).
Rzemiosło to jednak chyli się ku upadkowi. Autorka sądzi, że
gdyby „Cepelii" udało się go pobudzić, przyuczając do zawodu
młodych ludzi, to wówczas byłoby to „zaczątkiem nowego
garncarstwa" na t y m terenie. Istotne byłoby jednak, kto prze­
każe tradycje tego kunsztu: czy ci z Wileńszczyzny, Tarnopol­
skiego czy Bukowiny.

2

3

W odróżnieniu od części pierwszej, część druga: Współ­
czesne garncarstwo ludowe, rozmiarami mniejsza (s. 131—193),
zasługuje na szczególniejszą uwagę; dajo się odczuć, że Autorka
problematykę tę dokładniej poznała i przemyślała.
Z dociekań prowadzonych w części pierwszej uwidaczniają się
czynniki, które spowodowały upadek rzemiosła garncarskiogo
pod koniec X I X w. Po półwiekowym okresie wytwórczość ta,
odżyła na omawianym terenie po osiedleniu się tam po I I wojnie
światowej ludności polskiej. Problem to niesłychanie ciekawy,
a w dotychczasow-ej literaturze naukowej nie poruszany. Autorka
dokładnie zarejestrowała garncarzy, którzy tam przyjechali
z różnych regionów: był osadnik z Kieleokiego, repatrianci
z Wileńszczyzny, Podola i Pokucia oraz reemigranci z Bukowiny
Rumuńskiej. Po krótkiej analizie ośrodków, z których pocho­
dzili, przedstawiono przejawy ich działalności na nowym dla nich
terenie, próbując doszukać się wzajemnych kontaktów i wpływów.
W oparciu o taką analizę zebranych podczas badań terenowych

Stwierdzić należy, że właściwy zrąb pracy byłby bardziej
przejrzysty, gdyby pewne partie tekstu przeniesiono do wstępu
1 przypisów, a niektóre dane przedstawiono w tabelach i na
mapkach. Przypisy należałoby uprościć. Pieczęć garncarzy
z Międzyrzecza (s. 15) została odwrócona. Przy omawianiu
ośrodków, z których pochodzili osiedleni na terenie woj. zielono­
górskiego garncarze, można było wykorzystać pewne publikacje
obce . Bez odpowiedzi został problem, skąd wzięli oni potrzebne
im żarna: kola żaden garncarz na nowy teren nie przywiózł
(s. 152).
4

Szkoda, że w aneksie brak wykazu współczesnych garncarzy
z zaznaczeniem ich miejsca pochodzenia i obecnego zamiesz­
kania. Utrudnia to korzystanie z bardzo przecież cennej pracy.
W pracy poruszone zostały dwa odrębne zagadnienia, które
formalnie nie są nawet ze sobą powiązane. Spaja je jednak
w jedną całość wspólny temat, który rozpatrywany jest w od­
miennych warunkach historycznych. Część pierwsza ma więcej
wartość regionalną i wymaga dalszego pogłębienia w oparciu
o szerszą bazę źródłową, druga zaś pozwala na wykorzystanie
wysuniętych w niej wniosków w trakcie badań nad podobną
problematyką na innych terenach. Fakty te sprawiają, że po
pracę Barbary Kołodziejskiej sięgać będą nie tylko etnografowie,
ale i socjologowie oraz historycy.
&lt;S' .F. Gajerski

PRZYPISY
1

Na podstawie podręcznego źródła wymienić t u można
Pawła Wandela, garncarza z Kosieezyny. W 1753 r. miał on tam
dom; pańszczyzny nie robił „kiedy garnki" wypalał, a „za każ­
dym paleniem" dawał do dworu „garnków szt. 11 małych lub
wielkich", J. Deresiewicz, Materiały do dziejów chłopa wielkopol­
skiego w drugiej połowie XVIII
wieku, Wrocław 1956, t. 1, s. 256,
260.
Lustracja województw wielkopolskich i kujawskich 1628—
1632, Cz. I . Województwa: poznańskie i kujawskie, Wydał
Z. Guldon, Wrocław—Warszawa—Kraków 1967, s. 28, 71—72.
2

56

Ponadto pewne dane na ten temat znajdują się w opublikowa­
nych przez J. Deresiewicza materiałach.
3

Znany m i wypadek z Potylicza pozwala na stwierdzenie,
że wraz z upowszechnieniem się koła bezsponowego zmieniło się
wyobrażenie jego na cesze tamtejszego cechu garncarskiego,
S. F. Gajerski, Polylicki ośrodek kaflarski w XVI—XVIII
u'.,
„Kwartalnik Historii Kultury Materialnej", 1972, nr 3, s. 471.
4

Np. K . I . Matejko, Narodna keramika zachidnych obłastej
Ukrajinskoji
ESR XIX—XX
st., Kijów 1959.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10131" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10109">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2b7afbc411fa5e6ceabd83b9d66ce9c7.pdf</src>
        <authentication>0ea595da2110b62caa503296f7dc7870</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120535">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4380</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120536">
                <text>1977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120537">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4076</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120538">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1977 t.31 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120539">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1977 t.31 z.2 ; s.121</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120540">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120541">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120542">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120543">
                <text>R

E'

С

E

N

Z

J

E

STANISŁAW BŁASZCZYK, Ludowa plastyka kultowa w Wielkopolsce, Poznań 1975, ss. 218, i i . 97 (W serii Monografie Muzeum
Narodowego w Poznaniu, Tom X I V . )

Książka Błaszczyka o ludowej rzeźbie, grafice i malarstwie
w Wielkopolsce należy, jak sądzę, do najciekawszych i najbardziej
wszechstronnych opracowań poświęconych polskiej sztuce ludowej.
Autor, etnograf, należał do uczniów prof. Frankowskiego,
studiował toż historię sztuki u prof. Szczęsnego Detloffa. Jako
badacz kultury i sztuki ludowej stara się łączyć metody obu
tych dyscyplin. Jego postawa metodologiczna, którą we wstępie
książki jasno precyzuje, najbliższa jest sposobowi widzenia za­
gadnień sztuki ludowej przez Ksawerego Piwockiego.
Kontekst historyczny i społeczny, w jakim powstawały dzieła
sztuki ludowej, ich funkcja (w t y m konkretnym przypadku
głównie kultowa) są dla Blaszczyka ważkimi, ale nie dominująoymi elementami determinującymi ich istotę. Określił to nastę­
pująco: ,,(•••) sądzę, że właściwe wytłumaczenio funkcji ludowego
dzieła sztuki w obrębie kultury ludowej jest możliwe tylko wtedy,
jeśli formę uzna się za istotny element „funkcjonowania" dzieła
sztuki w owej społeczności, dla której jest przeznaczone, element
warunkujący w ogóle jego istnienie jako dzieła sztuki. Elementy
formy są Wszak — jak to tłumaczy Piwocki — nosicielami
treści psychicznych, dają dziełu jego klimat, jogo nastrój, dooydują o jego wielowarstwowej wymowie, tkwiącej w nim poza
jego ikonograficznymi treściami (s. 13)".
Badania historyczne mają zdaniem Błaszczyka szczególne
znaczenie w przypadku grafiki i malarstwa, jako gałęzi twórczości
już obumarłych. Rzeźbę natomiast badać można także, i przede
wszystkim, właściwą etnografii techniką wywiadów i penetracji
terenowych, co nie zwalnia oczywiście od uwzględnienia w tych
badaniach aspektu historycznego.
W stosunku do zjawisk ludowej plastyki kultowej w Wielko­
polsce stawia sobie Błaszczyk dwa konkretne cele:
— stara się zdefiniować i pokazać ludową plastykę w t y m re­
gionie jako zjawisko posiadające swe cechy odrębne, powiązano
jednak z całą polską kulturą plastyczną;
— szuka miejsca ludowych rzeźb, rycin i obrazów z Wielko­
polski w ogólnopolskiej spuściźnie artystycznej, traktując plas­
tykę kultową jako jedną z gałęzi twórczości artystycznej ludu.
Kryteria wartościowania analizowanych dzieł sztuki ustala
autor ,,(...) nie w aspekcie uniwersalnego stylu ludowego, sta­
tycznie pojmowanego, niezmiennego, ale jako produktu artysstycznego w swym wyrazie plastycznym zależnego od świato­
poglądowych przeobrażeń i zmiennych prądów estetycznych,
od sposobu widzenia i przetwarzania rzeczywistości przez lu­
dowych autorów w ich dziełach plastycznych (s. 134)".
Sformułowania ogólne wypowiedziane przez autora na wstępie
i przy okazji podsumowania jego rozważań znajdują pełne rozwi­
nięcie i potwierdzenie w konfrontacji z konkretnym materiałem
prezentowanym w kolejnych rozdziałach książki. Wydaje mi się
to szczególnie cenną jej zaletą, t y m cenniejszą, że rzadko w pełni
konsekwentnie stosowaną przez piszących o sztuce ludowej.
Swoboda, z jaką Błaszczyk formułuje sądy syntetyczne
dotyczące wielkopolskiej sztuki ludowej, jest w pełni udokumen­
towana jego znajomością materiału. Bazę dla przemyśleń autora
stanowią zarówno skrupulatnie i systematycznie przebadane
źródła historyczne, archiwalne, ikonograficzne, wiadomości
uzyskane z wcześniejszych opracowań fachowych, jak i wszędzie
tam, gdzie to było możliwe, własne badania terenowe, wreszcie
analizy porównawcze samych dzieł sztuki. Błaszczyk omawia
krytycznie i zestawia pełną listę pozycji bibliograficznych i źródłowyoh dotyczących przede wszystkim sztuki ludowej w Wielko­
polsce, ale także ważniejszych pozyoji dotyczących zarówno teoretyoznyoh, jak i szczegółowych badań nad polską ludową plastyką

figuralną. Czyni to jego książkę szczególnie użyteczną dla stu­
dentów i wszystkich, którzy z dziedziną t ą stykają się po raz
pierwszy.
Badania terenowe na obszarze Wiolkopolski zapoczątkował
Błaszczyk jeszcze w okresie przedwojennym, co w połączeniu
z pracą muzealną (kierował Działem Etnograficznym Muzeum
Narodowego w Poznaniu) pozwoliło mu na wyczerpującą zna­
jomość zabytków dochowanych do naszych czasów.
Wyniki kolejnych etapów swych badań publikował autor
sukcesywnie w wielu artykułach i rozprawach (m.in. w „Polskiej
Sztuce Ludowej"). Książka jest więc •— ostateczną na razie —
wersją jego wcześniejszych odkryć i przemyśleń. Znaczenie
wielu z nich wykracza poza ramy skromnych założeń mono­
grafii jednego regionu i stanowi ważny wkład do naszej wiedzy
o polskiej sztuce ludowej w ogóle.
Myślę, że nie miałoby sensu próbować hierarchizować war­
tości osiągnięć autora — wszystkie są cenne. Chciałbym jednak
przypomnieć kilka „odkryć" czy sformułowań problemów, które
wydają się mi się szczególnie interesujące.
Wśród trzech zasadniczych dziedzin ludowej plastyki f i ­
guralnej na pierwsze miejsce wysuwa się w Wielkopolsce rzeźba.
Rozprawa, którą Błaszczyk jej poświęcił, jest w polskiej l i ­
teraturze pierwszym tak pełnym opracowaniem rzeźby ludo­
wej określonego regionu. Udało się autorowi pokazać i scharak­
teryzować cechy decydujące o odrębności tej gałęzi twórczości
ludowej w Wielkopolsce. Spostrzeżenia jego pozostają nadal ak­
tualne, chociaż w świetle ostatnich znalezisk wiadomo, że odkryto
przez Błaszczyka w Wielkopolsce monumentalne słupy i krzyże
przydrożne pokryte płaskorzeźbami występowały też w innych
regionach. Jak można sądzić na podstawie zachowanych zabyt­
ków, ten rodzaj rzeźb nie osiągnął jednak w sztuce ludowej
innych ziem tak wysokiego poziomu artystycznego.
W rozdziale o grafice przeprowadził autor interesującą
analizę genezy i dziejów ośrodka pątniczego w Tursku, gdzie
jako cudowny obraz Matki Boskiej zasłynął plebejski druk
odpustowy — mały drzeworyt jarmarczny, i gdzie z kolei za­
częto podobne drzeworyty masowo rozpowszechniać wśród
pielgrzymów, jako tanie obrazki dla ludu. Historia Turska ze
względu na polityczne kulisy przyczyn jego rozkwitu jest dość
wyjątkowa, dalsze jego dzieje były już jednak typowe dla kolei
losu wielu miejscowości pielgrzymkowych w Polsce. W sumie
Tursko dało autorowi wyjątkową i w pełni przez niego wyko­
rzystaną okazję dla studiów złożoności zjawiska, a także wie­
lorakich i różnie przez różne grupy społeczeństwa pojmowanych
funkcji ośrodka pątniczego i drzeworytów dewocyjnych.
Pisząc o malarstwie, znalazł się autor w sytuacji niewdzię­
cznej . Odwrotnie niż było to w przypadku rzeźby — której
wysokie walory i znaozenie udało mu się udowodnić — prze­
prowadził t u Błaszczyk precyzyjny wywód wskazujący na to,
jak stosunkowo nieliczne były dzieła malarstwa powstałe w
Wielkopolsce i jak znaczna była rola importów z Częstochowy
z jednej, a z Sudetów z drugiej strony. Tym cenniejsze jest
w tej sytuacji odnalezienie grupy poznańskich obrazów z lito­
grafiami, a przede wszystkim obrazka na szkle z podłożonym
drzeworytem. Przy tej okazji stawia Błaszczyk pytanie, czy od­
miana ta, wysunięta przez Grabowskiego jako typowa dla rdzen­
nie polskich obrazów na szkle malowanych, nie była na innych
ziemiach polskich podobnie jak w Wielkopolsce unikalna.
Istotnym osiągnięciem Błaszczyka jest opracowanie raz
jeszoze problemu malarstwa skulskiego w oparciu o już znane

121

�oraz o własne, nowe materiały. Myślę, że jogo koncepcja osta­
tecznie kładzie kres „skulskiej legendzie", a częściowo także
stanowi ostrożną i rozważną krytykę poglądów innych autorów
logendę ową interpretujących czy krytykujących (m. in. moich,
z których częściowo wycofuję się, przyznając Błaszczykowi rację).
Nie udało się oczywiście Autorowi wyjaśnić wszystkich
istotnych dla wielkopolskiej plastj'ki ludowej problemów, ale
nie było to możliwe przy obecnym stanio zachowania zabytków
i zaawansowaniu badań.
Książka, którą napisał, wydaje mi się w swym zasadniczym
zrębie wzorem opracowania tematu zamiorzonogo przez autora.
Gdybym chciała podejmować z nim dyskusję, dotyczyłaby ona
jedynie marginalnych dla książki zagadnień, względnie szcze­
gółów. Na przykład nie jestem przekonana, że rozwój cywiliza­
cji przemysłowej zmienia jedynie istotę twórczości ludowej,
a nie obniża wartości np. rzeźby ludowej.

К

R

Żadną miarą nie mogę natomiast zrozumieć, dlaczego
książka ta wydana została w nakładzie czterystu pięćdziesięciu
egzemplarzy. Zapewne Muzeum Narodowemu w Poznaniu
nio udało się pokonać trudności technicznych z przydziałem
papieru, czy formalnych. W sumie jednak rzecz wydaje się
absurdalna. Doskonała monografia dotycząca sztuki ludowoj
regionu, którego rdzenną polskość nasi wrogowie próbowali
nieraz kwestionować, nie trafiła nawet do wszystkich bibliotek
specjalistycznych W kraju. Część nakładu rozesłano przecież
zaprzyjaźnionym badaczom za granicą. W toj sytuacji tylko
niewielu zainteresowanych fachowców jest szczęśliwymi po­
siadaczami książki, która powinna znaleźć się w księgozbiorze
każdego studenta zarówno obecnego, jak i studiującego za lat
kilka.
Anna

N
X-XII

Konkursy i wystawy
4. Х —• w Państwowym Muzeum
Etnograficznym w Warszawie otwarta
została wystawa ozdobnego pieczywa
ludowogo ze zbiorów Muzeum. Autorką
scenariusza i komisarzem wystawy była
Teresa Ambrożewicz.

*
5. Х — w Siedlcach rozstrzygnięty
został konkurs pn. „Henryk Sienkiewicz
i bohaterowie jego utworów — w rzeźbie
ludowej". Konkurs, z okazji 130 rocz­
nicy urodzin pisarza i 60 rocznicy jego
śmierci, zorganizowany został przez Wy­
dział Kultury i Sztuki Urz. Woj. w Siedl­
cach wspólnie ze Związkiem Spółdzielni
Bękodziola Ludowego i Artystycznogo
w Warszawie oraz Stowarzyszeniem
Twórców Ludowych w Lublinie i Mazo­
wieckim Towarzystwem Kultury.
W konkursie wzięło udział 60 twór­
ców, nadsyłając w sumie 165 prac. Jury
pod przewodnictwem mgr. Aleksandra
Jackowskiego przyznało nagrody nastę­
pujące: nagrodę I (5.000 zł) otrzymał
Konstanty Marcinkowski ze wsi Rostowa,
woj. płockie za pracę .„Michał Wołody­
jowski w walce z Tatarami"; nagrody I I
(po 3.000 zł) — Edward Kołacz ze Szcze­
cina za pracę „Zagłoba" i Jarosław Furgała z Polwicy, woj. wrocławskie za
rzeźbę przedstawiającą „Walkę Ursusa
z bykiem"; nagrody I I I (po 1.500 zł)
—• Bolesław Suska z Budzisk, woj. sied­
leckie za „Portret Henryka Sienkiewi­
cza", Władysław Bąk z Woli Cichej k.
Głogowa za zestaw prac i Marian Adam­
ski ze wsi Sobiska, woj. siedleckie za
„ J a n k a Muzykanta". Ponadto przyzna­
no wyróżnienia (po 1.000 zł). Prace 45
autorów zakwalifikowano na wystawę
pokonkursową, która do 15.Х miała
miejsce w sali rotundowej siedleckiego
ratusza, a następnie została przeniesiona
do Muzeum Henryka Sienkiewicza w
Woli Okrzejskiej.

*
222

I

Kunczyńslca-Iracka

К

A

1976

8.Х — w Muzeum Wojska Polskiego
w Białymstoku, z okazji zbliżającego się
Dnia Wojska Polskiego, otwarto pokon­
kursową Wystawę pn. „Wojsko w sztuce
ludowoj". Uroczystego otwarcia, na które
przybyli prócz zaproszonych gości i twór­
ców przedstawiciele władz partyjnych
i administracyjnych — dokonał dyrek­
tor Muzeum ppłk Zygmunt Kosztyła.
Na wystawie pokazano 105 prac,
rzoźb i tkanin 62 twórców ludowych.
Nagrody I (po 5.000 zł) otrzymały: Ma­
rianna Dzieszko z Górnego Stoku za
tkaninę „Wojsko Polskie" oraz Stanis­
ława Czaplińska z Marchelówki za tkani­
nę „Wojsko ". Nagrody I I (po 2.000 zł)
•—• Janina Wanda Rogalska z Wasilówki
za tkaninę „Wojsko w lesie" i Felicja
Malewicka z Nowokolna za tkaninę
„Wojsko na poligonie". Ponadto w dziale
tkaniny przyznano 2 nagrody I I I i 2
wyróżnienia. W dziedzinie rzeźby na­
grody I nie przyznano. Nagrody I I (po
3.000 zł) otrzymali: Jarosław Furgała
z Polwicy za pracę „ O ! Bartek przyjochał na urlop!" oraz Marian Karol Leja
z Łukawicy za płaskorzeźbę „Akcja ra­
tunkowa żołnierzy LWP podczas powo­
dzi". Nagrodę I I I (2.000 zł) otrzymał
Edmund Zieliński z Gdyni za kompozy­
cję „Byliśmy tu, jesteśmy, będziemy".
Ponadto przyznano wyróżnienia.

*
15.Х — w Galerii Sztuki Współ­
czesnej BWA w Olsztynie otwarta została
Wystawa rumuńskiej sztuki naiwnej,
zorganizowana przez B W A , Radę d/s
Kultury i Wychowania Socjalistycznego
Socj. Republiki Rumunii oraz Minister­
stwo Kultury i Sztuki w Warszawie.
Na wystawie zaprezentowano 75
obrazów.
*
17.X — w Pałacu Sztuki w Krako­
wie otwarto I I Międzynarodowe Bien­
nale Lalki Regionalnej. W tegorocznej

imprezie udział wzięło 15 wystawców
z Polski i 10 krajów: Belgii, Finlandii,
Hiszpanii, Jugosławii, Meksyku, Ru­
munii, Szwecji, Węgier, Indii i krajów
Afryki.
Lalki oceniano w dwu kategoriach:
lalek regionalnych i artystycznych adap­
tacji. W kategorii I — Złote Pawie Pióro
otrzymała Spółdzielnia Pracy Rękodzieła
Ludowego i Artystycznego im. Stanis­
ława Wyspiańskiego w Krakowie, na­
grodę I I — Fondo Nacional Para el
Fomento de las Artesanías (Meksyk),
nagrodę I I I — Augustina Sanz Blanco
(Hiszpania). W kategorii adaptacji na­
grodę I otrzymała art. plastyk Jadwiga
Chojnacka z Polski, nagrodę I I —• Mireillo
Simboteanu (Rumunia), nagrodę I I I —
Cernella Bartolemeu (Rumunia).

*
19.X — w Domu Amatorskiej Pracy
Twórczej „Turnia" w Zakopanem otwar­
to wystawę malarstwa na szkle Eweliny
Pekso we j .

*

23, 24.X — w Nowym Wiśniczu,
w ramach przeglądu dorobku kultural­
nego gmin, odbyła się m.in. wystawa
prac malarskich ludowogo twórcy Maria­
na Rojka.

*
24. X — w Muzeum Regionalnym
w Pińczowie otwarta została Wystawa
plecionkarstwa ludowego Kielecczyzny,
na której zaprezentowano dorobek kon­
kursu zorganizowanego przez Wydział
Kultury i Sztuki Urz. Woj. w Kielcach,
Sp. Zrzeszenie Wytwórców Rękodzieła
Ludowego i Artystycznego „Milenium"
w Krakowie, Muzeum Narodowe w Kiel­
cach i Muzeum Regionalne w Pińczowie.
Na wystawie pokazano ok. 140 prac.

*
X — w Muzeum im. Jana Dzierżonia
w Kluczborku (woj. opolskio) otwarto
dwie wystawy: „Współczesne pszczelar­
stwo polskie" i „Ule figuralne".

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6515" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6495">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/96159d0ebeae05e7bb36f2cdf2607997.pdf</src>
        <authentication>228cd90fa56b2ec7597fd63d7174738a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77599">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4390</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77600">
                <text>1977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77601">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4085</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77602">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1977 t.31 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77603">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1977 t.31,z.3; s.186</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77604">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77605">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77606">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77607">
                <text>N
IRENA TURNAU, Skórnictwo

odzieżowe w Polsce XVI—XVIII

Wobec znikomego zainteresowania dziejami naszego rze­
miosła branży skórzanej z uznaniem należy powitać pracę Ireny
Turnau, w której omówiono pracę szewców, kuśnierzy, miechów ników, kaletników i taszników. Autorka zajmuje się tylko skórnictwom odzieżowym, a więc produkcją obuwia, szyciem okryć
skórzanych, wyrobem czapek futrzanych, rękawiczek skórkowych
oraz różnych dodatków do odzieży, jak np. woreczków skórzanych,
czyli mieszków, toreb, sznurowadeł i pasów. Praca składa się
z pięciu rozdziałów: ,,Baza surowcowa", „Szewstwo", „Szycie
okryć futrzanych i czapek", „Drobne rzemiosło skórnicze"
i „Moc produkcyjna", a ponadto z „Wprowadzenia" i „Wniosków
końcowych".
Dociekania swe oparła I . Turnau na ogromnym materiale
faktograficznym, który poddała wnikliwej analizie. Podstawą
badań były przede wszystkim liczne źródła rękopiśmienne
i opublikowane, a ponadto zabytki kultury materialnej i ma­
teriały ikonograficzne. Autorka sięgnęła toż po monografie
poświęcone dziejom rzemiosła, pojedynozym cechom, poszcze­
gólnym miastom oraz określonym regionom kraju. Wykorzystana
też została literatura obca oraz wspólczosna techniczna, podno­
sząca poruszaną w reconzowanej pozycji problematykę
Najobszerniej I . Turnau omówiła szewstwo (s. 35—113), pod­
kreślając przy tym istotny fakt, iż na terenie Polski, na skutek
krzyżowania się wpływów kultury wschodniej i zachodniej,
występowała duża różnorodność typów produkowanego obuwia
(s. 94). Jeśli natomiast chodzi o inne kunszty, to Autorka podała
szereg interesujących danych na temat świadczonych przez nich
usług, których dotychczas historycy rzemiosła w pełni nie do­
strzegli. Są to więc poważne plusy recenzowanej pozycji. Uważam
jednak, żo przy omawianiu bazy surowcowej należało zaniechać
spekulatywnego obliczania rozmiarów produkcji skór surowych,
a natomiast trzeba było wprowadzić do pracy przynajmniej
zwięzłe wiadomości na temat garbowania skór . Gdyby jeszcze
Autorka zrezygnowała z rozszerzania tomatyki swych badań
o ziemie położone poza granicami Polski, a więc o obszar Wiel­
kiego Księstwa Litewskiego, Pomorza Zachodniego, Śląska oraz
ziem będących pod panowaniem pruskim i austriackim, a wyko­
rzystała w większym stonpiu dane z terenu ziem ruskich Korony,
gdzie przede wszystkim krzyżowały się wpływy Wschodu i Za­
chodu, to wówczas cała problematyka badawcza zostałaby
zamknięta w jedną całość i podporządkowana w pełni tytułowi
pracy.
Efektywna byłaby również konfrontacja pewnych wiado­
mości źródłowych z informacjami rzemieślników, celem uściślenia
niektórych problemów technicznych. Przykładem może tu być
sprawa smołowania dratwy czy wkładania drewienka między
podeszwę a podpodeszwę , o czym, niezbyt jasno, mówi się
w recenzowanej pracy na s. 79 i 107.
1

2

wieku, Wrocław 1975, ss. 198.

Podnosząc ten problem, uważam za celowe by tu stwierdzić,
iż nakazem chwili jest dziś jeszcze skierowanie badań etno­
graficznych na przebadanie ważkich problemów tradycyjnego
szewstwa i kuśnierstwa, które dotychczas pozostawały na margi­
nesie tej dyscypliny naukowej, by w przyszłości ułatwić histo­
rykom interpretację tekstów źródłowych.
W pracy nazwy miejscowości należało zaktualizować — nio
Biercza a Bircza, nie Dynowo a Dynów, nie Lisko a Lesko, nie
Czucz a Czudec (s. 121). W przedrozbiorowej Polsce nie było
woj. przemyskiego (s. 155) ani chełmskiego (s. 167), a była
natomiast ziemia chełmska i przemyska (też wymieniona —
s. 167), które wraz z sanocką, halicką i lwowską wchodziły
w skład woj. ruskiego (to wymienione na s. 167). Nie mam
przekonania co do celowości wprowadzenia takich nazw jak,
podaję w pierwszym przypadku, Białostockie, Chełmskie, Ka­
liskie, Krakowskie, Lubelskie, Łęczyckie, Przemyskie, Rze­
szowskie czy Sieradzkie z uwagi na ich nieścisłość.
Mówiąc o podziale wyznaniowym wśród szewców (s. 45),
przykład z prawosławnymi i grekokatolikami najmniej właściwy,
bo w tym wypadku obrządek pokrywał się z przynależnością
narodową, a zatem chodziło o Rusinów czy, używając termino­
logii współczesnej, Ukraińców. Pojęcia te toż nie są w recenzo­
wanej pracy ujednolicono, bo raz mowa o Rusinach (s. 54)
a drugi o Ukraińcach (s. 167); zestawienie ich na s. 121 razem
(,,... nieraz współżyli zgodnie w polskich cechach, np. Rusini
czy Ukraińcy") daje do zrozumienia, że chodzi o odrębne naro­
dowości.
Jeśli natomiast chodzi o fragmenty statutów cechowych,
w świetle których wysunięty został wniosek, iż obowiązywał
zakaz używania skór końskich (s. 16), odnoszą się one do norm
zwyczajowych, obowiązujących wówczas rzemieślników .
Te drobne niedociągnięcia, których nie sposób uniknąć
w pozycji pionierskiej, w niczym nie umniejszają wartości recen­
zowanej pozycji.
Tekst pracy opatrzony został licznymi przypisami, a pod
koniec umieszczono wykaz materiałów rękopiśmiennych oraz
streszczenie w języku angielskim. Przydatny byłby zestaw
wydawnictw źródłowych i wykaz publikacji naukowych oraz
słownik rzeczowy i indeks nazw geograficznych. Szkoda też, że
zabrakło miejsca na umieszczenie ilustracji.
4

Nie ulega wątpliwości, że praca Ireny Turnau będzie punk­
tem wyjścia do dalszych badań nad podniesioną problematyką,
a jako taka stanie się niezbędna nie tylko dla historyków, ale
sięgać po nią będą również archeolodzy i etnografowie.

3

Stanisław

Franciszek Gajewski

PRZYPISY
Drewienko takie, z lipy, wkładano w celu usztywnienia
Problem ten omówiony został odrębnie w pracy I . Turnau,
Garbarstwo na ziemiach polskich w XVI — XVIII wieku, Wroc­ obuwia.
Porównaj treść 8 punktu statutu cechu tkackiego w Cie­
ław 1975, ss. 133.
Dratwę smołowano z dwu względów: ułatwiało to szycie szanowie, w którym istniał podobny w treści passus, zakazujący
i konserwowało ją. Warto też nadmienić, że na końcu, celem w tym wypadku niesienia przez majstra przędzy (S. F. Gajerski,
ułatwienia wkładania jej do otworu, wplatano szczeć z dzika. Statuty cieszanowskiego cechu tkackiego, „Pol. Szt. lud.",
R. X X V I I I , 1974, nr 1, s. 61).
3

1

4

2

EMA MARKOWA, Slovenske ludove tkaniny, Bratislava 1976, ss. 289, ilustr. 228.
Autorka na podstawie wieloletnich badań terenowych,
przeprowadzanych w latach 1939— 1967, w oparciu o zbiory
muzealne oraz dotychczasową literaturę, ilościowo bogatą, choć
186
I

pozbawioną pozycji syntetycznych, stara się w recenzowanej
pracy zarysować niezwykle bogate i wielopłaszczyznowe zjawisko, jakim była słowacka tkanina ludowa na przestrzeni

�ostatnich 150 lat. Centralną częścią pracy jest próba regionali­
zacji słowackiej tkaniny ludowej, co poprzedzone zostało ob­
szernymi wyjaśnieniami na temat właściwości surowców, przy­
gotowywania włókna i nici itd. Znaczną część pracy stanowi
omówienie techniki wykonywania tkanin oraz rozważania na
temat ich funkcji.
Autorka zakładając, niewątpliwie słusznie, iż na końcowy
efekt, to jest tkaninę, mają wpływ trzy istotne czynniki: właś­
ciwości materiału, technika wykonania oraz cel wyrobu, w tej
właśnie kolejności omawia zagadnienie. W rzeczowy, zwięzły
sposób przedstawia Marko va trzy podstawowe surowce do wyro­
bu tkanin: wełnę, len i konopie oraz szkicuje drogę, jaka prowadzi
od surowca do produktu finalnego, t j . nici. Udało się autorce
zawrzeć na niewielu stronach bogatą informację popartą cen­
nymi i przejrzystymi rysunkami. Ta część pracy zasługuje na
szczególne uznanie, stanowiąc niezwykle interesujące źródło
dla etnografów', historyków kultury materialnej a także języko­
znawców.
Wykorzystywane przez lud słowacki tkaniny dzieli Markova
wg kryterium przeznaczenia na: tkaniny gospodarcze (derki,
pokrowce, worki, płachty itd.), tkaniny domowego użytku (ob­
rusy, pościel, ręczniki itd.) oraz tkaniny osobistego użytku. Ta
ostatnia kategoria jest szczególnie obszerna, gdyż należą tu
ubiory i stroje kobiet i mężczyzn, tak zróżnicowane na terenie
Słowacji.
Każda z wyodrębnionych przez autorkę kategorii tkanin
odznacza się swoistymi cechami, od różnic w rodzaju materiału
poczynając na zdobnictwie kończąc. Cechy te zostały przekony­
wająco, choć niekiedy zbyt schematycznie naszkicowane.
Zasadnicza część książki — próba regionalizacji tkanin lu­
dowych na Słowacji — w porównaniu z wcześniej omawianymi
fragmentami pracy wypadła blado i nieprzekonywująco. Wy­
nikło to przede wszystkim z braku jednoznacznie przyjętego
zespołu kryteriów. Wiadomo — pisze o tym autorka, że zespół
ten obejmuje zarówno rodzaj materiału, jego szeroko rozumiane
zdobnictwo oraz funkcje tkaniny. Zastosowanie tych wszystkich

kryteriów umożliwiłoby przeprowadzenie sensownej regionali­
zacji. Autorka nie jest jednak w swoich poczynaniach konsek­
wentna, posługuje się kryteriami wymiennie, co prowadzi do
chaosu i sprawia wrażenie, iż regionalizacja dokonana jest
arbitralnie. W rezultacie czytelnik pozostaje w przekonaniu,
iż jedynie pewną informacją, jaką otrzymał, choć poznawczo
mało istotną, bo zbyt ogólną, jest to, iż na północy Słowacji
głównym surowcem do wyrobu tkanin była wełna, ria południu
i zachodzie konopie, a na wschodzie len.
Inne zarzuty, jakie można wobec pracy wysunąć, wynikają
z jej tematycznego zawężenia. Brak tu informacji na temat
charakteru tkactwa ludowego (przemysł domowy czy rzemiosło?),
niewiele dowiadujemy się o roli tej gałęzi wytwórczości w eko­
nomicznym życiu wsi słowackiej, a przede wszystkim nie otrzy­
mujemy informacji na temat obecnego stanu ludowego tkactwa.
Wiadomość, iż po drugiej wojnie światowej było na Słowacji
czynnych ok. 60 tys. tkaczek i tkaczy sugeruje, iż wyrób tkanin
nie należy na wsi słowackiej do odległej przeszłości, być może
jest jeszcze dość żywy. Niewielki rozdział na temat współczes­
nego stanu tkactwa ludowego na Słowacji wraz z choćby naj­
ogólniejszymi informacjami na temat samych wytwórców
wydawał się wskazany. Paradoksalne bowiem, że o technice
dowiadujemy się wiele i w sposób bardzo rzeczowy, a o wytwór­
cach autorka milczy lub ich rolę zbywa ogólnikami.
Oczywiście, powyższe zarzuty nie są w stanie odebrać pracy
podnoszonych uprzednio walorów: jasności wywodów w części
technicznej, rzeczowości oraz przede wszystkim znacznej war­
tości poznawczej. Walory te podwyższa bogata szata ilustracyjna,
na którą składają się liczne rysunki oraz kolorowe i czarno-białe
fotografie. Praca zaopatrzona jest w obszerny słownik użytych
terminów fachowych i nazw gwarowych, bogaty zestaw litera­
tury i streszczenia obcojęzyczne.
Monografia o ludowej tkaninie stanowi cenne źródło do
poznania słowackiej kultury ludowej.
Ryszard Kantor

LIST DO REDAKCJI
O MINIATURACH NA SZKLE

W związku z zamieszczoną w numerze 2 „Polskiej Sztuki
Ludowej" (rok 1976) publikacją Janiny Orynżyny pt. Dewocjo­
nalia Częstochowskie pragnę, jako syn malującej na szkle Marii
z Kellerów oraz brat wspomnianej w artykule Zofii z Mączyńskich Parkitnej, dodać kilka szczegółów. Matka moja, Maria
z Kellerów Mączyńska, będąca żoną introligatora Teodora,
wykonywała miniatury, których kilka przesyłam na załączonym
zdjęciu, a które są w posiadaniu moim i mojej rodziny. Prócz
tego matka wykonywała wizerunki Matki Boskiej Częstochow­
skiej na szkiełkach dużo mniejszych, które wprawiano w złote
pierścionki i sygnety rodzinne herbowe, spotykane dziś jeszcze
w Skarbcu Jasnogórskim. W Muzeum Wojska Polskiego w War­
szawie, prócz wspomnianych miniatur oprawnych w złoto,
można również spotkać miniatury wprawiane w wykonane przez
więźniów pierścienie z włosia końskiego lub chleba. Nabywcami
miniatur na szkle byli jubilerzy z Krakowa pp. Zajączek i Czap­
licki z Sukiennic, jak również poważny zakład jubilerski we
Lwowie, mieszczący się obok kościoła OO. Bernardynów.
Dla pewnego wyjaśnienia chciałbym opisać jak się odbywało
malowanie: linijka z drzewa długości ok. I m a wysokości ok.
3 cm, z czego górna część była nałożona kilka milimetrów woskiem,
do którego przykładało się dane szkiełko (szkła szlifowane
sprowadzane były z Czech). Wówczas następowało malowanie,
w kolejności występujących kolorów, a ostatecznie całe gotowo
szkiełko wyzłocono 14 karatowym zlotem.
Bernard Mączyński
Katowice, dnia 21 lipca 1977 r.

187

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10402" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10380">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e2fd26ef39ea5a7e5c31e6f7583e1a3f.pdf</src>
        <authentication>41d0f012b6d711794a0a5e03edd7a97f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123694">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4334</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123695">
                <text>1978</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123696">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4035</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123697">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1978 t.32 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123698">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1978 t.32 z.1; s.55-56</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123699">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123700">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123701">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123702">
                <text>szone przez siebie kopie — a więc „ P y t a c e " , „ W a l k a
0 sztandar", „ M a t k a z dzieckim w k o ł y s c e " i „Szałas
z krokusami". M a t k a z dzieckiem, to na uczczenie tego,
że się drugiemu bratu urodził syn, a Bronek został
zapisany na Ojca Chrzestnego (ktoś inny s t a n ą ł w za­
s t ę p s t w i e brata).
Z górali m a l o w a ł wcześniej 10—15 lat Jan G ą s i e n i c a -Walczak „ B u ń d o w s k i " , k t ó r y m i e s z k a ł na Drodze za
B r a m k ą , (obecnie Droga W a l c z a k ó w na Skibówce). Przed
35 laty o t r z y m a ł a m od jego żony B r o n i s ł a w y 7 o b r a z k ó w
ś w i ą t k ó w . P o n i e w a ż dyr. Zborowski (dyrektor Muzeum
i m . T. C h a ł u b i ń s k i e g o — przyp. red.) u b o l e w a ł nad t y m ,
że nie ma jego o b r a z k ó w w Muzeum i p y t a ł czy nie
m a j ą ich w jego domu, p o w i e d z i a ł a m , że już nie ma
1 d a ł a m m u trzy, k t ó r e m i a ł a m . Trzy s p r z e d a ł a m i jeden
jeszcze mam (szopka). Ma też jeden w świetlicy Z w i ą z e k
Podhalan w Zakopanem. Dosyć duży, jest to alegoria,
przedstawia górali p r z e p r o w a d z a j ą c y c h króla Kazimierza
uciekającego przez T a t r y przed Szwedami.
Jestem przekonana, że bardzo wszystkim zależało
na t y m , aby s z t u k ę malowania na szkle w z n o w i ć . Nieraz
r o z m a w i a ł a m z dyr. Zborowskim na ten temat, i wiem,
że m i a ł dużo najlepszych chęci, w y k u p u j ą c po wsiach
obrazki i co się t y l k o dało, poza t y m u r z ą d z a ł wystawy
w ł a ś n i e o b r a z k ó w na szkle, mam nawet p o d z i ę k o w a n i e ,
bo d a ł a m Brata obrazek na j e d n ą z wystaw.
Co do mnie, u r o d z i ł a m się 12.11.1903 r. w Zakopa­
nem. Ojciec, ś l u s a r z - k o w a l , robił p i ę k n e kute rzeczy,
potem brat W ł a d y s ł a w r ó w n i e ż p i ę k n i e robił te rzeczy,
kinkiety na K a l a t ó w k i w hotelu, robił wiele do d w o r k u
w Kościeliskach. (...)
Mama zaś h a f t o w a ł a g ó r a l k o m koszule, spódnice,
spody — t y l k o że to wszystko w r ę k a c h , a nie na ma­
szynie. K s i ą ż k a z wzorami, k t ó r e Mama sama r y s o w a ł a
je^t jeszcze w domu.
JaK w s p o m n i a ł a m zaczęłam m a l o w a ć od Chrystusa.
Pcpros'lam Brata, że go sobie skopiuję. Był rok 1926.
Potem dniami i nocami m y ś l a ł a m o malowaniu, r o b i ł a m
rysunki r ó ż n y c h ś w i ę t y c h , p r z e w a ż n i e z o b r a z k ó w , k t ó r e
księża rozdawali na religii czy chodząc po kolędzie.
Ale nigdy m i nie w p a d ł o do głowy, aby pójść do Muzeum
i tam zobaczyć obrazki.
M a l o w a ł a m w czasie okupacji dla p. S t a n i s ł a w y Targalskiej, k t ó r a m i a ł a k r a m w Sukiennicach. M a l o w a ł a m
też talerze, flakony. Obrazki podpisane b y ł y : S t a n i s ł a w a
J a ź w i e c k a , bo tak n a z y w a ł a m się po m ę ż u .
W 1942 r. męża niemcy powieźli na Montelupich w
K r a k o w i e . Zginął, a ja w 1945 г., 30 grudnia w y s z ł a m
za m ą ż za Walczaka Andrzeja. P o n i e w a ż m ą ż m i a ł duży
dom na S k i b ó w k a c h , m a l u j ą c w o w y m czasie c e r a m i k ę
m o g ł a m w y d a w a ć więcej na szkło i farby, a r a m k i
robiliśmy w domu sami.

R

E

C

E

Tak więc marzenie moje się u j a w n i ł o , bo w y s t r o i ł a m
sobie wszystkie pokoje obrazkami — od sufitu do p o d ­
łogi.
Kiedy zaczęto n a d a w a ć imię Brata szkolnym huf­
com harcerskim, zaczęłam o b d a r o w y w a ć siedem szkół
i trzy szczepy obrazkami, to znaczy kopiami o b r a z k ó w
Brata, robionymi przez siostrę i częściowo ś w i ą t k a m i .
O b a w i a j ą c się k r y t y k i , z d z i w n y m uporem b r o n i ł a m
się przed wystawieniem mych prac, co p. mgr Sredniawa
(kustosz Muzeum — przyp. red.) w y m a w i a m i do dzisiaj.
Dopiero p. dyr. Maria Bujakowa z Rabki ściągnęła mnie
do swojego konkursu.
O b r a z k ó w moich wiele jest w r ó ż n y c h krajach, w y ­
syła je Desa warszawska, do Nowej Zelandii, R F N i i n .
S p r z e d a w a ł a m też do Spółdzielni „ M i l e n i u m " w K r a ­
kowie, r ó w n i e ż wysyłali za g r a n i c ę . Zabierali ze sobą
moje obrazki misjonarze ojcowie werbliści, j a d ą c do
A f r y k i , z a b i e r a j ą Polacy w r a c a j ą c y do S t a n ó w .
Z k u r s ó w n i k t z nas trojga nie k o r z y s t a ł . (...) Sio­
stra, Janina K a p ł a n o w a , kiedy brat m a l o w a ł , owszem,
p a t r z y ł a , ale m a l o w a ł a wtedy k o l e ż a n k o m k w i a t k i w
p a m i ę t n i k a c h , albo l a u r k i z p o d z i ę k o w a n i e m p. M a k u s z y ń s k i e m u za narty, k t ó r e m a ł y m dzieciom ofiarował
za swe pieniądze. Ale kiedy na M e m o r i a ł Bronka zaczęto
pożyczać od nas Brata nagrody i obrazki, a o d d a w a ć je
rozbite — siostra zaczęła robić ich kopie, i te się w y ­
pożyczało na M e m o r i a ł , te się d a w a ł o szkołom i hufcom.
Pani Sredniawa też d a w a ł a robić siostrze kopie do
Finlandii, R F N i Szwecji. M a l o w a ł a też do „ M i l e n i u m " .
Pyta mnie Pan o rodzinę Rojów. Bratanicami Heleny
Roj R y t a r d K o z ł o w s k i e j jest Helena Roj, po m ę ż u Ciaptakowa (zmarła), córka S t a n i s ł a w a Gąsienicy Roja, ma­
larka na szkle. Siostrą Heleny Roj R y t a r d K o z ł o w s k i e j
jest Zofia R o j - G ą s i e n i c a , malarka, a syn Heleny Jan
Roj, r a t o w n i k górski, też maluje i sprzedaje do „Mile­
nium".
Był też Jan G ą s i e n i c a - S z o s t a k , stryj Karola, bardzo
zdolny, dużo m a l o w a ł na szkle przed w o j n ą i już po
okupacji. Dyr. Zborowski też w y s t a w i a ł jego obrazki
razem z obrazkami Bronka.
Co p a m i ę t a m , to Panu n a p i s a ł a m , też nie chciała­
bym napisać, czego nie było. Przepraszam, że się tak
r o z p i s a ł a m , ale mam k i l k a „ k o n i k ó w " i czasem lubię
sobie na ten temat użyć.
Serdecznie Pana, Panie Redaktorze pozdrawiam
Stanisława

*) Fragmenty listu przesianego do Redakcji w odpo­
wiedzi na pytania A. Jackowskiego dotyczące malarstwa
B r o n i s ł a w a Czecha.
(Redakcja)

N

Z

J

TERESA J A B Ł O Ń S K A , Katalog zabytków
sztuki w Muzeum im. Władysława
Orkana w Rabce.
Gładysza. Rabka 1977, ss. 274 + 212 i l . cz.-b., + 3 mapki.
T r e ś c i ą tej ogromnie w a r t o ś c i o w e j pozycji jest nau­
kowa dokumentacja kolekcji Muzeum i m . W ł a d y s ł a w a
Orkana w Rabce w zakresie rzeźby, malarstwa i grafiki.
U w z g l ę d n i o n o eksponaty, wykonane przed rokiem 1945,
wg stanu na koniec 1972 roku. D r u g i tom katalogu (w
przygotowaniu) p r e z e n t o w a ć będzie s z t u k ę współczesną,
głównie l u d o w ą .
Bardzo przejrzysta, w n i k l i w a i niezwykle praco­
c h ł o n n a i staranna praca Teresy J a b ł o ń s k i e j zawiera

Czech-Walczakowa

Zakopane, 26.V.1977 r.

E
Wstęp

Mieczysława

analizę f o r m a l n ą 459 dzieł sztuki. Podano r ó w n i e ż i n ­
formacje na temat stanu zachowania, udziału w wysta­
wach, publikacjach w katalogach i innych w y d a w n i c ­
twach. Gdy było to możliwe, załączono t a k ż e uwagi
o technice, warsztacie, pochodzeniu i historii eksponatu,
jego zbieżnościach stylistycznych z innymi dziełami itp.
Katalog kolekcji r a b c z a ń s k i e j jest pozycją, bez k t ó ­
rej nie b ę d z i e mógł się obejść żaden badacz polskiej
sztuki ludowej, pozycją n i e o d z o w n ą w każdej naukowej
55

�bibliotece. K s i ą ż k a ta będzie r ó w n i e ż bardzo pomocnym
n a r z ę d z i e m w pracy n a u k o w c ó w innych k r a j ó w , szczegól­
nie k r a j ó w karpackich.
Jest to pierwsza tego typu publikacja w polskim
muzealnictwie etnograficznym. Rzecz charakterystyczna:
wydana została przez p l a c ó w k ę o bardzo skromnych m o ż ­
liwościach finansowych i kadrowych, lecz o d u ż y c h
ambicjach i wielkiej organizacyjnej s p r a w n o ś c i . Wydanie
takiego katalogu leży więc w granicach możliwości k a ż ­
dego niemal muzeum, a tzw. „ t r u d n o ś c i obiektywne" są,
j a k się okazuje, m o ż l i w e do p r z e z w y c i ę ż e n i a .
Z p e w n o ś c i ą nie jest rzeczą przypadku, że ta pio­
nierska praca p o w s t a ł a w muzeum, znanym ze swej
szerokiej działalności animatorskiej (liczne konkursy, fe­
styny, pokazy, stała w s p ó ł p r a c a z telewizją i filmem,
w s p ó ł o r g a n i z a c j a wystaw krajowych i zagranicznych itd.).
Jeszcze raz potwierdza się stara prawda: a k t y w n a dzia­
łalność popularyzatorska musi splatać się ściśle z p r a c ą
naukową.

Derzavnyj

muzej

etnohrafii

ta chudożnoho

promyslu

AN

Muzeum Etnografii i P r z e m y s ł u Artystycznego we
L w o w i e , istniejące od 1874 г., posiada r ó ż n o r o d n e za­
b y t k i z zakresu etnografii, zwłaszcza ludu u k r a i ń s k i e g o ,
a gdy idzie o p r z e m y s ł artystyczny, t a k ż e innych naro­
dów. Omawiane tu w y d a w n i c t w o albumowe pokazuje
obiekty wybrane sponad 72 tysięcy e k s p o n a t ó w . We
w s t ę p i e dyrektor muzeum J. H . Hoszko p o d k r e ś l a zna­
czenie albumu nie tylko jako w y d a w n i c t w a źródłowego
I n s t y t u t u Etnografii U k r a i ń s k i e j A k a d e m i i Nauk, lecz
t a k ż e jako oparcie dla twórczości a r t y s t ó w p l a s t y k ó w .
Ten wzgląd w p ł y n ą ł na staranne wykonanie zdjęć w i ę k ­
szości e k s p o n a t ó w , k t ó r e zgrupowano w działach rzeczo­
wych z o d r ę b n ą n u m e r a c j ą oraz tekstem rosyjskim i
u k r a i ń s k i m . A l b u m rozpoczyna zestaw odzieży z kolekcji
liczącej około 7000 e k s p o n a t ó w . Dalej zajęto się t k a n i ­
nami l u d o w y m i (około 3 t y s i ę c y e k s p o n a t ó w ) , haftami
(blisko 16 tysięcy z a b y t k ó w ) , c e r a m i k ą z 130 o ś r o d k ó w
garncarskich U k r a i n y (ok. 7 tysięcy e k s p o n a t ó w ) . Wśród
w y r o b ó w z drewna na szczególną u w a g ę zasługuje r z e ź ­
ba ludowa. Muzeum przechowuje ponad 2000 e k s p o n a t ó w
od X V I — X X wieku. Zgromadzono t a k ż e dość d u ż ą ko­
lekcję pisanek i zabawek ludowych.
Muzeum posiada t a k ż e bogaty dział p r z e m y s ł u a r t y ­
stycznego, przede wszystkim zbiory majolik, szkła i por­
celany oraz r ó ż n e g o t y p u t k a n i n wzorzystych z okresu

S

P

R

A

W

O

Doceniając w i e l k ą w a r t o ś ć Katalogu oraz jego zna­
czenie dla b a d a ń nad polską s z t u k ą l u d o w ą , m o ż n a by
przy okazji w t r ą c i ć u w a g ę , zresztą m a j ą c ą d r u g o r z ę d n e
znaczenie. Wydaje się, że r o z w i ą z a n i e m korzystniejszym
niż powtarzanie we w k ł a d c e ilustracyjnej wybitniejszych
e k s p o n a t ó w w k i l k u ujęciach, byłoby opublikowanie f o ­
tografii, c h o ć b y niewielkich,
ale
każdego
eksponatu.
Wtedy szczegółowe opisy (пр.: Ś w i ę t a klęczy na nie­
wysokiej, ukośnej podstawie, t r z y m a j ą c dłonie złożone
w modlitewnym geście. Ubrana w d ł u g ą , p r z e p a s a n ą
s u k n i ę z długimi r ę k a w a m i i płaszcz z prawego ramienia
opadający w z d ł u ż boku do kolan, z lewej zaś strony
przerzucony pod łokciem do przodu) m o ż n a by znacznie
skrócić, p r z e n o s z ą c p u n k t ciężkości na sprawy szkół,
w a r s z t a t ó w , ustalania ewentualnych analogii i t d .
Realizacja I I tomu tego bardzo pożytecznego w y ­
dawnictwa w y m a g a ć b ę d z i e zastosowania nieco odmien­
nej koncepcji, ze względu na o d m i e n n o ś ć problematyki.
Antoni

URSR,

Kroh

K i i v 1975, s. 264, ryc. 355, w t y m barwnych 75.

od X V I do X I X wieku. W albumie pokazano stosunkowo
n i e w i e l k ą część tych zbiorów, k t ó r e ostatnio znalazły się
na wystawie w jednej z kamienic kijowskiego r y n k u .
Szczególnie godne uwagi są francuskie i belgijskie go­
beliny i włoskie t k a n i n y wzorzyste, a także kolekcja
holenderskich i g d a ń s k i c h mebli. Niewiele pokazano z
bogatej kolekcji k i l i m ó w (ponad 400 z a b y t k ó w ) ; p r o d u ­
kowane były one przez wczesne manufaktury na Podolu
i Wołyniu oraz przez r z e m i e ś l n i k ó w miejskich a nawet
wiejskich. Z a r ó w n o k i l i m y jak i kobierce tkano na
U k r a i n i e pod w y r a ź n y m i w p ł y w a m i o r m i a ń s k i m i i prze­
n i k n ę ł y one stopniowo do chłopskiej sztuki ludowej
w zachodnich regionach etnograficznych tego kraju.
W omawianym albumie ukazano nieliczne p r z y k ł a d y
lapiserii figuralnych,
wzorzystych makat jedwabnych
i p a s ó w kontuszowych p o c h o d z ą c y c h z X V I I I i p o c z ą t k u
X I X wieku. Nie wspomniano natomiast o d u ż e j kolekcji
kilkudziesięciu k o m p l e t ó w m ę s k i c h i damskich u b i o r ó w
z k o ń c a X V I I I i z X I X wieku. Były to ubiory szla­
checkie czy mieszczańskie szyte z a r ó w n o pod w p ł y w a m i
mody zachodniej jak i wschodniej.
W sumie dobrze ilustrowane w y d a w n i c t w o albumo­
we pozwala z o r i e n t o w a ć się w charakterze z b i o r ó w oma­
wianego muzeum.
Irena Turnau

Z

D

A

N

I

A

Piotr Szacki
UWAGI

O

TORUŃSKIEJ

T o r u ń s k a wystawa „Mebli ludowych północnej Pol­
ski" stwarza k l a s y c z n ą s y t u a c j ę b e z r a d n o ś c i recenzenta
wobec przedmiotu recenzji. Bezradności wobec ubogiej
a l t e r n a t y w y uzasadnionego entuzjazmu albo w y p o w i a d a ­
nia się w e d ł u g m i a ł k i e g o schematu: świetnie, ale można
by lepiej.
Bowiem wystawa t o r u ń s k a ma wszelkie cechy ewe­
nementu w powojennych dziejach polskiego wystawien­
nictwa etnograficznego. Pozytywny walor samego zorga1

56

WYSTAWIE

MEBLI

1

nizowania takiej wystawy czyni inne cechy tego przed­
sięwzięcia d r u g o r z ę d n y m i . A w c h o d z ą tu w grę sprawy
s k ą d i n ą d n i e b ł a c h e : r o z w i ą z a n i a plastycznego ekspozycji,
informacji t o w a r z y s z ą c e j , koncepcji w y k ł a d u , doboru
o b i e k t ó w — s ł o w e m w a ż n e problemy muzeologiczne
i metodologiczne.
T w ó r c y wystawy podjęli zresztą ten w i e l k i wysiłek
organizacyjny na m i a r ę postawionych sobie z a d a ń .
Szczególną, k o n s t r u k t y w i s t y c z n ą a r c h i t e k t u r ę sali drew-

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5945" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5925">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7926f2dee7e9f02151f6a2677f1199b2.pdf</src>
        <authentication>5ec3b21de7e0b063d259ebf4052afa08</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70876">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3495</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70877">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70878">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3276</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70879">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70880">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.1, s.55-57</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70881">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70882">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70883">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70884">
                <text>R

Е

С

E

N

Z

H A L I N A K E N A R O W A . Od z a k o p i a ń s k i e j szkoły p r z e m y s ł u drzewnego do szkoły
W y d a w n i c t w o Literackie, K r a k ó w 1978, ss. 340, i l . 211.

Zamiast tradycyjnej recenzji — w k t ó r e j n a l e ż a ł o ­
by p o d k r e ś l i ć
pionierski charakter
pracy, ogromnie
w a r t o ś c i o w e , syntetyczne ujęcie, b o g a t ą faktografię, i n ­
t e r e s u j ą c ą i z r ó ż n i c o w a n ą bazę ź r ó d ł o w ą , walory l i t e ­
rackie tekstu oraz s k a n d a l i c z n ą wprost a b n e g a c j ę w y ­
dawcy — c h c i a ł a b y m p o d y s k u t o w a ć nad problemem,
u j ę t y m w książce raczej marginesowo, a mianowicie
nad problemem o d d z i a ł y w a n i a „ k e n a r o w c ó w " w tere­
nie, o l u d o w y m b ą d ź nieludowym charakterze ich pro­
dukcji oraz poziomie ich twórczości artystycznej.
P u n k t e m wyjścia niechaj b ę d z i e p r z y d ł u g i nieco
cytat:
„W 1954 r. Muzeum Etnograficzne w K r a k o w i e ogłosiło konkurs na „ z a b a w k ę l u d o w ą ziemi k r a k o w ­
skie!]", z a p r a s z a j ą c szkołę (!) do u d z i a ł u w konkursie.
Kenar „podjął r ę k a w i c ę " , o r g a n i z u j ą c z j e d n ą k l a s ą
zadanie na r u c h o m ą z a b a w k ę d r e w n i a n ą , i prace ucz­
niów
uzyskały
pierwszą
n a g r o d ę na konkursie (!).
W z m i a n k i w prasie p o d k r e ś l a ł y „ ł a d u n e k humoru w l u ­
dowych zabawkach". P o n i e w a ż jednak w warunkach
konkursu była klauzula, aby uczniowie pochodzili z zie­
m i krakowskiej — a, na ironię, uczniowie pochodzili
w ł a ś n i e z innych r e g i o n ó w Polski — Kenar polecił do­
pisać przy ich nazwiskach fikcyjne miejsca urodzenia,
z a c z e r p n i ę t e na chybił trafił z mapy w o j e w ó d z t w a k r a ­
kowskiego. Konsekwencje tego figla artystycznego by­
ły nieprzewidziane: zabawki robione przez „obcych et­
nicznie" i „pod k i e r u n k i e m artysty" f i g u r u j ą w zbio­
rach Muzeum Etnograficznego w K r a k o w i e jako „ l u ­
dowe zabawki ziemi krakowskiej", rozpowszechniane
nawet przez poczitówiki Ruchu. Na jednej z p o c z t ó w e k
o d z n a j d u j ę p o d o b i z n ę zabawki robionej przez ó w c z e s ­
nego ucznia szkoły S t a n i s ł a w a Kulona urodzonego w
ZSRR (!). Wnioski z owej anegdoty s ą n a s t ę p u j ą c e : po
pierwsze, etnografowie m u s z ą bardzo u w a ż a ć , a r t y ś c i
p o t r a f i ą bowiem ś w i e t n i e p a s t i s z o w a ć „ludowość", nie­
jednokrotnie już tlo r o b i l i i r o b i ą nadal, na p r z y k ł a d
w i e l u a b s o l w e n t ó w szkoły starannie u k r y w a fakt jej
u k o ń c z e n i a , bo „opłaca się" i m bardziej uchodzenie za
„ t w ó r c ó w ludowych", co oczywiście jest regresem ar­
tystycznym. Po drugie, jeśli wszystko jest „ l u d o w e " —
to nic nie jest ludowe i tradycyjne k r y t e r i a „ l u d o w o ­
ści" są dziś całkowicie nieprzydatne." (s. 262).
Jest rzeczą oczywistą, że tradycyjne k r y t e r i a sztu­
k i ludowej s ą dla o k r e ś l e n i a zjawisk współczesnych c a ł ­
kowicie nieprzydatne. Ale z a k o p i a ń s k a szkoła, p o w s t a ł a
przecież sto lat temu, działała r ó w n i e ż w czasach, gdy
sztuka ludowa była na Podhalu wciąż jeszcze bogata
i ż y w a , a „ p a n o w i e " ingerowali w n i e w i e l k i m stosun­
kowo stopniu.
Ingerencja zaczęła się na s k a l ę m a s o w ą wraz z
rozwojem szkoły, k t ó r a przez cały czas swego istnienia
w y w i e r a ł a p r z e m o ż n y w p ł y w na stan g ó r a l s k i e j sny­
cerki i rzeźby. Lista a b s o l w e n t ó w , podana przez K e n a r o w ą , obejmuje do r o k u 1914 ponad czterysta nazwisk,
zaś w latach 1914—1939 około pięciuset. Cyfry tc mo­
żemy spokojnie p o m n o ż y ć przez dwa, gdyż mniej w i ę ­
cej połowa ueaniow opuszczała szkołę przed uzyskaniem
k o ń c o w e g o ś w i a d e c t w a . Z w a ż y w s z y , że większość osób,
k t ó r e p r z e w i n ę ł y się przez szkołę, działała potem na

J

E

Kenara,

terenie P o d g ó r z a i K a r p a t Polskich, m o ż e m y stwier­
dzić bez obawy p o m y ł k i , że działalność z a k o p i a ń s k i e j
szkoły zaznaczyła się w y b i t n i e w całokształcie k u l t u r y
plastycznej polskiej góralszczyzny.
Przekonamy się o t y m najdobitniej, gdy p o r ó w n a ­
my prace szkolne z okresu dyrektorstwa Neużila, K o vatsa, Barabasza i z czasów późniejszych z p r o d u k c j ą
współczesną, o f e r o w a n ą przez prywatne sklepy p a m i ą t ­
karskie na K r u p ó w k a c h . P o k r e w i e ń s t w o oczywiste od
pierwszego r z u t u oka. Kenarowa podaje nawet d o k ł a d ­
n ą d a t ę rozpoczęcia w Zakopanem produkcji talerzy i
kasetek, inkrustowanych
kolorowymi
metalami. Owe
„ z a k o p i a ń s k i e " f i g u r k i , p i ó r n i k i , orły, dziewięćsiły, sza­
chy, kasetki, talerze, s ł o w e m cały ten kicz, produko­
wany w setkach tysięcy sztuk, a u w a ż a n y przez tzw.
m a s o w ą publiczność za góralski autentyk, ma swój r o ­
dowód w Szkole P r z e m y s ł u Drzewnego.
Powojenne dzieje szkoły r ó w n i e ż z w i ą z a n e są w
paradoksalny sposób z istnieniem p a m i ą t k a r s t w a „na
ludowo". W ciągu ostatnich dwudziestu lat, kiedy to
n a s t ą p i ł o nasilenie k o n k u r s ó w , wystaw i różnego auto­
ramentu p r z e g l ą d ó w tzw. współczesnej sztuki ludowej,
gdy u s i ł o w a n o „ o d k r y ć " i n a m ó w i ć do neoludowej p r o ­
dukcji j a k n a j w i ę k s z ą ilość miesizkańców wsi, poten­
cjalnymi
kandydatami
do
„odkrycia" i „pobudzenia
t w ó r c z o ś c i " były w ł a ś n i e owe dziesiątki i setki w i e j ­
skich m a j s t e r k o w i c z ó w z u k o ń c z o n y m lub — znacznie
częściej — nie u k o ń c z o n y m z a k o p i a ń s k i m liceum. „ C h o ­
dziłem do liceum plastycznego, r o z c h o r o w a ł e m się i ze­
szło m i na to, że zostałem t w ó r c ą l u d o w y m " — w y z n a ł
m i s m ę t n i e jeden z nich.
I tak oto p o w s t a ł a paradoksalna sytuacja — b. ucz­
niowie, którzy nie sprawdzili się w szkole artystycznej
i przerwali n a u k ę , np. z powodu b r a k u u z d o l n i e ń , zna­
leźli się w lepszym położeniu od tych, k t ó r z y u k o ń c z y l i
liceum i otrzymali maturalne ś w i a d e c t w o . Status zawo­
dowy tych ostatnich nie jest godny pozazdroszczenia.
B ę d ą c technikami plastycznymi, a więc m a j ą c przy­
gotowanie np. do robienia okolicznościowych dekoracji,
w y s t r o j u wystaw sklepowych — nie m o g ą p r z y j ą ć zle­
cenia od instytucji p a ń s t w o w e j , gdyż nie są c z ł o n k a m i
ZPAP. A nie są, gdyż nie zdobyli wyższego w y k s z t a ł ­
cenia plastycznego. Mają zawód, ale go nie m a j ą . M a j ą
za to z p e w n o ś c i ą wyniesione ze szkoły w i e l k i e a m b i ­
cje, nadzieję sławy, powodzenia. A w o k ó ł siebie tzw.
twardą rzeczywistość.
Nic więc dziwnego, że hossa na s z t u k ę z w a n ą l u ­
dową, a szczególnie rzeźbę, od k t ó r e j na ogół nie w y ­
maga się wysokiego poziomu artystycznego (wystarczy,
że jest „ p r y m i t y w n a " i „ l u d o w a " ) , s t a ł a się dla tych
ludzi życiową s z a n s ą — d o b r ą , s u g e s t y w n ą n a m i a s t k ą
rzeczywistej twórczości i n i e z ł y m ź r ó d ł e m utrzymania.
Regulaminy k o n k u r s ó w
oraz
stereotyp nieuczonego
wiejskiego prostaczka, p r z y c u p n i ę t e g o pod p r z y d r o ż n ą
w i e r z b ą i rzeźbiącego pastuszym kozikiem nieporadne
ś w i ą t k i nie dopuszczają „ k e n a r o w c ó w " do p r z e g l ą d ó w
w s p ó ł c z e s n e j sztuki ludowej; ale popyt na l u d o w o ś ć
jest tak duży, że fakt u d z i a ł u „ k s z t a ł c o n y c h " jest na
ogół dyskretnie przemilczany dla wygody obu stron.
Chociaż czasem z d a r z a j ą się n i e m i ł e sytuacje — z w ł a -

55
I

�szcza, gdy rzecz natrafi na doktrymera, k t ó r e g o bardziej
i n t e r e s u j ą przepisy i podziały, niż artystyczna w a r t o ś ć
prac.
Jak powiedziano w y ż e j , „ k e n a r o w e y " nie douczeni,
talenty w trzecim i czwartym gatunku, z n a j d u j ą się w
lepszej sytuacji
od
swych kolegów z m a t u r ą . F a k t
uczęszczania przez rok lub dwa do liceum plastycznego
m o ż n a dość ł a t w o u k r y ć , by uchodzić za „ a u t e n t y c z n e ­
go, ludowego t w ó r c ę " . W swej praktyce terenowej zet­
k n ą ł e m się z dwudziestoma kilkoma r z e ź b i a r z a m i , u k r y ­
w a j ą c y m i mniej lub bardziej skutecznie s w ą „ k e n a r o w s k ą " przeszłość oraz kilkoma absolwentami szkoły
z m a t u r ą , k t ó r z y p r a g n ę l i zostać t w ó r c a m i ludowymiiipółzawodowymii uczestnikami k o n k u r s ó w , wystaw i
kiermaszy. I m u s z ę się p r z y z n a ć , że fakt kenarowskiej
przeszłości k a n d y d a t ó w na t w ó r c ó w ludowych z u p e ł n i e
m i nie p r z e s z k a d z a ł . Niestety, większość „ k e n a r o w c ó w "
d e k o n s p i r o w a ł fatalny styl prac, n i e z n o ś n a maniera,
n ę d z n e n a ś l a d o w n i c t w o Kenara, Hasiora, Rząsy czy i n ­
nych nauczycieli. I z tego powodu nie mieli najmniej­
szych szans w konfrontacji z różnego rodzaju w i e j s k i ­
m i p o m y l e ń e a m i czy staruiszkami-analfabetami, dyspo­

ALEKSANDRA

JACHER-TYSZKOWA,

Strój
kielecki.
Atlas Polskich Strojów
z. 12, W r o c l a w 1977, ss. 136, ilustracje.

Z dużą u w a g ą p r z y w i t a ć należy nowy, już 31 ze­
szyt Atlasu Polskich S t r o j ó w Ludowych. Z u w a g ą , gdyż
jest to kontynuacja z a p o c z ą t k o w a n e g o
przed
prawie
trzydziestoma
laty
monumentalnego
przedsięwzięcia
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, kontynuacja —
dodajmy — po k i l k u latach milczenia. Ostatni t o m
Atlasu u k a z a ł się bowiem w r o k u 1970 (Strój
kołbielski
W ł a d y s ł a w a Kolago), a w latach 1966—1977 u k a z a ł o się
ich zaledwie cztery. To zahamowanie tempa wydawania
kolejnych zeszytów Atlasu niepokoi t y m w i ę c e j , gdy
u ś w i a d o m i m y sobie — dobitnie w i d a ć to na mapie za­
mieszczonej na przedostatniej stronie k a ż d e g o tomu —
jak wiele jeszcze pozostało b i a ł y c h plam, ś w i a d c z ą c y c h
0 powolnym poznawaniu ludowego stroju poszczegól­
nych r e g i o n ó w Polski.
Prezentowana praca przynosi nam drobiazgowy opis
stroju kieleckiego, wraz z jego odmianami, oparty, po­
dobnie jak wszystkie dotychczasowe opisy strojów w
APSL, na rzetelnych studiach l i t e r a t u r y przedmiotu:
źródłach
archiwalnych
pisanych i ikonograficznych,
zbiorach muzealnych, a przede wszystkim na intensyw­
nych wieloletnich badaniach terenowych.
Z a c h o w u j ą c u k ł a d p r z y j ę t y we wszystkich dotych­
czasowych tomach Atlasu pisze autorka obszernie o
obecnym stanie zachowania stroju kieleckiego, o jego
historycznym rozwoju, a także o obecnym i d a w n y m
zasięgu. Te ostatnie w y w o d y w y d a j ą
się
miejscami,
zwłaszcza jeśli chodzi o oddzielenie stroju
Krakowia­
ków od stroju kieleckiego, dość arbitralne, lecz zjawis­
ko wzajemnych wpłyiwów uniemożliwiło autorce — jak
sądzę — osiągnięcie t u w i ę k s z e g o stopnia precyzji.
Bardzo potoczyście i jasno napisane są fragmenty
tekstu b ę d ą c e opisem ubioru męskiego i jego zróżnico­
wania, a t a k ż e z r ó ż n i c o w a n i a stroju kobiecego. Tekst
naszpikowany — co oczywiste — danymi technicznymi
1 nazwami g w a r o w y m i jest w pełni z r o z u m i a ł y , co nie
zawsze było cechą publikacji z cyklu APSL. Może t y l ­
ko w rozdziale z a t y t u ł o w a n y m „Wytiwórey i m a t e r i a ł y "

56

n u j ą c y m i atutem najsilniejszym: świeżością spojrzenia.
Takie to n a s u n ę ł y m i się n i e w e s o ł e refleksje, gdy
w książce K e n a r ó w e j p r z e c z y t a ł e m n a s t ę p u j ą c e zdanie:
„ K i e d y prof. Antoniewicz w y s u n ą ł projekt, aby w
Zakopanem p o w s t a ł a wyższa szkoła plastyczna — K e ­
nar s t w i e r d z i ł ze zdziwieniem: „To bardzo ł a d n i e , ale
dlaczego n i k t nie rozumie, że mnie nie i n t e r e s u j ą l u ­
dzie p o w y ż e j dwudziestu lat?" (s. 246).
Wybitna osobowość Kanara, o k t ó r e j Autorka p i ­
sze tak zajmująco i kompetentnie, z czułością i dystan­
sem jednocześnie, w sposób wyzbyty
jakiegokolwiek
patosu — o d d z i a ł y w a ł a w mniejszym
lub
większym
stopniu na grono ludzi, z w i ą z a n y c h ze szkołą. A l e p r ó c z
ludai n i e p r z e c i ę t n y c h istnieją t a k ż e „ k e n a r o w e y " ś r e d ­
ni i z u p e ł n i e m a l i , którzy intensywnie oddziałują na
całokształt k u l t u r y
plastycznej
Polski
południowej.
S p r a w ę ich twórczości Halina Kenarowa p o t r a k t o w a ł a
marginesowo. To jest moje jedyne z a s t r z e ż e n i e wobec
tej ś w i e t n e j książki, k t ó r a przez długie lata s t a n o w i ć
będzie p o d s t a w o w ą l e k t u r ę dla każdego, kto intereso­
w a ć się będzie h i s t o r i ą sztuki polskiej X X w i e k u .
Antoni Kroh

Ludowych,

cz. V.

Małopolska,

z a b r a k ł o w k i l k u miejscach oddechu, fragmenty te w y ­
dają się nieco zbyt lakoniczne i jakby oderwane od
całości w y w o d ó w . Z a m y k a j ą p r a c ę : o m ó w i e n i e zdobin
stroju kieleckiego, charakterystyka źródeł (czy jednak
w tego typu publikacjach nie powinna z n a j d o w a ć się
ona na pierwszych stronach), przypisy, w y k a z źródeł i
literatury. Pewine zastrzeżenia m o ż n a mieć do w s t ę p u
s t a n o w i ą c e g o rodzaj geograficzno-gospodarczej charak­
t e r y s t y k i terenu. Jest ona mdejscamf zbyt ogólnikowa
a w k i l k u fragmentach zbyt luźno z w i ą z a n a z tak k o n ­
k r e t n y m zagadnieniem jak s t r ó j . W s t ę p y jednak to z
dawna słaba strona w i e l u etnograficznych o p r a c o w a ń .
Te drobne uwagi krytyczne nie m o g ą w ż a d n y m
stopniu w p ł y n ą ć na ogólną ocenę pracy Aleksandry Ja­
ch er-Tyszkowej. A ocena musi b y ć bardzo wysoka z
k i l k u co najmniej p o w o d ó w . Nie przypominam sobie,
by w jakiejkolwiek innej monograficznej pracy na te­
mat stroju u d a ł o się z a c h o w a ć tak d o s k o n a ł e proporcje
między t e c h n i c z n ą s t r o n ą zagadnienia a jego walorem
społecznym. Inaczej m ó w i ą c , pierwszy chyba raz w
Atlasie — moim zdaniem — s t r ó j został potraktowany
nie autonomicznie, w p e w n y m oderwaniu, lecz jako i n ­
tegralna część k u l t u r y ludowej konkretnej grupy etnograifiieiznej, został pokazany niejako w swoim społecz­
n y m u w a r u n k o w a n i u . W r a ż e n i e takie dają bardzo do­
brze wkomponowane w całość uwagi, podane z odpo­
w i e d n i ą precyzją, na temat z r ó ż n i c o w a n i a stroju
ze
w z g l ę d u na wiek, status m a j ą t k o w y i społeczny i t d .
u ż y t k o w n i k a . W poprzedniich zeszytach Atlasu p a n o w a ł
pod t y m w z g l ę d e m bairdizo często chaos i dała się od­
czuć zmacana dowolność w przytaczaniu f a k t ó w i ich
interpretaiojd.
Godne u w a g i są t a k ż e fragmenty na temat stroju
ś w i ą t e c z n e g o i o b r z ę d o w e g o w o l n e od powierzchowno­
ści do jakiej, niestety, p r z y z w y c z a i ł y nas poprzednie
tomy A P S L .
Powodem do wysokiej oceny prezentowanej pracy
m o ż e być t a k ż e jej język w y j ą t k o w o plastyczny i na-

�wet w (najtrudniejszych
fragmentach
nie d ą ż ą c y do
sztucznego „ s t e c h n i c y z o w a n i a " , a mimo to, a m o ż e dla­
tego, nie tracący nic z w a l o r ó w języka naukowego.
Ż e b y jednak nie m n o ż y ć k o m p l e m e n t ó w pod adre­
sem pracy, k t ó r ą — jak przypuszczam — k a ż d y czytel­
nik w pełni doceni, trzeba z a p r a w i ć recenzję k r o p l ą go­

„ D E M O S " Internationale

Elhnographische

und

ryczy. Niestety, całość fatalnie obniża koszmarny po­
ziom reprodukcji. Znaczna ilość ilustracji zamieszczo­
nych w pracy w ogóle jest nieczytelna. Pod t y m wzglę­
dem w poprzednich zeszytach Atlasu nie było zbyt do­
brze, ale o wiele lepiej n i ż w prezentowanym.
Ryszard
Kantor

Folklorislische

R o z w ó j nauk, w t y m i etnologicznych, sprawia że
coraz t r u d n i e j jest śledzić w y d a w n i c t w a k s i ą ż k o w e oraz
a r t y k u ł y zamieszczane w czasopismach u k a z u j ą c y c h się
z a g r a n i c ą . T r u d n o ś ć pogłębia fakt, że w i e l e pozycji,
k t ó r e m o g ą być przydatne, -ukazuje się w j ę z y k a c h ob­
cych, nie znanych zainteresowanym. Z r o z u m i a ł e więc,
że problem informacji naukowej staje się coraz w a ż ­
niejszy.
Nawet ś l e d z e n i e d z i a ł ó w receinzyjno-infcrmacyjnych
czasopism u k a z u j ą c y c h się u nas i w krajach obozu
demokratycznego nie wyczerpuje zagadnienia. W i a d o m ą
jest rzeczą, że d z i a ł y te nie n a l e ż ą do najlepszych, że
redakcje o d c z u w a j ą duże t r u d n o ś c i z uzyskaniem re­
cenzji. W takiej sytuacji szczególnej
wagi
nabiera
istnienie .czasopisma, k t ó r e regularnie omawia wszyst­
kie istotniejsze p u b l i k a c j e z zakresu k u l t u r y ludowej
w zasięgu europejskich k r a j ó w socjalistycznych. Czaso­
pismem t y m jest k w a r t a l n i k „ D e m o s " w y d a w a n y od
I960 r. w stolicy N R D — Berlinie. U k a z u j ą się w n i m
n a d e s ł a n e przez poszczególne redakcje krajowe noty i n ­
formacyjne w języku niemieckim.
Recenzowane prace dotyczą
zagadnień
ogólnych,
jak r ó w n i e ż dociekań szczegółowych z zakresu k u l t u r y
ludowej, s t r u k t u r y s p o ł e c z n e j , historii k u l t u r y m a t e r i a l ­
nej, historii k u l t u r y robotniczej i f o l k l o r y s t y k i . Recen­
zje, oprócz podania noty bibliograficznej r e f e r u j ą k r ó t ­
ko t r e ś ć omawianych publikacji, o k r e ś l a j ą ich cel ba­

Injormationem.

dawczy, p o d a j ą d o k ł a d n ą
sową, o k r e ś l a j ą metody
autora, wreszcie w y n i k i
cza r ó ż n e informacje .o
folklorystycznego ruchu
stycznych.

Akademie-Verla.

l o k a l i z a c j ę geograficzną i cza­
badań,
założenia w y j ś c i o w e
k o ń c o w e . Czasopismo zamiesz­
przejawach etnograficznego i
naukowego w krajach socjali­

Poziom opracowania poszczególnych not
informa­
cyjnych jest niejednolity. Jest to w tego typu w y d a w ­
nictwie nieuniknione. R ó ż n y jest poziom szczegółowości
informacji o k s i ą ż c e czy artykule, niemniej noty dają
w sumie r z e t e l n ą i b o g a t ą d o k u m e n t a c j ę .
Redakcja polska mieści się w O ś r o d k u Dokumen­
tacji i Informacji Etnograficznej przy katedrze Etno­
grafii
Uniwersytetu
Łódzkiego, a o jej s p r a w n o ś c i
świadczy duża liczba dobrze i n f o r m u j ą c y c h not o p u ­
blikacjach polskich. Tak np. a r t y k u ł y u k a z u j ą c e się w
„Polskiej Sztuce L u d o w e j " omawiane są w „ D e m o s i e "
w 5—9 miesięcy po ich ukazaniu się.
W 1979 r. redakcja „ D E M O S U " planuje wydanie
zeszytu specjalnego poświęconego muzealnictwu etno­
graficznemu, a w r o k u 1980 zeszytu z informacjami o
instytucjach etnograficznych i folklorystycznych zajmu­
jących się badaniem k u l t u r y ludowej.
Kwartalnik
pośrednictwem
wvnosi 430 zł.

„ D E M O S " m o ż n a z a p r e n u m e r o w a ć za
„ R u c h u " , cena
rocznego
abonamentu

A

N

O

Berlin

VII—XII 1978
Jubileusz 50-lecia pracy prof, dr Marii Znamierowskiej-Prufferowej
We w r z e ś n i u minęło 50 lat pracy naukowej prof,
dr M a r i i Znamierowskiej-Prufferowej. Uroczysty j u b i ­
leusz obchodzono podczas obrad 53 Zjazdu Polskiego
Towarzystwa Ludoznawczego w Toruniu. Rada P a ń ­
stwa n a d a ł a prof. Prufferowej K r z y ż K o m a n d o r s k i Or­
deru Odrodzenia Polski w uznaniu Jej zasług dla n a u ­
k i .polskiej.
S t u d i o w a ł a h i s t o r i ę sztuki i k u l t u r y w Warszawie,
n a u k i humanistyczne i matematyczno-przyrodnicze na
Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, potem etno­
grafię i etnologię. Jeszcze w cza.sie s t u d i ó w , w 1927 г.,
została a s y s t e n t k ą profesora Cezarii Baudoin de Courtenay-Ehrenkreutzowej w Muzeum Etno graficznym w
Wilnie. W 1939 r. została doktorem etnografii i etno­
logii, wtedy działała t a k ż e w Towarzystwie Ludoznaw­
czym, w y d a w a ł a pismo „ E t n o g r a p h i e a " .
Po wojnie, w latach 1945—1949, jest a d i u n k t e m ka­
tedry Etnologii i Etnografii U M K , przez 9 lat pracuje
jako kustosz Muzeum Miejskiego w T o r u n i u , oraz- or­

ganizuje t a m ż e samodzielne Muzeum Etnograficzne. W
t y m też czasie uzyskuje t y t u ł profesora nadzwyczajne­
go, kieruje K a t e d r ą Etnografii U M K . Podejmuje dzie­
s i ą t k i z a d a ń i prac naukowych jako prezes .oddziału
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, wiceprezes Za­
r z ą d u G ł ó w n e g o P T L , honorowy k i e r o w n i k Zespołu Et­
nograficznego I H K M Polskiej A k a d e m i i Nauk. Muzeum
Etnograficzne w Toruniu, zorganizowane od podstaw,
stało się szybko j e d n ą z n a j w a ż n i e j s z y c h p l a c ó w e k tego
typu w k r a j u . Przez 13 lat kierowania Muzeum prof.
Prufferowa pracuje naukowo, p u b l i k u j ą c w y n i k i swych
pionierskich .badań nad r y b a c k i m i n a r z ę d z i a m i k o l n y m i .
Od 1972 r o k u prof, dr Mairia Znamierowska-Pruff er owa przeszła na e m e r y t u r ę , jednak nadal prowadzi
w y k ł a d y .na Podyplomowym Studium Etnografii U M K ,
działa w P T L , intensywnie pracuje naukowo.
Ż y c i o r y s naukowy i .bibliografię prac prof. Pruf­
ferowej zamieścił Rocznik Muzeum Etnograficznego w
Toruniu, Т. I , T o r u ń 1978.

57
7

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6436" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6416">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/299c1c308d1eaeea390df9db51856195.pdf</src>
        <authentication>72bf72ac8701531b8c747a7f74aec899</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76646">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3506</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76647">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76648">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3286</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76649">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76650">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.2, s.116-124</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76651">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76652">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76653">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76654">
                <text>R

E

C

Marian Pokropek,
Koncepcję
sztuce

Podchwyciło

i folklorze

ją

usystematyzowania
i

w

jak

różnych

ła

praca, którą

n a dobrą

wyszukiwał

na

obok

i odnajdywał

etnograficzne,

wości

i

zebrania

zgromadzonych

sprawę

w

katalo­

Wiele lat t r w a ­
był

podjąć

którego

przeróbek
wszystko

Autor

i

było

gotowe,

ministracyjnego
Wreszcie

zmuszony

ograniczenia

Atlas

Niestety,

—

ukazał

się

przy

Wydawnictwa
jest

leży

na w
i

całym

niem

samych

które

wynikły

z

ułożonych

założeń

po­

wyda­

w

się

bowiem

jestrowanych

faktów,

1

oderwaniu
ludowa
I

w

możemy

od kultury

istnieją

nie

świadomści

strony

mamy

drugiej

fakt

tylko

oraz

więc

środowiska,
w

postaci

działaniu

ją

charakter re­
i stopień a k ­

fakt

percepować

wymieniać

zabytki

przedmiotów

dycji,

szerszym

—

z działalnością

przedstawiać

wpływającej

na

odmienny

mówić

ny

jednoznacznie

zjawiska

moż­

dokąd

i kiedy

jest

ra­
tra­

regionów

zlokalizowa­

— w Chęcinach, B a r a n o w i e czy

Szyd­

Atlas Pokropka
do

czynienia

Dlatego

też

w

faktów.

którym t a

recenzowanym

innych pozycjach

większym

jednak

faktów

nie mówi

o zjawisku

Dąbrowskim.

region,

ośrodek.

malowanych

domów

K r y t e r i u m miejscowości

ale

Samo
na

Zalipie
Powiślu

zawodzi

w

n i e s i e n i u d o o ś r o d k ó w rzeźbiarskich, s t r o j u , h a f t u ,
nictwa,
kąd

116

folkloru

m a m jechać

obrzędowego.

Jeśli

i co t a m zobaczyć

chcę

od­
zdob­

wiedzieć,

n i e będę

charakte­

serii

mamy

i ze z b i o r a m i m u ­

Atlas obejmuje
W

pozycja

dotyczy

m a t e r i a l n y c h , ale

przecież s w y m

praktyce autor omawia

i

nosicieli ludowej

żywej

tradycji.

tytułem również

folklor.

t y l k o niektóre p r z e j a w y

fol­

k l o r u , p r z e d e w s z y s t k i m t e , k t ó r e zostały z i n s t y t u c j o n a ­
l i z o w a n e , często zaś p o m i j a f o l k l o r t a k i , który
ja potrzeby

własne

ty.

Zespół

środowiska. M a m y

i m . Kilimka

więc

Fascynujące

isą zespoły

Bachledy,

zaspoka­

np. w

zespoły

cice,

Za­

określonym
nawet

ich

i dynamice
znaleźć

ma. Przepraszam!

jest

jeszcze

do­

przecież

jest

w

n p . zespół

o tych

w

organizował

wiem

Spró­
Nie

przed

dyrektorem

n a scenie t e a t r u

laty

Teatru

przeglądy

z t e r e n u . A l e o d pięciu l a t n i e
terenie.

n i e m a o nich i n f o r m a c j i . Uwzględniono

Atlasie

niemal

a

przebra­

m a już p r z e g l ą d ó w . Są j e d n a k zespoły — ale w
W

w

a l e p o d hasłem

wówczas

zespołów, z a p r a s z a n y c h

niedź­

żywa,

Atlasie.

Będzin? Ponieważ

D z i e c i Zagłębia

szlach­

z

z Lalik.

zespołach

Jan

był

i

swych

Są zespoły h e r o d o w e ,

który

kom­

i c h n a Żywiecczyźnie,

Będzin. D l a c z e g o w ł a ś n i e
Dorman,

znaj­

ulegającym

dziady

Znakomity

akcji

słowo

nie

chodzenia

wciąż

czasie s p o t y k a m y

pod Krakowern.

niach

herody,

nie

doraźnie

składzie

kolędnicze, pucheroki,

Tradycja

wiedziem.

ale

obrzędowe,

wyłącznie

zespoły

bo­

zinstytucjonalizowane,

stylizujące f o l k l o r .
Przykłady

podane

p r o b l e m y : kryteriów
ści. W

obu tych

są b a r d z o
teriałem

wyżej

wskazują

dziedzinach

różnice

między

istotne. Łoziński czy L o r e n t z
jednorodnym,
którego

ich kompetencji.

uprzednio

informacyjną

ma­
i

we­

mieściła

się w

grani­

Zadanie

Pokropka

było

niepo­

musiał

miał n i e j e d n o r o d n y ,
spośród

dokonać

musiał

wyrokować

społów

folklorystycznych,

dać,

a

co

zalewu

ba­

przy­

wyboru, nie ma­

sprecyzowanych

t e r i ó w w a r t o ś c i o w a n i a . Doskonały z n a w c a
co

Atlasami

operowali

zgromadzonym

niedostateczną,

nazwisk

kolejne

znajomość

równanie trudniejsze. Materiał
zę

na dwa

d o b o r u materiału i j e g o a k t u a l n o ­

jąc p r z y t y m w w i e l u d z i e d z i n a c h

jest

się

dowiemy

poprzedzających

zmianom. Recenzowana

nie tylko

padkowych

r z e c z y , jaką

góral­

z e a l n y m i , których l o k a l i z a c j a i c h a r a k t e r y s t y k a n i e u l e ­
gają

gubią

istotę

w

tej samej

zwra­

t a m działających,

nie

następne —

Otóż

A t l a s i e t a k i e hasła j a k Janów, S o b i s k a c z y T a t a r y
na twórców,

czy

orientować

o regionach

cają

uwagę

łowicki

o regionie,

z z a b y t k a m i trwałymi

cach

jednocześnie w d w ó c h p l a n a c h :

realizuje.

folklor

pojechać. A l e

rejestrowanych

z y k a góralska egzystują
się

jeszcze

coś w i e d z i e ć

W i ą ż e się z t y m z a g a d n i e n i e
ru

ryfikowanym,

wspólnoty k u l t u r o w e j r e g i o n u i k o n k r e t u , w

kurpiowskie

się n i c z e g o z haseł, a n a w e t ze wstępu.

ł o w c u , a l e w y c i n a n k a k u r p i o w s k a , strój ł o w i c k i c z y m u ­

wspólnota

żywy

ski powinienem

istnie­

żywej

charakter

1 o ś r o d k ó w l u d o w e j twórczości. Z a m e k

z

czło­

a r c h i t e k t u r y , ale t r u d n o w

układzie p r z e s t r z e n n y m , o

ale

jednej

materialny, jednostkowy

haseł-miejscowości

jące w

w

i sztuka

0 m u z e a c h , ograniczając się d o t e g o , c o z a w i e r a j ą ,
mach

chcę zobaczyć

z m i a n o m , t e różne

i c h nosicieli. Z

k u l t u r o w y , związany

jednobarwne

większym

sztuki

w i e k a i t y m , co tę działalność s t y m u l u j e . M o ż n a
na

wycinanki

np. typowe

kompozycyjnych.

ale folklor

haseł

że

czy też chodzące w

bowiem

z

znajdę w J a z g a r c e , Strzałkach, T a t a r a c h i K a d z i d l e . Jeśli

bujmy
sztuki

miejsco­

Zresztą

d z i e m y a u t e n t y c z n y c h k a p e l др. M a ś n i a k ó w c z y O b r o c h -

tualności.
Zabytek

położonych

o t e j wspólnocie, o t y m ,

pletowane

i c h selekcji

blisko

haseł n a z w y

tradycji kulturowej.

konsekwencjom,

istota zjawisk,

zasada

wśród

kolej­

omówie­

n a f o l k l o r i sztukę l u d o w ą . I n ­

wówczas

o wspólnej

punkcików

kopanem

m u z e ó w , o k a z u j e się n i e p r z y d a t n a g d y z e c h c e m y
jest

mapie

mate­

grupuje

s

się

iż

architektury

przy o m a w i a n i u zabytków

przenieść m e c h a n i c z n i e
na

u źródeł

siebie

twórczości, a ściślej m ó w i ą c

Autora i

książki, która

muzealnych ,

przyjętych

formacie.

zabytków

przyjrzyjmy

Formuła, uzasadniona
czy

się, że

Otóż, z a n i m z a j m i e m y

haseł,

wydany

dla t r u d u

haseł t o p o g r a f i c z n y c h ,

ności a l f a b e t y c z n e j .

1978 r .

się przeświadczeniu,

koncepcja

zbiorach

ad­

poprawek.

poręcznym

szacunku

s e r i i co Atlas

po

riał w e d ł u g

w

Gdy

podziału

rok

końcu

oprzeć

niewłaściwa

Przewodnik

w

wielokrotnych

materiału.

zmiana

niedobra. Wydaje

tej samej

do

następny

papierze,

n i e mogę

to pozycja

rażki

nastąpiła

kraju

pięknie, n a d o b r y m

był

zebranego

trak­

E

często n i c z e g o się n i e d o w i e m

w o k ó ł ośrodka d o k u ­

m e n t a c j i . Jeszcze dłużej t r w a ł c y k l w y d a w n i c z y , w
cie

i

różnych

(m.in.

powinien

zespół specjalistów, z g r u p o w a n y c h

prze­

przejawów

trudu

g a c h ) podjął się d o c . M a r i a n P o k r o p e k .

J

Wydawnictwo „Arkady", Warszawa 1 978.

w Polsce,

po

układzie

dokumentach

Z

Wydawnictwo.

też

Ogromnego

danych

w

i folkloru

środowisko

zabytków,

twórczości.

N

turystycznego

szansę p r z e d s t a w i e n i a

zarówno

współczesnej
instytucjach

ludowej

zasugerowało

warszawskie

w niej

strzennym

sztuki

atlasu^przewodnika

ludowej

widząc

Atlas

E

pominąć

kry­

budownictwa,
spośród

instrumentalistów,

ze­

bajarzy,

rzeźbiarzy, k o g o w y m i e n i ć a k o g o pominąć w ś r ó d g a r n ­
c a r z y , m a l a r e k P o w i ś l a D ą b r o w s k i e g o czy t w ó r c ó w
kowskich

szopek.

Podjął

zadanie,

w

widomy

kra­

sposób

�przekraczające
Jaką

przyjął

granicę
zasadę?

kompetencji
Sądząc

jednego

z haseł

k o w a ć , że dążył d o t e g o , a b y u w z g l ę d n i a ć
notowanego
twórca

gdzieś

„twórcę"

występował

w

selektywnie
Ktoś

o i l e mieszkał
czy

we

której

natomiast

inni

twórcy. W

nikt

twórca

p o m i n i ę t y jeśli w t e j s a m e j
nież

inny

się bliżej

więc

mógł

być

miejsowości p r a c o w a l i r ó w ­

t e n sposób

dwóm

n i e rzeźbił

wybitny

np. nie spotykamy

B u d z i s k a c h W a c ł a w a S u s k i czy A n d r z e j a
rzyjmy

znajdowała

dostąpił

haśle czy i n d e k s i e t w ó r c ó w —

wsi, w

n i e malował,

słaby

ten

natomiast

t a m , gdzie

zupełnie

figurowania w

jedynie

miejscowości,

się g r u p a
zaszczytu

wywnios­

każdego o d ­

wówczas, gdy

jakiejś

wymieniał nazwiska
twórców.

człowieka.

można

hasłom:

Wydry.

w

Przyj­

i Janów.

Kraków

W

obecną,

uczestników

ciszek

Tarnowski,

wyjątkowa,

(...)

u r . 1889...". I

poziom

uzyskało n a g r o d y

na w y m i e n i e n i e

bardzo

Fran­

ło.

Tarnowskiego.

Wiatra,

D u d z i k a , Paczyńskiego,

Przecież

wystarczyło

gród. A

teraz

tkactwa

dekoracyjnego,

hasło

Pomija

przyjąć

zaś

Głucha

nieważ

woj.

wy­

i i n . Dlaczego?

szczególnie

na­

i Olimpii

Jaroszewicz,

zwraca

ich więź

z tradycją,

zawsze,

gdy

gdzieś

dworku

Zagadłowicza

Ale poszukajmy

np. w

Krynicy

ma, znajdziemy

je, ale p r z y

tej

samej

zasadzie Kudła

Nazwisko

nice.

Dąbrowie Zielonej

rzeźby
pełna.
przyto­

Sącz,

zbioru muzeum. Na
haśle

znajdujemy,

rzeźbi, w z o r u j ą c

Kozie­

ponieważ

w

się n a n i m , n i e j a k i

Cudak.
w

Atlas
stanie

zamierzeniu

wydawcy

a k t u a l n y m , niestety
j a k i podeszły
t o zadanie.

miał

zarówno
wiek

informować

długi

wielu

N i e istnieją

proces

twórców

już

tak

wybitni

twórcy

meblar­

natomiast

l u d o w i j a k W. K i t o w s k i w

wysoką

pozycję

jeszcze p r z e z A u t o r a w
Po

się n a

ogóle zanikły. N i e żyją

Grala w Burzeninie, J . Grzegory w Złakowie

Borowym,

w Godziszowie. Zdo­

młodzi,

nie

dostrzeżeni

n a bieżąco t r z e b a

„ w e w s i tkają:

mentacją. T r u d n o mieć p r e t e n c j e

już

Iłży, J .

czasie, g d y o p r a c o w y w a ł

t o , a b y śledzić z m i a n y

o

wy­

bardzo

ośrodki

s k i e , niektóre p r a c o w n i e g a r n c a r s k i e p r z e s t a w i ł y
w y r ó b d o n i c z e k , niektóre w

ponować

Ra-

się

Nikifora. Nie

znalazł s i ę p r z y

Lamęckiiego

z w i ą z k i z Cepelią o r a z d o r z u c a n a końcu, iż oprócz n i c h
Scholastyka Krupowlcz, Aleksandra

— po­

haśle Nowy

czone w związku z charakterystyką

byli

na ich

trwały

Górny

nazwiska

ciekawej

uwagę

uję­

pozostał

zachowały

.1. K a w u l o k w I s t e b n e j czy W i e l e b a

zdań

przeszłość

o n i m jest, i t o s t o s u n k o w o

centrum

współczesnej s z t u c e l u d o w e j . A u t o r p i s z e k i l k a
Felicji

je

informacja

utrudniły

białostockie;

dziedziny

w

Wowry,

dawniczy,

klucz np. pierwszych

Janów,

Znaj&gt;diujemy

Impreza

Grabarskiego,

cień

ślad p o z m a r ł y m artyście. O t o n p . Gorzeń

szopkarzy

i m . Oskara Kolberga, a Pokropek

tylko

o

to wszystko?

w y s o k i , aż d w ó c h

mienia

we

zasługuje

w

c i u A t l a s u k o n i e c z n y c h w i a d o m o ś c i o t y m co i k i e d y b y ­

K r a k o w i e o m a w i a j ą c k o n k u r s y szopek A u t o r p i s z e : „ w ś r ó d
wielu

usuwa

ośrodka. W w i e l u p r z y p a d k a c h b r a k m i p r z y t a k i m

„bankiem d a n y c h " , zajmować

hasła.

było

dys­

się t y l k o d o k u ­

do A u t o r a , że n i e p o ­

dulska i w i e l e i n n y c h " . Wśród t y c h „wielu i n n y c h " z n a j ­

święcił się t e j czynności k o s z t e m p r a c y n a u k o w e j i d y ­

dują

należało

daktycznej.

W

kontekście

informacji,

ale

się r ó w n i e ż

wymienić.
nazwiska
nią

znakomite

Niezrozumiałe
prof.

Plutyńskiej

współpracował

pierwszego
wpływ

Jaroszewicza.

się k i l k a

setek

które

pominięcie

i wywarł

ośrodka — A l f r e d a
mieszcza

twórczynie,

jest

tkacza,

który

n a dalszy

W

nazwisk,

w

z

czytając

o spłonięciu w

towskiej

czytelnik

za­

te i n ­

f o r m a c j e często p o n a d miarę, p o m i n i ę c i e k i l k u n a s t u w y ­
bitnych
staje

twórców, t y l k o dlatego,

się n i c z y m

zależnie b o w i e m
przez

że o b o k

n i e uzasadnioną

nich

żyją

inni

dyskryminacją.

od wszystkich u w a g

l a t a będzie' t r a k t o w a n y j a k o

Nie­

krytycznych Atlas

źródło

informacji o

twórcach l u d o w y c h .
Problem
się

Autor

wiązania

wartościowania,

był
w

oczywiście

przypadku

muzeów. W

z którym

znacznie

trwałych

t a m t y c h dziedzinach

musiał

borykać

łatwiejszy

zabytków
istnieją

do

roz­

sztuki

bowiem

czy
spre­

c y z o w a n e k r y t e r i a wartości, z a b y t k i k l a s y f i k o w a n o

ko­

m i s y j n i e — i niezależnie o d w s z e l k i c h r e w i z j i t y c h u s t a ­
leń,
do

są o n e p o m o c n e
czynienia

dla autora. Pokropek

miał

jednak

nie t y l k o z z a b y t k a m i , ale i żywą

twór­

czością.
Dochodzimy

w

t y m miejscu

do

następnej

ważnej

różnicy. A t l a s y rejestrują a k t u a l n y obraz... właśnie, cze­
go? A t l a s zabytków

p r z e d s t a w i a współczesny s t a n o b i e k ­

t ó w , k t ó r e p o w s t a ł y co n a j m n i e j p r z e d 5 0 — 7 0 l a t y . O c z y ­
wiste

jest,

mogą zajść

że

w

w

ciągu

kilku,

t y m rejestrze

coś o d b u d u j e , g d z i e i n d z i e j
obraz
dobnie
rze

s t a n u rzeczy
Przewodnik

po

nawet

zawali.

nie ulegnie

kilkunastu

lat

z m i a n y , gdzieś

się

W

zasadzie

większej
informuje

muzeach

z b i o r u , o ważniejszych

jest s t o s u n k o w o

a

pewne

jednak

zmianie.

Po­

o charakte­

o b i e k t a c h , a w i ę c o t y m , co

trwałe.

i folklorze. Rejestruje

on b o w i e m

Zastanawiam
dzajem

twórczości
ści, czy

sądzić, że

jutro

zamarłej.

Różnica

n a d celowością

n a s k u przeszłości, k u

źródłom, a l e i n f o r m a c j a o twórcach w s k a z u j e n a chwilę

samej

kon­

być p o w i n n a ? Jest r o ­

topograficznego,

a

zarazem

wiadomości

i folklorze.

o

M a m jednak

przewodnik

może

pełni

współczesnej
wątpliwo­

służyć, a

zara­

Pokrop-

ka

koncep­

daje

cję,

niewiele

i to zarówno

rozbijającą

regiony,

jak

ze w z g l ę d u
i

na

przypadkowość

infor­

macji.
W s t o s u n k u do z a g a d n i e n i a

bardziej adekwatna b y ­

łaby c h y b a książka o m a w i a j ą c a

dziedziny

d o b n a w założeniu d o p u b l i k a c j i
ka

ludowa.

tyle

że

oparta
szych

Formy

i regiony

pozbawiona
na

placówek

osób,

tamtej

wykorzystać

przy

na

1967,

pracy

dokumentacyjnym

zajmujących

pozwalają

W i e l e doświadczeń
by

błędów

dorobku

Sztu­

Warszawa

n a u k o w y c h . S t a n badań i

oraz

zagadnieniami

i regiony, po­

J. Grabowskiego

w Polsce,

licznych

wieloletnim

ośrodków

się

podjęcie

omawianego

kompetencje

poszczególnymi
takiego

zadania.

Atlasu warto

opracowywaniu

i

na­

było­

innych publikacji,

w k t ó r y c h s z t u k a l u d o w a p o w i n n a być szerzej u w z g l ę d ­
n i o n a . Czas już b o w i e m , a b y w y c i ą g n ą ć w n i o s k i z p r z e ­
myśleń

na

dorobku

temat

kultury

przykłady

sztuki

wych, a dorobek
wodnika

roli

twórczości

narodowej
chłopskiej

i
w

artystycznej
wprowadzić

progi

po

Muzeów

t e j s z t u k i szerzej u w z g l ę d n i ć
architektury

ludu

Narodo­
w

przy­

i

Prze­

muzeach.
słowniku

artystów

naprawdę wartościowych

ludowych,

i rzeczywiście

robić t a k i e s y l w e t k i pokazują

marku

w

najlepsze

W a r t o r ó w n i e ż b ę d z i e pomyśleć w przyszłości o

Jak
o zabytku zwraca

zweryfikowano

z e m p r z e k o n a n i e , że j a k o k o m p e n d i u m książka

tych

Informacja

więc

kompendium

ludowej

jawy

żywej,

kilka

ponieważ

1978 r . kościółka n a W o l i J u s -

jest? C z y m

i komu taki

strowanym

dziś

się

przewodnika

małego

nie tylko

ogromna.

poprawić

rozwiązało,

pozostałe hasła.

z a b y t k i trwałe ( b u d y n e k , skansen, k a p l i c z k a ) , ale i prze­
twórczości,

zdołał

nie

ma prawo

c e p c j i książki. C z y m
rolę

to

szłych w y d a n i a c h A t l a s u zabytków

I n n a jest „aktualność" w atlasie traktującym o s z t u ­
ce l u d o w e j

również

korekcie

niczego

rozwój

sytuacji, kiedy

rozbudowując

ostatniej

Płockiego ,
8

opracowane

dobrze

właśnie

ludowych.

zeszyty

przez

ilu­

oczywiście

doc.

Jar­
Po-

kropka.

117

�Dorobek

Atlasu

wykorzystany
sce. W

sztuki

przy

istniejących

dostatecznie.

p o w i n i e n też

ludowej

opracowaniu

sztuka l u d o w a

Nie wydaje

m i się

zaznaczona

jednak

monotematycznych,

właśnie

(wraz

samochodową)

Dziwny

t o zresztą p r z e w o d n i k ,

ludomanów,
na

pomyślany

oczach

i

Drewniana
trzę,

bo

już

ciekawego w
stępnym

mieli

to

bo

Dworek?

powinno

nie ludowe.

być

informującego

żywych

dla

klapki

co

ludowe.

Pałac?

sobie

Czytając

jego

jeszcze

u w a ż a m , że n a ­

opracowanie

o wszystkich

przejawach

pa­

Nie, to

Trudno

Atlasu.

t e j miejscowości. D l a t e g o

po kraju,
i

na

chyba

ciągle b r a k i n f o r m a c j i , co j e s t

etapem

bytkach

szeroko charakteryzuje

czy kościółek? P r o s z ę b a r d z o ,

t a k i c h użytkowników

odczuwam

ludzie

tylko

Murowane?

nie obchodzi,

wyobrazić

ka

tak, jakby

patrząc

kapliczka

ludowa.

mnie

hasła

jeździli

nie­
jest

naszej

przewodni­

i s t o t n y c h za­

kultury

omówienia

zawartości

n a z w i s k , 391 i l u s t r a c j i
i grup

prof.

dr. A.

jest

PAN

budownictwa

obok

partii

spotykamy

w

skondensowane

i

wątków

„Nie

w

Za­

pod kierunkiem
sam

tekst

rozwiniętych,

dotyczących

n i m fragmenty

opracowane

z widoczną

w

ważniejszych

Niestety

szkodą

dla

pre­

bez p o k r y c i a n p . n a

słabnie t a k ż e

«ludowych»

z

odżywanie

literaturze

motywów

i sztuce".

Jest

to

tylko

dzo

jest stosunek

sprytmiityzowana

tury

sce i

periodyzacja

rozdział:

historii

włączenie

najlepiej

obiekty

ciesielskiej

epok

zachowały
wyrosłej

z

p r z e z sztukę ludową,

rozumie

pojęcie

a

nigdzie

można

i małomiasteczkowi,

dwory,

karczmy,

sobie

zwraca

spichrze

—

szwedzcy
w

s t a w i a l i cieśle

którzy

budowali

Kryterium

wzory,

mo

ludową,

ponieważ

r o b o t n i c y , a Pałac K u l t u r y

albumie

skoro

sztukę

radzieckiej

Autor

uczynić

włącza
w

Idąc

sakralne

b u d y n k i drewniane,

wypadku

n i e można

budowali

przede

118

go

umieścić
Sądzę,

że

w i n i e n t o sa­
je bo­
omawia

Katalogu

przecież

w

żadnym

kościoły w

Przykładów

Dęb­

t a k i c h jest

co

ubiegłych s t u l e c i a c h głównie w

prawdziwe,

XVII—XIX

gdy

ludowa

wszystkim

w

rzeźba

w

kamieniu

2 poł. X I X w . T e n

w.,

Polska)",

rozwija

się,

rozdział, j a k

wycinan­

Autor,

t u skąpi

tytułu — o g r a f i c e

„Tradycyjne

malarstwo

X I X w. Obok

malarstwa

który
podsta­

nie

pisze

powiedzenia

ludowe

zanikło

n a szkle,

w

występu­

jącego n a P o d h a l u i Śląsku istniało m a l a r s t w o

n a płót­

nie,

związana

z

drewnie,

papierze

ośrodkami

Błędy

—

twórczość

pątniczymi,

rzeczowe:

sakralna

klasztornymi

malarstwo

na

szkle

i

kościołami".

występowało

całej P o l s c e , a w ł a ś n i e n a P o d h a l u d o m i n o w a ł y
słowackie, p r z y

czym

malarstwo

z ośrodkami k u l t u , a raczej
pątniczych.

I n n a była

w

importy

t o n i e było

związane

z obecnością w pobliżu h u t

szkła. K t o i n n y m a l o w a ł n a s z k l e , k t o i n n y w
proweniencja

centrach

t y c h dziedzin. l t d . ,

itd.
Informacje

o rzemiosłach

cyklopedii
ctwo

w

drewnie,

Weźmy

obok

zdobnictwa?
i

regionów

operuje

niły się w

wyrób

Autor
na

snycerka

równie nieprecyzyjnie.
sztuki

dlaczego

mimo

cztery

iż

Autor

podaje

sposoby

mapę

wykoncypo-

tak szerokimi

w

jak

„Polska

r a d o m s k i m , t o co?

N p . „Wycinanki

na pierwsze

—

Datuje

rozpowszech­

r o z k w i t t e j gałęzi

ćwierćwiecze

23). Otóż w y c i n a n k i p o w s t a ł y

dopiero

XX

w."

wojnie

się i c h z a n i k .

W końcowej p a r t i i t e k s t u A u t o r c h a r a k t e r y z u j e
klor i folkloryzm
ludowej

oraz

nikiem

a następnie z b i o r y
który

Atlasie,

wskazującym

gdzie

dowiedzieć

są

dla sztuki ludowej

ludowej

archiwa
Krakowie

w

65.000 n a g r a ń

Au­

jakimi

Sztuki Ludowej

warszawskiej

pieśni

In­

jednostek
zbio­

siedzibie

Instytutu

i muzyki ludowej,

dokumen­

instrumentów

ludowych

w

omawiając m u ­

Szydłowcu

podaje,

n i m a r c h i w u m nagrań. P o d o b n o

informacji

zainte­

i folklorze

(ok. 100.000

zeum
braku

przewod­

się

dokumentacji,

t a ń c ó w i t d . ) . Jednocześnie j e d n a k
w

być

może

tacja

powstaje

fol­

kultury

w t y m p o n a d 65.000 f o t o g r a f i i ) ,

folklorystyczne

(ok.

czego

Pracownia

Sztuki P A N w

zarchiwizowanych,
ry

powinien

i

o sztuce

pominął p o d s t a w o w e

stytutu

zabytków

źródła, z k t ó r y c h czerpał w i a d o m o ś c i . Z a ­

że w

resowany
tor

(s.

w 2 poł. X I X w . ,

a o k r e s r o z k w i t u t o p r z e ł o m s t u l e c i a , już p o I
zaczyna

En­

„Zdobni­

m e b l i , sprzętów i

X I X stuleciu. Największy

przypada

również

z d o b n i c t w a , czyżby n i e było

pojęciami

Południowa". A

ale

przykładowo

tytule nie rozumiem

wymienia

formą

wanych,

snycerstwo,

Już w

terytoriów

pełniejsze,

o g ó l n i k o w e niż chociażby w

Powszechnej.

zabawek".
ono

bardziej

o zbiorach

Instytutu

iż

przyczyną

(a t a k ż e

IHKM,

I B L ) był b r a k miejsca. Wystarczyłoby go j e d n a k z n a d ­
m i a r e m , r ó w n i e ż n a p o s z e r z e n i e w s t ę p u , a zwłaszcza n a
scharakteryzowanie

r e g i o n ó w (co t ł u m a c z y ł o b y

mieszczenia

—• g d y b y

mapki)

n i e zbędne, a s z c z e g ó ł o w e
jów budynków,
oraz

dziesiątki

informacje

w których
jednak

Miejscowości,

do

znajdują

danych,

nazwisk, a nawet

haseł

oceny

szczegółowych

błędów

w

dotyczących

nazwiskach,

haseł

a

w

chłopskiej

rozszerzenia

konsekwencji

opracowanie

z

czy

chorych

twórczością

trzeba

haseł,

jednak
tego,

cechową,
z

jest

ok.

Doceniając
rze­
ilość

zgłosić

one:

kryteriów

„naiwną",

katalogu.

(minimalna

pomieszanie

z prowincjonalną,

nej

4000.

twórców

datach)

w

alfabetycznie
ponad

szereg i s t o t n y c h zastrzeżeń. D o t y c z ą
we",

dzie­
muzea

w i e l k i t r u d A u t o r a , włożony w
telność

absolut­

dotyczące...
się o b e c n i e

uszeregowanych

2500, i n f o r m a c j i

sens z a ­

usunąć z t e k s t u

niepotrzebnych

Przejdźmy

— nadmiernego

o r z e ź b i e skąpe, n i e z a w s z e

rzeźbiono dość często w k a m i e n i u ( p o ł u d n i o w a
podczas

v

kilkadziesiąt.

Informacje
np. „ W

choć

uznać za l u d o w e

nie, Grywałdzie czy O r a w i e .
najmniej

tropem

s t o s u n k u do m u r o w a n y c h . K t ó ż

w i e m wznosił? W r e z u l t a c i e A u t o r w

a

, Foram"

i Nauki

drewniane

samo

projekty

architektury ludowej.

budowle

że

m u n p . iż

u w a g ę t y l k o n a osobę w y k o n a w c y .

szwedzką

A.J.) i

tradycji b u ­

t e j i d e i należałoby k o n s e k w e n t n i e uznać H o t e l
za

na
ar­

domniemywać,

ci sami,
pomija

style

osiągnięcia

Wystarczy

i chałupy".

niewystarczające,

Pol­

n i e określa, co

„ d r e w n i a n e b u d y n k i s a k r a l n e najczęściej
wiejscy

w

ponadto

(czyżby!!

rodzimych

szeroko.

„...są

drewnianego

się n a j w y ż s z e

rozumie

bardzo

sakral­

oddziaływały

dowlanych". Ponieważ Pokropek

w

kul­

go d o Atlasu:

zachowane,

najbardziej

poszczególnych

tych zabytkach

sztuki

budownictwo

zabytki budownictwa

chitektoniczne
w

nasuwa

jednocześnie

właśnie

tyle:

skakujące,

A u t o r t a k uzasadnia

to najstarsze
te

została

Bar­

w s i (s. 9).
Wątpliwości

ne.

do w s i , a n i e do „ w ą t k ó w " .

budownictwo,

informacji. Mimo

Polsce w

n i e p r a w d a , słabnie, zwłaszcza w s z t u c e , a i w l i t e r a t u r z e
istotny

grafiki,

nieprecyzyjne.

słowa, o d a w n y m m a l a r s t w i e m a d o

snycerstwo

opracowana

i UW

c y z j i w y w o d u . Z d a r z a j ą się f r a z e s y
s. 8 c z y t a m y :

ona

indeksu

oraz m a p .

mapa

Kutrzeby-Pojnarowej.

nierówny,

pobieżnie,

poprzedza

IHKM

się

literatury,

etnograficznych,

kładzie E t n o g r a f i i

przejdźmy

Składa

wykazu

czarno-białych

W p r o w a d z e n i e
terytoriów

książki.

katalogu,

nawet

malarstwa,

uproszczone,

nieprecyzyjne,

P o t y c h u w a g a c h , dotyczących k o n c e p c j i ,
do

bardzo

wowych

narodo­

w e j — a więc także i l u d o w e j .

wprowadzenia,

—

dotyczące

jest

Pokropka.

Atlas

i następne

ki

a takim

przeznaczony

też

Pol­

celowe p r o d u ­

k o w a n i e Przewodników
z mapą

zostać

po

Przewodników

co

„ludo­

dawnej

sztuki

a

współczes­

pracami

amatorów

psychicznie;

— niekonsekwencji

i przypadkowości

wielu

informacji;

�— c h a r a k t e r u i n f o r m a c j i o twórcach,
niektórych

przypadkach

sprzyjających

sferę

naruszających

i c h życia

komercjalizacji

w

prywatnego,

twórczości l u d o w e j

i —

co g o r s z e — a m a t o r s k i e j .
Zarzut

pierwszy

przyjętych
nych

—

powszechnie

budowli

mówiłem

już

kryteriów

przy

drewnianych,

do

tej

o

rozszerzaniu

ocenie

sprawy

sakral­

nie

i rzeźbiarzy.

Stowarzyszenie
do

się

Ludowych

twórców:

Resort

czy

Kultury,

Cepelia

l u d o w y c h i do możliwie

wyodrębnienia

zajmujących

sytuacji, gdy

Twórców

ochrony twórców

nego

W

ich z

wielotysięcznej

amatorsko

będę

dążą

precyzyj­

masy

rzeźbieniem

czy

ludzi,

malowa­

naukowych".
traktować
każdy
dzie

amator

należało

(a

zmienić

Obawiam

jest

nazwę

do

badań
albo

Atlasu

się, że w

tej sytuacji

kie

jarmarki

jest

nawet

czemu
Nie

właśnie

a

nie

innych

kryteriów

dojrzałych

wielu

i

wyboru,

początkujących

wymienionych

rzeźbiarzy,

Krawczuka,

uhonorował,

przyjętych

twórców

Szanuję

czy

jego

(np. Adamiec),

z wartościowania — k i e d y n a równych

omawia

malarzy

„amator"

precyzuje

wręcz rezygnuje
amatorów.

pisze

jak

Sokołowską,

np.

Palkę,

przez

Autora

Albiczuka,
Iwańską,

Holesza,
Bieszczada,

Binkuńską, r o z u m i e m , że może i c h cenić n i e m n i e j
ludowych
czać w

twórców,

a l e czy

nia, ale i znamienna —
ale

to powód

t y m w ł a ś n i e Atlasie?

fragment

obrazu

czy

to

się
nie­

by

nie

malujących

„twórczynie

jest

Autor

ludowo",

adekwatne

hasło

trudności,

niektórzy

wielu

wizualne

amatorów

uczestniczyli

nościach i n i e k o n s e k w e n c j a c h
zająć s a m e m u

jakąś

do

tytułu

sztuki

d y c h , początkujących

w

pracuje

różnych

służyć?
Drugi

dotyczy

stanowić

„na

wystawach

zarzut,

Wspomniałem
wymienia

już

tylko

jaki

i

w

(pełna

mło­

zwiększyć

rzeźbiarzy,
I . Kamińskim,
pisze

konwencji

B. Podjaskiego,

pierwsze

się

targi

koń­

omawia

—

twórczynie

o

to

na równych

nich

zdobie­

n i e wyłącznie,
ludowe,

(zwłaszcza

Pisze

wyłącznie

po

dru­

chyba

warto

prawach

Zajkowską,

z ama-

Wodecką, M i -

malowanych

domów

gospodynie

Borusowej

w

Kłyżu,

(m.in.

Kuziach,

znakomite

śród

wybitnych

Łączyńską,

pominięto

St.

samym

Z o f i ę O w c ę (jest

na),

Jana

M . Mosio.

tym

haśle n a z w i s k a :

wa),

Szloska,

Wojtyło

(—

na

Po­

przecież malują i chętnie się t y m

J. Jurek, M . Kiwiorową,
F.

i

Chlastowa

Wojtyto),

Ro­

Zalipiu

spo­

M.

Sierak,

Maria

i An­

Błędnie

(powinno

Salosek

podano

być

(—

Niwce,

malarki

w

Chlasta-

Szlosek).

Nie

w s p o m n i a n o o m a l o w a n y m p r z e z a r t y s t k i kościele i D o ­
mu

Kultury

IWP,

Malarek,

zdobiły
w

o t y m że w s p ó ł p r a c o w a ł y

lokale

reprezentacyjne

Krakowie
Leona

i

Warszawie).

Potońca,

Wspomniałem

już

i
Nie

rzeźbiarza

o

ka

znajdujemy

ma

figur

Olszany

o

wzmianek

„Turkach",

nadal

żywy

Gródek

Dolny).

się B i e s i a d y
Wiele
im.

Jeśli

ale

pominięte

lach w

niedokładnych.

nie wspomina

stylu

dynek

w

zakopiańskim

Przykładowo:

dla regionu

ogóle

Za­

Liceum

o starym

(np. „Pod

muzeum, projektowany
z a k o p i a ń s k i m określa

halańskim".
wicz

budow­

nie

Wśród

przez St. W i t k i e w i c z a

jako

nazwisk

Jedlami", kaplica

ogóle p o m i j a , s k o r o b u ­
„w

stylu

amatorzy:

w

Zakopanem,

lecz

w

w

pseudo-pod-

A.

Doleżucho-

i P. Ślęzak, a d o t e g o t e n o s t a t n i m i e s z k a
Kluszkowcach.

wcale

Pominięta

S. G ą s i e n i c y - B y r c y n i e i A . P a c h u n a g l e i n f o r m a c j e , że są

czy

Prostym,
mowa
film

członkami S T L . P o n i e w a ż p r z y i n n y c h ( n a w e t
zesie i w i c e p r e z e s i e t e g o T o w a r z y s t w a )
cji

—

można

nazwiska

wybit­

cinankę

hasło

Oraczew,

zaś W o r o w o

ze

sądzić, że t y l k o d w ó c h

tak wybitnego

Ciepielewski.

macoszemu

garwolińsko-otwocką.

Paszyn:

n i e zaznaczona

rzeźbiarce-ce-

spiratora

tego

amatora, m a ­

nie k i l k a

kobiet, a ponad

batalistycznego

i hi­

T. B u -

Juszczak,

po­

ośrodka

chrzcielnica i stacje
biarzu
i

W.

wątpliwe

ludowych, jak

po

Dębskiej

pierwszych

Woli

górali

z

Zakopa­
— brak

rzeźbiarza-ceramlka

Po

1965",

Oleksym

Kon­

nazwisk

rola

M . Zgódki i i n .

ks. N i t k i ,

(a n i e t y l k o

tekst

jako i n ­

opiekuna).

Maluje

kościele m . i n . a m b o n a ,

słuszny,
iż

rozwój

wy­

zmarłej

męki w y k . przez F. Palkę. O

stwierdzenie,
ponieważ

jak

potraktowano

Brak

20. W

pre­

haśle Iłża

z n a k o m i t e j A . Sabały c z y R. K o w a l c z y k ,
Hasło

przy

brak tej informa­

n e g o należy d o t e j o r g a n i z a c j i . P r z y

traktuje

n p . M a r i ę A b r a m i u k z Białostockiego. W

jest

n a Jaszczurówce), pojęcie t o w

stanty

A.

haseł

Kenara,

podaje

czy

odbywają

n i c t w i e l u d o w y m , zwłaszcza o u l i c y K o ś c i e l i s k i e j , o w i l ­

i

naprawdę

roku

została m . i n . doskonała h a f c i a r k a Stanisława C u k i e r . P r z y

już

amatorów

g d z i e co

jest

Jedlińsk,

Koźlarzy.

A u t o r pominął t a k ważne

dokumentacja

naiwnego

Nądni,

Zbytniowski,

rów­

Jest t a m w a r ­

pomija

Z. W e s p ę

z

Brak

Majdan

o

Łańcuc­

których

zaś
w

(Radomyśl,

i

szopkowych.

przypadkowości

informację

one z

gastronomiczne

f o l k l o r z e ż y w y m . T a k n p . w haśle G n i e w c z y n a

n i e dostrzegł,

typowych

twórców

Autor

warsztaty

n p . daje

malarstwa

(J. Fąfarski),

zaś n i e k t ó r y c h

pomija

nic o w y b i t n e j

w

hasłom

informacji.

ośrodkach

Niekonsekwentnie

lującego

mija

w

ciekawe

Słowika

E. C h m i e l . Umieszcza

storycznego

po­

to m i a ­

wielu

hasło Kańczuga.

Pokropek

Nie

iż

z Mieścisk).

p i e r n i k a r s k i Słowika
Chruszczów.

postawić

obrzędowe, t z w . kozy

ramiczce

tyńca,

kartonie.

W

stylu

twórców,

istniały

Pijanowskiego

Skrętowiczem.

wyróżnienie?

ogóle miejscowości,

o p i e r n i k a c h , zobaczmy

о

zbyt

Czemu

przypadkowości

niektórych

zmarłych

fałszywy

jest

rzeźbiarzy.

można

do n i e d a w n a

wspominając

zresztą

„na k r e d y t " n a z w i s k a

poprzednio,

ośrodki ( n p . p i e c z y w o

nych

stwarza

zachętę?

nie ważnych. P o m i j a

PME). Ale

trud­

nazwisk?

niekonsekwencji

jedynie

i

zajmujące

Zaród, W i k t o r i a S a m b o r ) .

kopane.

l u d o w e j . Atlas

nieraz

ilość z a m i e s z c z o n y c h

sztat

a nawet

zalia

powiedzieć, a n a j l e p i e j —

nazwisk

współczesnej

w a ż n ą sprawą, b y p o d a w a ć

w

fajansie

problem

również

Samocicach,

Atlasu

postawę.

Nagromadzenie

pierniki

szczycą

(m.in.

piękna,

twórcze

We Włocławku A u t o r

ich nazwiska

„załatwia"

nazwiska

Okładka

Przykładowo:

r o l e w i c z , K i e l k o w s k ą , S y r o c z y ń s k ą , Olesińską). H a s ł o Z a ­

zamiesz­

l u d o w e j sztuki, ale p r z y n a j m n i e j wypadało o t y c h

jeszcze

to

torami^malarzami

uwierze­

daje n a okładkę

potrzeb­

są i n n e miejscowości, g d z i e t e n a t r a k c y j n y z w y c z a j

Rozumiem

ło

Po

są

wspomnieć

do

książki?

obraz

na

ludowe

naczyń".
skoro

ich

Rzecz t r u d n a

Bazylego Albiczuka.

niż

Malinow­

(przecież n i e l u d o w y ) , a l e n i e p o ^

wiślu D ą b r o w s k i m . A

s z t u k i , domagać

im.

informacji

daje n a z w i s k z n a k o m i t y c h artystek, r o b o t n i c , samodziel­

lipie

ludowej

zespole

Studziennej),

rzeźby Z a g a j e w s k i e g o

udział

jasne

prawach

(np. w

skie (np. w Bodzentynie).

n a „ l u d o w e g o " , a z a t e m p o w i n i e n brać

Autor

pominął.

Autora).

znaj­

konkursach, wystawach

o

wielu

izby

przez

został

w

Brak

nie

Malinowskiego

mienianych

książce m o ż e u w a ż a ć , że

nazwisko

stypendiów, twórczych e m e r y t u r i t d . Z k o l e i , skoro
kiedy

informacje

innego).

i c h kilkudziesięciu), który

swoje

pasowany
w

Albo

tytuł s e r i o .

przyczynek

Szczawnicy

w Z a k o p a n e m , t a k interesujące z j a w i s k a j a k stałe, w i e l ­

niem

„cenny

w

źródłach w y ­

gie,

za

tylko

ale...

ale

instrumentalisty J.

n y c h i haseł ( d a n e można było znaleźć w

tuję

wydawcy)

śpiewaczki,

świetnego

(zamieszcza

n i e m — z a t a r c i e g r a n i c p r z e z A u t o r a t r u d n o uznać ( c y ­
słowa

2 ludowe

dostrzega
skiego,

w i ę c w r a c a ł . D r u g i m p r z y k ł a d e m są n a z w i s k a
malarzy

zauważa

apodyktyczne

„Rozwój

talentu

ten widoczny

rzeź­
tylko

następuje

jest

już

od

prac.

119

I

�Wiele

i n f o r m a c j i j e s t b ł ę d n y c h , co w y n i k ł o

n e z trudności z w e r y f i k o w a n i a
sło

Autor

Krasnobród:
dwie

bytków)

garncarski.
m.in.

wymienia

k a p l i c z k i , jest

Czynnych

zapew­

źródeł. P r z y k ł a d o w o h a ­
(za

Katalogiem

i c h sześć. P i s z e

kilka

warsztatów

Za­

w i e l u n i e m a uprawnień do w y k o n y w a n i a

zawodu

pla­

s t y k a , a m o ż e mieć n a s k u t e k „ r e j e s t r u " w

Atlasie

kło­

poty

z Wydziałami

„Ośrodek

garncarskich,

Ośrodek o d l a t n i e i s t n i e j e , w y m i e n i e n i g a r n ­

W y k a z
gólnie w i e l e
karskie

powinien

b y ł skłonić A u t o r a d o r e f l e k s j i n a t e m a t

kontekście

wotności

ośrodka. P o m i n i ę t o

nobrodzie
nego
we,

Istnienie

oraz

corocznych

ekspozycją

Zupełnie
w

nagrodzonych

niezrozumiałe

jest

by),

(Chrystus przy

Długosiodle

figur w

kościele

Trudno

zgodzić

podawania
To
i

spokój.

twórców,

uprawnia

się

np. w

rzeźbionych

rzeź­

słupów

przez A u t o r a

a

zwłaszcza

zasadą

amatorów.

d o oglądania, a n i l u d z i e , d o

o każdej

Podając

z rzeźbami

Dłużewie,

się z p r z y j ę t ą

adresów

można

d o w ą a plastyką

W i e l k i c h czy Kleszczowej Górnej.

n i e są p r a c o w n i e

rych

mija

wskazanych

godzinie

adres

w

turystów

wejść,

zabrać

przewodniku

do

tym

odwiedzania

żyjący

chroniony
ptaków

w

wskazanych

świecie

swych

obsesji

i

światem

przez

siostrę,

czy

którego

matka

przed

Giełdon,

t u r y s t ó w , b y d a l i m u spokój
wy

błaga

„bo

czas

samym

t w ó r c ó w . K t o go d o t e g o u p o w a ż n i ł ? C z y ciężko
Sutor,

któ­

im

chory

wspomnień,
rzeźbiarz

odwiedzających

jego b o l i głowa,

ner­

m u się z r u s z a j ą " . T y m , k t ó r z y rzeźbią l u b malują,
1

b y uciec
cja

o d ciężaru życia, o d hałasu, l u d z i — i n f o r m a ­

Pokropka

kom

czyni

do p r a c y

krzywdę.

Nie

twórczej, oczywiste

sprzyja

też

warun­

j e s t b o w i e m , że

ner­

w o w o ś ć , pośpiech, z a m ó w i e n i a , o b i e t n i c e — w s z y s t k o t o ,
co

się w i ą ż e z n a j a z d e m

(krajowych
szybko

i

tabunów

cudzoziemskich),

uderza

poziomu

—

musi

prac.

interesy

się h a n d l e m , a l e i w
opiekuńczą. C e p e l i a

instytucji,

prowadzoną

które

przez

c i atakują

Cepelię, że obniża

potrzebne

są

lepsze f o r m y

przez

„Arkady"

się p o z i o m

opieki

—

przekreśla

zajmują

n i e działalność

daje stypendia, zamawia.

Publicyś­

n p . rzeźby,

tymczasem
w

Nie

dużym

że

Atlas

stopniu

mogę

do

a dotyczy
ra

zjawisk

lub nawet

tylko

utrzymanie

da.

Trudniej

zbiorów

będzie

najlepsze

własnym
nictwo

również

prace.

samochodem

do Polski.

specjalnie

Dotychczas

B H Z „Desie". C h o d z i

to

A

czy

Wydaw­

ale i t e n t y p k o m e r c j a l n e g o
się j e d z i e ,

znaczy,

się

w

nie tylko

drenażu,

już

w i e już

liczyć

Można

ka

wspomnienie

Zaremby,
—

torzy

książka

zannie). W
zycji

artysta

A.

Błachowski,

oraz

ludowy

szta, Kultura

handlarzy. Obawiam
Nie
nazwisk

komercjalizacji
powiedzialne
ż e Atlas
ducha

120

sprzyja

winnym

i t a k już

tego r u c h u , z c z y m

Polska

Rzeźba

R. R e i n f u s s ,

ludowa;

Zachodnim

rzeźbione
I.

i

na

chata"

lowane

Dawne

co

może

malarzom

się

usiłują w a l c z y ć o d ­

niedźwiedzią
czy

haseł

się

przysługę

rzeźbiarzom,

z

drewniane
rzeźba

S. Błaszczyk, Ludowa
Rabce;

Granice

sztuki,

Małopol­

zwana

ludową;
w

węglu

Malarstwo

ludowe

sztuki

Sto

lat

jej

w

z

badań
oraz

im.
nad

psychopatologicznej,

i

Wielkopolsce,
W.

Orkana

w

historią
zeszyty

ludową;

Ludowej"

stroju

w

kultura;

teorią,

sztuką

Sztuki

Pol­

ludowe

dzieje

kultowa
Muzeum

w

(pod red. A.

Budownictwo

w

fajansu

ludowe

północnej Polski

—

na

„Malowa­

R. H a n k o w s k a , M a ­

Meblarstwo

plastyka

sztuki

ma­

Obrazy

Konkurs
oraz

Kujawach

M. Pokropek,

zabytków

Krzyże

z

Jackowski,

M . Ż y w i r s k a , P u s z c z a Biała,

Katalog

kamienna

rzeźba

Dąbrowskim;
na

ludowe

Błachowskiego);
Polsce;

dotyczące

ludowego,

stanu

badań n a d sztuką l u d o w ą , k o l e k c j o n e r s t w a i t p .
I n d e k s

nazwisk

też,
Bogu

których

przejrzysty,

n i m co n a j m n i e j k i l k u n a s t u
już w s p o m n i a ł e m . B ł ę d ó w
Krwczyk,

niestety

ważnych

brak

twórców,

o

korektarskich niewiele

Wójcak), znacznie
zamiast

mniej

niż

w

w

czym
(Guz-

hasłach

Sobiska, K u l e w i a k —

Kula­

w i a k , Kapłonowa — Kapłanowa).

wszystkim.

zaczynającej

Piwocki,

rzeźba

zo­

Po­

Atlas

K.

A.

R. R e i n f u s s ,
meble

J. Bur­

A . J a c k o w s k i , Współczesne

na Powiślu
izb

Daw­

Ludowa;

Współczesna

pogranicza;

wnętrza

sztuce

drzeworytnicze;

Ludowa

A. Kunczyńska-Iracka,

jego

O

ludowa,

Zawisto-

T. Komornicka-Rościszewska,

szkle;

Ce-

K.

figury

częstochowskiego;

larstwo

i

narodowa;

J a c k o w s k i , Współczesna

twórcy;

kręgu

a

ama­

A. Kunezyńska-Iracka,

Pogórzu;

Bukowska-Floreńska,

i jej

—

malarze

malowanej;

Sztuka

i monolityczne

A.

Francisz­

działaczu

obrazy

skrzyni

wicz-Adamska,

kraj,

wszystkich

instytucje. Obawiam

w

twórczości

dobrze

tłumaczyć, że w ł ą c z e n i e d o

za t e n r u c h

wyrządzić

że

dla

się, że d l a n i c h p r z e d e

muszę c h y b a
amatorów

N i e wątpię,

Droga

Krzysztofowicz,

— kultura

dewi­

skomercjalizowana

przewodnikiem

art. o Franusiaku,

zmarłym

Ludowe

Skarby

ludowa

(tam n p . Sobieska

z Konga...

cenny

szczegółowych l u b m a r ­

J . G r a b o w s k i , Sztuka

w Polsce;

ny

na

trudne

wprowadzić

m.in. o van Goghu

t a k i s t o t n y c h , j a k : S.

ludowej

nie poziom

rzeźb

po

traktująca

Auto­

korekcie.

z a m i e s z c z o n e j b i b l i o g r a f i i zabrakło w i ę c p o ­

dek,

będzie

noty

n i e t w ó r c y l u d o w y m , c z y I . W i t z a , Wielcy

t w ó r c z o ś ć „ n a i w n y c h " włoskich, o b n i ż y ł się k a t a s t r o f a l ­
kropka

kilka
1979 г.,

a nie tak znowu

ź l e zresztą c y t o w a n y , J . C z a j k o w s k i e g o ,

„Polskiej

który

spowo­

praktycznie

ostatniej

dla t e m a t u (np. K . Erber

artystyczną

de­

w

było d o d a n e

kulturą

o

wykaz

m u s i być przez

nawet

elementarne,

monograficzne

m o d n y się r o b i i n n y

k u p u j e . . . Jugosławia

przestaje

han­

współczesnych

przy­

t y m celu

m u s i e l i płacić

t u zresztą

s t a w i a p o s o b i e ruinę. W t e d y
tam

w

do

dysponujący

pomyślało o drenażu t e r e n u p r z e z l i c z n y c h

jeżdżają
wizy,

pozyskiwać

turysta

będzie p i e r w s z y .

d l a r z y z zagranicy, którzy
zach

muzeum

Zawsze

i t a k sprze­

r a c j i , (które

swój

choćby w m i e j s c e w i e l u p o z y c j i

sce;

wzrost

sztuką l u ­

z l a t 1973, 1974 j e d y n i e

uzupełniona

zrealizowania.

ginalnych

ma­

obrzędowej, p o ­

między

rozumieć

doprowadził

Są t o p o s t u l a t y
do

w

tekstów.

A u t o r bardzo

Atlasu,

delimitacji granic

i n i e chcę

i wydawcę

f a c h o w c ó w z C e p e l i i , która odrzucając r z e c z y słabe, s t a ­
się s t y m u l o w a ć

dziwić

ważniejszych

f o l k l o r o w i , plastyce

1972 r . w p r o w a d z a j ą c

włocławskiego;

p o z i o m u twórczości, s k o r o t w ó r c a w s z y s t k o

innych,

przyczyn-

może

amatorską.

iż A u t o r

m o ż l i w o ś ć w p ł y w u n a t w ó r c ó w . N a cóż zda się k o m i s j a
ra

j a k na

p o z y c j i . K s i ą ż k a , która u k a z u j e się n a p r z e ł o m i e

ski;

n a b y w c ó w bezpośrednio d o t w ó r c ó w

nie tylko w

wydany

handlarzy

kolekcjonerów

d o p r o w a d z i ć d o obniżenia

Puszczenie fali

turystów,

zagadnienie

dowały,

obszerny,

obecność

Z g o d n i e z przyjętą koncepcją
ło u w a g i poświęca

obiektów.

pominięcie

których

pominięcia

dożynko­
zakoń­

bardzo

190 p o z y c j i , w t y m szcze­

s y l w e t e k t w ó r c ó w . C z a s e m są t o

artykuliki,

i

słupie, a r c y d z i e ł o l u d o w e j

(Pieta),

Kąpielach

Kras­

folklorystycz­

na wieńce

miejscowym

literaturze znakomitych kapliczek

Cichem
i

w

tymże

zespołu

konkursów

organizowanych

czonych

natomiast w

miejscowego

l i t e r a t u r y

t e g o r o d z a j u książkę, z a w i e r a

c a r z e liczą zresztą 88, 68 i 90 l a t i już t y l k o w i e k i c h
ży­

Finansowymi.

I l u s t r a c j e
ne

na podobnej

pisach

błąd

—

bardzo

ładnie

wydrukowane,

zasadzie j a k zawartość
i l . 9 przedstawia

„dziadów

c ó w " z L a l i k a n i e zespół h e r o d o w y
Mapy:

wspomniana

gionów, typów
mało

czytelna,

chałup

wcześniej

(b. d o b r a ! ) ,

wydrukowana

haseł

w
—

i

dobra­
(w

pod­

szlachci­

Będzinie).
terytoriów

i re­

strojów.

Ta

ostatnia

niewyraźnie

na

wyklej-

�k a c h książki. S z k o d a ,
brakło

że w ś r ó d p o k a z a n y c h

jamneńsko-pyrzyokiego,

zwłaszcza w y j ą t k o w o
Sądeckich

(jest

glądającego

Śląska

pięknego s t r o j u kobiecego

męski, n a t u r a l n y m w i ę c

może

być

przekonanie,

tego t e r e n u n i e jest znany). M a p y
czone

czytelnie,

n i e zadbała
nej

szkoda

tylko,

że

całej

Polski

zgodna

strój

na

jednak

spornych.

za w i e l e

jedynie

Wymienienie

miejsca.

Oczywiste

t e rzeczy, które

listy

błędów

wszystkich
j e s t , że

znam. Historycy

zajęłoby

sygnalizuję

sztuki,

rzemiosłami

na pewno

oraz

zadaniem

jest

czy

wiele

muzykolodzy,

niedostrzeżonych

szczegółowe

dziedzin

kultury

wymaga

przynajmniej

jest typową

więc

skażony

że

jest

róż­

Sama

recenzji,

i

ocena

to

osób

poszczególnych

już o t y m , że a t l a s t e g o r o ­

pracą zespołową, przekraczającą

i kompetencje

dziwić,

kilku

ludu.

zorientowanych w

zagadnieniach, nie mówiąc
dzaju

opracowanie

artystycznej

instytucji dobrze

żliwości

U w a g i , k t ó r e zgłaszam, n i e w y c z e r p u j ą
miejsc

trudnym
haseł

orientacyj­

się

znaleźliby

w t y m tekście b ł ę d ó w . Już t y l k o t e n f a k t w s k a z u j e , j a k

ozna­

podziałem

zajmujący

folkloryści

nych

poszczególnych k a r t a c h .

i

grafowie

z

techniczna

na

z

o-

kobiecy

redakcja

była

a

Lachów

„samochodowe"

że

za­

wnioskiem

o to, a b y s i a t k a podziałów

mapce

strojów

cieszyńskiego,

jednego

efekt

tylu

człowieka.

ogromnej

błędami,

że

pracy

Autora

t a k piękna

w y d a n a książka n i e spełnia pożądanej

etno­

mo­

Trudno
i

się

Atlasu

poręcznie

roli.

Aleksander

Jackowski

P R Z Y P I S Y
J . Z. Ł o z i ń s k i ; A . M i ł o b ę d z k i , Atlas zabytków
ar­
chitektury
w Polsce, W a r s z a w a 1967; S. L o r e n t z ,
Prze­
wodnik
po muzeach
i zbiorach
w Polsce,
W a r s z a w a 1971.
M a r i a n P o k r o p e k , Jarmark
Płocki
(Katalog twór­
c ó w l u d o w y c h biorących p o r a z p i e r w s z y udział w k i e r ­
1

2

Serbske
(Die

narodne

drastwy

Neuzacher

(Sorbische

Tracht);

um Lubbenau);

Volkstrachten),

3

t. 5 : z. 7, A l b r e c h t

z. 2 , L a t a r B a l k o , Drastwa

z. 3 , L o t a r B a l k o , Drastwa

m a s z a c h s z t u k i l u d o w e j w P ł o c k u ) , P ł o c k , cz. I — 1974,
cz. 2 — 1975, cz. 3 — 1976, cz. 4 — 1977.
H . D o b o s z , Pejzaż
z aniołem,
„Tygodnik K u l t u ­
r a l n y " n r 52/53, 2 4 — 3 1 . X I I . 1 9 7 8 r .

Serbów

Serbów

wokoło

wokoło

Złego

S o r b e n um S e n f f e n b e r g u n d S p r a m b e r g J ; z. 4 , A l b e r t L a n g e ,
Tracht

der

Sorben

Cztery

pięknie

kontynuację
jom

wydane,

wydawnictwa

okolic

Ślepego

Nedo. T r z y
wał

w
r.

w

obszerne

pierwsze

numerze

który
(Drasta
pać

1954 r . t o m e m

deljołuzkich

dotyczą­

Ludowej"
katolskich
Zapowie­

okolicom

Chociebuża,

M. Nowaka

opisu

te

w

miały

stroju

jące się j e g o pozostałości. T y m c e n n i e j s z e
jeszcze

czterech
których
niach

następnego,

zeszytów,
strój

i pamięci

rycznych

i

5 tomu,

i

obejmujących

ludowy

zachował

a także w

rodzinnych

to

ka

i A. Lange,

dyskeho

się

z

w

W

w

wokoło

z

przed

okresem

strój

stan, j a k i

zastępowania

istniał

ubiorów

miejsce

w

Sprewy)
końcu

ubiorami

XIX

w . Występowały

powiedzi

na

wiele

z

w.

lub w

s t r o j e m za-

łużyckich,

latach

trudności p r z y

tych

pytań,

które

d l a w s z y s t k i c h opracowań

r i i — np. przy

określaniu

społecznej

roli

wiej­

(strój
co

Sło­
miało

dwudziestych

więc

obowiązujące

łużyc­

bezpośrednio

miejskimi —

próbach
ustalono
i

od­
jako

omawianej
ubioru

materiałów, oraz

se­

stroju.

der

1978.

jeśli

chodzi

kę z m i a n
terenu

i

lepszych

przynależności
jego
na

rozwoju
ogół

politycznej

różnym

gleb

i

uwa­
naj­

charakterysty­

administracyjnej
jakości

nie

ich wykorzystania,

czasie. W

(w

i

gospodarczego,

(wieku, zawodu,

historyczne

stanu posiadania)

naj­

liczby

o p a r c i u o niektóre s t a t y s t y k i

t y m prace

germanizacji

wsi

i

mieszkań­

E. M u k i )

omawiają

autorzy

s t o s u n k i e t n i c z n e w X V I I I i X I X w . i postępujący
ces

o

odrębności

k t ó r e dostarczyły

p r z y n o s i krótką

(zanik

znajomości

języka

pro­
łużyc­

kiego).
Istotną

część

każdej

prac

stanowi

zestawienie

ludowego.

z

Zaczyna

się o n w s z ę ­

kobiecego,

do 5 t o ­

skich, regionalnie i etnicznie nacechowanych
znad

więcej

dzie

Bu-

m u , p o w t a r z a n y m w e w s z y s t k i c h zeszytach,
jest

Sorben

Tracht

pokazując

i muzea,

histo­

Klet-

zmianie,

terenu,

stroju

a

Przedsłowiu

granice

opis elementów

Serbów

zeszytach

redakcja w

n i e uległ

skrzy­

5 B. N a w -

Wochoz

prac

g ę n a t e miejscowości

na

przygotowaniu

ewangelskich

recenzowanych

nikłym. O d t w a r z a n y

XX

aż

nielicznych zapisach

Serbów

(Die

s t r o j u w s t o s u n k u d o t e r e n ó w sąsiednich. Z w r a c a

od u b i o r u

dłużej
typu

trwającego.

Od

łatwiejszego

najprostszych

poncho-, b l u z e k , g o r s e t ó w ,

teriałów, c o d z i e n n y c h
mnóstwa
nym

j e s t , j a k podkreśla

wian

ukazanie

terenów,

jedynie

fotografiach.

Drastwa

a Gródka

der

g r u p y p o r u s z a n y c h w n i c h zagadnień. I t a k

określa

Wstęp

ców w

w

krają.

Opisywany
ki

Drasta

6 B. Nawka,

drastwa

Tracht

Drastwa S e r b ó w ] w o k o ł o M a z a k o w a (Die

t o układ

wyczer­

złożonego

opisy

Mimo

struktury

zachowu­

jest

są jeszcze d w a n a s t ę p n e z e s z y t y t e g o t o m u :
neho,

Komorowa

podstawowe

r . 1964

łużyckiego

oparciu o jedynie w t y c h czterech e n k l a w a c h
się

P.

recenzo­

Sztuki

Tomy

Serbów).

możliwości

i

Wojerec).

wokoło

opracowaniu

stro­

Nowaka

(tom 2 Drasta

Serbów

t o m 4, p o ś w i ę c o n y

całkowicie

M.

„Polskiej

Reinfuss

ukazał się w

stanowią

łużyckim

tego w y d a w n i c t w a

pierwszym

1962 R o m a n

zeszyty

opracowaniu

tomy

S e r b ó w , t . 3 Drasta
dział r ó w n i e ż

w

(Die

L u d o w e n u k ł a d n i c t w o D o m o w i n g Budysin 1 9 7 6 , 1 9 7 6 , 1 9 7 7 ,

poświęconego

l u d o w y m , rozpoczętego

cym

w

um Muskału),

L a n g e , Nowoniwańska

Lubnjowa

fartuszków

przeznaczeniu

kabat zwany

do

odtworzenia,

roboczych

spódnic

—

rozmaitych
po

okrycia

i tańce,

kolorach —
wierzchnie

polką), p a s k i i ozdoby,

oryginalnie

n e c h u s t k i n a g ł o w ę i czepce. D o t e g o w s t ą ż k i
jak

krakowskie,

obszerne

kryzy

w

zeszycie d r u g i m o d t w o r z o n o

dwu

1875 i

przedstawiono

1920 r. W

je dla okresu

zeszycie

o

róż­

(w

tym

wiąza­
barwne

niektórych

n a c h (z. 2, 3). W
stadiach: z

koszul

z różnych m a ­

i odświętnych, n a s p a c e r
w

i

regio­

stroje

w

czwartym

1880/90 г., p o k t ó r y m n a ­

stąpił i c h z a n i k .
Bogactwo
następnym

tych

rozdziale

stawach z okazji

ubiorów

tłumaczy

i c h zastosowaniem

się
w

opisanym
różnych

r ó ż n y c h zajęć g o s p o d a r c z y c h

łe chusty n a głowę

przy

zbieraniu siana)

jak

w
ze­

(np. b i a ­
również

r o d z i n n y c h i d o r o c z n y c h , kościelnych uroczystości i p e ł -

121
T

�niemych

funkcji

(np. n a

weselu

czy

przy

chrzcie).

W

cych

t e n ostatni okres.

s t a r y c h r y c i n a c h w y s t ę p u j ą słynne b i a ł e c h u s t y d o o k r y ­

Słowiańszczyzny

cia

jeszcze odnaleźć w

j a k o żałobne s t r o j e k o b i e t (zeszyt 4). W

opisach i fotografiach
stroje

na

wem

strój żałobny k o b i e t , j a k r ó w n i e ż

uroczystości

wprowadzeniem

rodzinne,

charakteryzują

k o l o r u czarnego,

miasta.. To

męskich,

samo

tracących

j a k sądzę

dotyczy

swój

go

łużyckie

opisane
jak

Dawne

tylko

w

wiejskie

nielicznych,

białe i g r a n a t o w e

wpły­

ubiorów

dawny

itp.) n a rzecz ubiorów

się

pod

uroczystych

całkowicie

(sukmany, kaftany
czasu.

późniejszych

charakter

miejskich te­

stroje

męskie

odtwarzanych

okrycia wierzchnie,

są

elementach
koszule

pon­

cho, płócienne s p o d n i e i żakiety, c h u s t k i n a szyję, o z d o ­
by

weselne

kim)

i t p . Więcej

dowiedzieć

jego

rozwój

z XVIII

w

się

o stroju' dawnym

można

oparciu

z

rozdziału,

o cytowane

(także

opisów

i X I X w.

stroju

nicznej,
Wiążą

w

życiu

a także

wsi jako

znaku

zmian

stylu

się z t y m z m i a n y

i poziomu

typów

materiałów,

w ł a s n y c h n a rzecz f a b r y c z n y c h .

rakteryzują

również

działalność

ców strojów w różnych
Teksty

życia.

zarzucanie

niektórych

cha­

wykonaw­

okresach.

w recenzowanych

p r a c a c h są d w u j ę z y c z n e —
niekiedy

l a k o n i c z n e i n f o r m a c j e n i e z a w s z e są p o p a r t e r y ­

sunkami

(których

zamieszczonymi
Najczęściej
rowe.

et­

Autorzy

łużyckie i n i e m i e c k i e . Z w i ę z ł e , s k o n d e n s o w a n e ,
bardzo

funk­

przynależności

wyrazu

wyrobów

dzinne

jest
na

zresztą

niewiele)

wkładkach

i

fotografiami

z kredowego

tekst wraz

i ładnie

w y c h modelach)
przejściowego

podane

wiele

najrozmaitszych

kolo­

z i l u s t r a c j a m i (fotografie

dawne

stroje

pokazane

na

stanowią c i e k a w ą d o k u m e n t a c j ę

pomiędzy

(zawierającym

powiązaniami

rozwiniętym

elementów

epok

—

ubiorem

elitarnych

i kwestią

jów
sunku

Polskich

do p r a c

stan opracowań

kostiumologicznych.

Słabiej,

jak

wadzają

we

wcześniejsze

propozycji

historyczne

wej

jeszcze

nakże

ŁuŻyC.

chy

ze

niekiedy

znanych

dawnych

płacht
jak

recenzowanych

prac, zgodnie z

założeniami

badań e t n o g r a f i c z n y c h n a Ł u ż y c a c h p o I I w o j n i e , w t y m
zwłaszcza

prac

współpracy

podejmowanych

Serbołużyckiego

z

inicjatywy

Instytutu

w

i

przy

Budziszynie

(działającego o d r . 1951, p o w i ą z a n e g o z N i e m i e c k ą
demią

N a u k ) , kładą w

publikacji

tację opartą n a s y s t e m a t y c z n e j

nacisk

na

penetracji terenu

i wypełnienie w t y m zakresie

białych p l a m

nych

przeciwieństwie

przez

autorów
Łużyc
życach,

prace

starsze.

dawniejszych,

W

piszących

(por. n p . A . D o b r o w o l s k a ,
Kraków

o

tradycji

strojów

tak

wielkiego

ju,

związanych

—

rębności e t n i c z n y c h

Łużyc

pozostawio­

zróżnicowania
z różnymi

rozbudowany

Jak
w

ub.

Łużyc

jako

wieku. Podobny

niejszy

wcześ­

archaicznej,

wschodnią
nawet
ka

Europą.

Zresztą

płachty

żałobne,

białe

późniejsze b o r t y a k s a m i t n e p r z y p o m i n a j ą c e

k u r p i o w s k i e , n i e weszły

U w a g a : drasia
j a k podałam w

i drastwa
tekście.

do i l u s t r a c j i ,

ze
ani

czół­

reprezentują­

u ż y w a n e są w y m i e n n i e , t a k ,

że

zestawów

ce­

Atlasie
które

—

znajdujemy

elementów

stro­

i funkcjami

Czechosłowacji

bar­

czy J u ­

przez A.

Kroha

Sztuki Ludowej"

pracy

nach

bogacą

łużyckie­

i przeładowanie wiązało

regionu turystycznego

w

czy Łowickiego. I w

się s t r o j e

nie tylko

jako

na

symbol

tych

użytek

się

2 poł.

w czasie jest rozwój P o d h a l a ,

Krakowskiego

póź­
regio­

własnego

„ludowości"

w

kul­

narodu.

Recenzowane
w a n i a na nowo
regionu

prace

wychodzą

w

momencie

historycznych Łużyc n i e jako

turystycznego

przeszłości, d o k t ó r e j

lecz j a k o

nawiązują

świadka

nowe

odkry­

egzotycz­
tradycji

pokolenia.

Prace

te pomagają wypełnić l u k i w i n f o r m a c j a c h o k r a j u , któ­
ry

o d około

dwóch

wagę badaczy
renów.

Wśród

wielu

etnograficznych
fia

Polska",

dotycząca

wieków

ściągał

z a r ó w n o łużyckich
prac

„Przegląd

stroju

jest

na

i

in.)

pierwszą

z

bieżąco

dokumentacja

się d o końca. W
pytań,

s t o s u n k u do

określoną

dokładność

p r z e d m i o t u , c h r o n o l o g i a i o p i s tła h i s t o r y c z n e g o ) .
ra

drogę

kiego

opisu

1 analizą
jak

do

dalszych

dyskusji

d l a studiów

systemów

zmienności w

pro­
opisu

Otwie­

n a d przydatnością

n a d historią

kultury,

w

zaplanowanych,

nad ubiorem przynosi
(typy

u-

p o l s k i c h („Lud", „Etnogra­

Zachodni"

bodaj

zbliża

niejednokrotnie

j a k i z sąsiednich t e ­

omawianych

czasopismach

warsztatową

s ł o w i a ń s k i e j i różnych, późniejszych z w i ą z k ó w Ł u ż y c

nie

okolicznościami

z w i ę k s z e n i e paradności

z awansem

pozycję

ich warstwie

bogaty,

r o k 1976 „ P o l s k i e j

studiów

się w t r o p i e n i e p o w i ą z a ń i o d ­

ubioru w

w

regionach,

p i s z e P. N e d o w r e c e n z o w a n e j

n r 1 za

naszych

Łu­

Jed­

się,

gosławii.

której w y k o n a n i e

literatura

ubiorów.
wydaje

u nas n a j s t a r s z e

tych

j e s t strój w

wielu

na

plam
o ży­

obrzędach i uroczystościach. P o d t y m w z g l ę d e m

dziej

stroju

ludowy

opisów

giną

strój

sto­

w i ę c e j białych

dawnych

w

mają

do

Strój

w

(biorąc p o d u w a g ę

(np. nie n o t u j e m y

Nawet

kulturze i o

1948 i t a m c y t o w a n a

n i e j s z a ) n i e zapuszczają

Aka­

dokumen­

Stro­

one również i regiony

n a m dotąd

żałobnych).

krakowskie

nego

Autorzy

za­

Polskich

pozostawia

i wielkość t e r e n u )

w c z e ś n i e j niźli n a Ł u ż y c a c h

wpro­
kultury

zaj­

dokumentację

go,

wiek)

Tymi

nie

prac. P e w n e w n i o s k i m o ­

ży­

ludowym

wspomniałam,

warstwy

wpływów,

Ludowych

m a p i e k r a j u . Obejmują

turze

współczesnych

kobiecych.

porównując

Strojów

łem

nowych,

łączy

czepków

o s t r o j a c h łużyckich

r e g i o n u , lecz r ó w n i e ż

tworzenia

(a t a k ż e z W i e l k o p o l s k ą )

0 sztuce Łużyczan, rozwój o r n a m e n t y k i s t r o j u

kostiumów

na

Ludowych.
Atlas

w

wełnia­

haftach

Nie­

w a r t ą w t y c h p r a c a c h choćby z Atlasem

a u n i f o r m e m m i e j s k i m t e g o czasu. Są o n e d o b r y m ź r ó d ­
dla

chust

i in. Z terenem

chronologii

sami,

można

płóciennej,

ro­

okresu

od X V I po X I X i X X

fabrycznych

tiulowych

wyciągnąć

terenami

in.)

kraciastych),

mują się a u t o r z y o m a w i a n y c h
żemy

i

sposobie noszenia

(zwłaszcza

bogactwo

dalszymi

p o n c h o , w odzieży

Europą zachodnią

Łużyce

papieru.

są t o i l u s t r a c j e czarno-białe, r z a d z i e j

Zwięzły

miec,

na

P o z o s t a ł e r o z d z i a ł y przynoszą c h a r a k t e r y s t y k ę
cji

n a płótnie, w

nasobnych

z

Czechosłowacji

kroju

c h u s t a c h , wstążkach

męs­

omawiającego

fragmenty

drukach
nych

Analogie

(Polski,

zarówno

kultury
w

ta­

ludowej

i c h trwałości

czasie.
Anna

Kutrzeba-Pojnarowa

�J e s z c z e o r z e m i o ś l e a r t y s t y c z n y m na p o l s k i m Spiszu ( n a m a r g i n e s i e a r t y k u ł u T . M . T R A J D O S A
Sztuka

Coraz
cyjnej
Ten

większym

zainteresowaniem

k u l t u r y l u d o w e j zaczyna

badaczy

torycznej

w

d o dziś

Genetyczna
szeroko

znaczące w y d a r z e n i a

a także d ł u g o t r w a ł e j

pozostał n i e m a l

żywym

kultury,

obszar,

obok

sza-

jako

terenu

wszyscy
sobie
i

autorzy

sprawę

typu

badań,

ale

zachodzących
ze

na

pogra­

polskiego S p i -

też

trudności

procesów.

Niestety,

podejmujący

tematykę

spiską,

specyfiki

tego

rzemiosł

zdają

regionu. Do prac

artykuł Т. M . T r a j d o s a ,
artystycznych

w
nie

tego

Przeszłość

na polskim

Spi­

„ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " , 1978, n r 2.

szu,

Bazę źródłową artykułu

ramiki

stanowią

—

z

jego

od połowy

rego początków
w

XVII

piero w
w

I I poł. X V I I I w . W t e d y

pobliżu

szkle .

h u t szkła

Najbardziej

6

domokrążni
krosnach
pewne,

że

spiskich,

Polski

obrazy

na

siedztwie

o d północy,

8

nia

o

po

„etnicznej

t y p y zajęć

znaczenia

użyteczność:

rodzaju

-demograficznych,
mieszczenia

źródeł

odrzucić

ludności

przyniosło
gierskie,

zakończyły

o

wiek

mienionych
z

połowy

szego

metryk
XVII

dla

osadnictwa

i

jednorodną

sam

autor

rządzania

koniec

roli.

Na

większej

problemu,

jako

pochodzących
rozwiązać

ce

miejsca

polemiki

znaleźć

W

sprostowania

sprawdzonej

tu

Przyczyną

oznaczać

musi
ją

z

jest

spiskiej",

Krzysikowie,
Szkoda,
z

że

co

B y s t r o n i a , niż
tekście

się

nazwisk

wspomniana

polskiego

Spiszą

o

odnajdujemy

hipoteza

XVII

powiedniej
miejscowego

g l i n y , co

ze

stanem
nie

(np.

tyl­

ze

słowackich

kopii,

wykluczyć

często w

podobieństwo
jest

oparciu o

il. 6 i

wtórnej
każdej

drukarni

wizerunki

do n i e j

spo­

starsze

i l . 5), l e c z

wsi warsztatu malar­

idącym, uogólnieniem, * n i e m a ­

jącym s o l i d n y c h podstaw

ź r ó d ł o w y c h . W ą t p l i w e j e s t też

bardzo,

z

by

malarsikich

pochodzące
obrazy

domniemanych

zdobiły

wnętrza

warsztatów

kościołów.

środowiskom

rzemieślniczym,

Malar­

w a n i e na desce obce jest raczej

cechowym.

kulturze wiejskiej. A r ­

w przypadku garncarstwa.
Podobnie

jest

z nazwiskiem

p r o d u k c j i włókienniczej

pisał a u t o r o s o b o m ,
tym

właśnie

Całość

wiej­

na p o l s k i m Spiszu

„Tkacz".

przy­

które w y s t ę p u j ą

nazwiskiem.

W

w

metrykach pod

t r a d y c j i spiskiej

swego

stanowiska

przydomków

w

prawdziwa,

t o 14

cy

się

n i m nazywany

twierdzeniu
głównie
panuje
w

M.

domeną
wśród

szczegóły,

tkaniną
o

Т.

„knop" .

określeń
w

lnianej

części

odzieży.

należy,

kolorze

(rzadko

na

że:

wbrew

Spiszu

Prawdziwe

u

stwierdzić

Ponadto,

1 0

tkactwo

mężczyzn .

wełnianą

osnowie

był

Trajdosa,

było

zamieszanie

N i e wdając
nie

kanajas

czerwonym,

a

pasiakiem

bawełnianej), t k a n y m
są d e k o r a c y j n e

nie powstaje

wąt­

czerwonym,

pasy .

Wzór

l s

w

się
jest

procesie

tka­

n i a ; są t o spódnice s z y t e z s a m o d z i a ł o w e g o płótna, b a r ­
wione

na kolor

granatowy

nym

wzorem,

żywa

i specyficzna

kała
pod

tzw.

się l i c z n y c h
i l . 36 i

i p o k r y t e ręcznie

modrotlać.
właśnie
1 3

Błędne

mówić

o

drukowa­

interesująca,

d l a Spiszą

omówień .

37. T r u d n o

Ta

technika
są t a k ż e

„swetrze

wciąż
docze­
podpisy

góralskim

każdej

stroju

t r y b s k i e g o " , gdyż w

t r a d y c y j n y m stroju

spiskim

warszta­

sweter

n i e w y s t ę p u j e , a w s p ó ł c z e ś n i e można go

spotkać

drugiego.

także n a P o d h a l u , O r a w i e i w G o r c a c h . N i e i s t n i e j e o d ­

„w

X I X w.
od tego

tkactwo

określane b y ł o z a w s z e t e r m i n e m , „ k n o p s t w o " , a t r u d n i ą ­

i „farbanek"

nich

naj­
Malo­

g u m e n t n a z w i s k a „ M a l a r z " m a t u tę samą w a r t o ś ć , j a k

skomponowane

w

wie­

sporadycznego

„kartonek"

uniemożliwia

Omawiane

pochodzących
można

o

drzeworytów

z którego

z

należą:

centrum malarstwa i
a

postaci

większość

b r a k jest pokładów

definitywnie

garncarstwa.

mo­

można

3

ty: malarski i garncarski". Zacznijmy
Otóż n a c a ł y m p o l s k i m S p i s z u

się

góralskiej .

była

stanowiłoby
między

nazwis­

dala

malarstwem

k i e m b a w e ł n i a n y m b i a ł y m , t w o r z ą c y m tło i

roli

ludności

słowackim

procentu-ludności

g a r n c a r s t w a , gdyż, j a k pisze Т. M . T r a j d o s ,
wiosce

że

nie

(nie Sołtysikowie!).

n i e skonfrontował

J . Zborowskiego

większości
autora

rozrodzonych

Sołtysowie

w

wymagają­

nazwiska

wsiach

najbardziej

sze­

gdyż

zawód. W

doszukać

dziś z n a c z n e g o

Bizubowie,

kształtowaniu
Gdyby

w

omawianych
Do

autor

uwagami

wsi

„do

ale w

występuje.

hipotezy,

łatwiej

u s t a l e n i a m i J . S.

n i e stanowią

nie

terenie

przez

zawsze w y k o n y w a n y

fragmencie

f a k t y c z n y m *. W y m i e n i o n e
ko

przyjęcie

Nie

9

niczego

M . Trajdosa,

uściślenia.

krytycznie w

tywującym
analogii

lub

sformułowań

ze

Dopusz­

argumentu

w

zbyt daleko

z nie­

na przeprowadzenie
informacje

ważkiego

pierwowzory

skiego

cza­

do c z y n i e n i a

można

szkła.

malarskich z

częściej

n i e wniosą

Т.

Na
są­

pierwotności

e t n i c z n y m ludnością,

nie pozwala
z poglądami

akapicie

błędnych
ko

miedziorytów,

skiej

Brak
każdym

przypadkach

wę­

istotnego.
rokiej

Tatr.

s t w o tego r o d z a j u właściwe jest dużym ośrodkom,

1

Metryki

wsiach

najistotniej­

mianowicie,

pod względem

prawie

we

bezpośrednim

huty

ośrodków

formalnym

o istnieniu w

najdalej

specjalnych
Jest

strony

jego

pominąć

twierdzenie

wy­

w

odnajdywane

n i e istniały

nie
urzę­

podstawie

charakterystyki etnicznej .

przyznaje.

XVII

a wpływy

języka

sach n o w o ż y t n y c h n a t o m i a s t , m a m y
mal

prze­

tego

kościelnych,

jego

(Lewocza) .

rezultatów,

w . , n i e można

Spiszą

i

przy­

józefińskie

wprowadzeniem

dowego, n i e odegrały

pod

obrazy

na
skąd

na szkle. D l a o b r a z ó w z t e r e n u Spiszą u s t a l o n o w

statystyczno-

d l a Spiszą

Gemer,

7

rozwoju

można

pokrewieństwie

trzeba

osadnictwo

spodziewanych

poza

się

nie

lu

d l a badań

zdecydowanie

Późniejsze

Zamagurza"

hut ,

umniejszając

ludności. N i e

p i s y w a n ą i m uniwersalność. Z a s a d n i c z e
wieku.

wnioskowa­

s t r u k t u r z e nowożytnego

i specjalizacji

tego

od

przypi­

malarstwa

Siedmiogrodu .

szkle,

do­

zaczęły

ośrodki

Spiszą, a n i w

od

parafian

i

się a u t o r

na Słowacji

i m p o r t a m i z południowej

Badaniom

sał a u t o r n i e z w y k ł ą w r ę c z

Sło­

ośrodek w

roznosili

do

są

był

się

też p o w s t a w a ć

pierwsze

znany

handlarze

aż

terenie polskiego

m e t r y k i kościelne

nazwisk

do ce­

zachodniej

na p o l s k i m Spiszu doszukuje

w . Szklarstwo- rozwinęło

możliwość

nich

t e nawiązują

się w

5

czając

w

Spiszą,
Formą,

4

X V I w. .

c z t e r e c h , spośród j e d e n a s t u istniejących p a r a f i i s p i s k i c h .
zawartych

rozwijającej

części

krańców .

i kolorystyką w y r o b y

habańskiej,

wacji

ze s ł o w a c k i e j

południowych

P o d o b n i e r z e c z się m a z m a l a r s t w e m n a s z k l e , k t ó ­

tam

zaliczyć t r z e b a

teraźniejszość

zdobnictwem

his­

składowych

położenia

stwarza

s p i s k i e j pochodzą

z ra­

skansenem.
elementów

n i c z u e t n i c z n y m , s t a n o w i o atrakcyjności
śledzeniu

ceramiki
dokładniej

przeszłości

„Polska

1 9 7 8 , nr 2 ) .

Spisz.

izolacji komunikacyjnej,

różnorodność

rozumianej

trady­

cieszyć się p o l s k i

niewielki pod względem powierzchni

cji swej bogatej

Ludowa",

artykule

od­

rozwój
okazy

miana
nia

bukowińska

trzy

odmiany:

I I . 37 p r z e d s t a w i a

stroju

spiskiego.

kacwińską,

E. S t a r e k

trybską

i

o d m i a n ę trybską, o b e c n i e

wyróż­

jurgowską .
1 4

najbardziej

123
1

�ekspansywną.

Generalnie

mieszkańcom

polskiego

cjalizowanych

(poza

ze

stopniem

wościami

surowcowymi

podstawowych
były

rozwoju

polskim

tak

wyspe­

rzemiosł,

jest

Spiszu

możli­

nie wspomina

rzemiosłach,

j a k o najdostępniejszy

z ważniejszych

(bednarstwo,

przypisywanie

gospodarczego i

terenu. Autor

się o d r e w n o ,

jednym

czego

na

biorąc,

znajomości

włókienniczymi)

sprzeczne

opierając

rzecz
Spiszą

źródeł

które

surowiec,

dochodu

kołodziejstwo,

o

pozarolni-

stolarstwo,

wyrób

gontów) .
trzeba

uchybień

pierwszej

określenie:

charakterem
mówić

ników

spiscy",

jako

literaturze

zaliczyć

również

skąd

o kolonistach

frankońskich

na

zaczerpnął

znajduje

Spiszu.

się w

Т. M . T r a j d o s

W

należy

1 я

ności

polskiego

trum
W
moje

min:

Spiszą

zakresie

targi

w

w

i

konwencjonalnie,

Spiskiej

zrezygnować

można

z pierwszego

k l o r s p i s k i będąc
terystyczne
tronat

Kieżmarku

budzi

„polski
stosuje

mimo

zamienne
Spisz".

i

a

dos .
l s

za

n i e Związek

Szokuje

odznacza
nym".

się

autor

określeń
niejako

termin w

i słowackiej, d r u g i , p o p r a w n i e j s z y ,

starsze

cechy
Poza

z

—

t y m , pa­

Czechów

w

Niżnych
i

j a k p i s z e Т.

KW)

Słowa­

M.

Kacwinie

jako

„schematyczny

„po­
nie

artystycz­

a u t o r o w i dokładne obejrzenie
obrazach

Traj­

że
nikt

zamiłowaniem

T o , co w

fol­

charak­

Łapsz

a u t o r y t a t y w n e stwierdzenie,

wrót

Bielskich

i

części

Przedstawienia

pejzaż

tatrzański",

zaliczam

t e przywodzą
Do

19

dwukrotne

rzeźbiarza

Reasumując

Wysokich,

tatrzańskie .
z

pa­

widzianych

n a myśl

usterek

zniekształcenie

w

J . Wodziaka

pełną, n a t u r a l i s t y c z n i e p o t r a k t o w a n ą

panoramy

Gomibosa,

stosowanie

Podhalan,

zagrodach.

określa

szych

Współcześnie,

Kulturalne

jakimkolwiek

Proponuję

kacwińskich

lud­

autora,

też

etnicznego.

„Kurasówka"

Towarzystwo

Nie­

cen­

pogranicza

zespołem

ter­

(konsekwencji

określnika, g d y ż

samoistnym, wykazuje

n i m (J. W o d z i a k i e m

Lewoczy

wyjaśnień

się p i e r w s z y

ków,

dla

nad

z Kaewina.

targów. D l a

inny zagadkowy

s p i s k i " . B e z żadnych

Walki

Starej Wsi.

terminologii,

zastrzeżenia

t u r z e czeskiej

miejscach

ahistorycz-

folklor

Tatr

z n a c z e n i e w o b e c i s t n i e n i a bliższego

handlowego

„Zamagurze"

o

kategoria

Tym

„polski

noramą

re­

się też

z b y t lotne t u pióro a u t o ­

r a . D r u g a część a r t y k u ł u p r z y n o s i

artykułach

i n n y m t o m i e , niż p o ­

przedstawia

n y m t w o r e m obciążyć w y p a d a

istocie

kolo­

wyraźnie

dygnitarzy-fachowców".

jest w

o

( „ L u d " , t . 44, 1959, s. 118—129).

jest też w z m i a n k a

Spi­
osad­

Flandrię .

cytowanych

całkiem

ścisła

miały z n i k o m e

na

informację

n i e znalazłem j e j , a a r t y k u ł M . G o t k i e w i c z a ,
daje

z

stosuje

j e s t sięgniecie d o p r a s i e d z i b

autor

Mazurów

ligijne...,

też

niezgodne

przedmiotu

z X I I — X I I I w., to wymienić

wiem,

niach

W

artykułu

a d e k w a t n y t e r m i n : górale spiscy. T r u d ­

s z u . Jeżeli k o n i e c z n e
Nie

części

„Polacy

etnosu.

się p o w s z e c h n i e
no

Niezbyt

1 7

„wioskowych

sprawuje

1 5

Do

skiej

naj­

drobniej­

nazwiska

A.

Jurgowa .
i 0

powyższe

u w a g i , podkreślić

trzeba

raz

jeszcze z całą stanowczością konieczność k r y t y c z n e j

ana­

lizy

Nie­

źródeł

i takiegoż

przestrzeganie

tego

sprawdzania

ich w

podstawowego

w

terenie.

pracy

badawczej

wymogu, przy b r a k u oparcia w literaturze, prowadzi
wniosków

niezgodnych

z badaną

do

rzeczywistością.

litera­
w

Krzysztof

pol­

Woźniak

P R Z Y P I S Y
Z a g a d n i e n i e t o doczekało się w i e l k i e j ilości o p r a ­
cowań: węgierskich, czeskich, n i e m i e c k i c h ; z p o l s k i c h
w y m i e n i ć n a l e ż y : E . J a n o t a , Zapiski
o zaludnieniu
do­
lin Dunajca
i Popradu
na Spiszu,
„Rocznik
Towarzy­
stwa Naukowego Krakowskiego",
1864, s. 80—168; K .
K r o t o s k i , Stosunki
etnograficzne
na
Spiszu,
Kraków
1908; S. Z a c h o r o w s k i , Węgierskie
i polskie
osadnictwo
Spiszą do połowy XIV w., K r a k ó w 1909; Т. E. M o d e l s k i ,
Spory
o południowe
granice
diecezji
krakowskiej
od
strony
Spiszą ( X I I I — X V I I w . ) , Z a k o p a n e 1928; W . S e m ­
k o w i c z , Granica
polsko-węgierska
w oświetleniu
histo­
rycznym,
K r a k ó w 1930; J . R a d z i s z e w s k a , S t u d i a z dzie­
jów ustroju
Spiszą, K a t o w i c e 1969.
1

J . S. B y s t r o ń , Kultura
ludowa,
W a r s z a w a 1936,
s. 31 i n a s t .
J . Z b o r o w s k i , Materiały
etnograficzne
z
góral­
szczyzny
( w : ) T e n ż e , Pisma
podhalańskie,
t . 2, K r a k ó w
1972, s. 3 9 0 - ^ 0 9 .
Ceskoslovenska
vlastiveda.
Т . 3. Lidova
kultura.
R e d . A n d r e j M e l i c h e r ć i k , R r a h a 1968, s. 426.
H . L a n d s f e l d , Habanske
pamatky,
Strażnice 1970,
s. 5 — 6 ; J . G r a b o w s k i , Sztuka
ludowa,
W a r s z a w a 1977,
s. 241—242; T e n ż e , Sztuka
ludowa
w Europie,
Warsza­
w a 1978, s. 193—194;
Ceskoslovenska
vlastiveda...,
s.
456—457.
Ceskoslovenska
vlastiveda...,
s. 458—460. S z k l a r s t w o musiało być jeszcze w ó w c z a s nieczęstą u m i e j ę t n o ­
ścią, s k o r o w w y k a z i e z a w o d ó w m i e s z k a ń c ó w 16 m i a s t
s p i s k i c h z 1758 r . f i g u r u j e t y l k o 6 s z k l a r z y , a n p . z ł o t ­
n i k ó w 10 ( J . R a d z i s z e w s k a , o p . o i t . , t a b e l a p o s. 140).
K . S t e c k i , Ludowe
obrazy
na szkle
z okolic
pod­
tatrzańskich,
„ R o c z n i k P o d h a l a ń s k i " , 1914/1921, s. 207;
Ceskoslovenska
vlastiveda...,
s. 458—460.
2

3

4

5

6

7

H . P i e ń k o w s k a , Podtatrzańskie
obrazy
na
szkle,
K r a k ó w — Z a k o p a n e 1961, s. 22.
Ceskoslovenska
vlastiveda...,
s. 460.
J . Stokłosa, T k a c f t o o l u d o w e w Gruszowcu
i
Jur­
gowie w 1909 г., K r a k ó w 1920, s. 24, 38.
I b i d e m , s. 1, 4 — 5 .
M . W o l e ń s k a , Wystawa
sztuki
ludowej
zamiesz­
kałych w Polsce
Białorusinów,
Litwinów,
Rosjan,
Sło­
waków, Ukraińców,
Żydów, K r a k ó w 1960, s. 2 1 — 2 2 ; Ces­
koslovenska
vlastiveda...,
s. 74.
J . V y d r a , Ludova
modrotlać
na Slovensku,
Tvar
1954; Ceskoslovenska
vlastiveda...,
s. 506—508; E. S t a r e k ,
S t r ó j spiski
( w : ) Atlas
polskich
strojów
ludowych,
cz.
V , z. 15, P o z n a ń 1954, s. 36.
E . S t a r e k , o p . c i t . , s. 76.
E . K r a s i ń s k a , Gospodarka
pasterska
na
polskim
Spiszu
w drugiej
połowie
XIX i w XX wieku,
„Rocznik
M u z e u m E t n o g r a f i c z n e g o w K r a k o w i e " , t . 3, 1968, s. 124;
i n f o r m a c j a o p a r t a n a materiałach z badań t e r e n o w y c h
K a t e d r y E t n o g r a f i i Słowian U J .
J . R a d z i s z e w s k a , o p . c i t . , s. 8 2 — 8 3 ; K . K r o t o s k i ,
o p . c i t . , s. 8 — 1 0 ; E . S c h w a r z , Die Herkunft
der
Siebenbtirger
und Zipser-Sachsen,
M u n c h e n 1957, m a p a n a
s. 155.
8

9

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

16

Zamagurie.
Narodopisna
monografia
J a n P o d o l a k , K o ś i c e 1972, s. 11.
17

1 8

Polsce,

M . P o k r o p e k , A t l a s sztuki
W a r s z a w a 1978, s. 223.

J . Szaflarski,
160, 214.
M . Pokropek,

ludowej

1 9

Poznanie

Tatr,

2 0

o p . c i t . , s. 113.

oblasti.
i folkloru

Warszawa

Red.
w

1972, s.

SPHOSTOWANIE

W a r t y k u l e T a d e u s z a M . T r a j d o s a K o ś c i ó ł го Czarnej
Górze ( „ P o l s k a S z t u k a L u d o w a "
ofiarodawcy
parceli, n a której postawiono
kościół, w i n n o b r z m i e ć : S e b a s t i a n
Korkosz.
omyłkę.

124

n r 2, 1978) n a z w i s k o
A u t o r przeprasza
za

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9799" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9777">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f8cac87eb4e9ab7f6309ecf655197c63.pdf</src>
        <authentication>9f3ebc184afe487ae02a83237c8f2c21</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116595">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3516</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116596">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116597">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3295</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116598">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116599">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.3, s.187-189</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116600">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116601">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116602">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116603">
                <text>R

ANTONI
zł. 45.—.

E

C

E

N

Z

K R O H , Współczesna
rzeźba
ludowa Karpat
Połskicl,
Wrocław—Warszawa
Z prac I n s t y t u t u Sztuki P A N , Wydawnictwo „Ossolineum".

M ą d r a , uczciwa, z p a s j ą napisana książka. Bez l u d o m a ń s k i c h u n i e s i e ń , ale i bez dezynwoltury i kokie­
t e r i i z d a r z a j ą c y c h się, gdy „ludzie z miasta" piszą
o „wiejskich prostaczkach". K s i ą ż k a pisana przez etno­
grafa, dobrze wprowadzonego w sprawy k u l t u r y ludo­
wej, komisarza obu dotychczasowych k o n k u r s ó w
na
rzeźbę k a r p a c k ą (zorganizowanych przez Muzeum w
N o w y m Sączu). W ł a ś n i e zrozumienie ludzi i spraw,
a t a k ż e c z y n n i k ó w w p ł y w a j ą c y c h na rozwój i cha­
rakter ludowej r z e ź b y s p r a w i a j ą , że książka ta m o w i
nie t y l k o o rzeźbie karpackiej, ale i o naszej kulturze.
„Aby zrozumieć dane zjawisko trzeba j e d n ą nogą t k w i ć
w n i m , a d r u g ą poza n i m " — powiedziała k i e d y ś Si­
mone Weil, i jest to dla badacza k u l t u r y konstatacja
bardzo w a ż n a . Tak w ł a ś n i e czyni K r o h i dlatego jego
k s i ą ż k a jest tak i n t e r e s u j ą c a i tak uczciwa.
Dodam od razu, jest to książka etnografa piszącego
o zjawisku s p o ł e c z n y m , k u l t u r o w y m , a nie o w y b r a ­
nych dziełach, ocenianych w e d ł u g k r y t e r i ó w estetycz­
nych. Ta ocena — jeśli jest dana przez autora, to
niejako p o ś r e d n i o w wyborze r z e ź b i ich fotograficznej
interpretacji. ( K r o h jest r ó w n i e ż autorem zdjęć i l u ­
s t r u j ą c y c h książkę.)
Praca, jak p r z y s t a ł o na p u b l i k a c j ę n a u k o w ą , za­
czyna się od z a g a d n i e ń teoretycznych, od r o z w a ż a ń r.a
temat przemian i wieloznaczności pojęcia „sztuki l u ­
dowej". (Autor dochodzi do wniosku, że ludowy znaczy
obecnie tyle, co n a w i ą z u j ą c y do t r a d y c j i chłopskiej,
u w a ż a j ą c y się i u w a ż a n y za b e z p o ś r e d n i ą k o n t y n u a c j ę
ludowej tradycji). W dalszej części tekstu K r o h refe­
ruje stan wiedzy o dawnej ludowej twórczości rzeź­
biarskiej — z a r ó w n o w kamieniu, j a k i drewnie, w y ­
k a z u j ą c różnice w jej sytuacji na terenie K a r p a t Za­
chodnich i Wschodnich. (W części Zachodniej, od S ą ­
cza po Cieszyn, zainteresowanie n i ą było znacznie sil­
niejsze m.in. ze strony inteligencji miejskiej,
kura­
cjuszy, l e t n i k ó w itp.). Zasadnicze partie k s i ą ż k i dotyczą
jednak okresu powojennego, w k t ó r y m odbiorcą r z e ź b
stało się „ m i a s t o " . Relacja ta rozpoczyna się od o m ó ­
wienia twórczości J ę d r z e j a W o w r y i r o l i , j a k ą o d e g r a ł
w jego życiu E m i l Zegadłowicz. I od tej c h w i l i k s i ą ż k a
staje się p a s j o n u j ą c ą opowieścią o ludziach, polityce
k u l t u r a l n e j , nadziejach i złudzeniach. Rzeźba w s p ó ł ­
czesna jest bowiem zjawiskiem zdecydowanie r ó ż n i ą ­
cym się od dawnej, w stopniu n i e p o r ó w n a n i e w i ę k s z y m
niż to ma miejsce w innych dziedzinach sztuki ludo­
wej. Cechują j ą inne funkcje, inna motywacja powsta­
nia, w i ę k s z a rola ś w i a d o m o ś c i , inwencji,
fantazji.
K a r p a t y , j a k ż a d e n inny teren, p o z w a l a j ą na poka­
zanie r ó ż n y c h zjawisk i postaw t w ó r c z y c h — zresztą
reprezentatywnych dla sytuacji w c a ł y m kraju. Do­
strzegamy więc w rzeźbie karpackiej obok fenomenu
grupy p a s z y ń s k i e j (piękny rozdział w książce) rodzaje
rzeźb spotykanych r ó w n i e ż na innych terenach. Są
to r z e ź b y :
— „na ludowo", b u d z ą c e często opory w y k o n a w c ó w ,
nie p o d o b a j ą c e się otoczeniu, wykonywane na
konkursy, dla m u z e ó w , Cepelii;
— „na
realistycznie",
odpowiadające
aktualnym
gustom m i e s z k a ń c ó w wsi i m a ł y c h miasteczek,

J

E

1979,

s.

136,

i l . 99.

Cena

o d o k ł a d n y c h proporcjach, starannym w y k o ń ­
czeniu szczegółów, d ą ż e n i u do doskonałości;
— „nowoczesne", przez co rozumie się korzeniop l a s t y k ę , kompozycje z huby i opalanego drew­
na. Ten rodzaj rzeźby modny jest zwłaszcza
w ś r ó d młodego pokolenia;
— samodzielne, oryginalne, ś m i a ł e w
rozwiąza­
niach, w y k o n y w a n e przez ludzi m a j ą c y c h u t r u d ­
niony kontakt z otoczeniem;
— „ l u d o w o - a m a t o r s k i e " prace inteligentów, dla k t ó ­
rych konwencja ludowa jest ś w i a d o m y m wybo­
rem.
Jako k r y t e r i u m takiego podziału w y s t ę p u j e więc
ś r o d o w i s k o odbiorców. S ą d z ę jednak, że z w r a c a j ą c uwa­
gę r ó w n i e ż na tradycje i zaplecze k u l t u r o w e t w ó r c ó w ,
g r u p ę „ l u d o w y c h a m a t o r ó w " m o ż n a b y dodatkowo po­
dzielić na a m a t o r ó w
wiejskich., z w i ą z a n y c h
jeszcze
z r y t m e m zajęć rolnych, ze specyfiką zależności od
przyrody, z i n n y m poczuciem czasu itp. — oraz na
a m a t o r ó w miejskich n a w i ą z u j ą c y c h już t y l k o do sty­
l i s t y k i dawnej rzeźby sakralnej.
Nasycone k o n k r e t n y m i informacjami, wypowiedzia­
mi, fragmentami listów są ostatnie rozdziały, t r a k t u ­
jące o w s p ó ł c z e s n y c h r z e ź b i a r z a c h , uczestnikach obu
Karpackich K o n k u r s ó w (w 1975 i 1977 r.) — K r o h zna
ich prawie wszystkich, z ramienia Muzeum oraz I n ­
stytutu Sztuki P A N p r o w a d z i ł z n i m i , w ich domach,
wywiady. Spośród 248 rzeźbiarzy podaje w z a ł ą c z ­
n i k u dobrze i ciekawie opracowane biogramy 99 csób.
Znakomity m a t e r i a ł do przyszłego s ł o w n i k a t w ó r c ó w
ludowych.
W ł a ś n i e konkrety, szczegółowe obserwacje, odnoto­
wywane z p a s j ą rasowego publicysty i pisarza spra­
wiają, że k s i ą ż k ę czyta się c h ę t n i e , z d u ż y m zainte­
resowaniem. Trafnie w y b r a n a anegdota nieraz uzmy­
s ł a w i a lepiej s y t u a c j ę niż uczony w y w ó d . W e ź m y pier­
wszy z brzegu p r z y k ł a d : „ P a n i e , cn wcale nie jest
ludowy — denuncjuje jeden r z e ź b i a r z drugiego —
on ma w domu p r a l k ę , l o d ó w k ę i telewizor". Inny
t w ó r c a ludowy przebiera się w ł a c h m a n y , dzieciom za­
brania się m y ć — aby zrobić odpowiednie w r a ż e n i e na
turystach. W konkurencji wszystkie chwyty s t a j ą się
dozwolone.
Taka jest sytuacja. Dochodzi do tego, że etnograf
musi p i l n o w a ć , „aby ludzie z w y k s z t a ł c e n i e m nie uzur­
powali sobie praw ludzi n i e w y k s z t a ł c o n y c h " . Coraz
w i ę k s z a liczba m e c e n a s ó w , często jednorazowych, nie
zdaje sobie nawet sprawy z d e l i k a t n o ś c i m a t e r i i . Oby
przeczytali t ę książkę, p r z e m y ś l e l i sobie choćby takie
dwa fakty, k t ó r e tu przytoczę.
Pierwszy: pewien rzeźbiarz, chwalony ponad m i a r ę ,
m ó w i ,,kiebyk jo w i e d z i a ł przódzi, że mom t a k i w i e l g i
talent, to byk nie m u s i a ł telo o r a ć i gnój czkiidować".
D r u g i : m ł o d y uczeń z Paszyna, autor ł a d n e j rzeźby
przedstawiającej
Kopernika,
otrzymuje
zamówienie
z B H Z „Desy" na wykonanie w k r ó t k i m czasie sporej
ilości tych K o p e r n i k ó w . P o m i ń m y nawet aspekt artystyczno-dydaktyczny, zajmijmy się skutkami bardziej w y ­
m i e r n y m i : „...Koperiniki wykonano, c h ł o p a k nie z d a ł
do n a s t ę p n e j klasy i bardzo ciężko to przeżył".

187

�K r o h nie ma złudzeń, nie u k r y w a faktu obniżania
się poziomu rzeźb, braku zainteresowania w i e l u me­
c e n a s ó w i k u p u j ą c y c h poziomem artystycznym w s p ó ł ­
czesnej produkcji r z e ź b i a r s k i e j . Są one bowiem w ś w i a ­
domości odbiorcy (i w y k o n a w c y ) b e z p o ś r e d n i ą k o n t y ­
n u a c j ą tradycyjnej rzeźby ludowej, a n a w i ą z u j ą c do
niej, zaspokajają popyt na p l a s t y k ę c h ł o p s k ą . „Co więc
nas czeka? N a d c h o d z ą czasy gdy chłopscy plastycy
b ę d ą się uczyli sztuki ludowej w muzeach."
W n i k l i w o ś ć i trzeźwość obserwatora u s t ę p u j ą przy
k o ń c u tekstu nadziejom człowieka r o z m i ł o w a n e g o w l u ­
dowej kulturze artystycznej. „ E t a p budzenia sympatii
dla sztuki ludowej w mieście mamy j u ż za sobą. Te­
raz p r z y s t ą p i ć trzeba do n a s t ę p n e g o etapu: budzenia
sympatii dla sztuki ludowej na w s p ó ł c z e s n e j wsi". Do­
piero wtedy „Będzie m o ż n a m ó w i ć o r e a k t y w o w a n i u
artystycznej k u l t u r y chłopskiej, o b e z p o ś r e d n i m
na­
w i ą z a n i u do tradycji w nowych warunkach ustrojo­
wych, społecznych". Rozumiem t r o s k ę K r o h a i jego
intencje. Ale s f o r m u ł o w a n i e , chociaż ł a d n e , nie jest
precyzyjne. Wieś powinna n a b r a ć szacunku dla swo­
jego dorobku historycznego. A l e to znaczy coś innego
niż reaktywowanie dawnych tradycji. W końcu wszyscy
żyjemy w o k r e ś l o n y m ś r o d o w i s k u współczesnej k u l ­
tury. Awans k u l t u r o w y — z a r ó w n o ludzi z miast, jak
i wsi — prowadzi k u w s p ó l n y m formom i treściom.
Chodzi w i ę c o to, aby w kanonie k u l t u r y całego na­
rodu ż y w a b y ł a p a m i ę ć i i n s p i r u j ą c a idea dorobku
chłopskiej k u l t u r y .
K r o h a ponosi niekiedy temperament
publicysty,
działacza. Rzecz cenna, zwłaszcza gdy pisze o w s p ó ł ­
czesności i kiedy zdanie autora m o ż e stać się argu­
mentem w a ż ą c y m na dalszych d z i a ł a n i a c h m e c e n a s ó w
k u l t u r y . A l e czasem swada utrudnia p r e c y z j ę sądu.
Dosłownie w d w ó c h — trzech miejscach książki dostrze­
gam takie w ł a ś n i e zdania, jakby nie r o z s t r z y g a j ą c e za­
gadnienia do k o ń c a . Nie zmienia to zresztą ich ogól­
nej słuszności. Chodzi o drobiazgi. Np. autor u w a ż a
za n a j w a ż n i e j s z e wydarzenie w historii sztuki ludowej
pojawienie się n i e - c h ł o p s k i c h o d b i o r c ó w tej sztuki.
Oczywiście, to było w a ż n e , ale n a j w a ż n i e j s z e wydaje
m i s i ę rozbicie dawnego „orbis interior" k u l t u r y l u d o ­
wej, a więc zmiany zachodzące w samej kulturze c h ł o p ­
skiej.
Kiedy indziej, t ł u m a c z ą c o b n i ż a n i e się poziomu ar­
tystycznego dzisiejszej rzeźby, K r o h pisze: „ N a j w y b i t ­
niejsze talenty wiejskie trafiają do ASP, a do sztuki
ludowej g a r n ą się i n d y w i d u a l n o ś c i mniejsze". Ł a d n i e
powiedziane, ale chyba n i e z u p e ł n i e ścisłe. Pewna prze­
sada jest w t y m twierdzeniu o łatwości dostania się
do ASP w y b i t n i e utalentowanej młodzieży
wiejskiej.
Z r e s z t ą nie m a m y nawet metod ujawniania potencjal­
nych t a l e n t ó w , a jak m o ż n a p r z y p u s z c z a ć uzdolnienia
są uwarunkowane nie tylko genetycznie, ale i k u l t u ­
rowo, a nawet — jak przekonuje Kufoler — zależą od

zastanej sytuacji. W a r u n k i d e t e r m i n u j ą s z a n s ę k r y s t a l i ­
zacji, rozwoju, a nawet ukierunkowania uzdolnień.
Są to jednak uwagi m a ł o istotne, zupełnie m a r g i ­
nesowe. W a ż n e jest bowiem to, co autor m ó w i w swej
książce o r z e ź b i a r z a c h , o ich sytuacji, o modzie na
s z t u k ę l u d o w ą . Ważne jest też, jak mówi. N i e k t ó r e
partie książki czyta się jak p a s j o n u j ą c e opowiadania.
R a n g ę dobrej l i t e r a t u r y m a j ą takie fragmenty jak opo­
wieści o J ę d r z e j u K r a m a r z u , Józefie Oleksym czy Jano­
sie z Dębna; poruszają czytelnika głęboko.
W sumie o t r z y m a l i ś m y k s i ą ż k ę d o b r ą , i n t e r e s u j ą c ą
i p o t r z e b n ą . Na t y m stwierdzeniu m o ż n a by r e c e n z j ę
zakończyć. Jest jednak k i l k a z d a ń w książce, k t ó r e
c h c i a ł b y m s k o m e n t o w a ć jako naoczny ś w i a d e k . Autor
pisząc o Wowrze i książce, k t ó r ą mu poświęcił znako­
mity znawca sztuki ludowej prof. Tadeusz Seweryn —
podaje, iż j a k chodzą słuchy jest to w dużej części
„licentia poetica". Otóż z W o w r ą s k o n t a k t o w a ł Sewe­
ryna zbieracz, nauczyciel p. Horbacki. W czasie gdy
przeprowadzaliśmy
w Krakowie dokumentację
jego
zbiorów sztuki ludowej dla naszego I n s t y t u t u zape­
w n i a ł nas, że Seweryn p r z e p r o w a d z i ł z W o w r ą t y l k o
dwie lub trzy rozmowy. Od prof. Seweryna otrzy­
m a ł e m w t y m czasie p i e r w s z ą w e r s j ę
maszynopisu
jego książki o beskidzkim ś w i ą t k a r z u . K o p i ę . O r y g i n a ł
poszedł do k t ó r e g o ś z w y d a w n i c t w . B y ł to okres tzw.
soc-realizmu, redaktorzy w książce dopatrzyli się w i e l u
g r z e c h ó w g ł ó w n y c h i pomniejszych, tekst odrzucono.
W ó w c z a s autor o p r a c o w a ł w e r s j ę d r u g ą . Zakwestiono­
wane wypowiedzi W o w r y najspokojniej z a m i e n i ł teksta­
m i diametralnie r ó ż n y m i , w k ł a d a j ą c je oczywiście w
usta Wowry. Zmianie uległ cały ostatni rozdział, ais
została konwencja gwarowej relacji. Ten drugi tekst
m a m r ó w n i e ż , w y k o r z y s t a ł e m go m.in. p u b l i k u j ą c w
„Pol. Szt. L u d . " a r t y k u ł Seweryna o Wowrze. Inda­
gowany przeze mnie w tej sprawie Seweryn r o z e ś m i a ł
się. Był a r t y s t ą i wcale nie u k r y w a ł tego. Ale w y c z u ­
cie tego co ludowe m i a ł rzeczywiście znakomite. Można
powiedzieć, że w tej dziedzinie m i a ł słuch absolutny
Ma więc r a c j ę K r o h , że wierzy w sens Sewerynowych
opowieści. To znakomita i prawdziwa k s i ą ż k a o w i e j ­
skim ś w i ą t k a r z u , choć w znacznym stopniu zmyślona.
Seweryn „ r e t u s z o w a ł " zresztą r ó w n i e ż eksponaty m u ­
zealne, zabytki. Sam b y ł e m tego ś w i a d k i e m , m.in. w
czasie organizacji wystawy polskiej sztuki ludowej w
Londynie. Z p u n k t u widzenia muzealnika było to nie­
dopuszczalne, ale m u s z ę p r z y z n a ć , że rzeźby „ s k o r y ­
gowane" przez Seweryna w y g l ą d a ł y prawdziwiej i le­
piej od a u t e n t y k ó w . Oczywiście metod znakomitego
etnografa nie pochwalam, ale jego talent i znajomość
rzeczy w i e l b i ę . To b y ł artysta! A k s i ą ż k ę K r o h a po­
lecam k a ż d e m u . Pozwala na r ó ż n e refleksje, nie t y l k o
nad rzeźbą k a r p a c k ą .

Aleksander

.Jackowski

M A R I A N POKROPEK, Jarmark Płocki, cz. V, Katalog twórców
ludowych biorących
po raz pierwszy
udział
w kiermaszach sztuki ludowej w Płocku w latach 1977 i 1978. U r z ą d Miejski w P ł o c k u , czerwiec 1979 r.

Pożyteczne, warte odnotowania w y d a w n i c t w o . Niski
n a k ł a d , 1000 egz., sprawia, że nie wszyscy o n i m wie­
dzą. Tymczasem pięć zeszytów, k t ó r e u k a z a ł y się od
1974 r. zawiera cenny, doskonale opracowany m a t e r i a ł .
260 b i o g r a m ó w , p r z e w a ż n i e 2—4 stronicowych, u z u p e ł ­
nionych fotografią t w ó r c y i 1—3 zdjęciami prac, po­
zwala na o r i e n t a c j ę w charakterze ich działalności.

188

M a r i a n Pokropek o p r a c o w u j ą c teksty o p a r ł się na
ankietach — życiorysach w y p e ł n i o n y c h przez t w ó r c ó w ,
na ich listach i wypowiedziach a także na katalogach,
artykułach
i notatkach
prasowych.
Ostatni
zeszyt
nie o d b i e g a j ą c y w swej koncepcji od poprzednich objął
53 t w ó r c ó w , k t ó r z y po raz pierwszy uczestniczyli w
kiermaszu płockim w 1977 i 1978 r.

�S t ą d czytając „ J a r m a r k P ł o c k i " odnosi się w r a ż e n i e ,
iż jest raczej dobrze i pięknie. Tymczasem rzeczy­
wistość płockich kiermaszy może co w r a ż l i w s z e g o w i ­
dza p r z y g n ę b i ć , zwłaszcza gdy się p a m i ę t a czym nie­
dawno jeszcze była sztuka ludowa. O tej poprawce
„na r z e c z y w i s t o ś ć " też w a r t o p a m i ę t a ć .
Na k o ń c u n a l e ż a ł o b y odpowiedzieć sobie na p y t a ­
nie, w jakiej mierze biogramy zawarte w zeszytach
„ J a r m a r k u . . . " m o g ą być przydatne przy opracowywa­
niu s ł o w n i k a t w ó r c ó w ludowych. Wiele z nich jest już
gotowymi h a s ł a m i , n i e k t ó r e — wcześniejsze — w y m a ­
gają uzupełnień. N a l e ż y jednak z a s t a n o w i ć się nad t y m ,
co jest jeszcze rzeczywistym, „od ś r o d k a " p r z e d ł u ż e ­
niem tradycji, a co j u ż lepszą czy gorszą s p e k u l a c j ą
na ludowości (zwłaszcza w rzeźbie drewnianej, a na­
wet ceramicznej). Co jest jeszcze „ s z t u k ą " , a co już
t y l k o p a m i ą t k a r s t w e m , czy gorzej — kiczem.
Jest to oczywiście zagadnienie ogólne, dotyczące
nie tylko płockich kiermaszy. Wspominam o n i m j e d y ­
nie na marginesie bardzo cennego i przydatnego w y ­
dawnictwa, za k t ó r e należą się słowa uznania za­
r ó w n o A u t o r o w i j a k i w ł a d z o m płockim, dzięki k t ó ­
r y m może się ono regularnie u k a z y w a ć .

Może i n t e r e s u j ą c e będzie wskazanie na dziedziny,
k t ó r e r e p r e z e n t u j ą zamieszczeni w ostatnim zeszycie
t w ó r c y . Rzeźbiarzy jest 22, w większości zresztą ama­
t o r ó w , rzeźbiących „ n a ludowo", Zabawkarstwo, meblar­
stwo i s p r z ę t a r s t w o reprezentuje 6 osób, c e r a m i k ę (w
t y m figuralną) — r ó w n i e ż 6, plecionkarstwo — 2, w y ­
c i n a n k ę i zdobnictwo w n ę t r z — 5, kowalstwo, malar­
stwo na szkle, zdobnictwo w metalu i skórze, f a j czarstwo — po 1.
M i m o d u ż e j ilości nazwisk biogramy p o k a z u j ą ob­
raz współczesnej twórczości ludowej n i e z u p e ł n i e pra­
wdziwy. Reprezentowani są bowiem t y l k o t w ó r c y , a w
w i e l u przypadkach jedynie w y t w ó r c y znani, udziela­
jący się, wciągnięci w o r b i t ę d z i a ł a ń instytucji handlo­
wych, STL. Obraz sytuacji rzeczywistej n a l e ż a ł o b y więc
s k o r y g o w a ć , biorąc pod u w a g ę z a r ó w n o k o n t y n u a t o r ó w
dawnych tradycji, p r a c u j ą c y c h dla siebie i w ł a s n e g o
ś r o d o w i s k a , j a k też liczną g r u p ę , chyba d o m i n u j ą c ą ,
ludzi w y r a b i a j ą c y c h
współczesne przedmioty dekora­
cyjne w duchu obecnie p a n u j ą c y c h mód, te p r z e r ó ż n e
s z k a r a d z i e ń s t w a ze słomy, lakierowanego drewna, gąbki
czy plastiku.
Nawet zeszyty Pokropka, co z r o z u m i a ł e , przedsta­
wiają tylko najlepsze prace omawianych w y t w ó r c ó w .

O

Aleksander Jackowski

IV-VI

Konkursy i wystawy
6.IV — w Muzeum Rolnictwa w
Ciechanowcu
pokazano
wystawę
„Tradycyjne
zdobnictwo
wnętrz
c h a ł u p podlaskich".
Zgromadzono
ok. 200 e k s p o n a t ó w , r ę c z n i k i do
ozdobienia ikon, f i r a n k i osłaniające
ikony
i okna,
pająki,
bukiety
sztucznych k w i a t ó w i m a k a t k i .
*
7.IV — w Opocznie r o z s t r z y g n i ę t o
konkurs otwarty na haft p ł a s k i
regionu opoczyńskiego, zorganizo­
wany przez Spółdzielnię „Opocznianka". Wzięły w n i m udział 43
osoby, nagrody o t r z y m a ł y : Franci­
szka D ą b r o w s k a , Jozefa D ą b r o w ­
ska i Zofia Jobczyk z Bielowie.

*

28.IV — w Muzeum Etnograficz­
n y m w K r a k o w i e otwarto w y s t a w ę
twórczości Józefa Janosa z D ę b n a ,
na k t ó r e j zgromadzono cały do­
stępny
dorobek
rzeźbiarza,
jego
wiersze, listy, fotografie. Komisa­
rzem wystawy b y ł dyrektor M u ­
zeum, mgr E d w a r d W a l i g ó r a .
W k w i e t n i u organizowano w w i e ­
l u regionach konkursy na pisanki
wielkanocne.
Konkurs
pn
Zwyczaje
i
pi­
sanki wielkanocne w Radomskiem
ogłosiło Muzeum Wsi Radomskiej,
przy w s p ó ł u d z i a l e Cepelii i M u ­
zeum Etnograficznego w Warsza­
wie. Wzięło w n i m udział 25 p i sankarek. P i e r w s z ą n a g r o d ę otrzy­
m a ł a Maria Pogoda z W e r ó w k i .
Na wystawie pokonkursowej poka­
zano r ó w n i e ż rzeźby i obrazy t w ó r ­
ców z okolic
Radomia.

К

N
1979

Ogólnopolski
konkurs
na
pi­
sanki r o z s t r z y g n i ę t o w Gorzowie.
Organizatorem było Koło U k r a i ń ­
skiego
Towarzystwa
Społeczno-Kulturamego. Pierwszej
nagrody
nie przyznano, dwie I I otrzymali
Zofia Monczak (motywy ł e m k o w ­
skie) i P a w e ł Kiłoczko
(motywy
przemyskie) nagrody I I I — Tekla
Szafran z H a ń c z o w e j i S t a n i s ł a w a
Koczan.z Zagania.
Konkurs,
którego
plon
poka­
zano w wolińskiej bibliotece, ogło­
siło Muzeum Regionalne w W o l i ­
nie.
Kiermasze
pisanek
zorganizo­
wano w Z a m o ś c i u i Krasnymstawie.

*

29.IV — r o z s t r z y g n i ę t y został kon­
kurs pod h a s ł e m Malowany Dzban,
ogłoszony w styczniu przez redak­
cje „ R o b o t n i k a Rolnego" i „ G o ­
spodyni Wiejskiej" dla p r a c o w n i ­
ków rolnych, zorganizowany przez
Z w i ą z e k Zawodowy P r a c o w n i k ó w
Rolnych, F e d e r a c j ę
Stowarzyszeń
Przyjaciół Sztuki. Przyznano
na­
grody: I , za rzeźbę, o t r z y m a ł Ja­
r o s ł a w F u r g a ł a z Polwicy, w o j .
w r o c ł a w s k i e , dwie I I — Zygmunt
Bukowski
z
Mierzeszyna,
woj.
g d a ń s k i e , za p ł a s k o r z e ź b ę i B r o ­
nisława Trzaskuś z Jaźwin, woj.
tarnowskie, za malarstwo. Przy­
znano j e d e n a ś c i e n a g r ó d I I I , ot­
r z y m a l i j e : B o l e s ł a w Grabski z L o śmierza, Teresa Dziob z Gidlarowej, A l f r e d H o f l i k z Lenartowic
i W ł a d y s ł a w Kochalski z Jam za
rzeźbę,
Blandyna
Rykowska
z
Czernina i AJnna Piotrowska z
Bartosiewic za malarstwo, Maria

Maczkowska z Sobieszowa za l a l k i
regionalne, Eugenia
Hanusiak
z
Białegostoku za hafty, Janina Ż ą dełek z Domaszewnicy za d y w a ­
ny, Helena Kowalczyk z B ł ą k a ł za
narzuty, A n n a Wojnarowska z Pia­
seczna za gobeliny. Nagrody spe­
cjalne za t r a d y c y j n ą t w ó r c z o ś ć l u ­
d o w ą o t r z y m a ł y hafciarki k u r p i o ­
wskie, K r y s t y n a i Maria Marczak
z Mystkowic.
I V — w Starej Kordegardzie w
Warszawie Muzeum T a t r z a ń s k i e w
Zakopanem
pokazało
wystawę
„Podtatrzańskie
malarstwo
na
szkle z okresu 1948—1978" obejmu­
j ą c ą prace t w ó r c ó w ludowych oraz
artystów
plastyków.
Komisarzem
wystawy była m g r H . Sredniawa.
*
I V — w Zielonej Górze rozstrzyg­
nięto konkurs na rękodzieło ludowe
i artysty c n e w o j . zielonogórskiego.
Przyznano nagrody w dziedzinie
rzeźby ( I o t r z y m a ł Marceli Potas
z Lutowa) i w dziedzinie tkactwa
(I o t r z y m a ł B o l e s ł a w P a w l i c k i z
Wolsztyna).
W
dziedzinie
haftu
i
stroju pierwszej
nagrody
nie
przyznano ( I I nagroda — Jadwiga
H i r t z C h r e ś n i c y i Gertruda K u ­
bicka z Przyprostyni), w dziedzi­
nie p l a s t y k i o b r z ę d o w e j i w y c i n a n ­
k i nie przyznano nagrody I i I I .
Przyznano n a g r o d ę s p e c j a l n ą za I n ­
strumenty
muzyczne
Florianowi
M o d r z y k o w i z N ą d n i koło Zbąszy­
nia.
I V — w Wieluniu r o z s t r z y g n i ę t o
konkurs sztuki ludowej regionu
189

I

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7957" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7937">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7e8293db80b78b1ce5e25affb187cac7.pdf</src>
        <authentication>00dd93b6b5edd24270e22492bec201fb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95120">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3408</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95123">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95125">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3195</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95127">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95129">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4, s.160-169</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95130">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95131">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95133">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95136">
                <text>I

R

E

C

M . G R O N F O R S , Ethnic

Praca Mniejszości
skimi

Cyganami

Miniorities

E

N

and Deviance.

The Relationship

etniczne a dewiacje. Stosunki

i policją

między

wersje r o z p r a w y doktorskiej w y k o n a n e j

skróconą

w L o n d o n School of

J

between Finnish

Gypsies

E

and the Police,

Zasadnicze r o z w a ż a n i a ,

fiń­

z o s t a ł a wydana j a k o pierwsza z serii

socjologii prawa U n i w e r s y t e t u H e l s i ń s k i e g o . Stanowi

Z

stanowiące

H e l s i n k i 1979, s. 159

podsumowanie

owych

p o g l ą d ó w , w celu ujawnienia, u p r z e d z e ń j a k i m i kieruje się policja
w swojej praey, p o p r z e d z i ł y szerokie r o z w a ż a n i a o charakterze
socjologicznym na t e m a t

przestępczych skłonności

mniejszości

Economics and P o l i t i c a l Science. Opuszczone f r a g m e n t y z o s t a ł y

e t n i c z n y c h w U S A , K a n a d z i e i N o w e j Z e l a n d i i . N a p' dstawio

wcześniej

wybranych

Gypsies

opublikowano jako

(Kricawe

waśnie

Blood

Feuding

rodowe wśród

Cyganów

among

Finnish

autor

fińskich).

M a t e r i a ł y do recenzowanej t u , n i e z w y k ł o rzetelnej,

godnej

u w a g i i cennej pracy, z o s t a ł y zebrane podczas t r w a j ą c y c h

dwa

studiów

mielizny

kryminologiczno-socjologicznych

dotychczas

stosowanych

motod

ujawnia

badań

oiaz

n i e p e w n o ś ć i powiel z c h o w n o ś ć w n i o s k ó w . R o z d z i a ł ten ś w i a d c z y
o znacznej w i e d z y a u t o r a a t a k ż e o jego k r y t y c y z m i e . Trzeba

kontakt

t u jeszcze d o d a ć , że Gronfois pizcz t r z y l a t a p r a c o w a ł na N o w e j

z o k . 1 0 % C y g a n ó w f i ń s k i c h , który-eh l i c z b ę szacuje na ok. 6 t y s .

Zelandii j a k o p o l i c y j n y k u r a t o r nieletnich i jogo wiedza o t a m ­

lata

badań

ankietowo-terenowych.

Autor

miał

stały

Część z n i c h p r z e b y w a czasowo w Szwecji i w ś r ó d n i c h r ó w n i e ż

tejszych stosunkach

a u t o r p r o w a d z i ł badania. G ł ó w n i e j e d n a k k o n t a k t o w a ł się z Cy­

pochodzi z w ł a s n e g o d o ś w i a d c z e n i a .

s p o ł e c z n y c h oraz p r z e s t ę p c z o ś c i

Maorysów

g a n a m i o s i a d ł y m i w Helsinkach, ż y j ą c y m i w ś r ó d b i a ł e g o otocze­

Wielo k r y t y c z n y c h uwag s f o r m u ł o w a ł autor na t e m a t wnios­

nia, w c h o d z ą c y c h z n i m w stałe, k o n t a k t y i , o c z y w i ś c i e , k o n f l i k t y .

k ó w z dotychczasowych b a d a ń nad p r z e s t ę p c z o ś c i ą g r u p m n i e j ­

Cyganie f i ń s c y przeszli, j a k w y j a ś n i a a u t o r , w ostatnich latach

s z o ś c i o w y c h . U z n a ł , że p r z y p i s y w a n i e m n i e j s z o ś c i o m w z m o ż o n e j

s z y b k i stosunkowo proces adaptacji do w a r u n k ó w życia miejskie­

agresywności,

go. S t a l i się ze z b i o r o w o ś c i

p r z e s t ę p s t w n i ż w grupie l u d n o ś c i d o m i n u j ą c e j , jest

„wiejskiej'' i wędrownej,

miejską

i o s i a d ł ą . Praca w p e w n y m s t o p n i u stara się o d p o w i e d z i e ć
pytanie

j a k owo zmiany

kontaktów

z władzą

stylu

życia wpłynęły

na

na

charakter

(w t y m w y p a d k u r e p r e z e n t o w a n ą

przez

znacznie

n i e z b y t rzetelnego

większej

skłonności

przeprowadzania

do

popełniania
wynikiem

b a d a ń . Przede w s z y s t k i m

chodzi t u , zdaniem Gronforsa, o b ł ę d y b ę d ą c e w y n i k i e m n i e m a l
w y ł ą c z n e g o bazowania na s t a t y s t y k a c h . Z pozoru s ą one obiek­

p o l i c j ę ) , w j a k i s p o s ó b k o n t a k t y to z a l e ż ą o d u t r w a l o n y c h stereo­

tywnym

t y p ó w , w j a k i m stopniu konflikty, k t ó r e powstają przy

o b e j m u j ą s p o ł e c z n e g o k o n t e k s t u , nio s ą zatem w stanie w y j a ś n i ć

okazji

ź r ó d ł o m b a d a w c z y m , lecz wielce j e d n o s t r o n n y m .

k o n t a k t ó w są s k u t k i e m n i e z n a j o m o ś c i k u l t u r y C y g a n ó w przez

źródeł

b i a ł y c h , a w j a k i m są t o k o n f l i k t y w ł a ś c i w o tego r o d z a j u prze­

-ckonomicznej

mianom.

m n i e j s z o ś c i e t n i c z n y c h powoduje u t r w a l a n i e w ł a ś n i e t a k i c h stereo­

Trzeba t u p o d k r e ś l i ć znaczne dokonania metodyczne

auto­

typów

przestępczości.
z

Wyrugowanie

badań

j a k ten mówiący

nad

perspektywy

Nie

przestępczością

społeczno-

przedstawicieli

o większej a g r e s y w n o ś c i t y c h

grup.

ra. N i e ł a t w a praca p o w i o d ł a się m i ę d z y i n n y m i dlatego, że u d a ł o

Ł a t w o w o p a r c i u o s t a t y s t y k i k r e o w a ć t a k i e p o j ę c i a niby-socjo-

m u się n a w i ą z a ć tego t y p u k o n t a k t z Cyganami, k t ó r y p o z w a l a ł

logiczne j a k „ s u b k u l t u r y p r z e m o c y " . A wystarczy

na uzyskanie wiarygodnego m a t e r i a ł u oraz u m o ż l i w i a ł w y k o r z y ­

k i l k a s p o s t r z e ż e ń a m e r y k a ń s k i c h i b r y t y j s k i c h badaczy, b y spra­

stanie i n f o r m a t o r ó w j a k o swoistych e k s p e r t ó w . J a k się d o w i a d u ­

w y nio w y g l ą d a ł y j u ż t a k prosto. O t ó ż n p . rzetelnie przeprowa­

przytoczyć

badań,

kontrolował

dzone badania d o w i o d ł y , że ok. 75% p o l i c j a n t ó w na

siebie

uogólnienia.

U S A m a uprzedzenia rasowe. Stwierdzono t a k ż e w y r a ź n y nacisk

D z i ę k i tej w s p ó ł p r a c y , ale pizede w s z y s t k i m d z i ę k i w y k o r z y s t a ­

s p o ł e c z n y zo strony d o m i n u j ą c e j g r u p y b i a ł y c h na p o l i c j ę b y w

n i u metody intensywnych b a d a ń uczestniczących, otrzymaliśmy

o k r e ś l o n y s p o s ó b t r a k t o w a ć M u r z y n ó w , co m a i s t o t n y w p ł y w

jemy

autor

zgodnie

z

konsultował
sug3stiami

z nimi

dokonywane

wyniki
przez

p r a c ę n a ś w i e t l a j ą c ą p r o b l e m y wielostronnie i o b i e k t y w n i e . W i ­

np. na

d z i m y ja.sno sposoby d z i a ł a n i a policji wobec C y g a n ó w i rozumio-

s p o s ó b t e ż nie w s p o m n i e ć o s ą d a c h z d o m i n o w a n y c h przez b i a ł y c h ,

m y jo p e ł n i e j z n a j ą c p o g l ą d y jej przedstawicieli na wiełe zjawisk

k t ó r z y r ó w n i e ż m a j ą w znacznym procencie uprzedzenia

s p o ł e c z n y c h . Z drugiej s t r o n y poznajemy

a

przestępczość

Cyga­

n ó w na tle ich p r z e k o n a ń , i c h stosunku do p o l i c j i i jej d z i a ł a l ­
n o ś c i , na t l o k u l t u r y z b i o r o w o ś c i izolowanej w

społeczeństwie

kwalifikację

czynów

(problem o b r o n y

Południu

przede w s z y s t k i m o ogólnej

tendencji

własnej!).

piecznych i a s p o ł e c z n y c h jednostek.

Daje to o k r e ś l o n e

n o w i ą jodynie kolejnych pozycji w statystykach,

wienia zjawiska s p o ł e c z n e j frustracji,

rzucone

dotychczasowe

badania p r z e s t ę p c z o ś c i

Cyganów

miały

jedno­

s t r o n n y charakter. Ustalenia o p i e r a ł y się na sądowy-ch i p o l i c y j ­

zarówno

przez p o l i c j ę j a k i s p o ł e c z n o ś ć b i a ł y c h , M u r z y n ó w j a k o niebez­
widoczne w s t a t y s t y k a c h . Czy zatem bez szerokiego

lecz

rasowe,

uznawania

f i ń s k i m . W ten s p o s ó b wszelkie zachowania dewiacyjne nie sta­
s ą na s k o m p l i k o w a n e t ł o zjawisk s p o ł e c z n y c h . J a k się w y d a j e

Nie

skutki,

przedsta­

j a k i e j p o d l e g a j ą na o g ó ł

m n i e j s z o ś c i , w y w o ł u j ą c e g o m i ę d z y i n n y m i stany agresji, m o ż n a
f o r m u ł o w a ć w n i o s k i na t e m a t „ s k ł o n n o ś c i " do p r z e s t ę p s t w
lub

innej g r u p y

ludzkiej? J a k ż e

inaczej

w świetle

tej

podobnej

n y c h s t a t y s t y k a c h bez p r ó b y w n i k n i ę c i a w owo, t a k i n t e r e s u j ą c e

k r y t y k i w y g l ą d a j ą statystyki mówiące o czterokrotnie większej

autora omawianej pracy, t ł o s p o ł e c z n e .

przestępczości

Pomoc p o l i c j i , j a k ą o t r z y m a ł Gronfors, p o z w o l i ł a m u

na

zapoznanie się z a k t a m i spraw (za 1975 r o k ) , w k t ó r o Oy-ganio
b y l i zamieszani

b ą d ź j a k o sprawcy

bądź jako ofiary.

Przede

w s z y s t k i m jednak m i a ł a u t o r m o ż l i w o ś ć przeprowadzenia

wy­

w i a d ó w z 55 p o l i c j a n t a m i na t e m a t z n a j o m o ś c i pr/.oz nich k u l ­
tury

Cyganów,

na „ p r o b l e m "

160

a

zwłaszcza

cygański.

poglądów

przedstawicieli

piawa

Murzynów

na

Południu

USA

w

porównaniu

z zamieszkującymi tam białymi.
O c z y w i ś c i e , obszerno r o z w a ż a n i a o p r z e s t ę p c z o ś c i M u r z y n ó w ,
I n d i a n czy M a o r y s ó w z pozoru m o g ą w y d a w a ć się odległo od za­
sadniczego t e m a t u pracy. T y l k o z pozoru, bo autor

przekonuje

nas, że m i m o w y r a ź n y c h r ó ż n i e w s y t u a c j i s p o ł e c z n e j p o s z c z e g ó l ­
n y c h m n i e j s z o ś c i , ł ą c z ą je istotne p o d o b i e ń s t w a . T u n a l e ż a ł o b y
pizedo w s z y s t k i m p o d k r e ś l i ć że, wszystkie one p o l n i ą r o l ę „ k o z i a

�ofiarnego" z a r ó w n o dla s p o ł e c z e ń s t w a , w k t ó r y m żyją jak i dla

Owa podejrzliwość policji prowadzi wręcz do takich skraj

policji, instytucji stojącej na s t r a ż y p r z y w i l e j ó w populacji do­

n o ś c i , jak interpretowanie

minującej.

„ e f e k t u " ich p r z e s t ę p c z y c h skłonności. I tak np. fakt, iż Cyganie

Analizie organizacji i struktury policji fińskiej p o ś w i ę c o n y

szeregu z w y c z a j ó w c y g a ń s k i c h jako

z a m i e s z k u j ą z reguły na parterze b l o k ó w miejskich, interpre­

jest kolejny rozdział, nie mniej od innych i n t e r e s u j ą c y . W skró­

towany

towej, ale w y c z e r p u j ą c e j formie autor zapoznaje nas z zakresom

p o k ą t n y m handlem w ó d k ą . Stroje c y g a ń s k i c h kobiet — zdaniem

jej u p r a w n i e ń , analizuje przepisy i m o ż l i w o ś c i ich interpretacji,

policji —• są w ł a ś n i e takie (bardzo sute, wielowarstwowo)

a t a k ż e daje p o g l ą d na ogólno tendencje, któro „ k r e u j ą i ograni­

tego, że doskonale n a d a j ą się do ukrywania skradzionych przed-

czają

n i o t ó w itd. F a k t y c z n a wiedza o kulturze C y g a n ó w —

władzę

policji".

Analiza

pochodzenia

i

wykształcenia

funkcjonariuszy policji ujawnia nam wiole istotnych

cech toj

zbiorowości, t ł u m a c z y takie a nie inne reakcje jednostek, podbu­

jest jako z w i ą z a n y

z ich p r z e s t ę p c z y m

zajęciem

—
dla­

nawet

wśród policyjnych n i b y - e k s p e r t ó w w tej dziedzinie — wydaje
się minimalna.

dowuje wnioski oparte na innego rodzaju m a t e r i a ł a c h . Twierdzi

Z kolei analiza stosunku C y g a n ó w do policji i jej metod,

np. autor, że daje się z a u w a ż y ć w y r a ź n a korelacja m i ę d z y wy­

ujawnia, że zdają sobie oni s p r a w ę z u p r z e d z e ń jakie ma policja

k s z t a ł c e n i e m , wiekiem a „ ł a g o d n o ś c i ą " lub „ s u r o w o ś c i ą " funkcjo­

i niebezpieczeństw

nariusza

bardziej

zaszczuci i bezradni w obliczu n a d u ż y ć w ł a d z y przez funkcjo­

wykształceniom

nariuszy policji. Bez w ą t p i e n i a wiele p r z e s t ę p s t w dokonywanych

i m ł o d o ś c i ą pojawia się „ t w a r d o ś ć " w obejściu z Cyganami.

przez C y g a n ó w (np. opór w ł a d z y ) wiąże się z ich l ę k i e m i n i e w i a r ą

1

wobec

Cyganów.

Funkcjonariusze starsi

w y k s z t a ł c e n i są wyrozumiali, wraz z n i ż s z y m

i

Ogólna opinia autora o policji fińskiej, jogo zdaniem korzyst­
uznaniem. J a k każda

Cyganie c z ę s t o czują się

w bestronnośó policji.
Autor, co w y r a ź n i e podkreśla, nio miał na celu „ w y b i e l a n i a "

nie wyróżniającej się stopniem tolerancji i d y s c y p l i n ą p r a w n ą ,
nia ma nic w s p ó l n e g o ze zdawkowym

stąil p ł y n ą c y c h .

C y g a n ó w . Dokonywano przoz nich p r z e s t ę p s t w a s ą faktem, lecz

policja, twierdzi autor, również f i ń s k a , jest i n s t y t u c j ą społeczną

poznanie

quasi-militarną o charakterze niedemokratycznym, której posz­

głębi u p r z e d z e ń policji, jej podejrzliwości, skłania do twierdzenia,

czególni

członkowie

poznanie

że w ł a ś n i e w tym trzeba u p a t r y w a ć źródeł frustracji w p ł y w a j ą c e j
na poziom przestępczości w ś r ó d C y g a n ó w . Nie istnieją natomiast

poglądy

na

ż a d n e obiektywno
to

s ą tropione,

problemy

wąskie

tywnych.
Znajduje

w jakiej

i m a j ą s k ł o n n o ś ć do postaw konserwa­

prezentują

s p o ł e c z n e i polityczne

swoistej atmosfery,

doskonałe

uzasadnienie

w

prezentowanych

przez p o l i c j a n t ó w p o g l ą d a c h , a zwłaszcza w metodach p o s t ę p o ­

uzasadnić

pogląd,

niż Finowie.
Grónfors

wania wobec C y g a n ó w . Są oni u w a ż a n i przoz ogół p o l i c j a n t ó w
za jednostki a s p o ł e c z n e , z natury swej skłonne do p r z e s t ę p c z e g o

dowody, któro m o g ł y b y

że Cyganie są bardziej agresywni, bardziej s k ł o n n i do p r z e s t ę p s t w
szczęśliwie

unika n i e b e z p i e c z e ń s t w a uprzywilejo­

wania C y g a n ó w —• w dokonywanych przez siebie analizach —

trybu ż y c i a , ś w i a d o m i e i konsekwentnie izolujące się od reszty

kosztem

s p o ł e c z e ń s t w a ; z tego powodu powinny b y ć w szczególny sposób

rzeczowa

traktowane. Oznacza to, żo policja w swoich działaniach przeciw

w sensie poruszenia wielu niekiedy d r a ż l i w y c h p r o b l e m ó w spo­

Cyganom przyjmuje zasadę totalnej podejrzliwości. K a ż d y Cy­

ł e c z n y c h , niemal w formie interwencyjnej, s k ł a n i a do twierdzenia,

gan, k a ż d a grupa C y g a n ó w , podejrzana jest o intencję ł a m a n i a

żo posiada ona poza walorami czysto naukowymi również istotne

prawa. Nic więc dziwnego, że c y g a ń s k i e samochody

walory

są

wielokrotnie

częściej

niż

innych

mieszkańców

rewidowane
Finlandii,

policji. D z i ę k i temu

praca wydajo

i m a siłę przekonywania.

diagnostyczno.

Konstatując

się

obiektywna,

R ó w n i e ż rozmach pracy,

pewno

nieprawidłowości

w działaniu instytucji społecznej mającej na celu ochronę prawa

w sklepach Cyganie o t r z y m u j ą specjalnych o p i e k u n ó w z grona

i społecznego ł a d u , jednocześnie wskazuje na sposoby wyrugowa­

sprzedawców

podzielana

nia owych n i e p r a w i d ł o w o ś c i , co m o ż e p r z y c z y n i ć się do wyci­

przez niemal całe s p o ł e c z e ń s t w o fińskie, skupiająca się na Cy­

szenia k o n f l i k t ó w m i ę d z y c y g a ń s k ą mniejszością a s p o ł o c z e ń s t w e m

ganach, wyraża się skutkiem tak w jednej z wypowiedzi sformu­

fińskim.

itd.

łowanej : „Jeżeli

Podejrzliwość

policji,

zresztą

się dobrze popatrzy, to zawsze coś się złego

znajdzie". Znajduje się zatem sporo.

Ryszard

M A T T Т . S A L O , S H E T L A M . G . S A L O , The Kalderas

Kanadyjskie

Muzeum

Narodowe

in

Eastern Canada,

i Centrum B a d a ń

nad

K u l t u r ą T r a d y c y j n ą w y d a ł o w serii Mercury pracę, która nie­
w ą t p l i w i e zainteresuje c y g a n o l o g ó w а i p o z o s t a ł y m

badaczom

problematyki społecznej nie powinna b y ć o b o j ę t n a .

Kełderasze

we wschodniej Kanadzie

to obszerne i całościowo studium tereno­

we izolowanej grupy, studium dokonano na podstawie wszech­

Kantor

Mercury Series No 21, Ottawa 1977, ss. 273, i l . 24

zebrano podczas b a d a ń nad zbiorowościami c y g a ń s k i m i w Sta­
nach Zjednoczonych i w Finlandii.
Znaczne trudności badawcze, o czym szeroko piszą autorzy,
polegały
iż

na p r z e ł a m y w a n i u

Cyganie

stanowią

grupę

oporów
w

wypływających

znacznym

stopniu

z faktu,
izolowaną,

nio m a j ą p u n k t ó w stycznych ze s p o ł e c z e ń s t w e m kanadyjskim,

stronnej i długotrwałej obserwacji, ostrożne i w y w a ż o n e w opi­

są podejrzliwi w stosunku do obcych, lękają się policji, opinii

sach, a j e d n o c z e ś n i e p a s j o n u j ą c e i dyskusyjne w konkluzjach.

w ł a s n e j grupy, а przede wszystkim brak im motywacji do współ­

Autorzy przeprowadzili badania w ś r ó d C y g a n ó w K e ł d e r a s z a
zamieszkujących

w Toronto

i Montrealu, a t a k ż e

mniejszych o ś r o d k a c h miejskich. Przebadano ok.

w

innych

100 rodzin,

d o k o n u j ą c w s t ę p n e j solekcji-wyboru i n f o r m a t o r ó w z ponad 500.

pracy z badaczami.
Trudności z o s t a ł y jednak p r z e ł a m a n e , badacze weszli w życic
poznawanej

zbiorowości, a efektem trwającej od 1973 do 1976

roku pracy jest prezentowane studium, które ma ambicjo wszech­

J ę z y k i e m b a d a ń b y l angielski, ale badacze znali również i posłu­

stronnego oświetlenia

giwali się od czasu do czasu dialektem vlach, k t ó r y m poiozu-

kanadyjskich ze szczepu K e ł d e r a s z a .

m i e w a j ą się K e ł d e r a s z e .

Studium otwierają

kultury i ż y c i a
— niezbyt

społecznego

Cyganów

w istocie oryginalne,

lecz

Najistotniejsze, j a k się wydaje, informacje o badanej zbio­

konieczne —• r o z w a ż a n i a na temat d z i e j ó w C y g a n ó w , ich w ę d r ó w ­

rowości uzyskano u c z e s t n i c z ą c w jej ż y c i u . Dane p o r ó w n a w c z o

ki z Indii na teren E u r o p y , charakteru j ę z y k o w e g o itp. O K e ł d e -

161

�raszach wiadomo, żo do X I X wieku mieszkali na terenie Rumunii

i o d r ó ż n i a j ą go od wszystkich innych lurlzi. N a l e ż ą tu, dokladnio

i ó w c z e s n y c h W ę g i e r w niewolniczej zależności, a s t a m t ą d roz­

omówione,

przestrzenili się po Europie, by pod koniec tego wieku, ok. 1880

wanie się j ę z y k i e m , uznanie określonej organizacji społecznej,

roku przez A n g l i ę przemieścić się do Ameryki. J ę z y k K e ł d e r a ­

posiadanie

s z ó w — vlach, ma w y r a ź n e w p ł y w y r u m u ń s k i e i serbskie, a w K a ­

zespołu wizualnych z n a k ó w p r z y n a l e ż n o ś c i . W sumie rysuje się

pochodzenie,
pewnych

uznanie

cech

charakterologicznych

nadzie i U S A nabrał naleciałości angielskich. N a terenie A m e r y k i ,

obraz niezwykle zintegrowanej

w t y m t a k ż e w K a n a d z i e , obok K e ł d e r a s z ó w m i e s z k a j ą również

identyfikacji jednostki z grupą.

Cyganie Maczwaja i Lowarzy.

prawa grupowego,
i

posługi­

znajomość

społeczności, o silnym stopniu

W ogóle trzeba podkreślić, że problemy organizacji

Co prawda Cyganie docierali na teren Ameryki

Północnej

spo­

łecznej i ustroju rodzinnego z n a l a z ł y w pracy szczególne miejsce.

z g ł ó w n ą falą e m i g r a c y j n ą , lecz różnili się od innych e m i g r a n t ó w ,

Analizy zasad dziedziczenia s p o ł e c z n e g o , roli rodu (vitsa) i rodzi­

zwłaszcza tych ze wschodniej i p o ł u d n i o w e j E u r o p y zasadniczo.

ny

Dotarli bowiem na nowy teren całą grupą, z nienaruszoną organi­

p o k r e w i e ń s t w a , kontrola społeczna, p r z y w ó d z t w o — to zagad­

z a c j ą społeczną i s t r u k t u r ą r o d z i n n ą , z c a ł y m b a g a ż e m kultu­

nienia, które o m ó w i o n e z o s t a ł y najszerzej i j a k m o ż n a wnosić —

rowym. Są w Nowym J o r k u , czy Montrealu tak samo zintegro­

rzetelnie. Dużo miejsca p o ś w i ę c o n o funkcjonowaniu s ą d u c y g a ń ­

wani w e w n ę t r z n i e j a k byliby w dowolnym miejscu w Europie.

skiego (kris) i jego roli w pacyfikacji k o n f l i k t ó w w obrębie spo­

Po przybyciu do K a n a d y zajmowali się głównie handlom

(tsera),

problemy i zasady

zawierania m a ł ż e ń s t w ,

system

łeczności c y g a ń s k i e j .

końmi wędrując po lokalnych jarmarkach, prowadzili również

Sporo miejsca zajmuje analiza działalności gospodarczej K e ł ­

jarmarczne „lokale rozrywkowe", w k t ó r y c h głównie w r ó ż o n o ,

deraszów-, a w i ę c zagadnienie w o k ó ł którego n a g r o m a d z i ł o się

produkowali wyroby miedziane. Zdarzało się nawet, że prowadzili

najwięcej

na spółkę, także z b i a ł y m i , farmy rolniczo-hodowlane. Z czasem

nie tylko stosunek do dóbr materialnych, ale również ujawniono

wędrówki

szeroki zasięg prowadzonych przez nich interesów.

Cyganów

n a b r a ł y charakteru sezonowego, osiedlali

wątpliwości

a nawet

nieporozumień.

Omówiono

tu

się na dłużej w miastach p r o w a d z ą c po zmierzchu handlu k o ń m i

Dalsze strony piacy to o m ó w i e n i e religii c y g a ń s k i e j . K e ł d e ­

rozmaite interesy, głównie w b r a n ż y rozrywkowej, a t a k ż e sa­

rasze s ą formalnie w większości katolikami. I c h religia — zdaniem

mochodowej. Ok. 1940 roku osiedlili się na stale w g ł ó w n y c h

a u t o r ó w — jest równie g ł ę b o k a jeśli chodzi o wiarę w i s t o t ę

miastach K a n a d y . K r ą ż y w z w i ą z k u z tym o p o w i e ś ć wśród Cv-

n a j w y ż s z ą , jak i sceptyczna wobec hierarchii kościelnej. Oczy­

g a n ó w , że jakiś Kełderasz m a t o w a ł podczas I wojny świal,. .vcj

wiście, z danych przytoczonych potwierdza się jeszcze raz, iż

życie b i a ł e m u , który z czasem został wysokim u i z ę d n i k i o m poli­

w wierzeniach K e ł d e r a s z ó w elementy magii ściśle p o w i ą z a n e są

cyjnym i o d w d z i ę c z y ł się Cyganom zezwalając im na osiedlenie

z pewnymi ostentacyjnymi oznakami pobożności

się w miastach.

w- pielgrzymkach, obchodzenie ś w i ą t dorocznych itp.).

(uczestnictwo

P o z y c j a s p o ł e c z n a C y g a n ó w w Kanadzie do d z i ś jest nie­

Interesująco

zwykle niska, a w ankietach prowadzonych przez ośrodki ba­

gdzie o m ó w i o n o

dania opinii p l a s u j ą się na n a j n i ż s z y m stopniu w skali p r e s t i ż u .

kultury materialnej (pożywienie, o d z i e ż , budownictwo), a także

Negatywny stereotyp Cygana przyniesiony przez rzesze emigran­

lozrywki. Zwłaszcza

t ó w z Europy utrwalił się w X X wieku, w czym znaczne „ z a s ł u g i "

informacje niekiedy zupełnie rewelacyjne i oryginalno na temat

m i a ł y środki masowego przekazu.

muzycznego i słownego folkloru K e ł d e r a s z ó w .

Cyganie kanadyjscy m a j ą bardzo słabo kontakty z „ b i a ł y ­

Do

wygląda

zawartość

pozostałych

c y k ł ż y c i a Kełdeta.szów,
pod t y m

pracy dołączono

ostatnim

z;estaw

tekstów

pewne

rozdziałów,
zagadnienia

terminem

kryją

(legendy

się

rodzinne,

mi", g ł ó w n i e o charakterze handlowym. W c h o d z ą w s t y c z n o ś ć

anegdoty, przysłowia, wspomnienia), głównie w j ę z y k u angiel­

7. kupcami, pośrednikami, właścicielami ziemskimi, k o n t a k t u j ą

skim, z pewnymi fragmentami po c y g a ń s k u . Walorom pracy s ą

się t a k ż e z przedstawicielami systemu edukacyjnego, kościołów,

fotografie pochodzące głównie z p o c z ą t k ó w X X wieku i m a j ą c e

s ł u ż b y zdrowia i opieki s p o ł e c z n e j , policją i prywatnymi de­

znaczenie już historyczne.

tektywami, z k t ó r y c h część w y s p e c j a l i z o w a ł a się nawet w proble­

Odkładając to rzetelne, niezwykle bogate w m a t e r i a ł fakto­

mach c y g a ń s k i c h , ucząc się podstaw języka i poznając obyczaje.

graficzny studium, dające cenny materia! p o r ó w n a w c z y , stawiamy

Nieco b i a ł y c h przeniknęło

związki

sobie pytanie w jakim stopniu odseparowana od s p o ł e c z e ń s t w a

małżeńskie, bliższe kontakty m a j ą Cyganie z pewnymi grupami

do grup c y g a ń s k i c h przez

kanadyjskiego, utrzy-mująoa swoją odrębność k u l t u r o w ą i oby--

e m i g r a n t ó w : Wiochami, Po tugalczykami i Hindusami.

czajow-ą grupa Kełderaszów- przetiwa zde.-zenie z e k s p a n s y w n ą

Konflikty ze s p o ł e c z e ń s t w e m kanadyjskim i o d z ą się często
w wyniku odmiennych o b y c z a j ó w . Np. istnieje problem trzy­
dniowych styp u r z ą d z a n y c h

przez C y g a n ó w

na cmentarzaoh

cyw-ilizacją t e c h n i c z n ą .
Autorzy uważają, że K e ł d e r a s z e posiadają

znaczno zdol­

ności adaptacyjne, umieją, z a c h o w u j ą c swój charakter i s w o j ą

i w kostnicach, na które n i e c h ę t n i e p a t r z ą w ł a d z e komunalne,

k u l t u r ę , d o s t o s o w a ć się do w s p ó ł c z e s n o ś c i i żo cechy tej nie utracą

k t ó r y m cmentarze podlegają. Służbo, zdrowia nie m o ż e sobie po­

t a k ż e w przyszłości, co pozwoli im p r z e t r w a ć . W y w o d y te, c h o ć

radzić z Cyganami, k t ó r z y p r z e b y w a j ą c w szpitalu otaczają się

poparte p r z y k ł a d a m i (np. niemal bezkonfliktowym

całą rodziną, co dezorganizuje pracę. Podobnych sytuacji jest

z w ę d r o w n e g o do osiadłego trybu życia) wy-dają się momentami

więcej,

zbyt optymistyczno. Autorzy, znawcy problematyki, widocznie

wywołują

objawiające

one

niejednokrotnie

się zwłaszcza

nastroje

rasistowskie,

w restauracjach, gdzie często

od­

m a j ą przesłanki, które ułatwiają im spojrzenie optymistyczne,

piszą autorzy o samo-

cyzmu, m i ę d z y innymi bazując na wielu faktach przytoczonych

mawia się o b s ł u g i w a n i a C y g a n ó w .
Szeroko i niezwykle

interesująco

przejściem

czytelnik m a prawo do pesymizmu, albo przynajmniej scepty­

okrcślaniu się C y g a n ó w K e ł d o r a s z a wobec białych i wobec innych

w pracy. Życie pokaże czyje zdanie o k a z a ł o się słuszne.

grup c y g a ń s k i c h . Wypunktowano w pracy szereg cech, które
w przekonaniu samych K e ł d e r a s z ó w k o n s t y t u u j ą członka grupy

162
I

Ryszard

Kantor

�Т . Н . Л L - l t . \ D I T U Y , Oyjmite and. K&lt;tr«j

in

Iraq,

Mosul 1979, ss.

P u b l i k a c j a w y d a n a j'-st w j ę z y k u a r a b s k i m lecz posiada
k i l k m t r o n i e o w o streszczenie angielskie. P o ś w i e c o n o j ą d w ó m
n o i m i d y o z n y m g r u p o m z terenu f r a k u . S ą to stosunkowo nieliczi i " g r u p y — spis z 1976 r. podaje 5509 C y g a n ó w i 2500 K a r a j ó w .
Obie g r u p y , aczkolwiek kultui-олуо podobne, w y k a z u j ą .sporo róż­
nie. A u t o r w y w o d z i jo obie z I n d i i . I t a k K a r a j o w i e w y e m i g r o ­
w a l i s t a m t ą d w pierwszej polowie V w i e k u za panowania Bahrama G u r u . Z okresom t y m c z ę s t o w i ą ż e się r ó w n i e ż wyjście z I n d i i
C y g a n ó w . Ostatnia fala K a r a j ó w , p r z y b y ł a do I r a k u z t e r e n ó w
i r a ń s k i c h , n o t o w a n a b y ł a po w i e k u X V I I I , foh n a z w ę a u t o r
w y w o d z i od sturo/.oiv'j formy KauiuśTo, k t ó r ą z kolei w i ą ż e z K a ­
bulem.
K a r a j o w i e p o s ł u g u j ą się j ę z y k i e m l u d ó w w otoczeniu k t ó r y c h
przebywają a s y m p a t y z u j ą głównie z ludnością
kurdyjską
i częściowo z t u r e c k ą . Skoncentrowani są. przede w s z y s t k i m na
p ó ł n o c y k r a j u , gdzie w k i l k u o k r ę g a c h mieszka ich 9 8 % .
1

r

N a t o m i a s t Cyganie zachowali sw ój p i e r w o t n y j ę z y k , k t ó r y
jest p e ł e n w p ł y w ó w perskich oraz i r a ń s k i c h . S ą o n i , podobnie
j a k K a r a j o w i e wymieszani z l u d n o ś c i ą t u b y l c z ą , g ł ó w n i e z A r a ­
b a m i , K u r d a m i , Persami i T u r k a m i . Mocne poczucie t r a d y c j i
pozwala jedna-k na zachowanie f u n d a m e n t a l n y c h cech i c h k u l ­
t u r y . Ż y j ą w rozproszeniu, podobnie j a k K a r a j o w i e , ale g r u p u j ą
się g ł ó w n i e w p o ł u d n i o w y c h i c e n t r a l n y c h częściach k r a j u , gdzie
jest ich ponad 8 7 % . Cygnnio na ogól s y m p a t y z u j ą z a r a b s k ą
ludnością Iraku.
A u t o r w y r ó ż n i a t r z y stadia osadniczo, charakterystyczne
dla K a r a j ó w i C y g a n ó w . I t a k , o s i a d ł y c h jost d z i ś 8 6 , 7 % Cyga­
nów- oraz 7 9 % Ka.j'ajów; koczuje 7 % C y g a n ó w i 8,5% K a r a j ó w ,

D K N 1 S H A K V E Y . The. Пцрпея,

Woyan-tim"

'intl after. Л Bat'sford

, , K s i ą ż k a t a jest d e d y k o w a n a w s z y s t k i m w ę d r o w c o m ;
d a w n y m , dzisiejszym i —• m a m n a d z i e j ę — p r z y s z ł y m " (ze
Wstępu).
Prezentowana p u b l i k a c j a jest b o g a t y m a l b u m e m foto­
graficznym
opatrzonym oszczędnym
komentarzem.
Album
s k o m p l e t o w a ł Denis H a r v e y zo z d j ę ć , k t ó r e sam w y k o n a ł p o d ­
czas w ę d r ó w k i z Cyganami, u z u p e ł n i a j ą c je a r c h i w a l n y m i foto­
g r a f i a m i , s i ę g a j ą c y m i k o ń c a wieku u b i e g ł e g o .
A l b u m utrzymany w tonacji kolorystycznej starej f o t o g r a f i i
jesl n i e z w y k l e b o g a t ą k r o m k ą ż y c i a C y g a n ó w i i n n y c h W ę ­
drowców Wysp Brytyjskich.
A u l o r z C y g a n a m i z e t k n ą ł się w 1947 r. j a k o 20-letni m ł o ­
dzieniec. Zamieszka! AV wozie, k t ó r y sam w y r e m o n t o w a ł i o z d o b i ł .
W ę d r u j ą c l a t a cało z Cyganami p o z n a ł d o s k o n a ł o i c h j ę z y k i zwy­
czaje. U t r z y m y w a ł się z r z e ź b i e n i a i prac snycerskich, a ż w k o ń c u
z o s t a ł w y k ł a d o w c ą w West S u r r e y College o f A r t and Design.
E f e k t e m jego wieloletnich k o n t a k t ó w z W ę d r o w c a m i jest sporo
a r t y k u ł ó w zamieszczonych na ł a m a c h „ J o u r n a l of the G y p s y
Loro Society", oraz m o n o g r a f i a w o z ó w c y g a ń s k i c h The English
Gypxy Caravan . k t ó r e j jest w s p ó ł a u t o r e m " .
1

Wo w s t ę p i e do a l b u m u A u t o r pisze: „ Z a m i a r e m m o i m było
zachowa'- w i z u a l n y zapis najlepszych c h w i l w ę d r o w n e g o ż y c i a
w B r y t a n i i " . K s i ą ż k a jesl bardzo o s o b i s t y m przekazem, n i e m a l

1

Zob. rec. L . Melchior (w:) „ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t.
1978, s. 204—265.

XXII,

227

jeko s o m i - n o m a d ó w określa, się 3,6% C y g a n ó w i 12,5% K a r a j ó w .
P r z y t y m 3/4 o s i a d ł y c h K a r a j ó w , to l u d n o ś ć z a m i e s z k a ł a , w
miastach.
S p o s ó b koczowania C y g a n ó w jest bardzo n i e r e g u l a r n y , na­
t o m i a s t K a r a j o w i e m a j ą ściśle o k r e ś l o n e okresy i k i e r u n k i m i ­
gracji sezonowej —

k a ż d e g o l a t a u d a j ą się w tereny g ó r s k i e .

Z a j ę c i a , z k t ó r y c h u t r z y m u j ą się obie g r u p y m o ż n a scharak­
teryzować

jako:

wykształcenia;

prymitywne;
sezonowe;

nie w y m a g a j ą c e

dziedziczne;

zręczności

nisko

ani

wartościowane

przoz s p o ł e c z e ń s t w o dla k t ó r e g o s ą w y k o n y w a n e .
Pewne z a w o d y s ą s z c z e g ó l n i e c h a r a k t e r y s t y c z n e dla Cy­
g a n ó w (taniec, ś p i e w ) . K a r a j o w i e n a t o m i a s t t r u d n i ą się z w ł a s z c z a
k o s z y k a r s t w e m , s i t a r s t w e m , w y r o b e m cegieł, a t a k ż e ś w i a d c z ą
u s ł u g i dentystyczne. I n n e z a j ę c i a , j a k k o w a l s t w o , s ą w s p ó l n e dla
o b u g r u p . J a k w i d a ć z tego zostawienia, nie m o ż n a zgodzie się
ze stwierdzeniem autora, j a k o b y w y k o n y w a n e przez C y g a n ó w
i K a r a j ó w z a w o d y nie w y m a g a ł y z r ę c z n o ś c i czy w y k s z t a ł c e n i a .
Proces o s i o d ł a n i a się k o c z o w n i k ó w w z m ó g ł się po reformie
z n o s z ą c e j część p r z y w i l e j ó w f e u d a l n y c h w 1958 r. N a d a l j e d n a k
k o c z o w n i k ó w t y c h t r a k t u j e się w I r a k u jako c u d z o z i e m c ó w ,
d y s k r y m i n u j e się ich, czego p r z y k ł a d o m jest m . i n . w y s o k i procent
a n a l f a b e t ó w (95,5% Cyganów i 97,4% K a r a j ó w ) .
Z a p o w i e d z i ą poprawy tej s y t u a c j i jest notowano ostatnio
zainteresowanie r z ą d u
oraz p o s z c z e g ó l n y c h
przedstawicieli
w ł a d z y losem g r u p koczowniczych.
Adam

Bartosz

Book, L o n d o n 1979, ss. 144, i l . 226.

r o d z i n n y m a l b u m e m A u t o r a . T a k i e odnosi się w r a ż e n i e c z y t a j ą c
z w ł a s z c z a podpisy pod z d j ę c i a m i . Wiele postaci f o t o g r a f o w a n y c h
a u t o r w y m i e n i a po nazwisku. Oto p r ó b k a takiego komentarza-podpisu: „ J e d e n z T a y l o r ó w , fotografowany w 1970 г., z p ó ł ­
nocnego zachodu, ale obecnie w ę d r u j ą c y cz.ęściej po p o ł u d n i o w o -wschodnioj A n g l i i ; stale z koniem i w o z e m " .
A u t o r w y r a ź n i e u j a w n i a s w ó j emocjonalny stosunek do tego,
co p r z e ż y ł na D i o d z e . K i l k o , r a z y j^owtarzu się z w r o t : D r o g a —•
L i n i a Ż y c i a . J a k k a ż d y w ę d r u j ą c y , m a on ulubione miejsca
postoju. N i e s t e t y , zmienia je życie. A u t o r zestawia dwie fotogra­
f i o : oto obóz nad r z o k ą w 1950 i'. ( „ ł a t o , wieczorem") — w o k ó ł
bujne drzewa i k r z e w y , wysoka t r a w a ; na d r u g i m zdjęciu to samo
miejsce — w 28 l a t p ó ź n i e j — w ą s k a , uregulowana rzeczka,
a nad n i ą szeroki, betonowy most. N i e m a t r a w y , z n i k n ę ł y
drzewa.
Podobnie; stara się p o k a z a ć u p ł y w czasu, z e s t a w i a j ą c zdjęcia,
tej samej r o d z i n y z 1947 i 1978 r. I n n o stroje, uczesanie. W tle —
murowane mieszkanie. Ale „ n a d a l n i e z a l e ż n i i d u m n i zo swej
przeszłości".
Fotografio s ą przede w s z y s t k i m d o k u m e n t e m . I to doku­
m e n t e m czasem niezmiernie d r o b i a z g o w y m , p e ł n y m t r e ś c i . Oto
epizody z j a r m a r k u , z wesela, pogrzebu, elementy s t r o j u z r ó ż ­
nego okresu, i n s t r u m e n t y muzyczne, p o s i ł k i , noclegi, postoje,
awaria kola etc. I przede w s z y s t k i m Droga. I W ó z . W o z y Cyga­
n ó w angielskich! K o l o r o w e , r z e ź b i o n e , filigranowe, bogate wc
w n ę t r z u — e w o l u u j ą c e w s t r o n ę przyczep c a m p i n g o w y c h , acz-

163
I

�P e ł n e filozoficznej

k o l w i e k do d z i ś wielu w ę d r o w c ó w r a d a l w o l i t r a d y c y j n y wagon

Autor

na k o l a c h i k o n i a .
K s i ą ż k a p o m y ś l a n a jost j a k o kolejno serie zdjęć
Dziewczęta,

Dzieci,

ze zwierzętami,

Fason

Wozy, Trajlery,

ERDOS

Droga,

Postój,

Wędrowca,

Jarmarki,

KAMILL, A

Psy,

Urządzenia

Święta

Bikes

Konie,

do gotowania,

refleksji

Encyklopedii

komentarze

do zdjęć

Brytyjskiej:

miłością łub

p r z e b i e g ł o ś c i ą , n a m o w ą l u b o k r u c i e ń s t w o m , ciągle w e d ł u g w ł a s ­

wraz

n y c h p o m y s ł ó w , ale j a k d o t ą d bez sukcesu".

Zajęcia,

itd.

megyei

kończy

„Społeczeństwo

ich do siebie p r z y s t o s o w a ć : silą l u b oszustw-em,

Kobiety,

Dorastanie

z

zawszo t r a k t o w a n o C y g a n ó w jako e t n i c z n ą z a g a d k ę i s t a r a ł o się

ilustrują­

cych wybrano t e m a t y . Oto n i e k t ó r o z n i c h : Mężczyźni,

cytatom

Adam,

ciganynk

es Cigónydialcktusok

Magytrorszńyon

T a niewielka k s i ą ż e c z k a s k ł a d a się, j a k to zawarto w t y t u l e ,
z d w u oddzielnych części ( a r t y k u ł ó w ) . Pierwsza z nich

osiedlenia

się czy koczowania

geśtc, ćokeśte),

Węgry.

A u t o r e m pracy jest z m a r ł y w 1902 r. m i o d y

ss. 87, res. c y g .

ang. ros.

w s p ó l n e g o p r z o d k a , b ą d ź toż o k r e ś l a j ą c e ich pierwotno regiony

traktuje

0 t r a d y c y j n e j k u l t u r z e C y g a n ó w z regionu ijokesz, druga jost
prezentacją języka Cyganów zamieszkujących

O y u l a li)70

Bartosz

niarze, Curari

cyganolog,

(Mugureśte,

— sitarze, Meśari

Na

Harce-

skutek

ekspa-isy-wności

— ko­

— l y b a c y ) . Pewno n a z w y m a j ą

charakter n i e w ą t p l i w i e to tomowy (Ćirikli

k t ó r y wiolo l a t s p ę d z i ł na badaniu z w y c z a j ó w i j ę z y k a C y g a n ó w .

Dudumeśte,

a w k o ń c u w s k a z u j ą c e na profesję (Lovari
— p t a k , Buva

języka

Cyganów

— wilk).
wołoskich,

Badania te p r o w a d z i ł na p o c z ą t k u lat p i ę ć d z i e s i ą t y c h i właściwie

a t a k ż e n i e w ą t p l i w i e w z w i ą z k u z b u d z ą c ą się w ś r ó d

b y ł prekursorem cy-ganologiozny-ch b a d a ń pn,wa,dzonych na W ę ­

na W ę g r z e c h ( i nio t y l k o t a m ) ś w i a d o m o ś c i ą w s p ó l n o t y , dochodzi

grzech po wojnio.

do preforeneji ich j ę z y k a , j a k o g r u p y najbardziej

I n t e r e s u j ą c y jest p o d z i a ł Cyganów- z a m i e s z k u j ą c y c h W ę g r y .

Cyganów

,,cygańskiej".
3

Z w ł a s z c z a dialekt l o v a r s k i staje się d i a l e k t e m e l i t y c y g a ń s k i e j .

1 t a k E r d ó s dzieli Cyganów- na w ę g i e r s k i c h , r u m u ń s k i c h . Cy-

W prezentowanej p r a c y autor daje p r z y k ł a d y p r ó b e k j ę z y -

g a n ó w - k o r y t a r ó w i w o ł o s k i c h (vlach). Przy t y m Cyganie w ę g i e r ­

kowy-ch p o s z c z e g ó l n y c h dialektów-, a t a k ż e podaje

scy, to g r u p y C y g a n ó w , k t ó r o z dawna z a t r a c i ł y język c y g a ń s k i

literackie. Niestety-, t e k s t y to zamieszcza t y l k o w t ł u m a c z e n i u

i p o r o z u m i e w a j ą się w y ł ą c z n i e po w ę g i e r s k u , podobnie j a k Cy­

węgierskim.

całe

teksty

ganie r u m u ń s c y . Cyganie w ę g i e r s c y zarzucili też wiele d a w n y c h

W k o n k l u z j i E r d ó s zw-raoa u w a g ę na niew-łaściwc z j ę z y k o ­

z w y c z a j ó w , a powszechnie z a j m u j ą się m u z y k o w a n i e m . Cyganie

wego p u n k t u widzenia o k r e ś l e n i e C y g a n ó w j a k o n p . angielskich

korytarze

—

wyłącznie
stanowią

wytwórcy

po

naczyń

rumuńsku'.

Cyganie

drewnianych

Najbardziej

woL&gt;,soy, k t ó r y m

miejsca w opisie ż y c i a tradycyjnego

—

rozmawiają

zachowawczą

autor

poświęcił

grupo

najwięcej

2

węgierskim,

— Cy-ganie z. języ-kiom

rumuńskim,

— Cyganie z j ę z y k i e m

cygańskim.

mówiących

W y d a j e się j e d n a k , żo p r z y w ł a ś c i w y m r o z u m i e n i u ow-ogo

dzieli C y g a n ó w z terenu W ę g i e r

— Cyganie z j ę z y k i e m

podobnie j a k o k r e ś l e n i e

po c y g a i i s k n . co często- jost n i e p r a w d ą .

Cyganów.

J e ś l i natomiast, chodzi o k i y t e r i u m , j ę z y k o w o , E r d ó s podob­
nie j a k i n n i a u t o r z y

czy w ę g i e r s k i c h . Jost to uproszczenie,

Cygan, k t ó r o m o ż e sugorow-ać iż chodzi o C y g a n ó w

na:

terminu
i

nieporozumienia

określenie

Cyranów

takie

jako

nio

powinny

związanych

mice

z jakimś

miejsca,

terytorium

jost często zasadno, a w k a ż d y m razie przy-datno.
Adam

Bartosz

T y o h ostatnich z kolei dzieli na Cyganów- m ó w i ą c y c h dialek­
tem k a r p a c k i m ( p r z y b y l i oni do W ę g i e r w p r o s t z Serbii i Chor­
w a c j i , o m i j a j ą c obszary r u m u ń s k i e ) , i na Cyganów- z d i a l e k t o m
w o ł o s k i m (valaski) — • s ą to Cyganio p r z y b y l i do W ę g i e r z Wołosz­
czyzny poprzez
zapożyczeń

Siedmiogród,

włączając

w

swój

język

sporo

rumuńskich.

Cyganio

c i , najbardziej

rodowe i plemienne

JANOS BALAZS,

2

tradycyjni,

nazwy-, o k r e ś l a j ą c e

A

1

P. Stano, Korytarska
vyroba rumunsky
hovoridcich
ciganov
na Vychodnem Slovensku,
,,Slovonski N a r o d o p i s " , 19G5 nr 13,
s. .149—562.
Gyoi-ду Meszaros,
Cigdnydialektusok
mugyarorszdgon,
„ A Janus Pa Pannonius Muzeum E v k o n y v o " , t . X I V — X V
1969, s. 309—320.
Tamże.

Hungarian

Gipsy

zachowali

doskonale

b ą d ź pochodzenie

Artist,

od

3

C'orvina Press 1977

Prezentowana k s i ą ż k a p o ś w i ę c o n a jost Janosowi Balazsowi

macjo o ż y c i u artysty-, j o d n a k n a j w i ę c e j miejsca a u t o r k a p o ś w i ę c a

w ę g i e r s k i e m u Cyganowi, m a l a r z o w i i poecie. S k ł a d a się na n i ą :

o m ó w i e n i u t w ó r c z o ś c i i s z c z e g ó ł o w e j analizie o b r a z ó w

autobiografia a i t y s t y , c y k l jogo wierszy, szesnaście b a r w n y c h

K s i ą ż k a w y d a n a w formie a l b u m u m a bogatą, s z a t ę

r e p r o d u k c j i o b r a z ó w , p o s ł o w i e napisane przez- I d ę M i h a ł y , kie­
rownika d z i a ł u zbioru a r t y s t ó w n a i w n y c h w W ę g i e r s k i e j

Galerii

Balazsa.
graficzną.

Malarstwo jest f o r m ą wypowiedzi, k t ó r ą n i e z w y k ł e rzadko
s p o t y k a m y w ś r ó d C y g a n ó w . P o s t a ć Janosa Balazsa wydaje się

Narodowej. W a u t o b i o g r a f i i pisanej z dużii s z c z e r o ś c i ą i s k r o m ­

więc szczególnie i n t e r e s u j ą c a , z a r ó w n o ze w z g l ę d u na

n o ś c i ą opis k o l e j n y c h eod-Biw ży-cia artysty- splata się z jogo roz­

n o ś ć t e m a t y k i jogo obrazów- j a k i na f a k t cy-gańskiego pochodze­

w a ż a n i a m i nad s o b ą i o t a c z a j ą c y m ś w i a t o m , d a j ą c

nia artysty-.

ozy-telnikowi

obraz c z ł o w i e k a , k t ó r y przez oak; swojo życie nie by] w stanie
zaprzestać

U r o d z i ! się on 27 listopada 1905 r. w A l s ó k u b i n , na terenie

Posłowie za„wiora o g ó l n y zarys s y t u a c j i

n a l e ż ą c y m w t y m czasie do p ó ł n o c n y c h W ę g i e i . W A l s ó k u b i n

społecznej C y g a n ó w m i e s z k a j ą c y c h na. W ę g r z e c h , k r ó l kie infor­

nie m i e s z k a ł d ł u g o , po n a g ł e j śmierci ojca, m a t k a wraz z czworgiem

164

tworzenia.

ory-ginal-

�11. 1. Narodziny

istot pierwotnych;

i l . 2. Kompozycjo;
i l . 3. Drzewo życia zbójnika. O b r a z y prezentowano na w y s t a w i e w ę g i e r s k i e j s z t u k i
n a i w n e j , M u z e u m Etnograficzne w Warszawie, 1980 r.

dzieci w r ó c i ł a do swojego lodziimogo miasta S a l g ó t a r j a n , gdzie
razem z d z i a d k a m i zamieszkali w malej c h a ł u p i e . W S a l g ó t a r j a n
Balazs rozpoczyna n a u k ę w s z k o ł o , p r z e r w a n ą , po d w ó c h l a t a c h
w y b u c h o m pierwszej w o j n y ś w i a t o w e j .
W r a ż l i w y i b o j a ź l i w y , w y ś m i e w a n y przez rozkrzyczanych
k o l e g ó w , znajduje p r z y j a c i ó ł w-śród s t a r y c h l u d z i . R a z o m z n i m i
chodzi do lasu, zbiera g r z y b y i z i o ł a , s ł u c h a ich b a r w n y c h opo­
w i a d a ń p o b u d z a j ą c y c h jego m ł o d ą w y o b r a ź n i ę . Od n a j m ł o d s z y c h
lat zdany na w ł a s n e siły. zarabia p i e n i ą d z e w y b i e r a j ą c węgiel
ze stert ż u ż l a l e ż ą c y c h p r z y kopalniach. W czasie swoich, często
.samotnych, wędróu-ok zbiera. sta,re porzucone gazety, k s i ą ż k i
i kolorowo ilustrowano pisma. iV d o m u , upewniwszy się, że nio
jest obserwowany, c z y t a wszystko, z z a c h w y t e m w p a t r u j ą c się
w kolorowo o b r a z k i . Pewnego dnia, kierowany i n s t y n k t e m
zaczyna o ł ó w k i e m k o p i o w a ć gazetowe r y s u n k i . Później kopiuje
p o r t r e t y w i e l k i c h a r t y s t ó w i pisarzy, z a w i e s z a j ą c swojo r y s u n k i
i o b r a z k i na ś c i a n i e . Jego zainteresowania nie są aprobowane
przez r o d z i n ę , ustawiczni" p o d k r e ś l a n i e bezcelowości t y c h d z i a ł a ń
i r y t u j e go i r a n i , d o p r o w a d z a j ą c do togo, że w rozpaczy drze
i p a l i swoje o b r a z k i . P o z o s t a ł odizolowany i samotny, lecz z d o l n y
j u ż w m ł o d y m w i e k u p r z y g l ą d a ć się ś w i a t u . Jego w e w n ę t r z n a
s ł a b o ś ć i n a d w r a ż l i w o ś ć u n i e m o ż l i w i a j ą n a u k ę konkretnego za­
w o d u , nie chce b y ć z w i ą z a n y gdziekolwiek i z c z y m k o l w i e k .

Węgierskiej

Galerii

N a r o d o w e j , gdzie m o g ł y b y

być

ocenione.

W l u t y m 1971 r. I d a M i h i i l y (autorka poslowia) jedzie do Sal­
g ó t a r j a n , Balazsa zastaje w starej c h a ł u p i e , po sufit

zapełnionej

obrazkami. L a t e m togo .samego r o k u przy pomocy Galerii Naro­
dowej, w S a l g ó t a r j a n zostaje zorganizowana w y s t a w a o b r a z ó w
Balazsa. Jogo prace wystawiano również w Budapeszcie, Szwaj­
carii,

RFN.

Jugosławii,

Czechosłowacji,

NRD,

Norwegii,

na

K u b i e i w B - l g i i (a t a k ż e d w u k r o t n i e w Warszawie —• przyp.
recenzenta). Jego obrazy zakupione z o s t a ł y przez
i

obcych k o l e k c j o n e r ó w

sztuki,

Węgierską

Galerię

węgierskich
Narodową

oraz M u z e u m S z t u k i w W m t o r t h u r . Reprodukcje, o b r a z ó w b y ł y
p u b l i k o w a n e w w i e l u ga.zotach i czasopismach.
Odkrycie sześćdziesięcios/.eścioletniogo

Cygana —

artysty

s t a ł o się na W ę g r z e c h s w o i s t ą s e n s a c j ą , jego obrazy w-yrażające
o r y g i n a l n ą , i o s o b i s t ą w i z j ę ś w i a t a , wolno od w-szołkich akademic­
k i c h konwencji, z o s t a ł y w.ysoko ocenione przez z n a w c ó w

sztuki.

M a j ą c t r z y d z i e ś c i siedem lat idzie na front, p ó ź n i e j w z i ę t y
do n i e w o l i , s p ę d z a t r z y l a t a w Saratowie. W o j n a , niewola i cho­
roba p o g ł ę b i a j ą jego d e p r e s j ę , r o z b i t y i j i r z y g n ę b i o n y wraca do
S a l g ó t a r j a n , gdzie zastaje t y l k o dwie osoby ze swojej r o d z i n y ,
m a t k ę i c i o t k ę . Powraca do dawnych zajęć, znów- chodzi do lasu
na g r z y b y , ponownie wybiera węgieł z ż u ż l a . W ton sposób
u t r z y m u j e siebie i dwie- stare k o b i e t y .
Nio żeni się, mieszka sam, o d c i ę t y od ś w i a t a , w- starej, po­
zbawionej ś w i a t ł a c h a ł u p i e . 'W t y m czasie pisanie staje się jodyna,
f o r m ą jogo w y p o w i e d z i , pisze wierszo i p o e m a t y , w y r a ż a j ą c
w nich refleksjo na temat egzystencji c z ł o w i e k a i jego miejsea
\vo w s z e c h ś w i e c i e .
Będąc
jest stary
namowom
P o w r ó t do
i sens.

dzieckiem p r z y j a ź n i ł się ze s t a r y m i l u d ź m i , kiedy sam
i c i e r p i ą c y m a p r z y j a c i ó ł w ś r ó d m ł o d y c h . Dzięki ich
i pomocy, l a t e m 1908 r o k u zaczyna z n ó w m a l o w a ć .
m a l o w a n i a nadaje jego samotnemu życiu n o w y blask

Odkry-cie t a l e n t u Balazsa b y ł o p r z y p a d k o w e , pewien archi­
t e k t z o b a c z y ł w domu c y g a ń s k i e g o kelnera jego obrazek, odwie­
d z i ł malarza, p r o p o n u j ą c m u oddanie k i l k u m a ł y c h o b r a z k ó w do

165

�Zrodzone w bogatej w y o b r a ź n i Balazsa m y ś l i i wizje, o dzie­
j a c h i przeznaczeniu ludzkiej egzystencji, o c z ł o w i e k u b ę d ą c y m
t y l k o d r o b i n ą w w i e l k i m w s z e c h ś w i e c i e , przeniesione na

płótno

p o k a z u j ą jego ekscentryczny, p o w i k ł a n y ś w i a t . T e m a t y k a jogo
o b r a z ó w jest r ó ż n o r o d n a . W n i e k t ó r y c h z n i c h p r z y w o ł u j e

kraj­

obrazy i doznania swego dziecmsiлла, t w o r z ą c a t l n o s f o r ę czaro­
dziejskiej o p o w i e ś c i , inne d o t y c z ą ż y c i o w y c h p r o b l e m ó w c y g a ń ­
skiego ś r o d o w i s k a , n p . alk* 'u l i z m u . W jego obrazach p o j a w i a j ą
się również legendarne postacie i w i e l c y - a r t y ś c i (Oclyseusz, Szek­
spir, P a g a n i n i ) , a t a k ż e dziwacznie u b r a n i , otoczeni egzotyczny­
m i r o ś l i n a m i , mieszkańcy- dalekich, n i e z n a n y c h k r a j ó w .
filozoficzne

r o z w a ż a n i a i p o g l ą d na

Swoje

życie, Balazs przedstawia

w g r u p i e obrazów- d o t y c z ą c y c h w i z j i p o c z ą t k u i k o ń c a ś w i a t a ,
legend

o

stworzeniu

i

kataklizmach,

możliwości

zniszczenia,

ludzkiego ż y c i a . W k i l k u swoich obrazach Balazs przedstawia
sceny b i b l i j n e .

m i , a n t r o p o m o r f i c z n y m i d u c h a m i z r o d z o n y m i w jogo ż y w e j
w y o b r a ź n i . Balazs oporuje p r o s t y m i s y m b o l a m i : o g i e ń , woda,,
słońce, wiatr, zwierzęta.
Koncepcja jego obra.zów jost k o m b i n a c j ą symboli i fantas­
t y c z n y c h f o r m . Niezwy-klą ich a t m o s f e r ę p o t ę g u j e bogaty zostaw
barw. Balazs maluje j a s k r a w y m i , kontrastowo z o s t a w i o n y m i
k o l o r a m i , z przewagą, żółci, zieleni, czerwieni i b ł ę k i t u . K o m p o ­
zycja w i ę k s z o ś c i p ł ó c i - n Balazsa jost asymetryczna, rzadko t e ż
stosuje on pcrspokty-w-ę.
Od c h w i l i swego powrotu do m a l a r s t w a , tworzy setki obra­
z ó w , p r a c u j ą c z w i e l k i m w y s i ł k i e m , do czasu k i e d y o p a n o w a n y
przez c h o r o b ę , do p o ł o w y sparaliżowany-, nie m o ż e j u ż m a l o w a ć .
U m i e r a 18 marca 1977 г.. p o z o s t a w i a j ą c swoje dziwaczne obrazy,
o p o w i a d a j ą c e o jogo w y i m a g i n o w a n y m świecie, w k t ó r y m to co
realne splata się z t y m co nierzeczywisto, zrodzono t y l k o w w y ­
obraźni.
Anna

Jogo obrazy- z a p e ł n i o n e są d z i w a c z n y m i postaciami, d i a b ł a ­

Filipowicz

M I R E L L A K A R P A T I Fra i Rom.
Vita e storie zingare, Realia, la scuola. La societa nr 17. Kditrice L a scuola, Brescia
ss. 48; I figli dcl vento. Gli zingari, Realia e la scuola. La societa, nr 18. E d i t r i c c L a scuola, Broscia 1978, ss. 80.

W y d a w n i c t w o szkolno w Bresci d i u k u j e o i l k i l k u lat zeszyty,
k t ó r y c h ogólny tytuł
badawcze

dla szkoły

brzmi:

Rzeczywistość

obowiązkov;ej.

i szkoła,

propozycje

Zeszyty w y c h o d z ą w trzech

seriach: s p o ł e c z e ń s t w o , j ę z y k , d o k u m e n t y . W serii

Społeczeństwo

ukazały- się recenzowano zeszyty, k t ó i y c h t y t u ł y b r z m i ą :
Cyganów,

Cygańskie

Autorka

życie

i dzieje, oraz Dzieci

wiatru.

— znany wioski oygaimlog, r e d a k t o r k a

Wśród
Cyganią.

dwumiesięcz­

nika ,,Lacio d i o i n " , jest t a k ż e bardzo z a s ł u ż o n a na p o l u d z i a ł a l ­
ności s p o ł e c z n e j i politycznej na rzecz c y g a ń s k i e j

mniejszości

we W ł o s z e c h . W ł o s c y cyganolodzy, m . i n . wspomniana M . K a r p a ­
t i i B . "Nicolini od łat już p r o w a d z ą akcjo m a j ą c e m . i n . na, celu
z m i a n ę nieprzychylnego l u b wręcz wrogiego stosunku włoskiego
s p o ł e c z e ń s t w a do C y g a n ó w . P o w y ż s z o poz}?cje, przede w s z y s t k i m
adresowano do dzieci i m ł o d z i e ż y szkolnej, ale r ó w n i e ż do ich
r o d z i c ó w i nauczycieli mają, p o m ó c w realizacji tej t r u d n e j a k c j i .
Zeszyt nr

17 p r z e w i d z i a n y jest do

wykorzystania

przez

dzieci n a j m ł o d s z e , z klas 2 i 3 s z k o ł y podstawowej. Rozpoczyna
go opow-ieść starego Cygana, z a t y t u ł o w a n a , Dziadek
wiada.

Cygan

opo­

Jost to antoi tyczna biografia 87-łi-tniego Sandra z g r u p y

Lowarów.

Sandro, urodzony w Rosji

przewędrował w

swoim

d ł u g i m ż y c i u prawie c a ł ą E u r o p ę , t r u d n i ą c się h o d o w l ą i h a n d l o m
k o ń m i . W czasie I I w o j n y ś w i a t o w e j s t r a c i ł p r a w i e c a ł ą r o d z i n ę .
T

Ż y w o i p i ę k n i e opowiada on o zwy-czajaeh cy gańskich przepla­
t a j ą c o p o w i e ś ć w ł a s n y m i w-spomnieniami. Jest pełen szacunku
dla

cygańskich

tradycji

i dumny

z przynależenia

do

grupy

L e w a r ó w . W jego rodzinie —• d o c h o w a ł się p r a p r a w n u k ó w
k u l t y w o w a n o s ą z a r ó w n o t r a d y c j e jak i j ę z y k c y g a ń s k i ,
iż od ł a t c a ł a r o d z i n a p r o w a d z i o s i a d ł y t r y b ż y c i a
od

k i l k u lat

w Szwecji), dzieci c h o d z ą do

—

mimo,

(mieszkają

szwedzkich

szkół,

d o i o ś l i p i a c u j ą w- p r z e m y ś l e . „ M o g l i b y ś c i e p o m y ś l e ć — k o ń c z y
Sandro s w o j ą o p o w i e ś ć — że nie j e s t e ś m y j u ż ciaco R o m , prawdziw i Cyganie. Z a p e w n i a m was, żo się m y l i c i e . J e s t e ś m y - coraz
bardziej R o m od k i e d y nie ż y j e m y w biedzie i ciągle utrzy-mujem y k o n t a k t y z n a s z y m i l u d ź m i " . D r u g a część zeszytu zaw-iera
opis powszedniego dnia w c y g a ń s k i m taborze w i d z i a n y oczyma
c h ł o p c a — gadzio. M a ł y czytelnik
ról w

rodzinie c y g a ń s k i e j ,

dowiaduje się t u o podziale

o uczestnictwie dzieci w

pracach

Bardzo i n t e r e s u j ą c o
brano
Cyganie

166

w

grupach
w szkole,

są wypowiedzi

zatytułowanych:

Praca

dzieci.

są bowiem ś w i a d e c t w e m c y g a ń s k i e j m e n t a l n o ś c i , stosunku do
w ł a s n e j k u l t u r y i stosunku do g a d z i ó w : „ J e ż e l i masz wóz m o ż e s z
z o b a c z y ć c a ł y ś w i a t , morze, g ó r y , wszystkie kraje. D o m jest
w s t r ę t n y , m o ż e s z z niego w i d z i e ć tylko jodno miejsce". „ O l a
nas w a ż n a jest droga, p o n i e w a ż m o ż e m y n i ą j e c h a ć z jednego
miejsca na drugie. K i e d y jedziemy — ś p i e w a m y , k i e d y się z a t r z y ­
m u j e m y droga staje się naszym d o m e m : ś p i m y i j e m y " . „ N a ­
leżę do n a r o d u R o m ó w . Mój n a r ó d l u b i j e ź d z i ć po świecie, l u b i
o g l ą d a ć nowo i p i ę k n e miasta. Jestem bardzo d u m n y , ż e żyję
w ś r ó d R o m ó w , bo ż y j ą o n i na lonio n a t u r y . I dlatego jeszcze
ponieważ s ą to ludzie dobrzy- dla d o b r y c h a źli dla z ł y c h . My- Cy­
ganio musimy b y ć bardzo silni i o d w a ż n i , bo dziś j e ź d z i m y t u
a j u t r o gdzio i n d z i e j " . „ P a r ę d n i t e m u c h o d z i ł a m z m o j ą s i o s t r ą
ż e b r a ć . Jodna g a d z i z a t r z a s n ę ł a nam d r z w i i p o w i e d z i a ł a d u ż o
b r z y d k i c h słów. B y ł o m i bardzo p r z y k r o , bo p r z e c i e ż nic t e j p a n i
nio z r o b i ł a m . Chciałam t y l k o p r o s i ć o parę b u t ó w dla mojej
siostry". I t d . , i t d .
Zeszyt jost bogato ilustrowaTly- fotografiami w s p ó ł c z e s n y m i
i a r c h i w a l n y m i oraz r y s u n k a m i w y k o n a n y m i przez dzieci cy­
gańskie.
Zeszyt nr 18 przeznaczony- jest dla m ł o d z i e ż y w y ż s z y c h klas
s z k o ł y ś r e d n i e j . T o k s t y poprzedza stwierdzenie a u t o r k i , Mirelło
K a r p a t i : „ W s z y s t k i e f a k t y przedstawione w tej k s i ą ż c e s ą
prawdziw-e, wszystkie osoby w y s t ę p u j ą c e s ą autentyczne, wszyst­
kie t e k s t y w i e r n e " . O ś w i a d c z e n i e to nieprzypadkowo z n a l a z ł o się
na p o c z ą t k u zeszytu. A u t o r k a zdaje sobio s p r a w ę , że s t a w i a
m ł o d z i e ż jirzed t r u d n y m zadaniem o k r e ś l e n i a .swojego stanowiska
w sprawie C y g a n ó w . Chce więc p o d k r e ś l i ć , że t r a k t u j e swoich
c z y t e l n i k ó w j a k o p a r t n e r ó w d o j r z a ł y c h do p o d j ę c i a dyskusji.
Poza t y m zamierzeniom zeszytu jost w y m o w a f a k t ó w , dlatego
w- dalszych tekstach prawie zimołnie, b r a k k o m e n t a r z y a u t o r s k i c h .
Zeszyt rozpoczyna sprawozdanie autorki zc spotkania Cy­
g a n ó w z r ó ż n y c h miejscowości W ł o c h z okazji ś w i ę t a w j e d n y m
z s a n k t u a r i ó w maryjnych. Opis spotkania s ł u ż y jako pretekst
do u k a z a n i a ż y c i a C y g a n ó w „ o d ś w i ę t a " , wielkiego poczucia
ioh w s p ó l n o t y a t a k ż e t r o s k , z m a r t w i e ń i k ł o p o t ó w , k t ó r y m i
d z i e l ą się podczas r o z m ó w .
7

d o m o w y c h oraz o i c h zabawach.
dzieci c y g a ń s k i c h ,

Mój

naród,

ze­

Przyjaciele,

K i l k a z nich warto przytoczyć,

1978,

R o z d z i a ł n a s t ę p n } zawiera k r ó t k ą h i s t o r i ę C y g a n ó w ze szcze­
g ó l n y m p o d k r e ś l e n i e m p r z e ś l a d o w a ń z j a k i m i s p o t k a l i się we
W ł o s z e c h i i n n y c h k r a j a c h i kończy- u w a g a m i na temat nowego
z a g r o ż e n i a fila k u l t u r y i narodu c y g a ń s k i e g o . Ź r ó d ł e m z a g r o ż e n i a

�jest n i e m o ż n o ś ć podróżowaniu i życia w d u ż y c h grupach, co po­

wypisy z włoskiej Konstytucji i włoskie zarządzenia

woduje rozproszenie d u ż y c h rodzin. Mała rodzina ż y j ą c a w izolacji

stracyjne oraz postanowienia R a d y Europejskiej w kwestii no­

od innych nie daje możliwości pełnego przekazu kulturowego —

madów.

zapoznania m ł o d e g o pokolenia z całą t r a d y c j ą c y g a ń s k ą oraz

wioska K o n s t y t u c j a jak i zarządzenia administracyjne podejmo­

wpojeniu mu wartości toj kultury. W tej sytuacji Cyganie stają

wane na wysokim szczeblu g w a r a n t u j ą Cyganom pełnię s w o b ó d

Są to m a t e r i a ł y dająco dużo do m y ś l e n i a .

admini­
Zarówno

się ł a t w y m ł u p e m prymitywnego konsumpcjonizmu, k t ó r y do­

i praw obywatelskich, m.in. przysługuje im prawo do swobodne­

ciera, do nich poprzez d o s t ę p n o im środki masowego przekazu,

go przemieszczania się po terytorium Wioch. W praktyce nato­

takie jak komiksy, telewizja, kino. Pokazywano w nich zacho­

miast s p o t y k a j ą się na k a ż d y m kroku z zakazami rozbicia taboru,

wania oparte na przemocy i g w a ł c i e stają się również wzoiem

są przeganiani, usuwa ioh policja itp. W postanowieniach R a d y
Europejskiej zaleca się tworzenie pól kampingowych i usytuo­

do n a ś l a d o w a n i a .
W rozdziale Cyganie

we Włoszech

K a r p a t i podaje p o d z i a ł

wanie ich w pobliżu sklepów, szkół i miejsc pracy oraz wyposa­

Cyganów na grupy oraz wymienia ich tradycyjne zawody. Pod­

żenie ich w niezbędne urządzenia sanitarne. W praktyce tabory

kreślił, żo na skutek o g ó l n y c h przemian gospodarczych te trady­

c y g a ń s k i e m o g ą się z a t r z y m y w a ć najczęściej w pobliżu miejskich

cyjne sposoby zarobkowania zanikają, co powoduje negatywne

wysypisk śmieci, p o n i e w a ż na inne miejsca nie o t r z y m u j ą zezwo­

— nie tylko ekonomiczne -— konsekwencje. W części poświęconej

lenia, itd., itd. Autorka omawia t e ż p r o w a d z o n ą od wielu już

kulturze przedstawia c y g a ń s k i e obyczaje i zwyczaje, wierzenia

lat k o n k r e t n ą działalność d u c h o w i e ń s t w a na rzecz C y g a n ó w .
Zeszyt kończą wskazówki dla tych, którzy chcieliby popro­

i religijność, s z t u k ę (wymienia m.in. znanych w ś r o d o w i s k a c h
oraz za­

w a d z i ć samodzielne badania na tematy: „Co ludzie s ą d z ą o C y ­

mieszcza wywiad ze s ł a w n y m h i s z p a ń s k i m w y k o n a w c ą ,,flamen­

ganach?", „Czy ludzie znają historię, zwyczaje i życic C y g a n ó w ?"

młodzieżowych

cygańskich

piosenkarzy

i muzyków,

co", Cyganem Jose A m a y a ) , daje też krótki w y b ó r legend i przy­

(autorka podaje schemat ankiety), jest toż pytanie skierowane

słów.

bezpośrednio do m ł o d z i e ż y : „ C z y w waszej dzielnicy w i s z ą za­

Colom o m ó w i o n e j w y ż e j części zeszytu jest nie tylko infor­
macja o Cyganach i ich kulturze. Ma ona s t a n o w i ć również przy­
gotowanie do lektury zamieszczonych dalej m a t e r i a ł ó w , których
głównym

tematem

jest

.stosunek

społeczeństwa

gadziów

do

C y g a n ó w . Jest to list Cygana z Abrucji m ó w i ą c y o dyskrymino­
waniu Cyganów przez s p o ł e c z e ń s t w o i lokalne w ł a d z e , wypowie­
dzi C y g a n ó w , których tabor wraz z c a ł y m mieniem został parę
lat

temu

spalony

przez

policję.

Ponadto

zamieszczono

tam

treść odezw napisanych przez m ł o d z i e ż w i o s k ą w obronie Cy­
g a n ó w , zapis dyskusji na temat szkoły dla C y g a n ó w

między

rządzenia zbraniająco Cyganom postoju? Czy wydaje się to wam
sprawiedliwe czy t e ż nie?". D l a tych natomiast, k t ó r z y
możliwość

bezpośrednich

kontaktów

z

d ó w itp.
Warto się z a s t a n o w i ć , czy tego typu publikacje dla dzieci
i m ł o d z i e ż y szkolnej nie b y ł y b y potrzebne w Polsce. Bowiem
i u nas stosunek s p o ł e c z e ń s t w a do cygańskiej mniejszości daleki
jest od idealnego. B r a k jest t e ż ciągle popularnych o p r a c o w a ń
na temat historii i kultury c y g a ń s k i e j .
Bogdana

zingara. La chiesa nella transformazione socio-kulturale

Autor pracy, Monsignoro Bruno N i с o 1 i n i jest sekreta­
rze m m i ę d z y n a r o d o w e g o

Opus Apostolatus

Nomadum,

utwo­

mają

pi oponuje

autorka spisywanie przysłów, legend, pieśni, opisywanie obrzę­

nauczycie] am i, działaczami a rodzicami dzieci c y g a ń s k i c h а t a k ż e

R U N O N 1 C 0 L I N I , Famigllia

Cyganami

logiczne dotyczące

degli zingari, Marcelliana-Broscia 1969, ss. 218

moralności,

autor socjologicznej

rzonego w 1965 г., którego celem g ł ó w n y m jost koorelynacja pracy

na

duszpasterskiej wśród neimadów. Recenzowana książka napisana

Włoszech.

Pilichoicska

rodziny

chrześcijańskiej

analizy moralności

i rodziny

elokonuje
cygańskiej

tle w s p ó ł c z e s n y c h w a r u n k ó w s p o ł e e z n o - c k o n o m i c z n y c h

we

g ł ó w n i e z m y ś l ą o k a p ł a n a c h d z i a ł a j ą c y c h wśród Cyganów ma

We w s t ę p i e autor omawia i ocenia stosunek K o ś c i o ł a do

charakter kompendium dotychczasowej wiedzy o roelzinie i mo­

Cyganów w okresie od 1422 r. — kiedy to pojawili się oni na

ralności c y g a ń s k i e j . Oparta jest na dwu roelzajach źródeł: lite­

terenie, W ł o c h —• do 1965, w k t ó r y m to roku m i a ł a miejsce piel­

raturze' oraz w y n i k a ń b a d a ń ankietowych. Literatura wymieniona

grzymka C y g a n ó w z wszystkich krajów E u r o p y do R z y m u i przy­

na końcu książki liczy kilkaełziesiąt pozycji i zawiera wszystkie;

jęcie ich przez Ojca Ś w i ę t e g o . J u ż pod koniec X V w. p o j a w i a j ą

większe; opracowania d o t y o z ą o e C y g a n ó w , u w z g l ę d n i a też artyku­

się pierwsze rozporządzemia przeciw Cyganom, wydawane za­

ły

r ó w n o przez wdadzo świeckie jak i kościelne. Stosunek do C y g a n ó w

ze specjalistycznych cyganologicznych

ozase)pism.

Ankieta

została zrealize:wana przez auteira i w s p ó ł p r a c o w n i k ó w na terenie

zaczyna się z m i e n i a ć

Wioch w 293 radzinaoh c y g a ń s k i c h , g ł ó w n i e wśród R o m ó w pro­

w p ł y w m a j ą na to prace historyczne i filozoficzne u d a w a d n i a j ą c e

w a d z ą c y c h wpólosiaelly tryb życia i S i n t ó w n o m a d ó w . Ze wzglęelu

indyjskie pochodzenie C y g a n ó w .

dopiero

pod koniec X V I I I

w.

Pewien

na trudności w n a w i ą z a n i u k o n t a k t ó w nie uełało się przoprerwa-

Ke&gt;ściół katolicki rozpoczął w X I X w. działalność misjo­

d z i ć ankiet z Cyganami Kalderara i Lowara. Ankieta d o t y c z y ł a

narską wśróel C y g a n ó w kontynueiwaną w pierwszej połowic na­

spe)sobów zawarcia z w i ą z k u

miesza­

szego stulecia (autor wymienia katolickie i protestanckie inicjaty­

n y c h , wieku m a ł ż o n k ó w w chwili zawarcia z w i ą z k u , głównegej

małżeńskiego, m a ł ż e ń s t w

wy misyjne na terenie E u r o p y ) . W y n i k i tej działalności ocenia

celu m a ł ż e ń s t w a , p o w o d ó w niozawierania ś l u b ó w

kościelnych,

jako bardzo mizerne, а przyczyn upatruje w moralizatorskim

p r z e s z k ó d w zawarciu z w i ą z k u m a ł ż e ń s k i e g o , przyczyn rozpadu,

nastawieniu K o ś c i o ł a , nie d o s t r z e g a j ą c y m pozytywnyoh wartości

zdrady w m a ł ż e ń s t w i e , eegeelacji uroelzin, moralności seksualnej,

c y g a ń s k i e j kultury i p o t ę p i a j ą c y m ich sposób życia. Pielgrzymka

joli kobiety i m ę ż c z y z n y w m a ł ż e ń s t w i e , matek n i e z a m ę ż n y c h ,

Cyganów we w r z e ś n i u 1965 r. i utworzenie w p a ź d z i e r n i k u tegoż

przeciętnej liczby ełzieci w rodzinie, s t o s u n k ó w m i ę d z y rodzicami

roku

i d z i e ć m i , wychowania dzieci, sto.sunków p o m i ę d z y r o d z e ń s t w e m ,

w stosunkach m i ę d z y K o ś c i o ł e m a Cyganami.

s t o s u n k ó w p o m i ę d z y roełziną a s p o ł e c z e ń s t w e m c y g a ń s k i m .
K s i ą ż k a składa się z d w ó c h części: pierwsza zawiera przeel-

Opus Apostolatus

Nejmadum rozpoczęły

Część pierwszą rozpoczyna rozdział Rodzina
cygańskiej.

nowy
w

rozdział
społeczności

Autor charakteryzuje dwa zasadnicze typy kultury

s t a w i o n ą w s p o s ó b usystematyzowany w i e d z ę o rodzinie i moral-

c y g a ń s k i e j : ne&gt;maelów euaz Cyganów o s i a d ł y c h i w p ó l o s i a d ł y c h .

ności c y g a ń s k i e j , w drugioj, z a t y t u ł o w a n e j

P i s z ą c o ustroju spedocznym omawia „ k u m p a n i a " —• z m i e n n ą

Wskazówki

metodo­

167
T

�g r u p ę s p o ł e c z n ą , z w i ą z a n ą p o k r e w i e ń s t w o m lub w s p ó l n o t ą inte­
dniach wspomina się zasługi z m a r ł y c h i śpiewa p i e ś ń żałobną
resów, radę z ł o ż o n ą z o j c ó w rodziny, oraz sąd — „kris". N a s t ę p n i e
„ m u l e n g r i djili", m ó w i ą c ą o z m a r ł y c h , k t ó r y c h szlachetność
charakteryzuje rolę rodziny m a ł e j i rodziny „szerokiej'', patryi sprawiedliwość z a c h o w a ł a się w ludzkiej p a m i ę c i .
linearnej zwanej , , v i z a " lub „ s t a m m a " . Rodzina szeroka, do
W rozdziale poświęcony-m religii autor analizuje p o g l ą d y
której zalicza się toż w u j ó w , k u z y n ó w i s i o s t r z e ń c ó w nazywa się
uczonych n a istnienie idei religijnej u C y g a n ó w stwierdzając, że
„ n j a m o " lub ,,gakaja'\ N a s t ę p n i e opisuje autor odmienne u Ro­
np. Predari, Starkie, Colloci negują jej istnienie a Manjon, B ł o c k ,
m ó w i S i n t ó w zwyczaje weselne oraz m a ł ż e ń s t w a mieszane
Leblon, Serboianu r e p r e z e n t u j ą p o g l ą d y przeciwne. Wg. autora
( m i ę d z y R o m a m i i Sintnmi i m i ę d z y Cyganami a gadziami).
istnienie idei religijnej u C y g a n ó w jest s p r a w ą b e z d y s k u s y j n ą .
U R o m ó w regułą jest m a ł ż e ń s t w o patrylokalne, u S i n t ó w obser­
B ó g — , , D e v e ł " lub „ D e l " posiada n a s t ę p u j ą c e o k r e ś l e n i a :
wuje się tendencję do zamieszkania u rodziny z a m o ż n i e j s z e j .
„ b a i o " — wielki, „ h a i l i g o " i „ s u n t e " — ś w i ę t y , „ m a r o " —•
Odmiennie toż k s z t a ł t u j ą się rolo m a ł ż o n k ó w : u R o m ó w o b o w i ą ­
nasz. W y o b r a ż e ń antropomorficznych Boga poza w y o b r a ż e n i a ­
zek utrzymywania rodziny spoczywa na m ę ż c z y ź n i e , podczas
mi w y w o d z ą c y m i się z ikonografii chrześcijańskiej u C y g a n ó w
gdy u S i n t ó w rodzinę utrzymuje wyłącznie, kobieta. I n n a też
nio ma. Większość C y g a n ó w — poza Gitanami, u k t ó r y c h spojest pozycja kobiety w tych dwu grupach: kobiety Sinti m a j ą
k a m y się z silnie r o z w i n i ę t y m i w p ł y w a m i h i s z p a ń s k i m i — nie
w rodzinie w i ę k s z e prawa niż kobiety R o m . Zdrada m a ł ż e ń s k a
m o ż e u w i e r z y ć w piekło jako miejsce kary. Wielu C y g a n ó w u w a ż a ,
n a l e ż y do rzadkości tak u R o m ó w jak i u S i n t ó w . Autor podkreśla
że piekło jest na ziemi.
w a g ę , j a k ą Cyganie p i z y w i ą z u j ą do posiadania licznego potom­
K o n t a k t y z Bogiem s ą dlf C y g a n ó w s p r a w ą bardzo o s o b i s t ą
stwa, wymienia, liczne zakazy z w i ą z a n e z ciążą i p o ł o g i e m . U R o ­
i wg. Cygana k a ż d y m o ż e i jest w b e z p o ś r e d n i m kontakcie
m ó w dziecko chrzczono jost w k r ó t c e po urodzeniu, u S i n t ó w —
z Bogiem. Cyganie nie czują potrzeby k a p ł a n ó w ani miejsc
szczególnie w ostatnich latach — chrzci się dzieci już paroletnio.
kultowych. Modlą się rzadko, w ł a s n y m i , prostymi modlitwami:
P o n i e w a ż liczne potomstwo u w a ż a n e jest, za największe dobro
„ B ę d ę się modlił do ciebie jeżeli mnie w y s ł u c h a s z . J e ż e l i b ę d z i e s z
nie ma regulacji urodzin. TJ C y g a n ó w R o m preferuje się
p a m i ę t a ł o mnie, j a t e ż o tobie będę p a m i ę t a ł " . W modlitwach
w y r a ź n i e p o t o m k ó w pici męskiej — w U r z ę d a c h Stanu Cywilnego
proszą o zdrowie, szczęście, wolność. W modlitwach zwracają s i ę
rejestrują oni w y ł ą c z n i e s y n ó w — córki n o s z ą nazwisko matki.
również do dusz w ł a s n y c h z m a r ł y c h .
U S i n t ó w natomiast narodziny córki witane są z w i ę k s z ą radością
O duchu z ł y m m ó w i ą Cyganie n i e c h ę t n i e , rzadko w y m i e n i a j ą
niż narodziny syna. Poronienie samoistne u w a ż a n e jest za wielkie
jego i m i ę „ B e n g " , posługując się raczej o k r e ś l e n i a m i : brzydki,
nieszczęście a poronienie sprowokowane za zbrodnię. Dzieci kar­
nieczysty, inny. W demonologii c y g a ń s k i e j z n a j d u j ą się poza
mione są piersią nieraz do 5—6 roku życia. Otoczone są miłością,
t y m : „ m u l e " —• duchy, któro p r z y c h o d z ą p r z e ś l a d o w a ć ż y w y c h ,
spełnia się ich wszystkie zachcianki. I c h dzieciństwo k o ń c z y się
,,hexi" —.zauroczeni (stregati) i Ursitory (u R o m ó w ) — k i e r u j ą c e
w 8—9 roku życia. Chłopiec rozpoczyna u ojca n a u k ę tradycyj­
ludzkimi losami. Jako zabezpieczenie przed z ł y m i duchami
nego zawodu, dziewczynka która j u ż w c z e ś n i e j p o m a g a ł a matce
nosi Cy-gan przy sobie obrazki ś w i ę t o i amulety. T r z y m a je rów-w opiece nad m ł o d s z y m r o d z e ń s t w e m , zaczyna p o m a g a ć w pra­
nioż w swoim wozie. Obrazki święto p o c h o d z ą z s a n k t u a r i ó w ,
cach domowych, zajmując się toż żebraniną. Wychowanie ogólnie
a amulety od tzw. „ ś w i ę t y c h " — - z miejsc licznych we W ł o s z e c h
rzecz biorąc sprowadza się do dwu spraw: przekazania w ł a s n y c h
j k u l t ó w pozareligijnych utworzonych w o k ó ł osoby j a s n o w i d z ą c e j ,
tradycji oraz wyuczenia agresywmej postawy wobec g a d ź ó w :
i t a u m a t u r g a , czy też osoby m a j ą c e j objawienia. S ą to zawszo
jeżeli g a d ź o jost słaby, n a l e ż y go w y k o r z y s t a ć , jeżeli silny, n a l e ż y
Inio-Cyganie. Wg. C y g a n ó w tylko g a d ź o u m i e j ą d z i a ł a ć magiczsię bronić. W c y g a ń s k i m systemie wychowawczym brakuje —
piie, oraz przepowiadać przyszłość i przeszłość. Cyganio nie w i e r z ą
wg. autora — uświadomieni: podstawowych potrzeb dziecka,
jw efekty w ł a s n e g o wróżenia z ręki i z kart — j - s t to dla nich
nio m a t e ż spójności m i ę d z y p o s t a w ą przesadnej pobłażliwości
tylko s p o s ó b zarobienia p i e n i ę d z y .
a przymusom opartym n a przemocy fizycznej. Dzieci c y g a ń s k i e
W moralności c y g a ń s k i e j istnieją dwa odrębne sposoby
nie u m i e j ą się bawić — wszystkie ich zabawy- s ą przejawem agresji
w a r t o ś c i o w a n i a w zależności od tego czy o d n o s z ą się do ś w i a t a
i przemocy. Nie umieją się też bawić zabawkami, które natych­
c y g a ń s k i e g o czy do ś w i a t a g a d ź ó w . Złem jest zabicie, okradzenie,
miast niszczą. Szkoła u w a ż a n a jest pizez C y g a n ó w n o m a d ó w
oszukanie Cygana podczas gdy te same akty w odniesieniu do
za n i e p o t r z e b n ą , natomiast Cyganio osiadli i wpółosiadłi w i d z ą
g a d ź a nio s ą oceniane jako złe.
p o t i z e b ę pewnego — minimalnego w y k s z t a ł c e n i a . We W ł o s z e c h
N a s t ę p n i e omawia autor w p ł y w y c h r z e ś c i j a ń s t w a na reli­
istnieją eksperymentalne klasy- specjalne, j&gt;rowadzone przez
g i j n ą p o s t a w ę C y g a n ó w . Cyganie — zdecydowanie monoteis­
odpowiednio przygotowanych nauczycieli, k t ó r z y w procesie
t y c z n i — nie a k c e p t u j ą Trójcy Ś w i ę t e j . R ó w n i e ż p o s t a ć Chrystusa
k s z t a ł c e n i a i wychowania w y k o r z y s t u j ą pozytywne elementy
Zbawiciela jest dla nich n i e z r o z u m i a ł a , g d y ż „ B ó g nie m o ż e b y ć
kultury c y g a ń s k i e j .
podobny do z w y k ł e g o c z ł o w i e k a i cierpieć". B l i s k a jest im
natomiast postać Matki Boskiej — „ D e v e l e s k e r i D a i " . Obok Matki
Pozytywnie wypada ocena autora postawy C y g a n ó w wobec
Boskiej czczą też n i e k t ó r y c h ś w i ę t y c h —• we W ł o s z e c h są to Św.
śmierci. O wypadku śmiertelnej choroby zawiadamiani są wszyscy
R i t a i ś w . Antoni Padewski.
krewni. Przyjeżdżają do umierającego i bez w z g l ę d u na, własne
interesy p o z o s t a j ą przy nim — nieraz kilka m i e s i ę c y — aż do
jego śmierci. Stary zwyczaj nakazuje aby umierającego u ł o ż y ć
na gołej ziemi. Zmarłemu w k ł a d a się do grobu przedmioty, do
k t ó r y c h b y ł najbardziej p r z y w i ą z a n y . Romowie w k ł a d a j ą czasami
do trumny- tyle lalek z g a l g a n k ó w ilu jest ż y j ą c y c h c z ł o n k ó w
rodziny. N i e k t ó r e z grup c y g a ń s k i c h c h o w a j ą swoich z m a r ł y c h
na wybranych cmentarzach — nawet w ó w c z a s , gdy jest on bardzo
o d l e g ł y od aktualnego miejsca ich pobytu. Sintowie palą po
pogrzebio w ó z lub namiot n a l e ż ą c y do zmarłego z całą jego
z a w a r t o ś c i ą , oraz opuszczają miejsce na k t ó r y m n a s t ą p i ł a śmierć
aby j u ż nigdy tam nic powrócić. W pierwszych dniach żałoby
krewni nie m y j ą się, m ę ż c z y ź n i nio golą s i ę , kobiety nie n o s z ą
o z d ó b . W rocznicę śmierci rodzina organizuje u c z t ę „ p o m a n a " ,
na której osoba mniej więcej w wieku z m a i ł o g o zajmuje jego
miejsce w kole rodzinnym. Z m a r ł y m p o ś w i ę c o n e są poranki
trzech ś w i ą t : Wielkanocy, Zielonych Ś w i ą t e k i B o ż e g o Narodze­
nia, oraz pierwsza niedziela po Wielkanocy i 1 listopada. W t y c h

168

Ewangelia jest dla C y g a n ó w n i e z r o z u m i a ł a ,
natomiast
/ czasami n o s z ą ją prz-y sobie traktując jako amulet,
f
Cyganie przejęli z religii chrześcijańskiej w y ł ą c z n i e te ele­
menty, które o d p o w i a d a ł y ich religijnej wizji św-iata i ż y c i a .
I S t ą d najczęśoiej przyjmowanym przez nich sakramentem jest
I chrzest — jest on odpowiednikiem c y g a ń s k i e j tradycyjnej cercI monii oczyszczania przez zanurzenie lub pokropienie w o d ą . Do
sakramentu m a ł ż e ń s t w a p r z y s t ę p u j ą Cyganio w y ł ą c z n i e ze w z g l ę ' d ó w utylitarnych. Liturgia m a dla nich znaczenie jako element
przepychu i u r o c z y s t o ś c i , k t ó r y dodaje godności ich praktykom
kultowym a w szczególności t y m na cześć z m a r ł y c h .
I
D l a C y g a n ó w określenia „ c h r z e ś c i j a n i n " i „ w i e r z ą c y " m a j ą
te same znaczenia: wiarę w Boga. T y m n a l e ż y t ł u m a c z y ć ł a t w o ś ć ,
z j a k ą Cyganie przystosowywali się do r ó ż n y c h w y z n a ń , z który­
mi spotykali się w czasie swoich w ę d r ó w e k . W postawie religijnej
C y g a n ó w dopatruje się autor z w i ą z k ó w z religiami Wschodu
a I n d i i w szczególności.

�uwarunkowania stojące na

Do podstawowych wartości kultury c y g a ń s k i e j n a l e ż y rodzina,

przeszkodzie asymilacji C y g a n ó w omawia autor w drugiej części

Psychologiczne

szacunek dla życia, solidarność, kontakty m i ę d z y l u d z k i e oraz

książki. B r a k s t a b i l n o ś c i z e w n ę t r z n e j

(ciągle zmiany miejsca)

n i e p r z y w i ą z y w a n i e wagi do posiadania i gromadzenia dóbr ma­

(życie dniem b i e ż ą c y m bez troski o jutro)

terialnych, g o t o w o ś ć ich wyzbycia się jeśli zachodzi jakaś k u

oraz w e w n ę t r z n e j

i socjologiczne

jest wg. autora spowodowany m a ł o o d p o r n ą p s y c h i k ą a nie j a k

temu

u w a ż a j ą inni badacze (Ritter, Haessler) czynnikiem dziedzicznym.

i o b y c z a j ó w i walka z nimi m o ż e d a ć rezultaty w y ł ą c z n i e nega­

potrzeba.

Wykoizenianie

niechrześcijańskich

wartości

Silne poczucie niższości sprawia, ż e Cygan unika odpowiedzial­

tywne. N a l e ż y więc dążyć do takiej zmiany w a i u n k ó w społecz­

n o ś c i i tych ról s p o ł e c z n y c h do k t ó r y c h czuje s i ę niezdolny. D u ż a

nych i ekonomicznych życia C y g a n ó w aby p o w s t a ł a sytuacja

pobudliwość, natychmiastowość

reakcji, a g r e s y w n o ś ć

oraz in­

teligencja t y p u praktycznego bez jakichkolwiek tendencji do
d o c i e k a ń i abstrakcji —. oto

dalsze cechy C y g a n ó w . Niedoj­

kulturowa, w której nowe i d e a ł y i modele u z y s k a j ą ze strony
C y g a n ó w p e ł n ą a k c e p t a c j ę społeczną.
Praca B . Nicolini'ego oprócz wartości poznawczych posiądę,

rzałość psychiczna powoduje b i e r n ą p o s t a w ę wobec zmian spo­

jeden olbrzymi walor: jest znakomitym p r z y k ł a d e m

łecznych.

tolerancji i szacunku wobec obcej — i jakże odmiennej od na­

W

pracy

duszpasterskiej

wśród

Cyganów

—

stwierdza

r

postaw y

szej — kultury.

autor — n a l e ż y oprzeć się na i s t n i e j ą c y c h instytucjach i war­
tościach

tego narodu, nadając

im nowy,

chrześcijański

sens.

Bogdana

Pilichowska

169

I

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8265" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8245">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f76ecfaad30e009bce41ee63e3c73254.pdf</src>
        <authentication>6fa76d58b6503d4f692ec5a456432b76</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98777">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3150</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98779">
                <text>1988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98781">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2950</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98783">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98785">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2, s.132-138</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98786">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98787">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98789">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98793">
                <text>R

E

C

E

N

Z

J

K

E

S

I

Ą

Ż

E

K

HANS JOACHIM SCHAUSS: ES KOMMT ALLES At)S M I R SELBST.
BEGEGNTJNGEN M I T POLNISCHEN VOLKSKUNSTLERN
Książka Schaussa wprowadzająca c z y t e l n i k a w świat polskich

istnienie różnych jej postaci, n a w e t w obrębie jednej w s i . Dlatego

artystów l u d o w y c h zasługuje na szczególną uwagę. Opracowana

też nie usiłował porządkować obrazu t e j s z t u k i a n i p r z e d m i o t o w o ,

na podstawie materiałów zebranych przoz a u t o r a drogą bezpo­

a n i regionalnie, a jej autorów w swojej książce nio uszeregował

średnich kontaktów z twórcami odznacza się o r y g i n a l n y m sposo­

a n i alfabetycznie, a n i według u p r a w i a n y c h dziedzin, bo chciał

b e m i c h przedstawienia. J a k zapowiada j e j tytuł — a u t o r nio

ukazać i odtworzyć całe t o s p e k t r u m t a k , j a k j e m u się objawiło

zamiorza dokonywać w niej jakiejś formalnej analizy dzieł n a ­

u poszczególnych twórców.

szych artystów l u d o w y c h , lecz usiłuje dać obraz i c h osobowości,

Sposób pokazania każdego z n i c h jost p r o s t y , a w swej prosto­

wgląd w i c h duchowe jestestwo, pokazać icli a r t j ' s t y c z n y rodowód

cie n i e z w y k l e

oraz ujawnić te wszystkio okoliczności, które złożyły się n a treść

p o r t r e t twórcy o uderzającym ładunku psychologicznym, związa­

i kształt i c h dzioł.

n y m z treścią dwudzielnego

n a t u r a l n y . Jest więc n a wstępie

fotograficzny

t e k s t u , składającego się z ogólnej

Z ludową polską sztuką zetknął się a u t o r p o raz pierwszy, j a k

c h a r a k t e r y s t y k i prozentowanogo a r t y s t y , napisanej przez Schaus­

w s p o m i n a , g d y przed l a t y j a k o g r a f i k , z a t r u d n i o n y w lipskiej

sa i w y p o w i e d z i samego twórcy. W każdorazowej toj dwudzielnej

f i r m i e wydawniczej, udał się do K r a k o w a i t u u polskiego kolegi

części tekstowej najpierw sam a u t o r opowiada, w j a k i c h okolicz­

zobaczył rzeźbę wykonaną przoz jakiegoś górala. Patrzył n a nią

nościach poznał twórcę, j a k uzyskał wiadomości o jego życiu

zaskoczony i z d u m i o n y . N a z a j u t r z zawiózł go ów kolega do Z a l i ­

i potrzebne dane biograficzne, dalej opisuje mieszkanio, jego oto­

p i a . T o co t a m ujrzał, było d l a niego objawieniem nieznanych m u

czenie, środowisko społeczne, w którym żyje, jego zainteresowania

dotąd obszarów piękna. F e n o m e n

sztuki ludowej,

pulsującej

i u p o d o b a n i a , wreszcie co i j a k i z j a k i m a r t y s t y c z n y m rezultatem

życiem w całej swej krasie, wywołał poruszające go do głębi

wykonuje. W

wrażenie. Odtąd opanowała go nioodparta żądza poznania twór­

Schauss nagraną n a taśmie wypowiedź samego twórcy, uzyskaną

równoległej szpalcie

z t y m tekstem

umieszcza

ców tego zaczarowanego świata i ukazania i c h s w o i m n i e m i e c k i m

w t r a k c i e swobodnej pogawędki, prowadzonej n i e k i e d y w f a m i ­

r o d a k o m . T a k zrodziła, się idea Schaussa, a k t u a l n i o docenta t y p o -

l i a r n y m zgoła n a s t r o j u , nie p o z b a w i o n y m nawet czasom żartobli­

g r a f i i Wyższej Szkoły A r t y s t y c z n e j w B e r l i n i e , w y d a n i a książki-

w y c h akcentów, zwłaszcza g d y gościnny gospodarz nie szczędził

- a l b u m u naszym twórcom poświęconej.

poczęstunku. W o w y c h interesujących wypowiedziach

Zapragną! też, j a k wyznajo,

zobrać p r o doino sua choćby

skromną, w porównaniu z Z i m m o r o r o m , kolekcję o w y c h

zadzi­

wiających prac p o l s k i c h artystów. Zaczął o d tego, że w Warsza­

autorzy

mówią wiele o sobie, o s w y c h przeżyciach, o t y m j a k powstawały
pokazywane Schaussowi praco, często też o wysiłkach zmierzają­
cych do wcielania w pożądane kształty k r e a t y w n y c h pomysłów,

wie okazyjnie nabył kolorową ludową rzeźbę. Choć zachwycał

0 towarzyszących t y m p r a c o m n a s t r o j a c h , o

się j o j w a l o r a m i , j o j ekspresją, odczuwał — j a k p o w i a d a —•

1 sukcesach, zwłaszcza t y c h u k o r o n o w a n y c h bardzo c e n i o n y m i

pewien niedosyt, bo nie wiedział, k t o jost j o j a u t o r o m . Zabrakło

n a g r o d a m i i wyróżnieniami, nobilitującymi i c h w r o d z i n n y m

m u tego, co pogłębia stosunek do dzioła s z t u k i , k o n t a k t u bez­

i m i e j s c o w y m środowisku i zachęcającymi do dalszej działalności

pośredniego z twórcą, którego każdo dzieło m a przecież swoją

twórczej.

osobliwą, niepowtarzalną,

historię. Odtąd więc Scbauss

rozczarowaniach

wyko­

Z r z a d k a t y l k o taką autocharakterystykę ludowego a r t y s t y

rzystywał każdorazowo p o b y t w Polsce n a zbieraniu wiadomości

zastępuje w p u b l i k a c j i Scłiaussa wypowiedź kogoś z r o d z i n y l u b

0 twórcach i nawiązywaniu z n i m i k o n t a k t u . Musiał oczywiścio

kręgu z n a j o m y c h

pokonywać barierę językową, którą odczuwał p r z y k r o o d pierw­

twórców głuchych i n i e m y c l i , czy glucliawego

szego w y w i a d u z J e r z y m W i t k i e m w 1969 r o k u . Opanował j o d n a k

albo

z czasem język p o l s k i n a t y l e , że mógł swobodniej z u p a t r z o n y m i

etnografa,

twórcami gawędzić, wracając do niektórych po k i l k a razy. Так

całostronicowe fotografie dzieł o m a w i a n y c h autorów, w y k o n a n e

zaprzyjaźnił się z n i m i i , niemal u nicłi zadomowiony, gromadził

przez

w l a t a c h 1979—1983 materiały do swoj p u b l i k a c j i . Przedstawił

z doskonałością godną p o d z i w u .

w niej 17 rzeźbiarzy — Jana Gacka, J a n a Madeja, E d w a r d a K o ­
łacza, Stanisława Hołdę, Wacława Suskę, Stanisława D o n k i e w i eza, Antoniego

B a r a n a , Wojeiecha

Oleksego, Stanisława Mar­

cisza, Władysława Cliajca, Wacława Czerwińskiego, Stanisława
Majewskiego,

Bronisława Chojętę z żoną Adelą, Józefa Lurkę,

Józefa Cliajca, Szczepana Muchę i A d a m a Zegadłę, dalej 3 osoby
uprawiające malarstwo — Władysławę Włodarzewska, Władysła­
wę Iwańską i Bazylego A l b i c z u k a , wreszcie 3 garncarzy parają­
cych się rzeźbą ceramiczną — Stanisława Soredyńskiogo, Jana
Reczkowskiego i Jerzego W i t k a oraz związanego z n i m i rodzajem
używanego t w o r z y w a — Stanisława Zagajewskiego.

krótka

dotycząca

Schaussa

Soredyńskiogo,

c h a r a k t e r y s t y k a pióra

chorego

Witka.

z zawodowym

Teksty

mistrzostwom,

miarodajnego
te

przoplatają

reprodukowane

Twórcy, których przedstawił sam Schauss w s w y m dziele, t o
tylko

wybór

z

wielu polskich

artystów

nieprofesjonalnych.

Możnaby zatem powątpiewać, czy ukazał wystarczająco pełny
obraz różnorakich w treści i formie osiągnięć naszych twórców,
czy t o n obraz daje o n i c h zamiorzone ogólne pojęcie. Może są
w t y m wyborze uwzględnione t y l k o szczytowe osiągnięcia, p o ­
k a z a n i najlepsi twórcy, c i już powszechnie
z wystaw

podziwiani, znani

i p u b l i k a c j i . Porównanie tego w y b o r u z ogłoszoną

w „Polskiej Sztuce L u d o w e j " w 1970 r o k u listą czołowych p o l ­
skich

twórców

ludowych,

wytypowanych

przez

uczestników

próbnej a n k i e t y , w y k a z u j e , że z niej pojawiły się u Schaussa t y l k o

J a k z zostawienia widać, interosują naszego a u t o r a niemalże
wyłącznie twórcy rzeźby, w p o w n y m

wyjątkowo

— j a k w p r z y p a d k u Hołdy i Oleksego —

s t o p n i u toż malowideł.

nazwiska Chajcy, Zogadły, L u r k i , M u c h y , Kołacza i Hołdy. I n ­
n y c h uwzględnił a u t o r w swej książco według własnego u z n a n i a ,

kowalstwo,

na ogół jednak też już m n i e j czy więcej z n a n y c h . Dokonując w y ­

słomkarstwo i t d . , tłumaczy Schauss t y m , że kształty t y c h w y ­

b o r u n a własną rękę Schauss nie zamiorza! w eale, j a k już powio-

robów i ich f o r m y zdobnicze wiążą się z t r a d y c j a m i t e r y t o r i a l n y m i

dziano, do jakiegoś systematycznego

1 poszczogólni twórcy w małym t y l k o s t o p n i u wpływają n a i c h

cjonowanych n a zasadzki s u r o w y c h kryteriów wartościujących,

Zrezygnowanie

z i n n y c h dziodzin,

jak tkactwo,

T

zestawu autorów wyselek­

zróżnicowanie. A j e m u chodzi właśnie o t o , b y pokazać zachwy­

c z y l i ukazania wylącznio szczytowych

cającą wiolorakość zjawisk a r t y s t y c z n y c h polskiej s z t u k i nie­

a n i toż do napisania „podręoznikowoj" p u b l i k a c j i o naszej ludowoj

osiągnięć a r t y s t y c z n y c h ,

profesjonalnej, jej mieniące się nieskończoną wiolością o d m i a n bo­

sztuce rzeźbiarskiej i m a l a r s k i e j . Chodziło m u n a t o m i a s t o bez­

gactwo i oryginalność, j e j kalejdoskopowo pojawianio się i współ­

pośredni wgląd w t o fascynujące go zjawisko, w ową twórczość

132

�inną, u każdego twórcy swoistą, ową nie-

samochwalno, o ilo chodzi o koncepcje i realizacjo a r t y s t y c z n e ,

przobraną mnogość k o n c e p c j i nasyconych głębokimi treściami,

przoz Schaussa p r z y j m o w a n o bez zastrzeżeń — stąd tjduł książki

różnorodną, zawsze

wyrażonymi w f o r m a c h przejmująco eksprosywnych, językiem

— podajo o n bez retuszu, z całą i c h świeżością i bezpośrednością.

p l a s t y c z n y m s u r o w y m , alo szczerym. Sądzimy, że col t e n osiągnął

Odtworzone

s w o i m i o twórcach i i c h pracach w y p o w i e d z i a m i oraz w y p o w i e ­

doskonały przez L . M o h l l i o r n a i E . Warzechę językiem p o t o c z n y m

ono zostały w tłumaczeniu n i e m i o c k i m w sposób

d z i a m i samych twórców o t y m , co czują, co myślą i co z o w y c h

z zachowaniem icłi swobody, b a r w y i n a s t r o j u . Uznać więc należy

myśli i r o f l o k s j i chcieli w swych dziełach wyrazić. I c h w y p o w i e d z i

publikację Schaussa za jedną z cenniejszych p o z y c j i zagranicznych

uzyskał a u t o r dzięki oddanemu zainteresowaniu się i c h życiem,

ukazującą polską sztukę nioprofosjonalną w sposób w n i k l i w y ,

szczeremu

orj-ginalnie, zgrabnie — i z snreern.

p o d z i w i a n i u i c h prac, dzioleniu się z n i m i

swymi

myślami, współbrzmieniu z n i m i w a r t y s t y c z n y m przeżywaniu
ich p l a s t y c z n y c h k r e a c j i . Wypowiedzi swoich rozmówców, często

STANISŁAW BŁASZCZYK

K A R O L P I E G Z A , CIESZYŃSKIE
C E S K Y T E S I . N 1983,

SKRZYNIE
61 S., I L U S T R .

MALOWANE

Przyszedł k u n i m i t y :

„Serce kazało m u ocalać od zapomnienia r e l i k t y dawnoj a r c h ,

,,Co t u p a n i c z y n i ? "

tektury góralskiej, strojo ludowe, pieśni, obrzędy i zwyczaje

Wiła w i a n o k

garncarstwo, sztukę ludową, i wlaściwio wszystko, co p o w o l i

lewandowy

zaczyna topnieć w pamięci ludzkiej i życiu c o d z i e n n y m . Dlatego

na, zielonej s k r z y n i .

zbierał, notował, sporządzał dokumentację, fotografował i m a ­

(Cieszyńskie)
Pasje badawcze ludoznawców p o l s k i c h z zaolziańskiego Śląska

lował, a takżo opisywał" . Efektem takiego, właśnie

sposobu

1

Cieszyńskiego o d d a w n a budzą szczery p o d z i w i zainteresowanie

traktowania różnorodnych przejawów k u l t u r y ludowej jost rów-

wśród naszych folklorystów i etnografów. Specjalistyczne

nioż

praco

naukowe podejmowano przez członków Sekcji F o l k l o r y s t y c z n e j

ostatnia

monografia

śląskiego

ludoznawcy

poświęcona

trólilom cieszyńskim.

Zarządu Głównego Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego

T e m a t podjęty przez Piegzę b y l już w i o l o k r o t n i o o m a w i a n y

w Czeskim Cieszynie weszły na stale do rejestru p o d s t a w o w y c h

przez etnografów. Obok klasycznej dziś m o n o g r a f i i R . Rcinfussa ,

opracowali, poświęconych zarówno m a t e r i a l n e j , j a k i duchowej

w a r t o wspomnieć o pracach, w których autorzy charakteryzują

2

k u l t u r z e l u d u śląskiego. Myślę t u przede w s z y s t k i m o t a k i c h po­

ludowe skrzynie malowane pochodzące z jednego t y l k o r e g i o n u .

zycjach

Spośród t y c h szczegółowych opracowań trzoba wymienić książkę

z w a r t y c h , j a k 2-tomowa monografia k u l t u r y

ludowej

Śląska Cieszyńskiego p o d redakcją K . D . K a d l u b e a zatytułowana

T . Seweryna

p o e t y c k o Płyniesz Olzo (1970—72), monografia K . D . K a d l u b c a ,

wszystkim liczne prace, traktując o o skrzyniach z t e r o n u c-vjska:

poświęcona utalentowanemu narratorowi z Zaolzia, p t . Gawę­

M . Gładysza , L . M a l i c k i e g o ,

cieszyński Józef Jeżowicz (1973), antologia podań i bajek

dziarz

4

folklorystycznych,

opracowane

przez

Karola

w postaci aż trzech książek: Sękaci ludzie (1960, 1979),

Piegzę

Opowiada­

nia beskidzkie

(1971) i Tam pod Kozubkową. Jablo&gt;ikowskie

wieści ludowe

(1975).

Na

opo­

5

L. Dubiela

6

czy A . B k . i o w -

skieg г .
7

l u d o w y c h J . Ondrusza p n . Godki Śląskie (1973, 1974) czy zbiory
tekstów

o s k r z y n i a c h w i a n n y c h z K r a k o w s k i e g o , a przode

3

Wśród p r z y t o c z o n y c h opracowań książka P i e g . y

wyróżnia

się szczegółowością opisu oraz bogactwem materiału i l u s t r a c y j ­
nego z t e r e n u Śląska Cieszyńskiego. M o n o g r a f i a składa się z k i l k u
zasadniczych rozdziałów, w których a u t o r kolejno omawia t r a ­
dycje s k r z y n i j a k o sprzętu odzieżowego, kształt i konstrukcję

oddziełno uznanie zasługują

prace

publikowano

przez

trólrel, i c h zewnętrzną

dekorację oraz

inne sprzęty

domowe,

członków Sekcji w dwóch seriach w y d a w n i c z y c h , t z n . artykuły

t a k i o , j a k : szafy n a odzież (malowane w podobno

ludoznawcze ukazujące się od 1968 r. w zoszytach

zaś czoło i c h dzielono n a cztery pola zdobnicze), malowano półki

Ludoznawczego"

„Biuletynu
opracowania

(tzw. ohnaryje), szafki na książki (tzw. szafki rogowo), k o m o d y

w c y k l u „Zeszytów Ludoznawczych''. W serii „Zeszytów L u d o ­

czy wioszcie k u f r y , które przetrwały dłużej niż malowane s k r z y ­

z n a w c z y c h " ukazało się dotychczas wielo wartościowych prac.

nie.

Szczególną

oraz od 1970 r . monograficzne

ornamenty,

uwagę

zwracają

opracowana

przez

a n t o l o g i a tekstów f o l k l o r y s t y c z n y c h p n . Proza
(1974) oraz monograficzne

karwińskich

J . Ondrusza

ludowa

górników

praco człowioka o nie­

spożytej energii i szerokich zainteresowaniach ludoznawczych,
społecznika, i nauczyciola, malarza, f o t o g r a f i k a i pisarza l u d o ­
wego w jednej osobio, j a k i m jost K a r o l Piegza. Trzeba t u zatom
wymienić

jego

wcześniejsze

monografio,

poświęcone

k u l t u r z e m a t e r i a l n e j ; stanowią je dwa zoszyty
cieszyńska (1971) oraz Nakrycia

pt.

śląskiej
Ceramika

głowy kobiet cieszyńskich (1979),

j a k i najnowszy, 11 już w dziejach Sekcji folklorystycznej „ Z e ­
szyt

Ludoznawczy",

skrzynie

również jego a u t o r s t w a p t . Cieszyńskie

malowane.

Wydana

osta-tnio praca o skrzyniach w i a n n y c h , zwanych

W i a d o m o , że do najstarszych skrzyń zaliczamy t z w . kadłu­
bowe, wykonywano techniką dłubaną. Podobnie n a Śląsku Cie­
szyńskim robiono k o r y t a i t z w . t r o k i , wędzoki oraz różne naczynia
pasterskie

(np. łyżki drewniane, chochlo, czerpaki e t c ) . Ocl

X V I I w . na t y m terenie znano były skrzynio sąsickowe, zwane
t u sztrycha,mi bądź sąsieczkami. Podobno do nich były skrzynie
szalaśniczo, t z w . wołoskie* (waiaskio), z ktcnych j e d n a z najstar­
szych zachowała się do dziś w M u z e u m M i e j s k i m w

Cieszynie.

Okres największej popularności skrzyń m a l o w a n y c h n a Śląsku
Cieszyńskim, któro wyparły n a początku X V I I I w . p r y m i t y w n e
wołoskie, stosunkowo ła,two można ustalić, ponieważ na t y m tere­
nie w odróżnieniu o d innych, rogiuimw Polski, n a s k r z y n i umiesz­
czano napisy bądź dokładną datę jej p o w s t a n i a . J a k piszo Piegza,

inaczej szatnimi s k r z y n i a m i , a na Śląsku Cieczyńskim tróhlaini.

przeważająca ilość oznaczeń rozpoczyna

tróglami bądź trówlami weselnymi, j a k i wcześniejsze książki,

stulecie). Do w y r o b u tróhel cieszyńskich używano drzewa świer­

się cyfrą

18— ( X I X

sędziwego dzisiaj K a r o l a Piegzy (ur. się w 1899 r.) uwidaczniają

kowego lub sosnowego, j e d y n i e zamożniejsi gospodarze

wielką znajomość śląskiej k u l t u r y ludowej ich a u t o r a . A w a r i o

w i a l i tróhlę z drzewa jesionowego.

przypomnieć, że penetrację terenową rozpoczął o n już w okresie

w y c h ua temat wyruia,rów (róh'1. i - i i p,.elsta.woa, t z w , „ n ó ż e k " ,

zama­

A u t o r obok uwag szczegóło­

iniędzyn-ojermym. co pozr, obło m u zarejestrować wiole zabytków,

ich wnętrza, okuć i zawiń ców m e t a l o w y c h wiolo miejsce, poświęca

za.równo duchowej, j a k i m a t e r i a l n e j , k u l t u r y l u d u . .lak słusznie

i c h zewnętrznej dekoracji. Owo dekorowaliie rozpoczynano (po

zauważa K . D . Kadłubiec, pisząc o niespożytych pasjach Piegzy,

n a s m a r o w a n i u p o k o s t o m , gipsom bądź „spodnią barwą") o d za-

133

�m a l o w a n i a tła. N a Śląsku Cieszyńskim przeważnie były t o b a r w y

j o d n a k , że drobiazgowo p o t r a k t o w a n y przez Piegzę temat, za­

ciemnoniebieskie zielone l u b brązowe. Ilość zaś z n a n y c h n a t y m

wężony do jednego regionu, bez r e f l e k s j i porównawczych z i n ­

teronio wzorów zdobniczych na ścianach tróheł sięga około 1

n y m i częściami Śląska i p r z y g r a n i c z n y m i r e j o n a m i Słowacji nie

tysiąca. M o t y w c'ekoracyjny w p r o w a d z o n y n a ścianie czołowej

p o z w o l i szerszemu

w formie o r n a m o n t u roślinnego ujęty b y l przeważnie w dwóch

w różnicach i podobioństwach, które składają się n a oryginalność

polach zdobniczych, t z w . „okiynkaeh" l u b „tabulkach". I n n y m

cieszyńskiej s k r z y n i , odróżniającą ją o d górnośląskiej czy opol­

kręgowi odbiorców książki zorientować się

t y p e m , rzadziej s p o t y k a n y m w Cieszyńskim, były skrzynie jedno-

skiej. Z drugiej j e d n a k s t r o n y widać, żo a u t o r konsekwentnie

polowo, n a których m o t y w k w i a t o w y rozwijał się o d środka

roalizował p o s t a w i o n y sobio ceł, a t o : k o m p l e k s o w y opis tróhly

przedniej

cieszyńskiej. Stąd b r a k k o m p a r a t y s t y c z n y c h uwag, które być m o ­

ściany k u joj brzegom.

W

świetlo

zgromadzonych

przez a u t o r a materiałów n a s k r z y n i a c h cieszyńskich

nieomal

że przeszkadzałyby w syntetycznej charakterystyce i opóźniałyby

powszechnie stosowanym o r n a m e n t e m zdobniczym były b u k i e t y

z w a r t y t o k n a r r a c j i . N i e da się jednakże ukryć, żo Piegza jest

k w i a t o w o i wiązanki złożone bądź to z kwiatów dużych, k o l i s t y c h

nieprzeciętnym znawcą przodstawionogo

(przypominających kształtem różo i p i w o n i e ) , z kwiatów t u l i ­

dosyt, spowodowany przekonaniom piszącej to słowa, że a u t o r a

p a n o w y c h i n a r c y z o w y c h , bądź też z kwiatków drobniejszych,

stać było na k o m p a r a t y s t y c z n e ujęcie

gwiaździstych i p r o m i e n i s t y c h (np. n a g i e t k i , zlocionio, s t o k r o t k i ) .

zwięzłych p u n k t a c h .

B u k i e t y te przoważnio wychodzą z ozdobnych wazonów, dzba­
nuszków, koszyków, bądź związano są wstążką zawiązaną w t z w .
kokardkę. W
zarazem

konsekwencji a u t o r w sposób drobiazgowy,

i przejrzysty,

omawia

różne m o t y w y

ale

dekoracyjne,

charakterystyczno d l a prezentowanego regionu.

W a r t o uzupełnić, że najbardziej

p r o b l e m u , stąd i nie­

tematu,

choćby w k i l k u

cenne materiały do swej

m o n o g r a f i i a u t o r zobrał w łatach 1910—1960. Sporą i c h część
uzyskał dzięki uczniom p o l s k i c h szkół zaolziańskich, którzy p o ­
m a g a l i m u w w y s z u k i w a n i u i k o p i o w a n i u motywów zo skrzyń.
I m też Piegza składa oddzielne podziękowanie w książce. Szkoda

K a r o l Piegza w t r a k c i e p r a c y teronowoj zaintoresował się rów­

j e d n a k , że wymieniając miojscowości, z których pochodzą m a ­

nież wytwórcami tróheł cieszyńskich i w a r s z t a t a m i rzemieślni­

teriały, nie pokusił się o opracowanie

c z y m i , w k t o n ' o h w y r a b i a n o sprzęt domoww.

ilustrującej penetrację terenową.

Spośród w i e l u

nazwisk informatorów zbieracz wyróżnia dwóch s t o l a r z y : Józefa
Krężeloka z B u k o w c a i Pawia Kufę z Nawsia kolo Jabłonkowa.
Zaś wodług wspomnieli K u f y jako u t a l e n t o w a n y m i s t r z , który nie
używał szablonu p r z y wyrobie m a l o w a n y c h tróheł j a w i się jego
majster — J a n Hoezko z B y s t r z y c y n a d Olzą.

m a p k i , bezpośrednio

Praca Piegzy o tróhlaoh cieszyńskich napisana została z wiel­
k i m znawstwom przedstawianego

zagadnienia. Zawiera ona —

można rzec —• k o m p l e k s o w y opis malowanoj s k r z y n i cieszyńskiej.
Dobrze się więc stało, że Polskie T o w a r z y s t w o Kulturalno-Oświatowe w Czeskim Cieszynie zdecydowało się n a o p u b l i k o w a n i e t e j

A u t o r usiłuje w przedstawionej m o n o g r a f i i pogodzić aspiracje

książki o dużych wartościach poznawczych, w której a u t o r zawarł

n a u k o w o z p o p u l a r y z a t o r s k i m i . Trzoba przyznać, że te d w a cele

w y n i k i badań t e r e n o w y c h , g r o m a d z o n y c h przez swe całe praco­

znakomicie się w książco przoplatają i uzupołniają. O b a w i a m się

w i t e życie.

P R Z Y P I S Y
D . K a d l u b i e c , Karol Piegza, jego pasje i laboratorium
folk­
lorystyczne.
|w:] K . Piegza, Tam pod Kozubową. Jabłonkowskie
opowieści ludowe, Ostrava. 1975, s. 103
R. Roinfuss, Ijudowe skrzynie malowane, Warszawa 1954
T . Seweryn, Krakowskie
skrzynie malowane, Kraków 1928
M . Gladv.-.z. Góralskie zdobnictwo drzewne na- Śląsku, Kraków
1935
L . M a l i c k i , Kultura
materialna
górali śląskich. K a t o w i c e
1936
L . D u b i e l , Wnętrze domów chłopskich w Beskidzie
Śląskim
1

2

3

4

5

6

w latach 1860—1950, „Prace i Materiały E t n o g r a f i c z n e " , Wrocław
1957, t . 10, s. 7 — 7 2 ; tenże, Zdobnictwo skrzyń na Śląsku Cieszyń­
skim i Górnym, „Polska Sztuka L u d o w a " , R. 10, 1956, z. 4 — 5 ,
s. 2 6 6 — 2 7 8 ; tenże, Ludowe
skrzynie
malowane
na, Górnym
Śląsku, „Prace i Materiały E t n o g r a f i c z n e " , Wrocław 1963, t . 23,
s. 171—243
A . Błachowski, Z badań nad sztuką ludową
Opolszczyzny,
„Polska Sztuka L u d o w a " , R . 14, 1960, s. 2 3 — 3 5
7

TERESA SMOLIŃSKA

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8345" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8324">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ddeffd3e8054700f4926e577bd92acf5.pdf</src>
        <authentication>7e8b3d221199be139fc48fe0016a5d18</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99755">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3565</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99756">
                <text>1989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99757">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3342</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99758">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99759">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2, s.134-138</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99761">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99762">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99763">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99764">
                <text>R

E

C

E

N

Z

J

E

Maciej Krupa

CZAS BUDOWANIA

Ostatnie lata przyniosły w Polsce szereg publikacji dotyczących
kultury żydowskiej. Fakt ten jest z pewnością rodzajem rekompen­
saty za wieloletnie milczenie na ten temat, a także efektem swoistej
mody, której przyczyn nie będę tutaj dociekać. Piękny album
Moniki Krajewskiej Czas kamieni jest znakomitą ilustracją tego co
pozostało — wspomnień o wspaniałej przeszłości, cmentarzy, gro­
bów...
W Księdze Wyjścia czytamy: „W tym dniu będziesz opowiadał
synowi swemu: Dzieje się tak ze względu na to, co uczynił Pan dla
mnie w czasie wyjścia z Egiptu" (Wj 13,8). Z tych słów wywodzi się
obowiązek głoszenia Hagady paschalnej, historii narodu żydowskie­
go przekazywanej z pokolenia na pokolenie przez długie wieki.
Z powyższego wersetu biblijnego zaczerpnięto również tytuł albumu
wydanego na Węgrzech w 1984 roku. ...będziesz opowiadał synowi
swemu
przekażesz mu dziedzictwo przodków, wiarę ojców,
Pismo, skarby kultury i tradycji. Nad Dunajem to polecenie ma
jeszcze swój sens, gdyż trwa tam życie społeczności żydowskiej,
kontynuowany jest przekaz pokoleniowy. Węgry są bowiem jednym
z niewielu krajów naszej części Europy, w którym przetrwała do dziś
znaczna mniejszość żydowska i jedynym, w którym kultura i religia
żydowska trwa w pełnej ciągłości i rozkwicie.
Książkę otwiera krótki historyczny wstęp Żydzi na Węgrzech,
omawiający ich dzieje począwszy od pierwszych żydowskich osadni­
ków w Panonii za czasów rzymskich. Podczas I I Wojny Światowej
zginęło 565 tysięcy węgierskich Żydów. W 1948 roku zawarto
porozumienie pamiędzy rządem republiki a kongregacją żydowską,
ustalające prawną sytuację Żydów na Węgrzech. Obecnie w stolicy
i wszystkich województwach istnieją gminy żydowskie, w Budapesz­
1

cie działa jedyne w Europie Wschodniej Narodowe Seminarium
kształcące rabinów (również dla potrzeb wspólnot żydowskich
w krajach ościennych). Szkoła ta posiada bogatą bibliotekę i archi,
wa, wydaje swój rocznik, zbiór dokumentów Monumenta Hungariae Judaica oraz historyczne monografie poszczególnych węgiers­
kich gmin żydowskich. W budynku seminarium mieści się również
żydowskie gimnazjum. Muzeum kultury żydowskiej założone w
1909 roku posiada jedną z najbogatszych kolekcji judaiców w Euro­
pie.
I . „Jest czas rodzenia i czas umierania" (Koh 3,2). Pierwsza
część albumu Od kołyski do grobu prezentuje cztery główne wydarze­
nia żydowskiego życia: narodziny i rytuał obrzezania, Bar Miewa
- dzień konfirmacji, wejścia do społeczności dorosłych mężczyzn;
obrzęd zaślubin i pogrzeb. Fotografie przedstawiają wszystkie
charakterystyczne momenty tych obrzędów — obrzezanie, nadawa­
nie imienia, pierwsze czytanie Tory, panną młodą pod ślubnym
baldachimem, ucztę weselną, kolejne sceny z pogrzebu. Zdjęcia są
uzupełnione krótkim tekstem charakteryzującym przebieg poszcze­
gólnych uroczystości, ich pochodzenie, zakorzenienie w Prawie
i tradycji.
I I . „Te są święta Pańskie, które będziecie zwać świętymi" (Kpł
23,2). Część druga — Święta, równie szczegółowo przedstawia
przebieg kolejnych dni świątecznych począwszy od szabatu — przy­
gotowań do niego, modłów w synagodze, obrzędów domowych.
Zdjęcie człowieka dmącego w szofar otwiera cykl świąt dorocznych
- Rosz ha-Szana (Nowy Rok), Jom Kippur (Sądny Dzień), Sukkot
(Święto Namiotów), Symchat Tora (Radość Tory), Chanuka (Świę­
to Świateł), Zajn Adar (rocznica narodzin i śmierci Mojżesza),

�Purim, Pesach, Lag ba-Omer, Szawuot (Święto Tygodni), Tisza
be-Aw (rocznica zburzenia Świątyni). Na zdjęciach utrwalono
szereg charakterytycznych obrzędów, przedmiotów i scen — przy­
kładowo: kobiety modlące się w „babińcu", świecę hawdalową.
modlitwy w synagodze, kuczkę na miejskim podwórku, papierowe
chorągiewki przygotowane na Święto Radości Tory, procesję ze
zwojami Pisma, menory chanukowe, malowniczą postać rabina
ortodoksyjnej gminy. Szczególnie obszernie — co zrozumiałe
- przedstawiono święto Paschy — ucztę sederową, proces przygo­
towywania i wypieku macy, przebieg sederu w synagodze, dziecko
zadające pytania będące wstępem do Hagady. Krótkie teksty
komentują wszystkie święta pokazując ich biblijny, historyczny
rodowód i streszczając przebieg ceremonii.
I I I . „A lud mój uczyć będą, co za różnica jest między rzeczą
świętą a pospolitą" (Ez 44,23). W części trzeciej — Dni powszednie,
przewijają się dwa wątki będące esencją żydowskiej codzienności
- modlitwa i nauka. Możemy zobaczyć akcesoria modlitewne
- tałes, tefilin, oraz sposób ich noszenia. Pokazano także wnętrze
bożnicy, zwoje Tory i modlitewne gesty. Zwrócono również uwagę
na znaczenie pielgrzymki do grobów wielkich rabbich. Dalej może­
my zobaczyć szereg instytucji związanych z wymogiem koszerności:
rzeźnika rytualnego — szojcheta, sam proces uboju rytualnego,
wnętrze koszernej masarni, kuchni, piwnicy z winem. Na Węgrzech
istnieją wszystkie szczeble żydowskiej edukacji, stąd szereg obrazów
i scen z życia szkolnego — chłopcy uczący się Tory, mała dziewczyn­
ka zasłaniająca oczy, ucząca się błogosławienia świec szabasowych,
lekcje i czas wolny spędzany w żydowskim gimnazjum, studenci
zgłębiający treści Talmudu i ordynacja nowego rabina.
Trudno opowiedzieć słowami treść albumu stąd powyższe,
skrótowe wyliczenia. A wszystko po to, by ukazać bogactwo pełni
życia — bo takie wrażenie przynosi omawiana książka. Ukazuje
świat zupełnie dla nas egzotyczny, a znajdujący się tak blisko. I co
najważniejsze — żywy. Warto wspomnieć jeszcze o kilku zaletach tej
publikacji. Przede wszystkim znakomite zdjęcia, które będąc w pełni
fotografiami artystycznymi nie tylko dokumentują, ale poprzez
określony punkt widzenia, kadrowanie, światło i wspaniałe kolory,
kreują przedstawiany świat. Poza tym krótki, treściwy komentarz,
nie obciążający nieprzygotowanego czytelnika nadmiarem informa­
cji, lecz wystarczająco tłumaczący znaczenie prezentowanych scen
i obrazów. Wspaniała szata edytorska, tak ważna w tego typu
publikacjach — przejrzysty układ, znakomita jakość zdjęć, papieru,

II. 1. Modlitwa przy zwojach Świętych Ksiąg; ił. 2. Kropla wina
na wargi dziecka przy nadaniu imienia; i l . 3. Wyrób macy na
święta Pesach

oprawy. Uzupełnieniem książki jest słowniczek niektórych obcych
wyrażeń oraz krótka ale reprezentatywna bibliografia, podająca
zarówno tytuły węgierskie jak i niektóre ważne prace obcojęzyczne.
W sumie jest to bardzo udana pozycja wydawnicza, godna
szerszej prezentacji a może i przedruku. Plastyczny wizerunek żywej
wspólnoty żydowskiej, książka jakiej w Polsce nie da się już napisać.
Bowiem nam pozostał tylko „czas kamieni".

... and you shall tell your son ... Jewish Customs and Ceremonies in
Hungary, Tamas Fener — zdjęcia, Sandor Scheiber — tekst.
Budapest, Corvina Kiadó, 1984, s. 155 (książkę wydano również
w węgierskiej i niemieckiej wersji językowej).

3

�Olga Goldberg-Mulkiewicz:

GIZA FRANKEL — MIGZEROT NIJAR,

OMANUT JEHUDIT AMAMIT, GIVATAIIM 1983, WYD. MASADA

Ukoronowaniem wieloletnich zainteresować badawczych Gizy
Franklowej (Frenklowej, Franklowej) jest jej ostatnia książka
Wycinanki w papierze, żydowska sztuka ludowa. Tematowi temu
poświęciła ona całe życie — pierwszą bowiem publikacją, rozpoczy­
nającej pracę naukową w Katedrze Etnologii Uniwersytetu im. Jana
Kazimierza we Lwowie asystentki, był artykuł Wycinanka żydowska
w Polsce omawiana zaś książka ukazała się na rok przed śmiercią
autorki. Opracowując ten temat dokonała Giza Franklowa pionier­
skiej pracy. Dotąd bowiem wycinanka żydowska znana była jedynie
z nielicznych wzmianek, względnie krótkich opracowań, nie ujmują­
cych całości problematyki. Franklowa systematycznie badała wyci­
nankę różnych grup żydowskiej diaspory i stała się w tej dziedzinie
nie kwestionowanym autorytetem.
Omawiana książka jest podsumowaniem dorobku naukowego
autorki. Zawiera krótki tekst wprowadzający oraz część zasadniczą,
na którą składa się siedemdziesiąt siedem plansz, w tym pięćdziesiąt
barwnych; ponadto w książce znajdujemy wybór bibliografii doty­
czącej opracowań z zakresu historii wycinanki na świecie oraz
wycinanki żydowskiej.
W części wstępnej porusza autorka takie problemy jak — zagad­
nienie źródeł sztuki wycinania w papierze oraz historię wycinanki
żydowskiej w Europie; następnie pisze o występujących najczęściej
motywach, tłumacząc pokrótce symboliczne znaczenie tych, które
występują najliczniej i uważane są za wiodące w sztuce żydowskiej
(np. lew) oraz tych, które występują bardzo często w wycinance, jak
na przykład orzeł — zwłaszcza dwugłowy.
1

2

Autorka wymienia rodzaje żydowskich wycinanek, funkcje jakie
spełniały w życiu tradycyjnych społeczności, opisuje technikę wyci­
nania stosowaną przez żydowskich wycinankarzy. Nieco miejsca
poświęca opisowi wycinanki spotykanej u Żydów zamieszkujących
kraje północnej Afryki oraz Bliskiego Wschodu. Na zakończenie tej
części porusza autorka problem współczesnej wycinanki żydowskiej,
rozwijającej się obecnie w Izraelu, oraz wśród społeczności żydows­
kiej zamieszkującej Stany Zjednoczone. Tematyce tej poświęcono
w książce jedynie kilkanaście wierszy — sygnalizując problem.
W całości zarówno tekst wstępu jak i plansze dotyczą żydowskiej
wycinanki tradycyjnej, której szczytowa faza rozwoju przypadała na
drugą połowę X I X wieku oraz przełom stuleci.
Zasadniczy trzon publikacji stanowią ilustracje poszczególnych
wycinanek oraz krótkie ich opisy. Zebrane wycinanki pochodzą
z wielu, rozsianych po całym świecie kolekcji muzealnych oraz
prywatnych. Ponadto publikuje Franklowa zdjęcia wycinanek,
które kiedyś były w jej posiadaniu i uległy zniszczeniu podczas
ostatniej wojny światowej. Wybierając poszczególne przykłady
autorka postarała się, aby wybór w książce odzwierciedlał niemalże
wszystkie typy wycinanki oraz reprezentował wszystkie grupy
żydowskiej diaspory w których — według rezultatów dotychczaso­
wych badań — wycinanka występowała.
Najbogaciej reprezentowane są mizrachy oraz sziwiti (24 plansze
kolorowe, 7 dwubarwnych). Wśród nich na szczególną uwagę
zasługują publikowane po raz pierwszy, przed paroma zaledwie laty
odkryte, dwa egzemplarze wycinanki Żydów tureckich, które zarów-

II. 1. Menora. Maroko, X I X / X X w., 40 x 60 cm
136

�no w zastosowaniu motywu menory, jak i bogatego ornamentu
roślinnego nawiązują do wycinanki północno-afrykańskiej. Tezę tę
umacnia użycie „złotego" papieru jako tła, spotykane również tylko
w północnej Afryce. Na związki pomiędzy wycinanką żydowską
a miejscową w Europie, wskazuje egzemplarz wycinanki pochodzą­
cej z Wiednia, (str. 40), w której przy tradycyjnej kompozycji
spotykamy zastosowanie techniki wycinania (szczególnie jasno
widoczne na ramce okalającej wzór) znanej z produkowanych
w klasztorach południowo-niemieckich i austriackich obrazków
dewocyjnych, zwanych Spitzenbilder.
Następny rodzaj, to szewuoslech i rojzelech (cztery plansze
kolorowe i 15 ilustracji dwubarwnych), w której to grupie, znanej
wyłącznie z terenów Europy wschodniej, na uwagę zasługują rzadkie
dla wycinanki żydowskiej kompozycje tematyczne oraz wycinanki
koliste. Obydwa te rodzaje bliskie są wycinance polskiej a odbiegają
od tradycyjnej żydowskiej.
Wyodrębniona grupa wycinanek północno-afrykańskich to tak
zwane menory, jako że centralnym motywem każdej z nich jest
świecznik siedmioramienny, w którego ramiona wpisane są najczęś­
ciej teksty z biblii, psalmy lub inne sentencje filozoficzne, zależnie od
przeznaczenia wycinanki. Niektóre z nich pełniły funkcję przede
wszystkim zdobniczą, inne służyły jako amulety, o czym świadczą
umieszczone na nich teksty. Stosowanie wycinanki jako amuletu,
znane były również i Żydom ze wschodniej Europy, a w omawianej
książce reprezentują ten typ cztery plansze kolorowe i trzy dwubarwne. Wycinanki te, tak zwane kimpetbriefTech wieszano w poko­
j u położnicy.
Pojedynczymi egzemplarzami ilustrowane są takie rodzaje wyci­
nanek jak wieszane w szałasie budowanym na święto Sukkot,
wykonywane dla przystroju ścian synagogi w miesiącu Adar czy
tablice do liczenia okresu omer (czas przypadający pomiędzy
świętami Pesach a Szawuot, obwarowany pewnymi nakazami
religijnymi i normami zachowań) (il. 4).
Odrębną grupę stanowią takie wycinanki jak obrazek przedsta­
wiający „ N o w ą " synagogę Żydów aszkenazyjskich zbudowaną
w X V I I I wieku w Amsterdamie (z tego też okresu pochodzi

wykonana w pergaminie wycinanka), czy też ozdobiony bogatym
ornamentem wierszowany tekst, mówiący o przemijaniu dóbr
doczesnych. Typem wycinanki nie uwzględnianej w dotychczaso­
wych badaniach przez autorów jest luach zikkaron. Jest to zapewne
nowszy typ o tradycyjnej kompozycji i tradycyjnych motywach
zdobniczych, który wszedł do tradycji żydowskiej dopiero na
przełomie stuleci. Funkcją tych wycinanek jest upamiętnienie zmar­
łych w rodzinie i przypomnienie dat ich zgonów, a więc dni,
w których należy odmówić przepisaną nakazami religii modlitwę.
Autorka podaje dwa przykłady takich wycinanek. Jedną ze Stanów
Zjednoczonych (1900 r.), drugą pochodzącą prawdopodobnie z Pol­
ski (il. 5). Są to pierwowzory rozpowszechniającego się współcześnie
typu wycinanki o nowej funkcji.
Nawiązując do problematyki związanej z historią rozwoju
wycinanki oraz pierwowzorami tejże autorka zamieszcza trzy plan­
sze przedstawiające pochodzące z Włoch i zdobione wycinanką
X V I I I - i XIX-wieczne żydowskie kontrakty małżeńskie tak zwane
ketuby oraz dwa zwoje zdobione wycinanką Megillot Ester.
Należy żałować, że zbiór ilustracji nie obejmuje zdobionych
wycinanką chorągiewek na święto Simchat Tora, gdyż wówczas
kompedium przykładów żydowskiej tradycyjnej wycinanki byłoby
pełne.
Każda plansza zaopatrzona jest na przeciwnej stronie w objaśnia­
jący tekst. Uwzględnia on przede wszystkim miejsce i datę wykona­
nia wycinanki, jej rozmiary i kolekcję, w której znajduje się obecnie,
względnie — w nielicznych tylko przypadkach — tytuł pracy,
w której były publikowana (odnosi się to jedynie do wycinanek
zaczerpniętych z publikacji Reginy Lilientalowej — jest to bowiem
jedyne źródło dla tego typu wycinanki, wszystkie oryginały zaginęły
w pożodze wojennej). Następnie autorka określa funkcję wycinan­
ki, opisuje pokrótce jej kompozycję, czasem tłumaczy symbolikę
poszczególnych motywów. Ustosunkowując się do tekstów tak
licznie występujących w wycinankach stara się przede wszystkim
określić ich proweniencję, rozwiązać skróty, odczytać daty, odszu­
kać nazwiska twórców. Opisy te nie zawsze są konsekwentne,
autorka dodaje przy niektórych egzemplarzach uwagi, które wydają
3

137

*

�się jej konieczne. Dotyczą one często specyfiki danej wycinanki,
odmienności jej wzoru, powszechności występujących na niej moty­
wów czy też umieszczonego tekstu.
Na marginesie tych objaśnień do poszczególnych plansz nasuwa­
ją się pewne uwagi krytyczne. Przede wszystkim nazwy poszczegól­
nych miejscowości, z których pochodzą wycinanki, podawane są
niekonsekwentnie — raz wedle ich brzemienia w jidysz, raz po
polsku, czasem zaś alfabetem hebrajskim, co utrudnia ustalenie
proweniencji poszczególnych egzemplarzy. Autorka operuje też
pojęciem Galicja, który to termin pokutuje do dziś w naukowej
literaturze hebrajskiej, aczkolwiek jest anachronizmem. Ponadto te
wycinanki, które pochodzą z poszczególnych kolekcji muzealnych,
a jest takich bardzo wiele, nie mają zaznaczonego numeru inwenta­
rza, co nie ułatwia ich odszukania przez ewentualnych kolejnych
badaczy. Zamieszczony na końcu książki spis rzeczy zawiera jedynie
dane skrótowe odnośnie poszczególnych plansz.
O pięknie i bogactwie motywów żydowskiej wycinanki ma
mówić ona sama, i rzeczywiście cel ten udało się wydawnictwu
osiągnąć — pokazanie tak wielkiej liczby wycinanek w kolorze
umożliwia czytelnikowi poznanie prawdziwego efektu artystyczne­
go jaki wycinanka wywoływała. Dobry poziom graficzny książki
umożliwia zorientowanie się, która wycinanka malowana jest
akwarelą, gdzie mamy do czynienia z podłożonym tłem z glansowanego kolorowego papieru, względnie arkusza tzw. „złotka".
Szata graficzna książki, zaprojektowana przez Arie Ben-Dawida
przyczyniła się do jej przejrzystości, a zastosowane przerywniki
w tekście — wzięte z wycinanek, których dany tekst dotyczy
— uświadamiają czytelnikowi różnorodność i piękno poszczegól­
nych motywów. Reasumując, należy stwierdzić, że otrzymaliśmy
książkę, która przedstawia nam całokształt problematyki badawczej
związanej z wycinanką żydowską i która daje bogaty przegląd
przykładów świadczących o jej specyfice.
3
PRZYPISY
1

Giza Franklowa, Wycinanka żydowska w Polsce, „Lud", seria
I I , t. V I I I , 1929, s. 40—57
Na uwagę załugują przede wszystkim następujące prace: R.
Lilientalowa, Twięta żydowskie w przeszłości i teraźniejszości, „Roz­
prawy Wydziału Filologicznego A U " , t. X L V , 1914; M . Goldstein,
1

K . Dresdner, Kultura i sztuka ludu żydowskiego na ziemiach polskich,
Lwów 1935; B. W. Segel, Reiselech und Fahnen der galizischen Juden,
„Globus", t. 61, 1932, nr 15
O. Goldberg-Mulkiewicz, Współczesne przemiany tradycyjnej
wycinanki żydowskiej, „Polska Sztuka Ludowa, R. 41, 1987 nr 1-^t
3

II 3 Wycinanka na święta Sukkot symbolizuje odwiedziny patriarchów w Kuczkach, X V I I I w., 32 x 21,2 cm; il. 4. Wycinanka — tablica
służąca do liczenia okresu Omeru, 1866, 59 x 52 cm; il. 5. Tablica pamięci, na rocznicę śmierci ojca i matki. USA, 1917, 39 x 34 cm

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10932" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10910">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b4c4eea16ba391d4af89840702fefed4.pdf</src>
        <authentication>d0db8e721134dc6bb9dbec93fc1846a8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130361">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3665</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130362">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130363">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3442</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130364">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130365">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.2, s.95-102</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130366">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130367">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130368">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130369">
                <text>Recenzje
P a w e ł Rodak: Wyobrażenia społeczne a nauki humanistyczne
Bronisław Baczko, Wyobrażenia

społeczne.

Szkice

o nadziei

i pamięci

zbiorowej,

PWN, Warszawa, 1994

Książka Bronisława Baczki Wyobrażenia społeczne. Szkice o nadziei
i pamięci zbiorowej jest próbą wyznaczenia nowego pola badań
naukach o człowieku. Sam termin nie jest nowy, przeciwnie,
"wyobrażenia społeczne" mają za sobą dość długą tradycję, a dziś
posługiwanie się tym określeniem jest wręcz modne. Nowe u Baczki jest
natomiast jego rozumienie, oparte o diagnozę stanu, w jakim znalazły
się nauki humanistyczne i społeczne w X X wieku. Wtedy to właśnie
dokonać się mial ostateczny rozpad . j e d n o l i t e g o d y s k u r s u
n a u k o w e g o jako odpowiedzi na pytania o człowieka, a co za tym
idzie o społeczeństwo jak całość i o jego przyszłość". Postulaty
poradygmatyczne obecne u najwybitniejszych przedstawicieli tego
dyskursu - za takich Baczko uważa Marksa. Durkheima i Webera jako
twórców „«klasycznego» pola nauk społecznych" - straciły rację bytu.
„Dzisiaj [...] dyskurs nauk społecznych znajduje się w stanie r o z ­
b i c i a , r o z p r o s z e n i a . Zmiana czy wręcz przeobrażenie, doko­
nały się na poziomie samego statusu zadawanych przez te nauki pytań.
Pytanie nauk społecznych, «spccjalistycznyeh» lub "interdyscyplinar­
nych*, dotyczy dziś n i e c z ł o w i e k a , lecz l u d z i , nie s p o ł e ­
c z e ń s t w a , lecz s p o ł e c z e ń s t w , nie k u l t u r y , lecz k u l ­
tur wielorakich i odmiennych, nieskończenie zróżnicowanych ludz­
kich wspólnot. [...] Żadna kultura i żadne społeczeństwo w swojej
historycznej ewolucji nie stanowią więc jednolitego i uprzywilejowane­
go modelu życia społecznego "
Wyobrażenia społeczne cechuje więc ogromna różnorodność; trudno
znaleźć elementy stanowiące ich wspólny mianownik. Bowiem „Wyob
rażenie Społeczne w Ogóle" nic istnieje, są zawsze czyjeś. Ich
podmiotem jest grupa ludzi o określonej kulturze, żyjących w konkret­
nym miejscu i czasie. To sytuacja określa każdorazowo charakter
wyobrażeń społecznych. Jeśli kategoria „Człowieka w Ogóle" daje się
konstruować pojęciowo, to podobna kategoria w odniesieniu do
wyobrażeń społecznych z trudem poddaje się takiej operacji. Po prostu
„wyobrażenia społeczne "jako kategoria ogólna nie dają się precyzyjnie
w

zdefiniować. W kilkudziesięciostronnicowym tekście, napisanym w fo­
rmie obszernego encyklopedycznego hasła, nic znajdziemy dokładnej
odpowiedzi na pytanie o ich istotę. Istotowość zakłada istnienie
jednorodnych, niezmiennych elementów, a wyobrażenia społeczne,
z racji charakteru występującego tu przymiotnika, ani jednorodne, ani
niezmienne być nie mogą. Dlatego zamiast definicji otrzymujemy
wskazówki dotyczące granic pola badań, uściślane potem w analizach
dotyczących tworzenia się konkretnych, historycznych postaci wyob­
rażeń społecznych. Właśnie proponowane przez autora przykłady badań
historycznych mają za zadanie „wydobyć kapitalne znaczenie i specyfi­
czny wkład historycznych studiów nad wyobraźnią społeczną".
Drugi istotny punkt dokonanej przez Baczkę diagnozy sytuacji nauk
o człowieku to spostrzeżenie postępującej specjalizacji. Pytania, prob­
lemy i tematy tych nauk są w dużej części wyznaczane przez ich ramy
instytucjonalne. Wydziały, instytuty, katedry, zakłady czy zespoły
naukowe potwierdzają swoje istnienie odrębnością własnego przed­
miotu badań i stosowanych metod. Bronisław Baczko, choć przez wiele
lat pracował w uniwersytecie, najpierw jako profesor historii filozofii
w Warszawie, a później jako profesor historii w Genewie, świadomie
buduje swoją koncepcję wyobrażeń społecznych lak. że nie mieści się
ona w obrębie ustalonych dyscyplin akademickich. Konstruowane tu
pole badań obejmuje obszar usytuowany na pograniczu historii, filozo­
fii, antropologii, socjologii, psychologii, historii literatury, historii
sztuki, a pewnie również historii prawa, pedagogiki, politologii i ekono­
mii Baczko jest w pewnym sensie pionierem; usiłuje znaleźć język,
który wyzwoliłby się z pojęciowego uwikłania poszczególnych nauk
społecznych i humanistycznych. Skoro „wyobrażenia społeczne można
wyrazić z powodzeniem w najrozmaitszych językach: religijnym,
filozoficznym, politycznym lub architektonicznym", to z kolei do ich
opisu i interpretacji potrzebny jest język, który, nie niwelując różnic,
wydobędzie wątki wspólne tak rozmaitych form ludzkiej aktywności.
Takiego języka poszukiwali wcześniej twórcy warszawskiej szkoły

(
.M

-

aj B

4
95

�historyków idei, której Bronisław Baczko byl jednym z najwybitniej­
szych przedstawicieli. Poszukiwania te byty możliwe w obrębie takich
kategorii jak ś w i a t o p o g l ą d , u t o p i a czy i d e e . To właśnie
one stały się przedmiotem zainteresowania Kołakowskiego, Baczki,
Szackiego i Walickiego; znalazły swój wyraz w sposobie problcmatyzacji zagadnień i w tytułach książek. Niezależnie od różnic przedmiotu
badań jedno było w tych pracach wspólne: materiałem, nad którym
pracowano, były teksty: traktaty filozoficzne i dzieła literackie, oficjal­
ne dokumenty i osobiste zapisy.
Próba skonstruowania nowego języka w naukach społecznych i hu­
manistycznych nie jest dziś możliwa bez refleksji metodologicznej.
Według Bronisława Baczki, sytuacja lak dużego nagromadzenia najróż­
niejszych metod, sposobów i technik wyjaśniania społecznego świata
i miejsca w nim człowieka „przypomina trochę wyprzedaż towarów po
obniżonych cenach; można znaleźć rzeczy lepsze i gorsze, ale często
brak właściwego rozmiaru lub koloru ... Inaczej mówiąc, utracili­
śmy bezpieczny świat metodologicznej pseudojasności, pozwalający
historykowi żyć w złudzeniu, że dyskurs historyczny jako producent
swoich pojęć jest samowystarczalny". Konsekwencją tego sianu jest
przyjmowanie przez historyka postawy "majsterkowicza", opisanej
w Myśli nieoswojonej przez Lćvi-Slraussa; postawy, która, mimo
świadomości wiążących się z nią niebezpieczeństw, bliska jest również
samemu Baczce. ,,«Majstrujemy» - pisze on - przedmiot swoich badań
przy użyciu pożyczonych gdzie indziej narzędzi. (...] Historia stała się
czymś w rodzaju pola doświadczalnego, na którym sprawdza się
przydatność pojęć i metod nauk humanistycznych. Bardziej chyba niż
kiedykolwiek badanie historyczne nie może się dziś obyć bez metodolo­
gicznego ryzyka."
Idee, utopie, światopoglądy badane w warszawskiej szkole histo­
ryków idei, to kategorie odnoszące się przede wszystkim do sfery
intelektualnej działalności człowieka (książka Baczki Rousseau: samo­
tność i wspólnota jesl klasyczną monografią intelektualną). Wyob­
rażenia społeczne są natomiast kategorią o szerszym zakresie. Jej obszar
może obejmować przedmioty lak różne, jak średniowieczne emblematy,
oznaki władzy królewskiej (berła, korony, miecze, płaszcze), gilotyny
na paryskich placach w czasie dyktatury jakobińskiej i pomniki ku czci
poległych robotników stawiane w Polsce w czasach „Solidarności";
zachowania tak odmienne, jak manifestacje i pielgrzymki, pokazowe
procesy i obrzędy, strajki i zabawy karnawałowe, rewolucje i pertrakta­
cje; słowa lak różnorodne, jak wolność, równość, solidarność, postęp,
demokracja: teksty tak rozmaite, jak powieści, święte księgi i manifesty
polityczne. Listę tę można by wydłużać w nieskończoność. Bardzo
często ośrodkiem, wokół którego tworzą się, czy też są tworzone
wyobrażenia społeczne, jest konkretna postać historyczna. Baczko
opisuje na przykład, w jaki sposób za życia Stalina fabrykowano jego

legendę, w dwu innych tekstach przedstawia rozgrywające się w przestrzeni wyobrażeń społecznych dzieje pośmiertnego życia Marksa
i Engelsa oraz Jana Jakuba Rousseau. Jednak to nie przedmioty
działania, leksty, wybitne osobistości czy słowa tworzą materię wyob.
rażeń społecznych, lecz związane z nimi idee-obrazy. Przestrzec
wyobrażeń społecznych jest przestrzenią symboli, dzięki którym rze­
czywistość społeczna jesl zarazem rzeczywistością obdarzoną sensem.
Przy czym ó w sens nie musi być wynikiem „intelektualnego wysilk„
zapanowania nad światem", tak jak to było w przypadku kategorii
światopoglądu. Przeciwnie, wyobrażenia społeczne bardzo często są
fabrykowane, dostarczane z zewnątrz, „opierają się na symbolice,
będącej jednocześnie tworzywem i instrumentem". Z drugiej strony
wyobrażenia społeczne muszą być zakorzenione w przeżyciach kon­
kretnych jednostek. Nie istnieją bez związanych z nimi emocji, bez
obaw lub nadziei, a także konkretnych zachowań. Wydaje się więc,
jest to kategoria, która powinna łączyć w sobie intelektualny, afektywny
i praktyczny wymiar wysiłku usensowiania przez człowieka społecznego świata. Przyznam, że nie mam pewności, czy taką właśnie jest ona
u Baczki. C z y wyobrażenia społeczne są tu zawsze korelatem społecz­
nego świata, czy też - w postaci ideologii, mitów politycznych,
utopijnych projektów - mogą przybierać zobiektywizowane formy,
nieraz wręcz zinstytucjonalizowane i stawać się wyalienowanymi
bytami społecznymi?
Przypomnijmy tu wcześniejsze spostrzeżenie, zbadaniem ani ambicją
omawianej książki nie jest sformułowanie definicji wyobrażeń społecz­
nych, lecz posłużenie się tą kategorią w celu „wytyczenia obszaru
problemowego, leżącego na skrzyżowaniu różnych dyscyplin i ujęć
metodologicznych" . Definiowanie wymagałoby, po pierwsze, zajęcia
pozycji zewnętrznej względem przedmiotu badań, co w tym przypadku
jesl niemożliwe (widać to szczególnie wyraźnie w eseju o „eksplozji
pamięci w czasach «Solidarności»", na co sam autor zwraca uwagę we
wstępie do polskiego wydania); po drugie zaś. wszelkie definiowanie
odnoszące się do życia społecznego uśmierca to, co właśnie musi być
żywe. Jednak bez „wytężonego wysiłku konceptualizacji",bez (wora­
nia kategorii inlersubiektywnych. a więc zakładających możliwość
porozumienia, nic jest możliwa jakakolwiek wiedza o człowieku. Dli
historyka konsekwencją niemożliwości skonstruowania względnie jed­
nolitego przedmiotu badań może być po prostu „zamiana historii w pyl".
Opisując kategorię „wyobrażeń społecznych" jest Baczko świadom obu
łych niebezpieczeństw. Dlatego właśnie „wytężony wysiłek konceptualizacji", wsparty o świetną znajomość opisywanych zagadnień, daje
w efekcie koncepcję fragmentaryczną, niewykończoną, koncepcje,
w której świadomie brak jest ostatecznych konkluzji.
Czym więc są wyobrażenia społeczne? Przede wszystkim nie sn
odbiciem żadnej rzeczywistości pierwotniejszej względem nich sa-

;|||OJiBY
96

�mych. hic da się ich przeto do niej sprowadzić. To w scjcntystycznych
^(•epcjach naturalistów i ewolucjonistów „poza wyobrażeniami
kiwano podmiotów społecznych, by tak rzec. w stanie nagim,
ndàrtych ze swoich masek, kostiumów, marzeń, wyobrażeń itp. I otóż
takie' a obnażone* podmioty społeczne były w wyniku podejścia
tfientysiycznego nie tyle odkrywane, ile konstruowane". Nie są również
'„prażenia społeczne fałszywym obrazem świata, przestrzenią imagi­
n a i złudy, iluzji. Wyobrażenia społeczne przenikają życic społeczeńs­
twa, organizują je, nadają mu kształt; postawy i działania praktyczne
0&amp;z kolei wpływ na krystalizowanie się tychże wyobrażeń. Ostatecz­
nie ..ż socjologicznego i historycznego punktu widzenia rzeczywistość
wyobrażeń polega na samym ich istnieniu, na spełnianiu przez nie
rozlicznych funkcji i na wpływie, jaki wywierają na całokształt życia
społecznego".
Jakie w takim razie są funkcje wyobrażeń społecz­
nych? Baczkę najbardziej interesuje la ich funkcja, klóra polega na
organizowaniu i opanowywaniu na poziomie symbolicznym czasu
zbiorowego". Przejawia się ona bądź to w projektowaniu przyszłości,
njdź w doświadczaniu przez społeczność własnej przeszłości, w rzeczy­
wistości historycznej zaś pierwsza funkcja ..na ogół dopełnia i wspiera
drugą". Stąd podtytuł książki - Szkice o nadziei i pamięci zbiorowej.
Baczko odwraca więc schemat ewolucjonistów: to nie przeszłość
określa przyszłość, ale odwrotnie, wyobrażenia przyszłości konstruują
swoją własną przeszłość. Paradygmatem dla społecznych wybrażeń
rzutowanych w przyszłość jest u t o p i a , której Baczko poświęca duży
lekst teoretyczny. Formy zbiorowej pamięci są już natomiast analizowa­
ne na konkretnych przykładach, najobszemiej w eseju Polaka czasów
..Solidarności". Przyjrzyjmy się więc teraz bliżej omawianym przez
Baczkę różnym historycznym postaciom wyobrażeń społecznych.
sZU

Podawane przez autora przykłady prawie zawsze zawierają od­
niesienie do istotnych wydarzeń lub okresów historycznych. Bunty
chłopskie we Francji w X V I I i X V I I I wieku. Rewolucja Francuska,
tenor stalinowski w latach 1936-1939 i w ogóle epoka stalinizmu,
wreszcie Polska szesnastu miesięcy „Solidarności". Wszystkie te
przykłady dotyczą sytuacji starcia się ze sobą dwu różnych wyobrażeń
zbiorowych i/lub rodzenia się wyobrażeń alternatywnych. Wszystkie
odnoszą się do g o r ą c y c h okresów w historii - na nie właśnie
kategoria wyobrażeń społecznych rzuca snop światła, okresy z i m n e
pozostawiając w cieniu. Dzieje się lak dlatego, że "w samym sercu
wyobraźni społecznej, zwłaszcza wraz z. powstaniem i rozwojem
państwa, znajduje się problem legitymizacji władzy, a raczej, mówiąc
ścisłej, wyobrażeń ugruntowujących tę prawomocność".
Terminy „zimne" - „gorące" można odnieść nie tylko do okresów
historycznych, ale i do całych społeczeństw. Tak robi Lcvi-Strauss
w rozmowie z Gcorgescm Charbonniercm; społeczeństwami „zim­
nymi" nazywa społeczności pierwotne, które mają tendencję do

niezmienności. „Gorące" natomiast są silnie zhierarchizowane społe­
czeństwa współczesne czyniące historię motorem swojego rozwoju.
W takim razie, tego typu nadzieja i pamięć zbiorowa, o której pisze
Bronisław Baczko, w społecznościach pierwotnych nie istnieje (na co
zresztą sam autor w pewnym miejscu zwraca uwagę). „Wyobrażenia
społeczne" okazują się być kategorią przydatną przede wszystkim do
opisu nowożytnych społeczeństw europejskich. Sama postawa badacza
- historyka wyobrażeń jest z rozwojem tych społeczeństw silnie
związana. Można sądzić, że punktem wyjścia są w tej książce
doświadczenia X X wieku, wieku ideologii, propagandy i totalitaryzmu.
Punktem dojścia natomiast jest ich intelektualne sproblematyzowanie,
takie, które polem może być również użyte do analizy innych sytuacji.
Sposoby sprawowania i obalania władzy, ustanawiania i zmieniania
porządku społecznego, manipulowania życiem społecznym - o lym
ostatecznie la książka mówi nam najwięcej. „Sprawowanie władzy
- czytamy - zwłaszcza władzy politycznej, dokonuje się poprzez
wyobraźnię zbiorową. Sprawowanie władzy symbolicznej nie znaczy
bynajmniej dodawania do władzy «rzeczywistej» elementu iluzji, lecz
podwajanie i umacnianie faktycznej dominacji skutkiem przywłasz­
czenia symboli, połączenia stosunków sensu i siły."
Wyostrzam na koniec moje odczytanie propozycji Baczki. Wyob­
rażenia społeczne nie ustanawiają sensu świata, mogą natomiast
ustanawiać władzę. Mogą stać się narzędziem, instrumentem manipula­
cji. W tym sensie są kategorią dużo węższą niż na przykład „mapa
świata" , którą Aron Guriewicz opisywał w Kategoriach kultur,średniowiecznej jako „uniwersalne, obowiązujące cale społeczeństwo
pojęcia i wyobrażenia, bez których tworzenie jakichkolwiek idei, teorii,
koncepcji czy systemów filozoficznych, estetycznych, politycznych lub
religijnych jest niemożliwe". M a p a ś w i a t a jcsl w dużym stopniu
mc uświadamiana, a ostateczny kształt nadaje jej historyk, który ją
opisuje. Wyobrażenia społeczne jako narzędzie propagandy mogą być
uświadamiane, wymyślane i narzucane innym. Można powiedzieć, że
zadaniem takich zinstrumentalizowanych wyobrażeń jest umieszczenie
na „mapie świata" własnej sialki współrzędnych. Ale jest to zadanie
niewykonalne.
Wyobrażenia społeczne nie są w stanie zawładnąć do końca prze­
strzenią życia codziennego . a jako kategoria badawcza nie mogą go
wyczerpująco opisać. Pozwalają jednak inaczej spojrzeć na szereg
wydarzeń z naszej historii. Zwłaszcza na wiek X X . który pełen był
złudzeń co do możliwej całkowitej spójności między ideami a obrazami,
co do człowieka rzeczywistego i przejrzystego społeczeństwa, co do
rzeczywistości, w której „wszystkie zgromadzone obrazy są znakami
odsyłającymi do jednego tylko przedmiotu znaczonego, jakim jesl
społeczeństwo globalne". I pełen byl okrucieństwa w ich urzeczywist­
nianiu.

97

�Mariusz Czubaj: Elitarność jako wyobrażenie społeczne
Andrzej Zajączkowski, Elity urodzenia,

Książka jest dziełem autora charakteryzującego się antropologicz­
nym stylem myślenia. Określenie to nie odsyła do żadnej konkretnej
metodologii, zawiera się w nim natomiast metodyczna rezygnacja
z metanaukowej refleksji. Wiadomo zresztą, że statyczne, oderwane od
życia szlifowanie kategorii interpretacyjnych doprowadziło w ślepy
zaułek Naukowo, teorię kultury Bronisława Malinowskiego i uniwersal­
ny m i t e m Lćvi-Slraussa. Styl antropologiczny tymczasem określa
postawę znoszenia tradycyjnego dystansu między podmiotem i przed­
miotem badania. Szczególnie gdy tym drugim staje się kultura trak­
towana jako całościowa kreacja ludzka
Zestawmy dwie książki wprowadzające w zagadnienie nauk społecz­
nych: klasyczną pracę Jana Szczepańskiego oraz Rzeczy o socjologii
Andrzeja Zajączkowskiego. Dla autora Elementarnych pojęć socjologii
społeczeństwo ludzkie jest częścią przyrody: „rozwinęło się ono w toku
ewolucji z. form społecznych istniejących w świecie zwierząt". Pojęcie
kultury zaś obejmuje ..ogół wytworów wytworzonych przez człowieka
w loku pracy dla zdobywania środków zaspokajania potrzeb". Stąd
naturalistyczna i materialistyczna hierarchizacja zagadnień: od przyrod­
niczych podsiaw życia społecznego przez ekonomię do kultury. Nato­
miast heurystyczna definicja Zajączkowskiego zakłada, iż swoistość
kultury kształtuje się w opozycji do biologii: „przez kulturę rozumieć
będziemy wszelkie atrybuty zbiorowego życia ludzi, czyli to, co jest
życia tego czynnikiem towarzyszącym, ale nie jest nim samym".
W Elitach urodzenia Andrzej Zajączkowski przyjmuje perspektywę
antropologiczną. Nie zajmuje się genezą powstawania warstw wyższych
i analizą faktów historycznych decydujących o przekształceniach
społecznych. Podkreśla: „struktury społeczne nic występują w ode­
rwaniu od kontekstu kulturowego", który obejmuje ..zachowania
wyznaczone przez, różnego rzędu wartości kulturowe, charakterystycz­
ne dla danej zbiorowości, grupy etnicznej, narodu itd."
W jaki sposób zdefiniowano tytułową kategorię? Jej mianem autor
określa zbiorowość ludzką ponadrodową i ponadklasową. w pełni
ukształtowaną w społeczeństwie stanowym, dla której wartość naczelną
stanowi urodzenie. Spośród dwóch typów uprz.ywilejowań - osiąg­
niętego i przypisanego - bardziej poważany jest ten drugi, związany
z narodzinami z wywyższonych rodziców, a nie z własną działalnością
konkretnego człowieka. Autor Elit urodzenia analizuje szczegółowo
i precyzyjnie losy dobrze urodzonych we Francji, Anglii. Rosji i Polsce.

98

Semper, Warszawa

1993

Nie będę rekonstruował myśli autora, ograniczę się do paru u * j .
odnoszących się do głównego problemu.
W jaki sposób i w jakiej sytuacji urodzenie staje się wartościii
W społeczeństwie stanowym, nie zamkniętym wprawdzie, ale doj^
dobrze domkniętym, z wyznaczonymi pozycjami i określoną hierarchią
narodziny nie są traktowane jako fakt z osobistej biografii. Moim
powiedzieć, że elitaryzm kulturowy w tym społeczeństwie jest silnjjj.
szy od egalitaryzmu biologicznego: to, że w danej kulturze ludzie rorJa
się mniej więcej tacy sami, nie jest artykułowane. Składnikiem
świadomości potocznej i ideologicznych uzasadnień staje się przekoranie o ustanowionym porządku świata - potwierdzanym tylko, a nit
zmienianym przez kolejne narodziny. Wrażliwość nie jest indywidualni
dyspozycją psychiczną, lecz podlega kulturze. W strukturze stanowo
nie ma dzieci - są mali szlachcice, mieszczanie i chłopi. Nie nu
jednostek - są przodkowie i potomkowie. Kategoria „elity urodzenia"
systematyzuje świat nie tylko tym, którzy do niej należą, określa także
to, co sytuuje się na zewnątrz, wyznacza podstawową antropologiczna
opozycję między „nami" i „nimi". Urodzenie traktowane jako wartość
zapewnia zatem ład stanowy.
Dobre urodzenie ma wartość wymierną, doświadczaną prawnie
i ekonomicznie. Właśnie dbałość o stanowy porządek powodowała
wprowadzanie przepisów ograniczających wpływy świeżo nobilitowa­
nych. Dla polskiej szlachty o statusie osiągniętym wprowadzono ra
przykład skartabelat - zasadę korzystania z pełni praw szlacheckich
w trzecim pokoleniu.
Na elity urodzenia można spojrzeć jeszcze inaczej. Jak w Wyob
rażeniach społecznych pisze Bronisław Baczko. „wyobrażenia społecz­
no opierają się na symbolice, będącej jednocześnie tworzywem i in­
strumentem". Symbol zatem „wprowadza wartości oraz kształtuje
jednostkowe i zbiorowe zachowanie" Widziana w ten sposób wartość
urodzenia stanowi podłoże subtelnej i wielostopniowej komunikacji
w kulturze. Tak więc prawo do noszenia szpady, kurka na dachu
swojego dworu, lawy w kościele po stronie Ewangelii są podstawowymi
wyróżnikami szlacheckości we Francji, przysługują każdemu reprezen­
tantowi stanu, są symbolami zwróconymi na zewnątrz, które wprowa­
dzają dystans między elitę a pospólstwo. Komunikacja jest w rzeczywis­
tości wielostopniowa: różnicowanie występuje bowiem również*
rębie stanu dobrze urodzonych, na przykład w postaci

�zaszczytów Luwru" gwarantujących parom prawo do wjeżdżania na
królewski dziedziniec, a ich żonom - prawo taboretu. Wyróżnikiem
ewnątrzslanowym w Polsce było między innymi posiadanie rąkudajgtch - sluzqcych szlacheckich, którym podawano rękę. Wszystkie
ymicnione przywileje pozwalają określić pozycję dobrze urodzonego
(wyznaczają przestrzeń społeczną wokół niego. Par Francji obdarzony
zaszczytami Luwru" nie określa się już wobec nie-szlachly. Do­
strzeganą realnością społeczną jest dla niego dopiero stan szlachecki.
Zaszczyty pozwalają zatem uznawać się wzajemnie królowi i odwiecz­
nie nobilitowanym. Posługując się pojęciami Nauk o kulturze Floriana
Znanieckiego można powiedzieć, że wyobrażenia społeczne tworzą ład
jksjonormatywny wokół wartości urodzenia i normy prestiżu realizo­
wanej za pomocą symboli. Inne wartości - na przykład honor - są
szczegółowymi właściwościami takiego ładu.
Dążenie do utrzymania prestiżu przypomina balansowanie na linie,
wymagające asekuracji. Asekuracji takiej dostarcza mitologizacja
czasu. „Wydarzenia - pisze Bronisław Baczko - liczą się często mniej
niż zrodzone przez nie istniejące ich ramy przedstawienia wyobraźni."
pomysły mitologizacji własnego pochodzenia bywały doprawdy różne:
polska szlachta wywodziła się bądź to od Lecha, bądź (na Litwie) od
Palemona lub Jafcta. Sarmacka geneza należy i dziś do potocznej
wiedzy historycznej. Cykliczny czas mitologiczny sprawia, że kolejne
narodziny podkreślają nic tyle przedłużenie linii, ale ciągłość rodu; są
powrotem do praszczura, odnawiają przeszłość. Warto przy tej okazji
w

w

postawić pytanie, czy idylla ziemiańskiej szczęśliwości wiązała się
tylko z cyklicznością natury? C z y też odegrała tu jakąś rolę mitologiza­
cja pochodzenia?
Warto dodać, że dwoistość struktury społecznej szlachty (należącej
do jednej stanu, lecz zróżnicowanej klasowo) wpłynęła na powstawanie
rodowych legend i poszukiwanie historycznych przodków. Tak więc
Pacowie wywodzili się od Pazzich, Poniatowscy - od Torcllich.
Przykłady te są jeszcze jedną ilustracją wewnątrzstanowego dążenia do
prestiżu opartego na wartości urodzenia.
Wiadomo, przynajmniej od czasów wyłożenia tej tezy wprost przez
Jacques'a Le Goffa. że struktury czasowe są jednocześnie strukturami
mentalnymi. Andrzej Zajączkowski pokazuje, jak wraz z rozwojem
przemysłowym, upadkiem fcudalizmu i rozwojem burżuazji niweluje
się różnica między statusem osiągniętym i przypisanym i w jaki sposób
przynależność do elity staje się sprawą osobistą. Pokazuje leż, choć nie
wprost, jak wyobrażenia o rodowych początkach ustępują pragmatycz­
nej linearności. Tym przekształceniom sprzyja proces indywidualizacji
sprzyjający powstawaniu elit nowego typu: finansowych, politycznych
i biurokratycznych - o wiele mniej stabilnych, niż bywało to dawniej.
Nic nie wyrównuje się wolniej niż powierzchnia obyczajów - mawiał
dziewiętnastowieczny pisarz i polityk francuski (należący zresztą do
dobrze urodzonych). Elitom wspólna pozostała „dążność do dystan­
sowania się (...) od nie-elity" - nawet za cenę posądzeń o „zastępcze
próżnowanie" lub pustą teatralizację.

P a w e ł Maciejko: Rytm m i t ó w
Joseph Campbell, Potęga

mitu. Rozmowy

Billa Moyersa

z Josephem

Campbellem.

Opracowała Betty Sue Flowers, „Znak", Kraków 1994
Dogmatem współczesnej antropologii stało się przeświadczenie, że
nie można stworzyć mitu - podobnie jak nie można wymyślić religii,
dokonać pełnej i wyczerpującej interpretacji symbolu, wyliczyć wszyst­
kich wcieleń archetypu. Mówi się. że tworzenie pojęte być może jedynie
jako realizacja uprzedniego zamysłu, urzeczywistnienie intencji twórcy
czy też-aktualizacja idei zawartej in potentia w jego umyśle. U podstaw
tworzenia leży dychotomia bytu i powinności, rzeczywistego i moż­
liwego; oś projektu mitycznego natomiast stanowić ma właśnie brak
owej dychotomii. Skoro - jak chce Eliade - wszystkie mity są mitami
początku, to niepodobna wyobrazić sobie początku mitu: zakładałoby to
istnienie warstwy świadomości bardziej pierwotnej niż on sam, sensu
bardziej źródłowego niż sens mityczny, języka zdolnego opisać świat
przed narodzinami języka.
Mity są jednak tworzone. Nic jako sens, jako język ani jako symbol.
Powstają jako r y t m . harmonia mikro- i makrokosmosu. Książka
Josepha Campbella nosi lylul Potęga mitu - tytuł rysuje horyzont
namysłu, wyznacza pole możliwych pytań i odpowiedzi. Źródłowym
określeniem mitu nie ma być jego domagające się zdekodowania
znaczenie ani funkcja w życiu społeczności, lecz. jego s i ł a - twórcza

moc pozwalająca mu odradzać się w niezliczonych formach. Właściwe
rozumienie musi być rozumieniem mitu żywego: mit martwy - upo­
staciowany w sensach dostępnych porządkującemu oglądowi - nie jest
żadnym mitem, lecz jedynie pustą skorupą mityczności, czczą ideo
logią. We wcześniejszej książce - The Masks &lt;&gt;f GIHI - Campbell
odróżnia dwa wymiary mitu: tradycjonal i styczny i kreatywny. Pierwszy
uobecnia się w rytuałach wspólnoty, podczas których zadaniem jedno­
stki jest odnalezienie przypadającego jej miejsca w większej całości
- moralnej, religijnej czy politycznej. Drugi wymiar odwraca ów
porządek: jego podstawę stanowi indywidualne doświadczenie - droga
bohatera - które przekształca zastane schematy, funduje całkowicie
nową sytuację, ustanawia rytuał miast go odtwarzać.
Gdy kreatywny aspekt mitu ginie - umiera leż sam mit. Współczes­
ność określa formuła Maxa Webera mówiąca o „odczarowaniu świata".
Formuła la nic dotyka jednak mitu - dotyka magii. Magia - to próba
podporządkowania natury człowiekowi, mil - próba pojednania czło­
wieka z naturą. Cywilizacyjny rozwój Zachodu był w istocie - podług
Campbella - walką świata magicznego z mitycznym, wojną z naturą
w imię stworzenia natury drugiej. „W dziewiętnastym wieku uczeni

99

�uważali mitologię i rytuał za próby podporządkowania natury człowie­
kowi. Ale to jest magia, nie mitologia ani religia. Religie natury maja na
celu nie poddanie przyrody człowiekowi, ale dopomożenie mu w osiąg­
nięciu z nią zgody. Jeśli jednak uważasz naturę za złą, nie żyjesz z nią
w zgodzie; poddajesz ją sobie albo tego próbujesz, i stąd się biorą
napięcia, niepokój, wycinanie lasów, unicestwianie plemion tubyl­
czych." Świat, w którym żyjemy ugruntowany został na fundamencie
magii: jej nowoczesnym imieniem jest technika - przekonanie, że
jedynym istotnym problemem jest dobór odpowiedniej metody dojścia
do zadanego celu, który sam nie podlega refleksji ni weryfikacji, tryumf
przyczynowości nad ideologią.
Magia buduje schemat tak ogólny, że konkretne życie można weri
wpisać jedynie za cenę utraty samej jego konkretności. Mit jednak jest
czymś dokładnie odwrotnym. Miły bowiem - powie Campbell - ,,na
pierwszym poziomie życiowym i strukturalnym oferują wzorce życia.
Ale te wzorce muszą być dostosowane do czasu, w którym żyjesz,
a nasze czasy zmieniają się tak szybko, że lo. co było dobre pięćdziesiąt
lat temu, nie jest dobre już dzisiaj. [...] Porządek moralny nadążać musi
za moralnymi potrzebami wspólnego życia, a tego właśnie nie potrafimy
robić. [...] Cofając się w przeszłość zrywasz kontakt z rytmem historii".
Jeśli więc w ogóle mówić można o upadku mitu. który głoszą rozmaite
krytyki kultury, to w istocie polega on na separacji obydwu jego
wymiarów spowodowanej, co ważne, atrofią wymiaru drugiego - po­
rządku kreacji, nie zaś dostosowania.
Pojedynczy człowiek nie jest już - ani być nie chce - bohaterem
w tym sensie, w jakim używa tego słowa Campbell: nie pragnie być lym,
który przenosi swe osobiste doświadczenie w sferę doświadczenia już
rozpoznanego, otwierając tym samym nowe możliwości dla całej
wspólnoty. Współczesny człowiek jesl izolowanym indywiduum - dąży
do posiadania, ograniczania swego własnego doświadczenia tak, by
było ono niezrozumiałe i niedostępne dla nikogo poza nim samym.
Snmoograniczcnic to widać najwyraźniej bodaj w zaniku mitologii
osobistych: załamanie wszelkich mitów kolektywnych spowodowane
jest przede wszystkim brakiem codziennych rytuałów umożliwiających
nadawanie sensu każdemu poszczególnemu działaniu - bez jednoczes­
nej utraty jego poszczególności. Oderwany od kreatywnego, tradycjonalistyczny aspekt mitu wyradza się tworząc ideologie: bezosobowe
konstrukty, które wciągają odseparowane jednostki w sieć sztywnych
i bezlitosnych mechanizmów.
Inaczej mówiąc: upadek mitu dokonał się. gdyż istniejące mitologie
kolektywne były nie nadmiernie ogólne i wszechobecne, ale zbyt wąskie
- dotyczyły jednego tylko regionu, grupy, narodu, religii
Każda
mitologia ukształtowała się w obrębie pewnej społeczności, w za­
mkniętym polu. Następnie one zderzają się ze sobą, wchodzą ze sobą
w kontakt i stapiają się, i w ten sposób otrzymujesz mitologię bardziej
złożoną. Ale dzisiaj nie ma granic. Dzisiaj jedyną prawdziwą mitologią
jesl mitologia planetarna - a takiej nie mamy." Mitologia la musi się
dopiero narodzić. Jak jest to możliwe? Campbell przywołuje ukute
w Primitwe Mythology pojęcie „strefy mitogenetycznej": pierwotnie
strefę taką stanowiło plemię, później naród, rasa, wreszcie krąg

kulturowy czy cywilizacyjny. Współcześnie jednak nie ma już żywych
wspólnot - ż y w e są jedynie jednostki. I tylko dzięki tym jednostkom
mitologia może odnaleźć właściwe jej miejsce.
Jeszcze raz: jedyną szansą dla mitu jest mit osobisty, rytuał
codzienności. Na czym jednak polegać ma ó w rytuał? W jaki sposób
ufundować na micie pojedyncze istnienie, nie pozbawiając go zarazem
niepowtarzalności? Mitologia ma być pojednaniem ludzkości z naturą...
Mitologia osobista jest więc - przede wszystkim - pojednaniem
człowieka z jego własnym ciałem: „mit jest przejawieniem się w obra­
zach symbolicznych, metaforycznych, energii organów ciała pozo­
stających we wzajemnym konflikcie. Jeden organ chce tego, drugi
- czegoś innego. Jednym z tych organów jest mózg". On to właśnie
odpowiedzialny jest za binarne podziały znaczące naszą współczesność:
antynomie sensu i nonsensu, prawdy i fałszu. Także - dobra i zła. Mit
- m ó w i Campbell -stoi poza tymi podziałami: „trzeba z powrolem zająć
stanowisko takie jak w Raju, zanim zaczęliśmy myśleć w kategoriach
dobra i zła". I gdzie indziej: „Powiada się, że tym czego poszukujemy,
jest sens życia. Otóż nie sądzę, abyśmy szukali właśnie tego. Myślę, że
tym, o co nam chodzi, jest doświadczenie życia jako takiego, lak, by
nasze realne przeżycia na płaszczyźnie czysto fizycznej wywołały
rezonans w głębi naszej najbardziej wewnętrznej istoty i rzeczywistości,
byśmy naprawdę doznali upojenia faktem życia". Mitologia pragnie
zjednoczyć te części świata, które zostały rozdzielone, czy raczej
- unicestwić wszelki pozór tego rozdzielenia, dotrzeć do wspólnej
postawy wszystkich bytów.
Warto tu może wspomnieć o jednej rzeczy: nie ma - zdaniem
Campbclla - czegoś takiego jak m i l g r z e c h u . Grzech jest - ściśle
rzecz ujmując - anty-mitem, niszczycielem milu czy leż - powracając
do wcześniejszej terminologii - wyobrażeniem magicznym raczej niż
mitologicznym. Grzech mówi bowiem o radykalnej separacji, mit
- o możliwym pojednaniu. Grzech jest dysonansem w muzyce sfer, mit
- zgodnym współbrzmieniem. „Religia to naprawdę coś w rodzaju
drugiego łona. Jej zadaniem jesl doprowadzić tę nadzwyczaj skom­
plikowaną istotę, jaką jest człowiek, do dojrzałości, czyli do samodziel­
ności w postępowaniu, do kierowania się własnymi motywacjami. Ale
myśl o grzechu czyni z ciebie niewolnika na całe życic." Cóż jednak
znaczy „samodzielność w postępowaniu" czy też „własne motywacje"?
Nie oznacza to - bynajmniej - oddalenia i separacji. Oznacza coś
zupełnie innego: współtworzenie ludzkiej wspólnoty, współbycie z in­
nymi. Grzech, o którym pisze Campbell, tworzy w istocie pozór, iż
konkretne znaczy izolowane. Nie jest to prawdą: rzeczywisty konkret
możliwy jest nic w oderwaniu, lecz w dialogu.
Dialog jest zresztą ulubioną formą wypowiedzi Campbella - większa
część jego twórczości to nic innego jak zapisy rozmów. Potęga mitu
powstała w oparciu o telewizyjny wywiad - jest nic tyko wykładem
poglądów jej autora, lecz także świadectwem roli, jaką pełnił on
w amerykańskiej kulturze. Roli po trosze guru, po trosze kaznodziei,
„urzędowego" interpretatora „mitycznych" wątków współczesnego
świala. Więcej nawet: przewodnika po New Age.

Iwona Kurz: POP-mitologie
Mitologie popularne.
Szkice z antropologii
współczesności.
P o d redakcją Dariusza C z a i , Universitas, Kraków 1994
Autorzy zamieszczonych w zbiorze Mitologie popularne szkiców
potwierdzają przemianę, jaka dokonała się wewnątrz antropologii
kultury. W ostatnich latach jej jawnym polem zainteresowań stalą się
współczesna kultura popularna. To pojęcie sprawia trudność. Nie tyle
chodzi (u o kłopot z definicją, co o emocjonalną aurę, jaka towarzyszy
jej przedmiotowi. Kultura popularna, niegdyś wstydliwie egzystowała
na peryferiach badawczych, tymczasem, jak deklaruje Dariusz Czaja,
który Mitologie popularne przygotował, należy się kulturze popularnej
i dobre słowo, i rzetelny opis. W rozumieniu redaktora antologii oznacza
ona mc tylko to, co powszechne (szczególnie w dobie przekazów
masowych), ale też lo, co spontaniczne i żywe. Bliska jest w tym
kulturze ludowej i jak ona stanowi „niejawny poziom świadomości
zbiorowej, miejsce współistnienia różnych systemów kulturowych,
przestrzeń przejawiania się odległych historycznie treści kultury, obszar
kulturowej pamięci".
Ta zmiana w nacechowaniu pojęcia wspólwystępujc tu z - szerszym
i donioślejszym - zwrotem w postawie antropologicznej. Kieruje on
uwagę na kulturę własną, wewnątrz niej odkrywa myśl
nieoswojoną.

100

wymaga od nas zdziwienia samymi sobą. Takie ujęcie nie jest zupełna,
nowością w etnologii: Czaja przywołuje nazwiska Bataille'a, Caillots,
a także pierwszych surrealistńw. Mitolagie popularne mają też podobna
do surrealistycznego kolażu formę. Mieszają się tu tematy, problemy
i style, często kontrastują ze sobą postawy i opinie. Teksty obejmują
wiele fenomenów kultury współczesnej - dotyczą reklamy, jej ikono­
grafii i sposobu oddziaływania, wzorców fabularnych serialu tclewizyj;
nego i opowieści fantasy, świętości komputera, ale też ikonografii
magazynów erotycznych czy roli Pałacu Kultury i Nauki w krajobrazie
Warszawy i krajobrazie mentalnym jej mieszkańców. Oprócz stawia­
nych wprost, wiele zagadnień pojawia się na marginesie, mimochodem,
można wręcz zestawić katalog tematów gotowych do podobnej analizyUwaga autorów skupia się na niewielkim wycinku rzeczywistości, by°*
każdego z drobnych przejawów codzienności przejść do szerszej
perspektywy współczesnej kultury, a ściślej - mitologii. Fragme"'
taryczność ujęcia sprawia, że książka mimowolnie oddaje pewie»
aspekt naszej współczesności. Andrzej Muszyński w analizie reklam
Beneltona pisze o tym, za Sonlag: „Świat przekształca się w serię lu "
2

0

�nołączonych elementów, ulega atomizacji. W zamian za utratę wrażenia
spoistości, zyskujemy przekonanie o jego zagadkowości". Nie dotyczy
10 jednak tylko fotografii i przekaźników audiowizualnych, choć jest dla
nich najbardziej charakterystyczne. Tendencja ta znajduje potwier­
dzenie w sporej ostatnio liczbie publikacji naukowych, które maja formę
zbioru szkiców jednego lub kilku autorów. Koresponduje to leż z ważną
cecha. ja^a mitologiom współczesnym przypisuje Barthes. W swojej
definicji z początku lat siedemdziesiątych, zauważa on, że mit dzisiaj
przestał być fabularną opowieścią, a stanowi raczej zbiór skojarzeń
i stereotypów słabo powiązanych. Stereotyp zaś to mocno okrojony
symbol, ślad po sacrum, najprostszy budulec światopoglądu potocz­
nego „To, co w micie i symbolu jest tajemnicze i irracjonalne, głębokie,
w stereotypie zostaje wyjaśnione, przełożone na pojęcia, zracjonalizo­
wane" - pisze Zbigniew Benedyktowicz. Raj na przykład redukuje się
do miejsca wiecznej szczęśliwości, utopii osiągalnej - bo wymiernej,
wyznaczonej w cenie rajskiego produktu (reklama batonika Bounty czy
samochodu). Według Eliadego, „na wszystkich poziomach ludzkiego
doświadczenia, nawet łych najbardziej prostych, archetyp nadal nadaje
wartość egzystencji i tworzy wartości kulturowe". Ta myśl zdaje się
przyświecać większości autorów prezentowanych lekslów.
Ten obraz dzisiejszej mitologii wydaje się jednak niepełny. Jak
zauważa Ludwik Stomma, w poszukiwaniu odwiecznego nie można
zapominać o tym, co zmienne, zdeterminowane społecznie. Językowe
i wizualne kalki, którymi przemawiają do nas dawne symbole, to już
metajęzyk, system nabudowany na innym. Trudno też problem nowych
technologii i przekaźników sprowadzić do tego, że „zajmują one dobrze

wygrzane przez poprzedników miejsca i pomagają człowiekowi pozo­
stać sobą".
Tym, co zbliża mitologie popularne do wyobrażeń społecznych, jest
także perspektywa poznawcza. Fenomeny kultury popularnej rzadko są
przyjmowane do wiadomości, nieuświadamiane oddziałują raczej jak
apele emocjonalne. Potwierdza to pewną - w istocie odwieczną - cechę
myślenia ludzkiego. Za Aronsoncm można ją nazwać skąpstwem
poznawczym - człowiek szuka tego, co znane i oswojone, rzadko
w decyzjach kierując się racjonalnym „winien i ma". Paradoksalnie,
chętniej odpowiada nawet na bodźce hiperrealne niż na realne („przerealnione", chciałoby się powiedzieć, nienaturalne zdjęcia reklamowe
i katalogowe). To „poszukiwanie znanego" prowokuje do wyrażenia
jeszcze jednej wątpliwości - na ile „znane" oznacza dzisiaj to, co
związane z. sacrum, na ile już tylko to, co oswojone przez telewizję?
Te pytania jednak - istotne, jak sądzę, dla kultury współczesnej
- potwierdzają, że analiza kultury popularnej jest ważna i cenna
poznawczo. Mitologie popularne są lego świadectwem, choć syg­
nalizują - jak pisałam - przemianę szerszą. Postawione obok Potęgi
mitu Campbella czy Wyobrażeń społecznych Baczki oznaczają zwrot ku
codzienności, ku temu, jak mit i jaki mil kształtuje doświadczenie
potoczne. Z drugiej strony, podobnie jak coraz częstsze próby budowa­
nia społeczności lokalnych - Małych Itak - książka mieści się w ramach
antropologii, która odbiorcy pozwala określić swoje miejsce we własnej
kulturze. To ogromny obszar badawczy, jeszcze chaotyczny, mało
precyzyjnie określony. Stąd też ryzyko, że antropologia pop-kultury
może się stać pop-antropologią.

Robert Sankowski: Kino, telewizja i co dalej?
Po kinie?..., wybór, w p r o w a d z e n i e i o p r a c o w a n i e
Andrzej G w ó d ź , K r a k ó w 1994, s. 3 0 4
Przeszło rok temu brytyjska prasa i telewizja zwróciły uwagę na
gwałtownie rosnącą od jakiegoś czasu wśród młodzieży popularność
gier elektronicznych. „Czy gry wideo zastąpią rock'n'rolla?" - pytali
dziennikarze popularnych pism i audycji telewizyjnych. I mieli ku temu
powody. Okazało się. że młodzi Brytyjczycy odwrócili się w znacznej
mierze od muzyki rozrywkowej i większą część wolnego czasu spędzają
przed ekranem telewizora z joystickiem w ręku. a od nowości płytowych
bardziej interesują ich kolejne wersje gier przygodowych. Ta fascynacja
elektroniczną rozrywką wytworzyła nawet nowy typ subkultury. Zwo­
lennicy gier stworzyli własne kluby, wydawali pisma, organizowali
zjazdy...
Z pozoru to tylko błaha ciekawostka, która mogła zainteresować
czytelników pism brukowych. W rzeczywistości mamy do czynienia
zjednym z wielu świadectw technologicznej i - może przede wszystkim
-kulturowej zmiany (rewolucji?), klóra dokonuje się w naszych oczach.
Media elektroniczne skutecznie zawładnęły rzeczywistością. Przestały
być jedynie narzędziem pracy czy źródłem rozrywki. Nic są czymś
nowym, niezwykłym. Nie są dodatkiem do otaczającego świata. Siały
się jego częścią. Przesiały też być środkiem komunikacji. Stały się
p o ś r e d n i k i e m niezbędnym do interpretacji świata zewnętrznego.
A może raczej do przyswajania pewnej wersji zinterpretowanego już
świata. Tym samym bezpowrotnie skończyła się epoka supremacji kina
oraz układu komunikacyjnego przez nie wytworzonego.
Złego założenia wychodzi autor antologii Po kinie?, a także aulorzy
zamieszczonych w niej lekstów. „Choć «czerń» kina [...] istnieje nadal li
zapewne długo jeszcze istnieć będzie) - pisze Gwóźdź we Wprowadzęm - to przecież swe imaginacje dzielić ona musi dziś już nie tylko (jak
'n było jeszcze na początku lat siedemdziesiątych) z wszędobylskością
•elewizyjnej ikonosfery, lecz nadlo z wieloma innymi praktykami
oralnymi. Wszystkie one - każda na swój sposób wymazują
bezwzględnie «tańczący promień projektora», zastępując go własnymi
Porządkami przedstawieniowymi i mentalnymi."
Zdaniem Gwoździa, wiedza o środkach masowego komunikowania
tniala do tej pory w Polsce ograniczony zasiąg dyscyplinarny i wąski,
Poliiologiczno-socjologiczny profil. Stąd „intencją proponowanego
*yboru jest przełamanie owego milczenia wokół tzw. nowych mediów.
Przekaźników elektronicznych albo - jak wolą niektórzy - nowych
echnologii informacyjno-komunikacyjnych". To „przełamanie milzenia" oznacza tu przede wszystkim zmianę orientacji badawczej,
sozic odziedziczona po filmoznawstwic tekslocentryczność „starej"
"ryiyki ma być zastąpiona skierowaniem uwagi na procesy kullurowo"chniczne.
Z lym twierdzeniem Gwoździa trudno się nie zgodzić. Nauka
jncdiach rzeczywiście obciążona jest w Polsce tradycją filmoznawczą.
T^ażona jest również filmoznawczą terminologią. Zresztą, skoro
*a o terminologii, nie do końca wiadomo nawel. jak nazywa się
nawiana tu dziedzina wiedzy. G w ó ź d ź na przykład używa zamiennie
L

kilku terminów: wiedza o komunikowaniu masowym, wiedza o środ­
kach masowego przekazu, teoria mediów. Sprecyzować warto by
również, jakie właściwie media powinny nas tu interesować.
Tę akurat wątpliwość Gwóźdź stara się rozwiać już we Wprowadze­
niu. „Pojęcie nowych mediów - pisze - odnoszę do tych wszystkich
elektronicznych środków przekazu, klóre nastąpiły po telewizji (pierw­
szym masowym przekaźniku elektronicznym), wykorzystują cyfrowe
(nieciągłe, oparte na opozycjach binarnych) kodowanie sygnału trans­
misji i utrwalania informacji w miejsce kodowania analogowego
(ciągłego, opartego na podobieństwie), przechowują wreszcie informa­
cje na nośniku magnetycznym, a nie - jak film czy tradycyjna fotografia
- na nośniku fotochemicznym [...] Należą tu: komputer jako swoiste
hipermedium [...] Nowe praktyki slarej telewizji (leletekst, wideoteksi,
gry telewizyjne, video on demand), wychodząca ze stadium doświad­
czeń telewizja wysokiej rozdzielczości, wideo, gry wideo czy wreszcie
pracująca na bazie cyfrowego wideo płyta wizyjna lub [...] tzw.
interaktywna płyta kompaktowa ( C D - Interactive). (...) W obrębie
nowych mediów sytuuje się na ogół także nowe (choć nadal analogowe)
kanały dystrybucji tradycyjnej telewizji (telewizja kablowa, satelitarna,
środowiskowa, płatna itd.)." To szczegółowe wyliczenie jednak mnoży
tylko kolejne wątpliwości. Oto bowiem Gwóźdź wymienia wśród
nowych mediów telewizję. Nie chodzi tu jednak o „typową" telewizję,
lecz o specyficzne, nowe formy jej funkcjonowania Ale na trzynaście
zamieszczonych w antologii tekstów temat telewizji, w mniej lub
bardziej bezpośredni sposób, podejmuje sześć, w lym trzy zajmują się
telewizją jak najbardziej tradycyjną. Czy jest w tym sprzeczność? Otóż
nie całkiem, ponieważ telewizja dziedziczy po kinie wiele technik
i nadal wykorzystuje analogowe metody kodowania i utrwalania
informacji. Nie jest przy tym jego bezpośrednią konsekwencją ani
kontynuacją.
W antologii znalazł się między innymi tekst Caselliego i Odina, gdzie
autorzy poddają analizie zachodzącą w telewizji zmianę sytuacji
komunikacyjnej: od układu tradycyjnego, gdzie widz jest jedynie
biernym odbiorcą, przechodzimy do sytuacji dialogowej. Żaden z tych
układów nie występuje dziś autonomicznie, oba koegzyslują ze sobą
Takich przykładów przenikania się (a m o ż e raczej ścierania) starych
i nowych praktyk komunikowania jest w telewizji więcej. Choć po
części wciąż pozostaje ona dlużniczką kina, jesl jednocześnie pierw­
szym nowym medium. Właśnie z lego powodu zasługuje na uwagę
I może dlatego tak dużo w antologii znalazło się tekstów właśnie
o telewizji, a zabrakło na przykład artykułów o C D - Interactive.
Zabrakło leż w końcu tekslu o rzeczywistości wirtualnej. A przecież to
dopiero one w pełni, jak chce Gwóźdź, nie tylko transportują znaczenia,
ale i dzięki sprzężeniu z umysłem wytwarzają nowe stany świadomoś­
ciowe.
We Wprowadzeniu Gwóźdź nazywa antologię „zaproszeniem do
wędrówki po mało u nas spenetrowanym obszarze wiedzy o komuniko-

101

�waniu masowym". Po kinie?... lo rzeczywiście swoiste zaproszenie do
wędrówki po rozmaitych zakresach problematyki. I lak tekst Norberta
Bolza Rozstanie z galaktyką Gutenberga jest analiza zmian, jakie
dokonały się w kulturze europejskiej w ciągu ostatnich dwustu lal
A obok niego znajdują się artykuły tak szczegółowe, jak tekst autorstwa
Gillian Skirrow Piekielna wizja: analiza gier wideo.
Z zamieszczonych w Po kinie?... artykułów nie wyłania się żadna
propozycja metodologiczna, żadna koncepcja umożliwiająca spójne,
całościowe ujęcie sygnalizowanej problematyki. Być może nic mogło

być inaczej. Nie takie jest w końcu zadanie antologii. A i zjawiska,
o których tu mowa, wydają się zbyt nowe i zbyt dynamicznym podlegają
przemianom. Zdaje sobie z lego sprawę Gwóźdź, gdy zastrzega, że
„antologia [...] nie rości sobie pretensji do ustalania ram dyscyplinarnych teorii mediów (nadto wybiórczy jest proponowany w niej repertuar
tekstów i dość szczególny ich zakres problematyki), co najwyżej
proponuje marszrutę, która mogłaby nas przybliżyć ku projektowi takiej
dyscypliny. Chodzi, krótko mówiąc, o wyzwolenie dyskusji...".

Aneta G ó r n i c k a - B o r a t y ń s k a : Zrozumieć egzystencję
Jolanta Brach-Czaina, Szczeliny

istnienia,

P a ń s t w o w y Instytut Wydawniczy, W a r s z a w a 1992

1. Nie spotkałam dotąd ani filozofii tak bliskiej życiowemu kon­
kretowi, ani tak uwznioślającego codzienność opisu świata, jak w Szcze­
linach istnienia Jolanty Brach-Czainy. Autorka mówi w tej książce nie
tylko we własnym imieniu, choć doświadczenie jednostki stanowi
kanwę tej filozoficznej opowieści. Mówi w imieniu pewnej wspólnoty.
Nic określa jej. wydaje się jednak oczywiste, że doświadczeniem
podstawowym ustanawiającym tę wspólnotę jest świadomość własnego
istnienia - umykającego w codzienność, ograniczonego czasowo,
zmierzającego nieuchronnie ku śmierci. Jednak nic tylko z powodu
odczuwania wspólnoty doświadczeń ogólnoludzkich ta książka wydała
mi się tak bliska. Intuicyjnie odebrałam ją jako wyznanie kobiety.
Sądzę, że nie mógłby jej napisać żaden mężczyzna. Piszę „sądzę", piszę
„intuicyjnie", gdyż. trudno będzie mi to udowodnić w języku dyskursywnym. Brach-Czaina nigdy przecież nic mówi wprost o swojej płci
ani o doświadczeniach z niej płynących.
Przyjęło się uważać, że kobieta znacznie bardziej potrzebuje kon­
kretu, jako że dużo głębiej zanurzona jest w codziennej egzystencji.
Jolanta Brach-Czaina świadomie wybiera konkret na przekór abstrakc­
jom, a odłamków powszechnego sensu poszukuje w najzwyklejszych,
najbardziej powszednich formach naszego istnienia. Spośród nich
wybiera kilka kluczowych - spotkanie z owocem wiśni, poród,
krzątaninę... Tylko istoty płci żeńskiej mogą rodzić i w paradygmacie
kultury ukształtowanym w dużym stopniu przez patriarchat lo kobiety
karmią i opiekują się przestrzenią domu - sprzątając, zmywając,
gotując.
2. Istnienie jest wartością - oto założenie wstępne i podstawowe.
„To, o czym chcę mówić - pisze autorka - dotyczy istnienia w postaci
egzystencjalnego konkretu, którym jest zarówno napotkany kamień, jak
i każdy z nas." T a bezpośrednia forma istnienia jest jedyną, o klórej
możemy mówić: tworząc abstrakcyjne systemy słyszymy jedynie
milczenie. „Myślę, że gdy filozofowie mówią z rozpaczą o milczeniu
bylu, wynika to z niezrozumienia mowy byiu, który nie zwraca się do
nas jako całość, lecz poprzez konkret egzystencjalny, drobiny znaczące.
To prawda, że zdolne są sugerować glos całości, ale zawsze dźwięczący
w drobinach istnienia." Ustanawianie i analizowanie obiektów egzys­
tencjalnych lo poznawanie swojej sytuacji bycia w świecie. Autorka
włącza się w pełni świadomie w nurt filzofii egzystencjalnej, sama
w kilku miejscach powołując się na Heideggera i Kierkegaarda. Jednak
codzienność, życie oswajane z dnia na dzień, u Heideggera jest
złudzeniem, usypia człowieka i zaciera poczucie obcości bytu. Tylko
niezwykłe okoliczności wytrącają człowieka z rutyny i mogą mu
przynieść zrozumienie istnienia. Troska, żeby użyć pojęcia języka
egzystencjalistów, zaciemnia i oddala Trwogę. Ta zaś jest poznaniem
Brach-Czaina jednuk pokazuje inną drogę. Celem jest poznanie
siebie. „Spotkanie z drobinami bytu, choć polega na udzieleniu im
uwagi, dotyczy naszego istnienia [...] Gdy próbujemy zrozumieć
przesłanie płynące ku nam od egzystencjalnego konkretu, ostatecznie
dochodzimy do rozumienia siebie." Poznanie lo osiągnąć można nic
żądając spotkania z bytem jako całością, lecz przez jego konkretne
emanacje. Inaczej - zrozumieć siebie można przez analizę swojego
bycia w świecie. Każde zdarzenie czy przedmiot jako obiekt egzystenc­
jalny ukazuje w omawianej książce uniwersalny sens istnienia. Codzien­
ność zaś, poddana nieustannej refleksji, nie ujawnia wobec nas
wrogości. „Skoro nasze istnienie przebiega głównie w doświadczeniu
potocznym, pośród czynności zwykłych, lo odmawiając im znaczenia
unieważniamy się sami." A jednak codzienne czynności, choć niedoce­
niane, są istotną walką. „Trzeba sprzątać. Usuwać. Każdego dnia od
nowa porządkować." Każdego dnia „Wstajemy. Myjemy się. Jemy
śniadanie. Pracujemy. Robimy zakupy. Przygotowujemy jedzenie.
Jemy. Zmywamy. Pracujemy". I tym samym podejmujemy wyzwanie
oparcia się nicości, wchłonięcia nas przez nią.
3. O porodzie mówi się często jako o rozwiązaniu. Kobieta oczekuje
rozwiązania, czasem w oczekiwanym terminie spodziewane rozwiąza­
nie nie nadchodzi. Rozwiązanie sugeruje zakończenie, oznacza też
wyzwolenie, pozbycie się więzów. U Brach-Czainy studium o egzysten-

102

cjalnym znaczeniu porodu niczego nie kończy, nie zamyka. Stan
inowi
jednak wątek kulminacyjny, znajduje się w centrum rozważań. Jest
ostatecznym momentem wstąpienia w istnienie. „Kula energii prze­
szywa rdzeń kręgosłupa rwąc w dół. Oddech przemienia się w krzyk.
Bolesna błyskawica. W dól. w dól, w świat. Odwrotny kierunek procesu
Przeciwne zadanie. Tu nie chodzi o oddalenie, lecz o przerwanie
izolacji. Chodzi o lo, by w istnienie wstąpić. Krzyk. Pot. Krew. Pełnia"
Poród to akt nie pozostawiający wyboru, nie dający możliwości
wycofania się, rezygnacji. Dokonując się, jest Rozwiązaniem. „Rodze­
nie jest świadectwem zgody, aktem bezwzględnie optującym u
wartością istnienia. Jest wyznaniem wiary w istnienie, potwierdzonym
w sposób najbardziej oczywisty, jakim jest wyłanianie kogoś z własi
ciała. Nic z gliny, nie z. cudzego żebra, lecz z siebie Kto
zaświadcza o niewygasłej wierze w sens bylu. Kto rodzi się,
warlość istnienia poświadcza." Poród egzystencjalny jako pot
dzenie wiary w sens i wartość istnienia opisywany jest przez of
realnego, fizycznego porodu. Uczestniczą w nim dwie istoty - ta,
rodzi, i ta która się rodzi. Pleć istoty „wyłaniającej kogoś z wł,
ciała" jest zdeterminowana przez prawa natury czy też - ol
w porządku istnienia.
Żywe próbuje rozedrzeć ciało
rozsadza je od środka
To ja jestem opasującym ciałem
Bramą światła (...)
To ja jestem jego Śliską drogą
Krwawą drogą iwiata
Ten fragment, proza w formie litanii, kończy się dwoma wi
kolędy: „Liii, liii, łaj. Niebieski Dziedzicu". Relacja między
się i rodzącą, a więc relacja macierzyństwa staje się sakralną inicj
w istnienie. Tylko akt narodziny oglądany z perspektywy matki
ostateczną zgodą na świat, akceptacją siebie i bytu.
4. Egzystencja człowieka składa się z powtórzeń. Wstajemy, je
pracujemy, sprzątamy, rodzimy się, umieramy. Prawo powtórzeni;
którego autorka nie formułuje explicite, jest stałe i niezmienne w każdej
ludzkiej przestrzeni i czasie. Za Kierkegaardcm umieszczę pojecie
powtórzenia w kontekście dwóch typów istnienia - estetycznej
i etycznego. „W estetycznym oglądzie świata - pisze Kierkegan
- powtórzenie jest błędem. Dla estety życie nic posiada ciągłości U
logiki. Jeżeli pragnie czegoś, to jedynie przyjemności, rzeczy pikant­
nych, zaskakujących, ciekawych [...] Esteta nic życzy sobie powtórzeni!
[...] Egzystencja etyczna podkreśla znaczenie ciągłości życia i wiernos"
sobie [...] Tylko raz można uwieść dziewczynę, lecz żonę można kocił
nieprzerwanie, dzień za dniem - i w ó w c z a s można powiedzieć, iż ży
się w powtórzeniu."' Człowiek etyczny to ten. który wybrał ciągło
i konkret życia. Dla niego codzienność nie jest nieznośną rutyna,, &lt;
objawianiem się wieczności. Jak podmiot książki Brach-Czainy, we
dzienności poszukuje sensu i wartości istnienia. Esteta natomiast wo
czuje się nienasycony i wciąż szuka nowych podniet. „CzIoW
etyczny pragnie każdej chwili, trywialnej na równi z porywającą,
cudowność chwili nie wypływa z jej poruszającej zawartości, '
wyłącznie stąd, źc została wybrana. [...] Dla człowieka etycziW
chwila napełnia się blaskiem wieczności, bo została
y
*
Podmiot, poszukujący w codzienności szczelin, ujawniających * J
istnienia, wybiera powtórzenie. Jest typem etycznym Nie sz*
niczego, co nowe. próbuje jedynie przekształcić konkrety w egzyt**
jalne obiekty, a więc wybrać jc. dostrzec, zapragnąć ich i wciąż na no*
ponawiać próbę poznania. W Szczelinach istnienia obowiązuje poelj*•
powtórzenia. Przez książkę przewijają się wciąż te same motywysame obiekty egzystencjalne poddane zostają analizie. Nawet w r
szczególnych akapitach autorka nie unika powtórzeń słów. Życie 0W_
na powtórzeniu ma ciągłość i sens. Jego wartość objawia się * ^
wtórzeniu.
w

1

!

PRZYPISY
Soren Kierkegaard Powtórzenie. Warszawa 1992
Tamże.

D r a l

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6772" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6752">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/95ef245cdf72595a618f95c4194d7ef3.pdf</src>
        <authentication>476b6a7fcddc995d7a2f459b5475631a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80630">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:822</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80631">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80632">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:756</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80633">
                <text>Recenzje i artykuły recenzyjne / ETNOGRAFIA POLSKA 1974 t.18 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80634">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1974 t.18 z.1, s.239-278</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80635">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80636">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80637">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="80638">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80639">
                <text>R E C E N Z J E

I

A R T Y K U Ł Y

R E C E N Z Y J N E

„Etnografia Polska", t. X V I I I : 1974 z. 1

Sławoj Szynkiewicz
BADANIA ETNOGRAFICZNE
W DEMOKRATYCZNEJ R E P U B L I C E WIETNAMU
A k t y w n o ś ć naukowa w kraju praktycznie ogarniętym w o j n ą od wielu lat,
bezustannie mobilizującym działania ludzkie i środki materialne dla w y s i ł k u mili­
tarnego, jest swego rodzaju ewenementem. Uwaga, jaką poświęca się w Wietnamie
P ó ł n o c n y m nauce, oświacie i publikacji w y n i k ó w badawczych, uzasadniona jest
nie tylko tradycyjnie utrwaloną pozycją wartości intelektualnych w ogólnym sy­
stemie wartości obowiązującym w Wietnamie. Tłumaczy ją też rola społeczna wszy­
stkich dziedzin kultury, praktycznie współgrająca z realizacją g ł ó w n e g o zadania
politycznego państwa, jakim jest przetrwanie kryzysu i rozwój.
Autor tych s ł ó w miał okazję zetknąć się na krótko z przejawami życia spo­
łecznego w Wietnamie, nie jest w i ę c zaskoczony znaczeniem p r z y w i ą z y w a n y m do
wszelkich form kultywowania zdolności umysłowych człowieka. W jednym w s z a k ż e
przyznaje s i ę do pełnego zadziwienia, a dotyczy ono zakresu badań etnograficz­
nych w DRW, intensywniej chyba rozwijanych niż w Polsce — pamiętając o wszel­
kich proporcjach różniących nasze kraje. Do tej porównawczej refleksji prowokuje
ilość czynnych i publikujących etnografów, którą można wyliczyć z wydanego nie­
dawno przeglądu stanu badań etnograficznych *. Wymieniono w nim 40 nazwisk
współczesnych autorów prac etnograficznych i etnohistorycznych, z pominięciem
specjalizacji folklorystycznej i etnolingwistycznej. Nie jest to z pewnością lista
pełna, gdyż nie włącza nawet wszystkich autorów esejów zamieszczonych w tym
samym tomie, co wspomniane opracowanie. Naszym zamiarem nie jest jednak
przeprowadzanie porównań, w istniejących warunkach najprawdopodobniej zawod­
nych, lecz wskazanie na kierunki i ciekawsze problemy badawcze poruszone w wy­
dawnictwach, które dotarły do nas z okazji Międzynarodowych Targów Książki
w r. 1972 . Są to nowsze pozycje z serii Studiów Wietnamskich, ukazującej s i ę
już od kilku lat w językach wietnamskim, francuskim i angielskim, obliczonej
na popularyzację za granicą ważniejszych osiągnięć nauki wietnamskiej. Z żalem
2

1

L e V a n H a o, Ethnological studies and researches in North Viet Nam,
[w:] Ethnographical
data vol. 1; Vietnamese Studies, nr 32, Hanoi 1972, s. 9-48.
Ethnographical
data; Agricultural
problems (3). Some technical
aspects,
Vietnamese Studies, nr 2:7, Hanoi 1971, ss. 286.
Należy tu w y m i e n i ć w kolejności następujące pozycje (na początku podaję
kolejny numer serii): 2 i 13 — Agricultural problems, vol. I i I I ; 10 — Vietnamese
women; 15 — Mountain regions and national minorities (ta pozycja wydana
w 1967 г., o pozostałych brak danych); 21 — Traditional Vietnam. Some historical
stages.
2

3

�240

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

przyznać trzeba, że nie są nam dostępne wcześniej wydane z tej serii tomy pozo­
stające w tematycznym związku z problematyką etnograficzną .
Terytorium D R W zamieszkują ponad 2 miliony 363 tysiące ludności należącej
do mniejszości narodowych (wg spisu z r. I960), co stanowi niemal 15°/o ogółu
mieszkańców. Składa się na nią 37 odrębnych grup mniejszościowych. Etnogra­
fowie wietnamscy uznali niedawno, że dwie spośród nich — należące do najlicz­
niejszych — Tay i Nung, tradycyjnie traktowane jako odrębne, należy klasyfiko­
w a ć wspólnie ze w z g l ę d u na znaczną bliskość ich kultury . Powstała w ten sposób
najliczniejsza w Wietnamie mniejszość Tay-Nung (818 tys. osób). Nie wydaje się,
by pogląd ten podzielali wszyscy badacze wietnamscy , tym bardziej że w e d ł u g
klasyfikacji językowej narodowości grupy Thai Tayowie należą do podgrupy połu­
dniowej, Nung zaś do centralnej .
W Wietnamie P ó ł n o c n y m utworzono w latach 1955 i 1956 dwie strefy auto­
nomiczne zamieszkałe w większości przez odrębne grupy narodowościowe — P ó ł nocno-Zachodnią i Viet Вас. Administracja tych stref zmierza do konsolidacji w ł a ­
dzy ludowej w rejonach górskich oraz do usuwania zakorzenionych instytucji
feudalnych. Postawiono sobie również istotny ze społecznego i politycznego punktu
widzenia cel gospodarczej integracji owych rejonów z resztą kraju. Realizuje się
go poprzez kolektywizację rolnictwa, rozwijanie przemysłów lokalnych oraz eks­
pansję ogólnopaństwowej sieci handlowej, możliwą m.in. dzięki stale ulepszanym
liniom komunikacyjnym. Autarkiczna, naturalna gospodarka poszczególnych grup
etnicznych weszła w ten sposób w zasięg oddziaływania rynku ogólnokrajowego.
Jednakże, jak się wydaje, procesy te nie znalazły się jeszcze w centrum zaintere­
sowania etnografów wietnamskich. Może to być uzasadnione faktem, że trudno
byłoby przeprowadzić obiektywną ich analizę, a tym bardziej ustalić ich prawidło­
w o ś c i w zmiennej sytuacji konfliktu wojennego, kiedy zbyt wiele zewnętrznych
czynników, niezależnych od polityki państwa, interferuje w przebieg tych procesów.
Badania etnograficzne w Wietnamie mają wyraźnie charakter stosowany. Etno­
grafowie wietnamscy nie kontynuują francuskiej szkoły opisowej, która zresztą
zdziałała wiele dla uporządkowania wiedzy o faktach etnograficznych w Indochinach. Pewnym w y j ą t k i e m jest dążenie Wietnamczyków do rozpoznania sytuacji
społecznej, a zwłaszcza stosunków własnościowych i struktury w ł a d z y u mniej­
szości etnicznych okresu przed wyzwoleniem, stosunkowo pobieżnie zbadanych
przez Francuzów. Ten kierunek pozostaje jednak integralnym elementem konse­
kwentnie realizowanej polityki badawczej zmierzającej do zgromadzenia środków
pomocnych w ideologicznej walce o jedność światopoglądową i wspólną płaszczyznę
aspiracji politycznych, pozbawioną tendencji izolacjonistycznych występujących
w przeszłości, a groźnych w okresie w y m a g a j ą c y m ogólnonarodowego zjednoczenia
w w y s i ł k u wojennym.
W tym tkwi źródło etnograficznych poszukiwań tradycji narodowych i narodo­
wego charakteru, wspólnych wszystkim narodowościom Wietnamu. Zalicza się do
nich m. in. dumę narodową, miłość ojczyzny, nieustraszoną odwagę, heroizm i tra­
dycje zawsze zwycięskiego oporu wobec obcej agresji . Wyliczenie powyższe nie
8

4

5

6

7

4

Ethnographical data, s. 5.
L e V a n H a o (op. cii., s. 13) pisze o nich jako o dwu grupach etnicznych,
zaś L a V a n L o i Dang Nghiem Van wydali w 1968 r. pracę Krótki zarys mniej­
szości etnicznych
Tay, Nung i Thai, której tytuł w s k a z y w a ł b y na odrębne ich
traktowanie.
Por. W. I . G o c h m a n , Kultura i jazyki iajskich narodów,
[w:] Indijskaja
kultura i buddizm, praca zbiorowa, Moskwa 1972, s. 224..
' L e V a n H a o , op. cit, s. 29.
5

6

�241

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY H E C E N Z Y J N E

powinno sugerować, że mamy do czynienia z gatunkiem publicystycznym. Powstają
liczne prace analizujące poszczególne wydarzenia z bogatej w walki historii kraju,
lecz nie są to tylko prace z zakresu historii politycznej. Analizuje się w nich
udział poszczególnych grup ludności (zawodowych, kobiet, mniejszości etnicznych
itp.) w walkach i uwarunkowania ich postawy. Realizuje się zamysł stworzenia
syntezy bohaterskich czynów całego narodu i teorii heroicznego ideału w życiu
społecznym. Do w a ż n y c h osiągnięć zalicza się publikacja Nguyen Hong Phong za­
tytułowana Wietnamski charakter narodowy (1963), która jest w istocie analizą sy­
stemu wartości w kulturze wietnamskiej.
Historyczna orientacja etnografii północnowietnamskiej sprawiła, że szczegóło­
wej analizie poddany został proces tworzenia się społeczności lokalnych, rozwoju
form samorządowych w wioskach, funkcjonowania takich instytucji, jak wspólnoty
ziemskie, rodzina patriarchalna, lineaż i inne związki krewniacze, wreszcie życia
obrzędowego — wszystko w aspekcie. historycznym. Specyfika wietnamska sprawia,
że niemożliwa jest analiza zjawisk kulturowych i społecznych bez uwzględnienia
politycznych. W tym także tkwi przyczyna zainteresowania środowiska etnogra­
ficznego azjatyckim sposobem produkcji
W konsekwencji przyjętych dla nauki etnograficznej założeń rozwijane s ą stu­
dia etnogenetyczne. Jednym z najważniejszych w n i o s k ó w sformułowanych w ich
wyniku jest uznanie, że grupa etniczna Viet (w polskiej terminologii Wietnamczy­
ków) uformowała się na północnych obszarach Wietnamu i nie pojawiła się tam
w wyniku migracji z południowych obszarów C h i n . W procesie etnogenezy
Wietnamczyków udział w z i ę ł y n a p ł y w o w e ludy Thai oraz miejscowy element
austro-azjatycki, podlegając następnie w p ł y w o m kulturowym charakterystycznym
dla zespołu południowo-wschodniej Azji. Wniosek kończący t ę analizę brzmi: „tra­
dycyjna kultura V i e t ó w należy do grupy austro-azjatyckiej" i jest chyba zbyt
jednostronny. Zreferowana w y ż e j teza odrzuca przyjmowane w literaturze twier­
dzenie, iż proces etnogenezy Wietnamczyków rozpoczął się na obszarach płd. Chin,
zakończył zaś w dolinie rzeki Czerwonej. Przemilcza również (jeśli nie całkowicie
odrzuca, o czym trudno w y p o w i a d a ć się na p o d s t a w ę szkicu zawartego w re­
cenzowanej pracy) raczej niepodważalny fakt w p ł y w ó w chińskich na znaczne ob­
szary kultury wietnamskiej. Nie jest również przekonujące zaliczenie języka wiet­
namskiego do grupy austro-azjatyckiej wspólnie z Mon-Khmer .
Badaniami etnogenetycznymi objęto także pewne grupy mniejszościowe, co
niewątpliwie stanowi sukces, gdyż w odniesieniu do nich niemal całkowicie brakuje
ustaleń etnogenetycznych (z w y j ą t k i e m Thajów). Trudno oceniać wyniki tych ba­
dań, należy jednak podnieść fakt uporządkowania przy okazji nie tylko historii, lecz
również klasyfikacji jedenastu grup Zao. Również dzięki badaniom wietnamskim
nie może już budzić wątpliwości pochodzenie Muongów będących odgałęzieniem
zespołu etnicznego Vietów, czy też — w e d ł u g terminologii stosowanej w D R W —
zespołu Viet-Muong. Niestety nie zostały jeszcze poznane warunki, w jakich na­
stąpiło rozejście się tych grup, a jest to problem ż y w y od czasu pierwszych i jak
dotąd najpoważniejszych prób podjętych przez Francuzkę J . Cuisinier.
W omawianym tomie znalazło się interesujące opracowanie poświęcone Muongom . Zawiera ono nowe materiały dotyczące tego ludu i stanowi cenne uzupeł8

9

10

11

8

Tamże, s. 24.
Tamże, s. 25.
Warto przypomnieć, że Milewski w ł ą c z a język wietnamski do rodziny
betańskiej.
8

10

"Nguyen

Tu

Chi,

16 — Etnografia Polska, XVrrr/1

A Muong sketch,

[w:] Ethnographical

ty­

data, s, 49-142.

�R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

242

nienie prac Cuisinier. L u d ten rozwinąwszy na wysokim poziomie irygacyjną tech­
nikę uprawy ryżu nie ma zupełnie własnej ceramiki, oryginalnego rzemiosła ani
obróbki metalu. Demonstruje w s z a k ż e skomplikowane formy organizacji społecznej
opartej na kastach i grupach krewniaczych. Artykuł przynosi ciekawe dane o spo­
łecznym zróżnicowaniu praktyk kultowych, m. in. ogranicza zasięg kultu przodków
tylko do warstw wyższych. Po raz pierwszy publikuje się również dane o pew­
nych aspektach funkcji szamana po-mo w obrzędach pogrzebowych. Warto z tego
opisu przytoczyć cytat wskazujący na stosunek autora, a także w ł a d z lokalnych, do
utrzymujących się nadal praktyk obrzędowych. Stosunek nacechowany rozsądną
tolerancją przy jednoczesnym dążeniu do racjonalizacji życia społecznego:
„Obrzęd pogrzebowy uległ dobrowolnemu skróceniu z dwunastu nocy do
jednej, chociażby tylko ze w z g l ę d ó w higienicznych. Lecz kiedykolwiek Muong
opuszcza ten świat, cały przysiółek — włączając działaczy lokalnej komórki par­
tyjnej oraz kadr administracji — przybywa natychmiast, by złożyć kondolencje,
okazać pomoc dotkniętej stratą rodzinie, a również by przysłuchać się modlitwom
po-mo. Nie dlatego, że ludzie ci pragną zanurzyć się n a chwilę w czarownych
snach o nadnaturalnych światach, o których wiedzą, że należą do fikcji, lecz po­
nieważ pieśni po-mo prezentują najczystszy humanizm jeszcze bardziej pod­
kreślony medytacjami w obecności doczesnych szczątków człowieka" .
12

13

Inny artykuł zamieszczony w tomie, a poświęcony T h a j o m , zawiera mniej
nowych danych, wykazuje jednak również znaczne zainteresowanie organizacją
społeczną i kulturą duchową. Z ciekawszych twierdzeń w nim zawartych należy
przytoczyć tezę, że życie religijne Thajów wietnamskich wykazuje nikły w p ł y w
buddyzmu, natomiast bardzo silnie przepojone jest formami animistycznymi.
Interesujące jest to o tyle, że z w y k ł o s i ę — za francuskimi autorami — uważać,
że wszystkie grupy Thajów w Indochinach w y z n a j ą buddyzm Hinajana, jedynie
mniejszości Thajów zamieszkujące prowincje Kueiczou i Kuang^i C h R L pozo­
stały animistami.
W polityce kulturalnej państwa przywiązuje się — ze względów, o których
również była mowa w y ż e j — dużą w a g ę do działalności o ś w i a t o w e j i propagando­
wej w ś r ó d m n i e j s z o ś c i Jednym z najważniejszych zadań, które w związku z tym
postawiono etnografom i językoznawcom było stworzenie alfabetu dla wielu
l u d ó w pozbawionych dotąd pisma oraz modernizacja alfabetów Tay-Nung, Meo
oraz Thai. Rola etnografów nie skończyła się jednak na rozwiązywaniu tego
problemu. Oni w ł a ś n i e stanowią trzon kadry realizującej wśród mniejszości zada­
nia polityki kulturalnej. W swojej pracy zawodowej łączą zadania badawcze
z propagandowymi i organizatorskimi. Badacze terenowi realizując również ten
praktyczny aspekt swojej pracy byli w stanie objąć działalnością wszystkie nie­
mal obszary zamieszkane przez mniejszości. U m o ż l i w i ł o im to odkrycie nie zna­
nych jeszcze grup lub szczegółowsze opisanie m a ł o znanych. Należałoby tu w y ­
mienić m. in. Tay-Hay, Tay-Het, Puoc z grupy Mon-Khmer oraz górali Rue.
Etnografowie
wietnamscy
podejmują
również
problematykę
współczesną,
zwłaszcza w odniesieniu do głównej narodowości kraju — Vietów. Badają
adaptację robotników fabrycznych, budowlanych i leśnych, dzielnice miejskie
jako zespoły etnograficzne, wreszcie spółdzielnie produkcyjne i gospodarstwa
p a ń s t w o w e od strony zderzenia współczesności z wartościami tradycyjnymi. Nie­
stety, recenzowana publikacja nie dostarcza na ten temat żadnych bliższych ł n 12

Tamże, s. 133.
Dang Nghiem
phical data. s. 143-190.
1 3

V a n , An outline of the Thai of Viet Nam, [w:]

Ethnogra­

�R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

243

formacji. Toteż interesująca będzie inna pozycja z omawianej serii, traktująca
0 organizacji życia gospodarczego na wsi oraz technice r o l n i c z e j D w i e pierw­
sze pozycje pod tym samym t y t u ł e m (p. przyp. 3) poświęcone problematyce eko­
nomicznej i społecznej zawierają więcej materiału etnograficznego, są nam jed­
nak niedostępne.
W zasadzie jest ona poświęcona kompleksowi zagadnień technicznych i spo­
sobowi ich rozwiązywania przez współczesne rolnictwo wietnamskie. Jego specy­
fikę określa klimat tropikalny, ograniczony zasób ziemi uprawnej, duża gęstość
zaludnienia oraz fakt, że przemysł krajowy na obecnym etapie nie może służyć
rolnictwu wystarczającą pomocą. Jeśli uwzględnimy jeszcze warunki wojenne, nie
będzie niczym zaskakującym, że „aspekt techniczny" w rozumieniu omawianej
książki nie traktuje w zasadzie o nowych osiągnięciach agrotechnicznych roz­
wijającego się rolnictwa, lecz o ekonomicznej i organizacyjnej stronie w d r a ż a ­
nia technik tradycyjnych, szczególnie przydatnych w aktualnych warunkach kraju
1 w sytuacji umacniania się systemu kolektywnej gospodarki. Gospodarka rolna,
po przejściu kilku etapów reorganizacji, musi być obecnie najbardziej ustabilizowa­
ną dziedziną życia w kraju po to, by umożliwić osiągnięcie innych istotnych c e l ó w
politycznych i gospodarczych. Temu zadaniu stabilizacji służyć ma jednak dy­
namiczny proces w funkcjonowaniu wietnamskich spółdzielni produkcyjnych.
Książka omawia kilka zagadnień najistotniejszych obecnie dla rolnictwa
wietnamskiego. Są to: zróżnicowanie płodów rolnych, hodowla, gospodarka ryb­
na (tradycyjnie towarzysząca uprawie ryżu), badania agronomiczne,
szkolenie
kadry zawodowej oraz współzależność rolnictwa i innych dziedzin produkcji. Przez
zróżnicowanie płodów rolnych rozumie się maksymalne upowszechnienie wielości
kultur uprawianych w Wietnamie, takich m. in. jak: kukurydza, słodkie ziem­
niaki, kasawa, warzywa, trzcina cukrowa, fasola, orzeszki ziemne oraz pasze
zielone. Pierwszym warunkiem takiego zróżnicowania było uporządkowanie i roz­
budowa
systemów
irygacyjnych
zniszczonych
podczas
wojny
wyzwoleńczej
z Francuzami. Zadanie to zostało w zasadzie wykonane w tzw. okresie odbudowy
narodowej w latach 1955-1965. Drugą najistotniejszą przeszkodą był brak w o l ­
nych gruntów zajętych pod pierwszoplanową produkcję ryżu tam, gdzie dokonuje
się dwu zbiorów w roku. Tzw. ryż zimowy (zwany inaczej plonem piątego mie­
siąca księżycowego) sadzony jest w październiku-listopadzie, zbierany zaś w maju
lub czerwcu. Bezpośrednio po żniwach następuje sadzenie tzw. ryżu dziesiątego
miesiąca księżycowego, który plonuje w październiku-listopadzie. W ten sposób
kultura ryżu w y p e ł n i a cały kalendarz prac rolnych całkowicie zajmując pod nie­
ustanną uprawę wszystkie grunty ryżowe. Rozwiązanie znaleziono przez zastą­
pienie długo plonującego ryżu zimowego tzw. ryżem wiosennym
sadzonym
w marcu i plonującym w maju. Zaoszczędzone tak cztery miesiące między listo­
padem i marcem przeznacza s i ę głównie na uprawę poplonów służących jako
pasza dla zwierząt hodowlanych oraz wykorzystywanych do użyźniania pól. Umie­
jętne stosowanie płodozmianu pozwala wprowadzić do uprawy również inne ro­
śliny.
Wspomniane rozwiązanie nie tylko zwiększa produkcję rolną, lecz również
znakomicie ogranicza trudności związane z brakiem siły roboczej. Brak ten wy­
stępuje szczególnie tam, gdzie stosuje się dwa tradycyjne zbiory piątego i dziesiątego
miesiąca księżycowego. Jest on bardzo dotkliwy zwłaszcza w okresie od listopada
do stycznia, kiedy to trwa intensywna praca związana ze zbiorami, orką, sadzeniem
14

Agricultural

problems

(3).

�244

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

i transplantacją następnego plonu oraz innymi czynnościami gospodarczymi. Na­
leży pamiętać, że niedobór siły roboczej na wsi powiększa się stale w związku
z przechodzeniem wielu ludzi do służby wojskowej, pracy w przemyśle i w obro­
nie terytorialnej. Dla ilustracji można s i ę posłużyć przytoczonym w książce przy­
k ł a d e m wsi Ngo Xuyen, która w 1909 r. liczyła 1103 mieszkańców (4219 mężczyzn
i 074 kobiety), z czego 385 osób w wieku produkcyjnym (od 16 lat do 60 dla
m ę ż c z y z n i 55 dla kobiet). W ciągu 10 lat w i e ś t ę opuściło 201 osób w wieku pro­
dukcyjnym, co daje przeciętną 20 osób rocznie. Ponad 5-procentowy roczny ubytek
siły roboczej stanowi p o w a ż n e obciążenie dla rolnictwa.
Cennym uzupełnieniem książki jest szczegółowa prezentacja sytuacji gospo­
darczej dwu konkretnych przykładów — okręgu Thanh Oai oraz wsi Ngo Xuyen.
Zawiera ona wiele uwag dotyczących trudności w funkcjonowaniu organizmów
spółdzielczych wynikających ze słabości kierowania, interferencji przyzwyczajeń
z okresu indywidualnej gospodarki oraz ograniczonej akumulacji utrudniającej
wprowadzanie nowych technik i podnoszenia wydajności pracy. Interesujący ma­
teriał stanowią spostrzeżenia o sprzecznościach interesów między rzemieślnikami
wiejskimi i rolnikami uzewnętrzniających się w procesie przesuwania części rze­
m i e ś l n i k ó w do pracy na roli w imię intensyfikacji produkcji rolnej. Niektóre stare
gałęzie rzemiosła zastępowane s ą nowymi, np. produkcja szkła czy przetwórstwo
produktów rolnych. Aneks dostarcza ilustracji niewątpliwych osiągnięć uzyskanych
zwłaszcza w trudnym okresie pierwszego etapu niszczycielskiej wojny powietrznej
prowadzonej przez U S A przeciwko D R W w latach 1965-1969. Tom zamyka doku­
ment w postaci statutu spółdzielni produkcyjnych w y ż s z e g o stopnia.

�Antoni Kuczyński
R Z E K O M E O D K R Y C I E N I E Z N A N E G O RĘKOPISU
WACŁAWA S I E R O S Z E W S K I E G O
Przyznam, że odkrywczy charakter artykułu H . Swienki, Historia zaginionego
rękopisu
Wacława
Sieroszewskiego („Etnografia Polska", t. 13: 1969 z. 1, s. 73-85)
zdziwił mnie bardzo, jako że w jednym z artykułów poświęconych problematyce
w k ł a d u P o l a k ó w w badania Syberii pisałem, iż drugi tom dzieła W. Sieroszew­
skiego poświęconego Jakutom znajduje się w Archiwum Akademii Nauk Z S R R
w Leningradzie, a jego mikrofilm w zbiorach Biblioteki Narodowej w Warszawie
(sygn. Mf. A . 161). Początkowo sądziłem, że rzeczywiście chodzi o jakiś nowy
rękopis tego zasłużonego badacza kultury jakuckiej, tym bardziej że za taki
uważał go również doc. dr I. S. Gurwicz z Instytutu Etnografii Akademii Nauk
Z S R R w Moskwie, sugerujący się opinią H . Swienki podaną w rosyjskim artykule
Wacław Sieroszewski i jego trudy o Jakutach (K 70-letju wychoda w swiet pierwoj
etnograficzeskoj
monografii
o Jakutach)
zamieszczonym w
czasopiśmie
„Izwiestja Sibirskogo Otdielenija Akademii Nauk SSSR", t. 1: 1969, o czym mia­
ł e m możliwość przekonać się podczas pobytu w Moskwie jesienią 1970 roku.
1

Rychło- jednak okazało się, że H . Swiehko „odkrył" rzecz powszechnie znaną
dla badaczy problematyki w k ł a d u etnografii polskiej w badania kultury l u d ó w
Syberii. Wykorzystując nadarzającą się okazję, jaką jest ukazanie się w „Prze­
glądzie Orientalistycznym" artykułu J . Reychmana , poświęconego najnowszym
polskim opracowaniom z zakresu historii badań syberyjskich, należy wyjaśnić to
nieporozumienie, i to na łamach tego samego czasopisma, które zamieściło
wspomniany artykuł H . Swienki. Oto co na ten temat pisze J . Reychman:
2

Artykuł Swienki w „Etnografii Polskiej" był przedmiotem recenzji H . Hołdy-Różewicz („Kwartalnik Historii Nauki i Techniki" R. 15 nr 3, 1970), przy czym
autorka recenzji podkreśla za S w i e n k ą odkrywczy charakter jego badań, zazna­
czając, że materiały do drugiego tomu Jakutów
„uważane były tak w Polsce, jak
i w Z S R R za zaginione" (s. 638).
Dlaczego tak dokładnie podajemy tu te szczegóły bibliograficzne? Otóż w w y ­
mienionej rozprawie polskiego jakutologa, S. Kałużyńskiego z roku 1966 (proszę
zwrócić u w a g ę na datę), o polskich badaniach nad J a k u t a m i , na s. 185, w od­
nośniku 48 zaznaczono wyraźnie, że rękopis drugiego tomu Jakutów
znajduje się
3

1

A . K u c z y ń s k i , Wkład Polaków
w badanie nad ludami Syberii i ich kul­
turą, „Lud", t. 51: 1968, cz. 2, s. 504-584.
3. R e y c h m a n , Ostatnie prace o polskim wkładzie
w badanie ludów
Azji
północno-wschodniej,
„Przegląd Orientalistyczny", t. 1: 1972,, s. 63-66.
S. K a ł u ż y ń s k i ,
Polskie badania nad Jakutami i ich kulturą,
„Szkice
z Dziejów Polskiej Orientalistyki", t. 2: 1966, s. 171-190.
2

а

�246

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

w Leningradzie, że jest on „niezupełnie wykończony", a mikrofilm tego rękopisu
znajduje się w „zbiorach mikrofilmowych Biblioteki Narodowej w Warszawie
sygn. M L A. 161". Gdyby H . Swienko znał opublikowaną rok przed jego „odkry­
ciem" wzmiankę, dowiedziałby się, że sprawa ewentualnego włączenia przekładu
tego rękopisu do pism zbiorowych W. Sieroszewskiego była przez w y d a w c ó w pism
i przez spadkobierców W. Sieroszewskiego brana pod uwagę, ale wobec tego, że
materiał ten w e d ł u g opinii jakutologów nie był w pełni wykończony, myśli tej
zaniechano.
Zwraca w i ę c u w a g ę to, że nie tylko H . Swienko w rok po opublikowaniu pracy
S. Kałużyńskiego o polskich badaczach Jakutów z wiadomością o losach drugiego
tomu Jakutów,
dokonał swego rewelacyjnego odkrycia, ale że opublikował o tym
wiadomość w roku 1969, nie znając najbardziej miarodajnej na tym polu opinii
jedynego polskiego znawcy spraw jakuckich (choć cytuje inny artykuł tegoż K a ­
łużyńskiego w „Euhemerze") i że rewelacyjny charakter swego odkrycia powtórzył
w radzieckim czasopiśmie, nie podając wiadomości,' że mikrofilm rękopisu do­
stępny jest w Warszawie. Pożałowania jest też godne, że ten rewelacyjny charak­
ter przyznaje recenzentka pracy Swienki w „Kwartalniku Historii Nauki i Tech­
niki" w roku ¡1970, choć przecież w ł a ś n i e w tymże czasopiśmie odnotowana była
(1967, s. 176) rozprawa S. Kałużyńskiego, na co — jeśli nie H . Swienko to w s p ó ł ­
pracowniczka „Kwartalnika Historii Nauki i Techniki", H. Hołdy-Różewiez — po­
winna była zwrócić uwagę.
Jakie są wnioski z powyższych uwag? Jeden, że winno się więcej czytać. Jeden
z niedawno zmarłych uczonych z w y k ł mawiać, że młodsze pokolenie pracowników
nauki wciąż zbyt m a ł o czyta. A drugi — że naprawdę winna istnieć jakaś zasada
z jednej strony integrująca nauki, zmuszająca do wzajemnej współpracy i kon­
sultacji, a z drugiej strony rozgraniczająca zakresy i sfery działalności w e d ł u g
poszczególnych specjalności. My, orientaliści mamy naszą ścisłą dziedzinę, nie wcho­
dzimy na cudze podwórka, nie ingerujemy do filozofii (nieorientalnej). Gdyby ta
zasada była respektowana, nie dochodziłoby do podobnych kompromitacji i nie­
porozumień .
4

Tyle informacji odnośnie do „odkrycia" H. Swienki podał J . Reychman. N a l e ż n e
jest również tutaj sprostowanie dotyczące jednego z epizodów życiorysu W. Siero­
szewskiego, jakim jest jego podróż do Japonii w celu zbadania inwentarza kultu­
rowego A j n ó w mieszkających na Hokkaido. H. Swienko w swoim artykule informuje,
że na skutek zarzutów, jakie wytyczono W. Sieroszewskiemu w 1900 roku i osa­
dzenia ponownie w Cytadeli Warszawskiej, chcąc uniknąć zesłania na Sybir, zde­
c y d o w a ł się on przyjąć za n a m o w ą ówczesnego wiceprezesa Petersburskiego Towa­
rzystwa Geograficznego, P. Siemionowa, zaproszenie do wzięcia udziału w „plano­
wanej podróży na Sachalin, w celu przebadania w a r u n k ó w życia i kultury Ajnów.
Władze carskie były zainteresowane w tej ekspedycji, nie było jednak chętnych

ł

R e y c h m a n , op. cit., s. 63-64. W przypisie nr 2 do cytowanego powyżej
tekstu J . Reychman wyjaśnia, że o pracach W. Sieroszewskiego na tematy jakuckie
ukazała się ostatnio nowa rosyjska rozprawa L . I. R o w n j а к o w e j pt.
Wacław
Sieroszewski — issledowatiel Jakutii, w tomie „Polsko-russkie literaturnyje swjazi",
Moskwa 1970, s. 333-344. „Autorka, czerpiąca z archiwów rosyjskich nakreśliła dzieje
obu t o m ó w Jakutów.
Rownjakowa zna rękopis tomu i przytacza nieco korespon­
dencji na temat próby wydania tego tomu w Z S R R w 1927 r. Rozprawa zaopa­
trzona jest w obfitą literaturę, głównie na temat kontaktów Sieroszewskiego z pisa­
rzami i uczonymi rosyjskimi ciągnących się aż do okresu międzywojennego. Nato­
miast nie zna autorka ani prac Kałużyńskiego, ani nie wie o próbie włączenia
drugiego tomu do pism zbiorowych Sieroszewskiego w latach sześćdziesiątych, o czym
piszemy niżej. Oczywiście nie zna i prac Swienki. Zasługi Polaków na polu bada­
nia Syberii były przedmiotem sympozjum polsko-rosyjskiego w Warszawie w dniach
29 I X — I X 1909; chodziło tu o zasługi na polu geografii i geologii, ale mowa
była i o uczonych, którzy interesowali się i miejscowymi ludami, jak A. DłużykKamieński, T. Zan, A. Czekanowski, zob. «Kwartalnik Historii Nauki i Techniki»,
R. 15: 1970, nr 1, s, 208-214".

�R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

247

specjalistów, którzy mogliby podjąć taką w y p r a w ę . W tej sytuacji czynniki rządowe
musiały iść na ustępstwa i miast zesłania pozwolić Sieroszewskiemu na wyjazd
honorowy" . Istotnie propozycja taka była, lecz terenem wyprawy miała b y ć wyspa
Hokkaido, gdzie istniały w ó w c z a s enklawy ludności ajnoskiej. A oto co na ten
temat pisze W. Sieroszewski:
5

Wyprawa moja na „Daleki Wschód" m i a ł a mocno „polityczny" początek. W roku
T9O0 u prof. Korzona żandarmeria rosyjska znalazła w czasie rewizji jakiś nie­
fortunny list, gdzie wymienione b y ł y nazwiska Stefana Żeromskiego i moje. N a
podstawie tego listu oskarżono nas: ni mniej n i w i ę c e j jak o zorganizowanie wspa­
niałego pochodu robotniczego dookoła pomnika Mickiewicza w dniu jego odsło­
nięcia raz przypisano nam autorstwo płomiennej z tego powodu proklamacji. [...]
Zostałem w i ę c osadzony w cytadeli, a Żeromskiego ocalił jedynie krwotok, jakiego
doznał w tym czasie. Zostałem wypuszczony za kaucją pod nadzór, lecz śledztwo
ciągnęło s i ę długo, wreszcie coś po roku doszło do mnie, że będę musiał „wrócić
do ojczyzny [na rodinu], tj. do Irkucka, gdzie po spędzeniu 15 lat w kraju Jakutów
zapisano mnie do ksiąg mieszczaństwa. Nie uśmiechał mi s i ę ten „powrót do o j ­
czyzny", zwróciłem s i ę w i ę c z prośbą o pomoc do senatora P. Siemionowa wice­
prezesa Petersburskiego Towarzystwa Geograficznego w Petersburgu, którego by­
ł e m członkiem. [...] Mój dostojny protektor obiecał uczynić wszystko, co będzie
w jego mocy i w tym celu kazał sobie przedstawić swoją sprawę. Po kilku dniach
oznajmił m i ze smutną miną, że nic zrobić nie może. [...] Czułem się „zdruzgota­
nym".
— No, to nic!... My zrobimy tak!... pocieszył mnie zacny senator, widząc moje
zmartwienie — My interesujemy s i ę obecnie Dalekim Wschodem. Zorganizujemy
do spółki z A k a d e m i ą Nauk ekspedycję do Ajnów... Jest takie p l e m i ę na północ­
nych wyspach Japońskiego Archipelagu, ciekawe plemię kosmatych ludzi bardzo
podobnych do naszych chłopów... Pan tam pojedzie na rok albo dwa, przywiezie
Pan materiały, opracuje je... Wydamy książkę i znowu dostanie Pan za nią powrót
do ojczyzny, jak to raz już było za Jakutów'.
Co miałem robić!... Po paru dniach namysłu i walki z sobą, gdyż przykro mi
b y ł o rzucać ś w i e ż o założoną rodzinę i przed ledwie paru laty odzyskaną Ojczyznę,
zgodziłem s i ę postawiwszy za warunek „że będzie mi dodany do pomocy nie kto
inny, jak Bronisław Piłsudski, starszy brat marszałka Piłsudskiego, przebywający
naówczas na Sachalinie w charakterze zesłańca politycznego. W ten sposób ekspe­
dycja nabierała cech zupełnie polskich i w dodatku B. Piłsudski w ł a d a ł doskonale
językiem ajnoskim i b y ł bardzo wśród A j n ó w popularny, gdyż ich wspierał, bronił
i otaczał opieką. Tytułowano go nawet żartobliwie „królem Ajnów".
Warunki moje zostały przyjęte i po półrocznych w s t ę p n y c h przygotowaniach
u d a ł e m się w podróż przez Mongolię, Mandżurię, Chiny do Japonii.
W połowie czerwca 1908 roku znalazłem s i ę w Hakodate, największym porcie
południowego wybrzeża wyspy Hokkaido — dawniej Jesso .
6

Tak w i ę c badania kultury ajnoskiej miały być prowadzone nie na Sachalinie,
a na wyspie Hokkaido. Pomyśleć m o ż e ktoś, że to nieistotny szczegół, że nie zmie­
nia on charakteru zasadniczej treści artykułu H . Swienki Rzeczywiście, szczegół to
nieistotny, ale jedynie dla nieprofesjonalistów. W historii nauki polskiej — a w i ę c
i w problematyce ustalenia rzeczywistego w k ł a d u P o l a k ó w w badania kultur l u d ó w
pozaeuropejskich — sprawy te s ą niezmiernie ważne. W tym akurat przypadku
jest to wiadomość szczególnie interesująca, gdyż rosyjskie zainteresowanie się D a ­
lekim Wschodem, tzn. japońską wyspą Hokkaido, miało stanowić zapewne począ­
tek dokładniejszych penetracji tej wyspy — lub o d w r ó c e n i e m uwagi od nich —
które po etnografach mogli prowadzić inni przedstawiciele Rosji carskiej przygoto­
w u j ą c e j się już chyba w ó w c z a s do wojny z Japonią, która prowadzona była w l a ­
tach 1904-1905.
5

H.
Swienko,
Historia zaginionego rękopisu
Wacława
Sieroszewskiego,
„Etnografia Polska", t. 13: 1969, z. 1, s. 73-85.
W. S i e r o s z e w s k i , Wśród kosmatych ludzi, Warszawa 1926, s. 3-5.
6

�248

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

Kończąc tych kilka uwag dotyczących opracowania H . Swienki podkreślić trzeba
na plus autora, ż e w y d o b y ł on przy okazji zapomniane dokumenty m ó w i ą c e o kon­
taktach W. Sieroszewskiego z pisarzami i uczonymi rosyjskimi okresu m i ę d z y w o ­
jennego, które zestawił w „Aneksie" (s. 812-85) do artykułu.
Jeszcze jeden istotny szczegół zawarty w opracowaniu J . Reychmana warty
jest zwrócenia n a ń uwagi. Chodzi mianowicie o to, że przy omawianiu artykułu
H. Swienki czyni autor u w a g ę na temat wchodzenia nieprofesjonalistów n a po­
dwórka orientalistyczne. Przestrzega jakoby przed tego rodzaju praktykami pisząc,
że gdyby zasada pewnej wyłączności była ogólnie praktykowana, nie zdarzałyby sdę
podobne kompromitacje i nieporozumienia, które stały s i ę przedmiotem opracowa­
nia H . Swienki. Dalej omawia autor prace A. K u c z y ń s k i e g o — gwoli prawdzie
nie wszystkie — wspominając o rozprawie S. K a ł u ż y ń s k i e g o , Najstarsza polska
relacja z wędrówek
po Syberii, gdzie pisze, że źródło to było przedmiotem arty­
kułu A. K u c z y ń s k i e g o , który istotnie dał w nim „to co mógł", a dalej zastanawia
się, kto rzeczywiście przy omawianiu tego rodzaju źródeł winien mieć „priorytet,
orientalista czy etnograf?". Sądzę, ż e w tym w ł a ś n i e przypadku byłoby najlepiej,
gdyby sprawami tymi zajmowali się łącznie orientaliści i etnografowie, którzy
w s p ó l n i e analizowaliby te same źródła i w s p ó l n i e tworzyli ich opracowania. Nie
będzie też chyba przesady w tym i nietaktu wobec orientalistów, jeśli stwierdzę,
ż e może to robić zarówno sam etnograf, jak i sam orientalista. Najważniejsze jest
jednak, aby to, co robią, było robione dobrze, z pełną znajomością problematyki
i dokładną dokumentacją naukową, aby ich opracowania powstawały na podstawie
należycie zorganizowanego warsztatu naukowego.
7

8

9

7

Pominięte zostały artykuły A. K u c z y ń s k i e g o : Etnograficzny
obraz Sy­
berii w świetle
osiemnastowiecznej relacji Ludwika Sienickiego, „Etnografia Pol­
ska", t. 14: 1970, z. 1; Wkład polskich podróżników
do historii etnografii, t a m ż e ;
„Pamiętnik",
Faustyna Ciecierskiego jako źródło etnograficzne XVIII
wieku, „Etno­
grafia Polska", t. 15: 1971, z. 2, i inne zamieszczone w czasopismach „Wszechświat"
i „Problemy". Już po ukazaniu się artykułu J . Reychmana w „Sowietskoj Etno­
grafii" opublikowany został artykuł A. K u c z i n s k i j , Opisanie Sibiři XVIII
w.
(Materiały
L . Senickogo o sibirskich aborigenach i ich kulturę),
„Sowietskaja Etno­
g r a f í a " , nr 1: 1972, s. 311-38.
S. K a ł u ż y ń s k i , Najstarsza polska relacja z wędrówek
po Syberii, „Szkice
z Dziejów Polskiej Orientalistyki", t. 3: 1909, s. 67-82.
A. K u c z y ń s k i , Pierwsza polska relacja o ludach Syberii, „Enografia Pol­
ska", t. 12: 1968. Warto wspomnieć, ż e popularne o m ó w i e n i e relacji A. K a m i e ń skiego-Dłużyka przedstawił Z. J a s i e w i c z , Pierwszy polski opis Syberii, „ P o ­
znaj Świat", nr 3: 1966. Ostatnio natomiast nowe szczegóły odnośnie osoby A. K a mieńskiego-Dłużyka zaprezentowane zostały przez B. P. P o l e w o j a w artykule
pt. O prebywanii w Rossji Adama Kamenskogo Dlużika, awtora pierwogo polskogo
soczinenija o Sibiři [w:] Historia kontaktów
polsko-rosyjskich
w dziedzinie geologii
i geografii, Monografie z Dziejów Nauki i Techniki, t. 82, Wrocław—Warszawa—
Kraków—Gdańsk 1972.
8

9

�Leszek Dzięgiel
KOLONIALIZM W CZARNEJ AFRYCE
Literatura afrykanistyczna wzbogaciła się w ostatnich latach o c e n n ą pozycję,
której nie może pominąć w swej pracy naukowej ani etnograf, ani historyk, ani
badacz problemów gospodarczo-społecznych i politycznych Czarnego Kontynentu.
Co ważniejsze dla nas, dzieło to dotarło — co prawda w niewielkiej ilości egzem­
plarzy — także i do polskich, specjalistycznych bibliotek naukowych. Chodzi tu
mianowicie o pięciotomową w zamierzeniu publikację zbiorową Colonialism
in
Africa 1870-1960 w y d a n ą pod redakcją ogólną I . H . Ganna i Petera Duignana przez
Cambridge University P r e s s . Autor niniejszego o m ó w i e n i a dysponował w chwili
pisania recenzji tylko pierwszymi trzema tomami, ukazującymi się na rynku w y ­
dawniczym w odstępach jednego roku.
Praca została sfinansowana przez Amerykanów. Do napisania poszczególnych
rozdziałów zaproszono uczonych amerykańskich i angielskich w pierwszym rzędzie,
lecz również specjalistów z innych krajów, zwłaszcza z Francji, Belgii, a jeden
z rozdziałów drugiego tomu, traktujący kolonializm jako epizod długiej historii
Afryki, opracował np. J . F . A. Ajayi, profesor z nigeryjskiego uniwersytetu w I b a danie. Wśród autorów europejskiego pochodzenia znajdujemy zresztą także szereg
przedstawicieli u n i w e r s y t e t ó w afrykańskich, z Ugandy, Ghany czy Pretorii. Nazwi­
ska uczonych, ś w i a t o w e j s ł a w y afrykanistów, takich jak Lucy Mair czy Aidan
Southall, pozwalają mieć nadzieję, że również i nie wydane dotąd części dzieła
posiadać będą wysoki poziom.
Jak już z samego tytułu wynika, rzecz traktuje o epoce tak zwanego późnego
lub też „nowego" imperializmu w Afryce, jego przyczynach i skutkach. Ujęcie tych
problemów jest dość niejednolite, do czego przyczynił s i ę przede wszystkim zbio­
rowy charakter dzieła. Zdarza się, ż e autorzy poszczególnych rozdziałów polemizują
ze sobą, a także polemizują z nimi w obszernym w s t ę p i e do dwu początkowych to­
m ó w g ł ó w n i redaktorzy, Gann i Duignan. Ideą całości jest próba m o ż l i w i e wielo­
stronnego naświetlenia zjawisk, jakie w y w o ł a ł kolonializm na obszarach Afryki po­
łożonych na południe od Sahary. Redaktorzy zastrzegają się, iż szereg zagadnień
zostało o m ó w i o n y c h fragmentarycznie i że czekają one na dalszych badaczy. Z jed­
nej strony starano się unikać zarzutu, iż książka jest jaszcze jedną próbą wybiele­
nia białego człowieka, który przez ostatnie kilkadziesiąt lat całkowicie niemal pod1

1

Colonialism in Africa 1870-1960, tom pierwszy — The History and Politics of
Colonialism 1870-1914, red L . H . Gann i Peter Duignan, Cambridge 1969; tom dru­
gi — The History and Politics of Colonialism 1914-1960, red. L . H . Gann i Peter
Duignan, Cambridge 1970; tom trzeci — Profiles of Change: African Society and
Colonial Rule, red. Victor Turner, Cambridge 1971.

�250

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

porządkował sobie kontynent afrykański, już poprzednio zresztą eksploatując jego
znaczne połacie. Z drugiej strony polemizuje się tu z dość schematycznymi oce­
nami kolonializmu, charakterystycznymi dla kręgów młodej inteligencji afrykań­
skiej, skłonnej do przeceniania e l e m e n t ó w wyzysku i niedoceniania faktu kolosal­
nych zmian cywilizacyjnych w wyniku kontaktu kulturowego. Czy i w jakim sto­
pniu poszczególne rozdziały Kolonializmu
iv Afryce są przekonujące — pozosta­
w i a ł b y m do oceny czytelnikowi. W każdym razie jest rzeczą chyba bezsporną, iż
kolonializm stanowi splot problemów o wiele bardziej skomplikowanych zarówno
na terenie Europy w dawnych mocarstwach kolanialnych i ich społeczeństwach,
jak i w samej Afryce, niż to by s i ę mogło w y d a w a ć z powszechnie dostępnej lite­
ratury i publicystyki. Krytycy i apologeci kolonializmu w Afryce zwykli bowiem
zajmować się tylko jednym z przejawów i skłonni byli do pochopnego generalizo­
wania. Tymczasem skomplikowany charakter zjawiska kolonializmu w y p ł y w a ł już
choćby z faktu, iż Afryka dostała się pod władzę szeregu mocarstw europejskich,
posiadających odrębne, znacznie różniące się między sobą tradycje działania poli­
tycznego i wojskowego, odmienne nieraz bezpośrednie cele ekonomiczne i strate­
giczne. Inaczej patrzyła na Afrykę wiktoriańska Anglia, panująca niepodzielnie na
morzu, inaczej cesarskie Niemcy. Czegoś innego zupełnie spodziewała s i ę po zdo­
byczach w Afryce żądna r e w a n ż u po klęsce Francja, a już zupełnie odmienna idea
przyświecała awanturniczemu królowi Belgów.
Powierzchowne stereotypy, zarówno „dzikich czarnych barbarzyńców", których
biały człowiek bronił przed łowcami niewolników i przed ich w ł a s n ą okrutną oby­
czajowością, podobnie jak stereotypy kolonizatora z pejczem zagarniającego bajecz­
ne jakoby bogactwa Czarnego Lądu, nie na wiele się zdadzą badaczom współczesnej
rzeczywistości afrykańskiej i interpretatorom afrykańskich dziejów najnowszych.
W stereotypach takich na pewno nie mieści s i ę dość zaskakująca rola zeuropeizo­
wanych, na poły schrystianizowanych kręgów nadbrzeżnego kupiectwa afry­
kańskiego, które nieraz gorąco zachęcało A n g l i k ó w czy Francuzów do ekspansji
w głąb lądu przeciwko lokalnym władcom, utrudniającym handel i pośrednictwo.
Nie znajdziemy także w owych powszechnych modelach myślenia miejsca na całą
mitologię ekonomiczną, na naiwną wiarę w niezmierzone bogactwa Czarnego Lądu
i ich rzekomo łatwy sposób dobywania, co przecież nieraz cechowało rządzące kręgi
ówczesnej Anglii, Francji, Niemiec czy Belgii. A dalej dla przykładu w y m i e ń m y
fałszywą choć porywającą francuskich wojskowych ideę „Francji stumilionowej",
której czarne armie kolonialne miały na polach Europy definitywnie rozstrzygnąć
rywalizację z Niemcami. Lub rodzaj histerii strategicznej, jaka dziewiętnastowiecz­
nych s z t a b o w c ó w europejskich pchała w głąb afrykańskich dżungli i stepów, by
ubiec innych konkurentów europejskich i uniknąć militarnego oskrzydlenia. Oma­
wiana tu książka daje wgląd w całokształt zagadnień kolonializmu w Afryce i nie­
w ą t p l i w i e znacznie rozszerza horyzonty czytelnika, nawet jeśli nie może s i ę on zgo­
dzić ze wszystkimi jej wywodami.
Pierwsze dwa tomy poświęcone są historii i polityce kolonialnej w okresach
1870-1914 oraz 1914-1960 i wydano je pod bezpośrednią redakcją Ganna i Duignana.
Znajdujemy w i ę c w tomie pierwszym szkic na temat tradycyjnych społeczności
afrykańskich w momencie intensywnego podporządkowania sobie Afryki przez mo­
carstwa europejskie. Dalej zapoznajemy się z problemami handlu i w ł a d z y na te­
renie Afryki Zachodniej w drugiej połowie ubiegłego stulecia. Jeden ze współre­
daktorów omawia samą istotę imperializmu europejskiego w Afryce, a dalsze roz­
działy omawiają różniące s i ę od siebie formy polityki kolonialnego podboju stoso­
wane przez Francję i Anglię na poszczególnych obszarach Czarnego Lądu. Odrębne

�R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

251

rozdziały traktują o polityce niemieckiej i belgijskiej, a także o tak zwanym „im­
perializmie pozaekonomicznym" Portugalii do roku 1910. Problemy nacisku euro­
pejskich ugrupowań humanitarnych na rządy i akcje misyjne do I wojny ś w i a t o ­
wej, zagadnienie reakcji Afrykanów na podbój, a także w ł ą c z e n i e się do ekspansjonistycznego w y ś c i g u w głąb Afryki jednego z państw rodzimych, Etiopii — to roz­
działy uzupełniające ten tom. Każdy z nich stanowi sam dla siebie pasjonującą
lekturę.
O ile tom pierwszy przedstawia dynamiczną, pełną spektakularnych zmian cy­
wilizacyjnych epokę „optymizmu maszyny parowej" w Afryce, to w tomie drugim
zawarty został okres załamania się wielu nadziei białych ludzi, czas dwu wojen
światowych, wątpliwości, okres stagnacji i gwałtownego, lokalnego rozwoju, era
wzrostu nacjonalizmu afrykańskiego i finał kolonialnej przygody. Problemy oma­
wiane w tomie poprzednim znajdują tu s w ą chronologiczną kontynuację. Zarazem
jednak szereg rozdziałów omawia sprawy rozwijających się pod w p ł y w e m cywili­
zacji europejskiej w koloniach afrykańskich elit politycznych i kulturalnych, a tak­
ż e zagadnienie różnych modeli polityki o ś w i a t o w e j , uprawianej wobec Czarnych
przez poszczególne mocarstwa. Odrębnym zagadnieniem przedstawianym w jednym
z rozdziałów jest wytwarzanie s i ę elit białych osadników, co — jak wiemy — z a ­
ważyć miało na losach całych połaci interesującego nas kontynentu. Dekolonizacji
-oraz podsumowaniu drogi Afryki Czarnej do niepodległości poświęcono dwa
ostatnie rozdziały. Jeden z nich napisany został przez Afrykanina z Ghany, A. Ad u
Boahena, przedstawiciela uniwersytetu w Legon.
Szczególnie interesującym dla etnografa i socjologa jest tom trzeci, zatytuło­
wany Profile zmiany: społeczeństwo
afrykańskie
i władza
kolonialna. Redaktorem
jest Victor Turner, profesor socjologii i antropologii społecznej uniwersytetu w Chi­
cago, który w krótkim w s t ę p i e stara s i ę uzmysłowić wartość analiz naukowych
antropologa społecznego dla sprawy zrozumienia całokształtu zmian, jakim uległa
dzisiejsza Afryka pod w ł a d z ą kolonialną. Turner przypomina, iż antropolodzy spo­
łeczni w Afryce, którzy przez służbę kolonialną starej szkoły określani byli mia­
nem „czerwonych", „socjalistów", „anarchistów", skłonnych do siania zamętu
w umysłach tubylców, niebawem okrzyknięci zostali przez tubylczych polityków
nacjonalistycznych jako „apologeci kolonializmu", „agenci kolonialnej supremacji".
W -opracowanym pod redakcją Turnera tomie zawarto szereg przykładów ewo­
lucji, jakiej ulegały w dziedzinie instytucji społecznych i całokształtu kultury spo­
łeczności afrykańskie. Mamy tu w i ę c m. in. o m ó w i o n ą przez L . Mair sprawę no­
wych elit tubylczych w Afryce Wschodniej i Zachodniej, a dalej w p ł y w imperia­
lizmu ma urbanizację Afryki, szczególny charakter tej urbanizacji realizowanej
w e d ł u g klucza rasowego. Ponadto w p ł y w okresu kolonialnego na ustalenie praw
do ziemi, zagadnienia afrykańskich w o d z ó w i przywództwa politycznego w nowo­
czesnym już stylu oraz kapitalne zagadnienie reagowania Afrykanina na misjo­
narską kampanię oświatową.
Zapowiedziany tom czwarty ma być poświęcony problemom ściśle gospodar­
czym Afryki w okrasie kolonialnym, które jednak w mniej lub bardziej skrótowy
sposób były omawiane już przecież w poprzednich częściach dzieła. Natomiast piąty
i ostatni tom pracy ma zawierać bibliografię przedmiotu i zarazem przewodnik po
archiwalnych zbiorach materiałów dotyczących kolonializmu w Afryce, jakie znaj­
dują s i ę w Europie, Stanach Zjednoczonych oraz na samym kontynencie afrykań­
skim, z tym że każdy rozdział w omawianych tu tomach posiada na zakończenie
podaną obszerną bibliografię. Każdy też z t o m ó w ma mapki zagadnieniowe i oczy­
wiście indeksy.

�252

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

Spór na temat roli kolonializmu w Afryce trwa nie tylko w Europie, lecz
i pośród Afrykanów. Pamiętamy, ile s ł ó w potępienia wypowiedzieli pod jego adre­
sem radykalni przywódcy afrykańscy w rodzaju Nkrumaha czy Seku Toure. Przy­
pominamy sobie t e ż s ł y n n ą w y p o w i e d ź prezydenta Wybrzeża Kości Słoniowej, iż
„kolonializm, jeżeli b y ł złem, to złem koniecznym", która rozpaliła do białości jego
oponentów ideowych. Dziś, kiedy większość Afryki Czarnej stara s i ę budować z r ę ­
by w ł a s n e g o bytu niepodległego, okres kolonializmu (i jego skutki) wymaga spo­
kojnej, obiektywnej analizy, nie zmąconej koniunkturalnymi s ą d a m i i oportunistycznymi uogólnieniami. Redaktorzy omawianej książki piszą we wstępie, iż m a ł o
jest dziedzin historii najnowszej, które, jak Afryka doby kolonialnej, stanowiłyby
ciekawsze pole dla dociekań historyka. Stwierdzenie to można by również rozsze­
rzyć n a inne dyscypliny naukowe. W k a ż d y m razie klucz do zrozumienia rzeczy­
wistości społecznej, kulturowej, politycznej, a i gospodarczej Afryki współczesnej
tkwi nadal chyba w znacznej mierze w ł a ś n i e w przeszłości kolonialnej.

WŁODZIMIERZ P A W L U C Z U K , Światopogląd
społeczności
tradycyjnej, Warszawa 1972, ss. 239.

jednostki

w warunkach

rozpadu

Nieczęsto zdarza się, by etnograf czy socjolog badający kulturę społeczności
chłopskich podejmował problemy związane z religią i światopoglądem. Jeszcze
rzadziej problematyka taka jest świadomie orientowana antropologicznie; n a j ­
częściej — szczególnie w socjologii — spotyka s i ę analizę społeczną i społeczno-ekonomiczną zjawisk religijnych. Włodzimierz Pawluczuk zaraz na w s t ę p i e swej
książki pisze s ł o w a wyrażające świadomość jednostronności takiego podejścia ba­
dawczego, prowadzącego — przy traktowaniu go jako jedynego prawomocnego spo­
sobu interpretacji — do konstruowania fałszywego obrazu rzeczywistości Warto
przytoczyć credo Pawluczuka, gdyż w obecnej fazie rozwoju etnografii często traci
się z oczu tę perspektywę, która znana jest w historii nauki pod nazwą antropologii
kultury: „[...] nadużywanie tego rodzaju metody interpretacji (wyjaśnianie zjawisk
przez o d w o ł y w a n i e się do ich funkcji usługowej w stosunku do interesów grup
społecznych — przyp. R T ) prowadzi do w y j a ś n i e ń szablonowych, wulgarnych. Są
zjawiska religijne, w których treści społeczne są ewidentne [...], są jednak i takie,
jak na przykład prądy głęboko mistyczne, ekstatyczne sekty, ruchy ascetyczne itp.,
gdzie tego rodzaju wyjaśnienie nie wystarcza — potrzebna jest dodatkowa inter­
pretacja antropologiczna, interpretacja biorąca za punkt wyjścia osobowość ludzką
i jej potrzeby, które z kolei ukształtowane są przez warunki egzystencji ludzkiej
o wiele bardziej trwałe od społeczno-ekonomieznych u w a r u n k o w a ń danej, histo­
rycznie określonej sytuacji" (s, 6). Dodać tu można, że również zjawiska religijne
o ewidentnej treści społecznej — jak je określa autor — posiadają aspekty, których
w y j a ś n i e n i e wymaga uwzględnienia cech osobowości ludzkiej. Omawiając s w ą po­
s t a w ę badawczą wysuwa t e ż autor postulat podjęcia z marksistowskiego punktu
widzenia badań nad nie nowymi i kontrowersyjnymi, ale ciągle aktualnymi, pro­
blemami: „doświadczeniem religijnym", „świadomością kosmiczną", strachem przed
śmiercią i poszukiwaniem sensu życia. Waga tego postulatu ujawnia s i ę w kon­
tekście pracy Pawluczuka, która została napisana pod kierunkiem prof. Marii
Ossowskiej jako dysertacja doktorska.
Jest to praca nietypowa również przez ambitność stawianego celu — ukazania
rozterek człowieka w obliczu gwałtownych przemian kulturowych. I chociaż jest

�R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

253

to temat od dawna goszczący na warsztatach naukowców, książka Pawluczuka
ukazuje nam nowy wymiar procesów zachodzących w kulturze chłopskiej, bodaj
najistotniejszy.
Przejdźmy do rozpatrzenia problematyki. Pod w z g l ę d e m merytorycznym można
podzielić pracę na trzy zasadnicze części: 1 — model tradycyjnej kultury c h ł o p ­
skiej i określenie typowych cech światopoglądu jednostki w tych warunkach; 2 —
czynniki rozpadu kultury tradycyjnej; 3 — charakterystyka zjawisk społecznych
określanych jako dewiacyjne. Wszystkie trzy grupy zagadnień rozpatrywane są na
przykładzie białoruskich społeczności prawosławnych mieszkających w granicach
dzisiejszej Białostocczyzny, określonych w pracy jako grupa etniczna. Obserwacją
objęte zostały procesy zachodzące w okresie międzywojennym. Ramy geograficzne
i historyczne przekroczył autor kilkakrotnie w celu przedstawienia zjawisk analo­
gicznych bądź pogłębienia analizy przez ukazanie czasowej dynamiki interesują­
cych go zjawisk.
Prezentację książki należy rozpocząć od kwestii terminologicznych, które w ne­
gatywny sposób zaciążyły nad początkową, a w jakimś stopniu również zasadniczą
częścią pracy. Chodzi przede wszystkim o brak definicji terminu „światopogląd".
Wyjaśniając problematykę pracy Pawluczuk zauważa tylko, że zainteresowania jego
skierowane są n a światopogląd jednostki „a raczej tę dziedzinę, którą można by
n a z w a ć »filozofią człowieka«". Dalej dodaje: „koncentrować się przy tym b ę d ę na
centralnym dla niej problemie, na stosunku człowieka do natury, a w szczegól­
ności do czasowej nietrwałości form bytu, do zjawiska przemijania i śmierci"
(s. 59-60). Nie można powiedzieć, by takie określenie było najbardziej precyzyjne
(nie m ó w i ą c już o braku jasności co do miejsca zajmowanego przez taką proble­
matykę w całokształcie światopoglądu), bowiem autor jedynie w rozdziałach po­
święconych kulturze tradycyjnej m ó w i sporadycznie o stosunku człowiek—natura,
zaś problem życia i śmierci w myśli ludowej pojawia s i ę co prawda kilkakrotnie,
ale też marginalnie. S ł o w a Pawluczuka odpowiadałyby treści książki, gdyby rozu­
miał on przez „naturę" — rzeczywistość uwarunkowaną historycznie, a przez „for­
my bytu" — wzory, normy i wartości społeczne.
Brak teoretycznych ustaleń dotyczących znaczenia terminu „światopogląd" jest
g ł ó w n ą przyczyną niejasności rozważań autora na temat tradycyjnego światopoglą­
du jednostki, w których podkreślona jest przede wszystkim ogólnie pojmowana
oczywistość sytuacji człowieka we własnej grupie i otaczającym go bezpośrednio
świecie. Dla poruszanych dalej zagadnień ogólności te nie wystarczają. Poza nawia­
sem zainteresowań znalazły się tak w a ż n e dziedziny, jak systemy norm i wartości,
w której to sferze dezintegracja kultury tradycyjnej ujawniła s i ę najwyraźniej.
Innym terminem wzbudzającym wiele zastrzeżeń jest „tradycyjna społeczność
terytorialna". Autor pisze: „Określeniem »tradycyjna« przeciwstawiamy tę spo­
łeczność wsi nowoczesnej, mocno związanej z rynkiem, połączonej szeregiem więzi
z miastem i ogólnonarodową kulturą" (s. 15). Wszystko to prawda, ale z powodze­
niem można użyć w tym kontekście s ł o w a „dawna". Określenie „tradycyjna" uży­
wane jest synonimicznie z przymiotnikiem „dawna" bardzo często również w pra­
cach etnograficznych. Uproszczenie to wynika z niedostrzegania roli tradycji jako
czynnika sterującego życiem społecznym, który decyduje o różnicy między społecz­
nościami chłopskimi, np. X I X wieku a społeczeństwem zurbanizowanym. W da­
nym przypadku można sensownie użyć określenia „tradycyjna" w znaczeniu
„dawna", ale implikuje to niemożność zastosowania terminu „społeczność tradycyjna"
do istniejących jeszcze obecnie społeczeństw plemiennych, co jest ewidentnym para­
doksem. U ż y w a n i e terminu „tradycja" w uproszczonym, potocznym znaczeniu dzi-

�254

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

wi tym bardziej, że autor za punkt wyjścia przyjmuje koncepcję Beckera, gdzie
problematyka tradycji odgrywa dość istotną rolę.
Chcąc przejść do pierwszej części zagadnień merytorycznych musimy z n ó w
zatrzymać się na sprawach terminologii. Pawluczuk nie u ż y w a bowiem określenia
„model tradycyjnej kultury chłopskiej", lecz zgodnie z duchem socjologii „model
tradycyjnej społeczności terytorialnej", szczególnie w tytułach rozdziałów i pod­
rozdziałów. Rezygnacja z nich w trakcie w y k ł a d u jest zrozumiała, gdyż przedmio­
tem jego rozważań jest kultura społeczności chłopskich, ze w z g l ę d u na którą zresztą
określa te społeczności jako zbliżone do punktu sacred na skali przyjętej za Becke­
rem. Cechy sakralności posiadają nie ludzie, ale związki między nimi, a stosunki
społeczne stanowią już sferę kultury.
Model tradycyjnej kultury chłopskiej skonstruowany zastał w oparciu o dy­
chotomię Beckera i ustalenia zawarte w pracach D. Markowskiej, A. Kutrzeby-Pojnarowej, J . S. Bystronia, K . Moszyńskiego, J . Chałasińskiego, S. Czarnowskiego,
K . Dobrowolskiego, B. Malinowskiego, Z. Szyfelbejn-Sokolewicz. Uznaje on k u l ­
turę chłopską jako system zintegrowany i zharmonizowany,
monosemantyczny
a jednocześnie wielofunkcyjny. Jako punkt odniesienia dla sytuacji późniejszej, tzn.
dezintegracji, model ten jest autorowi przydatny, ale razi nieco schematycznośeią
i zbytnią ogólnością, w której brak miejsca dla występujących już w X I X wieku
e l e m e n t ó w dezintegrujących kulturę. Znacznie mniej udana jest próba przedstawie­
nia „światopoglądu jednostki w tradycyjnej społeczności terytorialnej". Autor roz­
patruje cztery grupy zagadnień. „Charakter wierzeń wschodniosłowiańskich" to
chaotyczna i jednostronna próba skonstruowania z wierzeń, przysłów i deklaratyw­
nych postaw wobec duchowieństwa obrazu, mającego świadczyć o „przewadze wzo­
rów zachowań przekazywanych przez tradycję ludową nad wzorami wnoszonymi
do tych społeczności przez chrześcijaństwo". T a , skądinąd słuszna m y ś l nie została
jednak w pełni udokumentowana. Bardzo trafnie przedstawione zostały następne
zagadnienia: „reguły myślenia", „ontologia ludowa" oraz kwestia „mitu i obrzędu"
w oparciu o teorie M. Eliade, L . Levi-Bruhla (skonfrontowaną z ustaleniami
C. Lévi-Straussa) i w niewielkim stopniu B. Malinowskiego. Jakkolwiek są to roz­
w a ż a n i a dość ogólne i nie pretendujące do szczegółowej analizy tych dziedzin k u l ­
tury chłopskiej, wartość ich polega nie tylko n a uchwyceniu kilku najważniejszych
cech myśli ludowej, lecz także na samym podjęciu problemów niezwykle w a ż n y c h
dla zrozumienia każdej kultury. Mimo tego omawiany fragment książki Pawluczu­
ka nie daje zbyt jasnego poglądu na temat całokształtu światopoglądu ludowego.
Wszystkie wymienione zastrzeżenia i wątpliwości nie dyskredytują pracy. O jej
wartości decyduje bowiem część zasadnicza oparta w znacznym stopniu na w ł a s ­
nych obserwacjach terenowych i niezwykle interesujących materiałach źródłowych
zebranych przez autora. Tę część książki rozpoczyna rozdział poświęcony analizie
procesów rozkładowych w kulturze chłopskiej, a głównie ich przyczynom. Teore­
tyczną podbudowę stanowi tu koncepcja Orsini-Rosenberga aprobowana przez
Pawluczuka z pewnymi uściśleniami. Szkoda, że nie zostały w tym miejscu wyko­
rzystane znane studia K . Dobrowolskiego.
Za punkt wyjścia dla analizy sytuacji w prawosławnej grupie etnicznej Biało­
rusinów przyjmuje autor hipotetyczny moment, w którym grupa traci tradycyjne
wzory kulturowe i „jako całość nie znajduje [...] jednolitych w z o r ó w nowych".
Duże znaczenie posiadają tu różnice wyznaniowe w p ł y w a j ą c e w znacznym stopniu
na przebieg i charakter procesu dezintegracji kulturowej. Bardzo w y r a ź n a granica
przebiega między grupami katolickimi i prawosławnymi. Według autora, społecz­
ności katolickie zastąpiły utracone wartości wzorem „Polaka patrioty", znajdując

�R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

255

ideologiczne oparcie w narastających od początku istnienia I I Rzeczypospolitej ten­
dencjach deprecjacji e l e m e n t ó w etnicznie ruskich. Utożsamienie się poprzez wiarę
z narodem (Polak — katolik) było czynnikiem stabilizującym. Społeczności prawo­
s ł a w n e znalazły s i ę natomiast w sytuacji, w której nie mogły „stać się Polakami
z wielu powodów" — w p ł y n ę ł a na to nie tylko nacjonalistyczna polityka rządu pol­
skiego, ale również stereotypy myślenia białoruskiej ludności prawosławnej.
Dezintegracja kultury chłopskiej na terenie Białostocczyzny była procesem w y ­
nikającym, jak i na innych terenach Polski, z coraz intensywniejszej od 2 poł.
X I X wieku ingerencji c z y n n i k ó w zewnętrznych (zmiany w inwentarzu material­
nym, zmiany sposobów gospodarowania i rozkład gospodarki naturalnej, upo­
wszechnianie szkoły, n a p ł y w nowinek). Okresem p r z e ł o m o w y m procesu była I woj­
na światowa. W przypadku społeczności prawosławnych procesí dezintegracji miał
dodatkowy aspekt w postaci degradacji roli kościoła prawosławnego będącej w y ­
nikiem z jednej strony rewolucji w Rosji, z drugiej — w Polsce — dyskryminacji
mniejszości wyznaniowych i dążeń polonizacyjnych, walk w e w n ą t r z cerkwi — za­
równo o charakterze religijnym, jak i politycznym — oraz lojalistycznej w stosunku
do w ł a d z polskich postawy znacznej części duchowieństwa prawosławnego.
Bezpośrednim przejawem rozpadu tradycyjnego systemu kulturowego był za­
nik jego atrybutów czy —• jak pisze autor — „rezygnacja z wartości etnicznych" —
dawnych narzędzi, stroju, folkloru — co stanowiło przejaw zaniku tradycyjnych
norm i wzorów. Pawluczuk podkreśla szczególnie zanik norm moralnych obserwo­
wany głównie, ale nie tylko, w środowisku m ł o d z i e ż o w y m i rodzenie s i ę nastro­
j ó w nihilistycznych. Nihilizm był tylko jedną z form społecznej dewiacji, w y s t ę ­
pował zresztą często w związku z radykalizmem społeczno-politycznym.
W nieruchomych z pozoru społeczeństwach białoruskich (tak opisywali je etno­
grafowie) rodzą się w szybkim czasie organizacje polityczne o radykalnych progra­
mach akceptujących często w a l k ę zbrojną i terror oraz sekty religijne. Ten mo­
ment rozpoczyna najbardziej interesującą część pracy Pawluczuka. Stając w ko­
nieczności wyjaśnienia przyczyn tego stanu, rezygnuje on z interpretacji w kate­
goriach przyczynowych, skupiając u w a g ę na warunkach społeczno-kulturowych
sprzyjających powstaniu tego typu zjawisk. D l a jaśniejszego w y k ł a d u o d w o ł u j e s i ę
do tradycyjnej, ahistorycznej wizji świata i od tego poziomu rozpoczyna analizę
psychologicznych aspektów zachodzących przemian.
Człowiek żyjący w „oczywistym" świecie kultury tradycyjnej, przekonany, że
każda zmiana istniejących w z o r ó w grozi katastrofą nie tylko świata ludzkiego, ale
wręcz kosmosu, w sytuacji niemal całkowitego załamania s i ę dawnego porządku
broni istnienia świata za pomocą złożonej sieci oporów, od sfery ekonomiczno-technicznej począwszy, a na sferze psychicznej skończywszy. Pawluczuk margi­
nalnie omawia mechanizmy działania oporów wobec zmian, co nie usprawiedliwia
jednak braku wspomnienia choćby w a ż n y c h dla tego problemu prac Dobrowol­
skiego czy Wieruszewskiej. Autor rozpatruje te kwestie ubocznie, gdyż próby
utrzymania dawnych s y s t e m ó w norm i wartości nie powiodły się. Zaczęła tworzyć
się „pustka kulturowa". Człowiek stracił jednoznaczne przywiązanie do jakiejś re­
ligii, ideologii; wszystko co dawniej b y ł o ś w i ę t e stało się kwestionowanie. Szybki
rozwój sekt religijnych w y n i k a ł z konieczności posiadania jasnych i uznanych ukła­
dów odniesienia dla działań jednostkowych i społecznych, stanowił w i ę c odpowiedź
na niezaspokojone potrzeby decydujące o zachowaniu równowagi psychicznej. A n a ­
lizując programy i formy działania poszczególnych sekt na terenie Białostocczyzny
(trzy odmiany zielonoświątkowców, Kościół Chrystusowy, Adwentyści Dnia Siód­
mego, Badacze Pisma Świętego, Ś w i a d k o w i e Jehowy), autor określa jednocześnie,

�256

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

do jakich potrzeb o d w o ł y w a ł y się one. I tak „wyznania baptystyczne — do potrzeby
równowagi duchowej i optymizmu życiowego" (religijne kontemplacje bądź eksta­
tyczne transy), „adwentyści — do potrzeby rozumienia sensu dziejów, a w ich r a ­
mach — współczesnej rzeczywistości" (studia nad tekstem biblijnym), „Świadko­
wie Jehowy — apelują do nastrojów dezaprobaty czy też nienawiści wobec niedomagań społeczno-politycznej rzeczywistości". Gdy do charakterystyki tej dodamy inten­
sywnie rozwijające s i ę radykalne ruchy polityczne ( K P P , K P Z B , K P Z U , Hromada,
Niezależna Partia Chłopska, Białoruska Organizacja Rewolucyjna i Organizacja
Terrorystyczna), których ideologia miała często charakter chiliastyczny, dostrzegamy
odpowiedniość ich form działania w stosunku do dwóch podstawowych t y p ó w oso­
bowości. Pawluczuk zastanawiając s i ę nad wielością prądów ideologiczno-światopoglądowych stwierdza, że wszystkie one „zaspokajają te potrzeby, które nie mogą
być inaczej zaspokojone w chwili rozpadu społeczności tradycyjnej", a przyczyn
ich rozpowszechnienia szukać należy w potrzebach konkretnych jednostek i ich
cechach psychospołecznych. Istotnie, wydaje się, że narzucająca się odpowiedniość
między ruchami kontemplacyjno-mistycznymi i introwertycznym typem osobowości
oraz ruchami agresywno-dynamicznymi a typem ekstrawertycznym stanowi wy­
jaśnienie tego problemu i ukazuje jednocześnie dwa różne sposoby nadawania sen­
su istnieniu jednostki w skomplikowanej sytuacji kulturowej. Wskazując na podo­
bieństwa funkcji pełnionych przez organizacje polityczne i sekty religijne odsłania
autor pewne cechy wszystkich r u c h ó w społecznych w epokach przełomowych, b ę ­
dące odbiciem uniwersalnych własności osobowości ludzkiej.
Kolejnym i ostatnim etapem rozważań autora jest zagadnienie prób reintegracji
podejmowanych wśród części ludności prawosławnej. I te zjawiska nie dokony­
w a ł y się jednak w ramach oficjalnej cerkwi. Przedmiotem szczegółowej i wielo­
aspektowej analizy jest tzw. sekta grzybowska, powstała spontanicznie w o k ó ł osoby
proroka liii, chłopa ze wsi Grzybowszczyzna, której szczególność przejawia się
w podobieństwiach jej ideologii i charakteru do ruchów społeczno-religijnych
powstających w wyniku zetknięcia s i ę społeczności plemiennych z cywilizacją
europejską. Tzw. sekta grzybowska (autor, ze w z g l ę d u na jej amorficzny charakter,
u ż y w a również terminu „ruch") była „religijną formą samoobrony grupy etnicznej",
&lt;x&gt; przejawiało s i ę w ostrym potępieniu nowych e l e m e n t ó w w kulturze, w nakazie
szanowania starych obyczajów itp. Jakkolwiek sekta powstała w opozycji do cerkwi,
w y s t ę p o w a ł a z pozycji prawosławia i dążyła do rekonstrukcji jego dawnego, ludo­
wego oblicza. Wyrażało się to między innymi w potępieniu sekt baptystycznyeh i in.
Ciekawym momentem ideologii tej grupy jest utożsamienie prawosławia (głównie
sekty grzybowskiej) z językiem białoruskim. Jeden z ideologów sekty pisał:
„Baptyści i wszystkie inne sekty, znaleźliście sobie wyznanie, a językiem naszym
mówicie. Więc piszcie i m ó w c i e po baptysku, wtedy powiem, iż wiara wasza jest
od Boga, a tak — od diabła" (s. 227). Pawluczuk wyjaśniając istotę tego ruchu pi­
sze: „Grupa etniczna broni e l e m e n t ó w etnicznych jako »świętych« dlatego, iż są
one dla jej członków rzeczywiście święte, co oznacza, iż dla wielu wychowanych
w tej kulturze jednostek tylko one s ą w stanie znieść dystans wobec świata, dać
poczucie sensu i miejsca indywidualnego w świecie" (s. 231). Dodajmy — s ą b y ć
może jedyną szansą zachowania poczucia tożsamości z grupą społeczną i ideologią,
dostarczają układów odniesienia jasnych i m o ż l i w y c h do zrozumienia, są „regula­
torami stosunku człowieka do rzeczywistości".
Kończąc swe rozważania autor stwierdza, że ruch proroka liii był logiczną kon­
s e k w e n c j ą rozpadu tradycyjnej kultury chłopskiej oraz narastających w łonie spo­
łeczności radykalnych ruchów, sekt religijnych i postaw nihilistycznych. B y ł w i ę c

�257

RECENZJE

swego rodzaju „złotym środkiem" reakcji społeczności na proces przemian kultu­
rowych.
Książka Pawluczuka obok wartości poznawczych ma również reperkusje natury
ogólniejszej. Skłania nieuchronnie do refleksji nad prawidłowościami reakcji ludz­
kich na pewne sytuacje społeczno-kulturowe tak w średniowiecznej Europie, w ko­
lonizowanych krajach pozaeuropejskich, jak i w świecie współczesnym. Jest to
niewątpliwie pozycja znacząca w dorobku nauk o c z ł o w i e k u i kulturze.
Ryszard

G U N N A R M Y R D A L , Objektivitat
Frankfurt am Main 1971, ss. 115.

in der

Sozialforschung,

Tomicki

Suhrkamp

Verlag,

Problem obiektywizmu badaczy i obiektywności twierdzeń w naukach społecz­
nych zajmuje Gunnara Myrdala prawie od początku prowadzonych przez niego
badań ekonomicznych, socjologicznych i metodologicznych. Już w swej drugiej
większej pracy dochodzi do wniosku, iż doktryny ekonomiczne, wbrew głoszonym
przez ekonomistów programom nauki uznającej wyłącznie autorytet faktów, prze­
niknięte są w y w o d z ą c y m i się z filozofii prawa naturalnego i utylitaryzmu ideami
moralnymi i politycznymi. Nie są od nich wolne nawet najbardziej zmatematyzo­
wane i na pozór obiektywne teorie. Zatem wiedza ekonomiczna należy raczej do
ideologii niż nauki. Wedle ówczesnych poglądów Myrdala m o ż l i w e jest uprawianie
nauk społecznych wolnych od wartościowań. Jedynie w wypadku zastosowań
praktycznych w y n i k ó w badań naukowych konieczne jest przyjęcie pewnych prze­
słanek wartościujących, umożliwiających wyprowadzenie z teorii konsekwencji
praktycznych.
Poglądy metodologiczne Myrdala uległy z czasem znacznej ewolucji. Pierwotna
idea nauki wolnej od wartościowania została zastąpiona koncepcją, wedle której
na każdym kroku procesu badawczego obecne są wartościowania, a warunkiem ko­
niecznym rzetelnego badania jest w y r a ź n e sformułowanie założonych w nim prze­
słanek wartościujących. Koncepcji tej Myrdal nigdy w pełni nie rozwinął i syste­
matycznie nie wyłożył. Wyrażał ją jedynie okazjonalnie, w związku z podejmowa­
nymi przez niego badaniami konkretnych problemów społecznych i ekonomicznych.
W każdej ze swych głównych p r a c powraca Myrdal do problemu roli wartościo­
w a ń w naukach społecznych. Paul Streeten wybrał z pism Myrdala i w y d a ł w od­
dzielnym tomie artykuły i fragmenty prac prezentujące związane z problemem
wartościowania postulaty metodologiczne, ich uzasadnienia i zastosowania. Tom
wydany przez Streetena jest jakby uzupełnieniem, pozytywną częścią pracy Das po1

2

3

1

Vetenskap och Politik i nationalekonomin,
1930; wyd. niemieckie: Das politische Element in der nationaldkonomischen
Doktrinbildung, 1932; wyd. angielskie:
The Political Element in the Development of Economic Theory, London 1953, Cam­
bridge 1965.
An American Dilemma. The Negro Problem and Modern Democracy, 1944;
An International
Economy, 1956; Teoria ekonomii a kraje gospodarczo
nierozwinięte, 1957, wyd. polskie 1958; Asian Drama, 1968; The Challenge of World Poverty,
1970.
Value in Social Theory, 1958, wyd. niemieckie: Das Wertproblem in der Sozialwissenschaft, 1965.
2

3

17 — Etnografia Polska, X V I I I / I

�258

RECENZJE

lltische Element in dér Nationalókohomischen
Doktrinbildung, która miała przede
wszystkim charakter krytyczny.
W rokü U'967 Myrdal wykładał gościnnie w St. Vincent College w Latrobe
(Pensylwania). Tematem wykładów" był problem wartościowania i obiektywizmu
w naukach Społecznych. Wygłoszone w ó w c z a s wykłady stały się podstawą oma­
wianej niżej pracy . Zatem jest to pierwsza oddzielna, zwarta praca Myrdala po­
święcona problemowi, który interesował go podczas wszystkich jego badań ekonomicznych i socjologicznych.
Podstawowym pytaniem stawianym przez Myrdala w recenzowanej pracy jest
pytanie o to, czym jest obiektywność w naukach społecznych i w jaki sposób można
ją zagwarantować badając fakty społeczne i związki przyczynowe między nimi.
Drugą część tego pytania rozbija na trzy pytania szczegółowe:
1. J a k można uwolnić się od przygniatającego dziedzictwa literatury nauk spo­
łecznych? Zawiera ona bowiem zazwyczaj normatywne i teleologiczne pojęcia, wy­
w o d z ą c e się z metafizycznej filozofii prawa naturalnego i utylitaryzmu.
2. Jak można uwolnić badania naukowe i ich wyniki od w p ł y w u kulturalnego,
gospodarczego i politycznego środowiska badacza?
3. Jak można zapobiec zniekształceniu w y n i k ó w badań pod w p ł y w e m zdetermi­
nowanej pochodzeniem, środowiskiem, konstytucją i skłonnościami osobowości ba­
dacza?
Aby odpowiedzieć na pytanie, czym jest obiektywność w nauce, należy wpierw
wiedzieć, czym jest sama nauka. Wedle Myrdala nauka jest szczególnym rodzajem
poznania. W poznaniu zaś można wyróżnić dwie formy: poglądy, czyli poznanie inte­
lektualne i kognitywne, oraz wartościowania •', czyli poznanie emocjonalne i wolitywne. Na poglądy składają się przedstawienia o rzeczywistości. Natomiast warto­
ściowania m ó w i ą o tym, jak być powinno. Poglądy można oceniać za pomocą
kryteriów obiektywnych pod w z g l ę d e m słuszności i pełności. Słuszne są te poglądy,
które są prawdziwe, niesłuszne są te, które są fałszywe. Pełność jakiś poglądów
można ocenić poprzez porównanie ich z w i e d z ą obszerniejszą. Natomiast sądy war­
tościujące, w których znajdują s ł o w n y wyraz wartościowania, nie podlegają ocenie
za pomocą kryteriów obiektywnych. W myśleniu konkretnych jednostek między
poglądami a wartościowaniami nie ma wyraźnej granicy. Zlewają s i ę one często
w jedną całość tworząc opinie, które mają zarazem pewne właściwości poglądów,
jak i wartościowań.
Wartościowania konkretnych jednostek, częściej niż ich poglądy, bywają nie­
zgodne. Zachowaniami poszczególnych ludzi nie kieruje bowiem na ogół jednolity
system wartościowań. Najczęściej zachowania ludzkie są jak gdyby wypadkowymi
antagonistycznych dążeń, interesów i ideałów. Spowodowane jest to przede wszyst­
kim tym, iż wartościowania są usytuowane na różnych poziomach „moralnej osobo­
wości" ludzi, którym odpowiadają różne stopnie ogólności s ą d ó w moralnych. Myr­
dal wyróżnia dwa poziomy wartościowań — w y ż s z y i niższy — oraz odpowiednio
dwa rodzaje wartościowań — wartościowania w y ż s z e i niższe. Wartościowania w y ż ­
sze s ą wartościowaniami ogólniejszymi; uznaje się je za obowiązujące dla całego
narodu lub nawet dla całej ludzkości. Wartościowania niższe odnoszą się tylko do
4

Objectivity
in Social Research,
1969. P o n i e w a ż oryginał angielski nie jest mi
dostępny, recenzja napisana została na podstawie wydania niemieckiego.
Myrdal konsekwentnie wszędzie m ó w i o wartościowaniach, a nie o w a r t o ś ­
ciach. Pragnie^ w ten sposób, jak sam powiada, podkreślić subiektywny charakter
procesu wartościowania, ale pojęcie wartościowania nigdzie nie zostało przez niego
dostatecznie określone.
4

5

�RECENZJE

259

poszczególnych i n d y w i d u ó w i grup. Mają one w w i ę k s z y m stopniu niż wartości
wyższe charakter gospodarczych, społecznych i seksualnych interesów i dążeń. Mimo,
iż w naszej kulturze wartościowania w y ż s z e są oceniane moralnie wysoko, to
jednak w życiu codziennym ludzkimi zachowaniami kierują przede wszystkim w a r ­
tości niższe. Wartościowania w y ż s z e dochodzą do głosu poza życiem codziennym,
w pewnych szczególnych momentach, gdy jednostka w y s t ę p u j e jako rzecznik inte­
resów ogółu. Wartościowania w y ż s z e znajdują oparcie przede wszystkim w państwie
i w innych instytucjach formalnych. W nich, jak powiada Myrdal, ludzie zdepo­
nowali myśli o lepszym świecie. Chociaż bowiem zachowaniami większości ludzi
kierują wartościowania niższe (żywią przesądy, kierują się egoistycznymi pragnie­
niami i krótkowzrocznymi interesami), to na ogół występując na forum publicznym
będą potępiali przesądy i egoizm. Może się zdarzyć, iż np. związki zawodowe jako
organizacja potępią dyskryminację rasową, chociaż poszczególni członkowie swym
zachowaniem w życiu codziennym będą się przyczyniali do jej trwania. Oczywiście
zdarza się, iż instytucje zostaną opanowane przez cynizm moralny, ale na ogół
w ustroju demokratycznym instytucje sprzyjają wartościowaniom w y ż s z y m .
Właściwości wartościowań powodują, iż ludzie dążą do ich ukrycia. Ludzie nie
tylko nie są .skłonni odkrywać przed innymi w ł a s n y c h wartościowań, ale nawet
przed samymi sobą nie przyznają się do wartościowań rzeczywiście kierujących
ich zachowaniami. Dzieje się tak z następujących p o w o d ó w :
1. Ludzie w życiu codziennym kierują się z czysto oportunistycznych w z g l ę ­
dów wartościowaniami niższymi. T e zaś nie są wysoko moralnie oceniane. Niektóre
z nich są potępiane. Mechanizmy kontroli społecznej skłaniają ludzi do ich ukry­
wania.
2. System wartościowań jednostki jest najczęściej niezgodny. Wartościowania
niższe popadają w konflikt z wyższymi. Ponadto do konfliktów może dochodzić
także w obrębie każdego z dwu rodzajów wartościowań. Konflikt wartościowań
odczuwany jest przez jednostkę jako przykrość.
3. Ani wartościowania wyższe, ani niższe nie są uzasadnialne. Nie można wy­
kazać ich słuszności, tak jak dowodzi się słuszności poglądów wskazując na ich
prawdziwość. Wartościowania pozbawione są zatem tej siły przekonywania, którą
posiadają poglądy.
Ponieważ poglądy posiadają pewne pożądane właściwości, których nie posia­
dają wartościowania, przeto ludzie dążą do przedstawienia wartościowań jako po­
glądów lub ich konsekwencji. W ten sposób wartościowania zostają ukryte, a po­
glądy stają się fałszywe. Podlegają temu procesowi zakamuflowywania przede
wszystkim wartościowania niższe. Dążenie do ich ukrycia, względnie usprawiedli­
wienia, powoduje powstawanie stereotypów, czyli teorii popularnych, na które skła­
dają się w większości poglądy fałszywe. Takim stereotypem było np. panujące
w Stanach Zjednoczonych w epoce Dullesa — Mc Carthy'ego przekonanie o ś w i a ­
towym spisku komunistycznym skierowanym przeciw Ameryce. Stojące za stereo­
typami wartościowania powodują, iż stereotypy zawierają zawsze znaczny ładunek
emocjonalny. Wypowiadane s ą one z głębokim przekonaniem i wielkim zaangażo­
waniem.
Uczeni nauk społecznych, tak jak wszyscy ludzie, kierują się w życiu przede
wszystkim wartościowaniami niższymi, które usiłują przedstawić w postaci poglą­
dów lub przynajmniej nimi uzasadnić. Dlatego zdeterminowane tradycją, środo­
wiskiem i osobowością wartościowania badaczy stają się źródłem błędów w nau­
kach społecznych. Badacze dopasowują wyniki swych badań do w ł a s n y c h w a r t o ś ­
ciowań; wyciągają ze swych badań wnioski zgodne ze swymi wartościowaniami.

�260

RECENZJE

Szczególnie jest widoczna obecność ukrytych wartościowań w tych pracach, w któ­
rych ocenia się badaną rzeczywistość i w których formułuje się pewne zalecenia
praktyczne. Ich autorzy postępują tak, jak gdyby wartościowania były wnioskami
wynikającymi logicznie ze zdań o faktach, jak gdyby znajdowały uzasadnienie
w naturze rzeczy. Ponieważ zaś naprawdę w n i o s k ó w o charakterze wartościują­
cym nie można wyciągać w y ł ą c z n i e z przesłanek będących zdaniami o faktach, przeto
fakt, iż socjologowie tak czynią świadczy, iż w teoriach ich ukryte są wartościo­
wania.
Wartościowania do teorii nauk społecznych są przemycane przede wszystkim
w pojęciach. Wszystkie bowiem pojęcia nauk społecznych mają wartościujący cha­
rakter. „Gdy o pewnej sytuacji społecznej mówimy, że jest harmonijna, że znaj­
duje się w równowadze lub że jej siły uporządkowały się, zgrały się ze sobą, to
w sposób nieunikniony równocześnie stwierdzamy, iż osiągnięta została pewna
forma idealna bądź w dziedzinie »s.zczęścia indywidualnego«, bądź w dziedzinie
»dobra o g ó ł u « " . Natomiast pojęcia dysharmonii, braku równowagi, nieprzystoso­
wania, dezorganizacji przemycają do opisu sytuacji społecznych oceny negatywne,
kwalifikujące te sytuacje jako niepożądane.
Często usiłuje się w naukach społecznych zapewnić wynikom obiektywność
poprzez wprowadzenie nowych, nie budzących wartościujących skojarzeń pojęć.
Zdaniem Myrdala nqwo wprowadzone pojęcia są tylko pozornie pozbawione w a r ­
tościującego charakteru i to tylko dlatego, iż lepiej ukrywają wartościowania. Ale
skoro służą one ukrywaniu wartościowań, to tym samym sprzyjają błędom. Zatem
wprowadzanie neologizmów, mające na celu wyrugowanie pojęć o charakterze w a r ­
tościującym, jest bezcelowe, a niekiedy wręcz szkodliwe.
Podobnie jak wartościujący charakter pojęć nie jest czymś zgoła niepożąda­
nym, tak też obecność wartościowań w teoriach nie przekreśla ich naukowego
charakteru. Co w i ę c e j , w naukach społecznych możliwe są tylko i w y ł ą c z n i e teorie
zawierające elementy wartościujące. Przekonanie to wspiera Myrdal trzema argu­
mentami. Po pierwsze, wszystkie zbadane przez niego teorie w naukach społecz­
nych zawierają element wartościujący. Po drugie, bez wartościowania nic nie wy­
woła naszego zainteresowania, nic nie będzie miało dla nas ważności lub znaczenia,
zatem nie będzie w ogóle obiektów w y w o ł u j ą c y c h w ludziach pragnienie ich nau­
kowego poznania. Po trzecie, w samych faktach nie jest zawarta zasada ich wyboru
i uporządkowania; same obserwacje nie zrodzą jeszcze teorii. Zawsze konieczne jest
przyjęcie pewnego punktu widzenia, którego warunkiem koniecznym jest zajęcie
określonego stanowiska wartościującego. Zatem, konkluduje Myrdal, nigdy nie było
i nigdy nie będzie bezinteresownej nauki społecznej. Każde badanie jakiegoś pro­
blemu społecznego jest zawsze zdeterminowane wartościowaniami. Najczęściej jed­
nak przesłanki wartościujące badań w naukach społecznych są przez badaczy nieuświadamiane, a zatem także nie są przez nich ujawniane, lecz pozostają dla nich
samych i dla czytelnika niewidoczne, ukryte. Ale ponieważ ukryte wartościowania
zawsze w y w o ł u j ą błędy w poglądach, przeto także ukryte przesłanki badań w nau­
kach społecznych są źródłami błędów. Szczególnie zaś narażeni są na błędy ci ba­
dacze, którzy uważają, iż obiektywność teoriom nauk społecznych można zapewnić
przez uwolnienie ich od wartościowań. O ile stosują się w swych badaniach do
6

6

M y r d a l , Das Westproblem in der Sozialwissenschaft, Hannover 1965, ,s. 163-164. Odwołuję się w tym miejscu do wcześniejszej pracy Myrdala, w której pro­
blem pojęć wartościujących został szerzej przedstawiony. Tak czyni też sam autor
w omawianej pracy.

�RECENZJE

261

głoszonego przez nich postulatu nauki neutralnej w z g l ę d e m wartościowań, to teorie
ich są tylko pozornie obiektywne. Z nauki można bowiem tylko pozornie wyelimi­
nować wartościowania, poprzez lepsze ich ukrycie. Naprawdę maksymalną obiek­
tywność w naukach społecznych można osiągnąć tylko poprzez ujawnienie w a r t o ś ­
ciowań, poprzez wyraźne ich sformułowanie i uświadomienie. Zatem warunkiem
koniecznym obiektywności każdego badania w naukach społecznych jest podanie
jego przesłanek wartościujących.
Przesłanki wartościujące konkretnego badania winny spełniać szereg postula­
tów. Przede wszystkim muszą być tak dobrane, aby nie były wzajemnie niezgodne.
Nie mogą też być dobrane dowolnie, lecz muszą opierać s i ę na rzeczywistych w a r ­
tościowaniach ludzi. Z realizacją tego ostatniego postulatu w i ą ż e się kilka trud­
ności. I tak wartościowania są zawsze ściśle związane z poglądami. Wartościowania
w p ł y w a j ą na poglądy, a poglądy na wartościowania. Badacz winien uwzględnić
w p ł y w fałszywych poglądów na wartościowania i tak dobrać przesłanki wartościu­
jące, aby wyrażały one wartościowania, które ludzie mieliby, gdyby ich poglądy
były prawdziwe. Następna trudność w y p ł y w a z faktu, iż wartościowania mające
znaleźć zastosowanie jako przesłanki wartościujące muszą w większości w y p a d k ó w
odnosić się do sytuacji w przyszłości. Oczywiście wnoszenie na podstawie obecnych
wartościowań o przyszłych, mających miejsce w zmienionych warunkach społecz­
nych wartościowaniach jest bardzo ryzykowne. Kolejnym źródłem trudności są kon­
flikty wartościowań obecne nie tylko między indywiduami a grupami, lecz także
w samych indywiduach. Ludzie nie posiadają na ogół jednolitego systemu wartoś­
ciowań, żyją najczęściej w moralnym konflikcie i kompromisie. Istnienie konfliktów
w obrębie wartościowań utrudnia wyrobienie sobie obrazu rzeczywistych wartościo­
w a ń i przewidywanie ich zmian. Pokonanie opisanych trudności m o ż l i w e jest po­
przez oparcie się na wyższych wartościowaniach. Myrdal zdaje się być przekonany,
iż gdyby ludzie nie mieli błędnych poglądów, to w ł a ś c i w e by im były tylko w a r ­
tościowania wyższe. Drugą trudność usuwa jego zdaniem fakt, iż wartościowania
wyższe zachowają także ważność w przyszłości. Dzięki tym n i e w ą t p l i w y m zaletom
wartościowania w y ż s z e nabierają takiej wagi, iż rozwiązują problem konfliktu war­
tościowań; usuwają one po prostu powstające z nimi w konflikcie wartościowania
niższe. Ale we współczesnym społeczeństwie nabierają znaczenia także konflikty
w e w n ą t r z wartościowań wyższych. Należałoby zatem prowadzić konkretne badania
posługując się różnymi alternatywnymi grupami przesłanek wartościujących. Ze
w z g l ę d ó w praktycznych nie jest ó w postulat realizowalny. Przesłanki wartościujące
determinują bowiem całą metodę badania; w p ł y w a j ą na definicje pojęć, na sfor­
mułowanie teorii, na techniki obserwacji i przedstawianie wyników. Równoczesne
posługiwanie się jednak różnymi metodami nie tylko skomplikowałoby pracę, ale
przerasta także środki, którymi dysponują nauki społeczne. Dlatego konieczne jest
wybranie na początku badań jednej grupy przesłanek wartościujących; inne w a ż n e
grupy przesłanek mają zostać wprowadzone na dalszym etapie badań. Autor nie
precyzuje, kiedy i w jakim celu mają zostać uwzględnione inne grupy przesłanek
wartościujących.
Myrdal podaje dwa przykłady swoich badań, w których zastosował metodę
wyraźnego formułowania przesłanek wartościujących. Badając problem dyskrymi­
nacji Murzynów w Stanach Zjednoczonych przyjął za przesłanki wartościujące sy­
stem wyższych wartościowań, który znalazł wyraz w konstytucji amerykańskiej
i licznych narodowych instytucjach. Wartościowania te w Stanach Zjednoczonych
są stale publicznie omawiane i dyskutowane. W ich świetle badał Myrdal codzien­
ne zachowania ludzi i powodujące je wartościowania. Natomiast badając gospodar-

�262

RECENZJE

czą i społeczną sytuację krajów południowej Azji, za przesłankę wartościującą
przyjął powszechny tam ideał modernizacji. Ideał modernizacji tworzy w tych k r a ­
jach rodzaj etosu narodowego, spełnia rolę podstawy wszelkich politycznych dy­
skusji. Zdaniem Myrdala modernizacja jest też jedynym sposobem uniknięcia w tych
krajach katastrofy, do której doprowadzić może np. wzrost ludności. W obydwu
wypadkach przesłanki wartościujące zastały sformułowane w oparciu o wartościo­
wania ludzi ze społeczeństwa badanego. Można jednak badać pewne społeczeństwo
z punktu widzenia wartościowań innego społeczeństwa.
Proponowana przez Myrdala metoda osiągania obiektywności w naukach spo­
łecznych nasuwa wiele wątpliwości. Przede wszystkim nie wydaje się, aby można
ją konsekwentnie stosować. Skoro bowiem przesłanki wartościujące pewnego bada­
nia mają być oparte na rzeczywistych wartościowaniach ludzi, to przed ich sfor­
m u ł o w a n i e m należałoby przeprowadzić badania wartościowań, które oczywiście
znowu w y m a g a j ą przesłanek wartościujących, i t d . W praktyce zatem ustalenie
przesłanek wartościujących nie może mieć charakteru obiektywnego, w sensie na­
danym temu s ł o w u przez Myrdala, lecz będzie zawsze w dużej mierze zależało
od wartości preferowanych przez badacza. Co gorsza, procedura ustalania przesła­
nek wartościujących grozi tym, czego Myrdal najbardziej się obawia — ukrytą i n ­
gerencją wartościowań badacza w wyniki badania. Skoro bowiem procedura usta­
lania przesłanek wartościujących nie ma zagwarantowanej obiektywności, to nic
nie stoi na przeszkodzie, aby przesłanki wartościujące były raczej wyrazem war­
tościowań badacza niż wartościowań grup społecznych, których rzekomo są od­
zwierciedleniem.
Załóżmy jednak, iż pewien system przesłanek wartościujących określonego ba­
dania został ustalony. Czy zapewnia on obiektywność samym badaniom? Jako
wskaźnik obiektywności badań uznaje Myrdal prawdziwość ich wyników. Zatem
procedura ustalania przesłanek wartościujących ma być między innymi środkiem
osiągania prawdziwości w y n i k ó w . Nie wydaje się, aby była ona do tego celu środ­
kiem odpowiednim. Służy ona bowiem tylko określonej operacjonalizacji aparatury
badawczej w celu przeprowadzenia określonego rodzaju badań, ale nie może być
gwarantem poprawności samych badań. I tak np. system przesłanek wartościują­
cych przyjętych przez Myrdala w jego badaniu problemu murzyńskiego w Ameryce
posłużył mu do zbadania rozbieżności między rzeczywistymi zachowaniami ludzi
a w y ż s z y m i wartościami na ogół przez A m e r y k a n ó w akceptowanymi i do zbadania
zależności między konfliktem wartości a rozpowszechnieniem i trwaniem pewnych
fałszywych poglądów. Przyjęte jednak przez Myrdala przesłanki wartościujące nie
gwarantowały ustalonym przez niego zależnościom prawdziwości. Metoda propono­
wana przez Myrdala nie jest bowiem metodą falsyfikacji ani weryfikacji twierdzeń,
lecz jest to propozycja określonego rodzaju badań, w których, wychodząc z pew­
nego systemu społecznie akceptowanych wartości, badalibyśmy, na ile kierują one
zachowaniami ludzi. Interesowałyby nas w tego rodzaju badaniach rozbieżności
pomiędzy społecznie akceptowanym systemem wartości a rzeczywistymi motywami
7

7

Na tę trudność wskazuje Hans Albert omawiając pracę Myrdala Das Wertproblem in der Sozialwissenschajt. Wedle Alberta postulat myrdalowski nie jest
realizowalny ze w z g l ę d ó w logicznych. Zgodnie bowiem z dyrektywą Myrdala, zało­
żeniem empirycznych badań interesów społecznych jest ich uprzednia znajomość,
konieczna do sformułowania przesłanek wartościujących. Zatem znajomość rezul­
tatów badań jest warunkiem metodologicznie zasadnego przeprowadzenia samych
badań. Das Wertproblem in den Sozialwissenschaften.
Bemerkungen
zu
Myrdals
neuem Buch, [w:] „Schweizerische Zeitschrift für Volkswirtsehaft und Statistik"
R. 94: 1968, nr 3, s. 336-337.

�RECENZJE

263

ludzkich działań. Badania tego rodzaju mogą spełniać rolę demaskatorską, a w wy­
padku prac Myrdala niewątpliwie t a k o w ą rolę spełniają. T y m należy tłumaczyć
szeroki oddźwięk, jaki w y w o ł u j ą prace Myrdala.
Nie tylko proponowana przez Myrdala metoda osiągania obiektywności budzi
wątpliwości, także nieprzekonywające s ą jego argumenty przemawiające rzekomo
za niemożliwością uniknięcia wartościowań w naukach społecznych. Wedle Myrdala
wartościowania s ą nieusuwalne z nauk społecznych, p o n i e w a ż bez nich nie byłoby
m o ż l i w e zainteresowanie jakimkolwiek przedmiotem i ponieważ na nich opiera s i ę
każda zasada organizująca fakty, ale obydwie przyczyny są również relewantne
w naukach przyrodniczych, zatem również z nauk przyrodniczych, nie byłyby usuwalne wartościowania. Dla zapewnienia i m obiektywności należałoby również w nich
stosować m e t o d ę proponowaną przez Myrdala, ale — jak wiadomo — problem
obiektywności w naukach przyrodniczych praktycznie nie istnieje. Obydwa argu­
menty są również nieprzekonywające z innych względów: Faktem jest, iż k a ż d e m u
badaniu musi towarzyszyć zainteresowanie przedmiotem badania. Wśród wielu m o ż ­
liwych zainteresowań tym samym przedmiotem można wyróżnić zainteresowanie
poznawcze. Ono powoduje, iż dążymy do ustalenia faktów i ich wyjaśnienia. Nie
w i d a ć p o w o d ó w , dla których to zainteresowanie, będące warunkiem koniecznym
wszelkiego poznania, miałoby jednocześnie być źródłem nieobiektywności poznania.
Faktem jest też, iż nauka przedstawia fakty uporządkowane wedle pewnych zasad,
ale znowu nie w i d a ć powodów, dla których zasady te miałyby zależeć od naszych
kapryśnych wartościowań. Należy raczej przyjąć, iż w zasadach tych rzeczywistość
jakoś s i ę odzwierciedla. Zresztą gdyby było inaczej, to Myrdal przeczyłby sam
sobie. Wszak wedle niego poglądy i wiedza naukowa, jako ich szczególny przypa­
dek, mogą być prawdziwe, czyli w określony sposób zgodne z rzeczywistością. Gdy­
by natomiast struktura naszej wiedzy zależała od wartościowań, to nie można by
do niej stosować kryterium prawdy.
Nieprzekonywające jest również twierdzenie Myrdala, i ż wartościowania do
nauk społecznych przemycane są w pojęciach, które zawsze w naukach społecznych
muszą mieć charakter pojęć wartościujących. Przede wszystkim nie wiadomo, co
Myrdal rozumie przez pojęcie wartościujące, i czy w ogóle istnieją pojęcia niewartościujące. Przytaczane przez Myrdala pojęcia wartościujące jako przykłady —
harmonia, r ó w n o w a g a , organizacja — są również stosowane w naukach przyrodni­
czych. Zatem należałoby przypuszczać, iż przemycają one również do nauk przyrod­
niczych wartościowania. Jeśli przez przemycanie wartościowań rozumieć tylko w y ­
w o ł y w a n i e przez pojęcia pozytywnego lub negatywnego skojarzenia, jak to zdaje
się miejscami pojmować Myrdal, to rzeczywiście wiele pojęć nauk społecznych,
a także przyrodniczych, ma charakter wartościujący. Ale w innym miejscu po­
wiada, iż np. pojęcia harmonii, równowagi mają dlatego charakter wartościujący,
ponieważ mówiąc o pewnej sytuacji społecznej, iż jest harmonijna lub pozostaje
w równowadze, jednocześnie stwierdzamy, iż została osiągnięta pewna forma ide­
alna w dziedzinie „szczęścia indywidualnego" lub „dobra ogółu". Nie sądzę, aby
twierdząc, iż np. w pewnym okresie w kierownictwie partii nazistowskiej zapano­
w a ł a r ó w n o w a g a sił, jednocześnie twierdzilibyśmy cokolwiek o szczęściu indywi­
dualnym lub dobru ogółu. Nie sądzę też, iż używając do opisu pewnych sytuacji
społecznych terminów takich, jak dysharmonia, nieprzystosowanie, brak równo­
wagi, dezorganizacja, jednocześnie ocenia się te sytuacje negatywnie. Np. m o ż e m y
tłumaczyć dążenia pewnych ludzi do reform społecznych ich nieprzystosowaniem
społecznym, ale dążenia tych ludzi mogą być jednocześnie ocenione przez nas pozy­
tywnie.

�264

RECENZJE

Ze w z g l ę d u na przedstawione niedostatki argumentacji, podstawowe tezy M y r ­
dala o niemożliwości uniknięcia wartościowania w naukach społecznych i o ukry­
tych wartościowaniach jako źródłach błędów, nie w y d a j ą się być dostatecznie uza­
sadnione. Natomiast, j a k się zdaje, Myrdal trafnie uchwycił p e w n ą powszechną
w naukach społecznych praktykę. Oto znaczna część badań podejmowana jest na
tzw. zamówienia społeczne. Niekiedy są te&gt; po prostu badania zlecone przez pewne
instytucje p a ń s t w o w e lub prywatne. Niekiedy zaś impulsem do podjęcia pewnych
badań jest uświadomienie sobie przez badacza pewnych problemów społecznych.
Obydwa rodzaje prac łączy powód, dla którego zostały podjęte — jest nim chęć
zreformowania pewnej, odczuwanej jako niezadowalająca, sytuacji społecznej. D l a ­
tego wyniki takich badań formułuje się często w postaci zaleceń. Jeśli w pracach
prezentujących wyniki tego rodzaju badań nie formułuje s i ę jasno celów, którym
te badania mają służyć, to można odnieść wrażenie, iż wedle autora pracy jego
zalecenia wynikają wyłącznie z twierdzeń O' faktach. Co gorsza, badacze sami ule­
gają niekiedy temu złudzeniu. Niekiedy w badaniach takich zakłada s i ę t e ż mil­
cząco określony rodzaj środków prowadzących do celu, pomijając inne jako nie­
wygodne dla zleceniodawcy. I tak np. w wyniku badań przeprowadzonych w pew­
nym zakładzie p r z e m y s ł o w y m można zalecać zwiększenie dyscypliny pracy. Celem
badań było znalezienie sposobu podniesienia wydajności pracy. Środkiem zaś do
niego prowadzącym ma być zmniejszenie absencji w drodze zwiększenia dyscypliny.
Oczywiście, iż środek został wybrany arbitralnie. Jeżeli to b y ł np. zakład zatrud­
niający przede wszystkim kobiety, to może należało w y b u d o w a ć raczej żłobek lub
przedszkole.
Milczące założenia, co do c e l ó w i środków, występują w wielu pracach socjo­
logów. Odczuwają oni bowiem nie tylko potrzebę poznawania, lecz także reformo­
wania społeczeństwa. Oczywiście nie ma istotnych powodów, dla których socjo­
logowie winni się wstrzym3'wać od udziału w przekształcaniu społeczeństwa. Należy
jednak od nich wymagać, aby nie przedstawiali aprobowanych przez nich c e l ó w
i preferowanych środków jako wywiedzionych z badania rzeczywistości społecznej.
Taki sens można też łączyć z dyrektywą Myrdala zalecającą ujawnianie wartościo­
wań, o ile będziemy ją rozumieli mniej uniwersalnie niż to pragnie jej autor.
Gerhard

Kloska

TÓTH J A N O S , Az Orsěgek
népi építészete
(Architektura ludowa w
Onség), wyd. Müszaki konyvkiadó, Budapeszt 1971, ss. 154, ilustr. 328.

regionie

Bogata jest węgierska literatura etnograficzna w zakresie prac poświęconych
budownictwu ludowemu. Wynika to z faktu, iż etnografowie węgierscy już w dru­
giej połowie ubiegłego stulecia przystąpili do poważnych badań nad tym zagadnie­
niem, a ,na początku X X w. dołączyli s i ę do nich również architekci. Do grona tych
ostatnich należy Tóth Janos, który w 1971 r. w y d a ł kolejne już opracowanie budow­
nictwa węgierskiego, tym razem dotyczące regionu Orség. Jest to niewielki obszar
kraju nad granicą Jugosławii i Austrii, który od wschodu sąsiaduje z regionem
Gocsej 4 Oba regiony posiadają wiele wspólnych cech w ludowym budownictwie.
1

J . T ó t h , Gocsej népi építészete
(Budownictwo ludowe w regionie Gocsej),
Budapeszt 1965, recenzja: J . Czajkowski, „Polska Sztuka Ludowa", R. X X I I : 1968,
nr 3.

�265

RECENZJE

Jak wynika z ogólnego wprowadzenia zawartego we wstępie, osadnictwo w ę ­
gierskie na obszarze Orség nastąpiło w I X - X wieku. Ludność oparła swój byt na
rolnictwie i ekstensywnej hodowli, czego wyrazem — jak pisze autor — były za­
grody czworoboczne z z a m k n i ę t y m podwórzem, w e w n ą t r z którego w zimie trzy­
mano bydło. Zagrody te przypominają nieco okoły znane w Polsce (Krakowskie,
Łowickie), chociaż rodzaj i układ pomieszczeń znacznie się różni od tego typu
zagród w Polsce. Niekiedy są to dwa rzędy budynków oddzielone w ą s k i m p o d w ó ­
rzem zamkniętym z dwu stron.
Pierwszą część pracy poświęcił autor głównie o m ó w i e n i u kształtów osiedli i form
jednostek osadniczych. Do analizy tego zagadnienia posłużyły mu szczegółowe mapy
katastralne z lat 1857-1860 oraz starsze mapy z lat 1758 i 1784. Już na pierwszy
rzut oka na 25 rycin ilustrujących ten dział, czytelnik orientuje się, że charakte­
rystycznym elementem osadniczym wsi były grupy d o m ó w i zabudowań oddzielone
jedne od drugich dużymi połaciami uprawnej ziemi. Mamy tu w i ę c prawdopodob­
nie do czynienia z pierwotnym osadnictwem jednodworczym lub przysiółkowym, co
potwierdzałby fakt, iż ten typ osad, zwany „szer", organizacyjnie wiązał się z w i e l k ą
rodziną.
Kolejny rozdział pracy to omówienie typologii i rozwoju chałupy. Za punkt
w y j ś c i o w y bierze autor dom z kuchnią, sienią i komorą, w którym w pierwszej
fazie następuje wydzielenie w sieni komory mieszkalnej, a następnie dodanie izby
obok kuchni. Dopatruje się przy tym związków z podobnymi chałupami w y s t ę p u ­
jącymi w budownictwie słoweńskim i styryjskim.
Pokrewny temu typowi był dom złożony z trzech pomieszczeń, tj. izby, kuchni
i komory, ale bez komunikacji w e w n ę t r z n e j . Do każdego z pomieszczeń prowadzą
drzwi z zewnątrz. Interesujące w tym wypadku jest funkcjonalne zastosowanie
podcieni lub silne wypuszczenie do przodu okapu dachowego zapewniającego ochro­
nę w e j ś ć przed opadami atmosferycznymi. Analogie do tego rodzaju budownictwa
znane są z terenu Rumunii'-.
W tym rozdziale autor wraca ponownie do kwestii zagród czworobocznych,
analizując ich rozwój, oraz omawia typ zagrody w kształcie litery „L", w której
pod jednym dachem znajdują się pomieszczenia mieszkalne i gospodarcze. N a s t ę p ­
nie omawia także takie elementy architektoniczne, jak ganki i podcienia oraz
rodzaje i rozwój urządzeń ogniowych. Z kolei przechodzi do opisu zdobnictwa
i wyróżnia trzy jego rodzaje: dekorację malowaną, rzeźbioną i sztukatorską. Szcze­
gólnie interesująca jest dekoracja malarska drewnianych płaszczyzn dachu w y s t ę ­
pujących nad ścianą szczytową. Wśród m o t y w ó w zdobniczych spotyka się tu ele­
menty geometryczne z klasyczną rozetą cyrklową wpisaną w koło (którą znajdu­
jemy również na tamtejszych skrzyniach sarkofagowych), roślinno-kwlatowe, ma­
jące swój odpowiednik w tzw. węgierskim renesansie, a także zoo- i antropomorficzne. Te ostatnie bywają niekiedy ryzowane na drewnianych szczytach domów.
Mówiąc o rodzajach dekoracji nie pomija autor również wnętrz mieszkalnych.
Opisuje je wprawdzie bardzo krótko, ale daje przegląd ciekawszych mebli o cha­
rakterze muzealnym (zydle, ryzowane skrzynie i łóżka, meble malowane oraz piece
kaflowe).
Dalszy ciąg pracy stanowi o m ó w i e n i e konstrukcji budynków zarówno mieszkal­
nych, jak i gospodarczych. Jednym z bardziej interesujących szczegółów jest opis
nieznanej w Polsce konstrukcji dachu, która polega na ustawianiu na ścianach
2

P. H . S t a h 1, Planurile
can. Sibiu 1958.

caselor

rominesti

táránesti,

[w:] Studii

si

comuni­

�266

RECENZJE

poprzecznych budynku kilku par skrzyżowanych k o z ł ó w zastępujących sochy i pod­
trzymujących ślemię. N a nim zaś leżą normalne krokwie. Jest to panująca forma
konstrukcji d a c h ó w n a opisywanym terenie, chociaż bywają też dachy ze z w y k ł ą
konstrukcją sochowo-ślemieniową. Dodajmy od siebie, że sposób umieszczania ś l e ­
mienia na kozłach nie jest specyfiką węgierską, gdyż znamy go r ó w n i e ż z połu­
dniowej Słowacji, Bułgarii, Polesia, a także z niektórych okolic południowych Nie­
miec .
W ramach opisu b u d y n k ó w gospodarczych, spośród których autor nie pomija
nawet najmniejszych (np. gołębniki), zwraca on szczególną u w a g ę na spichrze p i ę ­
trowe, tzw. „kászté" lub „kastu", które w y s t ę p u j ą t e ż w Austrii i u S ł o w e ń c ó w .
Charakterystycznymi obiektami dla omawianego terenu są budynki przeznaczone
do produkcji i przechowywania win. Są to dwu- lub trójpomieszczeniowe obiekty,
w których pierwsze lub drugie pomieszczenie mieści urządzenia do wyrobu w i n
(prasa itd.), ostatnie zaś jest izdebką z piwnicą pod spodem. Pod w z g l ę d e m kon­
strukcyjnym budynki te w zasadzie nie różnią się od mieszkalnych.
Dalszą część pracy (w ramach tego samego rozdziału) poświęcił autor opisowi
obiektów sakralnych (kościoły, dzwonnice, kapliczki, krzyże) zarówno drewnianych,
jak i murowanych.
Tóth Janos, będąc specjalistą w zakresie muzealnictwa skansenowskiego, ko­
rzysta z każdej okazji, by przedstawić w tym zakresie swoje poglądy. Jest on zda­
nia, ż e ochrony zabytków budownictwa nie należy ograniczać wyłącznie do m u z e ó w
skansenowskich, ale objąć nią in situ całe wsie lub ich części. Na tle omawianych
„skansenów" w Szombathely i Zalaegerszeg śledzi on możliwości zastosowania ele­
m e n t ó w tradycyjnego budownictwa we współczesnej architekturze.
W zakończeniu książki znajdujemy obszerną bibliografię zagadnienia oraz krót­
kie (może zbyt krótkie) streszczenia w języku angielskim, niemieckim i rosyjskim.
Książka J . Tótha stanowi niewątpliwie dobry przykład opracowania, którego
wartość podnosi bardzo bogata szata ilustracyjna i dobry na ogół układ graficzny.
Na w s p o m n i a n ą szatę ilustracyjną składają s i ę fotografie, rzuty i przekroje budyn­
k ó w , plany zagród i wsi, rysunki detali architektonicznych oraz szereg kolorowych
tablic. Podobnie, jak we wcześniej już opublikowanych pracach tego autora, nie­
naganny jest druk na doskonałym papierze kredowym i wysoki poziom wszystkich
ilustracji. Jest to z kolei zasługa wydawnictwa Müszaki Konyvkiadó w Budapeszcie.
3

Jerzy

A N T O N I KUCZYŃSKI, Syberyjskie

Czajkowski

szlaki, W r o c ł a w ¡1972, ss. 409, ilustr.

Problematyka syberyjska, tak wyraźnie zaznaczona w dziejach etnografii pol­
skiej, również we współczesnej polskiej nauce cieszy s i ę rosnącym zainteresowa­
niem. Obok Antoniego Kuczyńskiego, z podziwu godną w y t r w a ł o ś c i ą podkreślaj ą3

Z. D m o c h o w s k i , Sprawozdanie
ze studiów
nad poleskim
budownictwem
drzewnem w r. 1934/35, „Biuletyn historii sztuki i kultury", 1935, nr 4, s. 329, ryc. 19;
Ch. V a k a r e l s k i , Etnografia Bułgarii, Wrocław 1965, s. 95; D. Z e l e n i n , Rusische (ostslavische) Volkskunde, Berlin i Lipsk 1927, s. 268, ryc. 210; J . M j a r t a n , Prispevok к Studiu ludového
stavitelstva a bývania
v okrese Vráble,
„Slo­
venský Národopis", 1958, z. 5, rozdz. 4; B. S c h i e r , Hauslandschaften und Kulturbewegungen im ostlichen Mitteleuropa, Reichenberg 1932, s. 52-53; J . C z a j k o w ­
s k i , Konstrukcja sochowo-ślemieniowa
w budownictwie vtiejskim na terenie Polski,
„Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie", t. I V : 1972.

�RECENZJE

267

cego swymi licznymi publikacjami w a g ę zagadnień syberyjskich, piszą o nich
w okresie powojennym także W. Armón, T. Chodzidło, językoznawca S. Kałużyński
oraz religioznawca H . Swienko. Większość prac omawia w k ł a d P o l a k ó w w pozna­
nie kultury l u d ó w syberyjskich w okresie sprzed I w o j n y ś w i a t o w e j , należy zatem
do s t u d i ó w z zakresu historii nauki. Prace te winny stanowić przygotowanie i za­
chętę do podjęcia, po trwającej ponad pół wieku przerwie, terenowych badań etno­
graficznych na obszarach syberyjskich. L u k i tej nie zapełnił Stanisław Urbańczyk,
jedyny etnograf polski prowadzący w ostatnich latach badania terenowe nad B u riatami. Rozwijająca s i ę współpraca etnografów krajów socjalistycznych zapewne
stworzy już wkrótce warunki do zainicjowania takich badań.
Książka A. Kuczyńskiego jest pracą popularnonaukową. Zajmuje się zresztą
nie tylko dziejami badań etnograficznych. Jej zakres jest szerszy. Informuje czy­
telnika o udziale P o l a k ó w w poznaniu z a r ó w n o ziemi, jak i l u d ó w syberyjskich
oraz ich kultury. Obok danych o badaniach etnograficznych dostarcza ponadto w i a ­
domości o materiałach i badaniach antropologicznych, językoznawczych, geologicz­
nych, geograficznych oraz zoologicznych i botanicznych. Na zdecydowaną dominację
w tej książce problematyki etnograficznej, obok profesji i zainteresowań autora,
w p ł y n ę ł o znaczenie materiałów i s t u d i ó w nad kulturą l u d ó w tubylczych w cało­
kształcie naukowych badań Polaków na terenie Syberii.
Wstęp książki zawiera informacje o zakresie pracy, a także wykorzystanych
źródłach. Autor dokonał selekcji bogatej literatury przedmiotu, selekcji podporząd­
kowanej celowi pracy, jakim jest przedstawienie historii gromadzenia materiałów
o wartościach naukowych i badań naukowych P o l a k ó w na Syberii. Jednocześnie
wskazuje na niewykorzystane dla tematu, a niezwykle cenne źródła znajdujące s i ę
w archiwach radzieckich. Podkreśla znaczenie problematyki syberyjskiej nie tylko
z racji powiązań Syberii z losami wielu P o l a k ó w w przeszłości, ale również ze
w z g l ę d u na jej współczesną rolę terenu nadzwyczaj rozległego, bogatego w zasoby
surowcowe i g w a ł t o w n i e się rozwijającego.
Rozdział pierwszy Syberia w czasie i przestrzeni przynosi podstawowe wiado­
mości o historii, ludach syberyjskich i ich kulturze oraz środowisku geograficznym,
niezbędne dla zrozumienia w a r u n k ó w działania i przedmiotu zainteresowań polskich
badaczy. Dowiadujemy się w i ę c o podboju i kolonizacji tych ziem przez Rosję, przy
czym utrwalenie panowania na terenie Zachodniej Syberii w okresie po śmierci
Jermaka nie było już dziełem „księstwa moskiewskiego", jak pisze autor (s. 32),
a moskiewskiego państwa. Losy l u d ó w tubylczych, eksploatowanych i wyniszcza­
nych w kolonialnych warunkach narzucanych przez carat, przeciwstawiono rady­
kalnie nowej ich sytuacji w ramach socjalistycznego państwa. Kulturę tych l u d ó w
w jej tradycyjnej postaci scharakteryzowano posługując się obszernymi fragmenta­
mi relacji, z których jedynie najstarsza, Kamieńskiego-Dłużyka, sięga X V I I wieku.
Dlatego zaskakuje stwierdzenie zamieszczone w podsumowaniu tej części pracy:
„Tak mniej więcej w ogólnych zarysach przedstawiał się układ etniczno-gospodarczy Syberii przed trzystu laty..." (s. 80).
Stanowczo zbyt wiele zarzutów i znaków zapytania m o ż n a postawić fragmen­
tom tego rozdziału traktującym o problemach etnicznych Syberii. Autor o ludach
Syberii pisze zamiennie jako narodowościach lub narodach, nie uwzględniając prób
powiązania tych dwóch ostatnich terminów z etapami rozwoju etnicznego. Wpro­
wadza nazwy grup etniczno-językowych: „ugorska" i „samodijska" (s. 82) w for­
mach nieużywanych w nauce polskiej. W naszej literaturze grupy te określamy
jako ugryjską i samojedzką. Wymienia sześć grup etniczno-językowych tubylczych
l u d ó w Syberii pominąwszy niezbędną tutaj informację, że grupy te w c h o d z ą w r a -

�268

RECENZJE

mach przyjętej klasyfikacji do określonych rodzin. Wśród tureckich l u d ó w Syberii
zabrakło Tuwijczyków, zwanych dawniej Sojotami (s. 83). Do Paleoazjatów autor
zalicza, wbrew najnowszej literaturze radzieckiej i polskiej, również Eskimosów,
A l e u t ó w i K e t ó w (s. 86-87). W tekście w y k ł a d u oraz w indeksie pojawiają się obok
siebie takie nazwy etniczne, jak Szorcy i Szorowie, Nanajcy i Nanajowie, Udechejcy i Udechejczycy, bez wyjaśnienia, że wymienione pary nazw dotyczą tych
samych ludów. Nie wykorzystano indeksu dla zorientowania czytelnika poprzez
odsyłacze, że np. Eweni to lud dawniej nazywany Lamutami. Brak zestawienia no­
wych i starych nazw etnicznych nie pozwoli czytelnikowi zorientować się, że G i liacy, wśród których przebywał B. Piłsudski, znani są dzisiaj pod nazwą N i w c h ó w ,
a Goldowie to współcześni Nanajowie. Zarówno podana klasyfikacja grup etnicz­
nych, jak i statystyka etniczna w y m a g a j ą powołania się na źródło. Rozumiem, że
autor nie chciał przeładować bibliografii. Pominięcie w niej pozycji podstawo­
wych, takich jak Atlas narodów
mira czy Narody Sibirii z serii „Narody mira"
wydaje się jednak niedopatrzeniem.
Kolejny rozdział „W kręgu tradycji historycznej i pamiętnikarskich relacji"
dotyczy już problematyki zasygnalizowanej tytułem książki. Długą listę P o l a k ó w
piszących o Syberii z autopsji otwiera znane nazwisko A. Kamieńskiego-Dłużyka.
R ó w n i e szeroko przedstawione zostały losy i materiały etnograficzne L . Sienickiego,
K . Lubicz-Chojeckiego, J . Kopcia i F . Ciecierskiego. A. Kuczyński, autor monogra­
ficznych artykułów O Kamieńskim-Dłużyku, Sienickim, Kopciu i Ciecierskim, pisze
o okresie do końca X V I I I wieku z dużym znawstwem. Stosuje schemat następujący,
po o m ó w i e n i u biografii zesłańca, ze szczególnym o m ó w i e n i e m jego syberyjskiego
itinerarium, przytacza obszerne fragmenty pozostawionych relacji i wyrokuje o ich
wartości na podstawie znajomości współczesnej nam literatury przedmiotu. Jako
komentarz do w y p i s ó w z Kamieńskiego pojawił się przydługi, przeszło dwustronicowy, cytat z Frazera. Przy okazji w s p o m n ę o niewątpliwej wadzie książki, jaką
jest jej rozwlekłość. Uderza ona zresztą nie tam, gdzie A. Kuczyński drobiazgowo
opowiada o faktach lub umieszcza wypisy ze w s p o m n i e ń podróżników, a tam, gdzie
pisze do nich wprowadzenia i komentarze.
Omówienie relacji Polaków z Syberii z okresu późniejszego zawarł autor w roz­
dziale „Zesłańcze szlaki w pierwszej połowie X I X stulecia". Po zarysowaniu sytu­
acji politycznej i kulturalnej na ziemiach polskich oraz ukazaniu związków m i ę ­
dzy polskim ruchem w y z w o l e ń c z y m a rosyjskimi rewolucjonistami przedstawia
A. Kuczyński długi szereg Polaków przebywających w ó w c z a s na Syberii. Wśród
nich na szczególną uwagę zasługuje postać J . Kowalewskiego, znakomitego orientalisty, pierwszego naukowca w grupie P o l a k ó w piszących o Syberii oraz J . Koby­
łeckiego, autora książki uznanej za pierwszą polską monografię Syberii.
Następny rozdział, „Syberyjskie drogi nauki tułaczej", już w swym tytule za­
wiera charakterystykę polskiej eksploracji Syberii w I I połowie X I X wieku. Poja­
w i a j ą się świetne nazwiska badaczy, spośród których wielu ukształtowało swoje
naukowe zainteresowania podczas pobytu na Syberii, wnosząc doniosły w k ł a d w po­
znanie zamieszkujących ją ludów. Obok reprezentantów nauk przyrodniczych:
A. Czekanowskiego, J . Czerskiego, B. Dybowskiego, występują badacze kultury l u ­
dów tubylczych: W. Sieroszewski, E . Piekarski, A. Szymański, F . Kon. M. Witaszewski, B. Piłsudski i in. Powiązanie większości spośród badaczy-etnografów z rewolu­
cyjnymi ruchami społecznymi i zetknięcie się z ewolucjonistyczną i marksistowską
literaturą, przy silnej jednakże presji materiałów terenowych, stworzyło interesu­
jące metodologiczne ramy ich pracy. W rozdziale tym zakwestionować należy, na
co zwrócił u w a g ę W. Armon, twierdzenie o „angielskiej wersji książki" W. Siero1

�269

RECENZJE

szewskiego Dwanaście
lat w kraju Jakutów
(s, 429) oraz informację o A. S z y m a ń ­
skim jako autorze „wielkiej pracy pt. Ziemia jakucka i jej mieszkańcy,
„znajdują­
cej s i ę po dzień dzisiejszy w rękopisie" (s. 345). „Angielska wersja książki" jest
46-stronicowym streszczeniem wybranych rozdziałów pracy z dodanymi uzupełnie­
niami W. Sieroszewskiego, natomiast odnalezione w Warszawie i Krakowie frag­
menty zamierzonej pracy, której Szymański nie zakończył, pozwalają m ó w i ć o nim
jako o autorze niezrealizowanego wielkiego zamysłu.
Ostatni rozdział, „Siadami badaczy tubylczych kultur Syberii w wieku X X " ,
obejmuje już badaczy i podróżników z wyboru: J . Talko-Hryncewicza, M. Czaplicką,
S. Poniatowskiego i in. Należy dodać, że Ossolineum, wydawca książki, hojnie ją
wyposażyło, drukując poza w s t ę p e m jeszcze „Od autora", a także umieszczając
„Zestawienie chronologiczne" faktów związanych z omawianym tematem, obszerny
„Wykaz źródeł i ważniejszej literatury" oraz „Przypisy", ponadto indeks nazwisk
i nazw geograficznych.
Syberyjskie
szlaki A. Kuczyńskiego, praca popularnonaukowa, na skutek w y ­
eksponowania problematyki etnograficznej stały się najszerszą, jak dotąd, próbą
całościowego- przedstawienia dziejów badań P o l a k ó w nad kulturą l u d ó w Syberii.
Z tej nie tak częstej dla książek popularnonaukowych funkcji podsumowania wy­
przedzającego szczegółowe opracowania naukowe Syberyjskie
szlaki w y w i ą z u j ą się
dobrze dzięki szerokiej wiedzy autora o przedmiocie rozważań i na ogół zachowanej
ostrożności w formułowaniu sądów. Książka ta stanowi wartościowe ustalenie do­
tychczasowego stanu wiedzy i zachęca do wypełnienia luk i pogłębienia badań.
Wymienione potknięcia w s k a z u j ą na konieczność szczególnie troskliwego przygo­
towania tego typu publikacji, przeznaczonych dla szerokiego kręgu czytelników.
Zbigniew

Jasiewicz

WŁODZIMIERZ WINCŁAWSKI, Przemiany środowiska
wychowawczego
wsi
peryferyjnej.
Studium wioski Ciche Górne powiatu nowotarskiego, Wrocław—War­
szawa—Kraków—Gdańsk 1971, ss. 293.
Studium Wincławskiego u w a ż a m za w a ż n ą pozycję socjologii wychowania. Ten
dział socjologii wyodrębniony już w okresie m i ę d z y w o j e n n y m i posiadający wy­
raźnie wyodrębniony przedmiot, nie był rozwijany w Polsce Ludowej w zakresie
badań nad środowiskiem wiejskim. Okres głębokich przemian społeczno-kulturo­
wych wsi został wręcz zaprzepaszczony nie tylko zresztą dla socjologii wychowa­
nia. Powstałe w tym okresie prace dotyczące kultury wsi, na ogół typu historycz­
nego, okazują małą przydatność jako podbudowa działania. Zawierają niewiele i n ­
formacji mogących posłużyć do podjęcia konkretnych zabiegów wychowawczych.
Praca Wincławskiego stanowi wyraźny przełom. Określona została jako znaj­
dująca się na „pograniczu kilku dyscyplin, przede wszystkim jednak pedagogiki
społecznej, socjologii wychowania oraz socjologii wsi", a napisana „metodą etnogra­
ficzną" 4 To zastosowanie nazw różnych nauk m o ż e w y d a w a ć się zbędne. Jest to
jednak niewątpliwie wyraz dążeń integracyjnych w obrębie nauk społecznych
przeciwstawiających się zbyt daleko idącej specjalizacji. Trzeba zarazem przyznać,
że analiza procesu wychowania i całości środowiska wychowawczego nie jest

1

Z. T . W i e r z b i c k i ,

Przedmowa do omawianej pracy, s. I I I .

�270

RECENZJE

m o ż l i w a bez zintegrowanego podejścia. Wychowanie jest soczewką skupiającą sze­
reg działań społecznych środowiska wiejskiego.
Terenem badań była w i e ś Ciche Górne w powiecie nowotarskim. Studium jest
monografią całościową z problemem wiodącym, który wyznacza pewien kąt w i ­
dzenia. W tym przypadku były to zagadnienia środowiska wychowawczego, którego
zmiany autor prześledził w przedziale czasowym od 1870 do 1968 r. Układami od­
niesienia dla oceny etapów przemian są dla autora: stan z roku 1870 i współczesne
środowisko wielkomiejskie, jako pewne kontinuum rozwojowe, na tle którego oma­
wia badaną Wieś. Wincławski obierając tę zasadniczą opozycję: tradycja — w s p ó ł ­
czesność, poszedł w i ę c inną drogą niż na przykład D. Markowska , usiłująca w y ­
raźnie określić cezury czasowe przemian rodziny w środowisku wiejskim. Zakres
pracy jest szeroki, w y d a w a ł o b y się za szeroki jak na jej rozmiary. Autor jednak,
jak podkreśla w przedmowie Z. T. Wierzbicki, uniknął niebezpieczeństw po­
wierzchowności docierając do wszystkich istotnych problemów.
Studium składa się z dwu części, w których autor omawia: 1 — naturalne śro­
dowisko wychowawcze (rodzina i społeczność lokalna) oraz 2 — intencjonalne śro­
dowisko wychowawcze (instytucje ponadlokalne).
Przemiany procesu wychowania w rodzinie są skorelowane z przemianami ro­
dziny i jej funkcji. Ciche sklasyfikowane jako w i e ś peryferyjna (wg obliczeń
autora wsie takie stanowią około 30°/o) nie mogło jednak oprzeć s i ę impaktowi k u l ­
tury masowej i w z o r ó w miejskich. Przemiany charakteru rodziny wiejskiej, oma­
wiane w szeregu współczesnych prac, dają s i ę zaobserwować i tutaj. Są one jednak
mniej intensywne niż we wsiach bardziej zurbanizowanych; na linii przyjętego
przez autora kontinuum byłoby Ciche bardziej odległe od modelu rodziny wielko­
miejskiej, a bliższe modelowi z roku 1870.
Sytuacja przemieszania starego i nowego jest zjawiskiem charakterystycznym,
jest pewnym stanem społecznym w badanej wsi. Postawy aktywne, nowe dążenia,
wzory, aspiracje, realizowane m. in. w wychowaniu, stoją w sprzeczności z niskim
poziomem produkcji rolnej. Sprzeczność ta jest czynnikiem zakłócającym linię
przemian, lecz jej nie hamującym. Proces wyodrębniania się jednostki z rodzinne­
go zespołu roboczego, „wyodrębniania człowieka z gospodarstwa" jest zjawiskiem
postępującym. Przystosowanie się do nowej sytuacji i próby jej przezwyciężenia
w y t w o r z y ł y nowy typ osobowości przeciwstawny „człowiekowi-nawykowcowi", cha­
rakterystycznemu dla wsi tradycyjnej, a mianowicie typ „człowieka-innowatora".
Wyodrębnienie się człowieka z gospodarstwa oraz wzrastająca autonomizacja
rozbija harmonijność i w e w n ę t r z n ą spójność wychowania tradycyjnego: oddzielono
je od pracy. Wychowanie zostało podzielone (a przynajmniej jest to tendencja na­
silająca się w Cichem) na dwa odrębne procesy: przygotowanie zawodowe i kształ­
towanie osobowości. I tu zwraca u w a g ę Wincławski na istotne czynniki kształtu­
jące osobowość dziecka, jak autorytet rodzicielski, charakter pracy produkcyjnej
i styl życia w rodzinnej zagrodzie. Wyodrębnienie ich wydaje się istotne chociażby
ze w z g l ę d u na niedocenianie ich przez współczesną politykę s p o ł e c z n o - w y c h o wawczą.
Wychowanie w kolektywach pełni w e d ł u g autora mniejszą rolę. O ile jeszcze
klasa szkolna jako grupa celowa spełnia pewne funkcje wychowawcze, to sponta2

3

4

2

W pracy Rodzina

w środowisku

wiejskim,

Kraków

3

1964,

ss.

214.

Cechą charakterystyczną w s i „peryferyjnej" jest jej peryferyjne usytuowanie
w z g l ę d e m miast, ośrodków przemysłowych i wsi o funkcjach usługowych.
4

Wincławski,

Przemiany

środowiska...,

s. 5.

�RECENZJE

271

niczne dziecięce grupy rówieśnicze cechuje brak oddziaływania socjalizacyjnego
i niski stopień oddziaływania więziotwórezego. Skierowanie w i ę c uwagi na rodzinę,
jako g ł ó w n ą instytucję kształtującą osobowość, powinno wskazać kierunek polityce
wychowawczej.
Wzrost wychowawczego znaczenia rodziny idzie w parze ze spadkiem adaptacyjno-korektywnych funkcji grupy lokalnej w Cichem. Należy sądzić, że obecny
kierunek społecznych przemian wsi związany jest ze spadkiem znaczenia i dezinte­
gracją grupy lokalnej rekompensowanymi wzrostem znaczenia rodziny, czyli że lo­
kalna społeczność wiejska staje s i ę grupą autonomizujących się rodzin, w których
odbywa się decydująca część procesu wychowania.
Jednym z problemów poruszanych w związku z ucieczką młodych ze wsi jest
problem czasu wolnego i sposobu jego spędzania. Dzieci z Cichego w i d z ą go w ma­
rzeniach jako czas w y p e ł n i o n y bierną konsumpcją. Należy — sądzę — postawić so­
bie pytanie, czy dość powszechny model biernego uczestnictwa w kulturze nie jest
przypadkiem pragnieniem odpoczynku od nadmiaru o b o w i ą z k ó w ? Przemęczenie
pracą nie sprzyja aktywności społecznej jednostki.
R ó w n i e interesująca jest część studium poświęcona ponadlokalnym instytucjom
wychowawczym. Opisywany w pracach socjologicznych konflikt między szkołą
a w s i ą w y s t ą p i ł tu po 1900 r. Konflikt ten istnieje zresztą w dalszym ciągu, co
przejawia s i ę w niskiej frekwencji szkolnej w okresie nasilenia prac polowych, nie­
zbyt wysokiej sprawności nauczania, w m a ł y m procesie (20%) u c z n i ó w kontynuują­
cych naukę w szkołach ponadpodstawowych. Wzrost oceny wykształcenia jest jednak
wyraźny. W y ł o m w konfliktowym stosunku do szkoły s p o w o d o w a ł y rodziny reemi­
grantów i, obecnie, chłopów-robotńików, dążące do zapewnienia dzieciom wy­
kształcenia. Czynnikiem decydującym o zmianie stosunku do szkoły był w i ę c kon­
takt ze ś w i a t e m ponadlokalnym. Szkoła stała się pomostem łączącym z nim i umo­
żliwiającym wyjście ze wsi. Odgórnie narzucona, obca wisi tradycyjnej (por. prace
J . Chałasińskiego i W. Szczerby) stała się z czasem instytucją potrzebną i nie­
zbędną. W świetle tych stwierdzeń interesujące byłoby prześledzenie drogi, jaką
przeszła szkoła od instytucji obcej i dysharmonicznej w kulturze ludowej do i n ­
stytucji w a ż n e j i niezbędnej w kształtowaniu drogi oraz celów życiowych młodego
pokolenia wsi.
Na koniec chciałbym wrócić jeszcze do problemu metody i technik badawczych.
Autor podjął próbę rehabilitacji metody etnograficznej w epoce badań masowych.
Jest to n i e w ą t p l i w i e próba udana. W świetle doświadczeń etnografii jest to jednak
w y w a ż a n i e m drzwi otwartych.
Pewne wątpliwości budzi też nie tyle podstawowa technika badawcza — obser­
wacja uczestnicząca ukryta, ile jej ocena. Wydaje się, że charakter uzyskanych in­
formacji nie w y m a g a ł aż tak zakamuflowanej i konspiracyjnej metody. Sam autor
przyznaje, że pełnienie o b o w i ą z k ó w kierownika szkoły nieraz kolidowało z pro­
wadzonymi badaniami, a ich ukończenie było m o ż l i w e dzięki zwolnieniu z części
o b o w i ą z k ó w oraz pomocy stypendialnej P A N - u . Pewne zdziwienie musi w i ę c bu­
dzić apel Z. T. Wierzbickiego do nauczycieli wiejskich o kontynuowanie pracy
Wincławskiego i zbieranie w naukowy sposób materiału empirycznego. Sam apel
i jego ton zbyt przypomina podobne wezwania z przełomu X I X i X X wieku. Wieś
tymczasem domaga się nauczyciela — rzetelnego fachowca, profesjonała — jak p i ­
sze Wincławski — doskonalącego s i ę w swej pracy, zwłaszcza w pracy w środo­
wisku wiejskim. Prace takie, jak Wincławskiego, winny być raczej pomocą niż
jednym z c e l ó w nauczycieli pracujących na wsi.
Studium Wincławskiego wskazuje w a ż n y kierunek badań naukom społecznym.

�272

RECENZJE

Jest to jednocześnie próba korekty stanowiska pedagogiki. Wskazuje bowiem inny
kierunek oddziaływań wychowawczych: od poznania środowiska do pedagogiki,
a nie na odwrót. Należałoby .sobie życzyć, by praca ta stała się o b o w i ą z k o w ą lek­
turą nauczycieli przygotowujących się do pracy w takim środowisku, jak w i e ś „pe­
ryferyjna".
Recenzowana praca budzi wiele smutnych refleksji. W świetle danych z C i ­
chego oderwane od życia w y d a j ą się n a w o ł y w a n i a pedagogów o osobny kąt czy
osobne posłanie dla dziecka. Jakże inaczej niż w postulatach pedagogów przed­
stawia się też problem równych szans i równego startu życiowego dla dzieci. U w a ­
żam tę książkę za wyzwanie rzucone pedagogom, działaczom politycznym i społeczno-kulturalnym. Szkoda, że ukazała się w tak m a ł y m nakładzie, co praktycznie
nie pozwoli jej wyjść poza środowisko naukowe. Należałoby sobie życzyć, aby
praca Wincławskiego zrobiła dobry początek nowego etapu rozwoju socjologii wy­
chowania w Polsce.
Leon

Grela

B U D O W N I C T W O L U D O W E O P O L S Z C Z Y Z N Y , tekst: E . Gil, S. Pilarski; foto­
grafie: S. Broniez ¡(3), E . G i l (28), M. Kurek (1), J . Michałowski (5); opracowanie
graficzne: Z. Jasińska; Wydawnictwo Artystyczno-Graficzne, Kraków 1970, s. nlb. 50.
Wszelkie dotychczasowe dokonania wydawnicze Muzeum Wsi Opolskiej ukie­
runkowane są na popularyzację działalności tej placówki w zakresie stanu zaawan­
sowania prac inwentaryzacyjnych i konserwatorskich oraz przybliżenia etnogra­
ficznej problematyki regionu miejscowemu społeczeństwu. Trzeci z kolei folder po­
święcony jest budownictwu ludowemu Śląska Opolskiego , a treść jego oprowadza
czytelnika po wielu rejonach tej ziemi, gdzie do naszych dni zachowały się „drew­
niane pomniki" miejscowej architektury. W ich zespole występują budynki miesz­
kalne, obiekty gospodarcze — stodoły, spichlerze, chlewy, piwnice, olejarnie oraz
budownictwo sakralne. Oprócz starannie dobranych zdjęć zaprezentowano w fol­
derze rozplanowanie wnętrz poszczególnych obiektów oraz pokazano nieco detali
architektonicznych. Tekst prezentuje natomiast najistotniejsze wiadomości histo­
ryczne oraz społeczno-gospodarcze, które dotyczą pierwocin budownictwa drew­
nianego na tych obszarach. Nie pominięto w nim także omówienia pierwszoplano­
wych cech poszczególnych rodzajów budynków. W odniesieniu do pomieszczeń
mieszkalnych tworzą je dwuspadowe dachy krokwiowe, zrębowe ściany i dwutraktowe rozplanowania wnętrza z sienią usytuowaną centralnie, dzielącą budynek na
dwie izby i dwie komory. Jedną część chałupy zajmował gospodarz, drugą na­
tomiast przeznaczano dla wycużników
— rodziców będących na utrzymaniu dzieci
po zrzeczeniu się majątku. Występowały także budynki jednotraktowe, w których
po jednej stronie sieni znajdowała się izba, po drugiej zaś izba i komora. W bu­
dynkach tych częste było połączenie pod jednym dachem pomieszczeń mieszkalnych
i gospodarczych. Opisy te uzupełnione są fotografiami obiektów zachowanych w te­
renie, z których część zostanie przeniesiona do- skansenu.
W podobny sposób potraktowano opisy budynków gospodarczych wymieniając
jedynie najistotniejsze cechy ich konstrukcji. Dopełnieniem tego opisu są także fo­
tografie, które w tego rodzaju popularnych wydawnictwach odgrywają większą
rolę od tekstu. Dokładna metryka umieszczona pod każdą z ilustracji czyni całość
г

1

Tytuły dwu poprzednich folderów: Spichlerze
Wiatraki i młyny wodne Opolszczyzny, K r a k ó w 1969.

Opolszczyzny,

Kraków

1967;

�273

RECENZJE

folderu przystępną i zrozumiałą dla nieprofesjonalistów. Z obiektów architektury
sakralnej zaprezentowano 5 kościołów. Najstarszy z nich zbudowany został około
1518 roku (Olesno), inne natomiast są zaledwie nieco młodsze. Architektura sa­
kralna Opolszczyzny wykształciła się na gruncie rozwiniętego już budownictwa
świeckiego. Uwidacznia się to na przykładzie szeregu cech wspólnych, zwłaszcza
w konstrukcji, materiale budowlanym i zdobnictwie. Przy wznoszeniu tych budowli
pracowali bowiem ci sami majstrowie śląscy lub ich uczniowie, którzy budowali
budynki mieszkalne i gospodarcze. W sumie jest to architektura zrodzona z miej­
scowych tradycji, które dopiero w k o ń c o w y c h latach X I X stulecia zaczęły powoli
zanikać. Spowodowane to zostało licznymi w z g l ę d a m i ekonomiczno-społecznymi,
0 których tylko mimochodem wspominają autorzy. Podobnie jak w wydawnictwach
poprzednich tego typu, również i tutaj zapomnieli oni o zaprezentowaniu mapy
Opolszczyzny ze wskazaniem na niej obiektów udostępnionych w folderze, który
1 w takiej formie spełnia s w ą rolę popularyzatorską.
Antoni

Kuczyński

L E K S I K A P O L E S J A U P R A S T O R Y I C Z A S I E , Mińsk 1971, ss, 212, nlb. 3
(w tekście mapy).
Trzecią z kolei pracą zbiorową z dialektologii Polesia w y d a n ą w ciągu ostat­
nich paru lat jest Leksika Polesia u prastary i czasie, opracowana przez biało­
ruski zespół naukowy Instytutu Językoznawstwa Akademii Nauk w M i ń s k u . Z a ­
równo dwie prace poprzednie, jak też niniejsza, prezentując głównie materiał j ę ­
zykowy, a także archeologiczny, zmierzają do wyjaśnienia na szerokim tle po­
r ó w n a w c z y m słowiańsko-bałtyckim. roli Polesia w kształtowaniu się S ł o w i a ń ­
szczyzny, a także późniejszych migracji l u d ó w słowiańskich i niesłowiańskich przez
tereny Polesia. Zagadnienie to nie powinno być przecież obojętne etnografom. Do­
dajmy też, że etymologiczna analiza materiału językowego, jaki przedstawiają
autorzy, może nasunąć etnografowi wiele cennych spostrzeżeń.
W omawianej tu pracy zespół lingwistów białoruskich w składzie: G . F . Wiesztort, L . T. Wygonnaja, J . J . Łuczyc-Fiedorec i W. U. Martynow, podjęła ambitne
zadanie naświetlenia podobieństw i różnic leksykalnych pomiędzy trzema zasadni­
czymi częściami Polesia na tle ogólnosłowiańskim z uwzględnieniem procesów et­
nicznych, jakie zachodziły na tych ziemiach w przeszłości. Południowe Polesie to
teren w p ł y w ó w irańskich, wschód, a z czasem północ —• obszar w p ł y w ó w bałtyc­
kich, zachód natomiast zajmowali Słowianie, którzy po wędrówkach Gotów posu-'
w a j ą się wraz z Irańczykami, Hunami i Bułgarami nadwołżańskimi na południe,
a część ich na Polesiu żyje w symbiozie z Jaćwingami, którzy na zachód sięgają
w głąb Mazowsza. Badając wybrany materiał leksykalny, autorzy niekiedy łączą
Polesie zachodnie z Mazowszem jako obszar wspólnych infiltracji jaćwieskich. P r y peckie Polesie podzielone zostało na trzy areały leksykalne: zachodni, centralny
i wschodni, przy czym podobieństw słownikowych jest więcej między areałem centralno-wschodnim niż centralno-zachodnim, co pozwala na wydzielenie dwóch za­
sadniczych zespołów: zachodniego i centralne-wschodniego. Podział ten powstał
w wyniku późniejszego zasiedlenia wschodniej rubieży Polesia przez Słowian. T a
1

1

Por. Leksika Polesja, Moskwa 1968 (rec. A. B e d n a r c z u k ,
Polska", t. 14: 1970, s. 293-296); Polesje, Moskwa 1968 (rec. w druku).
18 — Etnografia Polska, ХУШ/1

„Etnografia

�274

RECENZJE

część Polesia była pierwotnie zamieszkiwana przez Bałtów (którzy istnieli tam
prawdopodobnie do V I I I wieku) i długo jeszcze zachowała s w ó j bałtycki charakter.
Autorzy zbadali około 500 podstawowych l e k s e m ó w i w y r a z ó w od nich po­
chodnych. Rozpatrują oni grupy nazw związanych z rolnictwem: nieużytki rolne
(hora, pustavina, kurhan, murava), odłóg, ugór wraz z bliższymi określeniami jego
części (obloh, zloh, pereabloh, calina), żleb, pierwsza zaorana bruzda (poprzeczna
i podłużna), zboża i ich plonujące części, choroby zbóż, oczyszczanie ziarna od
plew, rodzaje plew, młocka ręczna i mechaniczna, dalej nazwy posiłków s p o ż y w a ­
nych w ciągu dnia (snedanne — zajutrak, obed — poludzeń,
vjačera), kasz, prze­
t w o r ó w mlecznych, pieczywa, tłuszczów i zup (jtłśfca, rosół, kvas, boršc), а poza
tym nazwy pomieszczeń mieszkalnych (kureń, chita, kuča, izba, dom, chram), za­
budowań gospodarczych itp.
S ł o w n i c t w o Polesia w odniesieniu do przedstawionych w y ż e j działów jest nie­
zwykle bogate, jedno pojęcie może posiadać od kilku do kilkudziesięciu nazw, np.
na określenie nieużytków rolnych istnieje 51 terminów, pierwsza zaorana bruzda
ma ich 30, a poprzecznie zorana bruzda 25; czynność oczyszczania ziarna od plew
posiada 17 określeń itp. Dla większości tych grup leksykalnych wykreślono mapki
zasięgu poszczególnych odmian semantycznych. Wszystkie one mają odpowiedniki
w pozostałych językach słowiańskich i dają się sprowadzić do odpowiednich iorm
prasłowiańskich, a niekiedy także do iorm praindoeuropejskich. Wiele zostało za­
pożyczonych z języka gockiego, irańskich i greki. Trudno na łamach skrótowego
omówienia wgłębiać się w etymologię poszczególnych słów, a przecież jest ona
w i e l k ą pomocą dla etnografów w dociekaniu treści kulturowych poszczególnych
nazw. Przytoczmy dla przykładu synonimiczne zakresy pojęcia las', 'chata', 'kasza-krupy'.
Słowianie mają wiele l e k s e m ó w na określenie lasu: bor&amp;, дога, даь, acosija,
xvoja, suma i inne. Na wschodnim Polesiu las sosnowy nazywa s i ę chwoja, a sosną
nazywa się tam tylko bardzo stare iglaste drzewa z naturalnymi pęknięciami. T a ­
kie drzewa określa się jako sosnowate. Autorzy przywodzą tu paralele s ł o w i a ń s k o bałtyckie: prasłowiańskie sosna podobnie jak litewskie šaša oznaczało zapewne "na­
rośl, krostę', a w i ę c coś na podobieństwo starczej, chropowatej kory drzew igla­
stych. Pozostałe nazwy lasu mają źródłosów słowiański, a niektóre nawet północno-indoeuropejski, jak xvostja i Ъоь. Najstarszy zasięg ma s ł o w o Í e s i pochodne, obej­
muje ono całą Słowiańszczyznę w s c h o d n i ą i zachodnią. S ł o w o to ma t e ż szeroki z a ­
kres znaczeniowy. Na Polesiu ma znaczenie lasu liściastego, podczas gdy w areale
serbochorwackim i panońskim oznacza materiał drzewny. Na południu Słowiańszczy­
zny na oznaczenie lasu w y s t ę p u j e gora. Za starożytnością tej nazwy przemawia litew­
skie giria, łotewskie dzira i pruskie garian 'drzewa'. Prasłowiańskie słowo gvozb
na południu oznacza las w górach, podczas gdy na Polesiu jest to gęsty las wśród
błot. S ł o w o даь
(tak jak rosyjskie rosca, które p o w s t a ł o od prasłow. orsti 'róść')
ma znaczenie młodego, rosnącego lasu, bo i prasłowiańskie gaiti oznaczało 'róść,
wyrastać'. Inny prasłowiański wyraz xvorsb zachował się w polskim chrust, s ł o ­
w e ń s k i m i serbochorwackim hrast i został zapożyczony do węgierskiego (haraszt),
ma on odpowiedniki w niemieckim Horst 'kępa drzew' i staroangielskim hyrst
'zarośla', sięga w i ę c epoki indoeuropejskiej.
Leksem chata w znaczeniu dom mieszkalny u ż y w a n y jest poza Polesiem na
zachodzie i południu rosyjskiego terytorium językowego. Na Podolu natomiast cha­
ta oznacza mogiłę, a na określenie wiejskiego domu mieszkalnego u ż y w a się tam
nazwy kuriń, zaś na ruskim Zakarpaciu chiža i kuča. Polskie chata ma znaczenie
starego, ubogiego domu o jednej izbie. Wyraz ten ma dawne pochodzenie na wschód

�275

RECENZJE

od Wisły, a w języku ogólnopolskim zjawia s i ę dość późno, bo dopiero w X V I I I
wieku, i jest zapożyczeniem wschodmosłowiańskirn. Chata nie występuje u S ł o w i a n
południowych, m a ona zasięg w y r a ź n i e centralnosłowiański. Uczeni przyjmują, że
rozpowszechnił się on u S ł o w i a n wschodnich już po odłączeniu s i ę S ł o w i a n p o ł u ­
dniowych. Wschodniosłowiański zasięg chaty po linię Wisły nasuwa przypuszczenie,
ż e jest to s ł o w o zapożyczone z języka gockiego, gdzie hebjo oznacza pomieszcze­
nie; może to być jednak również pożyczka irańska.
Przejdźmy do omówienia powszechnego pożywienia Słowian, jakim były k a ­
sze. Nazwom potraw przygotowywanym z kasz na Polesiu odpowiadają następu­
jące leksemy: kaša, grušča, kucca, kólawa, gruca i pšeno. Obrzędowa potrawa wigi­
lijna fcwcca (polskie kresowe kutia, fcucja) m a źródłosłów grecki i pochodzi od sło­
w a kokkos 'ziarno'. Podobnie rzecz ma s i ę z k o ł a w ą (rosyjskie i ukraińskie kotywo), która jest też o b r z ę d o w y m jadłem (kasza z pszenicy z rodzynkami) i po­
chodzi od s ł o w a greckiego kollyvon o tym samym znaczeniu. Gruca to kasza spo­
rządzana z niedojrzałego ziarna, n a z w ę tę zapożyczono z niemieckiego Griitze 4 ł u « z o n y jęczmień'. Prasłowiańskie gostja г ръЬепо 'ziarno jaglane, potrawa z krup j a ­
glanych', zachowały s i ę we wszystkich językach słowiańskich. Również kaszę można
uznać za p o t r a w ę prasłowiańską, bo znana jest jako potrawa z krup w większości
j ę z y k ó w słowiańskich.
Autorzy białoruscy podjęli niezwykle ambitną pracę. Na podstawie wybranego
s ł o w n i c t w a z niektórych dziedzin kultury materialnej Polesia dokumentują oni
w i ę ź tego regionu z całą Słowiańszczyzną, podkreślając dzisiejszą jego archaiczność
na tym tle. W w y j a ś n i e n i u poszczególnych w y r a z ó w często uciekają się do p o r ó w ­
nań z językami bałtyckimi i indoeuropejskimi. Aby wyjaśnić, na czym polega ar­
chaiczność kulturowo-językowa Polesia, autorzy badają zbieżności leksykalne m i ę ­
dzy Polesiem a odległymi dialektami słowiańskimi, np. łużyckimi, s ł o w e ń s k i m i czy
macedońskimi. Brak lub zanik podobnych l e k s e m ó w w centrum, np. w polskim czy
w czeskim, przemawia za dawnością słów, które przetrwały na peryferiach S ł o ­
wiańszczyzny. Jakkolwiek Polesie jest kulturowo i językowo archaiczne, to nie jest
ono najdalszą wschodnią peryferią Słowiańszczyzny, należałoby może w w i ę k s z y m
stopniu uwzględniać dialekty rosyjskie, zwłaszcza archaiczne północne. Spośród
zapożyczeń obcych nie w z i ę t o pod u w a g ę w p ł y w ó w fińskich. Jako slawiśei jednak
wykazali autorzy dużą erudycję i dobrą znajomość faktów porównawczych. Dla
etnografów interesujących s i ę kulturą S ł o w i a n Lefcsifca Polesja u prostory i czasie
jest bardzo cenną pozycją.
Alicja

E . B. W A D E C K A J A , Drewnie
tabl. 22.

idoly Jeniseja,

Bednarczuk

Leningrad 1967, ss. 77, ryc. 2И,

Na rozległych obszarach stepów ciągnących s i ę w okolicach środkowego Jeniseju leży kotlina minusipska. Jeszcze dzisiaj gąszcze l a s ó w i tajg nadają jej
w wielu rejonach niemal pierwotny wygląd. To w ł a ś n i e tutaj stoją kamienne posągi
ze stylizowanymi rysunkami twarzy ludzkich i ornamentami zoomorfieznymi. T e
„kamienne pomniki przeszłości" oraz ich ornamentyka intrygowały od lat wielu
badaczy i podróżników. Informacje o nich występują w relacjach osiemnastowiecz­
nych autorów, którzy zawędrowali w te odległe strony — np. D. G. Messerszmidt,

�276

RECENZJE

F . I. Strahlenberg, P. S. Pallas, I. G. Gmelin i inni, a wśród nich Polak — zesła­
niec na Sybir po powstaniu kościuszkowskim (1794) J . Kopeć .
Z czasem jednak zdziwienie z powodu stojących samotnie w stepach posągów
zaczęło przeradzać się w systematyczne badania naukowe, zapoczątkowane jeszcze
w X I X stuleciu pod mecenatem Muzeum Krajoznawczego w Minusińsku. W k o ń ­
cowych latach X I X stulecia i w początkach X X gromadzeniem materiału zabytko­
wego na drodze wykopalisk zajmowali się amatorzy-krajoznawcy, którzy w bada­
niach tych nie wyszli poza opis uzyskanego inwentarza kulturowego. Nie potrafili
też powiązać w logiczne ciągi materiału archeologicznego z antropologicznym
i etnograficznym. Stąd też wyjaśnienie chronologii i genezy kamiennych posągów
znad Jeniseju było niezmiernie trudne. Ostatnie badania nad tą problematyką do­
wiodły, że dolina środkowego Jeniseju otoczona ze wszystkich stron górami: K u ź nieckim Ałatau, A ł t a j e m i Sajanami, była zasiedlona przez człowieka już w epoce
górnego paleolitu, kiedy kształtowały się stosunki wspólnoty pierwotnej. W procesie
powolnego rozwoju od paleolitu do neolitu, do epoki brązu i okresu opanowania
umiejętności obróbki żelaza uległy zmianom stosunki społeczne wśród ludności
kotliny minusińskiej: matriarchat ustąpił patriarchatowi, natomiast w miejsce
pierwotnej hodowli pasterskiej przyszła hodowla koczownicza.
Oprócz wymienionej powyżej problematyki związanej z historią badań „ka­
miennych pomników" recenzowana książka omawia symbolikę określonych orna­
mentów, ich chronologię i funkcję. Odnośnie do funkcji to E . B. Wadeckaja wy­
jaśnia, że posągów tych nie należy łączyć z obrządkiem pogrzebowym. Są one bo­
wiem egzotyczną, jak na warunki syberyjskie, formą powszechnego — dla miesz­
kających ongiś w dolinie środkowego Jeniseju plemion tubylczych — zjednywania
sobie przyjaźni różnego rodzaju duchów przyrody. Jeśli w i ę c owi tubylcy stawiali
posąg, to jedynie w celu osiągnięcia określonej korzyści: np. wyleczenia z choroby,
zabezpieczenia pomyślnych łowów, ochrony stada itp. Analogiczne zwyczaje spo­
tkać można u innych l u d ó w Syberii, jedynie forma idoli była nie tak wielka. T e leuci, Szorcy i Kumandincy z północnego Ałtaju figurki takie sporządzali
z drzewa lub trawy, natomiast u Eskimosów z kontynentu amerykańskiego m a l e ń ­
kie steatytowe posążki służące za zabawki dla dzieci posiadały także s w o j ą ma­
giczną funkcję.
1

Omówienie pracy byłoby niepełne, gdyby nie w s p o m n i e ć o ilustracjach, z któ­
rych przede wszystkim topografie obiektów zestawione na 22 tablicach dają
względnie poprawne wyobrażenie o formie i ornamentyce, bardzo zresztą zróżnico­
wanej. Tę krótką rozprawkę o osobliwych „pomnikach przeszłości" przypominają­
cych niejednokrotnie posągi z Wysp Wielkanocnych kończy skrótowe o m ó w i e n i e
poszczególnych jej rozdziałów w języku francuskim.
Antoni
Kuczyński

KSIĄŻKI

NADESŁANE

Kinżałow
R. W., Kultura driewnich
Maja, Izdatielstwo „Nauka", Leningrad
1971, ss. 362, ilustr. czarno-białe w tekście.
Monografia znanego radzieckiego amerykanisty poświęcona charakterystyce k u l 1

Analizę realiów etnograficznych zawartych w Dzienniku podróży J . Kopcia
przeprowadził A. Kuczyński w artykule: Wkład polskich podróżników
do historii
etnografii. Relacje Józefa Kopcia o ludach Syberii, „Etnografia Polska", t. 13: 1969,
z. 1.

�RECENZJE

277

tury Majów. Autor omawia w kolejności: źródła i historię badań, gospodarkę i k u l ­
turę materialną, niektóre problemy struktury społecznej, w i e d z ę naukową, archi­
tekturę i sztukę, literaturę, taniec i muzykę oraz wyobrażenia religijne. Praca
oparta na liczącej ponad tysiąc pozycji literaturze przedmiotu jest dobrym kompen­
dium wiedzy o kulturze uważanej za jedną z wiodących w procesie rozwoju cywi­
lizacji mezoamerykańskich. Uzupełnienie tekstu stanowią liczne ilustracje, plany
oraz indeksy.
R. T.

Indijskaja
kultura i buddizm. Sborník
statiej pamiati akadiemika F. I. Szczerbatskogo, Izdatielstwo „Nauka", Moskwa 1972, ss. 277.
Księga poświęcona pamięci rosyjskiego orientalisty, znawcy buddyzmu, składa
się z d w ó c h części: pierwsza to referaty wygłoszone na sesji z okazji 100-lecia
urodzin Szezerbatskiego, druga to artykuły tematycznie związane z dziedziną jego
zainteresowań. Zbiór zawiera prace z zakresu językoznawstwa, historii literatury,
etnografii i religioznawstwa. Staroindyjskie
systemy numeracji, Struktura
niektó­
rych cejlońskich
rytuałów
i mitów (w związku z kultem drzew), Buddyzm i środkowaazjatycka cywilizacja,
O rozwoju endogamii u staroindyjskích
Varnów — to
tylko niektóre z interesujących tytułów tego wydawnictwa.
Д. T.

Siemiotika i iskusstwomietria, Izdatielstwo „Mir", Moskwa 1972, ss. 362.
Zbiór artykułów i fragmentów w i ę k s z y c h prac francuskich, amerykańskich, nie­
mieckich, szwedzkich, polskich i czechosłowackich uczonych, których cechą w s p ó l n ą
jest badanie różnych dziedzin kultury przy zastosowaniu aparatury badawczej nauk
ścisłych. Książka składa się z trzech części tematycznych: 1. Kultura jako system
(C. Lévi-Strauss, V. W. Turner), 2. Sztuka i modelowanie (m.in. R. Jacobson, M.
Schapiro), 3'. Badania wrażliwości estetycznej (m.in. C. E . Osgood, G . J . Suci i P. H .
Tanenbaum, W. E . Simmat). Celem edytorów było uzupełnienie wiedzy o współ­
czesnych metodach badań humanistycznych.
R. T.

H o u t a r t F . , P i n E . , Kościół
w godzinie Ameryki Łacińskiej,
Warszawa 1972,
ss. 218.
Autorzy książki to profesor uniwersytetu w Louvain, jednocześnie Sekretarz
Generalny F E R E S oraz profesor Gregorianum w Rzymie, zajmujący się analizą so­
cjologicznych problemów w Ameryce Łacińskiej. Praca jest próbą przedstawienia
miejsca i roli Kościoła w chwili natężonego rozwoju sytuacji społeczno-politycznej
na kontynencie południowoamerykańskim. O wartości książki decydują nie tylko
interesujące dane z dziedziny socjologii religii, ale także ocena kierunków prze­
mian i na tym tle próby określenia celów i perspektyw działania Kościoła kato­
lickiego w krajach Trzeciego Świata.
R. T.

G u r e w i с z A. Ju., Katiegorii sriedniewiekowoj
kultury, Moskwa 1972, ss. 318.
Niebanalna próba ukazania kultury średniowiecznej Europy poprzez analizę wy-

�:278

RECENZJE

branych kategorii kultury (przestrzeń, czas, praca, prawo, bogactwo, własność).
Autor zakłada we w s t ę p i e : „Będziemy rozpatrywać, jeśli można s i ę tak wyrazić,
nie tylko »tekst«, ale i »słownik« do niego". Celem pracy jest rekonstrukcja mo­
delu świata funkcjonującego w świadomości średniowiecznego społeczeństwa i uchwy­
cenie dialektyki przemian przez porównanie światopoglądu przedchrześcijańskiego
(głównie l u d ó w germańskich) z chrześcijańskimi. Książkę zamyka indeks nazwisk
i indeks rzeczowy.
R. T.

В a s z i ł o w W. A., Driewnije ciwilizacji
Peru i Boliwii, Izdatielstwo „Nauka",
Moskwa 1972, ss. 2,10, ilustr., mapy, tablica.
Praca poświęcona przedinkaskim kulturom w rejonie Centralnych A n d ó w (od
X w. p.n.e. do XI(V¡ w. n.e.). N a podstawie materiałów archeologicznych autor ś l e ­
dzi procesy powstawania, rozwoju i upadku poszczególnych kultur i ich wzajemne
związki. Niektóre z nich łączone są ze znanymi grupami etnicznymi, jak na przy­
k ł a d Aymarami. Dla rekonstrukcji pewnych problemów etnicznych wykorzystuje
Basziłow źródła pisane z okresu konkwisty. Praca zawiera duży materiał ilustra­
cyjny i zaopatrzona jest w bogaty wykaz bibliograficzny.
R.

T.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7186" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7166">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b4e51674e89d761cc2885f4c6799d7f4.pdf</src>
        <authentication>f30dd00056176df5e75ada0572c30201</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85812">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:836</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85814">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85816">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:769</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85819">
                <text>Recenzje i artykuły recenzyjne / ETNOGRAFIA POLSKA 1974 t.18 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85822">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1974 t.18 z.2, s.247-265</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85825">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85828">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85831">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="85833">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85838">
                <text>R E C E N Z J E

I

A R T Y K U Ł Y

R E C E N Z Y J N E

„Etnografia P o l s k a " , t. X V I I I z. 2

SEMINARIA

AFRYKANISTYCZNE

MIĘDZYNARODOWEGO
W

roku

Social

1961 w y d a n a

Change

in Modern

została
Africa,

INSTYTUTU
przez

A F R Y K ANI S T Y K I

uniwersytet

oksfordzki

s t a w i c i e l i n a u k społecznych zajmujących się p r o b l e m a m i
świata .

Jest

1

wieloletnie

to

dzieło

badania;

praca

zbiorowa

której t e m a t y k a z a i n t e r e s u j e niewątpliwie

naukowców

prowadzących

przed­

przeobrażeń współczesnego

na

kontynencie

afrykańskim

niektórzy z n i c h do c h w i l i obecnej kontynuują zajęcia ze s t u ­

d e n t a m i afrykańskich uniwersytetów.
Ciekawą

inicjatywę

wydawania

prac

wygłaszanych n a odbywających się w
dzynarodowy

Instytut

ten, założony
zajmuje

w

się

Afrykanistyczny

1926 r o k u

badaniem

będących

Afryce

(International

i posiadający

afrykańskich

niejako

„zbiorem

seminariach naukowych

siedzibę w

stosunków

African

serii

cuskiej

badań
Afryki

Belgijskiego.
nych

prac

terenowych
zachodniej,

Badania

na obszarach
Afryki

Londynie,

te przyczyniły

naukowych,

ówczesnych

środkowej

i

się do w y d a n i a

przez

już l a t

W

latach

d l a podję­

brytyjskich,
a

także

fran­

b.

Konga

I n s t y t u t szeregu

przeobrażeń

przedstawia

2

kolonii

Mię­

Instytut

od wielu

finansowe

południowej,

które poszerzyły znajomość

nej . Dużą wartość informacyjno-naukową

Institute).

społeczno-kulturowych.

t r z y d z i e s t y c h jego członkowie u z y s k a l i możliwości i p o p a r c i e
cia

referatów"
podjął

Afryki

cen­

współczes­

też r e d a g o w a n y przez

oma­

w i a n y I n s t y t u t k w a r t a l n i k „Africa" .
3

W

roku

1954 z p o p a r c i e m

zorganizował

konferencję,

w

zajmujący

Afryce,

a

nencie szybko
glądów

i

się

postępujące

doświadczeń
spotkania

Social

1

Change

International

ed. A i d a n
2

procesy

in

metod
Modern

Southall, London

się

zmian,

urbanizacji

zagadnień

i potrzebna.

African

Międzynarodowy

spotkali

problemami

specjalistów

dyskusję n a d p r o b l e m a m i

First

której

badaczy

okazała się b a r d z o c e n n a
oficjalnego

UNESCO

na

Studies

Makerere

presented
College,

części

faktem

zagadnienia,

i interpretacją

umożliwiła

materiału terenowego,
and

discussed

Kampala,

Marriage

and Family

the

1959,

1961, O x f o r d U n i v e r s i t y P r e s s , s s . 337.
Political

African

at

January

Systems

ed. A .

po­

Afryki

pierwszego

1940, c z y African

Marriage,

konty­

Wymiana

Wymienić t u można d l a przykładu t a k i e prace, j a k African
and

3

znamienna

badania

na tym

rozmaitych

pokrewne

ed. M . F o r t e s i E . E . E v a n s - P r i t c h a r d , L o n d o n
ship

wywołują
4

Konferencja,

Africa,

Afrykanistyczny

prowadzący

i uprzemysłowienia .

badających

Seminar,

jakie

kulturowych

badawczych

Instytut

naukowcy

R. Radcliffe-Brown,
Life,

London

1950, l u b A

System,
of

Survey

Kin­
of

ed. A . P h i l l i p s , L o n d o n 1953.

„Africa", J o u r n a l of the I n t e r n a t i o n a l A f r i c a n Institute, L o n d o n ,

Oxford

Uni­

praca:

The

versity Press.
4

Rezultatem

Social
Sahara,

Implications

tego s p o t k a n i a
of

była w y d a n a

Industrialization

U N E S C O , P a r i s 1956.

and

pod redakcją

Urbanization

in

D. F o r d e
Africa

South

of

the

�248

ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I R E C E N Z J E

wykazała przydatność tego r o d z a j u i n i c j a t y w y i przyczyniła się do
systematycznych

seminariów

(International

African

Seminar),

zorganizowania

omawiających

pro­

b l e m y A f r y k i współczesnej .
5

P i e r w s z e z n i c h odbyło się w

Ugandzie

łecznych zachodzących w k r a j a c h A f r y k i
nomicznych

następujących

pokrewieństwa
mie

książki

pod

r o k u 1959 i dotyczyło z j a w i s k

oraz

zmian

w

stosunkach

na seminarium rozprawy

redakcją

A.

Southalla,

który

społecznych

—

zajmującego

profesora

naukowe

socjologii

i

zostały w y d a n e

przewodniczył

antropologii

owemu

społecznej

w

i dyrektora

Wschodnioafrykańskiego

daje ogólny przegląd d y s k u t o w a n y c h

przeprowadzonych

na seminarium kwestii

w

Afryce

wschodniej

(Kenia,

Tanzania

z g r u p o w a n e są t e m a t y c z n i e i omawiają

ficzno^społeczne,

przemiany

wzorów

zagadnieniami

więzi społecznych

wieństwa

współczesnych

kich

for­

pióra A .

we

i norm

kolejno:

zachowań;

i zmieniającą

naukowych .
6

społecznościach

dalej

autorzy

rodziny

afrykańskich.

Kongo).
demogra-

zajmują

i grup

Wachlarz

jest b a r d z o s z e r o k i i n i e sposób przedstawić w

(osiemnastu)

zachodniej

Zambia,

zagadnienia

się funkcją

mia­

Społecz­

(część druga)

i Uganda),

(Rodezja,

W.

College,

Instytutu Badań

( G h a n a , N i g e r i a , Wybrzeże Kości Słoniowej) i środkowej

problemów

w

spotkaniu.

Makerere

Rozważania te poparte są w y n i k a m i e m p i r y c z n y c h badań t e r e n o w y c h

Rozprawy

więzi

się porównawczą strukturą społeczeństw n i l o t y c k i c h i socjologią

s t a afrykańskiego,
nych —

eko­

omawianych

P r a c a składa się z d w u części. P i e r w s z a , systematyzująca zagadnienie,
Southalla

spo­

pod w p ł y w e m p r z e m i a n

n a t y c h t e r e n a c h . Rozpatrywało ono z a g a d n i e n i a

i sąsiedzkich

obszarów. P r z e d s t a w i o n e

w

tropikalnej

się

pokre­

omawianych

tym miejscu

wszyst­

opracowań dotyczących r o z m a i t y c h obszarów i przedstawiających

c h a r a k t e r z m i a n zachodzących w

indywidualnych

społecznościach. Generalizując

—

p r a c a o m a w i a w p ł y w y , j a k i e współczesne p r z e m i a n y e k o n o m i c z n e łączące się z r o z ­
wojem

miast

wybranych

i przemysłu w y w i e r a j ą

obszarów

Afryki.

k o w y c h z a j m u j e się p r o b l e m a m i
stem, a także z a g a d n i e n i a m i

n a życie

Stosunkowo

wiele

zbiorowości

wiejskich

dotychczasowych

i miejskich

opracowań

nau­

n o w o powstających ośrodków m i e j s k i c h , i c h w z r o ­

m i g r a c j i , i c h k i e r u n k u i stopnia natężenia. Należałoby

j e d n a k zwrócić baczniejszą u w a g ę n a rolę i o d c z u c i a j e d n o s t k i , wynikające z zała­
mania

tradycji

Centrami

towarzyszącego

takich zmian

gwałtownym

są z w y k l e

przemianom

miasta, osiedla

przy

tacje. S o u t h a l l p r z y p o m i n a , iż n i e w y s t a r c z a p r o w a d z e n i e
dobnych

ośrodkach z a t r u d n i e n i a , trzeba

chodzącymi

w

małych

społeczno-gospodarczym.
k o p a l n i a c h c z y też

także zastanowić się n a d z j a w i s k a m i z a ­

społecznościach

plemiennych,

będących

w

większym s t o p n i u pod i c h w p ł y w e m —

przede w s z y s t k i m poprzez

powodują

społeczności.

zachwianie

produkcyjnym
wiejskich.

5

Secretariat
Do

się

Scientists

of UNESCO),
roku

problemom:

1968

Social

tych

z przewagą

takie

biograficzne

z p r a c y Social
e

wiąże

Migracje

Notki

równowagi
mają

plan­

badań w m i a s t a c h i po-,

Odpływ

dzieci, kobiet

zwykle

charakter

dotyczące

uczestników

specializing

in African

mężczyzn

i starców
okresowy,

seminariów
studies

mniejszym czy
migracje,

w

wieku

zbiorowościach

niemniej

naukowych

{Directory

które

w

powodują

pochodzą

prepared

by the

U N E S C O , Paryż 1963.
zorganizowano

Change

in

9

Modern

(1960), A f r i c a i n S y s t e m s of T h o u g h t

seminariów
Africa

(1959),

poświęconych
African

następującym

Agrarian

Systems

(1960), T h e H i s t o r i a n i n T r o p i c a l A f r i c a

(1961),

Islam in Tropical Africa

(1964), T h e N e w E l i t e s of T r o p i c a l A f r i c a (1964), C h r i s t i a ­

nity

(1965), I d e a s

in Tropical Africa

and Procedures

(1966), L a n g u a g e U s e a n d S o c i a l C h a n g e , P r o b l e m s
R e f e r e n c e to E a s t e r n A f r i c a (1968).

i n African

Customary

Law

of M u l t i l i n g u a l i s m w i t h S p e c i a l

�249

ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I R E C E N Z J E

poważne

zmiany

Migrujący

w

tali w

s t r u k t u r z e demograficznej,

poszukiwaniu

pracy

mężczyźni

w

j a k i społecznej

większości

miast

wypadków

i wsi.

zachowują

ścisłą więź z r o d z i m y m i t e r e n a m i , n i e wiążąc n a stałe s w e g o l o s u z m i a s t e m , które
s t a n o w i p r z e d e w s z y s t k i m źródło z a r o b k u .
Na

t e r e n a c h A f r y k i S o u t h a l l rozróżnia d w a t y p y miast. D o p i e r w s z y c h (typ A )

zalicza

dawno

powstałe,

stosunkowo

wolno

wzrastające

ośrodki,

których

trzon

s t a n o w i ludność t u b y l c z a , zamieszkała o d w i e l u pokoleń. Ludność t a posiada w p o ­
bliżu m i a s t ziemię uprawną,

a głównym zawodem

Są to więc m i a s t a o p r z e w a d z e
nej gospodarce.

homogenicznej

często j e s z c z e b y w a

ludności i z w y k l e

rolnictwo.

samowystarczal­

Z a l i c z a m y do n i c h w i e l e m i a s t A f r y k i z a c h o d n i e j , j a k np. Oshogbo,

Koforidua c z y Lagos.
Interesującym
prawa

studium
Trade

D. M c C a l l a

przemian

zachodzących

and the Role

of Wife

w

t a k i c h ośrodkach

in a Modern

West

jest

roz­

African

Town,

którą z n a j d u j e m y w drugiej — szczegółowej części o m a w i a n e g o dzieła. A u t o r

przed­

s t a w i a sytuację w

Ghany

tradycyjnej

społeczności A k a n zamieszkującej

terytorium

i podział p r a c y , który większość obowiązków związanych z u p r a w ą roli, stanowiącą
dawniej

podstawę u t r z y m a n i a ludności, p r z y p i s u j e

się

handlem,

one

obecnej

kobiety

co

pozwalało

na

pewne

kobietom. Prócz tego zajmowały

uniezależnienie

tego p l e m i e n i a zamieszkujące

obszary

finansowe.

wiejskie

Do

chwili

trudnią się

głów­

n i e u p r a w ą z i e m i , j e d n a k i c h udział w h a n d l u o d g r y w a c o r a z większą rolę. S y t u ­
acja

t a wiąże się bezpośrednio

(zajmowanej

z rozwojem

miast, występującym

brakiem

ziemi

pod zabudowę) i możliwością u z y s k a n i a korzyści m a t e r i a l n y c h z e s p r z e ­

daży towarów w ośrodkach, które i c h n i e wytwarzają. Szczególnie w a ż n a jest j e d ­
nak funkcja handlowa
wystarczalny
Ghany
dycji
z

kobiet w m i a s t a c h , które w r a z z r o z w o j e m

gospodarczo

zajmuje

charakter.

Faktem

się h a n d l e m , zwłaszcza

aktywnego

udziału

kobiet

ilością

dostępnej

niedostateczną

w

zawodu

przytacza
spełniają

kwalifikacji —

przykład
w

życiu

do

uprawy

dochodów

ziemi

—

miasta

gospodarczym

Koforidua

tego ośrodka.

i

one

nieco

samo­
kobiet

rodziny.

z

której

omawia

to z t r a ­

W

związku

czerpały

Miasta

rolę,

zaliczane

bardziej

osiedla

typu

jaką

przez

Autor
kobiety

Southalla

przemysłu uniemożliwia
Wyglądem

europejskiego.

one

wykonywania

się s z y b k i m w z r o s t e m i heterogeniczną ludnością.

a co z a t y m i d z i e gospodarkę samowystarczalną.

minają

tracą swój
większość

i p r z y b r a k u k o n i e c z n y c h do

gęstość z a l u d n i e n i a łącząca się z s i l n y m r o z w o j e m
roli,

obecnie

trudnią się w zwiększonym s t o p n i u h a n d l e m .

ghańskiego

do t y p u В charakteryzują

iż

na terenach miejskich. W y n i k a

kształtowaniu

korzyści m a t e r i a l n e d l a dobra r o d z i n y
innego

jest,

swoim

Przykładowo

Duża

uprawę
przypo­

można

tu

wymienić t a k i e m i a s t a , j a k S a l i s b u r y , G w e l o c z y N a i r o b i .
Charakterystykę jednego z n i c h z n a j d u j e m y
Stratification
miejski

in

Gwelo,

który

s y s t e m społeczny"

t u procesy

przystosowania

o

przedstawia

s i l n i e rozwiniętej

nia przeprowadzono

w

przyciągało

ciami

zatrudnienia.

Gwelo

mężczyzn

społeczne

powodują

zależności

pozwoli

w

swoim

migracji

rodzaju

sezonowej.

(Rodezja),

powstawanie
na utworzenie

w

„afrykański
Obserwujemy

którzy

opuścili

bądź też n a stałe związać się z m i a s t e m . B a d a ­
które j a k o c e n t r u m h a n d l o w e

z otaczających

Zachodzące

Social

r o z d z i a l e W. B . S c h w a b a

społecznego i a l i e n a c j i Afrykańczyków,

społeczność rodzimą, a b y o k r e s o w o
słowe

w

jedyny

terenów

społecznościach
nowych

modelów

właściwego o b r a z u

r o l n i c z y c h dużymi
Afryki

zmiany

zachowań.
zaistniałych

i

przemy­

możliwoś­

ekonomiczno-

Uchwycenie
zjawisk.

tych

Współ­

c z e s n e przeobrażenia spowodowały n a przykład ożywienie h a n d l u n a t e r e n a c h w i e j ­
s k i c h , gdzie dotychczas n i e był o n s i l n i e rozwinięty; pobyt w mieście c z y też k o n ­
t a k t z e środowiskiem

m i e j s k i m powoduje

natomiast

powstawanie

odmiennych

od

�250

ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I R E C E N Z J E

tradycyjnych

potrzeb

tracić w p ł y w y
szczytną

i dążeń.

łączące

pozycją

matki i babki

się kobiety

niezależne

cych

korzyści

spore

W

wyniku

się z i c h rolą
wielu

ekonomicznie,

materialne,

mieszkań itp. P o n a d t o

zachodzących

w

rolnictwie i

dzieci. Z

kobiety

drugiej

jednak

wyrób

zdają

pojawiają

interesów

piwa,

się

c z y też z a ­

strony

trudniące się p r o w a d z e n i e m

takich j a k handel,

występuje

zmian

gospodarstwie,

dają­

wynajmowanie

p r o s t y t u c j a , c o łączy się z e specyficzną

sytuacją

m i a s t przemysłowych o dużej p r z e w a d z e l i c z b o w e j mężczyzn.
Adaptacja
kowo.

zachodniego

modelu

regionach,
rzucenia
w

europejskich p r a w

I t a k n a przykład w
bowiem

rodzime
lineażu

jedna
Among

the Yoruba,

przedstawia
w sprawie

W

na

trendy

jednakże

n i e godziły
rodziny.

nie

się

z

Często

Nigeria.

rozprawie

N a tle tradycyjnej

powstawania
Podkreśla

rodziny

jednak,

iż

możliwością

od­
się

A.

zwyczajowego.

Za­

I z z e t t Family

Life

rodziny Yoruba
i

autorka

indywidualnego

starszych

członków

wciąż j e s z c z e poważną

rodu

rolę.

małych grup społecznych i w p ł y w u , j a k i posiadają większe s t r u k ­
składowe,

to

przedmiot

dalszych

rozważań

s y t u a c j i społecznej z n a c z e n i e g r u p p i e r w o t n y c h

n a r z e c z grup n i e f o r m a l n y c h

innego

ulega

więzi o s o b i s t y c h

autorów

rodzaju, c z y też g r u p f o r m a l n y c h

((pokrewieństwa

i sąsiedztwa)

zdaje

pracy.

nieco z m n i e j s z e n i u

dowego. Jednakże ciągle j e s z c z e w społecznościach afrykańskich
wadze

się

wszystkich

poligamię, p r z y c z y m

monogamicznej
opinie

we

jeszcze spotyka

poślubiona według p r a w a
np. w

jedna­

rozpowszechnianie

r o d z i n a c h chrześcijańskich

d o b o r u współmałżonka odgrywają

i c h części

nowej

małej

s z e r s z e omówienie

domowego.

Zagadnienie
tury

w

in Lagos,

obecne

gospodarstwa

kulturowe

takim wypadku

t e znajdują

małżeństwa,

izolacją

i to n a w e t

z żon jest w

gadnienia

wzory
i

życia n i e wszędzie przebiegała

zachodniej obserwujemy

monogarnicznego

autorytetu

krajach Afryki,

i sposobu

Afryce

typu

zawo­

r o l a grup o

prze­

się być d l a j e d n o s t k i

duża — zwłaszcza n a t e r y t o r i a c h w i e j s k i c h .
B a d a c z e p r z e m i a n k u l t u r o w y c h t y c h obszarów stwierdzają, iż a c z k o l w i e k w i n ­
dywidualnych
kalnym

społecznościach

przełamaniu

zachodzą

żenie z a k r e s u p r a w i obowiązków
stwa

mają

wiejskiej

duże z m i a n y , n i e możemy mówić o

tego t y p u więzi; można natomiast obserwować

mniejsze

nieco

z n i c h wynikających.

znaczenie

w

Związki t y p u

s t r u k t u r z e społeczności

i mogą j e tracić n a r z e c z stowarzyszeń innego

zawę­

pokrewień­

miejskiej

rodzaju,

rady­

pewne

aniżeli

takich jak zrze­

s z e n i a t y p u r e k r e a c y j n e g o c z y związki o p a r t e n a bazie e k o n o m i c z n e j .
Ogólnie

mówiąc,

omawianych

autorytet

obszarach

przebiegał j e d n a k o w o .
odgrywają

rodziny

pewnemu

w

szerokim

osłabieniu,

pojęciu

jednakże

tego słowa

n i e wszędzie

uległ

proces

na
ten

I t a k n a przykład w A f r y c e z a c h o d n i e j więzi pokrewieństwa

istotną rolę zarówno w

okręgach w i e j s k i c h , j a k i m i e j s k i c h , ponieważ

te ostatnie charakteryzują

się z w y k l e

dominacją

mienia. W

jak Yoruba

i A k a n n i e m a z a s a d n i c z y c h różnic między

życiem

rodziny

wygląda
cych

takich grupach
w

ludność
ze

w

emigracyjną.

mężczyzn, w y s o k a
tów

mieście,

to z a g a d n i e n i e

czy

też

otaczających

c e n t r a c h powstałych
Występuje

jest mobilność

środowiskiem

na

miejskim.

jednego,

miasto

stosunkowo

t u wyraźna

dużego tubylczego
obszarach.

niedawno

dysproporcja

płci

skupiają­

z

przewagą

ludności i mała i n t e g r a c j a

Jednakże

w

wypadku

migracji

Inaczej

i

napływowej
i

migran­

zarobkowych

łączących się z okresową izolacją o d r o d z i n y

i p l e m i e n i a t r u d n o stwierdzić

kanie

Większość

więzi

wrócić

wynikających

do r o d z i m y c h

z

pokrewieństwa.

miejscowości

w

starszym wieku,

migrantów
a więc

ple­

zani­

zamierza

prawa

i

po­

obligacje

r o d z i n n e ulegają t y l k o p e w n e m u o k r e s o w e m u z a w i e s z e n i u .
Tak

w

ogromnym

skrócie

przedstawić

można

zagadnienia

p i e r w s z y m s e m i n a r i u m a f r y k a n i s t y c z n y m . W y d a j e się, iż w a r t o

dyskutowane

na

t u w k i l k u słowach

�251

ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I R E C E N Z J E

wspomnieć o niektórych z d a l s z y c h spotkań n a u k o w y c h
dzynarodowy

Instytut

Afrykanistyczny,

dla

prowadzonych

pełniejszego

przez

Mię­

jego

dzia­

zilustrowania

łalności.
D r u g i e z k o l e i s e m i n a r i u m o d b y w a ł o się w
1960 r. i dotyczyło afrykańskich
zostały następnie w y d a n e
African

daktorem
tropologii,
pologii

Agrarian

zajmujący

własności

przez

ziemi

na

przewodniczącego
Forde,

specjalistycznego

profesora

w

formie

jako

antropologii

zawiera

profesor

społecznej

i

profesor

afrykańskich

jest

Pełnił

on

autorem

antro­
funkcję

obszernego

krótkie słowo wstępne

—

dyrektora

an­
zasad

zwyczajny

(Leopoldville).

seminarium

t a m referaty

książkowej. R e ­

belgijski

społecznej,

pracujący
Lovanium

wstępu. J a k w s z y s t k i e pozostałe i ta p r a c a
Darylla

oksfordzki

organizacji

afrykańską,

uniwersytecie

owego

(Kinshasa) w styczniu

Przedstawione

jest D a n i e l B i e b u y c k ,

7

problemami

i kulturą

kulturowej

uniwersytet

Systems

się

Leopoldville

systemów a g r a r n y c h .

pióra

Międzynarodowego

Instytutu Afrykanistycznego.
Książka
ności

zawiera

ziemi

omawiają

problemy

dernizowanego
i

grup,

a

kulturowo
rzy

dwadzieścia

i współczesnych

Rozpatrują

także k o n f l i k t y
obszarach

wyrastające

z

wynikające

b r a k z i e m i p r z y wzrastającym

wione rozprawy
gionach
i

z

środkowej

zachodniej

(Rodezja,

Innym
nowych
w

wydano

w

Kongo).

ekonomicznych

i

nowych

auto­
zmian:

prowadzonych

Senegal),

Praca

( j a k np. k a k a o w z a ­

narzędzi, t e c h n i k itp. P r z e d s t a ­

daje

w

wschodniej
przegląd

wybranych

przeobrażeń

Instytutu

re­

(Kenia, Uganda)

i s t a n o w i b a r d z o c e n n y materiał

Afryki.

z gościnności

New

Redaktorem

społeczny, który

społecznych

zacho­

informacyjny.

Afrykanistycznego

l i p c u 1964 r o k u s e m i n a r i u m poświęconego kształtowaniu się

społeczeństwach
The

pracę

odmiennych

własności z i e m i

badań t e r e n o w y c h

Zambia,

i korzystało

seminarium.

w

jednostek

tle t r a d y c y j n e j

przykładem działalności Międzynarodowego

elit w

Nigerii

współczesnych

studia

do z m o ­

obowiązków

roślin t o w a r o w y c h

(Nigeria, G h a n a ,

r o l n i c t w i e afrykańskim

jest zorganizowanie

i

włas­

Poszczególne

p r z e l u d n i e n i u terenów r o l n i c z y c h i związane z t y m

przy t y m stosowanie

są w y n i k i e m

Afryki

dzących w

a

praw

przemian

A f r y k i tropikalnej. N a

zjawiska

Afryce),

r o z m a i t y c h aspektów

afrykańskich.

zagadnienia

migracje, wreszcie wprowadzenie uprawy
chodniej

dotyczących

krajów

związane z z a s a d a m i własności z i e m i i i c h adaptacją

rolnictwa.

przedstawiają

rozpraw

przemian

Elites

of

zbioru

zajmuje

T o szóste

uniwersytetu
Tropical

z
w

Africa ,

kolei

spotkanie

Ibadanie.

zawierającą

8

Afryki

zachodniej

i

i jest

się

l a t później

materiały

jest P. C . L l o y d , b r y t y j s k i socjolog

się z a g a d n i e n i a m i

odbyło

Kilka

tego

antropolog
wykładowcą

socjologii n a u n i w e r s y t e c i e w I b a d a n i e .
Praca
w

etanowi

próbę

naukowego

młodych społecznościach

farmerów,

ludzi

przebadania

afrykańskich,

zajmujących

się

wśród

handlem,

pojawienia

się

i

rozwoju

r o z m a i t y c h społecznych

pracowników

administracji

elit

kategorii:
państwo­

w e j , w r e s z c i e p r z e d s t a w i c i e l i w o l n y c h zawodów. W o b s z e r n e j części wstępnej

Lloyd

zajmuje

wzra­

stającą

się charakterystyką współczesnej
rolą

wykształcenia

łeczną, w r e s z c i e funkcją,

7

African

International

Agrarian
African

praca zbiorowa
8

Sixth

The

New

i wpływem

elity afrykańskiej

n a pozycję

spo­

jaką spełnia e l i t a w e współczesnym społeczeństwie

afry-

Systems,
Seminar,

warunków

i jej rozwojem,

Studies
Lovanium

materialnych

Presented

and

University,

Discussed

Leopoldville,

at the
January

r e d . D. B i e b u y c k , L o n d o n

1963, O x f o r d U n i v e r s i t y P r e s s .

Elites

Studies

International

of Tropical
African

Africa,

Seminar

at the

Presented

University

of

and Discussed
Ibadan,

1964, E d . P. C . L l o y d , L o n d o n 1970 (1966), O x f o r d U n i v e r s i t y P r e s s .

Nigeria,

Second
1960,
at the
July,

�252

ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I R E C E N Z J E

kańskim. D a l s z a część dzieła
doświadczenia terenowe
w

odniesieniu

do w y b r a n y c h

są p r z e d s t a w i o n e
nowych

przedstawiająca

w Afryce, omawia

tutaj

terytoriów

przeobrażenia

rozprawy

18 autorów

zagadnienia

pojawiania

tego k o n t y n e n t u .

Specjalnie

świadomościowe, z j a w i s k a

świadomości

klasowej.

Autorzy

omawiają

także

elity

interesujące

kształtowania

postaw w o d n i e s i e n i u do małżeństwa i życia rodzinnego,

powstawania

posiadających

się n o w e j

wreszcie

stosunek

się

procesy
przedsta­

w i c i e l i elity do niewykształconych m a s społeczeństwa i k o n t r a s t między z a c h o d n i m
stylem

życia

przyjętym

lub przyjmowanym

liczną grupę l u d z i , a utrzymującą

przez

rodzime

wykształconą,

tradycje

stosunkowo

zasadniczą częścią

nie­

społeczeń­

stwa.
Chrześcijaństwo

i jego r o l a

w

Afryce

następnym s e m i n a r i u m z o r g a n i z o w a n y m
to prowadził
tetu

w

C. G. Baeta

duchowny,

Ghanie.

Zgodnie

drukiem

przez

uniwersytet

Książka

składa

omawia
wieku,

się

pojawienie
a

także

z

tropikalnej

profesor

z tradycją,

to t e m a t o p r a c o w y w a n y

na

w A k r z e w k w i e t n i u 1965 r o k u . S p o t k a n i e
studiów r e l i g i o z n a w c z y c h

rozprawy

oksfordzki

w

tego s e m i n a r i u m
Christianity

pracy

trzech obszernych

części, z

in

których

uniwersy­

wydane

zostały

Tropical

pierwsza,

Africa .
9

historyczna,

się i r o z p r z e s t r z e n i a n i e chrześcijaństwa w A f r y c e w X I X i X X

wydatną

rolę,

jaką

odgrywały

misje

protestanckie

i

katolickie

w kształtowaniu p o s t a w i dążeń m i e j s c o w e j ludności.
Następnie p r z e d s t a w i o n e
rola,
i

jaką

spełnia

jego s t o s u n e k

Yoruba

African

ono

w

są p r o b l e m y

współczesnego chrześcijaństwa w

kształtowaniu

do t r a d y c y j n e j

codziennego

obyczajowości

rozważa

książki

rodzin

(np. rozdział

wpływ

religijnych

poświęcona

jest

przemian

współczesnym

postawie

poligamii);

wreszcie

do z a s t a n y c h kultów pogańskich

n a osobowość
trendom

Afryce,

afrykańskich

poświęcony

Churches wobec tradycyjnie rozprzestrzenionej

p r a c a u k a z u j e s t o s u n e k Kościoła chrześcijańskiego
i

życia

i

jednostek.

Ostatnia

perspektywom

część

afrykańskiego

chrześcijaństwa i zarysowującemu się s e p a r a t y z m o w i Kościoła w A f r y c e .
Opracowania
run,

Nigeria),

dotyczą w y b r a n y c h

poprzez

środkową

krajów od A f r y k i z a c h o d n i e j

(Zambia

i Kongo)

aż

po

(Ghana,

Etiopię

i

Kame­

dostarczają

c i e k a w y c h i n f o r m a c j i dotyczących p r z e m i a n k u l t u r o w y c h t y c h obszarów. A c z k o l w i e k
przedstawiają

one zagadnienie

c i e k a w y o b r a z istniejącej

w

formie

wycinkowych

omówień,

ukazują

jednak

rzeczywistości. Stąd też p r a c a jest b a r d z o p r z y d a t n a d l a

b a d a c z y p r z e m i a n k u l t u r o w y c h współczesnej A f r y k i .
O s z e r o k i m w a c h l a r z u zainteresowań Międzynarodowego I n s t y t u t u A f r y k a n i s t y k i
świadczy t e m a t innego s e m i n a r i u m , które odbyło się w

grudniu

es S a l a a m .

kształtowania się

jedności

n a r o d o w e j k w e s t i e wielojęzyczności n o w o powstałych państw afrykańskich.

Problem

ten

nie

Dyskutowano

był

t u istotne z p u n k t u w i d z e n i a

dotychczas

wielojęzyczności
zainteresowania

dokładnie

rozpoczęły

się

analizowany,

dopiero w

omawianego seminarium

badania

ostatnich latach. Rejonem

była A f r y k a

wschodnia,

Ugandzie

szczególności

języka j a k o środka i n t e g r a c j i (lub dezintegracji) k u l t u r o w e j w i n n o być
p r z e z b a d a c z y p r z e m i a n społeczno-kulturowych w

jego r o l i w

jącym p r z e d m i o t e m
jest z a g a d n i e n i e

9

przykładowo

w

Zagadnienie

venth

wybranych

zjawisk

specjalnego

polityki

rozpatrywane

w

systematyczne

Dar

zagadnienia

widzenia

językowej

1968 r o k u w

International

A f r y c e p o d kątem

kształtowaniu współcześnie zachodzących p r z e m i a n . I n t e r e s u ­
t e o r e t y c z n y c h rozważań zamkniętych w

przyjęcia

C h r i s t i a n i t y in

i Tanzanii.

Tropical
African

pierwszej

części

pracy

j a k o języka stosowanego a d m i n i s t r a c j i państwowej
Africa,

Studies

Presented

Seminar

at the

University

C . G . B a e t a , L o n d o n 1968, O x f o r d U n i v e r s i t y P r e s s .

and Discussed
of Ghana,

April

at the

jedSe­

1965, e d .

�ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I R E C E N Z J E

nego z języków t u b y l c z y c h bądź też pozostawienie

wprowadzonego w czasach ko­

lonizacji

—

wiąże

sytuacją

wewnętrzną

europejskiego.

Decyzja

w

tej s p r a w i e

danego społeczeństwa i w y m a g a

się częstokroć

stosowania

z ogólną

bardzo

rozważ­

nej p o l i t y k i .
J a k w s z y s t k i e pozostałe i to s e m i n a r i u m
Language

zatytułowanego
części wstępnej
tyką językową

10

jest W .

and

Social

H . Whiteley,

uwieńczone zostało w y d a n i e m

Change.

angielski

Redaktorem

profesor

całości

zajmujący

i

się

dzieła
autorem

problema­

.

Zorganizowane
minaria

Use

przez

Międzynarodowy

s p e c j a l i s t y c z n e stanowią

wielki

Instytut

wkład

w

Afrykanistyczny
rozwój

wiedzy

naukowe
o

se­

przemianach

społeczno-kulturowych w A f r y c e o s t a t n i c h lat.
Uznając

cenność tego r o d z a j u

wygłaszanych
mimo

iż

jednak,
wego,

inicjatywy

n a Międzynarodowych

dysponujemy

jedynie

kilku

przedstawienie

nawet

I n s t i t u t e będzie

tego

użyteczne

się, iż omówienie

Afrykanistycznych

przykładami

iż z r a c j i walorów, j a k i e p r a c e

African

wydaje

Seminariach

tej

referatów

jest

działalności.

celowe,

Wydaje

posiadają, i dużego i c h z n a c z e n i a

wąskiego

wycinka

dla polskich

działalności

badaczy

się

nauko­

International

zajmujących

się

proble­

m a m i p r z e m i a n zachodzących w świecie współczesnym.
Anna

PRACE
ZESZYTY

NAUKOWE

Prace

ETNOGRAFICZNE,

UNIWERSYTETU

etnograficzne

szytów N a u k o w y c h

ukazują

JAGIELLOŃSKIEGO

się od 1963 r. w

Uniwersytetu

Partyka

ramach

Z.

1-6:

1963-1972

serii wydawniczej

Jagiellońskiego. R e d a k t o r e m

Ze­

i c h jest M . Gładysz,

s e k r e t a r z e m r e d a k c j i Z. Biały.
Słowo wstępne M . Gładysza określa profil
formującego
sposobach

„o k i e r u n k u

gromadzenia

podejmowanych

materiałów

również o p e w n e j ciągłości w
kierownika
Tym

Katedry

samym

zajmującym

się p r o b l e m a m i

badacza

kultury

Uniwersytetu
Dla

prof,

iż s e r i a

kultury

platformę

o

Jagiellońskiego

ludowej,

wymiany

zajmujących

artykułów

w

dra

i

skupionym

ramach

etnograficznych

się t y m i

grup

wokół

jak

pierwszego

Moszyńskiego" .
l

się

badaczom

Uniwersytetu J a ­

Z g o d n i e z t y m założeniem

postawach

czytelnika wydaje

przez

wypowiedzieć

poglądów.

in­

teoretycznych,

i interpretowaniu,

Kazimierza

ta pozwoli

zainteresowaniach

lepszego z o r i e n t o w a n i a

poszczególnych

ich analizowaniu

w sześciu t o m a c h Prac

a n a l i z a treści z a w a r t e j
dla

oraz

Słowian,

zakłada,

giellońskiego, i s t w o r z y

jako w y d a w n i c t w a

działaniu, które zostało w y t y c z o n e

Etnografii

Redakcja

i cele P r a c

badań, z a i n t e r e s o w a n i a c h

s t a j e się

badawczych

informacją

pracowników

zagadnieniami.

się c e l o w e

poruszających

przedstawienie

podobną

treści

problematykę.

P o z w o l i to równocześnie n a u k a z a n i e p r o f i l u P r a c .
Najliczniejszą
zmiany

10

Language

Reference
national

grupę

kulturowej.

Use

to Eastern
African

and Social
Africa,

Seminar

1968, ed. W . H . W h i t e l e y ,
1

M. G ł a d y s z ,

stanowią

artykuły,

których

Następnie można wyróżnić

Change,

Studies
at the

London

prace

Problems

Presented
University

autorzy

of Multilingualism
and Discussed

College,

1971, O x f o r d

rozważają

poświęcone

Dar

University

Słowo wstępne, z. 1: 1963, s. 5-7.

metodyce

with

at the ninth
es

Salaam,

Press.

problem
badań

Special
Inter­
December

�254

ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I R E C E N Z J E

etnograficznych,
historii

nauki

dalej

artykuły

poprzez

poruszające

ukazanie

zagadnienia

rozwoju

dyscypliny

stanowiące p r z y c z y n e k do
etnograficznej,

umieszczane
wych,

są

sprawozdania

zasobach

informujące

o

a r c h i w a l n y c h i działalności

ostatnią

Pracach

grupę tworzą p r a c e poświęcone m u z e a l n i c t w u . P o n a d t o w

podejmowanych

dydaktycznej

zaś

etnograficznych

badaniach

Katedry

tereno­

Etnografii

Sło­

wian.
Problem

tłumaczenia z m i a n y k u l t u r o w e j

czą, staje się p u n k t e m wyjścia

c z y c h . Łączy się o n ściśle z rozważaniami
tury

i sposobami

istnieją

różne

widzenia

możliwości

przyjmowania

różnych

ma w

etnografii

rangę

teoriopoznaw-

p r z y o c e n i e poszczególnych szkół i p o s t a w b a d a w ­

możliwości
definiowania

punktów

nad przyjmowanymi

określeniami

kul­

j e j a n a l i z y . N i e j e s t też bez z n a c z e n i a , iż
zmian

widzenia

kulturowych,

przy

ustalaniu

a

co

za

t y m idzie

konkretnego

przedmiotu

obserwacji .
2

Przedmiotem
nego s y s t e m u

rozważań

wywołane

mogą

być

wpływem

zmiany

zachodzące

czynników

w

obrębie

rozpatrywa­

lub w

następstwie

wewnętrznych

działania i n n y c h systemów. Można j e też rozpatrywać w r o z w o j u
w ujęciu s t a t y c z n y m

(przekrojowym).

artykułów z a m i e s z c z a n y c h w Pracach

Autorzy
społeczności

historycznym lub

lokalnych

reprezentujących

ukazują z m i a n y poprzez

różne

struktury

analizę

gospodarczo-społeczne

oraz tradycje kulturowe.
Skutki
na

kontaktów

terenach

kulturowych

pogranicza

ukazane

etnicznego,

są

etnicznie,

a różnych k u l t u r o w o ,

rozdzielonych

wymi,

także

zbiorowości

a

n a przykładzie

w

następnie

aspekcie

dla

grup

granicami

lokalnej,

zmian

występujących

społecznych

jednolitych

administracyjno-państwo-

gdzie

współżyją

grupy

po­

chodzące z różnych terenów P o l s k i .
Problemem

zapożyczeń

kulturowych

n y m dwóch regionów z a j m u j e
n i c z n e są szczególnym
rodność

elementów

polem

obserwacji

t a m występujących

zapożyczeń. O b s e r w a c j e

ujawniających

się M . Gładysz. A u t o r

c z y n i o n e były

procesów
i stąd

przez

się

dyfuzji

płynąca

autora

n a pograniczu

stwierdza,

etnicz­

iż p o g r a n i c z a

ze względu

wyjątkowa

et­

n a różno­

skłonność

n a terenie B e s k i d u

do

Śląskiego,

a przedmiotem, szczegółowej a n a l i z y są d r u k i dewocy j n e .
3

Zagadnieniem

zapożyczeń z a j m u j e

badania

we

wództw,

łódzkiego

państw,

niemieckiego

zależnie

od

kulturowe

wsiach

daje

konieczne

Por.

Z.

do

pasie

granicznym

wojną

Częstotliwość

grupy

zajmujący

nasuwa

kontaktów

społecznej

i stąd

się r e f l e k s j a

się omawianą

uchwycenie

również

zmian

tłumaczeniu

rodzinnej .
4

realizowanych
zapożyczenia

Na

marginesie
jakie

tym przypadku
w

obrębie

niektórych
Nawrót

wy­

każdej

ograniczeniach

kulturowej,

t. 13: 1969 z. 1, s. 25-41; J . S z c z e p a ń s k i ,

dwóch

z trudnościami,

następujących

zmiany

woje­

obrębie

różnie

związana

O

w

prowadząca

różnych

wynikające

problematyką. W

Szyfelbejn-Sokolewicz,
w

dwóch

usytuowanych

n a przykładzie obrzędowości

funkcjonalizmu-strukturalizmu
Polska",

w

a przed

polskiego.

Mendrali-Kozieł

etnograf

2

i

autorka

napotyka
się

obecnie

i opolskiego,

przynależności

badała

artykułu A .

leżących

się również A . Mendrala-Kozieł

„Etnografia
teorii

ewolucji,

„Łódzkie S t u d i a E t n o g r a f i c z n e " , t. 9: 1967, s. 23-32.
3

M.

Gładysz,

Z

zagadnień

procesólo

kulturowych

Konsekwencje

kulturowe

pogranicza

etnicznego,

z. 6: 1972, s. 7-41.
4

A.

pogranicza

Mendrala-Kozieł,
łódzko-opolskiego

w XX

wieku,

z. 4: 1970, s. 47-63.

kontaktów

ludności

�255

ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I RECENZJE

z

kontaktujących

się

grup,

które w y w o ł a n e

można b o w i e m j e d n o z n a c z n i e
zachodzących w

samych

są c z y n n i k a m i

urbanizacyjnymi,

opisać skutków zapożyczeń n i e uwzględniając

grupach.

Temu

zagadnieniu

żytej u w a g i , a s z k o d a , gdyż byłoby o n o ilustracją

autorka

nie

zmian

n i e poświęciła

działania mechanizmów

nale­

zmiany

w obrębie b a d a n e g o układu.
Podnosi
dysz w
Autor

natomiast

konieczność w i d z e n i a

a r t y k u l e poświęconym z a s a d o m

poszukuje odpowiedzi

mywanie

się odrębności

artystycznej,

mimo

należy w g a u t o r a
taktów,

tych

dwóch nurtów

procesu

M.

5

n a istotne p y t a n i e : j a k i e c z y n n i k i w p ł y w a j ą

regionalnych

niwelującego

Gła­

kształtowania się regionów a r t y s t y c z n y c h .
w

zakresie kultury

procesu

urbanizacji

społecznej

na utrzy­

i

twórczości

i t e c h n i z a c j i . Poszukiwać i c h

w odmienności w a r u n k ó w środowiskowych, t y p i e i r o d z a j u

rozmaicie

przebiegających

w

różnych o k r e s a c h

kon­

historycznych. Autor

wy­

raża również sąd, formułując go j a k o dyrektywę badawczą, iż konieczną jest rzeczą
widzenie

problemów

twórczości

t u r y właściwej b a d a n e m u
Zmianę

pojmowaną

przykładzie
dzenia

wybranej

artystycznej

jako

skutek

zbiorowości

g r u p ludnościowych.
grupy.

T.

powiązaniu

Możliwość

badania

poświęca

temu

trzema fazami.

styczności

zachowań i w y r ó w n y w a n i e się odpowiadających
faza

związana

z

pod

kul­

rozpatrywać
względem

istnieje

zagadnieniu

systemu

ostatnia

na

można

tego z j a w i s k a

rastanie
oraz

z całokształtem

zamieszkały o b o k siebie

integracji przebiega

społecznych

kultur

niejednorodnej

światowej

Dobrowolska

S t w i e r d z a o n a , że proces

„zderzenia"

lokalnej

O p o l s z c z y z n y , gdzie p o I I w o j n i e
kulturowo

w

środowisku l u b g r u p i e społecznej.

t l e różnych

potrzeb;

przeobrażeniami

na

terenie

dalekie

dwa

na

pocho­
sobie

artykuły .
6

J e d n a z n i c h to n a ­

druga

—

ujednolicenie

i m wzorów

świadomości,

kulturowych

prowadzącymi

do

u j e d n o l i c e n i a ocen, n o r m i wartości.
Jednym
rowa,

z

która

aspektów

złożonego

rozpoczyna

się

od

procesu

proces w r a s t a n i a repatriantów z e w s c h o d u
przedmiotem

szczegółowej

przystosowania

zaaprobowania

analizy

nowego

jest

adaptacja

otoczenia.

kultu­

Ten

właśnie

w p r z e s t r z e n n e r a m y w s i opolskiej

przeprowadzonej

w

jednym

z

jest

wymienionych

artykułów.
Jak
zmiany

wspomniano

wyżej,

zachodzące w

ków. T e z k o l e i

przemiany

kulturowe

obrębie s y s t e m u , który

określa

szereg

czynników

dokonywać

się

mogą

można określić j a k o

poprzez

układ

egzo- l u b e n d o g e n i c z n y c h

w

stosun­
stosunku

do układu.
Tym

zagadnieniem,

rów, analizując
darki
w

chłopskiej

gospodarce

micznej

w

które w i ą ż e się z teorią potrzeb,

konkretne
w

układy. Z. Biały o m a w i a

X I X w.

na

drobnotowarowej

terenie
oraz

zajmuje

się k i l k u

zmiany w charakterze

Małopolski .
7

charakteryzuje

Wyróżnia
środki

różne

„sektory"

działalności

poszczególnych s e k t o r a c h . C z y n n i k i e m zmieniającym

auto­
gospo­

układ są

ekono­
warunki

e k o n o m i c z n e , które z k o l e i w p ł y w a j ą n a z m i a n y w k u l t u r z e . A u t o r podkreśla w a g ę

5

M.

Gładysz,

stycznych,
e

T.

pozycja

Dobrowolska,
analizy,

patriantów
7

Z.

gospodarce

Z

zagadnień

kształtowania

się

ludowych

regionów

arty­

opolskiej,

Pro­

z. 4 : 1970, s. 7-27.

na wsi opolskiej,

Biały,

Niektóre

drobnotowarowej

1967, s. 61-91.

Badania

z. 3: 1967, s. 21-29;

nad

nową

taż,

społecznością

wsi

badań nad adaptacją

Z

kulturową

re­

z. 4: 1970, s. 29-45.
ekonomiczne
u schyłku

i

kulturowe

feudalizmu

i w

mechanizmy
okresie

w

chłopskiej

kapitalizmu,

z. 3 :

�256

ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I RECENZJE

kontaktów,

które również

stanowią

wynik

kontaktów tworzących się n a tle w y m i a n y
Poszukiwanie
na

wsi

w

płynącymi

gospodarczych,

r o z l i c z n y c h czynników s p r a w c z y c h kształtujących

spiskiej

jest

typie gospodarki

nad

przemian

przedmiotem

następujące

stąd

rozważań

A.

Rataja .

Autor

8

kulturowymi.

Żałować

szczególnych okresów h i s t o r y c z n y c h p r z e d m i o t e m o b s e r w a c j i
co

utrudnia w

mianowicie

sposób z a s a d n i c z y analizę porównawczą

stosunki
omawia

n a przełomie X I X i X X w i e k u

konsekwencjami

a

towarowej.
pracy
zmiany

i zastanawia

należy,

że

dla

są o d m i e n n e

skutków p r z e z

się
po­

zjawiska,

nie w y w o ­

łanych.
W.

Kwaśniewicz

z kolei

zajmuje

się

dynamiką

funkcjonowania

rąc z a przykład d o m m i e s z k a l n y w s i Świątniki leżącej w
jącej c h a r a k t e r osady
nie

domu,

jakimi

rzemieślniczej . A u t o r

społeczność

i funkcji

rzemieślnicza

wnętrza
włącza

składniki k u l t u r y w s i r o l n i c z e j o r a z
Zbliżona
jąca
cie

do omówionej

zmiany

następujące

bocheńskim .

zrealizowane,
i

odczuwa

się b r a k

do

budownictwie

podkreślić,

że

powiązania

swego

„aparatu

jest p r a c a

drewnianym

na
w

poszukiwaniu
badanym

pować
w

przedstawianych

przetrwania

układzie traktować można

między

innymi

na

skutek

Mogą

o n e być

również

autora

zjawisk
n

domu

w

pełni

mieszkalnego

z określoną

elementów

grupą

spo­

wszystkim

jako

polegające

kulturowych,

E l e m e n t y te mogą

postępującego

które
wystę­

procesu

s t o s u n k u do a k t u a l n i e

przez

powie­
w

.

jako reliktowe.

zachowane

w

mieści się też podejście

nierównomiernie

różne

przedstawia­

n i e zostały

wartość p r z e d e

pewnych

różnych d z i e d z i n a c h życia i stąd r e g r e s j a

układu.

P. G a l a s a

analizy zmian funkcji

zmiany kulturowej

przyczyn

pla­

potrzeb.

w s i Lubomierz,

zamierzenia

są właściwe. P r a c a t a p o s i a d a

ramach problematyki

zmian w

kulturowego"

j e do s w o i c h

d o k u m e n t z m i a n zachodzących w t e c h n i c e b u d o w l a n e j
W

przedstawienie

bio­

i ma­

dO' u s t a l e n i a z a k r e s u i sposobów,

dostosowuje

gdyż artykuł n i e z a w i e r a

łeczną, d l a której

dąży

grupy problemowej

w

Trzeba

,0

poprzez

9

wyposażeniu

kultury,

okolicy K r a k o w a

j e d n o s t k i , które z

zmian

panującego
określonych

względów n i e nadążają z a z m i a n a m i .
Przykładem

przetrwania

k a l e n d a r z ideograficzny

służył j e d y n i e c o r a z m n i e j

8

A.

9

W.
P.

G a l a s,

P. G a l a s

Rozwój

dzieli

artykuł

jest

Artykuł M . Gładysza

rolnictwie
Targ),

cieszyński

mieszkalny

w

2 połowie

XIX

poświęcony

i w XX

w.

z. 4: 1970, s. 65-75.
i jego

w

użytkowanie

Lubomierzu

n a następujące

od

w wiejskiej

połowy

XIX

spo­
w.

gołębniki,

Lubomierzu,

zamki

drewniane,

p l a n wnętrza

okna,

do

Najważniejsze

konstrukcja

domu

i

wozownie,

pomieszczenie

p i w n i c e , ogrodzenie zagród i ogródków, s u s z a r n i e .

miesz­
budowa

pokrycie

(domy n a p l a n i e

z w y c z a j e i przesądy związane ze s t a w i a n i e m

( l o k a l i z a c j a , materiał i f u n k c j a ) ,

stodoły,

C z . 1:

cieśle, b u d y n k i

materiału b u d o w l a n e g o , obróbka d r e w n a ,

ganki, powała, podłoga, piece),

Cz. 2: Stajnia i obory

podrozdziały:

i o s a d n i c z e , pożary w

stokątnym, p l a n k w a d r a t o w y ) ,
i

w

budownictwa

ścian, u s z c z e l n i a n i e ścian, d r z w i ,

kur

tradycyjnej

z. 1: 1963, s. 117-166; z. 2 : 1965, s. 33-57.

(źródło i p r z e c h o w y w a n i e

dachu,

kultury

z. 3: 1967, s. 31-59.

wiadomości geograficzne
kalne

Dom

Kwaśniewicz,

czasów obecnych,
11

pracy

wsi Jurgów w pow. Nowy

łeczności rzemieślniczej,
1(1

elementu

l i c z n y m analfabetom.

Organizacja

Rataj,

{Na przykładzie

takiego

z 2 pol. X I X w., który w o s t a t n i m etapie s w e g o i s t n i e n i a

pro­
domu.

chlewy, pomieszczenie dla

dla

przechowywania

ziarna,

�257

ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I R E C E N Z J E

jest

wielostronnej

poznania

analizie

systemów

tego

rachuby,

ciekawego

które

wydawnictwa,

ulegały

jest

przekształcaniem

przyczynkiem

od

czasów

do

najdaw­

n i e j s z y c h , a p o n a d t o d a j e m o ż l i w o ś c i o d k r y c i a dróg, n a j a k i c h p r z e t r w a ć m o ż e e l e ­
ment

kultury

życia

12

Jeszcze
techniki
stety
nie

tradycyjnej,

w

okresie

obróbki

Artykuł
na

rozwój

K.

uprzemysłowienia

jest

hipotez

co

do

M.

i

technizacji

są

tradycyjne

MaślińskiegoNie­

techniki

różnego

przez

pracy

oraz

narzędzi,

współczesnej

od poprzednich

poszukiwanie

Zastosowana

H

poszczególne

stosowane

dociekań

przetrwaniu ich we

przykładem

a mianowicie

o d m i a n sidła p o d r y w a n e g o ,

wysunięcie

sprzyjały

porównawczo-geograficzną .
łączących

Łysogór

do p r z e d s t a w i e n i a

które

ludowej,

terenie

przedmiotem

się j e d y n i e

Moszyńskiego

kultury

metodą

na

k t ó r e są

warunków,

krycie związków
i

postępującego

powojennym

drewna,

autor ogranicza
analizując

form

mimo

.

genezy

metoda

t e r y t o r i a , kolejności

w

określonych

pozwala

na

następstwie

słopców s t r ó ż y k o w y c h , stępicy d r z w i c z k o w e j

warunków,

które

sprzyjały

wsi.

spojrzenia

przekształceniom

wy­

typów

oraz na
dokonują­

c y m się n a b a d a n y m o d c i n k u .
Omawianą
święconą
niami

wienie

w s i rozwija

i tworzona

społeczne

obu

w

z

Pracach

zamknąć

można

drogach:

u w a r u n k o w a n a jest

w i e j s k i m l u b też p o w s t a j e
pozawiejskich.

Nie

To

zróżnicowanie

inspiracji

badawczego,

wyklucza

szczególnie

to

sztuka

bowiem

po­

i zamó­

równoczesnego

wymaga

przy

sztuką

iż

n a użytek

po­

ustale­

n a d współczesną

d l a a u t o r a jest s t w i e r d z e n i e ,

grup

podejścia

a

etnograficznych,

ludową,

do p r o g r a m u badań

się n a d w ó c h

nurtów.

przypadkach

się

środowisku

płynące

tych

w

n a d kulturą

P u n k t e m wyjścia

1 5

występowania

umieszczoną

badań

odnoszącymi

wiejskiego .

współczesna
trzebami

artykułów

aspektom

M . Gładysza

środowiska

w

grupę

różnym

odmiennego

analizie

wpływów,

j a k i m p o d l e g a twórca, o r a z a t m o s f e r y , w j a k i e j p r a c u j e .
Autor

zwraca

sztuki ludowej

uwagę

na

a panującym

konieczność
w

badanej

widzenia

zbiorowości

związku

między

systemem

charakterem

wartości o r a z

przy­

jętymi w z o r a m i k u l t u r o w y m i .
Następnym
metodyka

nadrzędnym

badań

opracowanie

problemem

etnograficznych.

błędom, j a k i m i

wiadu i obserwacji .
1 6

Z.

artykułów

Biały

i

m o ż e być obciążona

Przyczyn

zamieszczonych

E . Żarnecka-Biały
relacja

uzyskana

zniekształceń p o j a w i a j ą c y c h

cinku

doszukują

wiem

popełniania błędu płyną z określonych p r e d y s p o z y c j i

którymi
nia
Ta

się z a r ó w n o

zdeterminowane

wiarygodności
ciekawa

M.

Gładysz,

M.

Maśliński,

wych

K.

jak i

strony. Autorzy

być

Chłopski

12

14

wej,

są o b i e

badacza,

szacowania

wskazują

poprzez

kalendarz

Tradycyjne

ideograficzny,

techniki

obróbki

swoje

na drodze

wy­

możliwości

bo­

psychiczno-spolecznych,
n a sposoby

prawdopodobieństwa

rozszerzona

jest

Pracach

się n a o m a w i a n y m o d ­

badanego,

podanie

takich j a k . np. d w u c z y n n i k o w a analiza

13

graniczu

osobie

i n f o r m a c j i oraz

a n a l i z a mogłaby

weryfikacyjnych,

w

w

poświęcają

zwiększe­

i c h realizacji.

konkretnych metod

w a r i a n c y j n a czy

rangowy

z. 5: 1971, s. 49-80.
drewna

na północnym

po­

Łysogór, z. 1: 1963, s. 83-115.
Moszyński,

Dzieje

rozwoju

samołówek łowieckich, w Europie

środko­

z. 2 : 1965, s. 7-22.
15

M.

Gładysz,

16

Z.

Biały,

badaniach

E.

Z badań nad współczesną
Żarnecka-Biały,

etnograficznych,

17 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X V I I I , z. 2

sztuką ludową, z. 5: 1971, s. 49-80.

Z

z. 1: 1963, s. 9-81.

zagadnień

weryfikacji

w

tereno­

�258

ARTYKUŁY RECENZYJNE I

RECENZJE

test K e n d a l l a i S m i t h a . N a t u r a l n i e w a r u n k i e m zastosowania

tego t y p u

procedur

następnego

artykułu

badaniach

etnogra­

11

są p r e c y z y j n e m e t o d y b a d a w c z e .
Bliski

zasygnalizowanej

omawiającego

wyżej

możliwości

ficznych.

Z. Biały, A .

kretnych

metod

poddano

dane

i

tematyce

zastosowania

Kobyłecki,

przedstawiają

dotyczące

jest

analizy

Z. Węgrzyn
efekty

powierzchni

przedmiot

ilościowej
dają

przykłady

poznawcze

wykorzystania

osiągane

gospodarstw

rsię w i ę c b r a k przykładu, w k t ó r y m c e c h y

w

i

tą

pogłowia

w sposób b a r d z i e j

drogą .

kon­

Analizie

18

zwierząt,

odczuwa

bezpośredni

odnosiły­

b y się d o f a k t ó w k u l t u r o w y c h .
Propozycję m o d e l u p o m o c n i c z e g o do a n a l i z y
zawiera

artykuł

osiągnięcia

różnych

wiejskim.

Cz.

poprzez

R o b o l y c k i e g o ''•&gt;. Przy

Cz.

dyscyplin

Robotycki

ustalenie

naukowych

widzi

systemu

i

związanych z

konstrukcji

dostosowane

możliwość

wartości

zjawisk

jego

rozwiązania

obowiązującego

moralnością

wykorzystane

do badań

w

podejmowanych
w

i

grupie

zostały

środowisku
zagadnień

wynikających

z n i e g o w z o r ó w zachowań.
Mówiąc
bie

o metodologii

badań

wynikającym

.skutkom

należy w y m i e n i ć artykuł Z. Białego traktujący o

interdyscyplinarnych
z coraz

gólnych d y s c y p l i n a c h w i e d z y
Następną

grupę

jako

konieczności

większej

przeciwdziałającej

specjalizacji

ujawniającej

potrze­

ujemnym

się w

poszcze­

prace,

których

.

20

artykułów,

jaką

trzeba

omówić,

stanowią

p r z e d m i o t e m zainteresowań jest h i s t o r i a e t n o g r a f i i . A . Waligórski p r z e d s t a w i a
runek

ewolucyjny,

naukowej
i

21

syntezy

z którym

. Ewolucjonizmowi
w

wiążąc

sopism
rowej

ją

ujęć

teoretycznych

nauk etnograficznych

wchodzą

w

kie­

dyscypliny

d o dziś a k t u a l n y c h .
przegląd

zakres

we

Wło­

katedr,

antropologii

pozycji

17 p
wśród

o

r

p

Sawicki,

mieszkańców

s. 310-317 (VI.
Z.

analizy

cza­

kultu­

Cz.

A.

nieswoiste

„Przegląd

Kobyłecki,

choroby

oddechowego

układu

Epidemiologiczny",

Z.

etnograficznych

Spiszu),

R.

23:

1969 n r

2,

(w

Węgrzyn,

oparciu

Z

zagadnień

o studia

nad

ilościowej

gospodarką

chłop­

z. 6: 1972, s. 53-103.

R o b o t n i c к i,
na

s t a n badań n a d

.

Przewlekle

Krakowa,

badaniach

ską na Polskim
wiejskim

23

ludowym

ziołolecznictwie

O c e n a błędu a n k i e t e r a ) .

Biały,
w

o

traktujących

artykuł B . O l s z o w y , a E. N i e h o r s k a p r z e d s t a w i a

kulturą l u d o w ą Śląska Cieszyńskiego

10

próby

terminów

i regionalizmu. Daje

zainteresowania

powojennych

Polsce z a w i e r a

1 8

i

isię historią

filozofii

j a k o odrębnej

autor pierwsze

a p a r a t u pojęć

natomiast zajmuje
których

etnografii

.

Przegląd
w

przypisuje

z rozwojem

i muzeów,

22

powstanie

etnografii, stworzenie

B. Pilichowska
szech,

wiąże

przykładzie

Problemy

badania

materiałów

moralności

terenowych

i obyczaju

z Polskiego

w

środowisku
z. 6: 1972,

Spiszą,

s. 105-120.
20

Z.

blematyką
21

A.

Biały,

Główne

wsi górskich,

kierunki

i

cele

interdyscyplinarnych

badań

nad

pro­

z. 6: 1972, s. 43-52.
Kierunek

Waligórski,

ewolucyjny

w

etnografii

(1860-1890),

z.

5:

Włoszech,

z.

5:

1971, s. 7-47.
2 2

B.

P i l i c h o w s k a ,

Z

historii

nauk

etnologicznych

we

1971, s. 125-136.
2 3

B. O l s z o w y ,

podstawie

prac

i

O

badaniach

materiałów

nad

ziołolecznictwem

opublikowanych

w

latach

ludowym
1945-1965,

w

Polsce
z.

na

3 : 1967,

�259

ARTYKUŁY RECENZYJÑÉ I RECENZJE
Autorem opracowania
poświęconego s p r a w o m
m a c j e o drogach

dotyczącego piśmiennictwa f a c h o w e g o z X V I i X V I I I w .

rolnictwa

j e s t E . Krasińska. Można w

rozpowszechniania

się w i e d z y

z dużym prawdopodobieństwem —
nej

w

zasadzie

wzorem

d l a ziemiaństwa,

dla w s i

2 4

.

E . Krasińska

z zakresu rolnictwa.
i

Limanowskiego,

charakterystycznych
gleboznawstwa
Jak

25

Interesuje

przy

literaturze

realizowane

własności,

poświęca
ją

wiedza

w

wielkiej

jeszcze jeden
o glebach

ją

infor­

istniejąca

ze stanem

i X V I I I wieku

oraz

artykuł

stawały

wiedzy

się

ludowej

n a terenie

wiadomości

—

przeznaczo­

Spiszu

na ten temat

z współczesnymi

osiągnięciami

.

już w s p o m n i a n o ,

resowanie

że i n s t r u k c j e z a w a r t e w

czyim porównuje

dla X V I I

n i m znaleźć

r o l n i c z e j n a w s i . Przyjąć można

sprawami

Pracach

w

muzealnictwa,

etnograficznych

znalazło s w e o d b i c i e

zainte­

c o łączy się z n a z w i s k i e m J . B u j a k a .

Jest o n

a u t o r e m t r z e c h artykułów, z których d w a poświęcone zostały h i s t o r i i m u z e a l n i c t w a
polskiego,

a

j e d e n omówieniu

czątki m u z e a l n i c t w a w
i

oświaty

stwa.

na wsi w

Wyrazem

tych

rozwoju

X I X wieku

oraz

dążeń

organizowane

były

gdzie g r o m a d z o n o też e k s p o n a t y
rozwoju

Muzeum

Etnograficznego

w

Rzymie .
2 6

P o l s c e związane są z dążeniami do p o d n i e s i e n i a

muzealnictwa

ożywioną

ilustrujące

działalnością
wystawy

n a polu

rolnicze

i

Po­

gospodarki
ludoznaw-

przemysłowe,

sposób życia w s i . Duże z n a c z e n i e d l a

miała też z r o d z o n a w t y m c z a s i e i d e a r e g i o n a l i z m u

i krajo­

znawstwa.
W y w o d y a u t o r a o p a r t e są n a o b s z e r n e j
Kończąc

prezentację

m a c j a c h , które dają
logicznych
i

treści

i wyczerpującej
Pracach

w

artykuły s p r a w o z d a w c z e .

przeprowadzanych

tematyce prac

zawartej

we

Mowa w

w s i Jurgów

zakończenie

należy

nowić źródło i n f o r m a c j i
twierdzenia
kiwaniu

przedmiotu.

należy

o

nich o badaniach

na Spiszu,

zasobach

procesów

analogii

stwierdzić,

że

dla teoretyka

zachodzących

dla analizy

zjawisk

Z

w

badań nad kulturą

może

n i m materiał
może

n a terenach

Anna

s. 117-128; E . N i e h o r s k a ,

wydawnictwo

Znajdzie

w s i współczesnej,

podobnych

Jagielloń­

.

recenzowane

kultury.

we

27

infor­

antropo­

archiwalnych

m a g i s t e r s k i c h K a t e d r y E t n o g r a f i i Słowian U n i w e r s y t e t u

skiego o r a z działalności koła n a u k o w e g o etnografów
Na

literaturze

wspomnieć

sta­

dla po­

pomóc w

poszu­

pozapolskich.

Zambrzycka-Kunüchowicz

ludową

Śląska

Cieszyńskiego,

z. 5 : 1971, s. 109-123.
E.

2 4

nictwie

Krasińska,

fachowym
E.

25

rolniczej,
J.

26

od XVI

Krasińska,
Bujak,

Początki

i zbiorów

etnograficznych,

zealnictwa,
K.

o

glebach

i jej

etnograficznego

regionalizmu

polskim

znaczenie
w

i krajoznawstwa

z. 5: 1971 s. 89-108;

K a c z a n o w s k i ,

Uniwersytetu
Etnografii

problematyki
przy

w

piśmien­

dla

praktyki

tenże

Z

Polsce,

z. 3 : 1967,

dla rozwoju
dziejów

muzeów

włoskiego

mu­

z. 6: 1972, s. 135-141.

z. 2 : 1965, s. 23-32; T .
Katedry

ludowa

rolniczą

z. 6: 1972, s. 121-134.

muzealnictwa

Znaczenie

tenże,

wian

Wiedza

wiedzą

wieku,

z. 5: 1971, s. 81-87.

s. 93-116;

2 7

Zainteresowania
do XVII

Jagiellońskiego,
Słowian

badawczej

Uniwersytecie

Badania

antropologiczne
Prace

K a rwieka,

w

UJ,

z. 2 : 1965, s. 60-76; B .
z. 2 : 1965, s. 77-94; C z .

działalności

Jagiellońskim

we

magisterskie

w

studenckiego

Krakowie,

kola

wsi

Jurgów

Katedry

na

Robotycki,
naukowego

Sło­

Archiwum

Olszowy,

z. 4 : 1970, s. 77-82.

Spiszu,

Etnografii

Rozwój

etnografów

�260

ARTYKUŁY RECENZYJNE I RECENZJE

KSIĄŻKI
J . W., Etnos

В romie j
Książka
Pierwsza

i etnografia,

poświęcona

część

pracy

jest

NADESŁANE
Izd. Nauka,

etnografii

„Etnos

jako

i

Moskwa

1973, ss. 281.

przedmiotowi

system

dynamiczny"

jej

badań,

etnosowi.

takie

problemy,

porusza

j a k s t o s u n e k e t n o s u do i n n y c h g r u p l u d z k i c h , s z e r o k i e i wąskie p o j m o w a n i e
su,
i

hierarchiczność
psychiki, typy

o

wspólnotach

etnografii
w

wspólnot

procesów

etnicznych

etnicznych"

do i n n y c h n a u k

badaniach

e t n i c z n y c h i i c h typologia,
etc. Część

prezentuje

druga

tradycje

społecznych,

etnograficznych,

etniczne funkcje
„Etnografia

nauki,

problematykę

z n a c z e n i e demografii,

jej

jako

przedmiot,

przeszłości

antropologii

i

etno­

kultury
nauka

stosunek

teraźniejszości

i geografii w

po­

z n a n i u etnosu.
R.
С iu pа к

Kolejna

struktury

ucznia

tworzy

i funkcjonowania

wiejskich.

Wychodząc

wia

tematy,

parafii

prof.

a

laicyzacji

Studia

socjologiczne,

L e Bras,

jednego

z

od

zawartych

o n a nową

założeń

Ome­

w

Katolicyzm

ludowego.

kultury

opinii

książce szkiców

w

charakter

Książka

polskiej, a przede

i

już p u ­

młodzieżowej

autor

dalszy

oma­

Katolicyzm

podkulturze,
ludowego,

wkład

wszystkim kultury

obrazu

społecznościach

pamiętnika,

katolicyzmu

stanowi

były

do nakreślenia

teoretycznych

chłopskiego

ludowy

Psychospołeczny

katolicyzmu

w

religioznawców

religijnych w e współ­

jakość pretendując

metodologicznych

j a k : Katolicyzm

polskość,

istoty p r z e m i a n

Seria

niewielu

k a t o l i c y z m u głównie, a l e n i e tylko, w

małomiasteczkowej,

tolicyzm

G.

J a k k o l w i e k fragmenty

to j e d n a k

takie

w Polsce.

się p r z e z s z e r e g l a t różnymi a s p e k t a m i z j a w i s k

Polsce.

blikowane,

ludowy

1973, s s . 311.

praca

zajmującego
czesnej

Katolicyzm

Edward,

ga, W P , W a r s z a w a

T.

do

Ka­
Procesy

znajomości

ludowej.
B . T.

Czerwiński

Marcin,

Magia,

mit

i fikcja,

Seria

Omega,

WP,

Warszawa

1973,

ss. 166.
Książka

poświęcona

jest

pierwotnym

mechanizmom

kultury

pewną rolę również w świecie współczesnym. A u t o r o m a w i a
a n a l i z u j e rytuał i jego z n a c z e n i e s t e r o w n i c z e , p r e z e n t u j e
z a n i e pokrewieństwa „nie pomiędzy s y s t e m a m i d a w n y m i
[...],

czynnymi,

lecz

pomiędzy

niejako

archaizmem

marginalnymi

kulturowym

zjawiskami

a całością k u l t u r y
a

grupowego

wieloma
i

K a z i m i e r z , Teoria

procesów

żywiołowych

ży­

C e l e m jest u k a ­
wciąż

jednostkowego
R.

Dobrowolski

magii,

rolę m i t u zarówno w

c i u społeczności p l e m i e n n y c h , j a k i d z i s i e j s z y c h z u r b a n i z o w a n y c h .
czesnej

odgrywającym

funkcjonowanie

w zarysie,

współ­
jeszcze
życia".
T.

Ossolineum,

W r o c ł a w — W a r s z a w a — K r a k ó w — G d a ń s k 1973, es. 151.
Procesy
krotnie
uwagi

żywiołowe

sygnalizowany
na zjawiska

to j e d e n

posiadające

świadczeniem,

iż

do

obowiązków,

wiodących

teorii

książka

„[...]

posiada

z

artykułami
studia

głównych
począwszy

ujemne

przedmiotów
od

znaczenie

nad destrukcyjnymi

jakie

również

ciążą
część

1963 r.
społeczne

procesami

nad naukami
empiryczną,

badań

na

autora,

Zwrócenie
dyktowane

którą

jest

żywiołowymi

społecznymi".

Obok

składają

wielo­

szczególnej

się

prze­
należą
zarysu
szkice

�261

ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I R E C E N Z J E

poświęcone

kształtowaniu

osobowości

człowieka,

się p r a w a

migracjom

zwyczajowego

po I I w o j n i e ,

w

powiązaniu

zarówno

w

z

zagadnieniem

granicach

Małopolski

południowej, j a k i n a z i e m i e z a c h o d n i e , oraz udziałowi robotników w
zakładem p r a c y . Z n a c z e n i e tej p r a c y

trudno

ale

szczególnie

i praktycznego

wszystko

zjawisk

punktu

widzenia,

z z a k r e s u patologii

przecenić n i e t y l k o z
w

społecznej,

zarządzaniu

teoretycznego,

s y t u a c j i narastających

t a k i c h пр., j a k —

mimo

wymienione

przez a u t o r a w e wstępie — m a s o w e o p u s z c z a n i e w s i p r z e z młodzież, łapownictwo,
przestępczość
do

n i e l e t n i c h , c z y też apoteoza

znacznie

szerszego

problemu

konsumpcyjnego

systemów

wartości

s t y l u życia

współczesnego

należącego

społeczeństwa

polskiego.
R. T.
Etnologiczeskie

issledowanija

za

rubieżom.

Kriticzeskie

oczerki,

Izd.

Nauka,

M o s k w a 1973, ss. 231.
Zbiór
problemy
do

artykułów

marksizmu

problemy
niczna

r a d z i e c k i c h etnografów

omawiających

krytycznie

we

współczesnej

„antropologii
myśl

Formalne

ekonomicznej";

filozoficzna

metody

amerykańskiej;

i

czy sługa imperializmu

i

Współczesna

etnokulturowych;

pokrewieństwa

we

stosunku
Teoretyczne

J . I. Siemienowa,

Artanowskiego,

badań

systemów

Wiesielkina

Zachodu;
S. N.

problemy

badania

E . A.

etnografii

ważniejsze
O

etnologii światowej. T o m z a w i e r a m. i n . : J . P. A w i e r k i e w e j ,

M.

A.

zagra­

Czlenowa,

współczesnej
Oskar

I . R. G r y g u l e w i c z a ,

etnografii

Lewis

—

krytyk

amerykańskiego?.
R. T.

K a r o l , Historia

E s t r e i c h e r

sztuki

w

zarysie,

PWN,

W a r s z a w a — K r a k ó w 1973,

ss, 551.
Autor
od

daje

czasów

sunkowo

interesujące

potraktowanie

przedkolumbijskich
Australii
jest

po

osiągnięć

społeczności

wysoce

kompetentny,

zwłaszcza

poświęconym

Afryce

grupy:

w

s z t u k i całego

a

uwagę

rozwiniętych

także

świata,

bogate

sto­

cywilizacji
sztuki

Afryki,
wykład

gubi się p r z y

plemiennej

Azji,

o d n i e s i e n i u do s z t u k i E u r o p y i A z j i
omawianiu

jej tło e t n i c z n e i społeczne.

c z y t a m y : „Etnografowie

n a właściwe

rozwoju

dzisiejszy. Z w r a c a

artystycznych

to autor

analizując

n a temat

dzień

Ameryki,

i O c e a n i i . O ile j e d n a k

wotnych,
wielkie

kompendium

p r e h i s t o r y c z n y c h aż

plemiona

sztuki

dzielą c z a r n e l u d y

murzyńskie

ludów

T a k np. w
Afryki

i n a plemiona

pier­

rozdziale
na

dwie

Bantu". Dysku­

s y j n y j e s t podział n a d w i e t y l k o g r u p y tudzież n a określenie j e d n e j z n i c h w ł a ś c i ­
w y m i p l e m i o n a m i murzyńskimi.
„Przed

kilkudziesięciu

l a t y odróżniano

jeszcze w

Afryce

około tysiąca stylów

[ s z t u k i — p r z y p . wł.], a i dzisiaj istnieje i c h około 150. T a k głoszą o f i c j a l n e
etnograficzne".

N i e w i a d o m o , co m a oznaczać z w r o t

tym

że

bardziej

autor

przeczy

sobie,

pisząc

„oficjalne tezy

dalej:

„Znawcy

tezy

etnograficzne",

wydzielają

kilka

(osiem) w i e l k i c h obszarów s t y l o w y c h w A f r y c e " .
Kontrowersyjne
rytorium

pochodzi

jest s t w i e r d z e n i e , iż „bardzo t r u d n o
rzeźba l u b m a s k a afrykańska".

rozpoznać, z j a k i e g o t e ­

Przeciętnie biegły z n a w c a

roz­

p o z n a to dosyć łatwo.
Czytamy

dalej:

„Poszczególne środowiska

rozwijały s w ą

sztukę niezależnie o d

siebie, n i e wiedząc o sobie, n i e stykając się a n i n a drodze h a n d l u , a n i n a w e t
jen".

Znów

mina

dalej

nie wiadomo
o

licznych

skąd

t a k fałszywe

migracjach

wiadomości,

plemiennych,

wojnach

a przecież
i

autor

kontaktach

wo­

wspo­
handlo­

wych.
Autor

nader

a u t o r y t a t y w n i e o p o w i a d a się z a t e z a m i L e o F r o b e n i u s a i E l l i o t a

�262

ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I R E C E N Z J E

S m i t h a o f e n i c k i c h i e g i p s k i c h wpływach, które miały sięgać aż po Zatokę G w i nejską, K o n g o i źródła N i l u .
Są
Bari

wreszcie

i

Dinka

duże

w

nieścisłości

Afryce

geograficzne,

zachodniej

oraz

jak

np.

stosowane

umiejscowienie

nazewnictwo

plemion

współczesnych

państw afrykańskich.
Brak

miejsca

nych Ameryce
„Ta k u l t u r a

na

wymienianie

podobnych

potknięć

w

rozdziałach

poświęco­

i O c e a n i i , choć n i e sposób n i e przytoczyć budzącego grozę

religijna

Azteków była o k r u t n a i s t r a s z l i w i e

zdania:

barbarzyńska i n i e m a

c o żałować, że zginęła".
W

sumie

żałować

należy, że rozdziały

poświęcone s z t u c e l u d ó w

pozaeuropej­

s k i c h są t a k niedokładne, a p r z y t y m p o d a n e w sposób ostateczny, co r a z e m
waża

zaufanie

do dużej

niewątpliwie

wiedzy

autora

w

dziedzinie

historii
M„ A.

F r o m m
Sny
choćby
autor

0

stanowią
jeden

z

jeden

Greków,

różnych

kim

snów

kierunkach

(2: 1973),

Fromm

a

książki

myślicieli

n i e jest

obca

podstawową
o

refleksji,

dziejom

baśni

i

o czym

interpretacji

średniowiecza,

współczesnej

wymienić

zamieszczony

przedstawicielem
języku

książki

rytuałów, a n a w e t
mit

snów,

mitów,

świadczy

snów,

filozofów

nauce;

wystarczy

tam szkic

nie

gdzie
Hindu­

Oświecenia
wspominając

numer

czasopisma

francuskiego

historyka

średniowiecza.

będący

Edypie

interpretację),

i

psychoanalizy

jest

koncepcję

wyłuskując
jedność

głównie

języka

nurtu

istoty

psychoanalizy

snów,

a

przede

t z w . symbolikę

symbolicznego

(autor

proponuje

K a p t u r k u , s z a b a t o r a z Proces
(Freud,

alternatywną

mit kosmogoniczny

w

stosunku

Enuma

elisz,

F . K a f k i . Całość p r z e p l a t a n a

Jung),

nie pozbawiona

typowych

do

uniwersalną.

o

baśni,

a n a l i z y są:

koncepcji

bajka

wy­

wszyst­

snów, mitów,

niektórych współczesnych dzieł s z t u k i . P r z e d m i o t e m

babiloński

choanalitykami

kulturologicznego

własną

języka, j a k i m o n e operują

Tezą

przedmiotów

poświęcony

wreszcie

szczególnie

Zapomnianym

w

rozumienia

poglądy społeczności p l e m i e n n y c h , starożytnych E g i p c j a n ,

Rzymian,

J . L e Goff, Sny
kłada

do

Wstęp

z odwiecznych

rozdziałów

Problematyka

„Teksty"

język.

K.

1972, ss. 256.

prezentuje

sów,
etc.

Zapomniany

Erich,

PIW, Warszawa

pod­

sztuki.

Freuda

Czerwonym

dyskusją z i n n y m i p s y ­
dla F r o m m a

niejasności

1 nieprecyzyjności. Wstęp К. T . T o e p l i t z a .
R. T .
Gul'ajew

W.

I., Driewniejsze

ciwilizacii

Miezoamieriki,

Izd. Nauka,

Moskwa

1972, s s . 276, ilustr., m a p y .
Praca

poświęcona

w

zasadzie charakterystyce czterech kultur

skich tzw. okresu klasycznego
skiej

—

zawiera

s z y c h zabytków
chaicznego.

Autor

także z a r y s h i s t o r i i archeologii
archeologicznych
prezentuje

mezoamerykań-

— teotihuacańskiej, zapoteckiej, o l m e c k i e j
oraz

rewolucji

neolitycznej

n a temat

majańnajstar­

i kultur okresu

genezy

ar­

wzajemnych

związków między k u l t u r a m i , a l e t e n k r y t y c z n y przegląd n i e p r o w a d z i

do żadnych

bibliografia

poglądów

i

omówienie
oraz

nowych-konstruktywnych

szereg

Mezoameryki,

wniosków. T e k s t uzupełnia 89 i l u s t r a c j i i planów, 5 m a p ,

o r a z s t r e s z c z e n i e w języku hiszpańskim.
R. T.

K r z y s z t o f o w i c z

Stefania,

O

sztuce

ludowej

w

Polsce,

WP,

Warszawa

1972,

ss. 151 + 6 rysunków i 119 i l u s t r a c j i n a wkładkach.
J e s t to j e d n o
stosuje

z wielu

tu klasyczny

k o l e j n y c h opracowań n a t e m a t s z t u k i l u d o w e j .

podział

n a budownictwo

i

architekturę,

rzeźbę,

Autorka

malarstwo,

�263

ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I R E C E N Z J E

grafikę oraz rzemiosło i zdobnictwo.
wego,

zakresu

pojęcia

sztuki

Interesujące rozważania dotyczące s t y l u l u d o ­

ludowej

r o z c z a r o w a n i e , ograniczają się b o w i e m
brak

i c h rozwinięcia.

twórczością

Dobrze,

amatorską

i

współczesnych

zmian

przynoszą

jednak

do z a s y g n a l i z o w a n i a t y l k o t y c h zagadnień

iż

autorka

postuluje

czy tzw.

innych

Jest

to

konieczność
jednak

zajęcia

raczej

się

—

także

przewodnik

po

sztuce l u d o w e j niż p r a c a proponująca n o w e n a nią spojrzenie.
M.
Kroeber

L o u i s , Istota

Alfred

kultury,

Biblioteka

Socjologiczna,

A.

PWN,

K.
Warsza­

w a 1973, ss. 698.
Wybór prac wybitnego
ki

amerykańskiego antropologa

tłumaczeniu P . S z t o m p k i , składający

k u l t u r y udostępniony

dzię­

się z t r z e c h działów: T e o r i a k u l t u r y , P o ­

krewieństwo i s t r u k t u r a społeczna, O I n d i a n a c h A m e r y k i . Oprócz sporej ilości m a ­
teriału

faktograficznego

odzwierciedlającego

doskonale

m a m y okazję zapoznać się z dużym f r a g m e n t e m
gicznej, z p r o b l e m a m i ,
n i a etnologów
i

które często do dziś znajdują

(np. p r o b l e m a t y k a

głębię r e f l e k s j i

sposób

pracy

historii rozwoju

Kroebera

myśli k u l t u r o l o -

się w c e n t r u m

zainteresowa­

wartości), a także podziwiać szerokość s p o j r z e n i a

nad zjawiskami

k u l t u r y uczonego

nazywanego

„dziekanem

ame­

rykańskich n a u k społecznych".
R.
Leopold
Jest

Wanda,

związanych

z

literaturze

O

to p i e r w s z a

w

Polsce

twórczością

Czarnej
próba

pisarzy

się p i s a r s t w e m

tyki literackiej. Przyznaje
wodnikami
afrykańskiej

decyduje

—

po

Warszawa

a c z do

1973, ss. 194.

ujęcia

pełnej

problemów

syntezy

wiedzie

n i e uwzględnia zbiorów i przypowieści

a u t o r s k i m , które a n a l i z u j e w

jednak,

etnograficznymi

PIW,

syntetycznego

afrykańskich,

j e s z c z e d a l e k a droga. W a n d a L e o p o l d
miennych, zajmuje

Afryki,

częściowo

kry­

że s p o r e p a r t i e w i e l u książek są n i e m a l
obyczajach

według

autorki —

plemiennych.

O

postkolonialne

jących s w o j e powołanie twórcze —

ple­

kategoriach

rozwoju

prze­

literatury

dziedzictwo.

Interesu­

jący j e s t t u podział n a p i s a r z y anglofońskich i frańkofońskich, o d m i e n n i e
O

T.

realizu­

uzależnione o d s t o p n i a a k u l t u r a c j i byłych

charakterze

literatury

kolonialnych.

nadal

w

znacznym stopniu

grupy

l o k a l n e j i jego — n a ogół wszędzie wyraźnie dostrzegalne — związki z t r a ­

takie czynniki,

afrykańskiej

j a k pochodzenie

decydują

spo­

łeczności

pisarza

z

bowiem
określonej

dycją kulturową.
M. A.
Ł ę tо с h a

T a d e u s z , Granice

i spory

Międzynarodowych, P W N , W a r s z a w a
P o r u s z o n e w książce p r o b l e m y

terytorialne

w Afryce,

Polski Instytut S p r a w

1973, ss. 267.
omawiane

są z p u n k t u w i d z e n i a p r a w a

narodowego, a l e stanowią c e n n e uzupełnienie wiadomości n a t e m a t
przemian

kulturowych

plemiennych,

w

gdzieniegdzie

Afryce.
jedynie

Konflikty

wynikają

noszą c h a r a k t e r

często

sporów

p e j s k i m s e n s i e tego słowa. A u t o r z w r a c a uwagę n a d w i e
ambicje

państw

częściowo p o z a

afrykańskich
n i m i całości

n a groźbę „łańcuchowej
niemal

żadne

zjednoczenia
etnicznych oraz

w

granicach

istniejących

z

między­

współczesnych

dawnych

kraju

euro­

tendencje:

znajdujących

ambicji

I s t n i e j e więc

się

ze względu

t y c h n i e byłoby b o w i e m

państw.

waśni

granicznych w

przeciwstawne

wyciszanie tych

r e a k c j i " — od konfliktów

z e współcześnie

K.

według

wolne
autora

konieczność t w o r z e n i a narodów z różnoetnicznej m o z a i k i .
M . A.

K.

�264

ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I R E C E N Z J E

J a c e k , Odkrywcy

M a c h o w s k i
między

Starym

a Nowym

Ameryki.

Światem,

Dzieje

przedkolumbijskich

LSW, Warszawa

kontaktów

1973, s s . 319 +

24 w k ł a d k i z e

zdjęciami czarno-białymi.
Autor

rozpatruje

Kolumbem.
Kolumbem
hipotezy

wnikliwie

Właściwie
są

Wikingowie.

może

kryć

się

Schliemanna. W

teorie o r a z

nia

pretendenci

wątłe, a c z c z a s e m dość s u g e s t y w n e ,

legendach
i

możliwości

niezaprzeczalnymi

Pozostali

n i o n y m materiałem n a u k o w y m .
przez

wszystkie

jedynymi

do

prawdy,

Machowski

przed
przed

są

wątpliwi,

ńie poparte należytym i u w i e r z y t e l ­

dając

z a przykład

w

pracy

p r z y p a d k o w y c h z n a l e z i s k do b a r d z i e j p r a w o m o c n y c h

ruin

rozmaite

poglądy odnoszące się do n i c h . Z p o p u l a r y z a t o r s k i e g o
tryb

fantastycznych

odkrycie

ostrożnie p r z e d s t a w i a

książka m a t e n w a l o r , że p r e z e n t u j e

Ameryki
Ameryki

pierwszeństwa

A l e autor jest z d a n i a , że n a w e t

ziarno

sumie

osiągnięcia

odkrywcami

naukowej,

punktu

widze­

przechodzenie

i antropologia,

od

hipotez.
M. A.

M a u s s M a r c e l , Socjologia
s z a w a 1973, ss. 881.

Troi

hipotezy

Biblioteka

Socjologiczna,

K.

PWN,

War­

A m b i t n e p l a n y r e d a k c j i B i b l i o t e k i Socjologicznej zaowocowały k o l e j n y m to­
m e m dzieł jednego z l u m i n a r z y n a u k o człowieku i k u l t u r z e . Otrzymaliśmy p r a c e
będące w etnologii p o z y c j a m i k l a s y c z n y m i , dzięki którym M a u s s w y w a r ł s w e
piętno i n t e l e k t u a l n e między i n n y m i n a S t e f a n i e C z a r n o w s k i m . T o m z a w i e r a słynny
„Szkic o d a r z e " , n a p i s a n y wespół z H . H u b e r t e m „Zarys ogólnej t e o r i i m a g i i " , p r a ­
cę „Idea śmierci w p a j a n a przez zbiorowość i jej w p ł y w n a ciało j e d n o s t k i " , n o w a ­
t o r s k i e „Pojęcie o s o b y " i i n . A u t o r z y w y b o r u i tłumacze uzupełnili f r a n c u s k i e
w y d a n i e dzieł d w o m a s z k i c a m i E . D u r k h e i m a i M . M a u s s a „O niektórych p i e r w o t ­
n y c h f o r m a c h k l a s y f i k a c j i " oraz „Fragment p l a n u ogólnej socjologii o p i s o w e j " . C a ­
łość poprzedzona jest wstępem k r y t y c z n y m C . Lévi-Straussa.
R.
Mrozek

Islam

Anna,

a naród

w

Afryce.

Somalia,

Sudan,

Libia,

T.

PWN,

War­

s z a w a 1973, ss. 260.
Niezależnie od zasadniczego
cześnie j a k b y

problemu

polemiką z p o j m o w a n i e m

wyznaczonego
islamu jako

nej r e l i g i i . N a przykładzie S o m a l i i , S u d a n u
mu
w

n a procesy
każdym

narodotwórcze

z krajów,

dzięki

odmiennie. Z a r a z e m w y d a j e
łania

islamu.

pojmowaniu

Islam

islam

najmniej

dostarcza

autorka analizuje wpływ
I c h wybór

etnicznemu, o w e

zróżnicowany,

sudański

pograniczu

tej r e l i g i i d l a w y d o b y c i a

i Libii

państwach.

posiada

wynika

na

jest

kontynencie

sferach d z i a ­
klasycznemu

c e c h afrykańskich
przykładu

że

przebiegają

i „czarnej" A f r y k i .

odrębności n a r o d o w e j

isla­

z tego,

procesy

najbliższy

najwięcej

świata a r a b s k i e g o

wyjątkowego

własnej

jedno­

i niezróżnicowa-

się, że można mówić o t r z e c h t y p o w y c h

tej religii. I s l a m

somalijski

tych

zróżnicowaniu

libijski,

stępując n a k u l t u r o w y m

w

tytułem p r a c a jest

jednorodnej

wy­

Wreszcie

zastosowania

jedynego c h y b a w

Afryce

n a południe od S a h a r y państwa niezróżnicowanego etnicznie.
M.
Pawełczyńska
w

Polsce,

Anna

i

T o m a s z e w s k a

I n s t y t u t F i l o z o f i i i Socjologii

J e s t to próba r a m o w e j
w przeważającej
Opinii Publicznej

dzięki

analizie

procesów

K.
kultury

1972, ss. 296.

n a d a n y c h e m p i r y c z n y c h pochodzących

części z badań a n k i e t o w y c h p r o w a d z o n y c h
przy P o l s k i m Radio

A.

Urbanizacja

PAN, PWN, Warszawa

syntezy opartej

i Telewizji w

później uzupełnionych. P r a c a daje k o m p l e k s o w e
uwarunkowań

Wanda,

p r z e z Ośrodek

Badania

l a t a c h 1957-1964 i częściowo

ujęcie procesów k u l t u r o w y c h i i c h

urbanizacji

przeprowadzonej

na

przykła-

�265

ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E I RECENZJE

dzie

dużych

dane

jednostek

są z j a w i s k a

terytorialnych, mianowicie

społeczne,

demograficzne,

województw.

instytucje

Rozważaniu

lokalne,

pod­

i c h kształtowanie

się o r a z w p ł y w , j a k i mają n a zróżnicowanie u c z e s t n i c t w a ludności k r a j u w k u l t u r z e .

M.
Porębski

Ikonosjera,

Mieczysław,

Biblioteka

Myśli

Współczesnej,

A. K.

PIW,

War­

s z a w a 1972, ss. 297.'
Praca

wychodzi

cywilizacji
dostrzega

groźbę

n a temat

pojęcia o b r a z u ,

pojęcia

istotnego d l a

dzięki rosnącemu z n a c z e n i u w i z u a l n y c h przekazów.

„eksplozji

niem obrazowych
Upatruje

o d rozważań

współczesnej

informacyjnej"

wyrażających

się i n t e n s y w n y m

stereotypów, k o n w e n c j i i s y m b o l i n a s y s t e m r e c e p c y j n y

w t y m niebezpieczeństwo z e r w a n i a

Autor
działa­

odbiorcy.

z tradycją kulturową i działania n i e

z n a n y c h jeszcze, n o w y c h p r a w k u l t u r y d n i a dzisiejszego.
Otacza

nas. zewsząd

iikonosfera,

i k o n i k i , należy j ą stworzyć. P r a c a
matykę
jakie

obrazu

zajmuje

teoretyczny,

od strony
w

życiu

jak i

nie m a j e d n a k

jego s t r u k t u r y ,

ludzkim.

—

według

autora

—

jest więc próbą ogólnego s p o j r z e n i a
funkcji

Rozważania

metodologiczny,

zmierzają

kulturowej,

n a t e n temat

historii i
mają

do określenia

ogólnej

na

proble­
miejsca,

charakter tak

ikonosfery

w

języku

s e m a n t y k i logicznej.

M.
Teorie

postaw,

pod r e d . S. N o w a k a , P W N , W a r s z a w a 1973, s. 343.

Książka jest z b i o r e m
gracji"

zorganizowanej

materiałów z k o n f e r e n c j i

w

kwietniu

zebranych

artykułów w i e l o s t r o n n i e

i wydanej
swoje

dużo

pracy

miejsca

[...]

— próba i n t e ­

Zespół Studiów

nad

Uniwersytetu Warszawskiego.

naświetla problematykę p o s t a w

poświęcając

teoriom

genezy

w

postaw.

w

swym

Metodami
Jedenaście

jej aspekcie

C e l konferencji

j a s n o wyraził w e wstępie S t e f a n N o w a k : „Autorzy

analizy z a pierwszy

postaw

„Teorie p o s t a w

1972 r. p r z e z

Badań S o c j o l o g i c z n y c h I n s t y t u t u Socjologii
teoretycznym,

A. K.

[...]

uważają

środowisku k r o k w k i e r u n k u i n t e g r a c j i teorii

mając nadzieję, że s z k i c e t e pobudzić mogą i n n y c h b a d a c z y

do zajęcia

się tą fascynującą teoretycznie i doniosłą społecznie problematyką".
R.

"Współczesne przemiany wsi olsztyńskiej.

Materiały

seminariów

T.

w latach 1970-1971,

W y d . P o j e z i e r z e , O l s z t y n 1973, ss. 240.
Od

kilku

organizuje
nom

l a t Ośrodek

w s i olsztyńskiej

praktyków

—

głównie

dyscyplinę

wiodącą

—

Niniejszy tom obejmuje
gicznych
kawa

Badań

Naukowych

interesujące s e m i n a r i a k o m p l e k s o w e

procesów

forma

i skupiające
pracowników
takimi

były

różnych

administracji.
w

latach

Kętrzyńskiego

w

poświęcone współczesnym

przedstawicieli

Coroczne

dyscyplin

przemia­

nauki

spotkania

1970 demografia,

Olsztynie

śledzenia

zjawisk

Kaszub, Podhala

oraz

posiadają

1971 etnografia.

26 (12 plus. 14) artykułów, z których część dotyczy

n a t e r e n a c h północnych

bieżącego

im. W.

analo­

i Bieszczad. T a cie­

społeczno-kulturowych

i łączenia

nauki

z praktyką w i n n a spotkać się z większą życzliwością w y d a w n i c t w a

i d r u k a r n i , od

których zależy skrócenie c y k l u w y d a w n i c z e g o .

czekać

Z

zainteresowaniem

należy

n a t o m prezentujący tegoroczny dorobek s e m i n a r i u m .
R. T.

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6221" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6201">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/58aaad1f1eed37dba63d68a4d289e153.pdf</src>
        <authentication>4c85605a53e8c70f4e8ddb80b875e878</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74066">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:850</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74067">
                <text>1975</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74068">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:782</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74069">
                <text>Recenzje i artykuły recenzyjne / ETNOGRAFIA POLSKA 1975 t.19 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74070">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1975 t.19 z.1, s.197-221</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74071">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74072">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74073">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74074">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74075">
                <text>R E C E N Z J E

I

A R T Y K U Ł Y

R E C E N Z Y J N E

„Etnografia P o l s k a " , t. X I X z. 1

CZESŁAW

ROBOTYCKI

C Y W I L I Z A C J A WSPÓŁCZESNA A SPOŁECZNOŚCI

PLEMIENNE

W n u m e r z e c z w a r t y m z 1973 r. c z a s o p i s m a „Current A n t h r o p o l o g y " , w jego stałej
r u b r y c e k o m e n t a r z y i r e c e n z j i odbyła się c i e k a w a d y s k u s j a o książce A n d r e a e a
L o m m e l a Fortschritt
ins Nichts (Postęp do nikąd)К
W formie, z której często k o r z y s t a r e d a k c j a C A p r z e d s t a w i o n o c y k l r e c e n z j i
autorów pochodzących z różnych ośrodków e t n o l o g i c z n y c h w świecie ( E u r o p a , A z j a ,
A m e r y k a , A u s t r a l i a ) . Treść i poglądy z a w a r t e w p r a c y L o m m e l a dotyczące, ogólnie
mówiąc, s y t u a c j i współczesnych społeczności p l e m i e n n y c h w k o n t a k c i e z cywilizacją
wzbudziły — w s w o i m c z a s i e — duże z a i n t e r e s o w a n i e , a j e j k o m e n t a t o r z y w C A
z a p r e z e n t o w a l i p o s t a w y o d pełnej a p r o b a t y d o potępienia.
M a m nadzieję, że p o p r z e z s k o m e n t o w a n i e tła t a k i c h p o s t a w wskażę n a sferę
p r o b l e m a t y k i , j a k a p o w i n n a , m o i m z d a n i e m , towarzyszyć rozważaniom etnologów.
M a m n a myśli p e w i e n t y p r e f l e k s j i filozoficznej, j a k i można by uprawiać w y k o r z y ­
stując osiągnięcia etnologii, umożliwiając t y m s a m y m pełniejsze włączenie się do
d y s k u s j i toczących się współcześnie n a g r u n c i e antropologii filozoficznej, a dotyczą­
cej osobowości człowieka w w a r u n k a c h c y w i l i z a c j i technologicznej.
Przyjmuję, że antropologia filozoficzna, m i m o n i e z b y t p r e c y z y j n i e i s z e r o k o
zakreślonej p r o b l e m a t y k i , jest najogólniejszą nauką o człowieku . E t n o l o g , z r a c j i
p r z e d m i o t u d y s c y p l i n y j a k i osiągnięć t e o r e t y c z n y c h , p o w i n i e n uczestniczyć w w y ­
jaśnianiu c y w i l i z a c y j n y c h niepokojów, j a k też w rozważaniach n a t u r y a k s j o l o g i c z n e j .
2

Myślę, że n i e o d b i e g a m y o d t e m a t u z a p r o p o n o w a n e g o w tytule, a l e n a d a j e m y
m u określony w y m i a r . N i e c h o d z i t u o szczegółową i faktograficzną analizę k o n t a k t u
c y w i l i z a c j a — społeczności p l e m i e n n e , a l e o pewną ogólniejszą refleksję z tego
f a k t u wypływającą.
Postęp do nikąd to r e z u l t a t badań t e r e n o w y c h p r z e p r o w a d z o n y c h p r z e z a u t o r a
w 1955 r. w północno-zachodniej A u s t r a l i i . Była to jego d r u g a , po s i e d e m n a s t u
l a t a c h , w y p r a w a n a t e n s a m t e r e n , p o b a d a n i a c h p r o w a d z o n y c h w 1938 r. p r z e z
I n s t y t u t F r o b e n i u s a w e F r a n k f u r c i e n a d M e n e m . W obu w y p r a w a c h c e l e m p r a c t a m
p r o w a d z o n y c h było s k o p i o w a n i e malowideł n a s k a l n y c h i p o z n a n i e i c h k o n t e k s t u

Fortschritt
ins Nichts,
by Andreas
Lommel,
„Current A n t h r o p o l o g y " v o l . 14,
no 4, O c t o b e r 1973, s. 455-560.
W ś r ó d w i e l u p r a c f i l o z o f i c z n y c h najczęściej s p o t y k a m y tego t y p u definicję
antropologii f i l o z o f i c z n e j : „...zajmuje się o n a teoretyczną refleksją n a d człowie­
k i e m , strukturą jego osobowości, m o t y w a m i i m e c h a n i z m a m i jego zachowań, m i e j ­
s c e m w świecie p r z y r o d y i h i s t o r i i , s e n s e m życia...", por. пр. Т. M . J a r o s z e w ­
s k i , Pojęcie
praktyki
w filozoficznej
antropologii,
„Studia F i l o z o f i c z n e " , n r 8;
1973, s. 8.
1

2

�198

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

mitologicznego. R e z u l t a t e m drugiej było ponadto dokładne p o z n a n i e
tubylców a u s t r a l i j s k i c h , a szczególnie wierzeń i w i d o w i s k obrzędowych
j a k mówi L o m m e l , wyjątkowe m i e j s c e w i c h k u l t u r z e .

życia g r u p y
zajmujących,

O b s e r w a c j e współczesnych f o r m życia tubylców, i c h s z t u k i i obrzędów, skłoniły
a u t o r a do n a p i s a n i a książki, w której n a k a n w i e o p i s u k u l t u r y g r u p y s n u j e n a poły
filozoficzne rozważania o d e s t r u k t y w n y m w p ł y w i e c y w i l i z a c j i t e c h n i c z n e j n a s t r u k ­
turę psychiczną człowieka, ukształtowaną w k u l t u r z e t r a d y c y j n e j .
"W k i l k u krótkich t e z a c h poglądy L o m m e l a

można streścić następująco:

1. W życiu g r u p y p i e r w o t n e j s z t u k a i obrzęd zajmują m i e j s c e w y j ą t k o w e i t a k
istotne d l a j e j i n t e g r a c j i , a także u t r z y m a n i a r ó w n o w a g i p s y c h i c z n e j j e d n o s t k i , j a k i e
są niemożliwe w e współczesnym świecie.
2. B a d a n e p r z e z L o m m e l a obrzędy są t y p o w e d l a a r c h a i c z n y c h społeczności p l e ­
m i e n n y c h , a stany e m o c j o n a l n e towarzyszące twórczości a r t y s t y c z n e j odpowiadają
przeżyciom l u d ó w e p o k i l o d o w c o w e j tworzącym r y s u n k i n a s k a l n e w j a s k i n i a c h
południowej F r a n c j i .
3. N i e m a n a d z i e i n a to, a b y te s p e c y f i c z n e s t a n y p s y c h i c z n e mogły zachować się
n a d a l współcześnie, t j . w epoce c y w i l i z a c j i i technologii.
4. W y n i k a

to z destruktywnego

w p ł y w u c y w i l i z a c j i n a społeczności

plemienne.

5. K o n t a k t , b o w i e m , c y w i l i z a c j a — k u l t u r a p l e m i e n n a , p r o w a d z i do d e g e n e r a c j i
i u t r a t y wartości. Z a w z r o s t e d u k a c j i , standardów m a t e r i a l n y c h i d o b r o b y t u płacą
k u l t u r y p l e m i e n n e u p a d k i e m t r a d y c y j n e j k u l t u r y i r o z p a d e m życia psychicznego.
T a k więc, „postęp" d l a l u d z i „prymitywnych" to k o n i e c w s z y s t k i e g o poza fizyczną
egzystencją.
6. K a ż d a c y w i l i z a c j a , oprócz m a t e r i a l n y c h , p o t r z e b u j e także p e w n y c h standardów
d u c h o w y c h . W e d ł u g L o m m e l a c y w i l i z a c j a t e c h n i c z n a (zachodnia) n a s t a w i o n a t y l k o
n a d o b r a m a t e r i a l n e , t a k i c h standardów d u c h o w y c h n i e w y t w a r z a . T y m c z a s e m p r z y ­
szłość ludzkości zależy od i n t e g r a c j i „mas trzeciego świata" z nowoczesną społecz­
nością industrialną. W y n i k i e m tej k o n i e c z n e j i n t e g r a c j i może być t y l k o p o w s t a n i e
m a s y „proletariatu" pozbawionego w a r s t w y przeżyć p s y c h i c z n y c h , w y k o r z e n i o n e g o
z t r a d y c j i , pełnego p o c z u c i a niższości, walczącego o p r a w o do dóbr m a t e r i a l n y c h ,
ale n i e potrafiącego wśród n i c h żyć.
7. Stąd L o m m e l wątpi w ideę postępu, naczelną d l a nowoczesnego świata o d
czasów r e w o l u c j i f r a n c u s k i e j , stawiając tezę, że większość r e a l n y c h problemów
współczesnego świata n i e d a się rozwiązać. Rozwijać się o n e będą zgodnie z właściwą
sobie wewnętrzną logiką, a o p a n o w a n i e i c h leży poza l u d z k i m i możliwościami .
3

Artykuły r e c e n z y j n e , komentujące tezy L o m m e l a , można uporządkować w p e w ­
ne grupy, przyjmując z a k r y t e r i u m z a w a r t e w n i c h s t w i e r d z e n i a . J e d n e podtrzymują
p r z e k o n a n i a autora, i n n e są i m p r z e c i w s t a w n e , t r z e c i e w r e s z c i e , n i e podważając
zasadności tez, wskazują n a i n n e możliwe aspekty p r o b l e m u podniesionego
przez
L o m m e l a . W s u m i e p r z e d s t a w i o n e niżej poglądy uznać można z a c h a r a k t e r y s t y c z n e
d l a różnych środowisk etnografów, n a t a k ważki problem, j a k i s t a n o w i niewątpliwie
r o z p a d k u l t u r t r a d y c y j n y c h i s t r u k t u r y p s y c h i c z n e j człowieka pod w p ł y w e m c y w i l i ­
z a c j i technologicznej.
Zasługą L o m m e l a jest podniesienie
podkreślają niektórzy r e c e n z e n c i .

tego p r o b l e m u ,

może

zbyt

impresyjne,

co

P r z y r e f e r o w a n i u w s p o m n i a n y c h poglądów p o m i j a m umyślnie te p a r t i e k r y t y k i ,
które dotyczą metodologicznych potknięć c z y też niektórych szczegółów życia t u b y l ­
ców a u s t r a l i j s k i c h . N i e stanowią o n e głównego p r z e d m i o t u m o i c h rozważań, a p r z y
t y m zajęcie s t a n o w i s k a w o b e c n i c h wymagałoby szczegółowej znajomości książki.
3

, , C u r r e n t A n t h r o p o l o g y " , v o l . 14 no 4, October

1973, s. 455.

�199

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

Racje przeciwstawiane
twierdzeniom
L o m m e l a podkreślają,
że to właśnie
tzw. „proletariat" trzeciego świata m a s z a n s e zaproponować światu n o w e ideały
(H. J . M . C l a e s e n , H o l a n d i a ) .
4

N a t o m i a s t J . F r i d l (Ohio, U S A ) podkreśla, że w p ł y w ó w „zachodu" n i e d a się
odłożyć n a później. J a k o u c z e s t n i c y c y w i l i z a c j i t e c h n i c z n e j powinniśmy żałować t y c h
p o d n i e s i o n y c h p r z e z L o m m e l a skutków e k s p a n s j i k u l t u r o w e j , a l e j a k o n a u k o w c y
antropolodzy jesteśmy zobowiązani zaoferować l u d o m p l e m i e n n y m coś więcej niż
n a s z e współczucie .
6

W p r z e k o n a n i u S. F u c h s a ( B o m b a j , I n d i e ) l o s tubylców a u s t r a l i j s k i c h n i e jest
s y m p t o m a t y c z n y d l a w s z y s t k i c h społeczności p l e m i e n n y c h świata. J e s t wręcz u n i ­
k a l n y . A u s t r a l i j c z y c y w s w o i m r o z w o j u nigdy n i e w y s z l i p o z a s t a d i u m k u l t u r y z b i e racko-łowieckiej. N a i n n y c h o b s z a r a c h świata społeczności t a k i e istniały obok m n i e j
l u b b a r d z i e j rozwiniętych k u l t u r r o l n i c z y c h , które były pośrednim e t a p e m -rozwoju
w k i e r u n k u c y w i l i z a c j i . Stąd też proces a s y m i l a c j i przebiegał i n a c z e j . T u b y l c y a u s t r a ­
l i j s c y , p i s z e dalej F u c h s , n i e będąc w s t a n i e opanować środowiska, w y t w o r z y l i świat
wierzeń i f a n t a z j i , który dał podstawę i c h k u l t u r o w e g o życia. A l e świat t e n stał się
p o w o d e m s t a g n a c j i występującej już p r z e d p r z y b y c i e m Europejczyków. C y w i l i z a c j a
n a t o m i a s t d a j e szansę przejścia z e świata urojeń do rzeczywistości .
6

Sprzeczność między mentalnością tradycyjną a nowoczesną, mówi k o l e j n y r e ­
c e n z e n t V . M a c o n i ( G e n u a , Włochy), n i e polega n a nieroaróżnianiu świata snów
i wierzeń od rzeczywistości. R z e c z w t y m , że t r a d y c y j n a mentalność społeczności
p l e m i e n n y c h r e a l i z u j e się w s p e c y f i c z n e j p o s t a w i e w o b e c Białych. P o l e g a o n a n a
lęku i pogardzie, jaką przejawiają do n i c h , p r z y j e d n o c z e s n y m p r z e j m o w a n i u p e w ­
n y c h wartości m a t e r i a l n y c h ' .
J . J e l i n e k (Brno, Czechosłowacja) gdzie i n d z i e j u p a t r u j e p r z y c z y n r o z p a d u
systemów p l e m i e n n y c h . J e s t o n konsekwencją w y z y s k u i p r z e w a g i e k o n o m i c z n e j ,
która prowadzi- do rozdziałów społecznych i u t r a t y o w y c h wartości d u c h o w y c h .
I s t n i e j e j e d n a k także p o z y t y w n a a l t e r n a t y w a : w t r a k c i e m o d e r n i z a c j i przemysłowej
e l e m e n t y t r a d y c j i mogą ulegać przewartościowaniu, przekształcając się w f o l k l o r
(np. t a k dzieje się w J a p o n i i , C h i n a c h , r a d z i e c k i e j S y b e r i i ) .
8

W e d ł u g F . R o s e ' a ( B e r l i n , N R D ) p r o b l e m y podnoszone p r z e z L o m m e l a są w y ­
n i k i e m n e o k o l o n i a l n e j i n d u s t r i a l i z a c j i i przeciwstawić i m można j a k o rozwiązanie
np. politykę Z S R R w o b e c mniejszości n a r o d o w y c h .
9

P r z y t o c z o n e do tego m i e j s c a głosy mają c h a r a k t e r p o l e m i c z n y w o b e c t e z L o m ­
m e l a . A l e w w i e l u p u n k t a c h a u t o r z y r e c e n z j i zgadzają się z n i m podkreślając, że
w y b i e g a o n p o z a g r a n i c e etnologii wprowadzając do niej e l e m e n t y
filozoficzne
i etyczne. Dotyczą o n e ważnych problemów współczesności, w t y m między i n n y m i ,
losów małych narodów w w a r u n k a c h c y w i l i z a c j i t e c h n i c z n e j (V. B . K a b o , L e ­
ningrad) .
10

Postępów c y w i l i z a c j i n i e d a się zatrzymać, a „trzeci świat" n i e c h c e p o w r o t u
do b u s z u . Wyłącznie więc m a t e r i a l n y rozwój, p o z b a w i o n y h u m a n i s t y c z n e j ideologii,
n i e może wypełnić e m o c j o n a l n e j p u s t k i , j a k a p o w s t a j e po u t r a c i e k u l t u r y . P o d o b n e

4
5
6
7
8
9
10

Tamże, s. 455, 456.
Tamże, s. 456.
Tamże, s. 456, 457.
Tamże, s. 458.
Tamże, s. 457.
Tamże, s. 459.
Tamże, s. 457, 458.

�200

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

zresztą p r o b l e m y obserwować można w kręgu s a m e j c y w i l i z a c j i ( z a n i e c z y s z c z e n i e
środowiska, możliwość w o j n y biologicznej). "W niej też n i e narodził się żaden s y s t e m
filozoficzny zasługujący n a m i a n o „weltanschaung", j a k piszą T . G . H . S t r e l h o w
i S. F u c h s .
1 1

J a n J e l i n e k podkreśla natomiast, że współcześnie istniejąca k u l t u r a tubylców
a u s t r a l i j s k i c h i l u s t r u j e szczególnie wyraźnie w s z y s t k i e k o n s e k w e n c j e
kontaktów
z cywilizacją. S t o i o n a n a j e d n y m z krańców całej g a m y k u l t u r z r o d z o n y c h i , do­
d a j m y od siebie, z n i s z c z o n y c h p r z e z dwudziestowieczną technikę .
12

R e c e n z e n c i p r a c y L o m m e l a n i e o g r a n i c z y l i się wyłącznie do p o l e m i k c z y p o d ­
t r z y m a n i a t e z autora. R e c e n z j e zawierają także s z e r e g interesujących przemyśleń
dotyczących c h a r a k t e r u c y w i l i z a c j i i r o l i etnologii, jaką p o w i n n a o n a spełniać
w kształtowaniu l u d z k i c h przekonań. H . J . M . C l a e s e n w s k a z u j e , że p o c z u c i e zmę­
c z e n i a i n i e p o k o j u w z r a s t a w naszej c y w i l i z a c j i . R u c h y „dzieci k w i a t ó w " , życie
w k o m u n a c h , można interpretować j a k o w a l k ę o n o w e i d e a ł y . S . F u c h s odnosi
wrażenie, że L o m m e l o d c z u w a wręcz masochistyczną satysfakcję obwiniając c y w i ­
lizację zachodnią o ruinę życia a u s t r a l i j s k i c h tubylców . T . G . S t r e l h o w w s k a z u j e
z k o l e i n a potrzebę umiejętności emocjonalnego przeżycia i n n e j k u l t u r y , s u p o n u j e ,
że ludność k o l o r o w a mogłaby rozwinąć t e z e s w o i c h t r a d y c y j n y c h ideałów, które w e
współczesnych w a r u n k a c h n i e straciły n a wartości, a poprowadziłyby cywilizację
p o z a p u n k t oznaczający, j a k w i e l u się tego o b a w i a , k o n i e c j e j drogi ¥.
13

u

W p r z e k o n a n i u V . B . K a b o postęp j e s t z w y k l e m i e r z o n y w k a t e g o r i a c h m a ­
t e r i a l n y c h , a t y m c z a s e m p o s i a d a o n n i e m n i e j ważny w y m i a r społeczny i d u c h o w y .
S t a r e wartości zastępowane są n o w y m i n i e t y l k o wśród ludów „zacofanych", a l e
w całym współczesnym świecie. W y n i k zaś kontaktów z cywilizacją może być o d ­
m i e n n y od w s k a z a n e g o p r z e z L o m m e l a .
16

Z a formę wstępnego uogólnienia p r z e d s t a w i o n y c h wyżej poglądów służyć mogą
s t w i e r d z e n i a z a w a r t e w r e c e n z j i R . W a g n e r a ( E v a n s t o n , I l l i n . U S A ) . U w a ż a o n , że
antropologia oddziałuje n a świadomość społeczną wyjaśniając w sposób r a c j o n a l n y
„odmienne s t y l e życia". Różnorodność kulturową tłumaczy w o b i e k t y w n y c h n a u k o ­
w y c h k a t e g o r i a c h społecznie z d e t e r m i n o w a n y c h procesów i f u n k c j i . W społecznej
p e r c e p c j i n i e p o d s u w a t y m s a m y m problemów budzących r e f l e k s j e i przemyślenia
n a t u r y etycznej. A n t r o p o l o g i a jest nauką, a n i e j e s t mądrością w s e n s i e f i l o z o f i c z n y m .
P o t r z e b n a j e s t j e j w i ę c s z e r s z a p e r s p e k t y w a pozwalająca dostrzec wartość człowieka
jako takiego .
17

T e różnorodne, z r e f e r o w a n e wyżej poglądy posiadają s p e c y f i c z n y nastrój, w y ­
wołany już samą problematyką książki L o m m e l a , o d którego większość komentują­
c y c h n i e c h c e a l b o n i e potrafi się uwolnić. J e s t to p e w n e p o c z u c i e w i n y z a los, j a k i
przyniosła społecznościom p l e m i e n n y m c y w i l i z a c j a . L o s , j a k chcą niektórzy, n i e u ­
c h r o n n y . T o niewątpliwie refleks p e w n e j ogólniejszej t r o s k i m o r a l n e j , j a k a t o w a ­
rzyszy naszej c y w i l i z a c j i lat ostatnich.
Myślę, że g d y b y przyszło c y t o w a n y m a u t o r o m oceniać podobną książkę l a t t e m u
dziesięć l u b piętnaście, t o n i c h w y p o w i e d z i
byłby z a s a d n i c z o i n n y . C y w i l i z a c j a
w n i c h jawiłaby się j a k o coś uporządkowanego i celowego, j e j p o w s z e c h n y rozwój

11
12
1 3
1 4
15
1 6
1 7

Tamże,
Tamże,
Tamże,
Tamże,
Tamże,
Tamże,
Tamże,

s. 457, 459.
s. 457.
s. 456.
s. 457.
s. 459, 460.
s. 458.
s. 460.

�R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

201

i p a n o w a n i e miały przynieść ludzkości n i e t y l k o wygodę, a l e i szansę pełniejszego
życia, wolność od przesądów, nową moralność itp. T a k i e o p t y m i s t y c z n e prognozy
znajdowały u z a s a d n i e n i e w rozwijających się n i e z w y k l e d y n a m i c z n i e c y b e r n e t y c e ,
teorii i n f o r m a c j i , t e o r i i gier i i n n y c h n a u k a c h . T e , wyrosłe z p o g r a n i c z a w i e l u ,
d y s c y p l i n y w i e d z y z a s t o s o w a n e w n a u k a c h społecznych otwierały n o w e i i n n e p e r ­
s p e k t y w y b a d a w c z e . W p r z e k o n a n i u l i c z n y c h u c z o n y c h dzięki osiągnięciu t y m s a m y m
wyższego s t o p n i a w i e d z y o społeczeństwie możliwe będzie m a k s y m a l n e n i m s t e r o ­
w a n i e . W p e r s p e k t y w i e więc także i antropologii można będzie przewidzieć i k i e r o ­
w a ć sytuacją n a s t y k u c y w i l i z a c j a —'społeczności p l e m i e n n e .
P r z e k o n a n i a t a k i e można znaleźć w p r o p o n o w a n y c h wówczas niektórych t e o r e ­
t y c z n y c h k o n c e p c j a c h a n t r o p o l o g i c z n y c h dotyczących r o z w o j u k u l t u r y . N i e są o n e
p r z y t y m explicite
formułowane, a l e dadzą się z t y c h teorii wywieść. Dobrą i c h
ilustracją mogą być formuły neoewolucjonistów. A u t o r z y i c h podejmują w s w o i c h
rozważaniach różne wątki dawnego, a wciąż żywego pojęcia e w o l u c j i j a k o p a r a d y g ­
m a t u s y s t e m u teoretycznego, rozwijając j e n a p o d s t a w i e s t w i e r d z e n i a zaczerpniętego
z f i z y k i teoretycznej, t e o r i i i n f o r m a c j i , c y b e r n e t y k i i t p .
1 8

W j e d n y m z w a r i a n t ó w n e o e w o l u c j o n i z m j a w i się n a m j a k o k o n c e p c j a u n i w e r s a l i s t y c z n a , przyjmująca z a k r y t e r i u m r o z w o j u k u l t u r y l u d z k i e j j a k o całości c z y n n i k
t e c h n o l o g i c z n o - e n e r g e t y c z n y ( L e s l i e A . W h i t e ) . A u t o r tej k o n c e p c j i przyjął z a p o d ­
stawę s w o i c h rozważań przeniesioną z f i z y k i teoretycznej I I zasadę t e r m o d y n a m i k i .
W jego ujęciu k u l t u r a i o r g a n i z a c j a społeczna są funkcją najwyższej fazy o r g a n i ­
z a c j i m a t e r i i , jaką jest m a t e r i a o b d a r z o n a świadomością. W w y n i k u t a k i c h założeń
k u l t u r a jest r o d z a j e m s y s t e m u t e r m o d y n a m i c z n e g o , którego z m i a n y zależą o d r e l a c j i
między r o d z a j e m w y t w a r z a n e j energii i technologią. T e c h n o l o g i a d e c y d u j e też o p o ­
zostałych a s p e k t a c h k u l t u r y (ideologicznych, p s y c h o l o g i c z n y c h itp.). C e l e m p r z e ­
kształcania energii, p o z y s k i w a n e j z zasobów środowiska n a t u r a l n e g o , j e s t p o d t r z y ­
m a n i e i s t n i e n i a i r o z w o j u ludzkości.
I n n a z w e r s j i n e o e w o l u c j o n i z m u zakłada wielokierunkowość e w o l u c j i ( J u l i a n
H . S t e w a r d ) , a regularności r o z w o j u układają się w tej k o n c e p c j i w o g r a n i c z o n e
teorie średniego zasięgu. Są o n e p o d b u d o w a n e teorią t z w . ekologii k u l t u r o w e j ,
sprowadzającej się do stwierdzeń o procesie stałej a d a p t a c j i k u l t u r y do w a r u n k ó w
e k o l o g i c z n y c h . Ogólnie r z e c z biorąc, między w a r u n k a m i środowiska geograficznego
a technologią z a c h o d z i sprzężenie z w r o t n e i o n o d e t e r m i n u j e potrzeby społeczeństwa
i t y p k u l t u r y . I n n y m i słowy, k u l t u r a z m i e n i a środowisko, z m i e n i o n e środowisko w a ­
r u n k u j e p o w s t a n i e n o w e j technologii, dzięki której k u l t u r a m a s z a n s e p r z e t r w a n i a
i r o z w o j u . N i e mają t y c h s z a n s k u l t u r y n i e z d o l n e do s z y b k i e j a d a p t a c j i , do w y t w o ­
r z e n i a n o w y c h technologii. T a k i m k u l t u r o m grozi s t a g n a c j a i upadek.
W o b u k o n c e p c j a c h s i l n i e podkreśla się i to, że z m i a n o m t e c h n o l o g i c z n y m
towarzyszą przekształcenia s t r u k t u r społecznych idące w k i e r u n k u różnicowania się
społeczności i c e n t r a l i z a c j i ośrodków i n t e g r a c j i społecznej. Występuje w n i c h p r z e ­
świadczenie, że ludzkość zdąża w e w ł a ś c i w y m k i e r u n k u , czego d o w o d e m są z m i a n y
technologiczne i wzrastające t e m p o r o z w o j u . W poglądach t y c h z a w a r ł a się też
j e d n o z n a c z n a prognoza d l a społeczności p l e m i e n n y c h . Postęp j e s t n i e o d w r a c a l n y
i dokonuje się p o p r z e z gwałtowne r e w o l u c j e technologiczne, które zmieniają i p r z y ­
spieszają aktywność gospodarczą człowieka. Prowadzić to m a do u n i f o r m i z a c j i
egzystencji l u d z k i e j w s k a l i świata i p o w s t a n i a j e d n e g o globalnego s y s t e m u s p o ­
łecznego.

E l e m e n t y myśli n e o e w o l u c j o n i s t y c z n e j
referuję
n a podstawie
wnikliwego
studium A. P o s e r n - Z i e l i ń s k i ,
Odrodzenie
ewolucjonizmu,
„Etnografia P o l ­
s k a " , t. 15: 1971 z. 2, s. 103-134.
1 8

�202

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

Poglądy neoewolucjonistów są niewątpliwie w y n i k i e m f a s c y n a c j i współczesną
cywilizacją i w w i e l u m i e j s c a c h korespondują z rozwijającymi się równolegle do
nich koncepcjami technokratycznymi.
Ogólnie mówiąc t e c h n o k r a t y z m głosi, że d e c y z j e w społeczeństwie przemysło­
w y m p o w i n n y podejmować g r u p y f a c h o w y c h elit ( w t y m p r z e d e w s z y s t k i m t e c h ­
ników), ponieważ tego w y m a g a c h a r a k t e r n a s z e j c y w i l i z a c j i . Całą b o w i e m c y w i l i ­
zację industrialną łączą wspólne w y m o g i t e c h n i c z n o - e k o n o m i c z n e , stąd też p o t r z e b a
powołania do życia w a r s t w y specjalistów — menagerów. W t a k i m świecie postę­
pującym t r e n d e m życia społecznego jest ustępowanie ideologii n a r z e c z i n f o r m a c j i
i p r o g n o z o w a n i a społecznego, c o wynikać m a z większej wartości i n f o r m a c j i w o k r e ­
sie r e w o l u c j i n a u k o w o - t e c h n i c z n e j . D o p r o w a d z i t o do p o w s t a n i a n o w e g o społeczeń­
s t w a , „naukowego", w którym naczelną rolę odgrywać będzie s t e r o w a n i e o c h a ­
r a k t e r z e t e c h n o l o g i c z n y m . N a m a r g i n e s i e w a r t o t u podkreślić, że tezy powyższe
mają swój ideologiczny w y r a z w t z w . „teorii k o n w e r g e n c j i "
( u p o d o b n i a n i a się
systemów) .
w

T y m c z a s e m osiągnięty k o l e j n y próg r o z w o j u c y w i l i z a c j i , z w a n y
powszechnie
rewolucją naukowo-techniczną, przyniósł z e sobą w i e l e n o w y c h problemów n a t u r y
społecznej i e k o n o m i c z n e j , n i e rozwiązując, j a k się tego spodziewano, d o t y c h c z a ­
sowych.
I n s t r u m e n t a l n e d e z y d e r a t y t e c h n o k r a t y c z n e odnoszące się do technologii (ener­
getyka, t r a n s p o r t itp.) pokrywały się w w i e l u m i e j s c a c h z o d d a w n a p o s t u l o w a n y m i
p r z e z humanistów, a głównie p r z e z filozofów, z a s a d a m i współpracy ogólnoludzkiej.
A l e p r z e c i w r e a l i z a c j i t y c h d o d a t n i c h aspektów technologii stanęły n i e z l i c z o n e
a n t a g o n i z m y współczesnego świata.
W y p ł y w a j ą c a z r o z w o j u technologii określona p o l i t y k a gospodarcza k r a j ó w i n ­
d u s t r i a l n y c h , oferując s z e r e g wartości m a t e r i a l n y c h , pozostawiła producentów s u r o w ­
ców, t j . „trzeci świat", w roli pariasów c y w i l i z a c j i . N i e m n i e j istotne j e s t i to, że
w kręgu s a m e j c y w i l i z a c j i technologicznej dało się słyszeć głosy oznajrnujące światu
apokaliptyczną wizję głodu s u r o w c o w e g o i trwałego n i e d o b o r u żywności. O d c z a s u
słynnego „Raportu r z y m s k i e g o " pojawiło się w l i t e r a t u r z e e k o n o m i c z n e j pojęcie
z e r o w e g o t e m p a w z r o s t u , oznaczające stagnację gospodarczą, jedyną alternatywę
katastrofy grożącej światu w p r z y p a d k u u t r z y m a n i a się o b e c n y c h t e n d e n c j i r o z ­
wojowych.
K o n f l i k t y gospodarczo-społeczne i p o l i t y c z n e , m n i e j l u b b a r d z i e j k o n i u n k t u r a l n e
p r o g n o z y e k o n o m i c z n e , a także i i n n e n i e w y m i e n i o n e t u c z y n n i k i to źródło k l i ­
m a t u , w którym narodziły się o d m i e n n e od t y c h z l a t sześćdziesiątych p o s t a w y
w o b e c c y w i l i z a c j i . W l i c z n y c h próbach c h a r a k t e r y s t y k i współczesnej c y w i l i z a c j i
n i e d a się dziś oddzielić a n a l i z c z y s t o n a u k o w y c h od ocen i wartościowania.
W y p o w i a d a j ą się p r z e d s t a w i c i e l e różnych d y s c y p l i n (głównie h u m a n i s t y k i ) , m e r y ­
t o r y c z n i e zaś i c h poglądy skupiają się wokół s z e r o k o r o z u m i a n e j antropologii f i l o ­
zoficznej.
W sferze myśli filozoficznej z j a w i s k o r e w o l u c j i n a u k o w o - t e c h n i c z n e j j e s t często
s y n o n i m e m n o w y c h jakości w k u l t u r z e i b y w a w d w o j a k i sposób t r a k t o w a n e . R e ­
w o l u c j a n a u k o w o - t e c h n i c z n a może podlegać ocenie m o r a l n e j j a k o źródło p r z e m i a n
c y w i l i z a c y j n y c h albo można analizować j e j w p ł y w n a s t o s u n k i międzyludzkie c z y
osobowość w z a s a d z i e b e z o c e n y m o r a l n e j . T a d r u g a możliwość zakłada n i e o d w r a ­
calność przeobrażeń, j a k i e niesie c y w i l i z a c j a związana z p r o g r a m e m
modelowania
przyszłych z j a w i s k społecznych.
J . B a ń k a , Wprowadzenie
n r 7: 1973, s. 71-83.
19

w model

technokratyzmu,

„Studia F i l o z o f i c z n e " ,

�R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

203

O c e n y r e w o l u c j i n a u k o w o - t e c h n i c z n e j , m i m o że są f o r m a l n i e
nieprawomocne,
mają b a r d z o bogatą tradycję. Podstawą i c h jest najczęściej s t a r e p r z e c i w s t a w i e n i e
n a t u r a — c y w i l i z a c j a , p r z y c z y m z góry przesądza się ocenę negatywną członowi
przeciwległemu do tego, z a którym d e k l a r u j e się d a n y autor. O c e n a t a najczęściej
niekorzystnie wypada dla cywilizacji .
20

Współczesnym w y r a z e m t a k i e g o s t a n o w i s k a może być k o n c e p c j a „nowej a n t r o ­
p o l o g i i " H . Marcusego. W jego p r z e k o n a n i u
epoka c y w i l i z a c j i technologicznej
rozwiązała p r o b l e m potrzeb d o t y c h c z a s w k u l t u r z e dominujących, tzn. p r o b l e m
głodu, a występujące j e s z c z e w świecie jego o b s z a r y wynikają z niewłaściwego
podziału dóbr m a t e r i a l n y c h . Naczelną n a t o m i a s t potrzebą człowieka stała się współ­
cześnie p o t r z e b a wolności. D a się o n a osiągnąć p r z e z „rewolucję e s t e t y c z n o - e r o tyczną", której c e l e m m a być z m i a n a obyczajów, s t y l u życia, wartości m o r a l n y c h
i e s t e t y c z n y c h . J e s t to j e d y n a d r o g a do ukształtowania n o w e j , głębszej osobowości
człowieka. P o s t u l a t y r e w o l u c j i M a r c u s e g o w y m i e r z o n e są przede w s z y s t k i m p r z e c i w
s t y l o w i życia przyjętemu w p o s t i n d u s t r i a l n y c h „państwach dobrobytu",
kształtu­
jących t z w . „jednowymiarową osobowość". W y r a ż a się o n a w k o n f o r m i s t y c z n y m
typie człowieka, akceptującym s f e t y s z y z o w a n y c h a r a k t e r dóbr m a t e r i a l n y c h , k o n f o r m i s t y c z n y t y p myślenia, podporządkowanie i podległość. Człowiek t a k i a f i r m u j e
więc cywilizację, której manifestacją jest k o n k u r e n c y j n a gospodarka, n i s z c z e n i e
zasobów i środowiska naturalnego, t r w o n i e n i e energii l u d z k i e j i
doprowadzanie
w i e l o r a k i m i sposobami
p s y c h i k i człowieka d o napięć do g r a n i c wytrzymałości.
W s u m i e c y w i l i z a c j a ta, s p r z e c z n a w każdym w y m i a r z e z n a t u r a l n y m i skłonno­
ściami człowieka, p r o w a d z i do n e r w i c , lęków i f r u s t r a c j i . Rozwiązaniem tej s y t u a c j i
może być, powtórzmy, w s p o m n i a n a „rewolucja e s t e t y c z n o - e r o t y c z n a " prowadząca do
u k o n s t y t u o w a n i a n o w e j osobowości „wielowymiarowej", której odpowiadałby s t y l
życia p r o p o n o w a n y p r z e z M a r c u s e g o j a k o „egzystencja u s p o k o j o n a " . N a c z e l n y m j e j
założeniem może być hasło życia spokojniejszego i zgodnego z naturą, r e z y g n a c j i
z l u k s u s u n a r z e c z p e w n e j skromności i z d r o w i a .
2 1

Poglądy M a r c u s e g o (widać w n i c h wątki zaczerpnięte z F r e u d a , M a r k s a , H e g l a )
t r u d n e są do oceny. N i e d a się p r z y t y m w pełni i c h zaakceptować a n i obalić.
N i e można i m j e d n a k odmówić zasługi w s k a z a n i a n a z a c h w i a n i e wartości d o k o n u ­
jące się w c y w i l i z a c j i , gdzie z a c h o d z i proces r e w o l u c j i n a u k o w o - t e c h n i c z n e j , a o g a r ­
niające większość sfer stosunków międzyludzkich.
Oddziaływanie n a u k i i t e c h n i k i n a s t o s u n k i społeczne i osobowość j e s t d z i s i a j
n i e u n i k n i o n e , a dzięki n a u c e możemy n i m i sterować, to n a c z e l n a t e z a c i e k a w y c h ,
a n t r o p o l o g i c z n y c h ,i a k s j o l o g i c z n y c h p r o p o z y c j i J . F o u r a s t i e .
22

C z a s y , w których żyjemy — pisze a u t o r — zmieniły s y s t e m u z n a w a n y c h p r z e z
n a s wartości. J e s t . to r e z u l t a t ogromnego w z r o s t u stopy życiowej. Z a s a d y d o t y c h ­
c z a s o w e j moralności to n o r m y c h a r a k t e r y s t y c z n e d l a społeczeństwa rolniczego. O p i e ­
rają się n a r o d z i n i e j a k o p o d s t a w o w e j grupie społecznej. Współczesne w a r u n k i
życia w m i a s t a c h rozluźniły d a w n y s y s t e m więzi doprowadzając do k r y z y s u r o d z i n y
i moralności. S a m a zaś moralność oparła była n a z a c h o w a n i a c h i n s t y n k t o w n y c h .
N o w a moralność m a s z a n s e oprzeć się n a i n f o r m a c j i n a u k o w e j . I n s t y n k t o w n e p o c z u -

H . P r o m i e ń s k a , Rewolucja
naukowo-techniczna
a etyka,
„Studia F i l o ­
z o f i c z n e " , n r 7: 1973, s. 120-121.
S z k i c o w e j p r e z e n t a c j i poglądów H . M a r c u s e g o
dokonałem
na
podstawie
E . i F . R y s z k o w i e , Między
zwątpieniem
a utopią, W a r s z a w a 1970; J . В ogrosz,
Homo
novus
Herberta
Marcusego,
„Studia F i l o z o f i c z n e " , n r 5: 1973;
s. 91-108.
J . F o u r a s t i e , Myśli przewodnie,
W a r s z a w a 1972.
2 0

2 1

2 2

�204

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

cie zła i d o b r a j a k o n a c z e l n y c h n o r m m o r a l n y c h będzie można zastąpić pojęciem
błędu w z n a c z e n i u n a u k o w y m . O d tego r n o m e n t u moralność zależy od zespołu
p o s i a d a n y c h i n f o r m a c j i , a jeżeli n i e jest o n pełny, d o k o n u j e m y m a k s y m a l n i e ś w i a ­
domego w y b o r u . W y b ó r m o r a l n y s t a j e się ,świadomą reakcją łagodzącą b r a k l u b
niedostatek i n f o r m a c j i . Moralność byłaby więc z b i o r e m i n f o r m a c j i nieszczegółowych,
które zastępują człowiekowi podejmującemu decyzję ogół brakujących i n f o r m a c j i
szczegółowych" . I s t n i e j e .szansa, że dzięki współczesnym możliwościom i n f o r m a ­
c y j n y m rozstrzygnięcia w s z e l k i e będą m o t y w o w a n e n a u k o w o . W y t w o r z y się n o w a
„mentalność n a u k o w a " , różna od mentalności t r a d y c y j n e j . P o z w o l i o n a człowiekowi
n a postęp t e c h n i c z n y , automatyzację itp., a l e p o z b a w i go p e w n e j s f e r y e m o c j o n a l n e j
życia, którą F o u r a s t i e n a z y w a „życiem żarliwym". Stąd płynie jego n a c z e l n y p o s t u ­
l a t d l a antropologii filozoficznej: t r z e b a znaleźć n o w e wartości i p o s t a w y , zgodne
z nauką, a które chroniłyby l u d z i p r z e d utratą o w e j s f e r y „życia ż a r l i w e g o " .
n

A

24

25

P r z e d s t a w i o n e d w i e , różne bardzo, c h a r a k t e r y s t y k i współczesnej c y w i l i z a c j i
w r a z z i c h k o n s e k w e n c j a m i d l a człowieka sygnalizują z a l e d w i e złożoność o c e n i o c e ­
n i a n y c h s y t u a c j i . P r o j e k c j e n o w e g o świata z t y c h a n a l i z w y p ł y w a j ą c e zawierają
a k c e n t y z n a n e etnologowi. A b y j e uwypuklić posłużę się j a k o przykładem j e s z c z e
inną wizją społeczeństwa — t z w . „wychowującego" albo „edukacyjnego".
M ó w i się w n i e j , że k o n s u m p c y j n a o r i e n t a c j a życia współczesnego okazała się
a n t y k u l t u r a l n a , antyspołeczna i a n t y p e r s o n a l i s t y c z n a . M i m o u w o l n i e n i a człowieka
z w i ę z ó w nędzy, w y n i e s i e n i a go w s f e r y dobrobytu, pogłębiła się a l i e n a c j a , pozo­
stawiając go w pustce bez wartości. K o n c e p c j a „społeczeństwa e d u k a c y j n e g o " m a
wyprowadzić człowieka z zaułka k o n s u m p c y j n e g o . Zachowując w r a c j o n a l n y c h g r a ­
n i c a c h obowiązki p r o d u k c y j n e i k o n s u m p c y j n e w s k a z u j e o n a n a f o r m y i n t e n s y w n e j
działalności służącej r o z w o j o w i osobowości. Działaniem t y m p o w i n n o stać się b e z ­
i n t e r e s o w n e kształcenie. P o w i n n o ono p r z y t y m posiadać c h a r a k t e r ciągły. R o z b u ­
dzenie tego r o d z a j u potrzeb w człowieku jest w a r u n k i e m k o n i e c z n y m r e a l i z a c j i
„społeczeństwa e d u k a c y j n e g o " .
J e d n y m z celów takiego społeczeństwa m a być
przywrócenie p o c z u c i a więzi z i n n y m i , pogłębienie autentyczności przeżyć, p o s z u ­
k i w a n i e n o w y c h f o r m wspólnot, gdzie najpełniej wyrażać może się o s o b o w o ś ć .
2S

G d y b y uogólnić p r z y t o c z o n e koncepcje, to w n i o s k i e m , j a k i się n a s u n i e , będzie
s t w i e r d z e n i e , że współczesna c y w i l i z a c j a p r o w a d z i do z a p o z n a n i a w s z e l k i c h t y c h
wartości osobowości, j a k i e p r z e z w i e k i uchodziły z a n a c z e l n e w kręgu k u l t u r y
e u r o p e j s k i e j . Próby r a t o w a n i a h u m a n i s t y c z n y c h aspektów l u d z k i e j e g z y s t e n c j i w z u n i f o r m i z o w a n y m i m a s o w y m społeczeństwie mają c h a r a k t e r różnorodny i znajdują
o d b i c i e w r o z l i c z n y c h ideologiach, a często z ideologii w y p ł y w a j ą . Z a d a n i e m h u m a ­
n i s t y k i p o w i n n o być w s k a z y w a n i e wartości i p o d e j m o w a n i e p r o b l e m a t y k i , dzięki
której będzie można przezwyciężyć t e t e n d e n c j e c y w i l i z a c j i , które prowadzą do
technokratyzmu i uniformizmu kulturowego.
27

Szczegółowa d y s c y p l i n a h u m a n i s t y c z n a , jaką j e s t etnologia, d z i e l i z i n n y m i
n a u k a m i o człowieku podobne niepokoje, n i e m n i e j posiadają one s p e c y f i c z n y d l a
niej charakter.
F o u r a s t i e , op. cit, s. 128 n .
F o u r a s t i e , op. cit, s. 145, 146.
F o u r a s t i e , op. cit., s. 152.
B. S u c h o d o l s k i ,
Człowiek
w perspektywach
społeczeństwa
konsump­
cyjnego
i społeczeństwa wychowującego,
„Studia F i l o z o f i c z n e " , n r 5: 1973, s. 5-17.
Zauważmy, że w i e l e stwierdzeń M a r c u s e g o stało się hasłami „rewolucji s t u ­
d e n c k i e j " w Paryżu z m a j a 1968 г., s a m zresztą M a r c u s e występował p u b l i c z n i e
n a w i e c a c h w U S A . Z k o l e i t e c h n o k r a t y z m w y k o r z y s t u j e m . i n , ideologiczną tezę
o u p o d o b n i a n i u się systemów. W r e s z c i e różne są s z a n s e r e a l i z a c j i ( w zależności
właśnie od u s t r o j u ) k o n c e p c j i społeczeństwa e d u k a c y j n e g o .
2 3

2 4

2 5

2 8

2 7

�R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

205

Z a u w a ż o n a została p r z e z recenzentów L o m m e l a , a n i e t y l k o od n i c h przecież
z n a n a , d w u z n a c z n a r o l a technologii, która z i m p e t e m działa w kręgu k u l t u r
„trzeciego świata". Realizujące się w i n n y c h w y m i a r a c h niż c y w i l i z a c j a k u l t u r y
łatwo w k o n t a k c i e z nią ulegają r o z p a d o w i . G w a ł t o w n e w p ł y w y c y w i l i z a c y j n e d o ­
konać mogą wśród n i c h etycznego s p u s t o s z e n i a , ponieważ m e c h a n i z m y a d a p t a c y j n e
n o r m i obyczaju, z natury powolniejsze, za z m i a n a m i technologicznymi nie n a ­
dążają.
W y d a j e m i się, że etnolodzy znając powyższy k u l t u r o w y m e c h a n i z m , w o c e ­
n a c h s y t u a c j i l u d ó w p l e m i e n n y c h projektują własne w y n i e s i o n e z kręgu c y w i l i ­
z a c j i t r o s k i i n i e p o k o j e . W określonych s z a n s a c h p r z e t r w a n i a c z y sposobach a s y ­
m i l a c j i k u l t u r o w e j widzą możliwość u r a t o w a n i a niektórych p r z y n a j m n i e j z t y c h
wartości, j a k i e s a m i zagubiliśmy w r o z w o j u c y w i l i z a c y j n y m .
T o właśnie w kręgu etnologii powstały albo do niej się odwołują tezy o p e w ­
n y c h n i e z m i e n n y c h , m i m o o l b r z y m i e j plastyczności, c e c h a c h n a t u r y l u d z k i e j c z y
n i e z w y k l e trwałych n a w y k a c h k u l t u r o w y c h . Z a c h o w a n e w k u l t u r a c h p l e m i e n n y c h ,
a ukształtowane w d a w n y c h f o r m a c h k u l t u r o w y c h n a w y k i , zostały z zachowań
l u d z k i c h p r z e z cywilizację w y r u g o w a n e l u b zepchnięte n a , w y d a w a ł o b y się, n i e znaczący m a r g i n e s . T y m c z a s e m o k a z u j e się, że d l a właściwego
funkcjonowania
l u d z k i e j p s y c h i k i są one j e s z c z e ciągle ważne.
F u n k c j o n o w a n i e w obrębie c y w i l i z a c j i mitów, archetypów, elementów a g o n a l ­
n y c h i z a b a w o w y c h c z y j e s z c z e i n n y c h n a w y k ó w , o których głośno w n a j n o w s z e j
l i t e r a t u r z e n i e t y l k o c z y s t o e t n o g r a f i c z n e j , w s k a z u j e n a niektóre t r w a l e ukształ­
t o w a n e p r z e z kulturę c e c h y l u d z k i e j n a t u r y .
G d y więc p r z y c h o d z i do f i l o z o f i c z n y c h d y s k u s j i o n a t u r z e człowieka, możli­
wościach kształtowania osobowości i prób p r o g r a m o w a n i a
(czy j a k się c z a s e m
m ó w i t e c h n o l o g i i e t y k i ) , etnolog p o w i n i e n w s k a z y w a ć n a p o d n i e s i e n i e wyżej c e c h y ,
podkreślając t y m s a m y m dodatnie wartości d a w n y c h systemów k u l t u r o w y c h . C z y ­
n i to n i e dlatego, że w świat odchodzący j e s t z a p a t r z o n y , j a k to sugerują niektórzy
socjolodzy. P r z e k o n a n y j e s t e m o ciągle istotnej r o l i etnologa w s t u d i a c h n a d czło­
w i e k i e m współczesnym, w b r e w p r z e k o n a n i o m
M . Czerwińskiego, który uważa
w s p o m n i a n e p r z e z e m n i e „archaiczne" s f e r y p s y c h i k i l u d z k i e j z a m a r g i n a l n e l u b
g r u n t o w n i e przekształcone p r z e z współczesne f o r m y życia. W y w o d z i z tego tezę
o c o r a z m n i e j s z e j przydatności n a u k e t n o l o g i c z n y c h w b a d a n i a c h n a d współczes­
n y m człowiekiem i jego k u l t u r ą .
28

W rozważaniach o r o l i i m i e j s c u człowieka w h i s t o r i i i świecie p o w s z e c h n i e
p r z y j m u j e się p r z e k o n a n i e o nieuchronności i nieodwracalności c y w i l i z a c j i . N i e
m a w n i e j m i e j s c a d l a społeczności p l e m i e n n y c h . W p r o g n o z a c h p r z y j m u j e się i c h
z a n i k . E t n o l o d z y w d y s k u s j a c h t y c h propagują z a c h o w a n i e p e w n y c h i c h f o r m
w imię r a t o w a n i a różnorodności k u l t u r o w e j j a k o źródła trwałej o d n o w y wartości.
P r a k t y c z n y c h dróg r e a l i z a c j i t y c h h u m a n i s t y c z n y c h postulatów n i e znaleziono. T o
j e s z c z e j e d e n z niepokojów wyrosłych n a g r u n c i e porównywania k u l t u r y w s p ó ł ­
c z e s n y c h społeczeństw p i e r w o t n y c h i c y w i l i z a c j i t e c h n i c z n y c h .

K a t e d r a E t n o g r a f i i Słowian U J
G r o d z k a 52,
31-044 K r a k ó w

2 8

M. C z e r w i ń s k i ,

Magia,

mit, fikcja,

W a r s z a w a 1973.

�LESZEK

DZIĘGIEL

Z P R O B L E M A T Y K I WSPÓŁCZESNEGO

AFGANISTANU

Są k r a j e , które p o m i m o s w o j e g o o d d a l e n i a od centrów n a u k o w y c h i c y w i l i ­
z a c y j n y c h posiadają s t o s u n k o w o obszerną literaturę. Są i n n e , które m i m o r o z w o j u
g l o b a l n y c h systemów k o m u n i k a c y j n y c h i p r z e k a z y w a n i a i n f o r m a c j i do d n i a d z i ­
siejszego pozostają n i e j a k o n a u b o c z u głównego n u r t u zainteresowań różnych d y s ­
c y p l i n w i e d z y . D o tej drugiej g r u p y należy — j a k się w y d a j e — w d a l s z y m ciągu
A f g a n i s t a n , m i m o że w o s t a t n i c h l a t a c h n a jego o b s z a r a c h rozwinęła się dość
o s o b l i w a k a t e g o r i a t u r y s t y k i i że r a z po r a z r e l a c j e z t a m t y c h terenów stają się
p r z e d m i o t e m sprawozdań w y p r a w a l p i n i s t y c z n y c h . W s z e l k i e te b o w i e m
relacje
mają j e d n o s t r o n n y , podróżniczy — w t y m t r a d y c y j n y m z n a c z e n i u — c h a r a k t e r ,
a w y p r a w y wysokogórskie operują z konieczności w b e z l u d n y c h , m a r g i n a l n y c h
d l a r e s z t y k r a j u m a s y w a c h . W każdym r a z i e z u w a g i n a skąpość i w y r y w k o w y
c h a r a k t e r dostępnej w P o l s c e l i t e r a t u r y n a u k o w e j n a t e m a t A f g a n i s t a n u należy
c h y b a s k r u p u l a t n i e sygnalizować każdą pozycję, j a k a z n a j d u j e się w n a s z y c h
b i b l i o t e k a c h n a u k o w y c h . D o n i c h zaliczyłbym więc pracę uczonego
amerykań­
skiego R . N e w e l l a Polityka
Afganistanu
j a k o książkę s t o s u n k o w o nową i dającą
s z e r e g interesujących i n f o r m a c j i zarówno d l a zajmujących się p r o b l e m a m i p o l i t y c z n o - g o s p o d a r c z y m i , j a k i d l a etnografa i socjologa studiującego p r o b l e m y t r z e ­
ciego świata.
1

P r o f e s o r R i c h a r d S . N e w e l l w y k ł a d a historię A z j i Południowej n a U n i w e r s y ­
tecie Północnej I o w y . W połowie l a t sześćdziesiątych badał s k u t k i r e f o r m y r o l n e j
w I n d i a c h północnych. W o k r e s i e od r o k u 1966 do 1967 był p r z e d s t a w i c i e l e m A s i a
F o u n d a t i o n w o p i s y w a n y m p r z e z siebie A f g a n i s t a n i e .
J e g o i n f o r m a c j e , j a k wspomnieliśmy, są s t o s u n k o w o n o w e , a c z już pod s z e ­
regiem względów zdeaktualizowane, przede w s z y s t k i m jednak w dziedzinie z j a ­
w i s k u s t r o j o w y c h . N i e b a w e m po w y d a n i u książki opisującej A f g a n i s t a n ostrożnie
ewoluująca k u m o n a r c h i i k o n s t y t u c y j n e j a r m i a przejęła rządy, obaliła nieobecnego
w t e d y w k r a j u króla Z a h i r a S z a c h a , a n a c z e l e państwa stanął p r e z y d e n t M u h a m m e d D a u d , e n e r g i c z n y p o l i t y k , k u z y n obalonego m o n a r c h y , odznaczający się
doświadczeniem w działalności p o l i t y c z n e j już w l a t a c h p o p r z e d n i c h .
T y m n i e m n i e j należy wątpić, ażeby i n f o r m a c j e dotyczące układu sił w obrębie
p l e m i o n zamieszkujących A f g a n i s t a n , i c h problemów k u l t u r o w y c h , s p r a w
awansu
c y w i l i z a c y j n e g o całego społeczeństwa i trudności, j a k i e n i e s i e konieczność m o d e r ­
n i z a c j i z a w a r t e w książce A m e r i k a n i n a stały się n i e a k t u a l n e . Spróbujmy z a t e m
R . S . N e w e l l , The Politics of Afghanistan,
I t h a c a a n d L o n d o n 1972, C o r n e l l
U n i v e r s i t y P r e s s . W a r t o nadmienić, że zarówno o m a w i a n a t u książka, j a k i w y m i e ­
nione w d a l s z y c h p r z y p i s a c h p o z y c j e dostępne są w bibliotece I n s t y t u t u R o l n i c t w a
i Leśnictwa K r a j ó w T r o p i k a l n y c h i S u b t r o p i k a l n y c h A k a d e m i i R o l n i c z e j w K r a ­
kowie.
1

�207

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

zatrzymać się nieco dłużej

p r z y t y c h częściach książki, które mogłyby

szczególnie pożyteczne d l a b a d a c z y
że będzie
tematu.

nią

Na

końcowy

pozór

rozdział,

bibliografia

zjawisk kulturowych
omawiający

ta

jest

Afganistanu.

szczegółowo

bogatsza,

niż

to

i N e w e l l pisze, że s a m y c h .pozycji n a t e m a t A f g a n i s t a n u

źródła

się
w

się okazać
Wydaje

i

powszechnie

uważa

języku r o s y j s k i m w y ­

m i e n i a n i e m n i e j j a k 56®0 w y d a n a w r o k u 1965 p r a c a r a d z i e c k a Bibliografia
nistanu.

N a ogół j e d n a k

krajach

i najcenniejsze

p r a c e te r o z s i a n e są p o różnych b i b l i o t e k a c h ,
źródła, p i s a n e

po p e r s k u , w

Się,

bibliografię

Afga­

rozmaitych

języku p u s z t u , a r a b s k i m c z y

t u r e c k i m zalegają nieuporządkowane a r c h i w a państwowe w K a b u l u . T y m pożytecz­
n i e j s z e z a t e m są wskazówki a u t o r a o m a w i a n e j

t u książki.

E t n o g r a f a zainteresują p r z e d e w s z y s t k i m początkowe rozdziały p r a c y , traktujące
0 l u d a c h zamieszkujących A f g a n i s t a n , i c h p o c h o d z e n i u , języku a l e także i i c h p o z y c j i
we

współczesnym t y m państwie środkowoazjatyckim.

Nader ciekawe i

zasługujące

n a z a s t a n o w i e n i e są jego u w a g i o e w o l u c j i c y w i l i z a c y j n e j , jaką przeszły t e o b s z a r y
po s p u s t o s z e n i u i c h w
układów

średniowieczu p r z e z a r m i e Dżyngis C h a n a i po z n i s z c z e n i u

nawodnieniowych

kierunku

głównych

n a rzekach. Regres

szlaków

kulturowy

komunikacyjnych

w

Azji

w y w o ł a ł a także z m i a n a

Środkowej

i

przerzucenie

p u n k t u ciężkości h a n d l u a z j a t y c k i e g o z dróg lądowych n a m o r s k i e . A l e c h y b a słusz­
nie autor w s k a z u j e

także n a z j a w i s k o s t o p n i o w e g o zacieśniania horyzontów

czności zamieszkujących
Trwająca

Afganistan

do rozmiarów własnej

przez setki l a t a n a r c h i a polityczna w

wyższego
potrzeb
mie

niż ród

społe­

i rodziny.

tej części A z j i , u s t a w i c z n i e

niające się układy p o l i t y c z n e i m i l i t a r n e , z a w s z e
t y c h , które były poprzednio,

wioski, rodu

zmie­

niemal radykalnie odmienne

od

doprowadziły do z a n i k u j a k i e j k o l w i e k więzi społecznej

i rodzina

szczebla.

integracyjnych zjawisko

do czasów o s t a t n i c h w

T o groźne z

punktu

d a się zaobserwować w

Afganistanie,

widzenia

dzisiejszych

szczególnie j a s k r a w e j

l e c z występowało

i występuje

for­

również

1 w w i e l u i n n y c h częściach świata.
Innym

z kolei elementem

jest o p i s y w a n e

przez

Newella

rzemieślniczo-kupieckiej.

kulturowym,
zjawisko

Osobliwa

jaki

słabości

symbioza,

w

zainteresowałby c h y b a c z y t e l n i k a ,
miast

afgańskich

jakiej

ludność

i ich

miast

warstwy

żyła

przez

całe p o k o l e n i a z otaczającymi ją p a s t e r s k i m i n o m a d a m i , w n i e w i e l k i m t y l k o s t o p n i u
prowadziła

do w z a j e m n e j

wymiany

nowości

kulturowych. Wojowniczy

koczownik,

stojący n a ogół z n a c z n i e niżej o d mieszkańca m i a s t , uważał się równocześnie z a coś
lepszego i f a k t y c z n i e to o n s p r a w o w a ł władzę, miał w s w o i m ręku siłę. N i e k o r z y s t n y
układ e t n i c z n y m i a s t a i w s i sprawiał, że władali t y m i o b s z a r a m i w ę d r o w n i p a s t e r z e
podporządkowując sobie rolników i kupców, co n i e sprzyjało b y n a j m n i e j
Tragiczne skutki z punktu widzenia rozwoju
rywalizacji o wpływy w
monarchii z jednej
Z

drugiej

n i m Rosjan i Anglików w

strony zapewniał n o m i n a l n i e

s t r o n y skłaniał w ł a d c ó w afgańskich

rozwojowi.

k r a j u miał d l a A f g a n i s t a n u
X I X wieku. Status

(i to n i e z a w s z e )

fakt

buforowej

niezależny byt.

do bojaźliwego, s e l e k t y w n e g o

korzy­

s t a n i a z w p ł y w ó w c y w i l i z a c y j n y c h . W s z y s t k o , c o prowadziło do szerszej m o d e r n i z a c j i
ówczesnego A f g a n i s t a n u ,
stwa z jednej

stawiało p o d z n a k i e m z a p y t a n i a r e s z t k i suwerenności p a ń ­

strony, a z drugiej

działało j a k o siła dezintegrująca.

Elementy naj­

b a r d z i e j z a c h o w a w c z e , a więc b a r d z o k o n s e r w a t y w n y k l e r muzułmański i f a n a t y c z n a
starszyzna plemienna,
R. N e w e l l daje
Afganistanu
olbrzymią

stawały

stanęli

w

rolę o d g r y w a

t y m zagadnieniom

się z konieczności

gwarantami

jedności

n a m cały w a c h l a r z p r z y c z y n , d l a których twórcy
obliczu

trudności

ubóstwo k r a j u

niemal

n i e do p o k o n a n i a .

kraju.

nowoczesnego
Wśród

i jego n i e k o r z y s t n e ukształtowanie.

poświęca sporą część książki. Może m n i e j

będzie szczegółowa a n a l i z a s y t u a c j i p r a w n o - p o l i t y c z n e j

ważna d l a

nich
Autor

etnografa

poszczególnych grup

władzy

�208

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

w A f g a n i s t a n i e l a t p o w o j e n n y c h zważywszy, że p o o s t a t n i m p r z e w r o c i e w o j s k o w y m
s y t u a c j a uległa d a l s z y m z m i a n o m . T u j e d n a k wypadałoby zwrócić uwagę n a p r o b l e m
kształcenia n o w y c h k a d r f a c h o w e j i n t e l i g e n c j i i właściwego o b s a d z a n i a s t a n o w i s k
t y m i f a c h o w c a m i . T u , j a k w z w i e r c i a d l e , odbijają się niedomogi współczesnego życia
p u b l i c z n e g o n i e t y l k o t a k ubogiego k r a j u , j a k A f g a n i s t a n , a l e i w i e l u i n n y c h , b o ­
g a t s z y c h i znajdujących się w o w i e l e l e p s z y m położeniu k r a j ó w trzeciego świata .
Odstępowanie od t r a d y c y j n e g o n e p o t y z m u r o d o w e g o czy p l e m i e n n e g o , f a w o r y z o w a n i a
s w o i c h kandydatów b e z względu n a i c h zdolności i k w a l i f i k a c j e d o p i e r o s o b i e t o ­
r u j e drogę w p r a k t y c e życia codziennego t y c h społeczeństw. Z drugiej s t r o n y n i s k i
p o z i o m p r z y s w a j a n e j sobie w i e d z y , mała intensywność studiów i niezgodna często
z potrzebami k r a j u moda n a pewne k i e r u n k i i dyscypliny przy pomijaniu i n n y c h —
ciążą n a d edukacją współczesnego A f g a n i s t a n u .
2

Pozostawiając szczegółowe a n a l i z y dziewiętnastowiecznego państwa buforowego
h i s t o r y k o m A z j i R . N e w e l l daje przegląd zaangażowania się gospodarczego w A f g a ­
n i s t a n i e A m e r y k i , E u r o p y Z a c h o d n i e j i Związku R a d z i e c k i e g o . Wyjaśnia p r z y c z y n y ,
d l a których k r a j t e n uzależniony j e s t absolutnie o d p o m o c y z zewnątrz i s t a r a się
o b i e k t y w n i e scharakteryzować p o c z y n a n i a poszczególnych rządów. Ogólnie biorąc,
książka N e w e l l a n i e j e s t ściśle pracą etnograficzną c z y socjologiczną, l e c z s t a n o w i
rodzaj w p r o w a d z e n i a w problematykę afgańską. Już chociażby z tego tytułu w a r t o
polecić ją każdemu, k t o i n t e r e s u j e się Azją Środkową w ogóle, a A f g a n i s t a n e m
w szczególności .
3

Akademia Rolnicza
I n s t y t u t R o l n i c t w a i Leśnictwa
Krajów T r o p i k a l n y c h i Subtropikalnych
A l . M i c k i e w i c z a 21
31-120 K r a k ó w

Zobacz, co pisze o młodej e l i c i e i n t e l i g e n c k i e j A f g a n i s t a n u
współczesnego
o r a z o źródłach siły roboczej d l a powstającego przemysłu socjolog i h i s t o r y k n i e ­
m i e c k i e g o p o c h o d z e n i a , W o l f r a m E b e r h a r d , prowadzący b a d a n i a w t y m k r a j u
w l a t a c h 1957 i I960 (Settlement
and Social
Change
in Asia, H o n g K o n g 1967,
H o n g K o n g U n i v . P r e s s , s. 39T-438). Z a o b s e r w o w a n e p r z e N e w e l l a i E b e r h a r d a
z j a w i s k a w środowisku studentów afgańskich zostały w sposób ogólny p r z e a n a l i ­
z o w a n e d l a całej A z j i Południowej p r z e z G u n n a r a M y r d a l a
w jego
Dramacie
Azji (Asian Drama, H a r m o n d s w o r t h 1968, P e n g u i n B o o k s ) .
A k t u a l n e p r o b l e m y A f g a n i s t a n u w d z i e d z i n i e p o l i t y k i międzynarodowej, jego
s t a n o w i s k o w o b e c idei „Pusztunistanu" i jego spór z P a k i s t a n e m o r a z I r a n e m p r z e d ­
stawiają wyciągi z p r a s y f r a n c u s k i e j z a m i e s z c z o n e w t y g o d n i k u „Forum" n r 7 (463)
z 14 I I 1 9 7 4 , s. 12-13.
2

3

�DOROTA

SIERAWSKA

WIELKIE ODKRYCIA A STAROPOLSKA

MENTALNOŚĆ

S t o s u n k i e u r o p e j s k i e przełomu X V i X V I w . należy rozpatrywać p o d kątem
w z r o s t u aktywności s z l a c h t y w e w s z y s t k i c h d z i e d z i n a c h życia, a szczególnie w s f e ­
r z e e k o n o m i c z n e j . O f e n s y w a s z l a c h e c k a przybierała różnorodne f o r m y : o d p r z e d ­
sięwzięć t y p u w c z e s n o k a p i t a l i s t y c z n e g o w A n g l i i , p o p r z e z a k t y w n y udział w e k s p a n ­
s j i k o l o n i a l n e j ( H i s z p a n i a , P o r t u g a l i a ) , skończywszy n a t r y u m f i e g o s p o d a r k i f o l warczno-pańszczyźnianej w P o l s c e i r o z s z e r z e n i u j e j w p ł y w u n a W s c h o d z i e .
T r u d n o j e d n a k przypuszczać, a b y w i e l k i e o d k r y c i a geograficzne miały d l a R z e c z y ­
pospolitej S z l a c h e c k i e j (położonej z d a l a o d i c h e p i c e n t r u m ) z n a c z e n i e p i e r w s z o ­
rzędne. E k s p a n s j a k o l o n i a l n a rzeczywiście p r z y s p i e s z a zarysowujący się o d d a w n a
podział gospodarczy E u r o p y ; d y n a m i z u j e gospodarkę R z e c z y p o s p o l i t e j w z a k r e s i e
e k s p o r t u artykułów r o l n y c h powodując k o r z y s t n y d l a niej w z r o s t c e n n a zboże.
D o Gdańska napływają o g r o m n e ilości złota, l e c z — j a k słusznie podkreśla a u t o r —
nie należy przeceniać g o s p o d a r c z y c h skutków odkryć, gdyż ówczesna potęga gospo­
d a r c z a P o l s k i jest p o z o r n a ; bogaty s z l a c h c i c n a t y c h m i a s t w y d a j e pieniądze w ręce
zagranicznego kupca.
Paralelným s k u t k i e m k o n i u n k t u r y jest zwiększenie w y m i a r u pańszczyzny, co
w k o n s e k w e n c j i p r o w a d z i do r o z w o j u procesów r e f e u d a l i z a c y j n y c h n a w s i o r a z
do „zawężenia s p o j r z e n i a n a rozwój gospodarczy k r a j u do e k s p o r t u zboża".
J a n u s z T a z b i r jednak w swej beletrystycznej (aczkolwiek nie pozbawionej n a u ­
kowości) p r a c y , z d e c y d o w a n i e więcej u w a g i poświęca w p ł y w o w i w i e l k i c h odkryć
n a zmianę staropolskiej mentalności, co ściśle w i ą ż e się z ogólnym t r e n d e m jego
badań *. Analizę s w ą p r z e p r o w a d z a opierając się n a s z e r o k i m m a t e r i a l e p o r ó w n a w ­
c z y m , c o jest z k o l e i nieuniknioną konsekwencją pośredniczącej roli, jaką odgrywały
państwa z a c h o d n i e w p r z e k a z y w a n i u n a m i n f o r m a c j i o z a m o r s k i c h k r a j a c h . W n a j ­
b a r d z i e j i s t o t n y m o k r e s i e bezpośrednie k o n t a k t y P o l a k ó w z&gt; n o w o o d k r y t y m i l ą ­
d a m i — z wyjątkiem mieszkańców p o r t o w y c h m i a s t , którzy zaciągali się do m a r y ­
n a r k i h o l e n d e r s k i e j o r a z m i s j o n a r z y , szczególnie p r o t e s t a n c k i c h , których działalność
związana była z emigracją wyznaniową — były n i e w i e l k i e . Większość kupców p o l ­
s k i c h wyżej ceniła gwarancję s w e g o bezpieczeństwa, niż n i e p e w n e z y s k i ; s z l a c h t a
zaś dostrzegała możliwość szybkiego w z b o g a c e n i a się p o p r z e z s k o l o n i z o w a n i e leżą­
c y c h n a w s c h o d z i e D z i k i c h Pól.
O g r o m n e z n a c z e n i e miały w tej s y t u a c j i podróże P o l a k ó w do Niderlandów,
Włoch, H i s z p a n i i c z y F r a n c j i , dające możliwość k o n t a k t u z u c z e s t n i k a m i w y p r a w
m o r s k i c h ; stwarzające okazję do oglądania statków wypełnionych
korzeniami
J. Tazbir,
Rzeczpospolita
szlachecka
1973, W i e d z a P o w s z e c h n a , S e r i a O m e g a .
1

14 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X I X , z. 1

wobec

wielkich

odkryć,

Warszawa

�210

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

i k r u s z c e m . N a podkreślenie zasługuje fakt, że c h a r a k t e r d o s t a r c z a n y c h

informacji

uzależniony był w dużej m i e r z e o d zainteresowań s a m y c h informatorów: t a k więc
lakoniczne

raporty

kupców

—

składane

radzie miejskiej

—

wyrażały

b o g a c t w przywożonych z N o w e g o Świata; m e d y c y ' i b o t a n i c y z d a w a l i

podziw dla

relacje o od­

k r y t y c h t a m środkach l e c z n i c z y c h ; Kościół zaś — przekazywał i n f o r m a c j e

dotyczące

p r o b l e m u s z e r z e n i a w i a r y n a n o w o o d k r y t y c h t e r e n a c h i n a w r a c a n i a i c h mieszkań­
ców.

Zresztą

terenie
o

rola,

Europy,

jaką

odgrywała

stwarzała

instytucja

szczególnie

Kościoła

dogodne

o b c y c h lądach i i c h mieszkańcach, t y m b a r d z i e j

wyłącznie

do

wszelkiego

przekazywania

rodzaju

informacji

pisanych,

sztychów ukazujących

Rzymsko-Katolickiego

ramy

kształtowania

że Kościół
a l e także

n i e ograniczał

wizualnych:

s c e n y c h r z t u c z y męczeństwa;

wień o c h a r a k t e r z e t e a t r a l n y m , gdzie w y k o r z y s t y w a n o w z o r y

na

wyobrażeń
a

się

więc

przedsta­

eksponatów przywożo­

n y c h z j e z u i c k i c h placówek m i s y j n y c h .
Kształtowanie się o b r a z u N o w e g o Świata (w świadomości mieszkańców

ówczes­

nej P o l s k i ) oraz związanych z t y m wartościowań, uzależnione było od środowiska
społecznego i dominujących w

n i m t e n d e n c j i ; i n a c z e j w y g l ą d a ł o n więc w

oczach

m i e s z c z a n , l u d u c z y s z l a c h t y , d l a której p o z a g r a n i c a m i j e j własnego k r a j u
świat obcy, rządzący się odrębnymi
panujące w

prawami.

Odmienne

kołach k a t o l i c k i c h i różnowierczych —

poglądy

istniał

n a t e n temat

były o d b i c i e m

stosunków

—

spo­

łecznych i p o l i t y c z n y c h ówczesnej E u r o p y . Zbiegnięcie się w c z a s i e w i e l k i c h odkryć
geograficznych

'i r o z w o j u

reformacji

—

j a k również początków k o n t r r e f o r m a c j i

prowadziło d o istotnego podziału o p i n i i w
towali

hiszpańskie zdobycze

n a półkuli z a c h o d n i e j

nagrodę z a wypędzenie muzułmanów
z a s t r a t y , j a k i e poniósł Kościół w
kontekście pełne
nialne oraz

j a k o zrządzenie Opatrzności

z Półwyspu

Iberyjskiego

w y n i k u przewrotnej

usprawiedliwienie

w

oczach

znajdujący

się w

opozycji

oraz

zyskiwały

wobec

—

rekompensatę

działalności L u t r a . W

katolików

osoba c e s a r z a , p o d sztandarami" którego Kościół

poganom. P r o t e s t a n c i —

—

środowiskach r e l i g i j n y c h : k a t o l i c y t r a k ­

tym

podboje

narzucał

kolo­

swą

wiarę

cesarza i Hiszpanii

—

k w e s t i o n o w a l i i c h p r a w a d o podbojów.
T o , t a k c h a r a k t e r y s t y c z n e d l a z a c h o d n i e j E u r o p y zróżnicowanie o p i n i i n a t e m a t
kolonizacji

i

działalności

misyjnej,

znajdowało

w

pewnym

stopniu

oddźwięk

w R z e c z y p o s p o l i t e j . Z u w a g i j e d n a k n a panującą u n a s tolerancję o r a z ze względu
na

fakt,

skich

że w

wojnach

Litwinów

i

z Krzyżakami

Tatarów,

część

szukaliśmy

opinii

polskiej

sprzymierzeńców
potępiła

wśród

przymus

w

pogań­

sprawach

w i a r y o r a z s t o s o w a n i e p r z e m o c y w o b e c pogan. O b r a z mieszkańców N o w e g o
był więc ,w odbiorze mieszkańca polskiego
Siłą r z e c z y j e d n a k f r a g m e n t a r y c z n i e
o nowych
kańców

w

szlacheckiej

n a kształtowanie się o b r a z u

Polski.

Tazbir

stara

się

ukazać

o b r a z u , począwszy o d t a k c h a r a k t e r y s t y c z n e g o e t a p u p o z n a n i a , j a k
nieznanych

marginalnych

elementów

„dziwów n a t u r y " . P i e r w s z e

obcej

subiektywne

kultury,

spojrzenie

Świata

zobiektywizowany.

docierające do P o l s k i (do X V I I I

k o n t y n e n t a c h w p ł y w a ć musiały
umysłach

-nieco bardziej

„śmiesznych

w.)

dane

ich miesz­

ewolucję

tego

wychwytywanie
obyczajów"

n a obcą kulturę,

czy

przypadkowe

z e s t a w i e n i e d a n y c h — w p ł y w a ł o poważnie n a kształtowanie się s t e r e o t y p u mieszkań­
ca A m e r y k i czy Afryki. Niewielka
tyczny wizerunek

początkowo ilość d a n y c h ukształtowała s c h e m a ­

I n d i a n i n a ubranego w

pióra i spódniczki, w

„płaszczu

bogatym

z e szczerego złota"; M u r z y n a — w b a r a n i c h skórach ze strzałami w ręku. O b y d w a j
o n i w i d z i a n i b y l i od strony c z y s t o zewnętrznych k o n t r a s t o w y c h c e c h (tak j a k o d n a j ­
dujemy
macji

i c h opisy
powoduje

biektywny:

oto w

w

X I X - i XX-wiecznej

jednak

konieczność

Europie zachodniej

pieśni l u d o w e j ) .

zmiany

obrazu

Dalszy

n a również,

kształtuje Się o b r a z

przyrost
co p r a w d a ,

infor­
su­

„dobrego d z i k u s a " , któ-

�R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

regó c h a r a k t e r y z u j e w r o d z o n a
do e w a n g e l i c z n y c h cnót.

szlachetność,

prostota,

nieuświadomiona

211
skłonność

W P o l s c e f u n k c j o n u j e początkowo — j a k już w s p o m n i a n o — m i t „egzotycznego
barbarzyńcy", a b y w X V I I I w. w o b l i c z u zagrożenia z zewnątrz, a następnie klęsk
p o l i t y c z n y c h możliwe było dostrzeżenie a n a l o g i i pomiędzy Rzecząpospolitą a upadły­
m i c y w i l i z a c j a m i amerykańskimi. O i l e j e s z c z e w X V I I w . wyraźnie zazdrościmy
k o n k w i s t a d o r o m — w i e k X V I I I p r z y n o s i potępienie C o r t e z a , P i z a r r a ; napiętnowa­
n i e w s z e l k i e j a g r e s j i niezależnie od j e j m o t y w a c j i . Postać I n d i a n i n a s t a j e się u n a s
s y m b o l e m w a l k i o niepodległość, podczas gdy n a Z a c h o d z i e a n a l o g i c z n a z m i a n a
w u s t o s u n k o w a n i u się do mieszkańców N o w e g o Świata p r o w a d z i do p o s t a w i e n i a
I n d i a n i n a w r o l i oceniającego s t o s u n k i p o l i t y c z n e i społeczne E u r o p y .
Z a p u n k t wyjścia — u k a z a n e g o e w o l u c y j n i e p r o c e s u kształtowania się p o s t a w
e u r o p e j s k i c h w s t o s u n k u do N o w e g o Świata — u w a ż a T a z b i r fakt, iż to właśnie
E u r o p e j c z y c y d o k o n a l i o d k r y c i a n o w y c h lądów, poszerzając t y m s a m y m krąg z n a ­
nej sobie k u l t u r y . T o , że d o k o n a l i tego b e z s p e c j a l n y c h trudności, stało się d l a n i c h
podstawą p r z e k o n a n i a o własnej wyższości. Z b y t mały zasób w i e d z y o i n n y c h k o n ­
t y n e n t a c h powodował zaś określanie i k l a s y f i k o w a n i e i c h k u l t u r n a p o d s t a w i e k r y ­
t e r i u m podobieństwa do k u l t u r y e u r o p e j s k i e j . Zwiększanie się z b i o r u wiadomości
0 i n n y c h c y w i l i z a c j a c h pociągnęło z a sobą u z n a n i e i c h r z e c z y w i s t e j wartości; p o ­
j a w i e n i e się pojęcia s w o i s t e g o u n i w e r s a l i z m u czyniącego z E u r o p e j c z y k a o b y w a t e l a
Z i e m i . Konsekwencją a k c e p t a c j i o b c y c h c y w i l i z a c j i (szczególnie w P o l s c e )
był
z w r o t w z a i n t e r e s o w a n i a c h w ł a s n y m k r a j e m , c o dało p o d s t a w y i o r o z w o j u f o l k l o ­
r y s t y k i i w dalszej k o n s e k w e n c j i — etnografii.
Skądinąd w z r o s t z a i n t e r e s o w a n i a z a m o r s k i m i k r a j a m i wiązał się też w dużej
m i e r z e z k o n k r e t n y m i korzyściami n a t u r y m a t e r i a l n e j — z napływem t o w a r ó w
k o l o n i a l n y c h , których R z e c z p o s p o l i t a s t a j e się j e d n y m z poważniejszych odbiorców.
N a Z a c h o d z i e u p a t r u j e się wręcz przyczynę słabości u s t r o j o w e j P o l s k i w „zaraźliwej
skłonności do z b y t k u " .
S z y b k o postępujący u n a s i m p o r t z a m o r s k i c h towarów n a przełomie X V I
1 X V I I w . s t a j e się ze względów i d e o l o g i c z n y c h i e k o n o m i c z n y c h przyczyną z a n i e ­
p o k o j e n i a w ś r ó d kaznodziejów, ekonomistów, l e k a r z y — c o powoduje, że z a m o r s k i e
specjały s z y b k o obrastają w n e g a t y w n e m i t y . D l a przykładu: późne p o j a w i e n i e się
w P o l s c e k o n s u m p c j i h e r b a t y s p o w o d o w a n e było j e j rzekomą szkodliwością d l a
z d r o w i a . D o p i e r o wejście w s t o s u n k i h a n d l o w e z A n g l i ą i w z o r o w a n i e się n a p a ­
nującej t a m m o d z i e zmieniło opinię l e k a r z y — h e r b a t a weszła w p o w s z e c h n i e j s z e
użycie, a l e z e względu n a wysoką cenę i k o s z t o w n y sposób j e j przyrządzenia t r a k ­
t o w a n a była w w i e l u środowiskach j a k o l e k a r s t w o i t r z y m a n a w d o m o w y c h a p t e c z ­
k a c h . W y s o k i e c e n y s p r o w a d z a n y c h towarów sprawiały, że niżej stojące społecznie
w a r s t w y — wzorując się n a a r y s t o k r a c j i i bogatej s z l a c h c i e — pijały k a w ę c z y
herbatę, jadały czekoladę — a l e j a k z a p e w n i a a u t o r — p r o d u k t y te n i e miały
z a u t e n t y c z n y m i p r z y s m a k a m i „nic wspólnego z wyjątkiem n a z w y " . P o d o b n y p r z y ­
kład: o d c i n a n i e się górnych w a r s t w społecznych od związków z niżej p o s t a w i o ­
n y m i znajdywało w y r a z w t z w . „społecznej d e k l a s a c j i k a r t o f l a " : s p r o w a d z o n y
—
h o d o w a n y był początkowo j a k o roślina o z d o b n a ; później t r a k t o w a n y j a k o z a m o r s k i
p r z y s m a k , z chwilą u p o w s z e c h n i e n i a się jego u p r a w y — p r z e s t a j e być ozdobą p a ń ­
s k i c h stołów.
O b r a z w p ł y w u w i e l k i c h geograficznych odkryć n a Rzeczpospolitą u k a z a n y jest
więc wielopłaszczyznowo; zarówno o d s t r o n y f u n k c j o n o w a n i a n o w o powstałych i d e i ,
j a k i skutków p o j a w i e n i a się n a r y n k u z a m o r s k i c h towarów. Dzięki t e m u p r a c a
T a z b i r a o k a z u j e się z b i o r e m wiadomości, które mogą posiadać n i e j e d n o k r o t n i e sporą
wartość etnograficzną. A u t o r u k a z u j e wszakże wyobrażenia mieszkańców Starego

�212

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

Świata o d w e w n ą t r z : n a t l e epoki, w której żyją, później dopiero uwzględniając
historyczną perspektywę. Próbuje pokazać kształtowanie się p i e r w s z y c h prób k l a s y ­
f i k a c j i o b c y c h k u l t u r w świadomości ówczesnego E u r o p e j c z y k a (podział w s z y s t k i c h
mieszkańców N o w e g o Świata n a t r z y r o d z a j e barbarzyńców o d b y w a ł się w o p a r c i u
o „ich b r a k w i e d z y o B o g u , nieznajomość r o l n i c t w a , u p r a w i a n i e k a n i b a l i z m u o r a z
o b y w a n i e się bez j a k i c h k o l w i e k f o r m społecznej o r g a n i z a c j i " ) .
W p ł y w y o b c y c h k u l t u r zaznaczały s w ą obecność w obrzędach i odświeżały n i e c o
d a w n e wyobrażenia: pojawiają się w P o l s c e w c z a s i e zapustów murzyńskie i i n ­
diańskie m a s k i ; c o r a z częściej — począwszy o d połowy X V w i e k u — j e d e n z t r z e c h
króli oddających pokłon C h r y s t u s o w i w bożonarodzeniowej s z o p c e — p r z e d s t a w i a n y
j e s t % ciemną twarzą.
I m p o r t e g z o t y c z n y c h roślin w z b o g a c a słownictwo c z e r p a n e pośrednio z języka
p i e r w o t n y c h mieszkańców N o w e g o Świata p o p r z e z k r a j e E u r o p y Z a c h o d n i e j : n p . t a k
p o p u l a r n e w tej c h w i l i słowo c z e k o l a d a pochodzi z włoskiego cioccolata, hiszpań­
s k i e g o chocolate, a p o w s t a n i e jego w y w o d z i się z języka Azteków, w którym w y r a z
t e n brzmiał c h o c o l a t l .
Książka p i s a n a w l e k k i sposób z a w i e r a w i e l e c i e k a w y c h d a n y c h , n i e przytła­
czając p r z y t y m c z y t e l n i k a nużącym s p o s o b e m n a r r a c j i . Z e względu n a c h a r a k t e r
p o d a w a n y c h i n f o r m a c j i o r a z zważywszy fakt, iż j e s t to j e d n a z p i e r w s z y c h p r a c
s y n t e t y c z n i e ujmująca p r o b l e m s t o s u n k u R z e c z y p o s p o l i t e j s z l a c h e c k i e j do w i e l k i c h
odkryć, może być p o l e c a n a zarówno a m a t o r o m , j a k również z n a w c o m tego o k r e s u
w historii.

Katedra Etnografii
N o w y Świat 69
00-046 W a r s z a w a

UW

J . Ś M I A Ł O W S K I , Zarobkowanie
w latach

pozarolnicze

przeduwlaszczeniowych

(1815-1864),

ludności rolniczej

w królestwie

Łódź 1973, W y d . U Ł

Polskim

powiel.

F a k t w y k o n y w a n i a p r z e z ludność chłopską r o z m a i t y c h p r a c n i e r o l n i c z y c h w e p o ­
ce feudalnej

a

później

kapitalistycznej

wręcz, gdyż spośród l u d u w i e j s k i e g o

historykom,

oczywisty

r e k r u t o w a l i się różni rzemieślnicy

był

dobrze

znany

pracujący

n a usługi i n n y c h chłopów i i c h panów, r e k r u t o w a l i się r o b o t n i c y
palń,

hut, flisacy

i

inni.

W

epoce

c o r a z l i c z n i e j s z y c h robotników
gospodarki,

kapitalistycznej proletariat

dla budownictwa,

l e c z i chłopi posiadający

manufaktur,

wiejski

przemysłu i 'pozostałych

gospodarstwa podejmowali

ko­

dostarczał

się p r a c

działów
zarobko­

w y c h . Z a r o b k o w a n i e p o z a r o l n i c z e stawało się koniecznością d l a c o r a z l i c z n i e j s z y c h
r o d z i n chłopskich dysponujących małymi g o s p o d a r s t w a m i .

Stało się o n o z j a w i s k i e m

m a s o w y m n a przełomie X I X i X X w . zwłaszcza w b. G a l i c j i (głównie p o p r z e z

emi­

grację zarobkową do N i e m i e c i A m e r y k i ) , p o t e m uległo p o I w o j n i e

światowej z a ­

hamowaniu,

dawniej

w

a p o r a z drugi

rozpowszechniło się

n a n i e spotykaną

dużej części P o l s k i w p i e r w s z y c h l a t a c h p o w y z w o l e n i u ,

a zwłaszcza w

skalę
okresie

r e a l i z a c j i p l a n u 6-letniegO.
W l a t a c h pięćdziesiątych i później w i e l u u c z o n y c h , n i e mówiąc o p u b l i c y s t a c h ,
potraktowało to z j a w i s k o j a k o zupełnie n o w y , u b o c z n y s k u t e k s z y b k o postępującego
uprzemysłowienia k r a j u . N a p i s a n o n a t e n t e m a t s e t k i p u b l i k a c j i , l e c z dopiero

�213

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

2 książki: M . D z i e w i c k i e j i R . T u r s k i e g o , ogłoszone w l a t a c h .1963 i 1965 dały
p e w n e g o r o d z a j u całościowy pogląd n a p r o b l e m chłopów-robotników, wyjaśniły
s p o r o nieporozumień, n a w e t mitów. T u r s k i był też p i e r w s z y m a u t o r e m , który
sięgnął bliżej do h i s t o r i i z j a w i s k a i przedstawił w s w e j książce krótki z a r y s p r z e ­
obrażeń s t r u k t u r y społeczno-zawodowej chłopów-robotników n a z i e m i a c h p o l s k i c h
w epoce k a p i t a l i s t y c z n e j i u schyłku f e u d a l i z m u . Z a r y s t e n , choć t r a f n i e ujęty, n i e
może zastąpić brakujących opracowań szczegółowych, o p a r t y c h n a źródłach . T e m a t
p o z a r o l n i c z e j p r a c y chłopów występował w p r a c a c h s a m y c h historyków r z a d k o i m a r ­
g i n a l n i e (głównie w związku z b a d a n i a m i n a d kształtowaniem się r y n k u p r a c y o r a z
k l a s y robotniczej), dlatego zwłaszcza e k o n o m i s t o m i socjologom badającym w s p ó ł ­
czesność brakowało z w y k l e potrzebnej p e r s p e k t y w y h i s t o r y c z n e j d l a właściwego
ujęcia p r o b l e m a t y k i chłopów-robotników. Także n a początku naszego s t u l e c i a , gdy
wejście chłopów n a poząrolniczy r y n e k p r a c y stało się m a s o w e i długotrwałe, z a ­
brakło b a d a c z a , który b y t e n p r o b l e m w P o l s c e ukazał tak, j a k to uczynił L e n i n
d l a R o S j i , K a u t s k y zaś „dla N i e m i e c i A u s t r i i .
1

2

3

B a d a n i a n a d pozarolniczą pracą p o l s k i c h chłopów w przeszłości posiadają d w o ­
j a k i e , poważne z n a c z e n i e . J e d n o z n i c h wiąże się z samą potrzebą p o z n a n i a f o r m ,
rozmiarów i z n a c z e n i a p r a c y chłopów w y k o n y w a n e j p o z a r o l n i c t w e m w epoce kształ­
t o w a n i a się i r o z w o j u stosunków k a p i t a l i s t y c z n y c h n a z i e m i a c h p o l s k i c h , drugie zaś
w y n i k a z e w s p o m n i a n e j potrzeby p o z n a n i a h i s t o r y c z n y c h u w a r u n k o w a ń z j a w i s k ,
które współcześnie zachodzą.
S t u d i u m o z a r o b k o w a n i u p o z a r o l n i c z y m ludności chłopskiej w Królestwie P o l ­
s k i m w o k r e s i e przeduwłaszczeniowym, oparte w całości n a źródłach a r c h i w a l n y c h ,
a p o m o c n i c z o n a d a w n y c h p u b l i k a c j a c h , jest pierwszą samodzielną rozprawą p o ­
święconą t e m u z a g a d n i e n i u . J e j autor, docent U L Józef Smiałowski, dotarł do
b a r d z o l i c z n y c h dostępnych źródeł, w których były z a w a r t e jakieś istotne i n f o r m a ­
cje na opracowywany
temat, zwłaszcza do rękopiśmiennych a k t z g r o m a d z o n y c h
w 17 a r c h i w a c h , w t y m a r c h i w a c h h i s t o r y c z n y c h M o s k w y i L e n i n g r a d u . Zawartość
t y c h źródeł j e s t b a r d z o różna, w i e l e z n i c h wniosło t y l k o i n f o r m a c j e f r a g m e n t a ­
r y c z n e l u b pośrednie. Zasadniczą podstawę do o p r a c o w a n i a stanowią t z w . tabele
p r e s t a c y j n e , sporządzone w 1846 r. w związku z regulacją s p r a w
użytkowania
i własności gospodarstw chłopskich w d o b r a c h p r y w a t n y c h . Zachowało się o d 50
do 100°/o tabel d l a 14 południowych i środkowych p o w i a t ó w Królestwa, n a j b a r ­
dziej uprzemysłowionych. D a n y c h d l a w s i z dóbr rządowych dostarczyły a k t a k o ­
m i s j i rządowych K . P . i d y r e k c j i górniczych.
P r z e d m i o t e m b a d a n i a uczynił a u t o r chłopów zarobkujących p o z a r o l n i c t w e m ,
którzy użytkowali g o s p o d a r s t w a o p o w i e r z c h n i c o n a j m n i e j 3 morgów, a więc r o l ­
ników, d l a których własna z i e m i a miała p o d s t a w o w e l u b p r z y n a j m n i e j ważne z n a ­
c z e n i e gospodarcze. Cała k a t e g o r i a zarobkujących chłopów składała się z w i e j s k i c h
rzemieślników i h a n d l a r z y o r a z z n a c z n i e b a r d z i e j l i c z n y c h t y c h , którzy p r a c o w a l i
p r z y b u d o w i e dróg, k o l e i i fabryk, w zakładach przemysłowych, p r z y w y r ę b i e lasów
o r a z t r u d n i l i się t r a n s p o r t e m materiałów, głównie j a k o f u r m a n i i flisacy.
W p r o g r a m i e s w y c h badań uwzględnił a u t o r w s z y s t k i e p o d s t a w o w e p y t a n i a , j a ­
k i e s t a w i a się p r z y b a d a n i u współcześnie p o z a r o l n i c t w e m pracujących chłopów,
wysunąwszy j e d n a k n a czoło „poszukiwanie o d p o w i e d z i n a p y t a n i e : jaką rolę o d e -

M. D z i e w i с к a, Chłopi-robotnicy.
Wyniki
badań ankietowych
przeprowa­
dzonych przez IER, W a r s z a w a 1963.
R. T u r s k i ,
Między miastem
a wsią. Struktura
społeczno-zawodowa
chło­
pów-robotników
w Polsce, W a r s z a w a 1965.
Por. recenzję książki T u r s k i e g o w „Studiach H i s t o r y c z n y c h " , z. 1-2: 1967.
1

2

3

�214

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

grało z a r o b k o w a n i e p o z a r o l n i c z e chłopów w p r o c e s i e kształtowania się k a p i t a l i z m u
w Królestwie P o l s k i m i j a k i e było jego z n a c z e n i e w t a k i c h p r o c e s a c h , j a k 'upieniężnienie gospodarki w i e j s k i e j , kształtowanie się r y n k u siły roboczej, świadomości
społecznej i w z a k r e s i e z m i a n w s t r u k t u r z e wewnętrznej w s i " (s. 15).
P o d z i e l o n a n a t r z y części r o z p r a w a składa się z 5 rozdziałów, wstępu i zakoń­
c z e n i a o r a z 15 m a p . Treść rozdziałów: 1. R o d z a j e i f o r m y z a r o b k o w a n i a p o z a r o l n i czego; 2. P r ó b a c h a r a k t e r y s t y k i gospodarstw, których właściciele l u b użytkownicy
z a r o b k o w a l i p o z a r o l n i c z o ; 3. Z a r o b k o w a n i e p o z a r o l n i c z e w o p i n i i chłopów, w ł a d z
a d m i n i s t r a c y j n y c h , ziemiaństwa i przedsiębiorców; 4. Z n a c z e n i e z a r o b k o w a n i a p o z a rolniczego d l a gospodarki chłopskiej; 5. P r o b l e m y świadomości. Z omawianą r o z ­
p r a w ą j e s t związany ściśle artykuł o płacach i z a r o b k a c h p o z a r o l n i c z y c h chłopów,
ogłoszony p r z e z a u t o r a w „Przeglądzie H i s t o r y c z n y m " .
4

C h a r a k t e r źródeł, n i e j e d n o l i t y c h i niepełnych, narzucił do p e w n e g o s t o p n i a
a u t o r o w i metodę o p r a c o w a n i a , którą o n s a m określił j a k o tradycyjną, opisową
(s. 13). W y k o r z y s t a n e zostały też p e w n e e l e m e n t y m e t o d y porównawczej t a k w a s ­
pekcie czasowym, j a k i terytorialnym. Opracowanie jest drobiazgowo udokumento­
w a n e , pełne szczegółów. N a p o d s t a w i e tej d o k u m e n t a c j i stwierdził autor, że z a ­
angażowanie chłopów w p r a c e p o z a r o l n i c t w e m , w y w o ł a n e p r z e z narastający rozwój
i n w e s t y c j i k a p i t a l i s t y c z n y c h w Królestwie P o l s k i m , przybrało już w p i e r w s z e j p o ­
łowie X I X w. s z e r o k i e r o z m i a r y . W z a r o b k o w a n i u pozarólniczym u c z e s t n i c z y l i chło­
p i r o l n i c y z przeszło 31°/o w s i okręgu włókienniczego i ok. 6 0 % w s i okręgu górni­
czego, a także z l i c z n y c h w s i rejonów r o l n i c z y c h . A u t o r zebrał dane d l a 1995 w s i ,
które stanowiły n i e więcej niż kilkanaście procent w s z y s t k i c h w s i Królestwa, l e c z
z a c h o w a n e źródła dotyczą właśnie przeważnie w s i okręgów wówczas uprzemysło­
w i o n y c h l u b uprzemysławianych.
Z a r o b k o w a n i a p o z a r o l n i c t w e m podejmowały się różne k a t e g o r i e chłopów, p r z y
c z y m n a j l i c z n i e j występowali chłopi pańszczyźniani, których było najwięcej. P a ń ­
s z c z y z n a , choć utrudniała p o d e j m o w a n i e p r a c z a r o b k o w y c h , n i e uniemożliwiała go
przecież. Największy udział zarobkujących występował j e d n a k w k a t e g o r i i chłopów
o c z y n s z o w a n y c h o r a z posiadających g o s p o d a r s t w a
z a k u p n e , którzy
potrzebowali
więcej pieniędzy, a m i e l i też więcej s w o b o d y w d y s p o n o w a n i u c z a s e m . Mając do
w y b o r u z a r o b k o w a n i e p r z y p r a c a c h r o l n i c z y c h w f o l w a r k a c h o r a z inną możność
z a r o b k o w a n i a , p o z a r o l n i c t w e m , w y b i e r a l i chłopi z reguły tę drugą. Dokonując
t a k i e j d e c y z j i podejmować m u s i e l i t e n rodzaj zajęcia, który i m się nadarzał n a
i c h terenie, przeważnie bez możliwości dalszego w y b o r u . Całe w s i e wykonywały
więc przeważnie j e d e n l u b 2-3 r o d z a j e zajęć p o z a r o l n i c z y c h , zwłaszcza w okręgach
przemysłowych.
W ś r ó d n a j l i c z n i e j występujących ok. 1846 r. f o r m z a r o b k o w a n i a w Królestwie
P o l s k i m , które a u t o r zestawił w tab. 7, n a p i e r w s z y m m i e j s c u znalazło się f u r m a ­
nienie i flisactwo: 532 spośród 1416 uwzględnionych w s i (37,5%), następnie w y r ą b
d r z e w a w l a s a c h (457 w s i — 32,3%), z a r o b k o w a n i e w m i a s t a c h (275 w s i ) i n a
końcu z a r o b k o w a n i e w zakładach przemysłowych: 218 w s i (15,4%). W ś r ó d 371 w s i
w okręgach górniczo-hutniczych, w y m i e n i o n y c h w tab. 2, n a j l i c z n i e j występowała
j a k o zajęcie główne p r a c a d l a kopalń i h u t — w 95 w s i a c h , ponadto w kamienioło­
m a c h i w a p i e n n i k a c h — 6 wsi, w c u k r o w n i a c h — 6 w s i i w papierni — 3 wsie.
R a z e m 110 w s i , t j . p r a w i e 3 0 % , było związanych z pracą bezpośrednio w przemyśle.
N a 473 w s i e w okręgu włókienniczym (tab. 4) 48 wykazało pracę w f a b r y k a c h
włókienniczych, 23 w c u k r o w n i a c h (w t a b e l i j e s t m y l n i e 16), 15 w kamieniołomach

4

skim

J .
S m i a ł o w s k i , P r a c e i zarobki pozarolnicze
(1831-1864), „Przegląd H i s t o r y c z n y " , z. 2 : 1973.

chłopów

w

Królestwie

Pol­

�215

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

i

wapiennikach,

8 w

h u c i e szkła, r a z e m

94 w s i e ,

123 w s i e (;23,8°/o) wykazało ogólnie z a r o b k o w a n i e

czyli

20°/o, a

prawie

ponadto

w m i a s t a c h . N a 1151 w s i w

okrę­

gach r o l n i c z y c h (tab. 6) 88 (7,в°/о) wykazało pracę w różnych zakładach przemysło­
w y c h . Ogółem więc mieszkańcy 292 w s i (a więc o 74 więcej, niż a u t o r

uwzględnił

w końcowym z e s t a w i e n i u ) związanych było bezpośrednio z pracą w przemyśle.
Najbardziej

rozpowszechnionym

użyciu własnego sprzężaju.
gdyż chłopi w y n a j m o w a l i
a

wyjątkowo

umowy
przeciąg

w

charakterze

materiałów

pełniejsze

w

było f u r m a n i e n i e

ścisłym z n a c z e n i u

przedsiębiorców

czy towarów

c z a s u . Chłopi p o d e j m o w a l i

ogół lżejsza o d różnych f o r m
na

zarobkowania

przy

najemna,

się do tego r o d z a j u p r a c z własnymi środkami t r a n s p o r t u ,

występowali

o transport

sposobem

N i e była to więc p r a c a

się tej p r a c y

pracy

ręcznej

wykorzystanie posiadanych

przewozowych.

podejmowały

całe w s i e

chętnie, ponieważ

(zwłaszcza

środków

w

lasach)

transportowych

była

oraz
i

Często

n a dłuższy
ona n a

pozwalała

zwierząt

po­

ciągowych.
"W związku
pracowali

z t y m pozostaje

zarobkowo

poza

doniosłe s t w i e r d z e n i e

rolnictwem

chłopi

autora,

posiadający

a n a w e t duże, niż małe. Właściciele n a j m n i e j s z y c h nadziałów
gów)

nie mieli

niecznością

z reguły

odrabiania

wynajmowania

się

własnych zaprzęgów, obciążeni

znacznej

ilości

na folwarkach.

С

pieszej

zaś

pańszczyzny,

biedni

chłopi

że b a r d z i e j

gospodarstwa

licznie
średnie,

(od 3 do ok. 7 m o r ­
byli

przeważnie k o ­

a także

znajdowali

zmuszani

poza

do

rolnictwem

d o r y w c z e z a r o b k i w m i a s t a c h , c u k r o w n i a c h c z y kamieniołomach, p o d c z a s gdy p o s i a ­
dający sprzężaj

wynajmowali

się do usług t r a n s p o r t o w y c h

d l a przemysłu i górni­

c t w a , d l a d o s t a w y t o w a r ó w do m i a s t itp. O z a p o t r z e b o w a n i u
świadczy

m . i n . fakt,

Łodzi i z Łodzi
rów potrzeba
wozów

że p r z e z kilkadziesiąt

były

transportowane

konno.

było d l a tego m i a s t a Ok. 1850 r. c o n a j m n i e j

furmanki.

Przedsiębiorstwa

chłopski

dostarczane

Sądząc z ilości przewożonych

k o n n y c h , których z n a c z n a część, l u b może

chłopskie

n a transport

łat w s z y s t k i e t o w a r y

k i l k a s e t tysięcy k u r s ó w

nawet

przemysłowe,

w

do

towa­

większość,

t y m należące

wykonywały
do

ziemian,

chętnie korzystały z chłopskiego t r a n s p o r t u , gdyż w t e n sposób n i e ponosiły r y z y k a
z a z n i s z c z e n i e własnego sprzętu i u b y t e k zwierząt, co p r z y ówczesnym s t a n i e dróg
i żywienia następowało dosyć s z y b k o .
N a p o d s t a w i e p r z y t o c z o n y c h źródeł J . Smiałowski stwierdził, że r o z m i a r y chłop­
skiego zarobkowania
stąd dochody

p o z a r o l n i c t w e m p r z e d z n i e s i e n i e m pańszczyzny o r a z u z y s k a n e

były z n a c z n i e wyższe, niż d o t y c h c z a s sądzono. W p r a w d z i e

tyczące płac są t y l k o b a r d z o
co do s k a l i zarobków

fragmentaryczne,

indywidualnych

l e c z pozwalają

i ogólnych. S e z o n z a r o b k o w a n i a

czego t r w a ł d l a chłopa-rolnika około 100 d n i w
korzystanych. W

połowie

X I X w.

n a ok. 2 m i l i o n y

zarobków

wynosiła

tendencję

narastającą.

Autor

(a

więc

i aktualnych c e n — kilka korcy

usługi t r a n s p o r t o w e

wykonane

tylko w

d l a górnictwa i h u t ­

kilku

złotych rocznie, tj. ok. 350 tys. r u b l i .

zapewne

5

kilka

m a niewątpliwie rację

chłopi p r a w i e

pozarolni-

b a r d z o l i c h a , kosztowała ponadto t y l k o 6 r u ­

bli. Sumę zarobków chłopskich z a s a m e
autor

do­

t y m czasie, j a k stwierdził autor, zarabiał chłop przeciętnie około

zboża l u b parę świń; k r o w a , z a p e w n e
w

dane

orientację

r o k u , r a c z e j częściowo t y l k o w y ­

20 r u b l i , z a c o mógł kupić — zależnie od potrzeby

nictwa

n a ogólną

milionów

stwierdzając,

wyłącznie n a z a s p o k a j a n i e

zł

w

całym

że z a r o b i o n e

doraźnych potrzeb,

powiatach)

ocenił

Suma wszystkich

Królestwie, * wykazując
pieniądze p r z e z n a c z a l i
n a płacenie

czynszów

i podatków, którymi o b a r c z e n i b y l i chłopi t a k c z y n s z o w i , j a k i pańszczyźniani, n a

s

Smiałowski,

op. cit., s. 318-320.

�216

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

z a k u p sprzętu transportowego,
budowę n o w y c h d o m ó w w m i e j s c e z n i s z c z o n y c h ,
z a k u p żywności w c z a s i e głodu itp., a s t o s u n k o w o b a r d z o r z a d k o n a d r o b n e i n w e ­
s t y c j e i z a k u p z i e m i . D o w y j ą t k ó w należało i n d y w i d u a l n e bogacenie się chłopów
n a h a n d l u l u b p o d e j m o w a n i u m a s o w y c h przewozów. A u t o r p r z y t a c z a o p i n i e w s p ó ł ­
czesne, że d o m y chłopów zarobkujących w okręgach górniczych wyglądały b a r d z i e j
k o r z y s t n i e niż t r a d y c y j n e domy chłopskie.
W a r t o w r e s z c i e przytoczyć końcowe w n i o s k i autora, w y p r o w a d z o n e
z analizy
s y t u a c j i odległej o d n a s o około 120 lat. Chłopskie z a r o b k o w a n i e p o z a r o l n i c t w e m :
a) drenowało podaż siły roboczej w r o l n i c t w i e , w p ł y w a j ą c n a kształtowanie
się zwyżkowej t e n d e n c j i c e n n a j m u ;
b) przygotowywało chłopów do podjęcia, w p r z y p a d k u 'potrzeby l u b k o n i e c z n o ­
ści, stałej p r a c y z a w o d o w e j p o z a r o l n i c t w e m , stanowiąc n i e j e d n o k r o t n i e „szkołę
zawodu";
c) często przyśpieszało decyzję o p o r z u c e n i u gospodarstwa

i emigracji

do m i a ­

sta;
d) w wyjątkowych p r z y p a d k a c h mogło stanowić podstawę do rozwinięcia p r z e z
chłopa s a m o d z i e l n e j działalności h a n d l o w e j l u b przemysłowej;
e) pozwalało chłopom n a g r o m a d z e n i e p e w n y c h r e z e r w pieniężnych, służących
do p o r a t o w a n i a gospodarstwa w w y p a d k u klęsk l o s o w y c h l u b do p r z e p r o w a d z e n i a
i n w e s t y c j i w sprzyjających okolicznościach;
f) przedsiębiorstwom pozwalało oszczędzać n a nakładach i n w e s t y c y j n y c h i f u n ­
d u s z u płac, prowadząc t y m s a m y m do obniżki kosztów p r o d u k c j i ;
g) w y w i e r a ł o poważny w p ł y w n a upieniężnienie gospodarki w i e j s k i e j , rozwój
p r o d u k c j i t o w a r o w e j i stosunków r y n k o w y c h . W t y m c z a s i e właśnie chłopski t r a n s ­
port pełnił rolę (choć n i e zaspokajając w t y m z a k r e s i e potrzeb) c z y n n i k a scalające­
go r y n e k Królestwa P o l s k i e g o ;
h) w p ł y w z a r o b k o w a n i a n a świadomość zarobkujących chłopów był r a c z e j n i e ­
w i e l k i , przejawiał się zwłaszcza w s o l i d a r n y c h wystąpieniach chłopów domagają­
c y c h się l e p s z y c h w a r u n k ó w płac i p r a c y , m . i n . p r z e z s o l i d a r n e b o j k o t o w a n i e n i e ­
których rodzajów p r a c (s. 261-262).
Czytając te s t w i e r d z e n i a można sobie zadać pytanie, c z y a u t o r n i e zasugerował
się trochę wiedzą o społecznych a s p e k t a c h p o z a r o l n i c z e j p r a c y chłopów w c z a s a c h
współczesnych, a l e p r z y t o c z o n y materiał d o w o d o w y j e s t wystarczająco
mocnym
a r g u m e n t e m , by t a k i e p o d e j r z e n i e odsunąć. Zbieżność t y c h wniosków z oceną, którą
by można odnieść do s y t u a c j i z ostatniego ćwierćwiecza j e s t w niektórych s z c z e ­
gółach rzeczywiście uderzająca, l e c z n i e p o w i n n a zadziwiać. O s t a t e c z n i e dopiero
r e w o l u c j a s o c j a l i s t y c z n a przekształciła n a s z e społeczeństwo z przeważnie r o l n i c z e g o
i t r a d y c y j n i e w i e j s k i e g o w społeczeństwo o d o m i n a c j i z a w o d ó w n i e r o l n i c z y c h , a t y ­
siące zubożałych chłopów pracowało p r z y b u d o w i e zakładów przemysłowych i m i a s t ,
w których l i c z n i z n i c h stali się p r a c o w n i k a m i i mieszkańcami.
C e n n y m uzupełnieniem r o z p r a w y J . Smiałowskiego j e s t z e s t a w 15 m a p p r z e d ­
stawiających zróżnicowanie f o r m z a r o b k o w a n i a pozarolniezego
w 14 p o w i a t a c h
i w całym Królestwie P o l s k i m . Porównanie r o z m i e s z c z e n i a zarobkujących wówczas
w s i ze współcześnie występującymi s k u p i s k a m i w i e j s k i e j ludności n i e r o l n i c z e j d o ­
s t a r c z a c e n n y c h d a n y c h d l a s t w i e r d z e n i a dawności i ciągłości p r a c y p o z a r o l n i c z e j
w różnych r e j o n a c h w o j e w ó d z t w c e n t r a l n y c h .
W o m a w i a n e j r o z p r a w i e można znaleźć trochę szczegółowych ujęć d y s k u s y j n y c h
c z y n a w e t wątpliwych, l e c z t e n i e rzutują u j e m n i e n a całość w y w o d ó w i wniosków
a u t o r a . W s p o m n i a n i n a s. 32 robotnicy z a t r u d n i e n i p r z y b u d o w i e zakładów s t a r a ­
c h o w i c k i c h r e k r u t o w a l i się r a c z e j z p r o l e t a r i a t u w i e j s k i e g o niż z chłopów-rolników.
S t w i e r d z e n i e , że zarobkujący p r z y b u d o w i e fortec pochodzili z najbliższych w s i

�217

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

(s. 83) n i e z b y t się z g a d z a z zasięgiem tego z a r o b k o w a n i a o z n a c z o n y m n a m a p a c h .
N a s. 55 w a r t o było przeliczyć s z a c u n k o w o ilości przewożonych t o w a r ó w n a ilość
f u r m a n e k p o t r z e b n y c h d l a p r z e w i e z i e n i a t y c h towarów. Parę fragmentów można
było przenieść n a i n n e m i e j s c e , b a r d z i e j ujednolicić wypadało s y g n a t u r y n a m a p a c h
s t o s o w n i e do określonych g r u p zajęć.
R o z p r a w a została n a p i s a n a r a c z e j ostrożnie, a u t o r unikał s z e r o k i c h porównań,
a l e n i e zrezygnował z n i c h całkiem. Nawiązując do uogólnień L e n i n a i K a u t s k y ' e g o
udowodnił, że i c h s t w i e r d z e n i a dotyczące m a s o w e g o p o d e j m o w a n i a p r a c y p o z a r o l ­
n i c t w e m p r z e z p r o l e t a r i a t w i e j s k i n i e mogą być odniesione do stosunków p o l s k i c h
w o k r e s i e n a r o d z i n p r o d u k c j i f a b r y c z n e j u schyłku u s t r o j u feudalnego. W y d a j e się,
że p r z y s z e r s z y m uwzględnieniu r o l i pieniądza w życiu chłopów o m a w i a n e g o o k r e s u ,
sposobów z d o b y w a n i a go i w y d a t k o w a n i a n a t l e r u c h u c e n , r o z p r a w a J . Ś m i a ł o w s k i e g o mogłaby się stać szczególnie c e n n a także j a k o źródło o r a z p u n k t o d n i e s i e n i a
d l a o d p o w i e d n i c h badań porównawczych, w t y m także w y k o n y w a n y c h p r z e z e t n o ­
grafów i socjologów. W a r t o pomyśleć o t y m p r z y książkowym w y d a n i u tej r o z p r a w y ,
a p r z y n a j m n i e j o k o n t y n u o w a n i u badań w t y m k i e r u n k u i o s o b n e i c h o p r a c o w a n i e .
N a przełomie b o w i e m e p o k i f e u d a l n e j
i k a p i t a l i s t y c z n e j nastąpiły duże z m i a n y
w s t r u k t u r z e c e n , ważne d l a gospodarki chłopskiej (m. i n . w z r o s t c e n z i e m i , d r z e ­
w a itp.), które wpłynęły poważnie n a s z e r e g c e c h chłopskiego życia i gospodaro­
wania.

i'
Edward

GRUZINSKOJE

NARODNOJE

POETICZESKOJE

E . Wirsaladze, K . Sicharulidze, M. Czikowaniego),

Pietraszek

TWORCZESTWO

(pod

red.

Akademija Nauk Gruzinskoj S S R ,

I n s t i t u t I s t o r i i G r u z i n s k o j L i t i e r a t u r y i m . S z . R u s t a w e l i , w y d . „Merani", T b i l i s i 1972,
s. 550.
Omawiana

monografia

tycznym opracowaniem
rosyjskim

jest

pierwszym

podstawowych

Przygotowana

w

radzieckiej

problemów

folkloru

folklorystyce
gruzińskiego

systema­
w

języku

została p r z e z zespół pracowników Działu F o l k l o r u I n s t y ­

t u t u L i t e r a t u r y Gruzińskiej

i stanowi

podsumowanie

dotychczasowych

badań

nad

gruzińską literaturą l u d o w ą . Przekładu n a język r o s y j s k i dokonano z d w u t o m o w e g o
2

w y d a n i a gruzińskiego o p u b l i k o w a n e g o w l a t a c h 1960-1968.
Z a n i m przejdę do r e f l e k s j i , które n a s u w a l e k t u r a tego obszernego
b y m pokrótce omówić jego treść i układ.

t o m u , chciał­

W krótkim w p r o w a d z e n i u omówione zostały w z a j e m n e związki między f o l k l o ­
r e m a literaturą, r o l a f o l k l o r u w r o z w o j u l i t e r a t u r y gruzińskiej o r a z niektóre z a ­
g a d n i e n i a metodologiczne badań f o l k l o r y s t y c z n y c h z e szczególnym podkreśleniem
konieczności historycznego t r a k t o w a n i a p r z e d m i o t u badań. Rozdział I , Ludowa
twór­
czość poetycka,
pióra z n a n e g o gruzińskiego folklorysty, prof. M . C z i k o w a n i e g o , p o ­
święcony został twórcom i n o s i c i e l o m ustnej twórczości l u d o w e j — pieśniarzom
i b a j a r z o m . Rozdziały I I i I I I , tego samego autora, zawierają przegląd wiadomości

1

nowa
1895.

P i e r w s z a w języku r o s y j s k i m próba takiego o p r a c o w a n i a t o : A .
Chacha( C h a c h a n a s z w i l i ) , Oczerki
po istorii
gruzinskoj
słowiesnosti, t. I , M o s k w a

W e współczesnej f o l k l o r y s t y c e r a d z i e c k i e j t e r m i n e m "folklor' o b e j m u j e
się
j e d y n i e ludową twórczość literacką, por. Słownik folkloru polskiego, pod r e d . J . K r z y ­
żanowskiego, W a r s z a w a 1965, s. 106.
2

�218

RECENZJE I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

o gruzińskiej l i t e r a t u r z e l u d o w e j w n a j s t a r s z y c h źródłach p i s a n y c h o r a z krótką
historię badań f o l k l o r y s t y c z n y c h w G r u z j i . Następne rozdziały poświęcone zostały
poszczególnym g a t u n k o m gruzińskiej l i t e r a t u r y l u d o w e j : pieśniom śpiewanym p r z y
p r a c y (T. O k r o s z i d z e ) , przysłowiom ( K . S i c h a r u l i d z e ) , z a g a d k o m (M. C z i k o w a n i ) ,
m i t o m ( E . W i r s a l a d z e ) , b a j k o m ( E . W i r s a l a d z e ) , eposowi (M. C z i k o w a n i ) , pieśniom
b o h a t e r s k i m ( K . S i c h a r u l i d z e ) , b a l l a d o m (M. C z i k o w a n i ) , u t w o r o m o t e m a t y c e h i s t o ­
rycznej (K. Sicharulidze), liryce (E. Wirsaladze), utworom o charakterze religijnym
(A. C a n a w a ) , d r a m a t o w i l u d o w e m u (M. C z i k o w a n i ) , f o l k l o r o w i r o b o t n i c z e m u (A. C a nawa).
T a k a różnorodność gatunków l i t e r a c k i c h w y k l u c z a oczywiście możliwość o m a ­
w i a n i a i c h p r z e z poszczególnych autorów według jednego, ustalonego d l a całego
o p r a c o w a n i a s c h e m a t u . W większości j e d n a k rozdziałów z n a j d u j e m y oprócz t e o r e ­
t y c z n y c h rozważań n a t e m a t g a t u n k u , z a s a d y k l a s y f i k a c j i utworów w jego obrębie,
analizę i c h f o r m y i treści, a często również przeglądu d o t y c h c z a s o w y c h badań w tej
dziedzinie.
T e n b a r d z o pobieżny przegląd gatunków n i e u k a z u j e oczywiście całego b o g a c t w a
f o r m i o d m i a n występujących w i c h obrębie, daje j e d n a k p e w n e wyobrażenie o róż­
norodności gruzińskiej l i t e r a t u r y l u d o w e j . Z b o g a c t w e m gatunków i f o r m l i t e r a c k i c h
wiąże się też różnorodność sposobów i c h p r z e k a z y w a n i a . Oprócz pieśniarzy i b a ­
j a r z y amatorów, a z t a k i m i przeważnie m a m y do c z y n i e n i a w chłopskich k u l t u r a c h
t r a d y c y j n y c h środkowej E u r o p y , i s t n i e l i w G r u z j i , podobnie j a k i w i n n y c h k r a ­
j a c h A z j i i w A f r y c e , o d w c z e s n e g o średniowiecza aż p o w i e k X I X pieśniarze
traktujący swą sztukę p r o f e s j o n a l n i e l u b półprofesjonalnie. Pieśniarzy t a k i c h w z a ­
leżności o d r e p e r t u a r u , a także i n s t r u m e n t u , n a którym sobie a k o m p a n i o w a l i , o k r e ­
ślano różnymi t e r m i n a m i . J e d n y m z n a j b a r d z i e j r o z p o w s z e c h n i o n y c h , s p o t y k a n y c h
już w źródłach z X w i e k u był t e r m i n mgosani.
Mgasani
t o z a w o d o w i pieśniarze,
n a których r e p e r t u a r składały się pieśni i poezja l i r y c z n a i l i r y c z n o - e p i c k a . B y l i
o n i n i e t y l k o odtwórcami, l e c z przeważnie również i a u t o r a m i z n a c z n e j części w y ­
k o n y w a n e g o r e p e r t u a r u . ' Występowali podczas w s z y s t k i c h n i e m a l l u d o w y c h u r o c z y ­
stości, recytacją, pieśniami i grą n a i n s t r u m e n t a c h ściągając tłumy słuchaczy.
N a przełomie X i X I w i e k u , choć chrześcijaństwo w G r u z j i miało już wówczas
kilkuwiekową tradycję, d a w n e przedchrześcijańskie w i e r z e n i a pozostawały n a d a l
żywotne. J e d n y m z czynników podtrzymujących d a w n e w i e r z e n i a była t r a d y c y j n a
poezja l u d o w a , której n o s i c i e l a m i b y l i mgosani.
Stąd też w z m i a n k i w d o k u m e n t a c h
c e r k i e w n y c h z tego o k r e s u , świadczące n i e t y l k o o w r o g i m s t o s u n k u wyższego d u ­
chowieństwa do o w y c h l u d o w y c h pieśniarzy, l e c z również o prześladowaniach t y c h ,
którzy szczególnie u p o r c z y w i e t r w a l i w d a w n y c h w i e r z e n i a c h . M i m o wyraźnie w r o ­
giego s t o s u n k u gruzińskiego duchowieństwa do mgosani, i c h popularność w e w s z y s t ­
k i c h w a r s t w a c h społeczeństwa była o g r o m n a : występowali zarówno n a t a r g o w i s k a c h ,
j a k i n a d w o r z e królowej T a m a r , S z o t a R u s t a w e l i zaś n i e wyobrażał sobie u c z t y
bez i c h pieśni.
A ż do X I X w i e k u b y l i mgosani
n a j b a r d z i e j p o p u l a r n y m i , choć n i e j e d y n y m i
odtwórcami l u d o w e j poezji. Dużą popularnością c i e s z y l i się również t z w . chumari
(zarówno z a w o d o w i , j a k i a m a t o r z y ) , specjalizujący się w u t w o r a c h o c h a r a k t e r z e
s a t y r y c z n y m — anegdotach, przysłowiach, k a l a m b u r a c h , baśniach; muszaiti
(akrobaci) wykonujący utwory, którym towarzyszyły popisy taneczne, o r a z
mestwire
(kobziarze), których m u z y k a i pieśni towarzyszyły w e w s i gruzińskiej obrzędom d o ­
rocznym i rodzinnym.
D a w n y m , średniowiecznym j e s z c z e t e r m i n e m mepandure
określano pieśniarza
grającego n a i n s t r u m e n c i e panduri.
Z n a c z n i e późniejsza, bo X V I I I - w i e c z n e g o p o ­
chodzenia, jest n a z w a meczongure,
wywodząca się o d rozpowszechnionego w G r u z j i

�219

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

i n s t r u m e n t u s t r u n o w e g o czonguri.
ważnie pieśni obrzędowe.

Zarówno

jedni, j a k i drudzy

wykonywali

prze­

Z w p ł y w a m i k u l t u r y mahometańskiego W s c h o d u związane jest r o z p o w s z e c h n i e ­
n i e poezji t z w . aszugów. N a j w y b i t n i e j s z y m a s z u g i e m X V I I I w i e k u był n a d w o r n y
poeta króla H e r a k l i u s z a I I — S a j a t N o w a , którego u t w o r y weszły do k l a s y k i g r u ­
zińskiej poezji l i r y c z n e j .
W e wstępie do o m a w i a n e g o t o m u znaleźć można m. i n . s t w i e r d z e n i e , że l i t e r a ­
t u r a l u d o w a jest p r z e k a z y w a n y m w a r t y s t y c z n e j f o r m i e o d z w i e r c i e d l e n i e m r z e c z y ­
wistości. S t w i e r d z e n i e to n i e t y l k o n i e jest nowe, l e c z b r z m i wręcz b a n a l n i e . D o ­
piero w z e s t a w i e n i u z p r z e d s t a w i o n y m w o p r a c o w a n i u materiałem n a b i e r a ono
żywszej treści: w pieśniach, przysłowiach, b a j k a c h , eposie c z y l i r y c e z n a j d u j e o d ­
b i c i e cała s p e c y f i k a k u l t u r y l u d o w e j G r u z j i . Z a przykład 'posłużyć mogą pieśni śpie­
w a n e p r z y p r a c y (rozdział V ) . Duża i c h różnorodność jest o d z w i e r c i e d l e n i e m w i e l o kierunkowości gospodarki w i e j s k i e j w G r u z j i . W ś r ó d pieśni t y c h szczególnie bogato
r e p r e z e n t o w a n e i n a j b a r d z i e j różnorodne są t z w . gutnuri (dosłownie „pieśni pługa"),
śpiewane p r z y orce. N a j b a r d z i e j c h a r a k t e r y s t y c z n e były t e pieśni d l a W s c h o d n i e j
G r u z j i , gdzie o r k a stanowiła zajęcie zespołowe. Ciężkie t a m t e j s z e gleby w y m a g a ł y
b o w i e m s t o s o w a n i a pługa z siłą pociągową składającą się p r z y n a j m n i e j z 6 p a r
wołów i obsługiwanego p r z e z k i l k u l u d z i : 4-5 p o g a n i a c z y o r a z gutnis deda — o r a c z a
prowadzącego pług i kierującego całym zespołem. W pieśniach gutnuri
znajduje
odbicie o r g a n i z a c j a o r k i i w s z y s t k i e j e j r e a l i a . Opiewają one m . i n . umiejętności
gutnis deda, jego uprzywilejowaną pozycję w społeczności w i o s k o w e j , mówią o r o l i
poganiaczy d z i e n n y c h i n o c n y c h i sposobie i c h w y n a g r a d z a n i a , o c o d z i e n n y m życiu
o r a c z y i i c h świecie wewnętrznym, o z a l e t a c h zwierząt pociągowych i narzędzi.
P o w s z e c h n e m u w G r u z j i o d w i e k ó w z w y c z a j o w i p o m o c y w z a j e m n e j p r z y orce.
s i e w i e , żniwach, w i n o b r a n i u , z b i o r z e k u k u r y d z y t z w . nadi, towarzyszyły pieśni naduri. C e l e m i c h było złączenie pracujących w z w a r t y zespół roboczy, r y t r n i z a c j a r u ­
chów, p o b u d z a n i e e n e r g i i . Pieśni te wyznaczały też r y t m d n i a roboczego. J e d n e
z n i c h śpiewano p r z y rozpoczęciu p r a c y , i n n e gdy zbliżało się południe, j e s z c z e i n n e
zwiastowały k o n i e c p r a c y . Odrębną grupę stanowiły pieśni śpiewane p r z y łuskaniu
kukurydzy — tzw.
chwelchwawi.
Charakterystyczną rytmikę i wzrastające tempo posiadały r o z p o w s z e c h n i o n e n i e ­
m a l w całej G r u z j i pieśni żniwne. Było t y c h pleśni k i l k a rodzajów: j e d n e t o w a r z y ­
szyły żęciu zboża, i n n e o s t r z e n i u sierpów c z y młócce z a pomocą t r i b u l u m .
Pieśni śpiewane p r z y s i a n o k o s a c h — mtibluri,
r o z p o w s z e c h n i o n e były przede
w s z y s t k i m w górskich r e j o n a c h G r u z j i , gdzie h o d o w l a o d g r y w a w gospodarce d o ­
minującą rolę.
Pieśni związane z u p r a w ą winorośli śpiewane były n i e m a l w całej G r u z j i . P r z y
p r a c a c h w w i n n i c y i tłoczeniu w i n a w y k o n y w a n o j e przeważnie chóralnie, p r z y
m y c i u zaś o g r o m n y c h k i l k u s e t l i t r o w y e h w k o p a n y c h w ziemię dzbanów do p r z e ­
c h o w y w a n i a w i n a kwewri — solowo.
Szczególne m i e j s c e wśród pieśni śpiewanych p r z y p r a c y zajmują t z w . urmuli,
pieśni woźniców. P o z b a w i o n e
r y t m u , mają zróżnicowaną tematykę.
Nastrojowe,
smętne urmuli
odznaczają się szczególnie piękną melodyką. Częstym i c h t e m a t e m
były trwające n i e r a z po k i l k a d n i podróże po sól. D l a b e z w o d n y c h rejonów G r u z j i
c h a r a k t e r y s t y c z n e były pieśni kobiet idących po wodę.
W gruzińskiej obrzędowości dorocznej (por. rozdział V o poezji obrzędowej
K . S i c h a r u l i d z e i T . O k r o s z i d z e ) szczególne m i e j s c e zajmują obchodzone w k w i e t n i u
i listopadzie uroczystości k u c z c i św. Giorgiego. Popularność tego świętego w G r u z j i
w y b i t n y h i s t o r y k gruziński J . Dżawachiszwili wiąże z f a k t e m , iż jego k u l t s t a n o w i
chrześcijańską transformację d a w n e g o k u l t u księżyca. Uroczystości Giorgoba,
choć

�220

R E C E N Z J E I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

obchodzone p o w s z e c h n i e w całej G r u z j i , największą rolę odgrywały w r e j o n a c h
górskich. S y s t e m r e l i g i j n y gruzińskich górali łączył w sobie e l e m e n t y wierzeń p r z e d ­
chrześcijańskich, prawosławia o r a z p e w n e w p ł y w y i s l a m u . T e n s y n k r e t y z m r e l i g i j n y
z n a j d u j e wyraźne o d b i c i e w pieśniach śpiewanych w T u s z e t i i podczas
Giorgoba,
zawierających n i e k i e d y szczegółowy opis rytuału tej uroczystości.
W przeszłości p o g r a n i c z n e r e j o n y G r u z j i — T u s z e t i a , P s z a w - C h e w s u r e t i a , C h e w i ,
były n i e j a k o tarczą chroniącą k r a j p r z e d ciągłymi n a j a z d a m i niechrześcijańskich
p l e m i o n północnokaukaskich. Zachowały o n e aż do początków X I X w i e k u d a l e k o
idącą autonomię wewnętrzną, a p o m o c w o j s k o w a , w y s o k o zresztą c e n i o n a p r z e z
w ł a d c ó w G r u z j i , b y ł a p r a k t y c z n i e j e d y n y m i c h obowiązkiem w o b e c państwa. D l a
P s z a w a , C h e w s u r a c z y T u s z y n a udział w w y p r a w i e w o j e n n e j był m o r a l n y m obo­
wiązkiem, a śmierć n a p l a c u b o j u — z a s z c z y t e m . W e w z o r c u o s o b o w y m gruzińskie­
go górala wybijały się n a czoło t a k i e c e c h y , j a k o d w a g a , wierność d a n e m u słowu,
poczucie h o n o r u i godności osobistej. T e r y c e r s k i e ideały, t a k b l i s k i e k o d e k s o w i
r y c e r s k i e m u średniowiecznej E u r o p y , znajdowały swój w y r a z n i e t y l k o w pieśniach
b o h a t e r s k i c h i u t w o r a c h o treści h i s t o r y c z n e j (por. rozdziały X I i X I I I , K . S i c h a ­
r u l i d z e ) , l e c z n a w e t w obrzędowości w e s e l n e j . W C h e w i np. podniosły, wielogłosowy
h y m n Dżwwruti („krzyżowy") śpiewano j e d y n i e p o d c z a s w o j n y , p r z y w y n o s z e n i u ze
świątyni sztandarów b o j o w y c h o r a z w c z a s i e obrzędów w e s e l n y c h .
D o n a j b a r d z i e j r o z p o w s z e c h n i o n y c h gatunków w l i t e r a t u r z e l u d o w e j , n i e t y l k o
zresztą gruzińskiej, należą przysłowia, z a g a d k i i b a j k i . W społeczeństwach chłop­
s k i c h utrzymujących i przekazujących s w ą kulturę p r z e d e w s z y s t k i m n a p o d s t a w i e
t r a n s m i s j i ustnej istnieją s w o i s t e narzędzia pomagające zabezpieczać w sposób w i e r ­
n i e j s z y i t r w a l s z y niż zwykłe p o u c z e n i a i p o k a z y działania, u t r z y m y w a n i e potrzebnej
w i e d z y o świecie i życiu. T a k i m i narzędziami są zwięzłe, często r y m o w a n e s f o r m u ­
łowania zawierające
nagromadzone . przez pokolenia
doświadczenia
praktyczne
i w s k a z a n i a r e l i g i j n o - m o r a l n e . Większość t y c h sformułowań należy do kategorii
przysłów. W bajce, t r a k t o w a n e j j a k o narzędzie t r a n s m i s j i społecznej, n a czoło w y ­
suwają się w s k a z a n i a o c h a r a k t e r z e m o r a l n y m . W przysłowiach i b a j k a c h w n a j ­
większym bodajże s t o p n i u z n a j d u j e m y o d b i c i e elementów c h a r a k t e r y s t y c z n e g o d l a
każdego społeczeństwa s y s t e m u wartości. T a k np. w b a j k a c h gruzińskich do n a j ­
częstszych m o t y w ó w p r z e w o d n i c h należą p o s z u k i w a n i a u k o c h a n e j , z a g i n i o n e j l u b
p o r w a n e j p r z e z złego deivu, b o h a t e r s t w o i ofiarność w n i e s i e n i u p o m o c y osobie,
z którą łączy b o h a t e r a b a j k i p o b r a t y m s t w o . N i e jest p r z y p a d k i e m , że w z a s a d z i e n a
t y c h d w u m o t y w a c h o p i e r a się największe arcydzieło l i t e r a t u r y gruzińskiej — Witeź
w tygrysiej
skórze Szoty R u s t a w e l e g o . W gruzińskich b a j k a c h szczególnym p o ­
ważaniem i s z a c u n k i e m otoczeni są z a w s z e rodzice, p r z e d e w s z y s t k i m zaś m a t k a .
W s p o m i n a n i e m a t k i , z w r a c a n i e się do n i e j w myślach, często o c a l a b o h a t e r o w i życie.
Częstym m o t y w e m w b a j k a c h i t e m a t e m l i c z n y c h przysłów j e s t gościnność.
3

Dokładne o m a w i a n i e treści całego o p r a c o w a n i a n i e j e s t c e l e m n i n i e j s z e j r e ­
cenzji. J e d y n i e d l a przykładu omówiłem n i e c o szerzej niektóre g a t u n k i l i t e r a t u r y
ustnej, w których s p e c y f i k a gruzińskiej k u l t u r y l u d o w e j znalazła najwyraźniejsze
odbicie. Przykładów t a k i c h gatunków można b y dać zresztą więcej, należą do riich
p r z e d e w s z y s t k i m epos i m i t . Rozdział I X , poświęcony m i t o m ( E . W i r s a l a d z e ) z a ­
w i e r a m . i n . nieco wiadomości o przedchrześcijańskich w i e r z e n i a c h p l e m i o n g r u -

S z o t a R u s t a w e l i , Witeź w tygrysiej
skórze, przekł. I . S k i r y c k i e g o , W a r ­
s z a w a 1961 (podstawę przekładu stanowiło r o s y j s k i e w y d a n i e d l a młodzieży); n i e ­
pełny j e s t także n o w s z y przekład J . Zagórskiego p t : Wiciądz w tygrysiej
skórze,
K r a k ó w 1966. I s t n i e j e również ХГХ -wieezne tłumaczenie K . Łapczyńskiego, p t :
Skóra tygrysia, „Biblioteka W a r s z a w s k a " , 1863.
3

�221

RECENZJE I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

żińskich i współczesnym (a właściwie X I X - w i e c z n y m ) s y s t e m i e r e l i g i j n y m gruziń­
s k i c h górali. Wiadomości te, t y m bardziej cenne, że większość d o t y c h c z a s o w y c h ,
n i e z b y t zresztą l i c z n y c h opracowań n a t e n t e m a t w y d a n a została w języku gruziń­
s k i m , p o w i n n y zostać w w y d a n i u r o s y j s k i m rozszerzone. P o d o b n e u w a g i narzucają
się również w s t o s u n k u do rozdziału poświęconego h i s t o r i i badań f o l k l o r y s t y c z ­
n y c h (M. C z i k o w a n i ) . Biorąc pod uwagę b r a k w języku r o s y j s k i m (a o i l e m i
w i a d o m o również i w gruzińskim) większych opracowań dotyczących h i s t o r i i e t n o ­
grafii i f o l k l o r y s t y k i w p r z e d r e w o l u c y j n e j
G r u z j i , rozdział t e n mógłby być s z c z e ­
gólnie c e n n y . Jednakże z a w a r t y w n i m materiał p r z e d s t a w i o n y został w sposób
dosyć s c h e m a t y c z n y . A u t o r o m a w i a k o l e j n o s y l w e t k i poszczególnych folklorystów
i z b i e r a c z y f o l k l o r u bez szerszego u k a z a n i a w a r u n k ó w i p r z y c z y n , które legły u p o d ­
łoża r o z w o j u zainteresowań l u d o z n a w c z y c h w G r u z j i I połowy X I X w i e k u .
Przekłady gruzińskiej l i t e r a t u r y l u d o w e j n a język p o l s k i są b a r d z o n i e l i c z n e . N a
p i e r w s z y m m i e j s c u należy wymienić t o m i k zawierający oprócz f o l k l o r u ormiań­
skiego w y b ó r .gruzińskich przysłów, b a j e k i zagadek przełożonych z oryginału p r z e z
j e d y n e g o bodajże polskiego k a r t w e l o l o g a , doe. J a n a B r a u n a . Kilkanaście utworów
reprezentujących różne g a t u n k i gruzińskiej poezji l u d o w e j , tłumaczonych z języka
rosyjskiego, z a w i e r a w y d a n a p r z e d k i l k u n a s t u l a t y Antologia
poezji
gruzińskiej .
Przekładem z języka r o s y j s k i e g o j e s t również zbiór baśni o p a r t y c h w części n a
wątkach gruzińskiej l i t e r a t u r y l u d o w e j pt. O mądrości rzeczy zmyślonych, S u l c h a n - S a b y Orbelianiego, znanego gruzińskiego p i s a r z a i działacza politycznego z przełomu
X V I I i X V I I I w i e k u . P o j e d y n c z e b a j k i gruzińskie w y d a w a n e też były w różnych
Z b i o r a c h b a j e k narodów Związku R a d z i e c k i e g o .
4

5

6

Andrzej

Woźniak

Pod Araratem
i Kazbekiem.
Przysłowia,
bajki, zagadki,
w y b r a l i i przełożyli
z oryginałów ormiańskich i gruzińskich K . R o s z k o , J . B r a u n , W a r s z a w a 1962.
Antologia
poezji gruzińskiej, pod r e d . L . L e w i n a , W a r s z a w a 1961,. Już po n a ­
p i s a n i u n i n i e j s z e j r e c e n z j i w y d a n a została p r z e z P I W p o d r e d . L . L e w i n a , w w y ­
borze gruzińskiego poety M i c h y K w l i w i d z e antologia p t : D a w n a poezja
gruzińska
( W a r s z a w a 1974), zawierająca m . i n . p o n a d 30 pieśni l u d o w y c h .
S. Orbeliani,
O mądrości rzeczy zmyślonych, przeł. T . M o n g i r d , W a r s z a ­
w a 1954.
4

5

6

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10851" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10829">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9da07b272ea67384da097a72094d1e6d.pdf</src>
        <authentication>1f8d384efe5ca2e7f7acda8370b17065</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129405">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1071</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129406">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129407">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:984</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129408">
                <text>Recenzje i artykuły recenzyjne / ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129409">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.1, s.307-317</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129410">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129411">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129412">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129413">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129414">
                <text>R E C E N Z J E

I

A R T Y K U Ł Y

R E C E N Z Y J N E

„Etnografia Polska", t . X X V I , z. 1
P L I S S N 0071-1881

BARBARA OLSZEWSKA-DYONIZIAK
KULTUROWY KONTEKST
S. C. Varma, The Bhil

Kills,

ZBRODNI

D e l h i 1978, K u n j Publishing House, ss. 386

S. C. V a r m a jako główny sekretarz P r o w i n c j i Madhya Pradesh,
dawnej
Centralnej P r o w i n c j i I n d i i , w której skupia się największa liczba plemion p i e r ­
w o t n y c h zamieszkujących t e n k r a j , miał okazję z pozycji administratora za­
poznać się z życiem tubylców.
Książka jego dotyczy p r o b l e m a t y k i zabójstw, jakie współcześnie występują
na t e r y t o r i u m plemienia Bhilów w Madhya Pradesh, największym stanie w Re­
publice I n d i i . B h i l o w i e stanowią drugą co do wielkości grupę plemienną I n d i i ;
t y l k o Gondowie przewyższają i c h liczebnością. Są plemieniem b a r w n y m , dziel­
n y m i odważnym, wyróżniającym się k u l t u r o w o i antropologicznie na t l e i n n y c h
g r u p plemiennych I n d i i .
W trzech okręgach składających się na teren Bhilów przeciętnie zdarza się
273 zabójstw rocznie, co oznacza, że co 32 godziny jeden człowiek t r a c i życie.
„Bhilowie zabijają się bez drgnienia p o w i e k i , nie można i c h jednak określić jako
l u d z i dzikich i nieludzkich. Nie mordują z pobudek k r y m i n a l n y c h , lecz z za­
zdrości, pasji, szybkich, gwałtownych i niekontrolowanych reakcji, czy też w obro­
nie własnego honoru i godności" — te słowa zaczerpnięte ze wstępu w p r o w a ­
dzają nas ogólnie w atmosferę książki, nie dotykając jednak istoty problemu,
który autor stara się w t o k u swoich dalszych wywodów wyjaśnić. Książka za­
wierająca również szczegółowy, etnograficzny obraz k u l t u r y Bhilów stanowi b a r ­
dzo szczegółowe s t u d i u m z zakresu pierwotnego prawa. Daje drobiazgowy opis
motywów, przebiegu i sposoby rozstrzygnięcia sprawy 100 zabójstw, jakie w l a ­
tach 1971-1975 zdarzyły się wśród Bhilów. Zabójstwa te opisane są szczegółowo
w kontekście całej społecznej sytuacji, w j a k i e j nastąpiły, przez co autor starał
się wykazać, że nie są one po prostu przejawem bezmyślnego okrucieństwa, ale
osadzone są mocno w realiach społecznego, kulturowego i
magiczno-religijnego
życia tubylców. Jest sprawą niezmiernie interesującą prześledzenie przyczyn, d l a
których zabójstwa w t a k dużej skali utrzymują się po dziś dzień wśród Bhilów.
Książkę swą dedykuje autor p i e r w o t n y m plemionom świata, l u d o m , które
wciąż jeszcze kultywują wartości dawno już zarzucone przez tzw. społeczeństwa
cywilizowane.
Problematyka pierwotnego prawa jest niewątpliwie j e d n y m z n a j t r u d n i e j ­
szych działów antropologii społecznej. Zdawał sobie z tego sprawę Bronisław
M a l i n o w s k i , który — b y ukazać mechanizm funkcjonowania prawa w społeczeń­
stwach plemiennych — zmuszony był zburzyć dotychczasowe koncepcje na t e n
temat i zaproponować nowe socjologiczne podejście do zagadnienia. Błędy przedfunkcjonalnych t e o r i i wynikały w przeważającej mierze z f a k t u , że d a w n i etno-

�308

RECENZJE

grafowie koncentrowali swe wysiłki badawcze głównie na w y k r y w a n i u widocz­
n y c h przejawów łamania reguł oraz sankcji t y p u negatywnego zbliżonych do
naszego p r a w a karnego, których częsty b r a k prowadził do wysuwania jałowych
z poznawczego p u n k t u widzenia koncepcji o bezładzie i wszechogarniającej anar­
chii, w j a k i e j pogrążone są te społeczeństwa, czy też odwrotnie — o bezmyślnym
posłuszeństwie wobec t r a d y c y j n y c h reguł, jakie m a je cechować.
S. C. V a r m a pisze (str. 77): „Istnieje wiele poglądów na postawy plemion
p i e r w o t n y c h wobec zbrodni. Niektóre z nich głoszą, że plemiona te są »okrutne«
i »barbarzyńskie«, że nie tolerują żadnych l u d z i z zewnątrz, że nawet między
sobą walczą nieustannie. O niektórych plemionach mówi się, że są łowcami głów
i sądzi się, że nie robią nic innego, j a k t y l k o szukają okazji, aby dodać jeszcze
jedno t r o f e u m do naszyjnika z czaszek, j a k i posiadają. P r y m i t y w i z m kojarzy się
w i e l u ludziom z absurdalnymi, o k r u t n y m i i ekscentrycznymi p r a k t y k a m i , z d z i ­
wacznymi przesądami, z niczym nie skrępowaną swobodą seksualną, polowaniem
na głowy, kanibalizmem i t p . Wszystko to m a być przejawem niższości dzikiego,
którego umieszcza
się gdzieś pomiędzy istotą zwierzęcą a ludzką, t r a k t u j e
z drwiną, litością l u b jako obiekt muzealny".
Abstrahując od t a k i c h poglądów można niewątpliwie powiedzieć, że postawy
plemion wobec zbrodni różnią się w zależności od plemienia i miejsca, że nawet
w obrębie t e j samej społeczności plemiennej każda rodzina — co więcej —
każda jednostka ma na ten temat inne wyobrażenia. Chcąc jednak przedstawić
kompleksowo złożoną problematykę pierwotnego prawa, autor dokonuje swej ana­
lizy w m a k r o - a nie m i k r o s k a l i , t z n . w odniesieniu do całych społeczności p l e ­
miennych czy n a w e t całych okręgów. Jest to również niezbyt szczęśliwe z p r a k ­
tycznego p u n k t u widzenia podejście władz rządowych, które regulowały dawniej
spory i sprawy k r y m i n a l n e bez uwzględnienia całego złożonego i zróżnicowanego
podłoża społecznego i kontekstu sytuacyjnego.
Koncepcja zbrodni i k a r y , prawa i sprawiedliwości, i cały mechanizm j e j
egzekwowania, jednym słowem cały system pierwotnego prawa wyłaniają się
z różnorodnych doświadczeń: prób i błędów w przystosowaniu do wymogów
etosu kulturowego danego ludu. A b y odkryć istnienie pierwotnego prawa, n a ­
leży rozpocząć analizę od badania t a k i c h zjawisk społecznych, j a k rodzina, mał­
żeństwo, rytuał i wierzenie, instytucje gospodarcze i prawne, słowem zaczynać
należy od badania wszelkich zinstytucjonalizowanych f o r m ludzkiego zachowa­
nia. Takie było podejście pierwszych antropologów funkcjonalistów, przede wszy­
s t k i m Bronisława Malinowskiego. Stał on na stanowisku, że analiza socjolo­
giczna k o n k r e t n y c h stosunków społecznych w i n n a zawsze wyprzedzać podejście
ściśle prawnicze. Należy badać wszelkie siły i c z y n n i k i zapewniające k o n f o r m i z m
wobec obowiązujących reguł (a nie t y l k o te sankcje, które skierowane są prze­
c i w k o samym wykroczeniom). T y l k o w t e n sposób można doprowadzić do w y ­
krycia mechanizmu działania prawa w społeczeństwie p i e r w o t n y m (prawa r o z u ­
mianego szeroko jako system n o r m a t y w n y w ogóle, a nie t y l k o &gt;prawo karne).

I

Wszystkie społeczeństwa pierwotne mają wypracowany system nagród i k a r ,
który — j a k pisze autor — w w i e l u wypadkach okazuje się bardziej dynamiczny
i efektywny w porównaniu z naszym systemem p r a w n y m . Władza sądownicza
i wykonawcza nie jest na ogół ściśle ustalona. W większości wypadków głównym
sędzią jest naczelnik wioskowy, w w i e l u jednak sporach dotyczących spraw r e l i ­
gijnych, czarownictwa, złamania t a b u i t p . przejmuje przewodnictwo kapłan l u b
czarownik. W y r o k nie jest nigdy podejmowany większością głosów, lecz obowią­
zuje t a m zasada jednomyślnej decyzji. W y m i a r k a r y pozostaje zawsze w związku
z całą socjo-ekonomiczną sytuacją przestępcy. Pierwotne prawo nie uznaje róż­
nicy pomiędzy zbrodnią i szkodą, wszystkie złe czyny są w równym stopniu skie-

�RECENZJE

309

rowane przeciwko społeczności. Badanie systemu zbrodni i k a r y w społeczeń­
stwie p r y m i t y w n y m wskazuje, że jest ono zawsze związane z całym systemem
wartości przeważającym w danym społeczeństwie. W i e l u antropologów i socjo­
logów zwraca uwagę na nieadekwatność i nieodpowiedniość naszych p r a w do
sądzenia zbrodni w społeczeństwie plemiennym. Plemieńcy nie są na ogół żądni
k r w i z n a t u r y , natomiast o wiele łatwiej można u nich wywołać agresywne
i wojownicze reakcje, a i n t e l e k t u a l n y mechanizm przewidywania, osądu i samo­
k o n t r o l i działa na pewno m n i e j sprawnie i m n i e j silnie — łatwo wchłonięty
b y w a przez instynktowne, niekontrolowane impulsy. Czy w takiej sytuacji u p r a w ­
nione jest forsowanie w stosunku do t y c h ludów naszej idei zbrodni z premedy­
tacją? Wiadomo, że wiele tubylczych zabójstw nastręcza olbrzymie trudności
w śledztwie, ponieważ z p u n k t u widzenia n o r m i wartości uznawanych przez
plemieńców są one w pełni usprawiedliwione.
A u t o r udowadnia, że postulowanie bezprawia jako charakterystycznej cechy
społeczeństw p i e r w o t n y c h jest generalnie niesłuszne. Większość zachowań t u b y l ­
ców podporządkowana jest t r a d y c j i wyznaczającej porządek społeczny. Prawa
tubylcze dalekie są od sztywności, absolutności czy wyznaczenia boskiego. W y ­
znaczają je siły społeczne rozumiane jako racjonalne i konieczne, elastyczne
i zdolne do m o d y f i k a c j i . Prawa nie są t y l k o publiczną czy grupową sprawą,
uwzględniają również interes jednostkowy, i n d y w i d u a l n y . Można powiedzieć, że
postawy tubylców wobec przywilejów i obowiązków podobne są do naszych.
Stosunki społeczne na każdym szczeblu regulowane są przez określoną liczbę
zasad. Są to reguły określające sukcesję pozycji społecznej, władzy i godności,
dziedziczenia mienia, prawo do ziemi, do zajmowania określonego t e r y t o r i u m ,
do członkostwa w k l a n i e totemicznym. T e n system reguł oparty jest na m i t o ­
logii i wierzeniach magiczno-religijnych, przenikających wszelkie zwyczaje p l e ­
mienne. Strukturę społeczności wioskowej, pozycję naczelnika w wiosce czy
wodza w klanie, przywileje i obowiązki maga wioskowego — wszystko to u j m o ­
wać można jako niezależne systemy. Ponieważ p r y m i t y w n e prawo nie jest ściśle
określone, wyłania się problem, j a k t e n złożony kompleks systemów działa pod
naciskiem różnych okoliczności prowadzących do odejścia od t r a d y c j i , aiamania
tabu czy zaakceptowanych n o r m zachowania, j a k ono działa, gdy równowaga spo­
łeczna zostaje zachwiana?
P r z y j r z y j m y się bliżej sytuacjom, w których rodzą się przesłanki psycholo­
giczne do łamania obowiązujących reguł i norm? A u t o r w y m i e n i a i c h wiele.
U Bhilów, podobnie j a k w w i e l u i n n y c h plemionach, obowiązuje egzogamia k l a ­
nowa. Wszelkie próby flirtów czy związków pomiędzy chłopcem i dziewczyną,
należącymi do tego samego k l a n u , odczuwane są zawsze jako coś wysoce n i e ­
stosownego, jako zagrożenie dla solidarności klanowej. Wszyscy członkowie k l a n u
są „braćmi" i „siostrami" i wszelkie seksualne związki między n i m i uważane są
za niewłaściwe. W o p i n i i w i e l u tubylców jest t o wręcz niewybaczalna zbrodnia.
Oczywiście jednak zdarzają się wykroczenia przeciwko tej regule. Wywołują one
na ogół panikę, prowadzącą niejednokrotnie do tragicznych skutków — aż do
popełnienia samobójstwa włącznie.
Źródłem w i e l u zbrodni są czarownictwo i czary p r a k t y k o w a n e w obrębie
społeczności. Czarownik uważany jest najczęściej za osobę groźną i straszną
a potencjalna ofiara czasami sama, czasami wspomagana przez k r e w n y c h czy
nawet całą społeczność wioskową usiłuje często usunąć czarownika z życia
wioskowego. W badanym plemieniu zanotowano wiele t a k i c h przypadków. Cza­
r o w n i k ma rozliczne sposoby oddziaływania na swoją ofiarę .— może wystrzelić
jakąś szkodliwą substancję w jej k i e r u n k u , rzucić czary na jej pożywienie przez
wypowiedzenie określonych zaklęć czy przez uroczne spojrzenie. Może się wcielić

�310

RECENZJE

w drapieżne zwierzą i pożreć ofiarą, może działać za pośrednictwem bóstw i de­
monów. Obawa przed działaniem czarów zmusza człowieka do przeciwdziałania.
W pierwszym etapie jest to przeciwmagia, w y k o n y w a n a na specjalne zamówie­
nie przez -dobrego maga. Gdy jednak to nie skutkuje, ofiara zaczyna uciekać się
do ataków fizycznych na czarownika. Prowadzi to często do popełnienia przez
niego samobójstwa, które przez społeczność wioskową nie jest oceniane jako
rezultat zbrodni. Wręcz przeciwnie, w całej społeczności daje się odczuć odprę­
żenie i uczucie u l g i z powodu w y e l i m i n o w a n i a z i c h życia groźnej osoby.
W niektórych jednak społeczeństwach czarna magia działa jako swoisty
rodzaj sankcji p r a w n e j zapewniającej porządek społeczny, a czarownik otaczany
jest czcią. Czarownictwo jest z reguły uprawiane przez ludzi o nieprzeciętnej
inteligencji i osobowości, jest sztuką wymagającą opanowania złożonego systemu
reguł i p r a k t y k magicznych oraz spełniania szeregu i n n y c h t r u d n y c h warunków.
Czarownik często pomaga w o d k r y c i u przyczyn choroby zadanej przez innego
czarownika. Jest to więc instytucja, która ma również swoje pozytywy i może
przynosić korzyści.
Zwyczaj stosowania k r w i l u d z k i e j celem naprawienia, przyspieszenia czy
w ogóle powołania do życia pewnych zjawisk może być również źródłem w i e l u
zbrodni w społeczeństwie p i e r w o t n y m . W I n d i i p r z y p a d k i zabójstw na t y m tle
były raczej rzadkie, ale — co szczególnie zdumiewające — notowane były nawet
w ostatnich latach w naszym stuleciu. Ostatni t a k i przypadek zdarzył się
w Madhya Pradesh w 1975 r. Policja zauważyła w pobliżu jednej z wiosek, pły­
wające w rzece ciało bez głowy. Śledztwo wykazało, że było to morderstwo r y t u ­
alne dokonane przez jednego z tubylców na p r z y p a d k o w y m współplemieńcu ce­
lem zapewnienia męskiego potomstwa którejś z dwóch żon, j a k i e posiadał prze­
stępca. Morderca uciekał się uprzednio do różnych sposobów — m o d l i t w , p r a k ­
t y k magicznych i czarów, lecz gdy to nie pomogło, za namową przyjaciela
spróbował niezawodnego sposobu l u d z k i e j ofiary. Wybór był przypadkowy, m o r ­
derstwo dokonane zostało z zachowaniem pełnego rytuału. Obcięto ofierze gło­
wę, odprawiono n a d nią w domu skomplikowane p r a k t y k i magiczne, ciało w r z u ­
cono do rzeki. T a k i rodzaj ofiar w ludziach n i e należał do rzadkości w Madhya
Pradesh.
W i a r a w magiczną siłę ludzkiej k r w i jest powszechna na całym świecie od
dawien dawna. W Europie średniowiecznej k r e w ludzka była niezawodnym l e k a r ­
s t w e m na trąd (w bajkach G r i m m a trąd zostaje uleczony przez kąpiel w świeżej
k r w i n i e w i n n y c h dziewcząt).
K r e w ludzka uznawana jest również wśród w i e l u ludów p i e r w o t n y c h jako
szczególnie cenny składnik wzbogacający ziemię. Praktykowaną metodą jest w y ­
p r a w a do odległej w i o s k i i ranienie nożem l u b strzałą śpiącej kobiety. Broń tę
następnie, po powrocie do domu myje się w wodzie i wodą tą zmieszaną z krwią
polewa się ziemię przed siewem. Ofiary z k r w i l u d z k i e j , a nawet z ludzi składane
są bogini ziemi, aby zapewnić pomyślne żniwa i bogate plony.
Znany antropolog E. Westemarck pisze na ten temat: „Porównawcze badanie
p r a k t y k i ofiar w ludziach wykazuje, że składane są one często w okresie wojen,
przed walką i w czasie oblężenia. Służą też p o w s t r z y m a n i u grożącej epidemii,
zapobieżeniu klęsce głodowej czy klęsce posuchy. Mają na celu odwrócenie groź­
by powodzi, uchronienie od śmierci jakiejś ważnej osoby, głównie wodza czy
króla. Ze wszystkich t y c h faktów wysunąć można, j a k sądzę, u p r a w n i o n y w n i o ­
sek, że ofiary w ludziach stanowią w większości wypadków m e t o d ę z a b e z ­
pieczenia
ż y c i a l u d z k i e g o [!] o p a r t ą n a i d e i s u b s t y t u c j i . . . "
(s. 93).
We

wszystkich

społeczeństwach

plemiennych cudzołóstwo

uważane

jest

za

�RECENZJE

311

poważne wykroczenie. Istnieje t a m na ogół duża swoboda seksualna przed mał­
żeństwem, jednakże z chwilą, gdy dziewczyna wkroczy w związek małżeński,
obowiązuje ją już bezwzględna wierność mężowi. Istnieje bardzo silne wierzenie,
że cudzołóstwo przynosi hańbę rodzinie, ponieważ naraża ją na gniew i zemstę
boga klanowego i na opuszczenie przez duchy przodków. Niezależnie od tego
przekonania, plemieńcy są po prostu zazdrośni i posiadają wybujały tempera­
ment. Są gwałtownymi kochankami i zawsze starają się separować swoje żony
od osób, które mogłyby zwrócić i c h uwagę. Cudzołóstwo, dalej, zgodnie z t u b y l ­
czymi w i e r z e n i a m i może spowodować nagłą śmierć bydła czy innego i n w e n t a ­
rza. Osoba, która dopuściła się tego wykroczenia, może oślepnąć, może też n a ­
stąpić śmierć w rodzinie. Jeśli mąż udaje się na polowanie, a żona w t y m cza­
sie popełnia cudzołóstwo, spowoduje to skalanie ziemi i polowanie nie uda się.
Wierzy się, że osobę cudzołożącą spotka k a r a nadprzyrodzona. Jej wymierzenie
przypisuje się na ogół bogowi k l a n o w e m u i duchom przodków, które w takich
wypadkach opuszczają wioskę. Mogą one nawet przybrać postać zwierzęcia i za­
mordować ofiarę. Historie tego t y p u to w opiniach tubylców nie bajki, lecz część
ich życia — wierzą w n i e głęboko i boleśnie odczuwają. Nic więc dziwnego, że
zdradzony mąż wyposażony w t a k i oręż wierzeń i wartości oraz własne pasje
i namiętności często sam wymierza żonie sprawiedliwość i zabija ją. Najczęściej
ofiarą pada właśnie ona, a nie j e j kochanek.
We współczesnej c y w i l i z a c j i znaczna większość zabójstw dokonywana jest
z pobudek materialnych. Wśród tubylców natomiast m o t y w zysku materialnego
nie jest często spotykaną przyczyną zbrodni. Zabójstwa związane z własnością,
które i t u t a j się zdarzają, wynikają raczej ze sporów na temat p r a w i p r z y w i ­
lejów dotyczących podziału i użytkowania mienia w obrębie aktualnie gospoda­
rującej rodziny. Jeśli chodzi o morderstwa, to są one raczej rezultatem g n i e w u
i niezadowolenia wyrastającego na t y m t l e aniżeli samej rządzy zysku czy po­
siadania. W k i l k u wypadkach morderstwa były wyrazem samoobrony przed pró­
bą zagarnięcia przez kogoś ziemi czy też innej własności tubylca.
W t y m kontekście w a r t o jednak zaznaczyć, że B h i l o w i e utrzymują się głów­
nie z
p r y m i t y w n e g o r o l n i c t w a i zbieractwa płodów leśnych. Przewaga samo­
wystarczalnej gospodarki stanowi podłoże, na którego t l e wiele przestępstw staje
się bardziej zrozumiałych. Chodzi t u zwłaszcza o kradzież i grabieże. Przez długi
czas plemiona te były eksploatowane i ciemiężone przez rząd, który nakładał
liczne ograniczenia na i c h p r a w a do ziemi i p r o d u k c j i leśnej. Jest rzeczą n a t u ­
ralną, że w tej sytuacji wytworzyło się coś w rodzaju goryczy i cynizmu w całej
postawie tubylców wobec życia i społeczeństwa. W „chudych" miesiącach wiele
tubylczych r o d z i n zmuszonych jest żywić się korzeniami, b u l w a m i dzikich roślin,
owocami leśnymi, grzybami i wszelkimi rodzajami małych stworzeń i owadów.
Życie jest szczególnie ciężkie, zwłaszcza w początkach sezonu deszczowego, kiedy
zapasy zbóż są zupełnie wyczerpane, a las niewiele również może dostarczać
o tej porze r o k u . W tej sytuacji plemiona stają się szczególnie n o n k o n f o r m i styczne wobec p r a w a i zwyczaju. Człowiek, który gotów jest zrobić wszystko,
aby wyżywić żonę i dzieci, nie troszczy się o konsekwencje swoich działań.
Skrajne ubóstwo, nędza, choroby i całkowity b r a k j a k i c h k o l w i e k ułatwień, które
uczyniłyby życie bardziej znośnym — wszystkie te c z y n n i k i współdziałają
w znacznym umniejszeniu wartości ludzkiego życia.
Dalsze z l i s t y motywów zbrodni to urażona godność, zraniona duma czy
wreszcie zwykła irytacja. Należy zaznaczyć, że powody, wokół których w y r a ­
stają kłótnie wśród tubylców, wydają się n a m czasami groteskowo śmieszne.
Nigdy jednak nie możemy przykładać naszych standardów do wartości uznawa­
nych przez nich.

�312

RECENZJE

Na koniec wspomnieć należy o całej szeroko pojętej sferze stosunków r o ­
dzinnych, które w życiu tubylców odgrywają rolę bardzo ważną. Ludzie żyją
razem w grupach rodzinnych i krewniaczych, kontrolują się, wpływają na siebie
wzajemnie. Małżeństwo jest t u partnerstwem w rzeczywistym tego słowa zna­
czeniu, a nie t y l k o związkiem powołanym do płodzenia dzieci. Mąż i żona dzielą
wiele ważnych spraw życiowych, łączą i c h silne więzy emocjonalne. Ta szczę­
śliwa, zjednoczona rodzina zagrożona jest jednak przez k i l k a czynników. Jed­
n y m z nich, -o czym mówiliśmy już poprzednio, jest wejście pomiędzy małżon­
ków osoby trzeciej. I n n y m jest obecność w gospodarstwie młodszego brata męża,
który posiada szereg przywilejów w stosunku do żony swego starszego b r a t a .
Jeszcze i n n y m jest szeroko rozpowszechniony zwyczaj pozwalający zamężnej
dziewczynie na częste odwiedzanie domu swojej m a t k i . Dalszym są wciąż nie­
nasycone skłonności małżonka do eksperymentowania w dziedzinie życia domo­
wego i wikłania się w różne pozamałżeńskie układy. Wszystkie te c z y n n i k i s t w a ­
rzają sytuację, które mogą się istać przesłankami do popełnienia czynów prze­
stępczych. Udaremnione pragnienia seksualne, zazdrość związana z uczuciem
współmałżonki do swojej m a t k i , dalej głód i zmęczenie — wszystko to może
doprowadzić zirytowanego męża do czynów gwałtownych, aż do zabójstwa włącz­
nie. Powiedzmy, że wraca on po całodziennej, ciężkiej pracy w polu czy w lesie
głodny i zmęczony. Okazuje się, że żona n i e przygotowała m u posiłku. To samo
powtarza się następnego dnia rano. Gdy mąż indaguje żonę dlaczego nie podaje
m u posiłku, ona odpowiada, że nie m a nic do ugotowania i że jeśli chce, może
poszukać sobie innej żony. To doprowadza męża do f u r i i . Irytację jego potęguje
jeszcze płacz głodnych dzieci W końcu t r a c i nad sobą kontrolę i uderza żonę
siekierą, leżącą z w y k l e pod ręką. Zabija też dzieci. Zrozpaczony swoim postęp­
k i e m , rozgłasza sąsiadom o t y m co zrobił, poczem ucieka i wiesza się na po­
b l i s k i m drzewie. W y p a d k i takie notowane były w Madhya Pradesh.
Czasami żona z różnych powodów odmawia mężowi usług seksualnych. Jest
jednak zazdrosna o męża i gdy t e n zaczyna rozglądać się za inną kobietą, za­
czyna go śledzić. Gdy śledztwo potwierdza j e j przypuszczenia, często atakuje
swoją rywalkę fizycznie i może ją nawet zabić.
Jeśli jednak chodzi o poligamiczne układy, to napięcia i stressy wypływa­
jące z nich nie prowadzą jednak do tragedii t a k często, j a k należałoby tego
oczekiwać. Kłótnie między żonami zdarzają się często, mogą w końcu w y p r o ­
wadzić męża z równowagi — może on uciekać się w t a k i c h przypadkach do
rękoczynów, które wywołują z k o l e i chęć odwetu, ale na ogół rzadko prowadzi
to do tragedii.
Pomiędzy starszym b r a t e m i żoną jego młodszego brata istnieje absolutny
zakaz stosunków seksualnych, t u b y l c o m t r u d n o jest nawet wyobrazić sobie moż­
liwość złamania tej reguły. Natomiast młodszy brat posiada szereg daleko idą­
cych przywilejów w stosunku do żony swojego starszego b r a t a . Może z nią f l i r ­
tować, pozwalać sobie na niewinne żarty, może wreszcie zostać jej kochankiem.
Po śmierci j e j męża ma prawo pierwszeństwa do poślubienia j e j ; jeśli wyjdzie
ona za mąż za kogo innego, ma prawo żądać 'odszkodowania. Jest rzeczą n a t u ­
ralną, że wśród tubylców, gdzie bracia żyją razem, dzieląc wspólny dom i gos­
podarstwo, gdzie istnieje zazdrość i namiętne pragnienia seksualne, tradycja t a k a
prowadzić może niekiedy do poważnych kłopotów.
I n n y m bardzo częstym źródłem domowych napięć i starć jest zwyczaj po­
zwalający zamężnej dziewczynie na odwiedzanie domu swojej m a t k i . W i z y t y te
dla każdej tubylczej dziewczyny są źródłem w i e l k i e j radości i ekscytacji, sta­
nowią ważny składnik j e j życia. D o m rodzinny pozostaje zawsze w pamięci jako
miejsce, do którego chętnie się wraca, zapomina się o wszystkich trudnościach,

�RECENZJE

kłopotach i kłótniach, a pozostają t y l k o uczucia czułości i miłości w stosunku
do rodziców i miłe wspomnienia, które porównuje się z ciągłymi niesnaskami
w nowo założonym domu. Dziewczęta udając się do swojego domu rodzinnego
z okazji różnych uroczystości (narodziny dziecka, małżeństwo, pogrzeb) zostają,
t a m często czas dłuższy, pomagając w pracach polowych i domowych. Mąż t r a c i
na pewien czas ręce do pracy. Gdy w i z y t y stają się zbyt częste, zaczyna podej­
rzewać, że powodem i c h jest jakiś f l i r t , że jest po prostu zdradzany. Atmosfera
się zaostrza, gdy żona nie k r y j e s*wojego entuzjazmu w opowiadaniach o domu.
Może też odmówić p o w r o t u . Prowadzi to niekiedy do tragicznych wydarzeń z sa­
mobójstwem i zabójstwem włącznie.
Te i t y m podobne c z y n n i k i (warto t u wspomnieć jeszcze o alkoholizmie,,
zjawisku dość powszechnym wśród Bhilów, mającym również tragiczne następ­
stwa) stwarzają przesłanki sprzyjające wszelkiego rodzaju wykroczeniom prze­
c i w k o obowiązującym regułom. Jest t o zarazem ów plemienny kontekst zbrodni,
przedstawiony zresztą przez autora w sposób przekonujący i interesujący.
W dalszych p a r t i a c h książki S. C. V a r m a przechodzi do niezwykle drobiaz­
gowej analizy bezpośrednich motywów, przebiegu zbrodni oraz ukazania całego
szeregu zmiennych współdziałających w k o n k r e t n y c h przypadkach zabójstw do­
konanych w poszczególnych okręgach: w Madhya Pradesh, "w okręgu Jhabua,.
w okręgu Dhar. Są to w m o i m przekonaniu analizy niewiele już ciekawegownoszące z p u n k t u widzenia oświetlenia samej istoty problemu.
Weźmy dla przykładu jedną z tabel:
M o t y w y zabójstw
W 100 przypadkach, jakie zaistniały
w Madhya Pradesh
Motyw
Osobista wrogość
Nagła prowokacja
Spory o własność
Seks
Przesądy
Inne m o t y w y
Razem

Liczba zabójstw
32
28
15
8
1
16
100

Okazuje się, że 60V» zabójstw w y n i k a z osobistej nienawiści czy nagłej p r o ­
wokacji. Spory dotyczące własności są przyczyną zabójstw w lo°/o, seks jest
czynnikiem w 8"/o.
Stwierdzenie, że u podstaw 60°/» zabójstw leży nienawiść i nagła prowokacja,
nie jest żadnym wyjaśnieniem. Wiemy bowiem, chociażby z wyżej przytoczonych
wywodów, j a k i wpływ na zachowanie człowieka mają wartości uznawane przez
społeczeństwo, w którym żyje, wartości, które potrafią przecież znacznie ograni­
czyć l u b wzmocnić uczucia i zachowania wypływające z nienawiści, zazdrości i t p .
Dalsze tabele zamieszczone w książce ukazują n a m podział przestępców i ofiar
ze względu na płeć (zarówno napastnikami, j a k i ofiarami bywają nieporówna­
nie częściej mężczyźni niż kobiety — 148:2 i 86:14), mówią n a m o b r o n i n a j ­
częściej używanej przy zabójstwach (łuk i strzały), o w i e k u przestępców i ofiar
(największa liczba zabójców — 111 i ofiar — 6Й, mieści się w przedziale w i e k u
od 21-41 lat, t y l k o w 18 przypadkach w i e k zabójców przekraczał 41 lat, a w 21
przypadkach był niższy niż 21 lat). Dalsze analizy wykazują, że zbrodnie są
popełniane główna wieczorem i w nocy, że i c h nasilenie przypada na określone
miesiące w r o k u .

�314

R E C E N Z J E

Jakie jest stanowisko władz rządowych wobec w y k r y t y c h i zarejestrowanych
przypadków zabójstw? Orzeczeniem sądu rzadko bywa w y r o k śmierci. W p r a w ­
dzie zabójstwa te bywają czasami bardzo brutalne, jednakże nawet w t a k i c h
przypadkach rząd skazuje winowajcę na dożywotnie więzienie, uzasadniając to
często argumentem, że przestępca jest plemieńcem i jako t a k i nie jest w pełni
świadomy wszystkich i m p l i k a c j i swojego czynu. A r g u m e n t ten bywa w y s u w a n y
nawet w w y p a d k u rozmyślnego zabójstwa. Uważa się to często za postępowanie
niekorzystne z p u n k t u widzenia odstraszenia od przyszłych potencjalnych za­
bójstw.
Żadne szczególne piętno nie ciąży na zabójcy po jego powrocie do plemie­
nia. Jest przyjmowany do obozu znajdującego się poza granicami wioski. Przed
wkroczeniem do w s i odprawiona zostaje specjalna ceremonia, musi on też urzą­
dzić ucztę dla starszyzny plemiennej i k i l k u i n n y c h osób. Po wypełnieniu t y c h
powinności były przestępca zostaje ponownie włączony do społeczności i za­
czyna wieść normalne życie. Nie okazuje m u się żadnego lekceważenia, nie jest
narażony na żadne upokorzenia, nie ulega piętnu niższej pozycji społecznej.
Rzadko l u b też prawie wcale się zdarza, b y usiłował popełnić ponownie m o r d e r ­
stwo. B h i l o w i e nie są profesjonalnymi zabójcami.
W rozważaniach autora, choć zajął się on w swej pracy problemem p i e r ­
wotnej zbrodni i kary, przestępstwami, które w naszym prawodawstwie uważa
się za k r y m i n a l n e , przebija w i e l k a sympatia dla t y c h ludów, inteligentne w n i k ­
nięcie w cały k u l t u r o w y kontekst problemu, głębokie zrozumienie warunków,
w j a k i c h żyją ci ludzie, i — j a k sam pisze — „ich dziecięcej n a t u r y " . „Nie­
zależnie od tego, j a k i e aberacje wykazują Bhilowie, wynikają one nie z tchó­
rzostwa czy słabości charakteru, przeciwnie wiele z nich to symptomy w i g o r u ,
męstwa i pobudliwości. [...] I być może kiedyś w przejawach k u l t u r y t a k i c h
plemion zaczniemy dopatrywać się oznak twórczego geniuszu, pozytywnych i po­
stępowych i d e i " (s. 359).
Otrzymaliśmy więc nową, interesującą pozycję z dziedziny bardzo w a n t r o ­
pologii społecznej zaniedbanej, a mogącej przecież dostarczyć klucza do zrozu­
mienia w i e l u podstawowych problemów ludzkiej egzystencji.

J . Š T I K A , Lidová strava

na Valašsku, Ostrava 1980, ss. 170

Współczesne zainteresowania etnograficzne pożywieniem l u d o w y m na terenie
Czechosłowacji wiążą się przede wszystkim z t a k i m i nazwiskami, j a k M . Ludví­
kova, M . M a r k u s , J . Šťastná i R. Stoličná'. Ostatnio bibliografia ta została p o ­
szerzona o nazwisko J . S t i k i , które zwykliśmy łączyć z badaniami nad szałaśn i c t w e m i r o l n i c t w e m oraz Valašskim Muzeum v Přírodě w Rožnovie pod R a d ­
hostem, którego jest długoletnim dyrektorem. J . Štika, autor najnowszej mono­
g r a f i i pożywienia ludowego, stanowiącej po U ' wojnie światowej już trzecią
regionalną monografię z tego z a k r e s u , związany jest długoletnimi badaniami,
2

Zob.
m . i n . : M . L u d v í k o v a , Lidová strava na Brněnsku, „Časopis M o ­
ravského Muzea", R. 46: 1961, s. 83-126; M . M a r k u š , Súčasný stav badania
o 1'udovej stravě na Slovensku,
„Slovenský Národopis", R. 17: 1969, z. 4, s. 493548; J . Š ť a s t n á , Změny v tradiční lidové stravě a její stav v současnosti,
„Česky l i d " , R. 49: 1962, n r 1, s. 1-9; R. S t o l i č n á , Zemiakové jedlá v 1'udovej
stravě, „Slovenský Národopis", R. 26: 1978, n r 3, s. 471-480.
M a r k u š , op. cit.; M . Ú l e h l o v á - T i l s c h o v á ,
Česká strava lidová,
Praha 1945.
i

8

�315

RECENZJE

pracą i miejscem urodzenia z Wołoszczyzną Morawską, będącą przedmiotem
omawianej t u monografii. J . Štika jest również organizatorem k i l k u konferencji
poświęconych badaniom k u l t u r y ludowej w K a r p a t a c h . Z jego też i n i c j a t y w y
odbyła się w 1980 r. konferencja na temat pożywienia l u d o w e g o . Założeniem
j e j — było z jednej stron ukazanie t r a d y c y j n y c h p o t r a w ludowych, a z drugiej
możliwości wykorzystania i c h w wyżywieniu współczesnego społeczeństwa cze­
chosłowackiego. Dodać należy, że konferencji tej towarzyszył pokaz przyrządzania
tradycyjnych p o t r a w oraz racjonalnego i c h wykorzystania .
Doskonała
znajomość
Wołoszczyzny
Morawskiej, osobiste
zaangażowanie
i emocjonalny stosunek autora do ziemi rodzinnej dały b a r w n y obraz nie t y l k o
pożywienia regionalnego, ale i k u l t u r y ludowej mieszkańców tego regionu. Celem
bowiem autora było ukazanie zróżnicowanego i zmieniającego się pożywienia na
tle szerszych zjawisk k u l t u r o w y c h i stosunków społeczno-gospodarczych tej ziemi.
Dużą zasługą autora było wykorzystanie różnorodnych źródeł, nie t y l k o z l i t e r a ­
t u r y i badań terenowych, ale także archiwalnych, w t y m danych dotyczących
jadłospisów siedmiu wałaskich rodzin z l a t .1843-1845. Wiele materiału przyniosły
odpowiedzi na ankiety skierowane do gospodyń wiejskich, a także zorganizowane
dla n i c h spotkania towarzyskie wraz z biesiadami l u d o w y m i , w czasie których
padało wiele uwag na temat spoisobu przygotowania podawanych wówczas t r a ­
dycyjnych p o t r a w wałaskich, j a k i społecznych aspektów pożywienia. Wszystko
to oraz przejrzysty układ pracy — zarówno merytoryczny, j a k i graficzny •—
sprawiło, że otrzymaliśmy cenną monografię pożywienia ludowego jednego z cie­
kawszych regionów etnograficznych Czechosłowacji.
Wołoszczyzna Morawska zajmuje wschodnią część ziem czeskich, górzysty
t e r e n położony nad granicą słowacką. Najstarszymi osadnikami t y c h ziem był
l u d rolniczy narodowości czeskiej, który od X I I I do X V I w . zajął urodzajne
gleby położone w dolinach. W górzystej części regionu osiedlili się w X V I
i X V I I w . koloniści wołoscy, których k u l t u r a z l i c z n y m i wpływami rumuńskimi,
polskimi, ukraińskimi i słowackimi wycisnęła szczególne piętno na życiu i k u l ­
turze mieszkańców tego regionu, odróżniając je znacznie od pozostałych ziem
czeskich. Ukształtowanie terenu Wołoszczyzny Morawskiej przyczyniło się do
u t r z y m y w a n i a się przez długi czas zróżnicowania k u l t u r y pomiędzy nizinną
i górzystą częścią tego regionu. W pożywieniu różnice te przejawiały się między
i n n y m i w zestawie u p r a w i a n y c h zbóż, rodzajach p o t r a w i jadłospisach. W ciągu
X I X w. różnice te stopniowo malały. Pszenica zaczęła pojawiać się również
w górach, wypierając grykę i inne rodzaje zbóż. Również szałaśnictwo znalazło
się w regresie. Wzrosła natomiast znacznie hodowla trzody chlewnej. A u t o r
omawia różnice w pożywieniu nie t y l k o pomiędzy dwoma w s p o m n i a n y m i częś­
c i a m i Wołoszczyzny, ale także terenami sąsiednimi (zwłaszcza Hana i Słowacko).
Nieurodzajność gleby i nędza l u d u spowodowały opóźnienie się rozwoju gospo­
darczego i k u l t u r o w e g o tego regionu w stosunku do bogatych części M o r a w .
Z opóźnieniem przejmowano nowe rodzaje artykułów spożywczych i nowe recep­
t u r y . Stosunkowo późno doszło t a m do modernizacji paleniska. Temu ostatnie­
m u autor poświęcił wiele uwagi, wykorzystując cenne materiały z ankiet ze3

4

5

Były to m . i n . konferencje: „Agricultura carpatica" I i I I , zorganizowane
w 1973 i 1979 r.
„Konferenci o lidové stravě", 8-9 X 1980 г., Valašské Muzeum v Přirodě,
Rožnov pod Radhoštěm.
Warto t u przypomnieć, iż w 1968 r. w Polsce odbył się k o n k u r s na t r a d y ­
cyjne p o t r a w y ludowe regionu K a r p a t , którego i n i c j a t o r e m i organizatorem była
d y r e k t o r Muzeum i m . W. Orkana w Rabce, m g r M . Lechowska-Bujak. Myślą
przewodnią k o n k u r s u była chęć wykorzystania prezentowanych p o t r a w w m i e j ­
scowej gastronomii.
8

4

5

�316

RECENZJE

branych na ten temat przez Valašské Muzeum v Přírodě. Z o t w a r t y m p a l e n i ­
skiem, na którym przygotowywano pożywienie, wiązał się cały jadłospis i sposób
jedzenia potraw. Wraz ze zmianą .paleniska nastąpić mogły dopiero dalsze zmia­
n y w technice przyrządzania i sposobie spożywania potraw.
Praca podzielona jest na 4 rozdziały: 1. Osadnictwo i produkcja r o l n a ;
2. Rozwój ludowego pożywienia; 3. Przyrządzanie jedzenia; gotowanie, pieczenie,
spożycie; 4. Jadłospis codzienny i świąteczny. W kolejnych rozdziałach autor
omawia poszczególne p r o d u k t y żywnościowe, i c h przetwórstwo i wykorzystanie,
różnego rodzaju p o t r a w y i i c h miejsce w t r a d y c y j n y m i współczesnym jadło­
spisie, podział pracy między mężczyzną, kobietą i dziećmi, uroczystości rodzinne
i doroczne i t p . Zakres czasu objętego pracą przedstawia się jednolicie. Niekiedy
autor sięga wstecz nawet do X V I I I w., o ile pozwalają na t o posiadane przez
niego materiały. Dużo miejsca poświęcił autor ukazaniu t r u d u kobiety w i e j ­
skiej, spędzającej większość swego czasu w k u c h n i i gospodarstwie. Liczba
godzin poświęconych przez nią na przyrządzenie jedzenia wzrastała dodatkowo
jeszcze podczas pieczenia chleba, świniobicia, świąt dorocznych i rodzinnych.
Toteż w uznaniu i c h pracy autor zadedykował swą monografię „prostym wałas k i m gospodyniom, które t a k dzielnie i zwyczajnie znosiły swój ciężki los".
Praca licząca 170 stron posiada bibliografię, słownik wyrazów gwarowych,
indeks nazwisk i miejscowości, streszczenia obcojęzyczne (rosyjskie, polskie, n i e ­
mieckie i angielskie), liczne fotografie oraz wybór przepisów t r a d y c y j n y c h p o ­
t r a w wałaskich.
Zofia

Szromba-Rysowa

NÉPRAJZ, A Magyar múzeumok kiadványainak bibliográfiája,
1945-1974, oprać.
Zoltán Héthy, Ildikó Т. Horváth, László Ormosi, Budapest 1976, ss. 135
W 1971 r. ukazała się na Węgrzech B i b l i o g r a f i a Etnograficzna, opracowana
przez Istvána Sandora. W obejmującej 739 stronic pracy pomieszczono
przede
wszystkim d r u k i zwarte oraz artykuły drukowane na łamach czasopism i perio­
dyków, j a k i e ukazały się w latach 1955-1960. Abstrahując od f a k t u , iż pozycja
ta w c h w i l i obecnej jest już niewystarczająca, należy zwrócić uwagę n a to, że
poza polem penetracji bibliograficznej znalazła się duża grupa p u b l i k a c j i etno­
graficznych, pomieszczonych w miesięcznikach, k w a r t a l n i k a c h i rocznikach w y ­
dawanych staraniem węgierskich muzeów, przede wszystkim regionalnych. Lukę
tę właśnie postanowiono wypełnić Ministerstwo K u l t u r y , zlecając Muzeum i m .
Deriego w Debreczynie opracowanie b i b l i o g r a f i i zawartości węgierskich perio­
dyków muzealnych, w t y m materiałów etnograficznych.
Efektem k i l k u l e t n i e j
pracy współpracowników
Muzeum w
Debreczynie
(Z. Héthyego, I . Т. Horvátha i L. Ormosiego) była opublikowana w 1976 г.
bibliografia materiałów etnograficznych, jakie w latach 1945-1974 znalazły się
na łamach 44 czasopism i roczników muzealnych. Materiał bibliograficzny po­
dzielono na 34 działy: Bibliografie i leksykony, H i s t o r i a n a u k i , Badania etno­
graficzne, L u d y , Tereny i g r u p y narodowościowe, Etnogeneza, K o n t a k t y etniczne,
Atlasy i mapy, Zbieractwo, Rybołówstwo, Myślistwo i pszczelarstwo, Hodowla,
Rolnictwo, Odżywianie, Osadnictwo, Sztuka ludowa, K o m u n i k a c j a i transport,
Technologia ludowa, Handel, Społeczność, Przyrodoznawstwo,
Świat wierzeń,
Obyczaje, Prawo, Poezja ludowa, M u z y k a , Taniec, Zabawa i inscenizacja, Re­
cenzje książkowe. Całość, rozbita dodatkowo na podgrupy, obejmuje łącznie
1455 pozycji bibliograficznych. Pamiętając o niezwykle b u j n i e rozwijających się

�317

RECENZJE

o s t a t n i m i czasy badaniach komparatystycznych wydawca, Centralny Ośrodek
Konserwacji i Metodologii Muzealnej, zaopatrzył pozycje, tę we wstęp i schemat
k l a s y f i k a c j i materiału w językach: węgierskim, angielskim, f r a n c u s k i m , niemiec­
k i m i rosyjskim. Artykuły posiadające streszczenia w językach obcych .(przede
wszystkim w niemieckim) zaopatrzono dodatkowo w tytuły tłumaczone na te
języki. W aneksie znalazły się indeksy nazwisk autorów, muzeów, o zbiorach
których pojawiły się publikacje, oraz indeks nazw geograficznych.
Mając świadomość f a k t u , iż bibliografia jedynie wówczas może dobrze w y ­
pełniać swoją funkcję służebną wobec n a u k i , gdy systematycznie jest uzupeł­
niana o nowe publikacje, postanowiono zamieszczać materiały etnograficzne we
wspólnej b i b l i o g r a f i i zawartości węgierskich w y d a w n i c t w muzealnych, która —
będąc podsumowaniem rocznego dorobku naukowego pracowników muzealni­
ctwa — ukazuje się każdego r o k u we wrześniu, węgierskim Miesiącu Muzeów.
Ważkość i n i c j a t y w y węgierskiego M i n i s t e r s t w a K u l t u r y zdaje się u s p r a w i e d ­
liwiać fakt, iż przedstawiamy ją m i m o pewnego opóźnienia. W k r a j u naszym
w 1974 r. ukazała się Bibliografia
zawartości wydawnictw
muzeów w Polsce za
lata 1945-1972, opracowana przez M . Laskowską i B. Pawłowską-Wilde. Od tego
czasu, zamiast uzupełniania tej pracy, w 1978 r. otrzymaliśmy j e j drugie w y ­
danie. Jest natomiast sprawą oczywistą, że jedynie bibliografia stale uzupeł­
niana n o w y m i pozycjami prawidłowo może służyć r o z w o j o w i n a u k i . Koncepcja
b i b l i o g r a f i i węgierskiej zdaje się zbliżać k u ideałowi.
Leszek

Hensel

�Á

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6609" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6589">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/26b502529fe4598badab5e420e9af4fb.pdf</src>
        <authentication>b5a6e3994e4b9d5515897947375b8298</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78749">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1187</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78750">
                <text>1984</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78751">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1094</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78752">
                <text>Recenzje i artykuły recenzyjne / ETNOGRAFIA POLSKA 1984 t.28 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78753">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1984 t.28 z.2, s.269-292</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78754">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78755">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78756">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="78757">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="78758">
                <text>R E C E N Z J E

I

A R T Y K U Ł Y

R E C E N Z Y J N E

„Etnografia P o l s k a " , t. X X V I I I z. 2
P L I S S N 0071-1861

KRZYSZTOF

KU.ilAK

P R Z Y P O M N I A N Y ŚWIAT SRÓDZIEMIA. PRÓBA E T N O L O G I C Z N E G O
O D C Z Y T A N I A W Ł A D C Y PIERŚCIENI
J . R. R. T O L K I E N A
1

„ N i e każde złoto j a s n o błyszczy,
N i e każdy błądzi, k t o w ę d r u j e ,
N i e każdą siłę starość n i s z c z y ,
K o r z e n i w głębi lód n i e s k u j e ,
Z popiołów strzelą z n ó w o g n i s k a ,
A m r o k rozświetlą błyskawice,
Z ł a m a n y m i e c z swą m o c o d z y s k a ,
K r ó l tułacz w r ó c i n a stolicę".

Choć

T o l k i e n umieścił

t e n , choć t y l k o w
czytelnikom,

inny

swój

wiersz

jako

motto

n i e w i e l k i m s t o p n i u mówi o a k c j i

zawiera

bowiem

esencjonalny

opis

trylogii, w y d a j e

książki, b a r d z i e j

problematyki

tego

się, że

podobał
dzieła

się

i tak

b a r d z o potrzebną w m o m e n c i e u k a z y w a n i a się książki (przełom 1981 i 1982 r) d a w ­
kę o p t y m i z m u i w i a r y w v i c t o r i e wartości n a c z e l n y c h .
M i m o iż j e s t to już d r u g i e w y d a n i e

tego u t w o r u , zdecydowałem się je p r z e d ­

stawić, gdyż podobnie j a k p r z y p i e r w s z y m w y d a n i u i dość dużym ják n a nasze w a ­
runki

nakładzie

etnografa

(40 000 e g z e m p l a r z y ) ,

znów

okazało

książka t a jest szczególnie interesująca

todę a n a l i z y . Z a w a r t y
ewolucjonizmu,

się to niewystarczające.

Dla

bez względu n a stosowaną m e ­

w n i e j materiał s t a n o w i wystarczającą bazę d l a w y z n a w c ó w

p r z e d s t w i c i e l i szkoły k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n e j , f u n k c j o n a l i z m ,

struk­

t u r a l i z m u i k i l k u j e s z c z e i n n y c h „izmów".
Chciałbym
Nie

upieram

ograniczała

przedstawić
się, b y

inne

kilka

możliwości a n a l i z y etnologicznej

zaprezentowana

punkty

dzenie. T e m a t y k a książki

widzenia,

przeze

mnie

a powinna

próba

właściwie

pracy

spojrzenia
pobudzić

Tolkiena.

n a to dzieło
ich wypowie­

jest mitologiczna, baśniowa, chciałoby się powiedzieć n a ­

w e t o d w i e c z n a . J e s t o n a w t a k i m stopniu f i k c y j n a i odżegnująca się od w s z e l k i c h
k o n e k s j i ze współczesnością, że aż n a m a c a l n i e współczesna, a l u z y j n a i
prawie publicystyczna. Naturalnie
tują

różny jest odbiór Władcy Pierścieni;

momentami
jedni t r a k ­

ją j a k baśń d l a d z i e c i l u b dorosłych, i n n i j a k zbeletryzowaną mitologię, a są

i tacy, co patrzą n a to dzieło j a k n a t r a k t a t filozoficzny (w r ó w n y m s t o p n i u h i s t o ­
r y c z n y co f u t u r y s t y c z n y ) l u b j a k n a ujętą w

literackiej formie

rozprawę

socjolo­

giczną c z y kronikę historyczną. P o p r o s t u każdy znajdzie t u coś d l a siebie, n a t o m i a s t
niewątpliwą

zaletą

książki

jest j e j niezwykły

c z a r sprawiający,

że c z y t e l n i k jest

nie t y l k o odbiorcą opowieści T o l k i e n a , a l e i j e j współuczestnikiem, słowem p r z e n o s i
się w

świat jego baśni. T r z e b a powiedzieć, że nie jest to j e d y n a książka T o l k i e n a

wydana
1

Króla,

w P o l s c e . Wcześniej ukazał się Hobbit, r z e c z o t y l e ważna, choć klasą n i e

J . R . R.
Dwie

Tolkien,

Wieże),

Władca

Pierścieni

t. 1-3, W a r s z a w a 1981.

(trylogia — t o m y :

Wyprawa,

Powrót

�270

RECENZJE

I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

dorównująca t r y l o g i i , że jest to f a b u l a r n y
się o w y d a n i u

kolejnej

wstęp do n i e j . T r z e b a też dodać, że m ó w i

p r a c y T o l k i e n a Silmarilliona

— książki ułatwiającej

n i e h i s t o r i i i geografii Sródziemia ( k r a i n y , gdzie t o c z y się a k c j a Władcy

pozna­

Pierścieni),

a także p o s t a c i i rekiwzytów mających w p ł y w n a późniejszy kształt społeczny, p o ­
l i t y c z n y i dalszą historię tego t e r y t o r i u m .
Profesor
badacz

J . R . R . T o l k i e n (zm. 1973) z U n i w e r s y t e t u

najstarszej

dynawskiej

i islandzkiej)

manuskrypty
danych

na

opisywane

literatury angielskiej

zawierające
półkuli

trafił,

przez T o l k i e n a

j a k twierdzi

Teresa

k r o n i k i Sródziemia —

północnej.

Epoka

w

Oxfordzie,

i północnoeuropejskiej

Kieniewicz ,

skan­

n a nie

г

znane-

k r a i n y leżącej w e d ł u g w s z y s t k i c h

historyczna,

wydarzenia,

znakomity

(irlandzkiej,

w

której

miałyby

n i e jest i d e n t y f i k o w a l n a

toczyć

się

n a podstawie

za­

p r e z e n t o w a n e g o p r z e z niego materiału. Ó w t o n traktujący dzieło T o l k i e n a nie j a k o
pracę literacką, ale j a k o s p o p u l a r y z o w a n e
charakterystyczny

dla

wszystkich

(przetłumaczone?) dzieło h i s t o r y c z n e , j e s t

pasjonatów

tego

w w i e l u k r a j a c h z a c h o d u (nie mylić z z a c h o d e m
dobieństw jest w i e l e ) w księgarniach sprzedaje

autora.

powiedzieć,

że

się m a p y Sródziemia z różnych jego

epok, p l a n y k o l e j n y c h m a r s z r u t bohaterów, i l u s t r o w a n e
k a m i z różnych książek tego a u t o r a . P a k t e m

Dość

w ujęciu t o l k i e n o w s k i m , choć p o ­
kalendarze

ścienne ze s c e n ­

jest, że powstało stale

powiększające

się grono l u d z i , którzy (podobnie j a k Wańkowicz S i e n k i e w i c z e m ) z a f a s c y n o w a n i
egzegezą T o l k i e n a , s p r a w d z a n i e m
terminologii
dencji

znajomości t e k s t u , r o z u m i e n i e m

h i s t o r y c z n e j i geograficznej,

jest w y d a n a

przez

prof. T y l e r a

zastąpioną pomocą d l a b a d a c z y
T o l k i e n a j a k o źródło n a u k o w e ,

logii

bezwzględnej

sobie

pozwolić

Etnografowi

daje

tolkienowska"

to książka T y l e r a będzie n a u k o w y m

źródła n i e pozwalają

potraktowanie

tych ten­

będąca

8

samą

nie­
pracę

wkładem

„tol-

h i s t o r i i i k u l t u r y Sródziemia. Przyjmując,

(podobnie rzecz się

na

poważnym e f e k t e m

Sródziemia. Jeśli z a t e m p o t r a k t u j e m y

kienologów" w poważne t r a k t o w a n i e
dotychczas u j a w n i o n e

itd. Bardzo
„encyklopedia

przy

analizie n a zastosowanie

ma z wymiarem

opowieści

to możliwość w k r o c z e n i a

o

ze s w o i m

jako

warsztatem

mitu

że

chrono­

geograficznym)

Sródziemiu

są

jego p r z e b o g a t e j

możemy
c z y baśni.

analizy

(i z a t u ­

s z o w a n i a w t e n sposób wątpliwości co do o k a l e c z a n i a i n n y c h w a l o r ó w tego dzieła).
„Nieuważny

i spieszący

niestworzonych,
szego p o z n a n i a

się

fantastycznych

czytelnik
przygód

może

potraktować

czterech

hobbitów

t e j niezwykłej c y w i l i z a c j i . T y m j e d n a k ,

z i e m i a , prostota,

mądrość i poczucie

dzenie l u d z i i elfów, grube t o m y
trudności w

poznaniu

graficznych,

imion

humoru

dzieło

hobbitów, wielkość, u p a d e k

k r o n i k i stawiają

w n i e z n a n y c h językach. [...]

faktów

wymagania

historycznych,

Orientację

historie
z bliż­

których urzekł c z a r

całej p r a w d y . T e k s t b o w i e m najeżony

własnych,

jako

i zrezygnować

i nastręczają

wiele

jest masą n a z w

legend,

dodatkowo utrudnia

Sród­

i odro­

opowieści,

geo­

cytatów

wielość i m i o n i

nazw

używanych p r z e z różne l u d y Sródziemia n a określenie t y c h s a m y c h osób c z y m i e j s c .
Typowym

przykładem

jest

Gandalf

Szary,

czyli

Szary

Pielgrzym,

którego

elfy

zwą M i t h r a n d i r , K r a s n o l u d y - T h a r k u n , a który z a młodu nosił imię O l o r i n . Równiewiele

i m i o n nosił w ciągu życia A r a g o r n — E s t e l z a d z i e c i n n y c h l a t w

RievendelL

później D u n a d a n , w B r e e z n a n y j a k o Obieżyświat l u b Strażnik, w G o n d o r z e
ny

Kamieniem

Elfów

choć n i e z a w s z e ,
maczenie jednej

panował

jako

Król

E l e s s a r . Wielość n a z w

w y n i k i e m posługiwania się k i l k o m a językami, stanowią
W

języku

S z a r y c h Elfów

określenie

samo, co w e Wspólnej M o w i e — ludzie z W e s t e r n e s s e ,
Kieniewicz,

Zapomniany

świat

Dunedaini

nazwa­

przeważnie,

myśli, oddają t e n s a m sens i dlatego też autor k r o n i k i

się n i m i w y m i e n n i e .

* T.

jest

one t ł u ­
posługuje

znaczy

tyle-

t e n zaś z k o l e i t e r m i n j e s t

Sródziemia,

„Literatura n a Świecie",

n r 11: 1977, s. 321.
' J . E . A. T y l e r ,
Kieniewicz,

The Tolkien

op. cit., s. 321-326.

Companion,

London

1976; omówienie tej p r a c y :

�RECENZJE

tłumaczeniem

z

języka

Quenya

271

I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

(Elfów

Wysokiego

Rodu)

słowa

Numenorejczycy,

ludzie z Z a c h o d u " .
4

Tłumaczką

książki

Lewik. Wydaje

jest

Maria

się, że p o p r a w k i

Skibniewska,

wiersze

tłumaczył

Włodzimierz

w tłumaczeniu w i e r s z y w s t o s u n k u do

pierwszego

w y d a n i a n i e były najszczęśliwszym pomysłem.
Powieść Hobbit
byciu

pierścienia,

z a z n a j a m i a n a s z częścią bohaterów t r y l o g i i i o p o w i a d a o z d o ­
o

jego

dziwnych

nięwidzialność. Z Wyprawy
czuwający

właściwościach

dowiadujemy

n a d bezpieczeństwem

zapewniających

się j a k G a n d a l f

Sródziemia,

szukający

posiadaczowi

Szary, dobry

czarodziej

sygnałów rosnącej

w

tęgę Siły Zła i współpracujący z w s z e l k i m i i s t o t a m i dobrej w o l i o d k r y w a ,
ścień będący

w

posiadaniu

hobbita

Froda

jest J e d y n y m Pierścieniem,

wszystkimi

Pierścieniami Władzy. W s z y s t k i e

są

posiadaniu

już

w

Nieprzyjaciela.

n a r a z i e j e s z c z e szykującym
doru,

wszechwieczne

F r o d a stają się p r z e d m i o t a m i
wity

tryb

życia

małych,

szami z S h i r e ' u udaje

w

go

swym wschodnim

n a d światem.

poszukiwań

zapewniłoby

Kraj

hobbitów

rządzącym

tego

siłom

jednego,

ciemności,

królewstwie

Mor-

Shire

osoba

oraz

obu stron. Zakłóca to spokojny,

sympatycznych, jowialnych

niziłkami) istot a n t r o p o i d a l n y c h ,
odeń owłosionych. F r o d o

Zdobycie

się do w o j n y

panowanie

pozostałe, z wyjątkiem

hobbitów

z hobbickiego

praco­

(zwanych

inaczej

choć m n i e j s z y c h od człowieka i o w i e l e

rezygnuje

po­

że p i e r ­

sybarytyzmu i wraz

bardziej

z

towarzy­

się do k r a i n y elfów R i v e n d e l l , gdzie odbyła się W i e l k a

n a której postanowiono

zniszczyć k l e j n o t . Najświatlejsi

uczestnicy R a d y

w i e d z i e l i , że p o s i a d a n i e

i k o r z y s t a n i e z Pierścienia W ł a d z y z a t r u w a

Rada,

doskonale

duszę właści­

c i e l a złem i żądzą władzy, a więc próba w y k o r z y s t a n i a p r z e z n i c h Pierścienia p r z e ­
ciw Nieprzyjacielowi doprowadzi

do tego, że s a m i staną się do niego podobni.

następnych

wskazuje

wieka,

kart

naszej

trylogii

n a niebezpieczeństwo

społeczeństw, państw przez n a d m i a r

n i e l i c z e n i e się z o p i n i a m i i n n y c h w
Pierścienia. A b y dopomóc m u w
spośród w s z y s t k i c h p l e m i o n

władzy, b e z p r a w n e

jej sprawowaniu.

spełnieniu

misji

zamieszkujących

się w n i e j 4 h o b b i c i ( F r o d o , S a m , M e r r y

w

i Pippin), Aragorn

Powiernikiem

uczestników

t r z e c i e j erze

i wreszcie Boromir

—

s y n właldcy G o n d o r u ,

wyprawy

Sródziemie.

i Gandalf

Znaleźli

Szary, Legó­

l a s — s y n króla elfów i doskonały łucznik, G i m l i — k r a s n o l u d i w i r t u o z
topora

czło­

j e j zgarnięcie c z y

F r o d o zostaje

wybrano

Wiele

deprawacji

bojowego

p r z e d s t a w i c i e l Dużych L u d z i .

F r o d o i S a m m i m o w i e l u przeciwieństw docierają do s z c z e l i n Zagłady, a b y u n i c e s t ­
wić Pierścień. W t y m s a m y m czasie w o j s k a

Gondoru

i sprzymierzonego

h a n u odnoszą ostateczne zwycięstwo n a d władcą M o r d o r u ,
Hobbici

dokonują

cudów o d w a g i i w o s t a t n i c h m o m e n t a c h w y r y w a n i

śmierci. O s t a t n i a część książki o p o w i a d a ,

j a k drużyna

z nim Ro-

S a u r o n e m i jego armią.
są z r a m i o n

hobbitów w r a c a

do swego-

k r a j u , b y k u s w e m u przerażeniu i z d u m i e n i u zastać t a m ustrój a u t o r y t a r n y , z n i s z ­
c z o n y k r a j o b r a z , l u d z i żyjących bez n a d z i e i , biurokrację — słowem to w s z y s t k o , c o
s p r z e c z n e było z naturą i kulturą hobbitów. Następuje p o w s t a n i e ( r e w o l u c j a )
z a c z y n a wracać do d a w n e j

i Shire

doświadczonych

człon­

k ó w drużyny. Opowieść kończy się odejściem drużyny do k r a i n y elfów. N a

końcu

autor zamieszcza bardzo
ziemia,

genealogiom

świetności pod p r z e w o d n i c t w e m

starannie

opracowane

najważniejszych

n y m i l i n g w i s t y c z n y m . R o b i to z a p e w n e
filologicznych
wątpliwy.
i w

i historycznych, a wpływ

S a m Tolkien twierdzi,

dodatki

postaci, niektórym

poświęcone

historii Sród­

problemom

etnogenetycz-

równie poważnie, j a k i w s w y c h p r a c a c h
jego profesji

że zarówno

przy

jest w

doborze

tej literaturze
nazw

własnych,

nie­
jak

i n n y c h k w e s t i a c h czerpał z t r a d y c j i s t a r o a n g i e l s k i e j , j a k również z m o t y w ó w

gockich

4

i frankońskich.

Kieniewicz,

Wydaje

się być rzeczą

niewątpliwą,

op. cit., s. 323-324; f r a g m e n t

książki T y l e r a , ale równie

t e n odnosi

że i n s p i r o w a n y

się co p r a w d a

dobrze możemy użyć go do o m a w i a n i a

był

do

prac Tolkiena..

�Tabela I
MORDOR

SRODZIEMIE
„szlachetnej postawy", zazwyczaj jasno­

istoty antropoidalne,

włosi, zielono- lub blękitnoocy. Istoty

formowane. Szkaradni, często skośnoocy,

antropoidalne

monstrualni, o nieprzyjemnym zapachu.

o dużej frekwencji cech

lecz szalenie zde­

Twarze ciemne, nawet czarne. Bezduszne

z dominantą pozytywną

automaty

selekcjonowane

na dokładne

wykonywanie rozkazów, pozbawione j a ­
kichkolwiek skrupułów
etos rycerski w życiu i w wojnie. W naj­

przedmiotowe traktowanie innych nawet

gorszym razie zamknięci w sobie nie

swoich krajan.

szkodzą innym. Poczucie odpowiedzial­

sownie źli i okrutni. Opętani żądzą pięcia

Potrafią

ności za innych cechuje nie tylko po­

się po drabinie

szczególne jednostki, ale w miarę rozwoju

walni" — zatruci złem

być

władzy.

bezintere­

„Niereformo-

wydarzeń także całe społeczności
demokratyczne

[sic!], oświecone, mo­

dyktatura,

totalitaryzm.

Obywatel

mechanizmem

wości autorealizacji. Państwo jest akcep­

którego celem jest narzucenie tego sys-

towane przez ogół obywateli.

Władcy

aparatu

jest

narchie. Jednostka posiada liczne możli­

państwowego,

całemu Śródziemiu. Środkiem do tego

cieszą się szacunkiem, są wyrozumiali

jest ucisk i pozbawienie

i sprawiedliwi. Instytucje społeczne są

alnych plemion

wyrazem potrzeb społecznych i posza­

nych jego

nowania tradycji

urzędnicy są dyktatorami. Kontrolę nad
nimi

obywateli.

może

ich indywidu­

M o r d o m i poszczegól­
Władca

sprawować

tylko

i jego
wyższy

rangą. O stopniu akceptacji takiej władzy
trudno

w

ogóle mówić

wobec

własnowolnienia społeczeństwa.

ubez­
Trudno

mówić o społeczeństwie w ogóle. Społe­
czeństwo jest straszliwie shierarchizowane.
Aparat policyjny bardzo rozbudowany
zwyczajny, zarówno w skali doby jak

bezczas, czas wypłaszczony

i roku, oraz epok historycznych. Jest to

teraz w skali dnia i roku. Jest niewy­

—

wielkie

czas wymierny. Poszczególne jego jed­

mierny (można mierzyć go tylko, ze Sród­

nostki są łatwo

ziemia).

identyflkowalne

Orientacja

w porze

dnia czy

roku niemożliwa. Posiada jednak skie­
rowanie w przeszłość i przyszłość. W Mordorze

ważniejsze

jest

jednak

pojęcie

przyszłości
zachodni i południowy przynoszą świe­

wschodni

żość i otuchę, rozwiewają ciemne chmury

raża, odbiera nadzieję

— odurza, paraliżuje, prze­

unoszące się nad światem
duże różnice zarówno w krajobrazie na­

obszar zatruty, wyludniony,

turalnym, jak i kulturowym.

Krajobraz

Sielskie

łąki i pola. Jasne lasy. Przyjaźnie wyglą­

spopielony.

wulkaniczny, mroczny.

Bu­

dowle na ogół zrujnowane i opuszczone.

dające góry. W krajobrazie widać har­

Populacja Mordoru zamieszkuje

monijne współżycie człowieka (lub in­

tyczne miasta- puebla pełne machin za­

nych istot) i przyrody

truwających środowisko. Jest to
bra? „podobny do siebie",

gigan­
krajo-

monotonny

w swej szpetocie i smutku. Trudno w nim
znaleźć punkty

charakterystyczne, uła­

twiające orientację
biel, srebrny, zieleń, złoto słońca. Czerń

czerń, czerwień, żółty i wszelkie odcienie

używana jako kontur lub tło dla tym

ciemne i posępne

większego podkreślenia jasności barw

�RECENZJE

w

równym

stopniu

odnajdujemy

przez

273

I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

tradycją

celtycką, j a k i skandynawską.

chociażby w opozycji w s c h ó d — z a c h ó d

organizującej

5

Siad

pierwszej

geografię i h i s ­

torię Sródziemia, w p ł y w d r u g i e j w n a z w a c h t a k i c h istot, j a k troll, o r k , c z y w p e w ­
n y c h pomysłach f a b u l a r n y c h
konstrukcji

opowieści

i w genealogiach
ków

układ

pokrewnych

przypominającej

sagom i s l a n d z k i m , c z y w r e s z c i e w
zarówno

w

części

wydawniczy.

Tolkien wypiera

c z y c h wątkach odnaleźć możemy j e d n a k
Okrągłego

Stołu, Pieśni

się związków

książki

najazdów

pobrzmiewają

Tatarów,

wojen

tycznych i szpiegowskich
Sądzę, że b a r d z i e j

motywy

o Rolandzie,

Joanny d'Arc czy idei Zjednoczonej
kart

jak

i s u p l e m e n t a c h właśnie sagi i przyjęty p r z e z filologów i h i s t o r y ­
z jakąkolwiek

inną

dycją, negliżuje również w p ł y w ówczesnej rzeczywistości n a s w e dzieło. W
rzach

samej

wprowadzającej,

echa

o królu A r t u r z e i R y c e ­

o Robin

Hoodzie,

biografii

E u r o p y w okresie K a r o l a Wielkiego.

wędrówek

napoleońskich,
oraz

legend

opowieści
ludów,

wojny

tra­

pojedyn­

alpejskiego

krymskiej

rajdu

Z innych
Hannibala,

c z y epizodów

wynalazków t e c h n i c z n y c h I i I I w o j n y

batalis­

światowej.

uważny c z y t e l n i k mógłby p r z y n a j m n i e j podwoić listę t y c h s z c z e ­

gółowych motywów.
Zajmiemy

się t e r a z topografią

jest o n a z o r g a n i z o w a n a
najmniej

3 krainy,

wokół

Sródziemia. P o w i e d z i a n e

zostało poprzednio, że

osi wschód—zachód. Występują

d l a których

przeciwstawienie

istotny. G d y b y ś m y p r z e d s t a w i l i j e n a j e d n e j
Krotna Elfrfw

t u jednakże

wschód—zachód

przy­
walor

osi, wyglądałyby o n e następująco:

Srodziemie

N
(daleko na zachodzie,
za morzem I

posiada

Mordor
r-j
(wschód)

[•-]
(zwane również
zachodem)

H i s t o r y c z n i e S r o d z i e m i e podlegało e k s p a n s j o m zarówno z e w s c h o d u , j a k i z z a ­
c h o d u . Jednakże w I I I erze, w której toczy się a k c j a książki, k i e r u n e k „ W ę d r ó w k i
ludów"

może

Oczywiście

być t y l k o

Mordor

jeden:

przyciąga

Mordor-vSródziemie^-Daleki

również

terenów n a d g r a n i c z n y c h , a l e k i e r u n e k m i g r a c j i
strugą

w

porównaniu

opowiada
boju

z nawałnicą,

o odwróceniu

kierunku

Zachód,

istoty ze Sródziemia,

jaką

Sródziemie-&gt;-Mordor

przewiduje

zakładanej

przez

doktryna
Saurona

Nie m a tu jednak

zwycięskie n i e zajmują

ścisłego

odwrócenia

Saurona.

tzn. wojska
n a likwidacji

a r m i i p r z e c i w n i k a i z n i s z c z e n i u jego g r a n i c z n y c h f o r t y f k a c j i . Wejście
rantannie.

Skażenie

tej krainy

jest

* Por. np. J . G ą s s o w s k i ,
w

mitach iryjskich

ważnie

więc

zachodniego
zapewne

oceanu,

Celtów,

czyli

lub wysp

Atlantyku,

były

w

mniemaniu

z

kwa­

jakiemu

1978, s. 153: „raj

a n i n a niebie, l e c z

r,a z a c h o d n i m

oceanie

Iryjczyków,

[...]

prze­
Wyspy

lecz

także

i n n y c h mieszkańców c e l t y c k i e g o Z a c h o d u , z a m i e s z k a n e p r z e z bóstwa, d u ­

c h y zmarłych k r ó l ó w i bohaterów"; s. 154: „ w mitologii
wyspy

ze skażeniem,

Warszawa

n i e mieści się a n i w p o d z i e m i a c h ,

m a postać m i t y c z n e j w y s p y

do M o r d o r u

dopiero po długotrwałej

porównywalne

Mitologia

Książka
Do pod­

się n a obszarze

kierunków,

M o r d o r u , k r a i n y skażonej złem. Poprzestają

i k o l o n i z a c j a tego o b s z a r u będzie możliwa z a p e w n e

też k i l k a

jest niewielką

„migracji".

Sródziemia n i e dochodzi. B a t a l i s t y c z n i e r z e c z cała r o z g r y w a

przygranicznym.

z a morzem.

opanowuje

Zachodu,

których

nie zawsze

Celtów,

Warszawa

telnych

herosów)

c e l t y c k i e j o w e szczęśliwe

z a m i e s z k a n e p r z e z d u c h y zmarłych są c e l e m w y p r a w i podróży,
się w r a c a . "

P o r . też J . R o s e n - P r z e w o r s k a ,

Religie

1971, s. 137: „ M a g m e l l albo m a g m e l d ( k r a i n a bogów, nieśmier­
jest też „słodką

równiną",

„krainą

rozkoszy", wiecznie

zieloną,

pełną k w i a t ó w i łąk, gdzie w w i e c z n e j szczęśliwości bytują h e r o s i - ucztują, patrzą
na

tańczące

dziewczęta,

świata".
18 — E t n o g r a f i a P o l s k a t . 28/2

słuchają

pieśni.

M a g mell

leży

po zachodniej

stronie

�274

RECENZJE

podlega

każdy

posiadacz

I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

Pierścienia

Władzy.

Człowiek

usiłujący

zawładnąć t y m

t e r y t o r i u m stałby się więc z a t r u t y złem, t a k j a k istoty żyjące t a m nieco wcześniej.
Horyzontalia obydwu k r a i n —

Sródziemia i M o r d o r u

d l a l e p s z e j czytelności w tabelce I . N i e w y c z e r p u j e
liwości przeciwstawień, ale już te z a p r e z e n t o w a n e

— zostały

ona zapewne

przedstawione

w s z y s t k i c h moż­

w n i e j budzą u uważnego c z y ­

t e l n i k a bądź z n a w c y T o l k i e n a p e w n e wątpliwości.
Co

do

bardziej

zapowiadanych

widoczną

wokół której

wątpliwości,

niekonsekwencją

zorganizowane

wschód. T y m c z a s e m wśród

j a k i c h doświadczy

jest p o j a w i e n i e

są wartości M o r d o r u
wiatrów

czytelnik tabelki,

się w i a t r u

naj­

południowego.

Oś,

i Sródziemia, t o l i n i a zachód—

pozytywnych

o i d e n t y c z n y c h właściwościach,

co w i a t r z a c h o d n i , występuje w i a t r południowy. N i e j e s t to j e d n a k p r z y p a d e k czy
nieuwaga

autora.

Musimy

odwołać

się w

t y m miejscu

do

Sródziemia, h i s t o r i i , której n a s z a opowieść jest t y l k o kolejną
przedniej

erze o d p o w i e d n i k i e m

położone w
później w

północnej

Mordorze.

mierzone

Mordoru

siły tego państwa

t e r y t o r i a południowe

ze śródziemnym królewstwem N u m e n o r u .

Umbar
Zatem

historii

wersją. Otóż w

było czarnoksięskie królewstwo

części Sródziemia. C i e m n e
Natomiast

wcześniejszej

odrodziły

i Harad

były

l i n i a podziału

siłami

przypływa

n a odsiecz

n a zdobytych

południowy
w wymiar

zatem

nie tylko w

historię. Z

Angmar

królewstwu

Aragorn.

na piratach U m b a r u

wieje

czasu, w

ciwstawienie

swemu

—

jednej

Numenor),

o śmiałym r a j d z i e A r a g o r n a

okrętach

Armia

przebie­

rzeką

władcy
Przenosi

Wiatr
on nas

więc s t r o n y jest j e j p r z y p o m n i e n i e m

z drugiej

zaś j e j zapowiedzią

i odzyskaniu przez

Gondor

z po­

Gondoru

z południa.

p r z e s t r z e n i geograficznej.

się

sprzy­

gała wówczas n a osi północ—południe. P o n a d t o właśnie z południa p r z y b y w a
kaźnymi

po­

Angmaru

(prze­

(przepowiednia

u t r a c o n y c h obszarów p o ­

łudnia).
Opisanie
problemami

tego jednego,

jakże d r o b n e g o szczegółu p o z w a l a

z e t k n i e się b a d a c z

zrozumieć, z j a k i m i

Sródziemia. M a m więc nadzieję, że c z y t e l n i c y w y ­

baczą m i pominięcie w i e l u i n n y c h , n i e k i e d y b a r d z i e j i s t o t n y c h wątpliwości, których
wyjaśnianie

wymagałoby

ciągłego

porzucania

głównego

wątku

w t a k krótkim tekście ( j a k t e n artykuł) więcej z a m i e s z a n i a niż
K o l e j n y m paradoksem
związanego z M o r d o r e m ,

wydaje

i n n y m i słowy mówiąc p r z y p o m i n a

Sródziemia. Czerń występuje t a m

mediacyjnym
graniczne
bądź
w

przyłączenia

używają

cały czas p r z e d

rynsztunku bojowym

c z y ubiorze

Mamy
Mordor

to k r a j

mechanicznej

zła,

jest

z

dobrem,

ciemności,

—

po słabszej

sił zła. W r e s z c i e

jako

nie­

emblematem

są to

obszary

stronie

czerń

(np. A r a g o r n ,

dobra

stosowana
Frodo)

jest

charakteru.
o p o z y c y j n y m i światami, z których Sród-

jasnością,

kłamstwa

c y w i l i z a c j i podporządkowanej

tego świata są zarówno przedmioty,

barwach

niektórych p o s t a c i

t u z a t e m do c z y n i e n i a z d w o m a

utożsamiane

swych

pozostania

zwycięstwa

dystynkcją i c h podwójnego, m e d i a c y j n e g o
ziemie

czerń jest więc także

jej w

wyborem:

się do p e w n y c h

zastosowanej

Sródziemia, może być o d c z y t y w a n y

z nim. T a k traktowana

terytoriów, które

stojące

t y l k o i s t n i e n i e c z e r n i w ogóle;

o i s t n i e n i u zła. F a k t , iż dzięki t a k

są j a s n e k o l o r y

zgoda n a złó i w a l k a

wprowadziłoby

się być występowanie c z e r n i , k o l o r u t a k mocno

w zestawach b a r w n y c h

głównie j a k o k o n t u r l u b tło. T a k a czerń p o t w i e r d z a
czerni uwydatniane

i

wyjaśnienia.

prawdą,

szlachetnością,

i n i s k i c h instynktów,
idei zawładnięcia

natomiast

kraj

nieludzkiej

światem.

Produktem

j a k i ludzie, w r e s z c i e cała p r z y r o d a ,

Mordor

ze s w y m i k r z y w y m i s z a b l a m i p r o w a d z i wojnę totalną niszcząc, paląc i tnąc w s z y s t ­
k o n a s w e j drodze. Zachód żyje w d o s t a t k u i t y l k o n i e w i e l k a część jego mieszkań­
ców zdaje

sobie

sprawę ze wzrastającego

człowiek (lub i n n a istota) żyjący

zagrożenia

potęgą

wschodu.

bądź prześwietlonych lasów niechętnie myśli o możliwości u t r a t y s w e j
S k o r o myśl t a k a jest o d r z u c a n a , n i e powstają oczywiście żadne a k c j e
Rolę tę przejmują

Przeciętny

wśród s i e l s k i c h łąk, pól przynoszących

dostatek

stabilizacji.
prewencyjne.

n a siebie n i e l i c z n e , odcięte od r e s z t y Sródziemia s z c z e p y i osoby,

�RECENZJE

które t r a k t o w a n e

są potrosze

275

I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

j a k istoty z innego świata, niepotrzebnie

wprowadza­

jące niepokój w powszedność s p o k o j n y c h d n i . M o r d o r n a t o m i a s t p r z e d m i o t o w o
tuje zarówno własnego żołnierza, j a k i własne t e r y t o r i u m , n i e w a h a

trak­

się unicestwić

s w o i c h , gdy w y m a g a V go wyższa konieczność, c z y l i „dobro państwa i i d e i " .
nierze

Mordoru

potrafią

być

bezinteresownie

koniecznością pięcia się po d r a b i n i e
nia

Sródziemia.

wykonywanie
podjęcia

Fakt,

iż

pewnych

do M o r d o r u

lewstwie

Saurona

i

okrutni. Wszyscy

Żoł­

opętani

są

władzy, N a m i e s t n i k Z ł a dąży zaś do o p a n o w a ­

mieszkańcy

Wschodu

są

tresowani,

programowani

na

zadań s p r a w i a , że gubią się, gdy s y t u a c j a w y m a g a od n i c h

d e c y z j i — są więcej niż b e z d u s z n y m i

wejściu

źli

t r a c i poczucie

nie

jest

czasu

odczuwany

Pierścienia po p r z e k r o c z e n i u

granic

automatami.

O s o b a z zewnątrz po

i p r z e s t r z e n i . Zwłaszcza

przez

Mordoru

przybyszów

z

czas

zewnątrz.

„nie mógł zorientować

w

Kró-

Powiernik

się w

porze

d n i a ; przypuszczał, że jest noc, a l e n a w e t r a c h u n e k d n i mylił m u się t e r a z . W t y m
kraju

ciemności

gubiło

się d n i , t a k j a k g u b i ł się każdy, k t o t u t a j

d z i ł " *. C h a r a k t e r y s t y c z n e j e s t t u ostatnie

słowo T o l k i e n a —

nie

się", ,trafił",

użył

on wyrażenia

Mordoru

mieszczą

„dotarł",

się w e

słowem zawierają

w sobie

„przedarł

wspólnym

mianowniku

gdyż

„obłędu",

zabłą­

„zabłądził',, C e l o w o
wszystkie

„błędu",

wartości

„błądzenia",

antytetyczną inność w s t o s u n k u do wartości rządzących

światem Sródziemia niezależnie od tego, c z y będą one dotyczyły czasu, p r z e s t r z e n i ,
e t y k i , p o l i t y k i , c z y i n n y c h wymiarów.

Odczuwanie

czasu i dokonywanie

jego p o ­

m i a r u w sposób choćby n a t u r a l n y n i e jest więc n a t e r y t o r i u m M o r d o r u
podobnie j a k n i e sposób jest zorientować się dokładnie w jego topografii.

możliwe,
Zewnętrz-

ność M o r d o r u s t a r a się s a m a narzucić p r z y b y s z o m (czy r a c z e j „zabłąkanym"), w c h ł o ­
nąć i c h w

siebie,

doprowadzić do tego, b y s t a l i się p o d o b n i i n n y m

tego państwa. C z a s toczy się w e d l e przyjętych
w

mieszkańcom

poza

Mordorem,

Sródziemiu. D l a M o r d o r u czas n i e m a z n a c z e n i a , gdyż n i e o d c z u w a

się go t a m

i n i e poddaje

się on p o m i a r o m .

Napisałem w

m i a r n a obszarze
tabelce,

że może o n być

mierzony

z t e r e n u Sródziemia, a l e t y l k o dlatego, że do M o r d o r u „zabłądziło" dwóch hobbitów
(Sam
W

i F r o d o ) , przenosząc j a k b y

rzeczywistości więc p o m i a r

część wartości Sródziemia n a z a t r u t e

ów dotyczy

terytorium.

j e d y n i e c z a s u Sródziemia, który

dzięki

hobbitom „znalazł" się n a t e r y t o r i u m p r z e c i w n i k a . A z a t e m to S a m i F r o d o

wpro­

wadzają czas Sródziemia n a t e r e n M o r d o r u .
Gdyby
fiction,

science-

chcieć t a k j a k niektórzy potraktować tę powieść j a k o literaturę

obydwa

światy

musiałyby

być

odrębnymi

galaktykami.

Gwoli

ścisłości

należałoby powiedzieć, że n a o p i s y w a n y c h t e r e n a c h istnieją t r z y różne t y p y r z e c z y ­
wistości

społecznych.

przedstawicielami
Leśni L u d z i e

Pierwszą

są

choćby

c z y pająk

P r z e z w i e k i żyli w

tworzy

entowie

Szeloba.

świat
—

natury

czy raczej

Strażnicy D r z e w ,

Oni tworzyli

wzorzec

prenatury.

Jego

T o m Bombadil,

w

Dzicy

pierwowieku

przyrody.

i z o l a c j i , zdała od e m o c j i , bez konie||pości w y b o r u

dobra czy

zła. M i m o t e j r z e c b y można „neutralności" większość istot świata n a t u r y pod k o ­
niec I I I e r y bierze
tem

jest

rzeszą

Wojnie

o Pierścień po n a s z e j stronie. D r u g i m

rzeczywistość

kultury

tajemniczych

protoplastów

różnych

krasnoludy,
dor;

udział w

zachód —

l u d z i e , hobbici).

Wreszcie

i „humanistycznej"
rzemiosł,

sztuk

i

cywilizacji

wszystko

zwrócony i p r z e c i w k o

inne sprawia,

(elfy,

trzecią rzeczywistość społeczną t w o r z y

Mor­

że w y k r e o w a n y

boko

wszech­

z t y c h pragnień świat

społeczeństwom i p r z e c i w k o całej p r z y r o d z i e (trolle,

źli ludzie).
Główne

całą

umiejętności

k r a i n a zarówno a n t y k u l t u r y , j a k i a n t y n a t u r y . Dążność do z d o b y c i a

władzy p o n a d

świa­
z

jest

orkowie,

" •
wartości w

zanurzone

w

świecie

Sródziemia rozmieszczone

czasie (historii). O d p o w i a d a t e m u

czy e t n i c z n y c h . I choć oś S r o d z i e m i e — M o r d o r
Tolkien,

op. cit., t. 3, s. 219.

są h o r y z o n t a l n i e

s i a t k a powikłań

i głę­

społecznych

jest granicą światów o p r z e c i w n y c h

�276

RECENZJE

wartościach,

I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

n i e z n a c z y to, że n a t e r y t o r i u m

Sródziemia

skażone, o p a n o w a n e p r z e z zło. I znów, b y wyjaśnić

n i e występują

obszary

i c h położenie, należałoby o d ­

wołać się do h i s t o r i i , czego t y m r a z e m n i e zrobię n i e chcąc w p r o w a d z a n i a
niezbyt

i s t o t n y c h szczegółów.

rejony

skażone:

n a granicy

Gościńcu W s c h o d n i m ,
występującyh

Na

obszarze

Shire'u

kopalnie

epizodycznie.

Sródziemia

Stary

Morii

w

Jednakże

pojawiają

L a s i Kurhany,

Górach M g l i s t y c h

każde

z

nich

się

wielu,

następujące

Siedziby

Trolli

przy

i k i l k a innych miejsc

posiada

swój

antyteren,

na

którym mieszkają istoty walczące ze złem, co przez długi czas pozwalało zachować,
jeśli n i e przewagę, to swego r o d z a j u
lokalnym
Trolli

kontrolerem

byłyby

terenu

neutralizowane

równowagę

byłby

dla

przez

elfy

n a obszarze

Starego

Lasu

z Rivendell,

Sródziemia.

T o m Bobmadil,
natomiast

Takim

Siedziby

wpływom

istot

z M o r i i przeciwstawiałaby się działalność elfów z k r a i n y L o r i e n .
O Mordorze wiemy
punktów wewnątrz

bardzo

n i e w i e l e ; częściowo opisane są jego g r a n i c e i k i l k a

k r a j u . I t u również w

s t o s u n k u do h i s t o r y c z n i e

utrwalonych

s t r e f w p ł y w ó w w Sródziemiu m a się wrażenie, że M o r d o r p r z e d s t a w i a

obraz

cha­

osu, jest t e r y t o r i u m n i e z b a d a n y m .
Perspektywa

omawianych

przez

l i z o w a n a , co może d l a r o z w o j u
zrozumienia

rzeczywistości

n a s obszarów

jest jednakże

lekko

zwertyka-

a k c j i n i e mieć pierwszorzędnego z n a c z e n i a , a l e d l a

Sródziemia

warto

ją

opisać. P o d z i e l m y

przestrzeń

tej

k r a i n y n a pionowe strefy:
dalsze niebo

: domena Nazguli, Upiorów Pierścienia

[—]

niebo „nadziemne"

: teren Gwaihira i białych orłów — awiatycznych sprzy­

[+]

mierzeńców Sródziemia
: miejsce najintensywniejszego

Śródziemie [ + ] i [—]

nych
podziemie

Tej

: krasnoludy

[+]

„korzenie gór"

pewne odmiany orków, trolli i innej szkarady

[—]

przestrzennej

Sródziemia

ścierania się przeciwstaw­

światów

przez

zło

k o n s t r u k c j i wskazującej
odpowiada

pogląd

n a opanowanie

Tolkiena

pionów y c h

o przedwieczności

zła,

granic
którego

n i e d a się zlikwidować n a z a w s z e , t r z e b a z n i m walczyć s y s t e m a t y c z n i e , pamięta­
jąc, że gdy w a r u n k i będą m u sprzyjać niepostrzeżenie wzrośnie w potęgę, b y
bywać panowanie

n a d światem. M ó w i o t y m G a n d a l f

wskazując

zdo­

sens w a l k i r y c e ­

r z o m z a c h o d u i przestrzegając p r z e d przedwczesną radością: „inne złe siły mogą się
pojawić, bo S a u r o n też jest t y l k o sługą i wysłannikiem. A l e n i e do n a s należy p a ­
nowanie

nad wszystkimi falami

przepływającymi

p r z e z t e n świat; m y m a m y

za

z a d a n i e zrobić co w n a s z l i mocy, d l a t e j epoki, w której żyjemy, wytrzebić

chwas­

t y ze znanego

upraw,.

n a m pola, a b y przekazać następcom rolę czystą, gotową do

J a k a i m będzie sprzyjała pogoda, to już n i e n a s z a r z e c z i ma to n i e możemy mieć
wpływu" .
7

I s t n i e j e podobieństwo w
jednak
czas,

istniejąc.

Jest

odbiorze

tam krajobraz,

ale bez o d c z u w a l n y c h

jednostek

c z a s u i topografii
ale bez punktów
pomiaru,

Mordoru.

N i e istnieją one

c h a r a k t e r y s t y c z n y c h , jest

choć zdaje

się posiadać

pojęcia:

teraz, przyszłość i przeszłość.
ze

Sród-

z i e m i e m j e s t s w o i s t y m s t a n e m równowagi, o t y l e p i o n o w e s f e r y tego o b s z a r u

O

ile

zależność

pomiędzy

poszczególnymi

terytoriami

ogra­

niczone są p r z e z zło. Z i l u s t r u j e n a m to następujący

7

Tolkien,

op. cit., s. 196.

wykres:

związanymi

�RECENZJE

I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

И 1 „dalsze niebo"
„niebo nadziemne"
M
IV.-3 Sredziemie
podziemia
M
H « „korzenie -ger"

r -iDaleki
Zachód'
w

t

Mordor [-]

!

Istoty z krańców t e j osi, m i m o swego p r z y p i s a n i a do p e w n y c h obszarów, mogą
•uprawiać działalność n a obszarze

Sródziemia, t z n . że choć n p . „dalsze n i e b o "

jest

sferą osiąganą t y l k o przez Nazgule, to mogą one przemieszczać się n a niższe p o ­
ziomy.

Podobnie

jest

gór" do p o w i e r z c h n i

z podziemnymi

trollami,

Sródziemia. I d e n t y c z n e

z i o m y m ; c z y l i n p . D a l e k i Zachód to k r a j
pod

granicami

Mordoru.

Istoty

stref

które

mogą

dochodzić z „korzeni

możliwości istnieją

w wymiarze po­

elfów, a l e istoty te s p o t y k a n e są n a w e t

krańcowych

n i e mogą

jednak

docierać do

p r z e c i w n e g o krańca osiг np. p r z e d s t a w i c i e l M o r d o r u n i e może dotrzeć do Z a c h o d n i e j
K r a i n y Elfów. Z fabuły książki w y n i k a , że największe możliwości p r z e m i e s z c z a n i a
posiadają

istoty

ze Sródziemia,

Horyzontalność

i to zarówno

Sródziemia o g r a n i c z o n a

w

pionie,

jak i

jest n e g a t y w n y m

w

poziomie.

pierwiastkiem

czaso­

w y m , t z n . zło według opinii G a n d a l f a jest w i e c z n e zarówno w z n a c z e n i u przeszłości,
j a k i przyszłości. N i e można go całkowicie pokonać, można j e t y l k o — j a k b y p o ­
wiedział

lekarz

—

„zaleczyć".

O w o ograniczenie

Sródziemia

wyglądałoby"

zatem

następująco:

Czas

i
Daleki

[•] Zachdd

Mordor И

Oś c z a s u p r z e d s t a w i o n a została w formie drogi, której p r a w e ograniczenie ( o d ­
p o w i e d n i k i e m p r z e s t r z e n n y m jest t u s t r o n a w s c h o d n i a ) jest u j e m n e ; l e w a , z a c h o d ­
n i a krawędź jest zaś dodatnia. K r z y w a wewnątrz p o k a z u j e h i s t o r y c z n e możliwości
{ograniczenia) r o z w o j u Sródziemia. W e d ł u g słów G a n d a l f a oraz n a podstawie z n a n e j
n a m już h i s t o r i i Sródziemia można stwierdzić, że zło występuje j a k o j e d n a z moż­
liwości, d l a r e a l i z a c j i której k o n i e c z n e są p e w n e w a r u n k i . K o s m o g o n i a T o l k i e n a
j e s t z a t e m n a wskroś d u a l i s t y c z n a . Stąd zresztą bierze się popularność tej książki
o d c z y t y w a n e j j a k o opowieść o w a l c e D o b r a ze Złem. Zło występuje w dwóch p o s t a ­
c i a c h : zewnętrznej — j a k o k o n s t r u k t geograficzno-społeczny określony o b s z a r e m
i g r u p a m i istot, które m u się zaprzedały oraz wewnętrznej — j a k o s u b s t a n c j a p r z e ­
nikająca w głąb poszczególnych jednostek, z a pomocą drążących j e p a s j i i słabości.
O f i a r a m i zła wewnętrznego padają: G o l l u m (ex właściciel Pierścienia), F r o d o ( z r a ­
n i o n y s z t y l e t e m N a z g u l a , z a t r u t y żądłem S z e l o b y i stopniowo opętywany chorobą
w ł a d z y emitowaną przez Pierścień), S a r u m a n , Denethor, częściowo B o r o m i r . W s z e ­
l a k o t a k z n a k o m i c i e l i t e r a c k o s k o n s t r u o w a n e przykłady zła rozwijającego się w czło­
w i e k u wskazują n a m , że to jednakże n i e s a m człowiek jest p r o d u c e n t e m zła. Nieco
w b r e w t e m u , co p o w i e d z i a n e zostało poprzednio, człowiek ( n i e k i e d y i n n a istota)
s z a w a 1974, s. 34

�278

RECENZJE

może stworzyć

w

sobie

I ARTYKUŁY

RECENZYJNE

możliwość z a i s t n i e n i a , r o z w o j u

zła, może też go

uniknąć.

Zło jest k o n s t r u k t e m zewnętrznym w s t o s u n k u do człowieka i b y zaistnieć w jego
wnętrzu

wymaga

pośrednictwa

c z y to i n n y c h , z d e p r a w o w a n y c h

już istot, c z y też

i istot, i używanych p r z e z nie rekwizytów. Taką iniekcją zła jest z r a n i e n i e
zatrutym sztyletem Nazgula

c z y . żądłem Szeloby.

wodującym tę chorobę n a t u r y l u d z k i e j (Bilbo, F r o d o , G o l l u m ) . P a l a n t i r y
jasnowidzenia),
pośrednikami

których
Zła.

używają

zarówno

Najskuteczniej

Denethdr,

opiera

się

Froda

Pierścień też jest środkiem
jak i

mu zdrowy

Saruman

rozsądek,

po­

(kryształy,
są

właśnie

stały

system

wartości, bezkompromisowość i dobroduszność S a m a , który posiadając może najniż­
szy stopień świadomości spośród członków Drużyny w y c h o d z i
poszkodowany,

z zagrożeń

najmniej

choć też z m i e n i o n y i dużo d o j r z a l s z y .

U większości t y c h postaci k o n t a k t ze złem o d b y w a się stopniowo, wsącza się o n o
w niewielkich dawkach.

staje p r z e d

koniecz­

nością w y b o r u drogi dobra l u b zła. Możemy więc spojrzeć n a te p r o c e s y

jako n a

swego r o d z a j u

P o każdym t a k i m „zabiegu" bohater

akty inicjacji. Bohaterowie

ce i micie, p o d d a w a n i są przeróżnym
w

n a s i , podobnie j a k to m a m i e j s c e w

próbom.

baj­

I c h przeżycia dadzą się opisać

języku obrzędów Przejścia. Wyodrębniając c e c h y i n i c j a c y j n e ograniczyłem je d o

członków Drużyny

Pierścienia, choć mogłyby

książki. Poprzestańmy
być w i e l e
byśmy

więc z b r a k u

t u znaleźć

się i inne

miejsca na uwadze,

z kart

i wprowadziłyby one niepotrzebną do t y c h rozważań komplikację.

wówczas

do

czynienia

z

licznymi

wariantami

inicjacji.

wymienić choć k i l k a spośród t y c h osób. A z a t e m E o w i n a
Nazguli z trudem w y r w a n a
gółem tego epizodu
występowała

w

byłby fakt, że jego b o h a t e r k a

przebraniu

męskim

walcząc

Mieli­

jednakże

ciężko r a n n a p r z y

ataku

do c h w i l i dcenniemanego

pod z m i e n i o n y m

g a c h R o h a n u , b y w końcu 3 e r y zostać żoną udzielnego
jest S a r u m a n

imieniem

piastujący

Sharkey.

Warto

została z r a m i o n śmierci. C i e k a w y m i n i c j a c y j n y m s z c z e ­

kładem odwórconej i n i c j a c j i
później

osoby

że osób t a k i c h mogłoby

Onegdaj

do r o l i tchórzliwego

dyktatora,

zabitego

szere­

S h i r e ' u występujący

godność w
w

zgonu,

w

księcia k r a i n y I t i l i e n . P r z y ­

jako dyktator

najwyższą

imieniem

końcu

Białej

przez

Radzie

własnego

pod
spadł

służą­

cego. Można b y mówić o F a r a o m i r z e , o częściowych i n i c j a c j a c h l u b j e j o d w r ó c o ­
nych

wariantach

weny.

Można

w

przypadku

by wreszcie

kształcenia m o d e l u

inicjacji

dząc do t o l k i e n o w s k i e g o

Theodena,

n a podstawie

Boromira,
materiału

indywidualnej

Denethora,

na schemat

rozumienia zasad rozwoju

Eomera

inicjacji

społecznej

są b e z d o m n i

w obywatelstwie

prze­
docho­

społecznego.

Członkowie Drużyny Pierścienia są n a długi czas wyłączni ze s w y c h
ności. N i e k i e d y

czy A r -

z t e j książki próbować

społecz­

( A r a g o r n ) l u b bezdomność i c h polega n a u c z e s t n i c t w i e

świata ( G a n d a l f ) . W s z y s c y przebywają n a n i e z n a n y c h sobie w c z e ś ­

n i e j t e r y t o r i a c h . Kontaktują się z n i e b e z p i e c z n y m i i s t o t a m i , które często mają c e c h y
demoniczne.

Odkrywają

i s t n i e n i e nie z n a n y c h sobie

E n t o w i e , D z i c y Leśni L u d z i e , T o m B o m b a d i l ) .

i większości świata istot ( n p .

Wszyscy

przechodzą

próbę

śmierci.

W t r a k c i e t r w a n i a w t a j e m n i c z e n i a l u b po jego zakończeniu większość z n i c h o t r z y ­
muje

nowe przydomki,

ważne,

pełne

Meriadok,

imiona

tytuły l u b wręcz i m i o n a . T r z e j h o b b i c i
ze

szkodą

Pippin—Peregrin,

dla

używanych

Sam-Samwise).

poprzednio

Członkowie

odzyskują s w e p o ­
zdrobnień

Drużyny

(Merry—

Pierścienia

są

p o d d a w a n i najprzeróżniejszym próbom, np. odporności zarówno f i z y c z n e j j a k i p s y ­
chicznej,

odwagi,

odpowiedzialności,

dojrzałości

indywidualnej

i społecznej,

w o l i itp. P o zakończeniu i n i c j a c j i stają się j a k g d y b y i n n y m i osobami
nymi

do pełnienia

zainteresowanie
trzem, S a m —
sprawny

w

historią

swych

społecznościach

i bibliofilstwem,

wspaniały b u r m i s t r z

zarządca B u k l a n d u ,

mują

odwieczną

i odnowiciel

Peregrin

j e d e n z n a j l e p s z y c h królów G o n d o r u ,

nowych

przez

krótki

ról

(Frodo

czas

ogrodnictwa

jest

siły

przygotowa­

zapoczątkowuje
również

burmis­

Shire'u, Meriadok

—

-than, czyli namiestnik Shire'u, Aragorn

—

G i m l i i Lególas dzięki s w e j przyjaźni p r z e ł a ­

nienawiść krasnoludów i elfów). Jedyną

osobą, która nie m a n i -

�RECENZJE

czego nowego do spełnienia, jest Gandałf,
Morze.

To

zdobywa

właśnie

najwyższy

wygrania
bywają

on

wojny

jest

pułap

mistrzem

wtajemniczenia.

o c z y s z c z e n i e i wracają

„części, z i n n y m s t a t u s e m " . A

Jego

bractwo

z grupą elfów odpływa z a

inicjacyjnej,

dzięki

rola

się

kończy

której

więc

z

inicjacyjne

o członkach Drużyny:

odbywające

obrzęd w t a j e m n i c z e n i a

wspólnie n i ­

J a k o p i e r w s i inicjację rozpoczynają H o b b i c i , oni też ją kończą, co jest
baśń p o w i n n a

zakończenia

Hobbici

w S h i r e i reformują
gestia, że efekt

Pierścień,
swoje

inicjacji

tymczasem

pewnym

skończyć się w

dokonują

jeszcze

chwili

rewolucji

państwo. Byłaby więc w t a k i m u s t a w i e n i u książki s u ­

jest ważny n i e t y l k o w s k a l i całego świata

lecz również w s k a l i i n d y w i d u a l n e j
Gandalf,

jego
Pier­

Krzywickiego

d y s o n a n s e m w k o n s t r u k c j i książki. N o r m a l n a
o

„od­

do „społeczności", t y l e , że do i n n e j

c z y m „pułk jednego w i e k u " w g t e r m i n o l o g i i

wojny

sam

chwilą

z a t e m możemy śmiało potraktować Drużynę

8

ścienia j a k o

który w r a z

ceremonii

o Pierścień. Mieletyński powiedziałby

rytualne

279

I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

(Sródziemia)

i w s k a l i swego społeczeństwa. Dlatego

właśnie

którego s k a l a działań dotyczy całego świata, o p u s z c z a Hobbitów n a

gra­

n i c y S h i r e ' u , b y c i m o g l i s a m o d z i e l n i e wykorzystać nabytą wiedzę.
I n i c j a c j a Robbitów jest wielką podróżą zarówno w sensie m e t a f o r y c z n y m , j a k
i dosłownym. O d początku przebywają
gdzie

n a n i e z n a n y c h sobie

od r a z u z a c z y n a się d l a n i c h s t o p n i o w a n i e

wierzba, kurhany, atak Nazguli

na Wichrowym

wcześniej t e r y t o r i a c h ,

k o n t a k t u ze śmiercią

(np. s t a r a

C z u b i e , n i e w o l a u orków, z r a n i e n i e

przez Szelobę ltd). Zwycięsko przechodzą przez te próby dzięki o d w a d z e , wierności
przyjaciołom

i solidarności. Lęk, egoizm,

u c i e c z k a , wątpliwości p r z y

dokonywaniu

w y b o r u powodują n i e z a l i c z e n i e próby (casus F r o d a podczas a t a k u Nazguli).
przejście

pewnych

śmiercią. Dokonują
czy

Aragorn,

przypisywane

okolic

może

być

traktowane

tego np. S a m i F r o d o

G i m l i i Lególas

pokonując

dotychczas jedynie

nięcia d o d a t k o w y c h

duchom

komplikacji problemu

jako

metaforyczne

przeprawiając

się przez M a r t w e

Ścieżkę Umarłych
zmarłych. Z

Również

zetknięcie

braku

—

obydwa

ze

Bagno

terytoria

miejsca i dla u n i k ­

p o m i n i e m y t u kwestię l a s u , odludzi c z y

szerzej „obcej" p r z e s t r z e n i j a k o m i e j s c a , w którym d o k o n y w a n o

obrzędów

inicja­

c y j n y c h . Z t y c h s a m y c h p o w o d ó w p o m i n i e m y również sprawę m r o k u , , c i e n i a , n o c y ,
które to pojęcia także p o w i n n y

znaleźć się w pełnej a n a l i z i e obrzędów

czenia.

przyjmiemy,

Na

użytek

tej

„obcych" t e r y t o r i a c h

analizy

oraz

i c h zetknięcie

jest m e t o n i m i a ś m i e r c i . P o w i n i e n e m
10

że

fakt

przebywania

wtajemni­

bohaterów

z c i e n i e m , m r o k i e m / nocą

lub

na

czernią

również zasygnalizować fakt, iż a n a l i z a z n a ­

c z e n i a śmierci, p r z e z o g r a n i c z e n i e j e do członków Drużyny Pierścienia (choć z tego
tylko

powodu), jest niepełna.

Należałoby

s a m y c h członków Drużyny p o s i a d a

właściwie

pokazać,

jakie

znaczenie

śmierć i n n y c h ^ jest to przecież w

dla

dramaturgii

obrzędu w t a j e m n i c z a n i e i c h s a m y c h w śmierć. O t o " t a b e l k a ilustrująca c e c h y i n i c j a ­
c y j n e poszczególnych członków Drużyny:
Spośród

9 członków Drużyny Pierścienia

j e d e n ginie podczas i n i c j a c j i ( B o r o m i r ) ,

• E . M i e l e t i n s k i , Poetyka
mitu, W a r s z a w a 1981, s. 281-282: „tak więc, i n i ­
c j a c j a i przejście z jednego s t a n u w d r u g i t r a k t o w a n e są j a k o zniesienie starego
s t a t u s u i u s t a n o w i e n i e nowego, j a k o śmierć i p o n o w n e n a r o d z i n y , które nieściśle
byłoby uważać z a „zmartwychwstanie".
L . K r z y w i c k i , Dzieła, t. 1, W a r s z a w a 1957, s. 232.
Ilustrację związku c i e n i a ze śmiercią z n a j d z i e m y w tomie 3, s. 170: „ostat­
n i o wszakże s z t u k a u z d r o w i c i e l i zawodziła, szerzyła się b o w i e m n o w a choroba, n a
którą n i e z n a n o r a d y . N a z w a n o j ą C z a r n y m C i e n i e m , ponieważ j e j s p r a w c a m i b y ł y
N a z g u l e . Dotknięci nią c h o r z y z a p a d a l i stopniowo w coraz głębszy s e n , p o t e m
m i l k l i i śmiertelny chłód ogarniał i c h ciała, w końcu u m i e r a l i . „Niektóre w r o g i e
t e r y t o r i a , przez które przejście jest niebezpieczne, posiadają e l e m e n t c i e n i a , c z e r n i
w swej nazwie, np. Mroczna Puszcza, Góry C i e n i a w Moidorze.
S

10

�Tabela I I
Funkcje społeczne

„Stan cywilny"

Członkowie
Drużyny
Pierścienia

Frodo

Bezpo­
średni

przed
inicjacją

(-)

po

przed

po

inicjacji

inicjacją

inicjacji

kontakt
ze śmier­
cią

Pobyt

Nowe akcesoria:

na obcych Nowe imię, przy­ strój, oręż, ranytery­

domek

Frodo Dziewolny

wolny

(+)

(+)

nowe

Uzyskanie nie­
śmiertelności

umiejętności

toriach

burmistrz
i kronikarz

blizny +

(+)

(+)

więciopalcy

o

Wojny o Pier­
ścień

S3

N

^

7 krotny
burmistrz
Sam

żonaty z Różą
wolny

(+)

(+)

Cotton

(-•)

Samwise (jego

(+)

(+)

— wzmian­

prawdziwe

ka przypisywa­

imię — bez

na Elanor, 'cór­

zdrobnienia)

ce Sama, że
jako ostatni Po­
wiernik Pierście­
nia odpłynął za
Morze

Pippin

(-)

— gwardzista

wolny

Gondoru

żonaty z Perłą

(+)

(+)

T u k — zyskuje
prawo do no­

z Long Cleeve

(+)

(-)

ka, Peregrin I
Wielki
Podczaszy
Merry

(-)

Marchii
— zarządca
Bucklandu

? wzmianka na
wolny

początku książ­
ki, że stał się
głową licznej
rodziny. N i e
potwierdzona
w genealogiach

(+)

(+)

Meriadok
„Wspaniały"

&gt;

я
H

и
с

я
м
n
н
a

N
&lt;&lt;
«ч

н

szenia nazwis­

— T h a n Shire'u
-

M

'(+)

(-)

�Gandalf

Aragorn

zwykły czło­

przewodni­

nek Białej R a ­

czący B i a ­

dy, czarodziej

łej R a d y

bezdomny

Król Gondoru

Gandalf Biały
wolny

wolny

wolny

żonaty z Arwe-

strażnik

ną z plemienia

(+)

(+)

(poprzednio
Szary)

(+)

(+)

Elessar, Nasz

elfów

Król, Telkon-

(+)

(+)

(+)

(-)

(+)

(+)

tar, Envinyatar
Gimli

wolny

wolny

(+)

(+)

Gimli Przyjaciel
Elfów

Lególas

wolny

wolny

(+)

(+)

M

(-)

(+)

(+)

( + ) o z n a c z a wystąpienie c e c h y (czsto ęwlelokkrotnie); (—) — o z n a c z a nlewystąpienie c e c h y ; — (?) — o z n a c z a b r a k d a n y c h .
Niektóre i n f o r m a c j e p o d a n e w t a b e l c e mogą okazać się nieścisłe. C h o d z i szczególnie o t e , które dotyczą niewystąpienia c e c h y l u b b r a k u d a n y c h .
T a b e l a o p r a c o w a n a została n a p o d s t a w i e t r y l o g i i W ł a d c a P l e r i c i e n i — b y ć może w i ę c w i n n y c h książkach T o l k i e n a znalazłyby się i n f o r m a ­
c j e uzupełniające niektóre d a n e .

M

o
и
N

&gt;

to
н

к!
Я
С
г&gt;

«!

Я
М
О

и

N
.&gt;&lt;

Cl

а
и

to
CO

4

�282

RECENZJE

I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

i n n i zwycięsko przechodzą próbę śmierci, a część n a w e t
Bohaterowie
wane
w

jako

muśnięcie

śmierci. W y b i e r z m y

sposób o c z y w i s t y mieszczą się w

kontaktu

uzyskuje

nieśmiertelność.

podlegają w i e l u próbom śmierci. Każde s p o t k a n i e ze złem jest t r a k t o ­

realnego,

żenie. Rezygnuję

w

te rodzaje

modelu

k o n t a k t u ze śmiercią,

i n i c j a c y j n y m . Będą to z a t e m

których śmierć występuje

j a k o r z e c z y w i s t e , cielesne

więc z i l u s t r o w a n i a tego, co poprzednio nazwaliśmy

które

sytuacje
zagro­

stopniowaniem

k o n t a k t u ze śmiercią, gdyż są to p r z y p a d k i m n i e j czyste, a s a m a śmierć z a m a s k o ­
wana

jest

tam

metaforą.

Dla

poszczególnych

członków

Drużyny

t e n najbliższy k o n t a k t ze śmiercią, w w y n i k u którego u z n a n i zostają
co daje

i m okazję

do symbolicznego

narodzenia

Pierścienia
z a zmarłych,

się n a nowo, przedstawiałby

się

następująco:
uznany za zmarłego
Gandalf

gdy niknie w przepaściach Morji zmagając się z Balrogiem

Pippin

po przywaleniu przez olbrzymiego trolla

Merry

ciężko ranny w Walce z Wodzem Nazguli

Aragorn

przechodzą Ścieżkę Umarłych, drogę, której nikomu z żywych nie udało się

Gimli

dotychczas pokonać

Lególas
Sam

po uznaniu przez siebie samych i przez wszystkich pozostałych swej śmierci

Frodo

zostają ocaleni z centrum Mordoru przez orły

Część

członków

Lególas, gdyż

Drużyny

plemię

Pierścienia

to z n a t u r y

swej

zyskuje

nieśmiertelność.

P o s i a d a , ją

jest nieśmiertelne. Z d o b y w a

ją

posiadający b a r d z o w y s o k i stopień w t a j e m n i c z e n i a już n a początku w y p r a w y .
K r a s n o l u d jest nią n a g r o d z o n y
j a k i m było zaprzyjaźnienie

elf

Gandalf
Gimli

m. i n . z a niebywały w y c z y n w d z i e j a c h Sródziemia,

się z elfem.

Nieśmiertelnymi zostają

także

Pierścienia, którzy n i e u l e g l i jego w p ł y w o w i , a więc B i l b o (bohater
F r o d o i S a m . Próby, p r z e z j a k i e przechodzą, wymagają

Powiernicy

książki Hobbit),

od n i c h w c o r a z większym

s t o p n i u p r z e k r a c z a n i a g r a n i c s a m y c h siebie. K a ż d y k o l e j n y

etap

umożliwia

osiąg­

nięcie wyższego s t o p n i a doskonałości, ale też r o d z i n o w e trudności.
K o l e j n y m r y s e m i n i c j a c y j n y m jest p r a w i e

zupełny b r a k

kobiet

w

pierwszych

p a r t i a c h t r y l o g i i l u b z n i k o m a i c h rola, p o d c z a s g d y końcowe części zaczynają z a ­
wierać wątki n i e m a l r o m a n s o w e . D o w i a d u j e m y
i

skonfederowanych

z Drużyną)

więc następujące p a r y : A r a g o r n

s?ę, że d l a części bohaterów ( w t y m

jest to po części i n i c j a c j a

małżeńska.

Powstają

i A r w e n a , E o w i n a i F a r a m i r , S a m i Róża, P e r e g r i n

i Perełka z L o n g C l e v e . P o n a d t o G i m l i zostaje r y c e r s k i m , p l a t o n i c z n y m miłośnikiem
Galadrieli, a Eomer

(król R o h a n u )

Arweny.

Wątki

romansowo-małżeńskae

m i c i e paralelizują się z p o w r a c a n i e m krajów i społeczeństw do bezpiecznego
kojnego
O

i spo­

życia.
wielkiej

przemianie

F r o d o : „może n a w e t
bo j a j e s t e m
następuje

inny"

również

bohaterów

będącej

wynikiem

przebytej

inicjacji

mówi

dojadę do S h i r e ' u , ale n i c już n i e będzie t a k i e , j a k d a w n i e j ,
1 1

Hobbici

jesienią;

są

n a swą
to więc

wyprawę
miary

udają

się jesienią. P o w r ó t i c h

zamkniętego

j a k o p i e r w s i członkowie swego p l e m i e n i a wyruszają
W

znako­

cyklu

c z a s u . O n i to

w t a k daleką i długą podróż.

rzeczywistości jest to d l a n i c h podróż do i n n y c h światów. T a m też przechodzą

zwycięsko
wiedzę,

przez

mądrość.

" T o l k i e n ,

wszystkie
Próba

próby.

Z

podróży

mądrości

op. cit., s. 342.

jest

w

owe

więc

inne

„galaktyki"

ostatnią,

przed

przywożą

jaką

muszą

�RECENZJE

283

I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

stanąć, próba najcięższa i n a j b a r d z i e j

s a m o d z i e l n a . Do n i e j prowadziła cała d o t y c h ­

czasowa i n i c j a c j a .
G a n d a l f odprowadzający hobbitów do i c h k r a i k u , j a w i się j a k o n a u c z y c i e l i m i s t r z
c e r e m o n i i i n i c j a c y j n e j , który
nia. Mówi

o n : „nie pojadę

tego

właśnie

Mój

czas minął, n i e j e s t już m o i m

nawet

od

dawna

doskonale

pomaganie

zdaje

sobie

sprawę

z celów

do S h i r e ' u . S a m i m u s i c i e swoje

was

przygotowywałem.

Czy

jeszczeście

zadaniem wprowadzanie

i n n y m , gdy się do tego zabierają. W y

wtajemnicza­

sprawy

załatwić,

do

nie zrozumieli?

ładu

n a świecie a n i

zresztą, p r z y j a c i e l e ,

już

n i e potrzebujecie pomocy. Wyrośliście, wyrośliście bardzo

w y s o k o , dosięgliście n a j ­

większych, o w a s w s z y s t k i c h już mogę być s p o k o j n y " .

Podobnie z w r a c a

1 2

nich

poczciwy

karczmarz Butterbur

S h i r e ' u : „co p r a w d a ,

prowadzący

swą

gospodę tuż pod

się do

granicami

jeśli w o l n o mówić s z c z e r z e , przyjechaliście z tej podróży t a c y

odmienieni, że z jpewnością dacie sobie radę ze w s z y s t k i m i kłopotami. N i e wątpię,
że prędko z a p r o w a d z i c i e u siebie porządek!" *.

e

1

Hobbici

wkraczają

do S h i r e ' u . Zastają

kraj

pogrążony

w

czerni autorytarnej

d y k t a t u r y z w s z e l k i m i j e j k o n s e k w e n c j a m i . I t u m u s i m y porzucić n a chwilę r o z ­
ważania n a t e m a t i n i c j a c j i i zająć się t o l k i e n o w s k i m o b r a z e m totalitarnego

państwa

oraz koncepcją c z y r a c z e j w i z e r u n k i e m p o w s t a n i a w S h i r e . W a r t o będzie posłużyć
się t u k i l k o m a c y t a t a m i . H o b b i c i z a r a z po p r z e k r o c z e n i u g r a n i c y orientują się, że
n i e j e s t to t a k i

s a m k r a i k , j a k t e n , który

liczebność a p a r a t u

ucisku —

dawniej

opuszczali. P r z e d e

porządek

„teraz jest p a r u s e t szeryfów i werbują

utrzymywało

w s z y s t k i m wzrosła
k i l k u szeryfów,

i c h jeszcze więcej, b o wyszły n o w e

gdy
prze­

pisy. Większość służy w b r e w w o l i , a l e n i e w s z y s c y " . A p a r a t u c i s k u i pochodząca
1 4

z importu grupa

rządząca otacza się p r z y w i l e j a m i spychając

n a poziom e g z y s t e n c j i zwierzęco-niewolniczej. Zło a p l i k o w a n e
b e z i n t e r e s o w n y . „Ziela do f a j e k

przeciętnego

hobbita

j e s t często w sposób

n i k t n i e miał prócz L u d z i W o d z a ; W ó d z n i e l u b i

p i w a , więc go hobbitom odmówił, pozwalając pić t y l k o s w o i m l u d z i o m ; w s z y s t k i e g o
było coraz m n i e j , t y l k o przepisów c o r a z więcej, żeby n i k t n i e mógł n i c z własnego
dobra

zachować,

gdy zbiry

plądrowały

d o m niby

to dokonując

rozdzialu»; w rzeczywistości b r a l i w s z y s t k o d l a siebie, a hobbitom
prócz r e s z t e k , które można nabyć w

domach

«sprawiedliwego
nie dawali nic,

szeryfów, ale to p a s k u d z t w o

n i e do

s t r a w i e n i a " . Z a t e m g r u p a rządząca w państwach tego t y p u t r a k t o w a n a j e s t p r z e z
1S

Tolkiena

jako

(okradzenie)

organizacja

społeczeństwa

przestępcza,
z

własności

której

jednym

prywatnej,

z

z

celów

poczucia

jest

pozbwienie

społecznej

inte­

g r a c j i , b y ostatecznie odebrać wszelką nadzieję i t y m łatwiej n i m rządzić. S z a r y
hobbit

m u s i ná

wydając

coraz

co dzień czuć „autorytet" władzy. Próbuje
to n o w e

ustawy

odbierające,

zakazujące

o n a osiągnąć t e n c e l

l u b ograniczające.

Mon­

s t r u a l n i e rozrośnięta b i u r o k r a c j a u c i n a n i e m a l myśli o możliwości p o k o n a n i a d y k t a ­
tury. Gospodarka

S h i r e ' u nie posiada

żadnych p o d s t a w

ekonomicznych. Widz p a ­

trzący n a nią jest p e w n y , że. obliczono ją t a k , b y m a t e r i a l n i e 'zniszczyć społeczeń­
stwo. Wizję t a k i e g o i r r a c j o n a l n e g o ,

s p r z e c z n e g o z tradycją

S h i r e ' u przedsięwzięcia

p r z e d s t a w i a hobbitom n i e j a k i C o t t o n : „posłuchajcie j a k było z młynem S a n d y m a n a .
" T o l k i e n , ' op. cit., s. 351. T r z e b a j e d n a k zauważyć, że w dość długich
n i e k i e d y o k r e s a c h c z a s u r o l a m i s t r z a i n i c j a c j i j e s t w i n n y c h rękach. M u s i m y p a ­
miętać, że p r a w i e każda n o w a s y t u a c j a t w o r z y t u n o w y w a r i a n t , w którym role
ulegają z m i a n i e (np. n a początku w y p r a w y inicjację p r o w a d z i A r a g o r n , p o t e m
G a n d a l f , gdy drużyna j e s t r o z b i t a a S a n i i F r o d o podążają do M o r d o r u rolę taką
spełnia F r o d o b y w p e w n y m m o m e n c i e oddać ją S a m o w i , który zwrócił m u ją
pod k o n i e c książki).
" T o l k i e n ,

op. cit., s. 350.

Tolkien,

op. cit., s. 359.

14

" T o l k i e n ,

op. cit., s. 372-373.

�28á

RECENZJE

I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

Pypeć. go zburzył, j a k t y l k o sprowadził się do B a g E n d . P o t e m sprowadził
Dużych L u d z i , z m i n a m i zbójów, żeby z b u d o w a l i
nych

nowy

bandę

młyn, większy i pełen r ó ż ­

z a g r a n i c z n y c h wynalazków. Pypeć zapowiadał, że w

jego młynie będzie

się

mełło więcej i s z y b c i e j . M a t a k i c h młynów k i l k a . A l e żeby mleć, t r z e b a mieć z i a r ­
no, a do n o w e g o młyna n i e dostarczano go więcej niż do starego. Odkąd

Sharkey

p a n u j e , w ogóle n i e m a co mleć. Wciąż t y l k o słychać łoskot, d y m b u c h a z k o m i n a ,
smród z a p o w i e t r z a

okolicę, a w

w

wylewają

nocy.

Umyślnie

Hobbitonie

jakieś

nikt nie zazna spokoju

brudy,

zapaskudzili

nimi

w

za dnia a n i

dolnym

biegu

W o d ę i całe to p l u g a s t w o spływa do B r a n d y w i n y . Jeśli i m o to chodzi, żeby S h i r e
zamienić w pustynię, to w y b r a l i dobrą drogę" .
w

Tak
tylko
w

więc

odgórne

n i e usuwają

„reformy"

despoty

chcącego

d o t y c h c z a s o w y c h " kłopotów

jeszcze dalsze zaułki a b s u r d u

z a t r u c i e ^ środowiska

i brak

uchodzić z a oświeconego

e k o n o m i c z n y c h , ale wpędzają

ekonomicznego,

a ich efektem

j a k i c h k o l w i e k sukcesów

rzeczą, o której w a r t o wspomnieć p r z y opisie

jest

gospodarczych.

dyktatury

nie
kraj

wiekopomne

J e s z c z e jedną

S h i r e ' u , jest e s t e t y k a . D y k t a ­

t u r a n i e l u b i przejawów wolności w i n d y w i d u a l n e j k r e a c j i l u d z k i e j , więc s t a r a się
uniformizować

wszelkie formy

zewnętrzne. T o m a g i c z n e działanie m a pobudzić n a

zasadzie s y m p a t i i podobny proces w e wnętrzu człowieka, m a doprowadzić do z g l a j szlachtowania
mają

jego

obowiązywać

świadomości.
jako

Dyktator

j e d y n e . Oddają

ustanawia

nowe

hobbici n i e mogą poznać swego rodzinnego

krajobrazu:

brakowało. Niektóre, j a k się zdawało, spłonęły. W
aż n a brzeg,

były

zapuszczone

p r z e d t e m droga do H o b b i t o n u
nowych budowli.

„wielu z n a j o m y c h

tym

wszystkim

muszą

szumiały

drzewa.

17

oddali

byłoby

doraźnym

celem

t a m , gdzie

Dziś w s z y t k i e

sobie

hobbici.

są

więc

Oczywiście

importowani;

i c h do r e w o l u c j i ; w

inicjacji.

zniknęły.

.

poradzić

Przywódcy

p r z e s z k o l e n i e przygotowujące

Nad

w y s o k i k o m i n z cegły. P l u ł
społeczeństwo

S h i r e ' u jest p r z e c i w n e d y k t a t u r z e , n i e m a j e d n a k o d p o w i e d n i c h leaderów
stanąć n a czele p o w s t a n i a .

domów

zbiegające b a r w n y m k o ­

chwastów. C o gorsza

stronę B a g E n d u j r z e l i w

c z a r n y m d y m e m pod w i e c z o r n e n i e b o "
Z

i pełne

odtąd

Powracający

ciągnęła się tuż n a d s t a w e m , wyrósł rząd s z p e t n y c h

Niegdyś wzdłuż drogi

Patrząc z rozpaczą w

które

północnym s t o k u wzgórza

Wodą, miłe h o b b i c k i e n o r k i opustoszały; ogródki, d a w n i e j
biercem

formy,

one świetnie d u c h a reżimu.

Problemem

optyce etnologicznej

jest

jednak

mogących

z a granicą p r z e s z l i

przekonanie

to właśnie
lękliwego

i biernego tłumu, który, choć p r z e c i w n y d y k t a t u r z e , p r z e z t y l e c z a s u j e d n a k s z p i k o ­
wany

j e j językiem, nie m a o d w a g i

odwołują
nego r o d u
władzy

zacząć w a l k i . H o b b i c i

z Drużyny

Pierścienia

się do m i e j s c o w y c h opozycjonistów, przede w s z y s t k i m do a r y s t o k r a t y c z ­
Tuków

dyktatora

z Wielkich

S m a j a l i , j e d y n y c h , którzy n i e podporządkowali

zachowując

pod s w y m

panowaniem

część

wolnego

S h i r e ' u . O n i to w r a z z k i l k o m a niezależnymi i prześladowanymi p r z e z reżim
m i stanowią a r g u m e n t
wraz

z hobbitami

—

się

terytorium
osoba­

d l a społeczeństwa, że można riepocząć p o w s t a n i e , i oni też
emigrantami

j e organizują.

N i e m a ono c h a r a k t e r u z e m s t y .

Nie dochodzi do k a r a n i a i samosądów n a k o l a b o r a n t a c h , n a w e t d y k t a t o r zastaje z a ­
b i t y n i e p r z e z hobbitów, a przez swego sługę. Próby, j a k i m p o d d a w a n i

są w

części i n i c j a c j i bohaterowie, polegają n a p o w s t r z y m y w a n i u się od z a d a w a n i a
ci. H o b b i c i są w i e l k o d u s z n i . Występują
to oni są d l a swego społeczeństwa

przecież w r o l i „magicznych

tej

śmier­

pomocników";

nauczycielami i mistrzami wielkiej,

społecznej

c e r e m o n i i i n i c j a c y j n e j . K r a j z a c z y n a odnawiać się. Już w następnym r o k u

wiosna

jest n i e z w y k l e piękna, łato zapisuje się w y j ą t k o w y m

przed­

#

tem przyroda
grować,

wspomaga

krajobraz

odnowionego

odzyskuje

piękno. I

urodzajem.

człowieka. Społeczeństwo
jest to c h y b a

Niszczona

z a c z y n a się i n t e ­

największa

próba, z j a k i e j

hobbici również wychodzą zwycięsko, próba polegająca n a z b u d o w a n i u
Tolkien,

op. cit., s. 373.

" T o l k i e n ,

op. cit., s. 361.

16

dostatniego

�RECENZJE

i
'

szczęśliwego

społeczeństwa

285

I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

nie na kapitale

kradzionych, cudzych

własnej p r a c y , przemyślności i d a r a c h o d d a n y c h

dóbr,

ale na.

przyjaciół.

T a k więc próba mądrości r o z b i t a n a szereg stopni (danie l u d z i o m w i a r y w moż­
liwość z m i a n , r e w o l u c j a ,

powstrzymanie

się od z a d a w a n i a

logicznych skutków d y k t a t u r y , u s t a n o w i e n i e

śmierci, l i k w i d a c j a

praworządnego

eko­

państwa, itd.) kończy

się s u k c e s e m hobbitów. Ó w e l e m e n t ostatecznej próby i n i c j a c y j n e j , próby mądrości,
pojawia

się zresztą wcześniej i n i e d o t y c z y on wyłącznie członków Drużyny

ścienia, l e c z także i i c h sprzymierzeńców w
zostają nierozłączni j e s z c z e p r z e z

walce

z Sauronem. Wszyscy

około pół r o k u po zakończeniu w o j n y

Pier­

oni p o ­
i w tym

czasie odwiedzają różne k r a j e , w których z a w s z e jest coś do p o p r a w i e n i a i uporząd­
kowania.

I c h wspólna p r a c a

potwierdza

i t r o s k a o dobro k o l e j n y c h społeczeństw jeszcze r a z

możliwość t r a k t o w a n i a uczestników w y p r a w y

jako grupy

pobratymstwa

zawiązanego podczas i n i c j a c j i . T u również zauważyć można różnicę między zwykłą
baśnią, która p o w i n n a

kończyć się w

momencie

pokonania

sił zła, a trylogią

Tol­

D l a hobbitów p r z y b y c i e do S h i r e ' u opanowanego przez zło jest j a k g d y b y

dal­

kiena, która p o z w a l a n a m śledzić dalsze próby bohterów.
s z y m ciągiem podróży; przybywają przecież do zupełnie i n n e j k r a i n y niż t a , którą
opuszczali. S
tracji

a f

n i zresztą są i n n i — mądrzy i tę mądrość potrafią zastosować. I l u s ­

zastosowania

nabytej

mądrości

służy n i e t y l k o

ścisły t e k s t książki.

Wszak"

jest to baśń „ n a u k o w a " zrobiona przez h i s t o r y k a specjalistę i również a n e k s y o p o ­
wiadają

o d a l s z y c h d z i e j a c h różnych ludów, k r a i n i z n a n y c h n a m p o s t a c i . I

jak­

k o l w i e k n i e jest to już w ścisłym tego słowa z n a c z e n i u l i t e r a t u r a , z jaką mieliśmy
do c z y n i e n i a poprzednio, n i e sądzę j e d n a k , b y znalazł się c z y t e l n i k , który p o w s t r z y ­
małby się p r z e d
wrażenie,

że

p r z e c z y t a n i e m również

wszystkie

opisywane

i t y c h fragmentów,

wydarzenia

dzjały

się

dających

kiedyś

dodatkowo-

i gdzieś

n a-

pra wdę.
Książka t a jest wielką opowieścią o w a l c e dobra ze złem. O b y d w i e te wartości
występują
kultury

pod różnymi p o s t a c i a m i i kryją

metafory.

Książka

ziemia. B o h a t e r a m i
Dlaczego

pokazuje

j e j są e p i g o n i

czas

je p r z e j r z y s t e d l a n a s z e j
wielkiego

przełomu

w

europejskiej

dziejach

I I I ery i zarazem prekursorzy

j e d n a k T o l k i e n - n a u k o w i e c zdecydował się napisać to l i t e r a c k i e dzieło,,

wykorzystując w n i m zresztą swoje

umiejętności p r o f e s j o n a l n e ?

O s t a t n i m i czasy-

1 8

słyszy się coraz częściej o n a u k o w c a c h z a n g i e l s k i c h c z y amerykańskich
n y c h uniwersytetów porzucających
łalnością b a r d z i e j
tego z j a w i s k a ,
swoim

s w e h u m a n i s t y c z n e profesje,

konkretną. W y d a j e

choć k i e r u n e k

zawodem,

mało

tego

renomowa­

b y zająć się d z i a ­

się, że T o l k i e n jest j e d n y m

z prekursorów

jego u c i e c z k i jest i n n y . N i e z r y w a

on przecież ze

—

w

literackiej pracy

wykorzystuje

swe

naukowe

umiejętności. N i e jest to z a t e m u c i e c z k a „ o d " tego c z y m żył do c h w i l i
działalności l i t e r a c k i e j . J e s t to r a c z e j u c i e c z k a , „do" w y k r e o w a n e g o
rającego e l e m e n t y z n a n y c h n a m światów i epok
rzeczywistości

Drudzy

traktują

jedynie

l e k k i kamuflaż,

W

książce

ucieczka
barwne

pozwala

ucieczkę

zawie­

od

realiów

w n i m świat
naszej

bajkowej,

współczesności.

dzieło T o l k i e n a j a k o historyczną scenografię uważając, że jest to

zatem

podczas

spełnione

od rzeczywistości
opowiadanie

n i a c h t a k bardzo

na

podjęcia

świata,

h i s t o r y c z n y c h . P o d o b n i e r z e c z się

m a z c z y t e l n i k a m i tego dzieła. D l a j e d n y c h p r z e d s t a w i o n y
mitycznej

Sród­

I V ery.

są

gdy naprawdę
dwa

naszego

właśnie

jest to książka

zapotrzebowania

c z a s u i p r z e n i e s i e n i e się

o współczesności,

o współczesności.

współczesnego
w

człowieka:

świat baśni

o konfliktach, pasjach

i

albo

zagroże­

dotyczących współczesnego człowieka i u b r a n y c h j e d y n i e w

kos­

t i u m baśni c z y m i t y c z n e j h i s t o r i i .

O k o l e j a c h p i s a n i a Władcy Pierścieni, przyjęciu dzieła, i n t e r p r e t a c j a c h por.:.
A. Z i ó ł k o w s k a ,
J.R.R.
Tolkien,
albo baśń zrehabilitowana,
„Znak", R . 1983;
n r 9, s. 1479-1490.
1 8

�.286

RECENZJE

„ROCZNIK P O L O N I J N Y " ,
D l a badacza

I ARTYKUŁY

RECENZYJNE

n r 2: 1981, ss. 217

zajmującego się problematyką polonijną p o w s t a n i e

pisma specjalistycznego

n i a artykułów z tego z a k r e s u . W p r z y p a d k u ' kolejnego,
Polonijnego",

nowego czaso­

s t w a r z a możliwości p o s z e r z e n i a płaszczyzny do

w y d a w a n e g o przez

Polonijne

Centrum

publikowa­

t j . drugiego, t o m u „Rocznika
Kulturalno-Oświatowe

UMCS

w L u b l i n i e , m a m y wyraźny dowód potwierdzający tę tezę. B o oto z a przyczyną tego
nowego czasopisma
wspomnianym
blikacjach
jest

do szerszego

zamieszczonych

wprawdzie

szanse p u b l i k o w a n i a

łamach

bieżącego

zamknięte

numeru

Pismo

d l a autorów z i n n y c h ośrodków

ba3awcze

nie

badawwiększe
Centrum

i p r z e d e w s z y s t k i m r e z u l t a t y t y c h badań p u b l i ­

kolejności. T a k jest w

przypadku

o m a w i a n e g o t u „Rocz­

n a łamach którego publikują przede w s z y s t k i m a u t o r z y związani

z P o l o n i j n y m C e n t r u m Kulturalno-Oświatowym U M C S
D r u g i zeszyt „Rocznika" — p i e r w s z y
s k i e j " , t. 26: 1982 — o t w i e r a
się skupiska

„Rocznika".

we

w pu­

zrozumiała, że d l a t z w . autorów własnych istnieją

pierwszej

n i k a Polonijnego",

polskiej

prowadzone

aniżeli d l a t y c h z zewnątrz. N i c w t y m zdrożnego,

b o w i e m m a własne p l a n y
są w

na

hermetycznie

-czyoh, r z e c z to j e d n a k

kowane

obiegu społecznego weszły p r a c e

powyżej C e n t r u m , a także i c h r e z u l t a t y mające swój w y r a z

polonijnego

emigracji

w Lublinie.

był n a łamach „Etnografii

artykuł K r z y s z t o f a G r o n i o w s k i e g o

w Buffalo

do

omawiany

Buffalo.

(USA),

s. 5-24. O m a w i a

Tworzyli

ją

wychodźcy

Pol­

Ukształtowanie

pt.

w n i m autor

polityczni

początki

doby

powstań,

n a t o m i a s t większa f a l a e m i g r a c j i z a r o b k o w e j przybyła t u w o s t a t n i m ćwierćwieczu
X I X s t u l e c i a z t e r e n u całej r o z b i o r o w e j P o l s k i . Ludność tę wchłonął przede

wszyst­

k i m przemysł amerykański. Z c z a s e m j e d n a k wyłoniła się z n i e j mała g r u p a ,
mująca się h a n d l e m

i rzemiosłem n a s t a w i o n y m

przede

zaj­

w s z y s t k i m n a obsługę p o l -

•skiej społeczności. Dużą rolę w życiu tej ludności odegrał Kościół k a t o l i c k i . N i e m a l
•od początku e m i g r a c j i

w

j e j składzie z n a j d o w a l i

ności d u s z p a s t e r s k i c h z a j m o w a l i
nych

sferach

życia.

O

się księża, którzy oprócz

sprawach

t y c h pisze

wyczerpująco

artykuł jest c i e k a w y m przeglądem złożonych s p r a w
Polonii

i stanowi

wartościowe

powin­

isię także działalnością społecznie użyteczną w i n ­

dopełnienie

Groniowski.

W

sumie

dziejących się wśród t e j g r u p y

ogólnej w i e d z y

o j e j życiu w

Stanach

Zjednoczonych.
Równie c i e k a w y jest artykuł W ł a d y s ł a w a K u c h a r s k i e g o
i rozmieszczenie
Temat
w

to

polskiej

rzadko

grupy

dotychczas

etnicznej
poruszany

okresie o s t a t n i c h dwóch s t u l e c i —

zatytułowany

w Austrii

w XIX

w

literaturze

naszej

г XX

wieku,

Wielkość
s. 25-46.

polonijnej,

chociaż

co słusznie podkreśla autor — A u s t r i a

j e d n y m z ważnych odszarów napływu emigrantów p o l s k i c h . Już n a wstępie
nuje

była
doko­

K u c h a r s k i p e w n e j k l a s y f i k a c j i tego wychodźstwa. D z i e l i j e n a osiadłe i c z a ­

sowe, a także kreśli historię tej e m i g r a c j i , w której w y d z i e l a sześć okresów. T r u d n o
"tutaj
wdaje
w

szczegółowo
się autor

„rdzennej

nych

charakteryzować
w

tematykę

rozważania t e r m i n o l o g i c z n e

A u s t r i i można określić t e r m i n e m

instytucjach

Polaków. P o n a d t o

monarchii

austriackiej

artykułu. W

pewnych

i teoretyczne
Polak".

pełniło

swe

jego p a r t i a c h

dotyczące tego, kogo

W i e m y b o w i e m , że w
obowiązki

służbowe

róż­
wielu

cały zabór a u s t r i a c k i t a k silnie związany był z monarchią, że

przez t e r e n A u s t r i i przewijało się w o w y m o k r e s i e w i e l u kupców, studentów, urzęd­
ników, pracowników różnych f i r m p o l s k o - a u s t r i a c k i c h itp. Konkretyzując, u c z e s t n i ­
czyli Polacy

w wielu

rzuconej i m zaborami

s f e r a c h życia społecznego, gospodarczego i k u l t u r a l n e g o ,
m o n a r c h i i . Później, w l a t a c h po I w o j n i e

t a uległa z n a c z n e j z m i a n i e . W i e l u

P o l a k ó w wróciło do w o l n e j

na­

światowej, s y t u a c j a
Polski, wielu

jednak

osiadło w A u s t r i i n a stałe, a i c h l i c z b a w l a t a c h t r z y d z i e s t y c h wynosiła ok. 25 t y ­
sięcy. S t a n u tego dopełnili wychodźcy P o l s c y

z 1939 г.,

a po k a p i t u l a c j i

Niemiec

h i t l e r o w s k i c h n a t e r e n i e A u s t r i i znajdowało się ok. 80 tysięcy Polaków. L i c z b a t a

�RECENZJE

I ARTYKUŁY

•w latach 1945-1948 z n a c z n i e zmalała. A k t u a l n i e
kowych

z 1980 г.,

w

287

RECENZYJNE

natomiast, według d a n y c h

A u s t r i i m i e s z k a ok. 11 tysięcy Polaków.

którzy posiadają

już dzisiaj t y l k o świadomość polskiego

pochodzenia,

sięga nie m n i e j

niż 40 tysięcy. Z d a n i e m

są to A u s t r i a c y

Kucharskiego

szacun­

Są j e d n a k

i tacy,

a liczba ich
trzeciego

i następnych pokoleń p o l s k i c h emigrantów. Uzupełniając d a n e zaczerpnięte z a r t y ­
kułu wspomnieć należy, że autor p o r u s z a w n i m szereg s p r a w
rodnych form
tytuły

instytucjonalnego

czasopism,

kreśli

w naczelnych organach

życia tej P o l o n i i . W y m i e n i a

główne

skupiska

„Dorn

Polski"

w

powszechnie

polonijne,

charakteryzuje

i c h udział

polonijnego.
Tyjlisie

teresujący artykuł n a łamach n u m e r u
dzieje mało z n a n e j

i

a d m i n i s t r a c j i a u s t r i a c k i e j itp. W s u m i e jest to wartościowy

artykuł dotyczący w y b r a n e g o p r o b l e m u
Stowarzyszenie

Polaków

dotyczących różno­

organizacje

polskiej

(1907-1914),

s. 47-62, to k o l e j n y i n ­

„Rocznika", w którym M a r e k

i n s t y t u c j i kulturalno-oświatowej

wiadomą z n a s z e j historii, że obszar

w

Mądzik kreśli

G r u z j i . J e s t rzeczą

K a u k a z u stanowił również

sce zsyłek Polaków, którzy w a l c z y l i z c a r a t e m . W

pojęcie t z w . „gorącego S y b i r u " , c z y l i K a u k a z u , który był przeciwieństwem
właściwej, n a s z p i k o w a n e j
przedmiotu

wiemy

przez

cały w i e k

X I X zesłańcami z P o l s k i . Z

aktywności polskiego

Prowadzili

oraz p r a c o w a l i

gospodarczych.

Syberii

literatury

dokładnie, j a k dobrze przysłużyli się P o l a c y S y b e r i i .

o n i b o w i e m n a j e j o b s z a r a c h rozległe b a d a n i a n a u k o w e
instytucjach administracyjnych i jednostkach

miej­

historiografii p o l s k i e j z n a n e j e s t

w

różnych

J e d n y m z przejawów

żywiołu było zakładanie w różnych częściach r o s y j s k i e g o i m ­

p e r i u m placówek kulturalno-oświatowych pod nazwą „Dom P o l s k i " . W

placówkach

tego t y p u ogniskowało się życie p o l s k i e w R o s j i . Prowadziły one działalność oświa­
tową, kulturalną, dobroczynną itp. O w s z y s t k i c h t y c h s p r a w a c h
w s w o i m a r t y k u l e , przybliżając n a m mało z n a n e dzieje
Kolejnym problemem
dzieci

polskich

z Niemiec

pióra H e n r y k a

n a łamach „Rocznika" są Kolonie

Polski

Chałupczaka, i n f o r m u j e

n y c h związków z k r a j e m
obszarze

omawianym
na terenie

w latach

letnie

o niebagatelnej

sprawie

utrzymania

o

potrzeb

realnej

kulturalno-oświatowych. Powstały w

(1922) w działalności s w o j e j

charakterze

narodowym.

pomocy

Berlinie

powstaje

szereg

przeciwności. Zrodziły

stronie n i e m i e c k i e j , j a k też i p o l o n i j n e j .
czaka, w
wakacyjne

którym

omówiono

także

w za­

Związek

kładł główny n a c i s k n a w y c h o ­

Wychowaniu

jakie organizowano d l a dzieci polskich z Niemiec.
akcjach

pew­

po zakończeniu p r o c e s u kształtowania g r a n i c p o l -

w a n i e dzieci i młodzieży w d u c h u p o l s k i m , b y podjąć następnie s z e r o k o
działalność

dla

d l a około półtora m i l i o n a ludności p o l s k i e j pozostałej n a

Republiki Weimarskiej

Polaków w N i e m c z e c h

Mądzik

1923-1938, s. 63-82. A r t y k u ł ten,

s k o - n i e m i e c k i c h . Ludność t a oczekiwała od R z e c z y p o s p o l i t e j
kresie r e a l i z o w a n i a

informuje

Polonii tyfliskiej.

temu

służyły

J a k zwykle

zakrojoną

kolonie

letnie,

p r z y tego

rodzaju

się one i t u t a j , i to zarówno

po

O s p r a w a c h t y c h t r a k t u j e artykuł C h a ł u p ­

kwestie

zasad

do P o l s k i , zasięg a k c j i k o l o n i j n e j ,

kwalifikacji

rozmieszczenie

dzieci n a

wyjazdy

turnusów n a t e r e n i e

P o l s k i , s t o s u n e k władz n i e m i e c k i c h do tej a k c j i , działalność finansową z nią z w i ą ­
zaną i w r e s z c i e

jej rezultaty. Organizowana

w

latach

1923-1938 działalność

kolo­

n i j n a d l a d z i e c i p o l s k i c h z N i e m i e c , Górnego Śląska, O p o l s z c z y z n y i Gdańska była
Pod

względem wielkości jedną z najważniejszych

przez

Drugą

dzieci

z

i
to

obyczaje
dobrze

Rzeczpospolitą.

Niemiec

miało

W

kontakt

efekcie

a k c j i społecznych

t e j działalności,

z krajem

rodzinnym.

Poznawały

n a r o d o w e , język, uczyły się p o l s k i c h tańców i piosenek.
zorganizowana

akcja

ukierunkowana

prowadzonych

ok. 120 tysięcy

n a zachowanie

one
W

polskich
zwyczaje

sumie

odrębności

d o w e j P o l a k ó w w N i e m c z e c h , umożliwiająca p a t r i o t y c z n e w y c h o w a n i e

była
naro­

młodego p o ­

kolenia.
w

Mało z n a n a jest również w e współczesnej l i t e r a t u r z e polonijnej
p e w n y m s t o p n i u przybliżą n a m T a d e u s z R a d z i k - w a r t y k u l e

t e m a t y k a , którą
pt.
Szkolnictwo

�288

RECENZJE

polskie
Po

w Wielkiej

zakończeniu

Brytanii

I I wojny

I ARTYKUŁY

w latach
światowej

RECENZYJNE

1945-1954. Instytucje
n a terenie

i organizacje,

Wielkiej

s. 83-113.

B r y t a n i i znalazło się o k .

250 tysięcy Polaków. B y l i to n i e t y l k o l u d z i e dorośli, ale również d z i e c i i młodzież.
Z każdym r o k i e m przybywało też n o w y c h o b y w a t e l i

polskiego

pochodzenia,

potom­

k ó w osiadłej t a m e m i g r a c j i . Zaistniała więc p i l n a konieczność z o r g a n i z o w a n i a

szkol­

nictwa

wojny

i

w

polskiego,

a

właściwie

związku ze zmianą

jego

zakończeniu
przez

rząd

brytyjski

Rządu Jedności N a r o d o w e j , który powstał w

wy­

Polsce.

Działalność

ta

obejmowała s z k o l n i c t w o p o d s t a w o w e , średnie i wyższe. Regulowało

ją s z e r e g ustaleń z rządem a n g i e l s k i m , p r z y b r y t y j s k i m
Polish

wstała

po

stosunków p o l i t y c z n y c h po u z n a n i u

(w l i p c u 1954 r.) T y m c z a s o w e g o
zwolonej

przeorganizowania

section,

w

której

koncentrowały

d l a młodzieży p o l s k i e j . P r z e d m i o t o w y
pozwala

n a szersze poznanie

m i n i s t e r s t w i e oświaty p o ­

się s p r a w y

związane

artykuł o bogatej w a r s t w i e

ze szkołami

dokumentacyjnej

złożonych problemów s z k o l n i c t w a polskiego

w

k i e j B r y t a n i i . S z k o l n i c t w o to i związane ¡z n i m różne i n s t y t u c j e polonijne
teryzowało się dużą sprawnością

organizacyjną,

a jego zasługi w

Wiel­

charak­

kreowaniu

pol­

s k i e j i n t e l i g e n c j i w t y m k r a j u były ' z n a m i e n n e .
Interesującej
stwo

problematyki

zachodnioniemieckie

Federalnej

Niemiec,

dotyczy

wobec

artykuł

działalności

s. 114-135. D a n e

Grzegorza

środowisk

Społeczeń­

J a n u s z a pt.

polonijnych

o liczbie P o l a k ó w w

w

Republice

Niemczech

Zachodnich

są dość zróżnicowane. P o d a w a n e są d w i e l i c z b y : p i e r w s z a ok. 80 tysięcy oraz d r u g a
ok.

130-150 tysięcy. F a k t e m

niewątpliwym

jest, że P o l o n i a

z różnych okresów n a s z e j h i s t o r i i , a s z a c u n k o w o

tutejsza

wywodzi

się

ok. 52 tysięcy to c i , którzy w y ­

w i e z i e n i n a roboty do byłej t r z e c i e j R z e s z y , pozostali t a m po I I w o j n i e

światowej.

P o n a d t o do P o l o n i i t e j zaliczyć należy również t y c h , którzy znaleźli się n a t e r e n i e
RFN

w

ramach

zdaniem

a k c j i łączenia

rodzin

lub na innych

Suma

zasadach.

sumarum,

a u t o r a , wielkość P o l o n i i n a t e r e n i e R F N należy szacować n a 200 tysięcy

osób.
Dopełniając i n f o r m a c j i

o zawartości o m a w i a n e g o „Rocznika" wspomnieć j e s z c z e

należy o interesującym a r t y k u l e pt. Korespondencja
skiej

i Azjatyckiej

z Towarzystwem

Achmatowicz-Otok,
zastosowania

Andrzej

teorii dyfuzji

„Polonia",

Polonii

Lisowski i Andrzej
innowacji

Australijskiej,

s. 136-159. A u t o r z y
Kowalczyk,

podjęli

do badań n a d Polonią. W

Afrykań­

artykułu,
w

Anna

n i m próbę

s u m i e j e s t to i n ­

teresujące s p o j r z e n i e n a zbiorowość polonijną

odbiegające od jakże częstego jeszcze

w n a s z e j l i t e r a t u r z e wyłączenia historyczengo

omawiania

Specjaliści

zajmujący

się

artykuł J a c k a

Serwańskiego

w

latach

Chicago

formy

w

oświatą

polonijną

pt. Niektóre

z

zagadnienia

nauczania

siedemdziesiątych,

s. 160-171. W s k a z u j e

tego n a u c z a n i a , i to zarówno w

sensie p e d a g o g i c z n y m ,

n y m . N a w s z y s t k i c h poziomach nauczania odczuwa
pomocy

naukowych

i podręczników,

angielskojęzycznych.
wiele

tematyki

oczekując

Nie

wchodząc

zwłaszcza
w

rodzi

od P o l o n i i , t a k mało j e j d a j e m y ?

się

przeczytają

języka

on n a

polskiego

różnorodność

jak i instytucjonal­

się d o t k l i w y

pomyślanych

meritum,

polonijnej.

zainteresowaniem

brak

odpowiednich

specjalnie

pytanie:

A l e to już s p r a w a

dla

osób

dlaczego

tak

n i e do r o z ­

trząsania t u t a j .
Omawiany
sa polska
sięgają

1948 г.,

szyńskiego",
ona

„Rocznik" kończy artykuł Stanisława Z a h r a d n i k a

w Czechosłowacji

ważną

rolę publicystyczną.

narodowoobronny,

początkowo

W

numer

„Tygodnika C i e ­

przeważającej

przeciw

p r z e c i w c z e c h i z a c j i . W y d a w a ł y ją różne u g r u p o w a n i a
ne, słowem oddziaływała

germanizacji,

mierze

miała

później

zaś

społeczne, r e l i g i j n e i p o l i t y c z ­

ona n a w s z y s t k i e n u r t y życia ludności p o l s k i e j

w g r a n i c a c h państwa czeskiego.

Pra­

zatytułowany

1920-1980, s. 173-179. P r a s a t a , której początki

k i e d y to pojawił się w C i e s z y n i e p i e r w s z y

spełniała

charakter

w latach

osiadłej

�RECENZJE

Tematykę

289

I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

„Rocznika" dopełniają

recenzje

i dział „Kroniki". G o d z i

wspomnieć o s t a r a n n e j r e d a k c j i tego k o l e j n e g o

numeru pisma. W

się j e s z c z e

sumie

otrzyma­

liśmy t e k s t y n a p r a w d ę bogate i n f o r m a c y j n i e , r z e t e l n e i k o m p e t e n t n e . K a ż d y z z a p r e z n t o w a n y c h artykułów w y m a g a szczegółowego z n a w s t w a t e m a t u , stąd też p r z e d ­
stawione

omówienie

traktować należy

jako

refleksje

czytelnika, a nie uwagi r e ­

cenzenta.
Antoni

JANINĘ
Wydawniczy,

I

DOMINIQUE

Warszawa

Cywilizacja

SOURDEL,

islamu,

Państwowy

i zagadnienia

związane

z tą najmłodszą

religią

uwagę w i e l u l u d z i n a u k i pochodzących z europejskiego
łego

na tradycji

jest

to r e l i g i a

wciąż

chrześcijańskiej.

nadal

bardzo

jeszcze posiadająca

Zainteresowanie

dynamiczna

wielką

siłę

i —

pomimo

ekspansywną,

się, i s l a m

tradycji, niejednokrotnie

wchłaniał

(i

bibliografie

monoteiczną

absorbują

kręgu k u l t u r o w e g o

islamem

dalej

wyros­

jest t y m większe, że

okresowych

kryzysów

co jest szczególnie

w w i e l u współczesnych k r a j a c h C z a r n e j A f r y k i i A z j i
Rozprzestrzeniając

Instytut

1980, ss. 671, 148 i l u s t r a c j i czarno-białych, 16 i l u s t r . k o l o ­

r o w y c h , 65 rysunków, t a b l i c i m a p w tekście, 5 m a p l u z e m ,
Islam

Kuczyński

Południowo-Wschodniej.
to

czyni) wiele

narodowych

b a r d z o o d m i e n n y c h od t y c h , z których t a r e l i g i a wyrosła,

n p . a r a b s k i c h beduinów. Jednakże dzięki p r o s t e m u i przystępnemu k o d e k s o w i
wiązań i n d y w i d u a l n y c h
nych

czy n a r o d o w y c h

ukształtować s w o i c h
kulturowego

—

widoczne

i społecznych oraz zastąpieniu więzi k l a n o w y c h ,
obowiązkiem

wyznawców

wyciskając

n a nich

braterstwa

niezależnie
swoje

muzułmanów,

od p o c h o d z e n i a

religia

zobo­

plemien­

ta

potrafiła

narodowego

c z y też

c h a r a k t e r y s t y c z n e piętno, które do d z i s i a j

s t a n o w i o s w o i s t e j odmienności muzułmanów.
Celem pracy
sformułowanej

małżeństwa

Sourdel

n a założeniach

proroka M u h a m m a d a

jest u k a z a n i e

prawno-religijnych

cywilizacji islamu, cywilizacji
opartych

n a ogłoszonym

przez

O b j a w i e n i u , t j . od V I I w. aż do r o z b i c i a i m p e r i u m muzułmań­

skiego p r z e z n a j a z d y T u r k ó w i Mongołów.
Książka

t a zasługuje

nie m a zbyt w i e l u

n a uznanie

z kilku

powodó^

Po

pierwsze

studiów s y n t e t y c z n y c h dotyczących p r z e d s t a w i o n e j

dlatego,
przez

r ó w p r o b l e m a t y k i ; po drugie, że może o n a służyć — j a k się wyraził w

że

auto­

przedmowie

R a y m o n d B l o c h — z a d o b r y przykład z a s t o s o w a n i a m e t o d y h i s t o r y c z n e j , a po t r z e ­
cie, że z a w i e r a ogromną ilość materiałów f a k t o g r a f i c z n y c h , dzięki którym można ją
traktować niemalże j a k o podręcznik h i s t o r i i (dotyczy to zwłaszcza części p i e r w s z e j ) .
P r a c a składa się z t r z e c h części obejmujących n a j b a r d z i e j

istotne t e m a t y dotyczące

zarówno h i s t o r i i , r e l i g i i , j a k i aspektów społecznych oraz g o s p o d a r c z y c h

imperium

muzułmańskiego.
Część p i e r w s z a p r z e d s t a w i a n a r o d z i n y i r o z p a d i m p e r i u m . Z a w a r t e
działy informują

o początkach

750), l o s a c h władzy
padzie

imperium

latach 622-

(750-936) i ośrodkach p r o w i n c j o n a l n y c h

oraz o r o z ­

tło g e o g r a f i c z n o - h i s t o r y c z n e

przedmuzułmańskiej, a u t o r z y przedstawiają

wspaniały s u k c e s t e j r e l i g i i był

m i a s t k u p i e c k i c h niepokój

w niej roz­

(w

(900-1260). Naświetlając

«konomiczne A r a b i i
i

centralnej

c y w i l i z a c j i arabsko-muzułmańskiej

jakby

odpowiedzią

i społeczno-

tezę, że

n a nurtujący

powstania

społeczeństwo
i

powsta­

n i e m b o g a t y c h rodów k u p i e c k i c h . Z a tą tezą przemawiają l i c z n e c y t a t y z

Objawie­

nia

d a l s z y c h rozdziałach

autorzy

Muhammada

związany z rozkładem s y s t e m u p l e m i e n n e g o

przedstawione

w

części d r u g i e j .

W

zapoznają czytelników z d z i e j a m i podbojów a r a b s k i c h , w a l k o władzę w tworzącym
się

imperium,

z których

Í9 — E t n o g r a f i a P o l s k a t . 28/2

wyłoniła

się p i e r w s z a

dynastia

kalifów

—

Umajjadów,

�290

RECENZJE

I ARTYKUŁY

RECENZYJNE

a następnie d r u g a — Abbasydów. W a l k a o władzę doprowadziła już n a początku
p o w s t a n i a i m p e r i u m a r a b s k i e g o do rozłamów, a n a w e t w a l k wewnętrznych. Podział
muzułmanów n a sunnitów, szyitów i chacydżytów osłabiał n i e t y l k o władzę c e n ­
tralną, a l e i spójność nowo powstałego świata muzułmańskiego. N i e można z a ­
pominać, że podbite n a r o d y , n i e j e d n o k r o t n i e o w i e l o w i e k o w y c h t r a d y c j a c h , n p .
Mezopotamia, P e r s j a c z y E g i p t , korzystając z o w y c h n i e s n a s e k starały się uzyskać
niezależność polityczną. P o d k o n i e c i s t n i e n i a władzy kalifów a b b a s y d z k i c h c o r a z
większe z n a c z e n i e uzyskują w o j s k o w i n a j e m n i c y t u r e c c y , którzy zdobywając —
n i e j e d n o k r o t n i e siłą — urząd e m i r a , d o p r o w a d z i l i w końcu do o g r a n i c z e n i a t e j
władzy, właściwie t y l k o do wypełniania f u n k c j i r e l i g i j n y c h . N a j a z d y t u r e c k i c h ,
a p o t e m m o n g o l s k i c h koczowników dokończyły dzieła p o l i t y c z n e j d e s t r u k c j i i m ­
p e r i u m a r a b s k i c h kalifów. Materiał f a k t o g r a f i c z n y tej części jest z w a r t y t e m a ­
t y c z n i e i chronologicznie, co umożliwia c z y t e l n i k o w i dokładne prześledzenie d z i e ­
jów p o l i t y c z n y c h i m p e r i u m muzułmańskiego od jego początków aż do u p a d k u .
Część d r u g a z a w i e r a n a t o m i a s t rozdziały mówiące o r e l i g i i i społeczeństwie.
W części t e j p r z e d s t a w i o n e są rozdziały ukazujące główne e l e m e n t y
Objawienia
M u h a m m a d a i i c h rozwój ( V I I - V I I I w.), kształtowanie się d o k t r y n i ruchów r e l i ­
g i j n y c h ( I X - X I I ) , a także p r a w o , i n s t y t u c j e p o l i t y c z n e i moralność. D o w i a d u j e m y
się, j a k i e to e l e m e n t y zawierało O b j a w i e n i e P r o r o k a i j a k przedstawiał się i c h
rozwój i i n t e r p r e t a c j a n a p r z e s t r z e n i dziejów. I s t n i e j e w i e l e i n t e r p r e t a c j i i rozbież­
ności w z g r o m a d z o n y c h t e k s t a c h Koranu.
G ł ó w n y m p o w o d e m było to, że i c h
z a p i s u dokonano dopiero po śmierci M u h a m m a d a . Trudności przysparzał także s a m
język a r a b s k i posiadający wieloznaczność słów i p e w n y c h l i t e r p i s m a w p r z y p a d k u ,
gdy b r a k i m znaków d i a k r y t y c z n y c h . T a k niedoskonały zbiór stał się oczywiście
źródłem a n a l i z y i i n t e r p r e t a c j i , których w y n i k i doprowadziły do p o w s t a w a n i a d o k ­
t r y n i ruchów r e l i g i j n y c h , , które p o z n a j e m y w t e j p r a c y . D y s k u s j e i s p o r y n a d
Koranem
i sunną, c z y l i tradycją, legły u p o d s t a w b u j n i e rozkwitającej filozofii
muzułmańskiej. Z filozofią były natomiast ściśle związane n a u k i p r z y r o d n i c z e z a ­
pożyczone od c y w i l i z a c j i a n t y c z n e j .
D a l e j p o z n a j e m y historię r o z w o j u p r a w a muzułmańskiego, które od początku
miało c h a r a k t e r obowiązujący, zwłaszcza w s t o s u n k u do aktów o c h a r a k t e r z e k u l ­
t o w y m , do których ograniczała się istota r e l i g i i , t z n . r e c y t o w a n i a w y z n a n i a w i a r y ,
m o d l i t w y , postu, p i e l g r z y m k i i jałmużny. Z obowiązków k u l t o w y c h
wynikały
również p r a w a l u d z i , których reguły opierały się oczywiście n a w e r s e t a c h
Koranu
i s u n n i e . Dotyczyły one głównie k a r a n i a przestępstw, o r g a n i z o w a n i a życia r o d z i n ­
nego oraz p r a w własności i dziedziczenia. O c h r o n a z a s a d n i c z y c h p r a w każdej j e d ­
n o s t k i znajdowała w y r a z w i n s t y t u c j a c h p u b l i c z n y c h związanych z władzą. N a c z e l e
t e j władzy stał k a l i f , początkowo j a k o w y k o n a w c a p r a w a i s l a m i c z n e g o u s t a n o ­
wionego przez P r o r o k a , a potem już t y l k o strażnika dogmatu. K a l i f przekazywał
niektóre s w e u p r a w n i e n i a p o m o c n i k o m zajmującym się sądownictwem, a d m i n i s ­
tracją c z y s p r a w a m i w o j s k o w y m i . Niektórzy z n i c h , j a k n p . kadiowie-sędziowie,
m u s i e l i znać p r a w o religijne, c z y l i szari'e. Z b i e g i e m l a t r o z b u d o w a n y do p r a w i e
a b s u r d a l n y c h g r a n i c a p a r a t b i u r o k r a t y c z n o - a d m i n i s t r a c y j n y coraz b a r d z i e j
hamo­
w a ł rozwój społeczno-ekonomiczny i m p e r i u m , a ponadto stał się s i e d l i s k i e m n e ­
p o t y z m u i k o r u p c j i . I d e e m o r a l n e związane z c n o t a m i męskimi, c z y l i
muruwwa,
a pochodzące od beduinów A r a h i i przedmuzułmańskiej, coraz b a r d z i e j były m o ­
d y f i k o w a n e p r z e z z a s a d y moralności irańskiej bądź też indo-irańskiej, tracąc t y m
s a m y m swoją surowość opartą n a szlachetności, o d w a d z e i d u m i e
wojownika-zdobywcy.
Część d r u g a n i e jest już t a k k o h e r e n t n a , j a k część p i e r w s z a . P o interesująco
p r z e d s t a w i o n y c h p o d s t a w a c h d o k t r y n a l n y c h i s l a m u , a także k o m p o z y c j i ' i t e m a t y k i
niektórych s u r , c z y l i wersetów Koranu,
autorzy zapoznają c z y t e l n i k a z d o k t r y n a m i
i r u c h a m i r e l i g i j n y m i u k a z a n y m i w porządku c h r o n o l o g i c z n y m . P o z n a j e m y
tutaj

�RECENZJE

głównych

przedstawicieli

tych

I ARTYKUŁY

doktryn

291

RECENZYJNE

c z y ruchów,

i c h poglądy

filozoficzno-reli-

gijne, obce w p ł y w y i t d .
Bardzo
rzy

się p r z e d e

prawowiernego
kazu

p r a w o muzułmańskie, c z y l i szari'a.

krótko zostało p o t r a k t o w a n e

ograniczyli

w s z y s t k i m do

muzułmanina

recytowania

wyznania

przedstawienia

podstawowych
wiary,

„filarów"

modlitwy,

i jałmużny. Zupełnie skrótowo p o t r a k t o w a n o
rodzinnego,

pozycji kobiety

Zupełnie b r a k

informacji

była (i jest n a d a l )
moralności,

do

Mekki

w o d n i e s i e n i u do życia

w społeczeństwie, d z i e c i c z y też służby i niewolników.

w y z n a w c ó w , c z y l i umma.

podstawowej

kończy omówienie

każdego

t j . wypełniania n a ­

pielgrzymki

zakres p r a w a

bazy

społecznej

j e d n o s t k i społecznej,

Uderza

żeństwa S o u r d e l nieuwzględnianie p r z y o m a w i a n i u
i

wiary,

poszczenia,

dotyczących r o l i p o d s t a w o w e j

gmina

Auto­

obowiązujących

prawa

imperium

jaką

również w p r a c y

mał­

muzułmańskiego, j a k też

—

chłopstwa. Część

moralności i e t y k i i s l a m u , które ograniczono

prawie

drugą

wyłącznie

do rozważań teologów i filozofów.
Część t r z e c i a d o t y c z y życia gospodarczego i środowiska społecznego. Rozdziały
zawarte

w t e j części przedstawiają panoramę i m p e r i u m i jego zasoby, pałac i o t o ­

czenie władcy, a także m i a s t o i środowisko m i e j s k i e . W
z

życiem

gospodarczym

Cywilizacja

i s l a m u była

i

środowiskiem

cywilizacją

społecznym

miejską

części tej z a p o z n a j e m y
imperium

regionów p u s t y n n y c h , a więc

w s z y s t k i m terenów, których życie zależało od w o d y i n a w a d n i a n i a .
kie z n a c z e n i e
wiają

szereg

przypisywano

rozwijaniu

nie p u b l i k o w a n y c h

rysunków

archeologa

ki

pustynne",

pustyni,

których r u i n y

n i e były

odkrywane

rezydencjami

J . Sauvageta

na

wiel­

przedsta­

ukazujących

udowodnił, że t z w . „zam­

są n a p o g r a n i c z u

przeznaczonymi

przede

Stąd też

systemów i r y g a c y j n y c h . A u t o r z y

sieci i s y s t e m y kanałów nawadniających. Tenże archeolog

się

muzułmańskiego.

lub nawet

odpoczynek

i

w

centrum

rozrywki

mu­

zułmańskich możnowładców, l e c z c e n t r a m i ośrodków r o l n i c z y c h o p a r t y c h n a d o p r o ­
wadzonym

do p e r f e k c j i

rolnej, rodzajach
o

systemie irygacyjnym. Dalej dowiadujemy

u p r a w , hodowli,

wykonywanych

rzemiosłach.

bogactwach

się o gospodarce

n a t u r a l n y c h i i c h .przeróbce, a także

Gospodarka

merkantylna

przeważała

m i a s t a c h muzułmańskich i o n a też legła u p o d s t a w bujnego r o z w o j u

w

dużych

h a n d u , które­

go s z l a k i lądowe i m o r s k i e obejmowały n i e t y l k o z i e m i e i m p e r i u m , ale p r a w i e
ówcześnie z n a n y świat. K u p c y docierający
brymi propagatorami
Następna
wszelkie
czyli

państwa

o pałacu i o t o c z e n i u

architektoniczną

do­

idei islamu.

część t r a k t u j e

dochody

cały

do odległych zakątków świata b y l i

o miejscu
i z którego

uprzywilejowanym,
emanowały

władcy. Z a p o z n a j e m y

i wyglądem

zewnętrznym

k u któremu

wszelkie

objawy

się z l o k a l i z a c j a m i ,

pałaców

spływały

jego potęgi,
konstrukcją

i zespołów pałacowych,

które

powstawały w m i e j s c a c h krzyżowania się szlaków h a n d l o w y c h , b a r d z o często w p o ­
bliżu r z e k l u b i n n y c h źródeł w o d y . Wznoszono j e z k a m i e n i a , z w y p a l a n e j
wypalanej

wewnętrzny

układ

opierał

się n a c e n t r a l n y m

dziedzińcu

z portykami,

przez znaczną liczbę pomieszczeń. W r a z z r o z b u d o w y w a n i e m
pleksu

otoczonym

się pałacowego

kom­

dochodziły do niego jeszcze meczet, łaźnie, sady, ogrody i p a r k i ze

zwie­

rzyńcami. T e ostatnie
i c h po śmierci w
setki

i nie-

cegły, zwieńczano potężnymi wieżami i otaczano w y s o k i m i m u r a m i . I c h

niewolników,

służby, .rzemieślników

służb i f u n k c j i . O p i s y
i n t r y g , wspaniałych
dworzan

oddają

miały przypominać w i e r n y m

r a j u . N a d całością i sprawną
pałacowego

ten j e s t n a p i s a n y

i atmosferę

bardzo barwnie

dworzan,

czekającycb

tego zespołu

wszyscy

podzieleni

czuwały
według

życia, h i e r a r c h i i , w y g l ą d u l u d z i i pomieszczeń,

ceremonii i parad,

charakter

i

o wspaniałościach

organizacją

a także c o d z i e n n y c h zajęć k a l i f a i i n n y c h
siedziby

władcy muzułmańskiego.

Rozdział

i interesująco. Uwzględniono w n i m h i s t o r y c z n y

rozwój a r c h i t e k t u r y pałacowej, wyglądu i f u n k c j i d w o r z a n , a także

indywidualnych

upodobań s a m y c h władców.
Część

ostatnia

dostarcza

czytelnikowi

wiadomości

dotyczących

drugiego

waż-

�292

RECENZJE

riego

składnika społeczeństwa

I ARTYKUŁY R E C E N Z Y J N E

muzułmańskiego

— m i a s t a i środowiska

miejskiego.

Można je, idąc z a a u t o r a m i książki, określić j a k o „centrum p o l i t y c z n e , e k o n o m i c z ­
ne, r e l i g i j n e

i a r t y s t y c z n e , gdzie

mógł żyć w

idealnym

namiestnika,

tam kupcy

"tam

odprawiano

tam

opracowywano

spokoju.

rytualną

muzułmanin, dzięki k o m f o r t o w i
Stąd w y k o n y w a n a

prowadzili

swoje

modlitwę,

interesy,

jedyny

szczegóły p r a w a ,

byłą

i bezpieczeństwu,

władza

książęca l u b jego

tam pracowali

widoczny

znak

t a m pisano, w z n o s z o n o

rzemieślnicy,

jedności

wspólnoty,

budowle,

dekorowano

j e , t a m było pod d o s t a t k i e m w o d y bieżącej i dóbr k o n s u m p c y j n y c h , t a m w r e s z c i e
znajdowały się cele p i e l g r z y m e k i o b i e k t y k u l t u , n a których b a r d z o
się l e g e n d a r n y

n y zarówno s a m y c h miast, j a k i jego głównych b u d o w l i
czetów. P o z n a j e m y
turę

Opisy

obrazu

mieszczańskich, co n i e

tego m i a s t a . W i a d o m o przecież, że większość

m i a s t s t a n o w i l i prości ludzie

—

struk­

życia mieszkańców m i a s t a , które

jego atmosferę, dotyczą głównie średnich w a r s t w
pełnego

— przede w s z y s t k i m m e ­

także hierarchię a d m i n i s t r a c j i , urzędów, zawodów, c z y l i

spoełczno-polityczno-religijną.

ciedla

często opierał

i r e l i g i j n y prestiż m i a s t a " (s. 358). O b r a z t e n uzupełniają l i c z n e p l a ­

rzemieślnicy,

uliczni sprzedawcy,

oddają
odzwier­

mieszkańców

robotnicy

war­

sztatów c z y też służba i n i e w o l n i c y .
Czytelnika,
uderza

który

całkowity

•struktury

przeczytał

brak

dokładnie

informacji

wszystkie

części

o w s i muzułmańskiej.

przestrzenno-urbanistycznej,

j a k i zasad

oraz

Cywilizacji

islamu,

Dotyczy

to zarówno

jej

sposobów

współżycia

jej

mieszkańców. P o d o b n i e p r z e d s t a w i a się s p r a w a ze sferą życia rodzinnego,

zwłaszcza

uboższych w a r s t w ludności, a także z kształtowaniem się obyczajowości.
Braki

w

swojej

utrudniającymi

pracy

dostrzegają

s a m i autorzy,

dokładne p r z e s t u d i o w a n i e

tłumacząc

się

przeszkodami

k u l t u r y muzułmańskiej, a zwłaszcza

k u m e n t a c j i . „Tak n a przykład — piszą w e wstępie do s w o j e j

książki —

społeczeństwa, w którym t a k u l t u r a wyrosła i rozprzestrzeniała się, źródła
lub

dokumentalne

ukazują

jedynie

arystokrację

oraz

intelektualistów,

do­

z całego
opisowe

pozostawia­

j ą c przeważnie w c i e n i u l u d pracujący" (s. 23).
Pomimo
wielkich
warto

wspomnianych

erudytów,

powyżej

jest głębokim

braków

praca

i subtelnym

dwojga

studium

francuskich uczonych,

cywilizacji islamu,

i należy przeczytać, jeśli się c h c e zapoznać z bogatą i interesującą

które

kulturą

muzułmańską.
To

obszerne

naukowych,

studium

uzupełnia,.^ dodając

mu

szczególnych

j a k i p o p u l a r y z a t o r s k i c h , słownik osób, n a z w

wartości

zarówno

geograficznych

i termi­

nów, który właściwie jest małą encyklopedią k u l t u r y świata muzułmańskiego. P o ­
nadto

wskazówki

formacyjnych,

bibliograficzne

dotyczące

wydawnictw

periodycznych,

a także dzieł o c h a r a k t e r z e ogólnym, umożliwiają

dzieł i n ­

pogłębianie

wie­

dzy. W y k a z t a b l i c c h r o n o l o g i c z n y c h oraz k o m p l e t m a p pozwalają prześledzić rozwój
i s t o t n i e j s z y c h wydarzeń i faktów ze świata i s l a m u n i e t y l k o n a tle poszczególnych
części i m p e r i u m , ale także n a tle wydarzeń E u r o p y Z a c h o d n i e j ,
Wschodniej.
ficznych

Całość z a m y k a i n d e k s osób, d y n a s t i i i p l e m i o n ,

oraz

indeks

rzeczowy.

Dodatkowo

s z a t a i l u s t r a c j i czarno-białych i k o l o r o w y c h ,

wzbogaca

tę

Bizancjum i Azji

indeks nazw
cenną

pozycję

r y s u n k i , tablice i mapy
Andrzej

geogra­
bogata

w tekście.
Romanowski

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10537" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10515">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/58db87a9682cf9172bc99912af6979c8.pdf</src>
        <authentication>f9b1acea91c1fe1592106fbf067ee009</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125446">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4319</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125447">
                <text>1951</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125448">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4021</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125449">
                <text>Recenzje i drobne wiadomości / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1951 t.5 z.4-5</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125450">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1951 t.5,z.4-5; s.146-160</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125451">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125452">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125453">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125454">
                <text>KONFERENCJA W JADWlSlNlE
Aktualne zagadnienia plastyki ludotuej

BOHDAN

Zorganizowana w Jadwisinie przez P a ń s t w o w y I n ­
stytut bziuki w dniach 13, 14 i 15 maja br. Konferen­
cja poświęcona aktualnym zagadnieniom plastyki ludodowej była nawiązaniem do obrad Sekcji Sztuki L u ­
dowej krakowskiej Konferencji w Sprawia Badań
Nad Sztuką.
Znaczenia Konferencji Krakowskiej, wchodzącej w
skład prac naukowych związanych z Kongresem Nauiii, polega na gruntownym przeanalizowaniu proble­
matyki naukowej wszystkich dziedzin sztuki. Dyskusja
przeprowadzona w szerokim zespole twórców, teore­
tyków i historyków sztuki, dotyczyła przede wszyst­
kim podstawowych założeń metodologicznych i ideo­
logicznych, dokonała krytycznego przeglądu i oceny
nauki polskiej w zakresie badań nad sztuką, wytycza­
jąc nowe kierunkF prac teoretycznych i histoiycznych.
Konferencja przeprowadziła również
podsumowanie
dotychczasowego dorobku ideologicznego i metodolo­
gicznego, k t ó i y wyrastał w walce o realizm socjali­
styczny w polskiej sztuce, a hierarchię i kolejność
prac naukowych podyktowały przecie "wszystkim wy­
mogi twórczego warsztatu sztuki polskiej. Konferencja
Krakowska stanowiła przejście do nowego etapu ze­
społowych p i a ć naukowych, do rozwiązywania pro­
blematyki płynącej z leninowskiej teorii odbicia, jak
również w n i o s k ó w w y n i k a j ą c y c h ze stalinowskiej teo­
rii narodu i narodowej kultury, a zwłaszcza ostatnich
prac Stalina związanych z zagadnieniami językoznaw­
stwa.
Zasadniczy problem kształtowania nowej sztuki
polskiej socjalistycznej w treści i narodowej w for­
mie, określa problematykę
sztuki ludowej Konfe­
rencja Krakowska wytyczając program prac nau­
kowych, mając na celu gruntowne przebadanie dziedzicta polskiej sztuki, zaakcentowała sprawę przera­
stania „ludowości" w
ogólnonarodową
twórczość
artystyczną. "W dziedzictwie
bowiem
narodowego
folkloru, w rozległych doświadczeniach ludu, wyrosłych
z jego pracy i walki, z jego sytuacji klasowej, z radości
ludu i z jego smutków, tkwią wielkie skarby mądroś­
ci i doświadczeń, sięgające tradycjami niekiedy we
wczesnodziejową przeszłość narodu. W dziedzictwie tym
tkwią zarazem i przesłanki narodowej formy. Zachodzi
więc pytanie, w jaki sposób zamierzamy obecnie, w oparciu o analizę naszego dorobku sztuki warstw elitar­
nych i twórczości ludowej, przy pomocy czynnika nau­
kowego, zapewnić poszanowanie artystycznego dzie­
dzictwa sztuki ludowej, zapewnić pełne poznanie, prze­
badanie i wykorzystanie doświadczeń twórczych i war­
sztatowych, przy jednoczesnym włączeniu jej ż y w y c h
sił twórczych w szeroki nurt rozwojowy współczesnej
sztuki polskiej.
Dyskusje krakowskie wykazały z jednej strony, du­
że bogactwo dorobku faktograficznego, szerokiego za­
sięgu badań terenowych, — z drugiej strony istniejące
duże zaniedbania w zakresie prac teoretycznych, syn­
tetycznych, ujmujących całokształt zagadnienia twór­
czości ludu.

146

URBANOWICZ

Tak w i ę c przed Konferencją Jadwisińską zarysowały
Bię następujące zagadnienia: a) problem definicji, isto­
ty i zakresu sztuki ludowej, w oświetleniu materializ­
mu dialektycznego i historycznego; b) problem klasowości sztuki ludowej, jej stosunek do sztuki warstw
elitarnych; c) wykrycie postępowych nurtów sztuki l u ­
dowej, jak również e l e m e n t ó w ludowości w sztuce
warstw elitarnych, d) analiza i ocena dotychcza­
sowych metod opieki nad sztuką wsi polskiej (pra­
ce teoretyczne i krytyczne); e) zagadnienie tzw. twór­
czości amatorskiej; f) rola sztuki ludowej w kształto­
waniu jednolitej ludowej socjalistycznej kultury narodu
polskiego; g) zagadnienie rzemiosła i przemysłu, me­
tody korzystania z dorobku ludowego, strona gospo­
darcza i kulturalna tego zagadnienia; h) problem
kształcenia twórców ludowych i metody przyswajania
dorobku ludowego w naszym szkolnictwie artystycznym
oraz sprawa kadr pracowników naukowych.
Streszczając, Konferencja Jadwisińską stanęła przed
trzema zasadniczymi zagadnieniami: 1) określenie sto­
sunku do dorobku plastyki ludowej, 2) analiza aktual­
nej sytuacji, 3) przerastanie twórczości ludowej w sztu­
kę ogólnonarodową epoki realizmu socjalistycznego.
Ogrom tych zagadnień przekraczał oczywista możli­
wości jednej parodniowej konferencji. Konferencja
zgromadziła zespół etnografów, historyków sztuki, pla­
styków zawodowych i ludowych, jak również działaczy
i organizatorów, oraz przedstawicieli instytucji gospo­
darczych, gdzie problematyka kultury ludowej posiada
szczególne znaczenie.
Konferencja miała charakter roboczy, pizy czym wy­
stąpienia poszczególnych uczestników nie posiadały
charakteru wypowiedzi oficjalnych, reprezentujących
stanowiska tej czy innej instytucji. Na obradach za­
ciążyła zbyt duża ilość referatów i przygotowanych
wypowiedzi, co z jednej strony w p ł y n ę ł o na w a g ę kon­
ferencji, z drugiej strony skracało czas, przeznaczony na
dyskusję. N i e w ą t p l i w y m brakiem była niedostateczna
ilość referatów poruszających ogólne zagadnienia teorii
sztuki i estetyki.
Celem niniejszej pracy, jest wypunktowanie pro­
blematyki konferencji, omówienie szkicowe zasad­
niczych tez referatów i dyskusji oraz podanie w cyta­
tach istotniejszych sformułowań.
Biorąc pod u w a g ę
fakt publikowania przez „Polską Sztukę Ludową" sze­
regu referatów i wypowiedzi, nie zachowujemy właści­
wych proporcji przy omawianiu poszczególnych refe­
ratów i wystąpień, pomijając lub określając szkicowo
wypowiedzi, niejednokrotnie wartościowe, które jed­
nak bądź stały na uboczu zasadniczej problematyki
konferencji, bądź w y m a g a j ą szczególnych omówień.
P o d s t a w o w ą wypowiedź, określającą stosunek do do­
robku plastyki ludowej, stanowi referat prof, dr К. P i w o c k i e g o pt. „ N u r t
ludowo-narodowy w s z t u c e
p o l s k i e j " . Cytujemy z refe­
ratu zasadnicze, uogólniające sformułowania, pomijając
całą bogatą dokumentację historyczną tez referatu.

�„Ujmowanie sztuki ludowej w jej historycznym roz­
woju napotyKaio i napotyka na znaczne trudności, —
każdemu badaczowi rzuca się przecie wszysdom w oczy
jej Konserwatyzm, przywiązanie ao form i procederów
technicznym przecnoazącycn tradycyjnie z pokolenia
na poKoieme. wszyscy uczeni wysuwali na czoio swych
iOiwazLii Wiasrue zachowawczość tej sztuki — stad po­
jawiła się w nauce tendencja by przy pomocy nie­
zmiennych i jakoby wiecznotrwałych cech sztuki l u ­
dowej rekonstruować zaginione ogniwa naszej przesz­
łości artystyczntj. bkierowanie uwagi badaczy na eraay cyjność s a u k i ludowej przesłoniło im zrozumienie,
ze jak wszytUio mne w zjawiskach społecznych, roz­
wija się ona, zmienia, usycha w niektóry cii swoich gaięziacn, że sztuka ludowa przecie wszystkim jest kate­
gorią historyczną. Pozorna niezmienność lorai sztuki
ludowej, kusiła nas ao formułowania ogólnych prawideł
twórczości ludowej, do zacieśniania zagadnień tej twór­
czości, do zjawisk najuporczywiej trwałych niezmien­
ny cń i prymitywnych. Tendencje te eliminują z zakre­
su badań ogromne działy przeszłości artystycznej. Inną
trudnością w traktowaniu sztuki ludowej w aspekcie
historycznym jest brak materiału zabytkowego sięga­
jącego głębiej niż wiek X V I I I " . Prof. I-iwocki stwier­
dza dalej, „ogromne połacie naszej spuścizny arty­
stycznej możemy uważać za nurt ludowy w sztuce pol­
skiej. Czy można go jednak nazwać narodowym? We­
dle klasycznego sformułowania Lenina, w każdym spo­
łeczeństwie klasowym płyną dwa równoległe
nurty
kultury, jeden służący interesom klas posiadających,
drugi wyrażający potrzebę mas ludowych. Prądy te
w ciągu dziejów niejednokrotnie się ze sobą splatają
i krzyżują, gdyż niezorganizowana, ale żywiołowa siła
tych mas, odgrywa w życiu każdego społeczeństwa de­
cydującą rolę. Odnosi się to także, oczywiście, do zja­
wisk artystycznych. Stąd pierwiastki ludowe przenika­
ją z reguły do najbardziej zdawałoby się ekskluzywnej
sztuki, służącej potrzebom najwyższej elity społeczeń­
stwa klasowego. Tak należy, sądzę, rozumieć dialek­
tyczną jedność kultury mimo istnienia w niej dwóch
antagonistycznych nurtów. Wspólnota kultury jest prze­
cież obok języka, terytorium, życia ekonomicznego i układu psychicznego — jedną z cech narodu w rozumie­
niu definicji Stalina. Wspólnota układu psychicznego
i kultury objawiają się w sztuce przez narodową for­
mę sztuki, mająca w stosunku do szybko zmieniających
się ich treści ideologicznych, służących każdorazowej
nadbudowie — charakter bardziej statyczny, w y r a ż a ­
jący się w pewnych tradycyjnych nawykach przedsta­
wiania rzeczywistości, jej widzenia i odbijania. W tym
sensie nurt ludowy sztuki polskiej, którego cecha, jest
przecież kształtowanie obrazu plastycznego, w oparciu
o tradycyjną formę, jest równocześnie nurtem narodo­
wym. Stąd waga badań nad sztuką ludową dzisiaj, gdy
mamy praktycznie budować nową, bezklasową, jedno­
litą kulturę, narodową w formie, o nowej socjalistycz­
nej treści. Badania te nie są właściwie rozpoczęte. Ucze­
ni zajmujący się sztuką ludową ograniczali się niemal
wyłącznie do twórczości X I X wieku, zrzadka cofając
się w wiek poprzedni. Wartościowanie sztuki, oparte
o obce wzory, nie pozwoliły nam na zwrócenie uwagi
na niezmierne bogactwo polskiej tzw. prowincjolnej
sztuki oraz na jej cechy wyróżniające ją od współcze­
snych dzieł na zachodzie Europy. Jej odrębna od wzor­
ców, swoistość form piętnowana była nazwą barbaryzmów".

Prof. К. Piwocki konkluduje tezy swego referatu:
„głównym celem była próba udowodnienia, że współ­
czesna sztuka ludowa posiada s w ą historię, swój nie­
przerwany rozwój od najdawniejszych czasów i że
bezpośrednimi poprzednikami ludowych twórców była
prowincjonalna sztuka" i że „sztuka prowincjonalna
w swej istocie była równocześnie głównym nurtem
sxtuki narodowej w formie".
Prof. Stanisław S z c z o t k a , dając w swym re­
feracie obszerny zarys politycznej i gospodarczej hi­
storii wsi polskiej, zwraca u w a g ę na możliwości prze­
sunięcia głęboko wstecz badań na szaika. ludową, przy
odpowiednim
wykorzystaniu archiwaliów w postaci
sądowych ksiąg wiejskich, zapisów
testamentowych
itp.
Mgr. Zbigniew R e w s k i, polemizując z szereS-Kiri w y w o d ó w prof. Piwockiego, podkreślił w swej
wypowiedzi konieczność przeprowadzenia dodatkowycn
badań dla potwierdzenia szeregu uogólnień referatu.
Wskazał on na ciągłość tradycji cechowej, przedstawił
szereg przykładów „majstersztyków"
krakowskiego
cechu budowniczych i kamieniarzy, w których rzucają
SxQ w oczy pewne odstępstwa od kanonów poprawności
architektonicznego komponowania. Posiada to dla nas
doniosłe znaczenie, gdyż jak stwierdza mgr. Z. Rewski
omawiana sztuka prowincjonalna stanowi najsilniej
wyczuwalną i wizualnie zrozumiałą grupą sztuki na­
rodowej. Jeśli chodzi o sztukę ściśle chłopską uważa
on za możliwe (mimo braku bezpośrednich przekazów
źródłowych) przyjęcie znacznie szerszego zakresu twór­
czości, od tego jaki zarysował się w referacie prof. P i ­
wockiego.
Na marginesie tematyki konferencji, mgr. Rewski
przedstawił nowe naświetlenie genezy architektury
późnorenesansowej, określanej dotąd terminem lubelsko-kaiiskiej, a zawężanej do pewnej części architek­
tury kościelnej. Referent rozszerza zasięg tego typu do
granic historycznej Małopolski z Krakowem na czele.
Architektura ta występująca w szeregu miast prowin­
cjonalnych jak: Pińczów, Kielce, Sandomierz, l u b l i n ,
Tarnów, Jarosław, wiąże się z ówczesnym ż y w y m r u ­
chem budowlanym, rozwijającym się pod patronatem
magnackich rodów małopolskich. Obejmuje ona zarów­
no zabytki budownictwa kościelnego jak i świeck.ego
oraz cały zespół form plastyki architektonicznej.
Mgr. Kazimierz P i e t k i e w i c z
podkreśli ko­
nieczność uzupełnienia problematyki referatu pref. P i wockiego zagadnieniami rzemiosła wiejskiego, a w
szczególności ceramiki, tkactwa itp. Badania prowa­
dzone w tym kierunku niewątpliwie
poszerzyłyby
znacznie zakres naszych wiadomości o twórczości ludu
wiejskiego.
Dr Roman R e i n f u s s w swej wypowiedzi, idzie
po linii w y w o d ó w referatu, podkreślając między inny­
mi, iż badania sztuki ludowej dotąd szły zasadniczo
w kierunku szukania istoty sztuki ludowej, pojmowa­
nia jej jako swoistego „ludowego stylu", w zasadzie
swej niezmiennego, ponadklasowego i wspólnego wszy­
stkim ludom świata. Wynikiem tego były coraz bar­
dziej precyzyjnie rozbudowane określenia ludowego
stylu, oparte na analizie cech formalnych wiejskiej
twórczości artystycznej. Jako sztukę prawdziwie ludo­
wą uznawano sztukę „samorodną' wsi, przekazywaną
z pokolenia na pokolenie w drodze tradycji ustnej
i warsztatowej. Dr Reinfuss stwierdza, iż rozważanie

147

�rozwoju sztuki ludowej w płaszczyźnie wyłącznie for­
malnej, jest z gruntu ahistoryczne, nie ujmuje istoty
zróżnicowania
twórczości
artystycznej na ludową
i nieludową. Kryterium formalne powoduje zawężanie
obrazu sztuki ludowej, eliminując z tych badań całe
ich dziedziny. Warunki historyczne przyczyniały się do
powstania odrębnej szluki ludowej determinując jej
rozwój. O sztuce ludowej jako twórczości artystycznej,
wyodrębnionej od innej nieludowej, można mówić do­
piero wówczas, gdy istnieje sam „lud", pojmowany j a ­
ko klasa społeczna; — w społeczeństwie żyjącym w
warunkach wspólnoty pierwotnej nie ma wyodrębnio­
nej sztuki ludowej. Przejaw świadomości klasowej
w twórczości ludowej dostrzega dr Reinfuss w tematy­
ce zbójnickiej obrazów na szkle i satyrze społecznoobyczajowej, zawartej w niektórych utworach ludo­
wej literatury.
Prot'. Wojciech J a s t r z ę b o w s k i
podkreśla
w dotychczasowych badaniach jednostronność zainte­
resowań sprawami zdobnictwa i ornametyki („zbie­
ractwa motywów"). ,,I to co w badaniach winno być
opracowane na końcu, stało się podstawą do określeń
i charakterystyki sztuki ludowej". Konsekwencje tych
tendencji odczuwamy szczególnie silnie w praktyce
przez sprowadzanie całej problematyki sztuki ludowej
do zagadnień zdobiny, motywu, ornamentu,
gubiąc
w ten sposób cały złożony charakter tego zagadnienia.
Prof, dr Juliusz Starzyński, podsumowując pierwsze
wyniki dyskusji, akcentuje znaczenie i wartość prac
prof. Niedosziwina oraz Fiedorowa Dawidowa piętnu­
jącego, między innymi, tendencje niektórych history­
ków sztuki „błędnie usiłujących z różnych dzieł prze­
szłości w y ł a w i a ć jakieś drobne aspekty i w nich w i ­
dzieć wyraz ludowości, — w ten sposób akcentowano
przy analizie dzieła zjawiska drugorzędne, urzekając
się faktem zniekształceń wzorów i apoteozując to, u patrywano w prymitywizmie cechy ludowości".
Referat Aleksandra V/ o j C i e c h o w s k i e g o ,
publikowany w niniejszym numerze, był jakby k o n t y ­
nuacją referatu prof. Piwockiego; referent sumuje
i wartościuje sformułowania teoretyków, traktujące
0 sztuce ludowej, omawia sposoby popierania twórczo­
ści ludowej i opieki nad istniejącymi ośrodkami tej
sztuki w wieku X I X i X X , jak również formy łącze­
nia sztuki ludowej z rzemiosłem i przemysłem arty­
stycznym.
Mgr. Mieczysław P o r ę b s k i
(nawiązując do
zagadnienia dziedzictwa przeszłości) starał się w swej
wypowiedzi dać odpowiedź na pytanie: „co z tego do­
robku i w jaki sposób przejąć ma współczesne nadze
malarstwo, rzeźba, grafika, architektura, rzemiosło
1 przemysł, dalej, jaki rna być stosunek sztuki ludo­
wej do tradycji artystycznych sztuki uprzywilejowa­
nej". Zadaniem historyków i t e o i e t y k ó w oraz badaczy
kultury ludowej jest szukać odpowiedzi na te p y t a ­
nia, w oparciu o konkretny materiał faktów i o ogól­
ne zasady teorii materializmu dialektycznego i histo­
rycznego. Fakty przytoczone przez prof. Piwockiego
przyczyniają się do zerwania legendy rzekomej „nie­
zmienności", „pierwiastkowości" i izolacji naszej sztuki
ludowej, wykazując jej dialektyczne przemiany na
przestrzeni dziejów, jej stałe zazębianie się ze sztuką
służącą potrzebom kościoła, dworu, szlachty czy mie­
szczaństwa. Autor referatu rewindykuje w ten spo­
sób dla pojęcia sztuki ludowej czy ludowości nowe

14H

obszary pogranicza, wskazuje nowe kierunki, w k t ó ­
rych powinny iść dalsze badania jej dziejów i dorob­
ku. Ale ta wymiana wartości pomiędzy szeroko histo­
rycznie pojętym podłożem ludowym, a kulturą i sztu­
ką warstw uprzywilejowanych, ten ruch
podwójny
występujący i zstępujący urywa się. W X I X wieku
mamy już do czynienia właściwie tylko z ruchem
„zstępującym". Wypieram przez konkurencję przemysłowo-kapitalistyczną rzemieślnicy cechowi
wycofują
się na wieś, pracują dla odbiorcy wiejskiego — który
w tym okresie uzyskuje szersze możliwości kulturalnoartystycznego rozwoju. Sztuka cechowa przekazuje wsi
szereg swoich zdobyczy, form i umiejętności, ulegając
z kolei twórczemu przeobrażeniu i przystosowaniu —
w dalszej walce z kapitalistycznym rynkiem, ta sztu­
ka ludu stopniowo traci pozycję po pozycji. Poprze­
stanie na tym obrazie, określałoby nasze wnioski r a ­
czej pesymistycznie — inaczej to będzie wyglądać, gdy
uwzględnimy drugą nieodłączną cechę dialektycznego
procesu „ruch wstępujący". Są to zjawiska związane
bezpośrednio z siłami ludowego chłopskiego czy m a ł o ­
miasteczkowego podłoża, zjawiska pierwszego rewo­
lucyjnego wystąpienia sił ludowych — wyrażające się
w zapoczątkowaniu naszej wielkiej ogólnonarodowej
linii malarstwa historycznego i rodzajowego. Przecho­
dzenie do sztuki ogólnonarodowej jednostek twórczych
na tym właśnie podłożu wyrosłych, z nim bezpośrednio
związanych, lub tkwiących w jego problematyce, stwa­
rza właśnie ó w ruch „wstępujący" przenoszenia pro­
blematyki ludowej, jej realistycznego widzenia i k l a ­
sowego stanowiska na grunt sztuki ogólnonarodowej.
Fakty te świadczą, że lud w okresie, o którym mowa,
nie był już bynajmniej bierną izolowaną żyjącą w ł a s ­
nym tylko życiem masą — że stawał się coraz dobit­
niej żywą częścią narodu. Nurt ludowy w sztuce ó w ­
czesnej, nie płynął jakimś odosobnionym korytem sztu­
ki ludowej w sensie ścisłym, ale przelewał się w ogólny
nurt sztuki polskiej, wnosząc w e ń najbardziej istotne
i cenne wartości. Kol. Wojciechowski w referacie swym
przypomniał nam jak to Norwid chciał podnosić „ludo­
we" do „narodowego". W tym wypadku Norwid kwito­
wał proces, który był warunkowany samą logiką dialektyki dziejowej. Ref. kol. Wojciechowskiego miał r ó w ­
nież w y d ź w i ę k i pesymistyczne. Przez cały długi okres
„zajmowania się sztuką ludową nie umiano zrobić z nią
nic rozsądnego i dziś — problemom nie widać końca".
Zajmowanie się sztuką ludową nie mogło dać p e ł n i e j ­
szych rezultatów, to jasne, i to wynika wyraźnie z kla­
sowego uwarunkowania tego zjawiska. Istotnym jest
jednak fakt, że od połowy X I X wieku żywa i zdolna
do przemian sztuka ludowa jest ciągle aktualnym pro­
blemem, że jej istnienie będące wyrazem wzmożonej
prężności sił chłopskich — zmuszało ideologów panu­
jącego systemu do takiego czy innego zajmowania dla
niej miejsca w klasowej antagonistycznej strukturze
społeczeństwa, a w gruncie rzeczy szukania ratunku
wobec jałowości i bezpłodności takich w y k w i t ó w kul­
tur kapitalistycznych jak „style historyczne", secesja
cz.y modernistyczny funkcjonalizm. Dziś cały ten pro­
blem dla nas nie istnieje. Nie chodzi już o znalezienie
miejsca dla sztuki ludowej, ale o pełne rozwinięcie jej
i przetworzenie w jednolitą już socjalistyczną w treści,
sztukę całego narodu. Kamieniem probierczym w ca­
łym procesie nawiązywania i wytyczną przejmowania
kultury ludowej jest kryterium realizmu. Kryterium

�to będzie dla nas decydujące w określeniu przydatno­
ści poszczególnych elementów dziedzictwa dla tworzo­
nej przez nas sztuki realizmu socjalistycznego''.
„Nie będę się tu zatrzymywał przy zagadnieniach fi­
guralnego malarstwa i rzeźby. Sztuka ludowa ma tu
praktycznie stosunkowo mniejszą rolę do spełnienia,
a dzisiejsza twórczość ludowa w tym zakresie wiąże
się już raczej ze skomplikowanym problemem twór­
czości amatorskiej. Natomiast w zakresie rzemiosła
i przemysłu zagadnienie dziedzictwa sztuki ludowej
jest b e z w ą p i e n i a zagadnieniem centralnym, stanowiąc
tutaj główne i podstawowe dziedzictwo naszej przesz­
łości. Rozumiejąc przez realizm prawdziwe
odbicie
rzeczywistości społecznej swojego czasu w jej istotnych
cechach, uważamy za istotne przy tym cechy walki
i wzrostu, wzmagania się i potężnienia postępowych
sił społecznych — walki o awans klasowy, gospodar­
czy i kulturalny".
(

Prof. Wojciech J a s t r z ę b o w s k i w wypowie­
dzi swojej podzielił się z uczestnikami Konferencji do­
świadczeniami nabytymi w wieloletniej pracy w „War­
sztatach Krakowskich" i „Ładzie". Obszernej jego wy­
powiedzi na tym miejscu streszczać nie będziemy, gdyż
ukaże się ona w całości w jednym z najbliższych nu­
merów Polskiej Sztuki Ludowej.
Analizę metod opieki nad twórcami i ośrodkami
sztuki ludowej otwiera wypowiedź mgr. K . P i e t ­
k i e w i c z a .
Scharakteryzował on działalność R e ­
feratu Sztuki Ludowej, Min. Kultury i Sztuki w l a ­
tach 1945 — 1951. Referat Sztuki Ludowej, który rea­
lizował swe prace w zakresie opieki nad samorodną
twórczością ludową na trzech odcinkach: 1) opieka
n&amp;d twórcą i twórczością, 2) oddziaływania na jej
treść i formę w sensie artystycznym i ideologicznym,
3) upowszechniania wartości sztuki ludowej. W prak­
tyce akcja ta polegała na zakupie prac, udzielaniu za­
pomóg i stypendiów talentom samorodnym, przezna­
czonych na dokształcenie, pracę twórczą, narzędzia,
materiały, umożliwianiu zdolnej młodzieży dostępu do
szkół artystycznych, jak również organizowaniu kon­
kursów, krótkich próbnych kursów,
opracowywaniu
wzorców, reaktywowaniu wartościowych, a zanikają­
cych dziedzin sztuki i oddziaływaniu tą drogą na treść
i formę sztuki ludowej i dostosowywaniu jej do potrzeb
życia współczesnego. Po za tym zajmowano się upo­
wszechnieniem i naświetlaniem istotnych wartości twór­
czości ludowej przez planowe wystawy krajowe (regio­
nalne i objazdowe) i zagraniczne, prelekcje, wydawnic­
twa, dalej przez wprowadzanie plastyki ludowej do og­
nisk zbiorowego życia społecznego i kulturalnego (świe­
tlice, domy kultury, szkoły, zespoły amatorskie). Wpro­
wadzanie konkursów i wystaw z nagrodami ujawniało
szereg talentów, zapoczątkowało proces ożywienia roz­
woju kulturalnego wsi. Twórcy ludowi zaczęli sobie
uświadamiać swoją rolę i znaczenie uprawianej przez
nich sztuki. Wiele młodzieży ze zaktywizowanych ośrod­
ków, skierowano do szkół artystycznych, rozpoczęła się
akcja zakładania spółdzielni oraz zespołów artystycz­
nych i chałupniczych. Planowość akcji pozwalała na
coraz silniejsze kształtowanie artystyczne ludowej na­
leciałości, z okresów rabunkowej eksploatacji przez spe­
kulantów z czasów kapitalistycznych, oraz przystoso­
wanie dawnych i cennych form sztuki do nowych wy­
mogów życia społecznego, kulturalnego i gospodarczego.
W latach 1945—1950 zorganizowano 45 konkursów,
(1406 uczestników, 6876 eksponatów), 55 wystaw — 2860

uczestników, z 9241 eksponatami). Zorganizowano kilka
wystaw objazdowych i 5 wystaw zagranicznych (Mo­
skwa, Kijów, Budapeszt, Paryż, Amsterdam, Londyn,
Włochy, Austria, Szwajcaria, Meksyk, Stany Zjedno­
czone). W ostatnich latach sztuka ludowa uzyskuje co­
raz w większym stopniu zastosowanie w przemyśle
(wzory druków na tkaninach, fajanse), dokąd dociera
dzięki współpracy artystów ludowych
zorganizowa­
nych w kolektywy z zawodowymi artystami plasty­
kami.
Przemiany, zachodzące w życiu Polski Ludowej wy­
wierają swój w p ł y w na artystę ludowego. W jego
twórczości zaczyna coraz wyraźniej odbijać się nowa
rzeczywistość socjalistyczna, w tematyce uwidaczniają
się zagadnienia pracy, walki o pokój, przemiany eko­
nomiczne i gospodarcze (wycinanka, malarstwo, rzeź­
ba).
Przy rozwiązywaniu tych złożonych zagadnień pię­
trzą się przed praktykami trudności, wynikające z niesprecyzowania dotąd szeregu zagadnień
teoretycznonaukowych. Dotychczasowe prace instytucji nauko­
wych ograniczały się do dokumentacji i inwentaryza­
cji faktów — pozostawiając praktykę procesom ż y w i o ­
łowego rozwoju.
„Przed P a ń s t w o w y m Instytutem Sztuki i innymi pla­
cówkami naukowymi stoi obecnie pilne zadanie sfor­
mułowania założeń teoretycznych, oparta na nauce
i estetyce marksistowskiej, które stanowiłyby wytycz­
ne w dalszej akcji ochrony ludowej sztuki. Teoria bo­
wiem winna wyprzedzać praktykę. Dotychczasowe de­
finicje w okresie szybkich przemian rewolucyjnych
wsi i miasta, nie są już wystarczające. Sztuka ludowa
żywiołowo wychodzi poza ramy środowiska chłopskie­
go, przy czym w tym środowisku przestaje pełnić do­
tychczasową funkcję. Następuje proces zbliżenia się
twórczości chłopa do twórczości amatorskiej robotni­
ka. Stąd nasuwają się następujące zagadnienia do opracowania: 1) określenie pojęcia zakresu sztuki ludo­
wej ; 2) określenie wartości pozytywnych
dorobku
twórczości ludowej, istotnych dla kultury narodowej;
3) wypracowanie metod i form postępowania w zakre­
sie opieki, organizacji i oddziaływania ideologicznego
na twórczość ludową.
W dalszym ciągu mgr. Pietkiewicz stwierdza, iż no­
wa tematyka w p ł y w a na zmianę dotychczasowych tra­
dycyjnych form wypowiadania się plastycznego twórcy
ludowego. Na odcinku tym obserwujemy dziś n i e w ą t ­
pliwie zjawisko poważnego przesilenia.
Sprawa kształcenia i dokształcania twórców ludo­
wych oraz znalezienie w ł a ś c i w y c h metod przestawia­
nia ich twórczości na wzornictwo rzemiosła i przemy­
słu jest również jednym z pilniejszych zagadnień.
Szereg nowych zagadnień w zakresie ochrony ludo­
wej sztuki wyłania się w związku z rozwojem spół­
dzielczości produkcyjnej na wsi. Akcja ta mogąca bar­
dzo silnie przyczynić się do intensyfikacji twórczości
i produkcji artystycznej wsi do dziś dnia nie znalazła
w ł a ś c i w y c h form organizacyjnych. Problem stworze­
nia w a r u n k ó w pracy dla wybitnych talentów ludowych
w ramach wiejskich spółdzielni produkcyjnych wyda­
je się rzeczą absolutnie konieczną.
Prezes Z. S z y d ł o w s k a ,
przedstawiciel Cen­
trali Przemysłu Ludowego i Artystycznego, omawia
problem aktywizacji twórczości ludowej w aspekcie
ekonomicznym i gospodarczym.

149

�Prezes S z y d ł o w s k a stwierdza, iż C P L i A jest w y ­
k ł a d n i k i e m praktycznych p r ó b zorganizowania w y ­
twórczości ludowej. D e c y d u j ą c e przy powstaniu insty­
t u c j i były n a s t ę p u j ą c e zadania: a) aktywizacja rezerw
wiejskich
sił roboczych, b) wykorzystanie biernych
gospodarczo t e r e n ó w wsi, c) stworzenie dodatkowego
zarobku dla ludności wiejskiej. Jako problem w y o d ­
r ę b n i o n y akcentowano p o t r z e b ę równoległego u a k t y w ­
nienia i reaktywowania tradycyjnych o ś r o d k ó w ludo­
wej twórczości artystycznej. Referent p o d k r e ś l a zmia­
nę funkcji społecznej sztuki ludowej , a wsi.
Daw-,
na izolacja wsi od zdobyczy cywilizacyjnych w a r s t w
wyższych — s t w a r z a ł a konieczność zaspakajania przez
wieś wszystkich n a j ż y w o t n i e j s z y c h
potrzeb iudności
c h ł o p s k i e j : — dziś w fazie w i e l k i c h przemian k u l t u ­
ralnych (elektryfikacja wsi, mechanizacja
produkcji
rolnej, radio, u ł a t w i o n y kontakt z miastem i robotni­
kami) stwarza nowy ś w i a t w r a ż e ń i potrzeb wsi pol­
skiej. Obecnie d o p ł y w artykułów p r z e m y s ł o w y c h zas­
pakaja potrzeby wsi, k t ó r a zamiast produkować dla
siebie zaczyna, jeśli chodzi o w y t w o r y sztuki ludowej,
p r z e s t a w i a ć się na rynek miejski. Wiemy iż w a r u n ­
kiem istnienia i rozwoju wszelkich dziedzin 'wytwór­
czości jest popyt na wytwarzane produkty. Dziś ob­
serwujemy zjawisko k o ń c z e n i a się na wsi popytu na
w ł a s n e wyroby artystyczne przy r ó w n o c z e s n y m niew y k s z l a ł c e n i u się jeszcze nowego odbiorcy. Tak więc
m ó w i ą c o drogach organizowania i intensyfikowania
wytwórczości ludowej musimy p a m i ę t a ć o k o n i e c z n o ś ­
ci zachowania i utrzymania zapotrzebowania na te w y ­
twórczość, w pierwszym rzędzie na wsi. nie m ó w i ą c
już o zapotrzebowaniu i dostępności tych p r o d u k t ó w
w samych o ś r o d k a c h jej produkcji.
Dotychczasowe
miejskie r y n k i zbytu ludowej w y t w ó r c z o ś c i artystycz­
nej m i a ł y formy spekulacyjne, lub były w y n i k i e m dzia­
łalności patronackich instytucji. W każdym razie pro­
dukcja tych w y t w o r ó w była obliczona na w ą s k i e k o ­
ło indywidualnych odbiorców, m a j ą c w y r a ź n i e charak­
ter zapotrzebowania typu elitarno-kfrrernlneRo. Dziś
i ten odbiorca w ł a ś c i w i e nie istnieje. Szczególne t r u d ­
ności u p ł y n n i e n i a na rvnku posiadają ze względu na
swa ceno produkty o wysokich walorach artystycznych
(hafty, tkaniny dekoracyjne itp.).
„ W a r u n k i e m n i e z b ę d n y m utrzymani:?, y.ywotnnści oś r o d k ó w w y t w ó r c z o ś c i ludowej jest stworzenie szersze­
go zapotrzebowania na jej p i o J a k e j ę . Zaczyna się dziś
z a r y s o w y w a ć realna funkcja v.vtwórez::,5'.i l u ć o w e i , 'wy­
nikająca z rozwoju budownictwa socjalistycznego. Pow­
staje nowy lealny cdbisrca — m y ś l ą tutaj o inwesty­
cjach socjalnych z a r ó w n o na teremJe w r i jak domy
k u l t u r y , świetlice, Jomy dziecka. Roapody ludowe, szko­
ły zespo'y teatralne — tam n ' o w a ' p n w ' e iwó' с о : ' / : 'wdowa winna znaleźć dla siebie w ł a ś c i w e miejsce i pod­
stawowy rynek".
W z w i ą z k u z s a m ą działalnością Centrali rmesowuje
się dobitnie, konieczność op armvama specjalnych
i szczegółowych zasad konstruowani?, p i o n ó w produk­
cji, norm pracy i systemu płacy. Specyfika zadudnie­
nia, nie mieści się w kategoriach p r z e d s i ę b i o r s t w p r a ­
cujących w innych warunkach dla celów w y ł ą c z n i e
gospodarczych i u ż y t k o w y c h . Koniecznością wydaje się
przejście z systemu plac akordowych na system pre­
miowania. Podobnie zagadnienie podatku obrotowego
i inwestycyjnego wymaga tu specjalnych n o r m i za­
sad. P o w y ż s z e sprawy w y n i k a j ą , z analizy obecnej sy­

150

tuacji, z konieczności stworzenia w a r u n k ó w dla roz­
szerzenia odbiorczości i jej upowszechnienia. Zagadnie­
niem dużej wagi jest polityka surowcowa.
P o w y ż s z e uwagi m a j ą na celu wskazanie przeszkód
h a m u j ą c y c h jeszcze rozwój w y t w ó r c z o ś c i
wiejskiej.
Wydaje się celowym wprowadzenie i w s p ó ł u d z i a ł w
pracach Centra ii n i e z b ę d n y c h f a c h o w c ó w , e t n o g r a f ó w ,
-historyków i p l a s t y k ó w zawodowych. W a ż n ą r ó w n i e ż
sprawa jest szeroka propaganda w a r t o ś c i kulturalnych
wytwórczości wiejskiej na ł a m a c h prasy. Coraz m n i e j ­
szą rolę v/ pracach C P L i A posiada zagadnienie stwo­
rzenia dodatkowego zarobku dla ludności wiejskiej,
£dyż rezerwy ludzkie v/si coraz silniej w c h ł a n i a n e są
przez ruch budowlany i przemysł.
Dyr. Wanda T e 1 а к o w s к a, przedstawiciel I n ­
stytutu Wzornictwa P r z e m y s ł o w e g o ,zapoznaje uczest­
n i k ó w k o ą f e r e n c j i z dorobkiem k o l e k t y w ó w robotni­
czych, wiejskich
i młodzieżowych,
opracowujących
wzorce i modele dla rzemiosła i p r z e m y s ł u lekkiego.
Istotą takiego k o l e k t y w u jest połączenie wiedzy, do­
świadczeń technicznych i ś w i a d o m o ś c i artystycznej d o j ­
rzałego artysty-plastyka z d o ś w i a d c z e n i a m i , realizmem
myślenia i i n w e n c j ą samorodnych t a l e n t ó w . W. Telakowska ilustruje swoją wypowiedź, p r z y k ł a d a m i prac
k o l e k t y w ó w prof. E. P l u t y ń s k i e j , prof. Buszka i G r z e ś kiewiczów (fabryka f a j a n s ó w w W ł o c ł a w k u i Pruszko­
wie), Dewitzowej (fabryka jedwabiu w M i l a n ó w k u ) , da­
lej zespołów Bujakowej i Szczepanowskiej, młodzieżo­
wych k o l e k t y w ó w prof. Kenara i Miklaszewskiego, jak
również w y n i k a m i działalności a r t y s t ó w malarzy Grześkiewiczów w opracowaniu w z o r ó w na tkaniny dla
p r z e m y s ł u w zespole malarek wsi Zalipie. Poczynania
te m a j ą charakter pionierski. Zespoły kierowane przez
!•'••styków, potrafiły z jednej strony w y k o r z e n i ć w swo­
ich realizacjach wszelkie w p ł y w y p s e u d o l u d o w o ś c i . t a n ­
dety i złego smaku, z drugiej strony u t r z y m a ć t w ó r ­
cze tradycje techniczne warsztatowe, m a t e r i a ł o w e . Nie
p o w t a r z a j ą c mechanicznie dawnych w z o r ó w i m o t y ­
w ó w stworzono ośrodki wciąż innej, nowej i żywej
sztuki ludowej. W ten sposób p o w i ą z a n o a r t y s t y c z n ą
tradycja ludowa z zaspakajaniem bieżących potrzeb
naszych czasów.
Istnieje paro sposobów n a w i ą z y w a n i a do twórczości
ludowej i przejmowania jej dorobku: a) branie mo­
t y w ó w ludowych i aplikowanie ich mniej lub więcej
mechanicznie na przedmiotach o dowolnym przezna­
czeniu, b) wprowadzanie ludowych sposobów kompozy­
cji i doświadczeń warsztatowych wiejskiego artysty
do twórczości zawodowego plastyka, c) organizowanie
zespołów t w ó m . e j w s p ó ł p r a c y plastyka zawodowego
z zespołom ludowych t w ó r c ó w , na prawach równości
i wymiany wzajemnych doświadczeń, s t w a r z a j ą c wzor­
ce, posiadające r e a l n ą v r r t o ś ć dla poi.izeb i zadań
współczesnych.
ó.tydajc się, że ta ostatnia droga p djęta przez B N E P
i kontynuowana przez I n s t y t u t Wzornictwa Przemy­
słowego — okaże się w ł a ś c i w ą , g&lt;1yż przyczynia sir; do
przenoszenia dorobku ludowego na nowy szczebel tech­
niczny, dostosowuje go dla nowych celów i nowych
treści społecznych, z drugiej strony wyprowadza zawo­
dowego plastyka w s p ó ł p r a c u j ą c e g o z t w ó r c ą l u d o w y m
z k r ę g u kosmopolitycznych i konwencjonalnych spe­
kulacji, u ł a t w i a mu głębsze zrozumienie n a r o d o w o ś c i
i ludowości sztuki, daje m u możność analizowania spe­
c y f i k i widzenia najszerszych w a r s t w społeczeństwa.

�Prof, dr G a j e к omawia zagadnienie oddziały­
wania formy ludowej na produkt przemysłowy. Prze­
mysł seryjny posiada własne formy pracy, nie pozwa­
lające na wierne przenoszenie motywu ludowego na
swój artykuł. Prof. Gajek widzi trzy metody rozwią­
zywania tego zagadnienia, pierwsza metoda polega na
tworzeniu k o l e k t y w ó w twórców ludowych kierowanych
przez przygotowanego technicznie plastyka, umiejącego
zastosować te wzory do produkcji masowej, druga me­
toda polega na adaptowaniu przez samych plastyków
elementów ludowych, trzecia metoda polega na bez­
pośrednim wykonywaniu wzorca przez robotnika,
tkwiącego w tradycjach ludowych swej sztuki. Wyda­
je się, iż pierwsza metoda jest najsłuszniejszą. Druga
metoda daje dotychczas rezultaty w tworzeniu indy­
widualnych dzieł dekoracyjnych, niepowielanych, trze­
cia metoda daje małe widoki pozytywnych osiągnięć
skutkiem przytłoczenia twórcy ludowego całym skom­
plikowanym procesem techniki przemysłowej. Innymi
słowy, najwłaściwszą wydaje się metoda przenoszenia
wartości sztuki ludowej przez twórców ludowych i ro­
botników przy współudziale i kierownictwie plastyka,
wykształconego w zakresie techniki i metod przemysłu.
Dr Mieczysław G ł a d y s z
w swej wypowiedzi
omawia zagadnienia wsi jako środowiska produkcji ar­
tystycznej, (zagadnienie twórcy i odbiorcy wiejskiego),
opierając swoje wnioski i uwagi na badaniach wsi
śląskiej, ograniczając się do przykładów z końca ubieg­
łego i początku bieżącego stulecia. Wypowiedź ma od­
powiedzieć na następujące pytanie:
„Jak właściwie społeczność wiejska zapatruje się
na rozwój i zanikanie własnej twórczości, jak ustawia
swojego artystę, przyjmuje lub odrzuca jego wytwo­
ry, jakie w swoim życiu przypisuje im znaczenie, z ko­
lei zdanie sobie sprawy jak artysta ludowy pojmuje
r.woją pracę w jakich warunkach rozwija swą twór­
czość, jakie są obopólne w p ł y w y , kontakty itp. Odpo­
wiadając na te pytania dr Gładysz rozróżnia dwa ty­
py artystów ludowych, a mianowicie pierwszy tworzą­
cy dla siebie względnie swoich najbliższych, oraz drugi
produkujący dla całej klasy społecznej, tej samej lub
innej. Twórczość pierwszego typu nie jest celowo
przemyślanym wysiłkiem. Potrzebę estetyczną poprze­
dza użyteczność przedmiotu, zdobnictwo jego w y p ł y w a
z doskonalenia rzemiosła. Obiekt nieudany użytkowo,
nie odpowiadający swemu celowi nie jest zdobiony.
Ornamenty wykonywane na wielu przedmiotach peł­
nią przy tym funkcję znaków rozpoznawczych czyli
niejako gmerków. Proces doskonalenia użytecznego
przedmiotu, uzupełnianie go ornamentem, zdobiną jest
wykazaniem odpowiedniej sprawności i umiejętności
obchodzenia się z narzędziem, jest określaniem stosunku
do przedmiotu, przywiązania do rezultatu swej pracy
i troski. U artystów zwłaszcza wyczuwających głębsze
znaczenie sztuki, rodzą się niekiedy zupełnie samorzut­
nie zastanawiające obowiązki społeczne: „jakom miołech w tym (tj. zdobieniu) uciechę, coby ludzi rozwei:etić" m ó w i J . Krężelok z Istehnej".
„Miasto dostarczając szybciej i taniej regulując wy­
magania estetyczne ludu, wprowadziło zupełnie odręb­
ne elementy do twórczości ludowej. Poczyna zanikać
powszechna sprawność ręki, a jednocześnie zaczyna się
rozwijać drugi rodzaj twórców ludowych, grupa spe­
cjalistów, oczekujących na zamówienie zamożnych. Po­

siadanie ozdobnych przedmiotów staje się bowiem oz­
naką bogactwa. Poczyna się wtedy dawać coraz bar­
dziej wyszukane ozdoby, coraz mniej wiążące się z użytkowością przedmiotu. Okres ten tak charakterystycz­
ny dla czasów rozrostu wiejskiej klasy posiadającej,
a zwłaszcza w zamożnych wsiach nizinnych, dostarczał
odrębnych p.zeżyć pozaestetycznych. Tymczasem nie­
kontrolowany rozwój produkcji fabrycznej zaspakaja
wymagania ludności ubogiej, wypaczając zupełnie jej
dawny smak estetyczny. Ludność niezamożna przestaje
być odbiorcą wiejskiej wytwórczości, a coraz większa
troska o byt, stwarza warunki nie pozwalające na roz­
wój dawnych samorodnych przejawów artystycznych.
Stosunki społeczne i gospodarcze zmieniły częściowo
upodobania ludności wiejskiej i przyczyniły się do za­
niku estetycznych przeżyć. Nad rozwojem sztuki ludo­
wej zaciążyła klasowość wsi. W twórczości ludowej po­
czyna decydować gust odbiorcy. Powstają
kanony
„smaku", „im więcej tym piękniej".
.Artysta wiejski staje onieśmielony wobec odbiorcy:
„Najpierw dać do opływu czi szie bydzie ludziom po­
dobało" (Istebna). Strona estetyczna wyprzedziła uży­
teczność. Dążność by przez sztukę być społeczności
wieiskiej pożytecznym zanika. Wreszcie wy wtóry sztu­
ki ludowej stają się przedmiotem handlu, a głównym
jej odbiorcą jest miasto. L u d w szerokim pojęciu prze­
staje powoli brać udział w kierowaniu upodobaniami
własnych twórców. Obecnie rozpoczyna się nowa faza
w rozwoiu ludowej twórczości, a mianowicie uiawma
się zamówienie społeczne, kierowane przez spółdziel­
nię produkcyjną. Jakie będą jej dalsze losy nie wiemy.
Wydaje sie je-lnak. na podstawie ostatnich obse-wacji,
że pozostał wśród śląskich twórców ludowych i to zu­
pełnie świadomie, ważki czynnik, a mianowicie tradycyina potrzeba pracy zespołowej".
Dr G ł a d y s z
cytuje szereg wypowiedzi świad­
czących o tej praktyce zespołowej, mającej czasem cha­
rakter jakby narad twórczych, nad użyciem takiego czy
innego motywu czy sposobu rozwiązania jakiegoś mo­
tywu zaobserwowanego na zewnątrz.
„Ślącka sztuka nie jest statyczna, środowisko jest
źródłem nowych pomysłów, umyślnych i celowych
zmian opartych jednak na tradycji. Potrzeba w y w o ł u ­
je zmienność, jednakże nie wyłącza zdobyczy trady­
cyjnych. Zjawisko to jest podstawowym w rozwoju
sztuki ludowej. Fakt twórczości indywidualnej jest
właściwie procesem współtwórczyni całego zespołu.
Sztukę ludową tworzy nie jednostka lecz grupa. Przyj­
mowanie elementów z zewnątrz i ożywienie nimi tra­
dycyjnych tematów to znów niezmiernie ciekawe zagad­
nienie oczekujące wnikliwych badań terenowych. Rea­
sumując należy podkreślić, że sztuka ludowa związana
jest jak najbardziej z życiem; mimo związku z trady­
cja rozwija się właśnie w zależności od rzeczywistości
życiowych. Wartości dzieła sztuki nie warunkuje pięk­
no formalne a przeżycia estetyczne zjawiają się w
związku z realną doskonałością obiektu użytkowego.
Twórca ludowy służy przede wszystkim własnej grupie
i rozwija się w w ł a ś c i w y m mu środowisku. Grupa też
decyduje głównie o takich czy innych walorach dzie­
ła. Warunkiem rozwoju jest głębokie zrozumienie tra­
dycji, i umiejętność ożywienia jej elementami zaczerp­
niętymi z zewnątrz. Źródła jej formowania tkwią jed­
nak w warunkach materialnego bytu i społecznej struk­
turze środowiska. Nosi ona wybitne cechy społeczne,
aktywne, oddziaływujące na środowisko. Jeśli nie słu­
ży własnej grupie, jeśli jej forma nie pozostaje w jed-

151

�ności z treścią nie jest zrozumiała dla środowiska, wte­
dy zamiera. Pomimo ogólnego biadania nad zanikiem
ludowej sztuki, które zresztą przewija się przez naszą
literaturę etnograficzną przynajmniej od stu lat, na­
leży stwierdzić istnienie nie tylko dużej wrażliwości
estetycznej ludu, ale także istnienie żywotnych sił
twórczych. Zdanie sobie sprawy z tych wielkich walo­
rów, pozwoli na wyzyskanie ich w nadawaniu kierun­
ku ogólnej sztuce narodowej. Ważne są one bowiem na
równi, a może niekiedy ważniejsze dla tego celu od
samych dzieł ludowej sztuki". Dotychczasowe badania,
a raczej zbieractwo ograniczało się do formalnej reje­
stracji ludowej twórczości. Należy zatem przystąpić
do badań nad samym twórcą i jego środowiskiem, w
celu ujawnienia wyżej omawianych sił twórczych i pro­
cesów tworzenia zachodzących w środowisku wiejskim.
Badacz podejmujący prace w terenie, poza specjalnym
przygotowaniem winien być wprowadzony w całość
problemów kulturowych danego środowiska oraz po­
siadać zdolność wnikliwej obserwacji i umiejętności
pokonywania nieodłącznych z tego rodzaju badaniami
oporów".
Problematyka sztuki amatorskiej przebija się w sze­
regu wypowiedzi Konferencji. Obszerniej to zagadnienie
omawia mgr Maria Ż y w i r s k a z Katowic, Po­
nieważ wypowiedź jej nie wychodzi zasadniczo poza
ramy artykułu drukowanego w Polskiej Sztuce Ludowej
(nr 1-5/51) poglądów autorki nie będziemy na tym miej­
scu szerzej omawiali.
Prof, dr S z u m a n zwraca uwagę na trudności
ustalenia definicji sztuki ludowej. Sztuka ludowa jako
kategoria historyczna zmienia swój zakres i treść będąc
czymś innym w ubiegłych okresach i dzisiaj. Jednak­
że możemy podać parę ogólnych cech, pomocnych w
określaniu definicji. Tak więc cechą sztuki ludowej
jest 1) powszechność współudziału w wytwarzaniu;
2) użytkowość wytworów, 3) kształtowanie otoczenia
w którym twórca żyje; 4) prostota techniczna ma­
teriałów i narzędzi nie wymagających
specjalnego
szkolenia i specjalizacji; 5) bogactwo m o t y w ó w — oce­
na ciągłej zmienności, wzór nie jest tworzony mecha­
nicznie, naśladowany); 6) mniejsza refleksyjność; 7) na­
turalność. Cechy te wyraźnie zarysowują się w kon­
frontacji do sztuki uczonej, inteligenckiej. Nie mamy
tutaj różnicowania się odbiorcy i twórcy, nie zaryso­
wują się wybitnie indywidualności ze swojej grupy.
Jeżeli przyjmiemy istnienie potencjału sztuki ludo­
wej, to musimy stwierdzić, iż mówiąc o kończeniu się
pewnego okresu czy epoki tej sztuki, musimy od razu
widzieć poczęcie drugiego nowego jej życia. I jeżeli
w naszych warunkach obserwujemy zanik powszech­
ności trwania jej form dotychczasowych, to w każdym
razie za przesłankę jej odrodzenia w nowej roli i w
nowych formach musimy uznać powszechność jej za­
potrzebowania. Rozporządzamy dziś bronią marksi­
stowskiej pedagogiki głoszącej kierunkowość kształce­
nia. Ważnym elementem rozwoju nowej sztuki ludowej
jest właśnie konieczność kierunkowego budzenia po­
trzeb estetycznych w społeczeństwie.
Prof, dr E . F r a n k o w s k i
stoi na stanowisku
traktowania sztuki jako „momentu biologicznego, wy­
ładowania fizjologicznego i psychologicznego". Prof.
E. F r a n k o w s k i
stwierdza:
„żadne ratownictwo sztuki nie dało i nie da rezulta­
tów. Fakt obumierania sztuki ludowej nie świadczy
152

bynajmniej, że sztuka zaginęła, zawsze istnieje potrze­
ba wyładowania przeżyć i wzruszeń emocji wobec
świata, z którym człowiek staje do walki zdobywając,
tworząc syntezę wrażeń w danej chwili, a jutro już
czego innego potrzebując. Dziś chłop wchodzi pełnym
krokiem w społeczność ogólnopaństwową i jako taki
musi korzystać ze wszystkich dóbr. Spółdzielnie pro­
dukcyjne, mechanizacja rolnictwa tworzą n o w ą psy­
chologię, musi ona znaleźć swój emocjonalny wyraz
w odnowionej sztuce. Sztuka nie zginie, ale wycinan­
ki, strój ludowy mogą zginąć. Trzeba dać kulturę l u ­
dowi, a wtedy zobaczymy, że te tradycje, które tkwią
w nim i w nas, znajdą swój wykwit i przejawy w wa­
runkach przeżyć, które są nieodzowne dla wytworze­
nia prawdziwej sztuki".
Dyr. M a n u g i e w i c z
podkreśla, iż przemiany
w sztuce ludowej nie mają charakteru skoków rewolu­
cyjnych, w związku z tym polemizuje z szeregiem wy­
powiedzi, iż kwestią czasu jest zupełne zaniknięcie
twórczości ludowej. Dyr. M a n u g i e w i c z
twier­
dzi, iż nie możemy pozwolić na zniknięcie całego do­
robku istniejącej jeszcze sztuki ludowej i nie możemy
stać na stanowisku spirytualistycznym,
oczekiwani-,
biernie czegoś co ma przyjść samo.
Musimy bronić
dziedzictwa kulturalnego chłopów, mając pełną świado­
mość jego twórczych przemian doskonalenia i odpowie­
dzi na potrzeby nowego człowieka. Dyr. M a n u g i e ­
w i c z
podkreśla, że w Związku Radzieckim stosuje
się indywidualną opiekę nie tylko nad twórcą ludowym,
ale również i opiekę zbiorową — mamy tam dzisiaj
całe zespoły, kolektywy produkujące i opierające się
na wzorach tradycyjnych.
Prof. J . S o ł t a n i prof. A. Ś l e d z i e ws к a w obszernych wypowiedziach omawiają prob­
lematykę sztuki ludowej w systemie kształcenia arty­
stycznego. Ze względu na wagę, zagadnienia te wy­
magają odrębnego i szerszego omówienia i przedysku­
towania ,czego nie była w stanie dokonać trzydniowa
Konferencja.
Podsumowanie Konferencji przeprowadził prof, dr J .
S t a r z y ń s k i
referując wyniki prac dwóch ko­
misji oraz rezultaty trzydniowej dyskusji. Tezy opra­
cowane przez komisję i uchwalone następnie przez
plenum, zostały opublikowane w poprzednim numerze
„Polskiej Sztuki Ludowej".
Konferencja w y s u n ę ł a na czoło zagadnień sprawę
opracowania szczególowego planu prac naukowych
i badań sztuki ludowej, w oparciu o metodę materia­
lizmu dialektycznego i historycznego i o doświadcze­
nie nauki radzieckiej. — Podkreślono konieczność zre­
konstruowania całego przebiegu historii sztuki ludowej,
od epoki wczesno-historycznej począwszy, posługując
się wynikami wykopaliskowymi i pełnym wykorzysta­
niem źródeł pisanych.
Przeprowadzono próbę oceny
dotychczasowych kierunków i metod prac naukowych,
badawczych i krytycznych. Podkreślono, iż prace na­
ukowe i badawcze winny mieć za zadanie aktywizację
twórczości ludowej; — wyciągając wnioski z analizy
obecnej sytuacji, prace te i badania należy podejmo­
w a ć ze świadomością ich oddziaływania i na warsztat
twórcy plastyka, oraz na działalność
organizacyjną,
opiekuńczą i gospodarczą istniejących placówek i in­
stytucji. Sprawa przenikania postępowych
wartości
tradycji sztuki ludowej, w sztukę ogólnonarodową jest
zasadniczą dziś problematyką.

�P a ń s t w o w y Instytut Sztuki winien działać tutaj w
ścisłej łączności z odpowiednimi instytucjami nauko­
wymi, jako centralny ośrodek prac i badań nad sztu­
ką ludową, w szczególności w zakresie zagadnień hi­
storycznych i estetycznych. P.I.S. winien również stać
Gię ośrodkiem dokumentacji działalności
wszystkich
instytucji w zakresie sztuki ludowej.
Zaakcentowano w a g ę i znaczenie wzmożenia prac
faktograficznych,
inwentaryzacyjnych, ikonograficz­
nych. Inwentaryzacja winna objąć całe terytorium k r a ­
ju uwzględniając całokształt czynników w p ł y w a j ą c y c h
na sztukę ludową, twórcę i jego środowisko. Prace te
winny być prowadzone ciągle, nie jak dotychczas se­
zonowo; — ciągłość pracy rozwiąże sprawę stałych
kadr naukowych. Okres najbliższy winien dać okre­
ślenie zasadniczych wytycznych metod i techniki prac
terenowych. Do prac tych należy zmobilizować nowe
koła społeczeństwa i fachowców. Z całym naciskiem
podkreślono konieczność opieki i aktywizacji istnieją­
cych ośrodków, gdzie praktyka posiada jeszcze ż y w e
związki z tradycją sztuki ludowej jak również skiero­
wywanie twórczości ludu wiejskiego na drogę nowych
zadań i potrzeb gospodarczych.
Proces uprzemysławiania wsi wysuwa nowe potrze­
by, stwarzając nowe warunki życia, przesuwa proble­
matykę sztuki ludowej na wyższy społecznie i tech­
nicznie stopień rozwoju. Twórca ludowy musi mieć za­
pewnione pełne możliwości rozwoju kształcenia ogól­
nego i artystycznego — dostępu do szkół, oraz szkole­
nia warsztatowego. Wybitni twórcy ludowi, zweryfiko­
wani przez kompetentne instytucje, winni posiadać po­
dobne uprawnienia jak i twórcy plastycy zawodowi.
Ustawienie
tych zagadnień w ramach spółdzielni
produkcyjnych posiada dziś rozstrzygające znaczenie
dla przyszłości twórczości ludowej.
Całokształt zagadnień wytwórczości ludu wiejskiego
winien być rozpatrywany w aspekcie gospodarczym
i kulturalnym. Planowanie wytwórczości, o ściśle arty­
stycznym charakterze musi być warunkowane odpo­
wiednim realnym oparciem w odbiorczość jej pro­
duktów.
Na szersze upowszechnienie odbiorczości, przede
wszystkim we wsi i w miejscach jej produkcji, w p ł y ­
nie właściwa polityka p l a n ó w produkcyjnych, specjal­
na polityka surowcowa, norm pracy, płac i podatków,
licząca się z całą odrębną specyfiką wytwórczości ar­
tystycznej. Ważną rolę w upowszechnianiu odbiorczoś­
ci spełni współudział organizacji i instytucji wiejskich
i rolniczych, jak również szeroka akcja prasowa i pro­
pagandowa.
Oddziaływanie sztuki ludowej na kształtowanie wy­
razu artystycznego przedmiotu powszechnego użytku
— produkcji przemysłowej, w szczególności przemy­
słu lekkiego, jest dziś zagadnieniem dużego znaczenia.
Metoda opracowania wzorców przez kolektywy, ze­
społy twórców
ludowych wiejskich i robotniczych,
działających pod kierunkiem artystycznym i technicz­
nym plastyków, w obecnej fazie wydaje się właściwą.
Konferencja była wyrazem najściślejszego wiąza­
nia problematyki teoretycznej i praktycznej. Teorety­
cy i plastycy znaleźli wspólny język, wspólne zagad­
nienia i wspólne wnioski, nie tylko ideologiczne, teo­
retyczne, czy metodologiczne, lecz organizacyjne i go­
spodarcze.

Metoda pracy kolektywnej sprawdziła jej celowość
i słuszność.
Zorganizowany na Konferencji pokaz eksponatów
współczesnej twórczości ludowej — przykłady działal­
ności spółdzielni, ludowych ośrodków chałupniczych,
dalej prace plastyków zawodowych oparte na moty­
wach sztuki ludowej, jak również wzorce wykonane
przez kolektywy chłopskie i robotnicze prowadzone
przez plastyków — a opracowywane i częściowo rea­
lizowane przez przemysł — zawierający przykłady nie
tylko w ł a ś c i w y c h ale i negatywnych rozwiązań — sta­
wały się cenną ilustracją dla poszczególnych wypowie­
dzi w p ł y w a j ą c w ten sposób na ich konkretność i real­
ność.
Jasno i dobitnie sprecyzowano traktowanie sztuki
ludowej w kategoriach historycznych i klasowych.
Uznano za niesłuszne dotychczasowe tendencje za­
mykania sztuki ludowej w rozważaniach formalnych,
ograniczających się do pojęcia „stylu ludowego" —
pojmowania sztuki ludowej jako katalogu specyficz­
nych m o t y w ó w zdobniczych. Podobne ustawienie pro­
blematyki sztuki ludowej prowadziło w praktyce do
mechanicznego kopiowania tych wzorów.
Konferencja .podkreślając dialektyczne uwarunko­
wanie sztuki ludowej, jej związki i przenikanie się ze
sztuką zawodową — wskazała perspektywy z jednej
strony rodzenia się syntezy o nowych jakościowych
treściach, — z drugiej strony w y k a z y w a ł a istnienie
pogranicza, gdzie zacierają się różnice odrębnych nur­
tów sztuki ludowej i wykształconej. Na tym właśnie
pograniczu znajdujemy dzieła sztuki, gdzie najdobit­
niej i najsilniej wyrażają się swoiste narodowe cechy,
w ł a ś c i w e całej grupie narodowej widzenie i odczuwa­
nie formy.
Przyjęcie kategorii dialektycznych i historycznych,
przy określaniu sztuki ludowej, wyjaśniło klasową ge­
nezę odrębnych nurtów w sztuce, a jednocześnie wska­
zało dalsze perspektywy życia sztuki ludowej, która
przystosowując się do nowych zadań wchodzi do sztu­
ki ogólnonarodowej. Innymi słowy pojęcie ludowości
identyfikować się zaczyna z pojęciem narodowości
sztuki. Zagadnienie ludowości z pojęcia klasowo w a ­
runkowego zamienia się w pojęcie naczelne i kierun­
kowe dla całej nowej tworzącej się sztuki.
Granica
dwu nurtów sztuki „ludowej" i sztuki „uczonej" zacie­
ra się.
„Treścią całej sztuki dzisiejszej jest jej nierozerwal­
na łączność z ludem, służenie życiowym potrzebom
ludu, wyrażanie spraw ludu, jego walk i zwycięstw,
potrzeb i wartości" (Niedosziwin).
Sformułowania te wyprowadzą nas z kręgu dotych­
czasowych pesymistycznych w n i o s k ó w co do losów
i przyszłości sztuki ludowej, akcentują one konieczność
poznania i przewartościowania całego historycznego
i współczesnego jej dorobku, mówią o konieczności
twórczej opieki nad istniejącymi przejawami sztuki
ludowej, wyjaśniają proces jej przemian, przetwarza­
nia się w ludowość sztuki całego naszego narodu.
Konferencja spełni s w ą rolę, gdy zarysowana pro­
blematyka znajdzie swój wyraz nie tylko w pracach
naukowych, badawczych ale i w konkretach codzien­
nej praktyki.
Opracował Bohdan

Urbanowicz

133

�IV

KONKURS

CERAMIKI L U D O W E J ш K I E L C A C H

ROMAN

W czasach dzisiejszych gdy ludowa wytwórczość ce­
ramiczna chyli się coraz wyraźniej do upadku, jednym
z najbardziej interesujących, jeśli chodzi o wyroby
gliniane, zakątków Polski jest w o j e w ó d z t w o kieleckie,
gdzie spotykamy jeszcze liczne ośrodki garncarskie
o zróżnicowanej skali technik, form i sposobów stoso­
wanych w zdobnictwie.
Ludowa produkcja ceramiczna w o j e w ó d z t w a kielec­
kiego znajduje się pod stałą opieką Ministerstwa K u l ­
tury i Sztuki, które co pewien czas urządza tam kon­
kursy, mając na celu podtrzymanie tej gałęzi t w ó r ­
czości artystycznej i oczyszczenie jej z nawarstwiają­
cych się obcych naleciałości.
Dnia 12 czerwca br. odbył się czwarty z kolei kon­
kurs tego rodzaju zorganizowany w Kielcach z ini­
cjatywy Departamentu Twórczości artystycznej Mini­
sterstwa Kultury i Sztuki przez miejscowy Wydział
Kultury i Sztuki Wojewódzkiej Rady Narodowej.
Dzięki staraniom Naczelnika tego Wydziału Ob.
Piotra G a n a, który nie szczędził osobistego w y ­
siłku w czasie przygotowywania konkursu, objeżdża­
jąc poszczególne ośrodki i zachęcając garncarzy do jak
najliczniejszego udziału w konkursie. Impreza ta po­
wiodła się bardzo dobrze, dając przejrzysty i stosun­
kowo pełny obraz twórczości ceramicznej regionu kie­
leckiego.

REIN

FUSS

Przechodząc do omawiania nadesłanych ekspona­
tów, uporządkowanych przez organizatorów konkursu
według ośrodków i pracowni, zaczniemy od w y r o b ó w
iłżeckich. Iłża jedno z najbardziej znanych w Polsce
centrów w y r o b ó w ceramicznych posiada odległe tra­
dycje historyczne. Cech garncarski istniał tam po­
dobno już w X I V w., a wyroby iłżeckie za czasów zygmuntowskich sprzedawane były w w i ę k s z y c h mia­
stach polskich (Kraków, Gdańsk), nie mówiąc już o tym,
że były również
eksportowane zagranicę (np. do
Szwecji).
W r. 1823 Lewin Seliga Sunderland zakłada w Iłży
fabrykę a ściślej manufakturę, w której wyrabiano
fajanse. Manufaktura ta istniała jeszcze do I I poł. ub.
stulecia, zatrudniając 36 robotników, rekrutujących
się prawdopodobnie spośród miejscowych garncarzy.
W bieżącym stuleciu ośrodek iłżecki staje się przed­
miotem częstych interwencji z zewnątrz, podejmowa­
nych pod hasłem uszlachetniania ludowej twórczości
artystycznej. Nieprzemyślane te eksperymenty pro­
wadzone nieraz przez osoby zupełnie do tego niepo­
w o ł a n e spowodowały, że ceramika iłżecka coraz bar­
dziej oddalała się od tradycji ludowych, przesiąkając
różnymi mniej lub więcej przypadkowymi w p ł y w a m i
obcymi. W wytworach iłżeckich spotyka się naczynia
o formach helenistycznych, plastyczne, naturalistycznie traktowane ozdoby kwiatowe (np. róże), świeczni­
ki o dziwacznych kształtach itp. Oprócz tej produkcji
pozbawionej wartości artystycznej wyrabiano jednak
w niektórych iłżeckich pracowniach garncarskich pięk­
ne kropielniczki, świątki, oraz różne drobne przed­
mioty gliniane (głównie ptaszki), sprzedawane na tar­
gach jako zabawki dla dzieci. Ten właśnie dział pro­
dukcji rozwinięty w latach międzywojennych p-zez
wybitnego artystę - garncarza Stanisława Kosiarskiego (1893 — 1939) stanowi dziś najbardziej pod w z g l ę ­
dem
artystycznym
wartościową
część
twórczości
ośrodka iłżeckiego. Jak wynika z materiału zebranego
na konkursie, dziś cały szereg garncarzy iłżeckich zaj­
muje się tego rodzaju wyrobami. Wśród garncarzy w i dzirrw iednostki twórcze, utalentowane, umiejące dzie­
łom swej ręki nadać piętno indywidualnego wyrazu
ar vstycznego, posiadaiące swój w ł a s n y styl i mniej
uzdolnione, które nie starając się lub nie umiejąc zna­
leźć drogi własnej osraniczają się raczej do pracy c d twó-czej i powtarzają formy wypracowane przez i n ­
nych.
+

.Spośród licznych w y r o b ó w nadesłanych na konkurs
przez garncarzy iłżeckich wybijały się prace Konstan­
tego Ciepielewskiego (1.49),, Wincentego Kitowskiego
(1.52), oraz Jadwigi Pastuszkiewicz (1. ok. 26).

Ryc.

154

1.

Twardowski na kogucie. Wyk. Jadwiga
siarska, Iłża. Fot. R. Reinfuss.

Ko-

Ciepielewski dał serię ptaszków i rzeźb, przedsta­
wiających sceny rodzajowe. Wśród ptaszków i rzeźb,
zwracała u w a g ę niewielka, ale doskonała kompozycja,
przedstawiająca dwa walczące koguty. Z rzeźb o te-

�Ryc. 2. Dzbanek o polewie ciemno brązowej.
Wyk.
Stanisław
Pastuszkiewicz, Iłża. Fot. R. Reinfuss.
matyce rodzajowej była najlepszą figurka, wyobraża­
jąca chłopca, jadącego na oklep, trzymającego na r a ­
mieniu prymitywne radło, zatytułowana: ,,Z dawnej
wsi" (ryc. na okładce).
Wyroby Ciepielewskiego
charakteryzuje świeżość
i swoboda w traktowaniu formy i umiejętności syn­
tetyzowania. W rzeźbach jego ujętych w sposób dość
realistyczny brak tej cyzelerskiej precyzji wykonania,
tego przeładowania naklejanymi ozdobami, które spo­
tykamy w wyrobach innych pracowni iłżeckich. Z a ­
miast tego rodzaju ozdób stosuje Ciepielewski bardzo
umiejętnie różnokolorowe polewy.
Drugim obok Ciepielewskiego garncarzem iłżeckim,
którego wyroby reprezentują niewątpliwy poziom ar­
tystyczny jest Wincenty Kitowski. Polubił on do tego
stopnia pracę rzeźbiarską, iż niemal całkowicie oddał
się lepieniu ptaszków i figurek. Podobnie jak Ciepie­
lewski tak i Kitowski wykonał na konkurs tradycyjne
iłżeckie ptaszki oraz rzeźby o tematyce rodzajowejTematem kilkakrotnie przez niego opracowywanym
jest kobieta dojąca krowę. W pracach jego również
przebija się podejście realistyczne.
Jadwiga Kosiarska,
córka wspomnianego wyżej
Stanisława Kosiarskiego jest kontynuatorką prac ojca.
Wyroby jej to głównie ptaszki a wiec: kogutki, pawie,
indyki, traktowane w sposób dekoracyjny, wykonane
bardzo starannie. Ciała ptaków pokryte są piórkami.

Ryc. 3. Dzban zdobiony rytem, polewa ciemno zielona,
na wierzchu szkliwo. Wyk. Fryderyk
Bąbel
Denków
(Koszary). Fot. R. Reinfuss.

Ryc. 4. Dzban szkliwiony, polewa zielona na uchu brą­
zowa, powierzchnia
brzuśca
zdobiona ornamentem
stempelkowym.
Wyk. Józef Głuszek Chałupki.
Fot.
R. Reinfuss.

i

55

�jej prac zwracała u w a g ę figurka, , przedstawiająca
Twardowskiego na kogucie (ryc. 1).
Stosunkowo słabo wypadł na konkursie dorobek
rodziny Pastuszkiewiczów. Stanisław Pastuszkiewicz
(1.66), nestor iłżeckich garncarzy wykonał na konkurs
szereg naczyń o dziwacznych kształtach i świeczni­
ków, świadczących o tym, że twórczość jego jest sil­
nie skażona obcymi naleciałościami (ryc. 2). Córka
Pastuszkiewicza Matylda (1.19) wykonała szereg świąt­
ków, odznaczających się dużą naiwnością w traktowa­
niu postaci ludzkiej. Prócz tradycyjnych figurek Chry­
stusa Frasobliwego znalazła się wśród nich postać po­
pularnego w Kielecczyźnie św. Emeryka (ryc. 9). Trze­
ci z rodziny Pastuszkiewiczów, Wacław (1.22), w y k o n a ł
na konkurs kilkanaście zabawek dla dzieci w postaci
małych miseczek i garnuszeczków. Listę garncarzy i ł ­
żeckich zamykał Franciszek Godzisz, którego wyroby
(głównie ptaszki) są naśladownictwem prac Kosiarskich.

Ryc. 5. Dzbanek kol. brązowego
o wzorze rytym i ma­
lowanym na żółto.
Wyk. Jan Purski.
Sobótka.
Fot.
R. Reinfuss.

Ryc. 6. Misa zdobiona polewą w kolorze ierrakota i bia­
łym, nieoszkliwiona.
Wyk. Fryderyk Bąbel
Denków
(Koszary) Fot. R. Reinfuss.
z łuskowato nalepionych płateczków gliny, kogucie
ogony robione są z cienkich w a ł k ó w glinianych o po­
wierzchni ozdobionej drobniutkim rytem. Kosiarska
stosuje najczęściej polewy w kolorze jasno-żółtym
i brązowym, przy czym poszczególne plamy barwne są
od siebie starannie rozgraniczone, co w y w o ł u j e w r a ­
żenie niezbyt dla oka przyjemnej sztywności. Wśród

1%

Bardzo ciekawie przedstawia się na konkursie pro­
dukcja ceramiczna Denkowa. Spośród garncarzy tego
ośrodka wybija się Fryderyk B.ąbel (1.40 — D e n k ó w
Koszary), który w y k o n a ł szereg bardzo pięknych na­
czyń glinianych zwłaszcza dzbanów i mis. Wśród nich
dadzą się wydzielić dwie grupy, jeśli chodzi o techni­
kę wykonania i zdobienia. Jedną grupę stanowią na­
czynia (dzbany i misy) pozbawione szkliwa, wykonane
z czerwonej starannie szlamowanej gliny, malowane
polewami w kolorze brązowym i białym. Wzór składa
się z białych i brązowych pasów szerokości 2 — 3 cm,
obiegających poziomo ściany naczynia, na których to
pasach malowane są linie zygzakowate na brązowych
białe i odwrotnie (ryc. 6). Na dzbanach w miejscu
przejścia szyjki w brzusiec wykonuje niekiedy Bąbel
ozdobę plastyczną w postaci pierścienia o przekroju
trójkątnym, którego grzbiet jest nasiekany gęsto krót­
kimi ukośnymi nacięciami. Obok w y ż e j opisanych wy­
rabia Fryderyk Bąbel również misy i dzbany ozdo­
bione na powierzchni rytem w postaci poziomo bieg­
nących pasów, złożonych z linii prostych, falistych lub
jodełek (ryc. 3). Powierzchnia tych naczyń pokryta jest
ciemną polewą (brązową lub zieloną) i szkliwem.
Prócz Fryderyka Bąbla nadesłali swe wyroby z ośrodka denkowskiego Jan Bąbel, Tadeusz Bąbel,
Edward Maj, Gustaw Poletek, (Kąty), Władysław
Szymański, Stanisław Kaczmarski oraz Stanisław K i ­
towski. Była to przeważnie ceramika użytkowa, na
ogół mało ciekawa. Spośród prac wymienionych garn­
carzy na u w a g ę zasługuje dzban Stanisława Kitowskiego (jedyny przedmiot jaki nadesłał na konkurs)
0 powierzchni pokrytej jednolicie kremową polewą
pomalowaną w poziome pasy w kolorze terrakota,
między którymi na środkowej i górnej części brzuśca
biegły tej samej barwy szeregi kątów zwróconych w
jedną stronę, zaś na szyjce linie faliste (ryc. 7).
Stosunkowo bogato reprezentowany
był ośrodek
garncarski w Rędocinie. Wyroby tamtejsze dosyć róż­
norodne świadczą raczej o zaniku tradycji ludowej
1 są przykładem szukania nowych form. Z ciekaw­
szych prób tego rodzaju w y m i e n i ć należy garnki
i dzbanki wykonane przez Jana Purskiego (Rędociu
Sobótka), który powierzchnie naczyń zdobi rytymi
motywami roślinnymi, powierzchnie pokrywa ciemno­
brązową polewą jedynie rowek rysunku malowany

�jest na żółto, z e w n ą t r z naczynia jego pokryte są szkli­
wem (ryc. 5).
Jan Szubartowski dał k i l k a g a r n k ó w
0 p i ę k n e j polewie koloru
jasno-zielonego i bardzo
starannie w y k o n a n y m szkliwem.
Duże ambicje w y k a z a ł Andrzej Rokita. W y k o n a ł on
na konkurs dwie duże p r z e ł a d o w a n e kropielnice, b r ą ­
zowego niedźwiedzia, pokrytego sierścią z gliny prze­
ciskanej przez płótno, oraz dzban o ł a d n e j polewie
1 szkliwie. P r ó c z wymienionych wzięli też udział w
konkursie garncarze z Rędocina Czesław M o ł d a w a ,
S t a n i s ł a w S e w e r y ń s k i i W ł a d y s ł a w Lubartowski.
Bardzo i n t e r e s u j ą c ą część m a t e r i a ł ó w zgromadzo­
nych na konkursie s t a n o w i ł y wyroby ze Szczekocin,
n a d e s ł a n e przez Jana i Piotra C a b a n ó w oraz F :liksa
F a b i a ń s k i e g o . Wyroby ich wykonane z gliny niepolewanej i nieoszkliwione wypalane są przy zmniejszo­
n y m dostępie powietrza skutkiem czego w y p a l a j ą się
na kolor ciemno popielaty. W celu osiągnięcia ciem­
niejszej barwy do pieca wrzuca się ponadto smolaki,
k t ó r e p o w o d u j ą powierzchowne okopcenie naczynia.
Naczynia ze Szczekocin (dzbanki, m i s k i garnki, dwo­
jaki) p o s i a d a j ą k s z t a ł t y tradycyjne. Dzbany i garnki
zdobione są na powierzchni prostym ornamentem geo­
metrycznym, w y k o n y w a n y m
na w i l g o t n y m naczyniu
przy pomocy gładzika. W y l e w y n i e k t ó r y c h d z b a n k ó w
posiadają ozdoby plastyczne w postaci falistych k o ł n i e r z ó w (ryc. 8).
Ceramika czarna wykonana w analogiczny sposób do
wyżej opisanego była niegdyś na terenie Polski bar­
dzo rozpowszechniona. Skorupy z tego rodzaju n a c z y ń
spotykano w ś r e d n i o w i e c z n y c h warstwach w y k o p a l i ­
skowych na obszarze Śląska, w K r a k o w i e i i n . Zasięg
tych n a c z y ń , w y s t ę p u j ą c y c h jeszcze w ub, w i e k u w
O p o c z y ń s k i m cofa się stale k u wschodowi. Szczekoci­
ny s t a n o w i ą dziś bodaj, że jedyny w Małopolsce p o ł o ­
żony na zachód od Wisły żywy ośrodek produkcji czar­
nej ceramiki.
Najbliższe geograficznie centra wyrobu
tego rodzaju n a c z y ń z n a j d u j ą się dopiero w w o j . rze­
szowskim (Niwiska pow. Kolbuszowa, Medynia G ł o g o w ­
ska pow. Ł ó ń e u t ) .

'j*

}£'

i*"*

Ryc. 7. Dzban malowany kremową polewą z wzorem
koloru terrakota nieoszkliwiony.
Wyk. Stanisław
Ki­
towski, Denków (Kąty). Fot. R. Reinfuss.

C h a ł u p k i jeden z w i ę k s z y c h i ciekawszych o ś r o d k ó w
garncarskich w Kielecczyźnie r e p r e z e n t o w a ł y jedynie
wyroby Józefa Głuszka (1. ok. 40), zdolnego garncarza,
k t ó r e g o prace odznaczają się p i ę k n ą f o r m ą i bogatym
zdobnictwem. Szczególnie u w a g ę z w r a c a ł y w s p a n i a ł e
dzbany (ryc. 4) z uchami zdobionymi plastycznymi
wolutami, o b r z u ś c u p o k r y t y m ornamentem w y t ł a c z a ­
n y m przy pomocy stempla. Specjalnością pracowni
Głuszka jest polewa w kolorze zielonym lub b r ą z o w y m
z m a ł y m i nieregularnymi k r o p k a m i w kolorze ciemno
brązowym.
L i s t ę u c z e s t n i k ó w konkursu z a m y k a j ą Jan
ski z Pierzchnicy i Leon Sus z Wierzbnika.

Armań-

W wyborze m a t e r i a ł u , k t ó r y garncarze przysłali na
konkurs pozostawiono z u p e ł n ą swobodę. Organizato­
rowie konkursu niczego nie narzucali, niczego nie do­
radzali i stąd pochodzi owa rozbieżność jaka się d a ł a
z a u w a ż y ć w charakterze w y r o b ó w dostarczonych przez
poszczególne pracownie. Jedni bowiem
garncarze
przysłali na konkurs poprostu naczynia ze swej bieżą­
cej produkcji (Jan Szubartowski, Czesław M o ł d a w a )
drudzy sięgnęli po wzory do form starszych, dziś już
nie wyrabianych ( S t a n i s ł a w K i t o w s k i ) i n n i wreszcie
starali się w y r ó ż n i ć czymś w ich pojęciu n o w y m i nie-

Ry:. S. Dzbanek nieoszkliwiony koloru ciemno popie­
latego.
Wyk. Feliks Fabiański,
Szczekociny. Fot. R.
Reinfuss.

�mysły skarbonek okazały
się nie do przyjęcia. Było
widoczne, że garncarze silą się na wypracowanie form
niezwykłych, oryginalnych, efektownych, stwarzając
w rezultacie serie potwornych dziwologów, które sta­
nowiły żałosny kontrast w stosunku do prawdziwie
artystycznej ceramiki ludowej.
Nieudany ten eksperyment powinien być poważ­
nym ostrzeżeniem dla czynników zajmujących się or­
ganizacją handlową ludowego przemysłu. Widać z po­
wyższego, że nie dosyć jest dać ludowemu artyście za­
mówienie. W niektórych wypadkach, zwłaszcza gdy
artysta staje wobec zagadnienia dla siebie nowego,
rzeczą konieczną okazuje się życzliwa pomoc i kultu­
ralna opieka. Ideałem byłoby gdyby w charakterze
opiekuna doradcy występował plastyk zorientowany
w zagadnieniach miejscowej kultury ludowej. Do­
świadczenie uczy, że współtwórczość artysty ludo­
wego z wykształconym plastykiem dawać może rezul­
taty bardzo pozytywne, natomiast obarczanie ludowe­
go twórcy (oczywiście gdy chodzi o przedmioty dla
niego nowe) samym zamówieniem lub co gorsza do­
starczanie mu gotowych wzorów do masowej produk­
cji jest z punktu widzenia wartości artystycznej i przy­
szłości sztuki ludowej niewskazane.

Ryc.

9.

Sw.

Emeryk. Wyk.
Iłża. Fot. R.

Matylda
Reinfuss

Pastuszkiewicz,

z w y k ł y m dając w rezultacie rzeczy niezawsze stojące
pod względem artystycznym na należytym poziomie
lub wręcz dziwaczne.
Jedyny wyjątek gdzie garncarze biorący udział w
konkursie mieli przed sobą konkretne zadanie do roz­
wiązania, było opracowanie projektu glinianych skar­
bonek na zamówienie C P L i A . Rzecz charakterystycz­
na, że te właśnie wyroby u wszystkich niemal garn­
carzy wypadły najsłabiej. Poza kilkoma wypadkami,
gdzie projektanci nawiązali do form tradycyjnych zna­
nych nam z niedawnej przeszłości, wszystkie inne po­

W wyniku konkursu podzielone zostały między
uczestników nagrody pieniężne, wyznaczone przez De­
partament Twórczości Ministerstwa Kultury i Sztuki
i Wojewódzką Radę Narodową oraz książkowe zgło­
szone przez Redakcję Słowa Ludu w Kielcach oraz
Redakcję Polskiej Sztuki Ludowej. Nagrody pieniężne
otrzymali w wysokości 600 zł: Józef Głuszek, Wincen­
ty Kitowski, Jadwiga Kosiarska, 500 zł — Fryderyk
Bąbel, Konstanty Ciepielewski; 350 zł — Tadeusz B ą ­
bel, Piotr Caban, Gustaw Poletek, 200 zł — Feliks F a biański, Matylda Pastuskiewicz, Jan Purski, Stanisław
Seweryński, Władysław Szymański, 100 zł — Stanisław
Kitowski, Andrzej Rokita, Jan Szubartowski, Włady­
sław Szubartowski. Nagrody książkowe Redakcji S ł o ­
wa Ludu otrzymali: Franciszek Godzisz, Stanisław
Kaczmarski, Czesław Mołdawa, Stanisław Pastuszkie­
wicz, Leon Sus. Rocznik Polskiej Sztuki Ludowej uzy­
skali Edward Maj i Stanisław Pastuszkiewicz.

�O T W A R C I E MUZEUM
W

Ryc.

1.

Izba góralska w Muzeum Etnograficznym
Krakowie. Fot. Z. Furman.

ETNOGRAFICZNEGO

KRAKOWIE

w

Dnia 3 czerwca br. nastąpił w Krakowie długo
oczekiwany moment otwarcia P a ń s t w o w e g o Muzeum

Ryc. 3. Izba dolnośląska w Muz. Etnograficznym w Kra­
kowie. Fot. Z, Furman.

Ryc.

2.

Izba góralska w Muzeum Etnograficznym,
Krakowie. Fot. Z. Furman.

w

Etnograficznego. Zbiory te stanowiące pierwotnie w ł a ­
sność Towarzystwa Muzeum Etnograficznego, gnież­
dżące się przez okres 20-lecia międzywojennego w nie­
odpowiednim, napoły zrujnowanym lokalu na Wawelu,
przez czas okupacji złożone w pakach, dopiero w Pol­
sce Ludowej uzyskały odpowiedni lokal w postaci oka­
załego budynku ratusza Kazimierskiego (plac Wolnica
1) i tu po ukończeniu adaptacji sal parterowych nastą­
piło otwarcie dla zwiedzających części Muzeum.
W chwili obecnej wystawa obejmuje korytarz
i siedem przyległych pomieszczeń. W korytarzu umie­
szczony jest szereg malowanych skrzyń z różnych
stron Polski, na ścianach zaś zawieszone są reproduk­
cje sztychów i powiększone fotografie przedstawiają­
ce wnętrza mieszkań chłopskich. W salach po obu
stronach korytarza urządzone są wnętrza domów mie­
szkalnych oraz niektórych wiejskich warsztatów prze­
m y s ł o w y c h (folusz, olejarnia, pracownia garncarska).
Z pomieszczeń mieszkalnych wybrano izbę krakow­
ską, góralską, oraz dolnośląską. Dobór ten nie jest
przypadkowy. Daje on bowiem obraz wnętrz miesz­
kalnych, różniących się od siebie charakterem, typem
kultury i wyrazem plastycznym. Izba krakowska
(z Zalipia koło Dąbrowy) działa przede wszystkim ko­
lorem. Jest tam okazały piec, ceglany, o pięknej archi­
tekturze, malowany w kwiaty (ryc. 4), podobnie malo­
wana powała, futryny drzwi, okien, krakowskie malo­
wane meble o tle zielonym, ozdobione kwiecistymi

�Wzorami o jasnych ż y w y c h kolorach, nad łóżkami ma­
lowane na papierze „dywany" na ścianach znakomicie
harmonizujące z całością wnętrza obrazy święte, ma­
lowane przez utalentowaną artystkę zalipską Zofię
Barańską.
Od jasnej grającej bogactwem barw izby krakow­
skiej odbija s w ą surową powagą izba podhalańska
o ścianach i powale ze złotawego, heblowanego drzewa,
z krzywym prymitywnym piecem, zastawionym ubo­
gimi góralskimi naczyniami (ryc. 1). Ozdobę izby sta­
nowi pięknie rzeźbiony tragarz. Sprzęty a więc łóżko,
stołki, stół, kołyska, półka niemalowane, lecz zdobione
rzeźbą (ryc. 2), na jednej ze ścian starannie dobrana
galeria obrazów na szkle pod nią listwa z zawieszony­
mi smukłymi dzbanuszkami, które wyrabiane na Spi­
szu szeroko się po Podhalu rozchodziły. Przy piecu
żerdki na ubranie, na których wiszą kożuchy i inne
części góralskiej przyodziewy.
Izba dolnośląska odbiega charakterem swym od
obu wyżej wymienionych. Ściany murowane, wybie­
lone wapnem, poczerniała powała drewniana na trzech
potężnych tragarzach, piec zielony kaflowy, meble
malowane i rzeźbione, wśród których na plan pierw­
szy wybijają się: łóżko z baldachimem (ryc. 3) i duże
szafy o niebieskim marmurkowatym tle z bukietami
k w i a t ó w i postaciami świętych malowanymi na filunkach drzwi.
Na ścianach obrazy na szkle, różne w typie od g ó ­
ralskich, na półkach zamiast glinianych misek i dzba­
n ó w fajansowe talerze malowane w kwiaty, w kącie
stojący zegar w wysokiej malowanej szafce. Wnętrza,
zwłaszcza izba krakowska i góralska, dają w wysokim
stopniu złudzenie autentyku. Zwiedzając je zapomina
się, że to jest muzeum, położone w centrum miasta,
odnosi się wrażenie, że są to prawdziwe izby chłop­

Ryc. 4. Izba krakowska

J60

(z Zalipia p. Dąbrowa)

skie, z których co dopiero wyszli ich stali mieszkańcy.
Wrażenie autentyczności potęgują drobne ale bardzo
umiejętnie porozmieszczane akcenty jak np. suszący
się serek nad piecem w izbie krakowskiej, trzaski
i wiór?, w izbie góralskiej itp.
Podobne złudzenie stwarzają dwa wnętrza o cha­
rakterze przemysłowym, a mianowicie folusz przenie­
siony w całości wraz z budynkiem z Jaworek koło
Szczawnicy i olejarnia z Ochotnicy koło Krościenka.
Osiągnięcie tak doskonałego efektu możliwe było
jedynie dzięki temu, że przy budowie, urządzaniu
i zdobieniu wnętrza zatrudnieni zostali rzemieślnicy
i artyści wiejscy sprowadzeni, czy to z Powiśla d ą ­
browskiego, czy z Nowotarszczyzny.
Prócz pomieszczeń, w których urządzono wnętrza
udostępniona została dla publiczności jedna sala prze­
znaczona na wystawy zmienne. W chwili obecnej znaj­
duje się tam wystawa zdobnictwa wnętrz. Obejmuje
ona wycinanki (kurpiowskie, łowickie, opoczyńskie,
krakowskie), malowane dywany z Powiśla dąbrow­
skiego, trochę malowanych mebli (krakowskich i k u ­
jawskich), tkanin (kurpiowskie i opoczyńskie) oraz
ceramikę.
Bardzo interesującą z punktu widzenia ekspozycji
jest próba pokazania wycinanek w przeźroczu. Wyci­
nanki naklejone są na taflach szklanych, umieszczo­
nych przed oknem i przykryte od strony widza matową
kalką.
W otwartej obecnie części muzeum udostępniony
został dla publiczności zaledwie drobny ułamek boga­
tych zbiorów Muzeum Etnograficznego, reszta znajdu­
je się w dalszym ciągu w magazynach, dopóki nie
zostanie ukończona przebudowa drugiego piętra. Cał­
kowitego urządzenia muzeum należy spodziewać się
pod koniec bieżącego roku.

w Muzeum

Etnograficznym

w Krakowie.

Fot. Z.

Furman.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9719" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9697">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bf249a5aafbae40552e47caadfe24b04.pdf</src>
        <authentication>3e8157066c2f8012466c5d55b62728a9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115610">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3893</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115611">
                <text>1952</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115612">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3647</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115613">
                <text>Recenzje i kronika / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1952 t.6 z.4-5</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115614">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1952 t.6 z.4-5; s.288-298</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115615">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115616">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115617">
                <text>W Y S T A W A PRZEMYSŁU L U D O W E G O I A R T Y S T Y C Z N E G O
W ŁAŃCUCIE

JANINA

Wystawa Przemysłu Ludowego ; Artystycznego w
Łańcucie w gmachu powozowni Ośrodka Muzealnego
zorganizowana była przez Ekspozyturę C P L I A , przy
pomocy finansowej Prezydiów Rad Narodowych z Rze­
szowa i Łańcuta. Wystawa ta trwała od 17 .VI do k o ń ­
ca lipca br.; pokazana tam była bieżąca produkcja
C P L i A z działów: tkactwa, ceramiki, koronkarstwa,
koszykarstwa, oraz przedstawiono próby obróbki ala.
bastru 1 odpadków szkła. Poza tym wystawa uzupełnio­
na była nowymi eksponatami nielicznych twórców lu­
dowych i pracami uczniów Liceum Technik Plastycz­
nych z Sędziszowa.
Spośród zgromadzonej 1.586 szt, przedmiotów wy­
selekcjonowano 488 i użyto je do ekspozycji o charak­
terze bazarowym na sposób handlowy, reszta pozosta­

Ryc.
2

8

8

1. Butla

siwa, dymiona. Wykonał
tales*,
pow.
Zalesie
pow. tanem.
Łańcut.

Józef Kuźniar.

STANKIEWICZÓW

A

łych przedmiotów znalazła się w specjalnie urządzonym
na sali stoisku sprzedaży C P L i A .
W celu podkreślenia szerszej działalności tej insty­
tucji umieszczono również kilka m a n e k i n ó w z auten­
tycznymi strojami ludowymi (niestety niewłaściwie
skompletowanymi z dobieranych części, pochodzących
z różnych okresów powstawania) razem z kostiumami
strojów ludowych przeznaczonymi dla celów teatralnowidowiskowych zespołów amatorskich. (Kostiumy te
wykonane były z materiałów zastępczych w pracow­
niach C P L I A ) .
Wystawa cieszyła się dużym powodzeniem i frekwen­
cją, co dowodzi potrzeby urządzania imprez z tego za­
kresu. Szkoda tylko, że przeciążony pracą Wydział
Kultury w Rzeszowie nie potrafił powiązać działalno-

Ryc. 2. Doniczka
osłaniająca,
kielichowa,
czerwona
,
. . ,
. „ ,
. .
, . „,
,
Wykonał
Andrzej
Ruta, wies
wieś M
Wykonał
Andrzej Ruta,
Medyma Głogowska,
pow.

�ści z zakresu upowszechnienia plastycznej kultury lu­
dowej i jej przejawów z pracami Muzeum Rzeszowskie­
go, które nie powinno zamykać się we własnych ra­
mach, lecz przyjść z pomocą fachową w jak najsze­
rzej pojętej współpracy z terenem.
W różnorodnej i bogatej twórczości tego terenu tkwi
właściwy problem plastyczny, a wytwory sztuki ludo­
wej posiadają odrębne i zasadnicze wartości, które w
zależności od celów i potrzeb terenu powinny być umie­
jętnie wydobyte i wykorzystane.
Na tym odcinku brak jest współpracy z czynnikami
powołanymi do działania w tym kierunku. Akcja taka
musi być szersza, skoordynowana i oparta na wnikli­
wej podbudowie naukowej, przemyślana i właściwie
ustawiona w terenie, zwłaszcza że jest to akcja pionier­
ska, gdyż dotychczas nie było planowego działania w
tym kierunku i na taką jak obecnie skalę.
Dlatego we wspomnianej wystawie brak postawienia
właściwego problemu. Jest ona zbiorem różnych przed­
miotów, które nie ilustrują nurtujących w terenie za­
gadnień, przeobrażeń, zapoczątkowanych akcji i prób.
Do nowych osiągnięć twórczych należą przede wszy­
stkim prace ceramików, którzy pod kierunkiem art.
piast. prof. Włodzimierza Bieleckiego odtworzyli dawne
naczynia o różnych formach i przeznaczeniu, dziś już
nie używlaine, które m o g ą jednak znaleźć inne zastoso­
wanie do potrzeb współczesnych.
Poza tym ciekawe również są prace tych ceramików,
którzy pomimo obowiązujących w produkcji terminów
i norm, potrafili znaleźć czas na prace własne, poszu­
kując nowych rozwiązań w oparciu o charakterystycz­
ne typy i techniki w formach ceramicznych swego te­
renu,
i pomimo trudności surowcowych próbują
opracować własne polewy.
Do tych należą przede
wszystkim nagrodzeni:
Woś
Franciszek
ze wsi Zalesie pow. Łańcut,
nagroda M K i S 400 zł za nowe typy naczyń dymionych
oparte na dawnej tradycji.
Ruta
A n d r z e j ze wsi Medynia Głogowska pow.
Łańcut, nagroda M K i S 300 zł za poszukiwanie nowych
form i opracowanie pięknej zielonej polewy.
O l s z e w s k i
J ó z e f ze wsi Jodłowa pow. Jasło,
S c h o d z i ń s k i
J a n ze wsi Zalesie pow. Łańcut,
K u ź n i a r
J ó z e f
ze wsi Zalesie pow. Łańcut,
R u t a
T a d e u s z
ze wsi Medynia Głogowska
pow. Łańcut: nagrody M K i S po 200 zł za dobre osiąg­
nięcia w pracach.

Ryc. 3. Koń — rzeźba w drzew/e topolowym.
Wykona­
ła Rozalia Kuźniar, wieś Wysoka, pow.
Łańcut.
Rzeźbę w drzewie reprezentowała
R o z a l i a
K u ź n j a r o w a
ze wsi Wysoka pow. Łańcut, do­
starczając 18 prac o nowej tematyce z życia wsi. Otrzy­
mała ona naigrodę M K i S 500 zł. W dziale tkanin na­
grodę M K i S 500 zł otrzymał
Du d e k
P a w e ł
za
dobry poziom techniczny tkanin o własnych wzorach.
Po raz pierwszy zostali słusznie nagrodzeni wytwór­
cy koszyków rudnickich, zrzeszeni w C P L i A za słyn­
ne w kraju i eksportowane masowo za granicę wyroby
koszykarskie o różnorodnych formach i przeznaczeniu:
K a r a ś
J u l i a
z Rudnika n/S. ul. Krótka 1, na­
groda M K i S 200 zł
W a ł ę g a
K a z j m i e r z
z Rudnika n/S ul.
Rzeszowska 32, nagroda M K i S 200 zł.
W o j t a s
A n t o n i
z Rudnika n/S ul. Kordec­
kiego 20, nagroda M K i S 200 zł.
K o l a n o
A d e l a
z Rudnika n/S ul. Kończycka
6, nagroda MKIS 200 zł.
O s e t e k
W i k t o r i a
z Rudnika n/S ul. Mic­
kiewicza 29, nagroda 200 zł.
Pozostałe nagrody w sumie 4.200 zł rozdzielono z
funduszów Prez. Wojewódzkiej Rady Narodowej Wy­
działu Kultury w Rzeszowie. Wśród tych nagród były
dwie nagrody zespołowe: 1) Zespołowi uczniów Liceum
Technik Plastycznych w Sędziszowie za dobre wyniki
w pracach z metalu: 300 zł — z przeznaczeniem na
cele świetlicowe zespołu; oraz zespołowi produk­
cyjnemu C P L i A „Zabawka" 200 zł — również na eele
świetlicowe.

�O KSIĄŻCE SULI BENET„SONG DANCE AND CUSTOMS O F PEASANT POLAND"*

К A ZAMIERA

Książka dr Suli Benet zgodnie z zapowiedzią wy­
dawców wychodzi w serii publikacji poświęconych
kulturom współczesnym. Tytuł pozwala mniemać, że
głównym tematem jest folklor (pieśni, tańce, obrzędy).
Czytelnik biorąc do ręki tą książkę, ma więc prawo
przypuszczać, że znajdzie w niej zarys
w s p ó ł c z e ­
s n e g o folkloru polskiego. Nie trzeba dodawać jak
interesującą byłaby taka praca dla czytelnika zarów­
no polskiego, jak angielskiego, czy amerykańskiego.
Rzetelnie opracowana publikacja o współczesnej kul­
turze naszego ludu stanowi bowiem niezmiernie cenne
; wyraziste świadectwo tych przemian i przekształceń,
jakim ulega nasz kraj.
Niestety książka dr Benet w żadnym wypadku nie
spełnia tej roli. Co więcej, czytelnik, któremu sugeruje
się wielokrotnie, iż praca dotyczy właśnie zagadnień
współczesnej kultury ludu wiejskiego w Polsce, wpro­
wadzony zostaje w błąd. Otrzymuje bowiem książkę,
którą przy najbardziej nawet przychylnej ocenie nie
można nazwać inaczej, jak zniekształcającą i zafałszo­
wującą obraz zarówno dawnej, jak i dzisiejszej naszej
ludowej kultury.
Książkę poprzedza w s t ę p Margaret Mead, czołowej
przedstawicielki amerykańskiej etnopsychologii, kie­
runku, który, jak stwierdza radziecki etnograf N. B u tinow, właściwiej byłoby nazwać psychorasizmem. Re­
komendacja M. Mead nie jest też jedynie gestem ko­
leżeńskiej uprzejmości. Świadczy o tym wydźwięk sa­
mej książki.
Na treść jej, poza wymienioną przedmową M. Mead,
składa się pięć wydzielonych przez autorkę części:
I — chłopi polscy, I I — Polska chłopów, I I I — rok
obrzędowy, I V — regiony, V — krąg rodziny.
Gdy­
byśmy usiłowali uszeregować wymienione wyżej za­
gadnienia wedle problematyki etnograficznej, musie­
libyśmy stwierdzić, żc autorka wysuwa na czoło swego
opracowania obrzędowość
doroczną i rodzinną, po­
święcając jej najwięcej miejsca (rok obrzędowy obej­
muje s. 36 do 111, zaś obrzędy rodzinne s. 143—247),
i dając olbrzym: materiał, wtłoczony w ramy stosun­
kowo niewielkiej objętościowo książki. W pozostałych
częściach, zwłaszcza w części
czwartej, poświęconej
poszczególnym regionom, autorka również ustawicznie
zahacza o wierzenia i obrzędy, obrzędowość więc sta­
nowi główny motyw, wyraźnie pasjonujący autorkę
i dominujący w całym opracowaniu. Natomiast pieśni
uwzględnione są w bardzo słabym stopniu, tańce zaś
potraktowane nader fragmentarycznie. Przewaga o-

290

* with a prefface by Margaret Mead, London Dennis
Dobson 1951, s. 247. poza tekstem il. 16 (fotografie).

Z AW I ST O W 1С Z-A

DAMSKA

brzędów odrazu budzi pewne wątpliwości ze wzg'.edu
na to, że dzisiejsze obrzędy zachowały przeważnie for­
my reliktowe i w kulturze wsi współczesnej rola ich
jest znacznie mniejsza niż dawniej. Stąd też w obrazie
współczesnej społeczności wiejskiej obrzędowość nie
może być akcentem dominującym.
Część I, I I i I V mają dać obraz Polski współczesnej,
w jej dzisiejszych granicach, z ludnością etnograficz­
nie polską, zróżnicowaną kulturowo w zależności od
regionów (autorka wymienia tu Mazowsze, Małopol­
skę, Wielkopolskę, Pomorze, Śląsk, Podhale).
O ile opracowane drobiazgowo rozdziały dotyczące
obrzędowości są przeładowane szczegółami i autorka
usiłuje z tej powodzi szczegółów w y d o b y ć w niektó­
rych wypadkach interpretację etnologiczną zarejestro­
wanych faktów, o tyle pozostałe rozdziały, zgodnie
z intencją autorki, zawierają szereg uogólnień i mają
dać najszerzej pojętą charakterystykę chłopa polskie­
go, wraz z charakterystyką ogólną Polski i jej regio­
nów.
Na wstępie warto wspomnieć, jak wedle relacji sa­
mej autorki oraz przedmowy M. Mead, powstała oma­
wiana książka. Pomoże to nam do oceny materiału
faktycznego, zawartego w niej i do stwierdzenia obiek­
tywnej roli, jaką publikacja ta pełni w stosunku do
słabo zorientowanego w sprawach naszego kraju czy­
telnika zagranicznego.
Zacznijmy od kilku uwag o autorze: doktór Sula Benetowa studiowała w Polsce etnografię z etnologią pod
kierunkiem prof. St. Poniatowskiego (Warszawa). S w ą
pracę dyplomową pt. „Konopie w wierzeniach i zwy­
czajach ludowych" publikuje w roku 1936 jako zesz. 2
„Prac Etnologicznych" Instytutu Nauk Antropologicz­
nych i Etnologicznych Tow. Naukowego Warszawskie­
go. Wyjeżdża następnie do Stanów
Zjednoczonych,
gdzie kontynuuje studia antropologiczne (tak zwana
antropologia kulturalna w ujęciu amerykańskim od­
powiada etnologii) i zdobywa stopień naukowy doktor­
ski w roku 1944. Jest wykładowcą w uniwersytecie
Columbia (Nowy York) i w Hunter College (tamże).
Dr Benetowa pisze :ve wstępie do swej książki, że jako
studentka polska w latach 1930-31 przeprowadzała ba­
dania terenowe wśród chłopów („jako obserwator i uczestnik") w wielu wioskach różnych regionów kraju.
Następnie w Stanach Zjednoczonych niektóre z mate­
riałów zebranych w Polsce zostały ogłoszone w for­
mie artykułów. „Nowe studia antropologiczne (w Ame­
ryce) dały nową perspektywę znanemu obrazowi ż y ­
cia". Sula Benet współpracuje w tym okresie z wybit­
nymi reprezentantami amerykańskiej szkoły etnopsychologów Ruth Benedict, Margaret Mead i in. Autorka

�powraca jeszcze do Polski na krótko w r .1938, 1948
i 1949 „na dalsze
studia terenowe,
wzbogacona
w nowe metody studiów i w nowe poglądy".
W wyniku tych badań powstaje omawiana książ­
ka, która jest „próbą oddania zapachu i barwy życia
polskiego chłopa". Autorka dodaje ,że przytaczany ma­
teriał jest ż y w y jeszcze obecnie. „Polska tradycja
i jej przejawy w życiu ludu przetrwały do dziś w zdu­
m i e w a j ą c y m stopniu mimo wstrząsu lat wojennych,
powojennych przesiedleń i wzrastającej urbanizacji
kraju". Słowem, wypowiedzi autorki pozwalają mnie­
mać, że materiał, którym się posługuje, jest dokład­
nie zlokalizowany w czasie, został bowiem zebrany
przez nią podczas studiów terenowych w latach 1930-31
i 1938, a następnie uzupełniony materiałem powojen­
nym z lat 1948 i 1949. Czyli, że przedstawiony przez
nią obraz chłopa polskiego dotyczy czasów współczes­
nych. W mniemaniu tym utwierdza jeszcze przedmo­
wa M. Mead, która głosi, że „dr Benet dała nam książ­
kę o ciężkim trudzie i żywych aspektach obrzędowych
życia ludu, tak jak one trwają po drugiej wojnie
światowej".
U o g ó n i e n i a dotyczące
chłopa polskiego
autorka
przenosi następnie na całe społeczeństwo
polskie,
stwierdzając, że „opisane tu specyficzne obyczaje są
w pewnym stopniu udziałem wszystkich Polaków".
Charakterystyka chłopa polskiego
ma więc być
w znacznej mierze charakterystyką całego społeczeń­
stwa. Stanowisko takie zgodne jest z założeniami
szkoły etnopsychologów, którzy dążą do zobrazowania
.podstawowego typu osobowości społeczeństwa jako
całości".
1

Równie wyraźnie zaznacza autorka zlokalizowanie
materiału w zasięgu geograficznym.
Wprawdzie za­
strzega się, że „w niniejszej pracy m ó w i ć się będzie
o szerokiej gamie obyczajów z różnych miejscowości
bez względu na geograficzną dokładność w ich kata­
logowaniu", lecz te „różne miejscowości" niewątpli­
wie dotyczyć mają ziem etnicznie polskich, skoro au­
torka wynaźnie podkreśla, że „omawiane ziemie stano­
wią Polskę obecną, zamieszkałą przez jednorodną lud­
ność polską, reprezentującą polską kulturę z wyłącze­
niem wschodnich kresów Polski przedwojennej: Ukrai­
ny i Białorusi, które obecn'e stanowią część ZSSR".
Podkreślam raz jeszcze: zarówno przedmowa
M.
Mead, jak i w s t ę p autorki upoważniają nas do tego,
abyśmy w tej książce szukali opisu współczesnego ży­
cia ludu wiejskiego w Polsce, w jej obecnych grani­
cach, zaobserwowanego przez autorkę podczas jej stu­
diów terenowych w latach powojennych i zestawionego
z materiałem terenowym, zgromadzonym przez nią
w latach 1930-31 i 1938-.
Nie tracąc ani przez chwilę z oczu dokonanej przez
autorkę lokalizacji w czasie i przestrzeni przedstawio­
nego prze nią materiału, przystąpmy do jego oceny.
Na pierwszym miejscu omówimy rozdziały poświęco­
ne całkowicie obrzędowości i luźne wzmianki o niej
w pozostałych rozdziałach.
1

Linton R. „The Cultural Background of Persona­
lity" London 1947, s. 102, cyt. A. Kłoskowska „Psycho­
logiczny kierunek amerykańskiej etnologii', Przegląd
Nauk Historycznych i Społecznych, t. I , 1950, s. 285.
- Autorka nie odwołuje się przy tym nigdzie do
źródeł drukowanych poza jedyną cytatą z pracy St.
Dworakowskiego (s. 164—165).

W polskiej literaturze etnograficznej mamy ogrom­
ną ilość opisów dotyczących polskiej i wogóle sło­
wiańskiej obrzędowości dorocznej i rodzinnej, zazwy­
czaj traktowanej łącznie z bogatym materiałem z za­
kresu wierzeń, praktyk magicznych i wszelkiego ro­
dzaju zabiegów. Opisy te znajdujemy nade wszystko
w seryjnych wydawnictwach z ubiegłego stulecia i po­
czątków obecnego, jak „Lud Kolberga, „Zbiór wiado­
mości do antropologii krajowej", „Prace i materiały
antropologiczno-archeologiczne i etnograficzne", „Wi­
sła", wreszcie organ Polskiego Towarzystwa Ludo­
znawczego — „Lud".
-

Ponadto będą to opisy obrzędów w różnych mono­
grafiach
wielodziałowych, jak , L u d Nadrabski"
Świętka, „Kurpie" Chętnika, „Krakowiacy" Udzieli,
„Lud Białoruski" Federowskiego, „Polesie wschodnie"
Moszyńskiego i wiele, wiele innych. Będą wreszcie
opracowania specjalnie obrzędowości poświęcone, jak:
„Kalendarz obrzędowy ludu polskiego" E . Frankow­
skiego, „Zwyczaje
żniwiarskie" J . St. Bystronia,
„Obrzędy związane z narodzinami dziecka" tegoż au­
tora, „Rok obrzędowy na Pomorzu" B. Stelmachow­
skiej,
„Ze studiów nad obrzędami weselnymi ludu
polskiego" С .Baudouin de Courteney-Ehrenkreutzowej,
„Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego" A. F i ­
schera, „Zwyczajne rodzinne w powiecie Wysoko-Mazowieckim" S. Dworakowskiego, szereg artykułów K .
Zawistowicz, publikowanych w mieś. „Wiedza i Życie"
w latach 1933 i 34.
Były też próby ujęcia obrzędowości w pewną ca­
łość jako jednego z działów etnografii polskiej, jak
to np. uczynił St. Poniatowski w swej „Etnografii Pol­
ski", lub A. Fischer w „Ludzie Polskim" i w I I I zesz.
„Etnografii słowiańskiej", poświęconym Polakom.
O ile materiały publikowane w wieku X I X i na
początku w. X X (przed pierwszą wojną światową)
oparte są przeważnie o badania terenowe, o tyle opracowania późniejsze, zwłaszcza z okresu dwudziesto­
lecia międzywojennego, w przeważającej części opar­
te są o wyżej wymienione publikacje etnograficzne*.
W opracowaniach tych zazwyczaj nie ma dokładnego
zlokalizowania w czasie
poszczególnych
obrzędów,
nadto obrzędy sprzed lat kilkudziesięciu, nawet sprzed
lat stu, i te, które przetrwały do czasów ostatnich,
traktowane są w tej samej płaszczyźnie historycznej,
bez uwzględnienia bodaj tak ważkich
momentów
w dziejach wsi polskiej, jak likwidacja stosunków
poddańczo-pańszczyźnianych i początek kapitalizmu.
Nie dostrzegano też u nas nader istotnych różnic
w obrzędowości, wynikłych z rozwarstwienia wsi, (np.
w y s t a w n o ś ć wesel wśród kmieci i zredukowana do mi­
nimum obrzędowość weselna chłopskiej biedoty; t ł o ­
ka zwoływana przez zamożnych chłopów i pomoc wza­
jemna w ramach wyręki sąsiedzkiej na zasadzie r ó w ­
nowagi usług i świadczeń pomiędzy gospodarstwami
o jednolitej strukturze gospodarczej). Dopiero bada­
nia lat ostatnich, zwłaszcza badania prowadzone przez
seminarium prof. К. Dobrowolskiego w Krakowie zo­
brazowały, jak niejednolita jest kultura wsi w związku
z jej rozwarstwieniem.

3

Wyjątek stanowi w tym względzie np. praca B.
Stelmachowskiej z terenu Pomorza i St. Dworakow­
skiego z pow. Wysoko-Mazowieckiego.

�X V I I I , pogrążeni w ciemnocie, w zabobonach i prze­
sądach? Otóż musimy dobitnie podkreślić, że opisy
podawane przez p. Benetową w żadnym razie nie są
odbiciem współczesności, są poza czasem, mieszczą się
w granicach co najmniej półwiecza, niektóre sięgają
jeszcze dalej w głąb, a jedynie nieliczne dotyczą istot­
nie czasów współczesnych. Nie ulega
wątpliwo­
ści, że do dziś wśród ludu wiejskiego zachowa­
Mimo to dostrzegano wszakże zmiany
zachodzące
ły się niektóre obrzędy, przesądy, nawet
niektóre
w stanie posiadania kulturowego ludności wiejskiej
praktyki magiczne. W wielu jednak wypadkach zo­
pod w p ł y w e m
procesów historycznych X I X i X X
stały one znacznie zredukowane i zachowały formę
wieku. Nie jest rzeczą przypadku ,że już H . Kołłątaj
przeżytkową, częstokroć zatracając przy tym w mniej­
n a w o ł y w a ł do gromadzenia materiałów ludoznawczych
szym lub w i ę k s z y m stopniu s w ą pierwotną interpre­
celem „zostawienia potomności rzetelnego świadectwa,
tację, związaną z pierwotną treścią obrzędową. Doty­
w jakim stanie były obyczaje naszego ludu przy osta­
czy to przede wszystkim bogatych i rozległych wierzeń
tecznej rzeczy naszych zmianie".
zadusznych
oraz obrzędów weselnych lub takich czy
Odtąd w dziejach ludoznawstwa polskiego spotyka­
innych zabiegów magicznych. T a k w i ę c np. obrzędo­
my się ustawicznie z troską zabezpieczenia zabytko­
wa pamięć o zmarłych wyraża się dziś w kościelnych
wych form kultury ludowej w zbiorach i archiwach.
wspominkach, w paleniu świateł na grobach zamiast
bowiem kołłątajowska „rzeczy naszych zmiana" nie
była „ostateczną". Po niej przyszły w wieku X I X i X X dawnych ogni, przy których miały się grzać zziębnięte
duszyczki, wreszcie w jałmużnie ofiarowywanej ż e różnorakie wstrząsy i wydarzenia, które zaważyły na
brakom-dziadom
zamiast dawnego karmienia dusz
całokształcie kultury wsi. I chodzi tu nie tylko o w a ż ­
dziadów-przodków. Opisane przez autorkę uczty dla
kie zmiany zachodzące w kulturze wsi na skutek ta­
zmarłych, związane z ich zapraszaniem do stołu, stypy
kich lub innych wydarzeń historycznych na przestrze­
pogrzebowe oraz wierzenia i praktyki odnoszące się
ni owych stu lat (wojny, powstania, rozbiory, wreszcie
do
śmierci —- należą już od dawna do przeszłości,
uwłaszczenie włościan), lecz także o zmiany, które
a nadto, jak zobaczymy niżej, przytoczone teksty nie
zachodzą równolegle na skutek przemian ustrojowosą polskiego pochodzenia. Takim samym nieporozu­
społecznych,
uprzemysłowienia
kraju,
kontaktów
mieniem
są opisane akty wesela z wymienieniem poz miastem, wielkich zdobyczy techniki (rozwój kolej­
strzyżyn, także pokładzin,
rzekomo
zachowanych
nictwa, motoryzacja, poczta, radio itp.), oraz coraz sil­
w niektórych okolicach i znanych do niedawna wraz
niejszego
stosowania
mechanizacji przy uprawie
ze sprawdzaniem dochowanej dziewiczości, co zresztą
roli. Rzecz znamienna, że wielki umysł L . Krzywic­
występowało przede wszystkim na Słowiańszczyźnie
kiego już przed przeszło 50 laty dostrzega związek po­
wschodniej. Jeszcze bardziej rażący jest opis rzeko­
między warunkami bytu materialnego a obrzędowoś­
mo
współczesnego obrzędu sobótkowego z dziewczę­
cią: „...święta wiążą się ściśle z warunkami bytu. A ż e ­
tami
w białych, powiewnych
szatach, z nieceniem
by je poznać u któregoś pojedynczego ludu, musimy
„żywego" ognia, ze skakaniem przez ogień parami i
przede wszystkim zrozumieć jego otoczenie material­
kąpielą, z tańcem dziewcząt ofiarowujących słońcu 12
ne i właściwe mu źródła utrzymania." („Rodowód
bochenków chleba, zwanych „słończętarni", z wy­
świąt", Prawda 1899, s. 19). Stanowisko Krzywickiego
raźnie podkreślonymi momentami erotycznymi. Obrze,
było jednak raczej odosobnione, choć przeobrażenia,
jakie zachodziły w kulturze wsi, były dostrzegane i ż y ­ dowość świątojańska, zwalczana od dawna przez k o .
ściół z całą zaciętością, na przestrzeni ostatniego pół­
wo komentowane przez późniejszych badaczy.
wiecza ulega daleko idącej redukcji, ograniczając się
„Od czasu wojny — pisał w r. 1933 St. Czarnow­
w niektórych okolicach do palenia ogni sobótkowych,
ski — proces przekształcania się życia ludu wiejskiego
zresztą dziś już o charakterze zabawowym, do obiega­
przybrał tempo tak gwałtowne, że z roku na rok zmie­
nia pól z płonącymi pochodniami, do zbierania ziół
nia się życia tego typ. Śmiało rzec można, że gdy dzia­
i puszczania w i a n k ó w na w o d ę (to ostatnie raczej n a ­
dowie byli jeszcze w wielkiej mierze ludźmi wieku
wet w miastach niż na wsi). Może najbardziej uroczy­
XVTII, wnukowie są już na progu
dwudziestego"
ście obchodzony jest dzień świętego Jana na Pomorzu
(„Wiedza i Życie", rok 1933 Nr 1). Uwaga St. Czarnow­
we wsiach rybackich nad morzem, gdzie palą beczki
skiego odnośnie I wojny światowej da się całkowicie
te smołą i we wsiach rolniczo-rybackich, gdzie do dziś
zastosować do czasów po drugiej wojnie, z tym jedy­
zachowały się widowiska obrzędowe t. zw. „ścinanie
nie uzupełnieniem, że „proces przekształcania się ż y ­
kani", które autorka całkowicie pomija.
cia ludu" przybrał dziś tempo znacznie g w a ł t o w n i e j ­
sze i już nie z roku na rok, lecz bez mała z miesiąca
Książka p. Benetowej
wprowadzając w zupełnym
na miesiąc „zmienia się życia tego typ".
bezładzie prawdziwie archaiczne formy sprzed lat
Momenty obrzędowe stanowiące do niedawna tak
ważki składnik w kulturze ludu wiejskiego, podawane
więc były w większości opracowań (z piszącą te słowa
włącznie) w oderwaniu od całokształtu uwarunkowa­
nych historycznie stosunków gospodarczo-społecznych,
niby jakiś odrębny samoistnie istniejący twór kultu­
rowy, mocą tradycji zastygły w bezruchu.

4

5

Wróćmy jednak do książki pani Benetowej. Czy
obrzędy przez nią opisane są wyrazem wsi dzisiejszej
zaobserwowanej przez autorkę w roku 1948 i 49? Czy
ludzie przez nią przedstawieni są już „na progu X X
wieku", czy też tkwią bez reszty w kulturze wieku
4

Patrz m. in. H . Kutrzebianka „Rozwój etnografii
i etnologii w Polsce', K r a k ó w 1948, K . Zawistowicz
„Dzieje ludoznawstwa polskiego", Wiedza i Życie 1936
Nr 4 i 5, artykuły E . Frankowskiego i J . St. Bystronia
w I V t. „Nauki polskiej", Warszawa 1923. s. 204 i 190.

blisko stu obok późniejszych i nawet współczesnych,
tym więcej zaciemnia obraz współczesności.
Podobnie jak zlokalizowanie w czasie opisywanych
obrzędów, budzi poważne zastrzeżenia ich zlokalizo­
wanie w przestrzeni. Autorka posługuje się nader czę­
sto bez żadnego omówienia materiałem ukraińskim
i białoruskim, pochodzącym przeważnie z publikacji
3

Patrz: K . Zawistowicz „Obrzędowość świętojań­
ska", odb. z Wiedzy i Życia 1933, Nr 7, s. 1.

�wieku X I X i początków X X , odnoszącym się często­
kroć do okresu jeszcze dawniejszego. Co gorsza, mate­
riał ten wprowadzony jest niejednokrotnie jako po­
wszechny dla całego polskiego terytorium etnogra­
ficznego.
Etnografia polska odwołuje się często porównawczo
do materiału białoruskiego i ukraińskiego (zwłaszcza
dawnego), znajduje tam bowiem wiele niezmiernie cen­
nych archaicznych form zarówno z dziedziny k u l ­
tury materialnej, jak społecznej i duchowej. Rzecz
prosta, obowiązuje w tym wypadku możliwie dokład­
ne podanie bodaj terytorium etnograficznego,
skąd
dany wzór pochodzi. Mogłaby więc autorka w niektó­
rych wypadkach sięgać porównawczo do terytoriów
etnograficznych
sąsiadujących z Polską, ale zawsze
z wymienieniem tych terytoriów. Skoro zaś autorka
zastrzega się wyraźnie, że książka jej dotyczy tylko
ziem rdzennie polskich, podawanie bez komentarzy
materiału spoza jej obszaru jest lekceważeniem ogól­
nie przyjętych zasad w pracy naukowej. Podobnie od­
nośnie Polski: te zwyczaje i obrzędy, które istotnie
występują w całym kraju, mogą być podawane jako
powszechne, inne, zdecydowanie
zlokalizowane, po­
winny być wymienione w g ł ó w n y m ośrodku ich wy­
stępowania.
6

Gdyby autorka stosowała te ogólnie przyjęte zasa­
dy etno-geograficzne, nie znajdowalibyśmy w jej
książce wymienianych bez żadnych komentarzy korowai, kutii, kwasu chlebowego (s. 187), pieców do
spania (s. 179), czerwonych ram okiennych, wreszcie
nagminnego jedzenia pestek (s. 226), rzekomo równie
powszechnego, jak żucie gumy w Stanach Zjednoczo­
nych!!
Nie sposób tu wymienić wszystkich tego rodzaju „od­
chyleń geograficznych", dla przykładu w i ę c zostaną
przytoczone niektóre z nich, może najbardziej rażące.
Tak więc tekst podany w przekładzie angielskim na
s. 84, dotyczący zapraszania dziadów na wieczerzę
w dzień zaduszny pochodzi z Białorusi. Wystarczy po­
równać podane przez autorkę angielskie tłumaczenie:
Holy sainted ancestors, we beg you
Come, fly to M S
To eat and drink, wher'er God gran
Whatever
I can offer
you
Welcome
to whatever
this hut can
Sainted
ancestors, we beg you
Come, fly to us.

Również potrawy wymienione tu w związku z ucztą
dla zmarłych („kutia" i „bliny") są typowe dla S ł o ­
wiańszczyzny wschodniej.
W opisie świąt Bożego Narodzenia (s. 101-102) po­
dany jest dialog wyobrażający zaklinanie urodzaju, po­
chodzący również z Białej Rusi, " zaś ze wsi Koczyszcze powiatu mozyrskiego pochodzi opisana na str. 102
apostrofa do mrozu.
Zwyczaj bożenarodzeniowy, że gdziekolwiek się usiądzie po wilii należy zdmuchnąć miejsce, aby przy­
padkiem nie przygnieść niewidzialnego gościa-ducha
(s. 99). znany był na Huculszczyżnie.
9

1

11

12

Nieporozumieniem jest także
wiązanie korowaju
z polskimi obrzędami weselnymi, korowaje znane są
bowiem przede wszystkim na Słowiańszczyźnie wschod­
niej, w Polsce odpowiednikiem korowaju jest kołacz,
korowaje zaś występują jedynie na pograniczu pol­
sko-ruskim, jak w Chełmskim (Kolberg, „Chełmskie",
I, s. 202 i w Lubelskim (Kolberg, „Lubelskie";, I, s. 159).
Zwyczaj wróżby matrymonialnej, związany z sym­
bolicznym sianiem konopi na św. Katarzynę lub Św.
Andrzeja, opisany na s. 89 z takimi szczegółami, że
dziewczęta noszą nasiona uwiązane w pasku, chłopcy
zaś w prawym rękawie koszuli, który to zwyczaj ma
być powszechny w całej Polsce, w istocie rzeczy po­
chodzi z Ukrainy, jak to sama autorka w innej swej
pracy podaje (z okolic Białej Cerkwi), wymieniając
jednocześnie zwyczaje pokrewne z innych ziem rus­
kich.
13

Zwyczaje podobne, związane z sianiem lnu i konopi
opisywane są wielokrotnie, przeważnie w materiałach
z ubiegłego stulecia czeskich, niemieckich, białorus­
kich, ukraińskich, w Polsce zaś o ile mi wiadomo,
zwyczaje te znane są na pograniczu polsko-ruskim,
w Chełmszczyźnie.
Obrzęd związany z narodzinami dziecka, wyobra­
żający oczyszczenie przez w o d ę (s. 205-206) nie różni
się niczym od obrzędu zarejestrowanego w pow. zwiahelskim na Ukrainie.
14

8

afford

T

W taki właśnie wzorowy sposób postępuje np. E .
Frankowski w swym „Kalendarzu obrzędowym ludu
polskiego", (s. 11), gdzie zresztą zgodnie z tytułem po­
mija obrzędowość ziem białoruskich i ruskich, wcho­
dzących w skład państwa polskiego przed rokiem
1939.
S. Poniatowski: ,.Etnografia Polski", Wiedza o
Polsce t. I I I , Warszawa ,s. 302. Porówn. też P. V.
Szejn „Materiały", t. I, cz. I I , s. 596 i J . Gołąbek
„Dziady Białoruskie", odb, z Ludu, t. I V , L w ó w 1926,
s. 13.
7

8

15

i oryginalną wersję białoruską, z której dokonany zo­
stał, jak widać, angielski przekład:
Swiatyje
dziedy, prosim
was,
Chadzicie, lecicie da nas,
Jeści i pici szto Boh dau,
Szto ja dla was
achwiarawau,
Czym tolki chata bahata.
Swiatyje
dziedy, •prosim was,
Chadzicie,
lecicie
da
nas
6

Podobnie przedstawia się sprawa z inwokacją do
dziadów, której tłumaczenie angieskie dokonane jest
z białoruskiego oryginału.

S. Poniatowski: „Etnografia Polski", 1. c. s. 302,
porówn. też M. Federowski „Lud Białoruski", K r a k ó w
1897, t. I. Nr 1359, s. 268, W. Klinger „Obrzędowość
ludowa Bożego Narodzenia", Poznań 1926, s. 69.
" Patrz W. Klinger 1. c. str. 69, tegoż autora „Dorocz­
ne święta ludowe a tradycje grecko-rzymskie", K r a ­
k ó w 1931, s. 63, 107, 108, por. też A. Fischer „Lud
Polski", L w ó w 1936, s. 81, tegoż autora „Rusini",
L w ó w 1928, s. 35, 108, 117. Patrz też P. V. Szejn „Ma­
teriały...", t. I , cz. I I , s. 596.
Patrz K . Zawistowicz „Obrzędowość świąt B o ż e ­
go Narodzenia", odb. z Wiedzy i Życia 1933, Nr 12, s. 5.
P. V. Szein „Materiały dla izuczenija bytu i jazyka
russkogo nasielenija Siewiero-zapadnogo krają", 1 I ,
cz. I , s. 44, SPet. 1887.
S. Poniatowski „Etnografia Polski" 1. c. s. 305.
S. Benetowa „Konopie w wierzeniach i zwycza­
jach ludowych" 1. c. s. 26—27, patrz też K . Zawisto­
wicz „Wróżby w wigilię św. Andrzeja i św. Katarzy­
ny", odb. z Wiedzy i Życia 1933, Nr 11, s. 3; S. Ponia­
towski „Etnografia Polski" 1. c. s. 303.
Porówn. W. Klinger
„Doroczne święta ludowe
a tradycje grecko-rzymskie" 1. c. s. 91, także Ponia­
towski „Etnografia Polski" 1. c. s. 303.
cyt. J . St. Bystroń „Słowiańskie obrzędy rodzin­
ne. Obrzędy związane z narodzinami dziecka". K r a ­
ków 1916, s. 69.
1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

�Określenie, że w okresie zimowego przesilenia dnia
z nocą „dzień jest tylko krótkim zmierzchem między
dwcma nocami" (s. 93) dotyczy skandynawskiej pół­
nocy. Autorem tego określenia jest uczony duński
Feilberg („Das nordische Weihnachtsfest", s. 29).
Chcąc zamknąć ten krótki przegląd „nieporozumień"
geograficznych, w s p o m n ę jeszcze o dniu św. Marci­
na, z którym wedle autorki wiążą się wielodniowe uroczystości, maskarady, pochody, obdarzanie
dzieci
itp. W istocie rzeczy dzień ten przechodzi u nas na
wsi niemal niepostrzeżenie, wiążą się z nim jedynie
wróżby pogody i niekiedy świniobicie oraz spożycie
przysłowiowej „gęsi świętomarcińskiej" (raczej zre­
sztą w miastach niż po wsiach). Natomiast na zacho­
dzie, z Czechami włącznie, dzień ten był dawniej uro­
czyście obchodzony i właśnie wiązało się z nim, po­
dobnie jak na Mikołaja, obdarzanie dzieci oraz bogate
uczty. Stąd też w Polsce jedynie na Śląsku Cieszyń­
skim są słabe ślady tego zwyczaju (obdarzanie dzie­
ci), zaś w Żywieckim — bicie większych sztuk zwie­
rząt, podobnie jak na Zachodzie.
1(i

17

Jak się zdaje, dalsze mnożenie
przykładów
jest
zbędne. Przytoczone przykłady ilustrują bowiem dość,
wymownie dowolność w posługiwaniu się materiałem
etnograficznym,
czerpanym zarówno z Polski
jak
i spoza Polski, bez zachowania choćby orientacyjnych
ram czasowych. Wprawdzie autorka wprowadza w pa­
ru zaledwie miejscach pewne omówienia odnośnie
modyfikacji, jakie zachodzą w obrzędowości ostatnich
czasów, np. odnośnie żniw na skutek odmiennych wa­
runków społeczno-gospodarczych (s. 78) lub odnośnie
wesel z racji obecnego „tempa życia" (s. 177 i 178).
Nie zmienia to jednak zasadniczej postawy autorki,
która narzuca czytelnikowi przekonanie, że ma tu do
czynienia z wpsółczesnym obrazem życia polskiej wsi.
Nagromadzony materiał dotyczący obrzędów, niezlokalizowany ani w czasie ,ani w przestrzeni, daje więc
całkowicie zafałszowany obraz życia chłopa polskiego,
przedstawiając go jako zacofanego, tkwiącego w prze­
sądach i zabobonach. Nie trudno domyśleć się, komu
jest dziś na rękę podobne „przedstawianie" ludu pol­
skiego, komu wygodne jest mówienie o współczesnej
Polsce tak, jak mówi się o ludach egzotycznych, zaco­
fanych w swym rozwoju.
Autorka, rzecz charakterystyczna, nie cytuje niemal
żadnych prac, z których obficie czerpie materiał. Uni­
ka podawania konkretnych taktów, z których wypro­
wadza wnioski. Pozwala jej to na operowanie licznymi
uogólnieniami, w żadnym wypadku nie informując
czytelnika, na jakiej drodze badawczej do nich docho­
dzi. P. Benet nie pozwala czytelnikowi zorientować
się, czy posługuje się w ł a s n y m materiałem terenowym,
czy pochodzącym z drugiej ręki, zgromadzonym drogą
ankiety opracowanej przez autorkę, czy wreszcie opie­
ra się w w i ę k s z y m lub mniejszym stopniu na źródłach
już publikowanych.
1 s

I B

cyt.
K . Zawistowicz
„Momenty
zaduszkowe
w obrzędowości świąt Bożego Narodzenia", odb. z Wie­
dzy i Życia 1931, Nr 12, s. 12,
także W. Klinger
„Obrzędowość ludowa Bożego Narodzenia", 1. c. s. 29.
S. Poniatowski „Etnografia Polski" 1. c. s. 303;
W. Klinger „Doroczne święta ludowe a tradycje grec­
ko-rzymskie", 1. c. s. 67 i nast.
Wiem na przykład, że autorka podczas pobytu
w Polsce w r. 1948 posiadała własny kwestionariusz
poświęcony wychowaniu dzieci.
1 7

Wszystko to podważa całkowicie wartość naukową
pracy i czyni zbędną w istocie rzeczy jakąkolwiek po­
lemikę na płaszczyźnie naukowej. Dalekie jest od pry­
mitywnej rzetelności naukowej i od jakiejkolwiek me.
tody.
Tymczasem od pracy etnograficznej, zajmującej się
współczesną kulturą wiejską mamy prawo oczekiwać
uwzględnienia takiego momentu jak ustalenie na w s t ę ­
pie kryteriów stosowanych zarówno przy badaniu wsi,
jak i poszczególnych informatorów. Mamy prawo ocze­
kiwać odpowiedzi na pytania takie, jak: czy zostało
uwzględnione zróżnicowanie kulturowe, zaznaczają­
ce się tak wyraźnie w różnych wsiach zależnie
od specyficznych w a r u n k ó w regionalnych, czynników
gospodarczo-społecznych, wreszcie konkretnej historii
badanej wsi.
Czy dokonywano wyboru informato­
rów w jednej wsi według z góry założonego klucza
i jakiego (np. według płci i wieku, stanowiska w rodzi­
nie i gospodarstwie,
zróżnicowania
majątkowego i
klasowego, zamieszkania w bardziej i mniej uprzywi­
lejowanych dzielnicach wsi itp.). Brak tych danych
w pracy dr Benetowej nie wydaje się przypadkowy.
Grzechy przeciw metodzie stały się metodą autorki,
przy pomocy której rysuje przed czytelnikiem niepra­
wdopodobny, zafałszowany obraz polskiego ludu.
Trudno więc wydzielać z całości książki poszczególne
trafne obserwacje, dotyczące stosunków rodzinnych,
etykiety wiejskiej, roli opinii czy rytuału prawnego.
Ogólny bowiem charakter wysnuwanych przez p. Bc—
netową wniosków upoważnia nas raczej do tego, aby
traktować je jako wyjątki, zagubione wśród tego ro­
dzaju określeń, że np. „chłop polski prawdopodobnie
jest najgrzeczniejszym i mającym najlepsze maniery
w Europie" (s. 216). czy też takich stwierdzeń, że cechą
charakterystyczną psychiki chłopa jest „hart ducha"
(s. 212—214), oraz różnorakie kontrasty i paradoksy.
Autorka nader fragmentarycznie omawia
również
warunki bytu chłopa polskiego, wspominając paro­
krotnie o ciężkiej pracy i niełatwym życiu (s. 24),
o ciężkich przednówkach (s. 66) i głodzie podczas dłu­
giej zimy (s. 87), o ograniczeniach w pożywieniu (s.
181-182, 184-186), o żałosnym losie starych ojców idą­
cych na żebry (patrz w y ż e j ) . Jednocześnie z tym au­
torka opisuje jako normalne zjawisko bogate uczty
świąteczne i okolicznościowe, gdy stoły s ą zastawione
potrawami miłymi dla oka i podniebienia.
Mimo to
zróżnicowanie gospodarcze i społeczne wsi nie znajduje
wyrazu w tych opisach. Wymienione są tylko mimocho­
dem np. zewnętrzne różnice między domem biedne­
go i bogatego chłopa, z zastrzeżeniem, że nie ma tu du­
żej rozpiętości w stanie posiadania, tak samo „jak nie
ma dużej różnicy w ich codziennych
zajęciach".
Zwraca tylko autorka uwagę, że w zamożniejszych
rodzinach uprawia się więcej robót ręcznych, specjal­
nie haftu, i że wskaźnikiem zamożności są ...poduszki
„na pokaz" ułożone na łóżku (s. 180-181).
Prawdziwym curiosum jest takie twierdzenie autorki,
że „bicie żony jest powszechne i stanowi raczej zasadę
niż wyjątek" (s. 174). Trudno doprawdy widzieć w tym
tylko niedokładność
obserwacji, czy lekkomyślność
w budowaniu uogólnień!
Zastrzeżenia budzi również rozdział I V , zawierający
charakterystykę
regionów
Polski.
Charakterysty­
ka ta jest niesłychanie ogólnikowa bardzo nie-

�równomiernie
opracowana
w stosunku
do po­
szczególnych
regionów.
Zawiera
fragmentaryczne
dane legendarne i historyczne, krótkie opisy stro­
ju, które nie poparte ilustracjami, w istocie rze­
czy nic nie mówią,
zwłaszcza czytelnikowi
spo­
za Polski, w niektórych opisach są zaledwie wzmian­
ki o budownictwie i kształtach wsi, uwzględnione są
też pokrótce charakterystyczne dla poszczególnych re­
gionów rodzaje zajęć, jak np. pasterstwo na Podha­
lu lub zespołowe rybołówstwo nad Bałtykiem.
W tym wreszcie rozdziale są przy opisie poszczegól­
nych regionów wymieniane lokalne tańce jak „zbój­
nicki", „wiwat", „polonez" (s. 120-121, 126-127, 128,
137), na zakończenie zaś tego rozdziału autorka daje
krótki ogólny przegląd tańców (s. 139-142), wymie­
niając
następujące:
krakowiak, kujawiak, obertas,
oberek, mazur i mazurek. "
Nie czuję się powołaną do oceny merytorycznej tań­
ców i p'etni wymienionych w omawianej książce. Ogra­
niczę się więc tylko do stwierdzenia, że odnośny mate­
riał jest zbyt fragmentaryczny na to, aby pieśni i tańce
umieszczać
w tytule
książki, tym bardziej, że
obydwa te zagadnienia nie zostały opracowane osob­
no, lecz rozrzucone dorywczo w różnych rozdziałach
(np. o mazurku mówi się w rozdz. I s. 23-24).
Zapewne szczupłość miejsca zaważyła na tym, że
etnografia regionalna tak słabo została uwzględnio­
na, (np. Śląskowi została poświęcona tylko jedna stro­
na).
Jednak szczupłość miejsca nie usprawiedliwia
większych i mniejszych niedokładności, jakie popeł­
nia autorka, tego rodzaju jak to, że Kujawy wlicza
do Mazowsza (s. 121),:;" że ceremonię
wypędzania
trzód na pastwiska w Tatrach zowie „kierdale", podczas
gdy uroczystość ta zwie się ,,redyk" („redykać się" —
znaczy przepędzać, iść z bydłem), zaś stado oznacza
„kierdel", że Podhalu — myląc go z Huculszczyzną,
przypisuje najbardziej kolorową i rozwiniętą w Polsce
ceramikę wraz z pięknymi barwnymi kaflami do pie­
ców o motywach ludzkich i zoomorficznych (s. 136137).
Rozdział I I zawiera dane dotyczące podziału admi­
nistracyjnego. Nie można oczywiście winić autorki za
nieuwzględnienie zmian, które zaszły w ciągu ostatnich
trzech lat, natomiast trzeba postawić jej zarzut zupeł­
nie zasadniczy — zafałszowania obrazu stosunków go­
spodarczo-społecznych. Dr Benetowa pisząc o podziale
na klasy społeczne i omawiając stosunki społeczne
i gospodarcze, zdaje się nie dostrzegać tych wszystkich
zmian, które zaszły w Polsce po wyzwoleniu
1

111

Wspomnieć tu trzeba, że autorka wszędzie, z w y ­
jątkiem s. 140 i 141, wymieniając ten ostatni taniec
i podając go w brzmieniu polskim kursywą pisze
„mazurka" zamiast „mazurek", co jest dla czytelnika
polskiego bardzo rażące.
Kujawy stanowią terytorium przejściowe p o m i ę ­
dzy Pomorzem a Wielkopolską. Jedni autorzy w ł ą c z a ­
ją
K u j a w i a k ó w do Wielkopolan (J. St. Bystroń
„Ugrupowanie etniczne ludu polskiego", Kraków 1925,
s. 13, S. Poniatowski „Etnografia Polski" 1. c. s. 201,
przy czym Poniatowski zwraca u w a g ę na pewne cechy
wspólne nie tylko z Wielkopolską lecz i z Mazo­
wszem), inni zaś wyodrębniają Kujawian w osobną
grupę etniczną (A. Fischer „Etnografia Słowiańska",
z. 3 „Polacy", L w ó w 1934, s. 125 i tegoż autora „Lud
Polski" 1. c. s. 14.

Tendencja autorki widoczna jest zarówno w dobo­
rze materiału, jak w uogólnieniach, czy w przemilcze­
niach najbardziej podstawowych zagadnień życia na­
szego kraju. Nie naświetla więc zmian, jakie zaszły
na wsi polskiej w wyniku reformy rolnej, zagospoda­
rowania Ziem Zachodnich, intensywnej
odbudowy
zniszczeń wojennych itd. Stosunek jej do tych zagad­
nień wyjaśnia krótka wzmianka o Śląsku, który, we­
dług słów autorki, jest najbardziej zniemczonym regio­
nem Polski i to zarówno w przemyśle, jak w składzie lud­
ności!! Wypowiedź taka, zawarta w książce wydanej
zaledwie przed rokiem, dowodzi już nie ignorancji, ale
świadomej intencji autorki. Zrozumiałym staje się
w świetle tego cały opis charakteru ludu polskiego
(przypomnijmy raz jeszcze, że autorka skłonna jest
w wielu wypadkach rozszerzyć charakterystykę ludu
wsi na całe społeczeństwo!) W okresie coraz silniej­
szej kampanii rewizjonistycznej, podejmowanej przez
neo-hitlerowskie kręgi zachodnich Niemiec i ich pro­
tektorów, książka, w której pokazuje się lud Polski
jako prymitywny i zacofany, w której mówi się o tym,
że Śląsk, a więc największy okręg przemysłowy, jest
najsilniej zniemczony — w okresie takim książka dr
Eenetowej nabiera specyficznego znaczenia.
Nic więc dziwnego, że praca dr Benetowej ukazała
się w ramach działalności Instytutu Badań Międzyna­
rodowych, placówki służącej do propagowania ame­
rykańskiego obrazu kultury w Europie. Nie wdając
się w ocenę działalności tego Instytutu, przypomnij­
my tylko, iż dyrektorem jego w czasie pobytu p. B e ­
netowej w Polsce oraz wydawania jej książki była
Ruth Benedict, czołowa reprezentantka amerykańskiej
szkoły etnopsychologii, autorka znanej pracy ,,Patterns
of culture", w której rozwinęła zasadnicze tezy kie­
runku etnopsychologicznego.
Na pierwszych stronach książki p. Benet znajdu­
jemy znamienne stwierdzenie: „Książka jest częścią
programu Instytutu Badań Międzykulturowych, zdą­
żającego do rozwinięcia systematycznego poznawania
wielkich kultur współczesnych, aby swoiste wartości
każdej z nich mogły być włączone do dzieła budowy
nowego świata" (s. 10).
Jak w świetle tego oświadczenia przedstawia się
książka p. Benet? Czy istotnie umożliwia czytelnikowi
zapoznanie się z „kulturą współczesną" ? Mówiliśmy
już o tym, że obraz nakreślony przez autorkę daleki
jest od współczesności, że przedstawia Polskę nie dzi­
siejszą a wczorajszą czy nawet przedwczorajszą. Mó­
wiliśmy, że ze szkodą dla prawdy wprowadza dr Benet
obce wtręty, jak się zdaje poto ,aby z całą sugestyw.
nością przemówił do czytelnika archaiczny urok obra­
zów, które autorka usiłuje podać jako współczesne.
Trudno też szukać w tej książce ,,swoistych wartości
naszej kultury chłopskiej". Mają one bowiem posmak
egzotyki a lud i tryb jego życia przedstawiony jest
w sposób wręcz daleki od prawdy.
Nie jest też książka dr Benet tak „żywa i konkret­
na", j a k sugeruje we wstępie M. Mead i sama autorka.
Przeciwnie — rysuje ona obraz Polski daleki od rze­
czywistości j z gruntu fałszywy.
Autorka dedykuje s w ą księżkę Ruth Benedict. Przed­
mowę napisała M. Mead. Nazwiska te reprezentacyjne
są dla kierunku psychologicznego w etnologii amery­
kańskiej. Wszystko to wskazuje więc na to, że autor-

�kę omawianej przez nas pracy należałoby zaliczyć* do
tego wilaśnie kierunku.
Trudno wszakże książką dr Benet zaliczyć do jakie­
gokolwiek kierunku w etnologii, tak dalece odbiega ona
swym ujęciem metodycznym i brakiem rzetelności od
tego ,co przyjęliśmy uważać za pracę o ambicjach nau.
kowych. Niezależnie jednak od oceny merytorycznej
zawartego w niej m a t e r i a ł u ^ książka ta jest dobrym
2 1

Charakterystyką tego kierunku patrz A. K ł o s k o w ska „Psychologiczny kierunek amerykańskiej etnolo­
gii",
Przegląd nauk
historyczno-społecznych, t. I.
Łódź 1951, s. 264-298 oraz N. Butinow, „Sowriemiennaja amierikanskaja
„tieorieticzeskaja" etnografija",
Sowietskaja etnografija 1949, z. I .
22 Warto zwrócić u w a g ę jeszcze na to, że autorka
nie podaje w pracy żadnych podstawowych polskich
źródeł etnograficznych, ani indeksu rzeczowego. Ma­
teriał ilustracyjny wykonany wzorowo, chociaż nieco
przypadkowy w doborze (fotografie). Razi natomiast,

HELEN WOLSKA -

przykładem ,,ahistoryczności ki-irunku etnopsychologicznego oraz przenoszenia wniosków i metod badań
eteologicznych na współczesne cywilizowane społeczeń.
stwa".'i3 Do czego prowadzi podobna metoda — dowo­
dzi omiawiana przez nas książka.
ś w i a d c z y ona ponadto i o czymś więcej jeszcze, o wy.
raźnie określonym aspekcie politycznym etnopsychologij
amerykańskiej, która gotowa jest jak widać zrezygno­
wać z prymitywnej nawet rzetelności naukowej, aby
osiągnąć swój cel - - dyskredytację współczesnych kul­
tur innych narodów.24
że w wyrtazach polskich podanych kursywą nie zostały
wprowadzone czcionki polskie. Rażąco więc są podane
takie wyrazy jak: „Zielone Światki", „wódka", „ko­
łacz", „Slask" i wiele innych.
23 A. Kłoskowskia, о. c. s. 293.
и* Patrz „Anglo-amerykańska etnografia w służbie
imperializmu" zbiór art. — tłum. z ros., Warszawa 1952

DANCE OF POLAND

London 1952, s. 39. 18 cm X 18 cm

Książka Dances of Poland stanowi 22 tomik serii
The National Dances of Europa i zawiera
4 tablice
barwne, orientacyjną mapkę Polski, 5 przykładów nu­
towych i 2 rysunki kreskowe. Tekst dzieli się na roz­
działy: wstęp (ogólna charakterystyka polskich tań­
ców ludowych, muzyki, stroju i okoliczności w jakich
lud tańczy), tańce (opis krakowiaka, mazura, góral­
skiego i oberka), wymowa, bibliografia.
Autorka — Helena "Wolska — ma jakoby (według
notatki od wydawcy) duże doświadczenie w zakresie
polskich tańców, była w ścisłym kontakcie z Baletem
Polskim), którym kierowała „siostra Niżyńskiego'
(więc chyba Bronisława Niżyńska), oraz była (H. Wol­
ska) zarówno tancerką jak i baletmistrzem AngloPolskiego Baletu (The Anglo-Polish Ballet Com­
pany) (?). Tego doświadczenia autorki nie
widać
w niniejszej książce. Tomik ten jest chyba najsłab­
szym z pośród znanych mi dziewięciu t o m i k ó w niniej­
szej serii (Austria, Finlandia, Grecja, Portugalia, Cze­
chosłowacja, Holandia, Szwecja, Szwajcaria, Polska)
W części ogólnej autorka wymienia jako najpopular­
niejsze polskie tańce ludowe poloneza, łowiczankę (!?),
mazura i oberka (str. 8); z „dzikich tańców góral­
skich" — góralskiego i harnasia (?!) (str. 8). Polonez
powstał (oczywiście!) z defilady p a n ó w polskich przed
Henrykiem Walezjuszem w czasie jego koronacji
(str. 10). Błędne to tłumaczenie niestety powtarza się
często i w pracach polskich. K r o k i góralskiego przy­
pominają autorce kozaka, przy czym tańczący wy­
wijają „toporkami" (str. 11; nazwa toporek drukowa­
na jest k u r s y w ą jako polska nazwa regionalna).

296

I

Opis kroków sprowadza się w zasadzie do baleto­
wych: coup de talon, chasse coupe, pas de valse, pas
de Basue, pas marchś, reverence i t. p. i jest niedo­
stateczny. Układy poszczególnych tańców naiwnie ba­
letowe — według sztampy podrzędnych scen z przed
kilkudziesięciu laty
Przykłady muzyczne, podane
w ł a t w y m układzie fortepianowym (arrang.
Arnold
Foster), bardzo liche: zniekształcony hejnał krakow­
ski, naiwna przeróbka dwóch t e m a t ó w mazura z H a l ­
ki, zniekształcony i zupełnie nie w charakterze sharmonizowany „góralski". Stroje przedstawione na tabli­
cach barwnych budzą stosunkowo najmniej zastrze­
żeń. Bibliografia (str. 38) potwierdza, że autorka nie
korzystała z zasadniczych prac z tego zakresu (choć
znajdują się one w Londynie chociażby w bibliotece
The English Folk Dance and Song Society. Cecil Sharp
House, 2 Regent's Park Road, London N. W. 1), nato­
miast oparła się na rzeczach peryferyjnych dla dane­
go zagadnienia.
Skutkiem tego powstała książeczka, która rozpo­
wszechnia kilka polskich tańców ludowych w postaci
przestarzałej sztampy pomniejszych scen i zespołów
baletowych, a przeznaczona (chyba) dla zespołów
amatorskich.
Jest to tym dziwniejsze, że na karcie tytułowej po­
dano, iż książka jest publikowana pod protektoratem
Królewskiej Akademii Tańca i Stowarzyszenia Wy­
chowania Fizycznego im. Linga. Zewnętrzna szata
książki solidna i przyjemna.

Tadeusz Zygler

�K R O N I K A

OGÓLNOPOLSKA

NARADA

DZIAŁACZY

KULTURY

I SZTUKI W SZCZECINIE
W dniach 4—6 października odbyła się w Szczecinie
Ogólnopolska Narada Działaczy Kultury i Sztuki, po­
łączona z posiedzeniem Rady Artystycznej przy Mini­
strze Kultury i Sztuki. W czasie obrad wygłoszono sze­
reg referatów poświęconych zagadnieniom rozwoju na­
szej kultury. Po raz pierwszy w obradach udział wzię­
li twórcy ludowi: znana malarka z Zalipia F. Curyłowa,
koronkarka M. Gwarek i inni. V. Min. Sokorski w re­
feracie wygłoszonym na Naradzie podał m. in. cyfry
świadczące o ogromnym wzroście sieci instytucji kul­
turalnych związków zawodowych i Samopomocy Chłop­
skiej. Istnieje obecnie 12 tysięcy świetlic w miastach
oraz 10 tysięcy świetlic wiejskich, przeszło 3 tysiące
zespołów chóralnych, pieśni i tańca, orkiestr oraz ze­
społów dziecięcych. W ostatnim okresie jak stwierdził
Wiceminister Sokorski specjalnie mocno zaznaczył się
zwrot ilości instytucji kulturalnych na Ziemiach Za­
chodnich. Po omówieniu osiągnięć mówca analizował
szczegółowo braki w pracy aparatu kultury. Należy do
nich przede wszystkim — jak stwierdził — niedosta­
teczne wciągnięcie wsi w orbitę życia kulturalnego, a
także zbytnie uprzywilejowanie miast wojewódzkich w
stosunku do miast powiatowych, niedocenianie wiel­
kich tradycji kulturalnych poszczególnych
regionów,
niedostateczna opieka nad kadrami kulturalnymi i arty­
stycznymi terenu itd. Stan ten powinien być sygnałem
do zmiany zasad i metod naszej pracy i do wielkiej mo­
bilizacji pracowników kultury. Naprawić ten stan nie
tylko możemy, ale musimy.
Możemy dlatego, że Państwo nie szczędzi sił i pracy,
żeby rewolucja kulturalna stała się faktem. Od roku
1947 wydatki Państwa na kulturę
wzrosły 8-krotnie.
1 rosną nadal szybciej niż jakiekolwiek inne pozycje
budżetu. Od nas więc zależy, żeby z książką, przedsta­
wieniem, pieśnią i dziełem sztuki dotrzeć do każdej izby
robotniczej i pod każdą strzechę. Od nas, od naszej
inicjatywy i od inicjatywy terenu zależy, żeby każde
miasto i każdą gminę uczynić kuźnią naszej twórczości
i naszej kultury.
W drugim dniu obrad podjęto jednomyślnie rezolucję,
precyzującą zadania działaczy kultury i sztuki w reali­
zacji założeń Frontu Narodowego. W rezolucji czyta­
my m. in.: ,,My, pracownicy kultury i sztuki zgroma­
dzeni na Ogólnopolskiej Naradzie w Szczecinie, dekla­
rujemy wytężenie wszystkich swych sił dla zwycięskie­
go realizowania założeń Frontu Narodowego.
Obalone zostały klasowe
przegrody, ograniczające
dobra kultury jedynie dla drobnej, obszarniczo-kapitalistycznej garstki wyzyskiwaczy. Polski lud pracujący
miast i wsi, kładący podwaliny pod ustrój socjalistycz­
ny, wkroczył w okres twórczego, kulturalnego rozkwitu.
Lud polski, rzeczywisty twórca i prawowity spadko­
bierca wielkiej spuścizny kulturalnej, nie uroni nicze­
go ze wspaniałej, dziejowej skarbnicy narodowej, lecz
na drodze twórczego postępu, jaki zapewnia nam bu­
downictwo socjalizmu, wzbogaci kulturę polską o dal­
sze, jeszcze wspanialsze wartości, godne wielkiej opieki,
którą przeżywamy.

Wiele uczyniono już dla rozkwitu współczesnej sztu­
ki polskiej, godnej naszych dni sztuki realizmu socja­
listycznego. Wiele uczyniono dla masowego upowszech­
nienia kultury. Polska Rzeczypospolita Ludowa daje pra­
cownikom kultury i sztuki szerokie możliwości twórcze
i stawia im do dyspozycji potężne środki oddziaływania".
Aby rozszerzyć i pogłębić proces rewolucji kulturalnej
i dotrzeć z dobrami kulturalnymi jak najgłębiej w te­
ren, uczestnicy narady postanowili m. in. przyczynić
się do:
założenia w 1953 r. nowego tysiąca świetlic gminnych,
rozwinięcia organizacyjnej i materialnej pomocy dla
świetlic gromadzkich Samopomocy Chłopskiej oraz dal­
szego konsekwentnego rozwoju sieci świetlic gminnych
i gromadzkich aż do pełnego ogarnięcia nimi wszyst­
kich gromad;
doprowadzenia w 1954 r. punktów bibliotecznych do
każdej gromady;
podniesienia w 1953 r. liczby imprez Artosu z 9 tys. do
14—15
tysięcy, z założeniem,
aby 25°/o wszystkich
imprez skierowanych zostało na wieś;
przystąpienie do organizacji objazdowych teatrów
wiejskich, warszawskie, łódzkie, koszalińskie, gdańskie,
poznańskie i zielonogórskie;
rozszerzenie działalności filharmonii i orkiestr sym­
fonicznych przez tworzenie zespołów pieśni i tańca, ze­
społów chóralnych, kameralnych przystosowanych do
akcji objazdowej;
dwukrotnego rozszerzenia akcji objazdowej muzeów,
wystaw artystycznych.
Uczestnicy narady stwierdzają, że jest konieczne:
spowodowanie, aby instytucje centralne w większym
niż dotychczas stopniu wciągały do współpracy twór­
ców i działaczy regionalnych;
założenie w najbliższej przyszłości państwowych ze­
społów Ziemi Śląskiej, Ziemi Opolskiej, Kaszubskiej
i Podhala;
założenie w Krakowie i Poznaniu naukowych placó­
wek sztuki w postaci samodzielnych filii Państwowe­
go Instytutu Sztuki;
przystosowanie do celów użytkowych zamków, pała­
ców i innych zabytków kulturalnych.
Rezolucja podkreśla, że należy:
roztoczyć troskliwą opiekę nad terenowymi ośrodka­
mi twórczości artystycznej, zarówno typu regionalnego
jak i amatorskiego;
znacznie rozszerzyć i pogłębić patronat teatrów i fil­
harmonii państwowych nad zespołami amatorskimi;
otoczyć systematyczną pomocą organizacje społeczne
i młodzieżowe w ich pracy kulturalno-oświatowej;
wzmocnić aparat kultury i oświaty w radach narodo­
wych i zwiększyć rolę i znaczenie wojewódzkich wy­
działów kultury jako ważnych transmisji terenowych
w pracy kulturalno-oświatowej.
Artyści twórcy, pracownicy kultury i sztuki, działa­
cze i aktywiści masowego ruchu kulturalno-oświatowe­
go — głosi dalej rezolucja — zdwoją swoje wysiłki, by
pod kierownictwem Polskiej Zjednoczonej Partii Robot­
niczej spotęgować ofensywę kulturalną, która przyczy­
ni się jeszcze do większego scementowania Frontu Na­
rodowego.

297

�W Y S T A W Y i IMPREZY
Muzeum Etnograficzne w Krakowie
otworzyło w
czerwcu 1952 r. czasową wystawę polskich tańców lu­
dowych. Na wystawę składa się kilkanaście gablotek
z makietami tańców: krakowiaka, oberka, kujawiaka,
mazura, poloneza i inn.
W Krakowie powstaje na Woli Justowskiej muzeum
budownictwa drzewnego,
tworzone na wzór szwedz­
kiego Skansenu.
Ostatnio przeniesiono na teren mu­
zeum zabytkowy dom z podcieniami, o pięknie rzeźbio­
nych słupach, ze wsi Pasieka (pow. Kraków). W br. pro­
jektowane jest przeniesienie dalszych budynków m. in
zabytkowego spichlerza.
Wystawa ,.Sztuka ludowa Mazowsza", zorganizowa­
na na wielkiej barce przez Muzeum Kultur Ludowych
w Młocinach objechała szereg miejscowości położonych
nad Wisłą w województwach: warszawskim, kieleckim,
lubelskim. Główne eksponaty wystawy stanowiły tka­
niny ludowe, stroje, ceramika, hafty, wyroby wikliniarskie.
W zabytkowym dworze w Tarchominie, nieopodal Że­
rania uruchomiona została filia Muzeum Kultur Ludo­
wych, w której zorganizowano wystawę
wiejskich
wnętrz mieszkalnych. Na wystawie zgromadzono kilka­
set eksponatów, reprezentujących niemal wszystkie re­
giony kraju.
W Łowiczu otwarte zostało muzeum regionalne, obej­
mujące działy: prehistorii, historii i etnografii. Ten ostatni dział uwzględnia specjalnie sztukę ludową regio­
nu; ceramikę, rzeźby, hafty, wycinanki oraz
ludowe
stroje męskie i kobiece.
Przez kilka dni była eksponowana w gmachu „Za­
chęty" w czasie Zlotu Młodych Przedowników w War­
szawie a następnie w miesiącu sierpniu i wrześniu w
Sopocie Objazdowa Wystawa Sztuki Ludowej, wskazu­
jąca na wielkie znaczenie sztuki ludowej dla naszej kul­
tury narodowej w przeszłości i w dobie obecnej.
Wystawa, operując przykładowymi planszami foto­
graficznych i eksponatami, podkreśla powiązania twór­
czości Mickiewicza, Chopina, Chełmońskiego i Moniusz­
ki z twórczością ludu, pokazuje współczesnych wybit­
niejszych twórców ludowych i ich twórczość. Wskazuje
na momenty przeradzania się sztuki ludowej jako sztu­
ki klasowo chłopskiej w sztukę robotniczo chłopską, na­
rodową, na zacieśniające się więzy twórczości ludowej
z twórczością „uczoną", na powiązanie jej z przemy­
słem artystycznym i wzornictwem przemysłowym. Ilu­
struje czynny udział chłopskich i robotniczych talen­
tów w tworzeniu kultury socjalistycznej i metody opieki państwa nad sztuką ludową.
Wystawa będzie eksponowana we wszystkich więk­
szych miastach kraju. Wystawę z inicjatywy CZ1SP i
CBWA przygotowali wg scenariusza Mgra Kazimierza
Pietkiewicza — inż. arch. Oskar Hanzen (ekspozycja),
Anna Laudańska (komisarz) i Janina Stankiewiczowa
(dobór eksponatów).

298

i

Dnia 4 września rb. w Węgrowie został rozstrzygnię­
ty konkurs tkactwa ludowego podlaskiego, zorganizo­
wany przez miejscową Spółdzielnię CPLiA.
Konkurs zgromadził bogaty materiał ludowego tkac­
twa tego regionu i nowe opracowania tkactwa artystycz­
nego członkiń spółdzielni przygotowane przy współpra­
cy z artystami plastykami. Jury przyznało szereg nagród
z funduszów Ministerstwa Kultury i Sztuki oraz CPLiA.

Dnia 14 sierpnia rb. w Częstochowie została otwarta
w Muzeum Regionalnym Wystawa Sztuki i Rękodzieła
Ludowego. Obrazuje ona dorobek żywych ośrodków
twórczości ludowej w najbardziej popularnych techni­
kach z terenu całego kraju i demonstruje próby przy­
stosowania niektórych technik do użytku powszechnego.
Wystawa obejmuje około 300 eksponatów i będzie po­
kazana w większych miastach Polski. Wystawę z ini­
cjatywy CZISP i CBWA przygotowały art piast. Zofia
Czasznicka i Janina Stankiewiczowa.
Staraniem Centrali Przemysłu Ludowego i Artystycz­
nego otwarta została w Przemyślu wystawa sztuki lu­
dowej. Na wystawie znajdujemy wyroby ceramiczne,
wykonane artystycznie przez chłopów — chałupników
z gromad Medynia, Zalesie, i in.
Ozdobne
kasetki
oraz zabawki z drzewa, pięknie wykonane według sta­
rych motywów ludowych narzuty, kilimy, wyroby wikliniarsko-koszykarskie z Rudnika nad Sanem i kom­
plety meblowe z wikliny. Na wystawie znajdują się
również serwetki, materiały lniane, bawełniane i weł­
niane, wyrabiane przez spółdzielnię tkacką w Korczynie,
oraz wspaniale inkrustowane meble kolbuszowskie, wy­
konane w pracowni stolarza-artysty. Wiktora Mazurkie­
wicza.
W Szczecinie zorganizowano w salach Muzeum Po­
morza Zachodniego wystawę sztuki ludowej, zawiera­
jącą eksponaty twórczości ludowej. Wśród eksponatów
na wyróżnienie zasługują piękne hafty i tkaniny ślą­
skie, kaszubskie i łowickie, podhalańskie
malowidła
na szkle itp.
W Białej Podlaskiej otwarta została wystawa sztuki
ludowej Podlasia, obrazująca dorobek sztuki ludowej
powiatów: Białej Podlaskiej, włodawskiego i radzyńskiego. Wystawa obejmuje regionalne stroje ludowe,
wyroby tkackie — wielobarwne pasiaki i krzyżaki, czep­
ce kobiece, hafty, sztuczne kwiaty, ceramikę z okolic
Białej Podlaskiej, malarstwo, rzeźbę w drzewie, wyro­
by plecione z korzeni sosnowych, wyroby ze słomy oraz artystyczne zabawki dziecięce. Komisja klasyfika­
cyjna przyznała 21 nagród pieniężnych, w tym 4 na­
grody Ministrestwa Kultury i Sztuki. Wszystkie ekspo­
naty zostały zakupione przez Wydział Kultury
Prez.
Wojew i Powiatowych Rad Narodowych.
Wydział Kultury Prezydium WRN w Poznaniu zor­
ganizował objazdową wystawę haftów wielkopolskich.
Wystawa pokazana została w Poznaniu, po czym prze­
wieziona została do miast powiatowych. Oprócz haf­
tów na wystawie znajdują się również eksponaty ludo­
wej rzeźby w drzewie.
NA ZIEMIACH ODZYSKANYCH
Związek Literatów Polskich rozpoczął systematyczną
akcję kulturalną na Ziemiach Odzyskanych — Opolszczyźnie,
Warmii i Mazurach.
Kilkunastoosobowa
ekipa
pisarzy,
dziennikarzy i artystów-recytatorów
wyruszyła w październiku na objazd ziemi mazurskiej,
organizując tam kilkadziesiąt zebrań i wieczorów au­
torskich. W akcji na Warmii i Mazurach czynny udział
wzięli również miejscowi poeci W. Lengowski oraz M.
Zientarówna-Malewska oraz znany działacz
miejsco­
wy, kierownik olsztyńskiej ekipy zbierania folkloru
dr W. Gębik.
Pisarze po powrocie z terenu opublikowali szereg' re­
portaży i utworów poświęconych Ziemiom Odzyska­
nym.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8429" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8408">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ae5bf3f5b36f477dea8e94aa5281791b.pdf</src>
        <authentication>91e3bbdaac43fa75d7b1b7195bea219b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100733">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5041</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100734">
                <text>2000</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100735">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4676</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100736">
                <text>Recenzje i noty recenzyjne / LUD 2000 t.84</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100737">
                <text>LUD 2000 t.84, s.141-180</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100738">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100739">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100740">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100742">
                <text>Lud. t. 84. 2000

III. RECENZJE

Wojciech

.I. B u r s I. t a .. llllrop%gia
1l)l)X. ss. I Xl).

I NOTY RECENZYJNE

kll/lllry. Temaly. leorie. interpretacje.

Wydawnictwo

I~ sk i S-ka. POlIUIIi

VI' ostatnich lalach w~dania ksi'li.ek popularnonaukO\\ych
zachęcają potencjalnego
czytclnika
nie ty Iko I.nanym lla/ll iskiem autora i intercsująeym
tytułem. alc także szatą graficzną.
To co
pierIIsIc rzuca si.,: II' oczy i zwraca uw·ag.,: jest okładka. W przypadku Antrop%gii
kll/lllry do jcj
rcali/acji uiyto plomiennych
barw: od jaskrawej
żólci popr/eL pomanuieL
brąz i burgund. Niewątpliwie kolorystyka
la nlusi przykuć wzrok klienta ksi.,:garni. tym bardziej. że okładka przedstawia maski (b~ć moie I. katru antycznego).
Mnska skrywa pewną tajcmnieę.
a I&lt;ljemniea jest
lali szc poei,U!aj'IC&lt;1. POla tym maski Ie różnią się od siebic. co możc nawiązywać
do zagadnicń
opis~ wanyeh prlel. BursII.; II rozdziałach
dotyczących
ctniczności
i wielokulturowości
oraz
globalizacji
i IlOlIej lokalności.
Maska nie wynika L natury iccI'. jest wytworem
kultury. Maskę
można zaloi.yć i II dOIl'olnym momencie
zdj'lć lub zmienić na inną. co odzwierciedla
przechodzenie z jednej kullury do drugiej. lakiadanie
maski to nic innego jak proces enkulluracji
- nab) lianie kultury. I\urs/ta sugcruje. ic od naszej edukacji antropologicznej
zalcży ile masek będziem)
jawów

mogli laloi.)ć.
obcych kultur

gdyż lylko cliowiek
świadomy
swcj odmicnności
i tolerancyjny
b.,:dzie 1\ stanie nawi,vać
nić porozumicnia
z przedstawicielami

dla przetychże

kultur i. jak twierdzi aulor. I) Iko ludzic róini pod wzgl.,:dem kulturowym
będą micli o czym
dyskutoll'ać
teral i II' prz) sz/ośei. Wydaje si.,:. ie właśnie ta alllropologiczna
edukacja jest zasadniC/ym celem tego opraCllllania.
Autor lIyjaśnia
we wprowadzeniu
znaczenie
tytułowego
sforIllułollania.
kt(lre jak sam pisze nie ZaSIało do tej pory "prol\adzone
do obiegu. a obejmuje
zcspół podstawolI ych pr/.eslnnek i /.,lioi.eli. które są zall'szc obccne w antropologicznej
konceptuali/ac;i świata. a składaj'l si.,: na(1 pojęcie kultury. dystansu. odmienności.
względności
i uniwersalności. j&lt;;zyka. tożsall1ości. harmonii i rozpadu. Aulor nie ogranicza się w swych rozważaniach
na temat kultury do poszczególnyeh
szkół myślenia. które I\)'pracowała
antropologia
kulturowa.
tj. funkcjonalizlllu.
strukturali/mu.
etnonauki
czy postmodernizll1u.
ale stara si&lt;; przeniknąć
callj
trad) ej&lt;; i II Sp('l/ezesność antropolog.iel.llej
rellcksji. która W)Tai.a się paradobem
jedności
ludzkiej m)śli symholiunej
a wielośei,! i różnorodnością
kulturO\\yeh
pomysłów
na ż.ycie. Autor
Sluka odpo\liedzi
na pylanie &lt;:o pOI\oduje. i.e olaczająca rzeczywistość
jest postrzegana
przez nas
w tak rói.ny sposób. Próbuje dociec C/Y ma na lO w'pływ wychol\anie.
język. którym si&lt;; posługujcmy. a Illoie środowisko gcograficzne.
Sllł\\iąj,jc Ie pytania au lor zaprasza czytelnika do dyskusji,
która. jak piSie. nie będzie lalll'a i nie da jednoznacznyeh
odpowiedzi.
Takie podejście do antropologii zakłada przykładanie
jednakowej
wagi do tego eo banalne i niezwyklc.
przez co poszukilianie odpowiedzi
mo/e zmienić z.akorzenionc
wcześniej przekonania.
Maski z. okladki prO\\ad/'l
prz ..:z niemal wszystkie
rozdzialy i tak antyczność
owych masek
nawiwujc do historyullL'go
uj.,:cia antropologii.
W rozdziale pierwszym
.. Spotkanie z innościąu korzeni antropologii"
aulor oll1a"'ia pOCl.'1tkowe stadia antropologii.
której kolebką jest Europa.
a LO dlatego. i.e "łaśnie
I·.uropejcz)ey
podbij,\jąc
rubicie ŚWiata wprO\\adzali
własny porządek
ekonomiczny.
polit)CI.ny i poj.,:ei(l\\y. W konsekwencji
zacz.,:li uświadamiać
sobie w całej rozciągłości

poj.;cie

\\". J. liurS/ta
od czasów

..m)

pr/edst,l\lia
pierwszych

-. oni"

i postanowili

" Porz'ldku
konk"

istadorllll

sklasylikować

chronologicznym
przez

nieznane

ewoluujący

..rewolucyjny"

dotąd

stosunek

postulat

kulturowo

lereny.

do "obcych"

kultur

Hartolorne

de Las Casas

(II yrażai'lc)
się lastąpieniem
podhoju pokojOl\) m odkrywaniem
i wykorz) stywanicm połączon) m z wpnl\\adzeniem
mieszkmicllll
dot) ehczas podhitych terenów do Wspólnoty
Chrześcijańskiej l. po el.asy wsp(lICl.esne.
lJśllindamia
czytclnikowi.
że ..obcych"
należy postrzegać
tylko
poprzez pryl.lllal własnej kultury - niemoi.łiwe jcst jej ..czyste" ujęcie. Nie potrafimy
odrzucić
własnych ram kultuJ'll\\ych.
gdyi. bez nich bylihyśmy
tylko białą nie zapisaną kartą i nie pojęlibyśmy nic z kgo co \lid/illl).
Inając
dobrze zasady funkcjonowania
.. naszego'· świata mamy
s/ansę choć \I Clęści IrozulIlieć
świat ..obcych".
A z kolei Ueląc się kultury i zwiększając
dy-

�142
stans. aby spujrzeć na siebie z innej perspektywy. mo/c udać si&lt;,:nam lepiej zwzumieć siebie
sumyeh i kulturę. \\ której w)To~li~my.
Na wzdzial drugi .. Kultura i kullury" sklad,\ją si&lt;,:ws/.cIkie mo/li\\.:. uznane niegdy~. a zastqpione póżniej nowymi. delinicje. koncepcje kultury i kultur. W tym przypadku zakładanie maski
symbolizujc nabywanie. uczenie się kultury. Maska jako forma \\ y razu \\prO\vadza czytelnika do
rozdzialu trzeciego ...I&lt;,:z.yki myślenie o świecie". będ'lcego synlelyczny m ujęciem j&lt;;z.yka i systemów pojęciowych w I-;orllel-;ście I-;uitur\'.
W rozdziale CZ\\ artym .. Względność i uni\\ersulnośC
,uilor ukazuje t!\\OislOŚĆ amropologii.
I-;tóra z jednej strony Pos/ul-;uie uni\H:rsalió\\
i teoretyunyeh
I-;onstrul-;cji. a z drugiej pragnie
..wLOpić się"' w Ilum. usiluj.: odegrać rol&lt;,: mediatura \\ielokultllw\\oSci.
Problem rei&lt;lly\\·izmu
i uni\\ersalizlllll.
jak thl\\odzi autor. \\erytikuje
żyeie. ale knomen lud/hie.i kultury pozwala
to życie \\id/ieć stale na d\\a odmienne sposoby. I-;t('ne nic mus/.,\ si&lt;,:\\Clle \\)tluuać.
Masb. symbol teatru - kairu jakim jest żyeie wprowadza U) tLlnika \\ zagadnienia rozdziału
poświęconego
obrz&lt;;dO\\ości i sy mboliee. AUlor porusza lemal sacnlm i !Jm/(//III";
d\\\)(;h sfer
kultury oddzielonych od siebic \\ spolee/nościach.
\\ których pojawiaj,! si&lt;,:"sytuacje obrzędom:". Nie ma ich \\. spokunościach
magicznych. gdyi' nic \\·ysl&lt;;puje podzial d/jaJal\ ludzl-;ich
na religijno-obrzędo\\e.
komunikacyjne
i ..lechniel:nc". Kultury ly pu magicznego nic rozróżniąją
odmienności statusó\\ poszczególnych
rodtajów cz.ynno~ci. gdyż te stak się ze soh'l \\zajemnie
przeplat(~ją, tworz'lc nierozerwalny ciąg (rozdział pi'lty ..Ohr/.ęd\· i symhok··).
Rozdi'iał Sz.ósty omawia rroblcmatykę
rodziny i POkIT\\ ieóstwa. Natomiast w rozdziale
siódmym ..Etniczność i \\·ielokuhuro\\ośC
W. J. Bursz[a przedsta\\·ia rMne kuncepejc i ewolucje
muhikulturalizll1l1.
pojęeia nacjonalizmu
i narodowości.
spolcuno~ei
elniczm;j. współczesncj
wielości tożsamości Clc.
Jednym z. efektów glohalizaeji jest deterytorializaeia
kultur. co o/naez.a . .i.e dana kultura nic
ogranicza się do jasno określoliego terytorium lecz pr!.cnika się z inn) mi. Popularnym zj&lt;l\viskiem
w nas!.ych ez.asaeh jesl zast.;rO\\anie rzeczy\\istośei
\\yohra.i.eniami o niej nic !.;l\\VC Z ni,! z.godnymi. Zjawisko to okrcśla autor za KlIlltlcr'l mianem imagologii. Skladaj&lt;l się na !lic systelll\'
idealó\v i antyidealó\\·. t\\ ouune przez imago!og\l\\. S/..ybko zastęp(l\\ ane przez nastęrne: mają
one zasięg globalny i zllnifórmizowany.
Dotyczy to gló\\ nie spolcuno~ci.
gdzie .i..ycie towarzyskie jest ograniczone luh \\ ogóle nie istnieje. Tal-;imi społecznościami
S'l te zalllic'szkujące aglomeracje miejsl-;ie. gdzie paradoksalnie
przypada największa liczba mieszkai\c(m
na kilometr
kwadratowy. ale ..ularle ścieżki" i zachow)'\vana rezerwa wobec niemajomych
\\spólmieszkańców powodują
że \\iększość
inlormacji o otaczającym
i dals!.\1ll ś\\iecie uzyskiwana jest
ze środków masowego prze!-;a!.u. Po\\sz.echnie \\iadonw. i'e informacje te S'l kreuwane przez ich
autoró\\ i można je naz\\ać namiastką inl(lrmaeji. Natullliast \\ mai) ell społeez.nuśeiach lokalnych wiadomości dot)CI.,!ce ich mieszl-;m\có\\ prz.ekaz.y\\ane S'l bezpośrednio
i mimo że nie
można ustrzec si.; zal~J!szuw;u\. 10 jednak l(lI'I))(1 rrzekazu daje mo.i.li\V(lść u/ysbnia
\\ i.;kszej
ilości sZCl.ególów. Dalej autor !.astan&lt;l\\ia si.; nad ICnomencm luryzmu i pr/.yczynianiem się legoż
do homogenizacji kullUr. Kreae.ja ..tradycyjnego świata" dla potr!.e" turystyki jest obecnie zj&lt;l\\iskit::m typO\\ym. a impulsem sięgania ku przeszlości S,! lakżc cdc merkantylne.
Wsromniany
proces zaznacza się z\\łaszcza w c1zialalności uslugtl\\ej z\\ i,vanej !. ha/,\ turystyczną Zaplecze
noclegO\q; ornI. restauracje zhudo\\ane w rHl\\OCZesny Spos(·lh. ale [rad) cyjne \\ l(lI'Inie cieszą się
obecnie m~jwiębzą popularności,) \\śr\lcl turystów. Do lask \Hacaj&lt;\ równic/. tradycyjne zaj&lt;;cia.
które nic przynosiły !.)sl-;u parę lat temu. a ohecnie dzi&lt;;ki zainll'l"esOl\&lt;lIliu od\\iedzając)ch
tereny
turyslyeznc. odrodzi/y się \\ s\\ej d,l\\nej I&lt;mnie. I'rzel"\\a \\ niluCl.aniu poko!cniO\\ ym spowoduwala konieczność utworzenia szkól ..ginąeych·· lub ..staryeh" /.iI\\od\l\\. W ro/d/iale tym C.Globalizacja i no\\a lokalność""&gt; autor wyjaśnia lei' pojęcia tryhalil.l1111 i IHl\\oplemion.
W zakoi\czeniu W. J. Burszta pragnie zwrócić uwag&lt;,: na lcndcncje dq.i.'ln: do rudsumo\\ujqcego uj&lt;;cia osi,jgnięć liysc) pl iny \\ iedz)'. jak,\ jcst antropologia kultlIry. (il(l\\ ne ró.i.niee \\ lIprawianiu tej nauki \\idzi \\ sposobie postrzegania danyeh kultlIr: nie~dyś m\1\\ ilo si.; o pewnej
kulturze jako CZ) mś slalym nie podlegający m /.mianom. prz.yporz'ldkmvanym danej spoleczności.
Obecnie kiedy \\ iadomo. żc kultlIra Siak si.; rozwija. moiemy j'l badać i opisywal' tylko \\ kontekście ..lu i leraz" mając na uwadzc. że mamy do czynienia z uymś ulotnym. Wymaga to ciągłej

�143
Ilerylikal'ji II ieJzy na dany lenwl. a !&lt;JrI11ulolc-imie ponaduasowych
definicji i twierdzerl jest
niemożliwe .
.·/llIro/)()/ogia Ali/illiT naIl i,vuje do I\ydanej II' 1992 roku książki H:vmiw)' al7/rop%gic:::nego
po:::nallill AII/IiIlT legoż aulora i jest dobq Icktuq dla II'y magającego
c/.ytclnika. obeznanego
/ problematyKą historyu.nej
i II sp(,łuesnej
ogólnie pojętej humanistyki. JaK wskazują przypisy
opisując&lt;: tllKo zagadnienia
ś&lt;:iśle &lt;:Inologiczne. nie jest to ksi,\żka skierowana
wyłącznie
do środowi,ka &lt;:IIH'log(l\I·. /\by latwo przyswoić zagadnienia portls/.ane przez. W. J. Bursztę ezytclnik musi się oricntO\lac II Iiiozoiii. historii. &lt;:konomii. hislorii sztuki. scmiotyee, iitcraturo/l1~l\\stwie. Icorii Kultury popularncj oraz znać co najmniej uterY.kzyKi,
Którymi posluguje się
II tekście autor (Ia&lt;:ina. angie""'Ki. i'ran&lt;:usKi. hiszpaósKi).
Ksi~lżkę moż.na śmialo u/nac za autorski wyk łaJ na lemat antropologii i świata. który ona baJa. j 11'. który m r(lII n ież się zalI iera.lo syntetycznc opracowanić przedstawia poglądy wybitnych
humanistóII.
liloml&lt;·lII. socjologów
i antropolog()\\
na zagadnienia.
którc próbuje powiązać
/e sob,\ i nadać j&lt;:dnolily Ks/tall antropologia
KU/tury. Oma\l iana ksiąŻKa powinna być jedną
/ podsl&lt;lllO\lyeh pozycji na liście podręcznik(lII ad&lt;:ptów etnologii i antropologii Kulturowej.
Po przeu) laniu jL:i piL'r\lvyeh stron uytclniK ma prawo być oczarowany blyskotli\vym stykm autora. Opis\ \lanc /jall iSKa mają bardzo imcresuią&lt;:e odniesienia. np. pojęcie ..m) - oni"
II ynikaj,\ee ze ..slloi
nbc)" obrazuje spotKanie EuropejczykóII
z mieszkaócami Nowego Świala. a etnocentrY/1l1 oKrcśla .. mierzeniem eud/cgo pola wlasn~\ miarą". daj'lc jako przykład przekonanie o zajnHlIIaniu ccntralnie polożonyeh teren(lII \Izględem reszty świata - Aborygenów,
Chińcz) KIl\I. IrnKez(m'. /.yd(lII. i':sKimosll\\ i innycll. NiesIet) Kolejne rozdziały przynosz,ą za\Iód: /agadnienia. mimn że OIl1(l\\jone niezwykle \Iyczerpuj,\&lt;:o. przedstawione
zostały w chłodny naUK()\\ y Spos(',b 1\)rnagai~ley od czytelniKa dużego zaangaż.oll'ania
i Koncentracji. Szkoda.
bo odrobina IeKKo~&lt;:ii hlys\..Olli\l'ośei /. pierllsz)'eh stron z p~\lnośeią nic umniejszyłaby \\ańośei,
a podnos/,!c \\alor lit~raeki urozmai&lt;:ilaby Ieklllrę trudnego tekstu i pomogla IV zapamiętaniu
treści.
PominlO starannL'go i pr/.ejrz.)Slego wydania Ksi'lŻ.ki. \lydallnielwo
nic ustrzegło się popełni~nia liezny&lt;:h hlęd"l\\ literO\I.1 ch, NalOmiast duż.y m plusem jest dbalość o estetyczną stron.,:
oKładki. \"t(ml jest pl'Zć&lt;:ież. \\ilytllWK'l książki i piel'\'is/&lt;\ zapo\'iiedzi'l tego. co czytelnik może
znak;ć w środKU.
,\Ia/a/ia :llaksvlllowic:::-.\lacia/a

()ominie S t I' i n a I i. II (lI'IilFlld:::enie
nict\\o /.y SK i S-\..a. I'O/.Il&lt;Ul I')')X. ss. 227.

do kll///IIT

fJOfJII/lIl'11l'j.

tłum. W . .I. Burszta.

Wydaw-

Cieszyć si.,: należ). że jedna /. waż.nicj,zych prac na t~mat KUltury popularnej. autorstwa DominiKa Strinatiego. socjologa II ykładająe~go
w Anglii. wydana w oryginale w 1995 roku.
tak SZ)bko /.oslala pr/.cllumaez.ona i opublikowana w Polsce. gd/.ie zainteresowanie kulturą popular11'1g Intlto II nic \\zroslo II pe\1 n) m z\\i,jzku z przcmianami politycznymi i cKonomicznymi Kraju.
Któr) ot\larl się na \Ipl)\\) zCllnętrme. w tym także na IIply\vy ś\\ iatowcj kultury masowej.
Czymjcst Kullllra popularna. Z\'iana często taKże Kultur&lt;\ maSOI\ą, jak moż.na ją zdefiniować'?
D. Strinati dobitnie lIKa/.lIie. ż.e problem zaczyna się \'iJaśnie już na poziomic definicji. radzi
/resztq nie poszllKi\\ac dctillieji uni\\ersalnych.
a rac/q zadOl\alać się dclinicjami
7. punktu
\Iidz~nia Pos/czc;g,',lny&lt;:h t~()rii, Właśnie na teoriach i sposobach widzenia kultury popularnej
Koneentruj'l się jego ro/llażania.
I'raea zatem nie jest przeglądem zjawisk. którc do kullury popularnej mog'ł b) ć z~t1icz.one.
!'IutOL nie baU'11' na \I!asne zastrzeżcnia \\obec proponoll'anyeh
dotychczas delinicji uniw'Crsaln) ch. pisze: ..lijmuj'le sprali.,: najprościej. możemy powiedzieć. że kultura masowajest
kulturą
popularn~\ t\lor/.on~1 prze/ ma,o\\ą technikę przemysłową
i sprzed,l\\aną
dla zysku masowej

�144
publiczności
konsumentów.
Jest to kultura komercyjna. produkO\\'ana maso\\o dla masowego
rynku. Jej rozwój powoduje. że jest coraz mniej miejsca dla jakiejkolwiek
("ormy kullury - takiej
jak sztuka i kultura ludowa. która nie przynosi pieni~dzy i która nie mo/e hyć' masowo \\) t\\arzana dla masowego rynku" . .lest tu. jak widać. nic Iylko próba okreśknia zjawiska. ale także jego
ocena. To hardzo charakterystyczne.
o kulturzc masO\\ej. rozumianej jako \\Spl·l!czesna. wyst~pująca w spolcczeJist\\'ie
industrialnym.
kultura popularna (kullura popularna istniała \\' wielu
społeczeJist\\ach
\\' przeszlości. wsz.;dzie tam. gdzie obok niej istniała kultura elitarna). rzadko
pisze sit; z dystansem. bywa najczt;~;cil~j - i to nic tylko w publicystyce. ak i \\' pracach naukr,wych - bądź gorąco potępiana (to chyba cZt;ściej'). bądź tei glorylikO\\ana . .lui to oznacza.
że mamy do czynienia /.c z;jawiskiem obok którego nic mo/na pr/.cjść obojętnie. Podkrcśla to
Strinati pisząc: ..ciągle rozszerz,ają się tc sfery /ycia zachodnich społccz.clist\\ kapitalistycznych.
które ulegają wplywom kultury popularnej obecncj w no\\ocz.esnych mass mcdiach··.
Kultura popularna w wersji \\spólczesnej.
jako kultura masowa. jest zj,miskiem o wielkim
zasit;gu. o ogromnym oddz.ialywaniu na mas)' ludzkie. ksztaltuj&lt;lcym je. a tym samym okrcślającym charakter \\ spółczesnych spokczeńsl\\.
I.ajmują się nim w Sl.cl.l:g(llności rll/.lnaite tcorie
o silnym podlożu ideologicznym. Na przyklad. dla Szkoly Franklill-ckicj. a lakie dla inn)ch wersji współczcsnego
marksizmu (np. dla teorii Althusera i (iramscicgo) kultura popularnajcst
czynnikicm stabilizującym
ustrój kapitalislyczn)
i ulal\\iając) m nlll Imanie. I. koki lóninizm.
a przynajmnicj nicktóre jego odłamy. uznajc kulwrę popuianul z,a form.; patriarchalnej ideologii
bt;dąccj na usługach męi,czyzn i przeci\\ ncj inlen:som kobict. W scmiologii. z\daszcza tcj mocno
lewicowo z.ideologilOwanej.
np. w ujt;ciu R. Barthesa. podkreśla si.; roi.; kultury popularnej
w zaciemnianiu
intcresów grupy dominującej
(buriuazji).
Uj.;cic slrukluraln.: traktujc kultur.;
popularną jako \\yraz uni\\ersalnych
i niezmicnnych struktur spolcCl.nych i mcntalnyeh, Populistyczne uj.;cia. zazwycz.aj jcj iyczliwsze. pokaZllj&lt;1j&lt;ł jako pr/.cja\\ naluralnego a nawet korzystnego konsumcryzmu.
w podejściu postlllodernistycmym
kultura popularna obraz,uje radykalną
zmiant; roli mass mcdiów. które zamazuj" róinict; mit;dzy wyobrai.:nicm
a rzcczywistością.
co ma być \V ogóle charakterystyo'.nc
dla nasz) ch ezasó'l. I tak dalej. i tak dalej. I.aistc \\ick
mądrych slów. ale i wiele głupst\\' n&lt;Jpisano dotychc/as o kulturzc nl&lt;lsO\\'cj.
Strinati prZedSI&lt;l\\ia \\spółc/csne
teorie kultury popularnej z, \\ i.:lk'l wnikli\\ością. ale i niezmiernic krylyczni.:. Pokal.Uje ich ograniczenia. \\ynikaj,\cc gló'lnic z Icgo. ii 'lszclkic podcjście
ideologicmc - tak przecież \\ )Tain.: w teoriach ku\lur) masowcj·
z.acicmnia obraz. i znaczcnie
Ijawiska. nic poz.l\ala ujrz.:ć go \\ c \\ laści\\ ych \\ymiar&lt;lCh. jest \\ yhitnie upraszcz.ające. a już
zwłaszcza nic sprzyja konkretnym
ohiekty\\nym
badaniom. St'ld tei nic moic dz.i\\ ić fakt.
iż kultura populanuL choć pisano o ni,-:i 'lick. \\ci,ti.jeslzja\\iskiem
slaho poznanym prz.ez nauk.;.
Nn:ord

Ludwik 13 i e I a w s ki.
szawa 1999. ss. 347.

]i-odycjc

ludowe

II'

kU/lur:e

IIILI:VCI7Cj. Inslytut

1\011101'

Sztuki PAN. War-

Badanie tracl)cji muz)cznych
\\ konlekścic dynamiki przemian) kullunmcj oraz. spojrzcni.:
na owe tradycjc z perspektywy antropologii kultury z.ao\\ocO\\alo w ostatnich latach kilkoma
intcrcsuj&lt;\cymi. szcroko zakrojon) mi i doglęhnymi opracowaniami '. Podobnq opcj.,: bada\\czą
reprezemuje wydana \\ ubiegłym roku \V Instytucie Sztuki I'A ' ksiqika. która jest zbiorem prac
ymicnie nlllina m,in" P Dahlig. /.11'
Instytut Szluki PAN. Wars/a\\a 1993: S. 7.crallska-I'omind. :tlll:yka 11"kll/lllr:e, H/JrDlmd:e}//c do C/IIOI/IICI'ko/O.'!.II. WnJawnictwo l!\\'.
Warszawa 1995: .I. K, Dadak-Kozicka. Fo/klor ,clllką ::reil/, I" ~r&lt;;del a}//rtJl){)/ogi/ III/CI·k,. Inslytut SZluki
PAN. Warszawa 1996: 1'. Dahlig. hm/reje III/CYCliC a ich IJl":clllilJin' ,Ilie!!:r kllllllNI IlIJOIrq, popll/amq
i e!iwmą Po/ski lIIięd:J1rtJjelllwj.
Instylllt Sztuki PAN. Warsz&lt;I\\a 199X,
I

Spośród prac clnomuzykologicl.l1)ch o prolilu antnlpologicznym

dolt'a praklyka

IIIII:.'·CIW

(11'

kOllwJl/ar:ae!J

i opillil/eh

lIykollU1rcó'r

li'

1\

I'olse&lt;").

�145
autors[\\a
I.ud\\ika
Hida\\skiq!.O
_. jednq~o z czolowyeh
badaczy tradycyjnej.
ludowej kultury
I1lU/yl.:ZIlCj (polskiej i europejskiej).
jcdnl.:go z najwyhitniejszYl.:h
przedstawicieli
nurtu antropologiu.neg() \\ polskiej elnomu/.~ kologii. Cz.;ść z prezcntowanyl.:h
\Ii książce tekstów opublikowano
'I różnydl
lat,Kh \\ kraiu i la graniq.
innc - nic puhlikowane
dotychczas.
wygłoszone
były na
krajO\vych i mi.;d/ynarodo\liych
konłl:n:nejach
folklorystycznYl.:h.
Bogaly wybór interesujących,
a rozproslOllych
doqd i u.;slo trudno d&lt;'st.;pnych matcrialów
znalazl si.; lcraz w jednym obszern\m tomie l.atylUio\\ anym ii-1I«rci" IlI&lt;l()\l''' \11 kulwr:::e mll:::}'cnej. Zamieszczono
tu prace. których tematyka
konccntruje
siv na polskich
muzycznych
tradycjach
ludowych.
postn:eganych
jcdnak - jak /a/nac/a
i\utor \\e '"Wstvpie'" - \Ii szerszym kulturowym
kontekście
i europejskiej
perspckty\\ ic. To \\Iaśnie Slcrokic i widostronnc
ujęl.:ie, pozwalająl.:e czytdnikowi
spojrzeć na
orml\\ianc /agadnicnia
I. różnej
perspektywy.
cepcja ca/ośl.:i i \\yh(')r tekstll\\ rcpraentująl.:ych

stanowi jl.:den / głównych
walorów książki. Konszerokie spektrum tcmatycznc
wydają się trafnc.

mimo iż niektóre /akres\
treśl.:iO\vc niem siy krz~ żują. w jcst zrozumialc
\\ spomniany \\ veśniej
l.:harakll'r \\")dawnictwa.
Zarysowanie
rzcczywistego.

biorąc pod uwagę
wielowymiarowego

obnl/u tradycyjnej
ludol\cj kultury mu/yczncj.
jej l11iejsl.:a i znaczenia
w curopejskim
dzicdzicl\\ie mU/yu.nyl11 spralvia. iż można ty pO/Yl.:jv uznać 7.ajcdną z najbardzicj
znaczących
publikacji
I.'tnornu7ykologiunych.
Autor uka/uje IV s\\·ej pracy micjsce i funkcje muzyki ludO\\ej w tradYl.:~jnych kulturach oraz
\\ kultur/.I.' i życiu \\."p()łC/esnym.
Pr/edstawia
proces wyzwalania
się repertuaru
muzyki ludowej
od swych picrwotnych
runkcji kulturowy ch. ściśle związanYl.:h z cyklami życia czlowieka
i przyI"Od~. ze /w~ C/ajem. ohr/.,:dem.
/c sponlaniunym.
zbioro\\ym
uczestnictllcm
w kulturze mu/~ c/.Ilej. I.C sposobcm
I.acholl ~ wania go popr/e/. zbiorO\\'ł pamięć i ustną tradycję. Tak więc
Autor pO/..wala bliżej si.; pr/yjr/eć
s\\'(listej metamorl()/ie
ję/yka
folkloru. przyswajaniu
przez
niego no\\ych trcści symboliC/nych.
lIkolIcu
- pelnieniu funkcji maku kulturowcgo.
reprczenlui'lcego specyliC/ne
ce&lt;:hy regionu. grupy etnicznej.
czy narodu w kontekście
szerszej kultury.
\\'skazuje
także na I.mieniaj'lcy
si.; sens tradycyjncj
muzyki ludowcj we wspólc/.esnym
świecie.
a takżc jej odmienn~ charaktc'r i I"unkcje w spokc/eństwaeh
autorytarnych
i dcmokratycznych.
Folklor muzyC/n~ d/isiaj - jak piszc Bielawski -- .. runkejonuje
w /.upelnic zmienionym
środowi,ku. Id()lllino\'.an~ m wspó/Clesllym
k/ykiem
mu/yki popularnej
i artyslyc/.ncj.
Swoistości języka (olkloru
SłUŻ'1 od l_Id n',\\ nicż do I.abarwiania
ludo\\ymi
elementami
muzyki
tworzonej
\1 e \\spółClesnych
konwL'ncjach artystycm)'ch.
stają siy \\·~Ta/.el11 ś\viadomej
identyfikacji
kultur()\\cj. "I .iedll\m z pr/&lt;:jawll\\
l.:harakleryslyczncgo
dla naszej epoki historyzmu,
nostalgii
za
minionym ClaSCIll CI~ woli pOIlTOtU do h-ódcl'" (s. 33). Zdaje się to potwierdzać
intensywnie
n)/\\i.iaj'lc~
si.; \\ ostatni&lt;:h lata&lt;:h ruch regionalny.
a co za tym idzie - wzrost zaintcresowań
ll1u/yk., tradyc~jn'l jako nicodł'lc/ll~ III składnikiem
lokalncgo żyl.:ia kulturalnego.
\\' prCZCnlO\\ancj ksiqżce. po/a nurtami rozwoju polskiej lolklorystyki
muzycznej.
szeroko
przcdst'l\\ ion~ /Ostał n'1\\ n ież nurt ludO\vo-narodo\\
y i tale /.ainteresowań
lolklorem
w polskiej
Il1UL~ce artystyC/nei.
Prohlem len uka/.any został IV perspcktyll'ie
porównawczcj
i historycznej
(od XVIII w. aż do w pro\\ad/.ania
go do obiegu współczesnej
kultury w rozmaitych
jej przeja\\aeh). St'ld też niektóre / /amies/.CI.onyeh
\\. tomie studiów poświęcone
S'ł problematyce
stylizacji muzyki ludO\\L'j \\ t\\,')rczości artystyCInej.
l tak np .. rozważając
rolę krakowiaka
w spuściźnie
kOlllp()z~ torskiej Chopina U;rukOll'!ak II Chopina). Qy inspiracje
w późnych dzielach
SzymafH)\\skiego (S:::\'III(//IOll'shia I'odllllle) Autor wska/.uje na wielorakie
związki pomiędzy
dwiema
płas/.C/~ /nami s/tuk i mU/~l'/.nej i ich ostateuny
wyru i ks/hlll w koncepcj i artystycznej
danego
d/.ieła. Wska/.uj;lc na doh"lr maleriału
ludowego.
sposoby jego oddzialy\\ania
i przetwarzania
d'li~ do uk;l/ania

procesu

dokonywania

si.; pcwncj

głębszej.

twórczej

syntezy

ludowości

w okre-

;Inn~ ch d/ie/ach
Cill)\\n,\ U\\·ug.; Autora I.ajmujc jednak muzyka lrudycyjna.
autentyczna.
ta w najczystszćj
,\\ej postaci. Ohvcmy.
a /ara/.em syntctyeznie
potraktowany
rozdzial Pol.~ka muzyka ludowa.
a /\\ łaS/ua jl.'go u.;Ść - ROi/:aj" i \rl(J:icilt'o.~ci 1II1I:::l'kimożc znakomicie
służyć wyjaśnićniu
poio;ć. uPor/"ldko\laniu
i usyslcmatylOwaniu
wiedzy na temal polskiego
folkloru muzycznego.
Wick micjsca ;\ulor POŚ\\ i.,:ca zagadnieniom
rytmiki IV muzyce ludowcj (np. Rytm jako przejaw

�146
tradycji i tożsamości kulturOH'('j). która to problematyka
od lal żywo go zajmuje'.
Ukazuje m.in.
wielorakie
związki rytmu muzycznego
z wersyfikacją
tekstów słownych.
z rytmicznymi
właściwościami j&lt;;zyka. Odrębną uwagę poświęca rytmice północnych
rcjonów Polski (I~l'1l11
IV rejonie
Ba/tyku), ukazując jednocześnie
ogólny charakter
folkloru muzycznego
Pomorza,
przywołując
i interpretując
w szerokim kontekście
wyniki swych wieloletnich.
gruntownych
badań tego wla·
śnie obszaru Polski. Warto przy tym nadmienić.
iż wyczerpujące.
unikatowe w skali europejskiej.
tak pod względem
merytorycznym
jak i edytorskim.
opracowanie
zbioru kaszubskich
pieśni
i muzyki instrumentalnej
Autor wydal w ostatnich latach3
W pewnym związku z wyż~j wspomnianym
obszarcm
badarl nad rytmiką powstaje
problematyka czasu w muzyce. której wątki przewijają
się niejako na marginesie
innych rozważań.
Refleksje na ten lemat nie pojawiają się przypadkiem.
Wystarczy
przypomnieć.
iż Ludwik Bielawski jest autorem przełomowej
dla tej dziedziny badań i \\ysoko cenioncj \\ świccie naukowym
strefowcj teorii czasu. ukazująccj
naturalny porZ&lt;ldek i hierarchię poziomów czasowych
w muzyce i kulturze'.
Socjokulturowe
podejście
Autora do rozpatrywanych
zagadnicó
muzyCl.nych
tradycji ludowych w sposób szczególny
ujawnia się w tekstach nalcżących
do rozdziału
IV indywidualnym
i społecznym życiu. Rozpatrując
kwestie
rozmaitych
sytuacji
i zachowali
muzycznych
pisze
o muzykach
ludowych.
ich pozycji i funkcji w społecznościach
etnicznych.
lokalnych,
ukazujt:
nicłatwą drogę zdobywania
zawodu muzykanta
w tradycyjnej
kulturze. Dzięki licznym odniesicniom do czasów współczesnych
mamy możliwość
dostrzcc i zastal1ll\\ ić się nad zmianami. jakie
zaszly w tych obszarach aktywności
muzycznej (np. we współczcsnym
amatorskim
i zawodO\\ym
ruchu folklorystycznym).
Sytuacje muzyczne
w kulturze ludowej przybicrają
różny char&lt;Jkter. m.in. ze względu na ich
przestrzenne
i czasowe
uwarunkowania.
Bielawski
wyróżni&lt;J lu dwa aspekty
przestrzeni
jej wielkość
i lokalizację.
zaznaczając.
iż oba mogą być nosicielami
pewnych treści: .•Miejsce
w przestrzeni
mogło być w kulturze ludowej zabarwione
różnymi treściami.
Były miejsca szczęśliwe i nieszczęśliwe.
przyjazne
i \Hogie. sakralne i dcmoniczm:.
Sytuacja muzyczna jako manifestacja życia zbiorowego
uobecniała
się zwykle w miejscu znaczącym.
w jakiś sposób wy różnionym'·(s.
92). Jeśli zaś idzie o czasowe uwarunkowania
o\\ych sytuacji muzycznych.
Autor
wyróżnia dwa aspekty czasu: tnvanic (jak dlugo'n i lokaliz&lt;Jcj.; \\ czasie (kiedy')) (s. 95). W odniesieniu

do drugiego

aspektu

Autor

swe rozważania

snuje

poc/ynając

od problemu

ulokowania

danego utworu w całości określonego
obrzędu lub zabawy. /.atrzymuje
się na okresach życia
ludzkiego.
z którymi łączyly się różne upodobania
muzyczne.
różna aktywność
muzyczna
i tant.:ezna. O dalszych
możliwych
odniesieniach
piszc: ..Czas umicjscawiany
w stosunku do ważnych wydarzeń społecznych.
przemi&lt;Jn płytkiej historii rejestrowanej
pamięcią żyj'leych pokoleń
byl również rozumiany jakościO\\()
i z tego powodu w różny sposób z&lt;Jbarwiana była muzyka.
Wiąże się z tym problem zwyC'ajów.
mód. stylów wykonywania.
zmiany instrumentów
i repertuaru itp .. a wszystko lo oczywiście
nie pozostajc bcz wplywu na sytuacjc muzyczne
i na kształtowanie typów muzykantów"
(s. 96). Sytuacje muzyczne detcrminowane
są też wykorzystywaniem
określonych
instrumentó\\'
muzycznych
pełniących często okrcśloną funkcję w kulturze ludowej.
Oryginalnym
w swej treści tekstem dotyczącym
wlaśnic instrumentów
jest szkic Magia instrumentów i mu::yki. przybliżający
dość rzadko poruszaml
i opis)'waml
\V litcraturze
i niezbyt
dobrze chyba jeszcze poznaną sferę sacrum i profanum w tradycyjnej
kulturze muzycznej.
Zgoła
o innym
w którym

charakterze.
Autor

lecz równie

naświctla

zajmujące

zagadnienie

jest studium

niejako

l'r::emi({I1Yil1strumel71ów i ich limkeji.

dwuplasl.czyznowo.

przemian kultury. jak i w aspekcic procesów interkulturowych.
Folklor muzyczny.
istotny składnik obrzędów
ludowych.
życia

ludzkiego

(IV (loklll :ycia)

i jego

poszczególnych

tak

ukazujc

etapów.

\V

aspekcie

Bielawski

procesów

\\ perspcktywie

S'l one związane

z mniei

lub

Zob .. L. Hielmvski. Rytmika polskich pidni ludollych. PWM. Kraków 1970 .
L. l:3iclawski, A. Miodudl0\\ska. !:a.cuby. cz. 1-3. seria: Polsku pi"."11i /l1//::ykaludOIrG. Źródlu I /llUt/!riały. t. 2.lnstytut Sztuki PA . Warszawa 1997-1998.
, Zob. L. f3ielawski. Strefowa teoria c::asu i .lej ::nac::enie diu untropologii /ll/cl'c::nej. PWM, Kraków
1976. oraz tegoż autora HetalOlY casu II' l/1u::ycei kultur::e. Instytut Sztuki PAN. Warszawa 2000.
!

.1

�147
bardzi..:j int":llsywll'l aktywIlością muzyczną. charakterem repcrtuaru, z rodzinną obrzędowością.
Innym II') miarcm fUllkcjonowania llllklorujest rok kalendarzowy (W cyklu kalendarza) - wyznaczany porami roku. słonccznym rrzcsileniem czy tradycjami świąt kościelnych.
Z wi..:lu poruszonych w pracy zagadnicń warto również zwrócić uwagę na wątek traktujący
o cechach stylistycznych i Illllkcjonalnych określonych gatunków muzyki ludowej - np. ballady.
Ten reprezentatywny dla polskiej epiki ludowej gatunek poprzez swą specyficzną, narracyjną
fabułę. poetyck'ł sztukę. wprowadzającą w świat niecodziennych czy nawet baśniowych zdarzeń,
a także silnie eksponowane elementy dramatyczne i liryczne. przyciąga uwagę tak wykonawców
ludowych, jak i badaczy folkloru. Pw;dstawione są zatem w książce funkcje modelowe tekstu
ballady, jej postacie nlllzyczne, srosoby wiązania narracji tekstu słO\vnego z muzyką, a więc
różne IIJrlll) umuzyczniania balladowej narracji.
Bardzo Ilaż.nym wkladem BicIalIskiego w dziedzinę systematyki muzyki ludowej jest ostatnia część pracy rOŚlI ięcona europejskim śpicwom ludowym, w któr~i Autor poddaje analizie.
klasyfikuje i inlcrprclujc zarówno rozmaite gatunki śpiewów niezwrotkowych (śpiewy - zawołania. śpiewy recytacyjne. śpiewy dziecięce). jak pieśni zwrotkowe. Prezentowane analizy dostarcząją
dogodnej płaszczyzny porównawczej dla oceny charaktcru rodzimych tradycyjnych śpiewów.
Pracę zamyka IIyi'ltkO\\ll bogaty, bo obejmujący ponad tysi,lC pozycji. wykaz literatury
przedmiotu. Ksiąika Ludll ika Bielawskiegll o ludowej kulturze muzycznej. jej zjawiskach, osobliwościach i kontekstach ma duie walory poznawcze. W wielostronny sposób ukazuje to, co w
naszej tradycji istotne. wci'li obecne. przckraczające dystans czasowy. Dodajmy, iż stanowi ona
ni~ tylko istotny wklad do badali nad tradycyjną. ludową kulturą muzyczną, lecz także może
spełniać funkcję uż.ytecznego podręcznika akad~mickiego.

l'ioletta Przerembska

Joanna l. u d w i c k a. Folklor muzyczny współczesnej wsi (na przykładzie Mąkolic w wojelródzlwie lódzkimj, Acta llnivr.:rsitatis Lodziensis. Folia Uhnologica II, Lódź 2000, ss. 114.
Książka jest rel.Ultatem badań terenowych. jakie autorka przeprowadziła w latach 1976-1981
i 1995-1997 na terenie wsi Mąkolice i Lubochnia leżących w województwie lódzkim w centralnej
Polsce.
W części wpnmadzająccj .I. l.udwicka charakteryzuje różne drogi komunikacji kulturowej
II' społeczności lokalnej. opieraj'lc się na mechanizmie trzech kanałów transmisji A. Kloskowskiej. Za .I. Stęszewskim przyjmuje też dcłinicję fólkloru. Podkreśla znaczenie przekazu nieformalnego w tradycyjncj kulturze ludowej. kontekst kulturowy Illlkloru oraz jego związek z kulturą
ogólnopolską.
Dalej om&lt;l\via strukturę i mechanizmy funkcjonowania repertuaru wiejskiego oraz jego cechy
tórmalne II' odniesieniu do terenu środkowej Polski. Zajmuje się także tendencjami i przebiegiem
zmian II' folklorze muzyClnym wsi uwzględniając \lpływ nietradycyjnych środków przekazu.
Dalsza część pmcy poślvięcona jest faktycznemu funkcjonowaniu folkloru muzycznego
Ile I\spółczesnej rzeczywistości \lsi Mąkolicc. Znajduje się w niej opis czynników sprzyjających
utrzymywaniu się tradycji i związanych z nią wartości. Autorka ukazuje też w jakich sytuacjach z
ż~ cia wsi maniti:stuje się Illlklor i jaki jest jego repertuar. Koncentruje się na obrzędach i uroczystościach I\iejskich, działalności zespołu ludowego oraz naucc szkolncj, J. Ludwicka opisuje
również sam stosunek nosicieli Illlkloru do przekazywanych przez nich treści. Osobny rozdział
poświęcony jest łlllklorowi dziecięcemu.
Ostatnia uęść publikacji zawiera informacje na temat zmian w muzycznym folklorze wiejskim, wynikąjących z oddziaływania nań I\spółczesnej kultury masowej. Autorka zwraca uwagę
na czynniki sprz.yjaj&lt;JCepojawianiu się nowych treści i opisuje drogi ich rozpowszechniania.

�148
Ukazuje ich wplyw na repertuar tradycyjnych świąt i uroczystości. takich jak chrzciny. wesele
czy zwyeząie doroczne.
W zakończeniu J. Ludwicka krótko charakteryzuje nowy nurt zainh:reso\\ari folklorystycznych wsi. jakim jest muzyka disco polo i zwraca uwagę na rusn;lc1ljej popularność.
Poblikacja zaopatrzona jest w bibliografi.,:. streszczcnie wj.,:zyku angielskim i aneksy zawierąiące zestawienia nadal żywych wątków przyśpiewkowych wraz z ich zapisem nutowym.
Nudosl(/\j'

Stanisław B)' I i n a. f\ullura
1999, ss. 240.

ludowa

Polski

J!alinowski,

i SIOlrimJs::c::I'::l1y .i:redniowiec::nej.

OD//-: I'TI.

Warszawa

Zamieszczone IV tomic studia. w większości drukowane wcześniej w niskonakladowych zbiorach materialów pokonlerencyjnych polskich i zagranicznych. są poświ.,:cone kulturzc ludowej.
a właściwie, co wyraźnie podkreśla Autor - znany mediewista - j~i duchowym aspektom w późnym na ogół średnio\\ieczu.
iekiedy tylko. gdy mowa o wierzeniach przedchrzcścijańskich. cofa
się on o kilka stulcci. Materialy wykorzystane w poszczególnych fragmentach pracy dotyczą
przede wszystkim sytuacji w Królestwie Polskim. jednakie II wielu przypadkć\(h perspektywa
zostaje w interesujący sposób poszerzona o Czechy. ŚI&lt;\sk i W.,:gry.
Kultura ludowa. która jest od kilku dziesi~ciolcci iywo upnl\\ianym przez mediewistów tematem, to po.i~cie nic do końca jednoznaczne. nioSi\ce rozmaite trcści. Stanisław Bylina przyjmuje nąjcz~stsze rozumienie kultury ludowej jako kultury warst\\ nieelitarnych. kultury zatem
warstw niepiśmiennyeh. Ale nie mużna jej - podkreśla - utoisamiać z kultunt ch/upską ..choć
właśnie mieszkańcy wsi najtrwalej i najpełniej przechowywali miejseową tradycj.,: - podstawuwy
składnik a zarazem wyznacznik kultury ludowej". Zauważa leż. je - z\\laszeza w Polsce późnego
średniowiecza - mieszkańcy małych, rolniczych miasteczek oraz ludność podmiejska (po części
przybysze ze wsi) nic różnili się zbytnio od wieśniaków pod w/.glt;dem postaw.
W eentrum zainteresowań Autora pozostaje problematyka zbiurowych wicrzeń i praktyk religijnych oraz myślenic o sprawach nadprzyrodzonych. ich odczuwanie i wyobraicnia. Można
to nazwać postawami wobec sacrum, postawami - gdy idzie o późnc średniowieczc - już z pcwnością nic pogańskimi. 'lic też nie w pełni chrzcścijańskimi, w sensie ich zgodności z nauczaniem
Kościola. Aulor często mówi o religijności ludowej i o pobożności ludo\\ej . .leieli dobrze zrozumiałem. lo picrwsze pojęcie dotyczy kszta/lu ,,1eorii" religii \\ umysłowości ludowej, pojęcie
drugie zaś odnosi się do form manifestowania religijnych uczuć. czyli do praktyk. Stanisław
Bylina zauważa: "mówiąc o religijności ludowej akcentujemy obecność pod loża wicrzeń i posta\\
tradycyjnych, archaicznych, ez.,:sto o przedchrzcścijańskiej genezie. Spotykamy si.,: w źródłach
średniowiecznych z licznymi obrzędami i rytuałami praktykO\\anymi w życiu codziennym. najczęściej poza świątynią i bez udzialu kapłanów: w domu. w obejściu gospudarskim, na polach,
łąkach, u brzegów wód". Praktyki takie spotyka/y się ze strony Kościoła z obojętnością lub dezaprobatą. czasem jednak ze zrozumieniem i wsparcielll, I.w/aszcza ze strony przedstawicieli
niższego kleru, przede wszystkim \\iejskiego, którzy "podzielali peln,! przesąd&lt;l\V wiarę swych
paratian".
To zagadnienie właśnie, zagadnienie kontr'ontacji Kościola - reprezentowancgo przecież zarówno przez ów niższy kler. jak i teologów. znaweów zagadnicri duszpasterskich - I. różnymi
aspektami kultury ludowej. przejawiającymi si~ w \\e\\n~trznych
i Zc\vn~tl"l.nych poslawach
i zachowaniach prostych wicrnych. którzy przecież zdecydowanie liC/ebnie przewaiali. stawia
Autor na pierwszym planie niemal wszyslkich prczent&lt;l\\anych \\. tomie studiów. Jak pisze Stanisław Bylina. "powyższa konfrontacja rzadko przejć1\\iala si.,: ze strony Kuściola w ostrych postawach represyjnych wobec winnych praktykowania nagannych obrt.l;dów oraz ró/nyeh zabobonó\\
łatwo utożsamianych z reliktami pogaństwa. Unikaj,!c egzekwowania kar kościelnych uciekano

�149
si.; do pouu':li. napomni.:,"] a uas.:m ostry.:h wyrzutów ki.:rOlvany.:h do ludzi świcckich. Oma\Iiana konlrontacja \I~raiala si.; r(mnic/ \I. ustępstlvach czynionych przez teologów-duszpasterzy
\I zakr.:si.: dohoru ln:ś.:i r.:ligijnych przckazywanych
wiernym cdcm skutcczniejszego
trafiania
do ich mćnlalności i IVyobraini. Okazywalo się na przykład. żt: przcdstawi,~jąc prostym wiernym
r.:alia mi.:jsca \li,:c/n.:go
\\ynagrodzcnia
uczeni autorzy nie mogli się wyrzekać odniesień
do \llaścillego tym ludziom sposohu myślenia. wyobrażania i odczuwania. Toteż wprowadzone
do masO\I.:j d~daklyki rćligijncj \vi/je raju laskakują nas niekiedy swą matcrialnością".
Tcksty lostały zgrupolvan.: w trzcch I.cspolach. Pierwszy zatytułowany .. Wierzenia dawnych
SlolI ian" I.a\\ ina Hl/.vvajania o slolvialiskim świ.:cić zmarłych u schyłku pogaństwa oraz uwagi
na temat pantconu plemion prapolskich. Z punktu widzenia etnologa. choć zapewne historyk
spojr/y na nic I \\i;:kszym zaintn.:sO\vaniem.
nic stanowi,! rewelacji. przekonują raczej po raz
kolejny o slahości hll(kl dO!y'l:l.'lcych Ivicm:ń okr.:su przedchrześcijańskiego.
a nawet mogą
budzić u/.asadnion.: \"Itpli\\()ści co do krytyeyzlllu hadaczy. których rozważania (często nader
śmiak) - I. punl..lu Ilid/cnia .:tnologa - oparte są na nieslychanie wątłych podstawach.
Część druga pracy ..Koś.:iół a kullura ludowa w pÓl.nym średniowieczu"
z całą pewnością zasluguj.: na widk,! Uli ag;:. SZCl.:gólnie bogate wątki zaprezemo\vanc
zostały w dwóch rozprawach: ..TeologO\\i.: i !{llklor" oraz ..Kościół wohec kultury tradycyjnej wsi polskiej i czeskiej".
Okazuje się I. nich. międ/Y innymi. żć konłrontacia kultury uczonej z kulturą ludową (nawiasem
mówi'lc Autor skłonny j.:st 1&lt;;konfrontację okr&lt;:Ślać Inianem dialogu!) odhywała się nie tylko
na płaszCI.yl.nie \\ iary. poswki\\ ano taki.c przcslanek rozumO\\ yeh ... Uczony teolog - pisze S.
Bylina analizujqc tr.:ści śr.:dniowi.:cznych
kaz~1I1-- ośmieszał zwalczam: wierzenia i zwyczaje:
głupcy pOl.Ostmviajq rcs/tki poiy\vienia duszom zmarłych luh domowemu ..ubożu" w przekonaniu. iż te duchy spO/.~j'l pr/.eznaclOnc dla nich pokarmy. w istocie korzystają na tym tylko trzyman.: II domu z\\iCrz&lt;;la. Taka argumentacja oddalala się jui macznie od motywu reliktów wierL..:ń pogaJiskich lun piętno\\ania post&lt;;pk(m. za którymi się kryją ciemne. diabelskie sily".
Podonni.: inl.:r.:suj'ICC. a nawcl intrygujqce S&lt;lartykuły zamieszczone w trzeciej części pracy..Mentalność i \lyohral.lli;I". Na szcz.:gólnq uwagę zasługują tu rozprawy o pielgrzymkach
głupclm. czyli o kuleic .. f;lk~Y\lyeh prorokll\l" w ":uropie Środkowej w XIV-XV w .• o Mesjaszu
z Gór Ś\\ i&lt;;lokrzyskich, o 1'':Iacji międ/Y kulturą ludOII,! a pismem w Polsce średniowiecznej,
o \\yobrażeniach
raiu. a także o miejscu magii i czar(m w kulturze ludowej schylku średniowiecza \\ nasiej części '·:uropy.
Kościół pr/.eeiwst~1\\ ial ~;ię wypacn:niom
w kulei.: i postawach religijnych ludzi średniowieCla. to pcwn.:. CI.ynillo \\' imię czystości liturgii. kcl. natralial na spoleczny opór. który wynikal
I różnicy
p.:rsp.:kt) \\ y prl.yjmo\\ ancj \V kultur l': elitarnej - n:prezentowanej
przez uczonych
t':OIOgl)\\ - i w kullur/e ludo\\.:j bliskiej sercu większości \\iernych. "Możemy być przekonani konkluduj.: StanisialI Bylina
i.e lar&lt;"l\\no polscy i czescy I.anobonni chrześcijanie leczący febrę
kartką. opiatki.:m luh skórk'l od janłka I. I\)pisanym
na nim lIersetem ewangelicznym.
jak i
czescy wieśniacy pidgrzymuj'lC)i
do cudownej sosny oraz węgierski chlop składający ofiary
tigurze święt.:go. \\ miarę swych mo/liwości wypelniali wymagane od nich obowiązki religijne.
Jeśli zaś zdarzalo im się slysz.:ć \\ kościołach kaznodziejskie tyrady gromiące wyznawców błędów i zahohoJl(·l\\'. lo l. pe\lIlOścią nic prlsjmowali tego do siebie".
Tom studill\\ \\ybitllego mcdic\\isty.
rezultat dwudzi':SlU lal pracy badawczej. poświęcony
kulturzc lud(l\I.:j Polski i SłowiaJisl.el.yzny
Śrcdniowi.:cznej.
może dostarczyć wiele refleksji
i inspiracji taki.c hadaczom okresów pól.niejsl.ych. w tym również obserwatorom wspólczesności,
zldaszcza jeśli idzic o postally wonec - najogólniej ujmując - sacrum. Postawy te mąją wszystko na to wskazuje - tend.:ncjc do nad/wyczajnej
trwalości, co może potwierdzać przekonani.: o ich ścisl~ m z\\i'Vku z mało zmienną w ogók naturą czlowieka.
Rys::ard Kantor

�150
.Jan A d a m o IV s ki, I\a/I'goria pr::es/r::l'lzi IV fo/k/or::l'. S/udiulII l'/nolingl1'is/l'cnl',
nictwo Uniwersytetu
Marii Curie-Sklodowskicj,
Lublin 1999, ss. 254.

Wydaw-

Autor podejmuje
problcm
kulturowego
rozumicnia
kalcgorii
przcstrzcni
w odniesieniu
do polskiej kultury ludowej. Analizie są poddane teksty folklorystyczne
z obszaru Polski. zgromadzone głównie w formie zapisów wierzd! i opisów ctnograticznydl
w źródlach z X IX i początku XX wieku (m.in. "Wisła", "Lud", D::ie/a ws::ys/kil' Oskara Kolberga).
Korzystanie
z lak
ograniczoncgo
matcrialu
empirycznego
ma wynikać z przyjęcia (za ":. T. I-Iallem. A. Guricwiczcm. N. L Tołstojem
i innymi badaczami)
tczy o swoistości
wartościowania
przestrzeni
przez
dane grupy odrębnie uwarunkowalll:
kullurowo.
Ccłem pracy jest .,przcdstawienie
«spolecznych
wyobrażci\
przedmiotóll».
które «są dostępne przez dane zawarte II' j.,:zyku i tekstach»".
Pozwala
na to c1noiingwistyczna
metoda analizy danych.
która umicj.,:tnie stosowana
daje możliwość
rekonstrukcji
obrazu świata danej kultury.
Praca składa siO;z czternastu
rozdziałów
pogrupowanych
w trzy części. W rozdziale I (jednoczcśnic zamykąjilcym
część I) prezentowanc
są klasyczne
uj.,:cia mctodologicznc
badal! nad
strukturą
i parametrami
przestrzeni językowo-kulturowcj.
Autor przcdstawia
równici. perspektyWy wieloaspektowego
opisu semantyki
przestrzeni,
która w dalszych
rozważaniach
służy jako
podstawa analityczna
konkretnych
tekstów.
Kategoria eksponcntów
tworzących jt,(zykowy obraz świata w kulturzc ludowcj prezentowana
jest zasadniczo
II odniesieniu
do dwóch wymiarów:
horyzontalllt:go
i wcrtykalnego.
Etnolingwistyczncmu
- rozdział

opisowi
IV; dól-

i intcrpretacji
poddanc są kolejno: I"d - ronlzial II: góra - rozdziat
rozdział V: jaskinia - rozdział VI: micdza - rW.dzial VII: gościnicc

III: dotina
- rozdzial

VIII. O szczególnym
sposobie porządkowania
świata możcmy wniosk(J\\ać
na podstawie nazewnictwa miejsc składających
się na orhis il7l&lt;'l"ior. Autor traktuje o tym w rozdzialc IX (zamykającym cZt,(Ść II pracy). Ź.ródlcm empirycznym
są tu pieśni ludollc.
Część

III obcjmuje

rozdziały

X do XIII. Poruszane

w nich zagadnienia

obcjmują

m.in. uobec-

nianie i organiZll\\anic
przestrzeni
w tckstach folklorystYCl.nych
typu: pr/.ys!owia.
lamawiania
lecznicze itp. (rozdzial X); znaczenie przestrzeni
w obrzydzic Ileselnym oraz prohlem sakralizacji
przestrzcni
w wymiar/.e religijności
ludowcj.
Pracę zamyka zcstawienic
bibliografii
i skrótów przywolywanych
publikacji .
.I/arcin

A. ":afar. ODIF. PTL

Piotr K o wal s ki. ZIFil'r::oC::!l'kollpiOly, H'ampiry i inne hl's/il'. I\nl'io::ercl'
po/wory i ero::ja
symbolic::nl'j in/I'rpre/acji.
Wydawnictwo
Uniwersytetu
.IagiellOliskiego. Kraków 2000. ss. 214.
Zasadniczy
problem pracy koncentruje
si.,: wokół historii trwalego kulturowo motywu potwora i krwiożerczej
bcstii. Glównc plaszczyzny
odniesienia
cmpiryel.llego
autor sytuuje wkullurze
magicznej
i wspólezcsnej .. ,Upiory są ( ) współmieszkai\cami
naszego świata - ( ... ) kuszą komenlatorów
magicznymi
parantelami,
( ) mogą być produktami
masowej
wyobraźni.
efektem
abcrracji w języku publicystyki
i jcdnocześnie
nych dyskursów".
Mnogość sytuacji, II' jakich

zacnymi. bogatymi
w treść figurami intelektualpojawia się dziś zl\ierzoczlckoupiór
jcst II ynikier.l

głębokich
przcmian
mentalnych.
dokonujących
się w proccsie stopniowcgo
odchodzenia
czlowieka od symbolicznego
walorYZOIlania
rzeczywistości
(co miało micjscc IV kulturze magicznej)
w stronę alegorycznego
a nastt,(pnie znakowcgo
i estetyczncgo
jej odbioru.
Pojawienie
się
w okresic średniowiecza
teologicznych
podstaw wiary chrześcijaIiskicj
można ulllać za moment
przełomowy
w kształtowaniu
się hcrmeneutyki
alcgorycznej.
I.mianic
ulega wówczas
status
ontologiczny
bogatego panteonu potworów
i bcstii. NalcżilcC do nicgo postaci. które w kulturze
magicznej
pełnily funkcje transgresywne
(slużyły jako narzt;dl.ia utrzymywania
odpowiednich

�151
relacji mi.;d/.y ś\\ iatem śmiertLlników a sferą sacrum) stają si.; narzędziami boskiej formy porządkowania świata.
Czas odkryć ge(lgraliC/nych i historii naturalnej wyznacIa nowy kontekst, w którym potwory
zyskują walor l.nakOl\Y. za/.naC/ają swą praktyczną obecność - ..ich «naturalność»
dła ówczesnych była taka sama. &lt;:0 IlIia;:'lt domowych. roślin i minerałów".
W wieku XIX krystali/.uj,\ się kolejnc obszary myśli. gdzie napotykamy wątek zwierzoczłckoupiora. Istotm, jest tulaj skra dcmonologii ludowej. a także fikcja literacka. Ta ostatnia sprzyja
bud(maniu ligur retor)C/.I1ych obra/ujących ..Iudzki stra&lt;:h. ni&lt;:pellność życia codzicnnego. gro z.;
kl.;sk żywioIOl\ych.
l\Djny C/y rewolucji".
Demon) pojawiają si.; również jako ukrytc lęki
II· psy chice człollieka ora/.jednostka
chorobowa. Dzięki odkryciom psychoanalizy zwraca na nie
uwag.; dyskurs naukOllY.
W I.aloicniach tcoretyC/nych
rozpraw)'. autor postuluje wypracowanie
kategorii poznawczych. pr/.y których lastosll\laniu
jest możliwe uchwycenie kontekstowych
znaczeń motywu
zllicrzocz/ckoupiora.
Dla badań nad współczcsnością
przydatną pod tym względem jest kategoria
banalu pozwalaj'lca II sposc")b wyrazisty odkrywać sensy takich zjawisk. jak filmowe i literackie
opowieści o wampirach czy gry komputerowe.
gdzic upiory i bcstie ,.żyją" w ną;różniejszych
mutacjach.
Kultur/.e Ilspółczcsnej
P. Kowalski poświ.;ca cztery. zlożonej z pi.;ciu. ez&lt;;śei pracy. Poza
wymienionymi II·yŻCj illl&lt;:rcsuj,\ go zjawiska naznaczania ..obcego" przez przydawanie mu cech
bestialskoś&lt;:i i potwoflloś&lt;:i (traktowani są tak np. scr)jni mordercy i ludzie z marginesów spo!ceznych). Anali/ie poddano także m. in. besti.; jako metaforę psychologiczno-egzystencjalną
oraz motyw diabla pojawiaj,\cy si.; II· kOlllckście ruchc"m satanistycz.nych.
Odtllorzeni&lt;:1l1 maczeli I.wierzoczlckoupiora
II' obszarzc kultury magicznej autor zajmuje si.;
II pierwszcj c/.ęści pracy. Główne wątki interpretacyjne
dotyczą mitów inicjacyjnych.
rytuałów
przejścia i zlliązanej I. nimi symboliki śmierci.
Marcin I/ Ka/ar, ODIE PlL

Katarlyna I. &lt;:ń s l..a - B ą l... /opras::ol7l)' na \!"csc/c.. Weselne oracje i ceremonialne /orm1lh, WyJawniclllo
lJnillersytetu .Iagielloliskiego. KrakóII· 1999. ss. 259.
Autorka podjęla się z,ldania pon·mnania dawny&lt;:h obrzędów weselnych I. ich współczesnymi
odpO\I iednikami. Kluuem
analitycznym
pracy jest po\\"()lanie Jlvóeh kategorii operac):jnych.
pozllalających na uporz'łdkomlllie
materiału empirycl.llego i wyznaczających
pole interpretacy.inco Kategorie tc to rytuał i &lt;:erclllOnia. Rytualy obejmuj'1 zesp6ł cz.ynności pozatechnicznych
n:alizuwanych II s!Cr/c praktyu.no-komunikacyjnej.
które posiadąją charakter symboliczny i są
ściśle powi'lzanc ze s!Cnl światopogi&lt;\dow,\ społeczności. W przypadku ceremonii działania nie są
motywowane światopogi&lt;\dowo, a i&lt;:h reali/.acje w skrze praktyczno-komunikacyjnej
ograniczone są do zgodności Ie spok-u.nym decorum (M. Buchowski).
Według tych rllzróżnieó. rylualom odpowiadają obrz.;dy I\esclne XIX-wiccznc.i polskiej kullUry chłopskiej. Charakterystycl.ll)'
dla niej izolacjonizm świadomościowy
(L. Stomma), polega.iący na mitycznym Ilalor) I.Olvaniu rzeczywistości.
wyznaczał również sensy działań podc,jmoIlan)ch w ramach rytóII Ilcsclnych. Dzi.;ki lemu można mÓI\ić. iż wyposażone one były w swoistą ..symboliczll&lt;l gł.;bi.;". kt(')i"'.:jpozbawionc S&lt;l współczesne ceremonie weselne. Proces zanikania dawnych 1.fl(l\;Zc{ldokonYII·al się stopniowo pod wplym:m obiektywnych czynników związanych ze zmianami gospodarczymi
i te&lt;:hnicznymi. dotykaj,jcymi niemal w równym stopniu miasto i wieś. Wra/. I 1101\1mi środkami przekal.U (np. wkroczenia na wieś pisma) nastąpilo przeorganizowanie syluacji komunikacyjnej.
TowarzysZ&lt;1 temu zjawisku także widoczne przemiany
II skrze mcntalncj. Wpływa to na wyznawany i aprobowany światopogląd.
decyduje równicż

�152
o calościowej
formule i znaczeniach
roszezególnyeh
elementów
skladającyeh
si" na scenariusz
wesela IIsrólczesnego.
Materiał.
na którym są orane
rozważania.
obejmuje
X IX-\~ieezne
zariski
Il)lkloryslyczne
z terenu ealcj Polski (zamieszczone
w LJ~i(!/ach IVs~)'stkich Oskara Kolbaga
oraz rismach etnograficznych"
WisIa" i .. LUln. Uzupelniają
je \\SpóICl.esne dane rochodząee
I. hadań przernl\\adzonyeh w lalach 1995-1998
na terenie miejscowości
Praszka. WielIlIi i jego okolice (według
podziału
etnogralicznego
jest to region sieradzki).
Skladają si" na nic /.arisy magnetofonu\\e
tekstów werbalnych
oraz kolekcje lotogralii
i nagrali magnetowidO\\yeh.
Odr"hn'l cz"ść dokumentacji stanowi'l okolicznościowe
druki (zarroszenia
i zawiadomienia
o wesclll).
Praca podzielona jest na dwie cz"ści. Pierwsza zawiera głównie ro/wa/ania
teoretyczne.
drllga zaś jest poś\~i"Cllna anali/,ie materiału
emriryeznego.
Pos/vegl')lne
rodrozd/ialy
omawiają
kolejno: ..zarrosiny"
.. .Pożegnanie" ... l3logoslawieńsl\\'()··
i ..żyezcnia".
Na końcu

rraey

umies/Cl.ono

bibliograli"

i indeks osób.
\ l"rciJl.1.

I\u/i/r. ()f)II,' 1'T1.

Ks. Wladyshm'
S i a I' k o w s ki .. lIarerial." do elJlogru/ii
IlIdll IJolskiego ~ okolic "·ielc.
do druku przygotowali
Lidia Michalska-Bracha
i Krzys/tol'
Hracha. Prace Instytutu Ilislorii WSI'
w Kielcach nr 26. Wydawniet\lo
Takt. Kielce :WOO. ss. LII. (rcrrinl s. 1-1(4). ił.
Na rynku wyd'l\~niczym
ukazala si" w tym roku nicz\1 ykle inlt:rcsuj'lea
ruhlikacja
rrz&lt;:znaczona dla osób interesująeycb
się regionem kieleckim l, racji \\ykony"
am:go /awodu. dla rcgionalistów - amatorów.
wreszcie dla szerokich kręgów pragn;lcych
ro/nać swojc kor/enie. a tak/c
przcszlość nąjbli/szej.
malej oje/yzny.
Mowa tutąj o ,\Iaterialach
do elnograjii
IlIdll polskiego:::
okolic "'ielc autorstwa ks. Władysława Siarkowskiego.
Jest to oczywiście
wzno\lienie
(\\ Illl'inie rerrintu)
I'undamcntalncgo
dzida
tego kapłana. który Kielcom i okolicom poś\~i"cil dużi' v"ść S\\oiego o\~ocnego iycia.
Żyjący IV latach 1840-1902.
urodzony IV lmielnie kolo J'Cdr/ćjolla.
studiujący
w kieleekim
Seminarium
Duchownym.
duszpasterz
\\' kolegiacie
N~\jś\~i"lsz&lt;:j Marii Panny w Kielcach .
. a wreszeić
pelniący roslug.,: proboszcza
\\ Kijach. ksiądz Wladyshl\\
Siarkl)\\ski
zajmował si"
zbieraniem
staro/ytnośei.
opisywal zabytki architektury.
sZluki sakralnej i pamiątki przeszlo~;ci.
opraeO\~ywał archeologiczną.
etnograticzną
i j"l.ykozna\\C/.&lt;j
pr/cszlość
rcgionu kicleekiego.
Publikowal
w ..zbiorze Wiadomości
do Antropologii
KrajO\\'~j". \\ ... Sprawozdaniach
Komisji
Językowej
Akademii
Umiej"tności
w Krako\\ic".
\\ ..Cia/ceie I.wO\\'skicj" ... Klosach" .. :rygodniku Ilustrowanym".
a także \\ \I'ydawnietwaeh
miejsc()\\ yeh ... &lt; iazceic Kicleckiej"
i ..Pami';:lniku Kieleckim".
Chociaż czasami określany
zbyt trafnie wydawcy reprintu)
wym profesjonalistą
Świadczy
i redakcje.

z którymi

mianem amatora lut&gt; regionalisty-amatora
(jak to stwierdzili
niebyljednak.
jak wynika ehoeiai.by /c \\'znO\\'ionej pracy. prawdzio Iym także liczba publikacji (ponad ISO). jak równici. instytucjć

wsp&lt;'llpnlco\\al

oraz uznanie

jakim

si" eicSl&gt; 1 \1' ouaeh

Oskara

Kolberga.

l/a/erialy
do elllografii
IlIdll po/skiego:::
okolic A:ielc po raz picmszy
uka/aly si"
1878 -1880 w \Iyrnienionym
ju/ ..zbior/e
Wiadomości
do /\ntropologii
KrajolVej"'.
.wydanie lego najważnicjszego
dzieła ks. Siarko\lskiego
opublikowano
\1' poczytncj
serii
niczej sygnowanej
.. kluczykićm"
przez Instytut Historii Wy/szej SAoiy Pedagogicznej
cach jako 26

z

IV latach
Obecne
~\yda\lw Kiel-

kolei pracę.

, Podstawą wydania omawianych dzid ks. WI. Siarkowskićgll ,q: .I/atalll/l' do etl/ogra/il IlIdu polskiego
~ okolic "·Iele. cz. 1-2. Kraków 1878-1879. s. I-III
(odh. zc ..Ihioru Wim!ollHlsci do Antropologii Kraj()\\ej"
1878.1.2. s. 209-2W: tamie. 1879. t. ~. s, 3-(1): ,I/([tenu/y do etl7ogra/i/ /lId/lIWlskwgo :::okolic I-:Ie/e. cz, 3.
Kraków 1880. s. 3-10-1 (odh I,C .. Zhioru Wiadolllości do Alllropologil KraIO\\Cj" lXXO.!. -1. s. 8~-18·t).

�153
POI.)'cja /.Osia/a starannic
przygotowana
pod \\zględem
.:dytorskim
przcz Lidię MichalskąBrachę i Krl.yszlol~l Brachę, kid.:ckich
historyków
specjalizuj'lcych
się w tematyce antropologii
historyoncj
i hisloriogralii.
Poprzcdzona
jcst wstępcm
profcsorów
Instytutu
Historii
WSI'
w' Kieleach. ks. f)anida
Olsze\\skiego
i Wicsława
Cahana. oraz bihliogralią
prac dotyczących
[lostaci i twórc/.Ości autora ,1/iI{er/aló\\'. I JZllpełnicniem
jcst artykuł omawiający
osobę i twórczość ks. WI. Simkowskicgo.
napisany prze/. wspomnianych
edytorów
oraz artykuł dotyczący
piśmicnnictwa
kapłana. autorstwa Waldcmara
Firleja. Punadto Danuta Krzcśniak-Firlej
i Waldemar Firlc.j opracowali
katalog publikac.ji księdza WI. Siarkowskiego.
Najw,L'nicjsz,!
Cl.ęści'ł publikac.ji jest oczywiścic
reprint dzicwiętnastowieeznego
wydania
,\farer/aft)l\' do ell10gmjii /I/du flolsk/ego :: okolic K/elc. a w łaściwie trylogii omawiającej
materialne aspckty Jycia codz.icnnego
ludności \\ tzw. regionic kielcckim. jej zwyeząje
i zabobony
rolniczc. domowc i gospod'lrskic.
wrcszcic Z&lt;1\\icraj'1cej [lieśni micjscowego
ludu - historyczne,
dz.iadowskic i IegcndO\\c. kolędowc ... wojackic",
wcselne i miłosnc. oberki i krakowiaki.
PlIblikalja
dzida księdza Siarkowskiego
niesie z.c sobą zasób niezwykle
interesujących
inI(JrInacji, z kll)rych do lej pory niczbyt często korzystano.
Stanowić możc dla kieleckich
historyków-regionalist(m
ciekaw c źródło wiadomości
uzupełniających
suchy niekiedy. źródłowy
przekaz statystyczny.
Ksi'łdz SiarkO\\'ski bowicm nie mierzył i nie ważyl dziejowych
pozostałości,
l.ajmO\\ał się wlaściw ic \\ pcwnym sensic duchem narodu. wypełniającym
oczywiścic
materialne
aspckty codzicnnej rzcC/.) \1 istości. To. co znajdziemy
na kartach jcgo Materialów.
zachowało
się
do czasów obecnych jcdynic w części w zbiorach muzdm
historycznych
i etnograficznych.
Odsl.ukamy tutaj l'(')\\'IlieJ pcmle opisy manc z nie tak dawncj przes:rlośei lub nawet z czasów
obccnych. Nic tak dawno bo\\iem.
wc wtorkowe
i piątkowe ranki na ulicach Kielc można było
sł~ szeć turkot chłopskich
wozów jadących na targ. a gdzieniegdzie
widać było kobiety w charakterystycznych
czarno-czlTwon\'ch
zapaskach
(teraz zapaski zobaczyć można już tylko w Górnie.
Krainic. Bie!inach. i to pr,lcważnie
w dni świątecznc).
nioS&lt;lcc w lobolkach
scry i śmietanę dla
za[lrzyjai.nionych
rodl.in micSlczai1skich . .lak pisal ksiądz Siarkowski:
"wlościanki
z Czarnowa.
St:ydl(l\\'ka. I)ymin.
mkka i śmietanki".

I)IHllaszowic.

iV1ójcz~. Zagórza,

dostarczają

mieszkalicom

Kielc codziennie

l kart tej publikacji poznajemy. że głównym artykułem żywnościowym
ludu kicłeckiego
były
,1lemniaki pOd,I\1 anc w róJn~ ch odmianach:
z Jurcm. słodkim mlekicm.
serwatk",
Poznajemy
takie potnl\\Y. jak np. pituc!l. szwcdy i tatarczuchy.
Dowiadujcmy
się. że ludność z okolic Kielc
/ajlTllmala się np ... robicnicm miole! "lub w zimO\\cj porze lowicnicm
po jalowcach
kwiczołów
na sidla. czyli pętclki sznurowe przymocowane
do kolków w zicmię wbitych" (niektóre zwycz,~ie
..kickckicgo
ludu" Sil aklualnc do dnia dzisicjszego.
co wynika chociażby
z obserwacji
kicleckich
targowisk lub dzialalności
św'iętokrzyskich
klusownik(m
l.
Ksiądz WI. Siarkowski
pi:i/.c równiej o tak I.apomnianych
faktach. jak np. granic hejnałów
l kicleckiej
w icJy katedralncj.
o obyczajach
górniczyeh
zwi'l7.anych
z obchodami
Barbórki,
o duchu górniczym w grocic
Inlcrcsującc
Sił malerial~

na Kadz.ielnl. o mundurach
gwardii biskupicj.
z /akrcsu lecznictwa
ludowego.
Ks. Siarko\\'ski

przytacza

stare, za-

pomnianc. ludll\lc reccpty: ".leżcli kogo 1\ gardle boli. to powiadają,
że taki człowiek ma żabę,
wi.;c na pozbycie się tcgo bIllu potrl.cba złapać bądź jaką żabę. owinąć ją w' szmatkę i przyłożyć
na gardło"; ../\b~ ustala cholera. potrzeba z tej wsi. gdzie la zaraza panuje, umarłego na cholerę
pochować na stojąco".
Wydaje się. Jc brak we wstępic do publikacji
map lub szkiców uwzględniających
zakres terytorialn~ badali pnl\\adzonych
przez ks. WI. Siarkowskiego.
Jednakże - jak pisze sam autor ctnograliczna
granica "stroju wlościan okolic kieleckich
rol.poCZ~ na się od wsi Morawica
i eiągnie si.; na pl'llnoc II d\\tich kicrunkach:
ku Piotrkowu
i Radomiu(').
Na wschód prawie dotyka
pasma gór św ięlOkrzyskich.
a na lac!H'ld sięga aj, za ł.OpUSLllO". Warto dodać. że jest to jeszcze
.i&lt;:dno okrcślenic Vw. regionu k icleckicgo. Iym razcm z punktu \\idzenia ctnografa.
,I/aler/aly ks. Władysława
Siarkowskicgo
trz,eba polecić nic tylko etnogral()m.
Zaintercsować
się nimi p(m inni historycy

opracowujący

Illonogratię

Kiclc i regionu.

którzy

do tej pory ze spu-

ścizny księdl.a korz) stali w nicwielkim
zakresie.
Przykladcm
może być interesująca
kwestia
ubioru męskicgo z okolic Kiclc pr/.ynosząca
choć marginalne.
to jednak intercsujące
wiadomości

�154
dotyczące przemysłu \\ Zagł.;biu Staropolskim.
Pisze b(l\\iem ks. Siarkowski: ..W mi&lt;:jscowościaeh. gdzie były lub istnieją jeszcze fabryki górnicze. chlopi. chociażby lrudni'lcy si.; tylko
rolnictwem. używają ubioru górniczego. zlużonego z sukmany z cicmno-siwego
sukna. bez wylogów u klap. rękawów i oblamówki. Na tej sukmanie biegną \\ d\\óch rz.;daeh guziki mosi.;żne.
na których widnieją dwa mlotki na krzy? złożone". To materialnc ś\\'iadectwo istnienia w XIX w.
kategorii tzw. ehlopów ~ robotników nic zostalo do tej pory dostrzeżone (w Dziale Historii Muzeum Narodowego w Kielcach przechowywany jest tego typu guzik).
Postulować należy także \\ydanie drugiej części twórczości ks. Siarkowskicgo.
zawierającej
materialy rozsiane \V prasie codziennej ukazuj'lcej siO; w Kn')lesl\\ie Polskim. czy IV Galicji
w końcu XIX w. (na szczególną uwag.; zasługuje tutaj cykl publikacji z ..ciazdy Kieleckiej"".
w których autor z.ajmuje si.; n')\mież hislOri,\ miasta i jego zahylk()\\·).
W postaci reprinlu czytelnik otr/.ymuje cieka\\y material iródlo\\y.
przydatny w badaniach
historycznych i etnograficznych.
u/.llpelniający wiedzę o regionie kieleckim.
Jan

Elżbieta

C e s a l' z. Chłopi

.\}nte::y, parasynte::y

i podręc::niki

it'

polskiej myśli his/orl'c::llcj
d::icjów ojc::vstych. Rzeszów

dO/H' /lOro::hioroit'cj

(j/ólI'kll

/795-/86-1 .

19&lt;)&lt;).ss. J20.

Nic ma nąjmniejszej \qtpliwości.
że historia nic jest i nic moi.e być dzicdziml autonomiczną,
oderw:mą od i.ycia i jego problemów. skoncentrowaną jedynie na realimcji zadaJl ściśle pozna\\c/.ych. Przcciwnie. myśl.; że z.wlas/cza Polacy mają tego pełm! świadomość. historia Z&lt;l\\'sze roz\\'ijala się pod wplywem życia narodu. ulcgała czo;sto jego presji. a jednocześnie sama na życie spokezne i świadomość ludzi silnie oddzialywala. Stąd tei. wszelkie studia naci wzajemnymi relacjami
pomiędzy życiem a historiogralią mogą nam wiele powiedziel' zarówno o świadon1(lści historyczncj
danych spoleczcllst\\, jak i o lI\\"arunklmaniaeh spokcznych tej skry akt;. mlOśei. którą nazywamy
nauką. Wychodząc z takich. trudnych do zakwestiol1(]\\'ania ZalOŻell. Elihieta Cesarz. ukazala temat
interesuj~ley nic tylko historyków. a mianowicie relacjo; pOl1lio;dzy iyciem społeczno-politycznym
a myślą historyczną \V epoce porozbiorowej.
W centrum uwagi badaczki znalazl si~' podstawowy
problem tej epoki. problem chlapski. często wówczas ro/.\\ażany. budz'lcy wiele sporów i kontrowcrsji. W tej sprawie zabierali glos politycy. ekonomiści. prawnicy. działacze spoleezno-oświatowi.
publicyści i pisarze. oczywiście takż,; właściciele ziemscy. a także historycy. Nic si)' SL.anojcdnak.
co z wielu względów jest zrozumiale. najważniejslej
stron)' sporu. samych chlopów. Byli wtedy
jedynie przedmiotem historii. choć wszyscy dyskutanci - w różnym zresztą stopniu rozumieli doniosłość K\vestii agrarnej. a tym samym znaczenie problemu emancypacji chłopstwa. od C/ego zalei.ała
w znacznym stopniu przyszłość narodu (a właści\\ ie mmct jego kształt I). a zwlasz.cza realizacjajego
niepodległościowych
aspiracji. Nie tylko dziś rozumiem)' - rozumieli lo Polacy w dobie późnego
oświecenia i romantyzmu. przynajmnicj spora ich CZyŚĆ- i.e lI\v1as/czenie ehlopów było warunkiem
rozwoju gospodarczego ziem polskich. ich cywili/ac)'jnego
awansu.
Jaką roi.,: odgrywali \\' tej narodowej dyskusji historycy. w jakim stopniu interesowali się
przeszłością polskich ehlopów. jakie wyznaC7ali im miejscc w dziejach narodu. przeszłych. alc
i poniekąd przyszlych? Czy i w jakiej mierze - pyta aUlorka pracy ~ ówczesne dziela historyczne
pomagały zrozumieć doniosłość K\\estii chlopskiej. konieczność ich u\\laszC/enia.
konieczność
ich pełnego uobY\\illelnienia?
Pragnąc odpowiedzieć
na powyisze pytania. E. Cesarz poddała szC/egółowej analizie kilkadziesiąt syntez. paras)'ntez i podręczników dziejów Polski. napisanych i opubliko\\anych
w epoce
porozbiorowej.
Wśród autoró\\' wybranych do analizy dziel widniej~\ n&lt;l/l\'iska najwiyks/e. m.in.
J\danH\ Naruszewicza.
Jerzcgo Samuela Bandtkiego.
Joachima Lelewela. JÓ/el~l Szujskiego.
Pisali oni syntezy i paras)'ntczy (ten termin przyjęła au lorka na oznaczenie prób opisu nic całych
dziejów Polski a jedynie pewnych epok). niektórzy I nich (Lele\\c1) taki.e podn;czniki, Wśród

�155
aulorów podr,,:czniktl\\ mamy z koki m.in. Iz.abel,,:Czartoryską. Lukasza Gołębiowskiego. Lucjana SiemieJ\skiego. Bibian,,: Moraczel\ską. Franciszka Sakzego Dmochowskiego, Władysława
Ludwika ;\nczyca . .lui: te mVlliska dowodzą. a jest to tylko wybór, że historią Polski lub jej
popularyzacją parali si,,:członkowic clity intelektualnej naszego narodu. Jako ciekawostkę można
zanotować. iż E. Cesarz dokona la także analizy poróllnawczej podręcznika dziejów Polski napisancgo. bardzo zl"eszt,\ nieobieklywnie i zjadlil\ic. przez Rosjanina - Mikołaja Pawliszezewa.
Jak zatem II idzim~. II cpoce porozbiorowej. mimo I\szclkieh trudności na przykład związanych z cenZlIrą. o hislorii Polski pisano Iliele. ukazYI\aly się dzieła o charakterze syntetycznym
i parasynlctyemym. a lakże podn;czniki. IVIym podręczniki dla ..Iudu" (w iSlocie bowicm do ludu
onc nic docicrały). Jakic l\Ilioski 1\)'Ciągnę/a autorka z analizy owego zbioru zróżnicowanego
zreszt'l pod Ilieloma wzgl,,:dami. choćby pod względem poziomu naukowcgo i zakresu popularności') Jakic tcndenejc i regularności daly się zauważyć w poszczególnych okresach doby porozbiorowej (do IX6-ł roku). patrząc na omawiane - i obficic ku dobru czytelnika cytowane. - prace
z punktu widz,cnia. prz~ pominam. problematyki chłopskiej. Pisze E. Cesarz: ..Zauważyć przede
wsz)'stkim należy ścisły zwi'lzek pomiędzy wzrostem znaczcnia problemu chłopskiego w życiu
spoke7.llo-polityeznym. gospodarcc i kulturze a rozwojem zainteresowaJ\ dziejami chłopów. W
miarę jak spralI a wlości,1I1ska slawala się coraz bardziej paląca. autorzy syntez. parasyntez
i podręczników dziejl'lII' Polski poświęcali chłopom coraz więcej uwagi". i\. Naruszewicz przeznaczył w czasach jeszczc stanislawowskieh O.S% objętości swej syntezy chlopom. w dobie
romantY/ll1u Joachim l.elem.:1 aż :W°l.•. ale to był absolutny rekord. przeciętnie autorzy poświęcali
im Illedy S.7°". lebllll\. W podn;eznikach z kolei. IV okresie mi~dzypowstaniolVym, autorzy
poświęcali chlopom przeciętnic z~lledwic 2.6% tekstów. co i tak było blisko 2 razy więcej
w porównaniu z podn;cznikami poprzedniego okresu. tj. wydanymi IV czasach Księstwa Warszawskiego i konstytucyjncgo Królestwa Polskiego (do roku 1830).
Oezywiścic tego rodzaju wskaźniki nie mówią wszystkiego. ważne jest nie tylko to, ile miejsca pośl\i.,:cono chlopom w syntczach. parasynlezach i podręcznikach dziejów Polski. ale co tam
o nich pisano. jak prz.edstawiano ich dzieje. ich roię w życiu narodu w poszczególnych okresach
historycznych. Pod tym wzgl.,:dem bywało bardzo różnie. szczególnie w przypadku podręczników. Naruszewicz. I.clewel. Bandtkie. wybitni uC/.eni ..starali się przekazać mlodzieży więcej
II iadomości na temat dziejów chlopów. dbali też o to. aby były one w miarę starannie dobrane
i odpowiednio ze sob'l powiązanc". W większ.ości jednak podręczników dominowały ogólniki,
informacje fragmentarycznc i chaotyczne. a nawet zdarzały sil,: nierzadko ..kłamstwa pedagogiczne": ..naei'jgano". sztucznie preparowano inrormacje (np. przekazywano czytclnikowi całkowicie
kłamliwy ..fake jakoby Kościuszko uwłaszczył chlopów') ... wybielano" politykę szlachty wobec
włościan itp. Zdaniem autorki owe ..kłamstwa pcdagogiczne" nie budziły wówczas wielkich
protestów. o ilc ..ccl był s/.Iaehctny. godny poparcia".
Stanowisko polskiego spoleezel1stlla epoki porozbiorowej IV kwestii chlopskiej nie bylo bynajmniej jednoznaczne i konsekwentne.' Ten brak konsekwencji odbił się na polskiej historiografii
tego okresu. do pell·nego stopnia pobrzmicwa on także w słowach autorki zamykąjących tę niezmiernic interesuj'lul i ccnną prac.,:: ..można slwiadzić. iż analizowane przez nas syntezy. parasynlez~' i pour.,:cmiki uziejów Polski IV swej większości dobrze przysłużyły się uwrażliwianiu
sumiei\ polskich na nicdol.,: chlopów. a tym samym - w jakiejś mierze ~ wspierały działania
zmierzające do popralI)' polo/enia tej warstwy społecznej. Jednak tylko nicliczni autorzy zaangażo\\ali się g";hiej IVsprallę uwłaszczenia chłopów. Większość nie ząjmowalajasnego stanowiska
II tcj kweslii. poprzestalI ala na ogólnych postulatach dotyczących likwidacji ciężarów feudalnych. uobYllatclnienia i ..oświeeenia" chłopów. W tym zakresie polska myśl historyczna doby
porozbiorowcj nic II pclni sprostała Ilymaganiom czasu. Uwłaszczenie chlopów dokonało się. jak
wiadomo. za Spl"&lt;lIl',\zahorcóll'. nie tylko dlatcgo. że krępowali oni wszelkie polskie działania
II tcj dziedzinie. ale także i dlatego. /e działania owc nie mialy należytego poparcia spolecznego.
Kto Ilic. czy jak'lŚ cz.,:Ść(skromną oczywiście) win)' za ten stan rzeczy nic ponoszą autorzy syntcz. parasyntcl i popularnych podr.,:czniktll\ dziejów Polski".
Ryszard Kantor

�156
Vioktta Kra II c z Y k - Was i I c w s k a. A IDS. ,\Iue/ium
Uniwersytetu Lódzkicgo. Lódź 2000. ss. 120. 12 fot. nlb.

l//1/rlipologic::I1£:.

Wydawnictwo

W bieżącym roku ukazała si~ nakładem Wydawnictwa Uniwcrsytetu Lódzkiego monografia
autorstwa Vioktty Krawczyk-Wasilewskiej
.. ·/lDS. Slue/ium onlrli/)()Iogic::nc.
Ksi,\żka ta jest
interdyscyplinarnym
wkladem do antropologii kulturo\\cj i spokcznej. IlllklorYSlyki oraz bioetyki
w kontckście badań nad współczcsnnścią
AIDS jcst przewlekłą
\\yniszCi'.ającą i nieuleczalną chorobą powstaj'1cą na skutek nabytego
braku odpolllości organizmu. Nazw~ choroby określa siy akronimcm AIDS (ang. Ac({uired Imm/ll1odejiciency
5;vl1drome - z.espół nabytego
upośledzenia
odporności).
Innymi używanymi
skrótowcami
są: SIDA (rr. S)'i1e/rome de l'immul1o-e/(Uicience
l/c({/lise) i SPID (ros. Sindrom
priobrieliol1lwf!,o

im/ll/ll1odejicila)

.

..Choroba kOlica XX wieku -- AIDS -jak piszc Autorka \\e wstypic .. jest tak" samą chorobą
jak wszystkie inne. nic do kOlica rozpoznane i niculeczalne przypadlości organizmu ludzkiego.
z którymi boryka si,. \\spólczesna
mcdycyna. I. drugiej zaś strony AIDS jest chorobą wyjątkO\\ą
i osobliwą. symbolizuj'leą
kryzysową problematyk&lt;; cy\\·iliz.acji (kultury) postll1odernistyczncj.
( ... j Od lat osiemdziesi,\tych
globalny wymiar AIDS - tej «dżumy XX wieku» - jako zjawiska
pandemicznego
\\'ywoluje lokalne nami~tnośei. 1l10ralizatorst\\n i uprzedzenia. które są cz~ścią
symbolicznego
Iyku człowieka wobec \\ spólczesnej
cy\\ ilizacji niepewności.
nacechowanej
relatywizmem wartości i norm".
Mając na uwadze spccyficz.nc i symboliczne znaczenie problematyki AIDS. autorka zainteresowala si&lt;; tą tematyką już na początku lat dz.iewięćdziesi'ltych.
ProwadnIC wlasnc. przyczynkarskie badania \\ Zakładzić Folklorystyki Uniwersytetu U&gt;dzkicgo. śledziła równocześnie krajowe
i zagraniczne piśmiennictwo
w zakresie szeroko pojętego eko-antropologicznego
oglądu zjawiska. Rezultatem studiów jest omawiana książka. Rozdział pierwszy r..AIDS jako zjawisko biomedyczne") podejmuje problematyk&lt;; etiologii AIDS. zaka/enia IIIV i /.\\i'jZanych / nim okoliczności zwiększonego ry/yka. przedSla\\ia obraz epidemii IIIV/AIDS na ś\\iecie i \\ ł·:uropie. Autorka
ujmuje z.agadnienie pod kątem medycznym. spoleonym
i statystyunym.
pokazuj'le dynamikę
rozwoju epidemii na świecie od jej początku do końca Illllll roku. N iezwykle cenną wartość
poz.na\\czą ma umieszczone na kOlicu ro/.dzialu ..Calendarium wiedz.y o :\ IDS". Zawiera ono
daty najważniejszych
wydar/eJi z\\iązanych / rozwojem chorohy i naj donioślejszych osiągnięć
w walce z pandemią. Rozdzia! drugi (..HIV/AIDS \V Polsce") dotyczy problematyki HIV/AIDS
na gruncie polskim w kontekście instytucjonalnej
walki z epidemią
Rozdział ten uwzględnia
informacje o charakterze
historycznym
i statystycznym.
dane zaś obejmują okres od 1985
do końca 1999 roku. Przedsta\\iono
\\ nim aktualną sytuację epidemiologiczną.
programy rząd 0\Ve i międzynarodowe
walki z chorobą. Autorka podkreślila prewencyjną. edukacyjną i terapeutyczną rolę organizacji pozarzqdowych
dzialająeych na tym polu. a także stanowisko Kościoła
wobec problemu choroby. Na szczegółnq uwagę etnolog6w zasluguje rozdzial trzcci książki
..AI DS - n(ma choroba Cly od\\ieczna plaga'r' Stanowi on illlerprelaejy problematyki III V/AIDS
w kategoriach kulturowych ze szczególnym uwzgl&lt;;dnieniem symbolicznego
aspektu zjawiska.
odniesionego
do tradycji plagi (z.ara/y) w świetle literatury pr/edmiotu
(od starożytności
po \\·spólczesnośćj.
Autorka rozważa przebieg epidemii AIDS wedlug tradycyjnego scenariusza
plagi ... Początek epidemii - pisze Autorka - \\iąza! się z,\\\'sze z minimali/()\\aniem
zjawiska
przez zdrową część społeczności. odnosz.ącej ehorob&lt;; do obcy ch. inn) ch. gorszych. pokaranych
itd. W okresie epicentrum szerzenia się zakaże li typowymi reakcjami społecznymi były następujące zachO\\ania: poszukiwanie «kozIa oliarnego». rzekomo \\ innego sprowadzeniu zarazy; n:ejonalne i irracjonalne. prze\\a;i.nie bezskuteczne próby opanollania ehorohy: oliarność w udzielaniu pomocy chorym przez rodziny i lekarzy. okupiona częstokroć /.akażeniem i śmiercią opiekunów (pozy ty \\Il e postawy mniejszościowe):
stygmatyzowanie
i izolowanie chorych. Cl~sto
porzucanych
przez. bliskich i lekar/.y. ueiek,\j'1cy-ch z miejsca zagroi.enia (negatywne postawy
\\'iększośeiowej:
«oswojenie&gt;.&gt; śmierci. porzucanie trupów. ni\\'elacja rytuałó\\ pochówkowych:
chaos. bezprawie i rozpr/ężenie morale: og61na atmosfera paniki. zagrożenia i strachu. Epilog zaś
scenariusza obejmuje kolejno: wygaśni~cie epidemii: wyludnienie demograficzne:
spustoszenie

�157
ekonomiczne wraz I. konsek\lencjami politycznymi: ożywienie religijne: zmiany w obyeząjowości: adaptacje oealakj populacji do nowej rzeczywistości: reaktywowanie norm i wartości: powolną niwelację zhiorowej pamięci o tragicznym pi&lt;;tnie «dawnej» już plagi'". Zdaniem Autorki,
epilogu chorohy nic znamy. gdyi owa ..Apokalipsa XX wieku'" trwa i rozgrywa się w globalnej
I\iosce na oczach milionóll Ilykształconych ludzi. W rozdziale czwartym (.,«My» - «Oni». Postawy wohcc AIDS") zaprezentowano zatem poghldy owych ..wykształconych'" ludzi na temat
epidemii AIDS. Autorka przeprowadziła antropologiczną analizę postaw wybranych grup społecznych wohec tego probkmu. Przedstawiono tu poglądy społeczności zdrowej wobec choroby,
chorych i zaka/onych. a takie wizerunek społeczności dotkniętej HIV/AIDS. W świetle badań
sondażowych I. kOlica lat dziewięćdziesilltych i literatury przedmiotu Autorka ukazała stosunek
obu tych grup pod kątem swojskości i obcości kulturowej. Zaprezcntowano przy tym funkcjonujące II naszym kraju i najbardziej POII'szechne mity o chorobie i chorych. Do ostatniego rozdziału
monogralii (..Folklor AI()S") posluiyły zebranc pr/.ez Autorkę materialy tercnowe w postaci
narracji biogralicznych oral innych form folkloru słownego i wizualnego. Materiał folklorystyczny w postaci mit{l\v o chorobic i chorych. narracji wicrzeniowych. dowcipów. zagadek i graffiti
posłuży! do egzemplifikacji postaw spokcznych i mentalnych wobec pandcmii HIV/AIDS jako
jednego z zagrożeń cYllilizacyjnych wspólczcsnego świata.
Monogralia Violetty Kn\l\czyk-Wasikwskiej.
będąc pierwszym w Polsce opracowaniem
na temat HIV/AIDS dokonanym przez etnologa i folklorystę. jest niezwyklc cenną pozycją dla
badaczy kultury tradycyjnej i współczesnej. Z tradycją bowiem lączy AIDS wiele różnych czynników. Wc \\spółczesnyeh hcterogenicznych społeczeństwach istnieje silna tendencja do nawro·
tów myślenia tradycyjnego. zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych i niebezpiecznych. takich jak
epidemia Al DS. Negatywne. stygmatyzujące chorobt;: i chorych postawy odzwierciedlają elementy tradycyjnego światopoglądu wobec zjawisk nieznanych i groźnych. ujawniając silę izolacjonizmu ś\\iadomośeiowego jako ł;lktu długiego trwania w dziejach zbiorowej mentalności.
7. tradycjlj wią/e się tcż społeczny ..scenariusz" przebiegu epidemii. którego struktura nie zmienia
się od wieków. Nalomiast ze współczesnością hlczy AIDS problematyka kryzysu wartości i norm
lITaz z typowymi dla schyłku \Iieku dylematami. wyraLąjącymi brak poczucia bezpieczeństwa,
relatywizm moralny i niepellllllŚĆ jutra. Problematyka AIDS stawia więc współczesne społeczeństwa przed 11')'l.llanielll. jakimjcst walka z epidcmią Jest to wyzwanie nie tylko dla nauk biomedycznych. ale też dla polityki i pedagogiki społecznej oraz antropologii kulturowo-społecznej na
poziomie re11eksji stosowanej. Pandemiczny zasięg AIDS powoduje. iż mimo zróżnicowań geopolitycznych. ekonomiCll1ydl i kulturowych ..globalna wioska" współzależy od siebic nic tylko
na polu walki z chorobą ale tei. na polu współpracy IV tworzcniu nowego typu solidaryzmu,
nowej etyki. praw i pluralizmu moralnego. Takie właśnie przesIanie można odczytać w studium
Violetty Krawczyk-Wasilewskiej. Najtratniej możnaje uj,jĆ slowami Autorki - "od antropologii
l.;ku do antropologii nadziei".
Maria Antonina Łukowska
I'ioletta Pr:.erembska

Tomasz S z I e n d ak. Technomania.
GRAFFITI Be. Toruli 1998. ss. 105.

(vberp/emię

w :.wierciadle socjologii,

Wydawnictwo

OLU przed nami książka młodego badacza dotycząca problemu nader współczesnego,
gdyż
znanego z ga/.eL telewizji lub bezpośredniego doświadczenia ulicy. Chodzi o zjawisko młodzieżOllyeh imprez tanecznych odbywających sit;: przy muzyce techno (rave party). Fakt zaistnienia
takiej pracy I. pogranicza socjologii i antropologii kulturowej jest o tyle budujący, że ów aspekt
codzienności b: I dolychCl.as skrzętnie omijany przez polskich badaczy współczesności.

�158
Tym większe należą si.,: słowa uznania dla Autora za podj&lt;;:cil:wysiłku zmierzenia się z tym.
dotychczas zaniedbanym, obszarem kultury popularnej.
Tomasz Szlendakjest doktorantem w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Mikołąja Kopernika
w Toruniu, a jego zainteresowania naukowe ogniskują się woklll problematyki małych struktur
społecznych. socjologii i antropologii stosunków między piciami oraz kw..:stii jakościowych
metod badań społecznych. Czytelnik mial już okazję zaznajomić się z j..:go publikacjami m.in.
\v"Odrze" i "Studiach Socjologicznych". teraz może zapoznać si.,: l plonem pracy magisterskiej.
Jakie zamierzenia ló.ą u podsta\\ Technomanii'? ..Celem nini..:jsz..:j pracy j..:sl opis spo!ccznego
fenomcnu technomanii. próha wskazania socjologicZl1;.ch i antropologicznych. jakościowych
metod jego badania. następnie ścicżek j..:go teoretyczn..:j interpr..:tacji. a takż..: postawienic hipotez
dotyczących tego, czy techno jest jedynie wielosaonową
mod'l mlodzieżową czy też posiada
cechy hardziej trwa/ego «nowcgo ruchu spolcczncgo»" (s. I O).
Książka składa się z trzech rozdziałów. wstępu i l.akoiJcz..:nia. W cl..,:ści pi..:rwszcj zatytułowan~j ,.Technomania w ponowocz..:snej popkulturze" Autor najpierw prz..:dstawia ogólną panoramę ponowoczesnego spolcezeiJstwa (upadek I11danarracji. pluralizm. kultura popularna itp.).
koncentrując się zwłaszcza na kategorii ..syndromu znudzenia". Według niego nuda. która charakteryzuje postawę ludzi w społcczeiJstwie konsumpcyjnym epoki postindustrialnej. hierze swój
początek z upadku tzw. wielkich symholi religijnych, spowodowanego przesytem ich przedstawiania w środkach masowej komunikacji. Następnie zapoznajemy się z histori'l galunku muzyki
techno oraz imprezami tanecznymi organizowanymi w jej rytmach. hy później. poprzez opis
mody panująct&lt;i wśród jej uczestnikó\\ i ich fascynacji świat..:m techniki e1ektronicznei (internet.
komputer), dotrzeć do podsumowujących rozważaiJ o tym. czym jcst technomania: suhkulturową
modą. kontrkulturą subkulturą czy ruchem spo!ccznym') Tomasz Szkndak analizując różnice
pomiędzy tymi kalegoriami równoczcśnie wskaz.uje. iż j..:dnoznaczna odpowiedi na powyższe
pytanie jest niemożliwa: tcchnomania stanowi zja\\isko wi..:lll\\ymiarowe. Na pierwszej p/aszczyi.nie możemy widzicć w niej jedynie modę. podczas gdy na drugiej da si.; dOS1U:CC
wyraźne
cechy subkultury (np. kontestacja kultury dominującej przy jednoczesnym uczcstnict\vie \Ii jcj
świecie). na trzeciej natomiast jesteśmy w stanie wyodręhnić ..:lcmenty ruchu spo/cclllego
(np. :::ippisi w Wielkiej Brytanii).
Rozdział następny - "Za drzwiami tcchnoświata" - najpierw pokrÓtc..: zaznajamia nas z użytą
metodą zhierania danych empirycznych oraz specyficzną sytuacj'l antropologa jako badacza
współczesności. hy później wprowadzić czytelnika w świat t..:chno. Podstawowym narzędziem
przeprowadzonych w latach ł992-1995 badaiJ terenowych h;.la clnograficzna ohs..:rwacja uczestnicząca. doprowadzona aż do punktu ..badania poprzez wspólne doświadczenic" (s. 56). Z kolei
obszerny opis. rzeklbym w dużej mierze fenomenologiczny on1/. interakcjonistyczny. wyników
owej obserwacji daje nam szczegółowy obraz polskiego technoparty. Autor stara się ukazać.
jak sam powiada ... dwic doby z życia technomana" (s. 59). prz..:dstawiając przygotowania uczestników imprezy. miejsca. w których się odbywa. zachowania uczestników podczas jcj kol~inych
etapów. strukturę statusó\\ i ró l spo!ccznych. praktyki zaż.y\\ania narkotyków oraz odczucia
transowe.
W części ostatniej i zarazem najistotnicjszej z punktu widzenia antropologa - .,Struktura cyberplemienia. antropologia świata techno" - Tomasz Szlendak podcjmuje próh.; interpretacji
zjawiska techno za pomocą narzędzi teoretycznych zapożyczonych z prac Anselma Straussa.
Victora Turnera i Mireca Eliadego. Nasamprzód proponuj..: jego opis za pomocą kategorii świata
spo!ccznego zaczerpniętej od Straussa. gdzie zwraca baczml uwag.; na takie ekmenty. jak czynności, siedziba. technologia. organizacja. segmentacja i areny sporu. Później prz..:chodzi do jego
ujęcia w perspektywi..: Turnerowskiego rytuału liminoidaln..:go. T..:chnoparly jawi si.; tutaj z jednej strony jako rytualny taniec. dzięki którcmu jego uczestnicy odnawiają ..nil: grupowej wspólnoty. która w dobic cywilizacji techniczncj i silnie sformalizowanydl stosunków społecznych
po prostu znika" (s. 87). z drugicj zaś jako sposóh spędzania czasu wolncgo. Nast.;pnie dokonuje
ryzykownego przyrównania taiJca podczas imprez przy muzyce techno do praktyk szamaiJskich
znanych z tzw. kultur pierwotnych. Całość tcgo rozdziału k&lt;)lluy przedstawienie uczestników
ravów jako członków nowoplemion w duchu koncepcji Michda Malfcsoli·ego.

�159
Pora na pr()b.,: occny !echllo/lwllii
Tomasza Szlendaka.
Nic ulcga dla mnie wątpliwości.
że
jest ona odważnym
\\ krou.en icm na ścieżk.,: zwaną antropologią
współczesności.
tym śmielszym.
że przclamui;IC) m pe\\n,\ lini.,: posl.,:powania
cz.,:sto obccną w pracach polskich badaczy koncentrujących si.,: na kwcstii kultury popularnej.
linii którą można by nazwać hermeneutyczną.
Otóż
rodzima antropologia
/.ajllllljilca si.,: tym obszarem
zwykle ogniskuje
swc zainteresowania
na
interpn:lacji
tckstó\\
kultury popularnej
marginesując
kwestie nadawcy
i odbiorcy.
Jeśli przyjrzymy si.,: ehoćb) Ir\l"jlc~esllci
Bihlii PO/lpe1"ll1J1Moniki Sznajderman,
Mi/ologiom popularnym
pod redakcj&lt;l Mirosl&lt;l\\a C/.aji cr) wrcszcie niektórym
tekstom publikowanym
w.,Kontekstach'·,
to łalwo doslrZeżCm).
ii poszczególnc
_. często błyskotliwe
- analizy na temat przekazów
zawartych w lilmach Cly reklamach
nic są konfrontowane
z badaniami
empirycznymi.
Trochę
szkoda. ie tak si.,: d/.ieje. gdyż /.jcdnej strony istnieją calkicm niałe wzorce płynące z brytyjskich
studi()\\ kulturowych
spod i'.naku Davida Morleya. z drugi&lt;:j zaś. podobny typ refleksji jest już
upralI iany \\ Polsce pr/.C/. filmoznawców
i kulturologów
\V
rodząju Andrzcja
Gwoździa
czy
\Vieslawa (Jodzica.
Autor !i'chnol/lullii
unika takiego posl.,:powania.
w rzetelny sposób przedstawiając
tło kultuWhO-SPOIeClIll: knomcnu.
proponuj;lc
pewne linic interpretacyjne
i. co ważne. przeprowadzając
jego badania empiryClnc.
I tUlaj właśnic pojawia si&lt;; naj istotniejsza.
moim zdaniem, uwaga. Otóż
nic mog&lt;; si&lt;; o[lrzcć I\Tai.cniu.
sly krok 1\ kierunku zbadania

iż rccenlOwana
praca stanoIIi jakby część większej calości, pierwzj&lt;l\l'iska techno. I krok ten uczyniony został wyraziście
i przeko-

nYI\aj'lco: zaJ")sowane
lostały
ram) teoret)ezne.
przedstal\iono
Geertzowski
thin description
badanego obs/anl- wr\~s/.l"ie zary/.ykowano
kilka hipolez - mniejsza o to czy zasadnych
- mąiącyeh Ilytlumaczyć
populamo~ć
i lunkcjon\manie
fenomenu techno. Ale to krok pierwszy tylko,
a droga do rozjaśnienia
obram jesl dluga i kręta. Większość
antropologów
zainteresowałaby
się
prz.ede wszystkim pr/.ekonaniami
uczeslników
ravÓlV. spróbowałaby
pogłębić swoją interpretację
i Jag.,:ściC
sIle opis). Socjolog I. kolei. wnikliwiej
przyjrzałby
się bazie spolccznej
.,technomaniahm··.
Tak lOZ) inae/.ej. p0!&lt;le7.0ne podejście próbowałoby
zapewne odpowiedzieć
na pytania
o poglądy i ieh srokcz.ne
i.ródlo uczestników
techno-party.
a nic tylko opisać - a więc zinterpreIllI\aĆ w najprosts/.y sposób - ich zachowania.
Do lego jednak konieczne jest już użycie jakiej!-ohl iek limn) I\ywiadu. Nielllniej to. co /Osia/o uczynione. zasluguje na uwagę.
Moina lei. si.,: spierać ell' kolejność posl&lt;;powania badallczcgo
zastosowana
przez Autora jest
optymalna.
W kwestii. co \1 illllo być piel"\\sze: badania czy teoria. obstawałbym
jednak za stano\\ iskiem I'oppenl\\skiego
hipolctyzmu.
Tomasz S/.Iendak Ilydaje się pozostawać
zwolennikiem
indukcjonilmu.
co II pon\l\ naniu z hogatą rcłkksją
metodologiczno-epistemologiczną
obecną
II antropologii
kulturowej.
przynajmniej
oel czasu Clifl(mla Geertza. stawia pod małym znakiem
lap) tania jego antropologiClne
aspiracje.
Takie dokonania
liloi'Olii nauki nakazywałyby
ostrożność
1\ tej materii. Taka praktyka przynosi bowiem II idoczm: \\ ksiąiee nied&lt;Ki'lgni&lt;;cia pomi.;dzy uzyskanymi
wynikami
badań terenOII~'ch a konce[lcjami
slaraj;\cymi
si.,: je ująć w ramy teoretyczne.
W efekcie część druga i trzecia nic maj'l ze sobą prócz tematyki i zgrabnych
pomysłów
Autora, zbyt wiele wspólnego.
Być
moie ol\oeniejs/.c
b)'lob) s[lrelOyzowanie na bazie koncepcji Straussa czy Turnera pytań badawcz~Th i sprall·dz.enie ich 1\ empirii'.'
Natura [loll)is/ych
ullag jcst polemiczna
i ich zamiarem było jedynie I\'skazanie innych. być
moie lepszych. dróg ui.,:cia problemu.
W pracy można jednak dostrzec
także i mankamenty,
z których

II)różnilbym

1\ id.:. choćby

i znacząco

/1\laszu.a

jeden.

OtM

okrojony ch. analogii

mój głęboki
pomięelzy

sprzeciw

technoparty

budzi

czynienie

a szamanizmem.

dają się być 11\) kłym cpato\\aniem
czytelnika.
Pomimo deklarowancgo
zrozumienia
dla ni/nic mi&lt;;d/.y S) luaejami kulturowymi"
(s. 10). Tomasz

jakichkolktóre wy-

na wstępie "pełnego
Szlcndak w tym przy-

padku nic 1\) ka/uje odpO\licdniej
czujności. jaką popisał si.; (z nielicznymi
wyjątkami)
podczas
uży\\ania TlIrnenmskicIJ
kategorii liminalności.
liminoidalności
i communi/as. W jakiejś mierze
Autora uS[lr&lt;l\1iedli\\ ia 1~lkt. ii. korzystal I. religioznawczych
opraCOWał) szamanizmu
skażonych
nieco perspd.l) 1"1 interpretacji
adaptacyjnej
(Mircea [Iiade. Nevill Drury), ale mimo wszystko
ukazywanie f(lrI11aln)eh p{ld{lbiełisll\ pomiędzy praktY"'l szamańską
a tańcem na imprezie techno
(lIż)\\'anie
narkolykl'm,
rola rytmu wc wprowadzaniu
w trans itp.) trąci zdroworozsądkowym

�160
obrazem świata. Antropologowie hadąjący tt; dziedzinę (np. Audrey BUll Colson) prawdopodohnie
zanegowaliby potoczne przekonanie o tym, że t&lt;)rma zjawisk kulturowych pozost,~ie niezmienna
a przckształca sit; tylko ich treść (np. rytm niekoniecznie musi być spostrzegany jako ~jawisko
fizyczne powodowane przez człowieka a narkotyk jako suhstancja zmieniająca świadomość). Taka
linia rozumowania jest zresztą tym hardziej dziwJl&lt;L że T. Szlemlak wielokrotnie podkreśla różnice
dzielące oha te fenomeny kulturowe. Czemu ma więc słu/.yć zaistnicnie rzeczoncj analogii'? Dodam
jeszcze, że samo czynienie taKich porównań pomiędzy Kulturą picr\lotną a współezesll&lt;\ Kulturą
popularną możc być poznawczo płodne, choć nic na każdym ohszarze. alc dotychczasowe próby
wyKazywały się o wicie bardziej posuniętą ostrożnością w tym względzie (np. Renć Ikrgera).
JednaK pomimo tych wąlpliwości. całość pozycji prezentuje się solidnie. Dzięki niej zyskujemy barwny obraz stosunkowo nowego zjawiska społecznego. a czytelniK zaznajomiony z nim
za pośrednictwem
telewi/ji czy prasy. jest w stanic wyrohić sohie nieco inny pogląd na jego
temat. Także stosunkowo szeroka prezentacja t/a kulturowego, spo!ccznego i technologicznego,
na jakim zaistniało teehnopal1y, jest jej nicwątpliwym pluscm. I'odsumowuj&lt;\c. S'ldzę, że jest to
książka godna uwagi ze względu na tematykt; i warta przeczytania dla tych. Którzy interesują się
mcandrami współczesnej Kultury.
1&lt;lr::l'cjl/.c BI/fiński

Elisabeth 13a d i n t er. Historia milo.ki
nicza Volumen. Warszawa 1998, ss. 276.

macier::_1'I1skiej, tłum. K. Choiński,

Oficyna Wyda\',-

Jeśli ktoś przxjmuje założenie. a tym hardziej gdy uwa/a za pcwnik. iż maeicrzyństwo ("miłość maeierzyllska")
i towarzysząca mu miłość do dzieCKa są od zawsze wpisane w naturę Kobiecą. to lektura prowoKującej pracy E. Badinter może stanowić dla niego spory s/.ok. Otóż autorKa
pisze historię miłości macierzyńskiej jako zmicnnego \\ czasie ohyczaju. nie jaKO przejawiającego się wszędzie i zawsze instynKtu. Zdaje sobie sprawę z zasKoCl.enia, Którc taKie stanowisKo
budzi i tak pisze w przedmowie do kol~inego wydania pracy: ..Prawdą jest że przypadkowy
charakter miłości macierzyńsKiej wywołuje u nas wszystkich straszliwy II;K. Ta nicznośna niepewność sta\\ia pod znakiem zapy tania naszą ideę natury alho naszą wian; \\' Boga . .IaKżc nąjlepszy ze światów może nieść \\. sobie. poza złem lizycznym. moralnym i mctalizyeznym.
możliwość braku miłości macierzyńskiej'? Ludziom wierzącym oraz wielbicielom naturalnego determinizmu i towarz.yszącego mu porządku nicłatwo dopuścić laKą myśl. Tymc/.asem. czyż nie nadszedl już czas. hy otworzyć oczy na zakłócenia tego porz'ldku, przeczące normic? Jeśli nawet
takie uświadomienie
sohie przypadkowości
zagraża naszemu Komfórtowi psychicznemu.
czy
nie należy w końcu wziąć jej pod uwagę i na nowo sformuło\\ać
naszą dclinicję miłości macierZyI1sKiej? Zyskamy w ten sposób lepsze zrozumienie macierzyilstwa
z Korzyścią zarówno dla
kobiety. jak i dla dzieCKa".
Autorka wychodzi z załoi-cnia. i.e miłość macierzYliska istnicje od najdawniejszych
czasó\\.
ale nie uwaz.a hy \\ystępowała
ona u wszystKich kohiet Nie widIi \\ niej hynajmniej elementu
niezbędnego do przetrwania ludzkiego gatunku. Twierdzi ponadto. iż dzieCKO mo/c "WYKarmić"
(w sensie oczywiście szerszym, tj. utrzymać przy życiu i wychować) Każda inna osoba. nie tylKO
matka. Do wypelniania ..obowiązków
macierzyńSKich" - WCtUug niej - kohiett; może zmusić
nie tylko miłość macierzyńska
(jej istnicnia, podkreślam.
autorka nic Kwestionuje, podaje
W wątpliwość
jej powszechność
i wrodzony. naturalny charaktcr), alc także moralność. wartości
społeczne czy religijne. I,godnic z tym rozumowaniem.
stopień i pr/ejawy miło~;ci macierzyńskiej. a właściwie stosuneK do dzieCKa osohy lub osób. Które w danym spo!cCleilstwic są dzieCKU
najbliższe. należą po prostu do ohyezaju. EuropejSKi ohyczaj zmusza kohictt; do miłości macierzyński~i. więcej: bże uważać 0\\'1 milość za naturalną instynKtowną A przecie/ .. powiada autorKa
jeszcze w pierwszej połowic X VIII wieku miłość macicrzyr'lska hy la "milością nieobecną".

�ł6ł
Tak II la~nil' /.,11)tulml ,uw .jest pierwsza C/ęsc prac). ukazująca
dziccko europejskie
(raczej
francuskie.
~d) j aulorka porus/a się [mm ic Ilyl'lcznic
po opszarzc
mcntalności
społeczcństwa
li·ancuskicgo.
en OUI w i~cic nicco ograniC/a
rangę jej wywoc!l)\r) pozbawionc
w naj wcześniej'/ym dziccińslw ie opieki i miln~ci macicrzyńskiej.
dziecko chO\lanc l. dala od domu rodzinnego.
odd,l\\ anc nlamce. Status dl.iccka byl Iltedy niezmicrnie
niski. matki .. nic poczuwały
się do milosci macicrz)liskicj".
gd) i - III /acyIO\\anC
/.oslały akccptowane
przcz autorkę wywody innego
badau.a. I:. ShorlCra: ..pnstalla I\Sp('l!noty zmuszala do stal\iania
dobra dzicl:ka na dalszym miejscu. /a innymi sprallami.
t"kimi jak na przykład sprawnc kicnl\\anic
gospodarstwcm
rolnym albo
konieczno~ć poma~ania męjmvi pr/.)' Ilarsztal:ic tkackim".
Przcmian)
oh\c/aju
nast\'pO\laly
wolno. ale hyly znamiennc.
Nastąpi/o
..odkrycie"
dziecka
i d/iecil·lstwa.
pojallila
się IHl\Ia wartość spoleuna:
milość macicrzYliska.
Opinia społeczna.
k.vwllowana
międl)
innymi przez litcraturę
i publicystykę
pedagogiczną
(autorka
podkrcśla
v.czególn'l
rolę J. .I. I{ousscau. klllr)'. jak Iliac!ol1lo. miłość cło dzicci uprawialjedynie
teoretycznie. gd)i Ivlasnl' d/jcci oddal do pr/.yllllku').
wykn;owala
.. noml matkę": karmiącą własną picrsią. npccn'l i oddaną. kohictę idcalną. RCZllltatem podniesienia
społecznego
statusu dziccka na co I.!oi)io się I\ick prl) C/) IL którc S&lt;III' pracy starannic analiwwane
- zdanicm E. Badinter
b)la .. milość pr·l.)musO\la"
(to tylul trl.cciej l:zęści pracy). rozszcrzcnic
obowią1.ków
macierzyllskich. powv.cehll&lt;l
(praw ic pow S/.cdlllal)
rcalil.acja
moddu
matki-wychowawczyni.
matkinauCl.yciclki oraz
rl.cCl. jasna - odraza do ..zlcj matki". Kobi~ty. ni~ b~z oporów i dopiero
/. czas~1l1 (w rll/nych warstwach spoleCl.nych proccs ten prz~bicgal rozmaicic).
podporz&lt;\dkowaly
,;ię telllU nakamll i. bal. /. masol:histyc/.ll&lt;\
rozkoS7.&lt;1 uznały milość mal:ierzyńską
za daną przez
naturę IÓrJnę rcalimllania
się kobiccości.
Dziś tl:n obyczaj. to jcst wymaganie
od kobiet "naturalncj"" milo~ci macil:r/\ (lskiej. Uli aia aUlOrka La anachronizm.
a calq sferę wychowania
dziecka
naleiy - Ilcdk niej
call--0I1 ici,: /n::tllrmOllać.
ullolnić od obligatoryjności.
Tu już wchodzimy
na grunl id~olo~ii
odllolujc.

rcministYl.:/n~j.

do którcj -. z zastrzeieniami

- autorka

wielokrotni~

się zresztą

J)/ido I:. Badinter bud/i mies/.ane odc/.lKia. Autorka bez wqtpienia prezentuje ciekawy sposób
w idzcnia i inlnprdacji
pr/cmian
mentalności
spolel.:/~ństwa
li·ancuskicgo.
a ponickąd i w ogóle
~uropejskicgo
na pr/estr/.l·ni ostatnich trzcch wicków. Obraz przcmian osad/.ony jcst dość mocno
1\ histor') 1.:/.11\ ch in\dlach.
pr/C/ co raczcj przcl--onujc. l. drugiej jcdnak strony. praca zdąje się
micć okrcślon\
cel. w pisujc si, /.hylnio .- jak na ml'j gust _. we \I spókzesne
próby zrclormol\ania
s}'okczdlSIIl'J.
II l"m taUe II pn',b) ustaknia
nOII)'Ch relacji dziecko - matka - ojl:icl: - spoleOdlSlwO.
Pn',p) tal--il' tr'lq
ulopią. c/.ascm nai\\IH\ socjotel:hnikq
i nieoezpicl:znym
progresiImen\. Wzdragam
się pr/nl
akl:eplacj'l
II'idu s"dóI\' autorki.
l:O mo7.e oznaczać.
że nalcżę
dOI)ch. kl(\r/)
. jak podkresla z przekąselll - dali się nabrać na mitmilości
macierzyńskiej
danej
pl'ZC/ naturę. gdy tv ml.:/,"cm jcst ona rczultalem
spolcczn)'ch
pr/.cmian i skutkicm
propagandy
pmistllowc.i i rL!i;~i.incj. Jest po prosIu
CI.) pl'liniej tak si, ,t,ulil·.

obyczajem.

kll'lry m07e ulcc zmianie

i zapewne

wcześnicj

NiC/aleinic
mi IIS/clkich
/arllllów
i lI&lt;[tpliwości.
któr)dl
In:sztą autorka zd,~ie się być w
pclni SIl iadom,J. i kl,',re przy I--aidcj okazji próbuj c odparować. jej praca j~sl gudna przestudiowania. lalliera
II ick inspirująl') ch myśli i l:iekawcgo matcrialu historycznego.
Pisząc na przykład o
niskicj POZ) cii d/iccka. w ISCI. o pogard lic dla malej iSloty. co jej zdaniem było zWyl:Ząjem aż do
poł&lt;l\\) XV III wicku. L. Badinlcr podkrcśla nagminne trakIImanic
dziecka jak zabawki. Przy tacia S!OIla Ilspl·,ICl.csncgo moralist) (1722 r.) skierowanc do rodziców: ..Traktujecic swoje dzieci
['Ik. jak onc traktuj,! SIWje lalki. Bal\icie si.,: nimi. póki sq I.abawnc. naiwnc i mówią śmieszne
glupstclI b...
\ Ie "icd) plldraslaj,! i nabil'rajq powagi. przestaj'l II as intercsować.
jak pm/UC;1 się "liki. Wledy nadmiernc
uułości
/.astępuje
przesadna
surowość
ohojętnoś(···. \\',Irto się /aslanow i(·. czy i dziś nic b) wa podobnic.

Porzucacie
je.
albo lodowata

Rys::ard Kanlor

�162
Pawel S o w i ń s ki, Komllnistyc::ne
.\:więto. Obchody
nictwo TRIO, Warszawa 2000. ss. 131.22 il.

1 maja

li'

latach

19-18-195-1.

Wydaw-

Praca poświo;cona jest obchodom
uroczystości
ś\vio;ta I maja II Polscc. Autor laznacza.
iż podane w tytule lata 1948-1954 sq to daly umowne. nie ograniC/aj'lce
czasu. jakiego dotyczy
opracowanie.
Celem pracy jest ukazanie cech obchodów
świo;ta I maja. przedstallienic
postaw i zachowań
spolecznyeh
wobec świt;ta zarówno organizatorów.
jak i przecio;tnych uczestników
świt;ta. Autor
zwraca przede wszystkim
uwago; na sam rytual święta i spokczne
/.ach\mania
oraz wyobrażenia
/. nim zwiqzane.
Opiera się tu na literaturzc
omawiajqccj
teorio; śI\io;ta i świo;towania.
m.in.
na badaniaeb
mediewistów
Jacques,] Ilersa i Johna Huizingi.
również na dociekaniach
Rogera
Caillois. francuskiego
socjologa.
oraz pracy Kazimierza
Żygulskiego.
który zajmował się teorią
święta w Polsce. Przywoluje
także publikacje
Lynn !Iunt i Mony O/Ouł: odnoszące się do zachowań masowych w rzeczywisIości
rewolucyjnej.
W opracowaniu
tematu Autor sio;ga przc:de wszystkim do dokumentów
partyjnych.
a więc korespondenej i. instrukcj i. raportów. które precyzowaly
wyglqd samego świo;ta. wykorzystuje
również informacje
zawarte
w odezwach
i instrukcjach
agitacyjnych
oraz materiale
filmowym.
'I. literatury polskiej odnoszqeej się do podjętego lematu. P. SO\I'iński p\l\voluje siO; na publikO\vane prace naukowe.
m.in. Marka Białoruskiego.
Barbary Rogowskiej.
Wojciecha
Mazowieckiego
oraz publikacji
wlasnej. a także pracy przygotowywanej
w Instytucie
IlistoryC/nym
UW IV ramach seminarium
prof. Marcina
Kuli. Wymienione
pozycje podejmuj,!
OImlll iane zagadnienia
w perspektywie
publicystyki
historyezm:j.
natomiast Autor - jak deklaruje.
stosujc w swej pracy
założenia metodologiczne
zwi,vanc I. mikrohistorią.
.·111('/(/

Antoni

Kro

h . Sklep potceb

Życic etnografa

kulturalnych.

Prószyliski

i S-b. Warszawa

A'osiort'k,

O/)I L PTl.

1999. ss. 275.

hywa czc,:stokro~ nader ciekawe . .lego praca możc siO; wi,va~

I. egzotycznymi

podróżami.
spotkaniami
z nia.\lykłymi
ludźmi. z ni.:roz\\ikłan)
mi tajemnicami.
CÓŻ z t.:go.
kiedy na stronicach
swoich dziel nii.:wiele ma możlillości
o tym \lspomnie~.
Uprawiana przezcli
dyscyplina
zmusza go do zajmowania
się tylko ściśle określonym
pr/edmiotem
hadali. a to.
co nim nic jesL po\\-inien zostawi~ \lyłącznie
dla siebie. Jeśli wic,:c na pr/yklml etnograf przedsięwziął
wyprawę
do jednego
z krajów afrykaliskich.
by poznać tamtejsze
tkactwo.
i jeśli
po drodze zostal porwany. chorowal
na dż.umo; i braI udzial w wojnic narodowollyzlVoleliczej.
to po powrocie do ojczyzny. nolells volens powinien napisać ksiąi.kę o tkactwi.:. Mnóstwo jego
doświadczeń
zostaje zatem niel\ykorzystanych.
Nic będziemy się tuji.:dnak zastanawiali
dlaczego
- na ogól - tak się dzieje. Chcemy j.:dynie zwrócić uwagę na ksi'!i.ko; elnograliJ. w której udalo się
przekazać
\\iedzę. jakq trudno by zawrzeć w prai.:Y o charaktcrze
stricte naukoll·ym.
na Sklep
potr::eh kllftllrafl1)'c!z Antonicgo
Kroha.
Antoni Kroh jest znanym badaucm
sztuki ludowej Podhala. Mial moi.ność dobrze ją poznać
nic tylko jako praeo\\llik
Muzeum Tatrzańskiego.
Od dzieci(ls(\la
mi':s/kal bowicm na Podhalu.
przynależąc
do ślviata inteligencji
lego regionu. ale. z\llaszcza
jako dziccko.
bo;dąc też przez
samych Górali uważany za swojcgo. D/.ic,:ki temu poznal ni.: tylko to. co opisal w pracach o sztuce ludowej. lecz także bardzo I\ielc z tego. co sklada się na fenomen kultur\)\\Y Podhala. Dzięki
temu I\łaśnie mógł powstać Skfep I)()tr~eh kufturafllych.
Teksty skladajqce
się na tt; książkt; reprezentuj,\
różne gatunki literackie.
Niektóre z nich
są esejami.
inne opOllieśeiami
wspomnienillll)'mi
czy nO\lcłami.
Nierzadko
pojedynczy
tekst
nosi cechy wielu gatunków.
znakomicie
zresztą pomieszanych
pr/cz autora. Umiejętność
poslugiwania się wieloma ł(lrmami pisarskimi
po/.\I·olila mu na podejmowanie
rozmaitych
tematów.

�163
Nićz&lt;lprzćualnym
II alorćm książki jćst tćż humor. Kroh pokpiwa sobie z wielu zjawisk obyczajOllych uy spokuno-polilyC/nych.
Umie taki.e opisać śmieszne sytuacje z życia codziennego.
Wi/.erunek g.órals/uy/n)
przcdstall"iony
II" ",'klepie potr::eb kulturalnych
daleki jest od jednoznaczności.
Nic moic być inaC/ej. gdyż autor zbyt dobrze ją zna. a przy tym ma w stosunku
do niej pellien dystans··
naukowy. Książka nic powiela stereotypów
dotyczącycb
Górali, ale też
nic nar/uca
określonego
poglądu na ich temat. Oll"szćm. z tymi stereotypami
efektownie
się
rozprall"ia. a nadto uka/lljc. jak bardzo pod każdym II"zględem Podhale jest różnorodne.
Kroh II" SIl ojej ksi'lin: opisuje glównie CZ(L~yPRL-u. Dołącza więc ona do pokaźnego
zbioru
puhlikacji o tej ćpocć. jaki od kilku lat zapełnia naszć księgarnie.
Jednakże
świadectwo
Kroha
o PRl. Ilyróżnia
si.,: na lk innych. Wprawdzie
jest to świadectwo
autobiograficzne,
niekiedy
nallćt intymnć. zrcsztą jak I\ićle pozostałych.
lecz nic zostało sporządzone
przez kogoś. kto
II PRL odgr) lI"al jak,\ś /Ilacz,\c,\ roi.,:. atakić
wlaśnie przeważają.
Nic umniejsza
to jednak jego
Ilartości.
Kroh przygląda
si.,: PRL jako mieszkaniec
pćwnego
regionu. a także badacz kultury
ludoll"ej. co pO/llolilo
mu zaobserwować
mnóstwo
interesujących
rzeczy. Ten region stawiał
skuteczny opór unilikuj'llocj polityce państw,L które chętnić określało się jako ..Iudowe". a w związku z tym spec) licznic /ainlcrćsolI"ane
popićraniem
kultury ludowej. Nie takiej jednak, jaka przetrll"ała na Podhalu. ku I\ybranych
jćj fragmćnlów.
poddanych
zazwyczaj
odpowićdnim
zabiegonl. cćl&lt;.:m dostosoll ania do wymogólI" obowiązującej
ideologii.
Los badac/a kultury ludoll"ej II" Polsce Ludoll"ej był niekiedy nie do pozazdroszczenia
- zdaje
si.,: lwierdl.ić Kwh. Dla niego mimo wszystko
okazał się łaskawy. Z ludźmi. których kultura
stanol\ila przćdmiol jćg.o /.a\\Odlll\ych
7.aintaesowań.
niejednokrotnie
łączyły go więzy osobiste.
Pr/yjaini'le
się I. nimi. pu&lt;.:żyllając
ich troski i radości. pomnaż.al nie tylko wiedzę o nich samych. II zbogacał
si.,: ponadto jako człowiek.
A wreszcie
zdobytym
bogactwem
podzielił
się
z nami.
Gr::egor;: Pelc::yński

Iwona K a h z i ti s k a.
","vród ko.~ciell1ych Polaków. "":l'::nac::niki to::somości elnic::nej (narodOH'ej) Polak')ll' I/U lJialoru-l'i. Instytut Archćologii i Etnologii PAN. Warszawa 1999. ss. 208. ił., tab.
Ksi'lika starulII·j 54. pozycjor Biblioteki
Etnografii
Polskiej ogłoszonej
przez Instytut Archeologii i Flnologii PA . Sklada sior z szćściu rozdziałów
naświetlających
wybrane problemy Polaków od pokoleli mićSl.kaj'lcych
na Białorusi. Zaopatrzona
zostala w streszczenie
w języku angielskim.
Rozpr,lIIa powstała na podstawić
wyników badań wśród Polaków, którzy w ostatnich
kilku
latach maj,! odwag.,: przymać
sior do swojej narodowości.
Badania terenowe i archiwalne
na obszarze Rćpubl iki Bialorusk iej prowadziła
Autorka
w latach 1992-1998, Praca nad ustaleniem
11') znaczników
tożsamości
etniCl:nej Polaków
na Białorusi
wymagala
od niej zapoznania
się
z pokainą literaturą
której /alqC/ona bibliografia
liczy 'li. 15 stron.
Publikacj.,: Iwony Kabziliskićj
można rozpatrywać
w rozmaitych
aspektach.
Po pierwsze. porusza ona II' istocie znacznić szerSlą prohkmatykor
niż to sugauje
tytuł. Opracowanie
to można
II ięe potraktować
ka odniosła
bezustannić

jako kompćndiulll

się do lej grupy elnicznej
krz.)lldzonćj.
W ujęciu

wiedz)'

o naszych

ziomkach

jako niezwykle
pręi.nćj
Kabl.ińskićj
terytorium

na Zachodniej

Białorusi.

Autor-

i dynamicznej.
Białorusi

do .. 1\ ylapiania" prawdzil\cj.
kresowej polskości, To nietypowe ujęcie
analiz)' dnograliunej.
hislorycznćj.
socjologicznej
i psychologicznej
polską. mimo 1\ ielokulturowćgo
oloczenia.
W okresie międzywojennym

choć przez historię
stanowi
swoistą retol1ę

pozwoliło jej przy pomocy
dostrzec
bogatą kulturę
Polacy zza Buga wyraź-

nie odróżniali si.,: od Bialorusinlll\
rzymskokatolicką
religią. językiem
"salonowym",
skim (który często był daleki od literackiego)
oraz rozwiniętym
poczuciem
dumy
Lmieli Ilykazać SIle pochodzenie.
mimo że IV wielu wypadkach
byli chłopami.

czyli poli honoru,

�164
Po drugie, można rozpatrywać
ją jako istotny przypalkk
umożlilV iajqcy dalsze badania naukowe. Zachodnia
Białoruś od dawna przyciągała
lIIl·ag.,: elnologólV
sIVoimi niespotykanymi
gdzie indziej ccchami kulturolV~ mi, Niebagatelny
jest i tcn f~lkL i/ na jl~j tl:renie dane do swoich
prac gromadzili
tej miary uC/eni, jak: J, CzekanolVski,
W. DYlHlII ski, M. I"ederowski.
K, Moszyński. J. Obręhski
lub CI .. Pietkielliu.
Central mi problematyk.,:.
klór;\ lajmuje si.,: Kahzińska.
można by zawrzeć II pytaniach:
w jaki sposób Polacy mieszkaj;lcy
na ler~ lorium I.achodniej
Białorusi ukazuj'1 S\\oją odr.,:bność etniuną
i ile w tćj spraIV ie z'lIIdzi.,:uaj'l
Kościołowi
katołickićmu" Jakie to ma znaczenie Jla kultury tego regionu'! W jakim stopniu rozwój kościoła obrząJku łacillskil:go lależał i zakży od elnosu polskiego')
Wydaje si.;, i/ lak poslalV jonl: pytania określily (wyznaczyly)
sposób doboru maleriału i przes,!dzily o przyj';lej melod/ie
analizy kordaeyjnej, Wyrazem tego jest nieuslannl: ()(h\'OIY\\'anie si.,: do wueśniejszych
opracolV,\I1, Trzeba przyznać, że stIl icrdzcnia swoje I\\ona Kahzirlska
formułujc
zaws/.e bani/() ostroinil:,
opatruj'lc je
wieloma zastrzcżcniami.
podkreślaj;!c
ich hipOlelyczny charakter. I.akotwiczajl:
bardzo precyzyjnie w literaturzc przedmiotu.
nadaj,1C im walor wS/.echslronności
i d~skusyjności.
Po trzcl:ie. ksiqżk.,: można rozpatrywać
L pO/.yl:ji socjołogii
religii . .lej osi'l jest mi.,:dzy inn~ mi
problematyka
aklywnośl:i
rcligijnl:j mieszka/le\J\\'
cl;lI\nl:j Cirod/.ierlszoymy,
uyli obsl.aru, któr~
rozdzielal
kultur.; LilwinólV, Białorusinów
i I'olaków.
W IVyniku b,lrd/() sl.l:/eg()łowych
analil.
I:cl:h \\yłowion)'ch
przcz /\ulork.,: na tym obsz.a/7.e. mogła ona dokonać s/eregu ustaki] dotyl:1.&lt;1l:ych prol:esów religijnych
i spoleunydl
tam zal:hodz'll:ych.
N,ISI'lpilo lu holV iem zmasolV'anie
wpływów religijnych.
klórych wyrainym
cl\:kkm hyl \\zrosl autoryletu
kleru kościoła r/ymskiego, Pozycja spolel:ZIla ksi.;ży IVynikała z pO/iomu lIyks;takcnia
i kultury osobistej,
StąJ ich
wpl)'w na życic parailan oral. dyscyplinę
morałną wicrz'lcych,
które to u.ynniki lak bardl.O frapują antropologa
kultury, Kalolil:yl.ll) był dla Kresowian
Clymś sIVoim. IVyphwaj,!cym
z iSloty
człowieka.
I:zymś aktywizuj,Wyln
go do zaŚwiaJl:l.ania
o pnmdl.iIVośl:i
naucl.ania ksi&lt;;dl.a, Aktywność
ich znajdowała
odbil:ic IV życiu kośl:iola paraliałnl:go,
IV którcg.o ramadl uzyskiwała
scnsO\lność
dzialania.
Katolil:yzm dawał im swoistą pozycj.; wśród miejscowyd)
chlopów. Najbardziej znamiennymi
symptomami
aktywności
by/y procesjl:, I,IVlaszua
Ilożl:go Cia/a, DuŻl'
znal:Zcnic tyl:h lcwnC;lrznyd)
obj,m\m
rcligijności
dostrzegły IlalVcl lokalne lliad/e carskie, które
II' 1905 rok u nakazaly
dUl:holV nym Kośl:io/a pr,1I\ osialInego
\\ Ilialymsloku
/.organi/tmanie
podobnego
pochodu (mimo. Żl: praIVosłalVie Icj rorm~ kullu nic uznaje) celol\o doprowadzai,\c
do spotkania tych thl'll prtll:e~ii, a tym samym starć mi.,:dz) uCl.estnikami
(,,&lt; iazl:ta Swi;llel:zna"'
nr 1308", z 4 lutcgo 1906. s, 4).
M(miqc o znaczcniu
kleru katolil:kiego
nic można pominqć IVplylVów natury makrospokunej, wynikająl:)'ch
z wysokiej pozycji cakgo
Kościoła rzymskokalolil:kiego
oraz paJislwa polskiego z okresu ll1i&lt;;dzywojennl:go.
,~/Ji,.illtS movens pr/.ell1ian społccznYl:h byłi obok ksi.,:i.~ nauc/.yciele
oral pr/edstawil:iele
pozoslalydl
profesji inteligcnckich.
Praca ich polegala na pozyskiwaniu
IIVolennikó\\.
przekazY\\'aniu im wiedzy oraz przełamywaniu
nicuzasadnionych
oporów c~ II ili/al:~.Inych i etnicznych.
Byl~
lO poczynania
maj'lce na celu upoIV'szechnienie
pracy IV gospodarstlVie
roln~ m i domo\\ym,
jak i
wszclka istotna d/.ialalność
dolycz'll:&lt;l spolcuncgo
życia lIsi. BudlOno wi.;c I.ar()\\'no aktywność
osobistą. jak i grupową. Jcdnakżl: przedmiotem
zaintcrl:solV'ania
Autorki jl:Sl działalność
mająca
za zadanic osiągnięcie
celÓ\\ ważnych dla micszkaj'lcydl
lam Po!ak()\\. lo jest takich, których
rcalizacja zapcwni im normalnc i"unkcjol)(manie
i rozIVój. Jest IVi":l: w interesil: lej grupy narodowej, aby poszczególnc
osoby mogły i umiał~ poslugiwać
si.; j.;;.ykiem polskim, odczuwać
"i&lt;;ź
ell1ol:jonalną z Polską posiadać świadomość
historycZl1'! i 1.I\i,van" z ni'l polr/.eb.,: prz)należ.ności do narodu polskiego ora!. mieć możłiwość
idenlylikal:ji
/ polskości,\ la pośrednictlVcm
religii.
która IV tym przypadku
ma pc/nić roi.; sprzęgla lqu'lcego
ich z OjClyl.llą
S\\ol1odnc praktyki
religijne ll1ąj&lt;\ natomiast
na celu bezpośrednil:
I.aspokojl:nic
dudlOWYl:h potr/.eb jednostki jako
szczcgólnie
istotne dla jej celu eschmologil:ZIIego.
Dziś. w warunkach Zal:hodnicj
Iliałorusi, zbiorowa postawa Polakó\\ jest organilOlVana przez
ksic;ży katolickidl
IV Il"i.,:ks/Ości rckrutuj,\cyl:h
si.; spośr\ld Polakl"m. co ma Sl\ oje negatyIV ne
reperkusje

\Iśród

który proponuj

Białorusinów,

c rozumicnic

jego

Traktują

oni Kośl:iół

interesów.

katolicki

jako

polski

St'ld przyjl,:l:ic: katolicY/lllu

ośrodck

orazjcgo

idcologiezny,
demonstnma-

�165
ni.: lraktowalll: .il'St pr/u otoClcnil jako pr/.:jścic na strony pobką
I'rz.:świ~H.kzenic
lo nic ulal\\ ia rć'ali/acii uni\\crsalist)
Cln)ch zadali stawian)ch
pr/C/. Kllsciól rzymskokatolicki.
Podć'jrzc::lIan) onjcsl pr/u. dudhll\nych
pralloshl\\n)ch
o prozć'lil) I.m. a pr/.ez wlad/.e o wrogość wobec
pa(ls11Ia. co Inajdujć' odbicic 1\ stosunku do kleru i \\ierll)ch.
Z moich kontakt6w z bi,r1oruskimi
1\ ić'sniaKaIlli (Rados/l,micc,
Hućki. I.ahiv)'n)
wynika. ić' Kościól Katolicki jest traktowany jako
narodo\\\
Kości,\1 polski i I. lcgo powodu
przypisuj,!
mu nii.SI.e \\artości
nii prawosławiu
CL) naw.:! bapl)stom.
1llah:go sporo w;ltpliwości
11l0A' budzić wykoL,~yst)'wanie
przez księży
\\ spr,l\\ach konks).in)ch
lrad)cji 1\liW.;lI1)ch I. pobkości'l.choć
naleiy podkreślić.
że to właśnie
Kościói katolicki Im)llil['olak')1I
pr/.ć'd stopić'nielll siy z Bialorusinami
oraz przć'd sowietyzacją.
Wrć's/cic. pr,lcy nHlina nllpatr)wać
Ie w/.glydu na jej strony l1lć'todologiczną.
Do opracowania rozwali)
IIpllllainih'
.'\ulorky. pl·ÓCl. literatury. swobodnć' W')wiady tcrenowe IV latach 1992199X. Il) I) to badania pnllladlllnc
wśród ['0lak6w zamieszkuj'lcych
w obwocl.-:ic Grodno i Milisk
ol'az II rć'.jonić' llaralHIII iCl. W pracy II) korzystano
1'\)\\ nici inłilrlllacje
/a\\ artc w aktach zgroIlladllln)'ch
II archiwach
Ilialmusi
(co .jesl bardzo cenne). lałować
jednak nalei.y. ii. Autorka
pOlllin.,:la pras.,: w Cla")w Illi.,:d/l \1 ojennych.
Najllainicjs/)
III rC/ultalć'1ll badawC/yl11jć'SI dotarcic pr/u
Kah/ińsk;1 do grupy Polaków najbard/iej narodo\lo
Sil iadolllcj. kt,\ryllli okazal)' si.,: osoby &lt;&gt;0- lub IW-letnie. a lVi~c tych. którzy
pallli.,:taj,! lak 1\lanC ..Clas) polskic"
i pll\lojcnnc.
S;I lo osoby mogące z odpowiedzialnością
dokon)\I&lt;ić
pon·IIII1'II'1. pr/ć'kill\ w &lt;iĆ lnId) cj.,:. Kolejn'l grupq S,] osoby mlodc ... terminujące"
pol,koŚć. kilu') III slal'/) usw iadallliaj'l
hICl.110SĆ !. rod&lt;ikami w Polscć'. Wiadomości
te dotyczą
g/(l\lnić' kn:lln)ch
i /najolll)ch
Illics/.kająe)ch
po drugiej stronic granicy. Odnosi si~ to przede
\\S/.~ slkilll do os,'&gt;h. kl,'&gt;rc II latach miyd/) 1I0jcnnych uucstniclył)
II' życiu parafii i I\·si. a które
b) I) chr/Clonc
\1 I) III sam) m kościele. Tu n&lt;ilcży dodać. iż nic wszystkie osoby młode rckrutująCć' si.,: /. ..I'olahl\\··
pr/~.illlują pllllC/.ć'nia rod/.iców o ich polskich korzeniach.
Znane mi 'lI przypadki ić'kcc\I&lt;Ii..ć'ni&lt;i przl'ka/u
rodzic(l\1 i identytiko\lania
si.; z etnoscm białoruskim.
wzgłędnie
z ll1ić'jsccm urodzcnia.
Zetknąlcm
siy nawet z kilkollla prlypadkami
(Mińsk.
Radoszkowice.
Kraśnc. ucn\ icc 19')(,) ŚWiadomcgo
I.aprzeczania
polskiemu
i szlacheckiemu
pochodzeniu
/.jc.dnoc/.csn) ni dć'klanl\\ill1icm
arcligijności.
Osob) tc poStallę swą uzasadniały
otrzymaniem
od Sll\lić'ill\\
1\) kVl&lt;ilccnia.
prac) i Illicv.kania.
poduas
gdy ..Ia polskich czasów szlachecki
d/i&lt;idck Iq:il) IllO\\al si.,: I.ak&lt;hlic kilkllllla klasami. obciera 1 krol\ic:: zady i mieszkał w chacic
po'iali&lt;t.i'lcć'.i kuchni.,: i jcdn&lt;j i/h,'" (M Ul' 1&lt;)37. Milisk 1')\.)6).
Z liczb) inl(lI'Illalorll\l.
ktlll'\ ch \1)PO\I iedzi "l cytll\lanc
w opracowaniu
można wnioskować.
Żć' przy polskości har'd/icj oh,laią kohić't~. niż m.;żu)i.ni
i to niCl.aić'żni..; od II ieku. Pragnienicm
.\utorki

jć'SI. iii)) ksiilika.

II klórć'j ollla\lia

I\yniki

badali ..prl)czynila

si.,: do lepszego

zrozumie-

nia problelll,'1I1 pol,kici Illn ić'jSI()ŚCi nan&gt;dowej na Bialorusi. a ściślej tej jej części. która deklarujc w ięi / Kosciolem R/) Il1skokatolickim"
(s. II).
['01'.)1)11 n'l ,lnln,1 lllć'imiologiCln'l
pracy jest szerllkie wykorzystanie
..narracyjnego
wywiadu
aUlobiognIliczncgo"
(s. 1(,). AUlorka hlCl.) analizę socjologiuną
z wiedz'l historyczną.
etnograliCIn,!. jy/)kll\"l.
,I na\1 ć'l l'lelllcntami
dć'lllograliczn)'mi
i psychologicznymi.
Na podkreślenie
/aslugujć' 1;lkt II id/cnia pCII n)ch zdar/eli I\ystypuj'lc)ch
II życiu jednostki dla ukształtowania
się
ich ident) likacji ć'lniClnć'j (s. 'J). Wars/.awskie
pochodzć'nie
Autorki pozl\olilo
jej zacbować
d),tans
ullloi.li\1 iając) dokonanie
bClstronnej
anali/.y. Pragn~ \li podkreślić.
i.e przy lekturze
..kościć'ln)ch
l\l/ilk,'I\I" pr/l'no:;ilem
si.,: do swojć'j wsi i panItii poiożonej \1 bylcj gminie ChocięCI)

Cl'. ['r'zei) II alem na nO\1 (l pllUCl.cnia i opowiadania

mll\\ i,]cych j&lt;;z) kiclll pol,killl.
.. Klo t) jcskś.
('ć'chą
/lIią/"lIl)1ll

ojca o Illaucniu

sobie ciotki

kościoła.

uCl.'lce mnie pacier!.a

i o sąsiadach
oraz wierszyka

['olak mal~ ".

godn'l
I

1'1'/) pOlllniaić'm

podkreślenia

jcst

1\1ll d)chollllllicZll~m

lIrod/~ni,1 okl'l'ślano

.. c/Ui)".

uchll)ccnic
podzialclll

la ostatnia

spccyfiki
na ..S\loich"

katcgoria

katolicy/mu
i "ohc)eh".

..zahużaliskiego"
których

w miejscu

ludzi po \939 roku stymulowała

oraz
mego

..tutejszych

Polak''&gt;\I'' do /acicśn iania II i":/i w e\1 n'llrlctniClnej.
do skupienia
si~ wokół rei igi i i Kościoła
katolickiego.
I. (lIK) Ill. pr/ć/ tUlejszych ogólnie zlIanym .. kacapem". nalei.alo jednak współżyć.
ah) mól' spokojnić' żyć po lahor/c dokonanym
\\' 193&lt;) roku. NicbczpicC/eństwo
spotygowalo
się
pn napad/.ic Nielllc,'lll n'l I.SI~I{. ['olacy stali si.,: ś\liadkami
już. nie tajnych. lecI. jawnych
11101'-

�166
derstw dokonywanych
na białoruskich
i żydowskich
sqsiadach.
Pojawiła si.; konicczność
walki
zarówno z Nicmcami.
jak i rozbitkami
Armii C:zemonej.
l.jawiły si.,: liczne odd/.ialy bandytów
dokonujących
porachunków
sąsiedzkich.
mordujących
za 1;lkt bycia Polakiem. Mordowano
każdego. kto był bogatszy od bandyty z lasu. Sytuacja ta zmus/ała
m.,:żczyzn do ucieczki \\' szeregi
Armii Krąiowej.
Nadal jednak istniały kościoły. w których mimo nidlczpieczcristwa
gromadwno
si, do czasu
wysicdlenia
na nowe obszary przyznane
Polsce przcz aliantów. W dalSl.ym ci,\gu punktcm oparcia była religia katolicka. Napływ obcych po 1945 roku i spraw o\\anic przez nich komunistycznych rządów. zwłaszua
za czasów Stalina i 8reżniewa.
zniwcC/ylo
\\s/.elkie przejawy odn,bności. Tkwily one jedynie \\ pami.;ci. lecz nic \\ objawianej
tradycji: imieniny /.astąpił dzień urodzin. św. Mikołaja - Dziadck Mróz. a Zmartwychwstałcgo
Chr~ qusa - zajqc. Upodobnienie
się
do bezideowego
otoczenia
bylo mile widziane przez bialoruskich
i rosyjskich
s'jsiadó\\.
przez
obcych urzędnikó\\.
Sami !'olacy
ną (jak chce StanisłU\\' Ossowski)

czuli się rozdarci pomiędzy ojczyzn.,: terytnrialną.
i ideologiczną.
Rozdarcie to jest tym boleśniejsze.

czyli pry\\atże z obiema

ojczyznami
łączyl ich i ląezy stosunek osohisty. rodzinny.
Nie ma potrzcby uzasadniać
silnego przywiązania
Kresowian
do Kościola katolickiego.
Mimo to odważę się stwierdzić.
iż było ono el'ektcm postawy rac/.ej emocjonalm:j.
a nic rozumowcj.
wynikającej
z wiedzy religijnej
(nic mylić ze znajomością
katechizmu).
Pozytywny
stosunek
do Kościoła nic zawsze oznaczał akecptowanic
wszystkich
jego doktryn. Krytycznie
więc oceniono jego nietolerancyjność.
jak też interpretację
podzialu na bicdnych i bogatych.
lub pochodzenie \\'szelkiej wladzy od Boga. Fakt ten jest też przykładcm
rozminięcia
si.; egalitarnych
oczekiwań ludzi z nauką plynącą z Pisma Świętego.
Ostatni rozdzia!. poś\\ięcony
granicy państwowej
sprzed 1')3') roku. jak i tej powojennej.
zawicra moż.e najbardziej
\\ ażkic ustalcnia.
Wzbudza on szercg rl'lleksji ogólnicjvej
natury. Okazujc się. że podstawowy
ohszar badali (Cjrodzieóskic)
w ostatnim stukciu zmieniał granice państwowe trzykrotnie.
Ludność tego .,jeżdżąccgo··
tercnu zmuszona
\\,i.,:c byla aż trzy razy wcryfikować systemy wartości oraz zmieniać sw'1 oricntację
polityuną
Każda zmiana państwowości
powodowała
zanikanic
dawnego
wzoru zachowań
i konieczność
adapt(mania
sit; do nowego
ustroju. a po /.akończeniu
działań wojennych
\\' 1945 roku. do nowego lokalnego społeczeóst\\a.
w dużej mierze rządzonego
pr/.ez .. xzużych"
(obcych). Jednym z interesuj'\l'~Th
Autorkt; zagadnieJi są podstawy wyeliminowania
polskich tuziemców
z ideO\\ego i.yeia nicpodleglej
Białorusi.
mimo iż .. ustawa o mniejszościach
narodowych
w Republicc Białoruś gwarantuje
czlonkom tych
grup prawo do uzyskania od państ\\a pomocy" (s. 180).
Na zakończenic
pragnę podkreślić.
że komentując
książ.kę l\\(Iny Kahzirlskicj w sposób ryzykowny dotknąłem
w problemy.
Zdaję

tyłko paru wątków opracowania
objętościowo
nicwiclkicgo
Iccz bogatcgo
sobie sprawę. że pominąłem
szercg istotnych zagadnicJi z\\Tacających
uwagt;

na wielc ważnych ljawisk zachodzących
.. wśród kościelnych
Polak()\\··. I\le uy tylko ..kościdnych"') Mimo to \\ydaje się. że opracowanie
jest kolejnym kroki..:m do poznania kultury nasz.ych
rodaków. a może i kr..:wnych. po7.0stalych na Kresach. Wymaga! on od i\u\llrki pokonania oha\\
przed przekruucniem
granic kulturowych
i państwowych.
Musiala przccież jako osoba nic związana zc środowiskicm.
stanąć na gruncic obcej historii i zmagać si.,: ze sobą ahy zrozumieć problcmy Polaków pozostających
od sześćdziesi&lt;;ciu
lat pod ohc,\ jurysdykcją.
Autorka recenzowanej
książki. pod..:jmuj'1c się tego zadania. uzmyslo\\ila
nam problcmy
rodaków powstale \\ wyniku
ich separacji
z Ojczyzną.
Dostarczyła
jednoczcśnie
Połakom
na Białorusi
motywów
dalszego
tmania przy własncj kulturzc. kulturze .. ukpionej"'
z polskiej mowy i religii.
Kieruj'1c się rangą olTlówioncj pracy zaopatrzyłbym
j&lt;! w imkks geograliuny
zwisk. Zamieścilbym
również szczególow&lt;\
mapę obwodu Grodno.
Przypuszczam.
powstały nic z winy Autorki. kcz za prz.yczyną tak zwanych
nie umniejszająjcdnak
wysokich wartości puhlikacji.

trudności

obiekty\\nych.

i indeks naże braki te
Usterki

te

li 'ojciech 5&gt;odowski

�167
/.higni.:\\·
Uniw.:rsyl.:lu

B.: n .: d y k lo\\' i c Z. POr/reN obcego.
.Iagi.:llolbki.:go.
Kraków 2000. ss. 215.

Od stereotypII

do symbolu,

Wydawnictwo

Praca do\yuy
prohkmu
rckonstrukcji
ohrazu "ohccgo" w polskiej kulturze ludowej przełomu
X IX i XX w. Przyjęlc \\ rozprawic
rozumicnie
obcości zasad/.a się na ustakniach
poczynionych
\\' duchu lradycji knolllcnologiuncj.
Odnosząc
się do ta stawianych
m. in. przez M. Eliadego,
Ci. van dcr I,ccu\\a i R. Olto dotycl.'lcych rozumienia mitu i symbolu, autor dokonal zestawienia
tych kalcgorii I klasyunymi
(socjologiczno-etnograficznymi)
koncepcjami
stereotypu
etnicznego. Dzięki temu zabiegO\\ i możliwe stało się ,.ukazanie
ambiwalencji.
wicloznaczności
obrazu
ohcego. pr/eniesi.:nic
slcr.:olypu
obcego z płaszczyzny
rozważań
socjologicznych
w dziedzinę
( ... ) antropologii
\\yohrażc'-l".
I.astosowanie
takiego roz\\'iązania
zmi.:nia perspektywę
ujmowania
zjawisk,
kt'-lrydl zlożoność
anly cypowali
już nicktórzy
badacze
okresu
międzywojnia.,
ale
ze względu na dominuj'lc,:
wówczas
kanony myśknia
naukowego
wykładane
przez nich racje
ni.: zostały uznane za /nauqc.:
dla rozwoju etnografii
i socjologii
w Polsce. Z. Benedyktowicz
odu.) tuj.: zatem na 110\\0 t.:ksly .I. Ohręhskiego.
F. 7.naniccki.:go,
G. Ichheisera
i J. S. 13ystronia,
odnajduj'lc w nich wick myśli c.:nnych pod k,Vcm merytorycznym
a jednoczcśnie
dopełniających
sic: \\'I.ajclllni.:, kU'm:: odpo\\ icdnio zreinterpretowane
pozwalają uchwycić pomijane w dotychczaslmej praktyce hada\\c/ ..:j (ClęstO I': wzg1c:du na brak odpowiednich
narzędzi
poznawczych)
asp.:kly zim\ isk mi.:s/.cz'lcych
się \\' szeroko pojętym problemie ..wyobrażel1 o obcych". Rozwaianiom tym poświęconaj.:st
picl'\\ s/.a spośród trzcch cz&lt;;ści pracy.
Rozwini~ci.:
podstaw tcordyC/nych
omawianych
zagadnieli
odnajdujemy
w części drugiej,
\\. której autor pn::cyzuje rO/.umienie pojęć stosowanych
przy rekonstrukcji
obrazu obcego. Ustala
relacje zachodzące
między ster.:otyp.:m,
mitem i symbolem
na poziomic
kontekstów,
w jakich
kategoric Ie zoslaly pien\otni.:
\vypraeowanc
i określa zakres oraz sposób ich użycia w ramach
pro\\adzonych
anal iz.
Materiał cmpiryezny
poddany inl.:rprdacji
w cz~ści trzeciej pochodzi głównie ze źródeł etnogratiC/ny.:h
\\ poslaci
c/.asopism
takich. jHk: .. Materialy
Antropologiczne,
Archeologiczne
i Etnograficlll':"
.. .I.hiór Wiadomości
do Antropologii
Kn\jowej",
"Lud".
Wykorzystano
też
J)~iel({ lI's::l'stliie
Oskara Kolh.:rga oraz monogralie
dotycz,\ce
kultury duchow~j autorstwa
m.in.
M. fcJo!'(l\\ ski.:go. C/ .. I'i.:tki.:\\ iCla, S. ()\\'()rakowskiego.
Z.: względu na przyjętą opcję teorer) ezną autor siq:,a !'(·l\\'lli.:i po material porównawczy
dotyczący
kultur picrwotnych,
wspierając
rozważania takic przykładami
CI.:rpany mi I. literatury pi&lt;;knej.
W kOlicowyeh \\nioskach
pracy podkreśla
sic: mistyczny
i symboliczny
charakter
kategorii
..S\\ój-ohcy".
\\sk;lIuj;\cjcdnoClcśni.:
najej ohrazowość
i dynamiczność
ujawniającą
się w planie
\\) rażania spoiccZll.:go.
Rozpra\\v /.amyka ..I'oslowic"
i z.:stawienic
bibliografii.

J!({rein Andr~ej Kafar, OD/E PTL

( . II({S do/e

i lIiedo/e . .\1·t:lOcjo

..0:0~vl0S", Knlk&lt;'m I &lt;)1)1). ss.

151),24

ROI/IIJlI'

\I' PO/SCI'.

red. E\\ a Nowicka.

Zakład

Wydawniczy

i!.

Na praco; pod rcdakcjit ":. Nowickiej
składai" si&lt;; t.:ksty autorów: J. Gorlewskicj,
M. Królik,
ks. S. Opockiego.
K. Wien.:iliskicj i S. Lodziliskiego.
które podejmują temat mniejszości
etnicznej
i przeobrażeli zachodzących
okcni.:
\\' sytuacji Romów w Polsce.
Cdem pracy - I.deliniowanym
wc wst~pie autorstwa E. Nowickiej - jest ukazanie prohlemu
mniejszości
elniczn.:j z perspektywy
trzech formułowanych
w tekstach opinii - mieszkańców
Polski. organi/.acji pO/arz'ldo\\ych
i instytucji rządowych.
oraz poszukiwanie
przyczyn niepokoju
i chęci zmiany. jakil' \\ Ibudza .. problem
romski"
\\ spolecz.:ńst\\ie
polskim.
Autorka stawia

�168
hipoteze; o \\'iclo\\ arst wO\\) m chara"ter/c
Poc/,ucia s\\ojskości
i ohcości \\ stosunku do mniejs/Ości roms"icj, W "okjnych
rozd/ialach.
kllll\: r. No\\icka okrcsla jako: ..badawczy. praktyczny
i poiilyczno-pra\\llY"
poszczególni
autor/,y podcjmuj,) probkl11): stosunku spoiL'cznosci Ilicjskici
do Romll\\'. postalI instytucji I,ajmuj,\cyeh
si, nlllicjszoscią
rlllTlsk;\ /c s/uególnl'm
uw/gl,dnicnicm probletl1u oSlliaty II ks/taiL'eniu d/ieci !'Omskich oral prohkm sylu,lcji pra\\no-polit)
cmej
ROl11ów \\' Polscc.
C/ęŚĆ tckstÓII lamieszc/Ollych
II' prac) została \\yg/os/Olla
jako rdcraty \\ czasic sesji .. Ro1110\\ic i prohlem lokalny. regionalny
i globalny"·. która odbyła si, I'mluas
Dziesi;,tcgo Ogólnopo"kiego
Ijazdu Socjologicznego
\\ Kalo\\'icach
m: IITzcśniu I I)X7 roku,
W nie"tórych
h:kstach autorsl\l a I:. No\\ ickiej zost;liy \I y"orzystane
material)
pochodz'lcC
z badali tcr..:no\\'ych.
przcp!'Owad/unyeh
pr/,y \\spółpracy
1..1 (jorle\\sk;,
w okr..:sic od 199-l
do 1997 rnku na tcrellic Cjorc. Spiv,a i Iksk idu WysP()\\cgo,
kchnikami
bada\lu)'mi.
jakie
wykurz) stala autorka \\ lrakcil: badali. by/y obscnvacja
uC/cslnicz;,ca
oraz \\'Y\\ iad pogl&lt;;biony,
Pozostali autorl.) opi..:rali sie; na II'o...:sni..:jszych puhlikacjach
P(lllejIllUj;IC) l'h h:mal Rome)\\
w Polsce. autorst\\'a między innymi I .. M!'Oza. A, Mirgi i .I. FicO\I'skicgo .
. /I/e/o

I?e/igiin().~i·

Floreńska.
I\.ato\\'icc

/m/mm

1/1I /)()grol/lc:acli

Studia Ltnologicznc
1999. Ss, 324.

"/1///11'011:",,11

i Antropologiczn..:

t.

1 eilllc:m'l'!l.

3. Wyda\\ nicl\\'o

A.osl"re/;.

n:d, Ircna
lJnillcrsytetu

()O/le' /'11.

Buko\lsk~ŚI'lskicgo.

l.wi'vana
z róimami
totalitarnymi
odgórna laicyzacja i atei/acja spokc/.elist\la
odniosła mikomc r":l.lIltaty. Natomiast
w dobi..: posttotalitarnych
przemian
nloina obs..:rlVl)\\ać IIT,CI rencsans rcligijności.
prl.ci,)'\lancj
.iui bardzi..:j świadomie
i akt) lIniI' na\\ct \\Srl)(! najbardzicj
ś\liatłych warstw spolcczdlst\"L
Fakl. ic zagadnicni..:
religijności
od \\ idJm jcst pr/l'dmiolcm
reIlcksji uczon)'ch. polit)'ków i duchmlll)ch.
pl7cdmiot..:m
I~lsc)'nacji. ak lei kontrO\lcrsji
do\\od/i
jak \\'ai.nc jest to lagadnil'nie
i jak znaCl,'lc,,: \\ kaidym Clasic, I'rocntO\I'anc
\\ rcccnl.O\lan)'m
tOlllic Slkicc dot:CI,tce
religi.jnosci
ludO\lcj d()\\()dz"
l..:go II sposl)b (0) \\ is!)', WYSil) one
II' prl.c\1 aiaj,!cej mierz...: spod pie)l';l etnologó\\.
a \\ i,e uClon: ch maj;IC) ch lIajhald/icj
bClposrcdIIi konta"t /. rl.ccl.y\\ iSI)'m i)'cicm rÓi,nych spolecznosci
i grup kuitllro\I'ych.
Badacze ci \1 najwi&lt;;kvym
stopniu s'! w swni..: ukajać !'Ol, i InaClcnie
trad)'cji rcligijnc,i i 1.1\)'Claje)\\ dla i)cia
duchol\ cgo l\spl)ICI..:snych
spoleClnosci.
ich nicprzcrll'&lt;lI1ą
od\\ iCCln&lt;, i) 1\otność. ich pr /cdc
wszystkim
intcgrac)jll«
runkcj, \\' umacnianiu
\\'i,zi spo!ccl.nl ch i ceml'nlo\\ aniu tradyc)jn)'ch
lIspólnot
loblnych.
a takil' ich runkcj, ..:t) cmą unUlcniaj;lC&lt;i non n) nHlralnc i oh: czaj(m..: . .lakiesl. powierzchownc
S;l "Id)' nicktór) ch atcistycmi..:
nasta\\ ion)'ch os(')h. odIHlS/.'lcych sie; negatY\\'llic do religii jako \\T';CI do /ród/a moralnego
zla, W róinych krajach i na Illinych kontynentach Idara. np. chrzcścij,lIisb
stano\\ i \\'1'I;c/. podsta\\'(l\lc
spoil\() \\sp"llnot spolecl.ll)ch.
Dostarcza ludziom
ulilOsci. optymi/,Illu.
pOClucia hopieClcllst\\a
"rio oparcie \1 transcendencji
zjedn..:j strony i II grupi..: spoieCln..:j /. drugiej. Nicprz) padko\\o
jcdcn I. d/.i..:nnikar/)'
pisl.,!c
o rcligii

katoli..:kiej

\I

Amcrycc

nadal

S\\Oj":lllll

arl)'kul(l\\

i !) tul A.lI/lI/icAle

slJOll1'o

.'{II/&lt;'/TAt' .

.. Modlą si.; razem II/oski..: babcie:. \1 iclnalllski..: matki I. d/iccmi
na r,ku. stud":lJl:i. ni..:legalni
imigranci.
CIarni \Iszystkich
sl.Clebli spokCln)'ch
I\.OSCil)i Katolicki ,jesl najpralVl!opodohniej
7
najmniej podzicloną
na klnsy cz) ras) wspólnotą
\I'Yl.llaniO\q
Am..:r) ki·· A o lojalności Ilohce
ni..:go dccydują nie 1\ Igl.;dy doktrynain..: ani kI': tl~ria intelektualnc.
ale pocl.ucic \\ spólnot)' jakie'go on dostarcza.
Silt; religii eilr/,eśei.jal·lskicj
moralnych.
i.e II prowadza
PC\IIHl stahilizacj\-,

upatruje si.; \\ t\llI. i..: nic relaty\\i/.ujc
ona norm
II' tym zakresic i poS/.anowanie
dbl pCII'n)ch unl-

I, W
Recs-Mag. A.·olOI1c/'l&lt;' SfJOllro ..1111&lt;'1)'1,1.
..(ja/cl&lt;l WlllllrUa"
przcdruk I. .. The Titllcs",
.. 7óm:::e.

I1r I'):' (127·1).

1

21-22 sierpnia 1993,

�169
x
Ilcrsalnych.
ogólnoludzkich
Ilarlości humanislyC/.nych .
Niepokój budzi bO\I'iem coraz większy
relaty wizlll i pluraliz.m postalI moraln:ch.
niczgodnych
CI:.;sto z naturalnymi.
i jeśli tak można
p{miedzicć.
;:dnmyllli
Icndencjami
organizmu
ludzkiego.
W tym kontckścic
podkrcślanic
przcz
Kościlii unillers~liności
i ponad&lt;:lasowości
pewnych norm moralnych
nalei.y uznać za ze wszech
miar poi.&lt;ldane. Ko.ściól II ciąi. stanowi najpowai.niejszą
instytucj.; zdolną wytwarzać
prl.cz swoją
zasach,: milości hliinic'go doslateC/.nic silne motYI\acjc uczuciowe
do przcstrzegania
norm moralnych i zapohicg~lnia
takim phlg{lIn i.ycia społecznego,
jak gwałty. rozbojc. bratobójczc
walki.
narkot: ki. z.hoC/enia scksualne
etc. I.apobiega
tei. alienacji 0'.10\1 icka. który w wierzc upatrujc
cz.;sto racj.; s\\()jego iSlnic'nia. jest ona dla niego oparciem.
iródłem odnowy uczuć rodzinnych.
lokalnych. narodll\\ydl.
\Iv' pierw·sz.ym szkicu.
/I :"/,,;IC:::l'sfla eolska religijność: ludmm . ::achOlmnia. normy obyc::a.iOll'l'. J!l'lIkll'/,i ohr::\'dlJll·l'. Irena
Bukowska-Floreriska
pr/.)'lacza bogaty material etnograficzny
iluslrujilcy zaclwll aIlC po d/iś d/idl
limny obrzędol\ości
religijnej.
głównie
na SI'Isku. które
ślliadczą o tym. i.e lIciiIi. silna jest tradycyjna.
11)lklorystyczna
niejako i obrzędowa
religijność
tych ludzi - Ilyz.naC/a ()JW rytm ich i.ycia. stapia się nier(l/cl'\\alnie
/. rutyną 7.ycia codziennego
i pracy. UŚI\ ięea momcnt\
graniC/ne w' i.yciu ludzkim. Tak pojęta n:ligijność jest po prostu częścią kultul·Y. jcdnaki.c sluS/.nic /aullai.a
Wladyslaw
Jachcr. /?e/ldsje socjologic::ne nad pr::emiafil/liIi re Iigijfl.l"'lIi. len lyp hClrclkksyjnej.
odpustolI o-li.llklorystyc/.nej
formy religijności
zanika,
natomiast obscl'\\uje
sic wzrost IllI'Ill i.ycia religijnego
hardziej
świadomych.
zdecydowanych
i czy nnych·
wiara hOli iem nic jesl jui pojmowana jako coś ustanowionego
od pokokri. co trzeha
bierni.: pr/yjmować.
kcz .jcst ona stalc na nOllo zdobywana.
wymaga
rdkksji
i konlrontacji

z rl.cClywistościi!
spolcc/n~1 (s. :n l.
Jednaki.c nawet tradYI.':jncj religi.iności nic moi.na pojmować jedynie jako zwykłego zjawiska
lólklorystYClncgo
czy kuIIUnl\\ego.
lud bowiem \\ aklal.'h modlite\l"l1ych. obrz&lt;;dach i zwyczi~iach
r.:ligijnych autenlyc/,nic
poS/.ukiwal Boga. by nawiivać z nim kontakt (Zdzislaw Kupisiliski
SVD
- Hl'ligijllo,{i' IW/fIll'{/ IV o/..resil' \l'iel/..iego posIli II-' 0pocvliskiem
- s. 37). Autor opisuje obrzędy
zlIiivanc
z \Vi.:lkim Post.:m. podkr.:ślaj'lc
ich ascdyczno-pokutny
charakt.:r.
Poprz:cz symbole
i rytualy ulowiek
ukazywal Ślli~ll s\loich wt:\vnclrznych
[Jr/.ei.:ć ..-obrzcdowość
stanO\vila manifestacię wlaści"':.i
nie/Illic'nnic
c/lolI iek(l\\i postawy religijncj.
pr/enikająccj
j.:go życic. Mimo.
Le zw yClajc religijne i ohr:r..&lt;;dy ni&lt;.:hud/iljUi. d/.iś takiego zainl.:resowania
jak dawni.:j. to j.:dnak
prowad/.onc
na s:r..erok~l skalc hadania nad religijnościi!
ludll\lą maja swój sens. gdyi. prostym
i oC/:: \\isl: ni pril\\dom
z~l\\art: III II ni.:j ni.: maina pozwolić zginąć. Podobnie
na ascetycznopokutny charakl.:r ohr/cdowośl.'i
zwi,vancj
z Wi.:lkim POSlem lIskazuje
Andrzej
pcć. którego
relkksj.:
pOllsla/y II opmc'iu o Il1asnc badania tcrel1ll\lc II' Stryszowie
\I Beskidzie
Śląskim,
Aulor /.wraca uwag.; na elemcnI:
magic/.n.: /.&lt;J\\·arle II lIios.:nnej obrzędolIości
(łączącej ludowy
kalcndar/ rolniuy
/. cyklem I.'llI'/.cścijm\skiego
św i&lt;,:towanial. choć trcści magiczne zawarte w tcj
obr;:&lt;;dollości /.atracajil swojc piCI'\\olnc funkcje na r/cC/ funkcji ludycznych.
Dalszy szkic Grzcgor/i1 Odoja dotyCly .\'II'i('/fIl\'Ullill O&lt;!PIIS/lJ\l'parafialnych
\I' I's::c::y,iskim.
które są zjawiskiem
Zarll\\ no religijny nI. jak i spoice/.nym.
I. przedstawionego
matcrialu dotyczącego
bogatej obrzędo\\"{'ści LW iivancj z poslcm II y nika. i.e odpusl paralialny
II Pszczyriskiem
jest ważnym wydar:r..cniem rod/inn\11l - dajc lIloi.ność gl&lt;;bokicgo pr/c7.ycia w spólncgo spotkania rodzinn.:go.
które
odhy wa sic raz. do roku. Slaj,; się znaczilcym czynniki':lIl
inlegruj'lc) m. a lakżc czynnikicm
kulturotll órC/y m ulalII iaj,\l.'y nI propagow an it: i pr/ckaz
tradycyjnych
śi&lt;lskich wartości kulturowych
7 pokolenia
lli! pokoknit:.
a podlr:r..ymy wanic łych wartości ulall1'ia ludziom samoidcnlytikację
i pOClucic w lasncj toisamości.
Podohni! prohklllaty k.; podejmuje
na Górnym

ŚhlSku

Autorka

Dorota

podkreśla

Śllilala-Trybek

jcj rolę

onl&lt;l\\iając

II' podtrzymywaniu

religijność

odpustową

międ/ypokoleniowej

·,\i.;zi

i \Iiczi rod/innej.
Nic bO\\iem nic utrwala mocniej więzi rodzinncj niż świadomość
"wspólnego
pr:r...:i.ywania" (s. X-ł l. N icslet) zw y c/.aj tcn nic jcsl już dziś pO\\s1.echny II rodzinach
śląskich rcspondenl.'i \I iclokrotnil.' podkrcślali.
i.e c1..;sto ohejr/cnie
sc:rialu telewizyjncgo
jest preferowane
II stosunku

do p"'jścia

:r..dzit:d,it:1Il

, B. (llszclI'ska-1 honil:lak.

do Kościola.

l)olyCly

to nic tylko

/(/':1" {III/roPO/OKi;kll//IlrI". lJnillcrs)"lcl Jagidloflski.

odpustów.

alc również

Kraków 1996. s. &amp;9.

�170
nićdzićl i innyćh świąt kościelnych.
Obr/.l,:do\\ ość kościelna
umacnia Ie/. poczucie
wspólnoty
parafialnej - potwierdza
własne mićjsce wićrnych wśród mies/kallcÓ\\
danej miejscowości.
/lrchaicne
j()rmy kll//II ;11', .\/iko/aja na pogranic::1I ,v/ąSkO-IIIOI'(/\l'skilll omawia Kornelia
Lćeh. Św. Mikołaj był historyczną
postacią żyjąca na pocz~\tku IV \deku n.e. Był urzc;dnikiem
pal1stwO\\ym
zarządzającym
okręgićm
miasta Mira \\ Malej Azji. !'{li.nicj z.oslal hiskupćm \\ tej
miejscowości.
Znany był z uprawiania
filantropii.
z wielkićj dohroci i milosierd/ia
wzgll(dem
ubogich. którym pomaga I materialnić.
czy skazal1ców. których hronil przed surowymi wyrokami.
Dzień. \\' którym zostal biskupem.
upamic;tniony
\\il(c zostal zwyuajelll
ohdarowywania
dzieci prezentami.
Dzieci niewi&lt;.:lc \\icdzą o życiu i działalności
św. Mikołaja - nicmnicj kojarzy
on się im z uosobieniem
dobroci i szczodrości.
Czas historyczny
zmienia sit; \V czas mityczny.
Na pograniczu
śląsko-morawskim
dziCI] św. Mikołaja
ohchod/ony
jcst hardzo
uroczyście.
Na pocz&lt;\tku stulecia dzieci \V tym dniu nie miały nawet lekcji \\ Slkole. Autorka opisuje też
współczcsną
bogatą obrzt;do\\ość
wiąŻ&lt;leą siC; z tym dniem - hićgani.: za Mikolajem.
ucieczki
przed diabłami.
&lt;:zy też grzcel.l1e Ol.:zekiwani.: \\ domu na prczcllly.
które pr/.yniesie
Mikołaj
(rodzice ..nerwowo"
\\ypatrują
św. Mikołaja dominuj,\
raczej

h\ Y czajć te świadczą

go przez. okno).
funkcjc ludyczne.

ale tei. \\y

Cllll\\'&lt;J\\'C/C

o tym. ŻC \\ ohm;dzic
(d/ieci zohO\\i'IZane
są

do grzeczn0ści
w tym dniu).
Tadeusz Miko/aj Trajdos om,mia rolę PI'::ydl'ró1.1'c!ljiglll'
kllllliellrt.l·c;' II' :':)'cill religtjllvlII wsi
Górnej Ol'awy. Figury te budowane
na znak manil\;staeji
katolickiej
opcji na Orawie \V XViii
wieku pełnią wai.ną rolę w kulturzć miejseo\\cj
ludności.
organi/uje
siC; do nich pielgrzymki.
stają się osią niektórych ś\\iąt kości&lt;.:lnych. otoczone S'l specjalny m rodzajem troski i szacunkiem
(malowanie.
odnawianie
etc. l. Choć dziś stracily s\\oią pićnmtn&lt;l
I"unkcjt; sakralną.
pozosIały
trwałym elementem
krajobrazu
umacniającym
poczucie \\spólnoty
i to/samośei
regionalnej.
Ks. prof. Ilenryk Zimoń SVD omawia Religijny 1lyl1lillr wI'/mllndl
IT/U(t!ÓH' II /udll A'onKOI/1ba:: pó/noclIl!j Gitany. Podkreśla, żo::opisywane
przez niego rytuały religijne ludu Kllllkomha są
wyznacznikami
jego kullul'll\\ej
i religijno::j toi.samości.
poz\\'alaj'lna
odkrycic systemu teologicznych.

kosmologicznych

odzwicrciedla

i antropologicznych

transcendćntn,j

i spokun'l

pojęć
plaszczYlllę

i wier/ćl1
rzeay

ludó\\

ali·ykal1skich.

\\islości.

Rytuał

więc

Autor d/.ieli obserwowane

rytuały na: rytuały przejścia (rodzinne.
okazjonalne.
nieperiodyczncl.
rytuały doroczne (kalendarzowe. sezonowe.
periodye/.ne)
i rytuały kryzysowe
(ok,vjonalnc:.
nic:periodycznel.
Przedmiotcm
jego analizy są obrzc;dy dożynko\\e
(żniwne). \\ których uczestniczyi
w czasie piemSl:yeh s\\oieh
badań terenowyc:h (1984-1985).
Ry tuał) tc z jednej strony umac:niają kontakt człowieka
i społeczności
z rzeczywistości"
transcendentną.
z drugiej określają
l.achO\\ania
ludzkie integrując
grupy linca/owe.
rodowc i ponadrodO\\c
oraz S,! podstawą ich interakcji. S'\ poza tym nośnikami
stanów emocjonalnych.
prze/yć oraz oczekiwań jednostek
i społeczności.
Aulor ukazuje nogaly
panto::on duchów i bóstw. które są adresatami
modlił\\
i ollar oral chmaktcr odprawianych
rytuałów.
Część druga recenzowanego
lomujest
zatytułowana
.. Wzory religijności
- tradycje regionalnc
i lokalne".
a ścisly związek
praktyk
religijnych
z instytucjonalnymi
mlldelami
religijności
z.jednej

strony.

a ogólny mi \\ Il&gt;rami

kulturO\\ymi

z drugiej.

wskazuje

Wojciech

Ś\\i,\tkic\\icz

w swoim szkicu 1V'::0l:1'religtjno,vci
11' górno,v/ąskiej
pr01I'il/(ji
ko,vcic/I/ej "/I/o/i::o spo/cc::nopr::es/r::enna. Analiz.Q\\ane
praktyki lllieli autor na jednorazo\\e
i \\ ieloral.Owe. W ich ohn;bie
wyodn;bnia
praktyki ś\viąteczne
i pO\\szednie.
prywatne
i publiC/ne.
indywidualne
i zhiorowe.
Drugim stosowanym
przez niego kryterium analiz.y jest ich rozmieszczcnic
w przestrzeni
górnośl:lskiej prowincji
kościelnej.
Zagadnienie
to będące glówny m przedmiotcm
omawianego
szkicu
staJlll\\i novum w podcjśeiu do zja\\iska
religijności
_. autor przyjął dla analizy religijności
badanego regionu trzy \\skaźniki:
..dominicanted"
(wskaźnik
określający
stosunek liczhy uczestniczących \\e mszy niedziclnej
\\ stosunku
do liczby zobowi']/.anych),
\\ska/.nik
,.eommunicantes"
(wskaźnik
wyra/.ający
stosunek
- jest on często inkrprctowany
ficznej

ludności

zentowane
że pewne

wyra7.ający

przystępujących
jako \\skaźnik

stosunek

liczby

do komunii ś\\ ic;tej do liczby obecnych na mszy
pobożności
._. oraz \\skai.nik
struktury demograchrztów

do liczhy

pogr/.eh{m

\\ danym

roku.

Pre-

mapy stanowi~l piawsze
tego typu opracowanie
\\ literatur/c
polskiej. Wskazują one.
własności
spo!cczne
i \\artości
kulturowe
sq \V' sposóh \\·zgl.,-dnie tf\V'aly powiązane

�171
t' danym
Icr&gt; lori 11m. lwor/qc oh~/ar kulturowy o wlaściwych
sobic cechach. w klóre wpisana jcst
także rL'ligijnośc' (~. 146). Oh,t'ar
kil Itunl\\")' oddziałuje
na mcntalność
społeczną
i decyduje
o II zorach mi.,:dzypokokniowcgo
pr/.ckazu wal1ości.
"Religi.iność
I'olakll\\
na Ślq~ku byla przysłowiowa"
- tak rozpoczyna
swój szkic Joanna
Świtala-Maslakrt'
Olllall iajqc Neligijnt' Il':::orv :::achowlIIl .~/ą:::akóll'poplIlary:::owane w ..Gawędach ,)'tac!w kroi,iciela .. ksi('d:::a},:ll'lIIeIlSa "·Q.lyrcyka. Pr/cdmiotem
analizy aulorki jest książka
ks. Kicmcnsa Kosyrczyk:i
(jam:d\' Stacha "'ropicie/a (1994 - jest to zbiór tekstów, jakie ukazy\\aly si.,: w latach 1945-1973 na lamal.Oh ..(Jośl.Oia Nicdziclne:go").
W artykułach
tych są przedstawione /rói.nicll\vanc
t(mlly ŚII i.,:towania roku liturgicznego
w różnych lokalnych społecznościach
śl'lskich. Sq to świ.,:la dorocznc.
rod/inne.
odpusty. uC/.estnictwo
w pie:lgrzymkach,
w różnych
akcj,t&lt;:h char&gt; lal) w n&gt; ch. a takżc nHHkl II'ychowania
dzieci i szacunku dla starszych.
Material ten
~tanow'i he:t'ccnnc /.f(·ldlo lIicdz)
na temat tradyey.inych
zwyczajólv
śląskich
(także i tych
..na bezlyd/.icli").
II in/cli i pr/.csą(1(m. bogaly mate:rial o życiu spolec/no-ohyczajowym
mieszkwidl\v (j('lI'llCgo ŚI~\,kll IIkaz.ujący ich Ivady jak też i cechy godnc naśladowania,
Gawędy pc/nią

funkcjI,: Ctl czn'l. "I. pr/ck:i/.cm
górnośh\,kich
\zw. "mądrości
życiowych".
ukazują też pi~kno
gwary ślqskkj i je.i Imanil' na Cillrnym Ślą~ku.
Ilalina RII,ek anali/u.ic
II:::o/T ::n'ia IW pogranic{fch
I!/nicn}'ch i ku/turl!Hych. czyli terenach. gd/.ie: stykaj" ~i.,: i pr/cnikaj,(
różne: wzory kulturowe
i wartości
pochodzącc
/ różnych
srodowi~k narodol\ych
i l'ali~lllollych.
Chodzi II tym wypadku o pograniczc
bialorusko-po:skie,
ukrail·l,ko-polskie:.
lilcII~ko-polskie.
c/.e,ko-polskie.
Autorka
podkreśla
fakt U\\' . .,biwalcncji
kulturowe:j" (dllukllltun1\lości).
1\)Tażaj'lccj ~i~ w identylikacji
narodowej
i ctniczno-kulturowej
Polaków l. Hialonbi.
lJkrain&gt;. Litw'y czy Czech. Wskazujc
lei.. na ożywienie
na tych terenach
i.ycia rcligijncgo.
ktllrc ulcga ideologizacji.
przyczyniając
~i.,: do umocnienia
wi~zi narodowej.
a taki.c utoi.,amiania
~i.,: z okrcślnnymi
pocbtawami
,puscizny
e:uropcjskiej (,. 176),

l 'H:OI'IIll"lIIl'{1l1illhistOlTcIIIJ-"II/tllrowe wspó/cesllej religijno.ki ludności polskiej na Zaolziu
omall ia IV koicjnym vkicu
Małgorzata
Michalska.
Cechą lego pogranicza
hy! mieszany
sklad
narodowościowy.
wyznaniowy
i kla~oIIY. Ahy w pelni zrozumieć
7.achodzące tam procesy, autorka uka/uje hi~tnryc/.ny ro/lll·l.j Śląska Cie:szYliskiego
ai. do momentu jego podzialu na cz~ść
prt'ynaici.n&lt;l do PnIski i do Ct'cchoslolVacji.
Omawia panujące tam stosunki narodowe,
wyznaniowc. j":/yk i IiI&lt;.:ralur.,:. 1)0 nie:da\\lla religia odgry"ala
tam ważną rolę jako czynnik wyznaczając&gt; Ill.i..samość narod(l.\I'( - d/iś l\oi.;/. narodowa slajc ponad więzią wyznaniową
(s. 189).
Rolr: kohiet II' l)r:::e"lI:::ie Ir:::oróll' ::vcia religijnego
omawia
Renata
Greń,
wskazując
;Hl znaczn" roi.,: kobiet (ktl"&gt;rc w koście:le katolickim
po/hall ionc są możliwości
pełnienia
funkcji
kaplarl~kich) II tworzcnill ohrazu religijności
ludO\\ej. co odzllicrciedla
sit; m~jwyraźniej
w domowycfl obchodach
świąl rcligi.jnych. gdzie sfera ~acrum i prolill1um miesza sit; na każdym kroku. Ce:kbracja tych ślli"t I&lt;.:i.yniemal calkowicie
II gestii kobiet. Religijność
ludowa charakteryzuje ,i.,: bardt'O cmocjonalnym
przeż.yw·aniem
t r&lt;.:ści rcligijnych.
a .iak wynika z badań psychologicznych. dOlllinacja picm ia~lka cmocjonalncgo
nad inklcktualnym
jest cechą typowo kobiecą,
co sprawia. Ż.C kohiel) II wi.,:kv.ym ~topniu niż męż.cz.yźni są animatorkami
życia religijnego.
Hubert ('/achow'~ki
omall ia Jl'sl'ólcC'.me objawiellia maryjne
rC'/igijność ludowa pomięd:::y
magiI{ a /e%gil{. Do naillażniej~zych
micjsc kultu ohjawień
maryjnych
nakżą:
Olawa (woj.
l\Todaw~kic).
Ruda «(hlll'ne: ~icrad/kie).
Chotyniec
(dawne przcmyskic).
Wykrot na Kurpiach,
Okonin kolo (jrud/.i'ld/a
oral' Radomin kolo Golubiu-Dohrzynia.
Są to micjsca tlumnic odwicdzane: przC/ piclgr0mów
... do ()konina np. przyjeżdża comie~it;cznie
kilka tysięcy pielgrzymów
I

caki

Polski.

Kościl'&gt;l nic II) p(l\liada

,it; publicznie

na temat

objallidl
prywatnych.
nie:lllniej kapłani odprawiaj,\
tam msze.
1\ izjonerów.
którzy ,laj;, ,i.,: autorylelclll
cHa tysit;cy pielgrzymów.
Kolcjny
misteria

vkic

.Iaro~lawa

mt;ki paó,"ie:j

Pallia

na\\i,vuj,\ce

I:ich~taedta,

dziejących
Niejasny

MÓH'ii: o misteriulII

do śrcdniowiecznych

misteriów

się współcześnic
jest

też status

tzw.
samych

lIIówii: () sobie, przed,tawia
pasyjnych

rozpowszechnio-

nych w Europic II X II II'ie:ku i na trwale "prowadzonych
do kulIlIry religijnej dzięki zakonom
i..chraC/ym. Mi,tcria takic od gr&gt; wanc najez.,:ściej z oka/ji wi.,:kszych świąt takich, jak Boże Narodz.enie czy Wicikanoc. traktollane: były prze Kościół jako sposób nauczania zasad wiary. Obecnie l1li~tcria odgrywane: S« IV Kahlarii I.ehrz.ydow~kiej,
Kalwarii Pacław,kiej
i Górce Klasztornej.

�172
Odbywają
sie,: pod gl1lym nie:b.:m i
przc:strzt:ni nawiązująct:j
do \\zg&lt;'lrza
sZC7eg&lt;'llowo opisuje przebieg takieg.o
ich uezC:Slnikom og.romnych prz':lyć

osią taki.:go prz.:dstawienia
je:st prze:minzanit:
kahlarii
\\ krol.Olimie.
gdzi.: ukrzy/O\\ano
.kzusa Chrystusa. Autor
misterium oparkgo
na tradycji ustnt:j. Misleria doslarQają
- stano\\'ią s7czt:góluy rodzaj \\iedzy i poznania dokonują-

t:ego się w plaszczyźnie
niedyskursywnej
i staIHl\\iąeyeh jakie~ "pozaz.iemskie"
doznani.:. kst to
odnawianie
IV czasie stak tych samych \\·ydar/ell.
przy ezy III odt\\'arzanie
to każdorazowo
staje
sie,:tw&lt;'lrcz.ym aktem wyobraźni.
a ni.: \\iernym odt\\'arzanie:m
\\'ydarzeli z. pr/.eSllo~ci.
Wanda Musialik w szkicu Od ll'SpÓ/1I0tV/IIodlil)l)' do \1".\prj/1I0Ivd:iil/alliil
na przykładzie
paralii ~Iąskich wskazuje jak czlonkowic
takich \\spólnot
n;ligijn)t:h.
jak np. Odnowa w Duchu
Ś\\iętym.
Wspólnota
Kiwi Chrystusa.
Świet:ki Zakon FranciszkalIski
Q.y I.t:gion Maryi (obejnlllj'lce młodzież szkoln'l. stud.:ntów.
b.:zrobolnych.
t:mer) l&lt;'lw. reneisIÓ\\' i n"żne: grupy zawodo\\'t:) zacz) nają przcchodzić
od wspólnoty modlit\\y
do ustalania progralllll\l' dzialalno~t:i społecznej i charytatywnej
takich. jak pomoc przyszlym
matkom i samotnym
kohictom. domom samopomocy spolei:Znej dla dzieci (Ryhnik).
pomoc osohom uzale/niunym
(,,1'0\\ r&lt;'lt z U"). powodzianom.
osobom znajdującym
sie,: \\ trudnej sytuacji mak-riałne:j ... Charyzmatyc)"
ci rozwijają
się pod troskliwą opit:ką kaplanó\\.
Czcść trlecia recenztJllanego
tomu zatytulowana
"Religijno~ć
a lll/samo~ć spoleczna i kulturOIIa" zal\iera szkice: P,lIda Schmidta.
/?eligiil i /():.\·a/ll(J.~l'\I' I'0g/l{dacli /IIies=k(/l;có,,' Podhala:
Anny Szyfcr. i'l1ac::ellie o,l:rodkóll' kll//II religijnego d/a IIlr:)'I//(/lIio /o:':,\'o/llo.i·cielnic:llej i lIarodowej (/la pr:yk/aL!:ie
Warmii): Iwony KabziJiskiej-Sta\\ar/.
('"chi' \1'S{'{;/c::".I'nej r!!ligijności
/lIdno!;ci pO/.I'kiej na Bia/ol'l/si: Urszuli Kaczmarek.
,IIiejsa religii II' :':l"Ci1l Po/akó\I' 11(/W((gr:ech:
Ryszarda Vorbricha.
(alacv po/sko-lilell'scv. Od kU/ilU)' {)oSIF~/"·l//."\I'n"i do kU/lIII)' prejigllraIywnej: Mieczyslawa
Trojana. Charakler narodowy - IU:':SlIIIlO,\'" re/&lt;~/jllo,l:i: /{w:.l'k/ad S:wecji):
wreszeic ks . .Józel~l Budniaka . .Iedll(),l:(- /o'lIropy wS{7()/n" d:ied:icll1'() AII/llIro\l'" i religijne.
Wszystkie
szkice \lskazują
na funkcje religijności
ludowej (zwlaszcza
na pograniczach
etnicznych)
w podtrzymywaniu
toisalllości
etniczllej i narodowe:j. I\\ona Kabziliska-Stawarz
ukazuje np" i.e dla micszkaliców
Kresów Wschodnich
II Rz.ecz:pospolitej
znajduj'lcych
się dziś
II' granicach
Bialorusi
religia stanO\\ ila jedną z pOdSla\\O\\)-ch
\\artl)~ci ~ ll1odlit\\a i nabożn.:
pie~ni nieodlącznie
ttmarzysz:ly
pracy i codziennelllu
i.yciu rodzin. Dzit:sit;ciolccia
ateizacji
spO\\"odowaly
slopniOl\Y zanik tych zachowali
i doprowadzily
do zaniku pe\\nych
chrz.cścijarlskich zasad \lynikaj'lcych
z szacunku \\obcc bliźniego, Nic zdohlllo ludzi nauczyć odpo\liedzialnośei za drugiego człowieka
(jest to jedna z przyczyn. dla kt(lrye:h procent ro/wodów
w hyłym
Związku Radzieckim
byl największy
\\' świecie). W hylym /wi'Vku
Rad/ieckim
przygotowywano ludzi do walki. a nic do milo~ci. st&lt;ld hrak poszano\\ania
dla lakieh chrzc~eijaJiskieh
cnót. jak
uczciwość.
skromność.
prawdomó\\ność.
honor etc. Uważa sit; je wręcz za dO\\lld słabości. przeszkadzającej
w brutalnej
wałce o byt. W dobie postkomuni,;tyeznych
przemian
podejmuje
się
działania mające na celu wskrzeszenie
dawnej religijności
-- wladza zezwala na powrót obrzydoIVo~ci kościelllcj.
na organizowanie
procesji.
bicie w dzwony.
sta\lianie
krzy/y
i kapliczek.
na udzial księży \\ cercmoniach
pogrz.cbowych
etc. Ko~ciól na Bialorusi je:st \\ ięc po dz.iś dzi':li
"bastionem
polsko~ei".
zwi'lzani z Kościolem.
lam

łącznikiem
a \\yzn,l\\ana

czasów i pokoleli. inidłcm
\\ ię/.i panliian.
I.udzie
pr/e/ nich \\iarajesl
dla nich \\arlo~ci,t rdz.cnną.

Taka samajest
rola Kościola na \\\:grzech.
na co \I'skazuje
funkcie,: integrae:ji narodowej
Polaków
-- przynalei.ność

Polacy

na W&lt;;grzech

u\\aiają

zajetlcn

z przeja\\ó\\

polsko~ci.

są blisko

IJrszul,\ Kaczmarek.
Ko~ciól pelni
do ko~eiola r/)'mskokaIl1Iicki.:g{)
Religia

pelni li:/ funkcję

nad",\a-

nia sensu ludzkicmu /yciu. pozwalai'lc
lepiej pr/.etrwać trudne C IIII ile.
W procesie hudowania jedno~ci Luropypisze ksiądz. JÓI.ef Budniak - nie: można pOlllim\ć
ICnomenu religii jako istolih;go delllentu
i.ycia społccznl:go.
Sama piaszczyzna
polityczna i ekonomiC/.na nie jest btm iem IV stanic zapewnić
mocnego
i tmalego
Illlldamentu
dla to/.samości
jednoez&lt;\ecj si.; Europy. Wartości in,;pirowane
Ewangelią
równiej i dzisiaj mog'l stanowić \\ażn.:
tworzywo duchowc dla zjednoczenia
Europy. Chrześci.i'lIbka
za,;ada milo~ci i solidarno~ci zastąpi
walkę klas propago\\all&lt;\
przcz rei.im)' kOlllunistyczne
jako i.n\dlo post.;pu. Katolicka
nauka
społeczna
poz\loli
na cz.olo wysu\\ają

na zjednoczenie
Europy na nowych podsta\\ae:h
etycznych.
\\sród których
sit; takie. \\arto~ci. jak Illiło~ć. braterst\\o.
spnll\il:dli\\u~ć.
\Vzrastaj'lea
rola

�173
katolickicj

nauki spokunej

\\ iąi.e si" bowiem

/. nowoodkrYHl

prawdą.

że fakty społeczne

powin-

ny być raClcj kkrowane
przez d) k" aniżeli ideologię. Jest \O nauka oparta na etyce i personalizmic. tych dwóch prz.csłankach.
których brakowało wielkim systemom totalitarnym
XX stulecia.
Wzajemnc \\ i"z.i pomi"dzy
kultur,! curopejską
a wiarą chrześcijańską
są trwałe i wielostronnic. Luropa kojarz.y si" \\iclu lud/.iom z chrześcij&lt;ł1istwem
i bel. niego w istocie Europa nie moglaby okrcślić s\\ojej toisamoś,:i
(s. 320). Oczywiście.
chrzcścijmlstwa
nic można utożsamiać
l .xurpoccntryzmcnl··
jcst onc z.dolnc do inkulturacji w odnicsieniu do wszystkich kultur i do tcgo
zmicrza.
Szkice zcbrane \\ rcccnlOwanym
trzceim tomie Studiów Etnologicznych
i Antropologicznych
ukazują ogromnc bogacl\\o
Illrlll życia religijncgo.
jakie przetrwały
po dziś dzień w kulturze
ludt)\\ej różnych rcgionów !'olski i na pograniczach.
Ukazanie się tego tomu stanowi nicwątpliwic \\ażnc w)thirzenic
nauko\\c - unaocznia nam ważną. a na\\ct wzrastającą
rołę religii w życiu
duchowym
grup ctnicznych
i narodów. u także w jednocz&lt;)Cej si.,: Europie. Rolę pozytywną
\\brcw podnoszonym
nickicdy obawom i obickcjom
co do rangi i znaczenia.
a nawet kwalifikacji
moralnych religii wc wspólClcsnym
ś\\iccic (podkrcśla
się często negatywną
rolo; upolitycznienia
rcligii. zwlaS/oa
na Bliskim Wschodzie
i w krajach muzulmaliskich.
gdzie przekształca
siO; ona
\\ fundamentalil/ny
o cechach
totalitarnych).
Chrzcścijańst\\o
okres nietolerancji,
fanatyzmu
i fundamcnlalizmumajui
za soh,! i wydaje siO;być dziś rcligią w najmniejszym
stopniu ulegającą
tendencjom
tolalilarn) nL Przez głoszenie
I.asady miłości. braterstwa.
sprawiedliwości,
uznania
godności osoby ludzkicj staje si" rzeclI1ikiem dcmokratycznych
przemian. nowego ladu spokczncgo opartego na ctyce i personalizmie.
rZ.ccznikiem pokoju w stosunkach
pomio;dzy narodami.
Bogaty material clllpiryuny
zaprczcntowany
w rceenzO\\anym
tomie stanowi znakomitą
ilustracj.,: wielorakich
przcjawów
religijności
współczesnego
czlowieka
oraz jej roli i znaczenia jako
czynnika intcgrae.ii spoicc/.nej i indywidualnej.

Barbara Ols:ewska-Dyoni:iak

E\\a Was I. k i e w i c z.. f..ollgregacjo Wv:nallia Moj::es:olt'ego na /)olllym Ślqsku na tle polilyki lI'v:llollimrej Polshiej N:ec=nJOspolilej Ludowej 19./5-/968. Wydawnictwo
Uniwersytetu
Wrocła\\skiego.
Wroclaw 1999. ss. 1')2. ił. 14.
W pracy autorka przedstaw ia problem wolności wyznawania
religii mojżcszowej
na tle polilyki wylnanimvcj
wladz. Polskiej
R/.ecl:ypospolitej
Ludowej.
podejmując
próbę odpowiedzi
na pytanie: ...Iaki był lakrcs wolności wymania
w Polsce dla wyznawców
rt::łigii mojżeszowejT
Omówicnic
zwi'Vku w yznaniowego
Żydów oraz jcgo dzialalności
E Waszkiewicz
ogranicza
do obszaru Dolnego Śhlska. gd/.ie po zakończeniu
wojny by lo największc
skupisko Żydów polskich. Ramy uasowc
prac) w)-znaezaj,\ wydarzenia
wul.ne dla spokezności
żydowskiej
Dolnego
S\,\ska. a mianowicic:
rok 1945 - powstanic największcj
liczebnie Kongregacji
Wyznania
Mojżeszowego wc Wroelawiu onu I ')()6 - I.amknio;eie wrocla\\skiej
synagogi.
W w'yniku przepro\\ adzonych
syluucji kongregacji
wYll1aniowej

badai\. AUlorka w'yróżnia trzy różne okresy kształtowania
się
na SI:\sku na tic polityki wyznaniowej
w Polsce. Zakres swo-

hody wymania
ksztaltowaly
W)darlenia
polityczne.
pod wpływem
których
polityki wyznaniowej
i stllsunki polsko-iydowskie.
Jednak. jak podkreśla
,prz)pj,\Ccj
almosrcry polityancj
i.yeic religijne kongregacji
dolnośląskich
nie. zaspokajaj,\c
potrzcb) swoich alonk(m.
W pracy Autorka opiera si.,: czo;śeiowo
oraz pracach i art) kulach S. BronS/.lejna.

na pracach doktorskich
K. Pudl) i .I. Adclsona.

Imieniały
się etapy
autorka. mimo nieprzebiegało
normal-

!\. Goldsztcjna
i B. Szaynoka
które dostarczyły
informacji

na temat ludności iydowskicj
na I)olnym Śh\sku.
Natomiast
iródlcm
pOdsla\Hl\\ ym w ykorzystywanym
prze/. autorkę
dotychczas
nigdz.i,' nic puhlikm\&lt;ule.
a Illiano\\ieic:
..zbiór dokumentów

w pracy są materialy
z lat ł 945-1968 prze-

�174
chowywanych
w Gminie Wyznaniowej
Żydowskiej
(obeena nazwa) we Wrodawiu'·.
dokumenty
pochodzące
z Archiwum
Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie
linII. Archiwum
Diaspory w Tel
Awiwie.
które poś\\'ięeone
są kongregacjom
dolnośh\skim
i ich dzialalności.
I:. Waszkiewicz
wykorzystuje
także dokumenty
in/iJrlnująee
o stosunku
wladz partyjnych
i administracyinych
wobcc kongregacji.
jak również informacje
czerpane z \\'y\\ iadó\\ przeprowadzonych
z najstarsz.ymi członkami Żydowskiej
Gminy Wyznaniow'ej
wc Wroelawiu.
Podjo;ty przez E. Wasl.kiewiez
temat. tak określony czasowo i terytorialnie.
jest - jak podaje
Autorka - pierwsl.ym w literaturze polskiej opracowaniem
poświo;conym
dzialalności
religijnego
Związku Wyznaniowego
Żydów w Polsce,
.11/e1a kosior"k.

Elżbieta

P r

l.

y b Y I,

dawni&lt;.:Zy ..NOMOS".

tv

Krakó\\

cienili

,Jntyclzrysta.

Idee staroo/Jr::('dl!1l'c611'

\1' .\.,

'II

\1' .•

Onllo'prL

/aklad

Wy-

1999. ss. 182.

Praca jest poświo;cona ruchowi staroohrzo;dowców
w polowic X V II wicku na licmiach
ruskich kijowskich
i moskic\\skich,
Omawiany
okres zamyka siO; \\ lalach 1653-1682.
Autorka
skupia się przede wszystkim
na piśmiennictwic
pierwsl.ego
pokolenia staroohrzo;dowcó\\.
to jest
listach. kazaniach.
traktatach
polemicznych.
które mialy na celu przekonanic
o slusl.ności stanowiska staroobrzędowców
oraz o potrzcbic
przywrócenia
dawnych
lradycji
i praktyk . .lest to
w pracy materiał wyjściowy
do analizy przemian
w religii staroobrzo;dowców
wywolanych
rozlamem Cerkwi prawoslawnej.
Autorka opiera się również na rosyjskicj
literaturle
przedmiOtu
podejmującej
próby opisu cwolucji idei religijnych
u staroohr/.o;do\\c(·l\\.
m,in. pracy S. A. Zenkowskiego.
przyw'oluje
także prace badaczy lachodnicll.
IwłaSlcza
R.O. Crummcya.
Odwołuje
;;ię również do prac takich polskich hadaczy. jak: W. Jakubowski,
II. Kowalska,
LJ. Wójcicka
i R, Lużny. Autorka opierając siO; na wymienionych
puhlikacjach
opisuje staroohrzo;dowców
jako
grupę religijną oral podejmuje próbo; analizy istoty tego ruchu r.::!igijncgo,
Celem pracy jest uchwycenie
sposobu. w jaki siedemnastowieczni
staroobm;dowcy,
ucz.::S(nicy zmian. interpretowali
zaistniałe I,darzenia spowodowane
rozłamem \\ Cerkwi i związanym z
tym wydarzeniem
rozwojem
nowych idei religijnych,
a w rel.ultacie \\yt\\or/enicm
siO; odro;bnej
kultury z własną wizją świata. Jest to wi~c próba dotarcia do sposohów
rol.umienia
sensu tych
zdarzell z perspektywy
uczestnika
oral . .,sposohów
przekladania
sensll owych zmian na treści
doktrynalne
i życic społeczne
wspólnoty".
W swoich badaniach
Autorka prl.yjmuje metodę hermeneutyczną,
odsyłając do prac P. Ricoeunl. H. G, Gadamera.
W. Diltehey'a,
Opiera siO; na tekstach i faktach historycznych,
omawiając je \V kontekście.
w jakim siO; pojawiły. ze szczególnym
uwzgl~dnieniem
kontekstu religijn.::go.
Praca jest poszerzoną
wersją dysertacji
doktorskiej
znawstwa Uniwersytetu
Jagicllońskiego
w 1998 roku.

Autorki

obronionej

\\ Instytucie

oJ)rr~'PlL

,IneIII /':osiorek.

Religia i kultura w globali::ującvl11 się s:wieci". red. Marian
Zakład Wydawniczy
.,NOMOS'·.
Kraków 1999. ss. 342.
Zbiór
związanymi
zentowanych

zawicra

kilkanaście

z Sekcją
artykułach

tckstów

Antropologii
koncentrują

powstałych

Społecznej

jako

Polskiego

efekt

K.;pn)'

współpracy

Towarzyst\\a

oni uwago; na zagadnieniach

Grażyna

Woroniecka.

mio;dzy

Socjologicznego.

dot)'cz'lcych

Religio-

analiz

badaczami
W premechani·

�175
ImÓI\ rl'guiuj'IC)ch
procesy tllorzl'nia
charakll'rystycl.l1Yl'h
dla współczesności
liJrm zachowań
spokcznych
i kullurllll)ch
w skr/l'
sIeroko rozumianej
religii i rdigijności.
Kluciem
do całośl'i(lIIl'go oduytania
pracI mo/e hyć - co sugerują autol7-y .. Wprowadzenia'"
do książki - poslujenie si&lt;; katcgori'l gloh,t1i/acji.
pallli&lt;;lai'lc lIszelako
o lOlvarzysZ&lt;leym jej naddatku
znaczeniowym pOll Sial) III II II) niku sllohodnego
i wielokonlekstowcgo
stosowania
lego pojęcia. SocjologOl\ie i elllolod/.y
ro/lla/aj'l
prohlemy
glohalizacyjne
odwołując
się do kilku podstawowych
.sposoh(·lII ujll1()\\ani,\ Ij,1\\ isk ... 1'0 pierws/e.
globalizacja
oznacza mechanizm
«rozciągnięcia»
zasit;I2U StosUIlk&lt;"lII spokullyeh
pO/.a granice współohccności
aktorów życia społecznego
w określollym miejscu. ( ... ) 1'0 drugie. modclem prymarnym
oddającym
naturę procesów glohalizacyjn) ch jest ( ... ) mechalli/.l1l «kompresji»"
c/asowo-przestrzennej.
powstałcj na skutek zmian lorm
komullikOl\ania
sic (pr/cchod/.cllia
od komunikacji
helpośredniej
do komunikacji
wirtualnej);
UUCLOII,! rolę odgryllaj,!
tutaj nOI\-(IUl'Sne przekaiJliki
inlilrmacji.
Po trzecie, istotną jest współlale/ilOŚĆ tego co lokalne I I) III co globalne.
ClęSlO bowiem
w wymiarze
lokalnym
mamy
do uynil'nia
I...adaptOl\aniclll··
gl(lbalnyeh
WIOrów zachowarl. co wpływa z kolei np. na tworzenie slIoist)ch
liJrln lo:isamości
indywidualnej
i wspólnotowej.
Przeprowadzone
analizy mieszczą
,ię II lakn:sic przcdslall ioncl2o lIyżcj rozumienia
globalizacji.
skupiając uwag&lt;; na odnąjdowaniu
lIyra/iSI)ch
prl.) kladllll dokonuj'lcych
się przeobraJ.dl
w stylach życia i motywacji
działań podcjmO\\anych
prz.el II sp(iłucsnego
o.łowieka
IV sferze religijności
i quasi-rcligijności.
Na piemSlą
CZ.&lt;;ŚĆpracy składaj'1 si.,: anali/)' ../.l1linzającc
do ujawnienia
konsekwencji
proccSÓII Kullunmych
dla bZla!tO\\ania
przcstrz.cni społeunej.
IV której konstruują
się światy prze/) II ane. trakt Oli 'Inc pKO miejsca komunikacji
z sacrum"'. Podejmowany
jest m. in. temat zamiany doślI iaduc'nia
n:li!,'ijncgo KOlllaktu z sacrum na sl\oistą formę magii wirtualnej (W. J. Burszta): mówi sic lak/c o ..no\lc·j duchowości"
w kOl1\ckście lCnomcnu New Age (A Jawłowska),
rytuałach IIspólczcsnych
od prali ianych IV muzeum (1\. Wiecl.orkiewiczl
i dyskotcce (M. A. Kafar) oraz
..obceno';ci skI') Sl/CJ"/Im II kulturz.l' globalncj"" (E. TarkOlVsk&lt;l).
('z&lt;;ść druga tr'aktujc o róJ.nych a~pcktach budowania
to:isamości
(zbiorowcj
i jednostkowej)
II oparciu o wspólucsnc
1&lt;&gt;nlly doślviadczcnia
religijnego
(N. Modnicka.
M. Smiełowska,
M. ŚlęzaK. J. Ilalajko. M. Zimniak).
('1.&lt;;.;(. trzecia pośllięcona
jcst I. kolci problemom
z.wiązkll\\" zachodzących
pomiędzy .,strukturami narodoll ymi (pa,'lsl\l narodow) ch l. II ier/.cniami rei igijn) mi i tożsamościami
etnicznymi" .
.'\utmami ,lrt) kulólI są: (i. BahiilsKi. I,:. NowiCKa. T. Marciniak i 1\. Szyjcwski.
/amykaj'lc,!
I.billr ucŚć Uli art'l wypclniają
pracc analizujące
pozycje adaptacyjne
instytucji
pr'zyjmuj'IC)ch
na sicbil' oho\l i,vck dcliniowania
i Kontrolowania
.. przejawów
religijności".
objall iających się II obliCl.u I.mian politycznych
i ustrojowych
Europy Srodkowowschodniej.
()Ill(')\\ iona jcst m. in. pOI.) cja Kościoła prawosławncgo
po rozpadzie ZSRR (I. Borowik):
interp\relacji poddano rÓIlIlic/ l.acllO\lania
zmierzajqce
do utrzymania
I.naczqeej pozycji polilyczncj
Kościola kalolickicgo
II Polscc po przcmianach
roku ł989 (P. Załęcki) oral. używania
przez
Kościół SPCC) liunych
środk(')\\ pl'rsmllyjnych
(w postaci okrcśloncgo
typu audycji radiowych)
kicrll\l an) ch ..do ind) lIidualncgo
adrc'sala-\\')'znal\"cy"
(1\1. Jacyno. A. Szul:iycka).
Praca korlu} sic Icstall icnic'm bihliogra1ieznym
i notą o autorach.

Harcin.4. Kafar, ODIE PTl.

..Luropa Wschodu
KOlia. WY/Sla Silo",
.!cst to Clasopismo

i /achodu"
/ar/"dl.ania

nr J. Wydawnict\lo
Fundacji Humaniora.
i Bank()\\'ości.
P(vn,1I1 IlJ99. ss. 141 .

odpolI iadajqcc

b:dego hloKu lIschodniego
I Lniq EuwpcjsKq.

\lobcc

na szereg

stanul

pailstll

pytarl wiąż,jcych
środkowo-

się

I.

Wyższa

przeohrażeniami

i wschodnioeuropejskich

Szkoła

Ban-

IV krajach
o integrację

�176
Pomysł powolania do życia tego czasopisma zrodził się podczas warsztatów dyskusyjnych na
temat Europy Wschodu i Zachodu. zorganizo\\1l1lych w listopadzic I 'J96 roku przcz lłumaniorę
(Fundację dla humanistyki). Instytut Filozofii Uniwcrsytctu im. Adama Mickicwicza w Poznaniu.
Papieski Wydzial Teologiczny w Poznaniu oraz Wyższą S/kołę l~ankO\vą w Poznaniu. Wiele
referatów i odczytów wygloszonyeh
podcz&lt;ls tychże warsztatów
z.osta/o z.amieszel.Onych w
pi.:rwszym numerze pisma. Nim jednak pismo powstało. Ilumaniora lItworzyła Centrum Badań
Interdyscyplin&lt;lrnych.
które m&lt;l pełnić funkcję organizatora i koordynatora badań nad problemami
Europy Wschodu i Zachodu.
Czasopismo. które ukazywać si~ ma co najmniej raz II roku. gromadzi materiały zarówno
z kolejnych warsztatów dyskusyjnych
oraz prolladz(lI1ych w ramach Centrum seminariów. jak
również wypowiedzi.
które Rada Naukowa uzna za Ilażny glos na lemal Luropy Wschodu
i Zachodu.
Redaktorem naczelnym numeru trzeciego jest Marian (Jolka. W prleciwielhtwie
do numeru
pierwszego i drugiego. numer trleci nie ma abstraklim obcojęzycznych.
Czasopismo jest podzielone na dziewięć działów tematycznych: ..Europa". ,"Nauka'". ,"Kultury" ... Religic'" ... Media·'.
,.Pogranicza".
,.Ekonomia i Polityka" ... Społeczcństwo'" .. .I·:kologia'". Działy h: tworzą zbiory
rozpraw naukowych dotyczących konkretnego zagadnicnia. Każlk z.e studi(m jcst zaopatrzone
w przypisy. C&gt;asopismo
uL.upełniają recenzje prac naukO\I ych polskich
i lagranicznych,
Z punktu widzenia nauk etnologicll1ych
szczególnie interesuj'lee są działy ..Kultura'" ... Religie'" .
..Pogranicza". W każdym można dostrzec motyw prze110dni. I tak. II dziale ..Kultury'" motywem
tym jest wielokulturowość
i jej różne aspekty _. poczynaj'lc od rozllażań nad trudnościami zlliązanymi z przedstawienicm
rói'.norodności kulturowej ludl.kiego śll'iata II art) kule Mariana (jolki.
'(Imimy
ró::nokllllllI'OWU.\:ci.poprzez pytanie o pfL.yspieszająC&lt;1 lub hamuj&lt;lc&lt;l fOl~ kultur:w dążeniach do zjednoczenia Europ:- II artykule Grzegorla Dziamskiego. Nola kllllllry IV procesie
integracji ellropejskiej. a koi1eząe na analizie konkretnych
przykładów
wil:lokulturowości
w artykułach Marka 7.yromskiego. Balkanyjako pr::vklad lt'ieloklllllll'O\t'O.\:ci I'óhl'ysep Balkw1ski międ::y Wschodem a Zachodem. Katarzyny Szafel'. Wie/okll/lllrOlFOH !Jamhról1' po::nańskich.
Od problemu wielokulturowości
odchodzą prace Ewy Rewcrs. hOc/I'cjo: pow/(jr::enie, pr::eblldowa, admowa. gdzie przedslawione S&lt;lmodele zdarzeń wspóltllorz,\cych
Iradycj.;. JuliusZ&lt;! Tyszki.
Teall' IIlic::ny lal 9(). IV Polsce i we Francji - opisująca sylllacj.; tego nurtu teatralnego w kontekście historycznego rozwoju w obu krajach on17. rozprawa Wojciecha Ił ursz.ty. Flll'Opajako kllllllrOlm powolność i s::ybko,\:ć.II, której autor analizuje problem tempa prz.emian kulturowych jakie
mają miejsce na koni) neneie europejskim,
Dział "Religie". mówiący o curopejskich. a mlaszcz.a polskich rudlach religijnych. otlliera
rozprawa Zbigniewa Drozdowicza. :VOll'e rile/I." religijne H' n()\w"Tlnej /e·lIro/Jic.Aulor. kierujący
pmcami badawczymi
nad nowymi ruchami religijnymi w Polsce. charaktery/Uje
tutaj obszar
zainteresowań naukowych nad tym zagadnieniem, Opisuje trudności i nieporOZlImienia zwiąlane
z badaniem sekt. Proponuje tci określone melody badawcze. Pozosta!c artykuły dotycz,\ konkretnych ruchów religijnych: Slallomir Springer podejmuje temal ,Yml'e I'/lchv religijne H' /)o/sce
wYlvod::ące się:: proleslanly::mll. Anul' Joez. ,·/ntropo::olia i IIOH'erllc!n' religijni' \l' Polsce. Marek
K wieciel!. Obecnośi: Slaroubr::ędoH'ców IV kllllllr::e polskiej.
Dzjat ,.Pogranicz.a" gromadzi głównie prace dotycz'lee Kresów Wschodnich.
Poczynając
od przedstawienia prac badawClych. jakie powstały po " wojnic śl\iatowej II artykule Marcelcgo
Kosmana. WI'cllOdnia granica Polski w badalliach !lIsloryk(jH' osIoIlliego /)(jhl'iec::o. poprzez opis
slOsunków polsko-litewskich
przez Zbigniewa Lenarczyka .. &lt;")'llIocjapolitl,c:://(/ lIa Ulwie okresll
mil~d::J'wojetlllego w oc::ach polskich korespondenlÓw H' kownie
111I1ells::okolelbacl1O i Jer::ego
Dra/mika. a kończąc na analizie zaburzeń toisamości
narodol\ej
II pracy Jakuba Wajera.
IVpos::llAiwanill ojc::y::ny Dylemalv !.iIIFinów hislorycllych X/X-.\X w
I'r::elln'slml' halli/ski, (J/)/!c I'TI.

�177
Laura R i val.
lIt/os
Quito 1996. ~~. 541.

dd Sol, padres

del jaguar.

Los Huaorani

de ayer y hoy, Abya- Yala,

Laura Rival jest angielskim
antropolo~~em
już od ponad dekady
prowadzącym
badania
II Amer) ce i'ołudn ill\\ ej. pr/edc wszystkim
IV Ekwadorze . .lej zainteresowania
ogniskują
się
wokół wplywu cdukacji paóstlHlII'cj oraz agcnd przemysłu
naftowego
na kulturę Indian Waorani
oraz studi('lIV porll\\'n&lt;lll'czych
nad konceptualizacją
natury i społeczeństwa
wśród ludów indiańskich Amcryki
i'ołudnioll ej. i'rezentowana
książka jest hiszpańskojęzyczną
wersją doktoratu
Autorki pl. Social tmllSlimuatiolls
and the impact of/ormal
schooling
on the Hl/aorani of Ama::olli(1/I LClIllc/or obronionego
IV roku 1992 na I,ondon School of Economics.
O czym traktują /)::ieci slOllca, rod::ice ja~uara.
Waorani
wc::oraj i d::iś? .lest to praca
o przemianach
kultur)
W,lof&lt;lIli zhudowana
na podstawie
badall empirycz.nych
przeprowadzonych pr/e/ I.aur.,: Rival w latach 1989-1990 i nicregularnie
kontynuowanych,
aż do roku opublikowania ksią;'ki. I.ud ten żyje II Amazonii
Ekwadorskiej
i liczy około 1100 osób (bez grup izo10lvanych. kl('lIy:h liczebność
(rudno oszacOlvać).
Gwoli wyjaśnienia
dodajmy, że w perspektyVIie teoretyezncj
SpO!cCZL'listwo Waorani sytuuje się w ramach tzw. kultur pierwotnych,
tradycyjnych czy plemicnnych
(z pll\\odu Ivlasnych rozstrzygnięć
definicyjnych
pozostanę
przy pierw-

°

vym terminic).
Inn) mi slowy. !I/jns deI Sol są pozycją traktującą
transformacjach
kultury
picl'\mtnej. choć sama Autorka takicgo pojęcia oraz koncepcji nie używa.
Chociaż ksią;ika tlll'lllalnc sklada się z sześciu rozdzialów
oraz obszernego
wprowadzenia
i zakol·lc/.enia. to jednak jcj filktyczna struktura jest dwuczlonowa.
Część pierwsza (rozdziały
II,
III i IV) opowiada o spolcClellstwic
Waorani sprzed okrcsu zmian. natomiast część druga (rozd/ial)
V. VI i VII) siara si.,: opisać to, co i jak wyłania się ze spotkania
kultury pierwotnej
/c spoieczclisl IVcm narodowym .
.. Wpnl\\adzenie".
zgodnie ze swą nazwą. daje ohraz aktualnej sytuacji etnicznej,
społecznej,
politYClncj i gospodarClcj
Waorani oraz rozlicznych
uwarunkowań
tego stanu rzeczy, m.in. czytelnik mo/c si.,: zapoznać
I d/.ialalnością
l.etniego
Instytutu Lingwistycznego,
kompanii
nafto\\ych i agend rz,tdO\vych. !najd/iemy
tutaj tak/c krótki przegląd niektórych
stanowisk teoretycznych poszukuj,tc) ch przyc/yn
/miany kulturowej już to w stosunkach
gospodarczych,
już to we
wplyl\ic cdukacji na sPOłcl:Z.Clbllvo i pojedynCl.ych
ludzi. Laura Rival odwołuje
się nie tylko
do koncepcji
antropologic/ll)ch
(.I. &lt;;oody.
P. Dcscola,
A.Ch.
Taylor)
i socjologicznych
if'. L\ourdicll. l.. Althlls~cr). ale tabc do pedagogiki radykalnej (I. Illich, P. McLaren).
Część nast.;pna. zalytlll11l\:lIla .. Historia. wojna. czyli jak wybierać tych. z którymi chcemy
dzielić i.ycic". odnosi si.,: przedc wszystkim
do kwestii wojownicz.ości
Waorani, a także szkicuje
histori.,: kontakt(m
spolcczclistwa
narodowego
z tym ludem. Autorka
dochodzi
do wniosku,
że ustawiczne
potyczki i zahójstwa
nic są hYIl&lt;\irnnicj wyrazcm naturalnego
okrucieństwa
mai 0l\allL:go na modi.,: Napoleona
Chagnon.
lecz mechanizmem
klasyfikującym.
swoistym sposobem
wyznaczania
relacji spolcClnych.
Swiat dzicli się na nieludzi (coI1ll0ri), obcych (waorani)
oraz
swoich (l1/I(//1I011i).a ponicwa/
naczclną ideą tej kultury jest niezależność
od innych ludzi, dlatego
te/ Waorani staraj,t się robić I\szystko.
aby zanegować jakąkolwiek
wymianę społeczną,
w tym
i małżcl'lsk'lnic
tyłko /. cohllol'i - co oczyl\ isle - alc przcdc wszystkim
z waorani. "W tym sensie
zabójs(I\O instylllcjonalillljc
'''tawiczne
napięcie pomiędzy
autarkią obecną
I.iomach SPOIcCldlstl\a
a prz.y/iemną
potrzchą wymiany" (s. 104). Nie sposób
Ivojowniczości
II odcmaniu
od pokrcwicJ1stwa.
Rozdzial trzcci - .. Mal/elistl\o.
organizacja

kontaktów
społeczna

na wszystkich
pozatem rozpatrywać

handlowych
i struktury społecznej.
i nowe formy osadnictwa"
- nawiązu-

jąc do poprzednicj
partii ksi'l/ki. szczegółowo
opowiada
o regułach
pokrewieJ1stwa
(Waorani
operują lerminologi,t
typu dral\idyiskicgo)
i zawierania aliansów ma/żeńskich,
a tym samym stara
~ię Ivyjaśnić ci"gh, dysharmonię
pomi.,:dzy więzami
wynikającymi
z miejsca
zamieszkania
a IV'ięzami wynikai'lcymi
I. urod/cnia.
Moim zdaniem dobrze też obrazuje clastyczność
systemu
pokrcwielistlla
II kulturach pierwotnych.
którc za pomocą więzi powinowactwa
w płynny sposóh
dostosO\\ujc

si.,: do aktualnej

sytuacji

spo!ccznej

chodzeniolv·cj.
z.nany przcde wszystkim
z kultur
\VSpÓIClesnc prohlemy w) nikaj'lcc zc zgrupolvania

i malo przypomina

system

oparty

na więzi

po-

typu religijncgo.
Rival przcdstawia
tu także
części społcczności
Waorani w tzw. Protekto-

�178
racie Waorani. Aktualnie w osadach będących na jego obszarzc żyją grupy tego ludu. które
przedtem egzystowały osobno. Główny problem bierze si.; stąd. iż w odczuciu Waorani bliskość
fizyczna wytwarza bliskość społeczną. w wyniku której ludzie żyjący obok siebie są ze sobą zby1
związani. by zawierać związki malżcllskic.
"Ekonomia podziału. czyli jak produkować w p~icdynkt; i konsumować w grupie". stanowiąca część czwartą. zapoznaje nas z produkowaniem (gospodarka z.bieracko-łowiecka. uzupełniana
kopieniactwem). rozdzielaniem i konsumowaniem pożywienia. Zasad.; tu rządzącą da si.; streścić
nast.;pująco: zdobywać pożywienie należy samodzielnie (zgodnie z idcą niczależności), ale konsumować winno się w grupic. gdyż to właśnie kreuje jej tożsamość. konstruując w dosłowny
sposób "to samo ciało" u jej uczestników (s. 249). Właściwie można by zaryzykować stwierdzenie, ze rozdzielanie i obdarowywanie pożywieniem w obrębic grupy zamicszkania (nonicaho) jest
najistotniejszym sposobem ustalania i zaznaczania wi.;zi społccznych: ktoś spOl.a danej grupy. tj.
nie spokrewniony z nią IVżaden sposób. nie ma co liczyć na poczęstunek. Ekonomia podziału jest
zwłaszcza istotna podczas świąt. w czasie których zostają zaI\ieranc alianse małieJiskie pomi.;dz)
grupami woorani.
Trzy powyższe części. ukazując najżywotniejsze obszary kultury Waorani. tj. \\ojn.;. stosunki
pokrewieństwa oraz dzielenie się i konsumowanie pożywienia. daj'l czytelnikowi jej przypuszczalny obraz z okresu sprzed nawiązania stalych kontaktów zc spolcczcllstwcm narodowym.
Równocześnie. zdaniem Rival. wiele elementów tradycyjnych wzorów jest w dalszym ciągu
obecnych w społeczcństwie Waorani. Stąd też opisywana w następnych czvściach książki transformacja tej kultury jest tylko częściowa. a Autorka duż.o wysiłku wkłada w przedstawienie
współegzystcncji starych i nowych elementów.
Rozdział .,Skolary/.acja i instytucjonalizacja życia osady" wprowad/.a czytelnika w zagadnienia owej transformacji. uznąjąc jednocześnie szkol y za jej najważniejszą przyC/.yn;;. W oparciu
o koncepcję dyscyplinowania ciała Foucaulta i. habillls Bourdieu 01',1/ A/thusserowskie ujęcie
szkoly jako ideologiczncgo aparatu państwa. Rival formułuje tutaj klucmwą hipotezę sugerującą.
iż szkoła przekształca kulturę Waorani poprzez tworzenie "cywilimwanego" stylu życia. W takim
ujęciu to nic program nauczania zmienia Indian. leez czynią to codziennc praktyki szkolne
w rodzaju dzialań higienicznych. posiłków organizowanych w szkole. nOSl.cnia strojów szkolnych. sposobu zachowania itp. Dzieje się tak. ponieważ Waorani traktuj" szkolę jako sposób
na stanic się "cywilizowanym" i całość realizowanych w niej praktyk (od uczcnia się matematyki
do mycia z.;bÓw) przyjmują jako drogę wiodąc,) do tego celu. Warto dodać. ż.c .,byeie cywilizowanym" oznacza dla nich przcde wszystkim odmienny od tradycyjncgo sposób I.dohywania dóbr.
który zapewnia realizowanie szkolnego hahilllslI. Ponadto Autorka zauważa. iż skolaryzacja
wprowadza nowy podział przestrzeni: na skrę publiczną (hudynki szkolne. pas startowy. boisko
futbolowe itp., gdzie nieistotne są stosunki pokrewieństwa i zamieszkania) i prywatną (nanicabo.
gdzie istotne są stosunki pokrewieństwa i zamieszkania).
Następna pal1ia książki - "Kształcenie t()rmalne i społeczny podział pracy" - szczegółowo
opisuje konsekwencje skolaryzacji wobec tradycyjnej organizacji społcunej. Po pierwsze. poprzez kreowanie nowych kategorii spoleC/.nych takich. jak dziecil'lstwo i rodzicielstwo. szkoła
podważa dotychC/:asową ideę niezależności i przeks/.talca rod/.iców w producentów żywności dla
dzieci. zaś samc dzieci w konsumentów. Po drugie. poprzez możliwość zarządzania dobrami
..zcwn.;trznymi'· napływającymi do szkoły w rodzaju ubrań czy narzędzi (np. maczety. naczynia
metalowe. noże). naucz)'ciele stają się osobami odgrywaj'lcymi istotn,\ rolę w żyeiu ekonomicznym osady. np. dzięki temu są w stanic inicjować nowe dzialania. Po trzecic. pojawiają się nieznane wcześniej zachowania grupowe takie. jak Illwody sporto\Ve. święta s/.kolne czy prace
gospodarcze na rzecz szkoły. Po czwarte wreszcie. wykształca siv taki spoleczny podział pracy.
który dokładnie odwraca tradycyjne wzory zaehowaó. gdzie najważniejsza hyła konsumpcja
(rozdawanie i spożywanie jedzenia w obr.;bie nanicaho). I. kolei nowożytne działania pierwszorzędną wagę przywiązują do produkowania dóbr (rodzicami dziecka Sil ci. którzy przynoszą
dla niego pokarm i wykonują prace na rzecz szkoły).
Rozdział ostatni. zatytułowany ..Język «ja» i «111)'»:piCŚr'li aWlbetyzacja". lapoznajc nas
z dwoma obszarami. Po piemsze z historią. zalożeniami teorclyunymi i praklyunym wdraża-

�179
nicm programów allilbdyzacji ludów indiańskich w Ekwadorze. Po drugie. z rołąjaką odgrywa
w codziennym i.yciu Waorani pismo oraz recytowane i śpiewane sekwencje słowne o charakterze
magiC/.nym. Okazuje si.;, że pisanie petycji jest dla Indian tą samą drogą zdobywania dóbr,
jak owe ..picśni" vy prezentowanie własnej sily. gdyż pismo nic jest traktowane przez Waorani
jako abstrakcyjny nośnik informacji. kcl. konkretny i lizyczny środek zapewniający osiągnięcie
zamierl.Onego celu. /. kolci mll\vione i śpiewane sekwencje słowne o charakterze magicznym
przekształcaj,\ si.; z niepll\\tarzalnej. osobistej i codziennej praktyki pomagającej zrealizować
doraźny cd (np. pomyślne polowanie) w narz,&lt;dzie. za pomocą którego Indianie wyrażają swoje
niezadolVolenie z nowych i nic po ich myśli sytuacji społecznych, \vynikających z częściowo
osiadłego trybu życia.
Pora przejść do krytycznego omówienia recenzowanej pozycji. Skoncentrujmy się najpierw
na zaletach. Otóż w Illoim odcZllciu Hijos dei Sol są całkowicie
nowatorską
pozycją,
jeśli
chodzi
o sposób
ujmowania
problemu
zmian
kulturowych
powodowanych przez szkoł.; IV spoleczeństwach
pierwotnych.
Co prawda zarówno antropologia kulturowa. jak i psychologia mi.;dzykulturowa zajmowaly się tym zagadnieniem przynajmniej
od lat 60., ale praca I.aury Rival jest wyjątkowa. Jeśli bowiem tacy badacze, jak Jack Goody czy
Michel Cole (żeby wymienić tylko tych najważniejszych). starali się w swoich pracach dogłębnie
zanalizować wplyw s/.koly na kultury pierwotne. to ich uwagę pochlaniał wyłącznie aspekt poznawczy tcj transformacji. Tak wi.;c rozpatrywano tutaj. idąc tropem Jeana Piageta i Lwa
S. Wygotskicgo. wplyw pisania na myślenie i sposób zorganizowania świadomości. na relacje
zwrotne pomięll/y alfabctyzacją i modernizacją. Uzyskiwane wyniki wskazywały, iż sposób,
rodzaj i treść wicdzy przeka/.ywanej w kontekście szkolnym diametralnie zmienia nie tylko tradycyjny obra/ świata. ale tak/c strukturę tradycyjnego myślenia. Jednakże badacze skoncentrowani na wymiarze kognitywnym skolaryzacji nawet nie wzmiankowali, że w pewnych typach
kultury jej oddziaływanic może przehiegać przede wszystkim w obszarze behawioralnym, i że treści
przckazywanc w szkole w ogóle nie są zauważane przez czlonków tychże kultur. Dzieci slońca są
pierwszą pracą która za cel swojcj analizy obrala transformację wzorów zachowań, a przez to
i organ iI.acji spoleCl.nej. która na nich jest zazwyczaj oparta. Dzięki ni"i wiemy, że szkoła akulturuje nic tylko poprzcz przckat. zawarty w programach nauczania. ale przede wszystkim poprzez
zmiany wzorów /.achowal1. które przekształcają relacje społeczne.
Dodatkowo. opieraj'lc się nic tylko na swoich badaniach. ale także na takich autorach, jak M.
Bloch c/y B. Street. I.aura Rival akcentuje jednostronność kognitywnej opcji badawczej, która
pomija wymiar polityczny i społeczny narzędzi poznawczych (np. pisma, matematyki czy też
ogólniej rzecz ujmując - stylów myślenia stosujących różncgo rodzaju operacje formalne). Myślenie nic zachodzi w społecznej próżni. a warunki społeczne często determinują sposób użycia
mechanizmów kognitywnych. dowodzi Autorka, i ma rację. Na uwagę zasługuje też niebanalne
wykorzystani&lt;: do analizy spoleczcrlstwa pozaeuropejskiego koncepcji teoretycznych, zdawałoby
się na wskroś przypisanych do kontekstu kultury nowożytnej. w rodzaju habitusu Pierre'a Bourdieu czy myśli Foucaultowskiej.
lJ::ieci slońca nic S'\ tei. pozbawione pewnych niedociągnięć. Za nąjważniejszy mankament
uznalbym brak szerszej perspeklywy teoretycznej. w ramach której można by rozpatrywać anałiwwane zjawiska - Autorka ogranicza wykorzystanie poszczególnych koncepcji jedynie do wyznaczenia pola hadali empirYCInych. Tymczasem zarówno konstrukcja książki, jak i jej tematyka
wyraźnie sugerują. że jej przcdmiolem jesl zmiana kulturowa społeczeństwa Waorani, np. część
obrazująca kulturę indiańsk'l w okresie względnej izolacji od społeczeństwa narodowego przeciwstawiona jest części pokazującej jej przeksztalccnia. Pomimo tego na ponad pięciuset stronach
nie uświadczymy ani jednej wzmianki mówiącej o tym, czy kultura Waorani jako całość uległa
zmianie czy też nie. Czym jest dzisiejsza kultura tego ludu') Czy należy jeszcze do typu kultury
pierwotnej czy jest jui. jak~\ś odmianą kultury nowożytnej w rodząju grupy etnicznej? Pytania to
ważkie i hardzo na c/asie. gdyż od udzielonych odpowiedzi zależeć może polityczna sytuacja
tejże społeczności. Inna jest przecież polityka państwa w stosunku do grup o uksztahowanej
świadomości etnicznej. a inna wobec ludów nie zdających sobic sprawy ze swej odrębności
i pozostających w zupelnie innym horyzoncic poznawczym. Laura Rival ogranicza się jednak

�180
do zaprezentowania .,suchych faktów" zebranych pozytywistyczną metodą sytuuj,jC,j siy w ramach paradygmatu reali::mll etnograf/cnego. jakby to określił James Clif1()rd. Nie została skonstruowana żadna teoria kultury pierwotnej orzekąjąca czym ona jest i jakic są jej wyznaczniki.
A nie wiedząc. co konstytuuje taką kultury. tracimy możność precyzyjnego ouekania lilktu zaistnienia jej zmiany. Oczywiście pewne wnioski można wyciągnąć z tekstu. lecz wyłącznie dziyki
znąjomości prac innych autorów, np. P. Boyera. Ch. Ilallpike'a czy S. Schwartzmana. DopierD
w tej perspektywie zaryzykować można hipotezy. żc tożsamość kulturowa Waorani zasadzała siy
przede wszystkim na codziennie realizowanych wzorach zachOWaJ] i to one stanowiły o ich istocie (zachowania tyczące wojny, pokrewieństwa oraz rozdzielania i konsumowania pożywienia).
Być Waorani znaczyło zachowywać się jak Waorani. Co siy zatem stanie. je/eli zmianie ulegną
sposoby postępowania'! Czy oznaczać to będzie przekształcenie całej kultury'! Oto pytania,
na które Hijos dei Sol nie dają odpowiedzi. Możemy tylko podejrzewać. że wraz z zanikiem
wzorców zachowań znacznie wzrosną szanse na odejście w ciel] kulturowej odrybności Waorani.
Podsumowując. sądzę. że książka Laury Rival jest pozycją obowiązkową dla wszystkich zainteresowanych problemami zmiany kultury pierwotnej. Także ci. którzy w swoich badaniach zajmują
się wpływem i funkcjonowaniem szkoły w społeczeństwach nienowożytnych winni siy z nią
zapoznać. Uważam. że jest to pozycja nader wartościowa. szczególnie jeśli chodzi o rozdział
piąty i szósty. i wyznacza pewien moment przełomowy w pracach usilującymi odpowiedzieć na
pytanie. co się dzieje w momencie spotkania kultury pierwotnej z nowożytną oraz o to. jakie są
szanse przetrwania takich kultur w dzisiejszym świecie.
Tar::ycjlls::/3l1liński

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10875" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10853">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fc5729e1b4d695a7537a152156c3209d.pdf</src>
        <authentication>200991f061d659ab2f9030887adb6e65</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129660">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2019</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129661">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129662">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1874</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129663">
                <text>Recenzje i noty recenzyjne / LUD 2001 t.85</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129664">
                <text>LUD 2001 t.85, s.335-388</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129665">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129666">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129667">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129668">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129669">
                <text>Lud, t. 85, 2001

RECENZJE I NOTY RECENZYJNE

Etsuo Yo s h i n o, Polscy chłopi w XX wieku. Podejście mikro--deskryptywne, Wydawnictwo Naukowe Semper, Warszawa 1997.
Oto leży przede mną książka - nie waham się użyć tego słowa - doprawdy wyjątkowa. Autorem jest badacz japoński - Etsuo Yoshino - profesor ekonomii uniwersytetu
Hokkaido w Sapporo. Książka zaś nosi tytuł Polscy chłopi w XX wieku (na razie pominiemy podtytuł). Mamy więc jakby pracę o zacięciu podsumowującym. Przede wszystkim
musimy przyznać, że bardzo rzadko zdarza się taka sytuacja, abyśmy to my sami (Polacy)
stawali się obiektem badań naukowców z zewnątrz i to pochodzących jednak z innej kultury. A tutaj przyjeżdża japoński badacz i proponuje sumującą pracę o polskich chłopach
w XX wieku. I nagle zostaje odwrócona klasyczna sytuacja "my" - "oni". Teraz możemy
spojrzeć na siebie jako na "onych", czyli obcych. Na to, jak spostrzegają nas inni. I jest to
doświadczenie zupełnie zdumiewające. Bo okazuje się, że to, co oczywiste dla nas i proste,
staje się zaskakujące dła badacza z innej kultury. Oczywiście, to, że nie rozumie się tak
dokładnie obcej kultury, jest konstatacją tyleż prawdziwą, co banalną, ale Yoshino po prostu - poprzez odwrócenie sytuacji badawczej - unaocznia tę prawdę doskonałe. Proszę
bowiem chociażby spojrzeć na taki cytat: "Sergiusz urodził się w 1864 roku. Po ślubie
opuścił dom rodzinny Domańczyków, oddalony 30 km od wsi Toczonek, i zamieszkał
u swojej żony, Julianny. W Polsce w przypadku, kiedy mąż zamieszka w domu żony, zachowuje swoje nazwisko, natomiast w Japonii w takiej sytuacji pan młody przeważnie
przyjmuje nazwisko żony i staje się zarazem przybranym synem tej rodziny. Julianna Czajkowska, jako że została żoną Sergiusza, zmieniła nazwisko na Domańczyk, co w Polsce
jest normalne" (s. 41). Cytat ten pokazuje zarazem, że pewna oczywistość kulturowa
w oczach badacza z innej kultury urasta do rangi problemu, a dodatkowo doskonale okazuje się, że wysnute wnioski dalekie są od rzeczywistości. Bo przecież z przytoczonego fragmentu wynika, że w Polsce mężczyzna zachowuje swoje nazwisko, gdy przeprowadza się
do domu żony, gdy tymczasem zachowuje je bynajmniej nie z tego powodu. Miejsce zamieszkania nie ma tutaj absolutnie nic do rzeczy.
Tego typu dowodów na nieprzekładalność kultur jest w książce sporo. Są to bardzo
ważne doświadczenia, gdyż właśnie w ujęciu "my" jako "oni" możemy zobaczyć, jakie
pułapki czyhają na badaczy opisujących obcą kulturę. Nie ma żadnego powodu sądzić, że
nasze własne prace opisujące obcych, niekonsekwentnie wyjaśniające i analizujące zjawiska, są tego typu nieporozumień pozbawione.
Interesująca była dla mnie zawsze także sama sytuacja, jaką pozostawia po sobie badacz w obcej kulturze. Możemy użyć tutaj kolokwialnego zwrotu, że wieś, w której robił
badania Yoshino, nigdy nie będzie już taka sama jak przed nimi. Japoński badacz, wyglądający przecież inaczej (a więc tym bardziej postrzegany jako obcy) i zamęczający chłopów długimi żmudnymi rozmowami (o metodzie pracy napiszę poniżej), musiał pozostawić ślad po swojej obecności. Oczywiście, taka sytuacja dotyczy każdych badań w obcej
kulturze, ale w tym wypadku łatwo wyobrazić sobie badania w tej samej miejscowości na
temat tego, co sądzą ci sami chłopi o Japończyku. Jestem pewien, że byłby to niecodzienny
materiał.
Wróćmy jednak do samej książki. Powiedzieliśmy już, że tytuł sugeruje pewne całościowe spojrzenie na historię chłopów polskich w XX wieku. Nie wiem, czy którykolwiek
z polskich badaczy pokusiłby się obecnie o podobnie zatytułowaną syntezę. Zapewne dużo
łatwiej przyszłoby pisać podobne dzieło właśnie o obcych niż o nas samych. I dlatego Ja-

�336
pończyk nie ma żadnych obciążeń w stosunku do tak zarysowanego tematu. Spójrzmy więc,
jak to wszystko zostało skonstruowane, a zapewniam - jest nad czym się zastanowić.
Wyjdźmy przede wszystkim od tego, że wbrew sugestii tytułu japoński badacz całość
wywodu oparł na badaniach jednej polskiej wsi, która według intencji autora miala być
"typową" polską wsią. A ta typowość zostala określona przez poniżej przedstawione warunki: skala gospodarstw indywidualnych tej gminy powinna być zbliżona do średniej krajowej; pod względem klasy gleb i warunków klimatycznych gmina ta nie mogła odbiegać
od poziomu przeciętnej gminy polskiej; rodzaj roślin uprawnych powinien być zbliżony do
przeciętnego; w pobliżu nie powinno być dużego miasta, ale nie mogła być to również
gmina leżąca w calkowitym odosobnieniu; do roku 1918 gmina ta miała znajdować się na
terenie zaboru rosyjskiego i w miarę możliwości - w bliskiej odległości od zaboru pruskiego. Już takie, a nie inne warunki wyboru mogłyby wzbudzić długą dyskusję nad ich
trafnością, zwłaszcza gdyby wziąć pod uwagę kategorie z różnych dyscyplin.
Rzeczywiście, polscy współpracownicy Japończyków wybrali taką gminę, która najlepiej spełniała te warunki. Z kolei z tej gminy wybrano jedną wieś, w której miały być
prowadzone badania. Aż ciśnie się na usta pytanie, która to wieś w Polsce jest najbardziej
typowa? Niestety, pytanie to pozostaje bez odpowiedzi. Autor używa co prawda nazwy
Toczonek, ale zaznacza, że jest to nazwa celowo zmieniona. Podobnie zostały zmienione
nazwy gminy (Gusztowa) i województwa (nazwanego po prostu Anonim!). W tym samym
duchu zmienione zostały wszystkie nazwiska informatorów i bohaterów książki (a jest ich
sporo). Także w pracy nie podano dokładnych danych statystycznych dla gminy Gusztowa,
m.in. odnośnie do ludności i powierzchni. Cale to zamaskowanie danych widoczne jest
także w doborze fotografii, na których zasłaniane są wszelkie napisy, a także przy sporządzonej mapie Polski z zaznaczonymi trzema województwami (tym razem z prawdziwymi
nazwami), na których to terenie dzieje się cała akcja (są to woj. sieradzkie, kaliskie i częstochowskie - badania prowadzono przed refoffi1ą administracyjną kraju, gdy było 49
województw). Z treści książki usunięto wszystkie informacje powalające Czytelnikowi na
ewentualne zidentyfikowanie omawianej wsi, dzięki czemu identyfikacja taka stała się
zupełnie niemożl.iwa. Autor nadal pracy anonimowy styl, czując się zobowiązanym wobec
mieszkańców wsi do zachowania dyskrecji (s. XII wstępu). Pojawia się więc tutaj - dodatkowo - bardzo ciekawy wątek zawodowej etyki badań terenowych, który stawia Yoshino. Na ile bowiem wolno nam upubliczniać wyniki badań, kiedy często pytamy - jak
w tym przypadku - o dość intymne sprawy? Taki problem łatwo zauważyć właśnie wtedy, gdy rzecz dotyczy własnej kultury, ale przecież nikt nie stawia w zasadzie podobnych
pytań, gdy idzie o kulturę obcą, np. badając Indian z Amazonii, bezceremonialnie opisujemy ich najbardziej intymne zachowania z podaniem pełnych danych osobistych. Odległość
w przestrzeni powoduje, że czujemy się zwolnieni od etycznych konsekwencji. Yoshino
zdaje się postrzegać problem całkowicie odmiennie. Może zresztą takie postawienie problemujest uwarunkowane jego własną sytuacją kulturową? Może kultury Dalekiego Wschodu wykazują większą pokorę wobec badanych "innych"? To jest następny ciekawy wątek
badawczy.
Wspomnęjeszcze o ostatecznym momencie wybrania wsi Toczonek. Otóż w gnunie najbardziej typowej w Polsce, jaką okazala się Gusztowa, wsi podobnych do Toczonka było
kilka. Wybór padł na Toczonek, ponieważ - co autor najzupełniej szczerze przyznaje leżała ona najbl.iżej miejsca, w którym zakwaterowany był zespół badawczy we wsi Wika
(nazwa oczywiście zmieniona). Czy często badaczom przytrafia się taka szczerość, pokazująca, ile jest przypadku w prowadzonych badaniach? Yoshino chętnie zaznacza także to, czego
nie udało mu się - pomimo prób - wyjaśnić.
Przyjrzyjmy się teraz metodzie pracy autora. W badaniach uczestniczyła cała grupa japońskich badaczy przy współudziale polskich partnerów z SGW (chyba SGGW?). Prowa-

�337
dzone one były w kilku turach przy zmienionej metodzie badań. Początkowo był to kwestionariusz, od lat służący w Japonii do badań ekonomii rolnictwa opartego na założeniach
mechanizmów rynkowych gospodarki kapitalistycznej (a więc obowiązującej w Japonii od
kilkudziesięciu lat). Badania te w Polsce prowadzono w roku 1990, a więc w momencie,
gdy polską wieś obejmowała dopiero początkowa faza przechodzenia do gospodarki kapitalistycznej z socjalistycznej. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że cały kwestionariuszjapoński oparty jest na podejściu metodologii marksistowskiej, uznającej siły wytwórcze i stosunki produkcji za czynnik determinujący funkcjonowanie gospodarki. Jednak po kilku przeprowadzonych wywiadach japońscy badacze uświadomili sobie nieprzystawalność tego
narzędzia badawczego do sytuacji w Polsce i zwrócili się ku innym metodom, preferowanym głównie przez autora niniejszej książki. Ustało no więc, że badania muszą wykazywać
cztery cechy: mają to być badania monograficzne, polegające na przeprowadzeniu kompletnego przeglądu wszystkich istniejących gospodarstw jednej wybranej wsi; nacisk ma
być położony na ustalenie korelacji rodzinnych poprzez zrekonstruowanie drzewa genealogicznego; oprócz gospodarstw przedmiotem badań są także instytucje z otoczenia wsi, jak
spółdzielnie rolnicze, urzędy publiczne, placówki oświatowe i religijne; podejście ma być
kompleksowe, uwzględniające aspekty ekonomiczne, historyczne i socjologiczne. Ażeby
te wytyczne zreałizować, posłużono się metodą swobodnego wywiadu, który określano jako
"historia życia". Yoshino przywołuje tutaj Oscara Lewisa jako najsłynniejszego badacza
korzystającego z takiej metody, i sam na niej się opierając, ,,z pomocą magnetofonu rejestrował luźno prowadzone rozmowy, głównie na temat osobistych losów, pracy i codziennego życia" (s. 25). Fakt, że rozmówcami byli rolnicy, spowodował, że metoda ta zamieniła się z "historii życia" w "historię rodzinną", gdyż ważnym elementem stawała się cała
historia samego gospodarstwa rolnego. Jakjuż zaznaczyłem, historie te opierają się na rekonstrukcji drzewa genealogicznego, które japoński badacz nazwał drzewem rodowo-biograficznym, pojmując je szerzej niż Lewis, którego drzewo można nazwać genetyczno-rasowym.
Zanim powiem o efektach tej rekonstrukcji, trzeba wspomnieć jeszcze o bardzo ważnym aspekcie metodologicznym, w jakim chce sytuować swoje dzieło japoński badacz.
Otóż opowiada się on - pozostając ciągle w granicach ekonomii jako swej głównej dziedzinie - za badaniem raczej jakościowym niż ilościowym. W tym celu wykorzystuje "podejście mikro-deskryptywne, polegające na bardzo szczegółowej i wnikliwej obserwacji
mikroświata, np. w rodzaju pojedynczego zakładu przemysłowego czy pojedynczej wsi"
(s. 3). Odwołuje się tutaj do dwóch słynnych badaczy, którzy - mimo że należą do innych
nauk - często przywoływani są razem. Są to Carlo Ginzburg i Clifford Geertz. Pierwszy
jest jednym z głównych twórców tzw. mikrohistorii, drugi opracował sposób antropologicznej interpretacji kultur, nazywając go thick description (tutaj muszę zaznaczyć, że
dwukrotnie nie popisali się redaktorzy książki - raz tytuł przywoływanej książki Ginzburga II formaggio e i vermi przetłumaczono jako "Ser i larwy", mimo istniejącego już
polskiego przekładu "Ser i robaki", drugi raz, gdy geertzowski termin tłumaczy się jako
"głęboka deskrypcja", a nie jako "opis zagęszczony", który od dawna funkcjonuje w polskiej literaturze antropologicznej. Odwołanie się tak bezpośrednie do tych dwóch propozycji jest jak najbardziej uzasadnione, gdyż rzeczywiście efekt ostateczny tych dwóch metodologii jest bardzo zbliżony. Co ciekawe, w polskiej literaturze etnologicznej, jak i historycznej metodologie te ciągle rzadko wykorzystywane są do badań nad konkretnymi
zjawiskami kultury. Istnieją tylko liczne ich analizy na płaszczyźnie czysto teoretycznej.
A niewątpliwie szersze wykorzystanie tego rodzaju metodologii może przynieść nowe, za·
skakujące poznawczo rezultaty. Takim przykładem jest właśnie książka Yoshino, mimo że
teorie Geertza i Ginzburga modyfikuje on na swoją modłę. Jego następnymi bowiem przywołanymi inspiracjami są prace socjologa Franciszka Bujaka i japońskiego ekonomisty

�338
Kichiji Nakamury, którzy - oczywiście zupełnie niezależnie - "przeprowadzili wszechstronną analizę wyników intensywnych badań jednej wybranej wsi" (s. 8). Pierwszy z nich
stosował badania ilościowe, a drugi z kolei preferował podejście marksistowskie, uważając, że to właśnie gospodarstwo powinno być głównym elementem badań na wsi, a nie
np. pojedynczy rolnik czy małżeństwo.
Następną ważną cechą metodologiczną, którą uwypukla Yoshino, jest obiektywizm
w badaniach (s. 14-17). Japoński profesor uważa, że w wypadku, gdy tak naprawdę nie zna
się przedmiotu badań (tak jak on nie znał chłopów polskich), bardzo ważne jest nierobienie
żadnych wstępnych założeń i hipotez. Dlatego badania odbywały się w taki sposób, że przez
pierwsze 3-4 godziny badacze nie zadawali żadnych pytań ukierunkowujących na temat badań. Rozmowy były toczone zupełnie swobodnie i prowadzone bardziej przez badanych.
Yoshino zauważa jednak, że wtedy właśnie udało się zdobyć wiele ważnych informacji.
Intrygujące i kontrowersyjne jest jeszcze inne sformułowanie autora, który raz próbował badania ukierunkowywać, innym razem próbował patrzeć na nie "obiektywnie", jakby
z zewnątrz - "reprezentował podczas badań w Toczonku dwie postawy. Jednym razem
był socjologiem XX wieku, drugim razem - socjologiem XXI wieku. Obie te postawy
były przez niego w świadomy sposób ostro rozgraniczone" (s. 16). Jednak według wielu
antropologów takie założenie o możliwościach przechodzenia z jednej roli w drugą musi
prowadzić do swoistej schizofrenii i w zasadzie wydaje się pięknie brzmiącym założeniem,
ale niemożliwym do zrealizowania. Sam Yoshino ma jednak pełną świadomość kontrowersyjności takiego założenia i wręcz zachęca do dyskusji nad tak postawionym problemem
(s. 17).
Wszystkie te rozważania są zawarte we Wstępie (część l. Metodologia badań, część 2.
Metoda badania), po czym następuje Część I pracy podzielona na 13 rozdziałów, z których
każdy jest analizą życia jednego gospodarstwa. Początek każdego z nich to wydzielone
słowa kluczowe, charakteryzujące całość analizy. Są one bardzo zróżnicowane, np.: upadek bogatego gospodarstwa z ubiegłego wieku, pomoc od emigrantów ze Stanów Zjednoczonych, śmierć rodziny, opieka społeczna, wypadek utonięcia, tragiczny koniec miłości,
groźba gruźlicy płuc, poród co dwa lata, sprzedaż produktów rolnych w latach pięćdziesiątych (wszystkie dotyczą rozdziału l.). Następnie jest krótkie podsumowanie, jakby rozwinięcie słów kluczowych, dalej graficzna rekonstrukcja drzewa genealogicznego z dość
swobodnie traktowanymiinfomlacjanli (raz pojawiają się takie, innym razem zupełnie inne)
oraz mapy pól należących do danego gospodarstwa (często z bardzo szczegółowym opisem, którą część kto kiedy kupił i od kogo). Następnie pojawiają się dość dokładne, a więc
i długie, opisy histońi rodziny od początku XX wieku do czasu badań. Trudno jednak nie
zauważyć niekonsekwencji, gdyż nieraz pewien rodzaj infomlacji przy opisie jednej rodziny się pojawia, gdy przy opisie innej analiza swobodnie toczy się w zupełnie odmiennym
kierunku. Trudno więc nawet te histońe porównywać. Bardzo dokładnie tylko odtwarza
Yoshino historię poszczególnych pól uprawnych, to sprzedawanych, to dziedziczonych, to
dzielonych, tak dokładnie, że się to wszystko miesza i,jak mi się wydaje, niewiele to wnosi
do przybliżenia życia opisywanych ludzi. Autor opiera się na opowieściach członków rodziny (chociaż korzystał także z archiwaliów), w zasadzie nie weryfikując ich. A przecież
wiadomo, że procesy folkloryzacji i mityzacji rzeczywistości są wśród ludzi powszechne.
Yoshino nie bierze tego pod uwagę, więc opowiadane historie są - moim zdaniem bardziej opowieściami wspomnieniowymi niż obiektywnymi historiami tych gospodarstw
i rodzin. Nieraz (zupełnie inaczej nić u Ginzburga i Geertza) pojawia się podczas lektury
pytanie - "do czego właściwie to wszystko zmierza?", zwłaszcza gdy jesteśmy już po
lekturze historii kilku rodzin.
A zmierza to oczywiście do podsumowania, które znajduje się w części II książki (rozdziały 14-15.). Jednak być może te wnioski (dość skonwencjonalizowane) mogłyby fun-

�339
kcjonować samodzielnie, bez opisywanych historii rodzin, gdyż wydaje się, że obie części
niezupełnie do siebie przystają.
Jakby tego było mało, największa niespodzianka czeka nas na pierwszej stronie przedmowy całego dzieła. Otóż Yoshino proponuje tam czytelnikowi - niczym Julio Cortazar
w Grze w klasy - inną kolejność czytania rozdziałów, niż wynika to z układu książki.
Żeby czytelnik mógł "przenieść się myślami do wydarzeń, jakie miały miejsce w gminie
Gusztowa w tym stuleciu", oraz "identyfikować się z bohaterami", powinien najpierw przeczytać rozdziały 1-12., a dopiero później wstęp. Trzeba przyznać, że przewrotne to słowa,
a sam sposób takiego układu książki także bardzo niecodzienny.
Czy rzeczywiście próba opisania przez Etsuo Yoshino polskich chłopów w XX wieku
powiodła się? Tego nie wiem i odpowiedź na to pytanie nie jest dla mnie istotna. Bardziej
ciekawi mnie to, że książka Yoshino jest lekturą fascynującą, ogromnie wciągającą, intrygująco poznawczą i stawiającą bardzo ważne problemy w niecodzienny sposób. Nie wyobrażam sobie lepszej lektury dla studentów zgłębiających tajniki metodologii i metodyki
badań terenowych. Polecam gorąco.
Hubert Czechowski

Zrozumieć biednego. O dawnej i obecnej biedzie w Polsce, red. E. Tarkowska, Wyd.
Typografika, Warszawa 2000, ss. 275.

"W dawnej Rzeczypospolitej znajdowało się sporo ludzi, których bardzo trudno byłoby
zaszeregować do któregokolwiek z istniejących stanów. W stosunku do nich mieszczanie
i chłopi uważali się za uprzywilejowanych i wyżej stojących w społecznej drabinie. Tamci,
najczęściej zwani ludźmi luźnymi, pozornie wolni od ciężkiego pańszczyźnianego jarzma,
nie posiadający często stałego miejsca zamieszkania, nie mieli jednak zbyt łatwego życia.
W zamian za dość iluzoryczną swobodę przypadała im w udziale nędza, głód, poniewierka". Tak o ludziach gościńca i biedzie w XVII i XVIII wieku napisał Bohdan Baranowski
w swej znanej książce pod tytułem Ludzie gościńca. Publikacja ta, choć wydana w 1986
roku, była do niedawna jedną z nielicznych pozycji naukowych opisujących i interpretujących problematykę ubóstwa w Polsce z perspektywy historycznej, społecznej i kulturowej.
Taki stan badań był przede wszystkim wynikiem ideologicznej cenzury utrzymywanej
w czasach PRL-u. Dopiero po roku 1989 nastąpiły istotne zmiany w tej kwestii. Bieda,
ubóstwo, żebractwo czy bezrobocie stały się najważniejszymi problemami społecznymi
współczesnych nam czasów. Tym bardziej więc na uwagę zasługuje wydana niedawno
książka Zrozumieć biednego pod redakcją Elżbiety Tarkowskiej.
Zrozumieć biednego to studium z pogranicza socjologii kultury, etnologii i historii. Składa
się z trzech zasadniczych części zatytułowanych: Bieda dawna i obecna, Strategie trwania
i radzenia sobie z biedą, Komentarz metodologiczny. W obszernym wstępie Elżbieta Tarkowska trafnie wysunęła tezę, że ubóstwo to zjawisko wielokontekstowe i złożone wewnętrznie. Zakorzenione jest ono między innymi w historii. Dobrym tego przykładem może
być bieda na obszarach popegeerowskich, omawiana szczegółowo w dalszej części pracy,
a która związana jest z przeszłością zarówno komunistyczną, jak i dawniejszą. Ponadto
ubóstwo to także proces zmieniający się w czasie, a zatem zróżnicowany pod względem
społecznym. Jak pisze Autorka, "zbiorowość biednych jest kategorią bardzo niejednorod-

�340
ną". Niemniej istotny jest także kulturowy wymiar ubóstwa. Tutaj Elżbieta Tarkowska przywołuje antropologiczną koncepcję amerykańskiego uczonego Oscara Lewisa, tak zwanej
culture ofpoverty. Badacz ten, opierając się na analizach rodzin meksykańskich i portorykańskich, stwierdził, że kultura nędzy to coś więcej niż tylko upośledzenie ekonomiczne,
ale nade wszystko pewien niezmienny wzorzec egzystencjalny przekazywany w rodzinie,
z pokolenia na pokolenie. Należy tu zaznaczyć, że do podobnych wniosków doszedł również cytowany przeze mnie wcześniej Bohdan Baranowski, pisząc, że znaczna część ludzi
luźnych wchodziła do tej warstwy już z urodzenia. Konkluzja ta jest niezwykle ważna
w kontekście badań zjawiska nędzy na obszarach polskich. Cennym uzupełnieniem twierdzeń zawartych w całej książce jest omówiona we wstępie charakterystyka metod badawczych.
W części zatytułowanej Bieda dawna i obecna mieszczą się trzy teksty Elżbiety Tarkowskiej: O dawnej i obecnej biedzie w Polsce; Bieda dawna i nowa: historie rodzin; Bieda popegeerowska oraz tekst Justyny Laskowskiej-Otwinowskiej Człowiek stary w ubogiej rodzinie polskiej wsi współczesnej. Analizy te są retrospekcją biedy w ujęciu historycznym. Pierwsze opracowanie stanowi próbę krótkiego opisania zjawiska od wieków
średnich po współczesność, również z uwzględnieniem okresu PRL. Synteza ta została
wzbogacona licznymi porównaniami do sytuacji w krajach Europy Zachodniej, jak i do
krajów postkomunistycznych. Rozwinięciem tego stanowiska jest przybliżenie w następnym szkicu dziejów rodzin dotkniętych syndromem ubóstwa. Zastosowanie kryteriów socjologicznych pozwoliło na bardzo zróżnicowany dobór rodzin. Tym samym Autorka mogła
uwzględnić biedę wiejską, miejską, związaną z bezrobociem, niskopłatnąpracą, samotnym
rodzicielstwem, wielodzietnością, niepełnosprawnością itp. Wysokim walorem rozdziału
pracy, ale również całej książki, są także licznie cytatowane wypowiedzi respondentów.
Mówiąc o współczesnych wymiarach ubóstwa, nie sposób pominąć biedy na obszarach
popegeerowskich. Jak pisze Elżbieta Tarkowska, na tych właśnie terenach rysuje się niebezpieczeństwo powstania polskiej underclass. Ludzie, którzy stanowią tę grupę, skazani
są nie tylko na trwałą marginalizację społeczną, ale także na "uwięzienie w lokalnej przestrzeni". Po upadku gospodarstw państwowych załamał się bowiem cały dotychczasowy
sposób ich życia. Tym samym byłe PGR-y stały się "gettami biedy", które charakteryzują
się osobliwą kulturą. Składają się na nią m.in. tendencje do "dziedziczenia" biedy, izolacjonizm, brak perspektyw w sferze edukacyjnej, nadużywanie alkoholu i inne. Ta część
analiz kończy się tekstem Justyny Laskowskiej-Otwinowskiej, która porusza temat osób
starszych i ich rolę w ubogiej rodzinie polskiej wsi współczesnej. Autorka odwołuje się do
badań Amartya Sena, a w szczególności do problemu dobrobytu i ubóstwa w kontekście
funkcjonowania jednostki w rodzinie. Wykazuje także liczne podobieństwa do polskiej literatury socjologicznej. Zupełnie niepotrzebne sąjednak odwołania do odległych pod wieloma względami od kultury chłopskiej kultur pozaeuropejskich, tj. roli kobiet w afrykańskiej rodzinie poligamicznej. Ponadto brakuje wyraźnych odwołań do literatury etnologicznej wsi polskiej. Pomimo tych mankamentów opracowanie to zwraca uwagę na istotne
elementy, jak: zmiany kulturowe na wsi, rolę tradycji, mechanizmy walki z ubóstwem, rolę
więzi rodzinnych i osób starszych w rodzinie dotkniętej ubóstwem.
Druga część, czyli Strategie trwania i radzenia sobie z biedą, składa się z opracowania
Elżbiety Tarkowskiej Świat społeczny ludzi żyjących w ubóstwie i Hanny Palaskiej Ludzie
" w opiece". Przyjmowanie darów i zaciąganie kredytów jako element stylu życia ubogich.
Elżbieta Tarkowska przedstawia świat społeczny ludzi żyjących w ubóstwie, ich partycypację w społeczności lokalnej i instytucjach oraz formy uczestnictwa w życiu zbiorowym.
Zwraca też uwagę na zróżnicowanie roli środowiska lokalnego w życiu biednych rodzin.
Jest ona inna w środowiskach miejskich, jeszcze inna na wsi i w odizolowanych przestrzennie
oraz społecznie osiedlach popegeerowskich. Pomimo tych i wielu innych różnic, Autorka

�341
opowiada się za ogólnym, powtarzającym się, wspólnym wzorem, polegającym na wyłączeniu członków biednych rodzin ze środowiska społecznego zarówno bliższego, jak
i dalszego. W wielu wypadkach bowiem jedynym oparciem w trudnej sytuacji jest rodzina
poszerzona. Dzieje się tak dlatego; gdyż ubóstwo dotyka najczęściej rodzin wielodzietnych
oraz tych, gdzie bieda jest "dziedziczona" z pokolenia na pokolenie. Należy pamiętać,
że równolegle następuje degradacja więzi sąsiedzkich, ograniczenie kontaktów rówieśniczych czy częsta samotność ludzi starszych. Ograniczona jest również rola instytucji społecznych. Do wyjątków należą ośrodki pomocy społecznej, szkoła, parafia
i sklep.
Z tymi wnioskami koresponduje założenie Hanny Palaskiej, która sformułowała tezę,
że dary i pożyczki dla wielu ludzi dotkniętych biedą są integralnym elementem ich stylu
życia. Jak zauważa Autorka, są to dwie społecznie akceptowane drogi zdobywania dóbr
i pieniędzy poza systemem pracy. Hanna Palaska odwołuje się przy tym do bogatej literatury z zakresu socjologii kultury i częściowo etnologii, m.in. koncepcji Marcela Maussa,
Georga Simmla, Claude'a Levi-Straussa, Zygmunta Baumana i innych. Okazuje się, że
takie elementy jak pożyczka i dar odgrywają istotną rolę w społecznościach dotkniętych
biedą. Wokół nich koncentrują się podziały na zadłużonych i niezadłużonych, na tych, którzy mogą udzielić pożyczki, i na tych, którzy nie pożyczają. Taka konceptualizacja przypomina kulturowe podziały na swoich i obcych, które warunkują zręby tożsamości grupowej
i indywidualnej. Autorka zwraca przy tym uwagę na różne formy zaciągania długów (wymiana koleżeńska, "branie na kreskę", czyli zadłużenie w lokalnym sklepie, długi opłat
czynszowych, dostaw gazu czy energii) i przyjmowania darów (dary przekazywane w rodzinie, pomoc koleżeńska lub sąsiedzka, dary z gminy, Kościoła, prezenty okolicznościowe). Być może więc - jak pisze badaczka - zaciąganie pożyczek i przyjmowanie darów
należy traktować jako trwały element polskiej kultury ubóstwa.
Na uwagę zasługuje Komentarz metodologiczny, który napisała Krystyna Lutyńska.
Stanowi on wnikliwą analize metod użytych w badaniach terenowych przez Autorów niniejszego zbioru. Ponadto zawiera on ocene i opis materiałów empirycznych - wywiadów i kwestionariuszy, a także zachowań emocjonalnych badanych. Krystyna Lutyńska
bada również stopień uwikłania ankieterów w swoją własną kulture, odmienną od stylu
życia ludzi partycypujących w "kulturze ubóstwa".
Rozprawę zamyka ZakOliczenie oraz Alleks; "ywiady i historie rodzin opracowane przez
Elżbietę Tarkowską.
Adam Pomieci/lski

Grażyna Ewa Kar p i ń s k a, Miejsce wyodrębnione ze świata. Przykład łódzkich kamienic czynszowych, Łódź 2000, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Łódzkie Studia
Etnograficzne, t. 38, ss. 200.
Obszarem zainteresowań G. E. Karpińskiej jest miasto, rozumiane jako zjawisko społeczne i kulturowe. Badaczka koncentruje się na środowisku robotniczym, jego historii
i współczesności, obowiązujących tu zwyczajach, sposobach życia. Szczególnie interesuje
ją stosunek członków badanej grupy do przestrzeni, sposób jej organizacji, wartościowania, znaczenie miejsc takich jak ulica, dom, wnętrze mieszkalne, targowisko, brama.
Najnowsza książka G. E. Karpińskiej składa się ze Wstępu, części I, zatytułowanej Przestrzeń w kulturze, części II - Przestrzeli miejskiej kamienicy cZyllSzowej, Zakończenia oraz
wykazu cytowanej literatury, spisu ilustracji i streszczenia w języku angielskim.

�342
Część I poświęcona jest stosunkowi człowieka do przestrzeni, jej waloryzacji, organizacji, kategoryzacji i sposobom zagospodarowania. Autorka prezentuje tu liczne przykłady
zaczerpnięte z kultur ludowych, zwłaszcza dawnych, tradycyjnych, oraz z kultury miasta:
przedindustrialnego i zmieniającego swoje oblicze wraz z postępem przemysłu, także pod
względem stosunku do przestrzeni.
G. E. Karpińska w przekonujący sposób ukazuje podziały przestrzeni na obszary kwalifikowane w różnych kulturach jako "swoje" (wewnętrzne, zorganizowane) i "obce" (zewnętrzne, kojarzone z chaosem). Trafnie podkreśla, iż sposób kwalifikacji pewnych obszarów przestrzeni w tej samej kulturze może ulegać zmianom. Zauważa też, że niektóre
elementy przestrzeni mogą być postrzegane w sposób niejednoznaczny lub cechują
się "szczególną intensywnością znaczeń" (s. 28, por. s. 47). Dotyczy to np. obejścia i podwórka.
Należy podkreślić, że omawiając sposoby organizowania i waloryzowania przestrzeni
w różnych kulturach świata i w różnych środowiskach, Autorka sięgnęła do prac mało znanych polskiemu czytelnikowi, jak też do literatury historycznej oraz należącej do dziedziny
określanej jako "geografia humanistyczna". To wyjście poza etnologię jest niewątpliwie
jednym z walorów recenzowanej tu książki.
Walorem pracy jest także ukazanie przestrzeni w szerszym kontekście kulturowym. Karpińska uczyniła to, wykorzystując materiały ilustrujące poszczególne tezy, pochodzące
z różnych kultur świata, jak też omawiając związki między przestrzenią i czasem, rytmem
pracy w cyklu dobowym i rocznym, codziennym i świątecznym, między "swojskością",
dniem powszednim, a "obcością", czasem nieludzkim (nocą).
Autorka zwraca szczególną uwagę na miejsce i rolę centrum oraz granic wyznaczonych
w przestrzeni, na ich funkcjonowanie w życiu codziennym i w obrzędowości. Przypomina
też, że pewne elementy krajobrazu (np. kopce, miedze, drogi, łąki) stają się znakiem granicy. Noszą cechy orbis exterior i orbis interior, nie przynależą jednak do żadnego z tych
światów. Karpińska słusznie podkreśliła, że granice, podobnie jak obszary kwalifikowane
jako centrum, są częścią systemu porządkującego przestrzeń wartościowaną kulturowo, organizują także określone działania człowieka. Granice funkcjonują w ludzkiej świadomości, człowiek próbuje je oswoić, uczynić bezpiecznymi, przyjaznymi (s. 65). Myśl ta jest
dobrze ilustrowana przykładami zaczerpniętymi z różnych kultur świata.
Bardzo ciekawe są podane w I części książki informacje o zasadach planowania miast
w różnych okresach, np. w średniowieczu, ich socjotopografii, o związkach między architekturą, środowiskiem naturalnym, funkcjami poszczególnych ośrodków i organizacją przestrzeni miejskiej (s. 34--40). Kwestie te stosunkowo rzadko poruszane są przez etnologów.
Autorka porównała także przestrzeń miasta przedindustńalnego i z okresu rozwoju przemysłu, wskazując na odmienne sposoby jej organizacji, zmiany związane z powstawaniem
nowych zakładów pracy, tworzeniem infrastruktury, rozwojem budownictwa mieszkalnego, przemianami w sferze stosunków własnościowych.
W pierwszej części omawianej tu pracy zabrakło mi informacji o specyficznym stosunku do przestrzeni cechującym osoby, które - często w dramatycznych okolicznościach
- zostały zmuszone do opuszczenia rodzinnych stron, miejsca, gdzie upłynęło ich dzieciństwo i młodość: ekspatńantów, zesłańców, emigrantów, przymusowych robotników
z okresu II wojny światowej. W ostatnich latach ukazała się bogata literatura pamiętnikarska obrazująca tę kwestię. Powstały też opracowania naukowe oparte np. na wynikach badań
przeprowadzonych wśród ekspatńantów z Kresów Wschodnich, prezentujące różnego rodzaju więzi łączące członków tej grupy z rodzinną ziemią, miejscem urodzenia, miastem,
miasteczkiem, wioską l . Myślę, że informacje o stosunku ekspatriantów, oraz innych wymienionych tu kategorii osób (niezwykle rzadko obejmowanych badaniami przez etnologów) do przestrzeni i wyodrębnionych z niej miejsc wzbogaciłyby znacznie I część pracy.

�343
Mamjednak zastrzeżenie do tytułu tej części. Moim zdaniem, jest on zbyt szeroki. Przestrzeni w kulturze dotyczy bowiem także część II, w której - na przykładzie łódzkich
kamienic czynszowych - ukazana została przestrzeń miasta. Tak więc problem przestrzeni w kulturze jest motywem przewodnim całej omawianej tu książki. Różne są tylko źródła
wykorzystane przez Autorkę w poszczególnych częściach.
Jednym z efektów XIX-wiecznych procesów industrializacyjnych jest powstanie kamienic czynszowych, wznoszonych na niewielkich działkach z przeznaczeniem dla dużej liczby
rodzin. Tym właśnie formom budownictwa, określanym przez Karpińską (według mnie niezbyt szczęśliwie) temlinem "architektonicznego tworu" (s. 9,21) poświęcona jest, jak wspomniałam, II część recenzowanej tutaj pracy. Autorka zwraca m.in. uwagę na takie cechy kamienicy czynszowej jak: pionowa stratyfikacja społeczna mieszkańców, hierarchizacja przestrzeni, podział na obszary zajmowane głównie przez kobiety i przynależne mężczyznom
(s. 40-41 ). Wskazuje jednocześnie na przemiany, jakim podlega przestrzeń kamienicy: "była
[ona] tak zaprojektowana i uporządkowana, by uwzględnić hierarchię społeczną. Dziś nie ma
to żadnego znaczenia, często nie odpowiada nawet zamożności lokatorów" (s. 79).
W II części prezentowane są wyniki badań terenowych przeprowadzonych w latach 1997-1999 na terenie Łodzi przez Autorkę i współpracujących z nią studentów etnologii Uniwersytetu Łódzkiego. Autorka zaznacza, iż "polscy etnolodzy nie interesowali się taką formą przestrzenną, jakąjest kamienica czynszowa. Badania i publikacje na temat kamienicy
mają za sobą etnolodzy czescy, ale dotyczą one «kamienicy historycznej». Również polscy
socjolodzy omijali to zjawisko, zajmując się przede wszystkim odczuwaniem i poznawaniem świata manifestującym się w zachowaniach przestrzennych mieszkańców osiedli mieszkaniowych, składających się z wielkich bloków" (s. 79). Istotnie, w polskiej etnologii,
a także - na ile mi wiadomo - socjologii brakowało dotychczas prac poświęconych mieszkańcom kamienic czynszowych, ich stosunkowi do przestrzeni i sposobomjej organizowania, tworzenia przestrzeni społecznej w tym specyficznym miejscu zamieszkania.
Podstawę II części pracy stanowi 77 wywiadów. Prezentując wyniki badań terenowych
Autorka posłużyła się zabiegiem meganarracji, polegającym na połączeniu zebranych materialów w jedno opowiadanie, "deklarację zbiorową". Uczyniła to, jak wyjaśnia, by odzwierciedlić "treść i specyfikę kamienicznego [??? - IX.] świata" i odtworzyć ,jego
wspólne przeżywanie" (s. 22). Przyjęta metoda została zrealizowana z dobrym skutkiem.
Uściślenia wymagają natomiast kryteria doboru rozmówców. Jednym z nich jest "zasiedziałość" (s. 23). Kryterium to jest zrozumiałe w świetle przyjętej metody i celów pracy,
nasuwa się jednak pytanie: od jakiego momentu można mówić o zasiedziałości? Co to
znaczy, iż "do rozmów wybierano osoby długo mieszkające w kamienicy" (s. 23)? Autorka
pisze też, iż ,,każda z osób wybrana do badań musiała [...] mieć fizyczny kontakt z przestrzenią kamienicy, czyli być obecna na podwórku, chodzić na strych czy do piwnicy, a nie
jedynie przechodzić wydeptaną ścieżką z mieszkania poza bramę i z powrotem. Kontakt
ten musiał być stały, codzienny, trwający wiele lat, a nie przypadkowy" (s. 23). Istotny był
także osobisty stosunek osób wybranych do badań do przestrzeni, która "musiała być przez
nie zaakceptowana i uznana za swoją" (s. 23). Oczywiście, Autorka miała prawo zawężenia badanej grupy do osób spełniających powyższe kryteria. Nie wiadomo jednak, ile osób
pozostalo poza tak określoną grupą i jaką część mieszkańców badanych kamienic stanowią. Nasuwa się też pytanie, jak wygląda świat kamienicy, jej przestrzeni, z perspektywy
osób reprezentujących grupę nie objętą badaniami? Wydaje się, że porównanie wypowiedzi członków badanej grupy i tych, którzy znaleźli się poza nią, umożliwiłoby pełniejsze
poznanie świata łódzkich "czynszówek", ukazanie innych stron ich oblicza, innych rodzajów więzi, relacji międzyludzkich, odmiennego stosunku do przestrzeni.
Badania przeprowadzone przez G. E. Karpińską pozwoliły na wydzielenie w przestrzeni kamienicy czynszowej miejsc o szczególnym znaczeniu dla jej mieszkańców, budzą-

�344
cych - mimo upływu lat - emocje i oceny. Ukazały też wpływ relacji między osobami
mieszkającymi w kamienicach i miejscami wyodrębnionymi z przestrzeni na kształt tożsamości i więzi międzyludzkich oraz na odkrycie sensu wielu miejsc, często głęboko ukrytego. Przykładem są wypowiedzi pozwalające interpretować schody, korytarze czy klatki
schodowe jako drogi, mające zarazem status granicy. Strychy i piwnice przeniknięte są
natomiast atmosferą tajemniczości. Potwierdzają to znakomicie wypowiedzi badanych osób.
Wskazują one również, że miejsca te funkcjonują jako "odmienne światy", "państwa
w państwie", należąc jednak do tego, co "swoje", wspólnotowe (s. 92-94). Są też specyficznym zapisem pamięci, wywołują emocje, lęki, ale i ciekawość.
Cytowane w książce wypowiedzi mieszkańców kamienic sprawiają, że poszczególne
miejsca ożywają, funkcjonując nie tylko w świadomości związanych z nimi osób, lecz także czytelnika. Miejsca te żyją dzięki ludzkiej obecności i zdarzeniom, jakie się z nimi wiążą, dzięki wspomnieniom i emocjonalnemu przeżywaniu teraźniejszości. Autorka podkreśla np., jak ważne znaczenie dla istnienia poszczególnych miejsc w przestrzeni kamienic
ma zjawisko tak wydawaloby się ulotne, jak zapachy, a jednak zostające w pamięci, powracające nieoczekiwanie w różnych sytuacjach, zawsze identyfikowane z określonym
miejscem w kamienicy (s. 89-90, 147). Ukazuje też specyficzną organizację przestrzeni
w domu, którego "okna wychodzą na podwórko" zamknięte ze wszystkich stron ścianami
budynku, umożliwiając podpatrywanie życia mieszkających naprzeciw siebie sąsiadów
i tworzenie specyficznych więzi między nimi.
Bardzo ciekawa jest koncepcja, zgodnie z którą okno "z widokiem na podwórko" staje
się "wewnątrzświatem", "przejściem w granicy między różnymi sferami" (s. 123). Znajduje ona potwierdzenie w cytowanym materialne.
Karpińska znakomicie ukazuje mechanizm przekształcania się przestrzeni (w sensie
fizycznym) w przestrzeń społeczną (miejsca). Należy podkreślić, że pisząc o miejscach
wyodrębnionych z przestrzeni, Autorka wykorzystala nie tylko bardzo często cytowane przez
etnologów dzieło Vi-Fu Tuana, lecz prqwołala także mniej znane w naszym środowisku
nazwiska, m.in. Martina Heideggera, Edwarda Relpha, Hanny Libury i Marca Auge.
Ukazani w książce mieszkańcy czynszowych kamienic żyją w świecie specyficznych
więzi, tworzą wspólnotę opartą na bezpośredniej, często wymuszonej bliskości, a także na
słowie. Cytaty z wywiadów oraz fotografie zamieszczone w książce doskonale ukazują
funkcjonowanie owej podwórkowej wspólnoty, pozwalają określić jej specyfikę. Dowodzą też, jak trwale są więzi nawiązywane na podwórku przez najmlodsze pokolenie.
W przytoczonych wypowiedziach wyczuwalna jest również nostalgia dorosłych już osób
za magiczno-mitycznym miejscem, jakim jest podwórko z czasów dzieciństwa.
Wspólne podwórko, o wyraźnych granicach, które stanowią ściany domu, jest szczególnym łącznikiem dla mieszkańców czynszowych kamienic. Z badań wynika przy tym, że
jest ono pojmowane odmiennie niż podwórka na terenie tzw. blokowisk. Autorka znakomicie uchwyciła zmienność i zróżnicowanie sensu terminów, jakimi posługiwali się Jej rozmówcy, np. wlaśnie owego 'podwórka'. Zdaniem badanych osób, w przypadku bloków
można mówić jedynie o "wychodzeniu na powietrze", przed blok, na dwór. Nie ma tu w przeciwieństwie do kamienic - zamkniętej przestrzeni, wyraźnie wyodrębnionych granic "swojskości". Badania wykazują, że granice te muszą być jednoznaczne, nieprzenikalne dla wzroku. Dlatego też nie stanowi ich np. plot z siatki (s. 129).
Karpińska podkreśla, że podwórko jest obszarem przynależnym przede wszystkim dzieciom i dzieciństwu (s. 137). W innym miejscu wskazuje jednak, iż miejsce to ma duże
znaczenie także dla wielu osób dorosłych, zwłaszcza starszych (s. 142-143, ISO). Młodzież natomiast znacznie częściej niż w przeszłości korzysta "z propozycji przedstawianychjej przez miasto". W związku z tym, rzadko można ją spotkać na podwórku (s. 142).
Zdaniem Autorki, "struktura miejskiego podwórka nie jest stała - kaźdorazowo wyzna-

�345
czana jest przez uczestników określonego typu kultury" (s. 155). W pracy brak jednak
wyjaśnień, o jakie typy kultury chodzi. Czy reprezentują je mieszkańcy łódzkich "czynszówek"? W przekonujący sposób natomiast Autorka pisze o ogródkach, stanowiących część
podwórka, a zarazem "przedłużenie domu". Ogródki są też - Jej zdaniem - dowodem
ludzkiej aktywności "w kontakcie z przestrzenią" (s. 153) i specyficzną formą własności.
Cytowane w książce materiały z badań terenowych doskonale ukazują funkcje bramy,
jej związki z granicą, oddzielającą różne światy - "swój", własny oraz należący do nieoswojonej przestrzeni miasta (występującej poza domem). Rozmówcy Karpińskiej nadają
bramie cechy ludzkie, personifikująją (s. 174). Ich wypowiedzi świadczą o tym, że miejsce to staje się ważną częścią życia mieszkańców kamienicy. Tu przecinają się drogi wszystkich lokatorów, tu koncentruje się życie towarzyskie niektórych spośród nich. Autorka
znakomicie przedstawia zróżnicowanie stosunku badanych osób do bram, wskazuje również na znliany, wynikające m.in. z coraz częstszego pojawiania się "obcych", ludzi nieznanych mieszkańcom kamienicy, w ich obszarze - pijących tu alkohol, nieletnich prostytutek i ich klientów. Ich obecność sprawia, że brama przestaje być obszarem "swoim",
zaczyna budzić niechęć, strach. Należałoby zastanowić się, czy powtarzająca się obecność
"obcych" w bramach kamienic nie narusza dotychczasowych funkcji tego miejsca, zwłaszcza sposobu postrzegania go jako granicy?
W ZakOllczeniu pracy G. E. Karpińska wraca m.in. do kwestii wyznaczania centrum
i granic w przestrzeni. Jej zdaniem, stanowi to "naturalną skłonność człowieka, jest [ponadto) swoistą kreacją kosmosu, w którego centrum chce on żyć zawsze" (s. 184). Ta kilkakrotnie przytaczana w pracy teza o odwzorowywaniu koncepcji budowy kosmosu, wszechświata, w mikrokosmosie domu, zagrody, wsi i miasta (np. s. 13, 15, 19) - spopularyzowana w literaturze głównie przez Mirceę Ełiadego - została zilustrowana przez Autorkę
jedynie w I części książki, nie znalazłam natomiast jej potwierdzenia w części II, poświęconej przestrzeni kamienic czynszowych. Zabrakło mi też podsumowania łączącego obydwie części pracy, w którym ukazane by zostały najważniejsze podobieństwa i różnice
w sposobie organizacji przestrzeni w rozmaitych kulturach i środowiskach, o których pisze
Autorka.
Niektóre sformułowania zamieszczone w książce nie wydają mi się trafne. Brak również krytycznego komentarza do wiełu publikacji przytaczanych przez Autorkę; dotyczy to
zwłaszcza Wstępu. Można się np. zastanawiać, czy codzienność jest zawsze światem uporządkowanym. Czy - jak twierdzi Karpińska, za Peterem L. Bergerem i Thomasem Luckmannem - jest ona istotnie nieuświadamiana i "przyjmowana bez zastrzeżeń przez zwykłych członków spoleczeństwa w ich życiowym, subiektywnie znaczącym postępowaniu"
(s. 7)? Z pewnością nie. Wskazują na to zresztą m.in. niektóre wypowiedzi mieszkańców
łódzkich kamienic przytaczane w książce (np. na s. 156). Co to znaczy, że codzienność jest
światem "podstawowej i normalnej [...) rzeczywistości" (s. 7)? Czy to, co istnieje poza nią,
nie jest ani podstawowe, ani - co ważniejsze - normalne? Co to znaczy wreszcie, że
codzienność jest "światem ukonstytuowanym wcześniej w konstrukcjach kulturowych, który
wyznacza style przeżyciowego doświadczenia" (s. 7)? Czym jest owo "przeżyciowe doświadczenie" i czy w działaniach człowieka nie ma miejsca na inwencję, na odstępstwo od
"ukonstytuowanych wcześniej konstrukcji kulturowych"?
Autorka nie ustrzegła się też zbitek pojęciowych takich np. jak "patrzenie na kulturę
oczyma" mieszkańców kamienic, domowników, badanych osób, rozmówców (np. s. 9, 23).
Kwestia ta była już wielokrotnie poruszana przez etnologów i antropologów. Jest rzeczą
wiadomą, że nie istnieją mechanizmy pozwalające badaczowi na wcielanie się w badane
osoby, na zamianę ról, która unlOżliwiłaby mu ogląd badanych zjawisk "oczyma innych".
Możemy wnioskować o rzeczywistości wyłącznie na podstawie subiektywnych informacji, patrząc na nią nie cudzymi oczyma, lecz przez pryzmat wypowiedzi zanotowanych

�346
podczas badań, prowadzonych tu i teraz, często niemożliwych do zweryfikowania. Badań,
na których zawsze odciska piętno osobowość badacza i badanych (z czego Autorka dobrze
sobie zdaje sprawl().
W pracy znalazłam błędy polegające np. na pominięciu w spisie literatury niektórych
prac cytowanych przez Autorkę (np. Nurek 1985; cyt. s. lll; Samsonowicz 1983; cyt.
s. 129 i in.). Kilkakrotnie występują także rozbieżności między datami prac cytowanych
w tekście i w ich zapisie bibliograficznym. Na s. 24 cytowana jest np. praca K. Kaźmierskiej z 1997 roku, w "Literaturze" natomiast widnieje data 1996. Na s. 12 i 16 Autorka
cytuje pracę M. Auge z 1995 roku, w spisie publikacji natomiast podano datę 1997. Książka E. Hałas (cyt. s. Ill, 112) z 1988 roku widnieje w wykazie prac pod datą 1998, książka
P. Peachey z 1986 (s. 115) podana jest tam jako dzielo wydane w roku 1980. Kolejnym
przykładem jest praca 1. Maisonneuve, cytowana m.in. na s. 160, 171, przyp. 23, 176, pod
datą wydania 1995, w spisie literatury natomiast podana jest data 1996. Należałoby też zadbać o konsekwentne uszeregowanie "Literatury cytowanej" w kolejności alfabetycznej. Na
przykład praca E. Dardela występuje przed pracąZ. Dalewskiego (s. 187), praca 1. Maisonneuve - po B. Malinowskim (s. 191), a artykuł E. Nowickiej znalazł się przed książką autorstwa Ch. Norberg-Schulza.
Wielkim walorem książki są natomiast znakomite fotografie, wykonane w latach 1999-2000 przez G. E. Karpińską i jej męża, Marka. Ukazują one stosunkowo aktualny stan
łódzkich kamienic czynszowych (nie tylko tych, które objęto badaniami), rejestrują sceny
z życia ich mieszkańców, świetnie korespondują z tekstem cytowanych wypowiedzi. Uzupełnieniem bogatego materiału ilustracyjnego, będącego szczególnym dokumentem epoki,
jest fotografia pochodząca ze zbiorów Archiwum Państwowego w Łodzi. Według spisu
ilustracji, przedstawia ona plan sytuacyjny i orientacyjny posesji przy ul. Piotrkowskiej
135, z 190 l roku, według podpisu pod ryciną natomiast jest to "sposób zabudowania działki i kwartału ulicznego" (s. 78). Szkoda, że Autora nie wspomniała o zasobach łódzkich
archiwów oraz o możliwościach wykorzystania ich zbiorów w pracach poświęconych kamienicom czynszowym miasta i organizacji ich przestrzeni.
Książka G. E. Karpińskiej jest - moim zdaniem - ważną pozycją w polskiej etnologii. Pozwala zrozumieć szczególne związki między człowiekiem - jednostką i grupą a przestrzenią i wyodrębnionymi w niej miejscami, w ciekawy sposób ukazuje przestrzeń
jako element codzienności. Nasuwające się uwagi krytyczne dotyczą głównie kwestii technicznych, sposobu formułowania pewnych myśli, zbitek pojęciowych oraz zagadnień mogących być przedmiotem dyskusji. Nie umniejszają one merytorycznej wartości książki,
zwłaszcza jej walorów dokumentacyjnych. Omawiana tu praca - mieszcząca się w nurcie
badań określanych jako etnologia miasta - znakomicie uzupełnia naszą wiedzę o Łodzi
i jej mieszkańcach. Przedstawiona w niej koncepcja stanowi dobry przykład badania relacji między człowiekiem, miejscem i przestrzenią. Może też być wzorem do realizowania
w innych aglomeracjach i grupach społecznych.
Iwona Kabzińska

l Patrz np.: K. KaŻffiierska,Doświadczenia
wojenne Polaków a ksztaltowanie tożsamości etnicznej. Analiza narracji kresowych. Warszawa 1999; I. Kabzińska, Przestrzeń - Pamięć - Tożsamość. Elementy przestrzeni (miejsca) we wspomnieniach ekspatriantów z byłych Kresów Wschodnich, "Literatura Ludowa", nr 2: 2000, ss. 3-23.

�347
Przestrzeń kulturowego współistnienia, red. Irena Bukowska-Floreńska, Studia Etnologiczne i Antropologiczne, t. 4. Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2000,
ss. 178.
Kolejny, czwarty już tom śląskich Studiów Etnologicznych i Antropologicznych przynosi szereg interesujących szkiców na temat rozumienia przestrzeni we współczesnej kulturze - czym jest przestrzeń w wyobrażeniach zamieszkujących dany teren ludzi, jaki jest
sposób jej odczuwania i wartościowania? Przestrzeń pojmowana jest tu nie jako zbiór izolowanych faktów (jak w badaniach atlasowych), lecz jako system kulturowy, składający
się z elementów wzajemnie powiązanych i od siebie zależnych. Przestrzeń pojmowanajest
tu jako miejsce kulturowego współistnienia ludzi, jako przestrzeń kreująca ich zachowania
i postawy (L Bukowska-Floreńska, Wstęp, s. 9).
Szkice zawarte w recenzowanym tomie wskazują na interesujące zjawisko, świadczące
o tym, że w obliczu globalizacji i unifikacji kultury europejskiej nie przestaje maleć,
a nawet wzrasta przywiązanie do tradycji rodzimych, religijnych i regionalnych, które dają
ludziom poczucie tożsamości i oparcia psychicznego. Przestrzenie ideowa, mityczna i symboliczna odgrywają wciąż ważną rolę w życiu ludzi, czemu dają niekiedy symboliczny
wyraz, np. upiększając ogrodzenia dawnym sprzętem gospodarstwa domowego, drobnymi
narzędziami rolniczymi czy częściami uprzęży koni, które to przedmioty mają podkreślać
kultywowanie miejscowych tradycji, są wyrazem aprobaty wspólnego miejsca zamieszkania i wiążących się z nim tradycji i wartości. Jest to wyrazem nieprzemijającej tendencji do
wyróżniania się, do zachowania odrębności, która nie znika wraz z procesami globalizacji
i unifikacji kultury. Źródłem wspólnoty jest zasada odrębności - tworzy ją nie tylko to, co
nas łączy, ale i to, co nas rozdziela. Ożywienie regionalizmów w dobie współczesnej jest
bez wątpienia wyrazem obawy czy lęku przed nadmiernym ujednoliceniem i przejawem
zdrowej tendencji natury ludzkiej.
Tak jak integracja psychiczna jednostek może nastąpić jedynie wówczas, gdy ma ona
poczucie odrębności od innych, ale także świadomość swojego z innymi podobieństwa, tak
samo współwystępowanie tych dwóch momentów niezbędne jest dla normalnego funkcjonowania społeczeństw ludzkich (B. Olszewska-Dyoniziak, Zarys antropologii kulturowej.
Zachodnie Centrum Organizacji, Zielona Góra 2000, s. 156).
Całość tomu podzielona jest na trzy części: 1. Przestrzeń ideowa, 2. Przestrzeń miejska
a tożsamość, 3. Przestrzeń pogranicza.
Część pierwszą rozpoczyna szkic Krzysztofa WieczorkaPrzestrzeń w nowejjaskini Platona. O wielospójności wyobrażeń przestrzeni w kulturze współczesnej. Autor wskazuje na
znamienny fakt, że w każdej kulturze przestrzeń jest inaczej zorganizowana i w jej obrębie
człowiek może się inaczej zachowywać (s. 18). Podkreśla także, że we współczesnym świecie
wzrasta zainteresowanie najbliższym otoczeniem, że potęguje się tendencja do dostrzegania w tym otoczeniu specyficznych wartości - zarówno pozytywnych, tych, które cieszą,
jak też negatywnych, budzących niechęć i tendencję do poszukiwania zmian na lepsze.
Takie zjawisko ma wiele pozytywnych skutków: sprzyja odkrywaniu wartości znajdujących się w najbliższym zasięgu, zarówno przyrodniczych, jak i kulturowych, uczy odpowiedzialności za wartości przestrzenne, sprzyja odradzaniu się samorządności terytorialnej
(s. 18).
Z drugiej jednak strony zamykanie się we "własnym podwórku" niesie za sobą niebezpieczeństwa partykularyzmów (będących niejednokrotnie zarzewiem krwawych wojen),
utraty zainteresowania szerszymi przestrzeniami - kraju, kontynentu czy nawet planety,
które winny być przecież źródłem głębszego współczesnego człowieka. Autor przywołuje
rozróżnienie Platona, który wyróżnił w siódmej księdze Państwa dwie różne postawy: tych,
którzy tkwią w "podziemnym pomieszczeniu" na kształt jaskini i obserwują grę cieni na

�348
ścianach groty w zadowoleniu z własnego losu, oraz postawę filozofa, który pokonuje liczne przeszkody, by z owej jaskini się wydostać na światło słońca i napawać oczy widokiem
świata Bożego (s. 20). Model wszechświata przepojonego Duchem Bożym obowiązywał
przez kilkaset lat. Odkrycia geograficzne i astronomiczne spowodowały jego zanik i nowoczesny model świata przestał już odwoływać się do bezpośrednich związków z rzeczywistością nadprzyrodzoną; miejsce jego zajęło myślenie scjentystyczne, które powołało do
życia matematyczno-mechanistyczny model wszechświata; świat stał się podobny do wielkiego mechanizmu, w którym zjawiska czasoprzestrzenne wyrażane są w języku matematyki. I ten model świata nie wytrzymał jednak próby czasu. Zakaz przekraczania prędkości
światła oraz zakaz równoczesnego pomiaru pędu położenia cząsteczki i spowodował przejście od oświeceniowego modelu praw ściśle deterministycznych do opisu probabilistycznego (s. 23). Stąd już tylko jeden krok do przekonania, że wszystkie nasze sądy są nieuchronnie subiektywne, co znalazło wyraz w postmodernizmie, określającym klimat naszej epoki i wyrażającym się w pesymizmie, sceptycyzmie i minimalizmie, jeśli chodzi
o pojmowanie prawdy. Dziś można już, jak wskazuje autor, głosić, że prawdy w ogóle nie
ma (s. 25). Istnieją tylko prawdy partykularne - moje prawdy wypływające z wiary i osobistego zaangażowania. Obserwować można zjawisko świadomego zacierania różnic pomiędzy rzeczywistością a fikcją; przeżywamy ulotne, bezwymiarowe chwile; w coraz większym stopniu tracimy z pola widzenia potrzebę zintegrowanej wizji całości.
Ks. Józef Budniak w artykule Ekumenizm w przestrzeni religijnej na Śląsku Cieszyńskim wskazuje na religijny wymiar przestrzeni, w jakiej żyją mieszkańcy Śłąska Cieszyńskiego. Różnorodność religijna (luteranie, rzymscy katolicy, baptyści, metodyści i inni)
znajduje swój wymiar przestrzenno-terytorialny. Autor omawia przejawy życia religijnego
tych grup, tworzenie miejsc kultu i modlitwy, reperkusje przemian społeczno-politycznych
w środkowej i wschodniej Europie dla życia religijnego na Śląsku Cieszyńskim, a także
wpływ ekumenizmu Śląska Cieszyńskiego na ruch ekumeniczny w całym kraju.
Ryszard Kantor w szkicu Kulturowe aspekty sporu o przestrzeń ideową wskazuje na
symboliczny wymiar czasu i przestrzeni w życiu ludzi. Wiążą się z nią emocje, uczucia,
wartości, które mogą się kształtować spontanicznie, bądź mogą być narzucone odgórnie.
Nazwy ulic, placów, zakładów pracy, szkół, uczelni, klubów sportowych wiązały się najczęściej z "szatą ideologiczną", której były wyrazem. Taka "szata ideologiczna" jest zwykle czymś narzuconym (przez nazistów, faszystów, komunistów czy obce mocarstwo); np.
pomnik cara Aleksandra II został po odzyskaniu niepodległości przez Polaków zburzony,
współcześnie burzy się pomniki Stalina, zmienia nazwy ulic na dawne (np. Bohaterów Stalingradu w Krakowie na Starowiślaną etc.). Nazwy te miały przypominać Polakom, w ramach jakiego ustroju żyją, podobnie jak napisy obcojęzyczne w zaborze rosyjskim miały
uświadamiać Polakom, że ich obszar kulturowy nie należy do nich. Wraz z upadkiem komunizmu jednym z pierwszych zadań nowych władz była zn1iana szaty ideologicznej polskiego miasta. Spór o przestrzeń ideologiczną trwajednak po dziś dzień i proces odideologizowania przestrzeni publicznej na pewno się jeszcze nie zakończył.
Kolejny szkic Dariusza Rotta Ikonosfera Leszna w latach 1628-1656 jako przestrzeń
kulturowego współistnienia. Zarys problematyki ukazuje ikonosferę Leszna: fortyfikacje,
ratusz, pałac, budynki mieszkalne, kościół, obiekty sztuki sakralnej, które stanowiły symboliczny wyraż, niestety, dawno i bezpowrotnie minionej świetności tego miasta.
Część drugą pracy rozpoczyna artykuł Konrada Górnego i Mirosława Marczyka Obraz
miasta jako przestrzeni kreowanej i przestrzeni kreującej tożsamość kulturową jej mieszkańców. Przyczynek do antropologii Wrocławia. Przesuwając się po ulicach i placach miasta, wśród domów, pomników i kościołów ocieramy się o przeszłość, o historię, o przestrzeń, której zazwyczaj nie znamy, ale której wagę odczuwamy. Po okupacji przystąpiono
do powtórnego kształtowania przestrzeni społecznej Wrocławia, co polegało na wysilkach

�349
w kierunku przywrócenia temu miastu piastowskiego charakteru. Niemcy świadomie niszczyli przejawy polskości na terenie miasta, toteż nawet w okresie indoktrynacji komunistycznej zaczęto pieczołowicie odbudowywać kościoły i budynki w stylu gotyckim i romańskim, uznając je za świadectwo polskości. Nowy obraz miasta, jego historię i mitologię tworzyli ludzie, którzy stali się wrocławianami z przypadku. Byli to ludzie z różnorodnym
bagażem kulturowym, niekiedy prymitywni, którzy zrywali parkiety, by uzyskać materiał
na opał do zainstalowanych na prędce piecyków (s. 78). Przez miasto przetoczyła się niezliczona rzesza szabrowników, którzy bogacili się, ogałacając ocalałe domostwa. Mimo to,
dzięki zaangażowaniu mieszkańców, wykształcił się z czasem specyficzny etos miasta, właściwy mu sposób zachowania, rodzaj humoru, mądrości życiowej, mody, etc. Dzisiejszy
Wrocław nie jest już więc tym, czym był dawniej - Breslau, ani też tym, czym nigdy nie
był, tzn. Lwowem. O specyficznej atmosferze miasta decydują nie tylko ludzie, ale też
symbole, które wiążą się z mitami określającymi tożsamość miasta.
Izabella Bukraba-Rylska w szkicu Lokalne zasoby kulturowe w świadomości mieszkańców gminy -przypadek Białowieży wskazuje na współczesną rewitalizację idei lokalności
i pojęcia lokalizmu, podważa częste obecnie twierdzenie o wytworzeniu się "sfery pustej"
czy "próżni ideologicznej" pomiędzy obszarami zagospodarowanymi przez rodziny, a obszarami identyfikacji narodowej. źródeł renesansu lokalności upatruje autorka w ogólnych
przemianach ustrojowych, jakie nastąpiły po upadku komunizmu: poddanie kultury oddziaływaniu mechanizmów rynkowych, wycofanie się państwa z roli jedynego mecenasa
kultury (pluralizm życia kulturalnego), ograniczenie centralnie planowanej polityki kulturalnej i ustanowienie kilku poziomów uprawnionych do zarządzania kulturą - szczebla
lokalnego, wojewódzkiego, ogólnokrajowego. Odpowiedzialność za znaczną część życia
kulturalnego przekazano samorządom lokalnym, co przyczyniło się bez wątpienia do odrodzenia się konkretnych wspólnot łokalnych. Autorka wskazuje, że przy opisie wszelkiego
typu rzeczywistości powinno się uwzględniać następujące elementy:
- treści miejscowe (tradycje kultury ludowej, ważne wydarzenia i zabytki danego terenu);
- treści kultury masowej, popularnej;
- treści zaczerpnięte z tzw. kultury wysokiej, elitarnej (z kanonu narodowego i światowego).
W oparciu o ten postulat autorka przeprowadziła badania ankietowe wśród młodzieży
i jej rodziców w gminie Białowieża w województwie białostockim. Ogólny wynik jej dociekań okazał się sprzeczny z pierwotnie podniesionym założeniem o rewitalizacji lokalności. Badania wykazały, że wśród respondentów maleje wiedza na temat własnej miejscowości, w każdym zaś razie na temat związanych z nią wydarzeń historyczno-kulturowych.
Dominującą rolę w wyposażeniu pojęciowym młodzieży w Białowieży odgrywa uniwersalna kultura młodzieżowa oraz pojęcia związane z funkcjonowaniem w nowoczesnym
świecie (Internet, bankomat,fast food, etc.). Młodzież zna doskonale nazwy obcojęzycznych zespołów i modnych solistów. Poziom znajomości kanonu narodowego sytuuje się na
przedostatnim miejscu, zdecydowanie najgorzej wypada wiedza na temat własnego, wiejskiego świata, wydawałoby się najbliższego respondentom. Na zjawisko to wskazywał
George Simmel, pisząc, że w miarę rozwoju kulturalnego współczesny człowiek coraz
bardziej dystansuje się od tego, co mu bliskie, natomiast zaczyna ciążyć ku temu, co znajduje się najdalej. Rezultatem jest rozrywanie więzi symbołicznych - z żadnym bowiem
z tych światów - i z tym bliskim, i z dalekim - człowiek nie może czuć się w pełni
zintegrowany.
Maria Z. Pulinowa w artykule O kształtowaniu tożsamości kulturowej młodzieży w przestrzeni miejskiej omawia wyniki badań, jakie przeprowadziła wśród młodzieży Sosnowca.
Dochodzi do podobnych wniosków co autorka poprzedniego szkicu, że przestrzeń codzienna

�350
- rodzinne miasto, region, zaczyna być niedoceniane i gubi się niejako w powodzi informacji, jakie otrzymują uczniowie, i że brak jest ogniwa spajającego wiedzę ucznia o dalekich obszarach z wiedzą o własnej przestrzeni doświadczaną na co dzień. Prowadzony przez
autorkę Zakład Dydaktyki Geografii przy Wydziale Nauki o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego
realizuje specjalny program nauczania młodzieży w zakresie edukacji regionalnej - ma
on kształtować świadomość historyczną w postaci wiedzy o własnym środowisku geograficznym i kulturowym, o przeszłości regionu, miasta. Ta świadomość jest zbyt mała z punktu
widzenia postulatu rewitalizacji regionalizmu.
Z kolei Anna Brzozowska-Krajka w szkicu Przestrzenie tradycji etnicznej w strukturze
amerykańskiej metropolii (na przykładzie regionalizmu podhalańskiego) omawia problem
utrzymywania się fenomenu góralszczyzny w centrum chicagowskiej metropolii i czynniki, które sprawiają, że procesy asymilacyjne postępują tam powoli. Jest to wynik aprobowanej w USA wolności etnicznej ekspresji - akceptacji różnorodności i prawa do utrzymywania przez ludzi własnej etniczności. Autorka wskazuje na pewne tradycyjne cechy
i wartości kultury góralskiej (cechy architektury i wystroju wnętrz, trójpokoleniowy model
rodziny, silna religijność), które sprzyjają utrzymywaniu się odrębności. Podtrzymują ją
także wydawane w Ameryce pisma regionalne, takie jak np. "Tatrzański orzef', "Podhalanin w Ameryce" itp.
Bronisława Kopczyńska-Jaworska w szkicu Ewangelicy łódzcy w przestrzeni miasta
wskazuje na odrębnvść kulturową tej grupy religijnej, która znajduje także swój przestrzenny
wyraz w samym mieście. Ewangelicy łódzcy rekrutowali się przeważnie z cudzoziemców
- Niemców, rzadziej z Czechów, sporadycznie Francuzów, Anglików (w 1850 r. stanowili
oni aż 4 l ,8% ogółu mieszkańców Łodzi - potem proporcje te nieco się zmieniły na rzecz
katolickiej ludności polskiej). Z czasem grupa ewangelików łódzkich powiększyła się
o ludzi polskiego pochodzenia i nasiliły się też dążenia do polonizacji życia kościelnego,
które spotkały się z oporem ewangelickiej, niemieckiej ludności Łodzi.
Część trzecią tomu zatytułowaną "Przestrzeń pogranicza" otwiera szkic Haliny Rusek
Pogranicze etniczne - wielokulturowa przestrzeń, w którym autorka omawia dotychczasowe koncepcje pogranicza (G. Babiński, A. Sadowski, T. Popławski). Podkreśla rolę religii jako podstawowego czynnika identyfikacji narodowej na terenach pogranicznych (Polak-katolik, Ruski-prawosławny). Pogranicze to przestrzeń wielokulturowa, ale w ostatnim ćwierćwieczu obserwować można odradzanie się więzi etnicznych nawet na tych
pogranicznych obszarach - w stosunkach wielokulturowych wyraża się to w nieporozumieniach, antagonizmach, często konfliktach. Wszędzie tam obserwujemy ścieranie się
różnic na różnych płaszczyznach życia politycznej, ekonomicznej, religijnej, oświatowej, kulturalnej, przy czym kryterium stanowi przynależność etniczna, innym razem religia, ugrupowanie polityczne etc. Każdy człowiek pogranicza żyjący na styku co najmniej
dwóch kultur nosi znamiona podwójnej tożsamości. Na koniec więc autorka określa pogranicze jako "niespokojną wielokulturową przestrzeń" (s. 153).
Urszula Swadźba w szkicu Przestrzeń pogranicza a wartości w życiu młodzieży. Próba
porównania ukazuje, jak sytuacja wielokulturowego. pogranicza odbija się w świadomości
młodzieży, tym razem Opolszczyzny (przykład Głogówka), a więc pogranicza polsko-niemieckiego. Przywołuje, podobnie jak poprzednia autorka, ustalenia A. Sadowskiego, J. Mańańskiego i M. Misztal, że życie na pograniczu i przynależność do różnych grup lokalnych
różnicuje system wartości młodzieży i w jakimś stopniu je zmienia (s. 158). Młodzież,
która wyrastała w autochtonicznym środowisku, wykazywała duże przywiązanie do tradycyjnych wartości, dotyczących życia rodzinnego, stosunku do pracy, poczucia obowiązku.
Konfrontacja z Niemcami, którzy reprezentują i kultywują inne wzorce zachowania, w zasadzie umacniała ich przywiązanie do wyznawanego systemu norm moralnych, choć rodziła też podatność na zachowania negatywne i patologiczne - jak dążenie do łatwego zarob-

�351
ku, szybkiego bogacenia się, niekoniecznie w legalny sposób i z pominięciem norm moralnych.
Barbara Kołodziejska w szkicu Region lubuski - nol1.J'obszar kulturol1.J'omawia tworzenie się nowej rzeczywistości kulturowej na Ziemi Lubuskiej, które to miano, przywrócone po fi wojnie światowej (dawniej obejmujące terytorium pomiędzy Śląskiem a Pomorzem oraz Wielkopolską a Brandenburgią), zaczęło obejmować województwo zielonogórskie. Ta nowa jednostka administracyjna
stała się z czasem punktem wyjścia dla
kształtowania się nowego regionu kulturowego, który tworzył się na podłożu kultur wniesionych przez powojennych przybyszów (osadników z obecnego terenu Polski, repatriantów z byłego Związku Radzieckiego i reemigrantów). Wszystkie te grupy ludnościowe
reprezentowały odmienne dziedzictwo kulturowe, różne wzory zachowań i postaw. Kształtowanie się nowej przestrzeni kulturowej okazało się procesem długotrwałym -ludzie nie
czuli się u siebie - mieszkali w poniemieckich domach, gospodarowali na cudzej ziemi,
mieli poczucie niepewności. Mimo to autorka ukazuje narastanie procesów integracyjnych,
wyciszanie konfliktów międzygrupowych, z czym łączył się wzrost tolerancji dla odmienności kulturowych. Do kształtowania się nowego oblicza regionu przyczyniła się twórczość
artystów ludowych i rzemieślników (garncarstwo, tokarstwo ręczne, niektóre techniki plecionkarskie, pisankarstwo, wielobarwna wycinanka etc.). Nie wszystkie te wytwory akceptowano od razu, niektóre z nich wręcz odrzucano. Wzrastanie młodego pokolenia, któremu
obce były dawne konflikty między grupowe, przyczyniło się do szybszej integracji mieszkańców Ziemi Lubuskiej - zaczęło wzrastać zjawisko identyfikacji z nowym miejscem
zamieszkania, powstała nowa twórczość folklorystyczna wynikająca z poczucia więzi
z nowym regionem (pieśni o własnej wsi i regionie, stroje własnego pomysłu, zwyczaje
i obrzędy i tym podobne przejawy nowej kultury ludowej). Nowa kultura nie jest tylko
wypadkową dawnych kultur wniesionych przez ludność napływową, ale stanowi nowąrzeczywistość -tradycyjne
elementy są wzbogacane nowymi treściami, które niesie dzień
dzisiejszy (s. 176).
Kolejny tom śląskich Studiów Etnologicznych i Antropologicznych przynosi opracowania, których walor stanowi silne oparcie w realiach, niepoprzestawanie na gołosło~
nych ustaleniach teoretycznych, lecz zaprezentowanie ciekawego i bogatego materiału
faktograficznego i ukazanie ważkich procesów związanych z kształtowaniem się przestrzeni
kulturowej i społecznej na różnych terenach. Z przestrzenią wiążą się określone ludzkie wartości i przekonania, jest ona równie wartościowana i przewartościowywana, dając ludziom
poczucie zakorzenienia i tożsamości, a także poczucie odrębności niezbędne (wobec coraz
silniejszych procesów unifikacyjnych) dla zachowania pełnej integracji społecznej i psychicznej.
Barbara Olszewska-Dyoniziak

Śląsk. Schlesien. Slesko. Przenikanie kultur, red. Zygmunt Kłodnicki, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, Wrocław 2000, ss. 167.
Przedstawianemu wydawnictwu towarzyszyła wystawa zorganizowana przez Muzeum
Etnograficzne (Oddział Muzeum Narodowego) we Wrocławiu. Poszczególne artykuły tomu
poszerzają prezentowaną na wystawie problematykę, bądź w sposób syntetyczny wskazując na ważne problemy, bądź aktualizując szczegółowe źródła.

�352
Nie pierwszy raz muzeum to podejmuje ważną tematykę, że przypomnę Polskie opisanie świata z lat 1995-1996, (również z publikacją). Tym razem wystawa i tom dotyczy
obszaru pozornie wąskiego, ale jakże ważnego dla całościowego obrazu kultury Polski.
Zajmuje się Dolnym Śląskiem jako obszarem poddanym przez wieki różnorakim wpływom, zasiedlanym przez różne nacje. Problem przenikania się i współżycia kultur stanowi
główny leitmotiv u wszystkich autorów.
Artykuły-eseje można podzielić na dwie grupy: mówiące o losach kultury tradycyjnej
(w poszczególnych aspektach) pióra autorów polskich i dwa szkice dotyczące losów grupy
niemieckiej i czeskiej.
Wprowadzenie do tomu Mariusza Rermandorfera (dyrektora Muzeum Narodowego we
Wrocławiu) oraz wstęp Elżbiety Berendt (Muzeum Etnograficzne) zapowiadają tematykę
tomu, podkreślając "przechodniość" i pograniczność obszaru Dolnego Śląska i ważność
wskazania na zbieżności i podobieństwa w zakresie kultury wysokiej i rustykalnej z sąsiadującymi krajami oraz innymi ziemiami Polski. Dolny Śląsk bowiem był ze względu na
swe położenie i historię najlepszą drogą oddziaływań prądów cywilizacyjnych i kulturowych z Zachodu. Autor wprowadzenia podkreśla ponadto konieczność oparcia się o dokumentację kultury, znajdującą się w muzeach (korzystano również ze zbiorów muzeów niemieckich i czeskich - stąd połączenie wystawy i publikacji).
We wstępie Elżbieta Berendt (Muzeum Etnograficzne, Oddział Muzeum Narodowego
we Wrocławiu) uzasadnia ważność obszaru leżącego na styku kultur oraz przedstawia zagadnienia z kultury tradycyjnej, które znalazły się na wystawie (choć nie zawsze w tomie).
Cztery kolejne artykuły, różne w charakterze, dotyczą dokumentacji kultury ludowej.
Henryka Wesołowska (Katedra Etnologii, Uniwersytet Wrocławski), przedstawiając Dolny
,
Sląskjako region etnograficzny, wskazuje na duże bogactwo treści i form, uzasadniając to
uwarunkowaniami geograficznymi i historycznymi (teren nizinny i górski, losy historyczne). Trzon artykułu zajmuje charakterystyka poszczególnych działów kultury, tak materialnej, jak i mentalnej oraz sztuki. Na szczegółowych przykładach autorka pokazuje pochodzenie, drogi zapożyczeń, obecny obraz.
Zygmunt Kłodnicki (Zakład Etnologii, Uniwersytet Śląski, filia w Cieszynie) jest autorem dwu tekstów: Kultura duchowa i społeczna wsi dolnośląskiej w świetle map ,,Atlas der
deutschen Volkskunde" - ADV oraz Dolny Ślą.~k na tle ziem Polski w świetle tradycyjnej
kultury materialnej. Łączy je typ źródła - mapy z atłasów etnograficznych. Zmapowane,
a więc umiejscowione w przestrzeni i czasie fakty kulturowe. Pozwala to na wyciąganie
wniosków i uogólnienia, oraz porównania przestrzennego występowania zjawisk.
W pierwszym artykule, dOtyCząCynlkultury duchowej i społecznej, autor opiera się głównie na atłasie niemieckim, którego pierwsza część powstała w latach 1936-1939, a po II
wojnie w latach 1958-1979 druga. Atlas ten poza obszarami Niemiec i Austrii obejmuje
ludność niemiecką, zamieszkującą wsie czeskie, węgierskie, rumuńskie i polskie (grupom
mniejszościowym rozesłano ankiety), w tym z kilkuset miejscowości dolnośląskich. Dostarczają nam one unikatowego materiału sprzed II wojny. Materiał zebrany na terenie Polski
dotyczy głównie ziem byłego zaboru pruskiego.
Zmapowany materialodnoszący się do wielu elementów kultury duchowej i społecznej
dotyczy I połoXX wieku i pozwala Zygmuntowi Kłodnickiemu na wyciągnięcie wniosków
o heterogeniczności kulturowej terenu, licznych podobieństwach do terenu Europy i dużych zbieżnościach z krajami ościennymi.
Artykuł drugi tego autora (tylko czemu rozdzielony innym), również oparty jest o materiał atlasowy - tylko że tym razem dotyczy zjawisk z kultury materialnej i służy porównaniu Dolnego Śląska z innymi regionami Polski. Podstawą jest Polski Atlas Etnograficzny. Podstawowe pytania dotyczą specyfiki kulturowej Dolnego Śląska, podobieństw z ziemiami Polski i reliktami słowiańskimi oraz sąsiednimi państwami. Synteza (i analiza) wielu

---

�353
elementów kultury materialnej pokazana jest na ciekawej mapie (na konturze map PAE)
i daje odpowiedzi na główne pytania.
Autorka wstępu Elżbieta Berendt zajmuje się ponadto dwoma zagadnieniami (w dwu tekstach). W artykule Sztuka ludowa jako ~yraz etnicznego zróżnicowania regionu wskazuje na
wieloetniczne pochodzenie fonn sztuki ludowej tego regionu. Wiążąc sztukę ludową z formami ludowej religijności, wędrówkę wzorów ściśle wiąże z tradycją pielgrzymowania
i licznymi ważnymi ośrodkami kultowymi Dolnego Śląska. Bardzo interesująca jest np.
infonnacja dotycząca Barda Śląskiego o osobnych drogach pielgrzymowania nazywanych
"czeską", "polską" i "białą", czyli niemiecką, pątników tych nacji. Widać tu przenikanie
się pograniczy.
W artykule zamykającym tom Powojenny ksztalt dolnośląrkiej tradycji ludowej zajmuje
się autorka współczesnością regionu. W części historycznej charakteryzuje powojenne fale
osadnicze, podkreślając znaczenie "przetrwania zakorzenienia" w przekazie i trwałości "bagażu kulturowego".
W artykule znajdują się ponadto typowe opisy procesu adaptacji i integracji kulturowej,
ze zwróceniem uwagi na rolę stroju ijęzykajako wyróżników pochodzenia we wczesnych
latach. Poruszane w tekście zagadnienie ilustruje mapa pokazująca zasięg dolnośląskiej,
a więc specyficznej "mieszanki" tradycji kulturowych.
Osobną jakby część stanowią artykuły autorów obcych. Martin Dohnal (Instytut Etnologiczny Czeskiej Akademii Nauk w Pradze), zajmuje się mniejszością czeską na Ziemi Kłodzkiej i jej związkiem z krajem. Zbieżności i różnice, jak i powiązania, pokazuje na przykładach bogatego folkloru tej grupy, a głównie - opowiadań historycznych i wierzeniowych.
Polemizuje też z teorią wątków "wędrownych" i znaczeniem migracji Bernd Schone w artykule Śląrka tożsamość w Saksonii (Saski Instytut Historyczno-Ludoznawczy w Dreźnie) wysuwa tezę, że ludność północnej Saksonii bardziej jest związana kulturowo i tożsamościowo
ze Śląskiem niż z Saksonią. Łużyce, gdyż o nich tu mowa, z racji słowiańskiego pochodzenia miały swoją specyfikację, oscylując między słowiańskim a niemieckim etnosem. Autor
wskazuje na dawność badań nad tą problematyką (od XVIII wieku) i konieczność jej kontynuowania.
Kończąc omówienie treści poszczególnych artykułów, chciałam zwrócić uwagę na jeden, w moim mniemaniu, mankament. Każdy tekst stanowi autonomiczną całość, nawet te,
które mają tego samego autora, a więc rys historyczny i charakterystyka regionu powtarza
się kilkakrotnie. Czy nie można by tego uniknąć, tworząc osobny artykuł. Z pewnością
można było chociaż tak postąpić z tekstami Z. Kłodnickiego.
Książka przygotowana jest niezwykle starannie graficznie. Zawiera wiele interesujących fotografii oraz spis ilustracji, nazw geograficznych i etnicznych. Można sądzić, że
dobrze się przysłuży poznaniu problemów kulturowych regionu Dolnego Śląska.
Anna Szyfer

Jerzy C z aj k o w s k i, Studia nad Łemkowszczyzną, Wydawca twa Ludowego w Sanoku, Sanok 1999, ss. 227.

Muzeum Budownic-

Studia nad początkami poszczególnych ludów i narodów wciąż przyciągają uwagę badaczy reprezentujących różne dyscypliny, głównie jednak historyków, językoznawców, a także
archeologów. Do grona tych badaczy od dawna już należy Jerzy Czajkowski - etnograf
i etnolog, znawca tradycyjnego budownictwa w Europie i tradycyjnej kultury wiejskiej

�354
w południowo-wschodniej Polsce. Tym razem daje się nam poznać jako historyk i po trosze
językoznawca. Operując materiałami i metodami charakterystycznymi dla obu tych dyscyplin, 1. Czajkowski podjął kolejną próbę zarysowania genezy Łemków na północnych stokach polskich Karpat, a w szczególności "czasu i pochodzenia różnych grup ludzkich, przechodzących przez obszary Beskidów, koczujących tu niekiedy lub przybywających z określonymi celami zasiedlenia, ludzi opierających swój byt na pasterstwie i hodowli zwierząt
domowych i zdających sobie sprawę z konieczności wykonania ciężkiej pracy przy trzebieży pierwotnych puszcz od momentu, gdy podejmą decyzję osiedlenia się w wybranym
miejscu. Byly to decyzje swobodne, nie wymuszone przez właścicieli ziemskich" (s. 5-6).
Autor omówił dokładnie zasiedlenie Beskidu Niskiego i Sądeckiego, zwracając baczną
uwagę na przekroje chronologiczne. W rozdziałach II i III zajął się pograniczem łemkowskim od strony zachodniej i północnej, i uksztaltowaniem się granicy łemkowskiej. Rozdziały IV i V 1. Czajkowski poświęcił kolejno etnogenezie Łemków oraz obszarowi i zaludnieniu Łemkowszczyzny.
Nader cenna jest mapa pierwsza, na której autor ukazał proces zasiedlania Łemkowszczyzny i przyległej części Słowacji. Okazuje się, że obszary górskie są zasiedlane dopiero
od XVI wieku, podczas gdy tereny podgórskie (poza granicami Łemkowszczyzny) były
zasiedlone już od połowy XIV wieku. Mapa byłaby jeszcze lepsza, gdyby nie pewne niekonsekwencje; otóż wsie slowackie są opisane, natomiast polskie tyłko ponumerowane.
W legendzie mapy przydalby się odsyłacz do s. 12-16, gdzie czytelnik znajdzie wykaz wsi
łemkowskich ze stosownymi numerami (wsi polskich w tym wykazie nie ma, choć na mapie
naliczyłem ich 55). Na mapie tej po polskiej stronie zaznaczono rzeki (ułatwia to orientację), po słowackiej natomiast tylko drogi.
Szukając analogii dla niektórych nazw, wzorem F. Miklosicha (brak w pracy) i K. Dobrowolskiego, autor sięga na Półwysep Bałkański. I tak np. dla Sopotnicy (dopływ Grajcarka) odnajduje analogie w nazwach tego typu określających tu i ówdzie mniejsze cieki,
częściej nazwy miejscowości, od wsi Sopotnice koło Usti n. Orlicą w Czechach i potoku
Sopotnica (dopływ Hronu blisko Banskiej Bystrzycy) poczynając, aż po Sopot (nazwa
dwóch wsi) w Albanii i Sopotón - miejscowość na Peloponezie (s. 48).
Na mapie drugiej (po s. 100) autor pokazał "pogranicze wyznaniowe Łemkowszczyzny
w końcu XVIII wieku". Okazuje się, że na odcinku od Popradu do Wisłoka pogranicze
wyznaniowe pokrywa się z późniejszymi granicami etnicznymi Łemkowszczyzny. Jerzy
Czajkowski przypomina, że "granicę polsko-rusnackąprzed póltora wiekiem omówił Dionizy Zubrzycki, opracował pod względem etnograficznym przed drugą wojną światową
Roman Reinfuss i powtórzył to w 1990 roku. Zupełnie inną drogą poszedł Zdzislaw Budzyński, który oparł się o źródła kościelne i przyjął wyznacznik wyznaniowy: "z jednej
strony wyznawcy obrządku rzymsko-katolickiego,
z drugiej obrządku wschodniego"
(s. 103).
W rozdziale IV poświęconym etnogenezie autor zaznacza, że pierwszymi osadnikami
na interesującym nas obszarze byli przybysze z Powiśla (s. 112). Od końca XI wieku obszary na wschód od Jasiołki były terenem osadnictwa ruskiego, natomiast przyległy od
zachodu obszar Beskidu Niskiego stanowił wówczas pustkę osadniczą.
Z mapy trzeciej (po s. 112) wynika, że najstarsze fale osadnictwa wołoskiego napływały od strony Karpat Wschodnich i terenów przyległych (Maramuresz, Zakarpacie, Ruś Halicka), gdzie stwierdzono Wołochów od schyłku XIII wieku. W Karpatach Północnych
stwierdzono ich w drugiej połowie XIV wieku: w 1359 roku właścicielem Rybotycz jest
Szczepan (Stefan) Wołoszyn (Węgrzyn) Rybotycki, w źródle z 1373 roku wspomniana
jest wieś Wolosz(e) (Wolodź) koło Dynowa, w 1377 roku założono już na prawie wołoskim Hodle Pole, a jego właścicielem był Ładomir Woloszyn. Od pierwszej połowy XV
wieku ślady wołoskie na Łemkowszczyźnie sąjuż częste.

�355
Istniejąjednak toponomastyczne przesłanki o wcześniejszym pojawieniu się żywiołu
wołoskiego na terenach łemkowskich, trudno jednak je jednoznacznie zinterpretować np. nazwa alpes Beschad na byłej granicy węgiersko-polskiej w dokumencie z 1269 roku
i niewiele później zanotowana nazwa góry i wsi Cergowa.
Jerzy Czajkowski bada nie tylko naj starsze wiadomości o wsiach i ich ludności, ale
także nazwiska i toponimy, zwłaszcza typu Wołoch, Vlach, Olah (mapa 4.), Orosz, Rusk
(mapa 5.), Other (mapa 6.) i (I)zwor (mapa 7.).
W zakończeniu autor zwraca uwagę na wielki wkład wołoski (pasterski, po części też
rycerski) w kolonizację tego obszaru. Kolonizacja pasterska przesuwa się wzdłuż pasma
hal i połonin aż po Bieszczady. Dalej pasterze weszli w lasy Beskidu Niskiego i Sądeckiego, dochodząc aż na polską Orawę i Żywiecczyznę, a ich coroczne wędrówki odbywały się
raczej na linii północ-południe. "W XV wieku zwiększył się napływ Wołochów, i to pasterzy z silną domieszką żywiołu ruskiego. Oprócz możliwości wypasu ważne stało się pozyskiwanie ziemi pod uprawy rolne i zakładanie wsi. Oczywiście, nie wyklucza to dalszego
istnienia i peregrynowania grup czysto wołoskich, które w lasach żywieckich latarni koczowały ze swoimi stadami, wypalając polany na potrzeby zwierząt. (...) Członkowie grup
wołosko-ruskich w Beskidzie Niskim i na Słowacji - zauważa 1. Czajkowski - noszą
niekiedy imiona wołoskie, ale najczęściej mają imiona ruskie. Być może powodowało to,
że w otoczeniu obcym zacierała się różnica między Wołochami i Rusinami, którzy sami
zwali się «Rusnakarni». Odrębność etniczna Wołochów z czasem musiała zanikać, czemu
sprzyjała jedna religia" (s. 194-195). W konkluzji autor stwierdza: "bez osadnictwa wołoskiego, później wołosko-ruskiego, nie byłoby Łemków jako grupy etnograficznej. Tak samo
nie byłoby Bojków i Hucułów" (s. 196). I dalej: "Przodkowie Łemków wnieśli cechy wieloetniczne do ukształtowania się kultury całej grupy, że wszyscy przyszli w Beskidy i osiedlili się przede wszystkim w dolinach, co rzutowało na charakter osadnictwa. W drugiej
połowie XVII wieku, po stopniowej stabilizacji gospodarczej, zaczął się masowy rozrost
rodów i wsi. Grupa rozciągnięta wzdłuż długiego jęzora Beskidów musiała dojrzewać,
musiała kształtować wspólną mowę i inne ogólne cechy. Nic nie wskazuje na to, aby przed
XIX wiekiem doszło do ustalenia jednolitych cech etnograficznych, stanowiących wyróżniki grupy" (s. 197).
Dodajmy na koniec, że oprócz imponującej ilościowo literatury polskojęzycznej autor
uwzględnił w niewielkim stopniu prace badaczy ukraińskich, słowackich i czeskich. Nie
wszyscy cytowani autorzy znaleźli się w bibliografii i czytelnik musi się niekiedy nabiedzić, aby odnaleźć interesującą go pracę w przypisach (zapisu bibliograficznego pracy
L. Wyrostka nie udało mi się znaleźć). Książka zaś K. Moszyńskiego O sposobach badania kultury materialnej Prasłowian ukazała się nie w 1952, a w 1962 roku.
Autor nie ustrzegł się drobnych nieścisłości: oto o wsi Jasionka raz pisze, że pojawia
się w źródłach dopiero w 1665 roku (s. 14, tak samo na mapie nr 1.), gdzie indziej zaś, że
już w roku 1386 (s. 100). Zapewne chodzi o dwie różne wsie tej nazwy, bowiem podaje
autor stan ludności grekokatolickiej w Jasionce w 1785 - 210, w 1928 - 249 (s. 178).
Nie może to być Jasionka koło Dukli, bo ta, o ile pamiętam, jest polska. W rzeczy samej
na reprodukowanych w książce mapach znajdujemy raz Jasionkę koło Gładyszowa (ił. 8 na
.s. 42), drugi raz pod Duklą (Jasiąka, ił. 1 na s. 8). Frycowa, którą autor odnajduje po raz
pierwszy w źródłach już w roku 1379 (s. 97), nie trafiła do wykazu ani na mapę zapewne
z tego powodu, że była (i jest) wsią polską; na próżno jednak szukać informacji o niej na
s. 83, do czego zachęca indeks geograficzny (ukłony od chochlika drukarskiego!).
Recenzja historyka ijęzykoznawcy byłaby z pewnością po części odmienna, może bardziej krytyczna. Z pewnością też usłyszelibyśmy zarzut o braku krytycznego podsumowania prac historyków zajmujących się tym zagadnieniem, zwłaszcza czeskich i słowackich,
np. J. MacIirek, V. Prasek, V. Chaloupecky (dawniejsze prace na ten temat omawia skróto-

�356
wo w swej recenzji A. Nyrek w 46. t. "Ludu"). Jednak ani historycy, ani językoznawcy
takiej wyczerpującej pracy nie napisali, chociaż wciąż jej brakowało.
Etnolog podniesie tu kwestię innej natury: w recenzowanej pracy są zaznaczone powiązania między procesami historycznymi i językowymi, brakuje natomiast poważniejszych odniesień do materialów etnograficznych. Zaskakuje to u autora, który często, chętnie i z dużym wyczuciem posługuje się w swych pracach etnologicznych materiałem historycznym.
Tym bardziej, że literatura etnologiczna jest nader bogata. Warto tu przypomnieć pracę zbiorową Viehwirtschaft und Hirtenkultur, red. L. FOldes, Budapest 1969. Zabrakło znaczącej
książki B. Kopczyńskiej-Jaworskiej, Tradycyjna gospodarka sezonowa w Karpatach Polskich, Biblioteka Etnografii Polskiej nr 20, Wrocław 1969, oraz kilku publikacji A. Kowalskiej-Lewickiej, zwłaszcza Hodowla ipasterstwo w Beskidzie Sądeckim, Wrocław 1980,książki W. Jostowej Pasterstwo na Polskiej Orawie, Biblioteka Etnografii Polskiej nr 26, Wrocław
1972, W. Kubijowicza, Życie pasterskie w Beskidach wschodnie/l, Kraków 1926 i cennych
artykułów L. Sawickiego, dotyczących szałaśnictwa na Wołoszczyźnie Morawskiej, Śląsku Cieszyńskim i w górach żywieckich ("Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne", t. 14, 1919).
Nie można jednak zrzucić na barki autora obowiązku napisania wszystkiego na ten temat. Otrzymaliśmy cenne i nader interesujące studium traktujące o genezie Łemkowszczyzny. To dużo.
Zygmunt Kłodnicki

Justyna Kur c z a k, Historiozofia nadziei. Romantyczne słowianofilstwo polskie, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2000.
Książka Justyny Kurczak, będąca pewnego rodzaju synteząpolskiej, romantycznej myśli słowianofilskiej, jest publikacją niezwykle istotną, gdyż od roku 1926, tj. od czasu ukazania się pracy Zofii Klarnerówny pl. Słowianofilstwo w literaturze polskiej lat 1800 do
1848 (Warszawa), temat ten nie doczekał się kompleksowego opracowania. Nie należy
jednakże traktować Historiozofii nadziei jako podręcznika, kompendium słowianofilstwa
polskiego, zbioru dat, nazwisk i faktów, lecz jako próbę - uważam, iż udaną - charakterystyki epoki, a przynajmniej jej wycinka, w której Polakom pozostała jedynie nadzieja.
"Wiek XIX był wiekiem słowiańskiego odrodzenia narodowego" (s. 3) - tymi słowami Autorka rozpoczyna książkę. We Wstępie do swojej pracy kreśli tło filozoficzno-historyczne słowianofilstwa polskiego, odwołując się także do innych słowiańskich narodów,
które od początku wieku XIX poszukiwały własnej tożsamości narodowej i kulturowej.
Cechą charakterystyczną słowianofilstwa jest brak jedności ideologicznej pośród różnych słowiańskich szczepów. Jednakże Autorka wskazuje na szerokie kontakty między
słowianofilami, np. jeden z czołowych czeskich "budzicieli", JosefDobrovskY, odbywał podróże do Rosji, był recenzentem słownika Lindego, członkiem Warszawskiego i Krakowskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, itd. Justyna Kurczak mnoży przykłady podobnych związków. We Wstępie przytacza również kilka koncepcji pochodzenia nazwy Słowianin, od lingwistycznej do historyczno-eschatologicznej (s. 13-17). Nie braknie tutaj również refleksji
nad samym terminem słowianofilstwo.
Dla rozprawy naukowej - a taką niewątpliwie jest książka 1. Kurczak - bardzo ważne jest przedstawienie dotychczasowego stanu badań, a także uwag natury metodologicznej, a takich punktów we Wstępie niestety brakuje. Brak zdefiniowania podstawowych pojęć,

�357
jakimi Autorka się posługuje (historia, historiozofia, historiografia - te pojęcia omawiane
są dopiero w części III), a także brak wyznaczenia granic chronologicznych, powoduje niespójność całego tekstu. Należy zadać pytania: kiedy rozpoczyna się tytułowy Romantyzm,
a co ważniejsze, kiedy się kończy? Justyna Kurczak chronologicznie kończy swoją pracę
na latach 30. XIX wieku lub na roku 1848, natomiast Romantyzm w Polsce trwał dłużej.
Jeśli tak, to podany w tytule temun wprowadza trochę niejasności do tekstu i wydaje się,
iż cezura wprowadzona przez Z. Klarnerównę we wspomnianej już wyżej pracy wydaje się
bardziej odpowiadać omawianemu zagadnieniu.
W części pierwszej 1. Kurczak przedstawia tezy takich autorów jak Brodziński, Mickiewicz, Maciejowski czy Dołęga Chodakowski. Wymienieni autorzy, będący słowianofilami, chętnie sięgali do współnoty prasłowiańskiej, przedchrześcijańskiej, wskazując na pierwotną jedność, myśleli o współczesności i odrodzeniu się owej wspólnoty. Uważali, za
Herderem, iż Słowianie są ludem ze swcj natury pokojowo nastawionym do innych, zakorzenionym głęboko w .,glebie", tak przyrodniczo, jak i kulturowo - w tradycji.
W nie istniejącym państwie - Rzeczpospolitej - słowiańska utopia miała za zadanie
natchnąć nadzieją społeczeństwo pod zaborami, dlatego też dopuszczano się różnorakich
niedomówień, przemilczeń itp. Twórcy tego okresu dopuszczali się nawet fałszerstw (por.
w Czechach Rękopis królowo dworski, Rękopis zielonogórski V. Hanki), by osiągnąć swój
cel, wymyślali fantastyczne teorie, chyba nie tylko z powodu niewiedzy, lecz kierowani
"wyższymi pobudkami", odrodzeniem narodu, odzyskaniem wołności państwa.
1. Kurczak porównuje sytuację społeczeństw slowiańskich na początku XIX wieku ze schyłkiem wieku XX i zagrożeniami takimi jak: "cywilizacja przemysłowo-techniczna, zacierająca granice odrębności kulturowych, homogenizująca społeczeństwa dotąd wyraźnie odróżniające się od siebie" (s. 55). Dziś moglibyśmy nazwać ów proces modnym terminem
- globałizacja.
Sięgnięcie do historii prawodawstwa (Maciejewski, Rakowiecki), powiązanie historii
z prawodawstwem, pozwoliło Autorce pokazać istotę zmian na różnych płaszczyznach:
etycznej, politycznej, społecznej.
Uważam, iż cała filozofia słowianofilstwa graniczyła z mitologią, częstokroć ją przekraczając. Owa mitologizacja (pra-)historii, własnych dziejów, przodków, mitologizacja
cech narodowych, osiągnięć itd., tak charakterystyczna dla okresu romantyzmu, była nieodłączną cechą słowianofilstwa nie tylko polskiego (np. por. 1. Rapacka, Spory o kształt
tradycji chorwackiej, [w:) Godzina Herdera. O Serbach, Chorwatach i ideijugosłowiańskiej, Warszawa 1995, s. 52-72). 1. Kurczak doskonale tę cechę uchwyciła. Przedstawia
koncepcje autorów - poza wspomnianymi już - takich jak: Woronicz, Surowiecki, Safatik,
które częstokroć były wyrażane w tekstach literackich, pretendujących do literatury naukowej.
Słusznie Autorka zauważa, iż upadek powstania listopadowego, terror, który zapanował
tuż po tym, doprowadziły do zachwiania wiary w braterstwo słowiańskie. W myśli słowianofilskiej następuje zn1iana: od wspólnoty kulturowej narodów słowiańskich, do idei federacyjnej, która pojawia się w latach 30. XIX wieku. Owa idea federacyjna nawiązuje do
pomysłu H. Dąbrowskiego z 1797 roku, utworzenia wspólnoty Polaków, Słowaków, W ęgrów i Chorwatów pod berłem Napoleona. Podobne postulaty wysuwał K. Libelt na zjeździe słowiańskim w Pradze w 1848 roku.
J. Kurczak kończy swoją pracę spojrzeniem z perspektywy końca XX wieku, zastanawiając się, jaki ślad słowianofilstwo pozostawiło w Europie, w szczególności zaś w Polsce.
W omawianej tu pracy można zauważyć, iż niektóre analizy j interpretacje tekstów
źródłowych zupełnie wydają się nie uwzględniać aspektu pozatekstowego, dlatego też bywają zbyt jednostronne. Wynika to być może z niedookreślenia przez Autorkęjasnych metod
postępowania badawczego. Bibliografiajest stosunkowo obszerna, jednakże brakuje w niej

�358
np. prac Andrzeja Walickiego pl. Aleksander Hercen. Kwestia polska i geneza pewnych
stereotypów (Warszawa 1991) oraz Leszka Kuka Orientacja slowiallska w myśli politycznej Wielkiej Emigracji (do wybuchu wojny krymskiej), Toruń 1996, który porusza wybrane zagadnienia z tej tematyki. Pewną niedogodnością jest również brak indeksu nazwisk.
Historiozofia nadziei, pomimo iż może sprawiać w niektórych miejscach wrażenie fikcyjnej opowieści z XIX wieku, tak naprawdę okazuje się doskonałym opisem i komentarzem całego zjawiska słowianofi lstwa polskiego, ze wszystkimi jego koncepcjami, nurtami
itd. Justyna Kurczak niejako "oddaje głos" autorom tamtej epoki, przemawia ich słowami,
co ważne, ich językiem, by przybliżyć nam "historiozofię nadziei". Historiozofię pisaną
pod zaborami, także intelektualnymi. Duch nadziei, który towarzyszył pracom Lelewela
i Maciejowskiego, Dołęgi Chodakowskiego i Rakowieckiego, obecny jest na stronach omawianej książki i jest to mocna strona tej publikacji.
Adam Kola

Riepriessirowanyje etnograf y, praca zbiorowa pod red. D. D. Tumarkina, Wostocznaja
Litieratura RAN, Moskwa 1999, ss. 344.
W XX wieku w Rosji najpierw czerwony terror w czasie rewolucji, a potem reżym
stalinowski zebrały obfite krwawe żniwo wśród inteligencji. Żadna dziedzina nauki nie
została pominięta - etnografia nie była wyjątkiem. Nauce wyznaczono rolę narzędzia
mającego wzmocnić ideę socjalizmu-komunizmu w Związku Radzieckim. Miała udowodnić, że przejście od stosunków rodowych lub feudalnych do socjalizmu stanowi wielką
szansę dla opóźnionych w rozwoju ludów ZSRR. Podjęte badania nad etnicznością miały
wskazać, że narodowe kultury można rozwijać w ramach wielonarodowego państwa. Szukano cech łączących ludy Związku Radzieckiego, aby pokazać zarówno całemu światu, jak
i wszystkim obywatelom radzieckim, że to państwo nie jest sztucznym tworem, a powstało
w sposób naturalny - wolą wszystkich ludów ZSRR. Tych uczonych, którzy nie zamierzali realizować wyznaczonych im przez państwo komunistyczne zadań, karano na różne
sposoby: pozbawiano możliwości pracy, więziono, rozstrzeliwano, zsyłano na Syberię. Wiele
projektów i idei naukowych nie zrealizowano, a ich twórców zapomniano. Poddanych represjom badaczy wymazywano z literatury, niszczono ich zdjęcia i usuwano ich postacie
z fotografii zbiorowych, aby na zawsze zginęła o nich pamięć.
Po rozpadzie ZSRR zainteresowano się ofiarami komunizmu. Ludzie zaczęli opowiadać o swoich represjonowanych krewnych, w archiwach udostępniono tajne dokumenty
śledcze. Masowo pojawiły się publikacje i dzieła zapomnianych naukowców. W końcu
i etnografia doczekała się książki o poddanych represjom badaczach. Riepriessirowanyje
etnograf y to pierwsza publikacja zbiorowa dotycząca pracy naukowej i losu rosyjskich etnografów. Zawiera ona 12 opracowań, z których każde opowiada o jednej postaci. Wszystkie opracowania bardzo się różnią stylistyką i stosunkiem autora do osoby opisywanej, ale
ukazują w jasny sposób życie i twórczość etnografów. Co ważne, w opracowaniach i załączonych do nich bibliografiach podane są wszystkie prace omawianych naukowców, a także informacje o archiwach, gdzie można znaleźć ich nie wydrukowane pozycje oraz notatki
z badań terenowych. Teraz chciałabym przedstawić bliżej postacie naukowców
z tej książki opracowane kolejno przez M. A. Dewleta, A. A. Siriną, A. M. Rieszetowa,
N. G. Wołkową i G. A. Siergiej ewą, Ju. D. Anczabadze, B. Ch. Karmyszewą, M. M. Kie-

�359
rimową, O. B. Naumową, R. Sz. Dżarylgasinową i M. Ju. Sorokiną, Ju. W. Iwanową,
N. S. Polisiuk, S. I. Wajnsztejna, G. Ju. Gagien- Tom.
Aleksander Wasyljewicz Adrianow (1854-1920). Zajmował się obszarem Syberii. Interesował się folklorem, szamanizmem i obrzędami u takich ludów jak Telengici, Czelkańczycy. Selkupowie, Ewenkowie i Szorowie. Uczestniczył w kilku wyprawach terenowych
na terenie Chakasji i Tuwy. W 1902 wydał książkę Rosyjskie bajki ipieśni Syberii. Ponadto opublikował pracę Ornament u ludów syberyjskich i jeszcze kilka innych artykułów
o szamanizmie Ałtaju. Niestety inne dzieła zostały albo zniszczone, albo nie dokończone.
W marcu 1920 roku A.W. Adrianow został stracony za drukowanie w gazecie "Syberyjskie
Życie" antybolszewickich artykułów;
Bemgard Eduardowicz Pietri (1884-1937). Przedmiotem zainteresowania Pietriego byli
przede wszystkim Buriaci. Zaczynał pracę jako pracownik Muzeum Antropologii i Etnografii w Sankt-Petersburgu i później objął stanowisko profesora na Uniwersytecie Irkuckim. Prowadził badania na terenie Wschodniej Syberii. Zajmował się Buriatami, Tunguzami
(Ewenkarni), Sojotarni (Tuwinczykami), Tofalararni. Podczas badań terenowych wykonywał
antropologiczne pomiary, zbierał eksponaty, zajmował się wykopaliskami archeologicznymi. Największe jego dzieła to Szkoła szamanów u północnych Buriatów i Stopnie poświęcenia szamanów mongolsko-buriackich. Został rozstrzelany w listopadzie 1937 roku jako
domniemany szpieg niemiecko-angielski;
Nikołaj Nikołajewicz Kozmin (1872-1938). Zasłużył się rosyjskiej nauce raczej jako
historyk. Badał Chakasów, głównie ze strony ustroju ekonomicznego i społecznego. Jego
najważniejszą pracą, jedyną budzącą zainteresowania etnologów, jest książka Chakasowie
z 1925 roku, w której to opisuje m.in. etnogenezę tego ludu. Aresztowany w sierpniu 1937
roku jako szpieg japoński, rok później zmarł w szpitalu więziennym;
Anatolij Niestorowicz Gienko (1896-1941). Jest to zasłużony językoznawca. Pracował w Muzeum Azjatyckim, a także w Instytucie Wschodoznawstwa w Moskwie, w którym prowadził Gabinet Kaukaski. Gienko jako pierwszy badał Abazinów, Ubychów, Cachurów, Chinalusów. Także jako pierwszy opisał kubiński dialekt języka lezgińskiego. Prowadził intensywne badania terenowe na całym Kaukazie, na podstawie których wydał kolejne
prace: Ojęzyku Ubychów, Z kulturowej przeszłości Inguszy, Język arabski i kaukazoznawstwo. W 1941 roku aresztowany pod zarzutem działalności antyradzieckiej. W styczniu
tego samego roku zmarł w szpitalu więziennym;
Georgij Aleksandrowicz Kokijew (1896-1955). Badał tereny Osetji i Kabardii na Kaukazie. Wykładał na Uniwersytecie Moskiewskim etnografię i historię Osetyjczyków i Kabardyjczyków. Napisał takie dzieła jak Szkice z historii Osetyjczyków, Historia osetyjska
na przełomie I-II tys. n.e., Domki pogrzebowe Osetyjczyków. W 1949 roku aresztowany
i wysłany do łagru za działalność antyradziecką. W 1955 roku zmarł w łagrze;
Fiodr Arturowicz Fijelstrup (1889-1933). Domeną tego etnografa była Azja Środkowa, a konkretnie Kazachowie i Kirgizi. Zajmował się kulturą materialną, obrzędami rodzinnymi, hodowlą bydła u tych ludów. Uczestniczył także przed rewolucją pażdziemikową w wyprawie do Południowej Ameryki, gdzie prowadził badania pośród Indian Brazylii.
Niestety, nie wydał żadnej pracy, zachowały się tylko notatki z badań terenowych. W listopadzie 1933 roku Fijelstrup został aresztowany i kilka dni później podczas przesłuchania,
jak informowano, zachłysnął się wrzątkiem;
Aleksiej Nikołajewicz Charozin (1864-1932). Był etnografem i antropologiem fizycznym, specjalizował się w badaniach ludów tureckojęzycznych. W tym zakresie wydał monografię Kirgizi (Kazachowie) Bukiejewskiej ordy; napisał kilka artykułów o etnogenezie
Kazachów i typach antropologicznych Tatarów. W późniejszych latach swojej działalności
Charuzin zainteresował się południowymi Słowianami. Uczestniczył w wielu wyprawach

�360
badawczych. W jego dorobku znalazły się artykuły porównawcze na temat budownictwa
austriackiego, bośniackiego, morawskiego, halickiego, litewskiego. Jego ostatnim dziełem
jest Słowia/I.skie budownictwo w Kraju Północno-Zachodnim. które poprzedzały 6-letnie
badania terenowe wśród Białorusinów, Wielkorusinów, Małorusinów i Polaków. Aresztowany w 1932 roku za działalność antyradziecką. Dwa miesiące później Charuzin zmarł
w więzieniu;
Nikołaj Josificz Konrad (1891-1970). Jest uważany za największego japonistę Rosji.
W zasadzie nie zajmował się etnografią. Jedyne jego dzielo, które może zainteresować etnologów, to Szkice o organizacji społecznej i kulturze duchowej Koreańczyków na przełomie XIX-XX wieku. Opisał w tej monografii system pokrewieństwa, obrzędowość rodzinną, religię i zabawy Koreańczyków. W 1939 roku został skazany na pięć lat łagrów za
zdradę ojczyzny. W 1941 roku został zwolniony i wrócił do pracy naukowej;
Piotr Fiodorowicz Prieobrażenskij (1894-1941). Byl znaczącą postacią etnografii rosyjskiej. Próbował patrzeć na historię całego świata przez pryzmat etnografii. Sformułował
pojęcie areału techniczno-gospodarczego - jednostki badawczej kultury związanej zjednym zwartym obszarem. Zajmował się także wczesnymi formami religii. Był profesorem
Wydziału Etnografii Uniwersytetu Moskiewskiego. Jako pierwszy w Rosji napisał podręcznik dla studentów - Kurs etnologii. W 1937 roku został skazany na osiem lat łagrów
za działalność kontrrewolucyjną, a w 1941 roku rozstrzelany w łagrze za działalność antyradziecką;
Natalia Iwanowna Lebiediewa (1894-1978). Specjalista w dziedzinie kultury mateńalnej Słowian wschodnich, zajmowała się także folklorem, obrzędami, wierzeniami. Na podstawie badań terenowych wydała monografię obwodu ńazańskiego i Polesia. Najbardziej
interesowała się strojem ludowym Rosjan. Opublikowała następujące prace - Strój ludowy obwodu riazallskiego, Przędzenie i tkanie Słowian wschodnich i inne. Osądzona w 1933
roku za członkostwo w nie istniejącej Rosyjskiej Partii Nacjonalistycznej na trzy lata zesłania. Pod koniec 1934 roku została zwolniona z powodu choroby, ale niestety już nigdy
nie wróciła do pracy naukowej;
Borys Osipowicz Dołgich (1904-1971). Zajmował się ludami północnej Syberii. Pierwszy jego wyjazd w tundrę Tajmyru związany był ze spisem ludności w latach 1926-1927.
Później niejednokrotnie uczestniczył w badaniach terenowych na Tajmyrze, w Kraju Ewenków. Badał kulturę materialną i duchową takich ludów jak Ketowie, Nganasanie, Eńcy,
Dołganie, Jakuci, Ewenkowie. Został aresztowany w 1929 roku za krytykę kolektywizacji
i zesłany na cztery lata nad rzekę Lenę. W 1933 roku wrócił do pracy naukowej. Wydał
takie opracowania jak Ketowie, Skład rodowy i plemienny ludności północy Syberii Środkowej i swoje największe dzieło - monografię Skład rodowy i plemienny ludów Syberii
w XVII wieku;
Nina Iwanowna Gagien-Tom (1900-1986). Zainteresowania tego etnografa były szerokie, ale najwięcej uwagi badaczka poświęcala kulturze mateńalnej ludów nadwołżańskich. Zajmowała się także strojami i obrzędami Wielkorusinów. Uczestniczyła w wielu
wyprawach terenowych na obszarach rosyjskiej północy, Republiki Czuwaskiej, rzeki
Angary. Była pracownikiem Instytutu Antropologii i Etnografii ZSRR. W 1937 roku osądzona na pięć lat zesłania w łagrze nad rzeką Kołymą, w 1942 roku wróciła do pracy naukowej, ale w 1948 roku znów zesłano ją na pięć lat do łagru w Mordowii za działalność
antyradziecką. W 1954 roku wróciła do nauki. Spodjej pióra wyszły opracowania na temat
znaczenia włosów i czapek w obrzędach i życiu ludów Europy Wschodniej, opisywała stroje
badanych ludów, ornamenty, ozdoby. Napisała kilka artykułów o L. Ja. Sztembergu,
D. K. Zieleninie, którzy byli jej nauczycielami.
Oczywiście, jak to często bywa w pracach zbiorowych, poziom poszczególnych artykułów jest bardzo różny. Chciałabym zwrócić uwagę na to, że dwie osoby - Konrad

�361
i Kozmin, nie były etnografami. W swojej działalności pośrednio związani byli z etnologią, byłoby zatem lepiej, gdyby miejsce tych dwóch, bez wątpienia zasłużonych w swoich
dziedzinach naukowców, zajęli zapomniani etnografowie. Na tle innych gorzej prezentują
się, moim zdaniem, opracowania dotyczące Adrianowa, Fijelstrupa i Charuzina. Zawierają
zbyt wiele niepotrzebnych infornlacji, materiał nie jest uporządkowany chronologicznie.
Pozostałe szkice zawierają wiele faktów, dobrze jest w nich przedstawiona twórczość etnografów - streszczenia ich prac, co pomaga czytającemu wybrać odpowiednie dzieła,
a także w niektórych przypadkach umieszczone są wskazówki, gdzie można znaleźć materiały pozostawione przez poddanych represjom etnografów. Są też dwa artykuły, które wyróżniająsię spośród pozostałych. Są to eseje o B. O. Dołgichu i N. I. Gagien-Torn umieszczone na końcu książki. Autorzy tych dwóch opracowań znali osobiście i cenili omawiane
przez siebie postacie. W tych dwóch artykułach nie zapomniano między innymi o tym, że
każdy naukowiec jest przede wszystkim po prostu człowiekiem ze swoimi radościami
i tragediami.
Książka Riepriessirowanyje
etnografy pełni bardzo ważną rolę. Przypomina 12 spośród około 500 etnografów w ZSRR, którzy poddani zostali represjom. Ujawnia zapomniane
teorie i dzieła etnografów, pomaga dotrzeć do ukrytych z powodów politycznych i ideologicznych materiałów. Wskazuje na losy nauki i mechanizmy postępowania z nauką w państwie totalitarnym. My, współcześni etnologowie, mamy obowiązek pamiętać zarówno
o zagrożeniach dla nauki w warunkach totalitarnego państwa, jak i o postaciach represjonowanych badaczy.
Veronika Beliaeva

The Small Indigenous NatiollS of Northern Russia. A Guide for Researchers,
Ed. by
Dmitriy A. Funk, Lennard SilIanpiiii, Abo Akademi University: Social Science Research
Unit, Publication No. 29, Vaasa 1999, ss. 184.
KOpeHHble MaJlO'lUCJleHHble Hapoobl Ce8epa
u Cu6upuu.
PYK080ocm80
OJlR
UCCJle006ame.neu, peJl. ,l(MJiTpJłiiA. c1&gt;yUK,
neHHapJl CHJlJlaHIDIH,
YHHBepcHTeT
AKa,1leMHH

A60: CeKUHHCOllHOJlOmqeCKHX
I1cCJleJlOBaHHR,
BbmycK 29, Baaca 1999, c. 173.
Odsłoniła się żelazna kurtyna, etnolodzy ze świata zachodniego ruszyli na Wschód.
Zamknięte do tej pory państwa byłego ZSRR stanęły przed nimi otworem, kusząc obrazem
tubylczych kultur nie zmienionych przez globalizację, za to z piętnem polityki kulturowej
okresu radzieckiego. Tematyka to bardzo zachęcająca, gdyż aktualna sytuacja niestabilności politycznej i gospodarczej w Rosji i innych krajach postradzieckicb stawia te kultury
w obliczu nowych przemian, czyniąc je naturalnym laboratorium dla badań etnologicznych. Jednocześnie naukowcy rosyjscy coraz chętniej nawiązują współpracę z kolegami po
fachu z Zachodu. Otwarcie Rosji na świat zachodni zaczyna przynosić pierwsze efekty
także na polu etnologii, takie jak wspólne publikacje i projekty badawcze. Owocem takiej
właśnie współpracy jest opisywany przewodnik dla badaczy - napisany głównie przez
Rosjan, wydany w Finlandii, przeznaczony dla etnologów z całego świata zainteresowanych
tematyką rosyjskiej Północy.
Autorami pracy są przede wszystkim etnolodzy rosyjscy ze specjalizującej się w opisywanej tematyce jednostki badawczej, Oddziału Ludów Północy i Syberii Instytutu Etnologii
i Antropologii Rosyjskiej Akademii Nauk w Moskwie, instytucji o wielkiej tradycji i kluczo-

�362
wyro znaczeniu dla etnologii w Rosji. PielWszy z redaktorów, Dmitrij A. Funk, kieruje tym
właśnie Oddziałem. Drugi, Lennard Sillanpiili,jest docentem nauk politycznych na Wydziale
Nauk Społecznych na uniwersytecie w Vaasa w Finlandii. Poszczególne rozdziały dotyczące
konkretnych ludów napisali etnolodzy specjalizujący się w badaniu kultury tych właśnie ludów, z których można wymienić np. T. W. Lukjanczenko (Saamowie), M. I. Nowikową (Chantowie i Mansowie) czy samego D. A. Funka (Teleuci).
Przewodnik dla badaczy wydany został jako wydawnictwo dwujęzyczne, w języku rosyjskim i angielskim. Tekst obu wersji biegnie z przeciwnych kierunków i w środku rozdzielony jest rozkładanymi arkuszami map. Ponieważ mamy do czynienia z publikacją dwujęzyczną, autorzy zdecydowali się na zamieszczenie streszczeń aż w pięciu wersjach: angielskiej, rosyjskiej, fińskiej, szwedzkiej i francuskiej.
Już okładka książki, identyczna dla obu wersji językowych, sugeruje nam, co będzie jej
tematem. Fotografia przedstawia rodzinę syberyjskich autochtonów w strojach europejskich,
siedzących z niewesołymi minami wewnątrz domostwa. A więc - współczesna trudna sytuacja ludów Syberii. Tytuł publikacji: Małe tubylcze ludy Północy i Syberii nawiązuje do
pewnej prawnej kategorii ludów stworzonej w czasach ZSRR, obejmującej niewielkie autochtoniczne grupy, nie przekraczające swą liczebnością 35 tysięcy, które zamieszkują olbrzymie obszary Syberii, niegdyś stanowiące ich terytorium, dziś będące na nim mniejszością
w wyniku intensywnej kolonizacji rosyjskiej. Mottem książki jest wiersz poetki Mansi,
A. F. Kopiewej, przeciwstawiający dawne życie autochtonów Północy w ich bogatym środowisku naturalnym sytuacji obecnej, zniszczonej przyrodzie i odejściu młodych pokoleń od
tubylczej kultury, której nie sposób podtrzymywać w warunkach katastrofy ekologicznej. Celem
tego przewodnika jest, według autorów, ocena współczesnej sytuacji tubylczych narodów
Sybeńi i Północy i ich praw jako grup mniejszościowych na swoich terytońach. Drugimjego
zadaniemjest dostarczenie szerokiej perspektywy dla spojrzenia na histońę ekspansji i kolonizacji rosyjskiej na terenach ludów tubylczych i polityki narodowościowej okresu radzieckiego.
Przed przejściem do właściwego tekstu przewodnika możemy zapoznać się wstępnie
z bohaterami całego wydarzenia. Umożliwia nam to tablica przedstawiająca liczebność
wszystkich dwudziestu sześciu "małych tubylczych ludów Północy i Syberii" na przestrzeni ostatniego półwiecza. Na końcu publikacji znajdujemy natomiast krótką charakterystykę
dokonań naukowych autorów i redaktorów publikacji oraz mapę obrazującąrozmieszczenie opisywanych ludów.
PielWszy rozdział jest ujęciem ogólnym, dotyczącym całej rosyjskiej Północy. Autorzy
(E. P. Batjanowa, T. W. Lukjanczenko, A. N. Kałabanow) przedstawiają histońę polityki
państwa rosyjskiego i radzieckiego wobec ludów tubylczych Północy, Syberii i Dalekiego
Wschodu od xvrr do XX wieku. W jego zakończeniu opisany jest aktualny status prawny
ludów rosyjskiej Północy, które w ostatnich latach zaczynają walczyć o swoje prawa, tworząc różne organizacje, domagające się adekwatnego dla autochtonów prawodawstwa oraz
przestrzegania międzynarodowych konwencji dotyczących ludów tubylczych, a także rekompensaty poniesionych w wyniku zniszczenia środowiska szkód.
Kolejne rozdziały poświęcone są poszczególnym rodzinom językowym: uralskiej,
ałtajskiej, paleoazjatyckiej i eskimosko-aleuckiej. Ponieważ w ramach danej rodziny językowej narody uszeregowane są geograficznie, a klasyfikacja językowa w przypadku Sybeńi odpowiada w przybliżeniu także regionalizacji geograficznej, układ książki pozwala nam
na podróż z zachodu na wschód: od ludów żyjących na półwyspie Kolskim aż do autochtonów wschodnich krańców Półwyspu Czukockiego oraz Wysp Komandorskich. Drugi rozdział dotyczy ludów uralskich, a wśród nich kolejno: Saamów, Chantów, Mansów, Nieńców,
Eńców, Nganasan i Selkupów. W kolejnym, trzecim rozdziale możemy się zapoznać z charakterystykąi bibliografią dotyczącą ludów ałtajskich: Ewenków, Ewenów, Nanajów, Ulczów,

�363
Udehejczyków, Oroczan, Negidalczyków, Oroków, Dołgan, Teleutów i Czuwańczyków.
W czwartym rozdziale omówione zostały ludy paleoazjatyckie: Ketowie, Jukagirzy,
Czukcze, Koriacy, Itelmeni i Niwchowie. Ostatnia, piąta część poświęcona jest Eskimosom
i Aleutoml•
Każdemu z dwudziestu sześciu "małych tubylczych ludów Północy" odpowiada jeden
podrozdział składający się z krótkiej charakterystyki oraz z wykazu bibliografii dotyczącej
przedmiotu. Charakterystyki ludów przedstawione są w powtarzającym się porządku:
etnonimy, liczebność, rozmieszczenie, język, tradycyjna i współczesna gospodarka. Dalej
pojawia się miejsce na historię badań etnograficznych w okresie rosyjskim, radzieckim do
II wojny światowej, radzieckim po II wojnie światowej oraz współczesnym - lata 80.
i 90. Omówienie kończy się opisaniem współczesnych procesów etnicznych oraz regulacji
prawnych związanych z danym ludem. W bibliografii, obok typowych publikacji etnologicznych, znalazło się, w formie oddzielnego akapitu, miejsce dla aktów legislacyjnych,
dotyczących opisywanej grupy, od prawodawstwa państwowego aż po rozporządzenia na
poziomie lokalnym. Bibliografia w wersji angielskiej oprócz tłumaczenia tytułu zawiera
także transliterację łacińską tytułu rosyjskiego.
Wszystkie charakterystyki poszczególnych ludów napisane są w sposób jasny i czytelny, według opisanego powyżej schematu, co ulatwia porównywanie. Wyłamują się z niego
jedynie niektórzy autorzy, w tym paradoksalnie redaktor publikacji D. A. Funk w rozdziale
dotyczącym Selkupów. Te drobne odstępstwa nie psująjednak wrażenia dobrej organizacji
tekstu i przydatności do porównań.
Dwujęzyczność publikacji dobrze koresponduje z rolą przewodnika bibliograficznego.
Wersja angielska ulatwia poruszanie się w literaturze badaczom znającym słabo język rosyjski, wersja rosyjska ulatwia ostateczne dotarcie do źródeł, napisanych przecież w tym
właśnie języku (i alfabecie, co nie jest bez znaczenia przy poszukiwaniach literatury).
Forma książki dwujęzycznej łączącej syntetyczne omówienia poszczególnych narodów
z obszerną bibliografią wydaje się pomyslem nowym w piśmiennictwie dotyczącym etnologii Syberii. Przewodnik dla badaczy zawiera może mniej informacji o kulturze poszczególnych ludów niż na przykład encyklopedia Narody Rossii (1994) czy przewodnik encyklopedyczny Krasnaja lazigajazykov narodov Rossii (1994), ale za to przedstawia znacznie bogatszą bibliografię. W przeciwieilstwie zaś do zwykłego wykazu bibliografii, daje
możliwość zapoznania się z ogólnym zarysem wiedzy na temat danego ludu i z krótką
historią powstawania przedstawianej literatury.
Ciekawostką ułatwiającą poruszanie się po bibliografii może być wydzielenie w odrębny blok prac zbiorowych. I byloby to rzeczywiście korzystne posunięcie, gdyby nie fakt, że
pojawia się tylko w wersji angielskiej, co nieco zmniejsza równorzędność obu wersji.
Zastosowana w pracy klasyfikacja według kryteriów językowych jest jak najbardziej
odpowiednia w stosunku do ludów Syberii. Podział przeprowadzony według typu gospodarki byłby tu raczej trudny do zastosowania ze względu na znaczne przemiany w tradycyjnej gospodarce, zaś klasyfikacja językowa powiązana jest także z regionalizacją geograficzną - ludy należące do tej samej rodziny zamieszkują w większości sąsiadujące ze
sobą obszary.
Ważną zaletą książki jest położenie nacisku na zagadnienia prawne. Dla zachowania
kultury ludów Syberii odpowiednie regulacje prawne są kwestią kluczową. Jedynie odpowiednie prawa tubylców do ich ziemi i zasobów środowiska naturalnego mogą zapewnić

I Polskie nazewnictwo podaję za: A. Fuńer, Z. Jasiewicz, Europa Wschodniaoraz Azja Pólnocna i Zachodnia, w: Wielka Encyklopedia Geografii Świata, t. 17. Świat grup etnicznych; red.
A. Posem-Zieliński, Poznań 2000, s. 65-68.

�364
podstawy kulturze syberyjskich autochtonów. Istotne jest też przestrzeganie tych praw,
o co w Rosji dzisiaj nielatwo. Dlatego zwrócenie uwagi świata naukowego, a przez to całej
światowej opinii publicznej, na to zagadnienie wydaje się bardzo ważnym i godnym podkreślenia pomyslem.
Niestety, publikacja nie jest wolna od błędów i niedopowiedzeń. Pierwsze wątpliwości
nasuwają się już, gdy oglądamy obie strony okładki. W wersji rosyjskiej dowiadujemy się,
że książka dotyczy małych tubylczych ludów Pólnocy i Syberii, a w wersji angielskiej małych tubylczych narodów północnej Rosji. Tytuł powinien być raczej jednolity, choćby
dla porządku bibliograficznego. Pojawiają się też niekonsekwencje w stosowaniu klasyfikacjijęzykowej. I tak na przykład w rozdziale dotyczącym rodziny uralskiej Saamowie zostają
zaliczeni do rodziny ugrofińskiej, a Nieńcy do rodziny samojedzkiej, które musiałyby być
sklasyfikowane raczej jako podrodziny lub grupy. Można by też zadać pytanie, dlaczego zabrakło w zestawieniu grup zaliczonych oficjalnie do "małych ludów tubylczych" w latach
90.: Kumandyńczyków, Szorów i Tuwińczyków-Todżyńczyków, podczas gdy znaleźli się
w nim na przykład Teleuci, również uwzględnieni w spisach tych ludów dopiero w 1993
roku2• Szkoda, że w wykazach bibliografii prawie wcale nie znalazły się wyniki nowych
badał} etnologów zachodnich oraz Rosjan publikowane na Zachodzie. Jest ich w ostatnich
latach coraz więcej, a niewątpliwie odmienne spojrzenie w nich zawarte mogloby wzbogacić przewodnik. W książce cytowane są właściwie tylko dwie pozycje, w tym/n the Soviet
House of Culture (1995) B. Granta. A przecież powinno znaleźć się miejsce dla tak istotnej
publikacji jak Arctic Mirrors: Russia and the Small Peoples of the North Y. Slezkine'a
(1994). Być może autorzy uznali, że badacze zachodni mają do nich łatwy dostęp i dlatego
skoncentrowali się na publikacjach rosyjskojęzycznych? Tym niemniej zubożyło to wartość książki jako szczegółowego i aktualnego przewodnika po bibliografii.
Zastanawiać mogą także różnice w obu wersjach językowych. Obok wspomnianego już
tytułu można by tu wymienić podkreślanie tytułów w tekście, samo w sobie korzystne dla
przejrzystości tekstu, ale występujące nie wiadomo czemu tylko w części angielskojęzycznej. Dziwi skrócenie streszczenia rosyjskiego w stosunku do pozostałych, jak gdyby czytelnicy rosyjskojęzyczni nie potrzebowali wszystkich informacji. Drobne różnice pojawiają się niestety także w samej treści niektórych rozdzialów. I tak na przykład w tekście angielskim dotyczącym Teleutów brakuje około pół strony informacji zawartych w wersji
rosyjskiej.
Układ tekstu (fakt, że poszczególne wersje językowe rozpoczynają się z przeciwnych
stron) może nieco utrudniać porównywanie obu wersji, gdyż książkę trzeba nieustannie
odwracać. Ale być może to kłopot tylko dla recenzenta ... Myślęjednak, że każdy zainteresowany tą tematyką naukowiec z Zachodu będzie znał lub staral się poznać język kraju
badań i dlatego będzie zaglądał również do wersji rosyjskiej. Stąd lepszy byłby chyba układ
tekstu w jednym kierunku.
Wszystkie opisane powyżej cechy Przewodnika dla badaczy pozwalają ocenić książkę
jako pozycję o wysokiej wartości merytorycznej, której nie obniżają pewne drobne blędy
i różnice pomiędzy obiema wersjami językowymi. Na pewno chętnie skorzystają z niej
wszyscy zainteresowani tematyką rosyjskiej Pólnocy. Książka ma dużą szansę spełnić swoją
rolę informatora dla naukowców oraz tych wszystkich, którzy chcą pogłębić swoją wiedzę
na temat ludów Syberii.
Tomasz Biela

2

A. Furier, Z. Jasiewicz, op. cit., s. 68.

�365
Wanderer und Wanderinnen zwischen zwei Welten? Zur kulturellen Integration russlanddeutscher Aussiedlerinnen und Aussiedler in der Bundesrepublik Deutschland. Referate
der Tagung des Johannes-Kiinzig-Instituts
fiir ostdeutsche
Volkskunde vom
7/8 November 1996, hrsg. Hans-Werner Retterath, Freiburg 1998.
Omawiana książka zawiera teksty 12 referatów, dotyczących przesiedlania się do RFN
i integrowania z niemieckim społeczeństwem ludności niemieckiej z terenów Rosji azjatyckiej (Syberii) i Kazachstanu w drugiej połowie XX wieku, zwłaszcza zaś w latach 1989-1996. Przedstawione zostały te referaty wcześniej na konferencji, zorganizowanej przez
Instytut Ludoznawstwa Wschodnio-niemieckiego im. 1. Kiinziga we Freiburgu Bryzgowijskim. Prawie wszystkie oparte zostały w całości lub głównie na własnych badaniach
terenowych (wywiadach, obserwacjach) ich autorów, bądź na badaniach zespołowych,
a także, w różnym stopniu, na dość bogatej już literaturze przedmiotu. Osiem z tych referatów opracowali badacze niemieccy z RFN, dwa Rosjanie, jeden Polka (z Uniwersytetu
Warszawskiego) i jeden zamieszkala we Freiburgu od blisko 30 lat Ślązaczka, absolwentka
Uniwersytetu Wrocławskiego (etnograf), pracująca w Instytucie 1. Kiinziga.
Losy ludności niemieckiej w Rosji i potem w ZSRR były w pewnej mierze podobne do
losów polskiej ludności, która się tam znalazła, pod pewnymi zaś względami różne. Ze
względu więc na to,jak i na (prawdopodobną) aktualność sprawy przesiedlenia się do Polski
części Polaków z Kazachstanu, przedstawione w tej książce fakty i problemy zasługują na
uwagę tak ze względów ściśle poznawczych, jak i ze względu na możliwość i nawet potrzebę wyprowadzenia z nich praktycznych wniosków ważnych dla spraw przesiedlania,
rozmieszczenia na terenie Polski, adaptacji i przyszłej integracji naszych rodaków z głębi
Azji. Podkreślić tu wypada, że tamtejsi Polacy to faktycznie prawie tylko potomkowie
polskich chłopów (wyjątkowo też drobnej szlachty), osiedlonych głównie w pierwszej
połowie XVIII wieku w licznych wsiach oraz osadach śródleśnych (tzw. rodniach) wschodniego Wołynia oraz Podola. Znaczna ich część wysiedlona została stamtąd przez władzę
sowiecką w latach 30. do Kazachstanu, podobnie jak znaczna większość potomków niemieckich osadników, która wywieziona została z początkiem wojny w 1941 roku z europejskiej części Rosji do środkowej Syberii i Kazachstanu. Liczba wysiedlonych do Kazachstanu Polaków była wielokrotnie mniejsza od liczby wysiedlonych wkrótce potem
Niemców, liczba zaś branych pod uwagę polskich potencjalnych repatriantów stanowi niewiele ponad 2% dotychczasowych niemieckich repatriantów z Rosji i Kazachstanu do RFN*.
Autor wstępu do omawianej książki, H. W. Retterath przypomniał, że pojęcie integracji kulturowej jest komplementarne w stosunku do pojęcia asymilacji i oznacza w tym przypadku wzajellUle oddziaływanie zbliżających się ku sobie, scalających się zbiorowości ludzkich. Zasadnicze znaczenie ma tu obustronne zainteresowanie się partnerów integracji "światem tych drugich", powstawanie między nimi styczności kulturowych, wymiana myśli,
zbliżanie poglądów i upodobań, przystosowywanie zachowań. Integracja kulturowa odnosi
się w analizowanym tu przypadku zwlaszcza do podstawowego zasobu kultury, a więc do
zasad życia codziennego, umiejętności w zakresie pracy i zdobywania środków do życia,
organizacji domu i życia rodzinnego, ujawnianych zasad światopoglądowych, upodobań
i zachowań towarzyskich, świętowania, ubierania się itp. W tym przypadku mamy problem
integrowania się ludzi wyrosłych w dwu różnych systemach kulturowych - gospodarzy
określonego terenu oraz jakby gości, dalekich rodaków wyrosłych w bardzo odmiennych
* O Polakach w Kazachstanie patrz zwłaszcza: Z. Jasiewicz, Polacy z Ukrainy w Kazachstanie.
Etniczność a historia, "Lud", t. 75, ł992, ss. 11-53 oraz: Apel w sprawie ludności polskiej w Kazachstanie, red. S. Ciesielski i N. Kaczyński, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1996, ss. 625.

�366,
warunkach geograficznych i cywilizacyjnych, z których większość nie zna nawet języka
swych gospodarzy - rodaków, najwyżej posługuje się zapomnianą tu już gwarą swych
dawnych przodków. Dla ogółu przesiedleńców z Rosji i Kazachstanu niezbędne jest więc
stosunkowo szybkie, choćby częściowe przetworzenie wcześniej nabytych zasad, nawyków i upodobań, wyzbycie się wielu z nich, opanowanie nowych, a to nie może przebiegać
łatwo. Podobne "zderzenie kultur" nastąpiłoby w przypadku osiedlenia u nas potomków
polskich wychodźców sprzed 2-3 stuleci, dziś Polaków ,,rosyjskich" względnie "ukraińskich" lub "kazachskich".
Określenie "Niemcy rosyjscy" pochodzi jeszcze z czasów Rosji carskiej, później powstało określenie "Niemcy sowieccy", które zanikło po rozwiązaniu ZSRR, zaś "Niemcy
kazachscy" rzadko bywa uźywane. Inne możliwe określenie: "Niemcy syberyjscy" jakby
nie zaistniało, nie zostało w tej książce wymienione. To pierwsze określenie uźywane jest
nadal, w tym przez przesiedlonych Niemców w odniesieniu do samych siebie, choć ogromna większość z nich przybywa z syberyjskiej części Rosji lub z Kazachstanu. W jego ogólności zatarte zostaje ich bardzo duże zróżnicowanie, wynikłe z odmiennego już pochodzenia regionalnego i wyznaniowego ich przodków, z dużych różnic gwarowych między nimi,
jakie przetrwały do drugiej połowy XX wieku, z geograficznego zróżnicowania ich późniejszych siedzib, wykonywania różnych zawodów itp. Ogółem było Niemców rosyjskich
w ostatniej ćwierci XX wieku ponad 2 miliony. Ich przodkowie, niemal wyłącznie ludność
wiejska, osiedlali się w Rosji (wcześniej nad środkową Wołgą, później na Ukrainie
i w Besarabii) w ciągu ponad stu lat, do końca XIX wieku, nakłonieni do tego rozległymi
udogodnieniami, z jakich mogli korzystać tam niemal do wybuchu I wojny światowej.
Niektóre aspekty źycia rosyjskich Niemców na Syberii i w Kazachstanie w 3 i 4 ćwierci XX wieku przedstawione zostały przez dwójkę badaczy rosyjskich. Lew W. Malinowskij przedstawił referat pt. Poziom życia ijego ludoznawcze aspekty u Niemców rosyjskich.
Ten dziennikarz i socjolog przeżył w zachodniej i środkowej Syberii swe dorosłe źycie,
a zainteresował się tamtejszymi Niemcami jeszcze w latach 60. Po chwilowej odwilźy
i pewnym rozkwicie nauk społecznych, w tym etnografii i socjologii za czasów Chruszczowa (tj. do 1965 r.), nasiliły się ograniczenia w zakresie tematów badawczych i publikowania ich wyników. Nie mógł więc Malinowskij ogłosić swej dysertacji kandydackiej o Niemcach syberyjskich, a pewne fragmenty wyników swych badań ogłaszać mógł tylko w lokalnej prasie niemieckiej. Swe studia nad Niemcami prowadził w ramach ogólnych badań nad
ludami Syberii, w tym nad codziennym używaniem języka niemieckiego w różnych wsiach
syberyjskich; obejmowało ono od 1/3 do 2/3 rodzin, pozostałe zaś były już zasymilowane
językowo. Co najmniej 90% rodzin Niemców syberyjskich tworzyli deportowani tam na
Syberię od 1940 roku i ich potomkowie, a nieco ponad 8% stanowili potomkowie Niemców osiadłych tam do 1914 roku, przybyłych zwłaszcza z Ukrainy. W badaniach swych
porównywał M. sytuację materialną Niemców z sytuacją zamieszkałych w ich sąsiedztwie
Ukraińców, Tatarów i Czuwaszów. Między innymi w nowych domach, zbudowanych po
roku 1955, mieszkało pod koniec lat 60.70,5% Ukraińców i 67% Niemców. Wśród starych
ludzi sporo jeszcze znalazło się analfabetów, w tym 11,6% wśród Niemców, 20% Ukraińców, 21% Tatarów, 36% Czuwaszów. Szkołę średnią ukończyło 7,7% badanych przez M.
Ukraińców, 4,6% Tatarów i tylko 3% Niemców.
Po 1969 roku poziom źycia, wykształcenia i zatrudnienia zawodowego zmieniły się
znacznie na lepsze, wiełu Niemców przeniosło się do miast. Autor podkreślił ich duże nadal
zróżnicowanie kulturowe, wyznaniowe, także językowe, które tworzyło z nich słabo zintegrowaną, rozproszoną w setkach miejscowości swoistą masę etniczną. Wyniki tych badań
przedstawił L. W. Malinowskij w Niemczech po raz pierwszy przed kilku laty.
Larysa Moskaluk, Tradycja i zmienność w leksyce dialektów rosyjsko-niemieckich.
Temat ten przedstawiła autorka na podstawie badań przeprowadzonych przez siebie wśród

�367
trzech pokoleń mieszkańców w trzech typach niemieckich wsi dwujęzycznych, leżących
u podnóża gór Ałtajskich. Okolica tamta już od ponad stu lat była wielojęzyczna, gdyż
chłopi ze wsi niemieckich mówili po niemiecku, gdy w innych wsiach dominował rosyjski.
Od 1890 roku przeniosło się tu wielu Niemców z ich starych osiedli nad Wołgą i w południowej Ukrainie, gdzie żyli względnie izolowani od wpływów zewnętrznych. Na Syberii
zachowali oni swą dawną zasadę - różne wyznania osobno zakładały swe wsie, a z tym
wiązała się też odrębność dialektów: północnobawarskiego katolików, górnofrankońskiego
protestantów i mieszanego dialektu dolnoniemieckiego menonitów. Dialekty te utrzymywały się w życiu codziennym we wsiach jednorodnych, o nie zmienionym składzie mieszkańców. Literackiego języka niemieckiego i rosyjskiego uczono w szkole, ale na co dzień
używany był w domu i we wsi stary dialekt. Jego znajomość słabła w ostatnim półwieczu
wśród młodej generacji, która doskonaliła znajomość języka rosyjskiego.
Do wsi pod Ałtajem wysiedleni zostali w 1941 roku liczni Niemcy znad Wołgi, a później, do końca lat 60., likwidacji uległy liczne małe wsie, których mieszkańców połączono
z innymi w większych wsiach. Tam rolę języka kontaktowego przejął jeden z ich niemieckich dialektów lub język rosyjski. Były też miejscowości dawniej jednolicie niemieckie, do
których później przybyli Niemcy z Kazachstanu, którzy słabo już znali język niemiecki lub
wcale, a w niektórych osiedlali się także Rosjanie. Dominować tam zaczął język rosyjski.
W tych trzech typach społeczności dialekty niemieckie odgrywały różną rolę w życiu tamtejszych Niemców aż do ostatniej ćwierci XX wieku. Były to społeczności jednolite językowo,
bądź o różnych dialektach lub językach, tj. posługujące sięjęzykiem niemieckim i rosyjskim.
Wewnątrz każdej z nich wytworzyła się swoista homogeniczność społeczno-kulturowa,
a język rosyjski był postrzegany jako nadrzędnie użyteczny i posiadający większy prestiż.
Kontakt z nim wpływał na tworzenie się w języku niemieckim odchyleń od podstawowej
normy językowej. Niemieccy członkowie tych społeczności byli przecież przywiązani do swej
niemieckiej warstwy kultury i cenili ją. Ostatecznie prawie wszyscy Niemcy ałtajscy stałi się
dwujęzyczni, przy czym u kolejnych pokoleń ta dwujęzyczność różnie była zaawansowana.
Niewielujuż zostało jednojęzycznych, głównie starszych, którzy posługiwali sięjednak licznymi zapożyczeniami z rosyjskiego. Na poziomie rozmów wewnątrz społeczności wioskowych najliczniejsi posługiwali się jeszcze jakimś dialektem niemieckim i literackim językiem rosyjskim, natomiast prawie wszyscy umieli przynajmniej czytać w jakiejś mierze po
niemiecku. W dostępnych tam mediach (prasa, radio, TV) spotykali się Niemcy z językiem
rosyjskim i niemieckim, w szkole z rosyjskim i niemieckim, w kościele z niemieckim, ale
i z rosyjskim, w lecznictwie z rosyjskim głównie, lecz używali tam również dialektu. Do
wyrażania pojęć naukowych, technicznych używano z reguły języka rosyjskiego.
Większa część owych Niemców rosyjskich zdołała przenieść się do połowy lat 90. do
Niemiec, z całym swym zasobem umiejętności i nawyków kulturowych i językowych.
Ulrike Kleinknecht-Strahle, Niemcy z by/ego ZSRR. Trzy fazy migracji i integracji
w RFN w ujęciu porównawczym. Otwarcie granic byłych państw komunistycznych spowodowało gwałtowny wzrost chętnych pośród Niemców do ich opuszczenia, którzy liczyli na
przyjęcie w RFN i odpowiednie przy tym wsparcie finansowe. Od 1991 roku przybywało
do RFN ponad 220 tys. przesiedleńców rocznie, w tym ponad 95% z byłego ZSRR.
Z uwagi na postępujące demokratyzowanie się tamtych państw oraz problemy gospodarcze
RFN zrewidowano od stycznia 1993 roku dotychczasowe podstawy prawne tych przenosin. Pomoc finansowa została mocno zredukowana, a krąg osób chętnych do przeniesienia
się tak zdefiniowany, że imigracja ich ze wschodu do RFN może się przeciągnąć jeszcze na
okres 20 lat.
Dokonana przez autorkę analiza oparta została na 70 wywiadach biograficznych z Niemcami rosyjskimi, którzy w latach od 1944 do 1995 osiedlili się w Badenii Wirtembergii.
Były to głównie kobiety, urodzone między rokiem 1902 i 1985, przybyłe z różnych regio-

�368
nów ZSRR. Na podstawie ich losówopisala autorka sposoby integrowania się różnych
grup przesiedleńców w Niemczech. Przodkowie tych infonnatorów osiedlili się niegdyś
nad Wołgą, Morzem Czarnym i pod Kaukazem. Gdy nad Wołgą postępowalo ubożenie
gospodarstw rolniczych, nad Morzem Czarnym prosperowały one dobrze. W 1924 roku
została przez władze ZSRR utworzona nad Wołgą Niemiecka Autonomiczna Republika
Socjalistyczna, którą tamtejsi Niemcy zaakceptowali. Po 22 czerwca 1941 roku około 600-700 tys. Niemców zostało deportowanych znad Wołgi i spod Kaukazu do Kazachstanu
i na Syberię; z nich ok. 114 poddana została różnym represjom. Blisko lI2 miliona Niemców, którzy już wcześniej osiedlili się na Syberii, nie uległo deportacjom. Niemców ~
z Ukrainy nie zdążyły władze sowieckie deportować i pod koniec 1943 roku zostali oni
w liczbie ok. 350 tysięcy przesiedleni przez władze III Rzeszy do polskich miejscowości
w Wielkopolsce, później zaś ewakuowani zostali dalej w głąb Niemiec. Na mocy wcześniejszej decyzji zwycięskich mocarstw prawie wszyscy zostali oni w 1945 roku odszukani i "repatriowani", jako obywatele radzieccy, do ZSRR, lecz nie do dawnych swych wsi,
lecz na Syberię, jako "zdrajcy". W 1956 roku dano tym Niemcom możność osiedlenia się
tam, gdzie znajdą miejsce, lecz nie tam, gdzie żyli dawniej, tj. na Ukrainie. Ich sytuacja
poprawiła się stopniowo i w latach 80. mieli podobne szanse jak inni w zakresie pracy
i wykształcenia, choć na wyższych uczelniach było Niemców proporcjonalnie mniej niż
Rosjan i Kazachów. Po 1991 roku pogorszyla się znacznie sytuacja ogółu Niemców w Kazachstanie jako "obcych", więc z obawy o przyszłość swą i swych dzieci masowo zwrócili
się ku emigracji do Niemiec, ojczyzny swych przodków.
Pierwsza faza migracji do Niemiec, jak określa autorka, miała miejsce jeszcze w 1945 •
roku, gdy około 50 tysiącom przesiedleńców z Ukrainy udało się ukryć w zachodnich prowincjach niemieckich i uchronić przed przymusową repatriacją do ZSRR. Druga faza trwała
przez ok. 30 lat, od 1956 roku, gdy w ramach łączenia bliskich krewnych wyjechało do
Niemiec 93300 osób. Około 2/3 z nich stanowili Niemcy niegdyś ukraińscy lub ich potomkowie. Podejmowano decyzję wyjazdu głównie przez wzgląd na przyszłość dzieci, starania trwały nawet do 8 lat. Wyjeżdżający spotykali się z dezaprobatą znajomych, nie tylko
Rosjan, lecz także krewnych, wymyślano im nawet od faszystów. W 1987 roku zaczęła się
trzecia, masowa faza migracji, która objęła do 1995 roku 1,4 miliona osób, w tym nie tylko
Niemców, lecz także nieniemieckich członków ich rodzin, jak małżonkowie czy teściowie
Rosjanie. Wielu Niemców uważało się wcześniej przede wszystkim za obywateli ZSRR,
a skłoniło ich do wyjazdu znaczne pogorszenie warunków życia. O RFN wielu nie wiedziało prawie nic; do 1990 roku dominowały w mediach negatywne infonnacje o tym państwie. Emigrowanie z Rosji wiązało się czasem z rozrywaniem rodzin, rozwodami, gdy np.
mąż był Rosjaninem i nie chciał opuścić swej ojczyzny. Upowszechniła się teraz pozytywna identyfikacja z Niemcami.
Omawiając sprawy integracji rosyjskich Niemców w RFN, skupiła się autorka na gospodarczym i społecznym jej aspekcie. Ci, co przybyli w I fazie, stanowili niewielką część
spośród ośmiu milionów uchodźców i wypędzonych, którzy znaleźli się w trzech zachodnich strefach okupowanych do 1948 roku Niemiec. Niektórzy z nich wyemigrowali dalej
za Ocean. W ITfazie przybywało niewielu, ok. 3000 osób rocznie, znajdujących wsparcie
ze strony tutejszych swych krewnych. Asymilowali się oni indywidualnie, uzyskiwali pracę, mieszkania socjalne, dorabiali się mieszkań własnościowych. W III fazie masowo zaczęły przybywać rodziny nie mające na ogól w Niemczech żadnego oparcia wśród krewnych, nie znające panujących tu stosunków, bez znajomości aktualnie obiegowego języka
ani zwyczajów. Dla opanowania podstaw języka miały posłużyć organizowane masowo 6-miesięczne kursy. Przygotowano im pomieszczenia przejściowe na ogół w większych skupiskach, np. w blokach mieszkalnych zajmowanych poprzednio przez wojsko, w starych
hotelach, po kilka nawet rodzin razem - l rodzina w l pokoju, wspólna kuchnia, łazienka.

�369
Między owymi przesiedleńcami a miejscową ludnością niemiecką ujawniały sięjuż od
lat powojennych postawy niechętne, dystans, a także widoczna też w II fazie krytyczna
postawa przybyszy wobec nadmiernej ich zdaniem swobody, wygodnego, konsumpcyjnego życia tubylców. Wobec zaś najnowszych przybyszy powszechne jest nazywanie ich
"Ruski", co podkreśla ich inność, nawet obcość. Wielu traktuje ich nawet jako nie-Niemców - "Przecież ci wszyscy są zmieszani". Nawet niektórzy starsi, przybyli znacznie wcześniej, w IT fazie, uważają, że i oni będą tu długo jeszcze uważani za imigrantów, a swobodniej czują się w towarzystwie tych nowych Niemców z Rosji, których uważają za "swoich". Ujawniły się niechętne, konfliktowe postawy między Niemcami z Rosji a licznymi
w RFN Turkami. Co najmniej połowa Turków jest niechętna, przeciwna tym imigrantom
z Rosji, czując zagrożenie z ich strony w walce o miejsca pracy.
Autorka określa jako ogólnie pozytywną obecną ocenę swego życia tych Niemców
z Rosji, którzy przybyli do RFN w I i II fazie, a ich samychjako zadowolonych z tego, "że
się tu trafiło we właściwym czasie". Wśród przybyszy najnowszych panuje raczej postawa, że musi się być zadowolonym, a "grzechem byłoby nie". Umacniały to zadowolenie
zdarzające się niekiedy wyjazdy do Rosji tych, co mieli wątpliwości. "Gdy się zobaczy to,
co się tam teraz dzieje, to tu jest się całkiem zadowolonym". Trzeba tylko oswoić się
z nowymi warunkami życia i z językiem.
Postulaty w zakresie nauczania języka dla przesiedleńców omówiła Nina Berend. Przesiedleńcy mają swoisty dla nich, niemiecki zasób językowy, określający ich możliwości
myślenia w tym języku i poznawania zewnętrznego świata wynikłe z dawniejszych doświadczeń w innych całkiem środowiskach. Trzeba to uwzględnić przy wdrażaniu tych ludzi
do poprawnego posługiwania się językiem niemieckim, a także rozumienia i nazywania
rzeczy i zjawisk w nowym dla nich świecie. W omawianym tomie zostało zamieszczone
tylko streszczenie referatu N. Berend, który ogłoszony został w "Studien zur deutschen
Sprache", Bd 14, Tiibingen 1998.
Jako ciekawostkę metodologiczną można określić referat Klausa Brake, Opowiadanie
jako katharsis. Funkcjonalny ~vpopowieści biograficznych. Obrazuje on wartość poznawczą biograficznych badań ludoznawczych,jakje
określa, dla wydobywania swoistych postaw ludzkich wobec szczególnych wydarzeń przeżytych i przeżywanych przez opowiadającą osobę. "Dzialanie oczyszczające oznacza, ...że (wydobyty zostaje) poziom opowiadania o tym, co codzienne i co dotyczy pewnej historii, a ulega zatarciu (...). Opowiadanie
funkcjonalne odbija nie tylko świadomość opowiadającego, lecz także słuchającego. Opowiadania biograficzne rosyjskich Niemców przedstawiają różne ich typy, gatunki i toposy,
które znamy nawet wtedy, gdy ich nie nazwaliśmy". Jedno z takich opowiadań, przytoczone tu przez autora, odnosi się do przeżyć opowiadającej Niemki jako młodej dziewczyny,
osadzonej z siostrą i matką w obozie pracy w 1947 roku.
Na szczególną uwagę zasługuje referat Anny Wróblewskiej, Integracja Niemców rosyjskich z oglądu badaczki z innej. trzeciej kultury. Badania swe nad integracją niemieckich przesiedleńców z Rosji w RFN prowadzila autorka w lipcu 1994 roku i w lutym 1996
roku, drogą obserwacji i wywiadów z 34 przesiedleńcami i 2 pracownikami socjalnymi,
lącząc w nich formę roznlOWYsterowanej, swobodnej i zapis magnetofonowy najważniejszych stwierdzeń informatora. Prowadziła je w czterech skupiskach dla przesiedleńców na
południu RFN. Uwzględniła 3 generacje rozmówców: powyżej 65 roku życia, od 40 do 60
roku życia i poniżej 35 roku życia.
Ludzie z najstarszej generacji, pytani o swą małą ojczyznę (Heimat), wskazywali na
tę, gdzie się urodzili i spędzili dzieciństwo, np. nad Wołgą. Ludzie średniej generacji
deportowani byli jako dzieci. Przeżywane ograniczenia i szykany wzmocniły ich poczucie
narodowe, choć brak im było szkolnej nauki niemieckiego. Ich dzieci, pod wpływem szkoły,
przechodziły na język rosyjski, a narodowość nie była już dla nich tak ważna. Dla ich rodzi-

�370
ców Syberia i Kazachstan były miejscem zesłania, lecz dla nich, ich dzieci, to była ich mała
ojczyzna.
Dla generacji młodej liczą się głównie lata 70. i 80., stabilizacji i względnego dobrobytu, przeżyte w ZSRR; ten wielki kraj traktowali jako swą ojczyznę. Mówią: "Nie miałem
problemów jako Niemiec"; "Dumny jestem, że jestem Rosjaninem"; "W paszporcie jestem
Rosjaninem i czuję to, choć ojciec i dziadek to byli Niemcy". Mają teraz problemy językowe, trudne kontakty z tubylcami. Lepiej mówią po rosyjsku, odważają się mówić po rosyjsku także na ulicy, choć niektórzy tutejsi zwracają na to uwagę, przygadują: "Du, Russe"
- ty Rosjaninie. "Ale co, Turcy mówią po turecku, a my tu nie możemy po swojemu?".
Rozmawiają więc po swojemu, zachowują swe zwyczaje i obrzędy religijne, świętują nawet dzień 8 marca i 9 maja. Młodzi przybysze uważają zwykle, a podobnie i starzy, że
tutejsi ludzie nie są zdolni do szczerej przyjażni. Mężczyzna 25-letni, od 6 lat w Niemczech: "Nie mam niemieckich przyjaciół, nie lubię i nie rozumiem Niemców. Są nieprzyjemni. Oni myślą chyba podobnie o nas". Mężczyzna l8-letni, od 6lat w Niemczech. Rozczarowany niemieckimi przyjaciółmi: "Nie są dobrzy, są wygodni, w razie potrzeby nie ma
ich, inaczej nasi, zawsze są blisko". Kobieta lat 79, od 2lat w Niemczech: "Dzieci nasze są
znacznie lepiej wychowane, tu są bezczelne i grubiańskie, głośne. Także Kazachowie
są lepsi, oni nikogo nie obrażają". Przybyszy starszych zwłaszcza razi sposób życia i moralność tubylców, którzy "są wyrachowani, powierzchowni, zimni, liczy się dla nich forsa".
"U nas gość był zawsze mile widziany, ale nie tu". Kim są, jak się określają ci przybysze?
Raczej jako Niemcy z Rosji lub jako Rosjanie, także jako Niemcy ze Związku Radzieckiego.
Autorka podkreśliła, że w uzyskiwaniu szczerych wypowiedzi indagowanych pomocna była wydatnie jej socjokulturowa bliskość wobec nich, znajomość realiów ustroju,
w którym żyli przedtem. Stawali się odprężeni, dowiadując się, że nie jest Niemką, że tak
samo nie jest tutejsza, jak oni, a wzajemne rozumienie ułatwiała jej także znajomość języka rosyjskiego.
Poczucie bliskiej ojczyzny (Heimat) u późnych przesiedleńców badała Ortun Irene
Martini; w omawianym tomie przedstawiła wyciąg ze swej wcześniejszej pracy magisterskiej na ten temat. Gdy kilka lat wcześniej rozpoczynała swe badania, niewiele jeszcze
napotkała publikacji na temat integracji kulturowej i integrujących się zbiorowości. Do
badań swych dobrała 16 osób z ZSRR i z Rumunii w wieku powyżej 60 lat. Uwydatnia
znamienną wypowiedź: "Gdyby tam zostało tak, jak było przed wojną, to żaden z nas by tu
nie był". Kraj dziecinnych lat, mimo ówczesnych wstrząsów, pozostał nie tylko dla tej osoby
czymś bliskim. "Tutaj znaleźliśmy dom, ale nie swą ojczyznę". Ktoś inny dodał: "Nie czuję
bólu za swoją tamtą bliską ojczyzną, lecz czasem jakąś tęsknotę". Tylko niektórzy młodzi
odczuwają pojęcie swej bliskiej ojczyzny za nieistotne, mówiąc: "Ważne, że jest mi dobrze
tu, gdzie żyję". Na tle tych rozmów rozwinęła autorka swe rozważania nad znacżeniem bliskiej ojczyzny (niem. Heimat), oznaczającej oswojoną dla człowieka przestrzeń i ludzi
w niej, jasne stosunki międzyludzkie, kulturę opartą na tradycji, bezpieczeństwo.
Młodych niemieckich przesiedleńców z Rosji w opinii ich starszej generacji przedstawił H. W. Retterath, ukazując na wstępie zróżnicowanie tej zbiorowości i zróżnicowanie
jej otoczenia. Ci młodzi ludzie mogli się usamodzielnić i osobno zamieszkać tylko po zawarciu małżeństwa, stosownie do obowiązujących zasad w ich środowiskach rodzinnych,
a małżeństwa ich były na ogół wczesne. Obowiązywało tam wychowanie religijne, szacunek młodych dla starszych, poważne, zdyscyplinowane traktowanie nauki szkolnej, solidne traktowanie obowiązku pracy, zakaz palenia i picia, ekstrawagancji. Zachowanie się
natomiast młodzieży miejscowej w RFN uważają starsi za nazbyt swobodne, egoistyczne,
nieobyczajne, kryminogenne, więc swoją wniesioną tu kulturę ze Związku Radzieckiego
mają za lepszą, wyższą, bardziej obyczajną. Tymczasem sytuacja wrastania w tutejsze środowiska wymaga, aby się nie wyróżniać od nich, być takimi jak inni. Towarzyszy temu

�371
nadzieja, że młodzi przybysze będą dobrymi Niemcami i mimo wszystko nie stracą swych
dobrych zasad. Integracja będzie wymagać szeregu lat, aż się wszyscy staną "Niemcami
jak my".
Dwa teksty dotyczą szczególnych sytuacji i roli rosyjskich Niemek w scalaniu się obu
społeczności niemieckich. Sprawy przesiedlonej młodzieży żeńskiej na przykładziejednego
z powiatów przedstawiła Teresa Jacobi. W 1994 roku aż 26,3 % przesiedlonych stanowiła
młodzież w wieku szkolnym, ogółem zaś w wieku do 25 lat znajdowało się 45,4% przybyszy. Autorka oparła się głównie na wywiadach z przedstawicielami instytucji opiekujących
się przesiedlonymi, nauczycielami i paru młodymi dziewczynami. Stwierdziła, że miejscowych partii politycznych temat przesiedleńców nie interesował.
We wrześniu 1996 roku przebywało w badanym przez autorkę okręgu około 1000 przesiedleńców, umieszczonych w starych hotelach oraz w domach w kilku miejscowościach;
czuwało nad nimi 3 opiekunów socjalnych. W tych przepełnionych pomieszczeniach żyli
oni w swoim środowisku. Do 1988 roku pobyt w takich warunkach trwał do pół roku,
później przeciągnął się do 3-4 lat. Dzieci zapisywano do szkół stosownie do kryterium
wieku, z reguły po parę dzieci przesiedleńczych w jednej klasie. Nauczyciele i miejscowe
dzieci mało wiedzą o histońi Niemców rosyjskich. Na lekcjach, odbywanych oczywiście
w języku niemieckim, dzieci z Rosji milczały, na pauzach rozmawiały ze sobą po rosyjsku.
Dzieci te były przyzwyczajone do tradycyjnych form uczenia się, przy tym bardziej zdyscyplinowane. Dziewczęta zwłaszcza źle odczuwały swobodne zachowanie się tutejszych,
wyśmiewanie ich jako "ruskich". Rosyjski jest tu uznawany jako egzotyczny w szkole,
obowiązkowy jest angielski, bez znajomości którego nie można zdać matury. Część dzieci
mieszka już w normalnych mieszkaniach, te mają lepsze warunki do nauki. Badane dziewczęta nie mają tu w szkole przyjaciółek, tylko koleżanki w klasie, z którymi kontakt po
szkole urywa się. Korespondencji z dawnymi koleżankami w Rosji już zwykle nie utrzymują. W języku niemieckim nadal nie czują się dość pewnie, lecz po 3-4 latach opanowały
go dość dobrze. Myślą czasem o dawnej ojczyźnie, lecz nie czują tęsknoty, bo tam się już
wszystko bardzo zmieniło, ale chciałyby kiedyś udać się tam w odwiedziny. Są w M. kluby
młodzieżowe przeznaczone dla przybyszy, pozostające pod honorową opieką studentek
z pobliskiego uniwersytetu; wyjątkowo zajdzie tam ktoś z miejscowych.
Wedle miejscowego urzędu pracy oczekiwania zawodowe dziewcząt rosyjsko-niemieckich są podobne jak miejscowych, preferują one jeden z 15 popularnych tu zawodów, jak
sprzedawca, kosmetyczka, fryzjerka, przedszkolanka, pomoc w aptece lub lekarska itp.
Wzrastaj ąj ednak wymogi rynku pracy, kreatywności, elastyczności, wytrwałości, umiejętności współpracy, które nie każda potrafi spełnić. Wykształcenie i posiadane umiejętności
uzupełniają kursy zawodowe, z których przybysze nie bardzo umieją i chcą korzystać, tym
bardziej, że widoki odpowiedniej pracy nie są optymistyczne. Stąd częste bywają psychosomatyczne dolegliwości uczennic. Chętnie bywają przyjmowane jako praktykantki, ałe
bywa to nieraz wybór między marną pracą a bezrobociem. Dorastające dziewczęta po szkole
zawierały małżeństwa tylko wśród swoich, zamykając się w swym domowym otoczeniu.
Rolę kobiet w procesie integracji przedstawiła Felicitas Drobek na podstawie mateńałów
zebranych w ramach projektu badawczego Instytutu Kiinziga w rejonie Freiburga. Wykorzystała 40 wywiadów przeprowadzonych głównie z kobietami, które przybyły do RFN ze swymi rodzinami po roku 1990 i mieszkają nadal w przejściowych mieszkaniach. Większość
z nich pochodziła ze wsi i pracowała dawniej w rolnictwie. Przybysze dosadnie kreślili obraz
zmian, jakie się dokonały z upadkiem ZSRR, stwierdzając np.: ,,Dla Niemców i innych Europejczyków nie ma tam miejsca"; cenna dla Niemców wartość pracy uległa tam deprecjacji
na rzecz spekulacji i oszustw, pogorszyły się bardzo stosunki międzyludzkie.
Jeśli chodzi o tryb życia w domach zamieszkiwanych przez przesiedleńców, to utrzymał się w nich porządek życia rodzinnego i sąsiedzkiego podobny do tego, jaki istniał na

�372
wsi północnego Kazachstanu. Przybysze mniej się już wyróżniają zewnętrznym wyglądem
od tubylców, zdążyli się wyzbyć niektórych dawnych elementów ubioru, lecz nosili się
nadal tradycyjnie, wyraźnie rozróżniając ubiór codzienny od świątecznego. Ostoją życia
rodzinnego były tu, tak jak dawniej w ZSRR, kobiety matki. Znamienne, że kobiety szybciej opanowywały język niemiecki, rozmawiając z uczącymi się w szkole dziećmi i wykorzystując codzienne kontakty związane z zakupami itp. Mniej wstydziły się słabo mówić
po niemiecku od swych mężczyzn. Wiele kobiet zaczęło szukać prostej pracy dla siebie
i możliwości zarobku, zwłaszcza w roli sprzątaczek. Podejmowały się tej pracy nawet kobiety z wyższym wykształceniem i zawodem takim, jak lekarki, nauczycielki. Cenione są
jako dokładne, sumienne. Bywając choćby w tej roli w tutejszych domach, nauczyły się
wykorzystywać pewne poczynione tam spostrzeżenia u siebie.
Gorzej znajdują się w tej całkiem nowej sytuacji mężczyźni, którzy nie mogąc wykonywać swej pracy wyuczonej lub podobnej, tracąc możność stałego zarabiania na utrzymanie rodziny, stają się często bezradni, tracą swą pozycję w rodzinie i społeczności, a stąd
częste są wśród nich przypadki alkoholizmu, samobójstwa. Kobiety, nie mając stałej pracy
zarobkowej, bardziej angażują się w utrzymanie domu, pomoc dzieciom. Okazują się bardziej elastyczne i wielostronne od mężczyzn w tej trudnej dla wielu rodzin sytuacji.
Szczególnie wyróżniającą się zbiorowość niemieckich emigrantów przedstawiła Elisabeth Wisotzki w tekście Rosyjsko-niemieccy menonici - swoistość ich integracji.
Menonici byli najbardziej wyróżniającą się grupą wyznaniową i kulturową wśród osiadłych w Rosji kolonistów niemieckich. Stanowią oni odłam baptystów, utworzony około
połowy XVI wieku przez kaznodzieję Menno Simonsa. Nie mają oni wyodrębnionego stanu kapłańskiego. Ich podstawowe zasady to bezwzględna wierność prawdomówności,
a stąd nie składanie żadnych przysiąg, wyrzeczenie się służby wojskowej i jakiegokolwiek
udziału w wojnach. Unikając prześladowań, przenieśli się już w XVI wieku nad ujście
Wisły, gdzie uzyskali zapewnienie od królów polskich swobodnego bytu. Zagospodarowali Żuławy, znani byli jako doskonali rzemieślnicy. Po zagarnięciu Pomorza przez Prusy, źle
widziani przez Fryderyka II jako antymilitaryści, skorzystali z możliwości osiedlenia się
na Ukrainie, gdzie od Katarzyny II uzyskali podobne swobody, jak dawniej w Polsce, mieli
swój własny samorząd, szkoły. Posługiwali się od dawna dolnoniemieckim dialektem plattdeutsch w ich swoistej adaptacji, znali też literacki język niemiecki. W Rosji byli lojalnymi obywatelami tego państwa, ale w przededniu I wojny światowej wydano im zakaz posługiwania się językiem niemieckim w publikacjach i zgromadzeniach, a w 1915 roku
ograniczono swobodę w dysponowaniu posiadaną ziemią. Część z nich przeniosła się już
wcześniej, w 2 poł. XIX wieku, do Kanady i do Paragwaju. Pod panowaniem sowieckim
spadły na nich nowe represje, w 1927 roku wysiedlono dużą ich część na Syberię, gdzie
musieli karczować lasy, budować drogi. Pozostali na Ukrainie zostali w liczbie ok. 35 tysięcy przesiedleni przez władze niemieckie w 1943 roku do Rzeszy, skąd ok. 2/3 z nich
,,repatriowano" do ZSRR i osiedlono na Syberii. Po 1955 roku uzyskali możność zmiany
swych siedzib, więc osiedlili się w Azji środkowej w licznych małych osiedlach.
Od 1972 roku przeniosło się do RFN około 125 tysięcy, w tym 11000 do 1990 roku.
Przybywający w ostatnich latach krytycznie oceniają tych współziomków, którzy się wcześniej tu przenieśli, podobnie jak całe niemieckie społeczeństwo w RFN, wytykając im złe
wychowanie młodzieży, nieprzyzwoitość, zanik przyjaźni, biurokratyczną oschłość. Bardzo pracowici i aktywni menonici przywykli do samodzielności i współdziałania wśród
swoich, łatwiej przy tym uzyskują pracę w RFN, ale tylko mężczyźni. Pomagają sobie
w ramach swych gmin. Prowadzący życie pracowite, zdyscyplinowane, napotykają prostolinijni menonici w RFN inne wzory życia, postawy konsumpcyjne, swobodę moralną, a te
stają się ważną przeszkodą w integrowaniu się ich z tutejszymi Niemcami; młodzi jednak
ulegają nowym wzorom postępowania. Starsi z goryczą przyjmują osłabianie swych więzi

�373
grupowych i krewniaczych na skutek rozproszenia ich miejsc zamieszkania w RFN.
W Rosji wytworzyły społeczności menonitów swoiste zasady współżycia zbiorowego, gdzie
zasady religijne, społeczne i kulturalne przenikały się i silnie oddziaływały na kształtowanie sięjednostek. Trwają one w RFN, możnaje rozpoznać w funkcjonowaniu menonickich
rodzin, gmin, grup wiernych. Ich wiara ma siłę zobowiązującą ludzi do tego, by mieć swą
godność, być rzetelnym, sprawiedliwym, pilnym, godnym zaufania. Młodym wpajano podstawowe wskazanie: być cichszym od (spokojnej) wody i mniejszym od trawy, ale pozostać sobą. Nie są rozrzutni, ich podstawowa inwestycja to własny dom. Możliwość kontynuowania w RFN życia w oparciu o swe dawne zasady oceniają pesymistycznie.
E. Wisotzki badała przez dłuższy czas dzieje menonitów, napisała wcześniej rozprawę
doktorską o strategiach przeżycia ich rosyjsko-niemieckiej zbiorowości; referowana praca
ukazuje ostatnią fazę ich wędrówek, adaptację do życia we współczesnym państwie niemieckim i w nowoczesnym społeczeństwie europejskim.
Nieco zbliżony jest temat artykułu Reginy Loneke: ••Spraw Panie, aby nikt nie opuścił
tego świata nie zbawiony". Przekazywanie wartości przez ewangelizację. Dotyczy on praktykowanych w Kościołach protestanckich w XX wieku akcji misyjnych, rozwijanych również przez menonitów. W czasie I wojny światowej menoniccy sanitariusze utworzyli
w Rosji "Chrześcijański Związek Żolnierski", prowadząc ewangelizację wśród żołnierzy
i także wśród ludności rosyjskiej, kontynuując ją też krótki czas po wojnie. W czasie niepogody wykorzystywali w tym celu duże namioty, skąd wzięło się określenie "misje namiotowe". W drugiej polowie lat 20. zakazały ich ostro władze sowieckie, więc odtąd organizowano takie ewangelizacyjne spotkania tylko w swym wąskim kręgu.
Autorka przedstawiła tego rodzaju akcje, prowadzone obecnie w RFN we wschodniej
części Westfalii dla niemieckich przybyszy ze Wschodu, lecz dostępne dla wszystkich: dwie
misje namiotowe i dwie ewangelizacje w gminach menonickich. Zródłem są tu zapisy magnetofonowe z przebiegu kilku takich spotkań misyjnych oraz wywiad z przełożonymjednej z gmin menonickich. Misje namiotowe trwały od 7 do 10 dni, ewangelizacje 4-5 dni,
przez mniej więcej półtorej godziny co wieczór. Zaczyna się od powitania przybyłych przez
przedstawiciela gminy, potem następuje chóralne odśpiewanie paru pieśni religijnych, krótkie
informacje o sobie osób pozyskanych dla wiary (czasem po rosyjsku), a potem kazanie
trwające od ok. 40 do 70 minut, z fragmentami powtarzanymi przez niektórych kaznodziejów po rosyjsku. Całość kończy śpiew chóralny i końcowa modlitwa kaznodziei. Po spotkaniu mają miejsce indywidualne rozmowy z kaznodzieją.
Kaznodzieje ci nie mają specjalnego wykształcenia, studiów, decydujące są ich osobiste predyspozycje, ,jakiś dar Boży". Jest ich na tym terenie około dziesięciu, wyjeżdżają
w sprawach misyjnych także do innych krajów niemieckich. Znają oni różne środowiska
i wielu ludzi osobiście. Niektórzy wygłosili już po parę tysięcy kazań. Zwracają się oni
przede wszystkim do uczuć słuchaczy, " z sercem do Boga". W kazaniach są także wskazania dla Niemców przybyłych z Rosji,jak żyć tutaj właściwie, w zgodzie z nauk:ąJezusa.
Całość kończy Sprawozdanie z wycieczki proseminaryjnej pięciu studentów ludoznawstwa pod kierunkiem H. W. Retteratha do M Lahr w Badenii, w lipcu 1996 roku, gdzie
zapoznawali się z warunkami życia osiedlonych tam przybyszy z Rosji i Kazachstanu. Osadzono tych przybyszy głównie w opuszczonym przez Kanadyjczyków osiedlu wojskowym
na obrzeżu miasta. Na blisko 42 000 mieszkańców było w Lahr 6-7000 imigrantów z Niemiec. Połowę z nich stanowili tzw. późni przesiedleńcy, wśród których blisko 113stanowiły osoby innej narodowości niż Niemcy. Wiele z nich nie znało języka niemieckiego. Stosownie do tego, jak się obie strony nazwały, byli teraz w Lahr Reichsdeutsche (Niemcy
z Rzeszy) i Russdeutsche (Niemcy z Rosji). Jest (1996) tam paru pracowników socjalnych
oraz nauczycieli łączników, tj. znających oba języki, którzy udzielają młodzieży z Rosji
Domocv w nauce. w rozumieniu iezvk~ niemi""ki""n
nl"ll7 nntl1i,,""n~I'i &lt;:V&lt;:t"tl111
"""1'7"_

�374
nia. Okazuje się, że zasób wiadomości niektórych uczniów przybyszy był nawet większy
niż tutejszych. W rodzinach przybyszy jest około l/3 dzieci więcej niż w rodzinach miejscowych. Młodzież przesiedlona ma na osiedlu swój klub czynny 3 razy w tygodniu; rozmawiano tam głównie po rosyjsku. Jest na osiedlu też minimarket "Bieriozka", z którego
korzysta ludność rosyjsko-niemiecka. Miejscowi na ogół źle oceniają przybyszy, wymieniają wszystkie możliwe ich wady. "Pracujemy, aby ci Ruscy mogli lepiej żyć. Inni wyrzucają takie śmiecie". Ich zdaniem ci przybysze są niedbali, kradną, są "leniwi lub głupi"
i wszędzie słychać "ich rosyjskie gadanie". Trzeba więc zmieniać ich postawy i zachowania, skoro już muszą zostać.
Z przedstawionych tu opracowań wynika m.in. ten istotny fakt, że kategorię "swoich",
rodaków stanowią tak dła Niemców z RFN, jak dla Niemców z byłego ZSRR, takie osoby
z obu tych zbiorowości, które akceptują i posiadają wspólny im zespół podstawowych wartości, wzorów myślenia i postępowania, więc posługują się też mniej więcej sprawnie tym
samym językiem (odpowiednio niemieckim lub rosyjskim!) i posiadają świadomość tego,
kto jest dla nich swój, a kto obcy. Istniała (i zapewne nadal istnieje) u tych zbiorowości
stopniowalność obu tych cech w odniesieniu do różnych osób, ale wśród jednych i drugich
przeważało raczej poczucie wzajemnego dystansu, co najmniej półobcości. Bliska ojczyzna to dla starszego i średniego pokolenia głównie ,,kraj lat dziecinnych" i młodzieńczych,
jeśli zwłaszcza jest on kojarzony z jego pozytywną oceną. Jest to widoczne zwłaszcza
u przesiedleńców z ZSRR, co wydać się może swoistym paradoksem. Tam jednak żyli oni
w warunkach, które bardziej przypominały tradycyjną organizację życia społecznego, jaka
istniała kiedyś i w Niemczech, niż tę radykalnie zmienioną w społeczeństwach zachodnioeuropejskich pod wpływem zglobalizowanej kultury masowej. Wzrasta przecież nieuchronnie liczba takich wśród masy niemieckich "repatriantów" z Rosji, u których owo tradycyjne rozumienie ich bliskiej ojczyzny (Heimat) oraz związanych z nią, tradycyjnych, bliższych ludziom nonn życia społecznego zaciera się i coraz mniej znaczy, zwłaszcza wśród
młodszych, wypierane przez aktualnie użyteczne wzory życia we współczesnym, zmodernizowanym świecie.
Podobne "zderzenie kultur" wystąpić może i w Polsce, choć na mniejszą skalę, w wypadku przesiedlenia tu choćby kilkunastu tysięcy potomków polskich emigrantów z Kazachstanu. Wydaje się, że państwo nasze (zwłaszcza jego zbiurokratyzowane władze admi·
nistracyjne) jest dziś niestety gorzej przygotowane do przyjęcia swych repatriantów ze
Wschodu niż Niemcy i gorzej nawet, niż przed pół wiekiem administracyjne władze
w PRL. W każdym razie niemieckie doświadczenia w zakresie adaptowania ich repatriantów z Rosji i Kazachstanu dostarczyć mogą nam niewątpliwie sporo wniosków cennych
poznawczo i praktycznie.
Edward Pietraszek

Alice G a b o rj ił n, Cifrasziirok, Budapest 2000, ss. 175.

Otwarta w lecie od 24 czerwca do 24 września 2000 roku wystawa A cifrasziir w Neprajzi Muzeum w Budapeszcie prezentowała fonny i bogactwo dekoracyjnych elementów
tego tak charakterystycznego dla Węgrów tradycyjnego męskiego okrycia. Jego genezę,
historię oraz regionalne odmiany ukazała również w swym obszernym katalogu Alice Ga-

�375
borjfm, długoletnia pracownica tegoż muzeum, a równocześnie znana autorka wielu opracowań na temat ludowych strojów i ich historii. Wspomniana publikacja jest piątą z kolei
w serii katalogowych wydawnictw muzeum, jak zwykle starannie przygotowana i bogato
ilustrowana (poprzednie: T. Horvath, Gyiiriik, 1999).
Cifrasziir używane jako wierzchnie okrycie, szyte jest z grubego sukna-fryzu i bogato
zdobione haftem z wełnianych nici i aplikacją ze skóry. Służył wieśniakom i pasterzom,
nie był natomiast okryciem mężczyzn innych grup społecznych. Jego prostokątny krój (podobny do łemkowskiej czuhanii) warunkował bieg nici wątku i osnowy, i przypomina niektóre starożytne formy okryć wierzchnich i koszul występujące na terenie Środkowo-wschodniej Europy, Afryki Północnej, Małej Azji, przechodząc swym zasięgiem daleko
na wschód. Nie należy jednak mylić tego kroju okrycia z innym podobnym, stosowanym
od czasu renesansu jako peleryna, a określanym przez Węgrów mianem szuba. Wyróżnia
się dwa rodzaje cifrasziir. Jeden, starszy - z odchylonymi prostymi rewersami sięgającymi do dołu po obydwu stronach rozcięcia przodu, z kwadratowym kołnierzem opadającym
na plecy i ozdobiony haftami; drugi, który przyjął się pod koniec XIX wieku, ma rewersy
również szerokie, lecz zwężające się ku dołowi, szwy na ramionach i mały stojący kołnierz, łączący się z kwadratowym kołnierzem opadającym na plecy, zdobiony jest przede
wszystkim aplikacjami o motywach kwiatów i bukietów. Motywy roślinne charakterystyczne
są także dla haftów stanowiących dekorację starszego typu cifrasziir.
Szycie i zdobienie jest wyłącznym zajęciem męskim i tylko wyjątkowo, w rejonie
Hajdusag, pomagają im w tym kobiety. Wyróżniającymi się tutaj kolorami jest zielony
i czerwony, a kompozycje kwiatowe nie układają się w bukiety. Taką kompozycję w narożnikach przodów i kołnierza mają natomiast cifrasziir z regionu Kansag. Tutaj też głównymi motywami zdobin są: róża, tulipan i liść rozmarynu. Najstarsze przykłady z regionu
Bihar i Transylwanii odznaczają się drobnymi haftami, a po 1870 roku zaczęły się pojawiać bukietowe aplikacje. Cifrasziir z Górnych Węgier i Wielkiej Niziny jest długi i szeroki, a z Transdanubii raczej krótszy i z krótkimi, zaszytymi, sterczącymi rękawami, natomiast duży kołnierz ma podszycie tak jak krawędzie przodów i dołu - czerwonym suknem. W regionie Jaszkunsagi-Alfóld dominuje cifrasziir z białego sukna o przewadze ozdób
w kolorze czerwonym, w Kiskunsag - z sukna ciemnego z czerwonymi i lila ozdobami,
w B6k6s - z sukna białego i ozdobami czerwonymi, w Szeged - z sukna białego i ozdobami w zielonym i czerwonym kolorze. W regionie Debreczyn cifrasziir jest biały z czerwonymi ornamentami, ale też z brązowymi i żółtymi, a w okolicy Hajdu ozdoby o drobnych motywach pokrywają mniejsze powierzchnie, natomiast w HajdubOszormeny same
okrycia są ciemne, obszyte żółtym suknem i żółto--&lt;:zerwonymi ornamentami. W tych stronach nie brak też połączeń z zielonym suknem lub z suknem czarnym. Okazuje się więc, że
kombinacji co do ozdób i obszyć jest bardzo dużo, przy czym swą ciemną kolorystyką
sukna i szarymi ozdobami wyróżnia się cifrasziir z okolic Bihar, a czerwonym suknem
o bardzo krótkich zamkniętych rękawach i czerwono-biało--&lt;:zarnymi ozdobami - krótki
cifrasziir z Veszprem w regionie Felfóld. W katalogu, tak jak na wystawie, ukazano specyfikę około 80 okazów wyróżniających poszczególne regiony, tj. Jaszkunsag-Alfóld, Debreczyn-Hajdusag, Bihar-Erd6ły, Felfóld i Dunantul. Najstarsze pochodzą z drugiej połowy XIX wieku, a najnowsze z drugiej połowy XX wieku. Wszystkie zasługują na uwagę
ze względu na charakterystyczne motywy zdobnicze i kompozycję oraz niepowtarzalność
formy.
Barbara Bazielich

�376
Jozefas P er k o v s k i s; Zemaićilł liaudies meno omamentas: forma ir simbolika, red.
naukowa Auksole Cepaitiene, Vilianus Dailes Akademios Leidykla, Vilnius 1999, ss. 287,
ilustracje.
W 1999 roku Litewska Akademia Nauk postanowiła przypomnieć, poprzez wydanie
pracy o ornamencie oraz sztuce ludowej Żmudzi, postać zapomnianego grafika, malarza
i etnografa Józefa Perkowskiego. Józef Perkowski urodził się i wychował w wybitnej polskiej rodzinie. Jego ojciec, Seweryn, był słynnym chirurgiem urologiem, członkiem wielu
naukowych towarzystw medycznych. Z racji aktywnego uczestnictwa w powstaniu styczniowym w oddziale gen. Antoniego Jeziorańskiego w 1863 roku zmuszony został do opuszczenia kraju i wyemigrowania do Francji, gdzie na Sorbonie kontynuował rozpoczęte już
wcześniej w Polsce studia medyczne. W 1869 roku uzyskał tam dyplom doktora nauk
medycznych. Jak wielu współczesnych mu emigrantów, w czasie wojny francusko-pruskiej zaangażował się w konflikt po stronie francuskiej - był lekarzem ambulatorium ruchomego. Za zasługi wojenne przyznane mu zostało obywatelstwo francuskie. Jednakże po
ogłoszeniu amnestii w 1874 roku powrócił do Polski. Matka Józefa - Wanda Górska,
pomagała słynnemu archeologowi Tadasowi Daugirdasowi, który podróżował przez Żmudź,
gdzie zbierał materiały do pracy o wzgórzach zamkowych. W. Górska, jako znawczyni
terenu, przekazała archeołogowi wiele żmudzkich podań i legend. Niektóre z tych opowieści publikowane były w "Wiśłe". Perkowscy pobrał i się w 1890 roku.
JózefPerkowski urodził się 23 listopada 1896 roku jako jeden z bliźniaków w rodzinnej
posiadłości w Dżuginianach na Żmudzi. Ich dzieciństwo nie było łatwe. Gdy mielijedenaście lat, zmarł im ojciec, a siedem lat później matka. J. Perkowski wraz z bratem bliźniakiem (Tadeuszem) podjął naukę w Warszawie w Gimnazjum Emiliana Konopczyńskiego.
W czasie pobytu w Polsce bardzo tęsknił do żmudzkiego rodzinnego krajobrazu. Wówczas
to właśnie zainteresował się żmudzką sztuką ludową i następnie zaczął ją kolekcjonować.
Pierwszy jego list dotyczący sztuki ludowtti Litwy ukazał się w "Tygodniku Ilustrowanym" w 1901 roku. Jego zainteresowanie Litwą oraz jej kulturą było wieloaspektowe.
Poznawał oraz obserwował ludzi zarówno przy ich codziennej pracy, jak i w czasie dni
świątecznych. Wędrując z notesem, zapisywał swe spostrzeżenia, jednocześnie robił wiele
zdjęć, które stały się zalążkiem niezwykle cennej kolekcji przedstawiającej życie Żmudzinów w początkach XX wieku. Jego zainteresowaniu nie umknęła niezwykła przyroda rodzinnych okolic. Aby lepiej zrozumieć kulturę, sztukę oraz aby poznać mentalność okolicznych mieszkańców, podjął się nauki języka litewskiego.
W 1922 roku rozpoczął studia w Warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych, gdzie studiował
grafikę w klasie wybitnego polskiego grafika- Władysława Skoczylasa. Wówczas to wstąpił do Stowarzyszenia Polskich Artystów Grafików "Ryt", którego jednocześnie, wraz ze
Skoczylasem, był zalożycielem. Był również członkiem Związku Połskich Artystów Płastyków. Po powrocie w 1928 roku na Żmudź do rodzinnego majątku w Dżuginianach, J. Perkowski nadal utrzymywal ścisły kontakt z polskimi artystami, czego dowodem było wzięcie
udziału w Pierwszej Międzynarodowej Wystawie Drzeworytu Współczesnego, która odbyła
się w 1933 roku w Warszawie. W owym czasie grafiki Perkowskiego ukazywały się w wielu
czasopismach ówczesnej Europy. Wymownym tego przykładem jest "La Revue modem e illustree des arts et de la vie", czy też "Gazeta Polska". Również prace jego autorstwa ilustrowały książki, między innymi tomik poezji Pranasa Genysa Dzwony Dziugas. JózefPerkowski jako grafik uprawiał różne techniki: suchą igłę, litografię, lecz najczęściej drzeworyt.
Nie zapomniał on o swym młodzieńczym zainteresowaniu twórczością ludową. Jako
etnograf debiutował w 1922 roku w czasopiśmie "Przemysł - Rzemiosło - Sztuka" artykułem pod tytułem Uwagi o malarstwie ludowym w północno-zachodnim skrawku Żmudzi. W 1929 roku ukazują się dwa cykle artykułów w "Dniu Kowieńskim", w których Per-

�377
kowski omawia architekturę i rzeźbę ludową Żmudzi. W 1930 roku, w liście do profesora
Galaune, Perkowski czyni aluzję, iż posiada jeszcze nie ukończony manuskrypt pracy Ornament w żmudzkiej sztuce ludowej. w rzeźbie i wyrobach kowalskich. Manuskrypt został ukończony rok później, lecz mimo licznych starań Perkowskiego nigdy nie ukazał się drukiem.
W 1933 roku ukazują się w "Ziemi" jego niezwykle cenne artykuły uwypuklające podobieństwa istniejące pomiędzy polską a żmudzką sztuką ludową. Wskazywał w nich wówczas na jej europejski charakter, co było ewenementem w tamtych czasach, bowiem jeśli
pisano o litewskiej czy żmudzkiej sztuce ludowej, to jedynie wskazywano na jej archaiczność. Dwa lata później ukazał się cykl artykułów w żmudzkim czasopiśmie "Mosy Tautosaka" dotyczących tego samego zagadnienia. W sumie, od czasu powrotu na Żmudź, Perkowski ogłosił około 20 artykułów omawiających zagadnienia związane ze sztuką ludową
Litwy i Żmudzi. Zajmował się również krytyką artystyczną. Przede wszystkim publikował
w "Zemaiciu. Prietelis", "Tygodniku Ilustrowanym", "Ziemi" oraz w "Pionie". Ostatnie
lata życia Józefa Perkowskiego były pełne pracy i kreatywnych pomysłów. 24 lipca 1940
roku Perkowski, nie zgadzając się na sowiecką okupację, odebrał sobie życie.
Józef Perkowski pozostawił po sobie imponującą, jak na owe czasy, kolekcję zdjęć (około
400), przedstawiających życie codzienne na Żmudzi. Prace jego znajdują się w zbiorach
Muzeum Narodowego w Warszawie, w Bibliotece Jagiellońskiej oraz w Muzeum Krajoznawczym w Auśra w Szawlach. Również Muzeum w Teleszach jest w posiadaniu bogatego zbioru dzieł Perkowskiego. Pozostawił również po sobie kolekcję rysunków, z czego
ok. 700 zostało zamieszczonych w omawianej pracy. ZemaićitJ liaudies meno ornamentas:
forma ir simbolika jest niezwykle staranie wydanym albumem, poprzedzonym obszernym
wstępem dr Vacysa Valvada, w którym przypomina on zarówno osobę oraz dorobek naukowy i artystyczny Józefa Perkowskiego. Praca niniejsza sklada się z dwóch, wzajemnie uzupełniających się części. Pierwsza część przedstawia bogactwo żmudzkich ludowych ornamentów, usystematyzowanych wedle fonny na geometryczne, kwiatowe, figuratywne czy
religijne. Druga część pracy stanowi komplementarny komentarz do prezentowanego materiału ikonograficznego. Przedstawiając niezwykle bogactwo ornamentyki żmudzkiej, Perkowski wykazał się dużym zmysłem obserwacyjnym, zauważał zarówno wzory znajdujące
się na łyżnikach, na ceramice, jak i ozdobne detale architektoniczne. Nie ominął w swych
dociekaniach barwnych krzyży przydrożnych znanych z pracy Bronisława Piłsudskiego czy
Michała Bernsteina, sprzętów gospodarstwa domowego czy też mebli. Z taką samą wnikliwością przyglądał się pazdurom, szparogom, nadokiennikom, kominom domów, jak i zawiasom przytrzymującym drzwi wiejskich chat. Jego rysunki zachwycają starannością
wykonania oraz dbałością o szczegóły. Praca Perkowskiego jest cennym zbiorem przedstawiającym zaginiony świat żmudzkich ornamentów. Ukazanie się niniejszej pracy wskazuje
również na coraz silniej uwidaczniającą się na Litwie tendencję do podkreślania polsko-litewskich związków kulturowych.
Katarzyna Marciniak

Religia w świecie współczesnym. Zarys problematyki religiologicznej, red. Henryk
Zimoń SVD, "Studia Religiologiczne" I,Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 2000, ss. 653.
Prowadząc od wielu lat zajęcia z antropologii religii dla studentów etnologii, ze zrozumiałych powodów przeglądam wszelkie nowości wydawnicze dotyczące religii. A zatem
sięgnąłem także po obszemą pracę zbiorową, zredagowaną przez Henryka Zimonia, pod

�378
tytułem Religia w świecie współczesnym. Zarys problematyki religiologicznej, która stanowi inicjalny tom planowanych "Studiów Religiologicznych". Zapoznając się z nią, zastanawiałem się oczywiście, czy polecić ją swoim studentom. A w takim razie, jakim celom
dydaktycznym mogłaby ona służyć.
Pierwsza refleksja, jaka mi przyszła do głowy podczas wertowania tego tomu, ma związek z dziejami nauk o religii w Polsce. Ta książka bezsprzecznie jest wynikiem takiego,
a nie innego rozwoju tychże nauk, a uprawianie ich nigdy w tym kraju nie należało do
zajęć łatwych. Działo się tak z powodu rozmaitych uwikłań ideologicznych, w jakich się
one znajdowały. Szczególnie dotkliwe były one w okresie peerelowskiego czterdziestopięciolecia. Wówczas to badania nad religią zazwyczaj tkwiły korzeniami w jednej z dwóch
konkurencyjnych ideologii: marksistowskiej bądź katolickiej. W związku z tym ukonstytuowało się religioznawstwo marksistowskie oraz katolickie. To pierwsze de facto było lub
przynajmniej miało być krytyką religii, drugie zaś jednym z nurtów tematycznych teologii
fundamentalnej (apologetyki) czy też jej nauką pomocniczą. Między jednym a drugim działało bardzo wielu badaczy, którzy poznanie religii starali się nie uzależniać od jakichkolwiek ideologii. Wśród nich znajdowało się niemało zajmujących się religią etnologów.
Dziś po religioznawstwie marksistowskim nie ma śladu. Za to jego adwersarz z czasów
PRL-u nie przestał się rozwijać, o czym świadczy omawiane dzieło. Mógłbym więc pokazać studentom niektóre numery "Euhemera" i podręczniki religioznawstwa dla uczniów szkół
średnich z połowy lat osiemdziesiątych, a ponadto - będące reakcją na nie - podręczniki
pisane przez katolickich autorów. I wreszcie Religię w świecie współczesnym będącą dojrzałym owocem konsekwentnych badań prowadzonych przez katolickich specjalistów.
Książkę tę wypełniają prace czołowych badaczy religii związanych z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim. Czytelnik znający działalność naukową tego środowiska nie znajdzie w niej wiele nowego, lecz nie służy ona prezentacji najnowszych osiągnięć tych uczonych, a stanowi - jak można przeczytać we "wprowadzeniu" - "obszemy i tematycznie
zróżnicowany podręcznik problematyki religiologicznej".
Co to jest zatem religiologia? - mógłby zapytać dociekliwy student. Otóż mianem
religiologii badacze KUL-u opatrują złożony kompleks nauk zajmujących się religią,
w skład którego wchodzą humanistyczne nauki o religii, filozofia religii i teologiczne nauki o religii. Najbardziej zróżnicowane są te pierwsze, które łącznie określa się jako religioznawstwo. Wyróżnia się religioznawstwo - dość bliskie filozofii religii, a poza tym
religioznawstwo szczegółowe, dzielące się na cały szereg dyscyplin: historię religii, socjologię religii, psychologię religii, etnoreligioznawstwo, fenomenologię religii oraz geografię i ekologię religii. Pro domo mea wytknąć tutaj muszę brak antropologii religii, która
rozpatruje religięjako zjawisko kulturowe. Pewnie ta stosunkowo młoda dyscyplina jeszcze nie znalazła sobie miejsca pośród pozostałych.
Omawiana praca składa się z trzech części. Pierwsza, zatytułowana ,;Z problematyki badań
nad religią" (autorzy: A. Bronk, Z. Zdybicka, M. Rusecki, Z. Chlewiński, 1.Mariański, Z. K.rzysztowski), ujmuje religię w aspekcie ogólnym. Odmienny charakter ma część druga, pod tytułem
"Religie pozachrześcijańskie" (H. Zimoń, M. Zięba, Z. Wesołowski, R. Małek, M. Melanowicz, R. Rubinkiewicz, S. Grodź, W. Kowalik, S. Wargacki). Składające się na nią artykuły
prezentują głównie wielkie systemy religijne: ich historię, doktrynę, kult oraz strukturę społeczną. Wreszcie trzecia, "Wybrane zagadnienia z teologii religii" (M. Rusecki, K. Kaucha,
I. Lewoń, Z. Pawłowicz, 1. Urban, A. Bronk). Jej autorzy zastanawiają się nad swoistością
chrześcijaństwa, a poza tym nad relacjami łączącymi je z innymi wyznaniami.
Niewątpliwie ta ostatnia partia książki jest najważniejsza. Nic w tym dziwnego, skoro,
jak napisano we "Wprowadzeniu", książka jest podręcznikiem przeznaczonym między innymi czy wręcz przede wszystkim dla "alumnów wyższych seminariów duchownych diecezjalnych i zakonnych, studentów teologii, duszpasterzy, katechetów", a więc dla osób,

�379
których zadaniem jest lub niedługo będzie nawracanie na wiarę katolicką albo też jej utrwalanie. N a pewno potrzebują oni narzędzi, za pomocą których będą mogli intelektualnie ustosunkować się do pluralizmu religijnego w świecie i wykazać tezę, że pełnia prawdy objawionej znajduje się w chrześcijaństwie, zwłaszcza w jego wersji katolickiej.
Adept etnologii natomiast ma tylko zapoznać się z owym pluralizmem, gdyż jest on
istotnym aspektem kultury. Musi przyswoić sobie wiedzę zawartą w drugiej, religioznawczej części tej pracy. Czy w takiej sytuacji część trzeciajest mu zupełnie niepotrzebna? Na
to pytanie trudno dać jednoznaczną odpowiedź. Na pierwszych zajęciach mówię studentom, że jeśli mają jakieś wątpliwości dotyczące ich własnej wiary, nie powinni zbyt wiele
spodziewać się po religioznawstwie. Żadna ze składających się nań dyscyplin, z antropologią religii włącznie, nie zastanawia się, czy istnieje Bóg. Każda jedynie przyjmuje za fakt
obiektywny, że ludzie w Niego wierzą i bada rozliczne przejawy owej wiary. Poczyniwszy
takie zastrzeżenie, bynajmniej nie eliminuję na dalszych zajęciach ostrych niekiedy dyskusji właśnie na tematy wierzeniowe. Spierają się studenci o poglądach katolickich z antyklerykałami, do głosu dochodzą też sympatycy flew age i buddyzmu. A zatem, choć próbuję
ograniczyć dyskurs do ram religioznawstwa, uczestnicy zajęć sami wprowadzają w nie
kwestie teologiczne. Być może uznać to należy za argument proreligiologiczny: filozoficzno-humanistyczna i w dodatku teologiczna religiologia zdaje się najpełniejszym ujęciem
zjawiska religii. Być może z podręcznikiem pod redakcją Zimonia powinni się zapoznać
również studenci etnologii.
Grzegorz Pelczyński

Anna Z a d r o ż y ń s k a, Targowisko ,.6żflości. Spojrzeflie f1a kulturę wsp61czesflą,
Wydawnictwo Książkowe Twój Styl, Warszawa 2001.
Czytelnik książki zostaje zabrany w dociekliwą podróż po świecie współczesnej kultury. Za pośrednictwem autorki ma możliwość skonfrontowania swoich poglądów i odczuć
dotyczących najbardziej aktualnych spraw i problemów życia codziennego, a więc wyzwań,
z którymi musi sobie poradzić każdy z nas. Z całej różnorodnej masy zjawisk kultury popularnej Anna Zadrożyńska zwraca uwagę na takie zagadnienia jak: wpływ gier komputerowych na mentalność i psychikę graczy, uniseks - jako przejaw zacierania się różnic
pomiędzy płciami, problemy równouprawnienia płci i związane z tym faktem zagadnienia
coraz szerszej emancypacji kobiet przy jednoczesnym zagubieniu w nowej sytuacji mężczyzn, problem cielesności ciała - jego wyglądu i związanej z tym mody na młodość
i zarazem desperackie bronienie się przed starością, udawanie, że ona nie istnieje - czyli
zaburzenie normalnego, biologicznego rytmu życia: dzieciństwa, młodości, dorosłości
i starości, która dawniej kojarzyła się z rozwagą, mądrością i szacunkiem.
Kolejnym zagadnieniem jest pustka emocjonalna przejawiająca się w kontaktach międzyludzkich, opartych nie na dogłębnych, mocnych fundamentach porozumienia i wzajemnej
akceptacji, lecz na powierzchowności, pośpiechu, często niskich pobudkach wykorzystania
znajomości w celu załatwienia swoich interesów. Konsekwencją tego jest pokaźna ilość anonsów informujących o chęci znalezienia partnera bądź partnerki, połączonych jednocześnie ze
strachem przed stałymi związkami. Prostsze i łatwiejsze wydaje się czytanie książek o miłości lub oglądanie seriali o tej tematyce niż obdarzanie uczuciami ludzi, z którymi spotykamy się w codziennym życiu.
W drugiej części swojej książki autorka wywodzi tradycję chamstwa od zdarzenia biblijnego, zapisanego w Księdze Genesis, mianowicie od przewinienia Chama wobec swo-

�380
jego ojca - Noego. Zobaczywszy nagość swojego rodzica upojonego alkoholem, Cham
opowiedział o tym swoim braciom, tym samym nie uszanował słabości i wykorzystał bezbronność swojego ojca. Tak postępując, Cham naruszył społeczne normy postępowania.
Również dzisiaj chamstwo to sprzeniewierzenie się normom kulturowym. Współczesne
społeczeństwa otwarte, pozbawione więzi, rodzin, religii są szczególnie narażone na powstanie dogodnych warunków dla rozwoju nieodpowiedzialności, wręcz poczucia bezkarności za swoje postępowanie. Kolejnym zjawiskiem bardzo widocznym, a zarazem niepokojącym we współczesnej kulturze, jest narastająca agresja. Autorka wspomina o dawnym
sposobie godzenia zwaśnionych stron konfliktu, jakim była wróżda, która stanowiła kodeks karny dla wielu społeczeństw. Niemożliwość rozładowania napięć i frustracji prowadzi do działań wojennych, które sygnalizują kryzys norm wypracowanych przez cywilizację. Przyczyn obecnego stanu kultury autorka szuka w przeszłości. Analizując historię zjawisk poprzedzających wydarzenia aktualne, wywodzi z nich obecny stan kultury popularnej.
Anna Torobińska - ODIE PTL

Monika S z naj d e r m a n, Współczesna Biblia pauperum. Szkice o wideo i kulturze popularnej (Current Biblia Pauperum. The Outlines ofVideo and Popular Culture), Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 1998, ss. 117.
Praca jest próbą namysłu nad istotą treści kultury popularnej, postrzeganej w obszarze
przestrzeni obyczajowej i świadomościowej mieszkańców polskiej wsi końca XX wieku.
Empirycznym punktem odniesienia autorki są amerykańskie filmy wideo, które nazwane
są "trzecim wymiarem kina", to jest kina bez przypisanej mu szczególnej atmosfery sali
kinowej, pozbawionego także krytycznej oceny treści ze strony widzów tworzących jedynie specyficzne wspólnoty wideomanów, przeżywających ekranowe historie w wymiarze
życia domowego i wiejskich prywatek.
Ów trzeci wymiar kina nabiera kolorytu właśnie w kontekście polskiej prowincji, gdzie
na początku lat dziewięćdziesiątych objawiła się nowa filozofia życia związana z rynkiem
wiejskich sklepików i wypożyczalni kaset wideo. Monika Sznajderman prowadziła swoje
etnograficzne obserwacje tworzenia się nowej fom1Ykulturowej na terenie wiosek i osad
Beskidu Niskiego. Mieszkając w jednej z górskich wsi, była świadkiem niezmiernie szybkiego wzrostu popularności sposobu spędzania czasu polegającego na grupowym oglądaniu
filmów na kasetach wideo. Główny repertuar tych ostatnich zawierał się przy tym głównie
w trzeciorzędnych pod względem artystycznym produkcjach obejmujących takie gatunki filmowe jak: horrory, s.f., fantasy, thriIlery czy filmy akcji.
Zastanawiając się nad postawieniem poprawnej tezy tłumaczącej fenomen popularności, a więc także akceptowalności treści eksponowanych na wideokasetach, autorka uznała,
iż świat budowany podług amerykańskich wzorców wyobrażeniowych, dopuszczających
istnienie fantastycznych postaci i akcesoriów, bliski jest, na pewnym poziomie, rzeczywistości polskiej kultury ludowej. przywolać można tutaj bogaty w znaczenia dawny folklor
z ważnym dla niego przykładem bajki ludowej.
Wielka popularność filmowych opowieści o wspomnianej proweniencji ma również inne
źródła. Otóż w składające się na nie egzotyczne obrazy ich twórcy włączyli stare, rzec
można, odwieczne tematy i motywy stale obecne w kulturze europejskiej. Dziś uważny
obserwator-egzegeta napotykaje choćby w filmach wideo. Monika Sznajderman, odwołując się do szeregu z nich, zestawia listę tytułów, wybierając grupy filmów reprezentatyw-

�381
nych dla danego gatunku, aby następnie przystąpić do ich analizy, przyjmując za punkt
wyjścia organizujące je tematy. We wszystkich tych filmach autorka odnajduje wielkie motywy raju, eschatologiczne, apokaliptyczne i angelologiczne. Wszystkie one, rozwijane na
przestrzeni wieków przez literaturę i sztukę tzw. kultury wysokiej, aktualnie stanowią swoisty opad treści przynależny kulturze popularnej (ludowej). Odkrywając i poddając interpretacji wspomniane wyżej tematy i motywy, przypisuje się filmom wideo rolę specyficznej Biblii pauperum dla współczesnych odbiorców.
Marcin Andrzej Kafar -

ODIE PTL

Dominika Jaź w i e c k a - B u j a l s k a, Między magią a religią, czyli zabobony i przesądy wśród ducllOwiellstwa katolickiego we współczesnej Polsce, Towarzystwo Autorów
i Wydawców Prac Naukowych Universitas, Kraków 2000, ss. 123.
Celem pracy jest poznanie mechanizmu myślenia współczesnych duchownych katolickich na temat magii i zabobonów. Autorka zbierała materiał w połowie lat 90., ale z powodu szczególnie trudnej pozycji polskiego duchowieństwa na forum społecznym w tym czasie (okres transformacji kulturowo-ekonomicznej), opublikowała go dopiero po upływie
kilku lat. Nie chciała - jak sama podkreśla to we wstępie - by jej książka została wpisana w nurt antyklerykalny.
Zgromadzony materiał obejmuje 10 wywiadów z księżmi w różnym wieku (od 25 do
75 lat) pełniącymi różne funkcje w Kościele (np. wikary, wiejski proboszcz, biskup). Autorka podczas opracowywania wywiadów posługiwała się metodami jakościowymi. Wynikało to z charakteru przeprowadzonych rozmów - swobodnych i pogłębionych. We wstępie odkryła także "tajemnicę" swojego warsztatu: jak udało sięjej nakłonić księży do zabrania głosu na tak drażliwy dla nich temat jak Kościół a przesądy. Posługiwała się
kwestionariuszem problemowym dotyczącym zagadnień z historii Kościoła i jego współczesnego stanowiska wobec zjawisk magii, parapsychologii, jasnowidzenia, wróżbiarstwa,
opętania, wydarzeń cudownych, uzdrowień itp. Starała się wtedy sprowokować rozmówców
do bardziej osobistych wynurzeń i ocen, a to było dla niej najważniejszym celem tych rozmów. Autorkę najbardziej interesowało zderzenie ze sobą oficjalnego podejścia Kościoła do
szeroko rozumianej sfery nadprzyrodzonej oraz to, jaki efekt przynosi ono na poziomie świadomości i zachowań jednostkowych. Na ile księża utożsamiają się faktycznie z oficjalną
doktryną kościelną, a na ile jednak hołdują pewnym przesądom potępianym przez Kościół.
Autorka podzieliła materiał na siedem części, poświęconych: pojmowaniu magii i religii w antropologii kulturowej, mentalności pierwszych chrześcijan w świecie pogańskim,
Świętej Inkwizycji, zabobonom i magii, egzorcyzmom, talizmanom i medalikom oraz cudom i energoterapii.
Każdy rozdział zawiera na początku rys historyczny danego zjawiska, jego interpretację kościelną oraz naukową i charakterystykę kontekstu społecznego, w jakim dane zjawisko rodziło się i z jakim odbiorem spotkało. Następnie autorka konfrontuje to z wypowiedziami indywidualnymi. Komentuje i interpretuje wypowiedzi księży na poruszany temat,
a dzięki metodzie jakościowej udaje się jej wydobyć sprzeczności w wypowiedziach i sądach swoich rozmówców. Pragnie dotrzeć do motywów ich poglądów, bardzo zróżnicowanych ze względu na wiek, funkcję i osobowość. Opisany przez nią na początku-każdego rozdziału obiektywny kształt danego zjawiska zderza się z indywidualnym sądem każdego
z księży i z jego osobistym rozumieniem danego fenomenu.

�382
Autorka dochodzi do konkluzji, że zajęcie wybrane przez jej rozmówców niewiele wpływa na racjonalizację i unikanie przez nich "zabobonnego" sposobu myślenia. Księża nie są
od niego wolni, ale zdobyta przez nich wiedza teologiczna pozwala na podejście krytyczne
i oczyszczanie swojej świadomości z przesądów. Zauważa, że ambicją duchownych jest
pogodzenie głębokiej wiary z wiedzą teoretyczną na poziomie osobistych poglądów. Ich
wypowiedzi sąjednak pełne sprzeczności, tym bardziej, że wielu rozmówców wychowało
się na wsi, gdzie myślenie magiczne wolniej się dewaluuje. Dlatego autorka stawia tezę, że
dla kształtowania się naszego typu myślenia najważniejszą rolę spełniają nawyki nabyte
w domu rodzinnym, choć każdy z nas ma skłonności do myślenia mitycznego i racjonalnego.
Zadanie, które próbowała przeprowadzić, to znaczy zaklasyfikować poglądy księży (jako
szczególnej grupy zawodowej) do pewnego specyficznego typu myślenia o religii i przesądach, nie powiodło się. Konkluduje, że można tylko próbować odtworzyć pewne mechanizmy myślenia ludzi i koleje ich umysłowości. żaden typ zajęcia nie eliminuje całkowicie
uprzednio nabytych nawyków i poglądów.
Inga Kuźma -

ODIE PTL

Dorota Ś w i t a ł a - T r y b e k, Święto i zabawa. Odpusty parafialne na Górnym Śląsku,
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 2000.
Praca dotyczy różnych sposobów świętowania odpustów obchodzonych na cześć patronów danej parafii na Górnym Śląsku. Autorka, opierając się na swoich badaniach terenowych, omawia formy obchodów tej uroczystości w dwóch aspektach: jako wydarzenia kościelnego (tutaj koncentruje się na czynnościach mających na celu oddawanie czci świętym i błogosławionym patronom, które przejawiają się w uczestniczeniu w nabożeństwach
odpustowych, śpiewaniu pieśni, w których parafianie zwracają się bezpośrednio do swoich
patronów z określonymi prośbami, jednocześnie oddając im cześć. Zwraca uwagę na odświętny strój osób uczestniczących w uroczystych mszach i towarzyszących im procesjach,
opisuje charakter odpustowych kazań, które nawołują wiernych do naśladowania patronów).
Drugi aspekt pracy związany jest z ludowymi tradycjami odpustowymi. Podstawowym
jego elementem jest biesiadowanie i związane z nim spotkania rodzinne, goszczenie gości
specjalnie na tę okazję przygotowanymi posiłkami, tworzenie miłej, radosnej atmosfery,
dającej poczucie bezpieczeństwa i odprężenia. Drugim motywem przewodnim tradycji ludowej, związanej z odpustami, jest nieodzowna obecność kramów (tzw. bud) z różnymi,
przypisanymi zwyczajowo do tych okoliczności towarami. Badania autorki wykazały, iż
64% stanowią stoiska z zabawkami, 16% - stoiska ze słodyczami, 20% zarezerwowane
jest dla innych artykułów, takichjak: kasety i płyty kompaktowe, artykuły szkolne, owoce
sezonowe, dewocjonalia. Autorka zwróciła również uwagę na formy haseł reklamowych
i okrzyków zachwalających sprzedawane produkty i zachęcających do ich kupna. Obowiązkowymi elementami odpustów były niegdyś karuzele, strzelnice, zabawy taneczne oraz
festyny. Autorka zwraca uwagę na fakt, iż te formy zabawy towarzyszące odpustom nie
zawsze są obecne w dzisiejszej rzeczywistości świąt związanych z patronami danej parafii.

Anna Torobińska - ODIE PTL

�383
PRL z pamięci, red. Czesław Robotycki, "Prace Etnograficzne", z. 36, Wydawnictwo
Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2001, ss. 214.
PRL jest już okresem zamkniętym, ale budzącym ciągle żywe spory, ocenianym niejednoznacznie, zdaje się, że nierzadko, wraz z upływem lat, idealizowanym. Przytoczone we
Wstępie tomu PRL z pamięci, przez jego redaktora Czesława Robotyckiego, słowa Piotra
Wojciechowskiego trafnie chyba ujmują istotę rzeczy: "Każdy, kto choćby kawałkiem świadomego życiorysu zahaczył o tę przedziwną hybrydalną między epokę, do końca życia będzie miał z nią rachunki, będzie wspominał jej krzywdy, będzie nosił w pamięci jej łatwe
słodycze". Z jednej strony wiadomo, i pamiętamy to dobrze (czy wszyscy?), że życie
w PRL nie było sielanką, a z drugiej strony jakże trudno nieraz przyznać, że zmarnowało
się aż tyle lat. I nie chodzi tu o zasadnicze kwestie, jak np. zakres autonomii PRL-u
w stosunku do ZSRR, które są przedmiotem polemik historyków i również polityków,
i długo pewnie jeszcze pozostaną. Te w gruncie rzeczy należą do wielkiej histońi, która
niekoniecznie musi budzić emocje u zwykłych obywateli. Minioną epokę oceniamy przede
wszystkim przez pryzmat tego, jak się nam w niej żyło.
I właśnie odpowiedzieć na to pytanie chcą autorzy poszczególnych artykułów, składających
się na omawianą tu pracę. Przedmiotem ich zainteresowania jest więc życie codzienne w Polsce
Ludowej - to utrwalone w pamięci samych piszących, jak i w pamiętnikach i wspomnieniach innych. Sądzę, że zrozumieć PRL najlepiej można, przyglądając sięjego codzienności.
Już pierwszy artykuł, Andrzeja Delorme'a pl Szarość komunistycznej codzienności. Percepcjajakości życia w PRL-u, przynosi tegoż życia wielce interesujący opis. Autor sięga po
dzienniki Tyrmanda, Kisielewskiego, Dąbrowskiej, Proroka i innych pisarzy, których okres
twórczości przypada na lata Polski Ludowej. Z wszystkich jednoznacznie wynika, że ich
autorzy mieli przygnębiające poczucie mieszkania w kraju zapaści cywilizacyjnej.
Drugi tekst, Leszka Dzięgla Miasta w filozofii władzy PRL-u i społecznej praktyce.
Wyzwania dla badacza kultury, podnosi jeden z najbardziej aktualnych do dziś problemów
w Polsce. Jak żyło się (i żyje) w miastach, w domach z wielkiej płyty? Jaki wpływ ma
życie w blokach na psychikę człowieka? Na marginesie wspomnieć można, że postulat
poświęcenia temu zagadnieniu odrębnych studiów znalazł, przynajmniej częściowe, spełnienie w wydanej niedawno pracy Andrzeja Basisty, Betonowe dziedzictwo. Architektura
w Polsce czasów komunizmu.
Nie mniej interesujące są kolejne artykuły poświęcone zagadnieniom bardziej szczegółowym. Jacek Chrobaczyński odtwarza, sięgając do własnej pamięci, atnl0sferę panującą
w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w Sanoku, w niewielkim mieście, ale szczególnie ciekawym, bo "uwikłanym w historię", pamiętającym "polsko-ukraińską wojnę".
Helena Duć-Fajfer i Anna Skalik w swoich artykułach przedstawiają losy Łemków i grekokatolików w PRL-u. Teksty te uzmysławiają, jak mało znany jest to fragment naszych
dziejów najnowszych, a przecież i bolesny, i wstydliwy. Obie autorki udowadniają, że Polska
Ludowa nie była zainteresowana rozwojem kultury mniejszości narodowych, często wręcz
zaprzeczając istnieniu takowych.
Janusz Goćkowski, ks. Tadeusz Ślipko SJ i Kazimierz Bujak piszą o edukacji w PRL-u,
poświęcając swoją uwagę kolejno: życiu codziennemu uczonych w realnym socjalizmie,
możliwości odbywania studiów uniwersyteckich przez jezuitów i wychowaniu w szkole
socjalistycznej. Wyjątkowo ciekawy jest tekst Goćkowskiego - zwłaszcza dla pracownika uniwersytetu - skłania on do refleksji nad współczesnym stanem nauki polskiej.
Ostatni artykuł, Aleksandra Matyukhina, Uśmiech Peerelu. O micie Polski w sowieckim
Lwowie (/944-1990), stanowi optymistyczny akcent na zakończenie tego tomu. Optymistyczny, bo okazuje się, że PRL była postrzegana przez Ukraińców ze Lwowa jako kraj
cieszący się znaczną swobodą i relatywnym dobrobytem.

�384
PRL z pamięci należy do najciekawszych pozycji poświęconych Polsce Ludowej, jakich
zresztą sporo ukazuje się w ostatnich latach. Stanowi ambitną próbę odpowiedzi na pytanie:
jak się wówczas żyło? Taki właśnie, w gruncie rzeczy antropologiczny opis życia w PRL-u,
ma niepoślednie walory. Z upływem lat zdobędziemy być może pewien dystans do tej epoki, ale teraz mamy wciąż jeszcze do dyspozycji jej naocznych świadków. Potem badacz
tamtych czasów będzie skazany już tylko na materiały źródłowe.
Dorota SIwtarczak - ODIE PTL

Ludwik S t o m m a, Słownik polskich "J'zwisk. inwektyw i określell pejoratywnych,
Oficyna Wydawnicza Graf-Punkt, Warszawa 2000, ss. 260.
Ludwik Stomma to etnolog i antropolog kultury, uczestnik europejskich forum naukowych, a od 1983 roku profesor Ecole Pratique des Hautes Etudes (Sorbona). Czytelnikom
dał się poznać jako autor 14 książek - historycznych, biograficznych i innych, ale także
dwóch pozycji dla dzieci.
Pracując nad Słownikiem ..., autor przewertował kilkaset książek. Prezentując poszczególne hasła, powołuje się na ich konkretne użycie w tekście przez takich autorów jak: Marian Hemar, Stefan Kisielewski, Waldemar Łysiak, Józef Piłsudski, Mikołaj Rej, Julian
Tuwim i Tadeusz Żeleński-Boy. Autor posługuje się cytatami ze słowników języka polskiego, polskich przekleństw i wulgaryzmów, słownika pijackiego, gwar przestępczych;
zagląda też do księgi przysłów polskich oraz do jednej ze swych wcześniejszych prac Antropologii kultuly wsi polskiej. O źródle cytatu czytelnik informowany jest odpowiednim skrótem literowym umieszczonym przy haśle.
Autor w swej pracy zawarł wyłącznie określenia pejoratywne występujące w formie
rzeczownikowej. Słownik zawiera określenia używane dziś powszechnie - dlatego pominięto tu na przykład regionalne wyzwiska ludowe czy obrażliwe określenia staropolskie.
Warto wspomnieć, że przystępujących do lektury Słownika ... Ludwik Stomma ostrzega we
wstępie: "Niniejszy słownik nie jest dziełem filologicznym. Uczeni w piśmie znajdą w nim
dość luk i braków, żeby nie pozostawić na autorze suchej nitki...".
Robert Kornacki - ODIE PTL

Bogusława B u d r o w s k a, Macierzyństwo jako punkt zwrotny w życiu kobiety, Wydawnictwo Funna, Wrocław 2000, ss. 420. Monografie Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej,
Seria humanistyczna.
Praca składa się z trzech części. Pierwsza poświęcona jest analizie macierzyństwa, traktowanego jako podstawowa rola kobiety. W części tej autorka uwzględnia stanowiska nurtów feministycznych, zawierających zarówno krytykę macierzyństwa, jak i jego aprobatę.
Druga część prezentuje społeczno-kulturowe wzorce macierzyństwa. Autorka omawia
wzorce funkcjonujące w kulturze zachodniej (amerykańskiej), jak również uwzględnia specyfikę polską.
W trzeciej części, najobszemiejszej, autorka stara się pokazać, co dzieje się w życiu
kobiety, gdy zostaje matką. Podstawowym pytaniem, na które poszukuje odpowiedzi, jest

�385
to, czy macierzyństwo w życiu kobiety jest punktem zwrotnym przynoszącym jakieś zmiany, czy może nie?
Dla uzyskania materiału badawczego Bogusława Budrowska posłużyła się kwestionariuszem oraz wywiadem. Badaniem zostały objęte kobiety, które urodziły pierwsze dziecko
i w chwili badania było ono w przedziale wiekowym między 6 a 12 miesiącem. Głównym
założeniem badania było dotarcie do indywidualnego postrzt&gt;gania przez kobiety
doświadczenia macierzyństwa. Badania zostały przeprowadzone w dwóch środowiskach: wielkiego i małego miasta - w Warszawie i Sokółce - miejscowości w b. woj. białostockim.
Przy omawianiu zebranego materiału autorka wzięła pod uwagę polską sytuację społeczno~emograficzną.
Do tej pory w polskiej literaturze przedmiotu nie zajmowano się macierzyństwem postrzeganym z perspektywy kobiety. Pod tym względem jest to praca nowatorska.
Katarzyna Chojnacka -

ODIE PTL

Adam Kra w i e c, Seksualność w średniowiecznej Polsce, Wydawnictwo Poznańskie,
Poznań 2000, ss. 280.
Przedstawione i zinterpretowane w książce fakty dotyczą okresu od tworzenia się zrębów państwowości Polski (koniec X w.) po początek wieku XVI.
Powodem powstania książki jest brak w zagranicznych publikacjach naukowych dotyczących seksualności odniesienia do kultury polskiej, a w rodzimych pracach - pozycji,
które obejmowałyby w sposób całościowy życie seksualne w Polsce. Celem pracy jest więc
próba holistycznego ukazania ewoluujących społecznych i kulturowych fonn, w jakich
manifestowały się zachowania seksualne Polaków. Autor przedstawiaj e w poszczególnych
rozdziałach, którym nadaje tytuły łacińsko-polskie. Są nimi:jornicatio - stosunki seksualne osoby niezamężnej; matrimonium - małżeństwo; concubinatus - konkubinat; adulterium - cudzołóstwo; stuprum/raptus virginae - zgwałcenie, uprowadzenie panny; castitas laicorum - czystość (abstynencja osób świeckich); meretricia - nierząd; superstitiones - przesądy (magia miłosna, płodnościowa itp.); peccatum contra naturam - grzech
przeciw naturze (wszelkie stosunki uniemożliwiające prokreację).
Baząpracy są cztery rodzaje źródeł pisanych: narracyjne - kroniki i roczniki (np. Kronika Anonima zwanego Gallem, kronika Jana Długosza, kronika Thietmara); prawne przepisy prawa zwyczajowego, miejskiego (np. księgi proskrybowanych), ziemskiego, kościelnego (np. księgi sądów kościelnych); moralizatorskie - przede wszystkim kazania,
a także literatura świecka (np. wiersze miłosne); etnograficzne - prace naukowe opisujące
kulturę ludową (autor wyraźnie podkreśla, że są zapisem faktów z przełomu XIX/XX w.).
Ze względu na skąpą ilość i rozproszenie zachowanych do dziś źródeł ikonograficznych
autor świadomie z nich rezygnuje.
Większa część pracy (dotycząca przestępstw seksualnych) podporządkowana jest jednej z dwóch głównych metod badawczych stosowanych w historii. Autor pomija, z racji
fragmentaryczności i nieciągłości zapisów źródłowych, metodę statystyczną na rzecz "impresjonistycznej", przy czym modyfikuje jąna potrzeby pracy - obok zdarzeń nietypowych
bierze również pod uwagę przeciętne.
Wśród tych, od których autor czerpie inspiracje i myśli, znajdują się osoby reprezentujące różne dziedziny naukowe: religioznawstwo, teologię, etnologię, filozofię, socjologię,
seksuologię, językoznawstwo itd. Są to między innymi: Michael Foucault, James Brundage,

�386
Hubertus Lutterbach, Jean Delumeau, Fritz Keren, Eve Levin, Kazimierz Moszyński, Ludwik Stomma, Ryszard Tomicki, Anna Zadrożyńska, Roman Jakimowicz, Jacek Banaszkiewicz i inni.
Ogólne konkluzje autora dotyczą rosnącego wraz z upływem czasu wpływu Kościoła
katolickiego na sferę seksualną społeczeństwa polskiego, wyrażającego się w zawłaszczaniu coraz większej ilości praw do egzekwowania zasad życia seksualnego zgodnych z doktryną religii. Tendencja do rozszerzania obszaru zachowań seksualnych, poddanych
np. kontroli miast, widoczna też jest w prawie miejskim schyłku średniowiecza.
W zakończeniu autor zwraca również uwagę, iż: "przeprowadzona analiza dostępnych
źródeł nie potwierdziła pierwotnych przypuszczeń, dotyczących znikomej liczby pochodzących z polskiego średniowiecza informacji na temat zagadnienia seksuałności. Na stan
taki mógł wskazywać wcześniejszy brak zainteresowania tą tematyką ze strony polskich
historyków. W rzeczywistości w niemał każdej kategorii źródeł: dziejopisarstwie, moralistyce, źródłach z dziedziny prawa świeckiego oraz kościelnego itp., można odnaleźć informacje pozwalające odtworzyć obraz seksualiznlU mieszkańców państwa polskiego w wiekach średnich, w jego poszczególnych aspektach".
Piotr Polewski - ODIE PTL

Marek B u dz i arek, Łodzianie, Wydawnictwo Literatura, Łódź 2000, s. 269, ił. 53,
bibliogr. Seria: Lodziana.
Książka Marka Budziarka daleka jest od naukowego obiektywizmu, o czym autor informuje nas już we wstępie: "Chcę zabarwić ją moim osobistym postrzeganiem tego miasta.
Wydobyłem więc z niego to, co sam uważam za właściwe, słuszne i reprezentatywne. To
jest moje oglądanie tego miasta".
Czytelnik otrzymuje zatem historię Łodzi - miasta w centralnej Polsce; zapis dwóch
ostatnich stuleci widzianych oczami Marka Budziarka, a ukazanych przez pryzmat jej mieszkańców - przedstawiciełi różnych warstw społecznych, narodowości i religii. To lokalna
historia, dzieje tworzenia miasta - jego potęgi przemysłowej, intelektualnej i artystycznej
- przez ludzi dziś określanych często mianem Lodzermensche, Polaków i Niemców, katolików, żydów i protestantów.
Autor prezentuje 55 biografii zgrupowanych w trzech działach charakteryzujących pole
działania opisywanych osób: są to duchowni łódzcy różnych wyznań, burmistrzowie i prezydenci, czyli lokalne władze, oraz przedstawiciele przemysłu.
Autor próbuje zbadać, w jaki sposób działalność tytułowych "łodzian" wpływała na
rozwój społeczny, duchowy czy też polityczny mieszkańców miasta, jak kształtowała się
ich mentalność i zmieniały warunki bytowania.
Początkowym zamysłem Budziarka były szkice o Łodzi i łodzianach prezentowane
w dzienniku .,Gazeta Wyborcza", jednak materiał zebrany w trakcie prac okazał się duży
i zaowocował prezentowaną książką.
Autor korzystał w pracy ze źródeł znajdujących się w archiwum Archidiecezji Łódzkiej
i Muzeum Historii Miasta, relacji ustnych oraz szeregu prac drukowanych, traktujących
o Łodzi i jej mieszkańcach.
Robert Kornacki - ODIE PTL

�387
Zofia T r a c e w i c z, Oświata a procesy asymilacyjne wśród mniejszości ukraińskiej,
Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń, 2000, ss. 227.
Tematem pracy autorki jest badanie procesów asymilacji mniejszości ukraińskiej na gruncie polskim, a w szczególności wpływu szkolnictwa na tenże proces. Książkajest skróconą
i poprawioną wersją pracy doktorskiej obronionej przez nią w styczniu 1998 roku. Terenem, na którym przeprowadzono badania były ziemie zachodnie i północne Polski,
a w szczególności istniejące tam trzy licea z ukraińskim językiem nauczania: w Legnicy,
Białym Borze, Górowie Iławieckim oraz liceum z polskimjęzykiem nauczania w Lidzbarku Warnlińskim. Badania prowadzono na przestrzeni lat 90. XX wieku. Autorka podkreśla,
iż dotychczas sprawa procesów asymilacji i desynulacji (desymilacja - proces hamowania asymilacji) na gruncie polskim nie doczekała się wystarczających opracowań, nUmo iż
społeczeństwo polskie jest w swej istocie wielonarodowe. Praca ta jest próbą prześledzenia wpływu szkolnictwa na procesy asymilacji mniejszości ukraińskiej, która aktywnie
uczestniczy w życiu społecznym, kulturalnym i gospodarczym Polski, a jednocześnie wciąż
kształtuje poczucie własnej, narodowej tożsamości. Celem pracy jest odpowiedź na pytanie, w jakim stopniu zorganizowana oświata dla mniejszości wpływa na procesy asymilacji wśród młodzieży ukraińskiej. Tezą, którą próbuje udowodnić autorka na podstawie swych
badań, jest przekonanie o hamującym, niekorzystnym wpływie zorganizowanej działalności oświatowej na procesy asymilacji. Proces ów rozumie się tu jako proces wzajemnego
przenikania i zlewania się wartości, wzorów społeczno-kulturowych dwóch sąsiadujących
grup społecznych. W konkluzji, do jakiej dochodzi, prócz podtrzymania tezy o desynlilacyjnym wpływie działalności liceów ogólnokształcących na zachowania i postawy młodzieży, pojawia się refleksja natury ogólniejszej nad asymilacją w ogóle. Autorka postuluje, by na to zjawisko spojrzeć z szerszej perspektywy, nie tylko w wynliarze akulturacji
i integracji. Podkreśla, że asymilacja jest zjawiskiem wieloaspektowym i jako wielowymiarowe winno być traktowane szczegółowiej zwłaszcza w kontekście badań empirycznych. Autorka w swych badaniach posłużyła się metodą sondażu diagnostycznego, wykorzystując trzy techniki badawcze: ankietę, wywiad i analizę dokumentów. W części empirycznej przyjęła koncepcję amerykańskiego antropologa i socjologa J. V. Vander Zandena. Ważnymi odniesieniami teoretycznymi były prace Pierre'a Bourdieu, R. Collinsa
i M. S. Archera. Najważniejszymi źródłami, na których oparła pracę, to materiały z przeprowadzonych osobiście badań.
Justyna Tomaszewska -

"Orbis Interior", Pismo Muzealno-Humanistyczne,
2/2000 r., ss. 210.

ODIE PTL

Muzeum Miejskie w Zabrzu,

Spośród 12 artykułów składających się na ten zeszyt szczególnie cztery zasługują na
omówienie ze względu na poruszane przez nie kwestie, analizowane z punktu widzenia
antropologii społecznej oraz kulturowej. Są to następujące artykuły:
l. Dorota Simonides, Przeobrażenia kulturowe w śląskim środowisku wielkoprzemysłowym, ss. 7-35.
Artykuł dotyczy przemian zachodzących na przestrzeni ostatnich 50 lat XX wieku
w sferze obyczajów na Górnym Śląsku. Autorka charakteryzuje wspólnotę kulturową Górnego Śląska, która wyrasta z odrębnej kultury zawodowej górniczo-hutniczej. Przywołuje

�388
nazwiska najwybitniejszych polskich badaczy kultur grup zawodowych: M. Żywirskiej,
J. Ligęzy, A. Dygacza i M. G. Gerlicha. Definiując pojęcie obyczaju, powołuje się na
J. S. Bystronia, którego teorie ocenia jako najprzydatniejsze do analizy kultury środowisk
wielkoprzemysłowych. Opisuje, na czym bazował dawny typ więzi lokalnych i pod wpływem jakich czynników zanika i wykształca się nowy. Podkreśla rolę systemu wartości
i podzielaną wizję świata. Opisowi dawnych form życia wspólnotowego (rytuały, ceremonie rodzinne, zachowania sąsiedzkie, kamrackie, w pracy, wobec obcych itp.) towarzyszą
przykłady zmian i wysuwane są hipotezy dotyczące przyczyn tych zmian.
2. Marian Grzegorz Gerlich, "Ludowa historiografia n, czyli potoczna wizja losu własnej grupy w czasie. Przypadek Zabrski, ss. 36-70.
Autor wykorzystuje relacje mieszkańców Zabrza, pochodzące z lat: 1988, 1992 i 1998.
Podaje zasadnicze cechy budujące postrzeganie od wewnątrz historii własnej grupy (rozumienie własnej specyfiki, kondycji, pozycji, roli i funkcji w dziejach). Podkreśla wagę historii
żywej, często interpretowanej na sposób mityczny, spotykanej najczęściej na pograniczach
lub na tych terenach, na których dochodziło do licznych konfrontacji etnicznych, wyznaniowych i politycznych, między innymi takich jak Górny Śląsk. Centralnym pojęciem pamięci zbiorowej mieszkańców Zabrzajest tzw. śląska krzywda, nad której genezą zastanawia się autor, przywołując wydarzenia sprzed Iwojny światowej aż po zakończenie IIwojny.
Takie rozumienia dziejów własnej grupy, jaką prezentują wypowiedzi zabrzan, autor ocenia jako przyczynek do historii typu oralnego, bazującej przede wszystkim na emocjach
i wnioskach wyciąganych z doświadczeń osobistych.
3. Adam Regiewicz, O średniowiecznym rodowodzie estetyki i wyobraźni ludowej
w podaniach i legendach Górnego Śląska, ss. 163-168.
Analiza najpopulamiejszych wątków mitologii górnośląskiej. Autor wpisuje odnawiające się zainteresowanie tą mitologią w nurt poszukiwań swoich korzeni i "małej ojczyzny". Szuka paraleli między umoralniającymi historiami średniowiecznymi, posługującymi się często alegorią i efektywną fantastyką, a legendami, również stawiającymi sobie za
cel sprowokowanie przemiany wewnętrznej. Na tym poziomie wyróżnia dwie główne cechy folkloru: jest on szczególną wizytówką "małej ojczyzny", z drugiej strony przekazuje
uniwersalne prawdy o dobru i złu.
4. Ewa Szczotka, Przyczynek do badań nad społecznością Romów w Zabrzu, ss. 169-181.
Artykuł ma na celu przybliżenie teorii i hipotez dotyczących kształtowania się narodu,
jego cech, mniejszości narodowych i grup etnicznych. Autorka prowadziła badania w latach 1997-1998. Poświęcone były one sytuacji społeczno-kulturalnej Romów w Nowym
Sączu, a ostatnio także w Zabrzu. W tym opracowaniu powołuje się na nazwiska takich
teoretyków wyżej wymienionych zagadnień, jak między innymi: Florian Znaniecki, Zygmunt Bauman, Stanisław Ossowski, Antonina Kłoskowska, Clifford Geertz.
Pozostałe artykuły dotyczą problematyki historycznej. Opisują zdarzenia, które miały
miejsce w Zabrzu od drugiej połowy XIX wieku do czasów współczesnych, np.: strajk
górników, losy Muzeum Miejskiego w Zabrzu czy zabytki architektury przemysłowej zabrzańskiej oraz przedstawiają szkice biograficzne o wybitnych działaczach politycznych
i kulturalnych Górnego Śląska, jak Wojciech Korfanty i ksiądz Andrzej Hauptman.
Inga Kuźma -

ODIE PTL

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6351" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6331">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0ee3bc07fbaf5c1c2b35547f4e76d130.pdf</src>
        <authentication>0d326849b0144905ff4ea4d128e97d8e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75640">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5062</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75641">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75642">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4696</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75643">
                <text>Recenzje i noty recenzyjne / LUD 2002 t.86</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75644">
                <text>LUD 2002 t.86, s.277-324</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75645">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75646">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75647">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75648">
                <text>Lud, t. 86, 2002

IV.

RECENZJE I NOTY RECENZYJNE

Ojczyzny słowa. Narracyjne wymiary kultury, red. Wojciech J. Burszta, Waldemar Kuligowski, Biblioteka Telgte, Poznań 2002, ss. 253.
Jeśli założyć, że niemal każdorazowo ostatecznym efektem naukowego działania antropologa jest tekst - raport z badań, artykuł dla branżowego periodyku czy rozprawa
habilitacyjna, oraz że w tekście tym, oprócz wyników badań, dowodów naukowych, tez,
"uzewnętrznia" się również niepowtarzalna osobowość autora, która określa jego percepcję rzeczywistości, a także sposób jej ukazania w dziele, to czy w naukowej analizie
prac antropologicznych nie należałoby zastosować również metody analizy literackiej,
zrównując tym samym, choć na chwilę, ontologiczy statut pisarza-naukowca i autora-literata?
Jeszcze do niedawna tak postawione pytanie zostałoby całkowicie zignorowane przez
środowisko naukowe, oszczędzając w ten sposób jego autorowi przykrych konsekwencji
wypływających ze zbiorowego "nie" antropologiczego światka.
Obecnie jednak problem ten wraz ze zbiorem swych teoretycznych, a także praktycznych (już!) implikacji, zostaje powoli włączany w dyslałsję o antropologii, jak i w sam
dyskurs antropologiczny. Wymiernym tego przykładem je~t opublikowana w początkach
2002 roku praca Ojczyzny słowa. Narracyjne wymiary kultury, stanowiąca redakcyjny
wysiłek Wojciecha J. Burszty i Waldemara Kuligowskiego. Redaktorom, którzy oprócz
tego są również autorami zamieszczonych w zbiorze tekstów, udało się namówić do współpracy grupę młodych naukowców (najczęściej antropologów), rekrutujących się z kilku
ośrodków akademickich naszego kraju.
Książkę tworzy zbiór dwunastu tekstów zróżnicowanych pod względem gatunku
i stylu - od eseju po "suchy" artykuł naukowy. Dzięki temu udało się autorom, i nie jest
to chyba dzieło przypadku, zaprezentować szeroki wachlarz form wypowiedzi wykorzystywanych w naukach antropologicznych. W pracy brak jest wyraźnie wyodrębnionych
części - teoretycznej i praktycznej, niemniej można odnieść wrażenie, że pierwsze rozdziały posiadają bardziej teoretyczny charakter, porządkując i "ustawiając" całą książkę.
Teksty zamieszczone w dalszej części pracy, z uwagi na przyjętą przez autorów metodę
interpretacji lub zgoła samą ich formę, zdają się mniej ograniczać zasadami konstruowania obiektywnego tekstu naukowego (cokolwiek zresztą ten ostatni oznacza).
Wzajemne powiązania i inspiracje antropologii i literatury należy dostrzegać i analizować na wielu płaszczyznach; mogą one przybierać rozmaitą formę, różnić się zakresem oraz
intensywnością, Uwaga autorów Ojczyzn słowa ogniskuje się na zagadnieniach kluczowych
z punktu widzenia wzajemnej egzystencji obu tych dziedzin aktywności humanistycznej.
Zatem główne problemy i postulaty, które podnosi i prezentuje niniejsza książka, jawią się
jako kłopoty z "obiektywizacją" tekstu naukowego, dające się streścić w pytaniach: na ile
badacz odtwarza kulturę, na ile ją "przekłada", a na ile kreuje, oraz jakie czynniki należy
wymienić jako współdeterminujące to zjawisko; dalej - w jakim zakresie literatura może
być traktowana na kształt antropologii rozumianej jako "powołanie do permanentnego zdziwienia człowiekiem w objęciach owego niewidzialnego tworu zwanego kulturą"I, jaki staI W.J. Burszta, W. Kuligowski, Anamorfozy. Poza akaaemią, w: Ojczyzny słowa. Narracyjne
wymiary kultury, red. W.J. Burszta, W. Kuligowski, Poznań 2002, s. 14. Wszystkie przywołane

poniżej prace oraz przytaczane cytaty pochodzą z tejże publikacji.

�278
tus w tym kontekście posiadają "nieantropologiczne" prace antropologów i co w takim
razie z literaturąjako klasycznym (?) źródłem antropologicznym; - wreszcie próba ustalenia odpowiedzi na pytanie, w jakim stopniu zasadne jest bezpośrednie odwoływanie
się do teorii analizy literackiej w badaniach nad kulturą.
O nader specyficznym charakterze refleksji antropologicznej wypowiedział się Clifford Geertz porównując ją do hybrydy, którą zobrazował formą północnoamerykańskiego muła, który w równym stopniu od osła (nauki), co od konia (literatury) dziedziczy
wady i zalety każdego z nich. Nie sposób ostatecznie wykazać, czym winna być antropologiczna opowieść. Subiektywnym przekazem życiowych i naukowych doświadczeń piszącego czy obiektywną relacją naukowca z eksplorowanego skrawka kultury2? Przekazywanie tez czy wartości na gruncie literatury odbywa się poprzez kreowanie nie istniejącej, zatem obiektywnie nieweryfikowalnej, rzeczywistości (narracja subiektywna).
Przekazywanie praw, tez i wartości poprzez odwołanie się do obiektywnie istniejącego
świata to domena antropologii (narracja obiektywna). Jeśli jednak, a najczęściej tak właśnie się dzieje, teza przyjmuje w stosunku do opisywanego świata metapoziom, to nie
zrównując się z nim, nie stanowi bezpośrednio o opisywanej rzeczywistości. Zatem na
gruncie interpretacji antropologia może zostać zrównana literaturze. Z powyższym poglądem zgodziłby się chyba każdy ze współlokatorów Ojczyzny słowa.
Na ile literatura potrafi być antropologiczna? Na tak postawione pytanie książka odpowiada dwojako: na tyle, na ile świadomie "antropologizuje" swoje dzieło oraz na tyle, na
ile dzieło "uda się" antropologicznie odczytać. Powyższa dychotomia ma charakter typologiczny, gdyż obie formy analizy mogą zostać wykorzystane w stosunku do jednego dzieła.
Adam Pomieciński w szkicu Podhale jako "mała ojczyzna ". Jak czytać antropologicznie "Na przełęczy" wykorzystuje obydwa zaproponowane sposoby analizy dzieła
literackieg03• Zaproponowane przez niego podejście nie ogranicza się do klasycznej
wyliczanki na temat: jakie cechy kultury i folkloru górali podhalańskich zostały zdokumentowane w opowiadaniu Stanisława Witkiewicza. Jego pasja badawcza lokuje się
w innych rejonach. Dzieło literackie jest dla niego wyrazem hołdu, jaki autor składa swojej
małej ojczyźnie, pozostając pod jej ciągłym urokiem. Wykorzystanie terminu mała ojczyzna jako kategorii interpretacyjnej spełnia tu rolę klucza umożliwiającego antropologiczną dekonstrukcję literackiego tekstu4•
Z podobnego zabiegu interpretacyjnego korzysta Joanna Łagoda, analizując głośny przed
kilkoma laty Widnokrąg Wiesława Myśliwskiegos. Autorka tytułowy widnokrąg traktuje
jako figurę literacką, oddającą w niepowtarzalny sposób percepcję świata. Kategoria ta nie
ma charakteru stałego, zmienia się on wraz z Piotrem i otaczającą go rzeczywistością. Abstrahując tak rozumiany widnokrąg poza prozę Myśliwskiego, otrzymujemy użyteczną antropologicznie kategorię opisu subiektywnych postaw i przekonań jednostki.
Na zupełnie innej płaszczyźnie spotykają się literatura i antropologia w prozie Johna
Bartha6• Zdaniem Waldemara Kuligowskiego, specyficzna konstrukcja powieści tego amerykańskiego autora - narracja, często autoironiczna, splatana z wielu (czasem nieprzystających) wątków, zjednej strony oddaje chaos i wielokulturowość współczesnego "płynnego" świata, z drugiej może i nawet powinna stanowić drogowskaz, a zarazem ostrzeżenie dla antropologa uwikłanego w swój osobisty "raport" ze świata innej kultury. Co
Ibidem, s. 12-13.
A. Pomieciński, Podhale jako" mała ojczyzna ". Jak czytać antropologicznie "Na przełęczy ",
s.207-227.
4 Ibidem, s. 216-217.
5 J. Łagoda, Widnokręgi, S. 192-206.
6 W. Kuligowski, Błogosławieństwo
Szeherezady, s. 99-119.
2
J

�279
więcej niż słowne opowieści zawierają antropologiczne prace, pyta zauroczony Barthem
autor? Antropologiczny tekst nie jest więc dziełem "skończonym", z zarezerwowanymi
prawami do autentyczności i obiektywności przedstawionego świata. Prawdziwym końcem antropologicznej opowieści, i w tym tkwi jej szczególna moc, jest zaproszenie do
kolejnej, być może równie prawomocnej. Czytając Bartha, nie tyle poszerzamy swe naukowe kompetencje, ile uczymy się na nowo uprawiać antropologię.
Czy można pozostać antropologiem, chcąc zostać pisarzem? Z takim zamiarem
w nader oryginalny sposób mierzy się Maciej Dudziak7• Problem antropologicznej reprezentatywności dzieła literackiego rozwiązał... posłużywszy się prozą w dyskursie antropologicznym,jakiemu przypisane są Ojczyzny słowa. Tekst ów stanowi subiektywny przewodnik po miejscach szczególnie bliskich autorowi, z którymi pozostaje w silnym związku
emocjonalnym. Pierwsze z nich to mała ojczyzna Macieja Dudziaka - miasto i dom nad
zachodnią granicą Polski "odziedziczone" po Niemcach i Żydach, drugie to Kresy Wschodnie - mityczna kraina przodków. Trudno jest odpowiedzieć na pytanie, czy Dudziak
został literatem, na pewno jest bacznym antropologiem, którego uwaga ogniskuje się nie
tylko na niezrozumiałym "innym", ale i na samym sobie.
Czy można zostać pisarzem, chcąc zostać antropologiem? Po lekturze tekstu Piotra Frąckowiaka, Przypadek Castanedy, odpowiedź prawdopodobnie zabrzmi twierdząco8• Postać
Carlosa Castanedy to wypadek szczególny w dziejach antropologii, jak i zapewne kultury
masowej. W swym kilkunastostronicowym artykule autor nie tyle po raz kolejny usiłuje
zdemaskować hochsztaplera, co stara się wskazać na przyczyny sukcesu Castanedy jako
pisarza. Frąckowiak upatruje ich przede wszystkim w uroku i czarze castanedowskiej narracji, której na krótko (na szczęście?) ulegli również antropolodzy, a która w perfekcyjny
sposób odpowiadała i odpowiada zapotrzebowaniom kontrkultur na alternatywę.
Alternatywą, zadośćuczynieniem nieustannej potrzebie mitu zdaje się również niezwykła popularność w ostatnim okresie literatury fantasy9. Opinię taką wysuwa Joanna Wołyńska, widząc w tej formie fantastyki realizację zapotrzebowania na magiczny świat, na który
brakjest miejsca w odczarowanym, anonimowym społeczeństwie Zachodu. Literaturafantasy wypełnia również potrzebę tzw. mitu antropologicznego - opowieści o obcym świecie, w opozycji do którego budujemy nasz własny, nadając mu sens.
Terapeutyczna funkcja literatury nie wyraża się jedynie poprzez kreowanie nowych
światów. Czasem może stanowić krytykę lub protest wobec zastanej rzeczywistości kultowej. Dorota Kołodziejczyk podjęła udaną próbę przedstawienia interpretacji współczesnej prozy anglojęzycznej w kategoriach antropologicznych1o• Literackie wizje postkolonialnego świata, budowane w oparciu o osobiste doświadczenia autorów, pełne są sprzeczności i chaotyczności. Po zdyskredytowaniu idei Imperium, nie przystającej do nowo
powstałej rzeczywistości, pozostała wolna przestrzeń, którą spontanicznie, ale i chaotycznie
wypełniają nowe twory. Postkolonialną twórczość można interpretować w kategoriach
nieustannego zapisu "stwarzania" siebie, swego etno su, budowania własnej prywatnej
i publicznej historii.
Antropologiczne odczytanie świata Imienia Róży przez Aleksandra Bergandy wpisuje
się doskonale w obraz postkolonialnej ruiny dawnego imperiumII. W jednym i drugim
1 M. Dudziak, Topografie literackie. Cztery szkice o oswajaniu mitoprzestrzeni
na pograniczach, s. 228-242.
8 P. Frąckowiak, Przypadek Castanedy, s. 120-149.
91. Wołyńska, Fantastyka jako forma współczesnej mitologii, s. 243-252.
IDD. Kołodziejczyk, Antropologiczne fabulacje - hybryda, tłumaczenie, przynależność we
współczesnej powieści anglojęzycznej, s. 63-98.
\I A. Bergandy, Wjaki sposób świat jest tekstem.
Umberto Eco "Imię róży", s. 40-62.

�280
przypadku wyczerpana i zdyskredytowana zostaje idea. Dotychczas obowiązującej doktrynie rodzi się konkurent, prawda, pochodząca dotąd z jedynego źródła, staje się przedmiotem negocjacji. Tym samym status negocjujących ulega zrównaniu. Władza to nic
innego jak dysponowanie prawdą, umiejętność polegająca bardziej na przekonywaniu,
niźli docieraniu do niej.
Przedmiot przywołanych powyżej analiz antropologicznych stanowiła literatura, czy
to w postaci pojedynczego dzieła, zjawiska literackiego czy próby literackiej. Inaczej
postępuje Jacek Dziekan, próbując za Victorem W. Tumerem wykorzystać metody interpretacji dzieła teatralnego w analizie zjawisk kulturowych12• Zabieg taki wynika z założenia, że teatr stanowi pochodną rytuału, którego schemat, mimo zmiany kontekstu kulturowego, ciągle jest w nim obecny. Otwiera to dwojakie możliwości: interpretację "klasycznego" rytuału w terminach teatrologicznych oraz potraktowanie współczesnego
widowiska teatralnego w kategoriach "rytuałopodobnych".
Nieco odmienne w swym charakterze pozostają dwa teksty Ojczyzn słowa, pierwszy
z nich, o zdecydowanie naj cięższym natężeniu "edukacyjnym", autorstwa Krzysztofa
Piątkowskiego, nosi tytuł O niektórych pożytkach dla antropologii płynących z wiedzy
a literaturze13•
Dobrze się stało, że tekst ten znalazł się na początku pracy, wprowadzając
w przegląd obszarów współwystępowania antropologii i literatury. Porządkując przestrzeń
teoretyczną, autor wskazuje na możliwości, ale i konieczności, przed jakimi staje antropologia, przyglądając się sobie samej jako opowieści o kulturze uchwytnej jedynie w języku
i poprzez język się realizującej.
Z podobnymi zadaniami zmaga się Wojciech J. Burszta w swoim tekście Oko i pióro
antropologa14• Jeśli przyjąć, że antropologia jest rodzajem światotwórstwa uprawianego
na kształt literatury, to gdzie szukać podstaw jej weryfikacji, w dialogu z czytelnikiem?
Wszak nasze antropologiczne świadectwo pozostaje subiektywnym zapisem subiektywnego dialogu, jaki prowadzimy z kulturą. Tak więc granica literatury i antropologicznej
narracji ulega zatarciu, istniejące gdzieś obiektywne kultury i ludzie na zawsze pozostaną dla nas bohaterami opowieści.
Czymże jednak są antropologiczne pióro i oko i powstające z ich udziałem opowieści? Nawet naj wytrwalszy czytelnik nie otrzyma na tak postawione pytanie precyzyjnej,
jednoznacznej odpowiedzi, zresztą nie taka idea przyświecała autorom Ojczyzn słowa.
Brak odpowiedzi na tak postawione pytanie nie oznacza jednak zdyskredytowania się
antropologii jako nauki. Paradoksalnie siła tej dziedziny wiedzy tkwi w tym, co do niedawna traktowano jako jej największą słabość i definiowano w postaci tzw. kryzysu koncepcji przedstawienia. Zacytujmy na koniec Wojciecha Bursztę: "pisanie i czytanie antropologiczne to zawsze meta-doświadczenie, dzięki któremu możemy stać się inni, niż
jesteśmy. Ziemia niczyjal5 (...) jest tedy w istocie wspólnym terytorium wzajemnego przenikania się wyobraźni antropologicznej i świata przedstawionego. Nie każdy - to oczywiste - musi się tam udawać, ale jeśli już to uczyni, czekają go niespodzianki, jakie
zawsze oferuje wyszkolona wrażliwość"16. Jeśli do takiej prawdy dasz się przekonać drogi
czytelniku, to będzie to chyba największą zaletą Ojczyzn słowa.
Karol

Walczak

12J. Dziekan, Teatr z rytuałem za pan brat? Notatki na marginesie" Teatru w codzienności.
codzienności w teatrze" Victora W. Tumera, s. 267-191.
13K. Piątkowski,O niektórych pożytkach dla antropologii płynących z wiedzy o literaturze, s. 19-39.
14W.J. Burszta, Oko ipióro antropologa, s. 150-166.
15Ziemia niczyja, czyli płaszczyzna, na której niemożliwe, ale i niepotrzebne staje się wyodrębnianie naukowego opisu od fabularnej fikcji.
16W.J. Burszta, op. cit., s. 166.

�281
Wojciech J. B u r s z t a, Asteriks w Disneylandzie. Zapiski antropologiczne. Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 200 l, ss. 211.
Praca jest zbiorem tekstów pisanych od 1993 roku. Jesienią tego roku ich autor przebywał w Stanach Zjednoczonych, gdzie nawiązał kontakt z pismem "Nowy Dziennik.
Polish Daily News", w którym co tydzień ukazuje się tygodnik "Przegląd Polski". Wiele
z tekstów zamieszczonych w Asteriksie powstało w pierwotnej wersji na potrzeby publikacji w "Przeglądzie Polskim". Przyjęta dla nich formuła "antropologicznych zapisków"
zjawisk z kręgu szeroko pojętej kultury współczesnej jest rodzajem etnograficznych notatek z terenu. Na ten ostatni składają się zarówno konkret i szczegół ukryty w rodzimej
kulturze autora, jak również - zestawione z nimi na tle porównawczym - zjawiska
wiązane z procesami globalizacji i homogenizacji treści kultury. Ideąprzewodniąłączącą
zbiór szkiców jest ,,zasada «siedzenia okrakiem» na różnych tematach. Poszczególne teksty
dotykają spraw bardziej lub mniej poważnych i istotnych dla współczesności w taki sposób, aby umożliwić skonfrontowanie różnych punktów widzenia".
Zastosowanie klucza w postaci etnograficznego zapisu opatrzonego komentarzem antropologicznym pozwala na ułożenie obok siebie tak różnorodnych tematów jak np.: oblicza starości dominujące w dzisiejszym społeczeństwie amerykańskim i polskim (esej Starość w kulturze. Waiting time), problem tożsamości współczesnego człowieka, przejawiający się m.in. w potrzebie budowania idei wspólnej Europy (tekst Kłopoty z tożsamością),
formy obecności treści kultur lokalnych (tutaj: narodowych) w wyrazistych zjawiskach masowych (Asteriks w Disneylandzie), czy zagadnienie muzyki postrzegane w aspekcie jej
roli w historii kultury (Niskie - wysokie, wysokie - niskie).
Część pracy poświęcona jest kwestiom obrazów kultury polskiej widzianych przez
pryzmat jej warstwy językowej. Rozpatrywana jest ona w szerokim kontekście politycznym (My zmieniamy świat albo magia dzisiaj), w kontekście przemian ustrojowych
i społecznych (Językowe umieranie świata) oraz kultur środowiskowych (Oszołom
w wypasionej beczce).
Uzupełnieniem wymienionego wyżej pola tematycznego jest kilka osobistych, refleksyjnych tekstów komentujących, istotne z różnych względów dla autora Asteriksa, zdarzenia z życia codziennego (Ogródkowa historia kapitalizmu polskiego), lektury (Sklep
potrzeb kulturalnych, 2 x Polska w Kisielu) oraz film (Tabu stare i nowe).
Marcin Andrzej Kafar -

ODIE PTL

Waldemar K u l i g o w s k i, Antropologia refleksyjna. O rzeczywistości tekstu, Poznańskie Studia Etnologiczne nr 2, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2001, ss. 135, bibliogr.
Praca poświęconajest zagadnieniom teoretycznym mieszczącym sięw obszarze rozważań nad sytuacją współczesnej antropologii. Punktem wyjścia dla autora jest teza wypracowana na gruncie filozofii, która mówi, że obecnie kultura Zachodu przeżywa kryzys objawiający się osłabieniem bądź całkowitym porzuceniem przekonania o możliwości wiernego
ujęcia rzeczywistości (poprzez opis) za pomocąjęzyka. W obliczu takiej sytuacji, na gruncie
teorii antropologii, zrodziła się potrzeba przeformułowania postawy badawczej, której punkt
ciężkości został przeniesiony z doświadczenia terenowego w sferę tekstu. Postawa refleksji
nad tekstem antropologicznym (tekstem powstałym w wyniku pracy antropologa w terenie)
zasadza się na twierdzeniu, ,,że o tożsamości antropologicznej decyduje nieredukowalne
napięcie między przestrzenią teorii, doświadczeniem terenu a przestrzenią narracji".

�282
W pierwszym rozdziale rozprawy autor precyzuje, czym jest antropologia refleksyjna, jakie są źródła konstytuujących ją myśli i cele jej uprawiania. Sięga się tutaj przede
wszystkim do koncepcji i teorii dialogiczności w ujęciu takich badaczy i pisarzy jak:
J. Clifford, M. Bachtin, H.P. Grice, R. Rorty i M. Kundera. Rozdział drugi mieści analizę
realizmu etnograficznego, rozumianego jako strategia opisu, stosowanego w antropologii klasycznej (opartej na idei etnocentryzmu). W rozdziale trzecim przedstawiono sposoby uprawomocniania realizmu etnograficznego poprzez instytucje akademickie. Rozdział czwarty poświęcono prezentacji sylwetki Clifforda Geertzajako czołowego przedstawiciela nurtu antropologii refleksyjnej. Rozdział piąty ukazuje praktyczne możliwości
zastosowania w badaniach antropologicznych zasad dialogiczności kulturowej. W rozdziale szóstym autor podsumowuje wcześniejsze ustalenia, tłumaczy też szczegółowo,
jakie relacje zachodzą między tekstem a rzeczywistością w nim ujmowaną. W tej perspektywie omawiane są zagadnienia mimesis i kulturowej reprezentacji.
Pracę kończy zestawienie bibliografii i Appendix, w którym C. Levi-Strauss, L. Stomma
i C. Geertz piszą, czym jest dla nich styl w etnografii.
Marcin Andrzej Kafar -

ODIE PTL

Zygmunt B a u m a n, Ponowoczesność jako źródło cierpień, Wydawnictwo Sic!,
Warszawa 2000, ss. 387.
Praca składa się z 15 esejów, w których autor dzieli się z czytelnikami rozważaniami
dotyczącymi problemów współczesnej kultury. Na początku "rozprawia się" z marzeniami i zafascynowaniem czystością, jej różnymi odmianami oraz wypływającymi z tego
faktu konsekwencjami dla ludzkości. Opisuje, w jaki sposób czystość oraz obsesyjna walka z brudem odsłania jakość kondycji ludzkiej i jak zmienne są paradygmaty tego, co jest,
i tego, co nie jest czyste w danej epoce i kulturze. Zwraca uwagę, iż ideę czystości, ładu
i uporządkowania zawierały dwudziestowieczne totalitaryzmy. Również w postrzeganiu
"swoich" i "obcych" idea czystości ma swój znaczny udział. Obcy bowiem to ci, dla których zabrakło miejsca w wizji ładu, jaką wypracowało dane państwo. Tak było w czasach
nowoczesnych; obecnie żyjący w czasach ponowoczesnych "obcy" są podobnie niepewni, nietrwali i zmienni, jak niepewnajest materialna i społeczna struktura świata. Dlatego
tożsamość "swoich" również trzeba nieustannie budować i dostosowywać do wciąż zmieniającego się obrazu rzeczywistości.
Kolejnym omawianym zagadnieniem jest moralność i sprawiedliwość przedstawiona
w kontekście koncepcji m.in. Emmanuela Levinasa, Hansa Jonasa i Richarda Rorty'ego.
Następnym przykładem i zarazem konsekwencją stanu świata, w którym wszyscy zmuszeni są do bycia graczami w grze, której zasady niejednokrotnie ulegają zmianie przed
końcem danej rozgrywki, jest przyjęcie przez niektórych strategii życiowej - bycia turystą. Turysta uosabia tego, który unika zakotwiczenia w danym miejscu, stabilności
i przywiązania, znajduje się w ciągłym ruchu. Autor zdecydowanie rozróżnia dawnego
pielgrzyma, który miał określony cel, od obecnego turysty, który nie ma wytyczonego
celu swej wędrówki, jego droga jest przypadkowa i bezcelowa. Obok turystów z wyboru
pojawili się także wędrowcy z przymusu - wyeksmitowani z własnych domów lub ci,
dla których pozostanie w nich stało się nie do zniesienia.
W kolejnym szkicu autor zajmuje się rozważaniami dotyczącymi prób zbudowania
definicji kultury, która jawiła się jako wysiłek do wprowadzenia ładu, uporządkowania
świata, ujarzmienia chaosu. Dzisiaj, w obliczu niesamowicie szybkich zmian, które nie

�283
pozwalają na cieszenie się stabilnością, taka definicja już się "przeżyła", straciła swoją
aktualność. Obecnie kultura jawi się jako wizja płynna, nie rozróżniająca ostro, co ważne, a co marginalne, co konieczne, a co przypadkowe. W następnym eseju na plan pierwszy wysuwa się pojęcie prawdy w ponowoczesnym świecie, które uwikłane jest w walkę
o zdobycie i utrzymanie władzy.
We współczesnym świecie, niegdyś trwałe i mocne struktury rodziny oraz silne podstawy miłości nie mają racji bytu. Co więcej, relacje międzyludzkie kiedyś silnie ze sobą
powiązane, stają się coraz bardziej od siebie odseparowane na wielu płaszczyznach, np.
brak powiązania seksu z miłością. Postęp gospodarczy i technologiczny powoduje "produkcję" ludzi niepotrzebnych, którzy mają bardzo małą szansę na znalezienie pracy. Nie
stanowiąjuż "rezerwowej armii pracy" gotowej w każdej chwili zasilić rzeszę osób pracujących, wręcz przeciwnie, są skazani na permanentne bezrobocie.
Jeden z ostatnich esejów dotyczy problemu integracji Europy, a co za tym idzie problemu suwerenności krajów nie zrzeszonych we wspólnocie, która opierała się kiedyś na trzech
filarach: suwerenności militarnej, samowystarczalności gospodarczej i kulturowej. Z koniecznością zjednoczenia wiąże się troska o jakość "wspólnego europejskiego domu",
o której nie będzie zdaniem Z. Baumana decydować szybkość wchłonięcia peryferiów, lecz
zdolność wspólnoty do nauczania, a zarazem uczenia się od różnych tradycji.
Anna Torobińska - ODIE PTL

Robert D z i ę c i e I s k i, Ludowe obrazy miasta. Interpretacje Bystroniowskie.
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, "Łódzkie Studia Etnograficzne" t. XL, Łódź 200 l.
Praca Roberta Dzięcielskiego składa się z przedmowy napisanej przez prof. Andrzeja
P. Wejlanda, wstępu, dwóch części - na które składają się po cztery rozdziały, zakończenia oraz aneksu w postaci 35 zdjęć Łodzi wykonanych przez autora.
W części pierwszej, zatytułowanej "Jan Stanisław Bystroń jako etnolog", autor przedstawia przebieg życia i dorobek naukowy Jana Stanisława Bystronia - etnologa nieco zapomnianego, niedocenianego oraz - co podkreśla R. Dzięcielski - wywołującego spory
i kontrowersje. Autor przybliża również koncepcje kultury ludowej, zakres i kierunki zainteresowań naukowych, czyli "charakter Bystroniowej wizji etnologii". Podkreśla fakt dużej odwagi osobistej Bystronia, który jako badacz nie poddawał się presji środowiska
i zajmował tematami, które dla innych wydawały się śmieszne. Często jego zainteresowania budziły uśmiech: śmieszne wydawały się artykuły dotyczące łańcuszków szczęścia, poezji
nagrobnej czy napisów turystów umieszczanych na drzewach. Kolejnym zarzutem wobec
Jana Stanisława Bystronia był brak usystematyzowanego warsztatu badawczego oraz fakt,
że uczony swoje prace opierał na źródłach pisanych, nie prowadząc własnych badań terenowych. Jednak mimo tych niedociągnięć, warto dostrzec zasługi Jana Stanisława Bystronia. Należy docenić jego wkład w tworzenie jakże potrzebnych bibliografii oraz podręczników akademickich. Mimo znacznej ilości prac, dorobek naukowy J. S. Bystronia po
Ilwojnie światowej uznawany był za "przestarzały". Dopiero w latach siedemdziesiątych
XX wieku zaczęto ponownie zauważać znaczenie i jakość spuścizny po Bystroniu. Wtedy
także grupa młodych badaczy (Z. Benedyktowicz, K. Kubiak i L. Stomma) uwzględniła
w swoich badaniach zagadnienia związane z wyobrażeniami o sobie grup etnicznych, wyraźnie inspirowanych Megalomanią narodową.
W części drugiej autor pracy analizuje wizerunek miasta, jaki powstał wśród mieszkańców wsi. Na jego jakość miały wpływ informacje o mieście docierające do izolowa-

�284
nych społeczności wiejskich różnymi sposobami. Wiadomości dostarczali np. ludzie
wędrowni. Bezpośrednie kontakty chłopów z miastem opierały się przede wszystkim na
układach handlowych oraz przyjazdach "letników" miejskich na wieś. Wpływ kultury
miejskiej na kulturę ludową był znaczny i dotyczył zmian w stroju chłopskim, sposobie
odżywiania się ludności wiejskiej, sposobie mówienia - starano się używać języka literackiego, a nie gwary. Niewątpliwie miasto postrzegane było przez pryzmat rzeczywistości orbis exterior, świata nieoswojonego, obcego, w którym żyją obcy ludzie, zachowujący się odmiennie od tych znanych i akceptowanych we własnej wspólnocie lokalnej.
Jednocześnie miasto budziło zachwyt, podziw i ciekawość. Ambiwalencja w jego postrzeganiu rodziła pewne napięcia, które nie pozwalały na obojętność wobec specyfiki miejskiej
i wiejskiej. Miasto jawiło się chłopom jako obietnica lżejszej egzystencji, lepszego życia,
zresztą wizja życia wiejskiego jako nieustannej sielanki była zakorzeniona także w wyobrażeniach mieszkańców miast. Rozważania dotyczące odbierania różnych rzeczywistości (miejskiej i wiejskiej) R. Dzięcielski kończy osobistymi refleksjami dotyczącymi współczesnego wizerunku Łodzi. Podążając tropem swojego mistrza - Jana Stanisława Bystronia, odbywa podróże - intelektualne i realne po tym mieście. Swoje spostrzeżenia snuje
wokół obserwacji dotyczących kilku zjawisk zarejestrowanych, jak sam to nazywa, "antropologiczną kamerą", która zapisuje różnego rodzaju detale wyłowione z szerszego kontekstu. Pierwszy dotyczy sposobu oswajania przestrzeni klatki schodowej w bloku, w którym
mieszka autor, poprzez zawieszenie w niej firanek w oknach, wspólnym malowaniu klatki
oraz przyozdabianiu jej wszelkiego rodzaju plakatami i obrazami. Następnym szczegółem
jest przydrożna kapliczka - na rogu ulic Śmigłego-Rydza i Tymienieckiego, która przywołuje ciepłe wspomnienia z lat dziecinnych autora, ale któregoś dnia została przesłonięta
przez reklamę - drogowskaz PKZ-tu. Świadczy to o dewaluacji tego, co kiedyś było ważne,
a obecnie nie ma już takiego znaczenia. Kolejnym szczegółem poddanym analizie jest próba wspólnego - razem ze studentami etnologii poszukiwania "piękna ukrytego" w Łodzi,
które jest jakby utajnione pod wierzchnią warstwą szarzyzny i brzydoty, lecz przy wnikliwym spojrzeniu można wydobyć zarówno jego urok, jak i niepowtarzalny charakter.
Anna Torobińska -

ODIE PTL

Magdalena Z o w c z a k, Biblia ludowa. Interpretacje wątków biblijnych w kulturze
ludowej, Monografie FNP, Seria Humanistyczna, Wydawnictwo Funna, Wrocław 2000,
ss. 526.
Praca jest próbą rekonstrukcji "biblii ludowej" - jej modelu. Podstawowym źródłem
opisu jest 900 rozmów przeprowadzonych w latach 1989-1996 z mieszkańcami wsi
i małych miast w ramach zajęć ze studentami Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego. Badania były prowadzone na terenie Polski (Mazowsze, województwa przemyskie, krośnieńskie i nowosądeckie) oraz poza granicami naszego kraju (Litwa i Białoruś). W przeważającej mierze informatorami byli Polacy wyznania katolickiego oraz Łemkowie, Ukraińcy, Litwini, Białorusini, Cyganie wyznania
grekokatolickiego, prawosławnego i katolickiego, Rosjanie (staroobrzędowcy), a także
kilku Tatarów (muzułmanie).
Pod pojęciem "biblii ludowej" autorka rozumie teksty interpretacyjne zmieniające lub
uzupełniające kanoniczną tradycję katolicką o zasady rolniczego etosu. "Biblia ludowa"
opiera się na tradycji ustnej, wspieranej tekstami pisanymi odręcznie, np. listami z nieba.
Autorka zwraca uwagę, iż fakt ten ma duże znaczenie, gdyż dawniej wartość słowa mó-

�285
wionego była o wiele większa niż obecnie, kiedy proporcje uległy całkowitemu odwróceniu. Fakt ten często utrudnia możliwość odczytywania tradycji religijnej, w której słowo samo w sobie jest wiarygodnym świadectwem.
Książka składa się z czterech rozdziałów, w których autorka śledzi, w jaki sposób
poczucie tożsamości na pograniczach etnicznych, religijnych i językowych wpływa na
stopień zróżnicowania wybranych szczegółów danego rytuału i jego symboliki, często
mającego drugoplanowe znaczenie z punktu widzenia teologii, lecz urastających do rangi zaświadczeń o przynależności do danej grupy.
Anna Torobińska - ODIE PTL

Jolanta Ł u g o w s k a, Folklor - tradycje i inscenizacje. Szkice literacko-folklorystyczne, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Acta Universitatis Wratislaviensis, Wrocław 1999, ss. 208, indeks nazwisk.
Książka Jolanty Ługowskiej, Folklor - tradycje i inscenizacje. Szkice literacko-folklorystyczne, zawiera trzynaście artykułów na temat folkloru oraz różnych form jego obecnoś.f;i w kulturze narodowej. Teksty te zostały ujęte w trzy grupy tematyczne: część
1. "Kultura ludowa - w kręgu paradygmatów"; część 2. ,;Z perspektywy współczesnej
- Sytuacje folklorystyczne"; część 3. "W stronę bajki i baśni". Motywację do podjęcia
szerszej refleksji nad poszczególnymi zjawiskami kultury ludowej stanowiło dla J. Ługowskiej ,,zetknięcie się z utworami literackimi, które odznaczają się zdeklarowaną przez
ich autorów kulturową i semantycznąniesuwerennością"
(s. 9), legitymującymi się rodowodem .folklorystycznym i zachowującymi w swej strukturze "pamięć" tego pochodzenia. Kolejność poczynań badawczych natomiast określona została przez założenia metodologiczne komparatystyki literacko-folklorystycznej,
sytuującej w centrum swych zainteresowań relacje między tekstami przynależnymi do różnych systemów komunikacyjnych
i kulturowych. Zainteresowanie swoistymi układami odniesienia dla konkretnych utworów sprawiło, że w polu widzenia literaturoznawcy pojawiły się zagadnienia związane
z kulturą ludową. Przez to pojęcie J. Ługowska rozumie szczególny system znakowy,
a także model sytuacji komunikacyjnej, którego główne wyznaczniki to: bezpośredni kontakt między nadawcą a odbiorcą, koncepcja tekstu jako "wspólnej własności", a także
oralność i jej psychospołeczne konsekwencje. W praktyce oznacza to przesunięcie badań
z konkretnych obrazów kultury ludowej na mechanizmy generujące teksty i warunkujące
ich użycie w różnych sytuacjach społecznego bytu. Wartość takiego rozumowania polega przede wszystkim na tym, że odsłaniając wspólną podstawę zróżnicowanych zachowań kulturowych, czyni je mniej egzotycznymi, pomniejsza znaczenie różnic na rzecz
wydobycia elementów wspólnych, powtarzalnych w różnych systemach i typach kultury.
Książkę rozpoczyna szkic, w którego tytule J. Ługowska stawia pytanie: Folklor tradycyjny-partykularny czy uniwersalny? (s. 14-24). Autorka podsuwa własną odpowiedź,
opierając się o prace takich badaczy, jak: J. Burszta, W. Propp, C. Levi-Strauss, J. Łotman, W. Iwanow, W. Toporow, J. i R. Tomiccy, J. Bartmiński, P. Kowalski, E. Fromm,
C.G. Jung i in. Nakłania do przesunięcia środka ciężkości z relacji: kultura ludowa kultura narodowa na kultura ludowa - kultura ogólnoludzka. Stąd też zainteresowanie
głębokimi, mitycznymi, pokładami kultury ludowej według autorki oznacza jednocześnie poszukiwanie przez uczonego i jego formację kulturową źródeł własnej tożsamości,
tożsamości przedstawiciela gatunku homo sapiens. W świetle tak rozumianej uniwersalności, przypisywanej kulturom typu ludowego, zmienić się musi sposób pojmowania po-

�286
jęcia partykularyzmu. Wygodniej, zdaniem J. Lugowskiej, byłoby je zastąpić tenninem
"lokalność". To, co jednostkowe (lokalne) funkcjonuje w istocie jako przejaw i sposób
istnienia tego, co powszechne (uniwersalne). U podstaw całej różnorodności przejawów
kultury odnaleźć można wspólne dla nich wzorce, schematy i reguły budowania tekstów.
J. Lugowska stwierdza, że taki obraz kultury ludowej i folkloru może zostać skonstruowany jedynie z perspektywy uczonego, spoglądającego na badaną rzeczywistość z intencją dostrzeżenia analogii, nie zaś różnic. W rozważaniach nad lokalnymi i uniwersalnymi aspektami kultury ludowej użyteczna okazać się może także rekonstrukcja punktu
widzenia jej "podmiotu". Obraz świata postrzegany przez członków wspólnoty lokalnej
jest bowiem zamknięty i kompletny; ten świat jest samowystarczalny, hannonijny i oswojony - "nasz", podczas gdy antropolog lub etnolog widzi w nim szczegóły powszechnych wzorcóW zachowań oraz inwarianty tekstów folkloru, obecnych w repertuarze wielu narodów. Autorka dochodzi także do wniosku, że takie właściwości tekstów folkloru,
jak typizacja oraz folklorystyczne wzorce gatunkowe, pozostają w ścisłym związku
z kwestią uniwersalnych aspektów kultury tradycyjnej. Pojęcie "uniwersalny" rozumie
tutaj jako możliwość wykorzystania tego samego elementu kultury w zróżnicowanych
sytuacjach i kontekstach. Jako przykład podaje modele fabularne bajki, które zdolne są
przeniknąć poza granice folkloru, np. do popularnego romansu lub filmu. Referowany
tekst zamyka teza, że w folklorystycznym dziedzictwie prawdziwie uniwersalne są nie
tematy, wątki, kreacje bohaterów czy też tzw. wartości, lecz ogólne modele komunikacyjne i wzorce gatunkowe, ukształtowane w warunkach antropologicznie pojmowanej kultury ludowej.
Problemom z tego kręgu poświęcone jest następne studium, Współczesne sytuacje
wykonawcze tradycyjnych tekstów folkloru narracyjnego (s. 25-36). Na jego wstępie
autorka przypomina o wadze pojęcia "sytuacji wykonawczej" dla analizy sensu i pragmatycznego aspektu utworu folklorystycznego. Sytuacja wykonawcza definiowana jest
nie tylko jako teatralna rama tekstu werbalnego, ale również jako zbiór czynników warunkujących przebieg komunikacji językowej, ogólny charakter tego procesu, a także
rodzaj przekazywanych treści. Na podstawie kryteriów fonnalnych 1. Ługowska wyodrębnia trzy typy współczesnych sytuacji wykonawczych tekstów folkloru. Pierwszy z nich
stanowi kontynuację sytuacji charakterystycznych dla kultury tradycyjnej, zdominowanej przez słowo mówione i opiera się na zasadzie równorzędności społecznej i kulturowej uczestników procesu komunikacji fólklorystycznej. Współcześnie "akcja wymieniania się przekazami słownymi" (s. 27) może odbywać się wszędzie tam, gdzie dochodzi
do spotkania osób dysponujących wspólnym doświadczeniem i typem kulturowej edukacji. Wymiana ta według J. Lugowskiej nie wiąże się już ze swoistą rytualizacją społecznych zachowań, których specyficzną scenerię stanowiło bezpieczne wnętrze chłopskiej
chaty.
Dwa następne wyróżnione przez autorkę typy współczesnych sytuacji wykonawczych
tradycyjnych tekstów folkloru mieszczą się w modelu współczesnej kultury narodowej
- pluralistycznej, dysponującej zróżnicowanymi środkami i technikami przekazu, otwartej
na dialog z różnymi subkulturami środowiskowymi. Jeden z tych typów wiąże się z działaniami animatorów kultury ludowej, którzy warunki dla przetrwania dawnych zwyczajów i tradycji gawędziarskich widzą w postaci świadomie zainscenizowanej, w oderwaniu od pierwotnego kontekstu społecznego, kulturowego i egzystencjalnego. Badaczka
podkreśla fakt, że mówiąc o tym rodzaju sytuacji wykonawczej, nieprzypadkowo używa
się określeń: impreza, występ, program, kostium, kojarzących się ze sferą popularnej
rozrywki, stanowiącej część kultury masowej. Natomiast ostatni z omawianych przez
autorkę typów sytuacji wykonawczych realizująradio, telewizja, kasety wideo oraz kasety magnetofonowe. Przekaz medialny ma na celu zintensyfikowanie i ożywienie sponta-

�287
nicznej.komunikacji językowej i kulturowej opartej na słowie mówionym, prowadzącej
do swoistej restauracji lokalnych i ponad lokalnych wspólnot. Następnie J. Ługowska dzieli
się obserwacjami dotyczącymi społecznego życia anegdoty i szczególnego typu "konkursowych" karier gawędziarzy-humorystów. Artykuł kończy apelem o to, byśmy koncentrując się na "scenie", na której odbywa się folklorystyczny spektakl - pamiętali
o konwencjonalnym charakterze prezentowanego widowiska.
Pierwszą część omawianej publikacji zamyka tekst Rola kontekstu w procesie kształtowania się kulturowych znaczeń tekstów folkloru (s. 37-53), w którym wyznaczone zostało jedno z pilnych zadań dla folklorystyki: gromadzenie wszystkich dostępnych wariantów określonych typów tekstów oraz opis i analiza sposobów łączenia się w żywym
folklorze "ciągów" narracyjnych.
W części drugiej J. Ługowska podjęła problematykę folkloryzmu - zjawiska, którego oceny dalekie są od jednoznaczności. Wzięła pod uwagę te formy prezentacji treści
genetycznie ludowych i współcześnie za ludowe uważanych, które wiążą się z takimi
instytucjami życia kulturalnego, jak festiwale, przeglądy, konkursy, cepeliady itp. Autorka dokonała analizy i oceny różnych koncepcji promowania i dokumentowania treści oraz
wartości genetycznie ludowych. Pierwszy tekst omawianej części nosi tytuł "Zadój"
w Górach Sowich - tradycja i współczesność (s. 57-64). Rozpoczyna go teza, że współczesność przyniosła kres większości dawnych obrzędów kalendarzowych, których ślad
odnaleźć można jedynie w zapisach etnografów i źródłach literackich. Jednak niektóre
z nich, wydobyte z głębokich pokładów zbiorowej pamięci, przedstawiane są w przeważającej części nieludowej publiczności. Z sytuacją taką mamy do czynienia w przypadku
prezentowanego przez górali czadeckich w scenerii Gór Sowich widowiska folklorystycznego, nawiązującego do starego obrzędu zadoju - wiosennego wypędzania owiec na
hale. Autorka poświęca kilka słów genezie tego obrzędu, jego znaczeniu w życiu pasterzy i opisowi odświętnego charakteru współczesnego spotkania w Rościszowie-Potoczku. Zarysowuje tym samym proces przekształcania się dawnego obrzędu w dzisiejszą
"imprezę". Podaje także wiele argumentów wspierających tezę o nieautentyczności zadoju. Dodaje zarazem, że wszystkie zjawiska, towarzyszące przemianom, jakim współcześnie podlega kultura ludowa, stanowią naturalną ich konsekwencję i wiążą się z no••••
'Ymi środkami przekazu, głównie o masowym charakterze. Jednakże według J. Ługowskiej omawiane widowisko sprawia wrażenie bardziej prawdziwego, niż większość
realizacji ludowych obrzędów, jakie obejrzeć można na różnego rodzaju konkursach
i festiwalach folklorystycznych.
Tym ostatnim poświęcony jest następny artykuł omawianej części: Funkcjefestiwali
folkloru we współczesnej rzeczywistości kulturowej (s. 65-76). Autorka skoncentrowała
się na dwu festiwalach o ustabilizowanej formule organizacyjnej, od lat budzących żywe
zainteresowanie zarówno wśród profesjonalistów, jak i tzw. zwykłych odbiorców. Są to:
Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu nad Wisłą oraz Międzynarodowy
Festiwal Ziem Górskich w Zakopanem. Obie imprezy mają ponad trzydziestoletnią tradycję, świadczącą o tym, że są specyficznymi fenomenami życia kulturalnego, których
powtarzalność i tradycyjność stanowią gwarancję ich wysokiej rangi. Oba festiwale zrodziły się z inicjatywy miłośników dawnego ludowego zwyczaju wspólnego śpiewania,
oba ewoluowały w stronę wzbogacania i uatrakcyjniania oferty programowej, a także
cieszą się zainteresowaniem mass mediów. Wymienione podobieństwa nie oznaczająjednak zbieżności koncepcji: mamy tu do czynienia z różnymi sposobami pojmowania "święta
folkloru", a także z odmiennymi koncepcjami popularyzacji folklorystycznych tradycji
wśród nie ludowej publiczności. Formuła organizacyjna FKiŚL związana jest bowiem
wyraźnie z "opcjąjurorów-ekspertów",
dzięki czemu festiwal ten w istotny sposób przyczynia się do wzbogacenia dokumentacji folklorystycznej, chroniąc przed zapomnieniem

�288
wiele wartościowych utworów ludowych. J. Lugowska bardzo zdecydowanie podkreśla
fakt, że pokłosie festiwalu - kolejne tomy Kazimierskich nut w opracowaniu Jana Adamowskiego to niewątpliwie jedno z największych osiągnięć kazimierskiej imprezy. Badaczka analizuje i pozytywnie ocenia także aspekt promocji ideałów kulturowej autentyczności, partyturę ról przewidzianych dla odbiorcy, metody eksploatacji źródeł ludowych, jakie zakładają or~anizatorzy omawianego festiwalu.
W porównaniu z FKiSL organizatorzy Międzynarodowego Festiwalu Ziem Górskich
zmierzają do stabilizacji formuły organizacyjnej w większym stopniu uwzględniającej
preferencje i zainteresowania "zwykłych" odbiorców. Uczestnicy MFZG pragną przedstawić publiczności - jak czytamy w "Gazecie Festiwalowej" - atrakcyjny program,
żądni są uznania, oklasków, entuzjazmu. W podsumowaniu referowanego artykułu
J. Lugowska stwierdza, że omawiane festiwale potraktować można jako egzemplifikację
dwu różnych koncepcji ukazywania treści genetycznie ludowych i upowszechniania wiedzy o folklorze wśród nieludowej publiczności. Pierwsza (zwłaszcza konkursowa część
FKiŚL) ewoluuje w stronę pokazów "studyjnych", skierowanych do widzów wyrobionych i odpowiednio przygotowanych. Druga (festiwal zakopiański) stara się uzgodnić
formę i treść występów z określonym modelem współczesnej kultury masowej i sprostać
oczekiwaniom typowego konsumenta kultury popularnej. Jak wynika więc z omawianego szkicu J. Lugowskiej, festiwal kazimierski w stosunku do dawnej tradycji pełni funkcję tak inwentaryzacyjną, co i inspirującą i stymulacyjną, dlatego jego formuła oceniona
została bardzo wysoko.
W następnym artykule, Pogrzeb Matki Boskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej (s. 77-94),
autorka zwraca uwagę na zagadnienie specyficznie ludowej recepcji maryjnych uroczystości oraz określa ich funkcję i miejsce w całokształcie kultury religijnej. Wskazuje te
konteksty kultury ludowej i szerzej - narodowej, które decydują o popularności misterium maryjnego, przyciągającego do Kalwarii Zebrzydowskiej rzesze pątników. W tym
celu przytacza genezę kalwaryjskich obchodów dróżkowych, których historia sięga początku XVII wieku, dodając opis przebiegu tego obrzędu. Skupia się tu zwłaszcza na
różnicach między XIX-wieczną formą obchodzenia pogrzebu i tryumfu Matki Boskiej
a współczesnym ksztahem uroczystości. Przez lata dokonało się znaczne upodobnienie
procesji żałobnej i radosnego obchodu Wniebowzięcia. Chcąc natomiast dociec fenomenu ogromnej popularności omawianych obrzędów, 1. Lugowska sięga do prac Ojców Kościoła i stwierdza, że właśnie eksponowana w kulturze religijnej Wschodu i Zachodu
rola Matki Boskiej jako pośredniczki między Bogiem a ludźmi, zadecydowała o niezwykle żywym i emocjonalnie nasyconym kulcie maryjnym, przejawiającym się m.in. w publicznym obchodzeniu święta Zaśnięcia NMP na Wschodzie już w IV wieku. Pątnikami
zaś zdaniem 1. Lugowskiej od setek lat kieruje głód wiadomości na temat realiów bytowania Świętej Rodziny, a także przeżywania przez Jej członków najważniejszych sytuacji egzystencjalnych człowieka, ze szczególnym uwzględnieniem momentu "dobrej
śmierci", który zaliczony jest do ogólnego systemu aksjologicznego kultury ludowej.
W tym miejscu J. Lugowska przypomina, że sanktuarium maryjne w Kalwarii od momentu swego powstania odwiedzane było naj liczniej przez pielgrzymki ludowe, stąd formy rytualne najpopulamiejszych nabożeństw uwzględnić musiały wyobrażenia bliskie
ich uczestnikom (akulturacja). Badaczka przeprowadza więc krótką analizę naj istotniejszych z punktu widzenia uczestnika kultury ludowej cech dostojnego i godnego pogrzebu. Opisuje także przejawy specyficznie polskiej religijności, zwłaszcza maryjnej. Kończy swoją wypowiedź stwierdzeniem, iż kulturowa pozycja Kalwarii Zebrzydowskiej
opiera się na opozycji doczesności i wieczności, życia i śmierci, materii i ducha. Rozgrywające się tam misterium pogrzebu i tryumfu staje się w tej perspektywie apoteozą przezwyciężenia śmierci, życia i wieczności.

�289
Trzecia część omawianego zbioru poświęcona jest problematyce bajki i baśni. Szczegółowym zagadnieniom z tej gałęzi genologii poświęcone są następujące artykuły:
W kręgu Amora i Psyche (s. 109-128), Baśń ludowa w transkrypcji literackiej (" O Bartku doktorze" Elżbiety Ostrowskiej) (s. 129-140), Baśń w twórczości Janusza Korczaka
(s. 141-161), Kapitan Ali ijego załoga w świecie wielkiej zabawy (O "Menażerii kapitana Ali" Ludwika Jerzego Kerna) (s. 162-176), Strachy i demony w krainie Muminków
(Bohaterowie negatywni cyklu Tove Jansson wobec tradycyjnego wzorca baśni dla dzieci) (s. 177-190), Funkcje motywów baśniowych w "Opowieściach z Narni" C. S. Lewisa
(s. 191-204). W szkicu Sytuacja komunikacyjna bajki (s. 97-108) J. Ługowska wyjaśnia
swoje zainteresowanie gatunkiem bajki. Uwaźa, że niewiele jest gatunków, które jak bajka
magiczna (zwana też baśnią) przekraczałyby próg dziecinnych lektur, by kształtować
głęboki poziom znaczeń licznych dzieł literatury wysokoartystycznej. Autorka zakłada
zarazem, że właściwości tego gatunku wywodzą się z archaicznych pokładów kultury
ludowej i nawiązują do reguł myślenia mitycznego. Za A. JolIesem zalicza zatem struktury bajkowe do tak zwanych form prostych, których prymarna forma związana była ze
słowem mówionym. Podkreśla zarazem, że wyeksponowania i szczegółowego przebadania wymaga związek baśni z folklorem. Realia typu folklorystycznego, czyli bezpośredni, fizyczny kontakt opowiadającego ze słuchaczami, ich wzajemna zażyłość, wspólny
zakres wiedzy i upodobań, a także charakterystyczny podział ról w procesie komunikacyjnym, tworzą naturalne środowisko bajki. Stają się też punktem wyjścia do rekonstrukcji sytuacji nadawczo-odbiorczej omawianego gatunku. Już bowiem formuły inicjalne,
sygnalizując ustny charakter przekazu, świadczą o wielokrotności aktów przekazywania
tych samych lub podobnych fabuł, zapowiadają gawędziarski ton opowieści, zorientowany na odbiorcę, a także włączanie go w różnym stopniu w proces kształtowania fabuły
baśniowej. Przeciętnemu odbiorcy zaś znana jest spora liczba baśniowych wątków i bohaterów, jak też prezentowany przez teksty tego gatunku system wartości. Bajeczka przecież uczy świata baśniowego, ale też kształtuje wrażliwość na urodę słowa, piękno wykreowanego obrazu i na walory gry wyobraźni. Zdaniem J. Łotmana, bajka należy do
gatunków precedensowych, wzbogacających informacyjny potencjał kultury, dlatego według autorki recenzowanej pracy przez bajkę wiedzie droga do zdobycia niezbędnego
doświadczenia kulturowego.
Zbiór szkiców Jolanty Ługowskiej jest pozycją niezwykle cenną zarówno dla antropologów kultury, historyków, literaturoznawców, genologów, folklorystów, a nawet psychologów okresu dojrzewania. Trafne obserwacje i szeroką perspektywę badawczą łączy
bowiem autorka z pogłębioną, kompetentną analizą i wnikliwą oceną procesów rządzących współczesną literaturą i kulturą, dla których punktem odniesienia są formy i wartości kultury tradycyjnej.
Katarzyna Smyk

Od źródeł Wisły... Wiersze i gawędy wiślan, red. A. Oczkowska, słowo wstępne
i biogramy twórców M. Oczkowski, Stowarzyszenie "Grupa Twórców Wiślanie", Wisła
2000, ss. 360.
Poszukując materiałów mogących być przedmiotem dociekań naukowych, etnograf
sięga do różnych źródeł, bo tego wymaga jego warsztat pracy. Najcenniejszymi bez wątpienia są te, które pochodzą z bezpośredniego przekazu ustnego, a których uzyskanie nie
zawsze jest możliwe. Zbliżonymi do nich - pod względem wartości merytorycznej -

�290
mogą być również treści wyrażone w formie literackiej, stanowiące element uzupełniający lub nawet weryfikacyjny, a niekiedy i poznawczy. Do tego rodzaju źródeł należą niektóre teksty, składające się na opublikowany zbiór wierszy i gawęd mieszkańców Wisły
(251 propozycji), ujęte w tytułowane rozdziały, mieszczące dorobek twórczy: Ireny Branc,
Z wiślańskich gróni; Zuzanny Bujok, Wisła w moich oczach; Władysławy Maryniok--eieślarowej, Wisło moja, Wisło; Pawła Lazara, Słowem malowane oraz Marii Szturc,
Rok w Wiśle. Jako członkowie Stowarzyszenia "Grupa Twórców Wiślanie" (działającego od 1991 roku, a zarejestrowanego w 1999 przy Muzeum Beskidzkim w Wiśle), autorzy ci uczestniczą w wielu konkursach folklorystycznych, a o ich dorobku twórczym
i artystycznym informują zamieszczone w książce krótkie biogramy.
Prezentowana publikacja - rozpatrywana w aspekcie etnologicznym - dostarcza
interesującego, aczkolwiek wyrywkowego i niepełnego, bo zdeterminowanego wybraną
przez jej autorów stylistyką, materiału fotograficznego, odnoszącego się do fragmentów
tradycyjnej kultury ludowej Wisły i okolic, życia jej mieszkańców, zwyczajów i obyczajów, dawnych wierzeń, zdarzeń niecodziennych, jubileuszy i ważnych dla społeczności
lokalnej uroczystości. W kontekście tematyki podejmowanej w publikacji, zamieszczone
teksty, obok poetyckiej formy wyrazu uczuć autorów do własnej "małej ojczyzny" i jej
niewątpliwych uroków czy tęsknoty za czasem minionym, są rodzajem dokumentacji
dziedzictwa kulturowego poprzez zawarte w nich obrazy życia codziennego i świątecznego, zachowane w pamięci z okresu dzieciństwa i młodości. W tym miejscu istotne jest
podkreślenie faktu, iż autorzy tego zbioru urodzili się i dorastali we wsi Wisła - miejscowości uzdrowiskowej i turystycznej, która status miasta otrzymała dopiero w 1962
roku. Byli więc świadkami wielostronnych przemian (kulturowych, społecznych, urbanistycznych itp.), uczestniczyli w przekształceniach, zmieniających na ich oczach tradycyjną wieś rodzinną w miasto, w którym coraz mniej było już miejsca na obrzędy i zwyczaje praktykowane niegdyś w ich domach. Wątek przemian, których "gorący ślad" znalazł odzwierciedlenie
w treści niektórych wierszy, stał się dodatkowym walorem
o charakterze historyczno-etnograficznym.
Aspekt ten podnoszą: I. Branc, Uzdrowisko,
Teraźniejsza Wisła, czy Wł. Maryniok--eieślarowa w wierszach: Przemijani i Czas, Zaduma, Tak tu hańdownij bywało, Hańdawne czasy, pisząc między innymi, iż w procesie
przekształcania rodzinnej wsi w miasto czas "zbocza willami wystroił / w szate miejskó
prziodzioł / Po halach zetrził ślady / strój dziadów z goroli zdziyroł ..." (Przemijani);
w innym wierszu autorka daje wyraz swoim obawom czy "nowe / Przeszłości / Nie zadusi ślady" (Rozterki).
Różnorodność faktów etnograficznych, jaka wypełnia między innymi strony tej książki,
wprowadza w klimat zarówno tradycyjnej obrzędowości dorocznej i rodzinnej, jak i swoistego kolorytu życia mieszkańców Beskidu Śląskiego. Autorzy poprzez wybrany przez
siebie środek wyrazu (wiersz, proza) dostarczają opisów zachowanych w pamięci fragmentów dziedzictwa kulturowego, które można ująć w kilka grup tematycznych. Są to:
1. obrzędy doroczne i rodzinne, 2. zachowania obyczajowe, 3. prace gospodarskie związane z cyklem wegetacyjnym, 4. zwyczajowe formy współpracy, 5. dziecko wiejskie,
6. starość, 7. pożywienie, 8. wierzenia w istoty nadprzyrodzone, podania oraz kategoria
wierszy retleksyjno-retrospektywnych,
nawiązujących do przeobrażeń kulturowo-społecznych, a także wiersze o tematyce przyrodniczo-środowiskowej,
religijnej i upamiętniającej istotne dla autorów wydarzenia.
Grupę pierwszą reprezentują obrzędy okresu Bożego Narodzenia i towarzyszące im zwyczaje (np. odwiedzanie domów przez tzw. Mikołajów, kolędowanie w dniu św. Szczepana,
przygotowania towarzyszące wieczerzy wigilijnej wraz z opisem podanych potraw oraz
niepowtarzalną atmosferą tego wieczoru), jak również zwyczajowe zachowania i wróżby
matrymonialne, związane z dniem wigilijnym przedstawione w wierszach i gawędach:

�291

Wł. Maryniok-Cieślarowej, Kolędnicy, Starczyno wiślańsko wi/ija; M. Szturc, Gody;
Z. Bujok, Downa wilija, Hańdowna wi/ija, Dzień św. Szczepana, Pastuszkowie, Mikołoje.
Czas wiosny i związanych z jej nadejściem zwyczajów chodzenia po wsi z gaikiem przybliża Z. Bujok w wierszu Maiczkule, pisząc m.in.: "Idą przez wieś «Moiczkule» / Wiater
smreczek głoszcze czule / Goiczek piekny, zielony / Przez dziełuszki przystrojony. / Na
goiczku wiszą splatki / Wróżą gazdowi dostatki. / Gaźdźinie zaś miłość, zgodę, / Zdrowie
i wielką urodę".
Z kolei zwyczaje towarzyszące przełomowym okresom życia człowieka oddają wiersze Wł. Maryniok-Cieślarowej, Jura i Ostatnio cesta. Pierwszy z nich nawiązuje do tradycyjnych chrzcin z dawnym zwyczajem wstępowania rodziców chrzestnych do karczmy, po dokonanej w kościele ceremonii chrztu. Został on stosunkowo szybko ograniczony wyłącznie do gości, a następnie zniesiony w związku z gubieniem noworodków przez
nietrzeźwych rodziców chrzestnych, powracających z gospody do domu, co w formie
lapidarnego szkicu tak ujęła autorka ,.;z kościoła do karczmy wszyscy pospół gnali, / Sóm
karczmorz przed nimi dźwiyrze rozwiyrali. / Kwaterek po stole gensto nastawiali, / Za
Jurowe zdrowi dłógo popijali / Ciynszko im do gróia szło się po te spatki, / Z Juró pod
pazuchó, nie było to lechki / (...) Nie dłógo jednak radości starczyło, / Bo larmo się naroz
okropne zrobiło / Kiej w pierzinach pustke, / Miast Jury dozdrzili / chyba nieboraczka
w zomientach stracili ..." (Jura). Drugi z wymienionych wierszy - Ostatnia cesta - jest
opisem pogrzebu wiejskiego, ostatniej drogi górala.
Zachowania obyczajowe, dotyczące przede wszystkim tradycyjnych zalotów, stały się
kanwą, na której tle w sposób niezwykle żywy i dowcipny przedstawiono tak w formie
wierszy (Z. Bujok, Jónkowe zalety), jak i gawęd (WI. Maryniok-Cieślarowa, Janowe
przigody - gawęda wiślańska) dawny, miejscowy zwyczaj nocowania chłopców u dziewcząt oraz skutki nadużywania przez panny tego usankcjonowanego zwyczajem zachowania (Gawęda a Werónce, co na zolyty do pachołka chodzowa/a, autorka jak wyżej).
Praca stanowiła dla mieszkańców wsi istotę życia, wiążąc ich z ziemią i gospodarstwem. Stąd też wśród tematów wybieranych przez autorów do ich poetyckiego przedstawienia znalazły się takie, które przybliżają trud codzienny górala: prace żniwne wraz
z dawnymi technikami koszenia i sprzętu (Z. Bujok, Dawniejsze lato; I. Branc, Sianokosy), przedstawiają kalendarz prac jesiennych, m.in. kopanie ziemniaków, kiszenie kapusty, przygotowywanie ściółki i paszy dla bydła, omłoty, strzyżenie owiec, gręplowanie
wełny, łuskanie fasoli (Z. Bujok, Jesień u Gazdów) czy zajęcia zimowe, jak np. przędzenie lnu i jego obróbka (M. Szturc, Kądziel). Niektóre z prezentowanych wierszy ukazujące życie i pracę pasterzy mieszczą w sobie refleksyjne odniesienia do współczesności
(M. Szturc, Ło sa/aszach), podobnie jak w innych wierszach tej autorki, rejestrującej
jeden z ginących zawodów - kowalstwo (Kuźnia, Staro kuźnia). O trudach pracy i życia
górala pisze WI. Maryniok-Cieślarowa w wierszu Kamiynny zogón. Natomiast w innym,
zatytułowanym WjJszcyrbióno misa, autorka kreśli realistyczny obraz biedy góralskiej,
w zatrzymanym jak w kadrze obrazie posiłku spożywanym przez wielodzietną rodzinę
ze wspólnej miski.
Życie w tradycyjnej społeczności wiejskiej determinowane m.in. wspólnotą interesów, określało również system zwyczajowych zachowań w postaci pomocy sąsiedzkiej,
związanej z wspólnymi pracami przy darciu pierza, kopaniu ziemniaków czy uboju świń
na jesieni oraz towarzyszącym im poczęstunkiem i specyficznym klimatem, właściwym
tego rodzaju zajęciom. Ilustracją takich zachowań i postaw należących dzisiaj, generalnie rzecz biorąc, do przeżytków, są wiersze: Z. Bujok, Pobaby na Wiśle, Jesień u Gazdów, M. Szturc, Pobaba, Szkubaczki i Świniobici czy I. Branc, Wiślańskie szpryki. Natomiast gawęda tej ostatniej autorki (Jak się dawni w gróniach kopało ziemniaki) oddaje
atmosferę po baby, związanej z jesiennymi wykopkami oraz dostarcza interesującego

�292
materiału faktograficznego nie tylko na temat wykonywanego zajęcia, ale i posiłków
przygotowanych dla pobabników przez gaździnę oraz rozliczeń z po baby.
Dziecko w rodzinie wiejskiej zajmowało różne pozycje, zmieniające się wraz zjego dorastaniem, o czym w swoich wierszach pisze M. Szturc, ukazując życie, podobnie jak Z. Bujok
w wierszach Szkolniczek, WIŚlańskoszkoła, szkicując losy siedmiolatka idącego po raz pierwszy
do szkoły: jego ubiór, wyposażenie, ale też i obowiązki w czasie wolnym od nauki.
Strofy swoich wierszy autorzy poświęcili także ludziom starszym, upamiętniając niekiedy swoich bliskich, a zawarte w nich reflekcje zdają się odbiciem przemyśleń własnych
lub może ich bliskich na temat okresu starości (M. Szturc, Prośba starzików, Losu dzieje;
I. Branc, Stareczka, Starzy gazdowie). Ilustrują one także możliwości startu życiowego młodych konfrontowane z życiem dziadków (Wł. Maryniok-Cieślarowa, Starzika wnuczek
ukochany). Wątek starości i ludzi starych przewija się w różnym nasileniu u autorów zbioru, ukazując dziadków również w roli opiekunów wnuków: "Starzik siedzó pod ścianó
/ Wygrzywajó kosteczki / Demek puszczajó w kółeczkach / Ze starej fajeczki. / Na wnuki
dowajó pozór, / kiere cieszó łoko" (Z. Bujok, Lato), ależ też animatorów dawnych wierzeń
(P. Lazar, Starzykowe wspóminki).
"Pełno jizba wóni świyżego chlebiczka / Co mo dwie skórki - jak niesie pieśniczka.
/ Jedna ze spodku, co się w nió puko, / Z wyrchu co się blyszczy je kminke posuto. / Jak
mamulka chlebiczek napoczenali, / Dycki go prawó rękó z wyrchu przeżegnali, / To był
ten szacunek, nauka za młodzi, / Że się chlebiczek roz do roka rodzi. / A jakby też niełopatrznie skibki kónsek spadło, / Z wdzieczności się na nió pocałunek kładło" (I. Branc,
Chlebiczek). Przytoczony fragment wprowadza do kolejnej grupy wierszy poruszających
temat pożywienia zarówno tego otaczanego wyjątkowym szacunkiem chleba (Wł. Maryniok-Cieślarowa, Chlebiczek moji) mamy), jak i spożywanych na co dzień potraw śląskich, których sposoby przygotowywania podaje np. M. Szturc w wierszach Wislańsko
ziemia i Krepliki czy I. Branc we wspomnianym już wierszu Wiślańskie szpyrki oraz jadła świątecznego Jako naszo starka hańdowni) piykli kołocze na Gody; także sygnalizowana już wcześniej Hańdowno wili)a (oba wiersze Z. Bujok).
Dawne wierzenia w świat istot nadprzyrodzonych, podania i legendy, które były tematem opowieści dziadków, autorzy prezentują w postaci wiersza np. P. Lazara, Starzykowe wspóminki, częściej jednak jako gawędę będącą pełniejszą formą wyrazu. Należą
do nich m.in.: Z. Bujok, Gawęda ło bandurkach, Gawęda o łutopcach, Gawęda ło sotónach, Gadzi czary, Dolina Paterczok, Straszydło na miedzy; Wł. Maryniok-Cieślarowej,
Wiślańsko gawęda o straszokach, Legenda o jawornicki) gaździnie, co śmierć niechcóncy na bryczke przibrała, "O czarowniku Żaku wiślańsko legenda, Wiślańsko gawęda
o Pawliczku, co z dudławej gruszy skarby powykłodoł, Wiślańsko legenda o zbóju Proćpaku; M. Szturc, Cieszynianka. Do grupy tej można również włączyć zapomniany już
folklor zbójnicki, ożywający w wierszach P. Lazara, I Jidó Zbuje, Zbujnik, Dołu dolinó,
Śmierć zbujnika, Świat baśniowy.
"Tematyka utworów składających się na prezentowany zbiór literackiej wypowiedzi obejmuje także wiersze charakteryzujące się wnikliwą analizą rzeczywistości otaczającej autorów, uzewnętrzniającą się w postaci bądź to ironicznego obrazu współczesnej codzienności (P. Lazar, Dzisiejsze czasy), ale też spostrzeżeń, refleksji, a nawet obaw dotyczących:
opuszczania przez młodych rodzinnych stron, ponieważ "Dzieci sobie rychło chleb w mieście zdobyły / Na wieś wcale potem już nie powróciły" (M. Szturc, Losu dzieje; także
I. Branc, Staro chałupko); podkreślanych przemian obyczajowych i zmian w zakresie dotychczasowego systemu wartości (L Branc, Pinióndze; Wł. Maryniok-Cieślarowa, Gróniczek), a także dostrzeganego przez autorów procesu przewartościowywania ocen względem własnej kultury oraz postaw i więzi społecznej, czemu dała wyraz Wł. Maryniok-Cieślarowa w wierszu Tacy byli:

�293
"Równymi se byli I Pokil skrómność trwała I I miłość do gróni I Prowdziwo wielkucno I Pokil na mamóne I Nie przejarmaczyli ziemi i mowy I Swych dziadów / Najczystszej". L Branc zastanawiając się nad tożsamością współczesnego mieszkańca Wisły (Kto
jest Wiślaninem), krytycznie ocenia jego postawę, pisząc m.in.: " ...zapomniał Wiślanin,
skąd jego korzenie I I zataił skromne góralskie pochodzenie I Czego się wstydził - drewnianej ubogiej chatki? I Pracowitych biednych przodków? Ojca? Może Matki? I Wiary
co pod strzechami gdzieniegdzie do dzisiaj przetrwała I (..) Wnet Wiślanin ojcowiznę
przeliczył na wartość «złotego» l, Szybko zapomniał ścieżki, gdzie starej chaty podwoje
I Wkrótce też «złote» wymienił na żelazo i stroje I Wyparł się swoich przodków, nowym
innym bogactwem się chlubił, I Lecz po swej drodze Życia wspomnienia naj piękniejsze
zgubił".
Wątkiem przewijającym się wśród poruszanych tematów jest także język "ojców
i dziadów", gwara, którą tak opisuje WI. Maryniok-Cieślarowa: "Kamienisto jak ziymeczka I Jak strumyczków jęk mrukliwo / Jako poszum jedli hymo I Jako biyda I Tak
wstydliwo I Rosła z nami tu wiekami I Była w nas i nami była I Pańskij gemby nie kalała
I Jeny z nami / W zgodzie Żyła" (Starzików naszych mowa). Inna autorka, szkicując
współczesny status gwary poprzez jej personifikację, podnosi zagadnienie procesu jej
znikania: "Chodzisz jako Starka między ludziami, kluczkami się podpiyrosz, I Tu kapke
postękosz, tam ponarzykosz, wyrazy do dzichty zbiyrosz. I Żol mi cie łokropnie, że cie
tak powalił czas gańby i teraźniejszości, I Bo inkszy już akcent, nowszo już mowa we
wiślańskich chałupach gości" (L Branc, Wiślańsko gwara); podobną w wymowie troskę
zawierają strofY P. Lazara w wierszu Góroiski słóweczko. Kolejna poetycka wypowiedź
na temat gwary zdaje się posiadać bardziej optymistyczny akcent, wskazujący na odradzanie się języka przodków: "Już nie płacze, nie stęko / Gwara co w zapómniyniu trwała
I W szędzi odrodzo się teraz I Aji do serc młodych już się dostała" (Wł. Maryniok-Cieślarowa, Zastękano gwara).
Wiele miejsca autorzy poświęcili w swoich wierszach oddaniu niepowtarzalnego piękna
okolic Wisły i Beskidu Śląskiego w różnych porach roku (np. Z. Bujok, Zima we Wiśle,
Wiosna, Nasza rzeka, Dwie siostrzyce; M. Szturc, Jesień, Rzeka Wisła; Lazar, Moje Lasy),
podkreślając tym samym ich przywiązanie do miejsca urodzenia (P. Lazar, Ziemia rodzinna; Wł. Maryniok-Cieślarowa, Piękno, Góralsko miłość). Zaangażowanie emocjonalne autorów, talent literacki umożliwiły realistyczne oddanie uroków natury poprzez
uosobienie jej zjawisk. Przykładem jest wiersz Z. Bujok, Siwo mgliczko, w którym autorka przedstawiając mgłę w postaci staruszki, dostarcza również opisu elementów stroju
góralskiego: "Czepiec szumny z pajenczeny I Tkany drobniuteczko I Jakla w kwiotki,
lónta szaro, I Szatko bieluteczko. I Lobleczóno jak stareczka, I Kluczkó się podpiyro".
Wśród wierszy utrwalających wydarzenia istotne dla mieszkańców znalazły się strofY
napisane z okazji trzydziestopięciolecia Tygodnia Kultury Beskidzkiej (2. Bujok, Natrzycetpięćleci TKB), otwarcia wystaw w Muzeum w Wiśle (M. Szturc, Muzeum wiślańskie,
"Wiślanie Wystawa Grupy" na TKB '95, »ystawa "Wiślan" na TKB "U Niedźwiedzia"
'96, Spotkanie z muzyką i śpiewem góralskim), budowy pomnika kompozytora Jana
Sztwiertni i uczczenia jego pamięci (L Branc, Ocalić od zapomnienia; WI. Maryniok-Cieślarowa, Jónek - ku pamięci Jana Sztwiertni), podobnie jak wiersz WI. Maryniok-Cieślarowej, oddający hołd innemu miłośnikowi i autorowi nut góralskich, Adamowi
Niedobie, który tak jak ten pierwszy zginął w obozie koncentracyjnym (Adamowi Niedohie), jak również okolicznościowe, skierowane do odwiedzających Beskid Śląski turystów, wczasowiczów, zachwalające uroki tej ziemi oraz miejscowe potrawy Z. Bujok,
Powitani wczasowiczów, Hej! Paniczki, Panoczkowie, Powitani).
Tematyka wierszy niewątpliwie "sercem pisanych" sprowadza się więc do obrazów
życia, zatrzymanych w pamięci fragmentów tradycyjnej śląskiej kultury, która w postaci

�294
przedstawionych tu przykładów nie znajduje już odpowiednika we współczesności. Prezentowane treści nie stanowiąjednak wyłącznie martwego rejestru faktów, co osiągnięto
poprzez przekazanie ich gwarą, jaką posługują się - w różnym stopniu - autorzy,
z charakteryzującym teksty poczuciem humoru, uwidocznionym szczególnie w gawędach.
Wykorzystanie ,języka ojców" dla pełniejszego oddania przekazywanych obrazów jest
niewątpliwie dodatkowym, ważnym akcentem, podnoszącym ich wartość, jednakże
z powodu braku słownika wyrażeń gwarowych, dogłębne ich zrozumienie zawęża krąg
odbiorców do ludności śląskiej, językoznawców i etnologów. Teksty uzupełnia ciekawa
szata graficzna, ilustrująca niektóre wytwory rodzimej spuścizny (strój, sprzęty domowe,
narzędzia pracy, architektura itp.), których wykonawcami są J. Chmiela, B. Heczko,
P. Lazar i M. Setkowicz.
Dla etnologa publikacja ta, pomimo pewnej wybiórczości, a niekiedy i niepełności
podawanych faktów, stanowi wartościowy materiał badawczy; rejestruje bowiem zjawiska, które odeszły i odchodzą w przeszłość. Z tych też względów zarówno zbiór wierszy
i gawęd oraz zaangażowanie, jakie autorzy włożyli w przelanie na papier dyktowanych
potrzebą chwili obrazów przeszłości, wspomnień z dzieciństwa i atmosfery tamtych dni,
zasługuje na uwagę. Dokumentacja zjawisk kultury nie tylko stanowi o własnej tożsamości, a więc i poczuciu przynależności do kraju, regionu, społeczności lokalnej czy rodziny, ale składa się na kulturę narodu, co zdaje się być nie bez znaczenia w dobie bardzo
szybkich przemian w każdej dziedzinie życia. To bowiem, co zapisane, staje się niepowtarzalnym, utrwalonym przekazem dorobku wielu pokoleń, dziedzictwem kulturowym,
a świadomość własnych korzeni pozwala na samookreślenie i znalezienie swojego miejsca na ziemi: "I choć kiedyś czas posrebrzy włosy mi siwizną - / Ty wciąż dla mnie
będziesz - Mą małą ojczyzną" deklaruje I. Branc w wierszu Moja Wisła. Publikacja jest
więc zjednej strony przykładem podtrzymywania pewnych treści w przekazach ustnych,
a z drugiej strony pragnieniem ich utrwalenia w celu przekazania następnym pokoleniom
tego, co dla mieszkańców Wisły, Beskidu Śląskiego jest najważniejsze.
Urszula Lehr

Jan P e r s z o n, Na brzegu życia i śmierci. Zwyczaje, obrzędy oraz wierzenia pogrzebowe i zaduszkowe na Kaszubach, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu
Lubelskiego, Lublin 1999, s. 614, fot., mapy.
Od zarania ludzkiej cywilizacji śmierć postrzegana była jako nieuchronny kres ziemskiej wędrówki człowieka, przemijalności, a zarazem odradzania się nowego życia. Śmierć,
będąc finałem ludzkiej drogi, nadaje sens całej ludzkiej egzystencji, obnażajej kruchość
i umacnia w przekonaniu, że "nic tu na Ziemi nie jest wieczne". Zawsze budziła lęk
i była przestrogą niegodziwego życia. Każde jej nadejście burzyło ludzki porządek i skłaniało do refleksji.
Tematyka śmierci od dawna budzi zainteresowanie różnych dyscyplin naukowych.
W ostatnich latach obserwujemy wzrastającą liczbę publikacji w tym zakresie, głównie
o charakterze eschatologicznym i etnologicznym. Badaczy interesuje szczególnie problematyka związana z obrzędowością, zwyczajami i wierzeniami pogrzebowymi.
W dotychczasowej literaturze przedmiotu doniosłą rolę odegrały opracowania należące do klasyki: A. Fischera (1921, 1923), H. Biegeleisena (1893, 1930), oraz J. Burszty
(1967). Kolejne publikacje dotyczące powyższej problematyki ukazały się w przeciągu

�295
30 ostatnich lat i dotyczą niektórych obszarów Polski, m.in. Kujaw - M. Pieciukiewicza (1963, 1965), Podkarpacia - A. Kowalskiej-Lewickiej (1985), Orawy - W. Jostowej (1983) oraz Śląska - H. Gerlich (1984), D. Simonides (1988) oraz K. Turek (1993).
Mimo dość pokaźnej literatury dotyczącej tematu śmierci oraz towarzyszących jej obrzędów pogrzebowych i wierzeń, stan badań dotyczących tych zagadnień jest nadal niezadowalający. Brakjest kompleksowych opracowań dotyczących poszczególnych regionów czy grup etnicznych.
Cennym opracowaniem monograficznym dotyczącym problematyki śmierci i związanych z nią wierzeń i obyczajów, obejmującym region Kaszub, jest praca ks. Jana Perszona Na brzegu życia i śmierci. Składa się ona z krótkiego wstępu, pięciu rozdziałów, zakończenia, wykazu skrótów użytych w tekście, bibliografii oraz streszczeń w językach:
angielskim i niemieckim. Integralną część książki stanowią aneksy będące rezultatem przeprowadzonych tu badań terenowych. Pełnią one rolę bazy źródłowej, w oparciu o którą
powstała zasadnicza część pracy. Pierwszy aneks zawiera modlitwy wiernych w momencie zbliżania się śmierci, drugi zawiera teksty wypowiadane podczas celebracji "przejścia" człowieka (umierania). Kolejne aneksy obejmują: teksty domowych nabożeństw
(tzw. różańców), pieśni żałobne wykonywane podczas czuwania przy zmarłym (tzw. pustej nocy), repertuar obrzędowy, relacje informatorów oraz teksty nagrobne. Aneks ósmy
zawiera kwestionariusz badań terenowych. Monografię uzupełniają dwie mapy ukazujące
obszar i miejscowości, w których przeprowadzone zostały badania terenowe oraz 66 fotografii przedstawiających niektóre obrzędy oraz dzieła sztuki kościelnej i nagrobkowej
związane z wierzeniami dotyczącymi śmierci i rytuałami pogrzebowymi.
Wstęp do monografii wprowadza czytelnika w problematykę śmierci i towarzyszących jej obrzędów oraz wierzeń, zawiera wykaz literatury i dotychczasowy stan badań
regionu Kaszub (Pomorza Nadwiślańskiego), prezentuje metody badań terenowych oraz
sposoby interpretacji i syntezy zebranych materiałów źródłowych.
W rozdziale pierwszym zatytułowanym: "Antropologiczne i teologiczne podstawy ludowej koncepcji rzeczy ostatecznych" autor podejmuje zagadnienia ludowej tanatologii
- wierzeń dotyczących śmierci i tego, co następuje po niej. Dla Kaszubów śmierć jest
czymś zwyczajnym, należy przyjąć ją z godnością i spokojem, gdyż jest nieuniknionym
wyrokiem Opatrzności. Jest też przejściem do "drugiego", wiecznego życia.
Śmierć jest postrzegana jako ostateczny wymiar sprawiedliwości, wszyscy wobec niej
stają się równi. Kaszubi rozróżniają śmierć dobrą i złą. Dobra śmierć jest poprzedzona
religijnym przygotowaniem do przejścia na "drugi świat", dobra śmierć dokonuje się
w domu w obecności rodziny i znajomych, w klimacie modlitwy i życzliwości. Zła śmierć
spotyka człowieka, który umiera nagle lub w młodym wieku ijest do niej nieprzygotowany.
Kaszubi uważają, że człowiek jest bytem duchowo-cielesnym. W chwili śmierci następuje rozdział duchowego i cielesnego wymiaru człowieka. Ciało jest obiektem grzechu i przemijania, dusza zaś w chwili zgonu opuszcza ciało i udaje się na sąd Boży.
Dusze majązdolność kontaktowania się z żywymi. U Kaszubów występuje dość powszechnie zjawisko "widzeń" dusz zmarłych oraz zjawisk demonicznych.
Obrzędowość pogrzebową Kaszubów determinuje wiara w "rzeczy ostateczne", takie
jak: sąd, czyściec, niebo, piekło. Czyściec i piekło zobowiązują do godziwego ziemskiego życia i modlitwy za zmarłych.
Rozdział drugi: "Kaszubska ars moriendi" (sztuka umierania) ukazuje kosmiczny wymiar śmierci. W chwili śmierci zmarłemu towarzyszą nie tylko najbliżsi oraz siły natury,
ale również zwierzęta dzikie i domowe, oznajmiające wcześniej rychłą śmierć. "Umieranie na Kaszubach jest działaniem religijnym, wpisanym w kontekst wiary w Boga i życie
wieczne" (ks. J. Perszon). "Sztuka dobrego umierania" wskazuje wszystkim, jak dążyć
do zbawienia i zawsze być gotowym na śmierć.

�296
Zasadniczą część monografii Perszona stanowi rozdział trzeci: "Wierzenia i obrzędy
pogrzebowe", w którym autor ukazuje bogactwo zabiegów związanych z przygotowaniem zmarłego do pochówku oraz okresem popogrzebowym - żałoby. Wszystkie zaprezentowane tu przez autora wierzenia i obrzędy pogrzebowe zdominowane są przez religijną troskę o życie wieczne. 1. Perszon wskazuje, że najważniejszym momentem kulminacyjnym w rodzinnej liturgii żałobnej jest czuwanie przy zmarłym dzień przed pogrzebem,
tzw. pusta noc.
Ważnym rytuałem są też pośmiertne zabiegi dotyczące ciała zmarłego, m.in. ablucja,
ubieranie, wyposażenie w rekwizyty religijne. Czynnościom tym towarzyszą zakazy dotyczące domu żałoby: zasłanianie okien, unikanie hałasów, zakaz prac polowych, atmosfera powagi. Obrzędom pogrzebowym towarzyszą zwyczaje, m.in. wywracanie ław, na
których stała trumna, zganianie bydła z pastwisk, ostatnie pożegnanie przy kapliczce czy
krzyżu przydrożnym. Więź ze zmarłym kontynuowana jest przez odwiedzanie grobu
i troskę o jego duszę w modlitwach. Bogactwo zabiegów rytualnych i obrzędowych związanych ze śmiercią i pogrzebem integruje lokalną społeczność i jest wyrazem ciągle silnych na wsi więzi wspólnotowych.
W czwartym rozdziale: "Elementy zaduszkowe. w roku obrzędowym" autor przedstawił pierwiastki zaduszkowe w ciągu całego roku liturgiczno-obrzędowego. Treści ich odnoszą się do szeroko pojętego sensu życia i śmierci. Najbardziej widoczne są one w okresie
l listopada - w dzień Wszystkich Swiętych i w pobożności zaduszkowej.
Rozdział piąty: "Pobożność pogrzebowa i zaduszkowa w procesie przemian" jest refleksją naukową autora i próbą odpowiedzi, na ile współczesne przemiany w sferze ekonomicznej i światopoglądowej wpłynęły na przeobrażenia lub zanik tradycyjnych obrzędów, zwyczajów i wierzeń związanych ze śmiercią i w ogóle religijnością ludową? Autor
wskazuje, iż do 1939 roku układ kulturowy w wiejskiej społeczności kaszubskiej wykazywał pewną stabilność zachowania tradycji i religijności ludowej. Duże zmiany nastąpiły po 1945 roku i ewoluują w kierunku nowych wierzeń i postaw. Przekształceniom
ulega sfera wierzeniowa i obrzędowa związana ze śmiercią i pogrzebem. Sfera obrzędowa wykazuje większą dynamikę przemian. Kryzys objął głównie wierzenia zaduszkowe
związane z okresem wielkopostnym oraz z pozostałymi okresami roku liturgicznego.
Końcową konstatacją autora jest wniosek, iż u podstaw przemian kultury ludowej
w aspekcie wierzeń i zwyczajów związanych ze śmiercią leżą: urbanizacja i upowszechnienie się miejskiego stylu życia na wsi, rewolucja techniczna, powszechna edukacja,
wzrost poziomu życia oraz "medykalizacja choroby" i umierania, czyli tzw. śmierć szpitalna w samotności, bez udziału najbliższych.
Monografia ks. Jana Perszona jest pierwszym, tak wnikliwym, krytycznym i twórczym opracowaniem problemu śmierci oraz towarzyszących jej zwyczajów i wierzeń ludowych. Autor osiągnął w pełni zakładane tu cele badawcze, wykonał tytaniczną pracę,
zbierając materiały źródłowe oraz wywiady terenowe (ponad 500 respondentów) według
opracowanego kwestionariusza i za pomocą ankiet. Materiał źródłowy stanowią też zamieszczone na końcu książki fotografie. Praca zawiera obszerną bibliografię polską
i zagraniczną dotyczącą głównej tematyki monografii oraz rozbudowane przypisy potwierdzające wywody i wnioski autora.
Choć książka J. Perszona stanowi formę rozprawy naukowej, napisana jest przystępnym, przejrzystym językiem. Każdy rozdział, jak również i cała praca, zawiera zwięzłe
podsumowania, dające kompleksowy obraz przedstawionego tu problemu, stanowi cenną refleksję naukową. Znamienny jest również tytuł pracy: Na brzegu życia i śmierci
w metaforyczny sposób sugerujący czytelnikowi nieuchronność ludzkiej egzystencji oraz
dający w sugestywny sposób odpowiedź na poszukiwanie sensu ziemskiego życia. Jedynym mankamentem opracowania jest brak indeksu rzeczowego.

�297
Oryginalna, wnikliwa i ciekawa monografia ks. J. Perszona, ukazująca sens życia
i umierania z perspektywy ludowej religijności ludu kaszubskiego, stanowi dla badacza
tej problematyki wzorzec postępowania naukowego i sposób interpretacji w odniesieniu
do innych regionów Polski. Dla czytelnika jest inspiracją do refleksji nad odwiecznym
pytaniem o sens ludzkiej egzystencji. W obliczu zaś gwałtownych przeobrażeń społeczno-ekonomicznych i światopoglądowych oraz zaniku "tradycyjnego modelu dobrej śmierci" jest próbą i przykładem ratowania naszego dziedzictwa kulturowego związanego
z wierzeniami i obrzędowością ludową, w szeroko pojętej sferze duchowej oraz materialnej.
Krystyna Kiereta

Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego, t. V. Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, red. J. Bohdanowicz, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 1999,
ss. 226, ryc., mapy.
Próby całościowego opracowania zagadnień związanych ze śmiercią, jej obrzędowością, zwyczajami i wierzeniami podjęli się również pracownicy PAN z Instytutu Archeologii i Etnologii. Plonem tych dociekań jest tom Polskiego Atlasu Etnograficznego ukazujący mapy zwyczajów, obrzędów i wierzeń pogrzebowych na obszarze Polski, pod
redakcją zmarłego przed kilku laty wybitnego etnologa Janusza Bohdanowieza. Uzupełnienia i analizy map dostarczają omówione tu Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego.
Tom V komentarzy obejmuje krótki wstęp Janusza Bohdanowicza oraz interpretacje
map PAE dotyczące: Zapowiedzi śmierci (zeszyt VII, mapy 396-400) Barbary Jankowskiej; Zabiegów magicznych wykonywanych w celu skrócenia agonii (z. VII, m. 457)
Janusza Bohdanowicza; Sposobów zawiadamiania wsi o śmiercijednego zjej mieszkańców (z. VII, m. 417); Ubioru zmarłego na przełomie XIX/XX wieku (z. VIII, m. 458-459)
autorstwa Barbary Jankowskiej, Wyposażenia zmarłych (z. VII, m. 405-409); Zwyczajów związanych z wyprowadzeniem zwłok na cmentarz (z. VII, m. 404, 411-416) Janusza Bohdanowicza oraz komentarze do map ilustrujących: Zwyczaje i wierzenia związane z Dniem Zadusznym (z. VII, m. 418-420) i Reliktowe zwyczaje przyjmowania i zapraszania dusz w wigilię Bożego Narodzenia (z. VII, m. 424) również Barbary Jankowskiej
oraz Wybrane zagadnienia dotyczące progu w magii (z. VII, m. 428-430) Mirosława
Marczyka.
Tom zawiera także streszczenia w języku angielskim po każdym komentarzu do map,
bogaty wykaz literatury, spis map w tomie oraz w zeszytach VII i VIII PAE, spis
ilustracji i miejscowości, w których przeprowadzono badania oraz wykaz stosowanych
skrótów. Cennym walorem opracowania są indeksy nazwisk oraz nazw geograficznych.
Komentarze zawarte w omawianym tomie wieńczą długoletni dorobek badań zespołu
pracowników Pracowni PAE w oparciu o kwestionariusz badań opracowany w 1969 roku
przez redaktora Atlasu Józefa Gajka. Choć odnoszą się do niewielkich obszarów czy też
wybranych miejscowości, obejmują całe terytorium Polski, określając zasięg występowania poszczególnych zjawisk dotyczących obrzędów, wierzeń i zwyczajów związanych
ze śmiercią i pogrzebem.
W komentarzu Zapowiedzi śmierci B. Jankowska przedstawia zwiastuny śmierci,
w których szczególną rolę odgrywają zwierzęta. Powszechnym znakiem wróżącym nadejście śmierci jest wycie psa, w mniejszym stopniu zachowanie się konia. Sygnałem
znamionującym śmierć jest też ryjący kret w obrębie gospodarstwa, głównie na obszarze

�298
Polski zachodniej i południowej oraz piejąca kura w rejonach środkowej i północnej Polski.
Do tradycyjnych i powszechnie występujących zwiastunów śmierci należy sowa. Zbliżającą się śmierć wróżą również: kruk, sroka, kawka i kukułka. Zapowiedź zbliżającej się
śmierci wróżył też brak cienia danej osoby w wigilię Bożego Narodzenia.
W rozdziale Zabiegi magiczne wykonywane w celu skrócenia agonii Janusz Bohdanowicz prezentuje czynności magiczne umożliwiające skrócenie agonii umierającemu.
Należą do nich powszechnie występujące zabiegi zapalania przy konającym gromnicy,
kropienie wodą święconą lub okadzanie. W niektórych miejscowościach Polski występują też zabiegi otwierania drzwi i okien, układanie konającego na słomie oraz robienie
otworu w powale lub dachu.
W komentarzu Sposoby zawiadamiania o śmierci zmarłego Barbara Jankowska stwierdza, że w społeczności wiejskiej do zwyczajów praktykowanych powszechnie należało
zawiadamianie o śmierci jednego z mieszkańców. W wielu rejonach Polski można wyróżnić następujące praktyki zawiadamiania mieszkańców o śmierci zmarłego: wystawianie chorągwi przed dom, wyrzucanie wiórów z trumny, wywieszanie obrazów świętych
lub krzyża na ścianie domu, podawanie od domu do domu krzyżyka z kartką "kto umarł
i o jakiej porze", rozrzucanie gałązek świerka, zasłanianie okien czarnym suknem. Charakterystycznym zwyczajem zawiadamiania o śmierci zmarłego na Orawie, Górnym Śląsku oraz Pomorzu jest również dzwonienie w kościele, zaś na Kaszubach obnoszenie
laski przez jedną osobę, która chodząc od domu do domu, pukała w drzwi lub okno.
W komentarzu Ubiór zmarłego na przełomie XIX/XX wieku dowiadujemy się, że do
tradycyjnych czynności należało ubieranie zmarłego. Tradycyjny ubiór, w którym chowano zmarłego na wsi, składał się z nakrycia głowy, długiej białej "koszuli śmiertelnej"
wkładanej przez głowę lub jak "fartuch lekarski". Na Rzeszowszczyźnie charakterystyczną
formą "koszuli śmiertelnej" była "płótnianka" lub długi płaszcz lniany. Zmarłe dzieci
chowano w długich płóciennych koszulach zwanych "zgiełką".
Zanik tradycyjnego ubioru zmarłych rozpoczął się na przełomie XIX i XX wieku,
dotyczył głównie Górnego Śląska. Zamożniejsi mieszkańcy zaczęli grzebać zmarłych
w stroju świątecznym.
Powszechnym zwyczajem było również wkładanie do trumny zmarłego igły z nitką,
kitla, skrawków materiału. Obowiązywały również zakazy chowania zmarłego w dziurawej odzieży, płaczu przy szyciu koszuli oraz zakaz szycia koszuli przez ciężarną, "bo
mogłaby urodzić martwe dziecko".
Zgodnie z tradycją, nieboszczyk powinien przebywać w domu w trumnie około trzech
dni. Każdy z dorosłych mieszkańców wsi zobowiązany był odwiedzić zmarłego.
Czuwanie przy zmarłym w Wielkopolsce i na Śląsku ogranicza się do krótkiej modlitwy, na Pomorzu trwa całą noc (tzw. pustą noc) przed pogrzebem, a na niektórych obszarach Polski wszystkie noce lub wieczory od chwili śmierci.
Ważnym zjawiskiem kulturowym związanym z wiarą w życie pozagrobowe jest obdarowanie zmarłego różnymi przedmiotami wkładanymi do trumny. Traktowane jest to najczęściej jako okup lub zabezpieczenie przed powrotem duszy zmarłego na ziemię.
W czasach współczesnych zwyczaj ten ograniczony został do umieszczenia w trumnie
przedmiotów mających dla zmarłego szczególną wartość. Na Podhalu i Małopolsce rozpowszechniany był też zwyczaj wkładania do trumny święconych ziół. Powszechnym
w Polsce zwyczajem jest umieszczanie w trumnie przedmiotów kultowych, aby zmarły
mógł kontynuować życie religijne.
Wiele czynności i praktyk, głównie o charakterze magicznym i obrzędowym, towarzyszyło wyprowadzeniu zwłok na cmentarz. Janusz Bohdanowicz wymienia szereg praktyk magicznych związanych z wyniesieniem zmarłego z domu. Dość powszechne było
zatrzymywanie zegarów, zasłanianie luster, by zmarły nie "pociągnął kogoś za sobą",

�299
obowiązek powiadamiania inwentarza żywego o śmierci, jak również kropienie zwłok
wodą święconą w celu zabezpieczenia duszy przed złymi mocami.
Przy wynoszeniu trumny charakterystycznym zabiegiem symbolizującym pożegnanie
zmarłego z domem jest trzykrotne stuknięcie trumną o próg, dotyczy to głównie obszarów
Polski południowo-wschodniej. Pożegnanie zmarłego następuje też na granicy wsi przez
zatrzymanie się całego konduktu żałobnego przy kapliczkach lub krzyżach przydrożnych.
Jednym z elementów tradycyjnego obrzędu pogrzebowego jest poczęstunek urządzany
przez rodzinę zmarłego dla osób uczestniczących w pogrzebie, określany najczęściej stypą,
gościną czy "przepijaniem skórki". Genezy tego obrzędu można dopatrywać się w dążeniu
do zapewnienia osobom pozostałym przy życiu dobrej kondycji i zabezpieczenia przed zgubnym wpływem śmierci. Istotą stypy jest przekonanie, że dusza zmarłego potrzebuje pokarmów. Stypę urządza się po pogrzebie (kiedyś przed pogrzebem lub na grobie).
W całej Polsce, z wyjątkiem Warmii i Mazur, rozpowszechniony jest zwyczaj wręczania duchownym pieniędzy z prośbą o modlitwę, tzw. wypominki, a na Śląsku ,,zalecki".
W kolejnym komentarzu Zwyczaje i wierzenia związane z Dniem Zadusznym, Barbara Jankowska ukazała wierzenia i zwyczaje związane z wiarą w przychodzenie dusz
w Dzień Zaduszny. Istnieje dość powszechne przekonanie wśród ludzi, że dusze zmarłych przychodzą w Dzień Zaduszny i Wszystkich Świętych do swoich domów, odwiedzając bliskich. Należy więc im pozostawić pożywienie oraz wodę i przedmioty kultowe,
m.in. wodę święconą i modlitewnik.
Do przeszłości należy już zwyczaj obdarowywania w Dniu Zadusznym ubogich oraz
"dziadów" na cmentarzu lub przed kościołem.
W rozdziale dotyczącym Reliktowych zwyczajów przyjmowania i zapraszania dusz
w wigilię Bożego Narodzenia Barbara Jankowska ukazuje, w jakim stopniu współcześnie
zachował się zwyczaj przyjmowania i zapraszania dusz w wigilię Bożego Narodzenia.
Wiara w kontakt zmarłych z bliskimi osobami uczestniczącymi w wieczerzy wigilijnej
była powszechna i wiąże się do dziś ze zwyczajem odmawiania modlitwy za dusze zmarłych członków rodziny przed rozpoczęciem wieczerzy wigilijnej. Powszechny jest też
zwyczaj zostawiania pustego miejsca oraz nakrycia dla duszy zmarłego bądź też resztek
jedzenia do następnego dnia.
Ostatni, krótki rozdział książki Mirosław Marczyk poświęca Wybranym zagadnieniom
dotyczącym progu w magii.
Próg w domu stanowi fragment granicy pomiędzy dwoma rodzajami przestrzeni znanej
i obcej. Zabiegami magicznymi chroniącymi tę granicę przed istotami demonicznymi były
zioła, czosnek, nóż, tasak, siekiera. Podkowę przybijano do progu, drzwi lub futryny oraz
zakopywano pod próg. Pod progiem zakopywano też miotły, aby zwierzęta nie chorowały.
Magia związana z progiem ściągała na mieszkańców również nieszczęścia, w co wierzono na całym obszarze Polski. Z progiem wiązał się też zakaz wykonywania pewnych
czynności, np. rąbania drewna. Rozpowszechnionym wierzeniem było przekonanie o zamieszkaniu pod progiem pokutujących dusz zmarłych przodków.
Przedstawione w omawianej pracy zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe występują dość powszechnie na całym obszarze Polski. Większość elementów kultury
ludowej sprzed drugiej wojny światowej, choć w stanie rozproszonym, zachowała się
w wielu regionach Polski, między innymi na Kaszubach. Wiele też zwyczajów i obrzędów oraz wierzeń pogrzebowych zanikło lub uległo daleko idącym przeobrażeniom
w związku z urbanizacją i upowszechnieniem się na wsi miejskiego stylu życia.
Komentarze opracowania są cennym wkładem do badań zwyczajów, obrzędów i wierzeń pogrzebowych. Stanowią też inspirację do kolejnych opracowań monograficznych
poszczególnych regionów Polski w tym zakresie.
Krystyna Kiereta

�300
Zdzisław K u p i s i ń s k i, Wielki post i Wielkanoc w regionie opoczyńskim, Verbinum,
Warszawa 2000, ss. 256, fot. 24.
Szczególne miejsce w ciągu całego roku liturgicznego zajmuje Wielki post i Wielkanoc. Okres ten rozpoczyna Środa Popielcowa, a wieńczy Niedziela Wielkanocna - najradośniejsze święto zmartwychwstania Chrystusa. Jest czasem pokuty i przemiany człowieka
oraz jego refleksji nad własnym życiem. Okres ten charakteryzuje się bogactwem obrzędów, zwyczajów i wierzeń ludowych, specyficznych dla poszczególnych regionów Polski.
Literatura związana z obrzędami, zwyczajami i wierzeniami roku liturgicznego jest
dość bogata i dotyczy różnych regionów Polski. Istnieje niedosyt opracowań monograficznych wybranych okresów roku liturgicznego obejmujących zróżnicowane etnicznie
regiony Polski. Wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom, nakładem wydawnictwa Verbinum ukazała się książka Zdzisława Kupisińskiego, Wielki post i Wielkanoc w regionie
opoczyńskim. Jest ona kolejnym opracowaniem cyklu obrzędowości dorocznej tego autora, po Adwencie i Bożym Narodzeniu, które ukazało się w 1997 roku. Stanowi, jak
sam autor podkreśla, studium religijności ludowej, pomijanej często w etnologicznych
opracowaniach.
Przedmiotem monografii Zdzisława Kupisińskiego są zwyczaje, obrzędy i wierzenia
związane z Wielkim postem oraz Wielkanocą w regionie opoczyńskim, położonym
w jednym z najciekawszych obszarów etnograficznych Polski - w zakolu rzeki Pilicy.
Monografia zawiera wstęp, dwa zasadnicze rozdziały dotyczące obrzędowości, zwyczajów i wierzeń w okresie Wielkiego postu i Wielkanocy, podsumowanie, wykaz skrótów oraz bogatą bibliografię. Integralną częścią opracowania są aneksy i kwestionariusz
badań terenowych oraz fotografie.
Wstęp zawiera rozważania autora na temat religijności ludowej rozumianej jako sposób interpretacji wiary za pomocą znaków i symboli znajdujących się w określonej przestrzeni kulturowej. Religijność ludowa związanajest z życiem codziennym ludu, z sakralizacją przestrzeni wiejskiej. Cechuje ją rytualizm i obrazowość. Monografia Zdzisława
Kupisińskiego powstała głównie w oparciu o etnograficzne badania terenowe obejmujące 45 miejscowości regionu opoczyńskiego (około 200 respondentów), jak również wcześniej powstałe opracowania o obrzędowości dorocznej w Opoczyńskiem.
W rozdziale pierwszym autor prezentuje bogactwo zwyczajów, obrzędów i wierzeń
związanych z Wielkim postem. Religijna atmosfera Wielkiego postu kształtowała duchowe i materialne życie mieszkańców wsi. W tym czasie wierni brali liczny udział w nabożeństwach drogi krzyżowej i gorzkich żalach. Decydowali się na umartwienia, post i jałmużnę, rezygnując z zabaw oraz wszelkich rozrywek. Dziś obserwuje się złagodzenie
lub zanik fonn pokutnych w tym okresie. Mieszkańcy Opoczyńskiego czas postu łączą
z uczestnictwem w nabożeństwach i rekolekcjach parafialnych.
Okres poprzedzający Wielkanoc przeznaczony był na przygotowania do świąt. Mieszkańcy na wsiach opoczyńskich poświęcali go na prace rękodzielnicze, np. haftowanie
chusteczek, malowanie "kraszanek" oraz wystrój izb. "Śródpoście" rozpoczynało drugą
połowę Wielkiego postu. Atmosfera tego dnia miała charakter rozrywkowy. Panował
powszechny zwyczaj malowania "kozoków" (postaci mężczyzny z rozłożonymi rękami)
przez chłopców na domach dziewczyn, z którymi wiązano matrymonialne zamiary. Powszechne w "śródpościu" było topienie Marzanny na pożegnanie zimy. Zwyczaj ten praktykowany jest po dziś dzień w Opoczyńskiem. Z obrzędowością "śródpościa" związany
był zwyczaj tłuczenia garnków i wypędzania żura, kultywowany jeszcze w okresie międzywojennym.
Niedziela Palmowa rozpoczynała Wielki Tydzień i związana była ze święceniem palm
wykonanych z gałązek kwitnącej wierzby. Poświęcona palma służyła w magicznych prak-

�301
tykach agrarnych. Wkładano ją na polu w zboża, aby zapewnić obfite plony. Palmie przypisywano też sakralne właściwości. Miała chronić dom przed złem i chorobą. Żywotność
tego obrzędu zachowała się w regionie po dziś dzień.
Triduum sacrum rozpoczyna przygotowanie do Niedzieli Wielkanocnej. Najważniejszy w nim jest Wielki Piątek. W ten szczególny dzień obowiązywała surowa asceza
i dyscyplina wśród wiernych. Przed wschodem słońca mieszkańcy obmywali się wodą
ze strumyka i uczestniczyli w adoracji Najświętszego Sakramentu. W Wielką Sobotę
święcono ogień, wodę i pokarmy. Woda miała zapewnić dobre urodzaje i zdrowie, ogień
miał rozświetlać ciemność.
Treścią drugiego rozdziału monografii są zwyczaje wiosenne, łączące się ściśle z okresem wielkanocnym. Niedzielę Wielkanocną rozpoczynała procesja i msza rezurekcyjna,
mająca bardzo uroczysty i podniosły charakter. Po przyjściu z rezurekcji spożywano śniadanie wielkanocne, które rozpoczynało się od dzielenia jajkiem i składania życzeń. Szczególne miejsce w okresie Wielkanocy zajmowała "święconka", a w niej jajko - symbol
odradzającego się życia oraz "baranek" symbolizujący Chrystusa.
W Poniedziałek Wielkanocny w Opoczyńskiem powszechny był zwyczaj polewania
wodą, "śmigus-dyngus", zwany też lanym poniedziałkiem. Polewanie wodą miało moc
uzdrawiającą i oczyszczającą. Wraz z grupą dyngusiarzy chodziła też po wsi grupa młodzieńców z kogutem lub z "goikiem-moikiem" albo pasyjką - krzyżem zwieńczonym
zielonym wiankiem. Zwyczaj obchodzenia po wsi przez grupy dyngusiarzy przetrwał jeszcze w okresie międzywojennym. Do dziś zachował się tylko zwyczaj oblewania wodą.
Charakterystyczne w obrzędowości ludowej okresu wiosennego były też w Opoczyńskiem zwyczaje matrymonialne: wspomniany już zwyczaj malowania "kozoków",
obdarowanie kraszankami dyngusiarzy, polewanie dziewczyn wodą, puszczanie wianków na wodę w noc świętojańską. Na szczególną uwagę w obrzędowości wiosennej zasługują też zwyczaje agrarne: święcenie ziarna, koni, pługa przed wiosennym siewem,
wkładanie do zbóż palmy, procesje wokół pól w "dniach krzyżowych".
Zaprezentowane w monografii Z. Kupisińskiego bogactwo dawnych zwyczajów,
obrzędów i wierzeń w regionie opoczyńskim świadczy o dość silnej tradycji i religijności
ludowej na tym obszarze. Z powodu dynamicznych przemian społeczno--kulturowych i urbanizacji większość tych pięknych zwyczajów, obrzędów i wierzeń uległo daleko idącym przeobrażeniom, inne oparły się próbie czasu. Relikty dawnej kultury ludowej o charakterze
chrześcijańskim i magicznym przetrwały w regionie opoczyńskim po dziś dzień. Do ich
przetrwania, jak słusznie zauważa autor, przyczynił się w znacznym stopniu Kościół.
Całość monografii Zdzisława Kupisińskiego zamyka dziewięć aneksów zawierających
kolejno: pieśni o tematyce pasyjnej, teksty wielkanocne, repertuar dyngusiarzy, pieśni
żałobne i pogrzebowe, teksty sobótkowe i okolicznościowe, mapy miejscowości, w których przeprowadzone były badania terenowe, kwestionariusz badań oraz fotografie ukazujące dzieła rękodzielnicze artystów ludowych z regionu opoczyńskiego.
Praca Zdzisława Kupisińskiego, Wielki post i Wielkanoc w regionie opoczyńskim, jest
syntetycznym "obrazem etnologicznym" tego obszaru pod względem obrzędów, zwyczajów i wierzeń w okresie Wielkiego Postu i Wielkanocy. Autorowi udało się zebrać ogromny materiał źródłowy. Swoje wyniki badań ukazał w szerokim kontekście praktyk
i wierzeń chrześcijańskich, przedstawiając wzajemne przenikanie się zjawisk życia codziennego z elementami religijnymi, określanymi jako religijność ludowa. Pomijając "drobne" mankamenty opracowania, np. brak indeksu rzeczowego i graficznej prezentacji analizowanych zjawisk, monografia Zdzisława Kupisińskiego może być wzorem dla podobnych opracowań wybranych okresów roku liturgicznego innych regionów Polski.
Krystyna Kiereta

�302
Frank S t a ff, The Valentine and Its Origins. Fredrick A. Praeger Publishers, London
1960.
Pojawienie się w naszym krąju w latach dziewięćdziesiątych XX wieku walentynek
zagęściło polski kalendarz świąt, zwłaszcza tych obchodzonych przez młodzież szkolną.
Śledząc przebieg świąt obecnych w polskich szkołach, trzeba zacząć właśnie od 14 lutego, następnie mamy 8 marca, 10 marca (dzień mężczyzny) lub 4 kwietnia (dzień chłopaka), 21 marca - dzień wagarowicza, w listopadzie - być może Halloween, 6 grudnia
- mikołajki.
Pojawienie się walentynek w polskim kalendarzu skłania do refleksji, dlaczego tak
łatwo zwyczaj ten zdołał się u nas zadomowić, a Polacy zaakceptowali go bez większych
oporów. Z roku na rok z większą intensywnością daje się zaobserwować jego obecność.
Nieznany do tej pory zwyczaj skłania również do postawienia pytań o jego genezę. Odpowiedzi dostarcza książka Franka Staffa, Walentynki i ich pochodzenie. Autor śledzi
w niej początki obchodów tego święta. Praca składa się z 8 rozdziałów i 7 załączników.
W kolejnych częściach odsłania przed czytelnikiem tajniki genezy obchodzenia dnia
św. Walentego w Anglii i przemiany tego zwyczaju.
W rozdziale pierwszym, ,,Pochodzenie walentynek", autor stara się wyjaśnić, dlaczego
data śmierci św. Walentego powiązana jest ze świętem zakochanych. Wątek św. Walentego
jako patrona osób chorych na padaczkę jest jasny - Walenty sam miewał ataki epilepsji,
dlatego po śmierci wierzono, że będzie się opiekował chorymi na tę chorobę. Taki wizerunek świętego jest obecny również w polskiej kulturze ludowej. Jednak w kulturze anglosaskiej święty stał się bardziej znany jako patron zakochanych. Według legendy, cesarz Klaudiusz Got wydał rozporządzenie zabraniające zawierania małżeństw, gdyż żonaci mężczyźni chętniej pozostawali w domach. Pragnieniem cesarza było natomiast
posiadanie licznej armii, która walczyłaby za Rzym. Walenty zignorował ten zakaz i udzielał ślubów młodym, zakochanym parom. Potajemne udzielanie sakramentu małżeństwa
zostało odkryte, a Walenty wtrącony do więzienia i potem stracony.
Według Franka Staffa, początków zwyczajów związanych z obchodami dnia św. Walentego można też doszukiwać się w wiosennym święcie starożytnych Rzymian, zwanym
Luperkaliami, obchodzonym 15 lutego. Pojawiło się ono na Wyspach Brytyjskich po ich
podbiciu przez Rzymian, którzy wprowadzali na terenach podbitych swoje święta i zwyczaje. W latach późniejszych pierwsi ojcowie Kościoła starali się zastępować święta
pogańskie - chrześcijańskimi. W ten sposób św. Walenty, który został zamęczony
w przeddzień Luperkalii - 14 lutego, mógł utrwalić pamięć święta na cześć wiosny,
kiedy to ptaki zaczynały łączyć się w pary, a "myśli młodych mężczyzn zwracały się ku
miłości",
W rozdziale drugim, "Pojawienie się walentynek", autor wyjaśnia, że wiązanie zwyczaju walentynkowego z czasami rzymskimi było bardzo powszechne w epoce wiktoriańskiej, kiedy to napisano wiele artykułów na temat omawianego zwyczaju. W Wielkiej Brytanii najpierw istniało przekonanie, że pierwsza napotkana 14 lutego osoba płci
przeciwnej powinna zostać walentynką osoby, która ją spotkała. Później losowano swoją
walentynkę z grona przyjaciół i znajomych.
W rozdziale trzecim znajduje się opis XVIII-wiecznego rozkwitu zwyczajów walentynkowych. Po roku 1780 ukazywały się już drukowane kartki, na których umieszczano
amorki jako motyw główny. Pojawiły się także kartki dla przyjaciół, które bardzo przypominały walentynki. Popularnym wzorem na kartkach walentynkowych był tzw. Węzeł
Prawdziwej Miłości, w który wpisywano miłosne wyznania.
Rozdział czwarty, "Elegancja okresu regencji" - roztrząsa problem pojawienia się
po roku 1840 walentynek "niegrzecznych" i wulgarnych, co doprowadzało do licznych

�303
protestów i odmów uiszczania opłat pocztowych przez ludzi, do których je przysłano.
Niemniej jednak na walentynki miłe czekano z niecierpliwością, a ominięcie domu przez
listonosza było odczuwane jako nieprzyjemne.
Rozdział piąty, "Złota Era", wprowadza czytelnika w tajniki ornamentów na wzorach
walentynkowych, opowiada też o sławnych wytwórcach kartek. W XIX wieku wydawano już spore ilości kartek walentynkowych o charakterze zabawnym, a także obraźliwym.
Kartki "niegrzeczne" wynikały z typowo brytyjskiego charakteru powiązanego ze specyficznym poczuciem humoru.
Rozdział szósty opowiada o angielskim producencie i kolekcjonerze kartek walentynkowych - Johnatanie Kingu, któremu udało się zgromadzić piętnastotomową kolekcję
kartek wysyłanych 14 lutego.
W rozdziale siódmym Frank Staff podejmuje temat wpływu wojny secesyjnej (1861-1865) w Ameryce na motywy kartek, w których zaczęły dominować w tym okresie wzory
patriotyczne.
W rozdziale ostatnim, autor opisuje zmierzch zwyczajów walentynkowych w Anglii
przed i tuż po I wojnie światowej, spowodowany nieprzychylnymi na ich temat artykułami w prasie. Zaniepokojeni producenci kart postanowili interweniować i zwalczać kartki
wulgarne, a także propagować ideę, że jest to zwyczaj typowo angielski. Interwencja
zakończyła się pomyślnie i po II wojnie światowej obchody zostały wznowione.
Czytając książkę Franka Staffa, można prześledzić zmiany w sposobie obchodzenia
dnia św. Walentego, rozwijanie się motywów na kartkach, rozkwit, upadek i kolejne odrodzenie się zwyczaju, a także wybrać najbliższą swoim przekonaniom wersję powstania
tego święta. Książka jest dobrym źródłem do poszukiwań dalszych tropów związanych
z obchodami dnia 14 lutego.
Anna Torobińska - ODIE PTL

Narodnoje isskustwo sachalinskich ajnow / Sakhalin Ainu Folk Craft, ed. Władisław
M. Latiszew, Koichi Inoue, Hokkaido Publication Planning Center, Sapporo 2002, ss. 170.
Szerokie i stale rosnące zainteresowanie kulturą Ajnosów związane jest ze znaczeniem jej znajomości dla wyjaśnienia podstawowych problemówetnogenetycznych
i lingwistycznych wschodniej Azji. Ma swoje uzasadnienie także w tragicznych losach ludu
poddanego kolonizacji i eksterminacji przez dwie potęgi imperialne: Rosję i Japonię.
Wyjaśnić je można zatem, ze strony uczonych tych państw, chęcią zadośćuczynienia
wyrządzonym w przeszłości krzywdom, a także dostarczenia Ajnosom, żyjącym w skupiskach obecnie już tylko na Hokkaido, wiedzy o tradycyjnej kulturze ich przodków,
szeroko wykorzystywanej w etnicznej edukacji i innych wysiłkach zmierzających do rewitalizacji utraconej kultury.
Jednym z działań podjętych przez badaczy kultury Ajnosów jest odszukanie, rejestracja i opracowanie wszelkich materiałów dokumentujących tę kulturę z czasów jej funkcjonowania do początków XX wieku jako odrębnej kultury etnicznej. Ogromnej wagi
w tej sytuacji nabrały prace Bronisława Piłsudskiego zarówno w zakresie opisu życia
Ajnosów, jak i zapisów języka i folkloru oraz gromadzenia obiektów materialnych z ich
kultury. B. Piłsudski jawi się obecnie, na skutek swojej działalności naukowej, ale także
dzięki osobowości i kolejom życia, które związały go z Ajnosami, jako najbardziej zasłużony badacz Ajnosów, a jednocześnie człowiek dobrze ich rozumiejący i przedstawiający ich potrzeby. Utworzony został Międzynarodowy Komitet dla Przywrócenia

�304
i Oceny Pracy Bronisława Piłsudskiego (International Committee for the Restoration and
Assessment of Bronisław Piłsudski's Work). Zwoływane są międzynarodowe kongresy
poświęcone pracom naukowym i życiu B. Piłsudskiego (pierwszy w Sapporo w Japonii,
w roku 1985; drugi w Jużno-Sachalińsku w Federacji Rosyjskiej, w roku 1991; trzeci
w Krakowie i Zakopanem w roku 1999 - materiały z tego spotkania w: Bronislaw Piłsudski and Futabatei - an Excellent Charter in the History of Polish-Japanese Relations, red. A.F. Majewicz i T. Wicherkiewicz, Linguistic and Oriental Studies from Poznań, Monograph Supplement 7, Poznań 2001, ss. 470). W Jużno-Sachalińsku w roku
1997 założono Instytut Dziedzictwa Bronisława Piłsudskiego (Institut nasledija Bronisława Piłsudskogo), publikujący rocznik "Izwiestija Instituta nasledija Bronisława Piłsudskogo" (t. 1.- 1998; t. 2. - 1998; t. 3. - 1999; t. 4. - 2000; t. 5. - 2001). Na
Hokkaido przy tamtejszym uniwersytecie działa pod kierunkiem Koichi Inoue zespół badawczy Pilsudskiana de Sapporo, prowadzący od roku 1999 własną serię wydawniczą.
Pojawiły się już pierwsze tomy wydawanych przez Alfreda F. Majewicza, Dziel Bronisława Piłsudskiego (The Collected Works of Bronisław Piłsudski), publikowanych w języku angielskim przez międzynarodowe wydawnictwo Mouton de Gruyter; ogłoszono
wiele listów od i do Bronisława Piłsudskiego, przygotowano w oparciu o obiekty muzealne zgromadzone przez B. Piłsudskiego wiele wystaw, opracowano katalogi kolekcji muzealnych, których był twórcą (m.in. znakomicie wydane Ainu Collections of Peter the
Great Museum of Anthropology and Ethnography, Russian Academy of Sciences. Catalogue, Tokyo 1998, dokumentujący głównie obiekty zebrane przez B. Piłsudskiego, patrz
recenzja w "Literaturze Ludowej" 1999, nr 4-5).
Omawiany tutaj, nadzwyczaj starannie wydany album, prezentuje obiekty kultury
Ajnosów z Sachalinu zebrane w latach 1902-1905 wyłącznie przez B. Piłsudskiego
i przechowywane w trzech muzeach Federacji Rosyjskiej: Muzeum Antropologii i Etnografii Piotra Wielkiego Rosyjskiej Akademii Nauk (Kunstkamera) w StoPetersburgu; Państwowym Połączonym Muzeum Przymorskim im. W.K. Arseniewa we Władywostoku
oraz w Sachalińskim Obwodowym Muzeum Krajoznawczym w Jużoo-Sachalińsku. Zgromadzone one zostały i pokazane na dwóch wystawach zorganizowanych z okazji 125
rocznicy urodzin B. Piłsudskiego i międzynarodowego sympozjum z nim związanego
w Muzeum Sachalińskim w Jużno-Sachalińsku i Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie
w latach 1991-1992. Album, podobnie jak wspomniane wyżej Ainu Collections ... , jest
wynikiem współpracy uczonych rosyjskich i japońskich, i opublikowany został w trzech
językach: rosyjskim, angielskim i japońskim. Znaczenie B. Piłsudskiego jako twórcy
kolekcji podkreśla umieszczenie na obwolucie oraz zaraz po karcie tytułowej portretu
tego badacza w stroju ajnoskim, pędzla litewskiego malarza Adomasa Varnasa z roku
1912, a także obszerne omówienie jego biografii i prac naukowych w nocie redakcyjnej.
W albumie umieszczono 102 obiekty i zespoły obiektów przedstawione na 104 fotografiach, uporządkowane w siedmiu działach: 1. Narzędzia i urządzenia związane z łowiectwem i rybołówstwem oraz innymi zajęciami i ich modele; 2. Narzędzia plecionkarskie
i tkackie; 3. Naczynia i przybory związane z pożywieniem; 4. Przybory domowe; 5. Odzież;
6. Zabawki i gry dziecięce oraz 7. Przedmioty kultu. W podziale tym najmniej zadowalające jest oddzielenie grupy Przybory domowe (w języku rosyjskim Priedmiety byta) od
Naczyń i przyborów związanych z pożywieniem. Jakość kolorowych fotografii wykonanych pq;ez Walerija Karnauchowa jest znakomita. Doskonale oddają one strukturę materiału, z którego wykonane zostały przedmioty, a przy wytworach z drewna także ślady
obróbki i zużycia. Fotografiom towarzyszą nazwy obiektów w językach rosyjskim, angielskim i japońskim, uzupełnione w oddzielnej części albumu - w Opisie przedmiotów, opracowanym przez Olgę Szubinę. Tutaj opis jest szerszy. Obok numeru fotografii
zawiera ajnoską nazwę obiektu i jej dosłowny przekład, miejsce przechowywania i nu-

�305
mer inwentarzowy kolekcji muzealnej, rozmiary, informację o materiale, szczegółowy
opis obiektu i jego funkcji oraz dane o miejscu i czasie, jeśli są znane, w którym przedmiot został odnaleziony w terenie. Charakter obiektów zamieszczonych w albumie sprawia, że rosyjskie isskustwo występujące w tytule należy tłumaczyć raczej jako "kunszt",
"umiejętności" a nie sztukę w znaczeniu sztuk plastycznych. Craft - rękodzieło pojawiające się w tytule angielskim lepiej chyba informuje o zawartości albumu. Określenie
w tytule książki przedstawionych w niej wytworów jako "Iudowych" (narodnoje, folk)
nie jest właściwe w odniesieniu do grupy etnicznej bez rozwarstwienia społecznego powodującego zróżnicowanie kulturowe.
Japońskim współredaktorem albumu jest Koichi Inoue, profesor Uniwersytetu Hokkaido, biograf B. Piłsudskiego i wydawca jego listów (m.in. do F. Boasa), przewodniczący zespołu badawczego Pilsudskiana de Sapporo. To dzięki jego zdecydowaniu i dziesięcioletnim staraniom o fundusze możliwe było ukazanie się książki. Wiem więcej, bo
poznałem go osobiście, o Władysławie M. Łatiszewie, rosyjskim współredaktorze i pomysłodawcy albumu. Kieruje on Muzeum Sachalińskim w Jużno-Sachalińsku, a jednocześnie jest założycielem i dyrektorem Instytutu Dziedzictwa Bronisława Piłsudskiego
w tymże mieście. Zorganizował międzynarodową konferencję poświęconą B. Piłsudskiemu w Jużno-Sachalińsku w roku 1991, pierwszą międzynarodową konferencję na tej
zamkniętej dotąd wyspie. Był inicjatorem i jest współredaktorem wymienionych już
"Izwiestii Instituta nasledija Bronisława Piłsudskiego", których dotąd ukazało się pięć
tomów o łącznej objętości ponad 1100 stron. Napisał wiele artykułów o pracach i życiu
B. Piłsudskiego, przygotował i wydał zbiór jego listów do L.J. Szternberga (Bronislaw
Pilsudskij. Dorogoj Lew Jakowlewicz. Pisma L.J Sztiernbiergu, 1893-1917, Jużno-Sachalinsk 1996, ss. 336), opracował i opublikował ostatnio, po raz pierwszy wszystkie
w jednej pracy, ajnoskie teksty zebrane przez B. Piłsudskiego (B. Piłsudskij, Folklor sachalinskich ajnow. Jużno-Sachalinsk 2002, ss. 62). To on, dzięki swojej działalności
organizacyjnej i naukowej, przyczynił się w naj szerszym zakresie w Federacji Rosyjskiej do poznania i spopularyzowania prac naukowych i postaci B. Piłsudskiego w tym
kraju. Nie było to łatwe wobec utrwalanej w ZSRR nienawiści wobec nazwiska "Piłsudski" i obowiązującego przez wiele dziesiątków lat zapisu cenzury na to nazwisko. Pomogła jednak zmiana w sposobie myślenia wielu Rosjan po upadku ZSRR w roku 1991,
a także determinacja W.M. Łatiszewa. Upowszechnienie wiedzy oB. Piłsudskim sprzyjało jednocześnie przypomnieniu roli innych jeszcze Polaków w badaniach Syberii i Dalekiego Wschodu i utrwaleniu w społeczeństwie rosyjskim, tak przecież niejednorodnym
w stosunku do Polaków, ich obrazu, jeśli tylko na to zasługiwali, jako nosicieli cennych
wartości osobowościowych, społecznych i naukowych.
Album Sakhalin Ainu Folk Craft jest cenny nie tylko jako niezastąpione źródło wiedzy o tradycyjnej kulturze Ajnosów sprzed wojny rosyjsko-japońskiej w latach 1904-1905 i oddania Południowego Sachalinu we władanie Japonii, które przyspieszyło zmiany.
Jego wartość polega również na tym, że potwierdza znaczenie B. Piłsudskiego w podejmowanych przez wielu uczonych pracach nad poznaniem kultury Ajnosów, w tym również
w tworzeniu kolekcji muzealnych. Informuje ponadto o studiach nad dziedzictwem naukowym Bronisława Piłsudskiego i wskazuje na zasłużonych dla tych studiów badaczy.
Zbigniew Jasiewicz

�306
Olga D a n g I o v a, Dekor Symbol. Dekorativna tradicia na Slovensku a európsky
kontext, Vydavatelstvo Slovenskej akademie vied, Klenotnica Slovenskej Ludovej KultUry,
Bratislava 200 I, ss. 240, ił. 254; indeks przedmiotowy i geograficzny.
W monografiach terenowych, zwartych pracach tematycznych, artykułach, będących
efektem badań etnograficznych, pytania o treść zawsze korespondują z pytaniami o formę, a dekoracja, ornament - bywa, że drugoplanowo, wyłącznie jako estetyczny ozdobnik dzieła - prezentowane są przy opisie niemal każdego z materialnych przejawów
ludowej kultury. Książka Olgi Danglovej Dekor Symbol. Dekorativna tradicia na Slovensku a európsky kontext uświadamia nam jednak, że nawet poruszając się w tym zasobie zjawisk, który wcześniej zdawał się już zamknięty i wyczerpująco omówiony, ciągle
dostrzec możemy nowe, wcześniej nie rozpoznawane znaczenia. Sprzyja temu postawa
badawcza otwarta na niekonwencjonalne ujęcie tematu, poszukująca analogii na tych
polach naukowej refleksji, które dotąd były pomijane jako zbyt odległe od istoty rozpatrywanego problemu. A przecież tylko tak - przez zestawienie i porównanie przykładów zaczerpniętych z różnych dziedzin - ujawnić można wspólne źródła inspiracji
i wyłącznie w taki sposób rzeczy znane ujawniają sens daleko wykraczający poza dotychczas im przypisywany.
We wprowadzeniu autorka opracowania słusznie odwołuje się do dominujących dziś
sposobów porozumiewania się, działań zmierzających w kierunku wizualizacji wszelkich przekazów. Obrazy wypierają słowa. Atakują nas w reklamach, wideoklipach, znakach firmowych; z ekranu komputera, telewizora, na łamach czasopism. Liczą się przełamujące bariery języka i kultury - powszechność i łatwość skojarzeń. Synteza
i uproszczenie zapewniają, tak obecnie pożądaną, oszczędność czasu potrzebnego do zakomunikowania zakodowanych treści. W tym kontekście, jak zauważa Olga Danglova,
zaskakujące jest niewielkie wykorzystanie wypracowanych już, prawie "gotowych do
użycia" znaków ludowego folkloru, plastyki. Tradycja, oparta niemal w całości na przekazie ustnym, zapewne musiała rekompensować ubóstwo czy brak zapisu słownego rozbudowaniem zapisu obrazowego. W bezpośrednim odbiorze był on nie tylko klarowny
i czytelny, ale też nasycony magią i symboliką. Wyrażał relacje pomiędzy człowiekiem
ijego najbliższym otoczeniem, światem roślin i zwierząt. Odwoływał sięjednak także do
kosmosu, sił odczuwanych jako nadprzyrodzone; tajemnicy. Ta myśl, zasygnalizowana
we wprowadzeniu, obecna jest w całości opracowania. Nie bez powodu już w tytule pracy symbolika zajmuje pozycję równorzędną z dekoracją. Wciąż przecież postrzegana jest
jako niezbywalna składowa wielu znaków i ornamentów identyfikowanych przez nas
w ludowej kulturze.
W pracy Olgi Danglovej Słowacja z jej dekoratywną tradycją zaprezentowana została
jako pośrednik pomiędzy wschodnią i zachodnią Europą, w jej związkach z liturgią rzymską i bizantyjską. Pewna "stagnacja" urbanizacyjna i industrializacyjna Słowacji, wolniejsze niż na zachodzie Europy przenikanie na ten teren elementów produkcji przemysłowej - sprzyjały utrzymywaniu się wielu wątków europejskich tradycji, które gdzie
indziej zachowały się już wyłącznie jako relikt. Kolejny to przykład, że brak postępu
w tej dziedzinie dobrze służył ludowej kulturze. Autorka przywołuje przy tej okazji kanon etnologicznej wiedzy na temat relacji różnych nurtów kultury, w tym - odnotowywane niemal jako powszechne - zjawisko adaptacji przez kulturę ludową elementów
zaczerpniętych wprost ze stylów historycznych, głównie z renesansu i baroku. Przypomina też rolę profesjonalnego rzemiosła, przejmującego na siebie funkcję pośrednika
pomiędzy różnymi warstwami społecznymi, dostarczającego ludowemu odbiorcy produkty
niejednokrotnie o wysokim poziomie wykonania ijednolite stylowo. Jego związek z kulturą
ludową, zauważalny zwłaszcza od XVIII wieku, zaowocował silnym rozwojem lokal-

�307
nych i regionalnych stylów dekoracji. Tego rodzaju uwag - jakkolwiek wydawałyby się
one oczywiste - nigdy dosyć, nawet w książkach skierowanych do specjalistów etnologów. Wciąż bowiem w tak wielu opracowaniach zauważamy mniej lub bardziej ukryte
dążenie do zachowania "czystości" ludowej kultury, skupienia uwagi na tych przejawach
plastycznych działań, których twórca i odbiorca usytuowany był na wsi. Taka postawa
może oznaczać pozostawienie na marginesie zainteresowań tych wyrobów, które nie będąc wytworami warstw ludowych, były przecież przez nie pozyskiwane, odpowiadały
ich estetycznym gustom i je kształtowały. Swoją uwagę autorka zwraca także na niebagatelnąrolę klasztorów i wytwarzanych przez nie, a służących głównie dewocji, przedmiotów zasilających kulturę ludową. W pracy poświęconej ludowemu zdobnictwu Słowacji
nie można było pominąć także jego wpływu na profesjonalne rzemiosło i przemysł; autorka przywołuje próby podniesienia zaczerpniętej z kultury ludowej estetyki do rangi
"narodowej" - próby, dla której znajdujemy przecież analogie także w polskiej historii.
W całości analizy znaczącym wątkiem jest także pewna powtarzalność motywów zaczerpniętych wprost ze wzorników upowszechniających się od XVI wieku na niemieckim, francuskim i włoskim terytorium. To zapewne jeden z powodów, dla których etnolodzy
z innych, bliskich Słowacji, krajów odnajdują w tej książce tak wiele znanych i, wydawałoby się, typowych dla tradycji własnych ziem przykładów.
Pracę badacza kultury Olga Danglova porównuje do poszukiwań archeologa, odkrywającego nawarstwienia historyczne, które pozwalają na wyznaczanie wciąż nowych,
ale coraz starszych - bo sięgających w głąb czasu - horyzontów. Ona sama dociera
nawet do naskalnych rysunków neolitycznych i mitologii antycznej - w nich odnajdując nie tylko wspólnotę twórczych postaw, ale też niemal bezpośredni pierwowzór wielu,
powszechnie dziś funkcjonujących znaków kultury. Pokłady dawnych wierzeń i magii
zauważa także pod warstwą wierzeń chrześcijańskich.
Podstawą do przeprowadzonej w tej pracy analizy stał się materiał zabytkowy i ikonograficzny ze zbiorów muzealnych. Muzealnicy byli przewodnikami po tym, w znacznej mierze anonimowym, świecie ludowej sztuki i rzemiosła. Zapewne ścisła z nimi
współpraca zaowocowała opracowaniem rozbudowanych podpisów publikowanych przedmiotów w sposób zbliżony do obowiązujących w muzealnych katalogach zbiorów. Tworzą one w ten sposób samoistne źródło informacji prawie równorzędne z tekstem, pozwalające na podjęcie próby samodzielnej analizy porównawczej, niezależnej od tej zaproponowanej przez autorkę.
W szeroko nakreślonym obszarze badawczym Olga Danglova wprowadza niezbędną
dla jasności wywodu systematykę. Kolejne rozdziały zawierają opis ornamentu geometrycznego, roślinnego, zoomorficznego, antropomorficznego; oddzielnie omówiono napisy i monogramy oraz przejawy dekoracji w kulturowych i socjalnych aspektach życia.
Wyróżnione w każdym z rozdziałów podrozdziały porządkują myśl tam, gdzie dostrzeżona została potrzeba wydzielenia bardziej szczegółowych bloków tematycznych, a wyróżniająca się w całości tekstu i pogrubiona czcionka prowadzi czytelnika po kolejnych
hasłach. Narzucający się w tego typu opracowaniach układ alfabetyczny haseł wyparty
został przez układ podyktowany logiką bezpośrednich związków przywoływanych kluczowych słów-znaków. Tym, którzy próbują w sposób najmniej skomplikowany odszukać określone hasło, z pomocą przychodzi zamieszczony na końcu opracowania indeks
przedmiotowy. Niestety, mające charakter podrozdziałów bloki tematyczne nie zostały
ujęte w spisie treści. Być może ich wyszczególnienie w tym miejscu rozbijałoby klarowność układu, ale z drugiej strony ułatwiałoby poruszanie się w całości przekazywanych
nam informacji. Każdy wyróżniony temat przedstawiony został tak od strony formalnej,
jak i symbolicznej. W dziale poświęconym ornamentom antropomorficznym obok figur
zgeometryzowanych pojawiają się samodzielne tematy ikonograficzne, w których postać

�308
ludzka przedstawiana jest w określonych sytuacjach, wskazujących na wykonywane zajęcie. Są tu rolnicy, pasterze, rzemieślnicy, huzarzy na koniach, damy i kawalerowie,
myśliwi. Ten wybór dopełniają tematy zaczerpnięte wprost z symboliki chrześcijańskiej:
Panna Maria, Pieta, Madonna z Dzieciątkiem, Jezus Chrystus, Ukrzyżowanie, Zmartwychwstanie, Ofiarowanie Izaaka, święci. To główne hasła, z których każde rozwija się
w szereg innych, bardziej szczegółowych - wymienianych tylko, ale już nie wyczerpująco omawianych. Autorka stara się wyprowadzić ich genezę, wskazuje na drogi rozprzestrzeniania się w Europie, lokalizuje słowackie ośrodki pielgrzymkowe, w których
przedstawienia wyobrażone w określonych schematach ikonograficznych czczone były
jako cudowne. To właśnie owe centra wywarły zasadniczy wpływ na wariantowość słowackich powtórzeń, umiejscowionych poza terenem kraju, pierwowzorów. Sposób opracowania tego zespołu tematów wydaje się najbardziej dyskusyjny, bowiem o ile oczywiste jest ich zauważenie w roli dekoracji umieszczonej na przedmiocie użytkowym, o tyle
nie do końca zasadne może być tak wyczerpujące przywoływanie przedstawień funkcjonujących całkowicie samodzielnie i spełniających głównie funkcje kultowe - w rzeźbie, malarstwie, grafice. Tym bardziej, że nastąpiło tu jednak przesunięcie akcentu - ich
rola w dekoracji kwitowana jest bowiem, w większości przypadków, lapidarnymi stwierdzeniami nie pozwalającymi na uzyskanie informacji, w jakim zakresie ich zastosowanie
w roli ozdoby ceramicznego naczynia, tkaniny itp. wpłynęło na modyfikację samego schematu. Zapewne konieczne byłoby bardziej dobitne sprecyzowanie pojęcia "dekoracji"
jako cechy - w pewnym sensie wtórnej, drugoplanowej - z reguły opartej na powtarzalności motywów, znaków oraz "dekoracyjności" rozumianej jako sposób plastycznego rozwiązania określonych przedstawień, zazwyczaj przeciwstawny realistycznemu.
Bogactwo materiału, jakim dysponowała autorka, wręcz wymuszało konieczność selekcji - wyboru tych haseł, które opisują ornamenty występujące najczęściej, reprezentatywne dla kraju lub najbardziej interesujące. W pracy, która nie rości sobie praw do
ujęcia encyklopedycznego, tego typu wybór jest niepodważalnym prawem autora. Niemniej, jak sądzę, czytelnikom mogą się nasuwać pytania o powód pominięcia niektórych
haseł równie istotnych jak te, które znalazły tu swoje znaczące miejsce.
Zapewne również obfitość artefaktów, nawet po ich wstępnej selekcji, stała się przyczyną odejścia od schematycznych rozwiązań przy rozczłonkowaniu poszczególnych rozdziałów. Ich wewnętrzne usystematyzowanie nie jest paralelne. To niewątpliwie świadoma decyzja autorki, która rzetelność naukowego dyskursu, ale i jego ekspresję, przedłożyła nad pozorny porządek wywodu.
Walorem tej pracy jest dodatkowo bogaty materiał ilustracyjny - zarówno graficzny,
jak i fotograficzny (ilustracje czamo-białe wkomponowano w tekst, kolorowe umieszczono na oddzielnych wkładkach). Trudno byłoby zresztą wyobrazić sobie pozbawioną
go pracę poświęconą tematyce tak "wizualnej" jak dekoracja. Wydobyte na powiększeniach plastyczne detale ujawniają z jednej strony precyzję wykonania reliefu, haftu,
malarskiego ornamentu, z drugiej zaś nowatorstwo i świeżość skojarzeń, odwagę uproszczenia niejednokrotnie zbliżającego te, licznie tu zaprezentowane, przykłady anonimowej ludowej kultury do wybitnych dzieł sztuki nowoczesnej.
W podtytule książki ujęto jej drugi podstawoWy cel - nakreślenie dla słowackiej
tradycji ludowej kontekstu europejskiego. W podsumowaniu odnajdujemy stwierdzenie,
że "tradycyjna kultura była w swej podstawie lokalna". "Lokalność" określają nie występujące gdzie indziej cechy stylowe czy też określone przedmioty o niepowtarzalnych
formach lub zastosowaniu. Z drugiej jednak strony równie silnie narzuca się myśl o nie
dających się podważyć podobieństwach, tym bardziej licznych im głębiej cofamy się
w czasie. Lokalność i uniwersalizm to dwa fundamentalne dla tej pracy pojęcia - użyte
tu jako "etnologiczne narzędzia", rodzaj "kulturowej miary", która służy do zbadania

�309
każdego, opisywanego zjawiska. Ale przecież wyraźnie odczuwamy i to, że dla autorki
niejednokrotnie miara ta wykracza poza granice Europy. Erudycja autorki nie pozwala
jej na pozostanie w tak zakreślonym, narzuconym rygorem tytułu, geograficznym obszarze. Tam, gdzie jest to uzasadnione, Olga Danglova odwołuje się więc do doświadczeń
kultur całego świata. Cenne jest i to, że narodowa, słowacka kultura ludowa nie została
tutaj przedstawionajako sztucznie "wyabstrahowany twór", a zewnętrzne wpływy kulturowe uwzględnione tylko wówczas, gdy wtopiły się w narodową specyfikę Słowacji.
Nawet dolnośląski etnograf odnajdzie tu, będący przedmiotem jego regionalnych zainteresowań, dewocyjny obraz z położonych na ziemi kłodzkiej Wambierzyc, który na Słowację trafił zapewne jako pamiątka z pielgrzymki.
Europejski kontekst zakreśla autorka w oparciu o obszerną literaturę, także pozaeuropejską. Percepcję jej pracy przez naukę światową ułatwiają zamieszczone pod każdą
ilustracją obszerne opisy publikowanych przedmiotów w języku angielskim oraz angielskie streszczenie zamykające całość tekstu.
Jak podkreśla sama autorka, jest to pierwsza praca w ten sposób zespalająca wcześniejsze omówienia różnych przejawów dekoracji, charakterystycznej dla kultury ludowej Słowacji, jej ukonstytuowanie w różnorodnych materiałach i przy użyciu różnych
technik. W tym sensie ma ona charakter nowatorski. Zważywszy na szerokie, całościowe
ujęcie problemu, spełnia ona rolę syntezy; biorąc pod uwagę omówienia wszystkich tematów, jest rzetelną, wyczerpująca analizą. Należy do tego typu książek, które czytelnika
zmuszają do ciągłych powrotów.
Elżbieta Berendt

Anna Z i e I i ń s k a Polska mniejszość na Litwie Kowieńskiej. Studium socjolingwistyczne, Towarzystwo Naukowe Warszawskie, Instytut Slawistyki PAN, Slawistyczny
Ośrodek Wydawniczy, Warszawa 2002, ss. 192.
W przeciwieństwie do Polaków mieszkających na Wileńszczyźnie, od dawna będących obiektem zainteresowań badaczy z wielu ośrodków krajowych izagranicznych, ludności polskiej mieszkającej na Litwie Kowieńskiej poświęcono stosunkowo niewiele
uwagi. Omawiana tu praca znakomicie wypełnia istniejącą lukę.
Jej podstawę stanowią materiały zgromadzone przez A. Zielińską w latach 1998-2000, podczas licznych wyjazdów badawczych na Kowieńszczyznę. Autorka wykorzystała także literaturę pamiętnikarską, liczne - polskie i zagraniczne - opracowania
naukowe z zakresu językoznawstwa oraz prace dotyczące historii Republiki Litewskiej
(1918-1940), Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, jak też państwa, w które
Republika ta przekształciła się po rozpadzie Związku Radzieckiego.
Wiele miejsca poświęcono skutkom powojennych przemian ustrojowych dla polskiej
społeczności: dezintegracji grupy, akulturacji i asymilacji, będących m.in. efektem
likwidacji polskiego szkolnictwa i organizacji kulturalno-oświatowych,
wzrostowi liczby małżeństw mieszanych, zacieraniu się różnic stanowych, zmianom mentalności. Autorka zwróciła uwagę na drastyczny spadek liczebności polskiej ludności na Kowieńszczyźnie w wyniku działań wojennych i powojennych represji w ZSRR, deportacji
w głąb Rosji, jak też przymusowych "repatriacji" do Polski. Przypomniała ponadto różne
koncepcje wyjaśniające pochodzenie polskiej ludności na Litwie Kowieńskiej. W książce omówiono głównie prace polskich autorów (Z. Krajewskiego, P. Eberhardta, W. Wielhorskiego i in.). Szkoda, że ustalenia rodzimych badaczy nie zostały porównane z wyni-

�310
kami badań autorów litewskich. Pozwoliłoby to na wskazanie ewentualnych różnic
i kontrowersji, jak też na ujęcie omawianego problemu z różnych perspektyw.
Omawiając - z konieczności w dużym skrócie - historię badanych terenów, autorka podkreśliła wielokulturowy i wielojęzykowy charakter Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Przypomniała też, że pod koniec XIX wieku wśród mieszkańców ziem litewskich zaczęły dojrzewać konflikty wewnętrzne. Ich przejawem było m.in. nasilenie się haseł i działań antypolskich. Idee nacjonalistyczne rozwinęły się w Republice Litewskiej. Dla przeciwdziałania szybko postępującej lituanizacji Polacy zaczęli tworzyć różne organizacje.
Wśród nich były m.in. wymienione w książce: Akcyjne Towarzystwo "Dompol", Spółka
Wydawnicza "Omega", Towarzystwo Popierania Kultury i Oświaty wśród Polaków na
Litwie "Pochodnia". Działalność tych organizacji nie została jednak szerzej omówiona.
Nie wiadomo też, czy zachowały się one w pamięci rozmówców autorki, ani też, czy
w ostatnich latach podejmowane były jakieś próby nawiązania do ich tradycji.
Badania terenowe przeprowadzone przez A. Zielińską na Litwie Kowieńskiej pozwoliły na określenie obiektywnych wyznaczników tożsamości narodowej mieszkających tam
Polaków. Do wyznaczników tych należy przede wszystkim znajomość języka polskiego.
Ważną rolę odgrywają także: urodzenie się w polskiej rodzinie, pochodzenie szlacheckie
i wpis w paszporcie stwierdzający polską narodowość. Autorka zwróciła uwagę na różnice
lokalne, pozwalające mówić o odmiennej hierarchii wyznaczników polskości w różnych
rejonach Kowieńszczyzny. W parafii łopieńskiej np. za najważniejszy uznano język polski, na Laudzie natomiast zasadnicze znaczenie przypisano świadomości przynależności
do stanu szlacheckiego, w połączeniu ze znajomościąjęzyka polskiego.
Jednym z celów badań było ukazanie zależności między znajomościąjęzyka polskiego
i stosunkiem do niego a przynależnością do określonej grupy społecznej. Dostępne źródła
(materiały terenowe, pamiętniki) pozwoliły A. Zielińskiej na scharakteryzowanie rodzin
ziemiańskich jako patriotycznych, silnie związanych z miejscem zamieszkania, a zarazem
wielokulturowych, wielojęzycznych. W przypadku szlachty można mówić o nieznajomości języka litewskiego i posługiwaniu się polskim na co dzień. Autorka podkreśliła, że szlachta, zwłaszcza drobna, "była ostoją polskiego języka i kultury na Litwie" (s. 46). Wniosek
ten potwierdzony został cytatami z wywiadów przeprowadzonych w trakcie badań terenowych. Z badań tych wynika również, że ludność chłopska mówiła na ogół po litewsku
(wyjątek stanowili mieszkańcy obszarów leżących między Kownem i Kiejdanami). Na
północ od Kiejdan językiem polskim posługiwano się w niektórych domach chłopskich.
Materiały zgromadzone przez A. Zielińską dobrze ukazują dystans kulturowy między
szlachtą i ludnością chłopską, jak też między szlachtą drobną i zamożniejszą. Pozwoliły
one również na odtworzenie auto stereotypu szlachcica. Elementami jego wizerunku są
m.in.: znajomość języka polskiego, honor, patriotyzm, uprzejmość, dbałość o strój i dom,
czytanie polskich książek (s. 48).
Rozmowy przeprowadzone przez autorkę recenzowanej pracy ukazują stosunek członków badanej grupy do polskiego dziedzictwa narodowego, do kanonu polskich lektur,
narodowych dzieł literackich. Dla wielu osób szczególne znaczenie ma fakt, iż na terenach obecnej Litwy Kowieńskiej toczy się akcja niektórych dzieł Henryka Sienkiewicza.
Jak wiadomo, książki tego pisarza, zwłaszcza Trylogia, miały ogromny wpływ na kształtowanie polskiej tożsamości, budziły poczucie dumy narodowej u wielu Polaków (nie
tylko na Kowieńszczyźnie). W przypadku Litwy Kowieńskiej dodatkowym czynnikiem
wzmacniającym polską tożsamość była wspomniana lokalizacja opisywanych przez Sienkiewicza wydarzeń na tych właśnie terenach. Z badań A. Zielińskiej wynika, że fikcja
literacka miesza się tam często z rzeczywistością.
Autorka poświęciła wiele uwagi zmianom sytuacji języka polskiego. Na podstawie własnych badań terenowych, jak też np. informacji zawartych w pamiętniku Konrada Lapina,

�311

przedstawiła ona m.in. unikatową mapę (mentalną) zasięgu języka polskiego na Litwie Kowieńskiej przed II wojną światową i w okresie powojennym. Na tej szczególnej mapie można
zaznaczyć "stronę polską" (nie wiadomo jednak, jak określana jest przez członków badanej grupy strona przeciwna), podzieloną na kilka obszarów: od Kowna do Kiejdan, na północ
od Kiejdan, tereny nad rzeką Laudą oraz Żmudź (na północ od Kowna, po zachodniej stronie Niewiaży). Przytoczone w pracy wypowiedzi znakomicie charakteryzują poszczególne
tereny pod względem językowym, a także - szerzej - kulturowym.
Część książki, w której omawiany jest zasięg języka polskiego na Litwie Kowieńskiej, zawierającą również charakterystykę mieszkańców poszczególnych obszarów, należących do "polskiej strony", uważam za niezwykle interesującą, ważną i nowatorską.
Cytowane materiały ukazują zróżnicowanie Kowieńszczyzny, występujące tu podziały
społeczno-kulturowe i etniczne, jak też zmiany zarejestrowane przez rozmówców badaczki, polegające przede wszystkim na stopniowym kurczeniu się zasięgu polskiego
i/lub jego zanikaniu w wielu rejonach.
Anna Zielińska szczegółowo omówiła sytuację językową w wielu miejscowościach
w okresie międzywojennym i po II wojnie światowej. Zgromadzenie informacji na ten
temat nie byłoby możliwe bez badań terenowych. Wynika z nich np., że w czasach istnienia Republiki Litewskiej język polski używany był w niektórych wsiach chłopskich (m.in.
w Szaszewiczach koło Bobt, Drasejkach, Szańcach, Mastejkach), w okolicach szlacheckich (Antogini, 4 km od Kowna, Urniaże pod Datnowem i in.). Zwartym skupiskiem
ludności polskojęzycznej była gmina Łopie. Badania A. Zielińskiej wskazują także na
polskie korzenie wielu mieszkańców Kowieńszczyzny oraz na zasiedziałość znacznej
liczby 'polskich rodzin na badanych terenach, w licznych wioskach, miastach i miasteczkach. Swiadcząrównież o zwartym osadnictwie polskim i dominacji języka polskiego na
części badanych obszarów. Wypowiedzi rozmówców, zarejestrowane w trakcie pobytu
na Kowieńszczyźnie, ukazują miejsce języka polskiego wśród innych wyznaczników polskości, informują też np. o relacjach między tym językiem a przynależnością stanową.
Na podstawie niektórych wypowiedzi można ponadto wnioskować o sytuacji wyznaniowej, stosunkach etnicznych i innych.
Autorka wymienia dziesiątki nazwisk polskich mieszkańców Laudy, terenów między Kownem i Kiejdanami i innych badanych obszarów, ratując od zapomnienia wielu mieszkańców Kowieńszczyzny, należących do polskiej grupy etnicznej (narodowej).
Zgromadzone materiały są nie tylko cennym dokumentem, świadczącym o obecności
polskich rodzin na Litwie Kowieńskiej, lecz stanowią doskonałe źródło do badań
nad polskim osadnictwem na Kowieńszczyźnie, nad losami polskich rodzin i ich majątków.
Szkoda, że autorka nie pokusiła się o kartograficzne przedstawienie danych socjolingwistycznych, będących efektem badań terenowych, o zaznaczenie na mapie Litwy
Kowieńskiej miejscowości i obszarów o dominacji języka polskiego w okresie międzywojennym i tych, w których język polski nie odgrywał roli głównej. Byłoby to, moim
zdaniem, znakomitym podsumowaniem badań i ich cennym uzupełnieniem.
Wiele miejsca poświęcono w pracy kwestii przekazu języka polskiego w rodzinie
i zmianom funkcjonowania polszczyzny jako języka domowego (szczególnie interesujące są, moim zdaniem, opisane w pracy przypadki małżeństw mieszanych etnicznie). Ukazana została także rola kobiet, zwłaszcza należących do starszego pokolenia, w przekazie
języka polskiego w rodzinach mieszanych. Autorka podkreśliła, że w okresie międzywojennym w rodzinach polsko-litewskichjęzykiem
domowym był najczęściej polski. Sytuacja zmieniła się zasadniczo po II wojnie światowej. Poszerzył się wówczas zasięg języka litewskiego. Wyparł on stopniowo polski z wielu domów. W rodzinach dwujęzycznych językiem prymarnym stał się litewski.

�312
Autorka słusznie łączy zanikanie języka polskiego w badanej społeczności ze stopniową likwidacją szkolnictwa polskiego w Republice Litewskiej po I wojnie światowej. Z jej
badań wynika, że wielu Polaków próbowało przeciwstawiać się językowej asymilacji, m.in.
przez organizowanie tajnego nauczania. Badaczka dotarła do kilku osób zaangażowanych
w tego rodzaju działalność. Fragmenty ich wypowiedzi zostały zamieszczone w pracy.
Znalazły się tu także cenne informacje na temat nauczania domowego w zamożnych rodzinach Polaków mieszkających na Litwie Kowieńskiej w okresie międzywojennym. Nauczanie tego typu obejmowało program szkoły powszechnej. Uzupełniano go naukąjęzyka polskiego oraz historii Polski i polskiej literatury. Ta dodatkowa edukacja była organizowana
i finansowana nielegalnie przez Towarzystwo "Pochodnia" (s. 69). W pracy możemy również przeczytać, że "działalność nauczycielek nie ograniczała się tylko do nauczania, ale
też wpływała na ksztahowanie polskiej świadomości narodowej uczniów" (tamże). Ukazanie tych wpływów mogłoby stać się przedmiotem odrębnych badań.
Badania terenowe pozwoliły A. Zielińskiej na zgromadzenie szczegółowych, unikalnych materiałów informujących o działalności polskich szkół różnych stopni w wielu
rejonach Kowieńszczyzny. Na podstawie tych źródeł, uzupełnionych np. o opublikowane pamiętniki osób wywodzących się z terenów Litwy Kowieńskiej, można z łatwością
sporządzić mapę występowania tego typu placówek.
Autorka pisze o prowadzonej od kilku lat w Kownie nauce polskiego, z której korzystają m.in. dzieci z polskich rodzin. Nie wiadomo jednak, czy (i w jakim stopniu) udział
w lekcjach polskiego wpływa na sferę ich identyfikacji narodowej, ani też, czy język
polski - traktowany początkowo przez wiele osób o polskich korzeniach jak język obcy
- nie staje się w pewnym momencie "swoim".
Na Wileńszczyźnie, podobnie jak na wielu innych terenach, m.in. na Ukrainie i Białorusi, bardzo ważnym wyznacznikiem polskości jest katolicyzm. Inaczej wygląda sytuacja na Litwie Kowieńskiej, gdzie po I wojnie światowej władze przystąpiły zdecydowanie do działań mających na celu lituanizację liturgii i życia religijnego. Znalazły one
znakomitych pomocników wśród księży, którzy bezwzględnie przeciwstawiali się jakimkolwiek formom używania polskiego, np. w katechizacji młodego pokolenia lub podczas
spowiedzi. Autorka przytacza niezmiernie ciekawe informacje świadczące o odmawianiu sakramentu pokuty przez księży, jeśli penitent nie chciał lub nie potrafił spowiadać
się w języku litewskim. Dopiero w ostatnich latach sytuacja ta uległa zmianie.
Omawiając miejsce i rolę języka polskiego w życiu religijnym Polaków z Kowieńszczyzny, Zielińska pisze, że "babcie uczą dzieci katechizmu po polsku i przygotowują
po polsku do sakramentów" (s. 74). Część osób należących do młodego pokolenia ma
więc, jak widać, kontakt z językiem polskim w domu rodzinnym, w lokalnej społeczności i w kościele. Czy w takich przypadkach język ten traktowany jest jak obcy? Czy kontakt z nim nie wpływa na sferę świadomości i identyfikacji narodowej? Czy nie ma na
nią wpływu udział w życiu religijnym, w nabożeństwach majowych, zwłaszcza tam, gdzie
- jak w Umiażach - tradycja uczestnictwa w nich nie została przerwana?
Badania przeprowadzone wśród Polaków mieszkających na Litwie Kowieńskiej pozwoliły autorce na sformułowanie wniosku o przerwaniu przekazu kultury narodowej
w badanej społeczności oraz o konwersji narodowej średniego i młodego pokolenia Polaków (s. 32). Faktu tego nie zmienia istnienie niewielkiej grupy młodzieży znającej dobrze język polski i zainteresowanej polską kulturą (s. 40). Tak więc Polacy na Litwie
Kowieńskiej reprezentują głównie starsze pokolenie.
Autorka dobrze wyjaśniła przyczyny częstej konwersji narodowej młodzieży wywodzącej się z rodzin polskich. Zwróciła m.in. uwagę na rozpowszechnione na Litwie Kowieńskiej przekonanie, iż przyznawanie się do polskiej narodowości może mieć niekorzystne

�313
skutki społeczne i ekonomiczne (s. 40). W tej sytuacji trudno się dziwić, że liczba Polaków
maleje i że w grupie tej dominują osoby należące do starszej generacji.
Materiały zgromadzone w trakcie badań stały się doskonałą podstawą wysoce profesjonalnego opisu "wybranych cech kontrastowych [języka badanej grupy] w stosunku
do polszczyzny ogólnej oraz ich odniesienia do polszczyzny północnokresowej" (s. 80;
rozdz. 4). Relacje polszczyzny północnokresowej i polszczyzny kowieńskiej ilustruje także
mapa zamieszczona na s. 180. Zielińska przedstawiła trzy warianty polszczyzny kowieńskiej (wariant wysoki, szlachecki i chłopski). Każdy z nich został scharakteryzowany szczegółowo pod względem wybranych cech fonologicznych, fleksyjnych, składniowych, słowotwórczych i leksykalnych.
Jestem przekonana, że badania A. Zielińskiej przyczynią się w istotny sposób do pogłębienia wiedzy o współczesnym języku mówionym Polaków mieszkających na
Litwie Kowieńskiej, a także o zmianach, jakim język ten podlegał w okresie, który obejmuje pamięć członków tej grupy (od zakończenia I wojny światowej do współczesności). Autorka porównała wyniki własnych badań z materiałami źródłowymi pochodzącymi z różnych lat, co pozwoliło jej na śledzenie zmian zachodzących w poszczególnych
wariantach polszczyzny kowieńskiej i ukazanie ich w szeroko rozumianym kontekście
historyczno-politycznym i społeczno-kulturowym.
Fragmenty pracy zawierające przykłady regionalizmów, występujących we wszystkich trzech wariantach polszczyzny kowieńskiej, a także przykłady zapożyczeń z języka
rosyjskiego i litewskiego, są nie tylko znakomitym rejestrem określonych cech języka,
lecz także - świadectwem kontaktów grup mówiących różnymi językami i ich odbicia
w kulturze i języku. Cytowane materiały są również źródłem informacji o badanej społeczności (pojedynczych osobach i grupie), występujących tu problemach, postawach
wobec określonych zjawisk i innych.
Doskonałym źródłem informacji o polskich mieszkańcach Kowieńszczyzny są materiały zamieszczone w Aneksie. Szkoda tylko, że autorka nie zatytułowała prezentowanych tekstów i nie wprowadziła śródtytułów. Materiały opatrzone zostały wyłącznie kolejnymi numerami. Dodanie tytułów i śródtytułów sygnalizujących problemy, o których
jest mowa w cytowanych tekstach, sprawiłoby, że teksty te stałyby się bardziej przejrzyste, łatwiejsze w odbiorze. Możliwe byłoby także ich uporządkowanie pod względem
tematycznym (rzeczowym).
Zamieszczone w Aneksie wypowiedzi rozmówców zostały podane w transkrypcji fonetycznej. W innych częściach książki autorka zrezygnowała z tej formy, "z myślą
o czytelnikach nie mających wprawy w czytaniu" zapisanych w ten sposób materiałów
źródłowych (s. 10). Z jakich powodów odstąpiła od tej zasady w przypadku Aneksu? Czy
jest on przeznaczony wyłącznie dla wąskiej grupy specjalistów? Przyjęcie dwóch różnych
zasad zapisu w jednej pracy jest dopuszczalne, powinno być jednak uzasadnione merytorycznie.
Autorka informuje, że w swoich badaniach posłużyła się metodą biograficzną (s. 10).
W rzeczywistości wykorzystana została tylko niewielka część tej metody, polegająca na
zgromadzeniu i analizie materiałów biograficznych grupy Polaków z Kowieńszczyzny,
w celu określenia cech ich języka i ukazania, w jaki sposób funkcjonuje on w badanej
społeczności w zmieniającej się rzeczywistości. Nie przeprowadzono natomiast typowej
dla metody biograficznej analizy strukturalnej tekstów autobiografii według zasad opracowanych m.in. przez Fritza SchUtze.
Autorka dokonała ciekawego i udanego połączenia różnych metod badawczych, wykorzystując m.in. - obok elementów analizy materiałów biograficznych - metodę kontrastową, służącą do opisu ,Języków polonocentrycznych wspólnot komunikatywnych

�314
poza granicami kraju" (s. 10). Nasuwają się jednak pytania: Jak należy rozumieć termin
"wspólnota polonocentryczna" i czy Polacy mieszkający na Litwie Kowieńskiej należą
w istocie do tej grupy?
Anna Zielińska posłużyła się także techniką "wywiadu o elastycznej strukturze, dostosowanej do wiedzy konkretnego informatora" (s. 13). Pytania dotyczyły m.in. sytuacji
językowej w rodzinie respondenta i w jego najbliższym otoczeniu, stosunku do używanych języków i oceny ich poprawności, danych biograficznych i in. Wywiady dostosowane były do zainteresowań informatorów, co pozwoliło im na swobodę i spontaniczność wypowiedzi. Nie były też męczące dla rozmówców. Gwarantowały ponadto realizację celów pracy. Jak bowiem podkreśla autorka, "śledzenie występowania określonych
cech językowych jest możliwe tylko w żywej, spontanicznej mowie" (s. 15).
Na s. 7 A. Zielińska pisze o pograniczu słowiańsko-litewskim i słowiańsko-bałtyckim, traktując te terminy zamiennie. Moim zdaniem, nie jest to właściwe. 'Litewskość'
jest bowiem pojęciem węższym w stosunku do 'bałtyckości'. Należałoby poza tym mówić o pograniczu słowiańsko-bałtyjskim
(nie bałtyckim), tj. o obszarze zamieszkałym
przez ludy słowiańskie i bałtyjskie (lub przez Słowian i Bałtów). Na tej samej stronie
czytamy, że "obszar kowieński leży z dala od pogranicza litewsko-słowiańskiego", a dalej,
że "ukształtowała się tam polsko-litewska dwujęzyczność". Czy w istocie Kowieńszczyzna, zamieszkana m.in. przez Litwinów i Polaków, a także np. Rosjan, nie jest obszarem
pogranicza słowiańsko-litewskiego?
O jakim pograniczu należałoby mówić w tym przypadku?
W innym miejscu czytamy, że "Polacy na Litwie Kowieńskiej przechowują stare, dziś
«niemodne» wartości, takie jak patriotyzm, poczucie godności narodowej, duma ze swojego pochodzenia, z historii, kultury, literatury, tradycji, języka" (s. 8). Moim zdaniem,
mamy tu do czynienia z kreowaniem stereotypu etnicznego, polegającym na przypisywaniu całej grupie cech charakterystycznych dla niektórych członków polskiej społeczności. Społeczność ta, jak wynika z badań przeprowadzonych przez A. Zielińską, nie jest
jednolita. Nie wszyscy jej członkowie "przechowują" też zapewne te same wartości. Należałoby również zapytać, czy i w jaki sposób wartości wymienione w pracy przejawiają
się w życiu codziennym badanej grupy.
Nie znajduje potwierdzenia informacja o tym, że Polacy na Kowieńszczyźnie, żyjący
w diasporze od czasów rozbiorów Rzeczypospolitej, "wciąż (i mimo wszystko) mówią
po polsku" (s. 8). Już na następnej stronie czytamy o stopniowym zanikaniu polszczyzny
kowieńskiej. Z badań A. Zielińskiej wynika też, że tylko niewielka część polskiej społeczności posługuje się polszczyzną. Języka polskiego nie zna większość młodego pokolenia
wywodzącego się z polskich rodzin. Jest on też skutecznie wypierany przez litewski.
Mam również uwagę dotyczącą sposobu informowania o osobach, które wzięły udział
w badaniach. Autorka wyjaśniła, że nie podaje nazwisk swoich informatorów "ze względu na ochronę ich prywatności" (s. 15). Zasada ta nie jest jednak konsekwentnie przestrzegana. W kilku miejscach bowiem znalazły się pełne imiona i nazwiska rozmówców
(np. s. 32, przyp. 37; s. 41, przyp. 69; s. 56, przyp. 83; s. 58, przyp. 86 i 88; s. 59, przyp.
89 i in.).
Na podkreślenie zasługuje natomiast przeprowadzenie nowatorskich, systematycznych,
socjolingwistycznych badań terenowych w grupie, która nie była dotychczas obiektem
baczniejszej uwagi badaczy, koncentracja uwagi najęzyku mówionym, szczegółowa charakterystyka funkcjonalna i systemowa języka polskiego na Litwie Kowieńskiej, ukazanie związków między charakterem języka a środowiskiem, w którym jest on używany.
Należy też podkreślić, że badania przeprowadzone przez A. Zielińską ukazują sytuację
języka polskiego na Litwie Kowieńskiej zarówno z perspektywy badacza, jak i przez
pryzmat wypowiedzi członków badanej społeczności. Bardzo ważne jest ukazanie zróż-

�315
nicowania badanej grupy pod względem językowym, jak też pod względem stosunku do
polskiego i litewskiego oraz do szkolnictwa w tych językach, tożsamości narodowej
i oceny procesów społeczno-politycznych, decydujących o losach polskiej społeczności
i jej języka.
Autorka podkreśliła, że Polacy na Litwie Kowieńskiej są "bardzo osamotnieni. Nie
otrzymują żadnej znaczącej pomocy ani materialnej, ani moralnej od polskich organizacji wspierających polską kulturę za granicą (a przynajmniej tej pomocy nie widać)"
(s. 51). Dodałabym, że wiedza naszego społeczeństwa o tej grupie jest znikoma. W środkach masowego przekazu mówi się czasem o rodakach z Kazachstanu lub z Wileńszczyzny, rzadziej o tych, którzy mieszkają na Ukrainie lub Białorusi. W potocznej świadomości nie funkcjonuje natomiast Kowno, Kowieńszczyzna, ani mieszkający tam Polacy.
Książka Anny Zielińskiej może się wydatnie przyczynić do zmiany tej sytuacji.
Iwona Kabzińska

Vacys M i I i u s, Lietuviu, etnologijos bibliografzja, Lietuvos istorijos institutas, Vilnius 2001, ss. 415 nlb. 1.
Książka ta jest owocem wieloletnich prac przygotowawczych, prowadzonych przez czołowego etnologa i etnografa litewskiego, prof dr. hab. Vacysa Miliusa - początkowo niejako na marginesie innych zajęć oraz dla własnych celów badawczych. Przełom w traktowaniu
prac bibliograficznych nastąpił we wczesnych latach siedemdziesiątych. Otóż po opublikowaniu kilku swoich bibliografii V. Milius został zaproszony do współpracy międzynarodowej na tym polu. Widoczne to jest od razu w sposobie opublikowania omawianej pracy. Zarówno autorowi, jak i wydawcy zależało na ułatwieniach dla czytelników nie znającychjęzyka litewskiego; dodano drugą kartę tytułową, spis treści i przedmowę po angielsku.
Autor w przedmowie zastrzegł się, że układ materiału - z nielicznymi wyjątkami
- zgodny jest z klasyfikacją stosowaną przez Internationale Volkskundliche Bibliographie/International Folklore Bibliography/Bibliographie Internationale d'Ethnologie wydawanej w Bonn (poprzednio w Szwajcarii), z którym to wydawnictwem V. Milius współpracuje już od 1965 roku.
V. Milius zebrał w sumie 6770 pozycji bibliograficznych, poczynając od XVII wieku, a na 1996 roku kończąc. Autor uwzględnił też epizodycznie niektóre pozycje z XVI
wieku, jak np. nr 2302 - fragment tłumaczenia A. Gwagnina lub pozycja 2303 Erclerung ... do mapy C. Hennenbergera.
Autor zaznaczył w przedmowie, że etnografią Litwy zajmowali się też sąsiedzi: Polacy, Rosjanie, Niemcy oraz przedstawiciele innych narodowości; toteż doliczyłem się
bodajże I a języków, w których zostały ogłoszone zarejestrowane tutaj prace.
W dziale I - "Etnologia jako nauka" (nr l - 263) są dalsze podziały, a mianowicie:
l. bibliografia, 2. teoria, 3. metodyka badań, 4. dydaktyka. Najobszerniejszy jest dział II
- ,,Historiografia" (nr 264-2212) obejmujący następujące grupy zagadnień: 1. instytucje i towarzystwa, 2. muzealnictwo, 3. wystawy, 4. ochrona zabytków, 5. badacze personalia dotyczą 97 osób. Dział III - ,,zagadnienia ogólne kultury etnicznej" (2213-2739); tutaj największą rozpiętość chronologiczną reprezentują pozycje zgromadzone
w rozdziale l. badania = opracowania, 2. materiały etnograficzne w pamiętnikach,
3. etniczność (m.in. charakter narodowy), 4. byt dworski, 5. byt miejski. W działach IV-XI dokonano przeglądu tematycznego poszczególnych działów kultury ludowej. Dział

�316
IV - "Wspólnota" (nr 2740-2912) obejmuje: 1. wspólnotę wiejską, 2. pracowników
najemnych, 3. żebraków. Dział V - "Rodzina i jej zwyczaje" (nr 2913-3267) łączy
1. rodzinę, 2. zwyczaje i obrzędy rodzinne, 3. imieniny, urodziny. Dział VI - ,,zajęcia
i związane z nimi zwyczaje" (nr 3268-3875) przedstawia kolejno: l. rolnictwo, 2. hodowlę
zwierząt, 3. rybołówstwo, 4. łowiectwo, 5. pszczelarstwo, 6. zbieractwo, 7. rzemiosła i technikę, 8. targi i jarmarki. W dziale VII - "Kultura materialna" (3876-5001) przedstawiono kolejno: 1. osiedla i osady, 2. cmentarze, 3. budowle, 4. młyny, 5. architekturę sakralną, 6. transport, 7. meble, 8. sprzęty, 9. technikę tekstylną, 10. tkaniny, dzianiny i hafty, 11.
odzież, 12. pożywienie. Obszerny dział VJJJ - "Sztuka ludowa i jej twórcy" (nr 50025855) został podzielony na 16 rozdziałów, a te z kolei na dalsze, bardziej szczegółowe
podrozdziały. Wyodrębnione zostały: l. opracowania ogólne, 2. twórcy - świątkarze i ich
wytwory, 3. krzyże, kapliczki, rzeźba, 4. krikśtai - specjalna odmiana krzyży nagrobnych
występująca jedynie w protestanckiej Małej Litwie, 5. pomniki kamienne i murowane,
6. góra krzyży 7. wyroby metalowe, 8. litewskie pomniki na obczyźnie (USA, Syberia,
RFN), 9. pomniki wzniesione po 1988 roku, 10. malarstwo, 11. grafika, 12. ceramika,
13. pisanki, 14. palmy wileńskie, 15. vetrunges (proporczyki na statkach rybaków na Zalewie Kurońskirn), 16. wycinanki. W dziale IX - "Święta kalendarzowe" (nr 5856-u304)
w rozdziałach 1-10 mamy rok obrzędowy od Adwentu, Wigilii i Gwiazdki zaczynając,
a na Zaduszkach kończąc. Poza tym: II. odpusty, 12. gromadkarze Małej Litwy, 13. zwyczaje różne. Dział X - "Rozrywki, muzyka etniczna" (nr 6305-u577), jest podzielony na
dwa rozdziały: l. gry, tańce, rozrywki, zabawki, 2. muzykanci i instrumenty muzyczne.
W dziale XI - "Wiedza" (nr 6578-u750) zgromadzono 1. wiadomości astronomiczne,
kalendarz, 2. meteorologia, 3. medycyna i weterynaria ludowa, 4. napisy na pomnikach.
Ostatni najmniejszy dział XII "Rewitalizacja kultury etnicznej" (nr 6751-u770), niemniej
obejmuje on trzy grupy zagadnień: 1. festiwale etnograficzne, 2. dni tradycyjnych rzemiosł,
3. inscenizacje wesel regionalnych.
Książkę zamykają indeksy: 1. indeks nazwisk - trzeba tu z uznaniem podkreślić, że
Autor wszystkie prace po rosyjsku zacytował w oryginalnej pisowni, a w indeksie zgrupował je w jednym miejscu po litewskich pracach danego autora, 2. indeks miejscowości
został rozbudowany, ponieważ Autor podał również określenia regionalne, co jednocześnie służy jako informacja obrazująca stopień zbadania poszczególnych regionów kraju.
Autor podał w przedmowie, że uwzględnił książki i artykuły z czasopism naukowych
i popularnonaukowych, nie precyzując bliżej kryteriów selekcji. Skądinąd wiadomo, że Milius pomijał jedynie artykuły z gazet codziennych. Tak też jest i w omawianej książce. Lista
częściej cytowanych czasopism obejmuje 48 tytułów z ostatniego półtora wieku, większość
litewskich, jeden niemiecki, dwa polskie ("Lud" i "Wisła") oraz cztery rosyjskie. Zupełnie
słusznie zastosowano tylko 18 skrótów, krótkie tytuły podając w całości. Jedyny tamże zastosowany skrót tytułu książki B. Buracasa jest bardzo przydatny dla zainteresowanych.
Byłem w wielkim kłopocie, zastanawiając się nad tzw. uzupełnieniami; wydaje mi się
na przykład, że zarejestrowana pod nr 2284 i 2285 Zygmunta Glogera Podróż Niemnem
(1888) i jej litewski przekład (1992) to jakby trochę za mało. Sięgnąłem więc do niezastąpionej dotychczas bibliografii: Stefan Dembe, Bibliografia pism Zygmunta Glogera,
Rocznik Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, IV, 1910, s. 252-312; przedruk
w: Zygmunt Gloger - badacz przeszłości i ziemi ojczystej, Warszawa 1978, s. 99-139.
Ku mojemu wielkiemu zdumieniu znalazłem korespondencje z Druskiennik (1871/2), Liszkowa (1876), pierwsze fragmenty dziennika podróży Niemnem (1873) oraz całą masę
lituaników pewnych i prawdopodobnych, bo np. trudno domyślić się, co kryje się pod
tytułem Z Augustowskiego, "Gazeta Warszawska", 1881, nr 278 - o jaką część byłej
guberni augustowskiej chodzi - okolic samego Augustowa, czy część litewską zw. Użnemune? Wobec tego wypada zgłosić apel do młodszego pokolenia badaczy, aby zajęło się

�317
krytyczną oceną spuścizny Glogera. Ze swojej strony sygnalizuję potrzebę zajęcia się
pisanymi w latach 1875-1879 korespondencjami Glogera z trzech wystaw rolniczo-przemysłowych na Żmudzi; doliczyłem się dwudziestu listów, a brałem pod uwagę tylko te,
które miały słowo "wystawa" w tytule. A pamiętać trzeba, że Gloger każdy swój tekst
wzbogacał o jakiś nowy szczegół.
Do działu III. 2 "Materiał etnograficzny w pamiętnikach" warto dodać Wspomnienia
z czasów, które przeżyłem Tomasza Dobszewicza (1807-1881), Kraków 1883, gdzie obok
skąpych wiadomości sensu stricto etnograficznych (rozdział III "Lud żmudzki", s. 34-51)
znajdujemy wiele ciekawych spostrzeżeń dotyczących samej Żmudzi, nie mówiąc już o tym,
że autor z dużym talentem opisuje wszystko, co widział, ciekawe są też charakterystyki spotkanych ludzi.
Podsumowując, należy stwierdzić, że otrzymaliśmy znakomicie wykonane dzieło, które
dzięki umiejętnie zastosowanym infonnacjom w języku angielskim, jest dostępne również dla osób nie znających języka litewskiego.
Skoro szczęśliwie złożyło się, że książka ukazała się akurat w 75. rocznicę urodzin Autora,
my również składamy najlepsze życzenia - Ad multos annos, Panie Profesorze!

I Witold Armon I

Ryszard R a d z i k, Między zbiorowością etniczną a wspólnotą narodową. Białorusini na tle przemian narodowych w Europie Środkowo-Wschodniej XIX stulecia, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2000, ss. 30 l.
Autor pisząc książkę, wyznaczył sobie za cel rekonstrukcję procesów związanych
z ksztahowaniem się białoruskiej świadomości i odrębności narodowej. Analizuje przemiany społeczne zachodzące w wieku XIX, które doprowadziły do powstania procesów
narodowotwórczych. W ich konsekwencji uksztahował się naród białoruski. Praca składa się z pięciu rozdziałów. Pierwszy poświęcony jest zdefiniowaniu grupy etnicznej jako
społeczności zamkniętej, którą łączą więzy nawykowe, poczucie swojskości i odwoływanie się do tradycji oraz narodu - jako wspólnoty połączonej wizją kulturowo-historycznej jedności.
Rozdział drugi dotyczy procesów powstawania narodów Europy Środkowej w średniowieczu i renesansie. Ksztahowanie się narodów w Europie Zachodniej autor omówił
na przykładzie narodu francuskiego. Rozdział trzeci omawia przemiany, jakim ulegały
w XIX wieku społeczności białoruska i polska. Rozdział czwarty natomiast to analiza
stopnia etnicznej świadomości ludności białoruskiej (słabo wykształcona tożsamość narodowa zbliżała lud białoruski bardziej do wspólnoty lokalnej niż narodu). W rozdziale
piątym autor omawia proces ksztahowania się kultury białoruskiej na płaszczyźnie literackiej. Przedstawia twórczość między innymi: Wincentego Dunina-Marcinkiewicza, Wincentego Kalinowskiego oraz Franciszka Bohuszewicza.
Wiedzę zawartą w rozprawie autor czerpał z materiałów zastanych: pamiętników,
dokumentów drukowanych, dziewiętnastowiecznej prasy, zapisów folklorystycznych oraz
literatury białoruskiej.
Anna Torobińska -

ODIE PTL

�318
EtnografickY atlas, 1. Opera ethnologica 8, red. Josef Vafeka, Praha 1978, s. 255,
mapy. EtnografickY atlas, 2. Opera ethnologica 13, oprac. Vladimir Scheufler, Praha 1991,
s. 153, mapy. EtnografickY atlas Ćech, Moravya Slezska, oprac. Zdenek Martinek, Praha
2000, cz. l-s.
241, cz. 2 - mapy. Wydawca: Ustav pro etnografii a folkloristiku (Ceskoslovenska akademie ved), przemianowany w ostatnich latach na Etnologicky ustav Akademie ved Ceske republiky.
Zróżnicowanie tradycyjnej kultury narodów środkowej Europy można śledzić zestawiając mapy Atlasu kultury ludowej w Polsce, Polskiego atlasu etnograficznego oraz
atlasów: Atlas der deutschen Volkskunde, EtnografickY atlas Slovenska, Magyar neprajzi
atlasz i Osterreichischer Volkskundeatlas. Wolno natomiast wypełnia się "biała plama"
- obszar Czech, Moraw i Śląska (w granicach Republiki Czeskiej). I choć wiele starań
w tym zakresie poczyniła Drahomira Stninska i Jaroslav Kramafik, to etnologia czeska
zaniedbała tę tematykę, skupiając uwagę na problematyce kultury robotniczej. Mimo to
udało się wydać kilka prac, które ową plamę wypełniają.
Na tom pierwszy Etnografickeho atlasu składają się artykuły: J. Vafeka, EtnografickY atlas - jeho ukoly a cile; tegoż, Soucasny stav, cile a teoreticke problemy etnokartografickeho studia lidoveho stavitelstvi v ceskYch zemich; J. Kramafika, Problem regionalni diferenciace starsichforem ceske lidove kultury ve svetle dosavadnich rysiedku
etnokartografickYch snah. Część zasadniczą tomu stanowią trzy artykuły, które opracował Frantisek Sach: Pocatky orebneho nafadi v ceskYch zemich (od praveku do 15. stoleti); Typy radel v Ćechóch a na Morave; Rozsifeni ruchadla v ceskYch zemich po jeho
vynalezu ve dvacatf;ch letech 19. stoleli. Każdemu z artykułów F. Sacha towarzyszy jedna mapa. Szczególnie interesująca dla etnologa jest mapa przedstawiająca geografię typów radeł, gdyż autor wprowadził aż cztery przedziały czasowe: 1. przed 1620 r., 2. po
1620 r., 3. w końcu 1. połowy XIX w., 4. współcześnie, przy czym trzy pierwsze "przekroje" chronologiczne opracował posługując się materiałami archiwalnymi, a czwarty
sporządził w oparciu o materiały z badań etnograficznych i kwerendę muzealną. Cenną
dla badacza jest również mapa ukazująca rozmieszczenie szczególnego rodzaju pługa
znanego i w polskiej literaturze pod nazwą ruchadło, który zaczął się szerzyć na ziemiach Czech i Moraw w latach 20. XIX w. F. Sach oparł mapę na materiałach archiwalnych z lat 1843-1848. Na tej mapie znajdujemy także informacje dotyczące geografii
innych pługów. Autor uwzględnia również częstotliwość występowania różnych odmian
pługów w kategoriach: "rzadko", "na równi z innymi", "przeważające", "forma wyłączna". Omawianej mapie towarzyszą rysunki, co czyni ją bardzo czytelną.
Tom drugi Etnografickeho atlasu przygotował Vladimir Scheufler. Ten tom poświęcony został rzemiosłu według stanu z końca XIX w. W oparciu o dane archiwalne autor
przedstawił pięć map poświęconych produkcji (wyrobom) z kamienia, metali, szkła, drewna, materiałów konfekcyjnych, koszykarstwu, plecionkarstwu (z rogożyny i słomy), wyrobowi mioteł, fajek, sit, szczotek, czyszczeniu i darciu pierza, obróbce rogu, wyrobowi
rękawic, szewstwu, wyrobowi siodeł i rzemieni, a także wyrobowi papierowych toreb
i innych przedmiotów, sztucznych kwiatów, introligatorstwu, wyrobowi zabawek, opłatków, malarstwu. Te skomplikowane obrazy znalazły swoje czytelne odbicie na szóstej
(nie numerowanej) mapie syntetycznej.
Ostatnio wydany tom trzeci nosi tytuł EtnografickY atlas Ćech, Moravy a Slezska
i podtytuł Remeslna, domacM a manufakturni vyroba a obchod v Ćechóch v.letech 1752-1756. Jego autor Zdenek Martinek ograniczył się, jak widzimy, do obszarów czeskich.
Część pierwsza tomu stanowi obszerny komentarz do 37 map zamieszczonych w części
drugiej. Wśród tych map znajdujemy także mapę młynów wietrznych w Czechach (bez
podania typologii).

�319
Prezentowane tu pierwsze trzy tomy Etnografickeho atlasu z pewnością są bardzo
wartościowe dla odtwarzania dziejów czeskiej kultury. Dużo mniej natomiast sąprzydatne do studiów porównawczych z wykorzystaniem atlasów z krajów ościennych. Poza
wspomnianą mapą wiatraków, która znajduje swoje odpowiedniki w Atlas der deutschen
Volkskunde i Polskim atlasie etnograficznym (mapa A. Szymańskiego w tomie przygotowanym do druku) oraz niektórym i narzędziami ornymi (mapa w: Etnografickj atlas, t. 1)
brak tematów, które można by porównać. Pozostaje nadzieja, że w następnych zapowiadanych przez kolegów czeskich tomach pracownicy Etnologickeho ustavu przedstawią
więcej map, które dadzą się porównać z tematami opracowanymi w pozostałych środkowoeuropejskich atlasach etnograficznych.
Zygmunt Kłodnicki

Grażyna Ewa Kar p i ń s k a, Miejsce wyodrębnione ze świata. Przykład łódzkich
kamienic czynszowych, "Łódzkie Studia Etnograficzne" t. 38, Łódź 2000, ss. 199.
Opcja badawcza i teoretyczna przyjęta w pracy sytuuje się w nurcie antropologii codzienności. Codzienność rozpatrywana jest tutaj jako warstwa kulturowej rzeczywistości, którą wypełniają zdarzenia i zachowania typowe (powtarzalne), "mające określony
przedmiot, mieszczące się w określonej przestrzeni i czasie, wśród określonego zestawu
rekwizytów, wymagających od uczestników określonego sposobu zachowania". Świat
codzienności to świat społecznie definiowany i indywidualnie, subiektywnie doświadczany w konkretnej przestrzeni, którą może być dom lub miejsce publiczne. Przyjęte dla
potrzeb analitycznych rozprawy kategorie i pojęcia ujmowane są zgodnie z propozycjami wypracowanymi na gruncie geografii humanistycznej, etnologii, socjologii, historii
i filozofii. Kluczowe założenia zbudowane są przez autorkę w oparciu o rozróżnienie
pojęć "przestrzeni i miejsca", gdzie to ostatnie wyodrębniane jest z przestrzeni w procesie doświadczania przez człowieka rzeczywistości, w której żyje na co dzień. Buduje on
w ten sposób sensy miejsc, aby porządkować i hierarchizować swój kulturowo-społeczny świat w jego warstwie symbolicznej.
Praca składa się z dwóch części. W pierwszej opisane są sposoby nadawania znaczeń
przestrzeni i miejscom w różnych kulturach w różnym czasie. Uwaga autorki koncentruje się wszelako na społeczeństwach zwanych przez etnologów prymitywnymi, tradycyjnymi czy ludowymi. Celem jest wyróżnienie uniwersalnych sposobów traktowania przestrzeni i pokazania - w odniesieniu do szerokiego spektrum badań przeprowadzanych
przez antropologów w Europie i poza nią - jak człowiek przez swoje różnorodne działania sprawia, że przestrzeń przeobraża się w miejsce.
Druga część to studium przypadkujednej z łódzkich kamienic czynszowych. Te szczególne pod względem architektonicznym obiekty powstawały w XIX w. i w okresie międzywojennym. Budowane były zazwyczaj na planie prostokąta, tworząc zamknięte podwórka-studnie otoczone z trzech stron oficynami, do których dochodzi się bramą od
ulicy. Kilkudziesięcioletnie dziś domy zamieszkiwane są m.in. przez osoby o swoistej
"przedłużonej pamięci miejsc". Wyobrażenia takich "zasiedziałych domowników" na temat
miejsc składających się na ich orbis interior stały się przedmiotem etnograficznej eksploracji autorki.
Materiały empiryczne gromadzono w latach 1997-1999, wykorzystując technikę wywiadu narracyjnego.
Marcin Andrzej Kafar - ODIE PTL

�320
Wiesław P u ś, Żydzi w Łodzi w latach zaborów 1793-1914, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2001, ss. 270.
Książka dotyczy roli, jaką pełniła ludność żydowska w rozwoju Łodzi, ukazanej na
tle osiągnięć Niemców i Polaków do roku 1914. Praca została napisana na podstawie
materiałów archiwalnych, znajdujących się w Archiwum Państwowym w Łodzi, artykułów w prasie łódzkiej, kalendarzach, a także prac magisterskich powstałych w latach 1990-1995 w Instytucie Historii UL.
W rozdziale pierwszym autor opisuje przyczyny wzmożonego napływu do Łodzi imigrantów, w tym Żydów, Niemców i Polaków. Był to przede wszystkim szybki rozwój gospodarczy miasta, głównie przemysłu włókienniczego. Ludność żydowska była skazana na
wiele niedogodności (obarczona dodatkowymi podatkami: od mięsa koszernego, od produkcji i wyszynku trunków, od dzierżawy nieruchomości, pozbawiona praw politycznych
i cywilnych), które jednak nie zdołały powstrzymać napływu tej ludności do atrakcyjnego
ośrodka przemysłowego. Ludność żydowska w 40% utrzymywała się z handlu i działalności finansowej, w 38% z przemysłu i rzemiosła i w 10% z zajęć dorywczych i służby.
Ciekawym zagadnieniem jest sprawa nazwisk, które na początku związane były
z miejscem pochodzenia lub zamieszkania, np. Dawid Warszawer (z Warszawy). Często
do imion dodawano tzw. otczestwo, czyli imię ojca, np. Dawid Salomonowicz (syn Salomona). Potem zakazano używania otczestwa jako nazwiska. Po trzecim rozbiorze wprowadzono zarządzenie o nadaniu nazwisk wszystkim Żydom. Magistraty poszczególnych
miast nadawały wtedy głównie nazwiska niemieckie.
Rozdział drugi dotyczy wkładu Żydów w rozwój gospodarczy miasta. W ich posiadaniu w omawianych okresie znajdowało się 88% finn handlowych (głównie szynki, ale
też sklepy i stragany). Ważną rolę dla przemysłu, rzemiosła i handlu pełniły Towarzystwa
Pożyczkowo-Oszczędnościowe zakładane również przez Żydów. Nieco niższy był ich udział
w rzemiośle, chociaż fabryki Poznańskiego, SiJbersteina czy Rosenblatta zajmowały czołowe pozycje nie tylko w Łodzi, ale również w całym Królestwie Polskim.
W rozdziale trzecim autor omawia udział ludności żydowskiej w rozwoju kulturalnym miasta. Dzięki niej w Łodzi powstały pierwsze księgarnie, zaczęły wychodzić gazety. Pierwszym łódzkim pismem żydowskim był "Łodzier Wicbła" (Łódzkie Pismo Humorystyczne). Architekci: Dawid Lande, Gustaw Landan-Gutenteger byli twórcami budowli fabrycznych, pałaców i kamienic. Dzięki nauce w chederach 75 % ogółu ludności
żydowskiej potrafiło czytać.
W rozdziale czwartym autor opisuje działalność i rolę gminy żydowskiej w życiu religijnym i społecznym swoich mieszkańców. Omawia działalność Łódzkiego Żydowskiego
Towarzystwa Dobroczynności, rolę lekarzy pochodzenia żydowskiego w powstaniu stacji Pogotowia Ratunkowego, sierocińców i szpitali. Do roku 1862 Żydzi pozbawieni byli
praw politycznych, dlatego ich aktywność na tym gruncie rodzi się dopiero pod koniec
XIX wieku. W tym okresie angażują się w działalność organizacji socjalistycznych: Żydowską Organizację PPS, SDKPiL oraz PPS-Lewicę.
Anna Torobińska - ODIE PTL

Ewa W Y s o c k a, Religijność a tolerancja. Obszary zależności, Zakład Wydawniczy
"Nomos", Kraków 2000, ss. 294.
Celem pracy postawionym przez autorkę jest odpowiedź na pytanie: jaki wpływ na
poziom tolerancji wobec odmienności ma rodzaj i stopień zaangażowania religijnego?

�321
Podmiotem badań była młodzież akademicka z różnych kierunków studiów w województwie katowickim.
Książka składa się z ośmiu rozdziałów, które poprzedza wstęp; zakończona jest podsumowaniem, wydzieloną bibliografią oraz aneksami, w których umieszczono kwestionariusze i wyniki przeprowadzonych analiz w formie tabel.
W części teoretycznej autorka dokonuje przeglądu podstawowych pojęć dotyczących
religii i religijności, prezentuje definicje tolerancji, mechanizmy kształtowania się postaw tolerancyjnych i nietolerancyjnych oraz dokonuje przeglądu wcześniejszych badań
dotyczących tolerancji i jej braku.
W części empirycznej przedstawia rezultaty swoich badań, w których uwzględniła
następujące zmienne: płeć, wiek, rok studiów, miejsce zamieszkania i pochodzenie społeczne, które wyznaczają stopień postaw tolerancyjnych lub nietolerancyjnych.
W celu przejrzystego ukazania wyników badań, autorka przedstawia je w szczegółowych wyliczeniach procentowych ujętych w tabelach lub rozrysowanych w"słupki".
Anna Torobińska :- ODIE PTL

Duchowość i religijność kobiet dawniej i dziś, red. Elżbieta Pakszys i Liliana Sikorska, Wydawnictwo Fundacji Humaniora, Poznań 2000, ss. ISO.
Książka składa się z dwóch części. Część pierwsza dotyczy pobożności władczyń
i uczonych kobiet w średniowieczu w Polsce i Europie. W części drugiej omówiono duchowe przesłania mistyczek i karmelitanek średniowiecza i baroku. Po każdym tekście
ich autorzy podają bibliografię. Poszczególne części poprzedza wprowadzenie, zamyka
streszczenie w języku angielskim oraz informacje o autorach.
Celem pracy jest ukazanie charakteru mistycyzmu kobiet i cech wyróżniających
kobiecą duchowość, podporządkowaną męskiej dominacji w kulturze, w której odmawiano kobietom obecności. Uwidacznia się to w zdecydowanym preferowaniu przez tradycję spuścizny dokonań męskich przedstawicieli chrześcijańskiej duchowości. Poszczególni autorzy artykułów wydobywają osiągnięcia i dorobek duchowy kobiet niejako
z ukrycia, ignorowany często w kulturze. Mimo wszystkich trudności, kobiety w każdej
epoce dążyły do świętości. W omawianym okresie zazwyczaj dopiero po wypełnieniu
swoich ról społecznych - jako żony i matki - mogły zrealizować swoje pragnienia
związane z osiąganiem transcendencji.
Książka jest rezultatem sesji zorganizowanej przez Interdyscyplinarny Zespół Badawczy Problemów Kobiet Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, zatytułowanej:
"Kulturowe uwarunkowania płci/rodzaju". Odbyła się ona 18 marca 1998 roku w Instytucie Filozofii UAM.
Anna Torobińska - ODIE PTL

Piotr K o wal s k i, Chleb nasz powszedni. O pieczywie w obrzędach, magii, literackich obrazach i opiniach dietetyków, Wrocław 2000, ss. 249.
Praca poświęcona jest antropologicznej historii pieczywa w kulturze. Korzystając
z materiałów etnograficznych, archiwizujących XIX-wieczną kulturę ludową Polski (m.in.
czasopismo "Wisła", rozprawy H. Biegeleisena, S. Ciszewskiego, K. Moszyńskiego) autor

�322
odczytuje i interpretuje znaczenia nadawane różnym formom pieczywa, pojawiającym
się w obrzędach dorocznych i świętach rodzinnych. Mówi o tym trzeci rozdział książki,
w którym kontekstowo opisana jest symbolika chleba w czasie świąt Bożego Narodzenia, Wielkanocy i rytuałów przejścia, takich jak wesele czy pogrzeb. W warstwie teoretycznej tej części pracy podstawowe założenia zbudowane są w oparciu o "trójkąt kulinarny" - teorię klasyfikacji pokarmów C. Levi-Straussa przybliżoną w rozdziale pierwszym. Mieści on również - podobnie jak rozdział drugi rozprawy - rozważania na
temat uniwersalnych (ogólnokulturowych) funkcji pokarmów, w szczególności zaś chleba. Przedstawione są tutaj znaczenia pieczywa w aktach rytualnej ofiary i jego obecności
w mitach. Z kolei funkcjonalne aspekty symboliki pieczywa w kulturze magicznej ukazane są szczegółowo w rozdziale piątym, gdzie opowiada się o chlebie jako apotropeionie,
jego wykorzystaniu w medycynie ludowej i wróżbach.
Rozdziały szósty i siódmy traktują o współczesnych obrazach chleba. Analiza literatury, filmu, reklamy i potocznych wyobrażeń na temat spożywania pieczywa dokonana
jest w oparciu o tezę o znakowych i estetycznych motywacjach leżących u podstaw działań współczesnego człowieka. Zastąpiły one dawne symboliczne wartościowanie świata,
a widoczne są wyraźnie na przykład w języku, gdzie napotykamy na obfitość chlebowych metafor, alegorii czy metonimii.
Marcin Andrzej Kafar - ODIE PTL

V Konferencja Slowińsko-Kaszubska.
Materiały z konferencji, Rowy 4-5 września
1998, red. Wojciech Łysiak, Wydawnictwo "Eko", Poznań 1999, ss. 240.
Pracajest zbiorem 23 artykułów będących materiałami z konferencji, która odbyła się
4 i 5 września 1998 roku w Rowach. Motywem przewodnim konferencji były problemy
dawnej i współczesnej kultury ludowej ze znaczną przewagą problemów historycznych.
Do pierwszych z zagadnień omawianych w tomie należy rozwój zainteresowań ludoznawczych na terenie Pomorza Zachodniego do roku 1939. W kolejnym artykule autorka
omawia przyczyny intensyfikacji oskarżeń o czary - na przykładzie Sydoni von Borcke
- pod koniec średniowiecza i na początku renesansu - epoki kojarzonej z odkryciami
geograficznymi, wynalazkiem diuku i rozkwitem humanizmu. Następnym tematem rozważań jest myślenie kategoriami mitu w konstruowaniu podań o pomorskich rodach.
Z innego referatu dowiedzieć się można o słupskim święcie ,,zakręconego toru", które upamiętnia udzielenie pomocy przez cech szewski swojemu ukochanemu władcy - księciu
Ernestowi von Croy. Kolejny autor snuje opowieść o kamiennych krzyżach pokutnych.
O kulcie zmarłych i stosunku do śmierci obecnie oraz na przełomie XIX i XX wieku
opowiada następny artykuł; nie pomija on omówienia nagrobków, koron śmierci i epitafiów. Inny autor zajął się folklorem, który przedstawia na przykładzie legend i podań,
których źródłem jest Góra Zamkowa i zamek w Bytowie.
Ludowy humor został ukazany na przykładzie folklorystycznych anegdot charakteryzujących Ottona von Bismarcka.
Z artykułu opartego na własnych badaniach terenowych autorki wyłanig się obraz życia
codziennego we wsiach położonych nad jeziorami Gardno i Łebsko do roku 1939. Niejako uzupełnieniem poprzedniego jest następny referat - dotyczący kultury duchowej
i społecznej ludności pochodzenia polskiego, zamieszkującej powiat słupski w latach
1890-1945. Kolejne wystąpienie jest omówieniem polityki rządu Rzeczypospolitej wobec ludności zamieszkującej wschodnie tereny Pomorza Zachodniego.

�323
Trzy referaty dotyczyły kolejno: genezy Kaszubów, tworzenia tożsamości i odrębności kaszubskiej oraz mniejszości narodowych na ziemi bytowskiej po 1945 r.
Tematami kolejnych opracowań są zagadnienia sąsiedztwa niemieckiego w historii
Kaszub, wizerunek Niemców oraz niemieckiego dziedzictwa w kulturze kaszubskiej, za.gadnienia związane z kształtowaniem się tożsamości regionalnej, budownictwem oraz
rozwojem muzealnictwa skansenowskiego na omawianych terenach. Pracę zamyka indeks nazwisk.
Anna Torobińska - ODIE PTL

"Narodopismi revue" 1996-2001, red. Jan Krist, Ustav lidove kultury ve Strainicach.
Omawiane pismo ukazuje się od 1990 r. (numerację poszczególnych zeszytów wprowadzono od roku następnego). Kwartalnik "Narodopisna revue" jest kontynuacją dawniejszych "Narodopisnych aktualit". Wydawca - Ustav Iidove kultury ve Strainicach
znany jest jako organizator międzynarodowych festiwali folkorystycznych. Przez parę
lat było to jedyne pismo folklorystyczno-etnologiczne
na Morawach (w 1992 r. Vaclav
Frolec założył pismo "Ethnologia Europae Centrali s", mające zresztą inne etnologiczne
cele na oku). Roczniki 1990-1995 zostały już zrecenzowane przez Jarmilę Palickovą
w "Slovenskym narodopisie" (t. 44, 1996, s. 267-269), a autorka przedstawiła historię
kształtowania się tego pisma, zatem poniżej przedstawię ważniejsze informacje o następnych numerach.
Redaktorem pisma jest folklorysta Jan Krist, a w składzie rady redakcyjnej znajdują się
znani także w Polsce etnolog Richard Jerabek (Brno) i folklorystka Eva Krekovicova (Bratysława). Recenzowane pismo jest kwartalnikiem, a poszczególne zeszyty liczą po cztery
arkusze.
Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że redakcji udaje się utrzymywać monotematyczny charakter znacznej części zeszytów. I tak np. nr 111996 poświęcono morawskiemu regionowi Hana, nr 211996 dotyczy międzynarodowego festiwalu folklorystycznego
w Strażnicy, nr 1/1997 informuje o regionie cieszyńskim, nr 3-4/2000 zawiera artykuły
z zakresu etnologii miasta, nr 1/200 I dotyczy ubiorów, a nr 4/2000 poświęcono agroturystyce.
Układ pisma nie jest do końca ustabilizowany; na początku zamieszczane są studia
i eseje, potem znajdujemy tematykę przemian w tradycji, refleksje, kronikę osobową,
informacje o festiwalach, konferencjach, wystawach i innych wydarzeniach oraz recenzje. Od paru lat pismo jest dodatkowo ilustrowane (wkładka z fotografiami). Dodajmy
tu, że szata graficzna pisma jest interesująca.
W omawianych numerach dominuje tematyka folklorystyczna i etnologiczna z obszaru Moraw. Nierzadko pojawiają się artykuły lub informacje związane z Polską. Piotr
Kowalski opublikował studium Polska zemanska literatura jako pramen kpoznani
lidove kultury 17. stoletź (nr 1-2/2000), Eva Pavlikova przedstawiła artykuł Ce§i v Polsku a ćeske narodnź stereotypy (nr 9/1999), Jan M. Krist napisał o dwóch festiwalach
folklorystycznych w Zielonej Górze, a J. Jancai' o Tygodniu Kultury Beskidzkiej w 1996
roku. Opublikowano również recenzję książki J.W. Rączki, Architektura drewniana (Kraków 1990).
Zadbano o zamieszczanie wykazu publikacji związanych z tematyką etnologiczną
i folklorystyczną obszaru Moraw; bibliografia za lata 1995-1997 ukazała się w nr 4/1999,

�324
za rok 1998 w nr 21200 l; a za rok 1999 w nr 4/200 l. W serii towarzyszącej kwartalniko- .
wi ukazała się również bibliografia "Narodopisml reVue 1990-2000" (Straznic,e 2001).
W rezultacie mamy do czynienia z cennym dla etnologów i folklorystów pismem. D0dajmy na koniec, że Ustav Iidove kultury ve Straznicach prowadzi wymianę recenzowanego pisma z kilkudziesięcioma instytucjami w ponad 20 krajach, wśród nich również
z Polskim Towarzystwem Ludoznawczym.
Zygmunt Klodnicki

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10679" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10657">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f695c04fbe520b3afd29e18a24d9554b.pdf</src>
        <authentication>f052370adab1d18f8c397aa3e0297e8b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127265">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5172</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127266">
                <text>2006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127267">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4797</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127268">
                <text>Recenzje i noty recenzyjne / LUD 2006 t.90</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127269">
                <text>LUD 2006 t.90, s.205-272</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127270">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127271">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127272">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127273">
                <text>Lud, t. 90, 2006

III. R E C E N Z J E I NOTY R E C E N Z Y J N E

Henryk H o f f m a n n , Dzieje polskich badań religioznawczych 1873-1939, Wy­
dawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2004, ss. 301+3nlb.+28il.
Obradujący we wrześniu 2003 roku I Kongres Religioznawstwa Polskiego od­
wołał się do bogatej tradycji ponad 130-letniej obecności tej dyscypliny w kręgach
rodzimej i światowej nauki, a także w sferze świadomości społeczeństwa polskiego.
Zasadne potwierdzenie i zarazem udokumentowanie znacznej części tych odwołań
zawiera recenzowana monografia Henryka Hoffmanna poświęcona syntetycznej pre¬
zentacji polskich badań religioznawczych podejmowanych oraz zrealizowanych na
przestrzeni lat 1873-1939. Praca składa się ze „Wstępu", ośmiu rozdziałów (każdy
z nich otwiera wyszczególniony w ramce zestaw literatury wykorzystanej przy jego
opracowaniu), „Zakończenia" oraz „Bibliografii" (liczącej blisko 2 tysiące pozycji).
Całość uzupełnia Indeks nazwisk oraz 28 ilustracji (fotografii religioznawców, jak też
kart tytułowych ważniejszych opracowań i periodyków religioznawczych).
We „Wstępie" (s. 7-14), poprzedzającym zasadnicze rozważania, Autor zajął się
przypomnieniem dróg kształtowania się oraz rozwoju głównych nurtów i kierunków
omawianej dziedziny naukowej na kontynencie europejskim, a także częściowo
i amerykańskim (poczynając od szkoły naturalistyczno-filologicznej, poprzez
ewolucjonizm i dyfuzjonizm, aż do fenomenologii). Następnie dokonał stosun¬
kowo zwięzłej prezentacji ogólnego zarysu dotychczasowych badań nad dzieja¬
mi rodzimego religioznawstwa, w szerokim tego słowa znaczeniu, jak również
współczesnego zobiektywizowania fragmentarycznych ich rezultatów w pracach
m.in.: S. Grzybowskiego, H. Grzymały-Moszczyńskiej, K. Judenki, M. Nowaczy­
ka, A. Nowickiego, W. Piwowarskiego, Z. Poniatowskiego, H. Swienki, J. Szmy¬
da. Na owym tle zarysował następujące podstawowe założenia pracy: „1) wypeł¬
nienie istniejącej w nauce polskiej dotkliwej luki, polegającej na tym, że (... ) brak
jest całościowego kompendium wiedzy o polskiej tradycji badań religioznawczych;
2) -wykazanie (...), że mimo wielu uwarunkowań uniemożliwiających rozwój polskie¬
go akademickiego religioznawstwa oraz widocznej ostrej dyferencjacji rodzimej re¬
fleksji nad religią na dwa (główne) skonfliktowane z sobą obozy: «laicki» i «katolicki»
(... ) badania te rozwijały się prężnie" (s. 11-12). Odnośnie do przyjętego tytułu pracy,
to znalazł on uzasadnienie już w fakcie, że zasadniczym przedmiotem podejmowa¬
nych w niej analiz i refleksji są „badania stricte religioznawcze i im bliskie w tym
sensie, że oscylujące wokół głównych dziedzin nauki o religiach (religioznawstwa)
jak historia (porównawcza) religii, teoria religii, historia, teoria i metodologia reli¬
gioznawstwa, socjologia religii, psychologia religii itd." (s. 12). Dodać tu należy,

�206

Rezenzje i noty recenzyjne

iż dane stanowisko znalazło również zasadne potwierdzenie w zaakceptowanej już
koncepcji religioznawstwa jako dyscypliny naukowej, w ramach której bardzo wy­
raziście zapisany został także wkład uczonych reprezentujących inne dyscypliny
(historia, etnologia, socjologia, psychologia, orientalistyka czy filologia klasyczna),
jak również w przyjętej przez Autora strukturze pracy. Poszczególne bowiem jej
rozdziały poświęcone zostały prezentacji procesów badawczych mających miejsce
w ramach poszczególnych nurtów, kierunków bądź subdyscyplin religioznawstwa.
Rozdział pierwszy, „Religioznawstwo jako dyscyplina naukowa i znaczenie
poznawania jej dziejów" (s. 15-52), stanowi swoistego rodzaju encyklopedyczne
wprowadzenie czytelnika w arkana genezy religioznawstwa, jego relacji z innymi
naukami badającymi religię (historią, psychologią, socjologią, etnologią i etnografią)
a także teologią i filozofią religii oraz stosowanych przez nie metod badawczych,
jak również procesów krystalizowania się w jego łonie dziedzin specjalistycznych:
metareligioznawstwa, czyli religioznawstwa ogólnego (teorii, historii i metodologii
religioznawstwa), historii porównawczej religii, fenomenologii religii, psycholo­
gii i socjologii religii czy etnoreligioznawstwa (etnologii i etnografii religii) oraz
geografii religii. Dany ciąg rozważań kończy Autor charakterystyką marksistow­
skiego nurtu badań religioznawczych oraz jego wpływami na kształt, jak i charakter
religioznawstwa polskiego po I I wojnie światowej. Pomimo faktu, że rozdział ten
znacznie wykracza poza zakreślone ramy czasowe recenzowanej monografii, to jed­
nak — w zamyśle Autora — stanowi „niezbędne tło (...) analiz dziejów rodzimej
refleksji nad religią" (s. 28). I trudno nie zgodzić się z danym poglądem.
Zawarte w rozdziale drugim, „Początki polskich badań religioznawczych" (s. 53¬
-86), rozważania w danym temacie otwiera prezentacja głównie, ale nie wyłącznie,
oświeceniowych i romantycznych prekursorów polskich badań religioznawczych.
Wywodzili się oni przede wszystkim spośród historyków, filozofów, teologów, et¬
nografów, folklorystów czy nawet podróżników. Do ich też kręgu zaliczył Autor:
J. Długosza, J. Łasickiego, J.B. Chmielowskiego, A. Naruszewicza, T. Czackie­
go, J. Bogucickiego, J. Potockiego, S. Kostkę Potockiego, J. Lelewela, B.F. Trentowskiego, Z. Dołęgę-Chodakowskiego, W. Pola, R. Berwińskiego, a także O. Kolberga.
W dalszym ciągu rozważań omówione zostały z kolei sylwetki pionierów religio­
znawstwa polskiego. Dane omówienie poprzedzone zostało przez Hoffmanna stwier­
dzeniem: „Charakterystyczną cechą kształtujących się w XIX i na początku XX
wieku polskich badań religioznawczych był fakt ich ścisłego powiązania z innymi
dyscyplinami naukowymi (...). Kolejną ważną cechę (...) w latach 60-80. XIX wieku
stanowił fakt, że ich orędownikami byli głównie uczeni i działacze wolnomyślicielscy i antyklerykalni związani zwłaszcza z tzw. «pozytywizmem warszawskim» —
prądem kulturalno-społecznym, skupionym wokół czasopism «Przegląd Tygodniowy» (...) oraz «Prawda»" (s. 65). Pierwsi więc religioznawcy polscy wywodzili się
z kręgu pozytywistów (A. Świętochowski, A. Mahrburg czy A. Dygasiński), jak też
etnografów i folklorystów (M. Żmigrodzki, W. Bugiel i J.Al. Karłowicz) bądź wol­
nomyślicieli reprezentujących zwłaszcza nurt refleksji astralistycznych (I. Radliński,
A. Niemojewski, A. Czubryński, a także W. Sten) względnie badaczy Bałtów i Słowian
(A. Mierzyński i Al. Brückner). Przy omawianiu powyższego zagadnienia Autor za-

�Rezenzje i noty recenzyjne

207

sygnalizował również problem braku zgodności odnośnie do kwestii „...kogo należy
uznać za pierwszego polskiego religioznawcę. M. Nowaczyk za 'inicjatora' rodzi­
mych badań religioznawczych uważa J.Al. Karłowicza, Z. Poniatowski miano 'ojca
religioznawstwa polskiego' przyznał (...) I. Radlińskiemu" (s. 68-69).
W rozdziale trzecim, „Rodowód katolickich badań religioznawczych" (s. 87-107),
mamy do czynienia z omówieniem zasadniczego kierunku konfesyjnych badań religio¬
znawczych w Polsce. Pojawił się on w drugiej połowie XIX wieku i rozwijał się prze­
de wszystkim „w obrębie teologii, filozofii religii, biblistyki i historii Kościoła (w tym
zwłaszcza w ramach problematyki genezy chrystianizmu)" (s. 87-88). W realizowanych
w jego ramach pracach badawczych obowiązywało przestrzeganie zasady podporządko­
wania religioznawstwa teologii. W konkluzji powodowało to — jak podkreśla Autor —
„częste w owym czasie fakty uwikłania katolickich badań nad religią w analizy konfliktu
stosunku «wiary do rozumu», w spory z modernizmem oraz w kwestie genezy religii
i «życia (w też historyczności) Jezusa»" (s. 88). Za prekursorów owego nurtu postrzega
Hoffmann triadę filozofów i zarazem teologów: ks.ks. M. Morawskiego, S. Pawlickiego
i Wł.M. Dębickiego. Natomiast do rzędu jego pionierów zalicza ks.ks. Wł. Zaborskiego
(uznawanego przez Z. Poniatowskiego za właściwego kreatora tych badań), I . Radzi¬
szewskiego, S. Szydelskiego, J. Archutowskiego, A. Klawka, J. Kruszyńskiego, J. Lelito,
W.W. Michalskiego, A. Szymańskiego, E. Kosibowicza, F. Koniecznego, F. Mantheya
W. Kwiatkowskiego, S. Trzeciaka, E. Dąbrowskiego, S. Sobalkowskiego, J. Czuja, J. Bilczewskiego oraz dominikanina U. Fica. W podejmowanych badaniach nad genezą religii
i jej pierwotnymi formami podlegali oni przemożnym wpływom koncepcji „szkoły kulturowo-historycznej, której tezy o 'pramonoteizmie' i 'praobjawieniu' traktowano jako «urzędową» wykładnię katolicyzmu w tej kwestii (...) Szczególnie godne podkreślenia były dą­
żenia katolickich badaczy (...) do emancypacji religioznawstwa (historii religii) jako nauki
o statusie akademickim" (s. 107). Krótkotrwałym wyrazem zobiektywizowania tych dążeń
stała się katedrahistorii religii, która pod kierunkiem J.Archuntowskiego funkcjonowała
w latach 1918-1920 na Wydziale Teologicznym KUL w Lublinie.
Rozdział czwarty, „Badania religioznawcze wśród mniejszości religijnych" (s. 109¬
-121), poświęcony został stosunkowo zwięzłej prezentacji pozakatolickich kręgów
konfesyjnego religioznawstwa, którego przedmiot zainteresowań koncentrował się
zwłaszcza na bliskiej swojemu wyznaniu problematyce religijnej i na studiach bi¬
blijnych. O religioznawcach wywodzących się z nurtu prawosławnego (W. Bidnowie, K.N. Waledyńskim i S. Kiryłowiczu) zamieszczona tu została jedynie niewielka
wzmianka. Nieco szerzej natomiast omówieni zostali badacze z nurtu protestanckie­
go (L.Otto, E. Bursche, K. Serini, R. Kesselring, J. Szeruda, W. Niemczyk, A. Bu¬
zek czy P. Hulka-Laskowski), jak również żydowscy (S. Hirsza Peltyn, I. Cylkowa,
R. Lilentalowa, M. Schorr, Al. Kraushar, M. Bałaban, a także D. Fajsztejn).
Rozdział piąty, „Wkład etnografów, antropologów i socjologów w rozwój pol¬
skich badań religioznawczych" (s.123-158), otwiera przegląd poszukiwań przez
badaczy kultury duchowej ludu polskiego (ludoznawców i folklorystów, a także an¬
tropologów socjologów i historyków prawa) występujących w niej wątków wierze¬
niowych. Badania te w znaczącym stopniu przyczyniły się do stworzenia rodzimych
„podwalin pod rozwój naukowych badań nad religią" (s. 123). Autor omawia wkład

�208

Rezenzje i noty recenzyjne

w owe poszukiwania wniesiony przez: Z. Glogera, S. Udzielę, H. Biegeleisena,
E. Majewskiego, St. Ciszewskiego, A. Fischera, St. Poniatowskiego, E. Frankowskie­
go, K. Moszyńskiego, J.St. Bystronia, K. Dobrowolskiego, K. Koranyia czy C. Bau­
douin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczową. Odrębny krąg stanowili badacze
kultur religijnych ludów syberyjskich, jak: B. Piłsudski, W. Sieroszewski, E. Piekarski,
F. Kon, M. Witaszewski, J.K. Talko-Hryncewicz i M.A. Czaplicka. Światowej sławy
badaczem kultur ludów wysp południowego Pacyfiku został B. Malinowski. Wskaza­
no też na wkład socjologów: L. Gumplowicza, L. Krzywickiego, S. Czarnowskiego,
F. Znanieckiego i ks. F. Mirka. Prowadzone przez uczonych badania — jak podkreśla
Hoffmann — przeszły szczególną drogę rozwoju: „początkowo polegały (głównie)
na gromadzeniu, porządkowaniu i klasyfikacji faktów religijnych oraz poszukiwaniu
związków występujących pomiędzy nimi i innymi sferami rzeczywistości społecznej,
to z biegiem czasu zaczęły się pojawiać próby interpretacji religii i religijności z róż¬
nych pozycji teoretycznych i metodologicznych rozwijających się wówczas na świe¬
cie, jak też w pewnych przypadkach (...) wnosili w tym zakresie własne propozycje"
(s. 157-158).
Rozdział szósty: „W kręgu psychologicznych badań nad religią i religijnością"
(s. 159-188), poświęcony został problematyce, która do 1914 roku była silnie po­
wiązana z filozofią. W tym pionierskim okresie — jak podaje Autor — uwidaczniał
się „...pluralizm stanowisk epistemologicznych i metodologicznych oraz zaintereso¬
wania kwestią doświadczenia religijnego i niekonwencjonalnymi formami religijno¬
ści oraz kwestiami styku religii i zjawisk z zakresu parapsychologii" (s. 159-160).
Z kolei w okresie międzywojennym psychologia religii samoistnie „uprawiana była
już przez badaczy uniwersyteckich, choć nadal nie uzyskała w Polsce statusu samo¬
dzielnej dyscypliny badawczej" (s. 160). Za prekursora tej dziedziny nauk religio¬
znawczych uznaje Autor J. Ochorowicza, a za najwybitniejszego jej przedstawiciela
— W.Witwickiego. W zaprezentowanym przeglądzie omówiona została działalność
badawcza W. Lutosławskiego, E. Abramowskiego, J.W. Dawida, A. Szycównej,
H. Rowida, J. Hempla, S. Baleya, S. Błachowskiego, S. Borowieckiego, A. Dryjskiego, A. Meyer-Ginsbergowej i St. Agatstein-Gierowskiego. Wiele uwagi poświęcił
Autor również katolickim badaniom — „traktowanym jako ważne (ścisle praktycz¬
ne) zadanie psychologii pastoralnej" (s. 183) — reprezentantami których jawią się
ks. ks. E. Jełowiecki, J. Piskorz S.L. Skibniewski, H. Kazimierowicz, P. Chojnacki,
St. Huet, W. Weryński i J. Pastuszko.
Rozdział siódmy, „Wkład orientalistów w rozwój badań religioznawczych"
(s.189-205), zawiera prezentację dorobku orientalistyki polskiej w zakresie badań
nad religiami Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Omówione tu zostały prace badawcze
Wł. Kotwicza, T. Kowalskiego, A. Zajączkowskiego, G.K. Wojde, Z. Smogo¬
rzewskiego, A. Gawrońskiego, St. Schayera, R. Ranoszka, St.F. Michalskiego,
H. Willman-Grabowskiej, W. Jabłońskiego, Wł. Wężyka, P.E. Jabłońskiego,
T.S. Smoleńskiego, A. Śmieszka, K. Michałowskiego, T. Andrzejewskiego, S. Przeworskiego, ks. J. Bromskiego i ks. J. Stawarczyka.
Przegląd badań w poszczególnych dziedzinach religioznawstwa zamyka roz¬
dział ósmy, „Wkład filologów klasycznych w rozwój badań religioznawczych"

�Rezenzje i noty recenzyjne

209

(s. 207-222), będący udziałem polskich hellenistów, latynistów i bizancjonistów
(K. Morawskiego, L. Sternbacha, S. Hammera, G. Przychockiego, J. Sajdaka, A. Kroliewicza, St. Schneidera, T. Zielińskiego, M. Popławskiego, R. Gansińca, H. Matakiewicz, J. Kowalskiego, W. Klingera, K.F. Kumanieckiego i T. Sinko).
W „Zakończeniu" (s. 223-226) Autor szczególnie "wyraziście akcentuje dwie kwe¬
stie rzutujące na kondycję i kształt religioznawstwa polskiego w omawianym okre¬
sie. Pierwsza z nich dotyczy jego wkładu do nauki światowej. Otóż — jak twierdzi
Hoffmann — „1/ nie było (...) istotnych zapóźnień w recepcji zachodniej myśli reli­
gioznawczej; 2/ dokonano (...) przekładu wielu ważnych dzieł z literatury światowej
i ukazywały się liczne obszerne ich sprawozdania, omówienia i recenzje; 3/ wśród
religioznawców byli zwolennicy wszystkich ważniejszych orientacji metodologicz¬
nych, które były rozwijane i uzupełniane; 4/ wielu polskich badaczy religii było obec¬
nych w krwiobiegu religioznawstwa światowego" (s. 224). Druga kwestia dotyczy —
uprzednio już zasygnalizowanego — podziału, mającego miejsce w religioznawstwie
polskim, na dwa zasadnicze nurty: laicki, hołdujący w zasadzie ewolucjonistycznej
teorii rozwoju religii oraz katolicki opierający się na założeniach szkoły kulturowo-historycznej. I według Autora owa „dyferencjacja rodzimych badań nad religią na nurty
'laicki' (często ostro antyklerykalny) i 'konfesyjny' nie sprzyjała późniejszemu rozwo­
jowi badań religioznawczych, uniemożliwiała w praktyce ich integrację" (s. 225).
Rekapitulując prezentację pracy Hoffmanna, należy przyznać, iż stanowi ona
pionierską i rzeczową monografię o procesie narodzin i zawiłych drogach kształ­
towania się polskich badań nad religią w latach 1873-1939, a w niektórych par¬
tiach nawet wykraczającą poza przyjęte ramy czasowe. Zawarty w niej został bo¬
gaty materiał faktograficzny, jak również osadzona na jego podłożu syntetyczna,
a także metodologiczna prezentacja podejmowanych procesów badawczych. Mamy
w danym przypadku do czynienia z pracą zawierającą w swej treści duży potencjał
obiektywnie prezentowanej wiedzy o jednej z dyscyplin humanistyki polskiej.
Leonard J. Pełka

Marek S z o p s k i , Komunikowanie międzykulturowe,
i Pedagogiczne, S.A., Warszawa 2005, ss. 145.

Wydawnictwa Szkolne

Nieustanny rozwój wielostronnej współpracy międzynarodowej, globalizacja
wszystkich aspektów współczesnego życia, zmniejszenie roli przestrzeni i związany
z tym dynamiczny rozwój turystyki, powodują konieczność przygotowania ludzi do
kontaktów z innymi kulturami i odmiennymi sposobami życia. Istotnym obszarem,
którego znajomość ma szansę poprawić porozumiewanie się przedstawicieli różnych
kultur, jest komunikacja. Skoro powodzenie przedsięwzięć i projektów o zasięgu
ponadlokalnym, relacje pomiędzy zróżnicowanymi kulturowo grupami żyjącymi
w ramach danego społeczeństwa, potencjał rozwojowy i przyszłe losy ludzkości za¬
leżą od naszych umiejętności komunikowania się, to należy te zagadnienia poznać
lepiej, aby je rzeczywiście zrozumieć. Przyczynić się do tego może niewielka książ-

�210

Rezenzje i noty recenzyjne

ka napisana przez socjologa kultury Marka Szopskiego. Jest to rodzaj popularnego
i przystępnego podręcznika — skryptu, będącego próbą objęcia szerokiej problema­
tyki komunikowania międzykulturowego w usystematyzowanym i syntetycznym
wykładzie, wykorzystującym dotychczasowe badania i literaturę przedmiotu, przede
wszystkim amerykańską i angielską. Niewątpliwą zaletą książki jest prosty, klarow­
ny styl i jasno wyrażane myśli (nie obniża to w żadnym stopniu walorów meryto­
rycznych wywodu), co sprawia, iż jest ona dostępna również dla czytelników mniej
obeznanych z podejmowaną tematyką.
Autor, wychodząc z założenia, iż obraz świata jest zdeterminowany kulturowo,
podjął się wyjaśnienia podstawowych różnic dzielących kultury. Wiele bowiem
problemów -wynika z nieporozumień, będących efektem braku znajomości podstawo­
wych mechanizmów ich powstawania i funkcjonowania. Wystarczy chociażby wska­
zać — co zresztą autor w interesujący sposób czyni, podając stosowne przykłady
— na systemy wartości w różnych kulturach, które mają niebywale znaczący wpływ
na odmienne zachowania przedstawicieli tych kultur w podobnych warunkach, bądź
na gesty i mimikę, które nie będąc uniwersalne, niosą różne treści w odmiennych
kulturach. Skupiając się na tej części procesu komunikowania, który ma znaczenie
dla interakcji ludzi wychowanych w różnych kulturach, Szopski słusznie zauważa,
że „porozumienie międzykulturowe wymaga od uczestników o wiele więcej wrażli­
wości i otwartości na informację zwrotną niż porozumiewanie wewnątrzkulturowe"
(s. 20). Stąd też interakcje zachodzące między poszczególnymi kulturami powinny
mieć podłoże nie w natrętnym porównywaniu czy konfrontowaniu ich ze sobą, ale
w inspirowaniu dialogu, wzajemnych kontaktów, wymianie doświadczeń, co ułatwi
bezkonfliktowe współistnienie, tolerancję i zrozumienie.
Pragnąc wyjaśnić naturę działań komunikacyjnych, Autor skoncentrował się
na analizie struktur myślenia przedstawicieli różnych kulturowo i społecznie grup,
wskazując na istniejące pomiędzy nimi rozbieżności w strukturach orientacyjnych,
motywach postępowania, postawach, normach czy nawykach. Za najważniej¬
sze dla efektywności procesu międzykulturowego komunikowania uważa nabycie
umiejętności kontaktowania się z przedstawicielami odmiennej kultury w zgodzie
z ich systemem orientacyjnym. Wiąże się to z opanowaniem określonych zasad
i reguł, które pozwolą jednostce zorientować się w zróżnicowanych uwarunkowa¬
niach kulturowych i zaakceptować odpowiednie dla tej kultury wzory zachowań.
Zasadne jest stwierdzenie, że „im bardziej nastawieni jesteśmy na długofalowość na¬
szych kontaktów z drugą stroną, tym bardziej skłonni jesteśmy do takich zachowań,
które umożliwią nam udaną i satysfakcjonującą relację z innymi ludźmi. W efekcie,
powinniśmy myśleć i działać tak, jakby nasze spotkania i rozmowy służyły tworze¬
niu długotrwałych związków, a nawet wspólnot" (s. 139).
Książka ma przejrzystą i logiczną konstrukcję, wynikającą z założenia jej użyt­
kowego charakteru. Składa się z dziesięciu rozdziałów. Rozdziały I i I I stanowią
jak gdyby osobny blok, poświęcony kwestiom terminologicznym. Czytelnik znaj¬
dzie tam rozważania zmierzające do uchwycenia zasadniczych cech i aspektów
zjawiska kultury i procesu komunikowania. Z kolei różnice międzykulturowe
w procesie społecznego postrzegania i doświadczania zjawisk, trudności komuni-

�Rezenzje i noty recenzyjne

211

kacyjne wynikające z różnorodności kulturowej, wpływ kultury na stosunki i poro¬
zumiewanie się ludzi, omówione zostały w rozdziałach następnych. I tak opisowi
tudzież interpretacji poddane zostały kolejno: tożsamość — rozdział III; percepcja
— rozdział IV; zachowanie — rozdział V; niechęć do innych/obcych — rozdział
V I ; język — rozdział VII; komunikowanie niewerbalne — rozdział VIII; instytu­
cje społeczne — rozdział IX. Pracę zamyka rozdział X zatytułowany „Kompeten¬
tne komunikowanie międzykulturowe", poświęcony analizie zmian zachodzących
na płaszczyźnie biologicznej, kulturowej, społecznej, psychologicznej i politycznej,
w trakcie procesu akulturacyjnego. Każdy z rozdziałów kończy się krótkim podsu¬
mowaniem uwypuklającym najbardziej istotne kwestie.
Książka powinna w głównej mierze zainteresować studentów etnologii, socjolo¬
gii, psychologii społecznej, stosunków międzynarodowych, dziennikarstwa, zarzą¬
dzania i marketingu, a także wszystkich tych, którzy z racji pełnionych obowiązków
zawodowych czy sytuacji indywidualnej stają wobec konieczności kontaktu z przed¬
stawicielami innych kultur. Ponadto może ona stanowić wydatną pomoc dla nauczy¬
cieli realizujących różnorakie formy edukacji wielokulturowej, pozwalając im nie
tylko ugruntować i rozszerzyć antropologiczną wiedzę o kulturze, ale też wprowadzić
w złożony świat reguł i kodów kulturowej komunikacji, ukazując sposoby ich rozu¬
mienia i interpretacji. Dążąc do przygotowania młodzieży do uczestnictwa w komu¬
nikacji międzykulturowej, należy wszak przede wszystkim do tej komunikacji przy¬
gotować nauczycieli i pedagogów. Z taką konstatacją dobrze koresponduje fragment
książki Marka Szopskiego: „Wpływy poszczególnych strategii edukacyjnych, zwłasz¬
cza w społeczeństwach wielokulturowych, powodują zmiany w procesie i programach
nauczania. Zwiększona migracja międzykulturowa i procesy globalizacji powodują
konieczność wprowadzania wiedzy o innych kulturach i grupach do szkół i uczelni.
I chociaż realizacja tego projektu nie przebiega w sposób odpowiedni do tempa zmian,
choćby z powodu niedostatecznego przygotowania kadry nauczycielskiej, czy/i braku
środków, to jednak coraz częściej elementy wiedzy o innych kulturach sprzyjają roz¬
wojowi nauczania komunikowania międzykulturowego" (s. 124).
Wypada mieć nadzieję, że ta bez wątpienia wartościowa książka, przyczyni się do
popularyzacji tak bardzo potrzebnej dziś wiedzy o komunikowaniu międzykulturowym i da asumpt do przemyśleń nad jakością i znaczeniem edukacji humanistycznej
młodego pokolenia. Humanistyczne przesłanie przenika bowiem całą pracę Marka
Szopskiego. Sadzę, że najtrafniej można je ująć słowami samego Autora: „otwar¬
cie, szacunek i zaufanie do innych połączone z poczuciem własnej wartości i chęci
współdziałania, są najlepszymi sposobami na zapewnienie sobie samym szacunku
i uznania u innych. Myślę, że po przeczytaniu tej książki, czytelnik lub czytelniczka
zdadzą sobie sprawę, że te reguły postępowania są przydatne nie tylko w relacjach
z innymi kulturami, ale z ludźmi w ogóle" (s. 139).
Grzegorz Odoj

�212

Rezenzje i noty recenzyjne

„Studia Choreologica" t. I - V I I I , 1999-2006, red. Roderyk L a n g e , Instytut Choreologii w Poznaniu.
Od maja 1999 roku Instytut Choreologii w Poznaniu wydaje rocznik „Studia
Choreologica", prezentujący artykuły na temat tańca. W tytule pisma pojawia się ter­
min pochodny od choreologia (choros, chorea — taniec, logos — słowo, wiedza)
— wiedza o tańcu, zdefiniowany w 1930 roku przez Viktora Junka, w pracy Hand¬
buch des Tanzes (Podręcznik tańca). Choreologia jest więc dziedziną naukowego
rozpatrywania zjawiska, które nazywamy tańcem. Natomiast pierwszą, adekwatną
definicję tańca znaleźć można w pracy Curta Sachsa Eine Weltgeschichte des Tanzes
(Powszechna historia tańca) z 1933 roku, która mówi, że: „taniec to każdy intencjo¬
nalnie uporządkowany ruch, który nie służy do pokonywania wysiłku roboczego"
(tłumaczenie i parafraza R. Lange).
Powyższa definicja oparta jest na kryterium użytkowanego ruchu i pozwala wy¬
kluczyć wszystko, co tańcem nie jest, dostarcza więc fundamentalnych podstaw
do naukowych rozważań nad tańcem. Niezwykle ważnym pojęciem w definicji
C. Sachsa jest intencja, która umożliwia człowiekowi twórcze wyrażanie się w ru¬
chu poprzez tworzenie ciągów rytmicznych i kształtów przestrzennych. Myśli za¬
warte w książce C. Sachsa stały się podwaliną tworzącej się nowej dziedziny nauki
i w dużej części są nadal aktualne.
Choreologia jako jedna z nauk humanistycznych pojawiła się i rozwinęła bardzo
późno, przede wszystkim z powodu ogromnej trudności uchwycenia i zarejestrowa¬
nia przejawów tańca. Brak pełnej notacji ruchu uniemożliwiał racjonalną analizę oraz
kumulowanie się wiedzy. Taniec dzieje się w czasie i przestrzeni, wyłącznie w obrębie
ciała ludzkiego, które jest jego jedynym instrumentem. Sam taniec nie obiektywizuje
się i nie ujawnia poza ciałem człowieka. Przełomem w rozwoju choreologii było stwo¬
rzenie w 1928 roku przez Rudolfa Labana, największego teoretyka tańca XX wieku,
genialnego i bardzo prostego zapisu graficznego ruchu nazwanego kinetografią. Stwo¬
rzony przez R. Labana uniwersalny zapis ruchu, jest odpowiednikiem pisma fonetycz¬
nego, ma swoje reguły i ortografię, a niewielka liczba znaków graficznych umożliwia
zapisywanie ciągów ruchowych różnych konwencji w jednoznaczny sposób.
Powyższe osiągnięcia przyczyniły się do bardzo szybkiego i dynamicznego roz¬
woju choreologii, a z czasem w jej ramach wyodrębniły się następujące działy:
1. historia tańca — zajmuje się przede wszystkim kulturą tańca wyższych warstw
społecznych, opiera się na źródłach pisanych, zwykle dotyczy historii tańca dwor¬
skiego, baletu czy tańca teatralnego;
2. etnochoreologia — w terenie bada kultury tańca ludów niepiśmiennych, chłop¬
skich, rolniczych, pasterskich oraz subkultury, w których można zaobserwować róż¬
norodne, bardzo istotne funkcje tańca w organizacji życia społecznego;
3. antropologia tańca — kluczowa dziedzina w dochodzeniu do wiedzy o tańcu
— rozpatruje taniec w kontekście bytu ludzkiego, wskazuje na regularności ujaw¬
niające się w tworzeniu form tanecznych oraz określa psychofizyczne możliwości
człowieka w wyrażaniu się ruchem swego ciała, rozpatruje więc tworzywo tańca
w kontekście kultury;

�Rezenzje i noty recenzyjne

213

4. socjologia tańca — wyjaśnia, jak uwarunkowania społeczne rzutują na powsta­
wanie określonych form tańca, dochodzi znaczenia tańca w określonych środowi­
skach w oparciu o współcześnie istniejące grupy ludzkie, ujmuje zjawiska synchro­
nicznie, na jednej płaszczyźnie czasowej;
5. estetyka tańca — zmierza do filozoficznych uogólnień fenomenu tańca.
Rocznik „Studia Choreologica" zawiera artykuły specjalistów z całego świata.
Obejmuje szerokie spektrum tematów, od historii, przez etnochoreologię po antro­
pologię tańca. Czasopismo jest kontynuacją rocznika „Dance Studies" (vol. 1-20,
1976-1997) wydawanego przez Centre for Dance Studies na Jersey (Wielka Bryta­
nia), pod redakcją prof. dr. hab. Roderyka Langego. „Dance Studies" odegrały bardzo
istotną rolę w rozwoju studiów nad tańcem, jednocześnie propagując wyniki badań
w tym zakresie. Artykuły zawarte w serii rozpatrują, zawsze w kontekście kulturo­
wym, różne aspekty tańca, w szerokim rozumieniu tego terminu.
Te same przesłanki tworzą profil programowy nowej serii — „Studia Choreologi­
ca". Rocznik z założenia ma być forum prezentacji artykułów z dziedziny choreologii. Poruszana w piśmie tematyka jest bardzo różnorodna, począwszy od etnochoreologii, prezentacji rezultatów badań nad tańcem w kulturach pozaeuropejskich, przez
tematykę tańca współczesnego, scenicznego, choreoterapię, po artykuły uogólniające
wiedzę z zakresu choreologii. Publikacja prac badawczych jest niezwykle potrzebna
i ma wielkie znaczenie w propagowaniu i rozwoju nauki o tańcu w obrębie nauk hu¬
manistycznych. „Studia Choreologica" ukazują się w języku angielskim, co pozwala
skierować publikację do szerokiego kręgu odbiorców.
Osobą, która wyznacza kierunek rozwoju pisma i czuwa nad jego merytorycz¬
ną stroną jest prof. dr hab. Roderyk Lange, etnolog, antropolog i choreolog. W la¬
tach 1954-1967 prowadził intensywne badania terenowe nad folklorem tanecznym,
a także koordynował akcję zbierania folkloru tanecznego w Polsce. W 1960 roku
R. Lange opublikował metodę postępowania badawczego i dokumentacji folkloru ta¬
necznego, która stała się wzorcem dla badaczy tańca z całego świata — Taniec ludo¬
wy w pracach Muzeum Etnograficznego w Toruniu. Metoda pracy i kwestionariusz
(1960). Od 1967 roku pracował poza granicami Polski. Równolegle z rozległą pracą
dydaktyczną, działalnością publikacyjną i wydawniczą, kontynuował badania tere¬
nowe nad kulturą tańca m.in. w Indonezji, Melanezji, w Egipcie oraz wśród Słowian
Południowych. Był wykładowcą wielu uczelni w kraju i za granicą, m.in. Laban Art
of Movement Centre w Addlestone, Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie (PUNO)
w Londynie; Queen's University w Belfaście, Uniwersytetu w Edynburgu i London
University Goldsmiths' College oraz po 1989 roku Uniwersytu Adama Mickiewicza
w Poznaniu i Akademii Muzycznej w Warszawie. Prof. R. Lange kierował Centre
for Dance Studies na wyspie Jersey, jest założycielem i od 1993 roku dyrektorem
Instytutu Choreologii w Poznaniu. Jest autorem wielu prac z zakresu antropologii
tańca, metodyki badań etnochoreologicznych i kinetografii, m.in. The Nature of Dan­
ce (1975); Podręcznik kinetografii (1975); Tradycyjny taniec ludowy w Polsce i jego
przeobrażenia w czasie i przestrzeni (1978); O istocie tańca i jego przejawach w kul­
turze. Perspektywa antropologiczna (1988); oraz kilkudziesięciu artykułów i recenzji
w języku angielskim, niemieckim i polskim.

�214

Rezenzje i noty recenzyjne

Niezwykle ważne miejsce w tomach „Studia Choreologica" zajmują artykuły au­
torstwa redaktora serii, omawiające zjawisko tańca z perspektywy antropologicznej,
opierające się na długoletniej pracy badawczej i naukowej. R. Lange podejmuje się
syntezy dotychczasowych osiągnięć w dziedzinie nauki o tańcu. Przedstawia istotne
problemy teoretyczne, wskazuje rozwiązania i kierunki rozwoju dziedziny w przy¬
szłości.
W artykule The Position of Dance in Contemporary European Culture. An Over­
view (t. 1, 1999), autor omawia pozycję tańca we współczesnej kulturze europejskiej.
Opinie społeczne o fenomenie tańca, zarówno w przeszłości, jak i funkcjonujące
obecnie, a szczególnie opinie negatywne, określają ograniczony sposób postrzega¬
nia tego zjawiska we współczesności europejskiej. R. Lange wskazuje na przyczyny
stosunkowo późnego rozwoju nauki o tańcu — choreologii oraz przedstawia jej dy­
namiczny rozwój począwszy od trzeciej dekady dwudziestego wieku. Autor podkre¬
śla istotną współcześnie rolę tańca w wysoko zurbanizowanym społeczeństwie oraz
wskazuje szerokie możliwości rozwoju i zapotrzebowań w przyszłości, szczególnie
w edukacji, terapii i rehabilitacji.
Tom V (2003) zawiera artykuł Dance and the Sinful Human Body, podejmujący
tematykę negatywnych konotacji tańca w kulturze europejskiej. R. Lange przedstawia
problematykę patrzenia na zjawisko tańca przez pryzmat ludzkiego ciała, postrzega¬
nego w niektórych okresach historii jako „grzeszne". Omawiane są opinie o tańcu
oparte na kryterium moralności i konsekwencje z tego wynikające w potocznym po¬
strzeganiu tańca w kulturze europejskiej. Autor wskazuje na filozoficzne podstawy
negatywnych opinii zawarte w twierdzeniach Platona, który zgodnie z własną defi­
nicją czystości i piękna, podzielił taniec na dwie kategorie: czysty taniec pięknych
ciał, godny cywilizowanego obywatela starożytnej Grecji, oraz taniec brudny, wy¬
konywany przez szpetne ciała wieśniaków. Taniec społeczności wiejskich, zawiera¬
jący symbolikę płodnościową, seksualną, erotyczną został odrzucony jako niegodny
uwagi i nieprzyzwoity.
W tomie V I (2004) R. Lange, w artykule Movement and the Human Body, pisze
o tańcu jako zjawisku unikatowym. Taniec dzieje się w czasie i przestrzeni i jest na¬
stępstwem ciągłych zmian. Nigdy nie jest statyczny i trwa tylko tak długo jak jest
wykonywany. Związany jest nierozerwalnie z osobą wykonawcy, ponieważ nie ist¬
nieje poza ciałem tancerza. Nie można też porównać go z wytworami innych sztuk,
które materializują się i pozostają obiektywnie poza twórcą. Człowiek komunikuje
się za pomocą ruchów własnego ciała, ale również może ich użyć twórczo. Ruch
zawiera symbole, które są nośnikiem treści nieprzetłumaczalnych i niewymiennych
na słowa. Istotą tańca jest to, że niewerbalne treści upostaciowane są wyłącznie w sa¬
mym ruchu ludzkiego ciała.
W tomie VII (2005) znalazł się kolejny artykuł redaktora serii zatytułowany Mo¬
vement and Dance, poruszający istotny moment analityczny: kiedy ruch staje się
tańcem? Autor traktuje podaną wyżej definicję C. Sachsa jako punkt wyjścia do
dalszych, pogłębionych rozważań. Podkreśla ważkość kryterium jakości ruchu,
zastosowanego przez C. Sachsa oraz omawia metodę analizy ruchu, a mianowicie
Effort R. Labana, który pozwala na obserwację i analizę wewnętrznych postaw

�Rezenzje i noty recenzyjne

215

w stosunku do czterech faktorów ruchu: czasu, przestrzeni, ciężaru i przepływu.
R. Lange, dochodząc do bardzo istotnych wniosków, wskazuje na możliwości obser¬
wacji za pomocą powyższych kryteriów symptomów kulturowych. Dowodzi, że taniec
pełni niezwykle istotną rolę w ludzkiej egzystencji, zarówno jednostki, jak i społecz¬
ności.
Kolejne miejsce w „Studia Choreologica" zajmują artykuły dotyczące etnochoreologii. Autorzy w oparciu o empirię dokonują analizy aktualnego stanu badanej
kultury tanecznej w społeczeństwach wiejskich. Zwracają też uwagę na przeobraże¬
nia, jakie zaszły w życiu i kulturze w ostatnich dekadach, które bardzo wyraźnie od¬
zwierciedlają się w tańcu. Artykuły oparte są na wnikliwych badaniach terenowych,
często zawierają pełną dokumentację przebiegów ruchowych oraz są ilustrowane fo¬
tografiami rejestrującymi unikatowe i niepowtarzalne momenty kultury i życia oma¬
wianych społeczności. Teksty te są szczególnie cenne, gdyż rejestrują współczes¬
ny stan zachowania tradycyjnej kultury tanecznej. Zmiany kulturowe następujące
w ostatnich dekadach, wynikające z coraz szybciej postępującej urbanizacji, powo¬
dują nieodwracalnie zanik tradycji, a tym samym niemożność dotarcia w przyszłości
do informacji, których nośnikiem są źródła niepisane.
O strojach używanych podczas tańca we wciąż żywej tradycji mieszkańców wysp
Pacyfiku pisze Allan Thomas w artykule Dance Costume in the Central Pacific Is¬
lands (tom I , 1999). Przedstawione zostały również zmiany, jakie zachodzą w związ¬
ku z przenoszeniem wydarzeń muzyczno-tanecznych na scenę.
Artykuł Ioanisa Prantsidisa w tomie I I (2000) przedstawia procesy przemian
w kulturze tańca społeczności wiejskiej zamieszkałej w Tracji, na ziemiach obecnej
Bułgarii oraz części tej populacji przesiedlonej do Macedonii na terytorium Grecji.
Autor, za pomocą analizy porównawczej, przedstawia różnice zaistniałe między spo¬
łecznościami obu wsi. Praca oparta jest na wieloletnich badaniach terenowych.
Ten sam autor wraz z Ermioni Tsouloglou i Dimosem Prantsidisem w tomie VIII
(2006) podejmuje temat kulturowych reinterpretacji tradycji tańca obrzędowego
w miejscowości Monastiraki (Macedonia) w chwili obecnej. Wywód teoretyczny udo¬
kumentowany jest rozbudowanymi analizami rytmicznymi i kinetycznymi tańca.
W tomie III (2001) Erno Pesovar podejmuje temat formy koła w tańcu w artyku­
le An Epilogue to the Circle Dance Monograph by Gydrgy Martin. Autor analizuje
historyczny kontekst europejskiej kultury tanecznej, sięgając do filozofii chrześci¬
jańskiej wieków średnich w Europie Wschodniej, ze szczególnym uwzględnieniem
archaicznych elementów zawartych w tańcach kolistych.
W tym samym tomie Magda Zografou przedstawia studium oparte na badaniach
przeprowadzonych na grupie pontyjskich Greków, przesiedlonych do Macedonii.
Podejmuje próbę analizy choreotypów i formy tańca. Odnosząc się do strukturalnych
analiz innych autorów, przedstawia własną, ciekawą propozycję analizy.
W tomie IV (2002) dwa artykuły kładą szczególny nacisk na problem folkloryzmu. Naira Kilichyan przedstawia tradycyjny taniec w Armenii i jego adaptację do
sytuacji scenicznej. Natomiast Bernard Kwilimbe omawia taniec teatralny w Malawi,
głęboko zakorzeniony w tradycji kultury afrykańskiej, jednak ulegający ogromnym
zmianom w związku z przeniesieniem na scenę. Oba artykuły dowodzą wyraźnie, że

�216

Rezenzje i noty recenzyjne

zmiana funkcji tańca, a więc przeniesienie go z przypisanego mu miejsca, wykony¬
wanie w innym niż pierwotnie przyjętym celu i z innych powodów, powoduje nie¬
odwracalne zmiany treści i formy tańca. Taniec w warunkach scenicznych, wykony¬
wany dla publiczności, kieruje się innymi prawami, podkreślając przede wszystkim
aspekt widowiskowy.
Angel Acuńa Delgado w tomie V I (2004) interpretuje symbolikę i kontekst kul­
turowy tańca w górskim regionie w Wenezueli. Tezy autora poparte są klasyfikacją
elementów tanecznych, próbą analizy typologicznej oraz wykazem tematycznym tre¬
ści zawartych w tańcu. Natomiast praca zbiorowa greckich autorów w tym samym
tomie: A. Lazarou, F. Lazarou, F. Filippou, M. Michaltsi, A. Raftis porusza temat
zmienności i niestałości pojęć i terminów, na podstawie obserwacji tradycyjnego tań¬
ca w Macedonii. Autorzy dowodzą, że nazwa nie jest postawą do identyfikowania
typu tańca. Zdarza się, że ten sam taniec ma wiele różnych, lokalnych nazw, a często
tańce zupełnie odmienne w formie i typie posiadają tę samą nazwę.
W tomie V I I (2005) Ramazan H. Bogdani w artykule Some Observations on The
Albanian Dance Folklore przedstawia wieloletnie wyniki badań nad tańcem tradycyj¬
nym w Albanii, podejmuje próbę typologii, określenia terminologii oraz wyodrębnie¬
nia cech strukturalnych tańca. Autor omawia też wzajemne relacje tańca i muzyki oraz
zwraca uwagę na ważny aspekt improwizacji i indywidualnych interpretacji.
Placida Staro w tomie VIII (2006) pisze o funkcjach tańca tradycyjnego we współ¬
czesności. Tekst swój opiera na wieloletnich badaniach dwóch kontrastowych spo¬
łeczności lokalnych północnych Włoch. Autorka z czasem stała się członkiem badanej
grupy, -wykonując na skrzypcach muzykę z okazji tradycyjnych wydarzeń. Umożliwiło
to wnikliwe obserwacje z dwóch zupełnie różnych punktów widzenia: etic i emic.
Kolejną grupę stanowią artykuły przedstawiające problematykę tańca z per¬
spektywy historycznej. W tomie I I (2000) zamieszczony został tekst Moniki Fink
Children 's Balls — Social Dances — Ballroom Dancing, w którym autorka rozpa­
truje cechy dziecięcych bali na przestrzeni XVIII i XIX wieku w różnych krajach
Europy i Ameryki. W konkluzji dochodzi do wniosku, że omawiane bale i zabawy
nie były dostosowane do dziecięcego wieku, a stanowiły część tańca towarzyskiego
dorosłych dosłownie imitowaną przez dzieci.
Tom I I I (2001) zawiera artykuł Anny Ilievej Ritual Reminiscences in Certain
Children 's Games in Bułgaria, w którym autorka dowodzi reminiscencji dawnych
rytuałów w niektórych grach dziecięcych. A. Ilieva zwraca uwagę na nakładające się
w kulturze synkretyzmy, analizuje niektóre rytualne tańce z przeszłości i odkrywa ich
oryginalne semantyczne i symboliczne znaczenie. Bułgaria jest regionem, w którym,
w wyniku trwającej 500 lat okupacji tureckiej, przetrwały archaiczne cechy tańca.
A. Ilieva przedstawia mitologiczne i semantyczne analizy materiału tanecznego gro¬
madzone w ciągu ponad 40 letniej pracy w terenie.
Artykuł Evy Kroschlovej w tomie V I (2004) prezentuje analizę strukturalno-formalną tańca dworskiego opisanego w dziele Orchesographie Thoinot'a Arbeau z XVI
wieku. Typ analizy zastosowany przez autorkę został wprowadzony i był używany
w latach 60. XX wieku do badań nad folklorem tanecznym. Artykuł ilustrują ryciny,
liczne tabele oraz kinetogramy.

�Rezenzje i noty recenzyjne

217

Jennifer Shennan w tomie V I I (2005) w artykule A totally charming grace...
szczegółowo analizuje tańce dworskie francuskiego baroku. Następnie dokonuje
porównania z tańcem dworskim z wysp Tonga na Pacyfiku. Odkrywa zbieżności
w ruchu znaczącym obu konwencji. Tekst swój opiera na własnym, bezpośrednim
doświadczeniu tanecznym form tańca dworskiego oraz znajomości kodeksów tańca
dworskiego w Europie.
Taniec w ujęciu socjologicznym z odniesieniem do folkloru tanecznego przed¬
stawia artykuł w tomie IV (2002) The Bulgarian Folk Dances at Home andAbroad
Gergany Panovej. Autorka stosuje analizę porównawczą tańca tradycyjnego wyko­
nywanego w Bułgarii oraz tańczonego przez obcokrajowców poza granicami kra¬
ju. Artykuł jest wynikiem socjologicznych badań przeprowadzonych przez autorkę
w Bułgarii i krajach niemieckojęzycznych: Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Różno¬
rodność socjologicznych i personalnych funkcji tańca została ustalona dzięki wywia¬
dom przeprowadzonym w ciągu praktycznych zajęć tanecznych prowadzonych przez
samą autorkę.
Tomy „Studia Choreologica" obejmują również tematy związane z tańcem tea¬
tralnym, zarówno europejskim, a więc przede wszystkim baletem klasycznym, ale
też tańcem scenicznym innych kultur. Zofia Konaszkiewicz w tomie V (2003) poru­
sza problemy artystów baletu w Polsce, wynikające ze specyfiki zawodu, jak też te
pojawiające się w życiu prywatnym. Autorka wysnuwa wnioski na podstawie wielu
wywiadów przeprowadzonych w środowisku profesjonalnych tancerzy.
Taniec sceniczny prezentuje w artykule w tomie I I (2000) Zvika Serper. Autor
jest tancerzem kabuki i zajmuje się japońskim tańcem teatralnym, a w tekście oma¬
wia tradycyjne i współczesne elementy tańca kabuki użyte przez Maurica Bejarta
w choreografii zatytułowanej The Kabuki. W przedstawieniu realizowanym przez to¬
kijski zespół baletowy choreograf w unikatowy sposób połączył elementy teatralne
kultury Wschodu z tańcem europejskim.
Taniec z perspektywy pedagogiki i edukacji, a także terapii rozpatrują trzy arty¬
kuły. Zawarty w tomie V (2003) tekst Dariusza Kubinowskiego mówi o doznaniach
kinestetycznych w tańcu, opierających się na neurofizjologicznych właściwościach
ludzkiego bytu. Receptory ruchu rozlokowane w ludzkim ciele w zakończeniach ner¬
wowych stosunkowo od niedawna zainteresowały naukowców. Autor przedstawia
możliwości zastosowania wiedzy o kinestetyce w praktyce tanecznej, ze szczegól¬
nym uwzględnieniem edukacji i terapii.
W tomie VIII (2006) Zofia Pelc pisze o uniwersaliach w tańcu i ruchu kreatywnym,
kładąc specjalny nacisk na profilaktykę w edukacji XXI wieku. Natomiast Zofia Aleszko prezentuje własny system terapii za pomocą tańca w zaburzeniach neurotycznych.
Tom VIII (2006) jest pierwszym w serii „Studia Choreologica" zawierającym
wystąpienia zaprezentowane na Seminarium zorganizowanym przez Instytut Choreologii w Poznaniu w 2005 roku na temat „Taniec we współczesności". Planowane
jest publikowanie najciekawszych wystąpień z corocznych seminariów w kolejnych
numerach rocznika.
„Studia Choreologica" kierowane są zarówno do osób naukowo zajmujących się
tańcem, jak i do jego pasjonatów. Publikacja dostępna jest w większości bibliotek

�Rezenzje i noty recenzyjne

218

w Polsce, a także na świecie. Można ją nabyć w księgarniach naukowych oraz bez¬
pośrednio w Instytucie Choreologii (Filipińska 1, 61-123 Poznań).
Urszula Loba-Wilgocka

MapaH riemoKeBiH (Marian P i e c i u k i e w i c z ) , JlICThl (1956-1982) LISTY.
Eejiapycicae ricTapbiHHae TaBapwcTBa (Białoruskie Towarzystwo Historycz­
ne), przedmowa TajieHa DiaroycKaa (Helena Głogowska), wybór i opracowanie
rajieHa DiaroycKaa, Banacjiay Xapy»cbi (Helena Głogowska, Wiesław Choruży),
BenacTOK (Białystok) 2005, ss. 152, fot. 5.
Korespondencja prywatna, listy pisane przez konkretnych nadawców do kon¬
kretnych adresatów, od dawna uznana jest za uprawomocnione źródło historycz¬
ne. Osobliwość tej kategorii przekazu, pozwalającej uzupełnić czy wręcz „ożywić"
niejedną biografię, ma wiele niekwestionowanych walorów. Polegają one m.in. na
przybliżeniu interesującej nas postaci poprzez oświetlenie spraw, którymi żyła, oso¬
bistym do nich stosunku, jakże często wyrażonym w swobodnym i nie zawsze do
końca „literackim" języku, a także przez ukazanie grona adresatów i poruszanej
w listach problematyki. Poza treściami merytorycznymi miejsce tu na grzecznościo¬
wą formułę, żart, wyrażenie stanu emocjonalnego czy zwykłe narzekanie na zdrowie,
niepogodę i historię.
Podobnie jest w przypadku korespondencji Mariana Pieciukiewicza (1924-1983).
Ten etnograf i działacz białoruskiego ruchu narodowego w jednej osobie, prowadził
dialog w języku polskim i białoruskim. Nic dziwnego. Był przecież obywatelem pań¬
stwa polskiego, w jego przedwojennym i powojennym kształcie, doświadczonym
przez dwie okupacje zesłańcem i ekspatriantem.
Helena Głogowska, pracownik katedry Kultury Białoruskiej Uniwersytetu
w Białymstoku, poprzez wydanie Listów postanowiła raz jeszcze przywołać postać
polsko-białoruskiego badacza kultury ludowej i — co chyba w tym miejscu ważniej¬
sze — „uwikłanego w historię" XX wieku przedstawiciela białoruskiej inteligencji
oraz aktywnego działacza narodowego i kulturalnego. W dość obszernej, 18-stronicowej przedmowie do Listów, jej autorka przypomina o mijającej w 2004 roku setnej
rocznicy urodzin Mariana Pieciukiewicza oraz o uczczeniu tego jubileuszu, odby¬
tą w Muzeum Etnograficznym w Toruniu, sesją naukową („Marian Pieciukiewicz.
Życie i działalność", Toruń, 22 października 2004 roku) . Wymieniona placówka
w latach 1957-1980 była miejscem pracy białoruskiego etnografa, a Toruń miastem,
w którym po latach zsyłki i łagru osiadł wraz ze swą najbliższą rodziną. Okres ten
pokrywa się niemal z ramami chronologicznymi publikowanej korespondencji, która
1

1

Przy organizacji tej konferencji, przede wszystkim od strony merytorycznej, obok Muzeum Etno­
graficznego w Toruniu, wziął udział toruński oddział Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego.

�Rezenzje i noty recenzyjne

219

dotyczy ostatniego etapu życia etnografa. Pierwszy list, pisany przez Pieciukiewicza
jeszcze z zesłania (Workuta), datowany jest na 13 maja 1956 roku. Jego adresatem
była Maria Znamierowska-Prufferowa, ówczesna kierownik Działu Etnograficzne¬
go Muzeum Miejskiego w Toruniu, przed wojną kustosz uniwersyteckiego Muzeum
Etnograficznego w Wilnie. Korespondencję zamyka list od Jerzego Turonka (War­
szawa, 25 lipca 1982 roku), wybitnego działacza Białoruskiego Towarzystwa Spo¬
łeczno-Kulturalnego.
W przedmowie Heleny Głogowskiej, zgodnie z przyjętymi dla tego typu pub¬
likacji zasadami, zarysowana została sylwetka nadawcy listów. Marian Pieciukiewicz urodził się 24 września 1905 roku we wsi Ciecierki na Brasławszczyźnie,
w chłopskiej rodzinie wyznania katolickiego. Uczęszczał do Wileńskiego Gimna­
zjum Białoruskiego. W roku 1938 ukończył studia etnograficzne na Uniwersytecie
Stefana Batorego (praca magisterska napisana pod kierunkiem prof. Moszyńskie¬
go dotyczyła kultury staroobrzędowców). Już jako młody człowiek czynnie działał
w życiu białoruskim. W rodzinnej wiosce założył Koło Białoruskiego Instytutu Go¬
spodarki i Kultury, pisał artykuły do białoruskich czasopism, był członkiem kole¬
gium redakcyjnego „Kałośsia" („Kłos") i „Szlachu Moładzi" („Droga Młodzieży"),
a w latach 1929-1932 także redaktorem naczelnym tego ostatniego. Pisał artyku¬
ły poświęcone białoruskiej historii, etnografii, krajoznawstwu. Publikował własne
wiersze i bajki (pod pseudonimem Marwicz i dziad Marcin). Od 1931 roku pracował
w Instytucie Naukowo-Badawczym Europy Wschodniej. W latach 1939-1944 pełnił
wiele różnych funkcji. Był dyrektorem Muzeum Białoruskiego w Wilnie, dyrekto¬
rem Biblioteki im. Wróblewskich, inspektorem oświaty w Oszmianie, nauczycie¬
lem, redaktorem audycji radiowych w języku białoruskim oraz autorem artykułów
w „Krynicy" i „Biełaruskim Hołasie".
Ten aktywny okres w życiu świadomego, białoruskiego inteligenta przerwany
został w 1949 roku wywózką na Sybir. W latach 1952-1956 więzień sowieckich
łagrów przebywał na zesłaniu w Workucie. „Kara za służbę narodowi", jak okre¬
ślił ją w swych wspomnieniach sam Pieciukiewicz, zakończyła się dopiero w 1957
roku. Nadawca Listów przyjazd do Polski zawdzięcza w wielkiej mierze prof. Marii
Znamierowskiej-Prufferowej, głównemu adresatowi publikowanej koresponden¬
cji, która upomniała się o uniwersyteckiego kolegę, kierując do władz radzieckich
— poprzez ówczesne Ministerstwo Kultury i Sztuki oraz polską ambasadę w Mos¬
kwie — specjalne wezwanie (tzw. „wyzyw"). Umożliwiła mu tym samym wyjazd ze
Związku Sowieckiego i pracę w utworzonym przez siebie Muzeum Etnograficznym
w Toruniu.
Okres toruński w życiu Mariana Pieciukiewicza to okres może już nie tak inten¬
sywnej działalności publicznej, ale nadal aktywny etap życia, zwłaszcza jeśli chodzi
o pracę w Muzeum. Poza licznymi badaniami etnograficznymi (pasją Pieciukiewicza była białoruska kultura ludowa Białostocczyzny) prowadzi on muzealną biblio¬
tekę. Jako członek toruńskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego
sprawował opiekę nad jego księgozbiorem. Nie ustały także kontakty wileńskiego
2

2

M . EleijioKeBm, Kapa sa cnywcdy napoóy, EenacTOK 2001.

�220

Rezenzje i noty recenzyjne

etnografa ze środowiskiem białoruskim, wyrażające się w jego przynależności do
Białoruskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego (pełnił tam funkcję członka za­
rządu Koła Naukowego) oraz we współpracy z białostockim czasopismem „Niwa".
Świadectwem tego jest również publikowana korespondencja. Pieciukiewicz często
jawi się tu w roli „świadka epoki", udziela informacji, radzi, wskazuje rozwiązania.
Dotyczy to m.in. korespondencji z tymi działaczami białoruskimi, którzy oddają się
pracy naukowej, zwłaszcza piszącymi o historii ruchu białoruskiego. Obok tego typu
listów znajdują się krótkie relacje z wyjazdów służbowych i prywatnych, pisane na
kartkach pocztowych pozdrowienia.
Przedmowa Heleny Głogowskiej prezentuje krótkie biografie adresatów listów:
Marii Znamierowskiej-Prüfferowej, Aleksandry Bergman (prekursorka badań nad
najnowszą historią Białorusi), Macieja Konopackiego (dziennikarz, działacz kultu¬
ralny, członek BTSK), Jerzego Turonka (historyk, działacz warszawskiego oddziału
BTSK). W tym też miejscu opatrzone są one komentarzem wprowadzającym nas
w kontekst relacji adresata z nadawcą. Kilka zaledwie zdań autorka wstępu poświęca
etnografowi Lucjanowi Turkowskiemu, przyjacielowi Pieciukiewicza z czasów stu¬
diów na uniwersytecie wileńskim, po wojnie zamieszkałemu w Londynie. Jeszcze
mniej danych zamieszcza o Janinie Heydziance-Pilatowej. Te lakoniczne informacje
rozszerzone są dopiero w przypisach zamieszczonych przy publikowanych listach.
Warto w tym miejscu powiedzieć, że właśnie owe przypisy wydają się ogromnym
walorem książki. Odzwierciedlają bowiem szeroki krąg ludzi nauki i kultury, zarów¬
no Białorusinów, jak i Polaków, z którymi nadawcę łączą przeróżne relacje, od czy¬
sto zawodowych do bardzo osobistych. Znajdujemy w nich również wiele cennych
komentarzy do historii ruchu białoruskiego w wieku XX.
Nie do końca określony wydaje się klucz zastosowany przy wyborze listów do
publikacji. Głogowska tłumaczy, że dokonano go „ze względu na tematykę, jak
i język oraz osoby adresatów". U bardziej uważnego czytelnika tak sformułowa¬
ne uzasadnienie budzić może pewne wątpliwości. Przecież lista osób, z którymi
korespondował w tym okresie Pieciukiewicz — jak dowiadujemy się z informa¬
cji zawartych w przedmowie — jest znacznie szersza. Czy nie zaważył więc tu
w jakiejś mierze czynnik dostępności do archiwów? Największy zbiór koresponden¬
cji białoruskiego etnografa znajduje się bowiem — zgodnie z jego wolą — w Bi¬
bliotece Akademii Nauk Białorusi w Mińsku. Publikowane listy pochodzą głównie
z archiwów polskich (Archiwum Muzeum Etnograficznego w Toruniu, Archiwum
Muzeum Podlaskiego w Białymstoku) oraz ze zbiorów prywatnych (zbiory H. Gło¬
gowskiej i J. Turonka).
Zatrzymajmy się jeszcze przy języku udostępnionej nam korespondencji. Dla
czytelnika polskiego odczytanie jej może stanowić spory problem ze względu na to,
że poważna jej część prowadzona jest po białorusku. Tak Pieciukiewicz komuniko¬
wał się z Maciejem Konopackim, Jerzym Turonkiem i Aleksandrą Bergman. Po białorusku zredagowane jest również pismo do redakcji czasopisma „Niwa". Ułatwienie
stanowi kilka przypadków zastosowania alfabetu łacińskiego (łacinki). Przy odrobi­
nie dobrej woli list taki można bez trudności odczytać. Osobliwą gwarą mejszagolską
posługuje się nadawca w obszernym (i jedynym) liście do Lucjana Turkowskiego.

�Rezenzje i noty recenzyjne

221

Korespondencja z Marią Znamierowską-Prufferową, Janiną Heydzianką-Pilatową
oraz częściowo z Aleksandrą Bergman przebiega w języku polskim.
Mimo że omawiana tu publikacja skierowana jest — jak się wydaje — przede
wszystkim do czytelnika białoruskiego bądź też do czytelnika kulturą białoruską za¬
interesowanego szczególnie, spełnia ona podstawowe kryteria jej odbioru przez grono
publiczności polskojęzycznej (przedmowa i większość przypisów po polsku). Książka
powinna zająć nie tylko tych, którzy do kultury i historii białoruskiej mają godną po¬
chwały słabość, ale też wszystkich interesuj ących się związkami nauki i kultury polskiej
z białoruską, także w wymiarze ludzkim. Taki w szczególności wydźwięk posiada za¬
wierająca wiele przyjacielskiej serdeczności korespondencja Mariana Pieciukiewicza
z Marią Znamierowską-Prufferową. Wzajemne relacje tych dwóch wileńskich etno¬
grafów cechuje klimat tolerancji, szacunku i życzliwego zainteresowania drugim czło¬
wiekiem, bez względu na narodowość czy światopoglądy. O takiej atmosferze mówi
Marian Pieciukiewicz, gdy wspomina okres swych studiów na Uniwersytecie Stefana
Batorego . Dlatego też oboje często wracają do osoby profesor Cezarii Baudouin de
Courtenay-Ehrenkreutzowej, kierownika Zakładu Etnologii Wileńskiego Uniwersyte¬
tu, która o taką atmosferę zadbała w prowadzonej przez siebie placówce.
Warto podzielić się jeszcze jedną myślą, która nasuwa się przy czytaniu Listów.
Ich nadawca jako człowiek uprawiający konkretną dyscyplinę naukową, z ogromnym
bagażem wiedzy i doświadczeń, podchodzi do samego siebie z pewnym dystansem.
Na marginesie jakże często poważnej wymiany myśli pozwala sobie na żart i autoiro¬
nię. Biorąc pod uwagę fakt, że kawał naukowego i rodzinnego życia etnografa toczy¬
ło się równocześnie w środowisku polskim i białoruskim, chłopskim i ziemiańskim,
a na okres w miarę swobodnego i twórczego działania w Polsce międzywojennej na¬
łożyły się lata okupacji i niewoli, Pieciukiewicz jawi się nam również jako człowiek
pogranicza. Jest wszak obywatelem dwóch kultur, dwóch systemów politycznych
i dwóch epok, a w każdej z nich funkcjonuje z filozoficzną pokorą i zaciekawieniem.
W tym sensie więc jest antropologiem w pełnym wymiarze. Postawy swej nie śmie
wprawdzie eksponować w kanonicznych dziełach naukowych, przybiera ją jednak
w życiu i w słowie pisanym, adresowanym do przyjaciół i znajomych. Dostrzegamy
ją w Listach, przebija ona również w wydanych pośmiertnie wspomnieniach.
Publikację przygotowaną przez Helenę Głogowską odbierać można jako wy¬
raz upamiętnienia człowieka, ważnego przede wszystkim dla historii białoruskie¬
go ruchu narodowego. Marian Pieciukiewicz zajmuje bowiem w tej historii miej¬
sce szczególne. Myśl wydania Listów, choć zrodziła się już po odbytej konferencji
w Toruniu, została więc zrealizowana. Publikacja materiałów konferencyjnych, za¬
powiedziana przez toruńskie Muzeum Etnograficzne im. Marii Znamierowskiej-Prufferowej, powinna przybliżyć sylwetkę wileńskiego etnografa, trochę chyba
przez środowisko etnologów polskich zapomnianego, a właściwie do końca nie od¬
krytego. Choćby tylko dlatego do Listów Pieciukiewicza warto sięgnąć.
3

Artur Trapszyc
3

1

M . EleiiioKeBH !, y nowyKax saHapaeanux CKapóay, BinbHa 1998, s. 106-108.

�222

Rezenzje i noty recenzyjne

Nationalisms Across the Globe. An Overview of Nationalisms in State-endo­
wed and Stateless Nations, School of Humanities and Journalism, red. Wojciech
J. B u r s z t a , Tomasz K a m u s e l l a , Sebastian W o j c i e c h o w s k i , t. 1: Europe,
Poznań 2005, ss. 502; t. 2: The World, Poznań 2006, ss. 557.
Obszerna, dwutomowa praca zawierająca, poza wstępem, 47 artykułów poświę¬
conych problematyce nacjonalizmów występujących w różnych stronach świata,
napisanych przez podobną liczbę autorów, w olbrzymiej większości z zagranicy.
Uporządkowane one zostały w trzech działach: „Teoria", „Narody posiadające pań¬
stwo" oraz „Narody bezpaństwowe". Artykuły zgromadzono w wyniku zaproszenia
do nadsyłania tekstów dotyczących nacjonalizmów ogłoszonego w nr. 20 „Spraw
Narodowościowych. Nowa Seria" z roku 2002 oraz w internecie. Redaktorzy wiążą
początek prac nad wydaniem książki, podjętych w roku 2004, z akcesją Polski do
Unii Europejskiej i wyrażają nadzieję, że środowisko intelektualne, skupione wokół
„Spraw Narodowościowych", stanie się środkowoeuropejskim ośrodkiem świato¬
wych studiów nad nacjonalizmem.
To właśnie globalizacja wskazana została przez redaktorów za czynnik najbar¬
dziej istotny dla rozwoju nacjonalizmu, uznanego za główną „infrastrukturalną"
ideologię współczesnego świata i siłę, która ukształtowała obecny stan stosunków
międzynarodowych. Wystarczy wskazać piętnaście państw, które powstały na gru¬
zach Związku Radzieckiego, rozpad Czechosłowacji, dekonstrukcję Jugosławii czy,
przykład najświeższy, rozdział Serbii i Czarnogóry. Narodowa legitymizacja insty¬
tucji państwa jest uznawana przez całą społeczność światową, ma zatem niekwe¬
stionowany wymiar globalny. Zwrócenie uwagi na globalizację stało się zatem
jednym z głównych założeń wydawnictwa. Informuje o tym wstęp, zatytułowany
Nationalism in the age of globalisation, w którym stwierdzono, że nacjonalizm zo¬
stał przekształcony w pierwszą globalną ideologię nowoczesnego świata. Sformu¬
łowano w nim także przypuszczenie, że bez globalizacji nacjonalizmu nie byłoby
globalizacji takiej, jaka jest. Na globalizację, jako ważny czynnik określający współ¬
czesny nacjonalizm, wskazuje się również w tytułach i treści wielu artykułów. We
wstępie ponadto omówiono dzieje kształtowania się nacjonalizmu oraz dzieje ba¬
dań, w tym badań polskich, nad tym fenomenem ideologii i polityki. Redaktorzy nie
zdecydowali się jednak na przedstawienie definicji nacjonalizmu. Są przekonani, że
w związku z dynamicznym charakterem zjawiska, określanego przez zmieniające
się warunki oraz potrzeby i aspiracje ludzi tworzących narody, pytanie o definicję
nie może doczekać się ostatecznej odpowiedzi. Przyjmują w związku z tym tezę
o zróżnicowaniu i wielowymiarowości nacjonalizmu, i preferują stosowanie tego
terminu w liczbie mnogiej, co znalazło wyraz w tytule wydawnictwa. Potwierdzają
jednakże wagę rozważań nad nacjonalizmem dla zrozumienia jego istoty i poznania
współczesnego świata. Rozumiemy przyjętą we wstępie, z konieczności, lapidarność
w przedstawianiu złożonej problematyki nacjonalizmu. Zabrakło nam w nim jednak,
choćby zasygnalizowania tylko, znaczenia etniczności jako jednego z ważnych, obok
organizacji politycznej i rozwoju kulturowego, źródeł i podstaw narodów i nacjona¬
lizmów.

�Rezenzje i noty recenzyjne

223

Artykuły, zamieszczone w dziale „Teoria", zajmują się m.in. wspomnianym już
oddziaływaniem procesu globalizacji (S. Wojciechowski, Separatism and globaliza­
tion — mutual interactions, t. 1; S. Saxonberg, M. Kania, Globalization or glocalization. A comparison of advertising in Poland and Sweden, t. 1); symboliką nacjonali­
zmu (L.N. Leustaan, Symbolic nationalism in the European Union, t. 1); związkami
etnonacjonalizmu z religią (J. Strakes, Ethnic nationalist and religious movements,
t. 1); uwikłaniami historiografii (W. Wrzosek, Historiography as a vehicle for the
nationalist idea, t. 1) i relacjami między językiem, narodem i państwem (T. Kamusella, The normative isomorphism of language, nation and state: the case of Central
Europe, t. 2). W dwóch pozostałych działach: „State-endowed nations" i „Stateless
nations", umieszczone zostały artykuły koncentrujące się na charakterze nacjona¬
lizmów i ich wybranych aspektów w poszczególnych państwach. Przedstawiono
niezwykle szeroki zakres zagadnień: od spraw polityki państwa, w tym językowej,
poprzez manipulowanie historią, konflikty etniczne, tożsamość etniczną, procesy narodowotwórcze, rolę religii, miejsce regionalizmów, aż po wykorzystywanie w pro¬
pagandzie nacjonalistycznej stosunku do odmiennych orientacji seksualnych. Domi­
nują artykuły poświęcone nacjonalizmowi w Europie: Polsce, Niemczech, Rumunii,
a ponadto Czechach, Serbii i innych państwach. Dobrze reprezentowane są tereny
postradzieckie, w tym azjatyckie, oraz innych państw Azji i Ameryki Północnej.
Spośród narodów bez państwa to Romom poświęcono dwa artykuły. Zabrakło omó¬
wienia sytuacji Kurdów. Nie ma także artykułów zajmujących się Tybetańczykami, Baskami i Czeczenami. Autorami tekstów są obserwatorzy spraw narodowych
z wielu krajów świata, niekiedy emigranci, często ludzie młodzi, wśród nich także
dziennikarze, działacze organizacji pozarządowych i badacze tzw. „niezależni", nie
związani etatowo z instytucjami naukowymi. Większość autorów pracuje w Stanach
Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, ale także w Federacji Rosyjskiej, Niemczech,
Rumunii, Turcji, Armenii i oczywiście w Polsce. Przydatna byłaby informacja, czy
w książce opublikowano wszystkie nadesłane teksty, czy też nastąpiła ich selekcja.
Nie sposób choćby wymienić wszystkich tytułów zamieszczonych w obydwu to¬
mach artykułów. Autorzy recenzji zajmą się tylko kilkoma z nich, bliskimi ich włas¬
nym zainteresowaniom, choć zdają sobie sprawę z tego, że postępując tak, ograniczają
informacje m.in. o bogato reprezentowanej w książce problematyce nacjonalizmu eu¬
ropejskiego. Do wybranych należą artykuły z tomu 2: The transfer of power in India:
independence and division Manava Bahla i Uyghur nationalism and Islam: a histo­
rical perspective Ableta Kamalova. Choć pierwszy traktuje o drugim pod względem
liczebności narodzie świata, któremu udało się uzyskać niepodległe państwo, drugi zaś
dotyczy niewielkiej jak na Azję, bo zaledwie niespełna 8-milionowej społeczności Ujgurów, zamieszkujących znajdujący się w obrębie Chińskiej Republiki Ludowej Okręg
Autonomiczny Sinkiang-Ujgur, to obydwa zwracają uwagę na dwa czynniki, które
nierozerwalnie wiążą się z pojęciem nacjonalizmu. Pierwszym jest rola obcego mocar¬
stwa, w obliczu dominacji którego uruchamia się proces narodowotwórczy. Drugim
jest rola, jaką w budowaniu tożsamości narodowej odgrywa religia.
Indyjska tożsamość narodowa zaczęła kształtować się w drugiej połowie XIX
wieku w opozycji do kolonialnych rządów Wielkiej Brytanii na subkontynencie in-

�224

Rezenzje i noty recenzyjne

dyjskim. Wydaje się, iż scalenie ponad miliardowego obecnie narodu nie udałoby
się, gdyby nie integracyjny czynnik, jakim był najeźdźca. Naród indyjski, od po­
nad półwiecza funkcjonujący w ramach demokratycznego państwa, jest fenomenem
w skali światowej i nie umniejsza tego eksponowany przez Manava Bahla fakt, iż
odzyskaniu niepodległości przez Indie towarzyszył podział kraju i wyodrębnienie się
Pakistanu. W walce narodowowyzwoleńczej — tej pokojowej, jak i tej prowadzonej
z użyciem przemocy — brali udział zarówno wyznawcy hinduizmu, jak i muzułma­
nie. Przykładem może być chociażby ruch odmowy współpracy, zainicjowany przez
wyznawców obu religii w roku 1920, w odpowiedzi na masakrę ludności w Pendżabie. Wszystkie inne akcje skierowane przeciwko rządom brytyjskim, organizowane
pod egidą Indyjskiego Kongresu Narodowego i charyzmatycznym przywództwem
Mahatmy Gandhiego: kampanie obywatelskiego nieposłuszeństwa, „marsz solny"
wymierzony w kolonialny monopol na produkcję soli czy akcja „Opuśćcie Indie"
z roku 1942, uzyskiwały masowe poparcie ludności niezależnie od przynależności
etnicznej, pochodzenia społecznego, płci, języka czy religii, co pełniło rolę konsoli¬
dującą naród indyjski. Zresztą, co ciekawe, zamachowiec, z rąk którego zginął Gan¬
dhi, nie był muzułmaninem, lecz fanatycznym wyznawcą hinduizmu.
Niestety, autor artykułu traktującego o jednym z największych światowych feno¬
menów w dziedzinie narodowotwórczej pomija udział samych Hindusów w drodze
do niepodległego państwa, stawiając tezę, iż Brytyjczycy po prostu musieli wycofać
się z subkontynentu indyjskiego wskutek zaistniałej po I I wojnie światowej sytua¬
cji geopolitycznej, tak jakby trwające ponad pięć dekad wysiłki indyjskie na rzecz
samostanowienia nie miały tu większego znaczenia. Uwagę autora artykułu przyku­
wają natomiast przede wszystkim aspekty techniczne przekazania władzy (omawia
on kolejno wszystkie brytyjskie propozycje rozwiązania problemu transferu władzy)
oraz kwestia podziału nowo powstałego państwa. Niewykluczone, iż przyczyną, dla
której autor koncentruje się aż nadto na zagadnieniu odłączenia Pakistanu, jest fakt,
iż sam jest Hindusem, a problem ten jest dla Hindusów wciąż odnawiającą się za¬
drą. Co ciekawe, autor sam przyznaje, iż „problem muzułmański" nie jest kwestią
narodową ani rasową, lecz konfliktem religijnym. Zważywszy jednak, że działal­
ność Ligii Muzułmańskiej, która doprowadziła do utworzenia Pakistanu z części te¬
rytorium Indii, nie cieszyła się powszechnym poparciem indyjskich muzułmanów
(konserwatywna organizacja islamska Jamiyat-ul-ulama-i-hind oskarżała nawet
Ligę o wykorzystywanie nieświadomych mas muzułmańskich do swoich celów),
powstaje pytanie, czy podział Indii nie był l i tylko wynikiem partyjnej rozgrywki
o władzę między Ligą a prodemokratycznym, zróżnicowanym etnicznie i religijnie,
Indyjskim Kongresem Narodowym? Niemniej jednak Liga traktowała religię jako
czynnik określający odrębność narodową i na podstawie sformułowanej przez swego
charyzmatycznego przywódcę — Mohammada Ali Jinnaha — „teorii dwóch naro¬
dów", wykazywała, iż muzułmanie indyjscy i hinduiści nie mogą określać się mia¬
nem tego samego narodu (pomijając zupełnie wyznawców wielu innych religii, ży¬
jących od wieków na obszarze subkontynentu indyjskiego: chrześcijan asyryjskich,
zoroastrian, dżinistów, Sikhów itd.). Gandhi kontrargumentował, podając przykład
Bengalu, gdzie większość muzułmanów przeszła na islam z hinduizmu i gdzie w sty-

�Rezenzje i noty recenzyjne

225

lu życia, stroju, języku i kulturze, muzułmanie i hinduiści byli praktycznie nierozróżnialni.
Umocnienie ujgurskiego nacjonalizmu przypada na koniec lat 40. XX wieku,
kiedy to ojczyzna Ujgurów (ludności islamskiej należącej do grupy językowej ture¬
ckiej), Sinkiang, została podbita przez nowo powstałą Chińską Republikę Ludową.
Wprawdzie rozwój komunikacji między oazami, w których tradycyjnie żyją Ujgurowie, sprawił, iż poszczególne grupy przestały żyć w izolacji, to jednak dopiero
zintensyfikowana konfrontacja z Hanami — „innymi", zmusiła Ujgurów do samookreślenia. Restrykcyjna, antyreligijna polityka komunistycznych Chin wpłynęła na
postawy nacjonalistyczne i dążenia niepodległościowe społeczności ujgurskiej. Ta¬
kie praktyki, jak kontrola urodzeń, transfer ludności niemuzułmańskiej (obecnie Ujgurowie stanowią mniejszość we własnym kraju — 40% w stosunku do prawie 50%
Hanów), wycofanie języka ujgurskiego z wyższych uczelni czy zakaz uczęszczania
do meczetów osób poniżej 18. roku życia, sprawiły, że jedynie uzyskanie niepodle¬
głego państwa jest dla Ujgurów gwarancją ochrony ich kultury i religii. Analogiczny
proces ma miejsce w Tybetańskim Regionie Autonomicznym, istniejącym w ramach
tej samej Chińskiej Republiki Ludowej i objętym taką samą polityką.
Islam jest najistotniejszym, obok języka, czynnikiem określającym tożsamość
narodową Ujgurów. Już w okresie podboju Sinkiangu przez dynastię Qing w roku
1760 Ujgurowie mobilizowali się do obrony pod hasłem „świętej wojny" przeciwko
„pogańskim" Chinom. Na przełomie XIX i XX wieku, przez krótki okres, próbowa¬
no wprowadzić we Wschodnim Turkiestanie (tak popularnie nazywany jest region
Sinkiang) szariat jako obowiązujące prawo. Przymiotnik „islamski" został włączony
w nazwę pierwszego niepodległego państwa ujgurskiego, proklamowanego w roku
1933 (Islamska Republika Wschodniego Turkiestanu). Wszystkie bunty przeciwko
rządom Chińskiej Republiki Ludowej prowadzone były pod hasłem „wolności re¬
ligijnej", jak chociażby powstanie w Kuljia w roku 1997, które wybuchło w odpo¬
wiedzi na zakaz zgromadzeń młodzieży ujgurskiej promujących, wobec rosnącego
spożycia alkoholu i narkotyków, zdrowy styl życia (traktowany jako część ujgurskiej
kultury muzułmańskiej).
Autor artykułu poświęconego nacjonalizmowi ujgurskiemu, Ablet Kamalov,
w przeciwieństwie do Manava Bahla, który pracuje dla Centrum Rozwoju Ame¬
rykańskiego w Waszyngtonie, jest specjalistą w problematyce, którą porusza. Pro¬
wadzi badania w Centrum Studiów Ujgurskich w Instytucie Studiów Orientalnych
przy Kazachskiej Akademii Nauk, opublikował dwie książki i szereg artykułów
naukowych poświęconych historii i tożsamości narodowej Ujgurów, a także przy¬
gotował i przeprowadził kursy w ramach Letniego Uniwersytetu w Budapeszcie
na temat nacjonalizmu w Azji Centralnej. Ów profesjonalizm i świetne rozeznanie
w poruszanej problematyce są widoczne w omawianym artykule. Autor przeprowa¬
dza konsekwentną, osadzoną w historii prezentowanej grupy i kontekście przemian
społeczno-politycznych w regionie i na świecie, analizę procesu kształtowania się
tożsamości narodowej Ujgurów, wskazując na te czynniki, które odegrały kluczową
rolę w ujgurskim procesie narodowotwórczym. Nie można, niestety, powiedzieć tego
samego o artykule Manava Bahla, któremu umyka idea przyświecająca redaktorom

�226

Rezenzje i noty recenzyjne

zbioru Nationalisms Across the Globe przedstawiania nacjonalizmów w kontekście
globalnym.
Słowa uznania należą się A. Kamalovowi także dlatego, że poruszając kwestię
nacjonalizmu w niezbyt licznej azjatyckiej społeczności, zwraca uwagę na zjawisko
trans-nacjonalizmu. Nacjonalizm ujgurski nie ogranicza się dziś do pustyń Sinkiangu; Ujgurowie, którzy wyemigrowali w latach 90. XX wieku z Chińskiej Republiki
Ludowej i terenów byłego Związku Radzieckiego na Zachód: do Stanów Zjednoczo­
nych, Kanady, Niemiec, Belgii, Szwecji i Norwegii, powołali do życia w roku 2004
Światowy Kongres Ujgurów z siedzibą w Monachium, zrzeszający większość poli­
tycznych i kulturowych organizacji ujgurskich, ważny dla upublicznienia „problemu
ujgurskiego" na świecie. Ujgurowie nie są oczywiście wyjątkiem w tej materii — na¬
cjonalizmy ulegają procesowi umiędzynarodowienia, gdyż tylko w ten sposób mają
szansę zaistnieć w publicznej świadomości i światowej polityce. A. Kamalov zwraca
uwagę na miejsce zjawiska nacjonalizmu w globalizującym się świecie. Wskazuje,
jak jeszcze do niedawna żyjący w oazach Ujgurowie, uprawiają dziś „cyber-separatyzm", -wykorzystując internet w celu upowszechniania wiedzy o swojej historii i kul¬
turze oraz dążeniach niepodległościowych poprzez zakładanie, w różnych językach,
licznych stron www. Pokazuje, jak wykorzystują działalność międzynarodowych or¬
ganizacji monitorujących stan przestrzegania praw człowieka na świecie, takich jak
Amnesty International, do nagłaśniania swojego problemu. I wreszcie zwraca uwagę
na zjawisko „łączenia sił" narodów bez państw, którego przejawem jest chociażby
powołanie — na wzór Organizacji Narodów Zjednoczonych — Międzynarodo­
wej Organizacji Niereprezentowanych Ludów i Narodów (IOUPN — International
Organisation of Unrepresented Peoples and Nations), zrzeszającej reprezentantów
50 ludów i narodów. Co ciekawe, jej pierwszym przewodniczącym był właśnie Ujgur.
A. Kamalov podkreśla jeszcze jeden globalny aspekt ujgurskiego nacjonalizmu
— rolę religii, islamu, w niepodległościowych dążeniach Ujgurów. Odrzuca jednak
modną obecnie, i wygodną, tezę o „zderzeniu cywilizacji" i nie wpisuje ujgurskiego
islamu w ogólnomuzułmańską wojnę przeciwko zachodniemu światu. Na potwier¬
dzenie swojego stanowiska o pochopności jednoznacznego klasyfikowania islamu,
przytacza argument, iż Ujgurowie nie solidaryzują się z innymi „chińskimi" muzuł¬
manami Hui, mającymi własną autonomię w Ninxia (Chińska Republika Ludowa)
— jedni i drudzy chodzą do osobnych meczetów i zdarzało się, że władze chińskie
posyłały żołnierzy Hui przeciwko „zbuntowanym" Ujgurom. A. Kamalov, analizując
relację nacjonalizm — islam, porusza ponadto istotną kwestię wykorzystywania po¬
wszechnej wojny z terroryzmem przez światowe mocarstwa w celu ukrócania niewy­
godnych dążeń niepodległościowych. Jak łatwo się domyślić, władze Chińskiej Re¬
publiki Ludowej stosują surowe represje wobec ujgurskiej społeczności, określając
tamtejsze działania separatystyczne mianem terroryzmu (zresztą ta sama terminologia
jest stosowana po roku 2001 również wobec narodu tybetańskiego i stojącego na jego
czele XIV Dalajlamy, laureata Pokojowej Nagrody Nobla). A. Kamalov przestrzega,
iż tego typu praktyki, polegające na wzmaganiu represji, mogą przynieść przeciwny
skutek i doprowadzić do radykalizacji ujgurskiego islamu, czyli przekształcenia do¬
tychczasowej walki narodowowyzwoleńczej w świętą wojnę na wzór Czeczenii.

�Rezenzje i noty recenzyjne

227

Inne wybrane do omówienia artykuły to teksty dotyczące postradzieckiej Azji
Środkowej, których autorami są Resul Yalcin, Uzbek ethnie identity and nation buil­
ding in Uzbekistan, t. 2 oraz Stephen F. Cunha, The Mountains Tajiks of Central
Asia, t. 2. Pierwszy z nich napisany został przez badacza stosunków międzynaro­
dowych, często odwiedzającego Azję Środkową, wykształconego w Turcji i w Azji
Środkowej, obecnie pracującego w School of Oriental and African Studies w Londy¬
nie. Autor koncentruje się na przedstawieniu procesu budowania narodu uzbeckiego
w oparciu głównie o materiały zastane: literaturę, głównie zachodnią oraz w języku
uzbeckim, a także dokumenty państwowe i partyjne, w tym przemówienia prezyden­
ta Uzbekistanu Islama Karimowa. Sięga do przeszłości, aby podkreślić znaczenie
powołania w roku 1924 Republiki Uzbeckiej w ramach ZSRR dla przyspieszenia
procesu narodotwórczego. Przyjęte wówczas granice terytorialne, nazwa republiki
i narodu oraz polityka wewnątrz kraju, oczywiście programowana i nadzorowana
z Moskwy, ale rodząca także niekiedy nieoczekiwane rezultaty, określiła dalszy kie¬
runek procesu kształtowania się narodu. Autora interesuje jednak przede wszystkim
charakter ideologii narodowej tworzonej przez elity niepodległego od roku 1991
państwa. Obszernie omawia sposób posługiwania się historią oraz tradycjami kultu¬
rowymi, w tym także islamem, dla ukształtowania i upowszechnienia tej ideologii,
mającej legitymizować nowe państwo i jego władze. Uzyskany obraz jest przekony¬
wający i dobrze uzasadniony. Pewnym niedostatkiem jest brak badań społecznych,
bez których trudno jest przedstawić zasygnalizowaną w tytule opracowania „tożsa­
mość etniczną Uzbeków". Tożsamość przecież polega na samookreślaniu się przez
jednostki i ich zgodzie na bycie zaliczanym do określonej grupy. Dlatego zapewne
autor nie dostrzegł silnych dotąd w Uzbekistanie, konkurujących tożsamości: regio¬
nalnych i plemiennych, utrudniających proces integracji etnonarodowej. Nie wska¬
zuje także na występujące tam liczne mniejszości narodowe i etniczne, pochodzenia
zarówno europejskiego, jak i azjatyckiego, objęte próbami równoległego, choć sła¬
biej wspieranego przez władze, procesu tworzenia wieloetnicznego narodu politycz¬
nego — Uzbeków. Bogata literatura rosyjskojęzyczna nie została tu wykorzystana,
podobnie zresztą jak w wielu innych pracach autorów zachodnich. Zabrakło nam
sięgnięcia choćby do wielusetstronicowej książki M.G. Vahabova, Formirovanie uzbekskoj soeialistiezeskoj naeii, Taszkent 1961, którą oczywiście czytać należy bardzo
krytycznie, czy też nowszej pracy zbiorowej pod redakcją A. Il'hamova, Etniezeskij
atlas Uzbekistana, Taszkent 2002, z artykułami tegoż A. Il'hamowa, Areheologija
uzbekskoj identieznosti i Formirovanie sovremiennoj uzbekskoj identicznosti.
Opracowanie, którego autorem jest Stephen F. Cuhna, ma szczególny charakter.
Przedstawia trudne warunki środowiskowe oraz ekonomiczne, a także złożoną sytu¬
ację polityczną tzw. Tadżyków Górskich, zamieszkujących Autonomiczny Obwód
Gornobadachszański w południowo-wschodnim Tadżykistanie. Jest apelem geogra¬
fa, specjalizującego się w problematyce parków naukowych i ochrony środowiska,
zaangażowanego przez kilka lat w przygotowanie projektu Pamirskiego Parku Na¬
rodowego, o pomoc w biologicznym przetrwaniu i zachowaniu kultury rodzimych
mieszkańców tego najuboższego regionu w najbiedniejszym państwie postradzieckim, jakim jest Tadżykistan, dodatkowo dotkniętym tragedią wojny domowej. Cenne

�228

Rezenzje i noty recenzyjne

są zawarte w artykule niektóre informacje na temat środowiska, gospodarki, polityki
i demografii Tadżyków górskich. Autor nie posiada jednakże kompetencji w zakresie
kultury i życia społecznego, w tym spraw etnicznych. Popełnia błąd, kiedy do gór¬
skich Tadżyków zalicza „sześć pamirskich klanów", a wśród nich Jagnobczyków,
żyjących przecież daleko poza Pamirem. Zresztą również użycie określenia „klan"
wskazuje na brak przygotowania autora do omawiania kwestii etnicznych. Termin
ten wziął z języka potocznego, ludy tamtejsze są grupami etniczno-regionalnymi
i nie posiadają struktury rodowo-plemiennej. Wyolbrzymia znaczenie zoroastryzmu,
który pozostał tutaj wyłącznie w postaci reliktów wierzeniowych w społecznościach
muzułmańskich, w znacznej części szyickich i ismailickich. Wskazując słusznie na
przynależność języka Tadżyków nizinnych do podgrupy zachodniej, irańskiej grupy
językowej, nie zauważa, że języki pamirskie i język Jagnobczyków należą do pod¬
grupy wschodniej tejże grupy. Informacje dotyczące spraw etnicznych i narodowych
są zresztą nader skromne i rozrzucone w artykule. Ważne jest potwierdzenie dyskry¬
minacji kulturowej, także w stosunkach międzyludzkich, i politycznej, jakiej podlegają
Tadżycy górscy ze strony dominujących Tadżyków nizinnych, a także przemieszczeń
grup etnicznych w wyniku polityki radzieckiej oraz wojny po roku 1991. Odnoto¬
wanie ruchu niepodległościowego w Obwodzie Gornobadachszańskim nie daje pod¬
staw do traktowania Tadżyków górskich, co czyni autor, jako jednej grupy etnicznej
— składają się przecież, o czym już wspomnieliśmy, z wielu grup etniczno-regionalnych. I w tym artykule również nie powołano się na jakże liczne publikacje w ję¬
zyku rosyjskim. Chciałoby się odesłać choćby do obszernego, dwutomowego dzieła
M.S. Andreeva Tadżyk doliny Huf, t. 1, Stalinabad 1953; t. 2, Stalinabad 1958, wyda¬
nego i uzupełnionego przez tadżykistańską etnolożkę, Polkę, Antoninę Pisarczyk.
Książka Nationalisms Across the Globe, mimo nierównego poziomu zamieszczo­
nych w niej artykułów, jest pracą niezwykle wartościową. Jej wartość polega na tym,
że zawiera opracowania dostarczone przez wielu autorów z różnych krajów świata,
ukazujących różne aspekty i zróżnicowany w skali globu charakter nacjonalizmów,
przedstawianych z perspektywy odmiennych dyscyplin i osobistych doświadczeń
badaczy, tak ważnych w studiach nad zagadnieniami narodowymi. Jest nie tylko
znakomitym źródłem informacji o nacjonalizmach, ale także o sposobach pisania
0 nich. Będzie ważną pozycją w zespole lektur dotyczących nacjonalizmów, przydatną
dla przedstawicieli wielu dyscyplin naukowych, w tym etnologów i antropologów kul¬
turowych. Jednocześnie poświadcza, w dobie globalizacji, możliwość porozumiewania
się badaczy z odległych terenów, zainteresowanych podobną problematyką, i tworze¬
nia przez nich zespołów autorskich. Przydatnym uzupełnieniem książki są noty o au¬
torach poszczególnych artykułów, nie obejmujące jednakże wszystkich z nich. Równie
potrzebne byłyby indeksy, choćby nazwisk i geograficzny, których jednak zabrakło.
Książka została nader starannie i pięknie wydrukowana: twarda okładka, dobry papier
1 estetyczny układ graficzny. Redaktorom i instytucjom, które współdziałały przy wy­
daniu pracy: Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu,
Zakładowi Badań Narodowościowych Instytutu Slawistyki PAN i Instytutowi Za¬
chodniemu, należą się wyrazy uznania.
Natalia Bloch, Zbigniew Jasiewicz

�Rezenzje i noty recenzyjne

229

Kurdish Culture and Identity, ed. Philip Kreyenbroek, Christine Allison, Zed
Books Ltd., London 1996, ss. 185.
Problematyka kurdyjska, posiadająca zresztą już dziś wcale obfitą literaturę
naukową, wzbogaciła się w połowie lat 90. o kolejną, interesującą pozycję. Praca
zbiorowa, zredagowana została przez holenderskiego kurdologa, Philipa Kreyenbroeka, który z uczelni w Utrechcie przeszedł do Uniwersytetu Londyńskiego,
gdzie wykłada języki perski i kurdyjski, a nadto zajmuje się tekstami religii Za¬
ratustry i jezydyzmem. Angielska współredaktorka, Christine Allison, po uzyska¬
niu doktoratu w prestiżowej Szkole Studiów Orientalnych i Afrykanistycznych
w Londynie, przez dwa lata mieszkała w chronionym po wojnie o Kuwejt przez
Sprzymierzonych irackim Kurdystanie, a także podróżowała po Iranie i Turcji.
Oprócz tekstów pary redaktorów, w studium znalazły się rozdziały napisane
przez siedmioro autorów, zarówno europejskiego, jak kurdyjskiego pochodzenia.
Każdemu z nich poświęcono obszerną notę biograficzną na początku książki, co
uwiarygodnia w pewnym stopniu ich wystąpienia. Rzecz zaopatrzono w obszer¬
ną bibliografię i indeks, mapkę obszarów zamieszkałych przez Kurdów oraz pa¬
rę rycin, ilustrujących rozważania o regionalnych strojach omawianego regionu.
Mocną stroną publikacji jest fakt, że osnowę stanowi epoka po konflikcie w Za¬
toce Perskiej, a więc w czasie, gdy kontrola policyjna i wojskowa Saddama nad
trzema prowincjami kurdyjskimi w Iraku północnym przestała istnieć. Jej miesz­
kańcy mogli swobodnie tworzyć nowoczesne struktury kulturowe i uprawiać
styl życia na co dzień zgodny z własnym obyczajem. Nie dotyczy to naturalnie
terytoriów sąsiednich, tureckich, irańskich i syryjskich, gdzie arbitralne ustawo¬
dawstwo niedemokratyczne wobec Kurdów trwa nadal. A te obszary również sta¬
ły się przedmiotem badań prezentowanych tu zjawisk.
Autorzy starają się zaprezentować takie sfery codzienności, w których ich zda­
niem przejawia się w formie możliwie wyraźnej kurdyjska kultura, bez względu
na trwające od wieków otoczenie obcymi etnicznie elementami. Nie popadając
równocześnie w romantyczną przesadę, uwzględniają zjawiska wcale licznych
zapożyczeń obcych, które trwale usadowiły się w życiu Kurdów, chociaż równo¬
cześnie nabrały swoistego, lokalnego kolorytu.
Redaktorzy wyjaśniają, że ich książka nie rości sobie pretensji do miana peł¬
nego kompendium wiedzy o samoidentyfikacji kulturowej Kurdów, na co nie po¬
zwalał im zebrany materiał. Przyznają, że zabrakło w niej na przykład analizy
muzyki kurdyjskiej, a także współczesnych przykładów działalności artystycznej,
typu rzeźby czy malarstwa. Zauważmy jednak, że te ostatnie dziedziny w ogóle
narodziły się bardzo niedawno, od wieków hamowane w świecie muzułmańskim
przez surowe przepisy religijne.
Redaktorzy zwracają uwagę na jednostronny obraz Kurdów, jaki przez ostat¬
nie kilkadziesiąt lat docierał do człowieka Zachodu: Kurd tragicznie walczący
o przetrwanie z praktycznie wszystkimi czterema sąsiadami i zarazem cierpiący

�230

Rezenzje i noty recenzyjne

prześladowania. Sfera kultury była po większej części zapoznana, mimo licznej dia­
spory kurdyjskiej, rozsianej po różnych kontynentach. Przyczyną tego zjawiska był
niewątpliwie fakt, że liczący dziś ponad 25 milionów naród kurdyjski nigdy właś­
ciwie nie miał swojego państwa niepodległego i żył pod władzą obcych. Najpierw
przez wieki zdominowany przez Turcję i Persję, a po I wojnie światowej także Irak
oraz Syrię. W przeciwieństwie do Arabów, Persów, a także Turków, posiadających
ugruntowany od wieków dorobek piśmienniczy, osiągnięcia w tej dziedzinie Kur­
dów aż do połowy XIX wieku były znikome. Pisano w jednym z języków dominu­
jących sąsiadów. Klasyczne dzieło Szerefname spisano po persku. W sferze religii
i związanej z nią filozofii islamu królowała arabszczyzna. Kurdyjski sekretarz bry­
tyjskiego oficera, stacjonującego po I wojnie światowej w Iraku, skarżył się, że jego
chlebodawca każe mu redagować pisma urzędowe po kurdyjsku, zamiast stylizować
je w mowie ludzi cywilizowanych, to jest w wytwornej perszczyźnie. Mnóstwo Kur­
dów, którzy w ciągu dziejów odgrywali nieraz zgoła poczesną rolę w życiu Bliskiego
Wschodu, występuje w historii jako rodowici Arabowie, Persowie lub Turcy. Iracki
dyktator, gen. Kassem, rozstrzelany publicznie przez zbuntowanych oficerów, był
synem Kurdyjki. Tu i ówdzie mówi się, że Kurdem z pochodzenia był sam Mustafa
Kemal Atatürk, który zresztą złamał składane Kurdom obietnice autonomicznej eg­
zystencji w zwycięskiej republice po I wojnie światowej. Częstokroć ludzie ci zresztą
ukrywali swoje faktyczne pochodzenie, koniunkturalnie identyfikując się z rządzącą
większością etniczną.
Z drugiej strony należy podkreślić, że praktycznie do połowy X I X wieku zna¬
komita większość Kurdów była analfabetami. Ich skądinąd bogata literatura miała
charakter ustnych poematów, a nieliczne z nich pozostawały w rękopisach. Te ostat¬
nie czytywali i gromadzili tylko niektórzy duchowni wyższej rangi i związani z nimi
jeszcze mniej liczni feudałowie. Podróżnik Evlija Czelebi wspomina o niszczeniu
biblioteki rękopiśmiennej w czasie rabunku rezydencji kurdyjskiego księcia w Bitlisie. Tak czy owak pierwsze pozycje drukowane w języku kurdyjskim ukazywać się
zaczęły dopiero w drugiej połowie wieku dziewiętnastego i bynajmniej nie na obsza¬
rach kurdyjskich. W konkurencji zatem z piśmiennictwem sąsiadów literatura Kur¬
dów, już chociażby z tych przyczyn, nie miała szans. Zresztą znajomość języka rodzi¬
mego, czy też jego co najmniej jednej z dwu wersji, nie znajdowała się w programach
edukacji, obejmujących zaledwie garstkę społeczeństwa. Dopiero w X X wieku na¬
stępują pierwsze próby utworzenia dwu wersji kurdyjskiego języka literackiego,
w oparciu o dialekty kurmandżi isorani.
Właściwy wykład otwiera rozdział dotyczący skrótowo potraktowanej histo¬
rii i aktualnej sytuacji Kurdów w Turcji, Iranie, Syrii i Iraku, a nadto na obszarach
byłego Związku Sowieckiego i w rozległej diasporze. Autorem jest Kendal Nezan,
Kurd, który po uzyskaniu we Francji doktoratu z fizyki zajął się całkowicie proble¬
mami promocji swego narodu i kieruje prestiżowym Institut Kurde de Paris.
Podaje on szereg szczegółowych danych liczbowych oraz informuje o aktu¬
alnym rozsiedleniu swoich rodaków w wyniku dynamiki politycznej i gospodar-

�Rezenzje i noty recenzyjne

231

czej, przeżywanej przez Bliski Wschód. Jedną z najistotniejszych informacji jest
tu zjawisko „kurdyzacji" zupełnie nowych obszarów Turcji, położonych w za¬
chodniej części tego kraju. Władze w Ankarze usiłowały osłabić ruch kurdyjski,
przesiedlając liczne grupy rodzimej ludności ze wschodnich połaci kraju do czę¬
ści zachodniej, łatwiejszej do policyjnej kontroli. Prowadzi to obecnie do nie¬
oczekiwanych rezultatów. Terytoria zachodniej Turcji okazały się atrakcyjniejsze
dla przymusowych przesiedleńców od pustynnych, górskich ziem właściwego
Kurdystanu tureckiego. Rozrodczość rodzin kurdyjskich wyraźnie przekracza
dynamikę dzietności społeczności tureckich. Wzrasta zatem liczebnie żywioł
kurdyjski, szczególnie w rejonie Morza Egejskiego, czego w najmniejszym stop­
niu nie pragnęli planiści polityczni z Ankary!
Autorka następnego rozdziału, Joyce Blau, od wielu lat bada kurdyjski język
i kulturę, współpracując z licznymi kurdologicznymi instytucjami. Tutaj prezentuje
przeszłość i czasy współczesne kurdyjskiej literatury pisanej. Podkreślając jej po¬
czątki, napisane po persku, arabsku i turecku, zwraca uwagę na najwybitniejszego
poetę, Ehmedi Chaniego, który w sławnym poemacie Mem i lin starał się promo¬
wać język rodzimy w wersji kurmandżi. Blau pisze też o losach dworskiej poezji
uprawianej w rezydencjach dawnych książąt kurdyjskich z pogranicza irańskiego,
posługującej się wytwornym językiem gurani, należącym do zachodnioirańskich
dialektów. Tej manierze położył kres władca nowo powstałego państewka w Sulaimanii, zalecając nadwornym pisarzom czysto kurdyjski kurmandżi.
Wiek X X jest okresem rodzenia się nowoczesnego dziennikarstwa kurdyj­
skiego, które jednak natrafiało na liczne przeszkody ze strony rządów państw
dominujących. Stąd, już pod koniec wieku XIX, pierwsze czasopismo kurdyjskie
rodzi się w Kairze, gdzie władza turecka jest słaba. Ostatecznie zresztą próby
uruchomienia prasy kurdyjskiej mają miejsce aż w południowej Anglii, by unik¬
nąć politycznych szykan. Autorka zajmuje się między innymi rodzajami alfabe¬
tu, w jakim w ciągu minionego stulecia drukują kurdyjscy autorzy, starając się
zarazem skodyfikować i uporządkować pisownię. Okazuje się, że obok alfabetu
arabskiego istnieje nurt zwolenników używania pisowni łacińskiej, wcześniej¬
szy zresztą od dekretu w tym względzie wydanego w nowo powstałej republi¬
ce tureckiej. Na Zakaukaziu zresztą pierwotnie władze sowieckie wprowadziły
w szkołach dla Kurdów również alfabet łaciński, by dopiero pod koniec lat 30.
zastąpić go cyrylicą. Rozwijające się piśmiennictwo kurdyjskie, mimo licznych
lokalnych przeszkód i zahamowań, osiągnęło stosunkowo niezłe rezultaty. Po¬
czątki literatury drukowanej sięgają lat 60. X I X wieku. Paradoksem jest fakt,
że najbujniejsze piśmiennictwo rozwijało się na marginalnych obszarach sowiec¬
kiego Zakaukazia. Ciekawe zarazem, że żaden z autorów omawianych rozważań
nie zastanawia się, czemu służył ów sponsorowany przez Sowietów materiał
i jakie treści ideologiczne miał intensywnie upowszechniać.
Współautorka całego tomu, Christine Allison, zajmuje się natomiast dawny¬
mi i współczesnymi formami literatury ustnej, pochodzącej z regionu północno-

�232

Rezenzje i noty recenzyjne

irackiego Badinan. Odgrywała ona, w postaci poematów bohaterskich i pieśni
żałobnych, ważną rolę w kształtowaniu osobowości Kurda. Szereg motywów
ulegało zmianom w trakcie przekazywania ich z pokolenia na pokolenie. Autor­
ka pisze nie tylko o gatunkach owej poezji recytowanej, ale również prezentuje
sposób jej przekazywania, np. w gronie wioskowych gości zebranych w repre­
zentacyjnej izbie recepcyjnej miejscowego notabla. Zajmuje się też samymi od­
twórcami owych deklamowanych z pamięci utworów. Daje następnie przykłady
paru ulubionych motywów i szczegółowo zajmuje się tego rodzaju twórczością
w środowisku na pozór marginalnych liczebnie społeczności Jezydów. Uczeni
dowodzą, że właśnie w folklorze jezydzkim zachowały się może najciekawsze
pozostałości kultury kurdyjskiej sprzed podboju ludów irańskich przez muzuł­
mańskich Arabów. Ustna literatura wierszowana, mimo współczesnego rozwoju
nowoczesnych mediów, nadal podobno odgrywa ważną rolę w formowaniu oso¬
bowości młodzieży kurdyjskiej.
Amir Hassanpour, specjalizujący się w problemach unowocześnienia języka kur­
dyjskiego, po studiach w USA pracuje na uniwersytecie w Montrealu. W omawianej
publikacji analizuje procesy kształtowania się kurdyjskich mediów nowoczesnych.
Ciekawe, że pierwsze publikacje drukowane, wydawane po kurdyjsku w początkach
XIX wieku, pisano nie alfabetem arabskim, lecz ormiańskim. Książki drukowane były
pierwotnie tak kosztowne, że posiadali je w swoich bibliotekach tylko najbogatsi feudałowie kurdyjscy. Amir Hassanpour przedstawia zagadnienie mediów bardzo szcze¬
gółowo, kreśląc zmienne koleje środków masowego przekazu w poszczególnych
państwach bliskowschodnich, a na koniec i w diasporze kurdyjskiej. Wbrew potocz¬
nym mniemaniom, nie ma mowy o nieprzerwanych zakazach publikacji kurdyjskiej
prasy, działania radiostacji, realizacji pierwocin filmów i wreszcie zalążków telewi­
zji. Natomiast okresy względnej liberalizacji władz irackich, tureckich i irańskich
w tym względzie bywały krótkie i nieobliczalne. Mimo wszystko Kurdowie osiąg¬
nęli w tym względzie zaskakująco dużo, jak na bardzo liczne szykany i zakazy domi¬
nujących, obcych władz. Stosunkowo najbujniej rozwijały się sponsorowane przez
sowiecką władzę media na Zakaukaziu. Chodziło tam najprawdopodobniej o stwa¬
rzanie kontrastu z sytuacją nacjonalistycznych przepisów, obowiązujących w sąsied¬
niej Turcji. W filmach tematyka kurdyjska pojawia się ostatnio w Iranie, w nader
jednak ostrożnej postaci. Zauważmy, że posiadanie własnych radioodbiorników było
w tym państwie wzbronione! Radio stało się wszędzie na Bliskim Wschodzie potęż¬
nym nośnikiem informacji i propagandy politycznej, szczególnie w społecznościach
niepiśmiennych i nie czytujących prasy. Po wojnie w Zatoce Perskiej, w otoczonym
opieką Sprzymierzonych Kurdystanie irackim, gwałtownie rozwinęły się nowoczes¬
ne media, tworząc w tej dziedzinie kultury zupełnie nową jakość. Nareszcie spełniły
się słowa dziewiętnastowiecznego poety kurdyjskiego, Hadżi Qadira Koya, że wa­
runkiem niepodległości musi być posiadanie „pióra i miecza".
Wbrew popularnym opiniom, Kurdowie nie są muzułmańskim monolitem re¬
ligijnym. O paru innych wyznaniach albo wersjach islamu, wyznawanych w Kur-

�Rezenzje i noty recenzyjne

233

dystanie pisze szczegółowo, a zarazem rzeczowo Philip Kreyenbroek. Jego wy¬
kład ma znakomite walory poznawcze i zarazem dydaktyczne. Autor przedstawia
zwięźle sytuację poszczególnych odłamów islamu w Kurdystanie, poprzedzając
to omówieniem śladowych dziś kultów irańskich, jak chociażby zoroastryzm czy
manicheizm, istniejących tu wcześniej, wpływów starożytnego hellenizmu, póź¬
niej judaizmu i chrześcijaństwa, które zresztą trwa tu do dziś w postaci odłamu
nestoriańskiego, jakobickiego, oraz dwu wywodzących się z nich nurtów uni¬
ckich. Podkreśla, że jego zdaniem wyznawcy niemuzułmańskich religii, mimo że
między sobą posługują się językiem neoaramejskim, znają doskonale mowę Kur¬
dów i obyczajem bynajmniej nie odbiegają drastycznie od swoich kurdyjskich
sąsiadów. Głównym jednak obiektem zainteresowania holenderskiego kurdologa
są mniejszości, jakie w ciągu wieków wydzieliły się z ortodoksyjnego islamu,
jak alewici, ahl-e haqq i jezydowie. Dużo uwagi poświęca też sufizmowi i skraj­
nym odłamom szyityzmu. Pisze, że specyficzna różnorodność kurdyjskiego życia
religijnego objawiła się właśnie w tych mniejszościach wyznaniowych. Charak¬
terystyczną jakoby dla Kurdów tendencję do pluralizmu wyznaniowego badacz
dostrzega w szczególnej popularności tworzenia grup zdążających własną „drogą
do Boga", pod kierunkiem swojego mistrza, szecha.
Pogłębia naszą wiedzę w aspekcie odłamu ahl-e haqq Ziba Mir Hosseini, antropolożka związana naukowo z uniwersytetem w Cambridge, pochodząca z Kurdystanu irańskiego. Stąd, właśnie z Iranu, poznajemy system wierzeń, formy ob¬
rzędów, wygląd miejsc kultu i miejsce ahl-e haqq w strukturze społecznej Kurdów
irańskich. Kreśląc obraz owej orientacji religijnej, autorka równocześnie zwraca
uwagę na kryzys, jaki przeżywają jej wyznawcy w latach 90. pod wpływem no¬
wych, otaczających ich realiów.
W odmienne sfery kultury przenosi nas rozdział Marii T. Q'Shea, badającej po¬
granicze kurdyjsko-irańskie. Autorka przedstawia różnorodność aktualnego kurdyj¬
skiego stroju ludowego, podkreślając fakt jego zmienności w czasie oraz rozmaitość
form w zależności od regionu. Zwraca uwagę między innymi na zmienność wyni¬
kającą z faktu kosztowności tkanin, powodującą, że nowe ubiory szyje się w mniej
sutej, fałdzistej formie. Szeroko ustosunkowuje się do zakazów noszenia tradycyjne¬
go stroju narodowego, w imię unifikacyjnej polityki europeizacji życia codziennego
i represji etnicznych. Dodaje, że tego typu praktyki administracyjno-polityczne na
dłuższą metę nie sprawdzały się w Iranie i Turcji, gdzie ludność wiejską po prostu
nie stać było na zakup odzieży „nowoczesnej". Nadzwyczaj interesujący jest opis
tego zjawiska w irańskich miastach, przede wszystkim w Sanandadżu, na przestrzeni
ostatnich kilkudziesięciu lat. Esej uzupełniają rysunki poszczególnych odmian regio¬
nalnego ubioru, a nadto tatuaży, jakie umieszczały na twarzach syryjskie Kurdyjki.
Wyrobem kobierców i kilimów zajął się natomiast William Eagleton, były
ambasador amerykański w Syrii. W bardzo krótkim wystąpieniu pisze o technice
tkania, stosowanych kolorach i dywersyfikacji formalnej w zależności od regionu.
Brak szaty ilustracyjnej obniża komunikatywność tego rozdziału.

�234

Rezenzje i noty recenzyjne

Uwagom na temat kultury materialnej Kurdów syryjskich zawdzięczamy
rozdział ostatni, pióra Karin Kren, austriackiej etnolożki, związanej w wiedeń¬
skim muzeum etnologicznym. Jest to najsłabsze pod względem poznawczym
wystąpienie w omawianej książce. Autorka twierdzi, że szczupłość jej informacji
wynika z faktu, iż wywiady mogła prowadzić wyłącznie w gronie kobiet. W rze¬
czywistości z przypisów wynika, że w znacznej mierze korzystała z zabytków,
zgromadzonych w magazynach Museum für Völkerkunde i z konsultacji na¬
ukowych w Wiedniu. Wyrywkowe opisy paru czynności i narzędzi używanych
w Kurdystanie syryjskim mają co najwyżej znaczenie dla specjalistów, znających
gruntownie codzienność materialną Kurdów z sąsiedniego Iraku i Turcji. Do¬
starczają poniekąd sprawdzających analogii z regionu, który przez kurdologów
jest raczej zapoznany. Wbrew temu, co pisze, Kren nie wykorzystała istniejącej
literatury przedmiotu na temat tej sfery kultury.
Książka Kurdish Culture... jest dziełem ważnym z uwagi na wielką ilość mate­
riału informacyjnego, prosty, przystępny, a zarazem precyzyjny styl — oraz dobór
autorów-specjalistów danych tematów. Przy tak już dziś bogatej kurdologicznej
literaturze naukowej trudno oczekiwać od redaktorów pracy, by uwzględniali
w niej stare lub nieco zdezaktualizowane monografie w rodzaju pionierskiego
dzieła B. Niikitina, wydanego w Paryżu w latach 40. Z drugiej strony wszakże,
w bibliografii zaskakuje, nieobecność kilku ważnych i ciekawych pozycji, jak
np. studiów T.F. Aristowej o Kurdach Zakaukazia i W.N. Howella o sytuacji
w byłym Związku Sowieckim, czy zbioru niemieckich autorów pod redakcją
R. Schneidera na temat losów Kurdów w diasporze europejskiej. A nadto mię­
dzy innymi prac N . Entessara i E. Ghareeba, usiłujących umniejszać problem
kurdyjski na rzecz interesów dominujących państw bliskowschodnich. Poza tym
nie odnotowano studium D. Mcdowalla i zawierającego mnóstwo konkretnych
danych rezultatu badań nad Kurdami tureckimi pióra L. Yalcin Heckmann. Nie
mówiąc już o opublikowanych po angielsku wynikach polskich badań terenowych,
dotyczących przemian kultury materialnej w Kurdystanie irackim. Wreszcie, zaj¬
mując się w jednym z rozdziałów programowo kulturą materialną, zignorowano
niedawno wydane studium M . Abdalli o pożywieniu żyjącej pośród Kurdów sy¬
ryjskich i tureckich jakobickiej mniejszości, o analogicznym z ich muzułmańskimi
sąsiadami trybem obyczajów codziennych.
Omawiana tu publikacja dała już wgląd w realia części Kurdystanu, znajdu¬
jącej się w momencie wydania pod opieką Sprzymierzonych. Sytuacja ta stwo¬
rzyła nową jakość kulturową. Tym niemniej temat czeka na kontynuację i rozwi¬
nięcie obecnie, gdy po obaleniu dyktatury Saddama istnieje szansa, by co najmniej
Kurdowie iraccy mogli w pełni tworzyć nowe realia kultury, bez groźby nawrotu
represji. A także, by mogli swoim przykładem promieniować na sąsiednie obsza¬
ry Kurdystanu w Turcji, Iranie i Syrii.
Leszek Dzięgiel

�Rezenzje i noty recenzyjne

Jadwiga P s t r u s i ń s k a , O tajnych językach Afganistanu i ich
Księgarnia Akademicka, Kraków 2004, ss.166.

235
użytkownikach,

Świat tajnych języków, którym autorka poświęciła swoje skromne objętościowo
studium, nie ogranicza się w omawianej książce wyłącznie do terytorium Afganista¬
nu. Podkreśla wielokrotnie, że obszary afgańskie traktuje raczej jako punkt wyjścio¬
wy dla swoich o wiele szerszych rozważań. Okazuje się, że zjawisko rozprzestrze¬
niania się tajnych języków obejmuje od epok antycznych olbrzymie tereny Eurazji,
z czego nie zdajemy sobie sprawy.
Książki nie zaopatrzono ani w mapę omawianych obszarów, ani w skrót w języku
angielskim, co jest typowym prowincjonalizmem, jaki się pleni w nauce polskiej,
gdzie oszczędności wydawnicze sięgają form groteskowych.
Jadwiga Pstrusińska posiada osobiste doświadczenia z badań terenowych, zebra¬
nych w trakcie studiów na uniwersytecie kabulskim i podróży po Afganistanie przed
sowiecką inwazją na ten kraj. Swobodnie posługując się dwoma oficjalnymi języ¬
kami, dari i paszto, mogła dokonywać obserwacji i wywiadów, które zaowocowały
następnie szeregiem publikacji afganologicznych i, miejmy nadzieję, że w tej materii
doczekamy się dalszych, równie oryginalnych.
Autorka jest iranistką związaną z Instytutem Filologii Orientalnej Uniwersyte¬
tu Jagiellońskiego w Krakowie, gdzie stoi na czele pracowni poświęconej studiom
euroazjatyckim. Nic zatem dziwnego, że jej prace mają w 90 procentach charakter
językoznawczy, chociaż aspekt socjolingwistyczny obecny jest również w tych stu¬
diach, co czyni je interesującymi także dla etnologa. Co najmniej jedna z poprzed¬
nich publikacji miała wyraźne nachylenie politologiczne.
Prezentowana obecnie książka dotyczy w zasadzie sytuacji etnolingwistycznej
Afganistanu przed najazdem sowieckim i długotrwałym okresem walk, jaki doprowa¬
dził do olbrzymich migracji ludności, masowych eksterminacji oraz zmian na mapie
języków tego kraju. Autorka w sposób ostrożny wspomina miejscami o zjawiskach
powrotów wygnanych grup do swoich pierwotnych siedzib po względnym uspokoje¬
niu sytuacji w Afganistanie. W zasadzie jednak ogranicza się do epoki sprzed kremlowskiej awantury imperialnej.
W obecnej sytuacji, panującej nie tylko w Afganistanie, lecz także na innych ob¬
szarach Eurazji, niepodobna nawet w mniej więcej dokładny sposób zliczyć, wy¬
mienić i umieścić na mapie kulturowej świata wszystkich tajnych języków. Tym
bardziej, że wiele z nich zanikło lub wymiera w ciągu ostatnich dziesięcioleci.
A przede wszystkim otoczone tajemnicą przez swoich użytkowników, nie są wcale
łatwym przedmiotem dla postronnych badaczy. Mają strzec sekretów zawodowych,
obyczajowych, religijnych, a niekiedy ukrywać pospolitą działalność kryminalną.
Częstokroć wreszcie bronić winny używających ich społeczności mniejszościowych
przed prześladowaniami ze strony dominującej politycznie, religijnie czy obyczajo¬
wo większości.
Kto posługuje się tajnymi językami? Odpowiedź na to pytanie nie jest ani łatwa,
ani jednoznaczna. Na przykładowej liście 13 języków sekretnych, jakie zamieszcza
autorka pracy, znajdujemy najczęściej grupy społecznie i zawodowo marginalne, wę-

�236

Rezenzje i noty recenzyjne

drowne, czyli — jak je określa Pstrusińska — perypatetyczne, popularnie w Europie
zaliczane do Cyganów. Po zapoznaniu się z wywodami autorki niepodobna pogo¬
dzić się z powyższym uogólnieniem. Istnieją w Eurazji dziesiątki takich społeczno¬
ści, które nie tylko gwałtownie protestują przeciw określaniem ich w kategorii „cygańskości", ale nawet usiłują dorabiać sobie tradycję nobliwego pochodzenia. Nie
zawsze zresztą fikcyjną. Styl życia świadomie uprawiany przez te społeczności od
niepamiętnych epok nie musi wynikać z doraźnej nędzy czy historycznych katastrof.
Od pokoleń te kategorie ludności miejscowej sprawowały szereg skądinąd ważnych
i pożytecznych zawodów, jak na przykład wykonywanie precjozów ze złota. Zajęcie
to przez większość osiadłych tubylców otoczone było pogardą. Tym bardziej gardzo¬
no przeróżnymi usługami kosmetycznymi w rodzaju strzyżenia włosów, a także np.
zabijaniem zwierząt rzeźnych, które ogół konsumował następnie już bez żadnych kastowo-estetycznych zahamowań. Przyczyny irracjonalnej w gruncie rzeczy pogardy
dla pewnych zgoła ważnych w funkcjonowaniu normalnych kultur profesji to chyba
pole dla przyszłych dociekań etnologicznych. Autorka się nimi jednak nie zajmuje.
Z przykładów językowych Pstrusińskiej wynikałoby, że tajne języki Eurazji
czerpały inspiracje najczęściej z indyjskich, irańskich i wreszcie arabskich obsza¬
rów lingwistycznych, co bynajmniej nie eliminuje także udziału np. grupy ałtajskiej.
Znakomita większość książki poświęcona została właśnie problemom lingwistycz¬
nym. Zawiera dziesiątki przykładów porównawczych, które dla nieprzygotowanego
etnologa nie posiadają naturalnie waloru informacyjnego. Dowiadujemy się za to na
przykład o czcigodnych korzeniach indyjskich zawartych w mowie mieszkających
w Europie Cyganów i ich zgoła uzasadnionych staraniach, by określano ich nazwą
„Romowie". Ten drobny szczegół bywa niekiedy w publicystyce niesłusznie wykpiwany jako przejaw „poprawności politycznej".
W rozdziale dotyczącym tajemnej roli języków sakralnych można byłoby polemi­
zować z Jadwigą Pstrusińską co do roli przypisywanej przez nią kościelnej łacinie.
Moim zdaniem nie miał być to język tajny, lecz rodzaj spójni uniwersalistycznej,
ogólnoeuropejskiej, pierwotnie nawiązującej do wielkiego świata cywilizacji rzym¬
skiej. Rozszerzając swe idee religijne, Kościół opuszczał dawne tereny imperium
rzymskiego. Nową wiarę głosił pośród europejskich barbarzyńców, nie władających
mową antycznych cezarów, nawet w jej sprymityzowanych, gallijskich czy iberyj¬
skich formach. Owa funkcja spójni języka liturgicznego powoli wygasała w Kościele
rzymskim dopiero niedawno i nie bez kontrargumentów, mimo że w Europie refor¬
macji złamano ją przed kilkuset laty, doprowadzając zresztą nieraz do wytworzenia
się religijnej Wieży Babel.
W części historycznej autorka słusznie podkreśla obfity dorobek badaczy rosyj­
skich, których osiągnięcia w Azji Środkowej trudno przecenić. Pisze też o znacznie
skromniejszych z konieczności wynikach dociekań w tej dziedzinie uczonych pol¬
skich. Dobrze jednak, że znalazły się tam dane o badaniach grupy afgańskich Hajdarów, dokonanych przez ekspedycję Uniwersytetu Poznańskiego. O rzeczywistych
przedsięwzięciach naukowych Polaków w krajach pozaeuropejskich — nigdy za
wiele. Nieoczekiwanie w książce znalazł się zresztą także akcent polski na temat
tajemnej mowy obraźników, handlujących po odpustach dewocyjnymi wizerunkami

�Rezenzje i noty recenzyjne

237

świętych, malowanymi na szkle. Posługiwali się oni między sobą sekretną mową
zwaną „kminą ochweśnicką". Kwitła podobno w pełni jeszcze w XIX wieku, gdy
handlarze, uzyskując odpadowe tafelki szkła w dolnośląskich hutach szklanych,
wędrowali z towarem po Polsce i przyległych obszarach ruskich. Znajomość kminy żyła jeszcze w połowie lat 50. XX wieku. Autorka wywodzi ochweśników i ich
„mowę" z Biłgoraja. Mam podstawy mniemać, że co najmniej jednym z jej centrów
było miasteczko Ślesin pod Koninem. W jesieni 1956 roku jeden z mieszkańców Śle¬
sina, lokalny krajoznawca, opublikował nawet artykuł na ten temat w miesięczniku
„Ziemia", wydawanym wtedy przez krakowskie PTTK.
Nie trzeba jechać do Afganistanu czy wędrować bezdrożami Indii, by natknąć się
na tajne języki. Żyją wśród nas, w postaci uczniowskiego slangu, żargonu więźniów,
szalikowców, meneli z placów targowych, ale również na przykład brydżystów,
muzyków czy też wyspecjalizowanych w swoim hobby i zawodzie informatyków
z dyplomami wyższych uczelni. Inna sprawa, czy swoisty język, lub — jak go nazywa
Pstrusińska — argot ma być dla tych grup formą posługiwania się mową tajemną.
Problematyką omawianą w niniejszej pracy zajmowało się wielu autorów, o czym
świadczy obszerna, wykorzystana przez autorkę bibliografia. Pogłębia ona wartość
poznawczą i dydaktyczną studium.
Skoro olbrzymie połacie obszaru Starego Świata wypracowały zjawisko tajnych
języków, uprawianych przez marginalne lub zmarginalizowane grupy społeczne
i subkultury, ciekawe, jak podobne procesy mogły przebiegać w dawnych, przedkolumbijskich Amerykach. Na ile mocne, osiadłe struktury państwowe, istniejące
w Meksyku czy w Andach, miały swoich służebnych „przybłędów" i korzystały z ich
usług? O tym nie dowiemy się nigdy.
Leszek Dzięgiel

Lemkivśina. Istoriko-etnografićne
doslidźennd u 2-h tomah, t. 1: Materialna
kultura (red. U. Gośko), t. 2: Duhovna kultura (red. S. Pavluk), Institut narodoznavstva N A N Ukraini, L'viv 1999, 2002.
Zainteresowanie Łemkowszczyzną — regionem etnograficznym zamieszkałym
do 1947 roku przez Łemków, jedną z grup górali karpackich — obecne było w nauce
polskiej już od lat międzywojennych. Do popularyzacji kultury łemkowskiej w tym
okresie przyczynili się tacy badacze jak Roman Reinfuss czy Krystyna Pieradzka .
Ponadto badania na terytorium Łemkowszczyzny prowadziło w tym czasie grono na¬
ukowców różnych dziedzin, m.in. językoznawców, etnografów i geografów, skupio¬
nych w Oddziale Łemkowskim przy Komisji Badań Naukowych Ziem Wschodnich .
1

2

3

1

Spośród licznych przedwojennych prac autora, na uwagę zasługuje artykuł Łemkowie. Opis etno­
graficzny, „Wierchy" t. XIV, 1936.
Na szlakach Łemkowszczyzny, Kraków 1939 (reprint — Krosno 2003).
Rezultaty badań opublikowano w „Wierchach" R. 13, 1935, s. 51-140.
2

3

�Rezenzje i noty recenzyjne

238

Poza motywami naukowymi (stricte poznawczymi) jednak, pracom tym przyświe¬
cały cele pragmatyczne, wyraźnie nacechowane ideologicznie. Wyniki tych badań
służyć miały bowiem polskiej polityce regionalizacji, wdrażanej w latach 30. XX
wieku przez ówczesne władze, które doprowadzić miały do osłabienia orientacji narodowo-ukraińskiej wśród Łemków, a w konsekwencji — do polonizacji tej grupy.
Kolejny okres zainteresowań kulturą łemkowską — po latach milczenia o tej gru¬
pie etnicznej w latach PRL-u — przypada na lata 80. i 90. ubiegłego wieku. Wtedy
też mniejszość łemkowska podnosi się ze społecznego i etnicznego niebytu, orga¬
nizowane są festiwale kultury — Watry. W nowych już warunkach społeczno-poli­
tycznych społeczność Łemków zaczyna się integrować, a liderzy grupy intensyfikują
działalność społeczno-kulturalną, mającą na celu wspieranie tożsamości etnicznej
i zapobieganie procesowi asymilacji. Na niwie naukowej Łemkowie zaistnieli po¬
nownie w ramach coraz częściej organizowanych konferencji, a także w pracach
młodych badaczy, szczególnie socjologów i antropologów kultury .
Kompendium wiedzy o Łemkach i ich kulturze przynoszą, poza popularnonau¬
kową pracą R. Reinfussa Śladami Łemków , trzy wydawnictwa, będące pokłosiem
konferencji naukowych poświęconych tej grupie etnicznej: Łemkowie. Kultura-sztuka-język , Łemkowie w historii i kulturze Karpat oraz Łemkowie i łemkoznawstwo
w Polsce . Zwłaszcza dwie ostatnie pozycje prezentują aktualny stan badań w tej
dziedzinie, przedstawiając jednocześnie „polski punkt widzenia" przede wszystkim
na — budzącą wciąż wiele kontrowersji — problematykę etnogenezy Łemków. To
właśnie zagadnienie do dziś różni polskich i ukraińskich łemkoznawców, o czym
można było się przekonać choćby podczas dyskusji w trakcie konferencji w Sano¬
ku, w której uczestniczyli, poza polskimi naukowcami, również badacze ukraińscy,
a także przedstawiciele mniejszości łemkowskiej .
Nauka ukraińska również poszczycić się może kilkoma monografiami poświę¬
conymi Łemkom i ich kulturze. Spośród nich najważniejszym kompendium wydaje
się popularna praca Juliana Tarnowycza Iljustrowana istorija Łemkiwszczyny, która
prezentuje powszechne wśród ukraińskich naukowców do dziś poglądy: o autochto4

5

6

1

8

9

10

4

W tym okresie wydano kilka jedynie pozycji poświęconych społeczności łemkowskiej. Wśród
nich szczególną wartość posiadają trzy prace: A. Kwilecki, Łemkowie. Zagadnienie migracji i asymi­
lacji, Warszawa 1974; K. Pudło, Łemkowie. Proces wrastania w środowisko Dolnego Śląska, Wrocław
1987, oraz etnograficzno-historyczne studium poświęcone kulturze ludowej powiatu gorlickiego Nad
Rzeką Ropą, red. R. Reinfuss, t. 2, Kraków 1965.
Zob.: M. Dziewierski, B. Pactwa, B. Siewierski, Dylematy tożsamości. Studium społeczności łem­
kowskiej, Katowice 1992; E. Michna, Łemkowie. Grupa etniczna czy naród?, Kraków 1995; J. Nowak,
Zaginiony świat? Nazywają ich Łemkami, Kraków 2000.
Warszawa 1990.
Łemkowie. Kultura-sztuka-język. Materiały z sympozjum zorganizowanego przez Komisję Tury­
styki Górskiej ZGPTTK, Sanok, 21-24 września 1983, Warszawa 1987.
Łemkowie w historii i kulturze Karpat, red. J. Czajkowski, t. 1-2, Sanok 1992, 1994. Praca ta
zawiera materiały z międzynarodowej, interdyscyplinarnej konferencji, która odbyła się w Sanoku
w dniach 25-26 października 1990 roku.
Łemkowie i łemkoznawstwo w Polsce, red. A.A. Zięba, Kraków 1997. Zawartość tomu stanowią
w większości referaty wygłoszone na konferencji naukowej, która odbyła się w krakowskiej siedzibie
Polskiej Akademii Umiejętności 21-22 czerwca 1995 roku.
Zob.: Łemkowie w historii..., dz.cyt., t. 1, s. 387-408 (wyd. 2, Sanok 1995).
5

6

7

8

9

10

�Rezenzje i noty recenzyjne

239

nizmie Łemków w Karpatach oraz genetycznej i nierozerwalnej przynależności tej
grupy etnograficznej do narodu ukraińskiego . Monograficzny, prezentujący w spo¬
sób całościowy historię i kulturę Łemków charakter ma także powstała w latach 80.
XX wieku i wydana na Zachodzie praca zbiorowa Łemkiwszczyna. Zemla — ludy
— istorija — kultura .
Pierwszą wydaną na Ukrainie powojenną monografią Łemkowszczyzny jest pre­
zentowana w niniejszej recenzji praca zbiorowa Łemkiwszczyna. Istoryko-etnograficzne doslidżennia pod redakcją profesorów Jurija Hoszko i Stepana Pawluka . Jest
to dwutomowe, wspólne dzieło ukraińskich naukowców z Ukrainy (Instytut Ludoznawstwa Narodowej Akademii Nauk Ukrainy) i Słowacji (Muzeum Kultury Ukra­
ińskiej w Svidniku oraz Uniwersytet w Preszowie). Na marginesie, dziwić może brak
wśród autorów obu tomów naukowców pracujących w Polsce. Wydawca, Instytut
Ludoznawstwa Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, może się poszczycić licznymi
projektami badawczymi oraz publikacjami, spośród których należy wymienić prze¬
de wszystkim wydawany od 1995 roku dwumiesięcznik „Narodoznawczi Zoszyty"
oraz „Studiji z Intehralnoji Antropołohiji". Monografia jest pracą interdyscyplinarną,
w której znajdujemy artykuły z zakresu historii i historiografii, geografii, antropo­
logii fizycznej, językoznawstwa, etnografii, folklorystyki, muzykologii oraz sztuki
ludowej.
Tom pierwszy, o podtytule Materialna kultura, jest dziełem 18 autorów z Ukra¬
iny i Słowacji, którzy w 28 artykułach omawiają zagadnienia z historii, geografii,
antropologii fizycznej, językoznawstwa oraz kultury materialnej Łemków. Tom po­
dzielony jest na trzy części: „Z historii Łemkowszczyzny", „Gospodarstwo", „Głów¬
ne gałęzie kultury materialnej", a całość poprzedza przedmowa dyrektora Instytutu
Ludoznawstwa i kierownika naukowego projektu Stepana Pawluka oraz wstęp pió¬
ra redaktora naczelnego Jurija Hoszko. Ważnym atutem pracy jest to, że obejmuje
ona tereny zarówno północnej, jak i południowej Łemkowszczyzny. Jak zauważył
J. Hoszko, „Cały szereg badań ludoznawczych odrębnie rozpatrywał północną i po¬
łudniową część Łemkowszczyzny, tym samym izolował jedną od drugiej, zapomi¬
nając o tym, że pod względem narodowym, religijnym, gospodarczym obie tworzą
jedną nierozdzielną całość, ale z pewnymi nieznacznymi różnicami w materialnej
i duchowej kulturze, które zostały zapożyczone od innych etnosów" (s. 8).
Część historyczną pracy rozpoczyna artykuł J. Hoszko i M. Muszynki Historio­
grafia etnograficznych badań Łemkowszczyzny, w którym autorzy omawiają etapy
badań nad Łemkami począwszy od XVIII wieku (w XVIII wieku powstały — wyda­
ne dopiero w XIX stuleciu — prace A. Petrowa Ugro-russkije zagowory i zaklinanija
naczała XVIII s. i I . Orłaja Istorija o karpatorusach), kończąc na latach osiemdzie­
siątych XX stulecia. J. Hoszko przytacza w monografii jeszcze wiele innych rozpraw.
Szczególnie warty uwagi wydaje się artykuł Główne historyczno-geograficzne regio¬
ny Łemkowszczyzny. Autor nie wydziela jednak łemkowskich subregionów, jak by to
11

11

13

14

11

12

13

14

Lwów, 1936.
B.O. Struminśkyj red., Nju York 1988.
Por. T.A. Olszański, Ukraińska monografia Łemkowszczyzny, „Płaj" nr 27, 2003, s. 193-195.
Tytuły artykułów podano przeważnie w tłumaczeniu na język polski.

�240

Rezenzje i noty recenzyjne

sugerował tytuł, omawia natomiast przebieg zachodniej granicy Rusi Halickiej oraz
etnograficzny zasięg Łemkowszczyzny w XIX i XX wieku według różnych autorów.
J. Hoszko, w omawianej części pracy, zajmuje się ponadto zagadnieniami geo­
graficznymi, demograficznymi, średniowieczną historią Łemkowszczyzny, dzia­
łalnością ruchu moskalofilskiego w XIX wieku, natomiast wspólnie z O. Turczakiem organizacjami kulturalno-oświatowymi i partiami politycznymi działającymi
na Łemkowszczyźnie. Szczególnie cenny jest artykuł Ludność Łemkowszczyzny,
w którym zaprezentowane są dane statystyczne dotyczące liczebności omawiane¬
go regionu w różnych okresach. Charakterystycznym dla recenzowanej pracy jest
odrzucanie przez jej autorów koncepcji kolonizacji wołoskiej. J. Hoszko w swoim
artykule o historii średniowiecznej Przeszłość Łemkowszczyzny twierdzi, że tereny
Łemkowszczyzny były zasiedlone przez Rusinów przed X I I wiekiem. Sądzi jedno¬
cześnie, że kolonizacji na prawie wołoskim nie można utożsamiać z etniczną kolo¬
nizacją wołoską. Jego zdaniem kolonizacja wołoska była prowadzona przez wraca¬
jących z ucieczki przed Tatarami Rusinów. W związku z tym, że często uciekinierzy
schronienie znajdowali na Wołoszczyźnie, po ich powrocie zaczęto ich określać
„Wołochami" (s. 60). Ten sam autor jako dowód na to, że nazwisko Wołoch nie jest
etnicznego pochodzenia, podaje dokumenty sądowe, np. orzeczenie szlacheckiego
sądu właścicieli majątków Tarnawy i Łukowatego zobowiązujące do zwrotu długu
starozakonnemu Mendelowi Wołoszynowi (s. 61).
Interesujący jest artykuł S. Sehedy o cechach antropologicznych ludności Łemkowszczyzny (Antropołohiczni osobływosti nasełennja Łemkiwszczyny). Autor opie­
ra swoje rozważania na badaniach F. Wowka (koniec XIX wieku), W. Djaczenka
(przeprowadzone w latach 1956-1963 badania nad 80 terytorialnymi grupami naro­
du ukraińskiego, w tym nad ludnością pochodzącą z Łemkowszczyzny) oraz włas­
nych przeprowadzonych w 1997 roku w Wełykoberezniwskim Rejonie Zakarpackiej
Obłasti („łemkowska" część Zakarpacia).
O łemkowskich gwarach piszą M. Demczuk i M. Onyszkewycz w artykule Cechy
gwary łemkowskiej, natomiast o pochodzeniu nazwy „łemko" wyczerpująco opo­
wiada opracowanie Pochodzenie etnonimu „Łemkowie" i nazwy ich kraju, będące
przedrukiem ze wspomnianej już pozycji Łemkiwszczyna. Zemla — ludy — istorija
— kultura.
Interesujące informacje o siedemnastowiecznych „beskidnikach" i ich współpra­
cy z B. Chmielnickim oraz S. Kostką-Napierskim podaje I . Krasowśkyj w opraco­
waniu Ruch wyzwoleńczy (zbójnictwo) na Łemkowszczyźnie w XVII w. Autor dowo¬
dzi, że pierwsze informacje o łemkowskich zbójnikach, występujących przeciwko
polskiej i węgierskiej szlachcie, sięgają pierwszej połowy XV wieku, a ich najwięk­
sza aktywność przypada na XVII wiek, zwłaszcza jego drugą połowę. Krasowśkyj
do najwybitniejszych przywódców ruchu zalicza Wasyla Bajusa, Wasyla Czepca oraz
Andrija Sawkę.
Artykuły J. Hoszko i O. Turczaka Organizacje kulturalno-oświatowe i partie poli­
tyczne na Łemkowszczyźnie oraz J. Hoszko Antynarodowa działalność moskalofilów na
Łemkowszczyźnie powinny być, jak się wydaje, ujęte jako jeden temat — pierwszy do¬
tyczy działalności na omawianym terenie organizacji orientacji narodowo-ukraińskiej,

�Rezenzje i noty recenzyjne

241

drugi prorosyjskiej. Brakuje również powołania się na znawcę tematu Jarosława Moklaka. Z tymi przyczynkami tematycznie powiązany jest również artykuł O. Turczaka
o Łemkowszczyźnie podczas I wojny światowej, obozie w Thalerhofie i łemkowskich
republikach (Tałerhofśka trahedija. Łemkiwśki respubliky 1918-1920).
Część historyczną pracy zamyka rozdział autorstwa O. Turczaka omawiający
czasy I I wojny światowej oraz powojennych deportacji (Niemiecko-faszystowska
okupacja Polski i byłej Czechosłowacji. UPA. Deportacja Łemków). Autor w sposób
syntetyczny opisuje działalność na terenie Łemkowszczyzny antyniemieckiego pod¬
ziemia (głównie GL i AL) oraz ukraińskiego ruchu niepodległościowego (UPA). Po­
jawiają się jednak nieścisłości, np. na s. 109 autor informuje, że w 1945 roku we wsi
Pawłokoma zginęły 324 osoby, zaraz potem podaje liczbę 265 zamordowanych osób,
natomiast na s. 111 błędnie wymieniono nazwisko sotennego UPA „Burłaki" — jest
Wołodymyr Cyhelśkyj, powinno być Szczyhelśkyj. Mimo tych pomyłek oraz skąpe¬
go opracowania zachodniej Łemkowszczyzny, artykuł jest cennym źródłem wiedzy
na temat historii tego regionu w latach 40. XX wieku.
Część poświęconą ekonomicznym podstawom tradycyjnej Łemkowszczyzny
(Hospodarstwo) otwiera artykuł J. Hoszko o przemyśle, rzemiośle i handlu (Rze¬
miosła i handel). Autor omówił wyrąb i spławianie drzewa (szerzej zagadnienie to
opracował M. Hałuszko w odrębnym artykule Drwalstwo i spław), gonciarstwo, wy¬
palanie węgla drzewnego, maziarstwo (wsie Bielanka i Łosie), koszykarstwo (wsie
Świątkowa, Zawadka, Wróblik), wytwarzanie drewnianych przedmiotów niezbęd¬
nych dla gospodarstwa domowego (łyżek, wałków do ciasta, wrzecion itp. — wsie
Nowica, Leszczyny, Kunkowa), tkactwo, kamieniarstwo (wsie Bartne, Bodaki,
Przegonina, Wapienne) oraz wędrowny handel tymi wyrobami. Odrębnie zostało po¬
traktowane druciarstwo — wędrowne rzemiosło popularne na Rusi Szlachtowskiej
oraz łemkowskiej części słowackiego Spiszu. Autor nie posiada jednak rozeznania
w zasięgu Łemkowszczyzny, czego najdrastyczniejszym przykładem jest stwier¬
dzenie, że „na Łemkowszczyźnie największym centrum produkcji kożuchów było
miasto Barycz, gdzie wszyscy mieszkańcy zajmowali się wytwarzaniem kożuchów"
(s. 125) — jak wiadomo, Barycz położony jest nad Sanem na północ od Przemyśla.
Wędrowne zajęcia na Łemkowszczyźnie oraz zarobkowe migracje omówił
H. Horyń w artykule Rzemiosła wędrowne, prace zarobkowe, migracje. Autor poru¬
szył zagadnienie „furmanienia" i związanego z nim handlu owocami i warzywami
oraz winem, wędrownych szklarzy, a także rozwinął temat druciarstwa, opisując wsie
z okolic Starej Lubowni na Słowacji — Oriabinę, Kamiankę, Litmanową Folwark,
Lipnik. Obszernie została przedstawiona tematyka sezonowych migracji na Węgry
do pracy podczas żniw oraz kierunki emigracji zarobkowej — Ameryka, Francja,
Belgia.
Podstawą utrzymania Łemków było jednak rolnictwo i hodowla zwierząt. Rol¬
nictwo na Łemkowszczyźnie obszernie opracował S. Pawluk w artykule Chliborobstwo („Rolnictwo"). Autor zaznacza, że „dla prowadzenia produktywnego rolnictwa
warunki geograficzne Łemkowszczyzny nie są dość sprzyjające" (s. 132), zauważa
jednak, że „archiwalne i statystyczne dane późniejszych czasów, XVIII-XIX wie¬
ku, upewniają nas, że rolnictwo Łemkowszczyzny ma głębokie korzenie, podstawą

�242

Rezenzje i noty recenzyjne

których była kultura rolnicza dawnej Rusi" (s. 133). W artykule zostały omówio¬
ne poszczególne rośliny uprawne występujące na Łemkowszczyźnie (interesujące
jest spostrzeżenie, że na północnej Łemkowszczyźnie najwięcej miejsca na polach
uprawnych zajmował owies, natomiast na południowej jęczmień), narzędzia do pra¬
cy w polu oraz zasady panujące podczas poszczególnych jej etapów.
Tradycyjnej hodowli zwierząt na Łemkowszczyźnie poświęcony jest artykuł Tradycijne skotarstwo łemkiw („Tradycyjna hodowla u Łemków") autorstwa J. Hoszko
i M. Tywodara, którzy zauważyli, że „warunki przyrodniczo-geograficzne oraz specy­
fika historycznego, społecznego i ekonomicznego rozwoju Łemkowszczyzny sprzy¬
jały formowaniu kompleksowego rolno-hodowlanego systemu gospodarowania,
w którym uprawa ziemi zawsze była podstawowym zajęciem i jedynie w pojedyn¬
czych wsiach równoznaczną z nią rolę odgrywała hodowla zwierząt" (s. 162). Jed¬
nocześnie „na Łemkowszczyźnie realia warunków przyrodniczo-geograficznych,
ogólny charakter struktury podziału ziemi, rozmiary tymczasowych i stałych wypa¬
sów, konkretne wzajemne ustosunkowania rolnictwa i hodowli tworzyły sprzyjające
warunki dla funkcjonowania takiego rolniczo-hodowlanego gospodarstwa, w jakim
hodowla odgrywała ważną dopełniającą rolę (...). Wystarczające tereny dla różnych
wypasów i sposoby ich wykorzystania dawały możliwość również drobnym gospoda­
rzom trzymać jedną-dwie krowy (...). Ogólnie, tradycyjna hodowla u Łemków była
nastawiona na zaspokojenie własnych potrzeb w produkty mleczne, siłę pociągową,
mięso, wełnę, skóry, gnój" (s. 167). Podstawą hodowli na Łemkowszczyźnie były
krowy (blisko 50%) i świnie (blisko 35%). Konie zajmowały niecałe 10%, a owce
i kozy zaledwie 7% (s. 167). W artykule omówiono sposoby wypasów, zabezpiecze¬
nia zwierzyny i pastuchów podczas wypasów.
Z hodowlą w pewien sposób jest powiązany artykuł M. Hłuszko, omawiający tra¬
dycyjne środki transportu i zaprzęgu na Łemkowszczyźnie (Zasoby zwjazku i trans¬
portu na Łemkiwszczyni). Część „ekonomiczną" tomu zamyka materiał H. Horynia
Pomocnicze rodzaje zajęć gospodarskich, omawiający myślistwo, rybołówstwo,
pszczelarstwo i zbieractwo na Łemkowszczyźnie.
W ostatniej części tomu scharakteryzowana została łemkowska wieś oraz ubiór
i wyżywienie Łemków. R. Siłećkyj i M. Sopoliga, charakteryzując łemkowskie osady,
podkreślili konieczność wyróżnienia wsi i przysiółka w krajobrazie Łemkowszczyzny. Zwrócili uwagę, że oprócz najbardziej rozpowszechnionej na Łemkowszczyźnie
wsi typu łańcuchowego spotyka się również — zarówno na północy, jak i południu
— wsie typu rzędowego. Autorzy uważają jednocześnie, że „nie ma podstaw mówić
o jakichś poważnych wpływach niemieckich kolonistów czy Polaków na typy osad
karpackich wsi ukraińskich, łańcuchówek na Łemkowszczyźnie w szczególności"
(s. 238). Cechą charakterystyczną łemkowskiej wsi jest cerkiew, autorzy zwrócili
jednak uwagę na inne, niemieszkalne atrybuty łemkowskiej wsi, jak: szkoła, czytel¬
nia, karczma, młyn czy kuźnia. Ci sami autorzy omówili ponadto w odrębnych arty¬
kułach typy łemkowskich zagród (Dwir) oraz budynki gospodarskie znajdujące się
w łemkowskich wsiach (Promysłowi budiwli łemkiwśkoho seła). M. Sywak przed¬
stawił typy rozplanowania budynków mieszkalnych, opisał również etapy budowy
chałupy i prac wykończeniowych (Żytło tajoho wnutrisznie płanuwannia. Eksterjer).

�Rezenzje i noty recenzyjne

243

Razem z M. Sopoligą sporządził autor charakterystykę wyposażenia łemkowskich
domostw (Interjer żytła. Tradycijni mebli) — szczególnie dużo miejsca autorzy po­
święcili ewolucji pieca.
Obfity i bogato ilustrowany materiał poświęcony łemkowskiej architekturze sa­
kralnej przedstawił J. Taras, który dokładnie scharakteryzował podstawowe typy
łemkowskich cerkwi. W konkluzji autor zauważył, że „istnienie na terenach Łemków
wielu typów cerkiewnych budowli jest wynikiem wpływu różnorodnych czynników,
które były zarówno podstawą dla ochrony tradycji, jak i powołały do życia potrzebę
stworzenia własnego typu drewnianej cerkwi. We wszystkich rodzajach łemkow¬
skich cerkwi można znaleźć typowe ukraińskie formy budynku cerkiewnego, który
wyrósł z rozpowszechnionych i ustalonych starych tradycji budowlanych i jest częś¬
cią ukraińskiej sztuki" (s. 320).
Łemkowski ubiór, tak codzienny, jak i świąteczny, scharakteryzowała trójka auto¬
rów — H. Stelmaszczuk, H. Chudyk i D. Dmytrykiw. Materiał jest bardzo obszerny,
dziwi jednak umieszczenie czuhy w podrozdziale o wspólnych elementach męskie­
go i kobiecego ubioru (s. 339) — jak powszechnie wiadomo, ta część tradycyjnego
ubioru Łemków była atrybutem stroju męskiego. W artykule znajdują się także błędy
dotyczące nazw geograficznych, np. wieś Wapienne (łem. Wapenne) występuje jako
Wapniane, Wola Cieklińska (łem. Wola Ceklyńska) jako Wola i Cyklinka. Myślę jed¬
nak, że są to niezamierzone błędy edytorskie, powstałe w druku.
Tom zamyka artykuł T. Hontara i M. Muszynki o łemkowskim pożywieniu (Charczuwannia łemkiw). Podstawą wyżywienia Łemków były potrawy powstałe z roślin
uprawnych (owies, jęczmień, żyto, ziemniaki, buraki, kapusta, brukiew, marchew,
bób, groch, fasola) oraz mleka i jego przetworów (ser, śmietana). Mięso było spoży¬
wane od święta. Autorzy omówili najczęściej spożywane potrawy, szczególnie dużą
uwagę zwracając na chleb, zarówno przaśny (adzymka), jak i kwaśny, oraz inne po­
trawy mączne — pierogi i, powstałe na bazie mąki, zupy (kiesełycia, czyr, styranka).
Dokładnie scharakteryzowano ponadto świąteczne potrawy oraz naczynia do przy¬
gotowywania i spożywania posiłków.
W drugim tomie, pod nazwą Duchowna kultura, znalazło się 26 artykułów (na¬
pisanych przez takąż samą liczbę autorów) prezentujących głównie zagadnienia
z zakresu sztuki i rzemiosła ludowego, obrzędowości i folkloru, a także poświęcone
życiu społecznemu i religijnemu wsi łemkowskiej. Już we wstępie pióra S. Pawluka
mowa jest o przyjętej w tomie optyce naukowej, wedle której Łemkowie to — po¬
dobnie jak Bojkowie i Huculi — etnograficzna grupa narodu ukraińskiego, która
w wyniku izolacji i oddalenia od centrów społeczno-politycznych wykształciła spe­
cyficzną kulturę, powstałą w wyniku krzyżowania się różnych elementów: kultury
„protoukraińskiej" i kultur sąsiadujących z nią grup etnicznych (s. 4).
Zagadnienie autochtonizmu Łemków w Karpatach, wywodzonego przez ba­
daczy ukraińskich już z czasów państwa wielkomorawskiego i Rusi Kijowskiej
oraz od ich rzekomych przodków — Białochorwatów, najpełniej wyrażone zostało
w dwóch artykułach: Ukraińskie tradycje prawa zwyczajowego oraz Życie społeczne,
w których autorzy (m.in. Jurij Hoszko i Mykoła Muszynka) prezentują pogląd, że na
Łemkowszczyźnie prawo wołoskie w ogóle nie funkcjonowało (s. 19), zaprzecza-

�244

Rezenzje i noty recenzyjne

jąc jednocześnie tzw. teorii wołoskiej w osadnictwie Karpat, reprezentowanej przez
większość polskich łemkoznawców, oraz pierwszeństwu osadnictwa polskiego w tej
części Beskidów.
Kolejne rozdziały podają syntezę etnograficznego oblicza ludności łemkowskiej
i prezentują aktualny stan badań w dziedzinie tzw. kultury społecznej. Artykuły
w nich zawarte dotyczą takich zagadnień jak: rodzina i życie rodzinne, zwyczaje
i obrzędy związane z narodzinami, obrzędy weselne, obrzędy pogrzebowe, obrzędo­
wość doroczna oraz wiedza ludowa (Jednostki miary, przepowiadanie pogody i ka­
lendarz ludowy; Medycyna i weterynaria ludowa oraz Zwyczaje, obrzędy i przesądy
w tradycyjnym budownictwie). Zaznaczyć trzeba, że zebrane i opracowane w powyż­
szych tekstach materiały etnograficzne dotyczą ludności łemkowskiej zamieszkują­
cej po obu stronach Karpat — zarówno na „polskiej" Łemkowszczyźnie, rozszerzo­
nej terytorialnie na wschód do linii Sanu, jak i na południowej, „słowackiej" części
terytorium. Autorzy powołują się przede wszystkim na własne badania, na prace
badaczy ukraińskich, rzadziej zaś na dokonania polskich etnografów (O. Kolberg,
K. Moszyński, J. Bystroń, R. Reinfuss). Oblicze przedstawionej w tej części tomu
kultury łemkowskiej nie oddaje rzecz jasna jej stanu aktualnego, opisuje bowiem
w większości obrzędy i zwyczaje funkcjonujące na Łemkowszczyźnie do 1947 roku.
Zanikająca w okresie powojennym tradycyjna kultura, a także wysiedlenia ludności
łemkowskiej w polskiej części regionu, spowodowały w konsekwencji zanik opisy¬
wanych wyżej zjawisk kulturowych.
W osobnym artykule drugiego tomu Łemkiwszczyny przedstawiono problematykę
wyznaniową ludności łemkowskiej (Procesy religijne na Łemkowszczyźnie). Autor,
opisując dzieje wyznaniowe Łemkowszczyzny, zwraca uwagę na „kamienie milo¬
we" tychże dziejów, poczynając od chrystianizacji ludności tego terytorium przez
św. św. Cyryla i Metodego już w IX wieku (s. 166), poprzez wprowadzenie Unii,
masowe powroty do prawosławia w okresie międzywojennym, aż po likwidację Koś¬
cioła greckokatolickiego w latach 40. XX wieku. Niewiele jednak miejsca poświęca
on współczesnym (powojennym) procesom religijnym, które zasługują na szczegól¬
ną uwagę, ze względu na ich bezpośredni związek z procesami etnicznymi wśród
Łemków — utrata „wiary ojców" utożsamiana jest bowiem w przypadku tej grupy
z całkowitą asymilacją.
Kolejna grupa artykułów dotyczy zagadnień z zakresu sztuki ludowej (rzemiosła
artystycznego) oraz folkloru (Ustna literatura ludowa oraz Folklor muzyczny). Spośród
licznych przejawów działalności artystycznej Łemków osobnego omówienia docze¬
kały się w monografii takie dziedziny twórczości jak: tkactwo artystyczne, haft, druk
artystyczny, wycinanka, pisankarstwo, kowalstwo, garncarstwo (ceramika), kamieniar¬
stwo, rzeźbiarstwo w drewnie, snycerstwo, ozdoby Łemków oraz łemkowska ikona
(XIV-XVI wieków). Co jest warte podkreślenia, autorzy poszczególnych artykułów
wielokrotnie powołują się na prace R. Reinfussa, który uchodzi za znawcę sztuki ludo¬
wej Łemków. Odnotować również należy fakt, że autor artykułu o kamieniarstwie lu¬
dowym na Łemkowszczyźnie oparł swój tekst niemal wyłącznie na wynikach badań
dwójki polskich etnografów, wspomnianego prof. Reinfussa oraz T. Łopatkiewicza,

�Rezenzje i noty recenzyjne

245

mimo że niedawno ukazała się pod egidą Narodowej Akademii Nauk samodzielna
praca poświęcona temu ciekawemu zagadnieniu, autorstwa ukraińskiego badacza .
Ostatnim, zamykającym tom rozdziałem jest tekst I . Krasowśkiego (apologety
autochtonizmu Łemków, znanego z polemik z polskimi naukowcami — zwolenni¬
kami teorii migracji wołoskich), prezentujący Łemkowszczyznę w literaturze pięk¬
nej (regionalnej i emigracyjnej), sztuce i zbiorach muzealnych. Autor wskazuje na
najdawniejsze zabytki literatury łemkowskiej, znajdując je już w XV-wiecznych
dziełach Grzegorza z Sanoka i Pawła z Krosna (s. 405). Niewiele jednak miejsca
(zaledwie akapit) poświęca on współczesnej, powojennej literaturze łemkowskiej
w Polsce. W sposób niemalże hasłowy, bo i brak było miejsca na dłuższy opis, uka¬
zana też została twórczość współczesnych artystów łemkowskich — malarzy i rzeź¬
biarzy. W końcowej części artykułu wymienia autor zbiory zabytków sztuki i kultury
łemkowskiej, znajdujące się zarówno w muzeach i kolekcjach w Polsce, na Słowacji
i Ukrainie, jak i te kolekcjonowane w muzeach za oceanem.
W kończących tom Wnioskach J. Pawluka powtórzone zostają po raz kolejny
„aksjomaty" ukraińskich łemkoznawców oraz z głębokim przekonaniem wyrażone
zdanie, że Łemkowie „byli, są i będą Ukraińcami" (s. 416). Choćby właśnie dlatego,
aby mógł polski czytelnik dostrzec sens ostatniego zdania i zrozumieć towarzyszące
mu przekonanie, warto poznać naukowe argumenty ukraińskich badaczy (a także do¬
cenić etnograficzną wartość pracy) i sięgnąć po Łemkowszczyznę.
15

Mirosław Pecuch
Andrzej Stachowiak

Roman K y r c z i w, Iz folkłornych rehioniw Ukrajiny. Narysy j statti, Nacionalna
Akadmija Nauk Ukrajiny, Instytut Narodoznawstwa, Lwiw 2002, ss. 350.
Książka Romana Kyrcziwa, znanego ukraińskiego literaturaturoznawcy, folklo¬
rysty i etnografa, obejmuje cykl 9 szkiców i artykułów o ukraińskiej ustnej literatu¬
rze ludowej. Jak sam autor zaznaczył na wstępie, praca „nie jest monografią, raczej
zbiorem artykułów, rozpraw, szkiców, które w większej lub mniejszej mierze dotyczą
mało jeszcze zbadanej problematyki geografii folklorystycznej Ukrainy" (s. 3). Omó¬
wione zostały w niej teoretyczno-metodologiczne zagadnienia regionalności folk¬
loru, spostrzeżenia na temat cech wyznaczających spójność ukraińskiego folkloru,
a także jego regionalnych, lokalnych właściwości, scharakteryzowany został rów¬
nież folklor kilku ukraińskich grup etnograficznych — Hucułów, Bojków, Łemków,
Poleszuków, Chełmszczan, Podlaszan. Charakterystyczne jest, że omówione zostały
wyłącznie ukraińskie regiony pograniczne, w dużej mierze znajdujące się poza gra¬
nicami państwa ukraińskiego.
15

R. Odrechiwśkyj, Riźbiarstwo Łemkiwszczyny, Lwiw 1998. Por.: T. Łopatkiewicz, Ośrodki kamie­
niarstwa ludowego na Łemkowszczyźnie środkowej, „Polska Sztuka Ludowa" nr 3/4, 1985, s. 177-186.

�Rezenzje i noty recenzyjne

246

Wszystkie artykuły zdaniem autora jednoczy „wspólna idea naukowej potrzeby,
ważności i perspektywizmu regionalnych badań ukraińskiego folkloru (...). Suma
takich opracowań będzie rzetelną podstawą dla gruntownych przemyśleń naukowych
nad całościowym charakterem kultury folklorystycznej narodu ukraińskiego, będącej
jednym z czynników wyznaczających i integrujących etnos" (s. 6). Będzie pomoc¬
na, by „zobaczyć, zrozumieć i innym pokazać jedną z najwznioślejszych zdobyczy
w królestwie ducha, którym naród ukraiński wzbogacił ludzką cywilizację" (s. 6).
Tym samym, zdaniem autora, ukraińska etnografia i folklorystyka mają swoimi ba¬
daniami sprzyjać integracji narodu ukraińskiego.
W części „Regionalność tradycji folklorystycznej" zawarte zostały teoretycz¬
ne podstawy badań nad regionalnością folkloru. Autor rozpatruje regionalność „nie
w jakiejś globalnej skali międzyetnicznej, ale jako wyznaczanie pewnych jednostek
podziału w granicach terytorium rozsiedlenia etnosu, narodu" (s. 7). Folklor nato¬
miast rozumie jako „system lokalnych tradycji"; uważa, że jest on zawsze regionalny
i lokalny, w swoim funkcjonowaniu i rozwoju powiązany jest z pewnym przestrzen­
nie ograniczonym środowiskiem. W pracy nie pojawia się jednak żadna definicja
folkloru, z zawartości treściowej można dopiero wywnioskować węższe rozumienie
tego zjawiska przez autora — folklor jest równoznaczny z ustną literaturą ludową.
Autor uważa, że do badań nad ukraińskim folklorem należy stosować metodę
porównawczo-historyczną konieczna jest jednak pewna konsekwencja: najpierw
odnoszenie badanych realiów regionalnych do międzyregionalnego i ogólonoukraińskiego kontekstu, a dopiero potem rozpatrywanie wspólnot, paraleli i analogii na
poziomach wschodniosłowiańskim, ogólnosłowiańskim i innych, szerszych (s. 19).
Istotne jest również, aby zapisywany tekst nie był „absolutyzowany, abstrahowany
od koniecznego kompleksu wiadomości na temat jego historycznego i etnograficz¬
nego kontekstu" (s. 20). Nie należy ponadto zapominać o folklorze różnych środo¬
wisk ukraińskich znajdujących się poza granicami Ukrainy (s. 21). W przypadku re¬
gionalizacji ukraińskiego folkloru autor skłonny jest przychylić się do spostrzeżeń
Fiłareta Kołessy o możliwej zbieżności ukraińskich folklorystycznych „dialektów"
z dialektami językowymi (s. 21). Wyróżnia 30 regionów folklorystycznych, które
zostały zaznaczone na schematycznej mapie (s. 33). Zauważa jednocześnie, że na
mapie folklorystycznej Ukrainy jest jednak wiele „białych plam" (s. 16). Zwraca
zarazem uwagę na naukowo niewyjaśnioną wspólnotę wielu zjawisk kultury nie gra¬
niczących ze sobą ukraińskich Karpat i Polesia — świadczy to zdaniem autora o ich
„niewątpliwej genetycznie powiązanej etnokulturowej jednorodności" (s. 14).
W kolejnych artykułach zaprezentowane są rozważania na temat folkloru poszcze¬
gólnych grup regionalnych. Najwięcej miejsca autor poświęcił twórczości Bojków.
W obszernej rozprawie „Ustna twórczość ludowa Bojków" zostały scharakteryzowa¬
ne doroczne i rodzinne pieśni obrzędowe, pieśni historyczne, ballady, pieśni społeczno-obyczajowe i rodzinno-obyczajowe, kołomyjki i inne humorystyczno-satyryczne pieśni, a także proza ludowa, zwłaszcza przysłowia i przypowiastki. Natomiast
1

1

Wszystkie tytuły podrozdziałów oraz cytaty w tłumaczeniu własnym z języka ukraińskiego na
polski.

�Rezenzje i noty recenzyjne

247

w szkicu „Z folklorystycznej archaiki Bojkowszczyzny" Roman Kyrczów skoncen¬
trował się przede wszystkim na ładkaniu — pasterskich pieśniach będących reliktami
obrzędowego śpiewu, „który był kiedyś komponentem archaicznego kompleksu ry¬
tualnego powiązanego z podstawową niegdyś w Karpatach gałęzią gospodarki — ho¬
dowlą zwierząt, z początkiem wiosennych zajęć hodowlanych" (s. 327). Karpackich
górali dotyczą jeszcze dwa artykuły — „Ustna literatura ludowa Hucułów" omawia
motywy, obrazy i środki poetyckie huculskiego folkloru, natomiast „Tradycja folk¬
lorystyczna Łemków" przedstawia specyfikę folkloru łemkowskiego. Autor dowo¬
dzi, że tradycja folklorystyczna jest jednym z najważniejszych świadectw „wiekowej
etnogenetycznej i etnokulturowej duchowej jedności Łemków z całym ukraińskim
narodem" (s. 210). Folklorowi Polesia poświęcone są dwa artykuły — „Folklor ukra¬
ińskiego Polesia" omawia charakterystyczne cechy poleskiego folkloru, natomiast
rozprawa „Z ukraińsko-białoruskiego pogranicza folklorystycznego" przedstawia
wzajemne wpływy i zapożyczenia ukraińsko-białoruskie. Dopełnieniem opracowań
folkloru na ukraińskim pograniczu jest szkic „Naukowe poznanie folkloru Chełm¬
szczyzny i Podlasia". Autor konstatuje, że „folklor Chełmszczyzny i Podlasia to nie
tylko przeszłość i wielce cenne dla naszej (czyt. ukraińskiej) kultury archiwum, ale
i obecnie istotna, żywa tradycja, która potrzebuje naukowej baczności i nie cierpią¬
cych zwłoki, uczciwych badań" (s. 291). Książkę zamyka rozprawa „Wkład Oresta
Ziłyńskiego do opracowania problematyki ogólnonarodowego kontekstu folkloru
Ukraińców Karpat", w którym został przedstawiony dorobek naukowy zamieszkałe¬
go w latach 30. XX wieku w Czechach ukraińskiego folklorysty.
Mirosław Pecuch

Czasław P i a t k i e w i c z , Reczyckaje Palessie,
2004.

Bielaruski Knigazbor, Mińsk

W prestiżowej serii tego wydawnictwa, przygotowywanej w Instytucie Literatury
im. Janka Kupały Białoruskiej Akademii Nauk ukazał się potężny, 670 stronicowy
przekład prac Czesława Pietkiewicza dotyczących Polesia Rzeczyckiego. W począt­
kowych planach wydawcy miał zawierać wszystkie jego publikacje, jednak ostatecz­
nie zrezygnowano z przekładu artykułów ze względu na to, że przekraczałyby ob­
jętość jednego tomu, a takie jest zamierzenie serii. Ograniczono się więc do dwóch
opublikowanych wcześniej w Polsce prac książkowych, a mianowicie Polesie Rzeczyckie. Materiały etnograficzne. Cz. 1. Kultura materialna (PAU, Kraków 1928) oraz
Kultura duchowa Polesia Rzeczyckiego. Materiały etnograficzne (TNW, Warszawa
1938), do których dołączono zachowany fragment trzeciej części, dotyczącej kultury
społecznej tego regionu. Praca ta, przygotowana już po śmierci autora i w 1939 roku
oddana do druku, uważana była za całkowicie zaginioną wskutek wybuchu I I woj-

�248

Rezenzje i noty recenzyjne

ny światowej. Okazało się jednak, że fragment odbitki szczotkowej zabrała ze sobą
do korekty Jadwiga Klimaszewska, wówczas asystentka prof. Kazimierza Moszyń¬
skiego w Katedrze Etnografii Uniwersytetu Stefana Batorego, przyjeżdżając z Wilna
do Krakowa na ostatnie przed wojną letnie ferie. Przed kilku laty prof. Klimaszew¬
ska, porządkując swoje domowe archiwum, odnalazła ten fragment i udostępniła
kserokopię folkloryście z Mińska, dr. Uladzimirowi Wasilewiczowi. On właśnie,
wraz z etnografką Liją Sołowiej, dokonali przekładu całości na język białoruski
i zadecydowali o włączeniu do niego nieznanego dotychczas, cennego fragmentu
jako I I I część (s. 637-664). Jest to końcowa część rozdziału X (10. Jarmarki, 11.
Karczma, 12. Pożyczka) oraz rozdział X I — „Etyka" z dziewięciu tematami szcze¬
gółowymi (1. Kradzież, 2. Matactwo, 3. Oszustwo, 4. Kłamstwo, 5. Krzywoprzysię¬
stwo, 6. Pijaństwo, 7. Zemsta, 8. Więzienie, 9. Zabójstwo).
U. Wasilewicz, redaktor tomu, opatrzył go obszernym wstępem, w którym omówił
dorobek Pietkiewicza, podkreślając jego wartość dla współczesnych badaczy kultu¬
ry ludowej. W dołączonej (oprócz oryginalnych rysunków z pierwodruku tekstów)
wkładce ilustracyjnej zamieszczone zostały m.in., obok portretowych zdjęć Pietkie­
wicza oraz Kazimierza Moszyńskiego i Michała Federowskiego, równie ważnych
badaczy Polesia, fotografie okładek pierwodruków ich prac, autograf Pietkiewicza
oraz zdjęcie jego grobu na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
Omawiana pozycja uzyskała pierwsze miejsce w rankingu najbardziej wartościo¬
wych książek ogłaszanym co roku przez czasopismo kulturalne „Nasza Niwa".
Ewa

Fryś-Pietraszkowa

Aleksander A. M i ś k i e w i c z, Janusz Kamocki, Tatarzy słowiańszczyzną
skawieni, UNIVERSITAS, Kraków 2004, ss. 224.

obła­

Praca autorstwa Aleksandra A. Miśkiewicza i Janusza Kamockiego Tatarzy Sło­
wiańszczyzną obłaskawieni to publikacja traktująca o dziejach społeczności tatarskiej
na ziemiach polskich, relacjonująca 600 lat współżycia z chrześcijanami i ludnością
innych wyznań, a przede wszystkim objaśniająca fenomen przetrwania odrębności
przy jednoczesnym przyjęciu języka i wielu obyczajów słowiańskich.
Na treść publikacji składają się trzy rozdziały. Autorem dwóch pierwszych jest
Aleksander A. Miśkiewicz, badacz dziejów tatarskich, autor ważnych pozycji w bi¬
bliografii tatarskiej, m.in. Tatarzy polscy 1918-1939. Życie społeczno-kulturalne
i religijne oraz Tatarska legenda. Tatarzy polscy 1945-1990.
Rozdział pierwszy H. Miśkiewicz poświęcił historii tatarskiego osadnictwa,
rozpoczynając od czasów Witoldowych, a kończąc na latach powojennych. Autor
wyraźnie zaprzecza nadal funkcjonującym skojarzeniom z Tatarami spod Legnicy
wskazując, iż swoje rodowody Tatarzy polscy wiążą z osadnictwem w Wielkim Księ¬
stwie Litewskim w 2 połowie XIV wieku, kiedy to wojska złotoordyńskie łączyły się

�Rezenzje i noty recenzyjne

249

z litewskimi przeciw Krzyżakom. Wielu Tatarów pozostało w tym czasie na Litwie.
Ciągłe wojny prowadzone przez pretendentów do tronu w złotej ordzie powodowały
nieustanny napływ uchodźców politycznych. W czternastowiecznej Kronice Długosz
odnotował datę być może najważniejszą dla osadnictwa tatarskiego — rok 1397. Wy¬
prawa Witolda do krajów tatarskich za Don była wstępem do dalszej systematycznej
już akcji tworzenia osad tatarskich na Litwie.
Początki osadnictwa tatarskiego w miejscowościach, które po drugiej wojnie
światowej pozostały w granicach Polski (Bohoniki, Kruszyniany, Studzianka i Lebiedziew) sięgają 2 połowy XVII wieku i buntu części chorągwi tatarskich służących
Rzeczpospolitej w czasie wojny polsko-tureckiej. Wydarzenie to określa się w histo¬
rii jako „bunt Lipków", a Lipkami Tatarów z Wołynia i Podola, których to potomkami
są właśnie mieszkający na Podlasiu wyznawcy islamu. Warto nadmienić, iż zdrada nie
była podyktowana uczuciami religijnymi. Bezpośrednim powodem buntu były posta¬
nowienia sejmu z 1667 roku odmawiające chorągwiom tatarskim wypłaty żołdu oraz
kolejne decyzje pogarszające sytuację prawną Tatarów. Po zdobyciu Baru Jan III Sobie¬
ski przyjął Lipków z powrotem do swojego wojska, odbierając przedtem przysięgę na
wierność Rzeczpospolitej. Aby zlikwidować przyczyny zatargów, król zrównał szlach¬
tę tatarską ze szlachtą polską, a ponieważ skarb państwa nadal świecił pustkami, po¬
wracającym pod polskie rozkazy Tatarom nadał dobra ziemskie. Tak ukształtowało się
osadnictwo tatarskie we wschodnich granicach naszego kraju. Należy jednak pamiętać,
iż po I I wojnie światowej również wielu Tatarów (głównie z warstw inteligenckich)
z Wileńszczyzny, Nowogródczyzny i Grodzieńszczyzny pozostawiło swoje rodzinne
strony, aby zamieszkać w nowych granicach Rzeczpospolitej Polskiej. W konsekwen¬
cji wzrósł poziom oświaty, ale w znacznej mierze zanikł tatarski folklor.
W podrozdziale „czasy dobre i złe" autor podaje ciekawą informację o prze¬
siedleniu w 2 połowie XVII wieku nieznanej liczby Tatarów do południowej Wiel¬
kopolski, m.in. do Sulmierzyc, co zachęca do przeprowadzenia stosownych badań
w przyszłości.
Na koniec pierwszego rozdziału autor podejmuje jeszcze jeden ciekawy wątek,
a mianowicie podaje w wątpliwość rozpowszechnianą przez Muzułmański Związek
Religijny w RP liczbę muzułmanów polskich (5.000). Powołując się na „ różne dane"
wskazuje, iż w latach 70. i 80. XX wieku w Polsce mogło żyć od 3000 do 3500 osób
pochodzenia tatarskiego.
Socjolodzy, etnolodzy i historycy do dziś sprzeczają się, jakim terminem określić
fakt odrębności grupowej Tatarów we współczesnej Polsce. Jak ich nazwać? Tatara­
mi polskimi? Litewskimi? Czy może polsko-litewskimi? Ta istotna kwestia otwiera
kolejny rozdział: „Tatarskie rozmaitości". A. Miśkiewicz powtórzył swoje wielokrot¬
nie już formułowane stanowisko, iż nazwa „Tatarzy litewscy" posiada podłoże głów¬
nie historyczno-geograficzne odnoszące się do przeszłości i jest dziś już zupełnie
nieaktualna. Tatarzy ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego zasiedlali wcześniej
niż ziemie Koronne, dlatego dookreślenie „litewscy" możemy używać jako nazwy
historycznej, jak chciał tego Stanisław Kryczyński. Po odzyskaniu niepodległości
przydomkiem „litewscy" mogą określać się Tatarzy zamieszkujący tereny państwa li¬
tewskiego. Terminu „Tatarzy polscy" prawdopodobnie użył jako jeden z pierwszych

�250

Rezenzje i noty recenzyjne

w 1845 roku Adrian Krzyżanowski na łamach „Kuriera Warszawskiego", odnosząc
ją do Tatarów w guberniach augustowskiej i podlaskiej Królestwa Polskiego. Sami
Tatarzy, zarówno w latach międzywojennych, jak i po wojnie często zabierali głos
w dyskusji, nazywając się Tatarami polskimi bądź litewskimi. Zwolennicy pierw¬
szej opcji podkreślali wyraźnie, że druga nazwa ma charakter historyczny. Odmien¬
ne poglądy reprezentował m.in. Stefan Tuhan Baranowski, redaktor naczelny „Życia
Tatarskiego", którego argumenty zostały przytoczone w rozdziale „Tatarzy polscy
czy litewscy". Autor stwierdza, iż dziś Tatarzy czują się prawdziwymi obywatelami
swych państw, w tym Polski. Zachowując pamięć o więzi historycznej, kulturowej
i religijnej przejęli obyczaje życia codziennego od Słowian, ulegając w znacz¬
nej mierze kulturze polskiej, czego dowodzi w kolejnych rozdziałach omawiana
publikacja.
W dalszej części autor porusza kwestie meczetów, parafii, imamów, pielgrzymek,
ponownie tradycji wojskowych, również słynnych bali tatarskich, orientów sokol¬
skich i spotkań gorzowskich. Jednak najcenniejsze informacyjnie, gdyż dostarczają¬
ce wiedzy nowej, są podrozdziały: „Znani i nieznani z rodowodem tatarskim" oraz
„Tatarzy polscy na początku X X I wieku". Pierwszy przedstawia sylwetki m.in. Alek¬
sandra Achmatowicza, Leona Achmatowicza, Stefana Bazarewskiego, Dżenett Dżabogi-Skibiniewskiej, Haliny Szahidewicz, Aleksandra Chaleckiego, Macieja Kono¬
packiego, Selima Chazbijewicza. Szkoda, że w gronie tym zabrakło Muftiego RP
Tomasza Miśkiewicza. Polscy muzułmanie czekali na nowego muftiego przez 60 lat.
Poprzedni mufti — Jakub Szynkiewicz — wyemigrował z Polski podczas I I wojny
światowej. A wedle zwyczaju mufti pełni swą funkcję dozgonnie, dlatego do śmierci
Szynkiewicza w 1965 roku wybór nowego muftiego był niemożliwy. Potem zabrakło
odpowiedniego kandydata. Większość polskiej inteligencji wyznającej islam została
wymordowana. Tatarzy ginęli w Katyniu i w sowieckich łagrach. Ci, co ocaleli, nie
mogli do Polski wrócić.
Ostatni podrozdział na kilku zaledwie stronach traktuje o Tatarach polskich na
początku X X I wieku, skupiając się na wykonywanych zawodach, życiu codziennym,
sympatiach politycznych, a także sygnalizując działania w sferze kulturalno-spo¬
łecznej. Autor podaje również kilka faktów z historii dialogu między polskimi mu¬
zułmanami a katolikami.
Rozdział „Tatarskie tradycje" kontynuuje myśl przewodnią publikacji, poszuku¬
jąc elementów słowiańskich tym razem w sferze religijnej tradycji jako tej, która
różnicuje Tatarów od ich sąsiadów innych wyznań. Autorem tej części jest Janusz
Kamocki, etnolog, znawca ludów pozaeuropejskich.
Pierwszy podrozdział „Tatarzy na co dzień" dowodzi, iż życie codzienne Tatarów
polskich nie różni się niczym szczególnym od egzystencji pozostałych mieszkańców
kraju. Wiejska gospodarka nie różni się od gospodarki chrześcijańskich sąsiadów.
O różnicy w wystroju mieszkań decydują tylko muhiry. Różnic nie dostrzegamy rów¬
nież w codziennym ubiorze czy pożywieniu. Wszystko ulega zmianie w momencie,
gdy Tatarzy wznoszą swe myśli do Allacha, gdy śpieszą na nabożeństwa do mecze¬
tów z okazji Kurban Bajram, Ramadan Bajram czy Aszurejny Bajram i gdy zasiadają
przy świątecznym stole, na którym najważniejsze miejsce zajmują: bielusz, piekie-

�Rezenzje i noty recenzyjne

251

raczewnik, kołduny czy cybulniki. Tylko tradycje religijne różnią polskich Tatarów
od katolickich czy prawosławnych sąsiadów. Ta żywa muzułmańska tradycja wzbo¬
gaca kulturę naszego kraju, wprowadzając do niej swoisty pierwiastek tajemniczości
i Orientu.
Specyfikę tatarskiego islamu tłumaczy autor w podrozdziale „W świecie pol¬
skiego islamu" mówiąc o odległym od muzułmańskiej ortodoksji swoistym islamie.
J. Kamocki skupia się na zapożyczeniach od sąsiadów innych wyznań i narodowości
oraz na resztkach wierzeń szamańskich, jeszcze z czasów przedislamskich. Wśród
specyficznych elementów tatarskiego islamu można wymienić za autorem m.in. odej¬
ście od pięciokrotnej modlitwy w ciągu dnia. Przebywając nie tak dawno w towarzy¬
stwie Tatarów na Podlasiu informację tę mogę trochę uściślić: otóż Tatarzy modlą się
ponad 20 razy w roku. Nabożeństwa te trwają 1,5 godziny. Jest to osiem nabożeństw
dorocznych, w tym cztery bajramy, dzień przed Ramadanem, dzień wyznaczający
dokładnie połowę postu, Kader noc, Nowy Rok oraz raz w miesiącu w pierwszy pią¬
tek miesiąca księżycowego, czyli w pierwszy piątek miesiąca po nowiu.
Mimo surowego monoteizmu islamu, odrzucającego wszelkich pośredników mię¬
dzy Bogiem a człowiekiem, w tatarskiej tradycji religijnej rozwinął się kult świętych.
Wśród Tatarów polskich krążyło wiele legend o cudotwórczych właściwościach mizarów, a najpopularniejsza z nich dotyczyła cmentarza w Łowczycach, na którym
znajduje się mogiła Ewliji Konteja.
Społeczności tatarskiej nieobce były też praktyki magiczne i przesądy, dziś odcho¬
dzące już w zapomnienie. I o ile nie dziwi fakt, iż według tradycyjnych wierzeń wszelkie
teksty pisane po arabsku mają moc magiczną, to już pewnym zaskoczeniem jest ogromna
obawa przed śmiercią. W islamie śmierć jest czymś nieuniknionym, ale nie jest końcem
ostatecznym. Jest przejściem do innego życia. Śmierć to powrót do Boga. Tatarzy wierzy¬
li, że zmarły może pociągnąć za sobą następnych, dlatego nie należało przebiegać drogi
przed pogrzebem, wyglądać przez okno na idący drogą kondukt żałobny, nawet imam
prowadzący uroczystość pogrzebową nie powinien oglądać się za siebie, gdyż w ten
sposób również może pociągnąć za sobą kolejną ofiarę. Tatarzy, tak jak wierni innych
wyznań, tak jak każdy z nas, obawiali się i nadal obawiają straty bliskich sobie osób. Au¬
tor wymienia jeszcze wiele ciekawych przesądów, a także charakteryzuje przebieg świąt
muzułmańskich i uroczystości związanych z momentami przełomowymi w życiu muzuł¬
manina. Dość ryzykowne wydaje się jednak stwierdzenie, iż Tatarzy obchodzą święta
chrześcijańskie. Zdobienie jajek wielkanocnych nie stanowi istoty świąt Wielkiej Nocy,
a raczej stało się jednym z elementów sztuki ludowej.
Tytuł pracy Tatarzy Słowiańszczyzną obłaskawieni nawiązuje do słów wybitnego
publicysty Macieja Konopackiego, który często "wypowiadał się na temat muzułmanów
w otoczeniu chrześcijańskim, źródła tego fenomenu szukając jeszcze głębiej: „Moi
współwyznawcy rozciągnęli jedną z najważniejszych ustanowionych przez islam norm
współżycia w jego łonie na okalający świat chrześcijan. Norma ta głosi, że po więzach
rodzinnych najistotniejsze są te łączące z sąsiadami, traktowanymi jako bliscy krewni
(...). Na tych ziemiach rozmaitych sąsiedztw wykształcały się postawy otwarcia na
odmienne tradycje, a tym samym człowiekowi obcym stawał się uproszczony obraz
świata, w którym egzystował" (Maciej Konopacki, Ludzka communio w doświadcze-

�252

Rezenzje i noty recenzyjne

niu międzyreligijnym: muzułmanie w otoczeniu chrześcijan w Polsce, „Islam i chrześ­
cijaństwo", PAP, Kraków 1995, s. 143).
Praca Aleksandra A. Miśkiewicza i Janusza Kamockiego ze względu na walory
poznawcze i przystępny język, urozmaicona ciekawymi anegdotami, wydaje się ze
wszech miar godna polecenia czytelnikom, którzy szukają podstawowych informacji
na temat tradycji polskich Tatarów, dumnie broniącej się przed zapomnieniem.
Kamila Siudzińska

Marta G o ł ą b , Jewish paper-cut / Wycinanka żydowska,
2006.

Hagada, Kraków

Drugi album autorski krakowskiej artystki, specjalizującej się w niełatwej sztuce
papierowej wycinanki, zawierający reprodukcje 28 prac, zaopatrzony jest przez nią
w dwujęzyczny wstęp. Przedstawia on zwięźle historię tego zjawiska, jego związek
z życiem rodzinnym i świętami dorocznymi, charakterystykę podstawowych form
wycinanki, jej symbolikę. Autorka opisuje również własną drogę do tej twórczości.
Wspomina swoje dziecięce próby, inspirowane wycinanką ludową i niespodziewa¬
ny szok, jaki przeżyła po latach, stykając się z wycinanką żydowską na pierwszych
warsztatach organizowanych w 1994 roku w ramach Festiwalu Kultury Żydowskiej
w Krakowie. Odtąd, równolegle ze szlifowaniem i rozwijaniem specyficznej techni¬
ki, zaczęła sama zgłębiać tajemniczy świat żydowskiej kultury, a w dalszym etapie
opanowała pismo hebrajskie, bowiem zrozumiała, jak ważnym elementem kompozy¬
cji są teksty, napisy i cytaty. Pierwszy jej album (Wycinanki, Kraków 1998) zawierał
głównie wycinanki białe na błękitnym tle, również inspirowane sztuką żydowską,
zachwycające nie tylko kompozycją, ale także niesłychaną precyzją cięcia papieru
(nierzadko do grubości nitki), przez co kojarzą się z delikatną koronką. W obecnym
przeważają równie precyzyjne wycinanki większych formatów o pięknej, stonowa¬
nej kolorystyce (podbarwiane akwarelami bądź pastelami). Sporą rolę odgrywają
w nich cytaty z Pisma Świętego, teksty błogosławieństw i życzeń. Obok form trady¬
cyjnych, jak rozety (rojzele), które ostatnio szczególnie pasjonują artystkę, mizrachy,
czy świadectwo ślubu (ketuba), pokazała też własne kompozycje z cyklu „Pieśń nad
pieśniami", czy ilustrację do wiersza Icyka Mangera, również wyraźnie nawiązujące
do tradycyjnego stylu.
Wycinankarstwo Marty Gołąb mieszczące się w fenomenie „krakowskiego
ośrodka współczesnej wycinanki żydowskiej", analizowanym przez Olgę Goldberg-Mulkiewicz (Stara i nowa ojczyzna. Ślady kultury Żydów polskich, „Łódzkie Studia
Etnograficzne" XII, Łódź 2003, s. 176-186), jest znane krakowianom i gościom ko¬
lejnych edycji Festiwalu Kultury Żydowskiej z towarzyszących im wystaw. Oma¬
wiana publikacja umożliwia szerszą percepcję jej sztuki.
Ewa Fryś-Pietraszkowa

�Rezenzje i noty recenzyjne

253

Anna S z y f e r, Ludzie pogranicza. Kulturowe uwarunkowania osobowości, Wyż­
sza Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, Poznań 2005, ss. 212.
Problematyka pograniczy w Europie nie należy w naukach społecznych do „ar­
chipelagu wysp nieznanych", zaś badania prowadzone nad tym zagadnieniem to
zdecydowanie zasługa środowiska socjologów (przynajmniej w Polsce). Jednak nie
tylko — także etnolodzy podejmują tu określone starania, choć ich podejście dotyka,
i przy tej okazji, kwestii poszukiwania własnej tożsamości badawczej, co jednakże
nie zawsze bywa wyrażane explicite w tekstach. W tym kontekście pozycje takie jak
omawiana tu książka tym bardziej zasługują na uwagę.
Warto zaznaczyć, że wspomniana problematyka nurtuje etnologów przynajmniej
od ponad dwudziestu lat, przechodząc swoistą ewolucję od ujęć z perspektywy etno¬
graficznej (wyznaczanie „granic" kulturowych pograniczy) do spojrzenia na kwestie
etniczne (relacje międzyetniczne panujące na pograniczu). Za cenny, bo porządku­
jący ten zakres, należy uznać głos Zofii Staszczak, która zwróciła uwagę na fakt, że
etnolodzy częściej podejmują badania na pograniczach, niż nad samym pograniczem.
I chociaż jest to opinia sprzed lat, czas dodał jej jedynie sił — pogranicze jako pro¬
blem badawczy, także metodologiczny, w etnologii, nadal pozostaje w sferze „swo¬
istego niebytu". Ten kontekst może okazać się pomocny w zrozumieniu postulatów
zawartych w pracy Anny Szyfer.
Jednakże nie tylko o samo podjęcie tematu przez Autorkę książki tu chodzi.
Z jednej strony Ludzie pogranicza... to propozycja sięgająca do tradycji badań nad
osobowością kulturową, wyraźnie odwołująca się zarówno do socjologii (badania
nad tożsamością), psychologii społecznej (badania nad osobowością), jak i antro¬
pologii kulturowej (Autorka książki zdecydowanie czuje się etnologiem). Z drugiej
strony, ale i w konsekwencji, jest to próba wyjścia poza „opis" kultury, który zwykle
jest owocem pracy etnologa. Publikacja ta bowiem stawia sobie bardziej ambitny
cel. Mianowicie wykazanie pewnej zależności pomiędzy społecznościami lokalnymi
(s. 10), w których ważne są aspekty kultury tradycyjnej (w rozumieniu Autorki wstę­
pują one wśród ludności wiejskiej — s. 8,9,10), a rozmaitymi typami pogranicza.
Definiując ten istotny dla treści książki termin, A. Szyfer przyjmuje dwa jego znacze­
nia: realnie istniejące tereny przy granicy oraz przestrzeń społecznych relacji rozma­
itych elementów kulturowo-społecznych, często wzajemnie „obcych", a więc grup
etnicznych, wyznaniowych, regionalnych i językowych (s. 8). Według Autorki, tak
rozumiane pogranicza, w zależności od własnej specyfiki (s. 8-9) stwarzają warunki
do wykształcenia odpowiednich „typów" osobowości. W konsekwencji jasne jest,
że rzeczona książka stanowi, w najbardziej ogólnym sensie, próbę połączenia kwe¬
stii rozumienia procesów zachodzących na pograniczu, z zagadnieniem budowania
tożsamości. Tak więc Czytelnik otrzymuje do rąk propozycję w założeniach łączącą
„badanie na pograniczach" z „badaniem nad pograniczem" . Propozycję tyleż cieka1

1

Jeśli za takowe uzna się próbę odpowiedzi na pytanie o zależność pomiędzy czynnikami zewnętrz­
nymi — kultura danej grupy/grup — a rozwojem tożsamości jednostki.

�254

Rezenzje i noty recenzyjne

wą i oryginalną w podejściu, co trudną, ale przy tym dającą impuls do postawienia
pytań. A to właśnie świadczyć może o jej atrakcyjności.
Przyjrzyjmy się zatem pokrótce, w jakim porządku zostały zaprezentowane argu¬
menty udawadniające tezę, że „istnieje zależność kształtowania się typów ludzi oraz
ich osobowości od warunków życia" (s.7), następnie spróbujmy zastanowić się nad
najbardziej istotnymi elementami treści, by w ostateczności dokonać krytycznego
komentarza. W nim proponuję wyróżnić niewątpliwie mocne „strony" książki, a tak¬
że kwestie, moim zdaniem, warte rozważenia. W tym ostatnim wątku chciałabym
odnieść się do dwóch wybranych spraw: badań terenowych i definicji tożsamości
— istotnych ze względu na sposób uprawiania etnologii na obszarze „tradycyjnie"
przypisanym socjologii.
Treść książki zawarta jest w trzech częściach oraz wstępie i podsumowaniu. Ob¬
szerna bibliografia, Aneks, w którym został umieszczony materiał źródłowy, czyli
narracje biograficzne oraz zdjęcia fragmentów wsi, gdzie Autorka prowadziła ba¬
dania, dopełniają reszty. Najbardziej rozbudowana część 1. to „serce" tej publika¬
cji — w trzech rozdziałach autorka szczegółowo przedstawia: teorię, metodologię
i warsztat (rozdz. 1), następnie terminy, pojęcia i kategorie (rozdz. 2), by przejść
do charakterystyki źródeł i metod pracy (rozdz. 3). Zasadniczym wątkiem jest tu
wskazanie na teoretyczne zaplecze problematyki pogranicza, interdyscyplinarne, ale
i zmierzające do zarysowania miejsca etnologii. W części drugiej najpierw została
zamieszczona propozycja spojrzenia na zagadnienie pogranicza z perspektywy kate¬
gorii badawczej (rozdz. 1), a następnie wieloaspektowa charakterystyka wybranych
czterech pogranicz: Orawy, Cieszyńskiego, Podlasia, oraz Warmii i Mazur (rozdz.
2). Część tę zamykają dwa rozdziały dotyczące typów społeczności, określonych
jako „światy społeczne" (rozdz. 3) i typów rodzin potraktowanych jako środowi¬
ska socjalizujące (rozdz. 4). Ostatnia z części w całości została poświęcona tytuło¬
wym Ludziom pogranicza — w niej ścieżka analizy wiedzie Czytelnika od prób ich
typologii (rozdz. 1), przez typy osobowości kulturowych w odniesieniu do typów
pogranicza (rozdz. 2), by zakończyć się rodzajem konkluzji wskazującej na zwią¬
zek osobowości kulturowej ze „światem pogranicza" (rozdz. 3). Wstęp wprowadza
Czytelnika w ogólne przesłanie i zapowiada jasno tezę (s. 7). Podsumowanie to syn¬
tetyczne przypomnienie głównych wątków analizy. Zarysowana w tych częściach
i rozdziałach struktura pracy zdecydowanie wskazuje na wysiłek wyważenia części
„teoretycznej" i „empirycznej", jednak wnikliwsza lektura odsłania, że Autorka wie¬
le uwagi poświęca także kwestiom metodologicznym i metodycznym (warsztatowi
pracy).
Tak więc teoretyczno-metodologiczne podejście Autorki można określić jako
próbę połączenia trzech perspektyw badawczych. W przekonaniu Autorki to spojrze¬
nie na to, co o człowieku jako „jednostce społecznej" powiedziała socjologia, psy¬
chologia społeczna oraz co o nim mówi, z punktu widzenia kategorii „osobowości
kulturowej", antropologia kulturowa. Autorka przytacza zatem dwie podstawowe
w tym względzie teorie: akulturacji i asymilacji — procesów ważnych w formowaniu
się „osobowości kulturowej". W obrębie tej pierwszej, przejawiającej się zarówno
na poziomie „grupy", jak i w życiu jednostki, ważne dla procesów zachodzących na

�Rezenzje i noty recenzyjne

255

pograniczu są: koncepcja zmiany kulturowej, mającej zawsze dynamiczny charak­
ter, oraz „typy procesów akulturacji" (s. 19), reinterpretacji (przyswajanie nowych
elementów kulturowych), restrukturyzacji (przebudowy starego „sytemu" w wyniku
obecności nowych elementów.) Według Autorki trudno nie wspomnieć w tym miej­
scu o zagadnieniu dystansu kulturowego, istotnego dla interpretacji relacji pomię­
dzy „obcymi" grupami zamieszkującymi pogranicze(a). Autorka słusznie zauważa,
że pojęcie dystansu pozwala bowiem wskazać na stosunek „powszechników" (cech
wspólnych) do „wyróżników" (cech różnicujących, specyficznych) (s. 19) — a więc
zbioru cech świadczących o rodzaju tożsamości danej grupy. Jeśli chodzi o drugą
teorię — asymilacji — zostaje podniesiony w niej przede wszystkim aspekt domina¬
cji i wchłaniania jednej grupy przez drugą — silniejszą, także ekonomicznie (s. 21).
Przywołanie tych dwóch teorii ma, według Autorki, zasadniczą wymowę: oto bowiem
w wyniku określonych warunków „stwarzanych" przez charakter grup będących ze
sobą w bezpośredniej styczności (na pograniczu dzieje się to „jakby" intensywniej),
następuje wymiana, przekaz treści symbolicznych, świadczących o tożsamości pod¬
miotów interakcji. Pisząc o tym, Autorka pyta równocześnie o miejsce i rolę jed¬
nostki żyjącej na pograniczu i odwołuje się do założeń socjologii interpretatywnej,
a zwłaszcza dokonań F. Schutzego, traktującej „osobę jako działający przedmiot
i interpretator społeczeństwa" (s. 22).
Stąd już tylko krok do przyjętej metody — skoro jednostka — niczym soczew¬
ka skupia w sobie wizje o społeczności (grupie, kulturze), w której żyje, wystarczy
prześledzić jej związki ze środowiskiem odciśnięte w kolejnych etapach jej biogra¬
fii, aby stworzyć podstawę do wnioskowania o nim samym i jego wpływie na ludzi
(s. 24-26). Realizację tego postulatu zapewnia metoda autobiograficzna (omówienie
i komentarz — s. 27-38), nawiązująca do kluczowej dla całości koncepcji „świa­
tów społecznych" Anzelma Straussa (rozwiniętej przez F. Schutzego). Zgodnie z nią
życie każdego z nas przebiega jednocześnie w kilku światach, czyli środowiskach,
które mają swój jedyny i niepowtarzalny wpływ na naszą osobowość społeczną
i kulturową (stąd Autorka wspomina wcześniej o „światach kulturowych" — s. 23).
Żyjąc w nich, jednostka podziela wspólne wzorce z innymi członkami „światów".
Dzieje się to zarówno na poziomie rodzinnego środowiska, rówieśniczego, zawodo­
wego, itp. (socjalizacja), jak i poprzez proces „filtrowania" (przyswajania — inter¬
nalizacja) przez nią treści nabytych w rezultacie interakcji, a następnie uznanych za
własne. Kwestia interakcji wydaje się tu kluczowa — właśnie z perspektywy etno¬
logii — chodzi tu bowiem o kontakt z „kimś znaczącym", a właśnie w najwyższym
(choć rozmaicie waloryzowanym przez jednostkę) stopniu jest nim ktoś „odmienny",
czyli „obcy". Analizując zatem poszczególne autobiografie „zastane" i „wywołane"
na drodze wywiadu narracyjnego ludzi żyjących na pograniczu (pograniczach), moż¬
na uzyskać zbiór wyobrażeń o „światach" tworzących specyfikę danego pogranicza,
o czym szerzej informuje Autorka w kolejnych częściach.
W drugiej części na uwagę zwraca zabieg prezentacji pogranicz — jak wskazuje
Autorka nie mają one równorzędnego charakteru (Warmia i Mazury — określone
jako pogranicze historyczne są tym samym „oddzielone" od współczesnych pogra¬
nicz) oraz stanowią nie tylko teren faktycznych kontaktów międzywyznaniowych

�256

Rezenzje i noty recenzyjne

i międzyetnicznych, ale istnieją także w wymiarze „mentalnym", ze względu na
cechę „długiego trwania". Od wielu lat ludność doświadczała wpływu odmiennych
wzorców kulturowych (według rozróżnienia Autorki dotyczących identyfikacji naro¬
dowej, etnicznej i regionalnej). Ale to nie wszystko. Czytelnik otrzymując bowiem
panoramę stosunków społeczno-kulturowych zmiennych w czasie (dziejących się
według określonych, przekazywanych przez środowisko: wzorców kulturowych),
jednocześnie ma do czynienia z charakterystyką na wskroś etnograficzną, w której
mowa o takich wyznacznikach obszaru (regionu pogranicza) jak strój, budownictwo
czy gwary/języki. W rezultacie zostaje zbudowana, z perspektywy nieco „arbitral­
nej", „specyfika" danego pogranicza — element ważny, gdyż według niego następuje
w dalszej, trzeciej części, charakterystyka adekwatnych typów społeczności, rodzin
i osobowości kulturowych.
I tak, w zwieńczeniu powyższych wątków, „osobowości kulturowe" „ujawniają
się" za przyczyną, dostrzeganej przez Autorkę, zależności indywidualnego charakte¬
ru jednostki, jej emocjonalnej „sylwetki" od warunków środowiska kulturowego, za
każdym razem — na danym pograniczu — odmiennego. Nie wyręczając Czytelnika
w przyjemności odkrywania rekonstruowanych biografii, pora zastanowić się nad
tym, jakie mocne punkty kryje w sobie zaproponowana w tej książce koncepcja.
Najpierw uwaga ogólna — całość ma przemyślaną strukturę, która jest efektem
próby interdyscyplinarnego spojrzenia na problematykę pogranicza, a obecność de¬
finicji, to widoczny zamiar służący podkreśleniu, że naukowość wywodu wciąż jest
„w modzie". Zwłaszcza w dobie, kiedy w Polsce młodsze pokolenie antropologów
kulturowych sprowadza uprawianie antropologii (etnologii?) do uprawiania sztuki.
Można te zabiegi niewątpliwie uznać za zaletę, zwłaszcza że jednocześnie Autorka nie
unika trudnego pytania o zakres badawczy etnologii. Postępując tak, nie tylko sama po¬
strzega etnologię jako odrębną dyscyplinę o solidnym zapleczu teoretycznym (choćby
koncepcja wzorców kulturowych, osobowości kulturowej czy akulturacji), ale usiłu¬
je jednocześnie zakreślić jej rolę w badaniach „nad pograniczem" i „na pograniczu".
I tu podąża dwiema ścieżkami: (1) odwołuje się do technik jakościowych (tradycyjnie
przypisywanych etnologii), odstępuje od „intuicyjnego" pojmowania „rozmowy i wy¬
wiadu", proponując konkretną metodę autobiograficzną oraz (2) wprowadza pojęcia
(wzorzec i osobowość kulturowa) wpisane w tradycję uprawiania dyscypliny, nie zapo¬
minając także o społeczności o cechach kultury tradycyjnej, która zdaje się tu kojarzyć
z lokalną. Tak więc z jednej strony Autorka proponuje spojrzenie na grupę poprzez
jej poszczególnych przedstawicieli (etnolog zawsze ma do czynienia z pojedynczymi
ludźmi), a z drugiej stara się udowodnić, że taka „procedura" pozwala wnioskować
o grupie/społeczności, na podstawie naszego podejścia podmiotowego.
Powyższe wątki pozwalają dostrzec i inną mocną stronę tej publikacji. Nie zaist¬
niałaby ona w tej postaci, gdyby nie fakt podjęcia przez Autorkę badań terenowych.
Podąża ona konsekwentnie ścieżką badacza, dla którego kontakt z ludźmi pozostaje
jednocześnie i żywą konsekwencją jego osobowości, i zarazem imperatywem po¬
znawczym — wprost warunkiem uprawiania dyscypliny. Z tym aspektem wiąże się
bezpośrednio kwestia metody. Chodzi tu głównie o wywiad narracyjny (poza nim,
w obrębie tej metody, Autorka korzysta z pamiętników). Technika ta, raczej rzad-

�Rezenzje i noty recenzyjne

257

ko stosowana przez polskich etnologów (wyjątkiem jest praca Iwony Kabzińskiej,
Wśród „kościelnych Polaków", Warszawa 1999), nie jest najłatwiejsza w realizacji.
Do czego można sprowadzić jej „istotę"? Przede wszystkim do wysłuchania roz¬
mówcy. Proste? Niekoniecznie. Cały bowiem wysiłek badacza nakierowany być
musi na umiejętne wyważenie proporcji pomiędzy tym, co rozmówca uznaje za waż¬
ne, a tym, co jest istotne z punktu widzenia problemu badawczego. Wiąże się z tym
znacząca, ale nie jedyna cecha badacza, mianowicie, zdolność kierowania rozmową,
a raczej monologiem tak, aby „ja" rozmówcy miało „własną przestrzeń", w której
rozwijać się będzie jego narracja o życiu. To oczywiście sprowadza „ja" badacza
na drugi plan, co przychodzi trudno zwłaszcza osobom mniej doświadczonym, nie
tylko gorzej radzącym sobie z „ciszą" w czasie rozmowy, ale zadającym zbyt wiele
pytań „naraz", jakby pod wpływem chwili. Natomiast, sądząc po zaprezentowanym
materiale empirycznym, Autorce udało się zachować „ciekawość dla tematu", jedno¬
cześnie samej pozostając „jakby w ukryciu".
O skuteczności metody decydują w pierwszej mierze dwie sprawy. Z całą pew¬
nością dobrze jest, kiedy problem wymusza u badacza pytanie o adekwatność za¬
stosowanego do jego rozwiązania narzędzia badawczego. Poza tym, w przypadku
badań etnologicznych, wiąże się to nieodłącznie z tym, jaką definicję kultury przyj¬
mie badacz. Jak wskazują na to publikacje autorstwa polskich etnologów dotyczące
problematyki pogranicza, nie zawsze podejmują oni próbę w zakresie zdefiniowania
kultury, zaś kwestia zastosowania technik badawczych (chodzi tu o metody jakościo¬
we: wywiad kwestionariuszowy (pogłębiony), rozmowy i obserwacja uczestnicząca
zwykle traktowane są ogólnikowo. W przypadku książki A. Szyfer, Czytelnik ma do
czynienia z próbą wyjścia poza te „ramy". Autorka nie tylko formułuje postulat przy¬
jęcia konsekwentnej postawy metodologicznej i stara się wyłuszczyć, na czym pole¬
ga stosowana przez nią metoda, ale przyjmuje także, iż kultura to przede wszystkim
sfera symboliczna, zbiór znaczeń, istotnych i różnych dla poszczególnych grup. Co
więcej, można przyjąć, że Autorka ma na myśli „wyobrażenia" jako główny przejaw
tej sfery. W związku z tym wydaje się, że sięgnięcie po wywiad narracyjny, to sposób
na to, aby je „wydobyć". Uzyskany obraz kultury (kultur) na pograniczach jest zatem
interpretacją wielu opowiadań o życiu jednostek. Z ich wyobrażeń o relacji z innymi
ludźmi, przynależącymi do innych grup etnicznych, wyznaniowych, Autorka wnio¬
skuje o tym, co charakterystyczne dla danego obszaru i jednocześnie dokonuje „typo¬
logii" określonych postaw, przyjmując, że warunki (zwykle traumatyczne) powodują
u ludzi albo postawy aktywne i otwarte, albo zamknięte „trwające". Sumując — ba¬
dania terenowe, jak i metoda (choć zapożyczona od socjologii), w dużej mierze służą
Autorce (poza udowodnieniem tezy) w określeniu własnej „tożsamości" badawczej,
nie tylko w odniesieniu do dyscypliny, ale także indywidualnej.
Jednocześnie więc, skoro pojawia się dosyć wyrazista propozycja badawcza,
z metodologicznym „kręgosłupem", dobrze jest, aby otwierała ona także pole do
dyskusji. W książce wyraźnie zarysowuje się połączenie zagadnienia „pogranicza"
jako obszaru kontaktu w kategorii „wielokulturowości", z problemem kształtowania
tożsamości jednostek i grup. W związku z tym proponuję rozważenie następujących
kwestii: jak koncepcja badań terenowych, przyjęta dla potrzeb wykazania słuszności

�258

Rezenzje i noty recenzyjne

tezy, pozwala odsłonić dynamikę procesów przebiegających na pograniczu (ważną
z perspektywy koncepcji „typów" kulturowych i „światów") oraz jak Autorka przed¬
stawia zagadnienie tożsamości, zwłaszcza „kulturowej". Chodzi zatem o kwestie
istotne ze względu na sposób uprawiania etnologii w obszarze „tradycyjnie" przypi¬
sanym socjologii. Najpierw raz jeszcze wątek badań terenowych, a dokładniej jakże
ważnej właśnie w badaniach etnologicznych, kwestii statusu badacza w społeczno¬
ści/rzeczywistości, którą poznaje. Wspomniana wcześniej umiejętność „schowania"
własnego „ja" to nie tylko kwestia „techniczna", ale coś więcej. Autorka właśnie
w ten sposób zdaje się postrzegać swoje miejsce w badanej społeczności, w gruncie
rzeczy „obcej" w stosunku do niej. Mając na uwadze fakt, że Autorce bliskie jest
stanowisko interakcjonizmu symbolicznego, niezmiernie ciekawie rysuje się zagad¬
nienie relacji samej osoby badacza i tych, których spotyka on na swojej ścieżce. In¬
spirująco zatem brzmi pole zarysowane przez zastosowanie tego podejścia badaw¬
czego w zrozumieniu osobowości kulturowej pogranicz. Warto więc, odpowiedź
zawierzając dociekliwości Czytelnika, postawić pytanie o wpływ osoby badacza na
ludzi, z którymi przebywa w czasie badań. Jak ów wpływ, wszak badacz dla bada¬
nego jest zawsze „kimś znaczącym", kształtuje kontakt? (Nie wolno zapominać, że
w konsekwencji tego spotkania uzyskiwany jest „wywiad narracyjny"). I wreszcie,
jak poprzez ową interakcję (osoby badacza i respondentów), można by interpreto¬
wać procesy zachodzące na pograniczu, które „jako takie" z definicji, charakteryzują
się kontaktem „obcych" sobie elementów etnicznych itp. Właśnie w owym kadrze
„obcości" należałoby umieścić badacza. Dlaczego? Otóż głównie dlatego, że jako
osoba pozostaje on „ciekawym" tego, co dla mieszkańców pogranicza mieści się
z jednej strony w sferze „oczywistej" praktyki (zachowania), z drugiej w obszarze
indywidualnej wizji świata, zapamiętanej i w sumie jakoś „wyobrażonej" (wiele
wspomnień z czasem nabiera „innego koloru emocjonalnego"). Tak więc obcość
badacza jest „nie-do-uniknięcia": prośba o przeprowadzenie określonej rozmowy
czy też o odpowiedzenie na pytania budują „naskórkowe" więzi — zdecydowanie
zatem inne, niż te, w których na co dzień partycypował, czy wciąż tkwi rozmów¬
ca dzielący życiową przestrzeń z osobami z obcych kultur czy też grup. A jeśli już
mowa o „dzieleniu przestrzeni", to w tym miejscu trudno nie poddać refleksji fakt,
czy zastosowana przez Autorkę metoda jest zaiste najbardziej właściwą w badaniu
problematyki pogranicza? W odpowiedzi zaproponuję nie tyle rozstrzygnięcie kwe¬
stii, ile zwrócenie uwagi na jeden fakt. Punktem wyjścia byłoby zastanowienie się,
w jakim zakresie słuszne założenie (dosyć ogólne) o wpływie kontekstu kulturowego
na kształtowanie osobowości można wykazać na przykładzie autobiografii.
Autobiografia pozyskana w wywiadzie narracyjnym oddaje statyczne zachowa­
nie rozmówcy, skierowane ku refleksji i wypowiedzi. Tymczasem w badaniu relacji,
także na pograniczu, które mogą mieć wpływ na ukształtowanie „osobowości kul¬
turowych" ważne będą, jak myślę, także zachowania (działania — interakcje). One
bowiem budują w pierwszym rzędzie to, co etnologia określa mianem „zachowań
nawykowych", skądinąd ważnych dla tożsamości (kulturowej). Tak więc, autobio¬
grafia, pozwala odsłonić jedynie fragment, warstwę deklaratywną zachowań, która
nie wyczerpuje „przestrzeni nawyku kulturowego".

�Rezenzje i noty recenzyjne

259

I wreszcie kwestia bezpośrednio nawiązująca do ostatniej uwagi — definicja toż¬
samości kulturowej. Po lekturze książki można odnieść wrażenie, że Autorka chociaż
zdaje się dostrzegać fakt, że tożsamość kulturowa budowana jest na drodze transmisji
międzypokoleniowej, a zatem także w sferze nawyku, jednocześnie jakby to pomija
w toku dalszych rozważań. Znajdujemy w nich natomiast stwierdzenia sugerujące,
że tożsamość kulturowa to nie tyle kwestia „dziedziczenia wzorców", ale ich „świa¬
domy wybór" dokonywany przez jednostki. Najlepiej przejawia się on w podtrzy¬
mywaniu przez nie zewnętrznych cech „regionalnych" takich jak ubiór, strój czy
język — świadomie traktowanych jako cechy wyróżniające grupę. Poza tym ów wy¬
bór istnieje także w wymiarze deklaratywnym. W tym względzie pojawia się wąt¬
pliwość: czy tożsamość grup na pograniczu kształtuje się wyłącznie w kategoriach
„świadomych wyborów", czy jednak (a może także) w warstwie nieuświadamianej
(obecnej nie tylko w społecznościach „lokalnych" czy też o cechach tradycyjnych)?
Odpowiedź nie jest tu moim celem, ale trudno mi nie zadać jeszcze jednego pytania
— o metodę jakościową.
Czy nie byłoby słuszne przyjrzeć się zaletom płynącym z obserwacji uczestni¬
czącej prowadzonej w czasie długiego przebywania z grupą? Pozwala ona dotrzeć
nie tylko do warstwy deklaratywnej i wyobrażeniowej, ale i nawykowej grupy. Tym
samym etnolog może stać się „swoistą konkurencją" dla socjologów, którzy nie tyle
nie prowadzą obserwacji uczestniczącej, ile korzystają z niej w inny sposób — bez
świadomie utrzymywanego statusu „obcego".
Pora na konkluzję. Ludzie pogranicza to nie tylko pozycja wskazana dla
wszystkich, którym bliska jest problematyka „pogranicza", ale także dla tych, którzy
doceniają uroki faktografii ludzkim życiem zapisanej.
Agnieszka Chwieduk

Franklin F o e r, Jak futbol wyjaśnia świat, czyli nieprawdopodobna teoria globa­
lizacji, przeł. A. C z a r n e c k a , Wydawnictwo Red Horse, Lublin 2006, ss. 271.
Franklin Foer, dziennikarz, felietonista i — jak sam siebie określa w pierw¬
szym zdaniu książki — fan futbolu, dokonał próby opisu gry w piłkę nożną jako
swego rodzaju fenomenu kulturowego. Książka, choć wyraźnie popularnonauko¬
wa, może stanowić nie lada pożywkę dla etnologa współczesności i to właściwie
z kilku zasadniczych powodów. Po pierwsze, dotyka zagadnień kultury rozpatry¬
wanej z perspektywy globalnej i lokalnej. Po drugie, globalizacja jako swoisty
proces przepływu znaczeń, dyfuzji symboli czy w końcu niespotykanej dotąd mi¬
gracji ludzi opisany zostaje przez pryzmat kultur lokalnych. Wreszcie, po trzecie,
Autor niczym wprawny antropolog udaje się w teren do Serbii, Wielkiej Bryta¬
nii, Austrii, Brazylii, Włoch, Iranu i na Ukrainę, po to, aby śledzić przejawy glo¬
balizacji i glokalizacji dokonującej się za sprawą dzisiejszego futbolu. Foer wy¬
chodzi właściwie z założenia, że sens globalizacji najlepiej można zilustrować

�260

Rezenzje i noty recenzyjne

w oparciu o konteksty lokalne i konkretne międzyludzkie zachowania. Podejście
takie jest zgodne z przyjętym sądem, że globalizacja doświadczana jest różnie
w rozmaitych miejscach naszego globu, a codzienne relacje między ludźmi dziejące
się „tu i teraz" oswajają j ą i na swój sposób neutralizują. Codzienność stała się party¬
cypacją w globalnej sieci, w której uwikłane jest nasze dzisiejsze „bytowanie". Nie­
prawdopodobna teoria globalizacji, którą głosi Foer, pisana jest z punktu widzenia
partykularyzmu kultur i jednocześnie ich wzajemnego „otwarcia" na siebie.
Dwa wymiary współczesnej kultury — globalny i lokalny, niczym ze strukturalistycznej koncepcji Claude'a Lévi-Straussa, w której binarność stanowi nieodzowny
element każdej kultury, pozostają w permanentnej relacji ze sobą. Chociaż futbol
to „nie to samo co buddyzm" (pewnie i Lévi-Strauss byłby podobnego zdania), to
nierzadko jednak budzi „głębsze emocje niż religia i jest równie istotnym wątkiem
tkanki społecznej" (s. 8-9). Celem wielu badań antropologicznych wciąż pozostaje
przecież tematyka „marginalna", „błaha" i „niezauważalna". Marginalność futbolu
jest jednak pozorna — dla Basków kibicowanie klubom Athletic Bilbao i Real So¬
ciedad było jedyną możliwością manifestowania na forum własnej dumy narodowej,
rywalizacja drużyn Celtic i Rangers to nieustanna walka o reformację protestancką,
dla dyktatorów wojskowych sprawujących władzę w Brazylii zwycięstwa narodo¬
wej drużyny utożsamiane były z ożywieniem gospodarczym tego kraju w latach sie¬
demdziesiątych XX wieku, stadion Camp Nou był dla Katalończyków bohaterskim
ośrodkiem oporu przeciwko dyktaturze Franco. Przykładów tego typu w książce
Foera odnaleźć można wiele. W ten sposób futbol staje się jeszcze jednym rodza¬
jem doświadczenia — stylem życia charakterystycznym dla wielu grup społecznych,
którym przyszło partycypować w kulturowych sprzecznościach: pomiędzy triumfem
kapitalizmu a zbiorowym przyzwoleniem na korupcję, ideami demokracji i libera¬
lizmu a fundamentalizmem religijnym i nacjonalizmami, bogactwem a ubóstwem
i zbiorowym wykluczeniem, tragizmem ludzkich losów oraz masową zabawą.
Na książkę składa się aż dziesięć rozdziałów. Każdy z nich spogląda na piłkę
nożną z innej perspektywy, można by rzec opisuje j ą w odmiennych kontekstach kulturowo-społecznych, narodowych i regionalnych. Każdy z tych rozdziałów wytycza
także trasę i etnograficzny obszar dociekań, który fizycznie i intelektualnie przebył
Autor, a wraz z nim również i Czytelnik. Miejsc, do których dotarł osobiście Foer,
jest wiele. Nie może być przecież inaczej, skoro globalizacja to proces rozciągnięty
na nieograniczonej przestrzeni geograficznej i kulturowej. Mógłbym w tym miejscu
zaryzykować stwierdzenie, że Foer proponuje nam rodzaj „etnograficznej metody
terenowej", za pomocą której należy analizować globalizację. „Metoda" ta kładzie
nacisk na perspektywę lokalną w badaniach nad współczesnymi zjawiskami kulturo¬
wymi. Globalizacja zostaje zredukowana do poziomu „lokalizacji". Ta strategia ba¬
dawcza jest próbą zmierzenia się z homogenizującymi i heterogenizującymi cechami
świadczącymi o jej niebywałej wewnętrznej złożoności. W tym podejściu znajduję
analogię do stanowiska Michaela Hardta i Antonia Negri, którzy globalizacji nie ro­
zumieją w kategoriach społecznej, politycznej czy ekonomicznej homogenizacji, lecz
jako pewien porządek produkcji tożsamości i różnicy (patrz: M. Hardt, A. Negri, Im­
perium, przeł. S. Ślusarski, A. Kołbaniuk, Warszawa 2005, s. 61). Sam Autor jednak

�Rezenzje i noty recenzyjne

261

chętnie polemizuje z Thomasem Friedmanem (jest on autorem znanej książki: Lexus
i drzewko oliwne, przeł. T. Hornowski, Poznań 2006), który między innymi nakreślił
napięcia pomiędzy lokalnymi obszarami a unifikującymi je procesami zachodzącymi
na odległość. Powołuje się on również na innych obserwatorów życia społecznego,
jak chociażby Naomi Klein (s. 107) czy Teodora Adorno (s. 255).
Foer stawia także pytania, na które nie można dać dzisiaj jednoznacznej od¬
powiedzi: „W trakcie moich podróży starałem się wykorzystać strategie futbo¬
lu oraz środowiska kibiców i graczy do analizy procesów budowania tożsamości
w epoce globalizacji. Czy przyjmą nowe globalne tożsamości? Czy przestaną myśleć
0 sobie jako o Anglikach czy Brazylijczykach, a zaczną określać się mianem oby¬
wateli Europy czy Ameryki Południowej? Czy też nowe tożsamości okażą się bez
znaczenia ze względu na płytkie zakorzenienie w historii? Czy nastąpi powrót do
tożsamości opartych na religii lub przynależności plemiennej?" (s. 9-10). Tak posta¬
wione pytania nie mogą dziwić antropologów zajmujących się opisem stanu dzisiej¬
szej kultury. Immanentną cechą współczesności jest bowiem jednoczesne współwystępowanie cech stricte etnicznych czy narodowych z elementami wytworzonymi na
gruncie kultury konsumpcyjnej czy popularnej. Na tym też tle tożsamości uzyskują
status hybrydyczny, a wyznaczniki etniczne lub narodowe włączone zostają w ob¬
ręb popularnych znaczeń, reklam, mediów. Tożsamości narodowa i etniczna stają się
„pop-tożsamościami".
Każdy z rozdziałów książki stanowi osobną opowieść, ale wszystkie złożone
razem stanowią o jej przemyślanej strukturze. Rozdział otwierający rozważania na
temat futbolu poświęcony został Serbii. Serbska piłka nożna, analogicznie jak inne
dziedziny życia społecznego, uwikłana została w tarcia pomiędzy różnymi nacjonali¬
zmami występującymi od wielu lat na Bałkanach, stereotypami etnicznymi i w końcu
wojnami. Niegdysiejsi fanatyczni kibice zaczęli zasilać szeregi armii wojskowych,
a stadionowe chuligaństwo uzyskało aprobatę wojskowych przywódców. Następny
rozdział opisuje rywalizację drużyn Celtic i Rangers. Ich współzawodnictwo jest
w zasadzie przeniesieniem historycznych animozji pomiędzy protestantami a kato¬
likami, które mają miejsce w Szkocji. Rywalizacja Celticu i Rangersów ma w za¬
sadniczej mierze podtekst religijny, ponieważ kibice Celticu utożsamiają się z wiarą
katolicką, a Rangersi z protestancką. Jak ujął to Autor książki, kluby te mimo rzeczy¬
wistych partykularyzmów „chcą przekształcić się w międzynarodowe jednostki ka¬
pitalizmu i konglomeraty rozrywki. Rozumieją, że nie mogą być tylko adwersarzami
w kilkusetletniej wojnie religijnej" (s. 45). Efektem tego rozumienia stał się swobod¬
ny „przepływ" piłkarzy różnych wyznań i narodowości. „Pod koniec lat dziewięć¬
dziesiątych Glasgow Rangers zatrudnił niemal tylu piłkarzy katolickich co Celtic.
W drużynie grają zawodnicy z Gruzji, Argentyny, Niemiec, Szwecji, Portugalii i Ho­
landii; najlepsi, jakich można kupić za pieniądze" (s. 46) — dodaje Foer. Mimo takich
globalnych dążeń równolegle funkcjonuje nurt „tradycyjny" — wśród zwolenników
Rangersów nadal popularne są pomarańczowe koszulki, odtwarzane są antykatolickie
piosenki, a oba kluby na swój sposób pielęgnują nienawiść na tle etnicznym. Na tych
przykładach widać wyraźnie, że kultury ulegają cyrkulacji, wzajemnie mieszają się
1 hybrydyzują. Następny rozdział, zatytułowany Jak futbol wyjaśnia kwestię ży-

�262

Rezenzje i noty recenzyjne

dowską, przenosi nas w świat żydowskich gwiazd piłki nożnej i klubów piłkarskich
o proweniencji żydowskiej. Tutaj także Autor odwołał się do przesłanek kulturo¬
wych — nacjonalizmów węgierskich, austriackich czy niemieckich, Holokaustu,
idei judaizmu, roli stereotypów, antysemityzmu dawnego i obecnego. W kolejnych
rozdziałach Foer uzasadnia zachowania sentymentalnych chuliganów Chelsea, ob¬
naża mechanizmy brazylijskiego futbolu, który nie bez przyczyny traktować moż¬
na w kategoriach wiary i religijności, relacjonuje pojawienie się „ery globalizacji"
w Europie Wschodniej na przykładzie klubu ze Lwowa, eksponuje rolę i status no¬
wych oligarchów kierujących europejskimi drużynami piłkarskimi, podkreśla wiarę
w kosmopolityzm i kulturę narodową, za przykład czego można wziąć postawy kibi¬
ców Barcelony, i w końcu analizuje rolę i miejsce futbolu w kulturze islamskiej oraz
amerykańskiej kulturze popularnej.
Książka Jak futbol wyjaśnia świat, czyli nieprawdopodobna teoria globaliza­
cji, jest znaczącym głosem w dyskusji na temat globalizacji i lokalności. Kultura,
w której przyszło nam żyć, jest w pewnym stopniu paradoksalna, to znaczy ciągle
istnieją społeczności zorganizowane jako struktury polityczne, odseparowane wyraź¬
nymi granicami, na które permanentnie oddziałują procesy trans-graniczne. Coraz
częściej na użytek tego wprowadza się termin „glokalizacji", który łączy obydwie
perspektywy. Obecnie wiele form kulturowych, ruchów społecznych czy instytucji
ulega dyfuzji. Ważnym wnioskiem końcowym, który wypływa po lekturze Franklina
Foera, to fakt, że globalizacja stanowi bodziec intensyfikacji kulturowego partyku­
laryzmu. Świat jest dziś zlokalizowany w nieco innej formie niż kiedyś — w domo¬
wym zaciszu za pomocą telewizji satelitarnej oglądamy wydarzenia dziejące się na
innym kontynencie, a za sprawą monitora komputera i Internetu mamy możliwość
uczestniczenia w ponadnarodowej wspólnocie komunikacyjnej. Obok świadomości
regionalnej funkcjonuje z powodzeniem świadomość globalna — „Kiedy poszedłem
na Stamford Bridge, żeby obejrzeć mecz, towarzyszyli mi: Amerykanin, bankier in­
westycyjny, i jego latynoska dziewczyna" (s. 107), „Pele stał się idealnym symbolem
postmodernizmu, marką wspieraną przez międzynarodowe korporacje" (s. 137), „Po­
wiedzieli (ukraińskim — A.P.) kibicom, że chcą, żeby ich drużyny zajęły poczesne
miejsca wśród największych klubów: z Hiszpanii, Włoch i Anglii. Żeby wykonać tak
herkulesowe zadanie, musieli naśladować strategie tychże klubów. Jedno zwłaszcza
przykuło ich uwagę: przewaga czarnych twarzy" (s. 155-156), „Można kochać włas¬
ny kraj, nawet uważać go za lepszy od innych, bez chęci podporządkowania sobie
innych grup czy krajów albo zamykania się na wszystko, co zagraniczne. I nie jest
to teoria. To duch Barcy" (s. 214). Te przykładowe tylko wyrażenia świadczą o for­
mowaniu się świadomości globalnej. Niezależnie od naszej narodowości, wyznania
czy wieku możemy stać się kibicami Juventusu, Realu Madryt czy Ajaxu Amster¬
dam. Świadomość globalna stała się istotnym budulcem dla formowania rozmaitych
ruchów społecznych, nie tylko wywodzących się z obszaru sportu, jak chociażby
ruchów antyglobalistycznych czy ekologicznych. Sport, a tym samym futbol, jedynie
wpisują się w tę tendencję. Tym samym stwierdzenie użyte w książce Foera, że futbol
to więcej niż gra, musimy przyjąć za oczywiste i prawdziwe.
Adam Pomieciński

�Rezenzje i noty recenzyjne

263

Konsumpcja — istotny wymiar globalizacji kulturowej, red. Aldona J a w ł o w s k a ,
Marian K e m p n y, Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 2005.
Zbiór artykułów pod redakcją Aldony Jawłowskiej oraz Mariana Kempnego
omawiający konsumpcję jako jeden z wymiarów globalizacji kulturowej, to pra¬
ca niezwykle interesująca przede wszystkim z tego powodu, iż przedstawia wiele
perspektyw obieranych przy analizach tego zjawiska kulturowego. Dotychczas na
polskim rynku księgarskim ukazało się już dość dużo pozycji przedstawiających tę
dziedzinę, ale niewiele z nich prezentowało tak różne sposoby konceptualizowania
i wartościowania kultury konsumpcyjnej. H. Jawłowska i M. Kempny zebrali wy¬
starczająco wiele tekstów (aż 18) różnego autorstwa, aby czytelnik po zapoznaniu się
z lekturą miał pogląd na to, na jak wiele sposobów można badać konsumpcję i jak
różne wnioski wyciągać.
Niniejsza pozycja w części jest pokłosiem spotkań sekcji o nazwie „Antropo¬
logia konsumpcji — Polska i świat w dobie globalizacji kultury", zorganizowanej
podczas XII Ogólnopolskiego Zjazdu Socjologicznego w Poznaniu (niektóre wystą¬
pienia nie zostały uwzględnione w publikacji, a inne uzupełniono). Książkę otwiera
Wprowadzenie M. Kempnego pod znaczącym podtytułem: Konsumpcja wyzwaniem
dla socjologii współczesnej. Autor wyraźnie podkreśla, że socjologia, i inne nauki
humanistyczne nie powinny unikać problemu konsumpcji, lecz poddawać to niezwy¬
kle dynamiczne zjawisko intensywnej analizie. Konsumpcję należy doceniać jako
zagadnienie badawcze przede wszystkim z tego powodu, że jest ona jednym z pod¬
stawowych motorów rozwijających dzisiejszy kapitalizm oraz elementem wpływają¬
cym na strukturę współczesnego społeczeństwa. Na tym polu doszło do odejścia od
produkcji jako czynnika dynamizującego gospodarkę, na rzecz właśnie konsumpcji.
Mówi się nawet o dzisiejszych społeczeństwach jako o postprzemysłowych, dla któ¬
rych zasadnicze są wartości postmaterialne (ponieważ obecnie konsumujemy raczej
znaki, a nie zaś produkty). M. Kempny zwraca także uwagę na fakt, który zwłaszcza
w obiegowych opiniach bywa mało popularny, iż globalizacja, a także konsumpcja
mają istotny wpływ nie tylko na ujednolicanie pewnych wzorów, idei, postaw itp.,
ale także stymulują różnicowanie stylów życia, wpływają na charakter indywidualnej
tożsamości, są, jak przypomina za Ulrichem Beckiem, „biograficznym rozwiązaniem
dla sprzeczności systemowych". Autor stwierdza, że taka perspektywa wymaga rewi¬
zji dominujących nadal poglądów (obecnych także w tej książce), iż konsumpcja to
działalność pasywna, zatomizowana i prywatna.
Książka została podzielona na cztery części tematyczne. Pierwsza otwarta została
esejem Zygmunta Baumana Konsumując życie, który stał się też źródłem inspira¬
cji dla pozostałych tekstów tej części. Z. Bauman m.in. prezentuje ciekawy pogląd,
iż dzisiejszy konsumeryzm (właściwy dla płynnej nowoczesności) zdominowany
jest przez „zachciankę" (już ze swej natury ulotną, kapryśną, a przede wszystkim
niezaspokojoną). To właśnie zachcianka jest gwarantem stabilności systemu gospo¬
darczego opartego o konsumpcję, bowiem, podczas gdy tak wiele elementów jest
zmiennych — przedmioty, wybory, charakter doświadczeń, styl życia, mody etc. —
to okazuje się, że zmienność konsumenckiej zachcianki jest być może jedynym sta-

�264

Rezenzje i noty recenzyjne

bilnym punktem oparcia. Producent wszak wie, że konsumencka zachcianka wkrótce
radykalnie się zmieni i na tę zmianę musi być przygotowana i jedna, i druga strona.
W tym układzie brak stabilności jest właśnie najbardziej stały.
Uwagi Z. Baumana przemawiają do wyobraźni, przykłady zmienności i ulotności
różnorakich zjawisk kulturowych obserwujemy na co dzień we własnym życiu, jed¬
nak polemizując z tym socjologiem, trzeba powiedzieć, iż istnieje szereg względ¬
nie stabilnych elementów, którym daleko do baumanowskiej płynności — zaznaja¬
miani jesteśmy z nimi w trakcie naszej akulturacji (dzięki niej m.in. wiemy, jakiego
zachowania oczekiwać od innych ludzi, znamy obowiązujące normy społeczne,
wartości preferowane w różnych grupach, dopełniamy „obowiązków" związanych
z pewnymi zwyczajami). Tym niemniej przyznać należy autorowi, że niezwykła
zmienność konsumencka stała się nowym, stałym elementem, który współtworzy
poczucie tożsamości współczesnego człowieka, obok takich tradycyjnych wartości
jak np. pochodzenie narodowe i etniczne, religia, rodzina, bagaż tradycji. Autorki,
których teksty także zawarte zostały w tej części (Magdalena Matysek i Aldona Ja¬
włowska) przywołują tę zasadniczą tezę i nawiązują do myśli Z. Baumana, wyrażonej
zresztą nie tylko w przywołanym artykule, ale w wielu wcześniej opublikowanych
przez niego pracach. A. Jawłowska przypomina o ważnym twierdzeniu, że skoro to
konsument kształtuje rynek, to oferta dostosowując się do jego oczekiwań, staje się
coraz bardziej zindywidualizowana i pomaga w kreacji tożsamości konsumentów.
A zatem procesy konsumenckie są nie tylko uprzedmiotawiające (dawniej domino¬
wał taki pogląd, np. u przedstawicieli szkoły frankfurckiej), ale także upodmiotawiające. Autorce nie jest jednak obca obawa, że obserwowane zmiany społeczne i go¬
spodarcze prowadzą do utowarowienia samego człowieka, dlatego poszukuje jeszcze
innych przykładów, dowodzących, że konsumenta nie należy postrzegać jako obiektu
oddziaływań niezależnych od niego procesów. Wspomina dlatego o działalności róż¬
nych grup antykonsumenckich, która jest sposobem na wyrwanie się z uniwersum
zdominowanego przez rynek i towar.
Część druga Konsumpcji... zawiera artykuły omawiające najważniejsze, wręcz
konstytutywne cechy tego zjawiska, czyli, jak wymieniono we Wprowadzeniu, efemeryczność, estetyzację, sensualizm, niejasność kryteriów wyboru i określania tożsa¬
mości (s. 12). Nie ma tu miejsca na szczegółowe przedstawianie twierdzeń poszcze¬
gólnych autorów książki, dlatego pozwolę sobie zwrócić uwagę tylko na niektóre
z nich, które wydały mi się szczególnie celne albo takie, w których autor zawarł do¬
brą syntezę interesującej go problematyki. Warto zwrócić uwagę na tekst Wojciecha
J. Burszty, który porównał współczesną konsumpcję do kiczu. Upraszczając, można
napisać, że autor założył, iż skoro żyjemy w metakulturze nowości, gdzie wszelkie
piękno jest krótkotrwałe, ulotne, nie ma jasnych kryteriów dla piękna (a konsumpcja
jest zjawiskiem w dużej mierze estetycznym, gdzie i piękno i brzydota odgrywają
bardzo ważną rolę), to wobec tego mamy do czynienia z kulturą kiczu (dla którego
ważniejszy jest krótkotrwały, ekstatyczny zachwyt, a nie trwałe piękno). Interesują¬
cy jest tekst Alberta Jawłowskiego, który zinterpretował widowiska piłkarskie jako
swego rodzaju karnawałowe święto i wskazał na towarzyszącą im charakterystyczną
dlań konsumpcję jako czynnik bardzo silnie integrujący grupy i służący ich wzajemnej

�Rezenzje i noty recenzyjne

265

i wewnętrznej komunikacji (sposób ubierania się, popularne gadżety, atrybuty kibi¬
ca etc.).
Kolejna część książki traktuje o następstwach „rewolucji konsumenckiej", które
wpływają na przekształcenia w poszczególnych wymiarach kultury (np. w specy¬
ficznym „świecie" dzieci albo kobiet) i wywołujące działania o charakterze antykonsumenckim. W tym miejscu można zauważyć, że zastosowany podział książki jest
dość arbitralny i nie zawsze adekwatny, ponieważ np. teksty odnoszące się do treści,
które mają się znajdować w części trzeciej, można znaleźć w innych częściach (np.
0 alternatywnych ruchach konsumenckich pisze wcześniej A. Jawłowska, tu zaś tę
problematykę porusza tylko jeden tekst Katarzyny Kolbowskiej o capoeirze — sztu¬
ce walki i grupach się nią zajmujących; charakter nowych wzorów konsumpcji oma¬
wia także artykuł A. Jawłowskiego o piłce nożnej).
Na uwagę zasługuje artykuł Małgorzaty Boguni-Borowskiej, która zaintereso¬
wała się miejscem dziecka w kulturze konsumpcyjnej. Jest ona zaniepokojona tym,
iż pod wpływem konsumpcji dochodzi do infantylizacji kultury, a także do infantylizacji dorosłych i adolescencji dzieci. Zadaniem autorki „świat" dorosłych za¬
czął adaptować cechy, które do tej pory zarezerwowane były dla „świata" dzieci;
są to: „zabawa, reagowanie pod wpływem impulsu, niestabilność emocjonalna (...),
nieodpowiedzialność, brak trwałych relacji międzyludzkich, krótkoterminowość,
zmienność, płynność, koncentracja na własnych potrzebach, przekraczanie granic
1 rozmaitych zakazów" (s. 159). Z drugiej strony dziecko stało się pełnoprawnym
konsumentem, który od najwcześniejszych lat szkolnych zna ofertę konsumencką.
Wiele dziedzin kultury konsumpcyjnej jest mu dużo lepiej znanych niż rodzicom,
a zatem, mimo że samo nie zarabia, to właśnie do niego bywa kierowana oferta.
Traktowane jest jak ekspert, ale także straciło swój dawny bajkowy świat zabawy,
bowiem, jak wskazuje M. Bogunia-Borowska, wiele z nowych rozrywek popkulturowych (teleturnieje, filmy, konkursy) kształtuje w dzieciach znajomość całkiem
„dorosłych" umiejętności rywalizacji, zdobywania nowych rzeczy, konkurencyj¬
ności. W ten sposób dzieci bawią się w dorosłych, a ich zabawa przestaje być za¬
bawą, jej celem jest zadowolenie ambicji dorosłych, nie są to działania kreatywne,
ale naśladowcze, preferowana samodzielność i indywidualizm mogą prowadzić do
wyobcowania i samotności itp. Tekst ten jest bogaty w celne spostrzeżenia, stanowi
on istotny wkład w dyskusję nad charakterem dziecięcego świata i sposobu dobrego
wychowania dzieci.
Za mało przekonujący uważam tekst Adama Niteckiego, który w moim odczu¬
ciu mocno upraszcza zagadnienia związane z konsumpcją. Pisze on między inny¬
mi, że w społeczeństwie konsumpcji takie wartości, jak np. solidarność, wspólnota,
wzajemne zainteresowanie tracą na znaczeniu (że nie jest to prawdą pokazują nawet
wspomniane wyżej artykuły o piłce nożnej, czy capoeirze; te popularne już od dawna
zjawiska sąjeszcze dodatkowo wzmacniane właśnie za pomocą masowej konsumpcji
określonych przedmiotów i doświadczeń). Autor analizuje treść miesięcznika „Clau¬
dia" i spostrzega, że tematyka, która się w nim pojawia, dotyczy przede wszystkim
różnego rodzaju towarów i usług związanych z modą, domem, ciałem, ogrodem, mo¬
toryzacją, zdrowiem itp. Często obok nich zamieszczona zostaje marka produktu lub

�266

Rezenzje i noty recenzyjne

nazwa usługodawcy oraz cena. W piśmie sporadycznie lub w ogóle nie pojawiają
się zagadnienia związane z polityką, finansami, prawem, dziedzinami tzw. kultury
wyższej, religią, rozterkami etycznymi. H. Nitecki błędnie, w moim przekonaniu,
zakłada, że skoro „Claudia" ma bardzo wysoki nakład i najwyższą sprzedaż wśród
miesięczników (dane te dotyczą wybranego przez autora okresu, czyli od stycz¬
nia do czerwca 2002 r.), to „kształtuje wizję świata setek tysięcy polskich kobiet"
i „pokazuje to, czego oczekują kobiety" (s. 199). Niewłaściwe jest założenie, że to, co
rynek proponuje klientowi, nawet jeśli znajduje się to w piśmie przez niego zakupio­
nym, jest bezkrytycznie i automatycznie akceptowane. Kobiety nie kształtują swojej
wizji świata wyłącznie na podstawie treści wyłożonych w „Claudii" — korzystają
również z innych mediów, które mają bardzo różny charakter — od rozrywkowych
(jak „Claudia"), po bardziej poważne i ambitne, a ponadto partycypują w innych wy¬
miarach życia społecznego, które mają wpływ na ich tożsamość (szkoła, praca, reli¬
gia, środowisko, rodzina etc). Świat prezentowany w „Claudii" nie jest zatem tym,
czego oczekują kobiety, ale tym, którego oczekują reklamodawcy. To oni na łamach
pisma prezentują swoją aktualną ofertę, mody i tendencje, z którym zaznajamiają się,
a czasami także z nich korzystają różne kobiety, niezależnie od systemu wyznawa¬
nych wartości. Analiza treści miesięcznika nie przedstawi zatem hierarchii wartości
czytelniczki „Claudii", jak to sobie założył autor — na ten temat należałoby zro¬
bić badania z samą czytelniczką. Nie jest celna także uwaga, że brakuje w tym piś¬
mie odniesień do rozterek egzystencjalnych kobiet, tak jakby one ich nie dotyczyły
— tego typu zastrzeżenie dotyczy raczej samej „Claudii", nie zaś jej czytelniczek;
wszak szukając odpowiedzi na egzystencjalne problemy, kobiety sięgają do innych
źródeł niż popularne, rozrywkowe czasopismo.
Ciekawe propozycje interpretacyjne zawarte zostały natomiast w czwartej części
omawianej publikacji, w której przedstawiono próby usystematyzowania cech spo¬
łeczeństwa konsumpcyjnego. Szczególnie warte są polecenia teksty Marka Krajew¬
skiego i Felicjana Byloka. M. Krajewski zastanawia się nad charakterem przedmio¬
tów, które konsumujemy, gdyż zauważa niedostatek takiej refleksji (zdominowanej
przez dyskusję na temat społeczeństwa konsumpcyjnego i jego wartości). Wybiera¬
jąc tylko jedno z wielu pytań badawczych, które można w tym kontekście postawić,
autor zwraca uwagę na to, że charakter niektórych z tych przedmiotów prowadzi
do zacierania się ostrości pewnych dychotomii, do jakich od dawna przywykliśmy.
Przedmioty te są zatem hybrydyczne. Na przykład, mając na uwadze przemiany, któ¬
rym może dziś podlegać ciało (pod postacią różnego rodzaju ingerencji za pomocą
urządzeń medycznych, np. rozruszników serca, sztucznych organów, zewnętrznej
aparatury medycznnej podtrzymującej życie; chirurgii plastycznej, np. wszczepiania
wkładek silikonowych dla powiększenia biustu, zastrzyków kolagenowych; pomy¬
słu montowania podskórnych chipów przestępcom w celu ich dokładnej lokalizacji
i in.) można wysnuć wniosek o zacieraniu się różnicy między tym, co ludzkie, a co
nieludzkie. Na innych przykładach (których nie będę tu przywoływać) M. Krajewski
mówi o podobnym procesie w przypadku kategorii uprzywilejowane i wykluczone
(in. dominujące i subwersywne), unikatowe i homogeniczne, materialne i niemate¬
rialne. Artykuł F. Byloka prezentuje natomiast niezwykle wartościową syntezę cech

�Rezenzje i noty recenzyjne

267

społeczeństwa konsumpcyjnego (jego zalet i wad) oraz zjawisk towarzyszących ich
wykształcaniu.
Uważam za bardzo cenne, iż taka pozycja powstała — przedstawia ona bardzo
wiele punktów widzenia na zjawisko, które w polskiej humanistyce wydaje się nie¬
doceniane. Wiele z książek, które znalazły się na polskim rynku księgarskim, pre¬
zentuje perspektywę dość jednostronną — negatywną wobec zjawiska konsumpcji.
Tu także znalazły się teksty, które tak opisują nową rzeczywistość. Takie odczytanie
obecne jest np. w tekście Julity Czarneckiej przedstawiającej problematykę zwią¬
zaną z ciałem i szerzej z całą konsumpcją — użyła ona metafory cyborga i cybor¬
gizacji jako najlepiej oddających problem „sztucznego" wpływania na kształt ciała
(a zarazem naszą tożsamość), które przede wszystkim na skutek ulegania perswazji
przekazów medialnych, przestało spełniać nasze oczekiwania. Podobne negatywne
stanowisko zajął wymieniony już A. Nitecki. Jednak wielu z autorów prezentuje bar¬
dziej wyważone opinie poszukując i negatywnych, i pozytywnych stron konsumpcji
jako zjawiska społeczno-kulturowego. Niniejsza książka przedstawia różne podej¬
ścia i perspektywy, pokazuje wielorakość zagadnień, a czasami także skrajnie różną
ocenę konsumpcji. To każe pamiętać o celnych słowach M. Kempnego zapisanych
we Wprowadzeniu: „przedmioty konsumpcji potencjalnie kryją w sobie nieprzebra¬
ne bogactwo znaczeń, zaś ich społecznie konstytuowane sensy odrywają się od wy¬
twórców, od kontekstów ich wytwarzania, podlegają permanentnej kontekstualizacji
i rekontekstualizacji, wiodąc nomadyczny żywot przypominający wzorce rządzące
aktywnością ich twórców i konsumentów" (s. 13).
Paweł Jessa

Anioł w literaturze i kulturze, red. Jolanta Ł u g o w s k a , Jacek S k a w i ń s k i ,
Oficyna Wydawnicza ATUT, Wrocław 2004, ss. 491.
Człowiek zawsze potrzebował aniołów. Towarzyszyły mu od zarania jego dzie¬
jów, są więc równie stare jak najstarsze spośród znanych nam wierzeń, religii i me¬
tafizycznych systemów. Owe bezcielesne — lub cielesne cielesnością zupełnie inną
od naszej — istoty zamieszkiwały bezmiar otchłani pomiędzy prochem i pyłem
ludzkiego świata, a wyniosłym milczeniem i bezpostaciowością Absolutu; wypeł¬
niały jakoś ową mroźną przestrzeń, która tak przerażała Pascala, a i nas dzisiaj bywa,
że nie nastraja optymistycznie. Będąc (zazwyczaj) „człowiekopodobne", stanowiły
o ludzkim wymiarze Boskości, jako posłańcy i pośrednicy umożliwiały komunika¬
cję między najniższymi a najwyższymi sferami Bytu. Zanosiły bowiem w Niebiosa
błagania i modlitwy, a równocześnie obwieszczały wolę Najwyższego. Anioły (daw¬
niej zwane też daimonionami) były to istoty potężne, nieśmiertelne, o podwójnym
niejako obliczu: nieustannie wpatrując się i wsłuchując w przepaść Nieskończoności
jednocześnie zwrócone były ku ludzkiemu światu: strzegąc go i trzymając pieczę
nad biegiem spraw. Mimo iż pochodziły z innych, wyższych dziedzin, nie stroniły od

�268

Rezenzje i noty recenzyjne

bezpośredniego kontaktu z człowiekiem, a nawet pewnej z nim zażyłości. Stosownie
do tego odbierały cześć od Ziemian, stając się niejednokrotnie przedmiotem głębo¬
kiego kultu.
Tak tedy rozliczne były angelofanie w Dawnych Wiekach. Anioły widywano
i słyszano na jawie i we śnie, pojedynczo i zbiorowo. Dostrzegano ich działanie
w tkance znojnej codzienności, w żywiołach i cyklach przyrody, ale też w stanach
natchnienia, kontemplacji i głębokiego uczucia. Jako że „natura nie robi skoków",
zakładano, iż ich istnienie jest koniecznym momentem struktury rzeczywistości, lo¬
gicznie i ontologicznie niezbędnym stadium pośrednim pomiędzy Nieskończonością
i skończonością, równocześnie zaś pociechą i nadzieją dla człowieka — rozumnej
istoty postawionej w wielkim i niepoznanym świecie.
Tak o aniołach myślano, tak w nie wierzono i tak je odczuwano na przestrzeni
wieków i tysiącleci. Co jednak po tej wierze dzisiaj zostało? Czym dzisiaj jest dla
nas anioł — jeśli w ogóle w jakikolwiek sposób jest? Czy doświadczenia anielskie¬
go świata należą do dziecięctwa ludzkości i jako takie są jedynie wspomnieniem?
Czy aniołowie, wraz z Bóstwem, całkiem opuścili nasz świat, pozostawiając jedynie
ślady w postaci pustych miejsc w duszy? Czy może jednak wciąż w jakiś dyskretny
(jak mają to one w zwyczaju) sposób przejawiają swoją obecność? Jeśli tak, to czy
są niezależnymi duchowymi istotami, czy może raczej projekcją wyobraźni umysłów
nadwrażliwych, wyrazem tęsknoty za utraconym dzieciństwem lub za lekkością du¬
cha pozbawionego jakże często uciążliwej cielesności? A może są jedynie idealizacją
człowieka, alegorią cnót, synonimem duszy, pośmiertnym stanem bytu ludzkiego,
orzecznikiem przypisywanym pięknym kobietom, literackim ozdobnikiem dla wy¬
bujałych estetów i egzaltowanych dziewic?
Praca zbiorowa Anioł w literaturze i kulturze pod redakcją Jolanty Łukowskiej
i Jacka Skawińskiego, składająca się z przeszło czterdziestu artykułów różnych auto¬
rów, podejmuje właśnie niezwykle szeroki krąg zagadnień powyżej zasygnalizowa¬
nych. W zgodzie z tytułem pracy, punktem wyjścia są tu analizy anielskich postaci,
tak jak przejawiały się one i wciąż przejawiają w treściach wierzeń, w literaturze
(dorosłej i dziecięcej), malarstwie, folklorze, filmie czy nawet odpustowej galanterii.
Książkę otwiera dział pt. „Anioł w Biblii i patrystyce", a w zawartych tam artyku¬
łach przedstawione zostały niewątpliwie solidne, biblijne podstawy wiary w duchy
anielskie, wraz z najwcześniejszymi, teologicznymi rozstrzygnięciami dotyczącymi
ich natury, funkcji, sposobów działania, hierarchii itp. Refleksję nad aniołami, po¬
cząwszy od I I wieku, podejmowały bowiem najtęższe umysły starożytnego chrześ¬
cijaństwa: Orygenes, Ireneusz z Lyonu, św. Augustyn czy Pseudo-Dionizy Areopagita. Artykuły Rosińskiego i Paczkowskiego dowodzą, jak głęboko wiara w anioły
przenika całą tkankę religii chrześcijańskiej, lecz także jak dalece zbanalizowany
i zmarginalizowany został obecnie ten jej aspekt (z teologicznymi projektami całko¬
witej „deangelizacji" zaświatów, wysuwanymi przez niektórych myślicieli protestan¬
ckich włącznie).
Drugi dział „Literackie obrazy anioła" zawiera konkretne analizy anielskich wize¬
runków, pojawiających się w utworach m.in. Reja, Słowackiego, Norwida, Asnyka,
Leśmiana czy Gałczyńskiego, lecz także Lema, Pilcha czy Tokarczuk. Wymienione

�Rezenzje i noty recenzyjne

269

wyżej artykuły wskazują na obecność wątków angelicznych w literaturze polskiej
właściwie od jej zarania. Dowiadujemy się także o ewolucji przedstawień anielskich
na przestrzeni wieków od dość tradycyjnych wizerunków u Reja czy Potockiego, po¬
przez nieco już bardziej osobliwych Aniołów Stróżów Narodu Polskiego u romanty¬
ków, aż po anioły zagubione, melancholijne i łaknące wcielenia (Leśmian), czy wręcz
anioły upadłe, zbuntowane, amoralne w twórczości pisarzy młodopolskich (Miciński,
Przybyszewski). Teksty poświęcone twórczości Tokarczuk czy Gretkowskiej wskazują
zaś na obecność w polskiej, literackiej angelologii wątków pitagorejskich, gnostyckich
czy kabalistycznych, zapodanych zresztą w ponowoczesnym sosie niejednoznaczno¬
ści i pogodnego absurdu. W dalszej części książki odnajdujemy omówienia anielskich
lub quasi-anielskich postaci spotykanych u obcojęzycznych pisarzy fantasy takich jak
Tolkien czy Pulman. Wskazuje się tu na bezpośredni związek (czy wręcz zależność)
współczesnej literatury fantastycznej ze starymi koncepcjami angelologicznymi. Auto¬
rzy fantasy naśladują, zapożyczają, dekonstruują i na nowo składają tradycyjne ujęcia
bytów anielskich, ich funkcji, celów i zadań, karkołomnie i antytetycznie nieraz przy¬
pisując im najróżniejsze atrybuty, nie licujące ze zwyczajowo pojmowaną godnością
anielską. Autorzy zauważają też tendencję do unifikacji aniołów z elfami, czy też imaginacyjnie domniemywanymi mieszkańcami kosmosu.
Następny dział poświęcony jest anioł(k)om literatury dziecięcej. Tu z kolei au¬
torzy (Jonca, Skotnicka) zwracają uwagę na postępujący proces uczłowieczania
aniołów, upodabniania się ich stylu bycia do egzystencji ludzkich istot. Dzięki temu
stają się oni bliżsi, bardziej zrozumiali, a co za tym idzie, łatwiej o zażyłość z nimi.
Z drugiej jednak strony zagraża im przez to desakralizacja, utrata jednoznacznego
moralnie charakteru (tym samym mocy oraz godności), a w konsekwencji banaliza¬
cja czy wręcz kiczowata śmieszność odpustowych gadżetów.
Problem postępującej infantylizacji i trywializacji przedstawień anielskich poru¬
szany jest także w następnym dziale „Anioł zdegradowany — wyobrażenia anioła
w kulturze popularnej". W tej ostatniej — jak wskazują autorzy — anioł staje się
postacią paradoksalną: z jednej strony wciąż pozostaje bytem duchowym, niecielesnym, z drugiej zaś „wypada" ze sfery sacrum, traci związek z Bóstwem (mimo jego
istotowej funkcji mediacyjnej: ange/os-posłaniec), istnieje autonomicznie, w jakiejś
bliżej nieokreślonej praprzestrzeni. Anioł pozbawiony zostaje metafizycznego kon­
tekstu: skąd? dokąd? i dlaczego? swego istnienia. Kierunki owej dezintegracji tra¬
dycyjnych wizerunków próbuje uporządkować Arkadiusz Lewicki, pisząc o trzech
typach współczesnych przedstawień: aniele spospolityzowanym, tragicznym i dog¬
matycznym, przy czy ten ostatni nie tyle kultywuje poprawny teologicznie obraz, co
w ogóle się przynajmniej do tego obrazu świadomie odnosi. Typ dogmatyczny jest
zresztą najrzadszy, bo sytuuje się w nieakceptowanej dla kultury popularnej blisko¬
ści zupełnie niepopularnych i nazbyt poważnych dyskusji teologicznych. Ostatecznie
więc współczesne anioły balansują pomiędzy banalnością a tragicznością, odbiega¬
jąc tym samym bardzo daleko od swych biblijnych pierwowzorów.
Czym zatem lub kim — powtórzmy to pytanie raz jeszcze — jest anioł? Zawarte
w omawianym tomie teksty nie zawierają udzielonej wprost odpowiedzi, unikając
tym samym niezbyt dziś modnych rozważań metafizycznych czy wręcz ontoteolo-

�270

Rezenzje i noty recenzyjne

gicznych, i ograniczając się do opisu anielskich fenomenów, tak jak przejawiają się
one w kodach kultury. Tej poznawczej wstrzemięźliwości trudno się, rzecz jasna,
dziwić, skoro dziś nawet możliwość uprawiania metafizyki bytu ludzkiego jest po¬
dawana w wątpliwość — cóż dopiero mówić o bytach niezmysłowych. Dlatego też
każdy czytelnik musi podjąć próbę samodzielnego pomyślenia odpowiedzi, jeśli tyl¬
ko uzna, że pytanie o anioła na poważną odpowiedź zasługuje. Zawarte w tomie ana¬
lizy zdecydowanie taki namysł i wywołują, i ułatwiają, przedstawiając całe spektrum
wytworzonych w kulturze obrazów i figur anielskich. Wydaje się jednak, że ostatecz¬
nie pozostaje nam wybierać pomiędzy dwoma typami odpowiedzi. Anioł może być
uznany za coś całkowicie immanentnego ludzkiej świadomości bądź jako jej (mniej
lub bardziej świadomy) wytwór, służący celom dydaktycznym, moralnym, estetycz¬
nym, psychologicznym, terapeutycznym, marketingowym, konsolacyjnym, bądź też
jako archaiczna pozostałość przedracjonalnych sposobów doświadczania świata.
Z drugiej jednak strony możemy uznać anioła za istotę transcendentną, przekracza¬
jącą ludzki umysł i od niego niezależną, tym samym przyznać (na przekór duchowi
czasu), iż oprócz naszego świata istnieje świat inny, świat duchów realnych, rozum¬
nych i działających, będących wśród nas i (miejmy nadzieję) dla nas. Jeśli przychy¬
limy się do tej odpowiedzi, wówczas nie unikniemy jednak najpoważniejszych pytań
metafizycznych i religijnych, jakie od zarania stawiała ludzkość. Albowiem anioły
— jeśli rzeczywiście istnieją — nie stanowią bytów izolowanych, lecz poświadczają
i wyrażają głęboką i z istoty duchową naturę całego bytu. Inaczej mówiąc, akceptu¬
jąc posłańców, musimy zaakceptować Tego, który posyła, bo w przeciwnym razie
staniemy się żywicielami niekonsekwentnych i nieco absurdalnych wyobrażeń.
Bartek Jastrzębski

Kornelia L a c h , Wierzenia, zwyczaje i obrzędy. Folklor pogranicza polsko-cze­
skiego, „Prace i Materiały Etnograficzne" t. 33, red. nauk. Teresa Smolińska, Pol­
skie Towarzystwo Ludoznawcze, (wyd. 2) Wrocław 2004.
Pogranicze śląsko-morawskie jest wyjątkowo interesującym subregionem Gór¬
nego Śląska. I to nie tylko z tego powodu, że posiada tak skomplikowaną historię, ale
również dlatego, że pielęgnowane są tutaj nieznane gdzie indziej zwyczaje i obrzędy
bądź też znane w innych regionach formy świętowania przebiegają tu inaczej. Przed¬
miotem badań Kornelii Lach stały się właśnie wierzenia, zwyczaje i obrzędy ziemi
raciborskiej.
Książka w swym zasadniczym kształcie składa się z „Wprowadzenia" i dwóch
obszernych części zatytułowanych: „Dawne i współczesne obrzędy rodzinne"
i „Obrzędy czasu zimowo-wiosennego". We „Wprowadzeniu" autorka wyznacza
obszar prowadzonych badań (najbardziej na zachód wysunięty skrawek wojewódz¬
twa śląskiego, czyli południowo-zachodnia część powiatu raciborskiego), który jest
przykładem „stykania się, przenikania i konfrontacji różnych zjawisk społeczno-kul-

�Rezenzje i noty recenzyjne

271

turowych" (s. 9). Zmieniające się tu na przestrzeni wieków zarówno administracja
państwowa, jak i kościelna miały decydujący wpływ na występowanie i tworzenie się
zróżnicowanych form zwyczajowo-obrzędowych. Istotnym w tym procesie społeczno-kulturowym było trwanie miejscowej ludności przy tzw. morawszczyźnie — ję¬
zyku przodków, którym — jak konstatuje badaczka — „lokalna społeczność jeszcze
współcześnie mówi" (s. 10). Z badań językoznawców polskich i czeskich wynika, iż
mowa ta uważana jest za dialekt laski. Kolejne — zasadnicze już części pracy koncen¬
trują się wokół obrzędowości rodzinnej i dorocznej. W rozdziale pierwszym, zgodnie
z obowiązującym schematem, przedmiotem analizy stały się zagadnienia związane
z poszczególnymi etapami ludzkiego życia. I tak w „Zabrali my pohana, a przinieśli
krześcijanina. Rodzi się człowiek" Kornelia Lach pisze o wierzeniach i zachowa¬
niach zwyczajowych związanych z narodzeniem dziecka, jego pielęgnacją, chrztem
i roczkiem (czyli rocznicą pierwszych urodzin). W najobszerniejszej części „Gdo
swabodu straci, straci wszecko... Wesele na wsi" (składającej się z ośmiu podroz¬
działów) w centrum uwagi znalazły się poszczególne elementy składające się na ob¬
rzęd wesela, a więc: czas przygotowań, strój ślubny, wykupywanie młodej pani, bło¬
gosławieństwo rodziców, droga do kościoła, ślub, życzenia i uczta weselna, oczepiny
i poprawiny. W ostatniej części tego rozdziału („Poć do raje... Człowiek umiera")
autorka skoncentrowała się na schyłku życia człowieka, a szczególnie zainteresowa¬
ła się wierzeniami i znakami wróżebnymi zapowiadającymi śmierć, zachowaniami
rodziny i bliskich przy zgonie, przygotowaniami zmarłego do trumny, pogrzebem
i wyrażaniem pamięci o zmarłym. Osobny podrozdział poświęcony został pochów¬
kowi dziecka. Z badań Kornelii Lach wynika, iż w Raciborskiem jeszcze współcześ¬
nie funkcjonuje zwyczaj, iż dziecko w trumnie wynoszone jest z domu i niesione do
kościoła, a później na cmentarz przez ministrantów bądź przez młodzieńców (jeśli
jest to dziecko starsze). Dawniej chłopcy uczestniczący w tym smutnym pochodzie
mieli przypiętą do rękawa białą wstążeczkę z gałązką mirtu, a dziewczęta na gło¬
wie zrobione wcześniej przez siebie wianki, które po skończonej ceremonii wrzu¬
cały do grobu. Co istotne, wianek ofiarowywano zarówno zmarłym dziewczętom,
jak i chłopcom. Wianek — jako symbol czystości, niewinności, umieszczany jest
współcześnie także w centralnym miejscu „świeżej" mogiły.
W rozdziale drugim „Obrzędy czasu zimowo-wiosennego", badaczka spośród
bogatego zespołu wierzeń i zachowań zwyczajowych związanych z obrzędowością
doroczną wybrała te, które wydają się typowe dla pogranicza śląsko-morawskiego,
tworzą one jednocześnie trzy kolejne podrozdziały zatytułowane: „Mikołaju świynty,
przinieś nam prezenty"; „Kult św. Mikołaja"; „Już basisko umarło... Przebierańcy za­
pustni" i „Błogosław wysiane nasiona... Obrzędowość wielkopostna i wielkanocna".
Do charakterystycznych form, według autorki, występujących na badanym obszarze
należy zwyczaj odwiedzania dzieci w domach przez św. Mikołaja na białym koniu
(do lat 70. X X w.), później „na lajkoniku", jak również klekotanie i kłapanie, wójt
pacholczy oraz procesje konne. Pierwsze dwa zwyczaje dotyczą obchodzenia wsi
w Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę przez chłopców, którzy za pomocą ręcznych
drewnianych kołatek przypominają mieszkańcom, że od Wielkiego Czwartku do
Niedzieli Wielkanocnej „dzwony w kościele zostały zawiązane". W Raciborskiem

�272

Rezenzje i noty recenzyjne

zwyczaj ten w poszczególnych miejscowościach różnie przebiega, na co zwróciła
uwagę Kornelia Lach, podając dokładne scenariusze tych pochodów. Natomiast wójt
pacho/czy należy do unikatowych zwyczajów, jego tradycje sięgają XVII wieku.
Wójtem fojtem) jest osoba, która przewodzi organizacji zrzeszającej młodzież mę­
ską działającą na rzecz kościoła parafialnego, m.in. „ustala na zebraniu [w pierwsze
święto Wielkiej Nocy] podział ról na uroczystościach parafialnych odbywających
się w ciągu całego roku, takich jak: odpust, Pierwsza Komunia Św., Boże Ciało itp."
(s. 168). Dawniej zadaniem członków zarządu takiej organizacji było także wymie¬
rzanie i egzekwowanie kar pieniężnych za nieobecność w procesjach (urządzanych
w każdą niedzielę od Wielkanocy do Zielonych Świąt) lub za inne przekroczenia
popełnione w kościele. Procesje konne należą do zwyczaju wielkanocnego, po¬
wszechnie już utożsamianego z Raciborskiem (występuje on również w okolicach
Gliwic, Rybnika, Olesna, tzw. krzyżoki). Ważne, że przy analizie procesji konnych
autorka zainteresowała się genezą tego zwyczajowego objeżdżania pól, jego funk¬
cjami i przemianami, co niewątpliwie daje pełny ogląd tego zjawiska, a jednocześnie
świadczy o wysokim poziomie warsztatu naukowego Kornelii Lach. Warto w tym
miejscu dodać, iż mieszkańcy pogranicza śląsko-morawskiego powszechnie używa¬
ją określenia Osterreiten, „czyli konna jazda wielkanocna" (s. 175).
Już te przywołane przykłady zwyczajów występujących na pograniczu śląsko-morawskim świadczą o bogactwie kulturowym tego subregionu Górnego Śląska.
Omawiana praca stanowi cenne źródło wiedzy o przemianach kultury ludowej w Raciborskiem. Można ją postrzegać jako pierwszy etap rozpoczętych studiów nad tra¬
dycyjną i współczesną obrzędowością tego obszaru. Dodatkowym walorem tej pracy
jest bogaty materiał ikonograficzny (5 map, 51 fotografii), który jest rzetelnym uzu¬
pełnieniem rozważań autorki. Należy dodać, iż prezentowana książka spotkała się
z żywym zainteresowaniem nie tylko wąskiego kręgu specjalistów, ale i nauczycieli,
animatorów kultury, także wielu miłośników ziemi raciborskiej. Pierwszy jej nakład
w 2000 roku rozszedł się bardzo szybko, w 2004 roku ukazało się wydanie drugie.
Dorota Świtała-Trybek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9504" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9482">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fea3947e580b05d598b31527e4f079e6.pdf</src>
        <authentication>85081d4e0e038336d5edd71dad9babab</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113175">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5192</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113176">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113177">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113178">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4817</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113179">
                <text>Recenzje i noty recenzyjne / LUD 2007 t.91</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113180">
                <text>LUD 2007 t.91, s.347-414</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113181">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113182">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113183">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113184">
                <text>Lud, t. 91, 2007

IV. R E C E N Z J E I NOTY R E C E N Z Y J N E

Alan B a r n a r d , Antropologia. Zarys teorii i historii, przeł. S. Szymański, wstęp
J. Tokarska-Bakir, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2006, ss. 296.
„Książka Alana Barnarda nie wymaga przedmowy — zwięzły, bezpretensjonal­
ny (...) podręcznik mówi sam za siebie" (s. 9) — pisze we wstępie do Antropologii
Joanna Tokarska-Bakir, redaktorka naukowa nowej serii wydawniczej (Seria An­
tropologiczna PIW). Rezygnuje tym samym z umiejscowienia tłumaczonej pozycji
na mapie podręczników do antropologii na rzecz komentarza do całej serii. Moim
zdaniem, nie jest to słuszna strategia. Książka Bernarda nie jest pracą idealną, któ¬
ra „mówi sama za siebie" — posiada dobre i złe strony, a przedstawiany przez nią
obraz antropologicznej teorii daleki jest od doskonałości. Sądzę, że tłumaczone prace
naukowe powinny być umieszczane w szerszym kontekście, aby polski czytelnik
dostawał większą szansę ich krytycznego odbioru. Także i w tym przypadku przyda
się ocena Antropologii oraz jej, choćby szkicowe, umiejscowienie pośród innych,
podobnych prac.
Alan Barnard jest znaną postacią w świecie antropologii. Zajmuje się dwojaką
problematyką. Pierwsza dotyczy etnografii i etnologii południowoafrykańskich lu¬
dów mówiących językami z rodziny khoisan, określanych najczęściej mianem Buszmenów i Hotentotów. Autor prowadził badania terenowe wśród niektórych grup tego
regionu, które zaowocowały rozprawą doktorską (Nharo Bushman Kinship and the
Transformation of Khoi Kin Categories, wydaną w 1976 roku), kilkoma monografia­
mi o różnym stopniu ogólności, wieloma artykułami (m.in. w „Africa") oraz jego na­
jistotniejszą pracą: Hunters and Herders of Southern Africa: A Comparative Ethno­
graphy of the Khoisan Peoples. Natomiast drugą dziedzinę jego zainteresowań sta­
nowi historia myśli antropologicznej. Efekty studiów na tym obszarze to podręczniki
akademickie, spośród których najbardziej popularna jest właśnie Antropologia (tytuł
oryginalny: History and Theory in Anthropology, Cambridge, 2000), choć wspo¬
mnieć jeszcze wypada o redagowanej wspólnie z Jonathanem Spencerem obszernej
Encyclopedia of Social and Cultural Anthropology.
Jak sam autor powiada, celem pracy było „przedstawienie rozwoju koncepcji
antropologicznych na tle zróżnicowanych zainteresowań antropologów, przyjmo¬
wanych przez nich założeń oraz stawianych pytań" (s. 29). Barnard starał się więc
pokazać z jednej strony linię rozwojową myśli antropologicznej, z drugiej zaś zaak¬
centować wpływ, jaki wywierały na nią wielkie postacie w antropologii.
Książka składa się z jedenastu rozdziałów, które można podzielić na dwa bloki
problemowe. Na pierwszy składają się rozdział początkowy („Wizje antropologii")

�348

Rezenzje i noty recenzyjne

i końcowy („Wnioski"). Autor wyznacza w nich przede wszystkim ramy teoretyczne
swojej pracy, zapoznając czytelnika z rozstrzygnięciami terminologicznymi (nazwa
dyscypliny, pojmowanie etnografii, teorii i perspektywy teoretycznej), kryteriami
rozwoju koncepcji antropologicznych (przejście od ujęć diachronicznych, poprzez
synchroniczne do interakcyjnych oraz od badania społeczeństwa do badania kultury)
i możliwymi sposobami przedstawiania historii antropologii. W pozostałych dzie­
więciu rozdziałach prezentuje swoją wizję historii teorii antropologicznej, poczyna­
jąc od jej początków („Prekursorzy antropologii"), poprzez antropologię klasyczną
(„Podejścia ewolucjonistyczne"; „Dyfuzjonizm i teorie areału kulturowego"; „Funkcjonalizm i funkcjonalizm strukturalny"), a kończąc na koncepcjach z drugiej poło­
wy wieku XX („Podejścia akcjonistyczne, procesualne i marksowskie"; „Od relaty­
wizmu do kognitywizmu"; „Strukturalizm"; „Poststrukturaliści, feministki i (inni)
niezależni badacze"; „Podejścia interpretacyjne i postmodernistyczne"). Na końcu
każdego rozdziału znajduje się lista proponowanych lektur wraz z ich skrótową cha¬
rakterystyką zaś całość wieńczy obszerny (21 stron) słownik terminów oraz indeks
osobowy i rzeczowy.
Ponieważ nie ma potrzeby szczegółowo omawiać znanej zawartości — Antropo­
logia jest w końcu podręcznikiem — przejdę od razu do jej oceny. Zacznę od zalet.
Pierwszą z nich i chyba najważniejszą jest zwięzłość pracy. Autorowi udało się
zawrzeć w jednej, stosunkowo niewielkiej książce, całość tego, co uznał za meandry
rozwoju myśli etnologicznej. Zadanie to niełatwe, biorąc pod uwagę ogrom mate¬
riału, który należało posegregować, a później wyselekcjonować. Na tle dotychczas
wydanych podręczników polskojęzycznych (np. Mistrzów antropologii społecznej
Andrzeja Palucha, Człowieka — kultury — osobowości Barbary Olszewskiej-Dyoniziak, Antropologicznych wizji kultury pod red. tej samej autorki czy Antropologii
kulturowej Ewy Krawczyk) jest to całkowite novum. Polskie prace bowiem oferują
tylko wybór koncepcji lub autorów. Praca Barnarda jest więc pierwszym w Polsce
kompleksowym i syntetycznym ujęciem tej tematyki. Jego książka oferuje rzeczywi¬
sty przegląd większości istotnych teorii, jakie pojawiły się w antropologii w wieku
XIX i XX, podczas gdy polskie pozycje ograniczają się do prezentowania mniej lub
bardziej przypadkowych zestawień.
Druga zaleta łączy się z powyższą, albowiem jest nią pomysł na sposób skonstru¬
owania pracy. Otóż owa syntetyczność możliwa była tylko dzięki zastosowaniu kon¬
kretnego klucza teoretycznego do analizy koncepcji etnologicznych. O ile taki sposób
działania jest obecny wśród prac anglojęzycznych (np. w Anthropological Theory Jona
McGee i Richarda Warmsa, w A History of Anthropological Theory Paula Ericksona
i Liama Murphy czy też w Introduction to Theory in Anthropology Roberta Leytona, by wymienić te najbardziej popularne), o tyle jest on nowością w odniesieniu do
prac polskich. Rodzime podręczniki, jeśli stosują jakiś klucz teoretyczny, to jest on
niewypowiedziany i zwyczajowy. Barnard wprost przeciwnie — ukazaniu własnych
założeń, swojej wizji „robienia" historii dyscypliny poświęca rozdziały I i XI. Dzięki
temu jego obraz rozwoju teorii antropologicznej nie udaje obiektywnego i jedynego
możliwego — jest od początku do końca konstruktem badawczym, o którego zale¬
tach i wadach można swobodnie dyskutować. O polskich pracach, niestety, nie da się

�Rezenzje i noty recenzyjne

349

tego powiedzieć. Dodam też, że na tle -wyżej -wymienionych anglojęzycznych pozycji
Barnard próbuje uporządkować koncepcje antropologiczne w najbardziej wyrafino¬
wany teoretycznie sposób.
Po trzecie, na poczet plusów należy zapisać niektóre odważne rozstrzygnięcia
autora związane z umiejscowieniem w strukturze pracy dorobku naukowego danych
badaczy. Dla przykładu, na słowa pochwały zasługuje „rozparcelowanie" do kilku
nurtów teoretycznych sztucznego tworu zwanego antropologią symboliczną. Rze¬
czywiście, prezentowanie twórczości takich antropologów jak Victor Turner, Clifford
Geertz czy Mary Douglas jako jednego kierunku teoretycznego jest od strony meto¬
dologicznej mocno chybione, choć rozpowszechnione w opracowaniach akademi¬
ckich. Barnard wykazuje się dużą czujnością analityczną i tego błędu nie powtarza.
Natomiast karkołomne wydaje się umiejscowienie dorobku Edwarda Evans-Pritcharda w ramach podejść interpretacyjnych i postmodernistycznych. A jednak autorowi
udaje się obronić swoje stanowisko i przedstawić dobre argumenty na rzecz takiego
wyboru.
I wreszcie czwartą zaletą są niektóre rozwiązania formalne zastosowane przez
Barnarda. Myślę tutaj o wydzieleniu w ramach każdego rozdziału części poświęco¬
nej prekursorom danej formacji myślowej, o końcowym słowniku terminów antro¬
pologicznych, oraz o liście proponowanych lektur, która nie jest suchym wykazem
literatury, lecz zawiera też uwagi autora. Są to użyteczne narzędzia, które ułatwiają
operowanie wiedzą. To wszystko, wespół z zestawem biogramów poszczególnych
badaczy oraz skrótowym i wybiórczym streszczeniem ich wkładu w myśl antropolo¬
giczną, sprawia, że książka posiada całkiem duży potencjał dydaktyczny.
Niestety, Antropologia nie jest wolna od minusów stanowiących mocny kontra¬
punkt dla powyższego obrazu, z których przywołam trzy najważniejsze.
Pierwszym z nich jest „rozedrganie" terminologiczne w zakresie podstawowych
pojęć używanych przez autora. Okazuje się, że takie kluczowe dla pracy o teoriach
antropologicznych terminy jak „perspektywa", „podejście" czy „szkoła" mają różne
znaczenia w różnych partiach tekstu. Na przykład perspektywa w rozdz. I określa
paradygmaty (diachroniczny, synchroniczny, interakcyjny), ale już w „Słowniku"
odnosi się do nazw kierunków (dyfuzjonizm, antropologia kognitywna, poststrukturalizm). Z kolei „szkoła manchesterska" to grupa badaczy, ale „szkoła praska" jest
już kierunkiem badawczym. Natomiast tak odmienne sposoby ujmowania i porząd¬
kowania wiedzy jak materializm kulturowy, procesualizm i podejście ideograficzne,
określane są łącznie mianem „podejścia teoretycznego". Zresztą ten ostatni termin
wydaje się cudownym lekiem na „całe zło" złożoności świata antropologicznych
teorii i może być zarówno eksplanansem, jak i eksplanandum — transakcjonizm,
sam będąc podejściem teoretycznym, równocześnie sytuuje się w ramach podejścia
akcjonistycznego. W efekcie praca nie pomaga w usystematyzowaniu wiedzy o teo¬
riach antropologicznych, a czasami wręcz to utrudnia.
Drugą wadą książki jest jej niespójność strukturalna. Oto jedne rozdziały oma¬
wiają całe podejścia teoretyczne (np. interpretacyjne i postmodernistyczne), inne zaś
tylko poszczególne kierunki (np. funkcjonalizm). Jedne zawierają krytykę danego
nurtu (np. postmodernizmu), a inne już nie (np. o słabościach dyfuzjonizmu nie do-

�350

Rezenzje i noty recenzyjne

wiemy się ani słowa). Jednym podejściom poświęcił autor osobny rozdział (np. ewolucjonistycznym), innym zaś nie (np. strukturalistycznym) i tylko dzięki uważnej
lekturze można w ogóle domyślać się ich istnienia. W niektórych miejscach dostaje­
my szczegółowy opis koncepcji (np. drobiazgowy opis analizy składnikowej), w in¬
nych zaś jest on bardzo ogólny, by nie rzec ogólnikowy (np. sprowadzona do dwóch
zdań prezentacja transakcjonizmu Fredericka Bartha). Tajemnicą pozostaje też przy­
czyna takiej a nie innej kolejności rozdziałów — nie zastosowano tu ani kryterium
następstwa czasowego (dlaczego Maurice Godelier jest omawiany przed Claudem
Levi-Straussem?), ani kryterium paradygmatycznego (dlaczego kierunki sytuujące
się w ramach jednego paradygmatu nie są omawiane obok siebie?).
Trzecim minusem Antropologii są jej braki w zakresie panoramy myśli antro¬
pologicznej. Książka nie uwzględnia lub też tylko wzmiankuje o kilku znaczących
nurtach oraz nazwiskach w antropologii, zwłaszcza jeśli chodzi o dzisiejsze oblicze
tej dyscypliny. Antropologia strukturalno-historyczna spod znaku Marshalla Sahlinsa
pojawia się jedynie w kontekście dyskusji z Gananathem Obeyesekere, choć stanowi
jeden z najbardziej zaawansowanych teoretycznie kierunków w antropologii, a sam
Sahlins jest najprawdopodobniej najczęściej, po Cliffordzie Geertzu, cytowanym an­
tropologiem. Podobnie pominięte zostały współczesne wersje ewolucjonizmu, któ¬
re daleko odchodzą od prostych modeli ewolucyjnych opisywanych w książce, już
to przekraczając ramy naturalizmu (np. Christopher Hallpike), już to je rozwijając
(np. Roberto Carneiro). Także materializm kulturowy już dawno uwolnił się od ety­
kietki „wulgarnego materializmu" i ma coraz mniej wspólnego z Marvinem Harri­
sem, a coraz więcej z wielowymiarowym podejściem diachroniczno-synchronicznym
(np. Brian Ferguson). Antropologia kognitywna właściwie została przez Barnarda
sprowadzona do historii, a jej współczesne, prężnie rozwijające się kognitywne ob¬
licze doczekało się ledwie wzmianki. O pominięciu najnowszych tendencji w strukturalizmie czy ekologii kulturowej już nie wspomnę. Jest to o tyle zrozumiałe, że
Barnard trochę „nawykowo" koncentruje się na tym, co mu bliskie, a więc na tradycji
antropologii brytyjskiej. Niemniej, sprowadzenie jednego z klasycznych kierunków
— psychokulturalizmu do Wzorów kultury oraz hipotezy Sapira-Whorfa, z całkowi¬
tym pominięciem jego odmian psychologizujących, jednak dziwi.
Skąd się wzięły te słabości? Najprawdopodobniej główna przyczyna tkwi w sa¬
mej historii powstawania tekstu. Widać wyraźnie, że swój początek książka wzięła
z notatek do zajęć uniwersyteckich i że najpierw powstał tekst (opisy teorii, biogra¬
fie, prekursorzy, literatura, krytyka itp.), a dopiero potem autor wymyślał koncepcję
jego uporządkowania (wizje paradygmatów w antropologii). Barnard zresztą tego
nie ukrywa. Kłopot w tym, że rozstrzygnięcia autora okazały się nie w pełni zado¬
walające i doprowadziły do wielu niejasności. Wygląda na to, że do porównywania
i systematyzowania koncepcji antropologicznych potrzeba innych jeszcze punktów
odniesienia prócz tych, które zaproponował Barnard. Jeśli więc jednym z celów An¬
tropologii było pokazanie linii rozwojowej myśli antropologicznej, to tutaj autor po¬
niósł porażkę. Od takiej pracy oczekiwałbym przedstawienia rozwoju teorii poprzez
pokazanie różnic jakościowych między poszczególnymi koncepcjami w wyjaśnianiu
faktów etnograficznych. Tego zaś nie da się osiągnąć bez nasycenia pracy konkretny-

�Rezenzje i noty recenzyjne

351

mi przykładami etnograficznymi. Książka Barnarda czasami próbuje się z tym wy­
zwaniem zmierzyć i już sam ten fakt zasługuje na pochwałę, choć samo wykonanie
pozostawia dużo do życzenia. Wprawdzie etnografii, jak na polskie standardy, jest
całkiem dużo, ale jej powiązania z teorią najczęściej sprowadzają się do prostej pre­
zentacji. Brakuje analizy, na czym opiera się dane -wyjaśnienie, od czego zależy, jakie
są jego plusy i minusy.
Autor za to w pełni zrealizował swój drugi cel, a więc ukazanie wpływu „wiel­
kich" postaci na myśl etnologiczną. Właśnie tutaj upatruję pozytywów Antropologii,
które są mniej związane z jakością samej książki, a bardziej z kondycją polskiej an¬
tropologii. Otóż w zakresie podręczników o teorii antropologicznej praca Barnarda
jest pierwszą, dzięki której polski student będzie mógł przybliżyć się do standardów
antropologii światowej. Rodzime prace nieodłącznie „chorują" na syndrom oderwa¬
nia teorii i praktyki, przedstawiając „suche" opisy kierunków, których nie da się za¬
stosować w żaden sposób do własnych badań magisterskich czy licencjackich. Dzię¬
ki książce Barnarda można zobaczyć, że w antropologii nie ma teorii bez etnograii,
że ciągle pojawiający się u nas dziwaczny podział na „terenowców" i „teoretyków"
jest podziałem chybionym i mocno ideologicznym. Można też poszukać przyczyn,
dla których antropologia unika interpretacji nie podpartych badaniami terenowymi.
To duża nowość, jeśli chodzi o podręczniki do nauczania antropologii w Polsce.
Podsumowując, Antropologia jest wielowymiarową, niespójną i niepełną, ale za
to zwięzłą historią myśli etiologicznej. Jest to przyzwoity podręcznik, który wpraw­
dzie więcej obiecuje, niż daje, ale i tak stanowi nowąjakość w Polsce. Sądzę, że spot¬
ka się z żywym zainteresowaniem ze strony wykładowców i studentów etnologii.
Tarzycjusz Buliński

Adam Kuper, Kultura. Model antropologiczny, przeł. I . Kołbon, Wydawnic­
two Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2005, ss. 264.
Adam Kuper jest profesorem antropologii społecznej w Brunel University w Wiel¬
kiej Brytanii, autorem takich ważnych prac jak The Chosen Primate: Human Nature
and Cultural Diversity (1994), Anthropology and Anthropologists: The Modern Bri¬
tish School (1996).
W przypadku Adama Kupera tak zwięzła notka biograficzna okazuje się niewy¬
starczająca. On sam we wstępie omawianej pracy przedstawia się obszernie, ponie¬
waż przekonany jest, że życie i doświadczenie autora ma wielki wpływ na jego po¬
glądy i prace. Dlatego warto pamiętać, że Kuper jest (jak sam pisze i w tej kolejności)
liberałem w europejskim tego słowa znaczeniu, umiarkowanym materialistą pocho¬
dzącym z RPA, odpornym na relatywizm współczesnej teorii kultury.

�352

Rezenzje i noty recenzyjne

Teorię tę jednak Kuper uczynił tematem swej pracy; omawia j ą ze znawstwem,
erudycją, językiem, który daleki jest od typowego, miejscami niezrozumiałego na­
ukowego żargonu. Pracy napisanej z dowcipem i swadą, będącej polemiką z tak
utartymi schematami myślenia o „kulturze" i kulturach, że równie silnie drażni, jak
inspiruje. Dobór tematów oraz omawianych postaci współczesnej antropologii moż­
na by zakwestionować, ale tylko w przypadku pracy znacznie mniej osobistej niż
Kultura. Zapewne przeczuwając reakcję na swoje „rewolucyjne" uwagi i spostrze­
żenia, Kuper uspokaja polemistów mottem swej pracy. Za Hirschmanem powtarza
słowa: „Jest to prawdopodobnie jedyna rzecz, jakiej można oczekiwać od historii,
szczególnie od historii idei: nie rozwiązywania problemów, lecz podnoszenia pozio­
mu dyskusji". O tym cytacie warto pamiętać, czytając tę książkę; nawet gdy Kuper
wytacza najcięższe działa swojej erudycji i ironii, jest tylko jednym z wielu dysku¬
tantów, po raz kolejny omawiających znany wszystkim temat. W dyskusji tej do¬
puszczalne są wszystkie zabiegi podnoszące jej poziom i temperaturę, zawsze mówi
się jednak przede wszystkim „od siebie", dźwigając bagaż własnych (kulturowych)
doświadczeń.
Kultura. Model antropologiczny dzieli się na dwie wyraźnie wyodrębnione czę­
ści, zatytułowane: „Genealogie" i „Eksperymenty". W pierwszej autor szczegółowo
omawia historię pojęcia „kultura", w drugiej przedstawia najpopularniejsze w Sta¬
nach Zjednoczonych współczesne teorie kultury i ich twórców.
Oba rozdziały, które składają się na część pierwszą, są historyczną analizą rozwo¬
ju znaczenia dwóch pojęć: „cywilizacja" i „kultura". Omawiając je, Kuper korzysta
w rozdziale pierwszym z prac europejskich teoretyków idei, a w drugim przedstawia
złożone dzieje „kultury" w Stanach Zjednoczonych. Wywód Kupera ma wyraźny
cel — od genezy pojęcia dotrzeć do interesujących go współczesnych koncepcji
kultury i wykazać ich powiązania z wcześniejszym dyskursem. Jednocześnie autor
przeciwstawia „cywilizację" i „kulturę". „Cywilizacja" ma być tworem francuskim,
opisującym rzeczywistość uniwersalną, zdolność całego ludzkiego świata do dosko¬
nalenia się, do postępu, z którym jest ona nierozłącznie związana. Terminem „cywi¬
lizacja" posługiwali się myśliciele narodów imperialnych, wierzący w możliwość
upowszechnienia postępu wśród podbijanych ludów. Cywilizacja ma być nastawiona
na aktywne działanie podmiotu i podkreślać wspólne doświadczenia całej ludzko¬
ści. Termin „kultura" użyty po raz pierwszy przez Cycerona, według Kupera miał
wskrzesić Herder, nadając mu rys romantyzmu. Kulturę stanowi to, co wewnętrzne,
prywatne, irracjonalne i w końcu — narodowe. Korzenie kultury mają więc sięgać
„najciemniejszych lęków" Kupera — tego, co dzieli ludzi i czego nie da się uza¬
sadnić ani podważyć racjonalną argumentacją. Dla większości europejskich intelek¬
tualistów większym problemem stał się strach przed uniformizacją świata, wyrów¬
nującym walcem postępu i rozwoju, stąd zwycięstwo w Europie raczej „kultury"
niż „cywilizacji". W Stanach Zjednoczonych najaktywniej na temat kultury dyskuto¬
wali badacze zebrani wokół Talcotta Parsonsa, w tym antropolodzy Alfred Kroeber
i Clyde Kluckhohn. Celem Parsonsa było stworzenie całościowego bloku dyscyplin
badających człowieka i społeczeństwo. Oprócz psychologii i socjologii weszła do
niego antropologia, co po wielu kontrowersjach doprowadziło do wytworzenia na

�Rezenzje i noty recenzyjne

353

użytek antropologii nowej, węższej definicji kultury. Niestety, dodałby zapewne Ku¬
per, oparto j ą na najbardziej idealistycznych i relatywistycznych wątkach obecnych
w dawnych definicjach. Kultura, dla wpływowej szkoły Parsonsa, to „symbolicz¬
ny świat idei i wartości". Pominięto tradycję materialistyczną i uniwersalistyczną,
podkreślono, że kultura jest całym, zamkniętym światem — i stąd właśnie wyrosły
krytykowane przez Kupera współczesne koncepcje.
Pierwszy rozdział części drugiej, zatytułowany „Clifford Geertz: kultura jako
religia i jako wielka opera", nie jest wyrazistą krytyką, do której łatwo się ustosun¬
kować, a ilość przytoczonych faktów z życia Geertza, znajomość jego prac i ko¬
mentarzy do nich, w pierwszym momencie przytłacza czytelnika. Gdy spróbowałam
dotrzeć do osobistej opinii Kupera o osiągnięciach Geertzowskiej antropologii, tekst
rozdziału stał się „nieprzezroczysty", a słowa, których używa Kuper, odsłoniły nowe
znaczenia. Jakie jest zdanie Kupera o Geertzu? Pisząc o nim, używa następujących
sformułowań: „jego naturalną skłonnością jest raczej bycie eseistą", „nadał podejściu
kulturowemu kuszący powab", „świeże słownictwo i obietnice na czasie", „Geertz
jest kimś w rodzaju władcy w najświętszych gajach amerykańskiej akademii". Tego
typu określenia Geertza i jego pracy pojawiają się w tekście stosunkowo rzadko,
łatwo więc je przeoczyć w ogólnie chłodnym, lekko ironicznym, czyli „obiektyw¬
nym" tonie wypowiedzi. Dopóki czytelnik wierzy, że Kuper pisze tak o wszystkich
antropologach i ich koncepcjach, wydaje się, iż to tylko jego styl. Według mnie
jest to jednak wyraźne bagatelizowanie dorobku Geertza — dla Kupera jego sła­
wa jest wynikiem sprawnych zapożyczeń z „ojców chrzestnych" (Webera, Parson­
sa, Durkheima), umiejętności wpasowywania się w naukowe „mody" oraz lekkiego,
eseistycznego pióra. Kuper wyraźnie zarzuca Geertzowi bycie raczej artystą niż na¬
ukowcem.
Przy takim odczytaniu rozdziału, jego tytuł zyskuje inne znaczenie, Geertzowska
„kultura" stała się religią wielu młodych antropologów, ale czy jest także „wielką
operą"? Sztuczną grą, w której na bazie starych konwencji tworzy się imponujący
spektakl, najbardziej konserwatywną z „wysokich sztuk"? Należy pamiętać, że dzie¬
ła Geertza, jako jednego z niewielu antropologów, są czytane przez przedstawicieli
innych nauk, stały się inspiracją dla postmodernizmu w antropologii, wprowadziły
na stałe pojęcia tekstu i interpretacji do antropologicznych rozważań. Rozwój meto¬
dologii antropologicznej zawdzięcza więc im wiele. Prace terenowe Geertza zdobyły
sporą sławę wśród antropologów, wywołały dyskusję nad odpowiedzialnością bada¬
cza względem badanych, antropologiczną etyką. Inny świat został — wbrew opinii
Kupera — na pewno zyskany.
W kolejnym rozdziale Kuper dość szczegółowo omawia biografię Davida Schnei¬
dera, wywodząc z doświadczeń jego dzieciństwa i młodości późniejszy przebieg ka¬
riery naukowej. Przywołuje opinie znajomych Schneidera i uniwersyteckie anegdoty,
by poprzeć tezę, iż w życiu naukowym postępował on analogicznie do młodzień¬
czego buntu przeciw autorytetowi ojca i bezkompromisowej rywalizacji z bratem.
Konfliktowość Schneidera, jego niepopularne w środowisku poglądy, a nawet szcze¬
gólny szacunek dla Parsonsa, mają być projekcją skomplikowanych i przykrych dla
Schneidera stosunków rodzinnych.

�354

Rezenzje i noty recenzyjne

„Rodzinna obsesja" miała zdeterminować życie Schneidera do tego stopnia, że
najpierw zajął się on badaniami nad systemem pokrewieństwa na Wyspie Jap w Mi¬
kronezji, a potem próbował dowieść, że pokrewieństwo rozumiane jako genealogia
jest konstruktem kultury euroamerykańskiej, nieznanym Japczykom. Przedstawiona
w ten sposób teoria Schneidera okazuje się jedynie psychologiczną odpowiedzią na
problemy dzieciństwa i młodości. Po raz kolejny Kuper w sprytny sposób (choć me¬
toda jest tu zupełnie inna) dyskredytuje dokonania opisywanego antropologa. Jeśli
przyjmiemy argumentację, że Schneider był całkowicie zdeterminowany przez to,
czego doznał w młodości, jego wszelkie dokonania tracą sens. Podeszłabym do ta¬
kich teorii z dużą podejrzliwością, albowiem wydaje mi się, że „człowiek Zachodu"
odbiera tego rodzaju determinizm psychologiczny jako zarzut wobec wartości dzieła.
Cały ten wywód Kupera czyta się z narastającą irytacją, jego sposób tłumaczenia
rzeczywistości jest prosty i... nieweryfikowalny. Życie (jako całość jego biologii,
psychologii, kultury i wszystkiego, o czym jeszcze nic nie wiemy) Schneidera jest
niedostępne badaczom. Kultura ma w sobie, moim zdaniem, tyle samo biologii, ile
biologia kultury, wydaje się więc, że jako zdeterminowane naszą biologią i kulturą
ludzkie istoty nie mamy szans poza nie wyjść i opisać prawdziwego świata. Sam
Kuper, świadomie lub nie, posługuje się rozróżnieniem na naturę i kulturę — po to,
by ocenić naukową teorię poza naukową grą, która, jak dotąd, nie zakłada badania
powiązań rodzinnych naukowca w celu oceny tego, co stworzył.
Rozdział piąty rozpoczyna Kuper opisem sytuacji w amerykańskiej antropologii
lat 60. XX wieku. W tym czasie popularność zdobyły, według niego, dwa sprzecz­
ne i rywalizujące ze sobą kierunki antropologiczne: relatywizm i neoewolucjonizm,
z którymi w różnych okresach życia związany był Marshall Sahlins. Kuper omawia
najpierw pierwsze dzieła Sahlinsa z lat 50. i 60., w których ten analizował kultury
wysp Pacyfiku, by wykazać, w jaki sposób przystosowują one do życia w konkretnym
środowisku przyrodniczym. W tym okresie wierzył w możliwość odnalezienia historii
ekonomii w schematach gospodarowania współczesnych łowców i zbieraczy.
Niestety (tak zdaje się powiedziałby Kuper), w roku 1967 Sahlins wyjechał do
Paryża i tam zetknął się ze strukturalizmem, a spotkanie to okazało się przełomem
w jego myśleniu o kulturze. Jego zainteresowania przesunęły się w stronę schema¬
tów symbolicznych i „determinizmu ideologicznego". Sahlins próbował jeszcze raz
wyjaśnić ewolucję społeczeństw, tym razem już w innym paradygmacie — strukturalistycznym. Następnie rozwijał teorię mitopraktyki, czyli odtwarzania mitów
w teraźniejszych działaniach, wyprowadzając swe tezy z materiałów dotyczących
społeczeństw polinezyjskich i ich mitologii.
Kuper traktuje Sahlinsa znacznie łagodniej niż Geertza i Schneidera; znajduje
w jego dorobku wartościowe przemyślenia. Interesujące jest, że zwraca uwagę głów¬
nie na zmianę w teoretycznej orientacji Sahlinsa, nie widząc podobieństw obu okre¬
sów jego twórczości. Zespala je determinizm — raz materialistyczny, raz kulturowy
— ale wciąż tak samo ograniczający jednostkę.
Rozdział szósty dotyczy wszystkich tych antropologów, którzy studiowali w „go¬
rących" latach 60., co zdaniem Kupera ukształtowało ich myślenie, a tym samym

�Rezenzje i noty recenzyjne

355

najnowsze teorie kultury. Najważniejszym nurtem wypracowanym przez to „poko¬
lenie" jest postmodernizm. Postmodernizm, zdaniem Kupera, stworzył jedynie coś
na kształt teorii, w obrębie swego rodzaju intelektualnej szkoły, czerpiąc z literatu¬
roznawstwa. Przoduje w tym James Clifford, autor pracy Kłopoty z kulturą, w której
etnograię przedstawił jako jeden z wielu kierunków literackich. W opinii Kupera
przyniosło to antropologii co najwyżej wzrost wyrainowania, nie zaś nową myśl.
Z większą sympatią podchodzi do postmodernistycznego „terenowca" Renato Rosal¬
do, który postuluje pisanie (a nie tylko czytanie) ze zrozumieniem. Ostatnimi bohate¬
rami Kupera stali się Michael Fischer i George Marcus. Obaj zostali zakwalifikowani
przez Kupera raczej jako lewicowi politycy niż naukowcy-antropolodzy. Postmoder¬
nizm charakteryzować ma powrót do romantyzmu, rozumianego jako celebrowanie
różnicy. Tym razem, aby uzasadnić uprzedzenie do „myślenia tożsamością", Kuper
powołuje się nie tylko na własne doświadczenia z RPA, ale także na Edwarda Saida
i Lilę Abu-Lughod.
W ostatnim rozdziale Kuper śledzi dalsze dzieje upolitycznienia (i to lewicowe¬
go) sporów o kulturę w Stanach Zjednoczonych. Jego zdaniem, od kilkunastu lat
„kulturą" w tym kraju zajmują się wszyscy poza antropologami. W siłę rosną studia
kulturowe, w których więcej miejsca poświęca się polityce niż nauce i dlatego stały
się one zapleczem multikulturalizmu. Multikulturalizm to opcja polityczna, której
Kuper jako liberał musi się przeciwstawić i robi to tak wyraziście, że przez chwilę ma
się wrażenie, iż cały ten obszerny wywód o „kulturze" był tylko po to, aby dotrzeć
tutaj. Przemawia przez niego lęk przed drugim apartheidem, którego hasła pobrzmie¬
wają w tym, co mówią multikulturaliści. Prawo do bycia odmiennym, według Kupera, musi być zawsze wtórne wobec prawa do bycia równym. Podkreślanie różnic
jest jego zdaniem właściwe ludom, które innych postrzegają jako wrogów i dlatego
postęp społeczny powinien takie myślenie ograniczać.
Aby podsumować całość pracy, warto zatoczyć koło i powrócić do samego po¬
czątku. Kuper jasno przedstawia powód, dla którego pisze — chce walczyć z kulturalizmem (a jego formą jest też multikulturalizm), albowiem może on stać się inną,
nowoczesną formą rasizmu. Autor jest tego świadomy, ponieważ urodził się w kraju,
który najsilniej tego nowego rasizmu doświadczył i chce ostrzec tych, którzy jeszcze
niebezpieczeństwa nie zauważyli. Kuper wykorzystuje całą siłę swej argumentacji,
by przekonać, że „kultura" dzieli. Świadomie jednak lub nie, używa w swej pracy
kulturalistycznych argumentów. Już podana wyżej geneza tej pracy jest czysto kulturalistyczna. Kuper znacznie więcej miejsca niż inni antropolodzy poświęca „przed¬
stawieniu postaci", obojętnie, czy mówi o sobie samym, Schneiderze, postmoderni¬
stach, studiach kulturowych, czy kulturze. Taka strategia doprowadza go jednak do
mocnej krytyki kultu różnicy i samej kultury.
Maja Kostecka

�356

Rezenzje i noty recenzyjne

Empire of the Senses. The Sensual Culture Reader, ed. David H o w e s, Berg
Publishers, Oxford, New York 2005, ss. 422.
Arystoteles twierdził, że nie ma niczego w rozumie, co najpierw nie byłoby w do­
świadczeniu zmysłowym. Od starożytnych Greków, średniowiecznych mistyków,
poprzez Karola Marksa do Marshalla McLuhana, zmysły były przedmiotem kultu­
rowej refleksji.
Zmysły są źródłem przyjemności i bólu, wiedzy i siły. Są związane z indywidual­
nym doświadczeniem, ale stanowią także pole dla intensywnych badań kulturowych.
Odczuwanie to nie tylko kwestia fizjologicznych reakcji i/lub osobistego doświad­
czenia. To jedna z podstawowych form kulturowej ekspresji, medium, poprzez któ­
re społeczeństwa oddają się swoim kulturowym praktykom i wyrażają wyznawane
wartości. Widok malarskiego dzieła, zapach perfum, smak kolacji, są materią kultu¬
rowego zróżnicowania.
Świat odbiera się i definiuje za pomocą pięciu zmysłów. Wzrok, słuch, smak,
węch i dotyk są oczywistymi „narzędziami" czytania rzeczywistości. Używane są nie
tylko po to, aby uwierzyć, lecz także, by sprawdzić, przekonać, zrozumieć, zadziwić
— odebrać wrażenie na temat naszego bycia w świecie. Nasza pamięć jest w dużej
mierze pamięcią sensoryczną, zmysły łączą nas z przeszłością. Doznania zmysłowe
odgrywają znaczącą i inicjującą rolę w każdym przeżyciu estetycznym. Są związane
z emocjami — rządzą pożądaniem i awersją.
Współczesny dyskurs dotyczący relacji zmysłów i kultury zdominowany jest
przez problematykę wizualności. Obraz oddziałuje na każdego i codziennie. Cała ta
ogromna panorama wizualna istnieje dziś dookoła nas. Należymy do społeczeństwa
nasyconego obrazami, ciągle poddawanego wizualnym bodźcom, posługującego się
masowym językiem wizualnym.
W Polsce, mam takie wrażenie, antropolodzy włączyli się w nurt koncentrujący
się na zagadnieniach obrazu w kulturze. Opracowań z zakresu antropologii wizual¬
nej jest wiele, dotyczą one fotografii, filmu, szeroko pojętej ikonosfery. Natomiast
tekstów antropologicznych poświęconych fonosferze, oddziaływaniu zapachów, roli
dotyku w kulturze czy tematyce smaku — jest znacznie mniej. Są to porozrzuca¬
ne po różnych czasopismach i zbiorowych opracowaniach artykuły, niekiedy w ca¬
łości mówiące o zmysłach, a niekiedy czyniące z nich tylko jeden z poruszanych
wątków.
Tymczasem antropologia zmysłów, jako dziedzina nauki, weszła do antropolo¬
gicznego krajobrazu w późnych latach osiemdziesiątych i wczesnych dziewięćdzie¬
siątych XX wieku. Rozwija się i uprawiana jest przede wszystkim w Stanach Zjed­
noczonych i Kanadzie, a jednym z czołowych jej przedstawicieli jest David Howes.
W 1988 roku założył on wraz z grupą zaprzyjaźnionych naukowców The Concordia
Sensoria Research Team (CONSERT). Grupa działa przy Wydziale Socjologii i An¬
tropologii Uniwersytetu Concordia w Montrealu w Kanadzie i zajmuje się kulturo¬
wą interpretacją zmysłów. Zainteresowania badaczy koncentrują się na społecznych
implikacjach komercjalizowania się zmysłów, sterowania percepcją w technologii,
projektowaniu czy konsumpcji. To również, wciąż stawiane na nowo, pytania o rolę

�Rezenzje i noty recenzyjne

357

zmysłów we współczesnych mediach, ideologiach klasowych, rasowych oraz w gen¬
der studies.
David Howes jest redaktorem serii Sensory Formations wydawnictwa Berg. Pu¬
blikujący tu autorzy chcą uzmysłowić czytelnikom, że zmysły to nie tylko indywidu¬
alne, ale także kulturowe doświadczenie, oraz podkreślają znaczenie zmysłów w ba¬
daniach społecznych i kulturowych. W serii tej ukazały się już następujące książki:
The Auditory Culture Reader (M. Bull, L. Back, eds.) — proponująca strategię głę¬
bokiego słuchania, czyli takiego, które obejmuje dźwięki życia codziennego, naturę
i myśli; The Book of Touch (C. Classen, ed.) — zastanawiająca się nad granicami
bólu i przyjemności, światem „dotykanym" przez niewidomych, metodami azjaty¬
ckiej medycyny i ciałem w wyobrażonych światach wirtualnych; The Taste Culture
Reader: Experiencing Food and Drink (C. Korsmeyer, ed.) — ukazująca smak jako
najbardziej poruszający ze zmysłów, przenikający kulturowe, społeczne i religijne
relacje; The Smell Culture Reader (J. Drobnick, ed.) — odpowiadająca na pytania
o najbardziej nieuchwytny ze zmysłów — węch, który nie jest jedynie przekaźnikiem
miłych bądź przykrych zapachów; Cultures of Vision: The Alternative Visual Culture
Reader (E. Edwards, K. Bhaumik, eds.) — w inny od dominującego w kulturowym
dyskursie sposób mówiąca o obrazie i jego roli w rozumieniu otaczającego nas świa¬
ta; The Six Sense Reader (D. Howes, ed.) — poszukująca definicji szóstego zmysłu,
tego, co leży poza naszą percepcją.
W 2005 roku, również w serii Sensory Formations, Howes wydał książkę Empi¬
re of the Senses. The Sensual Culture Reader. Wyjściowym założeniem tego opra¬
cowania jest przekonanie, że zmysły są bramą wiedzy, instrumentem siły, źródłem
przyjemności i bólu; są też przedmiotem dramatycznych różnic. Książka podzielona
jest na pięć części, a każdą z nich poprzedza krótki wstęp Howesa. Tom zawiera
fragmenty większych prac, drukowane już wcześniej artykuły oraz teksty napisane
specjalnie do Empire of the Senses. Antropologią zmysłów zajmuje się wielu bada¬
czy, ale w tym opracowaniu znalazły się przede wszystkim teksty autorów ze Sta¬
nów Zjednoczonych i Kanady. Są to antropolodzy, socjologowie, literaturoznawcy,
geografowie, specjaliści od prawa i języka angielskiego, historycy nauki i techni¬
ki oraz filozofowie (choć znajdziemy także tekst z zakresu neurologii zmysłów!).
Jak zauważa sam Howes, przedmiot naukowej refleksji zawartej w książce znajduje
się na pograniczu wielu dziedzin. Ich połączenie dowodzi, jak owocna może stać
się perspektywa interdyscyplinarna. Ukazanie wielorakich kontekstów, przedsta¬
wienie faktów na podstawie konkretnych badań naukowych i zebranie tego, mimo
różnorodności podejść badawczych, w całość tworzącą wielowątkowe, a zarazem
spójne opracowanie, to podstawowe atuty książki. Bogate bibliografie poszczegól¬
nych artykułów uzupełnia David Howes o listę pięćdziesięciu tytułów z zakresu nauk
społecznych, humanistycznych i sztuki. Są to propozycje lektur dla wszystkich tych,
którzy chcieliby poszerzyć swoją wiedzę z zakresu prezentowanej problematyki.
Pierwsza część książki, zawierająca dwa rozdziały, dotyczy roli zmysłów w pro¬
cesie poznawczym. Oliver Sacks proponuje projekt z zakresu neuroantropologii. Od¬
wołując się do swoich wcześniejszych badań, w których zajmował się percepcją głu¬
choniemych, zadaje pytanie: „Co widzą niewidomi?". Z etnograficzną ciekawością

�358

Rezenzje i noty recenzyjne

opisuje światy swoich pacjentów. Marshall McLuhan, autor drugiego rozdziału, zna­
ny jest w Polsce jako badacz mediów i ich oddziaływania na jednostkowe i społeczne
życie człowieka. We fragmencie zamieszczonym w Empire of the Senses McLuhan
porusza się wewnątrz sensorium pięciu zmysłów. Próbuje pokazać, jak ważną rolę
odgrywają one w architekturze i planowaniu urbanistycznym, komunikacji społecz¬
nej i psychologii, historii i antropologii.
Dwie kolejne części tomu koncentrują się na geografii i historii zmysłów. Susan
Stewart bada relacje między doświadczaniem za pośrednictwem zmysłów a pamię­
cią i tworzeniem sztuki. Prezentuje krótką historię sensorium w zachodniej filozofii
i literaturze. Odwołuje się między innymi do Arystotelesa, Kanta, Freuda, Marksa
i Prousta, by dowiedzieć się, jak rozumiano relacje między zmysłami a rzeczywi¬
stością, i jak motyw pięciu zmysłów stał się jednym z toposów zachodniej literatury.
Tekst Constance Classen, historyka kultury, wpisuje się natomiast w nurt gender stu¬
dies. Swoją opowieść o „męskich i kobiecych zmysłach" rozpoczyna Classen w śred­
niowiecznej Europie, a kończy w epoce modernizmu. Dowiadujemy się, że w historii
kultury mężczyznom przypisywano zazwyczaj zmysły wzroku i słuchu — uważane
za bardziej wartościowe, dominujące. Kobiety żyły wśród zapachów, smaków i do¬
tyku. Alain Corbin zajmuje się z kolei trudnościami, jakie napotyka na swojej dro¬
dze badawczej historyk zmysłów. Jego analizy opierać się mogą prawie wyłącznie
na tekstach pisanych lub dziełach malarskich. Nie zawsze dostarczają one wiedzy
na temat społecznej hierarchii zmysłów. Badacz wciąż musi sobie zadawać pytanie,
jak wtedy smakował, pachniał i brzmiał świat.
Kolejne teksty zawarte w książce to podróże po sensualnych pejzażach. Ich au¬
torzy zastanawiają się na przykład, dlaczego w jednej kulturze przypisuje się domi¬
nującą rolę smakowi, a w innej zmysłowi słuchu. Jaką rolę odgrywa w zachodniej
Afryce wewnętrzny zmysł równowagi? Jak interpretować japońską ceremonię pa­
rzenia i picia herbaty? I dlaczego Japonia to imperium wszystkich zmysłów, a nie
—jak chciał tego Roland Barthes — imperium znaków? Jak poprzez smaki, zapachy
i dźwięki, żyjące w diasporze i pracujące w Hongkongu Filipinki odtwarzają swoją
kulturę i tradycję?
W dwóch ostatnich częściach książki autorzy zmagają się z problematyką roli
zmysłów w doświadczaniu nowoczesności i ponowoczesności. Zadają także pytanie,
jak zmysły współtworzą estetykę codzienności. Jim Drobnick przedstawia teorie do¬
tyczące estetyki świata zapachu. Pokazuje, jak różne dziedziny współczesnej sztuki,
a zwłaszcza projekty wystawiennicze i muzealne, wzbogacają swój przekaz dzięki
sile, jaką ma w sobie zapach. David Howes prowadzi czytelnika między innymi do
wielkiego centrum handlowego, by na przykładzie wykorzystania wrażeń sensualnych w socjotechnice przedstawić logikę późnego kapitalizmu. Robert Desjarlais
opisuje zaś schronisko dla bezdomnych w Bostonie, w którym percepcja zdomino¬
wana jest przez ograniczony wachlarz bodźców. Jest to opowieść o świecie głodu,
zimna i przemocy, gdzie ciszę i spokój można znaleźć jedynie we własnym ciele.
Nie sposób odnieść się do wszystkich rozdziałów tak szeroko zakrojonej pracy.
Wielość poruszanych wątków prowokuje pytania, może być inspiracją do wielu prze¬
myśleń i dalszych poszukiwań.

�Rezenzje i noty recenzyjne

359

W zamierzeniu redaktora tomu, Davida Howesa, jest to zatem książka skierowa¬
na do tych czytelników, którzy chcą pełniej poznać i zrozumieć, jak doświadczamy
otaczającego nas świata. Lektura tej pracy jest fascynująca, choć jej interdyscypli¬
narność, która niewątpliwie jest atutem, wymaga od czytelnika intelektualnej ela¬
styczności i antropologicznej ciekawości. Książka wolna jest od autorytatywnych
interpretacji. Jej trzon stanowi jednak niespotykanie pieczołowite zestawienie faktów
i hipotez, z których chyba ani jedna nie została pozostawiona bez przypisu, odnośni¬
ka czy komentarza. Od teoretycznych esejów po empiryczną etnografię, gender stu¬
dies, kulturę materialną i życie codzienne — Empire of the Senses jest opracowaniem
ważnym dla zrozumienia naszych relacji z innymi i z otoczeniem. Zmysły rozumiane
są tu jako kulturowy system. Klasyczne już teksty McLuhana i Corbina oraz te pisane
przed kilku laty, podważają hegemonię wzroku we współczesnym dyskursie i do¬
wodzą intersensualności naszego poznania. Tom ten potwierdza także wielki wpływ
dychotomii tego, co racjonalne i emocjonalne, umysłu i ciała, ale zapewnia jedno¬
cześnie, że jesteśmy w środku sensualnej rewolucji, która wymaga nowych form
reprezentacji.
Prace pisane i redagowane przez Davida Howesa i skupionych wokół niego ba¬
daczy wytrzymują krytykę naukową. Próbują sformułować teorię i metodologię an¬
tropologii zmysłów. Choć język tych tekstów oraz wybrane tematy mogą czasem
sugerować, że mamy do czynienia z atrakcyjną (pseudo-)naukową publicystyką, to
jednak wyrażane sądy wsparte są rzetelnymi badaniami i wyprowadzane z zacho¬
waniem rygorów naukowego postępowania. Brak polskich tłumaczeń prac z kręgu
amerykańskiej i kanadyjskiej antropologii zmysłów wydaje mi się zatem wielkim
przeoczeniem.
Na koniec należy podkreślić intelektualną satysfakcję, jaka płynie z lektury teks¬
tów zawartych w Empire of the Senses. Przypuszczam, że wielu czytelników książki
ma poczucie obcowania z tekstami wyjątkowymi, ze względu na sposób, w jaki auto¬
rzy piszą, błyskotliwy i odbiegający od sztywności akademickiego wywodu, przede
wszystkim zaś z powodu poruszanych treści oraz ich aktualności.
Aleksandra Krupa

Gender. Perspektywa antropologiczna, t. 1: Organizacja społeczna, red. Re­
nata E. H r y c i u k i Agnieszka K o ś c i a ń s k a, przeł. M . Bierca i in., Wy­
dawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2007, ss. 328.
Pojęcie płci kulturowej (gender) w ciągu kilku ostatnich dziesięcioleci wywar¬
ło ogromny wpływ na rozwój nauk humanistycznych i społecznych. Refleksja nad
konstruowaniem płci w określonych kulturach i społeczeństwach przewartościowała
myślenie na temat kobiecości, męskości, seksualności czy ról społecznych przypisy¬
wanych określonym osobom.

�360

Rezenzje i noty recenzyjne

Książka Gender. Perspektywa antropologiczna jest wyborem jedenastu tekstów
anglojęzycznych. Jedne są klasyczne, znane i często cytowane, inne — nowe, nie­
publikowane lub napisane specjalnie do tego zbioru. W przygotowaniu jest jeszcze
drugi tom książki, Kobiecość, męskość, seksualność, składający się z dwóch części:
„Konstruktywizm społeczny: ciało i seksualność" oraz „Wizerunki męskości".
Omawiany tom składa się z trzech części: „Rodzina i pokrewieństwo", „Płeć kul­
turowa a naród, państwo i organizacja plemienna" oraz „Gender w świecie postkolonialnym". W każdej części czytelnik znajdzie zarówno teksty teoretyczne, jak
i analizy materiału terenowego z różnych części świata, będące egzemplifikacją przy­
jętych założeń teoretycznych. Z konieczności dokonam omówienia tylko niektórych
tekstów, nie uważając innych za gorsze czy mniej interesujące.
W pierwszej części znalazł się ważny tekst Sylvii Junko Yanagisako i Jane Fishburne Collier O ujednoliconą analizę płci kulturowej i pokrewieństwa. Autorki od¬
rzucają przyjęte w badaniach nad pokrewieństwem dychotomie: natura — kultura,
produkcja — reprodukcja i publiczne — prywatne, negując tym samym tezę, że
w centrum kulturowej organizacji gender leży biologiczna różnica między rolami,
które w rozmnażaniu płciowym odgrywają mężczyźni i kobiety. „Jedynie stawiając
to założenie pod znakiem zapytania — piszą badaczki — można w ogóle zacząć
pytać o to, jak inne kultury rozumieją różnice między mężczyznami i kobietami,
i rozpocząć badania nad tym, w jaki sposób nasza własna kultura koncentruje się
na stosunku płciowym i porodzie, które uznaje za kluczowe momenty konstytuu¬
jące kobiecość i męskość" (s. 53). Proponują badanie społeczeństwa na podstawie
trzech elementów: analizy kulturowych systemów znaczeń, analizy systemów mode¬
li nierówności społecznych oraz analizy historycznej. Z kolei w artykule pod intry¬
gującym tytułem Czy rodzina istnieje? Nowe ujęcia antropologiczne, Jane Fishburne
Collier, Michelle Z. Rosaldo i Sylvia Yanagisako odrzucają funkcjonalistyczną teorię
rodziny jako uniwersalnej w każdym społeczeństwie instytucji spełniającej określo¬
ne potrzeby. Ich zdaniem, rodzina jest przede wszystkim konstrukcją ideologiczną
czy moralną, związaną z nowoczesnym państwem. Badaczki zwracają się w stronę
ustaleń XIX-wiecznych naukowców, którzy rodzinę pojmowali w kategoriach dyna¬
micznych (ewolucjonistycznych), wskazując jednak na jej zmienność i dostosowanie
do konkretnych warunków społeczno-politycznych i kulturowych. Tym tropem, nie
przyjmując jednak formułowanych przez naukowców wiktoriańskich koncepcji (ta¬
kich jak pierwotny matriarchat czy promiskuityzm), idą Collier, Rosaldo i Yanagisako. Zakładają, że jednym z zasadniczych pojęć konstytuujących pojęcie współczesnej
rodziny amerykańskiej jest „wychowanie". Wyraz ten określa nie tylko zapewnienie
biologicznego przetrwania, ale ewokuje rodzaj więzi, która pociąga za sobą oddanie
i miłość. Więzi owe są trwałe i łączą się ze współpracą, a nie z konkurencją. Na
gruncie współczesnej kultury amerykańskiej można mówić o przeciwstawieniu się
rodziny państwu i rynkowi, to jest instytucjom przynależnym do sfery publicznej,
podczas gdy rodzina należy do sfery prywatnej, intymnej.
O tym, jak funkcjonuje aparat państwowy w Japonii, pisze Anne Allison, anali¬
zując instytucję obento — pudełka z drugim śniadaniem przygotowywanym przez
matki dla przedszkolaków. To, w jaki sposób powinno zostać przygotowane obento

�Rezenzje i noty recenzyjne

361

(misternie wykonane malutkie porcje różnych potraw, co ma zachęcić dziecko do
zjedzenia wszystkiego) i jak powinno zostać zjedzone (szybko i bez pozostawiania
resztek), wskazuje, jakie role przypisuje się dziecku — przystosowanie do bycia zdy­
scyplinowanym i niewybrednym (w obento znajdują się też potrawy, których dziecko
nie lubi) oraz matce — konieczność poświęcenia dziecku należytej uwagi i znacznej
ilości czasu. Dziecku, uczącemu się jeść pałeczkami, przekazane zostają elementy
tradycyjnej kultury japońskiej. Wreszcie zarówno dziecko, jak i matka zostają pod¬
dane obserwacji i ocenie przez wychowawczynie, inne matki i inne dzieci.
Victoria Ana Goddard w artykule „Dziewica i państwo". Płeć i polityka w Ar¬
gentynie analizuje relację pomiędzy płcią kulturową a polityką, zwracając uwagę
na „upłciawianie" (gendering) dyskursu i działalności politycznej. Analizuje dwa
konteksty: rolę kobiet w oddolnych działaniach społeczeństwa przeciwko reżimom
wojskowym w Chile i Argentynie oraz ważność płci w poparciu populistycznych
rządów Juana Domingo Perona. Szczególną uwagę poświęca osobie Evy Perón, żony
generała, która swoją postawą i działaniem akcentowała z jednej strony tradycyjne
wartości przypisywane kobiecie (macierzyństwo, empatia, bliski związek z drugim
człowiekiem), a z drugiej wskazywała na potrzebę zmian, takich jak na przykład
włączenie kobiet do sfery polityki albo dostrzeżenie potrzeb najuboższych. Z kolei
w latach 70. XX wieku w Chile i w Argentynie celem rządów wojskowych było od¬
politycznienie sfery prywatnej. Podkreślano więc takie wartości jak macierzyństwo
czy podporządkowanie się kobiet dobru ich dzieci. Jednakże represje państwa dosię¬
gły nie tylko działaczy politycznych, ale i zwykłych ludzi i ich rodziny. Matki z Pla­
cu Majowego w Argentynie czy Stowarzyszenie Rodzin „Znikniętych" Więźniów
w Chile działały oddolnie, poprzez niesformalizowane metody oporu, na przykład
strajki głodowe i organizowanie pomocy najbiedniejszym. Opierając się na wartoś¬
ciach promowanych, a jednocześnie niszczonych przez państwo, kobiety wysuwały
żądania prywatne — między innymi domagały się ujawnienia miejsc przebywania
„znikniętych" z ich rodzin. Ich działania miały jednak wymiar ogólniejszy — Matki
z Placu Majowego podkreślały odrzucenie przemocy i wskazywały na swoją tożsa¬
mość jako matek (ich symbolem była biała chustka wiązana na głowie).
Dwa teksty dotyczą sytuacji w Polsce. Frances Pine, która od lat 70. X X wieku
prowadziła badania na Podhalu, analizuje współczesne góralskie wesele w kontek¬
ście przemian ustrojowych po 1989 roku i w związku ze stosunkiem górali podhalań¬
skich do państwa i organizacji pracy. W czasach socjalizmu, rytuały związane z do¬
mem i rodziną były rozbudowane, co stanowiło swego rodzaju opór wobec systemu.
Obecnie dawne domowe rytuały uzewnętrzniły się (wesele w domu kultury, korzy¬
stanie z usług profesjonalnych kelnerów). Przed rokiem 1989 negatywnie postrzega¬
na praca wykonywana poza domem stała w opozycji do „roboty" w domu i dla domu
(istotnym elementem był nielegalny i półlegalny drobny handel). Po 1989 roku, gdy
to, co należało do szarej strefy, można było zalegalizować, praca wykonywana poza
domem stała się bardziej widoczna, a sfery pracy i rodziny wyraźniej się od siebie
oddzieliły. Dom jednak, pisze Pine, pozostaje centrum kultury góralskiej. „Rytuały
związane z domem, które publicznie ukazują relacje pomiędzy płcią kulturową oraz
pracą a ziemią i które metaforycznie podkreślają jego centralną, kulturową i ekono-

�362

Rezenzje i noty recenzyjne

miczną pozycję, jako sprzeciwiające się państwu, umiejscawiane są „na zewnątrz"
i tym samym przyczyniają się do redeinicji miejscowych tożsamości i przesunięcia
ich w stronę konsumpcji i utowarowienia" (s. 88). I o ile wcześniej najstarsze poko¬
lenia przekazywały wiedzę i umiejętności, o tyle teraz status ekonomiczny i symbo¬
liczny domu reprezentują ludzie młodzi, obeznani z kulturą konsumpcji. Gender jest
tu kluczem w wyborze praktyk, symboli i wartości.
Thomas Chivens, wskazując na zależności pomiędzy koncepcją płci a państwem,
analizuje wymianę modeli interwencji policji i wiedzy eksperckiej dotyczącej prze¬
mocy domowej względem kobiet pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Polską (pro¬
wadził badania w Warszawie w latach 2000-2001). Płeć, która z punktu widzenia
policyjnych interwencji jest kategorią istotną, powinna być rozpatrywana na wielu
poziomach. „Jest ona — pisze Chivens — (...) w coraz większym stopniu kategorią
używaną przez przedstawicieli państwa (state actors) reformujących rządowe sposo¬
by interwencji, mające na celu naprawę moralności obywatelskiej, a zarazem zdolne do
wytwarzania kapitalistycznych i demokratycznych form życia. Także przemoc domo¬
wa nie jest uniwersalnym faktem, które poddaje się odkryciu, a następnie analizie ( . ) .
Jest ona zaś zjawiskiem kulturowym, a zatem deiniowanym w sposób utrwalony przez
historię, materialnym i względnym (contingent)" (s. 185). Artykuł T. Chivensa został
napisany specjalnie do tomu Gender. Perspektywa antropologiczna.
W części III — „Gender w świecie postkolonialnym" na szczególną uwagę zasłu­
guje artykuł irańskiej antropolożki Homy Hoodfar, Zasłona w ich umysłach i na na­
szych głowach: muzułmanki i praktyki zasłaniania. Rozważania Hoodfar wpisują się
w dyskusję na temat Orientu i orientalizmu jako konstruktu wykreowanego przede
wszystkim przez kulturę Zachodu oraz wskazują na stałe zagrożenie naszym głów¬
nym „grzechem" — etnocentryzmem. Zasłanianie ciała przez muzułmanki autorka
analizuje na trzech poziomach: 1) jak zasłona odbierana jest przez przedstawicieli
świata Zachodu, a mianowicie jako symbol zacofania, islamskiego fanatyzmu i uci¬
sku kobiet; 2) jak była oraz jak jest postrzegana przez same muzułmanki w Iranie (tu
istotna jest historyczna analiza pokazująca, że po pierwsze, zasłona pojawiła się na
Bliskim Wschodzie na długo przed islamizacją, po drugie, na początku była oznaką
prestiżu i wysokiej pozycji społecznej, a po trzecie — przymusowy zakaz zasłania¬
nia się spowodował nie wyzwolenie, ale marginalizację kobiet, gdyż nie chciały one
pojawiać się poza domem „nago") i 3) jakie są konsekwencje noszenia zasłon przez
kobiety niepochodzące z Bliskiego Wschodu — okazuje się, że nie jest istotna sama
zasłona, ale to, kto j ą nosi. Noszące zasłony Kanadyjki-muzułmanki — pisze Hoodfar — będą postrzegane jako podążające za modą, natomiast kobiety z Bliskiego
Wschodu — jako zacofane fanatyczki. U tych drugich jednak zasłanianie się jest
w pełni świadome i co więcej, uważają one, że właśnie noszenie zasłony umożliwia
im wyjazd na Zachód na studia. Odwołując się do islamu, dowodzą, że religia ta daje
równe prawa dziewczętom i chłopcom. Z drugiej strony, okazują przywiązanie do
tradycyjnych wartości, dzięki czemu nie zrażają do siebie rodziców i własnej spo¬
łeczności.
Redaktorki tomu piszą we wstępie, że książka zrodziła się podczas prowadzonych
przez nie zajęć z antropologicznej refleksji nad płcią w kulturze. Dlatego też wybór

�Rezenzje i noty recenzyjne

363

tekstów był podyktowany przede wszystkim celem dydaktycznym. Wiele z tych teks¬
tów jest trudno dostępnych w oryginale, a ponadto znajomość języka angielskiego
nie jest jeszcze wśród polskich studentów czy naukowców zadowalająca. Dlatego też
istotną, aczkolwiek dość skromną częścią książki jest angielsko-polski słowniczek
terminów z zakresu antropologii płci i seksualności. Terminologia antropologiczna
w języku polskim jest chaotyczna i nieprecyzyjna, wiele angielskich wyrazów jest
niejednoznacznych. W związku z tym niejednokrotnie trudno jest znaleźć ich dobry
ekwiwalent. Tym bardziej na uwagę zasługuje fakt, że przekłady w książce Gender.
Perspektywa antropologiczna zostały napisane bardzo starannym językiem.
Książka powinna zainteresować nie tylko studentów czy wykładowców, ale każ¬
dego przedstawiciela nauk humanistycznych czy społecznych, ponieważ, jak się
wydaje, nie można już dziś rozumieć klasycznych antropologicznych kategorii, jak
pokrewieństwo, rodzina czy podział pracy, ale także innych, jak postkolonializm czy
globalizacja, bez odwołania się do analiz prowadzonych z punktu widzenia gender
studies.
Karolina Bielenin

Nationale Wahrnehmungen und ihre Stereotypisierung. Beiträge zur Histo­
rischen Stereotypenforschung, red. Hans H. H a h n , Elena M a n n o v ä , Peter Lang
Europäischer Verlag der Wissenschaften, Frankfurt am Main 2007, ss. 535.
Wielu ludzi żyjących w Europie Środkowej i Wschodniej jest przeświadczonych,
iż w zachodniej części kontynentu nikt się nimi nie interesuje. Można by rzec, że jest
to swoisty stereotyp czy autostereotyp Europejczyków zapoznanych, może gorszych,
pewnie niezrozumiałych. Ale -wydano niedawno we Frankfurcie nad Menem, czyli na
Zachodzie, książkę złożoną z prac dotyczących Europy Środkowej, w dodatku stano¬
wiącą dziewiąty już tom w serii Mitteleuropa-Osteuropa. Oldenburger Beiträge zur
Kultur und Geschichte Ostmitteleuropas. Świadczy ona o niejakim zainteresowaniu
nie-zachodnim obszarem Europy. Nationale Wahrnehmungen und ihre Stereotypisierung jest tomem, w którym spotykają się teksty uczonych z dwóch krajów Europy
Środkowej: Słowacji i Niemiec. Zredagowali go Niemiec i Słowaczka: Hans Hen­
ning Hahn i Elena Mannovä. Nie znaczy to bynajmniej, że w książce można przeczy¬
tać tylko o Niemcach i Słowakach, autorzy nie zapominają bowiem, iż Mitteleuropa
złożona jest także z innych nacji.
Prace zamieszczone w tym tomie poświęcone są przede wszystkim stereotypom
rozpowszechnionym wśród narodów środkowoeuropejskich, zawierają opinie na te¬
mat własnego narodu oraz sąsiednich. Zgromadzone tu przykłady — bardzo liczne,
choć przecież nie wyczerpujące — pozwalają uświadomić sobie rozmaitość sposo¬
bów rozumienia siebie wobec innych oraz innych wobec siebie.
Na początku tomu, poza wstępem, znajdują się rozważania metodologiczne, za¬
warte w dwóch tekstach: Hansa Henninga Hahna i Lubora Kralika. Chociaż autor

�364

Rezenzje i noty recenzyjne

pierwszego z nich wysuwa dwanaście tez historycznych badań nad stereotypem, ża­
den z nich nie usiłuje wprowadzać dyrektyw obowiązujących pozostałych autorów
tomu. Obydwaj próbują raczej dać ogólne wprowadzenie do poruszanych dalej te­
matów.
W następnej części mówi się o rozmaitych stereotypach związanych z życiem
codziennym. Elena Mannová interesuje się treściami zawartymi w nazwach potraw
w słowackich książkach kucharskich, wydawanych w ciągu XX wieku. Drobny ma­
teriał językowy wykorzystuje też Olga Danglová, która analizuje inskrypcje na ma­
katkach, wieszanych w krajach Europy Środkowej (także w Polsce), stanowiących
wyraz mieszczańskich idei. Gabriela Dudeková zastanawia się, kto na tym obszarze
w XIX i na początku X X wieku uchodził za ubogiego, kto zaś zasługiwał na mia­
no dobroczyńcy. Z kolei Heike Müns snuje nader błyskotliwe rozważania na temat
stereotypów muzycznych, przejawiających się w pieśniach. Ostatni tekst tej części,
Dany Borutovej, dotyczy dziewiętnasto- i dwudziestowiecznej architektury krajów
środkowoeuropejskich, w której, jak na przykład w witkiewiczowskich willach, pró¬
bowano zawrzeć pewne treści narodowe.
Kolejna część tomu to dwa artykuły o przedstawieniach Żydów, pojawiających się
w dość specyficznych tekstach. Birgit Bruns pisze mianowicie o stereotypie Żydów
w osiemnastowiecznych encyklopediach. Tobias Weger zajmuje się żydowskim Kra¬
kowem i żydowską Pragą w niemieckojęzycznych przewodnikach turystycznych.
Stereotypizacji ulegają, jak wiadomo, także procesy historyczne. Tym problemem
zajmują się autorzy następnej partii omawianej książki. Jens Breder porównuje kon¬
strukcje Wschodu i Zachodu w pracach niemieckiego historyka Ernsta Kornemanna
(1868-1946) i historyka sowieckiego Vladimira Sereeva (1883-1941). Stephan Scholz
zastanawia się nad rolą legendy apostoła Niemiec, św. Bonifacego, w dziewiętnasto­
wiecznej ideologii narodowej. Rudolf Holbach pisze zaś o stereotypach zawartych
w tekstach dotyczących dziejów Hanzy, a Rainer Grübel analizuje obraz Niemiec
przedstawiony w pismach Vasilija Rozanova.
Trzy teksty składają się na następną część książki. Ich autorzy zajmują się kwe¬
stiami politycznymi z niedawnych dziejów środkowoeuropejskich. Tekst Katariny
Popelkovej nawiązuje do faktu rozpadu Czechosłowacji na Czechy i Słowację, co
wiązało się z problemem wytyczenia granic między nowymi państwami, zamieszka¬
łymi przez narody o podobnej wszakże kulturze. Eva Hahn poświęciła swój artykuł
stereotypowi Europy Wschodniej w okresie zimnej wojny. Do tego tekstu zdaje się
nawiązywać artykuł Hansa Henninga Hahna o lansowanym stereotypie wroga, o Ame¬
rykanach i nazistach w zimnowojennej propagandzie państw komunistycznych.
I wreszcie, ostatnia partia książki dotyczy stereotypów Niemców i Słowaków.
Eva Krekovicová pisze w swoim artykule o autostereotypie Słowaków i jego wyko­
rzystywaniu, zwłaszcza w działalności politycznej. W drugim tekście, Duśan Śkvarny podejmuje karkołomną niekiedy próbę wyjaśnienia genezy pewnych stereotypów
funkcjonujących w słowackiej kulturze. Natomiast Magdalena Paríková mówi o tym,
jak postrzegają się wzajemnie Niemcy i Słowacy, a wymieniany już poprzednio
Hans Henning Hahn dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat Słowaków w litera¬
turze niemieckiego obszaru językowego.

�Rezenzje i noty recenzyjne

365

Tak prezentuje się ów słowacko-niemiecki tom o Europie Środkowej. Można
by się zastanawiać, czy wszystkie połacie Europy Środkowej są tutaj ukazane pro­
porcjonalnie. Aczkolwiek nie ma to znaczenia, gdyż książka ta nie jest monografią,
a zbiorem artykułów przyczynkarskich. Zresztą, tych przyczynków jest tu aż dwa¬
dzieścia, toteż chyba nie odczuwa się niedosytu.
Niewątpliwie na uznanie zasługuje problematyka tej zbiorowej pracy. Zajmowa¬
nie się stereotypami nastręcza częstokroć sporych trudności; ot, chociażby w toku
badań można stać się niechcący rozsadnikiem stereotypów. Badania nad stereotypa¬
mi mogą jednak przyczynić się również do ich przezwyciężenia. A są przecież takie,
które krzywdzą, utrudniają życie. Dlatego, mimo ewidentnych przeszkód, na pewno
warto podejmować studia nad tą dziedziną. W przypadku niemieckich i słowackich
autorów omawianego tomu dało to dobre rezultaty.
Grzegorz Pełczyński

Guglielmo V e r d i r a m e , Barbara H a r r e l l - B o n d , Rights in Exile. Janus¬
-FacedHumanitarianism, Berghahn Books, New York, Oxford, 2005, ss. 385.
Studia nad uchodźstwem rozwijają się intensywnie od początku lat 80. ubiegłego
wieku. W ich ramach bada się zarówno uchodźców, jak i tych, którzy uchodźcom
pomagają. W roku 1986 ukazała się pierwsza antropologiczna praca poświęcona kry­
tyce działalności Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców
(dalej UNHCR) — Imposing Aid: Emergency Assistance to Refugees, napisana przez
Barbarę Harrell-Bond (1986). Dziewiętnaście lat później ta sama autorka, we współ­
pracy z Guglielmo Verdirame, napisała Rights in Exile, będące udokumentowaniem
błędów i nadużyć popełnianych przez UNHCR, organizacje pozarządowe i rządy
wobec uchodźców przebywających na terytorium Kenii i Ugandy. Jest to swoiste
zderzenie się teorii z praktyką. Po jednej stronie mamy międzynarodowe prawa czło¬
wieka i prawa uchodźców, a po drugiej rzeczywistość, z którą zetknęli się bada¬
cze w ciągu trwających 4 lata systematycznych badań terenowych. Zatem nie jest
to książka łatwa ani przyjemna. Stanowi krytykę ludzi, których uważa się za „tych
dobrych", „tych szlachetnych", którzy pomagają „tamtym, biednym ludziom". Auto¬
rzy nie tyle podważają jednak sens pomocy, ale raczej odsłaniają mniej znaną twarz
humanitaryzmu na świecie.
Barbara Harrell-Bond jest antropologiem, założycielką pierwszego Refugee Stu­
dies Centre, powstałego w latach 80. w Oxfordzie. Wykładała także na uniwersyte­
tach w Makerere i w Kairze. Zajmuje się głównie tematyką związaną z uchodźstwem
i pomocą humanitarną. Jej wspomniana wyżej książka z roku 1986 otwarła całkowi¬
cie nowe pole badawcze. Rights in Exile odbiło się podobnym echem. Współautorem
tej pracy jest Guglielmo Verdirame, wykładowca prawa międzynarodowego na Uni¬
wersytecie Cambridge. Jest on jednym z wiodących ekspertów w zakresie odpowie¬
dzialności i wiarygodności ONZ oraz prawa uchodźczego.

�366

Rezenzje i noty recenzyjne

Celem zarówno badań stanowiących podstawę tej pracy, jak i samej książki, jest
— jak piszą autorzy — „przeanalizowanie tego, jak międzynarodowe prawa czło¬
wieka i prawo uchodźcze jest używane w praktyce. Innymi słowy, jak międzyna­
rodowa ochrona prawna przekłada się na codzienne życie uchodźców w Afryce
Wschodniej" (s. 5). U podstaw tak sformułowanego celu legło przekonanie o tym,
że prawa człowieka są uniwersalne, niezbywalne i ponadkulturowe. Powinny one,
zdaniem autorów, być podstawowym wyznacznikiem standardów pomocy świadczo¬
nej uchodźcom, a ich przestrzeganie winno być głównym probierzem adekwatności
świadczonej pomocy. Badania prowadzono w Kenii i Ugandzie. Nie jest to jednak
praca porównawcza, ale raczej próba zbadania tego samego zjawiska w dwóch róż¬
nych kontekstach.
We wstępie autorzy formułują pięć głównych tez swojej pracy. Po pierwsze,
stwierdzają oni, iż model odseparowanego obozu dla uchodźców nie tylko nie
zwiększa bezpieczeństwa osób tam mieszkających, ale tworzy przestrzeń sprzyja¬
jącą łamaniu praw człowieka. Obozy są strefą leżącą poza prawem, w której życie
regulowane jest przez prawa narzucone przez organizacje humanitarne. Zamykanie
ludzi w obozach dla uchodźców jest już samo w sobie pogwałceniem takich praw
jak możliwość swobodnego przemieszczania się czy wybór miejsca zamieszkania.
Po drugie, autorzy dowodzą, że najlepszym sposobem zagwarantowania uchodźcom
podstawowych praw jest ich społeczna i ekonomiczna integracja ze społeczeństwem
kraju goszczącego. Ukazują to na przykładzie uchodźców przybywających do Kenii
przed rokiem 1991, którzy nie zostali zmuszeni do przebywania w obozie dla uchodź¬
ców i zamieszkali w miastach kenijskich. Po trzecie, dowodzą, iż UNHCR, będący
główną organizacją sprawującą kontrolę nad uchodźcami w krajach goszczących, nie
tylko nie respektuje podstawowych praw człowieka, ale jest odpowiedzialny za tych
praw łamanie. UNHCR jest tutaj przedstawiony jako instytucja skostniała, zbiuro¬
kratyzowana i uwikłana w sieć powiązań z innymi organizacjami sponsorującymi,
rządowymi i pozarządowymi. Jest on organizacją znajdującą się poza jakąkolwiek
kontrolą. Po czwarte, rządy krajów goszczących niemal całkowicie przerzucają od¬
powiedzialność za uchodźców na UNHCR, mimo iż to one powinny formułować
i wprowadzać w życie prawa dotyczące uchodźców. Po piąte, najważniejszym czyn¬
nikiem, przyczyniającym się do łamania praw uchodźców na wielu płaszczyznach,
jest brak świadomości tego, jakie prawa uchodźcom przysługują. Ten brak wiedzy
dotyczyć ma zarówno pracowników humanitarnych, jak i samych uchodźców.
Dalsza część książki stanowi szczegółowe omówienie relacji między UNHCR,
uchodźcami, organizacjami pozarządowymi i rządami tych krajów. W rozdziale
pierwszym zarysowany został prawny i polityczny kontekst przyjmowania uchodź¬
ców w Kenii i Ugandzie. Podkreślone zostało też ogromne znaczenie UNHCR, któ¬
ry jest głównym wykonawcą polityki wobec uchodźców, oraz swoista dysproporcja
w rozkładzie sił między organizacjami międzynarodowymi i krajowymi. W kolejnych
czterech rozdziałach przedstawione są następujące po sobie stadia stawania się i bycia
uchodźcą. Wszystkie te rozdziały mają podobną strukturę. Najpierw dowiadujemy
się, jakie są obowiązki UNHCR oraz danego rządu, poznajemy obowiązujące prawa
i normy. Dalej stykamy się z całym zestawem przykładów, opisów konkretnych przy-

�Rezenzje i noty recenzyjne

367

padków, w których dane prawa zostały złamane. Większość tych sytuacji to historie
uchodźców, z którymi badacze zetknęli się w trakcie swoich badań. Nierzadko są one
kontrastowane z wypowiedziami działaczy rządowych i pozarządowych. Najpierw
więc autorzy omawiają nadużycia pojawiające się w momencie przyjazdu do kraju
goszczącego, następnie — łamanie praw w momencie nadawania statusu uchodźcy,
aby w końcu przejść do problemu przebywania uchodźcy w obozie dla uchodźców
i znalezienia się pod pełną kontrolą i opieką UNHCR. W rozdziale czwartym omó¬
wione zostało łamanie praw politycznych i cywilnych, a w rozdziale piątym — praw
społecznych, ekonomicznych i kulturowych. Fakty przedstawione w tych rozdzia¬
łach, zdaniem autorów, powinny mówić same za siebie. Z analizą zebranego mate¬
riału stykamy się dopiero w rozdziale szóstym, ostatnim. Przedstawiono głównych
aktorów odpowiedzialnych pośrednio lub bezpośrednio za łamanie praw człowieka
i praw uchodźcy w Kenii i Ugandzie. Są to przede wszystkim kraje goszczące, kraje
finansujące i sponsorujące pomoc humanitarną, UNHCR i różnego rodzaju organi¬
zacje pozarządowe. Jako główną przyczynę łamania tych praw autorzy podają za¬
mknięcie w obozie dla uchodźców i postrzeganie zjawiska uchodźstwa jako czegoś
tymczasowego. Pociąga to za sobą niechęć do integrowania uchodźców i traktowanie
repatriacji jako najlepszego rozwiązania kwestii uchodźstwa.
Skoro więc treść Rights in Exile jest już znana przynajmniej w zarysie, przejdę
do oceny tej pracy. Niewątpliwie książka ta wpisuje się w ramy studiów nad uchodź¬
stwem, zarówno w ich aspekcie antropologicznym, jak i prawnym. Studia te niejako
ze swej natury są interdyscyplinarne i stąd też wynika podejście prezentowane przez
autorów. Po raz pierwszy połączono podejście prawne z antropologicznym w odnie¬
sieniu do łamania praw uchodźców przez organizacje humanitarne. Wcześniej za¬
zwyczaj pisano o skutkach przebywania w obozie dla uchodźców (np. Malkki, 1995),
0 relacjach między pracownikami UNHCR a uchodźcami (np. Loescher, 1993). Tutaj
po raz pierwszy skupiono się na łamaniu konkretnych praw człowieka.
Tezy Rights in Exile zostały zakreślone dokładnie we wstępie, natomiast w dal¬
szej części pracy podawane są konkretne dowody, mające je potwierdzać. Uważam,
że cele te udało się autorom zrealizować. Zrobili to w sposób bardzo systematyczny
1 rzetelny. Najpierw przedstawiają kontekst polityczny i prawny (bo bez konkretnych
regulacji prawnych i politycznych uchodźstwo nie byłoby tym, czym jest), pokazują
pewną idealną sytuację opartą na deklaracjach i przepisach, która następnie staje się
punktem odniesienia w prezentowaniu diametralnie od niej różnej rzeczywistości.
Przedstawione liczne dowody są logicznie uporządkowane. Na przykład w rozdziale
czwartym i piątym autorzy dzielą wszystkie prawa przysługujące ludziom na pewne
grupy: prawa polityczne, cywilne, kulturowe, ekonomiczne i społeczne. Następnie
w każdej z tej kategorii wyróżniają prawa bardziej specyficzne, np. prawo do życia,
do niebycia dyskryminowanym itp., aby ostatecznie podać przykłady łamania tych
konkretnych praw przez konkretne organizacje.
Przykłady, którymi autorzy się posługują, są analizowane dogłębnie i przy jed¬
noczesnym wzięciu pod uwagę różnych ich aspektów. W rozdziale czwartym, kiedy
poruszony został problem dyskryminacji ze względu na płeć, zwrócono uwagę nie
tylko na kontekst prawny tego zagadnienia, ale też kulturowy i społeczny. Autorzy

�368

Rezenzje i noty recenzyjne

dostrzegają to, że sytuacja uchodźcza jest tak samo trudna dla obu płci, że powoduje
istotne zmiany społeczne. Moim zdaniem, ta całościowość i kompleksowość, a także
zauważanie różnych niuansów danej sytuacji, jest bardzo ważną cechą tej pracy.
Kolejnym, bardzo istotnym elementem jest ujęcie UNHCR, organizacji pozarządo­
wych, rządów krajów goszczących i organizacji finansujących pomoc humanitarnąjako
aktorów, z których każdy odgrywa rolę w łamaniu praw człowieka w tym konkretnym
kontekście. Mimo iż główne oskarżenie pada na UNHCR, to oczywiste jest, że cała
sytuacja (z zamknięciem ludzi w obozach na czele) powoduje taki, a nie inny sposób
traktowania uchodźców. Powiedziałbym wręcz, że jest to swoiste odmitologizowanie
pomocy świadczonej uchodźcom. Każdy aktor tego procederu realizuje w pierwszej
kolejności swoje własne interesy, a nie interesy uchodźców. Co więcej, wszyscy oni są
uwikłani politycznie i ideologicznie, i każdy ma swoje własne przekonania, uprawo¬
mocniające podejmowanie takich, a nie innych działań. Autorzy starają się przedsta¬
wić, w sposób daleki od uproszczeń, możliwie pełny obraz tej sytuacji.
Mimo że jest to książka przede wszystkim krytyczna, to w zakończeniu pojawia
się próba podania sposobu rozwiązania sytuacji. Zdaniem autorów, o wiele lepszym
rozwiązaniem niż zamykanie w obozie, byłoby podjęcie próby integracji uchodźców
ze społeczeństwami krajów goszczących. Choć rozwiązanie to wydaje się trudne do
osiągnięcia, to jednak nadaje pewien sens całej tej krytyce. Pokazuje, że istnieje wyj¬
ście i nie zostawia czytelnika z poczuciem beznadziejności opisywanej sytuacji.
Niezależnie od atutów tej pozycji, dwa zagadnienia budzą moje szczególne wątpli¬
wości. Dotyczą one metodologii zbierania danych oraz terminologii użytej w pracy.
We wstępie autorzy stwierdzają, że jednym z podejść badawczych przez nich wy¬
korzystanych jest tzw. advocacy approach, w którym badacz stara się równocześnie
pomóc osobom badanym. W tym przypadku dotyczyło to porad prawnych, uświada¬
miania uchodźców na temat praw im przysługujących. O ile trudno jest to podejście
krytykować, to rodzi się pytanie, czy nie przyczyniło się to do swoistej jednostronno¬
ści tej pracy. Większość zebranych materiałów (choć nie wszystkie) pochodzi z wy¬
wiadów z uchodźcami. Pojawia się tutaj ogromna dysproporcja; głos został odebrany
UNHCR i organizacjom pozarządowym. Odnosi się wrażenie, że te organizacje są
bezosobowe, a jedynym celem ich istnienia jest gnębienie uchodźców. Jeżeli do tego
dodamy założenie badaczy, iż fakty mówią same za siebie, to negatywny obraz jest
już gotowy. Czy jest to jednak obraz pełny? Pominięto tu niemal całkowicie pozy¬
tywne aspekty istnienia takiej organizacji jak UNHCR.
Drugi zarzut dotyczy terminów używanych w pracy. Uchodźca, UNHCR, pomoc
humanitarna — te terminy i określenia pojawiają się niemal na każdej stronie. I mimo
że jest powiedziane, jakie dokumenty sprawiają, że Kenia i Uganda przyjmują uchodź¬
ców, to już samo słowo uchodźca wydaje się tutaj niedookreślone. Nie pojawia się ani
jedna, konkretna definicja uchodźcy. Książka dotyczy pomocy humanitarnej, ale nie
definiuje, czym ta pomoc jest. Omawiany jest UNHCR, ale brakuje szerzej zaryso­
wanego podłoża politycznego czy ideologicznego tej organizacji. Te niedociągnięcia
mogą, moim zdaniem, utrudnić zrozumienie treści osobom niezwiązanym z tematem.
Czym więc jest Rights in Exile — uczciwą i rzetelną oceną działalności UNHCR
czy też systematycznym i jednostronnym zbiorem oskarżeń pod jego adresem? Pew-

�Rezenzje i noty recenzyjne

369

ne jest to, iż autorzy partycypują w konkretnej ideologii i wizji świata, u której pod¬
staw leżą prawa człowieka. Zatem trudno jest nie stanąć po stronie tych, których
prawa są łamane. Niemniej wnioski autorów są poparte konkretnymi materiałami
empirycznymi — rezultatami długotrwałych badań, wywiadów i przebywania wśród
uchodźców. Jest to pierwsza tego typu praca, zatem trudno ocenić, czy, a jeśli tak, to
na ile, ten obraz jest stronniczy. Moim zdaniem, przy podanych przez autorów dowo¬
dach, tezy tej pracy jak najbardziej się bronią.
Ważne jest pokazanie całościowego obrazu pomocy humanitarnej, gdzie UNHCR
wpływa na rządy i organizacje pozarządowe, ale z kolei na UNHCR wpływają or¬
ganizacje sponsorujące. Zwrócenie uwagi na relacje sił, rywalizację o władzę nad
uchodźcami oraz realizację własnych interesów, jest w moim uznaniu najważniej¬
szym atutem tej pozycji. Sprawia to, że jest ona ważnym głosem w dyskusji na temat
zasadności pomocy humanitarnej i tego, jak j ą świadczyć, żeby nie szkodzić. Trudno
jest się zajmować uchodźstwem bez zrozumienia, jakim skomplikowanym jest ono
zjawiskiem.
Daniel Pluta

BIBLIOGRAFIA
Harrell-Bond B.E.
1986
Imposing Aid: Emergency Assistance to Refugees, Oxford University Press,
Oxford.
Malkki L.H.
1995
Purity and Exile. Violence, Memory, and National Cosmology Among Hutu
Refugees in Tanzania, The University of Chicago Press, Chicago.
Loescher G.
1993
Beyond Charity: International Cooperation and the Global Refugee Crisis,
Oxford University Press, New York, Oxford.

Gretchen E. S c h a f f t , Od rasizmu do ludobójstwa. Antropologia w Trzeciej
Rzeszy, przeł. T. Bałuk-Ulewiczowa, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskie­
go, Kraków 2006, s. 272.
Udział środowiska naukowego w formułowaniu, popularyzacji oraz realizacji
projektów ludobójczych dopiero na przestrzeni ostatnich dwóch dekad stał się przed¬
miotem rzetelnych, źródłowo satysfakcjonujących badań . Pomimo upowszechnio­
nego w powojennej, zachodnioeuropejskiej publicystyce poglądu o „banalnym"
— w sensie zaplecza społecznego i psychologicznych mechanizmów — charakterze
1

1

Skalę upowszechnienia w zachodnioniemieckiej historiografii i naukach społecznych perspekty­
wy krytycznej pod adresem „demonicznej" wizji nazizmu prezentuje między innymi zbiór tekstów pod
redakcją H. Orłowskiego, 2000.

�370

Rezenzje i noty recenzyjne

nazistowskiej praktyki społeczno-politycznej, a zwłaszcza „normalności" codzienne¬
go, powojennego funkcjonowania wiernych, lecz szeregowych wykonawców osta¬
tecznego rozwiązania, wizerunku niemieckiego środowiska naukowego przez całe
dziesięciolecia strzegła specyficzna konstrukcja myślowa, będąca użyteczną kom¬
pilacją trzech wariantów postawy obronnej. Składała się na nią sugestia rzekomej
niewiedzy akademików co do zakresu pragmatycznego zastosowania teoretycznych
rozważań i praktycznych dokonań nauki niemieckiej, wyrażane przekonanie o maso¬
wym stosowaniu przymusu i innych form presji pod adresem naukowców, oraz eks¬
ploatacja strategii, będącej twórczą adaptacją „demonicznej" interpretacji fenomenu
nazizmu. Ta ostatnia rzeczywistego sprawstwa zbrodni upatrywała w wąskiej grupie
urzędników, bezpośrednio po wojnie katarktycznie osądzonych i skazanych, których
interesowny cynizm, dezorientacja aksjologiczna lub zwykła naiwność uczyniła
zdolnymi do udziału w politycznym przedsięwzięciu propagowanym, a później rea¬
lizowanym przez Hitlera, postać w swej demoniczności niereprezentatywną, stawia¬
ną poza przyjętą na Zachodzie moralnością. Słowem — nauka Trzeciej Rzeszy wraz
z dziedzictwem wcześniejszych teorii nie była w swej istocie przyczyną czy współprzyczyną wojennej hekatomby ani tym bardziej — konkretnych działań o charakte¬
rze ludobójczym. Choć gwałtowna, na ogół bezrefleksyjna, konwersja „zwolenników
polityki Fuhrera" na jej „byłych zwolenników" stanowiła w powojennej niemieckiej
rzeczywistości zjawisko powszechne, na różne sposoby obecne po obydwu stronach
Łaby, to jednak wyłącznie środowisko akademickie zachowało — we własnej ocenie
— moralne prawo do głoszenia kategorycznych sądów moralnych.
Gretchen Schafft w książce zatytułowanej Od rasizmu do ludobójstwa. Antro­
pologia w Trzeciej Rzeszy (From Racism to Genocide. Anthropology in the Third
Reich) obrała za przedmiot rozważań skalę oraz charakter uczestnictwa środowisk
antropologicznych w działaniach bezpośrednio lub pośrednio ludobójczych. Sam
tytuł rozprawy może potencjalnego czytelnika nieco zdezorientować, z dwóch po¬
wodów. Po pierwsze, zrealizowaną ambicją autorki było przedstawienie kontekstu
naukowego w perspektywie przekraczającej krótki skądinąd okres istnienia Trzeciej
Rzeszy. Przeprowadzona została prezentacja ewolucji zaplecza ideowo-badawczego
rasizmu, począwszy od bezpośrednio inspirowanych darwinizmem XIX-wiecznych
teorii, a skończywszy na współczesnej dyskusji na temat analitycznej użyteczności
czy wręcz zasadności stosowania pojęcia rasy. Ponadto, przystępujący do lektury
odbiorca, utożsamiający się w pierwszym rzędzie z dorobkiem etnografii czy etno¬
logii, może początkowo poczuć się uprawnionym do formułowania ocen zewnętrz¬
nych, będących przywilejem postronnego obserwatora — wszak pojęcia związane
z atrybutami rasy, markerami poszczególnych ras, zagadnieniami dziedziczenia
czy szczegółowe postulaty dotyczące praktycznego zastosowania eugeniki, to spe¬
cjalność antropologii fizycznej, dyscypliny naukowej badającej człowieczeństwo
w perspektywie raczej równoległej niż tożsamej z przyjętą w etnologii/antropologii
kulturowej. Byłby to jednak komfort przedwczesny i bezzasadny; autorka — istot¬
nie — koncentruje się na opisie procedur poznawczych przynależnych raczej biolo¬
gicznej perspektywie opisu człowieka, jednak podkreśla przy tym interdyscyplinarny
sposób uprawiania antropologii przed I I wojną światową, czego świadectwem było

�Rezenzje i noty recenzyjne

371

między innymi powszechne w nauce tego okresu (zwłaszcza w krajach niemieckoję¬
zycznych) synonimiczne traktowanie pojęć tak dalece obecnie odmiennych znacze¬
niowo, jak „kultura" i „rasa" czy „dziedziczenie" i „enkulturacja". Terminologiczne
dyfuzje sprzyjały identyfikacji tych dziedzin nauki, tak na poziomie paradygmatu,
jak instytucjonalnej przynależności. „Mimo, że wielu antropologów określa antro­
pologię mianem historii naturalnej ludzkości — zauważa Schafft — etnologię zaś
«historią kultury ludzkości», to w połowie lat 20. kwestionowano nawet to rozróż­
nienie. Scheid definiuje etnologię jako «naukę o wpływie rasy na kulturę», natomiast
antropologię jako «naukę o wpływie kultury na rasę»". (s. 47). Wskutek powszech¬
nego utożsamiania tych nauk, zwłaszcza na gruncie użyteczności w konstruowaniu
teorii rasowych, nie mogą dziwić powstałe w tym czasie instytuty i komitety, łączące
— dla pożytku wspólnej sprawy — sekcje antropologiczne, genetyczne, etnologiczne, ludoznawcze oraz eugeniczne.
Jednak cel powzięty przez autorkę znacznie wykracza poza demaskatorskie
rozstrzygnięcia dotyczące skali współuczestnictwa poszczególnych dziedzin nauki
w procesie, który ostatecznie doprowadził do zorganizowanego ludobójstwa. Ponad
spekulacje tego rodzaju Schafft stawia kwestie związane z etycznymi aspektami pra¬
cy naukowej. Próbuje ustalić, jakiego rodzaju motywy skłoniły szanowanych w prze¬
szłości przedstawicieli nauki do postrzegania rzesz ludzkich — zwykle więźniów
obozowych lub mieszkańców gett — wyłącznie w perspektywie „materiału ludz¬
kiego", który mógł być „interesujący" lub „bezwartościowy", głównie w znacze¬
niu: potwierdzający ideowe założenia nazizmu, bądź z tego punktu widzenia zbędny,
a nawet wstydliwy . Problem powyższy w decydującym stopniu organizuje strukturę
publikacji oraz wyznacza strategię zastosowanej argumentacji.
Publikacja składa się z dziewięciu rozdziałów oraz epilogu, jednak w zakresie
poruszanej tematyki wskazać można cztery powiązane treściowo bloki problemowe.
Pierwszy, to szczegółowy opis praktyk badawczych przeprowadzanych na terenie
Małopolski, ze szczególnym uwzględnieniem tarnowskiego getta. Autorka najsilniej
eksponuje tutaj przedmiotowy stosunek badaczy do badanych. Zabiegiem perswazyj¬
nie udanym jest zastosowany w tym miejscu tryb sprawozdawczy, raczej stroniący
od głębokich i uogólnionych ocen moralnych. Czytelnik ma najpewniej odnieść wra¬
żenie aberracji etycznej i korporacyjnego wyłomu konkretnych badaczy-antropologów.
Kolejne części konsekwentnie obalają wstępne czytelnicze wnioski. W dalszym
toku rozważań autorka koncentruje się na genezie ideologii rasizmu oraz metodach
jej adaptacji dla celów polityki nazistowskiej, terenowych i gabinetowych dylema¬
tach dotyczących usytuowania konkretnych ras i „pod-ras" na skali odległości od
germańskiego ideału, korzyści odnoszonych przez naukę (głównie medycynę) i prze¬
mysł z faktu dysponowania rzeszami niewolników, a także technicznych i społecz¬
nych niuansach związanych z eksterminacją jednostek słabych, którą — w duchu
eugenicznej bezwzględności — stosowano także wobec upośledzonych przedstawi2

2

Na przykład, za kłopotliwe uznawano dane pozyskane w toku badań przeprowadzonych w get­
tach, które obalały pogląd o istnieniu ściśle określonego i łatwo „mierzalnego" żydowskiego typu an­
tropometrycznego.

�372

Rezenzje i noty recenzyjne

cieli Übermenschen. Rozważania podsumowane zostały refleksją dotyczącą nauko¬
wej zasadności wykorzystywania pojęcia rasy oraz postulatami w zakresie etycznego
wymiaru prowadzenia badań w ogóle, a antropologicznych w szczególności.
Niewątpliwą zaletą książki jest rzetelna analiza źródeł, na które składa się zarów­
no opublikowana wcześniej literatura przedmiotu, jak i — nade wszystko — liczne
dokumenty urzędowe, raporty i analizy z prowadzonych badań antropologicznych,
korespondencja prywatna i oficjalna badaczy oraz korespondencja prowadzona
między instytucjami. Logika wywodu imponuje żelazną konsekwencją i przejrzy¬
stością, a zastosowany w pierwszej części zabieg indywidualizujący problematykę
nieetycznych, często przy tym dyletanckich badań, metodą kontrastu wzmacnia wy¬
mowę dalszego toku rozważań, w którym zaprezentowano powszechność praktyk
prezentowanych wcześniej w trybie „studium przypadku". Pewne zastrzeżenia może
budzić celowość podręcznikowego wykładu, dotyczącego genezy zdobycia władzy
przez Hitlera. Należy uznać, że w zamyśle autorki odbiorcą tych oczywistych dla
Europejczyków faktów i spostrzeżeń miał być amerykański czytelnik, posiadający
skromniejsze rozeznanie w polityczno-społecznych realiach Niemiec lat 20. i 30.
ubiegłego wieku.
Wnioski dotyczące wiodącego problemu publikacji można zreferować w oparciu
o relacje między nauką a władzą, które, według autorki, przybierają postać wielo¬
krotnej zależności. Dziewiętnastowieczna nauka, pozostająca pod silnym wpływem
idei determinizmu, widziała siebie w roli jedynego wyraziciela Prawdy, koła zama¬
chowego Postępu, stając niejako poza etyczną oceną i dysponując względnie skrom¬
nym arsenałem narzędzi autokrytyki. Ówczesna nauka, wbrew własnym intencjom,
częstokroć przysługuje się uwznioślaniu potocznych sądów, innym razem sama sta¬
jąc się przedmiotem nieporozumień i uproszczeń. Część ustaleń z zakresu antropolo¬
gii biologicznej i nauk pokrewnych — ze swej istoty dyskusyjna i w wąskim gronie
specjalistów dyskutowana — staje się elementem wiedzy pospolitej, wolnej od epistemologicznych dylematów. W tej zbanalizowanej wersji stanowi naturalną nadbu¬
dowę władzy politycznej. Popularność sądów o charakterze rasistowskim bierze się
przede wszystkim z ich zdolności do precyzyjnego wskazywania i napiętnowania
takich sprawców traum społecznych, którzy pozostają poza grupą dominującą (wska¬
zującą). W przypadku Niemiec, w okresie następującym po I wojnie światowej, grunt
dla nazizmu wyznaczała urażona po Wielkiej Wojnie duma narodowa, odczuwalny
kryzys ekonomiczny oraz wczesna faza procesów, które doprowadziły do powstania
współczesnego „społeczeństwa ryzyka". Polityczny ośrodek, respektujący potrzebę
eksterytoriacji społecznych i jednostkowych problemów grupy dominującej, porząd¬
kujący zarazem rzeczywistość według zasad natury, zaświadczanych autorytetem
nauki, mógł w tych warunkach dziejowych oczekiwać sukcesu. W momencie dojścia
do władzy ideologii nazizmu, która najlepiej koiła społeczne niepokoje, dorobek na¬
ukowy przestał być punktem wyjścia, stając się populistycznym alibi dla utrzymy¬
wania władzy oraz akceptacji metod jej sprawowania. Wcześniejsi ideowi „nowinkarze", w drugim pokoleniu stali się filarami systemu, w którym aspekt poznawczy
miał znaczenie służebne wobec legitymistycznego potencjału empirycznych usta¬
leń. Nauki pozostające w kręgu antropologii fizycznej z przyczyn ideowych stanęły

�Rezenzje i noty recenzyjne

373

w awangardzie konserwowania (i konsekrowania) społecznie użytecznych przeko¬
nań. Współcześnie trudno rozstrzygnąć — sama autorka nie podejmuje się tego za¬
dania — w jakim stopniu udział poszczególnych badaczy w działaniach legitymizu¬
jących ideologię nazizmu, a przy tym rozwiązujących doraźne kwestie społeczne,
był skutkiem rzeczywistych przekonań naukowych, a w jakim rezultatem potrzeby
prestiżu, postawy konformizmu, naiwności czy strachu. Jednak Schafft wielokrotnie
podkreśla, że badacze musieli być świadomi konsekwencji podejmowanych dzia¬
łań, a także dysponować mechanizmami racjonalizującymi praktyczne konsekwen¬
cje działań oraz badawczą nierzetelność. Autorka zgodziłaby się zapewne z opinią
Z. Baumana, stwierdzającego, iż: „holocaust pojawił się i był realizowany w naszej
nowoczesnej, racjonalistycznej społeczności, na wysokim szczeblu rozwoju naszej cy¬
wilizacji, u szczytu dokonań ludzkiej kultury" (Bauman, 1992, s. 13).
Omawianej publikacji można wprawdzie zarzucić brak pogłębionej refleksji kul¬
turowej, na przykład co do kwestii, czy traumę związaną ze skutkami funkcjono¬
wania Trzeciej Rzeszy należy pielęgnować w szczególny sposób (ku przestrodze,
ale w duchu poprawnościowym), czy też poddać swobodnym, naturalnym procesom
„zapominania" odczuwalnych skutków, które w przeciągu kilku pokoleń postawią
ją w rzędzie odległej przeszłości. Wówczas, być może — jak wiele przednowoczesnych, dobrze zorganizowanych aktów przemocy — stanie się ona tylko emocjonal¬
nie odrealnionym świadectwem technologicznej i organizacyjnej potęgi sprawców.
Trzeba jednak przyznać, że autorka, w odróżnieniu od wcześniej przywoływanego
Baumana, nie aspiruje do formułowania uogólnień tego rodzaju.
Gretchen Schafft należy do grona tych naukowców, którym procesy i cele po¬
znawcze nie przesłaniają etycznego aspektu działalności — zarówno w pracy badaw¬
czej, jak spekulatywnej. Według autorki, badania antropologiczne, pojmowane jako
szczególny przypadek badań naukowych w ogóle, mają sens jedynie wówczas, gdy
człowiek, w wersji indywidualnej i uogólnionej, jest nie tylko przedmiotem badań,
lecz także ich ostatecznym beneficjentem. Książkę polecić warto czytelnikom zain­
teresowanym etycznymi aspektami pracy naukowej, społeczną historią Trzeciej Rze¬
szy, a w szczególny sposób tym wszystkim odbiorcom, którzy w swym (naukowym
i innym) działaniu doświadczają niezachwianego uczucia osobistej i korporacyjnej
niewinności.
Piotr Nowaczyk

BIBLIOGRAFIA
Bauman Z.
1992
Nowoczesność i zagłada, Fundacja Kulturalna Masada, Warszawa.
Orłowski H. (red.)
2000
Nazizm, Trzecia Rzesza a procesy modernizacji, Wydawnictwo Poznańskie,
Poznań.

�374

Rezenzje i noty recenzyjne

Umberto Eco, Rakiem. Gorąca wojna i populizm mediów, przeł. J. Ugniewska, A. Wasilewska, K. Zaboklicki, W.A.B., Warszawa 2007, ss. 417.
Po raz kolejny polski czytelnik ma okazję sięgnąć po eseje autorstwa Umberta
Eco. Nowy zbiór felietonów, podobnie jak wcześniejsze Zapiski na pudełku od za­
pałek (1993), to artykuły w większości publikowane we włoskich dziennikach „La
Repubblica" i „L'Espresso" oraz okolicznościowe referaty i wykłady akademickie.
Rakiem. Gorąca wojna i populizm mediów stanowią teksty napisane w latach 2000¬
-2005. Autor zawarł efekt sześcioletnich obserwacji otaczającego go świata w 92
esejach, które pogrupował w osiem tematycznych rozdziałów: I. Wojna, pokój i coś
jeszcze; II. Kroniki pewnego reżimu; III. Powrót do wielkiej gry; IV. Powrót do kru­
cjat; V. Summa i cała reszta; VI. Obrona rasy; VII. Starajmy się przynajmniej dobrze
bawić; VIII. Zmierzch początku tysiąclecia. Kryteria wyboru treści składających się
na tę książkę zostały zasygnalizowane już w samym tytule. Są nimi wydarzenia poli¬
tyczne oraz zjawisko nazwane przez Eco „reżimem medialnego populizmu". W jaki
sposób jednak należy tłumaczyć pierwszą część tytułu Rakiem? Otóż włoski semiolog zauważa głęboki regres zarówno w postawach i zachowaniach ze sfery politycz¬
nej, jak też w dziedzinie techniki komunikacji masowej. Współczesny rozwój tech¬
nologii w dziedzinie przekazu jest przez autora nazywany „triumfalnym powrotem
do Galaktyki Gutenberga" (s. 61). Wyznaczają go kolejne -wynalazki: pilot telewizyj­
ny, dzięki któremu można wyłączyć dźwięk; wideo dające możliwość zatrzymania
lub cofnięcia obrazu; Internet oparty głównie na informacji pisanej; iPod, w którym
przekaz audio góruje nad wizualnym, i w końcu powrót do nadawania przez kabel po
latach transmisji w eterze. Pewnego rodzaju „regres" dostrzega też Eco, spoglądając
na mapę polityczną Europy. Rozpad Związku Radzieckiego, upadek muru berlińskie­
go czy podział Jugosławii przywróciły układ geograficzny co najmniej sprzed pół¬
wiecza. Eco, komentując bieżące wydarzenia, często odwołuje się do tego, co mia¬
ło już miejsce w przeszłości. Pewne porównania czy reminiscencje mogą wydawać
się przesadzone i zbyt odległe zarówno z punktu widzenia historii, jak i położenia
geograficznego. Jednakże głębsza analiza tekstu pozwala czytelnikowi na odnale¬
zienie wielu analogii. Nie zapominajmy, że Eco mówi o sobie, iż teraźniejszość zna
wyłącznie z ekranu telewizyjnego, natomiast średniowiecze — bezpośrednio. Nie
powinno więc nikogo dziwić, że autor pisząc o czasach nam współczesnych i za¬
istniałych w nich problemach, przywołuje historyczne wątki z epoki antycznej (Jak
zawrzeć umowę z Rzymianami), opisuje wyprawy krzyżowe (Powrót do krucjat),
cytuje średniowiecznych teologów (O duszy embrionów) i oświeceniowych myśli­
cieli (Krucyfiks, normy i obyczaje), czy przytacza powstałe przed wiekami, ale ciągle
żywe legendy (Uwierzyć Danowi Brownowi). Nie brak też tu tekstów o charakterze
satyrycznym. Eco zamieszcza je w przedostatnim rozdziale, którego tytuł zdaje się
także radą dla czytelnika. „Starajmy się przynajmniej dobrze bawić" — proponuje
autor i snuje humorystyczne opowieści, których bohaterem jest Silvio Berlusconi
i prowadzona przez niego polityka. Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że włoski
semiolog poprzez satyrę narzuca kolejną formę refleksji i zwraca uwagę na ważność
poruszonych przez siebie problemów. Eco nie stroni także od stawiania hipotez co

�Rezenzje i noty recenzyjne

375

do przyszłości i wydawania odważnych sądów na temat zdarzeń, które mogą się
dopiero wydarzyć (Zmierzchpoczątku tysiąclecia). Co ciekawe jednak, wcześniejsze
teksty publicystyczne pokazały, że często ma on rację, przewidując rozwój pewnych
sytuacji (Zapiski na pudełku od zapałek). Z tym większym zainteresowaniem i uwagą
należałoby przyjrzeć się treściom zawartym w omawianej książce.
Refleksje na temat interesujących Eco zagadnień są podstawą do tworzenia przez
niego nowych pojęć. Widać to na przykładzie pierwszej części, obejmującej teksty
mówiące o aktualnie toczących się wojnach. Autor analizuje powody, dla których
zostały one wszczęte, sposoby ich prowadzenia, postawy przyjęte przez wrogie sobie
strony, a także możliwości rozwiązania tychże sporów. Punktem wyjścia są dla Eco
wydarzenia z 11 września 2001 roku, które miały miejsce w Stanach Zjednoczo¬
nych. Zamachy terrorystyczne z tego dnia wyznaczają, według włoskiego semio¬
tyka, erę nowego rodzaju konfliktów zbrojnych. Autor określa to zjawisko mianem
Wojny Nowego Typu. Jest ona rządzona całkowicie nowymi regułami w odróżnieniu
od wojen dotychczas prowadzonych. Przede wszystkim wróg nie jest precyzyjnie
określony. Stany Zjednoczone jako państwo, które odpowiedziało na atak, deklarują,
że nie prowadzą wojny z narodem irackim czy afgańskim, ale z organizacjami ter¬
rorystycznymi, których członkowie ukrywają się na terytoriach owych państw. Nie¬
przyjaciel zataja swoją tożsamość i atakuje z ukrycia, więc nie dochodzi nigdy do
starć frontalnych pomiędzy walczącymi ze sobą stronami. W Wojnę Nowego Typu
zaangażowane są międzynarodowe koncerny, które dzięki prowadzonym operacjom
militarnym tracą potencjalne możliwości zarobkowania (na przykład linie lotnicze)
lub też się bogacą (na przykład producenci broni). W związku z tym wywierają one
naciski na rządy uwikłane w działania wojenne, co prowadzi do podporządkowania
strategii wojennej interesom gospodarki kapitalistycznej. Kolejną regułą Wojny No¬
wego Typu jest zasada, że ofiary powinny się pojawiać tylko po stronie przeciwnika,
przy czym nie powinno ich także być zbyt dużo. Natomiast żołnierze NATO są bez¬
pieczni, a jeśli już dojdzie do straty w ludziach, to jest to zawsze sytuacja nadzwy¬
czajna. Ogromną rolę w trakcie trwania nowego typu konfliktu zbrojnego odgrywają
też media, a w szczególności serwisy informacyjne. Każda agencja prasowa czy sta¬
cja telewizyjna wysyła w rejon działań bojowych swoich korespondentów. Relacje
na żywo z „linii frontu" kształtują opinię światową i bezpośrednio przekładają się na
sympatie polityczne, a te zaś na wyniki wyborów. Co więcej, media są udostępnia¬
ne przeciwnikowi, aby i on mógł wypowiedzieć swoje racje. Wojna Nowego Typu
jest więc również produktem medialnym, co nadaje jej kolejny charakterystyczny
rys: „media musiały wprowadzić do logiki wojennej zasadę maksymalnego szczęścia
albo ofiary minimalnej. Jednakże wojna, która nie zakłada ofiary i przestrzega zasady
maksymalnego szczęścia, musi trwać krótko" (s. 20). Jest to więc wojna krótkotrwa¬
ła. Konkluzja Eco zamykająca definicję tego pojęcia zawiera smutną refleksję na
temat wojny globalnej, która prowadzona w epoce globalizacji musiałaby zakończyć
się klęską wszystkich ludzi na naszej planecie.
Drugim z pojęć wprowadzonych przez włoskiego semiotyka na kartach tej książ¬
ki jest termin określony jako „reżim medialnego populizmu", który jest także obecny
w tytule pracy. Autor poświęca temu zjawisku eseje zawarte w drugiej części zbioru.

�376

Rezenzje i noty recenzyjne

Pojęcie to wyrasta z poczynionych przez Eco obserwacji włoskiej sceny politycznej.
W 2001 roku we Włoszech na czele państwa stanął Silvio Berlusconi — właściciel
koncernu medialnego Medianet. To właśnie sposób przejęcia i sprawowania władzy
przez Berlusconiego Eco nazywa „reżimem medialnego populizmu". Równocześnie
precyzuje słowa „reżim" i „populizm", które w tym kontekście przybierają swoi¬
ste znaczenie. Reżimem w tym rozumieniu jest system rządów osobistych oparty na
populizmie, czyli bezpośrednim kontakcie pomiędzy charyzmatycznym przywódcą
a masami. Populizm to, w tym przypadku, apel do ludu. Berlusconi, jako zwycięzca
powszechnych i demokratycznych wyborów, czuje się wybrańcem ludu. Utożsamia
on swoje racje i zamiary z wolą owego ludu, który go wybrał. Mając nieograniczony
dostęp do środków masowego przekazu — jako ich właściciel — bez trudności kon¬
taktuje się ze swymi wyborcami, a także oponentami, których dopuszcza do głosu,
ale w sposób kontrolowany. Jest to medialna dyktatura. Reżim medialny daje złudne
poczucie wolności słowa, poprzez sterowanie wypowiedziami osób będących w opo¬
zycji. Poczucie, że można mieć odmienne zdanie niż to, które mają będący u władzy,
podtrzymywane jest przez brak cenzury i istnienie opozycyjnych gazet. Nie stanowi
to jednak żadnego zagrożenia dla reżimu medialnego populizmu, gdyż, jak słusznie
— zdaniem Eco — zauważył Berlusconi, ludzie nie czytają gazet, ale za to oglądają
telewizję.
Kolejnym z pojęć zasługujących na uwagę, a skonstruowanym w eseju Utrata
prywatności, jest figura Wiejskiego Nierozumnego. Jako pierwowzór posłużyła Eco
postać niegdysiejszego Wiejskiego Głupka, wpisująca się do niedawna w prowin­
cjonalny pejzaż. Wiejski Głupek był traktowany przez swych ziomków w sposób
dość pobłażliwy, a jako niepełnosprawny psychicznie, a często też i fizycznie, sta¬
nowił obiekt żartów lokalnej społeczności. „Dzisiejszy nierozumny z telewizyjnej
wioski" (s. 102) dobrowolnie przyjmuje na siebie rolę głupka, który zabawia swoimi
przeżyciami oglądających go telewidzów. Im szczegółowiej obnaża on swoje intym¬
ne sekrety, które przestają być tajemnicą, tym większą ma oglądalność. Dlatego też
Wiejski Nierozumny bez zażenowania opowiada o problemach, z którymi się bory¬
ka w małżeństwie czy rodzinie, a nawet czyni różne gesty — kiedyś uznawane za
nieprzystojne — co przysparza mu dodatkowej popularności. Ten rodzaj ekshibi¬
cjonizmu rozpowszechniany przez media dzięki różnym talk-show, staje się wzo¬
rem do naśladowania. Nagrodą za publiczne uzewnętrznianie się jest popularność
i honoraria od telewizyjnych producentów. Zjawisko to pokazuje, że zmieniają się
normy społeczno-kulturowe. Zachowania, które kiedyś były uznawane za wstydli¬
we i godne potępienia, dzisiaj są akceptowane i znajdują poklask u współczesnego
widza. W szerszym zaś ujęciu jest to dobrowolna rezygnacja z własnej prywatno¬
ści i ci, którzy chcą ją naruszyć, nie popełniają w takiej sytuacji dużego nadużycia.
Ochrona prywatności i figura Wiejskiego Nierozumnego to zagadnienia nie tylko ze
sfery moralności, ale też istniejące jako problem antropologiczno-kulturowy, którego
postrzeganie zmieniło się diametralnie w ostatnim czasie.
Omówione przykłady pokazują, że każda wypowiedź Eco, bez względu na to, do
kogo jest skierowana i jaką formę przybiera (felietonu czy naukowej rozprawy), jest
okazją do tego, aby poruszony temat potraktować poważnie i z należytą mu uwagą.

�Rezenzje i noty recenzyjne

377

Pomimo że eseje zebrane w Rakiem... mają charakter wybitnie publicystyczny, to
jednak ich autor nie poprzestaje jedynie na wskazaniu problemu. Jego naukowa pasja
i dociekliwość sprawiają, że odkrywa on przed czytelnikami coraz głębsze pozio¬
my rozumienia i oceny zjawiska, na temat którego się wypowiada. Pomocne w tym
są jego wielka erudycja i rozległa wiedza. Przegląd tematów tej książki pokazuje,
że włoski semiolog potrafi z każdego problemu uczynić interesującą opowieść dla
przeciętnego czytelnika „L'Espresso". Liczne odniesienia do historii, socjologii czy
antropologii nie oznaczają, że książka skierowana jest tylko do specjalistów w tych
dziedzinach. Nie brak tu też ostrzeżeń wynikających z refleksji nad aktualną epoką
wojny i medialnego populizmu (Zmierzch początku tysiąclecia): „Śni mi się, że na­
stępuje globalny blackout, który paraliżuje cały cywilizowany świat, i w szalonym
poszukiwaniu ludzi odpowiedzialnych za ten stan rzeczy, a także z chęci odparcia
zagrożenia rozpętuje się wojna globalna" (s. 381). Ale już nieco dalej można odna¬
leźć bardziej optymistyczny ton: „budzę się ze swojego snu z wielkim niepokojem
i — prawdę mówiąc — mam nadzieję, że się nie spełni" (s. 384).
Czytelnicy Rakiem. Gorąca wojna i populizm mediów z pewnością tę nadzieję
będą podzielać.
Agnieszka Prycik

Barbara G l o w c z e w s k i , Rêves en colère avec les Aborigènes
Plon, Paris 2004, ss. 436.

australiens,

Antropologia rodzi się z ciekawości świata i ludzi. Bywa też, że przeistacza się
w fascynację odmienną kulturą, językiem, wierzeniami. Dla antropologa, który popa­
da w taki dyskurs, „obca" kultura staje się tak samo ważna, o ile nawet nie ważniej­
sza i bliższa niż jego własna. Marc Augé taki rodzaj antropologii nazwał „osobistą"
i „eksperymentalną". Wcześniejsi antropolodzy sugerowali, iż „osobista" antropo­
logia to antropologia „zaangażowana", a według Michela Lerisa każda antropologia
i pisarstwo z niej wynikłe jest „intymnym dziennikiem" podróży po kulturach obcej
i własnej. Dychotomia między scjentystycznym dystansem a bliskim i wnikliwym
poznaniem „Innego" wpisana jest w kontekst etnologicznych badań. Taki rodzaj
„osobistych" studiów prezentuje na pewno książka Barbary Glowczewski, Rêves en
colère avec les Aborigènes australiens. Glowczewski opisała w niej swoje etnogra­
ficzne doświadczenia zdobyte wśród australijskich plemion, a szczególnie u Warlpiri.
Nie jest to jednak tylko antropologiczna historia o Warlpiri. Francuska etnolożka
„podróżuje" mianowicie po całym północno-zachodnim obszarze Australii. Wstęp
książki otwiera cytat ze znanej powieści Stanisława I. Witkiewicza, Nienasycenie,
którego fragment i sam tytuł dzieła oddają cel i sposób prowadzenia antropologicznej
narracji przez Glowczewski. Nienasycenie, według Autorki, można by odczytać jako
ciągłe pragnienie zrozumienia najważniejszych kulturowych sensów przenikających

�378

Rezenzje i noty recenzyjne

świat australijskich Aborygenów. Jest motywem przewodnim, który odnaleźć można
niemal w każdym z rozdziałów książki. Jak określiła to sama Autorka, jej publikacja
poświęcona została „projekcji mentalnej" (projection mentale), czynionej przez lu¬
dzi, których na swojej drodze spotkała.
Rêves en colère avec les Aborigènes australiens jest książką specyficzną. Co spra­
wia, że jest ona wyjątkowa, i że czyta się ją jak znakomitą powieść? Poczynię tutaj
kilka uogólnień. Po pierwsze, składa się z czterech ksiąg — odrębnych opowieści:
Księga I dotyczy ludności półwyspu Dampier, Księga I I — ludności zamieszkującej
płaskowyż Kimberley, Księga III — grup osiadłych na pustyni Tanami, oraz Księga IV
— ludności rozmieszczonej na ziemi Arnhem. Każda z tych części poświęcona jest
konkretnym ludom: Yawuru, Ngarinyin, Warlpiri i Yolngu. Po drugie, książka ta nie
rezygnuje z „literackości", to znaczy tworzą j ą interesujące opisy kultury, ale także
dialogi z informatorami i bezpośrednie rozmowy między nimi. Momentami nasuwa
się analogia ze znakomitą książką innego francuskiego etnologa, mianowicie Bóg
wody. Rozmowy z Ogotemmelim autorstwa Marcela Griaule'a. Prócz tego Glowczewski, podobnie jak wspomniany Griaule, udokumentowała swoją pracę licznymi
fotografiami, ilustracjami i mapami. Po trzecie, Autorka pomimo literackiego podej¬
ścia udowadnia wartość (niejako „samą w sobie") klasycznego antropologicznego
paradygmatu badawczego — doświadczania terenu. Glowczewski bowiem prowadzi
własne badania nad ludami Australii już od lat 70. minionego wieku, a Rêves en
colère avec les Aborigènes australiens wydaje się podsumowaniem i ukoronowa¬
niem tej wieloletniej pracy. Po czwarte zaś, podejście Autorki bez przerwy oscyluje
pomiędzy wyraźnym zaangażowaniem się w sprawy autochtonów, a dążeniem do
obiektywnego i „chłodnego" spojrzenia naukowca na kwestie wymiany międzykul¬
turowej, tożsamości, ekonomii, sztuki, kosmologii czy hybrydyzacji kultury. To na¬
pięcie między perspektywą subiektywną a naukową pozwoliło Autorce na wytworze¬
nie zażyłej, niemal intymnej, relacji z Czytelnikiem — antropologiem i tym, który
„tylko" interesuje się światem i jego kulturami.
W swojej publikacji Barbara Glowczewski zwróciła uwagę na wiele problemów,
które dotknęły społeczności przez nią opisywane. Za szczególnie ważne uznałbym
kwestie polityki narodowej Australii, na tle której dość jaskrawo prezentują się
sprawy autochtonów. Autorka omawia między innymi tworzenie rezerwatów i póź¬
niejsze uznanie Aborygenów w referendum z 1967 roku za prawowitych obywateli
australijskich i całkiem współczesne protesty na rzecz nabycia i poszerzania praw
przez rdzenną ludność Australii. Sporo miejsca poświęca też rodzimej sztuce, która
nie tylko uwikłana jest w sieć rozmaitych mitów, wierzeń, obyczajów, ale również
wpasowała się w kulturę narodową czy wreszcie konsumpcyjną i popularną. Cha¬
rakterystyczne „kropkowane" malarstwo Aborygenów zaczęło osiągać wysokie ceny
na aukcjach i w galeriach. Dziś przedostało się poza granice etniczne i narodowe,
i w końcu inkorporowane zostało w globalną cyrkulację wytworów kultury. Podobny
los dotknął też muzykę, czego dobrym przykładem są europejskie zespoły grające na
didżeridu. Ten tradycyjny instrument, używany w ceremoniach przez Yolngu i inne
grupy Aborygenów na północy, stał się od pewnego czasu popularny w świecie. Mu¬
zyka tradycyjna zaczęła inspirować muzykę światową.

�Rezenzje i noty recenzyjne

379

W książce nie brakuje też bardziej klasycznych dla antropologii tematów, takich
jak pokrewieństwo, mitologia, szamanizm i totemizm, czy sposoby zawierania mał¬
żeństw. Olbrzymia różnorodność podejmowanych wątków czyni z Rêves en colère
avec les Aborigènes australiens doskonałą lekturę przekrojową dotyczącą kultur
kontynentu Australii. Jednocześnie poszczególne obserwacje, które czyni Autorka,
posiadają wyjątkowo solidny fundament teoretyczny — mamy w nich do czynienia
z przybliżeniem lub raczej weryfikacją niektórych sądów dokonanych na gruncie
socjologizmu Durkheima, strukturalizmu Lévi-Straussa, marksizmu Godeliera, kognitywizmu czy socjobiologii. Glowczewski, opisując chociażby religijność Aboryge¬
nów, odwołuje się do Durkheimowskiej koncepcji „form pierwotnych religii" uka¬
zując jej uniwersalność i wartość operacyjną. Innym razem zaś podejmuje tematykę
klasyfikacji pożywienia u Warlpiri, szukając wyjaśnień w materialistycznym ujęciu
kultury względem „nowej socjobiologii". To pozwala szerzej interpretować doko¬
nania francuskiej badaczki i spoglądać na nie z różnych perspektyw teoretycznych
i metodologicznych, które wysuwa współczesna antropologia kulturowa.
Adam Pomieciński

Chris Hann, „Not the Horse We Wanted!". Postsocialism, Neoliberalism, and
Euroasia, Lit-Verlag, Munster 2006, s.292.
Praca Chrisa Hanna ,Not the Horse We Wanted!". Postsocialism, Neoliberalism,
and Euroasia (Nie tego konia chcieliśmy! Postsocjalizm, Neoliberalizm i Eurazja)
jest zbiorem tekstów, opartych o wygłoszone wykłady i opublikowane wcześniej ra¬
porty. Omówienie zacznę od wyjaśnienia tytułu, perspektywy terytorialnej i czaso¬
wej. Powiedzenie: „Nie tego konia chcieliśmy" wyraża brak satysfakcji oraz brak
kontroli nad zmianami, które zaszły podczas procesów transformacji na Węgrzech.
Paradoksalnie, użył go Vince Kovâcs, który przewodniczył lokalnemu Komitetowi
Reorganizacji Gruntów w Tâzlâr, czyli kierował procesem wprowadzania zmian
we własnej społeczności. Autor podkreśla wagę perspektywy terytorialnej opartej
o Eurazję — której jednak nie definiuje — oraz ujęcia longue durée (długie trwanie)
w studiach nad społecznościami. Hann postuluje zatem badania nad Eurazją, gdyż
przyjęcie takiej perspektywy umożliwia analizę podobieństw oraz wzajemnych kon¬
taktów między Wschodem a Zachodem, ułatwia nawiązania do badań nad historią
świata oraz umożliwia dalszy rozwój antropologii. Hann proponuje też przyjęcie pię¬
ciu perspektyw czasowych w studiach nad postsocjalistyczną Eurazją: okres po 1989
roku, socjalizm, czasy przedsocjalistyczne, czas wcześniejszy na styku historii i ar¬
cheologii oraz okres paleolitu. To nie oznacza bynajmniej prostego łączenia stwier¬
dzenia „nie tego konia chcieliśmy" ze znaczeniem koni w paleolitycznych dziejach
Eurazji.

�380

Rezenzje i noty recenzyjne

Chris Hann jest dyrektorem Max Planck Institute for Social Anthropology w Hal­
le/Salle. Jego najbardziej znane prace to monografie: o Tâzlâr na Węgrzech (Tâzlâr:
a village in Hungary), o Wisłoku w Polsce (A Village Without Solidarity) i Anatolii
w Turcji (7ea and the Domestication of the Turkish State); prace dotyczące metod
i stanu badań antropologicznych (zwłaszcza: The Skeleton at the Feast i Teach Your¬
selfAnthropology). Hann jest także redaktorem i współautorem szeregu prac dotyczą­
cych zmian od lat 80. XX wieku, których pełna lista znajduje się pod koniec przedsta­
wianej pracy. Warto też wspomnieć o publikacji z 2005 roku, pod tytułem Studying
Peoples in the People 's Democracies (Studiujący w demokracjach ludowych), która
przedstawia rozwój antropologii w Europie Środkowowschodniej w okresie realnego
socjalizmu.
We wstępie omawianej pracy autor przedstawia swoją pozycję w badaniach nad
transformacją oraz argumenty przemawiające za używaniem pojęcia Eurazja ipostsocjalizm. Hann jest zwolennikiem lokalnych, pogłębionych studiów etnograficznych,
które powinny się zajmować, cytuję, „każdym aspektem ludzkiego życia". Takie ba¬
dania powinny się jednak odnosić do szerszych zagadnień, a konkretnie ukazywać
miejsce postsocjalistycznych społeczeństw w historii światowej. Zdaniem autora,
terminpostsocjalizm umożliwia nazwanie zjawiska — „unikatowego eksperymentu
społecznego" — lecz nie daje podstaw jego analizy. Hann także zauważa, że pomimo
odmienności krajów objętych tą nazwą warto je porównywać, gdyż postsocjalistyczna Eurazja przechodzi podobne procesy związane z globalizacją i neoliberalizmem.
Próbę porównań podejmuje więc autor w niektórych rozdziałach omawianej pracy.
Książka składa się z dwóch części, zatytułowanych: „Property, Work, Exploita­
tion" („Własność, praca, wyzysk") oraz „Religion, Ethnicity, Citizenship" („Religia,
etniczność obywatelstwo"), których tytuły pokazują wielość wątków tej publikacji.
W rozdziale drugim - „The Tragedy of the Privates: Efficiency, Equity, and Justi­
ce in the Postsocialist Eurasian Countryside" („Tragedia właścicieli: efektywność,
wartość i sprawiedliwość na wsi postsocjalistycznej Eurazji") — autor omawia rolę
własności w krajach postsocjalistycznych, jest przy tym zwolennikiem szerokiego
rozumienia tego pojęcia (własność ziemi, ale też dostęp do różnych dóbr material¬
nych, usług itp.). Hann twierdzi, że istotną rolę odgrywa szereg specyficznych lokal¬
nych działań, podejmowanych przez państwo, wymuszanych przez rynek i lokalne
instytucje zarządzające. Wprowadzanie nowych praw własności, tylko i wyłącznie
przez odwołanie do „sprawiedliwości dziejowej", nie jest „jedyną słuszną drogą",
a pragmatyzm, zwracanie uwagi na teraźniejszość i przyszłość mogą być równie
istotnymi czynnikami.
Rozdział trzeci, nawiązujący tytułem do tytułu całej książki i najdłuższy w pra¬
cy, jest moim zdaniem rozdziałem kluczowym. Dotyczy on procedur prywatyzacji
i sposobów jej legitymizacji w Tâzlâr na Węgrzech. Analiza oparta jest o badania te¬
renowe przeprowadzone w 2001 roku, przy czym autor odwołuje się też do własnych
badań prowadzonych w latach 70. XX wieku oraz wizyt w kolejnych dekadach. Na
tej podstawie powstało ciekawe studium społeczności lokalnej, opisujące warunki
naturalne i gospodarkę w czasach panowania Habsburgów, wczesnego XX wieku,
okresie realnego socjalizmu oraz po transformacji ustrojowej. W Tâzlâr — węgierski

�Rezenzje i noty recenzyjne

381

typ kołchozów (termelôszôvetkezet) nie zastąpił własności prywatnej — w latach
masowej kolektywizacji (60. XX wieku) rolnicy zostali zmuszeni do włączenia się
do „wspólnoty produkcyjnej 'Pokój'", co jednak nie stanowiło przeszkody w dalszej
pracy we własnych gospodarstwach. Stosunkowo liberalna polityka gospodarcza wo¬
bec „wspólnot" oraz wspieranie przez państwo sprzedaży win niskiej jakości, produ¬
kowanych m.in. w Tâzlâr, zapewniły mieszkańcom relatywny dobrobyt.
Sytuacja uległa znacznym zmianom po 1989 roku: „wspólnota produkcyjna"
została rozwiązana, ziemia podzielona między mieszkańców według udziałów,
rozpoczęły się sprawy sądowe o podział ziemi, a uprawa roli i hodowla zwierząt
stały się zajęciem nielicznych mieszkańców. W 2001 roku większość mieszkańców
utrzymywała się z emerytur i wynagrodzeń za pracę (ok. 70%), część mieszkań¬
ców uzyskiwała dochód dzięki nielegalnej pracy w Niemczech, wsparciu państwa
dla programów zalesiania oraz produkcji chałupniczej. Rozmowy z mieszkańcami
wsi na temat zmian praw własności często przeradzały się w dyskusje nad innymi
aspektami transformacji: gorszymi warunkami pracy, brakiem gwarancji pracy, sub¬
sydiów mieszkaniowych, bezpłatnej służby zdrowia czy lekarstw. Jedynie kilka osób
w Tâzlâr skorzystało w widoczny sposób na transformacji ustrojowej. Ironią wydaje
się fakt, że więcej osób doświadczało dobrobytu w ustroju socjalistycznym niż postsocjalistycznym. Socjalistyczny nacisk na produkcję i pragmatyczne kompromisy,
w odróżnieniu od obecnego nacisku na prawa własności i procedury prawne, cieszył
się większym wsparciem mieszkańców gdyż jego rezultatem była poprawa jakości
życia w Tâzlâr i na Węgrzech.
W rozdziale czwartym, zatytułowanym „Proper Peasants, Stakhanovites, and the
Lilies of the Field: Work and Time in Anthropological Perspective" („Prawdziwi
rolnicy, stachanowcy, lilie polne : Praca i czas w perspektywie antropologicznej"),
Hann porusza takie zagadnienia jak studia nad pracą w okresie przedprzemysłowym,
przemiany pracy w okresie transformacji ustrojowej na Węgrzech oraz podejście an¬
tropologów do problematyki związanej z pracą w późnych społeczeństwach prze¬
mysłowych (na przykładzie wschodniej części Niemiec). Hann kontrastuje osoby
pracujące (w przemyśle i na roli) z niepracującymi (jak lilie polne) Romami. Więk¬
szość społeczeństwa obwinia Romów za ich trudną sytuację materialną, choć jest ona
również wynikiem dyskryminacji i przesądów. Jak pisze Hann, nie tylko Romowie
są pokrzywdzeni wskutek transformacji, inną grupą są bezrobotni. Jeden z wniosków
końcowych rozdziału dotyczy zatem roli stałej i płatnej pracy, która sprzyja kształto¬
waniu pozytywnej tożsamości, podczas gdy jej brak może prowadzić do pustki.
Rozdział piąty „Transforming Peasants: Exploitation and Neoliberal Markets in
Four Societies" („Przekształcenie chłopów. Wyzysk i neo-liberalne rynki w czterech
społeczeństwach") przedstawia zmieniające się społeczności rolnicze na przykładzie
Węgier, Turcji, Chin i Polski od późnych lat 70. XX wieku. Badania prowadzone były
w społecznościach wiejskich, m.in. w Wisłoku Wielkim w Polsce. Autor przedstawił
tezę, że definiowanie chłopstwa jako ludności konsumującej głównie to, co ona wy1

1

„I dlaczego troszczycie się tak bardzo o odzież? Spójrzcie na lilie polne, jak rosną, choć nie pracują
ani przędą" Mt 6: 28, Pismo Święte Nowego Testamentu, tłumaczył z języka greckiego ks. prof. dr Sewe­
ryn Kowalski, Instytut Wydawniczy „PAX", Warszawa 1957.

�382

Rezenzje i noty recenzyjne

twarza, jest nieaktualne, gdyż charakter gospodarki chłopskiej zmienił się znacząco
w każdym z omawianych krajów. Ponadto wskazuje na coraz większe różnicowanie
chłopów pod względem sytuacjifinansoweji nadal istniejący wyzysk (obecnie częś¬
ciej w ramach gospodarstw, a nie przez klasy czy grupy posiadające). Ciekawe jest
porównywanie rozwoju gospodarki chłopskiej w krajach, których historia i kultura
są tak odmienne.
Część druga pracy, zatytułowana „Religion, Ethnicity, Citizenship" („Religia,
etniczność, obywatelstwo"), obejmuje rozdziały dotyczące społeczeństwa obywa¬
telskiego, Kościoła unickiego (greckokatolickiego), historii i etniczności w Anatolii
oraz tożsamości we współczesnych „polifonicznych" społeczeństwach. Tak różno¬
rodna tematyka przedstawiona jest przez Chrisa Hanna na podstawie badań etnogra­
ficznych w Polsce, na Węgrzech i w Turcji oraz literatury. Rozdział szósty to analiza
pojęcia społeczeństwo obywatelskie. Autor krytykuje prace badawcze redukujące
je do stowarzyszeń (NGO's) i proponuje szerokie ujęcie, w którym społeczeństwo
obywatelskie jest formowane przez różne formy relacji między obywatelami, oby¬
watelem a władzą itd. Rozdział siódmy „Greek Catholicism Today" („Grekokatolicyzm dzisiaj") przedstawia historię Kościoła greckokatolickiego oraz niedawne
konflikty wokół Kościołów greckokatolickich przejętych przez Kościół rzymsko¬
katolicki, m.in. w Przemyślu. Istnienie Kościoła unickiego jest dla autora potwier¬
dzeniem tezy o niesłuszności podziału Europy na Wschód i Zachód. Według niego
takie klasyfikacje niosą za sobą ograniczenia, ponieważ pomijają zjawiska istniejące
w sferze pomiędzy, współistnienia bądź pokrywania się dwóch kategorii (Wschód
i Zachód).
W kolejnym, dziewiątym rozdziale autor rozważa kwestię etniczności, sugerując,
że traktowanie tejże jako podstawy tożsamości (za Barthem) nie jest obecnie wystar¬
czające, gdyż nie wyjaśnia ona całego kontekstu. W ostatnim rozdziale autor podej¬
muje temat tożsamości na podstawie swoich badań i doświadczeń oraz kwestionuje
teorię, sformułowaną przez Ernesta Gellnera, o państwie narodowym jako idealnym
typie organizacji. Teoria ta, przedstawiona w pracy Narody i nacjonalizm (wydanie
polskie w 1991 r., oryginał w 1983 r.), głosi, że tylko państwo narodowe spełnia ocze¬
kiwania i wymogi ponowoczesnych społeczeństw. Hann wskazuje jednak na istnie¬
nie grup mniejszościowych, jednostek i społeczności z wieloma tożsamościami, czy
próbach tworzenia wielogłosowych tożsamości, w ramach choćby Unii Europejskiej.
Na koniec dwie uwagi krytyczne. Wielość wątków przedstawionych w dziesięciu
rozdziałach prowadzi jednak w niektórych przypadkach do uproszczonego przed¬
stawiania tematu, być może jest to wynikiem ograniczenia związanego z objętością
publikacji. Wydaje się, że sięgniecie do opracowań w językach ojczystych krajów
postsocjalistycznych znacznie wzbogaciłoby analizę. Przykładowo analiza transfor¬
macji społeczności chłopskich w Polsce, na Węgrzech, w Chinach i Turcji ma czę¬
sto charakter impresyjny, nie poparty badaniami terenowymi czy odniesieniem do
istniejącej już literatury. Drugim mankamentem pracy jest zachowanie oryginalnej
treści wygłoszonych wykładów (np. „organizatorzy tej konferencji poprosili mnie
o wygłoszenie wykładu...") bądź opublikowanych tekstów oraz rzadkie odniesienia
między poszczególnymi rozdziałami.

�Rezenzje i noty recenzyjne

383

Książka „Not the Horse We Wanted!" obejmuje bardzo dużą liczbę zagadnień, po­
stulatów badawczych, danych etnograficznych z różnych części świata i odniesień do
istniejącej literatury na temat transformacji w postsocjalistycznych społeczeństwach
(sama bibliografia obejmuje ponad 400 pozycji, w większości w języku angielskim,
ponadto niemieckim i węgierskim). Dzięki takiemu wielowątkowemu ujęciu tema¬
tu autor rozbudza w czytelniku zainteresowanie społecznościami chłopskimi, trans¬
formacją, podobieństwami i różnicami między krajami postsocjalistycznymi oraz
wskazuje na zagadnienia badawcze, które mogą stać się podstawą dalszych badań
antropologów.
Izabella Main

Agnieszka C h w i e d u k , Alzatczycy. Dylematy tożsamości, Wydawnictwo
Naukowe U A M , Poznań 2006, ss. 244.
Wobec ubóstwa badań prowadzonych przez krajowych antropologów wśród lu¬
dów Europy Zachodniej, każda pozycja dotycząca tego obszaru jest na wagę złota;
książka Agnieszki Chwieduk, poznańskiej antropolożki i romanistki, to właśnie taki
przypadek. Traktuje ona o przemianach tożsamości Alzatczyków, grupy pochodzenia
germańskiego, która — zamieszkując pogranicze francusko-niemiecko-szwajcarskie
— znajdowała się naprzemiennie (począwszy od wyłączenia z Świętego Cesarstwa
Rzymskiego) pod panowaniem Francji (1648-1871, 1918-1939, od 1945 do dziś) lub
Niemiec (1871-1918, 1939-1945). Autorka próbuje uchwycić procesualny charakter
alzackiej tożsamości na podstawie równolegle prowadzonych w latach 1992, 1997¬
-1998, 1999 badań terenowych i etnohistorycznych. Opracowanie stanowi poprawio¬
ne i skrócone wydanie rozprawy doktorskiej.
Formalnie praca zbudowana jest z czterech rozdziałów i obszernego wprowadze¬
nia (a także podsumowania wraz z zestawem aneksów), w zasadzie jednak jej struk¬
tura jest dwuczłonowa: część pierwsza (do rozdziału drugiego włącznie) omawia
kwestie natury teoretycznej, o tytułowych dylematach alzackiej tożsamości traktuje
zaś pozostała część studium. Całość opracowania przenikają dwie perspektywy cza¬
sowe — do czynienia tu mamy nie tylko z prezentacją wyników badań, lecz również
z (samo)krytyką wcześniejszego podejścia antropologicznego.
Przyjrzyjmy się zawartości poszczególnych partii książki. We wprowadzeniu
zatytułowanym „O sześciu istotnych sprawach na początek", na pierwszym planie
znajdujemy informacje wstępne (dotyczące m.in. zastosowanej metody czy wyko¬
rzystanych źródeł); rolę tła pełnią uwagi krytyczne, których ostrze wymierzone jest
w stronę metodologiczno-metodyczną pracy. Wychodząc z założenia, że słowa sta¬
nowią odzwierciedlenie rzeczywistości, Autorka posługiwała się metodą wywiadów
pogłębionych; obecnie odrzuca ona to zbyt socjologiczne podejście, ponieważ „py¬
tając o (...) kulturę, pytamy [tylko] o wyobrażenia, idee, zawarte w słowach" (s. 16),

�384

Rezenzje i noty recenzyjne

tymczasem o zjawiskach świadczy nie tylko warstwa deklaratywna, lecz również
zachowania, szczególnie nawykowe. Badania kultury nie powinny polegać więc tyl¬
ko na pytaniu, lecz na „wielopoziomowym doświadczaniu", tj. „procesie pełnego
partycypowania w życiu danej grupy" (s. 11), którego celem nie ma być „śledzenie
wyobrażeń", lecz „uchwycenie mechanizmów, których badacz jest dodatkowym,
«obcym» elementem prowokującym do odpowiednich zachowań odsłaniających
różnice międzykulturowe" (s. 13).
Rozdział pierwszy, czyli „Tożsamość — pomiędzy koncepcją a rzeczywistością",
stanowi zaplecze pojęciowe pracy. Koncepcję tożsamości E. Ardenera Autorka „roz¬
bija" na dwa poziomy: tożsamość kulturową, „dotyczącą zachowań nawykowych",
oraz tożsamość etniczną, czyli „wykreowane przez elity wyobrażenie" (s. 34). Szcze¬
góły tego ujęcia przedstawione są w dwóch polemikach: z „klasyczną" definicją toż­
samości kulturowej rozumianej jako „wybór" oraz z obiektywistyczną wizją „wyróż¬
ników" (w oparciu o koncepcję grupy etnicznej F. Bartha). W przypadku pogranicza
— w kontekście unifikacji Europy — A. Chwieduk orzeka o jego zmienności w cza­
sie, wyróżniając „pogranicze konfliktu", „kiedy to dochodzi do starcia na danym
obszarze całych etnosów o odmiennych wzorcach kulturowych" (s. 57), oraz „po­
granicze współpracy", które charakteryzuje „bezkonfliktowe przenikanie się kultur"
(s. 58). Na koniec podkreślona zostaje równoczesność zjawisk: „regionalizmu", któ¬
ry jest „postawą afirmującą wartości kulturowe występujące w danym, wydzielonym
obszarze, czyli regionie", oraz „regionalizacji", oznaczającej „podział określonego
obszaru geograficznego na mniejsze jednostki terytorialne" (s. 64).
Kolejny rozdział, „Alzatczycy — wyróżniki grupy etnicznej", omawia kwestie
języka „alzackiego", granic regionu oraz zmityzowanej przeszłości grupy (problem
nazewnictwa regionu i grupy potraktowano skrótowo), stanowi więc rozwinięcie
poprzedniej partii książki. W przypadku Alzatczyków trudno o określony wyróżnik
językowy, ponieważ posługują się oni językiem niemieckim i/lub językiem francu­
skim i/lub lokalną odmianą języka niemieckiego (promowaną przez elity jako „dia­
lekt alzacki") — o specyfice grupy stanowi więc raczej jej trójjęzyczność. Odrębność
regionu to nie tylko konsekwencja odosobnienia geograficznego (naturalne granice
regionu tworzą Wogezy i Ren), ale również podziału administracyjnego oraz miej¬
sca zajmowanego w przestrzeni symbolicznej (peryferie). Odmienność tę dodatkowo
wzmaga wyobrażenie o specyficznym, mieszanym (germańsko-romańskim) pocho­
dzeniu mieszkańców Alzacji.
Z rozdziałem trzecim przechodzimy do właściwej części pracy. „Pogranicze kon¬
fliktu" traktuje o tożsamości Alzatczyków historycznych, trwających na „linii og­
nia" między „jedynymi słusznymi bytami" (s. 113) Francją i Niemcami, przy czym
ramy czasowe zawężone są do czasów „intensywnej zmiany" (1871-1945), w ciągu
których Alzacja czterokrotnie i „wahadłowo" zmieniała przynależność terytorialną.
Opierając się głównie na źródłach pisanych, Autorka śledzi postawy alzackich elit
(literatów) wobec alternatywy „bycia Niemcem" albo „bycia Francuzem". Okazuje
się, że w zmiennych warunkach politycznych każdy wybór pociąga za sobą naprzemian represje i przywileje, których „suma" nie tylko owocuje zjawiskami na skalę
ogólnoalzacką (exodus, konflikt międzypokoleniowy, językowy i/lub polityczny czy

�Rezenzje i noty recenzyjne

385

walka elit o autonomię), lecz prowadzi w finale do zbiorowego „rozdwojenia kultu­
rowego" (s. 117).
Ostatni rozdział książki — „Pogranicze współpracy" — opowiada o tożsamości
Alzatczyków współczesnych; tożsamości wyraźnie odmiennej, bo niedwubiegunowej. Powojenny antagonizm alzacko-francuski (wynikający z rzekomo proniemie¬
ckich sympatii całej Alzacji) wobec procesu jednoczenia się Europy traci na znaczeniu
— postępująca regionalizacja prowadzi do rewitalizacji pozytywnie wartościowanej
alzackości, która ufundowana jest na folkloryzmie i twórczości w dialekcie (w przy¬
padku elit) oraz kultywowaniu zachowań nawykowych (w przypadku „zwykłego"
mieszkańca regionu). Równocześnie Alzatczyków cechuje „syndrom Europejczy¬
ka", polegający na „kulturowym niezdecydowaniu w sprecyzowaniu więzi szerszej
niż więź z regionem" (s. 193). Na tym tle Autorka zwraca uwagę na rozdźwięk mię¬
dzy deklarowanym kosmopolityzmem Alzatczyków a poparciem — najsilniejszym
w skali Francji — udzielonym populiście J.-M. Le Penowi podczas wyborów pre­
zydenckich w 1995 roku oraz na przypadki „ukrywania" alzackości. Okazuje się, że
alzackie „rozdwojenie" (mimo zmiany charakteru pogranicza) nie zanikło, a jedynie
przybrało inną postać, którą A. Chwieduk nazywa „niezdecydowaniem".
Pora dokonać krytycznego omówienia recenzowanej pozycji. O jej wartości — poza
wzmiankowaną na początku unikatowością przedmiotu badawczego — świadczy rów¬
nież (może nawet przede wszystkim) przedstawiony przez Autorkę program badawczy.
Powszechnie praktykowane w kraju podejście metodologiczne zasadza się na analizie
deklaracji dokonanych przez respondentów (nader często przedstawicieli lokalnych
elit), w związku z czym polskie badania terenowe zdeterminowane są przez szuka¬
nie „wiedzących" (przemieszczanie się) i ich wypytywanie (słuchanie). Posługując
się metodą pogłębionego wywiadu, badacz (który spisuje głównie racjonalizacje) nie
ma ani czasu na nawiązanie głębszych relacji ze swoimi informatorami, ani okazji na
głębszą obserwację praktykowanych przez nich zachowań nawykowych, co rozstrzyga
o dość powierzchownym poznaniu badanych ludzi i ich kultury. Inaczej rzecz wyglą¬
da w przypadku antropologów zachodnich, którzy nie ograniczają się do prowadzenia
wywiadów, lecz skupiają się na nawiązywaniu z „obcymi" bliskich kontaktów (uczest¬
niczenie) i doświadczaniu (obserwowanie) otaczającej ich rzeczywistości, co odbywa
się na drodze „osiadłego" trybu życia antropologa i w konsekwencji umożliwia głębsze
zrozumienie danej (mikro)kultury. Postulat badań na drodze interakcji wskazuje więc
kierunek podążania za światową antropologią i jako taki posiada wartość bezcenną;
należy przy tym zastrzec, że powyższe założenia nie zostały przez autorkę wcielone
w życie i to stanowi największy mankament studium.
Kolejnym minusem opracowania jest brak definicji tak ważkich (w kontekście
„programu" Autorki) pojęć jak „nawyk" czy „interakcja", niemniej jednak niedo¬
ciągnięcia w tym zakresie wynagradza Czytelnikowi (i to z nawiązką) teoretyczne
ujęcie tożsamości. Orzeczenie istnienia dwóch poziomów tego zjawiska to fakt o nie¬
banalnym znaczeniu, ale to tylko przysłowiowy wierzchołek góry lodowej, ponieważ
redefinicja klasycznego pojęcia tożsamości kulturowej stanowi próbę sprecyzowania
przedmiotu badawczego dyscypliny. Antropologiczne badania tożsamości w kraju
polegają na analizie konstruktów ideologicznych (mówionych i pisanych), nie róż-

�386

Rezenzje i noty recenzyjne

nią się więc niczym od studiów podejmowanych przez przedstawicieli innych nauk
humanistycznych (socjologów, historyków, pedagogów i in.); zainteresowanie się
zachowaniami pozainstytucjonalnymi, poświęcenie uwagi życiu codziennemu, jest
tym samym równoznaczne z wyznaczeniem przedmiotowej odrębności polskiej an¬
tropologii.
Poświęćmy jeszcze kilka zdań stronie językowej opracowania. Bardzo liczne
przypadki użycia na jego stronicach trybu przypuszczającego odczytać chyba na¬
leży jako świadomość braku obiektywności poznania, natomiast liczne cudzysłowy
— które zaznaczają nie tylko słowa padające z ust respondentów (w oryginale i prze¬
kładzie), ale i kategorie opisu: zarówno terminy naukowe (np. „tutejszość"), jak i me­
tafory (np. „wahadło") — jako świadectwo refleksji nad literackim wymiarem etno­
grafii z jednej strony, a z drugiej — precyzji opowieści. Taki sposób konstruowania
tekstu nie rozwiązuje oczywiście problemu tzw. kryzysu przedstawiania, propozycja
warta jest jednak głębszego namysłu, zwłaszcza że alternatyw jak na lekarstwo. Przy
okazji warto zwrócić uwagę na dygresyjny i wielowątkowy styl narracji, bardziej
„syntetyczny" niż „analityczny", który wydaje się dowodzić „kobiecej ręki". Jeśli
to nie tylko stereotyp, a tego nie podejmuję się rozstrzygnąć, to książka Autorki jest
cenna również o tyle, że pod względem formy stanowi nieczęsto spotkany w kraju
przykład antropologii feministycznej.
Podsumowując, praca Agnieszki Chwieduk to dzieło nowatorskie i choćby tylko
z tego względu godne uwagi. O jego wartości nie stanowi jednak „zwykła" odmien¬
ność myśli, lecz jej głębia, która ukazuje możliwość przezwyciężenia drążącego od
dłuższego czasu antropologię kryzysu, dotyczącego metody, przedmiotu badań i spo¬
sobu opisu. Pominięcie recenzowanej pozycji milczeniem byłoby ze szkodą nie dla
samej pracy czy Autorki, lecz dla polskich studiów etnicznych.
Mariusz Filip

Tibor R e m i a s, In memoriam Derenk, Dominium Bt., Miskolc,Budapest,
t. 1, 2004, ss. 142; t. 2, 2005, ss. 142; t. 3, 2007, ss. 304.
Derenk to nieistniejąca już polska wieś w północno-wschodniej części Węgier.
Założona na wyludnionych terenach tzw. Nowych Ziem w roku 1717, została zli¬
kwidowana przez władze węgierskie w roku 1943, a jej mieszkańców przesiedlono
na inne tereny, głównie do wsi Andrastanya, Szajoszentpeter, a przede wszystkim
Istvanmajor. Zwłaszcza ta ostatnia miejscowość wzbudziła zainteresowanie węgier¬
skich i polskich językoznawców i etnografów, ukazało się kilka artykułów w obu
językach, a w roku 1981 Ewa Krasińska i Ryszard Kantor opublikowali książkę Po­
tomkowie osadników z Polski we wsiach Derenk i Istvanmajor na Węgrzech. Wszyst¬
kie jednak prace opierające się na relacjach żyjących jeszcze Derenczan dotyczyły
ich losów w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, równocześnie przekazywane były
też przez ludzi, którzy Derenk opuścili przed kilkudziesięciu laty. Dane o dalszej

�Rezenzje i noty recenzyjne

387

przeszłości opierały się na legendach, które w Derenczanach widziały czasem osad¬
ników z czasów króla Beli IV i wojen tureckich bądź potomków kuruców z cza¬
sów powstania Ferenca Rakoczego, a tylko niekiedy zwykłych osadników polskich
(„Lendzieli"), pochodzących gdzieś spod Krakowa (w rzeczywistości z pogranicza
Podhala i Spisza), których Eszterhazy osiedlił w swych włościach. Dopiero w latach
2004-2007, przy pomocy Samorządu Polskiej Mniejszości na Węgrzech, ukazała się
trzytomowa praca Tibora Remiasa, węgierskiego historyka, wywodzącego się z ro¬
dziny polskich mieszkańców Derenku. Przebadał on księgi parafialne wszystkich
parafii, do których w ciągu swej ponad dwuwiekowej przeszłości należał Derenk
(Bódvaszilas, Jablonca, Szadalmas, Szógliget). Obecnie znajdują się one w archi­
wach państwowych węgierskich i słowackich oraz w parafiach należących do diece¬
zji egerskiej na Węgrzech i rożnowskiej na Słowacji. Dotarcie do tych dokumentów
nie zawsze było łatwe, nie wszędzie chciano udostępniać stare dokumenty kościelne.
W wyniku poszukiwań, w roku 2004 autor wydał pierwszy tom trzyczęściowej mo­
nografii historycznej, zatytułowany In memoriam Derenk, z podtytulem: A derenki
lengyelseg nyomaban. A temetókutatas eredmenyei az egyhazi halotti anyakónyvek
alapjan („Śladami polskich mieszkańców Derenku. Wyniki badań cmentarnych na
podstawie kościelnych ksiąg zgonów"), zawierający dane 1865 osób pochowanych
na derenczańskim cmentarzu od roku 1789 (wcześniejsze dane się nie zachowały) do
roku 1940. Tom drugi, wydany w roku 2005 z podtytułem: A derenki lengyelseg kapesolatrendszere a hazasultak egyhazi anyakónyvei tukreben („Krąg powiązań polskiej
ludności Derenku w świetle kościelnych ksiąg ślubów") zawiera dane o 720 ślubach
zawartych w Derenku w latach 1751-1943. Tom trzeci, z podtytułem A derenki lengy­
elseg nyomaban za egyhazi szuletesi ill, keresztelesi anyakónyvek alapjan (1724-1943)
(„Śladami polskich mieszkańców Derenku. Na podstawie kościelnych ksiąg urodzeń
i chrztów [1724-1943]"), opublikowany w 2007 roku, zawiera informacje o 2966 dzie¬
ciach tam urodzonych, jak również o przystępujących do bierzmowania. Każdy z tych
tomów, obok dokładnego wyciągu z ksiąg parafialnych, obejmuje obszerny komentarz
po węgiersku i jego tłumaczenie na język polski, dokonane przez Konrada Sutarskiego
— byłego przewodniczącego Samorządu Polskiej Mniejszości na Węgrzech, a obecnie
dyrektora Archiwum i Muzeum Węgierskiej Polonii w Budapeszcie. Nie są to tylko
zbiory nazwisk i imion, lecz — jak to autor podkreśla — źródło faktograficzne, umoż¬
liwiające wgląd w świat życia i zwyczajów derenckich Polaków.
Dane zawarte w tych księgach pozwalają na dość dokładne odtworzenie bytu tej
niewielkiej polskiej kolonii. Pierwotny stan społeczny i gospodarczy jej mieszkańców
jest jasno określony — niemal wszyscy byli chłopami pańszczyźnianymi (jobbagy),
nieliczni chłopami posiadającymi jedynie działki (telkes) oraz bezrolnymi (zseller),
w księgach prowadzonych po łacinie zapisani zostali jako rusticus, coloni lub plebei. W latach 1837-1843 pojawia się bardziej neutralne określenie nemtelen, czyli „nie
szlachcic", a od roku 1848 zanika termin jabbagy, spotykany jednakże, choć już coraz
rzadziej, do 1880 roku, a zastępowany przez fóldmuves lub (po łacinie) — agricola,
czyli rolnik. Dopiero od lat czterdziestych występuje określenie gazda, gospodarz lub
nawet gazdaember, większy gospodarz, co świadczy o istnieniu pewnego zróżnicowa¬
nia społecznego wsi i powstaniu grupy zamożnych rolników.

�388

Rezenzje i noty recenzyjne

Derenczanie zajmowali się, oprócz rolnictwa, także pasterstwem, toteż niejed¬
nokrotnie spotyka się wzmianki o pasterzach pasztor, a nawet o specjalizacji w tym
zawodzie — tehenpasztor, pasterz krów, okorpasztor, pasterz wołów, juhasz, pasterz
owiec, kanasz, czyli pasterz świń, czy csikós, pasterz koni (o wypasie koni świad¬
czy też pastwisko nazywane „Kobulyanka", znajdujące się na planach wsi będących
obecnie w opracowywaniu Remiasa). Do tej grupy zaliczyć też trzeba stajennego,
lovasz. Ponieważ wszyscy występują w okresie istnienia pańszczyzny, nie wiadomo,
czy świadczyli swe usługi społeczności wiejskiej, czy też pracowali dla właściciela
dóbr.
Na cmentarzu derenczańskim znajdują się również groby leśników, mają oni jed¬
nak przeważnie węgierskie nazwiska, byli mieszkańcami sąsiedniej osady Vidumaj,
gdzie mieściła się administracja leśna.
Rzemiosło we wsi nie było licznie reprezentowane. W księdze zmarłych zanoto¬
wano od roku 1812 do1893 ślusarza, krawca i dwóch szewców, dopiero na początku
XX wieku napotykamy większe zróżnicowanie zawodowe — pojawia się stolarz,
murarz, ślusarz, kołodziej, cyrulik, rusznikarz, a także pracownicy kolejowi, mimo
że Derenk leży daleko od linii kolejowej. W tym też okresie pojawiają się miejscowi
kupcy (kereskedó, mercenarius) oraz napszamos, czyli robotnicy dniówkowi.
Porównując dane z księgi zgonów (1865 osób pochowanych na derenczańskim
cmentarzu) i księgi urodzeń (2966 osób), dostrzec można dużą dysproporcję między
narodzinami a zgonami, spowodowaną nie tylko faktem, że księga chrztów rozpo¬
czyna się w roku 1724, a księga zgonów w roku 1789, a zatem brak informacji
0 zgonach w okresie 65 lat. Fakt, że w wielu przypadkach nie odnotowano zgonów
kilkudniowych dzieci (notatka o tym była zapisywana przy akcie chrztu) również nie
usprawiedliwia tak wielkiej różnicy między urodzinami a zgonami. Wpłynęła na nią
niewątpliwie emigracja - nawet do Ameryki, jak również śmierć z dala od Derenku.
1 tak na przykład, w czasie pierwszej wojny światowej w Derenku zmarło 12 doro¬
słych kobiet i tylko 6 dorosłych mężczyzn.
Brak, niestety, danych o emigracji z Derenku, natomiast wśród przybyszy parokrot¬
nie wspomniane są osoby przybyłe z Galicji, wymieniani są też nauczyciele (Węgrzy),
pojawia się organista (prawdopodobnie pełniący również obowiązki nauczyciela bądź
sekretarza gminnego) oraz Cyganie, określani nieraz jako neo-coloni bądź uj-magyar
— „Nowowęgrzy" (przez pewien czas próbowano tym określeniem zastąpić słowo Cy¬
gan), którzy niejednokrotnie wżeniali się w rodziny derenczańskie. Kilkakrotnie spo¬
tyka się też wzmianki o wędrownych żebrakach, którzy zmarli w Derenku. Z innych
źródeł wiadomo, że we wsi były żydowskie karczmy, jednak ze względów oczywistych
brak o nich i o ich właścicielach wzmianek w aktach kościelnych.
Świat derenczańskich Polaków był zamknięty i endogamiczny, małżeństwa były
najczęściej zawierane wewnątrz tej społeczności (na 720 zarejestrowanych ślubów,
tylko w 92 przypadkach narzeczona, a w 170 — narzeczony, pochodzili spoza Derenku), tym bardziej rzadkie były małżeństwa zawierane z osobami wyznającymi inne
religie. Były dwa małżeństwa katolicko-kalwińskie oraz pięć katolicko-luterańskich.
Ponadto zawarto 13 małżeństw z katolikami obrządku unickiego, zaliczonych błęd¬
nie przez Remiasa do międzywyznaniowych. Dzieci nieślubnych było około 4,5 %,

�Rezenzje i noty recenzyjne

389

jednakże bliższa analiza księgi chrztów wykazuje, że znaczna część nieślubnych
dzieci była pochodzenia cygańskiego.
Remias w swej pracy przeprowadza analizę występujących w Derenku nazwisk
i nadawanych dzieciom imion. Prawie połowie dziewcząt nadano imię Maria, po¬
nadto często pojawiały się imiona Anna, Katarzyna i nieco rzadziej Elżbieta. Do¬
piero w XX wieku przybyło trochę nowych imion. Chłopców nazywano najczęściej
imionami: Andrzej, Jan, Maciej, Jerzy, Marcin i Jakub. W XIX i XX wieku przybyli:
Józef, Stefan i Władysław. Dwa ostatnie imiona są bardzo popularne na Węgrzech
(Istvan, Laszló), ponieważ jednak w księgach kościelnych były one zapisywane w ję¬
zyku węgierskim, nie wiadomo, w jakiej wersji były używane w środowisku derenczańskim.
Polskie brzmienie nazwisk i ich polska pisownia wkrótce się zatracały; tak na
przykład Chudy powoli zmienił się w Chudi, a następnie w Hudi, natomiast Woda
w Voda. Nazwisko Kowal jeszcze w roku 1761 pisano jako Koval, ale już w roku
1788 jako Kovacz, w innym miejscu „Kovacz alias Toporczi". W paru przypadkach
nazwiska mogą wskazywać, że ich nosiciele byli Słowakami, a nawet Czechami.
Typowo polskie są Kopka czy Kuchta; ważne dla ustalenia pochodzenia ludności
są takie nazwiska jak Spisak, Krakovszki, Lapscanszka lub Krosznitzky, sugerujące
pochodzenie ze spiskich Łapsz oraz z Krośnicy nad Dunajcem.
Często podawane w księdze zgonów informacje o przyczynach śmierci mogą stać
się materiałem do studiów nad stanem zdrowotnym mieszkańców Derenku, przyj¬
mując oczywiście założenie, że prowadzący księgi parafialne mieli dostateczne roze¬
znanie w chorobach trapiących Derenczan (pominąwszy naturalnie epidemie cholery
w latach 1831 i 1873).
In memoriam Derenk daje wgląd w historię polskiego osadnictwa na Węgrzech.
Dzieło to pozwala na zrekonstruowanie historii mieszkańców tej wsi i odkrycie, z któ¬
rych konkretnie spiskich i podhalańskich parafii wywodziła się większość jej miesz¬
kańców. Gdyby Remias na tym poprzestał, na pewno też pozostałby we wdzięcznej
pamięci wszystkich, którzy interesują się historią polskiego wychodźstwa. Ale — jak
zapowiada — ma to być dopiero początek, zamierza bowiem napisać kompletną
monografię historyczną Derenku.
Janusz Kamocki

Halina M i e l i c k a, Antropologia świąt i świętowania, Wydawnictwo Aka­
demii Świętokrzyskiej, Kielce 2006, ss. 290.
Halina Mielicka jest już autorką książki Kultura obyczajowa wsi kieleckiej XIX
i XX wieku (1995), skryptu Podstawy socjologii. Mikrostruktury społeczne (2002)
oraz wyboru tekstów Socjologia wychowania. Wybór tekstów (2000). Jej najnow­
sza publikacja to Antropologia świąt i świętowania, która jest kontynuacją badań
podjętych już w pierwszej publikacji, acz przyznać trzeba, że idących o wiele dalej

�390

Rezenzje i noty recenzyjne

i wielce przekształconych. Tematyka publikacji wskazuje, że wątek obyczajowości
i religijności (ludowej) wybija się w jej twórczości na plan pierwszy.
Autorka ma ambicję przedstawienia w sposób całościowy tytułowego zagadnie­
nia. Kompleksowość polega miedzy innymi na czerpaniu inspiracji z takich dziedzin
wiedzy, jak filozofia, teologia, socjologia, religioznawstwo i etnologia. W trakcie lek¬
tury możemy również zapoznać się z aspektami symbolicznymi, językowymi, psy¬
chologicznymi, funkcjonalnymi i doświadczeniowymi święta i świętowania. Święto
rozpatrywane jest w swym wymiarze ziemskim i transcendentnym, a także w wielości
form jego objawiania się w życiu. Zastosowane metody interpretacyjne uwzględnia¬
ją i fenomenologię, i hermeneutykę, i metody semiotyczne, i analizę funkcjonalną.
Krótko mówiąc, Halina Mielicka pociąga za wiele sznurków, a ta mnogość nasuwa
pytanie, czy w tym teatrzyku ruchy poruszanych lalek są skoordynowane, a przedsta¬
wienie ma swój scenariusz?
Ogólny zarys robi wrażenie dobrze przemyślanej całości. Mielicka rozpoczyna
swe dzieło od określenia przedmiotu badań. Wychodzi z dobrze znanego i powiela­
nego w literaturze założenia, iż sacrum iprofanum to dwa odrębne rodzaje rzeczywi­
stości. Święto łączy się z tą pierwszą sferą, przeto analizować je trzeba w kategoriach
właściwych dla świętości. To założenie wsparte jest następną ideą, a mianowicie, że
rzeczywistość empiryczna podporządkowana jest nadprzyrodzonej, albowiem w tej
ostatniej lokowane są wartości ostateczne, nadające sens działaniom w innych obsza¬
rach. Przedstawicielkę nauk społecznych interesuje świat poznawalny empirycznie.
Oznacza to, iż nie wypowiada się ona w kwestiach istnienia sacrum jako takiego, lecz
„tylko" o wyobrażeniach na jego temat i o sposobach jego objawiania się, na przy¬
kład w koncepcji święta i praktyce świętowania. Analiza takich kategorii jak czas,
przestrzeń, i postrzeganie wzorów zachowań pozwala na odróżnienie sakralnego od
codziennego. Jest to tradycja widzenia tego zagadnienia, której korzenie znajdujemy
już w podejściu Emila Durkheima i Rudolfa Otto. Sacrum i profanum można rów­
nież odróżnić przez prześledzenie etymologii tych słów. Sposobem dystynkcji czasu
święta i czasu zwykłego okazuje się także zakaz pracy, przeciwstawiony nakazowi
pracy oraz szczególny rytualizm świętowania. Dywagacje te prowadzą do wniosku,
że święto „to taki aspekt rzeczywistości, który tworzy odrębną sferę doświadczeń
odnoszonych do codzienności, ale pozwalających przekraczać kategorie czasu, prze¬
strzeni i obowiązujących norm na poziomie działań indywidualnych, społecznych
i kulturowych" (s. 26). Świętowanie zaś, „to powszechnie obowiązująca i powszech¬
nie akceptowana forma uczestniczenia w tym, co niecodzienne, niepowtarzalne ze
względu na odniesienie do wartości porządkujących rzeczywistość, a jednocześnie
zgodny z tradycją sposób realizowania idei, którym przypisywane są szczególne zna¬
czenia społeczne" (s. 28). Uzbrojeni w tak zdefiniowane pojęcia tytułowe wyrusza¬
my w podróż przez gęsty las koncepcji i podejść, przez który prowadzi nas Autorka.
Stara prawda fenomenologiczna mówi nam, że trudno oddzielić rzeczywistość
od sposobów jej ujawniania się; inaczej, problematyczne jest odróżnienie subiek¬
tywnego od obiektywnego. Zabieg redukcji fenomenologicznej konieczny jest także
w przypadku święta. Poruszając więc problem świętości, fenomenolodzy zawieszają
sądy oparte jedynie na empirii, a szukają „sedna sprawy". Rudolf Otto, Gerardus van

�Rezenzje i noty recenzyjne

391

der Leeuw i Mircea Eliade włożyli wiele wysiłku w pokazanie metodą fenomeno¬
logiczną tego, co Durkheim starał się udowodnić empiryczną metodą socjologiczną
— że sacrum i profanum to dwie ontologicznie różne sfery. Niemniej, i dla „mor¬
fologów sacrum", i dla empirycznych socjologów ta dwoistość zostaje przełamana,
albowiem zawsze nadrzędne „hierofaniczne objawia się w sferze profanum" (s. 33)
i dlatego sacrum daje się badać. W tej perspektywie, za Leszkiem Kołakowskim,
powiedzieć możemy, iż święto jest społecznie regulowanym sposobem obiektywi¬
zacji subiektywnych doznań religijnych. (Jednak nie sposób się dowiedzieć, skąd
biorą się owe doznania religijne; czyż ich źródłem nie jest internalizowana kultura,
która wszak tworzy się nieustannie w praktyce społecznej?). Nadzwyczajne sacrum
ma pewne cechy, które Paul Ricoeur charakteryzuje w pięciu punktach, począwszy
od jego numinotyczności, a skończywszy na zasadniczej jedności świata sakralnego
i ziemskiego. To skłania do wniosku, iż święto ma zarówno charakter racjonalno-praktyczny, jak i irracjonalno-wierzeniowy, jakoż i pełni przy tym szereg funkcji
indywidualnych, społecznych i kulturowych. Daje się interpretować jako system
ideologiczny, utylitarny, komunikacyjny oraz ludyczny. Można też przeprowadzić
typologię świąt, w których szereg rytuałów składa się na obrzęd, a obrzędy z kolei
tworzą ceremoniały. Jednocześnie ceremonie to wyznaczane kulturowo zachowania,
które są celem samym w sobie, zaś uroczystości mają określone cele (szkoda, iż
autorka nie wspomina się w tym miejscu o podobnym pomyśle Bronisława Mali¬
nowskiego, dla którego celowość odróżniała rytuał magiczny od stanowiącego „cel
sam w sobie" rytuału religijnego). Zdaniem Mielickiej religię i religijność da się też
umieścić w trzech światach Karla Poppera. Świat trzeci, to religia zobiektywizowana
i zinstytucjonalizowana, świat drugi to subiektywne wyobrażenie tego, co uznaje się
za prawdę obiektywną, zaś religijność stanowi tu łącznik ze światem pierwszym.
Światy te można też podzielić na świat porządku naturalnego przeciwstawionego
światu nadprzyrodzonemu, na światy społeczny i religijno-magiczny. Religia i reli¬
gijność mają przy tym do spełnienia funkcje organiczne (np. poznawczą czy eduka¬
cyjną), osobowościowe (inaczej psychologiczne), integrujące społecznie i kulturowe.
Prowadzi to do wniosku, że „podstawową funkcją świąt jest utrzymywanie tradycji
i ciągłości pokoleniowej danego społeczeństwa. Funkcja ta zaspokaja potrzeby zwią¬
zane z poczuciem tożsamości kulturowej, wzmacnia poczucie wspólnoty i odrębno¬
ści w stosunku do przedstawicieli innych kultur" (s. 60).
Ludzie wyrażają transcendentne za pomocą znaków i symboli. Kolejna par¬
tia pracy poświęcona jest więc symbolice świętowania. Autorka wtajemnicza nas
w skomplikowaną materię semiotyki, odwołując się przy tym do ustaleń Jerze¬
go Pelca, Izydory Dąbskiej, Sergieja Awierincewa, Umberta Eco, Rolanda Bartha,
Terence'a Hawkesa, Paula Ricouera, Claude'a Levi-Straussa, by wymienić najważ¬
niejsze postacie, a w kwestii samego „rozumienia" — do ustaleń Hansa-Georga
Gadamera i , poniekąd dla kontrastu, Jana Marii Bocheńskiego. Dowiadujemy się
0 różnicach między znakiem a symbolem, o archetypach, o znakach analogizujących
1 arbitralnych, o syntagmie i paradygmie, wreszcie o wielości znaczeń i znaczeniu
wyobraźni symbolicznej. Kody symboliczne mogą być ograniczone (denotacyjne)
i rozszerzone (konotacyjne). Właśnie tę drugą cechę podzielają język i symbolika

�392

Rezenzje i noty recenzyjne

religijna. Przedsądy (Gadamerowska wspólnota, która jest źródłem rozumu) nadają
sens działaniom religijnym. Charakteryzując logikę religii, Mielicka podąża tropem
Paula Tillicha, Louisa Dupre i Georgesa Duranda, podkreślając unikatowość symboli
religijnych, ich ambiwalencję oraz kosmiczny, oniryczny i poetycki charakter. Przy
tym wiara religijna „przybiera formę schematu pojęciowego" (s. 94), który stanowi
jeden ze sposobów interpretacji świata i doświadczenia. Święto, przez zastosowanie
szczególnych symboli, jest zaprzeczeniem doczesności, nadaje sens przedmiotom,
zjawiskom i wydarzeniom. Rytuały, za którymi kryje się sens religijny, są przejawem
konwencjonalizacji semantyki. Tak rozumiane wywoływać mogą „naturalną" (wręcz
bodźcową) reakcję na określone symbole. Mogą też kanalizować emocje i sterować
procesami poznawczymi. Stają się także źródłem racjonalności świata, albowiem
„racjonalność polega (... ) na redukcji percepcji do sensu, który jest sposobem doda¬
wania intencji do świata przedmiotów", natomiast „wiara staje się gwarantem postaw
racjonalnych wobec świata" (s. 105). Postrzeganie świata określone jest przez sens
symboliczny, natomiast rytuały odgrywają w tej symbolizacji rolę pierwszorzędną.
Wszelako zapytać trzeba, jak należy rozumieć transcendencję świąt? Halina Mielicka nawiązuje do klasycznych definicji transcendencji dyskutowanych przez takich
filozofów, jak Immanuel Kant czy Roman Ingarden. Przyjmuje przy tym, że jeśli
porządek świata jest rozumiany w terminach religijnych, to taka też dla wyznawców
staje się natura tego świata. Transcendencja może przybrać formę doświadczenia mi¬
stycznego, a wówczas świat jawi się jako unio mystica. Elementy takiego mistyczne¬
go doświadczenia znajdujemy w świętowaniu. Są różne rodzaje transcendencji, lecz
wszystkie one odsyłają do pewnego uniwersum symboli religijnych. Święto staje się
sposobem odgraniczania codzienności od niecodzienności, w którym ta pierwsza jest
konkretna, a druga reprezentuje ideały. Transcendentność święta objawia się w nie¬
zwykłości czasu świętowania; chodzi m.in. o zaprzeczenie linearności czasu, o cy¬
kliczną naturę kolei rzeczy, o fakt, że „czas nabiera znaczenia właśnie poprzez świę¬
ta" (s. 131). Transcendencja wyraża się także w miejscu (przestrzeni) świętowania,
w którym ze wzmożoną siłą działają moce sakralne. Wreszcie, święta skłaniają nas
do refleksji i podejmowania działań skierowanych na określone wartości „wyższe".
To kosmologia porządkuje rzeczywistość, a świętowanie jest sposobem realizacji
wartości absolutnych. Zatem świętowanie ma charakter symboliczny, wiąże się z sy¬
stemem wartości, które nadają dodatkowy sens prozaicznym kategoriom czasu, prze¬
strzeni i wartości. Święta pełnią przy tym funkcje integrujące, ludyczno-rekreacyjne,
estetyczne, stratyfikacyjne, etyczne, rytualne, dostarczające wzorów kulturowych
oraz rytualnie integrujące z transcendencją.
Rozdział o perspektywach badawczych jest w zasadzie syntetycznym, oryginal¬
nym, bardzo zwartym i gęstym teoretycznie powtórzeniem konkluzji autorki, jed¬
nocześnie pokazującym jej tok rozumowania i postępowania. Swe rozważania stara
się ona ująć w formie wynikających z siebie „logicznie" tez. Zatem święto tworzy
odrębny rodzaj rzeczywistości ukierunkowanej na sacrum; jest systemem odrębnych
zachowań społecznych; zaspokaja wielorakie potrzeby; wreszcie — stanowi zespół
„idei przekładalnych na znaki i symbole kulturowe oraz interpretowanych i wyjaś¬
nianych orientacją na wartości absolutne" (s. 231). Podobna uwaga odnosi się do

�Rezenzje i noty recenzyjne

393

części poświęconej projektowi badań empirycznych. Steruje nim przekonanie, iż
„święto przynależy do ukrytego aspektu kultury, a świętowanie do jawnego. Święto
bowiem tworzone jest przez ludzi jako system idei porządkujących rzeczywistość
(...). Świętowanie jest sposobem realizacji tych idei (...), jest zestawem czynności
i działań, które stają się symbolami owych idei" (s. 235).
Zacięcie edukacyjne Haliny Mielickiej bierze górę i dlatego na koniec, niejako
dla wątpiących bądź pogubionych, sporządza ona „Słownik podstawowych pojęć".
Moja stosunkowo obszerna — a mam nadzieję, iż także adekwatna — relacja
z zawartości Antropologii świąt i świętowania ma swe ważkie przesłanie. Ma na celu
pokazanie, iż Mielicka rzeczywiście kompleksowo podeszła do zagadnienia i wy¬
kazuje się znajomością określonej problematyki, którą tak heterogeniczne tradycje
myślowe interpretowały na jakże wiele sposobów. Ogarnięcie tych szkół i podejść
oraz przedstawienie ich w formie spójnego wywodu było samo w sobie zadaniem
trudnym i ryzykownym. Jest to udana synteza, a ponadto dobrze wykorzystywana
do przedstawiania własnych propozycji. Wątków rozważań jest wiele, momentami
dzieło tchnie duchem dydaktyzmu i sprawozdawczości, niemniej cały czas narracja
trzyma się osnowy. Autorka stara się uchwycić istotę „święta" i osobliwości „święto¬
wania". Rzuca na nie światło z różnych, niekiedy przeciwstawnych, stron. Sięga do
ustaleń wielu dyscyplin, a jednocześnie stara się pogodzić fenomenologię z analizą
funkcjonalną, co samo w sobie jest przedsięwzięciem karkołomnym. Konstatacjom
religioznawczym, balansującym na granicy teologii, stara się nadać empiryczny sens,
aczkolwiek w trybie wyłącznie konceptualnym. Czyni wiele, aby wyjaśnić znaczenie
szeregu pojęć, które zakorzenione są w określonych tradycjach myślowych, a jed¬
nocześnie wkomponować je w ramy własnej teorii socjologicznej. W sumie, jest to
dzieło kompetentne, zwarte i posiadające przy tym znamiona oryginalności. Odpo¬
wiadając na postawione pytanie, czy w tym teatrze lalek sznurki pociągane są w sko¬
ordynowany sposób, generalnie powiedzieć trzeba, że tak, a reżyserka realizuje swój
własny scenariusz.
Zrozumiałe, że w tak ambitnym dziele znaleźć można fragmenty słabsze lub bu¬
dzące wątpliwości. Jak łatwo zauważyć, niektóre z następujących uwag krytycznych
mają charakter polemiczny, wskazujący na to, iż poszukiwania mogły pójść w kie¬
runku bardziej obiecującym.
Zacznijmy od kwestii podstawowej. Halina Mielicka słusznie wprawdzie wyraża
pogląd, że nie istnieje pozakulturowe postrzeganie rzeczywistości, albowiem zawsze
zapośredniczona jest ona przez system naszych pojęć, lecz jednocześnie twierdzi, że
owe „okulary kulturowe", to „wyobrażany świat idei, który pozwala wyjaśnić rzeczy­
wistość" (s. 17). Wydaje się, że u podstaw takiego podejścia leży jednak przekonanie,
iż istnieje jakaś obiektywna rzeczywistość, do której przykładamy nasze idee. Być
może trafniej byłoby powiedzieć, że po prostu nasze idee są nieuchronnie częścią
rzeczywistości; reprezentantka nauk społecznych nie potrzebuje wypowiadać się na
temat rzeczywistości innej niż ta, która jest „od stóp do głów" kulturowa. Podejście
takie pozwoliłoby wyplątać się z ontologicznej tezy o dwoistości świata, o tym, że
istnieje duch i materia, Ustawiłoby także inaczej problematykę badawczą, w tym
zmienne relacje tego, co my konceptualizujemy jako sacrum i profanum. Natomiast

�394

Rezenzje i noty recenzyjne

postępowanie Mielickiej zmusza j ą niejako do brnięcia nieustająco w tym dychotomizującym myśleniu. Według niej, sacrum to wyobrażany świat idei będących inter¬
pretacją rzeczywistości i wszelkich wartościowań na jej temat, a profanum to wyjaś¬
nianie rzeczywistości doświadczanej zmysłowo. Tym razem to nasze idee oddzielone
są kategorycznie od zmysłów, a nasze myśli na temat owej w mistyczny sposób do¬
świadczanej „rzeczywistości" pozaempirycznej od namacalnej empirii. Mamy też
dwa rodzaje poznania: „przez rozum" i „przez wiarę". Podążając dalej tym tropem
dowiadujemy się, że realnie istnieje tylko rzeczywistość poznawalna empirycznie.
Skąd zatem nasza wiedza o rzeczywistości sakralnej? Otóż idee, w szczególności te
na temat sacrum, materializują się w postaci symboli i znaków abstrakcyjnych pojęć
zrodzonych w naszym umyśle oraz naszych postaw i działań wobec tychże materiali¬
zacji. Czy jednak symbole nie są arbitralną kreacją naszej wyobraźni? W ten sposób
błędne koło się zamyka.
W tym miejscu powinienem poczynić istotne zastrzeżenie. Nie jestem pewien,
czy istnieje sensowne i przekonujące rozwiązanie powyższych dylematów. Polemi¬
zując z Haliną Mielicką, wyrażam wątpliwości dotyczące dominującej tradycji my¬
ślowej, w której ona, jako jedna z wielu, tkwi. Jej rekonstrukcja jest ze wszech miar
rzeczowa i przekonująca. Nie należy jednak zapominać, że książka pisana jest w ra¬
mach pewnego paradygmatu. Tak spontanicznie wyznawana filozofia określa całość
dzieła i poglądy na kwestie bardziej szczegółowe, choć nie mniej istotne; wyznacza
tok rozumowania i determinuje wyciągane wnioski.
Nie dziwi przeto, że w wielu sprawach autorka operuje zdecydowanie w ramach
refleksji wyrastającej z tradycji judeochrześcijańskiej, która swe przedłużenie znajduje
nie tylko w konstatacjach teologów (co jest całkowicie zrozumiałe), ale i ludzi parają¬
cych się „nauką o religii". Punktem wyjścia, przybierającym w pracy wręcz status tezy
ontologicznej, jest założenie o absolutnej heterogeniczności sfery sacrum i profanum.
Autorka zdaje sobie sprawę, iż podział taki jest wynikiem kulturowo uwarunkowa¬
nej percepcji świata przez ludzi, niemniej, jak pisze, na podstawie analizy literatury
przedmiotu dojść możemy do wniosku, „że sfery sacrum i profanum tworzą odrębne
rodzaje rzeczywistości" (s. 17). Tymczasem istnieje wiele świadectw empirycznych,
a co za tym idzie przesłanek teoretycznych i konstatacji badawczych, wskazujących,
iż są społeczeństwa, w których heterogeniczność taka nie występuje, a każda myśl,
działanie i uniwersum całe są, patrząc z naszej europejskiej perspektywy, jednocześnie
i sakralne, i profaniczne, albo — by wyrazić się precyzyjniej — ani czysto sakralne, ani
czysto profaniczne, można by powiedzieć — sakrofaniczne. Stwierdzenie to nie odnosi
się przy tym li tylko do tak zwanych społeczeństw pierwotnych. Autorka jest z wy¬
kształcenia etnolożką i oczekiwałbym z jej strony większej wrażliwości w tej materii,
uwzględnienia ograniczeń zasięgu czasowego i przestrzennego ferowanych sądów,
a jednocześnie uświadomienia sobie pozycji, z której własne sądy są wypowiadane.
Wspomniałem o orientacji, która przyjmuje, iż sakralne jest dostępne tylko przez
doświadczenie religijne; jest nadzwyczajne, ponieważ stosuje się w nim niezwykły
kod. Pogląd ten wyrażał już chociażby Otto, powtarzał Eliade, a za nim Mielicka
(s. 20). Autorka z jednej strony powtarza owe sądy, bynajmniej ich nie podważając,
a ze strony drugiej, sama uprawia socjologię inspirowaną przez Durkheima i Maksa

�Rezenzje i noty recenzyjne

395

Webera. Tak jak oni, mówiąc, że idee wyrażane są w symbolach, „sprowadza sacrum
na ziemię" i poddaje je analizie kulturowej. Z pewnością jest to pewna niekonse­
kwencja, która wynika z próby pogodzenia religioznawczej fenomenologii z socjo­
logicznym funkcjonalizmem. Piszę tu o „analizie kulturowej" nie bez kozery, ponie­
waż coś, co można by nazwać analizą społeczną, pojawia się w pracy w charakterze
śladowym. Autorka, owładnięta perspektywą kulturoznawczą tylko w terminach
abstrakcyjnych pisze o powiązaniu stosunków społecznych ze sferą kultury, w tym
kultury rozumianej jako forma ideologii sankcjonującej istniejący porządek społecz¬
ny. Wrażenia tego nie jest w stanie zatrzeć podrozdział o „stratyfikacyjnej funkcji
świąt" (s. 160-163). Na przykład zacytowana myśl Torstena Veblena, iż celebracja
„nie-pracy" w czasie święta jest de facto wartościowaniem tego rzadkiego przywileju
bogatych (s. 166), pozostaje tylko wzmianką. Uważam, że badanie kultury w ode¬
rwaniu od relacji społecznych jest przedsięwzięciem cokolwiek jałowym.
Z uwagami powyższymi wiąże się kolejna. Parokrotnie dowiadujemy się, iż za¬
sadny jest pogląd o homologii mitu i rytu. Znaleźć to możemy chociażby w charakte­
rystyce święta autorstwa Paula Ricouera (s. 36) czy w stwierdzeniu, że w czasie świąt
następuje „połączenie w jeden system sfery wierzeniowej i obrzędowej" (s. 39). Przy­
staję na to, ale z niezrozumiałych dla mnie względów Halina Mielicka praktycznie
całkowicie pomija bogatą tradycję antropologiczną w tym względzie. Jej klarowny
wyraz znaleźć można w dostępnych po polsku pracach Alfreda R. Radcliffe-Browna,
Claude'a Levi-Straussa, Edmunda Leacha, Victora W. Turnera czy Mary Douglas.
W takim ujęciu rytuał jest realizacją mitu, zaś z kolei owa mityczno-rytualna zbitka
odzwierciedla symbolicznie strukturę społeczną. Przeczytać możemy, że widowiska
świąteczne są formą lustra odbijającego ludzkie problemy (s. 155). Uderza jednak
brak choćby wzmianki o tym, że w rytuale odczytać można ponadto nie tylko kon¬
tury relacji społecznych, ale i społecznych konfliktów, o czym pisał Max Gluckman
w książce o „rytuałach rebelii". O święcie jako karnawale przewracającym codzienne
relacje do góry nogami traktował Michaił Bachtin i w podobnym duchu pisał Eco
(s. 164), niemniej autorka przemilcza bardziej brzemienne teoretycznie konstatacje
Victora Turnera w tym względzie, które mówią nie tylko o zabiegu stawiania świa¬
ta na opak, lecz także o dialektycznych kategoriach struktury i antystruktury, które
nie tylko dobrze konceptualizują charakter czasu normalnego i nadzwyczajnego, ale
pozwalają spojrzeć na obrzędy wspólnotowe jako na stan communitas, i w ostatecz¬
ności wzmacniające istniejący porządek społeczny. Nie domagam się w tym miejscu
zwiększenia kwoty argumentów antropologicznych, lecz oczekiwałbym wzmocnie¬
nia wątków wskazujących na głębsze społecznie aspekty świętowania.
Brak zakorzenienia społecznego argumentów powoduje też, iż trudno się zorien¬
tować, czy praca traktuje o koncepcji święta w ogóle, o jego charakterze w świecie
chrześcijańskim, czy w kulturze polskiej. Czy jest dziełem tylko teoretycznym, czy
też ma ambicje empiryczne? Tematyka pierwszej publikacji, czyli książki o kulturze
obyczajowej, uwagi we „Wprowadzeniu" oraz przywoływane przykłady, zwłaszcza
w rozdziale o polimorfizmie świętowania, wskazują na to, iż Mielicka ma na uwa¬
dze kulturę polską, która jest dla niej kulturą przesiąkniętą katolicyzmem. Niemniej,
wywody jej zdają się „jak duch unosić nad wodami". Konstatacje odnoszone do

�396

Rezenzje i noty recenzyjne

doświadczeń osobistych i badawczych są niepostrzeżenie uniwersalizowane. Pomi¬
nięty jest czas i miejsce akcji, kontekst działań, heterogeniczność kulturowa i zło¬
żone motywacje aktorów społecznych. Antropologia święta i świętowania staje się
bezwiednie europocentryczną bądź polonocentryczną filozofią święta i świętowania.
Polimorfizm świąt jest w tym układzie jedynie ilustracją uniwersalnych konstatacji.
Wbrew zapewnieniom autorki o wieloaspektowości święta i świętowania, nie zawsze
wiemy, czy traktuje się o nim jako o kategorii i wydarzeniu religijnym, ideologicz¬
nym czy rodzinnym.
Chwalebne pragnienie uwzględnienia możliwie szerokiego spektrum teorii i po¬
glądów prowadzi niekiedy do sprzeczności. Jeśli za Piotrem Skrzyneckim powtarza
się, że „wszystko jest świętem" (s. 28), to nie sposób tego pogodzić ze stwierdze¬
niem, iż czas świąteczny jest wyjątkowy i różni się radykalnie od codzienności. Od
Bronisława Malinowskiego dowiadujemy się, że głębokie doświadczenie religijne
możliwe jest tylko w samotności (s. 44). Nie wiem, czy zgodzą się z tym badacze lub
wyznawcy religii ekstatycznych w rodzaju santerii bądź voodoo. Czas świąteczny
regulowany jest ponoć rytmem życia i przyrody (s. 129), a święta nadają znaczenie
zmianom przyrodniczym. Zapytać by można, jak sympatyczny i opatulony „święty
Mikołaj" ma się do obchodzenia świąt Bożego Narodzenia w słonecznej i gorącej
w grudniu Australii. W czasie święta zapewnia się także ponoć dostatek tego, cze¬
go brak na co dzień (s. 161). Tak być może było w ubogich pouwłaszczeniowych
wsiach galicyjskich, lecz nie sądzę, by kapusta na stole wigilijnym była dziś towarem
deficytowym bądź luksusowym. Mówiąc poważniej, autorka nie bierze pod uwagę
zjawisk takich, jak globalizacja, transnarodowość czy siła popkultury. Stwierdzenia
odnoszące się do partykularnej interpretacji polskiej kultury ludowej uogólniane są
na całość kondycji ludzkiej.
Bez wątpienia, w tradycji polskiej święto kojarzy się z religią, o czym przeczytać
możemy parokrotnie. Niemniej, nawet w tejże tradycji istnieją „święta świeckie" (np.
1 Maja, Święto Niepodległości, Walentynki, nie wspominając o świętach indywidu¬
alnych w rodzaju imienin czy urodzin, którym niekoniecznie przysługuje przymiot
sakralności). Przypadek ten wskazuje zresztą na nie do końca rozwiązaną kwestię
desakralizacji kultury i istnienie wartości ostatecznych o charakterze świeckim. Roz¬
ważania o pięknie świąt przeciwstawionym rzekomej brzydocie codzienności, oparte
na egzaltowanych, spontanicznie wartościujących opisach Bożeny Krzywobłockiej
(s. 159-160) nijak się mają do analizy kulturowej. Podobna uwaga odnosi się do frag­
mentu o oszołamianiu się alkoholem w trakcie świąt (s. 160-161), co według autorki
nie wnosi do stylu życia ludzi nic cennego, a wręcz przeciwnie, jest naganne (czyżby
święta nie były aż tak piękne?!). Zamiast interpretacji antropologicznej tych praktyk
mamy do czynienia z tekstem, którego treść i wydźwięk przypomina straszące zgub¬
nymi skutkami stosowania używek ulotki z poradni przeciwalkoholowej.
Każdą z powyższych uwag krytycznych można potraktować jako polemiczną.
Kolejna z usterek pracy nie podlega jednak dyskusji: w cytowanej literaturze nie ma,
z wyjątkiem jednej pozycji, żadnego dzieła obcojęzycznego. Czyżby w literaturze
obcej, chociażby anglosaskiej, nie sposób znaleźć niczego interesującego? Autorka
odwołuje się do wielu publikacji i, jak wspomniałem, jej erudycja jest duża. Zasadni-

�Rezenzje i noty recenzyjne

397

czy trzon literatury, na którą się powołuje, nie wykracza wszakże poza połowę lat 90.
XX wieku. Być może to właśnie sprawia, że Halina Mielicka czuje się dobrze w ob¬
rębie idei, które określiłem jako tradycyjne. Zaznaczyć jednak wypada, że w ramach
tego paradygmatu porusza się swobodnie.
Ambitne dzieło rodzi kontrowersje i takim właśnie przypadkiem okazuje się An¬
tropologia świąt i świętowania. Nawiązując do wyjściowej metafory, powiedzieć by
można, że pociągane przez autorkę sznurki jednak czasem się plączą, a poruszane
przez nią, z lekka zakurzone lalki, wykonują niekiedy chaotyczne ruchy. Niemniej,
walory pracy ukazane przeze mnie w pierwszej części recenzji przesądzają ostatecz¬
nie o jej pozytywnej ocenie. Dla zainteresowanych problematyką religijną antropolo¬
gów/etnologów/etnografów książka Haliny Mielickiej jest więc niezbędną lekturą.
Michał Buchowski

Bartłomiej K r u p a , Wspomnienia obozowe jako specyficzna odmiana pisar­
stwa historycznego, Universitas, Kraków 2006, ss. 171.
Książka Bartłomieja Krupy Wspomnienia obozowe jako specyficzna odmiana pi¬
sarstwa historycznego to praca niezwykle ciekawa oraz ze wszech miar godna pole¬
cenia. Napisana jest z pasją, zdradza dużą erudycję i kompetencję badawczą jej auto¬
ra. Niewątpliwym walorem pracy jest przy tym niekonwencjonalne, znoszące utarte
schematy oraz nawyki warsztatowe podejście Krupy do kwestii źródeł historycznych.
Podejście to koresponduje z coraz żywiej obecną w naukach humanistycznych ideą
myślenia narratywistycznego, która — odniesiona do świadectw historii, jakimi są
między innymi wspomnienia obozowe — każe poszukiwać w nich nie samych fak¬
tów, lecz ich interpretacji (choć owe interpretacje nieraz w sposób jawny kwestionują
lub też pomijają jakieś wydarzenia istotne z punktu widzenia historyka). Najważniej¬
sze dla badacza-narratywisty jest bowiem — wyrażone za pomocą struktur języka
w opowieści — jednostkowe doświadczenie rzeczywistości, a nie składające się na
tę rzeczywistość poszczególne fakty i zdarzenia.
Problem rozmaitych sposobów odbioru i analizy świadectw Holocaustu na grun¬
cie historiografii autor omawia w rozdziale pierwszym. Wyodrębnia przy tym dwa
— jego zdaniem, zasadnicze a zarazem przeciwstawne — style czy też konwencje
pisania na ten temat, które określa jako nurt scjentystyczny/racjonalistyczny oraz
etyczny. Jak sam wskazuje, stosowana przezeń systematyka ma charakter odautorski
i nie pokrywa się z żadną, funkcjonującą w literaturze naukowej, klasyfikacją czy też
ogólną charakterystyką tekstów dotyczących Shoah. Pierwszy z wymienionych nur¬
tów Krupa przyrównuje do modelu historii modernistycznej, drugi zaś do modelu an¬
tropologii historycznej. Cechami wyróżniającymi kierunek racjonalistyczny są więc
między innymi: absolutyzacja paradygmatu racjonalistycznego przez twórcę tekstu,
jego wiara w fakty i bezpośredni do nich dostęp, hołdowanie klasycznym sposo-

�398

Rezenzje i noty recenzyjne

bom opisu (przy wykorzystaniu modelu dedukcyjno-nomologicznego), jak również
tendencja do konstruowania tak zwanej narracji odczłowieczonej, zorientowanej na
przedmiot, a nie na podmiot poznania oraz, co za tym idzie, silnie nasyconej obiek¬
tywnymi danymi w postaci liczb, danych, statystyk. Sytuujący się w opozycji do
nurtu scjentystycznego kierunek etyczny cechuje natomiast: odwoływanie się przez
autora tekstu do różnych paradygmatów myślenia (nie tylko racjonalistycznego),
odejście od klasycznego stylu opowiadania, przekonanie piszącego, że nie istnieją
tak zwane czyste fakty (wolne od „zaciemniającego" wpływu języka, interpretacji
i ideologii), a także narracja „uczłowieczona", wyraziście eksponująca pierwiastek
ludzki, to znaczy zawierająca rozliczne ślady egzystencji konkretnych osób (ich
imiona, nazwiska, szczegóły z osobistej biografii oraz ich własne, subiektywne wizje
i interpretacje przeszłości).
Omówiwszy zaproponowany przez siebie podział na dwa kierunki pisania o Holo­
cauście, Krupa dokonuje ogólnego przeglądu prac na ten temat, powstałych w latach
1945-2003. Przegląd ów ma charakter skrótowy i z całą pewnością nie wyczerpujący.
Obejmuje tylko te publikacje, które autor uznał za najbardziej charakterystyczne,
ważne lub kontrowersyjne na interesującym go polu. Brak w nim jakiegokolwiek
odniesienia do bardzo obszernej literatury niemieckojęzycznej, liczba prac angloję¬
zycznych też nie jest imponująca. Rodzaj poruszanych w toku prezentowanej anali¬
zy spraw i tematów koresponduje ściśle z zakresem specjalizacji zawodowej autora
i ogranicza się niemal wyłącznie do kwestii wchodzących w obszar kompetencji hi¬
storiografii, z pominięciem innych zagadnień, takich choćby jak problem sztuki czy
filozoficznych oraz teologicznych interpretacji Holocaustu.
Rozdział drugi książki otwiera krótka charakterystyka tych przekazów wspo¬
mnieniowych, które autor poddaje analizie w dalszych częściach pracy. Warto pod¬
kreślić, iż są to wyłącznie wspomnienia oświęcimskie, pisane przez różnych ludzi,
którzy skazani zostali na przymusowy pobyt w tym właśnie obozie. Choć są to teksty
ściśle autobiograficzne, to ich autobiografizm bywa niekiedy niejawny, to znaczy nie
wszystkie one pisane są w pierwszej osobie liczby pojedynczej, który to zabieg gra¬
matyczny sugeruje pełną tożsamość autora, narratora oraz głównego bohatera wypo¬
wiedzi. Omawiane relacje mają status pamiętnika, to znaczy zostały sporządzone do¬
piero po jakimś czasie od uwolnienia z obozu, a nie na bieżąco, pod wpływem chwili.
Z obszaru podjętej eksploracji badawczej Krupa stanowczo wyłącza także wszelkie­
go rodzaju oświadczenia oraz ankiety, które — ze względu na motywy towarzyszące
ich powstaniu — mają, jego zdaniem, całkiem odrębną jakość poznawczą. O ile bo¬
wiem w przypadku wspomnień mamy do czynienia z relacjami dobrowolnymi, choć
pisanymi „również w związku ze stymulacjami w postaci organizowania różnych
konkursów na wspomnienia obozowe, o tyle w przypadku oświadczeń do autora uda¬
wał się pracownik Muzeum [Auschwitz-Birkenau — A. Rz.] i poruszał interesujące
go akurat szczegóły życia obozowego. W podobnym co w przypadku oświadczeń
celu wysyłano do byłych więźniów ankiety" (s. 57). Cały ten materiał grupowano
następnie w odpowiednie zespoły. Zgodnie z przyjętymi założeniami metodologicz¬
nymi, Krupa skupia swą uwagę wyłącznie na zespole „Wspomnienia", w miejscach,
które dotyczą Auschwitz I oraz Birkenau, pomija natomiast wspomnienia z Mono-

�Rezenzje i noty recenzyjne

399

witz (czyli Auschwitz III), który jako obóz pracy różnił się wyraźnie swym charakte¬
rem od dwóch pozostałych. Tak dobrany materiał wzbogaca dodatkowo o fragmenty
relacji wspomnieniowych z innych obozów, jeśli ich autorzy opisują również dłuż¬
sze lub krótsze okresy przebywania w Auschwitz czy Birkenau. Wielka szkoda, że
Krupa nie zawarł w tej części rozważań nieco dokładniejszych danych odnoszących
się do twórców wykorzystywanych przez siebie wspomnień oświęcimskich; nie po¬
wiedział, kim byli, z jakich środowisk rodzinnych i społecznych się wywodzili, ile
mieli lat w momencie przeżywania obozowej gehenny. Brak ten jest tym bardziej
odczuwalny, iż sam autor prezentuje się jako zwolennik uprawiania historiografii
antropologicznej, zwróconej „ku jednostce", a więc silnie dowartościowującej osobę
świadka procesu historycznego.
Po tych wstępnych wyjaśnieniach Krupa przechodzi do bardziej szczegółowego
omówienia specyfiki badanych przez siebie przekazów (w aspekcie genologicznym,
relacji wewnątrztekstowych, źródłoznawczym, a także stylów odbioru). Na zakoń¬
czenie drugiego rozdziału omawia pokrótce wypracowaną przez Arnolda van Gennepa koncepcję obrzędów przejścia, a następnie odnosi j ą do doświadczenia świata
obozu, w ramach którego skazany nań człowiek — podobnie jak uczestnik rite de
passage — stawał się kimś innym, doznawał jakościowego, radykalnego przekształ¬
cenia swej dotychczasowej egzystencji.
Rozdział trzeci poświęcony jest w całości analizie i interpretacji wspomnień obo¬
zowych w oparciu o koncepcję van Gennepa. Analiza ta rozpisana jest przy tym na
siedem osobnych fragmentów, które z jednej strony odpowiadają poszczególnym
etapom oraz właściwościom sytuacji przejścia, z drugiej zaś — paralelnym im częś¬
ciom struktury wspomnień. Są to: rampa, brama, kwarantanna, hierarchia społeczno¬
ści więźniów obozu, charakterystyczne dlań doświadczenie odmiennego czasu, nie¬
ustannej obecności śmierci oraz ewakuacja, która jest fizycznym oraz symbolicznym
początkiem kolejnego cyklu, inicjującego następny rytuał przejścia.
Wykorzystany w omawianej pracy pomysł ujęcia doświadczenia pobytu w obo¬
zie koncentracyjnym w schemat rite de passage nie jest całkiem świeży i oryginal¬
ny. Próby tego rodzaju odczytań można wszak odnaleźć w innych tekstach z nurtu
„obozowego" lub jemu pokrewnych. Nie zyskują tam one jednak tak rozbudowanej
formy ani stopnia uszczegółowienia refleksji badawczej jak u Krupy. Tym samym,
omawiana publikacja tworzy nową, niezwykle interesującą jakość na tle rozważań
poświęconych rzeczywistości lagrowej, oferuje nowy, wielce inspirujący język jej
opisu i interpretacji. O jej atrakcyjności z punktu widzenia etnologa czy antropologa
decydują przy tym co najmniej dwa względy.
Po pierwsze, stanowi ona interesujący przykład zastosowania antropologicznej
kategorii obrzędu przejścia w odniesieniu do świata obozu koncentracyjnego. Warto
zwrócić uwagę, że kategoria ta jest rozumiana w recenzowanej pracy bardzo szeroko,
w sposób istotnie wykraczający poza oryginalną jej wykładnię, opracowaną przez
van Gennepa, który twierdził, iż obrzędy przejścia to praktyka kulturowa właści¬
wa głównie społeczeństwom pierwotnym. Proponowane przez Krupę ujęcie może
więc spotkać się z zarzutem o pozakontekstowość, próbę nadmiernej uniwersalizacji
czy wręcz banalizacji koncepcji van Gennepa. Jeśli jednak przyjąć, iż istotą obrzędu

�400

Rezenzje i noty recenzyjne

przejścia jest zmiana stanu lub miejsca w strukturze społecznej, wyjście przez jed¬
nostkę lub grupę z jednej pozycji i wkroczenie w inną, można chyba zgodzić się co
do słuszności stanowiska prezentowanego przez autora książki.
Po drugie zaś, o czym już wspominałam, jest to praca, w której dominuje antropo¬
logiczne spojrzenie na przeszłość oraz historię. Jest to zatem spojrzenie, które kieruje
się przede wszystkim ku człowiekowi jako najważniejszej części zdarzeń historycz¬
nych, bez zrozumienia której wszelkie nasze próby rozpoznania ich sensu i znaczenia
okazują się niewystarczające i ułomne.
Aleksandra Rzepkowska

Zdzisław K u p i s i ń s k i SVD, Śmierć jako wydarzenie eschatyczne. Zwy­
czaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe oraz zaduszkowe mieszkańców regionu
opoczyńskiego i radomskiego, Wydawnictwo KUL, Lublin 2007, ss. 661.
Prezentowana praca jest w zasadzie monografią tematyczną obejmującą proble¬
my tanatologii. Materiał źródłowy stanowią wywiady kwestionariuszowe z miesz¬
kańcami regionu opoczyńskiego i radomskiego, zrealizowane w latach 1995-2005.
Towarzyszyła im obserwacja, często uczestnicząca, prowadzona przez autora w cza¬
sie posługi duszpasterskiej oraz pobytów na objętym badaniami terenie. Stosowa¬
ne dwie metody, przynależne do jakościowych, intensywnych badań terenowych,
wywiad i obserwacja, uzupełniają się nawzajem, ale i pozwalają na weryfikację
trudnych zagadnień światopoglądowych. Godna podkreślenia jest właśnie dbałość
o rzetelność warsztatu badawczego, widoczna w tekście od pierwszej do ostatniej
jego strony, potwierdzona rozbudowanymi przypisami wskazującymi zarazem stan
badań poruszanej problematyki. A pułapek, przy problematyce eschatologicznej, jest
szczególnie dużo, zarówno tych z zakresu przedmiotu badań, jak i możliwej do za¬
stosowania metodologii.
Na pierwszy rzut oka, czy może raczej przy pierwszym czytaniu książki, zwraca
uwagę wyśmienite połączenie podejścia teologicznego i etnograficznego do proble¬
mów umierania i śmierci. Wyśmienite jest ono dlatego, że autor nie stawia granicy
— która zazwyczaj pojawia się w opisach etnograficznych — między tym, co przy¬
należy do lokalnego folkloru, a tym, co przynależy do Kościoła. Zwyczaje i obyczaje,
rozumiane jako schematy postępowania, których obowiązywanie potwierdzone jest
przekazem międzypokoleniowym, opisywane były i często dzisiaj są jeszcze przed¬
stawiane jako lokalna tradycja, która nie miała i nie ma związku z systemem wierzeń
religijnych. Rytuały i obrzędy zaś, dla etnografa, to takie schematy postępowania,
którym przez respondentów nadawana była i jest interpretacja wierzeniowa, religij¬
na, ale nie zawsze zgodna z dogmatami wiary chrześcijańskiej oraz nauką Kościoła.
Skrupulatnie więc w opisach etnograficznych były i są omijane obrzędy liturgiczne.
Innymi słowy, opisy etnograficzne kończą się zwykle tam, gdzie zaczyna się prze¬
strzeń kościoła oraz tam, gdzie rozpoczyna działanie kapłan. W opisach tych więc

�Rezenzje i noty recenzyjne

401

istnieje swoista luka, zawieszenie akcji obyczajowej i obrzędowej, brak ciągłości
i przerwanie akcji wykluczające liturgię, czyli to, co stanowi przecież kulminację
obrzędu. W recenzowanej książce luki tej nie ma, co decyduje o wartości zawartych
w niej wątków etnograficznych. Ale jest w tym też jedna z owych wspomnianych
wcześniej pułapek, która polega na tym, że wszelkie treści wierzeniowe oraz dzia¬
łania obrzędowe i obyczajowe, które nie są zgodne z nauką Kościoła, traktowane są
i interpretowane jako pogańskie, w rozumieniu: przedchrześcijańskie. Bardzo często
nie tylko księża, ale także etnografowie zapominają o tym, że ich respondenci nie
są teologami i po swojemu wyjaśniają zarówno liturgię, jak i prawdy wiary. Mogą
w okolicy i swojej wiosce uchodzić za znawców i specjalistów religijnych. W opinii
społecznej są jednak nimi dlatego, że pełnią jakieś funkcje związane z Kościołem (na
przykład organisty) lub mają odwagę głosić swoje, mniej lub bardziej własne, sądy
na temat wiary. Zresztą w literaturze etnograficznej interpretowanie wszystkiego, co
nie jest zgodne z katolicyzmem, jako pogańskiego czy przedchrześcijańskiego, jest
tak powszechne, że stanowi kanon interpretacyjny, swoisty skrót myślowy, jakże czę¬
sto stosowany właśnie po to, aby niczego więcej już nie wyjaśniać.
Książka Zdzisława Kupisińskiego Śmierć jako wydarzenie eschatyczne, składa
się z pięciu rozdziałów. Poprzedza je obszerny wstęp, który zawiera prezentację tere¬
nu i przedmiotu badań oraz przedstawia stan badań w literaturze przedmiotu. W roz¬
dziale pierwszym „Ludowe wyobrażenia o śmierci i jej aksjologia" autor przedsta¬
wia sposób rozumienia śmierci przez informatorów oraz nadawane jej znaczenia.
Mieszkańcy Opoczyńskiego i Radomskiego rozumieją śmierć jako nieuchronność,
warunkowaną życiem. Wyraźnie widoczne jest tu opozycyjne traktowanie począt¬
ku i końca, narodzin i umierania, jako dwóch punktów granicznych ludzkiego losu.
Śmierć, widziana jako konieczność i następstwo życia, jego kres, interpretowana
bywa jako przekleństwo lub błogosławieństwo. Przekleństwem jest wtedy, gdy przy¬
chodzi nagle, kiedy kojarzona jest z grzechem pierworodnym, z karą za przewinie¬
nia popełnione w życiu lub postrzegana jako skutek grzechów ojców oraz życzeń
wypowiedzianych w chwili złości. Śmierć jest natomiast błogosławieństwem wtedy,
gdy człowiek jest do niej przygotowany, gdy zdąży uporządkować wszystkie swoje
ziemskie sprawy. Owa dychotomia wprowadza podział na dobrą i złą śmierć, który
przewija się w całej pracy i jest echem opinii informatorów na temat konieczności
odejścia z tego świata.
W rozdziale pierwszym zawarte jest jednak coś więcej niż tylko przybliżenie
wyników badań terenowych. Znaczenia przypisywane śmierci przez mieszkańców
regionu opoczyńskiego i radomskiego są wyjaśniane przez autora interpretacją teo¬
logiczną Starego i Nowego Testamentu. Trochę niepokoi pytanie, czy z punktu wi¬
dzenia wiedzy informatorów jest to uprawnione. Z drugiej jednak strony, jak wie¬
lokrotnie podkreśla to autor książki, są oni praktykującymi katolikami, trudno więc
zakładać, że nie mieli i nie mają możliwości zapoznania się z teologicznym punktem
widzenia. Śmierć kojarzy im się z przeznaczeniem i wolą Boga oraz zasadą równo¬
ści społecznej i sprawiedliwości nawet wtedy, gdy dotyczy dzieci i ludzi młodych.
Nie była jednak prowadzona analiza tego, jak informatorzy rozumieją przywoływane
w tym rozdziale fragmenty Starego i Nowego Testamentu.

�402

Rezenzje i noty recenzyjne

Relację: „ten świat" — „tamten świat" omówiono w ostatnim podrozdziale, za¬
wierającym analizę wyobrażeń o życiu pozagrobowym. Została ona dokonana przede
wszystkim na podstawie pieśni i lamentów pogrzebowych oraz modlitw opowiada¬
jących o drodze duszy w zaświaty, sądzie ostatecznym oraz pobycie w niebie, czyść¬
cu lub piekle. Jest to interesujące zestawienie folklorystycznych wierzeń z tekstami
rozpowszechnianymi przez Kościół. Brak jednak informacji, jak te teksty są przez
informatorów rozumiane, choć obecne jest założenie, że słowa stanowią coś więcej
niż utarte, „osłuchane" zwroty językowe.
Rozdział drugi, „Przeżywanie śmierci w tradycji ludowej", przedstawia problemy
umierania. W badaniach etnograficznych obrzędów przejścia wielką wagę przypisuje
się do sytuacji i wydarzeń poprzedzających śmierć. Notowane i przedstawiane przez
etnografów wierzenia mieszkańców wsi dotyczą zarówno zapowiedzi śmierci, umie¬
rania, jak i pogrzebu oraz żałoby. Za zwiastuny śmierci uznawane są przez miesz¬
kańców badanego regionu wszelkie sytuacje i zdarzenia, które są odmienne od tych
spotykanych na co dzień. Należy do nich zachowanie ptaków (sowy, jaskółki, kur
i koguta), zwierząt domowych (koni, bydła), niewyjaśnione hałasy, stukania, pęknię¬
cia przedmiotów, nagłe więdnięcie kwiatów czy łamanie się drzew.
Rozdział trzeci — „Obrzędy pogrzebowe" — omawia praktyki i rytuały przygo¬
towania ciała zmarłego do pochówku, czuwanie przy zmarłym, dzień pogrzebu, po¬
chówek oraz konsolacje (uczty pogrzebowe, stypy). Opisy postępowania są niezwykle
dokładne oraz opatrzone wypowiedziami informatorów wyjaśniającymi konieczność
wykonywania tych czynności. Ponadto zawierają przedstawienia stosowanych przez
księży praktyk liturgicznych. Rzadko w materiałach etnograficznych przedstawiana
jest rola kapłana i omawiane jego działania. Jeszcze rzadziej przywoływane są pieśni
religijne i litanie śpiewane w odpowiednich chwilach dokonywanych rytuałów. Trak¬
towane są one bowiem przez etnografów jako przynależne do „spraw Kościoła" i po¬
mijane w badaniach terenowych. Takie podejście prowadzi do przerwania scenariusza
obrzędowego i skupienia uwagi tylko na tym, co przynależy do warstwy folklorystycz¬
nej. Znacznie ogranicza to jednak wartość opisów, pozbawia je ważnych aspektów re¬
ligijnych, występujących w obrzędach przejścia. Ze względu na pełny scenariusz ob¬
rzędów pogrzebowych, tych kościelnych i pozakościelnych, traktowanych jako jeden
system, rozdział trzeci ma szczególną wartość etnograficzną. Liturgia wcale nie jest
taką „oczywistością" dla wiernych, jak powszechnie zakłada się w opracowaniach re¬
ligioznawczych. Nie stanowi osobnego nurtu w systemie wierzeń i praktyk religijnych.
Pomijanie jej znaczenia dla przebiegu obrzędów przejścia jest swoistą, cichą zgodą na
ograniczenie analiz etnograficznych.
Ogromne znaczenie dla etnografów ma też rozdział czwarty omawianej książki.
Zawiera on analizy obrzędów dorocznych przeprowadzone z punktu widzenia wystę¬
pujących w cyklu świąt elementów zaduszkowych. Znane opracowania Jadwigi Klima¬
szewskiej, Adama Fiszera, Henryka Biegeleisena, aby wymienić te najbardziej znaczące
w odniesieniu do poruszanej problematyki, poszerzone zostały o literaturę religioznaw¬
czą oraz teologiczną. To nadało inny wymiar interpretacyjny obrzędom cyklu rocznego.
Rozdział piąty, „Przemiany obrzędowości pogrzebowej i zaduszkowej", zawiera
odpowiedzi na ważne pytania współczesności: o eutanazję, sens cierpienia i umiera-

�Rezenzje i noty recenzyjne

403

nia, marginalizowanego, a nawet eliminowanego przez ludzi jako wydarzenia „nie¬
stosownego", przypadkowego czy wręcz wstydliwego i wymagającego ukrycia. Po¬
ruszany jest i w tym rozdziale problem dobrej i złej śmierci — wartościowania, które
pojawia się w opiniach informatorów. Interpretacje te uzupełnia autor wyjaśnieniami
zgodnymi z Biblią i nauką Kościoła katolickiego. Nie pomija jednak innych religii,
lecz bierze je pod uwagę analizując problemy sądu ostatecznego, zmartwychwstania
i, tak popularnej nawet w Polsce, wiary w reinkarnację.
Obszerne aneksy zawierają teksty modlitw o dobrą śmierć i modlitw za zmarłych,
pieśni żałobne, inskrypcje nagrobne, relacje informatorów oraz kwestionariusz ba¬
dań terenowych.
Prezentowana książka Zdzisława Kupisińskiego jest pozycją godną polecenia,
ważną dla etnografów zajmujących się obrzędami przejścia. Zwraca uwagę warsztat
badawczy oraz konsekwentnie prowadzony sposób wyjaśniania, który badane zjawi¬
ska etnograficzne odnosi do teologicznych problemów eschatologicznych.
Halina Mielicka

Anna Szyfer, Zapisane w pamięci. Z badań etnografa, Prace Komisji Et­
nograficznej, t. 3, Wydawnictwo Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk,
Wydział Historii i Nauk Społecznych, Poznań 2006, ss. 132.
Wśród wielu publikacji metodologicznych, zawierających wskazówki dla opty¬
malnej, w rozumieniu autorów, strategii badań, pojawienie się pozycji, w której uczo¬
ny przedstawia własne, empiryczne doświadczenia badawcze, jest rzadkością. Znane
są, co prawda, różnego rodzaju wspomnienia „uchylające rąbka tajemnicy" o życiu
codziennym, drodze do osiągnięć naukowych, poszukiwaniach badawczych, ich po¬
pularyzacji (przykładem obszerne wspomnienia Eliadego, Malinowskiego), nie za¬
wsze jednak poznajemy w nich w pełni człowieka-badacza, jego bezpośredni kontakt
z badaną rzeczywistością społeczną, co w naukach humanistycznych ma szczegól¬
ne znaczenie. Etnograf — etnolog — antropolog kulturowy to badacz wyjątkowy,
bo w kręgu jego dociekań prawdy znajduje się drugi, inny człowiek i jego kultura,
którą on tworzy i żyje w niej na co dzień, uzależniony od dziedzictwa pokoleń, od
współistnienia w konkretnej społeczności. Przede wszystkim jednak ma do czynienia
z żywą, dynamiczną rzeczywistością społeczno-kulturową, w której pojawia się jako
„obcy", jako reprezentant najczęściej innej opcji kulturowej, świadomy innej tożsa¬
mości, chcący nie tylko poznać i dokumentować, ale zrozumieć i interpretować.
Anna Szyfer to uczona o wieloletnim doświadczeniu badacza „terenowego",
a wszystkie Jej prace analizują rzeczywistość społeczno-kulturową, poznaną nie tyl¬
ko bezpośrednio, osobiście, ale jakby od wewnątrz. Do najcenniejszych, w moim
odczuciu, należy jedna z ostatnio wydanych przez Poznańskie Towarzystwo Nauk
— Zapisane w pamięci. Z badań etnografa, opatrzona dedykacją dla współczesnego

�404

Rezenzje i noty recenzyjne

środowiska etnologicznego: „Starszym etnografom dla przypomnienia — młodszym
dla pokazania, że badania etnograficzne w terenie mogą być również fascynującą
przygodą". Spełni się ona wtedy, gdy badacz zrozumie, że „trzeba po prostu pójść
do tych ludzi, koło których rozbijasz namioty, u których sypiasz na sianie w stodole
w czasie wędrówki i pogadać". Tymczasem współczesny etnolog coraz częściej zaj¬
muje się teoretyczną analizą antropologiczną, korzysta z sondaży diagnostycznych,
nie doceniając jakby roli szczegółowego opisu — efektu bezpośredniego kontak¬
tu z indywidualnym informatorem, z pasjonującym badacza odkrywaniem inności.
Dlatego Anna Szyfer — przywołując z „zapisanych w pamięci" swoje wspomnienia
badawcze — pominęła sztywne ramy metodologii badań, odkrywając warsztat bada¬
cza konkretnych sytuacji wśród ludzi o określonej osobowości, miejscu pochodzenia,
naznaczonych przez historię pogranicza i własne doświadczenia życiowe. Jej opo¬
wieść o ludziach, miejscach, zdarzeniach, faktach kulturowych, jest relacją niezwy¬
kle żywą, niekiedy dramatyczną, czasem humorystyczną i refleksyjną.
Zapisy dotyczą badań prowadzonych przeważnie w środowiskach wiejskich, na
terenie Warmii i Mazur, Mazowsza, Podlasia, w Cieszyńskiem, na Orawie, na Pod¬
karpaciu oraz poza Polską, między innymi w Rumunii, w Alpach Transylwańskich,
wśród francuskich farmerów, na Słowacji, Morawach, w Czechach i na Węgrzech.
Zaczynają się pierwszymi badaniami terenowymi (w 1951 roku, w czasie studiów
polonistycznych) słownictwa i fonetyki na Podhalu, po których nastąpiły później¬
sze wędrówki, obserwacje i dociekania etnograficzne, prowadzone osobiście, często
z grupą studentów, a kończą „obrazkami" z badań w ostatnich latach. Nazwą terenu
prowadzonych badań zatytułowała rozdziały książki.
Najobszerniejszy, bo zajmujący prawie jedną trzecią książki, rozdział poświęcony
jest Warmii i Mazurom, bowiem obszarem tym zainteresowała się Autorka już na po¬
czątku lat pięćdziesiątych, początkowo od strony gwary. Ciągle tu później powracała
na penetracje etnograficzne, co pozwoliło opracować monografię regionu (Szyfer,
1996). We wprowadzeniu do pierwszego rozdziału Zapisane w pamięci... pisze, że
choć historia tych terenów różniła się, to wspólnota losów, począwszy od pierwszego
rozbioru Polski do II wojny światowej, była podobna (w obrębie Rzeszy, zwane były
Prusami Wschodnimi). Zamieszkałe przez ludność rdzennie polską, zasymilowaną
ludność pruską i osadników niemieckich, traktowane są przez Autorkę jako szcze¬
gólnie interesujący badawczo teren pogranicza. Dzięki znajomości gwary i postawie
otwartości na wysłuchiwanie opowieści o przeszłości tutejszych rodzin, wydarzeń,
legend i „prawdziwych" opowieści o różnych miejscach nawiązywała łatwo kon¬
takt z miejscowymi. Cytowane w rozdziale opowieści, pozornie oderwane swą treś¬
cią od siebie, poprzez obraz ludowej wiedzy i wierzeń przetrwałych w mentalności
mieszkańców, ich poczucia tożsamości, wiedzy historycznej i patriotyzmu polskiego,
dają możliwość poznania przestrzeni struktury społecznej, więzi społecznej, bądź
czynników powodujących konflikty międzyludzkie. Wielokrotne, swobodne rozmo¬
wy, nawiązane z badaczem przyjaźnie, owocowały poznaniem osobistych poglądów,
swoistej filozofii, co znalazło wyraz w zamieszczonych tu przykładach zapisków.
Wielu etnologów studiujących w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych bra¬
ło udział w badaniach na Mazowszu, a ściślej na terenie Kurpi i Podlasia. Autor-

�Rezenzje i noty recenzyjne

405

ka w tych rozdziałach prezentuje swoje wspomnienia badawcze z pogranicza Kurpi
i Mazur, zwłaszcza wsi w Puszczy Kurpiowskiej, które w latach sześćdziesiątych,
choć zaznaczone na starych mapach, trudno było nieraz znaleźć z uwagi na zmiany
nazw. Rozdział dotyczący Mazowsza traktuje o warunkach bazowych badań, które
dla prowadzących je były, jak na czasy współczesne, siermiężną przygodą, trakto¬
waną wówczas naturalnie i z humorem, co zresztą znajduje odbicie w tekstach zapi¬
sków. W istocie dawały możliwość poznania z autopsji warunków codziennego życia
mieszkańców wsi, a młodych badaczy hartowały w trudach pozyskiwania materiałów
mających wartość dokumentującą autentyzm funkcjonującej tu tradycji kulturowej,
sposobu jej tworzenia i przeżywania.
Teksty dotyczące Podlasia, podobnie jak Mazur, poprzedzone komentarzem historyczno-demograficznym, dotyczącym terenu pogranicza polsko-białoruskiego,
traktują o „dwóch światach" — chłopskim i szlachty zaściankowej oraz resztek boja¬
rów białoruskich. Autorka podkreśla tutejsze zróżnicowanie wyznaniowe i językowe
(prawosławie i katolicyzm; język polski i białoruski), które czyniły ten teren jeszcze
ciekawszy badawczo. Przytoczone zapiski — gawędy, traktują o problemie współ¬
życia między różnymi grupami, ich systemie wartości, stosunkach kulturowych,
o sposobie prowadzenia przez Nią badań etnograficznych wśród tak zróżnicowanej,
0 silnym poczuciu tożsamości warstwowej, religijnej i narodowej ludności.
Kolejne rozdziały, poświęcone Cieszyńskiemu i Orawie, mają podobną strukturę.
Cieszyńskie to „żywe" pogranicze, gdzie, jak pisze Autorka, zderzenie kulturowe
1 społeczne jest ciągle aktualne i nadal powoduje konieczność samookreślania się
opcji narodowej — polskiej bądź czeskiej (teren tzw. Zaolzia). Orawa, typowy re¬
gion pogranicza polsko-słowackiego (XVIII-XIX wieku należała do Austro-Węgier).
W obu przypadkach przytoczone wspomnienia badawcze poprzedzone zostały krót­
kim wprowadzeniem historyczno-demograficznym i zwróceniem uwagi na lokalną
pasję zachowania specyfiki dziedzictwa kulturowego przez mieszkańców pochodze­
nia polskiego. Szczególnie interesująca jest tu część pod tytułem: „Co ważniejsze?
Wyznanie czy narodowość?", w której Autorka opisuje, jak namawiała informatorów
do opowiadania swoich autobiografii . W trakcie opowiadania o sobie „ludzie za¬
czynali zastanawiać się nad swoimi postawami, nad swoimi opcjami, nad sprawą
tożsamości". Ułatwiały to przeplatające się relacje małżonków, podkreślanie roli
tradycji, zwyczajów rodzinnych itp. Autorka prowadziła rozmowy z miejscowymi
działaczami oraz wywiady ukryte (np. rozmowy w autobusie), w różnych środowi¬
skach, poznając nie tylko tradycję kulturową i postawy społeczne ludzi pogranicza,
lecz ludową etymologię nazw miejscowości. W pielęgnowaniu takiej wiedzy przez
miejscowych znajdywała dowody na utożsamianie się z miejscem pochodzenia i ak¬
tualnego zamieszkania, z innymi ludźmi „ztela" (stąd). Podobne zagadnienia znajdu¬
jemy w opowieściach z badań na Orawie, w wioskach pogranicza polsko-słowackie¬
go, gdzie przetrwała także wiedza o dawnych wierzeniach, kultywuje się noszenie
w okazjach świątecznych stroju ludowego, uważając go za symbol tożsamości.
1

1

Z badań prowadzonych tą metodą terenową na różnych obszarach pogranicza powstała inna książ­
ka Autorki (Szyfer, 2005).

�406

Rezenzje i noty recenzyjne

Relacje z badań na terenie Polski zamyka rozdział zatytułowany „Podkarpacie"
z wspomnieniami z terenu Podkarpacia i Bieszczad. Tu też Autorka zajmowała się
problematyką tożsamości społecznej i kulturowej, zwracając jednak uwagę na rolę
w niej środowiska przyrodniczego jako przestrzeni życia społecznego i jako wartości
symbolicznej. Oddaje to tytuł pierwszego zapisku „Tam lepiej, gdzie krajobraz i zie¬
mia swoje", co „ciąży" nad nastrojem całego rozdziału, w którym wiele miejsca po¬
święcono wędrówkom badawczym po górach i dolinach w poszukiwaniu „dobrych"
informatorów, pojedynczych i rodzin, przytoczono ich opowieści o stosunku do gór,
miejsca w nich szczególnych, gospodarce pasterskiej i gościnności. Autorka przyzna­
je się, że natrafiwszy współcześnie na sytuację funkcjonowania w wielu miejscach
prawie pełnej tradycji, zachowywanej „ze zrozumieniem jej potrzeby", w natural¬
ny sposób zwracała uwagę jednocześnie na ową warstwę tradycyjną i na warstwę
współczesną, na relacje między nimi, na proces zmiany kulturowej i to, co nadal
stanowi wartość wyróżniającą od innych. Przywołuje tu także wspomnienia przygód
turystycznych w czasie dawnych badań dialektologicznych w Pieninach, co przybli¬
ża czytelnikowi osobę badacza — człowieka „skazanego" na różne niespodzianki
w terenie. Podobny charakter ma opowiadanie o ukrytym przed informatorem użyciu
dyktafonu w czasie badań w Bieszczadach i wynikłych z tego kłopotach.
Badania poza Polską, prowadzone często okazjonalnie, to obserwacje zewnętrz¬
ne rzeczywistości kulturowej i społecznej. Obrazki wspomnień zawierają różnego
rodzaju ciekawostki dotyczące zachowań ludzi, form gospodarowania (np. u francu¬
skich farmerów), charakteru wsi słowackiej na Węgrzech itp. Sporo badań Autorka
prowadziła na Słowacji, w Czechach, Morawach i na Węgrzech. Są tu zatem zapiski
dotyczące relacji słowacko-czeskich, opis malowanych domów na Morawach, czy
„podziemnej granicy" na Węgrzech. Książkę kończą wspomnienia różne. Dotyczą
m.in. paroletniej współpracy z warszawskim Muzeum Etnograficznym, z czym zwią¬
zana była przygoda z „pływającą" ekspozycją muzealną „Kultura ludowa Mazurów
i Warmiaków", na barce wiślanej. Autorka opisuje też kłopoty (lata 60. XX wie¬
ku) z ingerencją cenzury w realizację użycia kwestionariusza badawczego dotyczą¬
cego wierzeń ludowych, a zawierającego pytania o diabła. Kilka innych zapisków
dotyczy różnych przygód badawczych Autorki. Rozdział kończą zapiski „Dobra
wieś do napisania monografii", która rzeczywiście powstała (Szyfer, 2000). Bada¬
jąc przez wiele lat Warmię i Mazury, Anna Szyfer związała się z terenem badań,
polubiła tutejszych mieszkańców tak dalece, że wreszcie zdecydowała się w jednej
z wsi mazurskich (Woryty) nabyć dom, na stałe pobyty wakacyjne. Jak pisze, jeszcze
przed rozpoczęciem rozmów została rozpoznana, mimo iż była tu przed laty. Fakt
ten można przyjąć jako sukces badacza, który widocznie dzięki swej osobowości
i podejściu do podmiotu, a nie przedmiotu badań, był akceptowany przez miejscową
społeczność.
Zakończenie książki zastępuje autorski „Komentarz", w którym Autorka podsu¬
mowuje czas i problematykę zawartą w przedstawionych wspomnieniach. Myślę,
że na zakończenie warto przytoczyć niektóre Jej stwierdzenia zawarte we wprowa¬
dzeniu, gdyż to one oddają główny zamysł i wartość tej publikacji. Konieczne jest
bowiem nie tylko poznawanie inności, ale jej rozumienie:

�Rezenzje i noty recenzyjne

407

Rozumieć — to dobrze poznać, precyzyjnie zinterpretować i zawsze widzieć prob­
lem z pozycji nie tylko badacza, ale i tego, który jest podmiotem naszej rozmowy.
Przez lata badań — tych dla mnie najważniejszych — nad żywą, przekazywaną,
przeżywaną i tworzoną kulturą, zdobywałam potwierdzenie procesów, a z czasem
wprowadzenie do teorii naukowych. Bo to one — badania — je potwierdzają.
Dlatego książką Anny Szyfer powinni zainteresować się wszyscy humaniści, nie
tylko etnolodzy.
Irena Bukowska-Floreńska

BIBLIOGRAFIA
Szyfer A.
1996
2000
2005

Warmiacy. Studium tożsamości, Kantor Wydawniczy SAWW, Poznań.
Jest taka wieś. Typowa czy inna?, M-Druk, Wągrowiec.
Ludzie pogranicza. Kulturowe uwarunkowania osobowości, WSNHiD,
Poznań.

Oskar K o l b e r g Wołyń. Suplement do tomu 36. Dzieła Wszystkie, t. 84.,
z rękopisów i źródeł drukowanych zebrała i opracowała Agata Skrukwa, opraco­
wanie muzykologiczne Anna Ruda, Instytut im. Oskara Kolberga, Poznań 2002,
ss. LIV, 506.
Oskar Kolberg to ceniony przez wielu polskich badaczy etnograf, folklorysta, mu¬
zyk i kompozytor. Bogactwo i rozległość problematyki zawartej w jego spuściźnie
unaocznić może chociażby tytuł pierwszej, wydanej w 1865 roku, części jego dzieła:
Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy,
pieśni, muzyka i tańce. Seria I. Sandomierskie. Wraz z tą publikacją Kolberg rozpoczął
realizowanie koncepcji serii monografii regionalnych, w których zebrany materiał miał
ukazać „syntezę w postaci obrazu polskiego ludu (...), uzyskaną na solidnym i wy­
czerpującym fundamencie empirycznym" (Domański, 1995, s. 64), docelowo tworząc
„panoramę etnograficzno-folklorystyczną dawnej Rzeczpospolitej" (Skrukwa, 1995,
s. 48). Z tej przyczyny, pośród dzieł Kolberga wydawanych nieprzerwanie od lat sześć¬
dziesiątych minionego wieku, znalazły się także te, w których zawarte materiały doty¬
czą terenów nie znajdujących się na terenie Polski współczesnej.
Taka sytuacja ma miejsce w przypadku przedostatniego, 84. z serii tomu, zatytu¬
łowanego Wołyń. Suplement do tomu 36. To jedna z ostatnich publikacji Instytutu im.
Oskara Kolberga, stanowiąca uzupełnienie do wydanej prawie sto lat temu monografii
regionalnej. Obejmuje ona swoją treścią kilka różnych obszarów badawczych, mogących

�408

Rezenzje i noty recenzyjne

zainteresować etnologa, folklorystę, etnomuzykologa czy ukrainistę. Znajdują się tam
informacje na temat Wołynia, jego mieszkańców oraz spotykanych u nich zwyczajów
i obrzędów. W książce odnajdziemy jednak głównie pieśni oraz melodie z tego regionu.
Biorąc pod uwagę strukturę pracy, można w niej wydzielić dwie główne części.
Pierwszą z nich stanowi szeroki i rzetelnie przygotowany komentarz, którego autorami
jest zespół redakcyjny z Instytutu im. Oskara Kolberga. W tej części Agata Skrukwa
wyjaśnia motywy wydania suplementu, do których należą chęć poprawienia błędów
zawartych w tomie Wołyń z 1907 roku oraz uzupełnienie informacji pominiętych w po¬
przedniej publikacji. Opisuje także dokładnie pracę nad zbieraniem i opracowywaniem
materiałów do książki, wybranych spośród pozostawionych przez Kolberga rękopisów
i źródeł drukowanych. Natomiast Anna Ruda zajęła się opracowaniem muzykologicz¬
nym prezentowanych w tym tomie pieśni. Zasługą pań redaktorek jest także, znajdują¬
cy się na końcu książki, zbiór przypisów źródłowych do podstawowego tomu mono¬
grafii oraz bibliografia i indeksy do obu tomów. Układ taki pozwolił ująć zamieszczone
w środku książki materiały źródłowe w swoistą klamrę redakcyjną.
Druga spośród wyróżnionych części Suplementu stanowi prezentację efektów pra¬
cy badawczej Oskara Kolberga. Nie ma w niej jednak tez naukowych, jedynie opisy
i cytaty. Biorąc pod uwagę cele przyświecające Kolbergowi, można stwierdzić, iż było
to zgodne z przyjętą przez niego koncepcją - badacz zajmował się bowiem głównie
gromadzeniem i dokumentowaniem materiałów, natomiast analizę zebranych materia¬
łów zamierzał pozostawić innym. Tak więc informacje zawarte w tej części zebrane
zostały przez Oskara Kolberga, natomiast ich układ jest dziełem redakcji, która ułożyła
je w kilku rozdziałach. Dwa pierwsze z nich, „Materiały do rozdziału «Kraj»" oraz
„Materiały do rozdziału «Lud»", zawierają notatki Kolberga zaczerpnięte z dostępnej
mu literatury i traktują o Wołyniu oraz o zamieszkującej ten teren ludności. Następne
rozdziały zawierają uporządkowane tematycznie pieśni, wraz z komentarzami na temat
okoliczności, w jakich je śpiewano. Są to, w kolejności zgodnej z książką: „Zwyczaje
doroczne", „Obrzędy rodzinne", „Pieśni powszechne", „Pieśni szlacheckie i miejskie",
„Tańce i melodie bez tekstu" oraz „Materiały do rozdziału «Świat nadzmysłowy»".
Ułożono je ze względu na tematykę oraz liczbę komentarzy, które udało się odnaleźć
w teczce stanowiącej spuściznę po Kolbergu, w kolejności od najszczegółowiej opra¬
cowanego, kończąc na rozdziale obejmującym pieśni, po których zachował się sam
tylko zapis nutowy. Warto zaznaczyć, że w rozdziale zatytułowanym „Zwyczaje do¬
roczne" zastosowano chronologię uwzględniającą rok obrzędowy, rozpoczynając od
okresu bożonarodzeniowego. Natomiast niewielka liczba informacji na temat podań,
przysłów, zagadek i kwestii językowych skłoniła redakcję do umieszczenia tych zagad¬
nień w jednym, ostatnim w tej części książki, rozdziale.
Styl opisów Kolberga trudno oceniać pod względem walorów literackich. Zasadniczą
treść książki stanowią notatki sporządzane przez autora prawie półtora wieku temu, ję¬
zyk jest więc miejscami dość archaiczny. Jednakże w przypadku słów, których znaczenia
trudno jest się domyślić lub też można je mylnie skojarzyć, redakcja umieściła ich wy¬
jaśnienie w przypisach dolnych, np. słowo chołostyi zostało wyjaśnione jako: kawalery
(s. 217). Pewne zastrzeżenie budzić może wielość i długość cytatów w tekście. Liczne wy¬
pisy z innych dzieł, w tym niemieckojęzycznych, zajmują po kilka stron (np. s. 16-21),

�Rezenzje i noty recenzyjne

409

co zaburza płynność czytania tekstu. Nie można jednak zapominać o tym, że korzy­
stanie z przedruków i fragmentów publikacji innych osób było częścią metody pracy
stosowanej przez dziewiętnastowiecznego badacza przy zbieraniu materiałów.
Uwagi na temat kwestii językowych należy także odnieść do redakcyjnego wstę­
pu. Powinien on być jasny i czytelny, stanowiąc objaśnienie charakteru prezentowa­
nych materiałów, nie do końca jednak zdaje się spełniać swoją rolę. Mankamentem
jest tutaj użycie dość hermetycznego języka, w tym specjalistycznego słownictwa.
Sprawia on, że nawet naukowcom taki tekst czyta się dosyć trudno. Redaktorski
wstęp do Suplementu opracowany bowiem został metodą stosowaną przez źródłoznawców, etnologom na ogół nieznaną. Nasuwa to wiosek, iż w celach badawczych
z tak opracowanego źródła korzystać mogą raczej muzykolodzy czy historycy kultu¬
ry, posiadający odpowiedni do tego warsztat i aparaturę naukową.
Na pochwalę zasługuje sposób zapisu słów pieśni, zastosowany przez Kolber­
ga: uchwycenie brzmienia samogłosek pośrednich poprzez umieszczenie, nad prob­
lematyczną głoską, drugiej. W czasach, gdy znany folklorysta prowadził badania,
nie ustalono jeszcze standardowego zapisu fonetycznego, tak więc stosowany przez
Kolberga zapis jest dziś niezwykle pomocny w badaniach prowadzonych przez dia¬
lektologów. Wartość naukowa obu tomów dotyczących Wołynia opiera się także na
dużej liczbie zawartych w nich tekstów ukraińskich, dokumentujących przejściowy
etap rozwoju języka ukraińskiego. Do czasów Kolberga na Ukrainie udało się zebrać
i opublikować jedynie około 100 pieśni, tak więc recenzowana książka stanowi waż¬
ne uzupełnienie luki źródłoznawczej.
W kwestii zawartości merytorycznej pracy, z etnologicznego punktu widzenia,
zwraca uwagę znikoma ilość materiałów etnograficznych opisanych na kartach
książki - to zaledwie około 30 stron czystego tekstu w ponad pięciusetstronicowym
dziele. Należy mieć jednak na uwadze, iż w publikacji znajdują się jedynie materiały
pominięte w wydanej wcześniej monografii podstawowej. Uboga ilość zawartych
w książce informacji z zakresu etnografii jest więc usprawiedliwiona, podobnie jak
i sposób ich ułożenia. Celem stworzenia tej publikacji było wydanie uzupełnienia do
tomu nr 36, nie zaś - nowej, pełnej monografii regionu wołyńskiego. W tym miej¬
scu nasuwa się wniosek, iż lektura omawianej książki, a tym bardziej chęć podjęcia
przy jej pomocy badań porównawczych czy analitycznych, nie ma racji bytu bez
jednoczesnego korzystania z tomu podstawowego dotyczącego Wołynia. Należałoby
nawet postąpić odwrotnie: czytanie tomu 36 uzupełniać lekturą Suplementu.
Warto jeszcze odnieść się do celów przyświecających idei wydania tego oraz
pozostałych tomów z serii DWOK. Redaktorzy książki Oskar Kolberg. Prekursor
antropologii polskiej wskazują na możliwość wykorzystania publikowanych mate­
riałów „w badaniach, popularyzacji i edukacji" (Bielawski, Dadak-Kozicka, Lesień-Płachecka, 1995, s. 5-6). Suplement, wraz z tomem Wołyń, do którego omawiana
książka stanowi uzupełnienie, z powodzeniem można więc odnieść do sfer życia nie
tylko stricte naukowych. Ciekawym pomysłem mogłoby być propagowanie prezen­
towanego tomu w nowoczesnej edukacji, korzystając z modnego dziś hasła: „Europy
regionów" - rozumianego jako chęć czy potrzeba „powrotu do korzeni", manifesto¬
wanego współcześnie zarówno w aspekcie politycznym, społecznym, jak i dydak-

�Rezenzje i noty recenzyjne

410

tycznym. Właśnie ten ostatni element stwarza wyjątkową szansę na praktyczne wy¬
korzystanie informacji z monografii regionalnej Kolberga podczas prowadzonych,
w ramach ścieżek międzyprzedmiotowych, zajęć z zakresu edukacji regionalnej. Jed¬
nocześnie osiągnięty byłby dydaktyczny cel wydawania dzieł Kolberga. Odwołanie
się do tradycji daje bowiem bardzo konkretny kontekst i stwarza możliwość wyko¬
rzystania w praktyce spuścizny kolbergowskiej, nadania jej nowego sensu.
Niewątpliwie, można się zgodzić z redaktorami książki, iż Suplement — wraz
z tomem podstawowym — „stanowią najobfitszy XIX-wieczny zespół źródeł folk­
lorystycznych z tej części Ukrainy w zakresie pieśni i muzyki (...), [który] poszerza
wiedzę o ukraińskiej i polskiej kulturze ludowej Wołynia oraz daje cenny materiał
porównawczy dla badań współczesnych" . Po prezentowane dzieło sięgnie więc
z pewnością ten czytelnik, który - przejrzawszy monografię podstawową na temat
Wołynia - zapragnie poznać szerszy kontekst prezentowanych w niej informacji.
Będzie to raczej muzykolog i/lub ukrainista, gdyż etnologa mogą nie zaciekawić
nielicznie prezentowane w tomie informacje z zakresu interesującej go dziedziny.
Suplement może się także okazać ciekawym źródłem dla wywodzących się spoza
świata naukowego miłośników kultury Wołynia, w tym animatorów kultury czy też
muzyków-praktyków. Jednakże wielce prawdopodobny jest fakt, iż potraktują go oni
jako zbiór tradycyjnych tekstów i melodii, omijając podczas lektury zbyt trudnym
językiem napisany redakcyjny wstęp.
Katarzyna Linda
1

BIBLIOGRAFIA
Bielawski L, Dadak-Kozicka K.J., Lesień-Płachecka K.
1995
Wstęp, Oskar Kolberg. Prekursor antropologii polskiej, red. L. Bielawski,
K.J. Dadak-Kozicka, K. Lesień-Płachecka, Instytut Sztuki PAN, Warszawa,
s. 5-7.
Domański W.
1995
Oskar Kolberg i jego dzieło, w: Oskar Kolberg. Prekursor antropologii
polskiej, red. L. Bielawski, K.J. Dadak-Kozicka, K. Lesień-Płachecka, In­
stytut Sztuki PAN, Warszawa, s. 63-72.
Kolberg O.
1964
Wołyń, Obrzędy, melodie, pieśni. Dzieła wszystkie, t. 36, z brulionów
pośmiertnych przy współudziale S. Fiszera i F. Szopskiego wydał J. Tretiak,
Wrocław-Poznań, reedycja fotooffsetowa, pierwodruk: Kraków 1907.
Skrukwa A.
1995
Dzieje spuścizny rękopiśmiennej Oskara Kolberga i jej obecny stan, w: Oskar
Kolberg. Prekursor antropologii polskiej, red. L. Bielawski, K. J. DadakKozicka, K. Lesień-Płachecka, Instytut Sztuki PAN, Warszawa, s. 37-54.
Strona Instytutu im. Oskara Kolberga: http://www.oskarkolberg.pl, dostęp: 20.07. 2007.
1

Ze strony internetowej Instytutu im. Oskara Kolberga, http://www.oskarkolberg.pl

�Rezenzje i noty recenzyjne

411

Janusz H o c h l e i t n e r, Obrzędy doroczne w kulturze chłopskiej Warmii
południowej w XVI-XVIII wieku, Wydawnictwo Uniwersytetu Warmińsko-Ma­
zurskiego, Olsztyn 2006, ss. 314.
Przedstawioną poniżej książką zajęłam się z dwóch powodów: obowiązku etnolo¬
ga oraz mojej znajomości terenu — Warmii, gdzie prowadziłam badania przez ponad
pół wieku.
W tytule pracy występuje jako teren penetracji badawczych Warmia, a czas został
określony przez autora-historyka jako XVI-XVIII wiek. I tu pojawia się pierwszy po¬
ważny problem. Autor nie ogranicza się bowiem ani do terenu, ani do zakreślonego
wstępnie czasu — przedstawia wyrywkowe materiały z całej Polski i dość swobod¬
nie skacze ruchem konika szachowego od średniowiecza po współczesność.
Wykorzystane zostały źródła zastane — materiały archiwalne i literatura przedmio¬
tu. Pierwsza kategoria źródeł to autentyczne dokumenty dotyczące regulacji, mówiąc
skrótowo, kościelnych, między innymi wskazówki i polecenia dla parafii i probosz¬
czów, zawarte w aktach archiwów Archidiecezji Warmińskiej w Olsztynie. Drugą sta¬
nowią różne pod względem wartości, prace i opracowania etnograficzne odnoszące się
do poszczególnych regionów oraz do całego obszaru Polski. Tak więc mamy tu dwa
typy źródeł, ale tylko jedno odpowiada tematowi pracy zawartemu w tytule.
Pracę otwiera wstęp, zawierający omówienie stanu badań, źródeł i literatury
przedmiotu. Rozdział pierwszy to rys historyczny terytorium Warmii południowej;
w rozdziale drugim, „Religia a tradycja", autor przedstawił problem autorytetu pro¬
boszcza, funkcji ówczesnych parafii i , co ciekawe, znaczenia luterańskich Mazur.
Kolejne dwa rozdziały odnoszą się bezpośrednio do tematu pracy: rozdział III, „Czas
pracy", dotyczy nakazów i zakazów kościelnych związanych z pracą, a rozdział IV
(„Święta religijne a obrzędowość ludowa") — związanych ze świętami. Ma to od­
niesienie do podziału na czas profanum i czas sacrum. Ale czy poza świętami koś­
cielnymi człowiek nie odpoczywał i nie bawił się? Pewne elementy takiej zabawy
przedstawia rozdział V, „Szczególne formy pobożności", w którym omówiono piel¬
grzymki i odpusty.
Dodać trzeba, że praca zawiera 1560 przypisów (tak!) i bardzo obszerne wyka¬
zy źródeł i literatury (450 pozycji). Wygląda to imponująco, ale analizując przypi¬
sy i literaturę można zauważyć, że udział pozycji odnoszących się do tematu pracy
nie wynosi więcej niż 1/3. Niestety, zarówno sposób ich przytaczania, w ogromnym
przemieszaniu, jak i spora liczba błędów merytorycznych zmusza do stwierdzenia,
że — trawestując znane powiedzenie — w tej beczce miodu znaleźć można już nie
jedną, ale kilka łyżek dziegciu.
Zacznę od kilku ogólniejszych stwierdzeń, podkreślając pozytywne strony pracy.
Niezwykle ważne dla etnografa jest wskazanie na genezę niektórych zwyczajów
i obrzędów dorocznych oraz na ich źródło — normatywne regulacje instancji koś¬
cielnych. Tu autor z kompetencją historyka wyzyskuje cenne materiały z archiwów
kościelnych, głównie Archiwum Archidiecezjalnego w Olsztynie.
Interesujące jest zwrócenie uwagi na społeczność — tu parafialną czy wioskową
— jako zbiorowego „konsumenta" wzorów (np. bractwa kościelne). Dobre uwagi

�412

Rezenzje i noty recenzyjne

dotyczą synkretycznych procesów wchłaniania elementów pogańskich (tak pruskich,
jak i pozostałości słowiańskich u osadników na Warmii). Sądzę, że ważne jest również
zwrócenie uwagi na rolę luterańskiego sąsiedztwa Mazurów. Ponadto, ciekawy jest
wykaz prezentujący kult świętych, co pozwala na porównanie z obrazem dzisiejszym.
No tak! To jest miód. A zapowiadany dziegieć? Chyba głównym powodem nie¬
dostatków książki jest podjęcie się pracy z zakresu etnologii przez nie-etnologa,
który nie sięgnął po konsultacje i recenzje specjalisty-etnologa. Bo popatrzmy: tam,
gdzie autor sięga do źródeł historycznych, daje to wartościowy poznawczo materiał.
Niestety, odniesienia do obszernej literatury etnograficznej — choć należy podzi¬
wiać pracowitość autora — stanowią zlepek informacji o różnorodnej proweniencji
i wartości.
Drugim błędem jest sposób, w jaki autor wykracza poza omawiany teren i czas.
Teren Warmii południowej można i trzeba było porównać z cechami kulturowymi są¬
siednich regionów, z których przybyli osadnicy na Warmię. Są opracowania i nawet
mapy dotyczące tego tematu. Można też wskazać na zasięg ogólnopolski większości
zwyczajów i obrzędów dorocznych — istnieją przecież atlasy etnograficzne i mono­
grafie. Można by wtedy uniknąć powoływania się na tak liczne drobne i rozproszone
źródła. Z kolei czas, to przecież dla historyka kategoria najważniejsza! A tu wiek
X V I wymieniany jest z XX, a XVII z XIX.
Niestety, nie powiodły się też próby autora wykorzystania w pracy koncepcji
strukturalnej, gdyż rozumie j ą błędnie, przyjmując, że „zmiana choć jednego ele¬
mentu pociąga za sobą zmianę wszystkich" (s. 14).
Aby nie być gołosłowną w stwierdzeniu o wielu błędach, pozwolę sobie przyto¬
czyć choć kilkanaście przykładów:
— wymienianie łącznie, w przeglądzie literatury, autorów z różnych prac zbio¬
rowych. Na przykład w monografii Kultura ludowa Mazurów i Warmiaków znaleźli
się Steffen, Gębik, Grajek. Rzeczywiście, pisali oni, ale zamieszczali swoje teksty
gdzie indziej;
— mówiąc o typach wsi (w części dotyczącej charakterystyki omawianego tere¬
nu) autor pisze, że „owalnica" zaginęła, przekształcając się w wielodrożnicę. Jednak¬
że ciągle są jej ślady na wsi;
— autor stale przywołuje termin „kultura typu ludowego" odnosząc go do okresu
od X V I wieku. A przecież to termin ukuty współcześnie i odnoszący się do współ¬
czesności;
— nie wiadomo czemu przywoływany jest Jerzy Topolski i jego artykuł Problemy
metodologiczne monograficznych badań wsi. Przecież Hochleitner nie zajmuje się
monografiami;
— o szkołach w XVI-XVII wieku autor pisze raz, że są to szkoły elementarne,
raz że parafialne, a raz — wiejskie. A przecież szkoły elementarne to dopiero rezultat
działania Komisji Edukacji, w końcu XVII wieku;
— wprowadza bardzo dziwne określenie: „odrębność lokalna", myląc j ą z regio¬
nalną, a może etniczną;
— wyraźną pomyłką jest przypisywanie Warmiakom wierzenia w „płanetnika"
— to tylko Podhale i Orawa, jak też potrawy wigilijnej „kutii" — to Wileńszczyzna;

�Rezenzje i noty recenzyjne

413

— zespoły maszkar zwane „rogalami" chodzą — prawie do dziś — w okresie od
Bożego Narodzenia do Nowego Roku, a nie po święcie Trzech Króli (podany przypis
odnosi się zresztą do Wielkopolski);
— we fragmencie o odpustach i pielgrzymkach (rozdz. V), autor wyraźnie myli
z nimi „kiermas" pisząc: „odpusty parafialne nazywano «kiermasami»". A kiermasy są to spotkania uczestników pielgrzymek i odpustów, przybywających z okolicy,
u któregoś z gospodarzy w czasie odpustów. Hochleitner przywołuje pracę ks. Wa¬
lentego Barczewskiego Kiermasy na Warmii, ale nie korzysta z niej. Czyżby potrzeb¬
na była tylko do umieszczenia w przypisie?
— zbiór artykułów pokonferencyjnych Warmiacy i Mazury. Życie codzienne lud­
ności wiejskiej w Ipoł. XIX w., Hochleitner uważa za podręcznik.
Przedstawiłam tylko wybrane przykłady; z braku miejsca nie mogę tutaj wskazać
licznych błędów w przypisach.
Podsumowując, ogromna szkoda, że autor nie ograniczył się do przedstawienia
i zanalizowania źródeł historycznych — jak zapowiada to tytuł. Byłaby to praca war¬
tościowa poznawczo i przydatna. Niestety, mimo ogromu pracy włożonego przez
autora, próbującego wprowadzić materiał etnograficzny z XIX i XX wieku, brak
przygotowania etnologicznego prowadzi do nieporadnych interpretacji, stwarza cha¬
os i prawie uniemożliwia wykorzystywanie tej części książki.
Anna Szyfer

Jędrzej Wowro. Świątkarz beskidzki / Beskidian Holy Sculpture Maker, tekst
A. Kowalska-Lewicka, zdjęcia J. Kubiena, projekt graficzny M . Hojda, Wadowi­
ckie Centrum Kultury, Wadowice 2006, ss. 96, il. 100.
Odkryty w 1923 roku przez Emila Zegadłowicza i rozsławiany przez tegoż oraz
krąg zaprzyjaźnionych z nim literatów i artystów, skromny rzeźbiarz z Gorzenia
pod Wadowicami stał się wkrótce najbardziej znanym i cenionym twórcą ludowym
okresu międzywojennego. Powstało sporo prac na jego temat, jego twórczość ana¬
lizowana jest też współcześnie, ale omawiany album po raz pierwszy przedstawia
jego dorobek tak szeroko i w kolorze. Wśród stu fotografii, poza kilkoma zdjęcia¬
mi archiwalnymi ukazującymi samego Wowrę i jego najbliższe otoczenie, wszyst¬
kie pozostałe przedstawiają jego rzeźby oraz drzeworyty. Autor zdjęć wybierał je
nie tylko w zbiorach muzeów etnograficznych (Państwowe Muzeum Etnograficz­
ne w Warszawie, Muzeum Archeologii i Etnografii w Łodzi), Muzeum Śląskiego
w Katowicach, Górnośląskiego w Bytomiu oraz placówek regionalnych (Bochnia,
Myślenice, Gorzeń), ale spenetrował również dziewięć najważniejszych prywatnych
kolekcji. Z tego ogromnego materiału dokonał celnego i starannego wyboru, wska¬
zując na rozległość tematów podejmowanych przez Wowrę. W jego twórczości do¬
minowała zdecydowanie tematyka sakralna. Powtarzał wielokrotnie, ale w różnych
i oryginalnych ujęciach te same osoby czy sceny; należy do nich nie tylko Święta

�414

Rezenzje i noty recenzyjne

Rodzina, Chrystus Ukrzyżowany, Frasobliwy, Chrystus przed Piłatem czy Pieta, ale
także, między innymi, św. Michał Archanioł, św. Franciszek, św. Kinga. Takie ze­
stawienia, prezentowane w książce, pozwalają ocenić ogromne możliwości twórcze
Wowry. Większość rzeźb pokazano na neutralnych lub zanikających tłach, a sporo
w udanych zbliżeniach.
Dwujęzyczny tekst, włamany między fotografie krótkimi akapitami, potoczyście
napisany, czyta się świetnie. Przedstawia on koleje życia Jędrzeja Wowry, a właś­
ciwie Andrzeja Wawry. Wowro, urodzony 13 listopada 1864 w Gorzeniu Dolnym
pod Wadowicami, był synem miejscowego gospodarza, który przez pewien czas był
nawet wójtem, ale utracił rodzinny majątek. Życiorys Wowry przypominał koleje
losu wielu chłopskich twórców — pierwsze próby rzeźbiarskie przy pasieniu krów,
potem długa przerwa na podejmowanie różnych prac zarobkowych, także „na Sak­
sach", z miernym zresztą skutkiem, wreszcie w początku lat 20. powrót na stałe do
rodzinnej wsi i do rzeźbienia. W 1923 roku ukazała się Ballada o Wowrze powsino­
dze, beskidzkim świątkarzu... Emila Zegadłowicza, który przy tej okazji twierdził,
iż od dawna zna Wowrę, ale w rzeczywistości dopiero później zobaczył jego rzeźby
i zachwycił się nimi. Ten moment odmienił życie rzeźbiarza — w swojej twórczości
zyskał źródło zarobkowania i stabilizacji, gdyż przyjaciele, znajomi i goście Zegad¬
łowicza rozsławiali i chętnie kupowali jego świątki. Kolejne 12-13 lat od tego czasu
(Wowro zmarł bowiem 21 listopada 1937 roku), to zarazem apogeum twórczości
rzeźbiarza. Autorka tekstu nie wgłębia się w analizę formalną jego dzieł, przytacza
tylko opinię, że nie znalazł naśladowców (poza własnym synem, Stanisławem, który
przeżył go zaledwie o kilka lat) ze względu na swoisty, trudny do podrobienia styl.
Anna Kowalska-Lewicka wychwytuje rozbieżności we wcześniejszych relacjach na
jego temat i podkreśla wątpliwości. Żałuje, że w tamtej epoce nie dysponowano dyk¬
tafonami, przez co opowieści Wowry, a gawędziarzem był ponoć również świetnym,
znane są tylko z relacji pośrednich.
Dopiero na samym końcu eseju autorka przyznała, że Wowro był jej znany osobi­
ście. Miała rodzinne powiązania z Wadowicami, stąd często tam przyjeżdżała. Naj¬
pierw jako dziewczynka, potem jako młoda panienka chodziła z ojcem na spacery,
nierzadko właśnie do Gorzenia, gdzie odwiedzali rzeźbiarza. Pamięta Wowrę, jego
żonę, dzieci, atmosferę domu. Wspomina, że nie mieli wówczas żadnej możliwości
wyboru wśród jego dzieł, bo na ogół tylko jedna figura była gotowa na sprzedaż.
Profesor Tadeusz Kowalski, słynny orientalista, zakupił w sumie sporą liczbę rzeźb
Wowry, dla upiększenia własnego domu i na prezenty dla znajomych. Anna Kowalska-Lewicka dorastała więc w otoczeniu tych świątków. Należy do ostatnich świad¬
ków życia i twórczości legendarnego rzeźbiarza, stawianego niegdyś — z emfazą
— obok Wita Stwosza i Xawerego Dunikowskiego.
Ewa Fryś-Pietraszkowa

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6747" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6727">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9da8f7d6750466c2d708c2dd225f8f6a.pdf</src>
        <authentication>e5e19f25a299d45745289810e5b2f5cb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80354">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6129</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80355">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80356">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80357">
                <text>Lud - recenzje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80358">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5716</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80359">
                <text>Recenzje i noty recenzyjne / LUD 2008 t.92</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80360">
                <text>LUD 2008 t.92, s.289-402</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80361">
                <text>Bielenin-Lenczowska, Karolina</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80362">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80363">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80364">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80365">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80366">
                <text>Lud, t. 92, 2008

IV. R E C E N Z J E I NOTY R E C E N Z Y J N E

Gender. Perspektywa antropologiczna,

t. 2: Kobiecość,

męskość,

seksualność,

red. Renata E. H r y c i u k, Agnieszka K o ś c i a ń s k a, przeł. K. Gawlicz i in.,
Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego 2007, ss. 250, ISBN:
978-83-235-0381-1.
Kobiecość, męskość, seksualność to drugi tom antologii przekładów, zaprojekto­
wanej jako podręcznik akademicki: Gender. Perspektywa antropologiczna. Wyboru
i redakcji naukowej dokonały Renata E. Hryciuk i Agnieszka Kościańska. Książka
jest objętościowo skromniejsza od pierwszej, ale bogactwem inspirujących tekstów
nie odbiega od tamtej i na pewno znajdzie czytelników zarówno wśród studentów,
jak i wykładowców antropologii oraz wszystkich zainteresowanych problematyką
płci i seksualności w kulturze.
Tom składa się z dwóch części: „Konstruktywizm społeczny: ciało i seksualność"
oraz „Wizerunki męskości". Omówię bardziej szczegółowo tylko kilka wybranych
artykułów, z pierwszej i drugiej części książki.
W pierwszej części ważny jest teoretyczny tekst Carole S. Vance, Konstruktywizm
społeczny. Kłopoty z historią seksualności, w którym autorka porusza kwestię spo¬
łecznie konstruowanej płci, nie tylko w rozumieniu „płci kulturowej", ale również
tego, że poprzez kulturę konstruowane jest samo ciało człowieka oraz blisko związa¬
ne z nim pojęcia pożądania czy popędu płciowego. W innym świetle stawia to przede
wszystkim badania nad homoseksualnością, biseksualnością i transseksualnością, na
co bardzo wyraźnie wskazują dwa, opisane przeze mnie niżej, artykuły, zawierające
materiał etnograficzny z Meksyku i Ameryki Północnej. Konstruktywizm społeczny
został w badaniach nad płcią i seksualnością zapoczątkowany w latach 60. XX wie­
ku, jednak prekursorem i głównym inspiratorem tekstów i refleksji na ten temat jest
Michel Foucault i jego Historia seksualności. Bezpośrednio do Foucaulta odwołuje
się również artykuł Sandry Lee Bartky Foucault, kobiecość i unowocześnienie
wła­
dzy patriarchalnej, w którym autorka porusza problem władzy dyscyplinarnej doty¬
czącej kobiet. Kobieta, dyscyplinując swoje ciało, aby być postrzegana jako kobie¬
ca, poddaje się de facto władzy patriarchalnej. Obecnie jednak, pisze Bartky, wiele
kobiet otwarcie buntuje się przeciw współczesnym kanonom kobiecości, nie dbając
o uznaną za zgrabną figurę, nie nosząc modnych ubrań czy nie starając się ukryć
oznak starzenia. Niemniej: „My, kobiety, nie możemy rozpocząć zmiany stosunku
do naszych ciał, dopóki nie nauczymy się odczytywać kulturowych przekazów, które
wpisujemy w ciało każdego dnia, i dopóki nie zaczniemy dostrzegać, że nawet jeśli

�Recenzje i noty recenzyjne

290

mistrzowskie opanowanie dyscyplin kobiecości prowadzi do sukcesów, wciąż pozo­
stajemy tylko kobietami" (s. 73).
Społecznym i kulturowym sposobem postrzegania ludzkiego ciała przesiąknięty
jest również naukowy dyskurs medyczny, o którym w trudnym dla nieobeznanego
z medyczną terminologią odbiorcy artykule, Jajo i plemnik. Naukowy romans, pisze
Emily Martin. Żeńskie procesy fizjologiczne postrzegane są jako porażka (np. men­
struacja to „odpady" błony macicy, wynik śmierci tkanki, chaotyczna dezintegracja
itp.), podczas gdy męskie, jak dojrzewanie plemnika, to ogromna produkcja, która
trwa w ciele mężczyzny od okresu dojrzewania do późnej starości (zob. cytat z jedne­
go z podręczników: „Być może najbardziej zdumiewająca cecha spermatogenezy to
jej czysty ogrom: przeciętny mężczyzna może produkować nawet kilkaset milionów
plemników dziennie" — s. 34). Jajo w organizmie kobiety nie jest „produkowane",
lecz jedynie „uwalniane". Podkreśla się, że jaja obecne są w jajnikach już od na¬
rodzin kobiety: „w przeciwieństwie do mężczyzny, nowo narodzona kobieta nosi
już w sobie wszystkie komórki jajowe (...). Niewiele z nich (...) osiągnie dojrzałość
podczas jej aktywnego życia reprodukcyjnego. Pozostałe zdegenerują się na pewnym
etapie rozwoju, tak że niewiele, jeżeli w ogóle jakiekolwiek, przeżyją do czasu, kiedy
kobieta osiągnie menopauzę w wieku około 50 lat" (s. 34). Plemnik jest opisywany
jako aktywny penetrator, który przenika przez osłonkę dużego, biernego jaja. Pojawia
się tu metafora jaja jako księżniczki, która czeka na swojego wybawcę. Tymczasem
nowe badania wskazują na to, że to jajo ma moc przyciągania plemnika i że w zasa¬
dzie dochodzi do interakcji pomiędzy nimi poprzez wytwarzanie odpowiednich wią¬
zań komórek. Powstał zatem nowy stereotyp i nowa metafora — jajo, a więc kobieta,
jako agresor, który chwyta plemnik swoją lepką osłonką i wchłania w siebie.
Szczególnie interesujący wydał mi się także artykuł Judith Okely, Uprzywile­
jowane, wyćwiczone

i ułożone.

Szkoły z internatem dla dziewcząt

— zarówno ze

względów metodologicznych, jak i merytorycznych. Autorka za główną informatorkę obrała samą siebie, co więcej — siebie kilkadziesiąt lat wcześniej. Istotna zatem
okazała się sama pamięć antropolożki i jej wspomnienia oraz refleksje, a zwłasz¬
cza uczucia związane z pobytem w szkole z internatem. Okely zwraca uwagę na
to, jak szkoła kształtuje wzorzec kobiety i mężczyzny z wyższej klasy społecznej.
Zarówno dziewczynki, jak i chłopcy poddawani są surowej dyscyplinie oraz wyma­
ganiom w zakresie nauczania. Cel nauki obu płci okazuje się jednak diametralnie
różny — chłopcy mają po szkole robić kariery zawodowe, dziewczęta zaś — wy¬
rosnąć na odpowiednie partnerki tych chłopców. Dziewczynki są wręcz zniechęcane
do ambitnej nauki, ponieważ nie uniwersytet i kariera są im przeznaczone, a raczej
wejście w odpowiednie dla ich klasy społecznej sfery, z czym związane są tylko nie­
które, akceptowane profesje. Sama Okely wspomina, jak została wezwana do wycho¬
wawczyni, gdy postanowiła zdawać cztery egzaminy na poziomie zaawansowanym
(„A" — Advanced Level). Nauczycielka „oznajmiła, że byłoby z mojej strony «samolubne wstąpić na uniwersytet, nawet w Aberystwyth&gt;&gt;, zajęłabym w ten sposób miej¬
sce godniejszej osobie. Zasugerowała, że owszem, mogłabym wykorzystać w pracy
zawodowej moje egzaminy na poziomie «A&gt; z francuskiego i sztuki, jeśli szkoliła¬
bym się na projektantkę gorsetów i bielizny damskiej, a potem podjęłabym pracę

�Recenzje i noty recenzyjne

291

w słynnej szwajcarskiej pracowni" (s. 81). Z takim podejściem wiąże się również
separacja od innych grup społecznych (autorka pisze wręcz, że dziewczynki gardziły
dziećmi z państwowych liceów), wyrażająca się między innymi w odmiennym akcen­
cie. Surowej dyscyplinie były także poddawane ciała — dziewczęta musiały ukrywać
swoją seksualność pod workowatymi mundurkami i krótko ostrzyżonymi włosami,
jednocześnie ucząc się przyjmowania „odpowiedniej" postawy i sposobu poruszania
się. O ile chłopców dyscyplinowano poprzez stosowanie kar cielesnych, dziewczyn­
ki karano za nieposłuszeństwo (pod tym kryło się np. spóźnienie czy bieganie po
korytarzu), każąc im publicznie przyznawać się do winy. Było to, zdaniem Okely,
znacznie gorsze, ponieważ zakładało „nieuchwytne i metaforyczne wpływanie na
duszę" (s. 94).
Druga część książki jest również niezwykle inspirująca, ponieważ zawiera rza¬
dziej podejmowane w studiach nad płcią kulturową tematy dotyczące społecznie
i kulturowo konstruowanej męskości.
Dwa wspomniane już wyżej teksty poświęcone są kwestii homoseksualności, biseksualności i transseksualności: Annick Prieur, Dominacja i pożądanie. Homoseksualność i konstrukcja męskości w Meksyku oraz Harriet Whitehead, Łuk i nosidełko.
Nowe spojrzenie na zinstytucjonalizowany homoseksualizm wśród Indian Ameryki

Północnej. Homoseksualizm w rozumieniu meksykańskich mężczyzn dotyczy tylko
tych, którzy podczas stosunku seksualnego są pasywni, to jest poddawani są penetra­
cji. Ci zaś, którzy penetrują, są „męskimi", „normalnymi" mężczyznami. Wyróżnia
się kilka typów mniej lub bardziej „męskich" mężczyzn, gdzie podstawową kategorią
definicyjną jest właśnie penetracja. To na przykład mayate, mężczyzna o męskim
wyglądzie, który uprawia seks ze zniewieściałymi. Strona bierna kojarzona jest z ko¬
biecością czy zniewieściałością — tak ubierają się i zachowują mężczyźni, którzy
poddawani są penetracji (homosexuales). Męsko wyglądają z kolei ci, którzy są stro¬
ną aktywną. Biseksualni to ci, którzy mają męski wygląd, ale jakąś kobiecą cechę,
na przykład noszą kwieciste koszule, a w związku są raz aktywni, raz pasywni. Takie
definiowanie pojęć heteroseksualności, homoseksualności i biseksualności pozwala
na zrozumienie sprzecznego, z naszego punktu widzenia, połączenia kultury macho
i częstych związków mężczyzn z mężczyznami w Meksyku, a także bardzo silnego
potępienia dla homoseksualizmu. Wyszydzana jest bowiem sytuacja, w której męż¬
czyzna podczas stosunku jest stroną penetrowaną — te osoby nazywa się pejora¬
tywnie puto (wulgarne określenie męskiej prostytutki) lub maricón (męska forma
imienia María). „Normalny" jest jedynie mężczyzna, który wygląda jak mężczyzna
i w związku jest stroną aktywną — niezależnie od tego, kto jest jego partnerem.
Z kolei Harriet Whitehead analizuje historyczne i wczesne etnograficzne opisy
berdache (z francuskiego dosłownie „męska prostytutka) — osób, określanych w tych
tekstach jako homoseksualista, transwestyta czy hermafrodyta. Autorka dowodzi,
że berdache był raczej osobą przekraczającą płcie kulturowe (gender-crosser), po¬
nieważ istotne było to, jakie role pełnił i jak był odbierany przez otoczenie. Płeć
kulturowa, pisze Whitehead, jest definiowana poprzez cechy związane z anatomią
i fizjologią z jednej strony, oraz z zachowaniem i rolą społeczną, z drugiej. Berdache
był zatem istotą mieszaną — anatomicznie pozostawał mężczyzną, jednak ubierał się

�292

Recenzje i noty recenzyjne

jak kobieta oraz wykonywał prace uznane za żeńskie. Taka osoba miała również czę¬
sto relacje seksualne z innymi mężczyznami. Ze względu na swój niezwykły status,
berdache'owi w niektórych kulturach przypisywano szczególne umiejętności. Na
przykład u Nawaho, Czejenów i Mohave zajmował się on swataniem, uprawianiem
magii miłosnej czy leczeniem chorób wenerycznych, a u Yokutów opiekował się
zwłokami. Bycie berdache było społecznie akceptowane — chłopiec już w dzieciń¬
stwie ujawniał skłonności do ubierania się i zachowywania jak dziewczynka. Sym¬
bolizowało to, na przykład, wybranie przez niego nosidełka — postrzeganego jako
kobiecego, zamiast męskiego łuku.
Moją uwagę zwrócił jeszcze jeden tekst — Sofki Zinovieff, Myśliwi i zwierzy­
na. Kamaki a wieloznaczność

seksualnych łowów w pewnym greckim mieście. Upra¬

wianie kamaki polega na adorowaniu turystek z Europy Zachodniej i Stanów Zjed¬
noczonych w celu uprawiania z nimi seksu. Wielu jednak kamakia (liczba mnoga
od kamaki) żeni się ze swoimi wakacyjnymi kochankami lub przynajmniej dąży do
osiągnięcia korzyści materialnych z tej znajomości (oczekując na prezenty lub za¬
proszenie do kraju, z którego pochodzi partnerka). Tak naprawdę jednak, poprzez
bycie kamaki ustalają się relacje między mężczyznami oraz jest określany prestiż
wewnątrz grupy. Kamakia nie rywalizują między sobą, ale z członkami wyższych
pod względem ekonomicznym i społecznym klas. Jak pisze Zinovieff: „Mimo że
głównym celem jest podrywanie cudzoziemek, to właśnie męska przyjaźń, plano¬
wanie, dyskusje i uczciwe współzawodnictwo stanowią podstawę tego zajęcia"
(s. 161). Kamaki uprawiają zwykle mężczyźni mający niską pozycję społeczną i ma¬
terialną, którzy pracują w zawodach związanych z turystyką jako barmani, kelnerzy,
pracownicy hoteli czy sklepów z pamiątkami. Ważnym elementem bycia kamaki jest
opowiadanie (już po zakończeniu sezonu turystycznego) w gronie innych kamakia
o swojej działalności. Język tych opowieści jest wulgarny i zwykle wyraża pogardę
w stosunku do „zaliczonych" kobiet. Zdaniem Zinovieff, taki sposób traktowania
turystek jest swego rodzaju ekspresją wrogich uczuć w stosunku do Europy Zachod¬
niej, względem której Grecja pozostaje uboższa i mniej znacząca.
Redaktorki zaznaczają we wstępie, że jest to podręcznik akademicki — tak samo
zresztą zdefiniowały cel pierwszego tomu. Ze względu na ów dydaktyczny charakter,
podobnie jak w pierwszym tomie, umieściły na końcu książki angielsko-polski słow¬
niczek pojęć z zakresu gender studies. Jest to bardzo istotne, ponieważ nadal (choć
dzięki tomom Gender. Perspektywa antropologiczna już w mniejszym stopniu) ta
dziedzina nauki funkcjonuje w języku angielskim, a w rozproszonych tłumaczeniach
lub cytatach w polskich publikacjach terminy z jej zakresu przekładane są na różne
sposoby. Oba tomy uzupełniają się nawzajem, ponieważ dotyczą różnych aspektów
badań nad płcią, seksualnością oraz postrzeganiem (czy raczej konstruowaniem) ko¬
biety i mężczyzny. Dają przegląd tekstów teoretycznych, jak i opartych na badaniach
terenowych czy źródłowych. Dla uzyskania w miarę pełnego obrazu zakresu badań
nad płcią i seksualnością w kulturze, należy sięgnąć po obie książki, do czego z peł¬
nym przekonaniem zachęcam.
Karolina

Bielenin-Lenczowska

�293

Recenzje i noty recenzyjne

„DOTKNĄĆ N E W A G E "
Massimo I n t r o v i g n e, Le New Age des origines à nos jours. Courants,
mouvements, personnalités, Paris: Editions Dervy 2000, ss. 300, ISBN: 2-84454¬
-348-0;
Anna E. K u b i a k, Jednak New Age, Warszawa: Jacek Santorski &amp; Co 2005,
ss. 256, ISBN: 83-60207-06-2;
Dorota H a l l , New Age w Polsce. Lokalny wymiar globalnego zjawiska, Warszawa: Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne 2007, ss. 433, ISBN: 978-83¬
-60807-27-9.
Czego może oczekiwać czytelnik od książek, których tytuły brzmią zachęcająco?
Przede wszystkim efektu zaskoczenia i oczarowania. Bo chyba to właśnie miewa się
potocznie na myśli, kiedy mowa o „wciągającej" lekturze. Czy z takim właśnie „czy­
telniczym zawrotem głowy" mamy do czynienia w przypadku trzech zapowiedzia¬
nych pozycji, skoncentrowanych wokół fenomenu New Age? Warte lektury uważnej
i krytycznej, prezentują one określone, i odmienne, wizje tego zjawiska społeczno-kulturowego. Czy jednak czytelnik „spod akademickiego szyldu" odnajdzie w nich
inspirację do refleksji nad światem, w którym, jak twierdzą autorzy tych publikacji,
przejawy New Age dotyczą mniej lub bardziej bezpośrednio jego codziennej egzy¬
stencji?
Nie sposób w jednej recenzji szczegółowo przyjrzeć się trzem obszernym, rzetel¬
nie zaprojektowanym książkom, które — każda z osobna — zasługują na wnikliwe
i wyczerpujące omówienie. Pomysł zestawienia tych trzech publikacji wynika z fak¬
tu, że „przeczytane razem", tworzą ważny trójgłos w naukach społecznych, w de¬
bacie nad wieloma problemami związanymi nie tylko z New Age, ale także ze spo¬
sobem badania zjawisk, których nolens volens doświadczamy w naszych lokalnych
światach, a których, jako badacze, nie umiemy albo boimy się dotknąć. Moim celem
jest zatem zwrócenie uwagi na wybrane aspekty tych publikacji, które pozwolą oce¬
nić oryginalność podejścia do kluczowego zagadnienia, stronę faktograficzną oraz
warsztat metodologiczny.
Recenzowane książki powstały pod koniec XX wieku i w pierwszej dekadzie
X X I wieku, kiedy według przekonań i proroctw orędowników „Ery Wodnika", miała
już trwać globalna przemiana duchowa ludzi. Właśnie to niespełnione oczekiwanie
zwolenników New Age zainspirowało Massima Introvigne'a, włoskiego socjologa
i religioznawcę, by swą pracę w edycji angielskiej opatrzyć znamiennym tytułem
New Age &amp; Next Age . Książka Jednak New Age, autorstwa Anny E. Kubiak — socjo¬
loga i antropologa kultury, stanowi pokłosie pionierskich w naszym kraju badań nad
przejawami New Age. Dwa lata później, do rąk zainteresowanych tym fenomenem
czytelników, trafiła kolejna publikacja: New Age w Polsce. Lokalny wymiar globalne1

Pierwsze wydanie tej książki zostało opublikowane w języku włoskim, w 1994 roku (Storia
del New Age 1962-1992).
1

�294

Recenzje i noty recenzyjne

go zjawiska, napisana przez Dorotę Hall, także antropologa kultury, także czerpiącą
z bogactwa faktów zebranych w terenie.
We wszystkich trzech przypadkach mamy do czynienia z reprezentantami określonej,
jednak wartościującej, wizji New Age, do czego nie zawsze przyznają się otwarcie. Jest
ona budowana na solidnych podstawach źródłowych. W każdej z tych pozycji odnajdzie¬
my dyskusję z najbardziej liczącymi się autorytetami „zachodnimi" w zakresie badań
nad New Age. Znajduje to swoje odzwierciedlenie w rozważaniach terminologicznych
oraz w omówieniu głównych koncepcji. Zwraca uwagę długa lista cytowanych prac
i bogata bibliografia, z wydzieloną w przypadku polskich autorek „Biblioteczką New
Age" i „Notą bibliograficzną" zaproponowaną przez Massima Introvigne'a. U wszyst¬
kich trzech autorów uderza skrupulatna analiza rozmaitych ujęć teoretycznych głównego
zagadnienia. Polskie antropolożki, co szczególnie zasługuje na zaakcentowanie, wyko¬
rzystują ponadto dane z badań terenowych. Ukazują New Age z perspektywy „oddolnej",
nie tylko w Polsce (szczególnie D. Hall), ale także w Anglii, Danii, USA (A.E. Kubiak).
Dostarczają konkretu, jakim jest dla każdego czytelnika „epizodyczność" opisanego ży¬
cia innych ludzi. W tym sensie ich publikacje mają przewagę nad propozycją włoskiego
badacza, który przy prezentacji historii danego ruchu czy stowarzyszenia przytacza roz¬
budowane biografie osób, uznanych za porte-paroles New Age.
Autorów tych pozycji wiele różni. Reprezentują oni odmienne kultury narodo¬
we, co warunkuje ich pole badawcze (inne okoliczności kształtowania się New Age
w tych krajach). Są przedstawicielami, choć pokrewnych, to jednak odmiennych
dyscyplin naukowych: socjologii, religioznawstwa i antropologii kulturowej. Przy¬
czynia się to do różnic w konstruowaniu narzędzi badawczych. Proponowane inter¬
pretacje wiążą się z różnicami światopoglądowymi. Introvigne — katolik, Kubiak
— „zdystansowana sympatyczka New Age" i Hall — „zdystansowana badaczka",
postrzegają badane zjawisko z wyraźnie odmiennych perspektyw, co prowadzi do
różnych efektów finalnych.
Massimo Introvigne zaproponował przede wszystkim historyczno-socjologiczne
podejście do problemu, czy nadal można mówić o New Age. Zapowiedź powszech¬
nej odnowy duchowej ludzkości, mającej nastąpić na progu X X I wieku, nie spraw¬
dziła się. Nie znaczy to jednak, że jej orędownicy, odwołujący się do różnych trady¬
cji filozoficznych (głównie wschodnich), wyznający rozmaite, stojące w opozycji do
oficjalnych nurtów kulturowych światopoglądy, zaprzestali swych działań. Stają się
one, według tego badacza, ukierunkowane „do wewnątrz" i tworzą trzon Next Age,
w którym przemianie ma ulec nie cała ludzkość, ale indywidualnie każdy z nas, w ra¬
mach rozmaitych religii, przekonań i praktyk.
Ukazanie New Age przez włoskiego socjologa ma dwa poziomy. Pierwszy z nich
to klarowna prezentacja poszczególnych wątków i nurtów kulturowych zaliczanych
przez badaczy do tego złożonego fenomenu. W ten sposób docieka źródeł zjawisk,
które funkcjonują współcześnie w naszej codzienności, niezależnie od tego, czy inni
badacze określają ją jako „ponowoczesną" albo „globalną". Introvigne w przystępny
sposób tworzy katalog terminów, które zrozumie nie tylko wprawny akademik, ale
i „zwykły" człowiek. Introvigne, w przeciwieństwie do polskich badaczek, twier¬
dzi, że New Age można definiować. Czyni to, wprowadzając do narracji o New Age

�Recenzje i noty recenzyjne

295

„figury sprawcze". Według tego badacza, pewne ważne i kreatywne osoby nie tylko
przyczyniły się do rozwoju określonych poglądów naukowych i kulturowych koja­
rzonych z New Age, ale gwarantują wręcz jego trwanie. Fenomen ten, choć wielo­
wątkowy (holizm, pogłębiona świadomość, buddyzm, sufizm, głęboka ekologia, ma­
gia biała i czarna, antropozofia, ezoteryka, medycyna komplementarna, uzdrawianie,
psychologia transpersonalna, psychotronika i in.), istnieje nie dzięki jasnej wykładni
ideologicznej i klarownej organizacji, ale dzięki aktywności wielu ważnych osób,
których idee i praktyki stały się punktem odniesienia (np. słowa aktorki Shirley MacLaine: „wszyscy jesteśmy Bogami" i jej działalność). Drugi poziom, to komentarz do
poszczególnych przejawów New Age w świetle dokumentów Kościoła katolickiego.
Zabieg ten jest w zasadzie przysłowiowym „kijem wsadzonym w mrowisko", jakim
jest wielość podejść badawczych do New Age. Introvigne zdaje się tym nie przej¬
mować, gdyż już w przedmowie zapowiada, że książkę swą napisał nie z pozycji
„relacjonującego" badacza, ale zaangażowanego katolika.
W zdecydowanej opozycji ideologicznej do pracy Massima Introvigne'a należało­
by umieścić propozycję Anny E. Kubiak. Już od pierwszych stron tej pracy czytelnik
może odnieść wrażenie pewnego rozdarcia narracyjnego. Zdradza ono sympatię do rze¬
czywistości określanej jako New Age i wskazuje na napięcie pomiędzy scjentyzmem
a próbami jego przełamania (rola badacza w czasie prowadzenia badań terenowych).
Badaczka ta proponuje oryginalną interpretację kluczowego fenomenu poprzez
zastosowanie kategorii kultury ponowoczesnej w jego analizie. W rezultacie, New Age
określa jako kulturę komplementarną. Jednak nie tylko to sprawia, że autorka potrafi
zaintrygować swym tekstem poszukujących czytelników. Jej punkt widzenia warunko¬
wany jest przede wszystkim zastosowaniem metody obserwacji uczestniczącej. Autor¬
ka, uczestniczka kultury, w której tropi przejawy Nowej Ery, przechodzi przez liczne
warsztaty, kursy i treningi w wielu ośrodkach Europy i traktuje swoją samoświadomość
(nie wyjaśnia przy tym, jak rozumie ten termin) jako narzędzie poznania. Jest to więc
„wejście" w New Age, nie tylko intelektualne (weryfikacja tez Luckmanna, Hanegraaffa, Heelasa), ale i emocjonalne. Ten rodzaj autoprowokacji z trudem jednak przekłada
się na wnioski z terenu. Wynika z nich jasno, jaki społeczny zasięg ma to zjawisko
w Polsce i jakie są jego przejawy. Natomiast zdanie relacji z obserwacji uczestniczącej
jakby przegrywa z prezentacją rozmaitych podejść teoretycznych, obecną niemalże we
wszystkich rozdziałach książki. Z nich właśnie czytelnik dowiaduje się, że New Age
jest wpisane w ponowoczesność i stanowi jej odbicie. Zjawisko Nowej Ery interpreto¬
wane jest zatem przez kontekst, który je tworzy. W efekcie Kubiak proponuje interesu¬
jącą podróż teoretyczną, której silnym punktem jest wydzielenie pola antropologiczne¬
go i socjologicznego badanego zjawiska (demarkacja rzadka w tekstach antropologów
kulturowych). Problematyzacja zjawiska polega między innymi na „wielokrotnym
obróceniu" pojęcia New Age, czemu służą cztery perspektywy interpretacyjne: para¬
dygmatów, kulturowego kontekstu, metafor „klimatu" i „fragmentu". Ta mieszanka
faktu i literackiej wyobraźni antropologicznej (choćby rozdziały z ostatniej części pra¬
cy) wymaga określonych kompetencji czytelniczych, by odczytać, jak doświadczenie
terenowe, zwłaszcza psychologiczne, przekłada się na tekst. Wynika z tego, że książ¬
ka Jednak New Age skierowana jest przede wszystkim do antropologów.

�296

Recenzje i noty recenzyjne

Do tego samego grona czytelników jest zaadresowana książka autorstwa Doroty
Hall. Badaczka ta jest zdystansowana i do opisywanego zjawiska, i do siebie samej.
Pociąga ją bowiem najbardziej przejrzystość formułowania głównej myśli, zgodnie
z którą New Age tworzą ludzie, przede wszystkim w swych lokalnych kontekstach.
Hall prezentuje New Age na dwa sposoby. Najpierw ukazuje heterogeniczność zjawi­
ska, następnie zaś, zamiast badać jego „elementy", bada ludzi. Taka strategia pozwa­
la jej ukazać specyfikę polskiego New Age, nie tylko z perspektywy historii idei, ale
przed wszystkim w potocznym, co więcej — naznaczonym „ludowością", codzien¬
nym „obiegu". Lokalny krajobraz Polski wpisany jest zatem w wymiar globalny.
New Age istnieje przede wszystkim w swej planetarnej wersji, gdyż główne kana­
ły, gdzie może się realizować, powstają nie w sieci ludzkich „wnętrz" (detradycjonalizacja i odejście od dominujących zinstytucjonalizowanych systemów religijnych),
lecz w sieci elektronicznej, konsumpcyjnej i medialnej (zwraca na to uwagę także
Kubiak i Introvigne). „Targowisko różnorodności" (o którym pisze także Kubiak),
jakim jest New Age, choć w wielu krajach Zachodu wygląda podobnie, to jednak
w każdym z nich nacechowane jest specyfiką lokalnej kultury. To nasycenie lokalnościąjest silniejsze niż suma podobieństw. Według Hall, większość badaczy zwykle
dostrzega wyłącznie elementy podobne i poprzez nie właśnie definiuje to zjawisko.
W efekcie jawi się ono jako luźny zbiór idei, postulatów, technik mających na celu
przemianę duchowości, spotykanych jakoby wszędzie. Co więcej, takie podejście
doprowadza do substancjalizacji pojęcia — badacze zgłębiają „New Age" jako ideę
i pojęcie, a nie ludzi, którzy tworzą ten fenomen.
Przyjmując perspektywę lokalną, Hall wychodzi natomiast z założenia, że istnieje
wiele postaci New Age. Jednocześnie badaczka ta nie do końca wykorzystuje szansę,
jaką daje zabieg „glokalizacji" tego fenomenu. Nie dostrzega bowiem, że podobnie,
jak różnicuje się on dzięki lokalnym środowiskom, może też różnicować się w nie¬
skończoność — w zależności od typu relacji, w jakie wchodzą ze sobą ludzie.
W swojej książce Hall kreśli także historię New Age w Polsce. W ten sposób
powstało nie tylko kompendium wiedzy o ludziach (często pasjonatach) i stowa¬
rzyszeniach promujących alternatywny obraz świata, ale został nakreślony szeroki
kontekst kulturowy, stanowiący ramy dla kontekstów lokalnych, w których autorka
umieszcza dane z terenu. Jest to zgodne z założeniami antropologii interpretatywnej,
której perspektywę przyjęła. Zabieg mnożenia faktów etnograficznych, zagęszczania
sensu wypowiedzi informatorów poprzez osadzenie ich w odpowiednich konteks¬
tach, odbywa się w czytelnej stylistyce.
Mając na uwadze powyższy „trójgłos o New Age", można stwierdzić, że jest on
wielobarwnym esejem o ponowoczesnej kulturze Zachodu, w której indywidualizm
i subiektywizm służą „odwiecznemu" (mitycznemu) pragnieniu posiadania władzy
nad sobą i innymi. Poznanie przejawów takiej „kondycji" jest kuszącą perspektywą,
którą otwierają wymienione tu książki. Powinny one nie tylko „zaskoczyć i oczaro¬
wać", ale i skłonić czytelników do refleksji. Może dzięki tym publikacjom uda się im
wreszcie „dotknąć New Age"?
Agnieszka

Chwieduk

�Recenzje i noty recenzyjne

2

9

7

Tomasz S i k o r a , Euoi. Studia z symbolizmu i metaforyzacji katoptrycznej,
Kraków: Nomos 2004, ss. 311, ISBN: 83-88508-70-9.
„Na przechowywanej w Museo Civico Archeologico w Bolonii płytce z kości
słoniowej (V w. p.n.e.), która zawiera cztery sceny z życia Dionizosa, bóstwo uka¬
zano w postaci siedzącego na tronie dziecka. Wokół niego tańczą kureci. Między
nimi znajduje się tajemnicza postać z lustrem skierowanym w stronę dziecka. Mar¬
tin Litchfield West (1983: 156) dopuszcza możliwość, że w ramach rytuału mogła
występować sekwencja powstania inicjowanego z tronu i podążania za lustrem. Jak
podaje jedno ze źródeł hellenistycznych, fakt jego wynalezienia tytani mieli powitać
okrzykiem: Euoi?" (s. 183). W ekstatycznym rytuałach bachicznych znajduje tedy
Autor pierwowzór dla tytułu pracy. Niemniej to nie starożytna Grecja, ta Kolebka
Zachodu, i jej rytuały są jedynym przedmiotem jego rozważań, albowiem jest ich
wiele. Podróż w poszukiwaniu motywu zwierciadła, symbolizacji katoptrycznej (od
greckiego catoptros, lustro — s. 311) rozpoczynamy w zupełnie innych czasach
i miejscu, a mianowicie na Dachu Świata, czyli w Tybecie, gdzie w szamańskich
rytuałach pojawia się lustro jako część szamańskiego stroju i element utensyliów
obrzędowych. Odgrywają one ważną rolę nie tylko w działaniach, ale i wierzeniach
na temat świata nadprzyrodzonego ludów, postrzeganych jako praktykujące szama¬
nizm właśnie. Podobnie rzecz ma się w innych wersjach tak szeroko rozumianego
zespołu wierzeń: tungusko-mandżurskim, Indian Tukano, w religii azteckiej (a więc
w Nowym Świecie), w inicjacji Bwiti Fangów z Gabonu (na Czarnym Lądzie),
voodoo oraz szintoizmie (w Kraju Wschodzącego Słońca). Następna kategoria wie¬
rzeń rozpatrywanych w perspektywie obecnych w nich wyobrażeń katoptrycznych,
to systemy medytacyjne Wschodu (Upaniszady, joga i śiwaizm kaszmirski, taoizm
oraz buddyzm). Kolejny rozdział poświęcony jest tytułowym zagadnieniom w dok¬
trynie kabalistycznej i mistyce żydowskiej. Nawiązanie do mitografii greckiej (Perseusz oraz Gorgona, Zagreus i Tytani, a w szczególności Narcyz), jak pisze Autor,
jest niezbędne, aby móc przejść do ostatniej partii książki, czyli do kwestii katoptryzmu w psychoanalizie. Ta część poświęcona jest rekapitulacji poglądów wielu psy¬
choanalityków, począwszy od Zygmunta Freuda przez Carla Junga i Jacquesa Lacana
po Leonarda Shengolda i innych. Pod względem konstrukcyjnym praca nie budzi
żadnych zastrzeżeń i każdy rozdział kończy się podsumowaniem, które zaprawdę
celnie wychwytuje najważniejsze motywy katoptryczne pojawiające się w określo¬
nym kręgu kolejnych form kulturowych.
Przegląd zawartości książki oraz pozornie ironicznie brzmiące wskazanie na wie¬
lość stron świata, z jakich pochodzą dyskutowane przypadki, ma pośrednio wskazać
na rodzaj interpretacji, którą Tomasz Sikora stosuje w swej pracy, posługując się
metodą fenomenologiczną. W doborze materiału kieruje się on „kryterium repre¬
zentatywnej kontrapunktowości danych" (s. 9) Kurta Rudolpha. Zarzuca obszerną,
a jednocześnie gęstą sieć, w którą łowi wszelkie istotne wzmianki na temat luster/
/zwierciadeł w różnych epokach i kontekstach kulturowych. Układ chronologiczno-tematyczny organizuje całość dzieła. Stąd pogrupowanie motywów według klucza
światopoglądowego, definiowanego dość arbitralnie, bez specjalnej troski o uzasad-

�298

Recenzje i noty recenzyjne

nienie takiego porządku (np. domyślać się tylko możemy, że w niektórych przypad¬
kach o kwalifikacji do kompleksu szamanistycznego decyduje stosowanie w prak¬
tykach kultowych środków halucynogennych). Jako fenomenologa Tomasza Sikorę
interesują idee, które same w sobie tworzą pewien system o różnym stopniu złożo¬
ności i zapętleń. Stwierdzenie, że zebrany materiał pozwala „na ideacyjne wyodręb¬
nienie głównych struktur, które organizują szamańską wizję zjawisk katoptrycznych"
(s. 76) odnosi się nie tylko do tego kompleksu wierzeń, lecz do wszystkich dyskuto¬
wanych religii oraz poglądów psychoanalitycznych. Nie zajmuje Autora powiązanie
tych idei z czymś, co na przykład dla antropologa byłoby najbardziej intrygujące,
a mianowicie z ich kontekstem społecznym i funkcjami pozamyślowymi, kulturowy¬
mi konsekwencjami oraz uwarunkowaniami istnienia i kształtowania się określonych
światopoglądów. Chyba tylko w jednym momencie natykamy się na wzmiankę, iż
system katoptryczny stał się elementem dynastycznej ideologii cesarskiej w Japo¬
nii (s. 64). Nie jest to rzecz jasna zarzut, lecz jedynie stwierdzenie faktu. Takie są
bowiem reguły postępowania fenomenologicznego, stosowanego już na początku
XX wieku — przynajmniej na gruncie religioznawstwa — przez Rudolfa Otto, a póź­
niej Gerardusa van der Leeuwa. Swoistą nowością jest włączenie w zakres rozważań
o użyciu i matrycującym aspekcie metafory lustra również psychoanalizy, w tym
jej współczesnych transformacji uwzględniających osiągnięcia neurokognitywistyki.
W ten sposób dzieło wykracza poza teren religioznawstwa (pierwsze cztery rozdzia¬
ły), wchodzi na tereny filozofii nauki i przekonuje nas, że te oddzielane powszechnie
sposoby konceptualizowania świata, jak pokazują studia „katoptrologiczne", łączy
metaforyka, choć nie tylko ona. Ciągłość myślenia religijnego i naukowego dotyczy
także szeregu idei, a to świadczy o sztuczności takiej dysjunkcji.
Praca mieni się od przykładów i wszechstronnych nieraz opisów, naszpikowana
jest informacjami różnego rzędu, szczegółowymi i syntetyzującymi. Przyznać trze¬
ba, że Autor prowadzi nas przez meandry przekonań, w których lustro jest metafo¬
rą, sposobem wyrażania różnych koncepcji i pojęć, a jednocześnie matrycą myśle¬
nia. Ogrom zgromadzonego materiału i proponowanych tez jest zaiste imponujący.
W płaszczyźnie ogólnej są to chociażby wielorakie rozważania etymologiczne czy
przykłady świadczące o ambiwalencji podobnych bądź identycznych symboli. Nie
ma możliwości oddania mnogości tych konstatacji, ani nawet omawiania wnio¬
sków zamykających poszczególne partie rozważań, niemniej w celu zilustrowania
ich charakteru pozwolę sobie przytoczyć przynajmniej kilka wybranych stwierdzeń
wyłowionych z każdego rozdziału, by w ten sposób spróbować oddać ducha prowa¬
dzonych rozważań. W wierzeniach o charakterze szamanistycznym lustro staje się
jednym z czynników pozwalających na narodziny ego, świadomości i uformowanie
się społecznej podmiotowości (s. 48 i nast.), natomiast w voodoo otchłań wyobra¬
żona jest pod postacią lustra (s. 62). W systemach medytacyjnych mamy na przy¬
kład do czynienia z „wykorzystaniem analogii pomiędzy uzyskaniem ostatecznego
wglądu a oczyszczeniem zwierciadła" (s. 83). Z kolei „świadomość absolutu jest
kreatywnym zwierciadłem, które niejako samo w sobie wytwarza własne odbicia"
(s. 88). W kabale lustro jest ważnym elementem koncepcji systemu sefir, będącego
„znakową strukturą matrycującą pamięć zbiorową" (s. 125). Greckie mity pokazują

�Recenzje i noty recenzyjne

299

między innymi, że w lustrze dostrzec możemy „fantazmat cudzej obecności" (s. 198)
i przekonać się o istnieniu semiozy bez referencji (s. 197). Psychoanalitycy rozto­
czyli przed nami całą gamę przemyśleń odnoszących się do opowieści o Narcyzie;
Freudowi zawdzięczamy „analogizację stanów śnienia i śmierci" (s. 205); dla Jun¬
ga „lapis jako symbol jaźni reprezentuje przestrzeń katoptryczną, w której zachodzi
semantyczna translacja treści nieświadomych na świadomą i odwrotnie" (s. 221);
u Lacana następuje „przekształcenie podmiotu wywołane interioryzacją obrazu"
(s. 242), zaś „życie społeczne jest oczywistą ekstensją fazy lustra" (s. 248). Okazuje
się także, że „zwierciadło [to]... uprzywilejowana scena halucynacji" (s. 277).
Cytaty te przytaczam nie bez kozery, choć nie z wszystkimi się zgadzam (zwłasz­
cza z ideą „prefiguracji" rozwoju społecznego przez rozwój psychiczny jednostki,
czyli odpowiedniości ontogenezy ifilogenezy).Ujawniają one fenomenologiczne za¬
cięcie Autora pracy, które pozwala mu swobodnie wędrować w czasie i przestrzeni.
Umożliwia również prześledzenie niezwykle istotnego, jak się okazuje, wątku katoptrycznego w konceptualizacji kondycji człowieka w świecie, która — o czym wspo¬
mniałem — rozciąga się od psychoanalizy i psychiatrii po wyobrażenia „pierwotne"
i wierzenia szamanistyczne. Kształtowanie się podmiotu, jego relacja do przedmio¬
tu i innych podmiotów, inwersja katoptryczna (s. 63), katoptryczna metaforyzacja
(s. 83), homonimiczność, konceptualizacja słów jako fonicznej reprezentacji (od¬
zwierciedlenia) sądu, bezprzedmiotowa świadomość w buddyzmie jako autointencjonalność podmiotu lub zanik (różnicy) podmiotu i przedmiotu (s. 106), analogia
między wyobrażeniami znajdowanymi w alajawidźnianie a archetypami Junga
(s. 107). To wszystko prowadzić ma do stanu, w którym, by użyć słów Leibniza,
„człowiek zaczyna istnieć jako «trwałe, żywe zwierciadło wszechświata^" (s. 233).
Tego typu konstatacje mają charakter i metodologiczny, i epistemologiczny, nawet
jeśli się ich tak w religiach nie nazywa.
Przytoczone sądy to, jak się rzekło, wierzchołek wierzchołka góry lodowej w mo¬
rzu stwierdzeń. Jest to dzieło na wskroś naukowe i pełne faktów przedstawionych
w określonym i z góry założonym porządku. Raz jeszcze, podziwiam ilość materia¬
łów, które Autor uwzględnił oraz wnikliwość analiz. W niektórych przypadkach miał
wprawdzie zadanie ułatwione, kiedy całymi garściami czerpał z ustaleń innych bada­
czy (np. Anzieu, Vernanta, Reichel-Dolmatoffa, Waymana, Fernandeza, Mishry i in.).
Nie do końca dałem się jednak przekonać o zasadności włączenia w krwiobieg myśli
argumentów dostarczanych przez neurobiologię i neuropsychiatrię (partie rozdzia¬
łu V, a w szczególności „Zakończenie"). Jeśli nie otwarcie, to podskórnie sugerują
one, że istnieją naturalne, psychosomatyczne podstawy symbolizmu i metaforyzacji
katoptrycznej. Nie zgadzam się z tym. Traktowana przez Lacana jako uniwersal¬
na „faza lustra", wcale taką nie musi być. Tomasz Sikora słusznie podnosi argu¬
ment ludzi niewidomych. Niemniej, jako antropolog wskazać mogę społeczeństwa,
które lustra jako takiego nie znały, a nawet odbicie w wodzie nie było możliwe ze
względu na jej deficyt i konieczność zdobywania jej z piasków pustyni. Oczywiście,
można za Bice Benvenuto i Rogerem Kennedym, broniąc Lacana, przyjąć, że obec¬
ność medium w postaci zwierciadła nie jest konieczna dla przejścia tej fazy (s. 251).
Wszakże synestetyczna translacja wchodzi w grę w społeczeństwach, które operują

�300

Recenzje i noty recenzyjne

tego rodzaju „wyobraźnią symboliczną", nie odnosi się jednak do przypadków, gdy
tego rodzaju przedstawień w ogóle brak. Podnosząc ten problem, podważam jedy­
nie uniwersalistyczne, a niekiedy wręcz filozoficznie europocentryczne zapędy wielu
myślicieli. Być może zastanowić by się warto, czy katoptryczna konceptualizacja
nie jest przejawem operowania stosownym kodem myślowym, charakterystycznym
dla partykularnych kultur. Przyjęta w pracy międzykulturowa i interdyscyplinarna
perspektywa stanowiła ponadto dodatkowy asumpt, by w zakończeniu pokusić się
0 bardziej wnikliwe i syntetyzujące całokształt zagadnienia wnioski. Spodziewałbym
się bardziej uzasadnionej i opatrzonej polemicznym komentarzem próby „wyodręb¬
nienia interkulturowych inwariantów analizowanego modelowania katoptrycznego
1 konstrukcję jego idealnego typu" (s. 283). Przedstawione dziesięć elementów owe­
go modelu swym statusem przypomina nieco dziesięć przykazań, które są i już! Poza
tym, to być może osobliwa narracja religioznawcza połączona ze skomplikowaną,
w swej „naturze", terminologią psychoanalityczną sprawia, iż język — ze wszech
miar płynny i precyzyjny (poza dwukrotnym użyciem zwrotu „okres czasu": s. 149
i 209) — jest w swym stylu i wydźwięku skrajnie scjentystyczny. Czy, na przykład,
„ucieleśnieniami" nie można by zastąpić „impersonatorów" (s. 63, p. 58), a „działa­
jącymi osobami/ludźmi" „aktantów magicznej akcji" (s. 231)?
Są to pomniejsze uwagi krytyczne, często o charakterze polemicznym, wypływa¬
jącym z faktu poruszania się przeze mnie w odmiennej tradycji dyscyplinarnej i pre­
ferencji metodologicznych. W ramach swego paradygmatu Tomasz Sikora wykazuje
duży stopień biegłości. Przystosowując się do języka używanego w książce i innych
jego pracach, stwierdzam jednoznacznie, iż „stopień admiracji dla jego konstatacji
jest explicite akceptujący, a minimalne obiekcje dotyczące uniwersalizacji katoptrycznych wizualizacji i konceptualizacji oraz ich aktualizacji, jakoż i eksplikacji
epistemologicznych analogii nie subwersują wysokiego stopnia asercji dla dysputowanej publikacji". Wprawdzie od dziś, nie tylko pomny na ostrzeżenia zawarte
w myśli ludowej, iż nie należy zbyt długo przeglądać się w lustrze, bo można w nim
zobaczyć diabła, lecz wiedząc też, że stanowi ono odbicie immanentnej natury świa¬
ta, bał się będę spojrzeć w jakiekolwiek lustro. Niemniej, lęki takie warto pokonać,
gdyż są sowicie kompensowane. Po przeczytaniu książki czuję się, jakbym prawie
osiągnął dharmakaję — „ostateczny stan aktualizujący mądrość podobną zwierciad¬
łu" (s. 110).
Michał

BIBLIOGRAFIA
West L.M.
1983

The Orphic Poems, Oxford: Clarendon Press.

Buchowski

�Recenzje i noty recenzyjne

301

Grażyna K u b i c a , Siostry Malinowskiego, czyli kobiety nowoczesne na po­
czątku XX wieku, Kraków: Wydawnictwo Literackie 2006, ss. 462, il., ISBN:
83-08-03850-6.
Charakter dzieła Grażyny Kubicy odbiega nieco od „ogólnie przyjętego" w na¬
ukach społecznych pod względem stylu pisarskiego, w warstwie materiałowej, w ro¬
dzaju prowadzonej narracji i w sposobie argumentacji. Mamy tu do czynienia z lekkim
i literackim językiem, potoczystą opowieścią, wieloma nierozwikłanymi zagadkami,
momentami wręcz sensacyjną realistyczną powieścią, w której Autorka prowadzi nas
po autentycznych jednak tropach. Ta odmienność świetnie zredagowanej i wydanej
książki domaga się też szczególnego rodzaju oceny. Dlatego też inaczej, niż nakazuje
akademicki zwyczaj, pozwalam sobie ją zbudować i dostosować do formuły niejako
podyktowanej przez Autorkę.
Kilkaset stron dzieła to opis losów czternastu kobiet, które w jakiś sposób pojawi¬
ły się w życiu Bronisława Malinowskiego (Zofia Szymberska z d. Benówna, Eugenia
Zielińska z d. Bentkowska, Maria Czaplicka, Helena Protasiewiczowa z d. Czerwijowska, Zofia Romerowa z d. Dembowska, Halina Nusbaumówna, Paulina i Dora
Wasserbergówny, Aniela i Karola Zagórskie, Maria Zambrowska, Maria Hammar
z d. Zielewicz i Zofia Zielewiczówna oraz Otolia Rettingerowa z d. Zubrzycka). Punk¬
tem wyjścia jest konstatacja, że zawsze pozostawały one w cieniu mężczyzn, u boku
których się pojawiały, z którymi żyły lub którymi były zafascynowane. Skupienie się
na przedstawicielkach „płci pięknej" wykreować ma „kobiece pole kulturowe" (s. 8),
któremu Autorka przez swe poszukiwania chce nadać sens bez udzielania ostatecz¬
nych odpowiedzi (s. 9). Całe przedsięwzięcie jest jakby stworzeniem tych postaci,
ponownym powołaniem ich do życia, wydobyciem z otchłani niebytu, możliwym
dzięki mrówczemu dziełu zebrania i poskładania w nową całość drobin rozproszo¬
nych w pamiętnikach, archiwach, odręcznych notatkach, powieściach, książkach,
wierszach, tłumaczeniach dzieł, obrazach i szkicach, wspomnieniach, listach, pamięci
żyjących oraz w zachowanych śladach bytności zmarłych na ziemi i na cmentarzach.
Widoczna w wielu miejscach refleksja na temat roli badaczki w procesie tworzenia to
niewątpliwie duża zaleta pracy. Przesunięcie perspektywy z dotychczas dominującej
na kobiecą jest natomiast świadomym wyborem, który - jak dowodzi tego tekst - nie
jest bynajmniej prostą zamianą jednej perspektywy na drugą.
Dramatyczne nieraz perypetie życiowe poszczególnych bohaterek nie są jednak
osią przewodnią dzieła; innymi słowy, to nie kolejne biografie stanowią zasadę je
organizującą. Kubica tka swą opowieść na osnowie dwunastu zasadniczych tema¬
tów, które są kombinacją kategorii chętnie stosowanych w dyskursie feministycznym
(np. „cielesność", „niezależność", „kobiecość", „miłość", „dojrzałość"), nawiązują¬
cych do wydarzeń historycznych („wielka wojna", „wojna druga", „po katastrofie"),
miejsc geograficznych („Zakopane", „Londyn", ale też i „Paryż" i „inne miejsca"),
rodzinnych („dom") i statusowych („nauka"). Strategię snucia wątków wokół tych
zagadnień odbieram jako wyjątkowo udaną. To prawda, że „nie jest to... opowieść li¬
nearna" (s. 416), lecz czytając ją, czytelnik ma i tak wrażenie, iż posuwa się w czasie,
jako że dom rodzinny, czas nauki i subiektywna doniosłość pierwszych pocałunków,

�302

Recenzje i noty recenzyjne

namiętnej miłości i przywiązywania wagi do kulturowo określonego piękna ciała
wiążą się raczej z okresem młodości bohaterek, natomiast czasy dojrzałości, migra­
cji, wojennych tułaczek i tragedii, no i wreszcie śmierci, niekiedy nawet spowodo­
wanej pustką po ukochanym mężu (jak to miało miejsce w przypadku Zofii Szymberskiej, co przypomina indyjski zwyczaj sati), to lata późniejsze. Opowieść zaczyna się
jednak w XIX wieku, a kończy w drugiej połowie XX wieku. W sumie konstrukcja
pracy sprawia, że następujące po sobie rozdziały są kolejnymi przybliżeniami histo¬
rii kobiet uwikłanych w kontekst strukturalny epoki „tu/tam i wtedy", widzianych
z perspektywy osoby żyjącej hic et nunc, skazanej na budowanie swej narracji na
podstawie wydartych historii śladów. Wspomniane skupienie się na kobietach, do¬
tychczas pojawiających się niejako w tle świata definiowanego przez mężczyzn, jest
natomiast aktem rzucenia nowego światła na nieustannie powtarzający się koniec
świata wartości europejskich. Jest zatem intelektualną próbą podważenia pewnej he¬
gemonii kulturowej lub co najmniej zrównoważenia dominującego oglądu przez jego
uzupełnienie o nową perspektywę. W tym sensie jest to przypadek w zawoalowany
sposób wyrażonej krytyki kulturowej. Uzyskany obraz jest barwny i tylko pozornie
kalejdoskopowy, albowiem w gruncie rzeczy wyłania się zeń opis historii, obycza¬
jów, kultury i relacji społecznych.
W tym ostatnim względzie znaleźć można bez liku konstatacji, które same w so¬
bie, wypreparowane z biograficznych opowieści, warte są uwagi. Nie sposób omówić
wszystkich, więc pozwolę sobie na wskazanie najważniejszych.
Po pierwsze, jest to opis transformacji stanu szlacheckiego w inteligencję w szczególności w ówczesnej Galicji - wątek, który przewija się w ten czy inny spo­
sób przez całą pracę, a explicite występuje w rozdziale II („Dom", w szczególności na
s. 53-54). Kubica wychwytuje kilka cech charakterystycznych tej szczególnej grupy
społecznej: wielkopańskość, w której życie na pokaz bez zaplecza materialnego było
normą, obawę przed deklasacją, brak etosu self-made man, skłonności biurokratycz¬
ne, wykształcenie jako formę ucieczki przed schłopieniem, a także pewną otwartość
na inne grupy społeczne, takie jak tradycyjne mieszczaństwo, chłopi lub Żydzi, ale
pod warunkiem, że odetną się od swych korzeni społecznych i całkowicie przejmą
inteligenckie wzory kulturowe. To także opis życia ziemiaństwa (s. 85-88), stosun¬
ków panujących w folwarkach szlacheckich, wyłaniający się z dzienników pisanych
przez Eugeniusza Romera (rozdział IX), jak choćby corocznego spisywania umów ze
służbą (s. 318). Nawiązując do ustaleń historyków kultury i społeczeństwa, Autorka
dochodzi do tych wniosków w oparciu o własne dociekania, które tym samym ilustrująjej wnioski. Czyż to nie zasada, by w pracy naukowej nie tylko coś powiedzieć,
ale i udokumentować zebranymi materiałami? Z takim właśnie przypadkiem mamy
tu do czynienia.
Po drugie, mam na uwadze cały wątek feministyczny lub, wyrażając rzecz w języ­
ku antropologii, problem płci kulturowej (gender). Właściwie jest to motyw wiodący
całej pracy, który wyziera niemal z każdej jej stronicy. Pojawia się otwarcie w wie¬
lu momentach, chociażby w przedstawieniu ówczesnego ideału kobiety (s. 321),
w opisie życia publicznego w międzywojennej Polsce (s. 338), w kwestiach pracy
zawodowej kobiet, jak to miało miejsce w przypadku Marii Czaplickiej (s. 280-281),

�Recenzje i noty recenzyjne

303

w opisie walki o umożliwienie kształcenia i otwarcie edukacji dla kobiet, zazwyczaj
powiązanym z motywem patriotycznym (rozdział III) czy w męskim postrzeganiu
Rzeczy Ważnych, czyli wojny (s. 246). Szczególnie jasno widać refleksję tego typu
w podsumowaniu rozdziału o cielesności, w którym Autorka odwołuje się do ustaleń
Pierre'a Bourdieu po to, by móc pokazać, że to męska dominacja stwarza kobietę
jako przedmiot symboliczny; kobieta „jest widzianą" i istnieje przez i dla męskie¬
go spojrzenia, a jej widzenie siebie samej jest przyjęciem tej męskiej perspektywy.
W rezultacie uroda staje się kapitałem symbolicznym i zarazem społecznym kobiet
wplątanych w sieć znaczeń kulturowych, utkanych przez społeczeństwo rządzone
przez mężczyzn (s. 27). Notabene, zabieg podsumowywania rozdziałów ustaleniami
wybranych autorytetów jest w Siostrach Malinowskiego normą. Treść rozdziałów
jakby nieuchronnie do nich prowadzi i zgadywać możemy, czy skonstruowane są
tak, by skończyć się taką a nie inną konkluzją, czy też wnioski są rezultatem żela¬
znej konsekwencji rozdziału. Tak czy owak, jest to każdorazowo dowód na erudycję
Autorki, która bynajmniej nie szermuje nimi bez potrzeby, tylko w logicznie uzasad¬
nionym, czytelnym celu.
Po trzecie, chodzi o obraz globalnych wstrząsów zarówno pierwszej, jak i drugiej
wojny światowej. Oczywiście, nie pierwsza i nie ostatnia to próba ich odmalowa¬
nia. Niemniej w książce Grażyny Kubicy uzyskujemy wielowymiarową interpretację
kryzysu egzystencjalnego, która z jednej strony pokazuje strukturalne, będące poza
kontrolą jednostek mechanizmy wojny, grozę machiny jakby niezależnej od jakich¬
kolwiek aktorów społecznych, a z drugiej strony subiektywne i indywidualne jej do¬
świadczanie. To nie tylko w miarę lokalne peregrynacje związane z przesuwaniem
się linii frontu, ale i tułaczka na obczyźnie od Syberii przez Kujbyszew, Iran i Egipt,
Francję i Wielką Brytanię, po Stany Zjednoczone. To także okropności eksterminacji
Żydów w Generalnej Guberni, pokazane w jej ludzkim, detalicznym wręcz wymia¬
rze, który Autorka rekonstruowała również na podstawie rozmów z miejscowymi
ludźmi, prowadząc w ten sposób swoiste badania terenowe, oraz relacji świadków.
I tu znów kapitalna puenta w postaci refleksji Zygmunta Baumana zaczerpniętej
z książki Nowoczesność i zagłada, która pozwala postrzegać losy wojenne i powo¬
jenne wszystkich żyjących jeszcze wówczas kobiet w kategoriach okrutnej logiki
kulturowej modernizmu zwanej „ogrodnictwem", a polegającej na eliminowaniu rze¬
komych społecznych „chwastów".
Po czwarte, mam na myśli przywrócenie nauce polskiej Marii Czaplickiej. Właś¬
ciwie opisanie losów i dorobku samej tej postaci mogłoby stać się tematem odrębnej
publikacji. Grażyna Kubica przedstawia kompleksowo sylwetkę kobiety i badaczki,
która z determinacją, aż do swej tragicznej śmierci w Bristolu w Anglii, walczyła
o należne jej miejsce w ówczesnym świecie. Poznajemy przebieg jej wypraw badaw¬
czych, karierę naukową i popularyzatorską, poglądy naukowe mieszczące się w nur¬
cie antropogeografii, stanowisko w kwestiach etnicznych i rasowych, w sprawach
narodowych i narodowościowych, i wreszcie zaangażowania w „sprawę Polską".
Doprawdy, dla Czaplickiej samej warto było pisać tę książkę, która z tego choćby
względu wpisuje się w ciąg znaczących pozycji z zakresu historii antropologii spo¬
łecznej i etnologii.

�304

Recenzje i noty recenzyjne

Po piąte, wspomnieć należy, iż praca ta to istotny przyczynek do antropologii,
studiów nad płcią kulturową, historii kultury i społeczeństwa oraz dziejów wojen¬
nych, w szczególności Żydów polskich, lecz także do historii literatury i malarstwa,
filozofii i translatoryki. Obok kobiet opisanych w książce, Joseph Conrad jawi się
jako piętnasty jej bohater. Pojawiają się też historie związane z Witkacym. Jedno¬
cześnie bohaterki tomu same tworzyły dzieła naukowe i artystyczne. Na przykład,
Wielkopolanka Zofia Zielewiczówna to autorka sztuki Trębacz na ratuszu, a jej sio­
stra Maria Zielewicz wydała dramat Nawojka, była przy tym poetką i tłumaczką
pracy Haralda Hóffdinga oraz znawczynią pracy Ralpha Waldo Emersona, o którym
napisała książkę. Aniela Zagórska to aktywna członkini Związku Literatów Polskich,
wybitna tłumaczka dzieł Conrada na język polski. Zofia Dembowska była znaną ma¬
larką, twórczość której zaczęto odkrywać na nowo w ostatnich dekadach w wolnej
Polsce i Litwie. Również inne panie wniosły swój wkład w dziedzinę sztuki i nauki,
były społeczniczkami i oddanymi sprawie wszelakich umiejętności bądź przysiędze
Hipokratesa. Mnogie, ciągle przeplatające się wątki i fakty tego typu, to także istotny
wkład Grażyny Kubicy w odtworzenie historii kultury.
Są trzy kwestie, które jeszcze na koniec poruszę. Pierwsza dotyczy pewnego
zamysłu konstrukcyjnego, które rozwiązałbym trochę inaczej, niż ma to miejsce
w pracy. Lektura od razu zaczyna się jakby od problemowego, zasygnalizowanego
na wstępie, przybliżania duchowych sióstr Bronisława Malinowskiego. Czytelnicy
zostają skonfrontowani z postaciami, które nie bardzo potrafią umieścić w całości
obrazu. Dopiero w miarę, jak brniemy głębiej w las, powoli rozjaśnia się sytuacja.
Niemniej, sieć powiązań i kontaktów międzyludzkich jest tak gęsta, że bez ciągłego
jej pojęciowego rozrysowywania trudno się w niej zorientować. Uważam, że skró¬
towe przedstawienie „rodowodów" bohaterek na samym początku dzieła ułatwiło¬
by czytanie pracy. Druga uwaga odnosi się do pewnych niedokończonych wątków.
To zrozumiałe, albowiem w natłoku informacji nie sposób do końca śledzić każdy
trop (co można by np. czynić przez dalsze poszukiwania aktów zgonu lub potom¬
ków krewnych). Nie mam o owe nie całkowicie prześledzone wątki nawet cienia
pretensji do Autorki, ponieważ praca i tak naszpikowana jest faktami. Zachowany
jest przy tym cały niezbędny sztafaż naukowy, z niezwykle rzetelnymi przypisami
i odniesieniami do podstawy stwierdzeń, choć zdarzają się zwroty w rodzaju „uda¬
ło mi się ustalić na podstawie kwerendy archiwalnej" (s. 68), bez podania nazwy
owego archiwum. To jednak zarazem literacki charakter publikacji nie raz decyduje
o jej kształcie. Nieuchronna niemożność „domknięcia" źródeł powoduje, iż czasami
Kubica zdana jest na przypuszczenia i domysły. Ma do tego prawo. Niekiedy jed¬
nak tak zwane fakty, na przykład okupacyjna opowieść o przemycaniu Czesława
Nusbauma, brata sióstr Nusbaumównych i przepuszczeniu go przez patrol niemiecki
(s. 379-380), mówią poniekąd same za siebie, a tymczasem Autorka pozwala sobie
na własną, niezbyt popartą faktami interpretację. Cóż, licentia poetica. Trzecia kwe¬
stia jest bardzo szczegółowa. Język rozprawy jest płynny i zaiste literacki. Jak grom
z jasnego nieba pojawia się określenie „góralscy aborygeni" (s. 149-150). Wiem, że
ma to być metafora, lecz raczej chybiona. Utarło się, nie tylko w języku polskim,
że termin „aborygeni", znaczący dosłownie „tubylców", odnosi się do autochto-

�305

Recenzje i noty recenzyjne

nicznych mieszkańców Australii. Cóż miałoby znaczyć „góralscy (autochtoniczni)
Australijczycy" w kontekście rozważań o podhalańskich góralach?
Powyższe uwagi nie mogą podważyć niekwestionowanej jakości dzieła. Los bo¬
haterek jest zwierciadłem świata, obyczajów i czasu, w którym żyły. Grażyna Kubica
stawia problemy i rozwiązuje zagadki, o jakich bez niej nikt z nas przypuszczalnie
nawet by nie pomyślał. Tylko dzięki wielkiemu wysiłkowi woli i poświęceniu oso¬
bistego czasu dociera do dokumentów ukrytych w archiwach w różnych krajach.
Wydobywa na światło dzienne zapoznane urywki ludzkich doświadczeń i splata je
w spójną opowieść. Obecna w narracji, staje jakby jednocześnie obok niej. „Z rezer­
wuaru czyjejś pamięci" (s. 357) odzyskuje zapomniane historie. Autorka w harmo¬
nijny sposób dostraja swe wywody do ducha czasów, o których pisze, a czytelniczka
może mieć doprawdy wrażenie, że jest wręcz kongenialna z bohaterkami książki.
W 1914 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim przeprowadzono ankietę na temat
studentek, jakże rzadko naonczas pobierających tam nauki. Nie odmawiano im zdol¬
ności, niemniej jeden z profesorów stwierdzał, że „kobiety często idą na studia, bo nie
wiedzą, co ze sobą począć. Nie chcą próżnować, odczuwają żądze zdobycia wiedzy
i ulegają modzie na samodzielność... Profesorowie zgodnie stwierdzili, że uniwer¬
syteckie wykształcenie nie jest odpowiednie dla kobiet... " (s. 74). Parafrazując Mar¬
shalla Sahlinsa, powiedzieć by można, „jakie czasy, takie obyczaje mentalne". Dziś
taka esencjalizacja płci budzi oczywisty sprzeciw. Jeśli jednak przystaniemy na tego
rodzaju rozumowanie, to od razu widzimy, jak nietrafna to była diagnoza. Książka
Siostry Malinowskiego pokazuje, że chybiona ona była już całkowicie w odniesieniu
do jej bohaterek „na początku XX wieku". One wiedziały, „co ze sobą począć" i to
w wielce sensowny sposób, dowodząc hartu ducha, mądrości i broniąc człowieczeń¬
stwa w jakże trudnych dla nich czasach. Pisząca o nich Grażyna Kubica dowodzi
zarazem, że ona sama nie tylko ma wielką „żądzę zdobycia wiedzy", lecz zdobywa ją
w naukowo przepisany sposób, a „samodzielność" nie jest dla niej bynajmniej kwe¬
stią „mody", ale imperatywem myślenia, modus operandi i stylem pisania.
Michał

Buchowski

Alon C o n f i n o , Peter F r i t z s c h e (eds.), The Work of Memory. New Di­
rections in the Study of German Society and Culture, Urbana &amp; Chicago: The
University of Illinois Press 2002, ss. 280, ISBN: 978-0-252-02717-8.
Obserwowane obecnie, także na gruncie humanistyki (w tym etnologii i antropo¬
logii), zainteresowanie pamięcią przybiera rozmiary swoistej obsesji. Termin, który
jeszcze kilkadziesiąt lat temu znajdował nikły rezonans społeczny, dziś jest jednym
z czołowych pojęć zarówno w obszarze rozmaitych dyskursów profesjonalnych, jak
i mowy codziennej. Wybitny francuski historyk, współtwórca pisma „Le Debat",

�306

Recenzje i noty recenzyjne

Pierre Nora — śledząc owo zaaferowanie współczesnej kultury kategorią pamięci
— sformułował tezę, że żyjemy w „erze upamiętniania", która stanowi przejście od
dotychczasowej świadomości historycznej do świadomości memorialnej (społecz­
nej) (Nora 2001: 39). Zacytujmy jego słowa: „Na całym świecie przeżywamy nadej­
ście czasu pamięci. W ciągu ostatnich dwudziestu lub dwudziestu pięciu lat wszyst­
kie kraje, grupy społeczne, etniczne, rodzinne przeżyły głęboką przemianę stosunku,
jaki tradycyjnie utrzymywały z przeszłością. Przemiana ta przybrała rozmaite formy:
krytyka oficjalnych wersji historii, odkrywanie zepchniętych w niepamięć fragmen­
tów dziejów, rewindykowanie śladów przeszłości wymazanej lub skonfiskowanej,
kult korzeni (roots) i rozwój badań genealogicznych, gorączka wszelkiego rodzaju
obchodów rocznicowych, sądowe rozrachunki z przeszłością, mnożenie się najroz¬
maitszych muzeów, zwiększona uwaga poświęcana przechowywaniu archiwaliów
i udostępnianiu ich w celu konsultacji, odrodzenie się przywiązania do tego, co Anglosasi nazywają «dziedzictwem», a Francuzi «spuścizną». Niezależnie od tego, jaką
postać przybiera kombinacja tych elementów, można powiedzieć, że jakaś głębinowa
fala pamięci rozlała się ostatnio po świecie, wszędzie wiążąc ze sobą bardzo ści¬
śle wierność rzeczywistej lub wyobrażonej przeszłości z poczuciem przynależności,
świadomość zbiorową ze świadomością jednostkową, pamięć z tożsamością" (Nora
2001: 37; por. Ricoeur 2007: 533-545).
Recenzowana przeze mnie praca to zbiór esejów poświęconych specyfice pamięci
w kulturze współczesnych Niemiec. Z racji swej trudnej i powikłanej historii kraj
ten stanowi ze wszech miar wyjątkowy przedmiot tak pomyślanych analiz. Pierwsza
wojna światowa, tragiczna w skutkach eksplozja nazizmu w latach trzydziestych XX
wieku, I I wojna światowa, Holokaust oraz powojenny, trwający równo czterdzie­
ści lat podział terytorium Niemiec na dwa państwa: NRD (obejmującą obszar byłej
strefy okupacyjnej Związku Radzieckiego) oraz RFN (utworzoną z połączenia stref
opanowanych przez Francję, Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię), to wydarzenia,
które wycisnęły głębokie piętno na pamięci niemieckiego społeczeństwa, stały się
źródłem wielu indywidualnych oraz zbiorowych traum, lęków i obsesji.
Składające się na omawiany tom teksty wnoszą bez wątpienia nową jakość do
badań nad niemieckimi Erinnerungen. Większość wcześniejszych publikacji na ten
temat penetrowała bowiem dziedzinę pamięci zinstytucjonalizowanej, a więc ujętej
w ramy różnego rodzaju kulturowych artefaktów, takich jak muzea, pomniki, byłe
obozy koncentracyjne czy też dzieła literackie o charakterze komemoracyjnym. Tutaj
natomiast mamy do czynienia z pamięcią „żywą", wyprowadzoną poza mury mu¬
zeów i oderwaną od nieruchomych brył pomników. Zapowiada to zresztą sam tytuł
opracowania — The Work of Memory można by przetłumaczyć jako „pracę pamięci",
co wskazuje na pamięć ujmowaną w ruchu, w działaniu, w jej wymiarze praktycz¬
nym. Tym samym, tradycyjne w refleksji nad fenomenem niemieckiej pamięci pyta¬
nie o to, jak jest ona wyobrażana, przedstawiana i symbolizowana w kulturze, czyli
jak wyglądają jej reprezentacje, zostało poddane swoistej inwersji i zastąpione pyta¬
niem o to, jak pamięć wpływa na kulturę — na życie codzienne, na relacje społeczne
(w tym na tworzenie się wspólnot), na proces percepcji rzeczywistości przez czło¬
wieka oraz konstruowania przezeń swej tożsamości. W ślad za tym poszerzony został

�Recenzje i noty recenzyjne

307

znacznie teren obserwacji badawczej. Wzbogacono go o nowe, ważne przestrzenie
i obszary, jak choćby świat życia codziennego, rodzina, doświadczenie rozmaitych
przełomów we własnej biografii, konsumpcja, ekonomia, polityka oraz państwo jako
jedno z miejsc, w których „dzieje się" i manifestuje wszechobecny żywioł pamięci.
Jeśli chodzi o strukturę recenzowanej pracy, to jest ona podzielona na trzy części.
W pierwszej z nich, zatytułowanej „Historicity", zamieszczone zostały cztery studia:
From Presence to Remembrance: The Transformation of Memory in the German Re­
formation, Craiga Coslofsky'ego; Memory, History, and the Jewish Question: Universal
Citizenship and the Colonization of Jewish Memory, Jonathana M . Hessa; How Nos­
talgia Narrates Modernity, Petera Fritzschego oraz Masters of Memory: The Strategic
Use of Autobiographical Memory by the German Nobility, Marcusa Funcka i Stephana

Malinowskiego. Wszystkie one opisują historię pamięci w Niemczech, przy czym nie
chodzi tu o analizę form upamiętniania historii, lecz o pokazanie, jak zmieniały się
w kulturze niemieckiej (począwszy od okresu Reformacji) pojęcia i kategorie odno¬
szące się do temporalności, a także jak były one używane oraz jak wpływały na proces
zapamiętywania i przypominania określonych faktów i wydarzeń z przeszłości.
Część druga, opatrzona nagłówkiem „Everyday Life", odnosi się do pamięci roz­
patrywanej w kontekście życia codziennego. W otwierającym tę część eseju Andrew
Stuarta Bergersona, Hildesheim in an Age of Pestilence:

On the Birth, Death, and

Resurrection of Normalcy, poruszony został problem rozprzestrzeniania się ideolo¬
gii narodowego socjalizmu w społeczeństwie niemieckim. W następnym, autorstwa
Elizabeth Snyder Hook, Awakening from War: History,

Trauma, and Testimony in

Heinrich Boll, podjęta została kwestia trudnego (bo skażonego wirusem poczucia
winy oraz traumatycznych wspomnień wojennych) powrotu do „normalnego" życia
po 1945 roku. W ostatnim z tego bloku tekstów, Memory and Existence: Implications
of the Wende, Elizabeth A. Ten Dyke, jest zaś mowa o problemie zakłóceń, jakie
wniósł do codzienności niemieckiej upadek muru berlińskiego oraz związany z nim
przełom polityczno-ustrojowy. Jak wynika z tego krótkiego wyliczenia, w centrum
pomieszczonych w tej części rozważań znalazła się kwestia zależności między świa¬
tem powszedniej egzystencji a zmieniającymi się warunkami historycznymi; pytanie
o to, w jaki sposób ludzie integrują swoje dotychczasowe doświadczenia (nawyki,
zwyczaje oraz wspomnienia) z nowymi wzorami życia, jak dostosowują się do ule¬
gającej często drastycznym przemianom rzeczywistości zewnętrznej.
Trzecia, a zarazem ostatnia część niniejszego tomu nosi tytuł „Materiality" i obej­
muje trzy teksty: An Economy of Memory: Psychiatrists,
Veterans, and Traumatic
Narratives in Weimar Germany, Paula Lernera; Public Relations as a Site of Memo¬
ry: The Case of West German Industry and National Socialism, S. Jonathana Wiesena
oraz Gender, Public Policy, and Memory: Waiting Wives and War Widows in the Post¬

war Germanys, Elizabeth Heineman. Autorzy tych opracowań przedmiotem swoich
dociekań uczynili materialny aspekt pamięci, a ściślej rzecz biorąc fakt, iż tocząca
się w sferze publicznej retoryczna batalia rozmaitych grup społecznych i instytucji
o określoną wizję czy też wersję minionej rzeczywistości ma często podtekst ekono¬
miczny — jest walką o prawo do pieniędzy (rent, odszkodowań, przywilejów itd.)
z tytułu doświadczeń i roli odgrywanej przez te podmioty w przeszłości.

�308

Recenzje i noty recenzyjne

Największa wartość książki The Work of Memory wynika ze świeżości zaprezen­
towanego w niej spojrzenia na specyfikę pamięci w rzeczywistości społeczno-kulturowej Niemiec. Odmienna, od do tej pory przyjmowanej, optyka badawcza przyczy¬
niła się do rzucenia światła na sprawy, które były na ogół pomijane i przemilczane we
wcześniejszych opracowaniach naukowych, a których ukazanie ma niewątpliwą war¬
tość poznawczą. Dzięki swemu nowatorstwu, a także dużej rozpiętości poruszanych
wątków i tematów książka ta może stanowić cenne źródło wiedzy i inspiracji dla ba¬
daczy zajmujących się problematyką pamięci, w tym dla etnologów i antropologów.
Podobieństwo pamięci historycznej Niemiec i Polski (nie tyle w sferze konkretnych
faktów, co w obszarze emocji i psychologii, nasycenia różnego rodzaju traumami,
kompleksami i urazami z przeszłości) decyduje zaś o jej przydatności w studiach
odwołujących się do polskich doświadczeń historycznych i politycznych — zarówno
przeszłych, jak i współczesnych.
Aleksandra

Rzepkowska

BIBLIOGRAFIA
Nora P.
2001
Ricoeur P.
2007

Czas pamięci, przeł. W. Dłuski, „Res Publica Nowa" 7, s. 37-43.
Pamięć, historia, zapomnienie, przeł. J. Margański, Kraków: Universitas.

Marshall S a h l i n s , Wyspyhistorii,pvzeł. I.Kołbon, Kraków:Wydawnictwo Uni­
wersytetu Jagiellońskiego 2006, ss.196, ISBN-10: 83-233-2182-5; ISBN-13: 978¬
-83-233-2182-8.
Marshall David Sahlins jest wybitnym antropologiem amerykańskim o różno­
rodnych zainteresowaniach. Obecnie jest emerytowanym profesorem antropologii
kulturowej (Charles F. Grey Distinguished Service Professor) na Uniwersytecie
Chicagowskim. Badania terenowe prowadził w Polinezji, a w trakcie swojej karie­
ry naukowej zajmował się zarówno strukturą społeczną, procesami transformacji
struktur mitycznych, jak i systemami gospodarowania i wymiany oraz systemami
klasyfikacji, które analizował przez pryzmat ujęć ewolucjonistycznych, strukturalistycznych, a także antropologii historycznej. Wraz z Elmanem R. Service'em był
współredaktorem tomu Evolution and Culture (1960), gdzie dominowało podejście
ewolucjonistyczne. Jego inne prace to Stone Age Economics (1972) i Culture and
Practical Reason (1976). Zwrot w stronę antropologii historycznej na dobre dokonał
się wraz z książką Historical Metaphors and Mythical Realities (1981), był kontynu­
owany w opublikowanych w 1985 roku Wyspach historii oraz Jak myślą „tubylcy".
O kapitanie Cooku, na przykład (1995, wyd. polskie 2007).

�Recenzje i noty recenzyjne

309

Jak na ironię, polski przekład Wysp historii, książki, w której podważa się do­
tychczasowy sposób patrzenia na historię, ukazał się ponad dwadzieścia lat po jej
opublikowaniu. Ma to ogromne znaczenie, gdyż praca Sahlinsa powstała w czasach,
kiedy spory o tę kwestię były stosunkowo żywe. Obecnie omawianym zagadnieniom
towarzyszy o wiele mniej emocji. W Wyspach historii wyróżnić można dwie części.
Na pierwszą składa się „Wprowadzenie" oraz rozdział 5, który jako podsumowanie
tez i rozważań ma raczej charakter teoretyczny. Drugą część stanowią rozdziały 1-4,
gdzie proponowany przez autora sposób patrzenia na niektóre wydarzenia historycz¬
ne został wykorzystany do stworzenia nowej interpretacji tego, co wydarzyło się
podczas spotkań Europejczyków z okresu kolonialnego z rdzennymi mieszkańcami
Nowej Zelandii, Fidżi, a także Hawajów.
Esej „Uzupełnienie do podróży Cooka, czyli le calcul sauvage" to zarys kultury
hawajskiej ukazujący logikę postaw (a także zmian w postawach) w stosunku do
białych przybyszy. Kolejny rozdział, „Różne czasy, różne zwyczaje: antropologia hi¬
storii", stanowi rozwinięcie myśli najpierw przedstawionej we „Wprowadzeniu", iż
„różne porządki kulturowe mają własne tryby działania historycznego, świadomości
i rozstrzygnięcia — własną praktykę historyczną" (s. 55). Kolejny z esejów, „Obcy-król, czyli Dumézil wśród Fidżyjczyków", jest nie tyle propozycją nowej tezy, co
przetestowaniem koncepcji zaprezentowanej w rozdziale poprzednim w oparciu o nowe
analogie — w tym przypadku z terenów Polinezji. W ostatnim rozdziale drugiej czę­
ści, „Kapitan James Cook, czyli Umierający Bóg", Sahlins ilustruje paradoks nauki
historycznej: „przypadkowe okoliczności — zdarzenia biograficzne lub geograficzne
— stanowią warunki konieczne" (s. 126) dla określonego rozwoju sytuacji. Wszystkie
cztery eseje to niezwykle szczegółowe i skrupulatne analizy wydarzeń historycznych,
które w świetle interpretacji Sahlinsa zyskują przekonujące uzasadnienie.
W kulturze takiej jak euroamerykańska pewna starannie pielęgnowana wizja
przeszłości jest bardzo istotnym — jeśli nie kluczowym — elementem budowania
tożsamości narodowej. Sahlins słusznie zauważa, iż historia jest sekwencją przy¬
padkowych zdarzeń, które jednak, z późniejszej perspektywy, stanowią warunki ko¬
nieczne takiego, a nie innego rozwoju „historii", rozumianej jako wersja zdarzeń,
a nie — dziedzina naukowa (s. 126). Najważniejszym postulatem autora jest zaprze¬
stanie utrzymywania sztucznego, dychotomicznego podziału na historię i strukturę,
ponieważ oba te elementy są od siebie uzależnione i wzajemnie z siebie wynikają.
Historia, czyli wizja przeszłości, jest uwarunkowana strukturą, powstałą w kontek¬
ście kultury i , często wbrew przekonaniom tubylców, niestabilną. Struktura z ko¬
lei powstaje w wyniku interpretowania i umiejscawiania pewnych wydarzeń i nie
istnieje bez przeszłości, a wręcz dopasowuje się do niej. Sahlins pisze: „świat nie
ma obowiązku dostosowywać się do logiki, z pomocą której ludzie go postrzegają"
(s. 155). Tak postrzegana historia jest jedynie pewnym wariantem wydarzeń, widzia­
nym na tle przeszłości wytwarzającej j ą społeczności. Autor proponuje spojrzeć na
historię przez pryzmat antropologii, a na antropologię — przez pryzmat historii, by
odkryć nowe perspektywy i lepiej wyjaśnić pewne wydarzenia. Współpraca antropo¬
logii i historiografii — między innymi poprzez analizę mitów i legend — może po­
zwolić na odkrycie dziejów ludów, o których uprzednio myślano jako o Lévi-Straus-

�310

Recenzje i noty recenzyjne

sowskich „bezhistorycznych", czyli nie pamiętających swojej historii (rozdział 2).
Kierując się powyższymi postulatami, Sahlins odkrywa przed czytelnikami nowe
aspekty (mniej lub bardziej tragicznych) spotkań przedstawicieli kultury europejskiej
z tubylcami wysp Pacyfiku.
Dzięki nowemu podejściu do interpretowania wydarzeń, czytelnik ma szansę
znaleźć logiczne — choć niekoniecznie z perspektywy współczesnej kultury euroamerykańskiej — uzasadnienie zabicia kapitana Cooka czy wielokrotnego zdobywa¬
nia masztu przez maoryskiego przywódcę Hono Hekego. Ponieważ Wyspy historii
ukazały się już ponad 20 lat temu, wyjaśnienie śmierci kapitana Jamesa Cooka za¬
proponowane przez Sahlinsa stało się rutynowo uwzględniane we wszelkich antro¬
pologicznych (i nie tylko) artykułach prasowych czy książkach na temat Wielkiego
Żeglarza (np. Kalicki 2005; Horwitz 2005; Thomas 2007). Jedynym wyjątkiem jest
nierzadko krytykowana praca pochodzącego ze Sri Lanki antropologa, Gananatha
Obeyesekerego, Apoteoza Kapitana Cooka. Europejskie

mitotwórstwo

w rejonie Pa­

cyfiku (1992, wyd. polskie 2007), w której autor polemizuje z Sahlinsem, utrzymując,
iż niemożliwe jest, aby tubylcy pomylili Cooka z hawajskim bogiem płodności Lono.
Na ten atak Sahlins odpowiedział w 1995 roku w książce Jak myślą „tubylcy". O ka¬
pitanie Cooku, na przykład (wyd. polskie 2007), gdzie uzasadnił istotę dostrzegania
różnic w postrzeganiu świata przez przedstawicieli różnych kultur.
Ważnym elementem pracy Sahlinsa jest również wielokrotnie podkreślane przeko¬
nanie, iż odnajdywana w kulturze struktura niezmiennie ulega twórczym przekształ¬
ceniom na skutek wydarzeń, do których jest dostosowywana, czyli, że struktura jest
procesualna. Tym samym autor proponuje do struktury włączyć jej wewnętrzną — im¬
plikującą zmiany — diachronię. Krytyce poddanych zostało także „wiele skostniałych
opozycji, za pomocą których pojmujemy zarówno historię, jak i porządek kulturowy"
(s. 160), na przykład stałość/zmiana, struktura/historia, system/zdarzenie, a także po­
strzeganie przeszłości jako radykalnie odmiennej od teraźniejszości. O tych niełatwych
kwestiach Sahlins pisze językiem wymagającym, lecz precyzyjne i konsekwentne sto¬
sowanie pojęć wynagradza intelektualny wysiłek podejmowany w trakcie lektury.
Mimo wielu zalet, Wyspy historii mają również wady. Najpoważniejszą z nich
jest — moim zdaniem — wymuszona struktura pracy wynikająca z połączenia kil¬
ku wykładów w książkę (czego Sahlins ma jednak świadomość), a w konsekwencji
— chaotyczna struktura pracy. Nieporządek panuje także w obrębie rozdziałów, które
odwołują się do niezaprezentowanych wcześniej teorii różnych badaczy, a także do
bardzo szczegółowych danych etnograficznych. Dla czytelnika skutkiem jest wielo¬
krotne przywoływanie tych samych interpretacji wydarzeń historycznych w wielu
miejscach pracy (śmierć Cooka jako boga Lono, zanim zostanie przedstawiona w ca¬
łej okazałości w rozdziale 4, jest pokrótce opisywana w prawie każdym rozdziale).
Bez względu na to, jaką wartość wykłady te przedstawiały same w sobie — a jestem
przekonana, że były niezwykle inspirujące — uważam, że na potrzeby książki można
było pokusić się o nieco prostszy układ treści, w którym analizy teoretyczne następo¬
wałyby po prezentacji danych etnograficznych i historiograficznych.
Patrząc na to bogactwo informacji na temat etnografii i historii omawianych wysp
Pacyfiku, można przypuszczać, że Sahlins odwołuje się do wiedzy swoich anglo-

�311

Recenzje i noty recenzyjne

języcznych odbiorców. Być może ma to swoje uzasadnienie, gdy weźmie się pod
uwagę miejsce i czas opublikowania książki. Jednak przeciętny polski czytelnik
tej pozycji jest w niekorzystnej sytuacji, ponieważ prawdopodobnie nie dysponuje
gruntowną wiedzą na temat dziejów kolonizacyjnej działalności Wielkiej Brytanii,
nie mówiąc już o bardzo szczegółowych informacjach o rdzennych kulturach wysp
Oceanu Spokojnego. Dlatego też można dotkliwie odczuwać brak dodatkowych ob¬
jaśnień, które naświetliłyby pewne kwestie, szczególnie historiograficzne.
Zastrzeżenia można mieć również do „Wprowadzenia". Z założenia ma ono
przedstawiać teoretyczny aspekt Wysp historii, w praktyce jednak zawarte są w nim
analizy treści, do których szczegółowe dane odnajdujemy dopiero w kolejnych roz¬
działach. Odnosi się wrażenie, że Sahlins droczy się z czytelnikiem, udzielając mu
pewnych informacji — fragmentów układanki, które trudno złożyć w całość lub ulo­
kować w odpowiednim miejscu, nie przeczytawszy dalszych części (w których zresz¬
tą informacje te się częściowo powtarzają). Naturalnie, autor ma tego świadomość
i mówi, iż książka ma raczej charakter cylindryczny, nie linearny i że po przeczytaniu
całości można śmiało wrócić do początku (s. 17). Jednak moim zdaniem, duża część
„Wprowadzenia" ma charakter typowego podsumowania i z powodzeniem mogłaby
znaleźć się na końcu pracy. Wszystko to sprawia, że książka wymaga bardzo wnikli¬
wej i uważnej lektury, co nie oznacza, że nie jest warta tego wysiłku.
Proponowany przez Sahlinsa sposób patrzenia na przeszłość przez pryzmat an¬
tropologii oraz historii od lat z powodzeniem jest wykorzystywany, między innymi
w etnologii Ameryki Łacińskiej (np. Tomicki 1990; Taylor 2007) i przyczynia się do
lepszego zrozumienia odległych w czasie wydarzeń, dziejących się na styku odmien¬
nych kultur. Propozycje zawarte w książce były odważne, a być może niekiedy nawet
obrazoburcze, ale sposób argumentacji i poparcie jej dobrze dobranymi przykładami
spowodowały, że z tego starcia Sahlins wyszedł obronną ręką. Moim zdaniem, Wyspy
historii to niełatwa w odbiorze, choć bardzo wartościowa pozycja i godny ubolewa¬
nia jest fakt, że trafiła na polski rynek tak późno.
Karolina

Kuberska

BIBLIOGRAFIA
Horwitz T.
2005
Kalicki W.
2005

Błękitne przestrzenie, przeł. B. Gadomska, Warszawa: Wydawnictwo W.A.B.

14 II1779. Śmierć kapitana Cooka, „Duży Format" (dodatek do „Gazety
Wyborczej"), 14.02.
Obeyesekere G.
2007

[1992]

Apoteoza Kapitana Cooka. Europejskie mitotwórstwo

w rejonie Pacy-

fiku.
przeł. W. Usakiewicz, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Ja­
giellońskiego.

�312

Recenzje i noty recenzyjne

Sahlins M.D.
Jak myślą „tubylcy". O kapitanie Cooku, na przykład, przeł. W. Usakie2007
[1995]
wicz, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Taylor A.-Ch.
2007
Sick of History. Contrasting Régimes of Historicity in the Upper Amazon,
w: C. Fausto, M . Heckenberger (eds.), Time and Memory in Indigenous
Amazonia: Anthropological Perspectives, Gainesville: University Press of
Florida, s. 133-168.
Thomas N .
2007
Odkrycia. Podróże kapitana Cooka, przeł. J. Szczepański, Poznań: Dom
Wydawniczy Rebis.
Tomicki R.
1990
Ludzie i bogowie. Indianie meksykańscy wobec Hiszpanów we wczesnej
fazie konkwisty, Wrocław: Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk.

Gananath O b e y e s e k e r e , Apoteoza kapitana Cooka. Europejskie mitotwórstwo w rejonie Pacyfiku, przeł. W. Usakiewicz, Kraków: Wydawnictwo Uniwer­
sytetu Jagiellońskiego 2007, ss. 369, il., ISBN: 978-83-233-2389-1.
Gananath Obeyesekere jest profesorem antropologii na Uniwersytecie Princeton,
autorem znamienitych książek, między innymi Medusa's Hair (1981) i The Work
of Culture: Symbolic Transformation

in Psychoanalysis

and Anthropology (1990).

W skali światowej zasłynął przede wszystkim jako badacz, który podjął niezwykle
żywą i sensowną polemikę z tezami Marshalla Sahlinsa, autora wydanej niedawno po
polsku pracy Wyspy historii (2006). Wyrazem tej dyskusji jest komentowane dzieło
Apoteoza kapitana Cooka. Europejskie

mitotwórstwo

w rejonie Pacyfiku. Już choćby

ze względu na zachowanie ciągłości owej polemiki, dobrze, że książka Obeyesekerego ukazała się na naszym rynku. Zresztą nie było to ostatnie słowo w tej wymianie
poglądów. Wkrótce potem Sahlins odpowiedział pracą How „Natives" Think: About
Captain Cook, For Example (1995; tłum. polskie 2007), zaś Obeyesekere w następ¬
nym, stanowiącym podstawę tłumaczenia polskiego, wydaniu Apoteozy dopisał roz¬
dział „O desahlinizacji".
Od kontrowersji pomiędzy Sahlinsem i Obeyesekere wypada więc zacząć tę re¬
cenzję. Poprzez opisanie wydarzeń związanych z przybyciem kapitana Jamesa Coo¬
ka na Hawaje i jego gwałtowną śmiercią w 1779 roku, Sahlins — w swych dwóch
pierwszych pracach z „trylogii hawajskiej": Historical Metaphors and Mythical
Realities (1981) oraz rzeczonych Wyspach historii, pragnął ukazać, w jaki sposób
mity stanowią scenariusze dla ludzkich działań. Uogólniając, ludzie postępują tak,
jak podpowiada im kultura, jak zapisane to jest w jej wzorach, często najbardziej ot¬
warcie wyrażonych w opowieściach mitycznych. Zjawisko to nazwał mitopraktyką.
W terminach teoretycznych była to próba pogodzenia ahistorycznego w swej istocie

�Recenzje i noty recenzyjne

313

strukturalizmu z oczywistością występowania zmian w procesie historycznym. Jak
się okazało, doprowadziło to Sahlinsa do stworzenia antropologicznie sformułowa¬
nych tez na temat niezwykle żywotnej dziś teorii praktyki, kojarzonej głównie z na¬
zwiskami Pierre'a Bourdieu i Anthony'ego Giddensa. Ludzie kierują się wskazaniami
zawartymi w owych szeroko rozumianych mitach, lecz interpretacja tych ostatnich
zależy od interesów poszczególnych grup i osób, a poza tym owe schematy mityczne
muszą być na tyle elastyczne, by móc akomodować niezwykłe wydarzenia, takie jak
na przykład przybycie statków Cooka. Tak też się stało na Hawajach i w wyniku tego
wydarzenia, wystąpienia — jak powiada Sahlins — „strukturalnego splotu okolicz­
ności", nastąpiła lawina zmian w życiu Hawajczyków, która przekształciła cały ich
sposób życia, relacje społeczne, wierzenia i powszednią praktykę.
Podstawą tego niezwykle ciekawego wywodu było jednak założenie, że kapitan
Cook został potraktowany przez tubylców jako wcielenie boga Lono. Sahlins szcze¬
gółowo dokumentował swe sądy, wskazując, jak przypadkowo obrany przez okręty
brytyjskie kurs zbiegał się z trasą powrotu mitycznej postaci Lono, który udał się na
morze i obiecał, iż powróci; jak uroczyście i wręcz bałwochwalczo witano Cooka
w Zatoce Kaleakekua, z jaką nabożnością goszczono przybyszów, jak Cooka zabito
i potraktowano jego zwłoki i wreszcie jak stał się boską legendą na Hawajach. Tym¬
czasem Obeyesekere rozważa szczegółowo kolejne stwierdzenia i podważa więk¬
szość z nich. Całość książki jest wzorcowym przykładem rzetelności warsztatu an¬
tropologicznego i historycznego. Uwzględnione są praktycznie wszystkie dostępne
źródła dotyczące podróży mini-flotylli Cooka, dzienniki pokładowe oraz dzienniki
osobiste uczestników wyprawy, w której byli też rysownicy i uczeni, mający doku¬
mentować odkrywany świat i opisywać napotykane ludy. Obeyesekere uwzględnia
też mnóstwo podobnych materiałów pozostawionych przez następnych żeglarzy (np.
Vancouver, Zimmermann), a potem misjonarzy i kupców. Jego uwadze nie uszedł
chyba żaden strzęp informacji publikowanej bądź archiwalnej. Dane i teksty te są
wprzęgnięte w narrację antropologiczną, która pokazuje, na czym polegały wzajem¬
ne relacje między Białymi Ludźmi a Tubylcami, przedstawicielami Zachodu a Inny¬
mi. Ten problem ma zaś ważkie implikacje filozoficzne i moralne.
Tezę o rzekomym postrzeganiu i traktowaniu Jamesa Cooka jako żywego wciele¬
nia boga Lono, Obeyesekere uważa za absurd i dostarcza szeregu dowodów na to, że
angielski kapitan przyjęty został wprawdzie jako wielki przywódca, lecz nie jako bóg.
Świadczą o tym, odpowiednio zinterpretowane, te same wydarzenia, które opisywał
Sahlins, a więc sposób powitania Cooka w świątyni Lono, odnoszenia się do niego
przez tubylców, poćwiartowania jego zwłok i na odjezdnym zapytania skierowanego
do oficerów, czy Cook przypłynie za rok. Obeyesekere szczegółowo i przekonują¬
co argumentuje, że interpretacje Sahlinsa oraz innych antropologów i historyków są
wyrazem etnocentrycznego widzenia świata, w którym Białych spontanicznie trak¬
towano jako Nadludzi. Jest to sposób myślenia i eurocentryczny, i mito-logiczny, jak
powiedziałby Claude Lévi-Strauss, sam w sobie. Gananath Obeyesekere, antropolog
kulturowy pochodzenia srilankijskiego, pracujący na amerykańskim uniwersytecie,
staje się poniekąd wyrazicielem opinii wszystkich ludów spoza kręgu cywilizacji
Zachodu.

�314

Recenzje i noty recenzyjne

Idea, w myśl której mieszkańcy odkrywanych lądów traktują Europejczyków jak
bogów, jest europejskim mitem. Wynika on z poczucia wyższości cywilizacyjnej, bę¬
dącej ważną cechą myślenia epoki oświecenia, której produktem i przedstawicielem
był Cook. Niesienie maluczkim zdobyczy cywilizacji, jak na przykład kóz i owiec,
było zresztą wpisane w odkrywczą misję wyprawy i na pokład zabrano kilka par
różnych zwierząt hodowlanych, które darowano mieszkańcom Mórz Południowych
i instruowano o tym, jak się z nimi obchodzić. Był to aspekt mitu odkrywcy-cywilizatora, model bohatera kulturowego wzorowany na Prospero. Cook ujawnił jednak
również swą inną twarz, twarz odkrywcy-karciciela, podzielającego cechy Kurtza
z powieści Jądro ciemności Josepha Conrada. Surowe karanie załogi, za najmniej¬
sze nawet przewinienia, ale przede wszystkim tubylców (np. biczowanie wielokrot¬
nie przekraczające normy wyznaczone przez admiralicję), było nagminną praktyką.
Tymczasem gloryfikacja Cooka w Europie polegała między innymi na przedstawia¬
niu go jako łagodnego, paternalistycznego i humanistycznego Prospero. Zjawisko to
śledzi Obeyesekere w ówczesnym i późniejszym piśmiennictwie na temat jego osoby
i wyprawy, w przedstawieniach teatralnych, żurnalistyce i malarstwie. Podobny me¬
chanizm adoracji doprowadził również do tego, że Cook stał się bohaterem narodo¬
wym Nowej Zelandii, akceptowanym jako taki zarówno przez ludność napływową,
jak i maoryską.
Na gloryfikacji idealizacja Cooka się jednak nie kończy. Obeyesekere pokazuje,
jakie były mechanizmy i w jakich okolicznościach doszło do wykreowania Cooka na
bóstwo, do apoteozy tej postaci. Sęk w tym, że nie uczynili tego wcale Hawajczycy,
ale Europejczycy, którzy tym pierwszym ten zabieg przypisali. Ubóstwienie odkryw¬
cy bądź konkwistadora było trwałym elementem mitologii europejskiej, czego spek¬
takularnym przykładem jest Cortez, jakoby potraktowany przez Azteków jako wcie¬
lenie boga Quetzalcoatl. Tzvetan Todorov, w swej książce Podbój Ameryki. Problem
Innego (1996), powiela zresztą ten mit. Jest on cząstką szerszego wyobrażenia ludzi
Zachodu na temat ludów pozaeuropejskich jako myślących irracjonalnie i pasyw¬
nych w obliczu losu. Obeyesekere uważa ten pogląd za całkowicie mylny i wydarze¬
nia na Hawajach z końca XVIII wieku interpretuje w terminach „racjonalności prag¬
matycznej", jak j ą sam nazywa. Przeciwstawia się ona całkowicie idei pre-logiki,
zainicjowanej przez Luciena Levy-Bruhla (Czynności umysłowe w społeczeństwach
pierwotnych, 1992), kontynuowanej de facto przez Levi-Straussa (szczególnie: Myśl
nieoswojona, 1969), a znajdowanej też w koncepcji Wielkiej Fosy Ernesta Gellnera.
Owa racjonalność pragmatyczna pozwala na to, by historię Cooka umieścić
w szerszym kontekście kulturowym. To pragmatyka i dynamika sytuacji, interpre¬
towanej i modulowanej wyobrażeniami ówczesnych mieszkańców Hawajów, decy¬
dowała o ich postępowaniu. Niespodziewanych przybyszy usiłowano wykorzystać
natychmiast w lokalnych rozgrywkach politycznych, w redefinicji relacji społecz¬
nych i światopoglądu, w szczególności systemu tabu. Detaliczna analiza ujawnia,
jaki sens miały rytuały, zachowania i, w większości wypadków domyślne, wypowie¬
dzi Hawajczyków. Domyślne, albowiem wydaje się, że najprawdopodobniej kroni¬
karze brytyjscy wkładali w usta tubylców słowa, których jedynie się domyślali, a to
z tego względu, że ich znajomość języka była znikoma i pośrednia (przez dialekty

�Recenzje i noty recenzyjne

315

tongijskie). W końcu na Hawajach wylądowali po raz pierwszy. Obeyesekere zresztą
z dużą wprawą wychwytuje niekonsekwencje w relacjach samych uczestników wy­
prawy, pokazując, jak ich wizja wydarzeń zmieniała się wraz z upływem lat, a więc
i wraz ze stabilizowaniem się mitu Cooka jako rzekomego boga Lono dla Hawajczyków. Przeto staje się jasne, że było to raczej skażone europejskim wyobrażeniem
świata, przesyconym owymi mitami wyższości i apoteozą kapitana, słyszenie tego,
co chciało się usłyszeć. Dotyczy to także interpretacji poczynań wodzów, kapłanów,
zwykłych ludzi, kobiet i mężczyzn, zarówno w sytuacjach obrzędowych, jak i w ży¬
ciu codziennym. Obeyesekere dekonstruuje te interpretacje, obnaża ich „stronni­
czość". Pisanie historii okazuje się tworzeniem mitu, który wpisuje się w strukturę
mitologiczną społeczeństw Zachodu. Tylko prawem europocentrycznego kaduka ów
mit zostaje nobilitowany do rangi historii. Nie ma w tym zjawisku pewnie nic dziw¬
nego, a może nie byłoby też nic zdrożnego, gdyby tej presji mitu nie ulegali także
badacze, których myślenie mieni się być krytycznym. Odnosi się to szczególnie do
antropologów roszczących sobie prawo do statusu „tricksterów" (mediatorów) międzykulturowych, w tym zwłaszcza do Marshalla Sahlinsa.
Apoteoza kapitana Cooka to książka niesamowita, wciągająca lektura, która jed¬
nocześnie poucza czytelnika, na czym polega rzetelny warsztat badawczy i sztuka
myślenia krytycznego. Porusza ważkie etycznie i światopoglądowo sprawy relacji
Zachodu do ludów pozaeuropejskich, kolonizatorów do kolonizowanych, równo¬
ważności sposobów myślenia, nie tracąc waloru analitycznego, w którym historycz¬
ny i etnograficzny detal są ze sobą integralnie splecione w fascynującej, odważnej
teoretycznie i błyskotliwej narracji. Wpisuje się w trwającą dziesięciolecia dyskusję
na temat racjonalności myślenia i mito-historyczności, która jest częściowo dostępna
w języku polskim (patrz wspomniane w recenzji pozycje). Wykracza jednak poza
utarte schematy konceptualizowania problemu i tchnie świeżością. Owa synteza
śmiałości i rzetelności jest wielką zaletą książki, z której adepci nauki wyniosą nie¬
ocenioną lekcję na temat tego, na czym polega praca uczonego i pisanie wartościo¬
wych poznawczo książek. Być może dzięki tej lekturze wyrwą się oni z zaklętego
kręgu praktykowania „nauki" jako „sztuki kontemplowania tematu", pozbawionej
solidnych podstaw budowanych w trakcie wnikliwych studiów materiałowych i em¬
pirycznych. Dla osób uprawiających antropologię kulturową, etnologię, historię, filo­
zofię i inne kierunki humanistyczne oraz zainteresowanych społeczeństwami, kulturą
i dziejami Polinezji, to lektura wręcz podstawowa i zarazem atrakcyjna. Książka jest
jednocześnie wprowadzeniem do zaniedbanej w polskim krwiobiegu intelektualnym
problematyki kolonializmu, dekolonizacji i postkolonializmu, również w jego aspek¬
cie mentalnym, czyli w odniesieniu do „kolonizacji umysłu". Stanowi swoiste odcza¬
rowanie świata Europejczyków tkwiących w przekonaniu o obiektywizmie ich pisa¬
nych relacji naocznych świadków oraz wizji świata. Czytelnikom w Polsce otwiera
oczy na sprawy wykraczające poza lokalne opłotki i jakże „wałkowaną w kółko"
Europę, choć ukaże zarazem, jak głębokie są implikacje ekspansji owej Europy, która
zaczęła procesy globalizacyjne dawno temu. Przybliża wreszcie postać Gananatha
Obeyesekerego, wybitnego antropologa, którego znajomość okazuje się na tyle słaba
w polskim środowisku etnologicznym, że jeden z prominentnych jego przedstawi-

�316

Recenzje i noty recenzyjne

cieli, omawiając jakiś czas temu w czołowym polskim tygodniku książkę Tony'ego
Horwitza Błękitne przestrzenie.

Wyprawa śladami kapitana Cooka, nazwał go, zupeł¬

nie nietrafnie, „hinduskim literaturoznawcą".
Michał

Buchowski

BIBLIOGRAFIA
Lévi-Strauss C.
1969
Myśl nieoswojona, przeł. A. Zajączkowski, Warszawa: Państwowe
Wydawnictwo Naukowe.
Lévy-Bruhl L.
1992
Czynności umysłowe w społeczeństwach pierwotnych, przeł. B. Szwarcman-Czarnota, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe.
Obeyesekere G.
Medusas Hair, Chicago: Chicago University Press.
1981
1990
The Work of Culture: Symbolic Transformation in Psychoanalysis and An­
thropology, Chicago: Chicago University Press.
Sahlins M .
1981
Historical Metaphors and Mythical Realities: Structure in the Early His­
tory of the Sandwich Islands Kingdom, Ann Arbor: Michigan University
Press.
2006
Wyspy historii, przeł. I . Kołbon, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu
[1985]
Jagiellońskiego.
2007
Jak myślą „tubylcy". O kapitanie Cooku, na przykład, przeł. W. Usakiewicz, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
[1995]
Todorov T.
1996
Podbój Ameryki. Problem Innego, przeł. J. Wojcieszak, Warszawa: Aletheia.

Marshall S a h l i n s , Jak myślą „tubylcy". O kapitanie Cooku, na przykład,
przeł. W. Usakiewicz, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2007,
ss. 338, il., ISBN: 978-83-233-2296-2.
Książkę Jak myślą „tubylcy".

O kapitanie Cooku, na przykład

należy czytać,

rozumieć, przetrawić i przyswoić w szerszym kontekście niż ona sama. Marshall
Sahlins, jeden z wybitniejszych antropologów naszych czasów, przez lata zasłużony
profesor w jednym z najpotężniejszych na świecie departamentów antropologii na
Uniwersytecie Chicagowskim, był do niedawna znany polskiemu czytelnikowi jedy¬
nie z fragmentu swej wcześniejszej książki Stone Age Economics i artykułu, obydwu

opublikowanych w pierwszym tomie wyboru tekstów pod red. Mariana Kempnego
i Ewy Nowickiej Badanie kultury (2003). W 2006 roku, nakładem Wydawnictwa

�Recenzje i noty recenzyjne

317

Uniwersytetu Jagiellońskiego, ukazała się szczęśliwie praca Wyspy historii (2006),
dotycząca właściwie antropologicznego czytania procesów historycznych, dla któ¬
rych egzemplifikacją są wydarzenia, jakie rozegrały się na przełomie XVIII i XIX
wieku na Hawajach. W istocie rzeczy Wyspy... są drugą, po Historical Metaphors
and Mythical Realities: Structure in the Early History of the Sandwich Islands King¬

dom (1981), z serii książek prezentujących Sahlinsowską koncepcję „mitopraktyki",
która na gruncie antropologii była prekursorska w stosunku do koncepcji praktyki
Pierre'a Bourdieu. Jak się okazało, był to pomysł wpływowy oraz szeroko dyskuto­
wany w antropologii i dyscyplinach pokrewnych. Jak myślą „tubylcy" jest trzecią
i ostatnią z tej mini-serii, ciekawą tym bardziej, że jej wątek tkany jest na osnowie
fascynującej polemiki z krytyczną wobec tez Sahlinsa książką Gananatha Obeyesekerego Apoteoza kapitana Cooka (2007). Dobrze się stało, że skoro powiedziano
„a", to powiedziano też „b", czyli przetłumaczono książkę Obeyesekerego, w której
w wydaniu drugim znalazło się również „Posłowie", będące odpowiedzią na krytykę
Sahlinsa zawartą w Jak myślą „tubylcy". Publikacja tej ostatniej pozycji, otwartej
polemiki z tezami zawartymi w Apoteozie kapitana Cooka, zamykająca tę wymia¬
nę argumentów, stała się więc niejako powiedzeniem „c". Wydanie książki Sahlinsa
oszczędziło czytelnikom poczucia niedosytu, przerwania przygody intelektualnej,
zaś dla wielu adeptów, przede wszystkim studiów etnologicznych i historycznych,
stało się szkołą myślenia, lekcją rzeczowego uprawiania nauki budującej swe argu¬
menty na materiałach empirycznych, prototypem umiejętnego prowadzenia polemi¬
ki, kanonem praktyki naukowej zbudowanym na tym swoistym studium przypadku.
By pozostać w ramach „alfabetycznej" metafory, jest „abecadłem" działalności ba¬
dawczej, która, poza walorami informacyjnymi i poznawczymi, bez wątpienia stanie
się przedmiotem studiów i dyskusji w ramach ćwiczeń, seminariów i warsztatów
naukowych.
Jednak podtrzymanie ciągłości edytorskiej i argument wyrabiania w czytelnikach
krytycznych nawyków myślowych to nie jedyne powody, dla których Jak myślą „tu¬
bylcy" warto było przełożyć i wydać w języku polskim. Tak zwana etnografia po¬
wszechna należy do zaniedbanych obszarów w naszym piśmiennictwie naukowym.
Publikacja powiązanego kompleksu trzech książek stała się przemyślanym i wyjąt¬
kowo zwartym krokiem w kierunku wypełnienia tej luki. Odnosi się to szczególnie
do etnologii Polinezji, ale nie tylko. Te trzy pozycje tworzą całostkę będącą wzorem
dla uprawiania antropologii historycznej, unikatowego połączenia materiałów etno¬
graficznych, opisów kronikarzy podróży, dzienników okrętowych, relacji misjonarzy
i pierwszych przedstawicieli lokalnych, wykształconych elit oraz innych źródeł pi¬
sanych (archiwaliów, a ponadto artykułów prasowych, literatury, ikonografii z danej
epoki), które interpretuje się, poniekąd „układa się", zgodnie z podzielanymi, expli¬
cite lub implicite, założeniami teoretycznymi. Ten ostatni wątek prowadzi wprost do
kwestii zawartości książki Sahlinsa, która sama w sobie jest nietuzinkowym wyzwa¬
niem intelektualnym.
Przedmiotów sporu jest kilka i wszystkie one mają naprawdę długą i skompliko¬
waną historię w myśli naukowej. Pierwszy z nich można ująć, choć nie do końca,
w ramy debaty między racjonalizmem a relatywizmem lub obiektywizmem a par-

�318

Recenzje i noty recenzyjne

tykularyzmem. Znaczną część dyskusji można bowiem sprowadzić do zagadnienia
sposobu myślenia ludzi, w szczególności ludów pozaeuropejskich. Sahlins, zdaniem
Obeyesekerego, idzie w ślady imperialnej myśli europejskiej, która przypisywała
mieszkańcom innych lądów pre-logikę. Wyrazem tego poglądu jest właśnie przeko¬
nanie, że na przykład Hawajczycy uznali Cooka za żywe wcielenie ich boga Lono.
To ubrana w naukowe piórka teza przedstawiająca ich jako na poły racjonalne istoty,
których świat realny ma być przepojony mistycznymi wyobrażeniami, co sprawia, że
tubylczy światopogląd przyjmuje kształt sławetnego „steku bzdur" sir Jamesa Frazera. Obeyesekere, również na podstawie swego południowoazjatyckiego doświad¬
czenia kulturowego, obstaje tymczasem, iż myśleniem i działaniem wszystkich lu¬
dzi rządzi „pragmatyka racjonalna", która jest zresztą uniwersalnym przyczółkiem
porozumienia międzykulturowego. W istocie to właśnie te stwierdzenia są punktem
wyjścia do ataku Sahlinsa.
Ripostę ująć można w kilka powiązanych ze sobą punktów. Po pierwsze, Sahlins
stwierdza, że nie widzi powodu, by doświadczenie srilankijskie miało być uprzy¬
wilejowane w stosunku do jakiegokolwiek innego, dając Obeyesekeremu prawo
do myślenia, że jego wgląd w sprawy hawajskie jest bardziej adekwatny niż ten,
który korzeniami tkwi w oświeceniowej logice europejskiej. Po drugie — fakt, że
Obeyesekere pochodzi z postkolonialnego kraju nie daje mu prawa do stania się
rzecznikiem interesów i poglądów wszystkich ludów Trzeciego Świata, a na takiego
się on właśnie kreuje. Po trzecie, racjonalna pragmatyka, wręcz biologicznie wa¬
runkowany utylitaryzm, który Obeyesekere ogłasza oficjalną praktyką wszystkich
ludów tubylczych, jest przecież niczym innym, jak europejską kreacją. Podważa to
roszczenia dotyczące bliskości jego doświadczenia z doświadczeniami innych ludów
pozaeuropejskich, albowiem on sam jawi się jako podmiot logiki wykreowanej przez
ideologię burżuazyjną, będącą nieodłączną składową zwalczanej przezeń machiny
imperialno-kolonialnej. Ponadto, przypisując tubylcom europejski utylitaryzm, sam
sobie zaprzecza, albowiem czyni ludy pozaeuropejskie reprezentantami europejskie¬
go sposobu myślenia. Niedźwiedzia to przysługa, bo w ten paradoksalny sposób do¬
konuje kolonizacji ich umysłów, przed którą rzekomo ich broni. Po czwarte, zakła¬
dana uniwersalna pragmatyka racjonalna niweluje różnice między poszczególnymi
ludami i ich kulturami, czyniąc je wszystkie poddanymi tej samej logice myślenia.
Gdyby tak rzeczywiście było, to nie mielibyśmy, może poza pewnymi wywołanymi
różnicami środowiskowymi, odmienności kultur i światopoglądów, a antropolodzy,
w tym także Obeyesekere, musieliby zająć się czymś zupełnie innym. Tak jednak,
jak pokazuje doświadczenie historyczne i współczesne, nie jest. Powiedziałbym, że
przekonuje nas o owej oczywistości różnic w konceptualizowaniu „tego samego"
także polemika Obeyesekerego z Sahlinsem. Po piąte, i przy okazji pogłębiając „po¬
mieszanie z poplątaniem", w gruncie rzeczy Obeyesekere obstaje, że Hawajczycy są
utylitarni, a Europejczycy mito-logiczni, ponieważ to ci ostatni przecież, szczegól¬
nie mieszkańcy Londynu, mieli kreować mit hawajskiego potraktowania Cooka jako
boga Lono. Inwersja wszelkich porządków została więc dopełniona.
Rozdział czwarty, zatytułowany „Racjonalności: jak myślą «tubylcy»", to za¬
równo mistrzowski popis kompetencji Sahlinsa w kwestiach antropologicznych, jak

�Recenzje i noty recenzyjne

319

i świadectwo jego erudycji filozoficznej. Myśli św. Augustyna, poglądy Hume'a,
Locke'a i Kartezjusza, tezy Monteskiusza, Rousseau i Vico, a także najnowsze usta¬
lenia kognitywistów, tworzą syntagmatyczny ciąg przekonujących argumentów na
rzecz stanowiska Sahlinsa. Znajdujemy w nim błyskotliwą wykładnię poglądu, że
realność i obiektywność świata zewnętrznego oraz jedność wyposażenia psychobiologicznego człowieka nie pociągają za sobą wcale tożsamych przedstawień tego
świata. Doznania zmysłowe warunkowane są bowiem przez porządek kulturowy,
powiązany zresztą z relacjami społecznymi. Strumień doświadczeń podlega selekcji
i klasyfikacji porządkowanej przez kulturę. Ta właściwość poznania ludzkiego, uni­
wersalnego fizjologicznie i materialnie, lecz zróżnicowanego kulturowo, sprawia, że
mamy do czynienia z odmiennymi interpretacjami tych samych „faktów" i „wyda¬
rzeń". Z tego właśnie względu przybycie kapitana Cooka na Hawaje mogło mieć dla
tubylców inne znaczenie niż to powodowane logiką utylitaryzmu. W tym momencie
otwiera się pole dla antropologii, która bada odmienności owych percepcji. Jeśli zaś
rzetelnie przeanalizować dostępne źródła, z ostrożnością dobierane materiały po¬
równawcze i mające dozę prawdopodobieństwa hipotezy, to dla Hawajczyków Cook
od momentu przybycia nie był zwykłym śmiertelnikiem, nawet nie był też „tylko"
nadzwyczajnym wodzem, co ewentualnie dopuszcza Obeyesekere, lecz wcieleniem
boga Lono. Takie jego postrzeganie wpisywało się bowiem w ówczesny hawajski
sposób widzenia świata, w ich struktury mityczne. Przekonać ma nas o tym ponad
dwieście stron wnikliwych dociekań wspartych prawie dziewięćdziesięcioma strona¬
mi dodatków rozpatrujących szczególnie istotne momenty kontrowersji. Realizacja
projektu naukowego w najlepszym tego słowa znaczeniu.
Krytyka pod adresem Obeyesekerego bywa momentami bezlitosna. Sahlins za¬
rzuca mu błędy w procedurach wnioskowania. Oto przykład tylko jednego z nich:
„brak świadectwa staje się świadectwem braku". Amerykański antropolog srilankijskiego pochodzenia ma mieć „oryginalny wkład do znanej fauny historiograficznych
błędów", stosując procedurę „podwójnego powiązania w stawianiu pytań". I tak,
z jednej strony, „brak europejskich wzmianek, w myśl których Cook = Lono znaczy,
że dla Hawajczyków Cook nie był bogiem Lono". Z drugiej strony, „istnienie ha¬
wajskiej wzmianki, że Cook = Lono wskazuje na istnienie mitu europejskiego tego
rodzaju". „Innymi słowy, europejski brak stwierdzenia [o istnieniu tego równania
— M.B.] jest świadectwem w kwestii rzeczywistości hawajskiej, podczas gdy twier¬
dzenia hawajskie są ewidencją w kwestii wierzeń europejskich". Argumenty Obeyesekerego bywają kryptologiczne i nie są wsparte etnografią. Jego ataki prowadzą do
„absurdalnie logicznej konkluzji", w myśl której wszystkie ludy reagują podobnie na
przybywających po raz pierwszy Europejczyków. W końcu, i to chyba najcięższy za­
rzut, ostateczną ofiarą poczynań Obeyesekerego są mieszkańcy Hawajów. Zachodni,
empiryczny zdrowy rozsądek zastępuje ich własny sposób widzenia spraw, pozosta¬
wiając im fikcyjną historię ipidgin ethnography.
Jeśli tylko ktoś myśli o praktyce naukowej w sposób poważny i o tym, by rzetelne
wzorce uprawiania nauki przekazywać i wpajać kształconym pokoleniom studentów
i studentek, to książka Marshalla Sahlinsa jest wzorcem, na którym tego właśnie
mogą się oni uczyć. W powiązaniu z innymi dziełami z tego zestawu na długo wpisze

�320

Recenzje i noty recenzyjne

się w curricula i sylabusy licznych kierunków studiów, w szczególności historycz­
nych, etnologicznych i antropologicznych, filozoficznych oraz innych nauk społecz­
nych i humanistycznych.
Michał

Buchowski

BIBLIOGRAFIA
Obeyesekere G.
2007

Apoteoza kapitana Cooka. Europejskie mitotwórstwo

[1992]

przeł. W. Usakiewicz, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagielloń¬
skiego.

w rejonie

Pacyfiku,

Sahlins M.
1981

2003
[1972]
2006
[1985]

Historical Metaphors and Mythical Realities: Structure in the Early His¬
tory of the Sandwich Islands Kingdom, Ann Arbor: Michigan University

Press.
Pierwotne społeczeństwo dobrobytu, przeł. P. Niesiołowski, w: M. Kempy,
E. Nowicka (red.), Badanie kultury, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe
PWN, s. 275-306.
Wyspy historii, przeł. I . Kołbon, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu
Jagiellońskiego.

H.C. U p r e t i , Indian Tribes Then and Now, Jaipur: Pointer Publishers 2007,
ss. 306, ISBN: 81-7132-482-7.
K.S. S i n g h , The Scheduled Tribes, Anthropological Survey of India, New
Delhi: Oxford University Press, 2001, ss. 1266, ISBN: 019564253-8;
Poprzez recenzję dwóch publikacji chciałbym, w bardzo ograniczonym zakre¬
sie, pokazać sposoby podejścia do problematyki tubylczej w Indiach. Są to prace
z naszego punktu widzenia specyficzne, a zarazem charakterystyczne dla tamtejszej
antropologii.
Recenzje indyjskich książek naukowych z tej dziedziny bardzo rzadko pojawiają
się w europejskich wydawnictwach nieanglojęzycznych. Znani antropolodzy pocho¬
dzenia indyjskiego (np. A. Appadurai) realizują swoje badania na obczyźnie, zwy¬
kle w placówkach akademickich Stanów Zjednoczonych lub Wielkiej Brytanii. Nie
brakuje w ich pracach odniesień do specyfiki kulturowej kraju pochodzenia, lecz
z reguły ograniczane są one do kwestii ogólnospołecznych i aktualnych problemów
kulturowych o charakterze reprezentatywnym dla ogólnie pojmowanego kontekstu
narodowego. Poza Azją Południową, zakres badań podejmowanych przez indyjskich
etnologów, antropologów kulturowych czy socjologów znany jest głównie badaczom
realizującym swoje projekty w danym regionie. A nie ma wątpliwości, iż jest co

�Recenzje i noty recenzyjne

321

badać. Różnorodność kulturowa samej Republiki Indii wydaje się niewyczerpalnym
obszarem naukowych dociekań dla powyższych dyscyplin. Kształtowanie się klas
społecznych, dynamicznie zmieniające się relacje kastowe (nadal obecne w mental­
ności społecznej), różnice regionalne oparte o kryteria etnojęzykowe, opozycja aglo¬
meracji miejskich do obszarów niezurbanizowanych, to tylko przykład problemów
pojawiających się na horyzoncie życia społecznego Indii. Już sam fakt, że Indie są
niezwykłym i ogromnym projektem społecznym, na niespotykaną nigdzie indziej
skalę, skłania do stawiania wielu pytań z rozmaitych obszarów kultury.
Nie na miejscu byłoby porównywanie obu omawianych niżej publikacji. W od¬
mienny sposób prezentują one bowiem dorobek każdego z autorów jako rezultat
wieloletnich badań nad problematyką społeczności indyjskich, określanych jako
scheduled tribes (plemiona rejestrowane). Obaj od lat 70. XX wieku przyczynia­
li się do wzbogacania i rozwijania studiów antropologicznych w Indiach. Profe­
sor H.C. Upreti przełożył na język hindi prace wielu „zachodnich" badaczy (m.in.
E. Durkheima). Przez wiele lat był profesorem na Wydziale Socjologii uniwersyte¬
tu dżajpurskiego w Radżasthanie. W swoich badaniach opisywał kwestie z zakresu
organizacji społecznej, antropologii miasta, relacji płeć — kultura, czy też zmian
w życiu tubylczych społeczności lokalnych. Obecnie jest afiliowany przy Indian
Council of Social Science Research, gdzie pracuje w komisji przyznającej uniwersy­
teckie wnioski grantowe oraz bierze udział w World Food Programme.
Autor drugiej publikacji, profesor K.S. Singh, rozpoczynał swoją działalność jako
pracownik Indyjskiej Służby Administracyjnej. Prowadził badania nad protestami
społeczności plemiennych wobec polityki rządowej, udziałem i rolą kobiet w ży¬
ciu małych grup lokalnych oraz implementacją projektów rozwojowych na terenach
wiejskich. Swoje spostrzeżenia spisał w kilku książkach, które stanowią podstawowe
źródła do nauczania antropologii na uniwersytetach indyjskich. Od roku 1984 do
1993 K.S. Singh był dyrektorem Anthropological Survey of India, ogólnokrajowej
i najważniejszej jednostki badawczej w Indiach. Według jego projektu przeprowa¬
dzono, zakrojone na szeroką skalę, badania i spis ludności należącej do kategorii kast
i plemion rejestrowanych (Scheduled Casts and Tribes). Wyniki tych badań zostały
opublikowane pod redakcją K.S. Singha, w obszernych tomach serii „Peoples of In­
dia". Były to jedyne dotychczas badania etnologiczne, które obejmowały cały kraj.
W tym imponującym przedsięwzięciu (od 1985 do 1992 roku) brało udział około 600
badaczy, którzy zgromadzili materiały od 24,5 tysiąca informatorów (sic!).
Recenzowane prace opisują kwestie z zakresu problematyki tubylczej. Ostatnie
dekady XX wieku były okresem, kiedy granica między obszarami miejskimi i niezurbanizowanymi bardzo wyraźnie zarysowała się, a nawet mocno wypiętrzyła; granica,
którą coraz częściej przekraczają przedstawiciele administracji państwowej. Nie ule¬
ga wątpliwości, że jest to jeden z ważnych czynników zmian w życiu społeczności
lokalnych. Ich konsekwencje stały się inspiracją dla autora pierwszej z omawianych
prac. Upreti przygląda się strukturze społecznej ludów plemiennych Indii, odwo¬
łując się do własnego doświadczenia badawczego (około 40 lat badań) oraz relacji
innych indyjskich badaczy, wskazuje na dynamikę i skutki stale trwającego proce-

�322

Recenzje i noty recenzyjne

su przemian. Treść podzielona została na 21 rozdziałów, w których analizowane są
wybrane zagadnienia, takie jak: zmiany w sferze rodziny i instytucji małżeństwa,
relacje w systemach pokrewieństwa, gospodarka, wierzenia, sytuacja kobiet, wpływ
projektów rozwojowych, czy też reakcje społeczności plemiennych na działania
władz.
Cenne są również dwa aneksy, zawierające opis przedmiotu badań antropologicz­
nych i natury samej dyscypliny oraz pojęcia i terminy etnologiczne podane w skróto­
wym, encyklopedycznym układzie. Warto zatem rozpocząć lekturę od tych dodatków,
które określają charakter antropologicznego podejścia w Indiach, jakże podobnego
do szkoły brytyjskiej do połowy XX wieku. Można do nich dołączyć także pierwszy
rozdział, wprowadzający w problematykę plemienną historycznie i terminologicznie.
Szkoda, że cytując definicje i kryteria klasyfikacji ludów tubylczych tworzone przez
innych badaczy indyjskich, sam autor nie wskazuje na te, do których się przychyla
w swoich badaniach. Trzy powyższe części będą dobrym wprowadzeniem, określa¬
jącym indyjski punkt widzenia społeczności „plemiennych". Celowo ujmuję plemię
w cudzysłów, ponieważ jest to inne pojmowanie tego rodzaju organizacji społecznej
niż w kontekście zachodnim.
Rozczarowuje drugi rozdział, traktujący o grupach znikających z mozaiki etnicz­
nej Indii. Pomimo interesujących i unikatowych informacji o małych społecznoś­
ciach wchłanianych przez główny nurt społeczeństwa, Upreti odwołuje się do źró¬
deł sprzed półwiecza. W kontekście tematu rozdziału nie jest to zabieg szczęśliwy,
gdyż nie wiadomo, czy współcześnie owe społeczności nadal funkcjonują na swych
terenach jako odrębne grupy, czy też zostały wchłonięte przez falę nowych osad¬
ników.
Autor zastosował w książce klasyczny podział struktury tekstu, powszechny
w indyjskich monografiach etnologicznych. Przeczytać można kolejno o strukturze
społecznej, rodzinie, formach małżeństwa, regułach pokrewieństwa, dziedziczeniu,
sztuce ludowej, gospodarce i wierzeniach. Przy ogromnym materiale przykładowym,
jakim dysponuje Upreti, opisy nabierają ogólnikowego charakteru. Nie znaczy to, że
nie można znaleźć informacji interesujących i ciekawych. Poza „szablonowymi" roz¬
działami wyodrębnione są części wyjątkowe. Należą do nich teksty o ruchach społeczno-wyznaniowych, roli kobiet w społeczeństwach plemiennych, rozwiązaniach
rozwojowych i problemach grup tubylczych. Ruchy społeczne zostały omówione
w perspektywie historycznej i jest to dobre kompendium, w którym prześledzono
podstawy każdego z ważniejszych protestów tubylczych. Niestety, brakuje danych
opisujących sytuację współczesną, będącą konsekwencją zajść historycznych. Upreti
nie wspomina o walkach w Bodolandzie (Assam), falowo przybierających na sile
i sprawiających, że region nie jest stabilny społecznie. Podobna sytuacja ma miejsce
w stanie Ćhattisgarh, powołanym w wyniku ruchów tubylczych w 2001 roku. Obec¬
nie zawiązuje się ruch górali Uttaranćalu walczących o prawa do własnej ziemi me¬
todami wypracowanymi w latach 80. XX wieku, podczas protestów Ćipko (w tłum.
„obejmowanie", „otulanie" — w kontekście ochrony drzew), zakończonych uchwałą
praw chroniących przed wycinką lasy Garhwalu i Kumaonu. To tylko trzy z proble­
mów obecnie nurtujących opinię społeczną w Indiach. Jako ciekawostkę można po-

�Recenzje i noty recenzyjne

323

traktować rozdział o podobieństwach kulturowych ludów Indii oraz Indian Ameryki
Północnej. Nie wnosi on wiele do całości publikacji i co najwyżej mógłby stanowić
kolejny aneks.
Bibliografia została podzielona i zamieszczona po każdym rozdziale. Taki sposób
podziału porządkuje i ułatwia poszukiwanie dalszych źródeł w określonym zakresie
tematycznym. Niestety zdarza się, iż autorzy, na których powołuje się Upreti, zostali
pominięci.
Podsumowując, przyznać trzeba, iż po przeczytaniu publikacji czytelnik otrzy¬
muje wystarczającą ilość informacji, aby przekonać się o rozmiarze pola badawcze¬
go, jakie zgłębiają antropolodzy indyjscy. Nie jest to studium zadowalające innych
badaczy problematyki tubylczej w Indiach, lecz wystarczające dla antropologów po¬
szukujących rzetelnych informacji wstępnych i ogólnych. Odwołując się do drugiej
części tytułu pracy Upretiego, można powiedzieć, iż zróżnicowanie kulturowe grup
plemiennych jest równie duże obecnie, jak w przeszłości.
W publikacji K.S. Singha mamy do czynienia z odmienną formą prezentacji da¬
nych. Wynika to z założonego, encyklopedycznego układu treści. Jest to obszerny,
alfabetyczny spis wszystkich grup plemiennych, zarejestrowanych w Indiach jako
scheduled tribes. Każda społeczność została krótko opisana. Obszerność informacji
jest jednak nieproporcjonalna dla poszczególnych grup. Stąd też całość sprawia wra¬
żenie opracowania nierównego i opierającego się raczej na dorobku literackim o da¬
nej społeczności, niż na materiałach zgromadzonych podczas, opisanych na wstępie,
rozległych badań terenowych. Lecz skoro autor przywiązuje tak baczną uwagę do
źródeł, to można mieć zastrzeżenia do ich doboru. Jedne społeczności opisywane
są w oparciu o źródła stosunkowo współczesne (dla publikacji z 1994, wznowionej
i uzupełnionej w 2001 roku), inne zaś na podstawie relacji z lat 50. i 60. XX wieku.
Autor, który ma doświadczenie w pracy nad rozwojem i zmianą kulturową, powi¬
nien podchodzić do starszych źródeł z większą rezerwą i dobitniej akcentować, jakie
dane pochodzą z relacji historycznych. Tymczasem zrównuje on czasowo wszystkie
opisy kolejnych grup plemiennych. Jest to o tyle poważny błąd, iż niektóre z ludów
zmieniły w ciągu ostatnich 50 lat swoją strukturę społeczną, zwyczaje lub prakty¬
ki gospodarcze, inne zaś mogły zniknąć z krajobrazu kulturowego. Odwołując się
do wiedzy zdobytej podczas ostatnich 10 lat w trakcie własnych badań terenowych
wśród Kanaurów, mogę powiedzieć, iż proponowany przez Singha opis nawiązuje do
rzeczywistości sprzed co najmniej 20 lat.
Uporządkowanie poszczególnych opisów według podobnego klucza ułatwia
jednak poruszanie się po ogromnym świecie tubylczym Indii. Bardzo pomocne jest
przytaczanie różnych wariantów nazwy grupy plemiennej, używanych w publika¬
cjach, przez grupy sąsiednie oraz endoetnonimu. Autor starał się stworzyć opisy
umożliwiające porównawcze analizowanie różnych aspektów kultury wybranych
grup (acz przypomnę, iż nie jest to czynione z konsekwencją w całym tekście). Znaj¬
dujemy więc dane demograficzne tam, gdzie to możliwe, zestawiające liczby ze spisów
ludności z różnych lat. Singh często odwołuje się także do badań antropologów fizycz­
nych, podając skrócony profil antropometryczny oraz statystyczne dane procentowe

�324

Recenzje i noty recenzyjne

dotyczące grupy krwi. Element już od dawna nie występujący w etnologicznej litera¬
turze naszego kręgu kulturowego. Dalej następuje opis struktury społecznej, z waż¬
nymi kryteriami określającymi relacje między członkami rodzin, oraz hierarchii wewnątrzgrupowej. Kolejnym aspektem jest określenie ram ekonomicznych, w jakich
funkcjonuje grupa i opis ważniejszych praktyk gospodarczych. Skrótowo omówio¬
ne są też praktyki religijne i podstawy zmian we współczesnej strukturze wyzna¬
niowej.
Publikacja K.S. Singha zawiera również obszerną, 35-stronicową bibliografię opra¬
cowań o indyjskich społecznościach tubylczych. Może się ona okazać szczególnie
przydatna podczas poszukiwań literatury autorstwa indyjskich badaczy. Teksty pióra
antropologów zachodnich, zamieszczone w bibliografii, niestety nie obejmują nawet
wydawnictw z lat 90. XX wieku.
Na zakończenie jeszcze jedna, ważna dla odbiorcy europejskiego, uwaga. Do¬
tyczy stylu, w jakim pisane są prace. Lektura omówionych książek, podobnie jak
szeregu innych publikacji antropologicznych współcześnie wydawanych w Indiach,
pozostawia dziwne i mieszane odczucia. Może się wydawać, iż informacje, jakie
w nich znajdujemy, są zbiorem odpowiednio uporządkowanych danych, sporządzo¬
nych w stylu brytyjsko-kolonialnego raportu. Łatwo zauważyć metodę konstruowa¬
nia treści oraz swoistą manierę sztywnego trzymania się ustalonej struktury tekstu.
Zazwyczaj zawiera ona listę takich zagadnień, jak małżeństwo, pokrewieństwo, sztu¬
ka, gospodarka, wierzenia, system władzy. Ma zatem charakter problemowo rozpro¬
szony.
Przywodzi to na myśl wypowiedź Salmana Rushdiego, który zauważa, iż we współ¬
cześnie powstających tekstach literackich pióra autorów indyjskich wyczuwalna jest
stylistyka Forstera. A rzecz przecież w tym, by oddać ducha własnej kultury poprzez
własne kategorie odczuć, co też uczynił Rushdi. W opracowaniach antropologów in¬
dyjskich można dostrzec sposób pisania badaczy brytyjskich z początku XX wieku.
Co więcej, wydany w 1915 roku tom The People of India (zbieżność nazwy projektu
K.S. Singha), autorstwa Herberta Risleya , do dzisiaj wydaje się wzorcem, do którego
nawiązują najnowsze prace (obaj autorzy przywołują postać Risleya w swoich pracach).
Nie chciałbym przez to powiedzieć, że są to publikacje skostniałe i nic nie wnoszące;
często są wręcz odkrywcze. Jednakże taki styl relacji antropologicznych jest trudny
w odbiorze i nie zachęca czytelnika do zapoznania się z wynikami badań, lecz do niego
raczej zmusza. Wielokrotnie zastanawiałem się, gdzie może tkwić przekonanie o po¬
prawności takiego ujmowania kontekstu badań (bo i one planowane są w taki sposób,
by potem wypełnić konieczne w opisie obszary). Jednym z powodów może być ciągły
brak poczucia, iż świat kultur znajdujących się w granicach państwa został poznany,
choćby katalogowo. Trudności ze sklasyfikowaniem niektórych ludów i nadaniem im
odpowiedniego statusu wobec prawa stanowią bardzo istotny problem, często wywo¬
łujący nieporozumienia między tubylcami a administracją. System administracyjny po
1

1

Druga edycja tego opracowania ukazała się w roku 1960, z uzupełnieniami Williama Crooke'a.

�Recenzje i noty recenzyjne

325

prostu nie nadąża za dynamiką zmian społecznych. Przykładem mogą być protesty
i zamieszki wywołane w ubiegłym roku przez Gudźarów w Radżasthanie, Harianie
oraz w stanie Uttaranćal. Jednakże przy tak wielkim projekcie społecznym, jak utrzy¬
manie jedności państwowej Indii z pełnią akceptacji przeogromnej różnorodności kul¬
turowej, będą to sytuacje stale towarzyszące kolejnym rządom na szczeblu centralnym
oraz lokalnym.
Przemysław Hinca

Borys M a l k i n, Odchodzący świat. Tropem kultur indiańskich i świata
przyrody Ameryki Południowej, wybór i opracowanie Iwona Stoińska-Kairska,
Mariusz Kairski, Warszawa: Akot 2007, ss. 398, il., ISBN: 978-83-921211-5-2.
Na okładce twarz Indianina niknąca w mroku. Czerwone bransolety na rękach,
tatuaż na twarzy. Patrzy spokojnie, z pewną zadumą, może smutkiem? Czy jego świat
przeminął? Ta fotografia to cała książka. Opowieść z pierwszej ręki o ludziach i miej¬
scach, do których większość z nas nigdy nie dotrze i nigdy o nich nie usłyszy. Nie
tylko dlatego, że nie dojedzie tam ekipa filmowa, bo za daleko i za trudno. Także
dlatego, że to, co opisuje autor, przeminęło, zdarzyło się, było kilkadziesiąt lat temu.
Mowa o książce Borysa Malkina Odchodzący świat. Warto o niej, jak i o jej autorze
opowiedzieć kilka słów, ze względu na jej wymiar etnograficzny, ale przede wszyst¬
kim dlatego, że na tle polskiej literatury podróżniczej jest ona wyjątkowa.
Zacznijmy od prezentacji samej książki. Na kartach dwunastu rozdziałów po­
znajemy dwanaście regionów Ameryki Południowej. „Region" to w tym przypadku
niezbyt szczęśliwe sformułowanie. Odsyła nas bardziej do geografii, podczas gdy
rdzeniem tej pozycji są opisy ludzi, zwierząt i roślin żyjących na danym obszarze.
Bardziej adekwatne wydaje się literackie określenie „świat". Książka oferuje nam
spojrzenie na dwanaście odmiennych światów Ameryki Południowej. Wraz z auto¬
rem wędrujemy przede wszystkim przez rozmaite światy Indian Amazońskich. Za¬
glądamy na przykład do Karaja w Brazylii, żyjących z rzeki Araguaia, by potem
wylądować wśród Ache — leśnych zbieraczy i łowców z Paragwaju. Odwiedzamy
Wayana w Gujanie Holenderskiej, by następnie zawitać do Tukuna, żyjących nad
wielką Amazonką. Poznajemy także Indian Guajiro, troszczących się o swoje sta¬
da na półpustynnym pograniczu Wenezueli i Kolumbii. Zaglądamy na boliwijskie
Gran Chaco (Indianie Chiriguano), w kolumbijskie Andy (Indianie Yuko w Sierra
de Perija) i do lasu tropikalnego pomiędzy Pacyfikiem a Andami (Indianie Noanama
w pn.-zach. Kolumbii). W jednym rozdziale opuszczamy nawet ląd stały, aby od¬
wiedzić należący do Chile Archipelag Wysp Juan Fernandez. Przekrój geograficzny
jest więc bardzo szeroki. Spośród wszystkich najważniejszych środowisk Ameryki
Południowej właściwie brakuje tylko argentyńskiej pampy. Wszystko to na ponad
trzystu stronach głównego tekstu.

�326

Recenzje i noty recenzyjne

Prócz tego czytelnik dostaje do rąk przedmowę, tekst przedstawiający sylwetkę
Borysa Malkina, 13 map obrazujących regiony wypraw i ich usytuowanie na kon¬
tynencie amerykańskim, trzy słowniki (użytych w tekście wyrazów obcych, nazw
roślin i zwierząt, synonimów nazw ludów indiańskich), spis fotografii w czterech
językach (polskim, angielskim, hiszpańskim i portugalskim) oraz pięć aneksów opi¬
sujących działalność autora (badania o charakterze etnograficznym i przyrodniczym,
zbiory muzealne oparte na kolekcjach zgromadzonych przez autora, publikacje i fil­
my dokumentalne). Łącznie jest to około 50 stron tekstu. Dodajmy do tego 130 uni­
katowych kolorowych fotografii pokazujących ludzi i zwierzęta opisywane w te¬
kście, w mniejszym stopniu zaś miejsca i rośliny. Wspomnieć też wypada o starannej
wielkoformatowej edycji samej książki. To wszystko wystawia dobrą ocenę redakto¬
rom tomu. Praca, jaką włożyli w opracowanie dzieła oraz w wybranie tekstów i foto¬
grafii Malkina posiadających dużą wartość zarówno dokumentalną, jak i estetyczną,
przyniosła naprawdę dobry efekt. Odchodzący świat prezentuje się jako swoiste opus
magnum autora, dzieło rzeczywiście przybliżające cały jego dorobek.
A jest on naprawdę imponujący. Borys Malkin to jeden z najwybitniejszych
współczesnych dokumentalistów i kolekcjonerów kultur indiańskich Ameryki Połu¬
dniowej. W ciągu czterdziestu lat swoich wypraw zgromadził ponad 120 kolekcji et¬
nograficznych i zbiorów archeologicznych (najbogatsze z nich liczą powyżej tysiąca
eksponatów). Zbiory te, obejmujące rękodzieło ponad 40 ludów tubylczych Ameryki
Południowej oraz zabytki sztuki prekolumbijskiej z 10 kultur archeologicznych, są
w posiadaniu wszystkich najbardziej znaczących muzeów europejskich i amerykań¬
skich. Do tego trzeba dodać olbrzymie zbiory zoologiczne — około miliona okazów
entomologicznych i herpetologicznych rozsianych po liczących się muzeach i insty¬
tutach naukowych na świecie. Dokumentacja wizualna jest także niebagatelna — to
przeszło 40 tysięcy slajdów fotograficznych oraz fotografii czarno-białych, uzupeł­
nionych 22 filmami etnograficznymi. Wszystko to zbiory wartościowe, unikające
„cepeliady", które gromadzono w sposób staranny i systematyczny. Autor może się
także pochwalić dorobkiem pisarskim. Polskim czytelnikom jest on znany z artyku¬
łów krajoznawczo-podróżniczych regularnie zamieszczanych w czasopiśmie popu¬
larnonaukowym „Poznaj Świat", gdzie od roku 1959, z małym przerwami, do roku
1985, łącznie opublikował ich pięćdziesiąt (te o Ameryce Pd. stanowią pierwowzór
Odchodzącego świata). Drugi wymiar jego pisarstwa jest w Polsce prawie całkowi¬
cie nieobecny. Są to teksty z zakresu etnozoologii i zoologii wychodzące na łamach
takich naukowych czasopism, jak „Anthropological Quarterly" czy „Bulletin of the
American Museum of Natural History".
Do pełnego obrazu sylwetki badacza dodać trzeba jego barwny życiorys, który
wiedzie od Litwy i Polski, poprzez Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Kolumbię
i Szwajcarię, z powrotem do Polski. Są w nim takie epizody, jak udział w wojnie na
Pacyfiku, studia na trzech kierunkach (przyrodniczym, archeologicznym oraz antro­
pologicznym, m.in. pod kierunkiem A. Kroebera i R. Lowie'go), podróże po obu
Amerykach, Afryce, Azji i Oceanii, praca wykładowcy uniwersyteckiego, przyjaźń
z Robertem Carneiro — czołowym antropologiem amerykańskim. Słowem, Borys
Malkin to postać nietuzinkowa, której dokonania budzą szacunek. Można powie-

�Recenzje i noty recenzyjne

327

dzieć, że od strony naukowej sytuuje się on w antropologii w nurcie Boasowskim,
w którym badacz powinien być przede wszystkim dokumentalistą, a zarazem specja¬
listą w różnych dziedzinach.
I to właśnie przebija się w rzeczonej pozycji, zarazem decydując o jej wartości.
Jak już wspomniałem, Odchodzący świat jest pracą podróżniczą, ale nader odmienną
od innych współczesnych polskich książek opowiadających o Ameryce Południowej.
Dla porównania weźmy trzy pozycje, należące do najbardziej popularnych i medial¬
nie znanych: Rio Anaconda, Wojciecha Cejrowskiego; Blondynka w dżungli, Beaty
Pawlikowskiej oraz Eldorado — polowanie na legendę, Jacka Pałkiewicza. Na czym
polegają różnice?
Pierwsza z nich to ilość i zakres faktografii. Książkę Malkina cechuje ogromne
bogactwo faktów. Jest ona naładowana mnóstwem informacji dotyczących regionu,
na którym koncentruje się dany rozdział. Poczynając od geografii (umiejscowie­
nie, krajobraz, ukształtowanie terenu), idąc poprzez świat przyrody (flora i fauna,
ze szczególnym uwzględnieniem pasji autora — owadów), a kończąc na ludziach
zamieszkujących dany obszar (przedstawienie sposobu życia, opisy świąt, zdobień,
ceramiki, sposobów polowania itp.), otrzymujemy rzeczywisty wgląd w obręb przed­
stawianego świata. Obfitość materiału dotyczącego różnych dziedzin (przydało się
wszechstronne wykształcenie autora) sprawia, że każdy czytelnik, niezależnie od
posiadanej wiedzy, znajdzie dla siebie coś interesującego i nowego. Oczywiście, ja¬
kość i zakres tych prezentacji nie są jednakowe w obrębie całej książki. Trafiają się
rozdziały uboższe faktograficznie, na przykład koncentrujące się na dwóch lub trzech
aspektach opisywanego regionu. To jednak nie zmienia faktu, że różnica pomiędzy
Odchodzącym światem a przywołanymi wyżej pozycjami jest naprawdę duża.
Tak się bowiem składa, że pod względem ilości informacji o przemierzanych
światach, a zwłaszcza ich zakresu, polskie książki podróżnicze traktujące o Ame¬
ryce Południowej prezentują się dość ubogo. A co stanowi ich główną treść? Etapy
i koleje wypraw, wrażenia autora, refleksje na temat siebie i rzeczywistości. Więcej
dowiadujemy się z nich o samym podróżniku niż o krainach, po których wędru¬
je. W książce Malkina zdarzenie z wyprawy jest pretekstem do prezentacji Indian,
gatunku zwierzęcia lub rośliny, natomiast w książkach rzeczonych autorów jest to
powód do zaprezentowania samych siebie. A jeśli już pojawiają się obiektywne, nie
uwikłane w autorskie interpretacje fakty o regionie, wtedy najczęściej trącą encyklo¬
pedyzmem. Książka Malkina stara się omijać tego typu pułapki, dość harmonijnie
łącząc informacje pochodzące z własnego doświadczenia z tymi z naukowych opra¬
cowań. W ten sposób Odchodzący świat unika częstego grzechu polskiej literatury
podróżniczej (nie tylko amerykanistycznej), w której relacje z własnej wyprawy poprzetykane są wypiskami z cudzych prac.
Natomiast druga główna różnica polega na jakości przedstawionych faktów. W re¬
cenzowanej pozycji przedstawiana wiedza o świecie jest szczegółowa, usytuowa¬
na w konkretnym miejscu i czasie. Widać to na różnych poziomach, poczynając od
umiejscowienia w przestrzeni, poprzez dane etnograficzne i przyrodnicze, a kończąc
na danych osobowych. Za każdym razem możemy precyzyjnie powiedzieć, gdzie
i o kim lub o czym pisze autor. Wiemy też, gdzie przebiega granica pomiędzy opisem

�328

Recenzje i noty recenzyjne

świata a autorską interpretacją. Zwykle dostajemy obszerny, jak na standardy popu¬
larnonaukowe, zestaw wiedzy na dany temat, często zmierzającej do obalania stereo¬
typowych poglądów o Amazonii. I , rzecz znamienna, prawie wszystkie osoby, które
pojawiają się w książce — a jest ich pokaźny tłumek — są wymienione z imienia
i nazwiska (jeżeli takowe miały), a przy tych nielicznych nieznanych, autor rzetelnie
informuje, że zapomniał, jak się nazywali.
Ten przykład dobrze obrazuje różnice w sposobie prezentowania rzeczywistości,
albowiem u pozostałych autorów zdecydowana większość osób, z którymi się spot¬
kali, występuje w tekście jako bezimienni Indianie, Latynosi czy tubylcy. Informacje
na temat świata zwykle wahają się pomiędzy ogólnością a ogólnikowością. Wyda¬
rzenia dzieją się gdzieś tam „w dziczy", „na pograniczu", „w zagubionej osadzie".
Trudno powiedzieć, co jest wzięte ze świata, a co dodane przez autora (zwłaszcza
kwestie wypowiadane przez Indian trącą konfabulacją), a dodatkowo większość pre¬
zentowanych obrazów powiela stereotypy o mieszkańcach lasu tropikalnego. Na do¬
miar złego, pośród niezbyt licznych prawdziwych informacji zdających sprawę, jak
jest w Amazonii, pojawiają się dane całkowicie mijające się z prawdą, których żadną
miarą czytelnik nie znający naukowej literatury nie jest w stanie wychwycić.
Dlaczego tak jest? Skąd taka dysproporcja pomiędzy dziełem Malkina i innych
autorów?
Odpowiedź znajdziemy w porównaniu sposobów pisarstwa. Odchodzący świat
jest napisany w czasie przeszłym, w trybie oznajmującym, ze stosunkowo małą licz¬
bą dialogów, które pojawiają się tylko w anegdotach. Wszystko to znamionuje styl
pisarski pretendujący do przedstawiania prawdy, dokumentowania rzeczywistości.
I taka jest też ta książka. Emanuje przekazem: „patrzcie, tak tam było". Z kolei na
przykład proza Cejrowskiego opiera się na czasie teraźniejszym, dużej liczbie dia¬
logów stanowiących sedno wielu historyjek, rozmaitych eksperymentach słownych
i formalnych, co daje na tyle mocną fabularyzację faktu, że w efekcie przeobraża się
on w fikcję literacką. Słowem, książka Malkina reprezentuje opcję literatury faktu
(dokumentującej realne wydarzenia), zaś twórczość pozostałych podróżników sytu¬
uje się bardziej w okolicach publicystyki reportażowo-beletrystycznej (komentującej
fikcję zbudowaną na doświadczeniach autora).
Widać, że pod pojęciem „wyprawy" w obu przypadkach ukrywa się co innego.
Borys Malkin jeździł po to, aby zbierać okazy zwierząt, kolekcje przedmiotów, do¬
konać opisu danej technologii, zwyczaju lub praktyki. Pisarstwo stanowiło pobocze
jego działalności. Stąd też autor jest obecny w tekście w formie „szczątkowej", naj¬
częściej w anegdotach lub w opisie swoich doświadczeń z danymi ludźmi lub regio¬
nem. Pałkiewicz zaś udawał się do Amazonii, by opisać swoje zmagania z trudnym
światem dookoła, przyrodą, techniką, ludźmi. Pawlikowska, by zrelacjonować swoje
odczucia i wrażenia. Najbliżej Malkina jest zapewne Cejrowski, który również pre¬
zentuje obraz świata „Tam", ale jest on mocno stereotypowy i istnieje tylko po to, aby
zabawić czytelnika, zadziwić go lub rozśmieszyć. We wszystkich trzech przypad¬
kach głównym celem pobytu podróżników w Ameryce Południowej było napisanie
książek i nakręcenie filmów. Być może dlatego ich głównym bohaterem jest autor
w Ameryce, nie zaś sama Ameryka.

�329

Recenzje i noty recenzyjne

W rezultacie Odchodzący świat jest książką, której nie da się przeczytać w całości
w ciągu kilku wieczorów — nie pozwala na to jej styl i wielość zawartych w niej in¬
formacji. Natomiast przykładowa Rio Anaconda taką rozrywkę zapewnia. Czytając j ą
i jej pokrewne pozycje, spędzimy przyjemnie czas, sądząc, że dowiadujemy się czegoś
o Indianach i Ameryce Południowej. W istocie jednak więcej dowiemy się o nas sa¬
mych, o naszych wyobrażeniach i potrzebach — podróż jest tu tylko pretekstem i ko¬
stiumem. Odchodzący świat Borysa Malkina jest więc pozycją wyjątkową, gdyż oferu¬
je rzeczywisty wgląd do światów, które odwiedził autor. Można się z niej dowiedzieć
wielu rzeczy na ich temat. Dobra książka podróżnicza powinna być właśnie taka.
Tarzycjusz

Buliński

Eugeniusz K ł o s e k , Świadomość etniczna i kultura społeczności polskiej we
wsiach Bukowiny rumuńskiej, Wrocław: Katedra Etnologii i Antropologii Kultu­
rowej Uniwersytetu Wrocławskiego 2005, ss. 449, il., ISBN: 83-9221-300-9.
Zainteresowania badawcze Eugeniusza Kłoska od dawna koncentrowały się na prob­
lematyce etniczności (tożsamości etnicznej, stereotypów, kategorii „swój" - „obcy")
oraz stanu kultury i charakteru procesów kulturowych na terenach pogranicznych. Były
nimi w jego pracach Śląsk i Bukowina w granicach Rumunii. Badania na Śląsku, szcze­
gólnie Śląsku Górnym, Eugeniusz Kłosek podjął już na początku lat 80. W ramach
badań nad problematyką śląską zajął się przede wszystkim wyznaczaniem odrębności
obszaru i grupy oraz jej tożsamością. Zauważamy znamienną ewolucję w poglądach
badacza, dostrzegalną w jego licznych publikacjach, związaną ze zmieniającą się rze¬
czywistością społeczno-kulturową i polityczną. Odrębność tę początkowo ujmował
w kategoriach regionalnych i społecznych. Od połowy lat 90. XX wieku badacz do¬
strzegł jednak konieczność zajęcia się identyfikacją etniczną i sformułował tezę o „tu¬
tejszej", pogranicznej tożsamości etnicznej Ślązaków. Obok dobrej znajomości terenu
i jakości materiałów z badań terenowych, wykorzystanych w tych pracach, cenię sobie
w nich determinację w podejmowaniu trudnych, lecz ważnych problemów oraz sposób
pisania o nich, uwzględniający odpowiedzialność badacza usiłującego zrozumieć ba¬
daną sytuację, ale unikającego bezpośredniego na nią oddziaływania.
W Rumunii Eugeniusz Kłosek rozpoczął badania jeszcze w latach 70. XX wieku,
kiedy to gromadził materiały do pracy magisterskiej na temat pasterstwa w Górach Kelimeńskich. Na teren Rumunii powrócił w roku 1995. Tym razem były to długotrwałe,
intensywne badania terenowe prowadzone do roku 2004, indywidualnie i razem ze stu­
dentami etnologii Uniwersytetu Wrocławskiego, w ramach ćwiczeń terenowych i obo­
zów naukowych. Przedmiotem badań były polskie społeczności wiejskie na Bukowinie
rumuńskiej, analizowane w szerokim kontekście uwarunkowań zarówno historycz¬
nych, jak i współczesnych. Celem tych badań było określenie charakteru tożsamości
etnicznej Polaków na Bukowinie południowej oraz dokumentacja właściwej im kultu¬
ry. Obok systematycznych badań terenowych w siedmiu wsiach Bukowiny — trzech

�330

Recenzje i noty recenzyjne

zasiedlonych na początku XIX wieku przez górali czadeckich, trzech nieco później
przez chłopów z okolic Tarnowa i Kolbuszowej oraz jednej, dawnej osady górniczej,
do której sprowadzono pod koniec XVIII wieku rodziny górnicze z Bochni i Wieliczki,
0 odmiennej historii i strukturze etnicznej mieszkańców — poszukiwania prowadzo¬
no także wśród Polaków w innych miejscowościach tej krainy. Ważnych materiałów
porównawczych i uzupełniających dostarczyły badania przeprowadzone wśród reemi¬
grantów z Bukowiny, osiedlonych po I I wojnie światowej, przede wszystkim na Dol¬
nym Śląsku. Przesiedlenie spowodowało, że zachowali oni w wielu przypadkach lepszą
pamięć o przeszłości w porównaniu z członkami grupy, którzy pozostali na miejscu.
Ponadto wykorzystano źródła zastane, między innymi kroniki tworzone w badanych
wioskach oraz rękopiśmienne i publikowane opracowania historyków, językoznawców
1 socjologów. Rezultatem badań prowadzonych na Bukowinie przez Eugeniusza Kłoska jest wiele artykułów, a ich podsumowaniem — recenzowana książka.
Książka ta koncentruje się na dwóch obszernych sferach kultury, a mianowicie ideach
i wartościach stanowiących o tożsamości etnicznej bukowińskich Polaków, dostępnych
głównie poprzez wypowiedzi członków badanej grupy i ich sąsiadów, oraz na wytworach
i zachowaniach tworzących ich kulturę dnia codziennego. Obydwie te sfery kultury nie są
w pracy niepowiązane. Kultura wyobrażana, do której należy świadomość etniczna, ma
swoje oparcie w kulturze związanej ze sposobem bytowania, natomiast wiele zachowań
i wytworów materialnych uzyskuje znaczenie dzięki towarzyszącym im wartościom. Au¬
tor uznał za ważne ukazanie perspektywy historycznej przedstawianych zjawisk. God¬
ne uwagi jest również ujmowanie głównego przedmiotu badań, jakim są społeczności
polskie na Bukowinie, w różnorodnych uwarunkowaniach i kontekstach: etnicznych,
społecznych, religijnych, ekonomicznych i politycznych. Książka stanowi monografię
problemową grupy Polaków, żyjących na Bukowinie w wielokulturowym i wieloetnicznym, lecz na ogół nie antagonistycznym wobec nich środowisku, o trudnej przeszłości
i interesującej, lecz równie skomplikowanej teraźniejszości.
Bukowina i polskie społeczności tam zamieszkałe dostarczyły ważnych materiałów
do rozważań nad problemami etnicznymi. Autor szczegółowo omawia determinanty
i dylematy świadomości etnicznej Polaków na Bukowinie. Dostrzegł znaczenie nie tyl¬
ko rumuńskiego, ale także wieloetnicznego otoczenia (Niemcy, Ukraińcy, Żydzi, Cyga­
nie, Węgrzy, Ormianie), pomagającego w oswojeniu się ze zróżnicowaną etnicznością,
dostarczającego możliwości wyboru u grup pogranicznych, prowadzącego do konfliktu
tożsamości — ujawnionego wśród górali czadeckich, którzy w części zadeklarowali się
jako Słowacy. Podkreślił rolę języka i wyznania oraz wspierających je instytucji, takich
jak szkoła i Kościół, zwrócił uwagę na motywy i skutki małżeństw mieszanych. Zareje¬
strował na terenie Bukowiny etnonim „Mazur", występujący na ogromnym terenie od
Serbii po Syberię, niekiedy stanowiący konkurencję wobec etnonimu „Polak", sygnali¬
zujący nieopracowany dotąd przez etnologów problem ekspansji ludności wywodzącej
się z Mazowsza i trwałości nazwy oraz języka. Słusznie zauważył, że stereotypy etnicz­
ne nie muszą stanowić o charakterze wzajemnych stosunków. Omówił znaczenie Pola¬
ków z Polski, przyjeżdżających na Bukowinę już w latach 30. XX wieku jako letnicy,
reprezentujących inny, „narodowy" wymiar polskości. Stwierdza marginalny charakter
etniczności Polaków na Bukowinie, szczególnie tych żyjących w trudno dostępnych

�331

Recenzje i noty recenzyjne

wioskach górskich, izolowanych zarówno od kultury grupy narodowej kraju pocho¬
dzenia, jak i kraju zamieszkania. Badacz kilkakrotnie wzmiankuje, z pewnym żalem
wobec bukowińskich Polaków, o trudnościach w odróżnianiu przez nich przynależno¬
ści państwowej (obywatelstwa) od przynależności narodowej (np. s. 147). Wydaje się,
że nie docenia on roli państwa i sytuacji przez nie tworzonej w procesach etnicznych,
czego wyrazem może być uznanie narodu za najwyższy stopień zorganizowania etniczności, nie uwzględniające możliwości tworzenia narodów „dynastycznych", „poli¬
tycznych" czy „konstytucyjnych". O tej możliwości przypominają wypowiedzi człon¬
ków badanych społeczności, potwierdzających niejednokrotnie swoją przynależność
zarówno do narodu polskiego, jak i rumuńskiego. W rozważaniach nad prowadzeniem
badań z zakresu problematyki etnicznej ważna jest świadomość autora, że badania ta¬
kie, nieodpowiednio realizowane, mogą wzmacniać uczucia ksenofobii i przyczynić
się do zantagonizowania badanych społeczności wieloetnicznych.
W części książki poświęconej kulturze dnia codziennego autor przyjął układ
tradycyjnej monografii etnograficznej. Na początku umieścił gospodarowanie, na¬
stępnie omówił dom i zagrodę, strój i ubiór, pożywienie, sposoby kontaktowania się
w ramach społeczności lokalnych, obrzędy rodzinne i doroczne, na końcu wierzenia
i przyjmowaną wizję świata oraz podania. Sporządzony rejestr zachowań i wytworów
kulturowych zaopatrzony jednak został, i to odróżnia ten tekst od wielu tradycyjnych
opisów etnograficznych, w informację o ich genezie, jeśli była uchwytna, przynależ¬
ności do określonego czasu oraz stopniu powszechności. Obok elementów kulturo¬
wych o charakterze reliktów przedstawione zostały również nowe, często w powią¬
zaniu ze środowiskiem etnicznym i szerszym kontekstem społeczno-gospodarczym
i politycznym. Także w tej części pracy, podobnie jak w innych swoich studiach,
autor prezentuje się jako doświadczony i utalentowany badacz terenowy, rozmówca
i obserwator potrafiący zgromadzić interesujące materiały i dbający o ich dobre za¬
prezentowanie w tekście. Konsekwentny empiryzm Eugeniusza Kłoska tylko w nie¬
licznych wypadkach osłabiają nie potwierdzone w terenie koncepcje, zaczerpnięte
z literatury informacje, typu: „Dom jest obrazem kosmosu" (s. 227).
Przedstawienie kultury Polaków na Bukowinie, zaprezentowane w książce, jest
nie tylko rejestrem unieruchomionych jej elementów. Ukazało ich funkcję, posłu¬
żyło także do sformułowania wniosków na temat przekształceń tej kultury, głównie
pod wpływem procesu modernizacji ograniczającego tradycyjne jej formy. Stało się
ponadto przydatne do przedstawienia uwarunkowań i mechanizmów kulturowych
związanych z etnicznością: izolacji, transkulturacji i asymilacji, również rewitali¬
zacji i nabywania kompetencji umożliwiających funkcjonowanie w wielokulturo¬
wym i wieloetnicznym środowisku. Przekazane w monografii informacje nie tylko
pozwalają pogłębić znajomość różnych wymiarów etnicznej polskości, ale są także
cenne dla rozważań nad ogólnymi problemami etniczności i procesami przekształceń
kulturowych. Polskie piśmiennictwo z zakresu zagadnień etnicznych wzbogaciło się
o wartościową pozycję przygotowaną na podstawie bogatych i interesująco zinter¬
pretowanych materiałów z długotrwałych badań terenowych.
Zbigniew

Jasiewicz

�332

Recenzje i noty recenzyjne

„Zesłaniec. Pismo Rady Naukowej Zarządu Głównego Związku Sybiraków",
red. nacz. Antoni Kuczyński, nr 1-31, Warszawa: ZG ZS 1996-2007, ISSN: 1426¬
21-2126.
W epoce Internetu wydawanie czasopisma może wydawać się zajęciem zgoła
niepotrzebnym. Po co mitrężyć czas na żmudne prace redakcyjne, na drukowanie,
wreszcie dystrybucję. O wiele łatwiej skorzystać z możliwości, jakie daje właśnie
Internet. Jestem przekonany jednak, że lepiej celem przekazania swoich myśli po¬
sługiwać się także metodami wypracowanymi w „galaktyce Gutenberga", niźli zdać
się tylko na to, co oferują w „globalnej wiosce". Periodycznie wychodzące pismo,
w jednolitej i starannej szacie graficznej, o określonej tematyce, a przede wszystkim
konsekwentne w swoich celach i zapatrywaniach, stanowi jedno z tych osiągnięć
naszej cywilizacji, z których nie opłaca się rezygnować.
Te refleksje przychodzą mi do głowy, gdy patrzę na półkę z tomami „Zesłańca", będą­
cego czasopismem środowiska Sybiraków. Najpierw pod tym tytułem wychodził od 1991
roku dodatek do wydawanego we Wrocławiu „Dziennika Dolnośląskiego". Od 1996 roku
„Zesłaniec" jest odrębnym czasopismem. Jego redaktorem naczelnym jest znany etnolog,
Antoni Kuczyński; w latach 1997-1999 zastępował go Władysław Masiarz.
„Zesłaniec" ma zazwyczaj trzy działy. W pierwszym zamieszcza się artykuły o te¬
matyce wschodoznawczej, przede wszystkim jednak o dziejach Polaków zsyłanych
na Sybir w XIX i XX wieku. W drugim są krótkie na ogół teksty dotyczące działal¬
ności Związku Sybiraków oraz wszelkich wydarzeń obchodzących to środowisko.
Z kolei w trzecim znaleźć można recenzje rozmaitych publikacji związanych z tema¬
tyką pisma. Recenzowany periodyk jest nie tylko przejawem działalności pewnego
stowarzyszenia. Jest to czasopismo, w którym znaleźć mogą wartościowe artykuły
wszyscy, których interesują stosunki polsko-rosyjskie, dzieje Kresów Wschodnich,
rodzime kultury Syberii, problem totalitaryzmu. Publikowane są także wstrząsające
wspomnienia osób, które przeżyły zesłanie.
Redakcja „Zesłańca" bardzo skrupulatnie przestrzega właściwych proporcji mię¬
dzy emocjami a intelektem. Zajmując się tematyką wschodnią, bardzo łatwo o cierpiętnictwo, o oskarżanie wszystkiego i wszystkich. Teksty publikowane we wroc¬
ławskim periodyku nacechowane są jednak trzeźwością, wynikającą ze stosowania
metody naukowej. Większość artykułów spełnia wymagania stawiane pracom na¬
ukowym, wprawdzie z dziedziny często literaturopodobnej humanistyki; jest to jed¬
nak pisarstwo posługujące się starannie opracowanymi materiałami źródłowymi.
Na kartach redagowanego przez Antoniego Kuczyńskiego czasopisma spotykam
naukowców i świadków wydarzeń historycznych, Polaków i przedstawicieli narodów
zamieszkujących ongiś carskie czy sowieckie imperium, spotykam ludzi różnych po¬
koleń. „Zesłaniec" jawi się jako miejsce ważnego dialogu. Z pewnością można go
uprawiać z powodzeniem również na forach internetowych. Kiedyś rozmawiało się
na rynku albo konwersowało w salonie. Konwersacja w salonie Kuczyńskiego jest
zawsze bardzo pouczająca, choć nie wszyscy z interlokutorów przypadają nam do
gustu. Nigdy jednak nie jest czasem straconym.
Grzegorz

Pełczyński

�Recenzje i noty recenzyjne

333

Kobiety z góry Ararat (Les Femmes du Mont Ararat), reż. Erwann B r i a n d,
Francja: Flight Movie 2004, 52'.
Ararat to masyw górski we wschodniej Turcji, który funkcjonuje w naszej wyob¬
raźni jako góra legendarna, magiczna, święta. Rzeczywistość tego miejsca prezen¬
tuje się jednak obecnie zgoła inaczej. Od lat 80. XX wieku ma tam bowiem miejsce
przewlekły konflikt między turecką armią i kurdyjską partyzantką Partii Pracujących
Kurdystanu (PKK). Walki na tym terenie sięgnęły zenitu w połowie lat 90. Obecnie
tli się nadal w górach ruch partyzancki, zepchnięty jednak na pogranicze irackie.
Mimo że o kobiecie muzułmańskiej napisano już tomy, to wciąż w odniesieniu do
niej przeważają uogólnienia i stereotypy. W opracowaniach pojawia się najczęściej
wizerunek kobiety dyskryminowanej, zepchniętej na margines islamskiego społe¬
czeństwa. Ten godny współczucia wizerunek kobiety Orientu, budzący emocje Eu¬
ropejczyków, jest jednak — co najmniej — nieaktualny. Rzeczywistość kulturowa
świata islamu w ostatnich dekadach gwałtowanie się zdynamizowała. Dotyczy to
także sytuacji kobiet. Dlatego też z wielką uwagą należy śledzić opracowania zmie¬
rzające do ukazania sytuacji kobiety islamu z aktualnej i odbiegającej od stereotypów
perspektywy. Do takich ujęć zaliczyć można film dokumentalny autorstwa wykształ­
conego w łódzkiej „filmówce" Francuza, Erwanna Brianda, Kobiety z góry Ararat.
Dokument opowiada o walce żeńskiej formacji partyzanckiej PKK, operującej w gór¬
skich ostępach południowo-wschodniej Turcji, w okolicach Araratu. Film stara się
zarejestrować wycinek z życia sześcioosobowego oddziału, ponadto obfituje w dy¬
gresje, dotyczące losów każdej z bohaterek. Historia, jakich wiele, gdyby nie fakt, iż
fabuła filmu dotyczy kobiet-partyzantek. Dzięki temu przed naszymi oczami rysuje
się raczej nietypowy wizerunek kobiety kurdyjskiej, jednocześnie także mieszkanki
Bliskiego Wschodu. W konwencji wywiadu poznajemy każdą bohaterkę z osobna.
Dowiadujemy się, iż każda z nich, bez wyjątku i bez reszty, oddana jest sprawie na¬
rodu kurdyjskiego, z żarliwością równą co najmniej tej, która cechuje mężczyzn. Bo­
haterki filmu to jednak podwójne rewolucjonistki. Walczą one o sprawę narodową,
a jednocześnie na rzecz sprawy właściwie równie beznadziejnej — równoupraw¬
nienia kobiet w skrajnie patriarchalnym społeczeństwie Bliskiego Wschodu. Z tego
powodu właśnie zasługują na nasz szczególny szacunek i uwagę.
Film ten to dobry obraz przemian obyczajowych we współczesnym świecie mu¬
zułmańskim. Ich ważnymi uczestniczkami są kobiety, które coraz śmielej dopomi¬
nają się o znaczniejszy udział w życiu publicznym. Warto zwrócić uwagę, że czę¬
sto dochodzi do takich prób w społecznościach zmarginalizowanych, gdzie kobiety
w coraz większym stopniu realizują się w polityce czy w życiu religijnym — sferach
dawniej zarezerwowanych całkowicie dla mężczyzn. Na obu płaszczyznach da się
obecnie zauważyć swego rodzaju emancypację, czy nawet więcej — rywalizację ko¬
biet z mężczyznami. Zjawisko to występuje nie tylko w Kurdystanie tureckim, ale,
w różnym natężeniu, także na innych obszarach świata islamu. I tak, na przykład,
w znanym mi najlepiej Sudanie, proces ten jest jak najbardziej widoczny. Tam jed¬
nak nie wynika on tylko z aktualnych procesów modernizacyjnych i westernizacyjnych, ale inspirowany jest raczej polityką fundamentalistycznego reżimu rządzącego

�334

Recenzje i noty recenzyjne

Sudanem, który poszukując poparcia społecznego, popiera częściową emancypację
kobiet.
Przykład Kurdów tureckich wydaje się nieprzypadkowy. W swej historii udowod¬
nili przecież nie raz, iż są najbardziej podatni na modernistyczne idee, i to nie tylko
żyjąc wśród swoich pobratymców, ale także w obrębie innych społeczności Bliskiego
Wschodu. W kontekście wydarzeń w sąsiednim Iraku, gdzie doszło do gwałtownego
wzrostu znaczenia Kurdów, winniśmy bacznie śledzić przyszłe losy tego bez mała
dwudziestomilionowego narodu, któremu wciąż odmawia się prawa do samostano¬
wienia.
Maciej

Kurcz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
