<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=52&amp;sort_field=Dublin+Core%2CTitle" accessDate="2026-10-04T15:40:53+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>52</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="10064" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10042">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9892009e637a679c1b14ab0d892cd34b.pdf</src>
        <authentication>d3d29753ea008f3e11cac5508d9072a3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119663">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6450</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119664">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119665">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119666">
                <text>Leiris, Michel (1901-1990)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119667">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6023</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119668">
                <text>Problem etnografii laickiej (entropologiczna dzika karta)/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119669">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4 ; s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119670">
                <text>Hollier, Denis</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119671">
                <text>Sikora, Sławomir (tł.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119672">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119673">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119674">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119675">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119676">
                <text>DENIS HOLLIER

Problem
etnografii „laickiej”
[entropologiczna
dzika karta] *

N

a jaskrawożółtej okładce pisma „Documents”,
pod dużymi drukowanymi literami przypomi­
nającego transparent tytułu, kolumna czte­
rech epistemologicznych etykiet głosi: „Doctrines,
Archéologie, Beaux-Artes, Ethnographie” (Doktryny, Ar­
cheologia, Sztuki Piękne, Etnografia). Ta ostatnia dziedzi­
na była w owych czasach, i pozostaje do dziś, najbardziej
kontrowersyjna pośród nich. James Clifford we wpły­
wowym eseju, w którym ukuł wyrażenie „surrealizm et­
nograficzny”, nazwał ją dziką kartą na tej liście, i nie­
wątpliwie komponent antropologiczny w przygodzie
„Documents” odegra swoją rolę w przetasowaniu epistemologicznych i muzeograficznych kart, które miało
miejsce w późnych latach 20. i wczesnych 30. XX wie­
ku we Francji.1Jednak etnografia - w owym czasie dzie­
dzina źle zdefiniowana, rozciągająca się pomiędzy an­
tropologią fizyczną a europejskim folklorem - musiała
być nieustabilizowaną, nim stała się dziedziną intrygują­
cą. Jeśli dać wiarę dwóm fotografiom pomieszczeń ma­
gazynowych w Musée d’Ethnographie du Trocadéro
w Paryżu po brzegi wypełnionych naturalnej wielkości
woskowymi figurami nagich czarnych ciał nagromadzo­
nych, bezładnie po tym jak usunięto je z zaaranżowa­
nych scen życia pierwotnego, gdzie były pokazywane,
najpilniejszy problem, z jakim spotkała się dyscyplina,
wiązał się przede wszystkim z walką z kurzem, najmniej
ucywilizowaną rzeczą [the only wild thing] w tych po­
mieszczeniach. „Kurz” to tytuł hasła napisanego przez
Bataille’a do działu Słownik Krytyczny w „Documents”,
które towarzyszyło owym fotografiom; kończy się ono
ewokacją świata nieodwracalnie złożonego do snu pod
całunem „kurzu”, niczym kosmiczna Śpiąca Królewna.2 Pałac Trocadéro stał się pałacem entropii: brak
światła, ogrzewania, funduszy i personelu, brak kogo­
kolwiek, kto odkurzyłby okna, nie wspominając już
o bezładnej wystawie obiektów, które zostały zgroma­
dzone bez spójnego programu kolekcjonerskiego, na co
uskarżał się Georges Henri Rivière w tekście do pierw­
szego numeru „Documents”.3 W rzeczy samej, to wła­
śnie zadanie zorganizowania muzeum etnograficznego
bez kurzu stanęło przed nowo zaangażowanym zespo­
łem dyrektorskim w składzie Paula Riveta i Rivière’a.

Pomimo świeżych badań archiwalnych, które przy­
wróciły niemieckiemu historykowi sztuki Carlowi Ein­
steinowi, pracującemu jako wolny strzelec, centralną ro­
lę w założeniu i redagowaniem pisma „Documents”,
wiele spraw związanych z genezą czasopisma, jak rów­
nież składem i funkcjonowaniem słynnego heteroge­
nicznego zespołu redakcyjnego pozostało nieznane.4 Dla
Einsteina, który właśnie wyemigrował z Niemiec do
Francji (w maju 1928 roku) przedsięwzięcie to było
wspaniałą sposobnością by włączyć się w paryskie życie
kulturalne. I chociaż „Documents”, ze stronicami rekla­
mującymi galerie i domy wydawnicze w Berlinie, Lipsku,
Wiedniu i Zurychu, pod wieloma względami ma dziwny
wygląd niemieckiego pisma wydawanego po francusku,
Einstein wniósł wraz ze swoją osobą refleksję historii
sztuki na temat prymitywizmu, która była daleko bar­
dziej rozwinięta w jego kraju rodzinnym niż we Francji
(opublikuje więc między innymi takich antropologów,
jak Eckart von Sydow i Léo Frobenius, z których ten
ostatni był kuratorem niedawnego pokazu kopii rysun­
ków z prehistorycznej jaskini z Afryki Południowej
w Galerie Pleyel).5
Nie będąc sam prawdziwym antropologiem, Einste­
in, autor Negerplastik (1915), a także jeszcze ważniej­
szej pozycji Afrikanerplastik (1921), był bardziej upo­
ważniony, by zgłaszać pretensję do dziedziny etnografii,
niż którykolwiek inny spośród jego francuskich kole­
gów z redakcji „Documents” i, można dodać za Lilian
Meffre, że w piśmie był on autorytetem w kwestiach et­
nograficznych.6 Istnieje stopniowanie nawet w obrębie
tego co, parafrazując wyrażenie Zygmunta Freuda,
można by nazwać etnografią „laicką”, a Bataille, Leiris,
Schaeffner, czy nawet Rivière znajdowali się w dolnych
partiach tej skali. Chociaż po latach Michel Leiris stał
się profesjonalnym etnografem, byłoby działającym
wstecz anachronizmem, wyciąganie wniosku, że
w owym czasie był on już amatorem w tej dziedzinie.
Świadectwem bezceremonialności Leirisa może być
decyzja, o której napisał w dzienniku w maju 1929 ro­
ku, a którą podjął owego ranka (bez wątpienia w związ­
ku z obowiązkami pełnionymi w „Documents”) „podszkolić się nieco w problemach związanych z etno­
grafią i socjologią”.7 To samo z grubsza dotyczy André
Schaeffnera. Jedynym francuskim antropologiem prak­
tykiem w redakcji był Paul Rivet, który nie był jednak
ani afrykanistą, ani też nie interesował się szczególnie
sztuką. Jeśli idzie o Marcela Griaule’a, miał on dopiero
złożyć egzaminy i oficjalnie uzyskał dyplom już po po­
wrocie z Misji Dakar-Dżibuti w 1933 roku.
Czy można z tego przesunięcia środka ciężkości wy­
ciągnąć wniosek, że przypisanie pierwszeństwa w „Documents” Bataille’owi wiąże się z rewizją historii pisma
w świetle kryzysu ruchu surrealistycznego, który miał
miejsce w 1929 roku oraz gwałtownego ataku na Bataille’a ze strony André Bretona i jego przyjaciół
w Drugim Manifeście Surrealistycznym? Niezupełnie.

250

�Denis Hollier • PROBLEM ETNOGRAFII „LAICKIEJ” [ENTROPOLOGICZNA DZIKA KARTA]

Wydaje się bowiem, że Bataille był związany z pismem
od początkowych faz projektu, tj. od lata 1928 roku.
Wiązało się to jednak najpewniej nie tyle z uznaniem
dla jego znajomości surrealizmu (raczej mało znaczą­
cej, w każdym razie), lecz z erudycyjnym artykułem na
temat monet w Azji Środkowej, który właśnie opubli­
kował w „Aréthuse” (opatrzonym później przypisami
René Grousseta, kuratora w Musée Guimet, w „Docu­
ments”8), a także być może jego wkładem do zeszytu
„Cahiers de République des lettres” wydawanym przez
Alfreda Métraux w połączeniu z pokazem dawnej
sztuki amerykańskiej, której kuratorem w tym samym
roku w Musée des Artes Décoratifs był Rivière.
Einstein był znacząco starszy od Bataille’a oraz je­
go przyjaciół i, jak np. Daniel-Henry Kahnweiler, na­
leżał raczej do pokolenia kubistów niż surrealistów.
Nie ma jednak podstaw, by sądzić, iż był to wystarcza­
jący powód do twierdzenia, że relacja pomiędzy posta­
ciami zaangażowanymi w tym projekcie od samego po­
czątku były konfliktowe. Leiris, na przykład, był pod
całkiem dużym wrażeniem intelektualnej osobowości
Einsteina i jego pierwszy wkład w pismo „Documents”, w postaci recenzji z ostatniej książki historyka
sztuki Fritza Saxla, z pewnością zamówił Einstein, któ­
ry równocześnie negocjował tekst na podobny temat
z Saxlem.9 Ponadto Leiris (który w tym czasie czytał
tekst Alexandry David-Néel poświęcony tybetańskim
doświadczeniom duchowym10) bez najmniejszych za­
strzeżeń potrafił się odwoływać do takich pojęć, jak
„ćwiczenia ekstatyczne” czy „mistyczna anatomia”,
których Einstein użył w swoim artykule na temat
André Massona.11
Prawdą jest, że Einstein między jedną książką
a drugą przeszedł od niekontekstowego czytania afry­
kańskich artefaktów do takiego, które włącza w pew­
nym stopniu pośredniczącą rolę etnografii. Podczas
gdy w Negerplastik pisze: „Ujmiemy w nawias temat
i związane z nimi asocjacje kontekstowe”,12 o tyle
w Afrikanerplastik jednoznacznie wiąże współczesne
wyczerpanie się afrykańskiej twórczości formalnej
z kolonializmem. Kontaminacja wizualnymi wzorami
z Zachodu - jak twierdzi - zlikwidowała rzemiosło tra­
dycyjne. W tym znaczeniu, jego refleksja estetyczna
na temat sztuki afrykańskiej była w coraz to większym
stopniu dotknięta cieniem białych rzuconymi na nią
przez polityczny wymiar kolonializmu. Mogło być rów­
nież tak, że dwadzieścia lat mody spowodowało wy­
czerpanie formalnej energii twórczości prymitywnej,
by „przerwać ekonomię wizualną podmiotu zachodniego .13
Konflikt, który w końcu rozwinął się między Ein­
steinem i młodszym zespołem redakcyjnym i wydawni­
czym, który z miesiąca na miesiąc coraz bardziej gru­
pował się wokół Bataille’a, prawdopodobnie zrodził się
nie z wewnętrznych napięć wokół terminu „Etnogra­
fia”, lecz z dysjunkcji pomiędzy „Etnografią” a „Va­

251

riétés” (Rozmaitości), nową rubryką, która pojawiła się
w miejsce „Doctrines” na okładce czwartego zeszytu
pisma. Owa zamiana dokonała się po tym, jak Bataille,
Leiris, Schaeffner, Rivière, a być może również Marcel
Griaule, który właśnie powrócił ze swojej pierwszej
wyprawy do Etiopii, spędzili lato 1929 roku, oddając
się bezgranicznej negrofilii, urzeczeni nią równie moc­
no, jak to miało miejsce w odniesieniu do show Black
Birds Lew Leslie’ego w Moulin-Rouge.14 Z drugiej
strony, podejście Einsteina do kultur afrykańskich, co
jasno demonstrują tytuły jego dwóch książek, wiązało
się przede wszystkim z zainteresowaniem „sztukami
plastycznymi”, to znaczy z podejściem „apolińskim”
(koncentrowało się na tym, co dziś nazwalibyśmy sztu­
kami wizualnymi). Podejście owo nie było zapośredniczone broadwayowskim, ani nawet nowoorleańskim
niewyszukanym rewiowym nurtem „dionizyjskim”. By­
ła mu też całkowicie obca powojenna moda na jazz.
Nie ma w nim najmniejszego śladu skażenia afroamerykanizmem.
Podobnie jak Einstein grupa Bataille’a stopniowo
dystansowała się wobec prymitywizmu, niemniej wy­
nikało to bardziej z połączenia ignorancji z bezczelno­
ścią. Działo się tak na skutek dwóch wyraźnie przeciw­
stawnych ruchów. Pierwszy wiązał się z zatarciem
granicy pomiędzy tym, co prymitywne, a tym, co nieprymitywne, doceniając to, co zarówno etnografowie,
jak i krytycy sztuki odrzuciliby jako nieautentyczne.
Drugi zaś szedł w dokładnie przeciwnym kierunku,
maksymalnie potęgując różnicę pomiędzy tymi obsza­
rami, na przykład biorąc w nawias jakiekolwiek rozwa­
żania dotyczące estetyki jako takiej.
Pierwsza tendencja pojawia się, na przykład, w re­
cenzji Leirisa dotyczącej malarstwa sudańskiego (malijskiego) artysty Kalifala Sidibé, którego prace podró­
żowały w owym czasie po europejskich galeriach
(Paryż, Wiedeń, Berlin). Złożony charakter jego dzie­
ła - pisze Leiris - mógł prowadzić niektórych znawców
do negatywnej oceny:
„...ofiary, jak w tym przypadku, przesądu ‘czystości
stylu’, który wraz z ‘dojrzałym stylem’ staje się obsesją
wielu ludzi. Jeśli idzie o mnie, to kocham wszystko, co
ukazuje aspekt zmieszania, wszystko, co ma mieszaną
naturę, od pochodzących z czasów rzymskich sarkofa­
gów, z kobietami ozdobionymi pięknym makijażem
i namalowanymi jak najbardziej realistycznie, po
mieszkańców Ziemi Fuego noszących europejskie
spodnie, które znaleźli na rozbitych statkach, nie zapo­
minając po drodze o filozofii aleksandryjczyków i nie­
zrównanej elegancji Murzynek z Harlemu”.15
Można się zastanawiać, czy Einstein pochwaliłby
takie stwierdzenie. Jest bardziej prawdopodobne, że
dostrzegłby w takiej „nieautentycznej” wytwórczości
jeszcze jeden znak upadku kultur afrykańskich pod rzą­
dami kolonializmu, nad którym ubolewał już w Afrika­
nerplastik. Badacz twórczości Einsteina Klaus Kiefer

�Denis Hollier • PROBLEM ETNOGRAFII „LAICKIEJ” [ENTROPOLOGICZNA DZIKA KARTA]

zwrócił uwagę na coś w podobnym duchu w nawiąza­
niu do tłumaczenia jednego z mitów, które Einstein
zgromadził w antologii Afrikanische Legenden z 1925 ro­
ku. Opowiada on historię młodej pary, która pobrała
się wbrew życzeniom strażników tradycji w plemio­
nach, z których pochodzili. W pewnym punkcie owej
historii zdarzyło się, że mąż zabił zwierzę totemiczne
plemienia żony, byka, który pasł się na uprawianych
przez niego warzywach. Zdarzenie to zapoczątkowało
wagneriański dammerung, który zakończył się zbioro­
wym samobójstwem członków plemienia.
Einstein przełożył mit z wersji francuskiej, w której
mąż zabija byka ze strzelby. W swoim przekładzie za­
mienia on jednak strzelbę na bardziej tradycyjną dzi­
dę. Czy jest to twórczy przekład, czy też nabożna nega­
cja? Historia jest bajką skierowaną do młodych ludzi
i przestrzega ich przed wprowadzaniem zmian. Jest
jednak jasne, że dla Einsteina najgorsze przekroczenie
wiązało się nie z tym, co ujawnia treść - to znaczy, że
młoda para pobiera się wbrew zasadom pokrewieństwa
- lecz fakt, że małżonek dopuścił się zabicia byka za
pomocą nieafrykańskiej broni. Podobnie jak robak
w jabłku, Europa i współczesność skaziła już historię
od środka. „Czy katastrofa - pyta Kiefer - nie jest
konsekwencją użycia broni obcej typowemu kontek­
stowi cywilizacji afrykańskiej?”16 Afrykański system
odpornościowy musiał być już strasznie osłabiony, sko­
ro europejska broń palna została tak dyskretnie prze­
mycona, bez ich wiedzy w tradycyjnej legendzie. Dys­
kusja na temat takich ikonologicznych kwestii
w żadnym razie nie jest nieznacząca i Griaule podej­
muje tę sprawę ponownie w „Documents” - odwraca­
jąc jednak kategorie - w artykule poświęconym bęb­
nowi ludu Baoulé z kolekcji Musée d’Ethnographie,
w którego zdobieniu znajduje się mężczyzna niosący
strzelbę.17 Taki motyw, jak się wydaje, wywołał dysku­
sję pośród kuratorów dotyczącą reprezentatywności
obiektu - czy strzelba jest znakiem nieautentyczności,
który sprawia, że bęben nie jest wart, by stać się eks­
ponatem w muzeum. Griaule odpowiada, kwestionu­
jąc estetyczne tabu, zgodnie z którym „Czarny nie mo­
że używać egzotycznego obiektu - mam na myśli
europejskiego - nie deprecjonując samego siebie”.
Ale istnieje również odwrotne posunięcie, pragnie­
nie maksymalizacji odmienności. Jean Paulhan opisał,
nazywając je „złudzeniem badacza”, tendencją zmie­
rzającą zawsze do tego, by „traktować jako szczególnie
reprezentatywną dla języka tę cechę, która w trakcie
nabywania danego języka budzi największe zdziwienie
lub sprawia najwięcej kłopotów”.18 Podobnie etnograf
Alfred Métraux, bliski przyjaciel Bataille’a i kolega Riveta, zwrócił uwagę w późniejszym czasie na gorącą
heterofilię, która mieściła się w sednie profesjonal­
nych zainteresowań z lat 20. XX wieku:
„Ludność egzotyczna całkiem nagle pojawiła się,
by tak rzec, aby usprawiedliwić istnienie dążeń, któ­

rych nie można było wyrażać w naszej własnej cywili­
zacji... Czysto estetyczne zainteresowanie bardzo
wcześnie ustąpiło miejsca zadziwieniu w obliczu oso­
bliwych i nadzwyczajnych obyczajów, które oferowały
owe cyw ilizacje. W etnografii poszukiwaliśmy tego,
co malownicze i osobliwe”.19
W tym znaczeniu etnografia była łatwo utożsamia­
na z najwyższą formą tego, co Bataille wkrótce nazwie
heterologią. I powołanie się na to, jako rodzaj zaprze­
czenia, by przygotować czytelnika na najgorsze stanie
się zwykłą retoryczną cechą narracji podróżniczych:
„Nie jestem etnografem - pisze więc podróżnik
Henry de Monfreid - lecz gdybym nim był, opowie­
działbym o tym dziwnym zwyczaju praktykowanym
przez wszystkie rasy... działaniu, którego szczegóły,
choć wielce malownicze, są nie na miejscu w dziele
nieetnograficznym”.
Czy też:
„Czas nie został najlepiej wybrany na wykład na te­
mat etnografii, nie będę więc naciskał. Niemniej są­
dzę, że dostarczenie pewnych wyjaśnień na temat bar­
barzyńskiego zwyczaju stale odprawianego w całej tej
części Afryki może być pożyteczne”.20
Wyobraźnia etnograficzna przypomina tę charak­
terystyczną dla XIX-wiecznej powieści historycznej,
jak np. Salammbô (1862) Gustawa Flauberta, którą
marksistowski krytyk Georg Lukács otwarcie potępił
w książce z 1938 roku The Historical Novel za nieuza­
sadnione samozadowolenie z brutalności i okrucień­
stwa dla niego samego, wraz z krytyką sposobu, w jaki
powieściopisarze lat 30. XX wieku upajali się „opisami
okrutnych egzekucji i tortur”.21 Owo czasem ekstra­
waganckie wyolbrzymianie różnic, poczynając od naj­
bardziej irracjonalnych do najbardziej makabrycz­
nych, wydaje się sycić w większej części powszechną
wiarą w rychły triumf entropii okcydentalnej, jak gdy­
by trzeba było tak mocno wzmacniać odmienności
z uwagi na to, że są one na krawędzi zaniku. Etnogra­
fia jawi się jako zbawca heterogeniczności w tym sa­
mym momencie, gdy staje się jasne, że historycznym
losem różnic jest ich zatarcie. Fascynacja, jaką wzbu­
dziła egzotyczna obcość, była zakorzeniona nie w przy­
jemności wynikającej z odmienności jako takich, ile
z obawy o nie same, czy też, by skorzystać ze słów Ro­
landa Barthes’a, nie tyle z etnograficznego zaintereso­
wania pozytywnością studium, ile raczej wyczulenia na
to, co w Camera lucida nazwał on raną, punctum.22
W szóstym numerze „Documents” dwóm fotogra­
fiom łódki z wysp Hermit towarzyszy artykuł
A. Eichorna, który nosi niemal „panegiryczny” tytuł
The Death of the Tribe (Śmierć plemienia).23 Kurator
Muzeum Etnograficznego w Berlinie przedstawia
w nim łódkę, stanowiącą obecnie część jego kolekcji,
jako „reprezentatywny przykład kultury rasy, która
dziś niemal całkowicie zniknęła”. W ostatnim nume­
rze pisma francuski etnograf Maurice Leenhardt, po­

252

�Denis Hollier • PROBLEM ETNOGRAFII „LAICKIEJ” [ENTROPOLOGICZNA DZIKA KARTA]

czynił zaś komentarz w takim samym tonie na temat
zdjęć pewnego rytualnego tańca Mabunda, ludu który
zamieszkuje na granicy Angoli i Zambezi:
„Dziś taniec Makiszów umiera. Lecz misjonarz El­
lenberger zbadał go i opisał, zaś pewnego szczęśliwego
dnia jego koledze Boiteux udało się uchwycić jego
uczestników, których można oglądać na opublikowa­
nym tu obrazku. Dawne gesty afrykańskie, które pod­
legają procesowi zaniku na skutek rozległego kryzysu
związanego z przekształceniem Czarnego Kontynentu.
Zgromadzone tu dokumenty, które przywołują ów cie­
kawy obrzęd inicjacji, stworzą najbardziej zaskakujące
stronice historii dla pokoleń czarnych ludzi, którzy bę­
dą żyć za sto pięćdziesiąt lat”.24
Jak wnikliwie zauważył w owym czasie Vincent
Debaene: „Etnologię uważa się za archeologię poprzez
antycypację”.25 W Smutku tropików (1955) Claude
Lévi-Strauss ukuł słynny neologizm „entropologia” by
zasugerować, że rychły zanik jej przedmiotu był założy­
cielskim motywem antropologii.
Przełożył Sławomir Sikora
*

Tekst pochodzi z Undercover Surrealism , ed. D. Ades,
S. Baker, The MIT Press 2006.

Przypisy:
1 J. Clifford, Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia,
literatura i sztuka, Wydawnictwo KR, Warszawa 2000,
s. 145. [Polskie tłumaczenie - „‘Ethnographie' znalazła się
nieco na wyrost” - odbiega nieco, jak sądzę, od jak zawsze
poszukującego i wyszukanego Cliffordowskiego oryginału:
„the wild card was ‘Ethnographie'.” Dzika karta (ang.
wildcard), termin oznaczający dopuszczenie do zawodów,
zwykle rangi mistrzowskiej, drużyny lub zawodnika niespełniającego formalnych warunków uczestnictwa. Prawo
to przysługuje zazwyczaj organizatorom rozgrywek. (Za:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dzika_karta.) - dop. tłum.]
Zdanie to było już omawiane przez Jeana Jamina w L ’Eth­
nographie mode d’inemploi. De quelques rapports de l’ethno­
logie avec le malaise dans la civilization, w: J. Hainaud
i R. Kachr (red.), Le mal et la douler, s. 45-78

2 5, 1929
3 Musée d’Ethnographie du Trocadéro , „Documents” 1/1929
4 Najwcześniejszym fragmentem materiałów archiwal­
nych odnoszących się do „Documents” wydaje się być
list od Carla Einsteina do jego przyjaciela, kolekcjonera
sztuki Friedricha Rebera, w którym Einstein umieścił
potencjalne spisy treści pierwszych dziesięciu numerów
nienazwanego jeszcze pisma (K. H. Kieler, Die Ethnologisierung des kunstkritischen Diskurses - C arl Einstein’s Be­
itrag zu „Documents" , w: H. Gassner (red.), Elan vital
oder das Auge des Eros ). Conor Joyce datuje list na sier­
pień 1928. (C. Joyce, C arl Einstein in Documents and his
collaboration with Georges Bataille , Xlibris. com, 2003,

s. 222. Einstein przekazał [porozumiewał się w sprawie]
ten list Georges'owi Wildsteinowi, który, jak pisze, był
bardzo ujęty tym projektem (K. H. Kieler, op. cit., s. 93).
5 Janus Masks from the Cross-River (Cameroon), „Documents”
6/1930; L. Frobenius, Cave Drawing in Southern Rhodesia,

253

„Documents” 4/1930. Bataille napisał do „Documents” re­
cenzję z tego pokazu, jednak nie została ona opublikowana
(L ’Exposition Frobenius à la Galerie Pleyel, w: Oeuvres
complètes, II, s. 116-117).
6 L. Meffre, w: C. Einstein, L ’ethnologie de l’art modern, s. 10
7 M. Leiris, Journal (1922-1989) , s. 142
8 A Case of Regression Towards „Barbarian" Arts: The Kafristan Statuary „Documents” 2/1930
9 Notes on Two Microcosmic Figurek of the 14th and 15th
centuries, I, 1929, Fritz Saxl wysłał Einsteinowi esej M a­
krokosmos and Microkosmos, lecz z jakichś powodów nie
został on opublikowany w „Documents”. Zob. korespon­
dencję pomiędzy Carlem Einsteinem i Fritzem Saxlem
w C. Joyce, op. cit., s. 230-238
10 Leiris odwołuje się do Alexandry David-Néel, pierwszej
europejskiej kobiety, która dostała się do Lhassa, w swo­
im artykule do pisma, The „C aput Mortuum" or the A l­
chemist’s Wife, „Documents” 8/1930
11 C. Einstein używa tego wyrażenia w André Masson, an Eth­
nological Studiem 2/1929. Leiris cytuje to („training de l’exta­
se”) w maju 1929 w haśle do Journal (1922-1989) , s. 137
12 C. Einstein, Negro Sculptur (Negerplastik), przeł. S. Zeidler
i C. W. Haxthausen, „October”, 107, zima 2004, s. 125
13 S. Zeidler, Totality against a subject: C arl Einstein’s „N e­
gerplastik", „October”, 107, zima 2004, s. 38
14 W tym samym numerze Leiris przywołuje „Murzynkę
z trupy Black Birds trzymającą oburącz bukiet spowitych
mgłą róż” w swoim artykule na temat Giacomettiego; Ba­
taille podpisuje hasło na temat „Black Birds” w dziale
Słownik Krytyczny; Leiris ponownie pisze o nich obszer­
nie w haśle Civilisation do tej samej rubryki; André Schaeffner recenzuje show The „Lew Leslie’s Black Birds" at the
Moulin Rouge); a w kolumnie poświęconej jazzowi Geor­
ges Henri Rivière porównuje w recenzji jedno z nagrań do
„niezwykłego tańca Berry Brothers w rewii Black Birds”,
do listy tej trzeba dołączyć fotografię Black Birds na po­
kładzie liniowca France podczas przybycia do Le Havre
(4, 1929). Zob. P. Archer-Shaw, Negrophilia. Avant-garde
Paris and Black Culture in the 1920s , s. 147-152
15 Kalifala Sidibé Exhibition (Galerie Georges Bernheim), 6,
1929. Odnośnie trwałego upodobania Leirisa do takiego
synkretyzmu zob. Frêle bruit w L a Règle du jeu , s. 960
16 K. H. Kiefer, Fonction de l’art africain dans l’oeuvre de
Carl Einstein , w: Images de l’Africain de l’Antiquité au XXe
siècle, s. 157-159
17 Gunshot, „Documents” 1/1930
18 J. Paulhan, L a mentalité primitive et l’illusion des explora­
teurs, (1925), w: Oeuvres , vol. 2, Cercle du livre
précieux, 1966, s. 150
19 A. Métreux, Entretiens avec Alfred Métreux, „L'Homme”,
IV, 1964, s. 21
20 H. de Monfreid, Le Lépreux, s. 48, 145
21 G. Lukács, The Historical Novel, s. 193
22 R. Barthes, Światło obrazu. Uwagi o fotografii, Wydaw­
nictwo KR, Warszawa 1996
23 „Documents” 6/1929
24 The Makishi Dance , „Documents” 8/1930. Odnośnie do
wyprawy Leenhardta do Górnego Zambezi zob. J. Clif­
ford, Person and Myth. Maurice Leenhardt In the Melanesa n World, s. 107-111
25 V. Debaene, Les deux livres l’ethnographe: l’ethnologie
française au XXe siècle entre science et littérature, s. 148

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10477" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10455">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/10fa216f476818a53b0815c142b74f40.pdf</src>
        <authentication>7503d20b8cc5d23fd51078c9c484f245</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124697">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4173</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124698">
                <text>1959</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124699">
                <text>Karpaty - kultura ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124700">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3891</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124701">
                <text>Problem Karpat w badaniach kultury ludowej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1959 t.13 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124702">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1959 t.13 ,z.1-2; s.3-11</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124703">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124704">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124705">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124706">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124707">
                <text>Istnieje w etnografii polskiej wiele problemów,
których nie da się skutecznie badać, a tym bardziej
rozwiązywać w zasięgu ograniczonym tylko do nasze­
go terytorium państwowego. Klasyczny tego przykład
stanowi zagadnienie genezy i rozwoju kultury l u ­
dowej naszej Góralszczyzny, które w swej skompli­
kowanej problematyce wybiega daleko poza zamk­
nięty w granicach Polski wycinek północnych sto­
ków karpackich. Wiąże się ono w jedną, nierozer­
walną w sensie naukowofoadawczym całość, obej­
mującą Karpaty od Bramy Morawskiej na północ­
nym zachodzie po Żelazną Bramę nad Dunajem,
łącznie z Półwyspem Bałkańskim.
Karpaty, góry niezbyt wysokie, przecięte kilkoma
łatwo dostępnymi przełęczami, nie stanowiły poważ­
nej przeszkody we wzajemnym komunikowaniu się
ludzi mieszkających po obu stronach łuku karpac­
kiego. Liczne zabytki archeologiczne wskazują, że
już w odległej starożytności wiodły karpackimi prze­
łęczami szlaki komunikacyjne. Ruch ten, odbywający

się w kierunku południkowym, miał przede wszyst­
kim charakter tranzytowy. Osadnik niechętnie za­
puszczał się w Karpaty, których lesiste obszary
o licznych i trudnych do uprawy glebach nie stano­
wiły terenów atrakcyjnych dla człowieka rozporzą­
dzającego prymitywnymi narzędziami produkcji.
Nawet w średniowieczu, gdy z przeludnionych —
jak na ówczesne warunki — rolniczych
terenów
Krakowskiego i Sandomierszczyzny posuwały się
dolinami rzek w kierunku Karpat fale osadników ,
nie docierały one w głąb gór, ale wypełniały nowymi
osadami żyźniejsze i łatwiejsze do uprawy kotliny
śródgórskie (u nas np. żywiecką, nowotarską, sądec­
ką, krośnieńsko-jasielską) . Osadnictwo na terenach
położonych w głębi gór było zjawiskiem bardzo rzad­
ko spotykanym, i to jedynie wzdłuż ważniejszych
szlaków komunikacyjnych, wiodących przez przełę­
cze na drugą stronę gór. Jak mało atrakcyjne były
dla średniowiecznego rolnika górskie obszary Kar­
pat — świadczy fakt, że fala osadnicza przelewała się
1

2

3

�Ryc- 2. Rumuńscy

pasterze prający na trombitach.

niekiedy poprzez górzyste puszcze, zatrzymując się
dopiero na żyznych podgórskich terenach po stronie
przeciwległej. Tak np. było z polskim osadnictwem
średniowiecznym, które, przesuwając się z terenów
krakowsko-sandomierskich dolinami rzek w kierunku
Karpat, przeszło na stronę południową i zajęło tereny
np. w okolicy Bardiowa . Podobnie przebiegał pro­
ces zaludnienia w Karpatach wschodnich, gdzie w
średniowieczu żywioł ruski osiedlał się na terenach
podgórskich północnych i południowych (Ruś Zakarpacka), tereny natomiast głównego grzbietu karpac­
kiego (Czarnohora , Gorgany, Bieszczady) pozosta­
wały puste. Także Niemcy, którzy w średniowieczu
podczas swej wielkiej wędrówki na wschód osiedlali
się po obu stronach Karpat, w minimalnym stopniu
przyczynili się do przesunięcia w głąb gór osadnic­
twa stałego. Główne ich skupienia po południowej
stronie Karpat zajęły dogodne pod względem osad­
niczym obszary na Spiszu czy w Siedmiogrodzie,
a na terenach północnych niemieckie osadnictwo
(całkowicie zresztą w czasach późniejszych zasymilo­
wane) również ograniczało się głównie do terenów
podkarpackich, wyjątkowo tylko sięgając w głąb —
wzdłuż ważniejszych szlaków komunikacyjnych . Po­
jedyncze osiedla niemieckie, które w głębi Karpat
istniały do czasów ostatniej wojny światowej (jak we
wschodnich Bieszczadach: Felizienthal, Annafoerg,
Karlsdorf czy Josefsthal w Gorganach), zawdzięcza­
ły swoje istnienie nie osadnictwu z czasów średnio­
wiecza, ale zupełnie późnym lokacjom dokonywanym
pod patronatem rządu austriackiego na początku
X I X w.«.
a

1

5

Eksploatować puszcze karpackie pod względem go­
spodarczym pierwsi zaczęli — na większą skalę i w
4

sposób systematyczny—tzw. pasterze wołoscy, przybyli
tu ze swoimi stadami, złożonymi głównie z owiec
i kóz (tzw. „statek wołoski") oraz prymitywnej rasy
świń, początkowo zajmując tereny te dla koczowniczej
gospodarki pasterskiej. Czas pojawienia się pasterzy
wołoskich, jak również skład etniczny tej grupy,
nie jest dotychczas ostatecznie wyjaśniony.
Zdaniem niektórych uczonych rumuńskich, pene­
tracja elementu pasterskiego (etnicznie rumuńskiego)
w Karpatach sięga wieku X I i X I I , inni zaś datują
ją na wiek X I I I względnie nawet na czasy później­
sze . Przyczyną, która pchnęła w Karpaty falę pa­
sterską, był według jednych nacisk ekspansji turec­
kiej, przed którą wycofać się miały ku zachodowi
watahy koczowniczych pasterzy,
według
innych
przyrost pogłowia hodowanych stad,
zmuszający
Wołochów do szukania nowych pastwisk*.
7

8

Niektórzy uczeni przypisują pasterzom narodowo­
ści rumuńskiej jedynie rolę czynnika organizującego
życie pasterskie w Karpatach, podczas gdy główną
masę fali osadniczej stanowić mieli pociągnięci ku
zachodowi przez rumuńskich koczowników podgór­
scy Rusini. Oni to, wciskając się wraz z Rumunami
wzdłuż bezludnych grzbietów karpackich, przyczynili
się w XV—XVI w. do powstania klinu osadnictwa
ruskiego, który rozdzielił na przestrzeni stu pięćdzie­
sięciu kilometrów ludność polską od słowackiej,
sięgając na północnych stokach niemal po Pieniny
(Szlachtowa) , a na południowych po Tatry (Osturnia)". Mniejsze grupy pasterzy wołoskich docierały
jednak dalej ku zachodowi, dając początek wysoko­
górskiej gospodarce hodowlanej w Gorcach, w Bes­
kidach babiogórskich, żywieckich, śląskich, a po po­
łudniowej stronie Karpat — na terenie północnej
10

�Hyc. 3. Kobiety
bojkowskie.
Strubowiska,
pow.
Lesko,
1935. Ryc. 4. Zagroda bojkowsk,a. Wołosate, pow. Ustrzyki
Dolne, 1935.

Słowaczyzny i tzw. Wołoszczyzny Morawskiej. Je­
den z najwybitniejszych znawców zagadnień kar­
packich, prof. Kazimierz Dobrowolski, w osadniczej
fali pasterzy wołoskich — prócz elementów rumuń­
skich i wschodniosłowiańskich (ruskich) — wyróżnia
jeszcze udział składników
bałkańskich,
zarówno
południowosłowiańskich, np. serbskich, jak i nie­
słowiańskich, np. aromuńskich, albańskich, a nawet
tureckich .
,s

Poglądom przypisującym bezpośredni udział Ru­
munów w osadnictwie Karpat zachodnich przeciw­
stawił się w okresie międzywojennym (prócz niektó­
rych uczonych
dawniejszych)
Dumitru
Cranjala

(obecnie Kranżałow), który stara się uzasadnić tezę, iż
wpływy rumuńskie (językowe)
w Karpatach są
znacznie mniejsze niż się to dotychczas przyjmo­
wało i że dostały się na Karpaty zachodnie drogą
pośrednią, bez udziału osadników narodowości ru­
muńskiej .
Jak widzimy, problem składu etnicznego fali osad­
nictwa wołoskiego nie jest dotychczas dostatecznie
rozstrzygnięty, podobnie jak i ważna dla tego za­
gadnienia sprawa kolebki narodu rumuńskiego. Nie
przesądzając , spornych na razie zagadnień składu
etnicznego oraz chronologii fali wołoskiej, stwier­
dzić należy, że począwszy od wieku XV zaczynają się
ls

�w źródłach historycznych mnożyć wzmianki o wołos­
kich pasterzach, którzy pojawiają się ze swymi sta­
dami w różnych częściach Beskidów, dając się nie­
jednokrotnie dobrze we znaki podgórskiej ludności
z powodu swych skłonności do rozboju i łupiestwa.
Według K. Dobrowolskiego, pasterze wołoscy pę­
dzili początkowo w Karpatach koczowniczy tryb ży­
cia, spędzając w górach czas od wiosny do jesieni,
na zimę zaś schodząc ze swymi stadami w rozległe
lasy podgórza, gdzie w łagodniejszym klimacie łatwiej
było przezimować karmiąc stada jemiołą i gałązkami
młodej
jedliny . Sezonowe
migracje Wołochów
obejmowały niekiedy dziesiątki, a nawet setki kilo­
metrów. Na północnej stronie Karpat sięgały one
w lasy Pszczyńskie, Puszczę Niepołomicką, Sando­
mierską, Solską (koło Biłgoraja), lasy Roztocza lwowsko-tomaszowskiego, okolice położone nad górnym
i średnim Wieprzem, Bugiem, lasy Wołynia i połud­
niowego Polesia.
14

Pod wpływem nakazów władzy państwowej (np.
na terenie Orawy należącej do Węgier) i pod wpły­
wem nacisku wywieranego przez wielką własność
feudalną kościelną i świecką — zaczyna się proces
masowego osiedlania ludności pasterskiej, który na
terenach Karpat osiąga największe nasilenie w wieku
X V I . Wtedy to powstaje przeważna część wsi położo­
nych w głębi Karpat, z tym że niektóre obszary, jak
np. Beskid Śląski na zachodzie czy wsie huculskie
położone na stokach Czarnohory, zaludniły się znacz­
nie później.
Podobny proces osiedlania wołoskich pasterzy od­
bywał się również na terenach, gdzie przybywali oni
na zimowiska, stąd przechowane w źródłach wiado­
mości o wsiach wołoskich położonych w lasach koło
Lubaczowa,
Cieszanowa, Tomaszowa Lubelskiego
i in.
Pasterze wołoscy wnieśli na tereny Karpat specy­
ficzny typ wysokogórskiej gospodarki pasterskiej,
połączonej z sezonowymi migracjami i wspólnym
wypasem trzód pod kierunkiem baców, szałaśnictwem i specyficznymi sposobami przeróbki mleka.
Wspomniane tu formy gospodarki pasterskiej wy­
stępują w analogicznej lub bardzo zbliżonej postaci
na terenie Karpat i Bałkanów, spajając je w jedną
całość i nadając im ów rys wspólny, który uderza
nas w kulturach ludowych górali karpackich i bał­
kańskich. Musimy jednak pamiętać, że pojęcie kul­
tury pasterskiej nie ogranicza się wyłącznie do za­
gadnień czysto hodowlanych. Trzeba tu również
wziąć pod uwagę pewne techniki przetwarzania su­
rowców zwierzęcych (przeróbka wełny, wyprawa
skór), a także cały skomplikowany gmach nadbudo­
wy kulturalnej: wierzenia, magia i wiedza związana
z gospodarką hodowlaną, normy prawne wyrosłe na
tle życia pasterskiego, a także i sztuka, a więc lite­
ratura ustna, o właściwym sobie zespole wątków
związanych z życiem pasterskim, muzyka, taniec oraz
szeroko rozwinięte zdobnictwo, szczególnie zaś sny­
cerskie.
1 5

smsjM

Ryc. 5. Dom z Fidel de Mijloc. Rumunia. Ryc. 6.
Chałupa bojkowska. Wołosate, pow. Ustrzyki Dolne,
rok 1935 Ryc. 7. Stosunki etniczne w Karpatach.

Niosąca nowe treści kulturowe fala pasterzy wo­
łoskich w swym pochodzie wzdłuż Karpat zetknęła

�się z różnymi elementami etnicznymi napływającymi
tu z północy i południa. Była to ludność rolnicza,
która z terenów podgórskich przesuwała się coraz
głębiej w kierunku gór. Nastąpiło nieuniknione zde­
rzenie się dwu typów kultur — pasterskiej i rolniczej.
Mimo wzajemnych postaw antagonistycznych żywioły
pasterski i rolniczy zaczynają się wzajemnie prze­
nikać, tworzą się kultury o formach mieszanych, w
których element pasterski ze swą ekstensywną for­
mą gospodarki z wolna ustępuje wobec form kultu­
rowych przyniesionych przez rolników.
O ile kultura pasterska jest tą klamrą, która spi­
na w jedną całość Karpaty i Bałkany, o tyle elementy
napływające w góry z północy i południa stanowiły
czynnik wprowadzający na terenach górskich zróż­
nicowanie, i to zarówno w sensie etnicznym jak
i kulturowym. Według K. Dobrowolskiego współcze­
sny obraz etnograficzny Karpat słowiańskich jest
wynikiem różnego w swym ilościowym nasileniu
wymieszania się wołoskiego elementu pasterskiego z—
różnorodnym w swym składzie — rolniczym ele­
mentem podgórskim. Tym wyjaśnia on mechanizm
powstania w Karpatach północno-zachodnich pięciu
zasadniczych terytoriów etnograficznych, a mianowi­
cie huculskiego, bojkowskiego, łemkowskiego, polskie­
go i morawsko-słowackie go .
Dalsze zróżnicowanie kulturowe, jakie obserwuje
się w obrębie poszczególnych ugrupowań karpackich,
jest wynikiem lokalnych czynników geograficznych,
historycznych, gospodarczych i innych, które wpły­
wając na kształtowanie się kontaktów między miesz­
kańcami różnych okolic Karpat i terenów przyległych
ułatwiały względnie utrudniały wzajemne przenikanie
treści kulturowych.
16

STRETtJ

&amp;mr»\

u

W związku z tym, co powiedziano o mechanizmie
tworzenia się kultur ludowych w Karpatach, jasne
jest, że przystępując do etnograficznego opracowania
jakiegokolwiek odcinka Karpat n a l e ż y
pro­
w a d z i ć
b a d a n i a z
u w z g l ę d n i e ­
n i e m
o b y d w u
a s p e k t ó w
rów­
n o c z e ś n i e ,
to znaczy zarówno w perspek­
tywie ogólnokarpackiej kultury pasterskiej, mają­
cej powiązanie z Bałkanami, jak i w perspektywie
wszystkich innych wpływów, jakie mogły oddziałać
na kulturę badanej ludności Karpat w wyniku odby­
wających się na tym terenie procesów osadniczych.
W polskich warunkach oznacza to, że zjawiska etno­
graficzne występujące na naszej Góralszczyźnie na­
leży — z jednej strony — analizować na szerokim
tle porównawczym kultur pasterskich karpacko-bałkańskich, z drugiej zaś strony — konfrontować je
z tradycyjną kulturą ludową terenów krakowskosandomierskich oraz południowej Słowacji i Moraw,
skąd płynęło w góry osadnictwo rolnicze.
Na drodze drobiazgowych badań porównawczych
da się z czasem wyodrębnić zespół treści kulturo­
wych związanych z migracjami wołoskimi w Karpa­
tach oraz elementy przyniesione tu przez poszczególne
fale osadników napływających z północy czy połud­
nia, względnie z innych odleglejszych centrów eks­
pansji osadniczej (ewentualny wpływ osadników nie­
mieckich, Węgrów i in.).
Siedząc strefę zasięgu wołoskiej kultury pasterskiej
należałoby zwrócić szczególną uwagę na obszary
podgórskie i nizinne, stanowiące tereny dawnych
zimowisk pasterzy wołoskich i ich późniejszego osad­
nictwa. Osobnym zagadnieniem byłoby
badanie
wpływów, które rozprzestrzeniały się za pośrednic17

KPtRPPiCHICH

POL SCC

\
J
? \

/
X.

Ryc. 8. Strefy badań karpackich w Polsce: 1 — strefa kultury góralskiej.
U — strefa
bezpośrednich
wpływów góralskich. III — strefa zimotuisk pasterzy wołoskich. Strefę IV stanowi obszar Powiśla krakow­
skiego i sandomierskiego, skąd w średniomeczu wzdłuż dolin rzek posuwało się osadnictwo w kierunku
Karpat.

��Ryc. 11. Góral z Beskidu Śląskiego, z Cieszyńskiego.
Ryc. 12. Krawiec Stanisław Fatla. Zakopane.

twem indywidualnych pasterzy wołoskich angażowa­
nych w charakterze specjalistów-owczarzy przez dwo­
ry. Jak wynika z historycznych materiałów źródło­
wych, owczarze wołoscy występowali na znacznych
obszarach Polski szczególnie północno-wschodniej,
nie wyłączając Białostocczyzny i leżącej w granicach
ZSRR Grodzieńszczyzny .
W związku z geograficzną rozległością badań nad
problemami karpackimi powinno się uwzględnić ich
szeroki zakres przedmiotowy, wymagający współdzia­
łania różnych dyscyplin naukowych.
18

W'

OM

w

Konieczny tu jest udział archeologów (osadnictwo
przedhistoryczne), historyków (dzieje osadnictwa udo­
kumentowane przez źródła pisane, dzieje poszcze­
gólnych terenów w czasach feudalnych, historia kraj­
obrazu, a w szczególności szaty leśnej, dawna kul­
tura ludowa w świetle źródeł historycznych), antro­
pologów i językoznawców (problem składu etniczne­
go poszczególnych fal osadniczych, w szczególności
zaś pasterzy wołoskich), a nawet zoologów (problem
współczesnych i dawnych ras zwierząt domowych)
i botaników (rekonstrukcja dawnej szaty roślinnej

�jako środowiska, w którym odbywały się migracje
pasterskie, a następnie osadnictwo stałe i postępujące
przechodzenie pasterzy do zajęć rolniczych).
Najrozleglejsze oczywiście pole działania otwiera
się przed etnografami, których zadaniem jest wszech­
stronne zbadanie kultury ludowej w jej pełnym kon­
tekście.
Trzonem tych badań powinno być to, co stanowi
0 specyfice kulturowej ludności Karpat, a więc za­
gadnienie wołoskie i wiążące się z nim ściśle paster­
stwo wysokogórskie z całym kompleksem łączących
się z nim bezpośrednio dziedzin, obejmujących za­
równo strefę bazy jak i nadbudowy.
Konieczność ściśle historycznego traktowania ba­
danych zagadnień nakazuje uwzględnienie wszelkich
czynników zewnętrznych, które wpływały na kształ­
towanie się kultury góralskiej w Karpatach. Wiąże
się to z kolei z koniecznością poświęcenia bacznej
uwagi zagadnieniu wpływów kultur podgórskich, rol­
niczych i przemian, jakie pod ich wpływem zaszły na
terenach karpackich.
Jedną z ważnych dziedzin zarysowanych tu badań
etnograficznych stanowią badania nad ludową twór­
czością artystyczną we wszystkich jej przejawach,
a więc zarówno w zakresie literatury (np. badanie
wątków), jak i muzyki, tańca, czy sztuki plastycznej.
W każdej z nich da się niewątpliwie wykryć zespół
treści „góralskich" pochodzenia
karpacko-bałkańskiego i „dolinnych", które w różnych czasach na­
płynęły w Karpaty z południa lub północy.
Polska literatura etnograficzna zajmująca się sztu­
ką niewiele do tej problematyki wniosła. W dzie­
dzinie badań literackich, o ile mi wiadomo, nie było
prac porównawczych, analizujących wątki literackie
pod kątem ich ewentualnych analogii karpacko-bałkańskich. Pisana w języku polskim obszerna praca
P. Caramana pt. „Obrzęd kolędowania u Słowian
1 Rumunów", wydana przez P.A.U. w 1933 r., nie do­
starcza w tym względzie oczekiwanych wyników.
Autor, przeprowadzając analizę porównawczą w sze­
rokim zasięgu geograficznym, nie dostrzegł lokalnej
problematyki karpackiej związanej z wołoskimi m i ­
gracjami. W zakresie muzyki studia tego rodzaju za­
początkował zasłużony badacz folkloru muzycznego
Adolf Chybiński . Naukowe badania tańca ludowego
stanowią w polskiej etnografii jeden z najbardziej
zaniedbanych działów. Podczas gdy inne narody kar­
packie (np. Rumuni) posiadają doskonale zorganizo­
wane badania tańca ludowego w swych instytutach
folklorystycznych, u nas systematycznych prac zbieraczych w tym zakresie nie prowadzono nigdy, nie­
liczne zaś publikacje, które się na temat tańca ludo­
wego ukazywały, rzadko wykraczają poza mniej lub
więcej sumienny opis. Pierwszą próbę ujęcia polskich
tańców góralskich na tle porównawczym dał Wło­
dzimierz Kotoński w swej monograficznej pracy pt.
„Góralski i zbójnicki" (Kraków 1956).
Na odcinku plastyki sprawa przedstawia się nieco
inaczej. W roku 1931 ukazała się w „Zaraniu Śląs­
kim" (a także w osobnej odbitce) praca Tadeusza
19

U)

Dobrowolskiego pt. „Tradycje wołoskie w kulturze
artystycznej Górali Śląskich", gdzie nawiązując do
badań historycznych Karela Kadleca, a przede
wszystkim Kazimierza Dobrowolskiego, autor stara
się zanalizować czynniki, które oddziałały na kształ­
towanie się kultury plastycznej górali śląskich. Pra­
ca Dobrowolskiego stanowi ważną pozycję w dzie­
jach badań polskiej Góralszczyzny. Oczywiście, że
po trzydziestu prawie latach, które minęły od jej
ukazania się, ten czy ów szczegół wymagałby sko­
rygowania czy innego ujęcia, wynikającego z szer­
szej obecnie płaszczyzny
faktograficznej. Jednak
istotna wartość tej pionierskiej pracy, wskazującej
zasadnicze kierunki badań w zakresie ludowej pla­
styki górali karpackich, nie straciła swej
pełnej
aktualności. Praca T. Dobrowolskiego nie wywarła
głębszego wpływu na tok późniejszych badań nad
sztuką plastyczną górali. Mimo interesującej proble­
matyki nie znalazła ona kontynuatorów, którzy chcie­
liby prowadzić badania nad plastyką ludową w szer­
szym, karpacko-bałkańskim aspekcie. Na przeszko­
dzie stało niewątpliwie małe nasilenie badań nad
sztuką plastyczną; koncentrując się na wybranych
obszarach, badania prowadzono przede wszystkim
w kierunku gromadzenia materiałów, nie zaś pod
kątem widzenia ich historycznej interpretacji. Po
zakończeniu drugiej wojny światowej sytuacja nie­
wiele się zmieniła. Wprawdzie badania plastyki lu­
dowej zostały w dużej mierze skoncentrowane w ra­
mach jednej instytucji naukowej, jaką jest Państwo­
wy Instytut Sztuki, jednakże program tych badań,
przygotowywany w skali ogólnokrajowej, nie pozwa­
lał na szczególne skierowanie uwagi na tereny kar­
packie. Badania objęły głównie bardziej zaniedbane
pod względem naukowym tereny
Żywiecczyzny,
Gorców, Beskidu Myślenickiego i Sądeckiego, Spiszą,
czego wynikiem było kilka artykułów o charakterze
materiałowym, które ukazywały się w czasopismach
etnograficznych, głównie zaś w Polskiej Sztuce L u ­
dowej, W mniejszym znacznie zakresie opracowywano
problemy ludowej plastyki karpackiej na tle porów­
nawczym .
Rozszerzenie tych badań i ustawienie na odpowied­
nio szerokiej platformie tematycznej i przestrzennej
odczuwało się jako nieodzowną konieczność. Dlatego
to właśnie z Państwowego Instytutu Sztuki wypłynę­
ła inicjatywa międzynarodowych badań karpackobałkańskich, zgłoszona w lutym 1954 r. na konferen­
cji Działu IV P.A.N. , omawiana następnie szerzej
w 1956 r. w Zakopanem, na Walnym Zjeździe Pol­
skiego Towarzystwa Ludoznawczego, który w swej
części naukowej poświęcony był problematyce kul­
tury ludowej w Karpatach.
2(l

21

Obecnie dzięki zainteresowaniu, z jakim do powyż­
szego planu odniosła się Polska Akademia Nauk,
projekt międzynarodowych badań w Karpatach za­
czyna wchodzić w stadium realizacji. Na razie poro­
zumienie w sprawie wspólnych badań nad zagadnie­
niami karpackimi zawarte zostało między Polską
Akademią Nauk a Slovenska Akademią Vied. Nie
ulega jednak wątpliwości, że w przyszłości nastąpi

�7

N. Draganu, Romanii
in veacurile IX — X I I
porozumienie wszystkich krajów zainteresowanych w
pe baza toponimiei si a onomasticei, Bukareszt 1933.
badaniach kultury ludowej Karpat i Bałkanów.
Kazimierz Dobrowolski, Dtoa studia...,
wyd.
Wspólna problematyka naukowa zjednoczy wysiłki
cyt., s. 14.
uczonych czeskich, -słowackich, polskich, ukraińskich,
Kazimierz Dobrowolski, Migracje wołoskie
na
rumuńskich, węgierskich i wszystkich krajów bałkań­
ziemiach polskich, Pamiętnik V Powszechnego Zjazdu
skich. W ten sposób z inicjatywy Polski zorganizowane
Historyków Polskich w Warszawie, Lwów
1930,
s. 138.
zostaną badania o charakterze międzynarodowym,
Roman Reinfuss, Próba charakterystyki etnogra­
obejmujące zasięgiem swym znaczny obszar połud­
ficznej Rusi Szlachtowskiej na podstawie niektórych
niowej i środkowej Europy, a problematyką — jedno
elementów
kultury materialnej, Lud X X X V I I , s.
z najciekawszych zagadnień europejskiej etnografii. 160.
Będzie to pierwszy w historii etnografii wypadek sze­
Witold Mileski, Jan Reychman, Osturnia, Wierchy
rokiej międzynarodowej współpracy, która niewątpli­
1935, s. 117 i nast.
Kazimierz Dobrowolski, Studia nad pochodzeniem
wie przyczyni się do silniejszego zbliżenia kultural- ludności pasterskiej w Karpatach Zachodnich, Spraw.
nego między narodami.
PAU, t. L I I , nr 6, s. 479.
Dumitru Cranjala, Rumunske vlivy w Karpatech
se zvlaśtnim
zfetelem k Moravskemu
Valaśsku,
Praha 1938.
PRZYPISY
Kazimierz Dobrowolski,
Migracje
wołoskie...,
wyd. cyt., s. 136 i nast.
Tadeusz Lubomirski, Półnoen-o-ioscTiodnie wołos­
Karol Potkański, Pisma pośmiertne, Kraków 1922,
kie osady, Biblioteka Warszawska 1855, t. IV, s. 10
t. I , s. 300 i nast.
i nast.
Kazimierz Dobrowolski, Dwa studia nad powsta­
Kazimierz Dobrowolski, Dwa studia..., wyd. cyt.,
niem kultury ludowej w Karpatach zachodnich, Kra­
s. 20.
ków 1938, s. 17, 18 (odbitki z t. I I Studiów
histo­
A także i na innych terenach, na których ba­
rycznych ku czci Stanisława
Kutrzeby).
dania historyczne czy językoznawcze stwierdzą śla­
Maria Dobrowolska, Z badań nad osadnictwem
dy pobytu ludności wołoskiej.
Łemkowszczyzny, Warszawa 1938, s. 4. Komisja Nau­
kowych Badań Ziem Wschodnich, W-wa: Drugi
Informacja bezpośrednia od prof. dra Bohdana
Zjazd Sprawozdawczo-Naukowy poświęcony Środko­
Baranowskiego.
wym i Wschodnim Karpatom Polskim w Krakowie,
Adolf Chybiński, O źródłach rozpowszechnienia
Warszawa 1938).
dwudziestu melodii na skalnem Podhalu, Kwartalnik
Roman Reinfuss, Badania nad osadnictwem HuMuzyczny, t. V, 1933, s. 48—65.
culszczyzny, Sprawozdania PAU, t. X L V I , r. 1945.
Roman Reinfuss, Wełniane torby góralskie, „Pol­
Roman Reinfuss, Łemkowie
jako grupa etno­
ska Sztuka Ludowa", 1949, nr 3—4, s. 112—119.
graficzna, Prace i Materiały Etnograficzne, Lublin
Zofia Szyfelbein, Konferencja
sprawozdawczo1948, t. V I I , s. 121.
planująca Działu IV Etnografii i Centralnego Za­
rządu Muzeów i Ochrony Zabytków, Etnografia Pol­
Alfred Karasek, Elfride Strzygowski, Sagen der
ska, t. I , s. 410.
Deutschen in Galizlen, Lipsk 1932, s. 12.
8

9

10

11

12

13

M

1

15

1

18

17

3

18

19

4

29

5

21

6

Fot: R. Reinfuss — ryc. 3, 4, 6, 10, 11; J. Swiderski — ryc. 12.
Mapy (ryc. 7 i 8) .rysowała Z. Reinfussowa.
Ryc. 1 —• repr. z: H. A. Bernatzik. Albanien, ryc. 64; ryc. 2 — ze zbio­
rów Instytutu Folkloru w Bukareszcie; ryc. 5 — repr. z: P. Hülscher,
Rumänien, ryc. 279.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5999" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5979">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a9b563f95037af630fbfc1f66abb1527.pdf</src>
        <authentication>a80464bc04644478fad090b5ca8f25da</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71567">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4943</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71568">
                <text>1967</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71569">
                <text>sztuka nieprofesjonalna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71570">
                <text>sztuka naiwna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71571">
                <text>plastyka amatorska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71572">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4582</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71573">
                <text>Problem plastyki amatorskiej/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1967 t.21 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71574">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1967 t.21 z.1; s.3-32</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71575">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71576">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71577">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71578">
                <text>П. 1. Jan Pilarski,

Aleksander

Złocisty

61. pł., 44,5 X 60 cm. Stargard

karp,

P L A S T Y K I

„ A m a t o r : lubiący r z e c z l u b p r z e d m i o t
Linde. I wszystko

wydawało

jakowy"

Pisarz,

pisał

się j a s n e , zrozumiałe. Dziś

A M A T O R S K I E J
poeta

uczy

odczuć i m o t y w ó w

pojęciem, spostrzegamy,

łości

ani jednoznaczne.

że wcale

n i e jest już o n o jasne

I n n a jest b o w i e m

treść i b a r w a

tego

czy

jest

redakcja,

ce.

jej
jako

przykład

tradycjonalny,

literaturę.

wtórny,

nieudolny,

O

świetny,

pisarzu

głąby,

początkujący.

mówi

nowatorski,

Mówi

się —

parającego

się p i s a n i e m , n i e d o d r u k u , a d l a t z w . w ł a s n e j
a

więc

niezawodowe

Granicę

amatorem

a pisarzem

zawodowym

kacji,

w

konsekwencji

a

dalszej

przyjem­

między

wytycza

fakt

rowi

która

dyplom

taką

sztat,

Wiemy

torską, chociaż w y r ó ż n i a

j e wyraźna

przynależność d o

ś r o d o w i s k a w s i , k r ą g p o d j ę t e j t e m a t y k i ( w dużej
autobiograficzny)
pisarze

ludowi

i
i

realistyczna

metoda

i c h apostołowie

określenia a m a t o r . Z a p e w n e

mierze

twórcza.

nigdy

Ale

i

nawet

złożony

oceniony r ę ­
Lite­
auto­

dla architekta

czy k o m p o z y t o r a

konsekwencji

realizacja

odsetek

Wśród

jest

przyjęcie do

i c h dzieł.

większej

wiedzy

amatorów,

war­

uprawiających

oczywiste.
się n a j t r u d n i e j s z y ­

dziedzinami.

Jeśli

są n i e p r z e c i ę t n i e

ustawiają

sobie

dziedzinę

Naprawiają

święcenie
i

najpierw

K w a l i f i k a c y j n a Związku

s t u d i a n a d nią — b y w a , ż e dochodzą

rezultatów.

n i e używają

ta kwalifikacja nie wydaje

granicy

w poczet członków, daje

— są hobbyści, z a j m u j ą c y

prawidłowo

ama­

dojrza­

magicznej

zespół f a c h o w c ó w

twórczego,

tę dziedzinę. T o

te cechy,

z twórczością

przez

t y m mniejszy

mi

zazwyczaj

własnych

się w y d r u k o w a ć

t r u d n i e j s z y i wymagający

stwa jest pisarstwo zwane l u d o w y m . Nosi ono b o w i e m
które wiążemy

zdecydowała

uczelni, a w dalszej

stowarzyszenia

amator-

obcowanie

sankcję l i t e r a t a .

Sankcją

publi­

l

publikacja. O

ratów, która przyjmując

Im

do

d l a niego

i pozytywnie

takim

przynależność

Z w i ą z k u L i t e r a t ó w P o l s k i c h . N a j b l i ż s z e pojęciu

jest

analizy

postępowania. Ś w i a d e c t w e m

k o p i s , a później K o m i s j a

g r a f o m a n . N i g d y — a m a t o r . A jeśli j u ż o k r e ś l e n i e t a k i e
padnie, t o n a oznaczenie człowieka z r z a d k a

życia, zdolność

się j e s t , c z y n i e j e s t l i t e r a t e m d e c y d u j ą :

pojęcia w l i t e r a t u r z e , i n n a w m u z y c e , t e a t r z e c z y p l a s t y ­

się — o r y g i n a l n y ,

się s a m . Szkołą

z książką, o b s e r w a c j a

j e d n a k , g d y s p o t y k a m y się w r ó ż n y c h k o n t e k s t a c h z t y m

ności,

1965.

Jackowski

P R O B L E M Y

Weźmy

Szczeciński,

błąd

się o d początku
kompozytorów

życia,

do z n a k o m i t y c h

jakim

umiłowanej

„amatorami"

zdolni,

zainteresowań
było

niepo-

dziedzinie.

byli

np. Borodin

O r f f . A l e , r z e c z p r o s t a , śmieszne b y ł o b y

nazywać i c h

się w d z i e d z i n i e twórczości l i t e r a c k i e j pożądana. Z a k r e ś l a

amatorami.

krąg, z k t ó r e g o

i c h p r y w a t n e u m i ł o w a n i e stało się treścią i c h życia.

Pojęcia
nach,

każdy

„amator"

chciałby

n i e stosuje

wyjść.
się w

j a k a r c h i t e k t u r a czy twórczość

takich

( p o m i j a m t u o c z y w i ś c i e układanie p i o s e n e k
utworów

czy łatwych

rozrywkowych). T a k architektura, j a k i twór­

czość m u z y c z n a ,
lonego,

dziedzi­

kompozytorska

wymagają

skodyfikowanego

l e t n i c h studiów,

bowiem

opanowania

warsztatu zawodowego,

Byli

Rzemiosło

to właściwie

kompozytora

kretne, sprawdzalne
powiedzieć:
partytury

okreś­

tywicznego

wielo­

Ale

ja

autodydakci, przy

czy

i widoczne.

też b y m t o

czy p r e c y z y j n i e

architekta
Mało

zrobił.

jest

kon­

k t o może

chyba

Już s a m w i d o k

wykreślonego

rzutu

b u d z i szacunek i poczucie własnej

napisanie wiersza

czy n o w e l i , podobnie

lowanie obrazu, wydaje

czym

perspek­
niewiedzy.

j a k nama­

się już znacznie p r o s t s z e . D o -

�II.

2. Jan Jakubowski,

strzegą się b o w i e m
matykę

aktu

Straszna

kara

często n i e istotną

twórczego,

trudności. W y d a j e

ale

się w t e d y ,

Boża,

i złożoną

zewnętrzną

że w y s t a r c z y

ortografii

i składni, a b y móc pisać w i e r s z e

wystarczy

umieć mieszać f a r b y , g r u n t o w a ć

sować płótno, a b y sądzić, że się u m i e
I

jeszcze

letanctwo
i

groźne,

jedno.

w

Amatorstwo,

architekturze

natomiast

w

a

akwarela,

proble­

warstewkę
znać

zasady

czy

nowele,

czy w e r n i k ­

malować.

ściśle

miałoby

l i t e r a t u r z e czy

dy­

kich
ny

szkoda

więc

zespołach

poprzez

pow.

Jarosław,

1926.

uczestników.

że r e a l i z u j e

„wychowania

Nic

amatorów

przez

się

—

dziwnego,

budzą

że

te

w

że

kultural­

właśnie

największe

ta­

sztukę",

formy

zainteresowanie

kultury.

Twórczość
nie

powiedzieć,

idea

w s p ó l n e zajęcia p o d w y ż s z a się p o z i o m

działaczy

oczywiste

plastyce

Chłopiec,

ze świadomością s p r a w d z e n i a się w k o n t a k c i e z p u b l i c z ­
nością. M o ż n a

działań

mówiąc

skutki

49 X 71 cm.

papier,

jest

zaś t a k a , j a k m a l o w a n i e , r z e ź b i e n i e , p i s a ­
w

zasadzie

indywidualna,

nosi

charakter

j e s t n a ogół n i e z a u w a ż a l n a . G d y w a l i się d o m , p o w o ł u j e

osobisty, czasem w r ę c z i n t y m n y . A u t o r , śpiewak, m u z y k

się k o m i s j ę , w i n n e g o

wy­

przekazuje

roz­

umiejętności. P i s a r z

stawiane
woju

stawia przed

p u b l i c z n i e n i e są

kultury

sąd. Z ł e o b r a z y

zapewne

społeczeństwa,

ale

obojętne

dla

nic pewnego

na t e n

niejszym

czyjś

świat

wyobraźni

przy

pomocy

czy m a l a r z w y r a ż a w

s t o p n i u siebie

swojej

znacznie

samego. Toteż możliwość

t e m a t n i e u m i e m y powiedzieć, szkoda jest niemalże n i e ­

wu

wymierna,

niż w p r z y p a d k u zespołów o d t w ó r c z y c h . C h o c i a ż b y

trudna

do

stwierdzenia.

M ó w i ą c o twórczości a m a t o r s k i e j m a m y
równo

zespoły

teatralne,

muzyczne,

plastyków. A więc z jednej

n a myśli z a ­

taneczne,

strony dziedziny

twórcze i u p r a w i a n e zespołowo, z d r u g i e j —
indywidualną.
Cechą
ich

Są

kolektywny

tralne

to s p r a w y

charakterystyczną

pracują

różne

c h a r a k t e r . Zespoły
wspólnie,

n i e d o t e j czynności. W
zdobywają

od

siebie.

kierowane

przygotowane
wyższe

czy

wiająca w z a j e m n y

rzeźbiących,

ujawnia

się, n i e u c z e s t n i c z y

tea­

tem

przez

dojrzewają,
praca

jest

rysujących

przecież

często

w

nie

zawsze

zdolną

czy

najmniej

malujących

gestem

o d życia,

znieść

świa­

pielęgnowaną

zetknięcie

z

rzeczy­

wistością.
Mniejsza

jest więc możliwość oddziaływania

mego i zorganizowanego

świado­

na amatorów-plastyków.

się d o k r ę g u uczestników o g n i s k

Zdecydowana

tury

czy

nych,

muzycznych,

big-bitowych

4

—

tanecznych,

pracuje

a

w

zespołach t e a t r a l ­

czasem

wspólnie, z myślą

nawet

i

w

o widowni,

czy

Twór­

samoobrony,

tycznie ogranicza

amatorów

nie

żadnych w y s t a w a c h

nad u t w o r e m sprzyja rozszerzeniu h o r y z o n t u k u l t u r y i t d .
większość

dla­

umożli­

ośmieszenia, k r y t y k i .

i n t y m n y m i odizolowanym

fikcją,

mniejsza

k o n t a k t i porozumienie. Co

polowa

czość

o wiele

i s t n i e j e płaszczyzna,

k o n k u r s a c h . M o ż e się boją

profesjonal­

kwalifikacje,

i n d y w i d u a l n y c h jest

t e g o , że n i e z a w s z e n a w e t

jest

odtwórczych

t o k u p r a c y zespoły

coraz

też
od­

twórczość

muzyczne

zazwyczaj

j e d n o s t k i m n i e j czy b a r d z i e j
uczestnicy

dość

dziedzin

jak

raczej

na twórców

sil­

wpły­

plastycznej

Nie

znaczy

społecznie

kul­

klubów.

t o j e d n a k , że t e n r o d z a j

mniej

Prak­

potrzebny.

Przeciwnie,

twórczości
jest

on

jest
może

�n a w e t b a r d z i e j w a ż n y , g d y spojrzeć n a p r o b l e m
z punktu

widzenia

twórczość

„intymna"

na
i

znalezienie
okrutnym

czuciu,

że

pozwala

w

jest

niejako

przez

sam

fakt

dzieje

funkcji

wypowiadania

estetycznych

aktu

taka

ale

tworzenia

nie

jest

się

oddzia­

się

w

innym

wy­

w

znaczy

dwoistość

w i d z i e ć i rozumieć.

Społeczna

niezaprzeczalna

pożyteczna

t o , że
dla

dla

automatycznie

rozwoju

jed­

społecz­
twórczość

kulturowego

środo­

Dobrze,
czynnego

gdy

człowiek

stary,

horyzontu, a

życia, m a l u j e .

Obojętnie

publicznie,

w

ramach

wystaw.

twórczością plastyczną p o l e g a

uprawia,
i

Warto

też

Trudność

opieki

samowiedzy,

uprawianie
o

sztuki
tyle

nad

m . i n . w ł a ś n i e n a t y m , że
nieraz

i

a n i jednostce,

a n i społeczeństwu.

sobie,

słowa

czy

że o i l e w

muzycznych

autokrytycyzm

wykonawcy
uczy

do

3. Maria

niej,

twórczości

Lenczewska.,

widzieć
np.

je

zespołach
rośnie

zbliża

uprawianie

ll.

się

społeczeństwa

uprzytomnić
żywego

dobrej

wręcz

innych

wymagające

prze­

samemu

konwencji

bardziej

szcze­

gółowego omówienia, w t y m m i e j s c u chodzi m i j e d y n i e
0

pokazanie

różnic,

jakie

istnieją

w

ramach

ruchu

a m a t o r s k i e g o m i ę d z y n p . twórczością plastyczną a z e s p o ­
t e a t r a l n y m i l u b pieśni

specyfiki

amatorskiej

n y c h z nią

czy

twórczości

tańca,

o

zarysowanie

plastycznej

i

związa­

problemów.

POJĘCIE: AMATOR
W 1854 r . w Słowniku
„Amator,

lubiący

rzecz

języka

(a

po­
więc

i

słu­

malarskiej

Pogrzeb

wiejski,

Linde

polskiego

l u b przedmiot

zwolennik,
—

miłośnik)

odnotuje

i

„Zajmujący

się

występujący

z dziwną

tach nie dla

nagrody".

Pojęcia

i

żyją

1 treść. A m a t o r ,

dyletant",

pretensją

„biorący
zmienia

s t u l e c i a , był c z ł o w i e k i e m z a j m u j ą c y m
zarobku,

nie

dostatecznego

dla nagrody,

a

po

do

się

także

czegoś",

ich
w

regazakres

końcu u b .

się sztuką n i e d l a

dyletancku

czyli

bez

przygotowania.

Dziś, g d y p a d a w s z t u c e określenie a m a t o r ,
m y p r z e z to człowieka, zajmującego
twórczości

obcho­

a

udział w

t a k j a k to dostrzegano

Pół

(lubownik,

d r u g i e , nas t u

sztuką,

umierają,

podaje:

jakowy...".

w i e k u później K a r ł o w i c z o b o k t e g o z n a c z e n i a

oraz n a przykładzie wioślarza:

rozwiązywać

teatralnych,

na walory
nieraz

odrzucenia

bywa

pokazuje

sprzeczne

t a k , a b y n i e szkodzić

do

co i j a k . A l e

interesy

i

skłaniając

r o z w i ą z a ń . Są t o s p r a w y

„człowiek

obrazy

oczu

c i w n i e — z a w ę ż a go t y l k o d o r a m t e g o , co się

burtę

o p i e k a t a m u s i mieć z a w s z e n a u w a d z e
jednostki

Nie

poza

wyrzucony

źle, g d y słabe c z y w r ę c z n i e d o b r e

chać),

otwierać

rozszerza

dzące

wiska.

ziom

nie musi

sztuki.

kształtowa­

społeczeństwa. T ę

jest

bynajmniej

łami

dzieje

nostki, dla jej prawidłowego f u n k c j o n o w a n i a w
ności,

to

pożyteczna, a n i e r a z i k o n i e c z n a d l a

trzeba koniecznie

wartość

się

programem

s a m e g o t w ó r c y m o ż e pełnić r o l ę ujemną
n i u poglądów

twardym

i ich postawy.

„indywidualna"

miarze. Niezwykle

regenerację,

frustracjom, po­
Ale

zorganizowanym

ływania na twórców

na

życiu, często

niepotrzebnym.

szerzej,

społeczeństwa;

bowiem

j e d n o s t k i , zapobiega

plastyce, a poza
Twórczość

psychicznej

swego miejsca

dla
się

wszystko
w

higieny

bezinteresownie,

tecznego

przygotowania.

szerokie

i n i e o s t r e , że

61. p i . , 49 X 70 cm.

Jest

się jakąś

niezawodowo
to przy

dopuszcza

Bielsko-Biała,

i

rozumie­
dziedziną

bez

dosta­

t y m pojęcie

różne

zjawiska

tak

i po­

1961.

5

*

�П. 4. Seweryn
Odrzywolski,
Pejzaż
z bukietem
kwiatów,
ol. płyta pilśń., 60,5 X 60,5 c m .
Krasnystaw,
1964. II. 5. Euge­
niusz
Bąk, Huta
cynku
Szo­
pienice,
tempera,
papier,
37 X 53 cm. Szopienice,
1962.

stawy.

Wspólnym

nalność".

Tak

i c h m i a n o w n i k i e m jest

więc

pojęcie

poprzez przeciwstawienie
Opozycja
wana
od

twórczości

„nieprofesjo-

konstytuuje

artystów-plastyków

wyższe

uczelnie

ność do Z w i ą z k u

w

a

sankcjonuje

Polskich Artystów

kraju

niezależnie
przynależ­

Plastyków.

A l e n i e należy utożsamiać ze sobą p o j ę ć :

nieprofesjo­

n a l n y i a m a t o r s k i . P i e r w s z e j e s t b o w i e m szersze i m o ż n a
w
i

n i m wyróżnić

amatorską,

jak

Twórczość dzieci jest oczywiście „amatorska" w

sen­

ludową

zarówno

czy t w ó r c z o ś ć

twórczość

dzieci.

sie

nieprofesjonalizmu,

braku

czy

właściwej

ale

zupełnie
ciągać

termin,

wtedy,

gdy

spoistej

amatorską,
w

trwałych

sztukę

ludową,

ma
go

stanowi

zespół

a b y i n a nią

coś

na

znaczyć,

określenie

to

roz­
tylko

tylko

uznać

ona indywidualną

ścisłego

oparcia

ani

w

za

manifestacją,
tradycji,

ani

i upodobaniach środowiska .

Tak

2

z rozważań
bezimienną

o amatorstwie
właśnie

w

fachowego

— Brak

ambicji

Otrzymujemy

że

W

amatora

t y l e że p r z e k a z y w a n ą

wiedzę,

zarobkowo,

lub dla praktycznej

Kogo więc n a z w i e m y

jest

potrzeby.

amatorem?

Przeglądając

6

pracy.

idealny

model

amatora.

Niestety,

sztukę

wanie

staje

ów

idealny

również

model

przyjmiemy

jego

przeciwieństwo,

duży

obszar

na marginesie
się

dlań

różne

mamy

zakłóconym.

treścią

pośredni.

Rodzą

uprawiać

pracy

zawodowej

życia

—

a

za

pojęcie

i

malo­

zarazem

brak

m u f a c h o w e g o i pełnego p r z y g o t o w a n i a i n i e m a a m b i c j i
zawodowych

—

powstaną

n i m ambicje,

w

czy

jest

jeszcze
to

amatorem?

czy

już

A

jeśli

przestaje

być

amatorem?
W

praktyce, jak wiemy,
po

decyduje

c a c h , można b y b o w i e m n i e j e d n e g o
styka

często

kwalifikacjach widocznych

uznać

w

„stempel".

samych

pra­

patentowanego

pla­

za a m a t o r a , a z k o l e i z d u m i e w a ć

skonałością w a r s z t a t u i świadomością

się

artystyczną

do­

wielu

amatorów.
Granica
twórczości

bowiem

twórcy,

spojrzenie

kryteria,

to

którymi

Twórczość
w

między

jedną

j e s t dość p ł y n n a
ale

i

od

zmienia
się

drugą

naszego

na

się,

jak

tak

kategorią

nie t y l k o od w o l i
nią

spojrzenia.

zmieniają

się

posługujemy.

amatorów

k t ó r y m mieszczą

a

i zależy

jest

więc

rozległym

się r ó ż n e p o s t a w y

obszarem,

twórcze

a m b i c j e . A trudność d e f i n i c j i w y n i k a n i e z b r a k u

w y p o w i e d z i n a t e n t e m a t , w y n o t o w u j ę najczęściej i p o ­
3

obejmie

swoją

z pokolenia w pokolenie, z rodzi­

c ó w n a d z i e c i , n o i z t e j też r a c j i , że w y k o n y w a n e

od

Dyletantyzm.

się zresztą p y t a n i a . C z y jeśli t w ó r c a p r z e s t a j e

A

się o n o o ściśle s p r e c y z o w a n ą

czasie w o l n y m

b i e g u n , a za d r u g i

samego

opiera

W

to:

właściwych

zawodowych.

więc

p r a k t y c e jeśli

jeden

niczającą p o l e działania j e d n o s t k i . W y ł ą c z y m y
ponieważ

p l a s t y k a - a m a t o r a . Są

przygotowania.

do c z y n i e n i a z m o d e l e m

realizującą mądrość pokoleń, mądrość ś r o d o w i s k a i o g r a ­
rzemiosło,

cechy

życie n i e zawsze jest t a k łaskawe i przeważnie

tradycyjną

t y m sensie,

zawodowych.

— Brak

względnie
można

podkreślane

— Uprawianie sztuki na marginesie innych,

Sądząc

wówczas

jest

zasadach

wyłączymy

ponieważ

komercyjnych

twórców.

ludową

znajdującą

więc

jeśli

pozostawimy

kiedy

ambicji

nie ma powodu,

który

kategorii

Twórczość
nie

wiedzy,

odrębny,

wszechnie
zajęć

zdecydo­

naszym

artystyczne,

dyplomu ich profesjonalizm

się

zawodowej.

t a k a i s t n i e j e n a s k u t e k t e g o , że

większość

ukończyła

„amator"

i

różne
dosta­

tecznego rozeznania, a z c h a r a k t e r u samej m a t e r i i , która
jest mało k o n k r e t n a i n a d e r

różnorodna.

�Patrząc z p e r s p e k t y w y dzisiejszej
-profesjonalista,
nej

granicy

dostrzec

można

podziału. J a s n e

na relację:

zacieranie

są s y t u a c j e

amator-

się

wyraź­

krańcowe,

ale

ograniczoną.
częściej

słyszy

są

Dzieje

twierdza

na skutek przemian, j a k i e

chodzą w e w s p ó ł c z e s n e j
zachodzących
rozwój

we
w

Co się z m i e n i ł o
cone

zostały

ludzi

uczelni
w

formuła

Przede w s z y s t k i m
reguły.

odrzu­

Rozszerzyła

właściwie

znaczy

zuje,

n i m staną

Sztuka
lizmu.

Akademie

l a t podstawę

malarskich

nowe spojrzenie.

i -zachęcają

kształtowania

Siłą a r t y s t y s t a j e

Profesjonalizm
będzie
i

tu

nych

że

pozycji.

Autodydaktą

był

Granica

odwaga

o

wybitnych

malarzy

spoza

uczelnia­

Cezanne,

Van

kolei

się

na k o n s e k w e n t n y m

tylko

wycinka,

t w ó r c z a zasadza

b a d a n i u i pogłębianiu

jednego

Akade­

niezbędna, dziś n i e z a w s z e

j e s t k o n i e c z n a . C o r a z częściej k o n c e p c j a
problemu.

Można,

sztuce,

jakiegoś
realizując

do

względną

stycznym,
Ośrodkach,

mniej

cząstkową,

wystaw
wiedzy,

n a drugą
środków

dobrej

nurcie

itd. —

kontaktu

niż

dawniej

z

roku

Obserwujemy

łat­

stronę.

informacji,

reprodukcji,
wszystko

ze

to

łat­
filmu

sprzyja
Dodaj­

środowiskiem

na

ma

profesjona­

opatrzeniu, rozeznaniu.

Ogniskach, Domach

pla­

rok, konsultacje

w

Twórczości.

więc nieraz zadziwiające k a r i e r y l u d z i ,

k t ó r z y startując z p o z y c j i

amatorów, szybko

twórcami, o wyraźnie
i c h do Z P A P

s t a w a l i się

zarysowanym

profilu.

było n a t u r a l n y m i j a k b y

urzę­

d o w y m tego p o t w i e r d z e n i e m . M a m t u n a m y ś l i chociażby
inż.

Beksińskiego

wych,
razu

który
został
Z

z

Sanockich

od m o m e n t u
uznany

twórcę.

wiedzą

masowych

liczniejszym

profesjonalisty

dysponować

dziś

z jednej

łatwość

ani

Można

więc

literatury,

obfitość

zdobyciu pewnej

p e w i e n t y p twórczości, n i e być a n i d o b r y m r y s o w n i k i e m ,
kolorystą.

jest

rozwój

dostępu

Przyjęcie

dawniej

ta

swym
granice

Z

d e r . D o s z t u k i d o c h o d z i się dziś n i e t y l k o p r z e z
wiedzy,

znacznym
podważa

wość

dojrzałymi

Suma

w

się

twórcza,

Renoir,

współczesna

„inności" i sama

G o g h c z y M i c h a ł o w s k i . A r c h i t e k t a m i są M a x B i l l i C a l mię.

wie­

którym

propozycje,

my

wielu

powietrzem,

kładzie

się n i e bezpośrednio

startowało

lat kilka

wiejsze przechodzenie

t r a c i s w ó j d a w n y sens. N i e o d r z e c z y

współczesnych

za

ich

wizji.

przypomnieć,

rzeźbiarzy

stu­

się

do

wręcz

nacisk

tradycja, ale inwencja
własnej

nowej

w y r a ź n a , szerszy stał się n a t o m i a s t pas g r a n i c z n y ,

w

dziś n a t e c h n i k ę w y p o w i e d z i , i s t o t n e są n o w e
m u przekazana

wymagające

ramach

nie wychowują
Mniejszy

dziedziny

koncepcjami

oddychamy.

wiele

przezwyciężania.

techniką, p r z e m y s ł e m ,

Po­
Żywe

dzy. Ż y w e są p r o b l e m y , k t ó r e się j e s z c z e b a d a i a n a l i ­

przez

ale

z życiem,

urbanistycznymi i t d . Dziedziny

diów.

łamania,

dorocznych.

tradycyjnego

akademickie

konwencji,

Akademie

pozbawionych

dziś c o r a z m n i e j . Stracił s w ó j w a l o r r y s u n e k , s t a n o w i ą c y

panujących

pokazów

że

na

Coraz

tradycyjne.

związane

r e a l i z m u , która

tylko

obserwacja

wydziały

i t w ó r c z e są w A k a d e m i a c h p r z e d e w s z y s t k i m

ambicje

nie

zwłaszcza

ułatwiających

plastycznej.

dziesiątków

a

nawet

eksperymentów.

j a k i na skutek zmian

sztuce?

sztywne,

się z n a c z n i e

do zdobycia,

i

się, i t o z u s t p l a s t y k ó w ,

przestarzałe,
to

łatwiejszą

studiów

kulturze,

sztuce,

współczesnej

artystyczny

wykształcenia

za­

więc

własnych

w t y m w ł a ś n i e rzecz, że są o n e dziś r z a d s z e niż d a w n i e j .
się t a k z a r ó w n o

A

drodze

pozycji

za

swej

Zakładów
pierwszej

poważnego

autodydakty,

startowali znani

a

i

wręcz

więc

dziś

Samochodo­
wystawy
amatora,

graficy

od

wybitnego
—

nie­

Leszek

7

�6

1

II. 6. Bernard
Ratajski,
Z albumu
dziadka,
ol. płyta pilśń., 60 X 51 cm.
Szczecin,
1965. II. 7. Jan Nowak,
Kobieta,
linoryt,
34 X 27,5 cm. Katowice,
1963. II. 8. Józeja
Nowak,
Wspólna
lektura,
lakier
na reliejie
z masy
papierowej,
24 X 33,5 cm.
Ząbkowice
SI., 1965.

��Rózga

i H e n r y k Płóciennik. W s z y s c y

o n i mają

rozległą

w i e d z ę , pełną

zdolność s a m o k o n t r o l i . O c z y w i ś c i e

tu

jeszcze

wymienić

co

najmniej

kilka

można

nazwisk.

zawodowców

poprzez k u l t y w o w a n i e własnej,

niczonej,

acz p i ę k n e j

umiejący

wytworzyć

konsekwentny
rzały

w

pewne
(il.

ten

—

dojrzałości

doj­

( i l . 32). N i e d ł u g o

( i l . 19),

za­

Michałowska
Mickiewiczowa,
Zegadło.

amatorów-plastyków

dwa

nazwiska

ludzi,

do­

których

dojrzałość m a l a r s k a czy g r a f i c z n a k a ż e zapomnieć o t y m ,
że są t o t y l k o a m a t o r z y

( n p . P e r z — i l . 50, M y ś l i c k i

Ale

to

jedna

strona

fascynacji

profesjonalnych.

zagadnienia.

formułą

Pomijam

sztuki
t u już

Druga

„naiwnej"

—

to

artystów

programowo

„naiw­

n e " m a l a r s t w o M a r i i A n t o , wspomnę t y l k o o w y b i t n y c h
twórcach, t a k i c h j a k L e n i c a , H . T o m a s z e w s k i ,
ski,

Krawczyk,

czy

Szajdzińska-Krawczykowa,

z rzeźbiarzy —
Istniejąca w

penetrację
tłumaczy,

Hasior.

sztuce s y t u a c j a ułatwia więc

sztuki

profesjonalnej

dlaczego

właśnie

w

i

ze

źródeł

artystycznych

nawet

klimacie

podniet,

interesujące

bicje

artystyczne

daleko

się

zgłaszając

jednym
własne,

propozycje.
których

pozostawiają

II. 11. Koman
Bazyli
Albiczuk,

też

za

sobą

am­

skrom­

i

pragnie

Włodzimierz
u amatora

uzupełnić

pojęcia

amatora,

Hodys

budzą

swe

się

wykształ­

trzeba

będzie

powołać

-zawodowców",

taką w ą s k ą

staniemy

t r u d n e g o do rozwiązania. T w o r z ą c
do

„malarzy

życia

wobec

że

taki

model

nowe

amatora

Pytać

amatora,

kategorie

z pretensjami"

czy też n i e - a m a t o r a ?

kon­

problemu
„pół-

itd. Nie

dzo też w i d z ę , j a k w p r a k t y c e k w a l i f i k o w a ć

bar­

kogoś

o skryte

jako

ambicje?

Sądzę, że l e p i e j już pozostać p r z y s z e r o k i m pojęciu, t y m
b a r d z i e j ze j a k d a l e j będę usiłował w y k a z a ć , w
t a k i e j ^szerokiej

definicji

mieszczą

się

ramach

zjawiska

bardzo

różnorodne.
Trudno
i

też

dyskwalifikować

chęć

a m b i c j e , k t ó r e rodzą się p r z e w a ż n i e

czy

bardziej

celowość
itd.

—

to

n a jakiejś

podstawie.

Jeśli

oczywiste

jest,

że

pobudzamy

się

mniej

uznajemy
wystaw

tym

samym

amatora.

Model,
raczej

uzasadnionej

doskonalenia

opieki nad amatorami, organizowania

ambicje

jaki

zaprezentowałem

sytuacji

1947 r . Dziś
nastąpiły

jaka

wydaje

bowiem

— uległa

istniała
się

n a wstępie,

odpowiada

u n a s gdzieś

przestarzały.

W

od

1945 —

międzyczasie

takie fakty, jak:

zmianie

świadomość

estetyczna

b a n i a r ó ż n y c h g r u p społecznych ( m . i n . w

i

upodo­

świadomości

ogółu k o n w e n c j a r e a l i s t y c z n a przestała być j e d y n ą i d o ­
minującą),
— twórczość

o ludziach

rozbudzone

ambicje

gdy

O b a w i a m się j e d n a k , że p r z y j m u j ą c

wytworzonym

staje

Spotkać m n i e t u m o ż e z a r z u t , że m ó w i ę
szczególnie u t a l e n t o w a n y c h , w

wzajemną

amatorskiej. To

p r z e z sztukę współczesną, a m a t o r s t w o
niekiedy

Mianow­
Panasowie

miłośnika.

z chwilą

4

cepcję

—

i l . 3 1 , S c i b i o r — i l . 52).
sprawa

t w i e r d z i , że

c e n i e — s t a j e się czymś w r o d z a j u z a w o d o w c a , t y l e
złego.

—

Piprekowa

( i l . 51), H e n r y k

z wystaw

jedno-

inni

sposób

przekroczą

( i l . 35), S u r o w i a k

niemal

w

i

ogra­

malowania,

Płonkowa,

( i l . 16), D a s z e w s k a

można

naiwni
swego

realizowany

( i l . 53, 54), S t y k o w a

każdej

strzec

Tzw.

klimat

Przykłady

próg

14), R z ą b

Śliwiński
Na

poetyce,

malarsko.

( i l . 15), R a d k e

formuły.
odrębny

bezinteresownego

zawodowe

Są też i a m a t o r z y , k t ó r z y d o s z l i i dochodzą d o s z e r e ­
gów

ność
wręcz

dzielają
ki

amatorów

została

otoczona

opieką,

j e j p o p a r c i a r ó ż n e i n s t y t u c j e , zwłaszcza

u-

Związ­

Zawodowe,

Buczyński,
Chopin,
ol. karton,
44,5 X 58 cm. Opole,
1965. II. 12.
Ogród, ol. pł., 59,5 X 48 cm. Dąbrowica
Mała, pow. Biała Podl., 1965.

12

10

��— stworzono
lepiej

czy

sieć

gorzej

— istnieje

ognisk

masowy

•— t w ó r c z o ś ć

ruch

amatorska

pokazywana

w

telewizji,

•— m o d a

w

pewnych

czeństwa

na

Ociepka,

malunki

— klimat
chwytne
z

wystaw
omawiana

jest

i

naiwnych
stanowi

n a świadomość

strony

i

strony

podważył

przypływ

plastyków

prasę,

naszego

społe­

(świątki,

który

opartej

amatorów,

świadomości

z r e p r o d u k c j i , oglądania
wrażliwość

malarstwo,
telewizja,

ale

i

o

trudno u spowodował
dla

z

zrozu­

drugiej

amatorów
szerokiego

wystaw,

zaś

autorytet
korzystania

znacznie

więcej.

warunki

warunki
dawniej
konwencji

i

Już

uprawiania

bodźce,

amatorstwo

że

plastyczne

realistycznych,

gdzie

poprawni,

spo­

ambicje

wy­

(!!)

dziś c o r a z

s t a j e się w c o r a z

ważnym, a nawet

rzad­

większym

równanie siebie

własnej

nawet

twórcę.

jak
Jeśli

egzystowało

w

sprawdzalny

był

są

częściej b y w a

pracy,

zawodowcom.

pozostaje

a niekiedy

Amatorzy,

—

zajęciem

sukcesy,

budzą

z idealnego

Chyba

ambicje,

I nie o to chodzi
modelu

niewiele,

po­
chęć
czy

zaprezento­

choć p r a w d ą

że a m a t o r t o miłośnik. T y l e że z c o r a z w i ę k s z y m i

wyliczyć

j a k inne

więc

po­

nie

z i n n y m i — często w i o d ą c k u z b y t p o ­

ocenom

dorównania,

ale

być s y n o n i m e m a m a -

treścią życia. W y s t a w y ,

film,

można

konwencjonalni,

t o r s t w a . Twórczość z k o l e i coraz

ilustrowane,

amatorsko,

na

wzo­

pozycja

społeczeństwa

dyletanccy. D y l e t a n t y z m przestaje

Cóż

pokazują,

sztuki

są

w a n e g o n a wstępie?

jest,

ambic­

pretensjami.

to ludzie

z różnych

pod w p ł y w e m różnych p o t r z e b

środowisk,

tworzący

i bodźców. Z d o l n i i n i e ­

inne

z d o l n i , m a ł o i dużo w i e d z ą c y , w y k s z t a ł c e n i i

więc

Z

analfabeci.

a m b i c j a m i i bez.

cieniu

Cóż

war­

Myślę,

sztat, względnie jasne k r y t e r i a oceny, zauważalny i bez­

12

wiedzieć,

jami,

działające

i
ma

p r y m i t y w u jest

sza. F a c h o w e p r z y g o t o w a n i e

tylko

faktorów

te jednak

czystość

częściej

sztukę

nie

na

scenografia.

Oczywiście t a k i c h n o w y c h

swoją

zakłóce­

różnorodnych

Zmieniła

coraz

t o źle, czy d o b r z e . T a k j e s t .

kształtuje

pisma

przez

Dziewicza

wpływ.

który

uległy z m i a n i e ,

bodźców,

spot­

uczęszczania

estetyczną

fotografia,

plakat,

amatora,

chowywania

z p l a s t y k a m i , na odczyty i t d . ,

— nową

wywierających

chlebnym

a m a t o r m a możność

te relacje

się s u m a

s t o p n i u udziałem a m a t o r ó w . O w i e l u z n i c h można

amatorów,

uczonych,

— twórca

zwiększyła

rów,

Nikifor,

fakt,

zainteresowania

sztuki

w

niu,

przez

również

nowoczesnej,

tradycyjnej

s p o r n y d y s t a n s dzielący d o b r e rzemiosło o d d y l e t a n c t w a ,
to obecnie w s z y s t k i e

amatorów,

k r y t e r i a , a często p u s t e j i n u d n e j

jednej

dziś

plastycznych,

amatorów,

środowiskach

dzieci)

sztuki

miałej

kania

zespołów

łeczna

prymitywy

musiał w p ł y n ą ć

i

dokształcających

więc
że

świadomości

stanowi

przede

cechę

wszystkim

artystycznej,

wspólną
brak

zdolności

im

wszystkim?

samowiedzy,
samokontroli.

brak
Po

�drugie

—

nieprzekroczenie

progu

tej

człowiek m ó w i sobie — j e s t e m przede

decyzji,

kiedy

wszystkim

mala­

rzem i t y l k o to jest dla m n i e ważne.
Przekroczenie
i

dodajmy

—

tego

progu,

uzdolnień, j e s t

przy

braku

sprawą

świadomości

smutną,

k i e m s z c z e g ó l n y m i n a szczęście r z a d k i m .
progu

przy

pewnej

świadomości

przypad­

Przekroczenie

artystycznej

posiadanie jakiegoś zasobu w i e d z y ,

zakłada

obojętnie j a k

zdoby­

t e j — w o g n i s k u , p r z e z świadomą p r a c ę n a d sobą,
lizę

wybitnych

taki

n i e będzie miał o f i c j a l n e g o

leżenia
wym

dzieł

i t d . Wówczas,

do Związku

artystą.

Moment

Bez

Plastyków

nawet

gdy

patentu w
—

będzie

postaci n a ­
on

prawdzi­

przymiotników.

własnej

decyzji,

stwierdzenia,

że

się

t y l k o chce, a l e że się j e s t artystą, j e s t o c z y w i ś c i e
trudnym

do

analizy

z

zewnątrz.

bardzo

istotny. Świadczy

sztuce

we

z

własnym

przeświadczeniem
cechą

Ale

o funkcji,

życiu.
o

z chęcią p r z e k a z a n i a
Oczywiście

Wiąże

celowości

wydaje

zasób w i e d z y .

szeroką, p r z y g o t o w u j e
amatora

jest

nie

czymś
mi

się

jaką p r z e z n a c z a

się

się

też

działania

zazwyczaj
społecznego,

czegoś i n n y m l u d z i o m .
wyróżniającą

amatora-autodydakU;

od a b s o l w e n t a w y ż s z e j u c z e l n i p l a s t y c z n e j
niczony

ana­

twórca

Uczelnia

w

j e s t też

zasadzie daje

d o działań r ó ż n o r o d n y c h ,

wycinkowa,

ograniczona.

Czasem

ogra­
wiedzę
wiedza

wystar­

czająca d l a r e a l i z a c j i j e g o zamierzeń, a l e p r z e w a ż n i e r a ­
żąco mała,

gdy

podejmuje

nowe,

dotąd

n i e znane

mu

zadanie.
16

15'

ŚRODOWISKA
Zacznijmy

o d środowisk. P u n k t e m o d n i e s i e n i a

będzie

t u istniejący m o d e l k u l t u r y , w c i ą ż ż y w a jeszcze t r a d y c j a
l u b j e j r e l i k t y . A więc wieś — środowiska z a w o d o w e —
peryferie miejskie — miasto.
Wieś.

Twórczość

pewnego

rodzaju

amatorska

się t a m , g d z i e d a w n e ,
nieprzydatne,
niezdolne
W

tradycyjne

niezdolne

zaspokoić

a przynajmniej

na w s i rozwija

kontynuacja sztuki
wyrazić

młodego

przeszłości, w

formy

nowe

zmienionych

upodobań

jako

Pojawia

stają

treści

i średniego

okresie

się

ludowej.

się j u t

i

tematy,

środowiska,

pokolenia.

wszechwładnego

panowania

k a n o n u sztuki l u d o w e j , t r u d n o mówić o nurcie a m a t o r ­
s k i m . W y k r a c z a n i e poza g r a n i c e i zasady
nosiło
niem
W

charakter
rozwoju
okresie

ćwierćwiecze

i n d y w i d u a l n y , choć

kulturalnego i znanymi
przejściowym,

do którego

międzywojenne

(a w

sztuki ludowej,

ograniczony
sobie

zaliczyć

niektórych

i l a t a po I I w o j n i e ) , można obserwować

je

tematyki, powtarza

zgodnie

z

tradycją

istniejące

charakterystycz­

ludowego

schematy,

stylu.

przed n o w y m zadaniem, d a w n e sposoby
przydatne,

schemat

Zalipianki,

tak „ludowe"

zastępuje
w

należy

rejonach

n e z j a w i s k o . D o p ó k i t w ó r c a o b r a c a się w k r ę g u
sobie

stop­

wzorcami.

Ale

znanej

realizuje
gdy

staje

okazują się n i e ­

obserwacja,

wyobraźnia.

dekoracyjnym

malowaniu

s w y c h chałup, l u d o w e n a w e t w ó w c z a s g d y p o d w p ł y w e m

II.
13. Maria
Blumenfeld,
Portret
chorej,
ol.,
dykta,
23,5 X 15 cm. Tarnów,
1960. II. 14. Marta
Michałowska,
Portret
Matki.
II, olej płyta pilśń., 69 X 50,5 c m .
Lublin,
1965. II. 15. Bronisława
Piprekowa,
Głowa, pastel,
papier,
15 X 10,5 cm. Warszawa,
1955. II. 16. Zenon
Radke,
Dama
z pieskiem,
ol. pl., 60 X 50 cm. Gdańsk, 1965.

13

�i n s p i r a c j i z zewnątrz projektowały

c h u s t k i , spódnice czy

problemów

o b r u s y — z c h w i l ą g d y zaczynały m a l o w a ć n a k o n k u r s

drewnie:

sceny

zacji

z życia

swej

w s i , musiały

wyjść

poza

schemat

roślinnej o r n a m e n t y k i , r y s o w a ć i k o m p o n o w a ć bez o p a r ­
cia o znane sobie w z o r y

i szablony. I w t y c h

r a z i e s t o j ą c y m n a p o g r a n i c z u s z t u k i l u d o w e j i twórczości
amatorskiej
myślenia
do

(zachowały

właściwego

dekoracyjnego

one p e w n e

sztuce

cechy

artystycznego

ludowej, jak:

szczegółu, t e n d e n c j a

zamiłowanie

do

zabudowania

całej p o w i e r z c h n i o b r a z k a i u m o w n e t r a k t o w a n i e p r z e d ­
miotów).
To oparcie, w

pewnym

przynajmniej stopniu, o

tra­

d y c j ę l u d o w e g o m y ś l e n i a a r t y s t y c z n e g o s p r a w i a , że p r a ­
ce z k r ę g u w i e j s k i e g o

są często zbliżone d o s i e b i e

stycznie. Jest i c h j e d n a k
zamiera,

młode

coraz

pokolenie

mniej,

nie

tradycja

odczuwa

już

przedstawia

jej

się s y t u a c j a r z e ź b i a r z y .

świątkarzy

rzeźbi w

klimacie bliskim

ich

odczuwamy

tradycją
w

a

żyje

jako

już

tylko

ludowej

paru,

jako

ale

tradycji.

pograniczną

—

nurcie kontynuacji

ludowej

których

między

tradycji

wszyscy,

ludową
Wyraźnie

widzę

pomimo

wielu

Twórczość

indywidualnymi poszukiwaniami.

rzeźbiarskie, w

Auten­

5

ośrodki

różnic

i

dużej w i e d z y
też

co

i

i wprawy

naturalne

pomocy

prymi­

z mentalności

świątkarza

konieczności.

Realizacja

z

sięgnięcie

do

wzorów

—

do

ze

sztuką

ludową,

wiejskiej

rzeźbie

zasad

a n a t o m i i , bez

jest niemalże niemożliwa.

ograniczenie

atrakcyjność

Miasto.
jedna

indy­

wiążą

możliwości
wciąż

ludowej
które

zachowujących

rzeźby.

Stąd

dostrzegamy

Stąd

wykonawczych
swoją

powiązania

we

współczesnej

amatorskiej.

sierpeckie.

Bliski

respektujący

odróżnieniu
—

postaw,

się

ludności
się

W

kultura

od

tradycji

i

napływowy,

Znaczny

a awans

panowała

konglomerat

kulturowych.

z określonymi

Wzory

procent

społeczny

wyprzedza

której

stanowi

wzorów

t y m ściśle

a n i środowiskami.

wykształcenia

wsi, w

ludowa, miasto

one p r z y

kształtują.

kulturowe
ludności

czy

rozwój

Nie

grupami
dopiero

to

element

zdobycie

wyższego

świadomości

estetycz­

nej.
T w ó r c z o ś c i ą plastyczną amatorską
zawody,

i

nie tyle
woli,

rzeźby r e a l i s t y c z n e j b e z znajomości

rzeźbiarskie

łęczyckie

wynikał

świadomej

nie:

„zagłębia"

przy

w

reali­

narzędzi.

rzeźby

jego

w i d u a l n y c h , z a c h o w u j ą p e w i e n w s p ó l n y s t y l . T a k i e są —•
l u d o w e j t r a d y c j i jest n p . A d a m Zegadło —

możliwość

Uproszczenia f o r m y , pewien nawet schematyzm l u d o ­
wej

różnych

Inaczej

z rzeźbieniem

ograniczona

styli­

ludowa

swoją.
tycznych

materiału,

s w o i c h zamierzeń, zwłaszcza

tywnych

obrazkach

można j u ż m ó w i ć o m a l a r s t w i e a m a t o r s k i m , a w k a ż d y m

t e c h n i c z n y c h , związanych

opór

młodzież,

ciągu

technicy,

emeryci.

zajmują

nauczyciele,

Obserwując

się

urzędnicy,

wystawy

o s t a t n i c h d w u d z i e s t u l a t dostrzec

głów­
wolne

amatorów
można

w

przesu­

w s w y c h rzeźbach s y m e t r i ę , u m o w n o ś ć , h i e r a t y z a c j ę p o ­

nięcia w g u s t a c h uczestników. Z m n i e j s z a się l i c z b a p r a c

s t a c i — j a k b y zastygłych w

złych, b l i s k i c h

syn

jego

być

nazwany

swej

świadomej

możliwą

Henryk, mimo
decyzji.

alternatywą

—

jak u

wyborem

przypadkowe.

rzeźby

Wciąż

do świątków,

ludowym

Forma

i odpowiadającej

Podobieństwa

И

nawiązań

rzeźbiarzem

a przemyślanym
cjonalnie

d o k o n a n y m geście, a l e już
jedynie

nie jest

może

z

racji

u niego

wiejskiego

jedną

świątkarza,

konwencji, bliskiej m u

emo­

estetycznie.

ludowej

bowiem

i

amatorskiej

niektórych

istnieje t u podobny

krąg

ilość

obrazów

wystawach

(Łódź,

Warszawa)

jest

ich

oó

1/3 d o 1/2 w s z y s t k i c h p r a c .
Powolne,
ziomu
wystaw

n i e są

k i c z o w i , n a t o m i a s t rośnie

w y w o d z ą c y c h się z i n s p i r a c j i p o s t i m p r e s j o n i s t y c z n e j . N a

ale przecież

artystycznego
(oczywiście

reprodukcjom

widoczne

amatorów
opóźnioną),

podnoszenie

wiąże
z

się

z

opatrzeniem

się p o ­
recepcją
dzięki

artystycznym itd. Ulubionymi malarzami

a m a t o r ó w są V a n Gogh, impresjoniści, Matisse, Chagall.

�Pomijam
pierowych

t u zorganizowaną produkcję m a k a t e k

i pa­

„ d y w a n ó w " z j e l e n i a m i czy łabędziami,

gdyż

n a l e ż y t o już d o szczególnego p r o c e d e r u ,
sztukę l u d o w ą , a częściej

sztukę

kontynuującego

„dla l u d u " ,

zazwyczaj

wyzutą z w s z e l k i c h a m b i c j i . Prace tego r o d z a j u
ją się n a w y s t a w a c h
rodziny Majów
na

z Nowego Targu, pokazane

problemowej

Dehmela
nak

wystawie

wystawione

tego r o d z a j u

goriach
Z

amatorów, przykładem

w

kolei kilka

produckję
uwag

Czy

miały

Wiemy

właściwie

obrazy

Krakowie

amatorskiej

seryjną

to po

czy

omawiać

prostu

o górnikach,

w

kate­

swoją

zawodo­
specyfikę?

a i t o n i e w i e l e °.

Ale z d r o b n y c h w z m i a n e k w d a w n y c h czasopismach
z

literatury

zawodowych:

obcej

znamy

przykłady

m a r y n a r z y , rybaków, górników,

dzenie z zawodu
nie

w

swoją

stanie

górniczym,

tradycję

I

trwałych.
przecho­

nie przypadkiem

który

i odrębność, w i d a ć

grup

leśniczych

ciągłe f l u k t u a c j e ,

do zawodu.

oraz

twórczości

i t d . A w i ę c środowisk w z g l ę d n i e z a m k n i ę t y c h ,
Dziś n a t o m i a s t o b s e r w u j e m y

właś­

najmocniej

podkreśla

najsilniej

zarysowu­

j ą c e się c e c h y

w s p ó l n e . Sądzę j e d n a k , że n i e t y l k o

dycja wchodzi

t u w grę, a l e p r z e d e w s z y s t k i m

charakter

pracy

i

a także s t w o r z o n y

związana

z

R.
jed­

rzemiosło.

o środowiskach

one k i e d y k o l w i e k
tylko

w

B y t o m i u (1959 г.). T r u d n o

a m a t o r s k i c h . Jest

wych.

sztuki

pojawia­
—

n i m potrzeba

tra­

odrębny
rekreacji,

przez nasze państwo system

organi­

zacji odpoczynku i o p i e k i n a d a m a t o r a m i , istnienie pręż18

Dotyczy
i

to

oczywiście

głównie

pokolenia

średniego

młodszego.
W ś r ó d s t a r s z y c h , a zwłaszcza w ś r ó d

stwa,

bywalców

robotniczego

dawnej

—

„Zachęty",

wciąż

żywe

ckliwo-sentymentalnego,
wicza

czy

Styki.

w

są

drobnomieszczeńczęści

środowiska

tradycje

malarstwa

manierze

Dominują

w

Żmurki,

tematyce

Stacho­

kwiaty,

są też p e j z a ż e i n s p i r o w a n e n i e t y l e naturą co

częste

obrazami

Fałata.
Nie

mówię

t u oczywiście

o

seryjnych

k i c z ó w w r o d z a j u obnażonych A r a b e k
lowań

na w i l k i ,

malowanych

produkcjach

z wielbłądem, p o ­

kopii

pocztówek

i

oleo­

d r u k ó w . T o j e s t już p r z e m y s ł . G o r s z y — n a b a z a r z e , n i e ­
w i e l e lepszy w sklepach k o m i s o w y c h i t p .
Malarstwo
bliczności,

takie

znajduje

zwłaszcza

gdy

uznanie

temat

wśród

potrafi

części p u ­

wzruszyć

s m u t e k , z a d u m a ) . P o d o b a się sąsiadom, z n a j o m y m ,
szacunek
W

otoczenia

pokoleniu

spotyka

się

dla

malującego.

średnim,

obrazy

zwłaszcza

inspirowane

w m a l a r s t w i e , czasem r o z u m i a n e g o
chwyt

fakturowy,

o sporej

coraz

wśród

koloryzmu

powierzchownie

częściej

jednak

jako

świadczące

już k u l t u r z e m a l a r s k i e j i o p a t r z e n i u ( n p . p r a c e

M. Kurdziela

ze S z c z e c i n a czy

z Koźla).

Abstrakcja,
zwłaszcza
prac,

inteligencji,

nurtem

ks. M . M a l a r z a z Puław, St. Jakockiego

uwagę

(np.
budzi

nowe poszukiwania

inteligencję

na fakt
nieraz

coraz

częstszego

świadomie

duże „ o b y c i e "

—

techniczną.

frapują

Tu

młodzież,

warto

pojawiania

malowanych,

zwrócić

się

takich

zdradzających

18

artystyczne.

R z a d z i e j s p o t y k a się stylizację opartą o sztukę l u d o ­
wą: m a k a t k i , w y c i n a n k i , malowane
są t o p r a c e
w

ludzi

starszych,

i c h pamięci t r a d y c j ą

talerze.

inspirowane

Przeważnie

żywą

sztuki dekoracyjnej.

jeszcze

Wycinanki

w y k o n u j ą z a z w y c z a j d a w n e n a u c z y c i e l k i a l b o też l u d z i e ,
k t ó r z y t e g o r o d z a j u p r a c e n a u c z y l i się robić n a l e k c j a c h
r y s u n k ó w i robót r ę c z n y c h w szkołach ( o c z y w i ś c i e
w o j n ą ) , a t e r a z j e n a starość kontynuują.

przed

II. 17. A. Wiśniewski,
Ofiary
alkoholu,
olej, 99 X 200 c m .
Toruń,
1963. II. 18. Paweł
Michiejewski,
Próżność,
ol.,
42 X 31 cm. Szczecin.
II. 19. Bronisław
Surowiak^
Zycie,
tusz, karton,
79 X 50 cm. Warszawa,
1965,

15

�11. 20. Edward
Kołacz, Dziadek,
drewno,
wys.
64 cm. Szczecin.
11. 21. Zbigniew
Jóźwiak,
Dziewięciu
przysięgłych,
płaskorzeźba,
18,5 X
X 13 cm. Lublin.
II. 22. Tadeusz
Niewia­
domski,
Rzeźba z cyklu
„Męczeństwo
Polski",
drewno.
Bielsk
Podlaski,
1963/4. II. 23. Wa­
cław Maj, Głód, ol. płótno,
wiórki,
trawa,
50 X 100 cm.
Kocmyrzów,
pow.
Kraków,
ok. 1962.

nych

klubów

plastycznych,

zespołów,

częste

wystawy

Dominuje
(w

pewnym

tyka

t u m a l a r s t w o . Pejzaż,
okresie

pracy). K o l o r

ta

potrzeba

z

naturalnej

pod wpływem
zamiłowanie

reakcji
w

na

świecie

Charakterystyczna
stosowana
wiązania
tej

t u jako

rodzaj
jest

Cepelia

też i i s t n i e n i e w R y d u ł t o w y c h

ków
kilka
odkąd

nawet

odeszła

się

i

barwy.

rzeźba

w

węglu

z

racji

na­

s y m b o l u . Zachętą

i muzea

(E. B ą k ) , j a k

specjalnej

szkoły. Ś r o d o ­

a r t y s t y c z n y c h , są

sztuką,

instruk­

zwłaszcza

ama­

technikami

graficznymi.
Prymityw
raczej

16

śladu

po

Śląsk

ma

coprawda

przejściową

modę

na

(Bąk, Z i ó ł k o w s k i ) , a l e m i n ę ł a

ambicje

poważne,

praca

z

tematykę

ona

szybko.

amatorami

w i ę c w k i e r u n k u d a n i a i m m o ż l i w i e dużej s u m y
mości, zbliżenia k u osiągnięciom
W
jako

innych
cechę

środowiskach

znamienną,

twórczością

k w i a t jest w

nich widoczny

obserwuje

zależność

Taft

skrupulatnie

np.

z

między

samotną

modzie.

Bazyli

ogrody,

każdy

i można mieć zaufanie,

umiejętnościami

postacią

powstają

i i z o l o w a n ą . Zarzucają

w

metalu.

I

nie

zawsze

m u , że

zajmuje

a r t y s t y c z n e j , a l e p o p r o s t u a b y dać

że

malarz.

zawodowymi

jest

Ociepko

się,

pracą

ogrodnik

piękne

j e s t o n w ł a ś n i e t a k i , j a k go p r z e d s t a w i a
Zgodnie

idzie

wiado­

profesjonalnym.

zawodach

pewną

artystyczną.

maluje

i

kształtuje

się twórczość ślusarzy, b l a c h a r z y , t o k a r z y , k t ó r y c h
t u nie w

ale
tych

fantastyczną

światła

j e s t w i ę c n a Śląsku duże s k u p i s k o

zajmujących

Sosnowcu,

i

(i i n n y c h ) o b r a z a c h n i e zostało. F a m a sukcesów O c i e p k i

a

torów

w

Żywirska

Kiedyś

spowodowała

Albiczuk

torzy, sale —

Górnicze

dr

obraz­

(!!!)

godziny

p o d o b n i e zresztą j a k i h u t n i c y .

zajęć

Muzeum

stamtąd

Górnośląskie

wynika

w i s k o g ó r n i c z e o t o c z o n e j e s t szczególną opieką ze s t r o n y
możliwość

nie m a Muzeum

i c h miało

Związków Zawodowych,
Stworzono

uczestniczy

długie

pamiątkarstwa,
surowca —

tema­

dziwactwami, bajkami, fantazjami. Nie

pracach k l u b u przy k o p a l n i „Wieczorek", jego

pleneru

na

jest

—

Prawodopodobnie

do

kopalnię,

d l a Śląska

fantastyka,

inspiracji

pozbawionym

do m i e j s c o w e g o
produkcji

czasem

żywy, i n t e n s y w n y .

koloru,

przebywania

dla

się
w

itd.'

tylko

z

prace

potrzeby

świadectwo swoich

�umiejętności, pokazać — n a w e t s a m e m u s o b i e —
ność o k a i dłoni. I n i e w a ż n e j e s t w t e d y
ponują

scenę

Matejki —
swego
nie

figuralną,

czy

kopiują

w

mistrzostwa,

Oczywiście

znalezienia
w

stolarze

ujścia

pełni p o d c z a s
i

ci

dla

problemami

sztuki

wistycznym

oraz

którzy

sposób

surowca i techniki sprzyja

podjęciu

pracy

twórczej

w

pracy.

mają

do

drew­

w naturalny

obranej

dziedzinie.

I n t e r e s u j ą c y m z a g a d n i e n i e m j e s t twórczość p l a s t y c z n a
w

środowiskach i n t e l i g e n c j i , wśród reprezentantów t z w .

wolnych
a więc

zawodów.

Obserwuje

i u n a s , duży

wzrost

się

na

całym

zainteresowań

n y c h , zwłaszcza w ś r ó d i n t e l i g e n c j i t e c h n i c z n e j
M a l u j e , rzeźbi, k o l e k c j o n u j e ze z n a w s t w e m

świecie,

techników.

Odbywa

się

jakby

r e g u l a c j i społeczno-kulturowej. W z r o s t o w i
nia

humanistów

liczniejsze

naukami

ścisłymi

przykłady z a j m o w a n i a

środowisku

abstrakcyjnej,

właśnie

zainteresowanie

nurtem

konstrukty-

informelem.

artystyczną n a j s i l n i e j p r z e j a w i a

twórczością

się w ś r ó d l e k a r z y .

Nie­

k i e d y p r o w a d z i n a w e t do z e r w a n i a z medycyną i całko­
witego
czy

przestawienia

literaturę.

Choromański,
Lekarze
stawy

swoich

zainteresowań

Przykładem

Pomianowski,

rzeźbią, malują,

chociażby

na

sztukę

Boy-Żeleński,

Lutowski.
mają

też s w o j e

liczne

wy­

z a r ó w n o u n a s , j a k i za granicą, co d o w o d z i ,

problem

jest

natury

ogólnej, n i e t y l k o związany

że

z sy­

tuacją w n a s z y m k r a j u . N i g d y n a t o m i a s t n i e s p o t y k a się

i lekarzy.

wystaw

współczesn-j
proces

samo-

zainteresowa­

towarzyszą

się p l a s t y k ą

tym

artystycz­

i d a w n ą sztukę w i e l u a t o m i s t ó w , f i z y k ó w , c h e m i k ó w , i n ­
żynierów,

W

c h y b a świadomość i

Wśród w o l n y c h zawodów zainteresowanie

możliwości,

c z y n i e n i a z d r e w n e m , chętniej rzeźbią w ł a ś n i e w
n i e . Znajomość

techników.

i s t n i e j e największa

obraz

normalnej

wszyscy,

inżynierów,

ujawnienia

blasze

twórczość w y n i k a t u z p o t r z e b y

wykorzystanych

spraw­

czy s a m i k o m ­

coraz

uczonych.

plastycznych

torów. C z y m

to

sędziów,

adwokatów

Medycynę zawsze t r a k t o w a n o j a k o zawód
wymagający
Medycyna

nie

i

prokura­

wytłumaczyć?
tylko

graniczyła

wiedzy,
z

ale

astrologią,

d a w n a wśród p l e m i o n A f r y k i ,

i
a

szczególny,

wtajemniczenia.
jeszcze

do

nie­

A u s t r a l i i czy N . Z e l a n d i i

f u n k c j e l e k a r z a pełnił c z a r o w n i k , n a S y b e r i i szaman i t d .

17

�24

II. 24. St. Popek,
Komora
gazowa,
z cyklu:
„Majdanek",
21,5 X 15 cm. Łańcut, pow. Rzeszów, 1964. II. 26. A. Bigajski,
Chirurg,
lechn.
mieszana,
47 X 33 cm. Łódź, 1965.
25

18

linoryt.
Głowa,
26

Lublin.
II. 25. Andrzej
Bigajski,
tusz, 41 X 29,5 ст., 1964. II. 27. Ignacy

Drzewa,
tusz.
Romanowski,

�0

powołaniu mówiło

kapłańskiego
świadczył

i

o

się t y l k o w

właśnie

szczególnym

1 j e g o dolą. N i c w i ę c
społecznikami,
wodzie

do

pionierami

lekarza

Wybór

zainteresowaniu

dziwnego,

I

zawodu

człowiekiem

że l e k a r z e

postępu.

najwyraźniej

byli

często

właśnie

uwidacznia

w

się

za­

dyspro­

p o r c j a p o m i ę d z y humanistyczną aureolą z a w o d u a p r a k ­
tyką, która c o r a z

częściej s p r o w a d z a

wąsko-specjalistycznej,
Warsztat

się d o działalności

lekarza

nie daje

pola

dla zain­

malowanie

wość

zaspokojenia

tego

w

ogromnej

nieraz

nego, z a h a m o w a n i a
reakcji
tu

rolę

Dla

nie tyle

świetnego

specjalisty
figurek
kiem,

Twórczość

nawet

od operacji

lekarza

od

młodych

zabaw

i

napięcia,

w

myśleć,

czasie

że

od

których

uciech

świat

więc

rekompensaty.

odpoczyn­

po godzinach

jego

korze

pełnych

m u nawet

palców

uczuć, k t ó r e t r z e b a

hamować

po­

zależy

życie

dziecka. Rzeźba jest t u j a k b y p o w r o t e m w świat
w

rówieśników.

swój

0 artystycznej

azylu,

Bywają

t a l e n t , myślą

karierze.

ucieczki

od

też

stanowi
otoczenia,

tacy,

Część

zrażona

niepowodzeniem

z dalszego u p r a w i a n i a p l a s t y k i , i n n i

rezygnują

ze

swych

którzy

o studiach plastycznych,

zamiłowań,

nawet

jednak
wówczas

uczelnię.

p a d k u p o m o s t e m m i ę d z y n i m i a publicznością, naturalną

uczuciowych,

Kossakowskiego,

nie wolno

sprawności

rodzaj

od

dzieci, rzeźbienie w

odprężenia

lat

prze­

fotografii

psychicz­

wymaga

i polichromowanie i c h jest nie t y l k o
ale i potrzebą

uczestnictwa

D l a w s z y s t k i c h r u c h a m a t o r s k i s t a j e się w t a k i m w y ­

a r t y s t y c z n a pełni
co

jako

U innych

teatru,

g d y n i e u d a j e i m się dostać n a w y ż s z ą

dr Jana

serca

d l a poezji,

Dodać

odpoczynku,

chirurga prof,

zainteresowań

zainteresowań.

k o n c e n t r a c j i , napięcia

hobby

formę

nie

n a t u r a l n y c h odruchów

estetycznych.

stanowi

możli­

pracy

m o ż n a jeszcze, że c h a r a k t e r p r a c y
niego

rzeźbienie

pełną

swojej

rodzaju

plastyczne

czy f i l m u . Są też l u d z i e , d l a k t ó r y c h t w ó r c z o ś ć

teresowań h u m a n i s t y c z n y c h , podczas g d y p r a w n i k , socjo­
mają

czy

jawianych

log

psycholog

swoje

w życiu k u l t u r a l n y m , n i e r z a d k o o b o k j e d n o c z e ś n i e

rezygnuje

czy

traktują

s p r a w d z i a n umiejętności, celności o b s e r w a c j i .

wierząc w

technicystycznej.

zawodowy

Niektórzy

o d n i e s i e n i u do s t a n u

lekarzy.

ludzki,

bezwzględnie

—

bazą,

z

której

zajęciach w

korzystają,

uczestnicząc

w

wystawach,

o g n i s k a c h czy s p o t k a n i a c h k l u b o w y c h .

W s z k o l e , w o j s k u , m i e j s c u p r a c y są p r z e w a ż n i e z n a n i
1 c e n i e n i , i m też p o w i e r z a się troskę o plastyczną

oprawę

akademii,

gazetki

zabaw,

ścienne. Są
Czy
Trudno

uroczystości.

użyteczni,

wszystkich
do

studiów

zaliczyć
osoby

stricto

amatorami,

do

amatorów?

przygotowujące

plastycznych,

c a ł k o w i t e p o ś w i ę c e n i e się z a w o d o w i
sensu

sale,

szanowani.

i c h można

u w a ż a ć za a m a t o r ó w

świadomie

Dekorują

nastawione

się
na

p l a s t y k a . N i e będąc

uczestniczą

oni

w

pracach

a m a t o r ó w , starając się w r a m a c h p r a c o g n i s k czy z e s p o ­

aby być d o b r y m c h i r u r g i e m .

ł ó w z d o b y ć m a k s i m u m w i a d o m o ś c i i umiejętności, k t ó r e
dałyby

MOTYWY TWÓRCZOŚCI
Trudność
nymi

na

mówienia

t y m , że

treści. A m a t o r

w

amatorowi

wyuczeni, szkoleni w
pewną

o a m a t o r a c h polega
pojęciu

między i n ­

t y m mieszczą

n i e jest

się

bowiem

różne

równy.

daną

i m wiedzą

i są p r y m i t y w n i ,

odkrywający

d l a siebie

rzeczy

samodzielnie

najprostsze

—

jak

których

znajomości

sztuki

p u s t y m dźwiękiem

Tycjana,

Rubensa

czy

—

jest

nawet

w y m i e n i e n i t u młodzi l u d z i e

to p o t e n c j a l n i

niż i n n i zrozumieć p r o b l e m a t y k ę dzieła. A l e

rozbudzone
27

miesza,

a b y t r z y m a ł y się k a r t o n u . . . L u d z i e o d u ż y m bagażu
świetnej

się

Wszyscy

świadomi o d b i o r c y s z t u k i , miłośnicy c z y n n i , z d o l n i l e p i e j

się w w o d z i e czy ślinie,

j a k się r o z r a b i a f a r b y w p r o s z k u , z c z y m się j e
dzy,

Są

o g n i s k a c h , n a k u r s a c h , operujący

m a l u j e , czy a k w a r e l ę r o z p u s z c z a

i m w i ę k s z e szanse d o s t a n i a się n a s t u d i a a r t y ­

styczne.

i

nazwisko

Matejki

wie­

prymitywi

dla

Rembrandta,

(bo

znam

i ta­

kich).
Cóż może

łączyć

człowieka, który

m a za sobą

parę

l a t s t u d i ó w n a a r c h i t e k t u r z e czy n a w e t u k o ń c z y ł historię
s z t u k i i r y s u j e l u b m a l u j e — z szewcem żyjącym w m a ­
łym m i a s t e c z k u , d l a którego

cały

świat w i e d z y

kończy

się n a s z k o l n y c h p o d r ę c z n i k a c h . A m a t o r e m j e s t

zarówno

prof.

jak

Szuman,

psycholog

i

znawca

sztuki,

i w i e j s k i p a s t u c h . J a k w i d a ć , rozpiętość o g r o m n a .
dycje

nieporównywalne,

Występują
ten

fakt

że

i c h ogromną

czynią

to

własnych niepokojów
się

uwolnić,

spędzić
swego
to

życia,

się l i c z y ć

w

często

są

różne

zaspokaja.

Tak

występuje

jako

ze

Inni

gdyż

tworzą

i rzeźbią, a b y

chcą

po

prostu

dopiero

w

twórczości

sprawy

ważne,

z

wobec
i

funkcje

potrzeby,

które

sprzyjających

strony

otoczenia,

zainteresowania

jest

w

uprawianie

rysowanie,

n a t u r a l n e wśród

latach

są

należy

Powodów

twórczości

warunkach

i w

sens
I

amatorów.

malują?

np. malowanie,

którymi

Przy

kontynuowane

godziwie

przegranego.

rzeźbią

się

wizerunki

inaczej

zjawisko

i sam
im

t a k czy

bowiem

człowieka,

chęcie

Jedni

postępowaniu
ludzie

różne

młodzieży.

dobrze.

widzą

ogromne,

Dlaczego
wiele,

inni

radością,

czy o b s e s j i , m a l u j ą

uspokoić.

czas,

różnice

tworzą.

też i i n n e różnice. J e d n i naśladują

napawa

wydaje,

t a k j a k i pracę, k t ó r e

też
Kon­

życiu
sztuki

rzeźbienie

dużej
i

części

przy
te

za­

bywają

dojrzałych.

19

�ambicje, skoro nie znajdą potwierdzenia, stają się nieraz

t i e farbą, k t ó r ą syn u s t a w i a j e j w słoiczkach, w

źródłem

l o n y m porządku).

od

goryczy,

środowiska,

ambicje

niezadowolenia,
do

megalomanii.

t a k i e n i e są d o s t a t e c z n i e

wychowawczy

prowadzą

do

Dodajmy,

izolacji

że

uzasadnione.

p o l e g a w i ę c n a t y m , a b y umieć

Wyjątkową

często
Problem

odpowied­

ludzi

w p r o s t rolę o d g r y w a

starych,

pustkę, s t a j e

emerytów.
się

n i o r o z ł a d o w y w a ć p r z e r o s t y a m b i c j i i n i e czynić z r a d o s ­

istnienia. Zdarza

n y c h adeptów s z t u k i l u d z i zgorzkniałych i zdziwaczałych.

nia

Podsycanie w

do p r o ­

zajęć

itd. —

ujemnie

Enri

zaczęła

cesów

nich

ambicji i nadziei

destruktywnych w

na p r a c y , k o n t a k t a c h z
Są l u d z i e
amatorskie
życia,

psychice,

prowadzi
odbija

się

d o j r z a l i , a k t y w n i e pracujący,
uprawianie

przydaniem

sztuki

mu

jest

nowych

dla

których

wzbogaceniem

barw.

Jak

to

ich
więc

l e k a r z y , inżynierów,

chemik

Maluje

wybitny

i fizyk, liryczne obrazki rysuje subtelny

pisarz obok
i

naukowców.

ptaków

potrzeby,

swych

prac

poeta,

l i t e r a c k i c h rzeźbi f i g u r k i

( i l . 45, 46). C z y n i ą
z konieczności

to d l a siebie,

rozszerzenia

z

ludzi

własnej

doznań,

wzboga­

Bywają
niejszą,

sytuacje,

może

w

nawet

których
ostatnią

twórczość
nicią,

jest

najważ­

wiążącą

światem. I nie myślę t u n a w e t o p r z y p a d k a c h

ludzi

patologicz­

n y c h j a k M o n s i e l , a l e o l u d z i a c h zupełnie z d r o w y c h
chicznie, których

życie

ułożyło

się w

ze

sposób

psy­

tak nie­

sesją,
wania
w

równowagi

rzeźbie,

środowiskiem,
gdy

odczuwa

swe

w

konflikt

niedopasowanie

c z y n n i k i zewnętrzne wyrzucają

do

ze

życia,

go p o z a b u r t ę

nor­

m a l n e j egzystencji.

Przykładem jest t u twórczość b l i s k o

80-letniego

Borowczyka.

we,
na

Eliasza

dziecięco u r o c z e
wpół

Józefa
maluje

o b r a z k i lewą

sparaliżowany,

porozumienia

się

Nowak,

głosem

która

niewielkie

Maluje on swe
ręką, leżąc w

pozbawiony

nawet

z otoczeniem.

mimo

obrazki

wrażli­

utraty

Inny

wzroku

( i l . 9), posługując

łóżku

możliwości
przykład:
z

nie

dają

takiej

konfliktu
wania

równowagi

rodzinnego,

(relikt wojny

uwalnia
wizuje

umysł

od

Bywa,

że

k i e m sprawdzając k o n t u r , z a m a l o w u j e

11. 28. Kazimierz

20

poszczególne p a r ­

Łański,

Deszcz,

manią, o b ­

dla nich

dziecka,

przeważ­
tle

obawy

wizji,

to j e d y n y

Pobudki

wentyl

psychicznej

twórcze

bywają

szoku,
areszto­

plastyczna

niejako

nad nimi

rzadziej
lękowym,

i okupacji). Wypowiedź
sprawować

jest

stanom

nie

zacho­

malarstwie,

na

śmierci

na zachowanie

Sumuję.

W

dręczących

je, pozwala

obiekty­

władzę,

pano­

bezpieczeństwa,
równowagi.
różne.

Zabawa,

chęć p o p i s u , s a t y s f a k c j a j a k ą d a j e s a m a czynność k s z t a ł ­
towania, lepienia, modelowania, rysowania. Potrzeba
powiedzenia
sensu

treści, k t ó r e nurtują

istnienia

ustosunkować

poprzez

własną

się d o t w ó r c z o ś c i

wy­

człowieka,

znalezienia

twórczość.

Jak

więc

amatorów?

KRYTERIA OCENY

przy
doty­

jest

bywa

Wiem

następnie,

renci­

niezrozumia­

twórczości

J a k i m i k r y t e r i a m i mierzyć

scenę,

ludzi

psychicznej

rozmiękłego

reliefową

Łucja

Pluskowska

ogarniętych

swoim

t y m dość szczególną techniką ( n a j p i e r w f o r m u j e z p a p k i
papieru

Kamiński

społecznie.

psychicznej.

Początkiem

zakłócenie

uporem
się

pracy,

Długosz,

Felicja

Twórczość

ujście

pozwalający

wchodzi

sensem

upodoba­

na skutek

Alfred

twórczość

oni

Dzieje

człowiek

i

t y l k o ucieczką, b y w a i czymś w i ę c e j — ś r o d k i e m

wać.

tak, gdy

nawet

amatorów-emerytów,

ważne

lękowymi.

życiu

powstałą

późnych l a t a c h . H e l

Michałowska,

patologii —

stanami

szczęśliwy, że d o p i e r o w t w ó r c z o ś c i odnajdują j e g o sens.
się

Marta

granica

im

84 l a t a , J u l i a n

n y c h , skłóconych z o t o c z e n i e m ,

obsesjom.

c e n i a s w e g o świata.

później

mając

w i e l u i n n y c h . Twórczość
I

nieraz

70 l a t , p o d o b n i e

stów, t o z a g a d n i e n i e

u p r z e d n i o w s p o m i n a l i ś m y , m a l u j e i rzeźbi w i e l u w y b i t ­
nych

malować

Mickiewicz,
i

treścią,

ona

się, że istniejące w młodości

dochodzą d o głosu w

ponad

twórczość w

Wypełnia

i uzdolnienia, zarzucone

mając

otoczeniem.

nową

okreś­

jedno

—

być i s t o t n e , ale t y l k o w t e d y ,

drzeworyt,

twórczość

nie estetycznymi.

13 X 37,5 c m . Zamość,

Te

gdy chodzi

1965.

amatorów?
bowiem

mogą

o cele

upow-

�II.

szechnieniowe.
torskiej
dla

leży

A l e znaczenie
przede

samego

społeczeństwo

Twórczość

amatorska,

czy

użyteczna

mniejszy

dla

samego

jaką

amatorska

sztuki,

pełni

nie

a n i też

kultury

jest

niezależnie

walor

nie

o nowe
od

a u t o r a , dawać

ma

wartości.

tury. I

t y l k o to jest naprawdę

M i a r ą w a r t o ś c i b ę d z i e w i ę c n i e dzieło, a p r z y n a j m n i e j
n i e t y l k o dzieło, a l e r o l a j a k ą
Na

ile pomaga

m u żyć.

Co

zbliża

czy

oddala

wielkich

osiągnięć

go

Amatora

należy

wojowych,

mu

kul­

talent,

K i e d y ś n a j e d n e j z t a k i c h w y s t a w przeszedłem obojęt­
pamiętam

d z i e w c z y n k a w krótkiej, płóciennej sukieneczce

—

mała

zasłaniała

i

ciekawe

opie­

k u n k a amatorów. N i e wiedziałem i n i e bardzo sobie

zda­

w

nieuczona
i

jego

możliwości

a n i e obcą.

ileż

i trzeba widzieć

sztuce

amatorów.
się

Właśnie

wiedzą.
zbyt

cennego

Już

zaczynem

dlatego

Cezanne,

znane,

dały

roz­

Trzeba
kultury,

życia.

stawała

rozwiązań.

też t o co
nieraz

nowych

że

cenne

twórczość
kierunków

n i e była

skrępowana

Gauguin, V a n Gogh

żeby

je

omawiać.

A

teatrowi powojennemu

u

—

to

nas

zespoły

—
stu­

denckie. B I M - B O M , STS, С О - T O , T e a t r na Tarczyńskiej,
Gdańska

Galeria itd.

Zdarzają

w s t r a c h u oczy dłońmi. P r a c a n i e b y ł a c i e k a w a . „ C z y w i e
P a n , k i m j e s t a u t o r ? " — zapytała m n i e m i e j s c o w a

szkołę

Oczywiście, można

satysfakcję,

ważne. C i e k a w y

—

skali

w i ę c w i d z i e ć r u c h a m a t o r s k i j a k o w i e l k ą szkołę

przykłady

którym

w

go j e g o m i a r ą ,

czy

kultury.

czasem j a k o

regułami,

na

oceniać

mierzyć

życiu

daje,

ma

m a l a r s t w o — t o r o d z y n k i , t o w a r t o ś ć , żeby

obrazka,

od

mu

być

n o robić w y s t a w y , w s p i e r a ć r u c h a m a t o r s k i .
koło

pełni twórczość w

człowieka.

t a k r z e c — d o d a t k o w a . A l e n i e p o t o się p r z e c i e ż p o w i n ­

nie

cm.

czy

u ł a t w i a ć p r z y s t o s o w a n i e d o życia, zbliżać d o s z t u k i ,
rewelacyjne

12 X 28

tusz,

winna

tego

artystyczny,

Pejzaż,

ama­

ona

założeniu a n i p o m o s t e m

do

wzbogacać s k a r b c a n a r o d o w e j
większy

roli,

Twórczość

bowiem w swym podstawowym
zbliżającym

Kamiński,

społeczne twórczości

wszystkim w

twórcy.

29. Julian

się w p l a s t y c e a m a t o r s k i e j dzieła i n t e r e s u ­

jące, a n a w e t w r ę c z

doskonałe. Z d o l n e

wać a n a w e t wzruszyć. I rzecz w

nas

zafascyno­

t y m , że s z t u k a

ama­

w a ł e m sprawę dlaczego m a m o t y m wiedzieć. N a w y s t a ­

t o r s k a czy „ n a i w n a " — z d o l n e są dać n a m t e p r z e ż y c i a ,

w i e interesował m n i e obraz, a n i e p e r y p e t i e a u t o r a . A l e

których

pojechałem

współczesnego m a l a r s t w a .

do w s i , gdzie mieszkał. M i a ł

wtedy

jakieś

co t a k i e coś żyje... M i a ł t y l e siły w rękach, co

dziecko.

zaspokoi

obejrzenie

kolejnej

ciach

i pięknościach,

odbiega

od wyrażania

spokajania

w a ł . W i e l k i e p s y , szczerzące zęby, o g r o m n y c h l u d z i , b e z ­

człowieka.

bronne,

potrzeb,
A

które

sztuka

są

naturalnymi

amatorów

czy

nie­

wraca

l u d z i o m t e wartości, z których

nalna

n a długo

C z y m a sens k r y t y k o w a n i e m a l a r s t w a n p . Józefy

No­

zarówno

to raczej

słabe

u d o l n e r y s u n k i , ale było m i wstyd...

się

wycofała.

ci, d l a których

Dlatego

sztuka

potrzebami

„naiwnych"

i

dzieci. Były

mądroś­

treści b u ­

dzących emocjonalną r e a k c j ę w i d z a . Z r e z y g n o w a ł a z z a ­

G d y mógł, g d y m u p o z w a l a n o — rysował, czasem m a l o ­
przerażone

wystawy

S z t u k a współczesna, p r z y w s z y s t k i c h s w y c h

d w a d z i e ś c i a k i l k a l a t , a l e cierpiał n a z a n i k mięśni, c z o ł ­
gał się z t r u d e m p o z i e m i , o b r z u c a n y w y z w i s k a m i — p o

nie

sztuka
sięgają

nowoczesna

przy­

profesjo­
do

niej

jest

nie­

w a k i czy w o l n o t o robić? Co j e j p o w i e d z i e ć ? Ż e p l a m k a

zrozumiała, j a k też i c i , d l a k t ó r y c h j e s t o n a zrozumiała

w

ale

lewym

r o g u zanadto

się w y r y w a

z

całości?

P r a c a z a m a t o r a m i t o p r a c a z ż y w y m i ludźmi, r ó ż n y ­
mi

ludźmi. I

jeśli n i e k t ó r y m

warto

nawet

dawać

rady

niewystarczająca.
Na

wystawach

i w s k a z ó w k i , t o u i n n y c h t r z e b a umieć t y l k o uszanować

dualny

obraz

i c h t r u d . R o z u m i e ć , że s z t u k a j e s t n i e t y l k o grą

porusza

o n naszą

ale

że

za

płótnem

obrazu

stoi

człowiek,

któremu

s z t u k a p o m a g a żyć, i już t y l k o z t e g o p o w o d u
na

szacunek.

form.
ta

zasługuje

amatorów

znajdujemy

prace,

r y c h p r z e m a w i a d o n a s osobowość t w ó r c y , j e g o

czy

świata.

I

znacznie

wyobraźnię,

ważniejsze

nie po

to, aby

któ­

jest,

że

niż t o , że m a o n t a k i e

inne malarskie niedostatki. Na wystawy

chodzimy

z

indywi­

zobaczyć

amatorów

nieskazitelną

kon­

strukcję czy e l e g a n c j ę k o l o r y s t y c z n y c h r o z w i ą z a ń . Z g ó r y

21

�П. 30. Paweł
Michiejewski,
Sam na bezdrożu,
ol. płyta
pilSn.,
40 X 49 cm.
Szczecin.
II. 31. Florian
Myślicki,
Paryż 1960, tempera,
24,5 X 18,5 cm.
Puławy.
II. 32. Lena
Daszewska,
Kumoszki,
ol. pł., Kielce.
II. 33. Janusz
Maksymiuk,
Portret
mężczyzny,
akwarela,
26,5 X 18,5 ст. II. 34. Barbara
Białas,
Parasolki,
tempera,
66 X 44,5 cm. Szczecin.
II. 35. Władysław
Rząb, Łaźnia w Zgierzu,
olej,
68 X 57 cm.
Zgierz.

22

�П. 29. Julian

szechnieniowe.
torskiej
dla

leży

A l e znaczenie
przede

samego

społeczne t w ó r c z o ś c i

wszystkim w

twórcy.

społeczeństwo

Twórczość

amatorska,

czy

użyteczna

mniejszy

sztuki,

dla

samego

nie

a n i też

jest

niezależnie

od

dawać

ma

wartości.

tury. I

t y l k o to jest

M i a r ą w a r t o ś c i b ę d z i e w i ę c n i e dzieło, a p r z y n a j m n i e j
n i e t y l k o dzieło, a l e r o l a j a k ą pełni twórczość
człowieka.

Na

ile pomaga

m u żyć.

Co

zbliża

czy

oddala

wielkich

osiągnięć

go

Amatora

należy

wojowych,

mu

talent,

i

ciekawe

—

pamiętam

d z i e w c z y n k a w krótkiej, płóciennej sukieneczce

—

mała

zasłaniała

skali

jego

możliwości

a n i e obcą.

ileż

opie­

k u n k a amatorów. N i e wiedziałem i n i e bardzo sobie

zda­

i trzeba widzieć

sztuce

amatorów.
się

Właśnie

wiedzą.
zbyt

cennego

Już

zaczynem

dlatego

Cezanne,

znane,

dały

roz­

Trzeba
kultury,

życia.

stawała

rozwiązań.

też t o co
nieraz

nowych

że

cenne

twórczość
kierunków

n i e była

skrępowana

Gauguin, V a n Gogh

żeby

je

omawiać.

A

teatrowi powojennemu

—

to

u nas

zespoły

—

stu­

denckie. B I M - B O M , STS, С О - T O , T e a t r na Tarczyńskiej,
Gdańska

Galeria itd.

Zdarzają

w s t r a c h u o c z y dłońmi. P r a c a n i e b y ł a c i e k a w a . „ C z y w i e
P a n , k i m j e s t a u t o r ? " — zapytała m n i e m i e j s c o w a

w

nieuczona
i

przykłady

K i e d y ś n a j e d n e j z t a k i c h w y s t a w przeszedłem obojęt­

szkołę

Oczywiście, można

satysfakcję,
kul­

jako

regułami,

którym

w

jego miarą,

czasem

naprawdę ważne. C i e k a w y

na

go

czy

kultury.

w i ę c w i d z i e ć r u c h a m a t o r s k i j a k o w i e l k ą szkołę

m a l a r s t w o — to r o d z y n k i , t o wartość, żeby

obrazka,

oceniać

mierzyć

życiu

daje,

ma

n o robić w y s t a w y , w s p i e r a ć r u c h a m a t o r s k i .
koło

od

w

mu

być

t a k rzec — d o d a t k o w a . A l e n i e p o t o się p r z e c i e ż p o w i n ­

nie

cm.

czy

u ł a t w i a ć p r z y s t o s o w a n i e d o życia, zbliżać d o s z t u k i ,
rewelacyjne

12 X 28

tusz,

winna

tego

artystyczny,

autora,

nie

o nowe

Pejzaż,

ama­

o n a pełni

amatorska

kultury

walor

jaką

założeniu a n i p o m o s t e m

do

wzbogacać s k a r b c a n a r o d o w e j
większy

roli,

Twórczość

bowiem w swym podstawowym
zbliżającym

Kamiński,

się w p l a s t y c e a m a t o r s k i e j dzieła i n t e r e s u ­

jące, a n a w e t

wręcz

doskonałe. Z d o l n e

nas

zafascyno­

w a ć a n a w e t w z r u s z y ć . I r z e c z w t y m , że s z t u k a

ama­

w a ł e m sprawę dlaczego m a m o t y m wiedzieć. N a w y s t a ­

t o r s k a c z y „ n a i w n a " — z d o l n e są dać n a m t e p r z e ż y c i a ,

w i e interesował m n i e obraz, a n i e p e r y p e t i e a u t o r a . A l e

których

pojechałem

współczesnego m a l a r s t w a .

do w s i , gdzie mieszkał. Miał

wtedy

jakieś

nie

zaspokoi

obejrzenie

kolejnej

wystawy

S z t u k a współczesna, p r z y w s z y s t k i c h s w y c h

d w a d z i e ś c i a k i l k a l a t , a l e cierpiał n a z a n i k mięśni, c z o ł ­

ciach

co t a k i e coś żyje... M i a ł t y l e siły w

dzących emocjonalną r e a k c j ę w i d z a . Z r e z y g n o w a ł a z z a ­

rękach, co

dziecko.

i pięknościach,

malo­

spokajania

w a ł . W i e l k i e p s y , szczerzące zęby, o g r o m n y c h l u d z i , b e z ­

człowieka.

bronne,

G d y mógł, g d y m u p o z w a l a n o — rysował, czasem

potrzeb,
A

odbiega
które

sztuka

są

nie­

wraca

l u d z i o m t e wartości,

nalna

n a długo

C z y m a sens k r y t y k o w a n i e m a l a r s t w a n p . Józefy

No­

zarówno

dzieci.

Były

to raczej

słabe

u d o l n e r y s u n k i , a l e było m i w s t y d . . .

się

naturalnymi

amatorów

i

przerażone

od wyrażania

mądroś­

gał się z t r u d e m p o z i e m i , o b r z u c a n y w y z w i s k a m i — p o

Dlatego

sztuka

potrzebami

„naiwnych"

z których

wycofała.

c i , d l a których

czy

treści b u ­

sztuka
sięgają

nowoczesna

przy­

profesjo­
do

niej

jest

nie­

w a k i czy w o l n o t o robić? Co j e j p o w i e d z i e ć ? Ż e p l a m k a

zrozumiała, j a k też i c i , d l a k t ó r y c h j e s t o n a zrozumiała

w

ale

lewym

rogu zanadto

się w y r y w a

z

całości?

P r a c a z a m a t o r a m i t o p r a c a z ż y w y m i ludźmi, r ó ż n y ­
mi

ludźmi. I jeśli n i e k t ó r y m

warto nawet

dawać

rady

niewystarczająca.
Na

wystawach

i w s k a z ó w k i , t o u i n n y c h t r z e b a umieć t y l k o uszanować

dualny

obraz

i c h t r u d . R o z u m i e ć , że s z t u k a j e s t

porusza

o n naszą

ale

że

za

płótnem

sztuka pomaga
na

szacunek.

obrazu

stoi

n i e t y l k o grą

człowiek,

form,

któremu

żyć, i już t y l k o z t e g o p o w o d u

ta

zasługuje

amatorów

znajdujemy

prace,

r y c h p r z e m a w i a d o n a s osobowość t w ó r c y , j e g o

czy

świata.

I

znacznie

wyobraźnię,

niż

ważniejsze

nie po

to, aby

zobaczyć

któ­

jest,

t o , że m a o n

inne malarskie niedostatki. Na wystawy

chodzimy

z

indywi­
że

takie

amatorów

nieskazitelną

kon­

strukcję czy e l e g a n c j ę k o l o r y s t y c z n y c h r o z w i ą z a ń . Z g ó r y

21

�38

�Władysław
Sułowski,
Nowa
Huta:
II. 36. Starość,
lakier,
płyta pilśń., 60,3 X 40,5 cm. 1965. II. 37. Stwór,
lakier,
płyta pilśniowa,
59 X 39,5 cm. 11. 38. Władysław
Kuczrado, Pożegnanie,
ol. pł., 53 X 73 cm. Kluczbork.
II. 39.
Franciszek
Kocielski,
Jezioro
w górach, tempera,
41 X 30
c m . Кгакоги, 1961. П. 40. Alfred
Długosz,
cykl
„Chopin"
— Nokturn,
gwasz,
karton,
30 X 21 cm. Gorlice,
1965.

Rzeźby
godzin
pisania,

i

obrazy

pracy,
koszt

wymagają

farb,

p a p i e r u jest nieraz
Bronię

zresztą

ale i pieniędzy,

więc

pędzli,

nie

gdyż

płótna,

w

tylko

tysięcy

odróżnieniu

gipsu,

od

drzewa

czy

znaczny.

wystaw

amatorów.

Mają

one

bowiem

znaczenie nie t y l k o d l a n i c h samych, ale i d l a widzów,
dla

publiczności,

pokazy

która

przeważnie

upowszechniają

sztukę, zbliżają

Bronię j e d n a k

tych wystaw

w i e m , że t y l k o n a j l e p s z e
między w i d z e m
autentycznym,
i

tłumnie

uczęszcza. Są w i ę c c z y n n i k i e m

takie

niej.

z ciężkim

sercem,

dzieła p o w i n n y być

gdyż

pomostem

a sztuką. Ż e w r a ż l i w o ś ć kształci się n a
dobrym

być m o ż e i n a c z e j

była i n n a

do

na

kulturotwórczym,

malarstwie. To

pisałbym

i odpowiednio

wszystko

t e słowa, g d y b y

zestawione

ekspozycje

wiem,

sytuacja
wędro­

w a ł y p o c a ł y m k r a j u , g d y b y istniał rozsądny, p r z e m y ś l a ­
ny i realizowany plan upowszechniania najlepszych
tości s z t u k i . A l e t a k przecież

war­

n i e jest.

N i e każda j e d n a k w y s t a w a a m a t o r ó w m o ż e być z p o ­
ż y t k i e m o g l ą d a n a . T o co p i s a ł e m w y ż e j

dotyczy

wystaw

39

40

w i e m y , że l e p i e j

szukać i c h n a i n n y c h w y s t a w a c h .

tu,

dostrzec

u amatorów,

ważniejszego,
luje

czy

rzeźbi.

znajdujemy.
takich

możemy

coś

znacznie

i s t o t n y powód, dla którego
W

Szukamy

przeżyć

t y m właśnie

chyba

człowiek

emocjonalnych

siła

i

społeczna

Ale
ma­
i

je

wartość

wystaw.

WYSTAWY
Zarzuca
że

im

Amatorzy
i

się n i e k i e d y

zależy

na

zrozumiałe

marzenia,

nadzieje.

siebie,

opory

widzów.

Zarzut

jest,
To

że

mają

prawda,

dla swojej

wewnętrzne,

o n i jakieś

satysfakcji

obawa

—

Co n a j m n i e j p o ł o w a b i e r z e
nawołujące

do

ale

ośmieszenia

i już t o ś w i a d c z y , że p r z y w i ą z u j ą
są głosy

tego,

ambicje,

że w i e l u m a l u j e

s w o i c h i n t y m n y c h p r z e ż y ć sprawiają,
wystaw.

wystawiać,
niepoważny.

to przecież l u d z i e , t a c y s a m i j a k każdy z nas

chyba

dla

a m a t o r o m , że chcą

opinii

często

czy

tylko

zdradzenia

że stronią o n i o d
udział w

pokazach

do t e g o w a g ę .

aby

tylko

amatorzy

Naiwne

nie mieli

żadnych a m b i c j i p u b l i c z n y c h i m a l o w a l i t y l k o d l a siebie.
To

dopiero

jednym

ze

byłoby

patologiczne!

sposobów

Sztuka

porozumienia

i

jest

przecież

zakłada

istnienie

z a r ó w n o nadającego, j a k i o d b i e r a j ą c e g o . N o r m a l n y c z ł o ­
w i e k n i e ż y j e w próżni i t w o r z ą c z a w s z e m a choć i s k i e r ­
kę

nadziei,

wywoła

że

choć

t o co r o b i
u jednej

okaże

osoby

się

komuś

wzruszenie,

przydatne,

uznanie.

a m b i c j e są g r o ź n e , a i c h p r z e r o s t . W y s t a w y

są

Nie

jedynym

t e r e n e m k o n f r o n t a c j i prac własnych z c u d z y m i , j e d y n y m
poważnym sprawdzeniem

s i e b i e w zetknięciu z p u b l i c z ­

nością. Często —

pracy,

sensem

bo n i e jest

cież z a g r a c e n i e d o g r a n i c m o ż l i w o ś c i s w e g o

n i m prze­
mieszkania.

25

�Obawiam

się

jednak,

że

pytania takie

n i e zawsze

s t a w i a n e , g d y p o d e j m u j e się decyzję z o r g a n i z o w a n i a
stawy.
musi

A

sprawa

być

treść

cenniejszy
treść

jest

wystaw

zasadnicza.

Bo

prezentujących

inna

przecież

publicznie

dorobek plastyki amatorskiej, a inna

i charakter wystaw

problemowych

są
wy­

czy

naj­

z kolei

środowis­

kowych.
Wystawy

„selektywne"

przeznaczone

są

przede

w s z y s t k i m dla szerokiej

publiczności. O z n a c z a

takich wystawach winni

się znaleźć t y l k o n i e l i c z n i w y ­

brani.

Czasem jest

wództwa

to możliwe

w

skali

jednego

(np. lubelskiego, krakowskiego,

warszawskiego
stosowanej

t o , że n a
woje­

szczecińskiego,

— c z a s e m l e p i e j sięgnąć d o f o r m u ł y

np. w Opolu — wystawa

c h o d n i c h i północnych), l u b zorganizować w y s t a w y
jalne,

jak

amatorów
fora

np. krakowska
plastyków

czy

wystawa

w

pracy

Wybór

i

prac

spec­

„Inni.

prac

Od

Niki­

pokonkursowa w y ­

stawa centralna C R Z Z w Warszawie
wiek

za­

problemowa

warszawska

d o G ł o w a c k i e j " czy t e g o r o c z n a

za­

6 województw

p o d hasłem

„Czło­

nie powoduje

więk­

wypoczynku".

na takie wystawy

s z y c h zakłóceń w ś r ó d a m a t o r ó w , k t ó r y c h p r a c e p o m i n i ę ­
to,

oczywiste

jest

bowiem,

w y b r a ć można z a l e d w i e
odczuwane
Inaczej

złożonych z p r a c n a j l e p s z y c h , a n i e s t e t y w i e m y , że n a d ­
syłane n a n i e o b r a z y
i

złe, dojrzałe

i rzeźby

i frapujące,

są b a r d z o

ale także

różne.

dyletanckie,

Dobre
pre­

domość

—

jest więc ostra selekcja.

d l a kogo

Edward
Błaziak, Wola
wa w lesie fajslawickim

sowanie

w

zbyt

kilkudziesięciu
więc

dyskwalifikacja.

przedstawia

publicznych

spośród

skali

się

ta sprawa

województwa

ostrego

odsiewu

podczas

wystaw

czy m i a s t a . T u

prac

jest

wręcz

sto­
nie­

m o ż l i w e , n i e b y ł o b y w t e d y w y s t a w y . . . O d r z u c a się w i ę c

tensjonalne, wtórne.
Konieczna

jako

że

k i l k a . Pominięcie nie jest

i po

co

Konieczna

organizuje

się

świa­

wystawę.

rzeczy
na

najsłabsze,

nieudolne, kiczowate.

kilkudziesięciu

Idzikowska,
pow. Krasnystaw.
II. 41. Portret
1863 г., akwarela,
40 X 60 cm. 1965.

dziewczyny,

zakwalifikowanych. I

akwarela,

Kilku

autorów

wywołuje

się

31 X 23 ст. II. 42.

Bit­
42

26

�43

I I . 43. Stanisław

tym

poczucie

krzywdy,

rozgoryczenie

tych

kilku

g o r s z y c h " . A z k o l e i , p r z y łagodnej s e l e k c j i , w
znajduje
tych,

się

które

sporo

prac

na pewno

się p o w i n n o

w

salach

w

miejscach,

muzeum

czy

które

szeroko
wystaw

niejako

„naj­

ekspozycji

n i e należących

pokazywać,

artystycznych,

gwarantują

a

poziom

więc

wysta­

w i a n y c h t a m dzieł.
wystawy

środowiskowe l u b o charakterze pół-zamkniętym,
(np. pokaz

Domu

Kultury).

prac

członków

Wtedy

klubu

można,

a

robo­

amatorów

nawet

przy

trzeba

dać

Spacer

wnoszone

bywają

są

Komisje,

staromiejski,

niejako

zrozumiałe

dla

tyzmu

i

świeżości.

nieudolny
przy
(np.

obrazom

należą

Wyżej

nieraz

cenią

i

odnoszą

zawsze
artyści,

naiwny

choć

n i e ustępuje

prze­

plastyków.

się

do p r a c

odrzucając

1966). D z i w n e

je

nawet

to nieco,

z

wystaw

z jednej

bowiem

tłumaczymy

0 samych

się, g d y i s t o t n i e i n s p i r u j e o n a a m a t o r ó w , a b y w a , że t e

ich

prac

z widzem,

emocjonalnie

o pozwolenie
najczęściej

z wystawiającym.

i m na

konfrontację

życzliwym,
Sytuacja

związanym

taka

istnieje

mem

pokazach

w

w

urzędach

i

zakładach

Wystawy
pracy

noszą

p o ł y koleżeński, t o w a r z y s k i . I n a c z e j
swojej

koleżanki

niż

obrazy

w i s z ą c e n a ścianie l o k a l u
Wystawy
stawową
kontakt
lub

urządzane

charakter

n i e znanego

mu

malarza,

wystawowego.

kontaktu

ten niemal
—

komisja

amatora

zawsze

którym

jest

kwalifikująca

ma

miejsce

Komisje
problematyki

też i t r z e b a
składają
ruchu

się

przy

p l a s t y k , prowadzący
czy

jury

o nich
często

pod­
Ale

amatorskiego.

ludzi

nie

zawodowej.

przede

K r y t e r i a , które

sto­

modelatora

Teatru

dana przez plastyków p r a c o m

prymi­

w

u

coś n a p r a w d ę
dziś

z zewnętrz n i e znajduje

ogromnej

większości

i

naszej

nowego,
plastyki

uznania i zrozu­

amatorów.

p r z e k o n a n i u malują

podobniej
jest

czy rzeźbią

d o k o n w e n c j i , którą
wydać

werdykt,

z u z n a n i e m w s z y s t k i c h plastyków
to

świeżego

dopełnieniem

Cenią

w s z y s t k i m w y s i ł e k , żmudną pracę, dzięki

swoim

coraz

już

C h o d z i j e d n a k o t o , że h i e r a r c h i a w a r t o ś c i ,

Trudno
znających

dzieł p l a s t y k ó w z d y p l o ­

J . Śliwińskiego,

wnoszą

koniecznym

wprowadzona

t u mówić.
z

ocena

nie te prace

zespół,
prace

(np. obrazy

Wysoka

mienia

drażliwe i t r u d ­

dziwimy

N o w e j H u c i e — i l . 53, 54).

udziale

oceniające

zaś

t y w n y c h i n a i w n y c h j e s t d l a m n i e zrozumiała. B o w ł a ś ­
są

z publicznością.

1 p r z y d z i e l a j ą c e n a g r o d y . Są t o s p r a w y
ne, dlatego

na

też o c e n i a się p r a c e

środowiskowe p o w i n n y więc stanowić

formę

pośrednika

takie

z drugiej

a m a t o r s k i e p r a c e n i e są n a p r a w d ę g o r s z e o d większości
produkowanych na wystawach

zarówno w D o m a c h K u l t u r y , Ogniskach, j a k i w s z e l k i c h
środowiskowych.

itd. —

nowoczesnej,

najlepsze prace w s z y s t k i c h amatorów. Chodzi t u b o w i e m
amatorów,

zasady

Szczególnie

inspirowanych

s t r o n y s t a r a m y się zbliżać l u d z i d o s z t u k i
jej

nie

wybitni

obraz

niczym

zawodowych

nowoczesną,

Poznań

zewnątrz"

cm.

w s z y s t k i m p o d kątem i c h a u t e n ­

od takiego, który

t y m nieufnie

sztuką

„z

77 X 58

ol. pł.,

amatorów.

do k t ó r y c h

oceniają p r a c e p r z e d e

ciętnym

P r o b l e m ó w t y c h n i e m a , g d y się o r g a n i z u j e
czym

sują,

do

zwłaszcza

Ziębicki,

zupełnie

niemożliwe

wśród

który

oni

której

coraz

lepiej,

naśladują.
by

się

spotkał

profesjonalnych.

amatorów.

Choćby

Jest
dla-

27

�t e g o , że r e p r e z e n t u j ą
więc

nagrody

chowawczej,

różne k o n w e n c j e

czy wyróżnienia
i zawsze wywołują

n i e , żal, p r e t e n s j e . R o d z i

Tak

Lenczewska

wy­

lic

i postawy.

n i e pełnią

funkcji

zdziwienie,

rozgorycze­

się w i ę c p y t a n i e , czy

Dodajmy

też, źe o r i e n t a c j a n a „ p r y m i t y w "
b o w i e m w amatorów o

n e j k u l t u r z e p l a s t y c z n e j , sprowadzając
do

kultywowania

naiwności

i

nie może

zaawansowa­

sens

amatorstwa

prymitywu. Ale

prymi­

Wystawy
Może

i d z i e , n i e z a w s z e z korzyścią

malowania,

od

prymitywu

do

zaś „ n a i w n a " j e s t o d r ę b n y m
matykę i inne f o r m y
Nagrody
charakter
za

co

mają,

dostaje

nagród

jego

Twórczość

n u r t e m , m a swoją

Wskazują,

pieniądze.

uderza

tego

w

czy
co

nie
się

Wypaczanie

zasady

ale

muszę

kim

jest

wiedzieć

czy

czy

staruszka. A

to nie t y l k o w

Często

taka

właśnie

ustosunkować

informacja

szyły

emocjonalny,
sprawa

w

pozwala

odpowiednio

w

którym

druga.

drugich, aby

powstała

Organizując
tworzyć

wystawę

pewne

amatorów

jedne

S i ę g n ę d o p r z y k ł a d u . P r z e d dziesięciu l a t y

zorganizowa­

Wystawa

m a l o w a n e dość n o w o c z e s n e o b r a z y m i e j s c o w y c h

lepiej

nie

właśnie

dawać

budzą

nagród

niezdrowe

na

sens

wystawach,

ambicje,

czynią

bo

one

więcej

to
zła

historii

była
sztuki,

świetna,
ludzi

materia­

członkami Z P A P ,

łową

oraz

wystawie

na farby,

płótno, p a p i e r

na

smakowanych

działają

jakiegoś

w

swym

środowisku,

budząc

zainteresowanie

II. 44. J . Błaszczyk,
Portret,
ol. pł.,
Szczecin,
1962. II. 45. Jerzy
Krasicki,
Macierzyństwo,
drewno,
wys. 63 cm. Kraków.
II. 46. J .
Kra­
sicki,
„Komala",
drewno,
wys. 56,5 ст. II. 47.
Stanisław
Fuczek,
Zachód
słońca, 21 X 29 cm.
Kraków.
II. 48. Józef Baczek,
Brama
pod
Luw­
rem,
akwarela,
14,5 X 16 cm.

28

wyraźnych

płótnach

szewca,

na

niej

niewidoczne

wrażliwie

aspiracjach

adeptów
malar­

w i ę k s z o ś ć i c h została

założyli g r u p ę „ Z a m e k "

stłamszone,

s t y p e n d i a i n a g r o d y d l a t y c h amatorów, którzy a k t y w n i e
dla sztuki i k u l t u r y . Ludzie tacy j a k np. 79-letnia M a r i a

o

przeważały

s k i c h . I rzeczywiście, po w y s t a w i e

niż d o b r a . P i e n i ą d z e zaś p r z e z n a c z y ć n a p o m o c
d l a amatorów,

enklawy.

no w L u b l i n i e w y s t a w ę amatorów. S z u m n i e , z reklamą.

naj­

dyskusję

nie głu­

logiczne

ich,

pod

kli­

praca.

rozwijania

stawia

brak,

katalogach.

uczenia i t d . Z tego sobie t r z e b a zdawać sprawę. A

amatorami,

które
rolnik.

się d o o b r a z u c z y r z e ź b y , zrozumieć

trzeba przemyśleć scenariusz, a b y prace

opieki nad

wystaw.

obrazy,

ale nawet

chcemy,
„podoba",

wy­

wystawiający

t y c h i n f o r m a c j i często

podpisach,

mat

prawidłowej

i formy

różnią się o d z w y k ł y c h

interesować

o g l ą d a m , r o b i h i s t o r y k s z t u k i , b i o l o g , ślusarz c z y

I

chcemy

społecznikowską

proble­

opieki.

instruktażowy.

się

polityki

zaś

dla uroku

dojrzałości.

nie

artysta-plastyk,

i

rozwoju

amatorów

mnie

Student

człowieka

i

staw.

t y w e m t r u d n o zostać ( c h y b a , że się m a u z d o l n i e n i a M a r i i
się j e s t , a d r o g a

energią

K o ń c z ą c t e n rozdział, c h c i a ł b y m z w r ó c i ć u w a g ę j e s z ­

Antoszkiewicz...).

Prymitywem

swą

cze n a p a r ę s p r a w d o t y c z ą c y c h s p o s o b u urządzania

b y ć r ó w n i e ż p r z y j ę t a j a k o zasada w p o l i t y c e o p i e k i n a d
amatorami. Uderza

z B i e l s k a c z y 8 0 - l e t n i A l f r e d Długosz z G o r ­
imponować

postawą.

nagrody

t a k i e m a j ą sens. s k o r o i c h i n t e n c j e n i e są zrozumiałe?

mogą

przy

„Zamkowiczów"

robotnika, fryzjera.

itp. Na

tejże

ślicznych

wy­

wisiały
Zginęły

obrazki
w

tym

układzie. A p ó ź n i e j s z e l a t a p o k a z a ł y , że L u b l i n m a j e d n ą

��1 najciekawszych

w kraju

nałych w każdym

Myślickiego, k s . M a l a r z a

Michałowskiej,

Scibiora,

i i n . , aż p o p r y m i t y w

l a k a , A l b i c z u k a , Błaziaka czy O d r z y w o l s k i e g o
eskpresję r z e ź b

Karu-

i natrętną

Hessa.

ciągle

dyskutowany.

Rzeczywiście,

prace

a m a t o r ó w n i e uczęszczających d o ż a d n y c h o g n i s k a n i n a
zajęcia

plastyczne

ważnie bardziej
przyjąć

w k l u b a c h czy świetlicach

świeże, m n i e j

szablonowe.

j a k o założenie r u c h u

są

prze­

Gdyby

więc

amatorskiego

produkowa­

n i e o b r a z ó w i rzeźb o c e c h a c h s p o n t a n i c z n y c h , n a i w n y c h
i

świeżych, n a p e w n o

należałoby

zrezygnować

z

wszel­

k i c h n a u k i korekt. Ponieważ jednak chodzi n i e o
artystyczny, a o rozwój

efekt

ludzi, rozszerzanie i c h wrażli­

wości i b u d z e n i e ś w i a d o m o ś c i t w ó r c z e j — t r u d n o p r z y j ą ć
założenie c h r o n i e n i a d z i e w i c z e j
Nie

znaczy

to jednak,

niewiedzy

amatorów.

że wszystkich

należy

uczyć.

A i m e t o d y t e j n a u k i muszą b y ć z r ó ż n i c o w a n e . P r y m i t y w
w i n n o się p o z o s t a w i ć w s t a n i e n i e s k a ż o n y m , i n n y m d a ­
wać

tyle,

czuję

i l e może

się zresztą

się i m r z e c z y w i ś c i e

powołany

przydać. N i e

do udzielania

rad w t y m

zakresie. Chcę t y l k o wyrazić s w o j e s t a n o w i s k o
wach

generalnych.

ogniska

o regularnym

programie
tylko

Więc

fałszywe

świadectw

jednakowym

dla wszystkich

pseudo-akademie

i c h absolwenci

i dyplomów,

wiedzą

Najbardziej

pożyteczną

stwarzają

domagają

się

za dużo, a b y czuć się

a m a t o r a m i , a za m a ł o , a b y r o z u m i e ć

niedzielne

spra­

m i się c e l o w e

i

pozory,

w

— n i e wydają

nauczania. Takie

formą

takie j a k warszawskie

L i t e r a t u r ę i historię r o z w o j u z a i n t e r e s o w a ń p i s a r ­
stwem l u d o w y m podaje ostatnio: Z b . Bednorz,
Ludowe
żniwo
literackie.
Pisarstwo
ludowe
współczesnej
Opol­
szczyzny,
W r o c ł a w 1966.
1

P o r . : A . J a c k o w s k i , Z problematyki
współczesnej
amatorskiej
twórczości
plastycznej,
„Pol. Szt. L u d . " ,
R. I X , 1955, n r 5; K . P i w o c k i , A la limits
de 1'art populaire
et non-populaire,
„Zeszyty Etnograficzne M u z e u m
K u l t u r y i Sztuki Ludowej w Warszawie",
t . 1, W a r ­
s z a w a 1960; R. R e i n f u s s ,
Sztuka
ludowa,
amatorska
i uczona
[ w : ] Uwagi,
wypowiedzi
i materiały
o
amator­
skim
uprawianiu
plastyki...,
W a r s z a w a 1963 (zbiór w y ­
powiedzi z okazji k r a k o w s k i e g o s y m p o z j u m poświęco­
nego p r o b l e m o m plastycznej twórczości a m a t o r s k i e j , w y ­
d a n y ma p o w i e l a c z u p r z e z C P A R A ) .
2

UCZYĆ - NIE UCZYĆ
Dylemat

PRZYPISY

grupę a m a t o r ó w . O d d o s k o ­

sensie p r a c

j a k mało

wydaje

wiedzą.

się

P o r . : S t . Szczepański, R y s u n e k i malarstwo.
Wska­
zówki
dla artystów
amatorów,
Warszawa
1957; S t .
S z u m a n , Pochwała
dyletantyzmu.
Rzecz
o
znaczeniu
samorodnej
twórczości
w wychowaniu
estetycznym
spo­
łeczeństwa,
Warszawa
1947; M . Ż y w i r s k a ,
Twórczość
plastyczna
górników,
cz. I , „ P o l . S z t . L u d . " , R. V , 1951,
n r 1/2; A . J a c k o w s k i , Z problematyki...,
w y d . cyt.;
A . K o s s a k o w s k i , W sprawie
amatorów,
„Pol. Szt. L u d . ,
R. X , 1956, n r 6 ; ( b . interesująca w y p o w i e d ź t r a f n i e p o ­
l e m i z u j ą c a z definicją p o j ę c i a a m a t o r a z a w a r t ą w m o i m
ó w c z e s n y m a r t y k u l e ) ; M . Ż y w i r s k a , Amatorski
ruch
plastyczny
u&gt;śród górników,
K a t o w i c e 1959 (szczególnie
w y p o w i e d ź W . H o d y s a , r o z w i n i ę t a następnie w r e f e r a c i e
n a s y m p o z j u m ) ; I . W i t z , Wielcy
malarze
amatorzy,
War­
s z a w a 1964. P o n a d t o l i c z n e , r o z s i a n e w p r a s i e u w a g i
K . W i n k l e r a , M . W a l l i s a , W ł . Strzemińskiego, J . N o w o ­
sielskiego, J . Białostockiego i i n .
s

Wł. Hodys, wypowiedź n a c y t o w a n y m
pozjum.
4

wyżej
,

sym­
[

ognisko

n a B i e l a n a c h . O zróż­

n i c o w a n y m podejściu d o k a ż d e g o u c z e s t n i k a . I n n y m d o
młodego, i n t e l i g e n t n e g o
modystki

a i n n y m do pomocnicy
naiwne

obrazki.

Sprawa
realna.

i zdolnego

dokształcającej

się

domowej

malującej

i n n y m do

w

ognisku,

w skupieniu

8

rozszerzenia

A l e można,

ilości

ognisk

j a k sądzę,

i średnie u c z e l n i e p l a s t y c z n e ,
punkty

amatora,

plastycznie

konsultacyjne. Muzea

nie wydaje

t a m gdzie

są

się

wyższe

utworzyć w o p a r c i u o n i e
zaś okazać

pomoc

w zajęciach ogólnych, w dokształcaniu z z a k r e s u

winny

wiedzy

0 s z t u c e . W i d z ę też c e l o w o ś ć w i ę k s z e j p o m o c y
Domów

Kultury

dla Klubów

przy t y c h Domach. Chodzi
z zakresu wiedzy

t u o organizowanie

prelekcji

finansowo-organizacyj­

przynajmniej

r a z n a tydzień

czy

d w a tygodnie.

Wszelkie,

nawet

będą m i a ł y
amatorom
1

ze s t r o n y

pracujących

zespołom stałych k o n s u l t a c j i i k o ­

d l a chętnych,

nawet

zespołów,

o sztuce, p o m o c

ną p r z y z a p e w n i e n i u
rekt

i

jednak

konsultacje

umiejętnościach,

nicować
zespół

najsłuszniej
sens w t e d y

formy
przed

plastyka

pomyślane
o odpowiedniej

dostatecznie

swej

pomocy

się

wiedzy

elastycznego,

a b y róż­

umiejącego

uchronić

i

naśladowaniem

działania

tylko, gdy zapewni

jednego

wzoru,

jednego

„stylu". A to jest n a j t r u d n i e j . I właśnie w p r z y g o t o w a n i u
takiej

kadry

zarówno

konsultantów-opiekunów

CPARA,

jak i

same

powinny

Akademie,

na

pomóc
których

n a l e ż y p o ś w i ę c i ć w p r o g r a m i e w y k ł a d o w y m trochę

czasu

na

pracy

zajęcia

z

Jak

się w y d a j e ,
ilość

ludzi

móc t y m l u d z i o m

ale

30

i praktyczne

w

zakresie

amatorami.

większa
i

teoretyczne

celową.

ruch

amatorski

uczestniczy
okazać

w

pomoc.

rozwija

się, c o r a z

n i m . Trzeba
Nawet

umieć

niewielką,

46

�50

51

II. 49. Jan Szostak,
Grupa
Laokoona,
korzeń, wys. 42 cm. Augustów.
60 X 42 cm. Pruszków.
II. 51. Janina
Stykowa,
Slota,
akwarela,
deusz Scibior,
Łodzie na Wiśle, akwarela,
23 X 27,5 cm. Chełm
Lub.

II. 50. Marian
Perz,
tusz,
21 X 29,5 cm.

Kwiaty,
akwarela,
Kraków,
1961. II.

karton,
52. Ta­

31

�A . J a c k o w s k i , Współczesna
Szt. L u d . " , R. X V I I I , 1964, n r 1.
5

rzeźba

ludowa,

„Pol-

M . Ż y w i r s k a , Twórczość
plastyczna
górników,
„Pol.
Szt. L u d . " , R. V , 1951, n r 1/2, n r 3, n r 4/5; t e j ż e :
Ama­
torski
ruch
plastyczny
wśród górników...,
w y d . cyt. oraz
cały z e s z y t „ P o l . Szt. L u d . " , R. V I , 1952, n r 3, p o ś w i ę c o n y
t w ó r c z o ś c i g ó r n i k ó w , a zwłaszcza a r t . M . Gładysza,
Z twórczości
plastycznej
górników
śląskich.
6

P i s z e o t y m dużo M . Ż y w i r s k a w w y ż e j
książce.
7

O ognisku
z paletą. Ognisko
8

cytowanej

t y m pisze W . R o s z k o w s k a ,
Entuzjaści
malarzy
niedzielnych,
W a r s z a w a 1963.

Jan
Śliwiński:
II. 53. Ziemia,
folia
złota,
czerwona,
ornamenty
tłoczone
w metalu,
100 X 80 cm. 1966. II. 54.
Kompozycja,
folia
złota, 60 X 80 cm. 1964.

Fot.:
Stefan
Deptuszewski
— il. 3; Ewa
Kozłowska-Tomczyk
— il. 22; Henryk
Marciniak
— il. 44;
Stefan
Pleśniarowicz
— il. 20; Zenon
Radke
— i l . 16;
Stanisław
Stępniewski
— il. 10, 27, 35, 43; Jan Swiderski
— il. 1, 2,
4—8, 11—14, 17—19, 21, 23—26, 28—31, 33, 34, 36—39, 41,
42, 45—54;
Edmund
Zdanowski
— il. 9.
53

54

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9957" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9935">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/825cf1636c2e610d2e99c6678bbd7111.pdf</src>
        <authentication>263803b45711febda83555935965de97</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118404">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1853</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118405">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118406">
                <text>etniczność</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118407">
                <text>świadomość etniczna i narodowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118408">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1718</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118409">
                <text>Problem świadomości etnicznej i narodowej / LUD 1983 t.67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118410">
                <text>LUD 1983 t.67, s.155-168</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118411">
                <text>Kopczyńska-Jaworska, Bronisława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118412">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118413">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118414">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118415">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118416">
                <text>Lud, t. 67, 198::'

II. ARTYKUŁY I ROZPRAWY

BRONISLAW A KO:BCZYŃSKA-JAWORSKA

PROBLEM SWIADOMOSCI ETNICZNEJ I NARODOWEJ
METODY I OSIĄGNIĘCIA BADAŃ POLSKIEJ ETNOGRAFII'
Problemat~ka świadomo,ści na,rodowej oraz dążenia do odrębnego bytu narodowego w kraju, który w ciągu ostatnich dwóch wieków dwukrot,nie tracił niepodległo:ść (lata 1794- 1918 i 1939- 1944) siłą rzeczy
:nusiała być .przedmiotem żywego zainteresowania naukowego. PodeJmowało ją i podejmuJe sz'erag dyscyplin naświetlając właściwe :sobi2
aspekty problemu.
1. Historiografia pOlIska lat ostatnich koncentruje uwagę na rozwop
świadomości narodowej poszczególnych waiI'lstw zró:żmieowanego vvewnętrznie spo'ł'eczeństwa. Między innymi wiele uwagi poświęea narastaniu świadomości na,rodo,wej w.śród wa:rstw wyłącZOInychdo końoa XVIII
wieku z czyn!nago życia państwowego, takich jak miesZJczaństwoi chłOjp.stwo. Szczególnie interesująoe etnografa zagadniEnie budzenia się świadomości narodowej wśród tej ostatniej kategorii doczekało się o'statni0
wie,lu interesujących studiów.
Socjologia główną uwagę skupiła na obserwacji procesów utrzymywania się poczucia odrębnooei narodowej lub integracji z odmimlinymi środowiskami etnicznymi wśród ludności polskiego poohodzenia żyjącej n:,
emigracji. Na ludność tę skł-ada się przewa·żająca liczebnie gru;pa potomków emigrantów zarobkowych, głównie chlopów, którzy opuścili kraj
w końcu XIX i na pO'cząrtJku
XX wieku, znaczna licZJbaty,ch, 'którzy znaleźli się poza granicami kraju w Iczasie ostatniej wojny oraz mniej 1iczn~~
lecz istotne dla kształtowania świadomości różne fale em~grantów poEtycznych z olkresów zaborów i lat po drugilej wojnie światowej.
Zainteresowani,a środowiska etnograficzne.go problemami etnicznymi
i narodowościowymi przechodziło różne fazy związane z rozwojem polskiej myśli etnologicznej oraz ogólnymi tendencjami dominują,cymi w
nauce świ'atowej. SzcZJególnena:silenie ,grac poświęconyoh badaniom procesów kształtowania się świadomości etnicznej i narodowej obserwujemy
* Aa1tY'kuł .nirJłi'etilS.zy
z·osiał przedstawi'ony
jako T,efe.wi na Sy;mpozjum AntI'
pologii s.połecznej Europy na IlnrteI1kOlIli~res1e
M.U.N.AriE w Ams!terdamie w 1'981

i)-

1".

�156

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

ostat:niJmpięcioleciu (lata W76 - 1980), co związane jest między innymi
z realizacją ogólnokrajowego, mię.dzydyscytPI'inarnego planu badawczego,
n.t. "PoIISka'kultura narodowa, jej ro~wój i percepoja", w którym uczest-niczylo również ki'lika z'esJPOł,ów
etmo,g,r,aiicmych.
2. Rozwój począitków zaiilteresowań etnograficznych (antropologicznych), przieibiegający w Polsce podobnie jak w innych krajach Europy
-dwoma torami: reflekisij,inad rozwojem kuiltuxy całej ludzkości (etnologia.
Volkerkunde)
ora:z I1Iaidregiona,l'Ilymi jej wlar.iantaJffii(V olkskunde, etnografia, llliroidapiJs),przypadł -~ Polsce na okres utraty niepodległego bytu
!państwowego. W tej sytuacji zainteresowanie kulturą warstw ludowych
ljJozacelaJmi czysto ipoznawlczymi, szukaniem kOiTzenikultury narodowej
i ogóilnoludzJkiej,miało również cele polityozno-spolecz11le:p0'7.nanie życia
ludu w celu szerzenia oświaty oraz 'uaiktywni'e:nia ,warstw ludo,wych.,
zwłamcza chłqpstwa, w życiu polityazmym kraju, w tym pozyskania ich
do wailki naroiclowowyzwoleńczej. Pracom badawczym towarzyszył rozwój refleksji teoretyoznej.
2.1. Od początku prac badacze zwrócili uwagę na zróżnicowanie regionaLne ku.ltury wsi przejawiające się pTZ'edewszys,tlkim w ró-żnicach gwary, stroju ora:z ogólnego stylu życ1a. Zaczęto mnożyć oipisy pos'lczególnych reg,ionów kraju z 'llwypukleniem regionalnych osobliwości kulturowy.ch (tu wspomnieć na:leży monumentalne dzieło Oskara Kolberga).
OpiJsy te koncentrowały uwagę na ohszarach szczególnie wyróżniają(7ch się li-C2'lbą
cech s;pecyficznych, CO - jak wykazały późniejsze badania - spo.wodowane było często szczególnymi dziejami tych obszarów_
zapóźnieniem gospodarczym sp;rzyj1aijącym zapóźnieniom kulturowym.
W wyn:iiku wzmi-a'l1ikowanyohbadań wyróżniono na obszarze dawnej RzecZYIp(}~poJitej
:sz€'Degterytoriów kulturowych określanych jako terytoria
e-tno,graficzm~.
2.2. Po uzyskaniu niepodległości w 1918 L, wraz z rozwojem etnografii jako nauki akademickiej, refleksja naukowa nad powyższą problematyką uległa pogłębieniu. Za reprezentatywne uznać moźna w tym
względzie stanowigko Kazimierza Moszyńskiego i Jana Sto Byskonia.
K. Mos-zyńSlki(1887 - 1959), uważający sam siebie za ewolucjo:nistę
krytycznego, podo/bnie jak wielu innych badaczy wyraźnie rozgraniczał,
zwłaszcza w swyoh wcześniejszych pracach, zakres etnografii i etnologii_
Etnologia to jego zdaniem jedna z nauk o kulturz,e, której przedmiotem
jest "... bądź kultura całej ludzkoś'Ci, bądź też posZC'zególne wytwory
j gru.py wy1Jworów, badane w zasięgu światowym" l. Pl'Zedmiotem etno]ogii jest kultura manifestująca się w działaniu grup etnkz:nych.
Jakkolwiek do swych rozważań Moszyński wprowadził pojęcie "gru'IV

1

K. Maszyń-ski,

Kultura

ludowa

Słowian,

wyd.

2, Warszawa

1967, t. l,

S.

14_

�Problemy

świadomośc'i

etnicznej

157

i narodowej.

py etnicznej", to jednak głównym przedmiotem jego zainteresowań była
.etnologia, której zadaniem według niego 'było po'rządkowanie pod względem typologicznym j.edno:ro.dnego materiału w ska,li świata i jedynic'
sprawdzanie jego wiarygodności prz.ez odniesieni.e go do układu etni-cznego 2.
Podejmując badania nad etnogene·zą Słowi'cm, Moszyńskie,go nie interesowały procesy etn&lt;i-cznew oałości. W centrum jego zai:nteTesowa11
znajdowało się badanie g.enezy wytwolI:ów kultmowych i genezy kultury. Jak stwieI1dza 80ikolewicz, w ujędu MoszyńSlkie:goproblem etnogenezy można sfoi'mułować jako usta'lenie sto;pnia związku pokrewieństwa
między grupami ludzkimi konstytuującymi dany etnos lub grupę etnosów.
\'IoszyńSlki zwracał uwagę na dynami,czny charakter etnosu, na stah.l
zmienność jego układów składowych i podkreślał konieczność rekonstrukcji tego zmieniającego się stanu rzeczy.
Zdaniem MoszyńSkiego, szczególną rolę wśród cech wyznaozających
grupę etniczną stanowić miał jęZylk, stąd też często w szczegółowych
analiza oh wytworólw i grup wytworów kulturowych czeripał wsk.azówkl
z językoznawstwa.
Mówiąc o kultunze jako o zbiorze wytworów charakterystycz.nychdla
grupy ludzi posługujących się określonym języikiem, Moszyński zastrzegał
się, że ni'e można chara:kt,eryzow,ać wytworu w kategori,ach etnicmyoh.
W konce;pcji MoszyńSkiego dane etnogmficzne należy o!dni€Ść do systemów jęzYlków.Kult-ura uzyskuje bowiem sens etniczny dopiero przez odniesienie jej do języka, najdOiskoonalszegowskaźni&lt;ka odrębności grupy~.
2.3. J. 81. Bystroń (1892 - 1964) był w ró:w.nym sto.pniu soojologiem
jak etnografem, przy czym zbliżony był do francuskiej sZJkołyetnosoojologicznej (Du.r!kheim, Mauss). Podobnie jak Moszyń.ski uważał, że przedmiotem badań etnogr.aficznych powinny być "treści kulturowe" będącE'
własnością określonych grup Slpołecznych, a nie same gru:py, przy czym
na gruncie europejskim prz.edmiotem zainteresowani,a nie powinny być
wszystkie treści kultury s.połeczno.ści eurqpejsikiej le'cz ty}ko pewne ich
kategorie związane z dynam~ką roz,woju kultury; a mianowicie treści
przekazywane w kontakcie bezpoś:rednim oraz w przekazie ,~pontanicznym, niezorga'nizowanym (jak byśmy dziś powiedzieli, powstające niezależnie od poczynań cen:tralnych ośrodków sterowania).
Pomimo założenia, że etnografiia nie jest nauką o grupach społecznych
(które są pr:zJedmiotem badań so,cjologii) Bystroń uważał, ż·e studium
"ku1tury ludowej" musi poprzedzić studium "terytorium etnograficznego". Przed przystąjpien~em do badań poszezególnych działów kultury tr.ze2

wyjścia
3

Por. Z. SokOJlewiez., Teoria
do badń etnogenetycznych,
j.W. s. 100 - W2.

kultury

Kazimierza

Moszyftskiego

jako

"Euruog)rafia P:o'l!S!ka", t. 23: 11979, z. 2,

3.

punkt

86 - 87.

�iSS

BRONISLA WA KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

ba zaporznać się z grupami, które zamieszkują badane terytorium i Którc'
i)odtrzymu;ją kulturę 4.
Bystroń zakładał, że poszczególne grupy ludzkie muszą tworzyć Olkreslone warianty kult-uroiWe, prZ&gt;eC'iwstawi:ał
się stanowLs;ku, przy którym
identyfikuje się g:rupy etniczne z językowymi, jednaikże stwierdzał, żo
;)rzy współ'czesny:m stanie nauiki, przy wielkiej różno:rodności i bogactwi2
:akitów kulturowych trudno znaleźć inne pozajęzykowe kryte.rin do określcmia granic terytoTiów etnografic.znych.
Sam opracowując maJpę "ugrupowań etnicznych ludu ;polSlkie-go"wyszedł od ustaleń badań dialektologicznych wyrói.ni.ających obszary podsta,wowe nawiązujące do pierwotnych podziałóv.' plemiennych, które to·
J)o.działy skonfrontował z w)'lni:kami badań etnograficznych, wyróżniając
w ramach pierwO'tnyoh podziałów mniejsze ohszary o odmiennej, W wyniku różnorakich procesów gOSipodalI'czo~S'pOłecznych
- fizjonomii.
Oso.bną uwagę poświęcił grupom obcym na lpolskim IterytGrium państwowym, które za,chowały jeszcz'e trady'cje SWEgOpierwotnego pochodzenia, odrębny olbyczaj, a często i język ,;. Na marginesie zaznaczyć warlO, że j.ako socjolog i kulturoznawca
wyróżTIJiłoboik grup terytorialnych
jnne typy grup kształtujących odrębne formy kulturowe (zawodowe, wie~'w,religijne, S/tanO'weitp.6).
O ile zwrócenie uwag,i na typy g.rup kulturowych kształtujących sobie'
właściwe formy kulturowe miało walor uniwersalny, a tyle podział tery:orialny zróżnicowania ku1tuTOw,ego.obszaru Polski - na co wielokrotnie zwracała uwagę,A. Kutr~eba-Pojnarowa 7 - był zasadny tylko dla
.określonego okresu, w któtrym był przC(pfOlw,aidzony.
W tym miejscu naJeży dodać, że Bystroń korzystał z wyników badań etnograficznych przeprowadzanych wciągu ponad pięć:dz:iesięciu,lat i nieiktóT'ez wyróżnionych
przez dawnych badaczy gr~py, które znalazły się na mapie Bystroni.a,
już w czasach międzywojennych nie istniały łub istnienie ich w ogóIebyło poddawane w wątpliwość.
3. Zdecydowany zwrot w etnogirafi:cznej refleksji na temat proc:esów
etnicznych przyniosły prace Józefa Obrębskiego (1.905 - 1967).
Uczeń K. Mos:zyńSkiego w końcu lat dwudziestych podjął studia na
Uniwersytecie Lonidyńsikim .pod kieI'unJkiem Broni;sława Malinowskiego.
Po studiach londynskich zainteresowani,a jego przeniosły się w kierunkll
antropologii społecznej. Sam uwM:ał się za funkcjonalistę .
.: J. S. Bysiro·ń, Wstęp
[. j.w. s. 109 - 122.
6 j.w. s. 1'2'3,- 1'26.
, KU'trzeba-Pcljnar·owa
&gt;'i/ch:

czas i przestrzeń

:'. 26 - 27.

w

do ludoznawstwa,

Lwów

1:926,s. 33 - 35.

A., zob. m. in. Z zagadnień
metodyki
kultury
Ludowej "Etnogra'f'ia

badaniach

prac

etnograficz-

P.ols'ka", t. 9: 1965.

�Problem'y

świadomości

etnicznej

i narodowej.

159

W dziedzLnie nas interesującej istotne było - jak pisze A. Kutrzeba-Pojnarowa - przesunięcie przez Obrębsikiego pytania o "g.rupę etnograficzną" z plasz'czyzny rzeczy, to jest ()lbieikitywnieistniejąoego inwentarza
kultury określonych terytoriów, na płaszczyznę świadomości jednostkowej i spolecz.nej. Przesunięcie stanowiska badawcz,ego od spojrzenia statycznego jakgdyby od zewnątrz, kiedy to badacz identyf~kacji dokonuje
za pomocą kryteriów "obiektywnych" wyselekcjonowanych czy też usta-o
lonych anbitra!lnie, do ~(}sobu "dynamicznego" polegającego na patrzeniu
od wewnątrz, szukaniu zm·ien:ny-ch "kryteriów subiektywnych", wokół
których kształtuje się poczucie tożsamości kulturowej, w tym również
etnicznej danej grupy.
"Grupa e'tiniczna" - według Obrębskiergo - jest schematem wyobrażeniowym a nie konkretnym. Jest tworem spontanicznym a nie, jak plemiona, genetycznym. Nie odwołuje się do mitu poc'hodzenia. Wiwrunek
własny jest ja~k,byodbiciem wyohra,żenia o grupach obcych, jej przeciwsta,wieniem. Granice między grupami są zmienne, jak również mniej lub
bardziej ostre. Istnieją również glru\py pograniczne. Podstawowymi zj'awiskami przyczyniającymi się do dostrzeŻlenia wł,asnej "obcości" wobecinnej grupy są zjawiska zewnętrzne, łatwo postrzegalne, jak odrębny język czy strój, a następnie odrębne za'ohowanie kulturowe, stopa życiowa
czy prawdziwe lub domniemane różnic'e psychiki~.
Według ObręhS1kiego,grupa etniczna niepo;si'ada własnej ideo,logii lecz
jedynie opartą na poczuciu podohieństwa solidarność wewnętTZną manifestującą się prawie wyłącznie w zebknięciu ze światem zewnętrznym.
Badając k'u.lturę społeczności regionalnej cechu;jącej się dużym opóźnieniem gos,podarezym i kulturowym Obrębski obok opisu grU!p, które
- jak to o'kreślal - "trwlały w przednarodowej fazie rozwoju history'czki i grupy do narodu. Badając postawy miesZJkań'cówPolesia, terytorium
onego"zmierzał do na:świetlenia począ:tiko.wydlfaz procesu akcesu joednostkresowego międzywQjennej Polski usytuowanego na pograniczu polsko-białoruSikim, wid~iał "grupę etniezmą ,roe;bitą i zdezorganizo.waną, zaat.aJko1wanąw swych podstawowych wartościach ~połecznych, koncentrujących się około tradycyjnego systemu w:łaJdamiaziemią: w nagłym i masowym konta:kóe ze $a:-odowis!kami
nadr;:ędnyeh warstw społecznych uleg'ają'cą hipnozie wartoś,ci społecznyoh i mora.lnych, reprezentowanych
przez naród !państwowy; polCldającąsię odśrodkowym tendencjom a:symiJa.cyjny:mi równocześnie zawiedzioną w swoieh aspira'cjaoh i dąŻf'niach.
Grupę, w której usrt:osunkowaniu do otaczającej ją rzeczywistości spoB J. O!birę1&gt;ski, Problem
grup etnicznych
w etnologii
i jego socjologiczne
ujęcie,
"P.rzeg,lą.d S()ll~jolQglmny", t. 4: W136, s. 17'7 - Il'9S. Zob. też A. K:utrZ!eba-P:oj.n:l,rowa,
Wkład Józefa Obrębskiego
w badanie
procesów
etni.cznych,
"E1tnQgraifia Pols'ka",
t. 23: 1979, z. 2, s. n - 32.

�[160

BRONISŁAW

A KOPCZ YI'ISKA-J A WORSKA

lec-znej dominUlją postawy negatywne, modelo:wane wedh1Jg tradycyjnych
wyohrażeń i ug:runtowane pod wrpływem sytuacji idoświadcZień, które
są jej udziałem; }ednym słow,em gru;pę p:rzechodzą&lt;cąty:powy kryzys społeczny .i pod Wlpływem tego kryzysu niewą~p1i;wie ~OIUso!lidtudącą
się WC'wnętrznie, podatną na zibior·owepsychozy i złudzenia" 9.
W nieo.pu;b.IiJkoiWan·ej
ipracy haibiJlitacyjne'j zło.żonej na Uniwersyt·eci\'
WarsZiawskim w 1945 !-'. pt. Polesie archaiczne Obręhski stwierdzał, iż SipE'
,cyfi.ka kuHury Polesia polegaJ,a na połąc:aenioui przeciwstawieniu w krajobrazie kulturowym "pańskości i ohłopskości", przy czym na ten podzial
.społeczny nakładał .się podz!iał narodo:wy i odtpowiada.ją'ce mu steT00typy
'(cyt. za A. Kutrzebą-Poijnarową 197,9, s. 79 - 80). WażnY1mjego stwierdzeniem było, że lista cech sJkłradających się na powstawanie wizerunku
własnej lub odręibnerj gru!py mOiżeulegać rozszerzamiu lub zwężaniu w zależności od :kontelkstu historyczno-lokaJJnego.
Jest rzeczą inte,resującą, że Obręhski 'ustosunilmwując się krytycznie
-do bez.poiŚretdn'iegowykorzystywania danyoh etnograficz.nych jaJko obiej,tywnych kryteriów podziału etn:kznego i definicji narodu (co cz·ęsto spotkać mowa było do niedawna jesz'cze w pracaoh historYików) powoły:wai
się na opinie K. Moszyńskiego, że jakkolwiek metody etnogeorgralicznl:
są niezwykle pr.zydartne dla relW!I1L5truik&lt;;,ji
.historii kultury, to zasięg;
etnogmficzne nie mają nic wspólnego z geografią prymitywnych grup
,etnicznych. Badają one nie zasięg tych grUiP, lecz geograficzny układ
różnych wytworów, elementów, czy oech kulturorwyoh. M-at€riał etnograficzny nie pozwala na wnioski dotY1cząceróżnic światopoglądowych
czy - jak pisze ObrębSllti.- "etnopsycholo,gii" wyodrębnionych społeczności, między innymi nie ujawnia ich samookreśle:na. Zbadanie tych
ostatnich wymaga odrębnych metod niż stosowane w klasye-znym opisic
etnograficznym.
4. WyekJspono.wani'eprz.ez
Obrębskiego pr.oblematy1ki samo3wiardomości grupy odczytywanej z wY1Powiedzii reakcji obsenwowat11ęji prowokowanej bezpośrednio w terenie, nałożyło się na rea.1iw'wane w etnografii iPoJskiej badania trwałości i zmiennolŚci regionów kultury. Badania
w tym kiel1un:ku podjął między innymi Roman Rei:nfurss w swoich studiach terenowych dQtyczącyrch granicy K~aiko:wiaków i Górali, jak również w monografii ruskiej g.rupy Łemków wydanej po II wojnie światowej 9. Deklarowana słownie zmienn:l świadomość grUlpo'wa stała Sil,
-dlań, obok równie :umiennych zasięgów określonych :ajawisk kulturowych.
J. Obirębsiki, CliP. cit., s. ,177.
R. R€lmfuss, Pogran.icze krakowsko-góralskie
w świetle
dawnych
i najnouszych badań etnograficznych,
"Lud", t. 36: 1946, s. 227 - 234. Tenże, Łemkowie
jako
grupa etnograficzna,
"P,ra-ce. i Materiały EJtnog-:--arf'icrz.ne",
t. 7: lf}418, s. 77 - 210_
9

9a

�Problemy

świadomości

etnicznej

i na.rodowej.

161

głównie kultury materialnej, jedmym z wyznaczników zmiennego historycznie terytorium "g;rupy etnogTtaricznej".
Nastę:pne lata przyniosły dalsze p.l1acedotycząoe ,prOlblemów-re.gionalizacji ku1burow~j kra:ju. Prrace te, choć uwzględniJały prQlblem sarrno~
określenia, głównym pr1iedmiotem uwagi uczyniły zewnętrzne, zmienne
history'cznie o!kol1c7mościg~darcw-1Sipoł'eczne, w tym zwłasz·cza ustrojowe, które mogły warunkować ikis7Jtałtowa!l1ie
odrębności r~ionalnej
mies7Jkań'ców badanych ob!Szarów. W tym miejscu wspomnieć należy
o wieloletni:ch zespołowych badaniaah I1egiOlnukumpiowskiego prowa:d.zonych pod k!ierunkiem A. KutrZ'eba-POIjnarowej l0, badania WieJ!k(j.pol:sJki
pod kierunkiem J. Burszty 11, wsi Śląska OpoJsJkiego pod kierunkiem
M. Gładysza 12 czy też badania ohsza:rów centralnej Po:lsiki prowadzone
pad kierunkiem K. Zawistowicz-Adamsikiej 13.
5. W ostatnim pięcioleciu w etnografii poLskiej obserwujt'my nawrót
do pl'Olblematyki et'ńi'oznej, lecz badania prowadzone są w odmiennej
niż poprzednio perspektywie.
Z jednej strony zwrócono uwagę na nie postrzegany dotąd nurt reIlelksji Bystronia mający istotne znaczenie dla badania świadomości
etnicznej, jak również pOiWTóconodo głównych p)'lt-ań sfo:rmułowanych
przez Obrębskiego. Nie bez znaezenia dla ożywienia prac badawczych
było opu'bli:kowanie w t1umaez'ernu polskim klasycZinej pTa'cy W. L Thomasa i F. Z'naniec:kiego, Chłop polski w Europie i Ameryce (1918 wyd.
oryginalne) 14. Jednocz,eśnie badania te w)'Ikorzystują dorohek refleksji
nad problemem tożsamości, który - jak wykazują badania róimoralkich
dyscYlPhn wynikać ma z fundaJmenrtaJinej potrzeby samoo:k:reś.leni'i
człowieka. W rozważaniach tych zw.rócono uwagę, że już w okr,esie międzywojennym J. S. B)'Istroń W swojej Megalomanii narodowej jaiko pierwszy wśród polskioh etnografów o,pis-ałmito.twórczy charakter konfrontacji "swój - ohcy", w której to konfrontacji kryterium ohco-ści mogło
być band.zo różne: etnic:ml.e,języ;kowe, religijne, zawodowe, klasowe czy
kulturalne. W pracy tej Bystroń prześledził meohanizmy mityza,cji obcego. Mechanizm ten, jego zdani-ero,:polegał na procesie' idealizacji (ko,lejno
deformacji obrazu oboego, rozciągnięcie sądu indywiJd-ualnego na całą
grupę, zobiektywizowanie stereotypu), który prowadzi do uformowania

lO -A.
K,u'trzeba-Poj'narowa,
(red.) Kurpie.
Puszcza L:ielona,
t. 1-3, WnJ:c1a;,-v
H}62 - 11965.
11 .J. Bun.szta,
(red.) Kultura
ludowa
Wielkopolski,
t. 1-3,
P.oznall, 1960 - !W,57.
12 M. Gła:dys.z, ('red.) Stare
i nowe Siołkowiee, t. 1 - 2., Wrocłąw '19!r3 - 1966.
13 Zob .. ,Prace
i Matel1i&lt;Hy Muzeum
ArcheOllogicznegc,
i E&lt;tnogra£i;c:zllego w Ło-

dz.i", Seria ;Et,nc~~r.a.fii.C'nna.
11

'li

Wyda&gt;n~e pOILs'kie, Wan,;zawa

Lud, t. LXVII

1975.

�162

••

BRONISŁA WA KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

mitu, w którym subiektywne uwarullIkowane historycznie sądy sltają się
"poczuciem inSityniktownym" 15.
Aktualne regeks'je nad konfrontacją pojęć "swojego i obcego" Wi'
wSipółez,eslnejetnog:nafii polskiej pOIszłydworna drogami.
5.1. Jedna, hhższa sugestiom Bys1tronia, rozszerzyła pole analizy na
wszelikie p:mcesy identyfika(~ji kuLturowej. Przykładem mogą być prace
najmłodszjej generacji etnografów (Z. Benedyktowicz, L. Mróz, E. Heguhsika i inn.). Zwraca się w nich uwagę na swoiste, opis.ane przez etnologów r!eaikicjewoibec obcych, l'caJkC!jew których przeplata się poczucie
lęku a nawet grozy z dążeniem do zbliżenia. Zrozumienie tych postaw, ich
znaczenia kulturowego moż:liwe jest tylko w perspektywie szerokiegr,.
spoj:T'zenia historyczmo-etnologicznego. Pozwala ono na analizę istoty
wyolbrażeń etnilcznyoh i studiowania ich podohną metodą jaka stosowan"
jest w studi,a·ch nad symbolem. Chodzi tu o tr.adycję fenomenologiczną
(C. G. Jung, M. Eliade) "rozumienie symbolu przez symbol", wydobycia
treści symbolu przez umieszczenie go w pewnej całości tego samego co
on rodzaju, lecz bardziej niż on rozlClgłej, tworzącej całościowy sy"tem
Chodziłoby zatem o ukazanie wizerunku własnej g,rupy (stereotypu) na
tle inrny!Chwyob:r,ażeń o świecie (wszeohświecie, kosmosie) - wyobrażeń
i wypowiedzi należących do na jszerzej pojętej sfery religijno-mitologkz:nej. Pozwoliłoby to na określenie i rozważenie stosunku stereotypu
do mitu, ich wz,aje~nych pOIwiązań i rellacji, które od dawna narzucały
się obserwaoji ba.daczy 16.
5.2. Drugi nurt, do którego zaliczyć można ostatnie prac(~ prowadzone pod kierullikiem A. KUitrzjeby-Pojnarowej, w większym stopniu kon·
tynuują myśl J. Obręhskiego. A. Kutrzeba-Pojnarowa podejmuj~ problem roH iden;tyfiikaoj.ik.ulturrowiCijw procesie porozumiewania się międzygrulPowego konkretnych społ'eicznocŚci.Badania te szczególną uwagę
zw.racają na kształtowanie się świadomośoi historycznej badanych grup,
świadomośd rozwij,ają,cej się na bazie różnie uksztaUowanego podłoża
historycznego. W Hczmychstudiach własnych oraz pracach prowadzonych
poid jej kierunkiem dokonano la:boratO'ryjrnychanaliz postaw i zachowań
z tego zaikres!u.
Badano m. in. wpływ chłqpskiego wyobmżenia o świecie na podejmowanie decyzji emiJgracji zaiI1ohkowej oraz proces akceptacji i integracji ze Slpołeezeństwem na obczyznie, jak również zmiany jakie w tych
uwarun:kowaniach zaszły na ,przestrzeni lat. W badaniach tych sLwier..
15 L. S!tomma,
Antropologia
kultury
w Polsce dziedzictwo,
pojęcia, inspiracje
(mabeniały do słolwnlilka), "PoIlisika Sz.tu:ka Ludowa", t. 24: 1980, z. 1, s. 48 - 49.
16 Z.
BeneldytkitmwCiz, D. MalrlIDoWSlka,O ni.ektórych
problemach
identyfikacji
kulturowej
w procesie porozumiewania
się, "Etnog,rafia
Polsika", It. 23: 1979, z. 2..
s. 205 - 236.
.

�Problemy

.~wiadomości

etnicznej

i narodowej.

163

dzono, że poznawanie l przeżywanie świata "obcego" przechodzilo przez
swoiste ctapy: postrzeganie go w etapie wstępnym jako peryferii własnej
wioski, co wiązało się z osiedlaniem się na emigr.acji w,śród "swoich"
~ kultywowanie więzi uczuciowej z rodzinnym środowiskiem, następnie
etap rozwoju zainteresowań życ'iem wlaS'nej g.rupy w nowym ot0czeniu
.?tniczny:m, aby wraz ze wzrostem oświaty i stopy życiowej mogły pojawić się tendencje do pełnej integracji z obcymi grUlpami17.
W zespole tym badano również trwałość poczucia więzi wewnętrznej
i poczucia odrębności do innych grup oraz wzaj~mne stosunki wybranych
społeczności lokalnych. Wychodząc z zalożenia, że poczucie to tworzyło
;;;ię na bazie wyikształconych w procesie historycznym więzi terytorialnych, analizowano funkcjonowanie więzi kulturowych. Baldano zarówno
postrzeganie siebie w tych odmiennych katego:rlach, jak i odzwierciedlaJ).ie wspomnianych wyznac?mików w rzeczy'wistych procesach społecznokulturowych.
W. E. Regulska na pTzytkładzie wspomnianych już Łemków, którzy
po II wojnie zostali w większości zmuszeni do opusz'czenia stron rodzinnych i osiedlenia się w innych okolicach Polski, analizowała wyznaczniki
odrębności etnicznej, które pełniły rolę kryteriów klasyfollkujących: 1. nćl
płaszczyźnie samookreślenia indy,widua1nego, 2. cech ogólnych uznawanych za różnicują'oe dla całej grupy (w :przYlpadkubadanej grupy język,
wyznanie, wspólne terytorium, stan kultury,obra.z przeszłości, st'2reoty;p
wlasnej grUJpy), 3. wyznacznifk:oiffio:kT{~ślającychminimum cech pozwalającyoh .na przyszeregowanie kogoś do gonljPYswoich czy obcych. Szczególna UJwćlgazostał'a zwrócona w baidaru.ach na prooesy integracji wewnętrznej grllipy w obcym otoczeniu etnicznym. Integracji połączonej
z frustracją społeczną, która prow.adzi w sytuacjach konfliktowych do
wywołania postaw agresywnych. J.ednocześnie ś1edwno procesy integracji
z dominującą grupą obcą ts.
L. Mróz, po:d~jmujący w tym :re~pole analizę pozy,cji ludności cygańskiej, niezależnie od zakresu pojęcioweg.o kat'egorii "obcy", ~apro:ponował
WJprowad~enierozró~niElnia składającego się co najmniej z trzech elementów: "swoi (my" - "nie swoi (oni)" - "obcy". Doszedł bowiem do
wniosku, że jest rzeczą ni~prawdopodobną, by jaka.koJwiek społecznosć
czy 'kultura tak prosto widziała różnicę pomiędzy sobą a wszystkim co
się poza nią znajduje, by nie czyniŁa różni'Cy pomiędzy sąsiednią grl"pą
czy plemieniem a tymi, którzy są z gruntu odmienni kolorem skóry,
17 A. Kiu1trzeba-Pojn:arowa,
Swi.at swój i obcy w kultm ze ludowej,
(w:) "Roc;ztl'iik
:'vIuzeum ElnOt~a,fi'c.zne:gG w TOmJJtlliu", s. 3'6 - 48, Tio1'1uń t. J: 19'7!8.
18 E. Re,gulska,
Wyznaczniki
odrębności
etnicznej
funkcjonujące
współcześnie
w świadomości gn~;JY łemkowskiej
na terenie dawnej ŁemkoW5zczyzny,
"Et:lografia
Polska", t. 23: j97'9, z. 2, s. j.g.5- '1'99.

�164

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

językiem ozy go~podai11ką,
a więc czynn~kami odgr-y,wającymi bardzo istotną rołę w określeniu własnym grupy. Zigadzając się z tym, że iJntegra'cja
własnej grupy, świadomość j,ej odrębności i szczególnego charakteru dokonuje się na pŁasze.zyźnie SiWohilistwierdza, że istnieje sze.reg sytuacjL
kiedy "swo~ (my)" i "nie s.woi (oni)" mogą stanowić w~Mnie kat0goTię
przeciwstawną "obcym". Ta os,tańni:ar'elacja wydaje mu się być własciwa
dla stosunków inter'etllli1oznychi z nią się spotyl{jaJmyw procesaeh narodowo,twÓT!czy,ch.Dopiero bowiem "obcy" fun:kcjomuje jako pewien wzoIJ.'Izec
przeciwstawny wzorcOlWti.
własnej kultury i społeczności. Jego obraz
fun!lmjcmu1ena zasadzie stereOtypu nie ,podlegająCiegoprawie mody£~kacji.
Roz.różnierlle zaś "ohcych" i "nie swoich", zdaniem Mroza, może być
szczególnie płodne dla badClinia skali bliskości i obcości, szukania wyzna'ozmików dystainsu kulturowego. Przydatność tych kategorii wz.rasta
zwłaszcza w badaniu SIPoł,eczrności
wielo:etni'cznych lH.
6. Do inmego etralPureflekoji J. Obrę:bskiego nawiązują częściowo badania J. Kuch~iej.
W proees'acih narodowotv.:ó;rczych, niezależnie od miejsea ich rozwoju.
J. Obrębskd. dostrzegał pewne ogóLne prawidlowości wynikające z jedne}
strony z pokrewieństw st'ru:klturalnych jClikiezachodzą między wszystkim:
społeczmo'śdami ludowymi a grupami narodowymi, zaś z drugiej strony
z chaTaJMeru powiązań i stoslliIlików,które się między tymi grupami rozwijają·
Obrębslki zwra,ooł uW1łigęna to, iż grlllPa o kulturze naro:dowej zewzg:lędu na rociza'j jed org,aJnizaQj,i,
który czyni ją ~dolną do dynamicznege.
rozwoju i eksjpansji, jest zawsze grUjpą dominującą. Pozycję jej pogłębiają ponadto z,azwycz'aj podziały klasowe, które potęgują różnice kultu:rowe. Zróżnicowanie to powoduje wewnętrzną sprzeczność w procesi'"
asymilaoji. GrUiP.adominująca asymiluje i wciela do swojej struktury
poszczególnych człml:ków gl1Upludowych jak i całe społecZJI1ościludowe
a j.eidno:czeŚIliew ohronie swej wewrnętrznej organizacji i funkcji kierowniczych, braniąc swej specyficznej kultury i systemu wartości, ro'zwij2mechanizmy po.działu klasow~go i separ'=lcji,którp. spychają nowych członków do niższych ;pozycji klasowych i ogiraniczają ich udział społeczny
i kultuOOlwyw Sjpoleczeńrstiwiie
narodowym.
Obrębsiki wy:rómił trzy etapy ,powstawania narodów. Pierwszy polega na przenikCliniu do grup ludowych ins.tytucji i organizacji grupy naroidowej i dostosowywanie ich (gru:p ludo:wych) do wzorów własnej tradycyjnej ku1t'ury i org:anizaoji ~połecznej. Drugi etap, przej'ściowy, polegC\
na odry!waniu się jedno'stek i grUip od własnej kultury ludowej i dążenie:
Mróz, Badanie dystansu etnicznego:
Cyganie-Polacy,
1978, z. 2, s. 15 - 35 oraz L. Mróz, $w·iadomoścŻ(;we
etnicznego,
"Etnoglraf"ia Po!ls:ka", t. 23: 1979. z.. 2. s. 157 -163.
19L.

t:- 22:

"E:tnogmf'ia
lUl/znaczniki

Polsl]m·'.
dystans"

�Problemy

świadomoś,ci

etnicznej

i narodowej.

165

ich do asymilacji z grupą narooową. OhaTa~teryzuje go powstawanie różnych ugrupow-ań społecznych, w rówych przejściowych przestrzeniach
społecznych. Trzecim i końcowym etapem jest spowodowanie zmian
w &amp;połeczJnOlścilokalnej jak równ~eż zmian w strtlMume Thalrodo:wej,
które umoiŹ\łiwiłylbywaJrS1Jwomludowym udział w cywilizacji narodowej.
Ruchy te powstają za~óWillow dz,i,ed'Z!inie~onomicZinej, jalk religijnej,
politycznej czy kullturalnej. W wyll'liJkutych procesów powstaje nowa
neczywistość społeczna.
Dyrekty,wa meto1dologicZilladla badań etnolog'kzmyoh tych procesów
sformułowana pmez Obrębskiego polega na zwróceniu uwagi na to, iż
w badainiacih procesów etnicznych na grunoie grUjp lokalnych pierwszeństwo przed badaJlliami zwyczajów i obyczaJjów powinny mieć badania
funkcji spo,łe.cmly'chma:kJropro:cesów.
6.1. WymiEmiona wyżej J. Kuoharsk,a p'I"owadziła badania na dawnym
pograniczu etnicmym polsko-niemiecikim wśród ludności reg,icmu Kaszub
zamies2lk,juącej poza zwartym zasięg!i.emswej gr~py. W bada:niach śledziła poczucie łączności luidnoś:ciz 'resztą terytorium r'egiOlI1u,któr-a zna·lazła się w okresie międzywojennym w granicach .pańStwa polskiego oraz
jej samodkr:eś.lenie narodowe. Baidała więc wyobrażenia o przeszłośd regionu, historii własnej rodziny, stoouneik. do języlka i religii, własnej
spuścizny kulturowej. Trwałą i'1'lite:g.rację
społeczną na bazie powyższych
wyzna'czuików uznała za e1:iniczność,powodującą budZienie się poczucia
łą~zności ze zw.aTtym obszaI'em Kaszub o,raz poczucia obeości w kontakcie
ze społecznością niemiecką.
,Ponadto stwierdziła, że rów:nolegile w wyniJku tychże samych tradyoji
rodz~nnych część miejscowej luooości 'pocho:dzenia dwbnoszlache&lt;:bego
identyf1Jkowala się z po,lsikimśrodo,wiskiem narodowym, z którym łączyła
ją tradyoja wspólnej hisOOcr-yioZineij
przeszłooci. Grupa ta spełniała rolę
transmisji ideologii na1roldowej we własnej ~połeczności lokalnej. Omawiana grupa, z racji rozbudZiOnych uczuć patriotycznych, była o wiele
ba:ndziej odporna na ,pro,cesy wyna;rooowi'e:nia. Generalnie procesom wynaradawiania przeciwdziałała jednk odrębność wyznaniowa ludności niemieckiej.
Problem kształtowania i ut.rzymywania świadomości narodowej ludności Kaszub J. Kucharska badała również wśród emigrantów kanadyjskich pochodzących z tego regionu 20.
6.2. Problem tożsamości IUJdności pogranicza etnicznego podjął rów-·
nież M. Pokropek. Pogłębiając idee podnoszone w dawnych badania,ch
(por. pkt 4) bada relacje między zróżnicowanymi grupa.mi etniczno-języ20

J. K,ucJł1ao':Ska,Initial
Canada

in

results

Wilno

in

summer

Nauki

Humani,Sitycz.no-iSpołiec'zne",

of the ethnographic research conducted in Ontario
"Zeszyty
Naukowe
Uniwersytetu
Łódzkiego.
t. 72: 1980, s. 33 -53.

1977,

�166

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-jAWORSKA

kowymi a wytwOTzoną przez te gru;py kulturą. Wychodząc od studió\\'
zasięgów kulturowycłr i wyznaczamia terytoLl'iów charakteryzujących się
odrębnościami kulturowymi, bada pochodzenie tyc!l różnic, aby następnie skonfrontować czy zróżnicoWiaJnieto j.est do.sbrze.g.aneprzez badane
grupy (podohne badania na innym pograniczu prowadziła t&lt;E::Ż
T. Karwieka). Cele.m badań jest stwiel'dzenie, na jakich elementa,ch kulitury
opiera się poczucie własnej odręhności przy porównywaniu wizerunku
g.rupy własnej i cudz€!j. M. Pokropeik formułuje tezę, że dostrzegane różnice sta:ją się podstawą samoOlkreślenia do1piero w okresie zagrożenia.
konfliktów czy zmian po.lityczny,ch i społeczno-gospodarczych, lub jest
ono wynikiem działalno'ści zewnętrznych
ośrodków dyspozycyjnych.
Z przekazem określonych ideologii łączy się upowszechnienie określonych wytworów kulturowyoh o znaczeniu symbolicznym, jednocześnie:
wzra.stają barie;ry kulturowe, któr'e nie pozwalają na przyjmowanie do
wł.asnego inwentarza kulturowego przedmiotów nacechow&amp;nych obcą ideologią. Grupy uboższe kulturowo (w sensie odręhnośó i bogactwa inwen
tarza), a talkże nie posiadające silnej ideolio,gii, małoliczeboe czy pozo..
stające w. TO'?1Pfoszeniu,zazwyczaj są wahlaniane przez grupy większe.
silniejsze i jednolite kulturowo. J6cmocześnie badania Pokropka pO'twierdzają obserwa'Cje Obrębskiego co do aspirowania do grupy mającej wyższą pozycję ~połeczną 21.
6.3. Odmienny charakter, nawiązujący częściowo do omawianych wyżej badań (patrz p:M 4), mają bad.ania pograJnicaa etnicznego prowadzon(:
w ciągu szer,egu lat przez Z. Staszcz ak 22. PodejmuJe ona problem pogranic:z.a 'Polsko-niem~eckiego, badanego już wcześniej przez T. Wróblewskiego i to w oparciu. o to samo źródło (Atlas der deutschen Volkskunde
1936 - 11939). Jednaikże o ile uwaga T. Wróblewskiego 23 koncentrowała
się na pytaniu ja:kie elementy kulturowe występujące na pograni'czu
świa.dczą o podst&lt;lJwowyeh zmianach kultury ludowej poJsJu.ej, ni-emiec~iej i ich nawiąza[lJiu do odnośnego okresu kulturowego, Z. Sta.szczaK
wykorzystując tak klasyczne źródło etnografi,cznp., jakim jest atlas etnograf.icZiIly,poddaje informacje przekazane za jego pośrednictwem barozo
precyzyjnej analizie zmierz;aljąoej do syntetycznego ujęc'ia nasilenia 7£.społu zjawisk, które można bylOiby uznać z-a nasycone tradycjami o nawiązaniach polskich i słowiańskich. Jest to ci,ekawa próba posiłkowego
21

M. Bokropek,

Zróżnicowanie

kulturowe

i jego odbicie w świadomości
mieszkańców
sko-białoruskiego
w półnoC1W-wschodniej

na

pograniczu

etnicZ1W-językowym

na przykrodzie
pogranicza
polsko-litew
Polsce, ".Etnog]rafia
p.o!s.ka", t. 23: 1979.

z. 2, s. 127 - 156.
22 Z.
Stas,;ocza.k, Pogranicze
polsko-niemieckie
Poznań 1978.
23 T. Wróblewski,
Pogranicze
polsko-wiemieckie
ticznych,
"Lud", t. 50: 1962, cz. 2, s. 4311- 466.

jako

pogranicze

w świetLe

,,-

etnograficzne,

m.ateriałów

etnogro.-

�l'rofJlenqj

świu[hmości

etnicznej

i narodowej.

167

wy,korzystania źródła etnogmficznego w dyskusji nad zagadnieniami
etnicznymi.
7. Na zakończenie tego przeglądu należy jeszcze wspommec o specyficznych rozważaniach D. M.arkowskiej, która podjęła stosunkowo rzadziej
omawiany, lecz mający ważkie znaiC'zenie społeczne, problem roli wykształcania w procesie wyohowania poczJUcia identyfikacji kulturowej,
a co za tym idzie również identyfikacji etnicznej. Zajęła się w z.wiązku
z tym procesem świadomego kształtowania postaw wobec swojej i obcej
kultury. Formowania swoistej toleranoji, którą proponuje wykształcić
na drodze przezwyciężenia podejścia "my - oni" i przekształcenia go
Vi dialog "Ja Ty" 24.

BHONISŁAWA

ETHNIC

AND

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

NATIONAL

COSCIOUSN:IDSS.

lVIETHODESAND

ACHIEVElVIENT!S

OF POLISH ETHNOGRAPHY

(Summary)

The problem of national cons6o USH,es
s and asp:iration far i:ndependence havc~
beea for obviou:i re,~sons a subjec:t o&lt;f scie:ntiific il11'ere&amp;ts in PoIaiHd. DiUerent
di.sciplines have deaLt with v,N'ious a,specls of this pnoblem.
The present article whic,h was previ,ously presented
at the Sympo:&gt;ium of
Europe,m Socia,l Anthropology ,in Ams'terdam gives an extensive review of scient.ific
interesbs, methode:; and appI'()Iach~s appJ;ied by POilłsh ethnographers.
24

Z. Bene:dykto1wi'cz, D. Markowska,

op. dl.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10766" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10744">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7fc920575aa1edd2a01a00521d638d00.pdf</src>
        <authentication>aeaca3cab241cffe8caac07770f9fdfd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128305">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1203</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128306">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128307">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1109</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128308">
                <text>Problematyka badań nad świadomością historyczną w folklorze / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128309">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.105-110</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128310">
                <text>Hajduk-Nijakowska, Janina</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128311">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128312">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128313">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="128314">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128315">
                <text>„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X X I X :
P L I S S N 0071-1861

JANINA

1985,

z.

1

HAJDUK-NIJAKOWSKA

(Wyższa Szkoła Pedagogiczna, Opole)
PROBLEMATYKA B A D A N NAD ŚWIADOMOŚCIĄ HISTORYCZNĄ
W FOLKLORZE
Dokładna analiza twórczości prozatorskiej w folklorze polskim sta­
wia przed badaczem wiele intrygujących problemów, których rozwiąza­
nia niosą z sobą dalsze znaki zapytania, nie zawsze możliwe do natych­
miastowego rozwikłania. Taką właśnie sytuację wytworzyła interpretacja
specyfiki gatunkowej podania . Okazało się, że przed podjęciem próby
określenia istoty zjawisk genologicznych w folklorze niezbędne jest prze­
analizowanie k i l k u zagadnień ogólnych, do których zaliczam uchwyce­
nie: 1) specyfiki myślenia o przeszłości w kulturze ludowej; 2),sposobów
przekazywania wiedzy o minionych wydarzeniach oraz wynikających
z tego metod kształtowania wyobrażeń na temat przeszłości, determinu­
jących zresztą współczesną, potoczną świadomość historyczną.
Sądzę, że poznanie ludowego, tradycyjnego schematu rozumowania
na temat przeszłości, specyfiki ludowej „filozofii dziejów", pozwoli jed­
nocześnie lepiej zrozumieć proces tworzenia w folklorze.
Podany zakres problematyki, stanowiącej przedmiot naszego zainte­
resowania, mieści się w kategorii ludowej świadomości historycznej. Sa­
ma kategoria świadomości historycznej w naukach społecznych jest wie­
loznacznie rozumiana i charakteryzuje ją „niedookreśloność", co ostatnio
dogłębnie przeanalizował A. F. Grabski, wyznaczając jednocześnie obszar
problemowy świadomości historycznej, który według niego obejmuje:
„zróżnicowane formy społecznych wyobrażeń o przeszłości, ich różno­
rodne funkcje, ogarniając również krąg wartości, jaki przypisuje się
danym wyobrażeniom w określonych zbiorowościach" , co wyznacza
konkretne postawy wobec przeszłości.
1

2

1

polskim.-

2

świadomości
badawcze.

J . H a j d u k - N i j a k o w s k a , Temat
śpiącego
wojska
w folklorze
typologii podania, Opole 1980.
A . F . G r a b s k i , O problemach
badania struktury
i dynamiki
historycznej,
[w:] Świadomość
historyczna
Polaków.
Problemy
i metody
J . T o p o l s k i [red.], Ł ó d ź 1981, s. 49.
Próba

�106

JANINA HA J D U K - N I J A K O W S K A

Wydaje się, że znajdując się na etapie wstępnych ustaleń dotyczących
badań nad funkcjonowaniem ludowej świadomości historycznej możemy
poprzestać na wskazanym ogólnie obszarze obserwacji, przesuwając usta­
lenia definicyjne na dalszy etap pracy. Przy czym dookreślając pole ba­
dawcze dodajmy, że terenem naszej obserwacji jest zbiorowość określa­
na mianem nosicieli folkloru, zbiorowość zróżnicowana regionalnie i śro­
dowiskowo, a materiałem badawczym folklor określonych grup społecz­
nych, który interpretujemy przede wszystkim jako wyraz świadomości
społecznej.
Z powyższych ustaleń wynika, że badanie ludowej świadomości histo­
rycznej oznacza z jednej strony pogłębioną analizę tekstów folklory­
stycznych, zarówno tych zapisanych w trakcie dotychczasowych badań,
jak i pozyskanych w efekcie prowadzonych współcześnie penetracji te­
renowych oraz z drugiej strony — interpretację materiału uzyskanego
drogą wywiadów z wytypowanymi przedstawicielami określonych grup
społecznych. Równolegle gromadzonym cennym materiałem uzupełnia­
jącym są źródła pisane, spontanicznie powstające w zbiorowościach re­
gionalnych (np. kroniki miejscowości, pamiętniki niekonkursowe), które
podtrzymywały żywotność określonych treści historycznych w przeka­
zie ustnym.
Wartość materiału folklorystycznego do prowadzenia tego typu ana­
liz potwierdziły badania sondażowe. Folklor jako sztuka kolektywna
(przy czym kategorię kolektywności rozumiemy tu jako proces twórczy
i jako kategorię estetyczną) dokumentuje spontanicznie w y r a ż a n y przez
nosicieli folkloru stosunek do historii, a sam tekst dowodzi społecznej
genealogii treści, nawet tych o wydarzeniach najbliższych (co udowod­
niły badania nad opowieścią wspomnieniową). Wykorzystanie wywiadów
dla pozyskania nowego materiału nie tyle służy poznaniu indywidualnych
wyobrażeń interlokutora na temat przeszłości, ile przede wszystkim jest
sposobem dotarcia do pasywnego repertuaru folklorystycznego. Otóż w y ­
wiady z jednej strony potwierdziły żywotność wyobrażeń funkcjonują­
cych w obiegu ustnym, często wzbogacając je sądami wartościującymi,
z drugiej — dostarczyły nam dalszych informacji o funkcjonujących
dawniej, a współcześnie nieproduktywnych wyobrażeniach na temat
przeszłości.
Społeczny charakter twórczości folklorystycznej pozwala nam — dro­
gą analizy tekstów — śledzić zmiany, jakie zachodzą w myśleniu na
temat przeszłości:
— wyznaczenie zakresu tematów, które pojawiają się w realizacjach
folklorystycznych, umożliwia określenie stopnia aktualności wyda­
rzeń minionych;
— ustalenie postaci i wydarzeń, wokół których następuje cykiizacja
twórczości folklorystycznej (narastanie motywów, łączenie tych sa­
mych wątków z różnymi postaciami, mitologizacja bohaterów), spoj-

�ŚWIADOMOŚĆ H I S T O R Y C Z N A W F O L K L O R Z E

107

rżenie na relacje z przeszłości jako przykłady zastosowania w prak­
tyce społecznej określonego wzoru zachowań i działań pozwala na
odtworzenie propagowanego w danej społeczności systemu wartości
oraz wzoru osobowego będącego przedmiotem aspiracji;
— określenie wydarzeń, wobec których inne są relatywizowane (według
określenia R. Sulimy, „skupienie perspektywy czasowej" w twórczoś­
ci folklorystycznej), umożliwia ustalenie momentów szczególnie waż­
nych w życiu danej grupy, według jej współczesnej oceny;
-— analiza sposobu uwierzytelniania relacji i formuł weryfikujących
prawdziwość przekazywanych treści dostarcza przede wszystkim ma­
teriału do odtworzenia koncepcji „prawdy" obowiązującej w danej
społeczności;
•— skonkretyzowanie pojęć „dawno", „niedawno", „dawno temu", „kie­
dyś" oraz ustalenie sposobów orientacji w czasie minionym pomaga
w ustaleniu zasad chronologii zdarzeń w ludowej interpretacji dzie­
jów;
— prześledzenie konkretyzacji i lokalizacji treści historycznych w twór­
czości folklorystycznej umożliwia, jak to określił G. Kloska, dotarcie
rio specyfiki „uhistorycznienia" krajobrazu (co często powoduje, że
swoistym źródłem badawczym są miejsca kultu, przedmioty z naibliższego otoczenia wartościowane jako ślady przeszłości).
Mechanizm przekazu folklorystycznego zakłada, że w skład aktyw­
nego repertuaru danej grupy wejdą tylko te utwory, które są współ­
cześnie funkcjonalne. Utrzymanie się w obiegu treści historycznych w y ­
maga zatem nieustannego wiązania ich ze współczesnością oraz z grupą,
która aktualnie istnieje, co wyznacza jej samookreślenie i samowiedzę
historyczną. Owa „postać społecznego zawłaszczania czasu minionego
czy wyobrażeń o n i m " określona jest systemem społecznych odniesień.
Każda z tradycji: tradycja rodzinna, lokalna, regionalna i ogólnonarodo­
wa, w istotny sposób wpływa na przemodelowanie systemu wyobrażeń
o przeszłości. Zatem określenie świadomości społecznej grupy, stopnia
jej samowiedzy na temat relacji zachodzącej pomiędzy jej losami a ży­
ciem innych grup (lub inaczej stopnia świadomościowej izolacji społecz­
nej), dystansu czasowego i emocjonalnego wobec zdarzeń minionych
oraz zakresu posiadanej wiedzy o rzeczywistości jest niezbędne, jeśli
chcemy się podjąć charakterystyki ludowej świadomości historycznej.
Jej zmiany w czasie uwarunkowane są tamtymi przeobrażeniami. Po­
stępująca historyzacja poznania i wzrost świadomości społecznej- zmu­
szają do reagowania na coraz szerszy krąg zjawisk, do „zawłaszczania"
coraz bardziej skomplikowanych wyobrażeń, do przemodelowywania w i 3

8

Określenie użyte
historyczna:
symptomy

p r z e z N . A s s o r o d o b r a j , Żywa
historia.
i propozycje
badawcze,
„ S t u d i a Socjologiczne",

Świadomość
n r 2: 1963,

�108

J A N I N A HA J D U K - N I J A K O W S K A

zji czasu minionego. Odtworzenie tego procesu tylko na podstawie mate­
riałów folklorystycznych byłoby niepełne. Transmisja folklorystyczna
bez wątpienia utrwala określone wyobrażenia zbiorowe, bazuje na ran­
dze autorytetu społecznego, podbudowuje przeszłość elementami emo­
cjonalnymi, czyniąc z niej specyficzny przedmiot wiary. Wykazuje do­
bitnie społeczne znaczenie tradycji rodzinnej w kształtowaniu wiedzy
historycznej, popularyzowaniu określonych sposobów interpretacji fak­
tów, co sprzyja krystalizacji konkretnych postaw wobec rzeczywistości.
W materiałach folklorystycznych odnajdziemy dowody na formowanie
się poczucia wspólnoty lokalnej, regionalnej czy narodowej, na posze­
rzanie się wiedzy o świecie, lecz ów „samoogląd" nosicieli folkloru po­
winny wzbogacić w y n i k i badań prowadzonych przez historyków, socjo­
logów, filozofów.
Interpretacja tekstów folklorystycznych w szerokim kontekście sy­
tuacji społecznej, w jakiej one funkcjonują, podyktowana jest także ko­
niecznością uwzględnienia reguł myślenia obowiązujących wśród nosicie­
li folkloru. Już pobieżny ogląd materiału dowodzi, że w przekazach
związanych z przeszłością grupy, elementy rzeczywiste wzbogacane są
elementami magicznymi i metafizycznymi (np. ingerencja sił nadprzy­
rodzonych w działania ludzkie), że wyobrażenia o otaczającym świecie,,
w tym także wyobrażenia o przeszłości, powstają w ścisłym powiązaniu
z wierzeniami ludowymi. Uświadomienie sobie faktu, że w kulturze l u ­
dowej świat wierzeń i świat rzeczywisty jest tak samo realny, że roz­
graniczenie świata rzeczywistego od świata nadprzyrodzonego nie ma
w kulturze ludowej żadnego uzasadnienia , zmusza badacza do komplek­
sowego spojrzenia na przebieg procesu myślenia o przeszłości. Integral­
ny związek przeżycia i działania wpływa na to, że logika wydarzeń (ich
obiektywnie istniejący związek przyczynowo-skutkowy) ulega „wypacze­
n i u " przez włączenie w zakres pojęcia przeszłości elementów nierzeczy­
wistych czy skonkretyzowanie sił demonologicznych. Wszelkie sposoby
interpretacji minionych zdarzeń opierają się bowiem na zakorzenionych
regułach myślenia typowych dla kultury danej grupy społecznej. Jest
to oczywiście przejaw myślenia ahistorycznego, które wedle J. Topolskie­
go szuka „oparcia w myśleniu mniej lub bardziej zdogmatyzowanym,
niosącym jednak poczucie stabilizacji i odsuwającym ciężar zmiennoś­
ci" .
4

5

Przekonanie o wzajemnym powiązaniu i ścisłej współzależności wszel­
kich zjawisk życia, wyposażenie przez następców dokonań minionych
pokoleń w moc sprawczą późniejszych wydarzeń społecznych, determinu­
jących koleje życia danej grupy, wynikają z funkcjonowania w kulturze
4

W . P a w l u c z u k , Światopogląd
jednostki
tradycyjnej,
W a r s z a w a 1972, s. 74-83.

5

J . T o p o l s k i , Świat

ności

bez

historii,

Warszawa

w

warunkach

1972, s.

112.

rozpadu

społecz­

�109

ŚWIADOMOŚĆ H I S T O R Y C Z N A W F O L K L O R Z E

ludowej systemu „sankcji transcendentalnych". Fakty społeczne, istotne
dla egzystencji danej grupy, interpretowane są jako przeznaczenie czy
zrządzenie losu. Nadto utwierdzane w określonych sytuacjach „magicz­
ne wyobrażenia zbiorowe wywierają znaczny wpływ na interpretację
powiązań ze światem zewnętrznym, decydują o nadaniu określonym w y ­
darzeniom znaczeń symbolicznych. Pominięcie tej perspektywy w trakcie
analizy materiału folklorystycznego może poważnie wypaczyć obraz l u ­
dowej świadomości historycznej, a nadto uczynić niezrozumiałym stwier­
dzenie W. Gusiewa, że podania związane z historyczną przeszłością roz­
wijają „zdolność estetycznego pojmowania własnego doświadczenia histo­
rycznego" ,
Odrębna problematyka, znacznie pogłębiająca pole obserwacji ba­
dawczej, dotyczy rozpoznania sytuacji aktywizujących treści historycz­
ne w świadomości społecznej. Wielu naszych rozmówców, prezentując
opowieści czy śpiewając pieśni związane z wydarzeniami z przeszłości,
informowało nas jednocześnie o tym, w jakich warunkach i od kogo
je poznali, w jakie komentarze były one wzbogacone, jak te przekazy
wpływały na ich postawy i jak oni sami później je interpretowali. Po­
twierdziła się znana prawidłowość, że moment zagrożenia istnienia gru­
py, procesy gwałtownych przemian aktywizowały konkretne treści histo­
ryczne, zróżnicowane oczywiście regionalnie i środowiskowo. Nadto fakt
orientacji na tradycję, typowy dla kultury ludowej, wykorzystywały
także wszelkie ugrupowania polityczne dla pozyskania zwolenników, po­
sługując się czerpanymi z przekazu ustnego wyobrażeniami, nierzadko
decydując o ich przewartościowaniu, a nawet popularyzując w obiegu
nowe wyobrażenia.
Wydaje się, że warto pokusić się o przeprowadzenie typologii podob­
nych sytuacji, o jednoczesne usystematyzowanie wpływów dworu, Koś­
cioła, szkoły, literatury czy kultury masowej na przemiany dokonujące
się w ludowej świadomości historycznej. Przyjęcie takiej perspektywy
wyeksponuje funkcję integrującą świadomości historycznej oraz sytua­
cje zmuszające społeczną pamięć historyczną do stałej mobilizacji .
77

6

7

6

7

W. G u s i e w ,

Estetyka

jolkloru,

W r o c ł a w 1974, s. 157.

W y b r a n a l i t e r a t u r a : S. C z a r n o w s k i ,
Dawność
a teraźniejszość
w
kultu­
rze, [w:] Dzieła,
t. 1: Studia z historii
kultury,
W a r s z a w a 1956, s. 108-321; L . J . J e ­
rri i e 1 a n o w, Istoriczeskaja
pieśnią
i diejstwitielnosť,
[w:] Russkij
folklor.
Spiccifika
folkłornych
zanrow,
t. 10, M o s k w a 1966; J . M i c h a ł e k , Spomienkouw
rozprawanie
s historickou
tematikou,
B r a t y s ł a w a 1971; G . К . К 1 o s к a,
Świadomość
historyczna
i jej badanie, „ L u d " , t. 63: 1979, s. 113-127.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6506" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6486">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d8ef656094000b0e799653dd0c85d8dd.pdf</src>
        <authentication>4dc4a34746d63cae1db974560c1ba3ba</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77504">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2168</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77505">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77506">
                <text>muzealnictwo etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77507">
                <text>Cyganie - Romowie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77508">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2015</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77509">
                <text>Problematyka cygańska w muzealnictwie polskim / LUD 1996 t.80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77510">
                <text>LUD 1996 t.80, s.187-194</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77511">
                <text>Bartosz, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77512">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77513">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77514">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77515">
                <text>Lud,

t.

80, 1996

\ll.\\IIL\RI(JS/
\ Il1/ClIl1\( Jkrcgollc
l,mH')1I

PROBLEMATYKA

CYGAŃSKA

W MUZEALNICTWIE

POLSKIM

Mnicjszości narodowe stanowią niewielką część społeczel1stwa
polskiego.
\\edlug szacunków przedstawicieli
samych mniejszości,
liczba ich mieści się
\\ granicach 3-4% spoleczności całego kraju. Cyganie/Romowie
są grupąjedną
I najmnicj
liC/nych - jcst ich okolo 20-30 tys., stanowią więc zaledwie 0,08%
spoieczc,'lstwa I. W liczbie tej nie mieszczą się Cyganie rumuJlscy, którzy od
jesieni I &lt;)&lt;)() roku w znacznej liczbie zaczęłi zjeżdżać do Polski, najpierw z zaIllian:m sforsowania zachodnicj granicy i osiedlenia się w Niemczech,
a kiedy
lU sii,' nie udalo, starają sii,' w Polsce zatrzymać
na dłużej. Ich liczba jest trudna
do określenia, zmienia się bowiem. Cyganie ci, nie będąc obywatelami
kraju,
nic Sil \\liC/ani do calcj populacji. Wydaje się, że ich maksymalna
liczebność
muie dorl1\\nywać Iiczbie Cyganów autochton icznych.
Idea ochrony tradycyjncj
kultury Cyganów, jej eksponowania
w salach
muzealnych zrodzi/a się przed ponad wiekiem. Paul Bataillard, francuski antropolog. postulat taki opublikował
już w 1878 roku 2. Jego propozycje
były
pl1emyślane i sprecyzowane.
M. in. proponował założenie muzeum lub przynajmnicj sekcji cygal1skiej w Peszcie, który był w tym czasie europejskim
centrum zainteresowania
kultur'l Cyganów 3.
W dwa lata później, na wystawie etnograficznej
w Kołomyi wystawiono
..\\ )Toby cyg'1I1skie i urządzenia
używane do takowych"
- jak anonsował
katalog wystawy-".
Dla \\zmożonego
zainteresowania
Cyganami w tym czasie przyczyniły
się
ich Illlwe, masowe migracje do Europy Środkowej i Zachodniej.
Były to fale
LC1\\arów i Kelderaszy, którzy uwolnieni w Siedmiogrodzie
i Wołoszczyźnie
z niewolnictwa, wyruszyli znowu na wędrówkę, zapełniając gościJlce kolejnych
krajów barwnymi wozami i strojami.

'lak pmbpl olicjalnc raporly polskic. Nicklórc opracowania wymieniają jednak liczbę 40-50
klor;I II yd'lIc Się lawy/ona;
lob. 1he Situation
of Regiona/
or Minority
Languag,es
in
!el/m/w. Council ol" Lurope. Slrasbourg 1996. s. 96.
:2 I' I)ataillard. res i/otors dils al/ssi IJzvonkars, Paris 1878.
1 /illllze. s. 554.

1" ..

-" Kota/og
7iflrz(//isk{(',~o

!Jrzedlll/Ol!»)!

wystawy

etnograficznej

. (lOstala otwarta w dniu 15 września

oddziału

Czarnohorskiego

1880 roku w Kołomyi),

Towarzystwa

Lwów 1880, s. 17.

�Temat cygaJlski w kontekście muzealnictwa pojawil się znowu, kiedy Bronisław Piłsudski opracowywał w 1911 roku program naukowy Muzeum TatrZiU'jskiego, Zawarł on wówczas w jednym z punktów programu prop07YC.lę
utworzenia działu poświęconego
"współmicszkaJicom
Podhala - Cyganom
i Żydom" 5,
Do realizacji tych wczesnych pomysłów doszlo jednak dopiero po ponad
wieku od ogłoszenia pomysłu przez p, Bataillarda.
Otóż 20 lat temu odrodziła się myśl zorganizowania
stalej ekspozycji
poświęconej Cyganom, W 1974 roku dwaj etnografowie opublikO\val i niemal
równocześnie
teksty, w których zawarli różne pomysly utworzenia takich
ekspozycji, L. Mróz proponował zbudowanie cygallskiego muzeum \v wielkim
namiocie cyrkowym 6, a niżej podpisany wysunął propozycje; utworzenia sektora budownictwa cygaJlskiego w którymś z podkarpackich skansenów. lnaleźć
by się w nim miały przykłady ubogiego budownictwa
użytkovvancgo przez
Cyganów Karpackich 7,
W tym czasie zaczyna się odradzać
zaintcresowan ie mn iejszośc iam i
narodowymi w Polsce, Na przełomie lat 70, i 80, pojawiaj'l się 111.in. pierwsze
obiektywne opracowania publikowane na ten tcmat, otwiera siC;także pierwsI:':
muzealne ekspozycje, Jeśl i chodzi o muzealn ict wo, to wlaśn ie wysta\\ a na
temat Cyganów, zorganizowana w Muzcum Okręgowym w Tarnowie w I &lt;)je;
roku otwarła serię wystaw poświęconych mn iejszośc iom, Przedm iotem kolejnych wystaw muzealnych stała się historia i kultura najpierw Żydów, a niebawem Łemków, później innych grup x, Byl to okres istotnych przemian politycznych w Polsce, które zaowocowały ostatecznym zniesienicm cenzury ( 1989 r. J.
wzrostem aspiracj i narodowych grup dotychczas słabo eksponujących
S\\ oją
tożsamość (Niemcy, UkraiJlcy, Białorusini), a także budzeniem się świadomości narodowej grup, które wcześniej miały kłopoty L, określenicm swej odrębności (Łemkowie),
lub też na temat swej przynależnośc i narodowej nie
myślały w ogóle (Cyganie/Romowie),
O ile propozycja L. Mroza nie doczekała się w pelni realizacji, to pomysl
utworzenia sekcji cygaJiskiej w skansenie, precyzowany kilkakrotnie i publicznie dyskutowany, stał się faktem, W 1976 roku Rada Muzcalna dzialająca prz:
Sądeckim Parku Etnograficznym podjęła decyzję o utworzen iu l1a teren ie 110\\(1
otw311ego skansenu (oficjalne otwarcie w 1975 roku) sektora cygaJlskiego 'i.
5 K. Malinowski,
Prekursor::y mu::eologii polskiej. PO/Jlaó 1970. s. ')(,.
6 L. Mróz, A moie pomyśleć i o Cyganach, ..(Jościnicc"
nr 2-.'. I ')7-ł. s. 27 - .,0.
7 1\. Bartosz,
Chaly ::a wsią. W sprawie ochrony ::ah."lk';11'hur!')\l'IIic/\I'" CI ','';'"iS/d,','&lt;!".
..Ochrona zabytków"
nr 105, 1974. z. 2, s. 129 - U3.
A. Bartosz,
Polska eg::olyka w polskich 1II1I:('aclI /alllic.l'::lill/C II 1'111.\[[' IJ/wc ,~I'II/)\
elnic:ne i elnograficzne jako lemal eiwpo::ycji IIIll::ealncj. ..Sląskic I'r;lcc l:liwgl'aliClnc'"
III :.

x

1993. s. 78 - 87.
\) A. Bartosz, Osada cygwiska 1V Mas::kowicach. Pro/)(C}"jll l)r::cllic.I'icllia clp,wisklCI IJ.I'&lt;I:i1
do skansenu w Nowym Sączu, ,.Arkusze Muzealne liemi Krakowskicj"
I ')7'i. , 'i·l - 'io: lcn/c.

�IX9

.Jego scenariusz opracowali młodzi wówczas etnografowie - Elżbieta i Marian
Dlugoszowie. Pierwsze obiekty (dwa budynki mieszkalne) zostały przeniesione
do SKansenu I. osady eygal1skiej w Maszkowicach
k. Łącka w 1978 roku.
ZreKonstruowano je w 1980 roku w wydzielonym na uboczu sektorze cygallsKim. Sektor len, który pierwotnie nie był brany pod uwagę przy projektowaniu
skansenu, zlokalizowano, nawiązując do oryginalnego usytuowania osad cygaJlskich na Podkarpaciu, z boku od głównych traktów prowadzących
zwiedzających. Cygallskie chaty przycupnęły w dolinie pod lasem, oddalone od zabudo\\ &lt;Illwiejskich, zgodn ie z naturalnym usylowan iem takich osad w przcstrzcn i
\\ iosck karpack ich lO.
Na uas jakiś. z powodu m. in. odejścia zainteresowanych
tematem cygallskim etnografów do innych muzeów, budynki stały nie wyposażone. Dopiero
\\ 1:'\ lal pÓl.niej, po przeniesieniu do skansenu kuźni z Czarnej Góry na Spiszu,
udostc;pniono zwiedzającym
kompletnie wyposażone chaty. Oba budynki są
budowlami jednoizbowymi.
bardzo dla ubogich chat cygal1skich typowymi,
\\ ykonanym i z marnego materialu i n iezwykle prosto wyposażone l I. W śród
budynkó\v zaaranżowano ki Ika drobnych obiektów: szopę na drewno, kojec na
kury. planuje się też rekonstrukcję użytkowanej na tym terenie, a bardzo, do lat
-W .. typowej pólziemianki.
Są także pomysły, by - korzystając z obecności
\\ OKolicy Cyganów rUlllllllskich - wznieść przy ich pomocy, budowane przez
1.\ chże Cyganów, prymitywne
półzicmianki-szałasy,
które są w ostatnich latach
dość typmvym obrazem na obrzeżach miast polskich.
Powstanie niewielkiego sektora budownictwa cygallskiego w skanscnic no\\Os&lt;1deckim można uznać za pierwszą tego typu inicjatywę w Europie i - o ile
\\ iacll)mo - dOl&lt;ldjest to jedyne muzeum, które w swej ekspozycj i na otwrtym
pO\\ietrzu uwzglc;dnia kulturę Cyganów.
Równolegle z rozwijaniem się koncepcji ochrony zabytków cygallskiego budo\\ n ict \Va, Ksztaltowala się idea zabezpieczenia
i ekspozycj i kultury materialnej Cyganów. także i tych, którzy do niedawna uprawiali koczownictwo.
Idea ta zakladala także gromadzenie wszelkiej dokumentacji związanej z histori'l i Kulturą tych Cyganów 12.
larówno w przypadku osiadłych Cyganów Karpackich, jak też w przypadku
grup () tradycjach wędrownych, twórcy ekspozycji muzealnych odpowiedzieć
ll1usieli na podstawowe pytania: co należy do materialnego inwentarza Cyga!Hl\\ ,) .Jakie pr/.ec!mioty
powinny się znaleźć na ekspozycji? Co jest dla ich
kultury istotne, charakterystyczne?
(·~I

Ii(Jlls(ollie

i.ulllllT

(Tgillisl.i

(:'·.~Ol/(III·

I,.

skol/seJl.

lrarul/koch

"Wieści"

skal/sel/u,

nr )().

1976: Tcni.c,

Mi&lt;;dzynarodowa

Uwagi

KonfCr.:ncia

I/O

leli/al

Skansenowska.

eklpo::vcji
Sanok

I'JiX. , 2 I., - 2 17
I() L.

J)lugoSl.owi.:.
Osada
cyg(//1ska \II Sądeckim
I'arku
Dnogrą/icllyJll.
L 2. 1')X I. s. 1X7 - 199.
II \1. K;nl1. Sądecki I'ark Ullo.l!.ra/icllv.
Pr:ewodnik.
Nowy Sącz 199).
I ~ i\. II:lrllls/. (\ragi
110 !&lt;'lIwl eklpo::l·cji
... , op. eil.
I

M.

SLIIl,eIHl-louica··

..Acta

�190

Odpowiedzi
na te pytania roznle brzmią, w zależności od grupy jak,j się
zamierza przedstawić.
Otóż w przypadku Cyganów Karpackich
ich ill\ventarz
materialny od podobnego inwentarza ludności okolicznej n'&gt;ż.ni sit,: \1' zasadzie
tym, iż jest uboższy. Na ogół - znacznie. Sami Cyganie bowiem ani nic \\~kształcili typowego budownictwa,
ani też nie produkowali
niczego na wlasne
potrzeby.
Użytkowane
przez nich domy, LO zubożałe
formy miejscom.'go
budownictwa,
często nicmieszkalnego,
lecz szałasowego,
czy gospodarczego.
Wyposażenie
wnętrz pochodzi również z tych samych Iródel. jest jedynie
skraj n ie ubogie, a zestaw przedm iotów, które skladają sit,: na wyposażen ie izb
cygaI1skich ilustruje całkowity brak funkej i innych, poza mieszka Inym i. l\iie ma
w tym wnętrzu jakichkolwiek
narzędzi, przedmiotów
świadcZ&lt;jeych o "ykonywanych rzemiosłach (poza, nickiedy - instrumentem
mU/yCl.nym). posiadan~1l1
inwentarzu
żywym itp. Otoczenie
domów
mies/.kalnych
p(vbawione
jest
również charakterystycznych
dla chłopskich zagród elementów gospodarc:rych.
czy jakichkolwiek
innych (płoty, studnie, szopy ... ). Lichość użytych materiakl\\
niesie obawę o krótką żywotność
tych obiektów
w skansenie.
narai,onyeh
wszak na destrukcję
spowodowaną
działaniem
czynników
atmoskrycznych,
O "cygallskości"
tych osad i wnętrz cygaóskich
chat świadczy wit,:c gkl\\ nie
ubóstwo materialne oraz wzajemne relacje przcstrzenne mit,:dzy przedmiotami
Przed odmiennym
problemem stoją autorzy ekspozycj i na telllat Cyg,lnóII
z grup koczowniczych.
W tym przypadku inwcntarz materialny jcst stosunko\\()
(może być) bogaty. Ci Cyganie również w zasadzie nic wytwar/,ali nic na
własny użytek (może z wyjątkiem strojów szytych przez kobiety), odpo\\iednio
jedynie dobierali przedmioty
gotowe, które mogli pozyskać z otoczenia. Co
naj wyżej posiadany przez n ich inwentarz pochodzić mógł z okol ic od leglej szych i wtedy uderzal egzotyką pochodzenia
z innego miejscl, innej kultur~.
przez co można było kojarzyć go z "cygaóskością'·.
Tak np. Cyganie przybyli
z terenów Rosji wnieśli do swej tradycji samowary, a IV wozach I,l\\ieszali
ikony (by wspomnieć tylko o niektórych zewnętrznych
elementach nabytych na
tamtym terenie), zanim jednak dotarli do Rosji z Moldavvii, CI) WOlos7czyzn~.
ich wyposażenie
materialne było bardziej "run1LlIlskie". / kolei koczuj'lc przez
czas jakiś na ziemiach polskich, po terenach a innej tradycji, st'jd c/crpali elementy miejscowej kultury, zatracając z każdą gcneracj;l elementy dawniejsze
Proces ten dotyczy wszystkich sfer cygaóskiej kultury - j~zyka, rolkloru. IllUzyki itd.
Cyganie adaptując się do kultury miejscowej,
stopniowo
wyzby,vają się
podstaw materialnej
kultury, która, zwłaszcza
po porzuceniu
koczownictwa.
przestała różnić się zasadniczo (poza strojem) od kultury materialnej otoczenia.
Pozostając nadal Cyganami, zachowując tożsamość etniczlHj, prlestali sil.; pod
wieloma względami różnić od otoczenia (zachowując
oczywiścic cechy antropologiczne ~ choć też nie zawsze).

�191

Ostatecznie wi&lt;.;ekultura materialna Cyganów żyjących w miastach niewiele
różni się od kultury ich niecygallskich sąsiadów.
Istnieje jednak pojc;cie tradycyjnej kultury, a także stereotypowa \vizja Cygantl\\ i ich kultury. Jest to wizja, która Cyganów przedstawia w ambiwalenmym świetle. l.. jednej strony Cygan jawi się jako złodziej, brudas, czarownik,
postać budz&lt;\ca I&lt;.;ki odraz&lt;.;, z drugiej zaś - to romantyczny grajek, człowick
\\oln~. kochaj'lcy swobodę, przestrzcll, ogiell, tallce, postać barwna, radosna,
gl)dna z&lt;vdrości.
Konslruuj&lt;\c ekspozycję, która ma w miarę obiektywnie ukazać wizerunek
C~ ganem. należy mieć na uwadze powyższe fakty. Wystawa taka powinna od
stcreotypów odbiegać swą treścią, by wizerunck cygallskiej kultury nie był zbyt
..pr/cslod/.Ony'·. ani leż zbyt czarno-negatywny.
Musi jednak w jakimś stopniu
do slereoplypów siC; odwoływać. aby treści w niej podane były dla odbiorcy
cz\ tellie.
Wszystkie Ie wątpliwości musieli rozstrzygnąć twórcy pierwszej wystawy
IW \ćmat Cyganów,
którą zorganizowało
Muzeum Okręgowe w Tarnowie
\\ 1979 roku. Tyluł wyslawy "Cyganie w kulturze polskiej" wyjaśnił, że tematem jej jest nie tylko kultura Cyganów, ale miejsce tej kultury, jej odbicie
\\ kulturze polskiej. najszerzej widzianej 13.
Ta wielka wystawa, zlożona z przedmiotów, które wypożyczono z wielu
muzeów. archiwów. bibliotck i zbiorów prywatnych, składała się z dwu równoIeglyell wątków. ObralOwala historię Cyganów w Europie i Polsce, przedsta\\iaJa naibard/.iej charakterystyczne
elementy ich materialnej kultury, m. in.
\\(1/y.
namioty, rckonstrukcję
kuźni, akcesoria do magii, ilustrowała
ich
pmfcsje. elemcnty strojów itp. Jednocześnie
pokazano na wystawie wątek
e~ ga:isk i jako przedlll iot sztuk plastycznych. Było to glówn ie przedstawien ie
Cyganów \V malarstwie i rysunku - temat zapoczątkowany przez malarzy w pokl\\ ie ubieglcgo wieku.
Osobnym wątkieIl1 było przedstawienie Cyganów w kulturze ludowej. Postacie Cyganów wyst&lt;.;pują w obrzędach zapustnych, noworocznych, a także jako
osoby II' szopkach. We współczesnej ludowej twórczości plastycznej treści cygallskie pojawiają się w malarstwie i rzeźbie 14.
Wystawa spotka/a się z dużym zainteresowaniem,
a informacje o niej
pojawi/y si&lt;.; w kilku zagranicznych
czasopismach
cyganologicznych.
Autor
\\ ystawy postanowi I utworzyć przy M uzeum Okręgowym dział poświęcony
Cyganom, a wozy zakupione z okazji organizacji wystawy czasowej stały się
zalążkiem nowej kolekcji 15. Powiększała się ona z latami. Jednocześnie trwały
zabiegi o utworzenie stałej ekspozycji. Stało się to możliwe dopiero w 1990
roku, kiedy to w oddanym przed kilku laty obiekcie, w którym utworzono
I., .:\. nartoSI ..

(\'gllllie

\l.

kultur~e polskiej. KOl1lentar~do wystawy. Tarnów 1979
s. 352 - 355.
s. 287 - 293.

1,( ,\Illla BartOSI. Cvgwlie i Ich kultura - wystawa ... Lud t. 64,1980.
I' !\. Bartosz. /.lIcą/ek kolekcji cyganologicznej, ..Lud" t. 66,1982.

�ł92

Muzeum Etnograficzne
(oddział Muzeum Okręgowego)
- zorganizowano
stalą
ekspozycję zatytułowaną "Cyganie. Historia i kultura" II,.
Kolekcja cygallska istnieje w ramach Muzeum Etnogralicznego.
a ekspozycja stała zajmuje jedno skrzydło dwutraktowego
dworu pochodz&lt;lcego z przełomu XVIII i XIX wieku, usytuowanego
w centrum miasta. Druga część ekspozycj i urządzona jest na zapleczu dworu, na dziedzillcu,
gdzie eksponuje się
wozy i namioty ustawione wokół ogniska. Pierwotnie wozy byly eksponowane
cały rok pod gołym niebem, ale w 1992 roku zbudowano wiatę. która chroni je
w sezonie jesienno-zimowym.
W 1996 roku postanowiono
wozy ekspono\\ać
na otwartej przestrzeni tylko z okazji specjalnych
imprez. Sil to głównie wiosenne i jesienne spotkania cygallskich zespołów C.Otwarcie .." i .1amknięcie
sezon u cyga'lskiego"),
towarzyszące
sesjom, kon fcrencj om, wystawom czasowym itp.
Kolekcją w ramach której gromadzi się przedmioty
kultury materialnej.
a także wszelkie archiwalia, fonotekę, filmotekę, ikonogralię
itp .. zajmuje się
jak dotąd jedna osoba. Choć więc jest to jedyna w Europie tego typu wysta\\a.
ze stałą, profesjonalnie
urządzoną ekspozycją muzealną i zapleuem
archiwalnym - jest to jednak dział zbudowany na skalę tutejszych mo;;'1iwośc i. z nwl)111i
szansami na rozbudowę.
.
W okresie istnienia kolekcji cygaJlskiej
w Tarnowie.
tutejsze l11uzeul11
zorganizowało,
jeszcze przed utworzeniem
stalej wystawy, wiele ekspozycj i
czasowych;
po jej utworzeniu
działalność
wystawicnnicza
tarnowskiego
Muzeum nabrała rozpędu. Już w 1991 roku, na zlecenie jednej z du,'lskich organizacji, wykonano kopię stałej wystawy tarnowskiej,
która byla eksponowana
w wielu miejscowościach
tego kraju i nadal tam pozostaje
17 / funduszy
M in isterst wa Kultury i Sztuki oraz Fundacj i Stefana Batorego wykonano ~ wersje ruchomych wystaw planszowych
(różnią się formatem, jedna I. wersj i jest
angielskojęzyczna),
które eksponuje się w Polsce (dotyclJc/as
w Warsza\\ ie.
Gorzowie
Wielkopolskim,
Dębicy, Opolu, Katowicach.
Rzes/owie.
Sandomierzu 18, Janowie Lubelskim
19), a także za granicą
(Wiochy - 1(9) 2il.
Bułgaria - 1996).
Poza Tarnowem i Nowym Sączem, gdzie istnieją stałe ekspOlycje muzealne
obrazujące
kulturę Cyganów, należy jeszcze wymienić skansen w Ols/.tynku.

16/\. Bartosz. (vganie, flistoria i ku/t lira, Pr::eH'odnik. Tamów 1C)')2,
17 De kalder as sigojnere. Kpbenhavn 1991.
18 W Muzeum Okn;gm~YIl1 w Sandomierw
planSl,owa wystawa I. Tamcma h~la t~ Iko fragmentem calości autorstwa Katarzyny Batkc). zutytu!owuncj ../\ lasy slan'l Cyganami
., (grud/ien
1995 - luty ł9(6), na którą zlożyły się eksponaty I. innych Illuzeów OIN. / kolekcji pl':"al!ll'l
Pawia Lechuwskiego.
19 Wystawę zorganizowalo
(kwiecier'l - lipiec 19(6) Muzculll Regiollalne w .lillHl\\ie I.uhelskim pod nazwą ..Rzecz o Cyganach". Była olla u/.upelniona o realia. podohne jak Ila \\: Sl,l\\ Ie
IV Sunt!omierzu.
20 A. Bartosz, Festiwa/w /,anciano, ..Rram p-o Dram" 1C)95. nr 11-12. s, C),

�II którym od 1992 roku eksponuje się wóz cygallski typu "ostrowskiego".
Jest
on jednym 7. elementów ekspozycji plenerowej w tamtejszym Muzeum Budownictwa Ludowego. Natomiast
w gorzowskim
Muzeum Okręgowym
w 1977
roku zapoczątkowano
kolekcję strojów cygallskich,
które do muzeum trafiły
z miejscowego zespołu "Terno", istniejącego w tym mieście od 1955 roku.
Kolekcja ta była wypożyczana
na wystawy tematyczne
do innych muzeów,
naWIll iast m iejscowc muzeum przez jakiś czas eksponowało
na dziedzillcU wóz
cygaiiski. który jest prywatną własnością
twórcy zespołu "Terno",
Edwarda
I)o;bick iego.
I na koniec warto wspomnicć o zorganizowaniu
w ramach warszawskiego
lunaparku ..Cricoland"
(właściciel
Wiesław Podgórski),
ekspozycji
nazwanej
..Cyga(lskie muzcum", na którą składają się bajecznie wyposażone,
ozdobione,
/ LlIltazyjnymi napisami dwa wielkie barakowozy i jeden typowy wóz cygallski
typu Ilagonowcgo.
Ekspozycja ta, początkowo bardzo skromna, (w 1988 roku)
mstala rozbudowana o rozmaite elementy typu: "skrzynie króla cygallskiego",
fotograile, obrazy. Towarzyszy jej pracownik w stroju "cygaJlskim".
Taki typ
"kspOl.yej i zwanej ..muzealną" spotyka się coraz częściej w Europie Zachod11 iej c I.

(iYI'SY

CULTURE

IN POLISH

MUSEUMS

(Summary)
I ile ilk.: ol'preservation
ol"the traditional Gypsy culture inmuseul11s originatcd in 1978 when
I' Ilal&lt;lillanl postulated the liHmdation ol"a Gypsy Muscul11 in Budapest.
The lirst mUSl:llm departl11ent ol" thc culture and history of Gypsies was foundcd in Poland in
1')7'). \\hw a tcmporary c:-.:hihition. "Cjypsies in Polish Culture".
in the Regional Museum in
'Iarnt"\\\ bl:GIIIlC a cornerstonc ol" its Gypsy department. In 1990 Ihe museum opellCd a permanent
e"\illbllion. "(iypsil:S. Their Ilistory and Culture". including documents and artinlcts related to thc
l'ullllle ol" LUJ"Ope:ln(iypsies.
Som.: lime earlier. in 1980, a gypsy architecture section was opelled in thc Nowy
liiI' lillklor.: I11USC1111l.
presenting the abodes ol" poor Carpathian Gypsies.

~I 1\. Ilarlosz.

1.\ LuJ

l.

LXXIV

I-:II/III/"{/

NOII/ów

w 1I/1I::each,

.. Rrom p-o Drom"

1996. nr 1-2. s. 16.

Sącz open-

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10689" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10667">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e65503f9a8352b3c75eb39427967af2d.pdf</src>
        <authentication>8eeec75ceab16309429274af17c0f57a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127373">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1421</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127374">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127375">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127376">
                <text>pieśni ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127377">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1313</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127378">
                <text>Problematyka społeczna w zbiorach pieśni Oskara Kolberga / LUD 1973 t.57</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127379">
                <text>LUD 1973 t.57,s.55-70</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127380">
                <text>Skrukwa, Agata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127381">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127382">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127383">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127384">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127385">
                <text>Lud, t. 57, 1973

AGATA

SKRUKWA

PROBLEMATYKA

SPOŁECZNA
W ZBIORACH
OSKARA KOLBERGA

PIESNI

Dziewiętnastowieczne
zbiory pieśni ludowych,
w tym naj bogatsze
tomy Ludu i Obrazów etnograficznych
Oskara Kolberga, były już wielokrotnie analizowane
pod kątem zawartych
w nich treści społecznych.
Najczęściej szukano tekstów mówiących wprost o krzywdzie społecznej,
pieśni opiewających
bunty chłopskie czy też poświęconych ich przywódcom -- Jakubowi Szeli, księdzu Sciegiennemu.
Poszukiwania
takie przynosiły raczej nikłe rezultaty, na co w pewnym stopniu badacze byli z góry
przygotowani.
Stan ten tłumaczyli
działaniem
na wydawców
zbiorów
pieśni wielostopniowej
cenzury:
pierwszą
była niechęć wykonawców,
którzy obawiali się śpiewać pewne teksty poza swym ścisłym środowiskiem, drugą pomijanie
ewentualnie
zapisanych
tekstów w trakcie
przygotowywania
zbioru do druku, trzecią wreszcie - cenzura urzędowa.
Surowość tej ostatniej w każdym z trzech zaborów nasilała się lub stosunkowo słabła w różnych okresach.
Staranniejsze
analizy tomów Kolberga wykazują
jednak, że wśród
tysięcy opublikowanych
w nich tekstów znajduje
się wiele pieśni ilustrujących
ludowe widzenie
tych zagadnień
społecznych,
z którymi
mieszkańcy wsi się stykali. Jeden z autorów zajmujących
się tymi zagadnieniami pisze np.: "Kierując się powszechnie przyjętą opinią, że pieśni
i przysłowia ludowe są syntezą mądrości ludu, podjąłem próbę wyszukania w nich poglądów o stosunkach
społecznych
panujących
w okresie
feudalizmu.
Wyniki poszukiwań
rozczarowały
mnie. Niewiele znalazło
si~ w materiałach,
które wykorzystałem,
wiadomości
na interesujący
mnie temat" 1. Znalazł jednak kilkadziesiąt
pieśni i przysłów pochodząl

J. Śmiałowski,

i przysłowiach

t. :l, s. 5:3.

Problematyka

ludowych

okręgu

społeczna
łódzkiego,

okresu

w pieśniach
Etnograficzne" 1961,

pańszczyźnianego

"Łódzkie Studia

�56

AGATA

SKRUKWA

cych z terenów objętych jego badaniami
(przy czym większość w odpowiednich monografiach
regionalnych
Kolberga),
a teksty te zestawione
ze starannie
dobranymi
archiwaliami
pozwoliły wysunąć
wniosek następujący:
"uogólniająca
treść zawarta w przysłowiach
czy piosenkach
znajduje jak najbardziej
konkretne
potwierdzenie
w wydarzeniach
tego
okresu" 2.
Szersze spojrzenie na problematykę
społeczną, uwzględnienie
w DleJ
nie tylko "pieśni buntu i rozpaczy" zmienia zasadniczo pogląd na nasycenie
tekstów pieśni treściami społecznymi. Poza różnorodnymi
kwestiami wynikającymi bezpośrednio z ustroju pańszczyźnianego
wsi, należy tu rozległa dziedzina. zagadnień związanych z życiem rodziny, ponadto wzajemne
stosunki między różnymi grupami zawodowymi i społecznymi w obrębie
wsi, kontakty międzywioskowe
oraz stosunek tradycyjnej
spoleczności lokalnej, jaką wieś tworzyła, do innych, odmiennych
grup regionalnych,
narodowościowych
itp. Analizując
pieśni ludowe pod takim kątem zauważyć można zobrazowanie w nich prawie wszystkich stron życia zbiorowości wiejskiej i jednostek na zbiorowość tę składających
się.
Zbieżności owego obrazu z istniejącą
niegdyś rzeczywistością
oceniać można różnie, zależnie od treści i funkcji pieśni. Stopień realizmu
tekstów ustalić można dokładniej,
gdy chodzi o pieśni dotyczące tych
stron życia wsi, które regulowane były przez państwowe lub lokalne akty
prawne:
pobór do wojska, odrabianie
pańszczyzny
itp. Istnieją wtedy
możliwości konfrontowania
utworów ludowych z współczesnymi
opracowaniami naukowymi
z zakresu historii wsi, z archiwaliami
dotyczącymi
konkretnych
spraw czy miejscowości.
Folkloryści
zajmujący
się wybranymi zagadnieniami
ściślej związanymi
z życiem gospodarczym
XIXwiecznej wsi stwierdzają
na ogół zgodność między wypowiedzią poetycką
a faktami znanymi z materiałów
źródłowych 3. Ale i w takich tekstach
nie szuka się danych o administracji
i gospodarce wiejskiej, ale ludowego
spojrzenia na realia znane skądinąd. Tak też treść pieśni oceniał Kolberg,
pisząc np. o tekstach wielkopolskich:
"Wartość tych ludu utworów historyczna, lingwistyczna,
obyczajowa,
wreszcie poetyczna,
jak to z samej
natury rzeczy wynika, nie może być jednakową, stąd obok nader cennych
napotykamy
nierzadko czcze i liche; wszystkie atoli są wiernym odbiciem
uczuć, wrażeń i zapatrywań
wielkopolskiego
ludu" 4.
Przydatność
zbiorów Kolberga do analizy wskazanych
zagadnień jest
oczywista, świadczą o tym choćby dotychczas publikowane
na te tematy

J. Smiałowski, op. cit., s. 54.
Np. wymieniona wyżej praca J. 8miałowskiego, R. Wojciechowskiego Karczma
gorzalka w polskiej
pieśni ludowej,
"Literatura Ludowa" 1959, nr 5-6, s. 119-9fL
4 O. Kolberg, W. Ks. Poznańskie
cz. IV, DWOK, t. 12, s. VIII.
2

3

�ProlJ1C'matyka

społeczna

w zbiorach

pieśni

O. Kolberga

57

prace, omawiające
treści społeczne w pieśniach
ludowych
w aspekcie
konkretnego
tematu czy regionu. Badający
tę problematykę
napotyka
na trudności wiążące się ze stanem folklorystyki
jako nauki w okresie,
gdy zbiory te powstawały i były publikowane,
oraz wynikające
ze specyfiki warsztatu
Kolberga.
Szczegółowa
analiza metod pracy Kolberga
przed przygotowaniem
do druku
całej jego spuścizny
rękopiśmiennej
byłaby przedwczesna, w obecnym stadium opracowania można już jednak
sformułowaĆ' pewne wnioski ogólne.
Trudnością
podstawową
przy poszukiwaniach
potrzebnych
tekstów
w jego tomach jest koniecznooć
dokładnego
prześledzenia
wszystkich
pieśni zawartych w Ludzie i Obrazach etnograficznych
oraz w monografiach regionalnych
wydawanych
obecnie z rękopisów. Refleksje na temat
życia wsi, aluzje do współczesnych
autentycznych
wydarzeń,
oceny różnych zjawisk znaleźć można nie tylko w tych działach pieśni powszechnych, które Kolberg tytułował
"Rody. Stany" lub podobnie, ale także
w pieśniach
towarzyszących
obrzędom
i zwyczajom
i w pozostałych
działach pieśni powszechnych.
Trudności te wynikają
nie tylko z właściwej tomom Kolberga
systematyki
i klasyfikacji
pieśni, zmieniającej
się nieco w poszczególnych
monografiach,
zależnie od specyfiki regionu
i zebranego materiału,
ale i z ogólnych niedostatków
tej dziedziny folklorystyki,
które dziś dopiero znajdują
próby rozwiązania.
Przykładem
może być pieśń zanotowana
przez Kolberga na Mazowszu:
Czy pamiętasz, Kasiu dl'Oga,
tego Marcina, da dana,
lego Marcina,
co to raz na naszym wieńcu
z tobą wywijał, da dana,
z tobą wywijał?
Właśnie mnie też wczoraj wzięła
taka tęsknica, da dana,
taka tęsknica,
że musiałam iść do dworu,
prosić dziedzica, da dana,
prosić dziedzica.
Aby mi dziedzic pozwolił
iść w tamtą stronę, da dana,
i zobaczyć swych przyjaciół
i przyszłą żonę, da dana,
i przyszłą żonę 5.
, O. Kolberg, Mazowsze cz. VII, DWOK, t. 42, s. 116, nr 1592; zob. też Kujawy
cz. II, DWOK, t. 4, s. 175, nr :356 oraz W. Ks. Poznańskie cz. V, DWOK, t. 13, s. 27,
nr 48.

�;'";8

AGATA

SKRUKWA

W innych, dłuższych wariantach
tej pieśni z Kujaw i z Poznańskiego
zasadnicza treść pieśni: tęsknota i chęć spotkania z dziewczyną została
rozbudowana
szerzej i zrozumiałe
jest, że 'teksty te Kolberg zaklasyfikował
do pieśni miłosnych.
Dla uchwycenia
wszystkich
mniej lub
więcej czytelnych
wzmianek
np. o sytuacji
chłopa pańszczyźnianego
(takich jak widoczna w przytoczonej
pieśni konieczność proszenia we
dworze o pozwolenie odwiedzenia sąsiedniej wsi) należy przeczytać wszystkie teksty, a jest ich w zbiorach Kolberga wiele tysięcy 6. Częściową
wskazówką w poszukiwaniach
są odsyłacze zamieszczane przez Kolberga
pod tekstami, ale system ich nie jest konsekwentny:
kierują one często
do bardziej bliskich wariantów, ale też równie często do bardzo odległych
podobieństw
między występującymi
w pieśniach motywami.
Trudności
te usunąć by mogło jedynie opracowanie
do Dziel wszystkich
"alfabetycznego wykazu haseł określających
strukturę
zasadniczej
treści poszczególnych pieśni" 7.
Stwierdzić
już też można, że materiały
zachowane
w niewydanych
jeszcze tekach rękopiśmiennych
oraz opracowane
tomy edycyjne Dzieł
wszystkich
nie zmieniają zasadniczo wniosków, jakie wysnuć można ze
zbiorów drukowanych
za życia Kolberga. Większość jego spuścizny rękopiśmiennej została szczegółowo zinwentaryzowana,
dość duża jej część odnosząca się do terenów polskich, białoruskich
i ukraińskich
już wydana
lub przygotowana
do druku. Wyniki kwerendy
przeprowadzonej
w tych
materiałach
nie upoważniają
do twierdzenia,
że Kolberg pomijał w druku pieśni o ostrzejszej
wymowie
społecznej.
Wiadomo wprawdzie,
że
obecny stan rękopisów Kolberga nie odpowiada w pełni takiemu, jaki
pozostawił on w 189U r. i jaki przekazany
został Akademii Umiejętności.
Część tek ma zawartość nieco inną niż wskazywałyby
wykonane przez
Kolberga spisy, a kilka tek zaginęło. W tece 33 Miscellanea np. znajdować
się miał wedle Kolberga m. in. zbiór pieśni żniwiarskich.
Teksty dożynkowe miewały zwykle wiele akcentów krytyki i groźby, zwłaszcza pod
adresem oficjalistów dworskich, ale o treści pieśni znajdujących
się daw-

r, W tomach
Dziel
wsz'ystkich
wydanych fotolypicznie
(nr 1-36) znajduje si~
około 12 tysięcy pieśni, pewna ich liczba stanowi jednak
mechaniczny
zlepek
osobnych przyśpiewek. W ineditach, tj. tomach wydanych lub aktualnie wydawanych z rękopisów (nr· 39-46 i 48-55) jest ponad B tysięcy pieśnl: zasobu pieśni.
które pozostały jeszcze w rękopisach, nie można podać przed zakończeniem prac
nad materiałowymi
tomami Dziel wszystkich,
,ponieważ dopiero w trakcie przygotowywania
poszczególnych
monografii
regionalnych
i problemowych
oraz suplementów możliwe jest eliminowanie
tekstów powtarzających
się w zapisach terenowych i w kilkakrotnych czasem wersjach czystopiśmiennych.
7 Zob. Pieśni
PodhaZa. Przygotował
zespól. Red. J. Sadownik. Wyd. II, Kraków
1971. s. 185-257.

�Problematyka

spoleczna

w zbiorach

pieśni

O. Kolberga

fi9

niej w tece 33 nic nie wiadomo. Sądzić można, że zbiór ten nie powstał
w wyniku eliminowania pewnego typu pieśni w trakcie przygotowywania
do druku poszczególnych monografii regionalnych,
ale geneza jego wiąże
się raczej z zarzuconym planem wydawania tematycznych
zbiorów pieśni,
planem w rezultacie którego ukazał się poświęcony balladom tom Pieśni

ludu polskiego.
Z własnej woli cenzurował Kolberg teksty ludowe jedynie wtedy, gdy
miały one charakter obsceniczny. Jeżeli wartość melodii lub inne walory
tekstu skłaniały go do druku takich pieśni, starał się przy pomocy różnych zabiegów redakcyjnych
zatrzeć to ich znaczenie. Obserwować
to
można, porównując
teksty opublikowane
przez Kolberga z pozostawionymi przez niego rękopisami, a także śledząc próby "retuszu"
widoczne
niekiedy w rękopisach tych pieśni, których nie zdążył lub nie chciał wydać drukiem. Niektóre z niewydanych
tekstów obscenicznych
zawierają
elementy satyry społecznej 8, przypuszczać
jednak można, że na pominięcie ich w druku wpłynął ścisły związek między wymową treści a spożytkowanym słownictwem i obrazowaniem.
Przypomnieć
trzeba, że Kolberg musiał się liczyć z wrażliwością
swych odbiorców i czytelników,
ponieważ od postępów w sprzedaży kolejnych tomów zależała w znacznym stopniu możliwość wydania tomów następnych
i odbycia nowych
badań terenowych.
Stanowisko swoje w tej sprawie przedstawił
Kolberg odpowiadając
w r. 1887 na krytyczną recenzję Henryka Biegeleisena: "W końcu zarzuca nam recenzent
omijanie
drażliwych
lub nieprzyzwoitych
materii
w zbiorze przeznaczonym
z natury swojej dla szczuplejszego grona czytelników i badaczy. Dziwi nas ~taki zarzut niepomału, gdyż inni gorszyli
się tym, iżeśmy pod rubryką
»Igraszka i swawola« zbytnie puszczali
wodze wyrażeniom tej s w a w a l i. A przy tym zapomina recenzent, że
autor rachować się w wielu razach musi nie tylko z cenzurą, np. z pokupem dzieła, ale i z wielu innymi czynnikami
nie dozwalającymi
mu
rozszerzyć ram jego w sposób, jak mu to życzenia recenzenta nakreśliły.
Zresztą nie pojmujemy
wcale argumentu,
dlaczego by brak tych rzeczy
osłabiać miał wiarogodność
i podkopywać
zaufanie badaczy do materii
innej natury, do całości dzieła etnografii poświęconego" 9.
Druga grupa tekstów, którą musiał Kolberg
starannie
retuszować
lub pomijać w druku, to pieśni patriotyczne
i, jak je czasem nazywał,
narodowe. Szczególnie surowa była w tym wypadku cenzura rosyjska.
Choć większość monografii
regionalnych
opublikował
Kolberg
miesz" Zob. np. O. Kolberg, Mazowsze cz. VI, DWOK, t. 41, s. 255, nr 489; s. 257,
nr 490; Ruś Karpacka cz. II, DWOK, t. 55, s. 395, nr 1183.
9 O. Kolberg,
Odpowiedź
na recenzję H. Biegeleisena,
[w:] O. Kolberg, Studia,
rozprawy i artykuly,
DWOK, t. 63, s. 410-411.

�60

AGATA

SKRUKWA

kając i drukując w zaborze austriackim,
obecność tych tomów na księgarskim rynku Warszawy była dla niego koniecznością, stąd musiał się
liczyć z wymaganiami
cenzury w Królestwie lO. Przez niedopatrzenie
pozostawił w I i II części Krakowskiego
kilka pieśni i wzmianek, które
spowodowały
zakaz sprzedaży tych tomów w zaborze rosyjskim, gdzie
miały wielu odbiorców. Dlatego zapisy tekstów i melodii patriotycznych
z całej Polski wzbogacały przeznaczoną
im tekę 36 Miscellanea i poza
nielicznymi
wyjątkami
pozostały
w rękopisie.
Wśród
zachowanych
w tej tece pieśni śpiewanych
w czasie powstania
kościuszkowskiego
i pieśni towarzyszących
zesłanym na Sybir znajdują
się teksty ważne
dla badających
problematykę
społeczną w pieśniach popularnych.
Znajduje się tam m. in. kilka zapisów z Warszawy, Krakowa i Poznania (z różnymi melodiami) mniej lub więcej zmienionego tekstu znanego wierszCl
Gustawa Ehrenberga
Szlachta w r. 1831 ("Gdy naród do boju ..."). Większość "pieśni narodowych"
z teki 36 to teksty nie ludowe, ale wspomnieć
o nich trzeba było, aby wyjaśnić trudności, z jakimi spotykał się Kolberg przygotowując
do druku swe tomy.
Przyczyn, dla których brak prawie zupełnie w materiałach
Kolberga
pieśni buntowniczych,
szukać należy w warunkach
towarzyszących
jego
badaniom terenowym. Zarządzenia i represje władz zaborczych spowodowały, że nieznany człowiek pojawiający
się we wsi traktowany
był podejrzliwie, jeżeli nie nieprzyjaźnie.
Dlatego Kolberg badanie swe organizował w kontakcie z miejscowymi i życzliwymi etnografii osobami, które
znajdował najczęściej wśród mieszkańców dworów ziemiańskich. W miarę upływu lat, gdy narastały
trudności finansowe i pogarszało się jego
zdrowie, oparcie, jakie znajdował
z zaprzyjaźnionych
dworach i dworkach było konieczne dla kontynuowania
badań terenowych.
Dla swych
informatorów
był Kolberg zawsze przedstawicielem
obcego im środowiska
.i świadomość tego ograniczała ich zaufanie i szczerość. Dotyczy to nie
tylko wypowiedzi na temat czarów, magicznych zaklęć itp., ale i "pieśni
buntu i rozpaczy". Ostrożność wiejskich wykonawców
jest zrozumiała,
zwłaszcza na terenie Galicji, gdzie pamięć a wydarzeniach
roku 1846
żyła bardzo długo. W poszczególnych miejscowościach
mogły też działać
lokalne zakazy, jak ten, o którym wspomina II Woykowski w r. 1842.
Prosił on chłopców w okolicach lVInichowa w Krakowskiem
o zaśpiewanie kilku pieśni, na co otrzymał odpowiedź: "Nam nie wolno śpiewać,
Wielmożny Panie! [...] Pan komisarz zakazał [...] Bo wielu z nas śpiewało
piosenki takie, co tu nie wolno śpiewać! Od tego czasu każdy chłopak

Zob. Korespondencja
Oskara Kolberga G. I, DWOK, t. 64, s. 547-548.
W przypisku do zapowiedzi wydawniczej Pieśni ludu polskiego O. Kolberga
w "Tygodniku Literackim" 1842, nr 14, s. 112.
1Q
11

�Prohlematyka

społeczna

lU

.zbiorach pieśni

O. Kolberga

Gl

ze wsi dostaje 20 batów, gdy śpiewa. Niedawno znów dostało z naszej
wsi aż trzech". Nie wiadomo, jakie pieśni obudziły czujność pana komisarza i jak duży teren obejmowały
takie zar{:ądzenia, ale świadczą one
o atmosferze, w której nawiązanie kontaktu z miejscowymi wykonawcami
mogło być dla zbieracza pieśni bardzo utrudnione.
Z innych warsztatowych
problemów
Kolberga-folklorysty,
istotnych
dla zajmujących
się zagadnieniami
społecznymi w zebranych przez niego
pieśniach, wspomnieć
trzeba o danych dotyczących
wykonawców
oraz
czasu i miejsca zapisu. Z tych trzech podstawowych
informacji
najmniej
wagi przywiązywał
Kolberg do danych o osobie wykonawcy.
W rękopisach do obszernej
i wyczerpującej
monografii
Sanockie-Krośnieńskie
(DWOK, t. 49-51), do której najwięcej materiałów
zebrał w latach 18831885, a wit:;c jako w pełni dojrzały etnograf i folklorysta,
znaleźć można
zaledwie kilka wzmianek
o informatorach
terenowych.
Na marginesie
karty z kilkoma tekstami
pieśni zanotował:
"dziewczyna
z karczmy",
na początku innego zespołu pieśni "diak z Bóbrki", a w jednym tylko wypadku spotykamy pełniejszą notatkę "Iwan Antonyszyn,
prokadianczyk".
W korespondencji
z Blizińskimi, wówczas właścicielami
dworku w Bóbrce,
wspomniane
są jeszcze trzy osoby: Halka, która "opowiadała
o czarach
i dziwach lub nuciła swe 1Oanockie piosenki", Marysia, która przypomniała sobie jakieś śpiewy, i szewc opowiadacz.
Trudno jednak ustalić,
które teksty
pochodzą od tych wykonawców.
Podobna
sytuacja
jest
w wypadku innych monografii
regionalnych
i jak wynika z odpowiedzi
Kolberga na recenzję trzeciej części Pokucia 12, postępował
tak Kolberg
świadomie.
Zwracał
uwagę
na wiarogodność
swych
korespondentów
terenowych i starał się dobierać osoby budzące zaufanie swą znajomością
ludu i rzetelnością
w wykonywaniu
podjętych
zobowiązań.
W terenie
wyszukiwał
śpiewaków,
którzy mieli bogaty i interesujący
repertuar,
ale bezpośredni
wykonawca
pieśni był dła niego osobą przekazującą
artystyczny
dorobek swego środowiska,
a nie twórcą indywidualnym.
Czas zapisania poszczególnych
tekstów w większości wypadków określić można tylko w przybliżeniu.
W druku dawał niekiedy Kolberg daty
roczne, najczt:;ściej nad opisami obrzędów weselnych, w rękopisach daty,
nawet roczne, są rzadkie. Poprzez ustalenie
okresu, w jakim odbywał
podróże w danym regionie,
można ustalić orientacyjnie,
kiedy zapisy
te powstały. Dzięki korespondencji
i notatkom
osobistym,
dotyczącym
jedynej
jego podróży po Pomorzu
udało się uściślić czas powstania
zapisów z tego terenu do kilku letnich tygodni 1876 r., zapisy folkloru
z Łemkowszczyzny
i Bojkowszczyzny,
zwłaszcza z Bóbrki i Leszczowa'2 O. Kolberg, Kl'ótka

l'cplika

[w:] O. Kolberg, St'udia, rozprawy

jako

odpowiedź

i artykuŁy,

na recenzję

DWOK, t. 63, s. 414.

III tomu "Pokucia",

�G2

AGATA

SKRUKWA

tego, pochodzą z letnich miesięcy lat 1883-1885, ale ustalenie dla nich
konkretnego
roku jest praktycznie
niemożliwe. Dla większości zapisów
terenowych
z okolic np. Lwowa okres taki wydluża się jeszcze bardziej,
obejmując lata 1861-1879, w których odbywał dłuższe i krótsze podróże
w tamte
strony.
Podobnie
ogólnikowe,
ograniczone
do wymienienia
kilku lat są informacje, które zamieszczał Kolberg we wstępach do monografii regionalnych.
Proweniencja
geograficzna
poszczególnych
pieśni nastręcza najmniej
wątpliwości
i w większości wypadków
zapisy terenowe i teksty publikowane mają ściśle i czytelnie określone miejscowości. Część rękopisów
jednak z powodu uszkodzenia kart, rozdzielenia przez archiwistów istniejących niegdyś całostek, odcięcia części karty jeszcze przez Kolberga i zaginięcia brakujących
fragmentów itp., nasuwa duże trudności przy ustalaniu miejscowości, a czasem nawet regionu, z którego pochodzą. Specyficzne
są też sytuacje, gdy występują
różnice między proweniencją
zapisu terenowego a nazwą miejscowości
widniejącą nad tekstem w czystopisie
lub publikacji.
Dokładna
analiza każdego takiego wypadku n pozwala
często ustalić przyczyny
i uznać prawidłowość
postępowania
Kolberga.
W ciągu pięćdziesięciu
lat pracy naukowej zgromadził Kolberg materiały ze znacznych obszarów Słowiańszczyzny.
W rękopisach jego spotykamy pieśni prawie wszystkich narodów słowiańskich
nie ma ich
jedynie z tych terenów, które w XIX w. pozostawały
w zależności od
Turcji, tj. z Bułgarii i części Jugosławii. Nie dla wszystkich jednak krajów czy regionów zbiory Kolberga
są reprezentatywne.
Krótkotrwały
pobyt w Słowenii i Chorwacji, przelotne kontakty z terenem w Czechach
i na Łużycach dostarczyły wprawdzie pewnej ilości interesujących
zapisów tekstów i melodii, ale zasób tych pieśni jest zbyt szczupły, aby mógł
służyć za podstawę
do szerszych
analiz. Poza zasięgiem specjalnych
badań terenowych
pozostały nawet niektóre regiony polskie, np. Śląsk
w zaborze pruskim, gdzie nie dotarł Kolberg w pierwszym okresie badań
etnograficznych,
a później nasilenie akcji germanizacyjnej
uniemożliwiło
mu podróż w tamte strony.
Najdokładniej
przebadał
Kolberg
regiony
etnicznie
polskie (poza
Śląskiem i Pomorzem, gdzie był stosunkowo krótko, i Mazurami, których
monografię
oparł na pracach i zbiorach innych autorów),
pograniczp
polsko-litewskie,
polsko-białoruskie
i polsko-ukraińskie
oraz tę część:
Ukrainy, która w XIX w. należała do zaboru austriackiego.
Opublikowane
za życia Kolberga monografie regionalne nie zawierają
całego zebranego przezeń zasobu pieśni. Do każdego regionu pozostały
13 Np.
pieśni gór'a!skie zapisane w Modlnicy od sezonowo tam pracujących
GÓł'ali, pieśni wędrownych druciarzy słowackich notowane w War'szawie itp.

�Prol&gt;lenwtyka

spo!ee2na w zbiorach

pieśni O. Kolberga

63

w rękopisach liczne teksty i melodie, których nie mógł zamieścić w tomie
ograniczony względami finansowymi,
lub które napłynęły
po wydaniu
drukiem danego tomu. Wszystkie te pieśni znajdą miejsce w odpowiednich tomach monograficznych
i suplementowych,
a część (np. Mazowsze
cz. VI i VII, Ruś Karpacka,
która w pewnym stopniu jest kontynuacją
Pokucia)
jest już opublikowana.
Pełny obraz zasięgu badał1 Kolberga
i możliwości oceny wartości zródłowej zebranego przezeń zasobu pieśni
polskich i w ogóle słowiańskich
będą mieli folkloryści
dopiero po zakończeniu prac edytorskich
nad Kolbergowską
spuścizną rękopiśmienną.
Jak już wspomniano,
nie wszystkie
zagadnienia
społeczne znalazły
równie wyraźne odbicie w zbiorach pieśni Kolberga. Jeżeli chodzi o teksty pieśni związane z sytuacją społeczno-prawną
chłopa, wyróżnić można
kilka zasadniczych
tematów:
stosunki między dworem
a wsią, pobór
do wojska oraz relacje między chłopem a dwiema potężnymi instytucjami, jakimi na wsi XIX-wiecznej
były karczma i plebania. Tematyka
ta
pojawia się w formie skargi na ciężki los, na pracę bez wytchnienia,
bądź też na konkretniejsze
przejawy
niesprawiedliwego
i brutalnego
traktowania służby dworskiej i ludzi odrabiających
pańszczyznę, na wykorzystywanie
przez dziedzica i dworskich
oficjalistów
swej silniejszej
pozycji materialnej
i społecznej. Motywy te dochodzą do głosu zwyczajowo w pieśniach dożynkowych:
Dobry nasz pan, dobry,
jako małe dzicię,
ale jego sługi
biją na zabicie 14.
Goniłeś nas dziedzicu
po polu z basiorem,
wynieśze nam teraz
.~or7.ałki z gąsiorem ".
A nasz wokonom hirszy sobaki
nie wart i riżku tabaki.
I kryczyt i łaje,
i poludniowaty nie daje 16.
Oj, wijt wstaje rano,
kryczyt' pod okoncem,
a szczob wyjty na pańszczynu
pered rannym soncem 17.
II O. Kolberg,
" O. Kolberg,
l" O. Kolberg,
17 O. Kolberg.

cZ. I, DWOK, t. 20, s. 127, nr 64.
DWOK, t. 23, s. 116, nr 69.
Chełmskie cz. I, DWOK, t. 33, s. 164, nr 30.
WOlYli, DWOK, t. :J6, S. 293, nr 455.
Radomskie
Kaliskie,

�64

AGATA

SKRUKWA

Spotykamy
też w pieśniach echa zwyczajów prawnych dawniej obowiązujących 18, a także mniej lub więcej współczesnych,
lokalnych i szerszych:
Oj, chlopczycy, chlopczycy
baszowskiego pana,
da, wzięliście wianeczek
dziewczynie u siana.
Oj, wzieli go to, wzieli,
sama go nam dala,
da, przyjdzie co do czego,
staniemy do prawa.
Oj, staniemy do prawa,
będziemy prawować,.
da, musisz nam dziewczyno
wianeczek darować.
Oj, prawo przysądziło,
by Jasienia stracić,
da, dziewczyna chciala,
by wianek zaplacić J9.
Da,
da,
da,
da,

widziszże, dziewczyno,
widziszże, widziszże,
czerwone jabłuszko,
urwij że, urwij że.

Oj, jadłabym jabłuszko,
da, w Toruniu na bloniu,
da, jablka zdrożaly,
za jedno dwa talary 2".

Tę p1esn opatrzył
Kolberg
w rękopisie
wYJasmeniem:
"Sciąga sic;
do kary, jaką rząd pruski za uszkodzenie drzew i zrywanie owoców naznaczył".
Obok skargi czy rozpaczy słychać też w pieśniach akcenty protestu.
pogróżki lub drwiny wobec pana, ekonoma, oficera, karczmarza
oszukującego pijanych chłopów itp.:

lO

Między

Zob. A. Mioduchowska,
dawnymi

a nowymi

Elementy
laty.

Studia

spoleczne

w

polskiej

folklo1"ystyczne.

pieśni

Pod

i J. Kl·zyżanowskiego. Wroclaw-Warszawa-Kl'aków
1970. s. 221-22:(
I!I Rkp.
O. Kolberga, teka 16 Radom, Opatów, Sandomierz.
nr 166l.
20 Tamże, k. 6, nr 279.

red.

[w:]
R. Górskiego

ludowej,

sygn. 1209. k. 22,

�Problematyka

społeczna

w zbiorach

pieśni

O. Kolberga

65

Oj, wygrał nasz pan. wygraI,
wszyslkich chlopów ze wsi wygna!.
I stodoly powywracał,
i slużącym nie wyplaca!.
Oj, dobrześ, parchu, zrobił,
oj, będziesz sam na się robil21•
A da dana, moja dana,
oj, da, wzięli kaci pana,
Oj, da, wzięli go do piekla
i tak nam bestia uciekła 22.
De żowniry pjut,
tam riczky teczut,
pid biloju berezoju
kapilana bjut.
Oj, ty pane nasz,
kapitane nasz,
leczut ['yczki krywawiji
wid tebe do nas.
Hoj nyni myni,
a zaulre lobi,
ny kiszte si worożenki
pryhogi moji n.
Bodaj te szynkarki
z piekla nie wyjrzały,
dwa zIole przepiłem
cztćry przypisały 24.

Druga grupa tematów
społecznych
to pojawiające
się w pieśniach
wzmianki o rozwarstwieniu
wewnętrznym
wsi, opinie o różnych grupach
zawodowych - rolnikach, rzemieślnikach,
parobkach
itp., teksty o konfliktach między służbą dworską
a uprawiającymi
własną ziemię chłopami, mit;dzy tymi, którzy mieli ziemię i tymi, którzy mieli jej bardzo
mało albo wcale, komornikam(,
wyrobnikami:
D dworaka

duża mina,
a na dupie porlek nie ma.
D wieśniaka nie ma miny,
pelna kieszeń koprowiny 25.

21
22
23
24
2;

, -

Tamże, k. 5, nt· 170.
Tamże, k. 9, nr 541.
O. Kolberg, Pokucie cz, II, OWOK, t. :W, s. 208, nr 384.
O. Kolberg. W. Ks. Poznańskie cz. IV, OWOK, t. 12, s. 242, nr 469.
Rkp. O. Kolberga, leka 16i1209, k. 16, nr 1063.

Lud.

t. LV!!

�IW

AGATA

SKRUKWA

Ej, Boże mój, Boże, z wysokiego nieba,
nie daj mi doczekać wyrobnego chleba.
Ach, Boże mój, Boże, jak klonowy listek,
dadzą skórkę chleba, pytają, czym zjadła wszystek
Parobeczku,
Gospodarzu,
Parobeczku,
Gospodarzu,

,G.

gruba sieczka.
zła skrzyneczka.
drobniej ino.
napraw ino.

Parobeczku, wstałbyś do dnia,
porznął sieczki snopek, ze dwa.
Gospodarzu, wstałbyś i ty,
nie chce ci się od kobity 27.

Poza tym, co wieś dzieliło, należy do tej grupy i to, co wieś łączyło,
np. istnienie opinii lokalnej, której funkcjonowanie
wpływało na przestrzeganie
obowiązujących
w wiejskiej
społeczności
norm etycznych.
Najłatwiej zauważyć to w licznych pieśniach miłosnych, bo przedmiotem
szczególnego zainteresowania
kontroli społecznej były kontakty
dziewcząt i chłopców oraz ewentualne
ich konsekwencje:
Nie lubię, nie lubię,
bo rodzice nie dadzą,
nie kocham, nie kocham,
bo ludzie nie radzą es.
A wzioneś mi ten wianeczek
pod zieloną miedzą;
ociec, matka o tern nie wie
ale ludzie wiedzą 29.

Drugim ośrodkiem
dziewcząt i gospodyń:

,r.

zainteresowania
Oj,
oj,
oj,
da,

Maryś, wziąłbym cię,
są ludzie, ganią cię,
ale bez to samo,
i co nie wstajesz rano

Oj,
da,
da,
da,

wszystkie gospodynie,
wyganiają świnie,
tylko Rarukowa,
na kominie drzymie 31.

Rkp. O. Kolberga, teka B Kraków,

29
30
31

opinii

była pracowitość

30.

sygn. 119:3. k. 24, nr 1977.
k. 18, nr 1260.
O. Kolberg, W. Ks. Poznańskie cz. IV, DWOK, t. 12, s. I::I9, nr 261.
O. Kolberg, W. Ks. Poznańskie cz. IV, DWOK, t. 12, s. 84, nr 116.
Rkp. O. Kolberga, teka 16/1209, k. 17, nr 1202.
Tamże, k. 7, nr 297.

n O. Rkp. O. Kolberga, teka 16/1209,
28

wiejskiej

�Problematyka

spoleezna w zbioraeh

pieśni

O. Kolberga

67

Utożsamianie się z własną grupą lokalną przejawia
się w pieśniach
chwalących daną wieś, okolicę czy region albo wyszydzających
mieszkańców sąsiednich wsi, a także inne grupy regionalne i etniczne. Teksty
dotyczące tych ostatnich
tematów,
to najczęściej
krótkie przyśpiewki
wykpiwające mowę, strój lub przywary rzekomo cechujące owe odmienne grupy:
Kaliszanka kieby szklanka,
dana da, pływa po wodzie.
Łęczycanka kieby świńka,
dana da, ryje w ogrodzie 32.
A kanyz to idzies,
Góralu, kierpcarzu?
A co ci do tego,
Lachu, podkówcarzu?

33

Spotykamy też teksty o tonacji poważniejszej,
związane z obecnością
w Polsce zaborców, ich wojsk, urzędników
i osadników, a na Ukrainie
np. polskiej szlachty.
Jestem Polka rodzona,
krwi ślachetnej spłodzona,
odstąp, Niemiec, ode mnie,
nie kochaj sie ty we mnie 34.

Tematyka ta zbliża się do pieśni patriotycznych
i historycznych.
Trzecia grupa tematów społecznych,
to szeroki krąg zagadnień dotyczących rodziny. Do najczęściej spotykanych
motywów należą: wybór
współmałżonka,
zmiana, jaką w życiu dziewczyny wywołuje zamążpojście, sytuacja kobiety zamężnej i dziecka, szczególnie sieroty, konflikty
między żoną a rodziną męża - zwłaszcza jego matką, np.:
Synowa, synowa,
nie miej takiej gęby,
bo wezmę kamienia,
wybiję ci zęby.
Za cóż mi, matko, zęby
będziesz wybijała,
kiejś do mojich zębów
chleba nie dawała 35.
Nie pajdu z karczomki horełki ne piwszy,
nie lahuju spaci żonki nie nabiłszy 36.
:1'
:J:l
34
35

:&gt;6

O.
O.
O.
O.
O.

Kolberg,
Kolberg,
Kolberg,
Kolberg,
Kolberg,

Kaliskie i Sieradzkie,
DWOK, t. 46, s. 274, nr 441.
GÓTY i PodgóTze cz. II, DWOK, t. 45, s. 120, nr 1261.
MazuTy PTuskie, DWOK, t. 40, s. 437, nr 453.
Lubelskie
cz. I, DWOK, t. 16, s. 266-267, nr 428.
BialoTuś-Polesie,
DWOK, t. 52, s. 362, nr 571.

�68

AGATA

SKRUKWA

W tej dziedzinie zbiory Kolberga
dostarczają
szczególnie bogatego
materiału
do porównań z terenu całej prawie Polski i znacznej części
Ukrainy i Białorusi. Ustalenie relacji między treścią pieśni a realną niegdyś rzeczywistością
jest tu jednak o wiele trudniejsze niż przy pieśniach
o tematyce ściśle społecznej, klasowej, ponieważ wiele tekstów na temat rodziny to pieśni obrzędowe, których trwałość w repertuarze
jest
częs\to o wiele większa niż np. krótkich,
ulotnych
przyśpiewek.
Ale
i w takich wypadkach
częstotliwość
występowania
pewnego motywu
upoważnia do wysnucia wniosków, zwłaszcza gdy potwierdzają
je inne
zbiory pieśni i odpowiednie opracowania etnograficzne.
Ten krótki i z konieczności pobieżny przegląd problematyki
oraz kilkanaście
przytoczonych
tekstów
zaledwie
sygnalizują
całe bogactwo
problemów społecznych zilustrowanych
w zbiorach pieśni Kolberga. Dla
badających te zagadnienia istotne jest nie tylko to, że tomy Dziel Kolberga zawierają tak liczne pieśni z kilku makroregionów,
jak np. Wielkopolska, Mazowsze, czy zachodnia Ukraina, ale i to, że pieśni te posiadają
szeroki
kontekst
etnograficzny.
Opisy kultury
materialnej,
zwyczajów i obrzędów pochodzące z tych samych miejscowości co pieśni,
z tego samego okresu, a prawdo}Xldobnie często od tych samych informatorów, wzbogacają naszą wiedzę o warunkach,
w jakich pieśni były
tworzone i żyły, tłumaczą ich treść. Z drugiej zaś strony pieśni, tak jak
bajki czy przysłowia, ukazując marzenia ludu, jego reakcję na rzeczywistość, uzupełniają beznamiętny opis etnograficzny.

AGATA SKRUKWA

SOCIAL PROBLEMS IN THE SONG COLLECTION OF OSKAR KOLBERG
(Summary)
The songs collected by Oskar Kolberg on the territories of Poland and neighbouring Slavonic countries include a lot of material dealing with social relations
in the country in the 19th century. The choice of material was influenced by the
conditions of Kolberg's country investigation; the distrust of villagers in attitude
to Kolberg as the representative of different social class, the censorship performed
by the authorities in all three Partitions of Poland, and other circumstances of
publishing the collections in the volumes of Folk and Ethnographical
Pictures.
The basic difficulties in the choice of texts dealing with social problems was
caused by the wealth of Kolberg's collection - in the hitherto published volumes
of Complete Works is already more than 20,000 songs. That is why it is impossible

�?rublcmalyka

-'polecona w zbiorach. pieśni

O

Kolberga

69

to find one's bearings in their contents without special indexes. The additional
difficulties arc caused by Kolberg's method ol' work specific for the 19th century
folklorists (the system ol' classiCication ol' songs, lack of data concerning the executors, the incomplete information about the time of records). Another difficulty
is that Kolberg's manuscripts did not survive to the present days in the state
Kolberg had left them.
Kolberg's collection of songs provide a lot ol' valuable information concerning
the folk view on the social problems of 19t11 century village. The author means
here strictly social, class problems as well as the social problems in general,
including all social relations within a family, a village, or a region. Kolberg's
Complete Works are here the more valuable as they introduce a vast ethnographic
context which facilitates the proper evaluation of the song contents.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10258" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10236">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ae58865f1c0b7e457940bca3045b2d91.pdf</src>
        <authentication>1cce402f211b41551d3d1ac22d84ec78</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121975">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1889</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121976">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121977">
                <text>etnografia polska - okres powojenny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121978">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1752</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121979">
                <text>Problematyka teoretyczna w powojennej etnografii / LUD 1985 t.69</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121980">
                <text>LUD 1985 t.69, s.35-62</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121981">
                <text>Piątkowski, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121982">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121983">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121984">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="121985">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121986">
                <text>Lud, t. 69, 1985

I. STUDIA
KRZYSZTOF
PIĄTKOWSKI
Insty,tut Archeologi'i i Etnografii
U:'vlK, Toruli.

PROBLEMATYKA
TEORETYCZNA
W POWOJENNEJ
ETNOGRAFII POLSKIEJ

Jeżeli przeanalizujemy
drogę rozwoju poznania naukowego
w ostatnich dziesięcioleciach
możemy zauważyć, że nie tylko stale powiększa się
wachlarz podejmowanych
problemów, lecz coraz większego znaczenia nabierają metody działalności
naukowej.
Również na gruncie
etnografii
utrwala się przekonanie,
że uzyskanie prawidłowych
efektów prowadzonych badań wynika bezpośrednio
z przyjętych
założeń teoretycznych,
a więc ze sposobu ujęcia analizowanego
problemu.
Zatem coraz bardziej
istotne staje się naukowe
i teor€tyczne
przygotowanie
począ,tkowych
faz badawczych.
Efekt końcowy procesu badawczego
nie jest już więc
jedynym
wyznacznikiem
postępów
poznawczych.
Przy
dynamicznym
i wszechstronnym
rozwoju badań, a także przy ich znacznych
możliwościach metodologicznych
i technicznych,
założenia
wstępne
należą
w naukach humanistycznych
i społecznych
do podstawowych
kryteriów
wart:Jści i celowości tych badań - a w gruncie rzeczy do oceny ich Afek.
tywności 1. Wpływ wiedzy teoretycznej
na realizowane
w praktyce
badania jest więc niewątpliwy.
Można tu nawet mówić o pewnego typu determinacji, która bywa niezależna od subiektywnego
stosunku bad~cza-etnografa do teoretycznych
założeń.
Praktyka
badawcza polskiej etnografii
wykazuje
pełną gamę stanowisk: od całkowitej świadomości metodologicznej
- do SlkoncentrmX1ania
się tylko na zagadnieniach pragmatycznych.
Niektórzy etnografowie
zwra··
cają uwagę jedynie na warsztat badawczy (technikę pracy terenowej), odcinając się tym samym od jakiegoś modelu uprawianej
dyscypliny.
Ihetelność empirycznych
badań terenowych
(tzw. rzetelność
warsztatowa)
jest tu zasadniczym celem. Jeżeli jednak przeanalizujemy
istotę owej rzetelności warsztatowej,
dojdziemy zawsze do jakiegoś modelu dyscypliny,
modelu, który nie jest wolny od 'teoretycznych
założeń (czasem nawet
nieuświadamianych
przez badacza). Oczywiście, pomijam tu liczne prace
1

,por. J. W. BlaubC'l'g, W. N. Sadowski,

wspó/czesnej

nauce,

s. 9; S. Amskrdamc;'ki,
3'

[w:] Probl'emy
Nauka

E. G. Judin,

metodologii

a porządek

badań

świata,

Koncepcje

systemowych,

WaLsz,-cwa 1983,

sJjstemo;))c
Vva,rsza'Wa

s, 122 - 133.

we
19703,

�36

Krzysztoj

Piqtkowski

etnograficzne, które nie zawie'ra'ją w sobie zasad postępowania naukowego, a są tylko systematycznym opracowaniem informacji źródłowych (praCe źródłotwórcz.e) 2. Z punktu widzenia naukowej etnografii - sprl'śród
stanowiskba!dawczych interesujące są te postawy, które wzmocnione bywają świaciQmością potrzeby posiadania metodologicznych przekonań.
Praktyka naukowa etnografów ukazuje również wyraźne przedziały
między uczonymi zajmującymi się podobnymi problemami (nie chodzi
tu tylko o zaniedbywanie przez długie lata aspektów symbolicznych badanej kultury). Różnice te są skutkiem przyjmowania rozmaitych założeń wyjściowych. Wynika z tego stosowanie odmiennych języków analizy (adekwatnych do przyjętych załQżeń teoretycznych), a nawet w przypadkach skrajnych uwypukla .9ię odmienność stylów pisarskich. Możn'f
postawić tezę (będzie ona udokumentowana w dalszym ciągu tych rozważań), iż nie jest możliwy jeden wspólny język analityczny w etnografii,
przy różnym podejściu do założeń metodologicznych i przy różnym określaniu przedmiotu badań. Stąd niepQwocizeniem kończą sic: usilne próby
stworzenia uniwersalnego słownika pojęć dła tej dyscypliny.
Lata osiemdziesiąte charakteryzują się dość zaanwansowanym, rozszerzającym się pluralizmem stanowisk poznawczych w etnografii 3. Jest to
niewątpliwie wyraz osiągania wreszcie przez tę dyscyplinę pewnej samoświadomości teoretycznej. Jeszcze na początku lat siedemdziesiątych 1\laria Frankowska, charakteryzując dorobek etnografii polskiej z uboi ewaniem podkreślała, iż "w zakresie teorii i metodologii stwierdzić należy,
2 Z.ob. na ten temat
fragmenty ·odpowi'edzi na ainkbe·tl; "Co to jc"t eionogru1i.a?"
publik'O\'Ja.ne [w:] "Po!s.1{a Sztuka Ludowa", 1931, nr 2, s. 69 - 80. Ni.októrzy ba·dacze s toj;.\ na gr·unóe .klasycznego rozróżnienia,
rezerwując
:t.akrcs etnogr.alii dla
początkowych
eta'pów pracy badawczej
w terenie ~o,~,'erwacja i opis), oraz dla
działail ZJmierzających do groma,dzenia, por,ząd:kowani,ai
sY_'Jtema1tykiźródel; natomiast etno,\ogia opierająca
się na ebnogra'f&lt;ii, dąży do lvogolnivnego spojrzcnia na
wewnętr.zne mec.hall1izmy kulturowe
iczlawieka
w śr&lt;Jdowi&amp;ku kulturowym.
Tymczasem ,na puczą,tk'll lat pięódzi;esiątyoh, pod wpływem r,adzi.lo&lt;:Jdm, wprowadzono
jednolitą naZJwq etno,gr.a,i'ia, Iktóra zasadnic.z.o przetrwała
do dziś, za'równo w n&lt;1zewUliouwie ·ins&lt;tytucjonalnym, jak ·i w pubłikacjach.
M·ożna już więc mówić () pona.c] trzydziestolet'niej
br-adycji ebnogm'fiJi (w sensie nazewniczym) ... Wprawdz;ie
Z. Sokolewicz (cyt ankieta, s. 77) słus:zmie podkreśla,
iż ujednolicenie
nazewnic.twa miało podłoże hl'oz'o:ficznei
mebodokJ&lt;gic~ne (oparta na materializmie
historycznym etnQ;gra.fi.a była nauką his&lt;torycZtl1ą, badając'l kU;jj:kreLne gn'upy eLn:ic~ne
historycz:nie o:krC'Śłoolne,ogllądal11e w pers;pElktyw'ie proce"u historycznego).
Jednak
dziś, w do.bie pewnego pluralizmu
filo~ofic=eg'O i metodC11ogi.oznego w polskJiej
etnograii'i, wla'ś'nie eLn:ogra&lt;fi'i,stiO'sowarnie tef1minu etnogrr.aha lub etnologia ni,e jes.t
JUL !'ezułialtem spo!'u metodolo,gicZJnego.. Przyjęło
się Zl'CS?JtąwY'ro'ienne stos'Owanie
tych nazw. Ten spór powunien s'ię ,przenieść (i ta,k s&lt;ię dZ'ieje) na g'runt różJl1ych
teorii i w)"ni:kających stąd asp~tów
po·z.na'wcrZych.
3 Tendencja
ta z'O'siala zauważona w o.praoowaniu: J. Hu.r.s:lJta,B. Kopczyńska-Jaworska,
Polska etnografia
(etrwlogia)
po II wojnie, "Lud", 1982, ·t. 66, s. 14 -17.

�PROBLEMATYKA

TEORETYCZNA

W

POWOJENNEJ

.ETNOGRAFII

POLSKIEJ

37

że jest to dziedzina, jak dotąd, z wielką szkodą dla rozwoju współczesnej
naszej etnografii, zaniedbana, że mimo istniejących już i w szeregu wypadków poważnych publikacji z tego zakresu, prac o podobnym pł'Ofilu
jest zdecydowanie za mało, nie wszYSltkie przy tym mają wyrównany poziom (... ) i na ogół mają one dD'śĆograniczony zakres problemowy ustępując w tej mierze wielu ośrodkom obcym, zarówno europejskim jak
i amerykań~kim" ,t. Przyczyny takiego stanu rzeczy autorka upatruje między innymi w długotrwałym zaabsol'bowaniu starszej i średniej generacji
etnografów odbudowywaniem od podstaw zniszczonych podczas wojny
ośrodków pracy, w zachwianiu proporcji między bardzo absorbującą pracą dydaktyczną (szkolny charakter uni wersyteckiego ks~tałcenia), a naukową, a także w tym, że przez dłuższy czas po wojnie były trudności
w nawiązywaniu i utrzymywaniu kontaktów z zagranicznymi instytucjami i towarzystwami naukowymi, a Co za tym idzie - w otrzymywaniu
literatury, zwłaszcza nowych temetycznych propozycji, ukazujących się
za granicą 5. W efekcie takich i innych uwarunkowań, prace ochara kterze teoretycznym stanowiły bardzo nieznaczny procent, dominowały publikacje materiałowe i dokumentacyjne. Bardzo pouczające jest prz;:analizowanie procentowego stosunku tych rodzajów publikacji na prze'itrzeni lat 1945 - 1975 G. Otóż w latach 1945 - 54 pu,blikacje o charakterze teoretycznym stanowią około 3% prac materiałowych i dokumentacy jnych,
przy czym zasadnicza większość została opublikowana w końcu lat czterdziestych. W roku 1955 ukazują się tylko trzy artykuły metodyczn&lt;:o'
(ok. lO/u). W latach 1956 - 58 obserwujemy pewien wzrost tego typu publikacji (do ok. 40/u), a dziesit~ci{)lecie 1959 - 69 stabilizuje się na poziomie
ok. 2,50/u. Lata 1970 - 75 charakteryzują
się zauważalnym wzrostem (do
%
ok. 4,5 ) dociekali. metodologicznych. Ta tendencja wzrostowa utrzymuje
się w następnych latach. Pomijając nawet fakt, że część opracowalI teoretycznych nie .była auto·rstwa zawodowych etnografów i nie ukazała się
w periodykach etnograficznych, taki stan rzeczy należy ocenić krytycznie. Widać wyraźnie, że po próbach "zebrania sił" i metodologicznego
określenia się w końcu lat czterdziestych, etnografia popada w wyraźny
kryzys poznawczy we wczesnych latach pięćdziesiątych, z którego nie
potrafi wydobyć się specjalnie odnowiona po 1956 roku, mimo zasadni., :\1. Fra'Jlkowsi.;:cl, EtnoflTafia

polska po II wojnie
.~wiatowej,
[w:] Historia
etnoTed. \If. Ter!cekiej,
Wrocław 19.73, s. 257, 249.
5 T,amŻie, s. 249.
6 Opie.r&lt;lJm siG na
publikowanych
bibliografiach:
H. Bi-ttner-S zewc zyk-owa, Materiały
do bib!iografii
etnografii
polskiej
za 1945 - 1954 r. supleme.n1: do "Lu.d" 1:958,
t. 49; B. Ga,win, Bibliografia
etnografii
polskiej
za 1955 T., za lata 1956 - 1958, za
lata 1959 - 1960 (material powielony); M. N.iewiadomska,
Bibliografia
etnografii
polskiej za lata 1961 - 1969, cz. I i II, Wlroclaw W83; E. Kar,piń-s:ka, Bibliografia
etnogTajii polski!ij
za lata 1970 - 1975, Wrocław 11980.
grafii

poLskiej,

�38

Krzysztof

Piqtkowski

czej zmiany uwarunkowań
zewnętrznych
nauki. Pewien rozkwit poznawczy (nowe propozycje
metodologiczne,
reinterpretacja
dotychczasowego
dorobku dyscypliny)
obserwujemy
dopiero w połowie lat siedemdziesiątych.
Sytuacja
taka bardzo zaciążyła, jak zauważa Maria Frankowska,
na
pozycji etnografii wśród innych dyscyplin, "a skutki tego dają się zaobserwować jeszcze obecnie (... ) Konsekwencją
braku aktywności
ze strony
etnografów
w zakresie
badań teoretyczno-metodologicznych
stałe
się
m. in. przejęcie .przez socjologów w dużej mierze tematyki
wyraźnie należącej do zakresu szeroko rozumianej
etnografii" 7. Efektem takiego stanu rzeczy jest również dość rozpowszechniony
pogląd (także w ni~'których środowiskach
naukowych),
że etnografia
jest dyscypliną
faktograficzną, opisową, do tego anachroniczną,
bowiem głównym jej przedmiotem są oglądane statycznie, r·eliktowe zjawiska kultury.
Zarysowany
powyżej ilościowo stan dociekań poznawczych
powojennej etnografii polskiej warto uzupełnić niektórymi
podstawowymi
iaktami organizacyjnymi
i ideologicznymi.
Pierwsze pięciolecie to okres odbudowy
zniszczonych w czasie \\jojny
placówek; to praca organizacyjna
przy otwieraniu
nowych Qśrodkóv,,· badawczych, niezwykle
trudna z uwagi na bardzo ograniczone
możliwnści
personalne,
jak i ogromne braki w tym, co nazywamy
zapleczem pracy
naukowej.
Ośrodki naukowe
nawiązywały
w tym cZ.1sie do kierunków
metodologicznych
i problematyki
charakterystycznej
dla poszczególnych
katedr przedwojennych,
które reprezentowały
zróżnicowane
metodologiczni", opcje, poświęcając
sporo uwagi aspektowi
poznawczemu
etnog::afii '.
Z publikowanych
w tym okresie rozpraw teoretycznych
na plan pierwszy wybijają
się artykuły
Kazimiena
Moszyńskiego:
Sian
i zrldania
etnografii
polskiej
i Ewolucjonizm
kTytyc:::ny
na tleinn?Jch
kieTJlnków
w etnologii,
przedstawiające
omówienie
trzech głównych
w tym czasie
nurtów w etnografii
polskiej ewolucyjnego,
historycznego
i socjologicznego,oraz
prezentację
własnej koncepcji ewolucjonizmu
krytycznego 9. To skorygowane
ujęcie ewolucjonizmu
wyróżniało
się poprze'~ "wysunięcie na plan pierwszy kontaktu
z terenem, przez znaczne powię~szenie krytycyzmu,
przez uwzględnienie
rozległych migracji ludów i ekspan-.
sji kulturowych,
wreszcie przez wydatne zastosowanie metody geogr8ficznej. Dąży ono do zrekonstruowania
rozwoju poszczególnych
wytworów
7

M. Fral1JkClwska,

8

Zdb.

Historia
9

Aliykuły

teoretycznych

s. 24'9.

Szkoły

i kierunki

UJ

etnografij

polslciej

(do

1939 r.J,

[w:]

... , op. cit., s. 140 - 167.

etnografii

etnografii

op. cit.,

Z. Sok'OJewioz,
te

.(ypu:bJik{JwaJl1JO [w:]

"Lud",

1948,

K. Mo'szyńs:kieglO była monumentalna
powszechnej
i etnologii, WrCJc1aw 1956.

t. 38. Po·dc'iumowaniem
praca:

Czlowiek.

refleksjI
Wstęp

do

�PROBLEMATYKA

TEORETYCZNA

W

POWOJENNEJ

ETNOGRAFII

POLSKIEJ

39

kultury i ich zespołów w celu przy'czynienia się do wykrycia praw czy
cech rozwoju" 10, Tę interesującą koncepcję metodologiczną zamykał jednak Moszyński w ograniczonym zakresowo polu badawczym, obejmującym tzw. kultury pierwotne i chłopskie.
Inne stanowisko reprezentował Kazimierz Dobrowolski, wnoszący do
etnografii gruntowne przygotowanie histDryczne, źródłoznawcze oraz SDcjDlogiczne. Jeszcze przed wojną nadał kształt metodzi~ swoich badań,
nazywanej integralną 11. Kultura rDzpatrywana bywa jako integralna całość wewnętrznie powiązanych działów, :Przez pryzmat historyczny, :socjologiczny, antropogeograficzny, biDpsychologiczny, funkcjo,nalny, itd., zmierza Dobrowolski do "odtworzenia pełnego, realnego życia zjawisk kulturalnych, tak jak one w rz€czywistD'ści ródzą się, rDzwijają i. giną
w określonych ramach przestrzennych i czasowych". Dyrektywy b:ldawcze zmierzały do lączenia różnych podejść w zależności od problemu oraz
charakteru źródeł i materiałów jakimi dysponuje badacz. Najpełniej takie podejście rmwinął Dobrowolski w studiach dotyczących kultury wsi
Karpat. W pierwszych latach powDjennych po£-więcił się natomiast doraźnym problemom życia społecznego w nowych uwarunkowaniach. InterE"sowały go socjologiczne aspekty migracji i osadnictwa na nowych ziemiach. W 1948 r. na zjeździe PTL Dobrowolski powraca jednak do teoretycznych problemów zderzenia kultur: rolnicz,ej i pasterskiej 12. Prp.zentowany przez niego w istocie historyczny socjDIDgizm odnosi się do pro,·
blematyki rekonstrukcji rozwDju dawnej kultury wsi oraz do przemian
jakie zachodziły dawniej (na przełomie XIX/XX wieku) i współcześnie
w kulturze chłopSkiej. Tak ukierunkowane badania, zdaniem tego autora, "wnoszą do teorii kultury ustalenie wspólnych i swoistych właściwości określonych kultur, w poszczególnych fazach ewolucyjnych. Odsłaniają warunki, w jakich te zbieżności i różnice się kształtowały. Pozwalają uchwycić czynniki determinujące
zarówno antagonizm jak współdziałanie, jakie się zaznacza na gruncie styczności między dwoma '-&lt;gru·
powaniami etnicznymi, które są twórcami względnie nosicielami odmiennych układów wartości. Dzięki badaniom tym można wniknąć z kolei
w mechanizmclyfuzji poszczególnych wytworów lu:b ich zespołów, w czynniki hamujące lub ułatwiające przejmowanie wartości, w czynniki wywołujące proces selekcji wytworów, w zagadnienie kolejnDści zapożyczania
i przeobrażania tych wytworów. (... ) Na tle tych badań zaznaczają się
również w sposób szczególnie wyrazisty istotne funkcje wytworów jedK. M().,zyń~ki, Stan i zadania etnografii
poLskiej, "Lud", 1948, t. 38, s. 2·24.
D ob rn·wo!sk i, Dwa studia nad powstaniem
kultury
ludowej
w Kar;wtach
2C1chodnich, [w:] Studia
historyczne
ku czci Stanisława
Kntrzeby,
t. 2, Kraków
1938, s. 181- 246.
12 'K. D()bl'owo!.';ki, Zderzenie
kultnr
(streszczenie), "Lud", 1952, t. 39, s. 101 - 109.
In

11

K.

�40

Krzysztof

Piqtlwwski

nostkowych lub ich zespołów oraz społeczne funkcje zapożyczenia danego
wytworu" 13. Dobrowolski usiłował także przełożyć j~zyk charaMel'Yzowanej tu teorii na sferę praktyki społecznej: prognozowania i kierowanie;
zjawiskami kulturowymi. Ze względu jednak na sor::jalne i przestrzenno-czasowe uwarunkowania, zasięg odniesienia tej teorii był ograniczony.
Oprócz tych dwóch dominujących tendencji wspomnieć należy takż.;::
o kierunku kulturowo-historycznym
kuLtywowanym w ośrodku lubelskim
przez następców S. Poniatowskiego - Jana Cze'kanowS'kiego i .JÓzefa
Gajka 14. Zainteresowania etnogenetyczne tego drugiego zaowocowały póżniej w reahzacji Polskiego Atlasu Etnograficznego. Warto również nadmienić o ory'ginalnych pomysłach badawczych Eugeniusza Frankowskiego, odnoszących się do wnikliwego pogłębienia kontekstu historycweglJ
przy rozpatrywaniu zjawisk kulturowych oraz postulujących w badaniilch
nad sztuką ludową obok przygotowania historycznego, także filozoficzne
i psychologiczne 15.
W 1950 r. dokonano reformy studiów uniwersyteckich,
rezyg!lując:
ze zindywidualizowanych
wykładów odzwierciedlających zainteresowania
i prace badawcu~ profesorów kierujących katedrami, na rzecz ujednoliconych' sztywnych zajęć kursowych. Pod nazwą Studium Hist8rii Kultury Materialnej doszło do instytucjonalnego połączenia etnografii z archeologią i, co za tym idzie, wysunięcia na plan pierwszy w badaniacl-,
problematyki kultury materialnej. Wspólne kształcer.i'e przez pil.'fwsze
dwa lata stu;diówetnografów
i archeologów pozostawiało zbyt mało możliwości na dogłębne poznanie (już w ramach specjalizacji) i tak okrojonego przedmiotu podstawowego. Trudno zgodzić si~ z opinią, iż wpnwadzenie ujednolicenia opartych na materia'lizmic historycznym i dialektycznym "założeń metodologicznych oraz zasadniczego programu ob~)wią..
zującego we wszystkich ośrodkach, jak również z położenia dużego nacisku w doborze wykładów na wykłady z zakresu historii, zaliczyć należy
do pozytywów" 16. W tym okresie wprowadzono do praktyki naukowej
i dydaktycznej zasadę centralnego planowania, co wiązało się raczej ze:zmianami organizacyjnymi
i podbudową metodologiczną, a właściwie
z szukaniem ideologicznej racji dla poszczególnych dyscyplin. Niewiele
to więc miało wspólnego z merytoryczną, centralną koordynacją prac
13

Tamże,

s. 102.

Fakty
etnologiczne
i metody
ich badali, "Lud",
l. 39.
1952,s.32
- 6i2. Z ośrodkiem lubelskim
związany był t&lt;lkże E. Bul::llnda. Z,ob. E. Bulanda, O metodzie funkcjonalnej
w etnologii,
"Lud",
1945, t. 36, s, 348 - 368.
15 E.
F1r,u'!1'kowstld, Zagadnienia
metodologii
badań
nad 8ztnkq ludową,
[w:1
14

Z'O:b. S. P'olllia-tow.ski,

Materiały
nej

do studiów

oraz metodologii

kawska,
16

i dyskusji
badań

nad

;:; zakresu
sztuką,

teorii

i historii

sztnki,

krytyki

anystycz-

t. 5, 1951, s. 369 ~ 382. oab . .t3Jkże M. Fran-

Etnografia
... , op. cit" s. 2.2-1 - 223.
M. Fr-a1nkowska, op. cit., s. 198.

�PROBLEMATYKA

TEORETYCZNA

W

POWOJENNEJ

ETNOGRAFII

POUSKIF..T

41

badawczych. Był to czynnik istotny, lecz to przede wszystkim ogrnniczenie ekspansji poznawczych etnografii, rzutowało w sposób decydujący na
pozycję tej dyscypliny wśród innych nauk humanistycznych
i społecznych. Doprowadziło to tak'że m. in. do "rozproszenia organizacyjnego
i wchłonięcia przez różne instytucje pewnych działów etnografii, jak np
sztuki ludowej przez Państwowy Instytut Sztuki, a literatury ludowej
przez Instytut Badań Literackich, bądź podejmowania przez przedstawicieli innych dyscyplin, zwłaszcza socjologii, tematyki etn,ograficznej
w swych własnych wydawnictwach" ".
Na konferencji metodologicznej zorganizowanej w lutym lH51 r
uchwalono powołanie w Polskiej Akademii Nau'k Instytutu Etnografii,
lecz do jego powstania nie doszło. Tak więc na odibywającym się w tym
samym roku I Kongresie Nauki Polskiej "pozycja etnografii wśród in
nych dyscyplin naukowych nie została wyra żnie określona ani pod 'vvzględem merytorycznym, ani organizacyjnym i rozproszenie jej działóv,; nie
uległo zmianie". W 1953 'r. powołano w ramach PAN Instytut HistDrii
Kultury Materialnej, a w roku następnym powstał w tej instytucji Dział
IV Etnografii, b&lt;;dący akademicką reprezentacją
środowiska \&amp;. D·) tego
czasu Polskie Towarzystwo Ludoznawcze było jedyną ogólną organizacją
etnografów, jedyną płaszczyzną intelektualną
dla wymiany poglądów
i prowadzenia działalności wydawniczej. Natomiast Dział IV miał byĆ'
oprócz tego koordynatorem programów metodologicznych i badawczych.
Na tym forum podjęto decyzje o konkretnych programach badawczych,
absorbujących etnograficzne placówki naukowe na szereg następnych lat.
Za priorytetowe uznano prace nad Polskim Atlasem Etnograficznym,
podjęte pod kierunkiem J. Gajka. Drugi nurt prac etnografic7.nych.
w oparciu o badania terenowe, miał dążyć do sporządzania monografii
wsi, regionów, bądż wybranych zagadnień, głównie jednak dotycz&lt;jcycl:
zaniedbanej dotąd kultury materialnej 19.
W pierwszej połowie lat pięćdziesiątych, oprócz zmian organizacyjnych w etnografii, toczą się również dyskusje o charakterze metodologicznym. Na wspomnianej konferencji w 1951 1'. zwra'cano szczególną
uwagę na dynamikę współczesnych prz.eobrażeń, na powiązanie etnografii "z życiem" i budową socjalizmu
Krytycznie i pochopnie wypowia
dano się na t€mat przeżywania się metod przedwojennych. Dochodziło
2&lt;l.

" Taunż,e,
18

tendencje
19

s. 1'!'}9.

Zob. J. :Bu'f'sz\a, Etnografia
-

kierunki

A. Kutrz'eba~Bojnarow.a,

cach etnograficznych,

w

badań. ,.Lu,d",

Kultura

[w:] Etnografia

cIaw 1'976,s. 46.
20 J. Burszta,
op. cit., s. 42.

ćwierćwieczu
Polski
1009, t. 53, s. 3'8.
ludowa
Polski.

w

Ludowej.

dotychczasowych

Przemiany

kultury

Organizacja
pniskich

ludowej,

t.

pra-

1, Wro-

�42

Krzysz·iOf

Piątkowski

do politycznych ataków np. na :funkcjonalizm. Ideo~ogiczną determinant~
nauki obrazują m. in. publikowane tłumaczenia prac radzieckich w rodzaju: Anglo-amerykańska
etnografia w służbie imperializmu.
Podnoszono także problem celów i metodologii etnografii, pob1:ulując oparcie tej
dyscypliny na ·bazie materializmu historycznego. Te nowe idee miały się
realizować w podejmowaniu zagadnień gospodarczych i spolecznych,
w podkreślaniu w opisywanych kll'lturach "ludu pracującego" współzależności sił wytwórczych i stosunków produkcji, czy też odbicia stosunków społecznych w organizacji pracy i życia "mas pracujących". Pos~ulowano powiązani€ prac etnograficznych z "potrzebami budownictwa wcjalistycznego", maz podejmowanie prac, "które mogą dać podstawę do lepszego planowania i organizowania nowego życia" "l. Trzeba przyznać, że
postulaty te pozostały w zasadzie deklaracjami pohtycznymi, bowiem
tWÓTCZO
i konsekwentnie nie zaadaptowano materializmu historyc:mego
w pracach etnograficznych, chociaż niektóre z nich miały taki właśnie
deklaratywno-polityczny
charakter (na przykład kilka prac K. DJbrowolskiego z tego okresu). Bardziej merytoryczne były późniejsze dyskusje
inspirowane przez UlKA PAN, dotyczące prac atlasowych czy mOllograficznych. J. Gajek w referacie wygłoszonym na konferencji we Wrocławiu w 1955 r., zatytułowanym Zadania i metody prac!j Polskiego IltlasH
Etnograficznego, wi'dział etnografię jako naukę historyczną, zajmujQcą się
genezą i rozwojem ludów, narodów i ich kultur, opisywanych w .N/ojej
specyfice. Program prac atlasowych charakteryzował następująco: ,,1) koncepcja Atlasu jako całości nie może być tylko zbiorem zasięgów różnych
faktów ku1turo'vvych, lecz musi poprzez nie obrazować historię określo-.
nych narodów, a więc historię ich warunków bytu i kultury; 2) Atlas
nie może być: zbiorem statystycznych i statycznych map, lecz musi: aj odtwarzać i rejestrować zmienność różnych zjawisk kultury, a tym samym
i warunków bytowania narodu, b) bądź też zawierać takie elementy, które
ułatwiają lekcję dokonanych w przeszłości przemian; 3) Atlas musi obejmować teraźniejszość i przeszłość; 4) musi on być bodaj przekrojJwym
obrazem wszystkich dziedzin życia ludzkiego w określonych c?:.lsach
i określonej etnicznie przestrzeni"
Z kilku sesji naukowych, odbytych w połowie lat pięćdziesiątych pod
egidą PAN, szczególne znaczenie dla polski·ej etnografii nadawano Krakowskiej Konferencji i\1etodologicznej z kwietnia 1956 r. Celem tego
spotkania była ocena i analiza współczesnych problemów etnogra-fii, ckreśtt.

tl

dzenia

o.

Zob.

Gaj.kowa.

postępowej

Ocena

"t Cyt. za: lVI. Fr.ankows,k,a,
gresywna

w

zróżnicowanie

dorobku

m.1jśli spolecznej,

etnografii
obsza m

polskiej,
polski,

polskiej

"Lud",

1!95Q,

etl10grafii

.t.

i etnologii

op. cit., .'3. 2i2;8. Zob. -takŻJe .T. Gajek,
"Lud",

1954, t. 4t,

[w:] Etnografia

z pnnklll

wi-

39, s, GZ6 - 6Z·9.
s. 242 - 256, tenże,

Polski,

Przemiany.

_"

Metoda

retro-

Etnograficz7u?

op_ ci;,

t. 1.

�PROBLEMATYKA

TEORETYCZNA

W

POWOJENNEJ

ETNOGRAFII

POLSKIEJ

43

lenie jej zakresu i założeń badawczych,
a także wytyczenie
metodologicz·nych dróg oraz problematyki
badań na przyszłość ""o
Programowy
referat pt. Drogi roz'l£oju etnografii, jej obecne zaJania
i :wi4Zki z innymi naukami wygłosił Kazimierz
Dobrowolski 24 Określał
on istotę etnografii
w perspektywie
dwóch teorii: z jednej strony
teorii rekonstrukcji
historycznej,
a z drugiej - spolecznej
teorii współczesności. W realizacji takich założeń powinno się, zdaniem Dobrowolskiego, krzyżować indywidualizujący,
historyczny
i syntetyzujący,
socjologiczny punkt widzenia. Taki historyczny
socj0logizm,oparty
na materializmie
historycznym,
zmierzał zatem do łączenia w sobie ujęcia diachronicznegD
i synchronicznego.
Etnografia
została zatem określona
jako nauka historyczna. "Przy wyznaczaniu
jej współczesnych
teoretycznych
i metDdologicznych podstaw
widziano
dwa pod~iawowe
zadania:
rekonstruowanie
minionych procesów kulturowych
oraz badanie współczesnej,
żywej rzeczywistości kulturowej
(w sensie badań małych społeczności
i ich kultury). To ostatnie określano jako podstawową domen~ etnografii" "5. W związku z takim nastawieniem
zaczęto szczególną uwagę poświęcać badani-om
terenowym
(zwrócił na to uwagę Dobrowolski),
widząc w nich podstawowy zakres pracy etnograficznej.
Miały one zmierzać do rekonstrukcji
aktualnych
procesów, ze zwróceniem
uwagi na aspekty genetyczne
i rozwojowe oraz do rekonstrukcji
"rzeczywistości
minionych,
historycznych".
Badane procesy miały być ujmowane
zdaniem Dobrowols15.iego w
sposób integralny.
W efekcie takie dezyderaty
kierowały
penetrację
etnograficzną na małe społeczności
lokalne, prowadząc
do ich empirycznego,
strukturalizującego
oglądu w perspektywie
socjologicznej.
W tym możemy szukać: źródła rozkwitu
w następnych
kilkunastu
latach tak charakterystycznych
studiów monograficznych,
jak równ~eż źródła idei przemiany, przez pryzmat
której spogląda się na współczesną
rzeczywistość
kulturową
(w jej powiązaniach
w ramach mikrostruktur
i zależnościach
od makrostruktur).
W swoim referacie K. Dobrowolski
postulował
także rozszerzeni~
zakresu etnografii
o dziedzinę
kultury
robotniczej.
Przedmiotem
badar!
mialy być dawne i współczesne
formy i treści tej kultury.
Punktem
wyjścia przemiany
kulturowe
wsi, spowodowane
postępującą
~ndustrializacją.
Wprawdzie
idee badań kultury
robotniczej
podjęto wcześniej w ośrodkach
krakowskim
i łódzkim, lecz tak wyraźne
postawi.enie
problemu uznania tej sfery rzeczywistości
za przedmiot
badań etnografii
"~J. BUl:-;zhl, op. cit., S. 4'3; M. F'ran'kowsk,a,
"l K. Dohrmvoh'lki,
Drogi rozwoju
etnografii
cL)}

i zwiqzkl

z

i1lnym"i

11QHkami (rozważania

t. l, s. 72 - 83.
:l5 J. Bur.-;2lta, op. cit., S. 44.

op. cit., s. 2'06.
poLskiej,

d1Jskusyjne),

jej

obecne

"Etnogra&gt;fia

zarlania,

meto-

P.ols.k~i", 1958,

�44

Krzysztof

Piątkowsk!

stanowiło novum i wzbudziło liczne kontrowersje. Na konferencji krakowskiej doszło do wyraźnej "polaryzacji stanowisk etnografów, opowiadających się częściowo za ograniczeniem zakresu probh,matyki badan,
tj. do wyłączenia badańk&lt;l.dtury robotniczej, w przeważającej zaś większości za jej rozszerzeniem, tj. objęciem badaniami etnograficznymi także kuItury robotniczej, dawnej i współczesnej. Zdecydowanie odmienne
od referenta stanowisko zajął prof. K. Moszyński wysuwający poważne
zastrzeżenia co do potrzeby tak poważnego rozszerzenia zakresu p.tnografii. Jego zdaniem «przedmiotem etnografii, na ogół do niedawna nie
podlegającym poważniejszej dyskusji, są mianowicie kultury wszystkich
ludów niecywilizowanych i kultury ludowe, przede wszystkim chłopskie,
narodów cywilizowanych». Historią kultury robotniczej, według K. Moszyńskiego, winna zająć się specjalna dyscyplina, z którą współpracowałaby etnografia, nie traktując
jednak prac tego typu ja.Jo własnc:go
przedmiotu badań" ~~.
Z tej konfrontacji zwycięsko wyszły propozycje badawcze K. Dobrowolskiego, poparte przez większość uczestników konferencji. Niektórzy
z nich, jak np. A. Kutrzeba-Pojnarowa,
bardzo zdecydowanie opowiedzieli się za rozszerzeniem problematyki etnografii także o kulturę robotniczą, nie rezygnując jednak z dotychczas podejmowanych zagaci-nień 27. Można zatem stwierdzić, że efektem Krakowskiej Konferencji
Metodologicznej było przyjęcie historycznego socjo10gizmu jako u:liwersalnej metody badawczej, wykorzystywanej przy empirycznych opracowaniach monograficznych. Nowa idea podnosząca problem zmian ~ulturowych, zaszczepiana była do badań nad współczesnością kultury chłopskiej i robotniczej, oglądanych funkcjonalnie
(w sensie odniesier\ d')
zwykle niedużych, społecznych całości) i w procesie przekształceń. iN modelowym spojrzeniu' na proces przemian dokonywano jego oceny w kategoriach ilościowych, starając się także uchwycić mechanizmy zmian.
iN duchu socjologii próbowano wydobyć także korelację zmian standardu
kulturowego ludności wiejskiej, ze zmianami struktury sp;}lecznej, (-konomicznej czy zawodowej. Wreszcie relacjonowany tutaj spór o przedmiot etnografii doprowadził w efekcie do rozszerzenia zakresu problematyki etnograficznej i wyjścia poza ramy badań regionalnych.
Dokonując oceny lat pięćdziesiątych z pU11ktu widzenia teorii eLnograficznej, trzeba zająć stanowisko krytyczne. J. Burszta, pisząc a sytuacji polskiej etnografii w pierwszych latach tej dekady, zauważył enigmatycznie, że "nie było pomyślnej aury" dla tej dyscypliny 28. iNcze.śniej
M. F,rainkO'\v&amp;ka, op. cit., s. 23Q.
ZOb. E. P.ietraszek, Et1wgraficz1Ut konferencja
1950), "Eino@mfia 'P~lstka", 1958, t. 1, s. 41'8.
28 J. Burszta,
op. cU., s. 35.
26

27

metodologiczna

(K'raków,

23JV.

�PROBLEMATYKA

TEORETYCZNA

W

POWOJENNEJ

ETNOGRAFII

POLSKIEJ

45

była mowa o redukcjonizmie poznawczym i szukaniu ideologicznych racji
dla etnografii. Jednakże w czasie konferencji krakowskiej, już w "innej
aurze", także nie doszło do konfrontacji wielu stanowisk poznawczych.
Historyczny socjologizm zdominował ewolucjonizm krytyczny Kazimierza
I:vIoszyńskiego.Ale nawet w wystąpieniach programowych Dobrowolskiego można zauważyć mało pogłębionych argumentów poznawczych, punkt
ciężkości zostaje przeniesiony jakby na spory przedmiotowe (zakresowe).
W tym okresie wytyczona została problematyka etnograficznych prac
badawczych na następnych kilkanaście lat. Główne tendencje tych badań
to: opracowywanie monografii regionalnych, opracowywanie monografii
tematycznych i problemowych, kontynuowanie prac atlasowych i, już
w latach sześćdziesiątych podjęcie problemów etnografii pozakrajo\vej (badanie przemian kulturowych w Mongolii, Bułgarii oraz amerykanistyczne .., studia poznańskie) 29. Warto także wspomnieć o badaniach
nad kulturą ludową Karpat, które osiągnęły spory rozmach i doprowadziły do współpracy naukowej z badaczami Czechosłowacji, Rumunii,
ZSIU{ oraz o badaniach poznańskich nad integracją kulturową ziem zachodnich.
Monografie c-egionalne zbudowane były przeważnie według klasycznego podziału na kulturę materialną, społeczną i duchową. Z całego szeregu
takich publikacji wystarczy przytoczyć dwie, najbal'dziej reprezentatywne i najobszerniejsze: Kultura ludowa Wielkopolski
(t. 1 - 3, 1960 - 67)
i Kurpie, Puszcza Zielona (t. 1 - 3, 1962 - 65). Pierwszą z nich charakteryzowało podejście historyczne, gdzie najogólniejszym odniesieniem był podział na formacje społeczno-ekonomiczne, w obrębie których następowały
już bardziej szczegółowe podziały, adekwatne do zmian gospodarki oraz
warunków życia (np. czasy gospodarki folwarcznej), lub odnoszące się do
ważnych wydarzeń historycznych, mających wpływ na obraz kultury regionu (np. wojny, rozbi.ory itp.). Druga monografia wprow2dza obok
perspektywy historycznej, synchroniczne spojrzenie na współczesne przem:any rzeczywistości kulturowej.
Najliczniejsze były monografie tematyczno-problemowe.
Zasadniczo
ograniczały się one z jednej strony do badań kultury tradycyjnej, a z
drugiej - opisywały współczesne procesy społeczno-kulturowe, z uwzględnieniem jednak aspektu diachronicznego
Wśród tej pierwszej grupy
prac mamy zarówno czysto opisowe, wąskie tematycznie i drobiazgowe,
traktujące opisywany przedmiot czy zagadnienia w oderwaniu od kontekstu kulturowego, społecznego czy historycznego oraz takie, które trak~O.

Ta'mże, s. 44 i nast.
Tamże, s. 49; zab. t.c,kże: J. BUDszJa, Dwa modele etnograficznych
monografii
u;si, ,.Lud"
1!J&amp;9, t. 53, s. 147 - 163; K. Adam'l1iS, Monografie
wsi w Polsce. Przeglqd
problematyki
badawczej, "Etnog.rafia
,PolsGl:a" 1'959, t. 2, s. 1157-202..
29

:30

�46

Krzysziof

Piątkowski

tują problematykę całościowo w jej uwarunkowaniach; przeważa tu historyczny punkt odniesienia, korzysta się także z metod fiIologicznych.
Z kolei monografie d&lt;:otycząceproblematyki współczesności kultury ludowej podejmują m. in. takie zagadnienia jak: rozpad tradycyjnej kultury i krystalizowanie się jej współczesnego oblicza pod wpływem procesów urbanizacji i industrializacji 31, procesy adaptacji i integracji kulturowej (Ziemie Zachodnie) 32, kultura współczesnych grup zawodowych ~3,
czy analiza przeobrażeń środowisk wiejskich 34. Badaniami obejmowano
przeważnie małe społeczności lokalne lub pojedyncze wsie, wydobywając
określony aspekt kulturowy czy społeczny.
J. Burszta zauważa, że tego typu studia opierają się (zwykle implicite)
o inne założenia metodologiczne (w sensie koncepcji kultury), nIż te
przyjmowane w tzw. tradycyjnej etnografii. "Przedmiotem badai\ nie
jest już wielka grupa etniczna (lud) jako fragment uniwersalistycznie
pojmowanej kultury (kultura l·uclzkości), lecz kultura konkretnej grupy"
Kulturę pojmuje się w tych badaniach "nie jako sumę czy zbiór luż;1ych
elementów kulturowych (jak to było w ukształtowanej na da\Nnych kierunkach etnografii tradycyjnej), ale jako empirycznie ustrukturyzowaną
i funkcjonalną całość" 35. Główny nurt badawczy powojennej etnografii
polskiej postuluje zatem funkcjonalną i strukturalną łączność opisywanych zjawisk z ich kulturowym czy społecznym kontekstem :'6. Ponadto
uwzględnia się tło historyczno~gospodarcze i zachodzące współcześnie
przeobrażenia. Najwięcej prac odnosi się do tak zwanej bazy, czyli kultury materialnej, rozpowszechniają się badania dotyczące szeroko rozumianych stosunków społecznych w kulturze ludowej (np. prace kierowane przez K. Zawistowicz-Adamską), natomiast zdecydowanie najmnie]sza
ilość prac podejmuje problematykę symbolicznych aspektów kultury:';
31

Zob. np. A. KUltTzcba-Pojnarowa,

przemian

wspÓ!czesnych.

D. M'arkowska,
P,l'!skG."

1'964,

t.

Siudinm

Tradycyjna
8.

TradycJJ.ina społeczno.~&lt;' wiejska
w pl'ocesie
Mników,
pow. krakowskie(}o,
Wroclu\v 19ti8;

wsi

spoleczność

wioskowa

w

procesie

zmian,

"Etn&lt;lgnfiz.

Zob. np. J. H1l'rsZJta, Einografia
polska a ziemie zachodnie,
"Lud" nHl, l. JJ.
lI'P.
J. Ku-ehał-.Slka, Prze'miany
sirukt.ury
spoleczno-zawodowej
J.()~i
kaszubskiCh w XX wieku,
WI'{)c1aw 1'971; B. Kopczyńs.ka-Jawor~ka.
Tradycyjllo
go.&lt;·
podarka
sezonowa w Karpatach
polskich,
W'r'ociaw 19&gt;69.
31 Z,Oib.np. D. lVIankowska,
Rodzina w środowisku
wiejskim.
Studium
w"i podkrakowskiej,
Wrodaw
1'964; W. PaprooCika, Współczesne
przemiany
wsi kurpi(J'1Js1&lt;iej,
32

33

Zub.

W:roclaw
krakowska

nych

1-9'7-5; D.

D o'brO\'lr-olska,

osad&lt;l Chełm

'15

J. B U r,szt'a, Etnografia

36

Zob. K. Zawi-s'bwicz-A'dams'ka,
(z uwzględnieniem

Przeobrażenia

społeczne

w la.tach 1900 - 1967, W'rodaw
w ćwierćwieczu

problematyki

wsi

podmiejskie}.

]'od-

]196'8.

... , op. cit .. s. 51.

Konkret.

i kontekst

zmiany

kllłtnrowej),

w bnd[miach
[w:] Grallice

etnogra[!czi horyzon-

Wa,rsz.awa 19'76, s, 1'14 - 1'30.
37 Wyróż'ni'a
się tu;taj nowa,tonska
'W tym
okresie pr,aca Z. Szyf'eJbcin-Sok!)lewicz, Plon - ob'rz&lt;:d i widowisko.
Próba etnologicznego
ujęcia obrzędÓW i Z1VJjc:n-

ty badań

kultury

wsi w Polsce,

�PROBLEMATYKA

TEORETYCZNA

W

POWOJENNEJ

ETNOGRAFII

POLSKIEJ

47

Przede wszystkim są to prace opierające
się na matcriałach
zebranych
współcześnie. Oś tematyczna
rozciąga się między problemami
regionalizmu kulturowego a procesami i mechanizmami
zmian kulturowych.
A. Kutrzeba-Pojnarowa
w książce Kultura ludowa i jej badacze wysuwa supozycję, iż istnieje syndrom, który można nazwać polską szkołą
etnografii, mający swe źródła w XIX w. Odrębność tej szkoły wyrażać
się ma w jej stosunku do badań kultury ludowej własnego kraju. Cechuje ją także "żywe, emocjonalne
zaangażowanie,
reagowanie
na aktualne
problemy polityczne i społeczne, wynikające
z sytuacji kraju, empiryzm
i zespołowość prac terenowych.
Jest to główny rzec można nurt
jej inspiracji, wysuwający konkretne pytania pod adresem obserwowanej
i kształtowanej
nastc;pnie rzeczywistości
kulturowej
kraju i jej historycznego uwarunkowania"
38. Mamy
tutaj przykład pozytywistycznej
wizji jednej (może lepiej ujednoliconej)
etnografii,
sięgającej
tradycjami
do XIX w., a wspartej zasadniczo metodologicznymi
dezyderatami
historyzmu i socjologizmu, w której to optyce następuje
"zbliżenie postaw
metodologicznych"
badaczy. W takiej tradycji intelektualnej
kształtowały
się podstawowe pytania etnografii: 1) o cechy badanej kultury (regionalnej ludowej, narodowej);
2) o genezę i drogi rozwoju kultur (rozwijane
ewolucyjne idee stadiów rozwojowych,
czy drogi wędrówek
poszczególnych wytworów kulturowych
analizowane
dawniej prz€z kierunek
Kulturowo-historyczny);
3) o mechanizmy przemian kulturowych,
gdzie metodą ukazującą proces przemian była, ukształtowana
przez kierunki
historyczne metoda rekonstrukcji
modelu tzw. kultury
tradycyjnej
(opracowanego przez K. Dobrowolskiego) 39, modelu opartego na archaizmach
i analizowaniu
zmian, jakie w stosunku do "modelowej
sytuacji"
zaszły
w badanej społeczności lokalnej; 4) o zasady funkcjonowania
badanych
systemów kulturowych,
wynikające
z całościowych ujęć funkcjonalnych,
czy funkcjonalno-strukturalnych
10.
W tym nurcie etnografii
dominuje
spojrzenie
na przedmiot
badall.
przez pryzmat tematyczno-problemowy.
Dlatego pewnie, mimo określonych założeń metodologicznych
(historyzm,
socjologizm),
bogate inspi··
racje tematyczne i problemowe
czerpano z twórczości K. Moszyńskiego.
K. Zawistowicz-Adamska
(i jej uczniowie) nawiązywali
do tradycji
socjologicznych dawnej szkoły Stefana Czarnowskiego.
J. Gajek podstawy
jów

rolniczych,

,,;talwj'llla ."pra,wa
38

Wl'oc!a,w

1967. Ba,rdZlo wyraźnie

podbudowy

metodologie,znej

A. Kutrzeba-Poj'na'IOwa,

Warszawa

w

ty,m

opracowaniu

po-

ludowa

i jcj

badacze.

Mit

i TzeczYLc'istość,

1'9,77.s. 17 - 18.

39 K. D~br{)Wlolsk'i, Chlopska
s. 19 - 53.
•0

Kultura

z:o',;tala

badań.

A. Kutrzeba-Pojnarowa,

kultura

tradycyjna,

op. cit., s. 21.

"Etnografia

Pols:ka"

1958. t. 1,

�48

Krzysztof

Piqtkowski

rekonstrukcji
historycznych
(metodą retrogresywną)
wywodził
z prac
J. Czekanowskiego
i K. Moszyńskiego, do postulatów badawczych K. Dobrowolskiego i K. Moszyńskiego odwoływali się w swej praktyce m. in.:
J. Klimaszewska,
A. Kutrzeba-Pojnarowa,
M. Znamierowska-Priifferowa,
M. Gładysz, A. Nasz, W. Dynowski, J. Burszta; idee E. Frankowskiego
inspirowały
badaczy poznańskich.
A. Waligórski konsekwentnie
zaszczepiał w rodzimej
etnografii
funkcjonalizm
Bronisława
Malinowskiego".
Analiza twórczości każdego z tych badaczy pozwoliłaby wydobyć pewne
szczegółowe problemy
teoretyczne,
pojawiające
się w ich pracach. Nie
jest to jednak celem tego opracowania,
koncentrującego
się na podstawowych trendach metodologicznych.
Dokonania charakteryzowanego
wyżej głównego nurtu polskiej dnugrafii zostały zebrane w syntetycznym
opracowaniu
Etnografia
Polski.
Przemiany
kultury
ludowej
(t. 1, 1976; t. 2, 1982).
Lata siedemdziesiąte
cechuje znaczne rozszerzenie kontaktów z nauką
światową poprzez udział polskich etnografów w międzynarodowych
kongresach
i sympozjach,
uczestnictwo
w europejskich
przedsięwzięciach
badawczych i wydawniczych,
a także poprzez indywidualne
wyjazdy czy
zorganizowane
ekspedycje
badawcze
(m. in. do Azji, Afryki, Ameryki
Płd.). Za tym idzie szerszy dostęp do światowej literatury
etnologicznej.
Powstały w 1975 1'. Komitet Nauk Etnologicznych
PAN stara się koordynować wszelkie poważniejsze inicjatywy
środowiska.
Sytuacja "otwarcia na świat" musiała doprowadzić
do pewnych przewartościowań
odnośnie "kondycji" krajowej etnografii, zwłaszcza w obliczu nauki światowej. "Wprawdzie o sytuacji kryzysowej w etnografii dyskutowano już od końca lat 50-tych, kiedy to przyśpieszone
przeobrażanie się krajobrazu
kulturowego
polskiej wsi "uśmierciło"
wyodręhniający definicyjnie
tę dyscyplinę
przedmiot
badań tradycyjną
kUlturę
chłopską (często identyfikowaną
z kulturą ludową); przez długi czas sytuacja była jednakże paradoksalna:
w teoretycznych
rozważaniach
pisano
i mówiono a potrzebie określenia
na nowo przedmiotu
badań etnGL~ra.fii.
wskazywano
na niemożność kontynuowania
dotychczasowego
profilu badań itd. - W praktyce badawczej niewiele się jednak zmieniało, mimo
iż rozszerzono badania o zjawiska kultury robotniczej oraz współczesnej
kultury artystycznej
o ludowo-chłopskiej
proweniencji
(np. folkloryzm) 4",
Początkowo
nowe tendencje
w humanistyce
(np. strukturalizm,
hermeneutyka, semiotyka,
ogólna teoria systemów) nie zostały zaabsorbowane
przez krajową
myśl etnograficzną,
skoncentrowaną
nadal na lokalnej
problematyce 43. Na przełomie tej dekady pojawiają się opracowania
dat yH

'2
43

A. Wali,gómk'i, Antropologiczna
koncepcja
człowieka,
J. Bur6zta, B. Kopczyń.s-ka-JawolTc'ika, op. cit., .s. 13.
Tamże, s. 14.

Warsz,alwa 19'7'3.

�PROBLEMATYKA

TEORETYCZNA

W

POWOJENNEJ

ETNOGRAFII

49

POLSKIEJ

czące metody funkcjonalnej
i funkcjonalno-strukturalnej
w etnografii ~\
a także omówienia fenomenologicznego
sposobu interpretacji
zjawisk kulturowych,
w kontekście
twórczości
C. Baudouin
de Courtenay
Ehrenkreutz-J ędrzejowiczowej
~5.
Na początku
lat siedemdziesiątych
poprzez prace C. Levi-Straussa
dociera do polskiej etnografii
strukturalizm.
Metoda ta została podjęta
przez etnografów bez swoich uwarunkowań
filozoficznych
(a właśnie do
aspektów filozoficznych
strukturalizmu
odnosi się przeważająca
większość polskich komentarzy),
starano się wydobyć możliwości
poznawcze
tego kierunku
w odniesieniu
do sfery kultury
symbolicznej.
Algorytmy
strukturalne
posłużyły do analizy mitologii, magii ludowej czy symboliki
obrzędów 46. \V następnych
latach klasyczny
strukturalizm
przekształca
się na gruncie polskim jakby w dwa nurty, łącząc się z jednej
sirony
z fCIeami francuskiej
szkoły strukturalno-historycznej
"La nouvelle
histoire" i dążclC do interpretacji
"struktur
długiego trwania"
w per·
spektywie historyczno-strukturalnej
(połączenie w etnologii historycznej
badaJ} synchronicznych
i diachronicznych);
a z drugiej .- wchodzi w
związki z semiotyką, tworząc specyficzny odłam semiDtyczno-strukturalny. Inspiracje
teoretyczne
wywodzą się ze szkoły semiotycznej
Moskwa
- Tartu, gdzie z rzeczywistości
kulturowej
analitycznie
wyodrębnia
się
teksty (aspekty zjawisk kulturowych
spełniające
funkcje
semiotyczne)
i poszukuje się ich odniesień znaczących (analiza semantyczna)
oraz odkrywa wewnętrzną
strukturę
(analiza syntaktyczna).
Niektórzy
zwolennicy orientacji
semiotycznej
wprowadzają
ponadto
perspektywę
pragmatyczną analizy, jako łącznik z rzeczywistością
empiryczną
(tzw. społeczDćl sytuację komunikowania).
W tzw. "nowej etnografii polskiej" podejmuje
się także próby zastosowania metody fenomenologicznej
w dociekaniach
"o istocie" symboli,
wyodrębnianych
z ciągu struktur
pokrewnych
i doprowadzaniu
do mniej
lub bardziej intuicyjnych
ujęć "tego samego jądra znaczenia".
Przewodnikiem myślowym jest w tym przypadku
przede wszystkim
M. Eliade,
a także G. Van der Leeuw.
Najnowsze inspiracje metodologiczne
płyną z amerykańskiej
antropologii, skąd usiłuje się przetransportować
wizję etnografii jako dyscypliny

41

Zob.

np. Z. Szyfelbcin-Scko.lewkz,

mu-strukturalizmu

w

tłumaczeniu

O niektórych
zmianlf

kulturowej,

t. 13. z. 2. s. 25 - 43; także prace A. vV,alirsór'lK:':ego.
H Zob. A.
Zadl'ożyósk\-Barącz, Fenomenologiczna
Znstosowanie

w polskich

badaniach etnograficznych,
L. SItamma, Rytnn! pokładzin
w

16 Zob. np.
"Etl1iografia Pol,ska"

Polska"
4

Lud.

1915. t. 19, z. 1, .3. 51 - 64;
1'976. t. 20, z. 1 ,.C;. 99 - no.

t. LXIX

ograniczeniach
"Etnognfi,a
konccPc)ll

Junkcjm7'llizPo,bka"

hishrii

i

1969,
kulhr1J

"Et'!1'Ogr&lt;\fia Polska". 1963. t. 12.
Polsce ~~ anaUza struktt.ralnn,

t'enźe.

Mit

Alkmen)},

"Ehl~)G"aE'1

�50

l{;zysztof

Pil1tkowski

badającej kulturę "we wszystkich jej przejawach i wymiarach", bez :&gt;graniczeń przedmiotowych i problemowych. Zgodnie z obcymi wzorami można wtedy mówić o etnografii kognitywnej, interpretatywnej
c.zy symbolicznej, w zależności od przyjętej optyki metodologicznej.
Dokonując oceny najnowszych tendencji badawczych w polskiej etnografii, należy podkreśłić dążenie do określenia nowych płaszczyzn badawczych (odnoszących się głównie do symbolicznej sfery kultury), z pominięciem przedmiotowego wyznaczania ich zakresu. Czerpiąc inspiracje
z nauki światowej, dąży się także do precyzacji warsztatu badawczegu
w oparciu o przyjęte konsekwentnie założenia metodologiczne; zmierza
się tym samym do krytycznego przezwyciężenia dotychczasowych sposobów badania rzeczywistości kulturowej 47. Należy także zaznaczyć, że niektórzy z młodych wyznawców metod poststrukturalnych
w etnografii
niezbyt jasno zdają so'bie sprawę z ich uwarunkowań filozoficznych i metodologicznych, zgarniają tylko jakby wierzchnią "śmietankę" (np. typologie strukturalne), ignorując głębsze konsekwencje teoretyczne i poznawcze. Prowadzi tD często do chybionych ,bądź wtórnych rezultatów, ZW]dSZ··
cza bez znajomości tradycji badawczych w określonej problematyce i perspektywie teoretycznej.
W omówieniu tendencji badawczych powojennej etnografii A. Kul rzeba-Pojnarowa podkreśla przesunięcia przedmiotowe i zakresowe tej dYT
scyphny, odpowiadające nowej sytuacji historycznej. I tak: odnośnie zasadniczego przedmiotu i celu badań etnograficznych, nastąpiły przesunięcia "ze studiów nad historią kultury ludowej oraz nad źródłamI kultury narodu i państwa na zagadnienia teorii kultury, w tym mechanizmy
i czynniki przemian". Z kolei w odniesieniu do pola i metod badawczyci1
- przemieszczenia "ze studiów porównawczych wybranych elementów
kultur tradycyjnych i rekonstrukcji procesów ich rozwoju oraz obrazu
zróżnicowań regionalnych kultury - na mniej lub więcej pogłĘbiony
opis całościowy funkcjonowania i zmiany kultu-ry wybranych W:i; lub
ich zespołów w ostatnim kirlkudziesięciołeciu". Wreszcie można zaUWAŻyĆ
przesunięcia "z zainteresowania konkretnym opisem faktów umiejscowionych w czasie i przestrzeni, na zagadnienia metod ich opisu i analizy w kategoriach ogólniej~zych, zarówno generalitzacji historycznej, ja~
teorii" 48.
W rzeczywistości te przesunięcia nie odbywały się w tak ukierunkowany i powszechny spasab. Obecny stan głównego nurtu etnografii wykrystailizował się, o czym była mowa, w połowie lat pięćdziesiątych. Etno-

4;

J, Bu!',svta, B. KQlpczyńsxa-.J&lt;:lworska,

48

A.

s. 14 - 15.

KutrzeOa-iPojrrau'Qwa,

op. cit., s. 16 - 17.

Wprowadzenie,

[w:]

Przemiany

... ,

t.

l,

op.

cit.-

�PROBLEMATYKA

TEORETYCZNA

W

!?OWOJENNE.J

ETNOGRAFII

POLSKIEJ

51

grafia wybierała w swym rozwoju podejścia opisowe, faktograficzne. Jej
postęp stymulowany był bardziej logi'ką badań terenowych (niektórzy
twierdzą, że i tu panowała żywiołowość i przypadkowość), niż inspiracjami metodo'1ogicznymi. Dominowało "przedmiotowe" (składni'kowe, niekoherentne) rozumienie przedmiotu badań. Krytycy zarzucają takiemu
modelowi etnografii zbyt małą ekspansywność teoretyczną, zawężanie
p::Jla poznawczego, utrzymywanie stałych załO'żeń odnośnie przedmiotu
badań, i co za tym idzie, rejestrację mało znaczących zjawisk, bez szczególnego wydobycia tych istotnych dla mechanizmów wewnątrzkulturowych; wreszcie rejestracja tych zjawisk dokonywana bywa przez pryzmat
przeszłości. Zarzuty te wywodzą swą zasadność z faktu minihlalizowania
etnografii przez inne dyscypliny, tak że dopiero teraz można mówić
o tendencji "wyrównywania wymagań warsztatowych pomiędzy etnografią a innymi naukami" 49.
Ten nurt krytyczny (można go nazwać humanistycznym) pojawia się
w pO'lskiej etnografii, o czym też była mowa, na początku lat siedemdziesiątych. Mamy odtąd jakby spór o metodę. Metodologia głównego DUctu
(pozytywistyczna) jest w zasadzie metodologią na uk i rzeczach i zachowaniach (wyłączyć tu trze·ba dociekania etnogenetyczne). W końcu lat
sześćdziesiątych historyczny socjołogizm dąży, jak się wydaje, do pozytywistycznego ideału "naukowości" (prawdopodobnie za wzorem socjologii), rozbudowując i standaryzując warsztat badawczy, wprowadzając
próby formalizacji, czy zmierzając do unifikacji programów dydaktycznych. Metodologia antyscjentystyczna
nurtu humanistycznego chce być
metodologią nauk o kulturze. Publikowane prace w tych kie,runkach
odzwierciedlają także podział w środowisku etnograficznym.
Aby uzyskać: przejrzystość poglądu na "metodologicznym polu" etnografii, należałoby konfrontować deklaracje metodologiczne etnografów
z przebiegiem postępowania naukowego, zawartego w ich pracach. Dła
uzy&amp;kania lepszych efektów analitycznych takiego przedsięwzięcia, lub
dla przeprowadzenia bardziej wszechstronnej i pogłębionej krytyki dorobku etnografii, przydatne będzie pewne jakościowe upo.rządkowanie
Zaproponuję tutaj cztery płaszczyzny porządkujące:
I. ogólna orientacja metodologiczno-filozoficzna;
II. hierarchia komplikacji podejść opisowych;
III. zastosowany przez badacza "wymiar" etnografii;
IV. zastosowana metoda i jej efekty teoretyczne.
Ad. I. Ogólna orientacja metodo·logiczno-filozoficzna zawiera się między aprobowaniem źródeł pozytywi.stycznych (neopozytywistycznych) coZy
49

••

Tamże, s. 17.

�52

Krzysztof

Piątkowski

antyscjentystycznych
uprawianej dyscypliny 50. Pozytywistyczni filozofowie nauk przyjęli w latach trzydziestych i czterdziestych nauki ścisłe
za wzór wszystkich wypowiedzi sensownych. Język dyscyplin nie ujętych w karby indukcjonizmu uważano za pozbawiony sensu. Zasada weryfikacji przyjęta w tym kręgu głosiła, że poza tautologiami i definicjami o zdaniach sensownych można mówić wtedy, jeżeli dadzą się one
zweryfikować JXlprzez dane empiryczne. Taka nauka była więc drogą do
prawdziwego poznania 51. Ta wersja neopozytywizmu została poddana w
latach pięćdziesiątych ostrej krytyce (zob. prace np. P. K. Feyerabe;1da,
T. S. Kuhna, J. Lakatosa, K. Poppera). Wiele idei pozostało w tzw. empiryzmie i można przyjąć, że znalazły one ostoję także w etnografii. Założenia empirystyczne, które można odnieść do etnografii, to m. in. teza,
że dyscyplina naukowa posiłkuje się intersubiektywnie obserwowalnymi
(podzielanymi) danymi, dającymi się opisać językiem obserwa( ~inym
(nie obciążonym żadnymi teoriami). Mieści się tu także stwierdzeni{;, :.':e
poszczególne teorie mogą być falsyfikowane lub weryfikowane poprzez
porównanie z opisaną rzeczywistoś'Cią empiryczną, a wybór teorii dokonuje się racjonalnie i obiektywnie (można wyeksplikować kryteria tego
wyboru). W praktyce badawczej zakłada się analityczne wyodrębnimie
składników badanych zjawisk, poddanie ich obserwacji, "parametryzacji"
i opisowi. Następuje tu redukcja tych zjawisk do ich części i elementarnych procesów. Badacz stara się być obiektywny i neutralny, odrzuca
więc gusty, uczucia, sympatie społeczne czy historyczne, zachowuje bezstronno'ść w podejściu do prz'edmiotu -badań, a także reprezentuje dqżenie
do sprawdzalności zdań; wyklucza również wartościowanie (oceny). W humanistyce nie udaje się osiągnąć takiego stanu.
W etnografii trudno zdecydowanie oddzielić podmiot poznania od jego
przedmiotu (przedmiot jest jakby cząstką podmiotu). Wydaje sic;, że specyficzna stronnicwść (nie tendencyjność) jest cechą działalności badawczej. Pozytywistyczna etnografia stara się jednakowo widzieć wszystkie
problemy badawcze, czy zatem można patrzeć wartościująco na wybój'
problemu i perspektywy badań? J. Huizinga mawiał o historii, że jest
jedną z form, w jakiej cywilizacja mówi o sobie samej.
Chociaż główny nurt krajov:rej etnografii "wpisany" był niejako w
orientację empiry'czną, ni'e udało się w nim utrzymać założeń empirystycznych w czystej postaci. Teoria nieZJgodna z rzeczywistością obSErWOwaną uważana bywa przez empirystów za fałszywą. Jednak można zna50 Zob.
J. K'lTI!ita, Scjentyzm
i antyscjentyzm,
[w:] Poznanie,
umysł,
k71,tura,
Lub1in 11982, 's' HO - 186.
SI Zob. np. J. Kotarbińska,
Ewolucja
KQla Wiede1isk.iego, [w:1 Logiczna
tcori(l
nauki.
Wybór artykulów,
lI'ed. T. !Pa:wlow~ki, Warszawa
1'966, ,;. 295 - 31'8; takż.e tej
autorki, Kontrowersja:
dedukcjonizm
-ind1Lkcjonizm,
tamże, ;;. 31'9- 340.

�PROBLEMATYKA

TEORETYCZNA

W

POWOJENNEJ

ETNOGRAFII

POLSKIEJ

53-

leźć przykł,ady (np. odno,szące się do sfery symbolicznej kultury), gdzie
dane sprzeczne z teorią nie doprowadzają do jej odrzucenia, jeśli brRk
jest teorii alternatywnej
(jak na pewnym etapie etnografii). Przyjmuje
się wtedy czę~;to dodatk{)we założenia lub traktuje problem jako jeszcze
nie {)pracowany. PrawdopodDbnie teorie o znacznym stopniu ogólności
są niepodatne na falsyfikację 52. ZałDżenie {) istnieniu "czysteg{)", {)bserwacyjnego języka p{)kutowałD w etnograficznych {)pisach, które były
prostymi indukcjami faktów, pDtem uogólnianymi. W rezultacie wy,::h{)cizil fenomenahstyczny (mDże lepiej, zdroworozsądkDwy) obraz rzeczywist{)ści kulturowej, d{)stępnej każdemu. Antyscjentystyczna
krytyka wykazuje, że procedury badawcze (obserwacyjne), jak i język Dpisu badanej rzeczywistości - są zdetermin{)wane teoretycznie.
Z wielu pwblemów, jakie pojawiają się w tej płaszczyźnie, warto
zwrócić uwagę na zagadnienia p{)znawcze. "Wbrew tradycyjnemu empiryzmowi bowiem, który ujmuje poznanie ja'k{) niczym nie zapośr;:;dnicwne tworz'enie pojęć {)gólnych na podstawie jednostkowych obserwacji
własności p{)wtarzalnych, nie potrafimy wyodrębnić ze świata żadnego
konkretnegD, niepowtarzalnegD wydarzenia i zakomunikDwać dyskursywnie naszej wiedzy o nim, nie p{)sługując się w tym celu pojęciami r;gólnymi, t{) jest nie traktując obserwowaneg{) zdarzenia jako elementu jakiejś klasy. (... ) Możemy tedy powiedzieć, że to, co się powtarza w obser·
wowanych zdarzeniach, tD abstrakcyjne stany rzeczy (i ich następstwa),
które nigdy nie występują realnie w postaci czystej, chyba że przyznać
realne istnienie ideom plat0l1skim, ,lecz realizują się uwikłane w Dkol1cz~
ności, których nie uwzględnia charakterystyka tych stanów. W odr0żnieniu od niepowtarzalnych zdarzeń, powtarzalne stany rzeczy są więc kon-struktami na~zego umysłu (... ). Nie ma więc innej drogi do wyodrębnienia niepowtarzalneg{) lwnkrE'tu niż przez wyróżnienie gD za pośrednic"w"'m P{)jęć ogólnych, dotyczących tego, CD powtarzalne" 53. Pojęcia, ich
klasy - są uwarunkowane przyjętą teorią. Tzw. "g{)łe fakty" uznawane
przez empiryzm, t{) w istocie interpretacje badanych zajwisk w pojęciach
dotychczas przyjętych teorii, założeń i wart{)ści 5~.
Podejście antyscjentystyczne
nie pokrywające się z empiryzmem "",
m{)że przyjmować adekwatn{)ść: sądów (o charakterze pojęciowym) z rze5~
5~
5ł

1. Barbour,
Mitu, mor/de,
paradygmaty,
Kraików 11984, s. 15.
S. AHk;'!c'rdamski, Nauka a porządek świnta, War5zawa 1983, s. 56 - 57.
Tamże, s. III ;por.
t,akże S. Amsterdamski,
Między
historią a metodą, \Vdl'-

szawa lfł83.
5:; Zob.
interes'ujące
prace
s,ocjolo.g.iczne np. H. Gar-finkla, D. H. W'["onga,
A. W. G(}uldner~\. A. V. C i·C'oul'cIa, czy etnologk:zne
np. ·M. Singera, W. G00denougha, V. Turncra, czy C. GeDrtza, j.ośli ograniczyć s'ię tylko do badaczy :&lt;merykaz'J.sk'ich.

�54

[{&gt;'zysz,ioj

Piątkowski

czywistością kulturową i uznawać poznanie pojęciowe, lub taką formę
poznania odrzucać. Przyjmuje się, że nie istnieje jeden język r.auki
uwzorowany na przyrodoznawstwie, lecz wiele ich typów, które spelniają
różne funkcje. Każda z szerokich dziedzin etnologicznych - np. mitologia, religia, sztuka, operuje pewnym językiem i dąży do innego "celu"
(typ języka posiada własną logikę dostosowaną do tego celu). Zastosowane metody oceniać można w zależności od tego, w jakim stopniu przyczyniają się do od1uywania funkcji tego języka (w etnografii bardzo dogłębnie zostały rozpracowane np. funkcje języka mitologii) 56. Mogą pojawiać się w ta-kiej perspektywie pytania o kategorie kultury, jak np. w
pracach A. Guriewicza 57. Przez te kategorie rozumie sip, takie ogólne pojęcia, które składają się na ludzki światopogląd i leż&lt;.~u jego' podstaw,
Znaczna część przedstawicieli jakiejś kultury może r.awet nie zdawać
sobie sprawy z ich znaczenia i wcale nie uważać ich za istotne pojęcia
światopoglądowe, lecz uważać je za coś oczywistego, narzuconego przez
tradycję, kulturę i socjalizację. Etnograf natomiast, nawet z perspektywy
czasu, może "odgrzebać" je w jakiejś formie językowej, w sztuce czy
innych zjawiskach kulturowych: w różnorodności form zwyczajowych
zachowań, w rytuałach, normach itp. Badacz dąży do zrozumienia mentalności innych kultur i epok.
Taka perspektywa pozostawia zawsze możliwość nowego stosunku do
materiału etnograficznego, jego reinterpretacji; rysuje się więc nieskończone pole badań.
Ad. II. Hierarchię komplikacji podejść opisowych w etnografii można
przedstawić na-stępująco:
1. Opis parametryczny - naj prostsza forma opisu wychodząca od
empirycznej obserwacji - polega na analitycznym \vyodrębnieniu cech
i relacji badanego obiektu (zjawiska kulturowego). Należy mieć świadomość ''''pływu teorii na obserwacje; w pracach etnograficznych często
można spotkać tę formę opisu przeprowadzoną w sposób niemetodyczny,
zdroworozsądkowy
(,,fenomenalistyczn y").
2. Opis morfologiczny - zakłada analityczne ustalenie składu i struktury tego obiektu, a następnie prowadzi do wydobycia powiązań między
cechami i relacjami wyodrębnionymi w opisie parametrycznym.
Najpowszechniejszy w etnografii jest opis "powierzchniowych" struktur badanych zjawisk kulturowych, mOŻe on także dotyczyć, tak jak w kierunkach poststrukturalnych,
struktur "głębo'kich" (przyjmuje się wtedy
najczęściej "językopodobne" odwzorowanie kultury).
3. Opis funkcjonalny - może dotyczyć: a) zależności między parame.6

E. M'ieletiru&lt;;'k:i, Poetyka

57

,A. Guri€wicz,

Kategorie

mitu,

Wa.rszawa

kultury

11181.

średniowiecznej,

Warszawa

10976.

�FROBLEMATYKA

TEORETYCZNA

W

POWOJENNEJ

ETNOGRAFII

POLSKIEJ

55

trami (cechami, relacjami) badanego obiektu kulturowego (tzw. opis funkcjonalno-parametryczny)
- najbardziej popularna forma opisów funkcjonalnych w etnografii; b) zale·żności między elementami zjawiska Kulturowego (opis funkcjonalno-morfologiczny) 'Czy nawet między aspekt.ami
badanej kultury, jak w klasycznym funkcjonalizmie B. Malinowskiego 5b;
ej zależnosci między strukturą
i cechami obiektu, a zwłaszcza zależiJOści
między strukturą "głęboką" a powierzchniowymi parametrami jakiegoś
zjawiska kulturowego, charakterystyczne dla funkcjonalnego odłamu kierunku semiotyczno-strukturalnego w etnografii 59.
4. Opis zachowaniowy badanego aspektu kultury - ma złożoną postal', stanowiąc jakby dalsze rozwinięcie form opisów funkcjonalnych Vi
kierunku ukazania "działania" analizowanych obiektów; przybiera on
nie tylko w etnografii konstrukcję modelu teor'etycznego. Można powiedzieć, że teoria jest systemem abstrakcYjnych symboli nie zawsze analoglcznie obrazujących wybrane aspekty rz€czywistości w perspektywie:
określonych celów. W takim sensie - modele teoretyczne są symbolicznym przedstawieniem, w okre.ślonym oelu, wybranych aspektów zachov..-aniazłożonego systemu np. kulturowego 60; mogą np. odzwierciedlać
"głęboką" strukturę badanej rzeczywistości symbolicznej. Są zatem istotnymi składnikami myśli naukowej i odgrywają podstawową rolę w naukowym wyjaśnianiu u'.
5. Opis systemowy - może być związany z opisem (3) lub (4), może
być także jeszcze bardziej złożony. V. Sadowski, przedstawiciel tzw. ogólneJ teorii systemów, charakteryzując istotę ujęcia systemowego podkreśla, że cechUje je "rezygnacja z jednostronnie analitycznych, liniowych
metod badania. Główny akcent kładzie się na anahzę całościowych, integrujących właściwości badanego obiektu, ujawnianie jego różnorodnych
sprzężeń i struktury"
A zatem takie podejście stanowi dzisiejszą próbę
rozwiązania dylematu części i całości. Problem ten dotyczy warunków
poznawczych i charakteru opisu, również w odni€sieniu do kultury. Można tu mówić o ukierunkowaniu "na odkrywanie szcz'egółowych zasad
metodologicznych odtwarzania prżez wiedzę teoretyczną modeli całości,
obiektów systemowych" 63. Takiemu opisowi można poddać np. systemy
U:l.

5S

Ta,ki opi.:; j.n.-.lyucji ha'ndlu

i wy'm.iany "kula"

Argonauci

PacYfiku,

B. :\Ialionow.siki,

ZachodniefJo

na

wyspach

Wa.pszoawa

Trobl'i:C.mda [w:]

'1'967.

5" Zob. K. PiąLkowski,
N,iektóre
problemy
zastosowania
metody
sen"ioLycznej
"Łódzkie Studi.a Eltnog~aJiczne" 1004,.t. 2'3, s. 1'84 - 190.
'10 1. Barbou'r, op. cit., s. 10, 43.
-li E. Nagel,
StTHktura
nau.ki, Zagadnienia
logiki
wyjaśnień
naukowych,
'Wal'-

u.' elllografii,

sza \\'a
62

1970, s. 109.
V. Sadowski,

')J

T,a'mż€, .s. Hl.

Podstawy

ogólnej

teorii

systemów,

Warszawa

1'978,

s.

13 - 14.

�56

Krzysztof

Piqtkowski

wierzeniowe, ale i pewne układy cało'ściowe, np. układ: człowiek grupa kulturowa - światopogląd. Będzie to tzw. system supe,rzlożony,
gdzie nakładają się aspekty psych01ogiczne, techniczne, społeczne, symboliczne, itp. Należy j'eszcze podkreślić różnicę między podejściem systemowym i strukturalnym.
Analiza struktura'lna - i to we wszystkich
swoich odmianach - poprzestaje na badaniu sieci wzajemnych pow:ązań
w obiekcie, co jest tylko jednym z etapów badania systemowego. Poza
tym salm punkt wyjścia dla analizy strukturalnej może być systp.mowy
i niesytemowy, a więc mOże się ono zawierać w ujęciu systemowym,
lub się nawet z nim rozmijać.
Ad. III. Ta z kolei płaszczyzna - "wymiaru" etnografii - m"żc się
wydać kontrowersyjna ze względu na inne skojnenia znaczeniowe tego
słowa. Chodzi tutaj o sposób widzenia przez etnografa przedmiotu swojej dyscypliny. We współczesnej etnografii polskiej można wydzielić
trzy idee czy perspektywy, które determinowały ogląd kultury, wyznaczając ramy metodologiczne; są to: A. perspektywa społeczna, B. perspektywa historii, i C. perspektywa interpretacji.
W tej płaszczyźnie
istotny jest wzajemny stosunek przedmiotu badań (kultury) i wybranej
perspektywy.
Z. Sokolewicz dzieh podstawowe metody etnologii na trzy grupy, '.1\\"0.żając za podstawowe kryteria: charakter przedmiotu bddań i jego stosu·
nek do kategorii czasu i przestrzeni. Metody te są:
,,1. stosowane w przypadku problemów dotyczących form i struktuc
charakteryzujących
się długim czasem i odpowiadającej mu dużej przestrzeni, w tym struktur ukrytych, nie pJddających się bezpośredniej obserwacji;
2. stosowane w przypadku problemów dotyczących prawidłowości następstwa zdarzeń dziejących się w czasie krótkim i odpowiadającej mu
określonej, historycznej, małej przestrzeni, zarówno dających się obserwować, jak ukrytych;
3. stosowanie do analiz małych społeczności i układów kulturowych
ujmowanych jednowymiarowo, synchronicznie" 61.
Z grubsza biorąc, grupa (1) metod, poza analitycmo-typologicznym
ujęciem K. Moszyńskiego, odpowiada "wewnętrznemu",
interprebtywnemu oglądowi kultury (C), gdzie nawet kategorie czasu i przestrzel1l SeJ
jakby zawarte w samym zjawisku kultury (Imetody strukturalne, semiotyczne, fenom·enologiczne). Grupa (2) odpowiada determinantom
historycznym (B) kultury, a grupo. (3) - socjalnym (A), gdzie przeważają
ujęcia funkcjonalne.
6-[

Wyd.

Z. Sokolewicz, Rozwój me~od analizy
Un1w. Wal'szawskiego, 1!l81, s. H.

w etnologi-i,

[w:] Metol/Y

etnologii,

C?.

1,

�PROBLEMATYKA

TEORETYCZNA

W

POWO.JENNEJ

ETNOGRAFII

POLSKIEJ

51

Można stworzyć porządkującą typologię, gdzie kultura i elementy determinujące jej ogląd mogą być w konkretnych założeniach badawczych
uznawane za stałe lu;b zrrnienne. Otrzymamy wówczas trzy zasadniczE:'
nurty badawcze ("wymiary"), a w każdym z nich dwie alternatywn{~ tendencje badawcze.
Pierwszy - s p o ł e c z n y "wymiar" etnografii zawiera zatem dwie
ogólne możliwości ustawi-enia problemów badawczych:
]. Przyjmuje się jako stałe elementy kulturowe, szukając dL; nich
zmiennych społecznych. W takiej persp€ktywie mieści się większość prac
socjologizującego nurtu krajowej etnografii. Niektóre prace etnog:,aIiczne przyjmują perspektywę poznawczą, określoną przez przyjmowane
(zwykle implicite) założenie, utożsamiające kulturę z procesami uczestnictwa j-ednostek w kulturze 65. Identyfikuje się wtedy uczestnictwo w
kulturze z zewnętrznymi przejawami tego uczestnictwa, czyli zachowaniami (rozumienie kultury jako zespołu określonych zachowań).
2. Dla stałych wyznaczników typu socjologicznego (np. grupa, wiek,
zawód, wykształcenie, itp.) szuka się w badanej społeczności zmiennych
o charakterze kulturowym. J'est to zasadniczo podej.ście socjologii, lecz
takie badania podjęło wielu etnografów, zawężając możliwości pOzrł?Wcze przez wprowadzanie skategoryzowanych ankiet.
Drugi - h i s t o r y c z n y "wytrniar" etnografii 66 ukonstytuowany jest
podobnie:
1. Fakty kultu.rowe odnosi się do procesów czy stadiów historycznych,
dążąc do uzyskania ich historycznych generalizacji. Podnoszone są próby
opisu, jakby prz·ekroju procesu historycznego, gdzie uwzględnia się współzależność różnych faktów historycznych. Krok stąd do ujęć synchr&lt;micznych, zresztą K. Dobrowolski uznawał współczesność za ogniwo w procesie histQfycznym. Jego szerokie rozumienie kontekstu historycznego
(przemiany warunków środowiskowych, gospodarczych, społecznych, wydarzenia polityczne i istotne historycznie) było specyficznym kryterium
id-entyfikacji faktu kulturowego. Przeważnie w tego typu pracach poszukuje się okresów przełomowych w histo,rycznym kształtowaniu si(~ kultury chłopskiej 67 i przyjmuje się je jako determinanty rozwoju tej kultury, odnosząc do nich fakty kulturowe. Źródła (materiały) historyczne

63

J. Kmj'i&lt;l,

Kultura

jako

rzeczywistość

myślowa,

[w:ł

Teoria

artystycznymi,
W,alI'szalwa 1'003, s" 15.
Z{)b. Z. Sokolcwkz, O podejściu
historyc.znym
we

kultury

Q

bada-

nia nad zjawiskami
M

polskiej,
rzowi
6,

[w:] StlLdia

zz akresu

socjal·og·ii,

K.m·ków19'ł2, s. 255
Woiniatk,Z metodyki badań

Dobrowolskiemu,
Zob. A.

sce, [w:] Metody

etnologii,

op. cit., s. 3\1- 60.

etnografii

i historii

współczesnej
ofiarowane

etrwgrafii
Kazimie-

- 2-63.
nae! rozwojem

klLltury

chłopskiej

~v pol-

�58

Krzysztoj

Piqtkowski

traktowane są pomocniczo, np. do odtwarzania historii dawnego regionu,
osadnictwa itp.
2. \V tym aspekcie mieszczą się prace "etnograficznie" ukierunkowanych historyków, najogólniej mówiąc z zakresu historii kultury ludowej.
Także np. w badaniach nad świadomością historyczną wszelkie wyjaśnienia postaw i zachowań kulturowych nie są mOŻlliwe ,bez rekonstrukcji
struktur świadomości w różnych epokach i na różnych ohszaracil 6'.
Mi€szczą się w tym nurcie również prace historyczn€ "La nouvelle histoire" postulująoe program kategoryzacji historii 6". Celem takiej ;~Cltegoryzacji byłoby rejestrowanie i rozpatrywanie różnych możliwości sposobów konstrUoQwania historii jako opowieści, w zależności od tego, jakie
uwzględnia się aspekty procesu historycznego. Kultur·owe odnie,;ienić,
stwarzają płaszczyznę do fuzji takiego ujęcia historii z antropologicznym
strukturalizmem.
Trzeci - "wymiar" i n t e r p r e t a c j i - dotyczy zasadniczo znaczących aspektów kultury. .Może być tutaj zakładany pansemiotyzm,
przyjmujący, że podstawowa większość (a w zasadzie wszystkie) treści
kulturowych jest znacząca.
1. Analitycznie wyodrębnionym elementom kulturowym (ich konfiguracjOlffi, relacjom) nadaje się różne interpretacje, w zależności od rodzaju znaczeń (znaki ikoniczne, indeksalne, symbole), czy zastoso\vnnej
metody (strukturalnej, semiotyczno-strukturalnej,
semiotycznej, fenomenologicznej, hermeneutycznej itp.). W metodach poststrukturalnych określone zjawi'ska kultury traktowane są jako znaki usytuowane w systemach
znakowych i spełniające funkcje rzeczowe i semiotyczne. Znaczenia odkrywa się poprzez badanie tych systemów, czyli ich struktury. To ta
struktura
(zwykle ukonstytuowana
językopodobnie) ujawnia znaczenie
znaków. Za wzorem lingwistyki dąży się tu do ścisłości deskryptywnej.
Istotny jest tu także -problem uniwersaliów kulturowych. W podejściach
fenomenologicznych i hermeneutycznych
zjawiskom kulturowym nadaje
się charakter intencjonalny. Doświadcze.nie wewnętrzne bywa nie tylkc
źródłem heurezy, lecz także aparatem metodologicznym slużącJ'lm do interpretacji. Takie wewnętrzne doświadczenie psychologiczne (oparte na
odpowiedniej wiedzy i implicite przyjmowanym założeniu o podobnej
strukturze psychicznej ludzi) jest nadzędzi,em służącym do odkrycia sensów zjawisk kulturowych. Różni ,badacze przedstawiali różne sposoby wi6S

J. Topol'ski, Kultura

a świadomość

historyczna,

[w:]

Teoria

kultury

... , OP.

cit., s. 33 - 47.
69 Zob. prace
np. F. Br.audela, J. Le Ga!fa, M. Blocha; W P,oilscc te idee podejmują .m. in. A. Gieys·ztor i B. Geremek.

�PROBLEMATYKA

TEORETYCZNA

W

POWOJENNEJ

ETNOGRAFII

POLSKIEJ

59

dzenia metody
hermeneutycznej,
prezentując
psychologiczne
interpretacje zjawisk kulturowych
i próby odkrywania
ich sensów 70.
2. W tym asp€kcie
chodzi o znalezienie
stałych
wartości
interpretacyjnych
w odniesieniu
do kultury.
Chodzi tu np. o p€wne sposoby
wyjaśniania
kultury
w oparciu
o koncepcje
ligwistyki
generatywno-transformacyjnej
N. Chomsky'ego
71. Dąży
się m. in. do budowania
gramatyk
struktur
"głębokich"
zjawisk kulturowych.
Ad. IV. Czwarta
plaszczyzna
dotyczy przyjęcia
okreś'lonej
metody badawczej.
Pozostawiając
szczegółowe
omówienie
konkretnej
metody
na
inną okazję, wypada
podkreślić
wymóg logicznej
konsekwencji
w posłu.
gi'vaniu
się aparatem
pojęć danej metody,
jak również
świadomość
jej
możliwości
i ograniczeń
w konfrontacji
z badanym
obiektem
i oczekiwanymi efektami.
W omawianych
tutaj tendencjach
badawczych
powojennej
etnografii
polskiej
brakło
m. in. miejsca
dla metod
kiedyś
podstawowych:
tzw.
etnograficznej,
czy analityczno-tYpo'logicznej
K. Moszyl1skiego.
Wydaj.~
Sil:. że etnografia
oparta na takich podstawach
jest (z różnych
przyczyn)
\'07 odwrocie;
te formy badań już nie określają
w sposób decydujący
obli·
cza poznawczego
ws.półczesnej
etnografii.
::\Ja koniec kilka uwag o rozumieniu
kultury.
W pracach
etnograficzn:-'ch często ujmuje
się kulturę
jako zbiór rozmaitych,
nie powiązanych
ze sobą elementów,
traktowanych
jako zobi'ektywizowane,
zastane
wytwory, Definicje
nominalistyczne
określają
kulturę
jako zbiór wytworów
działalności
ludzkiej,
materialnej
i niemateriailnej
(np. K. Moszyński,
S Czarnowski).
Inna grupa
definicji
ujmuje
najogólniej
kulturę
jako
zbpół zachowań
wraz z zespo!-em wytworów
tych zaohowal1 (ludzkif; postawy
i zachowania
są rezultatem
mechanizmów
psychO'logicznych)
72.
::'Jowsze kierunki
badań ujmują kulturę
jako rzeczywistość
myślową,
jako
~rzespół
form świadomości
społecznej,
jako dziedziczoną
pamięć,
czy system informacji
wi€lokodowej,
itp. Uwzględnia
się przy tym reguły genetyczne,
funkcjonalne
czy strukturalne.
Jaka'ś ogólna
teoria
kultury,
do której dałoby się zredukować
wiedzę z różnych
metodologicznie
ujęć
(pozytywistyczny
model jedności
nauk), jest na gruncie
metod stosowanych w etnografii
nierea'lizowalny;
zresztą
wątpliwy
poznawczo
byłby
taki program.
Możemy za'tem mówić o różnych
teoriach
kultury.
W noNp. P. Ricocull', Egzllsteltcja
i hermeneutyka,
Wa'l's21a'wa 1975.
'I Zob. np, N, Ch{)l]l1,sJ&lt;;:y, Teoria lingwistyczna,
!'w:] Język w świetle
:;Z&lt;1\\'&lt;1
1980, S, 38 -18; tenże, Forma i znaczenie w języku naturalnym,
'0

stul. konwencja,
\\'a

War,-;z&lt;Jwa

A. Fałubicka,
1975, ..'. 60 - 61.
72

nauki,

Wa;:-

[w:J

Znak,

1'977, s, 98 - 121.

O dwóch

pojęciach

kulturU,

[w:l

Wartość,

dziel0,

sens, Wa1'5Za-

�60

Krzysz.tof

Piqtkowski

wyoh tend~mcjach badawczych na gruncie etnografii przeciwstawr:e są:
ekspresyjna i systemowa teoria kultury. W tej pierwszej zjawiska kulturowe są realizacją ukrytych znaczeń, ujmowanych psychologicznie (metody hermeneutyczne, fenomenologiczne, psychoanalityczne), a mają one
być odkrywane przez badania świadomych czy nieświadomych motywacji ludzkich. W systemowych teoriach kultury (metody poststrukturalne
i semiotyczne) znaczenie znaków określa ich miejsce w systemie (v.; zespole relacji); dotrzeć do niego można obiektywnie, "z zewnątrz", badcijąc
strukturę. Interpreta(;ja zjawisk kulturowych nie jest moŻ'liwa bez uchwycenia znaczeń - przez któryś z charakteryzowanych
sposobów badali.;3
Na płaszczyźnie filO'zoficznej nie jest rozstrzygalna antynomia między
próbaJmi opisu systemu z zewnątrz i dążeniami do zrozumienia człowleka
(siebie) jako fragmentu tego systemu. Natomiast na płaszczyźnie metodologicznej nierozstrzygalności sprzyjają odmienne ideały wiedzy, akceptowane przez badaczy, a co za tym idzie różne teorie naukowego wyjaśniania. Wybór metod jest dla badacza akceptacją określonego ideału 'vviedzy. Jak słusznie pisze S. Amsterdamski, "warunkiem niezbędnyni lO z;:;trzygalnaści sporów metodologicznych jest pewne consensus 07nnium,
na które składa się wspólnie akceptowany ideał poznania naukowego. jego celów - wartości, które ma ono realizować" ".

Krzysztof

Piqtkowski

THEORE"DICAL PROBLE2WS OF POST-WAR

POLISH ETNOGR.Ą,PHY

(summary)
The a!im of ,th€ alftide ,is a sysrtomatic out1o-ok alt t,he mahl methodoil;g;cal
tendencies O'f post-war P'Q11i,hethnogr.a,phy. W'ithi'n the ethnograrphy aIs) the C'fIlviction is being fixed 'that acqu'isition ofoarrec.t effez:{s 'of ca.n~'ed re.'earch dCP""ld3
directly Oil theoretical eSrta:blishments. Therefor,e the're i'~ no,t p(J.~·S'Lble,
po.-;tuJatcd by
some re sea,rch€!rs, Q.ne co:m'm{~n ana,lytica,j langua,g,e in c,thno,graphy ;J,t dj[fe~'0:H
treatment
of mcthodologic,al e.-;·tahlri.,himent:sand different def initi'o'J1s o[ a _'llb,icct
being under res-ea,rch.
A wide {JuUook a,t the pr{)'blem Q·f method..; i'n othnogra,phy j;-; pro·po.-;cd ~le"c.
ordere-cl ·in fou:r s'tr,a'ta: 1. 'general !rrlet:hordological-phil,o,~r()'phica,jorientati{)'J1(illc]:Jded
within
acceptance
of pOls:ibivi'Stk or arntiscent:ific sources of CI pLlrsuEld h:idl,
2. hierarchy of complications of de.,cl'iptions (par,aull'ctpic de,cripLi&lt;)n, nlorpho["gical

i3

Zob. S. A..rnster·da.m.;;;ki, op. cit., s. 1'32- 133.

7-1

Talmże,

'S.

1"35.

�PROBLEMATYKA

TEORETYCZNA

W

POWOJENNEJ

ETNOGRAFII

POLSKIEJ

61

d(C-'c'iption, funotional dl,-scPiption, conservative
de.scription, system description),
3. "jimen"ian"
01 ethnog,raphy (pers1pec'tivesdetermining
survey 0'1 cultu:'e and
setting theoretica'l frames in llbhnogra'phy: sodail, historica,l,intcI'pretat&lt;ive), 4. applied
dera:; methodand
its theoretical eHeet",
Choice of defincd 'I'ese,arch mc'thods is an acceptalnce Ul a certain ideal oI
knc1wledge for the ethrwgraphor, whioh determines 'the theory.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8020" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8000">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8d6188fc0ed1d55a7671a4bf295fb6a8.pdf</src>
        <authentication>6b59e7e333eeada9935a3e7271f93c05</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95897">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:790</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95898">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95899">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:726</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95900">
                <text>Problematyka współczesnych przemian w kulturze ludowej w ostatnich pracach czeskich i słowackich etnografów / ETNOGRAFIA POLSKA 1973 t.17 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95902">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1973 t.17 z.1, s.95-104</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95904">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95906">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95908">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95910">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="95912">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95919">
                <text>„Etnografia Polska", t. X V I I z. 1

WANDA P A P R O C K A

P R O B L E M A T Y K A WSPÓŁCZESNYCH P R Z E M I A N
W KULTURZE LUDOWEJ W OSTATNICH PRACACH CZESKICH
I SŁOWACKICH ETNOGRAFÓW
P r o b l e m a t y k a z m i a n y k u l t u r o w e j znajduje się w kręgu zainteresowań
etnografów w w i e l u krajach. W państwach socjalistycznych, w których
r a d y k a l n e z m i a n y polityczne, ekonomiczne i społeczne wywołały d y n a ­
miczne przeobrażenia wewnątrzkulturowe, p r o b l e m t e n musiał stać się
pierwszoplanowy w badaniach n a d współczesnością *.
Jest rzeczą zrozumiałą, że w procesie współczesnych przemian zacho­
dzących w t y c h krajach, w określeniu podstawowych wyznaczników
zmian, j a k i w stopniu powiązania i c h z procesem i n d u s t r i a l i z a c j i i u r b a ­
nizacji, występować będą znaczne różnice wynikające z o d m i e n n y c h w a ­
runków r o z w o j u historycznego każdego z państw, a więc zależne od t y c h
układów, które poprzedziły stan a k t u a l n y analizowanej rzeczywistości .
N i e można n i e podkreślić różnic w i n t e r p r e t a c j i zjawisk związanych
z procesem zmian k u l t u r o w y c h , wynikających z o d m i e n n y c h założeń m e ­
todologicznych i różnych t e c h n i k badawczych stosowanych w poszczegól­
n y c h krajach.
Porównanie ukazujących się w o s t a t n i m 15-leciu prac etnografów
polskich z p r a c a m i czeskimi i słowackimi wyraźnie wskazuje na istnienie
t y c h różnic. N i e można jednak, śledząc powojenną literaturę etnograficz­
ną w Czechosłowacji, n i e zauważyć i p e w n y c h analogii z b a d a n i a m i p r o ­
w a d z o n y m i w Polsce n a d zagadnieniem współczesnych przemian, analo­
g i i wynikających z znacznych podobieństw w r o z w o j u myśli etnograficz­
nej w o b u k r a j a c h .
2

3

1

P o r . Zmiany

kultury

chłopskiej.

i metody

Problematyka

p r a c a z b i o r o w a p o d redakcją K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j ,
* P o r . W . D y n o w s k i , Etnografia
społecznych,
* Por.
i czeskiej

w aktualnych

prac

etnograficznych,

W r o c ł a w 1973.

tendencjach

rozwojowych

nauk

„Etnografia P o l s k a " , t . 1 1 : 1967, s. 15, s. 15-32.
A.

K u t r z e b a - P o j n a r o w a ,

kultury

ludowej

w świetle

Analogie

opracowań

i

różnice

syntetycznych,

rozwoju
maszynopis

w y g ł o s z o n e g o n a k o n f e r e n c j i w L i b i c a c h w 1971 r . (Czechosłowacja).

polskiej
referatu

�96

WANDA

PAPROCKA

Zarówno w e t n o g r a f i i czechosłowackiej, j a k i polskiej po I I wojnie
światowej ulegają zasadniczej zmianie założenia teoretyczne i metodo­
logiczne badań. Następuje stopniowe odejście od istniejących w e wcześ­
niejszych okresach zainteresowań archaizmami k u l t u r o w y m i , poszukiwa­
n y m i na terenach wyróżniających się zachowawczością, od i n w e n t a r y ­
zacji j e d n o s t k o w y c h wytworów zlokalizowanych w czasie i przestrzeni,
na rzecz analizy przemian zachodzących w h i s t o r y c z n y m procesie roz­
w o j u k u l t u r y . J a k k o l w i e k przyjęcie tego stanowiska skierowywało uwagę
i na zagadnienie współczesności t r a k t o w a n e j j a k o ostatnie ogniwo h i s t o ­
rycznego procesu rozwoju, t o szczególnie w p i e r w s z y m okresie (w Cze­
chosłowacji trwał o n dłużej niż w Polsce, p r a w i e do końca l a t 60-tych)
w sposób niedostateczny analizowano sam proces współczesnych zmian.
Ograniczano się często do genetycznej i n t e r p r e t a c j i zjawisk k u l t u r o w y c h
bez dostatecznie całościowego widzenia badanej rzeczywistości, wzajem­
n y c h sprzężeń między elementami s t r u k t u r y , j a k również f u n k c j i t y c h
elementów w ramach całości. W c h w i l i obecnej zarówno w Polsce, j a k
i w Czechosłowacji możemy już j e d n a k stwierdzić, że w studiach n a d
procesem przeobrażeń współczesnych powszechnie przyjęte stanowisko
badawcze zakłada całościowe i dynamiczne u j m o w a n i e rzeczywistości k u l ­
turowej .
4

Takie stanowisko wymagało w konsekwencji nowego spojrzenia na
przedmiot badań — społeczność wiejską, która w zmienionych w a r u n ­
kach gospodarczych, społecznych i k u l t u r o w y c h przestawała tworzyć z i n ­
tegrowaną całość, stając się środowiskiem wielozawodowym, zróżnico­
w a n y m k u l t u r o w o . Zainteresowania etnografów wykroczyły więc poza
kulturę ludową, kulturę powstałą w określonych w a r u n k a c h i n a określo­
n y m etapie r o z w o j u historycznego i objęły również niektóre środowiska
miejskie i g r u p y zawodowe. Dążąc do uchwycenia powiązań f u n k c j o n a l n o - s t r u k t u r a l n y c h przedmiotem badań stawały się najczęściej m i k r o ­
s t r u k t u r y , takie j a k rodzina i społeczność lokalna. Badanie l u d z k i e j zbio4

Por. A. M e l i c h e r č i k ,

výstavbě
gi

rozwoju

kami,

Československa

etnografia

a niektóre

„ N á r o d o p i s n ý s b o r n i k " , R. 9 : 1950; К .

socializmu,
etnografii

polskiej,

jej

obecne

zadania,

metody

i związki

„Etnografia P o l s k a " , t . 1 : 1958, s. 72-83; B . F i l o v á , К

metodologickým

otázkám

národopisné

j

vedy,

s. 177-188; A . K u t r z e b a - P o j n a r o w a ,
graficznych:

czas

i przestrzeń

w

badaniach

t. 9 : 1965, s. 2 5 - 4 0 ; A . M e l i c h e r č i k ,

„Slovenský

Z zagadnień
kultury

Tradičné

otázky

historii
studia

i socjologii,
ludovej

Wrocław
kultury

s. 39-60; O . S k a l n i k o v a ,
1971, ss. 80.

v
K.

sučasnosti,

polskich

a nietradičné

v ludovej
Studia

Niektóre

Nśrodopis",

nau­

8 : 1960,

prac

„Etnografia

etnografie

pri
Dro­

aktualnym

ludowej,

„Slovenský
teorii

z innymi

N ś r o d o p i s " , R.

metody

1967, s. 6 - 3 1 ; A . P r a n d a ,

F o j t i к, К

úlohy

niektórym

„ S l o v e n s k ý N á r o d o p i s " , R. 1 4 : 1966, s. 63-68; K . D o b r o w o l s k i ,
nicza

jej

D o b r o w o l s k i ,

etno­

Polska",
kultuře,
z

pogra­

teoretické
R.

současnosti,

1 8 : 1970,
Praha

�PROBLEMATYKA

WSPÓŁCZESNYCH

97

PRZEMIAN

rowości jako określonej całości pozwalało b o w i e m zarówno na prześle­
dzenie wszystkich elementów składających się na jej strukturę, j a k i na
zbadanie mechanizmu i c h funkcjonowania. Socjologiczny aspekt p r o w a ­
dzonych badań, wyrażających się m . i n . zwróceniem u w a g i na zagad­
nienia więzi społecznej, wymagał korzystania z metod i t e c h n i k stoso­
w a n y c h w socjologii.
Ten proces f o r m o w a n i a się n o w y c h kierunków zainteresowań etno­
g r a f i i daje się wyraźnie prześledzić w pracach etnografów czeskich i sło­
w a c k i c h ukazujących się w ostatnich l a t a c h . N o w e tendencje badawcze
nie spowodowały jednakże całkowitego odejścia od studiów z zakresu
k u l t u r y t r a d y c y j n e j . Badania zachowanych r e l i k t o w y c h f o r m k u l t u r y t r a ­
dycyjnej mają swoją pozycję w planach n a u k o w y c h placówek etnograficz­
n y c h Czeskiej i Słowackiej A k a d e m i i Nauk. Ogólnie można więc s t w i e r ­
dzić, że w r o z w o j u studiów etnograficznych na terenie Czechosłowacji
wyraźnie dają się zaobserwować dwie tendencje badawcze. Pierwsza
obejmuje studia nad kulturą ludową w procesie j e j historycznego roz­
w o j u , doprowadzone niejednokrotnie do współczesności. Druga, koncen­
t r u j e uwagę badaczy głównie na procesie współczesnych zmian w i d z i a ­
n y c h w szerokim kontekście zjawisk k u l t u r o w y c h .
5

Całą problematykę studiów k u l t u r y ludowej w Czechach i na Słowa­
cji można podzielić, j a k podaje A d a m Pranda w s w o i m a r t y k u l e dotyczą­
c y m głównych kierunków współczesnej etnografii w Czechosłowacji, na
kilka g r u p z a g a d n i e ń :
1. Badania r o z w o j u k u l t u r y ludowej w ramach określonej społeczno­
ści lokalnej — w s i z uwzględnieniem zmian, jakie następowały pod wpły­
w e m różnicowania się zawodowego ludności w przeszłości i obecnie.
2. Badanie k u l t u r y ludowej przesiedleńców i repatriantów oraz zwią­
zanych z t y m zagadnień adaptacji, i n t e g r a c j i i a k u l t u r a c j i .
3. Badanie k u l t u r y ludowej czeskich i słowackich mniejszości naro­
d o w y c h za granicą.
4. Badanie k u l t u r y ludowej w przemysłowym regionie w przeszłości
i w procesie współczesnych przemian.
6

5

К.

K.

F o j t i k , Etnografie

Fojtík,

sociologie,
Výzkum

studia

ludovej

kultury

s. 489-498; O. S k a l n í k o v a ,
sledky,
vej

kultury

aktuality",
oblasti

v

„Slovenský

súčasnosti,

K . F o j t i k , Etnografie

na Slovensku
a slovenskéj

na konferencii

v Smoleniciach,

na grupy

Národopis",

současnosti.

1965, n r 3 4 ;
československé
Niektóre
R.

Východiska

K. periodizácjí

zagadnień

ludovej

7 — Etnografia Polska, XVII/1

kultury

o perspektivách

„Slovenský
przyjęty

vývinu

a

vý­
ludo­

Pran­

národopisnéj

N á r o d o p i s " , R. 1 7 : 1969, s. 433-452.

za A . P r a n d ą ,

v súčasnosti,

rozvoja

pro­

1 5 : 1967,

„ S l o v e n s k ý N á r o d o p i s " , R. 1 7 : 1969, s. 327-347; A .

na Slovensku,

• Podziai
českéj

v

„ Č e s k ý l i d " , R. 56: 1969, s. 255-272; A . P r a n d a ,

d a , O. D a n g 1 о V a, Diskusia
vedy

„Národopisné
průmyslových

„ Č e s k ý l i d " , R. 5 2 : 1965 n r 3, s. 131-143; J . M i c h á l e k ,

etnografii,
blémy

a

O. S k a l n í k o v a ,

(w druku).

Hlavné

směry

studia

�98

WANDA

PAPROCKA

5. Badanie k u l t u r y ludowej w mieście w przeszłości i w procesie
współczesnych przemian.
6. Teoria i metodologia (proces z m ia n w k u l t u r z e l u d o w e j , perspe­
k t y w y r o z w o j u k u l t u r y l u d o w e j , periody zaeja).
7. Syntezy (Vlastivěda, encyklopedie, atlas etnograficzny).
Prace monograficzne,
dotyczące w y b r a n y c h zagadnień k u l ­
t u r y ludowej, oraz monograficzne opracowania k u l t u r y l u d o w e j określo­
n y c h społeczności l o k a l n y c h stanowiły dość długo podstawową formę p r e ­
zentowania wyników prowadzonych w Czechosłowacji badań etnogra­
ficznych.
Wcześniejsze prace tego t y p u można zaliczyć do m o n o g r a f i i h i s t o ­
r y c z n y c h . Postępowanie badawcze zmierzało w t y m w y p a d k u do reje­
stracji i r e k o n s t r u k c j i faktów i wytworów k u l t u r o w y c h w odniesieniu do
przeszłości, najczęściej ujętych w r a m y klasycznego trójpodziału k u l t u r y .
Skierowanie u w a g i na zagadnienie zmieniającej się nieustannie rzeczy­
wistości w p r o w a d z a jednak wkrótce konieczność analizy wszystkich c z y n ­
ników warunkujących badaną rzeczywistość, zarówno w przeszłości, j a k
i współcześnie. T a k ujęte opracowania monograficzne
uwzględniające
znaczenie warunków gospodarczych i społecznych w procesie kształtowa­
nia się k u l t u r y ludowej dawały już podstawę do analizy p r o c e s u j e j
zmian .
7

8

Rozpatrując drogi r o z w o j u studiów etnograficznych w Czechosłowa­
cji nie można pominąć s p r a w y różnic, jakie zarysowują się w problema­
tyce badawczej etnografii słowackiej i czeskiej. U podstaw t y c h różnic
leżą niewątpliwie odmienne d r o g i r o z w o j u gospodarczego, społecznego
i politycznego o b u k r a i n . Znacznie wcześniejszy i intesywniejszy w Cze-

7

N p . S. K o v a č e v i č o v á ,

Ludový

ss. 252; V . S c h e u í l e r , Dějiny
K.

dějinám

výroby

mlýnských

chodské
kamenov

odev

v Hornom

ceramiku,

na strédnom

d o p i s " , R. 1 2 : 1964, s. 561-605; V . U h l a r , Vřetena

B r a t i s l a v a 1955,

Liptove,

P l z n i 1959, ss. 193; A .
a kolovraty

Pranda,

„Slovenský

Slovensku,

Nśro­
„Sbor­

na Slovensku,

n i k Slovenský N á r o d n e g o M u z e a " , R. 6 0 : 1966, s. 9-55.
a

A.

Pranda,

O

regionalnom

národopisnom

bádáni

na

„Věstnik

Slovensku,

N á r o d o p i s n é společnosti československé p r i Č S A V

a Slovenské] Národopisnej. spole­

čnosti p r i S A V " , 1966 n r 3-4, s. 3 - 7 ; V . F r o l e c ,

Perspektiva

pisných

monografii

na

Moravě

s. 574-577; M . M a r k u s , Plán
„Slovenský

venska,

regionalnych
stiku

ČSAV,

slové

oblasti

monografii,

napisania

Slezký,

„Slovenský

národopisnej

regionalnych

monografii

národopisná

monografie

na Slovensku,
v plánach

národo­

N á r o d o p i s " , R.

monografie

К

pro

etnografii
— monografie

tamże, s. 607; J . T o m e s ,

kultura

Duchovni

Slo­
přípravě

tamże, s. 593-598; V . S c h e u í ­
Ústavu

tamże, s. 6 0 7 - 6 1 1 ; O. S k a l n i k o v a , Ostravsko
t a m ż e , s. 621-623.

1 6 : 1963,

východného

N á r o d o p i s " , R. 1 6 : 1968, s. 611-613; J . P o d o l a k ,

národopisných

l e r , Regionalni

a ve

a sociální

v

a

folkloriprůmy­

národopisné

�P R O B L E M A T Y K A WSPÓŁCZESNYCH

99

PRZEMIAN

chach niż na Słowacji proces i n d u s t r i a l i z a c j i i urbanizacji miał zasadni­
czy wpływ na stopień zachowania t r a d y c y j n e j k u l t u r y l u d o w e j , j e j s t r u k ­
turę i siłę f u n k c j o n o w a n i a w społeczeństwie. Różny stan zachowania k u l ­
t u r y ludowej determinował k i e r u n e k zainteresowań etnografów czeskich
i słowackich, różne więc siłą rzeczy musiały być p u n k t y wyjścia, z j a k i c h
etnografia obu k r a i n przystąpiła do badań nad współczesnym procesem
zmian.
Jak już wspomniano, zmiany, jakie nastąpiły po I I w o j n i e światowej,
przyczyniły się do kształtowania się nowej p r o b l e m a t y k i badawczej. So­
cjalistyczna industrializacja i związany z t y m znaczny wzrost procesów
m i g r a c j i , k o l e k t y w i z a c j a w s i , j a k i dokonana bezpośrednio po w o j n i e
akcja przesiedleńcza i r e p a t r i a c y j n a skierowały uwagę etnografów na
nową sferę zagadnień. Ruchy ludnościowe związane były zarówno z za­
siedlaniem opuszczonych przez ludność niemiecką terenów przygranicz­
nych, repatriacją o b y w a t e l i CSRS ze Związku Radzieckiego, z Węgier,
w mniejszym stopniu z Jugosławii, Bułgarii i R u m u n i i , j a k i wewnętrz­
n y m i przesiedleniami ludności. Podobnie j a k i w i n n y c h krajach, m . i n .
w Polsce, t a k i w Czechosłowacji procesy te dały podstawę n o w y m b a ­
daniom dotyczącym adaptacji i i n t e g r a c j i ludności. Zderzenie
kultur,
wzajemne zapożyczenia oraz tworzenie się nowej więzi społecznej, nowe­
go wzorca k u l t u r y , stanowiły bogatą problematykę, w której badanie p r o ­
cesu z m i a n zajmowało szczególną pozycję.
Studia nad s k u t k a m i procesów m i g r a c y j n y c h wewnątrz k r a j u p r z y ­
czyniły się do zapoczątkowania w i e l o l e t n i c h badań etnograficznych n a d
m n i e j s z o ś c i a m i c z e s k i m i i s ł o w a c k i m i żyjącymi poza gra­
n i c a m i k r a j u . Prowadzone one były w R u m u n i i , w Polsce, w Jugosławii
(mniejszości czeskie i słowackie), na Węgrzech, w R u m u n i i i Bułgarii.
P r o b l e m a t y k a podejmowanych i n d y w i d u a l n i e i zespołowo badań d o t y ­
czyła zarówno k u l t u r y materialnej (w znacznym stopniu r o l n i c t w a i b u ­
d o w n i c t w a ludowego), j a k i zagadnień społecznych k u l t u r y duchowej
i f o l k l o r u . Szczególnie interesujące z p u n k t u widzenia procesu zmian
są prowadzone do c h w i l i obecnej badania mniejszości czeskich na terenie
Jugosławii. Zakrojone na szeroką skalę badania z zakresu k u l t u r y m a ­
terialnej i duchowej dają nie t y l k o podstawę dla analizy procesów a k u l 9

3

J . S i r á с к y , Stáhovanie

Slovakóv

na Dolnú

t i s l a v a 1966, ss. 297; S. Z a č e v i č, Slovenská

zem

menšina

p r i Č S A V a S N S p r i S A V " , 1964 n r 1, s. 7-10; I . H e r o l d o v a ,
menšiny
К

a národopis, „ N á r o d o p i s n é

akulturačnim

procesu

najstarsi

s. 146-159; R. В e d n á r i k , Slováci
vné)

kultuře,

menšiny

e k ý, Slováci

ve Světe,

Bra­
NSČS

České

národnostní

a k t u a l i t y " R. 3: 1966 n r 3-4, s. 12-20;
české

menšiny,

v Juhoslávii.

„Česky

Materiály

B r a t i s l a v a 1966, ss. 386; I . H e r o l d o v a ,

v Chorvatsku,

SAV,

„Vestnik

v 18 a 19 storoci
v Juhoslávii,

l i d " , R.
к ich

hmotnéj

Akulturačni

tenże,

5 3 : 1966 n r 3,
a

ducho­

proces

české

„ N á r o d o p i s n é a k t u a l i t y " , R. 5: 1968 n r 1, s. 8-13; J., -S i r ci­
„ S v e t v e d y " , R. 16: 1969, s. 257-260.

�100

WANDA

PAPROCKA

t u r a c y j n y c h , ale dostarczają również materiały do studiów nad starszy­
m i fazami r o z w o j u czeskiej k u l t u r y l u d o w e j .
Następna grupa zagadnień, zajmująca już od w i e l u l a t znaczną pozy­
cję przede w s z y s t k i m w czeskiej, ale również i w słowackiej l i t e r a t u r z e
etnograficznej, a w o m a w i a n y m okresie szczególnie bogato reprezentowa­
na, dotyczy k u l t u r y ludowej w p r z e m y s ł o w y m r e g i o n i e w prze­
szłości i w procesie współczesnych przemian oraz k u l t u r y ludowej
w m i e ś c i e . Wobec dość znacznych różnic w sposobie widzenia samego
p r z e d m i o t u badań, problematyce tej poświęcono wiele artykułów d o t y ­
czących t e o r i i i m e t o d y k i badań .
10

Poszukiwanie i odtwarzanie elementów t r a d y c y j n e j k u l t u r y chłopskiej
funkcjonujących jeszcze w społecznościach mieszkańców miast i regio­
nów przemysłowych było p o d s t a w o w y m celem dawniejszych, prowadzo­
n y c h od l a t 60-tych prac n a d kulturą robotniczą. Porównując jednakże
kolejno opracowywane i w y d a w a n e monografie: Banicka dedina
Zakarovce ,
Kladensko ,
Rosicko-Ostravansko ,
oraz szereg m o n o g r a f i i
z tego zakresu poświęconych w y b r a n y m zagadnieniom, wyraźnie można
zaobserwować z m i a n y w sposobie widzenia badanej rzeczywistości, j a k
również dążenie do bardziej całościowego j e j ujęcia, w miarę r o z w o j u
w a r s z t a t u naukowego w tej nowej dla e t n o g r a f i i dziedzinie.
n

13

12

W myśl n o w y c h założeń badawczych, sprawdzanych i k o r y g o w a n y c h
niejednokrotnie w t o k u studiów, p o d s t a w o w y m celem badań staje się
poszukiwanie i rejestracja cech c h a r a k t e r y s t y c z n y c h k u l t u r y powstałej
w aglomeracjach przemysłowych i m i e j s k i c h oraz badanie wpływu t y c h
aglomeracji na wsie położone w i c h pobliżu .
14

Należy jednak pamiętać, że daleko zaawansowany
S. К г

1 1

etnograf",
pisného

e m e n š e k , Industrialízacija,
premysloveho

města

n r 4, s. 413-430; t e n ż e , Problemy
a průmyslových

doslovenkej
cké

studium

mésta

jako

teoretické

otázky

(1900-1950),

centra

průmyslové

studia

studia

[ w : ] Kolokvium

oblasti

ludovej

sociální

kultury

к otázkám

oblasti,

tamże, s. 5 9 - 6 0 ; A .

Pranda,

„Slovenský

v sučasnosti,
к teorii

etnografie

Kladensko

1 1

K . F o j t i k , O. S i r o v á t k a, Rosicko

dedina

Zakarovce,

život

v kamenouhelnem

a kultura

revíru,

K . F o j t i k , Dum
v Brně),

nouzové

Národo­

současnosti,
teorii

etno­

B r a t i s l a v a 1956, ss. 665.

Banicka

12

Pražské

výchoEtnografi­

P r a h a 1971, ss. 80.

současnosti,

domu

velkých

1967; V . T ů m o v á ,

kultury

11

1 4

ve

vymedzenia

„Česky l i d " , R. 5 8 : 1971, s. 113-115; O. S k a 1 n i k o v a, K . F o j t i k , К

ního

národo­

Košice

p i s " , R. 1 8 : 1970, s. 39-60; J . V a ř e k a, Příspěvek
grafie

„Slovenski

vidik,
a metody

„ S l o v e n s k ý N á r o d o p i s " , R. 1 3 : 1965

a oblasti,

etnografického

oblastach,

premyselne)

Niektóre

i etnoloski

R. 18/19: 1965-1966, s. 133-134; K . F o j t i k , Problemy

výzkumu

městach

urbanizacija

w momencie p o d -

v průmyslové

oblasti,

— Ostravansko.

P r a h a 1959.
Život

a kultura

lidu

P r a h a 1961.
na předměstí

[ w : ] Brno

kolonie,

lidu

(Etnografická

v minulosti

a dnes,

studie

o živote

obyvetel

B r n o 1964, s. 45-68; V .

„ Č e s k ý l i d " , R. 5 2 : 1965 n r 3, s. 189-191.

činžov­

Tůmová,

�P R O B L E M A T Y K A WSPÓŁCZESNYCH

101

PRZEMIAN

jęcia badań n a d kulturą robotniczą proces i n d u s t r i a l i z a c j i ziem czeskich
zmusza badacza do w i d z e n i a retrospektywnego. A n a l i z a ź r ó d e ł h i ­
s t o r y c z n y c h m a w dalszym ciągu podstawowe znaczenie w proce­
sie poznawczym i k i e r u j e wysiłki badacza w dużym stopniu k u r e k o n ­
s t r u k c j i historycznej. Proces f o r m o w a n i a się nowej s t r u k t u r y społeczno-zawodowej, n o w y c h stosunków społecznych w ośrodkach i miastach
przemysłowych zasiedlanych w znacznym stopniu przez ludność pocho­
dzenia wiejskiego nie jest sprawą c h w i l i obecnej, j a k n p . w w i e l u k r a ­
jach obozu socjalistycznego, ale początkami s w y m i sięga niejednokrotnie
przełomu X V I I I i X I X w . N i e znaczy to jednak, że w kręgu zaintereso­
wań etnografów czeskich nie znajdują się zagadnienia związane z p r o ­
cesem w s p ó ł c z e s n y c h
z m i a n zachodzących pod wpływem so­
cjalistycznej i n d u s t r i a l i z a c j i . Świadczą o t y m prace prowadzone w po­
wstających i rozwijających się dopiero po I I w o j n i e światowej regionach
przemysłowych .
W większości jednak przypadków trwający wiele l a t proces kształto­
w a n i a się ośrodków przemysłowych daje badaczowi znaczną perspektywę
historyczną w spojrzeniu na szereg zjawisk k u l t u r o w y c h występujących
na t y c h terenach. Ta perspektywa czasowa daje podstawę etnografom
do podjęcia próby w y t y c z e n i a granic n o w y c h regionów i określenia i c h
społeczno-kulturalnego t y p u . A n a l i z a s t r u k t u r y etnicznej ludności umoż­
l i w i a badanie r o l i l o k a l n y c h t r a d y c j i w procesach integracyjnych, wza­
jemnego stosunku w i e j s k i c h i m i e j s k i c h społeczności w t w o r z e n i u się n o ­
w e j więzi społecznej i nowej t r a d y c j i , badanie wpływu k u l t u r y masowej
i inne .
Również w podjętych na szeroką skalę i prowadzonych od k i l k u l a t
badaniach na terenie jednego z największych ośrodków przemysłowych
Ostrawsko-Karwińskim zagadnienia te są przedmiotem szczegółowych
studiów.
Z przedstawionych w szeregu artykułów założeń badawczych w y n i k a ,
że autorzy przygotowywanej m o n o g r a f i i r e j o n u o s t r a w s k i e g o dążą nie t y l k o do w y k o r z y s t a n i a z d o b y t y c h p r z y opracowaniu po­
przednich m o n o g r a f i i doświadczeń, ale zdają sobie sprawę, że dla u z y ­
skania pełnego obrazu zmieniającej się rzeczywistości konieczne jest k o 15

16

1 5

Np. badania prowadzone

1(1

K . F o j t i k , O. S k a l n í k o v a ,
průmyslu

ního m u z e a
otázkám

na vytvářeni,

jihovýchodní

Předpoklady
к

Gotwaldowa.

Výzkum

průmyslových

oblasti

v

českosloven­

„ Č e s k ý l i d " , R. 5 2 : 1961, n r 3, s. 1 3 1 — 1 4 3 ; O. S k a l n í k o v a ,

ské etnografii,
rozvoje

w rejonie

vytvořeni
vymedzenia

1967, s. 68-74.

vývoj

Moravy

kulturního

a zánik

etnografických

oblasti,

v G o t t v a l d o v é " , 1966 n r 4-5, s. 182-190;
typy

východoslovenskéj

nové

průmyslové

premyselnej

oblasti,
oblasti

Vliv

„Zprávy oblast­
[w:]

(1900-1950),

tenże,
Kolokvium
Košice

�102

WANDA

PAPROCKA

rzystanie w zakresie stosowanych metod i t e c h n i k badawczych z osiąg­
nięć i n n y c h d y s c y p l i n n a u k o w y c h , głównie socjologii. W y m a g a tego rów­
nież bardziej złożony niż w badanych dotąd rejonach charakter tego
przemysłowego ośrodka. Specyfiką t e r e n u jest jego n i e j e d n o l i t y pod
względem narodowościowym skład ludności (wynikający z istniejącego
w przeszłości podziału na Ostrawę Morawską i Śląską) oraz znaczenie
Ostrawy, zarówno dawniej, j a k i obecnie, nie t y l k o jako c e n t r u m prze­
mysłowego, ale również j a k o ośrodka k u l t u r a l n e g o i handlowego na t y m
obszarze .
17

J a k k o l w i e k całościowe opracowanie m o n o g r a f i i w y m a g a jeszcze dość
długiego czasu, ukazujące się w czasopismach etnograficznych opracowa­
nia dotyczące zmian, jakie nastąpiły w niektórych dziedzinach życia go­
spodarczego i społecznego w s i na t y m terenie pod wpływem i n d u s t r i a l i ­
zacji, dostarczają bardzo ciekawego materiału porównawczego dla badań
prowadzonych na terenie Polski .
I n n y charakter posiadają badania prowadzone na terenach u p r z e m y ­
sławianych na Słowacji. Związane jest to z różnym w stosunku do Czech
rozwojem gospodarczym t y c h terenów, a zwłaszcza z w o l n i e j s z y m t e m ­
pem r o z w o j u przemysłu i dominującym do I I w o j n y światowej r o l n i c z y m
charakterem t y c h ziem.
Stopniowo następujące z m i a n y s t r u k t u r y z a w o d o w e j po­
zwalają śledzić proces przejścia ludności wiejskiej od t r a d y c y j n y c h zawo­
dów pozarolniczych, dających dochód uzupełniający budżety gospodarstw
rolnych, do kategorii chłopów-robotników z a t r u d n i o n y c h w p r o d u k c j i
przemysłowej.
18

Różnorodność zajęć d o d a t k o w y c h ludności wiejskiej na Słowacji do­
wodzi, że odejście od pracy na r o l i do pracy w przemyśle nie nastąpiło
tak r a d y k a l n i e i szybko j a k w Czechach, a dwuzawodowość była charak­
terystyczną cechą s t r u k t u r y społecznej na t y c h terenach przez długi okres.
Stąd wiele miejsca w l i t e r a t u r z e etnograficznej ostatnich l a t poświęcono
opracowaniom dotyczącym zajęć pozarolniczych, i c h znaczeniu dla kształ­
t o w a n i a się procesu z m i a n s t r u k t u r y społeczno-gospodarczej i zawodowej
wsi .
1 9

1J

O. S k a l n í k o v a ,

Problem

Ostravska

jako

etnografické

„Český l i d " ,

oblasti,

R. 5 1 : 1964 n r 5-6, s. 358-365.
1 8

na

O. S k a l n í k o v a ,

Ostravsku,

hospodařeni
19

„Český
dělníku

J. Š ť a s t n á ,

Současná

forma

svatby

v nowých

l i d " , R. 5 3 : 1966 n r 1, s. 23-32; J . Š ť a s t n á ,

na Ostravsku,

A . P r a n d a , Příčiny

vzniku

městach
Zemědělské

„Český l i d " , R. 5 4 : 1967 n r 1, s. 1-15.
a rozvoja

doplňkových

zaměstnáni

na

Kysuciach,

„ S l o v e n s k ý N á r o d o p i s " , I čast. R. 13: 1965, s. 1-64, I I čast. R. 14: 1966, s. 3-64; t e n ­
że, К

problematika

ský N á r o d o p i s " , R.

výskumu

dvojitého

15: 1967, s. 3-43. W

b i b l i o g r a f i a dotycząca t e g o z a g a d n i e n i a .

zamestnania
pracach

(t. zv.

kovorolnictvo),

tych zawarta

jest

bogata

„Sloven­
biblio-

�PROBLEMATYKA

WSPÓŁCZESNYCH

103

PRZEMIAN

Analizując okres po I I w o j n i e światowej szczególną uwagę zwrócono
na towarzyszące szybko postępującej i n d u s t r i a l i z a c j i wszelkie rodzaje
procesów m i g r a c y j n y c h : od m i g r a c j i wahadłowych — poprzez sezonowe —
do m i g r a c j i stałych oraz na wzrost znaczenia małych miasteczek i t w o ­
rzenia się n o w y c h skupisk ludności i t p . Studia nad t y m zagadnieniem
stanowić będą niewątpliwie p u n k t wyjścia dla dalszych badań nad k u l ­
turą robotniczą na Słowacji.
W rozważaniach nad p r o b l e m a m i t e o r e t y c z n y m i i m e ­
todologicznymi
dużo u w a g i poświęcono w o s t a t n i m okresie spra­
w i e dokładnego sprecyzowania zakresu p r z e d m i o t u badań etnograficz­
nych. Tematem szczegółowych analiz są m . i n . pojęcia , , l u d " , „ludowa
k u l t u r a " , „społeczność w i e j s k a " , które wymagają nowego sformułowania
wobec poszerzenia pola badań etnograficznych o zagadnienia dotyczące
k u l t u r y robotniczej, m i e j s k i e j , kolektywów r o l n y c h i t p . Przedmiotem d y ­
skusji jest też pojęcie współczesności, a szczególnie jego zakres czaso­
wy .
20

S t u d i u m współczesności według niektórych badaczy to s t u d i u m h i ­
storycznego procesu r o z w o j u k u l t u r y robotniczej, przykładem tego są
m. i n . badania r o z w o j u k u l t u r y górniczej od c h w i l i powstania tego prze­
mysłu, według i n n y c h badaczy pojęcie to odnosi się do procesu zmian
związanych z socjalistyczną industrializacją i kolektywizacją, a więc do
ostatniego dwudziestolecia. Stanowisk t y c h nie należy uważać za sprzecz­
ne, zostały one b o w i e m sformułowane na podstawie badań odmiennie
rozwijających się pod względem gospodarczym terenów Czech, M o r a w
i Słowacji. Jeżeli więc pojęcie współczesności związane jest ze zmianami,
które występują pod wpływem industrializacji, urbanizacji, masowych
m i g r a c j i , zmieniających w sposób zasadniczy tradycyjną społeczność w i e j ­
ską, to różnice w czasie musiały być znaczne.
Rozwiązania szeregu problemów teoretycznych i metodologicznych
wymagało również podjęte przez etnografię czeską i słowacką zadanie
opracowania a t l a s u
etnograficznego.
J a k k o l w i e k potrzebę opracowania atlasu postulowano już przed
I I wojną światową, a metody badań atlasowych znane i stosowane były
jeszcze wcześniej, do realizacji czeskiego i słowackiego atlasu etnogra­
ficznego doszło dopiero w ostatnich latach. Pomimo, że przyjęte przez
czeską i słowacką etnografię zasady opracowania atlasowego wykazują
pewne różnice, o b y d w a p r z y g o t o w y w a n e atlasy mają przedstawić rozwój
i wykazać charakterystyczne cechy k u l t u r y ludowej Czechosłowacji .
21

20

Skalníkova,

Fojtik, К

2 1

D. S t r á n s k á ,

Historycko-národopisný

s. 3 0 0 - 3 2 1 ;

M. B e n ž a ,

teorii

etnografie...

S. K o v a č e v i č o v a ,

atlas

Československa,

J . P o d o l a к,

NVC

Etnografický

33, 1956,
atlas

�104

WANDA

PAPROCKA

Do opracowania atlasu czeskiego w y k o r z y s t y w a n e są również mate­
riały z dotychczas prowadzonych badań monograficznych pracowników
Ústavu pro E t n o g r a f i u a F o l k l o r i s t i k u ČSAV.
Badania n a d słowackim atlasem etnograficznym (prowadzone w r a ­
mach Národopisného Ústavu S A V ) w y k o n y w a n e są na podstawie jedne­
go kwestionariusza zawierającego 5 głównych tematów: r o l n i c t w o , b u ­
d o w n i c t w o i wnętrze mieszkalne, strój i tkactwo, stosunki społeczne i r o ­
dzinne, k u l t u r a duchowa i f o l k l o r . Prace nad atlasem słowackim mają
być zakończone w 1974 r.
Zgromadzony dotychczas przez etnografię czeską i słowacką bogaty
materiał faktograficzny pozwolił przejść do szerszych uogólnień, do opra­
cowań o charakterze s y n t e t y c z n y m . Pierwszą próbą tego rodzaju
było przygotowanie d l a w y d a w n i c t w a radzieckiego Narody mira opraco­
wanie zbiorowe Czesi i Słowacy (1964). Dalszym k r o k i e m do całościowe­
go ujęcia obrazu czeskiej i słowackiej ludowej k u l t u r y była w y d a n a
w 1968 r. Československa vlastivěda t o m I I I Lidová kultura. Jest ona
trzecią w h i s t o r i i etnografii czechosłowackiej publikacją, w której doko­
nuje się pewnego podsumowania stanu wiedzy o przedmiocie badań tej
d y s c y p l i n y . Pierwsza w f o r m i e katalogu ukazała się z okazji czechosło­
wackiej w y s t a w y , która odbyła się w Pradze w 1895 r. D r u g i m był t o m
zatytułowany Etnografia
w ukazującym się w okresie międzywojennym
w y d a w n i c t w i e Československá vlastivědě (Czechosłowackie k r a j o z n a w ­
stwo).
Jeżeli chodzi o t o m ostatni, należy stwierdzić, że n i e m a w czecho­
słowackiej l i t e r a t u r z e etnograficznej prac, które b y pokusiły się o b a r­
dziej całościowy, syntetyczny obraz k u l t u r y l u d o w e j . Publikacja ta, na
którą złożyły się opracowania w i e l u autorów, stanowi nie t y l k o d o k u ­
mentację obecnego stanu etnografii, ale dąży do wyjaśnienia zjawisk
k u l t u r y ludowej w j e j h i s t o r y c z n o - s t r u k t u r a l n y m aspekcie.
Ten krótki przegląd prac etnografów czeskich i słowackich nie w y ­
czerpuje n a t u r a l n i e bogatej p r o b l e m a t y k i badań etnograficznych p r o w a ­
dzonych w t y m k r a j u . M a o n je d ynie na celu zasygnalizowanie głównych
kierunków zainteresowań e t n o g r a f i i czechosłowackiej i zwrócenie u w a g i
na te zagadnienia, które wiążą się pośrednio l u b bezpośrednio z zagad­
nieniem z m i a n y k u l t u r o w e j . Należy p r z y t y m podkreślić, że omówione
zostały przede w s z y s t k i m prace prowadzone w ramach Czeskiej i Sło­
wackiej A k a d e m i i N a u k i p u b l i k o w a n e w i c h w y d a w n i c t w a c h .
Slovenska
(ideový zamer),
„ N á r o d o p i s n é i n f o r m a c i e " , R. 1 : 1969 n r 2, s. 5-27; S. К oV a č e v i č o v a. Atlas
ludovej
kultury
na Slovensku,
„ S l o v e n s k ý N á r o d o p i s " , R. 17:
1969 n r 3-4, s. 413-420.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7416" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7397">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/51f02c82992e48e7fc0114c2dd8fc41b.pdf</src>
        <authentication>03fafe06f7162f7b9d4d20b9b6898144</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88494">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1949</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88496">
                <text>1988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88498">
                <text>mniejszości etniczne i narodowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="88500">
                <text>Żydzi - Polska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88502">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1809</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88504">
                <text>Problematyka żydowska w etnografi polskiej / LUD 1988 t.72</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88506">
                <text>LUD 1988 t.72 , s.67-90</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88509">
                <text>Mulkiewicz-Goldberg, Olga</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88512">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88515">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88518">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="88520">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88525">
                <text>Lud, t. 72. 1986

OLGA MULKIEWICZ-GOLDBERG

PROBLEMATYKA

ŻYDOWSKA

W ETNOGRAFII

POLSKIEJ

Ostatnia dekada dziewiętnastego
wieku jest okresem, w którym daje
się zauważyć wzrost za~nteresowań
tradycyjną
kulturą
Żydów, zamieszkujących obszary wschodniej
oraz śr.odkowej
Europy.
Do najba'rdziej
czynnych środowisk żydowskich, należy zaliczyć grupę, która ulwn'ity.tuowała się w Hamburgu,
wokół znanego tamtejszego
rabina Maxa Grt.inwalda, i założyła tam pi'erwsze żydowskie
towarzystwo
ludoz,nawcze 1.
W roku lBgB t·owarzystwo
to r.ozpoczęlo wydawanie
czasQpisma etnograficznego. w którym
publikowano
prace dotyczące
za!równo problemów
ogólnych ważnych
dla żydawsk'iego
ludoznawstwa,
j·aik i poszczególne
artykuły
oparte na badani'ach terenowych,
oraz materi,ały fol'klorystyczne e. Czasopismo
to terenem
swych zalinteresowań
obejmowało
przede
wszystkim
·ob:-;zar Niemiec,
ale również, zwłaszcza
w późniejszych
latach, ukazywały
się w nim prace dotycząoe Żydów zamieszkujących
ziemie położone w Europie wschodruiej.
W tym samym okresie w ówczesnym
Piotrogracizi'e,
również powstaje stowarzyszenie;
Żydowska Komisja Historyczno-Etnograficzna.
której celem jest przede wszystkim
zbie.rail1lLei publikowanie
żydowskiego
folkloru słownego i melodii ludowych 3.
W Polsce sytuacja
wygląda
nieco inaczej.
p.aczą tki zainteresowań
tradycyjną
kulturą
Żydów ni'e są inspirowane
przez środowiska
żydow* Artykuł omawia prace pub1ikowane począwszy od drugiej polowy XIX wieku
do roku 1981.
, Max Grunwald. uroJzony v,,' roku 1371 w Zabrzu, zmarł \II 1953 w Jerozolimie. W latach 1895 - 1903 był rabinem w Hamburgu. Posiadal zainteresowai,ia
historyczno-etnograficzne.
W 1897 ro:&lt;u założyl w Hamburgu Geselbchaft
fill' ju.-::};sche
Volkskunde. Towarzystv,'o to przejawiało
żywą działalność do roku 1'929, członkowie Towarzystwa wywodzili się z war.sltw żydowskJiej inteligencJi; pochodzili przede
wszystkim z Niemiec or.az z Austr'ii, znane są nazwis,ka czynnych czlonków zamieszkałych w miastach polskich.
e Mitteilllngen
der Gesellschaft
fur judische
Vo!ksklmde,
Hamburg, 1898 - 1904.
Następnie organ ten przemienia się w Mitteilungen
Zlir judische Volkskunde.
Leipzig 1905 - 1929.
3 Jest
to sekcja działającego w drugiej połowie XIX wieku towarzyst\\-a popierania kultury żydowskiej. W roku 1908 sekcja ta przekształca
się w Evrejskoe
Istoricesko-Etnograficeskoe
Obśćestvo, działa do roku 1929.

�OLGA

68

MULKIEWICZ-GOLDBERG

skie, a wiążą się przede wszystkim z rozwojem polskich badań etnograficznych.
Za~nteresowanie pwblematyką juda:istycZiną, zostało już ruieco wcześniej rozbudzone w polsbej publicystyce, literaiturze, sztuce. Tematykę
tę po.dejmują w swej twóxczości czolowi dziewiętnastowieczrui pisarze tacy
jak Eliza Orzeszkowa, czy Bolesław Prus. Opisy poszczególnych zabytków np. synagog; czy też odmiennych zachowar'l, charakterystycznych dla
ludności żydowskiej, jej innego j{~zyka,spotylkamy na łamach prasy publicystyczno-społecznej; tema,tyikę żydowską poruszają przede wszystkim
takie czasopi:oma jak "Kłosy" oraz "Tygodnik Ilustrowany". Charakterystyczne' w swej odmienności postaci.e tradycyjnie ubranych Żydów są tematem prac wielu znC\Jnychartystów. Wszyscy podkreślają odmienność
kultury żydowskiej, Jej złożoność, a czasem egzotykq. Jednak to życzliwe
zacie:kawi,enie wypływało przede wszystkim z interesów poszczególnych
twórców, często było wyrazem ich zapatrywań społecznych czy politycznych. Ich stosunek do całokształtu problematyki z kulturą żydowską związanej, powstaje najczęściej obojętny.
Założeniem metodologicZinym ówczesnych "zbieraczy starożytności ludowych" było maksymalne sk,oncentrowanie się na tradycyjnej kulturze
polskiej li jej slowiańskich powiązaniach 4. Klasycznym przykładem tego
stanowiska może być Oskar K'olberg, który zbierając i opisując wszelakie przejawy tradycyj'nego życi'a wsi, niemalże nie znalazł miejsca na
opi's kultury Żydów, z :któryuni się stykał podczas swych licznych podróży 5. Zainteresowanie się polskich etnografów tradycyjną kulturą Żydów należy wiązać przede wszystkim z iosobą Jana KaTłowicza. Rozumiał
an ko~ieczność podjęcia badań nad kulturą ludową poszczególnych grup
etnicznych zamieszkujących polskie ziemie, a w tym także i nad kulturą
żydowską
Zdawał sobie sprawę, że badania te najlepiej prowadziliby
ludzie z tą kulturą obeznani, a przede wszystJkim znający język żydowski.
Charakte,rystyczna dla postawy Karłowicza jest jego ',vypowiedź w liście otwartym publikowanym na łamach ni€miecklego czasopisma etnograficznego "Am Dr-Quell'. Pisząc o dorobku polskiej etnografii, o wzroście zainteresowań tą dyscypliną w Polsce, ubolewam jednocześnie, że
wśród badaczy, brak }est Żydów. Wyrażając swoje uznClnie dla pracy SaH.

~ A. Kutrzebianka.

Rozwój

19, 44; A. P03ern-Zieliński,

etnografii

Etnografia

jako

i etnologii
samod.&lt;ielna

w

Polsce,
dyscyplina

Kraków

s.
[w:]

19ł8,

naukowa,

etnografii
polskiej,
Warszawa-Wrocław-Kraków
1973. s. 64 - 66.
O. Kolberg, Dzieła wszyskie, t. 1 - 66, W·wcław-Poznań
1966. Istnieją w dziele Kolberga nieliczne wzmianki Żydów dotyczące, jedn2.k jest ich tak malo, że
usprawiedliwiają
wyrażoną w tekście opinię.
• H. Kapeluś, Jan Karlowicz,
[w:] Dzieje folklorystyki
polskiej
1864-1918,
Warszawa 1982, s. 236, 240.
Historia
5

�Problematyka

żydowska

w etnografii

polskiej

69

muela Adalberga, pisze "on niestety jest jedynym Żydem, który się t.utaj
folklorem zajmuje" '. Przyczynę
tego stanu rzeczy upatruje
Karlowicz
w tym, że większość polskich Żydów zamieszkuje miasta, a to jego zdaniem nie sprzyja rozbudzeniu zainteresowań
etnografIcznych.
Ci zaś, którzy mieszkają po wsiach, są zbyt mało wykształc,,:ni, aby zrozumieć \vażność materiału etnograficznego
i zająć siG jego zbleraniem.
Pierwszym, który poruszył w 1890 roku, na łamach "Wisły" sprawę
kcnieczności rozpoczęcia systematycznych
badali. etnograficznych
wśród
Żydów, był Aleksander Świętochowski. Pisze on do redaktora "Wiisły" li,st
otwarty, w którym zwraca się z apelem nawołującym
do zbierania wiadomo'ści, dotyczących żydowskich mieszkańców małych miasteczek. Do listu
załącza kwestionariusz
obejmujący
zagadnienia, które wydawały mu się
najpilniejsze do zbadania. Redakcja "Wisły" gorąco popiera apel Świętochowskiego, umieszcza jego list wraz -z kwestionariuszem
w dziale "Poszukiwania ... " i usilnie prosi o nadsyłanie
mate6ałów".
Apel Świętochowskie!go, był wyrazem jego ówczesnych przekonań i stanowiska politycznego, celem do którego dążył było zebrall1iie materiału,
który dopomógłby w rozwiązaniu problemu społecznego ważnego dla polskiego narodu a nie poznanie, względnie dokumentacja
kultury
żydowskiej. Podkreśla on na wstępie swego listu, że ziemie polskie zamieszk1.1je przeważająca część Żydów "Kiedy bowiem ścięte drzewo Izraela zwaliło się na
Europę, na inne kraje padły tylko jego gałęzie, na naszą zaś zierll1ę. cały
piel niemal" !I. Świętochowski zwraca uwagęczyi:elnikom
"Wisły", że Żydzi stanowią grupę, która nie zasymilowała
się, nie wtopila w polskie
społeczeństwo, ale żYJe obok niego -- "Żyjemy z ni('mi, jak dwa odmienne, pasem skóry zrośnięte a nieprzyjazne
sobie i wzajem drażniące się
ciała" 10. Dlatego też, dla ustalenia właś'ciwych form współżycia, pomocnym będzie dokładne poznanie ludności żydo'vvskiej, jej obyczajów, kultury. We wzajemnych stosunkach, pisze Świętochowski,
nie można dawać
unosić si~ emocjom, opierać sącly na niekcmpetentnych,
stronniczych
relacjach, często nieprawdziwych.
Społeczeństwo
polskie nie może dzielić
się, jak dotychczas, na żarliwych wrogów i obrońców Żydów. Winno ich
poznać, a następnie
dopiero przystąpić
do rozwiązywania
problemów,
związanych z tą ludnościa. Jako trybunę do rozpoczęcia proponowanej
akcji zbierania materiałów wybrał Świętochowski"
Wisłę", gdyż jako czasopismo naukowe zapewniała ona, jego zdaniem, apolityczne,
neutralne
stanowisko, zarówno przy zbieraniu materiałów,
jak i ich opracowywa-

, "Am Dr-Quell' t. 1, 1980, s. 186.
s "Wisła" t. 4, 1890, s.224 - 225.
9 "W~sła" t. 4, 1890, s. 224.
10 "Wisła" t. 4, 1890, s 225.

�70

OLGA

MULKIEWICZ-GOLDBERG

niu. Liczył równi'eż na to, że jako czasopismo etnograficzne, nastawione
na dostrzeganie i opisywani;e różnic kulturowych, znajdzie "Wisła'" grono
respondentów, które zainteresuje się, tak ważnymi, nie tylko kulturowo.
ale i społecznie, problemami. Załączony kwestionariusL: podporządkował
auto:- wstGpnyn1 stadiom proponDwanej akcji, koncentmjąc si;:; prz::!;;
wszystkim na takich zagadnieniach jak: liczba Ży:;ów zamieszkujących
konkretną miejscowość, stosunek ilości Polaków do Żydów, podstawowe
zajęcia, którymi Żydzi się zajmują. Ponadto, kwestionariusz wymagał
od respondenta ustosunkowania sif~ do nastE~J:.1Ujących
.spraw: czy handel
miejscowy skorzystałby czy straciłby, gdyby Żydów zabrakło, czy ich wyroby są lepsz€, czy gorsze od wyrobów nieżyd-owskich rzemieślników, jaki wpływ wywierają Żydzi na życie osady. Były to na pewno pytania
zbyt ogólne, wymagające raczej zaangażovvania poLt.yczn:::&gt;-społecznego
responJentów. Nie zainteresO\vały one czytelników ,,\V!sly" i red.akcja nie
otrzymała na nie odpowiedzi. Trudno zresztą obecni·e dociekać, czy zł.y
kwestionariusz był przyczyną całkowitego milczenia respondentów "Wisły", czy też tematyka żydowska była dla nich ta k odliC'gła,że do j ej badania nie chcieli czy też nie parafili przY:3tąpić. Re~lakeja jednak sp'awy
nie zaniechała. W czwartym z·eszycie tego samego rocznika, drukuj-e ponowny apel, podpisany inicjałami S.A., oraz bardziej szczegółowy kwestionariusz, podporządkowany tej samej tematyce ". Tak więc na plan
pierwszy wybijają się i tu pytar.ia dotyczące ilości Żydów; ale pytania
dotyczące ich zawodów są bardzo konkretne, wymagajqce szczegółowego
opisu żydowskiego sklepu, warsztatu czy gospodarstwa rolnego. Ponadto,
kwestionariusz' ten usiłuJe ustosunkować: się do spraw wewnętrznych
gminy żydowskiej, interesuje się jej składem społecznym, zawodowym.
Pyta o zawody służące wyłącznie społeczności żydowskiej jak mełam2d
(nauczyciel), rzezak rytualny, interesuje się ilością żebraków żydowskich
Vi osadzie. Celem kwestionariusza jest zebrani2 konkrE:tnych danych; ni2
zawiera on pytań opiniujących, kwalifikujących rolę Żyda w życiu osady.
a Jedyni'e w ostatnim punkcie "Uwagi", pozostawia margines na ewentualną wypowiedż, nie mieszczącą się w proponowanych tematach badawczych.
I ten kwestionariusz nie spotkał się z żywszym oddźwiękiem wśród
licznego grona czytelników i stałych niemalże respondentów "Wisły", niemniej nadesłane odpowiedZ1i,stanowią dziś ważne pozycje wśród ubogiej
dokumenta·cji etnograficznej, dotycząc·ej ludruości żydo.wskiej zamieszkującej małe miasteczka. Choć oczywiście, materiał ten najeży traktować
bardz·o krytycznie. Już bowiem w pi€rwszyeh nadesłanych pracach z całą
ostr-ością daje się zauwa,żyć problem, który następn.ie będzie przewijał
:J

"Wisła" t. 4, 1890, s. 463.

�Problematyka

żydowska

a.v etnografii

polskiej

71

się w badaniach nad kulturą żydowską aż do \końca ·okresu międzywojennego. B0Wi1em,podczas gdy dla zbieraniJa mater:i~łów, dotyczących rodzimej kultury chłopskiej wystarczył nawet nieprzygotowanym do badań
etnograficznych respondent,om "Wisły" kwestiona'riusz, który wypełniali
bardziej lub mniej dokładnie li szczegółm~o, WiOb€Czbierających dane etnograiiczne dotyczące Zydów, stałta 'Zapora bardzo trudna do- prz€bycia.
Przede wszystkim istniały podstawowe trudności w porozumieniu się;
ty1ko nieliczna część ludności żydowskiJej zamieszkującej małe miasteczka
czy wsie znała polski, przy czym naj'częściej język ten kaleczyła. Ale gdy
nawet i ta trudność zostaŁa pokonana, oalklOlwitanie"'naj,omość kultury
żydowskiej, jej podstaw, języka, historii Zydów, powodowała, że zbieranie wtiadomości, gdy wykraczały poza dane statY18tyczrneczy też nie ogroniczały się tylko do notowaniJa tekstu £olklmystycznego, za,wierają cały,
szereg niedokładności i nieporadnych, czy też błędnych interpretacji. Nie
mnożąc przykładów, aby jednaJk ułatwlić czytelnikowi zl'ozumienie problemu. przytoczę tu wyjątek, z bardzo interesując'ej i hogatej w szczegóły korespondencji, nadesłanej przez Ignację Piątkowską 1~, która opisując
żydowskie wesele pi·sze " ... i brzęk szklank;i na Iszczęścitez okrzykiem
lvI A Z E L T O P F ... " (podkreśleni'e auto'l'lkri).Interpl'etując znany sobie
zwyczaj tłuczenia na chłopskich weselach glinianych garnków, zmieniła
Piątkowsrka zasadniczo, znaczenie słowa MAZELTOW, które temu 'ZwyczaJowi na żydowskim weselu towarzyszy, a ze slowem TOPF - gal'nek
nie mG nic wspólnego. Usłyszala je być może sama, lub 'od żydowskiego
informatora, i przystosowała do znanego, zrozumiałego sobie. Interpl'etując słusznie zwyczaj tłucz,enia szkła na weselu, tworzy SłOWiO ·nowe, nie
istniejące, i wkłada je w usta biesiadników.
Redakcja "Wisły', może nie do końca, jednrak na pewno częściowo
świadoma była trudności, jakie z zagadnienriem badania kultmy żydowskiej były związane. Tot'eż, pra.gnąc przybliżyć swym czytelnikom znajomość podstawowych wiadomości nra temat żydowski'ej kultury oraz zainteresować ich tą problema tyką, publikuje pr.ace dotyczące Zydów, o bardzo szerokim wachlarzu tematyczrnym i różnym stanowisku metodologicznym autorów.
Kontynuowana jest więc przede wszystkim nadal akcja zbienania materriałów metodą kwestionariuszy ogłaszanych w dziale "Poszukiwania ... ",
czasopismo stara się o pQlzys:kan~'e
d~a tego działu gr'ona współpraoowników z pr-oblemam kultury żydowS'bej ,obznaj!omionych; ponadto, pojawiają się w Wiśle praoe dotyczące wzajerrnnych kontaktów wątków pol-

Je'

wsk'ej)

".
XV Ludoznawstw&lt;J
"WLiła" t. H, 1987, s, 805.

Poszukiwania

żydowskie,

(K&lt;Jrespondencja

L Piątk&lt;J-

�72

OLGA MULKIEWICZ-GOLDBERG

skich li ukraińskich występujących w folklorze 13, oraz prace na tematy
ściśle biblijne 14.
Starając się wzbogacić pflOblematykę ogłaszanych kwestionariuszy. redakcja nawiązuje kontaJkt z HenrY'kiiemLwem. Ów znany w kręgach warszawskiej inteligencji dziennikairz, interesuje się również i żydowskim
ludoZiI1awstwem. Powstając pod wpływem, rozsz~rzającego się stale w
Niemczech kręgu M. GriinwaldJa li prOlWadroillejprzez niego akcji zbierania materiałów ludoznawczych 15, pub1ukuje H. Lew w wydawanej w Warszawie w języku polskim, żydowskiej gazecie "Izraelita", apel o zbieranie
materiałów etnograficznych, o'raz kwestiona!l'Iiusz, który ma być w tej
akcji pomocny 16. Cały tekst, publikowany w "Izraelicie" przedrukowuje
w tym samym roku "Wisła" H, Kwestionariusz Lwa dotyczy wylącznie
kultury żydowskiej, składa się z sześciu podstawowych dZJialów:wierzenia i podania, poezja, zwyczaje i tradycje, lecznictwo i przesądy, światopogląd, wyobrażenia ludowe. Przreznaczony on był dla czytelników żydow,skiej gazety, a więc z podstawowymi wiadomościami 'na temat tradycyjnej kultury żydowskiej obeznanymi. Redakcj.a "WilSly" nie tylko
nie przystosowuje kwestiOJllaTiuszado pot'rzeb czytelnika polskiego. któremu problematyka żydolWska jest zupełnie nieznana, ale również pozostawia zdanie wyjaśniające, że odpowiedzi mogą być nadesłane w jakimkolwiek języku, ... "nawet w jidysz ... , 'który pod tym względem za najodpowiedniejszy może uważamy ... ". Pytani'a zamieszczone w 'obrębie .każdego z wyżej wymienionych działów są dw'ojakliego rodzaju. Do jednej
grupy zaliczyć na'leży pr·ośby o notowarnie teikstów kołysanek, pieśni weselnych czy legend i podań, Uip.dotyczących ikoIlJkretnychpostaci znanych
tradycji żydowskiej jak anioł śmiJerciczy lewi:atan. Obok tych pytań. najprostszych zamieszcza Lew pytania obejmujące swym zakresem całe olbrzymie problemy badawcze, wymagające bliskich kontaktów z badaną
ludnością, współuczestniczenia w obrzędach. Są to pytania w rodzaju
"SmieTć, zwłoki, pogrz'eb", ,,0 uk}.cmach"i tym podobne. Takie ustawie13

raturą

Porównaj:
ludową,

1. Franko. Wojna żydowska
-- Przyczynek
do studiów
"Wisła" t. 6, 1892, s. 263 - 278; ,jeszcze o WOJnie żydowskiej

nad

lite-

... Wlsla"

t. 7, 1892, s. 8:2 - 87 .•
14 J. Radli/Iski,
Apokryfy
judaistycznO-Ch1"Ześcij071.skie.
(Notatka wstępna do literaturyapokryficznej
polskiej), "Wisła" t. 12, 1898, s. 1- 4(j, 438 - 466, 615 - 655:
tamże, t. 15, 1901, G. 184 - 196, 303 - 316, 435 - 447; tamże, t. 16, 1902, s. 577 - 603, 733- 754; tamże, t. 17, 1903, s. 206 - 23'1.
15 Kwestionariusze
opraco,w,ane przez Henrylka Lwa poprzedzaj,! też publikowane w Mitteilungen. Są one opracowane z większą dozą wiedzy metodologicznej
należy więc przypus'Zczać, że auto,r opracowal je korzystając z wskazówek pol;kich
ludoznawców.
16 "Izraelita"
t. 32, 1897, nr 1.
li
"Wisla" t. 11, 1897, s. 558 - 561

�Problematyka

żydowska

w etnografii

polskiej

.,·
7 .),

nie problematyJki badawczej, był,o zresztą zg.odne z ówczesną metodyką
bada!l terenowych; dla czytelników "Wilsły" Ikwesticmari'U'szLwa spełniał
jeszcze jedną dodatk'ową ważną I1olę, mianowicie zaznajamiał nieobeznanego badacza terenowego, z inną, nową dla niego problematyką·
Szukając współpracowników dla czaslopisma, Karłowicz stara slię pozyskać dla "Wisły" aut,orów, którzy z racj.i swych osobistych związków
z żydowską tradycją, mieliby łatwiejszy dostęp, zarówno do info.rmatorów, jak i istl1&lt;:ejącychjuż zbiorów f,01klorystycznych. Wysiłki te zostają
uwieńczone powodzeni'em, i zgodnie 'z panującą wówczas powszechnie w
polskiej etnografii tendencją, pojawiają się na łamach "Wisły" przede
wszystkim materiały folklerystyczne - tłumaczenia z hebrajskiego i jidysz.
Do pieTwszych tego rodzaju prac, należy zaliczyć artyJkuł S. Adalb€rga
pod tytułem Przysłowia żydowskie 18, w których autor omawia :~7.czegółowo, tłumaczy i uzupełnia wła.snymi materiałami, broszurc; :.1. Spectora
wydaną ze zbiorów Ignacego Bernsteina; artykuł ten otv;iera całą serię
publikacji materiałowych o treści przede wszystkim p;::femi'alogicznej.
Poza tym drukuje "Wisła" tłumaczone na język pobki ludowe pieśni żydowskie i opowieści, ,oraz materiały dotyczące w'.erzeń odnośnie duszy
człowieka, życia pozagr,obowego, śmierai, choroby, pielęgnacji dzieci itp.
Materiały te za,wdzięcza "Wisła" prz,ede wszystkim Reginie Lilientalowej,
która na łamach tegoż wła~nie czasopisma rozpoczyna swoją bogatą li
płodną karierę naukową .".
Zrozumienie przez red3kcjG "Wisły", a przede wszystkim przez jej
naczelnego redaktora, ważności badań terrenowych .i publikowania materiałów dotyczących etnografi,i i folkloru żydowskiego, rozbudziły, aczkolwiek może w zbyt szczupłym g.ronie badaczy, zainteresowanie tymże
tematem. W czasopiśmie pojawiają się szersze prace dotyczące Żydów, recenzje książek na tematy żydowski'e, dział "Poszukiwania ... " drukuje
luźne przyczynki a'l1IkioetoJwe.
Problematyką i'nteresującą uczonych tego okresu, publikowaną obficie
w "Wiśle", była tematyka dotycząca związków folkloru z kulturą dawnej
Polski, jej histonią, literaturą a także, a może nawet prz,ede wS'zystkim
zwią7Jki pomiędzy polską tmdycyjną twórczością ludową a obcą 20. W ramach tejże pwblematyki porównawcz.ej, pojawiają się prace dotyczące
wzajemnych zwiąZJków i \V1pływówpolSko-żydowskich w folkloJ"Z€. Prekursorem tego rodzaju prac był znów Jan KalfłJOwicz;,interesując się w
S. Adalbcrg, Przyslowia
żydowskie,
"Wisła" t. 4, 1890, s. Hi - 186.
R. Lilientalowa, Przesądy żydowskie,
"Wisła" t. 12, 1898, s. 277 - 284; tamże,
t. H, 1900, s. 318 - 322, 634 - 644.
20 Porównaj:
H, Kapełuś, ,,"Visla" (1887 - 1906), [w:] Dzieje folklorystyki
polskiej
1864 - 1918, Warszawa 1982, s. 291.
118
19

�74

OLGA

MULKIEWICZ-GOLDBERG

młQdości zagadnieniem mitu ,i jego wędrówek, podjął i opracował na szerokim tle porównawczym wątek Zyda wiecznego tułacza 21. Pracę tę oparł
na bardzo szerokim m'arteri,alepOlrów:nawczym,pr~ede wszystkim znanym
w literaturze Ziachodnio-euDopejskioej,natomiast talk -obficie WykOTzystywany przez niego w innych pmcach materiał polski, został w tejże rozprawie niemalże nie uwzględni'QIIly22.
Zainteresowania problemat~ką stosunków polsko-żydowskich i wzajemnych powiązań, uwidocznione są w "Wiśle" w dwóch 'różnych trendach
badawczych. Przede wszystkim pojawiają się rozprawy na temat wspólnych wątków folklory:stycznych i ich roz'w'oju, co zresztą jest charakterystyczne nie tylk'o dla tego czasopisma, gdyż prace ,o tej'że tematyce są
w owym ,okresie często spo'ty1kane23. P.onadto poruszona zostaje sprawa
konieczności badal1 terenowych na temat wzajemnych powiązań, opinili
jednego nar,odu o drugim, tworzenia się stereotypów kulturowych w obu
grupach. Projekt ten nie wychodzi jednak ze środowiska polskich etnografów, mimo że wzajemne sto:sul1JkisąsiedZJkie,opmi-e o żydowsikich rzemie'Ślnikach, czy też wzmi!anki na temat l'odzin żydowskich zamieszkujących poszczególne wsie, ich stosunków sąsi,edzkich z ludno,ścią polską, pojawiia,ją się w poszczególnych 'oprącowa:niach monog,raficznych, Plan skone:entrowania zainteresowań badawczych na stosunkach polsko-żydowskich
zapożycza red'akcja "Wisły" z rosyjskiego cza90pisma et'n'ograficznego
"Etnograficzeskojeooozrenie",
przedrukowując stamtąd kwestionariusz
A. Weissenberga 24. W kwe9t,ionariuszu tym autor rozwija problematykę
badawczą związaną z poglądami ludu rosyjskiego na postać Zyda, interesuje g{) stosunek ludu do obrzędów i zwyczajów żydowskich, zakres wiadomości na temat religii żydowskiej. Anonimowy autor, kryjący się pod
pseudonimem S. C. przesyła ten artylkuł do redakcji, z pr;0',3bąo wydrukowanie i uzupełni,a go własnym komentarzem, podkreślając konieczność
prowadzenia takich badań w Polsce, .i pogłębieniia pytań przez r,ozbudowanie zagadnień dotyczących stosunku szlachty do Zydów i odwrotnie.
Niestety, był to już ostatni rocznik "Wisły", przed Jej krótkotrwałym
wznowieniem w okresie międzywojennym - drukowany więc kwestionariusz, nie dostarczył zamierzonego plonu.
Przedstawi'ona tutaj próba charakterystyki materiałów dotyczących zawartości tematyki związanej z tradycyjną kulturą żydowską w jednym
21

J. Karłowicz,

Zyd

wieczny

tułacz

Karłowicz,

[w:},

-

legenda

średniowieczna,

Warszawa

1873.
22

H.

Kapełuś,

Jan

Dzieje

folklorystyki

Warszawa 198-2,s. 235 - 237.
23 Porównaj
ożywioną dyskusję
na temat "Hag.ady"
_"Ludu" w tomach 4, 5, 8.
24 Ludoznawstwo
żydowskie,
"Wisła" t. 19, 1905, s. 471.

polskiej

1864 - 1918,

prowaodz'oną na

lamach

�Problematyka

;żydowska

w etnografii

75

polskiej

czasopiśmie, oczywiśde nie wyczerpuje ca~ości interesującego nas problemu ... Wisła" wybrana została przez mnie jako model czasopisma z dwóch
zasadniczych przyczyn. Po pierwsze, była pierwszym czasopismem etnogrcliicznym w ogóle, które zainteresowało się tradycYJną kulturą polskich
Żydó'.\.-i uznało konieczność jej badanrio.,Po drugile, jako czasopismo odgrywające czołową rolę w ,polskiej etnog;rafii, odzwierciedla "Wisła" zasadnicze tendencje badawcze i metody całej dyscypliny,
Z;"·ozumieniedla pDoblE.lmatJ'lki
żydowskriej spotykamy jednak i w drugim polskim czasopiśmie etmograbcznym, jakim był "Lud", I to czasopismo postulowało w swych' założeniach redakcyjnych ikonieczność zajęcia SdL problematyką żydowską, Znalazło to wyraz, w oświadczeniu ówcZbnego redaktora, Antoniego Kaliny, który na jednym z pierwszych posiedzen naukowych, nowo założonego Towarzyst\va Luc.::oznawczegooświadczył, że "postanowiano zająć się także etnologią żydowską" es. Znalazło to
wyraL przede wszystkim w włączeniu problematyki żydowskiej w zEl!kres
odczytów naukowych li popula'rno-naukowych organizowanych przez Towarzystwo Ludoznawcze el;,Odczyty te nie tyliko przyczyniły się do rozpowszechnienia żydowskiej tematyki, ale spowodowały napływ w szeregi
Towal'zystwa nowych członków, wywodzących się z szeregów żydowskiej
intEJgencji. Cni to stworzyli pierwszą, niewieliką niestety grupę, z{"jmującą
zbieraniem i publik·owaniem żydowskich materiałówetnograficziljTl" Jednak nie zdołano zaintereSOiwać tematyką
żydowską szerokiej
rzeszy korespondentów i współpracowników czaiSlopi~ma,wywodzących się
przede wszystkim z kręgów małomiasteczlwwej i wiejskiej inteligencji
-- a więc ludzi, którym ta problematyka nie mogła być zupełnie obca,
Wśród autorów, piszących do "Ludu" artykuły na tematy żydowskiej kultury tradycyj.nej spotykamy przede wszystkim autorów żydowskich, znanych z prac drukowanych w ,,\Viśle", względnie w innych czasopi,smach
etnograficGllych, jak M, Allerhanda, R Lilienta1ową, B. W. SegeL Zapewne chcąc wzbogacić tematykę żydowską, r'edakcj.a inicjuje przedruki
materiałów, które już raz ujrzały światło dzienne, Przykładem tej inicjatywy jest praca publikowana w IV tomi·e czasopisma "Materiały do etnografii Żydów polskich" "7, sygnowana "Ch.", która jest kompilacją mat,eriulów publikowanych w "Mitteilungen ful' der Gesellschaft £lir Judische
Volkskunde", ,A spotJ'lkanych li Adalberga, oraz częściowo chyba zebra-

,," "Lud"
"li

t. -i. 1898,

Miesięczne

s. 346.

zgromadzenie

naukowe

(Tow.

Ludoznawczego),

"Lud"

t.

3,

1897,

s. 19,;.

c,

"Lud" t. 4. 1898, s. 436 - 438.
dużą rołę w ówczesnym okres~e i powiąz.ania pomiędzy pracamidruk'Owanymi
tam i w innych czas'Opi:smach były bardzo częste.
co Czas'Opis;no to odgrywało

�76

OLGA

MULKIEWICZ-GOLDBERG

nych w terenie, względll1ie uzysikanych z innych publikacji żródl()lwych.
Jednak i ta akcja, zostaje po palru próbach zaniechana.
Omawiając materiały etnograficzne dotyczące Żydów, drukowc",:e w
języku polskim, nie można pominąć akcji podejmowanej przez ,,!z,ra€liLG".
Jako czaS'opismo publicystyczno-literackie nie miała gazeta ta więbzych
ambicji naukowych. MateI1iały mogące zainteresować obeC'nie etnografa.
drukowała, chcąc przybliżyć rzeszy swych czytelników problema tyk(~dotyczącą żydowSlkiej kultury tradycyjnej w Po'lsce i na świecie. Interesujące nas publikacje podzielić można na dwie zasadn.icze grupy. Do pierwsz'ej zal1iczyćnależy artykuły dotyczące hist'QIfiiosiedlania się, sposobu życia, zwyczajów, struktury społecznej grup Żydów zamieszkujących odległe
kraje OTaz k,ontynenty. Artykuły te miały zadziwić czytelnirkaodmiennością kultury poszczególnych gwp żydowSJkiej diaspory. Nie są to prace
oryginalne - prz'ede wszystkim są to tłumaczenia lub streszczeni? prac
ukazujących się na zachodzie Europy. Przedruki z pamlętlników, opisów
podróży ludzi, którzy różnymi drog-ami trafili do społecznośc'i żydov.:Slkich
żyjących w Indiach, na Kaukazie w Etiopii czy w górach Atlasu. Pnce
te ni'e wnoszą nic nowego, stanowią dla nas przyczynki o chara:..;:terze
historycznym, mówią o polityce redakcyjnej czasopisma.
Do drugi'ej grupy zaliczyć należy materiały publikowane przede wszystkim z inicjatywy Henryka Lwa 20 li dotyczące polsk'ich Żydów. Licząc
na zainteresowPJlie i współpracę czytelni'ków otwiera Lew na łamach
"Izraelity" dz~ał zatytułowany "Teczka ludoz:nawcza" 30. Niestety, początkowym zamie-rzeniem redakcji było zebrall1liemateriałów do późniejszych
QPraoowań, a nie publikacja nadesIanej kores.pondencji. Dlatego więc w
pierwszych odcinkach "Teczki" czytamy kto przysłał odpowiedzi i na jaki temat, redaktor ustosunkowuje się do jako.ści nadesłanych materiałów,
prosi o dokładniejsze podawanie dokumentacji, uczula respondentów na
najczęściej powtarzające się błędy i :n1eścisł,ości.Tak więc, poza eW2lntualnyrn nazwiskiem, :inicjałami lub miejscem zami'eszkania korespondenta
możemy jeszcze znaleźć tytuły nadesłall1ychopracowań, dowiedzieć się,
które tematy cieszyły się większym zainteresowani'em czytelników, na
które pytania kwestionariusza nadesłano odpO'WIiedzi,samych materiałów
nie znajdujemy. Materiały te wykorzystuje Lew, ale chyba jedynie częśeo Dziennikarz ten, ja.;{ już zaznaczono w tekście po~iadał rozwinięte kO:ltakty
zarówno z .kołami badającymi
żydoWSlką kulturę tradycyjną
w Niemczech, jak
i z polskimi etnografami. Niewątpliwie jest to przyczyną, że kieroviana i zainicjowana przez niego akcja zbierania materiałów
etnograficznych
prowadzona była
rzeczywiśc'ie na wysokim poziomie zawodowym.
30 Porównaj:
"Izraelita" t. 32, 1897, nr 8 oraz następne roczniki tegoż czasopisma.

�Problematyka

żydowska

w etnografii

polskiej

77

ciowc, w ogłaszanych później niektórych swoich większych pracach 31. Niestety. zerwanie przez niego, po osiedleniu się w Paryżu ,k'ontaktów, zaró\vno z "Izraelitą", jak i innymi polskimi czasopismami etnograficznymi
położyło kres tej tak interesująco 'Zapowiadającej się akcji. Niemniej ni,e
pozo·stała ona zupełnie bez echa. Do najciekaw.szych kontynuatorów Henryka Lwa, należy na łamach "Izraelity" aut'or, tiWrywający się pod pseudunimEm Bar-Ami, w poszczególnych numerach, a zwłaszcza w roczniku
1902 publikuje on b-a'rdzo interesujące prace materiałowe, powołując się
niejednokrotnie na materiały, nadesłane do redakcji w ramach akcji zapocząl,kowanej przez Henryka Lwa. Wydaje się jednak, że czerpie on i
z innych źródeł, jak 'na przykład z prac publiJkowanych w polskich czasopisrnach etnograficznych oraz własnych badań terenowych 3~. Oprócz
odpowiedzi na kwestionariusze i na apele pub1iJkowa:neprzez Lwa, które
nadsyłane były zarówno do "Teczki ludoznawczej" jak i działu "Z ludoznaws1wa", który redagowl8ł Bar-Ami, napływają też do redakcji "Izraelity" prace, drukowane następnie jako samodzielne monografie oraz jako
krótkie komunikaty. Są to najczęściej opisy konkretnych obrzędów 1'0clzinm'ch czy świątecznych wydarzeń, jakie miały miejsce w społeczeństwa&lt;:n żydowskich zamiE&lt;szkujących małe miesteczka 33, oraz teksty zawieraJące zbiory wierzeń, przepisów magicznych, legendy, podania, przysłowia. W kolejnych numerach czasopisma prowadzone są cykle zatytułow8!1E"Legendy i opowi'eści ludowe" 34, "Podania i wy'obraienia religijne
u Zydów w życiu i literaturze" 35, czy też ,,0 lecznictwie i przesądach leczniczych ludu żydowskiego" al;. Poszczególni autorzy, publikują w tychże
dział,ach bardzo różne materiały. Czasem są to teksty z·ebraue w terenie, CZl;stotłumaczenia z rozmaitych prac, najczęściej niE opatrzone żadnymi przepisami, czasem własne przemyślenia na tematy, w tytule publikacji \,,;yrażone. Oczywiście różny jest stopień wartośd. tychże materiałów
obecnie; niemniej, mimo wielu usterek w zaokresie dokumentacji, materiały te ;:tanowią dziś źródła o których zapominać nie wolno. Poza "surowym· materiałem, "Izrae1ita" zami'eszcza też opraoowaiIlia dotycząoe Zy:J!

Porównaj:

H. Lew, Z ludoznawstwa

żydowskiego

-

śmierć

bowe ." Zyt/ów, "Izraelita" t. 34, 189!:!, nr 17 - 23; tegoż, Z wierzeń
2Udow.~kieyo, tamże, t. 31, 1896, nr 30 - 3I.

i obrzędy pogrzei wyobrażeń
ludu

Bar-Ami, Z ludoznawstwa,
"lzraelita" t. 37, 1902, nr 10 - 36.
Jak na przykład opis wesela w Brzeźnicy, zawarty w artykule
Z. Majerczyk.
Vies";,, ~ydowskie
w maŁym miasteczku,
"Izraelita" t. 37, 1902, nr 50, czy też opis
wizyty cadyka w małym miasteczku, zawarty w korespondencji
pod tytułem "Koprzyw~.:ca·', ·'Izrael.ita·' t. 34, 1'899, nr 10.
~t..Izrae1i'ta" t. 34, 1899, nr 20 - 28.
~:.1amże, t. 30. 1895, nr 28 - -17.
H :amżc.
t. 31. 1896, nr 35 - 48.
:1"

"S

�78

OLGA

MULKIEWICZ-GOLDBERG

dów w małych miasteczkach,
włącza się w dyskusje prowadzone na łamach
polskich i zagranicznych
czasopism ·etnograficznych,
publikuje
polemiki,
świadczące
o zaangażowaniu
się współpracowników
pIsma w probl~matykę związaną z badaniami etnograflicznymi.
Przykładem
mo'że być wnosząca wiele nowych tI'eści polemika pomiędzy H. Lwam a B. W. Segelem,
na temat obrzędów i wierzeń związanych ze śmiercią i pogrzebem "'o Spełniła więc ta gazeta podwójne zadaniE': pubbkowała
zarówno materiały, jak
i większeopraoowania,
które swą jakością niewi,ele lub wcale nie ustęDowały współczesnym
publli1kacjom w cz'asopismach etnograficznych.
oraz
- ożywiła krąg żydowskiej inteligencji
i wzbudzlła w niej zaintere.&gt;owanie dla problematyki
ludoznawczej.
Równolegle
z wydawnictwami
ciągłymi
ukazuje
siC; w oma\\·:3:1~.·m
przez nas okresie szereg monografii
dotyczących
poszczególnych
mi'Ó'·j.';cow,ości, i opracowań
temaitycznych.
Niektóre z nich dotyczą wyłączni ..: kultury Żydów, większość oczywiście
kultury
chłopskiej;
prace bad:c;,czc
dotyczące Żydów stymulowane
są przede wszysbkim pr'zez poszczególne
komisje A'kademii Umiejętności.
Należą do nich przede wszystkim
opra0ow:mia B. W. Segala ~S. W pracach ogó1nych, temat)'1ką dotyczącą Ż::dów,
zajmują się przede wszystkim autorzy monograHi poszczególnych
miejscowości. Dając opis wsi czy miasteczka,
najczęściej
w sposób zwięzły jedynie poruszają
problematykę
badawczą związaną z żydowskimi
mie-&gt;zkańcami ,opisywanej
osady. W opraeowaniach
tych spotykamy
więc p:'zede
wszystkim dane dotyczące historii - czasu osiedlenia się Żydów, materiały demograficzne,
dotyczące li.ezby mieszkańców
żydowskich. ich stn.lktury zawodow.ej; czasem krótki opis taTgu, na którym
większość stanowili
żydowscy handlarze
i rz·emi1eślnicy,op.i:sy dQmów żydowS'kich, ich liczby.
Uwagę autorów tych opracowań
przyciągdo
przede wszystkim to, CD mCJżna było zauważyć z zewnątrz.
Dlatego też częste stosunkowo
są opisy
handlu, sposoby handlowania
żydowskich
przekupni,
zaangażowanie
się
kobiet w ten proceder,
przekonywanie,
ewentualnych
nabywców
o zaletach sprzedawanego
towaru. W praoach tych brak niemal zupełnie materiałów, które dotyczyłyby
wewnętrznej
struktury
gmi'ny żydowskiej. zjawisk z zakresu żydowskiej
kultury duchowej, czy też materialnej.
Do wyjątków należy "Encyklopedia
Staropolskfl"
Z. Glogera, w której autor
w poszczególnych
hasłach jak "strój", "pożywienie",
"arenda", "karn.ma",
uwzględnia
materiały
dotyczące
Żydów, ponadto
%amieSZcz3 ilustracje
żydowskiego
muzykanta,
kobiety w tradycyjnym
nakryciu
głowy. :~tóre
tamże, t. 34, 1'899, nr 17. 2e.
B. W. Segel, IHateriały
do etnografli
Zydów
wschodnw-galicyjskich.
,Zbiór
W:iadomo,ści do Antropologii Krajowej" t. 18, 1893.
39 R. Lilien:Łalowa,
Dziecko
żydowskie,
"Materoialy Antropologiczno-Arc:-.-;..)logiczue i Etnograficzne"
t. 7, 1904.
37

38

�Problematyka

żydowska

w etnografii

polskiej

79

de dziś pozostają ważnymi żródłami np. dla badaczy tradycyjnego stroju żydowskiego.
Opraeowania monograficzne nie zawSze ujęte są obiektywnie, szcze-gólnie w momentach opisywania stosunków polsk,o-żydowskich autorzy
nie są wolni od przyjmowania i powta'rzania krążących tendencyjnych opinii i uogólnień. Bardzo często przestrzegają prz,ed niesolidnością, niestałością, skłonnością do oszustw żydowskich handlarzy czy rzemieślniJków.
Dość powszechne są stwierdzenia, jak np. J. 5więtka, który pisząc, że
prawdziwe korale do stroju kfalkowskliego kupowano najczęściej u żydow,skich handlarzy, podtk,reśla: "Trzeba bardzo uwaŻJać. by nie dostać
fałszywych, i oonajmniej dwóch chłopów winno wybrać :się po taki zakup,
bo. " jednego Zyd zawSze oszuka" 40. Do rzadkości należą opracowania
tendencyjnie wrogie. Do tak/ich niewątpliwie zaliczyć ,nale~y art)"kuł M.
Wysokińskiego, ,,0 żywieniu się ludności Międzya.'zecza"41, z którymi polemizuje Henryk Lew w "Izraelicie", oraz artykuł B. Koskowskiego, który
w swym bardzo wyczerpującym li sZelroikoujętym artykule na temat żywienia się mieszkańców żydowskich i ich mieszka,ń w Łaszczewie, pisze:
"Rasowa niechlujność potęguje ,okropność warunków sanitarnych, ...
"Zydówki lenią się i nie umieją zamiatać" .~i temu podobne. T!egor,odzaju
podejście do badanej ludności, choć może nie wyraża!Ile w tak skrajnych
c;piniClch,nie dotyczyło w ówczesnym czasoopiśmiennictwie etnograficznym
wyłącznie Żydówki. W wielu publikowanych wówczas pracach czytamy
o "prymitywnej" kulturze czy też mentalności polskiego czy urkraińskiega
chłopa, który niczego nie rozumie i nie można gooniczego nauczyć.
Okres pierwszej wojny światowej stanowi dla nas znaną cezurę.
Istotnym dla okresu poprzedzającego wojnę jest wejście żydowskiej problematyki etnograficznej w orbitę zainteresowań zarówno polskich, jak
i żydowskich ludoznawców. W pr,acach publikowanych mo;ź)na zauważyć'
przede wszystkim zaangażowanie społeczne i popularyzatorskie wśród
autorów.
Zaangażowanie społeczne inicjuje strona polska, mieści się ono w polskim programie społecZ1nymniektórych kół tego ok,I'esu. Badania nad kulturą Zydów mają dopomóc w rozwiązaniu skomplikowanej problematyki
wzajemnych stosunków, a więc nie badanie tTladycji żydowskiej jako zjawiska kulturowego, ale załatwienie prloblemu społecznego było myślą
wiodącą inicjalorów badań nad Żydami.
Kierunek drugi, który można by nazwać popularyzatorskim, stawiał
sobie za zadanie przede wszystkim za.poznani:epolskich i żydowskich etno'" J. Swiętek, Lud nadrabski,
Kraków 1893, s. 62.
•, "Zdrowie" t. 13, 1397.
•~ B. Koskowski, O mieszkaniach
i żywieniu
się Żydów
"Lud" t. 3, 1897, s. 319.

małomiasteczkowych._

�80

OLGA

MULKIEWICZ-GOLDBERG

grafów, oraz warstw inteligenckich z bogactwem i różnorodnością tradycyjnej żydowskiej kultury. Można było to osiągnąć przede wszystkim
przez publikowanie tekstów folklorystycznych, podstawowych prz'episów
religijnych, apokryfów judaistycznych .3. Prace te, oczywiście jedynie w
ograniczonym stopniu posuwały naprzód badani'a nad etnografią Zydów,
często brakowało im wytyczonego jasno planu badawczego, zaangażowania naukoweg~ poszcz'ególnych badaczy. W owym okresie, ważność ich polegała przede wszystkim na tym, że publikacje te spowodowały włączenie materiałów żydowskich do rozważań ogólnokulturowych: obecnie stanowią one dla badaczy żródla, których nie można pominąć.
W okresie międzywojennym badania nad tradycyjną kulturą Zydów
polskich prowadz.o:ne są nadal, ,alei na p~erwszy plan wysuwają się inicjatywy kręgów żydowskich, eo powoduje znaczny wzrost publikacji w
języku źródła, a więc w jidysz. Wiele wydawanych wówczas prac przede
wszystkim o charakterze materiałowym, zawdzięcza swój początek inicjatorskiej działalności N. Pryłutskiego 4\ który w pełni rozumiał i doceniał ważność materiałów etnograficznych dla badania całokształtu kultury narodowej. Jako centrum badań nad żydowskim folklorem i etnografią, wykrystaliz.owuje się z cZas€m Wilno. P'owstały tam Zyclowski
Instytut Naukowy (YIVO) 45, poświęca wiele wysiłku organi'zując szer'oką
:sieć respondentów, nadsyłających odpowiedzi na publikowane kwestionariusze, dotyczące przede wszystkim folkloru, ale też i innych zagadnierl związanych z żydowsiką' etnografią. Bogate, g'wmadwne systematycznie archiwum, miało stać się zaczątkiem naukowej dokumentacji
tradycyjnej kultury żydowskiej. Kręgi osób 'zgromadzonych wokół YIVO
nie nawliązywały, poza baTdzo nielieZinymi wyjątkami, bliższych kontaktów z etnograficznymi ośrodkami polskimi. Interesujące nas prace, wydawane w języku polskim, a poświęcone wyłącznie tematyce żydowskiej,
to przede wszystkim opracowania R'eginy Lilientalowej oraz Gizy
Franklowej.
Lilientalowa, kontynuuje ro'zpoczęte już wcześniej badania, wychodzi jednak znacz.ni€lpaza pierwszy etap, w którym publikowała wyłącznie materiały terenowe, czy też zaczerpnięte z literatury, bez podania
źródła ich pochodlienia. Tematyka badawcza, której poświęca się przede
'" Op. cit.
,. Noah Pryłutski,
1892 - 1941, znany przywódca polityczny. Swe zainteresowanie i poparcie dla prac nad żydowskim folklorem demonstrował
niezwykle czynnie, pomagając wielu autorom w wydaniu ich prac.
'5 YIVO Zydowski Instytut Naukowy zaiożony w 1925 r. w Berlinie, z siedzib'l w Wilnie, Celem instytutu
było pielęgnowanie
żydowskiej kultury, języka
jidysz
,prow-adzenie
pracy
wychowawczo-oświatowej
wśród
mówiących
jidysz
Zydów_

�Problematyka

żydowska

w etnografii

81

polskiej

w::zyst;kim dotyczy wi,erzeń i obrzędów
dOflocz:nychoraz
rodzinnych 4ij.
Interesuje
ją odpowiedź
na zadawane
sobie pytanie,
na ile wiadomości
i nakazy religijne,
zawad?
przede wszystkim
w Biblii, ale też i w pismach talmudycznych,
znajdują kontynuację
w współczesnej
obrzędowości
~ v,,-i'E'rwniach tradycyjnej
żydowski-ej spoh~czn,ości. Ważny jest dla niej
problem istnienia przeżytku
kulturowego,
oraz wpływu kultur są.siednich
na :'&lt;ldycyjne
wierzenia
i współczesne
zachowani€.
Autorka
z biegiem
lc'l rozszerZi1 swój warsztat
badawczy - sięga do źródeł pisanych, materiały terenowe poddaje krytyce, prace swe zaopatruje
w bardzo dokładną
dO(i{.Jment:1cjq. Pracuje ona naukowo 'Z pełnym zaparoiem - poświęca na
~o caly swój czas wolny, po pracy zarobk,owej, którą ni'est,ety, mimo dzialaj:-lc~;:i r.«liKowej. musiała ,k'ontynuować .\7.
Jedyn&lt;l, która swój los praoownika
naukowego
po,wiązała z katedrą
unlwf':csytecką,
byla Giza F'ranklowa 48. Zainteresowania
jej obracały
się
przede wszystikim wokół tematów
związanych
z rzemiosłem
i artystyczną : wórczością Żydów. Prace jej dotyC'zące żydowskiej
wycinanki,
stały
si~' rewelacją,
zarówno dla polskich, j'ak i ży,dowskich badaczy sztuki ludowej. Prowadząc
i:nt-ensYW1l1epo'S"zuikiw.ania, zarówno w terenie, jak i \V
pas::~Z(',.;:'·.lnych kolekcjach
.muzealnych
czy prywatnych
gromadzi
G.
Fr'l{;~do\va boga ty o;:biór \vycinanek
i opracowuje
monografię
tradycyjnej
:~ydcw::l·l 'j '1/ycin:ł nki, interesując
się 'ni,e tyLko jej formą, ale może przede
wszysti,im jej Listoriq i funkcją
jab! odgrywała
w wspókzesnym
życiu
t;"adycyjnej 5połecz~1O~ci m:tłomiastecz;kowej
1'),
Zainteresowania
Gizy Franklowej
zbieg,ały siq z rozwojem
badań nad
rzcniosłcm
i t wórcz.oścą artystyczną
polskiej wsi, jak też i zainteresowaniem, j'Cl'k,iezaczciy wz,budzać prz edmi'Ot y z zakresu żydowskiej
twórczości wśród polskich muzeologów.
W Muzeum Przemysłu
i Rzemiosła Arty~tyczn2go \1 Y.rako\vie, tamże w Muzeum Etnograficznym,
w Muzeum
Wic1.kc~c;;:l\i!ll w Poz.naniu, pow.stają zaczątki kolekcji
żydowskich
zabytków etnograficznych.
p.oszczególne
zbiory, będące w posiadaniu
osób
prywatnych,
czy teź instytucji
żydowskich,
wzbogacają
swe zasoby i zosta.i:) opr:.~cow:ne. Do najważmiej-szych pozycji wydawanych
w języku poll

':" R. Lilientalowa, Dziecko żydowskie, Kraków 1927, ,s. 97; Prace Komisj'i Etnograficznej Polskiej Akademii Umiejętności t. 36, nr 3; tejże, Kult cial niebieskich
u starożytnych

Hebrajczyków

'i szczqtki

tego

kultu

u

współczesnego

ludu

żydo-

Lwów-·Warszawa
1921, s. 15. Archiwum
Nauk Antropologicznych
t. l.
nr 6; tejże. Kult wody u starożytnych
Hebrajczyków
i szczqtki tego kuLtl~ u współczesnego ludu żydowskiego,
Warszawa-Lwów
1930, s. 13. Archiw,um Nauk Antropologicznych t. 3, nr 2.
17 G. Fn!llJklowa, Regina
Ulientalowa"
"Lud" t. 26, 1927, s, 1'19- 121.
:8 J. Bt.:r~zta. Giza Frankel
(1895 -1984), "Lud" t. 70, 1986, s. 396,
lU G.
Franklowa, Wycinanka
żydowska
w FoLsee, "Lud" t. 28, 1929, 5. 40 - 57.

wskiego.

j)

Lud,

t. LXXII

�OLGA

82

MULKIEWICZ-GOLDBERG

skim należy praca M. Goldsteina i K. Dresdnera 50 oparta na kolekc J l zydowskiej sztuki ludowej, zgromadzonej we Lwowie. Praca ta, dająca wiele opisów i fotografii poszczególnych zabytków, posiada dziś szczególną
wartość. Jest jedyną dokumentacją olbrzymich zbiorów, które w większości zaginęły podczas ostatniej wojny.
Tematyka żydo,wska z'Ostaje włącwna również do ogólnopolskich prac
badawczych w zakresie problematyki społeczno-gospodarczej. Na szczególną uwagę wśród wydawnictw z tego ZakrE:1SU
zasługuje monograficzne
('pracowanie żydowskiego osiedla rolniczego na Grodzleńszczyźr.ie, "Kolania Izaaka" 5\ Zgodnie z założeniami serii wydawniczej, autora intel'esuje przede wszystklim problematyika ekonomiczno-historyczna. Yładzie
on główny nacisk na opis struktury agrarnej wsi, stosunków handlowych,
położenia przyrodniczego. Niestety sprawy tradycyjnej kultury żydowskiej potraktowane są przez autom marginesowo, krótko bardzo porusza
on takie zagadnienia jak strój, budownlctwo, pożywienie miejscowej ludności, maz zaopatruje książkę kilkoma zdjęciami mieszkańców. Również
Tadeusz Seweryn publikując pracę na temat małomiasteczkowego centrum
tkacko-k,rawieckiego w Brzezinach 5e, interesuje się przede wszystkim tematyką historyczno-społeczną; przekształceniem się małego ośrodka rZ2mieślniczego w szeroko~narne cant'rum krawieckJie oparte na systemie
nakładczym. Również i ta praca, mimo że pisana przez zawodowego etnografa i badacza sztuki ludowej, nie zawiera treści dotyczących kultury
tradycyjnej -- jelst jednak na pewno modelowym przykładem pracy ilustrującej zal'adność i prężność żydowskich kupców.
Dla naszego tematu ważne są jednak nie tylko prace poświęcone wyłącznie Żydom, ale może przede wszystkim te prace, z zakresu polskiej
etnografii, w których możemy znaleźć materiały Żydów dotyczące. Tu
jednak oczekuje nas pewne rozcZJaTowania.Okazuje się bowiem, że właśnie w owym okresie, w okresie Tozwoju polskich badań etnog,mficznych
tylko bardzo nieliczni etnografowie dostrzegali problematykę żydowską
i poruszali ją w swoich pracach.
Na szczególną uwagę zasługują tu prace Witolda Dynowskiego, wspomniHnego już wyżej Tadeusza Seweryna 53 i Henryka Biegeleisena 51. Dynowski i SeweI'yn pr,owadząc badania z zakresu sztuki ludowej musieli
M. Goldsltein, K. Dresdner, Kultura
i sztuka ludu żydowskiego
na zŹ&lt;'mioch
Lwów 1935.
51 S. Sali t, Kolonia
Izaaka wieś powiatu
sokólskiego,
Warszawa 1924.
52 T.
Seweryn,
Tkactwo i krawiectwo w Brzezinach, "Przemysł,
Rzemiosło,
Sztuka" t. 4, 1924, nr 3, s. 17 - 20.
53 T. Seweryn,
Krakowskie
klejnoty
ludowe, Kraków 1935.
54 H. Biegeleisen,
Wesele, Lwów 1928; tegoż, Lecznictwo ludu polskiego, Kraków 1929. Prace Komisji Etnograficznej
PAU nr 12; tegoż, U kolebki, przed oltarzem, nad mogiłą, Lwów 1928.
50

polskich,

�Problematyka

żydowska

w etnografii

polskiej

83

natkn~lć E',iGna żydowskich rzemieślników
i ich wyroby - to też w pracach ich znajdujemy
liczne a nich wiadomości. Na szczególną uwagę zasługuje praca Dyno'Wskiego o chłopskioh
kufrach
malowanych
55.
Autor
nie tylko ,0pisuTe dokładnie produkcję
i zdobi'eni.e taJkich ;kufrów, ale podaje bardzo szczególowe dan&lt;; dotyczące żydowskich
rzemieśLników
zaj:nujących
sic; tą wytwórczością,
przytacza
nazwiska, podaje miejsca zamieszkania poszczególnych
żydowskich stolarzy.
Niestety materiały
Biegeleisena,
jakkolwiek
bardzo bogate, najczęściej
podane są bez określenia
źródeł, z których autor czerpał. Mieszają się \\o
nich wiadomości
zaczerpnic:te
ze źródeł pisanych,
talmudycznych
oraz
prawdopodobnie
zebra1ne w terenie. Utrudnia to bardzo korzystanie
z tychże prac.
Do najciekawszych
źródeł zawierających
materiały
do etnografii
Żydów należą niewątpliwie
pamiętnvki. One to dają szczegółowe opisy k9nkretnych sytuacji, najczęściej
bardzo dokładnie umiejscowionych
zarówno w czasie, jak i w przestrzeni.
Niestety Jest ich stosunkowo
niewiele.
Do naj ciekawszych należą, wydane po raz pierwszy jeszcze przed pierwszą wojną światową,
pamiętniki
Jana Sł'omki SB. Książka ta jest bardzo
interesującym
i ważnym
dokumentem
ilustrującym
nam różnor,odność
wzajemnych
kontaktów
i powiązań pomiędzy ludnością chłopską i wiejskimi, wzglqdnie małomiasteczkowymi
Żydami. Słomka wylicza i opisuje
jak wiele różnorakich
funkcji usługowych
świadczyli
Żydzi w stosunku
do chłopów, jak wyglądały
wzajemne
powiązania,
kontakty,
zaufanie,
ónimozje. Źródło to jest dla nas także ważnym dowodem ukazującym,
il",
przeciętny polski chłop wiedziało
swoich żydowskich sąsiadach. Jak oceniał ich zasadnicze cechy charakterystyczne,
jaka była jego opinia o żydowskich rzemieślnikach,
handlarzach
i karczmarzach,
Oceniając pokrótce wydane w okresie międzywojennym
opracowania
dotyczące Żydów, ich tradycyjnej
kultury, ,nie moina oprzeć się zdziwien:u, że je:Cl ieh tak niewiele. Przyczyny
tego zajwiska na pewno szukać
należy w ówczesnym klimacie społeczno-politycznym,
jak też i w tym, że
w okresie międzywojo!1nym·
wyłaniała
się już kadm żydowskich
badaczy i pow"Ldy żydow~ikie instytuty
nauk'owe zbierające
materiały
etnograficzne. Nie tłumaczy to jednak oałkowicio problemu,
gdyż jak powszechnie wiadomo, prace pomijiające wkład ludności żydowskiej w tradycyjną kulturę polskiej wsi wiedzę o tej kulturze
znacznie zubożały.
Okro" pOWocjen!1Ymusi być traktoway
w naszych 'rozważaniach
zupełnie oddzielnie.
Przede wszy.stkim tradycyjna
żydowska
społeeZllość

55 W. Dynowski,
Barwne
kufry
chłopskie
z okolic
Wilno 1934.
56 J. SIomka, Pamiętniki
właścianina,
Kraków 1912.\

6'

Wi!eńs,zczyzny

Polesia,

�84

OLGA

MULKIEWICZ-GOLDBERG

przestała istnieć, badanie t,ejże musiało więc być badaniem historycznym.
Bezpośrednio
po osŁatniej wojnie ukazują się jeszcze prace których au torzy. js:k np. Piotr Greniuk 57, oparli się na zgromadzonych
przed wojną
nct::&lt;tk3ch z badań t~renowych.
Wszystkie inne pra·cc opieraj4 siG na przekazJch m&lt;:ljących charakter
wspomni:eń a Żydach. Pamięć informatorów
nie tylko przesłonięta
jest wpływem
czasu, ale również
i to przede
wszystkim tragedią wypadków
wojennych,
zagłady Żydów, cu na pewn0
·wpływa na istotę pn:ekazu.
Pierwszą akcje!, która miała na celu zebranie możliwych jeszcze do ocalenia przedmiotów
z zaik.resu tradycyjnej
sztuki żydowskiej
i budownictwa. oraz przeprowadzenia
dokumentacji
na temat życiJa społeczności żydowskiej w okresie wojny, były prace Komisji H,istorycznej CE:'ntralnego
Komitetu
Żydów Polskich 58. Komisja ta opracowuje
i ogłasza kwestionariusz, którego auborzy ;;;ainteresowani
są w otrzymaniu
odpowiedzi na
pyt&lt;1nia dotyczące wszelkich przejawów życia w warunkach
wojny. Wachlarz p-orusza:nych problemów
jest bardzo szeroki. Obejmuje
zarówno
pytania o teksty pieś:ni,opowiadań,
przysłów powstałych
w wojennych
w8runkach,
jak i opisy gier dziecinnych, zabaw z tego okresu, opisy życia w ukrye:iu, w bunkrach. Niestety jak dotychczas nie udało się autorce odkryć, czy nadesła-no j'akiekolwi'ekodpowiedzi
na ten kwestiionariusz
i jakie były losy tych mateniałów. Zabytkami
z zakresu sztuki i rzemiosb artystycznego
zajmuje się w tym okresie P,olskie Towarzystwo
Ludoznawcze 5". IN akcję tą zaangażowała
się Gi;.:a Frankluwa,
planując systematyczne
kompletowanie
zbiorów, oraz zorganizowanie
muzeum, pod
auspicjami
ŻydoWlskliego Instytutu
Historycznego.
Niecotety plany te nie
wyszły poza stadium wstępnych
rozmów i działań. Etnograficzny
ośrodek
w Toruniu pod kierownictwem
Marii Znamierowsbej-Prliffel'owej,
usiłuje zająć~ się ratowaniem
resztek tradycyjneg,o
budowni,ctwa żydowskiego. Ale i ta akcja jest krótkotrwała
i n,ie przynosi rezult'atów 60.
Widomym dowodem braku zabytków żydO'Wskich w polski-ch muz€ach
~tnograficznych,
była zOliga:nizowana w 1960 Toku w Kra:kowie wystawa

P. Greniuk, Druki ludowe na płótnie w poludniowej
Lubelszczyźnie,
,.Pol,k&lt;1
Ludo·wa" t. 2, 1·949, s. 268 - 285.
58 Instrukcja
dla zbierania materiałów
etnograficznych
z ukresu okupacji niemieckiej, Łódź 1915.
50 "Przeprowadzono
badania nad budownictwem,
ceramiką rr żydowsk&lt;j :;ztuką
ludową" jak wynika z prOltokołu z XXII Walnego Zgromadzenia Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, z 24 - 25 III 1945, "Lud" t. 37, 1946, E. 472.
10 O próbach
ratowania
drewnianej
synagogi, oraz kontaktach
z izraelskim
ministerstwem
kultury w tej s'pr.awie opowiadała ,autorce niniejszego opracowania
profesor M. Priifferowa. Niestety korespondencja
ta ugrzęzła w martwym punkcie
z przyczyn natury biurokratycznej.
57

Sztuka

�Problematyka

żydowska

w etnografii

85

polskiej

sztuki ludowej mmieszkałych
w Polsce mniejszości
narodowych Gl. Dział
po~v";GCO:1Y ŻyJom przedstawił
siC; tam więcej :niż skromnie,
reprezentowany przez niewielką bardzo ilość eksponatów
raczej skr,omnie obrazujących bogactwo tejże sztuki. Sytuacja ta uległa części,owej poprawi,e, przez
t"'awołanic do ży2iJ. muze'ów kultu'ry żydowskiej
w Polsce, ale omawianie tychże kolekcji 11.'(' leży w ramach niniej.szej pra'cy.
Czasopismem,
któT2 zapoczątko'wało
publiJkowanie
materiałów
etnograficznych dotyczących
Żydów w ,okresie powojennym,
była wZlnowi,ona
w 1956 roku "Ziemia" B~. W pierwszych
rocznikach
tegoż pisma pojawiająsi&lt;:; artykuły
poświęcone
tradycyjnej
sztuce żydowskiej
czy też rze-'
mioslom przC'z Żydów uprawianym.
Mają one charakter
popularno-naukowy, zwracają uwagę czytelnika
na problem tradycyjnej
kultury
Żydów, poszczególne
zabytki żydowskiej
architektury
istniejące
jeszcze w
Polsce. Dokumentację
tychże zabytków, przeprowadzoną
jeszcze w okresie mit;dzywojennym
w ramach prac Komisji Inwentaryzacji
Zabytków
13
Sztuki w Polsce, wydają Maria i Kazimierz
Piechotkowie
, powiększając skromną ilość wydawnictw
z kulturą żydowską związanych,
ukazujących siq w tym okresie.
W cC1h:j bogatej literaturze
etnograficznej,
ukazującej
51i&lt;:;w okresie
"CowOj0ll':ty:n znajdujemy
j,edY'nie WZmiD.Tlkio żydowskich
rzemieślnikach
czy handlarzach
okresu międzywojennego.
Wiadomości
te są nieliczne
.~z ill&lt;Jłymi jedynie wyjątkami
m::do precyzyjne.
Na uwagę zasługuje; tu
dwa artykuły:
Przemysława
Burcharda B4, drukowane
w ,organie Żydowskiego Instytutu
Historycznego,
a więc w organie zobowiązującym
autora
do preferowa-nia tematyki
żydow~kiej, oraz prace R. Goduli B5. Burchard,
opierając
sil; n:1 badaniach
przeprowadzonych
wakresie
powojennym
przez Pracownię
Badania Sztuki Ludowej
Instytutu
Sztuki PAN publikuje bogato udokumentowaną
pracę na temat żydowskich
rzemieślników
m3.łomiasteczkowych
działających
przede wszystkim
na terenie
Polski
środkowt'j
i wschodni'ej.
R. Godula pisząco
meblarstwie
w ok'olicach
Kr?kowa
przytacza
liczne wiadomości
na temat żydowskich
handlarzy
meblami ludol\vymi obsługujących
rynk,i okolic Krakowa,
oraz na temat
1

Hl

M. Woler'Jska, Wystawa

sztuki

ludowej

zamieszkałych

w Polsce

Białornsil1ów,

Kraków 1960.
riC Tylko
picrw.,ze roczniki owego czasopis!Yla pośw;ęcaly nieco miejsca tematyce żydow~kiej, późr:iej,ze. po zmianie składu redakcji od tej polityki odstąpiły.
1;'1 M. K. PiechoItka, 13ożn:ce drewniane,
Warszawa 1953.
,r·1 P. Burchard,
Przyczynki
do zag2clnienia
żydowskich
rzemiosł
lnclou'ych
LU dawnej
Polsce, "Biuletyn
Zydowskiego
Instytutu
Historycznego"
t. 37, 1361.
~. 66 - 30.
"~R. Godula, Lntiowe meblarstwo
północno-krakowskie,
"Zeszyty
Naukowe
Uniwersytetu
Jagiellońskiego.
Prace Etnograficzne"
t. 2, 1978, s. 103 - 124.
Litwinów,

Rosj2n,

Słowaków,

Ukraińców,

Zydów,

�OLGA MULKIEWICZ-GOLDBERG

86

tak zwanych "tandeciarzy" - stolarzy bez uprawnień rzemieślniczych,
którzy albo sami zajmowali się masową produ:kcją tanich mebli, ,albo
skupywali na poły wykończone, malowali je i rozwozili po okolicznych
rynkach.
Wzrost zainteresowań kulturą żydowską, jaki nasląpił w lalach 70-tych,
Z2.owocował przede wszystkim pracami z zakr,esu sztuki. Do najbaTdziej
interesujących dla etnografów należy zJahczyć badania 1. Rejduch-Samkowej 6&lt;1 i M. Krajewsk1iej 67. Re'jduch-Samkowa pisl'je o żydowskim rzemiośle artystycznym, Krajewska zajmuje się dokumentacją fotograficzną
zachowanych jeszcze cmentarzy żydowskich.
SIedząc prace
charakterze wspomnieniowym czy pamiętnilkarskim
musimy przede wszystkim zainteresować się twórczością Franciszka Kotuli ,;~.Doświadczenie etnografa dopomogło mu na gko!I1centrowaniu się
na dokładnym opisie, co w rezultacie powoduje, że prace Kotuli mają niewątpl,iwie wartość cennego dokumentu etnograficznego. Wieloki,erunkowość zainteresowait oraz znikoma pamięć autora dodają opublikowanym przez niego tekstom ważkości i potwierdzaj;:l ich przydatność jako
źródła etnograficznego.
Osobnym tematem nie dotyczącym beZipośredn~o żydowskiej kultury
tradycyjnej, ale wyobrażenia Żyda w polsk,iej kulturze ludowej zajmują
si(~ w ostatnich latach Alina Cala oraz autorka niniejszego opracowania. _-\. Cała interesuje się przede wszysbkim stosunkiem do Żyda jako
do obcego, powstaniem mitów na tymże tle, sferami kontaktów między
ludnością polską a żydowską. Niżej podpisana, w swyeh drukowanych w
języku polskim pracach 70, l'jajmuje się postacią Żyda w obrzędowości weselnej oraz wycbrażeniem tegoż w współczesnej rzeźbie ludowej.

°

IHi

Oceniając przydatność objętych niniejszymiI'oz;ważaniami prac, jako
źródeł dla współczesnego badaczra irrteresującego się tradycyjną kulturą
polskich Żydów, należy zastanowić się nad ki~koma podstawowYffili problemami.
L Rejduch-Samkowa,
Elementy
sztuki
ludowej
i nieprofesjonalnej
w małojudaikach,
"Lud" t. 61. 1977, s. 140 - 152.
'" M. Krajewslka, MUczqce kamienie, War,szawa 1981.
,;S F.
Kotula. lVliasteczlco na przykładzie
Głogowa
Małopolskiego
i jego sąsiadów. Rz'eszów 1981; tegoż, Muzykant y, Warszawa 1'979. Należy równ~eż wspomnieć
WJ
tym miejscu o bardzo interesującej
pracy o charakterze
wspomnieniowym.
A. Bień, Bóg wysoko, dom daleko, Warszawa 1981.
';9 A. Cała, Stosunek
swój-obcy
w kulturze
ludowej,
"Etnografia Polska" t. 26,
1982. :,. 103 - 125.
'o O. Goldberg-Mulktiewicz.
Postać Zyda w polskiej
rzeźbie ludowej,
"Polska
Sztuka Ludowa" R. 34, 1980, s. 218 - 2.2-5; tejże, "Obcy" w obrzędzie weselnym, "Literatura Ludowa" R. 12, 1978, s. 48 - 57.
56

polski.ch

�Problematyka

żydowska

w etnografii

polskiej

87

Kluczowym zagadnieni,em, na które należy odpowiedzieć jest oczywi;;cis pytanie, czego konkretni,e pnace te dotyczą. Tematyc~nie należy
POdL1E+Ć
je na dwie podstawowe grupy: te które dotyczą życia wewnętrznego społeczności żydow::1kiej,a więc j'ej struktury wewnętrznej, obrz~dów dorocznych, rodzinnych, wieTzeń, folkloru slownego, kultury mateóalnej, sztuki; oraz te, które odnoszą się do \Sfery stosun!ków i zachowan, jaka znajdowała się poza wewnętrznym życiem ,gminy żyd.owskiej,
sianow'iła płaszczyzny kontaktów, czy mO:ŻJetylko sty;ku pomiędzy społecznością żydowską a otaczającą ją ludnością polską. Poza tym, zarówno w ;:Jracach wchodzących w zakres jednej, jak ,i drugiej grupy, mamy
peWJe:lładunek wiadomości historyczmych, dotyczących przede wszystkim
czaSl' osiedlania się Zydów w danym milasteczku czy wsi, (}roaznajważnieJszych wydarzeń z tymże osiedlani~m się związanych, jak też sporo
wiadomości demograficznych. Często zaró\vno wiadomości historyczne,
jak; dane cyfrowe stanowią przedruki z iJnnych opnaoowań, ale czasem
są lE'Żrezu1tat'em poszukiwań archiwalnych, czy też badań ter,(2Innwych
przeprowad"'onych przez autora pra1cy.
Wartość omawi:anych artykułów jest oczywiście różna. Wśród prac
dOlYUących życia wewnętrznego gminy żydowskiej największą wartość
maJą te, które zostały napisane przez au!torów Zydów, a więc na podstawie obserwacji uczestniczącej, lub też samodzielnie zebranych materiałów terenowych, czy też jak na przy;kład w "Izrae~icie", na podstawie
odpowiedzi nadesła:nych na wcześniej drukowane apele czy kwestiQllariuszc·, Słabą stroną tych pnac jast to, że często celem a'U'tocabyło przede
wszy,,:akim spopularyzowamie żydow\Skiej kultury wśród nieżydowskkh
czytElników i wówczas ujęte są bardzo płytko, zawieralją wriele uproszczeń lub tłumaczeń z takich źródeł jak Talmud 'czy midrasze. Brak odnies)cnia do źródła stanowi też cechę tych prac, którą współczesny etnogrilf musi wziąć pod uwagę. Największą trudność współczesnemu badaczov.i spraw,i wykorzystanie prac z wyżej wymienionej grupy, zawi,erających materiały dotyczące wierzeń, zabiegów magicznych or,az teksty
folklorystyczne. Materiały te zawierają różnorakie wierzenia, wskazówki
jak sit; zachować w poszczególnyoh wypadkach, ZJakazyi naka'zy magiczne. Publikowane są one chaotycznie, bez podania źródła, teksty folklorystyczne często publikowane w tłumaczeniach, z których trudno zOI"ientować się, czy tłumac'lowi chodziło o zachowanie treści, czy formy utworu.
Mateniały dotyczące wewnętrznego życia społecZlnościżydowskiej zbiera'ne przez obserwatorów z zewnątrz, względnie przy pomocy inf'armatorów lrzecich, prz'ekazują najczęściej jedynie treść obrzędu, a lIlie jego
formę, Oczywiście posiadają też pewną dozę niedokładności wyniikającej
już to z lIliezrozumienila podstawowych pra,w i treści religii żydowskiej,
już to z niewłaściwego interpretowania poszczególnych zachowań.

�88

OLGA

MULKIEWICZ-GOLDBERG

Druga grupa omawianych materiałów, to prace odnoszące się do :ych
przejawów tradycyjnego życia żydowskiej społeczności, które stanowiły
płaszczyznę sty,ku kultury żydowskiej z polską. Do prac tych zalliczamy
przede wszystkim ro'zważania o charakterze teoretycznym na temat wspólnych wątków folklorystycznych, oraz s:z;ereg opmcowań, czy choćby tylko krótkich wzmi'anetk, na temat pracy żydowskich handlarzy; zarówno
tych osiadłych, ha,ndlujących w sklepikach czy na jarmarkach, jak .i ty~h
wędrownych, oraz na temat rzemieślniików i ich wyrobów wykonywanych na rynek zewnętrzny, dla ludnoGoinieżydowskiej. Ich wspólną i najczęściej powtarzającą się słabą stroną jest brak dokładności w przytClczaniu nazwisk żyd,owskich rzemieślników, czasem też miejscowości, z ~tórych poszczególni handlarze pochodzili. Chłopi najczęściej nie znali prawdziwych nazwisk Żydów, określali ich najczęściej imieniem, bardzo ,:zęsto przekręconym, spolszczonym w swoisty sposób. Często też określali
poszczególnych handlarzy czy rzemi'eślników żydowskich przydomkiem,
który charakteryzował cechy zewnętrzne noszącago tenże przydomek. lub
określał jego zawód. Tak na przykład spotY1kamyokreśle:nia w rodzaju
.,kolawy Jasek", czy też "Szaja-pachciarz". Obyczaj ten, być może wieś
polS'ka przejęł&lt;a z żydowskieg&gt;o miastecZJka, gdzie często posługiwiano się
takimi określeniami wobec sąsiadów. Prace, w których autorzy podają
bezbłędnie żydowskie imiona i nazwiska należą w omawianym materiale do rzadkości.
PrzedstaWiiając tę bardzo ogólną próbę oceny omawianego materiału,
wydaje mi się koniecznym, poowięcenie paru słów pracom dotyczącym
kultury
materialnej
i sztuki. Autorzy poszczególnych opracowań,
dają opisy poszczególnych przedmiotów znalezionych w terenie, względnie wspierają się przykła0ami eksponatów muzealnych. Tych ostatn;ch
prac jest bardzo niewiele, jak też niewi'ele za'bytków żydow~kich znaleźć
można obecnie w polskich muzeach. W więks:wści zostały one zebnane
poostat.niej wojnie i posiadają wszystkie braki tak tworzonych kolekcji.
Przede wszystkim bralki w dokumentacji ·odnośnio prowenie.ncji przedmiotu, jego wykonawcy, miejsca wykonania czy też użytkownika. Oczywiście kolekcje te gromadzone 'są nieplanowo, w zależności od znalezi.sk.
przeważają w nich przedmioty kultu.
Bardziej inte'resująco prz.edstawia się sprawa przedmiotów wytwarzanych przez żydowskich rzemieślników dla nieżydowskiegoodbiorcy.
Eksponatów takJich, wchodzących w zakres rzemi.osła a!r1ystycznego czy też
przedmi'otów codziennego użytku, je.st w polskich kolekcj'ach muzealnych bardzo wiele. Niestety w przeważającej większości zgi·nęły one l)ezpowrotnie dla etnografa zajmująoego się pwbląmatyką żydowską. jako
wytwór żydowskiego rzemieślnikla. Tylko bo'wiem w nielicznych wypadkach zostały tak skatalogowane i nawet wówczas dokumentacja najczę-

�Problematyka

żydowska

w etnografii

polskiej

ściej pełna jest niedokładności, zresztą niezawionionych przez muzeolo-·
gów. Powtarzają się PQlruszone powyżej problemy - przekręcone nazwiska, imiona tylko, itp. W większościi wypadków sytuacja wygląda jednak jeszcze mniej pomyślnie. Poszczególne eksponaty, na przykład meble ludowe kupowane do muzeów opatrzone są nazwiskami ich właścicieli od których zostały kupione, a więc od użytkowników, a nie wykonawców. Zarówno żydowscy, jak i polscy rzemieślnicy nie sygnowali swych
wyrobów wi(;c też owo niedopatrzenie w dokumentacji jest stratą nie do
odrobienia. Eksponowana na wystawie Muzeum Etnograficznego w Krakowie skrzynia ludowa autoryzowana przez stolarza żydowskiego, należydo bardzo rzadko spotykanych wyjątków. Dowodem całkowitego braku
korelacji pomiędzy żydowskim wykonawcą a przedmiotem przez niego'
zrobionym może być krakowska kolekcj.a klejnotów lud·owych. Wiadomo,
że były one wykonywane zarówno przez polskich, jak i żydowskich jubilerów. Nazwiska rzemieślników podaje w swej pracy na ten temat Tadeusz Seweryn, jedna'k do zbiorów muzealnych 'zakupywano poszczegól-·
nc j:rzcumioty od podkrakowsbch chłopów i ich na'Zwiska są jedynymi
w dokumentacji poszczególnych zabyhków.
Reasumując ninriejsze rozwa2Jania wydaje mi się godnym podkreślenia
fakt, że zainteresowaniom polskich etnografów zawdzięcza etnografia ży_·
dowska początki swego rozwoju, jeżeli idzie o materi'ał dotyczący polskich
Żydów. Mimo nieścisłości, o których wyżej była mowa, mimo konieczności wyłuskiwania niefiaz bardzo znikomych wiadomości na temat Żydów
z całości opracowań, omawiane prace mogą niewtąpliwie przysłużyć się
do po::;zerzenia bazy, zezwalającej na opracowanie poszczególnych pro-·
blemów dotyczących żydD\vskiej kultury tradycyjnej.

Olga MI11kiewic::-GolcLberg

JEWISH PIWBLEMS

IN POLISH

ETHNOGRAPHY.

(summary)

Polish writers initiated the ;ntere"t in Jewish culture in the various regions
of Poland. Jan Kal'iowicz was the first Polish etnographer
who understood the
necessity to undertake research on traditio!lal Jewish culture, whereas Ale:ksander
Świętochowski presented the first program of methodical research among Jewl',.
aceomp:lnicci oy a questionnaire.
in the columns of .Wisła' (the Vistula) magazine
in 1890. 111 a later period, this periodical published question.naires and studies of'

�'90

OLGA MULKIEWICZ-GOLDBERG

Henryk Lew, Samuel Adalberg and Regina Lilientalowa, authors associated with
Jewish culture.
The author of this paper describes some monographic studies, &lt;lmong others
those by R. Lilientalowa and B. W. Segel, having discussed Jewish culture problems
in two specific journals - in ,Lud', an ethnographical
magazine, and in "Izraelita'. a socio-literary periodical.
In the year.s POlst World War I period research undertakings
within Jewis'h
communities, and by those associated with the Yiddish Scientific Institute (YIVO)
established :in Vilnyus, tooik the lead in semitic research. The wG-rks 0.£ Regina
LilientaIowa and Giza Franklowa deserve most attention among the author who
write about Jewish culture in the Polish language. The names of M. Goldstein
and K. Dresdner - the authors of the boo.k ,Kultura i sztuka ludu ży·d0wskiego na
ziemia·ch polskich' (Culture and art of the Jews on the Polish terribo'ry') - are
also worth mentioning. A lot of data concerning Jewish culture 'is found in memoirs and in studies on Polish folk art and crafts.
The i,nterest in Jewish culture changed character after Wodd War II due to
eradication of traditional Polish Jews society. The great majority of post-war research consists of reeallections and documentation of the saved remnants of Jewish
'culture. The interest in Jewish culture increased in the 1970's. Works appeared
dealing with Polish-Jewish
cultural interraction
and the image of the Jew in
Polish folkIoreat this time.
Polish ethnographical
literature constitutes a valuable s,ource for research on
;traditional Jewish culture, despite the gaps in descriptions of the Polish-Jewish
cultural problems and inconsistencies found in semitic studies.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9562" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9540">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8c4244044df3dd8ab170b60d97215826.pdf</src>
        <authentication>523476c9cce6ebba19c117062f77659b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113871">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2430</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113872">
                <text>1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113873">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2256</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113874">
                <text>Problemy dokumentacji wideo / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113875">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.2, s.67-68</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113876">
                <text>Bieńkowski, Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113877">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113878">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113879">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113880">
                <text>И. 12. Wesele w Nieznamierowicach, 1987. Zdjęcie zrobione w drugi dzień wesela, w czasie przeprowadzania gości z domu do remizy. Grają:
Józef Porczek i Jan Gaca (ma skrzypce ze wzmacniaczem własnej roboty. Na pasku powieszony głośnik).
muzyczny w Radomskiem, zajmuje on z grubsza obszar
między miejscowościami - od południa Skrzyńskiem i Drze­
wicą a Potworowem i Odrzywołem od północy. Muzyka tam
grana była nazywana przez muzykantów spoza tego mikro­
regionu muzyką „kajoków" (od noszonych tam tradycyj­
nych „swojej roboty" spodni - w przeciwieństwie do brycze­
sów noszonych już przez wiejskich chłopaków spoza tej
strefy (informacja Franciszka Reguły i Wacława Reka). Inna
nazwa tej muzyki to muzyka „polna" - inf. Józefa Łudczaka
i Józefa Września), w przeciwieństwie do muzyki „Lesiaków" - którą oni grają. Muzykanci grający po „kajocku"
często określają swoją muzykę jako „rdzuchowską". Tych
kilku niezwykłych skrzypków grających po kajocku, których
można odnaleźć w terenie, ma rodowód muzyczny wywo­
dzący się od znanego muzykanckiego rodu Kędzierskich (np.

Tadeusz Jedynak i Piotr Gaca są uczniami Jana Bogusza,
który z kolei uczył się u Jana Kędzierskiego).
Najwspanialszy przedstawiciel muzyki
„kajockiej"
- skrzypek Józef Kędzierski mówi o swojej grze: „muzyka
powinna iść do nieba, musi być tak wyciągana, jak do nieba
i tak grana, żeby następnego dnia żaden chłopak nie potrafił
zagwizdać mojego obera - bo inaczej jest to łatwizna".
Wydaje mi się, że to wyznanie w niezwykle trafny sposób
pokazuje najbardziej istotne cechy tej bardzo emocjonalnej
muzyki, gdzie oberki zgrupowane w jakby bloki muzyczne
były grane po kilka godzin bez przerwy. Wyróżnia tę muzykę
niezwykle rozbudowana improwizacja. Oberki takie, o ile
grane są poza tym obszarem, nazwyne są „rdzuchowiaka-

Problemy dokumentacji wideo
Andrzej Bieńkowski
Rozpoczynając w 1985 r. dokumentowanie folkloru i życia
muzycznego na wsi Polski centralnej na taśmie wideo nie
zdawałem sobie sprawy, jak dalece ten nowy i rewolucyjny
wręcz środek przekazu zmieni i rozszerzy moje spojrzenie na
folklor i jego przemiany, jak pomoże mi zobaczyć zjawiska,
które w dotychczasowym badaniu muzyki ludowej łatwo
uchodzą uwadze. Możliwość filmowania we wnętrzach wiejs­
kich domów bez specjalnego dodatkowego oświetlenia i ekipy,
która normalnie towarzyszy filmowaniu pozwala na stworze­
nie sytuacji, która nie peszy mieszkańców wsi, a jednocześnie
działa stymulująco na grę i zachowania jej towarzyszące.
Stwarza to doskonałe warunki do odtworzenia bądź stymulo­
wania prawie normalnych sytuacji, w jakich odbywały się
wiejskie muzykowania i obrzędy.
Aby móc zdokumentować życie muzyczne wsi, niezbędnym
Warunkiem jest świadomość sytuacji, w jakiej znajduje się
kultura wiejska, a w szczególności ten jej rozdział, którym jest
muzyka ludowa.
Problem autentyzmu kapel ludowych
Jest naturalną skłonnością ludzi zajmujących się muzyką
ludową wydobywanie i rejestrowanie tej muzyki, która jest

najstarsza, najbardziej archaiczna i w opinii miejskiej uchodzi
za najbardziej wartościową. Postawa taka, mimo oczywistych
walorów badawczych, rodzi szereg niebezpieczeństw. Dotyczą
one repertuaru kapel ludowych, ich składu instrumentalnego
i manier wykonawczych.
Skrzypkowie ludowi Polski centralnej to w przeważającej
większości ludzie urodzeni w przedziale czasowym lat
1915-1930, a więc pokolenie, które zaczęło grać na weselach
w latach 1935-1945.
W latach tych taneczna muzyka weselna w zasadzie nie
odbiegała swym repertuarem od muzyki granej na zabawach
i pograjkach. W tym okresie kapele wykonywały utwory
zgrupowane w blokach muzycznych, po których następowała
przerwa na odpoczynek. W takim bloku muzycznym za­
czynanym i zakańczanym oberkiem grano walce, polki, tanga
i fokstroty. Wszystkie te gatunki muzyczne egzystowały na
równoprawnych zasadach. Kapele z którymi miałem do
czynienia, a które nie otarły się o festiwale, ani o instruktorów
z domów kultury, w czasie nagrań grały wszystkie te rodzaje
utworów jako muzykę wiejską.
Natomiast, kiedy nagrywa się takie same kapele, które już
jednak otarły się o „wymagania fachowców", zauważa się, iż
próbują one eliminować ze swego repertuaru tanga, walce,

67

�fokstroty itp. Wystarczy jednak porozmawiać z muzykami,
aby dojść do wniosku, że nie wynika to z poczucia „ludowości"
czy „nieludowości" tej muzyki, tylko jest skutkiem wpływu na
ich repertuar ludzi z zewnątrz. Wydaje się rzeczą ważną, aby
przy dokumentacji folkloru traktować tę część reperturaru
kapel jak równoprawną w jej znaczeniu przy badaniu muzyki
wsi, przy dokumentacji sytuacji autentycznej.
Problem składu instrumentalnego kapel ludowych
Rozpocznę od cytatu z Regulaminu Ogólnopolskiego Fes­
tiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych - Kazimierz 1988 г.: „W
festiwalu mogą wziąć udział: instrumentaliści-soliści grający
na tradycyjnych instrumentach jak: skrzypce złóbcoki, mazanki, cymbały, dudy, gajdy, kozioł, trombita, ligawka, bazuna,
harmonia, różnego rodzaju fujarki, piszczałki i inne instrume­
nty i narzędzia muzyczne (należy przypomnieć, że akordeon
jest obcy polskiej tradycji ludowej)".
Chciałbym żebyśmy zajęli się bliżej tym fragmentem. Jak
rozumiem regulamin tego ważnego, wspaniałego festiwalu
ocenianego przez najwyższe autorytety naukowe, był przez nie
stworzony, a przynajmniej zaakceptowany, tym samym dob­
rze oddaje kierunki badań i stosunek do folkloru w kraju.
Na wsi Polski centralnej (Radomskie, Opoczyńskie, Raws­
kie) harmonia pojawiła się w kapelach w końcu lat dwudzies­
tych, początku trzydziestych. Bardzo niewielu instrumentalis­
tów mogło sobie pozwolić na kupno tego bardzo drogiego
instrumentu (cena nowej harmonii 3-rzędowej) 80-basowej
wynosiła 700-900 zł). Akordeony pojawiły się w tych okoli­
cach w końcu lat trzydziestych, rozpowszechniły się w czasie
wojny, a w latach pięćdziesiątych zaczęły wypierać harmonie.
Z badań terenowych wynika, że skrzypkowie ludowi w swym
aktywnym życiu muzycznym częściej grywali z akordeonem
niż z harmonią. Różnica w czasie pomiędzy pojawieniem się
harmonii a akordeonu wynosi kilka lat. Stąd prosty wniosek,
że akordeon w kapelach, które możemy jeszcze zarejestrować
jest pełnoprawnym instrumentem ludowym, zakorzenionym
już od blisko półwiecza w życiu muzycznym wsi.
Jeżeli mówimy o niepolskim rodowodzie akordeonów,
powinniśmy pamiętać o takimż rodowodzie harmonii. Pro­
blem jest głębszy i dotyczy stosunku do kultury ludowej
w ogóle, przecież to nie my, ludzie zajmujący się muzyką
ludową, możemy przesądzać, co jest ludowe, a co nie. Decydu­
je o tym społeczność wiejska, jej upodobania i estetyka.
Kultura ludowa, jako zjawisko, jest otwarta, czerpie wzory i in­
spiracje również z innych kultur, inaczej ginie, nie rozwija się.
Przecież w latach tzw. I I Rzeczypospolitej istniały na
obszarze naszego kraju różne kultury wzajemnie oddziałujące
na siebie - polska, żydowska, niemiecka, rosyjska, ukraińska
itp., i ślady tego obecne są do dziś, mimo że staliśmy się krajem
niemal monokulturowym, a w każdym razie to nam przez lata
wmawiano. Dlatego też eliminowanie wpływów innych kultur
zubaża naszą własną.
Zjawisko podobne do eliminowania akordeonu jako niepo­
lskiego instrumentu, można spostrzec w zespołach śpiewa­
czych z rejonów Polski wschodniej. Tam w latach II Rzeczypo­
spolitej w jednej wsi mieszkały społeczności - np. polska
i ukraińska, mieszając się i czerpiąc wzajemnie wzorce kulturo­
we. Pieśni ukraińskie były śpiewane również przez polską część
wsi. Dziś zabrania się tym zespołom śpiewaczym wykonywa­
nia tej ukraińskiej części repertuaru (np. w Kazimierzu).
(Uwaga dotyczy lat osiemdziesiątych). Czy to dbanie o „pol­
skość" w kulturze ludowej nie trąci przesadą? Czy nie ingeruje
się w sytuacje autentyczne?
Podejście takie utrudnia dokumentację z góry eliminując
z rzeczywistości badanej to, co „fachowcy" uznają za obce.
Jeśli więc chcemy utrwalić obraz r z e c z y w i s t e g o składu
kapel, takiego, w jakim naprawdę grywały dla publiczności
wiejskiej, nie wolno zapominać o istnieniu takich instrumen­
tów jak dżaz, który pojawił się na początku lat pięćdziesiątych,
jak saksofon, który pojawił się w tym samym czasie, nie
mówiąc już o elektrycznym instrumentarium ostatnich 20 lat.

68

Maniery wykonawcze
Największy mir wśród muzykantów mieli (i mają) nutowcy
to jest ci, którzy znają nuty, na ogół bowiem muzykanci są
„słuchowcami", do czego przyznają się z pewnym zażenowa­
niem. Skrzypkowie, którzy zaczynali swą działalność muzycz­
ną przed pojawieniem się harmonii i akordeonu grywali
z bębenkiem (czasem z basami i bębenkiem). Zmiany, które
zaszły w muzyce w momencie pojawienia się harmonii i akor­
deonu, zepchnęły skrzypka na drugi plan, to harmonista
decydował teraz o tym, jak będzie grana melodia (skrzypkowie
określają to jako gra na prostkę, bez ozdabiania). Ciekawym
problemem przy nagrywaniu skrzypków jest porównanie, jak
muzyk gra ten sam utwór „w pojedynkę", czyli z bębnem i jak
z harmonią. Dobry skrzypek wiejski to taki, który od razu
zagra zanuconą mu melodię w sposób taki, jak się to od niego
zażąda, dlatego też bardzo trzeba uważać, żeby nie wpłynąć
swoimi gustami na sposób gry skrzypka, ten bowiem szybko
orientuje się, czego oczekuje od niego nagrywający, a co nie
zawsze jest zgodne z tradycją wiejską, jak np. Władysław
Cieślik.
W czasie rejestracji na wideo konieczna jest świadomość
tego typu problemów, jeżeli chcemy uzyskać niezafałszowany
przez nasze życzenia obraz życia muzycznego wsi. Jest to też
ważne z innego względu - akceptacja gustów i zachowań
muzykantów pozwala stworzyć taką atmosferę w czasie
filmowania, kiedy to możemy zauważać zachowania, które nie
są dostrzegalne w sytuacji pouczania i życzeń wobec muzykan­
tów.
Zachowania w czasie gry
Przeglądając ponad 170-godzinne archiwum moich rejest­
racji wideo zacząłem zauważać pewne prawidłowości w za­
chowaniach muzykantów, z których - będąc zajęty filmo­
waniem - nie zdawałem sobie sprawy. W czasie najbardziej
udanych sesji nagraniowych, kiedy muzykanci czuli się swobo­
dnie, a obecność licznych mieszkańców wsi działała na nich
stymulująco, można zaobserwować szczególny typ zachowań
instrumentalistów i śpiewaków. Można te zachowania po­
dzielić na dwie zasadnicze grupy: zachowania imponujące
i zachowania zastępcze. (Omawiam je w zamieszczonym
powyżej wywiadzie).
Opis oddaje te zachowania tylko w przyblżeniu, rejestrować
je może tylko kamera wideo, odpowiednio ustawiona, zdolna
uchwycić to, co najważniejsze w tym muzycznym spektaklu.
A jest to s p e k t a k l , o czym się nie wie, czy nie pamięta,
mając do czynienia tylko z muzycznym nagraniem. Technika
wideo pozwala nam na rejestrację niezwykłych, ekspresyjnych,
ginących przecież zachowań, rejestrację całego rytuału gry
i wzajemnych relacji pomiędzy muzykantami a społecznością
wiejską. To wszystko ucieka przy rejestracji jedynie magneto­
fonowej.
Problemy techniczne, o których trzeba pamiętać, to prawid­
łowe oświetlenie wnętrza, tak żeby dobrze rysowały się twarze
i żeby muzykanci i kamerzysta nie rzucali nawzajem cienia.
Trzeba też pamiętać, kiedy nagrywamy kamerą bez zewnętrz­
nego mikrofonu a tylko mikrofonem wmontowanym w kame­
rę, o kompromisie pomiędzy ciekawym kadrem a prawid­
łowymi proporcjami dźwiękowymi pomiędzy poszczególnymi
instrumentami.
Na zakończenie chciałbym poruszyć jeszcze jeden problem
etyki filmowania. Technika wideo umożliwia filmowanie
sytuacji i zachowań, których ludzie filmowani nie chcieliby
pokazać na zewnątrz, a są nieświadomi tego. że rejestruje ich
kamera. Każdy z dokumentujących na wideo życie muzyczne
wsi musi sam zadecydować, do którego momentu filmowanie
jest pracą naukową, a kiedy wkracza w sferę prywatności
drugiej osoby. Jest to problem ważny. Można bowiem łatwo
w pogoni za autentyzmem i prawdą o tej sferze zapomnieć

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6757" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6737">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/002c3cbed890139b5ab297bb9e77fb59.pdf</src>
        <authentication>3f1a57faac5c44324fb2c5372562ebdc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80470">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:826</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80471">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80472">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:759</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80473">
                <text>Problemy etnografii proponowane do omówienia w zbiorczym referacie Podsekcji Historii, Archeologii i Historii Kultury Materialnej na II Kongres Nauki Polskiej / ETNOGRAFIA POLSKA 1974 t.18 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80474">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1974 t.18 z.2, s.19-22</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80475">
                <text>Burszta, Józef</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80476">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80477">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80478">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="80479">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80480">
                <text>Część
A

R

T

Y

K

I
U

Ł

Y

„Etnografia P o l s k a " , t. X V I I I z. 2

JOZEF

BURSZTA

PROBLEMY ETNOGRAFII
PROPONOWANE DO OMÓWIENIA W ZBIORCZYM
REFERACIE
PODSEKCJI HISTORII, ARCHEOLOGII I HISTORII K U L T U R Y
MATERIALNEJ NA I I KONGRES N A U K I POLSKIEJ
Etnografia (obejmująca d y s c y p l i n y zwane gdzie indziej etnologią
i antropologią kulturową l u b n a u k a m i etnologicznymi) należy do t y c h
n a u k społecznych i h u m a n i s t y c z n y c h , które mają ścisły związek z życiem
społeczeństw, zwłaszcza n a r o d o w y c h . Zgodnie z głównym celem n a u k
etnologicznych, j a k i m jest uchwycenie prawidłowości rządzących p o ­
w s t a n i e m , r o z w o j e m i różnicowaniem się k u l t u r y ludzkości oraz zbadanie,
j a k to zróżnicowanie wyznacza stosunki międzyludzkie — etnografia p o l ­
ska już od początku X I X w i e k u zajęła się szczególnie analizą chłopskiej
k u l t u r y l u d o w e j , skupiła uwagę na n a r o d o w y c h wartościach tkwiących
w tej k u l t u r z e jako podstawie kształtowania się k u l t u r y narodowej.
Pokolenia badaczy i teoretyków k u l t u r y X I X w i e k u pozostawiły bo­
gatą dokumentację k u l t u r y l u d o w e j w j e j regionalnych odmianach i w e
wszystkich i s t o t n y c h aspektach, a także w p i e r w s z y c h s y n t e t y c z n y c h
zarysach. W h i s t o r i i t y c h badań zapisały się chlubnie znakomite nazwiska.
W i e l e nazwisk polskich badaczy zawiera h i s t o r i a e t n o g r a f i i Słowian, D a ­
lekiego Wschodu, Oceanii, A f r y k i , A m e r y k i . Znane są one także w świe­
cie w zakresie uniwersalnej t e o r i i k u l t u r y .
W Polsce L u d o w e j nastąpił i s t o t n y rozwój etnografii. Powiększyła
się liczba ośrodków u n i w e r s y t e c k i c h do sześciu, w t y m jednak t y l k o czte­
r y kształcące a k t u a l n i e specjalistów z tej dziedziny; rozszerzyła się zna­
cznie kadra naukowa, zwiększyła się sieć muzeów etnograficznych
i działów etnograficznych w muzeach ogólnych, wzrosło poważnie
piśmiennictwo etnograficzne
związane zarówno z ośrodkami P A N ,
z uniwersytetami, z Polskim Towarzystwem
Ludoznawczym, jak
i z muzeami. D o szczególnych osiągnięć należy doliczyć też d o p r o ­
wadzenie do ogólnokrajowych a k c j i badawczych i w y d a w n i c z y c h , j a k
Polskiego A t l a s u Etnograficznego, A t l a s u Polskich Strojów L u d o w y c h
czy e d y c j i już słynnego w świecie w y d a w n i c t w a , j a k i m są Dzieła
wszy-

�20

JOZEF

BURSZTA

stkie Oskara K o l b e r g a mające objąć 80 tomów. Znaczne efekty osiągnięto
w zakresie e t n o g r a f i i poszczególnych regionów oraz w i e l u w y b r a n y c h
problemów.
Ostatnie zwłaszcza dziesięciolecie przyniosło rozszerzenie p r z e d m i o t u
zainteresowań e t n o g r a f i i poza tradycyjną kulturą ludową. Równolegle
z podniesieniem poziomu teoretyczno-metodologicznego
i przy rozwija­
jącej się współpracy z n a u k a m i p o k r e w n y m i nastąpiło wzmożenie zainte­
resowań ogólną teorią k u l t u r y , co znalazło w y r a z w badaniach procesów
przeobrażeń k u l t u r p l e m i e n n y c h i chłopskich w n u r c i e zmian współczes­
nego świata. Szczególną uwagę zwrócono na uchwycenie i wyświetlenie
przeobrażeń t r a d y c y j n e j spuścizny k u l t u r o w e j i j e j r o l i w procesie t w o ­
rzenia się społeczeństw nowoczesnych, zwłaszcza socjalistycznych. P r z e d ­
m i o t e m badań stały się więc •— obok społeczeństwa polskiego — także
w y b r a n e regiony A m e r y k i Łacińskiej, A f r y k i , Oceanii oraz niektóre spo­
łeczeństwa z r o d z i n y krajów socjalistycznych: Bułgaria, Jugosławia, r a ­
dzieckie r e p u b l i k i środkowoazjatyckie i Mongolia.
Z r a c j i swego p r o f i l u n a u k i etnograficzne są powołane do współdzia­
łania w pierwszoplanowych problemach badawczych n a u k i polskiej.
W k o m p l e k s o w y c h badaniach n a d kulturą narodową zmierzać się będzie
do: uzupełnienia l u k w zakresie p r o b l e m a t y k i etnogenezy Słowian i etno­
graficznych m o n o g r a f i i regionów Polski; zwiększenia n a c i s k u n a r e j e s t r a ­
cję (przy współpracy muzeów) l u d o w e j twórczości a r t y s t y c z n e j ; szeroko
z a k r o j o n y c h badań n a d f o l k l o r e m ; w oparciu zaś o założenie t e o r i i k u l ­
t u r y do opracowania zespołowym wysiłkiem syntezy e t n o g r a f i i Polski
i teorii k u l t u r y ludowej.
Te badania i prace ukażą istotne r y s y dziejów k u l t u r y narodowej
od strony j e j w i e l o r a k i c h żywotnych powiązań z kulturą pracującego
l u d u , uwydatnią osiągnięcia i b r a k i przeszłości, odtworzą mechanizm
i w z o r y f u n k c j o n o w a n i a k u l t u r y w a r s t w n i e e l i t a r n y c h , j a k i określonych
systemów wartości, postaw i działań.
W t y c h k i e r u n k a c h prac etnologicznych mieści się ogromna (aktualna
i przyszła) użyteczność dla modelowania i urzeczywistnienia socjalistycz­
nej k u l t u r y narodowej, zwłaszcza dla p r o g r a m o w a n i a i realizacji p o l i t y k i
k u l t u r a l n e j . Chodzi t u głównie o znaczenie w i e d z y histoiryczno-łkulturowej w kształtowaniu osobowości j e d n o s t k i l u d z k i e j w procesach j e j so­
cjalizacji, o w y d o b y w a n i e z t r a d y c j i k u l t u r o w e j t y c h wartości, które
mają siłę kształtowania h u m a n i s t y c z n y c h postaw i dążeń, pozwalają zro­
zumieć sens i znaczenie zachodzących przemian, przyśpieszają świadome
w n i c h uczestnictwo i stwarzają psychospołeczne k o m p o n e n t y osobowości
j e d n o s t k i zgodnie z interesem społeczeństwa. Właśnie n a u k i etnologiczne
zdolne są wydobyć, ukazać i popularyzować t e wszystkie wartości. Mają
one też za zadanie badanie t y c h w s z y s t k i c h procesów — głównie na p r z y -

�PROBLEMY ETNOGRAFII

21

kładzie w y b r a n y c h społeczności l o k a l n y c h — w n u r c i e bieżącego życia,
gdzie mogą ujawniać się nie t y l k o zaobserwowane prawidłowości, ale
dzięki n i m mogą powstawać k o n k r e t n e w y t y c z n e , n p . w p l a n o w a n i u m i ­
k r o s t r u k t u r społecznych i i c h w y r a z u k u l t u r o w e g o .
Badania t a k i e nie mogą j e d n a k ograniczyć się do r a m społeczeństwa
narodowego, choć jest ono t u najistotniejsze. Będą one musiały być rea­
lizowane — w większej j e d n a k niż dotąd mierze — w łączności i w e
współpracy z b a d a n i a m i i n n y c h ośrodków europejskich, szczególnie
w k r a j a c h socjalistycznych. P o w i n n n y one obejmować także — również
w zwiększonym niż dotąd stopniu — niektóre k u l t u r y plemienne czy spo­
łeczeństwa z krajów pozaeuropejskich. K u l t u r a świata staje się b o w i e m
coraz bardziej powiązaną całością, podlegającą p o d o b n y m prawidłowo­
ściom przeobrażeń.
Poważna r o l a społeczna n a u k etnologicznych i czekające w i e l k i e za­
dania będą t r u d n e do urzeczywistnienia bez z m i a n dotychczasowego sta­
tusu i s y t u a c j i organizacyjnej tej d y s c y p l i n y . Chodzi przede w s z y s t k i m
0 u t w o r z e n i e — j a k to jest z dawna w k r a j a c h socjalistycznych — p l a n o ­
wanego już przed k i l k u l a t y I n s t y t u t u N a u k Etnologicznych P A N . B r a k
dotąd takiego i n s t y t u t u odbił się u j e m n i e n a w i e l u odcinkach. Zadania
I n s t y t u t u N a u k Etnologicznych byłyby duże. Byłby o n niezbędnym ośrod­
k i e m odpowiadającym w y m o g o m współczesnego w a r s z t a t u naukowego
1 sterującym n a c z e l n y m p r o b l e m e m — teorią k u l t u r y . T y l k o w jego r a ­
mach organizacyjnych można b y : 1) scalić folklorystykę (istnieją t u że­
nujące zaniedbania badawcze), badania sztuki l u d o w e j oraz e t n o m u z y k o logię — rozbite dotąd między różne ośrodki organizacyjne — z całością
przedmiotową n a u k etnologicznych; 2) opracować całościowy p l a n badań
z u w y d a t n i e n i e m wszystkich jego dotychczasowych l u k i określić per­
s p e k t y w i c z n y rozwój d y s c y p l i n y z i c h synchronizacją w całym k r a j u ;
3) podjąć badania i zadania podstawowe służące zarówno całej dyscyp­
l i n i e , j a k i p r a k t y c e życia spoleczno-kulturalnego, n p . w zakresie p o p u ­
l a r y z a c j i osiągnięć n a u k i w społeczeństwie i pomocy w p r o g r a m o w a n i u
i k i e r o w a n i u procesami k u l t u r y współczesnej; 4) stworzyć pełne możli­
wości p r a c y ośrodkowi d o k u m e n t a c j i i i n f o r m a c j i etnograficznej, w r a z
z centralą bibliograficzną; 5) wprowadzić szeroko zakrojone studia z za­
k r e s u muzeologii oraz koordynację prac i zadań między I n s t y t u t e m
a m u z e a m i e t n o g r a f i c z n y m i oraz P o l s k i m T o w a r z y s t w e m L u d o z n a w c z y m
z jego l i c z n y m i agendami; 6) rozwinąć należyte k o n t a k t y i wymianę
z ośrodkami zagranicznymi, na którym t o o d c i n k u istnieje dużo braków
i zaniedbań.
Chodziłoby następnie o utworzenie w P A N reprezentacji e t n o g r a f i i
(której dotąd w ogóle nie ma) w postaci K o m i t e t u N a u k Etnologicznych
(czy E t n o l o g i i l u b A n t r o p o l o g i i K u l t u r y ) .

�22

JOZEF BURSZTA

W związku z d y n a m i c z n y m r o z w o j e m naszego życia naukowego i k u l ­
turalnego zarysowuje się coraz większe zapotrzebowanie na pracowników
z wykształceniem etnograficznym. Pociąga t o za sobą konieczność roz­
szerzenia studiów u n i w e r s y t e c k i c h na wszystkie ośrodki etnograficzne,
a także potrzebę kształcenia w f o r m i e studiów d o k t o r a n c k i c h , p r z y rów­
noczesnej możliwości pogłębienia kształcenia młodej k a d r y także w ośrod­
kach zagranicznych.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11129" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11107">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c3bf146e7f0968c14f919a658c63396d.pdf</src>
        <authentication>00fff67255d71dc6a9353e49e3408155</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132717">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1754</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132718">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132719">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1624</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132720">
                <text>Problemy integracyjne niemieckich przesiedleńców z Rosji w Niemczech / ETNOGRAFIA POLSKA 2004 t.48</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132721">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2004 t.48, s.197-220</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132722">
                <text>Książek, Joanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132723">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132724">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132725">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132726">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132727">
                <text>„Etnografia Polska", t. X L V I I I : 2004, z. 1-2
PLISSN 0071-1861

JOANNA KSIĄŻEK
Tybinga ( N i e m c y ) / T o r u ń

PROBLEMY INTEGRACYJNE NIEMIECKICH PRZESIEDLEŃCÓW
Z ROSJI W NIEMCZECH*

Począwszy od siedemnastego wieku mieszkańcy Niemiec, z różnych powo­
dów niezadowoleni z warunków bytu w państwie, zaczęli masowo emigrować
do Rosji, w której kuszące warunki i zapewnienia cara oferowały im lepsze
życie. Lepsze życie niebawem się skończyło, a zaczęło się takie, które - pod
względem nieszczęścia i ubóstwa - z sytuacją w opuszczonym kraju nie mogło
nawet konkurować. Niestety dla większości z tych ludzi droga powrotu została
odcięta, co skazało ich na życie w państwie obcym i nieprzyjaznym. Pozbawie­
nie własności, wolności, dyskryminacja, masowe deportacje, pokutowanie za
czyny faszystowskie swoich rodaków, to niektóre klęski, które ich dotknęły.
Rosyjscy Niemcy, mimo wszystko, próbowali kultywować swoją tradycję i pie­
lęgnować wiarę, zakładali rodziny i tworzyli nowe generacje, które daremnie
starały się wrócić do kraju swojego pochodzenia. Kiedy w końcu w latach osiem­
dziesiątych za rządów Michaiła Gorbaczowa otrzymali taką możliwość, zaczęli
masowo wyjeżdżać do Niemiec - swojej starej, jeszcze nigdy nie widzianej, ale
upragnionej ojczyzny. Ten napływ rosyjskich Niemców, który od lat dziewięć­
dziesiątych przybrał gwałtownie na sile, stał się dla Niemiec problemem.

KRÓTKA HISTORIA ZBYT DŁUGICH PODRÓŻY

Tylko do roku 1774 do Rosji napływa 30 tysięcy niemieckiej ludności, która
osiedla się głównie na terenach dolnej części Wołgi, a także na Krymie. Stosun­
kowo korzystne warunki panujące na nowych obszarach, jak sprzyjający krym­
ski klimat, żyzna ziemia oraz ulgi podatkowe i wsparcie finansowe sprawiają, że
nowi osadnicy korzystnie aklimatyzują się na nowych terenach, uprawiają pola,
zakładają winnice, wprowadzają wiele przywiezionch ze sobą ulepszeń w dzie­
dzinie hodowli i rolnictwa, budują swoje kościoły, zakładają religijne wspólnoty.
Ta korzystna sytuacja zaczyna się jednak dość szybko zmieniać. Kontynuując
politykę kolonizacyjnąpo śmierci carycy Katarzyny jej wnuk - car Aleksander I ,
wydaje w roku 1804 manifest ograniczający znacznie dotychczasowe swobody
* A r t y k u ł jest s k r ó t e m pracy dyplomowej (licencjat), napisanej pod kierunkiem dr. W. Olszew­
skiego w Katedrze E t n o l o g i i U M K w Toruniu w 2002 roku.

�198

JOANNA KSIĄŻEK

kolonistów, którzy od tej pory zobowiązani są złożyć przysięgę wierności caro­
wi. Teoretycznie mają oni prawo opuszczenia Rosji, praktycznie jednak wiąże
się to z kłopotami finansowymi, koloniści muszą bowiem przed wyjazdem nie
tylko spłacić długi i kredyty, ale i uiścić podatek w wysokości 20% wartości
majątku, który po upływie 10 lat zmniejsza się o 10%.
W przededniu wybuchu pierwszej wojny światowej rosyjscy Niemcy sta­
nowili gospodarczo i społecznie stosunkowo mocną oraz lojalną wobec caratu
grupę. Ich pozycja zmieniła się diametralnie w roku 1914, gdy - postrzegani
jako potencjalni sprzymierzeńcy wrogów Rosji - mieszkańcy terenów położo­
nych przy zachodniej granicy państwa zostali przesiedleni do wschodniej części
kraju. Koloniści z innych obszarów w wyniku wojny, rewolucji i w końcu wojny
domowej potracili swoje społeczne pozycje; krok po kroku tracili też swoje
majątki. Pewną ulgę i polepszenie warunków bytu niemieckich osadników
przynosi ustanowienie po rewolucji październikowej w 1917 roku rządu, który
zaczął prowadzić liberalną politykę narodowościową, na której skorzystali także
Niemcy - niemiecka prasa, zrzeszenia i związki znowu mogły egzystować, a ich
tożsamość narodowa wsparta została utworzeniem w 1924 roku Niezależnej
Republiki Nadwołżańskiej oraz innych niemieckich okręgów. Jednak polepsze­
nie to okazało się tylko chwilowe. Między styczniem a kwietniem 1930 roku
miała miejsce kolektywizacja. Mimo oporów ze strony ludności proces ten
postępował i już w roku 1934 skolektywizowano 75% rolnictwa.
Najgorszym skutkiem kolektywizacji był - panujący za państwowym przyzwo­
leniem - głód, powstały w latach 1932-1933 na skutek pobierania od kołchozów
olbrzymich należności ze zbiorów na rzecz państwa i na potrzeby industrializacji.
Zboże było eksportowane, a przyjmowanie pomocy organizacji zagranicznych
ograniczone. W sierpniu 1933 odmówiono przyjęcia zebranych przez niemiecką
organizację „Briider in Not" pieniędzy i paczek dla rodaków w Rosji, a nieliczni
odbiorcy przesyłek poddani zostali nadzorowi organów bezpieczeństwa.
Od roku 1934 kontakty Niemców rosyjskich z zagranicą podlegają obserwacji.
W kolejnych latach wzrastają represje wobec Niemców pod zarzutem szpiego­
stwa, nielegalnych kontaktów z zagranicą, szerzenia antyrosyjskiej propagandy,
rozprowadzania zakazanej literatury, rozsiewania plotek. Aresztowania i deporta­
cje odbywają się pod byle pretekstem. W latach 1938-1939 zlikwidowane zostają
niemieckie szkoły na Ukrainie, język niemiecki zastąpiono rosyjskim. Wraz z roz­
poczęciem wojny niemiecko-rosyjskiej (1941) Niemcy rosyjscy zostali jednoznacz­
nie uznani za wrogą nację. Republika Nadwołżańska została rozwiązana, a prawie
wszyscy Niemcy, którzy nie zamieszkiwali terenów właśnie zajętych przez
niemieckie wojska, zostali deportowani z Ukrainy, Republiki Nadwołżańskiej,
Gruzji i Azerbejdżanu do Azji Centralnej - Kazachstanu, Kirgistanu, Tadżykistanu
oraz na Syberię, gdzie czekały ich długie lata pobytu w specjalnych obozach.
Wszyscy Niemcy między 17 a 50 rokiem życia wcieleni zostali do armii pracy
(trudowaja armija). „Trudarmistów" obowiązywały zasady panujące w gułagach
- przy głodowych racjach żywności, pod stałym nadzorem wojskowym, pra­
cowano przy rozbudowie dróg, kolei, w kopalniach, w lasach. Niemcy, którzy

�N I E M I E C C Y PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W N I E M C Z E C H

199

już wcześniej zostali przesiedleni na Syberię i do Kazachstanu, poddani byli nad­
zorowi komendantury, tzn. musieli się regularnie meldować w oddziałach NKWD
i nie mogli bez zezwolenia opuścić miejsca pobytu.
Po przegranej bitwie pod Stalingradem, wraz z odwrotem niemieckich wojsk
z Ukrainy, rozpoczęła się ucieczka rosyjskich Niemców przed zbliżającą się Armią
Czerwoną. Droga wiodła poprzez Węgry i Bułgarię do Niemiec. Część z ukraiń­
skich uciekinierów osadzona została w Kraju Warty, część z nich osiadła w Kraju
Sudetów oraz na Dolnym i Górnym Śląsku. Pod koniec wojny 200 000 Niemców
w Kraju Warty i w rosyjskiej strefie okupacyjnej Niemiec zostało pojma­
nych i poddanych „repatriacji" na tereny ZSRR. To samo stało się z połową
spośród 150 000 rosyjskich-niemieckich uciekinierów w zachodniej strefie oku­
pacyjnej Niemiec, wydanych władzy radzieckiej przez zachodnich aliantów.

W A L K A PO

WOJNIE

Wraz z końcem wojny sytuacja rosyjskich Niemców niewiele się zmieniła.
Jeszcze dziesięć lat po zakończeniu wojny ludzie ci żyli w specjalnych obozach
poddani reżimowi komendantury, który dopiero w 1955 roku został rozwiązany.
Wtedy też wydano dekret o zniesieniu ograniczeń dotyczących prawnego statusu
Niemców wraz z członkami ich rodzin. Po wizycie kanclerza Niemiec Konrada
Adenauera w Moskwie we wrześniu 1955 roku i nawiązaniu kontaktów dyplo­
matycznych z ZSRR warunki Niemców uległy poprawie: rozproszeni po całym
kraju zaczęli szukać swoich krewnych i osiedlać się w innych jego rejonach.
Od 1957 roku powracają niemieckie szkoły i lekcje niemieckiego w szkołach
rosyjskich, jednak brak kwalifikacji nauczycielskich i podręczników opóźnia
proces zdobywania i nadrabiania wykształcenia. Znów mogą działać niemieckie
media, wydawane są gazety, książki, nadaje radio i telewizja. Od nowa rejestro­
wane są parafie kościelne. W ramach rehabilitacji rosyjskich Niemców Związek
Radziecki oferuje pomoc w zakładaniu nowych osiedli, zniesiono ograniczenie
w wyborze miejsca zamieszkania, ale obciążający niemieckich osadników zarzut
kolaboracji z wrogiem nie zostaje cofnięty. Podejmuje się starania przywrócenia
niezależnej republiki Niemców rosyjskich. Od roku 1970, zawarty w ramach
nowej polityki wobec Wschodu „Układ Moskiewski" między rządem Niemiec
i ZSRR ułatwia Niemcom opuszczenie kraju. Już w roku 1957 w sowieckich
urzędach złożono ok. 100 000 wniosków o wyjazd do Niemiec. W 1958 pierwszy
tysiąc opuścił kraj. W kolejnych latach decyzje rosyjskich urzędów o pozwole­
niu na wyjazd zależne były zawsze od aktualnej sytuacji w stosunkach rosyjsko-niemieckich, dlatego na początku lat osiemdziesiątych rocznie nie mogło opuścić
ZSRR więcej niż 1000 osób.
Wraz z nastaniem pierestrojki, w wyniku ustępstw poczynionych przez
Michaiła Gorbaczowa, przemilczane dotąd fakty dotyczące deportacji, obozów
pracy, a także tendencji autonomicznych Niemców rosyjskich wychodzą na jaw.
Podjęte zostają rozmowy w sprawie przywrócenia Autonomicznej Republiki

�200

JOANNA KSIĄŻEK

Nadwołżańskiej. Warunki otrzymania pozwolenia na wyjazd zostają zliberalizo­
wane, przez co z roku na rok zwiększa się liczba wyjeżdżających. Wraz z ustano­
wieniem w 1987 prawa dotyczącego przesiedleńców dochodzi do gwałtownego
wzrostu liczby osób uprawnionych do wyjazdu do Niemiec. Od 1989 roku
- według nowej ustawy - prawo do wyjazdu przysługuje każdemu, a nie - jak
dotychczas - głównie tym, którzy ubiegali się o nie w celach scalenia rodziny.
14 listopada 1989 roku parlament Związku Radzieckiego wydał deklarację,
w której deportacje i postępowanie wobec ludności cywilnej podczas wojny
zostały uznane za niezgodne z prawem i ocenione jako czyny przestępcze.
W tym samym roku poczyniono próby przywrócenia Autonomicznej Republiki
Nadwołżańskiej, na co zamieszkująca tam obecnie rosyjska ludność zareagowała
protestami. W 1991 roku sporządzono „Ustawę o rehabilitacji narodowości
represjonowanych" i zaproponowano utworzenie „niemieckiej autonomii kultu­
ralnej bez terytorium". Projekt został odrzucony przez delegatów Nadzwyczaj­
nego Kongresu organizacji Niemców rosyjskich „Wiedergeburt" (Odrodzenie).
Zgoda na przywrócenie Republiki Nadwołżańskiej została cofnięta. W ten
sposób większość Niemców rosyjskich nadzieję na lepszą przyszłość wiązała już
tylko z wyjazdem do swojej niegdysiejszej ojczyzny. Wzrost liczby opuszcza­
jących Związek Radziecki Niemców wyglądał następująco: w roku 1986 wy­
jechało 758 osób, w 1987- 14 000, w 1988-ok. 47 000, w 1989-ponad 98 000,
na przełomie lat 1990/91 - 147 000 osób.

„CHCEMY M Ó C ŻYĆ JAK NIEMCY MIĘDZY N I E M C A M I "

Takimi słowami deklarują swoje życzenie niemieccy przesiedleńcy przed wy­
jazdem do upragnionego kraju i jest to - zdaniem średniego i starszego pokolenia
- główny motyw emigracji przesiedleńców do Niemiec. Tęsknota za wolnością
i wyzwoleniem spod językowej, zawodowej, religijnej i społecznej dyskrymina­
cji, chęć ucieczki przed ciągłym strachem i niepewnością wobec przyszłości
oraz obawa przed powtórzeniem się dramatów deportacji i czystek sprzed lat,
i przed możliwymi konfliktami etnicznymi w państwach WNP, to główne przyczy­
ny emigracji. Gospodarcze zubożenie kraju, złe warunki materialne i mieszkaniowe
dodatkowo potęgują marzenie o udziale w zachodnim standardzie życia.
Emigracja do Niemiec nie jest jednak wcale prosta. Aby otrzymać status prze­
siedleńca należy - oprócz potwierdzenia swojego pochodzenia - przedsta­
wić wiarygodne dowody ukształtowania swojej osoby przez niemiecką tradycję
i kulturę, przede wszystkim poprzez język niemiecki i wychowanie, a także przy­
należność do niemieckiej narodowości aż do momentu wyjazdu . Dzieci prze­
siedleńców urodzone po 1.1.1993 oraz nie-niemieccy małżonkowie późnych
1

1

Tak w i ą c w przypadku posiadania w rosyjskim dowodzie w p i s u o nie-niemieckiej narodo­

w o ś c i , m i m o , ż e faktycznie jest ona niemiecka - co nierzadko p r a k t y k o w a n o w obronie przed
p r z e ś l a d o w a n i a m i i d y s k r y m i n a c j ą - warunek ten uznany zostaje za n i e s p e ł n i o n y .

�N I E M I E C C Y PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W NIEMCZECH

201

przesiedleńców (ale tylko jeśli małżeństwo trwało co najmniej trzy lata w kraju,
z którego przyjechali) otrzymują status „Niemców z prawem do przyznania oby­
watelstwa". Na opracowanie wniosków o przyjęcie do Niemiec jako Spataussiedler i decyzję ze strony Niemiec oczekuje się najczęściej kilka lat. Wliczając
czas potrzebny na szukanie i zbieranie potrzebnych dokumentów oraz załatwia­
nie formalności, aby w ogóle móc złożyć wniosek, od momentu podjęcia decyzji
o wyjeździe do przyjazdu do Niemiec upłynąć może 5, a nawet 7 lat. Wszyscy
ubiegający się o status przesiedleńca są zobowiązani poddać się testowi z języka
niemieckiego. Zdarza się, że proces zbierania potrzebnych dokumentów w Rosji
przeciąga się lub, że część rodziny może wyjechać wcześniej, a część musi
jeszcze zostać. W przypadku, gdy sytuacja wymaga rozdzielenia małżonków,
taka emigracja na raty jest częstą przyczyną rozpadu małżeństwa - kiedy mąż
lub żona dojeżdżają po pięcioletniej przerwie, bywa że jedno z nich, lub oboje,
mają już innych partnerów. Członkowie rodziny - cudzoziemcy (nie Niemcy,
lecz na przykład Rosjanie, czy Kazachowie) mogą wjechać do Niemiec z wizą
tymczasową i starać się o pozwolenie na pobyt stały.
Osobom, które przeszły wstępne procedury i które otrzymały pozytywną od­
powiedź od władz niemieckich przydzielony zostaje kraj związkowy, do którego
będą mogli się udać i rozpocząć nowe życie . W miejscach przyjęcia znajdują się
do ich dyspozycji punkty udzielające porad i pierwszej pomocy socjalnej. Podróż­
ni otrzymują bilet do miasta docelowego, a po przybyciu na miejsce zostają tym­
czasowo zakwaterowani w mieszkaniach przejściowych (Ubergangswohnheime),
gdzie pozostają do czasu zorganizowania własnego mieszkania. Od tej chwili
rozpoczyna się żmudny proces przystosowywania do nowych warunków życia:
rozpoczęcie kursu językowego, podjęcie nauki w szkole, poszukiwanie mieszka­
nia i pracy oraz składanie wniosków o różnego rodzaju świadczenia socjalne.
2

GDY SPRAWY Z A S Z Ł Y Z A D A L E K O :
OGRANICZENIE NAPŁYWU PRZESIEDLEŃCÓW

Czas od zakończenia zimnej wojny, kiedy to każdy „odbity" przesiedleniec
ze Wschodu stanowił zwycięstwo nad komunizmem, dawno minął. Euforia
z powodu zjednoczenia, nie tylko ze swoimi braćmi i siostrami z NRD, ustąpiła
już po kilku miesiącach. W 1989 roku, kiedy upadł mur, do Niemiec Zachodnich
napłynęło 377 055 imigrantów (w 1988 były to 202 673 osoby, rok wcześniej
78 623), do tego znaczna liczba azylantów. W 1990 roku padł rekord i Niemcy
przyjęły 397 093 przesiedleńców z różnych krajów. Wtedy to państwo niemiec­
kie „pociągnęło za hamulec bezpieczeństwa" i postanowiło zacząć kontrolować
napływ migrantów.
2

K a ż d y n i e m i e c k i kraj z w i ą z k o w y posiada d o k ł a d n e w y t y c z n e d o t y c z ą c e g ó r n e j granicy

liczby p r z y j m o w a n y c h o s ó b , k t ó r e z k o l e i z o b o w i ą z a n e s ą (od 1996 r o k u ) do pozostania w przy­
d z i e l o n y m i m „ l a n d z i e " przez o k r e ś l o n y czas, chyba że do zmiany miejsca s k ł o n i j e u d o w o d ­
niona propozycja pracy, lub k o n i e c z n o ś ć zmiany w celu k s z t a ł c e n i a .

�202

JOANNA KSIĄŻEK

W grudniu 1992 roku, w ramach Aussiedleraufnahmegesetz, czyli prawa
0 przyjmowaniu przesiedleńców, ustanowiono nowe reguły Kriegsfolgenbereinigunggesetz (ustawy o likwidacji skutków wojny), dzięki którym możliwe stało
się zastosowanie swoistego „kontyngentu" przyjmowanej grupy migrantów.
Według nowego prawa, Sptitaussiedler byli teraz przedstawiciele narodu niemiec­
kiego tylko z krajów byłego ZSRR , urodzeni przed 1.1.1993, zaś ich przynależ­
ność narodowa miała zostać potwierdzona przez spełnienie o b i e k t y w n i e
p o t w i e r d z o n y c h takich kryteriów jak: pochodzenie niemieckie, repre­
zentowanie przekazanych przez krewnych cech, takich jak niemiecki język, wy­
chowanie i kultura, oraz przyznawanie się do niemieckiej narodowości w kraju
wcześniejszego pobytu. W praktyce oznaczało to ostateczny „wyrok": żadne
niemieckie wartości kulturowe w stopniu umożliwiającym ich potwierdzenie
nie mogą zostać przekazane b e z z n a j o m o ś c i j ę z y k a . Wymaganie umie­
jętności językowych stało się w pewnym sensie sposobem dokonywania selekcji
wśród rosyjskich Niemców ubiegających się o status przesiedleńca (30% osób
piszących test z języka jeszcze przed przyjazdem - wg ustawy z 1996 r. - nie zdaje
go) . Zmiany w postępowaniu administracyjnym prowadziły często do tragedii
rodzinnych: rosyjska żona przesiedleńca została zarejestrowana i mogła otrzy­
mać obywatelstwo niemieckie, otrzymała pieniężną pomoc integracyjną i prawo
do kursu języka, bo przecież nie znała niemieckiego; małoletnie dzieci do 16 lat
zostały wpisane do dowodu ojca. Tylko 19-letni syn bez znajomości niemiec­
kiego otrzymał odmowę przyznania mu statusu przesiedleńca, pozostał bez
prawa do obywatelstwa, zapomogi integracyjnej i kursu języka, przez cały czas
grozi mu deportacja, i to po tym jak cała rodzina otrzymała zgodę na wjazd
1 zerwała wszystkie kontakty w Rosji. Kolejnymi postanowieniami w ramach
ustawy było ustalenie maksymalnej liczby przyjmowanych przesiedleńców
z Europy wschodniej i krajów byłego ZSRR na 225 000 rocznie.
W latach 1996, 1997 i 1998 po raz pierwszy od połowy lat osiemdziesiątych
zaobserwowano spadek liczby przybywających przesiedleńców, w dużej mierze
na skutek wprowadzonego w 1996 roku wymogu zdania testu językowego jesz­
cze w kraju pochodzenia.
3

4

3

Parlament n i e m i e c k i d o s z e d ł do w n i o s k u , że stosunki polityczne w R u m u n i i i Polsce znor­
m a l i z o w a ł y się do tego stopnia, ż e niemieckie m n i e j s z o ś c i narodowe nie s ą w i ę c e j p r z e ś l a d o ­
wane, lecz s ą p o l i t y c z n i e i kulturalnie respektowane j a k o c z ę ś ć s p o ł e c z e ń s t w a danego kraju.
W z w i ą z k u z t y m prawo do roszczenia d o t y c z ą c e g o uznania za „ w y g n a ń c ó w " m a j ą t y l k o c i c z ł o n ­
k o w i e m n i e j s z o ś c i niemieckiej, k t ó r z y s ą w stanie u d o w o d n i ć , że z p o w o d u swojej p r z y n a l e ż ­
n o ś c i narodowej s ą p r z e ś l a d o w a n i i d y s k r y m i n o w a n i . Na skutek tego postanowienia, i p o n i e k ą d
t a k ż e wyczerpania się p o t e n c j a ł u emigracyjnego z tych p a ń s t w , emigracja z Polski i R u m u n i i
z o s t a ł a praktycznie wstrzymana.
4

J e d n o c z e ś n i e p o d j ę t e z o s t a ł y na terenie Rosji i Kazachstanu d z i a ł a n i a w e d ł u g planu, m a j ą ­
cego w s p o m ó c k u l t y w o w a n i e niemieckiej tradycji i j ę z y k a , j a k sądzi w i e l u - planu m a j ą c e g o
z a t r z y m a ć m o ż l i w i e n a j w i ę k s z ą l i c z b ę rodzin rosyjskich N i e m c ó w tam, gdzie s ą teraz. W ramach
tego planu ma z o s t a ć z w i ę k s z o n a oferta k u r s ó w j ę z y k o w y c h . Stan realizacji planu na rok 1998
to: oferowanie kursu j ę z y k o w e g o w 327 miastach 58 o k r ę g ó w Federacji Rosyjskiej i 119 mia­
stach 17 r e g i o n ó w w Kazachstanie oraz w sumie 300 d z i a ł a j ą c y c h Begegnungsstatten
- miejsc
organizowania s p o t k a ń i w s p ó l n y c h p r z e d s i ę w z i ę ć rosyjsko-niemieckich.

�NIEMIECCY PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W NIEMCZECH

203

ORGANICZENIE ŚWIADCZEŃ SOCJALNYCH

Według programu z 1976 roku, struktura środków wspierających przesiedleń­
ców gwarantowała im zapewnienie mieszkania i sprzętów domowych, zagwaran­
towanie kursów języka, przyspieszonego trybu uznania przebiegu kształcenia,
pośrednictwo w znalezieniu odpowiadającej kwalifikacjom pracy, kompetentne
doradztwo, a także specjalne środki wspierające integrację młodzieży, wzmoc­
nioną indywidualną opieką nad rodzinami, oraz apelowanie do społeczeństwa
o zrozumienie dla problemów i trudnego położenia przesiedleńców. Od czasu
ustanowienia specjalnego programu rządu z 31 sierpnia 1988 roku środki te,
a zwłaszcza pomoc materialna, aby - według ówczesnych wyjaśnień - uniknąć
faworyzowania przesiedleńców względem społeczeństwa miejscowego, są stop­
niowo redukowane. I tak, do roku 1994 wprowadzono następujące zmiany:
dotychczasową zapomogę integracyjną (Eingliederungsgeld), którą otrzymywali
wszyscy przesiedleńcy, zmieniono na zasiłek dla bezrobotnych, pobierany naj­
wyżej przez sześć miesięcy (możliwość przedłużenia czasu wypłaty zapomogi
w przypadku, gdy trwa jeszcze nauka na kursie języka zostaje zlikwidowana).
Skrócono czas trwania kursów językowych z 10 do 8, a potem do 6 miesięcy. Od
tej pory także przybyli otrzymują zwrot kosztów podróży, ale nie transportu
sprzętów domowych, co oznacza, że muszą je stopniowo od nowa organizować.
Nie otrzymują już tzw. Überbrückungshilfe - zapomogi związanej ze zmianą
miejsca życia, jedynie 1000 euro na pierwsze potrzeby, przy czym późni prze­
siedleńcy z krajów byłego ZSRR, urodzeni przed 1956 rokiem, otrzymują w ra­
mach Eingliderungshilfe prawo do jednorazowej wypłaty tzw. kwoty wyrównu­
jącej szkody moralne w wysokości 2000 euro, urodzeni przed 1946 - 3000 euro.
Jako że pozycja startowa przesiedleńców na rynku pracy od lat dziewięćdzie­
siątych jest o wiele gorsza niż w latach poprzednich, ograniczenia środków inte­
gracyjnych przesuwają praktycznie ciężar finansowy związany z przyjmowaniem
przesiedleńców na pomoc socjalną. Skrócenie kursów językowych z 12 do
6 miesięcy to polityka raczej bezsensowna, bo ograniczenie wydatków na kursy
wiąże się ze wzrostem liczby bezrobotnych z powodu braków językowych,
którzy ubiegać się będą o zasiłek dla bezrobotnych.
Mimo ograniczeń finansowych państwo niemieckie przeznaczyło w roku 1997
3 miliardy marek na środki wspomagania integracji przesiedleńców, w tym
255 milionów marek dla młodocianych.

KWESTIA JĘZYKA

Zadziwiające, jak odmiennie kwestia języka postrzegana jest przez obie „stro­
ny" - ustanawiających kryteria przyjęcia przesiedleńców i samych zaintere­
sowanych. Podczas gdy znajomość niemieckiego stanowi jeden z najbardziej
znaczących warunków otrzymania statusu przesiedleńca, jej brak postrzegany jest
przez przesiedleńców jako oczywisty skutek I I wojny światowej. Przesiedleńcy

�204

JOANNA KSIĄŻEK

mogą przyjeżdżać do Niemiec na podstawie ustawy o likwidacji skutków wojny
(Kriegsfolgenbereinigungsgesetz), pomyłką zatem jest, że wymaga się od nich
posiadania czegoś, co wskutek wojny utracili i co - zdaniem niektórych - spo­
wodować powinno tym większe zobowiązania państwa niemieckiego wobec nich
(por. Schatz, http://www.zarskie-nemzi.ru/Politik/das_duell.htm).
Dzieci i młodzież z rodzin rosyjskich Niemców gnębi niemały dylemat. Na
podstawie definicji politycznych są uznani za Niemców i na każdym kroku
spotykają się z oczekiwaniem, że zrezygnują ze swojej „rosyjskiej części", że
będą mówić i myśleć po niemiecku, bo dla kultury w i ę k s z o ś c i - „niemiec­
kie" to „pozytywne". Jednocześnie oferta kursów językowych została ograniczona
do połowy tej oferowanej wcześniej. Z kolei, mimo że młodzi przesiedleńcy zaraz
po przyjeździe do Niemiec i podczas nauki nowego języka mówią, myślą i marzą
po rosyjsku, używanie rosyjskiego określa się jako złe i skierowane przeciwko
integracji. To spostrzeżenie oraz niepewność w obcym otoczeniu, jaką odczuwa­
j ą młodzi przesiedleńcy, powodują ucieczkę i zamknięcie się we własnym środo­
wisku - grupie rosyjskojęzycznej młodzieży z tym samym problemem. Sytuacja
odosobnienia wskazywana przez obie strony (przesiedleńców i „tubylców") jako
efekt niepożądany w procesie integracji, zostaje potwierdzona i spotęgowana.
To, że dzieci i młodzież w szkołach nie otrzymują dostatecznego wsparcia
w nauce niemieckiego, a rosyjski pozostaje w ogóle zaniedbany, powoduje
swego rodzaju językową degenerację, co z kolei oddziaływuje na ich zdolność
komunikowania się i poczucie własnej wartości. Rozwój językowy i emocjonal­
ny warunkują się wzajemnie i wpływają na kształtowanie tożsamości. W prze­
ciwieństwie do lat ubiegłych ponad połowa przyjezdnych rodzin jest „dwuetniczna" - przeważnie niemiecko-rosyjska lub niemiecko-kazachska - i z tymi
rodzinami młodzi ludzie kształtujący swoją osobowość się identyfikują. Dlatego
w przypadku, gdy w celu zyskania akceptacji każe im się odrzucić owo rosyj­
skie, czy kazachskie dziedzictwo, z którym przyjechali i którym po części są
sami, powstaje niełatwy do przezwyciężenia dysonans, który spowodować może
blokadę uczenia się niemieckiego. W przeciwieństwie do dzieci innych imigran­
tów, które zachęcane są do pielęgnacji swego języka ojczystego, dzieci prze­
siedleńców z Rosji widzą, jak ich język i kultura jest nie tylko ignorowana, ale
uchodzi za niegodną. Także to, że rodzice takich dzieci otrzymują znacznie mniej
możliwości nauki niemieckiego wprowadza niecodzienną sytuację w rodzinie:
znać niemiecki znaczy móc więcej i musieć pomagać rodzicom w wielu sytua­
cjach, które tego wymagają. Ciągłe zażenowanie w obliczu bezradnych języ­
kowo rodziców, a także poczucie wykorzystywania przez rodziców, rodzić może
nie tylko świadomą lub podświadomą odmowę nauki języka, ale może trwale
przyczyniać się do konfliktu pokoleń.
Niektórzy komentatorzy powyższych problemów twierdzą, że przesiedleńcy
przeceniają znaczenie języka, że mają tendencję do tłumaczenia i racjonalizo­
wania w ten sposób wszystkich problemów związanych z integracją w społe­
czeństwie (Kornischka 1992, s. 49), lecz język, jako najsilniejszy wyznacznik
przynależności etnicznej, jest zarazem najwyraźniejszym znakiem rozpoznaw-

�NIEMIECCY PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W NIEMCZECH

205

czym i przyczyną akceptacji lub odrzucenia w danym środowisku. Zasygnali­
zowanie przyjaznego nastawienia i życzliwości podczas pierwszego kontaktu
- chociażby samo pozdrowienie - jest związane z użyciem języka i jest w tym
przypadku często niepożądaną manifestacją obcości. Ma to związek ze ścisłą
zależnością między obcym jązykiem a ksenofobią: jak dowodzą niektóre badania
ktoś, kto włada językiem w bardzo ograniczonym stopniu, lub chociażby mówi
w obcym dialekcie albo z obcym akcentem, jest kwalifikowany jako obcy o wiele
częściej niż ktoś, kto posiada cechy zewnętrzne ewidentnie świadczące o jego
obcości, lecz mówi poprawnie w danym języku (por. Kornischka 1992, s. 80).

WOLNOŚĆ I INDYWIDUALIZACJA
- PLUSY I MINUSY NOWEJ RZECZYWISTOŚCI

Z wywiadów przeprowadzonych w 1990 r. wśród przesiedleńców przybyłych
do Niemiec w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych (por. Dietz, Hilkes
1994, s. 56) wynika, że najbardziej podobają im się w Niemczech materialne
warunki życia oraz wolność społeczna i osobista. Są też tacy, którym podoba się
wszystko. Wśród udzielających odpowiedzi: najbardziej podoba mi się życie
wśród Niemców, której udzieliło 7% pytanych, najsłabiej reprezentowana była
grupa najmłodszych (poniżej 40 roku życia) - 0,8%. Zapytani o to, czego najbar­
dziej im brakuje, pytani odpowiadali najczęściej: osobistych kontaktów, precyzu­
jąc, że chodzi o kontakty z krewnymi i przyjaciółmi, którzy zostali w Rosji, ale
także o towarzyski dystans w kontaktach z Niemcami, którzy jawią się im jako
ludzie zimni, zamknięci i myślący w kategoriach konkurencji. Często powtarzała
się opinia: tutaj nie ma takich przyjaźni, jakie mieliśmy tam.
Migranci przybywający z Rosji, obserwujący zwyczaje i tryb życia społe­
czeństwa niemieckiego, czują się często zagubieni i zniesmaczeni. To, co zastają
przybywając do Niemiec, to wysoki standard życia, demokratyczne struktury
i wysoko zindywidualizowane relacje społeczne. Stosunkowo pewne materialne
zabezpieczenie i społeczne bezpieczeństwo, w powiązaniu z niezobowiązujący­
mi, daleko zdystansowanymi formami komunikacji i obchodzenia się z ludźmi,
jest dla przybyszy z byłego ZSRR niepojęte. Szczególnie nieswojo czują się
wobec postępującej indywidualizacji, która wyraża się - jak sami to określają
- w odrzuceniu wiary oraz dających pewność, historycznie ugruntowanych,
tradycyjnych form współżycia w społeczeństwie (por. Dietz, Hilkes 1994, s. 76).
Nieufność przesiedleńców wobec zastanego porządku społecznego budzi
pluralistyczna struktura niemieckiego społeczeństwa oraz utrata autorytetów
i tradycyjnych wartości, które się z tym wiążą. W odpowiedziach na pytania
0 największe problemy w życiu codziennym wymieniane są podobnie: trud­
ności towarzyskie i społeczne, wśród nich bezbożność, degeneracja młodzieży,
pośpiech, niesprawiedliwość społeczna, odrzucenie ze strony społeczeństwa
1 - co ciekawe (najczęściej wymieniana) obecność obcokrajowców. „Życie jak
Niemcy pomiędzy Niemcami" okazuje się, dla wielu przesiedleńców - zwłaszcza

�206

JOANNA KSIĄŻEK

w regionach Niemiec o dużej liczbie cudzoziemców - niestety, niemożliwe. To
irytuje przesiedleńców, wśród których akceptacja cudzoziemców jest mniejsza
niż wśród społeczeństwa miejscowego.
Zmiana „opcji" społecznej i przyzwyczajeń, wraz z innymi problemami, sta­
nowią dla przesiedleńców działające stale lub przez długi czas czynniki stresu.
Autorka badań z 1978 roku dowodzi, że przesiedleńcy stanowią grupę, u której
pychiczne i fizyczne dolegliwości związane ze złym samopoczuciem występują
o wiele częściej niż u reszty społeczeństwa, przy czym wśród przesiedleńców
z całej Europy środkowo-wschodniej właśnie imigranci z ZSRR wykazują naj­
większy wskaźnik symptomów chorobowych (por. Barbaśina, Brandes, Neutatz
(wyd.) 1999, s. 114). Jako winne tego stanu wymienia się najczęściej nie tyle
działania uboczne samej emigracji, lecz iluzjonistyczne nastawienie oraz zbyt
wysokie oczekiwania i nadzieje związane z przyjazdem do Niemiec. Im większy
rozdźwięk między wyobrażeniami a rzeczywistością, tym większe niebezpie­
czeństwo wystąpienia dolegliwości zdrowotnych. Autor jedynej chyba pracy
o psychicznych problemach przesiedleńców, wśród typowych dolegliwości
w tej grupie badanych wymienia przeciętne objawy stresu w ponadprzeciętnym
wymiarze i częstotliwości np. bóle głowy, czy wrzody żołądka, ale także nad­
mierną drażliwość, stany depresyjne, poczucie winy i spadek poczucia własnej
wartości (Kornishka 1992). W większości przypadków delegliwości te nie są
leczone, co zwiększa jeszcze wymiar problemu.

PUNKT WIDZENIA

Po przeprowadzeniu w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych badań
dotyczących opinii publicznej na temat przesiedleńców (dane dotyczą przesie­
dleńców z całej środkowo-wschodniej Europy) stwierdzono konieczność prze­
zwyciężenia obaw, przesądów i negatywnego nastawienia wobec nich, czemu
służyć miałoby zwiększenie w mediach oferty programów informacyjnych o tej
grupie i jej problemach. Jak się bowiem okazało, większość społeczeństwa
niemieckiego właściwie nie przyjmuje spraw dotyczących przesiedleńców do
wiadomości, co wyraża się w postawie: nie jesteśmy wprawdzie „przeciw", ale
i nie „za". Fakt, że dużej liczbie mieszkańców Niemiec problemy przesiedleń­
ców są obce powoduje brak zrozumienia w postrzeganiu ich potrzeb, motywa­
cji wyjazdu i chęci zostania w Niemczech. Według ankiety przeprowadzonej
w Hamburgu w 1978 roku 30% Niemców opowiedziało się przeciw przyjazdowi
przesiedleńców, 40 procentom nie robiło to żadnej różnicy, a reszta, czyli 30%,
była za przyjazdem Spataussiedler. Według wyników innego badania (1980)
59% zapytanych przesiedleńców stwierdziło, że społeczeństwo tutejsze pełne jest
przesądów wobec nich, z czego 49% zostało z tego powodu urażonych. W więk5

5

Instytut Badania O p i n i i Publicznej G E W O S . Te w y n i k i , j a k i inne, omawiane w t y m roz­
dziale w y n i k i b a d a ń p o d a j ę za: K o r n i s c h k a 1992.

�N I E M I E C C Y PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W NIEMCZECH

207

szóści przypadków chodziło o określenia typowe wobec obcokrajowców, jak:
Polacken, Ruskis, Russen-Schweine, Kanaken, Scheiß-Pollacken i podobne.
Gorzej jeszcze prezentuje się sytuacja na terenach byłej NRD, gdzie w porów­
naniu z resztą Niemiec żyje znikomy procent przesiedleńców i obcokrajowców,
a gdzie panuje przysłowiowa wręcz nienawiść do nich.
Jako powód złego nastawienia wobec przesiedleńców wśród społeczeństwa
miejscowego wymienia się między innymi tzw. motyw „wyparcia": rosyjscy
Niemcy przypominają Niemcom o Trzeciej Rzeszy, wojnie i jej skutkach, czyli
o ich własnej przeszłości, którą chcieliby wymazać ze swojej świadomości. Igno­
rowanie przesiedleńców jest próbą usunięcia przyczyn złych wspomnień, wyrzu­
tów sumienia, poczucia klęski i poczucia napiętnowania przez zbrodnie hitle­
rowskie. Do innych powodów zalicza się postrzeganie przesiedleńców jako
konkurentów na rynku pracy, stawiających mniej wymagań i gotowych praco­
wać poniżej swoich kwalifikacji. Do końca lat osiemdziesiątych Niemcy mieli
zapewne więcej powodów do narzekań jeśli chodzi o - ich zdaniem - bogate
świadczenia socjalne należne przesiedleńcom, niż dzisiaj. Społeczeństwo nie­
mieckie wyrażało opinię, że o warunkach typowych dla grupy marginesowej oraz
0 dyskryminacji przesiedleńców na polu socjalnym i pod względem uprawnień
nie może być mowy. W niektórych wypadkach obywatele niemieccy czuli się
wprost pokrzywdzeni, kiedy np. dzieci Niemki i obcokrajowca musiały ubiegać
się o obywatelstwo w skomplikowanym procesie, podczas gdy potomstwo Niem­
ców rosyjskich z Rosjankami lub Rosjanami otrzymuje obywatelstwo po przy­
jeździe do Niemiec w większości bez problemów. Do napięć doprowadziła też
sytuacja na rynku mieszkań, kiedy to w związku z deficytem mieszkań wśród
przesiedleńców grupa ta przez jakiś czas była faworyzowana względem innych.
Wedle wymagań politycznej poprawności przesiedleńcy są „mile widziani"
w Niemczech, z drugiej strony wiadomo, że próbuje się ograniczyć ich napływ.
Podobnie dwuznaczne stanowiska spotyka się wśród społeczeństwa niemieckie­
go, ale szala przechyla się raczej w jedną stronę. Społeczeństwu niemieckiemu
ciężko przychodzi akceptacja tak odmiennej grupy ludzi, która - mierzona wedle
zachodnich wartości - nie wypada zbyt atrakcyjnie i która w dodatku śmie rościć
sobie prawa do niemieckiego obywatelstwa. Z tym ostatnim nie mają kłopotów
zwykli obcokrajowcy, „gastarbeiterzy", azylanci, którzy nie mają pretensji do
niemieckości i nie są postrzegani jako obcokrajowcy chcący stać się Niemcami
1 z tej perspektywy patrząc - mają też łatwiej. Bycie postrzeganym jako obcokra­
jowiec, cudzoziemiec (Ausländer) należy, według niektórych analiz, do najwięk­
szych trudności, jeszcze przed problemami z językiem, urzędami i pieniędzmi,
z którymi spotykają się przesiedleńcy. Stanowienie niemieckiej mniejszości naro­
dowej w ZSRR nie pozostawiło w pamięci przesiedleńców zbyt wielu pozytyw­
nych doświadczeń, zapewne więc także dlatego są oni na tym punkcie szczegól­
nie wrażliwi. Przyjechali przecież do Niemiec, by mniejszością więcej nie być.
Dlatego czują się dotknięci, gdy nadal jak mniejszość się ich traktuje. Prawie
połowa zapytanych o to, czy czuli się kiedykolwiek źle potraktowani, pokrzyw­
dzeni lub odrzuceni przez członków niemieckiego społeczeństwa, odpowiedziała

�208

JOANNA KSIĄŻEK

„tak", przy czym 7% dodało „często" (Dietz, Hilkes 1994, s.84). Ze złym trakto­
waniem przesiedleńcy spotykają się przeważnie w kręgu sąsiedztwa, w miejscu
pracy, ale także w urzędach, w szkole i przedszkolu. Na pytanie: „Czy mają
Państwo wrażenie, że przesiedleńcy są przez społeczeństwo niemieckie mile wi­
dziani?", „tak" odpowiedziało 7,7% pytanych, „i tak i nie" - 54,8, „nie"- 36,7%.
Nie pozostaje zatem wątpliwość, że ludzie ci nie łudzą się co do przyjaznego
nastawienia reszty społeczeństwa wobec nich.

PROBLEMY INTEGRACYJNE MŁODZIEŻY

Spośród wszystkich grup wiekowych przesiedleńców najwięcej problemów
wydaje się stwarzać grupa młodzieży, która stanowi spory odsetek, bo aż 38%
społeczności przesiedleńców (podczas gdy odsetek osób pomiędzy 14 a 25 rokierm życia w społeczeństwie niemieckim wynosi 21%). Chcąc nie chcąc sta­
nowi ona często element reprezentujący całą społeczność przesiedleńców. To
właśnie najczęściej młodzi są odpowiedzialni za zachowania i czyny niezgodne
z przyjętymi zasadami (chodzi przede wszystkim o czyny przestępcze), a te,
jak wiadomo, stanowią najłatwiejszą sposobność do wartościowania innych.
Często bywa tak, że najmłodsi spośród członków rodzin Niemców rosyjskich
nie byli inicjatorami wyjazdu do „nowej ojczyzny", lecz przekonywani przez
starsze pokolenie podporządkowywali się w końcu jego woli i emigrowali wraz
z całą rodziną. Większość z nich była silnie związana z krajem swojego dzie­
ciństwa i opuszczając Rosję czy Kazachstan musiała zrezygnować z kontaktów
z najbliższymi przyjaciółmi, znajomymi, dalszą rodziną. Młodzi przesiedleńcy,
w przeciwieństwie do starszych, nie mają emocjonalnego nastawienia do ojczy­
zny ich przodków, lecz, co oczywiste, związani są z krajem, w którym wyrośli.
Można zatem pokusić się o paradoksalne stwierdzenie, że spora część przy­
byłych do Niemiec przesiedleńców nie uczyniła tego z własnej inicjatywy, żeby
nie powiedzieć - z własnej woli. Nic dziwnego, że od samego początku w kręgu
młodzieży brakuje motywacji, która nadaje sens emigracji i jest tak bardzo
potrzebna w procesie aklimatyzowania się i zakorzeniania w nowym kraju. Bez
niej młodzi ludzie znajdują się od początku na słabej i niepewnej pozycji i m.in.
dlatego cierpią bardziej niż ich rodzice i dziadkowie z powodu zerwanych
kontaktów i trudności w nawiązywaniu nowych, z powodu izolacji i wykorze­
nienia oraz problemów związanych z własną tożsamością i orientacją wśród
nowych wartości. Zapytana przez dziennikarza Larysa odpowiada: „Nie wiem
kim jestem, jestem jakoś pomiędzy". Jej paszport mówi jej, że jest Niemką, ale
gdy mówi o Niemcach ma na myśli kogoś innego: tych, do których nie chce
należeć, jeśli „przynależeć" oznacza „poddać się", jeśli być Niemcem oznacza
nie śnić już więcej po rosyjsku. Larysa nie szuka już przyjaciół wśród Niemców,
ale „być może - mówi - oni będą szukać kiedyś mojej przyjaźni. Jeśli to się
stanie, to się stanie, jeśli nie - jest mi to obojętne" (Keiser, www.zeit.de/2000/14/
200014_aussiedler_3.html).

�N I E M I E C C Y PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W N I E M C Z E C H

209

Powszechnie sądzi się, że młodzi ludzie dysponują większym potencjałem,
ułatwiającym przystosowanie się do nowych warunków, niż starsi. Są bardziej
elastyczni i chłoną nową kulturę wraz z dojrzewaniem. Dlatego uważa się ich
za grupę, która ma najlepiej odnajdywać się w nowej sytuacji życiowej i przez
to wypadać w bilansie całej rodziny najkorzystniej. W rzeczywistości okazuje
się jednak, że typowa dla młodego wieku mobilność i duże możliwości przy­
stosowywania się do zmian nie wystarczają, żeby proces integracji młodych prze­
siedleńców przebiegał sprawnie. Nie ulega też wątpliwości, że zmniejszające się
od początku lat dziewięćdziesiątych przywileje oraz pogarszające się warunki
finansowe i socjalne wpływają niekorzystnie na proces integracji młodych w no­
wym środowisku. Również deficyt językowy, znacznie utrudniający „pokojową"
konfrontację z mentalnością niemieckiego społeczeństwa i w ogóle kontakt
z niemieckimi rówieśnikami, a w pierwszym rzędzie utrudniający naukę i zdo­
bycie zawodu - należy do głównych czynników stresu i problemów, z jakimi
muszą sobie radzić młodzi. Także konflikty w samej rodzinie powodują dodatko­
we sytuacje stresowe: wraz z przesiedleniem się cała rodzina nierzadko zostaje
wystawiona na ciężką próbę. Najpierw jest to trud porozumienia między rodzi­
cami i dziećmi w sprawie decyzji wyjazdu, które najczęściej kończy się zgodą
tych ostatnich na kompromis, a owocuje potem często rozczarowaniem zastaną
sytuacją i żalem do rodziców. Innym podłożem nieporozumień jest fakt, że rodzice
i dziadkowie, często skarżący się na panujące w Niemczech zbytnie swobody
obyczajowe, krytykują je i odrzucają. Z kolei dzieci zmuszone są je akceptować
i stosować, jeśli nie chcą zostać odrzucone przez większość np. kolegów w kla­
sie. Normy i wartości niemieckich osadników w Rosji, przywiezione przez nich
z Niemiec i kultywowane przez wiele lat, nie ewoluowały tak szybko jak te same
normy w społeczeństwie niemieckim, właściwie stały w miejscu. Powodowany
przez odosobnienie od reszty społeczeństwa niemieckiego strach przed utratą
tradycyjnych niemieckich wartości i obyczajów prowadził do kurczowego się
ich trzymania. Stałość norm była podporą dla społeczeństwa i służyła zacho­
wywaniu jego tożsamości, ich zmiana była zagrożeniem i traktowana była jako
zdrada wobec ideałów narodowych. Trwałość i niezmienność zasad szła w parze
z religijnością przesiedleńców, która stanowiła swego rodzaju łączność z krajem,
a zarazem budowała poczucie więzi w ramach danej wspólnoty. Dlatego w porów­
naniu z normami obyczajowymi w Niemczech, zmieniającymi się wraz z po­
stępem nowoczesnego, zachodniego świata, zasady obyczajowe przesiedleńców
wydają się dzisiejszym Niemcom staroświeckie, skostniałe i zacofane, a w naj­
lepszym wypadku zbyt konserwatywne. Splot tych, i innych, problemów, obec­
nych w przeciętnej rodzinie przesiedleńczej, często powoduje, że zintegrowanie
się z resztą społeczeństwa staje się zadaniem ponad siły młodej osoby.
Od początku lat dziewięćdziesiątych do roku 2000 napłynęło do Niemiec
ponad 350 000 młodych przesiedleńców. Ze sprawozdań pracowników socjal­
nych pracujących z młodzieżą wypływa przekonanie, że problemy z nią związa­
ne wzrosły od momentu upadku Związku Radzieckiego. Młodzież i dzieci, które
wraz z tym przełomem przeżyły upadek wartości, jakimi żyli i jakie wpajali

�210

JOANNA KSIĄŻEK

im ich rodzice, przyjeżdżając do Niemiec przeżywają tragedię rozczarowa­
nia tym, że nie liczy się to, czego uczono ich wcześniej, że ich rodzice, szuka­
jąc pracy, znajdują tylko zajęcie, że właściwie wszystko wygląda inaczej, niż
sobie to wyobrażali.

PRZESTĘPCZOŚĆ

Najczęstszym problemem poruszanym w związku z młodzieżą przesiedleń­
czą jest jej przestępczość oraz nadużywanie alkoholu i narkotyków. W jednym
z największych w Niemczech więzień dla młodocianych przestępców, niedaleko
Heilbronu, wyroki odsiaduje ok. 450 młodych mężczyzn. Na początku lat
dziewięćdziesiątych procentowy udział przesiedleńców wśród nich wynosił 2%,
w roku 1999 - aż 14%. W całych Niemczech co dziesiąty młodociany zatrzy­
many przez policję to przesiedleniec.
Badania przeprowadzone między 1990 a 1995 rokiem w Dolnej Saksonii (por.
Pfeiffer, Brettfeld, Delzer 1997) wykazały, że przestępczość w miejscowościach
o wysokiej liczbie przesiedleńców wzrasta znacznie szybciej niż w miejsco­
wościach o względnie małej liczbie przesiedleńców. Chodzi przede wszystkim
0 włamania na tle rabunkowym do sklepów i mieszkań. Jeśli chodzi o pobicia
1 napaści - statystyki wyglądają mniej więcej tak samo w obu przypadkach.
Analizując wnioski z badań podkreślano, że wzrost przestępczości związanej
z kradzieżą cudzej własności idzie w parze z kryzysem gospodarczym kraju
i zredukowaniem wielu form pomocy przysługujących do roku 1992 rodzinom
przesiedleńców. Sytuacja ta, wraz ze wzrostem bezrobocia, prowadzi do znacz­
nego zubożenia rodzin, co z kolei dla młodzieży mającej z jednej strony kłopoty
integracyjne, z drugiej całkiem inne wyobrażenia i oczekiwania wobec kraju,
w którym się znalazła, stanowi impuls prowadzący do chęci zawłaszczenia cu­
dzego mienia. W państwie tak dalece nastawionym na konsumpcję jak Niemcy,
dla wielu - w tym, dla przesiedleńców - możliwość posiadania dóbr konsump­
cyjnych jest znacznie ograniczona, a to ograniczenie sięga dalej niż świado­
mość braku pieniędzy. Ograniczone zostały znacznie możliwości prowadzące do
legalnego ich zdobycia - szanse kształcenia, nauki języka i wykonywania zawo­
du. W społeczeństwie, gdzie przepaść między bogatymi i biednymi rośnie, a re­
klamy producentów zwracają się tak samo do jednych, jak i do drugich, rośnie
też ryzyko zapewniania sobie dostatku w nielegalny sposób. Zwłaszcza mło­
dym przesiedleńcom, których rodzice opuścili swój kraj, by żyć w dobrobycie,
trudno jest zaakceptować fakt konieczności ograniczania swoich wydatków do
kwot wypłacanej pomocy socjalnej. Niemcy miały być krajem „czekolady i bana­
nów", czyli dostatku, ale dostatku porównywalnego z tym „tutejszym" nie ma,
a w dodatku bilboardy i sklepy oferują produkty znacznie bardziej kuszące niż
czekolada i banany. W społeczeństwie, w którym wartość człowieka w dużej
mierze zależy od zasobności jego portfela, według powiedzenia „hast du was,
bist du was - hast du nichts, bist du nichts" (jesteś kimś jeśli coś masz, jeśli nie

�N I E M I E C C Y PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W N I E M C Z E C H

211

masz nic jesteś nikim) pokusa jest duża i krok do przestępstwa mały. To właśnie
młodzi przesiedleńcy, których tożsamość, tak samo rosyjska, jak i niemiecka,
zostaje zakwestionowana, mają najwięcej problemów z udowodnieniem, że są
kimś. Ich pochodzenie i pozycja społeczna nie dają im takiej możliwości, więc
chcą zapewnić sobie, jeśli nie uznanie, to chociaż uwagę poprzez manifestację
możliwości posiadania. Za czyny przestępcze swoich „rodaków" cierpi cała spo­
łeczność, która skarży się na przedwczesne podejrzewanie przesiedleńców o
wszystkie przestępstwa popełnione w okolicy i na nienormalnie częste, ich zda­
niem, kontrole policji na osiedlach przez nich zamieszkiwanych. Kontrole te spo­
wodowane są z kolei następnym problemem w środowisku młodocianych, który
stanowią młodzieżowe gangi oraz ich częste bijatyki i rozróby, przede wszystkim
w starciach z gangami tureckimi, których członkowie należą do pierwszej co do
wielkości grupy cudzoziemców żyjących w Niemczech. Nikt nie ukrywa, że obie
grupy nie lubią się wzajemnie, bo obie czują się obecnością tej drugiej zagrożone
- Turcy widzą w przesiedleńcach zwykłych obcokrajowców, emigrantów, którzy
z jakichś niejasnych powodów czują się Niemcami i dlatego uważają się za lep­
szych od nich, przesiedleńcy natomiast widzą w Turkach grupę konkurentów
i czują się sami dodatkowo sfrustrowani, że jako Niemcy traktowani są przez
niemieckie społeczeństwo na równi z Turkami. Jest to tylko częściowe wytłuma­
czenie, bo do sedna konfliktu trudno jest dojść - obie grupy, tureckiej i przesie­
dleńczej młodzieży, pytane o powody bijatyk, odpowiadają, że to reakcja na za­
czepki i prowokacje tych drugich. Nieprawdą też jest, że wszyscy młodzi
przesiedleńcy czują się Niemcami. Wręcz przeciwnie, zapytani odpowiadają,
że mimo, iż w ich dowodzie tożsamości wpisane jest obywatelstwo niemieckie,
są Rosjanami. Niektórzy z nich otrzymali wraz z przyznaniem im obywatelstwa
zmienione imiona, brzmiące bardziej niemiecko niż rosyjsko, np. Jurij jest teraz
Jurgenem, ale 16-letni Jurij nie reaguje na imię Jurgen, manifestując w ten spo­
sób swój sprzeciw wobec nagłej i przymusowej zmiany tożsamości.

ALKOHOL I NARKOTYKI

Sfrustrowani, zdeprymowani, zrezygnowani, bo nie widzący dużych szans na
przyszłość młodzi ludzie z rodzin przesiedleńczych próbują zapomnieć o swoich
troskach pijąc alkohol i próbując twardych narkotyków. W statystykach dotyczą­
cych ich nadużywania młodzi przesiedleńcy przodują zdecydowanie. Pracow­
nicy socjalni i pedagodzy pracujący w poradniach narkotykowych twierdzą,
że to reakcja na „wyrwanie" młodych przesiedleńców z ich dotychczasowego
środowiska, że heroina ma zastępować ojczyznę, łagodzić skutki jej utraty. Nie­
którzy nie sięgają po alkohol lub narkotyki, lecz wiodąc - wydawało by się
- spokojny żywot, cierpią na zaburzenia psychiczne i emocjonalne i popadają
w depresję. Nie leczą się, gdyż należą jeszcze do społeczeństwa, które szukanie
u innych pomocy psychologicznej uważa za żenujące. Jak podkreśla Mario Kaiser,
dziennikarz Die Zeit, komentujący samobójczą śmierć młodego przesiedleńca

�212

JOANNA KSIĄŻEK

z Karagandy (Kaiser, www.zeit.de/2000/14/200014_aussiedler_3.html), młodzież
przesiedleńcza czuje się zwabiona w dwojaką pułapkę: nie może pozwolić sobie
na niepowodzenie, bo wtedy „obciąża kieszeń podatników", ale nie może też
odnosić sukcesów, bo wtedy staje się konkurencją na rynku pracy. Pod wpływem
takiego napięcia załamują się czasem nawet ci, którzy dysponują najlepszymi
warunkami: w ich rodzinach mówi się po niemiecku, oni sami przynoszą do domu
dobre oceny i znajdują zatrudnienie obiecujące im rychły dobrobyt. I wtedy pew­
nego dnia po prostu skaczą z okna.
Nadzieja, wyrażana zarówno przez organy zajmujące się problemem integra­
cji przesiedleńców, jak i przez rodziców młodych przesiedleńców, że przystoso­
wanie się to kwestia czasu, nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości. Według
badań przeprowadzonych już w latach 1980-1984 bardzo pozytywne nastawie­
nie wobec niemieckich rówieśników, panujące zaraz po przyjeździe i na począt­
ku pobytu w Niemczech zmienia się po kilku latach drastycznie: 80% pytanych
po 6-7 latach nie identyfikuje się już z tutejszą młodzieżą, a 90% odpowiada
„nie" na pytanie - „Czy jest coś, co cenisz i podziwiasz spośród cech twoich
niemieckich kolegów?" (por. Kornischka 1992, s. 79). W obliczu tych okolicz­
ności nie dziwi fakt, że młodzi wyrażają często chęć powrotu do kraju, z którego
przybyli. Najczęściej jednak spełnienie tych postanowień pozostaje w sferze ma­
rzeń, bo po przeciwnej stronie stoi przecież reszta rodziny, bez której życie po
powrocie nie byłoby w żadnym wypadku takie samo. Liczby dotyczące tendencji
do powrotu przesiedleńców są bardzo różne.Niektórzy przypuszczają, że poten­
cjalnych chętnych do wyjazdu jest wśród populacji przesiedleńców aż 30%.

PYTANIE O TOŻSAMOŚĆ

„Zwischen den Stuhlen" (dosłownie: między krzesłami) - tak określa się
często położenie, w jakim znaleźli się przesiedleńcy. Oznacza to bardzo nieko­
rzystną pozycję „pomiędzy", spowodowaną nie dającą się sprecyzować i jedno­
znacznie określić przynależnością etniczną, wpływającą nie tylko na sytuację
prawną i społeczną dotkniętych tym problemem, ale i na ich ogólne samopoczu­
cie. Ta trudna, dwuznaczna sytuacja nie tylko wprowadza zamęt wśród społe­
czeństwa próbującego sobie wyrobić opinię na temat przesiedleńców, lecz po­
zwala decydentom przeróżnej maści - politykom, adminstratorom, urzędnikom
(i tutaj pasowało by określenie - „między stołkami") - interpretować ową dwu­
znaczność wedle własnego uznania i płynących z tego korzyści. Paradoks
podwójnego wyobcowania - w Rosji postrzegano i dyskryminowano prze­
siedleńców jako Niemców, w Niemczech, z kolei, jako Rosjan - znajduje swój
ciąg dalszy w innych sferach życia. Dla przykładu: rosyjskim Niemcom w Rosji
oferuje się kursy niemieckiego, bo są przecież Niemcami, ale sporej części
z nich nie wpuszcza się do Niemiec z powodu nieznajomości tego języka, bo
zaprzecza ona, według ustawy, ich niemieckości. Będąc już w Niemczech prze­
siedleńcy postrzegani są przez prawo jako Niemcy, ale przez społeczność - jako

�N I E M I E C C Y PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W NIEMCZECH

213

obcokrajowcy. Bycie narzędziem gier politycznych utrudnia jeszcze bardziej
i tak już trudne dla wielu stwierdzenie lub potwierdzenie własnej tożsamości,
która nie może znaleźć równowagi w chaosie własnych uczuć, wymagań i oczeki­
wań społeczeństwa przyjmującego oraz decyzji prawnych państwa niemieckiego.
Przesiedleńcy często znajdują się w sytuacjach towarzyskich, kiedy pytani
0 to kim są, zmuszeni są przedstawiać szeregi argumentów, dlaczego właściwie
czują się Niemcami. Padają wtedy zdania o pochodzeniu przodków i przypomi­
nane są fakty historyczne świadczące o cierpieniu rodzin niemieckich z powodu
swojego pochodzenia, ale im dalej wstecz, tym słabsze wydają się te argumenty
słuchającym. Wtedy trzeba sięgnąć po świeższe i nie bazujące na doświedczeniach dyskryminacji, lecz na czynach popełnionych dla własnego narodu.
Argumenty te stanowią jednak dość perfidną pułapkę - przecież to, że ojciec
1 wujowie jako Niemcy zostali wcieleni do Wehrmachtu i tam zginęli walcząc po
stronie niemieckiej i dla Niemiec stanowi raczej niechlubny moment w historii
rodziny, którego należy się wstydzić i najlepiej nikomu go nie przypominać.
Niemałą rolę w określeniu swojej tożsamości odgrywa nomenklatura używa­
na w odniesieniu do przesiedleńców, zwłaszcza przez najbardziej wpływowych
polityków. W publikacji internetowej z 2002 roku Viktor Schatz - redaktor
strony internetowej rosyjskich Niemców - wyraża swoje oburzenie po debacie
telewizyjnej dwóch kandydatów na kanclerza Niemiec - Gerharda Schrödera
i Edmunda Stoibera, w której ten pierwszy, przytaczając liczby napływających
do Niemiec imigrantów, o przesiedleńcach z byłego ZSRR wyraża się „przy­
bysze z Rosji nie mówiący słowa po niemiecku" . Schatz uznaje, że wyrażenia
„Aussiedler" (przesiedleńcy), albo „Rußlanddeutsche", choć i tak już posiada­
jące negatywne konotacje, brzmiałyby zbyt pozytywnie (drugie z nich zawiera
w sobie słowo „Deutsche" i mogłoby zwiększyć wśród wyborców akceptację clla
tej grupy ludności oraz poparcie dla przeciwnika politycznego), dlatego Schröder
świadomie wybiera określenie nacechowane pejoratywnie.
Jako protest przeciwko negatywnie kojarzonym albo „bezimiennym" okreś­
leniom przesiedleńców np. jako „przybysze z Rosjii" oraz w wyniku niechęci do
określana się jako „Niemcy", na co nieoficjalnie nie chce wyrazić zgody społe­
czeństwo tubylcze uważając to za nadużycie, postuluje Schatz stworzenie odręb­
nej grupy o odrębnej, stworzonej przez swoich członków nazwie: „Zarendeutsche" czyli „Carscy Niemcy". Chęć stworzenia odrębnej grupy społecznej,
rezygnującej ze wszystkich dotychczasowych określeń, jest buntem przeciwko
kwalifikacji odgórnej, przeciwko odgórnemu przydzielaniu statusu i - co za tym
idzie - tożsamości. „Określenie Niemcy jest dla nas tak samo za szerokie, jak dla
tych, którzy nazywają się Reinländer, Bonner, czy Kölner - twierdzi Schatz
- a wszystkie inne zostały nam przypisane przez innych". Na redagowanej przez
Schatza stronie internetowej, na której widnieje napis „Wypędzeni! Łączcie
się!", wypisane są zasady przynależności do „Zarendeutsche": mogą nazywać
się nimi wszyscy Niemcy rosyjscy, wraz ze swoimi rodzinami, pod warunkiem,
6

6

http://www.zarskie-nemzi.ru/Politik/das_duell.htm

�214

JOANNA KSIĄŻEK

że rodzina posiada niemieckie nazwisko. Schatz wzywa także do udziału w stwo­
rzeniu stolicy „Carskich Niemców" w Bonn, z siedzibą w byłym Bundestagu, do
tworzenia własnego rządu, organów administracyjnych oraz udziału w ogranizowanym konkursie na projekt własnej flagi .
Jeśli zgodzić się, że wszyscy intuicyjnie dzielimy środowisko, w którym funk­
cjonujemy na swoich i obcych, i że mechanizm fundujący i wspierający naszą
tożsamość polega w dużej części na odgraniczaniu sią od innych, na zdefiniowa­
niu kim się nie jest, to sytuacja Niemców rosyjskich w trybach tego mechanizmu
pełna jest paradoksów. Rosyjscy Niemcy w obliczu ciągłego zagrożenia swojej
egzystencji jako mniejszości narodowej, chcąc odgraniczyć się od mieszkańców
Rosji, pragnęli połączyć się wreszcie ze swoimi braćmi i przynależeć do ich
wspólnoty, z którą przez lata się identyfikowali. Jednak po przyjeździe do Nie­
miec okazuje się, że ta wspólnota nie chce ich przyjąć, co powoduje sytuację
paradoksalną: odrzucający stosunek dawnych rodaków nie tylko hamuje całko­
wicie możliwość i chęć przynależności do tej grupy, ale i sprawia, że poprzednia
tożsamość rosyjskich Niemców zostaje zniszczona: Jak mogę nadal uważać się
za Niemca, skoro tak naprawdę nikt inny mnie za niego nie uważa, a niemieckie
społeczeństwo traktuje mnie lekceważąco? W tej sytuacji nie mogę i nie chcę
być jednym z nich. Na miejsce starej powstaje nowa tożsamość, która opiera się
teraz - i tu kolejny paradoks - na manifestacji dystansu wobec Niemców, ale nie
tylko. Przesiedleńcy, jakby pozbawieni możliwości jednoznacznego określenia
się, powiedzenia kim są, chcąc koniecznie potwierdzić swoją tożsamość, czynią
to przez pokazanie kim nie są. Przesiedleńcy z Rosji manifestują często swoją
odrębność w stosunku do przesiedleńców z innych krajów, a jeszcze częściej
wobec obcokrajowców, ale na tym nie koniec. Zadziwić może fakt, że zauważa
się wśród nich wrogie nastawienie także wobec własnej grupy - rozgraniczenia
na „prawdziwych" i „nieprawdziwych" przesiedleńców funkcjonują w jej obrę­
bie na porządku dziennym. Trudno stwierdzić na czym polega ten fenomen wro­
gości, czy rzeczywiście jest to rodzaj tworzenia nowej tożsamości. Najczęściej
interpretuje się go jako niechęć wobec konkurentów, ale można by się pokusić
o hipotezę, że dyskryminowani przez wiele lat w ZSRR, teraz sami nieszczęśli­
wie przenoszą ten mechanizm na swoich sąsiadów albo że nadal czując się dys­
kryminowanymi przez tutejsze społeczeństwo, poszukują kogoś, kto im z kolei
mógłby służyć za ofiarę.
7

Nowa tożsamość przesiedleńców nie może już opierać się na przynależności
narodowej (rezygnacja z niej nastąpiła - znowu paradoksalnie - po przyznaniu im
od nowa obywatelstwa niemieckiego) nie może też stanowić proponowanej przez
dyplomatów Unii Europejskiej alternatywnej, tzw. europejskiej tożsamości regio­
nalnej, bo ideał kraju niemieckiego odpłynął wraz z przyjazdem do niego, a Rosja,
z którą duża liczba przesiedleńców czuje się emocjonalnie związana, leży setki
kilometrów stąd i w większości poza granicami Europy. Dlatego tożsamość
przesiedleńców stanowi teraz zupełnie inna jakość, napiętnowana tzw. egzystencją
7

zob. f i l e : / / A : \

Wer%20ist%20ein%20Zarcndeutscher.htm

�NIEMIECCY PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W NIEMCZECH

215

„pomiędzy", rozdwojeniem i utratą, jest tożsamością imigranta z całą jego historią,
z całą historią rosyjskich Niemców, łącznie z ich najnowszymi doświadczeniami.

DYSKUSJA

Siódmego czerwca 2003 roku gazeta Frankfurter Allgemeine Zeitung podała,
że liczba napływających do Niemiec przesiedleńców z Rosji i Kazachstanu
nadal spada, wzrasta jednak wśród nich udział tych, którzy jako nie-niemieccy
członkowie rodziny przyjeżdżają bez znajomości języka niemieckiego. Liczba
wszystkich napływających przesiedleńców do końca maja tegoż roku wynosiła
6101 osób i jest najmniejszą, zarejestrowaną od czasu wprowadzenia nowej pro­
cedury postępowania od początku lat dziewięćdziesiątych. Odsetek osób nie-niemieckiej narodowości, zatem zwolnionych z testu językowego, wzrósł o 80%.
W związku z tym - relacjonuje FAZ - konieczne są zmiany w dotychczasowej
ustawie dotyczącej imigrantów: wprowadzenie obowiązku zdawania testu języ­
kowego również dla osób nie ubiegających się o status przesiedleńca oraz
zapewnienie także i tym osobom zapomogi integracyjnej, która do tej pory im
nie przysługiwała (FAZ 07.06.2003, s.2). Jak widać, próba powstrzymania fali
przesiedleńców udała się rządowi niemieckiemu; kryteria przyjmowania człon­
ków rodzin przesiedleńców mają się jeszcze zaostrzyć. Chociaż na razie nie
słychać o zniesieniu reszty ograniczeń wprowadzonych w latach dziewięćdzie­
siątych (zwłaszcza tych zmniejszających możliwości kształcenia szkolnego i za­
wodowego oraz naukę niemieckiego) strategia zdaje się wyglądać tak: mniej
przesiedleńców, zwłaszcza tych bez znajomości języka, za to większa możliwość
udzielania wszystkim pomocy integracyjnej. Samo poszerzenie kręgu uprawnio­
nych do zapomogi integracyjnej niewiele jednak zmieni w sytuacji migrantów,
bo pieniądze to nie jedyny i nie najważniejszy problem przesiedleńców. Póki co,
konieczne jest wypracowywanie nowych strategii postępowania zwiększającego
integracyjne szanse przesiedleńców.
Integracja przesiedleńców jest dla Niemiec niełatwym problemem. Od czasu
do czasu powstają nowe propozycje jego rozwiązania. Jak sugeruje Lena Khuen-Belasi prawdziwą szansę integracji oferowałaby tylko taka polityka, która jasno
i wyraźnie uznaje i gwarantuje prawo do zachowania rosyjskiej części tożsa­
mości imigrantów, akceptuje ją i honoruje jej znaczenie dla rozwoju osobowości,
a jednocześnie zapewnia dostateczne wspieranie nauki języka niemieckiego
(Khuen-Belasi 1998, s. 10-23, 20) . Belasi, krytykując manipulacje polityków,
wykorzystujących obojętność i brak zainteresowania społeczeństwa sprawami
przesiedleńców, zaprzecza jakoby wyborcy nie chcieli znać prawdy - tak myślą
tylko ci politycy, którzy nie chcą przyznać się do bezradności i omylności włas­
nej i innych i zachowują się tak jakby faktycznie mieli wszystko pod kontrolą.
8

8

W : Sprache

A E B a d Boll.

zur Mitsprache

- Zur Integration

jugendlicher

Spcitussiedler.

Tagung in der

�216

JOANNA KSIĄŻEK

Puste hasła w mediach i demagogia wyborcza nie doprowadziły do niczego
dobrego. Wszystkie dotychczasowe ataki na azylantów, uciekinierów, obcokra­
jowców i przesiedleńców czerpią swoje uprawnienie, swoją legitymizację, z tego
właśnie milczącego „przyzwolenia od góry", poprzez które dręczące uczucie,
że coś jednak jest nie w porządku zostaje zawoalowane i pozbawione znaczenia.
Dziś nie może nikt powiedzieć „nie wiedziałem" - pisze Belasi - każdy poseł,
każdy dziennikarz, każdy nauczyciel i w ogóle każdy dorosły człowiek jest tą
wiedzą „obarczony" i od tej odpowiedzialności nie można się uchylać. Do wspie­
rania procesu integracji należy nie tylko polityczna dyskusja na temat odpowied­
nich środków i narzędzi dla jego rozwoju, na temat jego kosztów i skutków
w przypadku gdy proces ten się nie powiedzie. Konieczne jest podjęcie otwartej
debaty społecznej dotyczącej stanowiska i strategii wobec imigracji w ogóle.
Debaty tej nie należy pozostawiać ani radzie miasta, ani parlamentowi. Obojęt­
nie czy i jak zmieniają się rząd i koalicja, ogólna i szczera dyskusja musi się
zacząć natychmiast i to przy udziale wszystkich - imigrantów i społeczeństwa
kraju przyjmującego. W takiej dyskusji respektować należy cały szereg punk­
tów widzenia i perspektyw, a także ludzkich uczuć i motywów kształtują­
cych nastawienie i działania imigrantów. Jest ona możliwa - twierdzi Belasi
- i może okazać się owocna jeśli zdobędziemy się na obustronny respekt i go­
towi będziemy słuchać się wzajemnie zamiast się wzajemnie szufladkować i wy­
pędzać (por. tamże, s. 20).
Według Klausa Geigera sama dyskusja o integracji nie wystarczy, trzeba mia­
nowicie spojrzeć szerzej i zadać sobie pytanie czym jest owa całość, w której
poszczególne części mają się zintegrować, lub inaczej, do jakiego niemieckiego
społeczeństwa, do jakiej jego części, obcokrajowcy i przesiedleńcy powinni
się dopasować? Przecież nie do tych, którzy poprzez alkohol i prawicowy ekstremizm próbują zagłuszyć strach przed konkurencją i utratą swego statusu. To
pytanie otwiera z kolei pole do dyskusji, jakiego społeczeństwa życzą sobie
Niemcy, mając na uwadze wszystkie efekty globalizacji, czyli także podziały,
frakcje i różnice (nie tylko powszechne działanie McDonaldsa) oraz na ile plura­
lizmu w swojej kulturze chcą sobie pozwolić, a w jakim stopniu chcą stanowić
jednorodną i niepodzielną wspólnotę. Jeśli chodzi o postępowanie wobec mło­
dzieży Geiger powołuje się na apel autorki dysertacji o problemach integracyj­
nych, która sama pochodzi z rodziny emigrantów (Kalapka 1986). Jej zdaniem,
integracja, która oznacza dla niej przede wszystkim zdolność do działania w no­
wym środowisku, jest możliwa bez konieczności całkowitej asymilacji przez nie­
miecką kulturę. Potrzebny do tego jest wysiłek zrozumienia i akceptacji tradycji,
w której ta młodzeż wyrosła oraz pomoc w radzeniu sobie z sytuacją nacisku
„albo-albo", która „produkowana" jest nieustannie przez otoczenie. Praca z mło­
dymi ludźmi musi wspierać ich wyobrażenia na temat własnych dróg i musi
dać im do ręki narzędzie umożliwiające zdolność do działania w sensie komuni­
kowania się ze wszystkimi grupami społeczeństwa i artykułowania swoich po­
trzeb dotyczących wykształcenia, pracy, czy udziału w politycznych i społecz­
nych instytucjach. W tej wizji zawarty jest obraz społeczeństwa, które się różni,

�NIEMIECCY PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W NIEMCZECH

ale zdolne jest do kooperacji między poszczególnymi grupami i do dialogu,
w którym grupa przesiedleńców nie jest traktowana jedynie jako przedmiot dys­
kusji, lecz jako podmiot i jej aktywny uczestnik. W owej dyskusji należałoby
uzgodnić, na jakim obszarze i w jakim stopniu pluralistyczny model kultury jest
możliwy i pożądany, a w jakim nie.
W tym miejscu nasuwa mi się pewne spostrzeżenie, że właściwie niemiecka
ideologia polityczna lansuje o wiele bardziej liberalny i pluralistyczny model
kultury niż oczekiwałoby tego społeczeństwo. Wydaje się, że Niemcy już od
wielu lat pouczani przyczynami i skutkami drugiej wojny światowej, jakby pre­
wencyjnie oduczani są wrogości do obcokrajowców, tak, że każdy, kto otwarcie
przyzna się do niechęci wobec nich, zostaje publicznie napiętnowany Mieszkań­
cy Niemiec wyczuleni są na polityczną poprawność swoich poczynań i wypo­
wiedzi i pod tym względem znajdują się nieoficjalnie pod stałą kontrolą całej
Europy, dlatego nikt w Niemczech oficjalnie nie może być przeciwny obcokra­
jowcom. Ale ludzie w Niemczech, tak samo jak w innych krajach, funkcjonują
i wartościują społeczeństwo w kategoriach „swoi" i „obcy". Wystarczy spojrzeć
(i tu pozwalam sobie na uogólnienie) na animozje między mieszkańcami krajów
związkowych, na czele ze sławetnym poczuciem wyższości Bawarczyków
i Szwabów, uważających się za jedynie prawdziwych Niemców, ich niechęcią
do całej reszty i tendencją do jej lekceważącego traktowania. Zwyczajność spo­
łeczeństwa z jednej strony i sugerowana, na wyrost pozytywna wobec obco­
krajowców, polityka z drugiej, nie tylko odbierana jest w wielu kręgach jako
hipokryzja, lecz powoduje, że społeczeństwo, z różnych powodów jeszcze
nieprzygotowane na przyjmowanie tak wielu zmian kulturowych, wraz z imigrującymi do jego kraju Turkami, Grekami, Włochami, Hiszpanami, czy przesie­
dleńcami ze wschodniej Europy, wzmacnia jeszcze swoją negatywną, nieoficjal­
ną reakcję. Przypomina mi to relacje moich znajomych Niemców, którzy - będąc
uczniami - bombardowani przy każdej okazji faktami z fatalnej historii ich kraju
oraz przykazaniami „wielbienia" obcokrajowców, w końcu reagowali na przekór
- wręcz odwrotnie. Istnieje rozdźwięk pomiędzy propagowaną i pożądaną
ideologią polityków, a emocjami reszty społeczeństwa i dlatego potrzebne było­
by szczere i uczciwe uzgodnienie stnowisk obu stron, by uniknąć dwulicowości
wobec tych, których te emocje dotyczą. Ta sama dwulicowość dotyczy oficjalnej
polityki, według której przesiedleńcy są „mile widziani" i faktycznych działań,
w rzeczywistości ograniczających ich napływ oraz środki wspomagające ich
integrację. Z pewnością dałoby się znaleźć uczciwsze wyjście z sytuacji, mniej
drastyczne niż komunikat: „nie możemy was więcej przyjmować, bo mamy
akurat kryzys w kraju".
Jeśli w hipotezie o przenoszeniu na innych skutków swojej własnej dyskry­
minacji jest choćby odrobina prawdy, to państwo i społeczeństwo niemieckie
powinny postarać się zrobić wszystko, żeby ten łańcuch w końcu przerwać. Jak­
kolwiek - jak twierdzi wielu prognostyków - problemy związane z integracją
przesiedleńców rozwiążą się wraz z nastaniem kolejnego pokolenia i w przy­
padku przesiedleńców z Rosji, źródło ich napływu w końcu się wyczerpie, to do

�218

JOANNA KSIĄŻEK

Niemiec przybywać będą stale kolejni imigranci, których dotyczyć będą podob­
ne problemy i kwestie, dlatego tak ważna jest umiejętność radzenia sobie z nimi.
Być może, na skutek wejścia Polski do Unii Europejskiej problem imigracji
będzie dotyczył także i naszego kraju. Być może wtedy Niemcy na tyle dobrze
i mądrze będą potrafili radzić sobie z tym zjawiskiem, że będziemy mogli bez
przeszkód skorzystać z doświadczeń naszego sąsiada.
LITERATURA

Barbasina

E., D .

Brandes,

D. N e u t a t z .

und Deutschland, Forschungen

1999, D i e R u ß l a n d d e u t s c h e n in R u ß l a n d

zur Geschichte

und Kultur

der Rußlanddeutschen

9, zeszyt

specjalny, Essen.
Boll

K . 1993, Kulturwandel

Brake

der Deutschen

K . 1998, Lebenserinnerungen

aus der Sowjetunion,

rußlanddeutscher

Marburg.

Einwanderer.

Institut für Volkskunde,

Universität Hamburg.
Claus

W. 1994, Probleme

der Integration

der Spätaussiedler

in der Region

Südniedersachsen,

Göttingen.
Dietz

B . , P. H i l k e s .
siedler
-

1994, Integriert

in der Bundesrepublik

1992, Unbekannte

Eisfeld

oder isoliert?

Deutschland,

im Osten,

Zur Situation

rußlanddeutscher

Aus­

Ostdeutscher

Kultur­

München.

München.

A . 1992, Die Rußlanddeutschen,

Studienbuchreihe

der Stiftung

rat. B d . 2, M ü n c h e n .
F r i c k J. 1997, Sozialhilfe als Integrationshilfe für Zuwanderer nach Deutschland, [ w ] :
Institut für
Ingenhorst

Wirtschaftsforschung.
H.

Wochenbericht,

1997, Die Rußlanddeutschen.

Deutsches

nr 48.

Aussiedler

zwischen

Tradition

und

Moderne,

Frankfurt am M a i n .
Integration...

1996, Integration junger A u s l ä n d e r in die Schul- und Berufsausbildung ver­

läuft langsamer [ w : ] Deutsches

Institut

für

Wirtschaftsforschung.

Wochenbericht,

nr 2 1 ,

s. 3 7 0 - 3 7 7 .
Kalapka

A . 1986, Handlungsfähigkeit

Lebensbedingungen
K a 1isk e

statt „Integration".

und Entwicklungsmöglichkeiten

D . , K . F. G e i g e r .

Schulische

griechischer

und

außerschulische

Jugendlicher,

München.

1999, Fremd als Deutsche i n Deutschland. Zur Integration von

A u s s i e d l e m , Hofgeismarer

Vorträge.

B d . 16.

K 1 ö s H . P. 1992, Integration der Einwanderer aus O s t / s ü d o s t e u r o p a in den deutschen Arbeits­
markt, [ w : ] Sozialer
Klötzel

Fortschritt

4 1 , s. 2 6 1 - 2 7 0 .

L . 1999, D i e R u ß l a n d d e u t s c h e n zwischen A u t o n o m i e und Auswanderung,

- Studien,
Kornisch

ka

J. 1992, Psychische

Pfeiffer

C,

K. B r e t t f e l d ,

und soziale
I. Delzer.

Probleme

von Spätaussiedlern,

Pfaffenweiler.

1997, K r i m i n a l i t ä t in Niedersachsen 1985

1996. Eine Analyse auf der Basis der Polizeilichen K r i m i n a l i s t i k , KFN
berichte

Osteuropa

B d . 3, Mamburg.

-

bis

Forschungs­

nr 60, Hannover.

Spätaussiedler...

1998, S p ä t a u s s i e d l e r in Deutschland - rechtliche Situation, offizielle P o l i t i k ,

öffentliche Debatte der letzten Jahre [ w : ] Sprache
dlicher

Spätaussiedler.

zur Mitsprache

- zur Integration

jugen­

Tagung v o m 03 bis 05. Dezember 1997 in der Evangelischen

A k a d e m i e Bad B o l l , Protokolldienst 15.
Strobl

R.,

schancen

W.

K ü h n e 1. 2000, Dazugehörig

jungen

Aussiedler,

und

ausgegrenzt.

Analysen

zu

Integration­

München.

Weniger Aussiedler, mehr A n g e h ö r i g e . Welt: U n i o n soll Einwanderungsgesetz zustimmen,
furter

Allgemeine

Zeitung

07.06.2003, s. 2.

Frank­

�219

NIEMIECCY PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W NIEMCZECH
A d r e s y stron internetowych:
file://A:\Wer%20ist%20ein%20Zarendeutscher.htm
http://www.russlanddeutschegeschichte.de
http://www.zarskie-nemzi.ru/Politik/das_duell.htm
Keiser, M a r i o , Deutsch,

aber nicht ganz,

Schatz V i k t o r , Das Duell

auch gegen

.www.zeit.de/2000/14/200014_aussiedler_3.html
Rußlanddeutsche.

http://www.zarskie-nemzi.ru/Politik/

das d u e l l . h t m

JOANNA KSIĄŻEK
T H E I N T E G R A T I O N P R O B L E M S OF T H E G E R M A N I M M I G R A N T S
FROM RUSSIA I N G E R M A N Y
S um mary
Integration o f the Germans c o m i n g from Russia i n Germany is determined by many different
factors: expectations o f the new country the newcomers have previously had, the attitudes o f the
German society, but also legal regulations and p o l i t i c a l decisions defining procedures concerning
ways o f their integration. People o f German nationality c o m i n g from Russia meet

numerous

obstacles on their w a y to adjustment: problems w i t h finding employment and recognition o f their
former education. Language problems. N o less important are troubles i n accepting the mecha­
nisms o f a modern democratic state and society, not familiar to them previously. This leads to the
crisis i n the emigrants' value systems.
Some o f their problems are typical i m m i g r a n t s ' problems. There are also other ones, those o f
that particular group, i.e. a m b i g u i t y o f their national identity. I n Russia they were considered
"Germans", n o w in Germany they are referred to as "the Russians" and in effect they don't k n o w
where they actually stand. The situation o f being " in between' can by no means help those people
to stand on their feet again i n the new society It often leads to social conflict, tendency to social
isolation, j u v e n i l e delinquency, alcohol and drug abuse, disturbances i n physical and mental health.
The official German attitudes to the problems and strategies o f the i m m i g r a n t s ' integration
have been changing w i t h i n the last few years. The author studies the process t a k i n g those changes
into consideration and referring to the most recent opinions i n the debate on solving the problems
o f adjustment o f the "Russian Germans".
Translated

by Anna

Kuczyńska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6361" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6341">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fe2cdbf668ba511b8e9828ff04b9c66f.pdf</src>
        <authentication>b20a1fd328655222a75958e1dcfc983e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75748">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1855</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75749">
                <text>1983</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75750">
                <text>geografia społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75751">
                <text>ekonomia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75752">
                <text>procesy modernizacyjne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75753">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1720</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75754">
                <text>Problemy modernizacji w ujęciu etnologii,ekonomii i geografii społecznej / LUD 1983 t.67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75755">
                <text>LUD 1983 t.67, s.187-200</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75756">
                <text>Gawęcki, Marek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75757">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75758">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75759">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75760">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75761">
                <text>Lu,d, t. 67, 1003

MAREK GAWĘOKl

PROBLEMY

MODERNIZACJI W UJĘCIU El1NOLOGI:I, EKONOMIJ
I GEOGRAFII SPOŁECZNEJ

Problem modernizacji znajduje się w or:bióe zainteresowań socjologii,
etnologii, erlwnomii, ale równi!eż - z:wlasrliczaw ,ootaltn1chla,ta'ch - geografii E1połecznejocr-azteorii i praktylki planowa:nia iprz'cst'TzennegoI
ModeflIliza.cję:!"Ozumiemjako strukturalną tralllsfo:I1macjęsystemu społeczno~kulturowego o:raz wzmst produkcji w szerOiko lpoljętym procesi'e
przechodzeni.a od sySitemu tradycyjnego do nowoczesneglo. Podstawą te,gf)
procesu jest s\VIoist,edla karżdej kultury continuum, rozumiane jalw
transmisja eaIego szeregu elementów system LI trad)ncy,j:nego. Jest ono
jednakż'e oiągle modyf'ikowane przez W!pływ zaróWiil10'CI,gzo-j.a1ki endogennych czynników ,z:miano'twórczych. Tak rozumiana modernizacja nie
zawsze prow,acizi dOI1eal.izacji jaiki'cgoś szczególnego typu :idealnego, jak
na przykład "społeczeństwo nowoczesne" odpowiadające modelowo "zachodniemu" czy "socjaliJSty.cznemu". Może ona oznaezać zarówno proce;;
przechodzenia z "niższej" formacji społcczno-ekono:miiJcznejdo "wyższej".
jaik i zmiJany w Oibrębiejedin~j formacji 2.
Trzeba zaznaczyć, że w ten sposób rozumiana modernizacja zawiJera
w sobie również treści taikiJohpojęć jak "wZJI1ost"l .,'I"ozwÓj",któr'~ najczęściej używane bywają zamiennie. W zachodnieJ Htelialturze e..kJonomi,cznej i socjologicznej po,jęcia te częstokroć używane są w innym niżelt
l ~r(jbJ,emaJtylka ta
w'ram&lt;l'oh geO@rafi:i ldenlty:l1i\~o\v\fa:nlbylJa z geografią eko·nomuoz:ną. W OSIt:altn:i,c'h
laltaicih obak tejdY'sicy:pl'liny probl'elllnltyką tą zajiITlIuje się
również sulbidylSicY'pllina
- geoglra,fia -"połeczna oraz geog'raf:ia rozw1oju.
2 NC'M'1e
podejście dCl problematyki
modernizacjli r(lprez.eutują J. Mucha i A. Pa·
luah. hlh lidan'iem mCldierniza'cja to " ... jednolklierunkowypr'cloes
pr7JencISZeIlJ,aelementów spmobu p!"O'diul~c.ji(f'orma,cji) ze spolecz'eń.stw, w który;eh j,eslt {]n utrwalony
(belZ '~}ędiU na geIDlezę), do spc)leczeńJsItw 'Z:l1Ialjldiuj~C'yldh~ię
na eńa!pie I()ikre~bnym
przez teorię rolZ!woju j:ako wClześ.niejszy l1JUŻ
bez:po,średnio 'P[~pr:zeclizają,cyetap ws[p.orrnniany", J. M'lUliha, A. K. Pailueh, a miejsce probLematyki
modenrizacji
Ul mal'ksistowskie teorii rozwoju społecznego, "Studii1a SOiQ,ilolqgJlazIlJe"
algl:~O ?-. :3. 's. 26.

�188

MAREK

GA WĘCKI

"moderniza.cja" znac7;eniu. 1 tak na przyJkład L. K. Sen ~ przez rozwoJ
rozumie tylkl() taikiie zmiany, który'ch rezultaty są wymierne, a 'Więc
na przY'kłtad'babe pa'Z1eprowa:dzaneodgórn~e przeobrażenia, jak industrializacja, likwidacja analfabetyzmu, organizacja ubezpieczeń społecznych,
ozy WJProwa!dzanieś:rodków maslowej komurnika&lt;:ji, natomiast przez modernizację roZlumiJezmiJany ol1ezuJtata,,~h t['udnych do statystycznyoh
ujęć, talkie jak zmiany w ;podstawowych instytucjach społecznych rodzinie, reli:gii ustroju ka·nnym czy plemiennym, a także w systemie
w.aTlt&lt;OŚici.
Podolbn'i'eFuse ToyomaJSa4 używa terminu "rozwój" ty~ko w odniiesielIlÓ.'ll
do zmialIl w sferze eko.nomiczmej, "modf&gt;I'niza,cja"zaś do zmian
postaw psychicznydh ci tir&lt;ł!l1s:fOTmaoj:i
całego systemu instytucji społecznych.
W piśmienniictwie polskim, jak i rozumieniu potocznym, konotacje
pojęcia "mo!de~niZ'aoja"związane są głównie ze sferą ekonomii i techniki ;;. Zes,pół zagadnień związanych z transformacją systemu lWOłeczno-kUJ1turowegow 1iterrutu:r:zeprzedmiotu .pojawia się pod szeroko rozumianym terminem ,,~iana" czy ",przemiana".
Zaikładam, !Ż,ewecyJdowana wię'k.slzo'ŚćistotlIlych zmian endo- i egzogennych, zaCh.odz,ący'chwSipółeześnie w systemaoh społeczno-kulturowych,
1:ozmiruny celOr\Vie,
Ikierunkowe i kierowane. Mają one na celu "po.pr:awę",
"zmianę na lepsze", ktÓf'ej pu:I1!kńiem
odniesienia są modele "systemu nowoczeSlI1ego".U~·lędniając
joolIlo'cz€Śni,estruiklturalny związek elementów modennilZiO!WaJnego
systemu uważam za sztuczne i niecelowe takie
TóimirOowameterminologii zmian. Zgodnie z tym zało;żeniem, mówiąc
dwle!j o rnode~n~zarcji, uwzg,lę!dniał będę w analizach również te teorie:
i 1itelraturę, k1:óJ'amówi o wzroślcioe,rozwoju i zacofaniu.
Zain!teresowalIli€ problematyką moderniza;cji wyn~ka z jednej strony
z po.tr.zeb praJktycznych, z drugiej za.~ z z,ai'nteresowań teor'etycznych.
Od.strolIlY
teolretycznej dąży się do ustalenia dla ka,irlego społeczeństwa
,
OKO'liCZlIloŚ'C'i
i walrun:kó,wzmian, które są za nie odpowiedzialne, wpływu
zmian na żYrC~eludnolślCioorazotgólnych zasad, które tłumaczyłyby przebieg tych plrooesó'w,a nawet umoi:liwiłyby przewwywanie dalsz0go ich
pT:Z€ib1eg'l1.
Od strony ,praktycznej chodzi zaś o określenie, w jakim stopniu zmiany te są pożądane, j.ak można wywołUjąc Jedne, uniknąć drllgi:ah, wreszreie .laik mOiŻnazastąJpić jeden zespół instytucji innym, ;nożliwie na,jmniej .zaIkłócają'czJbiorow,eży.cie spoleczenstwa. Podejście pierwsze
prow:adzi do tWo!rZen~aogólnych teorii modernizcwji, drugie zaś do wyL. K. Sen. lv1.ode,rnization, DeveLopment
and Innovation
in non-Western
So"Zei:tJsrdhrii1ft.&lt;iw AuiSMindii!slche Landwirtschaft",
1976, Heft 3, s'. 365 - 380.
4 ~u:s:e TOYOlll1asa, SC;me SociopsychologicaL
Theories of DepeLop17Lent: A Critical.
Review, "CUIltiuu,€, '00 :dev'E."lIOWemel1lt"n~n8, No. 4., s. 590.
s Poll'.: Wielka EncykLopedia Powszechna PWN, t. VII. s. 397.
3

cieties,

�ProbLemy

modernizacji

'UJ

ujęciu

etnologiz,

ekonom:iz ...

189

pracowania socjotechniki czy raczej sOQjo(techn~kwłaściwych dla poszczególnych ludów, kultur, teJ:1ernów
lub nawet ~połeezn.oś'Cilokawnych.
Funkcjonująoe obecnie w nauce propozycje teoretyczme na temat modernizacji, czy też teorie zacofania bądź rozwoju gospodarczego, nie wyjaśniają wszystkich zjawi:sk społeczno-kulturowych i ekonomiiOznych zarówno w malkro- jak i w mikroskali. Często!kroć. zależni'e ord reprez,entowanej dyscypliny naukowej, przeceniając zmaczenie jednej zmiennej nie
doceniają mli innych, bądź wręcz je pomijają. W ten Siposób teorie te
tracą walor uniwersalności. Nie bez znac,,"enia jest tu również podej.śc1e
ideologicZJnetwórców poszczególnych teorii w sikrajny:ch wypadkach prowadzące do apot,eo'Zy systemu kapit:ahstycznego, bądź do głoszenia konieczności totalnej I1ewolucji. Z tego też pOIWO!dU
prz)ndartnolśći:sltnh~jących
teorii jest niewielka, zwłaszcza przy realizac?;i praktyki modernizacyjnej
w konkretnych wanlnkach terenowych. Praktyka ta Jelst w obecnej dobie codziennością zarówno w postaci wielkich programów modernizacyjnych w tak zlwanych krajach I10zwijających się, jalk i na pnykład
w postaci planów przestrzennego zagospodaJ:1owaniaglDJini osiedli wiejskich w Polslce.
Z punktu wtdZJenia sZJerolkoT.OzuIDria.nej
praktyki modernizacyjnej
intel1esujące są raczej owe socjoteohniki, ioh konstruikcJa i zasady działania w lmnkretnych warunkach małych ~połleczności, niżeJJiogólnE' teorie modeJ:1nizaoj.i.
W sfer,ze życz,eń, aby nie powiedzieć utqpii, pozostaje moim zdaniem - sytuacja, gdy praktyka mociernrza,cyjna będzie mogła
być prowadzona w opalrciu o spójną, uniwersalną teoI1ię.
Zdaję sobie sprawę z .nieprecyzyjności terminów "system tradycyjny"
i "system nowoezesny' o:mz kontrowersji jakie na ten temat mają
miejsce w nauoe. Na użytek niniejsz~go opra'co!wania posłużę się jednak
charakterystyką tych :systemów sformułowaną przez O. F. Lamena i E. M.
Ro,gersa6. Zdaniem tych autorów, system traidycy,jny oechuje:
a. mniej roz\VIiniętai mniej złożo'na technologia ..
b. nisik:ipoziom oświaty,
c. ograni:ozenie stosunków społecznych do płaszczyzny społecznoścI
lokalnej,
d. mała ra'cjonallnolśćeikonomiczna,
e. słaba skłonność do przyjmowania now~ch roI.
Natomiast nO\VIoczesnesystemy społeezue charaikteryzLl\je:
a. liozwinię1a technologia i podział pmcy,
b. wyższy poziom OIś\VIiaty,
c. kosmopolitycZiIl'estosunki społeczne przy równoczesnym ro'zluźnieO. F. Lam8n,
E. M. Rog'er'S, Rural Society in Transition.
W: Our Changing
Society, J,owa 11~M,s. 411, cyrt;. za: G. Eiis'8I1ma,IJIn, Die Lehne Von Gesellschaft,
Stuttgarjt 11973,s. 427.
fi

Rural

�190

MAREK

GA WĘCKI

niu S'tosulIlikówOIpartych 'na pDkrewieńs:twie oraz st{)sunków lokalnych,
d. zwracanie .uweJgina .mcjo:nalno'ść eko:nomic:mą,
e. skłoT1lnóśćdo aJmcejptowaJItiainnowacji i pp;yjmowania nowych ról.
Pow~ze
:oestawy cech mogą budzić sWI1eg zastrzeżeń i wąt'pliwosci
tak co do ieh uniwerSlaln:::lści,jak i do ich wymierności, przybliżają nam
jednak pr'ZJedmio:t:liairrtereslowań. NiejpI'ecyzyjność i niewymierność wielu
zmienn)'loh sporeczno-kul'turowych
utrudnia,
zwlas,,"cza elmnClmis'tom
przyzwy'czajonym do oporowania danymi wymiernymi, tworzenie ścisłych teorii niedJOiroz.wojuozy moide.r.nrzacji. Z tego powodu, w zna'cznej
większości teorii ekonomicznych, roLa uwarunkowań kulturowych sprow,aidzana jest do pozyeji d!rugo,planowych. Ja:~ zauważył T. Parsons 7,
zy:Slku[j'e
na tym ścisłość metodologiczna, lecz okupiona }est ona ograniczeniem się do aiI1alizy :ami,errnych i10śdowy,ch, do zaohowań racjonalnych
i do reaikqji dającyoh s:ię przew~dzieć i obliczyć. Nie chcę przez to powiedzieć, że rola czynników pozaeikonomicznych l pozapolitycznych niedoceniana jest przez wszyst,kie teorie starające się wyjaśnić dzisiejszą
r:zeczyw.istość społ,eezności trradycyjny'ch, zwłaszcza w odniesieniu do krajów rozwiJających się. Znamienne j'est tu stwierdzenie szwajcarskiego
ekonomisty K. W. Kappa w pracy Ek-::momia w przyszłości,
ŻE: " ...
długotrwałe 1ekceważ,enic kOiS!ztów~po1Ie,cznytCh
(m. ,in. moder.nizacji - '\1.G.)
nie j'est pieTIWszym, a bieżący niedobór żywności i energii nie będzie
ostatnim prrzejawem tego, że teoria i pralktyka ekonomii jest skłonna
u,względniać ważne pI'IlYblemy dop~e:ro pod naci,\kiem orpiniipublicznej
i w obliczu .naglącej konieczności zaradzenia dailekosiężnym ujemnym
oddzi!aływaniom ~powodowanym przez szczególnie llćliglące potrzeby" B.
Rozwii'jająca się na zachodzie "socjologia za,coiania" stara się wyjaśnić
przes.z\kody OIg:ra:niczająeemoidernizację głównie za pośrednktwem czynników społecznyoh F. PeI"raoux 9 widzi główne przje.s:ak.odyrozwoju w insty,tucjach S1połteeznych,w sposobi-e myślenia i w zwyczajach społecz'eństwa, tj. w S1polec&lt;zneji umysłowej strukturze ludzi. So;cjolo.gi'azacofania
rO'zwija się j'ednak. w z.nacznym odeJ'lwaniu od ekonomii. Obydwie zaś
d)'lsc)'lpliny ~dają się niezauwa'ż:ać moż.hwości, ja!kiej mogą dostarczyć
im his toryczniepagłęhiOiI1e ba:dania etnalogiicznekonkrdnych
społccznośei .poddawanych ;procesowi modernizacji
1

7 T.

Parl&amp;OlnS, Szkice

s.zet\ViSiktiego,
s. 42.
8

W:

K.

z teorii

Ka:pr,&gt;,

W;l\Jl'iam

socjologicznych,

Kon.sekweru:je

uznania

W'u,rsz&lt;.J.wa 1972,
gospodarlvi

za

ws:tęp

H.

system

,w przyszłośei, Wa·fszd'wa 1'98:2, s. 1[&gt;4.
et jreinage:r
de la. croissance et du developpement,

Biułn·

otwJrty,

!&lt;lu,r:t Dą:Jifef (.reid.) Ekonrnnia

'F.
MOlUde,
darcZlego,

,penro!Ux,
kwiJe0ień

Blacages
- cZleI:Jwiec

Wal!"s'zawa

1966,

1964, s. 42.

c)"t.

za:

T.

Srz.eillltes.

Ekonomia

zacofania

Tiers
go'spo-

�Problemy

modernizacji

w ujęciu

etnclogit,

ekonomii ...

Etnologi.a już w swych wstępnych daklar.acjaoo musi do-bitnie zaakcentować istllli'enie pluraJistyczności społecz~ństwa, którego istnienie
uwaruni~owallle jest ogromnym ZJróżnlJcowaniemkult,UT,rozwijających się
w odmiennych warunkach i posiadaljącyc'h odmienną historię. BaZUJąC
lIla tym załO'żerniu,można poddać w wątpliwość możność sikonsrbruowania
taJkiej uniwersalnej teOtrii, która w sposÓibprecyzyjny wyjaśniłaby przyczyny zacofania gO'5lporl.a~cZJegiO
w ujęciu glO!ba'l:nym.Wiedza etnologiczna
jest niewątpliiwie surowym weryfilkatoll'em ty'ch teo:rii, lecz przy rzete1nym jej wykorzY'staniu można wzbo.ga,cićje i w znacznym stopniu lweal!nić. Szczegól,ni..e niezbędna wY'da}e się być ona przy wyja.ś:nianiu przyC'zyn "zacofa:nia" i dOiborze me'tod jego pl'ilezwyeiężani.a w skali poszczególnych państw, a nawet odręŁnych regionów, ludów czy społeczności
lokalnyoh.
Rzetelnie skonstruowane teorie ekon:omiiCZIlle
dotYiczą'ce zacofiunia gospodarczego są z kolei przydatne dla etmO'logii,gdyż dostaJ'tczają wiedzy
o komtek;;C'ie,ek!O'nomieznymi mechanizmach elmnomieznych badanych
społeczności, pOZJw&lt;l,lając
tym samym widzieć je na pła~zczyż.nte proble-mów go~podarczyoh wO&gt;ipółcDeooego
świata. Teorie te zawierają również
zestawieme cech ei~ono.micznyoh, wł,a\~ciwyChdla większych niżeli badane społ,eczności, wiPłY:Wad~cychna utrwalanie lub naruszanie tradycyjnych stTu:ktur społec:mlo-dmltu:I'owychi eilmnomicznych, mającyoh tym
samym w:pływ na przebieg procesów modernizacji obserWlowanych spole(zności. SkuiE;czr.a działalność modernizacyjna w dziedzinie gospodarczej jest niemożliwa bez ,grunltownego r07Jeznarniamechanizmów społecznych i ku1turowych działającyoh w modernizowanym spo&lt;!'erCizeństwie.
Niemożliwe jest również priOwadzen:i'edziałalnoś,ci moderniza.cyjnej w
dzi'cdzinie kultury i Oiby.czajowo&lt;Ści
.bez gruntownej wiedzy na t'emat
struktury i mcchanizm6w gOSlpYdarczyrh dzia1ają'c)7lOhtak w sikali społeczności lokalnych, jalk i w modernizowanych społecznościach ni0jednokrotru.'e dDlprowadziła do n:iepowodz~ przedsięwzięć go.spoda:rczy,ch,które
same w sobie miały na celu dobro ludzi, d1a których były reahzowane_
Również brak l'ozeznania sy1tua&lt;cjiekonomicznej państwa O'f,azjego mieszkańców bywał powodem braku suk'cesów poczynań modernizacyjnych
w sferze kultury.
Rolla1madycji jako cZY!ImtkawyznalczClIjąeegoi or:ganizującego społeczności krajów rozwij,ających się, acz zauważlarna, to jednak w zbyt.
małym stopruiu uwzględniana jest zarówno w teO'l'ii jak. i w pr.aktycp'
mode:r:ni'Zacyjnej.Na jej doniosłą rolę zwracali uwagę et.nologo.wie i socjolOlgJowie.
"W życiu ZJbiorowym,w ooganiWlwaniu współżyci/a, tworzenm,
gromadzeniu dóbr kll!J!tuTowy'chwidzimy zawsze dwie podistawowe tendencje, które wysltępują w ro;żnym nam,lem'u w poszCZ€lgól:nychfazach
histo'rycznego ro 7Jwoju. Pierwsza z nich s t a b i li z a c y j n a, oparta na
l

�192

MAREK

GAWĘCK[

u'Z1naniudotyc!h~aso,wych doświadczeń, zmierza do zachowania i utrzymania istniejących UTząd.zeń. Prz,eszłość cllOstwcza wzorów życia.. One
to wy~naczają w wysolkim stopniu różnorodne kategoI1ie działań aktualnych. Drug.a tendencja, wynikająoa z wąl!lpi'enia oraz niezadowolenia.
wiodąca ku zmi,anom, burząca, re w o l u c Y J n a - wyraża się w mni'e]
lub więcej ostre:j negacji is1JniejctJcejrwczywiiStOi~el,w woli poszukiwania
nowy:ch fiOI~mżycia, nowych prawd i nowych wynalazków, l~pszych i doskonalszych niż dotychczasowe" 10. Te cenne spostr:oeżenia K. Drobrowolskiego rw równej mierze sŁu\SiZ!ne
są w odnitesieniu do społeczności wiejskich Małopoh;ki z pr,;z;ełomuXIX i XX wielk:u.'lAr Qpa'rciu o które zostały
wystnuie, jak i do współezesnych społ'eczności wiejskich krajów rozwijających się. Wydaje się, że praMyika moideI'ni'ZacYJJlaprzecenia siłę tendenoji dr,ugiej, rewOIlucyjnej, dążą,cej ku zmianom ni'e doceniającej roli
tendencji .stabiJ1i-zac~jlnej, wywodzącej się z wszechstronnego
związku
z traiclycją. Katda poważna zmiana w,pmwadzona. w społecznośc'i tradycyj:nej jest dysf·unlk.cjona1;naw stosumiku do CałOŚCl ku1tury, będąc·ej zharmonizo'w,anym systemem .czy:nn·ków s.połecznych. kulturowych i p.konomicZJIly:ch,staJnOiwiąc dla niej zagroJiJe:ni.e
11. Ni'e oznacza to bynajmniej.
ż,e z tego powodu niemożliwe są jakieikolwiekegzOIgenne zmiany modernizacyjne, które byłyiby skuteczne, lub że możliwość ich reahzacji jest
minima1na. Thadyojonahzm społ'eczuOlści tradycyjnych, ZJd.aniemJ. Szackiego 12, !polega nie ty:le na f.a!ktyczI1i€Ij
zgodnośoci z nakazami i zakazami
prroclików, ile .na za,chowaniu przekO!Ilani,a, że ZJgodność ta w odniesieniu
do ws/półczesnośei ma miejsce.
Na istotną r01lę traidyerji jaiko czynn:iJka utrwalająoego dawne struktury
zWralcał uwagę już S. CzaT:nDwski1~, wyjaśniają'c ina przylklad przyczyny
nie;przYijmowania się różnYich nowych terohni:k i narzędzi. Wiele miejsca
w swych praoacih poŚiWlięciłtej pTQlblematy:oe także B. MalLnows:ki14,
wnioski któTego, mimo ŹlewYSiI1Uite
zostały już przed blkoma dziesiątkami. lat na poJds'taJWiemat'eriałów poohodzący'ch 7. różnych kultur, zachowały wartość do dzisiaj i winny być branie pod. uwagę przy proje-ktowaniu i rea;1rza oji ,prog,ramów mod.ern:izacyjny,ch.
Z pTZJeds.ta!wiiJdelietnololgii najw.ięc€fj chyba mi'ejsca problematyce
modmmizacji poświędli dotychczas przedstawiJaiele. tej dyscypliny zwiąr

DQlbr{)jW\ol]iSlld,
S.tudia nad życietm społecznym l kvU'urq, W,rocław 1'966, s. 77.
lPawlJuiczlUjk,
Światopoglqd
jednostki
w warunkach
rozpadu
~po!eczności
tradycyjnej,
Walr'S'laJWa
191112, s. 25.
iO

K~.

11

W.

12 J. Siz.'diOkoi,Tradycja.
Przeglqd proble'rnatyki,
War'Slzawa
13 S. C'ZJaJf'11l0WISIkJi, Kultura,
Wranszarwa
1~8., s. '1'114 i ~n..
14

DzJi.ał.aIlIJ1OŚĆnlaUlko,wa

l'OJnJialhnego i
k,tóx,ej
7.Wlfficał

1t'WÓ!roz,ość
jego

B. MaUiJnJowslkJi!~o pl1ZYlpaidła
ma

lI1IiejedlllakJrlrtnilie

po&lt;sltiur1iaity wyllm!'zy:S!tYlwaJI1le były
on

zaiWIslZ:euwagę

na

pOltnelbę

do

na

119n. s. 107 - 103.
apog,eulll

systomu

ko-

ahar,a:klLer arn.tr.()Ip~logh sltasOIwanelj,

realLtzarcjli

tlalityki

'k.0I1'OlIlli.a;ln'ej. Niemniej

resip€lktCl\W&lt;lI11Ila 1Jmdy:cji

lIuGl1JOś(ji

tubylczej

�ProbLemy

mod,ernizacji

w ujęciu

e,tnoLogii, ekonomii.,.

193

zani z kierunkiem funkcjonalnym - i to zarówno w wydaniu B. Malinowskiego ja1k i A. R. Radcliffe-Browna -- O'raz ~ah kontynuatorów.
Potrzeby polityki kolonialnej przyczyniły się w znacznym stopniu do
zainteresowania się etnologii działalnością praktyczno-użytkową. Abstrahując od oelów i założeń ~deo!lorgicznyohprzyznać należy, że właśnie
w o,kresie kolonialnym uświadomiono sobie w pełni - jaką rolę w realizacji strategii kierowanej zmi,any spolecz'IlJo~kuJtUTowejodegrać mogą
szczegółowe badania etnolo,gi:czne. GeneTamą tezą funkcjonalnej teo,rii
mo'dernizac"ij'est spokojny, bezJkonfli'ktowy wz,rost od społeczeństwa t1'adytCyjneg:J d:&gt; nowQ;czesnego. Kultura tra'dycyjna traktowana jest j.ako
autonomiczny, oamor.eg'..':1oJją:cysię system, który dąży do utrzymania
stanu równowagi. Warto.~ci płynące z zewnątrz mogą być doń dQ!P\Jszczane tylkD wfwc:za!s,gdy są olne zgodne z potr~ebami danego systemu. lub
gdy .system tr~npotrzeby takie wytworzy.
Procesy zuchodzącc wo wSlpółczenym świecie w społeczeństwach tradycyjnych p::&gt;leg,ająjednak nie tyle na bezkvuHiktowym wzroście syst,emu społeczn:)...•
kulturowego. iJe na pow.stawaniu no\ovych ~zeczn()śc,i
i konfliktów. ktÓTych funkcjonailna tooria modennizacji nie uwzględnia.
W związku z tym teoria ta nie przynosi rozwią7~ania problemów mo.derniZl8.,cji.
Brak jednak, jak dotąd, rozbudowanej i dobne uzasadnionej teoretycznej koncepoji ,;kO!nikuI'encyjnej"wobec teorii funkcjonalnej.
PeWine nadzieje można wiązać z moddem konfliktowym, który pow-.'&gt;tal niewątipliwie jako altlernartywa fU'n!kcjonalIlJejteorii modernizaojl
w oparciu o tezy marksistowskiej teo'Tii rozwoju społecznego. Zdaniem
R. Firtha, "nowe zeudania wyłoniły się w miarę, Jail&lt;ant,ropwogowi~ ~poleczni stanęli w obliczu społecz:eń.sltwpoddanych radykalnym zmianom,
MaT'ks~owska koncepcja dot)1lcząoabazy i nadbudo.wy, stosunków produkcji, ekonomicznego uwaI:U!l1Ikow
ania, kon£ltktu klals()w~goi eksploatacji okazały się całbem bhski'e zainteresmvaniom allltT.O;polO',gicznynl"
l';.
Prob1emy mające miejsce w społecznościaoh tr,a!dycyjnyoh związane
z mo:dernizacją wymagają spojrzenia klarląoego nacisk na rolę bazy eko!1omicZJnej,społecznych i kulturowych kOlllsekw.encjirozwoju stosunków
produkcji i k,lasowyoh uwarunlmwań prz'emi;arn. Zdaniem W. Wesołowskiego, zjawiska te wyrażone mogą być w eałej rozoiągłorśoi tylko w ramach orientaoji typow.ej dla marksistowskich ana:liz socjologicznych 16
Istotne jest tutaj uśWliadomienie falktu, że SiprZl€czmOtŚOi
i konHtkrt:y społ.eCZIlie,
to nie tylilm I'eakcj.a systerrnu na Z:ew:nętTznyim;mls zmianotwÓTczy - jaik głosi fl1Jnkcjonal:nateoria mOidmmiza'oji- lecz także ważny
czynnik zmianotwór:czy. W wielu społecZUiOŚdachtr,adycy:jnych konflikty
I';

R Fi'I'l,h. Essays

tG

W. We:&gt;ołow"kJi,

s, 9,).
l;]

Lud,

t.

LXVII

on SociaL Organi..za.tion and VaL'ues, LClP4donl!969,
;s. [9.
Studia z socjoLogii klas i warstw spcłecz'nych.
Walr'sz.awa [:9-62;,

�194

MAREK

GAWĘCKI

t'e nie w pełni są .leslZiCze
uŚWiiadamiane, bądź uswi,adamianie ich jest
sikU'tecznie tłumiorne pr7Jez czynn~ki światopoglądowe, j&lt;:likto ma miejsce
na ,pr1Zykład w wi€'Ju sipoleC'ZilloiŚCiach
zislamizowanych. Aby więc ten
cZYJI1iIliik
z,mianooiwórczy mógł w pełni skuteczni'e zadziałać w kierunku
mloderni'za'cji, mus'i być on wpi'erw w pełni uświadomiony. Dużą rolę
do spełn'ieniia mają tutaj jednostki iniojujące postęp, wywodzące się
'Z tych środowlisik,w który'oh mode!I1nizacjajest realizowana, które znają,
o.prócz goo.era:ln)'lChzałoq;eń mooernlizacj:i. także lokalną sppcyfikę stosunków społeczno-elkonomicZil1ych.
W'e wspókzesn.ej edwn!omii funJlrojonuje s'Z'Ć'regkoncepcji teoretycznyoh usiłującyoh kompleksowo wyjalŚ1nićprzyczyny istniejącego stan u
rzeczy w SIpol'ecz,eństwad1tradycyjny'ch i dać wskazówki jego rozwiązania. Jak się wydaje, żadna z nich nie rozwiązuje jednak w pełni tego
zag.adn:i,enia.Nremn:i,e'j posiadają one szereg zalet. które ;pozwalają widziieć złożoność prohlemu i porwią:z;aniawzajemne między czynnikami
liiJmitującymi moderniZJa'cję.
Wa~y'ill e:ta!pemw badaniach nad tymi z,agadJnieniami było sformułowanie ,przez am.ery.kań:s1kJiego
eikonomistę R. NUT\SIkiego
i rozwinięcie pr.lez
Szweda G. M~dala li konc&gt;6peji "kumulatywnych prooesów okrężnych",
zwanej też teorią kumulatywnej pr:zy,czynowości. Zasadniczą tezą teJ
kon:celpcji j'est twiercizen'ie, że główną pr.zyczyną utrwalającą aktuaLny
S'taJnzacQli:an.iajest niski stopień rOiZiwojukrajów tak zwanych rozwij,a]ących się. Symbolem zacO'fania jest "zaklęty krąg ubóstwa", na którego
bazie dz:iałają kumulatywne piro{:esy O!kręime. R Nurske podsumowuje
swoje wyworly talll!tologii'cznymstwierdzeniem "kraj jest biedny, ponieważ jest biedny" 18 To na pozór bcłinarlnesiwi,erdzeni,e zwraca jednak
uwagę na nierozłączność i kumulatywność barier rozwojowych. MożliWDiŚĆ rozerwamia "zaikIJ.ętego
kręgu ubóstwa" twórca tej koncopcji widział
w ind'Ustrial!izacj'i terenów modeT'Ilizowanych. G. MyTldalrozwij:ając konoClpcję R. NuJ"skiego doszedł do wniosku, iż prz,ezwyciężenie barier jest
moiJ1.iw,etylko przy :pomoćy gilnego czynni:ka zewnętrznegn. którym może
] powinien być silny aparat państwowy. Zwrócił on uwagę na konileczność
pT.z~rowadzenia radylmlnyoh refO'rm rolnych, któr·e doprowadzić mają
w TC'zulrtaciena wsiJach do gospodariki typu famner.s.kiego19.
Analizując sohematy oddziaływania kumulatywnych procesów okrężnych naJ'eży wyr:azić wątpliwość, czy przerwanie tego kręgu w jednym
17 G.

My:::daJ. Teorio

ekmtomii

a

]9i5łl, '1)oib. taik!że: A. .M:i.iJh1er, Aerspektywy

kraje

gospodarczo

rozwoju

nierozwinięte,

Trzeciego

Swiata.

WaJrSoZawa

Przeobrażenie!

gospodarczej, WarI1S:za'W"d 1i9:7i5, s. J7 - 48.
eR. oNIurslk;e,;
Some International
Aspeds of th~' Problem of }.;conom!c Development, "The Allnerncan Econo'm~c Review", 196'2, Cyjt. za: T. S.zen.teis, op. cit., 5. 70.
19 A. Mimer
.. op. cit., s. 413.

~.truktlLry
18

�Problemu

modernizacjI

u: uJęciu

etnologii,

ekonomii

195

..

Sl:he:-nai działalnlia kum'ulaitywnych
prOlC€iSÓW
lo.k,rężmYich

miejscu doprowadzi - jalk twierdzą jego autorzy - do pożądanych
prZiemirunw kolejnych SI~gmentach schematu. W wielu wypadkach sytuacja, która doprowadziłaby na przykład do wyraźnego zwiększenia dochodu realnego, zapewne nie byłaby powodem zwiększenia siły nabywczej. W krajach muzułmań'skich na przykład, preferenc.i'e, wynikClijącC
z systemu wa'.iOlści,w w~elu wypadkach skierowałyby nadwyżki na inne
cele, na przykład na wypełnienie religijnej powinności pielgrzymki.
W wyższych warstwach społeczeństw krajów rozwijających się wyraźna
jest tendencja wy!datkow,ania znacznych środków na kopiowanie, jak to
okreMił R. Nurs:ke "amerykmłskiego stylu życia". W ten sposób środki
finansowe, które mogłyby być przeznaczone na inwestycje, pochłonięte
są przez konsumpcję. Wymieniony tu uikład wzajemnych zależności jest
jednym z wielu i licZlbęich można by mnożyć. R. Gannage 20 na przykład
przytacza inny układ: ruis:kastopa życiowa --+ konsullliPcja pochłaniająca
nadwyżki --+ niedostateczne tworzeni!e krupiJtału-&gt; niska stopa życiowa.
R. KnaU 21 natomiast proponu:je wariant związany z brakiem wykwalrifikowanej siły roboczej: go~podarka jest zacofana z powodu niSlkiej wydajności, która z kolei jest konsekwencją braiku wykwalifiJkowanej siły
roboczej i niedostatku umiejętno:śd. Ten za'ś wynika z zacofania oświaty
i przysposobienia zawodo:wego,co z kolei wymka z braku środków pieniężnych na rozwój oświaty. a więc w oSitatecznym rachunlku z zacofania
kraju.
We wszystkich tych "błędnych kołach" można z łatwością wylmzac;
niedokładność i niekompletność łańeuchów wzajemnych za1eżno:śei Ważniejszym jednak mankamentem ich jest, jak już W'i'lpomniałem, to, że
20 H. Ga:nnage.
op, cit., s. 71.
21

T. Szenk-s,

Ecornomie

du

op. cit., s. 7,1.

dE're!oppement,

Pa:IYż 19'6\2, 'cy;t, za.:

T, S.zeltlte,;.

�196

MAREK

GA WĘCKI

dowolny element błędnego kola może ul,cc zmianie bez zmiany elementu
poprzedzającego. A więc błędne koła, pomimo pozornie dialektycznego
charaJkteru wza:jiemnych zależności, są w istocip metafizyczne i mecha·
niczne 22. Każda zależność przyczynowo-skutkow.a musi miiee pUl1lktwyjścia, którym w tym wypadku są histoTyczne i kulturowe źTódła i1iedorozwoju. Tego faktu, j,ak i leżących u .Jego podłoża stosunków spolcczno-ekonomicznych, teorie owe nie uwzględniają. 1. Sachs st\Mie~dził, że bez
rzucenia światła na społeczne i historyczne tło, teoTie błędnego kola przy··
pom:ina'ją "... cechyapo,1ogetyki systemu kapitalistyczmego"!:I
Ekonomia marksistows&lt;ka wLdzi przyczyny I1iedoTozwoju w znacz.nić'
większym stopniu niżeli nauka burżuazyjna w negatywnym oddziaływaniu czynników zewnętrznych. Początek swój biorą one w kololni'tlnyn~
podboju i późniejszym uz:aIeżnieniu ZJdecydowanej większości krajów rozwijnjących się. Doceniane jest również oddziaływanie czynników wewnętrznych, zarówno gospodarczyeh jak i społecznych, oraz wzajemne ich
powiązanie z czynnikami zewnętrznymi. "Roz1j,mie się samo przez się,
że zmiany w gospodarce świiatowej i polityka międzynarodowa będa
nadal wywierały duży W1pływna żyóe we\\&lt;'1lętTznei stosunki zewnętrzne
k~ajów rozwijających się, a,le kierunek i intensywność tego wpływu będą
'wIeżały w stopniu decydującym od pOistęp'J z.mian wewnętrznych. od
rezu'1tatów przeksZJtałcenia ieh struktury" 24.
Globalne propozycje rozwiązania problemów zaco[.ania ściśle związane
są z wa'l!kąi!deolo;g'icznąsytemu kapitalistycznego i socjrulistycznego. Większość koncepcji burżuazyjnych n~e dopuszcza rozwiązania problem'l
przez zmiiany ustrojowe. Jedną z głównyoh teorii wywodzących się z tego
sys:temu j'eI9t "teoria rozwoju przez handel (zagran~czny)", której głównym rzecznikiem i teoretyi1{Jiem}est angielski ekonomista F. B'?'1ham.
Głó\Mfietezy tej koncepcji A. Miiller chwakteryzuje w sposób następujący: Teoria fO;zWOjUprzez handel wycho:dZJiz założenia, iż krajoe słabo
rozwinięte mają uks71bał1Jowa:ną
strukit'UTęgoopodarczą, która jest następstwem ZJa:równowarunków natur,a1nych, jak i określonych doświadczeń
w dziedzinie tradycji i wymiany handlowej. Kraje te wytwarzają doibra
w skali przewyższającej ich wewnętrZJl1e potrzeby, mogą więc eksportować joe do innych kT'ajów, które potrZiebują i poszukują ich produktów.
Ze wzgJędu na trady'cyjne strulrtury gosprAiarcZJei kierunek c-bportu
kraje sła!bo rozwinięte specjalizowały się w dzi,Nizinie produkCJi surowców i produiktów rolniczych" 2.';. ZgQdni,~z tą beO'l'ią,przyczyny St.:lIlUza'r3.

22

Ibidem,

2:1

I,. S.a,chis, Patterns

6.

of

Public

Sector

1'9604, s. 'liI, &lt;:y,t. (Z'a: T. 'SWI1lWS, $. ci't., 6. 714_
24
25

T. SzeIńes, op. cit., s. 2313.
A. Muli'er, op. cit., 6. 28,

in

U rtd'erde vetip'ed

Economies,

i:3o:nbay

�Problemy

moaerttiZGcji

w ujęciu

etn:logii,

ekonomii

197

...

cofania g~:~pod:aTczegowyjaśnić można poprzez złe ułożenie stoS'UJ1Ików
między krajami uprzemysłowionymi a słabo rozwiniętymi. Podobne, zakładające również za·chowani e t'radycyjlnych struktur
gospodarczych
i spolecznyoh, rozwiązanie problemu zakłada teoria rozwoju prDCZ rozszerz.enie w krajach tl'7}ec:iegoświata pracochłonnych kierunków produkcji, wypracowana przez J. S. MiiUa26.
Powyższe te::lrie ni.e sprawdziły się jednak w konfrontacji z rwczywistością. Zmusiło to ekonomistów zaohodnri.chdo szukania inny:h lDZwiązań, które byłyby do przyjęcia przez za~~nteresowanekra'je, kli:.Ól'C
odpowiadałyby elJitom rządzącym a zara'Z-emwiązałyby jle z systemem kapitalistycznym. Należy tu wymi'enić w p1erwszym rzędzie ewolu·cję
poglądów, wSipomnianych U)pl"zednio,wybitnych ekonomistów R. Nursk&gt;egoi G. Myrdala. Dostrzegli oni konieczność wprol\vadzenia w kraja'ch
rozwijających się głębokioh zmian strUlkturalnych, za:rówl!1ow sferze
gospodarczej jak i s.połecznej. Uczeni ci widzą potrzebę zarówno rozwoju
przemysłu, jak i reformy ro,lnej, iProwadząoej do zdynamiwwania rozwoju rolnictwa. Reforma ToIna i - 00 za tym kizie, przebudowa stosunków
społecznych na wsi według koncepcji G. M)'l1d.ala- ograniczyć się mi.ał.a
tylko do obdzielenia ziemią najbied.'1iejszych warstw ludnoś'Ci hezroJne&lt;j.
Preferowane mają być jednak dui,e gospodarstwa towarowe typu kapiitalistyczne,go, pod warunkiem zerwania z tradycyjnymi feudalnymi for:mami dzierżawy. Myrdal nazwał swą koncepcję reformy rolnej mianem radykalnej, nie wspomniał jednak, czy ziemia rna być chłopom nad&lt;.wana
czy sprzedawana oraz czy nadwyżki ziemi (Jeżeli takie zostaną w ogól€
uznane) ulegną 'konfi!ó'!kacieczy wykupowi przez państwo. W warunikach
takiej reformy rolnej sz,mse ludnośei wiejskiej na poprawę warunków
życia będą nadal uzależnione od a;ktu.alnego stanu posiadania, wynikającego z wcześniejszej pozycji społecznej i majątkowej. Tak więcistni,ejące
konflikty i :przedziały majątkowe z czasem ulegać mogą tylkozaostrzeniu, nie zaś likwidacji 27.
Ekonomia marksistowskaz.godna
jest co do kierunków działalności
modernizacyjnej 'Z pnedstawionymi wyilej poglądami, lecz postulaty jej
w zakresie stosunków własności, zgodnie z założeniami ideologicznymi,
są znacznie bardziej radykalne. Podstawowymi i koniecznymi warunkami
zapoczątkowania i zdyn.amiwwania rozwoju krajów gospodarczo zacofanych, w myśl założeń nauki marksistowskiej, jest:
1) uzyskanie niepodległości rpoJityc1Jnej,
2) przeprowadzenie zasadniczych reform
społeczno-gospoda rczych,
przede wszystkim w postaci reformy rolnej, a następnie nacjonalizacji,
J. S. MilI. Zarys ekonomii politycznej,
T. I, Wall'SlZalw.a
1!9165.
A. Lokasz.ewicz, Ubóstwo i rozwój. Dramat azjatycki, Trzeciego
nara MyrdaLa, ,.Bko!'łolmilsta", 1197.3,;nr l., s. HU - 104.
26

27

Świata

l

Gun-

�198

MAREK

GAWĘCKI

3) doikonanie zmian społ'eczno~gospodarczych na drodze industrializacji.
W ostatniJch latach w wi'elu kraija'ch rozwijających się daje się zaobserwować orientacJe politycz.ne i drogi modernizacji, krt;óryohnie moima
jednoznacznie przyporządkować do systemu kapitalistycznego. Należy tu
wymienić tzw. "itrzecią drogę" oraz niekCljpitalislyczną drogę rozwojową·
W ori,entacjaoh tych łączone sązarównoeJementy
systemu ka pitalistycznego, jak i soajalistyeznego. W mTIli,ejszymstopniu burzone są też zazwyczaj tutaj tI1adycyjne .syst'emy go~podarcze i kulturowe oraz tradycyjne systemy wan1;'Ości.
Skutki tej dI1Qgimoderni7,acj'isą zazwyczaj mniej
efektowne, poprawa wa'runlków egzysbenclji mas bardziej wolna. niżeli
wynikałoby to z realizacji postulatów 'Socj.alistycznej drogJi rozwoju, ale
i ujemne skn.ll1Jki
dla całości kultury, jakie niesie niewątpliwie ze sobą "r-ewolucja modernizacyjna", są mniejsze. Ten typ modernizacjli jest jednak
bardziej umiejscowiony w uwa:rtIDkO'Wa:nym
tradycją współozesnym kontekście społeczno-kulturowym Ten istotny element w wielu prog:ramach
modernizacyjnych jest pomijany, bądź uwzględniany tylko w teori.i.
Swiatowy "ruch rozwoju", w którym pa.kładano wi'e1kie nadzi(~je po
II wojnie światowej, znalazł się w im;pasie. Wynika to z poS'tępCljących
rozbi,eżności między deklarowanymi s.połecznymi celami pomocy międzynarodowej 'na rzocz krajów ro.zwi:jająicychsię, a rzeczywistością. Wzra5ta
rozczarowanie do międzynarodowego wysiłkJu na rzecz roZW{)j'uwśród
tych ugrupowań w tkraja'ch rozwiniętych, których poparcie j-est niezbędn0
dla finansowania międzynarro:dowych pro.gr.amów zarówno bilateralnych,
jak i multila:ter1aln)"ch. Pesymisty,czne prognozy sugeruje jeden z ostatnich raportów ONZ-owskJi,egoInstytutu Badań Rozwoju Społecznego
(UNRISD): "... kraje rozwijające się dOIpatrują się T'Oz,bieżnośoimiędzy
deklaratywnymi a rzeczywistymi cetlami krajów udzielających pomocy.
co pogłębia istn1ejący w krajach rozwijających się sceptycyzm i cynizm.
W miarę jak narastająlC'a frustracj,a wY'piera optymistyczny id~aiJi;zmkońca lat pięódziesiątych i IPooCzątJku
sześódziesiątych, szerzy się rozczarowanie wiŚród wl5'ze~kiegoIty.pU instytuoji zarówno administr,acyjnyoh, jak
i akademickich zajmujqcych s.ię rozwojem. Zanosi się na to, że «ruch
l'OZlWOjU»
przejdzie do historii, jalk to się stało z licz.nymi, po 'części altruistycznymi krucjatami w przeszłości" 28. Sceptycyzm krajów, będących
przedmiotem zewnętrznej dział,alności modernizacyjnej w odniesieniu do
założeń i skutków, jest częst(jkroć jak najhardziej uzasadniony. Fiask"')
projektów rozwojowych, na przykład w o.dniesieniu do rolniotwa chłopskiego, nie może być tłumaczone ignorancją chłopa, lecz jego przenikli28 Social
Development
and the In tern...ationa! Development
Strategy,
United
Nations
Research
lrustitute
for Sf)Cia,l neV'ed~pm;enrt, RepClr:t No. 79.2, Geneva,
1979, ss. 16.

�Problemu

modernizacji

w ujęciu

~tnO'wgit, ekorrtomri;t.

199

wością. "Wiele projektów .l'Ozwojowyoh nie Jest niczym innym, jak zama~kowanymi ćwiczeniami wojskowymi. Inne, na p'~zykŁad zierona rewolucja, są korzystne dla kaIPitailistów, lecz zgubne dlachło:pa" 29. Powyższe :odanie, wypowiedziane przez amerykańskłego ekonomistę i geografa J. M. Blauta, werba.hzuje obawypost~powych
Slpecjalistów z krajów rozwiniętych i rozwijających się, prized groźbami, jakie mOlżeni'eśĆ'
za sobą "bezinteresowna" pomoc. Kraje rozwijające się chcą uniknąć takiej drogi modernizacyjnej, która w rezultacie postawiŁa by je w sytuacji nieformalnych kolonii krajów rozwiniętych. Utwiel1dza to ebty wielu
z tych krajów w posZJuJkiwaniuwłasnej drogi rozwoju. Po hczmych niepowodzeniach wielkich projektów modernizacyjnych wy~ażni.e dajoe Się
zaobserwować zwrot do działań na ml1li.ejsząskalę, gwarantujących jednak realne powodzenie. Aby jednak powodzenie poczynań modernizacyjnych urealnić, konieczne jest z'in:tegrowane podejście do zagadnienia,
uwzględniające, obok czynników ekoowmiczny,ch, któ.l'e w p:l'Ojektach dotychczasowych zdecydowani.e dominowały, t.akż,e czynniki hisitloryczne,
społeezne, kulturowe, polityczne, instytuejonalne igeogmHczne. Na:leży
przy tym zwracać uwagę na wzajemne oddziaływanie ak!tualnych i potencjalnych sił społeeznyeh zarówno wewnętrznych jak i zewnękznych.
oddziałujących na każdy system społeczny.
Obeonie daje się zaobserwować w tendencjach moderniza,cyjny.ch odwrót od wielkich programów w oparciu o pomo'c 1 wspó~pracę międzynarodową, na rzecz "drobnych k~oków"modernizacyjnJ!lch 'realizowanych
w oparciu o własne siły z uwzględnieniem lokalnej ~pecyfiki ~llJltu:[1Qwej
i przyro:dni~zeJ,
a miejsce w teorii i praMyce moderniza,cyjnej w ostatnich lata.:'h zaczęła się upominać geografia spoleezna, ,która zgodnie z definicją S. Otoka, bada zróżnicowanie przestrzenne struktur społecznych, wzajemne oddziaływanie struktur społecznych i środowiska geograficznego oraz poszukuje dróg i metod optymalizowania itych zwiąZków z punktu widzenia
racjonalnego zaspokoje.nia potrzeb człowieka" 2Q. Na potrzebę realnego
j interdyscyplinarnego
podejścia do problematyki modernizacji silnie kładą nacisk geografowie reprezentujący tak zwany nurt radykalny, związani z czasopismem "Anhpode: A Radical Journal of Geography" 30. Naukowcy ci, których głównymi przedstawicielami są A. Gilbert, J. Connell
i H. Brookfield, wyodrębniają nawet odrębną dyscyplinę naukową zwaną przez nich "geografią rozwoju" 31, Wydaje się jednak, że, mając Ita
uwadze uznawany przez wszystkłch zaangażowanych w zagadnienie postulat podejścia interdyscyplinarnego, bardziej celowym będzie wyraźne
zaznaczenie pola badawczego, niżeli tworzenia odrębnej dyscypliny nau:"
29

J. M. BJ a'll t, The Theory

Geography".

197:3, No 5 (2), s. 34.

of

Development,

.,Antipode:

A, Radical Journal

of

�200

MAREK

GA WĘCKI

kowej. Można w ten sposób uniknąć rozmy.cia wy.ni.ków badań między
odrębne dyscypliny naulkowe, których punJk:ty styczne, acz na1jhcmdziej
interesujące, w praktyce są w małym stopniu eksploatowane.
Współe:ael'&gt;naetnologia winna zająć ,partnerskie miejsce w praktyce
modernizacyjnej. POidejśeie ty,pu "ernie", na które tak dobitnie zw,raca
uwagę współczesna etnologia w połącz,eniu ,ze stosowanym do,tychcza3
podejściem typu "etk" oraz z takimi elementami parydygmatu współczesnej etnologii, jak łączenie JPoidejś1cia
holiStycznego z badaniami monograficznymi "studiów pTZY'padJków",
z pewnością wzbogaci i urealni zarówno tEOrie, jak i praJktyikęmoderniza'cyjną. Studia modernizacyjne oraz
pvalkty:kamodernizacyjna zaWsze byl,a związana integralnie z problemem
wart!OŚciowaniai nie mogło być inacrej. Koniecznym jest jednalk nie tylko zauwa'żan1e tradycyjnych systemów waTItoś'ciS!połeczeństw modernizowanych, najczęśdej traktowanych jako hamulec rozwoju, ale refleksyj.1 :ci"
ne l''ch UWz:gaę:
nlam'e. t
Gdyby pe,r:ąpektyw.aetno,}ogicma uw~lędnia.na była w dotychczasowej działalności morder:nizaiCyjnejzarow:no w makro- jak i mi!kroS'ka'li,
uniknięto by niewą't/p1iwie wielu n1eu&gt;owodzeńw załoieJ1'i.achpn3dsięwzięć. Ni:kt jednalk ni,e chce być "Usz.cz.ęśłiwianymna siłę", Dotyczy to
w tym samym stopniu ,chłopa polskiego, kitól'emu narzuca się na pny!kład
typo,wy, "nowocZiesny" projeikt budowlany, co całego państwa, któremu
naTzuc,a się wy,pr,acowaną w innym kraju drogę rozwojową.

MAREK

G AWĘCKI

.PROBLEMS

OF M;ODERNIZA'DIOiN. ETHNOLOGICAL, EKONOMICAL
AND !SOCIO-GEOGRAPHICAL APPROACHEiS

(Su.mmary)

The author undeI1SWnds moderniJza:tion as .a struct'U·ral transfoTmatiO/ll of s,ocio-cultu.ral .system and an iJncTroise of pradoUJc't,i'O/ll
in a proc'ess of traJnsition from
traditional to modern sys'tem of econOlmy. Su!Cih a notio.n of modernizatio.n i:ndudes
a concept of progrelSis, t·oo. After ama,IYS'iJngdilflfer-ent approaches
to the problem
of mOderni,zation both in mega and mic'rooca'le, he stresses eessation from Jan-ge-scale mode.nnization to more 'modes't acti,V'itie~ whil~h take into -consideration s·ocio-cuiltura.l speoiJiJoity, system of values and erw-iiI'OIrJJmcnta.1
co:ndit iOllllS,Real,ization
of modernization prac.tilc.e,should he preceded !by a throu,~h interdisdplln&lt;:r.ry r'''\Search
applyi:ng the "ernic" approach.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6350" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6330">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/eda2e3fcc149f814bfd211ea59924f0a.pdf</src>
        <authentication>79e3a03680faa7a2aa67410665b8fc32</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75628">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5059</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75629">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75630">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75631">
                <text>pogranicza kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75632">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4693</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75633">
                <text>Problemy tożsamości grupowej na polskich pograniczach kulturowych w XX wieku / LUD 2002 t.86</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75634">
                <text>LUD 2002 t.86, s.239-250</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75635">
                <text>Olszewski, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75636">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75637">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75638">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75639">
                <text>Lud, t. 86, 2002

II. POGLĄDY I OPINIE

PROBLEMY TOŻSAMOŚCI GRUPOWEJ NA POLSKICH
POGRANICZACH KULTUROWYCH W XX WIEKU

W połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, wespół z toruńskim
socjologiem i antropologiem kultury Januszem Muchą, zaprosiliśmy uczonych
z kilkunastu krajów europejskich i Stanów Zjednoczonych na konferencję przygotowaną przez nas na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, na temat Kulturowe problemy Europy końca XX wieku l.
Bardzo ogólnie sformułowany tytuł obrad, odbywających się w miejscu
wielowiekowego przenikania się kultur - na pięknym Pojezierzu Brodnickim
- był jedyną sugestią pod adresem naszych gości, wyznaczającą ramy tematyczne ich wypowiedzi. Wśród ważniejszych celów, jakie stawialiśmy sobie,
przystępując do organizowania tej sesji, było bowiem rozpoznanie, które z wielu
problemów kulturowych współczesnej Europy etnolodzy, antropolodzy kultury
z wielu krajów postrzegają jako najważniejsze. Odpowiedź była znamienna.
Niemal wszystkie referaty dotyczyły kwestii tożsamości narodowych czy ogólnoeuropejskiej, tak że zainspirowany konferencją tom, wydany przez nas rok
później, nosił już tytuł Dylematy tożsamości europejskich u schyłku drugiego
tysiąclecia (Dylematy... 1997).
Jak się wydaje, ocena sytuacji kulturowej współczesnego świata przez przedstawicieli naszej dyscypliny wiele się od tamtego czasu nie zmieniła. Co roku
problematyka tożsamości kulturowej dominuje na kilku ogólnopolskich sesjach
etnologicznych i socjologicznych. Była też jednym z ważniejszych motywów
konferencji towarzyszącej ostatniemu zjazdowi Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego2• Podobną sytuację odnajdujemy także za granicą. Wystarczy choćby zajrzeć do programów dwóch ostatnich kongresów Societe Internationale
d'Ethnologie et de Folklore, reprezentatywnych przecież dla całego naszego
środowiska i do związanych z nimi publikacji, by nie mieć co do tego wątpliwości (por. Roots... 1998, 2000; Times ... 200 l).

I Kulturowe problemy
Europy końca.xx wieku, Toruń - Bachotek, 18-20 września 1996 roku
(por. Olszewski 1997).
2 Pogranicza kulturowe ipogranicza etniczne w środkowej Europie, Cieszyn, 7-9 czerwca 2002
roku, sesja naukowa towarzysząca LXXVII Walnemu Zgromadzeniu Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego (prezentowany tekst był jednym z wygłoszonych w Cieszynie referatów).

�240
Odwołałem się tu do sesji naukowych, bo ich tematyka najlepiej, moim
zdaniem, odzwierciedla problemy aktualnie nurtujące środowisko, ale podobne świadectwo w interesującej nas kwestii dają również polskie i zagraniczne
publikacje ostatnich kilkunastu lat. Czyżbyśmy mieli więc w kulturze, w tym
także w nauce, sytuację zbliżoną do tej, jaka była w Polsce i w znacznej części
Europy przed mniej więcej stu laty?
Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie, przyglądając się wybranym problemom związanym z tożsamością grupową na polskich pograniczach kulturowych·
od początku ubiegłego stulecia do dnia dzisiejszego. Zwróćmy przy tym uwagę
na ich konteksty, w tym: relacje między nimi a nauką. Jak się bowiem wydaje, dla etnologa problemem niemal równie istotnym, co procesy tożsamościowe w grupach pogranicznych, są reakcje na nie, postawy wywodzących się
z tych grup badaczy, w tym przypadku polskich.
Przełom wieków XIX i XX to dla Polaków (i nie tylko dla nich) czas oczekiwania na ogólnie przeczuwaną walkę o Niepodległą. Oczekiwania, ale nie
biernego. W Europie po rewolucji francuskiej, po romantyzmie kwestie zróżnicowania kulturowego jawiły się jako najważniejsze dla przyszłego, sprawiedliwego oblicza politycznego kontynentu. Jakie to miały być podziały? Jak przebiegać "sprawiedliwe" granice? Pytano o to również etnologów. I ci odpowiadali. Odpowiadali, chociaż dyscyplina nasza nie była jeszcze do odpowiedzi
takiej przygotowana. Nie była, bo żaden z ówczesnych kierunków nie zajmował się problemami tożsamości kulturowej. Były one obce ewolucjonizmowi,
jak i nurtom postewolucjonistycznym.
Kwestie te nie mogły być jednak obojętne europejskim etnologom, zwłaszcza z narodów walczących o uzyskanie,
odzyskanie czy utrzymanie swojego państwa. Dlatego też zabierali oni głos.
Zabierali, utożsamiając zazwyczaj granice etniczne, narodowe z zasięgami elementów etnograficzno-językowych.
Włączali się w ten sposób czynnie do
budowania przyszłej, nowej rzeczywistości politycznej i kulturowej. Tak też
postępowali etnografowie polscy, zarówno ci z przygotowaniem naukowym,
jak i niezliczeni amatorzy (por. Posem-Zieliński
1973; Obręb ski 1936c;
Olszewski 2001).
Fakty te są nam w miarę dobrze znane, były bowiem w naszym kraju niejednokrotnie przedmiotem badań i publikacji, tak cząstkowych, jak i syntetycznych. Poprzestanę więc tu na ich konstatacji. Chciałbym natomiast w tym miejscu zwrócić uwagę na to, jak interesujące nas tu problemy tożsamości grupowej na polskich pograniczach kulturowych zaistniały w ówczesnych polskich
badaniach. Rzecz interesująca tym bardziej, że prowadzący je, co im później
zarzucali przedstawiciele "nurtu humanistycznego", wyznaczając granice etniczne, minimalizowali lub pomijali zupełnie kwestię świadomości, skupiając
się wyłącznie na "obiektywnych" wyznacznikach przynależności etnicznej lub
kładąc na nie zdecydowany nacisk (por. Posem-Zieliński 1973; Obrębski 1936;
Olszewski 2000). Co więcej, uważali nawet, że pytanie badanych o poczucie

�241
tożsamości nie jest naj istotniejsze, bo ludzie mogą mieć świadomość "błędną"! Adam Fischer na przykład, przekonując, że dla wyjaśnienia spornych
kwestii pogranicz etnicznych czy narodowych ważne są tylko "obiektywne"
fakty etnograficzne, napisał: "Jakże często podaje się za Rusina Polak ze względu na rodzinę, która w pewnym okresie może zawierać więcej już jednostek
ciążących do ruszczyzny, a może być także odwrotnie. Czy statystyka (oparta
o badania czynnika świadomościowego - W.O.) wykaże nam tych Polaków,
którzy wprawdzie się już zrutenizowali, ale jednak w swojej kulturze ludowej
zachowują polskie cechy?" (Fischer b.d., s. 3).
Nawet Leonowi Wasilewskiemu, wielokrotnie podkreślającemu, że jedynym
elementem decydującym o przynależności etnicznej czy narodowej jest świadomość ludności, zdarzyło się, choć zapewne w celach propagandowych (co
zresztą też jest znamienne), napisać, że: "Istnieją wielkie grupy (...) pozbawione samowiedzy narodowej, o poczuciu narodowem zupełnie fałszywem". Przykładem: "Mazury Pruskie, uważający się za Prusaków, Polacy na Orawie i na
Spiszu, zaliczający się do Słowaków, Słowacy morawscy utożsamiający się
z Czechami" (Wasilewski 1913, s. 23).
Mimo takiej postawy "naukowej", problemy tożsamości grupowej pojawiają
się w tych badaniach wieloaspektowo. Już sarno, podkreślane przez historyków naszej dyscypliny, olbrzymie zainteresowanie ówczesnych badaczy i ogromna liczba publikacji ukierunkowanych na kulturę (czytaj: kwestię przynależności kulturowej) terenów o słabym lub zagrożonym poczuciu polskiej tożsamości narodowej, terenów spornych z sąsiadami (m.in. Pomorza, Śląska, Kresów
Wschodnich), publikacji w znacznej części dostępnych bardzo szerokiemu gronu
czytelników, bo ukazujących się nawet w prasie codziennej, wskazywały, jak
ważne były to w ówczesnej ocenie problemy i jak duże było zaangażowanie
narodowe nauki. Prace te, a przede wszystkim ich upowszechnianie, miały
bowiem dać świadectwo "naszej kulturze" na "naszych ziemiach", ukształtować w społeczeństwie polskim trzech zaborów poczucie wspólnej tożsamości,
także z członkami grup żyjących na pograniczach polskiego obszaru kulturowego, w następstwie również zachęcenie Polaków do czynnego wspierania
polskości tych grup, przedstawianej jako "zagrożona" lub "nieuświadomiona"
(Posem-Zieliński 1973; Olszewski 2000; por. też: Gawełek 1914; Bystroń 1929;
Węglarz 1997).
Trudno mi się w tym miejscu oprzeć wrażeniu, że przekonanie o możliwości posiadania "fałszywej" świadomości etnicznej przez grupy żyjące na spornych pograniczach Oak i wiara w wagę rzekomo obiektywnych kryteriów etnograficzno-językowych przynależności etnicznej i narodowej) było bardzo korzystne propagandowo i politycznie. Pozwalało bowiem maksymalizować obszar
i liczbę ludności przyszłego państwa.
W postawie ówczesnych badaczy można zauważyć jeszcze jeden bardzo
istotny aspekt związany z tożsamością kulturową. Mam tu na myśli bar-

�242
dzo charakterystyczne, bardzo wyraźnie dwojakie podejście do polskości. Otóż
tam, gdzie przez wieki kultura polska, tożsamość polska cofały się przed postępuj ącą germanizacj ą (ale też czechizacj ą czy tożsamością słowacką), zwłaszcza na ziemiach utraconych jeszcze przed całkowitą likwidacją państwa polskiego (na przykład na Śląsku), etnografowie zdawali się kierować "etnicznym",
"kulturowym", żeby nie powiedzieć "genetycznym" pojęciem narodu. Opisywali więc, jak już podkreślałem, lud zaliczany przez nich do polskiego na podstawie języka, zewnętrznych cech kultury, nierzadko mający słabe poczucie polskiej tożsamości, a nawet nie mający go w ogóle. Natomiast w odniesieniu do
Kresów Wschodnich, gdzie kultura polska nawet w okresie zaborów wykazywała stałą ekspansję, gdzie silne były tradycje polskiej tożsamości państwowej, także wśród części ludności etnicznie niepolskiej, zdawali się kierować
"politycznym", "państwowym" rozumieniem narodu. Badali więc i opisywali
równie swojską kulturę ludu polskiego, białoruskiego, ukraińskiego czy grup
niesłowiańskich. W ten sposób w postawie badaczy łączyła się ich tożsamość
narodowa i państwowa (choć nie istniejącego wówczas państwa), w ten też
sposób usiłowali oni ksztahować tożsamość narodową i państwową społeczeństwa polskiego, a co za tym idzie, również jego postawę wobec zróżnicowanych tożsamościowo grup kulturowych polskich pograniczy (por. Posem-Zieliński 1973; Gawełek 1914).
Podobne postawy odnajdujemy również u badaczy, dla których jedynym
istotnym kryterium warunkującym istnienie grupy kulturowej było posiadanie
przez jej członków świadomości własnej, odrębnej od sąsiadów tożsamości.
Kapitalnym przykładem może być tu wspomniany już Leon Wasilewski. Niestrudzony badacz polskich pograniczy i równie niestrudzony propagator wiedzy o nich. Wiedzy przekazywanej w sposób celowy, by ksztahować określoną
świadomość i postawę Polaków. Wasilewski w swych pracach odniósł się do
problemów związanych z identyfikacją kulturową, pojawiających się na styku
z wszystkimi naszymi sąsiadamP.
Jako przykład, przypomnijmy pokrótce, jak przedstawiał on w swych publikacjach Śląsk Cieszyński - region również współcześnie budzący żywe zainteresowanie polskich etnologóW'. Kazimierz Nitsch dokonał dokładnego podziału językowego wiosek regionu na czeskie i polskie. Jak jednak zauważył
Wasilewski, odnosząc się do tego dokonania: "Niestety, życie nie układa się
) Obszerne omówienie twórczości Leona Wasilewskiego, z wykazem znacznej części jego publikacji dotyczących spraw narodowościowych, znajdzie czytelnik w wydanej w roku 1998 książce
Barbary Stoczewskiej Litwa, Białoruś, Ukraina w myśli politycznej Leona Wasilewskiego (por. też:
Olszewski 200 I, Stoczewska 1995).
4 Przejawem
tego zainteresowania może być powstanie w Cieszynie w ostatnich latach etnologicznego ośrodka uniwersyteckiego, prowadzącego intensywne badania tej części Śląska czy odbyte w tym mieście LXXVII Walne Zgromadzenie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego z towarzyszącą mu sesją naukową i imprezami towarzyszącymi, prezentującymi etnologom ,,z Polski"
kulturę regionu i związane z nią problemy.

�243
na podstawie ścisłych danych naukowych. I na pograniczu dwóch narodowości zawsze zmagają się dwa wpływy, z których silniejszy czy to kulturalnie,
czy, zwłaszcza, społecznie i politycznie, stara się rozszerzać kosztem słabszego, zupełnie nie licząc się z danemi i argumentami etnografów i językoznawców" (1915, s. 152-153). Wasilewski skupił się na ocenie zachodzących tu
procesów tożsamościowych wraz z ich rozmaitymi kontekstami i wskazał na
możliwość budowania tożsamości polskiej.
Według niego, na początku XX wieku świadomość narodowa "znacznych
kół ludności śląsko-polskiej",
zwłaszcza włościan i drobnomieszczaństwa,
znajdowała się na "dość niskim stopniu rozwoju". Długotrwała izolacja od
kultury polskiej i przewaga kultury obcej stłumiły u chłopa śląskiego poczucie
polskości. Chłop i drobnomieszczanin miał świadomość tożsamości śląskiej
i mówił "po naszemu". Także wywodząca się z ludu miejscowa inteligencja na
co dzień posługiwała się gwarą, co było ewenementem na polskim obszarze
etnograficznym. Polacy uniknęli tu wprawdzie germanizacji, opierając się jej
ręka w rękę z Czechami, ale też, a dotyczy to zwłaszcza stanowiących dwie
trzecie ludności katolików, ulegli przy tym w dużym stopniu czechizacji.
O takim przebiegu procesów tożsamościowych przesądziła wspólnota wyznaniowa z Czechami (czeski był kościół i szkoły katolickie) i przewaga czeskiej
inteligencji, także napływowej. Bliższa polskiej pozostawała natomiast tożsamość protestantów.
Wasilewski zwracał uwagę na dwa najważniejsze czynniki mogące zadecydować o powstaniu tu silnej polskiej tożsamości narodowej - na działalność
oświatową wspieraną z Polski (w tym także kształcenie się miejscowej ludności w Galicji) i na środowisko robotnicze, które wobec znacznego uprzemysłowienia Śląska Cieszyńskiego odgrywało coraz większą rolę (na uzyskanie polskiej świadomości narodowej przez robotników, jako na czynnik, który przesądził o polskości tego regionu, zwrócił też później uwagę Florian Znaniecki).
Wyjazdy czeskich robotników do fabryk na terenach niemieckich, a w następstwie dopływ polskich robotników z Galicji i podział na niemiecką i czeską
kadrę kierowniczą oraz śląskich i galicyjskich robotników sprzyjały kształtowaniu się w tym środowisku świadomości polskiej (Wasilewski 1915).
Warto zwrócić uwagę, że uznanie aktualnej samoidentyfikacji mieszkańców
regionu za jedyny czynnik przesądzający o jego przynależności etnicznej czy
narodowej, a czynniki etnograficzno-językowe
jedynie za elementy kultury
potencjalnie ułatwiające przekształcenie tożsamości etnicznej w tożsamość jednego z rywalizujących o pogranicze narodów, miało dla tych ostatnich określone konsekwencje polityczne i kulturowe. Nie wystarczała już bowiem prosta
licytacja na argumenty historyczno-etnograficzne.
Konieczna, ale i, co ważne,
uprawniona moralnie, była aktywna, pozytywna polityka kulturowa wobec grup
będących przedmiotem rywalizacji. Do tego niezbędne stawało się też wykształcenie we własnych społeczeństwach narodowych poczucia więzi kulturowej

�244
z grupami pogranicza. Wobec braku państwa narodowego to właśnie instytucje
narodowe brały przecież na siebie cały ciężar ekspansji kulturowej.
Skoncentrowałem
się tu na okresie, w którym procesy tożsamościowe
przebiegały naj intensywniej, kiedy też ich manifestacje w życiu codziennym narodów i grup etnicznych, w sporach politycznych czy naukowych były najżywsze, najbardziej wyraziste. Nie ulega też chyba wątpliwości, że wyjątkowo silna
(i do dziś odczuwana) była projekcja ówczesnych procesów kształtowania się
identyfikacji grupowych na przyszłość naszej części Europy.
Nowy ład polityczny po I wojnie światowej stworzył radykalnie nową sytuację także w tym zakresie. Dla Polaków największe znaczenie miały teraz znaczne obszary znajdujących się w granicach państwa Kresów Wschodnich z dużą
liczbą ludności o tożsamości innej niż polska.
Znaczna część tej ludności pozostawała przy tożsamości etnicznej, a nie
narodowej i była przedmiotem rywalizacji, zwłaszcza między Ukraińcami, Białorusinami i Polakami; rywalizacji odbijającej się zarówno na sytuacji wewnętrznej państwa, jak i na jego opinii i pozycji na arenie międzynarodowej. Waga
problemów związanych z tożsamością kulturową wschodnich pograniczy znalazła odzwierciedlenie między innymi w licznych badaniach etnologicznych,
socjologicznych, demograficznych i politologicznych. Przewaga, jaką dawało
państwo polskie i silniejsza jednak niż u Ukraińców, a zwłaszcza niż u Białorusinów, tożsamość narodowa Polaków, określały stosunek strony polskiej do
interesujących nas kwestii. Przywiązywano, oczywiście, dużą wagę do wykrystalizowania polskiej tożsamości narodowej u ludności "potencjalnie" polskiej.
Większąjednak troskę, jak się wydaje, budziły procesy tożsamościowe w grupach potencjalnie białoruskich czy ukraińskich. Chodziło przede wszystkim
o ograniczenie ekspansji ukraińskiej i białoruskiej identyfikacji narodowej oraz
o ukształtowanie, zarówno u ludności o tożsamości etnicznej, jak też ukraińskiej czy białoruskiej, polskiej tożsamości państwowej. Stąd też pogłębione
analizy procesów tożsamościowych na wschodnich Kresach m.in. Józefa Obrębskiego (1936a,b,c,d), Alfonsa Krysińskiego (1928; 1929; 1930; 1933; 1935),
Stanisława Orsini-Rosenberga (1930a,b; 1933), Leona Wasilewskiego czy Tadeusza Hołówki (m.in. 1922), żeby wymienić tylko najbardziej znanych. Były
one wielokrotnie przypominane w ostatnich latach, wspomnę więc tu tylko
płynący z nich wniosek:
"W interesie narodu i państwa polskiego jest możliwie maksymalne zaspokajanie aspiracji kulturowych grup mniejszościowych, tak by mogły one to
państwo uznać za swoje". Wielokrotnie też przypominano, iż każda próba gwałtu
na tożsamości kulturowej słabszej grupy prędzej czy później kończy się klęską
kulturowego agresora.
Niektórzy z tych badaczy próbowali, w różny sposób, włączyć się w kształtowanie polityki narodowościowej na Kresach. Tadeusz Hołówko, polityk
i znawca procesów narodowościowych, swoje usiłowania wprowadzenia w czyn

�245
płynących z badań wniosków przypłacił życiem, zastrzelony w roku 1931 przez
bojówkarzy OUN (Werschler 1984).
Trudno sobie w tym miejscu nie postawić pytania o przyczyny rozbieżności
między wnioskami formułowanymi przez naukowców a kresową praktyką polityczną i kulturową. Wśród wielu aspektów tego zjawiska mnie, jako etnologowi, szczególnie interesujące wydały się spostrzeżenia Józefa Obrębskiego,
analizującego przyczyny odrzucenia przez poleskich Polaków akcesu asymilacyjnego Po]eszuków do narodu polskiego. Zwrócił on uwagę, iż Polacy ci policjanci, urzędnicy, nauczyciele - wyrwani ze swego dotychczasowego kulturowego środowiska i pozbawieni jego wsparcia, przerzuceni w obce im otoczenie, nie tylko nie mieli dość sił do konstruktywnej ekspansji kulturowej,
ale, izolując się radykalnie od poleskiego otoczenia, przyjmowali postawę obronną, charakterystyczną bardziej dla przedstawicieli zagrożonych w swych wartościach grup etnicznych (Obręb ski 1936a). Wydaje się, że spostrzeżenia te
można, bez wielkiego ryzyka błędu, uogólnić na całe niemal Kresy, a nawet
i niektóre z pozostałych, ówczesnych, ale też i dużo późniejszych, pograniczy
kulturowych.
Druga wojna światowa ponownie radykalnie zmieniła sytuację na polskich
pograniczach kulturowych. Jak wiemy, tożsamość kulturowa nie jest wartością stałą,
ulega nieustannym przemianom. Procesy tożsamościowe trwały więc i w okresie
Polski Ludowej, chociaż zazwyczaj głęboko skrywane, a z przyczyn politycznych
niemal niedostępne obserwacji naukowej. (Moje, i nie tylko moje, doświadczenia
z lat siedemdziesiątych i początku osiemdziesiątych z badań nad relacjami
polsko--cygańskimi zdają się wskazywać, że instytucjami naj aktywniej zainteresowanymi problematyką tożsamości rozmaitych grup kulturowych były wówczas: Milicja Obywatelska i odpowiednie tajne służby).
Po roku 1989, po długim okresie przymusowego przytłumienia, ujawniły
się ze zwielokrotnioną siłą problemy towarzyszące procesom tożsamościowym
grup, które według propagandy PRL nierzadko miały stanowić jedynie regionalną, turystyczną egzotykę. Można by się oczywiście teraz, z perspektywy
czasu, popastwić nad uczonymi, którzy jeszcze w połowie lat osiemdziesiątych
pisali, że "tutejsi" z przedwojennych wschodnich Kresów to wymysł ówczesnej nacjonalistycznej propagandy, w rzeczywistości zaś Ukraińcy albo Białorusini, tyle że nieświadomi; że odrębność kulturowa Lemków, Bojków, Hucułów również była antyukraińskim wymysłem, a Kaszubi i Ślązacy to jedynie
barwne polskie grupy etnograficzne itp. Można by, tylko po co. Zbyt łatwe to
i jałowe intelektualnie (na temat polskich badań "etnicznych" w okresie PRL
m.in. Posem-Zieliński 1995; Olszewski 2000).
Za wcześnie jeszcze, moim zdaniem, bo wciąż mamy za mało informacji,
na ocenę procesów tożsamościowych na polskich pograniczach kulturowych
w okresie PRL. I dotyczy to zarówno niepolskich mniejszości, grup polskich
ekspatriantów z byłych Kresów Wschodnich, pozostałej tam ludności (nie tyl-

�246
ko polskiej) czy takich grup etnicznych jak Kaszubi bądź Ślązacy. Procesy te
poznajemy dopiero w ostatnich latach, głównie pośrednio, poprzez manifestacje aktualnych postaw tych grup (np. działalność organizacyjną, edukacyjną,
wydawniczą, przebieg i wyniki wyborów do władz lokalnych i parlamentu).
Daleko nam jednak jeszcze do zadowalającego rozpoznania problemu, a tym
bardziej do możliwości nawet ostrożnego prognozowania ich dalszego rozwoju. Krakowski antropolog Władysław Miodunka, analizując sytuację narodowościową środkowo-wschodniej części Europy, napisał nawet, że: "Doświadczenia
lat dziewięćdziesiątych zdają się przestrzegać przed wyrokowaniem, które mniejszości doprowadzą swój proces narodotwórczy do fazy odrębnego państwa. Ponadto przypadki takie jak Rusinów na Ukrainie, w Słowacji i Polsce sugerują wręcz,
że dziś nie musimy znać nawet nazwy mniejszości, które w dłuższej perspektywie czasowej zaczną uczestniczyć w procesie naród - państwo" (Miodunka
1995, s. 39).
Do pewnego stopnia mamy dziś sytuację zbliżoną do tej z początku ubiegłego wieku. Znowu istotne dla nas - naszej narodowej tożsamości, relacji
z sąsiadami, funkcjonowania państwa - okazują się złożone procesy kulturowe na pograniczu polsko-litewskim, polsko-białoruskim, polsko-ukraińskim,
ale i na pozostałych. Znowu towarzyszy im rywalizacja naszych narodów
o pozyskanie ludności nie mającej dotąd identyfikacji narodowej i charakterystyczna radykalizacja wzajemnych postaw. Przy okazji ostatniego spisu powszechnego, z roku 2002, drobny (a może tylko pozornie drobny) incydent
uzewnętrznił napięcie na pograniczu polsko-słowackim na Orawies. Stanęliśmy wobec problemów związanych z krystalizacją tożsamości kaszubskiej,
noszącą wiele znamion procesu narodotwórczego, z krystalizowaniem się świadomości grupowej, ale i podziałami identyfikacyjnymi Ślązaków czy Lemków.
Inna niż sto lat temu jest, oczywiście, skala problemów, inna sytuacja polityczna, inna świadomość kulturowa zarówno Polaków, jak i ich sąsiadów.
Wszystkie te procesy są aktualnie przedmiotem intensywnych badań polskich etnologów z wszystkich ośrodków. Mam przy tym wrażenie, bo za wcześnie na bardziej kategoryczne sformułowania, że różna jest rola w tych procesach badających je przedstawicieli
nauk o kulturze. Wydaje mi się, że
u zajmujących się problemami współczesnej tożsamości śląskiej etnologów
i socjologów, niezależnie od ich osobistych powiązań z tym regionem, nawet
od ich zaangażowania społecznego i politycznego, dominuje postawa zewnętrznego, "rozumiejącego obserwatora". Z kolei badacze kaszubscy powiązani
z Uniwersytetem Gdańskim to równocześnie aktywni przywódcy intelektualni,
kulturowi, polityczni pewnej części ludności kaszubskiej, aktywnie wpływają5 Niektórzy z ankieterów używali ołówka, uzasadniając to częstymi zmianami odpowiedzi przez
słabo rozumiejących pytania lub niedosłyszących starszych rozmówców. Według przywódców
mniejszości słowackiej, zapisywanie odpowiedzi ołówkiem miało na celu umożliwienie zafałszowania rzeczywistej liczebności tej grupy.

�247
cy na kształtowanie się jej tożsamości grupowej. Myślę, że i te - "etnologiczne" - aspekty procesów tożsamościowych staną się w bliskim czasie przedmiotem naszych badań.
Współczesność przyniosła nam też nową formę, a raczej nowy wymiar kresów - ponadterytorialny. Wydaje się, że rozwój środków masowej komunikacji, ich dostępność, będą minimalizować znaczenie terytorium dla styku kultur
i inspirowanych nim procesów.
Łatwość kontaktów kulturowych, w których terytorium nie odgrywa żadnej
już roli stawia też przed nami zadanie przygotowania się do badania pograniczy kulturowych, jakie roboczo nazwałbym medialnymi. Wyłączenie lub zminimalizowanie najważniejszego dotąd elementu kulturowych kresów nie zakończy bowiem, z pewnością, charakterystycznych dla styku kultur problemów
związanych z tożsamością grupową (choć chyba na zawsze odeśle w przeszłość
"syndrom poleskich Polaków").
Wojciech Olszewski

BIBLIOGRAFIA
Bystroń Jan Stanisław
1929
Bibljograjja etnografzji polskiej, Gebethner i Wolff, Kraków.
Dylematy...
1997
Dylematy tożsamości europejskich pod koniec drugiego tysiqclecia, red. Janusz Mucha, Wojciech Olszewski, UMK Toruń.
Fischer Adam
b.d.
Etnografia województw południowo-wschodnich,
Archiwum ZG PTL,
sygn. 349.
Gawełek Franciszek
1914
Bibliografia ludoznawstwa polskiego, Nakł. Akademii Umiejętności, Kraków.
Hołówko Tadeusz
1922
Kwestia narodowościowa w Polsce, Księgarnia Robotnicza, Warszawa.
Iwański Rafał
2002
Dzieje rodziny /wańskich z Torunia w 1połowie XX wieku. Miasto pogranicza i starcie dwóch kultur narodowych, nie publikowana praca licencjacka
napisana w Instytucie Archeologii i Etnologii UMK w Toruniu pod kierunkiem Wojciecha Olszewskiego, Archiwum Wydziału Nauk Historycznych
UMK.
Krysiński Alfons
1928
Liczba i rozmieszczenie Białorusinów w Polsce, "Sprawy Narodowościowe"
R. 2, nr 3-4, s. 351-379.
1929
Liczba i rozmieszczenie Ukraińców w Polsce, "Sprawy Narodowościowe" R. 3,
nr 3-4, s. 413-450; nr 5, s. 618-640; nr 6, s. 772-784.
1930
Liczba i rozmieszczenie ludności polskiej na Kresach Wschodnich, Nakł.
Instytutu Badań Spraw Narodowościowych, Warszawa.
1933
Ludność polska a mniejszości w Polsce w świetle spisów ludności 192/ i 193/,
Nakł. Instytutu Badań Spraw Narodowościowych, Warszawa.

�248
1935

Rozwój stosunków etnicznych na Ziemi Czerwieńskiej w Polsce Odrodzonej,
Nakł. Instytutu Badań Spraw Narodowościowych, Warszawa.
Miodunka Władysław
1995
Nacjonalizm, państwa ijęzyki w Europie Wschodniej, w: Europa państw Europa narodów. Problemy etniczne Europy Środkowo-Wschodniej, red.
Grzegorz Babiński, Władysław Miodunka, Nomos, Kraków, s. 37-46.
Obrębski Józef
1936a
Dzisiejsi ludzie Polesia, "Przegląd Socjologiczny" t. 4, z. 3-4, s. 414-446.
1936b
Problem etniczny Polesia, Nakł. Instytutu Badań Spraw Narodowościowych,
Warszawa (odbitka ze "Spraw Narodowościowych" R. X, nr 1-2).
1936c
Problem grup etnicznych w etnologii, "Przegląd Socjologiczny" t. 4, z. 1-2,
s.177-195.
1936d
Statystyczne i dynamiczne podejście w badaniach narodowościowych, "Sprawy Narodowościowe" R. X, nr 6, s. 585-(j00.
Olszewski Wojciech
1997
Antropologiczna refleksja nad Europą, "Etnografia Polska" t. XLI, s. 223-224.
2000
Ethnologie polonaise et les disciplines voisines par rapport ił l'identification nationale des Polonais, w: Roots &amp; rituals. The construction of ethnic
identities, red. T. Dekker, J. Helsloot, C. Wijers, Het Spinhuis, Amsterdam,
s. 10-23.
2001
Patriotyzm i tolerancja. Nurt humanistyczny w polskiej myśli etnologicznej
do drugiej wojny światowej wobec procesów etnicznych na Kresach, UMK,
Toruń.
Orsini-Rosenberg Stanisław
1930a
Program badań socjologicznych w zakresie zagadnień narodowościowych
w województwach wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej, "Sprawy Narodowościowe" R. IV, nr 1, s. 1-17.
1930b
Program badań socjologicznych w zakresie zagadnień narodowościowych
w województwach wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej (dokończenie),
"Sprawy Narodowościowe R. IV, nr 2, s. 176-199.
1933
Procesy rozkładowe w grupach etnicznych niezorganizowanych, Instytut
Badania Spraw Narodowościowych, Warszawa (Odbitka z: "Sprawy Narodowościowe" R. VI: 1932, nr 4-5).
Posem-Zieliński Aleksander
1973
Kształtowanie się etnografii polskiej jako samodzielnej dyscypliny naukowej
(do 1939 r.), w: Historia etnografii polskiej, red. Małgorzata Terlecka, Wydawnictwo PAN, Warszawa, s. 29-114.
1995
Studia etniczne w polskiej etnologii po 1945 roku. Ich uwarunkowania, konteksty i nurty, "Lud" t. 78, s. 293-316.
Roots ...
Roots and Rituals: Managing ethnicity. 6th International Conference ofthe
1998
Societe Internationale d'Ethnologie et de Folklore (SIEF). Abstracts, Amsterdam.
Roots &amp; rituals. The construction of ethnic identities, red. T. Dekker,
2000
J. Helsloot, C. Wijers, Het Spinhuis, Amsterdam.
Stoczewska Barbara
1995
Leon Wasilewski o mniejszościach narodowych II Rzeczypospolitej, "Sprawy
Narodowościowe. Seria Nowa" t. 4, s. 37-50.
Litwa, Białoruś, Ukraina w myśli politycznej Leona Wasilewskiego, Księgar1998
nia Akademicka, Wydawnictwo Naukowe, Kraków.

�249
TImes...
2001

TImes, Places, Passages. Ethnological Approaches in the New Millennium.
7th SIEF-Conference Budapest April 23-28, 2001. Abstracts, ed. Ilona Nagy,
ClEF, Budapest.
Wasilewski Leon
1913
Kwestia żydowska na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej, Nakł. "Zjednoczenia", Lwów.
1915
Śląsk Polski, Wyd. M. Areta, Warszawa.
Węglarz Stanisław
1997
Tutejsi i inni, ezęść 1: O etnograficznym zróżnicowaniu kultury ludowej, PTL,
Ł.6dź.
Wersehler Iwo .
1984,
Z dziejów obozu belwederskiego. Tadeusz Hołówko - życie i działalność,
PWN, Warszawa.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10725" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10703">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4042dc4753038c4ffb2847e57f7892a7.pdf</src>
        <authentication>998f29249250323afadbe4b6b457606c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127862">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3296</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127863">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127864">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3089</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127865">
                <text>Problemy współczesnej kultury łemkowskiej na przykładzie Muzeum w Zyndranowej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1985 t.39 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127866">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1985 t.39 z.3-4, s.131-136</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127867">
                <text>Kroh, Antoni</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127868">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127869">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127870">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127871">
                <text>I I . 1. K r z y ż z k o p u ł y spalonej c e r k w i , obecnie M u z e u m Regio­
nalnej k u l t u r y łemkowAkiej w Zyndranowej

Antoni Kroh

PROBLEMY WSPÓŁCZESNEJ KULTURY ŁEMKOWSKIEJ
NA PRZYKŁADZIE MUZEUM W ZYNDRANOWEJ

Jest to m u z e u m ogromnie i n t e r e s u j ą c e , w p e w n y m sensie
nawet u n i k a l n e . N i e z p o w o d u z a s o b n o ś c i , g d y ż m u z e u m w Z y n ­
dranowej jost p l a c ó w k ą s k r o m n ą . A l e co j ą w y r ó ż n i a s p o ś r ó d
wielu i n n y c h m u z e ó w w Polsce, r ó w n i e ż t y c h s ł a w n y c h , dyspo­
n u j ą c y c h w i e l o m i l i o n o w y m i funduszami, zwiedzanych przez
d z i e s i ą t k i i setki t y s i ę c y t u r y s t ó w rocznie — t o rola, j a k ą p e ł n i ,
zakres .społecznych potrzeb, k t ó r e stara się z a s p o k a j a ć . Jest to
bo\v\em m u z e u m ogromnie potrzebne. Ł e m k o m i P o l a k o m . N i e
b y w a t u t a j t u r y s t y c z n a ..stonka", w o ż o n a a u t o k a r a m i — lecz
ludzie, k t ó r z y s z u k a j ą p r a w d y o dawnej i w s p ó ł c z e s n e j Ł e m k o w s z c z y ź n i e , bo t a prawda, jest i m potrzebna, a nie bardzo
m a j ą jak i k t ó r ę d y do niej d o t r z e ć .
Muzeum jest skromno, g d y ż u t r z y m y w a n o jost c a ł k o w i c i e
s p o ł e c z n i e , bez j a k i e j k o l w i e k pomocy z z e w n ą t r z — ani finanso­
w e j , ani organizacyjnej. G d y u ś w i a d o m i m y sobie ten f a k t , a jed­
n o c z e ś n i e p r z y j r z y m y się efektom p r a c y m u z e u m , zrozumiemy,
j a k bardzo godni szacunku są ludzie, k t ó r z y p o w o ł a l i do ż y c i a t ę
p l a c ó w k ę i d ź w i g a j ą c i ę ż a r jej u t r z y m a n i a .
W y d a j e się, że p r z y k ł a d m u z e u m w Z y n d r a n o w e j m o ż e b y ć
i n t e r e s u j ą c y nic t y l k o dla m i ł o ś n i k ó w Ł e m k o w s z c z y z n y , ale
w ogóle dla socjologów k u l t u r y , e t n o g r a f ó w , h i s t o r y k ó w ; szczegól­
nie z a ś dla a n i m a t o r ó w r u c h u regionalnego i k u l t u r y ludowej

z całej P o l s k i . Z w ł a s z c z a c i o s t a t n i m o g ą s i ę t u t a j wiele n a u c z y ć .
W i e ś Z y n d r a n o w a leży na Środkowo-Wschodniej Ł e m k o w s z c z y ź n i e , na p o ł u d n i e od K r o s n a , p r z y samej granicy czechosło­
wackiej, o k i l k a k i l o m e t r ó w od p r z e ł ę c z y D u k i e l s k i e j . Wiedzie
t ę d y w a ż n e p r z e j ś c i e przez K a r p a t y , ongiś jeden z n a j r u c h l i w szych s z l a k ó w h a n d l o w y c h dawnej Rzeczypospolitej. W D u k l i
o d b y w a ł y się s ł y n n e j a r m a r k i , na k t ó r e zjeżdżali t a k ż e R u s i n i
z g ó r n y c h W ę g i e r , czyli ze wschodniej S ł o w a c j i , czyli z P r i a szewszczyzny, zwanej t a k o d m i a s t a Preszowa (Preaov), obecnie
ważnego centrum kulturalnego U k r a i ń c ó w czechosłowackich.
Okolice p r z e ł ę c z y D u k i e l s k i e j to region, gdzie k o n t a k t y m i ę d z y
Rusinami z północy i południowych stoków K a r p a t były od
stuleci bardzo ścisłe i w i e l o p ł a s z c z y z n o w e , w y w i e r a j ą c p r z o m o ż n y
w p ł y w na k u l t u r ę l u d o w ą a w szczególności na s a m o ś w i a d o m o ś ć
e t n i c z n ą . Poczucie, że tereny po obu stronach g ó r s t a n o w i ą
j e d n ą całość a ich m i e s z k a ń c y s ą p o b r a t y m c a m i , b y ł o i jest
w c i ą ż ż y w e . S p r z y j a ł a t e m u r ó w n i e ż o k o l i c z n o ś ć , że l u d n o ś ć
r u s k ą otaczały narody o odmiennym języku, religii, kulturze —
Polacy, S ł o w a c y , W ę g r z y , Ż y d z i .
Podczas pierwszej i drugiej w o j n y ś w i a t o w e j w i e l o k r o t n i e
p r z e t a c z a ł się t ę d y f r o n t . P r z e ł ę c z D u k i e l s k a s t a n o w i ł a k l u c z o w y
p u n k t strategiczny. T o c z y ł y się o n i ą straszliwe zmagania,

131

I

�I I . 2. Teodor Gocz,

1984

I I . 3. , . K ą c i k b r a t e r s t w a ' ' nu terenie M u z e u m w Z y n d r a n o u e j

I

w k t ó r y c h s t r a c i ł y życie setki t y s i ę c y ż o ł n i e r z y r ó ż n y c h a r m i i ,
a

t a k ż e wielu miejscowych. Ponurej s ł a w y

„Dolina

dom.

Śmierci"

t y l k o Ł e m k o w i e od p o c z ą t k u u w a ż a l i te strony za
Bez

zastrzeżeń,

na

przekór

wszystkiemu

i

swój

wszystkim.

m i ę d z y l w i ą a H y r o w ą , jedno z n a j w i ę k s z y c h pobojowisk w tej

D o m , k t ó r e g o nie w y b i e r a m y , a k t ó r y nosimy w sercu przez całe

części E u r o p y , znajduje się niedaleko Z y n d r a n o w e j .

ż y c i e , bo t a k j u ż jest. D l a Ł e m k ó w jest to ziemia łemkowska,,
dla P o l a k ó w — p o ł o m k o w s k a . Cała r ó ż n i c a .

Po r o k u 1945 okolica n i e m a l c a ł k o w i c i e się w y l u d n i ł a . N a j ­

Z t y c h i i n n y c h w z g l ę d ó w Polacy, s p r o w a d z a j ą c y się w B e s k i d

pierw w w y n i k u d z i a ł a ń w o j e n n y c h , p ó ź n i e j r e p a t r i a c j i części
l u d n o ś c i na U k r a i n ę R a d z i e c k ą , p o t e m zaś s k u t k i e m tragicznej

N i s k i i Bieszczady, b y l i p o d

,,Akcji Wisła".

m e n t e m nie n a z b y t a k t y w n y m . N a w e t Podhalanie, m i e s z k a j ą c y

względem kulturotwórczym

ele­

dość z w a r t y m i s k u p i s k a m i w Banici.' kolo I z b , Czarnej, Mochnaez-

G d y od p o l o w y l a t p i ę ć d z i e s i ą t y c h Ł e m k o w i e zaczęli w r a c a ć
w te s t r o n y , Bieszczady i B e s k i d N i s k i o t a c z a ł a świeżej d a t y ,

ee i i n n y c h wsiach, a m a j ą c y

alo mocno j u ż zakorzeniona w s p o ł e c z e ń s t w i e p o l s k i m legenda:

z przystosowaniem się do nowych w a r u n k ó w , w znacznej mierze

legenda ziemi niczyjej,

zatracili swe p o d h a l a ń s k i e cechy w y r ó ż n i a j ą c e .

„ d z i k i e g o zachodu", okolicy

do p r z e ż y c i a r o m a n t y c z n e j , m ę s k i e j p r z y g o d y

sposobnej

w stylu

stosunkowo najmniej

kłopotów

.Tacka

Ł e m k o w i e zaś prawie n a t y c h m i a s t po r o z p a k o w a n i u t ł u m o k ó w

L o n d o n a . P u s t k a , ostry k l i m a t , d r a p i e ż n a zwiorzyna, z a r a s t a j ą c e

r o z p o c z ę l i d z i a ł a l n o ś ć k u l t u r a l n ą . W i d a ć u w a ż a l i j ą za n i e z b ę d n y

pogorzeliska, cmentarze, tajemnicze m o g i ł y — coś j a k
Pola z Ogniem

i mieczem.

а w i ę c fałszywej

D o powstania tej

Dzikie

element swego istnienia jako s p o ł e c z n o ś c i . J u ż

powierzchownej,

roku przy Spółdzielni Produkcyjnoj

legendy p r z y c z y n i a ł y się, niestety, dzieła l i ­

jesienią

„Solidarność" w

nowej p o w s t a ł trzydziestoosobowy zespól

1954

Zyndra­

folklorystyczny,

za­

terackie, f i l m o w e , a r t y k u ł y prasowe — z b y t często o d z n a c z a j ą c e

ł o ż o n y i prowadzony przez Teodora Gocza. Opracowano m . i n .

się

widowisko „ W e s e l e ł e m k o w s k i e " . W

moralnym

daltonizmom.

Modna

była

wówczas

piosenka

o Bieszczadach, w k t ó r y c h m o ż n a sobie „ p o k o w b o i ć " .

1955 r o k u telewizja rze­

szowska n a g r a ł a z t y m zespoleni p r o g r a m „ U Ł e m k ó w w Z y n ­

Ściągali w i ę c t u z całej P o l s k i a w a n t u r n i c y , r o m a n t y c y , tra­

d r a n o w e j " . W Bielan cc, K o m a ń c z y , G r a b i n , Olchowcn, T y l a w i e .

perzy, niespokojne duchy i z w y k l i k r y m i n a l i ś c i — na za,robek,

Polanach k. D u k l i na p r z e ł o m i e lat p i ę ć d z i e s i ą t y c h i sześćdzie­

na przeczekanie, dla malowniczej autokreaeji. Sprowadzali się

s i ą t y c h i s t n i a ł y zespoły p i e ś n i i t a ń c a . W k i l k u wsiach d/.ialaly

t u r ó w n i e ż c h ł o p i z n i z i n , na ogół wiedzeni ż y c i o w y m p r z y m u s e m

chóry

— g d y ż z r ó ż n y c h p o w o d ó w nie b y ł o dla n i c h miejsca w rodzin­

Hajiczowa, Konieczna, Z d y n i a i inne m i e j s c o w o ś c i .

n y c h stronach. A l e że nic i m się nie r o d z i ł o w o b c y m , g ó r s k i m
klimacie, więc po p a r u latach m o r d ę g i najczęściej

zauważymy,

obraz nie

jest b u d u j ą c y .

się

aktywnością:

B a l tue,

że a k t y w n a d z i a ł a l n o ś ć k u l t u r a l n a m a ł e j

grupki
wielu

nowoczesnych n a r o d ó w . W ton w ł a ś n i e s p o s ó b zaczynali się prze­
v

p o c z w a r z a ć Czosi, S ł o w a c y , U k r a i ń c y , R u m u n i , n i e k t ó r e n a r o d y

W i e l u P o l a k ó w się przez Ł e m k o w s z c z y z n ę p r z e w i n ę ł o , niewielu % p o ł u d n i o w o s ł o w i a ń s k i e .

Początki

zostało.

Pierwsi

132

swą,

l u d z i niejednokrotnie s t a w i ł a p o c z ą t e k ś w i a d o m e g o b y t u

n p . s ą d e c k a wieś K a m i a n n a , wspaniale zagospodarowana przez
Lecz o g ó l n y

Wyróżniały

Ś l e d z ą c dzieje E u r o p y wschodniej i p o ł u d n i o w e j X I X w i e k u

uciekali.

O d tej smutnej r e g u ł y i s t n i e j ą dość liczne chlubne w y j ą t k i ,
nowych mieszkańców.

cerkiewne.

Щ działywania

niewielki.

bywały
budziciele

skromne, zasięg
czescy

zbierali

od­
się

�w j e d n y m n i e w i e l k i m p o k o j u ; nad Wełtawą, k r ą ż y ł o powiedzon­

czy, p o ś r ó d

ko, że g d y b y w t y m p o k o j u r u n ą ł strop, dalszy rozwój nowoczes­

Doński,

nego p i ś m i e n n i c t w a , czeskiego s t a n ą ł b y p o d znakiem

zapytania.

Nawiasem m ó w i ą c , Stofanowski p r o w a d z i ł przoz wielo lat w Bie-

Szturowcy (grupa skupiona w o k ó ł L ' u d o v i t a Stura,

pierwszogo

lanco ł e m k o w s k ą i z b ę r e g i o n a l n ą , b o r y k a j ą c się z l i c z n y m i t r u d ­

ideologa s ł o w a c k i e g o ) —

to garstka

romantycznych

młodzień­

k t ó r y c h w y r ó ż n i a l i się P a w e ł Stofanowski, M i c h a ł

Teodor

K u z i a k , a kierowano przez Teodora

n o ś c i a m i . Obecnie izba t a jest n i e d o s t ę p n a dla

Gocza.

zwiedzających;

c ó w . Z w o l e n n i k ó w „ R u s k i e j T r ó j c y " , k t ó r a dala p o d w a l m y pod

ustalono, żo zbiory z o s t a n ą przeniesiono do Z y n d r a n o w o j , g d y

nowoczesną

t y l k o z a i s t n i e j ą w a r u n k i do ich oksponowania.

kulturę ukraińską, t a k ż o m o ż n a było policzyć

na

palcach o b u r ą k . S ł o w e ń c y , z w a n i w ó w c z a s I l i r a m i , zaczynali

Zespół „ Ł o m k o w y n a " i m u z e u m zyndranowskio m a j ą

jedną

od w y d a w a n i a ka,lon d a r z y r o l n i c z y c h i p o d r ę c z n i k ó w pszczelar­

wspólna, cochę, k t ó r a stanowi ź r ó d ł o i c h s i ł y , a zarazem p r z y c z y n ę

stwa.

nieustannych

k ł o p o t ó w , u t r a p i e ń , poczucia n i e p e w n o ś c i . S ą to

N a t u r a l n i e , p i s z ą c to nie m a m -zamiaru s u g e r o w a ć , że ak­

mianowicie i n s t y t u c j e c a ł k o w i c i e s p o ł e c z n e , p o w o ł a n o do ż y c i a

tywność kulturalna Ł e m k ó w możo w podobny sposób konstytu­

i u t r z y m y w a n o przez m a ł ą g a r s t k ę l u d z i , i s t n i e j ą c e d z i ę k i ich

o w a ć i c h ś w i a d o m o ś ć n a r o d o w ą . Procesy, o k t ó r y c h w s p o m i n a m ,

p o ś w i ę c e n i u , h a r ó w c e — - k t ó r a , g d y się j ą obserwuje z z e w n ą t r z ,

m i a ł y p r z e c i e ż miejsce przed p ó ł t o r a stuleciem, w k r a ń c o w o od-

r o b i czasom w r a ż e n i e b e z n a d z i e j n o ś c i , a z p e w n o ś c i ą m a cechy

społecznych, politycznych, ustrojowych.

heroizmu. J e d y n y m m o t o r e m d z i a ł a n i a t y c h ludzi jost w i e r n o ś ć

Chodzi m i t u w y ł ą c z n i e o z w r ó c e n i e u w a g i na w y b i t n i e i n t e g r u j ą c ą

t r a d y c j i ł e m k o w s k i e j . O n i po p r o s t u rozpaczliwio w a l c z ą o ż y c i e ,

i

o istnienie swej s p o ł e c z n o ś c i , o prawo

mionnyeh

warunkach

reprezentacyjną

w grupach

funkcji}

zbiorowej

działalności

kulturalnej

regionalnych, etnicznych, m n i e j s z o ś c i o w y c h ,

któro

p r a g n ą b r o n i ć swojej t o ż s a m o ś e i . W i a d o m o b o w i e m , że d z i a ł a l ­
ność' k u l t u r a l n a s p e ł n i a
w

społecznościach,

(Podhalanie,

także przemożną

nic p r z e j a w i a j ą c y c h

Tyrolczycy),

a tylko

funkcję

dumy.

Lecz s ą to i n s t y t u c j e nie p o w i ą z a n e z t z w . p i o n o m k u l t u r y .

integrującą

P i o n k u l t u r y to z a m k n i ę t y system, w y m y ś l o n y i a d m i n i s t r o w a n y

narodowych

o d g ó r n i e , podobnie j a k n p . p i o n s ł u ż b y z d r o w i a . W s z y s t k o nia

p i e l ę g n o w a ć swą,

t u swoje miejseo, h i e r a r c h i ę , b u d ż e t , p l a n y pracy, e t a t y . Wszyst­

aspiracji

chcących

do plemiennej

K t o j a k k t o , alo Polacy p o w i n n i to z r o z u m i e ć .

o d r ę b n o ś ć . W i a d o m o r ó w n i e ż , że p a t r i o t y z m l o k a l n y nie umniej­

ko jest przewidziane, u j ę t e , a n a s t ę p n i e realizowano i zamykane

sza p a t r i o t y z m u narodowego l u b p a ń s t w o w e g o , a wprost prze­

лу sprawozdaniach.

ciwnie -

d z i a ł a l n o ś ć p o z o r n ą i m o ż e j ą u t r z y m y w a ć , nawet przez d ł u ż s z y

wzbogaca, go i o ż y w i a .

R o z u m i e j ą to np. w ł a d z e X E 1 ) , p o p i e r a j ą c k u l t u r a l n y r u c h

Ó w sy-stern m o ż e z powodzeniem

czas, b y ł o t y l k o z o s t a ł a odpowiednio zaszufladkowana.

tolorować
A l e nie

S o r b o l u ż y c z a i i . Xii, w y o b r a ź n i ę Ł e m k ó w d z i a ł a z a ś szczególnie

m o ż e w ł ą c z y ć w swe s t r u k t u r y zjawiska, k t ó r o nie jest do k o ń c a

przykład Ukraińskiego Muzeum w Svidniku

nazwano i sklasyfikowane.

wacji,

mającego

około

trzydziestu

etatów

na p ó ł n o c n e j

Sło­

merytorycznych,

skansen, k o l e k c j ę i k o n , bogate zbiory etnograficzne,

wydające

prace naukowo i popularne i t d .
Łemkowie,

zamieszkali

w

Z a ś m u z e u m w Z y n d r a n o w e j i w ogóle ł o m k o w s k i e g o r u c h u
k u l t u r a l n e g o , g d y spojrzy się n a ń z u r z ę d n i c z e g o p u n k t u w i ­
dzenia, jednoznacznie

Polsce, m a j ą

obecnie

na

z a k w a l i f i k o w a ć się nie da.

dobrą,

Ł e m k o w i e b o w i e m nie zostali oficjalnie uznani j a k o o d r ę b n a

s p r a w ę t y l k o dwie pozaroligijne i n s t y t u c j e k u l t u r a l n o , s p e ł n i a ­

m n i e j s z o ś ć n a r o d o w a , leoz zaliczono i c h cło n a r o d u u k r a i ń s k i o g o

j ą c e dla n i c h funkcje reprezentacyjne i i n t e g r u j ą c e . S ą t o : Z e s p ó ł

Z r ó ż n y c h p r z y c z y n , o k t ó r y c h w- t y m miejscu p i s a ć nie b ę d ę

P i e ś n i i Tańca, .,Lemko w y n a " z siedzibą, w Bielnnee, w o j . nowo­

wielu Ł e m k o m ó w stan rzeczy nie odpowiada, p o n i e w a ż silnie

s ą d e c k i e (kierownik

artystyczny

J a r o s ł a w Trochanowski) oraz

o d c z u w a j ą s w ą o d r ę b n o ś ć z a r ó w n o wobec U k r a i ń c ó w , j a k Po­

Wojennej

l a k ó w . T o powoduje, że c h o c i a ż U k r a i ń s k i e T o w a r z y s t w o Spo­

w Z y n d r a n o w e j , w o j . k r o ś n i e ń s k i e , z a ł o ż o n e przez g r u p ę działa­

ł e c z n o - K u l t u r a l n o , d z i a ł a j ą c e w Polsce, u w z g l ę d n i a t a k ż e (zgod-

Regionalne Muzeum K u l t u r y Ł e m k o w s k i e j i P a m i ę c i

I I . 4. Tablice p r z y w e j ś c i u do M u z e u m w Z y n d r a n o w e j

133

1

�I I . 5. Zagroda muzealna, ekspozycja

pamiątek

wojennych

p o t r z e b y k u l t u r a l n o Ł e m k ó w , to jednak

nie

Teodor Gocz, jeden z z a ł o ż y c i e l i i od p o c z ą t k u kiorownik

m a j ą oni w łonie Towarzystwa, p e ł n y c h w a r u n k ó w rozwoju.

Po

zoum, w c i ą g u

nie ze statutem)

szesnastu l a t istnionia swej

placówki

mu

poznał

p r o s t u —• c z u j ą się t a m nie w p e ł n i u siebie. N i e m a m t u zamiaru

doskonale wszystkie te t r z y sposoby na w ł a s n e j s k ó r z e . M i e j m y

rozpisywać

n a d z i e j ę , że k i e d y ś spisze i o p u b l i k u j e swoje p r z e ż y c i a . B ę d z i o

się o relacjach

łomkowsko-ukraińskich

w

z w ł a s z c z a że różnio się one k s z t a ł t o w a ł y w c i ą g u
lecia; niemniej

faktem

jost, że w i e l u

działaczy

Polsce,

czterdziesto­
łemkowskich

pozostaje poza T o w a r z y s t w e m . M u z e u m w Z y n d r a n o w e j , dzia­
łające

n i e z a l e ż n i o od U T S - K ,

nie

jest

więc,

traktując

rzecz

rzeczy.

Looz j a k p o m ó c

muzeum

k w e s t i ę dalszego rozwoju

w Zyndranowoj, jak

rozwiązać

tej i n s t y t u c j i ? B o że trzeba

pomóc,

nie m u s z ę chyba u d o w a d n i a ć . Ł e m k o w i o s ą w s p ó ł m i e s z k a ń c a m i

u r z ę d o w o , m u z o u m m n i e j s z o ś c i narodowej.
N i e jest to r ó w n i e ż m u z e u m regionu etnograficznego,
n p . Podhala czy O r a w y , p o n i e w a ż j e d n y m z

to ogromnie i n t e r e s u j ą c y d o k u m e n t ; d o w i o m y się z niogo wielu
zaskakujących

jak

najtrudniejszych

p r o b l e m ó w ł e m k o w s k i c h jest problem s a m o o k r e ś l e n i a .

Podha­

P o l s k i , b i o r ą u d z i a ł w w y t w a r z a n i u narodowego m a j ą t k u ,

mają

w i ę c oczywiste prawo do k o r z y s t a n i a z tego m a j ą t k u , do pie­
l ę g n o w a n i a swej k u l t u r y , j a k m y wszyscy.

lanie, m i m o swej o d r ę b n o ś c i , s ą P o l a k a m i i n i k t tego nie kwestio­

Pomoc, k t ó r a jest n i e z b ę d n a , t y l k o w ó w c z a s j e d n a k

będzie

nuje. N i e k t ó r z y Orawoy czują s i ę P o l a k a m i , i n n i S ł o w a k a m i , alo

m i a ł a sens, g d y nie naruszy samej i s t o t y m u z o u m , to

znaczy

nie istnieje n a r o d o w y p r o b l e m O r a w c ó w . Ł e m k o w i e

s p o ł e c z n e g o charakteru tej p l a c ó w k i .

natomiast,

z o c z y w i s t y c h w z g l ę d ó w , nie u w a ż a j ą się za o d ł a m n a r o d u pol­

W y d a j e się, że najlepszym r o z w i ą z a n i e m b y ł o b y powolanio

skiego, z a ś p r z y n a l e ż n o ś ć do n a r o d u u k r a i ń s k i e g o jest u n i c h

Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Łemkowskiego w Zyndranowej,

k w e s t i ą s k o m p l i k o w a n ą , a nierzadko b o l e s n ą ; t r u d n o w i ę c t r a k ­

organizacji

prawną.

Organi­

t o w a ć Ł e m k o w s z c z y z n ę w y ł ą c z n i e j a k jeden z r o g i o n ó w P o l s k i ,

zacja taka,, k t ó r a s t a ł a b y się f o r m a l n y m właścicielem

muzeum

mającej

o s o b o w o ś ć

j a k n p . Podhale. W t y m sensie m u z e u m w Zyndra,no\voj nie jost

(dotychczas

muzeum

niaUrby n i e z b ę d n y c h p r a c o w n i k ó w , n p . p r z e w o d n i k ó w na, sezon

regionalnym,

lecz c z y m ś więcoj.

zatrud-

J a k ż e więc t ę p l a c ó w k ę z a k w a l i f i k o w a ć ?

t u r y s t y c z n y , z l e c a ł a b y r o b o t y konserwatorskie

itp. Działalność

G d y s p o t y k a m y zjawisko, k t ó r e g o do k o ń c a nie r o z u m i e m y ,

takiego

przez

a k t ó r e b u r z y naszo m y ś l o w e schematy, m o ż e m y p o s t ą p i ć
jeden z n a s t ę p u j ą c y c h

na

sposobów:

— zignorowa,ć, nie p r z y j ą ć do w i a d o m o ś c i jego istnienia;
— w c i s n ą ć w o b o w i ą z u j ą c e r a m y , „ p o d c i ą g n ą ć " p o d znane
schematy;
— p r ó b o w a ć zniszczyć, unicestwić.

134

kwestia ta nie jest w polni uregulowana),

towarzystwa

winna

być

dotowana

państwo,

j a k to się z r e g u ł y u nas dzieje. T o w a r z y s t w o winno p o w o ł a ć
radę naukową, komórkę wydawniczą itd.
Działając

w ten

s p o s ó b , nie n a r u s z y ł o b y

się

społecznego

c h a r a k t e r u m u z o u m , a p o s t a w i ł o b y się t ę p l a c ó w k ę na odpowied­
n i m poziomic m e r y t o r y c z n y m , p r o w a d z ą c j ą zgodnio z zasadami
nowoczesnego m u z e a l n i c t w a .

�Zarówno

w p r z e s z ł o ś c i , j a k obecnio i s t n i a ł y

liczne prece­

czasem w d r a m a t y c z n y c h o k o l i c z n o ś c i a c h . Z w r a c a w ś r ó d
uwagę swą przejmującą

J a n a K a s p r o w i c z a na Harendzie w Zakopanem jest w ł a s n o ś c i ą

p i ę k n i e k u t y w żelazie, dzieło c h ł o p s k i e g o a r t y z m u ; zgiął się,

T o w a r z y s t w a i m . J a n a Kasprowicza. T o w a r z y s t w o i m . F r y d e r y ­

j a k b y w b ó l u , p a d a j ą c z dachu p ł o n ą c e j c e r k w i we w s i Czeremcha

ka Chopina w Warszawie r ó w n i e ż posiada m u z e u m (prócz innej

za J a ś l i s k a m i .

d z i a ł a l n o ś c i ) , n a t u r a l n i e k o r z y s t a j ą c z finansowej pomocy p a ń ­

urodą wschodniochrześcijański

nich

densy takiego r o z w i ą z a n i a sprawy. N a p r z y k ł a d M u z e u m i m .

krzyż,

Po przeciwnej stronie p o d w ó r z a , w stodole, Teodor

Gocz

stwa. J a k w i a d o m o , w dziejach kolekcjonerstwa polskiego nie­

zainstalował w

m a ł ą r o l ę o d e g r a ł y muzoa, z a ł o ż o n e przez Polskie T o w a r z y s t w o

o przełęcz Dukielską, w y s t a w ę

Krajoznawcze, Polskie T o w a r z y s t w o T a t r z a ń s k i e , a

drugi dział m u z e u m w Z y n d r a n o w e j . O g l ą d a m y m u n d u r y

pol­

skie, radzieckie, c z e c h o s ł o w a c k i e

tych

następnie

ich kontynuatora — P T T K . Przykła,dy m o ż n a mnożyć.
Z r e s z t ą w 1968 r o k u , j e d n o c z e ś n i e z otw-arciem etnograficz­
nej części m u z e u m , p o w o ł a n a z o s t a ł a za w i e d z ą i z g o d ą w ł a d z

1969 r o k u ,

w dwudziestą piątą rocznicę
wojennych p a m i ą t e k .
(Łemkowie

walk

Jost

walczyli w

to

armiach), z a r d z e w i a ł ą b r o ń , z n a j d o w a n ą po d z i ś d z i e ń na okolicz­
n y c h polach, nieco w y d a w n i c t w , zdjęcia.

teronowych S p o ł e c z n a R a d a Muzealna. Ciało to, s p e ł n i a j ą c e o d

W t y m miejscu w y p a d a p r z y p o m n i e ć , że wioś Z y n d r a n o w a

siedemnastu l u t swe funkcjo opiniodawcze i n a d z o r u j ą c e woboc

z o s t a ł a odznaczona przez prezydenta L u d v i k a Svobode orderem

m u z e u m , nie jest jednak uznawano j a k o organ

c z e c h o s ł o w a c k i e j Czerwonej G w i a z d y za pomoc ż o ł n i e r z o m cze­

oficjalny.

W k a ż d y m razie wydaje się r z e c z ą o c z y w i s t ą , że m u z e u m
w Z y n d r a n o w e j , aby się r o z w i j a ć , m u s i u z y s k a ć s t a t u t i osobo­
w o ś ć p r a w n ą , m . i n . po t o , aby k o r z y s t a ć

z systematycznych

d o t a c j i p a ń s t w o w y c h — a j e d n o c z e ś n i e m u s i p o z o s t a ć s o b ą , to

c h o s ł o w a c k i m podczas operacji karpacko-dukielskiej.
Silno w r a ż e n i e r o b i ą na z wiedza jacy cłi p r z e d m i o t y , b ę d ą c e
ongiś

własnością

żołnierza

Armii

Radzieckiej I . R .

Plechowa,

k t ó r y u m i e r a j ą c o d r a n na g ó r z e Suchania k . P o l a n z o s t a w i ł

zna,ozy z a c h o w a ć charakter p l a c ó w k i w p o l n i s p o ł e c z n e j i samo­

w butelce list do r o d z i n y . L i s t t e n z o s t a ł znaleziony w z a r o ś l a c h

r z ą d n e j , s t a n o w i ą c e j c e n t r u m i n f o r m a c j i o dawnej i w s p ó ł c z e s n e j

po d w u d z i e s t u p i ę c i u l a t a c h i przyniesiony do m u z e u m . Teodor

Łeiukowszozyźiiie, zaspokajającej

Gocz o d e s ł a ł go w d o w i e , k t ó r a t y m sposobem d o w i e d z i a ł a się

p o t r z e b y k u l t u r a l n o społecz­

n o ś c i ł e m k o w s k i e j w Polsce.

dopiero w 1969 r o k u , gdzie i w j a k i s p o s ó b z g i n ą ł jej m ą ż .

(.!dyby t a k i e decyzje z a p a d ł y , można, się s p o d z i e w a ć , że zbio­

D o m u z e u m n a l e ż y t a k ż e spora parcela p r z y zagrodzie. R o ś ­

r y muzeum od razu p o w i ę k s z y ł y b y się znacznie. W i e ś ć o powsta­

nie t a m wierzba o trzech p n i a c h . Goez d o j r z a ł w t y m s y m b o l ,

niu

pew­

n a z w a ł to miejsce „ k ą c i k i e m b r a t e r s t w a " (napis po polsku i po

n o ś c i ą p o b u d z i ł a b y do ofiarności licznych Ł e m k ó w , rozsianych

ł e m k o w s k u ) , p o d drzewem u s t a w i ł ł a w e c z k ę , а п а trzech k o ­

reprezentacyjnej

placówki

łemkowskiej

z

zoba­

narach, ł ą c z ą c y c h się p r z y samej ziomi, p o u m i e s z c z a ł t a b l i c z k i :

czyć p a m i ą t k i , dzisiaj przechowywane w mieszkaniach p r y w a t ­

Lech, Rus, Czech. O k i l k a n a ś c i e k r o k ó w od „ k ą c i k a b r a t e r s t w a "

n y c h , a pokazywane

z n a j d o w a ł się k i l k u m e t r o w e j w y s o k o ś c i p o m n i k ż o ł n i e r z y A r m i i

po

Polsce i poza

T

jej granicami. M o g l i b y ś m y
tylko najbliższym

w ówczas

— p a m i ą t k i niekiedy

o wielkiej w a r t o ś c i historycznej i emocjonalnej. Nasz k r a j , w y ­

Radzieckiej, p o l e g ł y c h w w a l k a c h o p r z e ł ę c z D u k i e l s k ą , w y k o ­

niszczony przez t y l e w o j e n , niebogaty w z a b y t k i , m i a ł b y j e d n ą

n a n y przez g r u p ę k o m b a t a n t ó w z P o l s k i , Z S R R i C z e c h o s ł o w a c j i

dotkliwą

p r z y w s p ó ł u d z i a l e S p o ł e c z n e j R a d y M u z e u m oraz miejscowego

Łemków

k o ł a T P P R . Towarzysze b r o n i ze S ł o w a c j i ofiarowali granitowe,

b y ł a b y p o w o d e m do s ł u s z n e j , n a l e ż n e j i m o d dawna satysfakcji.

starannie w y k o n a n e tablice w j ę z y k u r o s y j s k i m , p o l s k i m i sło­

więcej
lukę

aktywną

instytucję

kulturalną,

w polskiej samowiedzy;

wypełniającą

instytucję,

która

dla

Obecnie m u z e u m pracuje w b a i d z o s k r o m n y c h w a r u n k a c h .

wackim.

P o m n i k t o n j u ż nie istnieje. Z o s t a ł y po n i m t y l k o

Mieści się w starej, dobrze zachowanej zagrodzie, j a k i c h w terenio p o z o s t a ł o j u ż bardzo niewiele. (Zagroda wpisana jest

do

rejestru z a b y t k ó w przez W o j e w ó d z k i e g o K o n s e r w a t o r a Z a b y t k ó w
w Rzeszowie, obecnie w K r o ś n i c ) . G ł ó w n y b u d y n e k , m i e s z c z ą c y
p o d j e d n y m dachem część m i e s z k a l n ą , o b o r ę i s t a j n i ę , pochodzi
z 1860 r o k u . T a m u r z ą d z o n a jest w y s t a w a etnograficzna,
k t ó r ą s k ł a d a się o k o ł o p ó ł t o r a t y s i ą c a

na

eksponatów.

Zwiedzamy o d t w o r z o n ą t r a d y c y j n ą mieszkalną izbę łemkow­
s k ą z z a b y t k a m i p r z e w a ż n i e z X I X i p o c z ą t k u X X w i e k u . Pier­
w o t n i e b y ł a ona k u r n a ; w 1901 r o k u zbudowano w niej piec
z okupem. Meble, obrazy, naczynia, d r o b n y s p r z ę t kuchenny i inne
elementy dawnego w y p o s a ż e n i a w n ę t r z a eksponowane s ą z po­
szanowaniem i c h pierwotnej f u n k c j i — s p e ł n i a j ą w i ę c n a t u r a l n e
w r a ż e n i e , wielo m ó w i ą c o ż y c i u ł e m k o w s k i c h g a z d ó w sprzed k i l k u ­
d z i e s i ę c i u l a t . Jeden z o l o o d r u k ó w , Seroo M a t k i Boskiej, podziu­
r a w i o n y jest w k i l k u miejscach k u l a m i . S t a n o w i przez to dys­
k r e t n y , a j e d n o c z e ś n i e bardzo w y r a z i s t y s y m b o l ł e m k o w s k i c h
łosów .
Za i z b ą m i e s z k a l n ą druga, mniejsza izba, t z w . d r u h a c h y ż a .
D a w n i e j p e ł n i ł a ona f u n k c j ę kancelarii w ó j t a . W czasie oporacji
karpacko-dukielskiej
dowodzący

stacjonował

t y m odcinkiem frontu.

w

radziecki

generał,

Obocnie znajduje

niej

się t a m

niewielka ekspozycja s t r o j ó w , wydawnictwa, o Ł e m k o w s z c z y ź n i e
( n i e k t ó r e d r u k i bardzo rzadkie i cenne), nieco fotografii, m . i n .
młodzieńczy

portret

Nikifora.

Są takżo

monety,

dokumenty

oraz amatorskie obrazy, przedstawia juce cerkwie, w t y m j u ż nie
i s t n i e j ą c e , malowano przez Teodora K u z i a k a z Bartnego.
Dalsza część ekspozycji etnograficznej

znajduje

się w po­

mieszczeniach s ą s i e d n i c h , o n g i ś gospodarczych (stajnia, boisko,
wozownia). S ą t a m n a r z ę d z i a do u p r a w y r o l i , h o d o w l i
obróbki

produktów

rolnych i hodowlanych,

bydła,

charakterystycz­

n y c h dla dawnej g ó r s k i e j g a z d ó w k i . Jest t a k ż e niewielka w y s t a ­
wa

sprzętu

liturgicznego i p r z e d m i o t ó w

kultu,

uratowanych,

11. 6. Рот nil

Żołnierzu

Armii

Radzieckiej

w Zyndranowej,

obraz

Teodora K u z i a k a , 1983 r .

135

�owe tablice, częściowo

uszkodzone,

korespondencji.

m n i e j s z o ś c i narodowe — aż do t a k i c h , k t ó r z y przyjechali z dru­

Jak

z o r i e n t o w a ć się z olejnego obrazu T .

giej p ó ł k u l i i m a j ą ł z y w oczach. P r z y c h o d z ą t a k ż o ł u d z i e nio

K u z i a k a . Obecnie w t y m miejscu znajduje się drugi p o m n i k ,

w o l n i od a n t y ł e m k o w s k i e g o nacjonalizmu. Trzoba u m i o ć na to

wyglądał, możemy

i teczka

znacznie skromniejszy.

z a r e a g o w a ć spokojnie, z g o d n o ś c i ą . W y j a ś n i a ć . W i o l u zwiedza­

M i ę d z y z a g r o d ą m u z e a l n ą a p o m n i k i e m ż o ł n i e r z y radzieckich

jących

(zwłaszcza. Ł e m k ó w

z ZSRR, Czechosłowacji,

Stanów

stoi n i e w i e l k i obelisk, wzniesiony k u czci ofiar obozu w Taler-

Zjednoczonych, K a n a d y ) chce r ó w n i e ż p o r o z m a w i a ć , usiąść za

hofio

s t o ł e m . Gocz musi z n a l e ź ć na to czas i c i e r p l i w o ś ć . A t u r o b o t a

(miejsce

kaźni

Łemków

podczas

I

wojny

światowoj).

Postawiono go w 1936 r o k u , p i e r w o t n i e w Baniey k . Bartnego —

czoka,; w iadomo, sezon t u r y s t y c z n y p r z y p a d a w okresio n a j p i l ­

w s i , k t ó r a po 1947 r o k u przostala i s t n i e ć . G d y k i l k a l a t t e m u

niejszych prac p o l o w y c h .

budowano t a m szosę, p o m n i k b y l z a g r o ż o n y , więc Gocz prze­
niósł go do Z y n d r a n o w e j .
O kilkadziesiąt

metrów

U t r z y m a n i e m u z e u m kosztuje nie t y l k o sporo czasu i ner­
w ó w , ale t a k ż e p i e n i ę d z y . Podobno w 1985 r o k u m u z e u m w Z y n ­

zagrody stoi n o w y ,

dranowej m a o t r z y m a ć dotacje z M i n i s t e r s t w a K u l t u r y (na razie

o k a z a ł y d o m r o d z i n y G o c z ó w , ciesząc w z r o k c z e r w i e n i ą świeżej

od muzealnej

jest to t y l k o n i e z o b o w i ą z u j ą c a informacja ustna). J e ś l i t a k , b y ­

c e g ł y . O n t a k ż e jest s y m b o l e m : s y m b o l e m moralnej siły Ł o m k ó w ,

ł a b y to pierwsza, k o n k r e t n a pomoc ze strony p a ń s t w a o d siedem­

p r z y w i ą z a n i a do r o d z i n n y c h stron, p r ę ż n o ś c i , z w y c i ę s k i e j w a l k i

nastu l a t .

z p r z e c i w n o ś c i a m i losu.

Teodor Gocz szyjo t a k ż o stroje ludowo dla z e s p o ł u „ Ł o m k o -

Z a ł o ż y ć m u z e u m , g r o m a d z i ć p a m i ą t k i , o p i e k o w a ć się n i m i —
to d u ż a praca. Ale z p e w n o ś c i ą w i ę k s z y m t r u d e m jost ż m u d n e

w y n a " . Jest s t a r o s t ą z e s p o ł u , s o l i s t ą i konferansjerem w jednej
osobie. Spolocznie. rzecz jasna.

p r z y j m o w a n i e wciąż n o w y c h i n o w y c h gości, niezmiennie od siodomnastu lat. Z u ś m i e c h e m , uprzejmie, bezinteresownie. A gościo
są r ó ż n i . O d t a k i c h , k t ó r z y dopiero w Z y n d r a n o w e j d o w i a d u j ą
się k u swemu z d u m i e n i u , żo we w s p ó ł c z e s n e j

Polsco

istnieją

Za s w ą d z i a ł a l n o ś ć Teodor Gocz o t r z y m a ł wiele d y p l o m ó w ,
medali p a m i ą t k o w y c h , listów gratulacyjnych.
W i ę c e j z C z e c h o s ł o w a c j i i Z S R R niż z P o l s k i .

I I . 7. P o m n i k ofiar Talerfhofu, M u z e u m w Z y n d r a n o w f

Fol.: A. Kroh

236'

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6222" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6202">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0452e1aa64d1514a10083a550b883e6b.pdf</src>
        <authentication>5d4593203b9df9c9a123777e7b129a36</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74076">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:858</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74077">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74078">
                <text>1975</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74079">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:789</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74080">
                <text>Problemy wytwórczości ludowej w pracach Zakładu Badawczego Związku "Cepelia" / ETNOGRAFIA POLSKA 1975 t.19 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74081">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1975 t.19 z.2, s.91-108</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74082">
                <text>Woźniak, Maria</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74083">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74084">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74085">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74086">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74087">
                <text>„Etnografia Polska", t. X I X z. 2

M A R I A WOŻNIAK

PROBLEMY WYTWÓRCZOŚCI
LUDOWEJ
W PRACACH ZAKŁADU BADAWCZEGO ZWIĄZKU „CEPELIA"
Z a k ł a d Badawczy p o w o ł a n y z o s t a ł przez Zjazd D e l e g a t ó w Z w i ą z k u
„ C e p e l i a " w 1967 r o k u . Celem Z a k ł a d u jest udzielanie pomocy Z w i ą z k o ­
w i w w y k o n y w a n i u jego z a d a ń s t a t u t o w y c h przez „ b a d a n i e szeregu zja­
w i s k m a j ą c y c h b e z p o ś r e d n i w p ł y w na r o z w ó j l u b zanikanie r ę k o d z i e ł
a r t y s t y c z n y c h oraz w y k o n y w a n i e o p r a c o w a ń n i e z b ę d n y c h dla p r a w i d ł o ­
wego o k r e ś l e n i a p e r s p e k t y w i c z n y c h p r o g r a m ó w r o z w o j u w y t w ó r c z o ś c i
l u d o w e j , r z e m i o s ł a i p r z e m y s ł u artystycznego oraz p a m i ą t k a r s t w a " .
O d czasu powstania C e n t r a l i P r z e m y s ł u L u d o w e g o i A r t y s t y c z n e g o
w 1949 r o k u z m i e n i a ł a się s t r u k t u r a organizacyjna tej I n s t y t u c j i ,
r o z s z e r z a ł y zadania, a j e d n o c z e ś n i e z biegiem l a t k u r c z y ł a się „ b a z a " ,
na j a k i e j „ C e p e l i a " w d u ż e j mierze opiera s w o j ą d z i a ł a l n o ś ć p r o d u k ­
c y j n ą . Te nowe w a r u n k i w y m a g a ł y z jednej s t r o n y penetracji t e r e n ó w
n i e o b j ę t y c h dotychczas d z i a ł a l n o ś c i ą „ C e p e l i i " , dla ustalenia m o ż l i w o ś c i
rozszerzenia tego d z i a ł a n i a , z d r u g i e j z a ś p o g ł ę b i e n i a w i e d z y o p r z e m i a ­
nach z a c h o d z ą c y c h w s p ó ł c z e ś n i e w regionach, o b j ę t y c h d ł u g o l e t n i ą dzia1

2

1

Sprawozdanie z działalności
Zakładu Badawczego w latach 1968, 1969-70, Ząbki
1971 (m—pis pow. do uż. służb.).
W 1954 roku zmieniono C P L i A , centralę spółdzielczo-państwową, na Związek
Spółdzielni Przemysłu Ludowego i Artystycznego (pozostała umowna nazwa „Ce­
pelia"). Pierwszy statut z 1950 roku określa jako przedmiot działalności Zw.
„Cepelia" m. in. (par. 4 p. 1) „organizowanie wytwórczości ludowej i przetwórstwa
ludowego i artystycznego w ramach drobnego przemysłu ludowego i artystycznego"
i (p. 4) „opieka nad wytwórczością ludową z uwagi na jej wartości artystyczne".
Najnowszy statut Związku Spółdzielni Rękodzieła Ludowego i Artystycznego
(zmiana nazwly) z 1974 roku określa szerzej przedmiot działania: „ZSRLiA
jest powołany w szczególności do tworzenia nowych i kultywowania trady­
cyjnych wartości kultury materialnej przez organizowanie i rozwijanie arty­
stycznego rękodzieła ludowego, rękodzieła artystycznego i przemysłu artystycz­
nego". Do zadań Związku należy m. in. (par. 6, p. 5) „wyszukiwanie, reaktywowa­
nie i rozwijanie ośrodków sztuki ludowej oraz zaniklých, względnie zanikających
rzemiosł artystycznych" (p. 6), „otaczanie opieką niezrzeszonych i współpracujących
ze Związkiem twórców ludowych, plastyków oraz rzemieślników artystów..."
2

�92

MARIA

WOŻNIAK

ł a l n o ś c i ą p r o d u k c y j n y c h jednostek Z w i ą z k u „ C e p e l i a " . Opracowanie m i ę ­
dzy i n n y m i t y c h z a g a d n i e ń zlecono Z a k ł a d o w i B a d a w c z e m u .
Pierwsze prace e t n o g r a f ó w (a p ó ź n i e j P r a c o w n i W y t w ó r c z o ś c i L u d o ­
wej) d o t y c z y ł y g ł ó w n i e ustalenia m o ż l i w o ś c i rozszerzenia d z i a ł a l n o ś c i
Z w i ą z k u „ C e p e l i a " na t e r e n y nie o b j ę t e dotychczas przez s p ó ł d z i e l n i e
i zrzeszenia. N i e o g r a n i c z a ł y s i ę one j e d y n i e do zbierania i n f o r m a c j i
o w s p ó ł c z e ś n i e d z i a ł a j ą c y c h w y t w ó r c a c h l u d o w y c h , ale gromadzono t a k ż e
m a t e r i a ł y do p r o j e k t o w a n i a w z o r ó w p a m i ą t e k i i n n y c h w y r o b ó w a r t y ­
stycznych, opracowania o b e j m o w a ł y w i ę c t a k ż e zagadnienia z dziedziny
h i s t o r i i , h i s t o r i i s z t u k i i inne. S i ł ą rzeczy etnograficzne badania terenowe
m i a ł y charakter penetracyjny. Przeprowadzono tego t y p u badania na
ziemiach zachodnich i p ó ł n o c n y c h ( w o j . s z c z e c i ń s k i e , z i e l o n o g ó r s k i e ,
w r o c ł a w s k i e , k o s z a l i ń s k i e ) , oraz na Mazowszu P ł o c k i m i w p o ł u d n i o w e j
części w o j . ł ó d z k i e g o . Zebrane m a t e r i a ł y o b e j m u j ą m o ż l i w i e wszystkie,
w y s t ę p u j ą c e na t y c h terenach dziedziny w y t w ó r c z o ś c i . O s o b n ą p r a c ę
poświecono garncarstwu jako jednemu z rzemiosł zanikających . W y n i k i
b a d a ń z o s t a ł y w mniejszej l u b w i ę k s z e j części w y k o r z y s t a n e w p r a k t y c e .
Utworzono n o w ą spółdzielnię „Piast" w Świnoujściu, kilka p u n k t ó w
pracy n a k ł a d c z e j , w w i e l u w y p a d k a c h rozszerzono skup. Wprowadzono
p e w n ą ilość n o w y c h , o p a r t y c h na r e g i o n a l n y c h t r a d y c j a c h w z o r ó w do
produkcji w spółdzielniach.
I s t o t n y t a k ż e , p r ó c z penetrowania n o w y c h t e r e n ó w , jest p r o b l e m
szerszego spojrzenia na d o t y c h c z a s o w ą d z i a ł a l n o ś ć s p ó d z i e l n i Z w i ą z k u
„ C e p e l i a " w regionach o b o g a t y m d o r o b k u artystycznej w y t w ó r c z o ś c i
3

4

5

6

3

Nie są to bowiem jedynie zadania Zakładu. Prócz Pracowni Wytwórczości
Ludowej działa Pracownia Techniczno-Technologiczna, Ekonomiczna oraz Branżowy
Ośrodek Informacji z biblioteką i Wzorcownia.
D . K u ł a k o w s k a , Możliwości
rozwoju plastyki ludowej w woj.
szczeciń­
skim, Ząbki 1970 (m—pis pow. do uż. służb.); t e j ż e , Możliwości
rozwoju
wytwór­
czości ludowej i przemysłu
artystycznego oraz pamiątkarstwa
w woj.
koszalińskim,
Ząbki 1970 (m—pis pow. do uż. służb.); t e j ż e , Możliwości
rozwoju
wytwórczości
ludowej — przemysłu
artystycznego oraz pamiątkarstwa
w woj.
zielonogórskim,
Ząbki 1971 (m—pis pow. do uż. służb.); t e j ż e , Możliwości
rozwoju
wytwórczości
ludowej, przemysłu
artystycznego oraz pamiątkarstwa
w woj. wrocławskim
tm—pis
w archiwum Z.B.).
M . W o ź n i a k ó w a, Możliwości
rozwoju wytwórczości
ludowej,
rzemiosła
i przemysłu
artystycznego oraz pamiątkarstwa
na Mazowszu
Północno-Zachodnim,
Ząbki 1970 (m—pis pow. do uż. służb); t e j ż e , Możliwości
rozwoju
wytwórczości
ludowej, przemysłu
artystycznego oraz pamiątkarstwa
w regionie sieradzkim,
wie­
luńskim
i radomszczańskim,
Warszawa 1971 (m—pis w arch. Z.B.)
Z. C i e s i e l s k i , Możliwości
reaktywowania wytwórczości
w dziedzinie ce­
ramiki ludowej na Podgórzu
Karpackim, Ząbki 1970 (m—pis w arch. Z.B.).
4

5

6

�P R O B L E M Y WYTWÓRCZOŚCI

LUDOWEJ

93

oraz na zmiany, jakie z a c h o d z ą w e wsiach t y c h r e g i o n ó w pod w p ł y w e m
ogólnych przemian gospodarczo-społecznych.
W r o k u 1972 Z a k ł a d Badawczy p o d j ą ł na zlecenie Z w i ą z k u c y k l prac
m a j ą c y c h na celu o k r e ś l e n i e i o c e n ę r o l i s p ó ł d z i e l n i r e g i o n a l n y c h w u t r z y ­
m y w a n i u i r o z w i j a n i u artystycznej w y t w ó r c z o ś c i l u d o w e j w ś w i e t l e
z a c h o d z ą c y c h w s p ó ł c z e ś n i e p r z e m i a n s p o ł e c z n o - g o s p o d a r c z y c h , oraz po­
danie n o w y c h l u b rozszerzonych f o r m d z i a ł a n i a , dostosowanych do t e m p a
i c h a r a k t e r u t y c h zmian. K i e r u j ą c się g ł ó w n y m celem pracy w y b r a n o
t e r e n y c h a r a k t e r y z u j ą c e się bogactwem t r a d y c j i w y t w ó r c z y c h , aby m ó c
s t w i e r d z i ć , w j a k i m stopniu s p ó ł d z i e l n i e te t r a d y c j e w y k o r z y s t u j ą ,
k o n t y n u u j ą i r o z w i j a j ą : O p o c z y ń s k i e , Ł o w i c k i e , K u r p i e — Puszcza
Zielona i Puszcza B i a ł a , ze s p ó ł d z i e l n i a m i : „ O p o c z n i a n k a " , „ S z t u k a Ł o ­
w i c k a " , „ T w ó r c z o ś ć K u r p i o w s k a " (dawne „ P n i e w o " ) oraz „ K u r p i a n k a " .
P o d s t a w ę m a t e r i a ł o w ą w s z y s t k i c h prac s t a n o w i ł y : s z c z e g ó ł o w a analiza
l i t e r a t u r y i b a d a ń i n n y c h i n s t y t u c j i n a t y c h terenach, d o k u m e n t y s p ó ł ­
dzielni, m a t e r i a ł y statystyczne i inne, d o t y c z ą c e s t r u k t u r y gospodarczo- s p o ł e c z n e j oraz badania terenowe w ś r ó d l u d n o ś c i w s p ó ł p r a c u j ą c e j i nie
w s p ó ł p r a c u j ą c e j ze s p ó ł d z i e l n i a m i . Badania o charakterze p e n e t r a c y j n y m (ograniczona ilość p r a c o w n i k ó w i czasu) prowadzono p r z y pomocy
s t u d e n t ó w etnografii w ramach wakacyjnych p r a k t y k terenowych.
Z d a j e m y sobie s p r a w ę , że specyficzny charakter pracy przeznaczonej
d l a o k r e ś l o n e g o odbiorcy w y m a g a ł p o g ł ę b i e n i a j e d n y c h , a p o b i e ż n e g o po­
t r a k t o w a n i a i n n y c h , bardzo s k ą d i n ą d i n t e r e s u j ą c y c h p r o b l e m ó w d o t y c z ą ­
cych w s p ó ł c z e s n e j w y t w ó r c z o ś c i l u d o w e j . N i e m n i e j j e d n a k w w y n i k u
zebranych m a t e r i a ł ó w m o ż n a ' w y s u n ą ć szereg w n i o s k ó w o g ó l n i e j s z y c h
o
mechanizmach
funkcjonowania
niektórych
dziedzin
s z t u k i l u d o w e j w specyficznych dla r ó ż n y c h r e g i o n ó w w a r u n k a c h . Celo­
w o p o d k r e ś l a m „ n i e k t ó r y c h dziedzin", g d y ż w n i o s k i te o d n o s z ą się
7

8

7

Cztery opracowania noszą w s p ó l n y tytuł: Analiza stanu wytwórczości
ludowej
na tle przemian społeczno-gospodarczych
wsi na przykładzie
regionu... i
spółdzielni...,
1) Region opoczyński
ze spółdzielnią
„Opocznianka",
opr. zb. J . Czaj, K . Braun,
M. Woźniak, J . Ziółkowska, Warszawa 1973 (m—pis w arch. Z. В.); 2) J . C z a j ,
Łowickie
ze spółdzielnią
„Sztuka Łowicka",
Warszawa 1974; 3) K . B r a u n ,
Kur­
pie — Puszcza Zielona ze spółdzielnią
„Kurpianka",
Warszawa 1974; 4) S. R u d ,
Puszcza Biała ze spółdzielnią
„Twórczość
Kurpiowska"
(d. „Pniewo"),
Warszawa
1974. Wnioski uogólniające z czterech regionów opracowała M. Woźniakowa w osob­
nej pracy (Warszawa 1974). Wszystkie prace znajdują się w m—pisie w archiwum
Zakładu Badawczego.
Badaniami terenowymi objęto łącznie 9 powiatów i 150 wsi, przeprowadzając
480 w y w i a d ó w . Dokładniejsze dane dotyczące poszczególnych regionów zawierają
prace wymienione w przyp. 7.
8

�94

MARIA

WOŻNIAK

w p r z e w a ż a j ą c e j m i e r z e do w y t w ó r c z o ś c i l u d o w e j . I n d y w i d u a l n a t w ó r ­
czość l u d o w a (szczególnie r z e ź b a i m a l a r s t w o ) r z ą d z i się z u p e ł n i e i n n y m i
p r a w a m i i , j a k m o ż n a p r z y p u s z c z a ć na podstawie dotychczasowych do­
ś w i a d c z e ń , odmienne c z y n n i k i w p ł y w a j ą na j e j powstanie, r o z w ó j i za­
n i k l u b odradzanie się na nowo.
D l a lepszego zrozumienia m e c h a n i z m ó w r o z w o j u i p ó ź n i e j s z y c h zmian
m o ż n a w p r o w a d z i ć p e w i e n , schematyczny o c z y w i ś c i e , p o d z i a ł w y s t ę p u j ą ­
cych w o m a w i a n y c h regionach dziedzin w y t w ó r c z o ś c i s t o s u j ą c jako
kryterium powszechność występowania umiejętności wytwórczych:
1. U m i e j ę t n o ś c i
powszechne
na o m a w i a n y c h terenach
w 2 poł. X I X i pocz. X X w i e k u , w y k o r z y s t y w a n e dla potrzeb u ż y t k o ­
w y c h , estetycznych, r e l i g i j n y c h (magicznych), a przekazywane t r a d y ­
cyjnie w procesie w y c h o w a n i a . D o n i c h z a l i c z y ć m o ż e m y t k a c t w o , haft,
k o r o n k ę , zdobnictwo w n ę t r z a , p l a s t y k ę o b r z ę d o w ą . W y t w o r y zaliczane
do tej g r u p y t w o r z o n e b y ł y w r a m a c h gospodarstwa, zasadniczo
dla
potrzeb w ł a s n y c h
l u b n a j b l i ż s z e g o otoczenia. Posiadanie u m i e ­
jętności ich wykonywania b y ł o obowiązkiem każdej młodej kobiety
(często w w y p o w i e d z i a c h powtarza się zdanie: „ T y l k o nabogatsze j e d y ­
naczki m o g ł y nie u m i e ć " ) . Okres w y k o n y w a n i a w y t w o r ó w z w i ą z a n y b y ł
z r o k i e m gospodarczym — n a j w i ę c e j i c h p o w s t a w a ł o j e s i e n i ą i z i m ą ,
a p r z e d m i o t y zdobnicze i o b r z ę d o w e w okresach oczekiwania n a j w i ę k ­
szych ś w i ą t r o k u — B o ż e g o Narodzenia i W i e l k a n o c y . Surowce, f o r m y
i k o l o r y s t y k a p o d l e g a ł y z m i a n o m w czasie i przestrzeni (mikroregiony),
p r z y u t r z y m u j ą c y c h się funkcjach.
2. U m i e j ę t n o ś c i
w y m a g a j ą c e
specjalnych
kwali­
f i k a c j i , przekazywane t r a d y c y j n i e w rodzinie l u b przez przyuczanie
(terminowanie). Do tej g r u p y z a l i c z y ć m o ż n a garncarstwo, stolarstwo,
n i e k t ó r e rodzaje p l e c i o n k a r s t w a ( r z e m i e ś l n i c y ) , t k a c t w a ( d y w a n y d w u osnowowe), h a f t u (gorsety i czepce), w y t w ó r c z o ś ć j a r m a r c z n ą i o d p u s t o w ą
(zabawki, m a k a t k i , p a m i ą t k i ) . W y t w o r y zaliczane do tej g r u p y w y k o n y ­
wane b y ł y przez r z e m i e ś l n i k ó w i s p e c j a l i s t ó w , t r a k t u j ą c y c h s w o j ą p r a c ę
j a k o p o d s t a w ę u t r z y m a n i a , b ą d ź uboczne, ale istotne w b u d ż e c i e r o d z i n ­
n y m ź r ó d ł o d o d a t k o w y c h d o c h o d ó w . W y r o b y te sprzeda­
wano w okolicznych m i e j s c o w o ś c i a c h na targach l u b na z a m ó w i e n i a
m i e s z k a ń c ó w w s i . I c h f o r m y , poziom techniczny, a r t y s t y c z n y u z a l e ż n i o n y
b y ł od i n d y w i d u a l n y c h u z d o l n i e ń i i n w e n c j i t w ó r c z e j s p e c j a l i s t ó w , ale
w jeszcze w i ę k s z e j mierze od w y m a g a ń o d b i o r c ó w , k o n k u r e n c j i , p a n u ­
jącej mody itp.
W y t w ó r c z o ś ć l u d o w a , i n t e g r a l n i e z w i ą z a n a z całością k u l t u r y c h ł o p ­
skiej, podlega w r a z z n i ą przemianom, k t ó r e generalnie o k r e ś l i ć m o ż n a
jako odchodzenie od t r a d y c y j n e g o m o d e l u życia, na rzecz przyswajania
sobie nowego, opartego na autorytecie miasta.

�PROBLEMY

WYTWÓRCZOŚCI

LUDOWEJ

95-

P o d s t a w o w y m c z y n n i k i e m i m o t o r e m z m i a n jest u p r z e m y s ł o w i e n i e
i urbanizacja, w s z a k ż e tempo tego procesu i jego charakter u z a l e ż n i o n e
są od w a r u n k ó w i s t n i e j ą c y c h w r ó ż n y c h regionach. Na p r z y k ł a d w po­
ł u d n i o w e j części O p o c z y ń s k i e g o o d d z i a ł y w a n i e o ś r o d k ó w p r z e m y s ł o w y c h
( Z a g ł ę b i e Staropolskie) j u ż w X I X w i e k u s p o w o d o w a ł o kurczenie s i ę
n i e k t ó r y c h dziedzin k u l t u r y l u d o w e j . D z i ę k i pracy w p r z e m y ś l e z w i ę k ­
s z y ł y s i ę m o ż l i w o ś c i nabywcze l u d n o ś c i w i e j s k i e j , p r z e n i k a n i e n o w y c h
w y t w o r ó w b y ł o ułatwione. Zatrudnienie w p r z e m y ś l e likwidowało też
w p e w n y m stopniu n a d w y ż k i siły roboczej w gospodarstwie c h ł o p s k i m ,
na k t ó r y c h bazuje w y t w ó r c z o ś ć l u d o w a — w y t w a r z a n i e n i e k t ó r y c h w y ­
r o b ó w s t a ł o s i ę n i e o p ł a c a l n e . T a k w i ę c w okresie, k i e d y na p ó ł n o c y
powiatu istnieją w a r u n k i sprzyjające rozwojowi wytwórczości, t u już
o d d z i a ł u j ą one w z n i k o m y m stopniu.
W y k s z t a ł c e n i e i r o z w ó j specyficznych cech regionalnej k u l t u r y l u ­
dowej na o m a w i a n y c h terenach z w i ą z a n e b y ł y przede w s z y s t k i m z cha­
r a k t e r e m i poziomem gospodarowania, w a r u n k a m i fizjograficznymi, g r a ­
n i c a m i p o l i t y c z n y m i i a d m i n i s t r a c y j n y m i (dla m i k r o r e g i o n ó w t a k ż e k o ­
ś c i e l n y m i ) , f o r m a m i w ł a s n o ś c i ziemskiej i t p . N a p r z y k ł a d w Ł o w i c k i e m
w I p o ł . X I X w i e k u , k i e d y w w y n i k u oczynszowania na k o r z y s t n y c h dla
c h ł o p ó w w a r u n k a c h p o w s t a w a ł y d u ż e gospodarstwa na d o b r y c h glebach,
teren t e n zaczął o d c i n a ć się d o ś ć w y r a ź n i e od okolicznych o b s z a r ó w
poziomem gospodarowania, z a m o ż n o ś c i ą . W c z e ś n i e w y k s z t a ł c o n a ś w i a ­
d o m o ś ć p r z y n a l e ż n o ś c i do jednolitej, a r ó ż n e j od o t a c z a j ą c y c h t e r e n ó w
g r u p y , poczucie n i e z a l e ż n o ś c i , w y ż s z o ś c i , w y w o ł a ł y u l u d n o ś c i k s i ę ż a c k i e j
p o t r z e b ę manifestowania swojej o d r ę b n o ś c i . P r z e j a w i a ł a się ona w w i ę k ­
szym, n i ż w k t ó r y m k o l w i e k z o m a w i a n y c h r e g i o n ó w , n a k ł a d z i e p r a c y
i k o s z t ó w na s t r ó j , w y p o s a ż e n i e i w y s t r ó j w n ę t r z a , b u d o w n i c t w o . Bogato
zdobione skrzynie i i n n e meble zamawiane b y ł y u stolarzy w o ś r o d k a c h
c i e s z ą c y c h s i ę s ł a w ą r z e m i o s ł a i k u n s z t u , gdzie nie t y l k o w ł a s n e m i s t r z o ­
stwo, ale i k o n k u r e n c j a n a r z u c a ł a w y s o k i poziom w y k o n a n i a . T a k i e
w y r o b y m u s i a ł y k o s z t o w a ć . Pasiak ł o w i c k i , t k a n y t a k mocno, że o s n o w ę
z a z n a c z a ł y t y l k o l i n i e z a ł a m u j ą c e g o się w ą t k u (ryps), w y m a g a ł n a k ł a d u
pracy i surowca. A trzeba jeszcze d o d a ć , że moda na o k r e ś l o n y zestaw
k o l o r y s t y c z n y i u k ł a d p a s ó w nie t r w a ł a przez c a ł e pokolenie i k a ż d a
część s t r o j u szyta b y ł a z innego rodzaju pasiaka, nie m ó w i ą c j u ż o gorse­
tach, hafcie na koszulach, p r z y b r a n i a c h i t p . K a ż d a kobieta m i a ł a a m b i c j ę
posiadania co n a j m n i e j k i l k u r ó ż n y c h p a s i a k ó w .
9

1 0

9

Warunki sprzyjające kształtowaniu się specyficznych cech regionalnej wy­
twórczości omawiane są szczegółowo w opracowaniach j . w.
Żona właściciela farbiarni Winkla z Lipiec z którą przeprowadzono wywiad,
wyrażała żal, że nie może chodzić w stroju łowickim, gdyż nie jest z pochodzenia
Księżanką.
1 0

�96

MARIA

WOŹNIAK

N a K u r p i a c h — Puszczy Zielonej w a r u n k i s p r z y j a j ą c e w y k s z t a ł c e n i u
się ś w i a d o m o ś c i regionalnej o d n i e ś ć m o ż n a do d u ż o w c z e ś n i e j s z e g o o k r e ­
su — X V I I I w i e k u , k i e d y w stosunku do o t a c z a j ą c y c h o b s z a r ó w K u r p i e
s t a n o w i l i g r u p ę w y d z i e l o n ą , w p e w n y m s t o p n i u u p r z y w i l e j o w a n ą (czynsz
a nie p a ń s z c z y z n a ) i k o r z y s t a j ą c ą jeszcze z n i e w i e l k i m i ograniczeniami
z bogactw n a t u r a l n y c h swojego terenu. W okresie, k i e d y w Ł o w i c k i e m
r o z w i j a j ą się n a j p e ł n i e j dziedziny w y t w ó r c z o ś c i w y m a g a j ą c e n a k ł a d u
pracy (czasu) i k o s z t ó w , podstawy t r a d y c y j n e j gospodarki k u r p i o w s k i e j
c a ł k o w i c i e z a ł a m a ł y się, a n i s k i poziom r o l n i c t w a i przeludnienie terenu
z m u s z a ł y w coraz w i ę k s z y m s t o p n i u l u d n o ś ć K u r p i o w s z c z y z n y do p o ­
szukiwania d o d a t k o w y c h d o c h o d ó w p r z y jednoczesnym ograniczaniu w y ­
d a t k ó w na potrzeby w ł a s n e g o gospodarstwa . Sytuacja ta l e ż y u p o d ł o ż a
w y k s z t a ł c e n i a się specyficznego c h a r a k t e r u l u d o w e j w y t w ó r c z o ś c i t a m ­
tego okresu — powszechnej z n a j o m o ś c i prac stolarskich, bednarskich,
plecionkarskich i i n n y c h z w i ą z a n y c h z o b r ó b k ą drewna, w y k o r z y s t y w a ­
n i e m u m i e j ę t n o ś c i t k a c k i c h nie t y l k o na w ł a s n e potrzeby, ale t a k ż e na
s p r z e d a ż , co w i ą z a ć się m u s i a ł o z m n i e j s z y m n i ż np. w Ł o w i c k i e m n a ­
k ł a d e m czasu i surowca na w y k o n y w a n i e p r a c o c h ł o n n y c h t k a n i n .
O m ó w i o n e p r z y k ł a d o w o c z y n n i k i s p r z y j a j ą c e w y k s z t a ł c e n i u się spe­
cyficznych cech regionalnej w y t w ó r c z o ś c i , u t r w a l o n e w p a m i ę c i g r u p o ­
w e j , o d d z i a ł u j ą n i e j e d n o k r o t n i e do dziś, m i m o p o s t ę p u j ą c y c h przemian,
o c z y m b ę d z i e jeszcze m o w a .
Z m i a n o m najszybszym i najdalej i d ą c y m we w s z y s t k i c h o m a w i a n y c h
regionach u l e g a j ą te w y t w o r y k u l t u r o w e , k t ó r e p o s i a d a j ą n a j w i ę c e j ana­
l o g i i w codziennej k u l t u r z e miasta. A w i ę c przede w s z y s t k i m podstawowe
elementy w y p o s a ż e n i a w n ę t r z a i gospodarstwa domowego, u b i ó r codzien­
n y . Meble, s p r z ę t y gospodarskie, naczynia, z a s t ą p i o n e z o s t a ł y w s p ó ł ­
cześnie p r a w i e c a ł k o w i c i e w y r o b a m i f a b r y c z n y m i , l u b t e ż w y k o n a n y m i
przez m i e j s c o w y c h r z e m i e ś l n i k ó w na w z ó r „ m i e j s k i " . T e m p o i c h prze­
nikania do w n ę t r z a wiejskiego u z a l e ż n i o n e jest przede w s z y s t k i m od
m o ż l i w o ś c i z a k u p u (zaopatrzenia r y n k u , m o ż l i w o ś c i finansowych), w i e k u
gospodarzy i , bardzo często z w i ą z a n e g o z n i m , posiadania starego l u b
nowego d o m u (z r e g u ł y stare d o m y m a j ą t r a d y c y j n e w y p o s a ż e n i e ; nowe
u r z ą d z a się po m i e j s k u n o w y m i s p r z ę t a m i i dekoracjami). S ą to tendencje
o g ó l n e . N i e z a l e ż n i e od a k t u a l n y c h m o ż l i w o ś c i n a b y w c z y c h , „ n o w o c z e s n y "
s p o s ó b u r z ą d z e n i a w n ę t r z a jest d ą ż e n i e m l u d n o ś c i w s z y s t k i c h r e g i o n ó w .
1 1

1 2

1 1

Por. W. P a p r o c k a , Przemyśl
domowy, rzemiosło
i chałupnictwo
wsi
kurpiowskiej Puszczy Zielonej, Wrocław, 1967, s. 42-43, 60; J . S o c h a , A. W o ź n i a k ,
Wstęp, [ w : ] A. C h ę t n i k , Życie puszczańskie
Kurpiów,
Warszawa 1971.
W p ł y w czasu wolnego na kształtowanie się odrębności w kulturze artystycz­
nej omawia też J . O l ę d z k i , Kultura artystyczna ludności kurpiowskiej, Wrocław
1971, s. 37-38, 156-157.
1 2

�PROHLEMY

WYTWÓRCZOŚCI

LUDOWEJ

97

Natomiast s t o p i e ń realizacji tego d ą ż e n i a u z a l e ż n i o n y jest z a r ó w n o od
c h a r a k t e r u i poziomu gospodarki p o s z c z e g ó l n y c h r e g i o n ó w , j a k t e ż
z w i ą z a n e j z t y m c z ę s t o s z e r o k o ś c i k o n t a k t ó w z miastem i r o z u m i e ­
nia aktualnej m o d y m i e j s k i e j . Na terenach o s ł a b y m r o z w o j u
rol­
n i c t w a , w s z y b k i m tempie u p r z e m y s ł a w i a n y c h ,
następuje
szybsze
przejmowanie w z o r ó w k u l t u r y m i e j s k i e j , z w i ą z a n e z p r a c ą w p r z e m y ś l e ,
r o z l u ź n i e n i e m w i ę z i l o k a l n y c h (rodzinnych, s ą s i e d z k i c h ) , posiadaniem
, , ż y w e j " g o t ó w k i , rozszerzeniem k o n t a k t ó w z m i a s t e m i „ s z e r o k i m ś w i a ­
tem" itp.
Proces ten o b s e r w u j e m y na K u r p i a c h . W powiecie O s t r o ł ę k a
r o z w ó j p r z e m y s ł u , r o z p o c z ę t y w latach 60-tych, p r z y b r a ł ostatnio na
sile (obecnie pracuje t u poza r o l n i c t w e m 42,2% l u d n o ś c i , p r ó c z tego
w i e l e osób ł ą c z y p r a c ę w p r z e m y ś l e z p r a c ą na r o l i ) . W Puszczy B i a ł e j
p o w i a t P u ł t u s k , podlega b e z p o ś r e d n i e m u o d d z i a ł y w a n i u Warszawy, na­
tomiast w W y s z k o w i e od k i l k u lat r o z w i j a się p r z e m y s ł l o k a l n y .
N i s k i poziom r o l n i c t w a , ż y c i o w a k o n i e c z n o ś ć odchodzenia od t r a d y ­
c y j n y c h f o r m gospodarowania, s t a ł y k o n t a k t z i n n y m i ś r o d o w i s k a m i
w p ł y n ę ł y w w i e l u okolicach K u r p i ó w na w y k s z t a ł c e n i e się negatywnego
stosunku do p r z e s z ł o ś c i , odcinanie się od tego co wiejskie, „ s t a r o m o d n e " ,
„ s t a r o ś w i e c k i e " . Proces ten, j a k w y n i k a z naszych b a d a ń , daje się n a j ­
w y r a ź n i e j z a u w a ż y ć na terenie Puszczy B i a ł e j , gdzie i w p r z e s z ł o ś c i
o d r ę b n o ś ć regionalna nie b y ł a zbyt silna w ś w i a d o m o ś c i m i e s z k a ń c ó w .
Teren Puszczy B i a ł e j w najszybszym tempie p r z e j m u j e w z o r y k u l t u r y
m i e j s k i e j . W powiatach K o l n o i Przasnysz z Puszczy Zielonej, w d u ż e j
mierze z a c h o w a ł s i ę t r a d y c y j n y charakter gospodarki, p r z y n i s k i m stopniu
u p r z e m y s ł o w i e n i a . S ą one w dalszym c i ą g u niedoinwestowane, co
powoduje s t a ł y o d p ł y w l u d n o ś c i z p o w i a t ó w . Podobna sytuacja jest
w powiecie o p o c z y ń s k i m . Saldo r u c h u w ę d r ó w k o w e g o w y n i o s ł o t u
w 1971 r o k u —1001 o s ó b ! Na terenach t y c h p r z y u t r z y m u j ą c y m się
nadmiarze r ą k do pracy (o c z y m ś w i a d c z y m . i n . ucieczka ze w s i i po­
w i a t u ) w y k o n y w a n i e w i e l u w y r o b ó w na w ł a s n e potrzeby, a t a k ż e i na
zarobek, jeśli to m o ż l i w e , jeszcze się o p ł a c a . W O p o c z y ń s k i e m np. w y 1 3

1 4

1 5

i e

1 3

Problem ten poruszany jest. w wielu pracach poświęconych przemianom
społeczno-gospodarczym wsi. T u ograniczymy się tylko do przykładów z omawia­
nych regionów.
W pow. Kolno w 1970 roku 78,6% ludności rolniczej, w pow. Przasnysz
65,9%. Dane z Rocznika statystycznego woj. białostockiego,
Białystok 1973, i Косгnika statystycznego woj. warszawskiego, Warszawa 1973.
W 1971 roku podstawowe wskaźniki rozwoju rolnictwa były następujące:
przeciętna wyd. z 4 zbóż — 18,6, przy średniej krajowej — 24,2, bydła (na 100 ha)
46,0, przy średniej krajowej 59,1, trzody chlewnej 69,2 (średnia krajowa 89,6).
Zatrudnionych w rolnictwie 65,7% i 88,5% zamieszkałych na wsi. Dane z Rocz­
nika statystycznego woj. kieleckiego, Kielce 1973.
Dane z Rocznika..., por. przyp. 15.
1 4

1 5

1 6

7 — Etnografia Polska, X I X / 2

�98

MAKIA

soki w s k a ź n i k h o d o w l i owiec,
terenach (62,4 szt. na 100 ha),
dycyjnych umiejętności, przy
potrzeb w ł a s n y c h , a t a k ż e na
i na z a m ó w i e n i e .

WOŻNIAK

w i ę k s z y n i ż gdziekolwiek na o m a w i a n y c h
świadczy m. in. o wykorzystywaniu tra­
ograniczaniu w y d a t k ó w na surowiec, dla
s p r z e d a ż w okolicznych m i e j s c o w o ś c i a c h

11

N i s k i poziom r o l n i c t w a i t r a d y c y j n o ś ć gospodarki nie są j e d y n y m i
w a r u n k a m i h a m u j ą c y m i przejmowanie nowego m o d e l u ż y c i a i sprzyja­
j ą c y m i u t r z y m y w a n i u się w y t w ó r c z o ś c i l u d o w e j . N i e bez znaczenia dla
tempa i c h a r a k t e r u p r z e j m o w a n i a n i e k t ó r y c h w z o r ó w k u l t u r y miejskiej
jest stosunek l u d n o ś c i r e g i o n u do w ł a s n e j , o d r ę b n e j k u l t u r y . Zachowanie
w d u ż e j mierze rolniczego c h a r a k t e r u gospodarki w Ł o w i c k i e m , m i m o
jej wysokiego poziomu, p r z y u t r z y m u j ą c y m się p r z y w i ą z a n i u do t r a d y c j i
swojego, o d r ę b n e g o od i n n y c h regionu, jest j e d n y m z p o w o d ó w p r z e t r w a ­
nia w Ł o w i c k i e m dziedzin w y t w ó r c z o ś c i przede w s z y s t k i m z w i ą z a n y c h
ze strojem, s t a n o w i ą c y m r e p r e z e n t a c j ę regionu na z e w n ą t r z (tkactwo,
haft, ozdoby stroju). B u d o w n i c t w o k s i ę ż a c k i e natomiast, s p e ł n i a j ą c e
w p r z e s z ł o ś c i t a k ż e r o l ę r e p r e z e n t a c y j n ą , obecnie jest standardowe.
Procesy urbanizacyjne w s i ł o w i c k i e j , szczególnie w pow. ł o w i c k i m , są
p o w a ż n i e zaawansowane.
Tendecje zanikowe d a j ą się n a j w y r a ź n i e j z a u w a ż y ć w r z e m i o ś l e (to
jest w g r u p i e I I naszego schematu). K u r c z y się liczba r z e m i e ś l n i k ó w
w y k o n u j ą c y c h dotychczas meble, s p r z ę t y , naczynia i t p . , z a s t ą p i o n e w p r z y ­
tłaczającej większości wyrobami
pochodzenia fabrycznego. I s t n i e j ą c e
jeszcze warsztaty p r z e s t a w i a j ą się na i n n e f o r m y p r o d u k c j i . I tak np.
garncarze w y k o n u j ą przede w s z y s t k i m doniczki, z b r a k u zapotrzebowania
na inne naczynia gliniane, z a s t ą p i o n e f a b r y c z n y m i , stolarze z a j m u j ą się
g ł ó w n i e s t o l a r k ą b u d o w l a n ą . A l e n i e k t ó r e pracownie w y k o n u j ą t a k ż e n o ­
we meble, podobne do miejskich, lecz trwalsze, z lepszego surowca, inaczej
zdobione, zgodnie z w y m a g a n i a m i k l i e n t ó w w i e j s k i c h . K o w a l e p r ó c z u s ł u g
ś l u s a r s k o - m e c h a n i c z n y c h w y k o n u j ą często na z a m ó w i e n i e w s i ozdobne
ogrodzenia, k r a t y , f u r t k i . M a m y t u , j a k się w y d a j e , do czynienia z n o ­
w y m i o d m i a n a m i l u d o w e j w y t w ó r c z o ś c i , k t ó r e j w a l o r y estetyczne t r u d n o
nam jeszcze o c e n i ć . Do tego potrzebne jest spojrzenie z p e r s p e k t y w y lat.
W dziedzinach u p r a w i a n y c h n i e g d y ś powszechnie na w s i (grupa I
schematu) zanikanie u m i e j ę t n o ś c i w y t w ó r c z y c h w y r a ż a się k u r c z e n i e m
z a s i ę g ó w t e r y t o r i a l n y c h , t j . ograniczaniem liczby m i e j s c o w o ś c i , w k t ó ­
r y c h w y s t ę p u j ą dane dziedziny w y t w ó r c z o ś c i , oraz liczby osób w y k o ­
r z y s t u j ą c y c h p r a k t y c z n i e swoje u m i e j ę t n o ś c i . Istnieje tendencja do t w o ­
rzenia się w r a m a c h w s p ó ł c z e s n y c h o ś r o d k ó w g r u p s p e c j a l i s t ó w w i e j ­
skich, w y t w a r z a j ą c y c h
zarobkowo
wyroby
zarówno
na
potrzeby
81,6%

informatorów z tego regionu wykonuje wyroby tkackie na sprzedaż,

�PROBLEMY

WYTWÓRCZOŚCI

LUDOWEJ

99

w e w n ę t r z n e wsi, j a k i dla o d b i o r c ó w pozawiejskich, M a m y t u w i ę c do
czynienia ze z j a w i s k i e m zmniejszania się k r ę g u osób p o s i a d a j ą c y c h
u m i e j ę t n o ś c i w y t w ó r c z e p r z y jednoczesnym udoskonalaniu w a r s z t a t u
i f o r m y . P r z e d m i o t y w y k o n y w a n e na s p r z e d a ż m u s z ą s p e ł n i a ć w y ż s z e
w y m a g a n i a k l i e n t ó w , n i ż w y r a b i a n e na w ł a s n y u ż y t e k . W ten s p o s ó b
u m i e j ę t n o ś c i n i e g d y ś powszechne s t a j ą się d o m e n ą s p e c j a l i s t ó w „ z a w o ­
dowców".
W w y s t ę p u j ą c y c h do dziś dziedzinach w y t w ó r c z o ś c i o b s e r w u j e m y rozd­
w ó j f o r m , technik, zdobnictwa i k o l o r y s t y k i . W t k a c t w i e coraz częściej
spotyka się szeroki warsztat i stosowanie t e c h n i k i
wielonicielnicowej,
w zdobnictwie t k a n i n , h a f t u , w y c i n a n k i w y s t ę p u j e tendencja do rozbudo­
w y w a n i a f o r m i u k ł a d ó w k o m p o z y c y j n y c h , w k o l o r y s t y c e w y r a ź n e jej
wzbogacenie. Jest to z r e s z t ą cecha n i e o d ł ą c z n a artystycznej w y t w ó r c z o ś c i
l u d o w e j . I m w i ę k s z e b y ł y w d a n y m okresie m o ż l i w o ś c i finansowe i su­
rowcowe, t y m d ą ż n o ś ć do urozmaicenia w y r a ź n i e j odbija się w w y t w ó r ­
czości, co s z c z e g ó l n i e w y r a ź n i e w i d a ć na p r z y k ł a d z i e regionu ł o w i c k i e g o .
W p o c z ą t k a c h X X w i e k u d z i a ł a j ą na t y m terenie liczne g r e m p l a r n i e
i f a r b i a r n i e w e ł n y , d o m o k r ą ż n a s p r z e d a ż n i c i do haftu, k o r a l i k ó w i i n ­
n y c h p ó ł f a b r y k a t ó w . Jest to zagadnienie istotne, n i e z a l e ż n i e b o w i e m od
p r z y c z y n n a t u r y o g ó l n i e j s z e j procesu zanikania w y t w ó r c z o ś c i l u d o w e j
obecne m o ż l i w o ś c i zdobywania s u r o w c ó w k u r c z ą się niepomiernie i na­
w e t w t y c h o ś r o d k a c h , k t ó r e k o n t y n u u j ą artystyczne t r a d y c j e regionu,
dalszy r o z w ó j w y t w ó r c z o ś c i jest skutecznie h a m o w a n y b r a k i e m s u r o w c ó w
(len, w e ł n a , b a r w n i k i , k o r a l i k i i n i c i do haftu, papier glansowany) i u s ł u g
(gremplarnie i farbiarnie wełny).
T k a c t w o i haft są t y m i dziedzinami, k t ó r e w n a j w i ę k s z y m s t o p n i u
w y k o n y w a n e są w s p ó ł c z e ś n i e na u ż y t e k odbiorcy wiejskiego i w n i c h
n a j w y r a ź n i e j w i d a ć z m i a n y f o r m i zdobnictwa. W t k a c t w i e dekoracyj­
n y m obserwuje się rozpowszechnienie pasiaka ł o w i c k i e g o o w i e l o k o l o ­
r o w y c h u k ł a d a c h pasowych oraz t k a n i n w i e l o n i c i e l n i c o w y c h , w z o r o w a ­
n y c h na d y w a n a c h podlaskich l u b kapach f a b r y c z n y c h . T k a n i n y tep o k r y w a j ą ś c i a n y i ł ó ż k a . Starsze o n i e m o d n y c h na w s i w z o r a c h u ż y ­
wane są zazwyczaj do c e l ó w m n i e j reprezentacyjnych — na c o d z i e ń l u b
j a k o p r z y k r y c i a na w o z y , konie, c z ę s t o z u ż y w a się j e na surowiec do
w y k o n y w a n i a n o w y c h t k a n i n . W Ł o w i c k i e m n i e u ż y w a n e do s t r o j u pa­
siaki z y s k a ł y f u n k c j ę d e k o r a c y j n ą . P r ó c z t k a n i n d e k o r a c y j n y c h i pa­
s i a k ó w do s t r o j u ( Ł o w i c k i e , O p o c z y ń s k i e ) , k t ó r e w y t w a r z a n e są raz na
p a r ę lat ( p r z e w a ż n i e na u r o c z y s t o ś c i k o ś c i e l n e ) , na u ż y t e k codzienny,,
1 8

1 8

Pasiaki w Ł o w i c k i e m były w przeszłości u ż y w a n e w y ł ą c z n i e do stroju.
Moda na użytkowanie ich w celach dekoracyjnych dopiero się rozpowszechnia.
Nie bez znaczenia jest też używanie ich do ozdób ołtarzy w kościołach.

�100

MARIA

WOŹNIAK

w m i a r ę potrzeb, w y k o n y w a n e są d o s y ć powszechnie proste t k a n i n y
u ż y t k o w e — w o r k i , chodniki, d e r k i .
Na K u r p i a c h (a t a k ż e w n i e k t ó r y c h m i e j s c o w o ś c i a c h Ł o w i c k i e g o ) r o z ­
w i n ę ł o się w ostatnich latach na w i e l k ą s k a l ę t k a c t w o m a t s ł o m i a n y c h ,
w y k o n y w a n y c h z a r ó w n o na w ł a s n e potrzeby, j a k i na s p r z e d a ż , dla
odbiorcy wiejskiego i miejskiego. Jest to d z i ś , j a k d a w n i e j , t k a c t w o p ł ó t ­
na, dodatkowe ź r ó d ł o dochodu dla w i e l u w s i k u r p i o w s k i c h (i co n a l e ż y
p o d k r e ś l i ć , podobnie jest zorganizowane). C z ę s t o dla c e l ó w t y c h zama­
w i a n e są nowe, proste w a r s z t a t y u stolarzy.
M a t y s ł o m i a n e są p r z e j a w e m n o w e j m o d y w w y s t r o j u w n ę t r z a w i e j ­
skiego domu. T a k w i ę c i w tej dziedzinie s z t u k i l u d o w e j t r u d n o jest
m ó w i ć o c a ł k o w i t y m zanikaniu, a raczej o zmianach czy p r z e k s z t a ł c e n i a c h .
P o j a w i ł y się nowe elementy w y s t r o j u w n ę t r z a , k t ó r e z a s t ą p i ł y d a w n i e j ­
sze — w y c i n a n k i , p a j ą k i , b u k i e t y i t p . Z a r ó w n o w Ł o w i c k i e m , O p o c z y ń skiem j a k i na K u r p i a c h na i c h miejsce p o j a w i ł y się ś c i a n y malowane
we w z o r k i , m a k a t k i , zdjęcia ś l u b n e (w o k r e ś l o n y m stylu), m a t y s ł o m i a n e ,
ż y r a n d o l e , k w i a t y z g ą b k i i p l a s t i k u . W y t w o r y te dobierane są w e d ł u g
określonych w y m a g a ń i gustów mieszkańców wsi, a niektóre wykonywa­
ne są w r a m a c h ś r o d o w i s k a wiejskiego (np. m a t y ) . Rzecz godna p o d ­
k r e ś l e n i a , że j u ż te, j a k je o k r e ś l i l i ś m y „ n o w e " elementy w y s t r o j u
w n ę t r z a z d ą ż y ł y się w c i ą g u 30 lat na t y l e z e s t a r z e ć , że o b s e r w u j e m y
obecnie zanikanie m o d y na wzorzyste ś c i a n y i m a k a t k i , na rzecz mat
słomianych o niebywałej rozmaitości rodzajów.
N a t u r a l n y proces zanikania w i e l u dziedzin w y t w ó r c z o ś c i
ludowej,
s z c z e g ó l n i e w y t w o r ó w r z e m i e ś l n i c z y c h , spowodowany jest z a ł a m y w a ­
n i e m s i ę ich dotychczasowych f u n k c j i w ś r o d o w i s k u w i e j s k i m . U t r z y m u j ą
się p r z y ż y c i u te w y t w o r y , k t ó r e 1) nie m a j ą o d p o w i e d n i k ó w w k u l t u r z e
miejskiej, a z a c h o w a ł y swoje miejsce w n o w y m m o d e l u wiejskiego życia,
c z ę s t o w zmienionej nieco f o r m i e (np. n i e k t ó r e w y r o b y garncarskie,
kowalskie) oraz 2) z y s k a ł y nowe funkcje ( r o z w ó j t k a n i n d e k o r a c y j n y c h ,
mat słomianych, szmaciaków).
Zagadnienie nowo t w o r z o n y c h f u n k c j i w y t w o r ó w s z t u k i l u d o w e j
w i ą ż e się niepodzielnie z i n g e r e n c j a m i z e w n ę t r z n y m i , spoza ś r o d o w i s k a
wiejskiego o d d z i a ł u j ą c y m i h a m u j ą c o na n a t u r a l n y k i e r u n e k zmian w w y ­
t w ó r c z o ś c i l u d o w e j , p r z e j a w i a j ą c y s i ę w z a n i k a n i u praktycznego w y k o ­
r z y s t y w a n i a u m i e j ę t n o ś c i w y t w ó r c z y c h , p r z e k s z t a ł c a n i u starszych f o r m
w nowsze, o d p o w i a d a j ą c e j n o w e j modzie na w s i , a generalnie na d ą ż e n i u
do n i w e l a c j i k u l t u r y wiejskiej i miejskiej.
Ś w i a d o m a d z i a ł a l n o ś ć , z m i e r z a j ą c a do p o d t r z y m a n i a i k o n t y n u o w a ­
nia dotychczasowego d o r o b k u artystycznej w y t w ó r c z o ś c i l u d o w e j , szła
w d w u zasadniczych k i e r u n k a c h : 1) propaganda s z t u k i l u d o w e j w ś r o d o ­
w i s k u m i e j s k i m , u d o s t ę p n i a n i e szerszemu o g ó ł o w i o d b i o r c ó w n a b y -

�PROBLEMY

WYTWÓRCZOŚCI

LUDOWEJ

101

w a n i a w y r o b ó w regionalnych, 2) u ś w i a d a m i a n i e w a r t o ś c i a r t y s t y c z n y c h
i k u l t u r o t w ó r c z y c h regionalnej w y t w ó r c z o ś c i w ś r o d o w i s k u w i e j s k i m .
D z i a ł a l n o ś ć t ę na o m a w i a n y c h terenach r o z p o c z ę ł y r ó ż n e i n s t y t u c j e
i i n d y w i d u a l n i d z i a ł a c z e j u ż w p o c z ą t k a c h X X w i e k u (jak np. T o w a r z y s ­
t w o Popierania P r z e m y s ł u Ludowego, A d a m C h ę t n i k — K u r p i e , A n i e l a
C h m i e l i ń s k a — Ł o w i c k i e , W a n d a Modzelewska — Puszcza B i a ł a i i n n i ) ,
dopiero j e d n a k po I I w o j n i e m o ż e m y m ó w i ć o d z i a ł a n i a c h na s z e r s z ą
s k a l ę . Jak d o n i o s ł ą r o l ę o d e g r a ł y w c z e ś n i e j s z e poczynania na rzecz p o d ­
t r z y m a n i a t r a d y c y j n y c h u m i e j ę t n o ś c i , niech ś w i a d c z y fakt, że dziedziny
w y t w ó r c z o ś c i , k t ó r y m i zainteresowano się w p o r ę nie t y l k o u t r z y m a ł y
się, ale w y k a z u j ą tendencje r o z w o j o w e . N a p r z y k ł a d r e k l a m a regionu ł o ­
wickiego w p ł y n ę ł a w d u ż y m s t o p n i u na r o z k w i t w y c i n a n k i ł o w i c k i e j
i t k a c t w a ( p r z e c i ę t n y odbiorca m i e j s k i t k a n i n ę p a s i a s t ą k o j a r z y n i e o d ł ą c z ­
n i e z regionem ł o w i c k i m ) , adaptowanie h a f t u z Puszczy B i a ł e j na t k a n i n y
s t o ł o w e przez W . M o d z e l e w s k ą , k o n t y n u o w a n e przez s p ó ł d z i e l n i ę „ P n i e ­
w o " d o p r o w a d z i ł o do rozpowszechnienia się tego zajęcia na t y l e , że m ł o d e
kobiety n a b y w a j ą umiejętności w y t w ó r c z e i wykorzystują je praktycz­
nie . Natomiast dziedziny w y t w ó r c z o ś c i , w y k a z u j ą c e tendencje zaniko­
we, k t ó r y m i nie zainteresowano się w p o r ę , n a l e ż ą w n i e k t ó r y c h regio­
nach j u ż do p r z e s z ł o ś c i , m i m o istnienia u m i e j ę t n o ś c i w y t w ó r c z y c h .
1 9

2 0

Prowadzona po w o j n i e przez r ó ż n e i n s t y t u c j e k u l t u r a l n e i ś r o d k i
masowego przekazu, na s z e r o k ą s k a l ę propaganda w p ł y n ę ł a t e ż zasad­
niczo, c h o ć w n i e j e d n a k o w y m stopniu w r ó ż n y c h regionach, na stosunek
l u d n o ś c i w i e j s k i e j do d o r o b k u k u l t u r o w e g o w ł a s n e g o regionu. I m w c z e ś ­
niej r o z p o c z ę t o t ę d z i a ł a l n o ś ć i i m w i ę k s z e p r z y b r a ł a ona r o z m i a r y , t y m
bardziej ś w i a d o m o ś ć w ł a s n e g o d o r o b k u artystycznego u t r w a l a się w ś r o ­
d o w i s k u w i e j s k i m . Charakterystyczne jest, że ś w i a d o m o ś ć ta u t r z y m u j e
się i r o z w i j a na terenach, gdzie o d d z i a ł y w a n i e i n s t y t u c j i k u l t u r a l n y c h
jest n a j w i ę k s z e (np. na K u r p i a c h okolice K a d z i d ł a i M y s z y ń c a , w Ł o w i c ­
k i e m okolice Ł o w i c z a i Z ł a k o w a itp.) W n i e k t ó r y c h o ś r o d k a c h K u r p i ó w
Z i e l o n y c h w y s t ą p i ł y nowe f o r m y zdobnicze, nie spotykane w p r z e s z ł o ś c i :
k o l o r o w y haft (fartuchy, chustki), f a r t u c h y k o r o n k o w e , chusty dziane,
co bezsprzecznie w i ą ż e się ze z w i ę k s z e n i e m m o ż l i w o ś c i n a b y w c z y c h i w y ­
t w ó r c z y c h w stosunku do o k r e s ó w poprzednich .
2 1

1 9

Na przykład przeciętna wieku tkaczek w Puszczy Białej wynosi 58 lat,
hafciarek 45,5 (w pow. wyszkowskim 33,5) — rozpiętość wieku 20-73 lat. 416 osób
wykonuje hafty dla spółdzielni „Twórczość Kurpiowska".
Na przykład wycinanki w łowickiej części pow. skierniewickiego. Umie je
w y k o n y w a ć 169 osób (tkactwo 671, pająki 178, kwiaty 116) przeważnie w starszym
i średnim wieku (przeciętna 54 lata).
21 Por. też O l ę d z k i , op. cit., s. 157-158.
2 0

�102

MARIA

WOŻNIAK

Proces r e h a b i l i t a c j i w ł a s n e g o d o r o b k u artystycznego z w i ą z a n y jest
obecnie w d u ż y m stopniu z n o w ą f u n k c j ą p r a w i e wszystkich dziedzin
w y t w ó r c z o ś c i l u d o w e j — ź r ó d ł e m d o c h o d ó w . Na tej bazie prze­
t r w a ł o i r o z w i j a s i ę w y c i n a n k a r s t w o i w y r ó b o z d ó b w n ę t r z a oraz p l a s t y k i
o b r z ę d o w e j w Ł o w i c k i e m , na K u r p i a c h , h a f t u w Puszczy B i a ł e j , dziew i a r s t w a i t k a c t w a w O p o c z y ń s k i e m i w i e l u i n n y c h dziedzin, w y t w ó r ­
czości, k t ó r e w r o d z i m y m ś r o d o w i s k u t r a c ą w coraz w i ę k s z y m stopniu
swoje p i e r w o t n e funkcje.
Z 466 i n f o r m a t o r ó w w y k o n u j e do c h w i l i obecnej w y r o b y 365 o s ó b ,
co stanowi 78,4%. Z tego 135 osób na w ł a s n e potrzeby, a 230 na s p r z e d a ż
poprzez s p ó ł d z i e l n i e „ C e p e l i a " , na targach, na z a m ó w i e n i a znajomych i t p .
N a j w i ę c e j w y r o b ó w na s p r z e d a ż w y k o n u j e się w Puszczy B i a ł e j (82,0%)
oraz w O p o c z y ń s k i e m (81,6%), z t y m ż e w O p o c z y ń s k i e m w i e l e kobiet
sprzedaje swoje t k a n i n y t a k ż e d r o g ą t r a d y c y j n ą — na targach, na z a m ó ­
w i e n i a l u d n o ś c i w i e j s k i e j , k r e w n y c h z miast i t p . Na K u r p i a c h Puszczy
Zielonej sprzedaje swoje w y r o b y 57,4%. Ciekawie przedstawia się na­
tomiast region ł o w i c k i , gdzie 56,9% osób w y k o n u j e w y r o b y na w ł a s n y
użytek .
W ś r ó d o g ó l n e j liczby 466 osób p o s i a d a j ą c y c h u m i e j ę t n o ś c i w y t w ó r c z e
p r z e k a z a ł o j e i n n y m osobom (dzieciom, k r e w n y m ) w Puszczy B i a ł e j
50,7%, w Puszczy Zielonej 24,3% w Ł o w i c k i e m 26,5% i w O p o c z y ń s k i e m
20,0% ".
D l a o k r e ś l e n i a dalszych p e r s p e k t y w w y t w ó r c z o ś c i l u d o w e j niezmier­
nie i s t o t n ą s p r a w ą jest stosunek m ł o d e g o pokolenia do t r a d y c y j n y c h
zajęć, u p r a w i a n y c h przez r o d z i c ó w . U z a l e ż n i o n y on jest w d u ż e j mierze
od r o l i , j a k ą ta w y t w ó r c z o ś ć s p e ł n i a a k t u a l n i e w rodzinie. Na K u r p i a c h ,
gdzie w i e l k ą r o l ę p e ł n i ł y zawsze dodatkowe zarobki, procent p o z y t y w ­
nego stosunku m ł o d z i e ż y do zajęcia r o d z i c ó w w y n o s i 74,6% ( n e g a t y w n y
3,2% o b o j ę t n y 22,2%). W O p o c z y ń s k i e m zajmowanie się np. t k a c t w e m
t r a k t o w a n e jest przez m i e s z k a ń c ó w w s i jako zajęcie n o r m a l n e (91,1%) .
2

2

2 3

2

2S

2 2

Dotyczy to oczywiście wyrobów, wykonywanych do tej pory na w ł a s n y
użytek, nie obejmuje np. rzemiosła. Tylko na Kurpiach tkactwo stanowiło źródło
dodatkowych dochodów w przeszłości od X I X wieku. Por. P a p r o c k a , op. cit,
s. 69 n.
Badania terenowe prowadzone były również w pow. przasnyskim, gdzie
wykonuje się wyroby wyłącznie na w ł a s n y użytek, z braku możliwości zbytu.
Ogólna tendencja jest podobna jak w Opoczyńskiem — jak najwięcej sprzedać.
W Opoczyńskiem m o t y w u j ą c odpowiedź „nie nauczyłam", wiele kobiet
podkreśla, że „wszyscy umieją, to nie m i a ł a m kogo uczyć".
Obojętnie odnosi się do tego zajęcia 8,9%, negatywnie 6,3% („mężczyźni
śmieją się z tego"). W Opoczyńskiem pytanie w kwestionariuszu było inaczej
f o r m u ł o w a n e niż w pozostałych regionach.
2 3

2 4

2 5

�PROBLEMY

WYTWÓRCZOŚCI

LUDOWEJ

103

W Puszczy B i a ł e j p o z y t y w n y stosunek dzieci do zajęć t r a d y c y j n y c h w y ­
nosi 51,5 /o . W Ł o w i c k i e m , gdzie — j a k j u ż w y ż e j wspomniano —
w i ę k s z o ś ć o s ó b w y k o n u j e w y r o b y na w ł a s n y u ż y t e k , z p r z y w i ą z a n i a do
t r a d y c j i , 54,8% m ł o d z i e ż y odnosi się o b o j ę t n i e do t y c h zajęć (przy
p o z y t y w n y m 4 1 , 1 % i n e g a t y w n y m 4,1%). M o ż n a b y w i ę c z a r y z y k o w a ć
stwierdzenie, że w z g l ę d y m a t e r i a l n e o d g r y w a j ą w i ę k s z ą r o l ę w k s z t a ł t o ­
w a n i u stosunku m ł o d z i e ż y do t r a d y c y j n y c h zajęć, s z c z e g ó l n i e w regio­
nach, gdzie w c i ą ż odczuwany jest b r a k i n n y c h ź r ó d e ł zarobkowania
(Puszcza Zielona, O p o c z y ń s k i e ) , n i ż potrzeba k u l t y w o w a n i a t r a d y c j i .
e

26

2 7

P r z y p r ó b i e oceny p e r s p e k t y w r o z w o j o w y c h w y t w ó r c z o ś c i l u d o w e j nie
s p o s ó b p o m i n ą ć o p i n i i samych w y t w ó r c ó w na t e n temat. Na p y t a n i e :
Czy w a r t o c h r o n i ć s z t u k ę l u d o w ą ? w ś r ó d 332 w y p o w i e d z i , zdecydowana
w i ę k s z o ś ć i n f o r m a t o r ó w odpowiada — t a k ! , m o t y w u j ą c s w o j ą w y ­
p o w i e d ź n a j c z ę ś c i e j p r z y w i ą z a n i e m do t r a d y c j i , w a l o r a m i estetycznymi
w y r o b ó w swojego regionu, w z g l ę d a m i w y c h o w a w c z y m i (pokazanie m ł o ­
d z i e ż y t r a d y c j i r e g i o n u ) . W ś r ó d w y p o w i e d z i n e g a t y w n y c h (9,0% ogółu
w y p o w i e d z i ) n a j c z ę ś c i e j p o w t a r z a j ą się m o t y w a c j e , że w i e ś upodabnia
się do miasta, panuje i n n a moda, w y r o b y fabryczne są t a ń s z e , s t r ó j l u ­
d o w y n i e w y g o d n y . N a j w i ę c e j stosunkowo w y p o w i e d z i n e g a t y w n y c h od­
nosi się do Puszczy B i a ł e j (26,9%), gdzie obok silnego o d d z i a ł y w a n i a w i e l ­
kiego o ś r o d k a — W a r s z a w y c z ę s t o stosunek do w ł a s n e j p r z e s z ł o ś c i jest
n e g a t y w n y . W i d a ć t u zdecydowany b r a k r e k l a m y regionu, u ś w i a d a 2 S

2 9

3 0

2 6

Obojętny stosunek wynosi tu 9,1%, a negatywny 39,4%, co tłumaczone jest
najczęściej możliwościami innego rodzaju zarobkowania oraz często negatywnym
stosunkiem do przeszłości i sztuki ludowej.
Na przykład w wypowiedziach z Puszczy Zielonej powtarza się często zda­
nie: „Podoba mi się to, co robię, można zarobić".
W Opoczyńskiem 100%, Łowickiem 87,3%, Na Kurpiach — Puszczy Zielonej
67,5%, w Puszczy Białej 53,7%
Niektóre charakterystyczne wypowiedzi: „Powinno się chronić, aby trzecie
pokolenie pamiętało, co to były Kurpie" (Puszcza Ziel. wyw. z S. M. 1.54). Wszystkie
cytowane wypowiedzi znajdują się w materiałach z badań w archiwum Zakładu
Badawczego Zw. „Cepelia". „Echo kurpiowskie idzie w świat" (wyw. z. C . K . 1. 30),
„Słuszne jest to. My jesteśmy z Księstwa i chciałybyśmy, żeby te nasze wyroby
jak najdłużej przetrwały. Niech te Księżaki jeszcze będą. Teraz trochę ta moda
wraca. Są już z tego zyski, to chyba dlatego ta wytwórczość się odmładza" (Ło­
wickie, w. 138, 1. 45). „Wszystkie wyroby na wsi są ładne. Jest pewna moda, to się
podoba. Jak się kobiety w nasze stroje ubiorą, to tak wygląda, jakby na jakowejś
paradzie. Wszystkie takie grubaśne i kolory piknę" (Opoczyńskie, Międzybórz,
w. lc).
„Nie warto chronić, bo ludzie chcą żyć, jak w mieście, i nie będą się zajmo­
w a ć tym, z czego się inni śmieją" (Puszcza Biała, w. 16), „Ludziom się nie powinno
przypominać, że są wsiowi" (w. 17), „Ludzie na wsi wstydzą się używać w y r o b ó w
ludowych" (w. 22).
2 7

2 8

2 9

3 0

�104

MARIA

WOŹNIAK

m i a n i a w a r t o ś c i jego d o r o b k u artystycznego, jak to się daje coraz częściej
z a u w a ż y ć w Puszczy Zielonej.
Jakie ś r o d k i d z i a ł a n i a n a l e ż y s t o s o w a ć do zachowania i p o d t r z y m a n i a
d o r o b k u artystycznego r e g i o n ó w ? W ś r ó d sprecyzowanych przez i n f o r m a ­
torów wypowiedzi
p o w t a r z a j ą się n a j c z ę ś c i e j t r z y : u c z y ć
młodych
(16,0%) , z a t r u d n i a ć jak najwięcej osób w spółdzielniach i d a w a ć i m
zarobek ( 1 4 , 3 % ) , p r o p a g o w a ć na w s i ( i w m i e ś c i e ) m o d ę na w y r o b y
l u d o w e przez k o n k u r s y , w y s t a w y , i m p r e z y f o l k l o r y s t y c z n e ,
zespoły
( 1 5 , 0 % ) . D u ż a grupa osób, s z c z e g ó l n i e w regionie ł o w i c k i m (12,0%),
p o d k r e ś l a i s t o t n ą r o l ę k s i ę ż y w p o d t r z y m y w a n i u s t r o j u ludowego jako
u b i o r u reprezentacyjnego na ś w i ę t a i u r o c z y s t o ś c i k o ś c i e l n e . W O p o c z y ń ­
skiem 6 7 , 1 % i n f o r m a t o r ó w jest zdania, że n i e k t ó r e w y r o b y tkackie, j a k
np. d y w a n y i zapaski, b ę d ą przez j a k i ś czas jeszcze w powszechnym
użyciu.
31

32

33

W s p o m n i a ł e m j u ż o n o w e j f u n k c j i w i e l u dziedzin w y t w ó r c z o ś c i l u ­
dowej, j a k ą jest ź r ó d ł o d o c h o d ó w , z w i ą z a n e j obecnie w n a j w i ę k s z y m stop­
n i u z d z i a ł a l n o ś c i ą „ C e p e l i i " . M o ż l i w o ś ć u z y s k i w a n i a z a r o b k ó w jest p o d ­
s t a w o w ą m o t y w a c j ą potrzeby istnienia s p ó ł d z i e l n i cepeliowskich w o p i ­
niach m i e s z k a ń c ó w w s i (88,5%). I n f o r m a t o r z y c e n i ą sobie najbardziej
f o r m y p r a c y n a k ł a d c z e j i skupu. Praca w z a k ł a d z i e z w a r t y m jest bardzo
często z a t r u d n i e n i e m t y m c z a s o w y m , z b r a k u m o ż l i w o ś c i p r a c y w za­
kładzie p r z e m y s ł o w y m , z lepszymi w a r u n k a m i finansowymi i socjalnymi.
Że nie o b o j ę t n y jest j e d n a k l u d n o ś c i c h a r a k t e r tego z a k ł a d u d a j ą c e g o
zarobek, ś w i a d c z ą w y p o w i e d z i m ó w i ą c e , że s p ó ł d z i e l n i a regionalna p o d ­
t r z y m u j e g i n ą c ą t r a d y c j ę (23,1%) oraz p o p u l a r y z u j e a r t y s t y c z n y do­
robek r e g i o n u poza jego g r a n i c a m i . W y ż s z o ś ć p r a c y c h a ł u p n i c z e j dla
s p ó ł d z i e l n i regionalnej w stosunku do i n n y c h z a k ł a d ó w s t o s u j ą c y c h za­
t r u d n i e n i e n a k ł a d c z e polega na m o ż l i w o ś c i zarobkowania przez w y k o -

3 1

„Żeby mnie oddelegowali do szkoły, żeby pouczyć młodych, aby ci młodzi
chcieli się uczyć" (Łowickie w. 121), „Młodzi już nie chcą do tego iść, bo wolą iść do
fabryki. Można by zrobić takie zebranie i porozmawiać z tymi młodymi, bo oni
mają piękne stroje, ale rzadko się ubierają. Ale m u s i a ł b y ktoś z miasta przyjechać,
bo tak mnie to by nie słuchali, a nawet w y ś m i a l i b y " (Łowickie, w. 129).
„Więcej ludzi w tym zatrudniać, to nie zarzucą tego co umieją" (Łowickie,
w. 67), „Nic się nie da zrobić, aby w tym chodzić, bo (strój) za ciężki i gorąco,
a w zimie podwiewa, w i ę c nie jest to praktyczne. Chyba że ktoś by to odbierał
i kupował, żeby (wytwórca) m i a ł zysk" (Łowickie, w. 62). „Nie warto chronić,
ważne, żeby robić dla zarobku" (Puszcza Zielona).
„Dużo o niej (sztuce ludowej) m ó w i ć , żeby na wsi wiedzieli, że to jest
modnie" (Łowickie, w. 116), „Gdyby te wyroby z n ó w zaczęły być modne na wsi,
to sami ludzie uczyliby się je robić" (Puszcza Biała, w. 3).
3 2

3 3

�PROBLEMY

WYTWÓRCZOŚCI

105

LUDOWEJ

n y w a n i e w y r o b ó w znanych ( i często l u b i a n y c h ) przez w y t w ó r c ó w z w y ­
korzystaniem t r a d y c y j n y c h u m i e j ę t n o ś c i .
J e d n y m z ciekawszych p r o b l e m ó w w naszych badaniach b y ł a p r ó b a
o k r e ś l e n i a , czy w y r o b y regionalne p r o d u k o w a n e przez s p ó ł d z i e l n i e ce­
peliowskie i na i c h z a m ó w i e n i e o d d z i a ł u j ą na ś r o d o w i s k o wiejskie, czy
są przez nie akceptowane i na j a k i c h zasadach?
N a 363 i n f o r m a t o r ó w t y l k o 61,4% w i d z i a ł o w y r o b y s p ó ł d z i e l n i , i to
bardzo c z ę s t o j e d e n asortyment (np. t k a n i n y l u b haft), tak w i ę c oceny
są d o s y ć jednostronne. W opiniach, d o t y c z ą c y c h w y r o b ó w , w y r ó ż n i ć
m o ż n a t r z y podstawowe k r y t e r i a ocen: 1) estetyczne — w z o r n i c t w o i tech­
n i k a w y k o n a n i a , 2) k r y t e r i u m „ t r a d y c y j n o ś c i " w z o r n i c t w a , 3) z g o d n o ś c i
ze w s p ó ł c z e s n y m i t e n d e n c j a m i mody na w s i . Stosowanie jednego z k r y ­
t e r i ó w jako podstawowego dla oceny u z a l e ż n i o n e jest z a r ó w n o od w i e k u
i n f o r m a t o r ó w , j a k i od r e g i o n u . I tak np. w starszym p o k o l e n i u n a j ­
częściej p o d s t a w o w y m k r y t e r i u m oceny p o z y t y w n e j jest „ t r a d y c y j n o ś ć "
w z o r n i c t w a w s p ó ł d z i e l n i , n i e z a l e ż n i e od r e g i o n u . Pod w z g l ę d e m oceny
estetycznej, przez co rozumie się z a r ó w n o w z o r n i c t w o , j a k i t e c h n i k ę
w y k o n a n i a (częściej), zdania są bardzo podzielone. W Puszczy Zielonej
np. często zwraca się u w a g ę , ż e t k a n i n y ze s p ó ł d z i e l n i są ł a d n i e j s z e i po­
r z ą d n i e j w y k o n a n e n i ż na w s i . Natomiast w Ł o w i c k i e m i O p o c z y ń s k i e m ,
gdzie w y m a g a n i a stawiane w y r o b o m t k a c k i m s ą w y ż s z e , g d y ż są one
do dziś w y k o n y w a n e i u ż y w a n e na w s i , często w y r o b y s p ó ł d z i e l n i od
strony technicznej s p o t y k a j ą się z o c e n ą n e g a t y w n ą . Podobnie w P u ­
szczy B i a ł e j zwraca się u w a g ę na m n i e j staranne w y k o n a n i e h a f t u na
serwetkach, n i ż dawniejszych h a f t ó w koszulowych.
M i m o p o z y t y w n e j n a w e t oceny estetycznej w y r o b ó w p r o d u k o w a n y c h
przez m i e j s c o w ą s p ó ł d z i e l n i ę , bardzo rzadko są one akceptowane p r a k ­
tycznie, w sensie z a k u p u i u ż y t k o w a n i a . B r a k praktycznego zainteresowa­
nia w y r o b a m i s p ó ł d z i e l n i jest j e d n a k r ó ż n i e m o t y w o w a n y w z a l e ż n o ś c i
od regionu. W Ł o w i c k i e m i O p o c z y ń s k i e m u m i e j ę t n o ś c i tkackie, hafciar­
skie są jeszcze na t y l e powszechne, że i n f o r m a t o r k i p r z e d k ł a d a j ą w ł a s n e
w y r o b y l u b zamawiane na wsi, k t ó r e są solidniej w y k o n a n e , nad w y ­
r o b y s p ó ł d z i e l n i , t y m bardziej że w e wsiach t y c h r e g i o n ó w k s z t a ł t u j ą
3 4

3 5

3 6

3 4

„Potrzebna spółdzielnia, na coś m o g ą się przydać te umiejętności, które
w m ł o d y m wieku nabyłam" (P. Biała, w. 52), „Potrzebna, na byle czym można
zarobić" (P. Biała, w. 54).
„Ładne, bo są takie, jak nasze matki i babki robiły" (Opoczyńskie, ankiety),
„Jestem do takich przyzwyczajona" (P. Biała, w. 5 lat 78) „Ładne, bo są zabytkowe"
(P. Zielona).
„Dywan z «Opocznianki» nic nie wart, bo kolory pełzną. Jest w ich wy­
robach sztuczna nitka, nie tylko w e ł n a i oni mają rzadkie płochy, tkaniny się szybko
rozchodzą. Ze wsi woli każdy sam sobie zrobić" (Opoczyńskie, Ogonowice w. 4b).
3 5

3 6

�106

MARIA

WOŻNIAK

się jeszcze ciągle nowe mody, nowe w z o r n i c t w o , a t y c h tendencji m o d y
wiejskiej s p ó ł d z i e l n i e nie u w z g l ę d n i a j ą . „ S t a r o d a w n o ś ć " czy „ s t a r o ś w i e c k o ś ć " i n i e n a d ą ż a n i e za m o d ą w i e j s k ą w y r o b ó w s p ó ł d z i e l n i jest n a j ­
częściej p r z y c z y n ą n e g a t y w n e j oceny i b r a k u akceptacji, s z c z e g ó l n i e
w ś r ó d ś r e d n i e g o i m ł o d s z e g o pokolenia, co n a j c z ę ś c i e j p o d k r e ś l a n e jest
w Ł o w i c k i e m (100% w ś r ó d w y p o w i e d z i n e g a t y w n y c h ) i O p o c z y ń s k i e m
(90,0% w ś r ó d w y p o w i e d z i n e g a t y w n y c h ) , gdzie — j a k j u ż wspomniano —
s t r ó j jest jeszcze noszony. W Puszczy B i a ł e j haft czerwono-czarny, w y ­
k o n y w a n y na z a m ó w i e n i e s p ó ł d z i e l n i u w a ż a n y jest przez l u d n o ś ć za
, , s t a r o ś w i e c k i " (lub „ t u r e c k i " ) i nie m o d n y . Obecnie na w ł a s n y u ż y t e k
c h ę t n i e j w y k o n u j e się haft „ ś l a c h e c k i " w k o l o r o w e k w i a t y . O g ó l n i e
panuje opinia, że w z o r n i c t w o w y r o b ó w r e g i o n a l n y c h w y k o n y w a n y c h
w s p ó ł d z i e l n i a c h jest podobne do dawnego wiejskiego (68,0% w y p o w . ) ,
a m a ł o podobne do w s p ó ł c z e ś n i e stosowanego na wsi, lecz i t u z d a r z a j ą
się w y p o w i e d z i ś w i a d c z ą c e o odchodzeniu od tradycyjnego w z o r n i c t w a ,
nie t y l k o pod w z g l ę d e m t e c h n i k i i surowca. Na p r z y k ł a d na K u r p i a c h —
Puszczy Zielonej n o w o ś c i ą b y ł y t k a n i n y „ ł o w i c k i e " , m a t y i chodniki,
c z ę ś c i o w o zaakceptowane przez m i e s z k a ń c ó w regionu. W Ł o w i c k i e m
różnice m i ę d z y d a w n y m wzornictwem tkanin regionalnych a wyrobami
s p ó ł d z i e l n i n a j c z ę ś c i e j oceniane są n e g a t y w n i e p r z y p o d k r e ś l a n i u , że
s p ó ł d z i e l n i a czerpie w z o r n i c t w o z regionu, nie w n o s z ą c w zamian no­
wych wartości.
3 7

3 8

K u p o w a n e w sklepach „ C e p e l i i " przez m i e s z k a ń c ó w w s i są przede
w s z y s t k i m w y r o b y z w i e l u w z g l ę d ó w nie w y k o n y w a n e j u ż na w s i ( l n i a ­
ne obrusy i serwety, ozdobne naczynia gliniane), p a m i ą t k i i prezenty
dla k r e w n y c h za g r a n i c ą i t p . Trzeba d o d a ć , że sklepy „ C e p e l i i " , n i e ­
z a l e ż n i e od m i e j s c o w o ś c i , zaopatrywane są w w y r o b y p o c h o d z ą c e z całej
Polski, c z ę s t o w i ę c l u d n o ś ć w i e j s k a k u p u j e w n i c h te w y r o b y , k t ó r e są
aktualnie modne na wsi, a nie p o c h o d z ą z w ł a s n e g o regionu (np. k a p y ł o ­
w i c k i e ) . Na zasadzie n o w o ś c i m a j ą p o p y t na w s i te w y r o b y w ł a s n e j
s p ó ł d z i e l n i , k t ó r e o d b i e g a j ą w j a k i ś s p o s ó b od dawniejszego w z o r n i c t w a ,
k t ó r e na w s i się j u ż o p a t r z y ł o , l u b t e ż w y r o b y technicznie lepiej w y k o ­
nane n i ż analogiczne na w s i (np. d y w a n y szerokie i wielonicielnicowe)
oraz dzianiny.

3 7

„Ładne, ale ze wsi nie kupują, bo to ludowe i każdy sobie zrobi. »Opocznianka« ma stare wzory, a teraz na wsi modne jaśniejsze kolory i szersze pasy"
(Ogonowice, w. 7c); „Podobne do wiejskich, ale wzory bardziej starodawne, po­
winno być więcej kolorów różowych i żółciutkich" (Łowickie, w. 121).
„Ludzie m ó w i ą , że to haft turecki i nikt nie położy takiej serwety w domu"
(w. 15). „Takie serwety podobają się w mieście, na wsi ludzie w o l ą ślacheckie
wyszywanie" (w. 14).
3 8

�PROBLEMY

WYTWÓRCZOŚCI

LUDOWEJ

107

W y r a ź n y w y p ł y w „ C e p e l i i " zaznacza się w upowszechnieniu na w s i
w y r o b ó w i u m i e j ę t n o ś c i , k t ó r e jeszcze przed I I w o j n ą b y ł y d o m e n ą
w ą s k i e g o grona s p e c j a l i s t ó w (np. t k a c t w o d y w a n ó w na szerokich k r o s ­
nach, haft na t i u l u ) i u ż y t k o w a n e zazwyczaj przez n i e l i c z n ą g r u p ę boga­
t y c h gospodarzy l u b inne w a r s t w y s p o ł e c z n e (dwory). S t a n o w i ą one
obecnie przedmiot p o ż ą d a n i a w ś r ó d d u ż e j g r u p y l u d n o ś c i , m o ż l i w y do
realizacji .
3 9

Proces ponownego p r z e j m o w a n i a w z o r ó w dawniejszej sztuki w i e j ­
skiej poprzez miasto n a s t ę p u j e p o w o l i , ale dość w y r a ź n i e j u ż zaczyna
w y s t ę p o w a ć , co s z c z e g ó l n i e widoczne jest w w y p o w i e d z i a c h mieszkanek
Puszczy B i a ł e j , gdzie j a k j u ż wspomniano, s t y c z n o ś ć z m i a s t e m jest b a r ­
dziej b e z p o ś r e d n i a . N a b y w a n i e w y r o b ó w t y c h o d b y w a się b ą d ź poprzez
zakup w „ C e p e l i i " , b ą d ź t e ż w y k o n y w a n i e ich, obok p r o d u k c j i dla s p ó ł ­
dzielni, na potrzeby w ł a s n e l u b o d b i o r c ó w w i e j s k i c h ( t k a n i n y , haft na
t i u l u i serwetkach).
W i e l k i m powodzeniem cieszą się we w s z y s t k i c h o m a w i a n y c h r e g i o ­
nach m a t y s ł o m i a n e , k t ó r y c h p r o d u k c j ę dla c e l ó w dekoracyjnych
z a i n i c j o w a ł a k i l k a n a ś c i e lat t e m u „ C e p e l i a " . Obecnie w y r ó b i c h i u ż y t ­
kowanie r o z p o w s z e c h n i ł o się do tego stopnia, że s p o t k a ć m o ż n a k i l k a ­
d z i e s i ą t r o d z a j ó w r ó ż n y c h m a t p r a w i e na w s z y s t k i c h targach w o j . w a r ­
szawskiego ( ł ą c z n i e z W a r s z a w ą ) . Bardzo charakterystyczne jest pod­
chwycenie i w i e l o r a k i e w y k o r z y s t a n i e w k u l t u r z e l u d o w e j f u n k c j i de­
koracyjnej m a t s ł o m i a n y c h , b ę d ą c e k l a s y c z n y m p r z y k ł a d e m k r ą ż e n i a
w z o r ó w k u l t u r o w y c h . Ż e moda ta jest s p r a w ą ostatnich lat, m o ż e
ś w i a d c z y ć f a k t , iż jeszcze w 1968 r o k u p o w t a r z a ł y się w y p o w i e d z i
mieszkanek Puszczy Zielonej: „ S ł o m ę m a m w stodole, co j ą b ę d ę w izbie
wieszać!"
Natomiast c h o ć b y t y l k o w 2 p ó ł r o c z u 1973 r o k u w g m i n i e
K a d z i d ł o w y d a n o 150 z e z w o l e ń na p r o d u k c j ę c h a ł u p n i c z ą m a t s ł o m i a ­
nych.
P o d s u m o w u j ą c p o w y ż s z e r o z w a ż a n i a n a d zagadnieniem m e c h a n i z m ó w
funkcjonowania i z m i a n z a c h o d z ą c y c h w w y t w ó r c z o ś c i l u d o w e j m o ż n a
4 0

4 1

3 9

„Haftu na tiulu dawniej na wsi nie robili. Nauczyli się haftować przed
wojną, kiedy była Cepelia [Spółdzielnia Kurpiowskiego Przemysłu Ludowego
W. Modzelewskiej]. Kiedyś na dworze robiły go kobiety dla dziedziców, teraz na
sprzedaż" (w. 48); „Podoba mi się haft na tiulu, bo bardziej miejski" (w. 68).
„Jeżeli ludzie słyszą, że te wyroby podobają się w mieście, to sami też będą
ich używać" (w. 37), Ludzie na wsi chcą się upodobnić do miejskich, a w mieście
ludowe wyroby są modne" (w. 32), „Jeżeli ktoś chce mieć mieszkanie urządzone
po miejsku, to kładzie na stole serwetki" (w. 61); „Teraz wyroby tkackie znów są
na wsi modne" (w. 65) i podobne.
J . Hilczer-Pilch, Współczesne
upodobania estetyczne ludności
kurpiowskiej
na podstawie analizy wnętrz
domów
Kadzidła,
„Polska Sztuka Ludowa", 1969,
nr 3/4, s. 149-178.
4 0

4 1

�108

MARIA

WOZNIAK

s t w i e r d z i ć , że w s p ó ł c z e s n e d r o g i jej r o z w o j u p r z e b i e g a j ą d w o m a za­
z ę b i a j ą c y m i się n u r t a m i : p o w s t a j ą nowe w y t w o r y , style i m o d y w e ­
w n ą t r z ś r o d o w i s k a wiejskiego, b ę d ą c e p r z e j a w e m z a r ó w n o w ł a s n e j m y ś l i
t w ó r c z e j , j a k i p r z y s t o s o w y w a n i a do w ł a s n e g o s t y l u w z o r ó w k u l t u r y m i e j ­
skiej, a t a k ż e coraz częściej p r z e n i k a na w i e ś moda na dawne w y r o b y
ludowe, w y k o n y w a n e w s p ó ł c z e ś n i e dla o d b i o r c ó w m i e j s k i c h , d r o g ą bez­
p o ś r e d n i c h k o n t a k t ó w z miastem, w s p ó ł p r a c y z „ C e p e l i ą " .
i 2

4 2

Szersze o m ó w i e n i e poruszonych tu zagadnień zawiera opracowanie M. W o ź n i a k o w e j , Analiza stanu wytwórczości
ludowej. Wnioski uogólniające,
Warsza­
w a 1974 (m—pis w archiwum Zakładu Badawczego „Cepelia").

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7209" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7189">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3b766cc2cc4319a41e748ddc6adec3cf.pdf</src>
        <authentication>334ca5443c1d0b4ae5ec192ccce2c821</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86058">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4587</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86060">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86061">
                <text>karnawał</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="86063">
                <text>obrzędy doroczne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="86064">
                <text>Beskid Żywiecki - karnawał</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="86065">
                <text>Beskid Śląski - karnawał</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86066">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4260</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86067">
                <text>Próby ustalenia genezy obrzędów dorocznych - "Mikołaj", "szlachciców" i "dziadów", występujących wspólcześnie we wsiach Beskidu Śląskiego i Żywieckiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86068">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.3; s.149-158</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86069">
                <text>Kurek, Jan</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86070">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86071">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86072">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86073">
                <text>Jan Kurek

PRÓBY USTALENIA GENEZY O B R Z Ę D Ó W D O R O C Z N Y C H — „ M I K O Ł A J " ,
„ S Z L A C H C I C Ó W , , I „ D Z I A D Ó W " , WYSTĘPUJĄCYCH WSPÓŁCZEŚNIE WE WSIACH
BESKIDU ŚLĄSKIEGO I ŻYWIECKIEGO

VV wielu widowiskach w r ó ż n y c h krajach, a nawet czę­
ściach ś w i a t a w y s t ę p u j ą te same t y p y postaci. Co ciekawszo:
w t y c h widowiskach, gdzie aktorowi pozostawiona została
d u ż a swoboda improwizacji i teksty dialogów wraz z didas­
kaliami spisane zostały późno, odnajdujemy dużo podo­
bieństw m i ę d z y w y s t ę p u j ą c y m i w nich bohaterami.
Do wniosków takich dojdziemy, p o r ó w n u j ą c np. commedia dell' arte, t y p o w y europejski gatunek teatralny speł­
niający powyższe warunki, z teatrami s t a r o ż y t n e j Grecji
i R z y m u , j a k również z teatrami dalekiego wschodu: T u r c j i ,
I n d i i , Chin i J a p o n i i ' . W a r t o więc przeprowadzić zestawie­
nie s t r u k t u r y włoskiej komedii i w y s t ę p u j ą c y c h w niej bo­
h a t e r ó w — ze s t r u k t u r ą i postaciami pojawiającymi się
w polskich obrzędach dorocznych, np. w realizowanych do
dziś żywieckich „ d z i a d a c h ' , „ s z l a c h c i c a c h " czy śląskich
„ m i k o ł a j a c h " . Najwięcej p o d o b i e ń s t w znajdziemy między
włoską, k o m e d i ą a o b r z ę d e m „szlachciców", k t ó r y notowany
jest na niewielkim obszarze, w p o r ó w n a n i u z d u ż y m i zasię­
gami terytorialnymi
w y s t ę p o w a n i a pozostałych dwóch
obrzędów- . „ D z i a d y " i „ m i k o ł a j e " m a j ą nieco o d m i e n n ą
od „szlachciców" s t r u k t u r ę , choć wiele analogii w występują­
cych postaciach. Często o d g r y w a j ą je ci sami ludzie, takie
samo s ą ich przebrania. W „ s z l a c h c i c a c h " występuje naj­
mniej postaci. I c h dialogi — monologi są rozbudowane do
r o z m i a r ó w nie spotykanych w najstarszych opisach „dzia­
d ó w " . W ostatnich latach bowiem widoczna jest ogólna ten­
dencja zanikania s t a ł y c h dialogów w „ d z i a d a c h " (i prawdo­
podobnie w „ m i k o ł a j a c h " , do k t ó r y c h nie m a m y wcześniej­
szych m a t e r i a ł ó w źródłowych).
7

2

1

Podobna sytuacja w y s t ę p u j e w „ d z i a d a c h " i „szlach­
cicach" w Beskidzie Żywieckim oraz „ m i k o ł a j a c h " w Bes­
kidzie Śląskim, gdzie gra każdej postaci jest r ó w n o r z ę d n a
w stosunku do drugiej i choć trudno jest uchwycić w posz­
czególnych kreacjach a k t o r ó w r ó w n o w a g ę w u ż y w a n i u gestu
i słowa, to jednak należy p r z y z n a ć , że istnieje ona w całości
obrzędu .
Chodzący i r e c y t u j ą c y w pierwszej fazie o b r z ę d u „szlach­
cic" zdaje się skupiać całą uwagę wokół przekazywanego
tokstu, potem jednak zaczyna g r a ć muzyka i r o z p o c z y n a j ą
się dość długie t a ń c e . W „ d z i a d a c h " dzieje się na o d w r ó t .
Najpierw w p a d a j ą do izby poszczególne postacie, t a ń c z ą c
w szalonym tempie, skacząc po piecu i stole. T y m samym ich
pierwszym przekazem staje się bardzo rozbudowana m i m i k a .
Potem dopiero Ksiądz, Cygan i Ż y d z a c z y n a j ą długie
przemówienia i co pewien czas k t ó r y ś z organizatorów 'obrzę­
d u nuci j a k ą ś p r z y ś p i e w k ę . R ó w n o w a g a więc m i ę d z y słowem
a gestem zostaje zachowana t a k samo, j a k w commedia
dell'arto, gdzie u a k t o r ó w na równi z umiejętnością impro­
wizacji liczyła się sprawność fizyczna i wykonywanie niemal
akrobatycznych popisów. Bardzo ruchliwi dynamiczni jej
bohaterowie występowali w p ó ł m a s k a c h . Z p o d o b n ą sytu­
acją spotykamy się w omawianych o b r z ę d a c h , gdzie w peł­
nych maskach lub p ó ł m a s k a c h w y s t ę p u j ą skaczące i zło­
wrogie „ d e b l y " , „ ś m i e r c i " i gdzie stopień opanowania
sztuki aktorskiej liczy się na równi z fizyczną sprawnością,
k t ó r ą zdobywa się poprzez ciągłe powtarzanie t y c h samych
czynności w wielu gospodarstwach .
W „szlachcicach", „ m i k o ł a j a c h " , „ d z i a d a c h " b i o r ą
udział mężczyźni i chłopcy z określonych z góry grup w i e k u
Nie ma w omawianych wsiach obowiązku, czy jakiejś zew­
nętrznej formy przymusu skłaniającej ich do brania u d z i a ł u
w t y c h o b r z ę d a c h . U r z ą d z a j ą je sami i w e w n ą t r z swojej
grupy ustalają, k t o ze względu na swoje predyspozycje m o ż e
odegrać t a k ą , a nie i n n ą p o s t a ć . Ci, k t ó r z y zdobyli szcze­
gólne uznanie, w y k o n u j ą c j a k ą ś rolę np. Cygana, Ż y d a w
„ d z i a d a c h " czy „ m i k o ł a j a c h " , s t a r a j ą się jej nie zmieniać
przez n a s t ę p n e k i l k a lat biorąc w t y c h o b r z ę d a c h udział.
Podobnie bywa w „szlachcicach", gdzie bardzo rzadko nas­
tępuje wymiana roli m i ę d z y „ a k t o r a m i " . Powodem tego jest
m a ł a liczba członków grupy obrzędowej i dość duże różnice
w wymaganym wyglądzie z e w n ę t r z n y m i u m i e j ę t n o ś c i a c h
występujących postaci .
Gruby Masor nigdy nie m o ż e b y ć zgrabnym Góralem
przystojnym Żołnierzem czy chudym i wysokim Ż y d e m l u b
Ż y d ó w k ą o zgrabnych nogach i cienkim głosie. B y w a j ą jed­
nak w y j ą t k i i wówczas np. zgrabny Góral m o ż e grać Ż y ­
d ó w k ę , a wysoka Ż y d ó w k a z umiejętnością zmiany barwy
głosu może p r z e b r a ć się za Ż y d a . Podobnie i t u , j a k w po­
wyżej omawianych obrzędach, k t o zdobywa powodzenie
jako np. Żołnierz, ten stara się w owej roli zostać w n a s t ę p ­
nych latach nie t y l k o w „ s z l a c h c i c a c h " , lecz t a k ż e w „dzia­
dach", a niekiedy nawet w , , m i k o ł a j a c h " i . R ó w n i e rzadko
słyszało się o zmienianiu ról przez dobrych a k t o r ó w w com­
media d e l l ' a r t e .
Ciągłe odtwarzanie jednej i tej samej postaci t ą s a m ą
m a s k ą czy p ó ł m a s k ą m o ż e n a s u w a ć m y ś l o p e w n y m ujedno8

9

10

1

C o m m e d i a Dell'arte — „ s z l a c h c i c e " oraz ,,dziady" i „ m i k o ł a j e "

Commedia dell'arte p o w s t a ł a w X V I w. w I t a l i i . Nie­
k t ó r z y teatrolodzy i etnografowie w y w o d z ą jej rodowód
z teatru plebejskiego, k t ó r y b y ć może p r z e t r w a ł przez śred­
niowiecze, a wyłonił się z m i m ó w s t a r o ż y t n e j Grecji i Rzy­
m u . I n n i łączą jej powstanie z włoskimi dorocznymi obrzę­
dami ludowymi, jakie zachowały się w I t a l i i jeszcze w X X
w . P r o b l e m nie jest do k o ń c a przebadany od strony gene­
tycznej i wszelkie jego szersze opracowania giną w powodzi
hipotez. Dość dobrze natomiast opisane są dalsze losy j u ż
u k s z t a ł t o w a n e j włoskiej komedii, k t ó r a mogła rozwijać się
w pełni, gdy n a s t ą p i ł kryzys teatru elitarnego. Z braku po­
ważniejszego konkurenta, z a w ł a d n ę ł a ona na dwa wieki
sconą nie t y l k o włoską, ale docierała t a k ż e do Francji,An­
glii, Niemiec, Czech, Polski i odnosiła t a k ż e sukcesy na
dworach carów rosyjskich .
4

6

Słowo „ a r t e " określające włoską k o m e d i ę ma, zdaniem
Nicolla, obok innych znaczeń, mówić o sprawności i równorzędności w y s t ę p u j ą c y c h postaci. „ N i e było w commedia
dell'arte — pisze ten sam b r y t y j s k i teatrolog — takiej dys­
proporcji m i ę d z y g ł ó w n y m i bohaterami a resztą w y s t ę p u j ą ­
cych w sztuce a k t o r ó w , z j a k ą m a m y do czynienia np. w f i l ­
mach Chaplina. W e włoskiej komedii k a ż d y ż a k t o r ó w m u ­
siał p a m i ę t a ć o w s p ó ł p a r t n e r a c h i u s t ę p o w a ć i m miejsca,
gdy tamci pojawiali się na scenie"

12

3

14

149

�liceniu kreacji aktora. W commedia dell'arte stało się tak
po spisaniu dialogu w jej schyłkowej fazie 15. W czasie jednak
rozkwitu włoskiej komedii sytuacja b y ł a zupełnie przeciwna,
dzięki wciąż zmienianym i komplikowanym akcjom sce­
nicznym. Ten okres komedii m o ż n a by p o r ó w n a ć z podob­
n y m i improwizacjami , . d z i a d ó w " i „ m i k o ł a i " , Natomiast
„szlachcice" p r z y p o m i n a ł y b y w t y m zestawieniu jej koń­
cowy etap istnienia. Nie m o ż n a jednak powiedzieć, żeby
„ s z l a c h c i c e " czy commedia dell'arte p o p r z e s t a ł y kiedyś na
s z t y w n y m powielaniu starych wzorów. W obu — o d n o t o w a ć
m o ż e m y zawsze p o w a ż n e zmiany, k t ó r e są odbiciem nowych
w a r u n k ó w życia. P r z y k ł a d e m tego może b y ć w „szlachci­
cach" monolog „ s z l a c h c i c a " — Oficera obserwowany w pew­
n y m okresie historycznym. Pierwszy tekst zanotowany
prawdopodobnie w p o c z ą t k a c h X X w., mówi jeszcze o „szla­
chcicu" „ w y u c z o n y m " i jego w y r ó ż n i a j ą c y m się ubiorze .
16

Szlachcic
Pochwalony, lan — tan,
przyjmijcie t u gości.
Jestem szlachcic wyuczony,
wyście wszyscy prości.
Mam j a se czapeczkę,
mysie p i ó r k o za nią,
gdzie j a się obrócę,
wszędzie mnie w i t a j ą .
Mam j a dwoje b u t ó w ,
m o g ą się mnie p r z y d a ć ,

jeden jako t a k i ,
w drugim wiechcie widać.
B u t y jako b u t y ,
ale gorsze spodnie,
trzysta lat minęło
na te Święta Godne...
D r u g i monolog pochodzi z lat pięćdziesiątych X X w.
D u ż o w n i m miejsea zajmują opowiadania „ s z l a c h c i c a "
0 jego sukcesach odniesionych w I I wojnie światowej, jego
repatriacji ze Związku Radzieckiego i o polskiej biedzie lat
pięćdziesiątych .
17

Szlachcic
„ J e s t e m szlachcic m ł o d y i wysoko urodzony, przeszedłem
cały ś w i a t : Moskwę, Berlin, L o n d y n . Jak wróg n a p a d ł na
Polskę, byłem bohaterem, schowałem się do świńskiego chle­
wika. Jak Niemcy b y l i pod Berlinem, skoczyłem do działa
1 zaraz b y ł e m w n i m . Z d o b y ł e m 30 medali i miałem pojedy­
nek, położyłem gościa i z d o b y ł e m szablę. B y ł e m w Moskwie.
Za jednego czasu m u s i a ł e m się ożenić, ale długo nie pożyłem,
bo zostałem omigrowany do Polski. P o s z e d ł e m do k r a w c ó w ,
krawcy tam śniadali, czterema n o ż y c a m i jedno jajko kra­
j a l i . Prosiłem ich, aby m i uszyli ż u p a n nie długi, nie k r ó t k i ,
t y l k o r ó w n y z d u p ą . Co m i od ż u p a n a zostanie uszyjcie m i
t o r b ę , k t ó r a ł a d n a panna, to so do niej włożę. Przyszedłoch
w jedno miejsce ł a d n a panna była, jażech t o r b ę otwarł, ona
m i się s k r y ł a . . . "
W tekście z r. 1972 cichną echa minionej wojny i zu­
pełnie niknie obraz kraju sprzed dziesięciu laty, a na jogo
miejsce wchodzi rozbudowany w ą t e k e r o t y c z n y .
18

I I . 1.

„Mikołaje'
„ D o b r y wieczór szanowni goście.
Jestem szlachcic m ł o d y wysoko urodzony
i przez wszystkich ludzi świata- bardzo szanowany.
Mając lat dwadzieścia, złoty krzyż o t r z y m a ł e m ,
Strzelałem do tarczy. Trafiłem generała.
Za to m i dano p ó ł t o r a medala
i Cygankę s t a r ą , b y m miał do kochania.
Gdy druga wojna ś w i a t o w a w y b u c h ł a ,
poszedłem do Hitlera,...
T a m mnie największe szczęście s p o t k a ł o ,
bo H i t l e r o w i b ł a z n a b r a k o w a ł o .
Wróciłem s t a m t ą d jako wódz cały o k r y t y medalami
Do panienki p i ę k n e j , jestem zakochany.
Ale co i t o dla mnie.
Choćby i dziesięć, rady by się d a ł o .
Miałem t a k ą , bardzo ł a d n a b y ł a ,
j a k j ą chciałem pocałować, p r ę d k o m i się s k r y ł a .
To ż a d n a dla mnie p o r a ż k a ,
choć tak to wyszło,
bo po niej dziesięć innych p r z y s z ł o . . . "
Podobnie dzieje się z monologiem „ Ż y d a " w „ d z i a d a c h " .
Przed wojną Ż y d w y s t ę p o w a ł jako krawiec lub karczmarz.
Obecnie nie zmienił stroju, lecz bywa często agentem Izra­
ela, zbierającym pieniądze na wojnę z Arabami.
N a s t ę p n y m etapem w p o r ó w n a n i u commedia dell'arto
z omawianymi o b r z ę d a m i będzie przykładowe; zostawienie
ogólnej charakterystyki postaci w y s t ę p u j ą c y c h w „szlach­
cicach" i włoskiej komedii ".
1

Szlachcice

150
T

Commedia

dell'arte

Żołnierz

Kapitan

Pochodzi z klasy wyższej.
Niogdyś w y s t ę p o w a ł jako
„szlachcic m ł o d y " , „ w y s o k o

Trudno określić jego pochodzenie, najczęściej należy
zaliczyć go do warstw wyż-

�П. 2. Żyd i Żydówka

ze „szlachciców". L a l i k i , pow. Żywiec. 11. 3. Diabeł z „ d z i a d ó w " . Żabnica, pow. Żywiec.

urodzony", k t ó r y nosił na
sobie start; spodnie, wysokie
b u t y z dziurami i czapeczkę
z p i ó r k i e m . Obecnie w y s t ę ­
puje jako wojskowy, ubiera
się w elegancki mundur ofi­
cera przedwojennego z sznu­
rem orderów na piersi i wę­
ż y k i e m generalskim na czap­
ce. Chwali się sukcesami wo­
jennymi, opowiada o licz­
nych, nie zawsze udanych
przygodach m i ł o s n y c h .

szych. Zwykle jest bardzo
elegancko ubrany, w masce
z długim nosem i w ą s a m i .
Jego synonimem stało się
niemal określenie samochwa­
ła i p y s z a ł k a . Gdy dochodzi
do bójki, jest tchórzliwy.

„Masor"

Pantalono

Jest w ś r e d n i m wieku. W y ­
stępuje jako masarz i han­
dlarz w jednej osobie. Cho­
dzi ubrany w długi, biały
fartuch,
skórzaną
kurtkę
i w p e r u k ę z papierowych
pasków. W rękach trzyma
nieodłączne
noże.
Zabija
świnie i stara się sztucznie
zwiększyć ich wagę. Nie po­
maga m u to jednak w han­
dlu i musi obniżaó ceny.
S k a r ż y się na s w ą żonę.
i dzieci, że odbierają m u siły.
M ł o d y m dziewczętom opo­
wiada drastyczne ż a r t y .

B y w a ł przeważnie kupcom
weneckim, człowiekiem inte­
resu, nie zawsze najlepiej
prosperującego.
Aktorzy
przedstawiali go w r ó ż n y m
wieku: od dobrze zbudowa­
nego m ę ż c z y z n y po dziarsko
chodzącego starca. B y ł zwy­
kle głową rodziny i często
pozostawał w konflikcie z
żoną i dziećmi. Nigdy nie
stronił od f l i r t u z m ł o d y m i
kobietami.

•K-

Góral

Arlekin

Jest z warstwy chłopskiej,
najmłodszy z postaci „szla­
chciców". U b r a n y po góral­
sku, na spodniach ma ponaszywane czerwone ł a t k i . D o
kapelusza
ma
doczepiono
długie paski papieru zakry­
wające m u połowę t w a r z y ;
b y ć może, iż ma to oznaczać
s t r z ę p y nakrycia głowy. Od
aktorów odtwarzających tę
rolę wymaga się zwinności
i umiejętności szybkiego t a ń ­
czenia. Podczas obrzędu nie
wchodzi, ale zawsze wbiega
w podskokach. Szuka do
o ż e n k u dziewczyny, choć nie
jest zdecydowany, „czy się
ż e n i ć " , czy „ s t a r y m parob­
kiem" zostać.

Pochodzi z warstwy „ z a n n i "
— włoskich chłopów. Od
swych
towarzyszy
nieco
młodszy. Jego strój ulegał
ewolucji. Znane ubranie arle­
kina złożone z k a w a ł k ó w
różnych materiałów o kształ­
tach k w a d r a t ó w , t r ó j k ą t ó w ,
b y ł o pierwotnie p o d a r t y m
i p o ł a t a n y m strojom włos­
kich chłopów. W y r ó ż n i a ł się
ruchliwością, sprawnością f i ­
zyczną, akrobatycznym po­
pisem i n i k t , k t o nie posiadł
tych umiejętności, nie mógł
m a r z y ć o zagraniu tej roli.
Zawsze na scenę wbiegał lub
wchodził w pośpiechu. Od­
g r y w a ł najczęściej rolę inte­
ligentnego, nieco złośliwego
— w zestawieniu z pantalone i kapitanem — kochan­
ka. Nie liczył się z m o r a l n ą
s t r o n ą swego p o s t ę p o w a n i a .

Żyd

D o t tore

Należy do ludności żyjącej
w diasporze. W y r ó ż n i a się
najbardziej strojem. Chodzi
w długim chałacie. N a gło­
wie nosi p ó ł m a s k ę z wyso­
k i m kapeluszom i długą bro-

Pochodził z grupy absol­
w e n t ó w boloriskich uczelni
s ł y n n y c h z nadprodukcji ad e p t ó w nauk humanistycz­
nych. Nie m o g ą c znaleźć
pracy, a k c e n t o w a ł swoją od151

�kiedy w półmasce, natomiast w „ s z l a c h c i c a c h " „ Ż y d " nosił
zawsze największą i najstaranniej w y k o n a n ą p e ł n ą m a s k ę .
W y j ą t e k ze względu na brak maski s t a n o w i ą t y l k o K a ­
p i t a n i Żołnierz. K a p i t a n w y s t ę p u j e t y l k o w p ó ł m a s c e z dłu­
gim nosem i doczepia sobie woskowate . w ą s y , natomiast
„szlachcic" — Żołnierz ma w ą s y domalowane.
Wskazane p o d o b i e ń s t w a b o h a t e r ó w commedia dell'arte
i postaci „szlachciców" m o g ą skłaniać do przypuszczenia,
iż żywiecki obrzęd jest zapożyczeniem z niegdyś bardzo po­
pularnego teatru przeznaczonego dla szerokich rzesz widzów.
W p ł y w y i podobieństwa

Z pewnością trudno b y ł o b y zaliczyć do teatru przez­
naczonego dla szerszych kręgów społeczeństwa t r u p y akto­
rów grających commedia dell'arte, jakie pojawiły się na
dworze królewskim za panowania Zygmunta I I I , W ł a d y ­
sława I V i Augusta I I I . Choć warto o d n o t o w a ć , że w t y m
właśnie czasie (1G24—1672) zamek w Żywcu i część Żywiec­
czyzny przeszła w posiadanie rodziny k r ó l e w s k i e j . Na­
tomiast bliskość bramy Morawskiej każo wziąć pod u w a g ę
w p ł y w y kulturalne idące z Czech i Słowacji, gdzie również
na zamkach b y w a ł a grana włoska k o m e d i a ' .
20

2

Nieco światła na dość niejasną s p r a w ę w p ł y w ó w i prze­
nikania k u l t u r y elitarnej do szerszych kręgów społeczeństwa
rzuca H e n r y k J u r k o w s k i . Pisze on, iż od X V do X V I I I w.
scena lalkowa m i a ł a niemało znaczenie w przenoszeniu do
warstw niższych repertuaru i problematyki teatru oficjal­
nego". M . i n . notowane są w X V I I I w. na Śląsku w y s t ę p y
lalkarzy wiedeńskich, k t ó r z y popularyzowali swymi przed­
stawieniami postacie commedii d e l l ' a r t e .
22

24

П. 4. Diabeł

z „dziadów.

Z w a r d o ń , pow. Żywiec.

P o p u l a r n ą również w t y m czasie b y ł a komedia rybałtowska, której elementy znajdujemy niejednokrotnie w ob­
rzędowości dorocznej, przede wszystkim na Śląsku i w K r a ­
kowskiem 5. P a m i ę t a ć przy t y m należy, że mógł t u zacho­
dzić dwustronny w p ł y w , zarówno komedii rybałtowskiej na
obrzędy, j a k i odwrotnie — obrzędów dorocznych na teatr
plebejski .
2

d ą . Niekiedy wygłasza prze­
mówienia o narodzie; I z ­
raela, o wojnie na B l i s k i m
Wschodzie.

mienność i wyższość dziwacznością stroju. Często
wygłaszał p r z e m ó w i e n i a nie
związano z akcją sztuki.

Żydówka

Subretka

Ubrana bardzo ekscentrycz­
nie, np. w m i n i spódniczce,
z w o a l k ą na twarzy i w ka­
peluszu o szerokim rondzie.
Zaczepia mężczyzn, wciąga
ich do t a ń c a , a podczas k t ó ­
rego symuluje stosunki sek­
sualne.

Młoda kobieta p o c h o d z ą c a
ze wsi. L u b i ł a zaczepiać
mężczyzn, nikogo się nie
bała. Miała swobodny spo­
sób bycia, nie wstydziła się
rozbierania na scenie. N a
zaczepki mężczyzn reago­
w a ł a słowom i jednoznacz­
n y m gestem.

Można z a u w a ż y ć , że różnice społeczne w pochodzeniu
postaci w „ s z l a c h c i c a c h " o d p o w i a d a j ą zróżnicowaniu etnicz­
nemu i społecznemu b o h a t e r ó w commedia dell'arte. W ł o s c y
aktorzy mówili m i ę d z y sobą r ó ż n y m i dialektami. Podobna
sytuacja mogła zachodzić w żywieckich o b r z ę d a c h c h o ć b y
z tego powodu, że w X I X wieku w y s t ę p o w a ł y dużo różnice
m i ę d z y g w a r ą góralską, a m o w ą miejskich handlarzy, Ży­
dów i p a n ó w dziedziców — szlachciców.
Innego p o d o b i e ń s t w a m o ż n a d o p a t r z e ć się w stroju
i maskach b o h a t e r ó w włoskiej komedii i „szlachciców",
A r l e k i n m i a ł p ó ł m a s k ę na twarzy -— Góral n a k ł a d a ł na głowę
kapelusz z dziwnymi paskami papieru, k t ó r e zasłaniają m u
oczy i nos. Pantalone nosił p ó ł m a s k ę z długim nosem — Masor ma p a p i e r o w ą p e r u k ę z wąskich p a s k ó w , k t ó r e j „ w ł o s y "
zasłaniają oczy i część policzków. Dottore w y s t ę p o w a ł nie­
152

T

26

Zestawienie jednak omawianych obrzędów z opubliko­
w a n y m i tekstami ź r ó d ł o w y m i Polskiej K o m e d i i R y b a ł t o ­
wskiej — Badeckiego nie wykazuje między n i m i większych
podobieństw i a n a l o g i i .
27

M a m y wprawdzie w Peregrynacji Maćkowej długie t y ­
rady oparte na absurdalnych skojarzeniach, podobnych do
nonsensownych wypowiedzi osób w y s t ę p u j ą c y c h w „szlach­
cicach", lecz nie m o ż e to jeszcze świadczyć o jakichkolwiek
genetycznych p o w i ą z a n i a c h postaci, zwłaszcza gdy weźmie
się pod u w a g ę szeroki, bo zachodnio- i środkowoeuropejski
zasięg w ą t k ó w i m o t y w ó w opartych na t a k i c h absurdalnych
sko j arzeniach.
W a r t o natomiast u p r z y t o m n i ć sobie obrazowe analogie
t e k s t ó w „szlachciców" z bardzo fragmentarycznymi i nie
usystematyzowanymi d o t ą d tekstami dialogów i pieśniami
obrzędów dorocznych w innych częściach Polski. Pewno
skojarzenia nasuwa tutaj zostawienie wypowiedzi szlach­
cica z pieśnią obrzędową ś p i e w a n ą przy podkoziołku.

Podkoziołok

2

Szlachcic '

28

Piośni:

Monolog:

K a j się działy one lata
Co człek na nich użył ś w i a t a
J a d a ł , pijał, wyśpiewywał,
Co niedzielę w k a r t y g r y w a ł .
° j i ° d y jody oj o j , jody jody
Oj jody jody, oj oj dana

Jestem szlachcic wyuczony
Wyście wszyscy prości
Mam j a se czapeczkę,
Mysie piórko na n i ą .
Gdy j a sie obrócę
Wszyscy mnie witają.

�K r z e s a ł ognie p o d k ó w k a m i ,
M a c h a ł pięścią nade ł b a m i ,
Ze słoniną jagły j a d a ł
I z ludziami się n a g a d a ł
P o j e c h a ł e m do Krakowa,
K u p i ć sukna w a ł , da wał
Cztery łokcie po z ł o t e m u
Jako żywię ehciał, da chciałOj i t d
P o w r a c a ł e m z n i m do K r a ­
kowa,
K r a w c z y k i siedzą, da siedzą,
Jedno jajo dwóch ich kraje,
A czterech jedzą, da jedzą.
Oj i t d
P ó j d ź t a krawczykowie,
Z r ó b t a s u k m a n ę ta dana,
A n i k r ó t s z y , ani dłuższy,
Cztery cale pod kolana.
itd.

M a m j a dwoje b u t ó w
M o g ą m i się p r z y d a ć
Jeden jako t a k i
W d r u g i m wiecheć w i d a ć .
B u t y , jako b u t y ,
ale gorsze spodnie,
trzysta l a t minęło
na te Święta Godno
Poszedłem do k r a w c ó w ,
Krawcjr t a m siedzieli,
Czterema n o ż y c a m i
Jedno jajko k r a j ą .
P r o s i ł e m ich, aby m i uszyli
ż u p a n niedługi,
niekrótki, tylko równy
z dupą
itd.

Dość odległe są terytorialne miejsca w y s t ę p o w a n i a
podkoziołków pieśni i o b r z ę d u „szlachciców". Podobnie d u ż a
różnica w dorocznym kalendarzowym czasie dzieli okres
w y s t ę p o w a n i a obu obrzędów. Jedyne co je łączy t o : prawdo­
podobnie związek obu obrzędów z przosileniem zimowym
i ich h i p o t e t y c z n ą funkcją zabezpieczającą p r o k r e a c j ę .

Próby ustalenia genezy

Przejdziemy obecnie do hipotez d o t y c z ą c y c h genezy
„szlachciców" jakie dotychczas wysunęli etnografowie. D l a
Barbary Bazielichówny i Mieczysława Gladysza „szlach­
cice" to w y t w ó r miejscowej k u l t u r y . I c h zdaniem obrzęd ten
jest k a r y k a t u r ą i s a t y r ą werbowania w czasach pańszczy­
ź n i a n y c h p a r o b k ó w do służby w dzień Św. Szczepana'".
Jest to stara koncepcja, opierająca się na t . zw. szuskalizmie chłopskim, dzięki k t ó r e m u m e n t a l n o ś ć górala ciągle
identyfikuje obrazy świętych z realnymi postaciami, a rze­
czywistość d u c h o w ą odtwarza w sposób teatralny w wido­
wiskach o b r z ę d o w y c h ' .
1

Takie spojrzenie na o b r z ę d y wydaje się zbyt jedno
wymiarowe, zwłaszcza w świetle fenomenologicznych opisów
i analiz obrzędów dokonanych przez Cezarie Baudouin dc
Courtenay E h r e n k r e u t z o w ą czy Mirco E l i a d e .
32

Wydaje się, że w obrzędowości na ogół nie spotykamy
jawnej k r y t y k i czy satyrycznego lub realistycznego obrazu
rzeczywistości. W y s t ę p u j ą c e w o b r z ę d a c h postacie, c h o ć b y
miały realistyczny strój i p o s t a w ę , s ą zawsze przekazem
pewnych treści i m a j ą za zadanie s w ą g r ą przenieść uczestni­
ków w ś w i a t u ł u d y .
Przy bliższej analizie okazuje się, że i ostatnio stwier­
dzenie nie jest pełne, a powierzchowność jego w y n i k a z bar­
dzo zatartego obrazu tradycyjnej k u l t u r y .
P r z e p r o w a d z a j ą c jednak p e w n ą r e k o n s t r u k c j ę i dosto­
sowując efekty omawianych obrzędów do myślenia nie
współcześnie estetyzującego, lecz tradycyjnego, m o ż e m y
dostrzec w t y c h obrzędach ogniwo magicznego rozumowa­
nia, k t ó r e g o sens nie jest nam dzisiaj znany.
Obserwując obrzęd, z a n o t o w a ć t y l k o m o ż e m y , że np.
Żołnierz strzelający do tarczy trafia generała i otrzymuje
za to order. Natomiast, gdy ojczyzna jest w niebezpieczeń­
stwie, idzie do „hitlera, by kraj nasz r a t o w a ł " . Drugiej
postaci szlachciców — Mosorowi bardzo dobrze udaje się
sprzedaż na jarmarkach:, bo musi „spuścić cenę t o w a r u
z t y s i ą c a na sto".
W i d z i m y więc, że k a ż d y niemal wers t y c h monologów
3 3

Ił. 5. Śmierć

z „ d z i a d ó w " . Z w a r d o ń , pow. Żywiec.

mówi o rzeczach sprzecznych z rzeczywistością i nie jest 011
s a t y r ą , lecz negacją r o z s ą d k u i p r z y k ł a d e m lubowania się
w nonsensownych skojarzeniach — j a k mówiłem powyżej —
znanych z pieśni ludowych i b a ś n i .
3 4

Tego t y p u zjawiska obsorwować m o ż e m y jeszcze w y ­
raźniej w „ d z i a d a c h " i „ m i k o ł a j a c h " , gdzie np. Garncarz
rozbija garnki, Szklarz tłucze okna, Kominiarz zatyka ko­
m i n . W takich momentach nie ma wśród uczestników
o b r z ę d u śmiechu z podobnego zachowania. N i k t nie do­
patruje się też w n i m cienia parodii jakiejś pracy, czy
jakiegoś człowieka.
Podobne sytuacje m o ż e m y znaleźć w commedia deli'
arte, gdzie rozgrywają się niekiedy t a k ż e sceny, k t ó r e nigdy
by nie m o g ł y zajść n a p r a w d ę w Europie X V I i X V I I w . :
np. bogaty kupiec, pantalone, autorytet mieszczański, możo
mieć w Wenecji k i l k a żon i zalecać oficjalnie p r o s t y t u c j ę .
3 5

Biorąc pod u w a g ę powyższe zastrzeżenia co do reali­
stycznego lub satyrycznego odtwarzania prawdziwych zda­
rzeń, nie m o ż n a się zgodzić całkowicie z p r o p o z y c j ą Barba­
r y Bazielichówny. Niemniej pozostaje ona j e d n ą z p r ó b w y ­
t ł u m a c z e n i a o b r z ę d u w n a w i ą z a n i u do miejscowej historii
i tradycji. Słuszności tej ogólnej koncepcji trudno jest za­
przeczyć. W a r t o więc z a p o z n a ć się z i n n ą p r o p o z y c j ą ba­
daczki d o t y c z ą c ą genezy „ d z i a d ó w " . Zwraca ona u w a g ę , żo
synonimem nazwy „ d z i a d y " są „ j u k a c o " , co zgodnie ze
słownikiem Jana Karłowicza, jest j e d n y m z określeń pas­
torzy ( „ j u c h a c e " ) . W dalszej kolejności Bazielichówna
proponuje połączenie słownikowej definicji ze w z m i a n k ą
h i s t o r y c z n ą , m ó w i ą c ą o napadach pastorzy wołowskich na
wsie położono w dolinach. K o n s e k w e n c j ą tego zestawienia
jest wniosek, że „ d z i a d y " s ą p e w n ą formą u p a m i ę t n i a n i a
36

153

�dawnych okresowych n a p a d ó w pasterskich. U s t o s u n k o w u j ą c
się do tej nowej tezy, konieczne będzie p o r ó w n a n i e „ d z i a d ó w "
z „ m i k o ł a j a m i " . P o n i e w a ż obrzęd „ m i k o ł a i " nie b y ł dotych­
czas szczegółowo opracowany przez etnografów i nie ma
żadnej szerszej p r ó b y w y t ł u m a c z e n i a jego pochodzenia,,
postaram się omówić je łącznie z genezą „ d z i a d ó w " . Do tego
połączenia skłania dużo p o d o b i e ń s t w o ich s t r u k t u r obrzę­
dowych. Również osoby występujące w nicli w dużej części
są analogiczne, nie ma t y l k o w „ d z i a d a c h " biskupa, utoż­
samianego najczęściej zc św. Mikołajem, Bocianów i podziału
ról na g r u p ę „ b i a ł y c h " i „ c z a r n y c h " postaci. Okres dzielący
oba o b r z ę d y zamyka, się w granicach od 20 do 30 d n i .
Na p o c z ą t k u grudnia organizowane są u górali śląskich
omawianego regionu „ m i k o ł a j e " . Natomiast w pierwszy
dzień nowego r o k u chodzą po Koniakowie i przysiółkach
Istebnej „ d z i a d y " u r z ą d z a n o przez mieszkańców żywieckiej
części Koniakowa. P o n i e w a ż „ d z i a d y " notowane są jeszcze
w innych wsiach żywieckich, uważać je m o ż n a za obrzęd
należący do żywieckiej grupy etnicznej. „ M i k o ł a j e " nato­
miast znane są w sąsiadującej z J a w o r z y n k ą Hryczawio
(Czechosłowacja)
i innych czeskich wsiach. Granica et­
niczna między Żywiecczyzną a Śląskiem b y ł a niegdyś wy­
raźnie widoczna. Pierwsze kolonie; Kamesznicy pod Konia­
kowem, tworzące obecnie jego żywiecką część, zaczęły po­
w s t a w a ć na przełomie X I X i X X w. Nie m o ż n a jednak wy­
kluczyć, że korowody „ d z i a d ó w " docierały do Koniakowa
o wiele wcześniej, grupy obrzędowe m a j ą bowiem nieraz
długie trasy swych marszrut.
Z a r ó w n o więc „ d z i a d y " , j a k i „ m i k o ł a j e " , współwystępowały od dłuższego czasu na omawianym terenie i nie m o ż n a
w y k l u c z y ć ich wzajemnego na siebie w p ł y w u , a nawet iden­
17

154

tyczności. R ó ż n i c a w czasie ich w y s t ę p o w a n i a i pewne od­
miany w strukturze t y c h obrzędów m o g ł y b y ć spowodowane
przez czynniki zewnętrzne j a k i m i dla górali m . i n . b y ł i jest
do dzisiaj kościół. Prawdopodobnie na skutek jego zarzą­
dzeń i p o s t u l a t ó w nadano obrzędowi charakter n a w i ą z u j ą c y
do święta św. Mikołaja. Wprowadzono g r u p ę „ b i a ł y c h " ,
k t ó r y m przewodniczy Biskup, i „ c z a r n y c h " , p o t ę p i o n y c h
istot: Diabłów, Niedźwiedzi, Cyganów, Kominiarzy i K o w a l i .
N a równi z t ą i n t e r p r e t a c j ą m o ż n a w y s u n ą ć pogląd, że
. . m i k o ł a j e " są najbardziej rozwiniętą i n a j s t a r s z ą formą
„ d z i a d ó w " , w której istnieje podział na b o h a t e r ó w złych i dobrych.
Nie zmienia to jednak faktu, że t a m , gdzie ma miejsce
do dzisiaj silne powiązanie o b r z ę d u z kościołem, w y s t ę p u j ą
na p o c z ą t k u „ b i a l i " , a na k o ń c u „ c z a r n i " . P r z y k ł a d e m tego
może być Jaworzynka, gdzie do dziś pożyczają księża staro
stroje liturgiczne Biskupowi, K s i ę d z u i Ministrantom do
organizowania obrzędu. Równocześnie zebrano pieniądze
podczas obrzędowego obchodu wsi przeznaczają organiza­
torzy w znacznej części na kościół, z a k u p u j ą c mszę świętą
na intencję uczestników obrzędu, na zakup rzeźby ł u b ob­
razu do kościoła. W y g l ą d a to na pierwszy rzut oka j a k
ekwiwalent za udzieloną pomoc przy przygotowaniu i prze­
prowadzeniu o b r z ę d u . Trudno jednak zdecydowanie tak
twierdzić, wobec faktu, iż nie co roku i nie wszyscy probosz­
czowie pożyczają „ p r z e b r a n i a " , podczas gdy w Jaworzynce
prawie za k a ż d y m razem „ m i k o ł a j e " przeznaczają z n a c z n ą
s u m ę z zebranych pieniędzy na kościół.
R ó ż n i c a w czasie, jaka dzieli oba o b r z ę d y , jest m a ł o
znacząca, w y s t ę p u j ą one bowiem w t y m samym okresie
przesilenia zimowego, przy czym prawdopodobne jest, że

�kościół ową różnico czasową jeszcze poszerzył. Wiemy bo­
wiem, że patronem pasterzy jest św. Mikołaj i zupełnie lo­
giczno b y ł o b y przesunięcie „ d z i a d ó w — j u k a c ó w " na dzień
jego święta. Interpretacja tej zmiany może iść jednak w i n ­
n y m k i e r u n k u ; trzeba bowiem p a m i ę t a ć , żc św. Mikołaj
zastępował jakiegoś starszego przedchrześcijańskiego nie­
znanego nam patrona. Dlatego możliwe jest przyznawanie
terminowi obchodu „ m i k o ł a i " p i e r w s z e ń s t w a genetycznego
w stosunku do daty u r z ą d z a n i a „ d z i a d ó w " . Niemniej po­
mijając szczegóły i u z n a j ą c obydwa o b r z ę d y za wywodzą­
ce się z jednego pnia, łatwiej nam zrozumieć jeszcze inne
t ł u m a c z e n i a obrzędów „ m i k o ł a i " podawane bez specjalnych
wyjaśnień przez Józefa Ligęzę ". Twierdzi on, że „ m i k o ł a j e "
b y ł y w y p ę d z e n i e m zła ze wsi. Dziś do podobnego wniosku
m o g ą skłaniać m a t e r i a ł y terenowe zebrane w 1972 r. Nie
zezwalają one jednak na pełno udowodnienie podobnego
p o g l ą d u . P r z e k o n a ć się o t y m m o ż n a , p r z y p a t r u j ą c się bliżej
z a t a r t y m symbolom i nazwom o b r z ę d u : w żywieckiej Hupieńce, przysiółku Koniakowa m o ż n a s p o t k a ć wymienne
stosowanie określenia Diabeł i Dziad. Dziady jako samo­
dzielno postacie nie w y s t ę p u j ą w obrzędzie, natomiast Dia­
bły są z n i m i nieodłącznie związane, jako siły wnoszące z a m ę t
i t r w o g ę wśród dzieci i kobiet. I n n y m i , podobnie kluczowymi
postaciami w obrzędzie, są Baciorzy. Biegną oni przed orsza­
kiem D z i a d ó w i strzelają z p o t ę ż n y c h b a t ó w wykonanych
z d r u t u okręconego skórą lub g u m ą . Strzelają w izbie i przed
domem, do k t ó r e g o zbliża się „ d z i a d o w s k i " p o c h ó d . W t y m
samym czasie inni chłopcy biegają po p a g ó r k a c h i również
strzelają z b a t ó w . Echo u d e r z e ń rozchodzi się po całej oko­
licy. Świetnie opisuje to Jan D o r m a n : „ D r o g ą biegnie trzech
chłopców. Biegną rytmicznie, co chwilę jeden z nich uderza
z bicza. W ś r ó d nocy uderzenie to rozlega się po całej wsi.
Wieś słyszy. Wieś wie, że strzelaniem t y m chłopcy odpędzają
wszystko zło, j a k jeszcze spróbowało pozostać na drodze;
3

p l o t k i , obmowy, (...) Chłopcy są przekonani, że czynność,
j a k ą w y k o n u j ą , urzeczywistni ich marzenia. Jeśli dobiegną
do n a s t ę p n e g o p a g ó r k a i n i k t ich nie zatrzyma z ż y w y c h ,
jeden z nich znajdzie sobie dziewczynę za żonę (...) Chłopcy
zawracają. N i m rozpoczną bieg, jeden z nich n a s t ę p n y po
pierwszym po wio: „Niech będzie m i zesłana od .„"•»». W „mi­
k o ł a j a c h " wprawdzie nie ma Baciarzy, ich funkcje jednak
spełniają w pewnym stopniu Debly. Mają one zamiast dia­
belskich wideł, jakie noszą ich żywieccy krewniacy, d u ż e
korbacze (bicze). Na głowach noszą czarno „ l a r w y " (maski)
z wysokimi rogami wykonane ze skóry, papieru lub drewna.
W o k ó ł bioder przepasują się długą szeleszczącą s p ó d n i c ą
ze słomy, a do spodni i b u t ó w doczepiają sobie niekiedy dzwo­
neczki i wąskie blaszki. Dzięki temu k a ż d y ruch D e b l ó w
wywołuje niemiły hałas żelastwa i chrzęst słomy, budzący
dreszcz i przerażenie wśród uczestników obrzędu. T r a d y c j ą
określona jest ilość Deblów, ich k a ż d y gest i k r o k . Dwa Do­
bry w y s t ę p u j ą zawsze skute ł a ń c u c h a m i , trzeci ciągnie za
sobą również łańcuch. Trzy razy jeden z dwóch skutych ze
sobą „ d e b l ó w " chce wejść do izby, ale drugi, stojąc na progu,
nie puszcza go. Za k a ż d y m razem przy nieudanej próbie
wejścia pierwszy Debeł bije korbaezem o podłogę. Kiedy za
czwartym razem obaj skuci ł a ń c u c h e m w t a r g n ą do izby, biją
zebranych korbaczaini lub s y m u l u j ą takie bicie, u d e r z a j ą c
batami o ściany i podłogę. Za n i m i w p a d a j ą Niedźwiedzio
i t a ń c z ą w koło przy dźwięku harmonii. Potem wciągają
w swe kolo dziewczęta, p r z y w i ą z u j ą je do siebie powrozem
i k r ę c ą się aż do pierwszego p o t k n i ę c i a i upadku. „ N a ziemi",
dziś na podłodze, n a s t ę p u j e „ k u l a n i e s i ę " Niedźwiedzi
z dziewczętami. Nie jest ono określono czasowo, t r w a do mo­
mentu pojawienia się Żołnierza („białego"), wypędzającego
Niedźwiedzie z izby.
40

Przez cały czas o b r z ę d u obowiązuje magia maski.
U przebranego c h ł o p a k a następuje! przobrażenie, wy-

155

�n a s t ę p u j ą c e w dalszej kolejności sceny, u t w i e r d z a j ą nas
jeszcze bardziej w przekonaniu, że m a m y w nich do czynie­
nia z przerwaniem naturalnego p o r z ą d k u kulturowego (jak
pisałem w y ż e j : Szklarz wybija szyby, aby na ich miejsce
w s t a w i ć za m a ł e k a w a ł k i , doktor leczy k u r z y m łajnem,
napisy na czapkach wykonywane są w o d w r o t n y m , „ ż y d o w ­
s k i m " kierunku, zegary k r ę c ą się do t y ł u i t d . ) .
Oczywiście takie t ł u m a c z e n i e p o w y ż s z y c h obrazów
trzeba p r z y j m o w a ć z pewnym k r y t y c y z m e m , nie zapomi­
nając przede wszystkim o t r a d y c y j n y m ludowym dowcipie,
k t ó r y ma t u na pewno swoje współczesne odbicie. Niemniej
należy p a m i ę t a ć , że po odejściu grup o b r z ę d o w y c h istnieje
w poszczególnych domostwach nieracjonalne i trudno
mieszczące się w kategoriach ludycznych zadowolenie ze
śmieci, n i e p o r z ą d k u i zniszczenia, k t ó r e p o z o s t a w i a j ą po
sobie p r z e b i e r a ń c y . T y m samym interpretacja religioznaw­
cza staj o się j e d n ą z nielicznych d r ó g m o g ą c ą przybliżyć
nam zrozumienie dawnego sensu obrzędów. W e d ł u g tej
koncepcji czas między starym a n o w y m rokiem t ł u m a c z o n y
jest jako okres anarchii. Poprzedza go w y p ę d z e n i e „ z ł a "
batami D z i a d ó w i korbaczami „ M i k o ł a i " . R ó w n o c z e ś n i e
zamawia się płodność. N a s t ę p n i e zrywa się ustalony porzą­
dek społeczny i robi się wszystko co zakazane przez ogólnie
p r z y j ę t e prawa grupy. Dzieje się to w okresie pustym,
specjalnie na tego rodzaju zabiegi przeznaczonym po to,
aby w n a d c h o d z ą c y m n o w y m okresie było j a k najmniej zła.

Zakończenie

I I . i). Cygan i Cyganka z „ d z i a d ó w " , Z w a d r o ń , pow. Żywiec.

zwolenie od oczu starszych, „zupełne zdziczenie", j a k m ó w i ą
uczestnicy o b r z ę d u . To przeobrażenie ukrytego pod m a s k ą
człowieka jest do tego stopnia silne, że nawet siostra po­
m a g a j ą c a p r z e b r a ć się b r a t u nic może go odróżnić w gronie
identycznie ubranych towarzyszy . N a m również jest trudno
o d c z y t a ć , co kryje się pod przebraniem: czy „ d e b ł y " są
upersonifikowaniem zła, czy t y l k o postaciami przepędzają­
c y m i uderzeniami korbacza obmowy, niezgody. Jedynie
Lucyfer spośród Dcbłów — czerwonym swym strojeni i w i ­
d ł a m i w r ę k u przypomina chrzecijańskie w y o b r a ż e n i e dia­
bła. Możliwe, że jego piekielni poddani są t r a d y c y j n y m
upostaciowaniem p o g a ń s k i c h d e m o n ó w , k t ó r y m niedawna
historia n a d a ł a imiona chrześcijańskich odpowiedników.
B y ł b y to drugi argument p r z e m a w i a j ą c y za pierwotnością
„ m i k o ł a i " względem „ d z i a d ó w " .
41

42

W r a c a j ą c do myśli o wpływie chrzeoijaństwa na obrzę­
dowość w Beskidzie Śląskim m o ż n a z a s t a n o w i ć się nad t y m ,
czy dla kościoła Baciarze nie b y l i uosobieniem zła, bo prze­
cież p r e d y s p o n o w a ł y ich do tego p r a k t y k i magiczne, takie
jak jawne zamawianie o ż e n k u . Wobec podobnego rozumo­
wania w „ m i k o ł a j a c h " w obrzędzie synkretycznym nie mo­
gły pojawić się sylwetki chłopców z batami, lecz zostały
z a s t ą p i o n e przez zamaskowane postacie, z korbaczami.
Do takiego wniosku skłania pewna analogia. Tradycyj­
nie najmniejszą d o p u s z c z a l n ą liczbą D e b l ó w w „mikoła­
j a c h " są trzy postacie, a więc t y l u samo co „ b a c i a r z y " bie­
g a j ą c y c h po p a g ó r k a c h w Beskidzie Żywieckim. Uderzenia
„ k o r b a c z y " „ d i a b e l s k i c h " b y w a j ą tak samo rytmiczne i mia­
rowe j a k u biegających chłopców z batami. Magiczna liczba 3
powtarza się jeszcze w 3 obrotach d o k o ł a w t a ń c u niedźwie­
dzi i „ d z i a d ó w " i „ m i k o ł a i " . Możliwe, że taniec ten jest i n ­
n y m , bardziej plastycznym sposobem zamawiania przyszłej
żony, p r z y r ó w n o c z e s n y m dopuszczeniu do chaosu w sto­
sunkach społecznych. K a ż d y Niedźwiedź „ k u l a s i ę " z dziew­
c z y n ą , z k t ó r ą chce i k t ó r ą zdoła wciągnąć do zabawy. I n n e ,
156

I

P o g l ą d z a k ł a d a j ą c y s a m o r o d n ą genezę formy i treści
obrzędów przeciwstawiony tezom m ó w i ą c y m o wędrowności
w ą t k ó w i wpływie commedia dell'arte na k s z t a ł t o w a n i e się
obrzędowości w tradycyjnej kulturze odległych k r a j ó w jest
bardziej p r z e k o n y w a j ą c y , gdy się uwzględni analogiczne
formy wo wspomnianych wyżej teatrach A z j i . Wydaje się
bowiem nieprawdopodobne, aby dla t a k wielu t e r e n ó w ,
często izolowanych od siebie, istniała wspólna geneza oparta
na w ę d r o w n y m w ą t k u . P o g l ą d t a k i m o ż n a poprzeć również
spostrzeżeniami z Beskidu Żywieckiego. Omawiany wyżej
w „ s z l a c h c i c a c h " — Oficer, tak bardzo p r z y p o m i n a j ą c y K a ­
pitana z commedia dell'arte, typowego żołnierza-samochwała, p r z y b r a ł t a k ą p o s t a ć dopiero w ostatnich latach; przed­
tem bowiem, w X I X w . w roli tej przedstawiano „szlachci­
ca" nie wspominającego o swych sukcesach wojennych. Ana­
logicznie m o ż n a by zestawić p o s t a ć Górala i A r l e k i n a : po­
dobnie są ubrani, ale t y l k o w odniesieniu do pierwotnego
stroju włoskiej postaci, k t ó r y jednak szerszej publiczności
europejskiej nie b y ł z n a n y . Późniejszy, złożony z geo­
metrycznych form kostium Arlekina nie m ó g ł sugerować
użycia p o ł a t a n y c h spodni u żywieckiego aktora. Możliwe
więc, że m a m y w omawianych o b r z ę d a c h i commedia dell'arte
do czynienia ze s t r u k t u r a m i i postaciami p o w s t a ł y m i nie­
zależnie od siebie, k t ó r e świadczą o podobnym sposobie m y ­
ślenia i organizowania sobie ś w i a t a przez człowieka w róż­
nych czasach i miejscu.
43

Przez c a ł y tok m y c h r o z w a ż a ń przewija się zagadnienie
teatru. W p o r ó w n a n i u commedia dell'arte z o b r z ę d a m i sta­
wiałem na równi teatr i r y t u a ł . Wszędzie jednak u n i k a ł e m
w y r a ź n e g o określenia pojęcia teatru i obrzędu, g d y ż pro­
blem ten wykracza poza ramy podjętego zagadnienia. W a r t o
natomiast na zakończenie zaznaczyć pewne skojarzenia,
jakie m o g ą się pojawić przy zestawianiu l i t e r a t u r y przed­
m i o t u i o p r a c o w a ń m a t e r i a ł ó w terenowych. Teatr i r y t u a ł
operują przekazem symbolicznym i s ą ustrukturalizowane
dzięki pomocy funkcji estetycznej. W i e m y jednak, że w
obrzędach z a c h o w a ł y się liczne pozostałości po magicznym
rozumowaniu, j a k np. „ w y k o n y w a n i e pracy na o d w r ó t " ,
śmiecenie w izbie, strzelanie z b a t ó w i t d . , k t ó r e s ą dzisiaj

�przede wszystkim elementami anty estetycznym i w oma
wianej czy obserwowanej strukturze. Możliwe, że owo m y ś
lenie magiczno-religijne górowało n i e g d y ś nad całością r y
t u a ł u i ono właśnie, a nie n i e u ś w i a d o m i o n a funkcja este
tyczna n a d a w a ł o obrzędowi k s z t a ł t , t a k samo, j a k sprawia
to w teatrze m y ś l t w ó r c y spektaklu. Dlatego błędne jest
spojrzenie na r y t u a ł y z p u n k t u widzenia postronnego ob­
serwatora, a nie uczestnika o b r z ę d u i bez analizy zacierają­
cych się z czasem treści symboli. Możliwe, że przy pogłębia­
n i u zagadnienia zobaczyć b y m o ż n a p i ę k n o obrzędu jako
p i ę k n o magiczne, przeciwsta-wione temu, o k t ó r y m mówi
poeta, iż „ k s z t a ł t e m jest miłości". Niemniej p a m i ę t a ć trzeba,
iż k a ż d e p i ę k n o p r z y c i ą g a u w a g ę i utrudnia t y m samym
wielu badaczom dotarcie poza e s t e t y c z n ą otoczkę do istoty
zagadnienia. S t ą d — m i ę d z y i n n y m i — t a k wiele o p r a c o w a ń
od strony literackiej i walorów plastycznych, a mało fun­
kcjonalnego i genetycznego spojrzenia na problem.

PRZYPISY
i M . Ł a b ę d z k a - K o e c h e r o w a , — Typy w dawnym teatrze
tureckim i włoskiej komedii dell'arte, „ P r z e g l ą d Orientalistyczny", Warszawa 1972, n r 1(81), s. 16—23; A . Nicoll,
Dzieje'teatru, Warszawa 1959, s. 99, 100.
Jan D o r m a n pierwszy u ś w i a d o m i ł m i w jednej ze
swych wypowiedzi p o d o b i e ń s t w o włoskiej komedii z obrzę­
dami śląskimi.
O „ d z i a d a c h " , „ s z l a c h c i c a c h " i „ m i k o ł a j a c h " szerzej
pisali: B . Baziolichówna, St. Doptuszewski, „Szlachcice"
i , .dziady", widowiska ludowe, „ P o l s k a Sztuka L u d o w a "
R . X I I I , 1959, nr 1/2, s. 20—40; B . Baziolich, St. Deptuszewski, Przebierance z Koniakowa, „ T u r y s t a " , 1957, nr 8.
s. 8—9; Jappol Assanka, Św. Mikołaj, Wigilia w obrzędzie
istebniańskim,
„ Z a r a n i e Śląskie", R . V , 1929, s. 231—235.
Żywieckie zasięgi w y s t ę p o w a n i a „ d z i a d ó w " i „szlach­
c i c ó w " o m a w i a j ą B . Bazielichówna i St. Deptuszewski, art.
„Szlachcice" i ,,dziady", w y d . cyt. s. 20. Zasięg w y s t ę p o w a n i a
„ m i k o ł a i " nie jest d o k ł a d n i e opracowany. N i e g d y ś obejmo­
w a ł on Śląsk i Krakowskie. Obecnie znano są w wymienio­
nych trzech wsiach polskich, w Czechosłowacji
* A . N i c o l l , op. c i t „ s. 99—100.
s M . Bramer, O komedii dell'arte, (w) „ W galerii rene­
sansowej". Szkice literackie, Warszawa 1957, s. 160; C. L e w i ,
Chrystus zatrzymał się w Ebolii, Warszawa 1959.
A.~Nico\\,W świecie arlekina,Wa,rsz&amp;w&amp;, 1667,s. 152-153
' T a m ż e , s. 20.
D o t y c z y to szczególnie wsi Jaworzynka, Istebna
i K o n i a k ó w , pow. cieszyński, w t y m żywiecką część Konia­
kowa, należącą do 1954 r. do Kamesznicy, gdzie zostały
przeprowadzone badania terenowo w latach 1970—1972.
Zebrane m a t e r i a ł y znajdują się w archiwum I H K M P A N
w Krakowie, K a t e d r y Etnografii Słowiańskiej U n i w . Ja­
giellońskiego w K r a k o w i e i K a t e d r y Etnografii Uniwersy­
t e t u we W r o c ł a w i u .
» A . N i c o l l , Dzieje teatru, w y d . cyt., s. 102—103.
10 W g informacji U . D . z Jaworzynki, K . A . i J . J .
z Istebnej oraz M . K . z Koniakowa. M a t e r i a ł y terenowo
w arch. K E S U J .
W i e k uczestników tradycyjnych „ m i k o ł a i " , zwanych
obecnie niekiedy „ s t a r s z y m i " , z a m k n i ę t y jest w granicach
od 18 do 30 lat. Biorą w nich udział mężczyźni przeważnie
nieżonaci. „ M i k o ł a j e " „ m ł o d s z e " , po 1945 r. odgrywani są
w Boskidzie Śląskim przez chłopców w wieku od 12 do 18 lat.
Analogicznie przedstawia się sytuacja pod względom wieku
wśród realizatorów żywieckich „ d z i a d ó w " . Natomiast do
„szlachciców" m o g ą należeć mężczyźni z a r ó w n o żonaci, j a k
i nieżonaci, w wieku 19 do 30 lat.
Liczba postaci należących do „szlachciców", w e d ł u g
informacji zebranych w latach 1970—72, b y ł a określana
liczbą siedem: „żołnierz", „ m a s o r " , „ g ó r a l " , „ Ż y d " , „ Ż y ­
d ó w k a " , „ s k r z y p e k " , „ h a r m o n i a " ; czasem dochodziła w
„ m u z y c e " postać ósma — „bębenek".
W e d ł u g i n f o r m a t o r ó w T . W . i J . W . z Koniakowa.
M a t e r i a ł y terenowe K E S U J .
2

3

6

8

1 1

1 2

1 3

I I . 10. P o s t a ć z „ d z i a d ó w " . Pietrzykowice, pow. Żywiec.

4

&gt; A . Nicoll, W świecie Arlekina, w y d . oyt.,
's T a m ż e , s. 36.
B . Bazielichówna, S. Deptuszewski,
„Szlachcice"
i „dziady"...,
w y d . cyt., s. 25.
i ' Tamże.
te W g informacji T . W . z Koniakowa, m a t e r i a ł y tere­
nowe w arch. K E S U J .
C h a r a k t e r y s t y k ę postaci commedia dell'arte oparto
na syntetycznych opracowaniach włoskiej komedii, co było
koniecznością ze względu na t r u d n o ś ć dotarcia do oryginal­
nych spisanych t e k s t ó w commedia dell'arte. Zestawienie
charakterystycznych postaci oparte na takich źródłach nie
ma może pełnej wartości naukowej — jest jednak w s k a z ó w k ą
możliwości p o r ó w n a w c z y c h .
Рог. K . Miklaszewski, Komedia dell'arte czyli teatr komedian­
tów włoskich w XVI, XVII
i XVIII
w., Wroclaw 1961;
A . Nicoll, W święcie Arlekina, w y d . cyt. Natomiast cha­
r a k t e r y s t y k ę postaci „szlachciców" oparto na obserwacjach
i wvwiadach przeprowadzonych w terenie. M a t e r i a ł y tere­
nowe w arch. I H K M P A N i K E S U J w Krakowie.
Wielka Encyklopedia Powszechna, Warszawa 1969,
t. 12, s. 882.
A . N i c o l l , W świecie Arlekina, w y d . cyt., s. 153.
H . Jurkowski, —Teatr lalek w dawnej Polsce, (w)
„O d a w n y m dramacie i teatrze", W r o c ł a w 1971.
T a m ż e , s. 32.
J . Bolte, Das Danziger Theater im 16. und 17. Jahrhunderi, Hamburg-Leipzig 1895, s. 151.
Chodzi tutaj o Matyjasza Śląskiego i Albortusy,
k t ó r e znalazły odbicie w krakowskich „ p u c h e r o k a c h " . Por.
Słownik folkloru polskiego, Warszawa 1965, s. 14—15;
322—224; K . Badecki, Polska komedia rybałtowska,
Lwów
1931, s. 19; O. Kolberg, „ L u d " , t . 5, Krakowskie cz, 1,
K r a k ó w 1871, s. 368.
Poi'. M . Szyjkowski, Dzieje komedii polskiej w za­
rysie, K r a k ó w 1921, s. 1—2: „Źródło togo k o m i z m u leży
w pokrewnych genetycznie widowiskach k a r n a w a ł o w y c h ,
k t ó r e w y t w o r z y ł y u nas o d r ę b n y rodzaj sztuk bachicznych
granych w d n i zapustne sięgających X V I w. Mięsopust albo
..tragikomedia" wychodzi dopiero w 1622 г . " .
? J . K r z y ż a n o w s k i , Peregrynacja Maćkowa,
Szkice
z dziejów romansu staropolskiego, (w) Paralele. Studia po­
równawcze z pogranicza l i t e r a t u r y i folkloru, Warszawa
1961, s. 141—168.
1 6

l s

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

2 6

2

157

�2 S

Grochowiska Szlacheckie, pow. żniński, w o j . p o z n a ń ­
skie, (w) B . Stelmachowska, Podhozioleh w obrzędowości
zapustowej Polski Zachodniej, P o z n a ń 1933, s. 35.
B . Bazielichówna, S. Deptuszewski, op. cit.
Opieram się na wypowiedziach ustnych B . Bazielich
i M . Gladysza z kwietnia 1972 r.
Por.: W . Piwowarski, Religijność iviejska w warun­
kach urbanizacji, Warszawa 1971, s. 29—30.
Por,: O. Baudouin do Courtenay Ehrenkreutzowa,
Ze studiów nad obrzędami weselnymi ludu polskiego, cz. 1,
Forma dramatyczna obrzędowości
weselnej, W i l n o 1929;
M . Eliado,— Traktat o historii religii, Warszawa 1966.
C. Baudouin de Courtenay Ehernkreutzowa, op. cit.,
s. 18---32.
Por.: Bajka o Cyganie ze Śląska Opolskiego, kon­
kursowy zbiór najbardziej niezwykłych nonsensów, (w)
J . Malinowski, Powieści ludu polskiego na Śląsku. „ M a t e r i a ł y
Antropologiczno-Archoologiczne i Etnograficzne", K r a k ó w
1900—1, s. 3—264; J . K r z y ż a n o w s k i , ,,0 kolendach nowo­
rocznych", (w) ~F. K o t u l a , Hej leluja, Warszawa 1970, s. 16—
17.
W g informacji J. J „ M . K . i A . K . z Istebnej, D . U .
z Jaworzynki i T. W . z Koniakowa, m a t e r i a ł y terenowo
Arch. K E S U J .
B . Bazielichówna, S. Deptuszewski, op. cit., s. 32;
Słownik języka polskiego, Warszawa 1902, t . I I , s. 183.
Stolafik, Hrycava, Ostrava 1958, s. 54.
T a m ż e , oraz: J . Ligęza, Śląska kultura ludowa, K a ­
towice 1948.
J . D o r m a n , Moje uwagi i spostrzeżenia na margi­
nesie imprezy ,,Herody", „ P o l s k a Sztuka L u d o w a " , R . X X V I
1971, nr 4, s. 217—230.
Pierwotnie „ d e b l ó w " b y ł o od czterech do pięciu,
w latach 1960—1972 liczba i c h wzrosła kosztem innych po­
staci i w r o k u 1971 osiągnęła ponad dziesięć w jednej grupie
obrzędowej.
N a podstawie informacji J . W . z Koniakowa, J . J .
z Istebnej: M a t e r i a ł y terenowe K E S U J .
N a podstawie informacji J . J . z Istebnej. M a t e r i a ł y
terenowe K E S U J .
K . Miklaszewski, op. cit., s. 49; M . Bramer, op. cit.,
s. 167: „Arlekin w y r ó ż n i a się strojom bardziej obcisłym
i zszytym z r ó ż n o r o d n y c h k a w a ł k ó w , co pierwotnie miało
zapewne p o d k r e ś l a ć u b ó s t w o sługi i s k ą p s t w o jego pana,
a n a s t ę p n i e uległo stylizacji".
2 9

3 0

3 1

3 2

3 3

3 4

3 5

3 6

3 7
38

3 9

4 0

4 1

4 2

4 3

I ] . 11. Jeździec

z „ d z i a d ó w " , L a l i k i , pow. Żywiec.

Tot. St. Deptuszewski.

T

T

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12685" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12788">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4ce0321ea0d17f2496b20134036d2b0b.jpg</src>
        <authentication>bb817739a3aa8b749be12466275c25dc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152390">
                <text>Proces ugniatania oscypków / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Brzegi Górne / Berehy Górne (woj. podkarpackie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152391">
                <text>jedzenie regionalne ; serowarstwo ; Bieszczady</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152392">
                <text>fotografia przedstawia dwóch mężczyzn, którzy ugniatają oscypki w dłoniach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152393">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152394">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152395">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152396">
                <text>1960</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152397">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152398">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152399">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152400">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152401">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152402">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="152403">
                <text>PAE_FNK_34.39.X_T.1.A.5_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="939">
        <name>Brzegi Górne</name>
      </tag>
      <tag tagId="940">
        <name>dawniej Berehy Górne</name>
      </tag>
      <tag tagId="710">
        <name>formowanie oscypków</name>
      </tag>
      <tag tagId="652">
        <name>jedzenie regionalne</name>
      </tag>
      <tag tagId="239">
        <name>nabiał</name>
      </tag>
      <tag tagId="941">
        <name>okolice Ustrzyk Dolnych</name>
      </tag>
      <tag tagId="301">
        <name>oscypek</name>
      </tag>
      <tag tagId="240">
        <name>oszczypek</name>
      </tag>
      <tag tagId="139">
        <name>pożywienie</name>
      </tag>
      <tag tagId="632">
        <name>produkt regionalny</name>
      </tag>
      <tag tagId="629">
        <name>serowarstwo</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12038" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12046">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/54845e23d17a2d33d8823818239b1d66.jpg</src>
        <authentication>c8cdbecc3caa0a666a577e2d6a9cbe78</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143334">
                <text>Procesja z okazji święta Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Ludźmierz (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143335">
                <text>religijność ludowa ; obrzędy religijne ; społeczność lokalna ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143336">
                <text>fotografia przedstawia procesję przed kościołem w Sanktuarium Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Ludźmierzu (15 sierpnia) w dniu odpustu</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143337">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143338">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143339">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143340">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143341">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143342">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143343">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143344">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143345">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143346">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143347">
                <text>PAE_FNK_24.37.XVI_D.1.2.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="135">
        <name>kościół</name>
      </tag>
      <tag tagId="637">
        <name>Ludźmierz</name>
      </tag>
      <tag tagId="257">
        <name>obrzędy religijne</name>
      </tag>
      <tag tagId="252">
        <name>odpust</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="90">
        <name>religijność ludowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="255">
        <name>społeczność lokalna</name>
      </tag>
      <tag tagId="248">
        <name>strój podhalański</name>
      </tag>
      <tag tagId="254">
        <name>święto</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="6254" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6234">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9cac681f59da4cc2ad68aad0dea83373.pdf</src>
        <authentication>5fb60d5bc592529d7a9575185460b63d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74458">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1065</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74459">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74460">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:978</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74461">
                <text>Produkcja garncarska Dogonów / ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74462">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.1, s.245-266</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74463">
                <text>Vorbrich, Ryszard</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74464">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74465">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74466">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74467">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74468">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X V I , z. 1
P L I S S N 0071-1861

RYSZARD VORBRICH

PRODUKCJA GARNCARSKA

DOGONÓW

Niniejsze studium prezentuje w y n i k i terenowych badań nad garn­
carstwem D o g o n ó w , k t ó r e b y ł y prowadzone w ramach Studenckiej
Ekspedycji Etnograficznej „Afryka 76".
S E E „ A f r y k a " zorganizowana została przez K o ł o Naukowe Studen­
t ó w Etnografii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W j e j
pracach u c z e s t n i c z y ł o 4 s t u d e n t ó w etnografii U A M , etnograf — pra­
cownik Muzeum Narodowego w Szczecinie, lekarz medycyny i kierow­
ca — mechanik, w sumie 7 osób. Przedmiotem b a d a ń c z ł o n k ó w ekspe­
dycji b y ł y wybrane zagadnienia kultury materialnej (budownictwo, roz­
planowanie zagród, kowalstwo i garncarstwo). Terenem, k t ó r e m u po­
ś w i ę c o n o n a j w i ę k s z ą u w a g ę , są skaliste, trudno dostępne w z g ó r z a B a n diagara, w y ł a n i a j ą c e s i ę w centrum szerokiej pradoliny ł u k u Nigru
w Republice Mali. Rejon ten od p i ę c i u stuleci jest zamieszkany przez
D o g o n ó w , lud górali — rolników. W o j o w n i c z o ś ć D o g o n ó w oraz poło­
ż e n i e ich krainy z dala od u c z ę s z c z a n y c h s z l a k ó w handlowych i tury­
stycznych p o z w o l i ł o i m na skuteczne oparcie s i ę w p ł y w o m islamu i k u l ­
tury europejskiej. W chwili obecnej jest to jedna z ostatnich enklaw
starej, oryginalnej kultury Czarnej A f r y k i .
Inicjatywie e t n o l o g ó w francuskich z a w d z i ę c z a m y , iż lud ten n a l e ż y
do lepiej zbadanych grup etnicznych A f r y k i Zachodniej. Od blisko 50 lat
Dogonowie są obiektem intensywnych badań zespołu działającego pod
kierownictwem M . Griaule i G . D i e t e r l e n . Zainteresowania wspomnia­
nych badaczy k o n c e n t r o w a ł y się na kulturze duchowej tego ludu, pra­
wie c a ł y z a ś obszar r z e c z y w i s t o ś c i z w i ą z a n e j z kulturą m a t e r i a l n ą (w t y m
r ó w n i e ż garncarstwo) znalazł się na marginesie ich badań. Dane doty­
czące garncarstwa są nader ubogie i ograniczone w d u ż e j mierze do
a s p e k t ó w duchowych, rzadziej s p o ł e c z n y c h , tego rękodzieła.
1

1

Wyniki badań opublikowano w kilkudziesięciu pozycjach: zob. m. in.
M. G r i a u l e , Masques dogons, Paris 1938: t e n ż e , Dieu L'Eau,
Paris 1975:
M. G r i a u l e , G . D i e t e r l e n , L e renard pâle, Paris 1965; G . D i e t e r l e n ,
Les ames des Dogons, Paris 1&amp;41.

�RYSZARD VORBRICH

246

Znamienne, że autor kilkutomowego dzieła Töpferei
in
Afrika
D. Drost zwraca u w a g ę na zaniedbanie badań nad k u l t u r ą m a t e r i a l n ą
i t e c h n i c z n ą s p o ł e c z e ń s t w A f r y k i . P o d k r e ś l i ć n a l e ż y r ó w n i e ż , iż dane
dotyczące garncarstwa A f r y k i w p r z e w a ż a j ą c e j mierze są fragmenta­
ryczne i rozdzielone bardzo n i e r ó w n o m i e r n i e . Zdaniem D. Drosta szcze­
gólnie ograniczona jest wiedza o garncarstwie ł u k u Nigru. Apeluje on
w i ę c o pilne u z u p e ł n i e n i e tej l u k i . Przedstawiona sytuacja stwarzała
m o ż l i w o ś ć efektywnego w ł ą c z e n i a się do b a d a ń nad k u l t u r ą D o g o n ó w ,
przez rozszerzenie k r ę g u dociekań uczonych francuskich.
W trakcie prac S E E „ A f r y k a 76" badaniami objęto 9 wsi p o ł o ż o n y c h
w centrum skalistej części krainy D o g o n ó w : Amagni, Banani, Ireli,
Koundou, Sanga, Yaye, Yougo Dogoru, Yougo Na, Yougo Pilu, usytuo­
wanych na progu morfologicznym masywu Bandiagara lub na zboczu
ś w i ę t e j g ó r y D o g o n ó w — Yougo. W y j ą t e k stanowi Sanga leżąca na
płaskowyżu.
W trakcie badań terenowych (1.02.-3.03.1977 r.) s t a r a ł e m się zgro­
madzić m a t e r i a ł y obrazujące działalność garncarską oraz u c h w y c i ć
z w i ą z k i garncarstwa z wieloma pozornie o d l e g ł y m i elementami kultury
D o g o n ó w . Przedstawienie całości zgromadzonego m a t e r i a ł u w y m a g a ł o b y
obszerniejszego studium, dlatego t e ż w niniejszej rozprawie c h c i a ł b y m
zwrócić u w a g ę jedynie na niektóre, moim zdaniem istotne, elementy
rozpoznanej r z e c z y w i s t o ś c i kulturowej. S k o n c e n t r u j ę się na aspekcie
technologicznym, z w ł a s z c z a na nie odnotowanej jeszcze na gruncie etno­
grafii polskiej technice „ w y b i j a n i a ubijakiem".
Podobnie jak u wielu l u d ó w A f r y k i — zgodnie z rygorystycznie
przestrzeganym p o d z i a ł e m prac m i ę d z y płciami, garncarstwo jest u Do­
g o n ó w d o m e n ą kobiet. Mamy tu do czynienia ze specyficznym charak­
terem działalności produkcyjnej nie d a j ą c y m s i ę podciągnąć pod termin
„rzemiosła". Kobieta u D o g o n ó w wytwarza garnki — przedmioty co­
dziennego u ż y t k u , potrzebne w jej gospodarstwie domowym, u n i e z a l e ż ­
niając się w ten sposób od r y n k u towarowego. Produkcja jej ma zatem
cechy powszechnie w y s t ę p u j ą c e g o p r z e m y s ł u domowego. P o d k r e ś l i ć na­
leży, iż kobieta dogońska jest przede wszystkim g o s p o d y n i ą d o m o w ą
dbającą o dom i gospodarstwo rozszerzonej rodziny. Produkcja garn­
ków, aczkolwiek spełniająca w jej gospodarstwie w a ż n ą rolę, jest tylko
jednym z jej rozlicznych zajęć.
Szereg c z y n n i k ó w klimatycznych i gospodarczych sprawia, że prace
garncarskie D o g o n ó w m a j ą charakter sezonowy. I n t e n s y w n o ś ć o p a d ó w
i stopień nawilgocenia atmosfery w czasie pory deszczowej p o w o d u j ą ,
iż działalność garncarska ogranicza się do pory suchej (październik—
maj). Obok c z y n n i k ó w klimatycznych znaczenie mają r ó w n i e ż w z g l ę d y
2

3

s

Zob. D. D r o s t , Töpferei
• Tamże, s. 11.

in Afrika, I . Berlin 1967, s. 7.

�P R O D U K C J A G A R N C A R S K A DOGONOW

247

gospodarcze. Dogonowie są rolnikami, stąd pozostałe dziedziny gospo­
darki są zawsze p o d p o r z ą d k o w a n e pracom polowym. W okresie inten­
sywnych prac na roli — t r w a j ą c y c h od maja do października, każda
para rąk kierowana jest na pola. Wszelka działalność pozarolniczą (z w y ­
j ą t k i e m kowalstwa), zamiera na kilka m i e s i ę c y .
W działalności produkcyjnej, polegającej na mechanicznej i termicz­
nej obróbce s u r o w c ó w mineralnych, a taką jest garncarstwo, d o s t ę p ­
ność u ż y w a n e g o surowca decyduje o rozmiarach produkcji, jego w ł a ś c i ­
w o ś c i z a ś w zasadniczy sposób d e t e r m i n u j ą technologie oraz f o r m ę
i funkcję wyrobu.
K r a i n a D o g o n ó w obejmuje trzy różniące się znacznie rejony: p ł a s k o ­
w y ż , urwiska skalne i tereny podgórskiej, r ó w n i n n e j sawanny. P ł a s k o ­
w y ż zbudowany jest z prekambryjskich p ł y t r o z c z ł o n k o w a n y c h na
mniejsze b r y ł y . W y d ź w i g n i ę t e b r y ł y nie zostały w t y m miejscu przy­
kryte m ł o d s z y m i utworami, co powoduje, iż pośrodku r ó w n i n y w y ł a n i a
się skalista powierzchnia r o z l e g ł e g o p ł a s k o w y ż u i progi morfologiczne —
t w o r z ą c e trudno d o s t ę p n e i p i ę k n e krajobrazowo urwiska skalne. P ł y t a
obniżona tworzy rozległą r ó w n i n ę Gondo, p o k r y t ą utworami m ł o d s z y ­
mi, p r z e w a ż n i e pochodzenia l ą d o w e g o . Owo zróżnicowanie- geologiczne
decyduje o n i e r ó w n o m i e r n y m rozłożeniu i r ó ż n y m jakościowo składzie
złóż s u r o w c ó w ilastych. Ł a t w o d o s t ę p n e na r ó w n i n i e , są zarazem rzad­
sze na p ł a s k o w y ż u .
Glina (dog. n a - ^ , nabite) jest surowcem powszechnie w y s t ę p u j ą ­
cym na terenie badań S E E „Afryka 76". W okolicach urwisk skalnych
(progu morfologicznego) jej złoża znajdują się w b e z p o ś r e d n i m sąsiedz­
twie osad, zazwyczaj poniżej z a b u d o w a ń wsi — w ś r ó d skał (Yaye) lub
na r ó w n i n i e (Yaye, Yougo Na, Banani). Niekiedy w okolicy jednej wsi
m o g ą w y s t ę p o w a ć złoża gliny o różnej jakości. W wypadku Y a y e złoża
gliny w y s t ę p u j ą w d w ó c h miejscach: na r ó w n i n i e — w buszu, i w ś r ó d
skał. Na r ó w n i n i e z nieckowatego w g ł ę b i e n i a o ś r e d n i c y około 10 m
i głębokości 5-7 m wydobywa się g l i n ę „tłustą". Wyrobisko tworzy gli­
n i a n k ę , na dnie k t ó r e j nawet w porze suchej (luty) zalega mulista ciecz.
Na terenie urwisk w rozpadlinach skalnych, wydobywa się glinę „ c h u ­
dą". Glina wydobyta z glinianki ma b a r w ę
jasno-czerwono-beżową
i charakteryzuje się d u ż y m stopniem zanieczyszczenia organicznego
{plewy prosa, ł o d y g i roślin). W porze deszczowej woda wprowadza do
glinianki substancje organiczne w y p ł u k i w a n e z pobliskich p ó l i skał.
G l i n ą pochodząca z rozpadlin skalnych, o barwie czerwonej, jest pozba­
wiona w i ę k s z y c h z a n i e c z y s z c z e ń (porównaj w y n i k i analizy chemicznej).
G l i n ę w y d o b y w a j ą garncarki m e t o d ą o d k r y w k o w ą . Służą do tego
4

4

W niniejszej pracy stosuję zapis fonetyczny na podstawie polskiego syste­
mu znaków pisowni fonetycznej. Por. W. D o r o s z e w s k i , Gramatyka
opisowa
języka polskiego, Warszawa 1972, s. 70.

�248

RYSZARD YORBRICH

motyki oraz zaostrzone kije lub p r ę t y metalowe (wykorzystywane pod­
czas eksploatacji złóż skalnych). Kobiety transportują surowiec do wsi
w koszach noszonych na g ł o w i e (Banani, Yaye, Yougo Na, Koundou).
W koszu, zależnie od jego wielkości, mieści się od 20 do 25 kg surowca.
Nie praktykuje się gromadzenia w i ę k s z y c h zapasów gliny. Spowodowane
to jest stosunkowo m a ł ą odległością złóż (300-800 m), brakiem miejsca
w domu garncarki oraz charakterem działalności garncarskiej, b ę d ą c e j
jednym z wielu zajęć kobiety. Jedynie niewielkie ilości surowca (2025 kg) umieszczane b y w a j ą w wilgotnym worku i przechowywane przez
kilka dni w jednym z licznych z a k ą t k ó w zagrody. W wypadku z u ż y c i a
z a p a s ó w garncarka z łatwością m o ż e je uzupełnić.
W trakcie badań terenowych p o b r a ł e m 3 próbki gliny z m i e j s c o w o ś c i
Yougo Na i Y a y e . Próbki te zostały poddane analizie chemicznej. Próba
nie objęła badań na w y s t ę p o w a n i e : K 0 , MnO, N a 0 . Z przyczyn obiek­
t y w n y c h nie dokonano analizy mineralogicznej. C h a r a k t e r y s t y k ę che­
m i c z n ą zbadanych próbek p r e z e n t u j ą zamieszczone n i ż e j tabele .
Zbyt mała ilość zbadanych złóż powoduje, iż nie jest to próba r e ­
prezentatywna dla całego obszaru zamieszkanego przez D o g o n ó w . P r ó b ­
ki pobrano u podnóża skraju p ł a s k o w y ż u Bandiagara: na terenach r ó w ­
niny Gon do (próbka nr 2 oraz prawdopodobnie nr 1) i w okolicy n i ż ­
szych partii rumowisk skalnych (próbka nr 3). Charakter środowiska
naturalnego pozwala m n i e m a ć , iż są one reprezentatywne dla okolic
l e ż ą c y c h na pograniczu p ł a s k o w y ż u i r ó w n i n y , a w i ę c r ó w n i e ż dla
c a ł e g o terenu badań S E E „ A f r y k a 76".
Charakter publikacji nie pozwala na w y c z e r p u j ą c e o m ó w i e n i e w y ­
n i k ó w analizy chemicznej próbek, ograniczę się zatem do zasygnalizo­
wania wybranych e l e m e n t ó w dokonanej oceny . Aczkolwiek analiza
chemiczna w y k a z a ł a w z g l ę d n y stopień zróżnicowania j a k o ś c i o w e g o po­
s z c z e g ó l n y c h złóż surowca, m o ż n a jednak pokusić się o próbę o g ó l n e j
charakterystyki. Surowce u ż y w a n e w garncarstwie D o g o n ó w można
określić jako „tłuste" (równina) lub „ c h u d e " (urwiska), o barwie jasnoczerwonej, czerwonej lub szarej. S ą one pochodzenia aluwialnego, na­
leżą do grupy i ł ó w montmorillonitu, c z ę ś c i o w o illitu, c h a r a k t e r y z u j ą s i ę
wysokim stosunkiem molekularnym S i 0 : A 1 0 (około 4:1), dużą pla­
stycznością, a co za tym idzie dużą skurczliwością i w r a ż l i w o ś c i ą na
suszenie oraz d u ż y m stopniem zanieczyszczenia mechanicznego, orga­
nicznego i chemicznego. Wyroby z tych s u r o w c ó w podatne są na r ó ż 2

2

5

6

7

2

s

2

3

Analizy w y k o n a ł o Biuro Projektowo-Badawcze Przemysłu Ceramiki B u ­
dowlanej w Poznaniu. Za nieodpłatne wykonanie analiz dziękuję kierownictwu
Biura.
Próbkę nr 1 otrzymałem od informatorki — garncarki; w e d ł u g jej infor­
macji pochodziła ona z glinianki leżącej w okolicy Yougo Na.
Ocenę opieram na pracy Z. K o z d y r a , R. W y r w i c k i e g o ,
Surowce
ilaste, Warszawa 1970.
6

7

�Tab. 1. Skład chemiczny próbek gliny z okolic masywu Bandiagara (w %)

Miejscowość

Pochodzenie

Si0

2

Al 0 +Ti0
2

3

Fe 0

2

2

CaO

3

MgO

S t r a t y

Według

prażenia
Yougo Na
Yaye

Yaye

pracownia
garncarska
wyrobisko
odkrywkowe,
glinianka
szczelina
skalna

59,86

16,30

7,60

1,62

0,76

12,02

64,08

17,48

8,10

1,45

0,84

6,83

78,30

6,06

8,20

1,06

0,52

3,40

PN-63/H-04154

Tab. 2. Analiza siarczanów rozpuszczalnych w H 0 i związanych z nimi kationów zawartych w glinach z okolic masywu Bandiagara (Mali)
2

Miejscowość

Pochodzenie

r o z p

w H 0

CaO

MgO

Według

2

Yougo
Yaye

Yaye

pracownia
garncarska
wyrobisko
odkrywkowe,
glinianka
szczelina
skalna

0,1372

0,0196

0,014

0,0857

0,0034

0,012

0,039

0,008

0,002

PN-63/H-04154

�RYSZARD YORBRICH

250

nego rodzaju uszkodzenia: pęknięcia, odpryski, zbąblenia, cechuje je
p o r o w a t o ś ć czerepów. Przedstawione cechy p o w o d u j ą , że w Polsce gliny
tego rodzaju uznano za pośledniejsze i w z w i ą z k u z t y m stosuje się je
jedynie jako surowce ceramiki budowlanej.
Dogonki doskonale orientują się we w ł a ś c i w o ś c i a c h s u r o w c ó w po­
c h o d z ą c y c h z r ó ż n y c h złóż. Informatorzy z Y a y e „tłustą" glinę, pocho­
dzącą z glinianki, określają mianem na gg („glina brązowa"), a wydo­
b y w a n ą ze szczelin skalnych — nan bań („glina różowa). P r z y wyrobie
n a c z y ń garncarki ś w i a d o m i e mieszają oba rodzaje glin, zaznaczając, iż
„nie n a l e ż y u ż y w a ć ich osobno" . Znajomość w ł a ś c i w o ś c i s u r o w c ó w
z miejscowych złóż wykracza znacznie poza najbliższą okolicę wioski.
M i e s z k a ń c y Y a y e podkreślali, że glina rodzaju na gg, „jest lepsza od
gliny z Yougo Na" (co potwierdziła analiza chemiczna). Informatorzy
z Banani — swoistego ośrodka garncarskiego regionu •— twierdzili, że
ich glina jest lepsza od glin u ż y w a n y c h przez sąsiadów, dopatrując
w t y m p r z y c z y n ę z a r ó w n o d u ż y c h r o z m i a r ó w w ł a s n e j produkcji, jak
i powodzenia swoich w y r o b ó w .
Dostosowanie technologii do w ł a ś c i w o ś c i lokalnego surowca objawia
się w stosowaniu d o d a t k ó w schudzających. Wyniki moich badań w s k a ­
zują, iż garncarki dogońskie u ż y w a j ą dodatku pochodzenia mineralnego.
Dodatek ten ma charakter surowca w t ó r n e g o . Jest nim gruz ceramiczny,
otrzymywany z rozbitych i c z ę ś c i o w o roztartych (grudki od 0,2 do
0,6 cm średnicy) skorup gliniany. Z r e g u ł y gruz ceramiczny otrzymuje
się ze zniszczonych lub uszkodzonych n a c z y ń u ż y w a n y c h w gospodar­
stwie domowym. J e d n a k ż e w wypadku D o g o n ó w nie m o ż n a w y k l u c z y ć
u ż y c i a f r a g m e n t ó w ceramiki dawnej (kultura tellem) . Jakkolwiek garn­
carki dogońskie nie znają pojęcia „ c h u d e j " lub „ t ł u s t e j " gliny, trafnie
o c e n i ł y w ł a ś c i w o ś c i wykorzystanego surowca schudzając go. Ilość sto­
sowanego dodatku została ściśle dostosowana do w ł a ś c i w o ś c i poszcze­
g ó l n y c h rodzajów surowca. Garncarki z Yougo Na — u ż y w a j ą c e gliny
„ t ł u s t e j " — dodają do masy glinianej gruz ceramiczny w stosunku
mniejszym n i ż 4:1. Garncarki z Y a y e u ż y w a j ą także gliny „ t ł u s t e j " —
lecz z domieszką gliny „chudej", dodają w i ę c mniej kruszywa cera­
micznego (6:1). Zabieg ten zmniejsza plastyczność, a w konsekwencji
s k u r c z l i w o ś ć surowca, uodparniając go na działanie wysokich tempera­
tur w czasie suszenia i wypalania. Przyczynia się też do lepszego zno­
szenia przez garnki d u ż y c h w a h a ń temperatury podczas stawiania ich
na wolnym ogniu, gdzie ciepło rozchodzi się n i e r ó w n o m i e r n i e . Dowodzi
to, że garncarki dogońskie zebrały odpowiednie d o ś w i a d c z e n i e techno­
logiczne, p o z w a l a j ą c e z n e u t r a l i z o w a ć niekorzystne w ł a ś c i w o ś c i d o s t ę p ­
nego surowca.
8

9

8

Brak mi danych o proporcjach w tej mieszance.
O kulturze tellem szerszej piszą m. in. G r i a u 1 e, D i e t e r 1 e n, op. cit.,
s. 3-51.
9

�251

P R O D U K C J A G A R N C A R S K A DOGONÔW

Przygotowanie masy glinianej ma miejsce bezpośrednio przed przy­
s t ą p i e n i e m do formowania. Wysuszone grudki gliny tłucze się na pod­
stawie kamiennej kamieniem-otoczakiem (Yougo Na) lub m a ł y m s t ę p o rem (Yaye) na drobiny o średnicy od 0,3 do 0,7 c m . T a k rozdrobnioną
glinę miesza się z przygotowanym uprzednio gruzem ceramicznym.
N a s t ę p n i e dolewa się wody zarobowej potrzebnej dla nadania glinie od­
powiedniej plastyczności (1 d c m wody na 0,2-0,3 dcm surowca —•
Yougo Na). Ilość dodanej wody (300-500% masy surowca) jest ściśle
z w i ą z a n a z w ł a ś c i w o ś c i a m i miejscowej gliny. Gałki przygotowanej masy
glinianej chowa się do worka i składa w koszu lub garnku. W czasie
formowania będą one l e ż a ł y w zasięgu ręki garncarki.
3

3

3

Nim przejdę do przedstawienia w ł a ś c i w e g o procesu formowania na­
czynia o m ó w i ę pokrótce w y p o s a ż e n i e produkcyjne garncarki d o g o ń s k i e j .
W wypadku D o g o ń ó w nie m o ż e m y m ó w i ć o wydzieleniu specjalnego
pomieszczenia lub konkretnej przestrzeni dla w y ł ą c z n e g o uprawiania
i n t e r e s u j ą c e j nas dziedziny działalności gospodarczej .
Poczynione
przeze mnie obserwacje potwierdzają dane i n f o r m a t o r ó w s t w i e r d z a j ą ­
cych, że zasadniczym miejscem pracy garncarki jest p o d w ó r z e zagrody
m ę ż a (lub ojca). Do pracy siada ona przed progiem pomieszczenia p e ł ­
n i ą c e g o rolę kuchni (Banani, Yaye, Yougo Na). Czasami d o d a t k o w ą
osłonę daje jej m a ł y drewniany daszek kryty słomą, zbudowany przed
w e j ś c i e m do kuchni (Yougo Na).
10

O w y p o s a ż e n i u warsztatu garncarki decyduje stosowana przez nią
technologia. Środki produkcji stosowane w garncarstwie dogońskim, choć
nieliczne, podzielić m o ż n a na sprzęt i narzędzia u ż y w a n e jedynie w pro­
dukcji garncarskiej oraz na służące także do innych c e l ó w .
Podczas wydobywania i transportu surowca wykorzystuje się przed­
mioty m a j ą c e szerokie zastosowanie w p o z o s t a ł y c h dziedzinach gospo­
darki (na p r z y k ł a d w rolnictwie lub w gospodarstwie domowym). S ą to
przede wszystkim typowe dla A f r y k i Zachodniej motyki zwane przez
D o g o n ó w debli lub diabli (długość 50-60 cm) oraz kosze plecione z ł o d y g
prosa tudiu.
Narzędzia służące do formowania n a c z y ń techniką wybijania to prze­
de wszystkim kamienna podstawa i zespół kamieni otoczaków, p e ł n i ą ­
cych f u n k c j ę ubijaka. Kamienne ubijaki m o g ą b y ć zastąpione drewnia­
nymi stęporami o r ó ż n y c h kształtach.
Pierwszy badacz okolic Bandiagara L . Desplagnes wspomina w 1907
roku o skórze z w i e r z ę c e j służącej Dogonom za. p o d s t a w ę w procesie
wytwarzania g a r n k ó w , nie podaje jednak b l i ż s z y c h danych d o t y c z ą c y c h
tego f a k t u . D. Drost sugeruje, że skórzana podstawa u ż y w a n a była
11

1 0

Jedynym stwierdzonym przeze mnie w y j ą t k i e m jest warsztat garncarski
w Yougo Na. Jedna z garncarek pracowała tam w cieniu wiaty, zbudowanej poza
terenem zagrody.
L . D e s p l a g n e s , Le plateau central Nigérien,
Paris 1907, s. 369.
1 1

�252

RYSZARD VORBRICH

1Z

w tym wypadku jedynie w trakcie przygotowywania surowca . O tego
typu podstawie nie wspomina jednak M . Griaule. T a k ż e badania S E E
„ A f r y k a 76" nie p o t w i e r d z i ł y informacji L . Desplagnes'a.
Badania nasze w y k a z a ł y natomiast, że powszechnie s t o s o w a n ą i je­
d y n ą p o d s t a w ą jest lekko w k l ę s ł a p ł y t a kamienna, u k s z t a ł t o w a n a z jed­
nej strony w p ł y t k ą nieckę, z a m k n i ę t ą lub półotwartą. P ł y t y m a j ą
nieregularne k s z t a ł t y i różne rozmiary; n a j c z ę ś c i e j spotykane m a j ą od
40 X 50 X 8 cm, do 61 X 65 X 12 cm. Ustalenia S E E „ A f r y k a 76" stoją
w sprzeczności z klasyfikacją dokonaną przez autora Tôpferei
in Afrika.
D. Drost p o w o ł u j ą c się na M. Griaule z a k w a l i f i k o w a ł p o d s t a w ę garn­
carską D o g o n ó w do podstaw płaskich („gładkich"). B ł ę d n a ocena D. Drosta wynika zapewne z nader s k ą p y c h danych na ten temat. M . Griaule
w Masques dogons wspomina tylko o macie, na której Dogonowie w y ­
bijają naczynia g l i n i a n e . Wydaje się, że ta lakoniczna wzmianka
s t a n o w i ł a dla D. Drosta j e d y n ą p o d s t a w ę k l a s y f i k a c y j n ą .
W k l ę s ł a podstawa kamienna jest zapewne doskonalszą od z w y k ł e j
jamy ziemnej, formą podstawy garncarskiej, powszechnej
niegdyś
w Afryce i stosowanej do dzisiaj przez sąsiadów D o g o n ó w — Mossi .
Podstawa w k l ę s ł a spełnia kilka n i e z a l e ż n y c h funkcji: w p ł y w a w d u ż y m
stopniu na formę i jakość naczynia, chroni (podobnie jak pozostałe pod­
stawy sztuczne) ciągle jeszcze p l a s t y c z n ą g l i n ę przed zanieczyszczeniem
i o d k s z t a ł c e n i e m w z e t k n i ę c i u z n i e r ó w n o ś c i a m i ziemnego podłoża, przy­
czynia się do ł a t w i e j s z e g o manipulowania (obracania) naczyniem b ę d ą ­
cym w obróbce, a także — odkształcając plastyczne ścianki — przesądza
o kulistej lub p ó ł k u l i s t e j formie g a r n k ó w . W przypadku podstawy garn­
carskiej D o g o n ó w nie n a l e ż y m ó w i ć jednak o formie ściśle wyznacza­
jącej kształt i rozmiary n a c z y ń . G ó r n a powierzchnia p ł y t y kamiennej,
tworząca zaledwie p ł y t k ą nieckę, pozostawia bowiem garncarce swobo­
dę nadawania ostatecznego k s z t a ł t u i rozmiaru naczynia. N a d m i e n i ę
jeszcze, ż e kamienne podstawy m a j ą szerokie zastosowanie w procesie
przygotowania surowca. Zazwyczaj w jednej zagrodzie znajdują się
jedna lub dwie podstawy garncarskie. Jakkolwiek są one zbliżone for­
m ą do żaren u ż y w a n y c h w gospodarstwie domowym, nie służą nigdy,
co podkreślali informatorzy, do przygotowywania p o ż y w i e n i a . J a k już
w s p o m n i a ł e m , ściśle z w i ą z a n e z p o d s t a w ą k a m i e n n ą i t e c h n i k ą w y ­
bijania są narzędzia ubijające: kamienne otoczaki i s t ę p o r y drewniane.
K a ż d a garncarka dogońska posiada c a ł y zespół kamieni — u b i j a k ó w .
Mają one kształt otoczaka, ł a t w o m i e s z c z ą c e g o się w dłoni. S ą r ó ż n y c h
rozmiarów, ich o b w ó d przypomina nieregularny okrąg o ś r e d n i c y waha­
jącej się od 5 do 6 cm. Ubijak kamienny jest podstawowym n a r z ę d z i e m
13

M

1 8

1 3

u

D r o s t , op. cit., s. 120.
Por. G r i a u l e , Masques..., s. 24. Zob. D r o s t , op. cit., I , s. 60, 104.
Dane o garncarstwie Mossi podaje za D r o s t , op. cit., I , s. 121.

�253

P R O D U K C J A G A R N C A R S K A DOGONÓW

m o d e l u j ą c y m m a s ę glinianą w naczynie. Decyduje r ó w n i e ż o fakturze
w e w n ę t r z n e j strony ścianki, t w o r z ą c (przez ponawiane uderzenia) na
jej powierzchni liczne p ł y t k i e , nakładające się w g ł ę b i e n i a , czytelne
r ó w n i e ż po wypaleniu czerepu. Są one, w e d ł u g mnie, niezawodnym
znamieniem techniki wybijania. K a m i e n n y ubijak nie jest tylko na­
r z ę d z i e m f o r m u j ą c y m , p e ł n i ponadto f u n k c j ę narzędzia u t w a r d z a j ą c e g o .
Nacisk, jaki na ścianki naczynia w y w i e r a z jednej strony ubijak,
a z drugiej kamienna podstawa, powoduje utwardzenie plastycznych
ścianek obrabianego naczynia. Ubijak jest t e ż n a r z ę d z i e m k r u s z ą c y m
i m i e l ą c y m glinę i skorupy ceramiczne.
P o d o b n ą f u n k c j ę spełniają s t ę p o r y drewniane. Stosowane są w y ­
miennie z ubijakiem kamiennym w procesie obróbki surowca oraz
w pierwszym etapie formowania. I c h w y m i a r y nie p o z w a l a j ą na dalsze,
swobodne operowanie w e w n ą t r z p o w s t a j ą c e g o naczynia. W procesie pro­
dukcji garncarskiej m o g ą b y ć stosowane s t ę p o r y o r ó ż n y c h kształtach,
wymiarach i nazwach. W Yougo Na u ż y w a n o stępora długości 90 cm,
nazywanego kunai, a w Y a y e stępora długości 42 cm, o nazwie tamdo
lub tamto.
Do zdobienia n a c z y ń s ł u ż y mata zwana pir (Yougo Na) albo piru
(Yaye, Banani, Sanga), pleciona ze s z n u r k ó w s k r ę c a n y c h z w ł ó k i e n kory
lub korzenia baobabu (zdania i n f o r m a t o r ó w na ten temat b y ł y po­
dzielone), o wymiarach z b l i ż o n y c h do 40 X 44 X 0,6 cm . Sploty sznur­
k ó w t w o r z ą c h a r a k t e r y s t y c z n ą fakturę odciskającą się w y r a ź n i e na
plastycznych ściankach zdobionego naczynia. Mata piru, jakkolwiek
stosunkowo twarda i sztywna, w m i a r ę u ż y w a n i a odkształca się trwale,
zgodnie z formą w k l ę s ł e j niecki podstawy. Ś r o d k o w e fragmenty w ł ó ­
kien maty rozciągając się t w o r z ą specyficzne zmarszczenia (ryc. 1).
1S

Oprócz o m ó w i o n y c h , typowych mat garncarskich Dogonowie w pro­
cesie zdobienia stosują niekiedy inne maty otrzymywane z f r a g m e n t ó w
uszkodzonych w o r k ó w lub mat do spania. N a l e ż y jednak podkreślić,
iż w trakcie b a d a ń terenowych n a p o t k a ł e m tylko jeden przypadek tego
rodzaju.
Wypalanie n a c z y ń Dogonowie przeprowadzają w sztucznej niecce
terenowej. T r u d n o ś ć pojawia się w momencie p r ó b y znalezienia odpo­
wiedniej nazwy dla tego rodzaju urządzenia. J a k m i wiadomo, polska
literatura przedmiotu nie w y p r a c o w a ł a jeszcze stosownego określenia.
Źródła niemieckie u ż y w a j ą pojęć „Erdloch" (jama ziemna) lub „ G r u benofen" (piec d o ł o w y ) . W niniejszej pracy na określenie urządzenia
w y p a ł o w e g o D o g o n ó w s t o s o w a ć b ę d ę termin „jama w y p a ł o w a " . J a m y
w y p a ł o w e D o g o n ó w m a j ą mniej w i ę c e j r ó w n e wymiary. Jama w B a 1 6

5 8

Według G r i a u 1 e mata garncarska D o g o n ó w pleciona jest z w ł ó k i e n kory
baobabu. G r i a u 1 e, Dieu..., s. 85.
« D r o s t, op. cit., s. 228, 235.
3

�254

Ryc.

RYSZARD YORBRICH

1. Mata piru,

Yaye.

Ze zbiorów S E E „Afryka 76" przekazanych Muzeum
Narodowemu w Szczecinie

nani (jedna z czterech) m i a ł a 90 cm głębokości i 430 cm średnicy, jamy
pozostałych wsi odpowiednio: 90 X 440 cm (Yougo Na), 70 X 390 cm
(Yaye), 75 X 300 cm (Koundou). W Banani j a m ę w y p a ł o w ą nazywano
onguru, w p o z o s t a ł y c h wsiach •— ongu. J a m ę b u d u j ą m ę ż c z y ź n i , w y k u ­
w a j ą c ją w skale lub w y k o p u j ą c w ziemi. Z biegiem czasu na dnie jamy
gromadzi się popiół; jest on systematycznie wydobywany i usypywany
na z e w n ą t r z . Stanowi to o specyficznym w y g l ę d z i e jamy, która przy­
pomina m a ł y krater. J a m y w y p a ł o w e usytuowane są na obrzeżach wsi
(poniżej, p o w y ż e j lub r ó w n o l e g l e do osady).
W produkcji garncarskiej D o g o n ó w obok narzędzi i s p r z ę t ó w formu­
j ą c y c h znajdują także zastosowanie narzędzia o charakterze pomocni­
czym. S t a n o w i ą je: skorupy ceramiczne — u ż y w a n e jako narzędzia
gładzące i utwardzające, bransoletki metalowe o ostrych k r a w ę d z i a c h
(pełniące funkcje skrobaków) oraz szereg n a c z y ń (metalowych, glinia­
nych lub z tykwy) s p e ł n i a j ą c y c h rolę p o j e m n i k ó w na w o d ę zarobową
lub m a s ę glinianą. W trakcie badań terenowych nie z a o b s e r w o w a ł e m
ż a d n y c h narzędzi do ewentualnej naprawy n a c z y ń . W e d ł u g informato­
r ó w Dogonowie nie naprawiają uszkodzonych w y r o b ó w .
Wspomniany już niedostatek prac w j ę z y k u polskim, t r a k t u j ą c y c h
o garncarstwie a f r y k a ń s k i m , oraz uboga literatura o m a w i a j ą c a archa­
iczne techniki garncarskie, z a r ó w n o w Europie jak i poza nią, jest przy­
c z y n ą braku na gruncie naszej etnografii t e r m i n ó w określających zba-

�255

P R O D U K C J A G A R N C A R S K A DOGONÖW

dane przeze mnie techniki oraz urządzenia pomocnicze.
Największą
trudność n a p o t k a ł e m w nadaniu nazwy technice formowania n a c z y ń ,
stosowanej przez D o g o n ó w . Dotychczas u ż y w a n e w literaturze pojęcia:
„formowanie", „lepienie", „ w y g n i a t a n i e " czy „toczenie", nie oddają sen­
su tej czynności, która sprowadza się do uderzenia kamieniem w m a s ę
glinianą. W literaturze niemieckiej w y s t ę p u j e termin „Treiben" '. Jest
on jednak stosowany raczej przy opisach techniki określanej w litera­
turze polskiej terminem „ w y g n i a t a n i e " . D. Drost dla tej techniki połą­
czonej z r ó w n o c z e s n y m uderzeniem dłonią u ż y w a terminu „ H a n d t r e i b e n " . T e c h n i k ę przeze mnie o p i s y w a n ą określa on niemieckim ter­
minem „ S c h l a g t r e i b e n " , co m o ż n a p r z e t ł u m a c z y ć jako „ w y k l e p y w a n i e
przez uderzanie" lub „ w y g n i a t a n i e ubijakiem". M . Griaule i G . Dieterlen opisując lakonicznie garncarską t e c h n i k ę D o g o n ó w u ż y w a j ą takich
pojęć, jak „ p i l o n n e m e n t "
lub „ m o d e l a g e " i „frappe" . W niniejszym
artykule dla określenia tej techniki wprowadzam termin „ w y b i j a n i e
ubijakiem".
W p o d j ę t e j w Töpferei
in Afrika próbie klasyfikacji a f r y k a ń s k i c h
technik garncarskich D. Drost podkreśla różnicę m i ę d z y t e c h n i k ą w y ­
bijania r ę c z n e g o („Handtreiben") a t e c h n i k ą wybijania ubijakiem
(„Schlagtreiben"). Zdaniem D. Drosta jakkolwiek garncarka przy ręcz­
n y m wybijaniu p o s ł u g u j e się niekiedy środkami pomocniczymi ( k a w a ł ­
kami drewna, skorupami itp.), to jednak w ł a ś c i w y proces wybijania
(wygniatania) przeprowadza pięścią albo kciukiem lub p o z o s t a ł y m i pal­
cami. W t y m wypadku narzędzia służą do usuwania zbytecznej glinki
i do w y r ó w n y w a n i a powierzchni, nie posiadają jednak funkcji formot w ó r c z e j . W technice wybijania ubijakiem do formowania s ł u ż y specjal­
ny przyrząd. Może nim b y ć k a m i e ń naturalny albo sztuczny t ł u c z e ń .
Wyniki moich b a d a ń nad garncarstwem — z a r ó w n o D o g o n ó w jak
i K i r d i - D a b a (północny Kamerun) — p o z w a l a j ą na wniesienie zasad­
niczego zastrzeżenia do tej koncepcji. W y k a z a ł y one, że w praktyce
m o ż n a spotkać się z ł ą c z n y m stosowaniem obu w a r i a n t ó w techniki wy­
bijania. Do pewnego, ściśle o k r e ś l o n e g o etapu produkcji (u D o g o n ó w
do formy ściętego, o d w r ó c o n e g o stożka) w obróbce masy glinianej sto­
suje się r ó w n o l e g l e t e c h n i k ę formowania r ę c z n e g o z u ż y c i e m narzędzi
nie f o r m u j ą c y c h (skorupy ceramiczne) oraz wybijanie ubijakiem. N a ­
czynie formuje się w y ł ą c z n i e przy u ż y c i u ubijaka dopiero po o s i ą g n i ę ­
ciu punktu w y j ś c i a , na p r z y k ł a d formy ściętego, o d w r ó c o n e g o stożka.
C h c i a ł b y m poddać analizie jeszcze jeden element klasyfikacji afry17

1S

1 9

2 0

2 1

2 2

1 7

1 8

1 9

2 0

8 1

2 2

Jw., s. 45 n.
Jw.
Jw., s. 60.
G r i a u l e , Masąues..., s. 25.
G r i a u l e , D i e t e r l e n , op. cit., s. 21.
D r o s t, op. cit., s. 60.

�256

RYSZARD VORBRICH

k a ń s k i c h technik garncarskich zaproponowanej przez D . Drosta. Roz­
różnia on w a f r y k a ń s k i e j technice wybijania ubijakiem dwa warianty:
1) wybijanie bez podstawy w k l ę s ł e j , 2) wybijanie na w k l ę s ł e j podsta­
wie — formie .
Pod o k r e ś l e n i e m „forma w k l ę s ł a " autor Töpferei
in Afrika rozumie
„taki środek pomocniczy, k t ó r y r z e c z y w i ś c i e w pierwszym rzędzie i w y ­
łącznie s ł u ż y nadaniu f o r m y " . Dodaje jednak, że „nie n a l e ż y tutaj
u w z g l ę d n i a ć c a ł e j serii p o d k ł a d e k w k l ę s ł y c h , takich jak, skorupy cera­
miczne, czary drewniane i tym podobne, s ł u ż ą c y c h w pierwszym r z ę ­
dzie do obracania formowanego naczynia, chociaż naturalnie f o r m o t w ó r cza cecha tych podkładek jest wykorzystywana" . D. Drost nie usto­
s u n k o w a ł się w y r a ź n i e do nieobracalnych podstaw kamiennych.
P r z y k ł a d garncarstwa D o g o n ó w ujawnia słabość koncepcji Drosta.
P o w o ł u j ą c się na n i e p e ł n e dane M. Griaule'a t e c h n i k ę garncarską Do­
g o n ó w określa on (z zastrzeżeniami) jako najlepszy p r z y k ł a d „ z w y k ł e g o
wybijania, bez użycia formy i bez kombinacji z t e c h n i k ą w a ł k o w a ­
nia" , zaznaczając jednocześnie, że ze w z g l ę d u na „ s u m a r y c z n y " cha­
rakter opisu Griaule'a nie m o ż n a w y k l u c z y ć stosowania przez D o g o n ó w
techniki wybijania łącznie z techniką w a ł k o w ą .
W y n i k i badań S E E „ A f r y k a 76" tylko w drobnej części p o t w i e r d z i ł y
p o w y ż s z ą c h a r a k t e r y s t y k ę techniki garncarskiej D o g o n ó w . W y k a z a ł y one
trafność przypuszczenia Drosta odnośnie do w y k a ń c z a n i a n a c z y ń tech­
niką w a ł k o w ą , stwierdzając j e d n o c z e ś n i e błędną o c e n ę podstawy garn­
carskiej D o g o n ó w ; wbrew twierdzenia Drosta, Dogonki pracują na nieobracalnej podstawie w k l ę s ł e j , która nie ma jednak charakteru formy.
Zatem cechy podstawy garncarskiej D o g o n ó w nie mieszczą się w r a ­
mach klasyfikacji proponowanej przez tego autora . ,
Proces formowania n a c z y ń glinianych w y g l ą d a u D o g o n ó w n a s t ę p u ­
jąco: garncarka p r z y s t ę p u j e do pracy n a j c z ę ś c i e j m i ę d z y godziną 10°°
a 12°° lub 15 a 17 . Siada na ziemi w rozkroku, z nogami w y c i ą g n i ę ­
tymi; m i ę d z y kolanami ma p o d s t a w ę k a m i e n n ą . W zasięgu jej ręki znaj­
dują się: kosz lub garnek z z a w i n i ę t ą w wilgotny worek m a s ą glinianą,
metalowe lub gliniane naczynie z w o d ą , mata do zdobienia, zespół ubi2 3

24

2 S

2 6

2 7

2 8

2 B

00

2 8

00

Jw.
Jw., s. 61.
Jw.
Jw., s. 60.
Jw. Zob. też G r i a u 1 e, Masques..., s. 24.
R ó w n i e ż sąsiedzi Dogonów, Bambara, stosują kombinacje obu technik. Zob.
D r o s t , op. cit., s. 60.
Nadmienię, że ilustracje zamieszczone w Töpferei
in Afrika przedstawiają
typowe podstawy w k l ę s ł e stosowane w technice wybijania ubijakiem. Podstawy te
m a j ą podobny stopień wklęsłości jako podstawy garncarskie Dogonów. Por.
D r o s t , op. cit., s. 62.
2 4

2 5

2 S

2 7

2 8

2 9

�P R O D U K C J A G A R N C A R S K A DOGONOW

257

j a k ó w kamiennych i stępor drewniany. J e j strój roboczy stanowi n a j ­
częściej tylko p o d w i n i ę t a spódnica b a w e ł n i a n a , farbowana na kolor
indygo . Garncarka p r z y s t ę p u j ą c do formowania naczynia zwilża w o d ą
(czerpaną z pobliskiej miseczki) p o d s t a w ę k a m i e n n ą . N a s t ę p n i e w y j m u ­
je z kosza g a ł k ę gliny (wielkości jajka kurzego), umieszcza ją na kamie­
niu i uderza w nią kilkakrotnie kamieniem-ubijakiem. Nieustannie bijąc
i ugniatając palcami glinianą m a s ę dodaje do niej kolejne gałki gliny.
C z y n n o ś ć t ę powtarza aż do powstania nieforemnej b r y ł y . O w ą b r y ł ę
ujmuje w ręce, uderza nią o p o d s t a w ę oraz toczy po podstawie w ten
sposób, aby u z y s k a ć f o r m ę wybrzuszonego walca (Yougo Na) lub ś c i ę ­
tego o d w r ó c o n e g o stożka (Yaye). F o r e m n o ś ć kształtu i głMiaość po­
wierzchni stożka (lub walca) garncarka uzyskuje poprzez g ł a d z e n i e i po3 0

Ryc. 2. Schemat techniki „wybijania ubijakiem"
Rys. D. Boehlke, wg szkicu R. Vorbricłia

*° Podczas badań S E E „Afryka 76" zdarzało się, że garncarka uprzedzona
o wizycie ekipy etnografów ubierała się odświętnie, zakładając dodatkowo wzo­
rzysty kaftanik, zawój na głowę i ozdoby na szyję.
17 — Etnografia Polska t. X X V I , z. 1

�258

RYSZARD VORBRICH

klepywanie skorupą glinianą. Forma ściętego i o d w r ó c o n e g o stożka jest
jak gdyby punktem w y j ś c i a do zastosowania techniki wybijania.
W ł a ś c i w e wybijanie rozpoczyna się od silnego uderzenia kamieniem
pod k ą t e m prostym w p o d s t a w ę walca (stożka). Tworzy się w ó w c z a s
p ł y t k i e w g ł ę b i e n i e (ryc. 2). N a s t ę p n ą czynnością jest u ł o ż e n i e stożka
(walca) na boku i p o w i ę k s z e n i e w g ł ę b i e n i a poprzez uderzenie ubijakiem. G d y w g ł ę b i e n i e obejmie prawie całą p o w i e r z c h n i ę podstawy stoż­
ka (walca), osiągając zarazem głębokość kilku (3-5) c e n t y m e t r ó w , garncarka ustawia formowane naczynie dnem w dół, po czym poklepuje je
i umacnia, z kolei uderzeniami ubijaka w p ł a s z c z y z n ę w g ł ę b i e n i a od­
kształca m o d e l o w a n ą m a s ę glinianą nadając jej p ó ł o w a l n y kształt.
W trakcie tej c z y n n o ś c i w k l ę s ł o ś ć ulega dalszemu p o g ł ę b i e n i u i posze­
rzeniu. Pozwala to na z a m i a n ę narzędzia uderzającego z ubijaka k a ­
miennego na drewniany stępor, którego uderzenia pogłębiają znacznie
(do kilkunastu c e n t y m e t r ó w ) p o w s t a j ą c y otwór naczynia. W m i a r ę po­
w i ę k s z a n i a otworu b r y ł a masy glinianej optycznie się rozrasta. G d y po
kilkunastu uderzeniach stępora modelowane naczynie przybiera f o r m ę
pustej, owalnej, ściętej z jednej strony b r y ł y , n i e p o r ę c z n y (bo zbyt
długi) stępor zastępuje się ubijakiem kamiennym. Garncarka uderzając
od w e w n ą t r z w ścianki p o w s t a j ą c e g o naczynia p o w i ę k s z a jego rozmiary,
nadając mu zarazem f o r m ę prawie okrągłą lub półokrągłą (ryc. 2).
W k l ę s ł a niecka podstawy w p r z y b l i ż e n i u odpowiada w y p u k ł o ś c i powsta­
jącego naczynia. N i e u s t a j ą c e uderzenia kamienne p o w o d u j ą umocnienie
i z w ę ż e n i e się ścianek naczynia, co jest p r z y c z y n ą rozciągnięcia się
ścianek z a r ó w n o na linii góra — dół jak' i w obwodzie naczynia; jest
to czynnikiem sprawczym stałego p o w i ę k s z a n i a się całej bryły. W cza­
sie ubijania garncarka obraca naczynie przez u k o ś n y nacisk jednej lub
obu rąk, często t e ż zmienia kamienie; u ż y w a mniej lub bardziej k r ą g ­
łych, w zależności od pożądanego przez nią stopnia zaokrąglenia ścianek.
W czasie formowania bez ustanku kruszy się k r a w ę d ź wylewu. Miejsca
u b y t k ó w są w i ę c ciągle z w i l ż a n e w o d ą i u z u p e ł n i a n e ś w i e ż ą mokrą gliną
(grudkami o objętości kilku c e n t y m e t r ó w s z e ś c i e n n y c h ) . Mamy w i ę c tu
do czynienia z elementami techniki sztukowania. Z a r ó w n o w o d ę , jak
i m a ł e k a w a ł k i gliny garncarka czerpie z metalowego naczynia.
Do momentu osiągnięcia przez modelowane naczynie zasadniczego,
zamierzonego — p ó ł k u l i s t e g o lub prawie kulistego — k s z t a ł t u i pożąda­
nych rozmiarów, proces formowania przebiega zawsze (dla wszystkich
naczyń) jednakowo. Dopiero w ostatnim etapie produkcji m o ż n a w y ­
dzielić kilka w a r i a n t ó w . Garncarka p r z y s t ę p u j ą c do w y k o ń c z e n i a na­
czynia musi z a d e c y d o w a ć o jego przeznaczeniu i ostatecznej formie.
Może w i ę c wedle swej woli przystąpić do w y k o ń c z e n i a k r a w ę d z i wy­
lewu lub do zdobienia. Jeśli chce w y p r o d u k o w a ć naczynie o g ł a d k i e j
powierzchni, u ż y w a n e najczęściej w kuchni, nie p r z y s t ę p u j e do zdobie­
nia. W tym wypadku proces produkcji naczynia m o ż e się z a k o ń c z y ć

�P R O D U K C J A G A R N C A R S K A DOGONOW

259

na w y g ł a d z e n i u dłonią z e w n ę t r z n e j powierzchni ścianki oraz na zaklepaniu i w y r ó w n a n i u skorupą ceramiczną k r a w ę d z i lub dolepieniu tech­
niką w a ł k o w ą kołnierza wylewu.
Jeśli jednak garncarka zamierza w y p r o d u k o w a ć naczynie z ornamen­
tem, to przed w y k o ń c z e n i e m w y l e w u p r z y s t ę p u j e do zdobienia. Podnosi
wtedy garnek jedną ręką (nie odkłada go, aby się nie zabrudził), a d r u ­
gą rozkłada na podstawie t w a r d ą m a t ę piru. Na owej macie umieszcza
mokry jeszcze garnek. Odciskanie wzoru maty rozpoczyna garncarka
od okolic k r a w ę d z i wylewu, przechodząc stopniowo do ścianek brzuśca.
Zdobienie p ó ł k u l i s t e g o dna odbywa się na k o ń c u . Pokrycie — przez
odciśnięcie — wzorem maty ścianek naczynia uzyskuje się przez r ó w n o ­
czesne obracanie b r y ł y i uderzanie ubijakiem od w e w n ą t r z . Po p r z y ­
łożeniu garnka do maty, pod w p ł y w e m d u ż e g o nacisku ubijaka na w e ­
w n ę t r z n ą stronę ścianki, na z e w n ę t r z n e j jej stronie odciska się trwale
d e s e ń maty, na w e w n ę t r z n e j zaś t w o r z ą się charakterystyczne w g ł ę b i e ­
nia, ś l a d y po uderzeniach. W trakcie zdobienia ścianki naczynia — pod
w p ł y w e m uderzenia —• znowu ulegają rozciągnięciu, a sama bryła nie­
znacznie się p o w i ę k s z a . P o w s t a j ą c e podczas zdobienia ubytki gliny na
k r a w ę d z i w y l e w u są na bieżąco u z u p e ł n i a n e .
G d y garncarka pragnie o t r z y m a ć naczynie prawie kuliste, zagina
do w e w n ą t r z ścianki w okolicy k r a w ę d z i wylewu. W tym celu p r z y k ł a ­
da kamienny ubijak lub zagięte palce dłoni do w e w n ę t r z n e j strony
ścianki naczynia (w pobliżu k r a w ę d z i wylewu) i uderza delikatnie
skorupą ceramiczną w z e w n ę t r z n ą stronę ścianki (w pobliżu k r a w ę d z i
wylewu). Dzięki temu zabiegowi ścianki odkształcają się zgodnie z for­
m ą otoczaka, zaginając się do w e w n ą t r z . C z y n n o ś ć zaginania ścianki
w y l e w u odbywa się najczęściej na p o c z ą t k u procesu zdobienia, po po­
kryciu ornamentem o d k s z t a ł c a n y c h f r a g m e n t ó w brzegu naczynia. Ude­
rzenia skorupy p o w o d u j ą w t ó r n y zanik (lub c z ę ś c i o w e zatarcie) wzoru
w miejscach nacisku narzędzia.
Po z a k o ń c z e n i u zdobienia garncarka w y r ó w n u j e i zaklepuje ręką lub
skorupą k r a w ę d z i e w y l e w u i odstawia naczynie do c z ę ś c i o w e g o wy­
suszenia na kilka lub kilkanaście godzin — do n a s t ę p n e g o dnia. Proces
w s t ę p n e g o suszenia m o ż e o d b y w a ć się tak w p e ł n y m a f r y k a ń s k i m s ł o ń ­
cu, jak i w cieniu. Po przeprowadzeniu w s t ę p n e g o suszenia garncarka
p r z y s t ę p u j e do nałożenia kołnierza wylewu. W tym celu z d u ż e j gałki
masy glinianej (wielkości p o m a r a ń c z y ) — kulając m i ę d z y dłońmi, a na­
stępnie na kamiennej podstawie — formuje ona dwa w a ł k i o ś r e d n i c y
około 1 cm i długości około 60 cm. Plastyczne w a ł k i nakłada garncarka
na uprzednio zwilżoną k r a w ę d ź w y l e w u w ten sposób, aby s t y k a ł y się
one k o ń c ó w k a m i . N a s t ę p n i e palcami, ruchem n a c i s k a j ą c o - ś l i z g o w y m ,
przylepia ona w a ł k i do b r y ł y naczynia. Po przylepieniu w a ł k ó w 'garn­
carka pociera je w z d ł u ż i profiluje mokrą szmatką (trzymaną w e w n ą t r z
dłoni). Dzięki tej c z y n n o ś c i uzyskuje się gładki i r ó w n o m i e r n i e w y

�260

RYSZARD YORBRICH

profilowany kołnierz. K o ł n i e r z m o ż e przybierać f o r m ę w y g i ę t e g o na
z e w n ą t r z lub do w e w n ą t r z pierścienia o owalnym przekroju. W wypad­
k u n i e k t ó r y c h n a c z y ń do gotowania p o ż y w i e n i a m o ż e on m i e ć k s z t a ł t
cienkiej, szerokiej i w y g i ę t e j na z e w n ą t r z obręczy.
Stosunkowo rzadko zdobi się naczynia motywem innym niż mata
piru. W takim wypadku garncarka m o ż e dolepić do naczynia w a ł e k ,
okalając nim poziomo brzusiec mniej w i ę c e j w p o ł o w i e w y s o k o ś c i . W a ­
ł e k ten bywa zdobiony p ł y t k i m i , poprzecznymi nacięciami. Niekiedy
małe, gładkie naczynia zdobi się poziomym wianuszkiem w g ł ę b i e ń
o ś r e d n i c y i głębokości około 2 mm. Naczynia „kobiece" oznacza się
dwoma w g ł ę b i e n i a m i (około 0,7 cm średnicy). Spotykane przeze mnie
zdobienia w formie pojedynczych lub p o d w ó j n y c h , m a ł y c h przeciwstaw­
nych g u z ó w (o wymiarach 0,8 X 2 cm) są b y ć m o ż e oznaczeniem n a ­
c z y ń „męskich". Ł ą c z n e w y s t ę p o w a n i e obu rodzajów zdobień n a l e ż y
prawdopodobnie t ł u m a c z y ć jako oznaczenie naczynia „małżeńskiego".
Bardzo rzadko stosowane specjalne p r z y k r y w k i do n a c z y ń i ucha
g a r n k ó w formowane są t e c h n i k ą r ę c z n e g o ugniatania, wybijania i sztu­
kowania. Nie posiadam danych o technice lepienia glinianych figurek
oraz c y b u c h ó w fajek, jednak ich forma wskazuje, że są lepione techniką
r ę c z n e g o ugniatania (palcami) i sztukowania.
P o d s u m o w u j ą c m o ż n a stwierdzić, że garncarka dogońska stosuje
łącznie techniki wygniatania, wybijania ubijakiem, w a ł k o w a n i a i sztu­
kowania. Technika wybijania ubijakiem jest przy t y m t e c h n i k ą podsta­
w o w ą , d e c y d u j ą c ą o formie n a c z y ń , a ugniatanie, sztukowanie — w pew­
nym sensie — w a ł k o w a n i e mają charakter technik pomocniczych.
Osobnym zagadnieniem pozostaje geneza opisanej przeze mnie tech­
niki. W analizie historycznej pomocne okazać się m o g ą z a r ó w n o dane
archeologiczne, jak i dane o zasięgach r ó ż n y c h s p o s o b ó w wytwarzania.
Ograniczone ramy niniejszego studium pozwalają mi jedynie na za­
sygnalizowanie problemu.
•
O ile technika r ę c z n e g o wybijania (oraz technika w a ł k o w a n i a ) , jak
podaje D. Drost, jest t e c h n i k ą dość starą i s t o s o w a n ą niemal we wszyst­
kich częściach A f r y k i , o tyle technika wybijania ubijakiem wydaje się
m i e ć m ł o d s z y r o d o w ó d i w z g l ę d n i e ograniczony zasięg. P r z y c h y l a m się
do zdania D. Drosta, iż technika wybijania ubijakiem jest udoskona­
loną formą techniki wybijania ręcznego. W e d ł u g Drosta technika w y ­
bijania ubijakiem r o z w i n ę ł a się prawdopodobnie n a terenach m i ę d z y
p ó ł n o c n ą Nigerią a K o r d o f a n e m . D o k ł a d n e o k r e ś l e n i e wieku metody
wybijania ubijakiem jest — jak podkreśla Drost — n i e m o ż l i w e z po­
wodu braku danych archeologicznych. Z a jej niedawnym powstaniem
przemawia stosunkowo ograniczony teren w y s t ę p o w a n i a (wąski pas p ó ł 3 1

32

1 1

8 8

D r o s t , op. cit., s. 95.
Jw., s. 103, 104.

�P R O D U K C J A G A R N C A R S K A DOGONÓW

261

nocnego Sudanu). Cytowany autor postuluje przeprowadzenie „dalszych
intensywnych badań terenowych [...] nad tym p r z y k ł a d e m prostego roz­
woju (niem. Fortschritt)" .
W y n i k i polskich badań archeologicznych
na terenie prawdopo­
dobnej stolicy imperium Mali p o t w i e r d z i ł y , jak sądzę, w y s t ę p o w a n i e
techniki wybijania ubijakiem w k r a j u Mande już przed X I I w. n.e. Do­
konana przeze mnie analiza n a c z y ń z hipotetycznej stolicy Mali — Niani
(pochodzących z warstwy datowanej na X I - X V I w. n.e.) w y k a z a ł a , iż
b y ł y one zdobione na macie podobnej do piru . Technika zdobienia na
macie wydaje się m o ż l i w a jedynie w wypadku silnego nacisku wywie­
ranego z obu stron ścianki naczynia; nacisk z jednej (zewnętrznej) stro­
ny z d e f o r m o w a ł b y naczynie. Samo p r z y k ł a d a n i e (a nawet dociskanie)
maty do ścianek naczynia uformowanego inną t e c h n i k ą nie zdoła utrwa­
lić tak w y r a ź n y c h , charakterystycznych o r n a m e n t ó w . T a k w i ę c , moim
zdaniem, t e c h n i k ę zdobienia m a t ą m o ż n a s t o s o w a ć jedynie w połącze­
niu z techniką wybijania. N a l e ż y dodać, iż Drost podkreśla, że „mata
stosowana jest zwłaszcza przy wybijaniu ubijakiem na w k l ę s ł e j pod­
stawie" . N i e o b o j ę t n y dla naszych dociekań jest fakt, iż na t y m sa­
m y m stanowisku i w tej samej warstwie, co omawiane garnki z Niani,
ekipa Muzeum Narodowego w Szczecinie (kierowana przez W. Filipowiaka) znalazła kamienne otoczaki identyczne ze znanymi już nam ubijakami garncarskimi D o g o n ó w .
Stwierdzenie to ma p o d w ó j n i e w a ż n e znaczenie: wskazuje n a j w c z e ś ­
niejszą datę pojawienia s i ę techniki wybijania (ubijakiem), udowadnia
zarazem p o d o b i e ń s t w o e l e m e n t ó w kultury materialnej w s p ó ł c z e s n y c h
D o g o n ó w i dawnych m i e s z k a ń c ó w Mande. Wskazana analogia m o ż e po­
t w i e r d z a ć treść mitu D o g o n ó w i w y n i k i badań p o r ó w n a w c z y c h etno­
l o g ó w francuskich w y w o d z ą c y c h p r a o j c z y z n ę D o g o n ó w z k r a j u Mande .
Jednym z w a ż n i e j s z y c h e t a p ó w produkcji garncarskiej jest zabieg
suszenia. Od sposobu suszenia n a c z y ń w dużej mierze z a l e ż y p o m y ś l n y
przebieg wypalania. P i s a ł e m już, że garncarka dogońska stosuje susze­
nie w s t ę p n e , oddzielając p o s z c z e g ó l n e etapy formowania i zdobienia.
O czasie i sposobie w ł a ś c i w e g o procesu suszenia d e c y d u j ą wydatnie
warunki ś r o d o w i s k a naturalnego. Garncarka dogońska, pracująca w su3 3

34

35

3 6

3 7

3 8

* Tamże, s. 104.
Ekspedycje Muzeum Narodowego w Szczecinie, pod kierownictwem dr. hab.
W. Filipowiaka. Zob. W. F i l i p o w i a k , S. J a s n o s z , R. W o ł ą g i e w i c z , Polsko-gwinejskie
badania archeologiczne w Niani w 1968 r., „Materiały Zachodnio­
pomorskie", t. X I V , 1970, s. 575-620.
» Tamże, s. 614, ryc. 29, 32.
» D r o s t , op. cit., s. 163.
Zob. F i l i p o w i a k , op. cit., ryc. 33. Oczywiście nie da się obecnie okre­
ślić jednoznacznie funkcji owych w y b o r ó w kamiennych z Niani.
" P o r , G r i a u l e , D i e t e r l e n , op. c i t , s. 16, 17.
u

n

�262

RYSZARD VORBRICH

•cnym i g o r ą c y m klimacie Sahelu, p r z y s t ę p u j ą c do suszenia, zmuszona
jest z a c h o w y w a ć dużą ostrożność. W ł a ś c i w y proces suszenia rozpoczyna
s i ę bezpośrednio po z a k o ń c z e n i u formowania i zdobienia. Gotowe naczy­
nie odstawia się dnem do g ó r y na ziemi w pobliżu miejsca formowania.
Stoi ono kilka godzin w p e ł n y m słońcu, czasami do n a s t ę p n e g o dnia.
W e d ł u g i n f o r m a t o r ó w z Yougo N a i Banani czas suszenia w p e ł n y m
s ł o ń c u u z a l e ż n i o n y jest od w i e l k o ś c i naczynia i grubości ścianek. G a r n carka nie pozostawia jednak naczynia bez o s ł o n y zbyt długo, szybkie
bowiem wydalanie wody z w i ą z a n e j mechanicznie m o g ł o b y s p o w o d o w a ć
g w a ł t o w n e kurczenie się gliny, a w konsekwencji p ę k a n i e ścianek. G a r n carka w i ę c , kierując się d o ś w i a d c z e n i e m , stara się u l o k o w a ć naczynie
w cieniu. Prawie zenitalne położenie słońca sprawia, że ma ona duże
k ł o p o t y ze znalezieniem odpowiedniego miejsca. W m i a r ę i l o ś c i o w e g o
narastania produkcji nie starcza już miejsca w m a ł y c h izbach domu
mieszkalnego i pod e w e n t u a l n ą w i a t ą w zagrodzie. Garncarka ustawia
w i ę c naczynia w z d ł u ż ścian budynku od strony p ó ł n o c n e j , jednak i tam
przez kilka godzin p o ł u d n i o w y c h docierają promienie s ł o n e c z n e (tem­
peratura dochodzi do 4 5 ° C w cieniu). Suszone naczynia po kilkudnio­
w y m złożeniu w cieniu (domu, wiaty, m u r u zagrody lub jaskini) usta­
wiane są na dachu — tarasie domu' mieszkalnego, ustępując miejsca
nowo p o w s t a ł y m naczyniom. U ł o ż o n e dnem do góry, pozostaną tam aż
do momentu uformowania przez garncarkę ilości n a c z y ń p o z w a l a j ą c e j
na ekonomiczne wypalenie. Okres gromadzenia n a c z y ń trwa od 2 do
4 tygodni. T a k wysuszonym naczyniom m o ż n a p r z y w r ó c i ć p l a s t y c z n o ś ć
przy u ż y c i u wody. A b y glinę p o z b a w i ć trwale w ł a ś c i w o ś c i plastycznych
n a l e ż y ją w y p a l i ć .
S a m ą c z y n n o ś ć wypalenia musi poprzedzić zebranie odpowiedniej
ilości opału. Jako paliwo do wypalania g a r n k ó w Dogonki stosują kilka
r o d z a j ó w drewna. Najczęściej u ż y w a n a jest akacja (dog. saną, łac. acacia
jaidherba albida) oraz drzewiasta roślina zwana przez D o g o n ó w naya
bodio. Oba drzewa wykorzystuje się kompleksowo: za materiał o p a ł o w y
służą z a r ó w n o k a w a ł k i drewna (około 20 X 30 X 10 cm), jak g a ł ę z i e
i kora. U ż y w a się też chrustu z innych drzew i k r z e w ó w . Bardzo ce­
nionym o p a ł e m są ekskrementy zwierząt (najczęściej kopytnych), palące
się powoli i r ó w n o m i e r n i e — przez co w palenisku utrzymuje się długo
wysoka temperatura. Zastosowanie znajdują także plewy prosa.
Zbieranie m a t e r i a ł u o p a ł o w e g o rozpoczyna się już na kilka tygodni
przed planowanym terminem w y p a ł u . P o s z c z e g ó l n e rodzaje paliwa skła­
da się w osobnych pryzmach, w b e z p o ś r e d n i m zapleczu jamy w y p a ł o ­
wej (jedynie plewy prosa przechowuje się w zagrodzie), w y k o r z y s t u j ą c
naturalne załamania terenu (Banani, Y a y e , Yougo Na). W okresie inten­
sywnych prac garncarskich, gdy kilka garncarek oczekuje na s w o j ą ko­
lej wypalania, okolicę jamy w y p a ł o w e j zalega kilka lub kilkanaście
pryzm opału, n a l e ż ą c y c h do r ó ż n y c h garncarek.

�P R O D U K C J A G A R N C A R S K A DOGONÓW

263 -

Zgromadzony przeze mnie m a t e r i a ł informacyjny d o t y c z ą c y wypala­
nia pochodzi z w i ę k s z o ś c i przebadanych wsi. Jednak p e ł n y opis samego
procesu wypalania oprzeć m o g ę w y ł ą c z n i e na jednym przypadku za­
obserwowanym bezpośrednio w Yougo N a . W k o n t e k ś c i e uzyskanych
w trakcie w y w i a d ó w informacji, s t w i e r d z i ć m o g ę , że proces wypalania
n a c z y ń w p o z o s t a ł y c h wsiach przebiega podobnie.
3 9

W e d ł u g i n f o r m a t o r ó w z Y a y e , Yougo N a i Banani do w y p a ł u przy­
s t ę p u j e się po uformowaniu i wysuszeniu odpowiedniej liczby naczyń;
najczęściej liczbę t ę określano na około 40. W Yougo N a wypalono
57 g a r n k ó w .
Proces wypalania w Yougo N a rozpoczął się p ó ź n y m (jak na sto­
sunki dogońskie) rankiem, kiedy to o godzinie 8
garncarka zaczęła
znosić kolejne partie wysuszonych n a c z y ń . Gromadzenie n a c z y ń t r w a ł o
1 godzinę i 10 minut. Około godziny 10°° po u s u n i ę c i u z dna jamy (za
p o m o c ą skorupy z tykwy) zalegającego tam popiołu, kobiety rozpoczęły
u k ł a d a n i e opału. P r z y n i o s ł y z zagrody w koszach (5 koszy) plewy prosa
i r o z s y p a ł y na dnie jamy w y p a ł o w e j . R o z p r o w a d z i ł y je r ó w n o m i e r n i e
przy u ż y c i u rąk i n ó g . P l e w y u t w o r z y ł y p i e r w s z ą spodnią w a r s t w ę opa­
łu. D r u g ą w a r s t w ę s t a n o w i ł chrust, rozsypany w centralnej części niec­
ki. Trzecią i ostatnią spodnią w a r s t w ą opału b y ł y k a w a ł k i drewna i kory
ułożone n i e r ó w n o m i e r n i e na całej powierzchni dna jamy.
U k ł a d a n i e n a c z y ń Dogonki rozpoczęły od c z y n n o ś c i magicznej (go­
dzina l l ) . W centrum zagłębienia jamy (na warstwach opału) kobiety
u m i e ś c i ł y m a ł e naczynie — półkolistą czarkę, w e w n ą t r z którego znaj­
d o w a ł a się ofiara pochodzenia organicznego. Garnek z ofiarą p r z y k r y t y
został d u ż y m naczyniem. Pozostałe naczynia ułożono na bokach —• od
n a j w i ę k s z y c h do najmniejszych — w f o r m ę spirali, jorzy czym dno n a ­
czynia poprzedzającego w c h o d z i ł o c z ę ś c i o w o w w y l e w naczynia n a s t ę ­
p u j ą c e g o (ryc. 3). Forma spirali ma zapewne obok znaczenia praktycz­
nego (naczynia ściśle przylegają do siebie) r ó w n i e ż ukryte znaczenie
symboliczno-magiczne; forma spirali jest prawdopodobnie celowym po­
w t ó r z e n i e m obrazu procesu tworzenia ś w i a t a przez boga A m m ę . We­
dług D o g o n ó w garnek z ofiarą jest symbolem łożyska—jaja zarodka
(jaja ś w i a t a ) .
50

3 0

4 0

8 9

Z przyczyn o b i e k t y w n y c h (chwilowy b r a k t ł u m a c z a podczas b a d a ń ) nie
posiadam niestety ż a d n e g o dodatkowego m a t e r i a ł u informacyjnego, p o d a j ą c e g o
szczegóły organizacyjne l u b technologiczne dotyczące obserwowanego przeze mnie
procesu.
P r a k t y k i magiczne w garncarstwie D o g o n ó w postaram się o m ó w i ć szerzej
w n a s t ę p n y c h pracach. Por. D. F o r d e, The Dogoń by M. Griaule and G.
Dieterlen,
Aj.rikan
World, Oxdord 1960. Jak w s k a z u j ą dane prezentowane przez D. Drosta,
w większości w y p a d k ó w w garncarstwie a f r y k a ń s k i m , naczynia u k ł a d a się
w trakcie wypalania w r z ę d y l u b formy nieregularne. D. Drost nie wspomina
o u k ł a d z i e n a c z y ń w s p i r a l ę . Zob. D r o s t , op. cit., s. 227-230.
4 0

�264

RYSZARD VORBRICH

Ryc. 3. Wypalanie n a c z y ń , g a r n k i ułożone w s p i r a l ę w jamie w y p a ł o w e j , Yougo Na
Fot. R. Vorbrich
15

Po u ł o ż e n i u n a c z y ń (około godz. 12 ) w wolne miejsca m i ę d z y nimi
garncarki w s u n ę ł y k a w a ł k i drewna i kory, po czym o b ł o ż y ł y naczynia
czterema wierzchnimi warstwami opału. P i e r w s z ą (nieszczelną) w a r s t w ę
t w o r z y ł y k a w a ł k i drewna i kory; drugą (szczelną) ekskrementy zwierząt.
Obie warstwy przykryte z o s t a ł y raz jeszcze k a w a ł k a m i drewna (warstwa
trzecia, nieszczelna). Na koniec całość obsypano cienką w a r s t w ą plew
prosa. Około godziny 13 przygotowanie w y p a ł u s k o ń c z y ł o się i pracu­
jące kobiety o d e s z ł y do domu na sjestę.
15

00

Podpalenie miało miejsce dopiero o zmroku (około 18 ). Garncarka
p r z y n i o s ł a żar w skorupie glinianej. P o d ł o ż y ł a go w jednym miejscu,
na skraju paleniska. Paliwo nie zapłonęło p e ł n y m ogniem, lecz jedynie
żarzyło się, w y d a j ą c dużo dymu. Żar ogarniał palenisko bardzo powoli;
nim objął całą j a m ę w y p a ł o w ą , m i n ę ł o 45 minut. Nie z a u w a ż y ł e m , by
garncarka p o ś w i ę c i ł a s w ą u w a g ę przebiegowi w y p a ł u . Nie znam tempe­
ratury p a n u j ą c e j w jamie w trakcie w y p a ł u , sądzę jednak, że przekra­
czała 400°C, skoro naczynia u l e g ł y wypaleniu.
O godz. 7 rano n a s t ę p n e g o dnia popiół i naczynia b y ł y jeszcze cie­
płe, lecz nie s t w i e r d z i ł e m obecności żaru lub ognia. G a r n k i s t y g ł y przez
c a ł y dzień. Dopiero p ó ź n y m p o p o ł u d n i e m (około 16*°) kobiety w y j ę ł y
je z jamy i z a n i o s ł y do domu.
Straty poniesione w czasie w y p a ł u przez garncarkę z Yougo Na są
00

�P R O D U K C J A G A R N C A R S K A DOGONÛW

265

zadziwiająco nikłe. N a 57 n a c z y ń , w y r a ź n i e p o p ę k a ł y jedynie dwa.
Ś w i a d c z y to o w r ę c z mistrzowskim opanowaniu przez Dogonki tech­
nologii garncarskiej, szczególnie u m i e j ę t n y m przetworzeniu nie najlep­
szego surowca przez zniwelowanie jego kurczliwości. J a k sądzę, jakość
w y p a ł u z w i ą z a n a jest z odpowiednim u ł o ż e n i e m warstw opału, wypa­
lającego się powoli i r ó w n o m i e r n i e : D z i ę k i temu woda hygroskopowa
m o ż e się ulatniać stopniowo, nie p o w o d u j ą c pękania n a c z y ń . Istotne
znaczenie dla jakości w y p a ł u ma r ó w n i e ż , jak sądzę, konstrukcja jamy
w y p a ł o w e j , p o z w a l a j ą c a na k o n c e n t r a c j ę ognia na określonej przestrzeni
i z a p e w n i a j ą c a w z g l ę d n i e swobodny dostęp powietrza.
N a l e ż a ł o b y się z a s t a n o w i ć nad g e n e z ą typu wypalania stosowanego
przez D o g o n ó w . Drost podkreśla, że: „ P y t a n i e o miejsce powstania i wiek
wypalania d o ł o w e g o pozostanie czystą spekulacją, dopóki brak będzie
b a d a ń p o r ó w n a w c z y c h , a przede wszystkim dokumentacji prahistorycz­
nej" . Utrzymuje on, że jakkolwiek wypalanie jamowe (przebiegające
w komorze w y p a ł o w e j ) stanowi postęp w stosunku do wypalania polo­
wego, to jednak nie jest kolejnym etapem rozwoju otwartego wypala­
nia polowego . Jest p r z y k ł a d e m znalezienia nowej funkcji dla starszej
formy pieca ziemnego, s ł u ż ą c e g o pierwotnie do przygotowania p o ż y w i e ­
nia. Prawdopodobnie m i g r u j ą c e ludy znające już garncarstwo p r z y j ę ł y
piec ziemny od napotykanych m y ś l i w y c h , u ż y w a j ą c y c h go do przyrzą­
dzania strawy .
L . Frobenius i L . W i l m za miejsce pochodzenia „ w y p i e k u ziemnego"
(niem. Erdbacken) u w a ż a j ą k u l t u r ę h a m i c k ą . D . Drost p o d w a ż a jed­
nak tę h i p o t e z ę w s k a z u j ą c na powszechne w y s t ę p o w a n i e pieca ziemne­
go u B u s z m e n ó w . Dodaje on, że wobec stwierdzonego ścisłego z w i ą z k u
m i ę d z y piecem ziemnym, s ł u ż ą c y m do przygotowywania ż y w n o ś c i ,
a garncarską j a m ą w y p a ł o w ą („piecem d o ł o w y m " ) , trudno jest doszu­
k i w a ć się o d r ę b n e g o pochodzenia dla d o ł o w e g o pieca garncarskiego .
W d o s t ę p n y c h mi źródłach nie z e t k n ą ł e m się z próbą klasyfikacji
w y r o b ó w garncarskich D o g o n ó w . P r z y c z y n tego stanu rzeczy dopatry­
w a ć się m o ż n a w powierzchownym traktowaniu problematyki rękodzieła
przez cytowanych a u t o r ó w francuskich, jak r ó w n i e ż w obiektywnych
4 1

42

4 3

4 4

4 5

46

4 1

D r o s t , op. cit., s. 243.
Na określenie techniki wypalania w specjalnym dole ziemnym lub jamie
skalnej wprowadzam termin „wypalanie jamowe". Źródła niemieckie u ż y w a j ą
odpowiedniego pojęcia „Grubenbrand". Zob. D r o s t , op. cit., s. 227. M. Griaule,
opisując wypalanie garnków u Dogonów, m ó w i o odsłoniętym wypalaniu w dole
(fr. feu nu dans fosse). G r i a u l e , Masques..., s. 26.
* D r o s t , op. cit., s. 244.
L . F r o b e n i u s , L . W i l m , Atlas Afrikanus,
Mûnchen und Berlin 19211931, mapa nr 17. Podaję za D r o s t , op. cit., s. 243.
D r o s t , op. cit., s. 243.
Jw.
4 î

4

4 4

4 5

4 6

�266

RYSZARD VORBRICH

t r u d n o ś c i a c h znalezienia kryterium typologicznego. W odniesieniu do
garncarstwa badanej grupy nie znajduje zastosowania proponowany
często uniwersalny podział na zasadnicze typy n a c z y ń : garnki, miski,
dzbany i flaszki .
Technologia garncarska D o g o n ó w , a przede wszystkim narzędzia form o t w ó r c z e , w k l ę s ł a podstawa i ubijaki, z a w a ż y ł y na ubogim zróżnico­
waniu zasadniczych t y p ó w n a c z y ń . K s z t a ł t n a c z y ń D o g o n ó w oscyluje
m i ę d z y formą półkulistą a prawie kulistą (przy niezliczonej ilości w a ­
r i a n t ó w pośrednich). Bardziej z r ó ż n i c o w a n e są ich rozmiary; od 1 do 60
litrów.
Stosunkowo ł a t w a do opanowania technologia p r z y c z y n i ł a się do
w z g l ę d n i e r ó w n o m i e r n e g o przyswojenia sobie u m i e j ę t n o ś c i wybijania
przez w i ę k s z o ś ć kobiet dogońskich. W konsekwencji doprowadziło to
do powstania n a c z y ń o podobnej jakości i formie. P o ś l e d n i surowiec,
jakim d y s p o n u j ą Dogonowie, przesądza o m a ł e j t r w a ł o ś c i w y r o b ó w
garncarskich. Zdecydowana w i ę k s z o ś ć n a c z y ń z u ż y w a się w ciągu jed­
nego roku (lub nawet w okresie krótszym).
Niezmiernie i n t e r e s u j ą c e zagadnienia miejsca garncarstwa w kultu­
rze D o g o n ó w s t a n o w i ć będzie przedmiot o d r ę b n e g o studium. W tym
miejscu c h c i a ł b y m jedynie podkreślić szczególnie w a ż n ą p o z y c j ę garn­
carstwa we wszelkich przejawach działalności gospodarczej omawianej
grupy etnicznej. Naczynie gliniane pojawia się w ż y c i u Dogona w chwili
jego narodzin (w postaci specjalnego naczynia do mycia n i e m o w l ą t ) ,
znajduje szerokie zastosowanie w transporcie i przechowywaniu cennej
wody, jest nie zastąpione w k u c h n i . B ę d ą c podstawowym elementem
w y p o s a ż e n i a grobu, towarzyszy Dogonowi r ó w n i e ż po śmierci.
Garncarstwo p o w i ą z a n e jest ściśle z wieloma (na pozór o d l e g ł y m i )
elementami r z e c z y w i s t o ś c i materialnej, wiedzy, życia s p o ł e c z n e g o i reli­
gijnego. W osobliwy sposób wkomponowane zostało w mitologię i obrzę­
d o w o ś ć D o g o n ó w . Wyniki etnograficznych badań nad reliktowymi tech­
nikami garncarskimi, powszechnie w y s t ę p u j ą c y m i w Afryce, p r z y n o s z ą
cenny materiał p o r ó w n a w c z y , p o z w a l a j ą c y poznać często zarzucone już
w Europie narzędzia, techniki i formy.
4 7

4S

4 7

Zob. Z. H o ł u b o w i c z , Garncarstwo
wiejskie
zachodnich
terenów
Biało­
T o r u ń 1950, s. 201.
Szybkie tempo przemian gospodarczych z a c h o d z ą c y c h w ostatnich latach
w Afryce obejmie zapewne w niedalekiej przyszłości masyw Bandiagara. N a l e ż y
oczekiwać, że niebawem w w y p o s a ż e n i u gospodarstwa dogońskiego z n a j d ą się
tanie, barwne naczynia emaliowane, p o d b i j a j ą c e obecnie r y n k i A f r y k i Zachod­
niej. J u ż obecnie w Sanga, wsi b ę d ą c e j nieoficjalną stolicą centralnej części p ł a s k o ­
w y ż u , d u ż y m powodzeniem cieszą się naczynia metalowe sprowadzane (prawdo­
podobnie przemycane) z N i g e r i i . Są to w i a d r a z napisem „ M a d e i n Poland". •
U w i e l u g o s p o d y ń p r z e j ę ł y one funkcje naczynia do transportu i przechowywa­
nia wody pitnej.
rusi,

4 8

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10431" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10409">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0a8bc64c3d4abcb43c5d00e4e975436b.pdf</src>
        <authentication>4b69a08998c9801f2ac433835e618993</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124064">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6599</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124065">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124066">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124067">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124068">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124069">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124070">
                <text>potrawy weselne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124071">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6169</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124072">
                <text>Produkty przynoszone na ucztę podczas kolejnych dni wesela/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124073">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8. Anna Drożdż: Zwyczaje i obrzedy weselne cz.3: Współdziałanie społeczności wiejskiej podczas obrzędu weselnego (druga połowa XIX wieku i XX wiek) ; mapa nr 19</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124074">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.8. Anna Drożdż: Wedding customs and rituals, part 3: Cooperation of a village community during a wedding ceremony (second part of the 19th and the 20th century)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124075">
                <text>Drożdż Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124076">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124077">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124078">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124079">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124080">
                <text>Mapa 19. Produkty przynoszone na
ucztę podczas kolejnych dni wesela
Oprac. nauk. Anna Drożdż

Objaśnienia znaków:
Przynoszono: 1 - alkohol; 2 - produkty żywnościowe; 3 - zwyczaj praktykowany był w przeszłości; 4 macje uzyskane z wypowiedzi osób przesiedlonych i osadników; 5 - brak informacji; 6 - brak tradycji

infor­

Badania Pracowni Atlasu Etnograficznego Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w latach: 1982-1990 (Kwestio­
nariusz nr IX) i 1972-1982 (Kwestionariusz nrXll).
W oparciu o wypowiedzi spontaniczne pojawiające się w ramach odpowiedzi zebranych według kwestionariu­
sza: Kwestionariusz nr XII do badań nad zagadnieniem pomocy sąsiedzkiej zw. także „tłoką"(oprac. K. Jagieła,
J. Bohdanowicz): Współdziałanie społeczne w obrzędzie weselnym: Która z form współdziałania występuje we
wsi? [...]. Przynoszenie gotowych potraw na ucztę weselną? oraz informacje zebrane według kwestionariusza
nr IX: Zwyczaje i obrzędy weselne (oprac. J. Gajek, przy współudziale F. Olesiejuka) pyt. nr 212. Czy uczestnicy
„poprawin" przynoszą jakieś dary, jeśli tak - co przynoszą? Potrawy? Żywność? Napoje, podarunki inne?
Wymienić je.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5887" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5867">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ad0da6332ff029b4fa6d90d9612cff08.pdf</src>
        <authentication>fe0dfa3ae97586f9af8e2e9a468e4dd6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70204">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1534</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70205">
                <text>1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70206">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1419</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70207">
                <text>Prof. Anna Kutrzeba-Pojnarowa (1913-1993) / ETNOGRAFIA POLSKA 1993 t.37 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70208">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1993 t.37 z.2, s.5-18</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70209">
                <text>Biernacka, Maria</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70210">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70211">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70212">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70213">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70214">
                <text>„Etnografia Polska", t. XXXVII: 1993, z. 2
PL ISSN 0071-1861

Anna Kutrzeba-Pojnarowa
(1913-1993)

W dniu 6 maja 1993 г., na Starym Cmentarzu Powązkowskim w Warsza­
wie, środowisko etnografów i etnologów polskich żegnało jednego ze swych
najwybitniejszych przedstawicieli - Profesor Annę Kutrzebę-Pojnarową,
zmarłą po długiej i ciężkiej chorobie 29 kwietnia.
W uroczystości żałobnej, która oprócz rodziny w kraju i za granicą
zgromadziła liczne rzesze uczniów, współpracowników i przyjaciół, uczest­
niczyły reprezentacje ośrodków etnograficznych - uniwersyteckich, Polskiej
Akademii Nauk, muzealnych, Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego oraz
innych stowarzyszeń naukowo-badawczych i społeczno-kulturalnych. Słowa
pożegnania przy trumnie Zmarłej wygłosili przedstawiciele władz Uniwer­
sytetu Warszawskiego oraz Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej,
której Profesor Anna Kutrzeba-Pojnarowa była wieloletnim pracownikiem,
a także Jej bliscy współpracownicy z ośrodków etnologicznych P A N w War­
szawie i bliskiego Jej sercu Krakowa oraz innych placówek naukowo-badawczych. Kreśląc portret Zmarłej mówiono nie tylko o wielostronnych
osiągnięciach na obszarach nauk etnologicznych, ale przede wszystkim cha­
rakteryzowano wyjątkowość Jej osobowości promieniującej na otoczenie

�6

ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA

zarówno swym intelektem jak i otwartością na zawiłe problemy świata oraz
na zwykłe ludzkie sprawy, wobec których nie przechodziła nigdy obojętnie.
Profesor Anna Kutrzeba-Pojnarowa, urodzona dnia 4 maja 1913 r. w Kra­
kowie, należała do pokolenia etnografów polskich, którzy swój start naukowy
rozpoczynali w bardzo wczesnym okresie swojego życia pod kierunkiem
wybitnych uczonych okresu międzywojennego (historyków, etnografów, socjo­
logów), a także w niezwykle korzystnych warunkach rozwoju intelektualnego
swego rodzinnego domu. Była najstarszą spośród trzech córek (Anny, Heleny
1 Magdaleny) Janiny i Stanisława Kutrzebów. Ojciec, Stanisław Marian
Kutrzeba - profesor historii ustroju Polski na Uniwersytecie Jagiellońskim,
także rektor tegoż Uniwersytetu, oraz sekretarz generalny, a następnie prezes
Polskiej Akademii Umiejętności - należał do wybitnych uczonych polskich
o nie kwestionowanym autorytecie moralnym i społecznym. Matka, z domu
Domaszewska, wywodząca się z Warszawy, była córką prawnika, sama zaś
posiadała wykształcenie polonistyczne uzyskane na warszawskich Wyższych
Kursach Naukowych, czyli tzw. „Latającego Uniwersytetu".
Rodzice przywiązywali dużą wagę do ksiztałcenia swych dzieci, przy czym
szczególna rola przypadła matce, która sama uczyła swoje dzieci w domu,
przerabiając z nimi odpowiedni zakres nauki szkolnej. W ten sposób Profe­
sor Anna Kutrzeba-Pojnarowa ukończyła 4 klasy szkoły powszechnej oraz
2 lata w Państwowym Gimnazjum im. Królowej Wandy. W tymże gimna­
zjum odbywała dalsze lata nauki normalnie, uzyskując w 1931 r. maturę.
Ojciec włączał się również w wychowywanie i właściwe przygotowanie
szkolne swych dzieci m.in. także poprzez dostarczanie im odpowiedniej
lektury, wymagającej niekiedy bardzo znacznego wysiłku umysłowego.
Rozważając w swych ostatnich notach biograficznych problem „drogi",
która Ją zaprowadziła na pole badań etnograficznych, Profesor Anna
Kutrzeba-Pojnarowa wiąże ją z ogólnym klimatem panującym w ówczes­
nym Krakowie i zdecydowanie ze swoim gimnazjum, do którego uczęsz­
czała. Wspomina, że wiele zawdzięcza swym nauczycielom gimnazjalnym
- Leopoldowi Węgrzynowiczowi, Józefie Bergruen (przyrodniczce), Marii
Mrozek-Dobrowolskiej (geografce) oraz Zofii Richter (fizyczce). „ N a okres
gimnazjum - pisze - przypada moje pierwsze zetknięcie się ze wsią i jej
kulturą. Było ono zrozumiałe w klimacie Krakowa, zauroczonego od czasu
Młodej Polski pięknem ludowej sztuki. Bezpośrednim motywem mojej
inicjacji etnograficznej było zorganizowanie w moim gimnazjum młodzieżo­
wego K o ł a Krajoznawczego, które włączyło się w akcję zbierania kapliczek
wiejskich według kwestionariusza zredagowanego przez Seweryna Udzielę,
dyrektora krakowskiego Muzeum Etnograficznego, a ogłoszonego przez
Leopolda Węgrzynowicza w piśmie Kół Krajoznawczych Młodzieży Szkol­
nej «Orlim Locie» w 1928 r. Plonem tej pierwszej penetracji terenowej prze­
prowadzonej w rozległej wsi Zawoi pod Babią G ó r ą (gdzie wraz z rodzi­
cami i siostrami spędzała wakacje szkolne w leśniczówce należącej do lasów
Polskiej Akademii Umiejętności) było 49 barwnych rysunków i opisów

�ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA

7

wszystkich kapliczek wiejskich, które stały się podstawą pierwszego mojego
artykułu pt. «Kapliczki, krzyże i figury przydrożne w Zawoi», wydrukowa­
nego w «Orlim Locie» w 1929 r."
Poprzez owe kapliczki i obserwację wsi budzą się dalsze zainteresowania,
tym razem dotyczące góralskiego budownictwa. Pisze na ten temat: „Ocza­
rowało mnie piękno i różnorodność rozwiązań architektonicznych, dobre
proporcje, przy wielkiej prostocie, solidność wykonania. Rzuciłam się na
inwentaryzację, wzorując się na pięknej pracy Władysława Maklakiewicza
o budownictwie ludowym Podhala, którą zapewne ojciec przyniósł mi z bi­
blioteki P A U " .
Rezultatem zainteresowań architektonicznych stała się pierwsza druko­
wana w 1931 r. książka pt. Budownictwo ludowe w Zawoi wydana nakła­
dem Muzeum Etnograficznego w Krakowie, a jeszcze wcześniej nagrodzona
przez Komisję Kół Krajoznawczych Młodzieży Szkolnej. Bo pisząc tę pracę
autorka była jeszcze wówczas uczennicą gimnazjalną. Warto przy tym do­
dać, że prof. Kutrzeba, który „patronował" zainteresowaniom etnograficz­
nym córki i Jej badaniom dotyczącym budownictwa ludowego w Zawoi
- kategorycznie odmówił swej zgody na propozycję profesora Węgrzynowi­
cza, by pracę tę wprowadzić do planu wydawniczego Polskiej Akademii
Umiejętności, której był wówczas generalnym sekretarzem. Charakterystycz­
na była również jego wypowiedź w tej sprawie: „Akademia jest dla uczonych,
a nie dla uczennic". Kiedy jednak książka ukazała się w druku pokrył
z własnych zasobów koszty związane z jej wydaniem.
Nie może zatem budzić żadnej wątpliwości fakt, że Profesor Anna Kutrzeba-Pojnarowa w osobie swego ojca miała głównego orędownika i przewodnika
swych pierwszych zainteresowań i prac badawczych. To właśnie przez ojca, już
w Zawoi, poznała swego późniejszego profesora Kazimierza Dobrowolskiego,
który we wspólnych wędrówkach podbabiogórskich wprowadzał Ją w ogólną
problematykę badań kulturowych. Wskazywał na interesujące zagadnienia
wpływów niesionych w Karpatach przez kolonizację wołoską i wiążący się z tym
problem zderzenia kultury pasterskiej z kulturą wsi rolniczych. W badanej
współcześnie rzeczywistości kulturowej poszukiwał bowiem śladów kształtowa­
nia się i trwania stałych i zmiennych cech jej podłoża historycznego. „Ojciec mój
- napisała - patronował moim etnograficznym zainteresowaniom. Gdy myślę
dziś o nim widzę go, jako uczonego uformowanego w epoce Młodej Polski, tego
wielkiego zrywu w literaturze, plastyce i świadomości narodowej. W swym
podstawowym dziele: «Historia ustroju Polski» przeciwstawił się, rozpowszech­
nionemu w kraju i za granicą przez tzw. szkołę historyczną krakowską
pesymistycznemu poglądowi na nasze zdolności do rządzenia krajem. Głosił
trzeźwą ocenę, że dawna Polska miała swój własny styl życia politycznego,
łączący j ą z wolnościowymi ustrojami zachodu. Ten ideał należał zdaniem ojca
do moralnego jestestwa Polaka, więc zrywać z nim nie należało". Nie obojętny
był również stosunek Jej ojca do położenia warstwy chłopskiej. „Wskazując na
-nViłcość i piękno naszej państwowości w najlepszych okresach jej istnienia,

�8

ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA

widział jednak ciężki los chłopa, którego «cien» padał na całą naszą przeszłość.
Umiał też cenić wśród źródeł w przeszłości te, które oświetlały trudne życie
chłopa. Był jednym z tych uczonych uniwersyteckiego środowiska krakow­
skiego, którzy patronowali stworzeniu krakowskiego Muzeum Etnograficznego.
Nic więc dziwnego, że obserwował z aprobatą moje prace."
W przyszłości Profesor Anna Kutrzeba-Pojnarowa pogłębi i utrwali swój
stosunek do wsi jako środowiska społeczno-kulturowego. Uczyni to pod
znacznym wpływem swojego związku małżeńskiego z Marianem Pojnarem,
wywodzącym się ze wsi Trześniów w byłym powiecie brzozowskim na Pod­
karpaciu, a następnie pod wpływem swych 40-letnich, serdecznych powiązań
z Jego rodziną i wsią rodzinną. Bo choć Marian Pojnar, jako żołnierz
września 1939 r. znalazł się w wojsku polskim na terenie Francji, a następnie
w Szwajcarii i tam będąc internowany ukończył rozpoczęte we Lwowie
w 1938 r. studia prawnicze na Uniwersytecie we Fryburgu - to jednak siła
związków rodzinnych i przywiązanie do własnego kraju spowodowały, że
Jego powrót ze Szwajcarii nastąpił wkrótce po zakończeniu wojny. Swych
związków uczuciowych z rodzinną ziemią podkarpacką nigdy nie utracił
i kontynuował je nadal wspólnie ze swą żoną, dla której Trześniów stał się
swoistą przystanią życiową oraz obiektem pogłębionych obserwacji, badań
i uogólniających refleksji na temat rozwoju kulturowego wsi.
Mówiąc o cechującym Profesor Annę Kutrzebę-Pojnarową głębokim
zaciekawieniu, a może nawet zafascynowaniu kulturą ludową warto wspom­
nieć, że „korzenie wiejskości" tkwiły również w Jej genealogii rodzinnej.
Jej dziadek Jan Kutrzeba przybył do Krakowa jako młody rzemieślnik
- introligator z Myślenic i tam z czasem dopracował się własnego zakła­
du oprawy i sprzedaży obrazów. W jego zakładzie oprawiali swe obrazy
tacy m.in. artyści, jak: Jan Matejko, Stanisław Wyspiański, Włodzimierz
Tetmajer, Kazimierz Sichulski, Leon Wyczółkowski oraz Julian Fałat.
Ale właśnie matka dziadka Jana Kutrzeby, z domu Waleria Pawlik,
pochodziła ze wsi, z rodziny chłopskiej i była przyrodnią siostrą Stefana,
Antoniego Pawlika, dyrektora Akademii Rolniczej w Dublanach, a następ­
nie cenionego profesora i rektora Politechniki Lwowskiej. Trzeba dodać, że
również warszawska rodzina matki swymi korzeniami genealogicznymi się­
gała wsi kujawskiej pochodzenia szlacheckiego i mazowieckiej wsi drobnoszlacheckiej.
Profesor Anna Kutrzeba-Pojnarowa miała pełną świadomość znaczenia
w Jej życiu środowiska w którym się wychowywała i z którego wyrosła.
Pisała bowiem: „Jak najbardziej uznaję wpływ środowiska w którym, spę­
dziło się młodość, na «postawe wobec swiata». Ingeruje ono na długo
w nasze nawyki, myślenie, hierarchię wartości. Może też wywołać zasadniczy
sprzeciw. Ja miałam szczęście. Byłam w «czepku» urodzona, w Krakowie,
przesiąkniętym historią, tradycjami jeszcze Młodej Polski, wysoko inte­
lektualnie stojącej rodzinie. Rodzina ta wywodząca się ze strony ojca
z mieszczan i chłopów, w X I X i X X w. torowała sobie drogę z prowincji do

�ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA

9

miasta, by wydać tam kilka wybitnych postaci wyróżniających się w nauce
i życiu publicznym."
Studia na Uniwersytecie Jagiellońskim odbyła Profesor w latach
1931-1937. Chociaż miała za sobą pierwsze próby prac etnograficznych
w Zawoi jeszcze z czasów gimnazjalnych, to jednak wybrała kierunek hi­
storyczny - z nachyleniem ku historii średniowiecza. Była pod urokiem
swych znakomitych profesorów historii - Jana Dąbrowskiego, Władysława
Semkowicza, Władysława Konopczyńskiego, Romana Gródeckiego, Stani­
sława Kota i wielu innych. Ale wrodzona skłonność intelektualna do prze­
kraczania barier międzydyscyplinarnych prowadziła ją na wykłady, ćwicze­
nia i seminaria z zakresu historii kultury, archeologii, geografii, historii
prawa (wykładanej przez ojca), a także etnografii i socjologii. „Od I roku
- pisze - wciągnęło mnie seminarium z etnografii Słowian i wykłady Kazi­
mierza Moszyńskiego, pasjonujące zajęcia z etnografii i socjologii Jana
Stanisława Bystronia, następnie Kazimierza Dobrowolskiego."
Na zajęciach tych, zwłaszcza u profesora Kazimierza Moszyńskiego,
zaprzyjaźnia się z grupą późniejszych znanych z pracy i literatury etno­
grafów: Mieczysławem Gładyszem, Marią Gładyszowa, Jadwigą Klimaszew­
ską, Romanem Reinfussem, Jerzym Langmanem, Józefem Ligęzą. Mimo
tych wielu ubocznych zainteresowań pracę magisterską pt. „Vesnica - dani­
na miodowa" przygotowuje z zakresu historii średniowiecza. Dodatnia
ocena tej pracy zostaje nagrodzona opublikowaniem jej w 1938 r. przez
prof. Franciszka Bujaka w Rocznikach Dziejów Społecznych i Gospodar­
czych. Pod koniec studiów uniwersyteckich Prof. A . Kutrzeba-Pojnarowa
kończy również roczne Studium Pedagogiczne dla historyków oraz odbywa
praktykę w Gimnazjum Męskim im. Jana Sobieskiego.
Ale właśnie związanie się poprzez seminarium profesora K . Moszyń­
skiego z etnografią zrodziło nowe tematy m.in. późniejszej pracy doktorskiej,
które wpłynęły również pośrednio na zmianę kierunku dalszych zaintereso­
wań naukowych.
Z inicjatywy profesora Moszyńskiego już w 1937 r. przygotowuje edycję
I V tomu „Prac Etnologicznych" Stanisława Ciszewskiego, różne artykuły
oraz zrealizowaną i obronioną już po I I wojnie w 1947 r. pracę doktor­
ską pt. „Rozwój etnogmfii i etnologii w Polsce". Jej promotorem był
prof. Kazimierz Dobrowolski, a egzaminatorami - prof. К. Moszyński
i prof. W. Semkowicz. Praca została opublikowana w 1948 r. w wydaw­
nictwie jubileuszowym Polskiej Akademii Umiejętności.
Uwieńczeniem starannego wychowania i wykształcenia szkolnego, po­
myślnie ukończonych studiów oraz liczącego się już dorobku naukowego było
zaangażowanie Prof. Anny Kutrzeby-Pojnarowej od dnia 1 1 1937 r. w Katedrze
Socjologii i Etnologii UJ, kierowanej przez profesora K . Dobrowolskiego, na
etacie młodszego asystenta. Fakt ten był już tylko formalnym przypieczęto­
waniem przejścia z historii na obszary badań etnologiczno-socjologicznych,
Wóre były niewątpliwie bliższe Jej psychice skierowanej na poznanie człowieka

�10

ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA

i jego kultury i w obrębie których „przeczuwała" dla siebie szersze możliwości
pracy naukowej i dydaktycznej. Nie skorzystała również ze zgłoszonej w nie­
długim czasie propozycji przejścia do Katedry Historii Średniowiecza
u prof. J. Dąbrowskiego. W Katedrze Socjologii i Etnologii UJ „przetrwała"
z przerwą wojenną - jak sama to odnotowała - do 1 czerwca 1953 r.
Następny okres w Jej życiu wiąże się z przeniesieniem do Warszawy i dalszą
pracą w Katedrze Etnografii Uniwersytetu Warszawskiego (obecnie Katedra
Etnologii i Antropologii Kulturowej) oraz w Zakładzie Etnografii Polski
Instytutu Historii Kultury Materialnej P A N (obecnie Zakład Etnologii I n ­
stytutu Archeologii i Etnologii PAN).
Czas wojny i okupaqi niemieckiej już u samego początku dotkliwie
dotknął dom rodzinny Profesor Kutrzeby-Pojnarowej. Już 6 listopada
1939 r. w wielkim aresztowaniu krakowskich uczonych został również
zaaresztowany ojciec - prof. Stanisław Kutrzeba, ówczesny prezes P A U
i wywieziony wraz z innymi profesorami do więzienia we Wrocławiu,
a następnie do obozu w Sachsenhausen koło Berlina, skąd wrócił z grupą
starszych profesorów w lutym 1940 r. (po interwencji królowej włoskiej).
Profesor Kutrzeba, który - jak wspomina Córka - zaraz po opuszczeniu
Krakowa przez polskie władze wojskowe i cywilne zwrócił się do metropolity
Adama Sapiehy z inicjatywą powołania w Krakowie Komitetu Obywatel­
skiego - po powrocie z obozu oddał się bez reszty sprawom narodowym
i społecznym. Organizował i roztaczał opiekę nad uczonymi wysiedlonymi
z Poznania, Lwowa, Warszawy. Wszedł w struktury podziemnego Uniwer­
sytetu, jako dziekan Wydziału Prawa. „Przez nasz dom - pisała - przecho­
dziły dziesiątki osób, szukających oparcia i rady. Krzyżowały się nici
różnych ważnych zadań. Przybywali kurierzy z wieściami z Zachodu.
Tkwiłam z natury rzeczy w części tych spraw". A dom rodzinny był już
w tym czasie bez matki, która zmarła przedwcześnie na serce w 1937 r. W tej
nowej sytuacji zachodziła konieczność podjęcia pracy, „gdyż trzeba było
zarabiać" - jak sama pisała o tych czasach. „Od stycznia 1940 r. zostałam
zatrudniona w centrali Rady Głównej Opiekuńczej, gdzie pracowałam do
18 stycznia 1945 r. w charakterze urzędniczki. Prowadziłam m.in. dział
informacji o sprawach prowadzonych przez RGO, wykazy osób - Żydów,
które z głębi Rosji chciały wracać do rodzinnego Krakowa, opracowałam
(z wyjątkiem pierwszego) wszystkie (37) sprawozdania roczne RGO, kwar­
talne, miesięczne zawierające również ocenę sytuacji gospodarczej Generalnej
Guberni itp." Praca w RGO, która dawała wgląd w trudne, czy wręcz
tragiczne sytuacje ludzkie, mobilizowała do pomocy, także świadczonej
prywatnie. Miało to zwłaszcza miejsce w stosunku do profesorów z innych
ośrodków uniwersyteckich oraz członków Akademii, których losem zaj­
mował się ojciec, jak również w stosunku do wysiedlonych z Warszawy po
upadku powstania w 1944 r. „W naszym mieszkaniu - pisała - i w dużym
stopniu na naszym utrzymaniu i innych formach pomocy znalazło się w tym
czasie kilkanaście osób."

�ANNA KUTRZFiBA-POJNAROWA

11

Niezależnie od wymienionych prac tkwiła również głęboko w działalności
konspiracyjnej. „Byłam, jak cały dom, wciągnięta w różne roboty podziem­
ne: przekazywania informacji radiowych, starania się o «lewe» papiery dla
ukrywających się, ułatwiania różnego rodzaju kontaktów m.in. adresów dla
ukrywających się Żydów i t p . " Jej stałe kontakty z pracującą w podziemiu
grupą prawników poznańskich z profesorem historii ustroju Polski Uniwer­
sytetu Poznańskiego Zygmuntem Wojciechowskim, przekształciły się z cza­
sem - jak pisze - „w stałe związanie z przygotowywaniem krakowskiego
biuletynu informacyjnego dla Departamentu Informacji Delegatury Rządu",
którego redaktorem był Stanisław Ziemba ps. Stanisław Szczerbiński
(por. S. Ziemba, Czas przełomu). D o biuletynu tego przekazywała odpowied­
nie informacje m.in. także relacje uzyskane od dziewcząt wiejskich zamiesz­
kałych w Krakowie lecz pochodzących ze wsi lasowiackich - okolic K o l ­
buszowej. Pod pozorem badań na temat opóźnionych w rozwoju cywilizacyj­
nym wsi, odnotowywała informacje dotyczące obiektów niemieckich, na
których prowadzono doświadczenia z pociskami V-2. Informacje te miały
wielkie znaczenie dla polskich, wojskowych służb wywiadowczych.
Po przeniesieniu się w 1944 r. redaktora S. Ziemby do Warszawy Profe­
sor Kutrzeba-Pojnarowa sama już montowała ów biuletyn, pisząc go na
maszynie biurowej w RGO. „Wiadomości zbierałam sama i otrzymywałam
od różnych osób m.in. informacje o sabotażach i katastrofach kolejowych
dostarczał mi syn kolejarza, sam urzędnik kolejowy i uczeń gimnazjalny,
Stanisław Zaczyk, późniejszy aktor. Imponował pamięcią, z której cytował
numery pociągów i wagonów, daty, miejscowości". Punktem kontaktowym
dla tej działalności było mieszkanie zaprzyjaźnionej Heleny Heise zamiesz­
kałej na ul. Sebastiana w Krakowie. Dostarczone biuletyny przekazywał
dalej Alfred Zaremba, późniejszy profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Po zakończeniu wojny Profesor Anna Kutrzeba-Pojnarowa powraca do
przerwanej na okres okupacji pracy w Katedrze Socjologii i Etnologii UJ.
Zarówno jednak dla Niej, jak i rodziny nie był to czas łatwy. „Okres
powojenny - napisze później - był ciężki nie tyle z powodu trudności
materialnych. Entuzjazm końca wojny i okupacji i zapał do pracy mieszały
się ze świadomością dziejących się tragedii. Nie ominęły one naszego domu".
Początkowo sprawa dotyczyła tylko ojca - profesora Kutrzeby, który
„po usilnych naleganiach z różnych stron zgodził się w 1945 r. stanąć na
czele delegacji Polskiej Akademii Umiejętności, biorącej udział w jubileuszu
150-lecia Moskiewskiej Akademii Nauk. W drodze do Moskwy, w Mińsku,
zaproponowano mu jednak udział w Komisji Konsultatywnej do reorgani­
zacji Tymczasowego Rządu Polskiego, w myśl postanowienia Konferencji
Jałtańskiej. Sięgano w ten sposób do autorytetu uczonego i organizatora
nauki polskiej, wielkiego formatu obywatela, który już w latach 1918-1919
był członkiem polskiego Biura Kongresu Wersalskiego.
A było to w czasie kiedy w Moskwie toczył się proces przeciwko pol­
n e m u podziemiu. „Ogromne napięcie - pisze - jakie towarzyszyło temu

�12

ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA

posiedzeniu z racji także odbywającego się procesu polskich przywódców
podziemia spowodował szok, a następnie chorobę i szybką śmierć" (styczeń
1946 r.) Wysoce nieprzychylnym i wręcz tragicznym okazał się również ten
czas dla innych członków rodziny. Pod pretekstem zwalczania działań niele­
galnych, a także w związku z toczącym się procesem organizacji Wolność
i Niezawisłość (WiN) zostaje aresztowana najmłodsza i już jedyna siostra
Magdalena (średnia siostra Helena zmarła w czasie wojny) oraz jej mąż.
Wyroki zapadły duże, dzięki amnestii siostra wyszła z więzienia po 2, a jej
mąż po 8 latach. Represje nie ominęły również osoby Profesor Kutrzeby-Pojnarowej, która w okresie powojennym działała w Polskim Stronnictwie
Ludowym kierowanym przez Stanisława Mikołajczyka i w związku z tym
jeździła do Warszawy w roli bezpośredniego łącznika pomiędzy ojcem
a St. Mikołajczykiem. Decyzję zwolnienia Jej z pracy w Uniwersytecie,
podpisaną przez ówczesnego rektora UJ, unieważnił swymi wpływami
w Ministerstwie Oświaty i Szkół Wyższych etnograf Jan Manugiewicz,
ps. Szymon Żołna, przedwojenny dyrektor Muzeum Etnograficznego w Ło­
dzi, a po wojnie dyrektor odradzającego się Muzeum Kultur Ludowych
z siedzibą w Młocinach koło Warszawy (obecnie Państwowe Muzeum Etno­
graficzne w Warszawie).
Jako asystent, a następnie adiunkt Katedry Socjologii i Etnologii Prof.
Kutrzeba-Pojnarowa prowadzi teoretyczne i praktyczne zajęcia ze studentami
etnografii, socjologii i historii sztuki. Uczestniczy w badaniach Katedry na
obszarze regionu krakowskiego, które w przyszłości zaowocowały tzw. mono­
grafiami problemowymi, w tym także Jej indywidualną publikacją książkową
o wsi Mnikowie pod Krakowem. Bierze ponadto żywy udział w pracach
etnograficznych prowadzonych w skali krajowej w ramach Polskiego Towarzys­
twa Ludoznawczego, które w tym czasie spełniało rolę głównego koordynatora
wszelkich poczynań naukowo-badawczych i organizacyjnych. Prowadziła także
w Krakowie (w latach 1947-1951) delegaturę Muzeum Kultur Ludowych
w Warszawie, której zadaniem było dokonywanie penetracji terenowej w Polsce
południowej i skupywanie - głównie przez studentów - eksponatów z zakresu
kultury ludowej. Dla wielu studentów znajdujących się w ciężkich warunkach
materialnych owe dodatkowe zajęcia były prawdziwym dobrodziejstwem.
Oddzielnym i w pierwszym okresie powojennym porywającym tematem
zainteresowań badawczych Profesor Anny Kutrzeby-Pojnarowej stały się
Ziemie Zachodnie. Zrodziły się one pod wpływem spotkań z dawnymi
towarzyszami pracy podziemnej, którzy w warunkach powojennych prowa­
dzili względnie współpracowali z redakcjami takich pism jak „Dziennik
Zachodni", „Przegląd Zachodni" bądź „Zachodnia Agencja Prasowa". D o
tych czasopism, a także do krakowskiego radia pisała odpowiednie artykuły
etnograficzne, współpracowała także z instytucjami zajmującymi się pro­
blematyką odzyskanych Ziem Zachodnich. Uwieńczeniem tych zaintereso­
wań był artykuł „Lice ludu" w zbiorowej pracy pt. Ziemia Lubuska pod
red. Z. Kaczmarka i M . Zajchowskiej (1950).

�ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA

13

Reforma studiów socjologiczno-etnograficznych na Uniwersytecie, w wy­
niku których zamiast archeologii i etnografii powstało Studium Kultury
Materialnej, a w miejsce socjologii Studium Nauk Społecznych, pociągające
za sobą konieczniść znacznego przekwalifikowania się zespołu pracownicze­
go spowodowała, że Profesor Anna Kutrzeba-Pojnarowa przyjęła w 1953 r.
propozycję profesora Witolda Dynowskiego przeniesienia się do kierowanej
przez niego Katedry Etnografii w Warszawie. Z decyzją tą wiąże się nowy
okres życia i działalności, początkowo trudny ze względu na ośmioletnie
dojeżdżanie z Krakowa i przebywanie w tym czasie w warunkach niemal
„polowych", bo we własnym gabinecie zakładowym. Dopiero sprzedaż ro­
dzinnego domu w Krakowie i części biblioteki ojca ułatwiła kupno miesz­
kania spółdzielczego w Warszawie, gdzie zamieszkała wraz ze swym mężem.
Mąż, jako prawnik specjalizujący się w zagadnieniach związanych z inwes­
tycjami mieszkaniowymi, pracował w instytucjach, które w dużym stopniu
decydowały o prowadzonej w tym zakresie polityce inwestycyjnej m.in.
w regionalnej Komisji Planowania, w Krakowskiej Dyrekcji Budowy Osiedli
Robotniczych, a w Warszawie w Komisji Planowania przy Radzie Minist­
rów. Przeciwstawiając się bezskutecznie polityce preferowania wielkich in­
westycji przemysłowych na rzecz rozwoju małych miast i osiedli wiejskich
skorzystał z przysługujących mu praw kombatanckich i przeszedł na wcześ­
niejszą emeryturę. Decyzja ta ułatwiła mu włączenie się do prac badawczych
żony prowadzonych w rodzinnym Trześniowie w charakterze najbardziej
wiarogodnego informatora, organizatora oraz eksperta - co ze szczególną
wdzięcznością zawsze podkreślała Autorka monografii o tej wsi.
Okres „warszawski" stwarzał dla Profesor Kutrzeby-Pojnarowej nowe,
wielopłaszczyznowe możliwości pracy dydaktycznej, naukowo-badawczej
i naukowo-organizacyjnej. Mała obsada pracownicza Katedry wymagała
zwielokrotnienia prowadzonych przez Nią wykładów i zajęć seminaryjnych.
Oprócz obowiązujących treści zawartych w programach nauczania należało
jeszcze w umiejętny sposób wprowadzać studentów w otaczające środowi­
sko. Bogate, pod względem różnorodności kulturowej „zaplecze" regionalne
Warszawy, wymagało stałego pogłębiania wiedzy na temat tych środowisk
potrzebnej zarówno dla celów dydaktycznych, jak i badawczych. Bezpośred­
nią znajomość środowisk regionalnych osiągano poprzez Międzyuczelniane
Obozy Etnograficzne, praktyki wakacyjne, oraz indywidualne bądź zespoło­
we badania. Nawiązywano kontakty z terenowymi ośrodkami etnograficz­
nymi - muzeami i stowarzyszeniami naukowo-badawczymi. We wszystkich
tych poczynaniach Profesor brała żywy udział spełniając oczywiście rolę
nauczyciela - zawsze kompetentnego i życzliwego, dzielącego się bezintere­
sownie swoją wszechstronną wiedzą i doświadczeniem. Na Uniwersytecie
Warszawskim uzyskała kolejno stopień naukowy docenta, następnie profe­
sora nadzwyczajnego oraz profesora zwyczajnego.
Niezależnie od swego podstawowego zajęcia w Uniwersytecie Warszaw­
o m Profesor Anna Kutrzeba-Pojnarowa włączyła się w prace badawcze

�14

ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA

Zakładu Etnografii Polski I H K M P A N - początkowo na umowach zleconych,
a następnie na połowie etatu (do 1961 r.) jako zastępca, a później kierownik
Zakładu (do 1971 r. bez etatu). Z zespołem etnografów I H K M kontynuowała
rozpoczęte przez profesora W. Dynowskiego na Międzyuczelnianych Obozach
Etnograficznych studia nad kulturą ludową regionu kurpiowskiego. Efektem
tych badań jest 3 tomowe opracowanie zbiorowe pt. Kurpie Puszcza Zielona
(1962-1965) oraz kilka prac monograficznych, których była zarówno kierowni­
kiem, jak i redaktorem. Poważny udział autorski i redakcyjny miała również
w zbiorowym opracowaniu 2-tomowej syntezy pt. Etnografia Polska - Przemia­
ny kultury ludowej (1976-1981) oraz innych pracach przygotowywanych
w ramach Zakładu Etnografii I H K M . Uczestniczyła również w pracach oraz
w redakqach wydawnictw Zakładu - wnosząc niezmiennie wiele swych cennych
uwag, ocen i propozycji ulepszeń merytorycznych.
W pracy przywiązywała wielką wagę do dyscypliny umysłowej i rzetelno­
ści zawodowej jakie winny cechować pracownika naukowego. Od podej­
mujących nowe tematy badań wymagała zarówno koniecznego przygotowa­
nia teoretycznego, jak i solidnego warsztatu naukowego. Nie tolerowała
„łatwych" uogólnień nie popartych dokumentacją źródłową. A źródła uczyła
weryfikować - zarówno te „zastane", jak i „wywołane" w trakcie etno­
graficznych badań terenowych. Uczyła także właściwej interpretacji źródeł
terenowych - w nawiązywaniu do szerszej myśli teoretycznej.
Prowadzone przez Nią seminaria oraz inne zebrania naukowe, np. z wyjaz­
dów zagranicznych, zawsze pełne treści i bogate w interesujące dygresje,
zmuszały do refleksji oraz stałego pogłębiania swego stosunku do badanego
środowiska społecznego. Poszukiwała partnerstwa w dyscyplinach pokrewnych
etnografii, a więc w historii, socjologii, folklorystyce czy historii sztuki. Była
jednak bez reszty oddana etnografii i etnologii i o interesy tego kierunku badań
naukowych dbała na wszystkich polach swojej działalności - nigdy się im nie
sprzeniewierzając. Swój pogląd na etnografię, jako kierunek naukowy o charak­
terze interdyscyplinarnym, wyłożyła i uzasadniła na konferencji zorganizowanej
w 1986 r. przez Katedrę Etnografii Słowian UJ z okazji 60-lecia „Krakowskiej
szkoły etnograficznej". Mówiąc o wkładzie tej szkoły w rozwój etnografii
i etnologii polskiej stwierdziła, że „etnografia była i jest nauką pogranicza
między nią a wielu innymi dyscyplinami i nie tylko humanistycznymi...
Określając w rozmaity sposób swoje pole badań zawiązywała ona rozmaite
sojusze, stając się współpartnerem wielu innych nauk wypełniała treścią nie
zapisane karty historii. Inspirowała nowe kierunki badań i sposób rozumienia
człowieczego losu". Wydaje się, że takie właśnie rozumienie etnografii może być
nadal inspirujące dla współczesnych badaczy kultury.
Będąc z prawdziwego zamiłowania i także ze świadomego wyboru bada­
czem kultury wsi polskiej - śledziła zawsze pilnie kierunki rozwoju etnologii
europejskiej i światowej. Już przed wojną, po studiach wyjeżdżała dwukrot­
nie z ojcem na Międzynarodowy Kongres Historyków we Francji i Szwaj­
carii. Po wojnie natomiast, jako etnograf uczestniczyła w międzynarodowych

�ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA

15

kongresach antropologów i etnologów w Moskwie, Paryżu, Chicago i Zury­
chu, a także w licznych międzynarodowych konferencjach związanych z dzia­
łalnością Międzynarodowej Komisji do Badania Kultury Ludowej Karpat
i Bałkanów oraz pracami redakcyjnymi czasopisma ,,Demos", odbywających
się systematycznie w różnych zainteresowanych krajach uropejskich. Z za­
granicznych pobytów naukowych za najważniejszy uważała 4-miesięczny
pobyt w Paryżu połączony ze studiami bibliotecznymi, obozem etnograficz­
nym oraz uczestnictwem w zajęciach uniwersyteckich. Z przedstawicielami
nauk etnologicznych innych krajów utrzymywała żywe kontakty, ciesząc się
nie kwestionowanym autorytetem i przyjaźnią.
M i m o nawału zajęć dydaktycznych oraz wielu innych prac i obowiązków
zawodowych i społecznych, Profesor Anna Kutrzeba-Pojnarowa realizowała
konsekwentnie własne, indywidualne plany badawczo-naukowe, zgodnie
z Jej zainteresowaniami. Jej prace badawcze - jak sama to ocenia - mieszczą
się w czterech podstawowych grupach tematycznych: 1) analizy średnio­
wiecznego źródła historycznego, 2) historii etnografii polskiej i charakte­
rystyki metod przez Nią stosowanych, jej wkładu w rozwój nauki światowej,
3) odtwarzaniu obrazu ginącej na naszych oczach kultury polskiej wsi w jej
regionalnym zróżnicowaniu, prawidłowościach ogólnych i procesach zmian,
4) zwrócenia uwagi na osobliwości kultury wsi polskiej i ciężki los chłopa
dawniej i obecnie oraz niepewną przyszłość rolnictwa chłopskiego.
Stwierdza przy tym, że z 3 grupą tematyczną „przedstawienia kultury
konkretnych wsi i regionów, wiąże się cała Jej podstawowa twórczość nauko­
wa na polu etnografii. „Przedstawianiu kultury konkretnych wsi i regionów
- pisze - podporządkowałam studia o metodach i źródłoznawcze. Wyszłam
od obserwacji wytworów sztuki i rzemiosła we wsi podbabiogórskiej. Po
wojnie zainteresowała mnie na krótko powracająca do Polski wieś lubuska
i na długi okres przeobrażenia kultury podkrakowskiej wsi Mnikowa, stają­
cej się niemal przedmieściem miasta." (1968)
Uważa również, że cała Jej twórczość naukowa okresu warszawskiego
dotycząca Mazowsza, Kurpiowszczyzny, Podlasia oraz ich badaczy - po­
przedników, wypełnia konkretną treścią ten właśnie temat. Dotyczy to także
prac magisterskich Jej uczniów wprowadzanych przez Nią w proble­
matykę etnograficzną różnych regionów kraju: Mazowsza, Krakowskiego,
Karpat i Podgórza.
Swój stosunek do podstawowych problemów związanych z etnografią
polską i jej badaczami, tradycją i przemianami kultury chłopskiej wyraziła
w swoim refleksyjnym i dojrzałym w ocenach opracowaniu Kultura ludowa
i jej badacze - Mit i rzeczywistość (1977).
Za najdojrzalszy owoc swoich osiągnięć badawczych uznała ostatnią swą
książkę pt. Trześniów. Przemiany tradycyjnej kultury wsi (1988). Praca ta będąca
wynikiem 40-letniej obserwacji życia mieszkańców wsi wskazuje na warunki
rozwoju oraz na trwałe i zmienne cechy tejże społeczności i kultury. Temat
referatu pt. „Przyszłość kultury wsi w świetle jej przeszłości", przygotowany na

�16

ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA

podstawie trześniowskich badań etnograficznych, a wygłoszony w 1984 r. na
jubileuszu 90-lecia profesora K . Dobrowolskiego w Krakowie - jest sfor­
mułowaniem ściśle adekwatnym do treści zawartych w opracowaniu książ­
kowym. Dzięki analizie materiałów źródłowych dokonanej w perspektywie
historyczno-socjologicznej oraz umiejętnemu zastosowaniu zasady łączenia
teorii i opisu - Autorka osiągnęła sukces oddania czytelnikowi książki na
temat kształtowania się kultury wsi o wymiarze uniwersalnym, zawierającym
również elementy jej prognozowania.
W swoich ostatnich nie dokończonych rozważaniach na temat etnografii
polskiej okresu międzywojennego i po I I wojnie światowej, widzianej oczyma
uczestnika, wnikliwego obserwatora, przede wszystkim zaś człowieka zaan­
gażowanego, poczuwającego się do pełnej odpowiedzialności za poziom,
kierunek i w ogóle los polskiej etnografii i etnologii - Profesor Anna
Kutrzeba-Pojnarowa nawiązuje również do oceny swojego w niej miejsca.
Stwierdza przede wszystkim, że „sytuacja współczesnej etnologii polskiej jest
konsekwencją całej jej historii". Wyróżnia przy tym dwa w niej nurty:
1) opisowy, etnograficzny, przywołujący coraz lepsze sposoby odkrywa­
nia modeli różnych nieznanych (lub mniej znanych) kultur i społeczności
oddzielonych od nas czasem lub przestrzenią,
2) teoretyczny, referujący różne stanowiska utrzymujące się lub wy­
suwane obecnie w nauce obcej i poza etnologią. Niekiedy ambitne - wysu­
wające dość rozstrzelone, autorskie propozycje dotyczące sensu i zakresu
dyscypliny.
W nurcie pierwszym widzi „do pewnego stopnia uwspółcześnioną kon­
tynuację historycznej drogi polskiej szkoły etnologicznej, natomiast nurt
drugi prezentują na razie jednostki rekrutujące się przede wszystkim z młod­
szych pracowników uniwersyteckich". D o własnych osiągnięć w etnografii
zalicza w największym skrócie: 1) opracowanie biogramów wybitnych po­
staci, 2) badanie i weryfikowanie w empirii założeń teoretycznych, 3) wkład
do znajomości historii etnografii i etnologii w Polsce poprzez - wysuwane
w szeregu opracowań wnioski teoretyczne, generalizacje historyczne doty­
czące pojęcia chłopa i wsi tradycyjnej, zróżnicowanie tej ostatniej i współ­
zależność pomiędzy procesem współczesnych przemian, a przeszłością wsi
i mechanizmów współczesnych przemian.
Wspomina przy tym, że największą satysfakcję dała Jej pierwsza książka
o budownictwie ludowym w Zawoi i ostatnia - podsumowanie 40-letnich
studiów i obserwacji uczestniczących, dotyczących podkarpackiej wsi Trześniowa, „próba stworzenia wzoru dla tego typu wsi i zmieniającej się rzeczywistości
widzianej oczami moimi i odczuciami mieszkańców oraz mojego męża".
Lapidarnie określa również swoją metodologiczną postawę: „Jestem eklektykiem z krakowskiej szkoły historyczno-socjologiczno-etnologicznej. Co przynio­
słam z tej szkoły, co wniosłam sama niech ocenią moi uczniowie. Wiem, że mi
przyznają umiejętność interpretacji źródeł «wywołanych» w szerszych katego­
riach systemów kultury, ich prawidłowości i przekształceń strukturalnych."

�17

ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA

Dotychczasowe, najpełniejsze podsumowanie całokształtu działalności
i dorobku naukowego Profesor Anny Kutrzeby-Pojnarowej zawarte jest
w 35 tomie (zeszyt 2) „Etnografii Polskiej" (1991) wydanym z okazji jubi­
leuszu 60-lecia pracy naukowej. Główną pozycję tego tomu stanowią: Jej
własne, mądre, proste i wzruszające „Przemówienie do Kolegów i Uczniów",
„Refleksje nad życiem i p r a c ą " pióra Zofii Sokolewicz oraz wybór biblio­
grafii prac opublikowanych. Należy żywić nadzieję, że dorobek ten doczeka
się pełnej oceny merytorycznej i stanie się dla pokolenia młodych etnografów
i etnologów polskich źródłem rzetelnej wiedzy, przekazem doświadczeń
i wzorów postępowania, mądrości, a także inspiracji do podejmowania
poważnych prac badawczych nad człowiekiem i jego kulturą. Nie można
również zapominać, że dorobek ten posiada swój wymiar w sferze wartości
społeczno-moralnych, a wskazania z niego płynące pochodzą od człowieka
o niezwykle silnej indywidualności i bogatej osobowości - człowieka szla­
chetnego, wrażliwego, zawsze życzliwego dla ludzi, a przy tym nad wyraz
skromnego.
Nauka i kultura polska, w tym zwłaszcza etnografia i etnologia poniosły
bolesną i dotkliwą stratę*.
Maria Biernacka
* Wspomnienie poświęcone pamięci Profesor Annie Kutrzebie-Pojnarowej przygotowano
z wykorzystaniem opracowanej przez Nią noty biograficznej oraz innych zapisów typu
wspomnieniowego udostępnionych mi przez Męża, Jej publikacji naukowych, a także na
podstawie własnych doświadczeń wyniesionych z wieloletniej pracy pod Jej kierownictwem
w Zakładzie Etnologii I H K M PAN, a następnie dalszej z Nią współpracy w ramach wymie­
nionego Zakładu i Katedry Etnografii UW. Na gruncie tej długotrwałej współpracy mierzonej
Jej zawsze życzliwym i liczącym się wkładem w kierunek prowadzonych badań, przygotowywa­
niem opracowań, w uzyskiwaniu stopni naukowych (była promotorem mojej pracy doktorskiej
oraz recenzentem habilitacyjnej i profesorskiej) utrwalały się więzi wzajemnego zrozumienia,
zaufania i przyjaźni. Pogłębiał je niewątpliwie zbliżony stosunek do problemów wsi, jako
środowiska społeczno-kulturowego. Jej ukochany Trześniów i moja rodzinna wieś Potakówka,
położone w tym samym regionie podkarpackim, były podczas naszych przyjacielskich spotkań
stałym elementem rozmów i wymiany myśli zarówno na tematy ogólne, jak i wiejskie. Otrzy­
mywane z Trześniowa listy i karteczki, zwykle „nabrzmiałe" trudnymi sprawami życia bieżące­
go jego mieszkańców, świadczyły o pełnym zrozumieniu przez Nią i Jej Męża, problemów
nurtujących wieś.
W ostatnim okresie Jej ciężkiej choroby - nasze spotkania zastąpiły rozmowy telefoniczne,
które były stałe i częste. Kiedy musiała pozostać w szpitalu, łącznikiem był wówczas Mąż, gdyż
ja ze względu na długotrwałe obowiązki opiekuńcze w stosunku do bliskiej mi osoby, nie
miałam możliwości częstego Jej odwiedzania. Podziwiałam przez cały czas choroby Jej siłę woli
w przełamywaniu słabości. Do końca swych możliwości pracowała nad „wypowiedzią" na
temat etnografii polskiej okresu międzywojennego i powojennego, ocenianej przez pryzmat Jej
własnego w nim udziału i do końca swych dni interesowała się wciąż żywo aktualnym losem
etnografii i etnologii. Dotkliwie odczuwam brak obecności Pani Profesor, Jej niecodziennej,
stałej gotowości do służenia drugim pomocą i radą, do zawsze wyważonych, mądrych wypo­
wiedzi w sprawach ogólnospołecznych, zawodowych i zwykłych, ludzkich. Myślę ze wzrusze­
niem o Jej szlachetności i wielkiej, bezinteresownej życzliwości.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7400" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7378">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7d57b2270a36d9427347d18a213a3c09.pdf</src>
        <authentication>e35ab6e19ec3e1ab4395587a6c99c1ab</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88285">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2289</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88287">
                <text>1990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88291">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2124</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88293">
                <text>Prof. dr hab. Maria Znamierowska Prüfferowa (1898-1990) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88297">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.3, s.70</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88300">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88302">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88306">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88309">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88314">
                <text>Prof, dr Maria Znamierowska-Priifferowa

U r o d z o n a w Kibartach ( L i t w a ) 3 . 0 5 . 1 8 9 8 r. p o w o j n i e osiadła

w y m , ale d o b r y m , w i e r z ą c y m w t o , że w każdym z ludzi jest

w T o r u n i u , gdzie zmarła 2 0 . 0 8 . 1 9 9 0 r.

pierwiastek d o -

h

Etnograf, muzealnik, działacz społeczny, o p i e k u n młodzieży.
O t w a r t a na w s z y s t k o , c i e k a w a ludzi, świata. W s z y s t k i m ż y c z l i w a ,

W pięknym

;

.-.mówieniu, żegnającym J ą w imieniu współ­

p r a c o w n i k ó w , Ewa Arszyńska p o w i e d z i a ł a ; „ Ż y ł a t y m , co robiła.

kontaktach

Czasami w y d a w a ł o się, że nie ma w Jej życiu podziału na

z l u d ź m i , w pracy p e d a g o g i c z n e j . Była w i e l o l e t n i ą w s p ó ł p r a c o w ­

„ s ł u ż b o w e " i „ p r y w a t n e " . (...) Była c z ł o w i e k i e m z k r w i i kości,

skora d o e n t u z j a z m u , realizowała się najpełniej w

niczką Janusza Korczaka, w y c h o w y w a ł a dzieci, młodzież - i jesz­

miata w i ę c u ł o m n o ś c i i w a d y , ale całe jej życie s k i e r o w a n e było ku

cze 9 2 letnia ( I ) w y k ł a d a ł a na s t u d i u m p o d y p l o m o w y m e t n o ­

w a r t o ś c i o m t r w a ł y m i p o n a d c z a s o w y m : i d e a ł o m humanistycz­

grafii. Przedmiotem jej zainteresowań o s o b i s t y c h było r y b o ł ó w s t ­

n y m , służbie c z ł o w i e k o w i , p r a w d z i e , u c z c i w o ś c i w e wszystkim.

w o , d u ż o jednak u w a g i p o ś w i ę c i ł a kulturze l u d o w e j , zwłaszcza

(...) J e j najważniejsze autorytety moralne to Janusz Korczak,

K u j a w , Pałuk, Kaszub. S t w o r z y ł a M u z e u m Etnograficzne w T o r u ­

później H e n r y k Elzenberg, Dag H a m m e r s k j ó l d a wreszcie Jan

n i u i skansen w Katedrze Etnografii U n i w e r s y t e t u im. M i k o ł a j a

Paweł I I . (...) B y ł o w Niej coś jeszcze, c o się w y d a j e rzadkie,

K o p e r n i k a , wykształciła duży zastęp ludzi z d o l n y c h

rozumieć

n i e z w y k ł e . O d w a g a c y w i l n a i w y t r w a ł o ś ć . Nie cofała się przed

i cenić kulturę l u d o w ą . Pisała o tej kulturze, a także o sztuce

t r u d n o ś c i a m i , nie bała się n a w e t ośmieszenia. Jej droga zawodo­

l u d o w e j ( w naszym piśmie o Klarze P r i l l o w e j z Pałuk). O d ­

w a w y d a j e się p a s m e m s u k c e s ó w . Tymczasem były one droflo

c z u w a ł e m zawsze jej przychylność, pisała serdeczne kartki i listy

o p ł a c o n e nie t y l k o o g r o m n y m zmęczeniem, ale i licznymi niepo­

p o c i e k a w s z y m numerze czy artykule, d z i ę k o w a ł a , zachęcała,

w o d z e n i a m i , p r z e w r a c a n i e m się zamierzeń, upokorzeniami. Po­

s u g e r o w a ł a ; wręcz kazała mi w y d a ć

d z i w i a l i ś m y J e j z d u m i e w a j ą c ą z d o l n o ś ć podnoszenia głowy P°

bibliografię

zawartości

klęsce i zaczynania o d n o w a (...).

roczników.
W istocie n i g d y się nie pisze, ani p e w n i e nie w y d a j e dla

Była w c i ą ż m ł o d a , pełna pasji, energii, p o m y s ł ó w , planów,

n i e z n a n e g o , w y d e d u k o w a n e g o o d b i o r c y . Przed oczami ma się

jeździła na badania t e r e n o w e , konferencje, kongresy etc. A pr**;

k o n k r e t n ą g r u p ę ludzi, czasem k i l k u , o k t ó r y c h się myśli - k t ó r y c h

cież g d y zaczęła g r o m a d z i ć zbiory z a b y t k ó w kultury ludo**4

p o c h w a ł a , z a d o w o l e n i e s t a n o w i ą bodziec i-satysfakcję.

miała już 47 lat, a w m o m e n c i e p o w o ł a n i a d o życia Muzeum, M*

Była

C e n i ł e m ( t o n a w e t za słabo p o w i e d z i a n e ) J e j w r a ż l i w o ś ć , na
m u z y k ę , sztukę, przyrodę, przejawy piękna w l u d z i a c h , z k t ó r y m i
się stykała. Ona szanowała

prostaczka,

p o g r z e b u cieśla pracujący w
i obiecywała,

że jeszcze

p o w i e d z i a ł mi w czasie

m u z e u m . Była

u mnie

na

wsi

przyjedzie!

Była c z ł o w i e k i e m p r a w y m . E w a n g e l i c z n y m . B e z k o m p r o m i s o ­

70

1

61 lat, a w i ę c była w t y m w i e k u , w k t ó r y m się przechodS

j e d n y m z t a k i c h ludzi.

*
0

emeryturę, myśli o o d p o c z y n k u (...) Chcieliśmy przykrawać J * *
naszą miarę. A l e na szczęście t o się nie u d a ł o " .

.

Była p i ę k n y m c z ł o w i e k i e m , c e n i o n y m , k o c h a n y m , świadc*^
o t y m także pogrzeb, w k t ó r y m w z i ę ł y udział setki o s ó b , staieW
- i c o ważniejsze - m ł o d y c h .
Aleksander Jack

0

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10527" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10505">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d25b617a80a98464a123d5147af8cdc0.pdf</src>
        <authentication>a7571ecd64469aca681ca55ce36c035b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125342">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2725</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125343">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125344">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125345">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2536</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125346">
                <text>Prof. dr hab. Roman Reinfuss 27 maja 1910-26 września 1998 - Pożegnanie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125347">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4, s.216-219</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125348">
                <text>Sokół, Lech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125349">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125350">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125351">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125352">
                <text>Prof, dr hab. Roman Reinfuss
27 maja 1910-26 w r z e ś n i a 1998
Pożegnanie
Wystąpienie Wicedyrektora Instytutu Sztuki PAN, prof. dr. hab. Lecha Sokoła

Przypadł mi w udziale smutny zaszczyt ostatniego poże­
gnania Profesora Romana Reinfussa w imieniu Dyrekcji
i Pracowników Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk,
w tym zwłaszcza w imieniu tych, którzy z Nim szczególnie
blisko współpracowali.
Profesor Reinfuss pracował w Instytucie Sztuki od chwili
jego powstania aż do momentu odejścia na emeryturę w roku
1980. Swoją ogromną pracą i talentem poważnie wzbogacił
dorobek Instytutu. Był redaktorem naczelnym „Polskiej Sztu­
ki Ludowej" w latach 1948-52, kierował zespołem wykonują­
cym unikalną i bezcenną pracę dokumentacyjną i badawczą,
był także długoletnim członkiem Rady Naukowej Instytutu,
duszą i inicjatorem wielu poważnych zamierzeń naukowych.
Jego droga życiowa była drogą pracy i pos'wiecenia dla ra­
towania, dokumentowania i badania kultury i sztuki ludowej
i Jego zasług w tej mierze nie da się przecenić. Do odkrycia
i ukształtowania zainteresowań naukowych Profesor Reinfuss
dochodził stopniowo. Urodzony w Przeworsku 27 maja 1910
roku z ojca Franciszka, z zawodu prawnika, i matki Zofii
z Mnerków, do szkół uczęszczał w Tarnowie. Pierwszą jego
młodzieńczą pasją była chemia. Po zdaniu matury w 1931 ro­
ku, Profesor Reinfuss podjął studia prawnicze w Uniwersyte­
cie Jagiellońskim i w 1935 roku uzyskał tytuł magistra praw.
Ale już na pierwszym roku studiów prawniczych nawiązał
kontakt z Muzeum Etnograficznym dzieląc się z nim wynika­
mi amatorskich badań etnograficznych prowadzonych do­
rywczo w okolicach Gorlic. W rok później zaczął słuchać
wykładów prof. Kazimierza Moszyńskiego z zakresu etno­
grafii Słowian i brał udział w pracach seminaryjnych. W la­
tach 1932-35 jego zainteresowania etnograficzne ostatecznie
się krystalizują. Rzuca rozpoczętą w roku 1936 aplikaturę no­
tarialną w Gorlicach, we wrześniu tegoż roku podejmuje pra­
cę w Muzeum Etnograficznym w Krakowie i kontynuuje stu­
dia u prof. Kazimierza Dobrowolskiego jako jego asystent.
Począwszy od roku 1931 ogłasza prace etnograficzne o coraz
bardziej naukowym charakterze, prezentuje swoje badania
także na zjeździe naukowym w 1938 roku.
W czasie okupacji niemieckiej na polecenie profesora Bo­
browskiego i profesora Feliksa Kopery opiekuje się zbiorami
Muzeum. Według świadectwa przytoczonego przez profesora
Moszyńskiego, zasługi Profesora Reinfussa w ratowaniu
zbiorów były „wybitne", a jego przedsięwzięcia „narażały go
poważnie wobec władz okupacyjnych".
Po wyzwoleniu Profesor Reinfuss kończy studia etnogra­
ficzne, uzyskuje magisterium z etnografii w roku 1945, dok­
torat w roku następnym, habilituje się na podstawie pracy
Polskie druki ludowe na płótnie, profesorem nadzwyczajnym
zostaje w roku 1955, a profesorem zwyczajnym w 1971.

216

Profesor Reinfuss jest autorem kilkuset prac naukowych
odznaczających się dokumentacyjną solidnością, naukową
precyzją i odkrywczością. Spośród Jego najważniejszych
książek wymienić trzeba Garncarstwo ludowe (1955), Sztukę
ludową w Polsce (1960), Malarstwo ludowe (1962), Ludowe
kowalstwo artystyczne w Polsce (1983).
Jak sam to określał, Jego zainteresowania naukowe szły
w dwóch kierunkach, obejmując całokształt kultury ludowej
mieszkańców Karpat i jej związków z krajami bałkańskimi
oraz problematykę ludowej sztuki plastycznej w Polsce
i w krajach sąsiadujących. Prowadził systematyczną doku­
mentację sztuki ludowej na terenie całego kraju. Kierowany
przez niego zespół stworzył w Instytucie Sztuki unikalne ar­
chiwum obejmujące kilkadziesiąt tysięcy pozycji i kilka­
dziesiąt tysięcy fotografii. Jego pasje naukowe to zajęcia te­
renowca i wykładowcy. Także pasja ratowania, zapisywania,
dokumentowania ginącej sztuki ludowej i kultury ludowej.
Według opinii jednego z profesjonalistów, Profesor Reinfuss
zrobił dla kultury ludowej równie wiele jak Kolberg dla fol­
kloru. A przecież nie wyczerpuje to jego wielostronnej i nie­
strudzonej działalności. Profesor Reinfuss budował także
podwaliny powojennej etnografii: w Uniwersytecie Wro­
cławskim w latach 1946—49, w Uniwersytecie Marii CurieSkłodowskiej w Lublinie w okresie 1957-67, w Instytucie
Badań Sztuki Ludowej od roku 1947, a następnie Państwo­
wym Instytucie Sztuki i Instytucie Sztuki PAN-u aż do roku
1980. Wykładał etnografię i sztukę ludową w Krakowskiej
Wyższej Szkole Nauk Społecznych (1945-48), w Akademii
Sztuk Pięknych w Krakowie (1948-63), w Uniwersytecie Ja­
giellońskim (1951-80). Po przejściu na emeryturę nie za­
przestał działalności naukowej, udzielał konsultacji, opieko­
wał się bogatymi i różnorodnymi zbiorami zgromadzonymi
w Jego mieszkaniu.
Przez wiele lat działał w Polskim Towarzystwie Ludo­
znawczym, zajmował się popularyzacją wiedzy etnograficz­
nej i - o czym nie wolno zapomnieć - zasiadał w niezliczo­
nych komitetach i zespołach oceniających, a Jego celem było
ratowanie autentyzmu i obrona szlachetności sztuki ludowej
w jej najróżniejszych przejawach. W uznaniu zasług otrzymał
Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1954) i Krzyż
Oficerski tegoż Orderu (1970).
W dziejach ukochanej dyscypliny naukowej, w dziejach
kultury polskiej pozostanie jako postać wybitna i znacząca.
Nie zapomną o Nim ludzie, których ukształtował, którym za­
szczepił umiłowanie do rzetelnej pracy naukowej, których ba­
dania zainspirował bądź wspomógł. Zaświadczy o Nim także
Jego dzieło.
Cześć Jego pamięci!

�Nasz Profesor
26 września 1998 r. zmarł prof, dr Roman Reinfuss. Miał
88 lat. Był postacią znaną, cenioną i lubianą w wielu środo­
wiskach. Mimo niesprzyjającej aury żegnały go setki ludzi,
a w pogrzebowym kondukcie zauważyć można było górali pod­
halańskich, krakowiaków i Łemków w tradycyjnych strojach.
Wielokrotnie przedstawiono naukową sylwetkę Profeso­
ra', omawiano rzeczowo i krytycznie jego wielokierunkowy
dorobek, osiągnięcia organizacyjne, dydaktyczne, redakcyj­
ne, muzealne (zwłaszcza odnośnie skansenów) i popularyza­
cyjne, działalność dla ochrony sztuki ludowej i folkloru. Te­
raz warto wspomnieć jego charakterystyczne, a mniej znane
cechy osobiste, a przede wszystkim sposób pracy. Nieodpar­
cie nasuwa się określenie tytan pracy, choć wyeksploatowa­
ne, ale naprawdę do Niego przystaje. Stawiał bardzo wysokie
wymagania sobie samemu, pracował nader intensywnie praktycznie - bez przerwy. Ograniczał kontakty towarzyskie,
odsuwał rozrywki, z rzadka tylko wyrywał się w Beskidy,
pieszo lub na nartach. Dopiero w ostatnim okresie dzielił czas
na pisanie i uprawianie ogrodu, pielęgnowanie owocowych
drzew, zabawy z wnukami, które kochał nad wyraz. Traktując
swą pracę jako służbę nauce, podporządkowywał jej życie
swoje, a także swoich najbliższych.
Nie do pojęcia wydaje się w jego biogramie okres paru
lat po zakończeniu wojny. W r. 1945 powrócił na stanowisko
kustosza w krakowskim Muezum Etnograficznym (gdzie
pracował do 1951 r.) i zakończył swoje etnograficzne studia
magisterium. W następnym roku napisał i obronił pracę dok­
torską. Wtedy też zorganizował i przez dwa następne lata
pr, wadził Zakład Etnologiczny na Uniwersytecie Wrocław­
skim, co wiązało się z uciążliwymi dojazdami przepełniony­
mi pociągami do zrujnowanego i rozszabrowywanego je­
szcze miasta. Oprócz zajęć dydaktycznych podjął tam wów­
czas, mając jednego asystenta do pomocy, prace w trzech kie­
runkach, a mianowicie badania terenowe nad ludnością osie­
dlaną na wsi dolnośląskiej, sprawdzanie stanu tamtejszych
muzeów i ich zawartości pod kątem zbiorów kultury ludowej
oraz dokumentację zabytkowego budownictwa drewnianego.
Wykładał też w Krakowie, w Wyższej Szkole Nauk Społecz­
nych (1946-48).
W tym samym 1946 r. powierzono doktorowi Reinfussowi
kierownictwo Sekcji Zdobnictwa w nowopowstałym Pań­
stwowym Instytucie Badania Sztuki Ludowej. Już pod koniec
tegoż roku zaczął z tego tytułu intensywne badania terenowe
nad ludowym meblarstwem Krakowskiego i przyległej góral­
szczyzny, a w pierwszym numerze „Polskiej Sztuki Ludowej"
1948 publikował wstępne wyniki tych prac. Wkrótce zakres
badań sekcji poszerzył się o budownictwo, a po wcieleniu
PIBSL do Państwowego Instytutu Sztuki (1949) objął wszyst­
kie dziedziny ludowej sztuki plastycznej. Roman Reinfuss
precyzyjnie opracował i skalkulował dalekosiężny program
badawczy swojej placówki. Zdając sobie sprawę z tempa
przemian ówczesnej wsi i - co się z tym wiąże - kultury ludo­
wej, postanowił działać szybko, dużymi zespołami terenow­
ców równocześnie w wielu regionach kraju. Tą drogą podsta­
wowa dokumentacja opisowa, rysunkowa i fotograficzna na
obszarze całego kraju miała powstać w ciągu kilku lat. Rów­
nolegle, nie zaniedbując badań monograficznych postulował
poszerzoną penetrację źródeł historycznych, a nawet wykopa­
liska archeologiczne w poszukiwaniu korzeni sztuki ludowej.

Wszystkie fotografie: Jan Świderski

217

�Wizja ta została zweryfikowana przez rzeczywistość. Bra­
kowało odpowiednio przygotowanej kadry badaczy, środków
transportu, a przede wszystkim niezbędnych na tak wielkie
przedsięwzięcie funduszy, trzeba było ograniczać zamierze­
nia, do jednego obozu i kilku penetracji rocznie. Badania wy­
kopaliskowe prowadzono tylko w dwóch miejscach. Wcze­
śnie, bo już w r. 1963 zabrakło pieniędzy na zorganizowanie
kolejnego XIII obozu naukowo-badawczego, stale zmniejsza­
ła się pula prac zleconych dla uczestników krótszych penetra­
cji terenowych, zwanych wśród nas objazdami.
Profesor osobiście prowadził wszystkie obozy i większość
objazdów. Zwłaszcza przy tych okazjach mieliśmy możność
obserwować jego ogromne zaangażowanie i wysiłek. Podczas
obozów wyjeżdżał w teren z zespołem i przepisywał swoje
wywiady. Odbierał opracowane przez uczestników materiały,
skrupulatnie przeglądając każdy rysunek. Potem, zarywając
noce, planował trasy, czytał wywiady. Omawiał je potem
z autorami, wypominając niedopatrzenia i błędy, czasem od­
syłał do powtórzenia rozmowy czy rysunku. Rygory, jakie
narzucał sobie, rozciągał na pracowników, stałych i doangażowanych. Dzień terenowy kończył się nieraz przy świetle
księżyca, a opracowanie materiałów, które należało oddawać
na bieżąco, przeciągało się do późnej nocy.
Profesor prowadził badania terenowe o każdej porze roku,
w każdych warunkach. Zdarzało się podczas objazdów, że
przesypiał noc w szoferce samochodu, gdy brakło miejsc
noclegowych dla wszystkich uczestników wyprawy, albo na
obłym wieku kufra, z głową wspartą na maszynie do szycia.
Wystarczyła mu nieraz na cały dzień kromka chleba z topio­
nym serkiem i kubek herbaty.
Podstawowa inwentaryzacja terenowa, prowadzona wła­
snymi siłami placówki, z niedostateczną ilością pracowni­
ków doangażowanych, rozciągnęła się na kilka dziesięciole­
ci, i z chwilą przejścia Profesora na emeryturę (po 34 latach
kierownictwa) została zrealizowana mniej więcej w 75%. On
jednak, nie czekając na zakończenie tej akcji, systematycz­
nie opracowywał kolejne gałęzie ludowej sztuki w postaci
cząstkowych bądź całościowych monografii. Przygotowywał
je żmudnie. Poza kwerendą literatury przedmiotu i rozpisy­
waniem na tysiące fiszek materiałów zgromadzonych w ar­
chiwum pracowni starał się zawsze zgłębić technologiczną
stronę tematu. Pracując nad rzemiosłami artystycznymi stu­
diował podręczniki zawodowe, materiałoznawstwo, dysku­
tował z rzemieślnikami i pilnie podglądał ich działania.
Wskutek tego mógłby z powodzeniem uzyskać tytuł mistrza
w rzemieśle stolarskim, kowalskim i paru innych. Notabene
próbował też swych sił i możliwości w rzeźbie i w malar­
stwie na szkle, osiągając, zwłaszcza w drugiej dziedzinie, in­
teresujące rezultaty.
Bibliografia prac Romana Reinfussa, zestawiona z okazji
jubileuszu jego 70-lecia urodzin i 50-lecia pracy naukowej,
obejmowała 268 pozycji , w tym 11 książek, ponad 100 arty­
kułów naukowych, ponad 60 recenzji z publikacji i wystaw,
wiele artykułów popularno-naukowych. Poproszony przed
kilku miesiącami o ustawienie swego dorobku w hierarchii
ważności, najwyżej ocenił Polskie druki ludowe na płótnie
(1953), potem kolejno Meblarstwo ludowe w Polsce (1977)
i Ludowe kowalstwo artystyczne (1980).
Na emeryturze Profesor nie zmniejszył tempa pracy. Jego
bibliografia powiększyła się o ponad 120 nowych pozycji.
Ukazały się dwie jego nowe książki, Ludowa rzeźba kamien­
na w Polsce (1989), monografia dziedziny dotychczas niemal
omijanej w badaniach i opracowaniach oraz Śladami Łem­
2

218

ków. W tej drugiej zawarł, w popularnym ujęciu, swoje do­
świadczenia i przemyślenia ze studiów nad kulturą Łemkowszczyzny. Problem tej grupy nurtował bowiem Profesora od
zarania jego etnograficznych zainteresowań i stał się swoistą
klamrą jego naukowego dorobku. Pierwsze jego artykuły
właśnie Łemków dotyczyły, a w roku bieżącym, staraniem
Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, wznowiona zo­
stała jako samodzielna pozycja, wzbogacona obszernym ze­
stawem zdjęć o historycznym znaczeniu, Jego praca doktor­
ska Łemkowie jako grupa etnograficzna. We wstępie stwier­
dził: „Jeżeli następne wydanie pracy naukowej ukazuje się
pół wieku po jej pierwszym wydaniu, a autor jeszcze żyje,
obowiązkiem jego jest ustosunkowanie się do niej i spojrzeć
na nią w świetle jego obecnych poglądów" i dalej zwięźle
skorygował swoje wcześniejsze ustalenia, zaznaczając na
końcu iż, mimo upływu lat i wielu dalszych badań „...stan
wiedzy o tradycyjnej kulturze ludności łemkowskiej nadal
pozostawia wiele do życzenia".
Cechował Profesora silny lecz niełatwy charakter i ego­
centryzm jedynaka. Bezwzględnie podporządkowywał wszy­
stko planom swoim i swojej placówki, z którą właściwie się
utożsamiał. Przez niespełna pół wieku lokal pracowni mieścił
się w środku jego własnego mieszkania. Zaczęło się wpraw­
dzie od archiwistki na połowie etatu, biurka, szafy na mate­
riały, ale z czasem wzrastała liczba pracowników (do 5-6
osób), wzbogacało się archiwum, z którego korzystało do 200
osób rocznie. To swoiste współistnienie nie zapewniało ani
rodzinie Profesora, ani pracownikom nawet minimum kom­
fortu, ale dla niego najważniejsza była możliwość wglądu
w archiwum, kiedy tylko potrzebował, w każdej chwili dnia,
czy nocy. Dlatego nie dopuszczał możliwości starania się
0 odrębny lokal dla placówki, dopóki nią kierował. Później
nie było na to szansy. Odsunął się wtedy dyskretnie od na­
szych spraw, ale zachęcony zawsze chętnie pomagał, dysku­
tował z nami plany, recenzował nasze teksty. Nas, pracowni­
ków, traktował dosyć specyficznie, trochę jak feudal chłopów
pańszczyźnianych, trochę jak własne dzieci. Miałyśmy wiele
okazji oglądania go innym niż wszyscy, nierzadko w sytua­
cjach bardzo prywatnych. Często zaskakiwał nas swymi reak­
cjami, na sprawy błahe reagując wybuchami gniewu, czasem
niemal furii, a problemy trudne, zaskakujące rozwiązywał
z ogromnym spokojem i rozwagą. Z obawą zawiadomiłyśmy
Go o zamiarze likwidacji naszej pracowni, ale wiadomość tę
przyjął mężnie. O swoich uniesieniach natychmiast prawie
zapominał, wtedy można było porozmawiać o wszystkim,
pożartować. Byliśmy bardzo zżyci, zaprzyjaźnieni. Miał
ogromne poczucie humoru, pisał dla nas żartobliwe wierszy­
ki i przyśpiewki okolicznościowe, potrafił bawić się i śmiać
z siebie samego, zwłaszcza, gdy oglądał swą postać w krzy­
wym zwierciadle obozowego kabaretu czy teatrzyku kukieł­
kowego.
Gdy ciężko, terminalnie zachorowała Jego Żona, opieko­
wał się nią jak najtroskliwszy, całodobowy pielęgniarz. Był
tym bardzo przygnębiony i zmęczony, zasypiał niemal na sto­
jąco. Wiązał sobie w tych czasach koniec sznurka dokoła dło­
ni, drugi pociągała Pani Zofia, gdy potrzebowała pilnie po­
mocy. Chyba wtedy wymarzył sobie rodzaj własnej śmierci
1 nań zasłużył. Zmarł tak jak chciał, nagle, w samotności,
w ulubionym ogródku na wsi, w pełnym słońcu babiego lata.
Dzień wcześniej w Krakowie, na sesji naukowej Polskiego
Towarzystwa Ludoznawczego z okazji 100-lecia jego kra­
kowskiego oddziału przyjął podziękowania i kwiaty za wkład
w prace Towarzystwa, którego był honorowym członkiem.

�Spotkał się wtedy z wieloma przyjaciółmi, znajomymi,
współpracownikami, dawnymi studentami. Pozostanie w ich
pamięci wizerunek starszego pana (bynajmniej nie starca),
godnego i zadbanego, pogodnie uśmiechniętego.
Dla nas, wieloletnich i najbliższych współpracowników
wraz z rozwiązaniem naszej miniaturowej pod koniec pla­

cówki i - w rok później - odejściem Profesora skończyła się
jakaś epoka, a w każdym razie bardzo ważny okres naszego
życia.
Ewa Fryś-Pietraszkowa z Marią Czarnecką,
Alicją Małeta i Wandą Drabik

PRZYPISY
' Aleksander Jackowski. Roman Reinfuss i sztuka ludowa, ..Polska
Sztuka Ludowa" X X X I V . 1980. nr 3^1, s. 131-136: Jerzy Czajkowski.
Roman Rejnfuss (w 70. rocznicę urodzin i 50. rocznicę pracy naukowej).
„Acta Scansenologica" t. 1. Sanok 1980, s. 9-16; Aleksander Blachowski. Roman Reinfuss (w) Oskary Kolberga, pr. zbiór, pod red. M . Pokropka. Warszawa 1997. s. 202-203: Ewa Fryś-Pietraszkowa. Zum HO. Ge-

burstag von Dr. Roman Reinfuss, „Ethnologia Slovaca et Slavica" l .
X X I V - X X V . 1992-1993, s. 337-39; i in.
:

Zofia Cieśla-Reinfussowa, Bibliografia prac Romana
Reinfussa.
„Lud" LXIV, 1980. s. 53-66; to samo (uzupełnienie o jedną pozycje.)
„Acta Scansenologica" t. 1. Sanok 1980. s. 17-28

Z głębokim żalem żegnamy profesora Romana Reinfussa, redaktora naszego pi­
sma w latach 1949-50, wieloletniego członka Kolegium Redakcyjnego, znakomi­
tego etnografa, znawcę sztuki ludowej i przyjaciela twórców ludowych.
„Konteksty. Polska Sztuka Ludowa":
Aleksander Jackowski
Zbigniew Benedyktowicz
Sławomir Sikora

219

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11956" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11953">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d87cc75ac9ebf393d5acc2d1d8a10005.jpg</src>
        <authentication>a1f070b4e87f6dedafc92fb22627aaf4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142186">
                <text>Prof. Józef Gajek w czasie badań terenowych / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Zubrzyca Górna (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142187">
                <text>etnograficzne badania terenowe ; Małopolska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142188">
                <text>fotografia przedstawia wywiad prowadzony przez prof. Józefa Gajka (z prawej strony) z informatorem</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142189">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142190">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142191">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142192">
                <text>1977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142193">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142194">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142195">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142196">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142197">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142198">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="142199">
                <text>PAE_FNK_23.37.VII_K.4.13.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="560">
        <name>etnograf</name>
      </tag>
      <tag tagId="557">
        <name>etnograficzne badania terenowe</name>
      </tag>
      <tag tagId="591">
        <name>Józef Gajek</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="589">
        <name>Zubrzyca Górna</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="7423" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7403">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/66acf794573d1582d5c34c2929dd9363.pdf</src>
        <authentication>8c836ccf3f1ee3f6e38b60275d069c92</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88561">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1946</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88563">
                <text>1988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88565">
                <text>Burszta, Józef (1914-1987)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88568">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1806</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88571">
                <text>Profesor Józef Burszta / LUD 1988 t.72</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88574">
                <text>LUD 1988 t.72 , s.5-15</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88576">
                <text>Jasiewicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88579">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88581">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88583">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88585">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="88587">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88591">
                <text>Lud,

t. 72, 1988

L PROFESOR JÓZEF BURSZ TA

1914 - 1987

PROFESOR JÓZEF BURSZTA.
CZŁOWIEK
I DZIEŁO

Profesor Józef Burszta, redakt.or "Ludu" od ,r·oku 1969, zmarł w dniu
6 lipca 19H7 ra.ku. Do ostatnich chwil swego życia pracow'ał naukowo i jako nauczyciel
a.kademicki. Pełn'ił także, do końca swych dni, wiele ważnych fu.nkcjiorganizatorskich,
wydawniczych
i doradczych.
Był przewodniczącym założonego przez sie'bie Komitetu
Nauk Etnologicznych
PAN,
redaktorem
naczelnym
Dziel wszystkich
Oskara Kolberga, przewodniczącym i członkiem wielu kolegiów redakcyjnych
Draz rad, zarządów
i komisji w instytucjach
i stowarzyszeniach
naukowych
i społeczno-kulturalnych. Etnologia
polf:ka poniosła z Jeg'o śmiercią wielką stratę.
Śmierć zastala Profesora w trakcie wykonywania
przyjętych
obowiązków: egzaminów
magisterskich,
zaawansowanych
przewodów
doktorskich, ogłoszonych kolokwiów habilitacyjnych,
kontynuow:'lnych
prac na-

�6

Profesor

Józef Burszta

ukowych i podjętych inicjatyw organizacyj:nych. Niespelnienie planów
i zamierzeń, tak obce natur:ze Profesora, ma jednak 'v;, związku z Jego
życiem szczególny wymiar. WSlkazuje na to, jak wielką wartością była
dla Niego praoa, bardz,o często nie ta praca, która daje zadowolenie i pomaga w realizowaniu własnych ambicji, ale również ta, która jest szczególnie potrzebna, którą należy wykonać~. Profesor Józef Burszta miał
silne poczucie służby nauce i społeczeństwu oraz odpowiedzialności wobec
ludzi, z 'którymi współpracował. Dlateg,o tak rzadko odmawiał wykonania
prac potrzebnych innym, nawet wtedy, kiedy kolidowały one z Jego własnymi planami naukowymi. Inną obok praoowitości iodpowiedzi,alności
ważną cechą Profesora była życzliwość i otwartość wobec innych ludzi.
Życzliwość przyjmował jako postawę naturarną, dobrze się czuł wśród
ludzi, dopiero głęboko urażony odsuwał się i zamykał. Był tolerancyjny,
skłonny do kompromisu, nie ,znosił kłótni, nie chciał i nie umiał brać w
nich udzi~łu. W dawnych czasach, w których nie musiał jeszcze uczestniczyć w posiedzeniach przez cały czas ich tnwania, wychodził, kiedy pojawiały się konfl~kty. Mówiono - Docent Burszta poszedł na kawę. Na
pewno jakieś nieporozumien:ia. - Był ponadto racjonalny. Nie znosił
doktrynerstwa, bolało go tracenie cza&lt;sui en~rgii na obronę prawd wątpliwych. Był jednocześnie pragmatyczny. Autorytet naukowy i organizacyjny, jakim się óeszyłoraz cechy cha,rakteru dały mu niekwestionowane przywództwo wśród etnologów polskich.
,

Profesor Józef Burszta urodził się 17 kwietnia 1914 roku w rodzinie
małorolnych chłopów w Grodzisku Dolnym w Rzeszowskiem, wówczas
w Galicji w granicach Austro-Węgier. Dzieciństwo i młodość spędził w
trudnych warunkach, we wsi i w regionie o żywej kwlturze ludowej,
a jednocześnie o aktywnym ruchu ludowym i dużych aspiracjach edukacyjnych. Po ukończoniu sZlkoły powszechnej w Grodzisku i Leżajsku
i uzyskaniu matury w roku 1934 w Gimnazjum im. Bolesława Chrobrego
w Leżajsku przyjeżdża do Poznania, gdzie zostaje przyjęty na Wyższe
Katolickie Studium Społeczne (1. 10. 1934 - 11. 12. 1936). Studiuje w grupie pracy społeczno-oświatowej, pisze pracę dyp1omową p.t. Przyczynki
do urbanizacji robotników wielkopolskich,
zdaje egzamin przed komisją,
w której m.in. zasiada prof. dr Tadeusz SzczurkJiewioz i ks. dr Stanisław
Bron (te i inne szczegółowe dane biograficzne z archiwum Instytutu Etnologii UAM, z Archiwum UAM oraz z dokumentów w posiadaniu Rodziny Profesora). W latach 1937 - 1939 studiuje socjologię na Uniwersytecie Warszawskim słuchając wykładów i zdając egzaminy m.in. u prof.
Jana St. Bystronia, prof. Józefa Chałasińskiego i prof. Stanisława Poniatowskiego. Studia łączy z podjętą w styczniu 1937 mku pracą w Państwowym Instytucie Kultury Wsi pod kierunkiem prof. J. Chałasińsikie-

�Profesor Józef Burszta

7

go. W czasie' pracy w Instytucie napisał czę.ść szerszej pracy, opartęj zarówno na materiałach socjologicznych, jak i historycznych Rodzaje i kierunki odpływu ludności ze wsi i jego czynniki. Wyjeżdża też na krótki
staż naukowy do Danii, związany z badaniami nad emigracją ze wsi. W
roku 1939 podejmuje obowiązki s€~kretarza Redakcji "Przeglądu Socjologicznego".
Na początku wojny, poprzez Lwów, powrócił do rodzinnej wsi, w której pracował jako fotograf, a jednocześnie uczestniczył w podziemnym
ruchu ludowym, prowadził tajne nauczanie i przewodniczył Delegaturze
Polskiego ~omitetu Opiekuńczego w Grodzisku Dolnym. W roku 1940
zawiera związek małżeński z Marceliną Krylanką.
Po wojnie, w lutym 1945 roiku, przyjeżdża ponownie do Poznania
z ekipą Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodoweg.o. Pracuje w Wojewódzkim Urzt;dzie Ziemskim, a od maja 1946 roku w Instytucie Naukowo-Wydawniczym Ruchu Ludowego "Polska" jako kierownik działu wydawniczego. Już jesienią 1945 kończy studia socjologiczne na Uniwersytecie
Poznańskim pnzedstawiając pracę magisterską p.t. Biedota wiejska w strukturze społel:znej wsi, przygotowaną pod berunkiem prof. T. Szczurkiewicza. Pracując zawbkowo podejmuje od 1. 12. 1946 r. obowiązrki asystenta - wolontariusza w Katedrze Historii i Socjologii Wsi Wydziału
Rolniczo-Leśnego UP, którą pr'Qw.adz'iprof. S. SzcZiOtka.DOIktorat z socjologii uzyskuje 1. 7. 1947 ,roku również u prof. T. Szczurkiewicza na
podstawie pracy Ruchliwo.~ć społeczna wsi małopolskiej. Od 1. 5. 1947 r.
zatrudniony wstał na etacie adiunkta w wymienionej już Katedrze Historii i Socjologii Wsi. z której przechodzi do Katedry Socjologii Wydziału
Humanistyoznego UP. Po likwidacji placówek i studiów socjologicznych
przeniesiony został w dniu 1. 9. 1951 roku do Katedry Historii Gospodarczej Wydziału Filozoficzno-Historycznego UP. W latach 1954 - 1956 podjął pracę na Uniwersytecie w Łodzi, w którym uzyskał stanowisko zastępcy profesora, a od 1955 poku docenta w Katedrze H:ist·orii Polski. Po
powrocie do Poznania obejmuje w roku 1956 stanowisko kierownika Zakładu Historii Kultury Materialnej w ramach Katedry Etnografii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza, a w 1957 roku sta,nawisko kiero'WInika
Katedry Etnografii. W latach 50-tych pracuje na dodatkowym etacie w
Instytucie Historii Kultury Materialnej PAN, w !którym pełni funkcje
kierownika Pracowni Historii Kultury Materialnej Wielkopolski i Województwa Zielonogórskego. Tytuł profesora nadzwyczajnego uzyskuje w
roku 1959 i zwyczajnego w roku 1966.
Profesor J. Burszta przechodzi na emeryturę w roku 1984. Nadal jednak prowadzi wykłady i seminaria w Instytucie Etnologii UAM. Opiekuje się również, jako kurator, Zakładem Metodologii i Dziejów Etno-

�Profesor Józef Burszta

logii w tymże Instytucie. Od roku 1984 miał seminariia magisterskie i wykłady w Wyższym Seminarium Duchownym w Poznaniu, a od roku 1985
w Instytucie Duszpaster'stwa Emigracyjnego, talkże w P,oznaniu.
W czasie wieloletniej ,pracy na uniwersytetlach prowadził wykłady
l cwic:zenia z socjografii i metodyki badań socjologicznych, historii wsi
i chłopów, geografii historycznej, 'historii kultury materialnej, metodyki
badań etnograficznych, wstępu do etnogr,afii, etnografii Polski, historii
etnologii i teorii kultury, ponadto wiele wykładów monograficznych i specjalistycznych. Wykształcił w swoim seminarium ponad 150 magistrów,
wypromował 36 doktorów, uczestniczył w 30 habilit,acjach.
W okresie 50 lat pracy badawczej Profesor Józef Burszta pracował
nad wieloma problemami związanymi z historią i dni'em dzisiejszym
kultury wsi w Polsce. Bibliogmfia jego prac zawiera około 400 publikacji, w tym 7 książelk i wiele arrtykułów, kilkanaście prac zespołowych,
których był redaktorem lub współI1edaktorem, wydawnictwa źródłowe,
liczne recenzje. Najważniejszymi kierunkami jego badań były: 1. Historia wsi i chłopów; 2. Kultura ludowa, jej dzieje i współczesność; 3. Przemiany społeczno-kulturowe na ziemiach zachodnich i północnych Polski;
4. Historia i ocena stanu współczesnego etnologii.
Badania nad historią wsi i chłopów objęły szeroki krąg problematyki,
w której znalazły się zagadnienia historii społecznej, gospodarczej. kulturalnej i technicznej wsi. W ramach tego kierunku zaintemsowań powstały studia historyczno-socjologiczne przedstawiające rolę karczmy w
życiu wsi i społeczeństwa (Wieś i karczma, 1950; Społe,czeństwo i karczma, J 951), omówienie wy,branych zagadnień z historii wsi Polski południowej, takich jak ciężary feudalne związane ze spławem na Wiśle. własność gromadzka, zmianyosadnioze wsi i emigracja ze wsi (Szkice z dziejów wsi, 1955), całościowe opracowanie procesu historycznego kształtowania się krajobrazu osadniczo-kulturowego wsi na ziemiach polskich
(Od osady słowiańskiej do wsi wspólczesnej,
1958). Swoim zainteresowaniom historycznym pozostał J. Burszta wierny do ikońca swego życia. Dawał im wyraz nie tylko w studiach nad kulturą ludową i dziejami etnografii, o których powiemy oddzielnie, ale również uczestnicząc w syntetycznych opracowaniach historii wsi (Historia chłopów polskich, red.
S. Ingiot, t. I, 1970, t. II, 1972) i historii oświaty wiejskiej (Dzieje szkolnictwa i oświaty na wsi polskiej do roku 1918, t. I, red. S. Michalski,
1982).

Instytucjonalne związanie się z etnografią pozwoliło Profesorowi
J. Burszciezajmować się nie tylko kulturą i życiem społecznym wsi. dominującymi przecież w jego dotychCi2'Jasowychbadaniach, ale również
skierować uwagę na problematykę kultury ludowej. W jednej z ostatnich
swoich prac, haśle Kultura ludowa, opublikowanym już po jego śmierci

�Profesor

Józef Burszta

9'

(Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, red. Z. Staszczak, 1987) określit
Oincele i kierunki badań tej tradycyjnej kategorii etnograficznej. Przegląd publiikacji J. Burszty polkazuje, że cele te w swojej działalności badawczej realizował. W jego dOl'Obikubowiem odnajdujemy nie tylko prace
nad wybranymi dziedzinami kultury ludowej (l'ecznictwem, transportem
i komunikacją, obnzędami pogrzebowymi, folk1orem) i kulturą ludową
wybranych regionów (Wielkopolski, Rzeszowsikiego, Mazur i Warmii),
które ukazują części składowe tej kultury i jej regi10nalną specyfikę.
Znalazły się w nim również studia nad genezą ikultury ludowej i jej
przekształceniami na przestrzeni wieków (m.in. Chłopskie źródła kultury,
1985) oraz opracowania przedstawiające kulturę ludową jako system zaspokajający potrizeby jego użytkowników, a t'akże: prace omawiające rolę
kultury ludowej w społeczeństwie narodowym dawnym i współczesnym
(m.in. Kultura ludowa-kultura narodowa, 1974). Zainteresowanie się funkcjonowaniem elementów kultury ludowej o walorach artystycznych w sytuacjach odmiennych od autentycznych, poza naturalnym dla kultury ludowej środowiskiem, skłoniło Pnofesora J. Bursztę do zajęcia się tzw.
folkloryzmem. Był jednym z pierwszych w Europie badaczy tego zjawiska, jako jeden z pierwszych przyjął też stosowanie terminu folkloryzm.
Podkreślenia wymaga wkład J. Burszty w opracowanie i opublikowanie
unikatowego w skali Europy zespołu źródeł do kultury ludowej ziem polskich i terenów sąsiednich z XIX wieku, zgromadzonych przez Oskara
Kolberga. Pod kierunkiem J. BUTszty zostały wydane 64 tomy Dzieł wszy;..
stkich Oskara Kolberga.
Zainteresowanie współczesną kulturą wsi, traktowaną jako złożona
całość obejmująca zarówno pewne elementy kultury ludowej, jak l współczesnej kultury masowej oraz kultury elitarnej, zwróciło uwagę J. Burszty na dynamikę przemian społeczno-kulturowych. Laboratoryjne wręcz
warunki do tych badań znalazł on na ziemiach zachodnich i północnych,
przyłączonych do Polski po II wojnie światowej. Ziemie te bowiem, zasiedlone przez autochtonów i grupy przybyłych tam osadników, reprezentujące odrębne wzory kultur regionalnych i etnicznych, stały się terenem interesujących procesów adaptacji i integracji społeczno-kultur,owej. Wynikiem wieloletnich badań terenowych, podjętych przez J. BuJ'sztę wraz z zespołem pod koniec lat 50-tych, a prowadzonych głównie na
Ziemi Lubuskiej, Pomorzu Srodkowym oraz Warmii i Mazurach, było
przygotowanie narzędzi opisu i analizy skomplikowanej rzeczywistości
tych ziem oraz opracowanie teorii wyjaśniającej przebiegające tam procesy społeczno-kulturowe. Ukazały się liczne artyikuły J. Burszty z tych
badań, a także wydana pod jego redakcją książka Stare i nowe w kulturze
wsi koszalińskiej, 1964. Rozwinięte przez J. Bursztę badania nad współczesnymi przemianami wieJskich społeczności osadników oraz mieszanych

�10

Profesor Józef Burszta

społeczności osadnilków i autochtonów, sta,ły się silnym impulsem kierującym etnograf.ię iku probl'ematyoe współczesnej. Jednocześnie badania te
umocniły w pisarstwie J. Burszty refleksję teoretyc2lną nad charakterem
badanych przez etnografię zjawisk i metodami ich poznawania.
Oddzielnym przedmi'otem rozw.a,ż,ańJ. Burszty była etnograha w Polsce, jej historia i stan współczesny. Znajomość spuścizny po Oskarze
Kolbergu dostarczał,a bodźca do zajęcia się wybranymi zagadnieniami
dziejów etnografii w Polsce w XIX wi,eku. Omawia także interesujące
'go nurty i dziedziny badań we współczesnej polskiej etnol,ogii, m.in. studia nad współczesnością i orientacje socj1ologiczne. Powstawia wreszcie
wiele 'opraoowań ,oceniających dokonania naU'kowe i organizację etnologii
w P.olsce oraz wskazujących perspektywy jej wzwoju.
Prz,edstawione powyżej kieruniki badań naukowych J. Burszty nie
wyczerpują calości jego prac. Zajmował się również współczesnymi orientacjami metodologicznymi w etnologii światowej, kulturą robotniczą, kulturą r.odziny, funkcj&lt;ami spolecznymi etno1ogii. Znaczenie badań J. Burszty polega przede wszystkim na tym, że kulturę ludową Polski umieścił
w ramach procesów historycznych, powiązał z generującymi ją strukturami społecznymi oraz uzasadnił jej miejsce jaJko wartości w kulturze
-narodowej. Był również jednym z inspiratorów badań nad współczesnością w etnografii polskiej. Będąc wybitnym badaczem był jednocześnie
znakomitym popularyzatorem etnologij i działaczem kulturalnym zalinteresowanym obecnością elementów kultury ludowej w życiu współczesnym.
Profesor J. Burszta był niestrudzonym org'anizatorem życia naukowego. Tworzy z€lspoły naukowe: zespół badający Wielk'opolskę (1956),
który pod jego kierunkiem przygotował 3 tomy Kultury ludowej Wiel"kopoIski, 1961 - 1967; zespół prowadzący badania na ziemiach zachodnich
i północnych P10lsiki(1959); zespół Redakcji Dziel Wszystkich Oskara Kolberga (1961). Był także współorgauiZJatorem i współredaktorem, obok
prof. Zenona Sobierajsbeg,o, Atlasu języka i kultury ludowej Wielkopolski (tom 1- IV, Wrocław 1979 - 1986). Wiele wysiłku poświęcił Katedrze
Etnografii Uniwersytetu w Poznaniu, która przez kiLkadziesiąt lat była
jego głównym miejscem pracy. Pod jego kiel'ownictwem (1957 - 1979)
Katedra t1a,w 1982 roku przekształoona w Instytut Etnologii UAM, uzyskała dobre podstawy do dalszej dzialalno'śó. Na Uniwersytecie im. A. Miakiewicza pełnił też funkcję dzi€!ka.na Wydziału Filozoficzno-Historycz:nego (1962 - 1964) oraz sprawował urząd prorektora (1965 - 1968). Przez
kilka lat był sekretarzem redakcji "Roczników Dziejów Społecznych i Gospodarczych". Jako redaktor czasopisma P1oIskiiegoTowarzystwa Ludo.znawczego "Lud" inspiTuje opraC'oWlani~wa.:imych zagadnień i zachęca
,mlodych autorów. P'otrafił gromadzić współpracown~ków, z których wielu

�Profesor

Józef Burszta

11

nie było związanych z nim więzami służbowej zależności. Przyciągał ich
do współpracy interesującymi planami badań, życzhw:ością i zainteresowaniem wobec innych, własną wi:edzą :i pracowitością, które stanowiły
gwarancję reahzacji podjętych nrac. W wyniku starań J. Burszty powstaje pod jego kierunkiem oŚl'Octekkoordynacji i integracji działalności
etnologów i przedstawicieli dyscyplin pokrewnych: Sekcja Etnograf:ii Komitetu Nauk Socjologicznych PAN (1972), przekształcona w roku 1975
w samodzielny Komitet Nauk Etnologicznych PAN. Etnologia, folklorystyka. etnomuzykologia i inne nauiki etnologiczne uzyskały, dzięki istnieniu Komitetu, swoją reprezentację w strukturze organiza'cyjnej nauki polskiej. Usilni'e zabiegał, z różnych powodów bezskutecznie, o utworzenie
tak bardzo potrzebnego dla dalszego rozwoju etnologiii w Polsce instytutu hlb choćby samodzielne:go zakładu etnologii PAN.
Profesor J. Burszta uczestniczył ponadto w pr:acy wielu innych instyLicji i stowarzyszeń nauklowy. Był m.in. współzałożycielem i prezesem Rady Naukowej Ośrodka Badań NF\llkowych 1111. W. KE~trzyóski2go
w Olsztynie (19611 - 19M); członkiem K'omitetu Nauk Historycznych P AN
(1961 -1971), Komitetu Nauk Socjologicz:nych PAN (1972 -1974) i Komitetu Słowianoznawstwa PAN, członkiem Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk i przewodniczącym Komisji Etnograficznej tego Towarzystwa. CZłonkiem (od 1972 roku) i przez kil!ka lat przewodniczącym Rady
Muzeum Nar,octowego Rolnictwa w Szreniawie 'oraz członkiem rad muzealnych: Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy i Parku Etnograficznego w Lodnogórz.e, Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. :\1uzeum Okręgowego w Rzeszowie i Muzeum Warmii i Mazur w
Olsztynie.
Oddzielnego miejsoa wymaga omówienie działalności J. Burszty w
Pol::,:~imT'owarzystwie Ludoznawczym, z którym związał się wieloma
berunkami swojej pmcy. Do PTL wstępuje w r:dku 1950. Członkiem
Zarządu Głównego zostaje wybrany w roku 1953 i funkcję tę peł!ni przez
wieJe kadencji. W roku 1959 wchodzi także do Prezydium Zarządu Głównego, w którym pracuje jaJko z-ca sekretar2la generalneigo. Uczestniczy
pO:1adto aktywnie w pracach P:oznańskiego Od~ziału PTL. W roku 1961
wchodzi do powołanej wówczas Rady Wydawniczej PTL i przez wiele
lat przewodniczy tej Radzie. Bierze udział we wszystkich prawie walnych
zgromadzeniach PTL i organizowanych przy ichdkazji
konferencjach
naukowych, na których często wygłasza referaty. Najważniejszymi jednakże działaniami Profesora wmmach :i dla PTL było p€Inieni'e przez
nicgc obowiązków redaktora naczelnego Dzieł wszystkich Oskara Kolberga (od 1961) i redaktora "Ludu" (od 1969).
gÓ\V

3ył rzeczniikiem międzynarodowej współpracy etnologów i antropolospołecznych i kulturowych. Zorganizował w 1974 roku II Między-

�12

Profesor

Józef Bursz ta

narodową K,o.nferencję Etnografów w Bł,ażejewku pod Poznaniem, ,która
zgmmadziła badaczy z 7 krajów. Zaprosił do P,olski, wraz z prof. B. Kopczyńską-Jaworską, VIII Semimarium Ebhnologicum, które odbyło się w
Julinie w 1975 roku z udzia-lem etnologów z 9 krajów. Upowsz6chniał
poza granioami Polski wiedzę o kulturze polskiej wsi i polskiej etnologii,
publikując artykuły w zagranicznych czasopismach i wygłaszając wykłady w etnologicznych ośrodkach za granicą, m.in. w Belgradzie, Bonn,
Bratysławie, PIladze, Sztokholmie i Tybindze. Był członkiem Komitetu
Krajowego International
Union of Anthropological and Ethnological
Sciences, członkiem Societe Internationale d'Ethnologie et de Folklore,
honorowym czł,onkiem Słowaekiego Towarzystwa Etnologicznego i Węgier~,kiego Towarzystwa Ludoznawczego. Uezestniczył w wielu kongresach międzynarodowych, z których ostatnim był III Kongres SIEF -u w
Zurichu w kwietniu 1987 roku. Zasiadał w Komitecie Redakcyjnym ..Ethnologia Slavica" od I tomu czasopisma. Choć w swoich badaniach Józef
Burszta nie wykroczył poza teren ziem polskich i był w ten sposób giównie etnologiem ·polf,kim to jednaik, dzięki wysokiemu pozi·omowi s\voich
prac i uczestnictwie w międzynarodowym życiu naukowym, był jednocześnie etnologiem slowiańskim i eUJ':opejSlkim.
Pr·ofesor Józef Burszta należał do ginącej formacji wielkich uczon~'ch-humanistów pochodzenia chłopskiego, których zrodziła Galicja. Dzielił
z nimi zainteresowanie spnawami społecznymi, przekonanie o społecznych zadaniach i warto-ści''.wh nauki. W dyscyphna'ch, które uprawiał.
poszukiwał środków umożliwiających rozwiązanie ważnych problemów
społecznych i kulturalnych. Otwartość, życzliwość, łatwość nawiąz)'waniakontaktów
sprawiały, że pOl'ozumiewał się z ludźmi o różnych poglądach i z różnych grup społeczno-zawodowych i terenów. Zamieszkały
od wielu lat w Poznaniu i związany z WieLkopolską, a jednocześnie sercem należący do .Rzeszowszczyzny, był łącznikiem między regionami
Polski. Pośredniczył, w sposób j:akże naturalny, między miastem a \vsią
oraz różnymi środowiskami: naukowym, chłopskim i robotniczym. Ogarniał swym doświadczeniE~m -osobistym i zainteresowaniami badawC'z:;mi
duże obszary różTlorodnośei społeczno~ulturowej
Polski.
Był utalentowanym populc:ryZiatOJo'emnauki wygłaszającym odczyty.
udzielającym wywiadów prasowych, radiowych i telewizyjnych. Popierał
l'egiona1izm jako ruch pobudzający aktywność kulturalną, a jednocześnie
chroniący ważne wartOiści kulturowe. Był współzał,ożycielem Wielkopolskiego Towarzystwa Kulturalnego, przez wiele lat członkiem jego zarządu i przewodniczącym Komisji do Spraw Kultury. Przekonanie 'o w:::półczesnych wa,rtościach kultury ludowej, któremu dawał wyra'z w swoich
pracach naukowych, skłaniały go do uczestnictwa w tych f.ormach życia
kulturalnego, które są przez kulturę ludową ;inspirowane. Był członkiem

�Profesor

Józef Burszta

I3

Stowarzyszenia
Twórców Ludowych
w Lub1inie, jedynego
tego typu w
Europie i wiceprezesem
jego Rady NaUJkowej. Był członJkiem i często przewodniczącym
jury wielu festiwali folklorystycznych:
w Kazimierzu
Dolnym. P}ocku, Przy tocznej, Rzes:ooWlie, ZaJkopanem, Zielonej Górze i Żywcu, także festiwali
za granicą. Zasiadał w Radzie Naukowo- Techniczn&lt;:~j
Ośrodka Badań Rozwojowych "Cepelii" i(1980 - 1984). Pragnął współkształtowac warunki
i kierunki
rozwoju ikulturalnego
kraju.
Był Dzłonkiem
Komisji Ekspertów
w M:i:nisters.tw,ie Kultury
i Sztuki, uczestniczył
w
Kongresie Kultury Polskiej w dniach 11 -12. 12. 1981 roku, został pow,ołany do Narodowej Rady Kultury.
Dlugoletnie
były zwią7iki Pr,ofesma
Józefa Burszty
z ruchem ludowym. Należał do organizacji mł'odzie2lowyah ruchu ludowego, był c'złonbem ZSL. Zasiadał w Radzie Nauk,owej Zakładu Historiii Ruchu Ludowego przy NK ZSL i przewodniczył
tej Radzie (1971 - 1973). Współpracował blisko z Ludową Spółdzielnią
Wydawniczą.
Należał do założycieli
Instytutu
Wincentego
Witosa w Tarnowie
Podgórnym
i był przewodniczącym Działu Wydawniczego
tego Instytutu.
Pracował
także w wi,elu
innych organizacjach
społecznych.
Pełntił m.in. funkcje wiceprzewodniczącego i przewodnicząceg.o
Rady Miejscowej
Zwtiązku Nauczycielstwa
PolsC'&lt;iego przy UP (1949 - 1951) oraz wiceprzewodnicząceg'o
Zarządu Okręgu ZNP w Pomaniu (1951 - 1953).
Chłopski rodowód i młodość spędz'ona na wsi miały zapewne swój
udział w kształtowaniu
się poglądów
społ'ecz:nych Pr-ofesora. Ntieakctept'ował sytuacji
społeczno-ekonomicznej
wsi, przede wszystki:m tej małopolskiej, 'z ,okresu międzywojennego,
zj;ymał się rówTIlież na bariery
rozwojowe nak~ada'The na wieś w okresie powojenym.
W~emy dotąd niewiele o wpływie etnografów
pochodzenia
.chłopSkiego na sposób poznawania i wartościowania
przyjmowany
w polskich badaniach
nad kulturą ludową. J'akie następstwa
przyniosło
wejśoi'e przedsta1wicieli
środowisk badanych
dotąd z zewnątrz
do grupy badaczy?
Czy badania podejmowane
przecież z pozycj,i inteligenta
pozwalały
na zachowanie
odrębnego spojrzenia?
W postawie badawczej przyjmowanej
przez Profesora J. Bursztę w stosunku do kultury
ludowej dostrzegam
takie odrębne
podejście. Traktował
kulturę
ludową bez egzaltacji,
jako zjawisko historyczne. Nie chciał jej zatrzymania,
zapytany
w jednym
z wywiadów,
czy ubolewa nad zall1liikiem zwycza'jów i obrzędów,
cdpowiada.
Nie,
nie ubolewam.
Okrelślenie "uoo,lewanie"
wydaje mi się tu 'zresztą zupełnie nie na miejscu. . .. Z,anikani,e różnych f.orm tradycyjnej
kultury
ludowej jest procesem ciągłym, podobnie jaik riOdzenJie się nowych - (wywiad
przeprowadzony
został przez Z. Rolę, "Głos Wielkopolski"
z 12/13.
11. 1977 roku). Cenił w kulturz,e ludcw2j niektóre
jej cechy, takie np.
jak wartości artystyczne,
bezpośredni.ość
sbosunJków ludzkich w trady-

�14

Profesor

Józef Burszta

cyjnej społeczności wiejskiej, a1ktywne uczestnictwo w ,kulturze, iktórego
wymagała. Pragnął ZJachowanianiektórych jej elementów ~ usilnie pracował w tym kierunku ni'e tylJko dla zachowania tradycji, z którą był
serdecznie związany. Uważał ponadto, i to był główny bodziec jego działania, że kultura ludowa poznawana ·i {)dtwarzana współcześnie w wybranych elementach i sytuacjach może być użyteczna. Przyczynić się bowiem
moie do uł,atwienia ludności wi'ejskiej naw,iązauia kontaktu z kulturą
narodową, pomoże grupom emigracyjnym w odnalezieniu tożsamości
kultuI'owej, wzbogaci i uchroni Ikulturę narodową przed unifikującymi
skutkami kultu,ry masowej, wreszcie zapcbieże cywilizacyjnemu ujednoliceniu świata. Nie był jednakże wyrozumiały dla ludzi' powtarzających
tradycyjne w,iejskie zachowani,a wżyciu współczesnym i w sytuacjach
nieodpowiednich, oczywiśc:iJewO'b€lctakich lud:zj, od których miał prawo
oczekliwać znajomości zachowań ,obowiązujących w innych środowiskach.
Dążył ponad to usilni'e do p-osz;errenia zakresu badan etnologicznych p-oza
gran.ice wyznacz;one przez koncepcje kultury ludowej, do nadania etnologii również w ten sposób walorów nauki o kulturze w wymiarze uniwersalnym.
Profesor Józef Burszta był wielokrotnie nagmdzany i odznaczany.
Otrzymał "Nagrodę Województwa Poznańskiego za TOik1958" za całokształt prac związanyoh z badannami regionu wielkopolskiego i nagrody kilku innych województw, "Nagrodę WielJkopolskiego Towarzystwa
Kultura1Jnego", "Nagrodę Ludowej Spółdzielni Wydawnicrej", "Nagrodę
Redakcj,i Barw", wreszcie cenioną międzynarodową "Nag.rodę im. J. G.
Herdera", wręczoną w roku 1975 na Uniwersyteoie w Wiedniu. Został
wyróżni'O'I1ywieloma medalami i odznakami państwowymi i regionalnymi:
"Medalem 1000-lecia" (19,68),"Medalem 30-leci a PRL" (1974), "Medalem
Zasłużony Nauczyciel PRL" (1978), "Medalem za Zasługi dla UAM",
"Medalem im. O. K'olberga za Zasług.i dla Kultury Ludowej" (1977), "Medalem za Zasługi dla Humanistyki Olsztyńskiej" (1975), "Medalem Franciszka Kotuli" (1986), "Odznaką Tysiąclecia Państwa Polskiego" (1964),
"Złotą Odznaką za Opiekę nad ZabytJkami" (1977), "Odznaką Zasłużony
Działacz Kultury", "Odznaiką HOlliorową za Zasługi dla Województwa
Poznańskiego" i odznakami honor{)wymi województw bydgoskiego, olsztyri.skiego, rzesz;owsikiego i zielonogórskiego, "Odznaką Zasłużony dla
Warmii i Mazur" ,(1967)i "Odznaiką Honorową Miasta Pomania" (1978).
Udekorowany z'ostał wysokimi odznaczenliami: "Krzyżem Kawalerskim
Orderu Odrodzenia Polski" ('1964), "Krzyżem Kiomandorskim Orderu
Odrodzenia Polski" (1977) oraz przyznanym z okazji 50-lecia pracy nau'kowej "Orderem Sztandaru Pracy II Klasy", o którym wiadomość dotarła do nas już po śmierci Profesora. Środowisko Uniwersytetu im.
A. Mickiewicza, dla którego tak wiele zdzialał, uczciło Profes&lt;&gt;.razorga1

�15

Profesor Józef Burszta

nizowaniem uroczystości jubileuswwej w 40-lecie pracy .naukowej i 20lecie kierowania Katedrą Etnografii UAM w 1977roku. Z tej też okazji
ofiarowano Profesoriowi poświęconą mu książkę Tradycja i przemiana.
Studia nad dziejami i współczesną kulturą ludową (1978).
W roku 1987 podjęliśmy przygotawan,ia do obchodów Jubileuszu 50leciJapracy naukowej Profesora. Śmierć jednakże nie pyta o daty jubi-·
Ieuszy. II Zjazd Absolwentów Etnografii UP i UAM, zwołany w związku z tym Jubileuszem, uczcił w dniu 25. 9. 1987 r. pamięć Profesora.
Społeczność i Władze Uniwersytetu, Rodzina, liczni przyjaciele, współpracownicy i uezniowie z całej Polski pożegnali Profesora w dniu 9 lipca
na posiedzeniu żałobnym Senatu UAM li w trakcie uroczystości pogrzebowych. W dziejach nauki polsikiej Profesor J. I;3urszta zajmie miejsce
przyrnależne tY'm,którzy zapewnili trwanie i rozwój etnologii.
Profesor Józef Burszta pochowany został w alei Zasłużonych cmentarza na Junikowie w Poznaniu. Pozostanie po nim nasza pamięć i Jego
prace.
Zbigniew

Jasiewicz:

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8562" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8541">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/44959c5c580b73f74805f844a5ed0a42.pdf</src>
        <authentication>025cdee112178bdbe80d0bc37279b6ca</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102242">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5814</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102243">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102244">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102245">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102246">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102247">
                <text>próg - zabiegi magiczne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102248">
                <text>praktyki magiczno-religijne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102249">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5411</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102250">
                <text>Próg w sporzących się zabiegach magicznych/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102251">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.187</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102252">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102253">
                <text>Marczyk, Mirosław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102254">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102255">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102256">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102258">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102260">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102262">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102265">
                <text>Mapa 48. Magia szkodząca związana z progiem. Objaśnienia znaków: Zakopywanie względnie
umieszczanie pod progiem przedmiotów mających na celu sprowadzenie nieszczęścia: 1 — koł­
tuna, aby nieszczęście dotknęło mieszkańców domu, 2 — kołtuna (pod próg stajni, obory), aby
krowy straciły mleko, 3 — kości nieboszczyka, zdechłe zwierzęta (pod dom), 4 — kości niebosz­
czyka, zdechłe zwierzęta (pod oborę), aby krowy straciły mleko, 5 — jajka, aby nieszczęście
dotknęło mieszkańców, 6 — ziele zwane „czarcie łajno" (pod oborę), aby krowy straciły mleko,
7 — inne przedmioty (często źródło nie precyzujące co podkładają).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7954" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7934">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/83ef35f1a26ed92469b9e098b9f2688d.pdf</src>
        <authentication>06300e833e2d1740b4c8ee7f809f8134</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95082">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3407</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95084">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95086">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3194</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95088">
                <text>Program osiedlania ludności wędrownej w Irlandii / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95091">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4, s.158-159</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95093">
                <text>Bartosz, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95095">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95097">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95099">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95101">
                <text>Adam Bartosz
PROGRAM OSIEDLANIA LUDNOŚCI WĘDROWNEJ W IRLANDII

W Irlandii podobnie zresztą j a k w Wielkiej B r y t a n i i , powo­
łano instytucje zajmujące się osiodłaniem k o c z o w n i k ó w i szerze­
niem o ś w i a t y wśród nich. W tym celu utworzono w 1961 r.
k o m i s j ę r z ą d o w ą , która m i a ł a za cel przedyskutowanie problemu
i zalecenie odpowiednich środków działania. K o m i s j a ta opraco­
w y w a ł a roczne sprawozdania ze swej działalności, ale od roku
1968 jej działalność została p o w a ż n i e ograniczona wskutek
n i e c h ę t n e g o stosunku w ł a d z lokalnych do k o c z o w n i k ó w .
W 1969 r. p o w s t a ł a Irlandzka R a d a d/s Osiedlenia Koczow­
n i k ó w (Irish Council of Itinerant Settlement) j e d n o c z ą c a pow­
stałe wcześniej na terenie kraju Komitety Osiedleńcze (Settle­
ments Committees). R a d a zatrudnia d w ó c h k o o r d y n a t o r ó w peł­
n i ą c y c h nadzór nad szkolnictwem i pracami o s i e d l e ń c z y m i .
Komitety działające w k a ż d y m hrabstwie z a t r u d n i a j ą specjal­
nych nauczycieli oraz p r a c o w n i k ó w z a j m u j ą c y c h się socjalizacją
k o c z o w n i k ó w , a zwłaszcza m ł o d z i e ż y .
W 1973 r. przeprowadzono w i z y t a c j ę wszystkich hrabstw,
aby s p r a w d z i ć , j a k przebiega proces osiedlania k o c z o w n i k ó w .
W y n i k i owej wizytacji opublikowano w niewielkiej broszurze
(Progress raport on the settlement of itinerant families in Ireland
during the last five years, by Joyce Sholdice, brak i . i m. w y d . ,
ss. 24). W i z y t a c j a objęła 26 hrabstw w Irlandii i 0 hrabstw
w Irlandii P ó ł n o c n e j , przy czym s y t u a c j ę w Irlandii P ł n . przed­
stawiono tylko pobieżnie.
Sytuacja k o c z o w n i k ó w przedstawia się rozmaicie w r ó ż n y c h
hrabstwach. W n i e k t ó r y c h ludność i w ł a d z e są do nich ustosun­
kowani bardzo niechętnie i p o s t ę p y w przystosowaniu do ż y c i a
osiadłego s ą tam niewielkie. W w i ę k s z o ś c i r e g i o n ó w napotykano
jednak na stosunkowo d u ż ą ż y c z l i w o ś ć ludności miejscowej
oraz bardzo energiczno poczynania w ł a d z lokalnych, z a p e w n i a j ą ­
cych koczownikom daleko idącą pomoc. Spotyka s i ę nieliczne,
ale coraz c z ę s t s z e m a ł ż e ń s t w a k o c z o w n i k ó w z partnerami osiad­
ł y m i , przy czym więcej jest m a ł ż e ń s t w z d z i e w c z ę t a m i koczow­
ników.
W zależności od prężności miejscowych K o m i t e t ó w Osiedleń­
czych urządza s i ę specjalne klasy dla m ł o d z i e ż y zdeprawowanej,
organizuje się wycieczki, zabawy, kolonie letnie itd.
R a p o r t u w z g l ę d n i a 3 kategorie o s i e d l e ń c z e : ludność osiedlo­
n ą w mieszkaniach standardowych, o s i e d l o n ą w barakach na
wydzielonych przez w ł a d z e lokalne miejscach, z a m i e s z k a ł ą na
stałe w trajlerach i wagonach w wydzielonych specjalnie miejscach
biwakowych. P o n i e w a ż nie ma w Irlandii ż a d n y c h p r z e p i s ó w
z a b r a n i a j ą c y c h koczowania, działacze R a d y u w a ż a j ą za wielki
sukoes zatrzymanie się k o c z o w n i k ó w n a stale, nawet, jeśli nadal
m i e s z k a j ą w domach n a kołach. Ustawodawstwo nakazuje nawet
u ł a t w i a n i e ż y c i a koczownikom, w y k l u c z a j ą c jakiekolwiek naciski
administracyjno czy policyjne zmierzające do osiedlenia ich.
O t y m , czy się osiedlą, czy nadal b ę d ą w ę d r o w a ć , koczownicy
d e c y d u j ą sami. A k t y w n o ś ć R a d y Osiedleńczej polega n a tym,
b y Wygodne, zaopatrzone w w o d ę i urządzenia sanitarne biwaki
u m i e ś c i ć m o ż l i w i e g ę s t o i w atrakcyjnych miejscach, by s t w o r z y ć
warunki skłaniające do przyjęcia osiadłego trybu ż y c i a . Że
istotnie działalność R a d y jest efektywna, ś w i a d c z ą liczby podano
w Raporcie. W c i ą g u 5 lat działalności R a d y na o s i a d ł y tryb ż y c i a

przeszła w Irlandii ponad p o ł o w a w ę d r u j ą c y c h rodzin (z ogólnej
liczby o k o ł o 1500 rodzin). Zamieszczona w broszurze tabela
podaje liczby rodzin o s i a d ł y c h w p o s z c z e g ó l n y c h hrabstwach.
Sumarycznie sytuacja w y g l ą d a n a s t ę p u j ą c o : z a m i e s z k a ł y c h
w mieszkaniach standardowych — 302 rodziny, w barakach —
230, n a wydzielonych biwakach w trajlerach i wagonach — 146
rodzin. 788 rodzin znalazło się poza wykazem, są to rodziny za­
mieszkało w namiotach, trajlerach, szałasach, w ę d r u j ą c e lub
mieszkające, w niedozwolonych miejscach i traktowane jako
koczownicy. Rodziny osiadłe liczą w sumie o k o ł o 8000 o s ó b .
Osobno omawiana jest sytuacja k o c z o w n i k ó w w Irlandii
P ł n . , gdzie żyjo 60—100 rodzin w ę d r u j ą c y c h . P o ł o ż e n i e tych grup
jest tu o wiele cięższe niż w Irlandii w z w i ą z k u z t r w a j ą c y m i od
lat walkami m i ę d z y piotestantami a katolikami i n i e c h ę t n y m
stosunkiem obu stron do k o c z o w n i k ó w . J a k m ó w i ł jeden z w ę ­
d r u j ą c y c h : „ K a t o l i c y i protestanci zgodni są tylko w jednym
przypadku —• w nienawiści do nas".
Przegląd sytuacji k o c z o w n i k ó w w p o s z c z e g ó l n y c h hrabst­
wach podsumowuje autor w kilkunastu punktach, w k t ó r y c h
postuluje dalszy kierunek działań z m i e r z a j ą c y c h do osiedlenia
wędrujących.
Proponuje, aby w dalszym ciągu s t o s o w a ć owe trzy stop­
niowe formy osiedlania. N a l e ż y więc b u d o w a ć wygodne, z a c h ę ­
cające do pozostania na stało biwaki, oraz z e s p o ł y b a r a k ó w ,
a w k o ń c u p r z y g o t o w a ć mieszkania w blokach, pośród o s i a d ł y c h
m i e s z k a ń c ó w . B i w a k i m u s z ą b y ć atrakcyjne i obszerne, aby za­
chęcić w i ę k s z ą ilość osób do zatrzymania się. Opierając się na
zaobserwowanych w n i e k t ó r y c h osiedlach wzorach autor propo­
nuje, aby baraki m i a ł y co najmniej po trzy sypialnie dla k a ż d e j
rodziny (dla r o d z i c ó w , c h ł o p c ó w i d z i e w c z ą t ) . Piec n a l e ż y s t a w i a ć
na środku izby, aby rodzina m o g ł a zasiąść w o k ó ł niego i powi­
nien b y ć n a paliwo stałe, aby koczownikom j a k najbardziej
p r z y p o m i n a ł otwarte ognisko. Nie n a l e ż y szklić drzwi, bo impul­
sywni m i e s z k a ń c y , a zwłaszcza ż y w i o ł o w o b a w i ą c e się dzieci
zaraz rozbiją szyby. Co najmniej ten sam standard m u s z ą m i e ć
mieszkania w blokach, by zachęcić ludzi do opuszczenia baraku
dla osiągnięcia w y ż s z e g o stopnia stabilizacji przestrzennej.
N a l e ż y te mieszkania w y p o s a ż a ć w s p r z ę t y sukcesywnie, w za­
leżności od tego, jak się m i e s z k a ń c y я nimi o b c h o d z ą . Starać się
e l i m i n o w a ć centralnie sytuowane piece. Z a b i e g a ć o izolowanie
o s i a d ł y c h od w ę d r o w n y c h towarzyszy, a i n t e g r o w a ć z s ą s i a d a m i .
Postuluje się p o w s z e c h n ą ż y c z l i w o ś ć i serdeczność nauczycieli,
urzędników i s ą s i a d ó w . Osiedlonych nie n a l e ż y karać za opuszcze­
nie mieszkania, aby nie zrazić ich do w ł a d z itd.
Zaprezentowany program osiedlania wędrującej ludności
Irlandii, bardzo kosztowny, z a k ł a d a j ą c y j a k najdalej p o s u n i ę t e
poszanowanie wolności osobistej k o c z o w n i k ó w , pełen delikatności
i zrozumienia, mimo wszystko robi wrażonio bardzo misternej
sieci, w k t ó r ą w p ę d z a się n i e ś w i a d o m e zastawionej p u ł a p k i
zwierzę. Trudno się tej refleksji oprzeć, mimo ś w i a d o m o ś c i
n i e u c h r o n n o ś c i tego procesu w świecie w s p ó ł c z e s n y m , mimo
p r z y k ł a d ó w z innych krajów, gdzie akcjo osiedlania C y g a n ó w
i innych w ę d r o w c ó w prowadzono brutalnie, aczkolwiek w m y ś l
tych s a m y c h U i a s e ł .

159

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6041" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6021">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c32be050c9a7562c85d052453cc077f5.pdf</src>
        <authentication>4a315bff80dad65748082d42d3e22fed</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72073">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5181</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72074">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72075">
                <text>Zawistowicz-Adamska, Kazimiera (1897-1984)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72076">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4806</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72077">
                <text>Projekt "etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej i jego wspólczesne zastosowania / LUD 2007 t.91</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72078">
                <text>LUD 2007 t.91, s.111-136</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72079">
                <text>Kafar, Marcin Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72080">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72081">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72082">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72083">
                <text>Lud, t. 91, 2007

MARCIN ANDRZEJ KAFAR
Łódź

PROJEKT „ETNOGRAFII DOŚWIADCZENIA" K A Z I M I E R Y
ZAWISTOWICZ-ADAMSKIEJ I JEGO WSPÓŁCZESNE
ZASTOSOWANIA
1

Wstęp
Jakiś czas temu dotarła do mnie Społeczność wiejska. Doświadczenia i roz­
ważania z badań terenowych w Zaborowie Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej.
Książkę dostałem od kolegi, etnologa, który — czytając fragmenty notatek tere­
nowych robionych przeze mnie na potrzeby doktoratu — doszukał się zbieżności
form narracyjnych stosowanych w moim tekście i tekście Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej. Po zaledwie wstępnym przekartkowaniu paru wybranych na
chybił trafił rozdziałów, potwierdziło się to spostrzeżenie mojego kolegi, a po
głębszej analizie treści Społeczności wiejskiej stało się jasne, iż znajdę w tym
dziele także niezwykle cenne wskazówki dotyczące metody i — w nieco mniej¬
szym zakresie — technik prowadzenia badań terenowych pomocnych w realiza¬
cji mego projektu.
W dalszej części szkicu postaram się wyjaśnić, na czym polega zaproponowa­
ne przez Kazimierę Zawistowicz-Adamską podejście do problemu badania „spo­
łeczności wiejskiej" oraz zastanowię się, jak perspektywa badawcza założycielki
Katedry Etnografii Uniwersytetu Łódzkiego koresponduje z perspektywą, jaką
przyjąłem w moich własnych badaniach, dotyczących społeczności hospicjum
i Domu Pomocy Społecznej dla Przewlekle Chorych. Innymi słowy, spróbuję
pokazać, jakiego rodzaju „duchowe pokrewieństwo" (Wejland, 2001, s. 7) wiąże
mnie z Kazimierą Zawistowicz-Adamską i jakie inspiracje czerpię z wyłożonej
przez nią wizji uprawiania etnografii.

1

Niniejszy tekst prezentowany był po raz pierwszy w październiku 2006 r. w ramach seminarium
doktoranckiego odbywającego się w Zakładzie Teorii i Badań Kultury Współczesnej Instytutu Etnologii
i Antropologii Kulturowej UŁ. Chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom seminarium (szczegól­
nie zaś prof. Grażynie Ewie Karpińskiej i prof. Andrzejowi Pawłowi Wejlandowi, promotorowi mojej
rozprawy doktorskiej) za wszelkie uwagi na temat tego tekstu. Osobne wyrazy wdzięczności przekazuję
prof. Bronisławie Kopczyńskiej-Jaworskiej za jej komentarze i poświęcenie cennego czasu na lekturę
roboczej wersji mego szkicu, a także Robertowi Dzięcielskiemu, dzięki któremu bliżej zainteresowałem
się Społecznością wiejską.

�Marcin Andrzej Kafar

112

Zapomniane dzieła i myśli, czyli o sile naukowej „skotomy"
Olivera Sacksa metafora

„skotomy"

Zanim przejdę do omówienia wskazanych wyżej problemów, chciałbym
przedstawić parę uwag natury bardziej ogólnej, które, jak sądzę, będą dobrym
wprowadzeniem w interesujące mnie zagadnienia. Rzecz dotyczy „skotomy",
czyli mroczka pamięci naukowej.
Metaforą skotomy w kontekście dyskusji nad dziejami nauki jako pierwszy
posłużył się brytyjski neurochirurg Oliver Sacks. W wydanym w latach 90. ubie­
głego wieku artykule Mroczek: zapominanie i pomijanie w nauce (Sacks, 1996b)
skotoma pojawia się jako zwornik kilkunastu historii, w których autor tropi za¬
wiłe drogi odkryć naukowych. Pomimo tego, że Sacks sięga po przykłady z nauk
ścisłych — medycyny, fizyki, chemii, to jego spostrzeżenia mają charakter uni¬
wersalny, odnoszą się bowiem do istoty myślenia naukowego jako takiego. We¬
dług Sacksa, kiedy zastanawiamy się nad
2

historią idei, możemy patrzeć wstecz lub do przodu: możemy tropić wcześniejsze
etapy, przeczucia bądź antycypacje dzisiejszych poglądów, ale możemy też skupić
się na ewolucji — skutkach i konsekwencjach — tego, w co wierzyliśmy kiedyś.
Tak czy inaczej, historia ta może nam się objawić jako kontinuum, postęp, rozwój
—jak w przypadku drzewa życia. Wszelako często okazuje się, że fakty nie mają
nic wspólnego z majestatycznym rozwojem i nie świadczą o jakiejkolwiek ciągło­
ści (...); historie (...) pokazują, jak osobliwe, skomplikowane, sprzeczne i irracjo­
nalne bywają procesy odkrycia naukowego (...). Lecz mimo to spoza meandrów
i anachronizmów, spoza przypadków i łutów szczęścia wyziera tu może jakiś ogól¬
ny wzór (Sacks, 1996b, s. 93).

Zdaniem autora Antropologa na Marsie, wzór ten najlepiej oddaje właśnie
metafora skotomy. Naukowe skotomy — co przekonująco stwierdza Sacks,
przedstawiając kolejne historie — to pewnego rodzaju, uwarunkowane kultu¬
rowo i społecznie, „dziury pamięci", ujawniające się nader często na różnych
etapach odkryć dokonywanych we wszystkich dziedzinach wiedzy. Należą do
nich wszelkie odkrycia „przedwczesne" i teorie odosobnione, pojawiające się
poza szerszymi odniesieniami i kontekstami obowiązujących w danym czasie
paradygmatów naukowych. Skotomami mogą być także, powołane do życia nie2

Decyduję się na używanie słowa „skotoma" zamiast „mroczek", odchodząc tym samym od ścieżki
wybranej przez tłumacza artykułu Sacksa (1996b). Sądzę, iż dzięki takiemu zabiegowi pozostaję bliższy
intencjom samego Sacksa, który odwołał się do angielskiego terminu scotoma, próbując wykorzystać
jego łaciński (scotoma: niewyraźne widzenie) oraz grecki źródłosłów (skotoma: zawrót głowy; skotos:
ciemność, cień; skotoun: zaciemniać). Współcześnie termin „skotoma" stosowany jest w nomenklatu¬
rze medycznej, gdzie służy określaniu zaburzeń wzrokowych, związanych z zamgleniami i plamami
(mroczkami) w polu widzenia. Tłumaczenie ang. scotoma na pol. „skotoma" zastosowano już w przy¬
padku innego tekstu Sacksa (1996a).

�Projekt „etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

113

kiedy zupełnie przypadkowo, trafne intuicje, które, nim zostaną na dobre wpro­
wadzone w intelektualny krwiobieg, są z różnych przyczyn osobliwie pomijane
i przepadają na długi, długi czas, by później nagle i niespodzianie okazać się
głęboko odkrywczymi i znakomicie pasującymi do nowoczesnych ujęć określo­
nych problemów.

Społeczność

wiejska jako przykład

„skotomy"

w myśleniu

etnograficznym

Gdy przyjrzymy się bliżej losom Społeczności wiejskiej, skojarzenia z Sacksowską skotomą nasuwają się bardzo wyraźnie. Co za tym przemawia?
Jak dotychczas praca Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej pozostaje na grun¬
cie etnologicznym prawie zupełnie niezauważana, albo lepiej powiedzieć, że jest
zauważana w stopniu niewystarczającym w stosunku do możliwości wielości
odczytań, jakie daje. Kłopot polega na tym, że Społeczności nie uznaje się na
„salonach akademickich" za dzieło znaczące, nie czyta się jej na co dzień i nie
omawia „wzdłuż i wszerz", jak czyni się to obecnie choćby w odniesieniu do
prac Geertza, Clifforda, Hastrup i innych popularnych i uznanych za wiodących
przedstawicieli światowej antropologii. W bibliografii załączonej do dostępnych
w Internecie programów studiów dla kierunków nauk społecznych i humani­
stycznych (antropologii, etnologii, socjologii) na pracę Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej natrafiłem zaledwie dwa razy !
Szkopuł w tym, że owe dyspozycje programowe nie korespondują nawet
pośrednio z kwestiami, które, moim zdaniem, samej Kazimierze Zawistowicz-Adamskiej, gdy pisała Społeczność, wydawały się najistotniejsze.
O ile brak większego zainteresowania dziełem Zawistowicz-Adamskiej jest
stosunkowo łatwo wytłumaczalny, gdy patrzymy na programy kursów akademi¬
ckich (zależą one w dużej mierze od określonych profilów studiów i arbitralnego
doboru literatury, dokonywanego przez wykładowców), o tyle bardziej zastana¬
wiające może być pełne bądź częściowe pomijanie lub, jak powiedziałby Oli¬
ver Sacks, pokrywanie mrokiem treści Społeczności wiejskiej w rozważaniach
antropologów bliżej zainteresowanych na przykład metodą Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej . Katarzyna Kaniowska pisze o Społeczności dopiero w studium
teoretyczno-metodologicznym Opis — klucz do rozumienia kultury (1999). Wy3

4

3

Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego umieścił j ą — obok
obszernej literatury dotyczącej metody funkcjonalnej Bronisława Malinowskiego — w module „Metody
interpretacji w etnologii — funkcjonalizm", w drugim zaś przypadku I . Bukraba-Rylska wskazała na
fragmenty Społeczności wiejskiej poświęcone pracy w gospodarstwie, rzemiośle i migracji oraz pomocy
sąsiedzkiej jako rodzaju kapitału społecznego. Wspomniane tematy realizowane są w ramach zajęć semi¬
naryjnych zatytułowanych „Wieś i mieszkańcy wsi w badaniach socjologicznych".
Mam na myśli wydany w 1988 roku artykuł K. Kaniowskiej, zatytułowany Rozważania o meto­
dzie Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej (Kaniowska, 1988), w którym również nie znalazłem żadnego
odniesienia do Społeczności wiejskiej.
4

�114

Marcin Andrzej Kafar

powiada się o Społeczności wiejskiej w kontekście związków między opisem antopologicznym a typem świadomości badawczej i na tym tle poszukuje powiązań
tekstów antropologicznych z literaturą, dopatrując się w Społeczności cech gatun¬
ku dokumentu-powieści (Kaniowska, 1999, s. 162-163).
Propozycja Katarzyny Kaniowskiej jest godna odnotowania przede wszystkim
dlatego, iż należy do bardzo nielicznych prób krytycznego odczytania Społeczno¬
ści wiejskiej. W moich poszukiwaniach choćby śladów takiego podejścia odna¬
lazłem — prócz wspomnianego wyżej — zaledwie tylko jeden wart zaznaczenia
trop — artykuł Ewy Nowiny-Sroczyńskiej, wydany w zbiorze materiałów z sesji
poświęconej pamięci Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej (Nowina-Sroczyńska,
1988). W owym eseju trafnie ukazane są wymiary Społeczności wiejskiej, pozwa¬
lające sytuować tę książkę w płaszczyźnie dzieła literacko-naukowego. Ewa Nowina-Sroczyńska odnajduje w nim — sięgając do ustaleń Michaiła Bachtina — re¬
guły powieści dydaktycznej, skonstruowanej w oparciu o igurę „dojrzewającego
człowieka". Zabieg taki pozwolił Kazimierze Zawistowicz-Adamskiej wnieść do
tekstu niezwykle istotny element dynamiki, wewnętrznego ruchu narracyjnego.
Ujawnia się on zarówno w formie, budowanego w dłuższym odstępie literackiego
czasu, portretu autobiograicznego autorki, jak i w postaci „konstelacji ludzkich",
złożonych z portretów mieszkańców Zaborowa. Dla Ewy Nowiny-Sroczyńskiej
Społeczność to jednak nade wszystko przykład bardzo osobistego zapisu doświad¬
czenia terenowego. Jej zdaniem, „Powstawanie takich zapisów mogłoby mieć dla
naszej antropologii walor szczególny — choćby ukazywania zmagań z metodą,
z wątpliwościami" (Nowina-Sroczyńska, 1988, s. 31). Te zaś, co doskonale wie¬
dzą wszyscy uprawiający etnograię wspartą o badania terenowe, składają się na
naszą etnograiczną codzienność i decydują o tak ważkich kwestiach, jak tożsa¬
mość antropologiczna czy granice poznania antropologicznego.
Trafne spostrzeżenia Ewy Nowiny-Sroczyńskiej nie znalazły do tej pory od¬
dźwięku w kręgu polskich antropologów. Dlaczegóż tak się stało? Czyżby, po¬
dobnie jak sama Społeczność wiejska, pojawiły się zbyt wcześnie, czyżby były,
parafrazując myśl Clifforda Geertza komentującego doniosłe ustalenia Thomasa
Kuhna na temat paradygmatów w nauce, właściwym głosem wyrażonym w nie¬
właściwym czasie (Geertz, 2003, s. 200-209)? Kuhn w swym monumentalnym
dziele Struktura rewolucji naukowych przekonuje nas, iż „uprawianie nauki (...)
oraz dokonywane w nauce rewolucje są jak najbardziej związane z istnieniem
określonych społeczności" (Kuhn, 2001, s. 301) tworzonych i podtrzymywanych
przez naukowców. Ewa Nowina-Sroczyńska należy do pokolenia badaczy kultu¬
ry poszukujących inspiracji między innymi w lekturach z zakresu teorii literatu¬
ry i semiotyki — prądów intelektualnych jakże mozolnie torujących sobie drogę
ku uznaniu ich w antropologii polskiej przełomu lat 70. i 80. ubiegłego wieku
za prawomocne narzędzia opisu i interpretacji zjawisk kulturowych. Mieszczą
się one — obok strukturalizmu, fenomenologii, różnych odmian hermeneutyki
i antropologii symbolicznej — w nurcie „nowego paradygmatu antropologii", ku

�Projekt „etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

115

któremu ciąży także autorka Podróży do Zaborowa. Swoim postulatem potrzeby
zwrócenia uwagi na „literacką strukturę" dzieła o Zaborowianach i ich relacjach
z etnografką wyraźnie łamała ona wcześniejszy, reprezentowany przez przed­
stawicieli „starego paradygmatu etnografii", schemat myślenia o Społeczności
wiejskiej jako pracy poświęconej w głównej mierze próbie nakreślenia „mapy"
stałych cech badacza terenowego (Nowina-Sroczyńska, 1988, s. 33). Kwintesen­
cję takiego wzoru myślenia na temat tej książki, a szerzej — myślenia o idealnym
typie badacza, znajdujemy w artykule Marcina Piotrowskiego Metoda badań te­
renowych Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej jako inspiracja dla współczes­
nego badacza (1988). Społeczność wiejska widziana w tej perspektywie to „va¬
demecum postaw badacza terenowego", służące „edukowaniu" kolejnych „rzesz"
młodych etnologów, noszących się z zamiarem wyruszenia w teren. To jednocześ­
nie, dodajmy, vademecum redukujące złożoną strukturę Społeczności wiejskiej do
poziomu podręcznika-świadectwa pisanego przez „bywałą w terenie", a przez to
wiarygodną etnografkę. Z takim dosłownym czytaniem Społeczności mieliśmy do
czynienia mniej więcej od początku lat 60. do końca lat 80. X X wieku, co wpłynę¬
ło na wykształcenie się jednostronnych, spetryikowanych sądów na temat pracy
Kazimiery Zawistowicz. Kolejna dekada przyniosła malejące stopniowo zaintere­
sowanie Społecznością wiejską, aż do niemal całkowitego jej zapomnienia .
Sytuacja macoszego traktowania tej książki trwa do dziś, a można j ą powiązać
z tendencją widoczną na gruncie współczesnej etnologii polskiej przynajmniej
w ciągu ostatnich dwóch dekad. Chodzi o proces (widoczny szczególnie wyraź¬
nie w dorobku młodych adeptów etnologii i antropologii) coraz częstszego się¬
gania ku źródłom zachodnioeuropejskim i amerykańskim, w celu odnajdywania
w nich nowych, atrakcyjnych, chwytliwych retorycznie ujęć kultury, sposobów
jej badania i opisywania. Tendencji tej towarzyszy jednoczesne zarzucanie stu¬
diów nad klasycznymi polskimi pracami etnograicznymi.
Wydaje się, iż postawa taka jest tyleż cenna (daje wszelako rozeznanie w róż¬
nych prądach umysłowych), co niebezpieczna, gdyż, jak dobitnie pokazują to
w celnych komentarzach Czesław Robotycki (Robotycki, 1995) i , w ślad za
nim, Katarzyna Kaniowska (Kaniowska, 1999, s. 140-142), nierzadko prowadzi
(w przypadku braku wystarczająco pogłębionej refleksji i koniecznej dozy kryty­
cyzmu) na poznawcze manowce. Dlatego też tak ważne są dziś głosy przypomi¬
nające, iż warto utrwalać i pielęgnować w sobie przekonanie, że
5

z twórczości klasyków mamy wciąż jakiś pożytek, (...) [gdyż — przyp. M.A.K.]
w swoim odczytaniu kultury zawarli już oni coś, do czego my — pamiętając lub nie
pamiętając o ich pierwszeństwie — po swojemu dochodzimy po latach, że przedsta­
wili coś, co w dzisiejszym antropologicznym horyzoncie wydaje się ciągle świeże
i inspirujące, a w każdym razie warte naszej uwagi (Wejland, 2001, s. 7).
5

W trakcie rozpoczętych przeze mnie w 1992 roku studiów etnograficznych nie omawialiśmy tej
książki na żadnych z zajęć kursowych.

�Marcin Andrzej Kafar

116

Być może pożyteczne zatem byłoby zastosowanie strategii pośredniej, pole­
gającej na połączeniu nowego ze starym, wejrzeniu w myśli klasyków etnografii
polskiej przy wsparciu współczesnej myśli etiologicznej, także tej o rodowodzie
zachodnim? I być może dopiero takie właśnie podejście spowoduje usunięcie owej
Sacksowskiej skotomy, którą naznaczone są, jak podpowiada intuicja, nie tylko —
czekające od ponad pół wieku na pełniejsze odczytanie (czyt.: twórcze wykorzy­
stanie) — idee zawarte w Społeczności wiejskiej, ale także inne niesprawiedliwie
zapomniane dzieła i ich twórcy .
W dalszej części opowieści o Społeczności wiejskiej postaram się pokazać,
na czym zasadza się specyfika rozumienia przez Kazimierę Zawistowicz-Adamską istoty badań terenowych, z centralnym dla niego punktem doświadczenia
badacza uwikłanego w kontakt z żywym człowiekiem (to bodaj najistotniejszy
rys etnograii Zawistowicz-Adamskiej) i zastanowię się, dlaczego ma ono szansę
wybrzmieć wyraźnie dopiero dziś, po bez mała sześćdziesięciu latach od prze¬
prowadzenia przez autorkę badań terenowych w Zaborowie i niemal pięćdziesię¬
ciu latach od ukazania się po raz pierwszy Społeczności .
6

1

O współczesnych możliwościach odczytania Społeczności wiejskiej
Słów kilka o konstrukcji pracy
Społeczność wiejska, sądząc po zamieszczonym w „Dodatkach" do niej „Pro­
jekcie opracowania materiałów Zaborowskich", początkowo miała przyjąć cha¬
rakter klasycznej monograii składającej się z następujących części:
I. Doświadczenia i refleksje z badań terenowych.
II. Zaborów jako środowisko.
III. Historia ruchu emigracyjnego z Zaborowa od 80. lat ubiegłego stulecia
[czyli X I X w. — przyp. M.A.K.].
IV. Wnioski ogólne.

Według pierwotnego projektu, części I I i I I I miały mieć charakter bardzo moc¬
no rozbudowanych faktograficznie opisów dotyczących środowiska zaborow¬
skiego, stanu gospodarstw, instytucji (szkoły, kościoła, samorządu), kontaktów
6

Bardzo dobrym przykładem twórczego czerpania z klasycznej wiedzy etnologicznej jest praca
R. Dzięcielskiego Ludowe obrazy miasta. Inspiracje bystroniowskie (Dzięcielski, 2001). Jej autor sięga
po koncepcje Jana Stanisława Bystronia, wykorzystując je do opisu i interpretacji zjawisk współczesnej
kultury miasta. Tym samym autor Ludowych obrazów miasta znakomicie wpisuje się w zapoczątkowa­
ną jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku przez L. Stommę (kontynuowaną później przez C. Robotyckiego, Z. Benedyktowicza i in.) tradycję uprawiania etnologii w duchu „Bystroniowskim".
Społeczność wiejską wydano dwukrotnie: w roku 1948 i ponownie, po kilkuletnim trzymaniu jej
na indeksie, w 1957.
7

�Projekt „etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

117

Zaborowian z sąsiednimi wsiami, miastem i zagranicą oraz historii ruchu emi­
gracyjnego z Zaborowa i wpływu emigracji na środowisko wiejskie. Część I sta­
nowić zaś miała wprowadzenie, w którym autorka przedstawia refleksje z badań
terenowych, dzieląc się wrażeniami dotyczącymi pierwszego zetknięcia z wsią,
kłopotów z adaptacją w terenie oraz współżycia z mieszkańcami Zaborowa.
Gdy jednak porównamy ów projekt ze spisem treści gotowej już książki,
okaże się, że proporcje zostały w niej radykalnie odwrócone. Mocno okrojona
zawartość części I I i III trafiła, razem z przypisami i załącznikami w postaci an­
kiet i kwestionariuszy, do „Dodatków". Na plan pierwszy wysunęły się natomiast
opowieści o doświadczeniach terenowych Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej
i to one stały się ostatecznie kamieniem probierczym Społeczności wiejskiej.
„Opowieści z terenu" pomieszczone są w dwóch rozdziałach: „Zdobywanie
wsi" oraz „Współżycie serdeczne", rozdziałach wyrosłych „z notatnika, prowa­
dzonego «na gorąco» podczas badań. Stąd ich nieco pamiętnikarski charakter "
(Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 14).
8

„Opowieść

konfesyjna" i chronotop spotkania

Kiedy zagłębimy się w treść tych rozdziałów, zauważymy, iż organizująca
je zasada odpowiada regułom gatunku, który John van Maanen w głośnej pracy
o typach narracji etnograficznych, Tales of the Field, określa mianem „opo­
wieści konfesyjnej" (confessional tale) (van Maanen, 1988). Jest ona formą
narracyjną stosowaną w celu uwypuklenia w tekście osobistych odczuć bada¬
cza, jego zaangażowania emocjonalnego i szczególnej bliskości, jaką osiąga
w kontaktach z ludźmi napotykanymi w trakcie pracy terenowej. „Opowieść
konfesyjna" jest zawsze „bliska życiu" i może dlatego dominującym w niej
chronotopem, na co zwraca uwagę Martyn Hammersley, jest bardzo często
chronotop spotkania (Hammersley, 1998, s. 24).
Podług Michaiła Bachtina:
[motyw] spotkania jest jednym z najbardziej uniwersalnych motywów nie tylko
w literaturze (trudno znaleźć utwór zupełnie go pozbawiony), lecz również w innych
dziedzinach kultury, a także w rozmaitych sferach życia publicznego i prywatnego.
W dziedzinie nauki i techniki, w których panuje myślenie czysto pojęciowe, nie ma
motywów jako takich; przybliżonym ekwiwalentem motywu spotkania jest tu-

8

Można przypuszczać, że specyficzna literacka forma Społeczności została w pewnym sensie „wy­
muszona" koniecznością odtwarzania z pamięci tego, co znajdowało się w notatniku Kazimiery Zawi­
stowicz-Adamskiej. Zgodnie z informacją, jaką otrzymałem od prof. Marii Wieruszewskiej, oryginalne
zapiski z Zaborowa nie przetrwały wojennej zawieruchy, a tekst powstał za namową Marii Dąbrowskiej,
doceniającej pisarskie uzdolnienia ich autorki.

�Marcin Andrzej Kafar

118

taj pojęcie kontaktu. W mitologii i religii motyw spotkania odgrywa, rzecz jasna,
ogromną rolę: w sakralnej tradycji, w Piśmie Świętym (zarówno w chrześcijaństwie
— w Ewangeliach, jak i w buddyzmie), w rytuałach; łączy się też z innymi motywa­
mi, na przykład z motywem „objawienia" („epifanii"). Motyw spotkania ma istot­
ne znaczenie w pewnych nurtach filozofii nie mających ściśle naukowego charakteru
(na przykład w myśli Schellinga, Maxa Schelera, zwłaszcza zaś Martina Bubera).
W instytucjach organizujących życie społeczne i państwowe [chronotop — przyp.
M.A.K.] spotkania pojawia się nieustannie. Wszystkim znane są przeróżnie zorgani­
zowane spotkania społeczne i ich znaczenie (Bachtin, 1982, s. 295).

Wśród nieprzebranej liczby tych ostatnich wymienić należy niewątpliwie także
owe szczególnego rodzaju spotkania, jakimi są antropologiczne spotkania w tere­
nie. W przypadku Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej były to: pierwsze spotka­
nia z zaborowskimi kobietami; krnąbrną młodzieżą; spotkania z postaciami
wyjątkowymi — dziadkiem, ciotką; spotkania weselne i pogrzebowe; spotka­
nia w zaborowskim Domu Ludowym; wreszcie, nastawione przede wszystkim
na zbieranie danych etnograficznych spotkania codzienne w domach prywat¬
nych.
One wszystkie stały się — pod wpływem procesu „przetwarzania" przez Ka­
zimierę Zawistowicz-Adamską doświadczenia na tekst, przyjmujący wpierw for­
mę notatek terenowych, później bardziej skomplikowaną kompozycyjnie formę
książkową — głównymi, mówiąc językiem Bachtina, węzłami zawiązującymi
akcję, łączącymi rozproszone i zagmatwane w realnym życiu zdarzenia w pre¬
cyzyjnie zorganizowaną tekstową całość, obejmującą przestrzeń i czas „etnogra­
ficznego terenu".
Kazimiera Zawistowicz-Adamska w chronotopie „terenu" przedstawia siebie
w sposób niejednorodny — jest etnografką w tradycyjnym tego słowa znaczeniu
(ciąży na niej powinność zbierania materiałów empirycznych ), ale równocześnie
jest też, zaangażowaną w życie tytułowej społeczności wiejskiej, uczestniczką
odkrywanego i przeżywanego przez siebie świata: „często występują tu moje
własne przeżycia (...) trudno mi było uniknąć tego, skoro pragnęłam przedstawić
szczerze i po prostu dole i niedole badacza terenowego. Nie umiałam uczynić
tego bezosobowo" — tłumaczy autorka (Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 15).
9

Posłużenie się chronotopem spotkania, w sposób, w jaki robi to Kazimiera Zawistowicz-Adamska, przełamuje, moim zdaniem, konwencje opowiadania sto¬
sowane w tradycyjnych etnografiach, takich jak, wskazane przez Vincenta Crapanzano, The Winnebago Tribe Paula Radina (1990) czy Divinity and Experience

9

Bardzo wymowny jest w tym względzie opis wciągnięcia badaczki we współuczestniczenie w pro­
cesie rekrutacji zarobkowej Zaborowian (Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 102-104). K. Zawistowicz-Adamska w czasie badań terenowych stawała niejako na rozdrożu między koniecznością sprostania
wymogom nauki obiektywistycznej a moralną odpowiedzialnością za los ludzi, którzy obdarzali j ą
swym zaufaniem.

�Projekt „etnograii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

119

Godfreya Lienhardta (1961), których odpowiednikiem na polskim gruncie jest na
przykład praca Śladami Łemków Romana Reinfussa (1990).
Teksty tego rodzaju przedstawiają pozaczasowe obrazy opisywanego w nich spo­
łeczeństwa. Łączą w sobie odłamki i drobiazgi społeczno-kulturowego materiału
tak metodologicznie oraz teoretycznie racjonalizowanego, by odrzucić konwencje
literackie i ograniczenia, jakie one narzucają. Społeczeństwo, kultura stają się kon­
tenerami, w których umieszczane są mało skonkretyzowane zdarzenia — abstrak­
cje społeczno-kulturowych procesów. Odnajdujemy tam minimalną ilość narracyj­
nego ruchu, a jeśli już jakiś się pojawi, to zazwyczaj tylko po to, aby posłużyć za
przykład abstrakcyjnego procesu. Możemy powiedzieć, podążając za Bachtinem,
że w takich tradycyjnych etnografiach wymiar przestrzenny chronotopu (...) domi­
nuje nad wymiarem czasowym (Crapanzano, 1992, s. 207).
W wyraziście obecnym w Społeczności wiejskiej motywie spotkania widzi¬
my, iż nabiera on „rozmaitych konkretnych odcieni, między innymi emocjonalno-wartościujących" (Bachtin 1982, s. 294), pozwalających w pewnym sensie
zrównoważyć wymiar przestrzenny i czasowy „opowieści konfesyjnej" i dzięki
temu pchnąć ją, by jeszcze raz odwołać się do amerykańskiego badacza, z po¬
wrotem „ku życiu" (Crapanzano, 1992, s. 208). Spotkanie — zauważa Bachtin
— „może być chciane lub niechciane, radosne lub smutne, czasem przerażające,
może też być odbierane ambiwalentnie. (...) Należy zwrócić uwagę na ścisły
związek motywu spotkania z takimi motywami jak rozłąka, ucieczka, pozyska¬
nie, strata itd. ( . ) . Szczególnie doniosłe znaczenie ma ścisły związek motywu
spotkania z [chronotopem — przyp. M.A.K.] drogi («wielkiej drogi»)" (Bach¬
tin, 1982, s. 294).
Przez myśl przemknęły własne żałobne wspomnienia. Zgasły, odpłynęły. Stały
się dalekie i obce. Nieważne. Bo naraz poczułam się jakoś bezosobowo. Porwał
mię ten tłum, wciągnął, omotał jednością czucia. Wrosłam weń bez reszty. Zagu­
bił się własny świat. Wszystko, co się tu dzieje, stało się proste i zrozumiałe: że
można w jednej chwili zatracić siebie, że można cudzym bólem przepełnić serce,
że poprzez ten ból zbratać się można z całym, dotychczas obcym tłumem, aż stanie
się swój, bliski, tą bliskością jednolity i zwarty. Że zarazem będzie to wyzwolenie
z samotności.
W gromadce stojącej obok mnie zauważyłam jakiś niepokój. Starsi gospodarze
coś szeptali między sobą, naradzali się. Rozdawali uczestnikom pogrzebu długie,
woskowe świece. Trzymali ich całe naręcze. Spoglądali ku mnie i wyraźnie czu­
łam, że mówią coś o mnie. Aż jeden z nich nieśmiało podszedł do mnie i wręczył
mi świecę. Pamiętam jego wzrok: była w nim dobrotliwa, ojcowska serdeczność.
Nie bardzo wiedziałam, co mam z tym robić, ale jakieś troskliwe ręce w porę za¬
paliły tę świecę, osłaniały jej płomień i w odpowiedniej chwili wzięły j ą ode mnie.

�120

Marcin Andrzej Kafar
Z miejscowej inteligencji nikt więcej nie otrzymał tego daru, a przecież niektórzy
zadomowieni byli w Zaborowie od wielu lat. Dobrze odczułam, że w ten sposób
chcieli mię po swojemu uczcić, a zarazem zaznaczyć, że przyjmują mię do swojej
zbiorowości. Bo wręczenie takiej świecy jest uhonorowaniem uczestnika pogrze­
bu, a zarazem podkreśleniem jego bliskiego stosunku do rodziny zmarłego. Uznali
moją obecność pośród siebie w tym żałobnym dniu, który zgromadził wszystkich
i wszystkich jednym smutkiem połączył. Uczynili to z serdeczną prostotą, może
nie zdając sobie sprawy z tego, jak wielkim przeżyciem stał się dla mnie ten dzień
(Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 62).

Po wyjściu z dusznej izby z trudem łapię oddech. Zachłystuję się mroźnym po­
wietrzem. Jestem przeziębnięta do szpiku kości, obolała i odurzona. Z doznanych
wrażeń, czy ze zmęczenia. W plecach doskwiera nieznośny ból. Do domu szmat
drogi — przez opustoszałą wieś i przez zawiane śniegiem błonia. I naraz zupełnie
nieoczekiwanie, jakby poza moją świadomością, zrywa się we mnie krzyk buntu:
że nie tak może wyglądać ludzkie istnienie! Taka starość! Czuję się jakby współ­
winna za to. Moje człowieczeństwo ugina się pod brzemieniem niedoli przytłacza¬
jącym tamto istnienie. Buntuję się przeciw pokornej determinacji tych nędzarzy
i z goryczą powtarzam zasłyszane słowa: „a człowiek musi żyć", Musi żyć! Gło­
dować i ziębnąć! Pracować do ostatniego tchu i leczyć się gnojówką! Nazajutrz idę
tam z małym zapasem „letkiego" jedzenia, choć wiem przecie, że to tak mało, tak
śmiesznie mało w porównaniu z tym, czego tam potrzeba, by umniejszyć nędzę.
Stara jest oszołomiona. Nie może zrozumieć. Tłumaczę jej raz i drugi, że to dla
niej. Naraz zaczyna szlochać. Rozdzierający, histeryczny płacz wstrząsa nią całą.
Obejmuje mię, czepia się moich rąk, nóg. Jest mi nieznośnie przykro. Wśród łkań
rozróżniam pojedyncze słowa i nic nie mogę zrozumieć:
— Że też na starość... taka łaska...
Myślę, że przyjęła to jak jałmużnę i płacze z żalu nad sobą, że na to jej przyszło
na starość. Z trudem wyzwalam się z jej objęć i zaczynam się tłumaczyć:
— Nie gniewajcie się! Weźcie to! Jak od córki, jakby to któreś z dzieci od sie­
bie Wam przysłało.
Uspokaja się powoli i ocierając oczy, mówi:
— Bóg zapłać! Niech też Pan Jezus wynagrodzi! Człowiek na starość doczekał
się pociechy! Pan Bóg łaskaw! Czym to kiedy spodziać się mogła takiej łaski... że
ktoś się nade mną biedną ulitował, że przecie ktoś zadbał litosiernie...
Zaczynam rozumieć. Więc o to chodzi! Przez całe życie nikt o nią się nie za­
troszczył, nie zaznała nigdy ludzkiej dobroci. Przypominają mi się słowa, zasłysza­
ne tu, w Zaborowie: „człowiek niezwyczajny, żeby do niego tak po dobroci".
Opowiadam o tym gospodyni, u której mieszkam, najzacniejszej powierniczce moich wsiowskich kłopotów. Ale ona się nie dziwi. Kiwa tylko głową i mówi
z przekonaniem:

�Projekt „etnograii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

121

— Tak, tak! Ludzie na wsi nie są przyzwyczajeni do miłosierdzia (Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 51-52).

Przywołane cytaty są nie tylko dobrymi przykładami zastosowania konwen­
cji „opowieści konfesyjnej" wraz z charakterystycznym dla niej chronotopem
spotkania. Znakomicie odzwierciedlają też klimat, jaki odnajdujemy w całej Spo­
łeczności wiejskiej, klimat na wskroś przesiąknięty ideą uprawiania, używając
współczesnego języka, „zaangażowanej etnografii", etnografii, której rzecznicz­
ką w pełnym tego słowa znaczeniu (choć może jeszcze nie do końca świadomie)
była Kazimiera Zawistowicz-Adamska.

Doświadczenie

terenowe jako kategoria poznania

Wróćmy jeszcze na chwilę do wątku sygnalizowanego nieco wcześniej, a mia­
nowicie wykorzystania przez autorkę Społeczności wiejskiej dziennikowych za¬
pisków w celu opowiedzenia o własnych doświadczeniach terenowych.
O ile z dzisiejszej perspektywy zabieg taki wydaje się niemal oczywisty, o tyle
zastosowanie go w czwartej dekadzie ubiegłego wieku nie było czymś powszech¬
nym i z całą pewnością wymagało sporej odwagi i ufności w słuszność tego
przedsięwzięcia. Postawa mówienia w tekście naukowym w pierwszej osobie
łamała bowiem jedno z podstawowych praw obowiązującego wówczas obiektywistycznego modelu poznania, podług którego, przypomnijmy, wiedza naukowa
musi być obiektywna (badacz bada rzeczywistość wobec niego zewnętrzną i nie¬
zależną), racjonalna, a ponadto ugruntowana empirycznie (Kuligowski, 2003,
s. 221).
Wydaje się zatem, że Zawistowicz-Adamska, wyjawiająca przed nami szcze¬
góły uczestniczenia przez nią w życiu Zaborowa, stąpała po dość grząskim i nie¬
pewnym gruncie, o czym zresztą sama zdawała się doskonale wiedzieć. Stąd też,
jak sądzę, biorą się, wypowiadane jakby w tonie usprawiedliwienia, słowa, iż
„własne przeżycia" autorki pojawiają się zbyt często i są „słabą stroną opracowa­
nia" (Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 15).
Czy jednak mogła Kazimiera Zawistowicz-Adamska mieć inne, pozbawio¬
ne jakichkolwiek wątpliwości zdanie na temat podejmowanych zabiegów, skoro
zastosowana przez nią forma doczekała się pogłębionej refleksji dopiero w siód­
mym dziesięcioleciu X X wieku? Dennison Nash i Ronald Wintrob, dokonujący
analizy prac zachodnioeuropejskich i amerykańskich antropologów wskazują na
początek piątej dekady X X wieku jako okres zalążkowych prób wypowiadania
się etnologów w trybie bezpośrednich odniesień do subiektywnych doświadczeń
terenowych (Nash, Wintrob, 1972). Początkowo są to jednak, należy podkreślić
za Judith Okely, zakusy znajdujące wyraz w literaturze najczęściej nie związa¬
nej z oicjalnym obiegiem akademickim, wykorzystujące pozanaukowe formy

�Marcin Andrzej Kafar

122

gatunkowe, takie jak dziennik, pamiętnik czy powieść, w którą często wplatano
elementy autobiograficzne w postaci zmienionych, sfabularyzowanych wątków
(Okely, 1992). Tymczasem w Społeczności wiejskiej mamy do czynienia z przy¬
kładem niczym nie zawoalowanego włączenia doświadczeń etnografki w przed¬
miot własnych badań.
Trzeba żyć nie tylko wśród nich, ale z nimi, by dotrzeć do surowej prawdy ich
życia. Stąd jeszcze dalej idący wniosek: trzeba odrzucić precz własny świat nawy­
ków, pojęć, reakcji. Nie mierzyć własną miarą tych ludzi „z innego świata". Zżyć
się z nimi tak, by przejąć ich miarę pojmowania otaczających zjawisk. Wydaje się
to na pozór trudne, ale tylko na pozór. Bo taką umiejętność wrośnięcia w środo¬
wisko zdobywa się z dnia na dzień wraz z postępem badań, które polegają nie na
suchym rejestrowaniu dostrzeżonych zjawisk, ale na ich przeżywaniu. Aż staną
się namacalne, żywe, pulsujące żywą krwią. I zrozumiałe (Zawistowicz-Adamska,
1948, s. 128; podkr. zgodnie z oryginalnym tekstem).

Powyższy fragment wskazuje na niezwykłą antycypację przez Kazimierę Zawistowicz-Adamską poglądów popularyzowanych w antropologii światowej do¬
bre 30 lat później, przez autorów zaliczanych do zupełnie innej formacji niż ta,
z której wyrosła.
Na myśl przychodzą postacie takie jak Victor Turner, stosujący w praktyce
badawczej metodę, mówiąc metaforycznie, „wsłuchiwania się w głos bębnów"
afrykańskiego plemienia Ndembu (Turner, 1995) i promujący, w oparciu o filo­
zofię Wilhelma Diltheya, ideę doświadczeniowego i rozumiejącego „bycia" w te­
renie (Turner, 1985); Kirsten Hastrup (pisząca m.in. o doświadczeniu immersji
kulturowej i jej wpływie na psychikę i ciało badaczki — Hastrup, 1990; 1995),
Judith Okely (obrazowo pokazująca w swoich tekstach proces wielowymiaro¬
wego, całościowego „wrastania" antropolożki w przestrzeń badanego świata
— Okely, 1992; 2005), by wymienić jedynie parę nazwisk z długiej listy badaczy
zajmujących się w większym lub mniejszym stopniu problemem doświadczenia
terenowego antropologów, rozumianego inaczej, niż proponował to kanon my¬
ślenia modernistycznego z kluczową dla niego kategorią „zaświadczającego Ja"
(Geertz, 2000) .
Katarzyna Kaniowska zauważa, iż „bodaj najistotniejszą zmianą w myśleniu
o doświadczeniu jest we współczesnej antropologii ( . ) przekonanie, że jest to
szczególna kategoria poznania. Samo doświadczenie staje się niejako swoistym
poznaniem" (Kaniowska, 1999, s. 69).
W podobnym tonie wypowiada się Kirsten Hastrup, która twierdzi, że dziś
10

fizyczna obecność w terenie nie jest już źródłem absolutnego autorytetu. Rodzaj
uczestnictwa potrzebnego do określenia zdarzeń i pisania kultur nie może być dłu-

10

2004.

Na temat złożonych procesów przekształceń terenowego habitusu antropologa por. Clifford,

�Projekt „etnograii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

123

żej pojmowany jako zwykłe „bycie" w terenie. To ostatnie implikuje proces „sta­
wania się" (becoming). „Stawanie się" jest metaforą oddającą ten rodzaj uczestni­
ctwa, które nigdy nie będzie dokończone (...). Nie znaczy to, iż antropolog staje
się identyczny z badanymi przez niego „innymi". ( . ) koncepcja „stawania się"
niesie ze sobą otwarcie się na odmienną rzeczywistość i dopuszczenie zmiany „ja".
Antropolog nigdy nie jest całkiem zatopiony w innym świecie, ale nie jest też tym
samym, kim był, zanim wszedł do niego. Zmiana jest czasem tak fundamentalna,
że trudno niekiedy postrzegać badacza terenowego jako tożsamego ze swym daw¬
nym „ja" (Hastrup, 1995, s. 19).

Jakże pokrewne, a zarazem nowatorskie, ze względu na dystans czasowy dzie­
lący je od ujęć współczesnych, są zatem myśli na temat doświadczenia terenowe­
go, jakie kilkadziesiąt lat wcześniej zapisała Kazimiera Zawistowicz-Adamska:
W gromadzie wiejskiej, gdzie jedni o drugich wiedzą wszystko, nowy przybysz
tym więcej uważany jest za kogoś obcego, im mniej o nim wiadomo. Życzliwe
zainteresowanie się jego życiem osobistym jest jednym z czynników zacierających
poczucie obcości. On tymczasem w miarę wrastania w nowe środowisko mniej

czy więcej świadomie zatraca własny świat, żyjąc nowymi wrażeniami, nowy­
mi wzruszeniami, wyrabiając nowy pogląd na zawiłości ludzkiego istnienia.
O bogactwie czy zubożeniu tak odmienionego własnego świata rozstrzygnie ciężar
gatunkowy doznanych przeżyć, jak o wrośnięciu w środowisko rozstrzygać będzie
malejące z dnia na dzień poczucie obcości i osamotnienia (Zawistowicz-Adamska,
1948, s. 134; podkr. — M.A.K.).

O „pokrewieństwie duchowym" i antropologicznym déjà vu
0 moim „pokrewieństwie
Zawistowicz-Adamską

duchowym" z Profesor

Kazimierą

Kiedy przystępowałem do badań terenowych nad społecznością hospicjum
1 Domu Pomocy Społecznej dla Przewlekle Chorych, nie znałem Społeczności
wiejskiej. Na tytuł ten natknąłem się parokrotnie przy okazji czytania innych
tekstów etnograicznych, ale ukontekstowienie w nich dzieła Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej nie zachęcało do bardziej gruntowego przyjrzenia się tej
książce. Gdy po prawie trzech latach od rozpoczęcia mojego terenowego przed¬
sięwzięcia zacząłem odkrywać myśli Zawistowicz-Adamskiej, odniosłem wra¬
żenie, iż pochodzą one od kogoś, kto etnograię rozumie na sposób szczególny,
a jednocześnie bardzo mi bliski.
Punktem wyjścia dla autorki Społeczności wiejskiej jest człowiek jako taki.
Tak zwani informatorzy etnograiczni nie są bezimiennymi nosicielami kultu¬
rowej wiedzy (Clifford, 2004, s. 155); oni wszyscy (choć wydawać się to może

�124

Marcin Andrzej Kafar

truizmem, wciąż wielu etnografów nie do końca to sobie uświadamia) są żywymi
ludźmi, mającymi imiona, chcącymi zaprzyjaźniać się z nami, dzielić codzien¬
nymi radościami i smutkami, chcącymi nierzadko, abyśmy stali się ich powier¬
nikami. Jak zatem odnaleźć się w takiej sytuacji? Czy mamy udawać, że sprawa
nas nie dotyczy, że nasza etnograiczna powinność kończy się w chwili „przepro¬
wadzenia wywiadu", zebrania „niezbędnego", „potrzebnego" do napisania pracy
materiału? Obcujemy wszelako z kimś, kto kontakt z nami często traktuje jako
coś więcej niż wypełnienie danej chwili dnia rozmową, choćby i najciekawszą,
ale nic za sobą nie niosącą, nie niosącą rzeczywistego zainteresowania osobą,
z którą rozmawiamy.
W pięknym passusie o potrzebie brania odpowiedzialności za relacje z ludźmi
współpracującymi z etnografami, Kazimiera Zawistowicz-Adamska mówi:
I gdziekolwiek jestem: na chrzcinach czy na weselu, u biednych wyrobników czy
u zażywnych gospodarzy, zawsze odczuwam głęboką radość, gdy danym mi jest
dostrzec prawdziwe oblicze tych ludzi. Bo i oni mają swe maski, które przywdzie­
wają za poszeptem podejrzliwej nieufności, czy zaciętości hardej. Ale pozbywają
się owych masek chętnie, gdy zwycięży w nich otwartość serca. Wtedy odsłania
się ich świat wewnętrzny w całej swej zawiłości i w całej surowej prostocie. Chcąc
wniknąć w ten świat, należy pieczołowicie rozważyć w sobie każdy odruch, każ¬
de słowo. Własną otwartością serca odwzajemnić otwartość serca tamtych. By ni¬
czym nie urazić, nie spłoszyć. I nie zranić. Bo wnikanie w tajniki duszy ludzkiej
nie może być korsarstwem, choćby dokonywało się w imię celów badawczych. Nie
wystarczy przyjmować zwierzenia, nie wystarczy czynić obserwacje, nie wystar¬
czy wydzierać duszom ludzkim ich tajemnice. Nie wystarczy brać. Trzeba umieć
wzamian coś z siebie dawać. Coś równie wartościowego, coś wszechludzkiego.
Dopiero wtedy taka wymiana stanie się przeżyciem dla obu stron. I należy dołożyć
wszelkich starań, by dla obu stron stała się przeżyciem wzbogacającym.
Właśnie takie stanowisko jest usprawiedliwieniem dla „wścibstwa" badacza te¬
renowego. Wiem, że w jakichkolwiek okolicznościach wnikać będę w życie wsio¬
we, stanę się jego uczestnikiem. Już nie potrafię być l i tylko widzem. Z dnia na
dzień, z miesiąca na miesiąc zdobywałam tę pewność. I ceniłam to sobie bardzo.
Stosunki zadzierzgnięte z wsią w myśl takich zasad nie mogą być czymś prze­
mijającym, jak nie może być przemijająca głęboka i prawdziwa przyjaźń. Wnikli¬
wość badawcza to jeszcze nie wszystko. Badacz terenowy nie może ani na chwilę
zapomnieć, że pakt przyjaźni nakłada nań poważne zobowiązania, zarówno w toku
badań, jak i przy opracowywaniu materiałów. Chodzi przecie o żywych, czujących
ludzi. Należy uczynić wszystko, by (...) ludzi wsiowskich „nie sponiewierać" (Za­
wistowicz-Adamska, 1948, s. 134-135; podkr. zgodnie z oryginalnym tekstem).
Kazimiera Zawistowicz-Adamska odnosi się co prawda do własnych doświad¬
czeń rodzących się w „terenie zaborowskim", dotyczących zatem przede wszyst¬
kim jej kontaktów ze społecznością Zaborowian, ale jej przesłanie wydaje się

�Projekt „etnograii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

125

bardziej uniwersalne, ogarnia swoim zasięgiem w równym stopniu etnograiczne
spotkania każdego rodzaju, przydarzające się w różnych, nie tylko wiejskich,
zakątkach. Autorka Społeczności wiejskiej daje nam dobrą lekcję tego, na co po¬
winno przekładać się etnograiczne „bycie" w „terenie". „Już nie potraię być l i
tylko widzem. Z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc zdobywałam tę pewność".
Słowa te wyznaczają bardzo konkretną ścieżkę postępowania dla tych idących
w teren „z dobrą wolą, ale bez należytego doświadczenia", jak i tych „przekona¬
nych o własnej rzekomej wyższości" i nie umiejących zdobyć się „na właściwy
«ludzki» stosunek do społeczności" (Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 15). Jedni
i drudzy mogą zyskać, jeśli tylko dadzą coś od siebie, bo „nie wystarczy brać,
trzeba też umieć coś dawać" — wówczas właśnie etnograficzne spotkanie stanie
się z pewnością dla obu stron przeżyciem wzbogacającym.
Czy jednak przesłanie owo, jakże w pewnym sensie radykalne, bo wymaga¬
jące — przynajmniej na krótki czas, oderwania się od siebie i zerknięcia w stro¬
nę drugiego człowieka, wejrzenia w jego nieraz zupełnie odmienny od naszego
świat, jest przesłaniem odpowiednim dla wszystkich? Czy każdy etnograf ma
obowiązek brać sobie do serca szczytne nauki Zawistowicz-Adamskiej? Przeko¬
nania takiego nie mam. Utopią bowiem byłoby wymaganie stosowania tej samej
metody pochylania się nad człowiekiem i angażowania w cały jego świat przez
wszystkich zainteresowanych prowadzeniem badań terenowych. Oczywiste jest,
iż tonacja etnograicznej melodii wygrywanej przez autorkę Społeczności wiejsklej nie musi, ba, nie powinna wpadać w każde ucho, nie wszyscy wszakże mają
jednaki słuch i melodii powtórzyć, mimo nawet najszczerszych chęci, nie zdo¬
łają. Rzecz zatem bardziej, w moim przekonaniu, polegałaby na odkryciu w głę¬
bi własnej etnograicznej duszy, w jakich melodiach ona gustuje, jakie rytmy
i tonacje są jej bliskie i godne odgrywania wciąż na nowo, w takich lub innych
aranżacjach, przy użyciu przeróżnych instrumentów.
Gdy trafiłem do świata społeczności hospicjum i Domu Pomocy Społecznej
dla Przewlekle Chorych, w moim zamiarze było pozostanie tam z górą kilka mie¬
sięcy. Chciałem przeprowadzić badania i umknąć w zacisze domowego gabine¬
tu, by tam „opracowywać" zebrane materiały. Tyle tylko, że gdy już znalazłem
się na miejscu, odkryłem, iż zamiar mój nie może zostać zrealizowany zgodnie
z przyjętą wcześniej strategią, a ja miast rzeczonych paru miesięcy zachodzę do
hospicjum już niemal trzy lata. Przyczyną takiego obrotu spraw nie były wca¬
le, jak pomyślą niektórzy, kwestie techniczne, związane z niedostatkiem czy
ułomnością gromadzonej w terenie wiedzy, którą jakoś należałoby uzupełnić,
coś do niej dodać etc. Przyczyn mojego głębszego osadzenia się w Domu dla
Osób Przewlekle Chorych upatruję raczej w sferze mentalnej i związanym z nią
określonym typem mej osobowości (badawczej), nastawionej, jak powiedziałaby
Zawistowicz-Adamska, na „ludzkie" bycie w terenie z drugim człowiekiem. Po
paru tygodniach nie potraiłem być już li tylko widzem w teatrum życia domowohospicyjnego. Dość szybko przekroczyłem granicę czystej etnograicznej obser-

�Marcin Andrzej Kafar

126

wacji i stałem się rozpoznawalnym i świadomie zaangażowanym w codzienne
i niecodzienne zdarzenia ich uczestnikiem, wypełniającym różne role — począw¬
szy od bezimiennego młodego człowieka pomagającego ustawić w odpowiedniej
pozycji antenę telewizyjną, a skończywszy na roli przyszywanego wnuczka jed¬
nej z najbliższych mi w Domu osób, pani Irenki . Postępowałem zatem zgodnie
z zasadą, którą Clifford Geertz, wypowiadając się na temat etycznego wymiaru
badań antropologicznych, nazywa potrzebą fuzji między zawodową i pozazawodową sferą życia antropologa (Geertz, 2003, s. 55).
W pierwotnym założeniu moje badania odnosić się miały jedynie do obszaru
narracji o chorobie i cierpieniu, a docelowym punktem chciałem uczynić hospi¬
cjum (jest ono wydzieloną instytucjonalnie i przestrzennie częścią Domu Pomo¬
cy Społecznej dla Przewlekle Chorych). Wkrótce okazało się, że chorób jest wie¬
le, a i cierpienia pod dostatkiem, jednak wymiary, w których one się pojawiają,
nie są abstrakcyjnymi poziomami dyskursu, ale wpisane są wyraźnie w szerokie
konteksty Domowej powszedniości. Zaplatają się w złożone systemy znaczeń
dotykających na przykład motywów utraty rodzinnego domu, próby tworzenia
substytutu tego ostatniego, przewlekłych stanów choroby terminalnej, bliskości
śmierci. Jakąż zatem w obliczu owej różnorodności wypadało przyjąć metodę
gromadzenia wiedzy, by jednocześnie uniknąć wpadnięcia w pułapkę swoiste¬
go redukcjonizmu poznawczego, który w tym wypadku oznaczałby pozostanie
na poziomie suchego kolekcjonowania etnograficznego materiału? Postanowi¬
łem działać nieco intuicyjnie. Otworzyłem się na otaczającą mnie rzeczywistość
i próbowałem „zagarnąć" z niej tak wiele, jak to możliwe. Nastawiłem się na,
by sparafrazować myśl Normana Denzina, doświadczenie o charakterze epifanii
(Denzin, 1988), całościowe bycie w środku dziejącej się akcji, bez poruszania się
w wyraźnie z góry określonym polu teoretycznym. Teorie zostawiłem na margi¬
nesie, nie wiedząc, które z nich i w jakim zakresie da się później wykorzystać.
Szedłem tutaj tropem uznanym za słuszny choćby przez Victora Turnera, który
swego czasu powiedział, iż
11

pomimo tego, że antropolog zawsze wyrusza w teren z teoretycznym bagażem, to
jest on o tyle istotny, o ile oświetla społeczną rzeczywistość. Co więcej, okazuje
się, że bardzo często to nie całościowy system teoretyka jest tym, co go oświeca,
ale czynią to raczej dopasowywane do rozbitych danych, płynące z kontekstu roz¬
proszone idee, przebłyski i przeczucia. Takie idee mają wartość samą w sobie i są
w stanie naprowadzić nas na nowe hipotezy (Turner, 1978, s. 23).

Linię bardzo podobnej w istocie metody pracy w terenie proponuje Kazimie¬
ra Zawistowicz-Adamska. Według niej, najbardziej wartościowe pod względem
11

O rodzeniu się więzi między mną a panią Irenką piszę w osobnym tekście (Kafar, 2004). Pani
Irenka występuje w nim pod zmienionym imieniem „Stasia".

�Projekt „etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

127

heurystycznym jest przyjęcie przez badacza postawy maksymalnej otwartości wo­
bec zróżnicowania i pewnego rodzaju, mówiąc metaforycznie, terenowej barw­
ności, z jaką spotyka się antropolog. Wobec tego:
Trudno tu narzucić jakieś recepty. Raczej należałoby wszelkich recept zaniechać.
Po prostu wyczulić zmysł obserwacyjny do najwyższych granic, by dostrzegać nie
tylko to, co jest namacalne, uchwytne, ale i to wszystko, co jest poza tym. Dopiero
wyczucie owych nieuchwytnych praw, rządzących duszą jednostki i duszą spo­
łeczności, utoruje drogę do dalszych osiągnięć. Na tym wyczuciu oprą się kontakty
z pojedynczymi ludźmi i kontakty z gromadą. Nie może tu być mowy o jakichś
szablonach, jakichś utartych normach postępowania. Z góry trzeba sobie odważnie
powiedzieć, że tego rodzaju pojęcia, jak: „wieś polska" czy „chłop polski", czy
„dusza chłopska" są pustym dźwiękiem. Nic nie mówią. Wystarczy wniknąć głę¬
biej w sprawy wsi, by pojąć, że każda wieś żyje swoim własnym życiem, układają¬
cym się odmiennie niż w innej wsi, tuż o miedzę. Że nawet w obrębie tej samej wsi
istnieje często daleko posunięta dzielnicowość, dzięki której stosunki społeczne od
wieków są pod każdym względem nader zróżnicowane (Zawistowicz-Adamska,
1948, s. 127).

I to właśnie na subtelnym wsłuchiwaniu się w szmery i szepty Domowe,
w próbie wyłuszczania z nich owych nieuchwytnych dla postronnego obserwa­
tora lub domownika (po prostu żyjącego, a nie myślącego, podług jakich praw
żyje) reguł, wyznaczających rytm życia danego miejsca i zamieszkujących je
ludzi, oparłem swój antropologiczny warsztat. Notowałem „na gorąco" swoje
odczucia i wrażenia, opisywałem zdarzenia, w których brałem udział i których
byłem świadkiem, wreszcie zbierałem opowieści o cierpieniu i chorobie, o ży¬
ciu w Domu, o przyjaźni z ludźmi i zwierzętami, o samotności, o miłosierdziu
i miłości do wyrodnych synów, o śmierci, i o tym, jak bardzo chciałoby się być
wolnym i móc decydować o samym sobie... Wsłuchiwałem się w te opowie­
ści społeczności hospicjum i Domu dla Osób Przewlekle Chorych i, jak zaleca
Arthur Frank, podążając za myślą Julii Cruickshank, jednocześnie starałem się
myśleć nimi (Frank, 1997, s. 23-24), próbując odnaleźć w nich moralne filary
myśli współczesnego człowieka, odczytać trwałe kulturowe motywy i wychwy¬
cić ukryte w nich „lokalne" konfiguracje znaczeń. Tak powstała antropologiczna
„Opowieść o społeczności hospicjum i Domu Pomocy Społecznej dla Przewlekle
Chorych". Integralną częścią tej opowieści jest historia antropologa, który po
skończonej pracy nie porzucił terenu swych badań, ale pozostał w nim pielęgnu¬
jąc zawiązane znajomości i przyjaźnie, wciąż regularnie odwiedzając tych słab¬
szych i mogących mniej od nas, uczestnicząc w codzienności i trudnej, i smut¬
nej, i radosnej, i . uczącej pokory tych „lepszych", bo zdrowych, wciąż jeszcze
zdrowych.

�Marcin Andrzej Kafar

128
Przykłady

antropołogicznego

déjà vu

Na koniec chciałbym pokazać, na kilku przykładach, które można by pomna­
żać, jak zbliżone odczucia związane z doświadczeniem terenowym mogą towa­
rzyszyć etnografom wykazującym się podobnym temperamentem badawczym
i zbieżną w dużej mierze wizją uprawiania nauki o człowieku, autentycznej an¬
tropologii, jak nazywa j ą Victor Turner (1978, s. 18).
Czytałem Społeczność wiejską zarazem z zachwytem (napisana jest bowiem
piękną polszczyzną), jak i zadziwieniem. W wielu miejscach praca Profesor Zawistowicz-Adamskiej jest bowiem dla mnie świadectwem, że każde z nas, pomi¬
mo tego że szło różnymi ścieżkami, w gruncie rzeczy dochodziło do tych samych
punktów, ocierało się o tę samą terenową materię i chwytało ją, co bodaj najistot¬
niejsze, w bardzo podobny, jeśli nie tożsamy sposób. Przedstawiam zatem niżej,
wspierając się metaforą „antropologicznego déjà vu", fragmenty tekstu Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej, łącząc je z fragmentami mojej „Opowieści o spo­
łeczności hospicjum i Domu Pomocy Społecznej dla Przewlekle Chorych".
I
Czuję na sobie wszystkie spojrzenia. Jeszcze mi nic nie mówią. Są obce, zastrasza­
jąco obce. Siedzę tu niby „na cenzurowanym". Stokroć gorzej jeszcze: wiem,
że w tej chwili waży się pierwsze odruchowe ustosunkowanie się wsi do mnie.
Nie zaufają mi, dopóki nie stanę się dla nich jakimś autorytetem. Trzeba uczy­
nić pierwszy krok. Trzeba najpierw zrzucić z siebie brzemię osamotnienia, by
móc odnaleźć jakąkolwiek nić porozumienia z tym obcym, nieznanym tłumem.
Trzeba się z nim zespolić, zjednoczyć, nie być poza jego nawiasem. To nade
wszystko. (...) muszę coś o tych ludziach wiedzieć. Zaczynam się im przyglądać.
Zatrzymuję wzrok na poszczególnych twarzach, chcę je zapamiętać. To tu, to
tam chwytam uśmiech, przyjazny, życzliwy. I odnajduję w sobie prawdziwą
głęboką życzliwość do ludzi, wśród których żyć będę długie miesiące. Ta życz¬
liwość toruje mi drogę do ich serc. Już nie widzę przed sobą obcego, bezosobo¬
wego tłumu (Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 23).

Jest ciepły majowy dzień sprzed dwóch i pół roku. Z panią psycholog Domu
Pomocy Społecznej dla Przewlekle Chorych jestem umówiony na godzinę 10.30.
Spoglądam na zegarek, jest dopiero 10.10. Postanawiam więc odczekać jeszcze
kilka minut, spacerując po chodniku położonym przy miejskim skwerku obsa¬
dzonym młodymi drzewami. W Łodzi majowa zieleń ma najbardziej intensywną
barwę. Delektuję się nią, jednocześnie wdychając pełną piersią lekko wilgotne
powietrze. To proste ćwiczenie sprawia, że już po chwili jestem zupełnie wyci¬
szony i gotów na przekroczenie bramy Domu.
Powoli ruszam w jej kierunku, za wszelką cenę starając się odsunąć od siebie
myśli pełne obaw i lęków o to, czy podołam wyzwaniu. I oto nagle obdarowa-

�Projekt „etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

129

ny zostaję posmakiem Domowej rzeczywistości: na schodach prowadzących do
przedsionka Domu wpada na mnie kobieta; łamiącym się głosem szepce „prze­
praszam", po czym niezgrabnie omija mnie i odchodzi. Jej policzki zalane są
łzami, w drżącym ręku trzyma chusteczkę, ociera nią twarz... Obraz ten na dłu¬
go zasiada mi w pamięci; jest namiastką tego, co czeka mnie w Domu (później
okaże się, że podobnymi zdarzeniami przepełniona jest Domowa codzienność
i że, na swój sposób, można się do niej „przyzwyczaić", albo lepiej powiedzieć
— „oswoić" się z nią).
Mija parę minut. Idę Domowym korytarzem i mam wrażenie, że każdy mi
się przygląda. Napotykam same kobiety, połamane spojrzenia, krzyk dochodzący
z sali, którą akurat mijam. Korytarz jest długi, czy nie nazbyt długi jak dla mnie?
Muszę przejść cały, by znaleźć się za plastikowymi drzwiami gabinetu psycho¬
loga. Wreszcie docieram tam. W pokoju prócz pani J. jest jeszcze jedna osoba.
Przedstawiamy się sobie. Wymieniamy kurtuazyjne ukłony; dowiaduję się, iż
nieznajoma zajmuje w Domu stanowisko „pracownika socjalnego". Wyczuwam
pewną sztywność sytuacji. Tak właśnie chyba to musi wyglądać. W końcu jestem
tu obcy, nie wiadomo po co przychodzący, nie wiadomo czego tak naprawdę
chcący.
Chyba wolę być na zewnątrz. Ale gdzie? Na korytarzu, w czyimś pokoju?
Jak mam rozmawiać z ludźmi, których nie znam? Jak mam się przedstawić, by
nie zrazić ich od razu do siebie? Okazja na przełamanie lodów przychodzi szyb¬
ciej, niż mógłbym się spodziewać. Któraś z opiekunek informuje panią psycho¬
log o przygotowaniach do wyjścia z kilkoma pacjentkami na spacer do ogrodu.
Chciałbym włączyć się do tych przygotowań, tylko czy mi na to pozwolą? „Tak".
A więc idziemy wraz z opiekunką do któregoś z pokojów. Kilka pań stoi w gru¬
pie na korytarzu i z wyraźnym zniecierpliwieniem czeka na pozostałe. Nie mogą
wyjść same. Powody są różne: część z nich zwyczajnie nie jest w stanie poruszać
się o własnych siłach, inne to pacjentki pozostające pod „specjalnym nadzorem".
Ponoć trzeba bezustannie trzymać nad nimi pieczę, aby nie zrobiły krzywdy ani
sobie, ani innym.
Trwa ubieranie kobiet w bluzki, swetry, buty. Wszystko to mocno przecho¬
dzone, wzory pamiętające lata osiemdziesiąte, może wcześniejsze.
- Czy pomoże mi pan założyć ten sweter i buty? Ta prawa ręka ciągle niedo­
maga - słyszę dobiegający z boku głos. Ktoś wyrywa mnie z rozmyślań prośbą
o pomoc, tyle tylko, że ja takich rzeczy nigdy wcześniej nie robiłem. Moją chorą
babcią opiekowała się mama.
- Niżej, niżej, o właśnie tak, już weszła. Teraz tego klapka na lewą nogę. Bar¬
dzo panu dziękuję. Jak pan ma na imię? - wszystko toczy się tak szybko, że nie
mam czasu wpaść w panikę, stchórzyć i uciec.
- Marcin.
- Marcin. Pięknie. Tak jak mój wnuczek. Idzie pan z nami do ogrodu?

�Marcin Andrzej Kafar

130

- Tak.
- No to chodźmy, póki słoneczko wysoko, troszkę się poopalamy, pospace¬
rujemy.

II
Trzeba odsłonić całe własne człowieczeństwo, by znaleźć drogę do człowieczeń¬
stwa innych, by móc stanąć wśród tłumu jak równy z równymi. Gdy wieś
obdarzy kogoś zaufaniem, powierzy mu wszelkie swoje sprawy na ślepo i bez
zastrzeżeń. Nie wątpi wtedy ani na chwilę, że wszystkie sprawy zostaną roztrzygnięte pomyślnie i sprawiedliwie, że możliwości tego kogoś, kto stał się
we wsi autorytetem, są nieograniczone. Po prostu wszystko może! Byle tylko
chciał, każdą sprawę zdolen jest wedle swej woli przeprowadzić.
Gdy więc badacza terenowego wieś obdarza zaufaniem, zawraca się doń
ze wszystkimi swymi bolączkami, wierząc w jego uczynną życzliwość i —
wszechmocność. Bo... „niech tylko pani zechce, niech tylko pani powie jedne sło­
wo", a już, jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej, wszystko pójdzie gładko
(Zawistowicz-Adamska, 1948, s. 132).

Jest późnojesienne przedpołudnie. Domowy korytarz wypełniają opiekunki,
pielęgniarki, salowe i domownicy. Gwar i melanż osób i dziejących się naraz
wielu rzeczy.
- Panie Marcinie, panie Marcinie, tutaj, tutaj jestem, niech pan zaczeka, mu¬
szę panu coś powiedzieć, muszę pana prosić o pomoc.
Pani Irenka podchodzi do mnie i chwyta mnie kurczowo za rękę.
- Niech mi pan pomoże, proszę pana.
- Pani Irenko, najpierw niech pani powie, co się stało, z czym ma pani pro¬
blem - próbuję j ą uspokoić, ale sprawa nie wydaje się zbyt prosta.
- Tutaj pod 15. umarła jedna kobita i ja chciałam się przenieść na jej łóżko.
Upatrzyłam je sobie już parę dni temu, a teraz dali je komuś innemu.
Na wskazanym łóżku siedzi starsza siwowłosa pani i na moje pytanie, czy nie
dałoby się coś zrobić, i czy pani Irenka mogłaby je zająć, odpowiada, że miejsce
dostała z przydziału, że zarządziła to oddziałowa i że ona (starsza siwowłosa
pani) nie ma zamiaru nigdzie się już przenosić.
Pani Irenka stoi za moimi plecami i uważnie przysłuchuje się całej rozmowie.
I co ja mam począć? Chciałbym jej pomóc, ale na razie nie mam żadnego pomy¬
słu, jak to zrobić. Tym gorzej dla mnie, bo sprawa zatacza coraz szersze kręgi,
już włącza się do niej ktoś z personelu. Postawna kobieta w okularach z grubymi
rogowymi oprawkami doniosłym głosem krzyczy przez pół korytarza: - Niech
pani nic nie miesza, trzeba było powiedzieć wcześniej, że chce pani tutaj się prze¬
nieść. Łóżko przez dwa dni stało puste, a teraz się pani przypomniało o nim, jak
już jest zajęte przez kogoś innego?

�Projekt „etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

131

A więc to tak. Pani Irenka prawdopodobnie - przynajmniej do pewnego stop­
nia - sama jest sobie winna.
- Czy to prawda, pani Irenko? - dopytuję. - Czy nie mówiła pani nikomu, że
chce zająć to łóżko?
- Nie, bo czekałam jak oni opróżnią szafki po tej chorej, co umarła.
- No więc teraz chyba musimy poczekać, jak zwolni się kolejne miejsce
w innym pokoju, porozmawiam o tym z panią socjalną, zgadza się pani, pani
Irenko?
- Dobrze, teraz i tak już nie ma wyjścia, chciałam mieć to łóżko, ale jak się
nie da...

III
Dnie mijały szybko, na pozór jednakie. Ale każdy dom był nowym odkryciem.
Całym przeżyciem była każda opowieść o życiu pełnym trudów, twardej walki
0 byt i równie twardej wytrzymałości. Nie trzeba było natrętnie wydobywać wia­
domości: mówili sami, gdy raz zdołali przełamać wstydliwą nieśmiałość i nie­
ufność. Z niedyskrecji, z jaką wdzierałam się w życie ludzkie, rozgrzeszał mnie
mój własny stosunek do otrzymanych zwierzeń: starałam się odczuć wszystko
1 wszystko zrozumieć. Zwyczajnie, po prostu, po ludzku. Współczucie przycho­
dziło samo. I niejednokrotnie stwierdzałam z całą wyrazistością, że dla ludzi,
przytłoczonych pracą i troską, wynurzenia takie były czymś wartościowym,
czymś pokrzepiającym, więcej jeszcze: czymś odświętnym. Ich powszedniość na¬
bierała szczególnego zabarwienia z chwilą, gdy stawała się przedmiotem zainte¬
resowania dla kogoś z zewnątrz. Tę świadomość ceniłam sobie bardzo. Nie, nie
czułam się intruzem, który przemocą wydziera zwierzenia. I to mnie uprawniało
do przyjmowania najbardziej poufnych opowiadań (Zawistowicz-Adamska, 1948,
s. 30-31).

Pani Irenka w pokoju 05 jest od dwóch tygodni. Siedzę na jej nowym łóż­
ku, tym z przydziału. Łóżko było wybrane i zaakceptowane przez panią Irenkę.
Pierwszy tydzień przebiegł dość spokojnie. Pani Irenka dzieliła pokój z dwiema
współlokatorkami. Obie były przewlekle chore, jedna zmarła po paru dniach od
wprowadzenia się pani Irenki, na jej miejsce pojawiła się zaś inna kobieta, świe¬
żo przybyła do Domu. Dzień czy dwa dni później zaczął się koszmar.
- Panie Marcinie, ja od kilku dni prawie w ogóle nie śpię. Ta chora w nocy
wstaje i rzuca się na tę drugą. Kiedy j ą obudzi, to do rana nie można zmrużyć oka,
jęczenie i gdakanie, śpiewy i chodzenie z pokoju na korytarz i z powrotem. I tak
cały czas. Szafki też musiałam poprzewiązywać sznurkami, niech pan podejdzie,
pokażę panu.
Wstaję i przyglądam się z zainteresowaniem, ale i lekkim przerażeniem wy¬
myślnym supłom z bandaży zaplątanych na metalowych klamkach.

�Marcin Andrzej Kafar

132

- Po co pani to wiązała, pani Irenko?
- Zabronili mi używać takiej małej kłódeczki, na którą zamykałam swoje rze¬
czy. Do szafki ma teraz dostęp każdy, a ja się na to nie zgadzam, ja chcę mieć j ą
tylko dla siebie...

Zakończenie
„«Prywatność» w nauce, jeżeli narzucone są jej pewne reguły, nie powin¬
na osłabić naukowej ( . ) wizji opisywanej rzeczywistości. Pamiętnik i każda
inna forma autobiograficzna staje się ratunkiem przed anonimowością, jest także
sposobem przywrócenia indywidualnej odpowiedzialności za własny życiorys"
— pisała przed laty Ewa Nowina-Sroczyńska w komentarzu do Społeczności
wiejskiej (Nowina-Sroczyńska, 1988, s. 33). Dziś słowa te nie tracą nic na aktu¬
alności, byle byśmy tylko pamiętali, iż w praktyce pisarskiej i poprzedzającej j ą
życiowej praxis postępować należy z rozwagą, w sposób głęboko przemyślany.
Nawet najbardziej szczytne cele naukowe legną bowiem w gruzach, rozsypią się
jak domek z kart, jeśli nie będziemy potrafili rozpoznać granicy, poza którą nasze
dobre chęci stają się zwykłym wścibstwem, a „osobiste" mówienie całkowicie
przesłania obraz świata kreślony przez współpracujące z antropologiem osoby.
Nade wszystko jednak tym, co najważniejsze — z całą mocą postulowała Profe¬
sor Zawistowicz-Adamska — jest branie odpowiedzialności za siebie i za innych,
tak długo, jak pozostajemy w horyzoncie naszych wspólnych działań, i tak długo
jak jest w nas obopólna wola, by w nim trwać.
Zaproponowane przeze mnie odczytanie Społeczności wiejskiej jako „opowie¬
ści konfesyjnej" nie jest, co pokazują choćby wcześniejsze próby Katarzyny Ka¬
niowskiej i Ewy Nowiny-Sroczyńskiej, ani jedynym słusznym, ani tym bardziej
ostatecznym sposobem wydobywania z tej książki zawartych w niej znaczeń.
Mam wszelako nadzieję, że zachęci ono przynajmniej niektórych z nas do dal¬
szego namysłu nad wizją antropologicznego bycia-w-świecie podług Kazimiery
Zawistowicz-Adamskiej.
Słowa kluczowe: autobiografia, chronotop spotkania, hospicjum, dom pomocy społecznej,
doświadczenie, opowieść konfesyjna, skotoma

BIBLIOGRAFIA
Bachtin M .
1982

Problemy literatury i estetyki, przeł. W. Grajewski, Państwowy Instytut
Wydawniczy, Warszawa.

�Projekt „etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...
Clifford J.
2004

133

Praktyki przestrzenne: badania terenowe, podróże i praktyki dyscyplinujące
w antropologii, przeł. S. Sikora, w: Badanie kultury. Elementy teorii antro­
pologicznej. Kontynuacje, red. M . Kempny, E. Nowicka, Wydawnictwo
Naukowe PWN, Warszawa, s. 139-179.
Crapanzano V
1992
Hermes'Dilemma and Hamlet 's Desire. On the Epistemology of Interpreta­
tion, Harvard University Press, Cambridge M A , London.
Denzin N.
1988
Interpretive Interactionism, Sage, Newbury Park, London.
Dzięcielski R.
2001
Ludowe obrazy miasta. Inspiracje bystroniowskie, Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze, Łódź.
Frank A.W.
1997
The Wounded Storyteller. Body, Illness, and Ethics, University of Chicago
Press, Chicago, London.
Geertz C.
2000
Dzieło i życie. Antropolog jako autor, przeł. E. Dżurak, S. Sikora, wyd. KR,
Warszawa.
2003
Zastane światło. Antropologiczne refleksje na tematy filozoficzne, przeł.
Z. Pucek, Universitas, Kraków.
Hammersley M .
1998
Reading Ethnographic Research. A Critical Guide, Longman, New York.
Hastrup K.
1990
The Ethnographic Present: A Reinvention, „Cultural Anthropology" vol. 5,
no. 1, s. 45-61.
1995
A Passage to Anthropology. Between Experience and Theory, Routledge,
London, New York.
Kafar M.A.
2004
Od spotkania do wspólnoty. Autobiograficzny raport z terenu, w: Codzien­
ne i niecodzienne. O wspólnotowości w realiach dzisiejszej Łodzi, red.
G.E. Karpińska, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Łódź, s. 79-101.
Kaniowska K.
1988
Rozważania o metodzie Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej, „Prace i Ma­
teriały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi", Seria Etno­
graficzna nr 28, s. 156-165.
1999
Opis — klucz do rozumienia kultury, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze,
Łódź.
Kuhn T.S.
2001
Struktura rewolucji naukowych, przeł. H. Ostromęcka, posł. przeł. J. Nowotniak, Fundacja Aletheia, Warszawa.
Kuligowski W.
2003
Kanon antropologii: heroiczny i heretycki, w: Nie-złota legenda.
Kanoniczność i apokryficzność w kulturze, red. J. Eichstaedt, K. Piątkowski,
Towarzystwo Przyjaciół Wnętrz Dworskich w Ożarowie, Ożarów,
s. 217-231.

�134

Marcin Andrzej Kafar

Lienhardt G.
1961
Divinity and Experience. The Religion of the Dinka, Oxford University
Press, Oxford.
van Maanen J.
1988
Tales of the Field. On Writing Ethnography, University of Chicago Press,
Chicago, London.
Nash D., Wintrob R.
1972
The Emergence of Self-Consciousness in Ethnography, „Current Anthro­
pology" vol. 13, no. 5, s. 527-542.
Nowina-Sroczyńska E.
1988
Podróże do Zaborowa, „Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego
i Etnograficznego w Łodzi", Seria Etnograficzna nr 28, s. 29-37.
Okely J.
1992
Anthropology and Autobiography. Participatory Experience and Embo­
died Knowledge, w: Anthropology and Autobiography, eds. J. Okely,
H. Callaway, Routledge, London and New York, s. 1-29.
2005
Wizualizm i krajobraz: patrzeć i widzieć w Normandii, „Konteksty. Polska
Sztuka Ludowa" nr 4, s. 11-23.
Piotrowski M .
1988
Metoda badań terenowych Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej jako inspiracja
dla współczesnego badacza, „Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego
i Etnograficznego w Łodzi", Seria Etnograficzna nr 28, s. 167-173.
Radin P.
1990
The Winnebago Tribe, University of Nebraska Press, Lincoln (wyd. 1,
1923).
Reinfuss R.
1990
Śladami Łemków, Wydawnictwo PTTK „Kraj", Warszawa.
Robotycki C.
1995
O banalizacji tekstów w etnologii, w: Etnologia polska między ludoznawstwem
a antropologią, red. A. Posern-Zieliński, „DRAWA", Poznań, s. 83-89.
Sacks O.
1996a
Stanąć na nogi, przeł. E. Mikina, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań.
1996b
Mroczek: zapominanie i pomijanie w nauce, w: Ukryte teorie nauki,
red. O. Sacks, J. Miller, S.J. Gould, D.J. Kevles, R.C. Lewontin, przeł.
A. Pawelec, Wydawnictwo ZNAK, Kraków, s. 93-123.
Turner V.W.
1978
Dramas, Field, and Metaphors. Symbolic Action in Human Society, Cor­
nell University Press, Ithaca, London.
1985
On the Edge of the Bush. Anthropology as Experience, ed. E.L.B. Turner,
University of Arizona Press, Tuscon.
1995
The Ritual Process. Structure and Anti-Structure, Aldine de Gruyter, New
York.
Wejland A.P.
2001
O Łodzi „po bystroniowsku", wstęp w: Dzięcielski R., Ludowe obrazy mia­
sta. Inspiracje bystroniowskie, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Łódź,
s. 7-14.

�Projekt „etnografii doświadczenia" Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej...

135

Zawistowicz-Adamska K.
1948
Społeczność wiejska. Doświadczenia i rozważania z badań terenowych
w Zaborowie, Polski Instytut Służby Społecznej, Łódź.

Marcin Andrzej Kafar

K A Z I M I E R A Z A W I S T O W I C Z - A D A M S K A ' S „ E T H N O G R A P H Y OF
EXPERIENCE" PROJECT A N D ITS M O D E R N APPLICATIONS
(Summary)
The article is an attempt at re-reading Kazimiera Zawistowicz-Adamska's book entit­
led Społeczność wiejska [Rural community].
The first part of the article is a critical review of the main positions adopted for a detai­
led exegesis of the book. Zawistowicz-Adamska's book is perceived as 1) a vademecum
of the researcher's field attitudes, 2) document-novel, 3) an autobiographic paraliterary
text. The discussion of the book is carried out within the framework of metadiscourse of
the history of scientific thought. A metaphor of Oliver Sacks' scotoma serves as the point
of departure. In the second part the author makes references to modern methodological
discussion on the role of an experienced field researcher and the linguistic forms used to
record it. Against this background the author studies the structure of Społeczność wiejska
as a „confessional story" and analyses the importance of the chronotopos of meeting. The
third part focuses on the identification of common features between Kazimiera Zawisto­
wicz-Adamska's project and the author's project, who conducts his research among the
community of the hospice and those living in the Aid Centre for Chronically Ill.
Key words: autobiography, chronotopos of meeting, hospice, aid centre, experience, con¬
fessional story, scotoma

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11003" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10981">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2fc76b9895cec27db2e07b8e79a1ce5c.pdf</src>
        <authentication>4c4f7c519191da916261205e9cf4a417</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131206">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2029</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131207">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131208">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131209">
                <text>Ajnowie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131210">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1883</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131211">
                <text>Projekt zarządzania Ajnami z wyspy Sachalin, z krótkimi komentarzami do poszczególnych punktów / LUD 1991 t.74</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131212">
                <text>LUD 1991 t.74, s.95-106</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131213">
                <text>Piłsudski, Bronisław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131214">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131215">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131216">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131217">
                <text>Lud, t. 74, 1991

II. PRZED lOO-LECIEM PTL

BRONISŁA W PIŁSUDSKI

PROJEKT ZASAD ZARZĄDZANIA AJNAMI Z WYSpy SACHALlN,
Z KRÓTKIMI KOMENTARZAMI DO POSZCZEGÓLNYCH PUNKTÓW
1. Każde osiedle posiada sołtysa obieralnego, zaś poszczególne gminy
również obieralnych wójta i dwóch pomocników.
(Pożądane jest, by osiedla Ajnów były bardziej liczebne, niż obecnie.
Byłoby rzeczą konieczną, jeżeli to możliwe, bez przymusu, wprost przeciwnie, przy wszelakim poparciu i zachęcie, zgrupować kilka osiedli
mniejszych w jedno, tak by warunki naturalne zezwoliły na rozwój
łowiectwa morskiego, hodowli zwierząt i ogrodnictwa. Gdyby brzegi
wyspy zasiedlano kolonistami o profesji rybackiej, dobrze by było przydzielać im działki nie zajęte uprzednio przez tubylców pozwalając, by ci
ostatni sami zezwalali przesiedleńcom na instalowanie się w tym samym
miejscu.
Co zaś tyczy nadrzędnej jednostki administracyjnej, jaką jest gmina,
to proponuję następujący podział terytorialny ziemi zajętej przez Ajnów:
dwie na brzegu zachodnim, z granicami nieco bardziej na północ od
osady Notosin, na przykład koło przylądka Cikai, i dwie na brzegu
wschodnim: od południa na osadzie Hunup kończąc i na północ od niego
(razem 4). Do tej gminy należałoby zaliczyć wszystkich Oroków i Gilaków zamieszkujących okolice osiedla Tichmieniewskiego w pobliżu zatoki Tierpienija (Cierpliwości). W takiej sytuacji każde z plemion wybierałoby po jednym przedstawicielu, przy czym każdy z nich kolejno pełniłby funkcję wójta, zaś pozostali dwaj - jego pomocników (zastępców).
2. Wszyscy wójtowie oraz ich pomocnicy, zjeżdżając się w jednym
miejscu, w określonych terminach, stanowią samorząd tubylczy.
3. Samorząd tubylczy działa przy specjalnym naczelniku tubylczym
(posiadającym prawa podobne jak naczelnik chłopski).
(Sądząc, że w najbliższym czasie zesłania na Sachalin zostaną wstrzymane, uważam, że również tutaj, podobnie jak to się stało na sąsiednich
tenmach, winny być wyłączone obowiązki ogólnej policji od służby ziemskiej, że zostaną utworzone stanowiska isprawników (naczelników policji powiatowej), pl'zystawów (naczelników policji) oraz naczelników
chłopskich. W takich przypadkach mianowanie specjalnych tubylczych
naczelników na tych terenach, zasiedlonych całkowicie przez ludnd{~ tu-

�96
bylczą, byłoby rzeczą niezwykle pożądaną. Wyznaczenie zaś tylko jednego
urzędnika odpowiedzialnego za sprawy tubylców na Sachalinie, ze względu na wielkość obszaru i trudności komunikacyjne, byłoby rzeczą bezskuteczną. Z korzyścią dla sprawy można pozostawić pod opieką tubylczych zwierzchników owe niewielkie osiedla rosyjskie rozrzucone pomiędzy terenami zajętymi przez ludność tubylczą. Południe wyspy na przykład mogłoby być podzielone na dwa obszary tubylcze: wybrzeże zachodnie oraz wschodnie. Uważam za konieczne włączenie do tytułu sprawowanego urzędu określenie "tubylczy", by osoba urząd ów sprawująca
orientowała się jak i z jakim środowiskiem będzie mieć do czynienia
przede wszystkim oraz, by powstrzymać tych, którzy z pogardą i wstrętem traktują przedstawicieli ras niższych, są nietolerancyj ni wobec innowierców. Za obowiązkowe należałoby uważać znajomość lub wyuczenie
się języka tubylców przez osoby stanowiska takowe zajmujące. Jest to
niezbędny warunek, by strony rozumiały się wzajemnie; bez owego porozumienia, wzajemnego zaufania, nie do pomyślenia byłoby skuteczne
kierowanie, gospodarowanie i polepszanie bytu owego tak oryginalnego
środowiska, jakie stanowią ludy pierwotne, gdzie każde plemię reprezentuje specyfikę, z którą należy się liczyć.
Najpraktyczniej byłoby powoływać na funkcję naczelnika ds. tubylców ludzi szczególnie interesujących
się nimi z racji swoich
zainteresowań
naukowych i zwracać się z prośbą o zaopiniowanie ich kandydatur do antropologicznych i etnograficznych sekcji towarzystw naukowych. Pożałowania godny problem wymierania plemion
piervvotnych znalazł się, być może, w nowej fazie; prócz konstatacji faktu stopniowego zaniku tych plemion mogą pojawić się nowe doświadczenia z dziedziny systematycznej walki ze zjawiskiem planowego krzewienia wśród tych ludzi wyższej kultury. Co się zaś tyczy Ajnów, to
w niektórych miejscach na wyspie Hokkaido prawie wyłącznie zajmują
się oni rolnictwem i hodowlą zwierząt i właśnie na owych terenach Ajnowie, jak to sami stwierdzają, nie tylko nie wymierają, lecz powiększają
swą populację.
Oczywiście, nie wystarcza jedynie rozporządzać ludźmi, którzy będą
z zamiłowaniem, a nie wyłącznie formalnie spełniać swe obowiązki. Potrzebne są środki materialne, potrzebna jest pomoc ze strony państwa;
godziwa zapłata za produktywną pracę, a nie nędzna jałmużna w nieszczęśliwych wypadkach czy w latach głodu).
4. Wszyscy wójtowie i sołtysi pełnią swe funkcje bezpłatnie. Są wybierani na podstawie określonego prawa wyborczego na okres trzech lat.
5. Zatwierdzenie wybranych wójtów i sołtysów leży w gestii naczelnika do spraw tubylców.
6. Wójtowie posiadają opłacanych kancelistów, rekrutujących się, w
miarę możliwości, spośród tubylców.
(Wymóg posiadania własnych pisarzy do prowadzenia niezbyt skomplikowanej kancelarii wójtowskiej stwarza okazję do praktycznego stosowania znajomości pisma, ponieważ dążenie do opanowania tej umiejętności daje się wśród Ajnów zauważyć).

�97

7. Aczkolwiek obowiązki wójtowskie są określone w zasadzie jako
funkcja społeczna, to jednak jeżeli tak postanowi gmina, mogą one być
opłacane, przy czym wysokość poborów i sposób uzyskiwania funduszy
na nie określa sama gmina. Ona też wyznacza wysokość pensji dla kancelisty.
8. Wszyscy wójtowie są bezpośrednio podporządkowani naczelnikowi
do spraw różnoplemieńców.
Wójtowie i sołtysi posiadają określone pieczęcie, którymi sygnują wychodzące od nich pisma.
9. Oto obowiązki wójtów i sołtysów:
l) Ogłaszanie i wykonywanie wszystkich rozporządzeń władz zwierzchnich; 2) przedsięwzięcie odpowiednich środków zapobiegawczych przeciwko epidemiom, pomorowi bydła, pożarom lasów; 3) dostarczanie informacji o wypadkach; 4) rejestracja zgonów i narodzin ludności; 5) kontrola przestrzegania higieny sanitarnej podczas zbiorowych połowów;
6) egzekwowanie powinności; 7) zarządzanie społecznymi rezerwami magazynowymi i sumami pieniężnymi; 8) dostarczanie informacji o stanie
materialnym i potrzebach ludności; 9) piecza nad rozwojem ogrodnictwa,
hodowli zwierząt, rolnictwa i rybołówstwa; 10) współdziałanie z władzami sądowymi, personelem lekarskim, urzędnikami policji, przechodzącymi
wojskami i nauczycielami.
10. Samorząd tubylców, będąc zgromadzeniem społecznym, zajmuje
się następującymi sprawami:
l) Wyznaczaniem i rozdziałem powinności ziemskich oraz, o ile to
będzie niezbędne, również i państwowych; 2) prowadzi ewidencję społecznego majątku i pieniędzy; 3) troszczy się o byt materialny plemienia;
4) sporządza podania do instancji nadrzędnych odnośnie korzyści i potrzeb; 5) rozpatruje spory i takie sprawy, które wyłączone z zakresu ogólnego kodeksu karnego i cywilnego, są rozstrzygane na podstawie prawa
zwyczajowego.
11. Wszyscy Ajnowie są zwolnieni od służby wojskowej.
(Kontynuacja tej ulgi dla Ajnów jest ważna ze względu na fakt, że
obowiązek ten stanowi okrutny straszak, powstrzymujący wielu z nich,
o czym miałem możność się przekonać osobiście, od posyłania dzieci do
szkoły. W przeszłości Ajnowie byli niezwykle wojowniczym plemieniem
i prowadzili krwawe wojny z Japończykami oraz pomiędzy sobą. Jednak
pięć pokoleń wstecz przerazili się następstw walk bratobójczych, grożących całkowitym wyludnieniem i zdecydowali, że wszystkie spory rozstrzygać będą pokojowymi rokowaniami i grzywnami nakładanymi na
winnych. Pozbawienie kogokolwiek życia było uważane za naj cięższy
grzech i jak wspomniałem wyżej, było odkupywane dopiero okrutnym
wyrokiem śmierci. Pogłoski o okropieństwach krwawej współczesnej wojny spotęgowały jedynie przerażenie wobec ewentualności odbycia służby
7 Lud t. LXXIV

�98
wojskowej. W ubiegłym roku brak wypraw na połów ryb, tak znaczneg0
dla budżetu Ajnów dopływu pieniędzy i olbrzymia drożyzna przedmiotów
użytku domowego, u schyłku zimy spowodowały nędzę. Ale n~e było jednomyślnej zgody by zwrócić się do administracji o pomoc. Wielu nalegało, by nędzę tę znosić cierpliwie, ponieważ za okazaną pomoc administracja zażąda zgłoszenia się do oddziałów, by życiem zapłacić za par;~
pudów żywności).
12. Powinności spłacane w naturze mogą być wyznaczane jedynie przez
samych Ajnów dla swych własnych potrzeb społecznych.

(Powinności takie zwykle jest bardzo trudno regulować: spadają na
ludność nierównomiernie i wzbudzają zazwyczaj całą masę słusznych na
ogół narzekań, stąd też daje się zauważyć powszechne dążenie, by obowiązek ten, na przykład dostarczenia podwody, towarzyszenia w podróży,
zamienić na opłatę pieniężną).
13. Ajnowie płacą podatki wymierzone przez władze nadrzędne.

(Aczkolwiek dotąd tubylcza ludność Sachalin u była zwolniona od płacenia jasaku i w ogóle podatków, to uważam jednak, że bogactwa naturalne wyspy zezwalają na to, by obciążyć jej mieszkańców pewnymi ciężarami ogólnopaństwowymi. Płacenie prostych podatków, niezbyt uciążliwych, oczywiście będzie miało na względzie również cel wychowawczy.
Swiadomość tubylca, polegająca na uznaniu faktu, że on również wnosi
swój wkład na potrzeby państwa, zapewniającego jego ludowi bezpieczeństwo i dobrobyt, może w niewielkim stopniu, ale zawsze w sensie
dodatnim, sprzyjać umacnianiu związków tubylców z państwem, więzi
która w chwili obecnej nie jest zbyt mocna. Nie należy się jednak ograniczać jedynie do wdrażania tubylczej ludności do spełniania określonych
obowiązków. Jest rzeczą niezbędną stworzenie takich warunków, by mogła ona korzystać z pewnych dóbr kulturalnych, takich, jak na przykład
szkoły, opieka zdrowotna, tani kredyt. Poszerzenie praw i obowiązkćw
przyczyni się niewątpliwie do wyrobienia prawie nie istniejącej dot,!d
postawy obywatelskiej.
Podatki najlepiej byłoby ściągać z działalności produkcyjnej przynoszącej dochód na przykład z łowiectwa morskiego. Często zdarzało mi się
słyszeć od niektórych przedstawicieli plemienia, że chętnie zgodziliby się
na potrącenie podatku od dochodu ze sprzedaży morskich produktów na
fundusz szkolny).
14. Ajnowie mają uczestniczyć we wzajemnym ubezpieczaniu budowli
mieszkalnych od pożaru, póżniej zaś, w miarę rozwoju rolnictwa
i hodowli zwierząt, w ubezpieczaniu bydła od pomoru i zasiewów od !1ieurodzaju.

(Wszelkie opłaty należy nakładać stopniowo, by nie było sprzeciwu;
jednakże sama idea wzajemnej pomocy bynajmniej nie leży poza zasięgiem pojmowania przedstawicieli niższej kulL:ry, toteż nie tłumić jej.
lecz rozwijać by należało. W pierwszym okresie wydawania zapomóg, po
nieszczęśliwych wypadkach, w przeważającej mierze winno podjąć się

�99

państwo, czyli nastąpiłaby kontynuacja już ustanowionych zwyczajów.
Należy jedynie zadbać, by okazywanie pomocy było obowiązkowe i nie
zależało od widzimisię urzędnika. Pożary w osiedlach ajnoskich, ze wzglc;du na powszechne wypalanie lasu na ogromnych obszarach, zdarzają się
dość często. Ale pomocy materialnej pogorzelcy nie otrzymywali zaw~;ze,
chociaż zwracali siE~o nią do administracji. Taki stan rzeczy wywabje
li tubylców zdumienie połączone z przeświadczeniem, że władze nadrzędne
pieniądze dla nich przeznaczyły, lecz władza miejscowa bn dusze te
zatrzymała).
15. W każdej gminie jest przynajmniej jeden społeczny sklep, w którym znajdują się produkty pierwszej potrzeby takie, jak mąka, ryż, ryby.
Zamiast składek żywnościowych gmina może uchwalić daninę pienię~:ną
i utworzyć fundusze społeczne, które następnie mogą być wypłacane jako pożyczki zwrotne i bezzwrotne dla potrzebujących. Przechowywanie
produktów i zawiadywanie żywnością lub środkami pieniężnymi leży
w gestii wójtów i ich zastępców, zaś kontrolę sprawuje naczelnik
tubylców.
(Kolejność wydawania zapomóg oraz zbierania danin winna być ustalona przez władze w porozumieniu z ludnością, Być może na początku
taki rodzaj wzajemnej pomocy musiałby istnieć w zarodku, lecz zastąpienie dobroczynności przychodzącej z zewnątrz przez organizowaną
wśród społeczeństwa samopomoc należy uznać za sprawę najważniejszą.
Beztroskę właściwą ludności tubylczej nal,eży zastąpić zdolnością przewidywania, bez tej bowiem cechy życie w nowych warunkach stanie się
znacznie trudniejsze, kiedy to w związku z powiększeniem się liczby ludności walka o byt znacznie się zaostrzy).
16. Każde osiedle Ajnów posiada dokładnie określony przydział ziemi.
lecz rodziny mają prawo przesiedlać się do innych wiosek po uprzednim uzyskaniu zgody mieszkańców tych ostatnich, zaś kilka rodzin łącznie ma prawo przenosić się, po uzyskaniu zezwolenia odpowiednich władz,
na wolne dotąd działki.
(Dotychczas Ajowie korzystali ze swobody w przenosz€niu się z miejsca
na miejsce bez specjalnych trudności. Częstokroć po szeregu zachorowań,
wzmożonej śmiertelności w jakimś osiedlu część jego mieszkańców, czasami wszyscy, przenosili się do innej wioski, którą ominął gniew bogów.
Po kilku zaś latach, gdy bogowie zapomną o winie, kara zostaje darowana, Ajnowie znów podążają ku ojczystym stronom. Porzucić całkiem
miejsce spoczynku przodków obserwujących z zaświatów życie swych
potomków jest uważane przez Ajnów za zbrodnię. Nawet wspomnianych
przenosin dokonuje się do osiedli, gdzie mieszkają krewni w linii męskiej
lub żeńskiej. Ostatecznie porzucane są tylko te wioski, których mieszkańców dotknęło najstraszniejsze dla Ajnów wydarzenie - śmierć hldzi na morzu. Zresztą nawet i wtedy opuszcza się wioskę jedynie w przypadku, gdy jest ona niewielka. W przeciwnym razie niszczy się jedynie
domy tych, ;·;tórzy zatonęli. Ostatnio w miejscach wspólnych wy;)raw

�100
łowieckich pojawIają się nowe osiedla: Komosiroro, Cirauhnai, Notosan,
kilka w miejscowości Ussoro.
Osobiście uważam, że nie ma potrzeby, przynajmniej obecnie, ograniczać swobody Ajnów w przemieszczaniu się z miejsca na miejsce, lecz
jeżeli brzegi wyspy będą obrastać w przesiedleńsów rybackich, należałoby uprzednio przygotować do tego Ajnów: 1) zapl'Oponovi&lt;'(;,by utworzyli bardziej liczebne osiedla w miejscach, które uznają Z3 najcdpowiedniejsze i przydzielić im tam działki; 2) udzielić im prawa przeniesienia się na nowe tereny, nie zajęte dotąd przez przesiedleńców, uprzedzając jednocześnie, że jeżeli w danym miejscu nie powstanie osada
ajnoska (przynajmniej o 5-6 chatach), to pierwszeństwo przydziału zostanie udzielone przesiedleńcom. Stopniowy rozwój ogrodnictwa i rolnictwa,
do których należy zachęcać Ajnów, budowa chatek rosyjskich i domków,
takich jak w osiedlach Ai, Rure, czynią w wielu wypadkach Ajnów
mniej chętnych do przenosin. O licznych niewygodach i trudnościach
wynikających z faktu, że Ajnowie dotąd nie posiadają określonych wymierzonych działek ziemi wspominałem już wyżej).
17. Dopóki będzie istnieć łowienie soboli przy pomocy wnyków
rozstawionych w górnym biegu rzek i strumieni, konieczne byłoby okazanie pomocy Ajnom i w ogóle tubylcom poprzez przyznanie im tych
strumieni, które każda rodzina otrzymała w spadku po przodkach.
(W chwili obecnej polowanie na sobole jest utrzymane w stanie przyznającym wszelkie przywileje myśliwym rosyjskim. Nie istnieje kontrola
przestrzegania zakazu poławiania przy pomocy wnyków, zresztą jest to
nierealne. Tubylcy zaś, którzy zwracają się do władz a zezwolenie na
odłów soboli na rzeczkach, uważanych za własność rodową, otrzymują
odpowiedź odmowną. Dlatego rosyjscy myśliwi nie uznają praw różnoplemieńców do rzeczek, wyprawiają się gdzie chcą, a ponieważ idą w góry
i tam oczyszczają strumienie z gałęzi i chrustu, to zwykle wyprzedzają
tubylca, który idzie na polowanie dopiero, kiedy w górach spadnie pierwszy śnieg. Jakież bywa jego rozczarowanie, gdy pojawiając się nad swym
strumieniem zastaje tam gospodarujących białych myśliwych. Takie spotkanie sam na sam w tajdze nie zawsze bywa przyjemne. Myśliwi-przesiedleńcy to przeważnie ludzie zuchwali, mający wiele wspólnego z poszukiwaczami złota. Tubylcy nie czyszczą strumieni, zastawiają znacznie
mniej wnyków, dlatego każdy z nich łowi trzykroć mniej soboli, niż przeciętny myśliwy rosyjski. Ci ostatni często wyprawiają się na łów
wiosną po raz drugi. Tubylcy są głęboko oburzeni owym rabunkowym stosunkiem do bogactw leśnych. Wiosna jest przecież porą przychodzenia na świat młodych. Od pewnych myśliwych słyszałem, że wiosną
we wnyki trafiają przeważnie samice. W ostatnich latach myśliwi-przesiedleńcy (w okręgu korsakowskim) pocz·ęli się dodatkowo powoływać
na autorytet "papierów urzędowych". Uzyskują zwykle od admistratora
lub inspektora rolnego nic nie znaczące zezwolenie na polowanie z bronią i psem, byle była na nim pieczątka i znaczek skarbowy, następnie,
pokazując ten papier niepiśmiennemu tubylcowi, zapewniają go, że
otrzymali prawo do odłowu na tym właśnie strumieniu, gdzie przedtem
łowił tubylec. W ten sposób tubylec, który potrafi cenić b02actwa na-

�101

turalne i dbać o nie aby zachować je dla potomnych, musi ustąpić przed
wulgarnym drapieżcą, czasowo tylko luźno związanym z wyspą i post&lt;;pującym wedle znanego przysłowia "apres nous Ie deluge".
Rozporządzenie o odlowie soboli przy pomocy wnyków nie pozostaje wyłącznie na papierze. Zmuszając administrację do braku rea)n::ji
na prośby tubylców, dotyczące konieczności uregulowania
sprawy
strumieni, wywołuje się w umyśle tych ostatnich, nawykłych do szanowania prawa, przypuszczenie o istnieniu praw nie nadających się do przestrzegania, a kłamstwie i bezczelności jako najprzydatniejszych sposobach
osiągania dobrobytu.
Jeżeli już trzeba walczyć z samowolą łowców zwierząt futerkowych
nawet na tak rzadko zaludnionym terenie jak Sachalin, to lepiej
przeprowadzać to przy pomocy innych, bardziej realnych środków. NToże
skuteczniejsze by było pobieranie, przy wydawaniu zaświadczeń o p:Jsiadaniu prawa łowienia przy pomocy wnyków, specjalnego - co rok
wyższego - podatku, zależnie od aktualnej ceny soboli i czasu łowienia
(lata lub jesieni).
18. W koczowiskach tubylczych nie należy otwierać sklepów z alkoholem, powinno być zakazane używanie spirytusu jako środka płatniczego. W celu walki z alkoholizmem wśród tubylców powołane zostają
towarzystwa trzeźwości podlegające opiece podobnych towarzystw centralnych lub specjalnej organizacji opieki nad tubylcami, tworzonymi
w celu walki z przedwczesną umieralnością.
(Być może w niedalekiej przyszłości na Sachalinie wódka będzie
sprzedawana w wolnym handlu. W takim wypadku pożądane by było,
aby sklepy sprzedające napoje alkoholowe nie mieściły się w wioskach
tubylczych lub też w ich pobliżu. Niejednokrotnie słyszałem od tubylców, że kiedy nie ma wódki, to nie mają na nią ochoty, dopiero
gdy w pobliżu pojawia się ten napój, momentalnie odczuwają niepowstrzymane pragnienie. Do walki z wyzyskiem tubylców przez wieLl
handlarzy zajmujących się skupem skórek zwierząt futerkowych lub
ryby, którzy albo płacą spirytusem, albo chcą przy jego pomocy pozyskać
względy tubylców (Japończycy robią to przy pomocy sake), należałoby
włączyć również czlonków towarzystw trzeźwości. Poprzestanie na istniejącym obecnie pozornym nadzorze strażników i inspektorów znaczyłoby rezygnację z dążenia do zmiany istniejącej sytuacji. Utworzenie
towarzystw trzeźwości, w każdym razie wśród społeczności ajnoskiej,
jest zupełnie moż.liwe. Obecnie istnieją również Ajnowie niepijący, n;eliczni co prawda. Są również inni, którzy bardzo się krępuj=l wobec ludzi nie pochwalających pijailstwa. Spotkałem również i takich młodych
Ajnów, którzy, dowiedziav\iszy się, że lekarze mogą zasugerować \vstręt
do alkoholu, zapragnęli poddać się hipnozie, by odciąć się od pociąg'.! do
wódki i owych szkód przez nią powodowanych.
Członkowie towarzystwa trzeźwości winni mieć pierwszeństwo w otrzymywaniu zasiłków; pożądane byłyby premie i upominki w nagrodę za
wytrwałość w trzeźwości, wręczane przez opiekunów owych towarzystw.
Dochód ze sprzedaży skonfiskowanego spirytusu i kar pieniężnych za
awantury i ukazywanie się publicznie po pijanemu można by przezna~zyć

�102
na cele społeczne i kulturalne: na zakup instrumentów muzycznych,
latarni magicznych, obrazów itp. Kadry towarzystw trzeźwości wzbogaciłyby się o absolwentów szkół, wychowanych w duchu walki z pijaństwem, posiadających rozwinięte zamiłowanie do korzystania z rozrywek kulturalnych
na wyższym poziomie. Członkom wspomnianych
towarzystw należałoby umożliwić odbywanie kształcących podróży chociażby do pobliskich miast syberyjskich. Ajnowie z dawnych jeszcze czasów zachowali pasję do dalekich podróży. Obecnie również jest wielu
chętnych do zwiedzania miast rosyjskich, lecz niepożądane byłyby podróże bez opieki instytucji oświatowych czy osób zaangażowanych w podniesienie kulturalnego poziomu tubylców. Odbywający wycieczki pod
opieką drobnych przemysłowców lub zatrudnionych na łowif:kach Japończyków, po zwiedzeniu Hakodate, powracają bogatsi o znajomość obyczajów panujących w domach publicznych, wykazują szczególne zamiłowanie do hulanek oraz beztroski stosunek do powierzonych sobie
pieniędzy współplemieńców. Oczywiście miasta rosyjskie posiadają nie
mniej pokus i kusicieli. A jednak wycieczki na kontynent syberyjski
byłyby niezwykle korzystne pod. względem podniesienia poziomu kulturalnego i pogłębienia więzi ducllowej rdzennych mieszkańców z Rosjanami).
19. Wszystkie kary, nakładane na tubylców z tytułu nieprzestrzeganie przez nich praw i rozporządzeń, mają być przeznaczone na uzupełnienie specjalnego funduszu tubylczego, z którego czerpie się na zapomogi
i pożyczki właśnie dla ludności miejscowej.
(Srodek taki jest słuszny ze względu na fakt, że ludzie ci są na takim
stopniu rozwoju, że żądania ustępstw mających na celu korzyść pa11stwa
czy dobro ogólne nie są dla nich w pełni zrozumiałe).
20. Dla uzupełnienia funduszu tubylczego korzysta si(~ z dochodów
państwowej sprzedaży prochu, ołowiu, mąki, ryżu, soli, broni itp.
Sprzedaż tych towarów pierwszej potrzeby realizuje się przez osoby
urzędowe w kilku wygodnych punktach. W normalnych czasach nalicza
się marżę w wysokości 10°/0&lt;. Połowa tego dochodu zasila lundusz tubylców, pozostała zaś idzie do skarbu państwa oraz na koszta administracyjne. W wypadku głodu ceny się obniża, otwiera się sprzedaż na kredyt,
dla biednych wydaje bezpłatnie.
(Przestrzeganie artykułów 208-216 Ustawy o tubylcach ma dla Sachalinu duże znaczenie, ponieważ niewystarczająca produkcja chleba na
miejscu, przerwanie komunikacji z lądem na dłuższy czas, może wywolać w wypadku wolnego handlu wzrost cen, szczególnie wobec
grożącej nędzy.
Byłoby rzeczą słuszną, by z funduszu sachalii1skiego, który przez
wiele lat u.zyskiwał znaczne wpływy ponadnormatywne (art. 210 Ustawy ...)
ze sprzedaży mąki, soli, prochu, ołowiu, przeznaczono znaczną sumq na
założenie podwalin kapitału tubylczego).

�103
21. Z kapitału tego mogą być wydawane pożyczki i zasiłki dla poparcia rozwoju hodowli bydła, ogrodnictwa,
rolnictwa,
łowiectwa
morskiego, rękodzielnictwa i oświaty, jak również coroczne nagrody za
aktywność i starania w tym kierunku.

(Przepisy zarządzania
opracowane oddzielnie).

wydawania

kwot tego kapitału

wmny zostGlĆ

22. W pasmie wyspy zajmowanej przez Ajnów istnieją dwa rejony
służby medycznej wraz z niewielkimi szpitalikami dla tubylców.

(W chwili obecnej również nie odmawia si(~ udzielenia tym ludziom
pomocy lekarskiej. W wielu sytuacjach ustosunkowują się oni do niej
z ograniczonym, najczęściej powierzchownym zaufaniem. Sytuacja obecna 'N zakresie opieki zdrowotnej dla tubylców pozostawia jednak wiele
do życzenia. Lekarze badają chorych tubylców pobieżnie i przypadkowo,
będąc w podróży służbowej przeważnie z okazji jakiejś sprawy sądowej.
:Nie widzą efektów okazywania im pomocy ze względu na antysanitarne
warunki życia tych ludzi; nie znają specyfiki ich bytu, cech fizycznych
plemienia, widząc pacjenta po raz pierwszy nie rozumieją się wzajemnie, n:e mają możliwości poznania przyczyn i charakteru zachorowaIi.;
przeważnie nie są w stanie obserwować przebiegu choroby i funkcjonowania zaleconych środków, nie wiedzą nic o wynikach leczenia. Dlatego
liczba zarejestrowanych leków zaordynowanych tubylcom nie daje pełnego obrazu udzielonej pomocy lekarskiej. Zazwyczaj doktorzy żądają
przewiezienia chorego do szpitala znajdującego się w odległości stu
lub więcej wiorst. Choremu, wymagającemu
troskliwej i serdecznej
opieki proponuje się wyjazd do miejsca, gdzie będzie daleko od swoich,
mało tego, w środowisku które nim gardzi, ponieważ uważa za istotę
brudną i niższą od siebie. Na szpital decydują się jedynie wyjątki, bar-o
dziej odważni, prawie wyłącznie mężczyźni. Wśród Ajnów krąży pogłoska o tym, jak to z lecznicy w Korsakowie kobiety aj noski e wywo,żono
na kontynent. Rzecz w tym, że jedna z kobiet, która na początku
lat 90, leczyła się w lazarecie, znalazła się następnie we Władywostoku
ze swym konkubinem-zesłańcem,
pochodzenia chłopskiego. Krewnym,
którzy poszukiwali jej w owym lazarecie powiedziano, że kobieta
Ul&lt;larła, Fakty podobne czynią pobyt w okręgowym szpitalu rzeczą dla
i-\jnów straszną.
Niezbędni sq specjalni tubylczy lekarze z grona osób interesujących
:'li,:; antropologią, którzy będą zachęceni nie zaletami pracy na odległych
krailcach, nie zamiłowaniami myśliwskimi, lecz ciekawością naukową·
Potrzebne Sel również niewielkie, zaopatrzone w niezbędne środki lecznice,
rołożcn? w o:=iedlach t 1bylczycb, w miarę możliwości z obsługą dla tych
bói. Kiedy nawiążemy bezpośrednie, bliskie stosunki, pojawi się wzaj2mne zro:'J;mienie i szczere z~lufanie. Znacznie większe zaufanie do japo:~skjE:.i lnedycyny Ajnowie żywią nie z powodu stawi,ania wyżej niż n::&gt;s"::a ja:.Jo!1.skiejkultury, lecz przcde wszystkim ze względu na prostotę
i dmtr,:pność japoi;skich lekarzy. Na wyspie Hokkaido widziałem w wioskach o.,jr'.oskichpunkty medyczne m~sjon:1Tzynngielskieh, kiero\'.'ane CZ::l1

�104
sem przez kobiety, obserwowałem popularność tych ostatnich oraz wpływ,
jaki posiadają. Takie niewielkie szpitaliki są nie tylko rozsadnikami
nawyków higienicznych i współczesnych pojęć o rzeczach pożytecznych
czy szkodliwych dla ludzkiego zdrowia, lecz również obok szkół, są one
świetnymi pomocnikami w szerzeniu wśród Ajnów religii chrześcijańskiej.
Do pomocy lekarzom należałoby wyznaczyć grupę felczerek i akuszerek,
które mogłyby wpłynąć na najbardziej konserwatywny pod tym względem element tubylczy - na kobiety).
23. W każdej gminie winna istnieć najmniej jedna szkoła elementarna
nauczająca również podstaw praktycznego rzemiosła (ciesielstwa, stolarstwa, kowalstwa, itp.), ogrodnictwa, rolnictwa oraz wiedzy niezbędnej
do uprawiania rybołówstwa.
(Środki na zaopatrzenie i utrzymanie tych szkół winno dać państwo;
sami tubylcy są jeszcze zbyt ubodzy, by pokrywać wydatki na utrzymanie budynków szkolnych, zakup pomocy naukowych, opłacanie nauczycieli. Szkoły stanowić będą mocny ośrodek szybszego scalenia ludności
tubylczej z Rosjanami. Trzeba tylko pozostawić świecki charakter szkół
i skierować pracę w nich na kierunki praktyczne. Chodzi o to, by
dzieci nie wyobcowywały się ze środowiska rodzinnego, czego niekiedy
obawiają się dorośli Ajnowie i wprost przeciwnie, starać się zaopatrzyć
tę młodzież w taką wiedzę, która by dawała im przewagę w zajęciach,
którymi zajmują się ich rodzice.
Co się zaś tyczy nauki czytania i pisania, to konieczne jest oddzielenie dzieci tubylczych od rosyjskich. Wymaga tego zróżnicowanie umysłowe, i być może, różnice w szybkości przyswajania materiału, nieznajomość języka rosyjskiego, z czego wynika potrzeba zastosowania innych
środków i metod nauczania. Szkolenie w zakresie rzemiosła byłoby możliwe wspólnie z dziećmi przesiedleńców rosyjskich, ale koniecznie w miejscu zamieszkania dzieci tubylczych, aby szkoła była dla nich widoczna
i by mogli ją uznać za własną).
24. Nauczanie szkolne ma być obowiązkowe dla dzieci płci obojga.
(W zasadzie należałoby postawić żądanie obowiązkowego nauczania
dzieci w określonym wieku. Wtedy rozwój kulturalny plemienia następowałby szybciej i bardziej miarowo, nie zaznaczałaby się mogąca
powstać różnica między piśmiennymi i analfabetami. Lecz jeśli w początkowym okresie nie będzie można osiągnąć wystarczającej liczby szkół
dla przyjęcia wszystkich dzieci w wieku szkolnym, to obowiązkowe
nauczanie może być wprowadzone dopiero w okresie późniejszym. Umil:jętność czytania i pisania większość Ajnów uważa za wielką zaletę i nie
będą się oni sprzeciwiać edukacji chłopców, jeśli się ogłosi, że po UkOl'lczeniu szkoły nie nastąpi powołanie do wojska. Przeciwko nauczaniu
(dziewcząt - W. Ł.) występować będzie wielu. Z owymi przesądami, wymagającymi, by kobiety pozostały gorszą połoVJą rodzaju ludz~jego, wcdczyć trzeba będzie na różne sposoby i stopniowo: zach(;tą i karą.
Przyciągnąć dziewczęta do szkół może również zatrudnienie w nich na~iczycielek.
Nie należy przypominać, że szkoły dla tubylców, przynajmniej w po-

�105
czątkowym okresie, winny posiadać nauczycieli ideowych, wybijających
się ponad przeciętność.
Szkoły, szpitaliki, towarzystwo trzeźwości, podźwigną zacofane duchowo plemiona i stworzą trwałe podwaliny dla różnych przedsięwzięć
o charakterze ekonomicznym, mające na celu jego dobrobyt).
25. Wszystkie sprawy sądowe, karne i cywilne, które na podstawie przepisów prawnych są rozpatrywane wedle obyczajów różnoplemiennych, pozostawione są do ustnej decyzji administracji tubylczej.
Naczelnik ds. tubylców zbiera co roku informacje o sprawach rozpatrzonych przez Ajnów i stara się wpłynąć moralnie na zmianę takich decyzji, w których z naszego punktu widzenia doszło do strzywdzenia strony
słabszej przez silniejszą.
(Podobne krzywdy zdarzają się przeważnie w odniesieniu do kobiet.
W takich okolicznościach określona przez obyczaj sytuacja kobiety zawsze jest mniej korzystna aniżeli położenie mężczyzny. Małżeństwa zawierane pod przymusem jeszcze istnieją jako przeżytki, lecz ustępują
miejsca nowej formie małżeństw zawieranych dobrowolnie. Pod tym
względem na korzyść kobiety ajnoskiej przemawiają stosunki, jakie
wytworzyły się na Sachalinie: a mianowicie znaczna przewaga liczebna ludności męskiej nad żeńską, pojawienie się rasy białej, której
stosunek do kobiet jest znacznie sprawiedliwszy aniżeli Mongołów.
Byłoby rzeczą pożądaną, by zapisywano wszystkie sprawy rozstrzygane przez tubylców w celu poczynienia obserwacji nad stopniową
zmianą obyczajów, których wpływ będzie stopniowo słabnąć, a to
po to, by uchwycić moment, w którym możliwe będzie zastosowanie wobec tubylców przepisów prawnych wspólnych dla wszystkich obywateli
Imperium Rosyjskiego).
26. Tubylcy skazani na karę aresztu lub więzienia odbywają tę
karę w oddzielnych pomieszczeniach, osobno od innych więźniów, w specjalnie określonych warunkach po to, by uwięzienie nie wywarło na nich
swych zgubnych skutków.
(pozbawienie wolności, więzienie, to dla tubylca pojęcie zupełnie nowe i niewątpliwie przerażające. Uciążliwość podobnej kary jest tu w porównaniu z przedstawicielem rasy o wyższej kulturze znacznie spotęgowana przez pełne udręki i niejasności oczekiwanie na nieznaną
przyszłość. Człowiek taki, który nie zna pojęcia kary i ograniczel1 w swobodnym poruszaniu się, nawykły od dziecka do wolności i przestrzeni,
zacznie tęsknić zamknięty w czterech ścianach posępnego więzienia. Jak
ciężko będzie przeżywać brak możliwości porozumiewania się w języku ojczystym, \V otoczeniu nowym, które albo nie zna jego języka
zupełnie, lub rozumie go z trudem. Tryb życia tubylców stwarza przyzwyczajenia do obracania się w kręgu krewniaków lub znajomych. I'Tawet
w warunkach sprzyjających
towarzystwo obcych wywołuje w nim
cht~Ćodc:jścia do swej rodziny. Przygnębiający nastrój, niemożnoM~ zaspokojenia potrzeby ruchu na świeżym powietrzu, jadło, do którego nie
przywykł wszystko to bardzo szybko zrujnuje organizm h:Lylca

�106
w więzieniu. Na WY3pie Hokkaido Ajnowie odsiadywali wyroki więzienia
i jak dowiedziałem się z ich oświadczeń, składanych na me ręce już po
wyjściu na wolność, po upływie lat kilku, ci nieszczęśnicy szybko umierali
lub tracili rozsądek.
Na Sachalinie zdarzyły się przypadki zasądzenia Ajnów na karę więzienia. Ajn Ciukaranki otrzymał 7 dni aresztu za zabójstwo przesiedleńca,
który zgwałcił i następnie zamordował jego żonę. Widziałem tego
Ajna, jak wybierał się do Korsakowska, by odsiedzieć karę. Był w takim
nastroju, jak gdyby oczekiwały go tam tortury i niechybna śmierć. Na
szczęście administracja potraktowała go wyrozumiale, zamknęła go w oddzielnym pomieszczeniu, nie dopuszczając doń innych przestępców. Jednakże byłoby pożądane, by podobne traktowanie nie zależało od uznania
poszczególnych funkcjonariuszy,
lecz było obowiązkowe dzięki literze
prawa. Sześciu Ajnów zostało skazanych na dwa lata więzienia za zabójstwo 9 włóczęgów, których konwojowli i którzy próbowali ucieczki.
Co się stanie z tymi Ajnami, jeśli wyrok Sądu Okręgowego zostanie zatwierdzony przez instancję nadrzędną, dokąd sprawa trafiła ze względu
na odwołanie oskarżonych. Jeżeli nawet zostaną zesłani na Sybir dla
odbycia kary, to czy nie spotka ich tam zemsta innych przestępców? D\va
lata spędzone za więziennym murem, bliższa znajomość ze światem
przestępczym, jakie piętno zostawi na ich światopoglądzie, jeżeli owe dwa
lata przetrwają).
27. Kontrakty i umowy zawierane nie z poszczególnymi osobamilecz z całą społecznością, lub jej przedstawicielami, winny być zatwierdzane przez naczelnika ds. tubylców.
(Zorganizowanie ochrony prawnej interesów tubylczych jest niezbędne
ze względu na ich niski poziom rozwojowy, brak umiejętności by
dokładnie wyłożyć swoje żądania, których zapis jest powierzany zwykle
przedstawiecielowi drugiej, ubijającej z nim interes, strony. Miałem okazję
widzieć warunki
umów rybaków ze społecznością ajnoską. Zawsze było w nich mniej korzystnych dla Ajnów punktów, niż posiadała strona druga. Niepiśmienność tubylców może stwarzać okazję do
różnych nadużyć przy sporządzaniu dokumentów, czemu zapobiec można
by było przez ustanowienie pewnego rodzaju kurateli nad umowami handlowymi owych społeczności. Pożyteczną byłaby również kontrola rozliczeń
finansowych po zrealizowaniu zatw'ierdzonej umowy. Trzeba pomóc Ajnom
w uniknięciu nadużyć dokonywanych przez osobników korzystających
z ciemnoty tubylców. Rzeczą rÓ'Nnie ważną będzie wychowanie tych
ostatnich w duchu uczciwości w kontaktach handlowych. Doświadczając
na sobie od stuleci okrutnego wyzysku od Olczów i japońskich
właścicieli przedsiębiorstw rybackich, tonąc u nich po uszy w długach (Ajnowie mają zwyczaj zaciągać długi i zwlekać z ich zwrotem), wielu z nich przejawia niezwykłą zręczność w unikaniu ostatecznego finansowego rozliczenia. Znajomość obyczajów i niesłowność. Z tymi wszystkimi ujemnymi wpływami trzeba walczyć długo i sysytema tycznie).

�107

28. Gubernator sprawuje ogólny nadzór nad administracją tubylczą.
Podlegają mu naczelnicy ds. tubylców, on ponosi odpowiedzialność za
pomyślną sytuację materialną tubylców.
Podczas objazdów wyspy gubernator wizytuje instytucje tubylcze
i przyjmuje delegacje tubylców, jeżeli ci ostatni zechcą osobiście przedłożyć mu swe prośby i potrzeby.
12. kwietnia

1905 roku
Tłumaczyła Janina Sidorska

•
Władysław Łatyszew
Okręgowe Muzeum Krajoznawcze
J użno-Sachalińsk
Rosja
KOMENTARZ

DO "PROJEKTU

ZASAD ZARZĄDZANIA
SACHALIN ...".

AJNAMI

Z WYSpy

Rękopis Projektu znajduje się w Centralnym Archiwum Państwowym RSFRR Dalekiego Wschodu w Tomsku, w zbiorach kancelarii
gubernatora obwodu sachalińskiego, nr 2031 ,,0 opracowaniu ustawy
dotyczącej tubylców". Jakże więc trafił rękopis uczonego do materiałów
administracyjnych kancelarii gubernatora Sachalinu?
Otóż w 1899 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poczęło czynić zabiegi w celu realizacji "Rozkazów Najjaśniejszego Pana z dnia 13
maja 1896 roku i 8 lipca 1898 roku", dotyczących ponownego przejrzenia wszystkich praw mających do tubylców zastosowanie". Stare
prawa zostały uznane za beznadziejnie przestarzałe, zresztą nie wszędzie, w tym i na Sachalinie, były one stosowane. W 1900 roku Nadamurski
(Priamurskij) generał gubernator otrzymał rozporządzenie polecenia
miejscowym urzędom by przystąpiły do przygotowania wstępnego projektu ustawo tubylcach (różnoplemieńcach). Wkrótce podobne rozporządzenie otrzymał również gubernator Sachalinu, który z kolei rozesłał
analogiczne pisma do naczelników okręgów. Do roku 1901, w którym
władze petersburskie zażądały sprawozdań z wykonania poleceń, nic jeszcze nie zrobiono, wobec czego nastąpiło surowe zalecenie, by prace
przyspieszyć. Na początku 1902 roku naczelnicy okręgów nadesłali do
sachalińskiego gubernatora wojskowego M. L Łapunowa niezbyt pomyślne
sprawozdania, że nie ma kto zbierać, a tym bardziej uogólniać zasad nowego projektu, ponieważ w okręgach brak specjalistów wystarczająco przygotowanych do podobnej pracy. Naczelnik okręgu tymowskiego podawał, że w kalendarzach sachalińskich zostały opublikowane

�108
na ten temat prace Sternberga i Piłsudskiego, i że według niego, problem
został w nich naświetlony prawidłowo. Kierownik muzeum sachalińskiego również nie mógł w niczym pomóc, zasłaniając się brakiem
kompetencji. Tymczasem z Petersburga i Chabarowska nadchodziły monity domagające się odpowiedzi.
Będąc we wrześniu 1903 roku w podróży na południu wyspy Łapunow
dowiaduje się o przyjeździe Piłsudskiego, spotyka się z nim i prosi, by
ten wykonał pracę, której nie podołali jego urzędnicy. Piłsudski zgadza
się na wykonanie tej pracy w nadziei, że dzięki temu wpłynie w ja!-:iś
sposób na ulżenie doli Ajnów. Gubernator wydaje rozkazy, by uczoner.l'J
udzielono pomocy, zezwala na korzystanie z rządowej, konnej lokomocji
tam gdzie istnieją trakty pocztowe. I kiedy B. Piłsudski przedłożył próbny projekt zorganizowania pierwszej szkoły dla dzieci ajnoskich, gubernator poparł go od razu i nawet wyasygnował 150 rubli na pomoce
szkolne, nie chciał zmarnować jedynej okazji wystąpienia wobec Petersburga.
Uczony znakomicie wykonał powierzone mu zadanie. Zebrał dokładne
dane statystyczne dotyczące Ajnów, przeprowadził analizę porównawczcl
z danymi spisu powszechnego z 1897 roku, opracował projekt składający
się z 28 punktów wraz ze szczegółowym komentarzem do nich. Do materiałów B. Piłsudski załączył dwa sprawozdania o organizowaniu szkół
dla ludności miejscowej.
Przestudiowanie "Projektu" uzupełni wiele znanych już faktów o różnych dziedzinach życia i kultury Ajnów. Dokument ten wymaga jeszcze dokładnego przeanalizowania i zinterpretowania. Zostal opracowany
przez człowieka, dla którego sytuacja tego ludu nie była obojętna; uczony
był głęboko zatroskany jego losem. Z tekstu dokumentu wyziera serdeczny niepokój i ból człowieka, nie brak w nim również idealizmu tak
charakterystycznego dla "narodników", oraz dążenia do poprawy sytuacji
drogą reform.
Cała działalność B. Piłsudskiego, skierowana na polepszenie sytuacji
małych liczebnie ludów, wywoływała głęboki szacunek wśród współczesnych uczonych oraz postępowej inteligencji. Ajnowie ufali mu bezgranicznie, słusznie widząc w nim swego obroilcę. Dowiódl tego po wielekroć
angażując się w rozwikłanie wielu trudnych dla nich spraw. Publiko\Va~lY
b dokument potwierdza to raz jeszcze.
Tekst "Projektu" przytoczono bez skrótów. Publikowany on jest po
raz pierwszy w języku polskim, dzięki staraniom podjętym przed
laty przez Pana Antoniego Kuczyńskiego, biografa Bronisława Piłsudskiego. *
Tłumaczyła

Uwaga:

Publikowane

wersje

tłumaczeń

przygotowała

Monika

Janina

SidOTS;~(l

Leonowicz

�109
Bronislaw Piłsudski
A DRAFT OF RULES FOR THE ESTABLISHMENT OF AUTHORITY OVER THE
SAKHALIN AINU. WITH SHORT EXPLANATIONS ON PARTICNLAR POINTS
(Summary)
B. Piłsudski (1866-1918) discusses proposals concerning administrative
division
and formation of regions inhabited by native population. The division is proposed
so that traditional occupations could be more easily practised. Furthermore,
it
should help govern and assist local population, territorial and communal administration (self-government) through the formulation of the scope, rights, obligations,
and duties of village administrators
or chief officers of villages. The author's
rroposals are also meant to promote the development of self-governments
and to
stimulate native population to participate in the formation of civilizational values
and in their use. He proposes solutions to the protection of the natural environment, economy, education, sanitary awareness, economics and jurisdiction. B. Piłsudski favours the formation of conditions which prevent alcoholism that accounts
for numerous deaths among the native population. He is also for conditions that
help shape conscious civic attitudes among the native population.

Władysław Łatyszew
A COMMENTARY TO THE "A DRAFT OF RULES FOR THE ESTABLISHMENT
A COMMENTARY TO THE OF AUTHORITY OVER THE SAKHALIN AINU.
WITH SHORT Ex,pLANATIONS ON PARTICULARE POINTS"
(Summary)
The article discusses the origin of the "Project on the governing of the; Ainu
people from the island of Sakhalin ..." prepared by Bronisław Piłsudski.
The idea to write the project was born at the end of the 19th century at the
Russian Ministry of Interior Affairs following the tsar's order to make effective
the legislation on the native inhabitants of the eastern territories of the Russian
empire. The local administration
could not manage the task. Thus, the governor
of Sakhalin approached Bronisław Piłsudski. The latter, interested especially in
the peoples inhabiting the territories in question, accepted the proposal and prepared the "Project on the governing of the Ainu people from the island of Sakhalin .•".

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12338" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12359">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fb5d30e8c348ddd4dc711954014b0207.jpg</src>
        <authentication>d64a9707760730fcf5c9f5e758d3d8d2</authentication>
      </file>
      <file fileId="12360">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2754fd309af61371697c89c9416045a9.jpg</src>
        <authentication>9110e0f4bda11c4141324583140da53a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147534">
                <text>Prom na rzece Wisłoka / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Gawłuszowice (woj. podkarpackie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147535">
                <text>transport i komunikacja ; transport wodny ; transport śródlądowy ; przewoźnictwo ; Podkarpacie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147536">
                <text>fotografie przedstawiają dwa ujęcia promu (2)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147537">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147538">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147539">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147540">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147541">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147542">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147543">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147544">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147545">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147546">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147547">
                <text>PAE_FNK_29.32.XVI_F.3.17.2_01 PAE_FNK_29.32.XVI_F.3.17.3_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="773">
        <name>Gawłuszowice</name>
      </tag>
      <tag tagId="774">
        <name>okolice Mielca</name>
      </tag>
      <tag tagId="399">
        <name>prom</name>
      </tag>
      <tag tagId="400">
        <name>przewoźnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="295">
        <name>rzeka</name>
      </tag>
      <tag tagId="104">
        <name>transport śródlądowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="105">
        <name>transport wodny</name>
      </tag>
      <tag tagId="772">
        <name>Wisłoka</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="11717" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12969">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a39f0dfc46156d98f127ba77ab365603.jpg</src>
        <authentication>69199be4ef05b3781d1f6f088bb56b90</authentication>
      </file>
      <file fileId="12970">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6971e7b99473d17e55317d9f6767e625.jpg</src>
        <authentication>4c96b9f110746147855576e5c1eb6b20</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139239">
                <text>Prom zacumowany przy brzegu rzeki Ropa / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Wróblowa (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139240">
                <text>kultura materialna ; transport i komunikacja ; transport wodny ; transport śródlądowy ; przewoźnictwo ; </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139241">
                <text>fotografie przedstawiają łódź do transportu osób zacumowana prze promie (1) fragment promu przycumowanego przy brzegu (2)&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139242">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139243">
                <text>PAE_FNK_29.36.IV_F.3.11.5_01&#13;
PAE_FNK_29.36.IV_F.3.11.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="115">
        <name>1971</name>
      </tag>
      <tag tagId="8">
        <name>kultura materialna</name>
      </tag>
      <tag tagId="410">
        <name>łodź rybacka</name>
      </tag>
      <tag tagId="48">
        <name>narzędzia</name>
      </tag>
      <tag tagId="399">
        <name>prom</name>
      </tag>
      <tag tagId="400">
        <name>przewoźnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="408">
        <name>Ropa (rzeka)</name>
      </tag>
      <tag tagId="50">
        <name>transport i komunikacja</name>
      </tag>
      <tag tagId="104">
        <name>transport śródlądowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="105">
        <name>transport wodny</name>
      </tag>
      <tag tagId="409">
        <name>Wróblowa (woj. małopolskie)</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12344" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12376">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/14d5d4e401cc874dcd9e44de243578e9.jpg</src>
        <authentication>69199be4ef05b3781d1f6f088bb56b90</authentication>
      </file>
      <file fileId="12377">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d78c87314e38f2b5b2b51213ce34d1b6.jpg</src>
        <authentication>4c96b9f110746147855576e5c1eb6b20</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147618">
                <text>Prom zacumowany przy brzegu rzeki Ropa/ Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Wróblowa (woj.małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147619">
                <text>transport i komunikacja ; transport wodny ; transport śródlądowy ; przewoźnictwo ; Łemkowszczyzna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147620">
                <text>fotografie przedstawiają łódź do transportu osób zacumowana prze promie (1) fragment promu przycumowanego przy brzegu (2)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147621">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147622">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147623">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147624">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147625">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147626">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147627">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147628">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147629">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147630">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147631">
                <text>PAE_FNK_29.36.IV_F.3.11.5_01 PAE_FNK_29.36.IV_F.3.11.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="410">
        <name>łodź rybacka</name>
      </tag>
      <tag tagId="781">
        <name>okolice Jasła</name>
      </tag>
      <tag tagId="399">
        <name>prom</name>
      </tag>
      <tag tagId="400">
        <name>przewoźnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="779">
        <name>Ropa</name>
      </tag>
      <tag tagId="295">
        <name>rzeka</name>
      </tag>
      <tag tagId="104">
        <name>transport śródlądowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="105">
        <name>transport wodny</name>
      </tag>
      <tag tagId="780">
        <name>Wróblowa</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="6794" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6774">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/53aca92e12eb991e406622a56db79bbd.pdf</src>
        <authentication>66dc23232b96947953e9b90df97abe69</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80872">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2128</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80873">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80874">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80875">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1976</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80876">
                <text>Prospects for the Polish Ethnological Society at the Treshold of Its Centennial / LUD 1995 t.79</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80877">
                <text>LUD 1995 t.79, s.21-26</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80878">
                <text>Jasiewicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="80879">
                <text>Kopczyńska-Jaworska, Bronisława ;</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80880">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80881">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80882">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80883">
                <text>Lud, vol. 79, 1995
BRONISŁA WA KOPCZYŃSKA-JAWORSKA
Institutc of Ethnology
Łódź University
ZBIGNIEW JASIEWICZ
Institute of Ethnology and Cultural
Adam Mickiewicz Univcrsity
Poznań

Anthropology

PROSPECTS FOR THE POLISH ETHNOLOGICAL
SOCIETY
AT THE THRESHOLD
OF ITS SECOND CENTENNIAL

[n the present considerations we will make an attempt to answer three
fundamental questions:
l. What should the Society be for its members?
2. What role should the Society play in Polish science?
3. What social challenges should it respond to?
1. The Society and its Members
Answering the first question we would like to refer to the oplllIOn of
Aleksander Kamiński, the most outstanding theoretician of the idea od
societies, nota bene a member of our Society at the time when he worked in the
·Łódź University. According to Kamiński, in the modern civilization which
witnesses the loosening and disappearance of traditional communities, the idea
which lies behind founding societies is to' establish "a neighborhood of your
choice", an affiliation that meets the need of being a member of a certain group.
Moreover, a society should also help to satisfy the need of expression, provide
its members with possibilities of expressing their thoughts, judgments, and
opinions, and, last but not least, play an integrating role of an institution that
bridges the gap between the family and the local community on the one hand
and the nation and the human community in generalon the other. The last
function should make it easier to overcome the barrier between the small and
the great world.
How has our Society fulfilled, both in the past and in the present, the above
expectations? What mistakes did it make and what should be changed?
It seems that the Ethnological Society, as many other organizations of this
kind, has experienced the results of its expansion which Kamiński described as
a phenomenon of "enlargement" whose major consequence is the weakening of
the ties binding the rank and file members and sections of the Society with the
society as a whole.
Most often the inspirations came from the top; there were few grass-roots

�22
initiatives, or in other words, the neighborhood of choice ceased to play an
important role. The Society came back to life only for a while during the
annual meetings which with time were convened less and less often due to
financial problems and misunderstanding of the role of the delegate (the regular
members often believed that the meeting was exclusively for the delegates l).
Because of the lack of both time and interesting initiatives, members of local
Sections met less frequently too. Also, since many profound changes took place
in our discipline which tended to develop very rapidly, its members time and
again had no common interests. This was related to a growing differentiation of
the members of our Society, where beside professional practitioners and
theoreticians there were many "fans" - amateurs or representatives of other
disciplines.
Another important factor that contributed to the above was a sudden
generation change among the nominal members of the Society. On the one
hand, some of the old faculty members of universities and the Academy of
Sciences stopped to participate in the activities of the Society, and on the other,
the involvement of young scholars was moderate.
Accepting the diversity of members of the Society and treating it as an asset,
we are trying to pay more attention to the specific needs of its particular
groups. In line with this trend has been the development of "circles of
interests". It seems, however, that the Society should provide a wider range of
possibiblities of acting not only to the "circles of interests" but also to sections
or specialist groups of other kinds. In this way our Society might become
a confederation of smaller groups and follow the path already taken by some
academic societies in the world. We are strongly convinced that the Polish
Ethnological Society which has an established tradition of attracting people
with different interests may guarantee understanding for individual needs as
well as for research specializations and as such constitute an attractive platform
for a discussion and integration above the level of particular institutions and
local groups.
2. The Scientific Role of the Society
Before considering the scientific role of the Society, we must concentrate for
a while on the general problems of our discipline. At present the situation of
the humanities is rather difficult. Discussing the problem in depth would reach
beyond the limits of this address, especially that recently many papers have
appeared which stress the breakthrough that took place in science in general
and in the humanities in particular, and as a consequence also in Polish
ethnology.
The expansion of methodological reflection and the discovery of new
cognitive possibilities in our discipline provoke us to raise a questionn about

�23
the role that in this specific intellectual revival should be played by our
Society. How to reconcile the research tradition of our Society some members
of which from the beginning of its existence have been collecting many
interesting and valuable observations even though they had no academic
background but only the desire to adhere to observation in a positivistic sense
of the word, with the contemporary methodological challenges? These transformation are taking place with different intensity in different centers (regardless of the type of organization and age limitations), thus generating different
needs and possibilities for particular individuals and groups even when
nominally they represent the same level of fundamental professional expertise.
It seems, therefore, that our Society should make a specific attempt at
developing modern ethnological ideas within the range of its statutory
activities, and - let us not be afraid the word - disseminate these ideas
among Polish ethnographers no matter where they work. After all, it is the
responsibility of our Society to create conditions conducive to both comprehensive academic criticism and development of new ideas, and thus reject the
often heard opinions that it is the stronghold of scientific traditionalism or even
conservatism!
The Society should become an ethnological forum for the discussions that
are held - as it is commonly known - in informal groups or in other
collective bodies such as the Section of Social Anthropologists at the Polish
Sociological Society or in the editorial boards of such journal as "Polska
Sztuka Ludowa. Konteksty" ["Polish Folk Art. Contexts"]. The publishers
affiliated at our Society are also undertaking some efforts to the same effect (it
is worth mentioning some of the volumes -of the series "Prace Etnologiczne"
["Ethnological Papers"], the recent issues of our journal "Lud" ["Folk"] or
numerous articles which have been published already for many years in the
"Literatura Ludowa" ["Folk Literature"]), yet irrespective of these initiatives
we see the need to develop new organizational forms for scientific discussions.
These discussions should be initiated by Sections interested in particular
subjects and prepared by them, also in cooperation with the above mentioned
organizations and in collaboration
with the Committee of Ethnological
Sciences of the Polish Academy of Sciences, always open to diverse needs of
scholars, yet because of its statutory regulations accepting only senior faculty
members and at present even not all of them. One of the possible initiatives
might be the foundation of sections - and here we are referring to the
previously expressed thoughts that are in line with the interests of particular
groups of members and needs of our discipline - gathering people from
different departments of the Society. The objective of these sections would be to
discuss essential questions, either methodological or related to important
scientific problems, e.g. regionalism, the question of ethnicity or folk art and

�24
handiwork, or the wide field bordering on religious studies and the study of
rites and customs.
We personally think that such an ambitious plan would attract more of our
colleagues who at present do not see any field for their activity in the Polish
Ethnological Society.
3. The Society and its Role in Public Life
Considering the role of our Society in the social and cultural life of our
country, we may notice that one of the fields of activity of our Society that has
been developing all the time, despite many financial problems and with much
success, is publishing of the achievements of Polish ethnologists and presenting
the Society to the outside world.
The publishers of our Society take into account different educational
backgrounds and different interests of our readers, publishing documentary
materials (beginning with Oskar Kolberg's works), papers and the aforementioned methodological articles in special series as well as popular providing
information about folk costumes aod artists, etc. Among our publications of
special value is "Biblioteka Zesłańca" ["Library of Exiles"] which stresses the
importance of the so-called personal documents and supplements our knowledge oat only of the unknown periods of Polish history, but also - in a universal
sense - about human life under extreme circumstances.
One flaw of our publishing activity are too small numbers of published
copies, which reduces our audience. Another drawback, which is closely related
to first one, are high prices of our publications, which again is the reason why
many potential readers cannot afford them. The most important reason why
the distribution of our publications is not wide enough is not, however, the
aftermath of the two drawbacks mentioned above, but rather ignorance of
what ethnology actually deals with! Thus, dissemination of knowledge about
ethnology should be the main task and responsibility of the Society.
Recently, our hopes for the improvement of the situation have been related
to the involvement of some of the representatives of our discipline in the reform
of school curricula and to the new idea of fostering in schools the interests in
the problems of the traditional culture of the region. Still, the contributions of
ethnologists to more popular magazines are much too rare. There are too few
ethnological commentaries on various urgent issues of our contemporary life!
Ethnologists should express their opinions in the discussions about the needs of
the local government, ecological problems, or cultural planning both in the
micro and macro-scale. With no intention to belittle the.achievements of many
different ethnographic or folklore studies and their needs to develop, we should
inform the public opinion that these two are not the only fields of interest of
our discipline. A step in this direction is the common tendency to change the

�25
names of ethnographic institutions into "ethnological" or dealing with "cultural anthropology". This apparently formal procedure has been also considered in the circles of our Society with reference to the change of its historical
name, i.e. "Towarzystwo Ludoznawcze" [The Society for Folk Studies], which
does correspond to the contemporary pursuits of our discipline. What solution
can reconcile respect for aur IOO-year tradition with the need to inform what
contemporary ethnologists are doing now?
Concluding this short introduction to our discussion about the future of the
Polish Ethnological Society - the discussion which we all very much need on
the threshold of its next century - we wish to emphasize the immediate
interest and usefulness of some traditional values which have been long present
in the works of our Society. Among them, we would like to mention the ability
of our Society to combine research and popularizing goals, cognitive tasks and
those of immediate socia-cultural importance; the broad cognizance of folk
studies - ethnology that is close to the concept of cultural anthropology; the
acceptance of many schools and approaches to research; the dissemination of
beliefs in the values of folk culture which constitute the heritage of nations as
well as humanity in general; and, at last, the conviction that science should
oppose ethnocentric attitudes and xenophobia, which is so important at the
moment of bridging gaps between nations and cultures. One hundred years
ago, in the first volume of "Lud", a cofounder of our Society and an
outstanding Ukrainian ethnologist, Ivan Franko, wrote that ethnological
works may "contribute to elevating us into the bright and pure sphere of
tolerance and understanding" where mistrust and ethnic hostility will become
impossible.
The traditions of the Society may turn out to be a valuable factor
stabilizing ethnology - a science about which Professor Anna Kutrzeba-Pojnarowa wrote in the text published posthumously in the jubilee 78th
volume of "Lud" that "it has always been as if in statu nascendi". For the future
development of Polish ethnology and of the Society, and for its proper place in
scientific and cultural life, the joint intellectual and organizational effort of all
of us concerned about ethnology and the Society will be of great importance.
Translated by Marek Wilczyński

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9904" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9882">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/20d4a0db70afac8de343a1a6384865ea.pdf</src>
        <authentication>26d6f552bb8c93b6dcb4b02dc17fedee</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117840">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5092</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117841">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117842">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117843">
                <text>obrzedy przejścia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117844">
                <text>katolicyzm</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117845">
                <text>prymicje - aspekt etnologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117846">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4724</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117847">
                <text>Prymicje jako obrzęd przejścia / LUD 2004 t.88</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117848">
                <text>LUD 2004 t.88, s.79-90</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117849">
                <text>Pyla, Grażyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117850">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117851">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117852">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117853">
                <text>Lud, t. 88, 2004

GRAżvNAPYLA
Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli
Kraków

PRYMICJE JAKO OBRZĘD PRZEJŚCIA

We wszystkich przełomowych momentach życia człowiek poddawany jest obrzędom, zmieniającym w sposób rytualny jego status społeczny. Aby jednak można
było mówić o obrzędzie "przejścia", zmianie statusu społecznego muszą towarzyszyć również takie treści wynikające ze światopoglądu danej społeczności, które
sankcjonują niezbędność tego obrzędu dla dokonania tej zmian/o
Jedną z takich chwil w życiu młodego duchownego Kościoła katolickiego jest
przyjęcie przez niego święceń kapłańskich i odprawienie w rodzilmej parafii pierwszej mszy świętej, zwanej prymicyjną. Szczególnie w środowisku wiejskim uroczystość ta obudowana jest bogatą akcją obrzędową, mającą charakter obrzędu "przejścia", Świadomość konieczności poddawania człowieka tym obrzędom wynika
z przekonania, że gdyby w odpowiednim czasie obrzędowo nie została przeprowadzona zmiana, pozycja społeczna jednostki w rodzinie, w grupie rówieśniczej,
w społeczności lokalnej, byłaby nieokreślona lub marginalna. W strukturze społecznej tradycyjnej społeczności wiejskiej nie przewidywano bowiem miejsca dla
osób, które osiągnęły wiek uprawniający je do zmiany statusu, a nie uczyniły tego.
Osoby takie, między innymi, nie mogły później pełnić niektórych ról społecznych
czy też funkcji obrzędowych2•
Stąd też, szczególnie w społeczności wiejskiej, prymicje sąnie tylko wydarzeniem religijnym, ale również mają głęboki sens obrzędowy wynikający ze światopoglądu tej grupy. Chociaż zewnętrzna ich oprawa może w różnych wsiach przybierać nieco inną formę, to jednak ich obrzędowy sens zawsze pozostaje taki sam.
Jest nim zmiana statusu społecznego młodego księdza, która pozwala mu na zajęcie takiej pozycji w społeczności lokalnej, jaką uzyskująjego rówieśnicy poprzez
obrzęd weselny. W rytualny sposób zostaje on wyłączony z dotychczas pełnionej
w strukturze społecznej roli kawalera, po to, by "odrodzić się" już w nowej roli,
jako ksiądz. Opracowanie to będzie więc próbą wskazania i zinterpretowania przeM. Buchowski, Etnologiczna interpretacja obrzędów przejścia, "Lud", t. 69, 1985, s. 70; tenże,
Magia i rytuał, Warszawa 1993, s. 142-143.
2 M, Maj, Rola daru w obrzędzie weselnym, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź
1986,
J

s.6.

�80

Grażyna Pyla

łomowych wydarzeń w obrzędzie prymicyjnym, zmieniającym status społeczny
młodego księdza.
Podstawę niniejszego opracowania stanowią głównie materiały zebrane w trakcie
obserwacji uczestniczącej siedmiu obrzędów prymicyjnych w parafiach na terenie
Krakowa, we wsiach podkrakowskich oraz w jednej z wsi gorczańskich, w latach
1994-19973• Ponadto przeprowadzono trzy wywiady z osobami uczestniczącymi
w takim obrzędzie4• Posłużono się także dokumentacją fotograficzną z uroczystości
pryrnicyjnych5. Jako materiał porównawczy wykorzystano tutaj również opisy obrzędu sekundycji, obchodzonego w SQ-Ieciekapłaństwa, zwanego niekiedy ,,złotymi
prymicjami", których przebieg najczęściej był taki sam jak prymicji6•
Prymicje (primitiae, prima missa), to pierwsza uroczysta msza święta odprawiana przez nowo wyświęconego księdza, z reguły w jego rodzinnej parafii7• Najczęściej odbywa się to w czerwcu, zaraz po otrzymaniu święceń kapłańskich. Sam
liturgiczny przebieg tej uroczystości ściśle określa rytuał kościelny8. Prymicjant
zgodnie z nim nie powinien odprawiać innej mszy przed swoją uroczystą mszą
prymicyjną i w tym dniu, do chwili odprawieniajej, przestrzegasilentium religiosum. Oznacza to, że powstrzymuje się od wygłaszania przemówień, a w jego imieniu czyni to proboszcz lub inny kapłan. Orszak z prymicjantem idzie do kościoła
z domu rodzinnego bądź też z domu parafialnego. Przed wyruszeniem błogosławieństwa udzielają rodzice poprzez nałożenie rąk na głowę klęczącego przed nimi
syna i wypowiedzenie słów błogosławieństwa według formuły określonej rytuałem
kościelnym9• Po błogosławieństwie orszak wyruszający do kościoła formuje się
w następującym porządku: trzej ministranci z krzyżem i zapalonymi świecami; następnie dzieci, młodzież, mężczyźni ze sztandarami kościelnymi; za nimi klerycy
i księża w komżach, a następnie asystujący później prymicjantowi w czasie mszy
diakon i subdiakon; za nimi idzie prymicjant z krucyfiksem w ręku w asyście tzw.
manuduktora, którym jest zazwyczaj ksiądz proboszcz towarzyszący później prymicjantowi w czasie całej mszy i czuwający nad prawidłowym jej przebiegiem; cały
orszak zamyka najbliższa rodzina prymicjanta i inni wierni. W przypadku dalszej drogi z domu rodzinnego do kościoła prymicjant idzie w procesji ubrany w komżę i stułę,

3 Parafie: Jurków k. Limanowej (1994), Siepraw k. Myślenic (1996), Brzezie k. Bochni (1994)
oraz parafie na terenie Krakowa: Zmartwychwstania Pańskiego (1997), św. Szczepana (1996) i (1997),
w Mistrzejowicach (1994).
4 Siepraw, lata 40. i 60. XX wieku oraz 1993 rok.
s Dobczyce (1994); Rajsko k. Krakowa (1995).
6 "Przegląd Katolicki", roczniki wydawane na przełomie XIX i XX wieku.
7 Ks. M. Nowodworski,
Encyklopedia Ko,'cielna podług teologicznej encyklopedii Wetzera
i Weltego z licznemijej dopełnieniami, Warszawa 1898. t. XXII. s. 2.
R Ks. A. Nowowiejski,
Ceremoniał parafialny, Warszawa 1894, t. II, cz. XII, s. 406-408; Nabożeństwa, poświęcenia i błogosławieństwa, w: Agenda Liturgiczna Diecezji Opolskiej, Opole 1981,
s.323-328.
9 Nabożelistwa, poświęcenia
ibłogosławieństwa ...• op. cit.. s. 324; "Wiadomości Diecezjalne",
Organ Urzędu Kurii Diecezjalnej w Katowicach, R. 29, 1961, s. 82.

�Prymicje jako obrzqd przejścia

81

a dopiero później w zakrystii przebiera się do mszy w ornat, który w czasie święceń
kapłańskich założył mu biskup jako oznakę kapłaństwa1o. Po wejściu do kościoła,
wszyscy intonująpieśń Veni Creator ("Przybądź Duchu Stworzycielu"). Po czym
po okadzeniu oharza przez księdza prymicjanta i liturgicznym powitaniu zgromadzonych ksiądz proboszcz w krótkich słowach wita prymicjanta i gości. Następnie
odprawiona zostaje msza, po której prymicjant udziela błogosławieństwa apostolskiego i prymicyjnego, kładąc przy tym ręce na głowie przyjmującego błogosławieństwo. Odbywa się to według ustalonego porządku. Kolejno podchodzą księża,
klerycy, rodzice, rodzeństwo i pozostali wierni. Uczestnicząc w takiej mszy, można
uzyskać odpust jednakże pod warunkiem przystąpienia do spowiedzi świętej, przyjęcia Komunii świętej oraz modląc się w intencji Ojca świętego I I.
Takijest przebieg rytuału kościelnego, jednak obrzędowa forma tej uroczystości
jest w praktyce dużo bogatsza, bowiem oprócz aspektu religijnego, równie ważny
jest tutaj aspekt społeczny. Dla księdza prymicjanta, jego najbliższej rodziny, a także dla całej społeczności lokalnej obrzęd ten ma nie tylko charakter religijny, ale
także jest on rytualną fonną zmiany statusu społecznego, pozwalającą mu wefekcie na zajęcie takiej pozycji w społeczności lokalnej, jaką uzyskująjego rówieśnicy
poprzez obrzęd weselny. Stąd też w obrzędzie prymicyjnym odnaleźć można szereg analogii do tego obrzędu, zarówno w samym przebiegu akcji obrzędowej, jak
i w symbolice rytualnych zachowań i rekwizytów związanych z obrzędowością
weselną. Należy więc uzupełnić wcześniejszy opis ograniczający się wyłącznie do
rytuału kościelnego o kulturowe, pozakościelne aspekty obrzędu prymicyjnego.
Przed wyruszeniem z domu rodzinnego, po wygłoszonej formule błogosławieństwa, rodzice kropią prymicjanta wodą święconą. Czasem używają do tego kropidła zrobionego z gałązek bukszpanu lub mirtu 12. Do formującego się orszaku prowadzącego prymicjanta z domu rodzinnego, zwłaszcza w parafiach poza Krakowem, często wprowadzane są dodatkowe osoby, nie ustalone rytuałem kościelnym.
Nie narusza to jednak w zasadniczy sposób szyku orszaku. W parafiach tych najczęściej przodem idzie miejscowa orkiestra. Zdarza się również, że cały orszak
prowadzony jest przez jeźdźców na koniach, tzw. banderię. Jeźdźcy ubrani są
w białe koszule i przepasani czerwoną wstęgą. Uprząż koni przybrana jest różnokolorowymi wstążkami. Niekiedy na szyi konia założony jest wieniec z liści dębowychl3• Zdarza się także, że z przodu orszaku prymicyjnego idą dziewczynki
w strojach komunijnych lub regionalnych, niosąc na białej "poduszce" z szarfami,
wianek mirtowy. Wreszcie najważniejsza osoba tej uroczystości, prymicjant, prowadzony jest w wieńcu, niesionym przez panny ubrane w białe suknie lub stroje
biało-granatowe, w asyście kawalerów. Niekiedy wieniec ten niosą dziewczynki
E. Górski, Święcenia niższe i wyższe, Sandomierz 1954, s. 94-95.
"Nabożeństwa,poświęcenia i blogoslawieńsMa ..., op. cit., s. 323-328; "Wiadomości Diecezjalne",
Organ Urzędu Kurii Diecezjalnej w Katowicach, R. 29,1961, s. 81-83.
12lnformatorzy: Krzysztof Litwa i Joanna Bujas, Siepraw k. Myślenic (1994).
13 Prymicje w Jurkowie k. Limanowej
(1994).
IQ

�Grażyna Pyla

82

Fot. 1. Orszak z księdzem prymicjantem,

Siepraw, pow. Myślenice, 1996; fot. Grażyna Pyla.

Fot. 2. Prymicjant z rodzicami i księżmi mającymi asystować w czasie mszy, prowadzony
w wieńcu z gałęzi dębowych, Wilczyce, pow. Limanowa, 1994; fot. Grażyna Pyla.

�Prymicje jako obrzęd przejścia

83

w strojach komunijnych, w asyście chłopców także w takich strojach. Najczęściej
w wieńcu wraz z prymicjantem prowadzeni sąjego rodzice lub też najbliższa rodzina. Prymicjant ubrany jest w komżę przybraną gałązkami mirtu. Wieniec, w którymjest on prowadzony, ufonnowany w zamknięty okrąg lub też półokrąg, najczęściej wykonany jest z gałązek dębu lub jedliny i przyozdobiony niekiedy bukszpanem, białymi wstążkami i najczęściej białymi kwiatami ogrodowymi. Do zwyczaju
prowadzenia prymicjanta w wieńcu wydaje się nawiązywać zwyczaj zaobserwowany w jednej z krakowskich parafii. Dziewczynki w wieku szkolnym, ubrane
w biało-granatowe stroj e, ustawione zostały w szpaler wzdłuż drogi prowadzącej
z domu parafialnego do kościoła, którą przechodził orszak z prymicjantem. Nie
trzymały już jednak w rękach wieńca. W przypadku dalszej drogi z domu rodzinnego do kościoła prymicjant wieziony jest wraz z rodzicami w bryczce zaprzężonej
w konie i ozdobionej wieńcem z bukszpanu oraz białymi kwiatami. Uprząż koni
przybrana jest białymi wstążkami. Reszta zaproszonych gości jedzie na wozach
drabiniastych ozdobionych gałęziami brzozowymi, wiankiem modrzewiowym oraz
kolorowymi wstążkami. Uprząż koni ozdobiona jest pękiem leśnego jałowca i również różnokolorowymi wstążkamil4.
Wszystkie miejsca granicme pomiędzy domem rodzinnym prymicjanta, z którego jest on wyprowadzany, a kościołem, do którego jest on wprowadzany, są ozdobione dekoracją z roślin. Miejscami tymi są: drzwi wejściowe do domu rodzinnego,
brama w ogrodzeniu okalającym dom, drzwi wejściowe do domu parafialnego,
brama wejściowa na dziedziniec okalający kościół, drzwi wejściowe do kościoła,
miejsce granicme pomiędzy dwiema sąsiadującymi wsiami, pobocze drogi prowadzącej z domu rodzinnego prymicjanta do kościoła, którą przechodzić będzie orszak z prymicjantem oraz drzwi wejściowe w miejscu, w którym przyjmowani są
poczęstunkiem goście prymicjanta. W miejscach tych wykonywane są "bramy"
ozdobione girlandami z gałęzi drzew i krzewów, kwiatami bibułkowymi i ogrodowymi oraz wstążkami z różnokolorowej bibuły. Zazwyczaj "brama" zwieńczona
jest u góry okolicznościowym napisem witającym księdza prymicjanta.
Jeżeli orszak z prymicjantem nie wychodzi z domu parafialnego, lecz idzie z jego
domu rodzinnego, proboszcz parafii oraz inni zaproszeni duchowni czekają na niego w bramie prowadzącej na dziedziniec okalający kościół. Ksiądz proboszcz, pełniący funkcję manuduf..1ora, błogosławi prymicjanta i kropi go wodą święconą, po
czym najczęściej także onjest otaczany wieńcem, w którym prowadzony jest prymicjant. Następnie cały orszak, w szyku przewidzianym rytuałem kościelnym, wchodzi do kościoła. Przed ołtarzem wieniec jest otwierany i kładziony u stóp ołtarza.
Przed rozpoczęciem uroczystej mszy przedstawiciele różnych grup społecznych,
a więc delegacje dzieci i młodzieży ze szkół, do których uczęszczał prymicjant,
przedstawiciele stowarzyszeń działających na terenie parafii oraz także przedstawiciele różnych organizacji charytatywnych, na rzecz których prymicjant praco14

Prymicje w Jurkowie k. Limanowej (1994).

�84

Grażyna Pyla

wał społecznie, podchodzą do niego z kwiatami i składają mu podziękowania za
dotychczasową działalność oraz życzenia, niekiedy wierszowane, na nową drogę
duszpasterską.
Analizując i interpretując przełomowe momenty w obrzędzie prymicyjnym, można odwołać się do koncepcji obrzędów "przejścia" Arnolda van Gennepa, według
której życie jednostki jest ciągłym przekraczaniem granic pomiędzy światem sakralnym i świeckiml5• W każdym obrzędzie "przejścia" wyróżnia on trzy etapy:
wyłączenia, przejściowy i włączenia. W pierwszej fazie jednostka zostaje w sposób symboliczny wyłączona ze świata profanum, czyli wyłączona z roli, jaką dotychczas pełniła w społeczności. Wkraczając w świat sacrum, jednostka przechodzi przez fazę rytualnej śmierci - czasowej dezorganizacji, by poprzez rytuały
włączenia znów wrócić do świata profanum, ale już odrodzona w nowej roli społecznej. Prowadzi to w efekcie do zmiany statusu społecznego jednostki16.
"Przejście" w znaczeniu społecznym, polegające na zmianie tego statusu, realizuje się więc w sposób symboliczny w przestrzeni obrzędowej poprzez "wyjście"
zjednego uporządkowanego, zamkniętego obszaru, pokonanie kolejnych granic
i wreszcie poprzez "wejście" do innego uporządkowanego obszaru.
W organizacji przestrzeni społecznej i obrzędowej zasadniczą rolę odgrywają
centrum i granice. Granice w znaczeniu przestrzennym wydzielają obszar identyfikacyjny dla rodziny, społeczności wiejskiej oraz wydzielają przestrzeń dla działań
społeczno-religijnych. Są one miejscami szczególnie dogodnymi dla mediacji, która jest przecież niezbędna przy każdej zmianie statusu społecznego jednostki. Centrum zaś jest najważniejszym miejscem, w którym się ona odbywa!? W obrzędzie
prymicyjnym obrzędowa akcja "przejścia" odbywa się w przestrzeni pomiędzy
domem rodzinnym prymicjanta a kościołem i polega ona na fizycznym przemieszczeniu się orszaku z jednego "centrum", jakim dla prymicjanta jest dom rodzinny,
do drugiego, jakim dla społeczności lokalnej jest kościół. Po drodze pokonywane są
granice oddzielające przestrzeń domu rodzinnego, wsi Ueżeli orszak prymicyjny
udaje się do kościoła poza jej obszarem) oraz przestrzeń wokół kościoła. Akcja ta
w sposób symboliczny odwzorowuje przemieszczanie się pomiędzy statusami społecznymi, w przypadku księdza prymicjanta, pomiędzy stanem kawalerskim a stanem kapłańskim.
Rytuał wyłączenia prymicjanta z dotychczas pełnionej przez niego w strukturze
społecznej roli kawalera odbywa się poprzez symboliczne pożegnanie go najpierw
przez rodzinę, a później przez społeczność lokalną. Zasadnicza część akcji obrzędowej odbywa się w domu rodzinnym prymicjanta poprzez akt błogosławieństwa.

W.I. Burszta, Antropologia kultury, Poznań 1998, s. 104-105.
Tamże, s. 105-106.
17 R. Tomicki, Religijność
ludowa, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 2, Wrocław- Warszawa-Kraków-Gdańsk
1981, s. 37-39; P. Kowalski, Leksykon - znaki świata, Warszawa 1998, s. 307.
IS

I~

�Prymicje jako obrzęd przejścia

85

Rodzice czynią to poprzez wygłoszenie odpowiedniej fonnuły, nałożenie rąk na
głowę klęczącego syna oraz pokropienie go wodą święconą. Niekiedy używa się
do tego kropidła wykonanego z gałązek bukszpanu lub mirtu, czyli roślin wiecznie
zielonych, symbolizujących odradzające się siły witalne. Stąd pojawiają się one
często, szczególnie mirt, jako dekoracja stroju lub w fonnie wianka zakładanego na
głowę w sytuacjach obrzędowych związanych z przełomowymi momentami życia,
prowadzącymi do "odrodzenia się" człowieka w nowej roli społecznej. Z kolei akt
pożegnania prymicjanta przez społeczność lokalną, reprezentowaną tu przez przedstawicieli różnych grup społecznych, odbywa się już w kościele przed rozpoczęCIemmszy.
Moment wyruszenia orszaku z domu rodzinnego jest początkiem procesu transformacji jednostki. Każde wyjście poza "swój" obszar w zewnętrzną "obcą" przestrzeń, zgodnie ze światopoglądem ludowym, uważane jest za niebezpieczne. Zarówno prymicjant, najważniejsza postać w tym obrzędzie, jak i towarzyszące mu
osoby, od momentu wyjścia poza obszar domu rodzinnego aż do momentu wejścia
w granice kościoła, narażone są na niebezpieczne działanie demonów. W kulturze
ludowej właśnie miejsca graniczne uważano za obszar ich szczególnej aktywności.
Stąd też osoba poddawana pfŻemianie oraz osoby znajdujące się w jej bliskości,
wkraczające w obszar zewnętrzny, niebezpieczny, nieuporządkowany, powinny być
w szczególny sposób chronione. Mają temu służyć przedmioty i rośliny, którym
przypisywano właściwości apotropeiczne, a także gesty mające taki charakter. Do
czynności mających właśnie takie znaczenie należy w przypadku obrzędu prymicyjnego kropienie wodą święconą, otaczanie zamkniętym kręgiem najważniejszych postaci obrzędowych, czynienie hałasu przez towarzyszącą orszakowi orkiestrę lub
kapelę, niesienie zapalonych świec przed orszakiem prymicyjnym prowadzonym
z domu kościelnego. Kropienie prymicjanta wodą święconą ma miejsce w dwóch
ważnych obrzędowych momentach, przed wyjściem z domu rodzinnego i ponownie
przy wejściu w obszar kościoła. Również pomiędzy tymi dwoma miejscami w akcji
obrzędowej - domem rodzinnym i kościołem przeprowadza się najważniejsze
postacie obrzędowe, zamknięte w sposób symboliczny wewnątrz wieńca. Przed
drzwiami domu rodzinnego do wieńca wchodzi ksiądz prymicjant,jego najbliższa
rodzina, a przynajmniej rodzice. Z kolei zaś przed bramą kościoła wchodzi do wieńca
witający go ksiądz proboszcz, który zazwyczaj pełni później funkcję tzw. manuduktora, czuwającego nad prawidłowym przebiegiem mszy. Wszyscy wypuszczani są z wieńca dopiero u stóp ołtarza.
Wiadomo także, że przejście przez sferę niebezpieczną w trakcie wesela ułatwić miał czyniony hałas i głośna muzyka, z którą podążano do kościoła. Miało to
znaczenie nie tylko apotropeiczne, ale także pobudzające siły witalnel8• Również
orszakowi prymicyjnemu przez całą drogę do kościoła towarzyszy orkiestra dęta

18

M. Maj, Rola daru ..., op. cit., s. 36; Piotr Kowalski, Leksykon -znaki

świata, op. cit., s. 72.

�86

Grażyna Pyla

lub kapela. Jeżeli orszak prowadzony jest do kościoła z domu parafialnego, to poprzedzajągo ministranci z krzyżem i zapalonymi świecami.
We wszystkich miejscach granicznych, które na swej drodze pokonuje orszak
prymicyjny, a o których już wcześniej wspomniano w tekście, wykonywane są
"bramy" ozdobione girlandami z gałązekjodły, świerka, modrzewia,jałowca, dębu
oraz bukszpanu. Po obu ich stronach stawiane są drzewka brzozowe. Pobocze
drogi ozdobione jest najczęściej gałązkami brzozy, a także jodły, jałowca ogrodowego, dzikiego bzu i lipy. Do gałązek tych przyczepione są różnokolorowe kwiaty
bibułkowe i naturalne kwiaty ogrodowe oraz wstążki z różnokolorowej bibuły.
Wszystkim tym wymienionym wcześniej drzewom i krzewom w kulturze ludowej przypisuje się właściwości apotropeiczne, życiodajne i mediacyjnel9. I właśnie
ze względu na te właściwości pojawiają się one zarówno we wszystkich granicznych momentach cyklu rocznego, jak również w przełomowych momentach życia
ludzkiego, prowadzących do zmiany statusu społecznego.
Wieniec, w którym prowadzony jest prymicjant, najczęściej wykonany z gałęzi
dębowych lub jodłowych, przyozdobiony jest niekiedy bukszpanem, białymi wstążkami i białymi kwiatami ogrodowymi. Samo zamknięcie wieńca w kształt koła
zjednej strony spełnia funkcję apotropeiczną, bowiem wydziela fragment przestrzeni bezpiecznej dla wszystkich, którzy się w niej znajdują, izolując ich od niebezpiecznego świata zewnętrznego. Z drugiej zaś strony zamknięte koło, podobnie
jak centrum, tworzy przestrzeń dogodną dla mediacji, dlatego też w sposób symboliczny prowadzi do zmiany statusu tego, który znajduje się wewnątrz20.
Nie tylko kształt wieńca miał symboliczne znaczenie, ale również rośliny, z których był on wykonany. Najczęściej używano do tego celu gałęzi dębu, rzadziej
jedliny. Dębom przypisywano w kulturze ludowej właściwości apotropeiczne, płodnościowe i mediacyjne, ponadto związany był on z męską zasadą Wszechświata21.
Jak każde drzewo, uważany był za symboliczną oś świata, łączącąjego trzy strefy:
niebiańską, ziemską oraz podziemną z siłami chtonicznymi. W przypadku dębu
jednak właściwości mediacyjne spotęgowane są dodatkowo poprzez jego związek
z bóstwem piorunowładnym. W te drzewa miały ponoć szczególnie często uderzać
pioruny. Były więc one w pewnym sensie naznaczone przez bóstwa. Właśnie poprzez swój kontakt z boskością przypisywano dębom szczególne właściwości mediacyjne, mogące zapewnić powodzenie ludziom w przełomowych momentach ich
1" A. Fischer, Drzewa w wierzeniach i obrzędach ludu polskiego, Lwów 1938, s. 3-6; K. Moszyński, Kultura ludowa Slowian, t. II, cz. 1, Warszawa 1967, s. 531; T. Karwicka, Zalwzy związane
z drzewami i motywLljąceje wierzenia, "Etnografia Polska", t. XVII, 1073, z. I, s. 131-140; P. Kowalski, Leksykon - znaki świata, op. cit., s. 26, 33, 49, J 79.
20 K. Moszyński,
Kultura ludowa Słowian, op. cit., s. 319-320; P. Kowalski. Leksykon -znaki
świata, op. cit., s. 231.
21 P. Kowalski, Leksykon - znaki świata, op. cit., s.76; 1. i R. Tomiccy, Drzewo życia. Ludowa
wizja świata i człowieka, Białystok 1975, s. 85-86; W. Kopaliński, Słownik ~Ylllbo/i, Warszawa 1990,
s. 63; K. Moszyilski. Kultura Ludowa Słowian, op. cit., s. 527-528; A. Fischer, Drzewa w wierzeniach ..., op. cit., s. 10.

�Prymicje jako obrzęd przejścia

87

życia. Wieniec dla prymicjanta wykonywano także z gałązek drzew iglastych, ze
względu na przypisywane tym drzewom właściwości apotropeiczne i życiodajne.
Również kolor biały pojawiający się w zdobnictwie wieńca, w którym prowadzony jest prymicjant, oraz w strojach panien niosących ten wieniec nie jest przypadkowy. Świadczy on o tym, że mamy tutaj do czynienia z obrzędem "przejścia",
bowiem kolor biały pojawia się we wszystkich tych momentach życia człowieka,
które wiążą się ze zmianąjego statusu społecznego. Jest on kolorem obrzędów
"przejścia"22.
W liturgii kościoła rytuałem włączenia diakona do stanu kapłańskiego jest założenie mu przez biskupa, w czasie ceremoniału święceń kapłańskich, stuły skrzyżowanej na piersiach oraz ornatu. Były one w kościele rzymskim uważane za charakterystyczną oznakę kapłana23. Natomiast w obecności wiernych swojej parafii
rytuał włączenia prymicjanta do stanu kapłańskiego odbywa się w czasie mszy
prymicyjnej. Tuż przed jej rozpoczęciem zakłada on szaty liturgiczne i w czasie
mszy ukazuje się wiernym już w nowej roli. Drogę prowadzącą z domu rodzinnego
do kościoła pokonuje on jeszcze ubrany w komżę i stułę.
Obrzędowe znaczenie ma złożenie na ołtarzu wianka mirtowego, niesionego
najczęściej na "poduszce" z przodu orszaku prymicyjnego. Z literatury pochodzącej z końca XIX wieku wiemy, że w trakcie uroczystości sekundycji, której przebieg był prawie zawsze taki sam jak prymicji, również niesiono przed księdzem
Jubilatem na "poduszce" lub tacy zielony wieniec zwany ,,koroną". Wedle przekazu, wykonany był on najczęściej z rozmarynu lub mirtu. Po wejściu do kościoła,
przed ołtarzem, dostojnemu Jubilatowi wkładano na głowę tę zieloną "koronę",
a do ręki dawano laskę z krzyżem24• Prawdopodobnie pierwotnie istniał także zwyczaj wkładania takiego wianka mirtowego na głowę prymicjanta. Świadczyć może
o tym opis uroczystości prymicyjnych z końca XIX wieku, w katolickich parafiach
na terenie Niemiec: "po nadejściu kleru, spełniający urząd archidjakona, zbliża się
do neopresbytera, pokrapia go święconą wodą, czyni krótką przemowę (...) następnie wkłada na głowę neopresbytera mirtowy wieniec i podawszy do rąk krzyż,
śpiewa [00.]"25. Obecnie zwyczaj ten ogranicza się jedynie do niesienia wianka
mirtowego przed prymicjantem w drodze z domu do kościoła i położenia go
w kościele na ołtarzu.
Wieniec zwany ,,koroną" na głowie Jubilata w interpretacji chrześcijańskiej miał
oznaczać "godło zaślubin i godów złotych z oblubienicą ChrystusowąKościołem Świętym"26. W rytuale wkładania wianka na głowę Jubilata lub Prymicjanta
podczas uroczystej mszy świętej, można odnaleźć analogię do świeckiego rytuału
22

w.J. Burszta, Antropologia kultury, op. cit., s. 105-106.

E. Górski, Święcenia niższe i wyższe, op. cit., s. 85.
"przegląd Katolicki", roczniki wydawane na przełomie XIX i XX wieku.
25 Ks. M. Nowodworski,
Encyklopedia Kościelna, op. cit., s. 3.
26 Korespondencja"
Przeglądu Katolickiego" z diecezji kujawsko-kaliskiej, "Przegląd Katolicki",
1902, s. 74.
23

24

�Grażyna Pyla

88

zamiany wianków pomiędzy młodymi podczas tzw. zmówin, będących fonną umowy małżeńskiej. Akt ten stanowił potwierdzenie zobowiązań zaślubin, a w opinii społecznej sankcjonował prawo młodych do wspólnego życia małżeńskiego27. Z czasem rytuał ten został włączony także do ceremoniału ślubu kościelnego2R• Jak wiadomo, Kościół aż do soboru ttydenckiego, czyli do połowy XVI wieku, nie znał
obowiązkowej fonny zawarcia związku małżeńskiego i uważał za ważne także te
małżeństwa, które zostały zawarte bez jego pośrednictwa29. Wianki ślubne wito
najczęściej z ruty, rozmarynu lub mirtu30. Roślinom tym w tradycyjnej kulturze
ludowej przypisywano właściwości mediacyjne i apotropeiczne. Wiązano także ich
symbolikę z miłością i płodnością31. O obrzędowym charakterze wianka mirtowego świadczyć może nie tylko jego obecność w obrzędzie weselnym, zmieniającym
status społeczny panny i kawalera, czy w obrzędzie prymicyjnym uważanym za
"księże wesele", ale także w obrzędzie pogrzebowym panien i kawalerów, którzy
nie zdołali jeszcze zawrzeć związku małżeńskiego32.
Przywilejem stanu kapłańskiego jest udzielanie błogosławieństwa. Staje się on
wtedy niejako pośrednikiem pomiędzy Bogiem a wiemymP3. Toteż po odprawieniu swojej pierwszej mszy świętej prymicjant występujący już w nowej roli kapłana
udziela zgromadzonym błogosławieństwa apostolskiego i prymicyjnego. Wedle rytuału kładzie ręce na głowie przyjmującego błogosławieństwo oraz daje pamiątkowy obrazek prymicyjny.
Uroczystość tę kończy przyjęcie prymicyjne, które podobnie jak weselne gromadzi przy suto zastawionych stołach rodzinę, bliskich krewnych i sąsiadów. Zarówno w wystroju sali, jak i dekoracji stołu pojawiają się symbole eucharystyczne,
związane już z nową rolą społeczną głównej postaci uroczystości.
Podsumowując, należy przypomnieć naj istotniejsze momenty dla obrzędu prymicyjnego, wydzielające poszczególne jego etapy, charakterystyczne dla obrzędu
"przej ścia".
Kulminacyjnym momentem rytualnego wyłączenia prymicjanta z dotychczas
pełnionej przez niego w strukturze społecznej roli kawalera jest symboliczne pożegnanie go najpierw przez rodziców w domu rodzinnym, a później przez społeczność lokalną w kościele. Jednak w przypadku obrzędu prymicyjnego faza wyłąK. Zawistowicz, Obrzędy weselne, "Wiedza i Życie", R. 9,1934, s. 755.
W. Abraham, Zawarcie małżeństwa w pierwotnym prawie polskim, Lwów 1925, s. 325,
377-378.
29 Tamże, s. 147.
JO K. Kwaśniewicz, z.,vyczaje i obrzędy rodzinne, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 2 Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk,
1981, s. 95.
II P. Kowalski, Leksykon
- znaki świata, op. cit., s. 322,498, 500.
l2 W Tucholskiem odnotowano przed I wojną światową zwyczaj kładzenia na mogiłach panien
i kawalerów pudełeczek z białą poduszeczką z mirtowym wianuszkiem i sztucznym Icwiatem, Anna
Spiss, Cmentarzjako element pejzażu kulturowego, Rocznik MEK, t. XI, 1994, s. 93.
II E. Klich, Polska terminologia
chrześcijańska, Poznań, 1927, s. 83.
27

2H

�Prymicje jako obrzęd przejścia

89

czenia młodego mężczyzny z roli, jaką dotychczas pełnił, jest rozciągnięta nieco
w czasie, bowiem trwa od momentu podjęcia decyzji o studiach w seminarium
duchownym, przygotowujących go do kapłaństwa i będących także dla niego okresem próby, aż do samego momentu rytualnego wyłączenia w czasie obrzędu prynucYJnego.
Faza przejściowa, w czasie której prymicjant poddawany jest procesowi społecznej transfonnacji, odbywa się w przestrzeni obrzędowej pomiędzy domem rodzinnym a kościołem. Droga, którą przebywa, w sposób symboliczny odwzorowuje jego przemieszczanie się pomiędzy statusami społecznymi, czyli pomiędzy stanem kawalerskim a stanem kapłańskim.
Prymicjant, jego najbliższa rodzina oraz osoby znajdujące się w jego bliskości
w czasie pokonywania tej drogi są w szczególny sposób chronione, poprzez zastosowanie przedmiotów i roślin, którym w kulturze ludowej przypisywano właściwości apotropeiczne i mediacyjne oraz gestów mających podobne znaczenie.
Również kolor biały, pojawiający się w zdobnictwie wieńca, w którym prowadzony jest prymicjant, oraz w strojach panien niosących ten wieniec świadczy, że
mamy tutaj do czynienia z obrzędem "przejścia", bowiem kolor ten pojawia się we
wszystkich tych momentach życia człowieka, które wiążą się ze zmianąjego statusu społecznego.
W liturgii kościoła rytuałem włączenia diakona do stanu kapłańskiego jest założenie mu przez biskupa, w czasie ceremoniału święceń kapłańskich, stuły oraz
ornatu. Natomiast dla wiernych swojej parafii widomym znakiem włączenia młodego mężczyzny do stanu kapłańskiego jest jego ukazanie się im w czasie mszy
prymicyjnej w szatach liturgicznych, które dla społeczności lokalnej są symbolem
jego "odrodzenia się" już w nowej roli społecznej. Mirtowy wianek zaś, niesiony
przed prymicjantem i złożony na ołtarzu, jest symboliczną oznakąjego zaślubin
z Kościołem. Natomiast potwierdzeniem "wejścia" w nową rolę społecznąjest
udzielenie przez księdza prymicjanta wszystkim zgromadzonym w kościele błogosławieństwa przez położenie rąk na głowie każdej z osób.

Grażyna Pyla

THE FIRST MASS AS THE RITE OF TRANSITION
(Summary)

Ordination and celebration of the first mass is an important moment in the life of a young
Catholic priest. Particularly in the rural community this religious ceremony is very special,
treated as the "rite oftransition".

�Grażyna Pyla

90

The article attempts to reveal and interpret the most important moments ofthe first mass,
and refers to the concept of Arnold van Gennep's "transition" rites. Despite a different external form, the ceremonial sense of the first mass has always remained the same. It is the
change of the social status of the young priest, which gives him the right to assume the same
position in the local community as is assumed by his peers in a wedding ceremony. In a ritual
manner he is separated from his role ofbachelor to be "reborn" in the new role, that of priest.
The ceremonial rite of "transition" takes place in the space between the priest's family
home and the church. It is the physical movement ofthe procession from one "centre", i.e.
family home, to another, i.e. the church. On the way a border separating the space of the
family home and the space around the church is crossed. In this symbolic way a transition
between two social statuses is represented - that of bachelor and that of priest.

K.w. Kielisiński, Od Żywca z sokiemjalowcowym.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8489" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8467">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/90254e1aead97ab48679a4fb6a6ce57c.pdf</src>
        <authentication>4e68018afd083cca01054a104c88cbe6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101421">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2310</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101423">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101425">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2143</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101427">
                <text>Prywatny leksykon współczesnej polszczyzny / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101429">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.1, s.47-53</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101431">
                <text>Magierowa, Barbara; Kroh, Antoni</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101433">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101435">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101437">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101442">
                <text>Barbara Magierowa, Antoni Kroh

PRYWATNY LEKSYKON WSPÓŁCZESNEJ POLSZCZYZNY
(wstęp oraz próbka haseł)
Leksykon zawiera około trzydziestu tysięcy haseł: słów, zwro­
tów, wyrażeń, frazesów, przysłów, sloganów, zbitek pojęcio­
wych, dowcipów słownych, napisów na murach itd., wystąpujących we współczesnej polszczyźnie krajowej. Jesteśmy zdania,
że w mowie potocznej najpełniej odzwierciedlają się losy narodu
i stan jego kultury. Spodziewamy się więc, że nasza książka, której
celem jest zdokumentowanie współczesnego języka potocznego,
może być źródłem wielu informacji, niemożliwych do zdobycia
w inny sposób.
Przyjęliśmy następujący zakres pracy:
Zamieszczamy jedynie hasła nie uwzględnione w Słowniku
Języka Polskiego pod red. Witolda Doroszewskiego (PWN,
Warszawa 1958-1969), ani też w Słowniku Języka Polskiego
pod red. Mieczysława Szymczaka (wyd. V, PWN, Warszawa
1989). Jeżeli słowo, uwzględnione przez któryś z wyżej wymie­
nionych słowników, używane jest również w innym, nie od­
notowanym znaczeniu (ARABESKA, GABLOTA, NASIADÓWKA) lub w innym odcieniu znaczeniowym (RECENZOWAĆ,
ROZLICZAĆ), stanowi ono przedmiot naszego zainteresowania.
Notujemy słowa i zwroty, które pojawiały się w języku polskim
od 1944/45 r. do chwili obecnej. Interesują nas słowa i wyrażenia
albo zupełnie nowe, to znaczy powstałe po 1945 roku (NA
TOPIE, ROZKUŁACZAĆ, TRAJLUŚ), lub stare w nowym zna­
czeniu (HAMULCOWY, POLONISTKA, ZACHÓD, ZRZUTY).
Uwzględniamy jedynie polszczyznę krajową, tj. używaną na
terenie Polski w obecnych jej granicach. Nie jesteśmy w stanie
zająć się współczesną mową Polaków, mieszkających stale poza
Rzecząpospolitą. Cytaty z publikacji emigracyjnych wykorzys­
tujemy, gdy słowo lub wyrażenie pochodzi z kraju, lub wówczas,
gdy narodziło się ono poza Polską, ale przedostało się do kraju
i tutaj się upowszechniło. Naszym zasadniczym kryterium jest
funkcjonowanie słowa lub wyrażenia w polszczyźnie krajowej.
Dlatego uwzględniamy gwarę Polaków, przebywających czaso­
w o poza Polską, między innymi na budowach eksportowych,
ponieważ przywożą oni stamtąd nie tylko ŻONY Z RU ROCIĄGU,
ale i nowe słowa, na przykład PASIOŁEK, które potem wchodzą
w powszechny obieg.
Nasz leksykon nie uwzględnia współczesnej terminologii za­
wodowej, natomiast uwzględnia gwary środowiskowe, także
środowisk zawodowych. Dla przykładu: pomijamy nowoczesne
słownictwo medyczne, lecz interesuje nas gwara pracowników
służby zdrowia (CHORY SOCJALNY, ERKA, ZIMNA CHIRUR­
GIA).
Nie zbieramy słów gwarowych, wywodzących się z dawnej
kultury ludowej, interesujemy się natomiast dawnymi słowami
gwarowymi, używanymi w nowym znaczeniu (CHATA, KIEC­
KA), czy słowami nieznanymi tradycyjnej kulturze chłopskiej,
a używanymi we współczesnej kulturze neoludowej (CEPELIA­
DA, FRASOBLIWIEC, JUHASALIA).
Podajemy słowa i wyrażenia obcojęzyczne, funkcjonujące
w mowie polskiej na zasadzie cytatów (ALUZJU PONIAŁ,
KINDERMACHER, MNE TO NEWADI JA M A M RAKOWINU,
MY NIE DANSJORY).
Odrzucamy autocenzurę obyczajową, polityczną, religijną, na­
rodową czy jakąkolwiek inną. Wszelkie zjawiska językowe, od­
zwierciedlające powojenne życie Polaków w kraju, interesują nas
w równym stopniu. Ztaką samą uwagą słuchamy NOWOMOWY,
jak kazań kościelnych czy BLUZGÓW chuliganów; tak samo
obchodzą nas urzędowe enuncjacje, biuletyny partyjne najroz­
maitszych orientacji, teksty z festiwalu rocka, kłótnie prostytutek
czy raporty policyjne względnie okazy żargonu administracyj­

nego lub naukowego. Nasz leksykon to nie podręcznik wykwint­
nej polszczyzny. Nie jest to również deklaracja polityczna ani
światopoglądowa. Nie mamy zamiaru czegokolwiek ganić lub
chwalić. Interesuje nas wyłącznie fakt, że dane słowo czy
wyrażenie narodziło się i było w użyciu w takim to a takim
kontekście społecznym, terytorialnym, czasowym.
Jak już wspomnieliśmy, uważamy naszą mowę potoczną za
wrażliwy barometr, rejestrujący wszystko, co społeczeństwo
przeżywa. Byłoby absurdem zakrywanie barometru, ponieważ
rejestruje on nie taką pogodę, jakiej byśmy pragnęli.
Nasz leksykon to nie słownik ortograficzny ani słownik po­
prawnej polszczyzny, lecz jedynie stwierdzenie stanu faktycz­
nego. Czasem dostosowujemy ortografię do nowego znaczenia
wyrazu; zwłaszcza wówczas, gdy zapisujemy słowo, funkcjonu­
jące dotychczas jedynie w polszczyźnie mówionej. Przykładem
DĘTYSTA-muzyk, grający na instrumencie dętym, albo C H A M BURG - potoczna nazwa nowej dzielnicy w Krośnie, zasiedlonej
na ogół przez ludność pochodzenia chłopskiego oraz przez
dawnych mieszkańców przedmieść, którym zburzono domy dla
pozyskania terenów budowlanych.
Ograniczenia, od których rzecz jasna nie jesteśmy wolni, są
przede wszystkim natury technicznej i psychologicznej.
Najpierw o ograniczeniach psychologicznych. Polszczyzna
współczesna jest dla nas nie tylko przedmiotem fascynacji, ale
- przede wszystkim - naszym powietrzem, chlebem powszednim,
formą istnienia. Tkwi w nas, myślimy i wypowiadamy się za jej
pośrednictwem. Pracując nad leksykonem, usiłujemy patrzeć na
nią „ o d zewnątrz", jako na znak czasu, dokument historyczny
i obyczajowy - ale przecież równocześnie używamy jej w życiu
codziennym, podlegamy jej uwarunkowaniom, wywiera ona
wpływ na naszą mentalność, bo i my jesteśmy dziećmi tej samej
epoki. Wydobycie się z własnej skóry, z własnej codzienności,
dopatrzenie się egzotyki w najzwyczajniejszych zjawiskach z naj­
bliższego otoczenia nie zawsze jest sprawą łatwą.
Ograniczenia techniczne polegają głównie na tym, że nie
możemy być jednocześnie we wszystkich środowiskach, we
wszystkich miejscowościach, nie jesteśmy w stanie usłyszeć
i przeczytać wszystkiego, co mogłoby stanowić dla nas źródło
informacji. Nasz leksykon ma duże luki. Nigdy nie zostanie
napisany do końca. Wiemy o tym i dlatego komponujemy go tak,
by można go było poszerzać, także wówczas, gdy my już
będziemy WĄCHAĆ KWIATKI OD SPODU (jeśli okażemy się
godni, to może nawet w ALEI PODZASŁUŻONYCH).
Współczesny język polski, nasza mowa potoczna, to dla nas
przede wszystkim kronikarz: niestrudzony, czujny, świetnie poin­
formowany, wszechobecny, wrażliwy i fantastycznie inteligentny
albo też fantastycznie głupi. Rejestruje każde, nawet najbardziej
ulotne zjawisko, każdy nastrój, każde wydarzenie; zauważa
wszystko, co się w Polsce dzieje i wydaje natychmiastowy osąd.
Albowiem współczesna polszczyzna potoczna jest nieprzerwa­
nym indywidualnym i zbiorowym aktem twórczym, dziełem nas
wszystkich razem i każdego z osobna. Język, z samej swojej
natury, obecny jest we wszystkich grupach społecznych i wieko­
wych, we wszystkich środowiskach, we wszystkich zakątkach
kraju. Każdy człowiek ma swój, właściwy tylko sobie, sposób
wyrażania się, każda grupa realizuje swoją świadomość grupową
poprzez język, który dzięki temu wykazuje nieprzebraną mnogość
odmian, cech swoistych, charakterystycznych dla pewnej osoby
czy grupy, a niespotykanych gdzie indziej. Lecz jednocześnie
język nieustannie przenika od człowieka do człowieka, od środo­
wiska do środowiska, wiecznie aktualizowany, wspaniale podat47

�ny na wpływy, wciąż gotów do natychmiastowego odrzucenia
formy przeżytej lub dostosowania jej do nowych potrzeb. W mo­
wie potocznej, jak w każdym żywym organizmie, trwa nieustanna
wymiana komórek - jedne się rodzą, inne obumierają; organizm,
aby istnieć, musi wciąż się przeistaczać. Język potoczny podlega
nieprzerwanej weryfikacji i wciąż rodzi się na nowo wszędzie tam,
gdzie znajdują się przynajmniej dwie osoby, a nawet jedna, gdy
myśli na głos albo pisze.
Mowa potoczna to nasza zbiorowa autobiografia. Najpełniej­
sza, najuczciwsza, niedosiężna dla jakiejkolwiek cenzury.
W polskiej tradycji literackiej przez całe stulecia, niemal aż do
naszych czasów, język pisany znacznie różnił się od mówionego;
całe obszary tego ostatniego „nie nadawały się do druku", więc
ginęły dla następnych pokoleń, skoro tylko środowisko, które je
stworzyło, rozpadło się lub uległo przeobrażeniom. Nie od­
tworzymy dzisiaj gwary środowiskowej bojowców PPS sprzed
pierwszej wojny, gazeciarzy warszawskich albo legionistów
I Brygady. Pozostały tylko okruchy, zanotowane dość przypad­
kowo, np. słowo CEKAMENDA na с. k. Komendę Legionów,
z którą Piłsudski często miewał na pieńku, lub KASZTELAN czyli
tajniak z austriackiego Kundschaftstelle. Ale nawet gdy wej­
dziemy w czasy bliższe, starszemu pokoleniu znane z autopsji,
stwierdzimy, że wiele zjawisk językowych ginie bezpowrotnie,
jeśli nie zdokumentuje się ich w odpowiednim momencie.
Akowcy, wspominając stare dzieje, częstokroć używają określeń,
których w czasie wojny jeszcze nie było. Dawni zetempowcy nie
potrafiliby już dzisiaj przemawiać absolutnie zetempowskim
językiem. Co tam zresztą daleko sięgać; niektóre wyrażenia
z czasów narodzin „Solidarności" bywają dzisiaj niezrozumiałe.
Rzeka mowy potocznej płynie z szaleńczą prędkością.
Udało nam się ocalić od zapomnienia jedynie cząstkę współ­
czesnej nam mowy potocznej. Dlatego nasz leksykon nazwaliśmy
prywatnym.
Notując niemal bez zastrzeżeń wszelkie nowości frazeologicz­
ne polszczyzny mówionej, jesteśmy ostrożni w cytowaniu tzw.
literatury pięknej, gdzie nierzadko mamy do czynienia ze styliza­
cją, autokreacją piszącego, zwrotami pseudopotocznymi czy
pseudośrodowiskowymi. Być może tu czy tam daliśmy się
nabrać, cytując w dobrej wierze słowo wymyślone dla wprowa­
dzenia sztucznej egzotyki - lecz przecież niepodobna wszystkich
informacji sprawdzać u źródła, niepodobna również zastosować
ścisłych kryteriów podziału na „sztuczny" język jednej książki
i „naturalny" język potoczny; choćby dlatego, że niejeden zwrot
lub dowcip językowy, wymyślony przez literata, staje się włas­
nością ogółu i wzbogaca mowę potoczną. Dlatego nie znamy
lepszej metody, niż poleganie na własnej intuicji. Notujemy to, co
w naszym przekonaniu warto zanotować; wydaje nam się, że
formuła „prywatnego" leksykonu pozwala nam na to. Cytujemy
obficie autorów, wprowadzających mowę potoczną do języka
literackiego (Tyrmand, Konwicki, Nowakowski, Terakowska,
Siejak, Redliński i inni), zaś staramy się nie korzystać z książek,
epatujących wulgaryzmami i zwrotami z mowy potocznej, a mimo
to napisanych językiem sztucznym, jakim w Polsce nikt nie mówi
(Smektała, Łoziński, Nienacki i wielu innych).

Leksykon to w zamierzeniu autorów przede wszystkim książka
„do czytania". Mamy nadzieję, że będzie on po prostu ciekawą
lekturą, którą można otworzyć na chybił trafił i kartkować przez
kilka minut albo całymi godzinami.
Hasła układamy alfabetycznie, bo wydaje nam się, że w ten
sposób tekst będzie przejrzystszy niż przy zasotosowaniu układu
chronologicznego bądź rzeczowego. Również z tego powodu, że
wobec dziewiczej wstydliwości (politycznej i obyczajowej) do­
tychczasowych słowników języka polskiego dziełko nasze stanie
się zapewne, Z BRAKU LAKU, narzędziem pracy tłumaczy,
redaktorów, socjologów, slawistów, historyków kultury, a także
emigrantów, interesujących się Polską i czytujących krajowe
publikacje.
48

Aby ułatwić czytelnikom korzystanie z leksykonu, przygotowu­
jemy szczegółowy indeks, umożliwiający szybkie odnalezienie
potrzebnego hasła. Dla przykładu: MAŁY, ALE GUSTOWNY oraz
PERIOD CARYCY KATARZYNY-dwa ludowe określenia Pałacu
Kultury i Nauki im. Józefa Stalina w Warszawie - umieszczamy
odpowiednio pod , , M " i pod „ P " , więc daleko od siebie; lecz
zajrzawszy do indeksu pod „Pałac Kultury i Nauki" znajdziemy
odsyłacze do powyższych dwóch, a także kilkunastu innych
określeń owej budowli. W indeksie spotykają się hasła pokrewne,
chociaż o różnym znaczeniu, np. ANDERS NA BIAłYM KONIU
i KON ANDERSA. Szukajmy ich tam pod „Anders" i pod „ k o ń " .
(„Anders na białym koniu" to pojęcie z pierwszych lat powojen­
nych, szyderstwo oficjalnej propagandy z nadziei tej części
społeczeństwa, która wierzyła, że Polska wkrótce odzyska nie­
podległość i z Londynu powróci rząd; zaś „koń Andersa" to
tortura ubecka, stołek postawiony nogami do góry, na którym
sadzano przesłuchiwanego, aż noga od stołka wbijała się w od­
bytnicę). Kto nie pożałuje trudu i śledząc „Andersa na białym
koniu" sprawdzi w indeksie również słowo „biały", zostanie
wynagrodzony fragmentem przemówienia Wojciecha Jaruzel­
skiego z jesieni 1985 roku, gdzie tenże koń występuje w wersji
unowocześnionej: „Można było niedawno zobaczyć garstkę
polskojęzycznych najemników, zapowiadających powrót do kra­
ju na .białym pershingu'."
Nie chcemy obciążać haseł dokładnymi objaśnieniami grama­
tycznymi, komentarzami, kwalifikatorami itd., niezbędnymi w in­
nych słownikach. Stosowanie niektórych kwalifikatorów, na
przykład „ w u l g . " , wydaje nam się niecelowe; słowo „kurwa", nie
przestając być wulgarnym, jest obecnie jednym z najczęściej
używanych słów w polszczyźnie mówionej. O powszechności
występowania tego słowa świadczy choćby fakt, że ludzie,
którym mimo wszystko trudno przechodzi ono przez gardło,
zastępują je eufemizmami: PRZECINEK, PRZERYWNIK lub tp.
DEWIZÓWKI z wyższych sfer unikają słowa „kurwa", bo przecież
nie mogą wyrażać się jak dzieci szkolne.
Przy każdym haśle informujemy, gdzie, kiedy i w jaki sposób
udało się nam je pozyskać. Być może wystąpiło ono także gdzie
indziej i kiedy indziej, ale my o tym nie wiemy; nie jesteśmy
w stanie przeprowadzać szczegółowych badań nad zasięgiem
czasowym i teryterialnym każdego z haseł. Trudno także kierować
się w tej sprawie intuicją: ten sam zwrot potoczny, który
warszawiak uzna za typowo warszawski, poznaniak może uznać
za typowo poznański.
Oto próbka haseł. Mając na uwadze krąg tematyczny „Polskiej
Sztuki Ludowej", wybieraliśmy hasła, dotyczące szeroko pojętej
kultury współczesnej, w tym nowych zjawisk w plastyce chłops­
kiej. Dodaliśmy także dla okrasy nieco erotyki i polityki, gdyż
wydaje nam się, że sprawy te interesują wszystkich, a więc
również czytelników PSL.
Pomijamy wykaz skrótów, indeks, listę wykorzystanych pub­
likacji.
A D I E U , B . B . ! - Plakaty tej treści, m a l o w a n e ręcznie przez studentów
Uniwersytetu Wrocławskiego, były reakcją na wiadomość, że uniwersytet
przestał nosić imię Bolesława Bieruta. W r o c ł a w V 8 9
B A B A Z C I E L Ę C I N Ą - (...) cielęta (...) trafiają niemal wyłącznie d o
t o b o ł k ó w „ b a b z cielęciną". P e w i e n n a u k o w i e c zaręczył mi, nie zdradzając
wszakże metody obliczeń, że los taki spotyka 6 3 proc. bitych cielaków.
Sądząc po ich całkowitej nieobecności w sklepach oraz wszechobecności w
handlu nielegalnym, wskaźnik ten w y g l ą d a wiarygodnie. „Polityka" XII 8 5
(...) kartki, brak mięsa, ciągłe niekorzystne relacje c e n (...) Wyjście z tej
sytuacji znajduje tylko baba z cielęciną, która była i jest chętnie widziana
w mieście. Ścigana przez patrole milicji, przez O R M O , Inspekcję R o b o t ­
niczo-Chłopską, brygady antyspekulacyjne - w y m y k a się z sieci monopolu
h a n d l o w e g o , dostarcza cielęcinę dzieciom, chorym i komu trzeba. O c z y w i ­
ście, w e d l e cen u m o w n y c h . „Polityka" II 86
( „ B a b a z cielęciną" występuje także w felietonach M. Zientarowej
w „Przekroju", 1 9 6 0 . Starsze pokolenie ówczesnych „ b a b z cielęciną"
uczyło się s w e g o fachu jeszcze podczas w o j n y - wtedy w W a r s z a w i e
n a z y w a n o je szmuklerkami. Nasz znajomy, oficer A K i p o w s t a n i e c , na
wieść o odsłonięciu kolejnego pomnika w o j e n n y c h bohaterów oznajmił,
że w W a r s z a w i e powinien przede wszystkim stanąć Pomnik Szmuklerza,
gdyż to g ł ó w n i e dzięki szmuklerzom setki tysięcy mieszkańców miast,
zwłaszcza dzieci, przeżyły w o j n ę )
(także: baba, baba mięsna, baba z mięsem, pani z mięsem)

�B A B K A K L O Z E T O W A - kobieta, zwt. starsza, utrzymująca porządek
1 pobierająca opłaty w szalecie. U ż y w a n e p o w s z e c h n i e w całej Polsce c o
najmniej od lat czterdziestych.
B a b k a klozetowa, babka klozetowa, każdy patrzy na mnie, jakbym nie
była człowiekiem, cały dzień siedzieć w piwnicy, smrody w ą c h a ć z kibla, c o
za ż y c i e . . . - D a j spokój, Stefa, przecież nie masz na czole w y p i s a n e , że jesteś
babka klozetowa, jeść tu dostajesz, dorabiasz sobie do emerytury, źle ci nie
jest. Nie musisz siedzieć cały dzień pod kiblem, możesz u mnie w szatni.
- Czyś ty zgłupiała? J a k tylko odejdę s p o d kibla, to od razu z a c z y n a mnie
cholera ciskać, że tam srają za darmo. Dialog szatniarki z babką klozetową,
zasł. w restauracji, Kraków V 7 2
Babka klozetowa, rezydująca w S u k i e n n i c a c h , stosowała następującą
hierarchię: gdy dostawała 5 0 gr, milczała. 1 zł - odpowiadała „dziękuję".
2 zł - „ B ó g zapłać". Powyżej tej kwoty „Panie Boże stokrotnie zapłać"
Zasł. Kraków, lato 5 8
[także: babcia klozetowa, hajzelmama, pisuardessa, siostra miłosierdzia
(gdy ratowała pijaków) ]
B A C A P A Ń S T W O W Y - C o u w a s n o w e g o ? - E, nic, ubili bacę. - C o ?
- Ее, nie całkiem go ubili, żyje, w szpitalu. - Ale przecie szkoda człowieka!
- Ее, nie szkoda, on był baca p a ń s t w o w y . Zasł. dialog turysty z góralem na
Turbaczu, lato 7 5
(na Hali Długiej pod T u r b a c z e m było w ó w c z a s tzw. w z o r o w e gospodar­
s t w o halne, prowadzone przez Zakład Zootechniki z Raby Wyżnej)
B A C I A R - ostatni wieczorny pociąg C h a b ó w k a - N o w y Sącz. Zasł.
wielokrotnie, lata sześćdziesiąte, siedemdziesiąte
B A C I O K I - buty g u m o w e , s z n u r o w a n e , przypominające kształtem
trzewiki. Podhale, 5 0 - 5 5
(językowa pozostałość po czeskiej firmie o b u w n i c z e j „ B a f a " , która
przed w o j n ą zarzucała s w y m i towarami m. in. Polskę)
B A Ł A M UTKI - piersi kobiece. C o się pani tak walisz w te bałamutki!
Zasł. W a r s z a w a , 4 8
B A R D O T K I - pewien rodzaj biustonosza bez ramiączek, nadający
sylwetce wdzięki Brygidy. S ł o w o z ostatniej c h w i l i ! ( P o z n a ń ) M S P N C ,
„Przekrój" XI 5 7
B A Z A R O W A D A M A - kobieta krzykliwie elegancka i ordynarna. Zasł.
W a r s z a w a 5 6 , zlk
B A Z O W A P O D S T A W A P R A W N A - (...) oto już w o l n o w y w o z i ć za
granicę (...) książeczki c z e k o w e do rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego. Wszakże pod warunkiem, że dokumenty te należy o b o w i ą z k o w o
przywieźć z powrotem (...) i nie można też realizować z nich w y p ł a t za
granicą. S z k o d a , że ten humorysta, który p o w o ł u j e się na zarządzenie
ministra finansów jako na „ b a z o w ą podstawę p r a w n ą " , nie pokazuje
palcem owej lekkomyślnej zagranicy, która gotowa byłaby taki czek
z rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego honorwać. „Polityka" I I 8 7
B E H A P E - a n t y k o n c e p c j a . Zasł. wielokrotnie, W a r s z a w a , Łódź, Kraków,
W r o c ł a w , lata sześćdziesiąte, siedemdziesiąte
( B H P - Bezpieczeństwo i Higiena P r a c y )
B E Z D E W I Z O W Y T R A N S F E R M A Ł Ż E Ń S K I - małżeństwo polskiego
trenera z obywatelką Z S R R , wybitną siatkarką, która zasiliła polską
reprezentację. Zasł. w radiu, III 86
B E Z R A D N O Ś Ć N A B Y T A Młodzież wyuczyła się (...) kilku zachowań
i reakcji. J e d n ą z nich jest tzw. bezradność nabyta. Pojawia się ona
w postaci przekonania o małym lub żadnym w p ł y w i e młodej generacji na
bieg w a ż n y c h dla niej procesów społecznych i politycznych, w silnym
i dalekim od młodzieży ulokowaniu źródeł kontroli tych procesów,
w p o c z u c i u bezsilności i zagrożenia w e własnym kraju. Ż W I 8 9
B E Z W Ł A D Z I E - sytuacja polityczna po ustąpieniu w grudniu 1 9 7 0 r.
Władysława Gomułki. Zasł. W a r s z a w a , zlk
B I E R U T Ó W K A - Napis na asfalcie jest w y k o n a n y starannie: „ B i e r u t ó w ka 1 kilometr". Tak m i e j s c o w i rolnicy nazwali zespół pałacowy Z a m o y s k i c h
w Kozłówce. Przechrzczenie nastąpiło w r a z z pojawieniem się w przypałac o w y m parku pomnika Bolesława Bieruta. D o t y c h c z a s ten „działacz ruchu
robotniczego" przypominał o s w o i m istnieniu siedmiometrową bryłą
pomnika mieszkańcom Lublina. J e d n a k pod koniec lipca jego los został
przesądzony. T R „ S " , X 8 9
BIKINI - 3 0 c z e r w c a 1 9 4 6 roku na Bikini - jednej z w y s e p e k w grupie
w y s p Marshalla na Pacyfiku - przeprowadzono po w o j n i e pierwsze
doświadczenie z bronią a t o m o w ą . Bikini było w ó w c z a s na ustach w s z y s t ­
kich. Kilka dni później pojawiły się w handlu kostiumy kąpielowe noszące
tę nazwę. Były tak skąpe, że mieściły się w tekturowej kostce o boku
7 centymetrów i d a w a ł y się z p o w o d z e n i e m przeciągnąć przez obrączkę
ślubną. D P VII 8 6
B I L A R D K I E S Z O N K O W Y - trzymanie rąk w kieszeniach, zwł. przez
dorastających chłopców, jako forma samogwałtu. Łapy z kieszeni, z n o w u
grasz w bilarda k i e s z o n k o w e g o ? Zasł. W a r s z a w a - P r a g a , 6 5
B I N I A - k o b i e t a , k o c h a n k a . Także: biniawka, biniocha, brzana, draniara,
karyga, lojda, mana, m a n u s k a , marycha, mętlica (złodz.) P S G Z W , XII 8 8
B I U R W A - 1 . Komplet na b i u r k o - k a ł a m a r z , przycisk, suszka, podkładka
do pisania. Zasł. W a r s z a w a 4 9
2. Ordynarna i głupia urzędniczka. Zasl. wielokrotnie w różnych częś­
c i a c h Polski, od 4 9
3. Urzędniczka dorabiająca jako prostytutka, tzw. cichodajka, zwł.
w biurach mających stały kontakt z c u d z o z i e m c a m i . Zasł. W a r s z a w a 7 2
„ B i u r w a " (...) o z n a c z a kobietę zatrudnioną w biurze (nie mylić z p r a c u ­
jącą urzędniczką) niesymaptyczną, w i e c z n i e obrażoną, źle traktującą
interesantów, niekompetentną, opryskliwą, przekupną, z a w s z e pijącą
herbatę. „Polityka" V 8 7

B I U S C I K - w y m i ę krowy. Zasł. w sklepie mięsnym. W a r s z a w a 5 0
B I Ż U T E R I A - N i e c h pokaże s w o j ą biżuterię-rzekła dobrodusznie siostra
Brat i zerwała z pacjenta kołdrę. Zanim zdążył przykryć się dłońmi, zaświecił
bezwstydnie wygolonymi genitaliami. K o n w i c k i , Rzeka
B L A D E B A R A C H Ł O - Konduktorka, d z i e w c z y n a jak szóstka, pojąć nie
może, jak taki wspaniały mężczyzna dostrzega w ogóle takie blade
barachło jak Marta, skoro tyle jest m e d a l o w y c h kobiet w pobliżu. Tyrmand,
Zly
B L A D Y M I K O - przezwisko Stanisława Mikołajczyka, u ż y w a n e przez
oficjalną propagandę zwł. po jego potajemnym wyjeździe z Polski 21
X 1947
(Blady Niko - popularny szlagier przedwojenny)
B L A T N I A C Z K A - R u d y cieszył się jak dziecko ze s w o j e j blatniaczki,
moja, gada, mądralinka, ma takie papiery, wytrzasnęła skądś, że niby ma
chorobę świętego Wita, i forsę zbiera, c h i c h o c z e , całe kieszenie forsy.
N o w a k o w s k i , Silna
B L I Ź N I A C Z K I - piersi kobiece. Zasł. wielokrotnie Kraków, N o w y Sącz,
lata siedemdziesiąte, osiemdziesiąte.
( c z a p e c z k a na bliźniaki - biustonosz)
B L O N D Y N K A - 1. W e s z g ł o w o w a . Zasł. wielokrotnie. W a r s z a w a , lata
czterdzieste, pięćdziesiąte
2. Świnia. A w i ę c Smółka w y p r o w a d z i blondynę z c h l e w i k a na podwórze,
przytrzyma. G K I 8 5
H o d o w l a świń to niedobry interes. My mamy tylko d w i e blondynki, dla
siebie, na talerz. Kartek przecież nie dostajemy. G W y b VII 8 9
3. Palka milicyjna. T y m razem studentów zepchnięto w kierunku ulic
Siennej i Mikołajskiej. Agresja jednej i drugiej strony p o t ę g o w a ł a się.
W ruch poszły pałki, z w a n e laskami, lolami lub pieszczochami. Te mniejsze,
w ciemniejszym kolorze, n a z y w a n e są „brunetkami". Długie, które były
tego dnia w użytku - „ b l o n d y n k a m i " . PrzTyg V 8 9 (o Krakowie)
(...) Poruszyły się tam i z powrotem kolumny Z O M O w pełnym
rynsztunku - kaski, tarcze, maski p r z e c i w g a z o w e i długie pałki - „ b l o n ­
dynki". T P I 8 9 (o Stoczni Gdańskiej)
B Ł Ę K I T N Y D O D A T E K - Dziś w akcji „Posesja" milicjant b y w a „błękit­
nym dodatkiem" do cywilnej komisji lustrującej miasta, osiedla i w i o s k i .
„Polityka" VI 8 7
B Ł O N K A D Z I E W I C Z A - na o p a k o w a n i u np. k a w y - cienka blaszka lub
folia, zabezpieczająca zawartość słoika, puszki lub tp., łatwa d o usunięcia.
Zasł. Kraków, XII 8 3
B Ł Y S K O T K A - elegancka i p o w a b n a kobieta. P S G Z W XII 8 8
B O C Z N A U L I C A - Fannie Hurst (...) w 1931 c h y b a roku ogłosiła
drukiem powieść pod tytułem Boczna ulica, która dała jej rozgłos i pienią­
dze i wsławiła jej imię i nazwisko również w Polsce, gdzie podobnie jak na
całym niemal świecie książkę tę czytały załzawionymi oczami rzesze
młodych i starych kobiet. Była to opowieść o smutnej miłości młodej
kobiety do żonatego mężczyzny, który w p r a w d z i także ją kochał, ale ze
w z g l ę d u na karierę (...) musiał ukrywać s w o j e uczucia grając jednocześnie
w o b e c świata rolę szczęśliwego męża i bodajże ojca. (...) wyrażenie
„boczna u l i c a " stało się synonimem takiej właśnie miłości (...) M i c h a ł o w s ­
ka, Przez kuchnię
P o południu k a w a u Galińskiego, na rogu Alej i Mokotowskiej, z p e w n ą
panią. To „boczna ulica" jednego z m o i c h przyjaciół, człowieka p o w a ż ­
nego i w latach. Tyrmand, Dziennik
B O J K A - 1 . Marynarz zagraniczny, u ż y w a n e na wybrzeżu. „Przekrój" VI
57
2. Klient prostytutki. D z i e w c z y n y biznesu przy p o m o c y z n a j o m y c h
wnoszą do taryf urżniętych b o j k ó w i wiozą do d o m ó w . (Reportaż
z W a r s z a w y ) S M XII 7 6
G d y bojki niedyskretnie mnie pytają o n a z w i s k o , o d p o w i a d a m : „ N i c e y oungandbeautyfullgirl". (Zwierzenia prostytutki w a r s z a w s k i e j ) Kąkolew­
ski, Dziennik U
B O L E K - J E B A K A - T o jest bardzo niesłuszna opinia, dlatego ja robię c o
mogę, żeby rehabilitować komunistów. W s t y d mi za nich i dlatego staram
się u d o w a d n i a ć , że oni w s z y s c y mieli jednak kochanki. Na przykład Bierut
zapracował n a w e t na przydomek Bolek-jebaka. O n nie przepuścił żadnej
kobiecie. M iał kilka żon i różne dzieci rozsiane po kraju. W ł . Sokorski, G K VI
89
B O S K A J U L I A - (...) w e z w a n y zostałem z Łodzi do centrali „Polpressu"
w W a r s z a w i e , mieszczącej się w odrapanej szrapnelami kamienicy na
Pradze, przez redaktora naczelnego - Julię M i n c (...) „boska J u l i a " - tak
nazywaliśmy ją w „Polpressie". „Polityka" I 8 7
B O S O N O G A R U S A Ł K A - Rząd i jego agendy, a w jednej z nich
„bosonoga rusałka" (autor określenia J a c e k F e d o r o w i c z ) , minister infor­
macji Małgorzata Niezabitowska. G K IV 9 0
B O Z I A - ironicznie o T a d e u s z u M a z o w i e c k i m . C o taki bozia może
zadziałać? Zasł. od starego rolnika. N o w y Sącz V 90
BÓLE O D R O D Z E N I O W E - W y c h o d z e n i e na powierzchnię, organizo­
w a n i e się od n o w a lub - jak to kto inny n a z y w a - „bóle o d r o d z e n i o w e "
„Solidarności" w małym ośrodku (Jasło liczy ok. 3 5 tys. mieszkańców)
bywają z różnych p o w o d ó w szczególnie dolegliwe. T y g . M a ł o p . XI 8 9
B R A T E R K I - d z i e w c z y n y przyjaźniące się ( w zakładzie w y c h o w a w ­
c z y m ) . Kiedyś d z i e w c z y n y ciachały sobie ręce, mieszały krew i były
braterkami. „Filipinka" IV 8 4
B U F O R Y - biust. Także: baniaki, bliźniaczki, bułki, brust, cytryny,
granatniki, kajzerki, teleskopy, zderzaki. P S G W Z XII 8 8
B U L B E S - p o t a ń c ó w k a w ścisłym gronie. M o ż e być z kocunkiem
i kopcunkiem lub bez. Także: balet, parowa. W a r s z a w a - P r a g a . „Przekrój"
VI 5 7 •

49

�B U Z I A D U P C I A - w y k w i n t n y i elegancki sposób z a c h o w a n i a się,
wysławiania, ubierania. Zaprosił ją do kawiarni i gadają buzia dupcia. Zasł.
W a r s z a w a 6 7 . Aleś się odstawiła! Wyglądasz buzia dupcia. Zasl. Kraków 6 7
B Y C D O B R Y W T E K L O C K I - być szczególnie sprawny, zwł. seksualnie.
D z i e w c z y n y leciały na niego, bo był dobry w te klocki. „ V e t o " VIII 8 8
B Y K O W E - r o z p o w s z e c h n i o n a wśród mas pracujących n a z w a podatku
kawalerskiego. Natomiast popularna n a z w a dodatku rodzinnego brzmi
„ c y c k o w e " . „Przekrój" X 57
B Ż D I U N G W A - d z i e w c z y n a głupia lub marudna, ( u c z n . ) W a r s z a w a 7 4 ,
Urban, Zanim
C E P E L I A D A - impreza folklorystyczna zorganizowana przez Cepelię,
zwł. w latach siedemdziesiątych pod Pałacem Kultury w Warszawie.
W latach osiemdziesiątych s ł o w o pogardliwe, oznaczające kiczowatą
imprezę, fałszywy patos, tanie efekciarstwo.
(...) reportaż filmowy pokazuje sprawiedliwie zarówno prawdę jak
i hucpę, mistyfikację, o cepeliadzie nie wspominając. (O w i z y c i e polskiej
delegacji w Narviku) „Polityka" VI 9 0
Być może dziennikarze zagraniczni byli oczarowani polskim folklorem.
J a żyję tu, wśród krajowej Cepeliady, (o wystąpieniach L e c h a Wałęsy) G W
VI 90
C H E V R O L E T A R I A T - „proletariat" jeżdżący służbowymi chevroletami.
( W a r s z a w a ) „Przekrój" IX 57
C H Ł O P A K M O Ż E N I E M I E C RĘKI, B Y L E N I E BYŁ K A L E K Ą - z a s ł . od
rozmawiających w tramwaju nastolatek. W a r s z a w a 6 5
C H Ł O P J A K D Ą B , J A J K A J A K Ż O Ł Ę D Z I E - z lekceważeniem o męż­
czyźnie wielkiej postury, ale małej aktywności seksualnej. Zasł. N o w y Sącz,
V 72
C H Ł O P T O N I E K R O W I O G O N , ŻEBY C A Ł E ŻYCIE NA J E D N E J D U P I E
LEŻAŁ - z uznaniem o mężczyźnie, który porzucił żonę i przeprowadził się
do innej kobiety. Zasł. r o z m o w a przekupek na bazarze, W a r s z a w a - O c h o t a ,
lato 6 2
C H O D Z I Ć - Moja córka (lat 1 7 ) przyswoiła sobie a r c y - c u d n y zwrot: „ o n
z nią c h o d z i " , „oni ze sobą c h o d z ą " itp. Wydaje mi się, że jest to jedno
z najpaskudniejszych wyrażeń, odziedziczonych po drobnomieszczańst­
wie. „Przekrój" X 5 5
C H O D Z I Ć N A B O J K Ó W - Nie miałem jeszcze osiemnastu lat, jak
zacząłem chodzić „na b o j k ó w " - m ó w i Roberto, dwudziestoparoletni
chłopak o urodzie t y p o w e g o południowca. (...) Zacząłem chodzić „na
b o j k ó w " , bo słyszałem, że można na nich nieźle zarobić... Początki były
trudne. Zaczynałem jako „cichodajka". KurPol I 8 7
C H O D Z I Ć W Z A M I A R A C H - C o kupić na imieniny koleżance, z którą
chodzę w z a m i a r a c h ? „Przekrój" XII 5 5
C H O M Ą T - pogardliwie o człowieku ze w s i , najczęściej w formie: ty
chomącie, te chomąty. Zasł. W a r s z a w a , Kraków, lata sześćdziesiąte-siedemdziesiąte
C H O M Ą T O - biustonosz. Zasł. W a r s z a w a , V 6 3
C H O R A N A C Z E R W O N K Ę - o gazecie np. z 1 maja lub 2 2 lipca, na którą
zużyto wiele czerwonej farby. Zasł. w drukarni. W a r s z a w a 6 2
C H R Y S T U S F R A S O B L I W Y - typ ikonograficzny, występujący m a s o w o
w polskiej rzeźbie ludowej: Chrystus siedzący, najczęściej półnagi, zgar­
biony, z g ł o w ą wspartą na dłoni, o dramatycznym wyrazie twarzy. J e s z c z e
przed II w o j n ą ś w i a t o w ą określenie C h . f. wyparło inne regionalne n a z w y
(np. Święta Turbacyja) i weszło w p o w s z e c h n e użycie. Po wojnie, zwł.
w latach siedemdziesiątych, motyw C h . f. powielany w tysiącach e g z e m p ­
larzy o b. nierównej wartości artystycznej, wszedł do kultury m a s o w e j , c o
natychmiast znalazło s w o j e odzwierciedlenie w m o w i e potocznej. P o j a w i ­
ły się określenia ironiczno-protekcjonalne: Frasobliwiec, Frasobliwy, Frasulek, Frasuś. W miarę, jak C h . f. przestawał spełniać funkcje religijne,
a stawał się s w e g o rodzaju godłem kultury neoludowej, zaczęto pomijać
s ł o w o „Chrystus" lub stosować infantylne zdrobnienie „Chrystusik", które
jakby brało w cudzysłów religijne pochodzenie m o t y w u . Chrystus frasob­
liwy, Chrystusek lub Chrystusik w polszczyźnie lat siedemdziesiątych
i osiemdziesiątych jest także ironicznym określeniem mężczyzny ok.
trzydziestoletniego, z brodą, o a s c e t y c z n y m wyglądzie.
W pierwszej p o ł o w i e lat pięćdziesiątych wyrzeźbiono w Polsce setki
popiersi, g ł ó w i posągów ówczesnych w o d z ó w . Wśród nich m.in. „ S i e ­
dzący S t a l i n " , n a z y w a n y później „Stalinem frasobliwym" Aliny S z a p o c z nikow (...) G a z W y b VII 9 0
C H U J I W A N A G R O Ź N E G O - Pałac Kultury i Nauki w W a r s z a w i e . Zasł.
W a r s z a w a 5 5 i wielokrotnie w latach następnych.
C H U J K A C Z A P A - ironiczne przekręcenie nazwisk Hupka, Czaja
(czołowi rewizjoniści z a c h o d n i o n i e m i e c c y ) , wyrażające pogardliwy sto­
sunek do nadużywania niemieckiego straszaka przez oficjalną propagandę.
Zasł. W a r s z a w a XI 8 4
C H U J Ó W K A - czarna, s z t y w n a w a l i z e c z k a - n e s e s e r , modna w latach
osiemdziesiątych ( p o n i e w a ż jest atrybutem chuja, tj. mężczyzny, którym
się pogardza). Zasł. W a r s z a w a IX 8 8
C H W I L Ó W K A - J a k się Panu gra scenę miłosną z aktorką, której Pan nie
lubi? - Oj, wtedy muszę włożyć w grę wszystkie moje umiejętności
aktorskie - jest bardzo trudno. Natomiast z aktorką lubianą jest ł a t w o i...
przyjemnie, ale istnieje niebezpieczeństwo przeniesienia tej s c e n y poza
teatr, a na ogół takie związki są krótkotrwałe: to „ c h w i l ó w k i " . „ V e t o " , 111 8 6
C I E K A W S K A T U F T A - niecodzienna, atrakcyjna d z i e w c z y n a . Wars z a w a - P r a g a , „Przekrój" VI 5 7
C I E M N I A K I - S p r a w a dostała się w ręce ciemniaków, wyposażonych
w absolutną, monopolityczną w ł a d z ę . ( W ł . Gomułka cytuje St. Kisielews­
kiego, przemówienie w Sali Kongresowej P K i N , 19 III 6 8 ) . T L 21 III 6 8

50

C I E M N I C - Ciemni n a z w i s k o , znaczy się leci na pojedynczy numer.
M o ż e mężatka? Tyrmand, Z/y
CIĘŻKO P R Z Y S T O J N Y - ironicznie o chłopcu, który stara się olśnić
d z i e w c z y n y swoją urodą, elegancją. Zasł. wielokrotnie W a r s z a w a , Łódź,
Kraków, od 5 5 r.
C I O C I A P R Z Y J E C H A Ł A - Dziś nie, dziś ciocia przyjechała. ( D z i e w ­
czyna informuje przez telefon s w e g o chłopca, że ma menstruację) Zasł.
Warszawa V 70
C l O T KA R E W O L U C J I - Ciotka rewol ucj i była kiedyś działaczką z przed w o j e n n y m stażem, pomagała więźniom w ramach organizacji M O P R ,
sama wiele wycierpiała, w o j n ę spędziła na ogół na emigracji, znajdując się
i działając czasami w cieniu L a m p e g o , Minca, Berlinga czy Sokorskiego,
a po w o j n i e - gdzieś do p o l o w y lat sześćdziesiątych - sama niejednokrot­
nie zajmowała jakieś s t a n o w i s k o , od departamentu w y d a w n i c t w po
znacznie gorsze departamenty. Były nawet takie, które oba te zaintereso­
w a n i a łączyły, np. Luna Bristigerowa po odejściu z M B P próbowała s w y c h
sił w literaturze pięknej. Były to niewiasty o męskich zainteresowaniach,
pasjonowały się polityką, czasami ze z g u b n y m dla niej i dla nich skutkiem
i śledziły uważnie ruchy kadrowe. Passent, „Polityka" XI 8 5
W latach pięćdziesiątych Polską rządziły ciotki rewolucji. Proszę mnie
nie poprawiać. J a w i e m , że w szkołach uczą, iż władzę s p r a w o w a l i wtedy
Bierut, Cyrankiewicz albo Różański. Ale naprawdę wszyscyśmy podlegali
bezapelacyjnie ciotkom rewolucji. Były to panie w średnim w i e k u , ale
jeszcze nie stare, choć zdarzały się wśród nich i staruchy pamiętające
jeszcze Lenina, na ogół niezbyt urodziwe, choć bywały i niebrzydkie,
a nawet z pewnymi skromnymi pretensjami męsko-damskimi. Były z a ­
zwyczaj czarniawe, przy kości, krótko ostrzyżone, energiczne, z d e c y d o w a ­
ne w o d r u c h a c h , rozkochane w marksiźmie-leniniźmie i fanatycznie
o d d a n e w ł a d z y ludowej. W większości pochodziły z plutokratycznych
d o m ó w żydowskich i miały już za sobą pewien staż w przedwojennej partii
komunistycznej. Każdy z nas musiał się zetknąć s w e g o czasu z taką
działaczką. Siedziały one w gabinetach Komitetu Centralnego, w zakąt­
kach Ministerstwa Bezpieczeństwa, w salkach kolaudacyjnych kinemato­
grafii. A także w skromnych pokoikach w y d a w n i c z y c h c z y redakcyjnych.
Konwicki, Nowy
Świat
Zwinogrodzka powtarza w i ę c cykl polityczny o w y c h zetempówek, które
- gdy dorosły - zostawały ciotkami rewolucji, a gdy przerosły, stały się
ciotkami kontrrewolucji. „Polityka" IX 86
C I O T K A S O L I D A R N O Ś C I O W A - Z n a j o m a , która pracuje w radiu m ó w i :
„Czuję się teraz o wiele gorzej niż w roku 8 2 . T k w i m y w tych s a m y c h
klatkach c o kiedyś, tylko teraz w p u s z c z o n o tam stado rozhisteryzowanych
solidarnościowych ciotek". Nie inaczej m ó w i ą inni pracujący od d a w n a
lub od wczoraj w radiu i telewizji. Charłamp, „Kultura" IV 9 0
C I P A K R U C Z K O W E J - ludowa n a z w a Pomnika C z y n u R e w o l u c y j n e g o
na Rondzie P K W N w R z e s z o w i e (proj. Marian K o n i e c z n y ) . Zasł. wielokrot­
nie od p o ł o w y lat siedemdziesiątych, Rzeszów
( W ł a d y s ł a w Kruczek w latach siedemdziesiątych był I sekretarzem KW
P Z P R w R z e s z o w i e , jego żona Zofia przewodniczyła W o j e w ó d z k i e j
Komisji Kontroli Partyjnej P Z P R w R z e s z o w i e )
C I U L W E S E L N Y - chłopak, który nieproszony przychodzi na w e s e l e .
Zasł. J o r d a n ó w , I 8 5
(odpowiednik żeński: dziennikarka)
C Y R K S T A L I N A - 1. O d czasu stworzenia tak z w a n e g o R u c h u Pokoju
jeździ po świecie przedsiębiorstwo w i d o w i s k o w e , z w a n e potocznie w W a ­
rszawie Cyrkiem Stalina. Obsługuje kongresy, zjazdy, festiwale młodzieży,
nawet imprezy artystyczne. Kilkudziesięciu internacjonałów występuje
w zmiennych rolach, zależnie od potrzeb. Przedstawiciele Hondurasu,
Portugalii i J e m e n u zdają się w s z y s c y pochodzić ze Z ł o c z o w a i jest w tym
jakaś logika: absolwent komunizmu z ulicy S m o c z e j czy Gęsiej lepiej
załatwi c o trzeba, niż autentyczny peon czy muzułmanin: inna inteligencja,
inne przystosowanie, zrozumiała psychika, w y p r ó b o w a n a fachowość.
Tyrmand, Dziennik
2. W rzeźbie Aliny S z a p o c z n i k o w zadumany Stalin, a w o k ó ł niego tłumy
postaci, który ktoś nazwał „cyrkiem Stalina". Z w o ż o n o do Kozłówki te
„dzieła" przez lata. T y g R o l „ S " X 8 9
C Z A R N A K O M U N A - kler. Zasł. N o w y Sącz V 86
C Z Y S T A K A R T A P O S T R O N I E S U K C E S Ó W - eleganckie sformułowa­
nie s p r a w o z d a w c y sportowego w o b e c z a w o d n i k a radzieckiego, który był
nieudolny, tv II 8 8
D A C Z A W G Ó R A L S K I M S T Y L U - D a c z a w góralskim stylu to szczyt
dobrego smaku, w i ę c dacze takie stoją nawet daleko od gór, na przykład na
Mazurach, a cieśle z Harkabuza, C i c h e g o c z y O c h o t n i c y jadą gromadnie
stawiać je bogatym ceprom. T e r a k o w s k a , Próba
D A C Z O W N I K - W „salonie" w s i jest krzyż z pięknie rzeźbionym
świątkiem (są tu d a c z e kilku artystów), a na środku, pod daszkiem
- pompa. Na ławeczce okalającej daszek z a w s z e ktoś siedzi: starszyzna
grzejąca kości, kawalerka i d a c z o w n i c y stale zajęci udoskonalaniem s w y c h
posiadłości. G a z W y b VI 9 0
D E G O L Ó W K A - c z a p k a męska na wzór kepi, modna po w i z y c i e gen. de
Gaulle'a w Polsce w 1 9 6 7 r. Twórcą tej mody był czapnik krakowski
Stanisław Krajewski
D E M O K R A T K A - limuzyna, przydzielona do użytku służbowego kiero­
w n i k o w i urzędu w z g l . instytucji p a ń s t w o w e j , słowo popularne bezpośred­
nio po wojnie, dziś już rzadko używane. „Przekrój" VI 57
D O C H A M I A C - J e d n a na mnie wrzeszczała, a druga stała z boku
i dochamiała. ( U c z e ń o reprymendzie, jaką dostał od d w ó c h nauczycielek.)
Zasł. w autobusie, W a r s z a w a III 8 8

�D O L A R Y - Rysunki dzieci - pacjentów Instytutu Pediatrii Akademii
Medycznej w Krakowie (szpital w Prokocimiu). „ D o l a r a m i " o b d a r o w y w a ­
ni są goście kliniki, oficjalne delegacje itp. T P XII 8 7
D O M P R Z E D P O G R Z E B O W Y - d o m księży emerytów. Zasl. od księdza,
Kraków II 8 9
D O M Ś W I A D O M E G O M A C I E R Z Y Ń S T W A - żeński d o m akademicki
przy ul. Kickiego w W a r s z a w i e . Zasł. od taksówkarza, jesień 61
D O P I N G C I Ą Ż O W Y - W ostatnim czasie pojawiło się pojęcie „ d o p i n g u
c i ą ż o w e g o " rozumiane jako „zapładnianie" zawodniczki w określonym
terminie przed z a w o d a m i , aby podczas startu wykorzystać jej naturalne,
wyższe predyspozycje fizyczno-biologiczne, a po z a w o d a c h bez skrupu­
łów przerwać rozwój płodu. „ D o p i n g c i ą ż o w y " znajduje z a s t o s o w a n i e
również w naszym kraju. G K I 8 9
D O S T A Ć J O B L A - o władzy, po otrzymaniu Nagrody Nobla przez L e c h a
Wałęsę 10 XII 8 4
D U P Y S P A L O N E - popularne określenie kabaretu Miry Zimińskiej
i L u d w i k a Sempolińskiego „ D u b y s m a l o n e " , W a r s z a w a 4 8
D Y K T A T U R A C I E M N I A K Ó W - S k a n d a l i c z n a dyktatura ciemniaków
w polskim życiu kulturalnym (Wł. Gomułka cytuje St. Kisielewskiego,
przemówienie w Sali Kongresowej P K i N , 19 III 6 8 ) T L 21 III 6 8
C z y myślisz, że dyktatura ciemniaków słończyła się? - pyta mnie jeden
z uczestników Pomarańczowej Alternatywy. Zaskakuje to historyczne
określenie ( 1 9 6 8 ) , przywołane przez dwudziestolatka, ale nie zaskakuje
reakcja na c i e m n i a c t w o złośliwym śmiechem i kpiną. KultNiez III 8 8
D Z I A D E K M I K O Ł A J - forma pośrednia między „ Ś w i ę t y M i k o ł a j "
a „Dziadek M r ó z " . P K F XII 4 8
D Z I A D E K M R Ó Z - R a n o w łazience d w i e interesujące wiadomości od
golących się. J e d n a o w o j e w ó d z k i m okólniku regulującym urzędowo
o b c h ó d tzw. choinki noworocznej dla dzieci i zgodnie z tymże, Dziadek
Mróz, czyli św. Mikołaj, który wstąpił do partii, powinien po rozdaniu
prezentów o p o w i a d a ć dziatwie bajeczki o przyjaźni polsko-radzieckiej.
Tyrmand, Dziennik
D Z I E L N I C A W I L L O W A - Na każdym grobie n a z w i s k o i imię jak
w i z y t ó w k a na drzwiach mieszkania. T e same n a z w i s k a noszą mieszkańcy
w pobliskim T u c h o w i e i okolicy. N o w ą część cmentarza nazywają dziel­
nicą w i l l o w ą ; istotnie przypomina miniaturową osadę tych, którzy wcześ­
niej mieszkali niedaleko stąd, gdzie w i d a ć wieże i d a c h y d o m ó w . G К XI 8 5
E D E N - Na Boże Narodzenie rodzina postawiła na balkonie migocącą
żarówkami choinkę. (...) Wieś powiedziała: Eden robią sobie z d o m u , żeby
się świeceniem wyróżnić. „Polityka" IV 8 7
(po serialu tv Powrót do Edenu)
E U F O R I A P E S Y M I Z M U - Pomimo sytuacji jaka jest nie powinniśmy
popadać w euforię pesymizmu. (Z w y p o w i e d z i działacza l u d o w e g o ) PR 8 9
F L I Z Y „ R Ó Ż O W A C H M U R K A " S P R Z E D A M - ogłoszenie G K V 8 5
F O T O T A P E T A - Artysta malarz maluje widoki a la „Fototapeta".
Ogłoszenie G K VII 8 5
G A D Z I E E C H O - „Gazeta K r a k o w s k a " , „Dziennik Polski" i „Echo
K r a k o w a " połączone w jedną gazetę po ogłoszeniu stanu w o j e n n e g o . Zasł.
Kraków I 8 2
H E R B A T A G Ó R A L S K A - Dla tzw. niepoznaki trzej p a n o w i e dostarczoną
w ó d k ę spożywali zmieszaną z herbatą. Lecz ich widok niezbicie świadczył,
że była to herbata z w a n a potocznie góralską - w z m o c n i o n a ! D P IX 86
I K O N O S T A S - Ordery. W upalne południe na ulicy spotykam mężczyzn
zakutych w czarne p o d n i s z c z o n e garnitury z „ikonostasem". (...) Bohater­
s t w o sprzed czterdziestu lat procentuje w kolejkach. P W A „ S " XI 8 8
I N T E L I G E N C J Ę D Z I E L I M Y NA K A T O L I C K Ą I W R O D Z O N Ą - zasł.
Krosno V 8 9
J E C H A Ć D O W A R S Z A W Y P R Z E Z Ł Ą C K O - jechać załatwić jakąś
sprawę w e władzach centralnych, biorąc jako ł a p ó w k ę śliwowicę łącką.
Zasł. wielokrotnie N o w y Sącz, lata sześćdziesiąte, siedemdziesiąte
J E Z I O R A N Y - w a r s z a w i a c y pochodzący ze w s i .
(...) W a r s z a w i a c y n a p ł y w o w i , c i , o których kołtuneria stołeczna m ó w i
„Jeziorany". Ż W XII 7 3
(aluzja do powieści radiowej „ W J e z i o r a n a c h " )
J U H A S A L I A - (...) warto wspomnieć o (...) góralskich juvenaliach
z w a n y c h „juhasaliami". D P IV 8 8
K L A W O S I K - W Zakopanem przed wielu laty p o s t a n o w i o n o w y b u d o ­
w a ć szalet miejski. Sporo wesołości w y w o ł a ł konkurs na jego nazwę.
Zwyciężyła n a z w a „Klawosik", nawiązująca d o tatrzańskiej siklawy. J e d ­
nak szaletu miejskiego nie z b u d o w a n o , gdyż rzecz cała rozbiła się o wyraz
architektoniczny tego przybytku. D P I 8 6
K L E R Y C K I Z E S P Ó Ł M U Z Y C Z N Y „ G I T A R Y N I E P O K A L A N E J " - Fot.
w gablocie kościelnej, Kielce, lato 8 4
K N A J P A - Ale Krawczyk drażnił, to prawda. Jakoś tak prowincjonalnie
prezentował się w czarnym s m o k i n g u , w śnieżnobiałej koszuli i podgiętymi
rogami kołnierzyka i o b o w i ą z k o w e j czarnej muszce. Ten styl ma s w o j e
króciutkie określenie: „knajpa." „Reporter" I 8 9
K O L C Z Y K O W A Ć - W e wrześniu 1 9 8 3 zostały zniesione kategorie
artystyczne, żeby nie „kolczykować" w y k o n a w c ó w . „Polityka" VI 8 5
K O N F E R A N S J E R Z Y - z a w o d o w i m ó w c y , którzy obiecują załodze złote
góry, lecz nie chcą dopuścić do żadnych zmian. Oczywiście nie myślą także
realizować obietnic. Określenie t y p o w o żerańskie. D z i e w a n o w s k i , „ Ś w i a t "
X 56
K O N S E R W A T O R I U M - T o w y j a z d o w a rzeczywistość: nie chcesz cierpieć
głodu a uszczknąć coś z diety, bierz jedzenie ze s o b ą - c h l e b , masło, żółty ser,
podsuszoną kiełbasę, zupy w proszku, przede wszystkim konserwy ( w
żargonie muzyków konserwatorium - walizka pełna konserw). D P I 8 9

K O Ś C I E C W Y S T Ą P I E Ń - T o w a r z y s z e , jest próba, by te tezy, które my
w a m prześlemy, traktować jako kościec wystąpień i uzupełniać s w o i m i
lokalnymi o c e n a m i , b o w i e m my w a m możemy dać tylko ogólnokrajowy
przekrój sprawy. I prośba taka byście nie z a w s z e byli w wystąpieniach
w pełni w zgodzie z A d a m e m M i c k i e w i c z e m , używali s ł o w n i c t w a konkret­
nego, jasno określającego i d o s a d n e g o w stosunku do tych elementów. (Z
telekonferencji КС P Z P R 26 VI 7 6 po o d w o ł a n i u decyzji o p o d w y ż c e c e n )
„Polityka" V 9 0
K R O C Z E M D O S O C J A L I Z M U - pseudohasło Ligi Kobiet. Zasł. War­
szawa 54
K U C Z K A - W czasie swej kontrolowanej współpracy z władzą miewał
Stępniak tzw. momenty. Przychodzi np. rano d o biura, a tu już goździki,
oficjele łap go pod pachy i pod pomnik, bo jakaś rocznica. - Ten pomnik
- w y j a ś n i a - s p e c j a l n i e z b u d o w a n o przy kościele, tak, by młodzież, którą się
tu spędza, musiała stać tyłem do g ł ó w n e g o ołtarza; zresztą to pomnik nad
niczym, nikt tu nie leży; ludzie nazywają go „kuczka" (bo napis się zaczyna
od słów „ku c z c i . . . " ) . T y g S o l IX 8 9
K U L T U R O W Y - U nas po w o j n i e w p r o w a d z o n o u c z o n k o w a t y termin
„kulturowy": „kulturalny" to ktoś, kto o d z n a c z a się kulturą, natomiast
„ k u l t u r o w e " to coś, c o się do kultury odnosi. Ale przecież w takim razie
należałoby i kulturalnego attache przemianować na „ k u l t u r o w e g o " . S a n dauer, „Polityka" VII 8 8
K U R W Y D L A L U D U - T y s i ą c e plakatów s y g n o w a n e było przez M i ę d z y miastówkę Anarchistyczną, tę sarną organizację, która przed kilku t y g o d ­
niami zaatakowała g m a c h byłego КС P Z P R , siedzibę „Solidarności",
w końcu zaś wdarła się do e k s k l u z y w n e g o hotelu „Viktoria" z okrzykiem
„K... dla ludu", w y w o ł u j ą c popłoch wśród zebranych tam „panienek". G K
II 9 0
L A W S T O R A N T - Karane jest jednak sutenerstwo, czyli czerpanie zysku
z nierządu przez mężczyzn z w a n y c h ostatnio lawstorantami. „Polityka" III
87
(film Love story, amerykański melodramat o treści zbliżonej do naszej
Trędowatej, wyświetlany był w Polsce w połowie lat siedemdziesiątych,
bijąc wszelkie rekordy popularności)
LECIEĆ K O N T U R E M - Brygada doszła do niesamowitej w p r a w y .
W y m a l o w a n i e hasła naprzeciwko komitetu partii lub olbrzymich karykatur,
czy haseł w rodzaju „telewizja kłamie" z a j m o w a ł o im dosłownie minuty
c z a s u . Błażek, jako szef i złota rączka, leciał konturem, reszta młodzieży, dla
której praca z nim była przygodą, wypełniała w s k a z a n e przez niego pola
farbą. Mur, Dziennik
LINIA D O B R O B Y T U S T R Z E L A W GÓRĘ informacji z obrad Sejmu

E x p W i e c z , VII 5 0 , tytuł

L I N I O W C Y - Za elitę wśród m u z y k ó w r o z r y w k o w y c h uznawani są
„liniowcy". O p a n o w a l i najbardziej e k s k l u z y w n e statki świata (...) pływają­
c e po gorących morzach (...) od Śródziemnego po Karaibskie. „Polityka"
XI 8 5
L I T E R A C C Y S I E R Ż A N C I - L i t e r a c c y s i e r ż a n c i , jak Putrament i Kierczyńska, nakazują pisać o wiośnie i miłości. U r z ę d o w e zaprawianie się
i urzędowa miłość są współczynnikami dialektycznie wzrastającego d o b ­
robytu, przynajmniej w statystykach g o s p o d a r c z y c h . Tyrmand, Dziennik
L I T E R A C K I O D P U S T - kiermasz książek. Zasł. W a r s z a w a V 6 2
L I T E R A T M A R Y J N Y - W odróżnieniu od s w y c h k o l e g ó w J a r e c k i e g o
i T y m a , którzy antykomunizmu nie pokrapiali święconą w o d ą Ernest Bryll,
na poprzednim etapie u k o c h a n y poeta w ł a d z , wystąpił jako literat katolicki
i maryjny. Stan w o j e n n y określił on jako współczesne ukrzyżowanie
Chrystusa. Urban, D P I 86
L O D Y P A S I A K - Mnie osobiście bardzo żenuje, kiedy słyszę, że
w K a t o w i c a c h sprzedaje się ulicznie „Lody Pasiak" lub że w p e w n y m
dansingu występuje pieśniarka, którą reklamuje się jako „uroczą Oświecimiankę, Lolę X . " Waldorff, „Przekrój" V 4 7
L U D O Ź E R K A - Ale nie jedynie salmonella gastronomiczna korzysta
z urlopowego s e z o n u . J e s t jej odmiana estradowa: lato to c z a s koncertów,
recitali, szemranych imprez, i m p r o w i z o w a n y c h składanek i t u r n u s o w y c h
popisów. Byle „ludożerka" była na w i d o w n i (tak pieszczotliwie n a z y w a się
publiczność) lub nawet nie przyszła, lecz obrotny organizator wcisnął jej
bilety. „Polityka" VIII 8 7
Ł A P A N K O W A I M P R E Z A - Słuchajcie, tam siedzi tłum mężczyzn w ko­
żuchach! Prawie w s z y s c y śpią! (...) Wyjaśniło się, że to łapankowa impreza
dla n o c n y c h stróżów. W celu z a p e w n i e n i a stuprocentowej frekwencji
polecono im zjawić się prosto po pracy. Grodzieńska,
Wspomnienia
Ł A T W I E J D U C H A Ś W I Ę T E G O Z A O G O N E K Z Ł A P A Ć - o nieobecnym
dyrektorze. W a r s z a w a 6 5 , zlk
Ł O W I C K I P A S I A K K U L T U R Y - Nie m ó w i ę w tej chwili o tym, jak ten
interwencjonizm powinien wyglądać, czy powinien to być ó w „łowicki
pasiak kultury", wymyślony ongiś przez jednego z niemądrych sekretarzy,
złożony z lokalnych chórów, orkiestr strażackich i świetlic (...) „Polityka"
IX 8 9
Ł U P U C U P U D I S C O - R o z p o c z y n a się bal, który potrwa gdzieś do
9 rano. Oczywiście, jak na prawdziwy bal przystało, muzyka grana jest na
ż y w o , nie jakieś tam łupucupudisco... D P II 86
M A D O N N A R W P G - p r z e z w i s k o Maryli R o d o w i c z . Zasł. W a r s z a w a V 8 8
M A L B O R K - d z i w a c z n y n o w y dom o możliwie największej ilości
krzywizn, gzymsów, fantazyjnych a niefunkcjonalnych ozdób. „ N a tej ulicy
są s a m e malborki". Zasł. Suwałki lato 8 9
M I E Ć P O D S O B Ą - Podejmował nas wiceprezydent Stanisław Bielecki,
dziennikarz z z a w o d u , mający pod sobą sprawy kultury i oświaty. G K I 8 6

51

�M I E S Z K A N I E W S T Y L U G Ó R A L S K I M - Mieszkanie własnościowe
( P r o k o c i m ) urządzone w stylu góralskim - sprzedam. D P III 8 6
M N I E J N I Ż Z E R O - Nawet c h y b a sam autor słów piosenki Mniej niż
zero, Andrzej Mogielnicki, nie przypuszczał, że stanie się on wręcz
przysłowiowym określeniem chały czy miernoty. KurPol V 8 7
M O M E N T Y - s c e n y erotyczne w filmach.
Film bardzo c i e k a w y , rzecz jasna dla w i d z a , który szuka w kinie nie tylko
„mordobicia", „ m o m e n t ó w " , dreszczyku emocji, taniej rozrywki, ale
również odrobiny refleksji. D P I 8 6
(także: gołe baby)
M O T Y L - U w a g ę zwracało siedem starszych wieśniaczek, ubranych
w stroje l u d o w e . Trzymały one na patykach tzw. motyle (czyli m ó w i ą c po
dzisiejszemu - transparenty) z napisami „Solidarność" (...) T y g S VI 8 9
N A K A P U Ś C I E D R O B N E LIŚCIE / N I E D A J D U P Y K O M U N I Ś C I E / B O
J A K M I N C SIĘ O T Y M D O W I / T O C l D U P Ę U P A Ń S T W O W I / - zasł.
W a r s z a w a - P r a g a , 4 9 . Trawestacja znanej piosenki ludowej „ N a kapuście
drobne liście, nie daj buzi organiście, organista porachuje, ile razy
pocałuje", śpiewana w c z a s a c h „ b i t w y o handel".
N A K A R P I A - Wydarzenia szły zgodnie ze scenariuszem. Pociąg się
wtoczył. Przywódcy powitali się pocałunkami „na karpia" i uściskiem „na
misia". KurPol IX 8 7
(opis wizyty Waltera Ulbrichta w W a r s z a w i e , IX 6 3 )
N A L E Ż Y K O N S U M O W A Ć D O B R A K U L T U R Y - z w y p o w i e d z i działacza
partyjnego średniego szczebla, PR VII 8 4
N A M A Ł P Ę - Należy ze szczególną ostrożnością odnosić się do p o c h w a ł
w y p o w i a d a n y c h przez osobników, którzy obsługiwani są przez ekspedien­
t ó w , rzemieślników, urzędników itp. na tzw. małpę; to z n a c z y tych, których
twarze znane są z telewizji, filmu i działalności publicznej, ponieważ
zachodzi o b a w a , iż ich traktowanie jest w y j ą t k o w e , podyktowane roz­
głosem, popularnością itd. KiŻ VII 8 8
N A P S Z C Z E L E N I E W O J E W Ó D Z T W A - liczba pszczelich pni w w o j e ­
w ó d z t w i e . Napszczelenie w o j e w ó d z t w a wykazuje tendencję wzrostową.
G K XI 8 4
N A S I L A J Ą SIĘ O B J A W Y Z R O Z U M I E N I A - PR VIII 8 4
N I E D O P C H N I Ę T A - d z i e w c z y n a postrzelona, która głupio się z a c h o w u ­
je, dziwnie reaguje z p o w o d u kompleksów seksualnych. Zasł. W a r s z a w a VI
85
N I K I F O R - prymityw, ciemniak, człowiek podejmujący działalność
publiczną bez f a c h o w e g o przygotowania. Zasł. wielokrotnie w różnych
częściach Polski od 60 r.
Nikifor ekonomii - o Wł. Gomułce, po jego enuncjacji, że eksport
powinien być opłacalny. Zasł. Z a k o p a n e 6 9
Nikifor p o l i t y c z n y - o L.Wałęsie. Za pierwszym razem oburzyłam się, gdy
ktoś młody powiedział: gawędzi Nikifor polityczny. Za drugim razem i ja
odniosłam takie wrażenie. G a z W y b VI 9 0
Nikifor polityki - Nawet jeśli za radą Marcina Króla z e c h c e m y oddać
politykę w ręce f a c h o w c ó w , sami musimy stać-się przedtem ekspertami,
aby odróżnić f a c h o w c ó w od pieniaczy, aferzystów i n a w i e d z o n y c h
nikiforów polityki. Tyg „ S " VII 8 9
Nikifor zarządzania - Kim ma być dyrektor A n n o Domino 8 7 ? (...)
Profesjonalistą c z y Nikiforem zarządzania? KurPol IV 8 7
Nikiforyzm techniczny - O s s o l i n e u m w y d a ł o w c h u d y m nakładzie
znakomitą pracę Bożenny Józefowicz Inżynierowie
- twórcza
kadra
gospodarki
narodowej.
Praca stanowi szczęśliwe połączenie chłodnej
analizy naukowej z publicystycznym nerwem (takie są np. sformułowania
o „nikiforyzmie t e c h n i c z n y m " ) . „Polityka" X 8 7
N O W O S R E B R Z A N K A - c i u p a g a , spinka nowosrebrzanka (dawniej:
a l p a g o w a ) ; słowo l a n s o w a n e przez Cepelię. J e j p r a c o w n i c y uznali, że
„ a l p a g a " brzmi zbyt o b c o jak na sztukę ludową. Zasł. Z a k o p a n e VI 8 5
O B S Z C Z Y M U R S T W O - J u r y kierowane przez J a n a Poprawę w s w o i m
k o ń c o w y m w e r d y k c i e podkreśliło też, że s t a n o w c z o potępia w p r o w a d z a ­
nie „ e l e m e n t ó w o b s z c z y m u r s t w a do szeroko pojętej kultury studenckiej"
(...) G K VII 86
O G R Y Z K I - Najwięcej jest w D e s a c h obrazów. Niestety, są to g ł ó w n i e
tzw. ogryzki. Przeważają nie podpisane obrazy z okresu międzywojennego
(...) KurPol XII 8 8
O N D U L O W A Ć - Wczoraj wysłałem d o Krakowa fragment moich
z i m o w y c h notatek. Żadnych zmian, skreśleń czy poprawek. Byłoby to
próbą o n d u l o w a n i a tekstu, który powstawał w szczególnych okolicznoś­
c i a c h i w szczególnym napięciu d u c h o w y m . Szczypiorski, Z notatnika
O R G A Z M N A S Ł O D K O - m i n a piosenkarki p o d c z a s śpiewania piosenki
miłosnej, styl śpiewania piosenki miłosnej. Zasł. od pracownika tv,
Warszawa 69
O R K I E S T R A Z C H M I E L N E J - Wczoraj na p o d w ó r k u była orkiestra. T a
z Chmielnej - powiedziała Lidka. - Z R u t k o w s k i e g o - poprawił ją Rysiek.
- Ulica może sobie być R u t k o w s k i e g o , ale orkiestra jest z Chmielnej!
„Świerszczyk" I 8 6
P A Ń S T W O W I Ś W I Ę C I - pojęcie ze sztuki neoludowej. Wybitne po­
stacie, np. Świerczewski, C u r i e - S k ł o d o w s k a , Kopernik, Kostka Napierski
jako temat obrazków i rzeźb. Zasł. Sądecczyzna 7 5
(także: Ś W I Ę C I O G Ó L N I - j a k o przeciwstawienie świętych kościelnych)
PEŁEN F R E N E T - frenetyczne brawa na koncercie muzyki młodzieżo­
w e j . PR 8 4
P E Ł E N S P O N T A N - s p o n t a n i c z n a o w a c j a na koncercie muzyki młodzie­
ż o w e j . PR 8 4
P I E Ś Ń O Z I E M I N A S Z E J - g ł ó w n e w y d a n i e dziennika tv. Określenie
Mariana Brandysa, 76

52

PI K A S Y - popularne określenie w s z e l k i c h dzieł n o w o c z e s n e g o malarst­
w a , rzeźby, a także z d o b n i c t w a o formach dla laika niezbyt zrozumiałych.
„Przekrój" VI 57
Znamy w s z y s c y te d w o r c o w e poczekalnie, knajpy na prowincji, szyldy
M H D - ozdobione kolorowymi trójkątami. Bez wątpienia - jest to standard,
bez wątpienia - chodzi tu o przejaw kultury m a s o w e j . Należy jednak zdać
sobie sprawę z tego, że „pikas" na szyldzie sklepu nr 15 w W o ł o m i n i e nie
został zamierzony jako produkt „Kultury B " - mass culture, a przeciwnie
- j e s t on swoistą odpowiedzią na manifestacje a w a n g a r d o w e g o malarst­
w a . Osęka, Poddanie
P I O S E N K I D U S Z P A S T E R S K I E - M i n ę ł o już parę miesięcy od momentu,
gdy skrytykowałem na tym miejscu tandetne teksty i melodie wielu tzw.
„piosenek duszpasterskich", a do tej pory docierają do mnie e c h a tego
narzekania. S k w a r n i c k i , T P I 8 6
P Ł A S K O R Z E Ź B A - pijany do nieprzytomności i leżący na ulicy. „Prze­
krój" II 5 8
P R O G R A M Y N A S Y C I M Y CAŁKOWICIE ROZRYWKĄ - z wypowiedzi
szefa rtv. PR VIII 8 3
R O K U W A Ż N E G O O G L Ą D U - Kierownik Wydziału Kultury КС infor­
muje w tym momencie, że ten rok będzie traktowany jako R O K U W A Ż ­
N E G O O G L Ą D U f u n k c j o n o w a n i a instytucji artystycznych w Polsce! D P
X85
R O Z P Y L A C Z K U L T U R Y - Pani Helena, kapitalna leśniczyna spod
Wałcza, gdzie polując mieszkałem na początku lat pięćdziesiątych, z a g a d ­
nięta raz o to, c z y m się zajmowała przed zamążpójściem, odrzekła
zamaszyście, stawiając patelnię z jelenią wątrobą - byłam rozpylaczem
kultury w powiecie! - inaczej m ó w i ą c , z torbą publikacji na ramie roweru
pedałowała przez wioski i gromady, r o z d a w a n y m drukiem i ż y w y m słowem
uświadamiała zebranych c o do znaczenia Dni Oświaty i Kultury, Oszczęd­
ności, akcji s i e w n e j , kongresu pokoju. Dnia Nauczyciela, Górnika, Kobiety,
Dziecka, Święta 1 Maja, 2 2 lipca, 7 listopada i w s z y s t k i c h innych dni
kalendarzowych. Newerly, Zostało
R Z Ą D Ó W K A - Kamerzysta, zapytany przeze mnie, jak będzie ujmował
obu gości, powiedział: „ T y p o w a rządowa - każdy siedzi w fotelu i m ó w i
s w o j e " . „Polityka" XII 8 8
(o spotkaniu M i o d o w i c z - W a ł ę s a w tv)
R Ż N Ą Ć P R Y M I T Y W A - S ł u c h a j pani! O n w c a l e nie ze w s i , przyjechał tu
parę lat temu i w P O M robił. J e s t po szkołach, t e c h n i k - m e c h a n i k . Potem
rzucił pracę i wziął się za rzeźbę, bo to lepiej popłaca. W lecie nie strzyże się,
nie goli, koszulę nosi wypuszczoną na portki, bo g o te głupie miastowe
biorą za p r a w d z i w e g o ludowego. Rżnie w i ę c prymitywa tylko po to, żeby
podnieść cenę. G К VIII 8 6
S E A N S E Z A R E Z E R W O W A N E - Dzisiaj film dokumentalny z sierpnia
ubiegłego roku „Robotnicy 8 0 " , idzie w kilku kinach pod tytułem „Seanse
z a r e z e r w o w a n e " . K o n w i c k i , Wschody
(także: wszystkie seanse zarezerwowane; zwrot występujący w reper­
tuarze kin w a r s z a w s k i c h , np. w Ź W , gdy decydentom chodziło o to, by film
wyświetlano przy pustej w i d o w n i )
S Ł U S Z N Y - Nie wdając się (...) w ocenę, czy surrealizm jest kierunkiem
„słusznym" - c h c e m y pokazać Czytelnikom, że prąd ten jest obecnie dość
modny. „Przekrój" VI 4 8
S M O R G O Ń C Z Y K - P o l a k - a b s o l w e n t wyższych studiów w Z S R R . Zasł.
wielokrotnie w różnych częściach Polski od 61 r.
(Akademia smorgońska - żartobliwa n a z w a g ł ó w n e g o ośrodka tresury
niedźwiedzi w S m o r g o n i a c h w oszmiańskim powiecie, z którymi o b ­
c h o d z o n o domy po całej Rzplitej i p o k a z y w a n o sztuki przy dźwiękach
głośnej muzyki - Kopaliński, S M T K )
S O C J A L I S T Y C Z N Y Z G R Y Z - J a mam jeszcze taki socjalistyczny zgryz,
że jak coś złapię, to trzymam. D P V 9 0
S O C S A K R A L I Z M - (...) obecnie obserwuję zjawisko bardzo bliskie
socrealizmowi, a m i a n o w i c i e socsakralizm, tzn. modę na k o m p o n o w a n i e
wpadających w ucho melodyjek, które mają być muzyką religijną. P e n ­
derecki, „Polityka" XI 8 7
S T O P I E Ń U R U C H O M I E N I A C Z Ł O N K Ó W P A R T I I - Z wszystkich infor­
macji w y n i k a , że stopień uruchomienia członków partii bezpośredniego
udziału w akcji wyborczej w y n o s i od 2 0 d o 3 5 % , przy tym ze słów
sekretarzy nie bardzo było w i d a ć , jak ta dalsza mobilizacja ma się rozwijać.
(List J . Bermana d o B. Bieruta 7 X 5 2 ) „Polityka" VI 9 0
S T R O J E Z B L I Ż O N E D O W I E C Z O R O W Y C H - Tabliczka w szatni
kawiarni „Casanovą" w Świdnicy: „ W g o d z i n a c h p o p o ł u d n i o w y c h obo­
wiązują stroje zbliżone do w i e c z o r o w y c h " . „Przekrój" V 6 0
S T Y L I S T A W N I O S K Ó W O D Z N A C Z E N I O W Y C H - Pan J a n e k w wielkiej
firmie zajmuje się sprawami socjalnymi. Ponadto jest uznanym stylistą
w n i o s k ó w o d z n a c z e n i o w y c h , c e n i o n y m przez dyrektora i fabrycznego
sekretarza. G K III 8 6
S Z E R Z E N I E K U L T U R Y W Ś R Ó D M A S P R A C U J Ą C Y C H - Szerzenie
kultury wśród mas pracujących o d b y w a ł o się między innymi w ten sposób,
że z w a b i a n o podstępem robotników na salę, zamykano ich z zewnątrz na
klucz i zostawiano oko w oko z nie mniej od nich przerażonym autorem.
Grodzieńska,
Wspomnienia
S Z T A N D A R O W A I M P R E Z A - Z e s t a w imprez kulturalnych firmowanych
przez nowosądecką organizację Z S M P jest bogaty. „Zima s p i s k a " , „ W i o s ­
na o r a w s k a " , „Kumoterska w i o s n a " czy sztandarowa impreza związku:
Konfrontacje R u c h u Artystycznego Młodzieży (...) to tylko kilka przy­
kładów przedsięwzięć mieszczących się w w o j e w ó d z k i m kalendarzu
kultury, a będących przykładem animatorskiej działalności organizacji w tej
dziedzinie życia społecznego. G K X 8 5

�Komisja Narciarska Z G P T T K sprawuje także nadzór nad 7 5 0 km tras
narciarskich (...). Sztandarową imprezą jest rozegrany już 3 0 razy Tatrzań­
ski Rajd Narciarski (...) G K X 8 5
S Z Y N K A K O M U N I J N A - zast. Krosno V 89. ( W okresie I komunii św.
pojawiły się w sklepach mięsnych na Podkarpaciu 3 - 4 kilowe szynki bez
kartek)
T A N I E C T E M A T Y C Z N Y - Również w dziedzinie tańca dokonano
p e w n e g o przełomu, w p r o w a d z a j ą c po raz pierwszy d o świetlic tzw. taniec
tematyczny wyrażający w formach t a n e c z n y c h określone idee. Przy­
kładowy taniec tematyczny pt. „Narada produkcyjna", przygotowany
metodycznie przez C R Z Z , pobudził szereg twórczych pomysłów. Między
innymi c i e k a w y m przykładem tego n o w e g o rodzaju tańca jest o p r a c o w a n a
przez zespół w Zakładach im. Strzelczyka w Łodzi kompozycja taneczna
„Spółdzielnia Produkcyjna - N a p r z ó d " i kompozycja wrocławskiego
P a f a w a g u „Walczymy o p o k ó j " . ( R o k 1 9 5 3 - Tak miało być z a w s z e )
„Polityka" VI 8 8
T O P I E N I E M A R Z A N N Y - Widziałem topienie marzanny... Ale przecież
koło W o ł o m i n a nie ma ani jeziora, ani rzeki... Gdzie było to topienie?
- T o p i l i ś m y marzannę w gliniance... Nie bardzo dała się utopić. Padał śnieg
z d e s z c z e m . Ale tradycji musiało się stać zadość. U nas dyrekcja przywiązu­
je dużą w a g ę do tradycji. „Polityka" I 86
T Y G R Y S Y B U C H E N W A L D U - Ostatnio wróciła z emigracji grupa
czternastu m u z y k ó w , którzy byli więźniami obozu koncentracyjnego
w B u c h e n w a l d , a potem założyli zespół jazzowy, nazwali się „Tygrysy
B u c h e n w a l d u " i objechali szereg miast na Zachodzie. Waldorff, „Przekrój"
V47
V I T O V I A D A - T r w a „Góralska Vitoviada". Dla tych, którzy nie domyślają
się c o to za impreza kilka wyjaśnię: jest to zainaugurowany w roku
ubiegłym z okazji 4 0 0 - l e c i a W i t o w a i C h o c h o ł o w a cykl imprez o b ­
c h o d z o n y c h - j a k zapewniają organizatorzy - „ N a l u d o w o i sportowo - bez
reglamentacji i b e z a l k o h o l o w o " . D P IV 8 8
W C Z A S O W I C Z - G o s p o d y n i , u której teraz mieszkam ( w i o s k a między

N o w y m Sączem a Krynicą) ma plany: sprzeda ziemię w c z a s o w i c z o w i .
- J a k i e m u w c z a s o w i c z o w i ? - pytam. - A tu, o - pokazuje gospodyni
- buduje się jeden z gieesu, tam jeden z urzędu, tam jeden z komendy.
Okazuje się, że „ w c z a s o w i c z " to z n a c z y urzędnik z w o j e w ó d z t w a . Wierzbi­
cki, T P VII 8 7
W I E Ś Z A N I K O W A - Hamulka była wsią „ z a n i k o w ą " czyli skazaną na
zagładę. Przez dwadzieścia lat nie było tu w e s e l ; młodzi wyjeżdżali. G K IX
87
W P I E R W S Z E J KOLEJNOŚCI M Ł Ó C I M Y ROLNIKÓW DUŻYCH - wy­
p o w i e d ź prezesa kółka rolniczego. PR VIII 8 3
Z A Ł O G A - Publiczność składa się tu głównie z tak z w a n y c h „ z a ł ó g " lub
„ k o n t y n g e n t ó w " czyli z w o l e n n i k ó w grających „ k a p e l " czyli zespołów.
A często psujące się .'.wiosła" czyli gitary lub „piecyki" - w z m a c n i a c z e
- opóźniają zwykle s a m koncert lub p o w o d u j ą długotrwałe przerwy między
„ n u m e r a m i " czyli utworami. P S L 88
Z A R O B I Ć K O M U N I Ą - C o zarobiłeś komunią? - R o w e r i piłkę. - A ja z e ­
garek i magnetofon. Zasł. dialog c h ł o p c ó w wiejskich, Sądecczyzna, VI 8 5
Z E T E M P Ó W K A - w ó d k a czysta z czerwoną etykietą. „Przekrój" II 58
Z G R Z Y T Y - Niestety, w sztucznej inseminacji na terenie naszej gminy
występują zgrzyty. PR III 8 5
Z N Ę T - S z c z y t e m z n ę t ó w artystycznych było „połączenie p a w i l o n ó w
m o t y w e m l u d o w y m " . Kobyliński, Noniusz
Z O M O J O W A - wieś N a w o j o w a k. N o w e g o Sącza, gdzie k w a t e r o w a ł o
Z O M O . Zasł. N o w y Sącz, lata osiemdziesiąte
Z O M O K U C A A M Y B U C A - N a p i s farbą na szosie, M y s t k ó w k. N o w e g o
Sącza, IV 8 3
Z O M O L A N D - D o m Chłopa przy pl. P o w s t a ń c ó w w W a r s z a w i e , gdy
k w a t e r o w a ł o w nim Z O M O . Zasł. W a r s z a w a III 8 2
Z O M O N U M E N T - W y d a r z e n i e m kulturalnym tygodnia było odsłonięcie
pomnika „Poległym w służbie i obronie Polski L u d o w e j " , z w a n e g o także
„Ubeliskiem", „ Z O M O n u m e n t e m " , „ U t r w a l a c z e m " albo „ P o m n i k i e m
Nieznanych S p r a w c ó w " . P W A V 8 5

Z ostatniej chwili: próbka języka kampanii prezydenckiej

M A T K A B O S K A W K L A P I E W A Ł Ę S Y - Dzięki „ M ł o d e j P o l s c e " d o w i e ­
dzieliśmy się, skąd się wzięła Matka B o s k a w klapie L e c h a Wałęsy. „Ten
najbardzie znany ze znaczków w klapie wpięli mu nieznani ludzie w czasie
strajku sierpniowego w 1 9 8 0 roku w stoczni gdańskiej. Był poświęcony
przez prymasa Wyszyńskiego i przywieziony przez delegację, która wróciła
z J a s n e j Góry. Wałęsa nie pamięta dokładnie momentu przypięcia znaczka,
po prostu zobaczył, że ma go w klapie." Polityka IX 9 0
J e s z c z e inną imprezą towarzyszącą (...) była w y s t a w a plakatu o L e c h u
Wałęsie (...); od Matki Boskiej Jasnogórskiej z podobizną Wałęsy w „kla­
pie" po zbliżenie wąsatej twarzy nie mieszczące się w ramach; od błazna po
m ó w c ę z z a k r w a w i o n y m gardłem; od promiennego uśmiechu, przywodzą­
c e g o na myśl wizerunki p r z y w ó d c ó w azjatyckich, po grymas debila. T y g G d
IX 9 0
Jeżeli Wałęsa odebrał „Gazecie" znaczek „ S " , to ktoś powinien mu
odebrać znaczek Matki Boskiej, gdyż jego p o s t a w a nie ma nic w s p ó l n e g o
z nauką Chrystusową i z miłością bliźniego. Matka boska by się ucieszyła...
G a z W y b IX 9 0
Wałęsa, o d w a l się! Matka B o s k a . Napis na murze, N o w y Sącz, XI 9 0
O b a w i a m się, że prezydent z M a t k ą Boską w klapie doprowadzi d o
jeszcze większych podziałów w narodzie niż generał w stanie w o j e n n y m .
G a z W y b XII 9 0
P R E Z Y D E N T Z S I E K I E R Ą - Na dziś, gdy zmieniamy system, potrzeba
prezydenta z siekierą, z d e c y d o w a n y , ostry, nie certoli się, nie przeszkadza
demokracji, ale natychmiast blokuje luki. L. Wałęsa, G a z W y b VI 9 0
Z siekierą w XXI wiek. Napis na murze, Kraków, XI 9 0
W sondażu po pierwszej turze kampanii wyborczej, w której siekiera
waliła w grubą kreskę, a s p o d niej uciekały c z e r w o n e mrówki, na pytanie:
c z y m przede wszystkim powinien się zająć prezydent, tylko 6 proc.
badanych wymieniło rozliczenie nomenklatury. G a z W y b I 91
W I E T R Z E N I E W A R S Z A W Y - N i e przypadkiem c h y b a najbardziej c h w y t ­
liwym sloganem w k o ń c o w e j części kampanii obozu Wałęsy było hasło

„wietrzenia W a r s z a w y " . W z b u d z a ł o entuzjazm nieporównanie większy niż
wszystkie te w y p o w i e d z i przewodniczącego, w których mówił on o konie­
czności kontynuowania reform r y n k o w y c h , d o k o n y w a n i a wspólnych
w y s i ł k ó w dla dobra kraju etc. G a z W y b XII 9 0
Zgodnie z lansowaną teorią „wietrzenia" urzędów i stanowisk, porządki
rozpoczął gdański Napoleon od własnego p o d w ó r k a , w y w a l a j ą c z pracy
najwierniejszego ze w s p ó ł p r a c o w n i k ó w - Krzysztofa Puszą. Następnie,
równie pobożnie, zwolnił bez dania racji obie sekretarki (...) T y g G d XII 9 0
S p o r a część aktywistów z jego obozu zażąda „wielkiego wietrzenia"
- W a r s z a w y , Krakowa, Kłodawy i Pcimia. Frustraci, nawiedzeńcy, a w a n ­
turnicy i neoaparatczycy będą się domagać, by U m i ł o w a n y Wentylator
Narodu zrobił im miejsce w g m i n n y c h , w o j e w ó d z k i c h i centralnych
urzędach p a ń s t w o w y c h , przy czym z a p e w n e apetyty z a i n t e r e s o w a n y c h
będą odwrotnie proporcjonalne do kwalifikacji (ta reguła s p r a w d z a się
w każdym państwie i w każdym ustroju). G a z W y b XII 9 0
Nieśmiało i uniżenie zgłaszam prośbę, żeby gdańską policją przewietrzyć
ulicę Podleśną. Złodzieje obrobili mi samochód. W a r s z a w s k a policja nie
daje rady upilnować. G a z W y b I 91
W Ś C I E K L I C A NA P R E Z Y D E N T A - Transparent takiej treści zawisł n a d . '
g ł ó w n y m deptakiem O p o l a , w miejscu, gdzie z a z w y c z a j anonsuje się
premiery i festiwale teatralne. Zawisł na tyle w y s o k o , że nie udało się go
ł a t w o zerwać. W dniu premiery tytułowy bohater z operetkową p o m p ą
zajechał przed teatr wspaniałą limuzyną wśród braw i błysków reflektorów.
Polityka XII 9 0
(Wścieklica - z e sztuki St. I. Witkiewicza „Jan Maciej Karol Wścieklica")
M A Ł Y B E L W E D E R - Z tzw. M a ł e g o Belwederu w S o p o c i e prezydent
Wałęsa wygłosił do narodu orędzie noworoczne. PR I 91
W A Ł Ę S A - C O T E R A Z ? - Dołączam się d o kogoś, kto napisał na plakacie
w y b o r c z y m Wałęsy jedno małe słówko: „ c o " . W niedzielę na Marszałkow­
skiej wisiały plakaty: „Wałęsa - teraz". W poniedziałek napis głosił:
„Wałęsa - C o teraz?" G a z W y b XII 9 0
1.02.1991

53

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9776" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9754">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a9e4f783b8d9dbdd9d99dd58f214337c.pdf</src>
        <authentication>f6bc23134449cc34f950a585806f842c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116254">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4693</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116255">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116256">
                <text>widowiska obrzędowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116257">
                <text>przebierańcy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116258">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4357</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116259">
                <text>Przebrania w widowiskach ludowych i ich wspólczesne wyobrażenia / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116260">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25,z.4; s.203-216</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116261">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116262">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116263">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116264">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116265">
                <text>Roman Reinfuss

PRZEBRANIA W WIDOWISKACH LUDOWYCH I ICH W S P Ó Ł C Z E S N E PRZEOBRAŻENIA

Podobnie jak w innych dziedzinach ludowej kul­
tury, tak i w zakresie folkloru widoczne są przemiany
idące w kierunku niwelacji treści tradycyjnych. Proces
ten nie przebiega jednak równomiernie na terenie całe­
go kraju. Najbardziej zaawansowany jest on na tere­
nach zachodnich (Wielkopolska, Pomorze), mniej na ob­
szarach środkowej i wschodniej Polski, a najmniej
w jej części p o ł u d n i o w o - w s c h o d n i e j , w w o j e w ó d z t w a c h
krakowskim i rzeszowskim, gdzie do dzisiaj wiele tra­
dycyjnych z w y c z a j ó w jest jeszcze we wsi praktykowa­
nych i gdzie w niektórych przypadkach obserwuje się
nawet w tej dziedzinie pewne tendencje rozwojowe.
W dotychczasowych badaniach nad ludową sztuką
plastyczną bardzo mało uwagi zwracano na artystyczną
stronę przebrań i r e k w i z y t ó w u ż y w a n y c h w związku
z obrzędami i zwyczajami. Nie interesowano się również
przemianami, jakie w tym zakresie zachodzą w czasach
obecnych, kiedy tradycyjny obrzęd czy zwyczaj zaczyna
pojawiać się na scenie, wchodząc do repertuaru folklo­
rystycznych zespołów pieśni i tańca.
Szczególnie bogaty materiał do badań z tego za­
kresu dostarcza cykl z w y c z a j ó w zimowych związanych
z Bożym Narodzeniem, czyli tzw. Godami lub Ś w i ę t a m i
Godnimi, kiedy to oprócz szopki z ruchomymi kukiełka­
mi występuje „żywa szopka" — Herody (11. 1), „góralska
pastorałka" (il. 2), kiedy po wsiach chodzą z gwiazdą
Trzej Królowie (il. 3), Droby Noworoczne, Dziady (il. 4)
i Szlachcice, i różnego rodzaju kolędnicy (il. 5). Po­

mijając szopkę, która stanowi zagadnienie oddzielne,
gdyż rola uczestników ogranicza się w niej do porusza­
nia lalkami i udzielania im swego głosu, we wszystkich
pozostałych przypadkach mamy do czynienia z żywymi
aktorami, których przebrania i rekwizyty stanowią cie­
kawy materiał do analizy artystycznej strony kostiumu,
używanego w tradycyjnym teatrze ludowym.
Porównując przebrania uczestników ludowych wido­
wisk zwyczajowych stwierdzamy dużą różnorodność za­
równo sposobów ich artystycznego rozwiązania jak i lo­
kalnych odrębności. Jedną z przyczyn, które tę różno­
rodność powodują, jest fakt, że przebrania używane
w czasach dzisiejszych reprezentują rozmaite okresy
chronologiczne i stadia rozwojowe.
Stwarzanie przy działaniach obrzędowych specy­
ficznej atmosfery niesamowitości przez stosowanie róż­
nego rodzaju fantastycznych przebrań jest zjawiskiem
dobrze znanym, występującym w kulturach ludów pry­
mitywnych. Wystarczy przypomnieć stroje i maski uży­
wane przez tancerzy biorących udział w obrzędowych
tańcach u ludów Afryki, Ameryki Południowej, Azji czy
Polinezji. Podobnie miała się rzecz u ludów Europy,
które z tych najdawniejszych warstw swej kultury do
dziś przechowały sporo e l e m e n t ó w archaicznych. Wiążą
się one najczęściej z pradawnymi obrzędami o charak­
terze agrarnym i zaduszkowym, które mimo późniejszych
nawarstwień i tysiącletniej działalności Kościoła utrzy­
mały się do naszych czasów, m. in. w obrzędowości

II. 1. Herody. Libiąż, pow. Chrzanów.

203

�204

�świąt zimowych \. Należy tu obrzędowe składanie życzeń
przez różnego rodzaju przebierańców, którzy chodzą po
wsi w okresie Nowego Roku przyodziani w fantastyczne
ubiory, sporządzone w sposób prymitywny z najłatwiej
dostępnych materiałów.
Przykładem tej najstarszej warstwy w przebraniach
obrzędowych używanych w okresie świąt zimowych są
stroje tzw. D r o b ó w Noworocznych, występujących do
dziś w powiatach: gorlickim czy tarnowskim. W ob­
rzędzie tym biorą udział dorośli mężczyźni, którzy w
dniu Nowego Roku obchodzą w i e ś od chałupy do chału­
py składając gospodarzom życzenia pomyślnych zbiorów.
Odziani są oni w kożuchy, odwrócone futrem na
wierzch, przepasane
słomianymi powrósłami.
Słomą
okręcone mają również nogi. Czasem Droby nakładają
na kożuchy rodzaj spódnic wykonanych z równo u ł o ­
żonych ździebeł słomy (il. 6). Na głowach noszą wysokie,
szpiczaste czapy słomiane, zakończone u góry ozdobnie
upiętym i zwisającym do tyłu słomianym warkoczem.
W rękach trzymają potężne drewniane palice, którymi
stukają o ziemię wybijając rytm w y g ł a s z a n y c h oracji.
Twarze ich najczęściej b y w a j ą usmolone sadzą lub osło­
nięte prymitywnymi maskami sporządzonymi z baraniej
skóry, ażeby ich nie można było rozpoznać (il. 7).
Elementem późniejszym, m a j ą c y m uświetnić opisa­
ny ubiór, są drobne ozdoby z kolorowej bibułki powplatane w słomiany warkocz czapki i paski kolorowego
papieru (il. 6), którymi oklejone b y w a j ą w formie spi­
rali pałki Drobów. Pierwotnym celem opisanego tu
przebrania była wspomniana poprzednio chęć stworze­
nia dookoła siebie atmosfery
niesamowitości i lęku,
przez co całość obrzędu z y s k i w a ł a odpowiedni walor.
Być może wiązało się to z jakąś szerszą, magiczną funk­

cją obrzędu, o której pamięć nie zachowała się już do
naszych czasów.
Gdy magiczna treść noworocznych życzeń uległa już
dewaluacji, chodzenie po wsi Drobów nabrało charak­
teru bardziej zabawowego. Wtedy to do opisanego ze­
społu dołączyły się: 1) postać mężczyzny, przebranego
w stare niewieście szaty, który grając rolę Czarownicy
„kleci masło" w starej maślnicy; 2) Diabeł w masce
z baraniej skóry pobrzękujący widłami okręconymi łań­
cuchem, wreszcie 3) Dziad ubrany w łachmany, w masce
z brodą w y k o n a n ą z pakuł, odmawiający parodię pa­
cierza na różańcu z nanizanych na sznurek ziemniaków,
kasztanów czy drewnianych krążków (il. 8).
Prymitywne ubiory widuje się również u grup ko­
lędniczych w pow. żywieckim. Występują tam np. w nie­
których wsiach Dziady z uczernionymi twarzami, odzia­
ne w odwrócone sierścią na wierzch kożuchy przewią­
zane powrósłami, z nogami okręconymi słomą. Dziadom
towarzyszą poprzebierane w łachmany Cyganki i Dziadówki, których rolę grają mężczyźni.
W przypadku, gdy uczestnik zwyczajowego wido­
wiska „gra" jakąś określoną osobę, mamy już do czy­
nienia z „aktorem", a jego przebranie należy uważać
za „kostium". Spotykamy się z tym np. w „góralskiej
pastorałce", która do dziś jest jeszcze popularnym, ludo­
wym przedstawieniem, granym w okolicach Wieliczki,
Bochni, a także w pow. myślenickim czy limanowskim
przez domokrążne zespoły, według tekstu zapisanego
w kantyczkach ks. Mioduszewskiego . Grupa ta złożona
z 5 mężczyzn przedstawia Pasterzy, którzy na wezwanie
Anioła (rolę tę gra młody chłopak, a obecnie też czasem
dziewczyna) udają się złożyć hołd
nowonarodzonemu
Jezusowi, znajdującemu się w pięknie wykonanej szóp2

II. 4. Dziady. Laliki, pow. Żywiec.

4 .-

i
205

�II 5. Kolędnicy, Radziechowy, pow. Żywiec. II. 6. Draby noworoczne. Ciężkowice, pow. Tarnów. II. 7. Drab no­
woroczny. Poręba Wielka, pow. Limanowa, II. 8. Dziad. Szczawa, pow. Limanowa. II. 9. Pasterze z Pastorałki góral­
skiej.

�ce. W okolicach Wieliczki i w pobliskich wsiach pow.
myślenickiego Pasterze, podobnie jak poprzednio opisa­
ne Droby, odziani są w kożuchy w y w r ó c o n e sierścią na
wierzch, przepasane słomianymi powrósłami lub pasami
(u. 2). W rękach mają długie palice ozdobione koloro­
wymi papierami, a na głowach kapelusze i czapki wykowane z tektury oklejonej barwnymi papierami. Naj­
starszy z Pasterzy — K u b a — posiada duży kapelusz
0 szerokim, płaskim rondzie (il. 9), pozostali zaś uczest­
nicy wysokie czapki szpiczaste, stożkowate lub w kształ­
cie zwężającego się ku górze trapezu, z m a ł y m dasz­
kiem nad czołem, jedynie najmłodszy — Furgoł —
grający rolę nierozgarniętego
głuptaka, nosi czapkę
w formie dość swobodnie potraktowanej rogatywki. T w a ­
rze pasterzy osłaniają maski z baraniej skóry lub płót­
na, czasem występują oni jedynie z długimi przyprawio­
nymi brodami i wąsami, a tylko Furgoł w masce.
Ubiory tę utrzymują się bez widocznej tendencji do
zmian. Aktorzy sądzą widać, ż e grając pasterzy z czasów
biblijnych powinni w y s t ę p o w a ć w kostiumach u w a ż a ­
nych przez nich za starożytne.
W niektórych jednak
wsiach południowej części pow. myślenickiego (jak np.
w Lubniu) Pasterze w y s t ę p u j ą w strojach góralskich.
Na głowie mają stare kapelusze z muszelkami, odziani
są w krótkie kożuszki odwrócone sierścią na wierzch
1 specjalnie szyte płócienne spodnie ozdobione parzeni­
cami o swobodnie potraktowanym rysunku.
Inaczej już przedstawia się rozwój kostiumu no­
szonego przez Trzech Króli, którzy (czasem w towa­
rzystwie Heroda) obchodzą w i e ś śpiewając po domach
kolędy. Są to mężczyźni (dziś też czasem chłopcy w wie-

8

ku szkolnym), z których jeden niesie zwykle dużą
gwiazdę wyklejoną z kolorowych papierów (il. 10).
Pierwotnie akcesoria podkreślające królewski majestat
trzech w ę d r o w c ó w były niesłychanie ubogie. Królowie
w y s t ę p o w a l i w papierowych koronach i zwyczajnych
ubraniach, przepasywanych niekiedy kolorową szarfą
biegnącą ukośnie przez piersi i plecy. W rękach trzy­
mali wysokie laski, które miały oznaczać, że znajdują
się oni w dalekiej podróży. Często Królowie na wierzch
ubrań wdziewali białe, sięgające kolan koszule. Jeden
z nich, przedstawiający
władcę przybywającego ze
Wschodu, miał twarz umazaną sadzą, a inni tym samym
sposobem zaznaczone w ą s y i brody. Opisany tu skrom­
ny strój Trzech Króli w y s t ę p o w a ł powszechnie na prze­
łomie X I X i X X w. nie tylko na interesującym nas tu
obszarze woj. krakowskiego, ale i w innych stronach
Polski, a także na południe od Karpat — w Słowacji
i na Węgrzech. Dziś spotyka się go u nas przeważnie
wtedy, gdy uczestnikami obchodu są chłopcy w wieku
szkolnym. Starsza młodzież dba już o to, aby zaprezen­
tować kostiumy i rekwizyty bardziej okazałe, często
specjalnie w tym celu wykonane. Efekt tych usiłowań
bywa czasem dość zabawny. Przykładem tego mogą być
ubiory Trzech Króli z Sopotni Małej w pow. żywieckim,
którzy występują w bryczesach wpuszczonych do butów
z cholewami, tekturowych półpancerzach na białych ko­
szulach i z dzidami w ręku (il. 3). Zwykle rozwój kostiu­
mu idzie w kierunku nadania Trzem Królom odpowied­
niej godności i powagi. W Korbielowie, pow. Żywiec,
gdzie Trzej Królowie chodzą w towarzystwie Heroda,
odziani, są oni w powłóczyste białe szaty, korony wal­
cowatego kształtu, w rękach zaś dzierżą okazałe b u ń czuki (il. 11). Zdarza się czasem, że trzej władcy wy­
stępują w ubiorach przypominających kościelne ornaty
(il. 12). Najbardziej „realistycznie" potraktowany jest

207

�II. 10. Trzej Królowie. Płaza, pow. Chrzanów. II. 11. Trzej Królowie i Herod. Korbielów, pow. Żywiec. II. 12. Trzej
Królowie i Herod. Poznachowice Górne, pow. Myślenice. I I . 13. Trzej Królowie. Poznachowice Dolne, pow. Myśle­
nice. II. 14. Herod. Poznachowice D. pow. Myślenice.

kostium Trzech Króli z Poznachowic Dolnych w pow.
myślenickim. Ubrani są oni w długie szaty, na ramio­
nach mają narzucone płaszcze z wzorzystej tkaniny,
a jeden z nich, przedstawiający władcę ze Wschodu, za­
miast korony ma na głowie turban (il. 13).
W parze z rozwojem kostiumu wzrasta dekoracyj­
ność rekwizytów. Gwiazdy, które dawniej były dość
proste w formie i kolorze, rozrastają się, przybywa im
promieni i barw, a powierzchnia ich zdobiona jest mi­
sternymi wycinankami. Najbogaciej rozwinęły się gwiaz-

12

dy w Żywiecczyźnie, gdzie środek w postaci oszklonego
koła wypełniają rzeźby wyobrażające biblijną scenę
narodzenia Chrystusa w stajence betlejemskiej.
W podobny sposób przebiegał rozwój
ubiorów
uczestników „żywej szopki", czyli tzw. Herodów. Jest
to ludowe widowisko stanowiące fragment średniowiecz­
nego misterium, opiewające zbrodnie króla Heroda,
który w obawie o utratę korony na rzecz narodzonego
w Betlejem Jezusa, nakazuje swym siepaczom wymor­
dować wszystkie noworodki płci męskiej, nie wyłącza-

�jąc własnego syna, za co spotyka go zasłużona kara,
gdyż zostaje przez Śmierć ścięty kosą i zabrany przez
Diabła do piekła. W widowisku tym bierze zwykle udział
kilkanaście osób. Prócz Heroda, będącego postacią cen­
tralną, występują: jego dwaj Marszałkowie (lub Feld­
marszałkowie), Turek, Polski Ułan, a ponadto Ż y d - R a bin (czasem ze swym towarzyszem), Chłop z Turoniem,
Dziad. Wyjątkowo też pojawia się Żona Heroda lub inne
postacie jak Cygan czy Góral.
„Żywa szopka", grana dawniej na znacznych ob­
szarach Polski, dziś już po największej części zapomniana,
utrzymuje się najlepiej w najbliższych okolicach K r a ­
kowa. Gdy w 1968 r. zorganizowano w pow. krakowskim
konkurs na obrzędy zimowe, zgłosiło się ponad 20 grup
herodowych z różnych wsi, co wymownie świadczy
o żywotności tej do dziś zachowanej tradycji. Pojawiają
się też Herody na konkursach w Rabce, Ż y w c u czy B ę ­
dzinie, gdzie w 1971 r. przybyły m. in. grupy Herodów
z okolicy Myszkowa i Częstochowy oraz z Medyki k.
Przemyśla. Grupy te nie mają nic wspólnego z organi­
zowanymi dla celów scenicznych zespołami artystyczny­
mi, podobnymi do amatorskich zespołów ludowych pie­
śni i tańca. Są to autentyczni wiejscy kolędnicy, którzy
w okresie Bożego Narodzenia i Nowego Roku chodzą
po wsi (il. 17) i dają po chałupach przedstawienia, za
co wynagradzani są datkami pieniężnymi i poczęstun­
kiem.
Brak materiałów ikonograficznych nie pozwala na
odtworzenie w y g l ą d u zespołów Herodów z czasów daw­
niejszych. W okresie m i ę d z y w o j e n n y m i bezpośrednio
po zakończeniu I I wojny światowej kostiumy osób bio­
rących udział w widowisku przedstawiały się dosyć
ubogo. Herod w y s t ę p o w a ł w z w y k ł y m miejskim ubraniu,
na które narzuconą miał wzorzystą kapę do nakrywania

13

\

łóżek imitującą płaszcz królewski, z tekturową koroną
oklejoną złotym papierem; w ręku miał drewniane ber­
ło. Marszałkowie natomiast zakładali na g ł o w y tektu­
rowe czapki, najczęściej o kształcie przypominającym
czaka ułańskie z czasów Księstwa Warszawskiego, do
tego zaś tekturowe lederwerki; niekiedy na ramionach
z w y k ł y c h miejskich bluzek naszywano epolety z koloro­
wego papieru lub bibułki, a na spodniach lampasy z ko­
lorowej wstążki. Przy boku przytroczone mieli szable
prawdziwe lub wykonane z drewna. Podobnie ubrani
byli: Polski Ułan i Turek — z tym, że ten ostatni miał
zwykle jakieś fantazyjne nakrycie g ł o w y wyróżniające
go spośród reszty uczestników. Żyd występował w dłu­
gim chałacie, często z wypchanym garbem, w baraniej
czapce lub starym kapeluszu. Dziad odziany był w po­
łatany płaszcz lub kożuch odwrócony sierścią na ze­
wnątrz, przepasany sznurem lub powrósłem ze słomy,
przez ramię przewieszony miał worek, a na szyi róża­
niec z kasztanów lub ziemniaków. Herod m i e w a ł często
przyprawioną lub w y m a l o w a n ą sadzą czarną brodę, zaś
Żyd i Dziad w y s t ę p o w a l i w maskach wykonanych z ba­
raniej skóry lub tkaniny z przyprawionymi brodami
i w ą s a m i zrobionymi z lnianych pakuł. Śmierć owinięta
w białe prześcieradło miała twarz zasłoniętą maską
z białego płótna lub tektury, w ręku trzymała drewnia­
ną kosę; Diabeł biegał w czarnym kożuchu z przypra­
wionym ogonem, twarz a czasem całą głowę okrywała
mu maska z baraniej skóry względnie czarnej lub czer­
wonej tkaniny. Występował on zawsze z widłami i łań­
cuchem, którym podzwaniał przy każdym ruchu. Rolę
Anioła grał zwykle chłopak występujący bez charak­
teryzacji, odziany w białą wolno spuszczoną koszulę
z przytwierdzonymi na ramionach papierowymi skrzy­
dłami. Głowę jego zdobił diadem z paska złotego papie-

I

14

��ru. Jedną z efektowniejszych postaci zespołu b y ł Turoń
(„koza") z potężnym rogatym łbem pokrytym baranim,
zajęczym lub króliczym futrem ze skórką jeża na
nozdrzach i oczyma wykonanymi z metalowych, błysz­
czących guzików. Kłapał on groźnie ruchomą szczęką,
do której dla większego wrażenia przymocowany był cza­
sem mały dzwonek. Osoba nosząca Turonia ukryta była
pod derką używaną do nakrywania koni lub pod starą
kapą na łóżko.
Naszkicowany tu obraz H e r o d ó w uległ w ciągu
ostatniego 20-lecia p o w a ż n y m zmianom idącym w kie­
runku wzbogacenia kostiumów. Przyczyny były te same
co i w przypadku Trzech Króli. I m piękniej i bogaciej
ubrany był zespół, im efektowniej przedstawiał się, tym
większe było jego powodzenie u w i d z ó w , obfitsze datki
i większa szansa wygrania w konkurencyjnej walce
z innymi zespołami, które po wsi chodziły. Obecnie co­
raz częściej spotyka się w Krakowskiem zespoły, k t ó ­
rym nie wystarczają już przebrania improwizowane
z tego, co jest pod ręką; posiadają one kostiumy specjal­
nie szyte dla celów widowiskowych. Ze szczególną uwa­
gą traktowana jest postać Heroda, który
występuje
w bogatej koronie ozdobionej świecidełkami (il. 15), dłu­
giej szacie wzorzystej i płaszczu najczęściej czerwonym,
lamowanym po brzegach, dekorowanym aplikacjami lub
haftem (il. 16). Twarz Heroda zdobią niekiedy spadające
na ramiona loki czarnej peruki i broda. D l a dodania
sobie królewskiego majestatu Herod zakłada czasem
czarne okulary. Marszałkowie, stanowiący świtę tak

wystrojonego Heroda, mają kolorowe jedwabne lub
wzorzyste perkalowe kaftany ozdobione frędzlą, z epo­
letami, przepasane szarfami lub lederwerkami, i nakrycia g ł o w y przypominające rzymskie hełmy, bogato przy­
brane kolorowymi choinkowymi bańkami (il. 18). Po­
dobnie odziani są: Ułan i Turek, z tą tylko różnicą, że
pierwszy z nich ma na głowie pięknie wykonane czako
z czasów księcia Józefa, Turek zaś fantazyjnie potrak­
towaną czapkę. Wszyscy uzbrojeni są w szable. W nie­
których grupach z powiatów: myślenickiego, limanow­
skiego czy żywieckiego marszałkowie występują w zie­
lonych bluzach wojskowych z doszywanymi epoletami
i licznymi orderami, w rogatywkach z generalskimi
dystynkcjami.
Naszkicowanego w y ż e j obrazu nie można oczywiście
uogólniać, gdyż współcześnie u ż y w a n e przebrania odzna­
czają się dużą rozmaitością. Zdarza się, że Herod za­
miast w płaszczu k r ó l e w s k i m występuje w szacie przy­
pominającej ornat (il. 14) lub z w y k ł y m ciemnym ubra­
niu, mając jedynie narzuconą na ramiona krótką pele­
rynkę ozdobioną frędzlą. Czasem Herod gra s w ą rolę
zupełnie bez charakteryzacji, kiedy indziej on i jego
świta mają twarze osłonięte maskami (il. 20). Podobnie
ma się rzecz z przebraniami Marszałków, których stroje
różnią się przede wszystkim nakryciami głowy. Pomi­
n ą w s z y wypadki, gdy ubrani są oni w autentyczne
dawne hełmy strażackie, spotykamy tu wykonane z tek­
tury czapki ułańskie z czasów K s i ę s t w a Warszawskiego,
rozmaite formy hełmów, w których dopatrzeć się można

211

�212

�II. 21. Koniki z grupy Dziadów. Laliki, pow. Żywiec.

wzorów klasycznych greckich czy rzymskich, wreszcie
czapki o kształtach zapożyczonych z umundurowania
dawnej armii austriackiej (il. 20).
Przebrania innych postaci nie ulegają bardziej istot­
nym zmianom. Anioł w y s t ę p u j e czasem w jasnej peruce
i koronie na głowie, odziany w długą, białą szatę. W r ę ­
ku trzyma krzyż lub zapaloną świecę, niekiedy błyska
światłem elektrycznej latarki. Nosi też czasem g w i a z d ę
lub małą szopkę. Rolę tę, graną dawniej wyłącznie
przez chłopców, powierza się też obecnie niekiedy
dziewczynie. Śmierć ma twarz zasłoniętą maską przed­
stawiającą trupią czaszkę, owinięta jest w białą płachtę
lub nosi koszulę i białe spodnie. Na bluzie albo krót­
kim białym płaszczu miewa czasem namalowane czar­
nymi kreskami żebra, na głowie zaś kaptur lub wysoką,
stożkowatą, szpiczastą czapkę. Diabeł ubrany jest cały
na czarno lub czerwono, twarz a czasem i g ł o w ę osła­
nia mu maska z rogami, wykonana z baraniego kożucha
lub tkaniny. Postać wiejskiego Żyda nie zawsze w y ­
raźnie rysuje się w wyobraźni współczesnego młodego
pokolenia. Najczęściej dzięki tradycji odziany jest on
tak, jak to zostało już poprzednio opisane (il. 23), zda­
rza się jednak też, że Żyd ubrany jest np. w cylinder
i frak (il. 22) obrębiony czerwoną l a m ó w k ą względnie
sztywną czapkę „degolówkę" (il. 24), co oczywiście od­
biega całkowicie od tego, jak p r z y w y k l i ś m y oglądać
Żyda w wiejskich widowiskach. Żyd, który w y s t ę p u j e
równocześnie w charakterze uczonego rabina, nosi ze
sobą książkę („bublia") czytając z niej, gdy odpowiada
na stawiane przez Heroda pytania.
Szczególnym bogactwem i różnorodnością k o s t i u m ó w

odznaczają się w pow. ż y w i e c k i m grupy Dziadów
i Szlachciców. W skład ich wchodzi do 30 osób, różnego
rodzaju przebierańców, których na tym miejscu nie
będę opisywał, ponieważ zrobili to już przed 12 laty
Barbara Bazielich i Stefan Deptuszewski w obszernym
artykule, publikowanym w „Polskiej Sztuce Ludowej" .
W pierwszych latach po I I wojnie światowej w gru­
pach tych przebierańców w y s t ę p o w a ł a cała czereda roz­
maitych postaci. B y ł tam Ksiądz, Kominiarz, Żebracy
i Żebraczki, Diabły, Pachołki poganiające strzelaniem
z biczów Jeźdźców harcujących na drewnianych koni­
kach, nakrytych wzorzystymi czaprakami, Niedźwiedzie
i wiele innych. Ubiory ich były jeszcze wówczas w du­
żej mierze improwizowane z rozmaitych części starych
strojów znajdujących się po domach. Jedynie niektóre,
jak np. przebranie Niedźwiedzi, wykonywane były z ba­
ranich skór wyłącznie dla celów widowiskowych, po­
dobnie jak różnego kształtu nakrycia g ł o w y i maski.
W ciągu kilkunastu lat niemal powszechnie wprowa­
dzono kostiumy specjalnie szyte z kolorowych materia­
łów, bogato zdobione, ze wspaniałymi niekiedy nakry­
ciami głów, czego przykładem są olbrzymie czapki
wspomnianych w y ż e j Jeźdźców (il. 21, 26). W przebra­
niach tych widoczne są nieraz wyraźne w p ł y w y w z o r ó w
czerpanych z ilustrowanych tygodników, kina czy tele­
wizji, co obserwujemy m. in. w sposobie kształtowania
masek robionych
z
masy
papierowej, przypomi­
nających ż y w o groteskowe postacie z zagranicznych ko­
r o w o d ó w k a r n a w a ł o w y c h (il. 25). Pojawiają się również
nowe postacie, czasem brane z otoczenia, jak np. Wete­
rynarz, Lekarz, Telefonista, uliczny Fotograf, a niekiedy
3

213

�II. 22. Żydzi i Marszałkowie. Zielonki, pow. Kraków. II. 23. Żyd. Węgrzce. pow.
pow. Kraków.

24

214

Kraków. U. 24. Herody

Rzozów,

�IL 25. Śmierć

i Zyd ze „Szlachciców".

Żabnica, pow. Żywiec. II. 26. Konik i Poganiacz z Dziadów. Cisiec, pow.
Żywiec.

wzięte z innej zupełnie kultury, jak np. postać Indianina
w bogatym pióropuszu (il. 27).
Podobną drogę rozwoju, jaką o b s e r w o w a l i ś m y u ż y ­
wieckich Szlachciców i Dziadów, widzimy także u Z a ­
pustnych Drobów, którzy w Ostatki krążą pojedynczo
lub grupkami po wsi zbierając datki, za które wieczorem
urządzają w gospodzie wspólną zabawę. Dawniej cho­
dzili oni z umazanymi sadzą twarzami, w prymitywnych
przebraniach składających się ze starej odzieży i kożu­
chów opasanych słomianymi powrósłami. Dziś w ten
sposób ubierają się jedynie mali chłopcy chodzący „po
drobsku". Starsza młodzież natomiast przebiera się w
improwizowane czy specjalnie w tym celu szyte kostiu­
my, przypominające raczej przebrania młodzieży akade­
mickiej w czasie „juwenaliów", a wieczorna zabawa
przywodzi na m y ś l bal maskowy.
Jak widać z przedstawionego tu przykładowo ma­
teriału, zwyczaje związane z okresem ś w i ą t zimowych
utrzymują się zarówno w Krakowskiem, jak i na przy­
ległej Góralszczyźnie stosunkowo dosyć dobrze. Straciły
one wprawdzie s w ó j dawny obrzędowy charakter, ale
stanowią tradycyjną okazję do rozrywki, wspólnej za­
bawy, dając również możność zarobku uczestnikom
biorącym czynny udział w widowiskach. Zdobyty tą
drogą grosz bywa niekiedy wykorzystywany na cele
społeczne. Zdarza się пр., ż e chodzenie z szopką czy
Herody organizuje ochotnicza straż pożarna lub koło
Związku Młodzieży Wiejskiej, a uzyskane fundusze
przeznacza się na zakup sprzętu czy urządzenie świetlicy.
Oprawa plastyczna widowisk bywa jak wiemy nie­
kiedy bardzo prymitywna. Wynika to albo z charakteru
samego zwyczaju, który hamuje swobodny rozwój prze­
brania, co zachodzi np. w przypadku wykonywanych ze
słomy ubiorów Drobów Noworocznych czy przebrań
aktorów z pastorałki góralskiej, albo z braku inwencji
i środków materialnych, niezbędnych do wzbogacenia
kostiumów. Dawniej, gdy wynagrodzenie dla wszelkie­

go rodzaju kolędników ograniczało się najczęściej do
skromnych darów w naturze, które zbierał do worka
towarzyszący im Dziadek, i nie było pieniędzy na przy­
gotowanie kosztownych kostiumów, przebrania używane
w czasie obrzędowych widowisk wykonywane były we
w ł a s n y m zakresie przy użyciu najprostszych środków.
Ograniczały się one w ł a ś c i w i e do mniej lub bardziej
ozdobnych nakryć g ł o w y i drobnych dodatków, jak
szarfy, papierowe lederwerki czy epolety, którymi przy­
strajano normalne ubrania. Obecnie w związku z ogól­
nym podniesieniem się stopy życiowej na wsi przeważa­
ją datki pieniężne i to wcale poważne, co powoduje, że
przygotowanie specjalnych k o s t i u m ó w staje się inwe­
stycją w pewnym sensie opłacalną. Wspaniałe, zdobione
świecidełkami korony i h e ł m y Herodów spod Krakowa,
płaszcze królewskie, jedwabne kaftany dla świty, żło­
bione w drewnie maski żywieckich Dziadów i Szlachci­
c ó w wykonane są przez wiejskich specjalistów, którym
za usługę trzeba niekiedy dobrze zapłacić.
Ubogie przebrania, przypominające dawniejsze czasy,
zachowały się do dnia dzisiejszego przede wszystkim we
wsiach mniej wystawionych na oddziaływania miasta
i to głównie w ó w c z a s , gdy uczestnikami i organizatora­
mi widowiska są ludzie starzy lub też chłopcy w wieku
szkolnym, nie posiadający środków finansowych potrzeb­
nych dla sporządzenia bogatszych kostiumów.
Elementem, który wprowadza nowości i rozwija
zewnętrzną oprawę ludowych widowisk, jest dorosła
młodzież. Ona to sprawia sobie stroje specjalnie prze­
znaczone dla celów widowiskowych, stosuje nowe spo­
soby sporządzania masek (np. z masy papierowej),
wprowadza do grup nowe postacie, jak to widzieliśmy
np. w żywieckich Dziadach. Rozwój ten odbywa się
w sposób zupełnie naturalny, bez jakiejkolwiek inge­
rencji z zewnątrz. Z jednej bowiem strony mamy wieś,
która zwyczajowe widowiska życzliwie przyjmuje i chęt­
nie za nie płaci, z drugiej uczestników grup, którzy

215

�widoczne są jak wiemy nie tylko w tym, że w zespo­
łach pojawiają się nowe postacie obce naszej tradycji,
jak np. Indianin czy zwierzęta egzotyczne, ale i w pla­
stycznej kompozycji k o s t i u m ó w i masek .
Wzmagające się wśród społeczeństwa zainteresowa­
nia folklorem powoduje, że widowiska obrzędowe coraz
częściej pojawiają się na scenie, w telewizji, w kroni­
kach filmowych. Daje to w i e l k ą satysfakcję wiejskim
wykonawcom i przyczynia się niewątpliwie do podtrzy­
mania tradycyjnych zwyczajów, ale równocześnie przy­
spiesza zmiany, które je od tej tradycji
oddalają.
Przykładem może być u ż y w a n i e masek . J a k długo ze­
społy produkowały się wyłącznie w kameralnych wa­
runkach izby wiejskiej, m ó w i e n i e czy śpiewanie w masce
nie przeszkadzało słuchaczom w odbieraniu tekstu.
Obecnie, gdy zespół taki znajduje się na scenie w dużej
sali, słowa wygłaszane przez zamaskowanych aktorów
dochodzą na w i d o w n i ę już tylko w postaci niezrozu­
miałego bełkotu. Ażeby tego uniknąć, niektóre grupy
kolędnicze likwidują maski na rzecz charakteryzacji,
gdyż przyprawione brody i w ą s y nie tłumią głosu.
4

5

II. 27. Indianin ze „Szlachciców".
Żywiec.

Pietrzykowice,

pow.

chcą swoich widzów zadowolić, spodobać się im, oszoło­
mić ich wspaniałością k o s t i u m ó w i r e k w i z y t ó w i tym
sposobem wygrać walkę z ewentualnymi konkurentami.
Rozwój przebrań i k o s t i u m ó w odbywa się przeważ­
nie w ścisłym powiązaniu z tradycją. Obserwujemy to
przede wszystkim w grupach przedstawiających Trzech
Króli czy Herody, gdzie charakter ubioru nie zmienia
się w sposób zasadniczy, przybywa mu tylko zewnętrz­
nej wspaniałości. Jedyną istotną nowością, jaką tu trze­
ba podkreślić, jest widoczne w niektórych grupach
herodowych zastępowanie tradycyjnych strojów świty
królewskiej współczesnymi, autentycznymi mundurami
wojskowymi lub straży leśnej, uzupełnianymi czasem
przez różne dekoracyjne dodatki.
Najbardziej od "form tradycyjnych odbiegły kostiu­
my żywieckich Dziadów i Szlachciców, u których naj­
więcej zaobserwować można nowości i obcych w p ł y ­
wów. Przedostały się one tam najprawdopodobniej za
pośrednictwem prasy, kina i telewizji. W p ł y w y obce

1

J . St. Bystroń, Etnografia Polski, Warszawa
s. 171.
K s . M. Mioduszewski, Pastorałki
i kolędy,
ków 1908, s. 261.
B. Bazielich, St. Deptuszewski, „Szlachcice" i
dy" — widowiska zwyczajowe, „Pol. Szt. Lud.", R.
1959, nr 1—2, s. 20—60.
2

3

Chęć podobania się miejskiej publiczności, zwróce­
nia na siebie uwagi, ażeby dostać się na ekran kinowy
czy telewizyjny, skłania autentyczne zespoły wiejskie do
pewnego efekciarstwa. T y m zapewne należałoby tłuma­
czyć niejedno dziwactwo w zakresie treści czy formy
plastycznej, pojawiające się w niektórych grupach ży­
wieckich D z i a d ó w lub Szlachciców, wielokrotnie w y s t ę ­
pujących na scenie przed miejską publicznością, a także
przed obiektywami kamer kinowych i telewizyjnych.
Przeciwwagą, która w pewnej mierze hamuje roz­
wój idący w kierunku n i e w ł a ś c i w y m , stanowią organi­
zowane w różnych miejscowościach
(Żywiec, Rabka,
Myślenice, Będzin) konkursy na zwyczaje zimowe. Sądy
konkursowe, złożone z osób znających się na folklorze,
przez odpowiednią politykę, stosowaną przy rozdziale
nagród i przyznawaniu wyróżnień, starają się popierać
formy rozwojowe w y w o d z ą c e się z rodzimej tradycji
i przeciwstawiać się równocześnie obcym, bezkrytycznie
wprowadzanym wtrętom.
W osrtaitnitih 'Czasach amatorskie zespoły pieśni i tań­
ca zaczęły włączać do swych programów obrzędy i zwy­
czaje. Forma, w jakiej się to odbywa, jest dość swo­
bodna. Pomijając treść obrzędu czy zwyczaju, przy­
krawanego do potrzeb scenicznych, poddany jest prze­
róbkom i adaptacjom również kostium, a czasem i rek­
wizyt, który po opracowaniu go przez scenografa różni
się dość zasadniczo od autentycznego. Trudno jest dziś
przesądzać, jaki to będzie miało w p ł y w na przemiany
przebrań i k o s t i u m ó w u ż y w a n y c h przez wiejskie grupy
organizujące widowiska w terenie. Przypuszczać jedy­
nie można, że opracowane przez znane i cieszące się
autorytetem zespoły formy prezentacji zwyczajów ludo­
wych, spopularyzowane odpowiednio przez telewizję,
staną się wzorem chętnie naśladowanym przez wiejskie
grupy kolędnicze. Nie będzie to jednak chyba najwłaś­
ciwsza droga inspiracji dla rozwoju kultury ludowej,
która powinna czerpać ożywcze soki przede wszystkim
z własnej tradycji, a nie ze sceny, gdzie obrzędy i zwy­
czaje prezentuje się już w formie artystycznie prze­
tworzonej.

PRZYPISY
1947,
Z. Cieśla-Reinfussowa, Obrzędy
ludowe w kon­
kursach, pokazach i w terenie, „Pol. Szt. Lud.", R. X X I I I ,
1969, nr 2, s. 129.
Kra­
R. Reinfuss, Die Volksmasken
in Polen,
Schweizerisches Archiv für Volkskunde, Basel 1967, Heft 3—4,
„Dzia­
s. 134 i nast.
XIII,
4

5

rot.: Stefan Deptuszewski - il. 1, 2, 10; Jerzy MŁraki — II. 18, 21; Roman Reinfuss - il. 3-9, 11-17, 19, 20, 22-27.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6401" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6381">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0e07638004725f5c5605e09c4cde1933.pdf</src>
        <authentication>c644a3cc1db8ced24f1deb325d79c52a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76275">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2059</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76276">
                <text>1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76277">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76278">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1911</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76279">
                <text>Przed 100-leciem Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego / LUD 1993 t.76</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76280">
                <text>LUD 1993 t.76, s.13-20</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76281">
                <text>Jasiewicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="76282">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76283">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76284">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76285">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76286">
                <text>Lud, t. 76, 1993

PRZED

100-LECIEM POLSKIEGO
TOWARZYSTWA
LUDOZNAWCZEGO

Dzieje zainteresowań poznawczych i dyscyplin naukowych niełatwo poddają się porządkowaniu
i ocenie przy pomocy dat. W historii etnologii
polskiej odnaleźć można wiele dat o uznanym znaczeniu. Ważny był rok 1802,
w którym H. Hołłątaj w liście do J. Maja przedstawił program kształtującego
się ludoznawstwa. Godny zapamiętania rok 1850 i prowadzone wówczas przez
W. Pola pierwsze uniwersyteckie wykłady z etnografii. Istotny rok 1854,
w którym R. Berwiński publikuje Studia o literaturze ludowej przyjmowane
jako początek krytycznego myślenia, niezbędnego dla rozwoju rodzącej się
etnologii. Zwraca uwagę rok 1873, w którym powołany został dział etnologiczny w ramach Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności, zapoczątkowujący instytucjonalizację naszej dyscypliny. Zdając sobie sprawę z umowności dat w rozwoju nauki, który przecież jest procesem obejmującym wiele
jednostkowych wydarzeń, uznajemy wyjątkowe znaczenie roku 1895, roku
powstania Towarzystwa Ludoznawczego i założenia "Ludu" - czasopisma
tego Towarzystwa.
Na czym polega dla etnologii polskiej szczególna historyczna i symboliczna
wartość wydarzenia z roku 1895? Polega ona przede wszystkim na zainicjowaniu wówczas prac organizacyjnych, badawczych, popularyzatorskich
i wydawniczych które, choć przekształcane, nie zostały przerwane poza okresami
najcięższych w naszej historii katalizmów. Mogą one zatem dzisiaj zostać
przywołane jako świadectwo trwałości etnologii polskiej. Rok 1895 potwierdza
ponadto intensywność zainteresowań etnologicznych przed powołaniem Towarzystwa, które przecież nie pojawiło się w pustce i stanowi dowód dojrzałości
środowiska naukowego i kulturalnego we Lwowie. Tworzy jednocześnie
z przeszłości płynącą zachętę do analizy całości dziejów polskiej etnologii,
w której przecież działania podejmowane w ramach Towarzystwa odegrały tak
ważną rolę. Rok ten i związana z nim rocznica umożliwi także wybór
z przeszłości tych idei i przedsięwzięć, które chcielibyśmy uznać za tradycję, za
takie sposoby myślenia i prace, które zachowały swoją wartość do dzisiaj.
Myślenie o przeszłości związane ze zbliżającą się rocznicą tworzy wreszcie
poczucie wspólnoty z naszymi poprzednikami. Każe nam pamiętać o zasłu-

�14

żonych prezesach i członkach Towarzystwa, a wśród nich o Antonim Kalinie,
Adamie Fiszerze, Janie Czekanowskim, Józefie Gajku, Kazimierze Zawistowicz-Adamskiej, Józefie Burszcie i Annie Kutrzebie-Pojnarowej.
W naszym wystąpieniu pragniemy przedstawić zarówno wartości związane
z dziejami Towarzystwa, po które dzisiaj można sięgać, jak i propozycje
programu obchodów rocznicy t OO-lecia, przede wszystkim jednak próbę
odpowiedzi na pytanie najważniejsze. Z jakimi założeniami, celami i przy
pomocy jakich form organizacyjnych i metod działania Towarzystwo, bogate
w doświadczenia przeszłości ale odpowiadające na potrzeby teraźniejszości
i przyszłości, ma wkroczyć w drugie stulecie swego istnienia?
Wartością związaną z dziejami Towarzystwa, obecną już w momencie jego
zakładania, było połączenie w nim celów badawczych i popularyzatorskich,
poznawczych i o praktycznym znaczeniu społeczno-kulturowym. Towarzystwo
bowiem, choć powołane głównie dla realizacji zadań naukowych i skupiające
członków o naukowym przygotowaniu, otwarte było dla wszystkich zainteresowanych poszukiwaniami
naukowymi, gotowych służyć im pomocą i je
upowszechniać. W ramach Towarzystwa wytworzyła się ważna do dzisiaj więż
naukowców, już wówczas profesjonalistów, związanych przede wszystkim
z uniwersytetami, oraz nieprofesjonalistów.
Inną wartością pozostaje szerokie rozumienie ludoznawstwa bliskie koncepcji antropologii - całościowej nauki o człowieku. Poświadczone jest ono
nie tylko przyjmowanym przed stu laty przedmiotem badań. Przedmiotem tym
była bowiem w pierwszym rzędzie kultura "ludu prostego" jako części narodu,
"niższych warstw, które stosunkowo najmniej uległy przemianom cywilizacyjnym", ale obok tego "ludów" - grup etnicznych z terenu Europy i innych
części świata, "ludności" lub "rodzaju ludzkiego". Szerokie rozumienie ludoznawstwa związane było także z rozległością ówczesnych zainteresowań,
których wyrazem było powołanie w Towarzystwie, już na samym początku,
wielu sekcji, takich jak: archeologiczna, antropologiczna, geograficzna, językowa, literacka, muzyczna, przemysłowa i socjologiczna. Z uznania za przedmiot
badań zarówno ludu własnego, ludu w innych krajach europejskich jak i ludów
pozaeuropejskich, wzięła się utrwalona na gruncie polskim jedność studiów
nad kulturami tych tak różnych kategorii "ludów", korzystna przy obecnych
dążeniach do reantropologizacji
etnologii.
Dla współczesnej etnologii nadal cenną wartością pozostaje także akceptacja uniwersalnego charakteru nauki i wielości szkół i kierunków w nauce. Już
w pierwszym tomie "Ludu" czytamy o stosunkach ponawiązywanych z podobnymi towarzystwami w Europie. W opublikowanym w tymże tomie odczycie
z pierwszego zebrania naukowego Towarzystwa Iwan Franko, który omówił
w tym odczycie ówczesne kierunki w ludoznawstwie i wskazał na różnice
między nimi, zalecał jednocześnie komplementarne ich traktowanie.
Bliskie są nam również przesłania ideowe, wykraczające swym znaczeniem
poza wyłącznie poznawcze funkcje nauki, przyjęte w trakcie tworzenia Towa-

�15
rzystwa i w jego dalszej historii. Towarzystwo pragnęło uczestniczyć w rozwiązywaniu najważniejszych problemów swoich czasów. Dlatego wskazywano
na konieczność nie tylko poznania ludu ale jednocześnie objęcia ludu oświatą
i polepszenia jego bytu materialnego
po to, aby stworzyć warunki dla
umocnienia narodu. Integracji i rozwojowi narodu służył także ponadregionalny od samego początku charakter Towarzystwa i "Ludu", skupiających
członków i współpracowników ze wszystkich zaborów.
Postawa etnocentryzmu i ksenofobii, tak niebezpieczna również dzisiaj, nie
była jednak udziałem członków Towarzystwa. Przedmiotem zainteresowania stał
się bowiem nie tylko "lud polski" ale również "lud ruski" oraz "ludy sąsiednie",
a wśród pierwszych członków Towarzystwa znaleźli się zarówno Polacy jak
i Ukraińcy oraz Żydzi. Godny uznania był wysiłek, tak bardzo ważny na wielonarodowościowym terenie, utrzymania współżycia i osłabienia uprzedzeń między
różnymi grupami etnicznymi. Jakże cenne są słowa już wymienionego przez nas
Iwana Franki, który w pierwszym tomie "Ludu" napisał, że prace etnologiczne
mogą "przyczynić się do podniesienia nas w te jasne i czyste sfery tolerancji
i wyrozumiałości", w których nieufność i wrogość etniczna staną się niemożliwe.
Kolejnym, istotnym nadal, przesłaniem ideowym o poważnych konsekwencjach praktycznych, była myśl tworzenia porozumienia nie tylko pomiędzy
różnymi grupami etnicznymi ale także społecznymi, terytorialnymi i wyznaniowymi. To właśnie Towarzystwo przyczyniło się do uznania walorów
kultury ludowej a jednocześnie współtworzyło warunki stopniowego upodmiotowienia ludu, traktowanego przecież długo wyłącznie jako przedmiot
poznania i działań rozwojowyh. To właśnie dzięki działalności Towarzystwa
wzrastała znajomość odrębnych kultur i subkultur i w następstwie możliwość
zrozumienia wartości i sposobów zachowania różnych grup.
U schyłku XIX wieku, kiedy to powstawało Towarzystwo, dynamika
przemian tradycyjnej kultury była znacznie wolniejsza niż obecnie i problem jej
ochrony nie jawił się z taką ostrością jak dziś. Obecnie wiemy, że zachowanie
części jej przejawów wymaga uświadomienia całemu społeczeństwu wartości,
jakie wieś wniosła do kultury narodowej.
Niezbędne więc staje się podejmowanie tej problematyki w programach
kształcenia ogólnego oraz w środkach społecznego przekazu. Obecność członków Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w zespołach Ministerstwa Edukacji Narodowej przygotowujących nowe programy szkolne budzi uzasadnione nadzieje. Również w Ministerstwie Kultury i Sztuki Towarzystwo nasze
z wieloletniej roli petenta przeszło na pozycję partnera - doradcy w sprawach
kultury wsi. Uczestnictwo w pracach Centralnej Rady Towarzystw Regionalnych umożliwia wpływanie na kształt przygotowywanej Karty Regionalizmu
Polskiego - dok umentu nader istotnego nie tylko dla kultury wiejskiej.
Przynależność większości pracowników, w tym wszystkich kierowników
katedr (placówek) etnologii i antropologii kulturowej uniwersytetów polskich,

�16

do Towarzystwa ułatwia współpracę. Ale i tu sformułowalibyśmy postulat
zmian programowych studiów, tak aby absolwenci byli lepiej przygotowani do
pracy w zakresie upowszechniania wiedzy o kulturze w środkach społecznego
przekazu oraz do pracy w szkolnictwie.
Postulowane udzielanie się członków przez wypowiadanie się w sprawach
kultury, poza obrębem Towarzystwa, świadczy o naszej aktywności: PTL jest
postrzegane o tyle, o ile uczestniczy w życiu naukowym i kulturalnym kraju.
Podczas gdy pierwsze zadanie wypełniamy w miarę potrzeb i możliwości, to
drugie wymaga ożywienia.
Obchody setnej rocznicy powstania Towarzystwa od pewnego czasu stały
się przedmiotem rozmów, propozycji i realizowanych już ustaleń. Pierwsze
z nich sformułowała na Walnym Zgromadzeniu Delegatów w Opolu w 1989
roku ówczesny prezes PTL dr Anna Kowalska-Lewicka.
LXVIII Walne Zgromadzenie Delegatów PTL w Szamotułach w 1992 roku
na przewodniczącego
Komitetu Obchodów Setnej Rocznicy Towarzystwa
powołało prof. Zbigniewa Jasiewicza. Wiceprzewodniczącym
został prezes
Towarzystwa dr Zygmunt Kłodnicki. Delegaci przedstawili także pierwsze
propozycje związane z Jubileuszem.
W lipcu 1993 roku rozesłano do oddziałów Towarzystwa oraz imiennie do
kilkudziesięciu osób, szczególnie aktywnie udzielających się w pracach PTL,
list z prośbą o nadesłanie swoich propozycji wiążących się z rocznicą.
Odpowiedzi otrzymaliśmy od P.T. Anny Brzozowskiej-Krajki, Marii Fornal,
Ewy Fryś-Pietraszek, Wilhelma Gaja-Piotrowskiego, Daniela Kadłubca, Janusza Kamockiego, Jana Kapłona i Kazimiery Łacnej, Teresy Karwickiej,
Mirosława Kasjana, Anny Kowalskiej-Lewickiej, Antoniego Kuczyńskiego,
Jerzego Pośpiecha, Ewy Siatkowskiej, Jana Stęszewskiego i Kazimiery Wołos.
Poniżej przedstawiamy te z propozycji, które są już realizowane.
Przygotowujemy odbycie LXXI Jubileuszowego Walnego Zgromadzenia
PTL w dwu częściach: jedna w miejscu powstania Towarzystwa Ludoznawczego, to jest we Lwowie, druga natomiast we Wrocławiu. Ustalenia w sprawie
konferencji we Lwowie między rektorami uniwersytetów wrocławskiego i lwowskiego są zachęcające, jednakże ich realizacja napotyka na trudności.
W naszych pismach powołujemy się na argumenty, że Towarzystwo było
zakładane nie tylko przez Polaków, ale i przedstawicieli innych grup narodowych zamieszkujących Kresy Południowo-Wschodnie,
w tym przez Iwana
Frankę. Stwierdzamy ponadto, że w "Ludzie" i innych naszych publikacjach
zajmowano się kulturą zarówno ludności polskiej jak i ruskiej (ukraińskiej).
Walnemu Zgromadzeniu we Wrocławiu towarzyszyć będzie sesja naukowa
,,100 lat PTL. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość etnologii polskiej" oraz
okolicznościowe wystawy. Na Uniwersytecie Wrocławskim eksponowany będzie dorobek PTL w zakresie publikacji. We wrocławskim Arsenale będzie
pokazana kultura Kresów Południowo-Wschodnich
z uwzględnieniem doro b-

�17
ku Towarzystwa. Podobne akcenty pojawią się również na wystawie okolicznościowej w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu.
Jubileuszowy tom "Ludu" będzie zawierać przekształcone w artykuły
wybrane referaty z sesji naukowej towarzyszącej Jubileuszowemu Walnemu
Zgromadzeniu PTL. Winny one w syntetycznej formie przedstawiać główne
zagadnienia historii i teraźniejszości etnologii polskiej, w której tak ważną rolę
odgrywał i nadal pełni PTL, oraz omówić podstawowe kierunki badań i inne
sfery działalności. Pragniemy w ten sposób uzyskać całościowy obraz dokonań
etnologii polskiej i jej perspektyw rozwojowych. Będziemy zmierzali do
wydania tomu w dwóch wersjach językowych: obok polskiej także angielskiej.
Jesteśmy bowiem przekonani, że w okresie rozwijania kontaktów z nauką
w innych krajach potrzebne jest dostarczenie informacji o etnologii w Polsce
również światowej społeczności naukowej.
Próbę odpowiedzi na postawione już pytanie o takie cele i metody
postępowania, które pozwolą Towarzystwu nadal uczestniczyć w rozwoju
nauki i upowszechnianiu wiedzy i w ten sposób w zaspokajaniu również innych
potrzeb kulturalnych, poprzedzić należy omówieniem sytuacji Towarzy.stwa.
Przedstawiając je korzystamy zarówno z przekazanych nam opinii, a wśród
nich z cennej wypowiedzi Profesor B. Kopczyńskiej-Jaworskiej na posiedzeniu
Komitetu Nauk Etnologicznych PAN we Wrocławiu w dniu 11 grudnia 1992
roku, jak i z własnych ustaleń i przemyśleń. Ocena sytuacji w Towarzystwie nie
może być jednoznaczna. Z jednej strony bowiem Towarzystwo nadal skupia
wielu, bo ponad 1000 członków i liczba ta wykazuje stabilizację, prowadzi
dynamiczną działalność wydawniczą, utrzymuje w swoich ramach Redakcję
Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga w Poznaniu i Ośrodek Dokumentacji
i Informacji Etnograficznej w Łodzi, stworzyło nową formę organizacyjną, jaką
są "koła zainteresowań", coraz śmielej przedstawia wnioski w sprawach
związanych z polityką kulturalną i oświatową a z drugiej odczuwa brak
zainteresowania części pracowników naukowych, przestaje być inicjatorem
dyskusji i badań naukowych, pozwoliło wreszcie na osłabienie pracy w oddziałach i nie zaproponowało rekompensacyjnych form organizacji i działania.
Nic dziwnego zatem, że opinie na temat kondycji Towarzystwa są różne: od
uspokajających a nawet pochwalnych do zdecydowanie krytycznych i żądających reanimacji.
Jaki jest zatem nasz pogląd na cele i formy działania Towarzystwa u progu
drugiego stulecia jego istnienia? Opowiadamy się za programem realistycznym,
który uwzględnia specyfikę współczesnej nauki, życia społecznego i kulturalnego, o rozbudowanych instytucjach oraz środkach komunikowania się, tak
różną od tej sprzed 100 lat. Uważamy także, że program ten winien zostać
przygotowany z myślą o rozwiązywaniu wewnętrznych napięć rozwojowych
w etnologii, naturalnych przecież w obrębie dyscypliny dokumentującej i interpretującej złożoną i zmienną rzeczywistość kulturową, której sama jest częścią.
2 -

Lud

t.

LXXVI

�18
Napięcia te wywołane są również przez dynamiczne
relacje w jakich etnologia
pozostaje z wieloma innymi dyscyplinami
naukowymi.
Sądzimy, że IOO-letnie
dzieje Towarzystwa
mogą zapewnić konieczną dozę stabilizacji rozwiązującej
swoje problemy
i rozwijającej
się dyscyplinie.
Program,
o którym myślimy, winien ponadto
umożliwić
Towarzystwu
włączenie się do realizacji zadań ważnych w okresie budowy społeczeństwa
demokratycznego
i odzyskania
suwerenności.
Nowe warunki z jednej strony
sprzyjają swobodzie
poszukiwal1
i kontaktów
naukowych,
tworzą kontekst,
w którym możliwe jest niezależne myślenie, a z drugiej wymagają przyjęcia
odpowiedzialności
za niełatwą transformację
społeczeństwa
i określenia tożsamości dyscypliny
w skali kraju oraz stosunku
do etnologii/antropologii
światowej.
Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze
w poszukiwaniu
programu odpowiedniego dla teraźniejszości
i przyszłości
nie powinno,
naszym zdaniem, rezygnować ze swego charakteru
towarzystwa
naukowego
i upowszechniającego
wiedzę naukową.
Działalność
Towarzystwa
może zostać korzystnie
skoordynowana
z pracami placówek uniwersyteckich,
akademickich
i muzealnych
w taki sposób, że stworzy ważną platformę porozumiewania
się w skali całego
środowiska.
Towarzystwo
ponadto
nadal winno poszerzać możliwości publikacji. Ważnym
zadaniem
Towarzystwa
powinno
być także współuczestniczenie w formułowaniu
ocen sytuacji w nauce i w zakresie upowszechniania
wiedzy, i przedstawianie
postulatów
wobec polityki naukowej i kulturalnej.
Uczestnictwo
w Towarzystwie
członków-profesjonalistów
lub zainteresowanych
nieprofesjonalistów
- "miłośników"
naszej dziedziny
wiedzy nie
stanowi dylematu już dzisiaj a tym bardziej nie będzie stanowiło w przyszłości.
Większość członków Towarzystwa
to przecież wykształceni
etnologowie
lub
inni specjaliści pracujący
w instytucjach
naukowych,
muzealnych,
animacji
działalności
kulturalnej
lub oświatowych.
"Miłośników"
etnologii bez przygotowania czy zawodowego
zaangażowania
nie ma już wielu. Są oni zresztą
wartościowi
intelektualnie
i osobowościowo
a ich obecność w Towarzystwie
powinna być powodem do dumy z siły przyciągania
właściwej Towarzystwu.
Główne linie podziału biegną zatem nie między profesjonalistami
i nieprofesjonalistami
ale między różnymi
grupami
profesjonalistów.
Niekiedy jest to
granica między "praktykami"
- pracownikami
muzeów i innych instytucji
podporządkowanych
"kulturze"
czy "oświacie"
a "teoretykami"
z uniwersytetów i Akademii
Nauk, kiedy indziej między etnologami
uprawiającymi
inaczej własną dyscyplinę.
Różnice między etnologami
związane z przyjmowaniem
innych teorii czy
innych punktów wyjścia w badaniach
nad kulturą mogą się nawet zwiększać.
Rozwój
nauki dostarcza
nam bowiem wielu możliwości
wyboru,
na co
wskazuje choćby interesujący
szkic W. J. Burszty zamieszczony
w tym tomie
"Ludu". Znajdujemy
w nim pochwałę postmodernizmu,
kierunku w filozofii

�19
o dużych wpływach wśród części humanistów, otwierającym pewne atrakcyjne
możliwości etnologii/antropologii.
Kierunek ten jednocześnie, o czym wspomniany już autor zresztą nie pisze, wywołuje silny sprzeciw w związku z proponowaniem ekstremalnych form relatywizmu metodologicznego. Poszukiwaniu
nowych rozwiązań nie powinna towarzyszyć nieprzemyślana rezygnacja z podejść dotychczasowych. Bez sensu np. byłoby zaniechanie szeroko prowadzonych dotąd w etnologii polskiej studiów, w których punktem wyjścia były
wytwory kulturowe, w tym obiekty materialne. Nie muszą one przecież
ograniczać się do analiz i wniosków z zakresu morfologii i typologii lecz mogą
być prowadzone dalej, w kierunku teorii kultury niezredukowanej, obejmującej
wiele jej aspektów. Badania te mogą podlegać krytyce nie dlatego, że są
niepotrzebne lub teoretycznie nieuzasadnione ale dlatego, że niekiedy poprzestają na opisie i pozbawione są treści intelektualnych.
Czy różne stanowiska teoretyczne, które prezentujemy i różne usytuowanie
instytucjonalne muszą nas poróżnić? Nie muszą, pod warunkiem jednak, że
potrafimy się zdobyć na wysiłek zrozumienia tych różnych stanowisk i następstw wynikających z różnych miejsc pracy. Nie przeszkodzą we współdziałaniu pod kolejnym warunkiem, że prezentowane stanowiska i wyniki prac
odpowiadać będą przyjętym w nauce standardom intelektualnym i etycznym
a zajmowane miejsce w strukturze zawodowej, czy szerzej w życiu, nie będzie
wykorzystywane dla forsowania partykularnych celów. Uzasadnianie możliwości współdziałania nie oznacza braku naszej akceptacji dla również szczególnych celów i zainteresowań. Być może Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
powinno więcej uwagi poświęcić nie tylko "kołom zainteresowań" ale również
sekcjom czy jeszcze innego rodzaju grupom specjalistycznym, towarzystwom
w Towarzystwie. Stać się w ten sposób konfederacją towarzystw i pójść drogą
wybraną już przez niektóre towarzystwa naukowe na świecie. Jesteśmy
przekonani, że Towarzystwo, jako teren z wyboru a nie z przymusu, o utrwalonej tradycji zrozumienia dla różnych podejść naukowych, oferujące wiele
wyborów, stwarza atrakcyjną płaszczyznę dyskusji i ponadinstytucjonalnej
oraz ponadśrodowiskowej
integracji.
Jubileusz IOO-lecia Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, który będzie
obchodzony w rok u 1995, poprzedzony zostanie w roku 1994 przypomnieniem
innej rocznicy - 75-lecia Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytetu im. A. Mickiewicza i będzie równoczesny z 30-leciem Komitetu
Nauk Etnologicznych PAN, powołanego w marcu 1975 roku. Okazji do
przemyśleń zainspirowanych dziejami etnologii będzie zatem wiele. Przedstawione powyżej nasze uwagi mają charakter informacji i głosu w dyskusji.
Do podjęcia dyskusji związanej z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością
etnologii polskiej i Towarzystwa gorąco zachęcamy.
Zbigniew Jasiewicz

Zygmunt

Klodnicki

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11130" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11108">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1c31c9324d2ce10163c4d9fbba70c554.pdf</src>
        <authentication>7240f6101bcebdc51f040eb6521ce8c8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132728">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1755</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132729">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132730">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132731">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1625</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132732">
                <text>Przedmiejskie gry i zabawy. O czasie wolnym i świętowaniu na Gocławiu w dwudziestoleciu międzywojennym / ETNOGRAFIA POLSKA 2004 t.48</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132733">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2004 t.48, s.221-252</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132734">
                <text>Woźniak, Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132735">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132736">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132737">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132738">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132739">
                <text>„Etnografia Polska", t. X L V I I I : 2004, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

ANDRZEJ

WOŹNIAK

Instytut A r c h e o l o g i i i E t n o l o g i i P A N , Warszawa

PRZEDMIEJSKIE GRY I ZABAWY.
O CZASIE WOLNYM I ŚWIĘTOWANIU NA GOCŁAWIU
W DWUDZIESTOLECIU MIĘDZYWOJENNYM
I
Międzywojenny Grochów - największe z przyłączonych w 1916 r. do War­
szawy przedmieść, stanowił X V I I jej komisariat (okręg) i składał z kilku jedno­
stek osadniczych o różnym charakterze. Różniły się one strukturą zawodową
i charakterem związków z miastem, organizacją przestrzeni osadniczej i stop­
niem urbanizacji. Często towarzyszyło temu także zróżnicowanie etniczne i wy­
znaniowe. Lokalne społeczności międzywojennego Grochowa znajdowały się
na różnych etapach przemian: od zbliżonych do modelu kultury tradycyjnej do
najbliższych kulturze wielkomiejskiej. Do najbardziej wyróżniających się swoją
specyfiką części Grochowa należał Gocław, stanowiący swego rodzaju przed­
mieście przedmieścia (Woźniak 2002, s. 155-156).
Najwcześniej, bo już około połowy wieku XIX, swoją „drogę do miasta" roz­
poczęła ówczesna wieś Grochów, w dwudziestoleciu międzywojennym jeden
z najdynamiczniej rozwijających się rejonów Warszawy. Nieocenione znaczenie,
zarówno dla Grochowa, jak i dla całego komisariatu X V I I , a także dla terenów
sąsiednich, miała działalność założonej w latach 20-tych i do dziś istniejącej
Spółki Wodnej Obwodu Wawerskiego. Przeprowadzone przez nią prace melio­
racyjne pozwoliły w latach 30-tych zwiększyć tempo oraz zakres inwestycji
budowlanych i drogowych, którym towarzyszyły inwestycje komunikacyjne
i sanitarne. Okres kryzysu nie zahamował rozwoju budownictwa, zwłaszcza
indywidualnego, a nawet, ze względu na znaczne potanienie materiałów budo­
wlanych i robocizny, rozszerzył jego zakres (Wrzos 1985, s. 169-170). Odnoto­
wano również ogromny wzrost ludności dzielnicy, a zwłaszcza samego Grochowa
- dwukrotnie większy, niż np. na sąsiednim Targówku. Struktura zawodowa
mieszkańców Grochowa była bardzo zróżnicowana. Przytłaczającą większość
stanowili robotnicy, znaczący odsetek rzemieślnicy i kupcy; byli tu również
przedstawiciele wolnych zawodów, urzędnicy, przedsiębiorcy; stosunkowo
nieznaczna część mieszkańców utrzymywała się z rolnictwa. Zróżnicowany
był również Grochów pod względem etnicznym i wyznaniowym. Zdecydo­
waną większość stanowili wprawdzie Polacy wyznania rzymsko-katolickiego,
ale mieszkała tu również ludność żydowska (według danych spisu z roku 1931
było jej w skali całej dzielnicy około 6 proc), Niemcy, przeważnie ewangelicy
różnych wyznań, oraz ludność prawosławna.

�222

ANDRZEJ W O Ź N I A K

Położony wzdłuż głównej magistrali przedmieścia - ulicy Grochowskiej
- Witolin, pod względem struktury zawodowej, etnicznej i wyznaniowej podob­
ny był do Grochowa, ale ustępował mu znacznie obszarem i liczbą ludności.
Inna była też jego historia. Powstał na gruntach podmiejskiego folwarku i znacz­
nie później niż Grochów wszedł na drogę miejskiego rozwoju. „Obok Grochow­
skiej - pisał przed laty Jerzy Kasprzycki - głównymi ulicami Witolina były
Sulejkowska, Komorska, Kawcza i Osiecka. Pobudowali się tu w tandetnych
dworkach, willach, a nawet murowanych kamieniczkach, pierwsi obywatele,
którzy przybyli z podwarszawskich stron, gdy rozpoczęła się parcelacja dóbr
wiejskich, wcielonych do stolicy w 1916 roku. Przyłączyli się do nich rzemieślni­
cy, oficjaliści, kupcy z innych dzielnic, zachęceni niską ceną gruntów, dogodny­
mi warunkami kredytów. [...] Długo jeszcze poszczególne parcele rozpoznawano
według lokalnych nazw, utworzonych od imion i nazwisk nowych właścicieli:
„Tyburówek" od Władysława Tybury (Osiecka 15/17), „Janówka" od Jana
Staniszewskiego (Kawcza 28/30), „Zalina" od Chrystiana Sahla (Majdańska 2),
„Woczalówka" od Jana Woczala (Mniszewska 2) (Kasprzycki 1993, s.12).
Po odzyskaniu niepodległości, w latach 20-tych na Witolinie osiedlali się
przybysze „ze wszystkich stron Polski", z niezbyt odległego wschodniego Ma­
zowsza, „znad Mieni", ale również z Wielkopolski i z Galicji. Osiadali tu za­
chęceni możliwościami zarobków i kariery w stolicy. „Dla tamtych czasów
początku I I Rzeczypospolitej charakterystyczna była ich jakościowa przewa­
ga nad mieszkańcami Warszawy pod względem wykształcenia, kwalifikacji
zawodowych, znajomości języków obcych - swego rodzaju «europejskosci»".
(Kasprzycki 1998, s. 256).
Zupełnie inny, czysto inteligencki, charakter miało niewielkie osiedle zlokali­
zowane nieopodal Witolina, po drugiej stronie ulicy Grochowskiej. Osiedle to,
do dziś w całości zachowane, znajduje się w okolicy placu Szembeka. Składa się
z nieco ponad trzydziestu domków w charakterystycznym dla lat 20-tych „dwor­
kowym" stylu. W czasach, kiedy powstawało nazywano je Kolonią Praussa.
Jerzy Kasprzycki pisał o Kolonii Posłów i Senatorów PPS, dziś jednak nazw
tych nie zna już nikt, poza starszymi mieszkańcami kolonii. „Wille te, wzniesione
z własnych środków i kredytów bankowych - pisze J. Kasprzycki - zamieszki­
wali znani działacze lewicy społecznej okresu międzywojennego, m.in. sekretarz
generalny PPS - Frakcji Rewolucyjnej Kazimierz Pużak, pisarka Helena
Boguszewska, autorka popularnej wówczas powieści-reportażu Jadą wozy
z cegłą" (Kasprzycki 1998, s. 218). Kolonia powstała w połowie lat 20-tych mię­
dzy ulicami Chłopickiego, Boremlowską, Żółkiewskiego i Szaserów. W połowie
lat 30-tych osiedle było już dobrze zagospodarowane, w ogrodach otoczonych
siatką wyrosły drzewa. W nocy osiedla pilnował stróż. Wszyscy się tu znali
przynajmniej z widzenia, większość utrzymywała ze sobą kontakty towarzyskie.
Panowało poczucie bezpieczeństwa i swojskości. Natomiast otoczenie: robotnicze
domy przy ul. Szaserów, bieda-domki rosnące wówczas jak grzyby po deszczu
„na błoniach przy torach", było dla wielu trochę niezrozumiałe i niepokojące.
„Ci ludzie", którzy w nich mieszkali lub mieli zamieszkać, mimo programowej
często ich akceptacji, byli dla niektórych mieszkańców Kolonii Praussa nieco

�PRZEDMIEJSKIE GRY I Z A B A W Y

223

zagadkowi; reprezentowali świat, w którym wszystko było inne: zajęcia, sposób
myślenia i spędzania wolnego czasu, światopogląd i system wartości.
Kolejne nowe osiedle w okolicach Witolina wyrosło na terenach po rozebra­
nym forcie X I , po odzyskaniu niepodległości przejętych przez Skarb Państwa,
a potem przez gminę m.st. Warszawy. Grunta te, leżące na terenie dawnej
wsi Górki Grochowskie, po parcelacji sprzedano na dogodnych warunkach urzęd­
nikom państwowym, nauczycielom i wojskowym. „Parcelację Górek Grochow­
skich przeprowadzała m.in. Oficerska Spółdzielnia Mieszkaniowo-Budowlana.
Jej członkowie, oficerowie przeniesieni służbowo do Warszawy z oddziałów
stacjonujących w Wilnie, aby podkreślić swoje przywiązanie do rodzinnych
stron, uzyskali zgodę na nadanie wileńskich nazw ulicom wytyczonym w ich
osiedlu, stąd pojawienie się na Grochowie nazw ulic z odległej Wileńszczyzny: Filomatów, Budrysów, Gedymina i najważniejszej z nich Ostrobramskiej"
(Kasprzycki 1998, s. 280).
Częścią dzielnicy o wyraźnym własnym obliczu i kilkuwiekowej historii była
Saska Kępa. Najwcześniejsze etapy tej historii wiążą się z dziejami średniowiecz­
nej osady targowej na Solcu, ale pierwsi stali osadnicy, wychodźcy religijni
z Holandii, osiedli tu dopiero w pierwszej połowie X V I I wieku (Faryna-Paszkiewicz 2001, s. 6). Na początku X X wieku Saska Kępa była, podobnie jak w stu­
leciu poprzednim, wsią stanowiącą „letni salon Warszawy", ale po przyłączeniu
w latach 60-tych X I X w. do gminy Wawer jej reputacja znacznie podupadła.
Wcześniej znana jako ulubione miejsce niedzielnych wycieczek „dla klasy
niższej, lecz porządniejszej, dla rzemieślników, ich żon, dzieci i czeladzi, dla
kupczyków, panien służących, lokai, podrzędnych urzędników", jako niewielka
wieś podwarszawskiej gminy, pozbawiona należytego nadzoru policyjnego,
Saska Kępa na przełomie X I X i X X wieku stała się miejscem popularnych
zabaw „coraz to bardziej uczęszczanym przez proletariat i męty miejskie", pisał
J.S. Bystroń (1977, s. 250, 284-285). Charakter taki zachowała przynajmniej
do połowy lat 20-tych ubiegłego wieku.
W pierwszych latach niepodległości nadal bardziej przypominała wieś niż
miasto - większość domów stanowiły budynki drewniane, wśród nich niektóre
kryte słomą. Urbanizacja Saskiej Kępy postępowała powoli. Sytuacja uległa
zmianie w drugiej połowie lat 20-tych. W 1927 r. oddano do użytku most Ponia­
towskiego. Stopniowo zaczęto też odwadniać podmokłe tereny Saskiej Kępy,
które dopiero po przeprowadzeniu tych prac nadawały się do zabudowy. Melio­
racje wykonywała utworzona w 1924 r. Spółka Wodna Obwodu Wawerskiego.
Odwodnienie terenów Saskiej Kępy pozwoliło na szybką jej zabudowę. Wia­
tach 30-tych Saska Kępa była przede wszystkim dzielnicą mieszkaniową, gdzie
realizowano prywatne budownictwo, w znacznej części typu willowego. Domy
budowali tu zamożni przedsiębiorcy warszawscy, wyżsi urzędnicy, przedstawi­
ciele tzw. wolnych zawodów. Początkowo zabudowywano głównie tereny w oko­
licach Ronda Waszyngtona, później zabudowa posunęła się w kierunku połu­
dniowym wzdłuż ul. Francuskiej. Na całym obszarze Saskiej Kępy (wraz z tzw.
rejonem wystawowym) w dniu 1 I 1930 r. znajdowało się 85 nieruchomości
zamieszkiwanych przez 2246 osób. Wśród dawnych mieszkańców Saskiej Kępy

�224

ANDRZEJ WOŹNIAK

do najbardziej znanych należały nazwiska Genzlów, Kappów, Ranców, Szenków,
Wernerów, Wolframów. Jedni potomkowie tych dawnych niemieckich koloni­
stów byli już mocno spolonizowani, inni podkreślali swe związki z niemczyzną.
Większość pozostała przy luteranizmie, inni przeszli na katolicyzm, niektórzy na
prawosławie. Wyznawców prawosławia było zresztą na Saskiej Kępie więcej.
Osiadła tu po rewolucji spora grupa tzw. „białych" emigrantów rosyjskich,
z których inicjatywy w jednym z budynków przy ul. Paryskiej powstała prawo­
sławna kaplica i cerkiewna drukarnia; dziś jest tam prawosławne seminarium.
W dwudziestoleciu międzywojennym Saska Kępa dość luźno i tylko formalnie
związana była z Grochowem, oddalonym od niej i oddzielonym dużą niezabudo­
waną przestrzenią. Miała nawet osobny posterunek policji państwowej przy
ul. Krynicznej, należała do innego okręgu pocztowego na Kamionku i do kamion­
ko wskiej, a nie grochowskiej parafii. Dzieci na Kamionek chodziły do szkoły.
Nieco silniejsze związki łączyły niektórych mieszkańców Saskiej Kępy - Ranców,
Wolframów i innych - z Gocławiem, gdzie mieszkali ich liczni krewni. Widomym
świadectwem tego braku związków z Grochowem i pewnego lokalnego „separa­
tyzmu" było utworzone w 1928 r. Towarzystwo Przyjaciół Saskiej Kępy, Gocławia
i Kamionka, nie mniej aktywne niż Towarzystwo Przyjaciół Grochowa.
Gocław wraz z Grochowem należały do najstarszych miejscowości Równiny
Praskiej, a pierwsza wiadomość o nim pochodzi z X I I wieku. Od końca wieku
X V I I I mieszkali na Gocławiu i w najbliższym jego sąsiedztwie niemieccy kolo­
niści, którzy na początku ubiegłego stulecia byli właścicielami ponad połowy
gospodarstw i znacznej większości użytków rolnych. Jak mówi lokalna tradycja,
wszyscy mieszkańcy Gocławia utrzymywali się jeszcze wówczas z rolnictwa,
ale gospodarstwa polskich mieszkańców wsi były już bardzo niewielkie i nadal
ulegały rozdrobnieniu. Bieda zaglądała pod dachy nawet tych, którzy według
tutejszych kryteriów za biednych nie uchodzili, zmuszając również ich do szuka­
nia dorywczych zarobków w sąsiednim, bardziej zaawansowanym gospodarczo
Grochowie czy na przyłączonym niedawno do Warszawy i dynamicznie rozwija­
jącym się przemysłowym Kamionku. Istniały tam możliwości zarobkowania
w transporcie lub przy niewymagających kwalifikacji robotach budowlanych,
i - co nie mniej ważne - te coraz częstsze z upływem lat kontakty z miastem
oswajały mieszkańców Gocławia z jego kulturą i odmienną niż w tradycyj­
nym rolnictwie organizacją pracy. Jedynie dla niemieckich kolonistów głównym
źródłem utrzymania pozostały gospodarstwa rolne.
Niemiecka społeczność Gocławia różniła się od polskiego otoczenia również
religią. Przytłaczająca większość była wyznania ewangelicko-augsburskiego (luterańskiego), nieliczni należeli do kościoła ewangelicko-reformowanego (kalwiń­
skiego) czy też - podobnie jak polscy sąsiedzi - wyznawali katolicyzm . Między
obu grupami istniały w związku z tym także różnice w dziedzinie zwyczajów
- zarówno dorocznych, jak i rodzinnych.
1

1

N i e b y ł o na starym G o c ł a w i u Ż y d ó w . Natomiast w latach 20-tych o s i a d ł a tu jedna rodzina

rosyjska ( p r a w o s ł a w n a ) i jedna u k r a i ń s k a ( p r a w o s ł a w n a lub greckokatolicka).

�PRZEDMIEJSKIE GRY I Z A B A W Y .

225

W latach 30-tych ubiegłego wieku jedynie gospodarze niemieccy byli w stanie
utrzymywać się wyłącznie z gospodarstwa, choć i niektórzy z nich wykonywali
zawody pozarolnicze. Polscy mieszkańcy Gocławia wszyscy utrzymywali się
głównie z pracy poza rolnictwem, a w każdym razie poza własnym gospodarstwem,
ale w latach kryzysu i powszechnego bezrobocia stałą pracę mieli tylko nieliczni.
Gocław tamtych lat wyglądem niewiele różnił się od sąsiednich, leżących już
za granicą miasta wsi, takich jak Bluszcze, Las czy Zerzeń. W roku 1919 był
jedynym rejonem komisariatu X V I I , w którym nie występował podział na ulice,
choćby takie „Bez Nazwy" jak na Saskiej Kępie. W końcu lat 30-tych większość
zabudowy Gocławia była drewniana, a domy murowane nieliczne. Brak było
wodociągów i kanalizacji, elektryczność miało zaledwie parę domów.
Międzywojenny Gocław, o którym nawet jego mieszkańcy mawiali niekiedy,
że był „zabitą wsią", miał liczne i dość rozległe kontakty zarówno z najbliższym
otoczeniem, jak i z dalszymi okolicami. Codzienne kontakty z różnymi dziel­
nicami Warszawy mieli gocławianie pracujący poza gospodarstwem zarówno
stale, jak i dorywczo. Warszawa dostarczała im środków utrzymania i byli już
z nią nierozerwalnie związani.
Gdy w roku 1916 Gocław wraz z Grochowem i innymi sąsiednimi miejsco­
wościami został przyłączony do Warszawy i stał się jej przedmieściem, praca
poza rolnictwem była już dla znacznej części jego polskich mieszkańców głów­
nym źródłem utrzymania. W okresie międzywojennym nie stanowiły go już
bardzo rozdrobnione gospodarstwa rolne, bo w niektórych wypadkach „jak dwa
zagony miał", to trudno nawet było to „nazwać gospodarstwem", komentuje
mój rozmówca J.L. Słabo rozwinięta była również hodowla. Trzymano w nich
1-2 krowy, rzadko konia , 1-3 świnie, nieco drobiu, rozpowszechniona była ho­
dowla królików. Znacznie więcej inwentarza hodowano w dużych gospodarstwach
niemieckich kolonistów, które stanowiły podstawę ich utrzymania. Właściciele
dwu największych - Cezary i Eugeniusz Wolframowie - zatrudniali nawet na
stałe po parę rodzin robotników najemnych, mieszkających w wybudowanych
2

2

N a G o c ł a w i u , j e ś l i k t o ś m i a ł konia „ z a l i c z a ł s i ę do bogatszych", p o z w a l a ł o m u to b o w i e m

z a r o b k o w a ć przy robotach k o m u n a l n y c h , prowadzonych przez Magistrat z a r ó w n o latem (przy
konserwacji u l i c ) , j a k i z i m ą (przy w y w o ż e n i u ś n i e g u ) . K o ń b y w a ł zatem w p e w n y m sensie ż y w i ­
cielem rodziny, dbano w i ę c o niego, karmiono nie t y l k o owsem, ale t a k ż e j ę c z m i e n i e m i ż y t e m ,
pasiono na najlepszej trawie; w y w . 1/99; 4/99, 12/99, inf. J.L.
Podstawowy z a s ó b w i a d o m o ś c i w y k o r z y s t a n y c h w opracowaniu pochodzi ze ź r ó d e ł w y w o ł a ­
nych - w y w i a d ó w , przeprowadzonych w latach 1997-2004 z m i e s z k a ń c a m i G o c ł a w i a , Grochowa,
W i t o l i n a i K o l o n i i Praussa. W y w i a d y na G r o c h o w i e i W i t o l i n i e oraz na K o l o n i i Praussa p r o w a ­
d z i l i w ramach praktyk w a k a c y j n y c h w latach 1997-2000 studenci ó w c z e s n e j Katedry E t n o l o g i i
i Antropologii Kulturowej

U W . W y w i a d y na G o c ł a w i u w latach 1 9 9 7 - 2 0 0 4

przeprowadzał

(z n i e w i e l k i m i w y j ą t k a m i ) autor opracowania (wszystkim r o z m ó w c o m s k ł a d a m serdeczne p o d z i ę ­
k o w a n i a ) . M n i e j s z ą r o l ę o d e g r a ł y nieliczne, publikowane m a t e r i a ł y p a m i ę t n i k a r s k i e d o t y c z ą c e
dzielnicy, literatura p i ę k n a , lokalna prasa i „ g r o c h o w s k i e " felietony Jerzego K a s p r z y c k i e g o .
M a t e r i a ł y d o t y c z ą c e G o c ł a w i a , a z w ł a s z c z a s p o s o b ó w s p ę d z a n i a czasu w o l n e g o i ś w i ę t o w a n i a ,
o d n o s z ą s i ę przede w s z y s t k i m do j e g o polskich m i e s z k a ń c ó w i z a w i e r a j ą j e d y n i e nieliczne oraz
d o ś ć s k ą p e w treści w z m i a n k i na temat i c h n i e m i e c k i c h s ą s i a d ó w . W ś r ó d i n f o r m a t o r ó w nie b y ł o
j u ż o s ó b wyznania ewangelickiego, p a m i ę t a j ą c y c h czasy przedwojenne.

�226

ANDRZEJ W O Ź N I A K

dla nich czworakach, a w okresie robót polowych również robotników sezono­
wych (Woźniak 2002, s. 174). Poza folwarkami braci Wolframów, będących
największymi na Gocławiu pracodawcami, możliwości zatrudnienia nie było
tu prawie żadnych. Istniały dwa (pod koniec lat 30-tych trzy) niewielkie sklepy
obsługiwane przez właścicieli i dwa warsztaty stolarskie zatrudniające, oprócz
majstrów, paru uczniów lub czeladników . W latach 20-tych, kiedy Spółka Wodna
Obwodu Wawerskiego wznosiła Wał Gocławski, przy jego budowie pracowało
wielu mieszkańców Gocławia i Kamionka .
Prawie przez cały okres międzywojenny Gocław należał do parafii na Ka­
mionku; tu odbywały się chrzty nowych gocławian, później ich Pierwsze Komu­
nie, śluby i pogrzeby. Z Kamionkiem związane było całe oficjalne życie religijne
gocławian, ale „na co dzień" czuli się bardziej związani z kościołem na placu
Szembeka. Tam chodzono często na niedzielne msze święte, nabożeństwa ma­
jowe lub czerwcowe, często na procesje Bożego Ciała. Do taniego kina w tam­
tejszym domu parafialnym biegały dzieci i młodzież z Gocławia. Na Grochów
szło się do szkoły, tam robiono część zakupów, szukano warsztatów rzemieślni­
czych, porady lekarskiej, korzystano z usług pocztowych. Przy ul. Grochowskiej
znajdował się komisariat policji państwowej - „grochowska siedemnastka".
Grochowską biegła linia tramwajowa i trasa kolejki wąskotorowej. Grochów
dostarczał mieszkańcom całej dzielnicy różnego rodzaju rozrywek, z których ze
względu na trudną sytuację finansową gocławianie korzystali w ograniczonym
zakresie. W centrum Grochowa miały też swoje siedziby liczne tutejsze organi­
zacje społeczne, oświatowe i gospodarcze.
Najżywsze były kontakty Gocławia z pobliskimi wsiami - Zerzeniem, Lasem,
Zbytkami, Zastowem, Kawęczynem. Zazwyczaj miały one charakter rodzinny
i towarzyski. We wsiach tych, a zwłaszcza w Zerzeniu i w Lesie, najczęściej
szukano kandydatki na żonę. Niekiedy jednak, gdy uciekano się do pomocy swa­
tów, znajdowano j ą i znacznie dalej, np. w okolicach Nieporętu.
W stanie swoistej homeostazy i pewnego zapóźnienia cywilizacyjnego znajdo­
wała się w okresie międzywojennym również inna część dzielnicy - Kozia Górka,
która, jak wynika z opracowania M. Harusewicza, pod niektórymi względami przy­
pominała leżący na drugim krańcu Grochowa Gocław (Harusewicz 1933).
3

4

II
Dzień powszedni na Gocławiu rozpoczynał się latem „i o 3, jak robota była
w polu", ale tak było tylko u tych, którzy mieli choć kawałek ziemi. Inni nie wsta­
wali tak wcześnie. Zimą dzień zaczynał się około godziny 6. Dzieci wstawały póź­
niej. Pierwsza budziła się gospodyni, by wyprawić do pracy męża. Coś zazwyczaj
gotowała; zacierki na mleku, kaszę. Do tego jedzono chleb ze smalcem, masłem,
czasem z wędliną, „jak kogo było stać". Wychodzący do pracy mężczyzna brał
3

W y w . 1/2000, inf. H.S.

4

W y w . 4/99, inf. J.L. Przy budowie w a ł u p r a c o w a ł j a k o brygadzista, c z y l i tzw. stojak, ojciec

J.L.. S p ó ł k a z a t r u d n i a ł a t e ż „ ś l u z o w e g o " z G o c ł a w i a , k t ó r y p i l n o w a ł przepustu k a n a ł u w wale.

�227

PRZEDMIEJSKIE GRY I Z A B A W Y .

ze sobą coś do jedzenia - chleb, kawałek wędliny, niekiedy domowego wyrobu.
Czasem, gdy w domu niczego nie było, żona dawała mu pieniądze. „Co kupił - czy
«setkę», czy coś do jedzenia, to już jego rzecz, ale przeważnie kupowali coś
[do jedzenia - A.W.], czasem ciułał, żeby dzieciom dać", mówi J. L. Śniadania
w dzień powszedni nie jadano razem. Osobno, trochę później, jadły je dzieci.
Dawano im również śniadanie do szkoły lub parę groszy. Kolejność czynności
dzieci po obudzeniu była następująca: „mycie - ręce i twarz, paciorek, śniadanie,
a wieczorem odwrotnie".
Ci mężczyźni, którzy mieli stałą pracę, a było ich w latach 30-tych na Gocławiu zaledwie kilku, wracali do domu około godziny 4-5, a nawet 6 po południu.
W fabrykach była półgodzinna przerwa na posiłek. W małych, prywatnych
zakładach jedzono niekiedy wręcz „w biegu". Kiedy mąż wracał z pracy, ocze­
kiwał go przygotowany przez żonę obiad. Jeśli pracowała w polu, to na ogół
wracała około południa, gotowała obiad, karmiła dzieci po ich powrocie ze szko­
ły i zostawiała posiłek dla męża w kuchni, w tak zwanej „duchówce". Po umyciu
się i zjedzeniu obiadu mężczyzna „popalił, posiedział chwilę i brał się za robotę
przy domu, w polu. Ci, co nic nie mieli, szli na wał posiedzieć, pogadać, w karty
pograć. Za wałem były trzy piękne jeziora - piękny widok" . Kolację jedzono
przeważnie razem, cała rodzina, „pod koniec dnia", przed zmrokiem. „Za wido­
ku nie szło się spać nigdy".
A oto opis przedwieczornego Gocławia, widzianego z Gocławskiego Wału
latem 1934 r. oczyma mieszkańców kolonii Praussa: „Po prawej stronie zbiegły
się sobie domki i zagęściły w zbitą masę. Tutejsze domki są stare jak świat,
dziwaczne, omszałe, w czapach ze strzechy, zaszyte w bzowe krzaki i w drzewa
- akacje, białodrzew, topole, nawet brzozy - antyteza tamtych nowoczesnych,
«inteligenckich» domków, które mijaliśmy na początku, przy Mlądzkiej. Na skraju
tego wszystkiego rozkłada się dwór - stary, niziutki, szeroki, z gankiem na słu­
pach, z dwoma skrzydłami, z dziedzińcem porosłym trawą i chwastem, gdzie
śród zdziczałych klombów pasą się konie. Tuż opodal w stodole huczy i buczy
młocarnia. Gdy podejść bliżej - przez rozwarte wrota czuć zapach ziarna i słomy,
widać wiejący kurz. Wszystko to leży w dole, a nazywa się - Gocławski Dwór.
Dalej już domów nie ma - chyba na najdalszym, zamglonym już horyzoncie
- Warszawa, jak łańcuch wzgórz. A wszędzie bliżej, po prawej stronie i po lewej
- zielono. Tu i owdzie śród łąk i pastwisk cisną się wąskie poletka już dojrzałego
owsa. W dołkach seledynowa kapusta. Krowy się pasą, dzieci kąpią się w stawie
przy mostku, dalej widać kosiarzy idących gęsiego ścieżką, a na zboczu wału
pod olbrzymimi topolami siedzą kobiety tego przedmieścia, zażywne, kolorowe
- z cienia spoglądają ku dzieciom, pogadują niegłośno, w obu rękach pokazują
sobie pofastrygowane «plecy», rękawy, spódnice sukienek - szyją i reperują,
niektóre robią na drutach. Wszystko dokoła jest zielone od łąk i błękitne od
nieba. Szczęśliwe oczy piją" (Boguszewska, Kornacki 1959, s. 46-47).
Tak wyglądało gocławskie późne popołudnie w sierpniu. Wiosną - w maju lub
w czerwcu - obok widocznej z wału kapliczki przy zbiegu ulic Mimośrodowej
5

5

W y w . 1/99, inf. J.L.

�228

ANDRZEJ W O Ź N I A K

i Żymirskiego spacerowicze mogli zobaczyć rzeszę mieszkańców Gocławia
i usłyszeć nabożne śpiewy. Na majowe i czerwcowe nabożeństwa zbierali się
tu licznie ludzie w różnym wieku - starsi, dzieci, młodzież. Młodzi przynosili
zieleń oraz kwiaty polne i z przydomowych ogródków do przyozdobienia ka­
pliczki. Na majowe nabożeństwa chodzono również do drewnianego kościółka
przy placu Szembeka, ale tradycja wspólnych majowych modlitw przy kapliczce
żywa była jeszcze w okresie powojennym .
Późną jesienią i zimąposiady na wale, najpopularniejszy sposób spędzania wol­
nego czasu, zarówno w dni powszednie, jak i w niedzielę, zastępowały spotkania
po domach. Zbierano się „tam, gdzie mieszkanie było duże i gdzie ciepło było".
Starsze kobiety, najczęściej wykonując jednocześnie jakieś robótki, opowiadały
„historie z życia", o wydarzeniach z przeszłości, o duchach i cudach, niezwy­
czajnych wydarzeniach . Zimą i jesienią wieczorami nieco więcej niż w letnich
miesiącach czytano, ale czytelnictwo na Gocławiu nie było wówczas rozwinięte .
„Latem to nikt nie czytał prawie [...]; dziewczyny, panny jak tam były, to tam se
czytały po krzakach, ale mężczyźni i chłopaki nie czytali". Książki pożyczano
sobie nawzajem, bardzo rzadko z jakiejś biblioteki, chociaż w okresie międzywo­
jennym istniały na Grochowie wypożyczalnie książek zarówno społeczne, szkol­
ne, jak i prywatne. Pierwszą w dzielnicy bibliotekę noszącą imię Adama Asnyka
zorganizowało przy szerokim wsparciu mieszkańców dzielnicy Towarzystwo Przy­
jaciół Grochowa. Liczyła ona parę tysięcy tomów literatury pięknej i popularno­
naukowej. W 1924 г., gdy Warszawskie Towarzystwo Dobroczynności przeka­
zywało stworzone przez siebie czytelnie Towarzystwu Bibliotek Publicznych,
również TPG przekazało mu czytelnię im. Asnyka, która w końcu lat trzydzie­
stych liczyła około 5 tys. tomów (Poliński 1938, s. 171-173). Przy ul. Grochow­
skiej 97 В działała w dwudziestoleciu prywatna wypożyczalnia książek „Pionier".
Dużym powodzeniem cieszyła się pierwsza na Witolinie księgarnia Bandycha,
który skupował od drukarzy końcówki nakładów popularnych „żółtych zeszytów"
literatury sensacyjnej. Bandych sprzedawał je swoim, najczęściej młodym, klien­
tom po bardzo niskich cenach - niekiedy po 5 groszy (Kasprzycki 2000, s. 12).
Dzięki temu zapewne niejeden z tych zeszytów trafił również na Gocław. Częściej
niż książki czytano tu gazety, które kupowano lub pożyczano od sąsiadów .
Radio pojawiło się na Gocławiu pod koniec okresu międzywojennego, ale
odbiorniki były jeszcze rzadkością. Znacznie bardziej popularne były gramo­
fony, a pod koniec lat 30-tych pojawiły się walizkowe patefony na korbkę.
Muzyki z płyt chętnie słuchano i tańczono przy niej, niekiedy nawet na podwór­
ku czy na wale.
Do kina chodziła przeważnie młodzież i dzieci, starsi bardzo rzadko, bo szkoda
było pieniędzy na bilet. Panowało wówczas bezrobocie i powszechna bieda. Do6

7

8

9

6

W y w . 3/99, inf. J.L.

7

W y w . 12/00, inf. J.L.

8

D o u l u b i o n y c h lektur n a l e ż a ł y m . i n . Trędowata,
inf. J.L.
W y w . 1/01, inf. J.L.
9

Znachor,

Żywoty

św. Genowefy.

W y w . 3/99,

�229

PRZEDMIEJSKIE GRY I Z A B A W Y

piero „przed samiusieńką wojną, chyba w 38" sytuacja się poprawiła - „ludzie
się trochę puścili, już zaczęli chodzić do cyrku, jak się pokazał cyrk, a był też
ten cyrk Staniewskich na Okrąg, a to już do cyrku ktoś poleciał, to już na jakiś
film polecieli. Przeważnie to w niedzielę, w sobotę czasem. Czasem jak ktoś
poleciał w tygodniu, to w czwartek, bo mówili - to obywatelski dzień. To i od­
wiedziny były w czwartek i randki były w czwartek, to już taki obywatelski
dzień był w czwartek" . Najbliższe kino „Sorrento" mieściło się przy ul. Krypskiej róg Igańskiej, ale wśród dzieci i młodzieży największym powodzeniem
cieszyło się kino „Olszynka" w domu parafialnym przy ul. Chłopickiego, zorga­
nizowane przez energicznego grochowskiego proboszcza ks. Jana Sztukę. Były
tam tanie bilety i atrakcyjne dla młodzieży programy . Mieszkańcy Gocławia
i Grochowa wspominają również kino na pobliskim Kamionku (przy ul. Zamoy­
skiego, tam, gdzie dziś teatr „Powszechny"), rzadziej kina na Pradze. Na Ka­
mionku, przy ul. Zamoyskiego 20, znajdowało się jedno z nowszych kin prawo­
brzeżnej Warszawy, noszące początkowo nazwę „Hel", później „Popularny". Sala
przy Zamoyskiego gościła też zespoły teatralne, przeważnie teatrzyków rewiowych, rzadziej teatrów dramatycznych.
Sporo kin było na Pradze. Najbardziej popularne znajdowało się w Domu
Żołnierza przy ul. Zygmuntowskiej. Miało tanie bilety i dawało filmy z reguły
dostępne dla młodzieży. Znanymi kinami były „Era" przy ul. Inżynierskiej, „Lo­
tos" (później „Praskie Oko") przy ul. Zygmuntowskiej, „Praga" przy Targowej.
Istniały również małe, tanie kina, wyświetlające przeważnie filmy sensacyjne
w salkach na 50-80 osób, takie jak kino „Wrzos" przy ul. Ząbkowskiej czy po­
dobne przy Targowej. Tanie kina działały również przy parafii św. Floriana, przy
ul. Floriańskiej oraz na dość odległym Bródnie (Elsztein 2002, s. 206-212).
Bardzo rzadko bywali gocławianie w teatrze, ponieważ „szkoda było pienię­
dzy" i „nie każdy miał się w co ubrać". Starsi z oszczędności nawet do kina cho­
dzili bardzo rzadko; na Gocławiu była to, jak wiemy, rozrywka przede wszystkim
dzieci i młodzieży . Podobnie rzadko chodzono do teatru w środowisku robot­
niczym Grochowa , ale w rodzinach inteligenckich teatr stanowił tam dosyć
częstą rozrywkę świąteczną . Zainteresowanie teatrem miało zresztą wśród
10

11

12

13

14

1 0

11

1 2

1 3

W y w. 1/01, inf. J.L
W y w 29/98], inf. J.L.
W y w . 1/01, inf. J.L.

W y w . 24/98. M . Z . (ur. 1917) robotnik z Grochowa m ó w i : „ja to w ż y c i u ( w teatrze) k i l k a
razy b y ł e m . D o teatru raczej nie c h o d z i ł e m . A to jeszcze nawet bilety leżą, z pracy d o s t a ł e m
z garbarni". (Z w y w i a d u w y n i k a , ż e b y ł o to j u ż w okresie p o w o j e n n y m ) . I n f o r m á t o r k a К . Т .
(ur. 1927) z d o s y ć dobrze sytuowanej rodziny robotniczej wspomina: [do t e a t r ó w ] „ r z a d k o s i ę
c h o d z i ł o . To c h o d z i l i tacy, co n a p r a w d ę m i e l i na to. M o i c h r o d z i c ó w stać b y ł o , m y c h o d z i l i ś m y
do t e a t r ó w , ale takich, gdzie dla dzieci b y ł o " (był to j a k i ś teatr na Pradze); w y w . 22/98.
N p . inf. В . (ur. 1925), z rodziny inteligenckiej ( w y k s z t a ł c e n i e w y ż s z e ) , opowiada: „ D o
teatru, j a k p a m i ę t a m z d z i e c i ń s t w a , to w k a ż d e B o ż e Narodzenie i w k a ż d y drugi d z i e ń W i e l k a ­
nocy c h o d z i l i ś m y , taka b y ł a tradycja rodzinna. C a ł a rodzina i k t o k o l w i e k do nas p r z y j e c h a ł , to go
z a b i e r a l i ś m y ze s o b ą . B y ł y tzw. p o p o ł u d n i ó w k i w Teatrze L e t n i m w Ogrodzie Saskim [...]
To b y ł y sztuki odpowiednie dla dzieci i dla d o r o s ł y c h [...] Zabierali m n i e rodzice ( i ) na opery,
z w ł a s z c z a polskie; w y w . 17/98.
1 4

�230

ANDRZEJ W O Ź N I A K

grochowskiej inteligencji ugruntowaną tradycją. Teatr amatorski był jedną z naj­
wcześniejszych inicjatyw powstałego w 1916 r. Towarzystwa Przyjaciół Grocho­
wa. Zorganizowany został jeszcze z latach pierwszej okupacji niemieckiej przy
dużym zaangażowaniu członków Towarzystwa i zainteresowaniu mieszkańców
dzielnicy. Przedstawienia odbywały się w sali w pałacyku Myślińskiej przy
ul. Grochowskiej, a później w szkole przy ul. Świdrzańskiej. Dawano je dość
regularnie i cieszyły się dużą popularnością (Poliński 1938, s. 161-162).
Teatry profesjonalne miała od przełomu XIX i XX w. Praga. U schyłku X I X w.
były to teatrzyki ogródkowe. W 1903 r. na skraju Parku Praskiego, przy ówczes­
nej ulicy Aleksandryjskiej, wzniesiony został pierwszy w tej części Warszawy
całosezonowy budynek teatralny, w założeniu przeznaczony dla publiczności
robotniczej i „stąd nazwany Teatrem Ludowym" (Elsztain 2002, s. 215). Od
początku teatr borykał się z trudnościami i budynek zmieniał użytkowników.
W 1916 r. przeniósł się tam po długich staraniach zespół Teatru Ludowego i od
tego roku prowadził działalność jako Teatr Praski. W 1919 r. teatr został przejęty
przez magistrat Warszawy. Po okresie trudności w sezonie 1925/1926, pod
nowym kierownictwem zaczął działać jako Teatr Odrodzony i dzięki ofiarności
zespołu stał się „najpoważniejszą sceną dzielnicową" z ambitnym repertuarem
(Krasiński 1976, s. 11). Po zamknięciu Teatru Praskiego jesienią 1928 r. na
Pradze tylko sporadycznie i na krótko goszczą zespoły teatrów dramatycznych
(np. teatr „Wrzos" przy ul. Ząbkowskiej 37, „Teatr Popularny", „Żagiew" przy
ul. Zamoyskiego 20). Nie brak natomiast, zwłaszcza w pierwszej połowie lat
30-tych, teatrzyków rewiowych, takich jak np. „Lotos", „Rakieta", „Praskie Oko"
przy ul. Zygmuntowskiej 10 czy „Hel", „Wesoła Papuga" przy ul. Zamoyskiego
20 (Krasiński 1976, s. 273-292).
Sport w okresie międzywojennym nie był na Gocławiu rozpowszechniony. Od­
bywające się na Grochowie i Kamionku zawody sportowe, nawet mecze piłki noż­
nej, nie cieszyły się popularnością i nie chodzono ich oglądać. Miejscowi chłopcy,
jeśli mieli piłkę, „to pograli sobie", ale żadnej zorganizowanej drużyny nie było.
Popularne w dwudziestoleciu w środowisku robotniczym wyścigi konne nie
cieszyły się na Gocławiu zainteresowaniem. Pasjonował się nimi tylko niejaki
Dobrzyński, dobrze zarabiający robotnik na „państwowej" posadzie, niegdyś
ogólnie szanowany, którego hazard doprowadził do nędzy .
Nie słyszano, aby ktoś z młodszych gocławian dokształcał się, chodził do
wieczorowej szkoły czy na jakieś kursy. Już ukończenie pełnej szkoły powszech­
nej uznawane było za pewne osiągnięcie .
„Przed samą wojną dwóch braci Dębińskich i ich szwagier Chojnacki założyli
taki zespół muzyczny [było ich] czterech czy pięciu. Mieli harmonię piękną, taką
włoską, skrzypce, bandżolę i jeszcze jakieś instrumenty. Grali to, co było modne.
15

16

1 5

Wyw. 1/01, inf. J . L . m ó w i : „Jak go szanowali wszyscy, kłaniali mu się, a później poszedł

na psy, c a ł k i e m poszedł. Jak w y b u c h ł a wojna w 39 roku to [ b y ł ] bosy, nagi i g ł o d n y z ż o n ą
i dzieciakami. To on jeden na G o c ł a w i u tylko był taki".
1 6

Wyw. 29/98, inf. J . L .

�231

PRZEDMIEJSKIE GRY I ZABAWY.

Po zabawach nie chodzili, tutaj grali, jak się z kościoła wychodzi takie topole
stały Czasem poszli tam, jak ludzie znad Wisły wracali, to potańczyli po trawie.
A to u siebie tam w domu grali, to ludzie stawali i słuchali" .
Przygotowania do świętowania niedzieli rozpoczynały się już w sobotę. Ci,
co pracowali, tego dnia przeważnie wcześniej wracali do domu. Sprzątano miesz­
kania, myto się dokładnie w gorącej wodzie, zmieniano bieliznę, niektórzy męż­
czyźni golili się, inni robili to w niedzielę rano. Były domy, w których przestrze­
gano, aby nawet buty były czyszczone w sobotę. Po domach powszechnie
panował przedświąteczny nastrój . W sobotę po południu na Gocławiu dawał
się słyszeć głos handlarza, głośno nawołującego gospodynie do kupowania
jego towaru: wołowych i cielęcych nóg. Robiono z nich galaretę, która należała
tu do ulubionych niedzielnych potraw.
W niedzielę właściciele gospodarstw wstawali między godziną 6 a 8, a pozo­
stali trochę później. Po porannych obrządkach gospodarskich szykowano się do
wyjścia do kościoła. Niektórzy mężczyźni wczesnym rankiem szli na ryby. Nie
wszyscy chodzili na wcześniejsze msze o godzinie 9 lub 10. Sporo osób szło na
sumę, na godzinę 11. W latach 30-tych parafialny kościół znajdował się na Kamionku, a od 1938 r. na Saskiej Kępie, chodzono jednak i do bliższej kaplicy alber­
tynów na Grochowskiej przy Wiatracznej lub do kościoła przy placu Szembeka.
Niedzielne śniadania przeważnie, choć nie zawsze, jedzono razem. Starano
się, żeby były trochę lepsze niż codzienne. Kupowano więc „wędliny parę deka,
jajka smażyli", często podawano na niedzielne śniadania galaretę z nóżek. Obiad
w niedzielę był zazwyczaj „po sumie", to jest po godzinie 12 . Składał się
na ogół z dwu dań: często był to rosół z krakowską kaszką lub z kartoflami,
zupa pomidorowa, kotlet mielony lub schabowy z kartoflami, mizeria, sałata
lub kapusta, a w zimie „jarzyna z buraków"; „czasem flaki gotowali". Rzadko
gotowano kompot, bo mało kto miał własne owoce. Na kolację jadano to, „co
zostało z obiadu. Przeważnie robili większy obiad, żeby na kolację było". Kola­
cji w niedzielę nie jedzono razem, „bo każdy o innej porze wracał. Był to czas
wolny i spędzano go różnie; nikt nie regulował nikomu".
W okresie międzywojennym utrzymywał się jeszcze na Gocławiu ów bardzo
zasadniczy stosunek do świętowania niedzieli i świąt kościelnych, tak charakte­
rystyczny dla społeczności tradycyjnych. Pamiętano, że przed pierwszą wojną
światową zakaz pracy w niedzielę i święto łamano tylko w żniwa, kiedy np.
trzeba było zebrać stojące na polu w kopkach zboże przed nadchodzącą burzą.
W okresie późniejszym podobnie traktowano np. pracę w tramwajach . Do tych,
którzy musieli pracować w niedzielę, odnoszono się nawet z pewnym współczu­
ciem, że nie mogą w tym dniu odpocząć. Pozostali pracy w niedzielę i święta
bardzo unikali. Jeśli np. ktoś zarobkujący jako furman miał pilną reperację wozu,
to starał się to zrobić rano, przed godziną 11, „przed sumą". Kobiety wracające
17

18

30

19

1 7

W y w . 1/01, inf. J.L.

1 8

W y w . 2 1 / 0 1 , inf. A . R . ; 2 5 / 0 1 , inf. J.L., 13/01, inf. H . W .

1 9

W y w . 14/01, inf. A . R .

�232

ANDRZEJ W O Ź N I A K

z kościoła pilnowały, aby mężowie nic wtedy nie robili. Jeśli się do tego nie
stosowali, wymyślały im od bezbożników i komunistów. W niedzielę, oprócz
przygotowywania posiłków, nie wykonywano żadnych innych prac domowych.
Wyłamywały się z tego tylko nieliczne jednostki i to nie ze względów ideowych,
bo na Gocławiu, co podkreślano, komunistów nie było .
Sposoby spędzania czasu wolnego, zarówno w niedzielę, jak i w inne dni
wolne od pracy, były dość wyraźnie zróżnicowane, w zależności od płci i wieku.
Do wyjątków nie podlegających tej regule zaliczyć można majowe nabożeństwa
przy kapliczce u zbiegu ulicy Żymirskiego i Mimośrodowej, w niedzielne po­
południa gromadzące mieszkańców Gocławia liczniej niż w dni powszednie .
Nieodłączną częścią niedzielnego popołudnia były na Gocławiu posiady na
wale lub za nim, wśród rosnących tam wysokich, starych drzew, nad zarośnięty­
mi sitowiem i trzciną jeziorkami. Młodzież niekiedy zabierała ze sobą patefon,
mężczyźni przeważnie grali w karty: w „66", w „beta", w „tysiąca". Kobiety
rozmawiały, wykonując jakieś robótki. Posiady na wale były też okazją, aby od
osób spacerujących po nim usłyszeć najnowsze wiadomości.
Namiętnością starszych i młodszych gocławian były gołębie . Hodowano je
„prawie w każdym podwórzu [...] łapali je jeden drugiemu, handlowali nimi". Trud­
no sobie wyobrazić niedzielne, zwłaszcza letnie popołudnia bez szybujących nad
zielenią Gocławia gołębi i bez ich właścicieli ze szmatami na długich tyczkach,
z napięciem obserwujących ich lot. Dzieci i młodzież w wieku szkolnym w nie­
dzielne popołudnia chodziła też do kina lub do wesołego miasteczka przy zbiegu
al. Waszyngtona i Wiatracznej. Starsi wybierali się na tzw. „kawalerkę", prze­
ważnie do sąsiednich wsi - Bluszcze, Las, Zerzeń, Wawer. Czasem były to towa­
rzyskie spotkania ze znajomymi lub krewnymi z tych wsi, innym razem jakaś
potańcówka lub wesele, jednym słowem, okazje sprzyjające nawiązaniu nowych
kontaktów, zwłaszcza z miejscowymi pannami, wśród których można było zna­
leźć kandydatkę na żonę. Ci, co mieli już swoje dziewczyny, szli z nimi „za wał",
do okolicznych lasków, nad Wisłę, „na lotnisko" (Woźniak 2002, s. 175-177).
Do letnich rozrywek niedzielnych dorosłej młodzieży i panien na wydaniu,
nie zawsze, jak się wydaje, akceptowanych przez matki tych ostatnich, należały
zabawy taneczne na świeżym powietrzu, w nieco odległym od Gocławia lasku
pod Rembertowem. „Za Marysin, Rembertów, tam to latali - opowiada J.L.
- ale to już ci starsi, co już oficjalnie z dziewczynami chodzili, co się mieli
żenić, to już do Dębinki lecieli. Bo tak, to by matka nie puściła [dziewczyny]
żadnej - ale jak już chłopak pewny, stateczny... Młodsi nie szli tam nawet po­
patrzeć, bo daleko było" . Dość szczegółowy opis takiej zabawy w rembertow20

21

22

23

24

2 0

W y w . 12/01, inf. J.L.
Podobne n a b o ż e ń s t w a przy kapliczce o d b y w a ł y s i ę w s ą s i e d n i e j w s i Las.
Najbardziej zagorzali g o ł ę b i a r z e w r a c a j ą c z pracy „ n a j p i e r w szli do g o ł ę b i , a dopiero p ó ź ­
niej do d o m u " . I c h ż o n y bardzo się t y m d e n e r w o w a ł y . W y w . 1/03, inf. J.L.
W y w . 8/01, inf. J.L.
2 1

2 2

2 3

2 4

W y w . 1/01, inf. J.L.

�233

PRZEDMIEJSKIE GRY I Z A B A W Y .

skiej Dębince w sierpniowy niedzielny wieczór znajdujemy w tomie grochow­
skich wspomnień Heleny Boguszewskiej i Jerzego Kornackiego: „Było już
dobrze ciemno, gdy weszliśmy w ludny las rembertowski, dzisiaj przy niedzieli,
niemal pod każdym drzewem pełen rozłożonych - osobno koleżanek, osobno
kolegów, osobno całych rodzin z wózkami i z dziećmi, osobno zakochanych.
Każdy letni wieczór coraz bardziej upodabnia ten las do śmietnika, nowe krocie
do pozostawionych papierów, łupin, skorup, pudełek, butelek, łącznie ze zgu­
bionymi zabawkami dzieci, zeszytami i książkami uczennic i uczniów, kape­
luszami ojców, krawatami ojców, chustkami matek, pończochami matek, majt­
kami córek, prezerwatywami młodzieży męskiej. [...] Na darni najwidoczniej
dzisiaj zbita z desek estrada. Chyba setka świec, rozstawionych wzdłuż brze­
gów, otacza, oświetla, tańczące nogi - w spodniach, w pończochach, bez poń­
czoch, w pantoflach, w długich butach, w pepegach, w człapakach i na bosaka.
Suknie kolorowe, czyjaś torba z torebką, czyjaś ręka z chustką - wyżej nie
widać. Z bębnem i z harmonią grają także i skrzypce. Na przemian - walczyka,
poleczkę, tango. Tańczy setka nóg albo może jeszcze więcej?" (Boguszewska,
Kornacki 1959, s. 85-86).
Miejscem niedzielnych biesiad i rozrywek, wspominanym zarówno przez
mieszkańców Gocławia, jak i innych rejonów Grochowa, były ogrody Laubera
przy ul. Grochowskiej. Pisał o nich również Jerzy Kasprzycki. „Starsi mieszkań­
cy Grochowa doskonale pamiętają park Laubera ze wspaniałymi alejami kaszta­
nowymi - ulubionym miejscem spotkań i zabaw. Nazwa kojarzy się z rodziną
osadników, której protoplasta miał tu ogrodnictwo, zaś ostatni przed wojną poto­
mek był inżynierem agronomem. Przed przyłączeniem Grochowa do Warszawy
ogrody Laubera sięgały aż do torów kolei Nadwiślańskiej. Potem w dużej części
zostały rozparcelowane, natomiast sam dworek - bardzo malowniczy - istniał
po ostatniej wojnie prawie do końca lat czterdziestych - mniej więcej przy
wylocie ulicy Kordeckiego" (Kasprzycki 1998, s. 299). W sąsiedztwie ogrodów
Laubera, na niezabudowanych placach, w latach dwudziestych odbywały się im­
prezy sportowe, organizowane przez działający pod patronatem Towarzystwa
Przyjaciół Grochowa klub „Korona".
W drugiej połowie lat 30-tych, jak się wydaje, ogrody Laubera swój okres
świetności miały już za sobą. Jako miejsce zabaw tanecznych wspomina je jesz­
cze M.W., najstarsza mieszkanka Gocławia . Młodsi pamiętają ogrody Laubera
jako zadrzewiony, pagórkowaty teren, gdzie można było latem popływać łódką
po znajdującym się tam stawie, pobujać się na huśtawce, a zimą pojeździć
na łyżwach lub zjeżdżać na sankach z licznych pagórków . Podobną rolę, jak
na Grochowie ogrody Laubera, spełniał na Pradze rozległy, zadrzewiony obszar
na tyłach Parku Praskiego, zwany przed pierwszą wojną Zap arkiem (Swidrowski
25

26

2 5

N p . F.C. ( 1913, w y w . 4/97) wspomina, ż e tam „ c a ł y G r o c h ó w s i ę b a w i ł , t a ń c z y ł " . O „ s ł y n ­

n y m ogrodzie Laubera" m ó w i t e ż J. Sz. ( 1913, w y w . 5/98).
2 6

W y w . 3/99, inf. J.L. Z d a n i e m S.W. ( w y w . 1/04) ó w stawek w ogrodach Laubera b y ł

glinianką.

�234

ANDRZEJ W O Ź N I A K

1980, s. 55), a w latach międzywojennych Gajem. W ostatnim okresie swojego
istnienia, w połowie lat 20-tych, Gaj bez wątpienia oferował swoim bywalcom
znacznie więcej atrakcji niż ogrody Laubera, ale nie wiemy czy te atrakcje stano­
wiły dla grochowian wystarczającą zachętę do odwiedzania tego dosyć odległe­
go od ich dzielnicy miejsca. Niektórzy mieszkańcy Grochowa wspominają nato­
miast o zabawach w wybudowanym w latach 30-tych praskim lunaparku oraz
0 wycieczkach statkiem wiślanym z Saskiej Kępy na dość odległe Bielany .
Klimat przedmiejskiej niedzieli w Gaju i w znanym nawet mieszkańcom odleg­
łych dzielnic Warszawy lunaparku nad Wisłą barwnie opisał Zdzisław Kaliciński:
Gaj ciągnął się wzdłuż Ratuszowej, „między wałem nad Wisłą a Jagiellońską, po
lewej stronie ulicy, była szkółka drzew Zieleni Miejskiej i Park Praski, a po dru­
giej - kościół Matki Boskiej Loretańskiej, pamiętający jeszcze rzeź Pragi. Za
nim była plebania i druga szkółka drzew należąca do Magistratu, a za nią dopiero
był Gaj. Ciągnął się on wzdłuż Ratuszowej do wału i dalej na północ aż do mostu
kolejowego (Obecnie Starzyńskiego). Rosły w nim piękne, wielkie topole, a mię­
dzy nimi cudowna zielona trawa. Był to tradycją uświęcony teren niedzielnego
wypoczynku prażan. Od pierwszych ciepłych dni majowych od samego rana
ciągnęły tam nieraz całe rodziny. Tuż obok furtki parkowej po obu stronach
Ratuszowej ustawiały się stragany, na których można było dostać wszystko, co
1 dziś na odpustach gdzieniegdzie jeszcze bywa. Były loterie typu: «Trąć panna
kogutka w ogonek, a wygrasz złoty pierścionek)). Złoty to on nie bywał, ale
błyszczał jak złoty i leżał jeden jedyny wśród sterty groszowych cukierków,
glinianych kogucików, kotków, ptaszków, główek amorków czy też popiersi ob­
fitych dziewcząt-potworków. Dla amatorów były też strzelnice z wiatrówkami,
z premiami oczywiście, i gry zręcznościowe. Najczęściej była to leżąca na ziemi
tablica z wystającymi kołkami, na które trzeba było zarzucić drewniane lub me­
talowe kółka. Były naprędce organizowane salony gry, wystarczyła jakaś skrzyn­
ka, stojący nad nią «pan elokwentny)) wyjmował z kieszeni garść cukierków
i rozrzuciwszy je na kupki rozpoczynał taką oto orację:
27

- Szanowne p a ń s t w o ! Bez picu, bez l i p y i bez w y ś c i g ó w k o n n y c h m a m y oto m o ż n o ś ć w z i ą ć
u d z i a ł w solidnej zabawie! Wystarczy t y l k o bystre oko i j u ż zarabiamy p o d w ó j n a s t a w k ę ! Za d w a
p ł a c i m y cztery, za p i ę ć - d z i e s i ę ć ! Trzeba t y l k o o b s e r w o w a ć , forsy nie ż a ł o w a ć ! N o i zaczynamy
te dziecinnie prosta z a b a w ę ! M a m y na stoliku p a r ę c u k i e r k ó w , j e ś l i dodamy trzy b ę d z i e niepara,
do niepary niepara i b ę d z i e para! A j a k do tej pary dodamy jeszcze t r z y pary, to tez b ę d z i e para!
N o to dodajmy jeszcze n i e p a r ę i na pewno b ę d z i e para. K t o stawia? T y l k o szybko! H o p siup
i zaczynamy!" Gra w „ p a r a , nie para" s k u p i a ł a w i e l u a m a t o r ó w nieskomplikowanego hazardu
i ł a t w e g o zarobku, ale gdy n a b i e r a ł a r u m i e ń c ó w i j e j organizator „zbijał k a s ę " , p o d c h o d z i ł do
niego k t o ś i c o ś m u s z e p t a ł do ucha. W ó w c z a s ten szybko z g a r n i a ł c u k i e r k i i m ó w i ą c : „ P o l i c j a ,
tajniaki, p r y s k a m y ! " - z n i k a ł . „ P o d ogrodzeniem parku ustawiali s i ę sprzedawcy pestek i l o d ó w
z k o s z y k a m i , w ó z e c z k a m i albo z d r e w n i a n y m i b e c z u ł k a m i w y p e ł n i o n y m i t o p n i e j ą c y m lodem.
Czasem p r z y c h o d z i ł jeszcze ś l e p y kataryniarz. M y ś m y w i e d z i e l i , ż e on wcale nie jest ś l e p y i ż e

2 7

O lunaparku ( „ w e s o ł y m miasteczku") przy ogrodzie z o o l o g i c z n y m , „ z t a k ą p i e k i e l n ą k o ­

l e j k ą " , opowiada inf. A . K . ( w y w . 12/98), a o wycieczkach na B i e l a n y i t a ń c a c h m ł o d z i e ż y na
ś w i e ż y m p o w i e t r z u inf. E C . ( w y w . 14/97).

�PRZEDMIEJSKIE GRY I Z A B A W Y .

235

t y l k o na n i e d z i e l ę z a k ł a d a ł ciemne okulary i n o s i ł l a s k ę . K r ę c ą c k o r b ą kataryniarz w ę d r o w a ł od
jednej b i e s i a d u j ą c e j k o m p a n i i do drugiej i z b i e r a ł datki [...]

Towarzystwo było tu zupełnie inne niż na Bielanach. Byli to przeważnie robociarze i rzemieślnicy z Pragi Starej i Nowej. Przede wszystkim byli inaczej
ubrani. Tak więc według obowiązującej na Pradze mody młodsi i w średnim
wieku panowie nosili białe albo jasne spodnie, białe letnie pantofle, najczęściej
płócienne, albo zwykłe pepegi. Strój uzupełniały kolorowe, w paski poprzeczne
skarpetki i białe koszule, obowiązkowo ze sztywnym kołnierzykiem i koloro­
wym krawatem. Z marynarkami było już różnie. Zgodnie z wymogami mody
marynarka powinna być czarna i do niej słomkowy, płaski, z czarną wstążką
kapelusz. W gruncie rzeczy jednak do Gaju marynarkę nosiło się rzadko [...]
Zamiast słomkowego kapelusza wkładało się cyklistówkę, czyli kraciastą kolo­
rową czapkę z dużym daszkiem. Nieodzownym uzupełnieniem stroju była jesz­
cze gruba tonkinowa laska, czyli laga - jak sieją tu potocznie nazywało. Panie
odziewały się bardziej kolorowo. Bez względu na tuszę każda wciskała się
w bajecznie kwiecistą suknię lub spódniczkę i bluzkę. Na nóżki wkładały spiczaste
prunelki lub giemzowe pantofelki, czasem strój uzupełniała chustka kolorowa
z kaszmiru lub jedwabiu, wyciągnięta z maminej skrzyni, a może kupiona u Herca
na Ząbkowskiej. Bo u Herca na Ząbkowskiej można było dostać wszystko, co
kobiecie niezbyt zasobnej, a eleganckiej było potrzebne. Same jedwabie, same
cymesy, oczywiście towar ekstra tani i ekstra fajn! Za pół ceny!
Przyjemnie wyglądała piękna zieleń Gaju, prześwietlona gdzieniegdzie zło­
tem słońca, szarobrązowe pnie potężnych topoli dźwigały ciężki parasol zielo­
nych liści. Między konarami topoli krążyły gawrony i gołębie. Wśród tej zieleni
siedziało barwne towarzystwo, które nie doczekało się swojego Gierymskiego.
Były i serwety bielutkie, i kiełbasy, i salcesony, i «Owoce i wina» - czyli ogórki
kiszone i «tata z mama» lub też zwykła czyściocha. No i były urocze panie
- wszystkie ożywione, rozmowne, siedziały czuwając, by na czas podać zakąskę
lub picie" (Kaliciński 1983, s. 166-168).
Jako miejsce niedzielnego wypoczynku prażan Gaj istniał do roku 1927.
Później Magistrat zadecydował, że na tym terenie utworzony zostanie ogród
zoologiczny z prawdziwego zdarzenia, bo dotychczasowy na Powiślu przedsta­
wiał się wręcz żałośnie. „W zamian za Gaj - Magistrat postanowił zafundować
mieszkańcom Warszawy nie byle co, ale prawdziwy lunapark. Stało się to kosz­
tem Parku Praskiego. Po prostu ogrodzono jedną trzecią terenu od strony Wisły
i lunapark zaczął momentalnie działać. Czego tu nie było! Beczki śmiechu,
gabinety krzywych luster, zjeżdżalnie, samochody elektryczne... A w drugim
roku działalności zbudowano kolejkę górską. Była to rzeczywiście ogromna
kolejka, usadowiona wzdłuż ulicy Zygmuntowskiej, drugą krawędzią przylega­
jąca do mostu Kierbedzia, wysoka na dobrych pięć pięter, aż dech zapierało"
(Kaliciński 1983, s. 169-170).
Oprócz lunaparku na obrzeżach Parku Praskiego - zwanego „Ogrodem 100 po­
ciech" - władze miejskie zorganizowały również na warszawskich przedmieściach

�236

ANDRZEJ W O Ź N I A K

miejsca przystosowane do urządzania zabaw tanecznych na świeżym powietrzu,
tzw. patelnie. Znajdowały się one m.in. na Targówku, Bielanach, Saskiej Kępie
(Kaliciński 1983, s. 170) . „Patelnia" taka była również i na Grochowie, a raczej
na Gocławku, przy pętli tramwajowej , ale popularnością miejsce to nie do­
równywało opisanym wcześniej zabawom urządzanym w Rembertowie „Pod
Dębami", gdzie, jak wspomina informator z Grochowa, „orkiestra grała, bufet
był - wozami przywozili" .
Miejsc, gdzie za niewielkie pieniądze lub bezpłatnie można było w niedzielę
potańczyć było zatem na Grochowie i w najbliższych jego okolicach parę. M.W.
z Gocławia, znająca ogrody Laubera i inne „patelnie" w okolicy, ze szczególnym
sentymentem wspomina łąki Gocławia, na których latem obozowali Cyganie
i gdzie niejednokrotnie przy cygańskiej muzyce tańczyła .
Nie miał Grochów swojego lunaparku, czy też, jak mówiono po wojnie, „we­
sołego miasteczka" na praską miarę, ale latem w paru miejscach funkcjonowały
jego namiastki: karuzele, huśtawki, a obok nich koniecznie strzelnice, niekiedy
beczki śmiechu czy gabinety krzywych luster. Sprzedawano tam zazwyczaj rów­
nież lody, tanie słodycze i lemoniadę. Takie miejsca niedzielnych uciech, przede
wszystkim dla dzieci i młodzieży, znajdowały się np. u zbiegu ulic Grochow­
skiej, Wiatracznej i alei Waszyngtona, obok lasku zwanego „choinki" , na dwu
niezabudowanych parcelach za placem Szembeka, obok apteki mgr Żłobikowskiego oraz przy pętli tramwajowej na Gocławku .
W letnie czwartkowe popołudnie przy placu Szembeka rozstawił swój sprzęt
i dekoracje uliczny fotograf. Powinien tam stanąć w niedzielę, kiedy ludzie wy­
chodzą z pobliskiego kościoła. Ten jednak liczył prawdopodobnie na klientów po­
wracających tego dnia z końskiego targu przy ulicy Podskarbińskiej - zastanawia­
ją się autorzy Zielonego lata 1934, którzy tak utrwalili go na kartka swojej książki:
28

29

30

31

32

33

N a placu Szembeka w i d z i m y c o ś nowego [...] Oto w ę d r o w n y fotograf r o z ł o ż y ł się z aparatem na
t r ó j n o g u i ze s k ł a d a n y m k r z e s e ł k i e m - w cieniu zielonego parasola, dobrze j u ż z u ż y t e g o , bo
z ł a t a m i i n n y c h m a ś c i na dziurach. Wszystko razem w p o b l i ż u pierwszych w i e r z b , na samym
p o c z ą t k u u l i c y C h ł o p i c k i e g o , k t ó r ą tutejsi ludzie n a z y w a j ą aleją.. Przy jednej takiej w i e r z b i e , od
s ł o n e c z n e j strony fotograf p o u s t a w i a ł , niby dekoracje na przedmiejskiej swojej scenie - na zielo­
nej darni, pod n i e b i e s k o ś c i ą nieba - wszystko do w y b o r u : w o d ę , namalowana na dykcie, w i e l k ą ,
g ł ę b o k a i c z y s t ą , nad n i ą trzciny, na niej dwa ł a b ę d z i e , na innej dykcie - góry, dalekie o ś n i e ż 2 8

Takie miejsca zabaw l u d o w y c h pod g o ł y m niebem stały s i ę w Warszawie s z c z e g ó l n i e po­
pularne po drugiej w o j n i e , ale nazywano j e j u ż w ó w c z a s „ d e c h a m i " ( „ p a t e l n i a i dechy, to
w zasadzie to samo", m ó w i inf. А . К . , w y w . 12/98).
2 9

W y w . 5/97, inf. N , i 5 Ы 9 7 , inf. N . Natomiast inf. Е С . (1913, w y w . 4/97) w s p o m i n a , ż e
„ p a t e l n i a " z n a j d o w a ł a s i ę n i e g d y ś w okolicach p l . Szembeka, t w i e r d z i r ó w n i e ż , ż e „ p a t e l n i ą "
nazywano t e ż s a l ę t a ń c a w ogrodzie Laubera, gdzie „ c a ł y G r o c h ó w s i ę b a w i ł , t a ń c z y ł " .
3 0

W y w . 5/97, inf. N . (1925).
W y w . 2/2000, inf. H . W (1919).
W y w . 1/04, inf. S.W. P o c h o d z ą c a z G o c ł a w i a inf. H.S. wspomina, ż e „ t a m j a k jest U n i w e r sam, to tam b y ł lasek, tam b y ł a stacja k o l e j k i , k t ó r a c h o d z i ł a do O t w o c k a [ i tam] takie r o z r y w k i
b y ł y t y l k o przed w o j n ą " ; w y w . 1/00. J.L. z G o c ł a w i a p a m i ę t a , ż e o d b y w a ł y s i ę tam t a ń c e przy
muzyce j a k i e g o ś z e s p o ł u ; w y w . 1/01.
W y w . 1/04, inf. S.W.
3 1

3 2

3 3

�PRZEDMIEJSKIE GRY I Z A B A W Y .

237

n y c h w i e r z c h o ł k a c h , a p r z e c i e ż j a k n a j b l i ż s z e , jeszcze na innej ruiny, z z a c h o w a n ą w i e ż ą , ze
z ł a m a n y m i k o l u m n a m i i co najdziwniejsza - z d o m a l o w a n ą g ł o w ą k o n i a naturalnej w i e l k o ś c i ,
w ł a ś n i e w t y m miejscu, ż e b y m o ż n a s i ę b y ł o s f o t o g r a f o w a ć na tle tych r u i n , o b e j m u j ą c j e d n o ­
c z e ś n i e konia za s z y j ę (Boguszewska, K o r n a c k i 1959, s. 123-124).

Rozrywki dla dzieci i młodzieży z przedmieść organizowało Robotnicze Towa­
rzystwo Przyjaciół Dzieci. W końcu lat 30-tych, na Saskiej Kępie np.., urządzano
w letnie niedziele na łąkach, obok dzisiejszego stadionu Dziesięciolecia, festyny
dla dzieci. Dla tych mniejszych opiekunki RTPD organizowały zabawy i gry
w grupach, m.in. rozpowszechnioną w tamtych czasach grę w serso, rzucanie
kółkami w figurki podobne do kręgli i inne zabawy zręcznościowe. Działała nie­
wielka karuzela z konikami. Dla starszych było wspinane się na słupy z nagro­
dami, oczywiście strzelnica oraz inne atrakcje . Dla dorosłej i nieco bardziej
wymagającej publiczności z Saskiej Kępy, Kamionka i Grochowa w pobliskim
Parku Paderewskiego odbywały się w niedziele koncerty na świeżym powietrzu .
Aktywną działalność kulturalno-oświatowa prowadziło Towarzystwo Przyja­
ciół Grochowa, zwłaszcza po roku 1924, kiedy nastąpiła prawie całkowita zmiana
zarządu, do którego weszli przeważnie ludzie młodzi. Nakreślono nowy plan
działania, z powodzeniem następnie realizowany. Powołano do życia Koło Kulturalno-Oświatowe z sekcjami: dramatyczną, chóralną, muzyczną, sportową i odczy­
tową. Dzięki pomocy finansowej władz miasta rozwinęła się zwłaszcza działal­
ność sekcji chóralnej i muzycznej, a grochowskie zespoły zaczęły występować
również poza własną dzielnicą. Bardzo aktywna była też sekcja teatralna, która
dała na Grochowie wiele przedstawień. W okresie najbardziej ożywionej działal­
ności Koła jego sekcja sportowa liczyła 60 członków, chóralna 50, a teatralna 40.
Towarzystwo organizowało imprezy dla dzieci - przedstawienia teatru ku­
kiełkowego RTPD czy popularne w dzielnicy uroczystości choinkowe (Poliński
1938, s. 166-169). Działalność TPG znajdowała na Grochowie szeroki oddźwięk
społeczny, ale Gocław nie był zupełnie w tę działalność zaangażowany i nie
zostawiła ona, podobnie jak działalność innych miejscowych stowarzyszeń i orga­
nizacji społecznych, głębszych śladów w pamięci jego mieszkańców.
W roku 1929 zatwierdzony został statut powstałego rok wcześniej Towarzy­
stwa Przyjaciół Saskiej Kępy, Kamionka i Gocławia, wybrano też jego pierwszy
stały zarząd. Bardziej ożywioną działalność rozpoczęło jednak dopiero po po­
wołaniu w roku 1930 nowego zarządu. W jego składzie znalazł się m.in. Cezary
Wolfram z Gocławia. Niemal cała aktywność Towarzystwa skierowana została
w stronę działań mających na celu budowę infrastruktury szybko rozwijającej się
dzielnicy, natomiast kwestie kulturalne, które ze względu na strukturę społeczną
jej ludności miały swoją wyraźną specyfikę, zdawały się pozostawać niejako
na drugim planie. Jednym z najważniejszych przedsięwzięć Towarzystwa w tej
dziedzinie było uruchomienie przy ul. Miedzeszyńskiej 5 biblioteki i czytelni
(Drozdowski 1977, s. 4)
34

35

3 4

3 5

W y w . 2/04, inf. J.S.

W y w . 2/04, inf. J.S. P o c h o d z ą c y z K a m i o n k a inf. R . M . c h o d z i ł tam od czasu do czasu
wraz z c a ł ą r o d z i n ą ( w y w . 10/98).

�238

ANDRZEJ W O Ź N I A K

III
Tygodniowy rytm czasu pracy i czasu poza pracą oraz niedzielnego wypo­
czynku i rozrywki ulegał mniejszym lub większym zmianom w dniach świątecz­
nych i okresach je poprzedzających. Święto, zarówno to związane z cyklem prze­
łomowych wydarzeń życia ludzkiego, jak i z obrzędami dorocznymi, narzucało
własne reguły rządzące czasem oraz właściwy mu zespół zachowań i obrzędów.
Ponieważ szczegółowy opis obrzędów i wierzeń związanych z obu cyklami
świątecznymi nie jest celem mojego artykułu, postaram się zwrócić w nim przede
wszystkim uwagę na zmiany, jakie określone święta powodowały w tygodnio­
wym rytmie czasu pracy i czasu wolnego gocławian.
Jednym z najważniejszych wydarzeń rodzinnych były narodziny dziecka. Po­
ród na Gocławiu odbywał się w domu. Kiedy kobieta poczuła bóle, posyłano
po umówioną wcześniej akuszerkę. Ta po przyjściu „myła ręce i zabierała się
do roboty", wyganiając wcześniej męża położnicy z izby. Po urodzeniu myła
dziecko w miednicy, owijała w pieluchy i wołała do ojca: „masz chłopaka" albo:
„masz dziewuchę". Jeśli dziecko było słabe, chrzciła je zaraz. Na Gocławiu było
w zwyczaju, że po szczęśliwym porodzie akuszerkę częstowano przygotowaną
na tę okazję „grzanką" z wódki z cukrem i czekoladą. Gdy dziecko było zdrowe
z chrztem w kościele czekano do jakichś dużych świąt, „bo było taniej". W na­
głych wypadkach jednak nie czekano nawet do niedzieli i chrzczono je w dzień
powszedni. Na chrzestnych wybierano kogoś z rodziny, „albo najbogatszego".
Imię nadawano dziecku także, „jakie sobie przyniosło", tj. imię patrona dnia,
w którym się urodziło, lub po kimś z rodziny. Wystawność chrzcin „zależała od
kieszeni"; kiedy w rodzinie była bieda brali w nich udział „tylko kum, kuma
i domowi", zdarzało się też, że nie robiono żadnego przyjęcia. Zwykle jednak za­
praszano gości z rodziny, najbliższych sąsiadów i znajomych, niekiedy 20-30 osób,
a bywało i więcej. Gości podejmowano przeważnie obiadem, po obiedzie była
„gorzałka", wędlina, później ciasto. „Jak jeszcze gdzie muzykant był, to pograł,
potańczyli, zabawa była przy okazji". Gdy goście sobie podpili, „to i pośpiewali
sobie". Alkoholu było tyle, na ile rodzice mogli sobie pozwolić. Decydował
o tym ojciec. „Przeważnie na takie chrzciny, to i tak włazili w długi" - mówi inf.
J.L. - „chyba, że ktoś robił na państwowym". Latem, gdy była ładna pogoda,
przyjęcie robiono gdzieś w cieniu poza domem. Przeważnie jednak odbywało
się ono w mieszkaniu. Starano się, aby było ono możliwie wystawne - „żeby się
pokazać". Część potrzebnych sprzętów i naczyń pożyczano od sąsiadów, a sie­
dziska robiono niekiedy z desek pokrytych kapą albo kocem .
W okresie międzywojennym Pierwsza Komunia była bardziej uroczystością
szkolną, niż świętem rodzinnym. „Nie była tak uroczyście [jak obecnie] obchodzo­
na, bo była bieda" - mówi informátorka z Gocławia . Przygotowanie do Pierw­
szej Komunii prowadzone było w ramach lekcji religii w szkole. Uroczystość od36

37

3 6

3 7

W y w . 7/01, inf.J.L.
W y w . 13/01, inf. H . W .

�239

PRZEDMIEJSKIE GRY I Z A B A W Y .

bywała się w maju - wspomina J.L., również mieszkaniec Gocławia - w niedzielę.
W dzień komunii dzieci zebrały się w szkole i w szyku, ze sztandarem szkolnym
i nauczycielami, zwłaszcza wychowawcami klas komunijnych, poszły do koś­
cioła. Ubranka chłopcy mieli granatowe z białą kokardą na ramieniu i białe
koszule, spodnie różnej długości. Dziewczęta były w białych sukienkach z wia­
nuszkiem na głowie. Po komunii dzieci wracały do szkoły na śniadanie - kakao,
ciasto i pączki. Po śniadaniu szły do domu, a po południu jeszcze raz do kościoła.
W domu nie było żadnej uroczystości ani prezentów, tylko rodzice starali się być
tego dnia na komunijnej mszy świętej - krewni raczej nie bywali. Po powrocie
do domu trzeba było zdjąć odświętne ubranie, aby się nie zniszczyło .
Ślub i wesele były w polskiej, uboższej części społeczności Gocławia wyda­
rzeniem, które - szczególnie w czasie kryzysu końca lat 20-tych i pierwszej po­
łowy lat 30-tych - mobilizowało do wielkiego wysiłku organizacyjnego i finan­
sowego rodziny obojga młodych, a nierzadko i ich samych. Większego - jak się
wydaje - znaczenia niż w okresie wcześniejszym nabrały wówczas tzw. oświad­
czyny. Były one rodzinną uroczystością, na którą rodzice młodej zapraszali
rodziców jej przyszłego męża. Spotkanie odbywało się przeważnie w sobotę.
Przygotowywano uroczysty obiad „z gorzałką, jak pół wesela prawie", podczas
którego omawiano sprawy związane ze ślubem i weselem, uzgadniano, u kogo
się ono odbędzie, bo choć tradycyjnie odbywało się ono u panny młodej, to nie
zawsze było to możliwe. Określano podział wydatków. Główny ciężar organiza­
cji wesela spoczywał na rodzicach dziewczyny, druga strona płaciła za alkohol,
muzykę, przejazd do ślubu, fotografie. Niekiedy „bywały kłopoty z dogadaniem
się". Podczas obiadu kandydat na męża prosił rodziców panny o jej rękę. Jeśli
mógł, dawał jej pierścionek, ale na Gocławiu, gdzie była bieda, zdarzało się to
rzadko, bo duże były wydatki na ślub i wesele. W czasie „oświadczyn" omawia­
no też sprawę posagu i wyprawy. W posagu panna dostawała przeważnie „trochę
jakichś mebli" albo pieniądze na nie. Szwagier inf. J.L., który pracował w znanej
na Grochowie pralni Gebera i miał oszczędności, mógł wynająć mieszkanie
i kupić najpotrzebniejsze meble. Od czasu „oświadczynowego" spotkania „młodzi
się już nie kryli", byli oficjalnie narzeczeństwem, ludzie naokoło o tym wiedzie­
li. Nawet jeśli termin ślubu bardzo się przeciągał, przeważnie z braku pieniędzy,
kiedy narzeczeństwo było oficjalne, nie budziło to zgorszenia . Gdy ustalono
już termin ślubu, młodzi (niekiedy wraz z rodzicami) chodzili zapraszać
gości .W latach kryzysu zapraszano na wesele 50, a niekiedy i więcej osób
- krewnych i najbardziej zaprzyjaźnionych sąsiadów. Tych, których nie można
było zaprosić na wesele, proszono na „poprawiny".
38

39

40

3 8

W y w . 9/01, inf. J.L.

3 9

W y w . 8/01, inf. J.L. W ś r o d o w i s k u r o b o t n i c z y m Warszawy w latach 30-tych rezygnowano

niekiedy z weselnego p r z y j ę c i a , aby za z a o s z c z ę d z o n e p i e n i ą d z e w y n a j ą ć mies2:kanie i k u p i ć
t r o c h ę m e b l i ( G a r w a c k i 1983, s. 78). Czasem ograniczano się do skromnego p o c z ę s t u n k u dla
paru n a j b l i ż s z y c h o s ó b z rodziny, tak j a k A . N o w a k o w s k i z Ochoty, k t ó r y m ó g ł się o ż e n i ć ze s w ą
n a r z e c z o n ą dopiero po siedmiu latach z n a j o m o ś c i ( N o w a k o w s k i 1973, s. 5 2 - 5 3 ) .
4 0

W y w . 14/01, inf. A . R .

�240

ANDRZEJ W O Ź N I A K

Wesele urządzano w domu panny młodej, przeważnie w niedzielę, „a w po­
niedziałek były poprawiny" . Jeśli było ciepło, tańczono również na podwórku
przed domem. Bawił się wtedy prawie cały Gocław, bo w tańcach brali udział
i ci, których na wesele nie zaproszono. Potrawy weselne - koniecznie rosół,
a jeśli rodzinę było stać, to jeszcze np. kotlety z kartoflami i buraczkami, niekiedy
flaki - przygotowywała kucharka, umiejąca dobrze gotować kobieta z rodziny
lub sąsiadka. Podawano również domowe wędliny z utuczonego na tę okazję
wieprzka - salceson „czarny", „włoski", kiełbasę, na końcu zaś ciasto. Pito wódkę,
piwo, lemoniadę. W przygotowywaniu wesela pomagała cała rodzina i sąsiedzi
organizacyjnie (użyczając swojej części domu, pożyczając sprzęty i zastawę)
i materialnie, dostarczając niektóre produkty (np. wódka, jaja, itp.) .
Gdy zmarł ktoś z mieszkańców Gocławia, zwłaszcza osoba dorosła, w jej
pożegnaniu brała udział niemal cała katolicka społeczność przedmieścia. W cią­
gu trzech dni, kiedy ciało pozostawało w domu, wieczorami zbierano się przy
trumnie, aby do późnych godzin wieczornych modlić się i śpiewać nabożne pieśni.
W tych modlitewnych czuwaniach najliczniej uczestniczyły starsze kobiety. Na
pogrzeb na cmentarzu bródnowskim szła większość mieszkańców Gocławia, tylko
nieliczni zostawali w domach. Trumnę wieziono karawanem; kondukt kroczył
ulicą Targową i przez całą Nową Pragę. Po mszy żałobnej, od kościoła do grobu,
trumnę niesiono. Przy grobie otwierano ją, aby zebrani mogli „pożegnać się ze
zmarłym". Po pogrzebie zamożniejsi zamawiali w słynnej restauracji na Bród­
nie, znajdującej się przy ul. św. Wincentego, naprzeciw głównej bramy cmenta­
rza, zwanej powszechnie „Pod Trupkiem", poczęstunek - „konsolację" .
Imieniny w katolickich rodzinach na Gocławiu obchodzone były powszech­
nie, ale nie zapraszano na nie - „przychodził, kto pamiętał". Urządzano je tylko
dorosłym. Nie przekładano imienin na inny dzień. Odbywały się zazwyczaj przed
wieczorem, „bo każdy pracował i nie było zwalniania się z pracy". Dom przed
imieninami sprzątano „jak na niedzielę". Ponieważ mieszkania były przeważnie
jednoizbowe, nie było problemu, gdzie przyjąć gości - jeśli ktoś miał pokój z kuch­
nią, przyjmowano ich w pokoju, ale zdarzało się i w kuchni. Stół nakrywano bia­
łym obrusem - „to już podstawa była", wyciągano sztućce „jak kto miał lepsze".
Przygotowywano zazwyczaj trochę wędliny, trochę mięsa pieczonego czy duszo­
nego, „trochę jajek z pieprzem i solą, boczek, ogórki, grzybki, jak ktoś miał, ciasto
upiekli", dawano „trochę gorzałki i wszystko" - czasy były ciężkie, ludzi nie stać
było na urządzanie hucznych imienin. Jeśli spodziewano się więcej gości, przy­
gotowywano się wcześniej, jeśli przychodziło parę osób, to gospodyni wyciągała
poczęstunek z kredensu w ostatniej chwili. Rzadko przychodzono na Gocławiu do
41

42

43

4 1

J e ż e l i w t y p o w y m g o c ł a w s k i m d o m u z s i e n i ą „ n a p r z e s t r z a ł " m i e s z k a ł y d w i e rodziny,

wesele o d b y w a ł o s i ę w obu c z ę ś c i a c h d o m u : w jednej p r z y g o t o w y w a n o p o t r a w y i j e d z o n o ,
w drugiej t a ń c z o n o .
4 2

W y w . 1/04, inf. A . R .

4 3

W y w . 6 / 0 1 . inf. J.L.; w y w . 14/01, inf. A . R . Obszerny opis „ k o n s o l a c j i " u r z ą d z o n e j przez

z a m o ż n e g o gospodarza ze w s i Z e r z e ń w podmiejskiej restauracji w s ą s i a d u j ą c e j z G o c ł a w i e m
osadzie Bluszcze zawiera Zielone lato 1934 H . Boguszewskiej i J. Kornackiego (19.59, s. 100-107).

�241

PRZEDMIEJSKIE GRY I Z A B A W Y .

solenizanta z kwiatkami, prezentów też raczej nie było - głównie ze względów
finansowych - była bieda. Czasem kupowano coś, np. rodzicom. Przy imieninach
śpiewano solenizantowi Sto lat; jak był patefon, to pograli potańczyli, wesoło
było. „Wesoło to było, śpiewali nieraz, że ojej". Czasem trafił się ktoś z harmonią.
Latem imieniny urządzano na podwórku, w ogródku - ustawiano stół w cieniu.
U ewangelików obchodzono urodziny, ale przychodzili złożyć życzenia na
imieniny do sąsiadów, jeśli dobrze ze sobą żyli. Do nich się raczej nie chodziło.
„Pod tym względem, to oni zamknięci byli w swoim gronie" .
Choć w okresie międzywojennym byt mieszkańców Gocławia w coraz więk­
szym stopniu uzależniony był od pozarolniczych źródeł zarobkowania, to tutej­
szy kalendarz świąt dorocznych, mocno jeszcze osadzony w tradycji, nadal
w znacznej mierze pozostawał związany z kalendarzem prac rolniczych. W okre­
sie Bożego Narodzenia, kiedy nie było już żadnych prac w polu czy w ogrodzie,
gocławianie więcej czasu niż w jakimkolwiek innym okresie mogli poświęcić
na świętowanie, wypoczynek i zabawę.
Adwent, który poprzedzał i był oczekiwaniem na radosny okres Narodzenia
Pańskiego, stanowił jednocześnie jego antytezę - „czas powagi i skupienia".
W czasie tym nie urządzano żadnych zabaw. Imieniny odbywały się, lecz były
mniej huczne. Kobiety pilnowały, aby nikt nie tańczył, „ale pośpiewać, to sobie
pośpiewali". Sto lat wprawdzie zawsze musiało być, ale śpiewało się np. wiele
pieśni wojskowych i patriotycznych. Przy imieninach był np. zwyczaj wspomi­
nania tych zmarłych z rodziny, którzy dobrze zapisali się w pamięci. W Adwen­
cie, podobnie jak w Wielkim Poście, nie urządzano wesel , w środy i w piątki
poszczono. W latach 30-tych w dni postu jedzono już na Gocławiu wszystko
oprócz mięsa, nawet smalec, lecz bez skwarek. Najczęściej jednak były to zupy
mleczne, jajka, zwłaszcza gotowane, rzadziej smażone, bo trzeba było do tego
używać tłuszczu. Do kraszenia używano przede wszystkim oleju .
W Adwencie wczesnym rankiem, jeszcze przed śniadaniem, śpiewano po do­
mach godzinki. Ci, co mogli, szli do kościoła na roraty. Sąsiedzi budzili jeden
drugiego, aby zdążyć do kościoła na godzinę 6 rano . Przez cały Adwent dzieci
robiły zabawki na choinkę, ze słomy, z kolorowego papieru i krepiny, jeże, łań­
cuchy, gwiazdki, rzadziej zabawki z wydmuszek. Choinki zdobiono również
ciastkami własnej roboty, orzechami i małymi jabłuszkami. Niewiele rzeczy
kupowano - głównie papier i główki aniołków, świeczki, rzadko bombki, które
44

45

46

47

4 4

W y w . 16/00, inf. J.L. I n f o r m á t o r k a H . W . u w a ż a , ż e i m i e n i n y obchodzili ci „ c o m i e l i pie­
n i ą d z e " ; w y w . 13/01.
N i e b y ł o w A d w e n c i e i w W i e l k i m P o ś c i e ś l u b ó w , poza j e d n y m dniem, św. J ó z e f a
(19 marca), kiedy zgodnie z t r a d y c j ą ś l u b y dawano; w y w . 2 1 / 0 1 , inf. J.L.
4 5

4 6

W y w . 2 1 / 0 1 , inf. J.L. W p r z e s z ł o ś c i na p o c z ą t k u A d w e n t u wyparzano garnki p o p i o ł e m ,
aby nie p o z o s t a ł y w nich nawet ś l a d y t ł u s z c z u . Inf. A . R . p o w o ł u j ą c s i ę na opowiadania babki
m ę ż a , w y m i e n i a p o t r a w y jedzone n i e g d y ś w d n i , w k t ó r e o b o w i ą z y w a ł post, t j . w ś r o d y
i w p i ą t k i . B y ł a np. „ z a r z u t k a " z kapusty, zalewajka, a przede w s z y s t k i m kartofle z c e b u l k ą
i olejem, zalewane kwasem od kapusty z k i s z o n y m i wraz z k a p u s t ą buraczkami. Jedzono też
ś l e d z i e i inne ryby. W y w . 17/01, inf. A . R .
W y w . 2 3 / 0 1 , inf. J.L., w y w . 17/01, inf. A . R .
4 7

�242

ANDRZEJ WOŹNIAK

„bardzo szanowano" - „pudełko nowych bombek to była dla dzieci wielka
radość". Choinkę ubierano przeważnie tuż przed wigilią. Jak ktoś miał mieszka­
nie dwuizbowe, to choinkę stawiał wcześniej w pokoju; starano się j ą stawiać
przy oknie, żeby było j ą widać z zewnątrz . W wigilię Bożego Narodzenia
kończono prace (w gospodarstwie) o zmierzchu, „o pierwszej gwieździe". Ci, co
pracowali poza gospodarstwem, też przeważnie wracali wcześniej, choć nie
zawsze . Porządki świąteczne w małych mieszkaniach na Gocławiu, zazwyczaj
jednoizbowych, nie trwały długo. Robiono je przeważnie w przeddzień wigilii
- zmieniano pościel, sprzątano. Tylko tam, gdzie były chociaż dwie izby, przy­
gotowania zaczynano wcześniej: „wysprzątali pokój i nikogo tam nie wpuszczali".
W przeddzień wigilii robiono również gruntowne mycie .
Pierwszej gwiazdki wypatrywały przeważnie dzieci - wraz z nią rozpoczyna­
no wieczerzę wigilijną. Stół do wieczerzy przykrywano białym obrusem, pod
nim rozścielano sianko. Nakrycia dawano najlepsze, jakie były w domu, unikano
podniszczonych. Potraw wigilijnych powinno być 12, ale często bywało mniej:
kapusta z grochem, ryby, zupa śliwkowa z kluskami, pierogi z grzybami, z ka­
pustą, kompot z suszu (śliwkowy), ciasto przeważnie drożdżowe, rzadziej - ma­
kowiec, sernik. Na środku stołu stawiano opłatek. Matka lub ojciec zaczynali
wieczerzę „krótkim pacierzem" i dzielili się opłatkiem z całą rodziną. Opłatkiem
dzielono się też ze zwierzętami gospodarskimi. W wigilię nie było zakazu picia
alkoholu. „Później śpiewali aż się dachy unosiły". Do najpopularniejszych kolęd
należały: Wśród nocnej ciszy, Bóg się rodzi, Cicha noc (ta ostatnia była bardzo
popularna wśród protestantów). Czasami wieczerza wigilijna przeciągała się aż
do pasterki. Wędrówki na pasterkę bywały bardzo wesołe - rzucano się śnież­
kami, żartowano. W pierwszy dzień świąt szli czasem do kościoła nawet ci,
co byli na pasterce (głównie młodzież). Śniadanie tego dnia było bardzo obfite
- dojadano pozostałości z wieczerzy wigilijnej, podawano wędliny. Obfity był
również obiad. Do świątecznych dań obiadowych należały: rosół z makaronem
lub kaszką krakowską pokrojoną w kostkę, schab, kotlety mielone z kartoflami,
kapusta, „kielicha wypili". Ciasta były takie same, jak na wigilię. Na podwie­
czorek jedzono wędliny, ciasto. Na kolację - „co kto chciał" lub wcale nie je­
dzono. W drugi dzień świąt potrawy były takie, jak w pierwszy. Odwiedzano się
i goszczono nawzajem .
48

49

50

51

4 8

W y w . 2 3 / 0 1 , inf, J.L. Inf. A . R . m ó w i , iż z o p o w i a d a ń babki m ę ż a w i e , ż e „ d a w n i e j nie b y ł o

c h o i n k i " . W rogu izby przy stole stawiano snopek z r ó ż n y c h z b ó ż , ozdobiony j e m i o ł ą . C h o i n k i
b y ł y podobno u n i e m i e c k i c h k o l o n i s t ó w (Inf. A . R . , w y w . 18/01).
4 9

W y w . 2 3 / 0 1 , inf. J.L. Inf. A . R . p o w o ł u j ą c się na opowiadania babki m ę ż a , t w i e r d z i , ż e

w w i g i l i ę j u ż nie pracowano; robiono t y l k o „ o b r z ą d k i gospodarskie". Dziadek m ę ż a , k t ó r y j e ź ­
dził k o n i e m „ n a roboty magistrackie" w w i g i l i ę j u ż nie p r a c o w a ł ( W y w . 17/01, inf. A . R . ) .
5 0

W y w . 2 3 / 0 1 , inf. J.L.

51 W y w . 23/01, inf. J.L. Inf. A . R . M ó w i , ż e w pierwszy d z i e ń zapraszano gości z najbliższej
rodziny, na drugi d z i e ń „szli sami w g o ś c i " . W drugi dzień ś w i ą t na św. Szczepana, j a k o p o w i a d a ł a
babka m ę ż a , u M a t k i Boskiej L o r e t a ń s k i e j sypano z c h ó r u na ludzi owies „ ż e b y się z b o ż e r o d z i ł o "
( w y w . 17/01). N a s t ę p n e g o dnia 27 grudnia (św. Jana) chodzono do k o ś c i o ł a w c z e ś n i e rano, bo b y ł a

�243

PRZEDMIEJSKIE GRY I Z A B A W Y .

Od pierwszego dnia świąt wieczorami chodzili po Gocławiu kolędnicy. Były
to grupki 5-6 miejscowych chłopców w wieku od 8 do 16 lat. Śpiewali przeważnie
pod oknami domów popularne kolędy: Wśród nocnej ciszy, Bóg się rodzi. Kolędni­
cy chodzili tylko do domów katolickich, choć żadnych zakazów w tym względzie
nie było; przyjęło się to tak „samo z siebie". Dawano im zazwyczaj „po parę
groszy". Grup kolędników było dużo - „jedni wychodzili, drudzy wchodzili" .
W tym samym czasie zaczynał chodzić do domach Gocławia zespół „Hero­
dów". Byli to starsi chłopcy „po wojsku", a niekiedy i żonaci mężczyźni. Grupa
Herodów też była miejscowa - „przez cały Adwent się szykowali, przygotowywali
stroje, przebrania". Do domu, w którym mieli wystąpić, najpierw wchodził „mar­
szałek" i pytał czy mieszkańcy chcą zobaczyć „Króla Heroda" i dopiero po zapro­
szeniu zespół wchodził do izby. Czasem „aktorów" było kilkunastu (król Herod,
marszałek, Żyd, anioł, diabeł, śmierć). Wchodzili, prosili krzesło dla „króla Hero­
da" i zaczynali przedstawienie. Po zakończeniu dawano im pieniądze, a jeśli byli
znajomi, to i „po kielichu". Jeśli gdzieś w tym czasie była zabawa, to niekiedy
zostawali potańczyć. Zazwyczaj chodzili tylko po Gocławiu, ale kiedyś wybrali się
na Targówek i tam wdali się w bójkę z miejscowymi, którzy szli naprzeciw .
W ostatni dzień roku, w Sylwestra, odprawiano o godz. 6 po południu mszę
świętą, na którą szła większość katolickich mieszkańców Gocławia. Chociaż pa­
rafia od 1938 roku była na Saskiej Kępie, do kościoła chodzono przeważnie na
plac Szembeka albo do kaplicy albertynów, gdzie było centralne ogrzewanie. Na
Gocławiu w noc sylwestrową urządzano zabawy w tych domach, gdzie było wię­
cej miejsca. Zabierano ze sobą „po butelce" (1/2 litra) wódki, kobiety robiły
jakieś zakąski - trochę mięsa, wędliny, salceson, przynoszono „coś ze świąt",
jeśli zostało. Bawiono się przy gramofonie lub patefonie, przeważnie w kilka
osób, najczęściej w gronie sąsiadów. Zabawy trwały całą noc - do rana. Większe
zabawy odbywały się tam, gdzie były największe mieszkania, np. u Ranców,
gdzie pokój miał ok. 25 m , u Dembińskich. Zabaw sylwestrowych nie organizo­
wano w grupach wiekowych - „razem to było". Czasem tylko zbierali się osobno
starsi, „coś wypili, pogadali, bez tańców i muzyki". Na sylwestrowe zabawy
ubierano się w niedzielne ubranie, nie strojono się specjalnie - były to raczej
potańcówki niż huczne zabawy.
W Nowy Rok większość mieszkańców chodziła do kościoła. Ci, co byli na
jakichś zabawach, szli na późniejsze msze, przeważnie na sumę o godz. 11. Msza
noworoczna była z kazaniem okolicznościowym i życzeniami dla parafian.
52

53

2

k o m u n i a św. pod d w o m a postaciami ( w y w . 18/01 inf. A . R . ) . Ż a d n e g o z tych z w y c z a j ó w nie zna
inf. J.L. Opowiada on natomiast, ż e w Zerzeniu na B o ż e Narodzenie ( b y ć m o ż e na p a s t e r k ę )
parafianie p r z y n o s i l i k a c z k i , gęsi i inny d r ó b i stawiali przed s z o p k ą ( w y w . 15/01, inf. J.L.).
5 2

W y w . 6,7/00; 2 5 / 0 1 , inf. J.L. G o c ł a w s c y k o l ę d n i c y nie n o s i l i ze s o b ą ż a d n y c h a k c e s o r i ó w

(gwiazdy, szopki). Chodzenie z s z o p k ą informator zna dobrze z s ą s i e d n i c h dzielnic, ale t w i e r d z i ,
ż e „ n a G o c ł a w i u s i ę to nie p r z y j ę ł o " . Zwyczaje z w i ą z a n e z p r z y g o t o w y w a n i e m szopki i chodze­
niem z n i ą po k o l ę d z i e na N o w e j Pradze w latach trzydziestych opisał d o ś ć s z c z e g ó ł o w o w swoich
wspomnieniach Z d z i s ł a w K a l i c i ń s k i (1983, s. 2 0 0 - 2 0 1 ) .
5 3

W y w . 6/00, inf. J.L. O „ H e r o d a c h " i k o l ę d n i k a c h w s p o m i n a też A . R . , w y w . 17,18/01.

�244

ANDRZEJ W O Ź N I A K

Robiono lepszy obiad, zapraszano gości, niekiedy tych, których nie było w świę­
ta. Czasem zapraszano na wieczór „po obrządkach". Obiad noworoczny był po­
dobny do świątecznego - coś w rodzaju przedłużenia świąt. Życzenia składano
sobie w Sylwestra lub w Nowy Rok (jeśli widziano się w oba dni, to niekiedy
i jednego, i drugiego dnia).
W Trzech Króli „szło się koniecznie do kościoła", kupowano i święcono ka­
dzidło i kredę. Po powrocie do domu pisało się na drzwiach litery K + M + B, ale
nie było zwyczaju okadzania mieszkania kadzidłem. Do Trzech Króli stały po
domach choinki. Starano się o przygotowanie tego dnia „lepszego obiadu"; zdarza­
ło się nawet, że pożyczano na ten cel trochę pieniędzy od krewnych czy sąsiadów.
„Wymiatano" też wówczas wszystkie świąteczne pozostałości i zapasy .
Od Nowego Roku do Popielca trwał karnawał; nazwa „zapusty" nie była uży­
wana. U tych, co mieli większe mieszkanie, odbywały się w soboty i niedziele
potańcówki przy gramofonie. Nie były to jednak zabawy z jedzeniem i piciem.
„No, czasami ta starsza kawalerka, to sobie pół litra przynieśli. A tak, to były
tylko potańcówki". Dopiero przy okazji ostatków „szykowali coś", smażono fa­
worki, podobnie jak w Tłusty Czwartek. „Jak było, tak było, biednie, to biednie,
ale szczerze było - gościli się, nie omijali się, syn ojca, ojciec syna, nie tak jak
dzisiaj. Wszyscy się znali, wszyscy się schodzili czy na święta, czy na takie
o... imprezy". W czasie karnawału potańczyć można było w każdej restauracji,
bo wszędzie była orkiestra, która grała albo codziennie, albo parę dni w tygo­
dniu. Była np. taka restauracja na rogu Żymirskiego i Grochowskiej, na placu
Szembeka (Boguckiego „Pod Olszynką") .
Przed połową karnawału, 2 lutego, było święto Matki Boskiej Gromnicznej.
Był to wprawdzie normalny dzień pracy, ale kobiety nie pozwalały, żeby ktoś np.
tego dnia rąbał drzewo; z każdego domu ktoś szedł do kościoła, aby poświęcić
gromnicę (świeca mogła być z poprzedniego roku) .
W Tłusty Czwartek smażono pączki i faworki, rzadziej racuchy. Zapraszano
się na nie nawzajem - był to dzień odwiedzin. Pączki czy faworki bardzo rzadko
kupowano (zdarzało się to tylko pracującym „gdzieś w mieście"). Najczęściej
robiono je po domach („gospodynie były takie, że robiły wszystko, żeby tylko
było z czego"). Niekiedy przy pączkach, faworkach, jeśli byli w domu goście
„wypili po kielichu, pogadali". Zdarzało się, że tego dnia posmarowano klamki
u drzwi tłuszczem, w szkołach smarowano tablice .
W „ostatki" chodziły po domach na Gocławiu grupy przebierańców. Były to
przeważnie dzieci („małe chłopaki"), poprzebierane za Żydów, Cyganów. Prze­
brania te były bardzo nieskomplikowane, dzieciaki posmarowały się sadzą,
54

55

56

57

5 4

Wyw. 6/00, inf. J . L .

5 5

Wyw. 3, 4/01, inf. J . L . J . Kasprzycki wymienia tych restauracji na Grochowskiej przynaj­

mniej kilka, ale w latach kryzysu g o c ł a w i a n i e chodzili do nich bardzo rzadko.
5 6

Starano s i ę - m ó w i inf. J . L . - „ ż e b y ta gromnica była w k a ż d y m domu". Niekiedy odwie­

dzano s i ę w tym dniu, ale nie b y ł o ż a d n y c h ś w i ą t e c z n y c h o b i a d ó w ani innych u r o c z y s t o ś c i .
Z dniem tym w i ą z a ł y s i ę przepowiednie pogody; wyw. 6/00; 2/01.
5 7

Wyw. 2, 3 , 4 / 0 1 , inf. J . L .

�245

PRZEDMIEJSKIE GRY I Z A B A W Y .

szminką, ubierały się w starą odzież, znalezione na strychu kapelusze. Częstowano
ich po domach pączkami, faworkami, ale przeważnie dawano po parę groszy .
Czterdziestodniowy okres Wielkiego Postu rozpoczynała Środka Popielcowa.
Tego dnia wieczorem większość gocławian szła do kościoła, gdzie po mszy św.
ksiądz posypywał wiernym głowy popiołem, a dla nieobecnych na mszy sypał
popiół do książeczek do nabożeństwa. Postu bardzo ściśle przestrzegano, zwłasz­
cza wśród osób starszego pokolenia. W środy i piątki nie jedzono mięsa i tłuszczu
zwierzęcego, gotowano przeważnie potrawy na mleku , w piątek zaś jedzono
śledzie „jak były pieniądze". Mniej skrupulatnie wystrzegano się picia alkoholu,
ale i tak pito go mało, „bo była bieda, a alkohol był drogi", zwłaszcza piwo.
Bardzo pilnowano, aby w tym okresie nie było zabaw. Śluby i chrzty odkładano
do świąt, „chyba że dziecko było chore". Imieniny urządzano, ale bez tańców ,
tylko na św. Józefa „bywało wesoło", bo mówiono, „że tego dnia nie ma postu"
i uważano, że nawet śluby są wówczas dozwolone . Łoskot rozbijanych garnków
z popiołem przypominał gocławianom, że połowa postu już minęła .
Zwiastunem Wielkiego Tygodnia była Palmowa Niedziela, w którą prawie
wszyscy mieszkańcy Gocławia szli do kościoła, niosąc do poświęcenia palemki
własnej roboty z gałązek wierzby. Starano się też w następnych dniach kupić
choćby jakieś drobiazgi z odzieży (np. chustkę, skarpety), aby mieć na Wielka­
noc coś nowego .
W Wielkim Tygodniu rytm czasu i rozkład zajęć na Gocławiu podporządko­
wane były przygotowaniom do zbliżających się świąt. W domach i na podwór­
kach robiono generalne porządki, przygotowywano świąteczne potrawy i wy­
pieki, malowano jajka, ale pisanek już nie robiono . Od Wielkiego Czwartku
zaczynały się nabożeństwa o Męce Pańskiej, w kościołach milkły dzwony.
W Wielki Piątek chodzono „na groby", przede wszystkim do kościołów w oko­
licy: na Kamionku, na placu Szembeka, do kaplicy albertynów, tylko nieliczni
jeździli do śródmieścia, do kościoła św. Aleksandra na placu Trzech Krzyży i do
kościołów na Krakowskim Przedmieściu. Wracano stamtąd do domu niekiedy
późnym wieczorem, a później jeszcze długo dzielono się wrażeniami .
58

59

60

61

62

63

64

65

5 8

Wyw. 2, 4/01, inf. J . L . Znacznie bogatszą oprawę miały ostatki na Nowej Pradze, opisywane
przez Z . Kalicińskiego. Tam przebierali się kilkunastoletni chłopcy, którzy sporo w c z e ś n i e j i znacz­
nie staranniej n i ż na G o c ł a w i u przygotowywali s i ę do tego dnia (Kaliciński 1983, s. 201-202).
5 9

N i e g d y ś nawet garnki szorowano piaskiem, aby nie było w nich śladu tłuszczu (wyw. 18/01,
inf. A . R . ) .
Wyw. 2/01, 3/01, inf. J . L . , wyw. 18/01, inf. A . R .
Wyw. 3/01, inf. J . L .
Wyw. 3/01, inf. J . L . M ł o d z i e ż m ę s k a m a l o w a ł a tego dnia wapnem lub farbą okna w do­
mach panien, które nie w y d a ł y s i ę za m ą ż w karnawale, a na ścianach d o m ó w umieszczano nie­
kiedy z ł o ś l i w e napisy.
6 0

6 1

6 2

6 3

Wyw. 18/01, inf. A . R .
Pisanki robiono na G o c ł a w i u przed I wojną. Później jajka gotowano tylko w wywarze
z cebuli lub w roztworze z grafitu tzw. „ t u s z o w y c h o ł ó w k ó w " (z o p o w i a d a ń babki m ę ż a inf. A . R . ,
urodzonej w k o ń c u X I X w. - wyw. 19/01).
6 4

6 5

Wyw. 3/01, inf. J . L . ; wyw. 18/01, inf. A . R .

�246

ANDRZEJ W O Ź N I A K

W Wielki Piątek i Wielką Sobotę po domach Gocławia odbywało się gruntow­
ne przedświąteczne mycie i robiono ostatnie porządki. W Wielką Sobotę, kiedy
przyjeżdżał ksiądz, aby na miejscu poświęcić pokarmy, „wszystko było wysprzą­
tane, porządek taki w podwórkach, jak nie było przez cały rok", opowiada J.L.
W Niedzielę Wielkanocną na rezurekcję szła przytłaczająca większość miesz­
kańców Gocławia, a J.L. mówi, że chodzili na nią „nawet najzagorzalsi grzeszni­
cy - szedł taki, co zapomniał jak ksiądz wygląda". Chodzono przeważnie do
najbliższego kościoła, na plac Szembeka. Podczas rezurekcji strzelanina z kalichlorku, kluczy itp. była ogłuszająca i co roku zdarzało się wiele wypadków. Po
powrocie stół był już nakryty, bo zawsze ktoś jednak w domu zostawał , siadano
więc do świątecznego śniadania. Przed śniadaniem dzielono się jajkiem i skła­
dano sobie życzenia. Jedzono wędzone „swojskie" kiełbasy, bywała szynka
z kością, żurek z białą kiełbasą, później ciasto, herbata, kawa z mlekiem. Podczas
śniadania śpiewano czasem pieśni - Chrystus zmartwychwstań jest, Wesoły nam
dzień dziś nastał. Przy śniadaniu siedziano długo, z krótkimi przerwami, prawie
do obiadu. Na obiad bywał często rosół z makaronem, schab lub duszona woło­
wina z kartoflami i buraczkami, na deser herbata z ciastem. Po obiedzie chodzo­
no przeważnie na przechadzkę nad jezioro, na wał, na pola i łąki, czasem w gości
do bliskich krewnych. Rzadko jedzono kolację. W drugi dzień świąt szło się do
kościoła, „ale zdarzało się, że ktoś nie poszedł". Nadal biesiadowano przy zasta­
wionym stole. Obiad był taki jak w pierwszy dzień. Począwszy od niedzielnego
śniadania, wszystkie świąteczne potrawy obficie zapijano alkoholem, „a dopiero
we wtorek to leczenie kaca było". W drugi dzień świąt odwiedzano i goszczono
się nawzajem. Tego dnia „lali się okropnie wodą, każdy mokry chodził". W tym
powszechnym oblewaniu się wodą, zwanym śmigusem, brała jednak udział
przede wszystkim młodzież. Polewano się najczęściej z butelek, ale chłopcy,
którzy polowali na dziewczęta z kubłami wody, wchodzili niekiedy na drzewa
i dachy budynków. W oba dni Wielkanocy, jeśli była pogoda, między posiłkami
chodzono na długie przechadzki; „wtedy mniej wódki pili". Biesiadowano też
przed domami. Po świętach, jeśli utrzymywała się ciepła pogoda, coraz więcej
czasu wolnego spędzano już na powietrzu .
Pierwszego maja kapliczkę na Gocławiu, przy zbiegu ulic Żymirskiego i M i mośrodowej, strojono kwiatami i zielenią. Zaczynał się okres nabożeństw
majowych i czerwcowych. Nikt z mieszkańców nie brał natomiast udziału
w pierwszomajowych manifestacjach. Tylko paru ciekawskich jeździło czasem na
Plac Teatralny popatrzeć na odbywające się tam burzliwe demonstracje i in­
terwencje policji. Trzeciego Maja świętowano, bo było to jednocześnie święto
państwowe i kościelne Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Chodzono
tego dnia do kościoła, niekiedy zebrało się paru mężczyzn, aby porozma­
wiać gdzieś na trawie i niejako dla podkreślenia wagi święta „wypić po lufce"
66

67

68

6 6

6 7

W y w . 3 / 0 1 ; 2 5 / 0 1 , inf. J.L.; w y w . 17/01, inf. A . R .

N a p r z y k ł a d m ł o d e dziewczyny, k t ó r e c h o d z i ł y do k o ś c i o ł a na godz. 11, kiedy wspaniale
ś p i e w a ł c h ó r i m o ż n a b y ł o s p o t k a ć się z c h ł o p a k a m i , w y w . 2 5 / 0 1 , inf, J.L.
W y w . 2 5 / 0 1 , inf. J.L.; 19/01, inf, A . R .
6 8

�247

PRZEDMIEJSKIE GRY I Z A B A W Y

(tj. po kieliszku). Wywieszano, podobnie jak 11 listopada, flagi na domach,
czego zresztą pilnowała policja .
Zielone Świątki (Zesłanie Ducha Świętego) świętowano dwa dni i znacznie
uroczyściej niż obecnie. Jak wspomina J.L. - „Było to prawdziwe zielone świę­
to, bo każdy dom w zieleni tonął [...] każde mieszkanie umajone tatarakiem,
kasztanem, gałęziami z wiązu, topoli. Jeziora były w okolicy, tataraku nie bra­
kowało". Tatarakiem majono obrazy nad komodą, gałęziami - dom. Zawsze
pieczono jakieś ciasto, był lepszy obiad, więcej mięsa, bo w te dni bywali goście.
Jak zostało mięsa, to robili kanapki do wódki". Do kościoła chodzono w oba dni,
ale niektórzy szli tylko pierwszego dnia; nie traktowano tego rygorystycznie, bo
był to czas robót gospodarskich, zwłaszcza przy sianie i przy pieleniu kartofli
i buraków. Bardziej świątecznie traktowali te dni ci, którzy nie mieli gospo­
darstw: „jedni za wałem w karty grali", inni szli nad jezioro .
Święto Bożego Ciała nie było na Gocławiu obchodzone dużo uroczyściej niż
zwykła niedziela, ale na procesję, tak jak na rezurekcję, szli prawie wszyscy,
nawet ci, co do kościoła zazwyczaj nie chodzili. Parafialna procesja z kościoła
na Kamionku szła przed południem na Krakowskie Przedmieście, gdzie odbywa­
ły się główne uroczystości, z udziałem wojska, ale chodzono też na procesje do
innych kościołów; do kaplicy albertynów przy Grochowskiej, na plac Szembeka,
gdzie procesja była po południu. Ci z gocławian, którzy mieli krewnych na Pra­
dze, jeśli zaproszono ich w gości, szli na procesję do św. Floriana. Powszech­
nego zwyczaju zapraszania gości na Boże Ciało jednak nie było. Tuż przed samą
wojną chodzono też na procesję na Saską Kępę, gdzie powstała nowa parafia, do
której należał Gocław .
Na Gocławiu mawiano, że „dopóki św. Jan wody nie ochrzci", nie należy
kapać się w rzekach i jeziorach. Wigilia św. Jana (23 czerwca) była na Gocławiu,
a zwłaszcza na sąsiedniej Saskiej Kępie, dniem wesołych zabaw. W noc święto­
jańską w klubach sportowych na Saskiej Kępie grały orkiestry, odbywały się
bale, tańczono również na rzęsiście oświetlonych statkach spacerowych na
Wiśle. Nad Wisłę szli również mieszkańcy Gocławia. Jeśli wigilia św. Jana
wypadała w dzień powszedni, po powrocie z pracy przebierano się i przed wie­
czorem chodzono nad Wisłę „na wianki". Wianki puszczała na wodę młodzież,
starsi przychodzili popatrzeć, posiedzieć na wale, „flaszkę wzięli". Młodzi bawili
się wesoło przy dźwiękach licznych orkiestr, spacerowali po jasno oświetlonym
bulwarze na Saskiej Kępie. Później gdzieś na łąkach rozpalano niekiedy ognisko
- „chłopaki przynieśli trochę gorzałki, dziewczyny zakąski". Bawiono się do
późna, a potem „szli w kopki siana" .
69

70

71

72

6 9

W y w 1/01; 3 / 0 1 , inf. J.L.; 13/01, inf. H . W . G o c ł a w i a n i e brali licznie u d z i a ł w n a b o ż e ń ­
stwach m a j o w y c h i c z e r w c o w y c h przy miejscowej kapliczce, ale chodzili t e ż na nie do k o ś c i o ł a
na p l . Szembeka.
Jeśli ś w i ę t a w y p a d a ł y p ó ź n o i b y ł o bardzo c i e p ł o , n i e k t ó r z y k ą p a l i s i ę nawet; w y w . 5 / 0 1 ,
inf. J.L.; 13/01/, inf., H . W .
7 0

7 1

7 2

W y w . 3 / 0 1 , inf. J.L.; w y w . 13/01, inf. H . W .
W y w . 5/01. inf. J.L.

�248

ANDRZEJ W O Ź N I A K

Święto Matki Boskiej Zielnej (Wniebowzięcia NMP - 15 sierpnia) w okresie
międzywojennym należało na Gocławiu do najważniejszych w kalendarzu świąt
dorocznych. W dzień ten powszechny był zwyczaj święcenia małych wianusz­
ków z kwiatów i ziół. Jak mówi inf. H.W. święto to obchodzono wówczas znacz­
nie uroczyściej niż obecnie .
Kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, w od­
ległym o około 5 km od Gocławia Zerzeniu przy Trakcie Lubelskim, jest jednym
z najstarszych kościołów parafialnych Równiny Praskiej. Pierwszy drewniany
kościół został wzniesiony już w roku 1403, a w trzy lata później biskup po­
znański Wojciech Jastrzębiec erygował w Zerzeniu parafię (Wierzchowski
1999, s. 17). Odbywające się tu 15 sierpnia odpusty od dawna przyciągały „ludzi
z całej okolicy" .
Przed odpustem, nie tylko w Zerzeniu, ale i w całej okolicy, odnawiano cha­
łupy, reperowano płoty, porządkowano obejścia, bo spodziewano się gości. Po
mszy świętej, na której święcono wianki, mieszkańcy Zerzenia zapraszali do sie­
bie krewnych z bliższej i dalszej okolicy, przybyłych na odpust. Nie obywało się
oczywiście bez wypitki, a świecka strona odpustu niejednokrotnie przeważała
nad religijną. Niektórzy z odpustowych gości nawet nie wchodzili do kościoła.
Do atrakcji odpustu należały sprzedawane tam wędliny z Karczewa (zwłaszcza
kaszanka na gorąco), ciastka „gryczaki". Atrakcją dla dzieci i młodzieży była
karuzela. Na loterii fantowej można było wygrać owce, prosiaki, gołębie. Było
wiele kramów, w których można było „wszystko kupić": zabawki dla dzieci,
pierniki, słodycze, dewocjonalia . W czasie powrotów do domów słychać było
odgłosy różnych trąbek, piszczałek i gwizdków - „wszystko piszczało".
Na odpust do Zerzenia chodziło wiele osób z Gocławia, przeważnie młodzież,
a starsi, jeśli mieli tam krewnych lub znajomych. „Jak ktoś miał tam rodzinę, to
bywał zapraszany na obiad, a później szło się na dechy" - mówi J.L. Większość
dziewcząt i chłopców w wieku szkolnym biegała na odpust sama; rodzice nie
chcieli z nimi chodzić, bo „naciągali na różne zakupy". Sami „szykowali się na
wędliny z Karczewa i butelkę" (tj. pół litra). Bywało jednak, że w wypitce prze­
brano miarkę, niekiedy między podpitymi dochodziło do bójek. Po południu za­
czynała się zabawa taneczna, opłacana „z kawałka" (tj. od tańca). Orkiestra była
zawsze bardzo dobra, o co dbał komitet organizacyjny odpustu. Jeśli nie padało ,
bawiono się do późna w nocy .
Największymi świętami okresu jesiennego były uroczystości Wszystkich
Świętych i Dzień Zaduszny. Przed Zaduszkami dawano za dusze zmarłych na
mszę św. i tzw. „wypominki", ale z powodu panującej biedy było to znacznie
73

74

75

76

77

7 3

W y w . nr 13/01, inf. H . W .

7 4

W y w . nr 2 0 / 0 1 , inf. A . R .

7 5

B y ł o r ó w n i e ż w i e l u ludzi h a n d l u j ą c y c h „ z r ę k i " - „ p o o b w i e s z a l i s i ę t y m i k o r a l a m i " , m ó w i

informator J.L.
7 6

Ze ś w i ę t e m M B Zielnej z w i ą z a n e b y ł o przekonanie, ż e tego dnia lub w dni n a s t ę p n e musi

padać.
7 7

W y w . nr nr 13/00; 5 - 6 / 0 1 ; 15/01, inf. J.L.

�PRZEDMIEJSKIE GRY I Z A B A W Y

249

78

mniej powszechne niż obecnie . W czasie świąt odwiedzano groby, ozdabiano
je przeważnie gałązkami choiny, gdyż były tanie, rzadko natomiast stawiano
świeczki, lampki i kwiaty. Na Bródno, choć było to daleko, chodzono przeważ­
nie na piechotę, „na skróty", przez ulicę Podskarbińską i Utratę. Odwiedziny
cmentarza były okazją do spotkań z krewnymi i znajomymi, o których później
opowiadano domownikom .
Mało rozpowszechnione były na Gocławiu wróżby w wigilię św. Andrzeja,
tzw. andrzejki (29 XI). „Czasem dziewczyny lały wosk po kątach, ale rzadko",
wspomina J.L. Nie zachowały się w pamięci informatorów wspomnienia o po­
przedzających Adwent zabawach na św. Cecylię.
79

IV
Badania nad międzywojennym Gocławiem rozpocząłem w 1998 roku, kiedy
proces wchłaniania tego przedmieścia przez zakłady przemysłowe, osiedla miesz­
kaniowe i arterie komunikacyjne był już bardzo zaawansowany. Pozostało parę
uliczek, kilkanaście starych domków i kilka osób, które dawny Gocław pamięta­
ły. Co roku burzono stare domy i odchodzili najstarsi mieszkańcy tego kwartału.
Badania prowadzone na sąsiednim Grochowie i Witolinie przyniosły wprawdzie
także sporo interesujących materiałów, ale tylko niewielka ich część dotyczyła
Gocławia. Był to zresztą jego obraz zapamiętany przez ludzi, którzy tę dzielnicę
znali tylko od zewnątrz, z wysokości Wału Gocławskiego, po którym odbywali
niegdyś niedzielne spacery.
Pamięć moich gocławskich rozmówców nie sięgała już głębiej niż do przeło­
mu lat 20-tych i 30-tych. Nieco wcześniejszy okres pamiętali niektórzy informa­
torzy z Grochowa. Trochę wiadomości odnoszących się do całego dwudziesto­
lecia międzywojennego zawiera literatura, dotycząca przeważnie Pragi, Grochowa
i bardzo rzadko Gocławia. Materiały, na których opiera się artykuł, odnoszą się
zatem przede wszystkim do lat wielkiego kryzysu. Dotyczą niemal wyłącznie
katolickiej części gocławskiej społeczności.
Kwestią czasu wolnego robotników warszawskich w tym okresie zajmowano
się rzadko. Skutkom bezrobocia w sferze kulturalnej życia robotników, wspo­
minając również o problemie czasu wolnego, poświęcił parę stron Władysław
Mierzecki w swoim studium o robotnikach Warszawskiego Okręgu Przemysło­
wego w dwudziestoleciu międzywojennym (1989, s. 152-154). Jego zdaniem
wydatki na kulturę w rodzinach bezrobotnych redukowano niemal do zera, co
oznaczało rezygnację „z wszelkich płatnych rozrywek". Nawet sam termin „czas
wolny" uważa autor za nieadekwatny w sytuacji, kiedy „właśnie brak zajęcia był
najbardziej dolegliwy dla bezrobotnego". W. Mierzecki jest więc skłonny mówić

7 8

C z ę s t o natomiast dawano p a r ę groszy za m o d l i t w y w intencji z m a r ł y c h cmentarnym ż e ­

b r a k o m , k t ó r y c h w i e l u s i e d z i a ł o pod bramami cmentarza. Pisze o nich w swoich wspomnieniach
J. Ś w i d r o w s k i (1980, s. 26).
7 9

W y w . 6/01, inf. J.L.

�250

ANDRZEJ W O Ź N I A K

tu raczej o „czasie zbędnym" (1989, s. 152-153). Skutkiem bezrobocia - pisze,
powołując się na badania M . Balsingerowej - była powszechna wśród bezrobot­
nych Warszawy początku lat 30-tych postawa apatii i zniechęcenia (Mierzecki
1989, s. 147; Balsingerowa 1932, s. 42).
Wprawdzie materiały wykorzystane w artykule nie pozwalają na daleko idą­
ce wnioski, ale wydaje się, że w latach kryzysu stosunek mieszkańców Gocła­
wia do otaczającej ich rzeczywistości wyraźnie odbiegał od tej postawy apatii
i zniechęcenia, którą M . Balsingerowa uważała za dominującą wśród bezrobot­
nych Warszawy. Na przykład wydatki na rozrywki i świętowanie, choć w latach
największego bezrobocia były mocno ograniczone, nigdy nie zostały „zredu­
kowane do zera". Wydaje się również, iż mimo bardzo wysokiego bezrobocia,
na Gocławiu miało ono nieco odmienny charakter niż w innych robotniczych
dzielnicach Warszawy. Jak wcześniej wspomniałem, istniały znaczne możliwo­
ści zatrudnienia na robotach publicznych na samym Gocławiu, a przede wszyst­
kim na Saskiej Kępie. Duże zapotrzebowanie na robotników niewykwalifiko­
wanych stwarzały okresowo roboty odwadniające, prowadzone przez Spółkę
Wodną Obwodu Wawerskiego. Znaczną ilość siły roboczej wchłaniało rozwi­
nięte w tamtych latach na dużą skalę indywidualne budownictwo mieszkaniowe
na obrzeżach Gocławia i Grochowa. Na kupowanych od miejscowych rolników
niewielkich działkach w latach kryzysu, kiedy tanie były zarówno materiały
budowlane, jak i siła robocza, wyrastały jak grzyby po deszczu setki niewielkich
i przeważnie tandetnych domków wznoszonych przez kolejarzy, tramwajarzy
i innych, nieco lepiej zarabiających pracowników komunalnych i państwowych .
Znacznie solidniej i bardziej estetycznie budowała się Saska Kępa i Nowy
Gocław. Latem, w okresie pilnych robót polowych, istniały również możliwości
pracy na samym Gocławiu, w gospodarstwach niemieckich kolonistów. Więk­
szość gocławian miała też w przypadku bezrobocia pewne zabezpieczenie w po­
staci własnego domu lub jego części i niewielkiego gospodarstwa czy choćby
paru zagonów pod uprawę kartofli i kapusty, a także krowę, parę świń, trochę
drobiu, niekiedy nawet konia.
80

Gocław, który w tamtych latach nadal miał jeszcze wiele cech tradycyjnej
społeczności lokalnej, zachował też charakterystyczny dla takich społeczności
system więzi i zabezpieczeń społecznych, krewniaczych i sąsiedzkich, dających
jednostce i rodzinie poczucie bezpieczeństwa w sytuacjach kryzysowych. Kulty­
wowane przez gocławian zwyczaje doroczne i rodzinne oraz niektóre ze sposo­
bów spędzania czasu wolnego podtrzymywały i umacniały ten system więzi
i konsolidowały społeczność Gocławia. Niewątpliwie jednak kryzys i bieda ha­
mowały niektóre jego tendencje rozwojowe i opóźniały urbanizacyjne przemiany.
Bieda, ale zapewne i tkwiące w tradycji czynniki psychologiczne powodowały,
że na Gocławiu wykształcenie kończyło się na szkole powszechnej, której ukoń8 0

D o m k i b u d o w a l i z r e s z t ą nie t y l k o c i najlepiej zarabiający. N i e k t ó r e z nich w z n o s i l i z po­
c h o d z ą c y c h z r o z b i ó r k i m a t e r i a ł ó w b u d o w l a n y c h ludzie bardzo n i e z a m o ż n i , r ę k a m i w ł a s n y m i
i k r e w n y c h . P i s z ą o t y m H . Boguszewska i J. K o r n a c k i w Zielonym lecie 1934.

�251

PRZEDMIEJSKIE GRY I Z A B A W Y

czenie traktowane było jako sukces; brak było zainteresowania działalnością
instytucji oświatowych i samokształceniowych. Z brakiem zainteresowania spo­
tykała się też działalność kulturalna Towarzystwa Przyjaciół Grochowa i innych
grochowskich stowarzyszeń i organizacji społecznych. Ta postawa rezerwy
wobec instytucji społecznych i tego, co one oferują, była wówczas wśród bez­
robotnych zjawiskiem dosyć powszechnym (Mierzecki 1989, s.152). Brak za­
ufania do propozycji pochodzących ze środowisk inteligenckich i mieszczańskich
Grochowa, z których wywodzili się tamtejsi najaktywniejsi działacze społeczni,
wynikał, jak się wydaje, m.in. z poczucia pewnej obcości gocławian w stosunku
do tych środowisk. R.M. z Kamionka (ur. 1931) - sam doktor geologii - wspo­
mina, że wśród ludzi z pokolenia jego rodziców, a zwłaszcza dziadków (rodzina
dobrze sytuowanych robotników wykwalifikowanych) funkcjonowało protekcjo­
nalne, jeśli nawet nie trochę lekceważące, określenie człowieka pochodzącego
ze wsi - „czerstwiak" .
Trudno określić, jak powszechne były wówczas tego rodzaju postawy, ale nie
ulega wątpliwości, że one również stanowiły jedną z przeszkód utrudniających
gocławianom akceptację pewnych treści wielkomiejskiej kultury i niektórych ofe­
rowanych przez miasto rozrywek. Popularność odpustu w Zerzeniu, utrzymy­
wanie się na Gocławiu aż do lat 50-ych zwyczaju tzw. kawalerki wraz z jego
przedwojenną „geografią" miejscowości, do których chodzono, ożenki z panna­
mi z okolicznych wsi, rozliczne kontakty rodzinne i towarzyskie z nimi świad­
czą, że społeczność tego przedmieścia, której dotychczasowe zasady bytowania
uległy zachwianiu, szukała wsparcia własnego systemu wartości w częstych kon­
taktach z bliskim jej kulturowo światem podmiejskich wsi.
81

LITERATURA
Balsingerowa

M . 1932, Społeczne

skutki bezrobocia

wśród

pracowników

lato 1934,

Warszawa.

fizycznych

War­

szawy, Warszawa.
Boguszewska
В у stroń

H . , J. K o r n a c k i

J. S. 1977, Warszawa,

Drozdowski
E 1 sztein

M . M . 1977, Nieznane karty z d z i e j ó w Saskiej K ę p y , Stolica,

P. 2002, Moja Praga.

Faryna-Paszkiewicz
Garwacki

Z archiwum

Kasprzycki

i Powiślu,

Warszawa.
Warszawa.

nr 1-6, Warszawa.

Z . 1983, O Starówce,

Pradze

i ciepokach,

J. 1993, K r o k i W i t o l i n a do miasta, Życie

-

1998, Korzenie

-

2000, Facjatki na czynsz, Życie

miasta.

Warszawskie

Krasiński

E. 1976, Warszawskie

Mierzecki

W. 1989, „Przyjmę

Okręgu

R. 32, nr 29, s. 4.

Warszawa.

M . 1933, Opis 17-go o k r ę g u (Grochowa) m . st. Warszawy pod w z g l ę d e m sani­

t a r n y m , odb. Zdrowie,
Kaliciński

wspomnień,

H . 2 0 0 1 , Saska Kępa,

J. 1983, Na Czerniakowie

Harusewicz

8 1

1959, Zielone

Warszawa.

Przemysłowego

W y w . 10/98, inf. R . M .

pożegnania,

Warszawa.
Warszawy,

z dn. 10-12.IV, s. 12.

t o m I I I - Praga,

Warszawa.

Warszawy, z dn. 4 - 5 . I I I , s. 12.

sceny 1918 -1939,
jakąkolwiek

pracę".

w latach I I Rzeczypospolitej,

Warszawa.
Bezrobotni

robotnicy

Warszawa.

Warszawskiego

�252

ANDRZEJ WOŹNIAK

Nowakowski
P o 1 iń sк i

A . 1973, Światło

J. 1938, Grochów

dla Warszawy.

- przedmurze

Wspomnienia,

Warszawy

Warszawa.

w dawniejszej

i niedawnej

przeszłości,

Warszawa.
Świdrowski

J. 1980, Moja

Wierzchowski
Woźniak

droga w świat.

H . 1999, Zerzeń

1906-1939,

Warszawa.

Warszawa.

A . 2002, N a peryferiach Grochowa. Z b a d a ń nad ż y c i e m codziennym G o c ł a w i a

w okresie m i ę d z y w o j e n n y m , Kwartalnik
Wrzos

Wspomnienia

i jego historia,

K . 1985, Oko w oko z kryzysem.

Historii

Reportaż

Kultury Materialnej,

z podróży

po Polsce,

t. 50, nr 2, s. 155-182.
Warszawa.

ANDRZEJ WOŹNIAK
SUBURBAN GAMES A N D ENTERTAINMENT.
LEISURE TIME, HOLIDAYS A N D CEREMONIES I N THE C O M M U N I T Y
OF G O C Ł A W I N 1 9 1 8 - 1 9 3 9
Summary
G o c ł a w belongs to the district o f Warsaw called G r o c h ó w , on the right side o f the Vistula river.
I n the years 1918-1939 G r o c h ó w was a large and q u i c k l y developing district, whereas G o c ł a w was
its least urbanized part, resembling the neighbouring villages more than the urban areas.
The society i n h a b i t i n g G o c ł a w was diversified i n many respects: ethnic, religious, profes­
sional. Those w h o were better o f f had German ancestry, were Lutherans o f the A u g s b u r g Confes­
sion and l i v e d m a i n l y on farming. The Roman Catholic Poles owned v e r y small farms. T h e y were
i n different trades, d i d odd jobs. I n the 1930ies., due to economic crisis, great part o f them were
unemployed and suffered great poverty. Some were employed i n public w o r k s or were on dole.
For most families their o w n houses and small plots o f land p r o v i d e d some k i n d o f security i n case
o f unemployment.
People inhabiting the suburb o f G o c ł a w i n the years 1918-39 lived i n a community resembling,
to a considerable degree, a local c o m m u n i t y o f the traditional type. T h e y had preserved social ties
characteristic for such k i n d o f c o m m u n i t y - kinship and neighbourly ties w h i c h gave sense o f
security to i n d i v i d u a l s and families i n case o f crisis. That system o f social bonds and sense
o f solidarity were supported and reinforced by c o m m o n celebrating o f rituals o f annual cycle and
life cycle as w e l l as particular forms o f entertainment. On the other hand it was the economic
crisis o f the 1930s and poverty that contributed to setting back the urbanization and development
o f the suburban district. Poverty made it difficult for the residents to enjoy all kinds o f entertainment
offered by the city life. The previous w a y o f life o f the suburban c o m m u n i t y got unsettled. Frequent
contacts w i t h neighbouring villages, culturally similar, confirmed and supported their value system.
Translated

by Anna

Kuczyńska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10153" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10131">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c113f88b11435f6b3e9fe3ef037bd15f.pdf</src>
        <authentication>47b61391627f050c761bed0825aa6a09</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120776">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2707</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120777">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120778">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2518</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120779">
                <text>Przedmiot, podróż, miejsce mityczne / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120780">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4, s.134-139</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120781">
                <text>Radkowska, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120782">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120783">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120784">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120785">
                <text>Przedmiot, podróż, miejsce mityczne
Projekt netnologii
Magdalena Radkowska
Zbyt długo żyliśmy pod terrorem niedościgłej doskonałości Demiurga (...) zbyt długo doskonałość je­
go tworu paraliżowała naszą własną twórczość. Nie chcemy z nim konkurować. Nie mamy ambicji mu do­
równać. Chcemy być twórcami we własnej niższej sferze, pragniemy dla siebie twórczości, pragniemy roz­
koszy twórczej, pragniemy -jednym słowem - demiurgii.
Bruno Schulz
Nazywam się Adam Niezgódka, mam dwanaście łat i już od pół roku jestem w Akademii Pana Kleksa.
W domu nic mi się nigdy nie udawało. Zawsze spóźniałem się do szkoły, nigdy nie zdążyłem odrobić lek­
cji i miałem gliniane ręce. Wszystko upuszczałem na podłogę i tłukłem, a szklanki i spodki na mój widok
pękały i rozlatywały się w drobne kawałki, zanim jeszcze zdążyłem ich dotknąć. Nie znosiłem krupniku
i marchewki, a właśnie codziennie dostawałem na obiad krupnik i marchewkę, bo to pożywne i zdrowe.
Kiedy na domiar złego oblałem atramentem parę spodni, obrus i nowy kostium mamy, rodzice postanowi­
li wysłać mnie na naukę i wychowanie do pana Kleksa. (...) Wszystkie furtki [w murach Akademii] pro­
wadzą do rozmaitych sąsiednich bajek, z którymi Pan Kleks jest w bardzo dobrych i zażyłych stosunkach.
Na każdej furtce jest tabliczka z napisem wskazującym, do której bajki prowadzi. Są tam wszystkie bajki
pana Andersena i braci Grimm, bajka o dziadku do orzechów, o rybaku i rybaczce, o wilku, który udawał
Żebraka, o sierotce Marysi i krasnoludkach, o Kaczce-Dziwaczce i wiele innych. Nikt nie wie dokładnie,
ile jest tych furtek bo kiedy je zacząć liczyć, nie można się nie pomylić i po chwili nie wiadomo już, co
się naliczyło przedtem.
Jan Brzechwa

Jest zwykłym, najczęściej szarym pudełkiem. Albo zbio­
rem kilku pudełek. Ale to nie ma znaczenia. Równie dobrze
mógłby być wielkim, czerwonym, miękkim sercem, dmucha­
ną kaczką, przezroczystą kulą z migającymi w środku świa­
tełkami czy pamiątką z sypiącym śniegiem. Przedmiot ten
jednak zajmuje w domu (i nie tylko w domu) sporo miejsca wymaga zbudowania pewnej przestrzeni wokół siebie, naj­
chętniej czegoś na wzór świętego kąta (często wręcz osobne­
go - cichego i czystego pokoju), lubi być pielęgnowany, od­
kurzany i traktowany z szacunkiem. Wymaga od swoich użyt­
kowników choć nieznacznej wiedzy na temat swojej budowy
i zasad funkcjonowania. Już dawno przestał być czymś elitar­
nym i dostępnym tylko dla wybrańców, ale nadal jest szano­
wany i podziwiany.
Komputer jest jednym z tych wielu przedmiotów (cho­
ciaż nazywanie go przedmiotem budzi pewne opory), który
odsyła nas gdzieś głębiej, do innej rzeczywistości, pomaga
przekraczać granice i otwierać się na świat. Tutaj można
wskazać jego podobieństwo na pewno do książek, Schulzowskich znaczków pobudzających wyobraźnię, rodzinnych
zdjęć, pocztówek, instrumentów muzycznych, radia, telewi­
zora, gier planszowych, obrazów francuskich impresjoni­
stów, zestawu Perky Pat z Dickowskich Trzech stygmatów
Palmera Eldritcha, dioramy Daguerre'a, małego kryształku
LSD, barokowego malarstwa sufitowego, filmu, fotoplasty­
konu i wielu innych rzeczy będących pewno nieodłącznym
atrybutem kultury.
Komputer jednak dawno już przekroczył granicę czystej
wyobraźni czy iluzji, a może przez swoją definicyjną zerojedynkowość i matematyczną strukturę od początku im zaprze­
czał. Więc nie tutaj chyba trop jego antropologicznego pozna­
nia. Nie interesuje mnie też jako przedmiot sam w sobie, ja­
134

ko zbiór układów scalonych. Chciałabym się zastanowić nad
przestrzenią, którą tworzy nie wokół siebie, ale przez siebie nie sam jeden - ale cała ich gigantyczna rodzina umożliwia­
jąca spotykanie się milionom ludzi na całym świecie,
podróżowanie nieskończonej liczby informacji, przestrzenią
niematerialną, ale też nie czysto mentalną. Przestrzenią wir­
tualną, choć lepiej i ściślej jest mówić o niej cyberprzestrzeń.
Czym jest zatem cyberprzestrzeń? Trudno to jednoznacz­
nie zdefiniować. William Gibson, autor prekursorskiego dla
cyberpunku Neuromancera: Cyberprzestrzeń. Mimowolna
halucynacja... danych, wyabstrahowanych z banków każdego
komputera, przedstawionych graficznie w systemie ludzkim.
Niewyobrażalna złożoność. Linie światła sięgającego nieprzestrzeni umysłu, zbitki i konstelacje danych (za: Davis
1998, 108). Jednak pójść tropem pisarzy książek tego gatun­
ku, to chyba przekroczyć kompetencje antropologa na rzecz
wizjonera. Nie potrafimy jeszcze żyć dosłownie na tym ob­
szarze i cały czas możemy określać się tylko nawzajem po­
przez relacje: ja przed monitorem, a sieć informacji, bank da­
nych, przekazy od innych użytkowników, gry komputerowe
itd. ukazujące mi się na ekranie. I na tym etapie naszych wza­
jemnych stosunków chciałabym się zatrzymać, ze świadomo­
ścią tego, że one właśnie otwierają pole dla nowych doświad­
czeń i procesów poznawczych, one niewątpliwie mają wpływ
na postrzeganie czasu, przestrzeni i innych kosmicznych ka­
tegorii.
Wielu autorów widzi w cyberprzestrzeni realizację wiel­
kich, odwiecznych marzeń ludzkości o porzuceniu własnej
cielesności, o świecie bez nieczystości, bólu i śmierci, nieo­
graniczonego narcyzmu i doskonałego samopoczucia. Rze­
czywistość całkowicie odwracalną, w której podjęte decyzje
nie są ostateczne, która daje możliwość przełamania wszel-

�kich ograniczeń materii. Jest także czystą demokracją i rów­
nouprawnieniem. Nasza tożsamość może być kształtowana
niezależnie od naszej cielesności, historii czy doświadczeń.
Każdy ma możliwość brania wszystkiego, co w cyberprze­
strzeni się znalazło, ale także dania, zostawienia cząstki sie­
bie, na którą rzeczywistość nie musi mieć ochoty. Nawet je­
śli nie mamy nic do powiedzenia, możemy powiedzieć i nie
ma znaczenia, czy ktoś nas słucha. Nie polega to tylko na ilu­
zji kontaktów międzyludzkich. Te kontakty rzeczywiście ist­
nieją. Tu ludzie porozumiewają się naprawdę, lepiej niż w ja­
kiejkolwiek ziemskiej komunie. Cyberprzestrzeń jawi się
nam jako spełnienie Wielkiej Ucieczki od świata, który się
nie sprawdził, ku temu, który spełnienie nie tylko obiecuje,
ale i umożliwia. Dla niektórych jest nawet formą obiecanego
zbawienia, religijnego osiągnięcia poprzez technologię (por.
Bóhme 1996).
Obok oczywiście postawy tak bardzo afirmującej popular­
na jest postawa wręcz przeciwna: tę znamy chyba najlepiej:
dehumanizacja, egoizm, postawa nieuznawania dotychczaso­
wych wartości kształtujących etykę, negacja historii, a przez
to kultury, nieodróżnianie prawdy od fałszu, itp.
To, co pewne i zachwycające to interaktywność. I nie jej
złudzenie, jak w przypadku telewizji, gdzie ma się pozór
możliwości wyboru, poprzez istnienie czterdziestu kanałów,
a w rzeczywistości nadal jest się całkowicie biernym, ale
prawdziwa, dwustronna wymiana. Cyberprzestrzeń nato­
miast - przynajmniej dotąd - proponuje raczej akceptację niż
dominację. Nie jest to narzędzie transmisji z kilku ośrodków
(jak prasa, radio czy telewizja), ale interaktywnej komunika­
cji między grupami ludzkimi, umożliwiające kontaktowanie
się niejednorodnych wspólnot (...) telewizja i prasa są narzę­
dziem dezinformacji i manipulacji znacznie skuteczniejszym
od Internetu, ponieważ mogą narzucić „jedyną " wizję rzeczy­
wistości i uniemożliwić krytyczną reakcję i konfrontację
odmiennych stanowisk. (Levy 1997, 53). Oto ziszczenie ma­
rzenia o równouprawnieniu języków, spełniony projekt lyotardowskiego uprawomocnienia przez paralogię.
Jak ja zamierzam opisać tę ogromną, choć fizycznie nie i stniejącą, przestrzeń? Oczywiście przez analogię: najmodniej, pewno najłatwiej, a może i najlepiej. Zacznę od klasyki,
z nadzieją, że nikt nie poczyta mi tego za profanację. Jeszcze
tylko muszę zaznaczyć, że to, na czym chciałabym się skupić,
to Internet - niewyobrażalna sieć danych, rozkraczona
ośmiornica milionów komputerów trajkoczących jeden do
drugiego jak świat cały i szeroki, wypełniających dokumenty,
dostarczających serwisów danych i zbliżających do siebie
sieciowych użytkowników poprzez rozmaitość wspólnych
przestrzeni (Davis, 110). W dużej mierze jednak moje refle­
ksje dotyczą całej cyberprzestrzeni.
W poszukiwaniu innego świata, w wykraczaniu poza ob­
szar naszej rzeczywistości człowiek specjalizuje się od daw­
na. Niewątpliwie istniejące granice realności, historycznego
i biologicznego uwarunkowania przeszkadzają mu, choć dają
bezpieczeństwo. Co zrobić, aby przekroczyć tę barierę? Moż­
na podróżować (o tym później), można medytować, poddać
się pustyni, zagłębić się w ciekawej lekturze itd. Można też
szukać Inności w marzeniu sennym, fantazji i wyobraźni. Tą
drogą idzie Bruno Schulz (przepraszam jeśli uprościłam po­
przez nazwanie stanów, które wprowadza mały Józef, chodzi
tylko o zarysowanie sytuacji). I jego opisy mają nam pomóc
nawiązać rozmowę ze współczesną technologią.
Mieszkaliśmy w rynku, w jednym z tych ciemnych domów
o pustych i ślepych fasadach, które tak trudno od siebie

odróżnić. Daje to powód do ciągłych omyłek. Gdyż wszedłszy
raz w niewłaściwą sień na niewłaściwe schody, dostawało się
zazwyczaj w prawdziwy labirynt obcych mieszkań, ganków,
niespodzianych wyjść na obce podwórza i zapominało się
o początkowym celu wyprawy, ażeby po wielu dniach, wraca­
jąc z manowców dziwnych i splątanych przygód, o jakimś
szarym świecie przypomnieć sobie wśród wyrzutów sumienia
dom rodzinny. (Schulz, 1994, 27) Internet to oczywiście cho­
dzenie, spacerowanie, jak się później okaże także podróżowa­
nie i żeglowanie. W każdym razie na pewno szukanie. Ale
czy czegoś konkretnego? Z początku często tak. Jednak szyb­
ko zamienia się to właśnie w błądzenie bez konkretnego ce­
lu, bez wyznaczenia punktu dotarcia. Ciągłe skręcanie
w boczne uliczki, ni stąd, ni zowąd powracanie do tego same­
go miejsca, by szybko stracić z oczu pozorną mapę, która
okazuje się być niemożliwa. Błądzenie, by nagle, bez żad­
nych problemów wrócić do domu rodzinnego. Labirynt - tak
niewątpliwie pasuje tu ten mityczny, symboliczny, a nade
wszystko archetypiczny pomysł na wędrówkę. Ale w Interne­
cie zawsze mamy funkcję „wstecz" - to nić Ariadny. Mamy
także możliwość po prostu z niego zrezygnowania poprzez
wyjście z programu - to otworzenie oczu, tak jak w przypad­
ku gry wyobraźni. Brak w tym labiryncie tylko Minotaura, bo
nie ma tam centrum.
Czy chodzenie po sieci jest bezpieczne? Fizycznie niewąt­
pliwie tak. Brak jakiegokolwiek uświadamianego ryzyka.
Może jednak stać się nałogiem, tak jak nałogiem stają się po­
noć podróże. Można także wejść w miejsce dla nas nie prze­
znaczone i poznać zakamarki ciemnego świata, zbyt wcze­
śnie zostać poddanym inicjacji, zdobyć doświadczenie nie
zawsze łatwe, można nagle znaleźć się w dzielnicy nowojor­
skich artystów, niczym bohater „Po godzinach", można za­
błądzić na ulicę Krokodyli, gdzie wyzywająco ubrane, w dłu­
gich koronkowych sukniach przechodzą prostytutki. Mogą to
być zresztą żony fryzjerów lub kapelmistrzów kawiarnianych.
Idą drapieżnym, posuwistym krokiem i mają w niedobrych,
zepsutych twarzach nieznaczną skazę, która je przekreśla; ze­
zują czarnym, krzywym zezem lub mają usta rozdarte, lub
brak im koniuszka nosa. Lecz Mieszkańcy miasta dumni są
z tego odoru zepsucia, którym tchnie ulica Krokodyli. Nie ma­
my potrzeby niczego sobie odmawiać - myślą z dumą - stać
nas i na prawdziwą wielkomiejską rozpustę (s. 83).
W Internecie także nikt niczego sobie nie odmawia. Słyn­
na jest już tamtejsza rozpusta, nagie ciała proszą o to, by cho­
ciaż je obejrzeć. Rozpusta w Internecie nie zna granic. Także
znajdziemy w nim tandetność i jarmarczność rodem z dzisiej­
szego Montmartre'u i Schulzowskiej ulicy Krokodyli. Bły­
skotki, świecidełka, istne targowisko próżności. Ale są też
rzeczy istotne, ważne i ciekawe. Do nich próbujemy dotrzeć
ulegając nieraz czarowi internetowych prostytutek - jak
w prawdziwej podróży. I dlatego może Jest lekkomyślnością
nie do darowania wysyłać w taką noc młodego chłopca z mi­
sją ważną i pilną, albowiem w jej półświetle zwielokrotniają
się, plączą i wymieniają jedne z drugimi ulice. Otwierają się
w głębi miasta, żeby tak rzec, ulice podwójne, ulice sobow­
tóry, ulice kłamliwe i zwodne. Oczarowana i zmylona wyo­
braźnia wytwarza złudne plany miasta, rzekomo dawno zna­
ne i wiadome, w których te ulice mają swe miejsce i nazwę,
a noc w niewyczerpanej swej płodności nie ma nic lepszego
do roboty, jak dostarczać wciąż nowych i urojonych konfigu­
racji. Te kuszenia nocy zimowych zaczynają się zazwyczaj
niewinnie od chętki skrócenia sobie drogi, użycia niezwykłe­
go lub prędszego przejścia. Powstają ponętne kombinacje
135

�Do.tęp do wpiło ATM przez:
zwykłe linie telefoniczne,
stale tacza dzierżawione,
KOMERTEL, ISDN,
POLPAK, VSAT.
Oferujemy:
Whine konto w Internecie
w ciągu 30 minut.
Modemy i oprogramowanie
przeznaczone do pracy w sieci.
Instalacje oprogramowania,
modemów i serwerów
w siedzibie Mienia.
Szkolenia związane
z Internetem:
od podstawowych
po specjalistyczne.
Możliwośi
bezpłatnego
wykorzystania
serwera
'i
World Wide Web
do promocji
swo/е/ firmy.

przecięcia zawiłej wędrówki jakąś nie wypróbowaną prze­
cznicą (s. 68).
Czym się różni świat sklepów cynamonowych od s'wiata
Wide webl Zapachem, którego w tym drugim brak, onirycznością karzącą przymykać oczy wyobrażając sobie Schulzowskie krainy, a może naszym do nich stosunkiem. Świat
cyberprzestrzeni wiecznie jest otwarty dla swoich użytkowni­
ków, w tym sensie nie ma granic. Można po nim podróżować,
ale można go także tworzyć. Od początku do końca zrobiony
jest przez człowieka - na wzór i podobieństwo tegoż. Nawet
kiedy ręka poety dotknie go i zostawi tam ślad, znajdzie się
on obok miliardów innych śladów i nie ma większego wpły­
wu na całokształt. Swoista addytywność cyberprzestrzeni
i pewne równouprawnienie składających się nań klocuszków
(przynajmniej na razie, nie wykluczam, że to się może zmie­
nić) jest jednym z czynników, który nie pozwala nam mówić
0 niej jako o świecie w pigułce, nie do końca broni się także
nazwanie jej mikrokosmosem, a tym bardziej zwierciadłem
rzeczywistości. Co najwyżej możemy mówić o marnej meta­
forze współczesności. Jest nową jakością, nowym tworem,
wiecznie na nas otwartym i czekającym na ciekawe uzupeł­
nienia. Jest także miejscem spotkań ludzi z całego świata, za­
negowaniem przestrzeni fizycznej, gwoździem do trumny
Euklidesa. World Wide Web na nas czeka, chatlisty z nami
rozmawiają (te drwią już z wszelkich tradycyjnych zasad
1 ograniczeń konwersacji), a gry komputerowe zabawiają.
Świat Schulza przed nami ucieka, jest tak fascynujący, że
chcemy się w nim znaleźć, ale to wymaga ogromnego wysił­
ku. W przeciwieństwie do cyberprzestrzeni, która dostępna
jest dla każdego, sklepy cynamonowe pojawiają się, by zaraz
zniknąć, ulotnić się i rozpłynąć. Są czystym, nieziszczalnym
marzeniem, a Internet marzenie urzeczywistnił, tym samym
je likwidując.
Powróćmy jeszcze raz do samych cynamonowych skle­
pów: słabo oświetlone, ciemne i uroczyste ich wnętrza pach­
niały głębokim zapachem farb, laku, kadzidła, aromatem da­
lekich krajów i rzadkich materiałów. Mogłeś tam Znaleźć
ognie bengalskie, szkatułki czarodziejskie, marki krajów daw­
1

136

no zaginionych, chińskie odbijanki, indygo, kalafonium z Malabaru, jaja owadów egzotycznych, papug, tukanów, żywe sa­
lamandry i bazyliszki, korzeń mandragory, norymberskie me­
chanizmy, homunkulusy w doniczkach, mikroskopy i lunety,
a nade wszystko rzadkie i osobliwe książki, stare folianty peł­
ne przedziwnych rycin i oszałamiających historyj (s. 69).
Cyberprzestrzeń nie jest poezją, brak jej cynamonowego
zapachu i swoistej subtelności, aleja wierzę, że podczas mo­
ich wędrówek po tej nieograniczonej krainie dotrę kiedyś na
ulice świata sklepów cynamonowych, do jego najciekaw­
szych zakamarków i znajdę w nich elementy, o których zapo­
mnieć i których odrzucić nie warto. Bez tej wiary nie byłoby
sensu po takiej rzeczywistości podróżować, a traktowanie jej
tylko i wyłącznie instrumentalnie jako narzędzia i bazy da­
nych wydaje się być niemożliwe. Zbyt dużo czasu się jej po­
święca, zbyt dużo uwagi na niej skupia, za wiele tam świeci­
dełek i koronek, tandety i mądrych słów, by móc nie zatrzy­
mywać się, a tylko wyszukiwać proste informacje na temat.
Pamiętam, kiedy ostatnio podróżowałam po Internecie w po­
szukiwaniu wirtualnej superdziewczyny Lary Croft, to ani ra­
zu nie zostałam zaspokojona informacjami, ciągle chciałam
wiedzieć więcej i więcej zobaczyć. Cały czas ma się bowiem
świadomość, że można jeszcze znaleźć ciekawsze rzeczy, że
źródło jest niewyczerpane, a na dodatek po drodze tyle inte­
resujących dygresji.
Co jeszcze urzeka w cyberprzestrzeni? Obiecuje ona speł­
nić marzenia każdego podróżnika - poprzez postawienie sto­
py na obcej ziemi oswaja się ją, ogarnia, poznaje, a tym sa­
mym opanowuje. Podróż jest równa podbojowi. Sieć pokazu­
je świat już podbity i ogarnięty - zapisany i paradoksalnie ca­
ły czas otwarty na nasze dodatki. Chaos opanowany. Złudze­
nie wszechwiedzy, bo cała wiedza ludzkości jest w zasięgu
naszej ręki. Banki danych zawsze są do naszej dyspozycji,
więc my - my jako ludzkość - wiemy wszystko. Potencja
nieograniczona kusi obietnicą ogarnięcia i poznania wszech­
rzeczy. Cyberprzestrzeń odsłania pragnienia o wiele starsze
niż komputery cyfrowe: mistyczne pragnienie świadomości
totalnej, magiczne pragnienie totalnej kontroli nad informa-

�puchnie i rośnie w pustą, wydętą narośl, wystrzela szara i lek­
cją. Ze swymi nieskończonymi granicami i rozległą hierar­
ka wegetacja puszystych chwastów, bezbarwnych włochatych
chią galaktyk i konstelacji, drogami i miastami, cyberprze­
maków, zrobiona z nieważkiej tkanki majaku i haszyszu. Nad
strzeń jest czymś' więcej niż mapą - jest kosmosem. Jeden
całą dzielnicą unosi się leniwy i rozwiązły fluid grzechu i do­
Z etapów przejścia przez Corpus Hermeticum zawiera zbiór
my, sklepy, ludzie wydają się niekiedy dreszczem na jej go­
tekstów ezoterycznych z późnego antyku, które stały się pod­
rączkującym ciele, gęsią skórką na jej febrycznych marze­
stawą europejskiej magii, alchemii i innych gnostycznych
niach. Nigdzie, jak tu, nie czujemy się tak zagrożeni możliwo­
wzlotów - ujawniony Umysł mówi do Hermesa Trismegistuściami, wstrząśnięci bliskością spełnienia, pobladli i bezwła­
sa: „Jeżeli obejmiesz myślą wszystkie rzeczy jednocześnie,
dni rozkosznym struchleniem ziszczenia. Lecz na tym się też
czasy, miejsca, substancje, jakość i ilość, być może zrozu­
kończy.
miesz Boga". (Davis, 108)
Czy jednak nie za duże znaczenie nadajemy sieci i jej
Przekroczywszy pewien punkt napięcia, przypływ zatrzy­
przestrzeni? Czy niebawem nie dostrzeżemy w niej faktycz­
muje się i cofa, atmosfera gaśnie i przekwita, możliwości
nego podobieństwa do ulicy Krokodyli? (Teraz pozwolę so­
więdną i rozpadają się w nicość, oszalałe szare maki ekscyta­
bie na jeszcze jeden długi cytat, uważam bowiem, że opis uli­
cji rozsypują się w popiół.
cy dokonany przez Schulza może być wykorzystany jako bar­
Będziemy wiecznie żałowali, żeśmy wtedy wyszli na chwi­
dzo celny literacki komentarz między innymi do zjawiska cy­
lę z magazynu konfekcji podejrzanej konduity. Nigdy nie tra­
berprzestrzeni i moich o niej refleksji.)
fimy już doń z powrotem. Będziemy błądzili od szyldu do szyl­
A jednak - a jednak czy mamy zdradzić ostatnią tajemni­
du i mylili się setki razy. Zwiedzimy setki magazynów, trafimy
cę tej dzielnicy, troskliwie ukrywany sekret ulicy Krokodyli?
do całkiem podobnych, będziemy wędrowali przez szpalery
książek, wertowali czasopisma i druki, konferowali długo
Kilkakrotnie w czasie naszego sprawozdania stawialiśmy
i zawile z panienkami o nadmiernym pigmencie i skażonej
pewne znaki ostrzegawcze, dawaliśmy w delikatny sposób wy­
piękności, które nie potrafią zrozumieć naszych życzeń.
raz naszym zastrzeżeniom. Uważny czytelnik nie będzie nie
przygotowany na ten ostateczny obrót sprawy. Mówiliśmy
Będziemy się wikłali w nieporozumieniach, aż cała nasza
0 imitatywnym, iluzorycznym charakterze tej dzielnicy, ale sło­ gorączka i podniecenie ulotni się w niepotrzebnym wysiłku,
wa te mają zbyt ostateczne i stanowcze znaczenie, by określić
w straconej na próżno gonitwie.
połowiczny i niezdecydowany charakter jej rzeczywistości.
Nasze nadzieje były nieporozumieniem, dwuznaczny wygląd
Język nasz nie posiada określeń, które by dozowały nieja­
lokalu i służby - pozorem, konfekcja była prawdziwą konfek­
ko stopień realności, definiowały jej giętkość. Powiedzmy bez
cją, a subiekt nie miał żadnych ukrytych intencyj. Świat ko­
ogródek: fatalnością tej dzielnicy jest, że nic w niej nie do­
biecy Ulicy Krokodylej odznacza się całkiem miernym zepsu­
chodzi do skutku, nic nie dobiega do swojego definitivum,
ciem, zagłuszonym grubymi warstwami przesądów moral­
wszystkie ruchy rozpoczęte zawisają w powietrzu, wszystkie
nych i banalnej pospolitości. W tym mieście taniego materia­
gesty wyczerpują się przedwcześnie i nie mogą przekroczyć
łu ludzkiego brak także wybujałości instynktu, brak niezwy­
pewnego martwego punktu. Mogliśmy już zauważyć wielką
kłych i ciemnych namiętności.
bujność i rozrzutność - w intencjach, w projektach i antycy­
Ulica Krokodyli była koncesją naszego miasta na rzecz
pacjach, która cechuje tę dzielnicę. Cała ona nie jest niczym
nowoczesności i zepsucia wielkomiejskiego. Widocznie nie
innym jak fermentacją pragnień, przedwcześnie wybujałą
stać nas było na nic innego jak na papierową imitację, jak na
1 dlatego bezsilną i pustą. W atmosferze nadmiernej łatwości
fotomontaż złożony z wycinków zleżafych, zeszłorocznych ga­
kiełkuje tutaj każda najlżejsza zachcianka, przelotne napięcie
zet, (s. 83, 84)

�Po tej dłuższej refleksji, która nie musi być odczytywana
jako jednoznaczna krytyka, a moją intencją umieszczenia jej
w tym miejscu była raczej pewna obawa, a może nawet deli­
katna przestroga przed beztroskim poddaniem się uwiedzeniu
temu urzekającemu światu, wróćmy do podróżowania. Czy to
kwestia atrakcyjności tkwiącej w samej metaforze podróży
czy faktyczne podobieństwo, że używa się tego określenia
nagminnie przy omawianiu cyberprzestrzeni? Już wcześniej
zarysowałam pewne cechy wskazujące, że nie jest to przypa­
dek. Spróbuję pójść jeszcze kawałek dalej. Podróż to niewąt­
pliwie poruszanie się w przestrzeni i w czasie. Sieć pozwala
nam pokonać wszelkie granice, dostać w każde miejsce: jed­
no kliknięcie i Luwr, drugie i zwiedzamy Disneyland, trzecie
poznajemy borgesowskie labirynty , itd. Podróżujemy po ca­
łym świecie, po wszystkim, co człowiek wymyślił i wsadził
do komputera (jeśli coś tam jeszcze nie jest zapisane, to nic
nie stoi na przeszkodzie, żeby to zrobić). Zostawiamy czas
płynący w domu, aby poddać się innemu. Czas podróży jest
czasem niezwykłym, bo odmiennym od porządku codzienno­
ści, bo toczącym się we własnym, swoistym rytmie. Jest cza­
sem nieciągłym, czasem bez przeszłości i bez przyszłości, jak­
by zawieszonym w innej, sobie właściwej rzeczywistości. Jest
czasem, w którym możliwe są wydarzenia i sytuacje odmien­
ne od rutyny codzienności, nie mieszczące się w jej ramach.
(Tarkowska, 1995). To się zgadza z podróżą internauty.
Podróżny to ten zawieszony między początkiem a końcem,
ten już nie w domu, ale jeszcze nie u kresu. Tutaj podróżują­
cy po sieci przypomina raczej skoczka z miejsca na miejsce,
albo włóczęgę wielce ciekawego świata. Dla internauty nie
istnieje strach, niebezpieczeństwo, techniczne ograniczenia.
To czysta wędrówka, bezcielesna tułaczka. Ale podróż to tak­
że miejsce spotkań z innym, rozmów bardzo ważnych i tych
niezobowiązujących, zostawiania śladów w nieoczekiwanych
miejscach i ludziach. Wszystko się zgadza. Podróżując po In­
ternecie możemy gdzieś odpowiedzieć komuś na zadane py­
tania, dodać własne zdanie na liście dyskusyjnej, zwierzyć się
wirtualnemu psychoanalitykowi. Na internetowym murze na­
pisać: „tu byłem". A ciągle przy tym jesteśmy w ruchu, prze­
mierzamy kilometry bajtów, aby poznać, dowiedzieć się, za­
smakować Nowego. A jednak przez to, że cyberprzestrzeń
umożliwiła nam bycie równocześnie w kilku miejscach, wy­
eliminowała w jakimś stopniu czynnik czasu i stuprocentowo
odległości. Także poprzez kontakty w sieci może tworzyć no­
we podziały społeczne oparte na wspólnych zainteresowa­
niach i możliwościach poruszania się w obrębie podobnych
tematów.
2

Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z nową
formą podróży, całkiem abstrahującą od fizycznych odległo­
ści i uniedogodnień terenu. Ale jednocześnie Internet, na tro­
chę już innym poziomie, prawdziwą (czy żeby tak nie warto­
ściować powiedzmy dotychczasową) podróż niweluje. Nie
tylko pozwala będącemu w podróży na nieustanny kontakt
z osobami pozostawionymi w domu, ale także daje możli­
wość obcowania ze swoją codzienną przestrzenią: chociażby
przez możliwość włączenia ulubionej rozgłośni radiowej,
przeczytania gazety lokalnej, dowiedzenia się o wynikach li­
gi piłkarskiej. Z drugiej strony kiedy włączy komputer, ma do
czynienia z dokładnie tą samą cyberprzestrzenią, z którą ob­
cuje na co dzień. Internet naprawdę drwi sobie z geografii
i skutecznie udaje mu się pokazać, że nie jest ona warta za­
chodu.
Simon Penny twierdzi, że nie ma tu wcale jakiejś radykal­
nej zmiany, gdyż rzeczywistość wirtualna liczy sobie co naj­
138

mniej dwa tysiąclecia. Śledząc w historii różne iluzje i marze­
nia o symulacji, wskazuje m.in. na teatry optyczno-mecha­
niczne. Jeden z nich miał być tak przedstawiony w ówczesnej
prasie: Nikt chyba z odwiedzających wystawę nie zdoła się
oprzeć pokusie (...) odbycia podróży mającej wszelki pozór
prawdziwości, a nie narażającej na koszty i niebezpieczeń­
stwa (...) nawet na wzburzonym morzu wśród szalejących ży­
wiołów można w każdej chwili zejść na twardy grunt. Podob­
nie bezstresowo podróżował markiz de Selby: Podczas swego
pobytu w Anglii, mieszkał przez pewien czas w Bath, skąd mu­
siał się udać w pilnej sprawie do Folkestone. Potraktował to
w sposób raczej niekonwencjonalny. Zamiast pójść na dwo­
rzec i zasięgnąć informacji o pociągach, zamknął się w swo­
im pokoju zaopatrzony w duży wybór pocztówek ukazujących
miejsca, przez które musiałby przejeżdżać podczas podróży
Miał też wiele zegarów i barometrów oraz przyrząd do regu­
lowania lampy gazowej tak, by dostosować ją do zmieniają­
cego się na zewnątrz światła. Co działo się w jego pokoju i do
czego posłużyły markizowi liczne instrumenty - tego dokła­
dnie nie wiemy. Wydaje się jednak, że po kilku godzinach wy­
szedł z pokoju przekonany, że był w Folkestone i że prawdo­
podobnie odkrył taki sposób podróżowania, który nie przypa­
dnie do gustu kompaniom kolejowym i okrętowym, (za: Pen­
ny 1996, 147).
Internet jednak to nie iluzja rzeczywistości, on nie ma pre­
tensji do bycia doskonałą symulacją: to inna forma poznania,
to nowy sposób kontaktowania się ze światem, oryginalne do­
świadczenie całej niemal kultury. I dlatego nie ma potrzeby
traktowania rzeczywistości wirtualnej jako alternatywy dla
rzeczywistości realnej, człowiek bowiem może wybrać obie.
Jak bardzo, przynajmniej na razie, sieć nie może się obyć bez
odniesienia do realności, świadczy między innymi metafory­
ka opisująca poruszanie się po Internecie. Tak więc obok
podróżowania mamy wielce popularną nazwę: infostrada. In­
fostrada na wzór autostrady, z tym, że na tej pierwszej
z ogromną prędkością przemieszczane są informacje (ponoć
najdroższy produkt współczesnego świata). Podobnie ruch
odbywa się tu nieustannie, tylko że nie ma ograniczeń ilo­
ściowych. Jednak poruszający się po sieci to ktoś mieszczący
się na przeciwnym biegunie w stosunku do kierowcy tira czy
innego auta. To wolno i z refleksem przemierzający wcale nie
pustą i antyludzką (jak w przypadku autostrady) przestrzeń.
On ma prawo zajrzeć, kiedy tylko chce, do ciekawego miej­
sca, kupić niepotrzebną rzecz, zatrzymać się nie tylko na pa­
pierosa. On ma prawo błądzić, skręcać i zapominać o celu.
Może dlatego bardziej popularna jest jeszcze inna metafora:
żeglowania, nawigacji i surfowania.
O żeglowaniu mówią wszyscy: począwszy od poważnych
redaktorów specjalistycznych gazet komputerowych, którzy
na pewno obruszyliby się, gdyby ktoś powiedział im, że po­
sługują się metaforą, przez śmieszniastych piszących o grach
komputerowych, do socjologów i teoretyków cyberprzestrze­
ni, w końcu i sami użytkownicy sieci. Żeglarskie artefakty
bardzo często pojawiają się w reklamach sprzętu komputero­
wego czy w nazwach i czołówkach programów. Nic nie zna­
czący przypadek (Lakof i Johnson nie uznaliby tego tłuma­
czenia), zwykła atrakcyjność tak popularnej metafory czy
może coś więcej w tym jest? Pójdźmy tropem trzeciego
podejrzenia.
Nawigacja morska jest gałęzią wiedzy, która umożliwia
przeprowadzenie statku bezpieczną drogą z jednego punktu
na powierzchni Ziemi do drugiego. (Czajewski 1986, 9). Bez­
pieczeństwo jest raczej zapewnione, chyba, że boimy się

�komputerowych wirusów lub złośliwych hackerów. Co z że­
glarską wiedzą? Czy interżeglarz faktycznie posługuje się ja­
kąś konkretną techniką i umiejętnościami, aby dotrzeć do ce­
lu? Tak, jeśli wyznaczy sobie konkretny cel (a ten, jak wyżej
wspomniałam, bardzo łatwo ulega zapomnieniu), to musi po­
znać, która przeglądarka jest najlepsza, gdzie szukać, jakich
typów wiadomości itp. Musi starannie omijać przeszkody, nie
dać się zdryfować na nieznane tereny i być cierpliwym. Jed­
nak większość nałogowych internautów ani myśli o narzuca­
niu sobie surowej dyscypliny, chyba że rachunek telefonicz­
ny przekroczy granice przyzwoitości . Raczej termin nawiga­
cja wskazuje na potrzebę dostania narzędzi i mapy do poru­
szania się po tej niewyobrażalnej przestrzeni. A może zakła­
da jakiś talent czy nabytą umiejętność, mimo wszystko ogar­
niania bezkresu. Ale tu żeglarzem może być każdy i żadnego
patentu nikt nie wymaga.
A co z surfowaniem, może ono okaże się lepszym określe­
niem. Jeśli uznać, że jest ślizganiem się po powierzchni, bez
zagłębiania się (bo w tym kontekście głębi nie ma), jechaniem
na fali, to dobrze. Jednak surfowanie to także cała otoczka: ko­
lorowe stroje, deska najlepszej firmy, długonogie dziewczęta,
białozębni chłopcy. I tutaj znajdziemy analogię do Internetu.
Surferzy mają kontakt z oceanem - w jakimś stopniu odpowie­
dnikiem cyberprzestrzeni, jako czymś nieogarnialnym, chao­
tycznym, bez widocznego końca, otwartym, nie narzucającym
kierunku. Pełna dowolność wyboru. Surfer, podobnie jak inter­
nauta: idzie, żegluje, mówi dość, wraca. Bez zobowiązań, bez
nocowania w obcym porcie, po prostu. I w tym jest bliższy mi­
łośnikowi sieci od swojego starszego brata żeglarza. Liczy się
kontakt z wodą, ale nie z niebezpiecznym żywiołem. Chociaż
internauta, podobnie jak żeglarz to ten, co ma dostęp do wiel­
kiego świata, ten, któremu nie wystarcza najbliższa okolica,
ten, który pragnie poznania, ciągłego zrywania jabłka z drzewa
wiadomości; ten drugi jest symbolem odwagi, siły, indywidu­
alności, życiowej mądrości. Zdarzają się jednak marynarze bez
tej całej głębokiej ideologii, nawet u Josepha Conrada: Kapitan
McWhirr pływał po powierzchni oceanów jak niektórzy ludzie
prześlizgują się po latach życia, by łagodnie zapaść w spokoj­
ny grób, nieświadomi życia do ostatka, nie wiedząc, ile w nim
3

1

Chatlisty to coś na kształt internetowych kawiarni, miejsce niezobowią­
zujących pogawędek, nieraz bezsensownych dialogów; cieszą się ogrom­
ną popularnością wśród użytkowników. Podobną rolę spełniają grupy
dyskusyjne (tematyczne), gdzie także każdy może w każdej chwili wy­
powiedzieć się i poznać wypowiedzi innych.

zdrady, brutalności i przerażenia. I na morzu, i na lądzie, zda­
rzają się ludzie tak uprzywilejowani - lub tak lekceważeni
przez los albo morze. (Conrad 1973, 31). Nie ma co jednak
ukrywać, że większość bohaterów morza to ci doświadczający
niebezpiecznego żywiołu, dotykający śmierci romantyczni he­
rosi lub szaleńcy. To bieda i ascetyczny styl życia, to wielkie
ideały i legendy. A w sieci? Przeciwnie - bardziej barok niż ro­
mantyzm, raczej jarmark niż pustynia (bez wartościowania).
Na statku jestem sam, muszę liczyć przede wszystkim na sie­
bie i tylko listy pomagają mi utrzymać kontakt z resztą świata.
W sieci: z pozoru samotny przy komputerze, przez Internet
kontaktuję się z masą ludzi. Nie mam prawa czuć się samotny,
w każdej chwili mogę pogadać, cały czas mam świadomość
równoczesnego istnienia w tej samej przestrzeni tłumu innych
- mojej społeczności. To jeszcze raz warto zapytać, skąd to że­
glowanie w Internecie? Chodzi o nieistnienie wytyczonych
szlaków, o wolność czy o poszukiwanie? A może sieć ma coś
wspólnego z chińskimi morzami, o których znowu Conrad: Są
to morza pełne zwyczajnych faktów, które mówią same za sie­
bie - wysp, mielizn, raf, bystrych i zmiennych prądów - skom­
plikowanych zjawisk, które jednak przemawiają do marynarza
językiem jasnym i precyzyjnym, (s. 27).
Woda, jako dobre określenie zjawiska, które tu staram się
opisać, pojawia się jeszcze w innym kontekście. Telekomuni­
kacja i za nią to, co tworzy cyberprzestrzeń, zostały przez
Pierre'a Levy przyrównane do biblijnego potopu: Drugi potop
nigdy się nie skończy. Ocean informacji jest bez dna. Potop to
nowa kondycja, z którą musimy się pogodzić. Nauczmy nasze
dzieci pływać (nawigować?), utrzymywać się na powierzchni,
a może nawet sterować. Wśród powszechnego falowania jed­
no jest pewne: idea stałego lądu jest przedpotopowa.
Patrząc przez okienko swej arki Noe, to znaczy każdy
z nas, jak okiem sięgnąć widzi inne arki. Płyną po wzburzo­
nym oceanie komunikacji numerycznej. Każda z nich dokona­
ła własnej selekcji. Każda pragnie ocalić różnorodność. Każ­
da chce przekazać informację. Arki będą dryfować bez końca
po powierzchni wód. (s. 46). Teraz nie pozostaje mi nic inne­
go, jak patetycznie przypomnieć za starożytnymi: „Navigare
necesse est, vivere non est necesse".

2

Notabene to właśnie borgesowski labirynt wydaje się być świetną me­
taforą internetowego świata. Chyba już nieraz wykorzystaną.
Z takich czysto technicznych ograniczeń należy wskazać także na fakt.
że wiele stron w Internecie jest płatnych, mogą dostać się na nie tylko po­
siadacze karty kredytowej.
3

BIBLIOGRAFIA:
Bóhme, Hartmut
1996 Teologia leleobecności, tłum.: Aleksandra Ubertowska, „Maga­
zyn Sztuki", nr 10(2/96)
Brzechwa, Jan
1968 Akademia Pana Kleksa, Warszawa
Conrad, Joseph
1973 Tajfun, (w:) Tajfun i inne opowiadania, tłum.: Halina CarrollNajder, Warszawa
Cząjewski, Jacek
1986 Nawigacja morska, Warszawa
Davis, Frank
1998 Komputer. Wszechświat, tłum.: Marzena Beata Guzowska, „Ma­
gazyn Sztuki", nr 17 (1/98)

Levy, Pierre
1997 Drugi potop, tłum.: Justyna Budzyk, „Magazyn Sztuki", nr 13-14
(1-2/97)
Penny, Simon
1996 2 tysiąclecia rzeczywistości wirtualnej, tłum.; Jadwiga Węgrodzka, „Magazyn Sztuki", nr 9 (1/96)
Schulz, Bruno
1994 Sklepy cynamonowe, Warszawa
Tarkowska, Elżbieta
1995 Czas podróży, włóczęgi, wędrówki. „Res Publica nowa", nr 7-8
(82-83)

139

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5932" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5912">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4b12a26dc3c211cfb29d14810ed6ffaa.pdf</src>
        <authentication>fa40fe12e82db1467dc49342973fc28c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70729">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5445</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70730">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70731">
                <text>dziedzictwo kulturowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70732">
                <text>Śląsk Cieszyński - dziedzictwo kluturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70733">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5062</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70734">
                <text>Przedmowa : po obu stronach granicy - dziedzictwo kulturowe a tożsamość Śląska Cieszyńskiego / Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70735">
                <text>Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego; pod red. Haliny Rusek,Agnieszki Pieńczak i Jacka Szczyrbowskiego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70736">
                <text>Rusek, Halina</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70737">
                <text>pol</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70738">
                <text>ang.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70739">
                <text>cz.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70740">
                <text>Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70741">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70742">
                <text>Przedmowa
Po obu stronach granicy – dziedzictwo kulturowe
a tożsamość Śląska Cieszyńskiego

Kiedy mówimy „Śląsk Cieszyński”, nie zawsze mówimy o tym samym. To, co kryje
się pod tą nazwą dla historyka, nie oznacza tego samego, co Śląskiem Cieszyńskim
nazywa geograf, a jego rozumienie nie pokrywa się z rozumieniem tej nazwy przez
socjologa, etnografa, etnologa czy antropologa. Co zatem kryje się pod nazwą Śląsk
Cieszyński? Czy mamy na myśli region o szczególnej urodzie, jak powszechnie mówi
się o ziemi cieszyńskiej? Tak piękny i przyjazny ludziom, że, jak głosi legenda, 1200 lat
temu trzej polscy książęta Leszko, Bolko i Cieszko, zachwyceni tym skrawkiem ziemi
i szczęśliwi z powodu swojego spotkania, postanowili założyć miasto Cieszyn? A co
kryje się pod nazwą Cieszyn? Urodziwe miasto nazywane niegdyś Małym Wiedniem?
Ten piękny Śląsk Cieszyński i jego stolica Cieszyn są już przeszłością, mitami. Nie ma
jednego Śląska Cieszyńskiego i jednego Cieszyna, i tak jest od 90 lat, kiedy region ten,
po długich sporach, został podzielony pomiędzy niezadowolone z warunków tego
podziału dwa kraje: Polskę i Czechosłowację. Choć z punktu widzenia geografii i historii możemy mówić o jednym Śląsku Cieszyńskim rozciągniętym obecnie po obu
stronach granicy polsko-czeskiej, to jednak wskaźniki kulturowe nakazują mówienie
o dwóch ziemiach cieszyńskich, które pewne cechy łączą, ale jeszcze więcej dzieli. Po
podziale ziemi cieszyńskiej nazwa Śląsk Cieszyński zachowała się tylko w odniesieniu
do polskiej strony regionu. Po czeskiej stronie mówi się, česke Slezsko lub Těšinsko,
natomiast skrawek tej części Śląska obejmujący dwa powiaty zamieszkałe przez duże
skupiska Polaków, przyjęto nazywać – głównie w Polsce – Zaolziem.
Ziemi cieszyńskiej zawsze można było przypisać termin „pogranicze”. Zawsze leżała i także obecnie leży na styku państw, narodów, kultur i religii, co daje się zauważyć we współczesnym jej obliczu, które ukształtowały wpływy polskie, czeskie,
niemieckie, słowackie, austriackie, a nawet węgierskie. W przestrzeni geograficznej
i społecznej tego pogranicza nieustannie dochodzi do zderzenia kulturowego, przenikania wartości i wzorów kulturowych z jednej grupy do drugiej, wymiany sposobów
życia, a często także do rywalizacji pomiędzy tymi sposobami, wartościami i wzorami. W wyniku tego wielowiekowego procesu mieszania się kultur wykształciła się na
Śląsku Cieszyńskim kultura specyficzna, o synkretycznym charakterze, zawierająca
różne pierwiastki - niegdyś „obce”, a obecnie zaadoptowane do rodzimej kultury i już
„swoje”. Stało się tak pomimo faktu, że granica polsko-czeska, biegnąca przez środek regionu, zawsze była granicą trudną; aż do początków lat 90. XX wieku była to

�6

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

granica zamknięta, szczelna, co oznaczało, że jej przekraczanie należało do sytuacji
wyjątkowych i wymagających pokonania licznych utrudnień. Długie lata izolacji spowodowały, że dwie strony tej granicy – Polacy i Czesi – odwróciły się od siebie i przez
kilkadziesiąt lat o współpracy w jakiejkolwiek postaci na pograniczu polsko-czeskim
trudno było mówić. Czasami mówi się, że granica nie tylko dzieli, ale także w jakiś
sposób łączy dwa organizmy społeczne i kulturowe. Jednak granica polsko-czeska
przez kilkadziesiąt lat tylko dzieliła, jej ostrość doprowadziła skutecznie do przerwania dawnej jedności kulturowej tej części Śląska, którego mieszkańcy co prawda próbują obecnie – choć jeszcze dosyć nieśmiało i z pewnym do siebie dystansem – zawiązywać te pozrywane nici, ale muszą zmierzyć się ze świadomością, że powrót do
dawnej jedności Śląska Cieszyńskiego jest niemożliwy. Po obu stronach tej granicy
wytworzyły się dwa odrębne społeczeństwa z odmiennymi systemami wartości, normami i sposobami życia. Tylko w języku i tych płaszczyznach życia, gdzie przywołuje
się tradycję, dają się odkryć echa dawnej jedności.
Współczesne procesy przebiegające na pograniczu polsko-czeskim i ich dynamika
zależą od wielu różnorodnych czynników z przeszłości i teraźniejszości. Ich wyczerpująca klasyfikacja nie jest możliwa, ale można pokusić się o wskazanie tych uwarunkowań, które zdają się w największym stopniu wpływać na to, co obecnie dzieje się na
wszystkich pograniczach etnicznych, narodowych i państwowych, w tym na pograniczu polsko-czeskim na Śląsku Cieszyńskim. Uwarunkowania te wynikają zarówno
z sytuacji, w jakiej funkcjonował w przeszłości i funkcjonuje obecnie ten region, jak
i z sytuacji, w jakiej znalazł się współczesny świat.
1. Mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego żyją w kilku wymiarach pogranicza. Po pierwsze mieszkają na pograniczu pomiędzy dwoma państwami i narodami, a więc
w przestrzeni, w której dochodzi do przenikania z jednej strony granicy na drugą
wzorów kulturowych, systemów wartości, sposobów i stylów życia. Po drugie na
co dzień żyją w przestrzeni pogranicza religijnego, które wypełniają wzory oryginalnej, głównie katolicko-ewangelickiej kultury religijnej. Na Śląsku Cieszyńskim żyje kilkudziesięciotysięczna, najliczniejsza w Polsce społeczność luteran.
Tylko tu można znaleźć wsie, gdzie wśród mieszkańców przeważają wyznawcy
protestantyzmu w licznych jego odłamach.
2. Tego rodzaju złożoność wpływów powoduje, że tożsamość mieszkańców pogranicza jest taka jak ich kultura: złożona, niejednorodna, budowana z bogatego materiału, a ponadto nieustannie rekonstruowana w takim rytmie, w jakim
zmieniają się i pojawiają nowe procesy społeczno-kulturowe na pograniczu.
Na pograniczach wytwarza się typ człowieka pogranicza o specyficznej świadomości społecznej i tożsamości jednostkowej. Podziela on życie kulturalne dwóch lub więcej różnych społeczności. Czasami
zmienia przynależność narodową1.

Jest to człowiek jakby rozdarty wewnętrznie, nie potrafiący często dokonać wyboru
pomiędzy różnymi sposobami życia, ale jednak nabywający w procesie socjalizacji
i wychowania umiejętności swobodnego poruszania się w dwóch lub więcej kulturach,
wybierania z nich różnych elementów do konstruowania swojej tożsamości. Walencja
kulturowa ludzi pogranicza, czyli ich poczucie szczególnej bliskości z kulturą narodo1

A. Sadowski: Pogranicze polsko-białoruskie: tożsamość mieszkańców. Białystok 1995, s. 46.

�Przedmowa

7

wą i łatwość posługiwania się jej treściami i wzorami zarówno w życiu codziennym jak
i sytuacjach wyjątkowych2, staje się podwójna, a nawet ich tożsamość narodowa nie
jest jednorodna. Tacy ludzie, mówiąc metaforycznie, zawsze żyją na granicy, zawsze
dla kogoś stają się innymi, często obcymi i wystawionymi na inność i obcość innych.
Pojawił się zatem jakiś „nowy”, nieodwołalnie naznaczony „cudzoziemskością”, człowiek obdarzony nową tożsamością – niejednorodną, złożoną, ukształtowaną przez
dwie strony jakiejś granicy.
3. Zmienia się nieustannie kontekst społeczny i kulturowy, w którym kształtuje się
tożsamość narodowa współczesnych społeczeństw, co szczególnie uwidacznia
się na pograniczach, czyli w przestrzeniach niejednorodnych, często wielokulturowych. Niegdyś tożsamość człowieka zależała od przynależności do jakiejś
większej grupy i była zamknięta w ramach przynależności do danej klasy czy
narodu. Dzisiaj tożsamość ta jest płynna i wielowymiarowa, osłabła bowiem siła
oddziaływania dziedzictwa, tradycji, wzrosła natomiast ruchliwość ludzi, którzy w pewien sposób uwolnili się od względnie homogenicznych społeczności,
w których wzory kulturowe przechodziły z pokolenia na pokolenie. Tradycyjne
drogowskazy pokazujące dokąd zmierzamy straciły na znaczeniu, a współczesny
świat daje nam niespotykanie szeroki wybór możliwości kim być, jak tworzyć
siebie i budować własną tożsamość3.
4. Dokonują się szybkie przemiany znaczenia i funkcji granicy. Proces ten szczególnie wyraźnie zaznacza się w Europie. Tu granice – zwłaszcza pomiędzy krajami
wchodzącymi w skład Unii Europejskiej – wyraźnie tracą swoją ostrość, stają się
coraz bardziej otwarte, a tym samym coraz mniej szczelne. Układ z Schengen, do
którego w 2007 roku przystąpiła Polska i kilka innych krajów, w tym Republika
Czeska, nadaje granicom wręcz symboliczny charakter. Taki charakter przybrała
także granica polsko-czeska. Od trzech lat staje się jakby niewidoczna, co oznacza, że można ją przekraczać nie uświadamiając sobie faktu przenoszenia się z jej
jednej strony na drugą. Rysem szczególnym Europy Środkowo-Wschodniej jest
powstanie w ciągu ostatnich kilkunastu lat kilku nowych granic, wokół których
tworzą się nowe pogranicza. W przypadku Polski oznacza to zmiany na wschodnim pograniczu po rozpadzie Związku Radzieckiego, oraz na południowym, po
rozpadzie Czechosłowacji. Zwiększyła się liczba centrów oddziałujących na te
obszary, a co za tym idzie, wachlarz wartości, kultur i wzorów zachowania.
5. Na Śląsku Cieszyńskim intensyfikują się procesy transgraniczne. Transgraniczność
rozumiana jest tu szeroko jako wszelkie komunikowanie międzynarodowe pomiędzy różnymi krajami i narodami, ale też kulturami ponad ich granicami. W przestrzeni europejskich pograniczy pojawiły się nowe formy instytucjonalnej, transgranicznej współpracy w postaci euroregionów. Po kilkunastu latach działalności tych
euroregionów, które współtworzyła Polska, można stwierdzić, że osiągnęły one sukces
– zostały zrealizowane podstawowe cele, jakie stawiali sobie przedstawiciele lokalnych
i regionalnych władz samorządowych, przede wszystkim w zakresie wypracowania
wspólnych metod rozwiązywania problemów oraz przezwyciężania niedorozwoju
i uciążliwości charakterystycznych dla obszarów peryferyjnych. Euroregiony organizują i wspierają współpracę nie tylko na płaszczyźnie gospodarczej, ekonomicznej,
2
3

A. Kłoskowska: Kultura. W: Encyklopedia socjologii. Warszawa 1999, s. 107.
A. Giddens: Socjologia. Warszawa 2004, s. 53.

�8

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

ale także społecznej i kulturalnej. Obserwacja życia na pograniczach pozwala wysunąć wniosek, iż euroregiony zdecydowanie zdynamizowały te obszary i przełamały
ich peryferyjny charakter. Na pograniczu polsko-czeskim działa pięć euroregionów,
a jednym z nich jest powołany w 1998 roku Euroregion „Śląsk Cieszyński–Tĕšínské
Slezsko”, który obejmuje 60 polskich i czeskich gmin i którego siedziby mieszczą się
obecnie w Cieszynie i Czeskim Cieszynie. Polskie i czeskie biura Euroregionu zarządzają funduszami mikroprojektów, o które mogą występować wszystkie przygraniczne organizacje non-profit posiadające osobowość prawną. Transgraniczność, obecna
coraz powszechniej na Śląsku Cieszyńskim, polega także na tym, że mieszkańcy obu
stron granicy coraz śmielej wkraczają ze swoimi interesami i potrzebami na tę drugą
stronę, reagując jednocześnie bezbłędnie i szybko na potrzeby jej mieszkańców. Po
tej drugiej stronie nie tylko robią zakupy, ale także poszukują pracy, zakładają firmy,
wynajmują, a nawet kupują mieszkania, korzystają z usług itp. Jest to wynikiem kilkunastu lat trwania otwartej granicy, ale przede wszystkim członkowstwa obu państw
w Unii Europejskiej i wejścia w 2007 roku do strefy Schengen. Tak jak określają to
podstawowe zasady zawarte w traktatach ustanawiających Wspólnoty Europejskie,
przez polsko-czeską granicę swobodnie przepływają osoby, kapitał i towary. Istnieje
też swoboda świadczenia usług, z czego coraz częściej korzystają mieszkańcy Polski
i Czech, nie tylko z przygranicznych regionów.
6. Wielu badaczy wiąże współczesne, gwałtowne przemiany regionów przygranicznych z procesami ogólnie nazywanymi globalizacyjnymi. Jeżeli przyjrzymy się
głównym wyznacznikom globalizacji, wskazywanych przez znawców tej problematyki, znajdziemy potwierdzenie owej zależności. W sferze społeczno-kulturowej globalizacja niesie ze sobą nieustannie wzrastającą ruchliwość ludzi, którzy
coraz swobodniej przenoszą się z jednej społeczności do drugiej i z jednej kultury do innej. Tożsamość jednostek i grup społecznych staje się wobec tego płynna i wielowymiarowa, bowiem słabnie siła oddziaływania dziedzictwa społeczno-kulturowego i tradycyjnego, międzypokoleniowego przekazu kulturowych
wzorów zachowania. Sztandarowymi hasłami globalizacji stały się: wolność,
różnorodność, pluralizm, wieloznaczność, lokalność, zgoda na człowieka wielowymiarowego. Jednocześnie nasila się proces glokalizacji, czyli wzajemnego
przenikania tego, co lokalne i uniwersalne, rozumianej także jako proces ochrony lokalnej tożsamości kulturowej czy etnicznej.
W wyniku procesów globalizacyjnych, jak twierdzą znawcy tej problematyki, w społecznościach wielokulturowych – takich jak Śląsk Cieszyński – szczególnie wyraźnie
uwidacznia się problem tożsamości jednostek i grup społecznych, które na co dzień
żyją na styku dwóch lub więcej kultur, w nieustannym kontakcie z „innym”. Członkowie społeczności wielokulturowych trwale obcują z kulturą częściowo odmienną
od własnej, integrują w swojej tożsamości, często bezrefleksyjnie, wzory tej drugiej
kultury, realizując je w codziennym życiu.
Teraźniejszość Śląska Cieszyńskiego jako regionu pogranicza państwowego, narodowego i kulturowego ukształtowały wpływy z przeszłości – oryginalne dziedzictwo
kulturowe tej ziemi. To ono może być kluczem do stworzenia obrazu, swoistej mozaiki indywidualnych i zbiorowych, społecznych tożsamości tej przestrzeni. Warto
zatem poszukać odpowiedzi na pytania: jakie portrety własne, indywidualne oraz
swojej społeczności budują mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego po obu stronach gra-

�Przedmowa

9

nicy polsko-czeskiej? Co to znaczy być Ślązakiem cieszyńskim, jakie cechy i wzory życia o tym rozstrzygają? Jakie postawy wykazują mieszkańcy ziemi cieszyńskiej
wobec przeszłości swojego regionu i jego tradycji? W jaki sposób dokonuje się rodzinny przekaz tradycji regionalnych oraz jakie instytucje zajmują się tym przekazem,
zwłaszcza w odniesieniu do młodego pokolenia?
Pytania te postawili sobie badacze z Uniwersytetu Śląskiego, Wydziału Etnologii
i Nauk o Edukacji umiejscowionego w Cieszynie oraz z Kongresu Polaków w Republice Czeskiej. Postanowili wspólnie stworzyć projekt pt. Dziedzictwo kulturowe jako
klucz do tożsamości mieszkańców pogranicza polsko-czeskiego na Śląsku Cieszyńskim.
W 1200 lecie Cieszyna, który uzyskał akceptację, a w związku z tym środki finansowe
na realizację z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (EFRR) za pośrednictwem Euroregionu Śląsk Cieszyński - Tĕšínské Slezsko. Rezultatem podjętych badań
jest niniejszy tom – zbiór interesujących, obejmujących różnorodne sfery życia pogranicza polsko-czeskiego i mających swoje korzenie w różnych dziedzinach wiedzy –
przyczynków, które stanowią rzetelną podstawę do udzielenia odpowiedzi na pytania
problemowe.
Program badań, prowadzonych przez etnologów, antropologów, historyków, socjologów, pedagogów, politologów i językoznawców obejmował zagadnienia:
- kapitał kulturowy miast pogranicza,
- tożsamość mieszkańców Śląska Cieszyńskiego po obu stronach granicy, jej
przejawy, uwarunkowania i przemiany,
- współczesne reminiscencje przeszłości: konfliktów, sporów i animozji,
- stereotypy etniczne,
- zróżnicowanie religijne ziemi cieszyńskiej jako szczególny rys jej wielokulturowości,
- edukacja międzykulturowa na Śląsku Cieszyńskim i jej perspektywy,
- kultura pogranicza. Tradycja i sztuka ludowa jako wspólne dziedzictwo podzielonej ziemi.
Oddajemy do rąk Czytelników ważną publikację. Z jednej strony pokazującą
wszystkie kierunki, wątki i pola, w jakich cieszyńskie środowisko naukowe, wraz
z partnerami z innych ośrodków w Polsce i Republice Czeskiej, prowadzi w ostatnim
czasie badania w zakresie przeszłości, teraźniejszości i procesów przemian pogranicza
polsko-czeskiego na Śląsku Cieszyńskim. Z drugiej strony niniejsza publikacja może
stanowić źródło rzetelnej wiedzy, popartej badaniami empirycznymi, dotyczącej różnych dziedzin życia mieszkańców podzielonego granicą Śląska Cieszyńskiego, oraz
tego, co oni myślą o sobie, o swoich sąsiadach z tej drugiej strony i jak wyobrażają
sobie przyszłość swojej małej ojczyzny.
Halina Rusek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8362" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8342">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d7b859a91543301dc256d49bc7f0739b.pdf</src>
        <authentication>d2d42c410b7ffe1dd78bc6c9bb39244a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99929">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4728</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99930">
                <text>1970</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99932">
                <text>ikonografia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99934">
                <text>sztuka ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99936">
                <text>Święta Krew z Walldürn</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99938">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4388</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99940">
                <text>Przedstawienie Świętej Krwi z Walldürn / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1970 t.24 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99942">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1970 t.24 z.1; s.27-36</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99944">
                <text>Śnieżyńska-Stolot, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99946">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99948">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99950">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99952">
                <text>Snieżyńska-Stolot

Ewa

P R Z E D S T A W I E N I E

Ś W I Ę T E J

KRWI

Z

W A L L D Ü R N

ZE STUDIÓW NAD IKONOGRAFIĄ W POLSKIEJ SZTUCE LUDOWEJ
Z a g a d n i e n i e i k o n o g r a f i i chrześcijańskiej
dowej n i e zostało d o t ą d o p r a c o w a n e
pujący, a r t y k u ł y p o ś w i ę c o n e
czały się j e d y n i e

w sztuce l u ­

Są t o : d r z e w o r y t

ograni­

ska, osiem obrazków m a l o w a n y c h n a szkle i lustrze p o ­

niektórych

tematów .
1

musi

problemów: w p i e r w s z y m

niekiedy zupełnie o d m i e n n y c h o d t e m a t y k i

weniencji,
w

zbiorach

w

Wiedniu,
Legenda

nionej w o f i c j a l n e j s z t u c e k o ś c i e l n e j . D l a t e g o też i s t n i e j e

(Odenwald)

potrzeba g r u n t o w n e g o

a

wych pozycjach

co p o w i n n o

ludowej pod

doprowadzić

wzorowanej

odnoszących

ścijańskiej, a p o ś w i ę c o n e j

sztuki

do po­

n a podstawo­

się d o i k o n o g r a f i i

specyficznej

nej z z a b y t k ó w l u d o w y c h w i e k u X I X .

Obecnie

jedynie

sztuce

2

przypuszczać,

że t e m a t y k a

była u w a r u n k o w a n a produkcją

w

przez p i e l g r z y m ó w ,

można

propago­
które

te centra, czasem

najczęściej

zna­

ludowej

dewocjonaliów

wanych przez różnorodne ośrodki o d p u s t o w e ,
chodziły się d a l e k o p o z a

chrze­

Ikonografii

roz­

przenoszone

rozpowszechniane

przez

Austriackiego
oraz
o

wersja
ortu

wino,

ceni w

szkołach

artystycznych

malarze

i

kształ­

rzeźbiarze,

a jeśli już t a k b y ł o , t o w o p a r c i u o istniejące
s t a r a l i się o n i s t w o r z y ć n o w e

typy

ikonograficzne.

Należy n a d m i e n i ć , ż e r ó w n i e ż p r o b l e m
przez sztukę

ludową

nowych

tematy

wino

wylało

typów

gendy, n i e b y ł d o t ą d p o r u s z a n y . N a p o d s t a w i e
spostrzeżeń w y d a j e

sporadycznych .
3

Można

tem, że dziewiętnastowieczni

dotych­

się, że kształtowanie t y ­

pów i k o n o g r a f i c z n y c h w s z t u c e l u d o w e j
padków

malarze,

rzeźbiarze

tworzący d l a p o t r z e b c h ł o p ó w , b r a l i t y p y
dewocjonaliów,

a więc

wzorników

traktowany

był przez

wieczu, j a k o obraz

rycin

podobnie

jak w

dość W i e r n i e .

przejętego

typu

była n a t o m i a s t o d m i e n n a ,

gustu Wiejskiego

stycznym

odbiorcy,

tworzącego

była

pere-

w 1589 r .

wizerunek

się n a korporał

Ukrzyżowanego

Otto. K i e d y

się i

konsekrował

przemienione

tworząc

otoczony

w

krew

cudowny

obraz:

jedenastoma

twa­

w y o b r a ż e n i a n a Chuście

św. W e r o n i k i . P r z e r a ż o n y k s i ą d z u k r y ł p o p l a m i o n y k o r ­
p o r a ł w ołtarzu i d o p i e r o u m i e r a j ą c w y z n a ł całą t a j e m ­
to wyjęto

korporał

wydarzenie

i posłano

zostało

uznane

do
za

1

Rzymu,

cudowne,

a p a p i e ż E u g e n i u s z I V n a d a ł w 1445 r . p i e r w s z y

odpust

d l a kościoła Ś w . J e r z e g o w W a l l d ü r n .
obecnej

kultu

korporał

w

Walldürn

umieszczony

w

był i

jest

do

chwili

siedemnastowiecznym

П. 1. Święta
Brucknera.

Krew

z Walldürn,

drzeworyt,

1589 г., wg

fak­

Formalna
chociaż

DVRENSIS

PEREGRINA-

T l O N í s O K T V 1.1

PKOCIltlSSV.

z dru­
średnio­

przejmowano

dalej

5

dziele

Pierwowzór

kazywano
do

oraz

4

nich,

w

Waltdurensis

wydanym

et progressu,

wieku X V I ,
jest

zdobiących

kamieniarskich .

święty, który

zawarta

Walldürn

i ka­

ikonograficzne

ulotne d r u k i , m o d l i t w y , o b r a z k i d e w o c y j n e
kowanych

6

się w

pod koniec

D e sacrae

kamiennej

proszowickim .

należy d o p r z y ­

t o wytłumaczyć

mieniarze, z g r u p o w a n i w małych miasteczkach i w s i a c h ,
z rozmaitych

Etnograficznego

ikonograficznych

w oparciu o ustne l u b pisane, l u d o w e i pozaludowe l e ­
czasowych

się

tej legendy

pro­

zachowany

figurze

wydarzył

r z a m i C h r y s t u s a naśladującymi

Obiektem

kształtowania

na

w powiecie

jaki

k i e l i c h przewrócił

gdzie opisane

kościelnej,

Ślą­

W r o k u 1330 w k o ś c i e l e św. J e r z e g o w W a l l d ü r n o d ­

nicę. W t e d y

sztuki

Muzeum

prawiał mszę ksiądz H e n r y k

cujący

oficjalnej

cudzie

opata Jodocusa Hoffiusa:
grinationis

podpisem,

płaskorzeźba

uformowała

obszerna

handlarzy. Tematów t y c h n i e p o d e j m o w a l i n a ogół p r a ­
dla potrzeb

polskim

z 1911 r . w e w s i M a k o c i c e

rozpowszech­

przebadania

opatrzony

rzę­

ludowej,

1831 г., d r z e w o r y t z G ó r n e g o

chodzących z P o d h a l a i O r a w y , o b r a z o n i e z n a n e j

ikonogra­

ficznych c z y l i t e m a t ó w w y s t ę p u j ą c y c h w s z t u c e

rozprawy,

wyko­

temu problemowi

dzie c z y m u w a r u n k o w a n y b y ł w y b ó r w ą t k ó w

wstania obszernej

Kostryckiego

nany w Płazowie w

do o m ó w i e n i a

t y m właśnie kątem,

Macieja

wyczer­

Badającemu s z t u k ę l u d o w ą o d s t r o n y i k o n o g r a f i i
więc nasuwać s i ę w i e l e

dowej.

w sposób

i

prze­

interpretacja
dostosowana

ideałem

bez wątpienia

arty­

eklektyczna

forma w y m i e n i o n y c h wzorów.
Obok zagadnienia
ikonograficznych w

wątków

mach o p r a c o w y w a n i a
grupy zabytków,
sztuki l u d o w e j
we,

które

ikonograficznych i

sztuce l u d o w e j

poszczególnych zabytków,

podjąć

próby

typów

należy także, w r a ­
czy też

u s t a l e n i a n a i l e dzieło

z a w i e r a ł o w s o b i e o k r e ś l o n e treści

mogły

być u w a r u n k o w a n e

ideową t w ó r c y w z g l ę d n i e W i e j s k i e g o
którego d z i e ł a t e b y ł y

ideo­

świadomością

społeczeństwa, d l a

przeznaczone.

N a t y m m i e j s c u p r a g n ę zająć s i ę r z a d k i m , a s p o t y ­
kanym

na

Świętej

Krwi

(palla

terenie

polskiej

sztuki

ludowej,

z Walldürn. Jest t o w i z e r u n e k

corporalis)

z

z którego w y p ł y w a

przewróconym

tematem
korporału

k i e l i c h e m u dołu,

w i n o , tworząc obraz

złożony

z po­

staci Ukrzyżowanego w o t o c z e n i u j e d e n a s t u t w a r z y C h r y ­
stusa.
Temat

Świętej

k r W i z Walldürn znany

jest j a k d o ­

tąd n a t e r e n i e P o l s k i z d w u n a s t u z a b y t k ó w

sztuki l u ­

27

�0

7Í. 2. Odmiany

relikwiarzu,
nocnym

typu

u s t a w i o n y m ma ołtarzu

ramieniu

Przedstawienie

transeptu

Świętej

Krwi

Św.

ikonograficznego

Krwi

kościoła

w

Sw.

z Walldürn,

pół­

Jerzego'.

t a k j a k zo­

stało p o w y ż e j o p i s a n e , n i e j e s t o c z y w i ś c i e kopią

cudow­

nego wyobrażenia n a k o r p o r a l e , n a którym b r a k
kich
w

śladów,

ale

zrodziło

się

oparciu o tekst legendy.

za p i e r w s z y
wanej
(il.

już

1) .

koniec

Wolfgang

wszel­

wieku

Bruckner

Jodoeusa
tutaj

Hoffiusa

korporał

z

uważa

podtrzymywany

rego

wypływa

wino

przemienione

w i d z i m y Ukrzyżowanego
tych

ramionach

Chrystusa
nych w
tymi

i lekko

otacza

krew.

ugiętych

kolanach.

jego

porządku:

r a m i o n a m i Ukrzyżowanego,

twarzy
cztery

któ­

Pośrodku

(bez k r z y ż a ) o s z e r o k o

jedenaście

następującym

w

kielich,

rozwar­

Wizerunek
rozmieszczo­

ponad

dwie, jedna

rozwar­
pod

dru­

c z e n i u występują

po

bokach

Ukrzyżowanego

na

wysokości j e g o b i o d e r .

ściele

miedzioryt w
z Ш

28

r e l i e f n a ołtarzu Ś w i ę t e j

Sw. Jerzego

w

Walldürn

z

Krwi

w

l a t 1622—1626

przeciwieństwie

do d r z e w o r y t u

Począwszy

które

wy­

Chrystusa . W

oparciu

9

z Walldürn

artyście

przede

należy

możliwości

wszystkim

Niemiec

wśród

do

rozwi­
roz­

dewocjona­

ludowej.
od

końca

X V I w.

Walldürn

stało

się

m i e j s c e m , d o k t ó r e g o zdążały p i e l g r z y m k i - p r o c e s j e

urzą­

dzane

Nasi­

lenie
wego
w

przez

przypada

związku

z

diecezji

Walldürn

na okres

jako
ruchu

punktem rozwoju

XVIII.

Wizerunki

trzydziestoletniej,

Walldürn

lnianych

modlitwy
runki

jest

względnie

i

wśród

Świętej

Krwi

1. ćwierć
Walldürn

dla

pielgrzy­

dewocyjnych

sięgają­

drzeworytnicza

malowanych

według

jed­

j e d w a b i u czy też d r u k o w a ­

ręczniczkach
także w

z

przeznaczonych

obrazków

nego szablonu n a papierze,
Spotykane

była

Krwi

c y c h w i e k u X V I I , w y k o n a n y c h techniką

nych

pielgrzymko­

kontrreformacyjnego.

Świętej

więc wśród

do W a l l d ü r n

würZburskiej.
miejsca

po wojnie

z narastaniem

Szczytowym
wieku

katolików

popularności

ko­

za­

krwi,

i n w e n c j i , toteż n a t e r e n i e
się

liów i w sztuce

oraz

dziele würaburskiego j e z u i t y J a n a S t r e i n a

г., g d z i e , w

strugi

Krwi

n i e daje

1 miedziorytniczą,

K o l e j n y m chronologicznie wyobrażeniem Świętej K r w i
jest alabastrowy

Świętej

prostych i

obserwujemy

są

widzimy

dopiero twarze

Przedstawienie
bardzo

mujących

umieszczone

Walldürn.

nograficzny świętej K r w i z Walldürn.

gą — z p r a w e j s t r o n y C h r y s t u s a i t r z y — t w o r z ą c e p i o ­
twarze

о

0 t e o s t a t n i e w i z e r u n k i u f o r m o w a ł się w ł a ś n i e t y p i k o ­

n o w ą linię p o s t r o n i e l e w e j

(od w i d z a ) . P o n a d t o p o d w i e

z

Hoffiusa,

nięcia w ł a s n e j

z

przewrócony

u

0

z k i e l i c h a j a k gałęzie k r z e w u , a n a i c h zakoń­

powszechniło

(od

jest

rastają

1589

strony

widoczny

wartego

Krwi

cyto­

roku

p r z e z d w a stojące a n i o ł y . N a k o r p o r a l e z p r a w e j
widza)

Świętej

XVI

tego r o d z a j u w i z e r u n e k , d r z e w o r y t w
książeczce

Przedstawiono

8

pod

0 ^

zwanych

Bluttüchleine.

u l o t n y c h d r u k a c h z tekstami

litografii.

Znane

na metalowych

są

również

wize­

m e d a l i o n a c h i me-

�П. 3. Święta Krew
z Walldürn,
miedzioryt,
1. pol. XIX w., wł. Muz. Etnogr.,
mal. na szkle,
Waksmund,
pow. Nowy
Targ,
wł. Muz. Etnogr.,
Kraków.

dalionikach,

Kraków.

które

trzydziestoletniej,
k t ó r e noszono

w

11.4. Święta

pojawiły
na

się

sztandarach

Krew

w

handlu

l u b na

czasie p i e l g r z y m e k

cych

do Walldürn,

w

tzw.

Blutbildstócken,

końcu

z

Walldürn,

po

wojnie

chorągwiach,

i procesji

zdążają­

na k a m i e n n y c h

figurach

rozrzuconych

wokół

Walldürn,

p r z y d r o g a c h , k t ó r y m i zdążały do ś w i ę t e g o m i e j s c a p i e l ­
g r z y m k i z sąsiednich o k o l i c . W y o b r a ż e n i a
występowały

ponadto

na

licznych

Świętej

obrazkach

n y c h z X V I I I li X I X w . , większość z m i c h uległa
zniszczeniu
lecia w

w

latach

osiemdziesiątych

c z a s i e o d n a w i a n i a kościoła

Wymienione

powyżej

ne i s p r z e d a w a n e
miejscowościach

na

terenie

iNiemiec,

A u g s b u r g , a także w

i w Czechach

(Praga, Igława)

Austrii
n

M i m o prostej, wręcz n a w e t
c j i przedstawień
kilka

odmian

między

Świętej K r w i

typu

a

były

1 0

produkowa­

przede

jak:

Würzburg,

Bamberg,
(Linz,

schematycznej
z Walldürn

kompozy­
dostrzegamy

które

różnią

postaci Ukrzyżowanego,

wszystkim

Mona­

Einsiedeln)

.

ikonograficznego,

sobą ułożeniem

kielicha,

stu­

Jerzego .

n i e t y l k o w Walldürn, ale i w i n n y c h

Frankfurt nad Menem, Aschaffenburg,
chium,

jednak

ubiegłego

Sw.

'dewocjonalia

Krwi

wotyw­

rozmieszczeniem

się

pozycją
twarzy

Chrystusa.
Biorąc

pod

uwagę

pozycję

kielicha oraz

rozmiesz­

czenie t w a r z y C h r y s t u s a o d m i a n t a k i c h m o ż e m y

wyróż­

nić aż o s i e m ( i l . 2). O g ó l n a różnica m i ę d z y t r z e m a p i e r w ­
s z y m i a pięcioma pozostałymi o d m i a n a m i p o l e g a

na t y m ,

29

�I L 5. M. Kostrycki,
Święta
Krew
z
Wall­
dürn, drzeworyt,
1831 г., Płazów, wł.
Biblio­
teka Jagiellońska.
II. 6. Święta Krew
z Wall­
dürn,
drzeworyt,
ok. 1800 г., Urfahr,
wg
Brucknera.

że w

pierwszym

pują

jednocześnie

przypadku
nad i

twarze

pod

Chrystusa

ramionami

nego, a w d r u g i m — w s z y s t k i e

z n i c h przypadają

poniżej r a m i o n C h r y s t u s a . P o n a d t o
odmianach k i e l i c h umieszczony

w pięciu

i

ósmej

tylko

pierwszych

jest po p r a w e j

dza) s t r o n i e U k r z y ż o w a n e g o , n a t o m i a s t w
s t e j , siódmej

wystę­

Ukrzyżowa­

(od w i ­

o d m i a n i e szó­

k i e l i c h występuje

po jego

lewej

stronie.
W
tej

odmianie
Krwi

pierwszej

typu

ikonograficznego

z Walldürn p o n a d r a m i o n a m i

umieszczone

są c z t e r y w y o b r a ż e n i a

jego t w a r z y , z p r a ­

wej

zaś s t r o n y p r z y p a d a j ą

trzy, a z lewej

rze,

ułożone

wspomnianym

u

tak jak

na

Świę­

Ukrzyżowanego
cztery

twa­

drzeworycie

Hoffiusa.
W

odmianie

drugiej

nego w i d z i m y
umieszczono
miennym

tylko

po

ponad

ramionami

trzy twarze,

cztery

z

a

obu jego

układzie; z p r a w e j

—

Ukrzyżowa­

pozostałe
stron,

twarze

osiem

ale w

od­

t e ułożone

są

w j e d n y m rzędzie i tworzą w s t o s u n k u do postaci C h r y ­
stusa

ukośną

l i n i ę , iz l e w e j

:zaś p r z y p a d a j ą

po

dwie

t w a r z e w d w ó c h u k o ś n i e u ł o ż o n y c h rzędach.
W

trzeciej

ponad

z odmian omawianego

r a m i o n a m i Ukrzyżowanego

do dwóch. Po
twarze

j e s t pięć
w

prawej

Chrystusa w

twarzy

zredukowana
po

dwie

d w ó c h p i o n o w y c h rzędach, z

jego s t r o n i e występują

lewej

twarzy, przy

rzędzie

t y p u liczba
została

czym

zewnętrznym,

a

trzy

z

dwie

w

nich

przypadają

rzędzie

wewnętrz­

nym,
Odmiana

czwarta

charakteryzuje

się

umieszczeniem

p o p r a w e j s t r o m e U k r z y ż o w a n e g o sześciu w y o b r a ż e ń j e ­
go t w a r z y ,

zestawionych

po trzy

rzędach. Po s t r o n i e l e w e j
pięć

i ułożone są po- d w i e

rzędach, a piąta p r z y p a d a
W

w

dwóch

w

między

d z i m y sześć t w a r z y , p o d w i e w
dwie

twarze

jedna przypada

w

między

jest

dwóch także

tylko

pionowych

rzędami u

o d m i a n i e piątej p o s t r o n i e p r a w e j

dach i

pionowych

Chrystusa twarzy

szczytu.

Chrystusa w i ­

dwóch p o z i o m y c h

układzie

pionowym,

z

rzę­

których

rzędami, a d r u g a poniżej

rzędu

dolnego. P o s t r o n i e l e w e j układ j e s t p r a w i e

identyczny,

jedynie

rzędu

brak twarzy

przypadającej

poniżej

dol­

nego.
Odmiana

szósta, j a k i d w i e

wymienionych

ułożeniem

Ukrzyżowanego.

Po

jego

twarzy zestawionych w
czym

następne, różnią się od

kielicha
prawej

po

lewej

stronie

t r z y z n i c h tworzą

rząd z e w n ę t r z n y , a d w i e rząd
Ukrzyżowanego

w i o n o sześć t w a r z y u ł o ż o n y c h p o t r z y w
rzędach w

pięć

d w ó c h p i o n o w y c h rzędach, p r z y

wewnętrzny. Po stronie lewej
wych

stronie

widzimy

nierównych

odstępach

przedsta­

dwóch

piono­

pomiędzy

nimi.

W o d m i a n i e s i ó d m e j z p r a w e j s t r o n y C h r y s t u s a -przy­
pada

pięć

twarzy

tworzących

d w a w e r t y k a l n i e ułożone

rzędy, z k t ó r y c h z e w n ę t r z n y składa się z t r z e c h
a wewnętrzny

z dwóch. Po

stronie lewej

zaś

twarzy,

przedsta­

w i o n o sześć t w a r z y z e s t a w i o n y c h

w

n o w y c h rzędach w

porządku: cztery

następującym

d w ó c h r ó w n i e ż pio­

r z e w rzędzie z e w n ę t r z n y m i d w i e w rzędzie

twa­

wewnętrz­

nym.
W

ósmej i o s t a t n i e j z o d m i a n t y p u

Świętej K r w i

kach Ukrzyżowanego
ale

układ

twarzy

Zbliżone j e s t o d o d m i a n y siódmej,

odznacza

się

większą

rząc w o k ó ł p o s t a c i C h r y s t u s a r o d z a j
wet

ikonograficznego

z W a l l d ü r n r o z m i e s z c z e n i e t w a r z y p o bo­

przypuścić,

że

odmiana

ósma

s w o b o d ą , -two­

wieńca. Można na­
wyłoniła

się

z po­

p r z e d n i e j n a z a s a d z i e 'przesunięcia w l e w o t r z e c i e j z t w a ­
rzy

(licząc o d dołu) w

rzędzie zewnętrznym po

s t r o n i e C h r y s t u s a , -oraz p o p r z e z
twarzy

(licząc

wnętrznym
Odmiana
w

30

od

dołu),

-po l e w e j

Niemczech

pierwsza
w

XVII

zmianę p o z y c j i

przypadającej

stronie
jest

w

prawej
drugiej

rzędzie

'ze­

Ukrzyżowanego.

najstarsza

i

w. na wspomnianej

pojawiła
już

się

rycinie

�w

dziele H o f f i u s a . O d m i a n a d r u g a występuje

czech p o c z ą w s z y

w

Niem­

od w i e k u X V I I , a przykładem j e j

relief a l a b a s t r o w y zdobiący ołtarz Świętej

Krwi

jest

w

ko­

ściele Ś w . J e r z e g o w W a l l d ü r n . O d m i a n a t r z e c i a

zna­

1 2

na j e s t d o t ą d

t y l k o z jednego miedziorytu

powstałego

przypuszczalnie w 1. ćwierci X I X w . , m i e d z i o r y t u , który
zachował

isię

w

zbiorach

Muezum

Etnograficznego

w K r a k o w i e ( i l . 3). O p a t r z o n y j e s t o n p o l s k i m p o d p i s e m ,
a

na rewersie

umieszczony

jest

tekst

nież w j ę z y k u p o l s k i m i . O b r a z e k
poza 'Polską, n a c o w s k a z u j ą
liwiające w r ę c z ' z r o z u m i e n i e
skiego.
Krwi

Wprowadzenie
z Walldürn

wśród

austriackich rycin

omawiany

miedzioryt

kowanych w

Austrii

błędy językowe,

uniemoż­

wspomnianego

tekstu pol­

przedstawieniem

Pelikana,
o

tej

należy

który

tematyce,

do

Świętej

pojawia

się

sugeruje,

że

dewocjonaliów

d l a polskiego

produ­

odbiorcy .

Odmiana

1 3

c z w a r t a sięga r ó w n i e ż w i e k u X V I I

i występuje

t a l o w y c h m e d a l i o n a c h , które były w y r a b i a n e
wane w

rów­

wątpienia

ponad

rysunku

modlitwy

powstał bez

na m e ­

i

sprzeda­

Walldürn.

Pozostałe c z t e r y

odmiany

więtnastowiecznych

znane

zabytków

są

głównie z

spotykanych na

dzie­
terenie

A u s t r i i , C z e c h , Śląska, a także, j a k t o z o b a c z y m y , w

Pol­

sce .
14

O d m i a n ę szóstą t y p u i k o n o g r a f i c z n e g o

Świętej

Krwi

z Walldürn r e p r e z e n t u j e w Polsce o b r a z e k n a szkle

zna­

l e z i o n y n a P o d h a l u w e w s i W a k s m u n d ( i l . 4), w y k o n a n y
być m o ż e p r z e z m a l a r z y , k t ó r z y
łać w o k o l i c a c h N o w e g o T a r g u
na o b r a z k u z Rogoźnika

15

w

( i l . 7), o r y s u n k u

i t r a w i o n y m na lustrze. Obrazek
importem

z Południowych

Czech,

ozdobnym

obramieniu,

dzia­

ją

także

malowanym

t e n j e s t bez

wątpienia

n a co w s k a z u j e

równo t e c h n i k a w y k o n a n i a , j a k i
rału w

X I X w. mieli

. Odnajdujemy

umieszczenie

zbliżonym

za­

korpo­

do

arkady

w s p a r t e j n a f i l a r a c h , 'zwieńczonej d e k o r a c y j n ą w a z ą
tulipanowymi

k w i a t a m i , przypadającymi

oraz

II. 7. Święta Krew
pow. Nowy
Targ,

z Walldürn,
mal. na lustrze,
Rogoźnik,
wł. Muz. Tatrzańskie,
Zakopane.

n a osiach f i ­

larów. O b r a z k i t a k i e w y k o n y w a l i p o d k o n i e c X V I I I i n a

kładów

początku

p u , j a k i napis n a płazowskim

szkła.

XIX

Jako

w.

wzorów

czego w i d o m y m
widłami

malarze
używali

znakiem

niemieckie

zgrupowani
oni grafiki

były

napisy,

które

Można

18

więc

pod

również

malo­

występują

„Gnadenbild-

przypuszczać,

w i e n i e się o d m i a n y szóstej p r z e d s t a w i e n i a

hut

niemieckiej,

'umieszczane

w o b r a z k u z Rogoźnika p o d p i s a n y m j a k o :
-zü-Waldchúrn" .

wokół

że

dów

ortograficznych,

Są t o o b r a z k i m a l o w a n e

( i l . 8), W i t ó w

lustrze.

Obrazek

wowzoru wprowadzeniem

krzyża, n a k t ó r y m

mańskiego

z nie znanej

zawieszony

na Orawie

w

jest C h r y s t u s .
O d m i a n a siódma p r z e d s t a w i e n i a Ś w i ę t e j K r w i z W a l l ­
dürn

znana

jest

w

Polsce z

s t r y c k i e g o ( i l . 5), w y k o n a n e g o
Przykłady

występowania

drzeworytu

Macieja

Ko­

w P ł a z o w i e w r o k u 1831

tej odmiany

spotykamy

także

w A u s t r i i , j a k o t y m świadczy m i e d z i o r y t zdobiący m o ­
dlitwę

do

Świętej

1800 r . p r z e z
(il. 6 )

1 S

Krwi

Johanna

. Wymienione

'powyżej

z

Walldürn,

Hendía

dwie

w

wydaną

Urfahr

błędem

Linzu

o b r a z k i z W a k s m u n d u i Rogoźnika, n i e w y k a ­
byłoby

do w s p o m n i a n e g o

Kostryckiego

kompozycji,

sądzić, że K o s t r y c k i w z o r o w a ł

pośrednio n a m i e d z i o r y c i e
bowiem

około

koło

ryciny, t a k j a k wspomniane

zują p o w i ą z a ń s t y l o w y c h . M i m o i d e n t y c z n e j
z Urfahr. W

się

bez­

przeciwieństwie

miedziorytu

—

na

rycinie

podkreślony j e s t kształt korporału, p o n a d ­

to zaiś u dołu z n a j d u j e się następujący n a p i s : „ P r a w d z i w e w y l a n i e s k i e l i c h a k r f i p r z e n y s : 1 8 3 1 " . K o s t r y c k i posłu­
żył się p r z y p u s z c z a l n i e
zapewne j e d n y m
dla polskich

równo

obrazkiem

dewocyjnym,

z t y c h , które, j a k m i e d z i o r y t

zeum Etnograficznego
strii

jakimś

powtórzenie

z Mu­

w Krakowie, wykonywano

odbiorców.
przez

Przemawia

Kostryckiego

Podhala

za

znanej

w Au­

tym
z

za­

przy-

Nie

znamy

się

jednak,

larzy
z

spod

że

z okolic
ręki

pliwie

że

i

wykonania

Nowego

jednego

związki

i

aureoli. Odmiana
znana

dewocyjnego
konanego

w

oraz

P i e k i e l n i k u ( i l . 11).

tych

obrazów,

co

zbiorach

techniką

obrazek

przypuszczalnie

wskazują
w

niewąt­

układzie

sposobie m a l o w a n i a

ósma p r z e d s t a w i e n i a
jest

wydaje

produkcji ma­

z nich —

widoczne

twarzy,

Białka
Szy­

wyszły
na

re­
zna­

w s i podhalańskiej,

Targu. Trzy

malarza,

Leśnica,

przykład

Witowa

stylowe

typie

z Walldürn

one

n a szkle,

z k o l e k c j i Stefana

( i l . 10) i w

stanowią

Białki

Chrystusa,

bliżej

Jabłonce

miejsca

Leśnicy,

we wsiach:

( i l . 9) i o b r a z e k

pier­

w a k s i m u n d z k i r ó ż n i się j e d n a k o d w s p o m n i a n e g o

t e n sposób,

się ze sobą, tworząc — t a k

O d m i a n a ósma j e s t n a t e r e n i e P o l s k i n a j l i c z n i e j
prezentowana.

lezione n a terenie

na

w

ty­

pełen błę­

się odczytać całość.

z Walldürn w Polsce zawdzięczamy docierającym n a t e ­
obrazkom

'omawianego

drzeworycie,

j a k w m o d l i t w i e n a r e w e r s i e m i e d z i o r y t u — n i e dającą

ren Podhala

czeskim

siódmej

'rozmieszczany

poszczególne l i t e r y ziewają

poja­

Świętej K r w i

austriackich odmiany

ciała

włosów

Świętej

jeszcze z n i e w i e l k i e g o

B i b l i o t e k i Jagiellońskiej,

podkoloirowanego

Krwi

obrazka

drzeworytu,

wy­
opa­

trzonego następującym n a p i s e m : „ V e r u m M i r a c u l u i m S u b
S. M i s s a

Valterie"

( i l . 12).

Według

tradycji,

drzeworyt

t e n p o c h o d z i z G ó r n e g o Śląska, a j e g o p r y m i t y w n a f o r ­
ma

przemawia

ludowego

za t y m , że j e s t

t o dzieło

w z o r o w a ł się o n n a j a k i e j ś d e w o c y j n e j
Drogę
Krwi
dowej

miejscowego,

a r t y s t y , n a t o m i a s t n a p i s łaciński w s k a z u j e ,
jaką

odmiana

ósma

że

rycinie.

przedstawienia

świętej

z W a l l d ü r n przedostała s i ę d o p o l s k i e j s z t u k i l u ­
wyjaśnia n a m o b r a z m a l o w a n y

zachowany
ficznego

w

w

zbiorach Austriackiego

Wiedniu

( i l . 13), k t ó r y

o l e j n o n a płótnie,
Muzeum

opatrzony

Etnogra­
jest

na-

31

�stępującym
stał w
Mszy

napisem:

mieście
Św.;

„Krótkie

Walternie

jednemu

opisanie

w

dzień

księdzu

cudu,

Bożego

pobożnemu

Bóg

m o c n y okazać r a c z y ł całemu Ś w i a t u , że j e s t
u t a j o n y w Przenajświętszym S a k r a m e n c i e ,
podnosić Ciało i K r e w
Wtem

się k i e l i c h

Pana

wywrócił

wizerunek (signum)

Wszech­

gdy miał

Chrystusa.

ukrzyżowany

od s t o l i c y A p o s t o l s k i e j

ten

p o dziś dzień, ż e

Jezus

a zwiną

g n u m ) i w o d y jedenaście g ł ó w w c i e r n i o w y c h
Co j e s t

już

tak j a k t u widzicie

jest na Corporate

się stało z H o s t y i S:

się
przy

prawdziwy

naszego Jezusa
i

który

Ciała

Rzymskiej

(si­

Koronach.

obrazu

nie wiemy

ani

znajduje

nic o

miejscu

zbiorach

wiedeńskich,

a

przypuszczać,

zapewne

w

jakimś

ośrodku

a twórcą j e g o b y ł b e z w ą t p i e n i a m i e j s c o w y

że

miejskim,
rzemieślnik,

renie

ale

Galicji,

austriackich

20

o Walldürn.
w
ny

na

obrazku

dewocyjnym,

Należałoby

więc

przypuszczać,

wykonany

zapewne

w

latach

Krakowie

dziewięćdziesiątych

odmiany

pierwszej

( i l . 14, 15). W p r a w d z i e
typu

K r w i z Walldürn, ale n a jego r e w e r s i e
opis o m a w i a n e g o
cudu,
nie

32

który

się

zdarzył

stać C h r y s t u s a z a w i e s z o n a
nie

Świętej

Krwi

w

nie, a w

natrafiono

j a k dotąd

na

z

i

obrazu

wie­

Śląska,

jest na krzyżu.

Walldürn

wśród

Jabłonki

mującemu

Krwi

temat

motyw

sporadycz­

grupie

z

brakiem

walldürnskiej, w

wspomniany

o

jedynie

Pojawienie

Świętej

j a k się w y d a j e ,

Przedstawie­

wzbogacone

orawskich

przedstawieniach

on

Świętej
jest

kamy

i t a k i e , które

obrazków

się

krzyża

Walldürn

należy

znajomości

szcze­

związku z c z y m

podej­

malarzowi

trudno

było

du

na b r a k

matu

pewne

zmniejszenia
craz nadania
formy

Niemczech

znajomości

skiej w p r o w a d z o n o

pod

Krwi
się

z Walldürn
zawrzeć

szczegółów

w

legendy

w przedstawieniach

spoty­
ramach

zmiany,

ograniczające

l u b zwiększenia
strugom

liczby

krwi

wyobrażenia D r z e w a
Zmianę

występowania

dukowane

liczby
do

waHdum-

omawianego
się

na

ogół

te­
do

twarzy

Chrystusa

wypływającym

z kielicha

gałęzi, t a k że całe p r z e d s t a w i e n i e

że

j e d n a k zaznaczyć,

Świętej
n i e dadzą

w y m i e n i o n y c h p o p r z e d n i o ośmiu o d m i a n , g d y ż ze wzglę­

opis

przykłady

od

Górnego

P o l s c e p r z y j ę ł o się t r w a l e w

j a k podpis

Waldryngu w

zarówno
z

krzyża w y s t ę p u j e n a t e r e n i e N i e m i e c

się o d s ł ó w : „ K r ó t k i

dzień B o ż e g o C i a ł a . . . " . W a r t o
19

należy

umieszczony

c u d u , który podobnie

obrazem wiedeńskim zaczyna

Etnogra­

ikonograficznego

bowiem

drzeworytu

Wśród wizerunków

dewocyj-

Muzeum

wzorów

krzyża.

obrazek

ostatnio

przekształceniem

istniały

Potwierdził

to znaleziony

będących

których

p r o d u k o w a n y c h n a te­

pogodzić się z i s t n i e n i e m w i z e r u n k u U k r z y ż o w a n e g o bez

walldürnsklej.

ficznego w

w

że

czym

typu

ostatnio

legendy

Polsce r y c i n y z t e k s t a m i legendy

ubiegłego s t u l e c i a , będący własnością
do

za

pod malowidłami tekst

wymieniona

n a s z k l e z Leśnicy, Białki, W i t o w a ,

gółów legendy

umieszczony

znanej

P i e k i e l n i k a , t a k j a k i n a o b r a z k u z W a k s m u n d u , po­

watną. T w ó r c a
prawdopodobniej

wiedeński,

odróżnieniu

tłumaczyć,

przemawia

więc

ze

omawianego

.

deńskiego, j a k i

znaczony d o k a p l i c z k i l u b n a w e t s t a n o w i ł własność p r y ­
naj­

może

Wall­

W o b r ę b i e o d m i a n y ósmej istnieją j e d n a k p e w n e róż­

w

się

wyprowadzić

siódmej

z

Śląskiem. O d ­

do obrazków d e w o c y j i n y c h ,

obraz

małe r o z m i a r y m o g ą w s k a z y w a ć , że był t o o b r a z
wiedeńskiego wzorował

Być

kopię s t a n o w i

podhalańskich

obrazu

wyraźnie
odmiany

Krwi

i Górnym

g r u p a z a b y t k ó w z t e r e n ó w P o l s k i p o ł u d n i o w e j i Górnego

za c z y m p r z e m a w i a e k l e k t y c z n a f o r m a t e g o o b r a z u . J e g o
prze­

się

Austrii

Śląska n a w i ą z y w a ł a

i

zaboru austriac­

Świętej

południową

Ikonograficznego.

obrazków

obraz t e n pochodzi z terenów dawnego
Powstał

ta

terenie

Ponieważ

j e s t n a p i s e m p o l s k i m , w i ę c należałoby
kiego.

daje

na

opatrzony

jego p i e r w o t n y m przeznaczeniu.

się o n w

tego

przedstawienia

miana

nice: w

powstania

ósmej

Polską

aprobowane.

T e r e l i k w i j e p o dziś dzień c u d a m i s ł y n ą " .
Niestety,

odmiany
dürn p o z a

zbliża się do

Jessego .

twarzy

siedmiu,

22

C h r y s t u s a , które
obserwujemy

na

zostały

zre­

płaskorzeźbie

�s k u , że t e m a t Ś w i ę t e j K r w i z W a l l d ü r n w y s t ę p u j e

głów­

nie n a obszarze

nato­

miast —

Polski Południowej, sporadycznie

na Górnym

Śląsku. D o t a r ł

o n do P o l s k i n i e

bezpośrednio z o d l e g ł e g o W a l l d ü r n , o t o c z o n e g o n i e m i e c ­
kimi

p r o w i n c j a m i , zamieszkałymi

testancką,
i

ale

za

przez

pośrednictwem

Czech. W s z y s t k i e z n a n e dotychczas

napotykamy tylko w
Ponadto

sach

wcześniejszych,

oficjalnej

łowie

się t e m a t u Ś w i ę t e j

jako miejsca

cudownego,

Św.

Jerzego Michała

kościół

Św.

Krwi

wzrostem

zacho­

otrzymał

Wniebowzięcia

po­

proboszcza

W

r o k u 1864

od

papieża

odwiedzających

o k r e s i e Bożego Narodzenia,

Świąt,

z Wall­
znaczenia

co nastąpiło w

Retzbacka.

Jerzego

I X odpust dla pielgrzymów

porał w

w.,

okre­

wizerunki takie

X I X w . d z i ę k i s t a r a n i o m ówczesnego

bowiem

nych

że

wyjaśnić

kościoła
Piusa

mimo

z XIX

tego t e m a t u w

X I X w . można

Walldürn

sztuce koś­

Niemczech.

Rozpowszechnieniie
dürn w

ujęcia t e g o t e m a t u

są t o z a b y t k i p o c h o d z ą c e

a b r a k j e s t zupełnie p r z y k ł a d ó w
w a ł y się w

pro­

Austrii

sztuce l u d o w e j , n i e n a t r a f i o n o n a ­

tomiast na jego występowanie w
cielnej.

ludność

katolickiej

kor­

Wielkanocy,

Zielo­

Boskiej,

Święta

Matki

Św. Michała o r a z w pierwszą niedzielę czerwca. W t y m
też r o k u

obchodzono

uroczyście w

pielgrzymek do cudownego
pozwalają

n a m uściślić

Wallddürn

400-lecie

korporału - . Powyższe f a k t y
a

datowanie

wymienionych

s k i c h z a b y t k ó w s z t u k i l u d o w e j , co j a k w i a d o m o
cza zazwyczaj
wątpliwie
10

tej

Krwi

w i e l e trudności. Oprócz pochodzącego n i e ­

z 1831 r . d r z e w o r y t u

opatrzonego

datą, w s z y s t k i e

giem M a t k i

Boskiej

w

w i c k i m , pochodzącą
w i e n i a Św. K r w i

figurę przydrożną

Makocicach w

powiecie

z Walldürn n a „fasadzie", b o k i
Chrystusa

figury

pokazują­

cego r a n y , C h r y s t u s a p r z e d P i ł a t e m o r a z m o n o g r a m I H S .
Przedstawienie

Świętej

rzeźbie k a m i e n n e j
bliższej

okolicy

Krwi

s p o t y k a się w

na terenie Niemiec,

Walldürn

ludowej

głównie w

(Hainstadt,

Świę­

z a p e w n e w 2. p o l . X I X w . ,

l a t a c h siedemdziesiątych

i osiem-

proszoprzedsta­

2 3

wyobrażające

Kostryckiego,

z posą­

z 1911 r . ( i l . 1 6 ) . O b o k

zdobią płaskorzeźby

Macieja

inne przedstawienia

z Walldürn powstały

a n a w e t być m o ż e w
zdobiącej s ł u p o w ą 'kamienną

pol­

nastrę­

naj­

Kulsheim, B u -

II. 8. Święta Krew
z Walldürn,
mal. na szkle, kościół św.
Szymona
i Judy,
Białka, pow. Nowy
Targ.
II. 9. Święta
Krew
z Walldürn,
mal, na szkle,
Witów,
pow.
Nowy
Targ,
wł. Muz. Tatrzańskie,
Zakopane.
II.
10.
Święta
Krew
z Walldürn,
mal. na szkle,
Jabłonka,
pow.
Nowy
Targ,
wł. Muz. Etnogr.,
Kraków.
II. 11. Święta
Krew
z Walldürn,
mal. na szkle,
Piekielnik,
pow. Nowy
Targ,
wł. Muz. Etnogr.,
Kraków.
ii

chen), n a w s p o m n i a n y c h j u ż f i g u r a c h u s t a w i o n y c h p r z y
drogach, którymi

zdążały p i e l g r z y m k i . B y ł y

to n a ogół

kolumny

zwieńczone płaskorzeźbą

z wyobrażeniem

cu­

downego

korporału ujętego w o b r a m i e n i e o f o r m i e

wo­

lut,

a

w

do

najstarszych

Walldürn

w

przy

1728 r . o r a z

należy

Blutbildstock

Amorbacher

w

pobliżu

Strasse

Hainstadt w

stojący

wystawiony
roku

1744 ( i l .

17) .
24

Figura
nego

makocicka

z funkcją,

stocken.

Walldürn

nych sławnych

nie

jaką

miała

oczywiście

spełniały

należało

tylko w

bowiem

najbliższej

nieniu od i n n y c h k a t o l i c k i c h

pielgrzymów

spoza

zawędrował

do

wa

2 ( i

. Wiadomo,

cudow­

i w

odróż­

pątniczych, j a k

dzisiejszy

przyby­

za

nas

temat

pośrednictwem

f u n d o w a l i mieszkańcy w s i ,

a twórcą j e j , w e d ł u g m i e j s c o w e j
tylko z imienia,

miejsc

Interesujący

2 5

zapewne

wzorów graficznych. Figurę
ny

wspól­

Blutbild-

i Węgier, nie notowano t a m

Niemiec .

Makocic

do

okolicy

ośrodków

chociażby i M a r i a z e l l , dokąd p o d z i e ń
wają p i e l g r z y m k i z C z e c h

nic

niemieckie

t r a d y c j i , m i a ł być, z n a ­

kamieniarz

Franciszek

że k a m i e n i a r z e p o s ł u g i w a l i

z

Maszko-

się

druko­

w a n y m i w z o r n i k a m i , z których k o p i o w a l i dosłownie l u b
po p r z e p r o w a d z e n i u

tylko pewnych

przydrożnych, n a g r o b k ó w
wane
nam

b y ł y n a ogół w
na wskazanie

zmian formy

i ołtarzy. W z o r n i k i t e

Niemczech

drogi, jaką

i A u s t r i i , co
temat

Świętej

z W a l l d ü r n p r z e d o s t a ł się d o l u d o w e j r z e ź b y
na t e r e n i e P o ł u d n i o w e j P o l s k i
Reasumując

27

figur
wyda­

pozwała
Krwi

kamiennej

.

nasze rozważania, d o c h o d z i m y

do w n i o ­

33

�dziesiątych

tego

stulecia.

Omawiany

temat

P o l s k i utrzymał się do p o c z ą t k ó w d r u g i e g o

na

cia X X w . , n a co z d a j e się w s k a z y w a ć najmłodszy
nalezionych

z od­

p r z y k ł a d ó w — płaskorzeźba n a f i g u r z e

ma-

k o c i c k i e j z r o k u 1911.
Zatrzymajmy
zawartych w

się jeszcze n a d sprawą treści

przedstawieniu

Splamiony

winem

Świętej

Krwi

ciele Św. Jerzego w Walldürn, czczony

jest

k r w i C h r y s t u s a , stąd o b n o s z o n y

w

B o ż e g o Ciała

bywa

i

jakie

ustaliło

z Walldürn.

się

w

w

w

procesji

monstrancji

Świętej K r w i z

sztuce

na

koś­

jako relikwia
czasie

na równi z umieszczonym

Sanctissimum. Z przedstawieniem
dürn,

ideowych

korporał, p r z e c h o w y w a n y

Czy

terenie

dziesięciole­

Wall­

przełomie

XVI

X V I I w . , z w i ą z a n e b y ł y jeszcze i n n e treści. B y ł o

ono

całe t o b o g a c t w o

treści b y ł o z n a n e

jak i odbiorcom wspomnianych

B r a k j a k i c h k o l w i e k przekazów nie pozwala
jaśnić

tego p r o b l e m u . N a

wienie

Świętej

zerunkami

Krwi

cierpiącego

z bezkrwawą

t e n został
Franciszka

z Maszkowa,

m a k o c i c k a , czy też
proboszcza,
został

mechanicznie

Wydaje

się, że

Chrystusa.

przekonanie

o jego prawdziwej

prawiania

mszy.

był

obrazowym,

więc

względnie

Wizerunek

obecności w

Świętej

a nie j a k

ilustracyjnym

Krwi

dotąd

Walldürn

symbolicznym

wyobrażeniem

k o m u n i i . Rozpowszechnione w Niemczech

chwili od­
z

sakramentu

r y c i n y , na któ­

dziełem

czy — co j e s t n a j b a r d z i e j

przeniesiony

niarskich?

którego

przez

z wi­
uzupeł­

figura

miejscowego

prawdopodobne —

z wzorników

dla odbiorcy

walldürnski n i e odgrywał
jedną

program

kamieniarza
była

był i n s p i r o w a n y przez

r o l i , a l e 'stanowił j e d y n i e

ofiary

przedsta­
jest

Czy j e d n a k

wprowadzony

Chrystusa.

bezkrwawej

z Makocic
zestawione

ofiarą m s z y .

świadomie

utwierdzać

więc

Polski?

pełni w y ­

nienie i d e i z a w a r t y c h w wyobrażeniach korporału, zwią­
zanych

mszy

a

w

Chrystusa, stanowiącymi

korporał

świętej,

figurze

z Walldürn

w i d o m y m z n a k i e m p r z e m i e n i e n i a w i n a w i k r e w w czasie
Z w i e l o k r o t n i e n i e wyobrażeń C h r y s t u s a miało

t a k twórcom,

dzieł n a t e r e n i e

kamie­

z polskiej

jakiejś

z odmian

wyobrażenia

N a l e ż a ł o b y się jeszcze zastanowić n a d p o w o d e m
jęcia

tematu

Świętej

Krwi

z

wisi

szczególnej

Walldürn

prze­

przez

polską

sztukę l u d o w ą . M o g ł y t u działać t a k i e c z y n n i k i , j a k n p .
propagowanie
nów

omawianego

względnie

t e m a t u przez któryś

duchowieństwo

świeckie.

W

z

zako­

Walldürn

r y c h korporał t r z y m a n y jest przez Marię i Św. J a n a l u b

w r o k u 1031 o s i e d l i l i s i ę k a p u c y n i , stąd można b y w n i o s ­

Boga Ojca wskazuje,

kować,

niach
W

cudowny

korporał

kulcie ludowym

tronką

że n a w s p o m n i a n y c h
Święta

nieszczęśliwych

się do n i e j o p o m o c

pełnił r o l ę

i

Krew

przedstawie­

postaci

z Walldürn

opiekunką

chorych.

Chrystusa.
była

pa­

Zwracano

szczególnie w c h o r o b a c h k r w i ,

cho­

w

taką

z prośbą o d z i e c k o

Krwi

wym

29

inwentarzem

domo­

.

temu
Świętej

powinien

klasztorze

34

Krwi

był

3 0

odegrać

mogło

zależeć

. Ponieważ

był i jest

kapucynom

jednak,

że

krakowskim

kapucynów
we

wspom­

temat

Świętej

zupełnie

z n a n y . T r u d n o także s t w i e r d z i ć czy o m a w i a n y

12

13

na

omawiany

klasztor

przeprowadzone

wykazały

II. 12. Święta Krew
z Walldürn,
drzeworyt,
Górny
Śląsk, wł. Bibl.
Jagiellońska,
z Walldürn,
olej,
płótno,
wł. Osterreichische
Museum
für Volkskunde,
Wiedeń.
dürn, obrazek
dewocyjny,
awers i rewers,
wł. Muz. Etnogr.,
Kraków.

VERUM
MIRACULUM
SUB S.MÍSSA VALTKRTE

zakonowi

Krakowie. Poszukiwania

nianym

nad

właśnie

t e m a t b y ł p o p u l a r n y n a t e r e n i e P o l s k i p o ł u d n i o w e j , więc
rolę

r o b a c h k o b i e c y c h , różycy, t a k u l u d z i j a k i u zwierząt,
i opiekę

że

rozbudzeniu k u l t u

Kraków.
II. 14, 15.

II. 13.
Święta

nie

t e m a t był

Święta
Krew
z

Krew
Wall­

�15

14

popularyzowany
terenach

przez

proboszczów,

któregoś
gdyż w

z pracujących
takim

wypadku

f i o n o b y n a o b r a z y kościelne z p r z e d s t a w i e n i e m
Krwi
w

z Walldürn. Należałoby

przypadku

więc

i n n y c h tematów,

przyjąć,

natra­
Świętej

że t a k j a k

przedstawienie

K r w i z W a l l d ü r n zostało p r z e n i e s i o n e
ludowej

na t y c h

Świętej

do polskiej sztuki

za p o ś r e d n i c t w e m d e w o c j o n a l i ó w

docierających

t u z A u s t r i i i C z e c h . W przejęciu tego t e m a t u p r z e z p o l ­
ską sztukę l u d o w ą
skakujący,
Świętej

Krwi

prymitywną
zów

wręcz

rolę mógł odegrać

charakter

z W a l l d ü r n , który
wyobraźnię

i grafik,

odbiorców,

niepoślednią
magiczny

twórców

j a k i niemniej

dla których

za­

przedstawienia

oddziałał

zarówno

wymienionych

prymitywnych

na

obra­

wiejskich

były o n e przeznaczone.

PRZYPISY
M . W a l i c k i , O nową interpretację
pojęcia
Chrystusa
Frasobliwego,
„ P o l . S z t . L u d . " , R. V I I I , 1954, n r 2,
s. 100—103; A . K u n c z y ń s k a , Chrystus
Frasobliwy
w pol­
skiej sztuce ludowej,
„ P o l . S z t . L u d . " , R. X I V , 1960, n r 4,
s. 211—228; H . O l ę d z k a , L'ancienne
sculpture
du
Christ
Affligé
des districts
de Jasło, Krosno
et Sanok
dans
les
collections
du Musée des Traditions
et des Arts
Popu­
lates
á Varsovie,
„Zeszyty Etnograficzne M u z e u m K u l ­
t u r y i S z t u k i L u d o w e j w W a r s z a w i e " , t . I , 1960, s. 7 4 —
87; S. K r z y s z t o f o w i c z , E . Snłeżyńska, Ikonografia
ludo­
wych
obrazów
Matki
Boskiej
Saletyńskiej,
„ P o l . Szt.
L u d . " , R. X V I I I , 1964, n r 1, s. 2 5 — 3 4 ; S. K r z y s z t o f o w i c z ,
Źródia ikonograficzne
przedstawień
Oka
Opatrzności,
„ P o l . Szt. L u d . " . R. X X I I , 1968, n r 3, s. 121—126.
- K . Künstle, Ikonographie
der christlichen
Kunst,
B d . I , I I , F r e i b u r g 1928; L . R e a u , Iconographie
de 1'art
chrétien,
t . I — I I I , P a r i s 1955.
J . Białostocki, Tradycje
i przekształcenia
ikono­
graficzne,
„ T e o r i a i T w ó r c z o ś ć " , P o z n a ń 1961, s. 1 4 1 .
P r z y k ł a d e m s t w o r z e n i a w obrębie p o l s k i e j s z t u k i l u d o ­
w e j t y p u i k o n o g r a f i c z n e g o w o p a r c i u o istniejące t e k s t y
l e g e n d j e s t , j a k dotąd, j e d y n i e p r z e d s t a w i e n i e
Matki
B o s k i e j S a l e t y ń s k i e j , (S. K r z y s z t o f o w i c z , E . Snieżyńska,
op. c i t . , s. 34).
K . P i w o c k i , Podnieta
i realizacja
[ w : ] Sztuka
i Hi­
storia.
Księga
pamiątkowa
ku czci prof. M.
Walickiego,
W a r s z a w a 1966, s. 217.
J . Białostocki, o p . c i t . , s. 158.
1

3

4

5

D r z e w o r y t M . K o s t r y c k i e g o , 1831 г., B i b l i o t e k a J a ­
giellońska, s y g n . J И 0 5 1 ; d r z e w o r y t k o l o r o w a n y z G ó r ­
n e g o Śląska, B i b l i o t e k a Jagiellońska, s y g n . J 10993;
o b r a z k i na szkle w M u z e u m E t n o g r a f i c z n y m w K r a k o ­
w i e : o b r a z e k z Jabłonki N r i n w . 10971, o b r a z e k z W a k s ­
m u n d u N r i n w . 11269, o b r a z e k z P i e k i e l n i k a N r i n w .
9412; o b r a z k i n a s z k l e i l u s t r z e w M u z e u m Tatrzańskim
w Z a k o p a n e m : o b r a z e k z L e ś n i c y N r i n w . E/82, o b r a z e k
z W i t o w a N r i n w . E/46, o b r a z e k n a l u s t r z e z Rogoźnika
N r i n w . E/992, o b r a z e k z t e r e n u P o d h a l a należący p i e r ­
w o t n i e do k o l e k c j i S. Szymańskiego, Oddział M u z e u m
T a t r z a ń s k i e g o , W i l l a T e a , N r i n w . 2915; o b r a z e k
na
s z k l e , kościół św. S z y m o n a i J u d y , . Białka, p o w . N o w y
T a r g , o b r a z o l e j n y n a płótnie, O s t e r r e c h i s c h e s M u s e u m
für V o l k s k u n d e , W i e d e ń N r i n w . 56222.
Wiadomości o Walldürn czerpałam z p r a c : K . L o h m e y e r , Die Wallfahrstkirche
zum heiligen
Blut in
Wall­
dürn,
Augsburg
(1929), „Deutsche
Kunstführer", B d .
X L I I I ; R. K r i s s , L . R e t t e n b e a k , Wallfahrtsorte
Europas,
M ü n c h e n b . r . , s. 68; P. T . S t u m p , O'. G i l l e n , Heilige
Blut
[ w : ] Reallexikon
zur deutschen
Kunstgeschichte,
Bd. I I ,
r e d . O. S c h m i t t , S t u t t g a r t 1948, szp. 954; M . D o i m a r u s ,
Walldürner
Wallfahrt
in sechs
Jahrhunderten,
b . m . 1952,
s. 6 — 2 1 ; W . B r u c k n e r , Die Verehrung
des Heiligen
Blutes in Walldürn,
A s c h a f f e n b u r g 1958, s. 2 2 — 4 8 ; R. K r i s s ,
L . R e t t e n b e c k , Bilder
und Zeichen
religiósen
Volksglaubens, München 1963, s. 73.
W . B r u c k n e r , o p . c i t . , s. 2 1 , i l . 30.
6

7

8

35

�9

T a m ż e , s. 27. i l . 3 1 , 32.

1 0

T a m ż e , s. 48, 70—80.

1 1

T a m ż e , s. 74—77.

1 8

1 9

T a m ż e , s. 22.
Miedzioryt w Muzeum Etnograficznym w K r a k o ­
w i e , N r i n w . 22103;
obrazki
dewocyjne z podpisami
i t e k s t a m i m o d l i t w w języku p o l s k i m były d r u k o w a n e
w X I X w . między i n n y m i w Paryżu przez Bouasse L e bel, w B a w a r i i w Szrobenhauzen u Poelletha, w N o r y m ­
berdze oraz u L . K o p p e g o w Pradze.
W . B r u c k n e r , op. c i t . , s. 77, p r z y p . 315 w p r o w a d z a
podział w p r z e d s t a w i e n i a c h Ś w i ę t e j K r w i z W a l l d ü r n n a
d w i e o d m i a n y : k i e d y t w a r z e C h r y s t u s a występują n a d
i pod r a m i o n a m i Ukrzyżowanego i kiedy wszystkie t w a ­
r z e u m i e s z c z o n e są p o d r a m i o n a m i U k r z y ż o w a n e g o . T e
o s t a t n i e w i z e r u n k i , j e g o z d a n i e m , są c h a r a k t e r y s t y c z n e
d l a A u s t r i i i C z e c h . O d m i a n a piąta p r z e d s t a w i e n i a Ś w i ę ­
tej K r w i z Walldürn znana jest n a p o d s t a w i e czeskiego,
l u d o w e g o o b r a z k a na szkle z połowy w i e k u X I X , który
zachował się w M u z e u m M o r a w s k i m w B r n i e
(Peintures sous verte
XVI —XIX
— J u i n 1968, M u s é e C a n t i n i ,
M a r s e i l l e , p o z . 56, i l . 56).
K . S t e c k i , Ludowe
obrazy
na szkle
z okolic
pod­
tatrzańskich,
„Rocznik Podhalański", Zakopane-Kraków,
N r 1, 1914—1921, s. 207; L . L e p s z y , Obrazy
ludowe
na
szkle malowane,
„ P r z e m y s ł i R z e m i o s ł o " , t . I , 1921, s. 3.
1 2

1 3

1 4

е

е

1 5

1 6

malerei

L . L e p s z y , op. c i t . , s. 3; J . V y d r a , Die
( P r a g a 1957), s. 10, 14.

Hinterglas-

M . Sokołowski. Drzeworytnictwo
u nas, „ S p r a w o ­
z d a n i a K o m i s j i do B a d a n i a H i s t o r i i S z t u k i w P o l s c e " ,
t. V I I , 1906, s. 452, i l . 7; J . K i e s z k o w s k i , Zwięzły
katalog
1 7

Fot.: Krystyna
Gorazdowska
— il. 7, 9; Jacek
Swiderski
— il. 8, 10; rys. Maria
Czarnecka.
II. 16. Święta
gura kamienna,

36

Krew
z Walldürn,
1744 r. w pobliżu

wystawy
dawnych
drzeworytów
ludowych
zebranych
i wydanych
przez Z. Łazarskiego,
W a r s z a w a 1921, s. 37.
W . B r u c k n e r , o p . c i t . , s. 70, i l . 33.
O b r a z e k w y k o n a n y techniką stalorytniezą, u dołu
opatrzony jest podpisem: „Cudowny obraz w W a l l d r y n gu w Niemczech". Na rewersie umieszczony jest tekst
legendy.
Pragnę
wyrazić
głęboką
wdzięczność
mgr
A. Tyszkowej na zwrócenie m o j e j u w a g i n a w s p o m n i a ­
n y obrazek.
Obrazki dewocyjne n a terenie dawnej Galicji d r u ­
k o w a n e były w d r u k a r n i W . L . A n c z y c a o r a z w D r u k a r ­
n i „ C z a s u " w K r a k o w i e , a w e L w o w i e w d r u k a r n i Sz.
Bednarskiego.
Przykładem takiego przedstawienia n a terenie Nie­
m i e c j e s t o b r a z p r o c e s y j n y ( B l u t s c h i l d ) w kościele p a ­
r a f i a l n y m w R e t z s t a d t ( o k r ę g K a r l s t a d t ) , p o w s t a ł y około
1700 r . (P. T . S t u m p , O. G i l l e n , o p . c i t . , i l . 8).
L i c z b a t w a r z y C h r y s t u s a uległa z m i a n i e zwłaszcza
n a o b r a z k a c h w o t y w n y c h , k t ó r e z a c h o w a ł y się w k o ś ­
c i e l e Ś w . J e r z e g o w W a l l d ü r n (W. B r u c k n e r , o p . c i t . ,
s. 108).
T e k a N r 28 ( w y w i a d y H . W ó j c i k i E . Ś n i e ż y ń s k i e j - S t o l o t ) , A r c h i w u m Zespołu D o k u m e n t a c j i P o l s k i e j S z t u ­
k i L u d o w e j I S P A N N r i n w . 75305, 76785.
W . B r u c k n e r , op. c i t . , s. 201—204, i l . 48, 50.
T a m ż e , s. 138.
T e k a N r 28, o p . c i t .
E . S n i e ż y ń s k a - S t o l o t , Adeodatus
Martyński
kamie­
niarz z Borzęcina,
„ P o l . Szt. L u d . " , R. X X I I , 1968, n r 3,
s. 134.
M . D o m a r u s , o p . c i t . , s. 52.
W . B r u c k n e r , o p . c i t . , s. 92.
M . D o m a r u s , o p . c i t . , s. 50.

Kubiena

—• il.

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5
2 6

2 7

2 8

2 9
3 0

3, 4, 11, 14, 15; Ewa

płaskorzeźba
na
figurze kamiennej,
Heinstadt,
Odenwald,
wg Brucknera.

Snieżyńska-Stolot

1911 г., Makocice,

pow.

—

Proszowice.

il.

II.

16;

Jan

17. Fi-

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10955" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10933">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fc5c3e1b9126dd450157dbf59e0248f6.pdf</src>
        <authentication>49d027dfaa5ab0b800084eb85d7bbe0d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130597">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:253</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130598">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130599">
                <text>Pomorze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130600">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:223</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130601">
                <text>Przegląd i perspektywy badań etnograficznych na Pomorzu Zachodnim/ LUD 1963 t.49</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130602">
                <text>LUD 1963 t.49, s.417- 450</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130603">
                <text>Burszta,Józef</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130604">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130605">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130606">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130607">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130608">
                <text>,

JOZEF

BURSZT A

PRZEGLĄD

...

'

..

j

I PERSPEKTYWY
BADAN ETNOGRAFICZNYCH
NA POMORZU ZACHODNIM

Badania etnografic:zme na FomoTZu Zachodnim mogą dziś
dotyczyć nie jednej, a dwóch odrębnych rzeczywistości kulturowych. Pierwszą jest kompleks .,przeszłej" kultury tego regionu,
której ciąg życiowy zakończył siq wraz z końcem II wojny światowej. Obejmuje ona zarówno kulturę dawnych zachodnio-pomorskich plemion słowiańskich, jak i powstałych na ich podłożu
i w wyni-ku kolonizacji niemieckiej młodszych grup etnograficznych i reg'ionów kulturowych.
Druga, całkiem odrębna rzeczywistość kulturowa - to kształtująca się współcześnie, od 15-u zaledwie lat, kultura ludowa tego
regionu, której istotą jest wytworzenie się nowego oblicza kulturowego, niejako nowej syntezy kulturowej poprzez procesy
asymilacj1i, adaptacji i amalgamacji treści kulturowych różnych
grup etnicznych i regionalnych, współżyjących na terenie poszczególnych wsi.
Z pierwszej rzeczywistości kułturowej powstały zarówno
w terenie, jak i w zbiorach muzealnych nidiczne stosunkowo
relikty materialne, żywe zaś elementy zachowały się tylko tam,
gdzie pozostała ludność autochtoniczna, tj. na wschodnich skrawkach Pomorza Zachodniego. Pozostała jednak z okresu pTzedwojennego stosunkowo bardzo obfita spuścizna naukowa etnografów i badaczy, głównie zachodniopomc\l'skich, niemieckich, odtwarzająca dość dobrze miniony stan kultury tego regionu,
Powstaje stąd dość specyficzna sytuacja dla współczesnych
badań etnograficznych dotyczących dawnej kultury Pomorza
Zachodniego. Z jednej strony bowiem istnieją mocno ograniczone
możliwości przeprowadnnia
poszuk1iwań terenowych. Badania
27 -

.,Luc!"·, t. XLIX

I

�418

dotyczyć mogą tylko wyszukiwania na całym terenie zachowanych jeszcze reliktów i ich opracowania. Jest to oczywiście wobec zniszczenia w czasie wojny większości dotychczasowych
zbiorów muzealnych - zadanie poważne. Badania nad całością
miejscowej kultury ludowej można przeprowadzać jeszcze niemal w pełni na terenach o ludności autochtonicznej, Dużo stosunkowo możliwości badań uzupełniających kry ją w sobh~ zbiory
archiwalne l.
Z drugiej strony istnieje wspomniana obfita literatura etnograficzna tym cenniejsza, że dotyczy wyłącznie minionej przeszłości kulturowej. Z tej racji stanowi ona niejako kompleks zamknięty, który może być już tylko niezmacznie PQszerzony od
strony faktograficznej, natomiast jest i będz'ie dawał szerokie
możliwości interpretacji,
zwłaszcza w świetle nowych badań
i postępów etnografii i historii.
Zatem w stosunku doW'spomnianej pierwszej rzeczywistości
kulturowej wyłoniły się i są realizowane następujące odcinki
badań et'nograficwych na Pomorzu Zachodnim: 1) te,renowe badania penetracyjne celem głównie rejeskacji zachowanych reliktów kultury, prowadzone zarówno indywidua'lnie przez pojedynCZE' OtsJby, jak i zbiorowo z ramienia
różnych instytucji; 2) badania historyczno-etnograficzne, prowadzone w oparciu o różnego
ror12aju zbiory archiwalne; 3) studia nad wybranymi zagadnieniami na podstawie przede wszystkim interpretacji
spuścizny
naukowej z okresu przedwojennego.
Zdajmy teraz sprawę z tych trzech odcinków badań etnograficznych. PI zedstu'.vimy je w postaci najkrótszej i bynajmniej
nie pełnej. Chodzi tu bowiem o to tylko, ażeby zwrócić uwagę
na najważniejszą problematykę.
POLSKIE

BADANIA TERENOWE NA POMORZU ZACHODNIM
VV U.KRESIE
KULTURY TRADYCYJNEJ

Jeśli chodzi o b8.dania terenowe wspomnimy tylko o tych,
które były dotąd prowadzone przez instytucje naukowe - katedry uniwersyteckie, muzea, instytuty i towarzystwa naukowe.

Zasłużony badacz kultury ludowej Pomorza, r:;rof. ell'. B. Stelmachawska, poświęoiła sporą C2ęŚĆ swych zainter230wań obszarowi zachodnio-pomorskiemu
już w okresie międzywojennym
jako pracownik Uniwersytetu Poznańskiego, następnie - Muzeum
Miejskiego w Pomani u,i
Instytutu Zachodnio-Słowiańskiego.
Tuż zaraz po wojnie, jako kierownik Katedry Etnografii UMK
w Toruniu, prof. S t e l m a c ho w s k a r,ozwi:nęła ożywioną
działalność bada1wczą na terenie Pomorza Gdańskiego i Zachodniego. Już w 1946 r. publikuje program badań na Ziemiach Zachodnich, które mają dać odpowiedź na dwie zasad'nicze kwestie:
jakie dadzą się wyszukać 'relikty kultury polskiej i słowiańskiej
na Ziemiach Zachodnich oraz jakie są formy i kierunki ewolucji
-etniczmej w wyniku repolonizacji tych ziem 2. W ślad za zapowiedzią i programem poszły badania tmuńskiego ośrodka etnograficznego. Zespół badawczy pod kierunkiem pirof. Stelmachowskiej w kilku ekspedycjach objął systematycznymi
badaniami
teren Słowińców, a penetracyjnymi
dalej na zachód polożone
powiaty·J. Wyniki tych badań zosta,ły po części opublikowane,
po częsci ukazują się już po śmierci B. Stelmachowskiej w serii
Biblioteki
Słupskiej 4. Badania objęły jednak głównie kulturę
materialną·
Katedra Etnografii Uniwersytetu
Poznańsk'iego za czasów
kierownictwa prof. dra E. F r a n k a w s k i e g o w ramach szerzej zakrojonych badań zainteresowała się zagadnieniem granicy etnograficznej
wielkopolsko-pomorskiej.
Badania w latach
1954--1956 przeprowadzał dr Tadeusz W rób l e w s k i.
Spośród muzeów pomorskich działalność naukowo~badawczą
uprawiały dotąd tylko dwa - szczecińskie i toruńskie. Jvluzeum
w Szczecinie utworzyło w 1948 r. (jako ówczesne Muzeum Morskie) odrębny Dział Etnograficzny. Ten Dział zakreślił sobie
szeroką d2'~ałalność badawczą· W jej ramach dr T. D e l i m a t
przcprJ\\'&amp;dził intensywn2 bL~::!aniana:! s::kutni:::twem pomorskim 5. Badania penetracyjne przeprowadzone przez mgr A. G e rl a c h w 1957 r. dotyczyły budownictwa i szkutnictwa 6. Muzeum Etmograficme w Toruniu wespół z Muzeum Mazurskim
w Olsztynie pod kierunkiem prof. dr M. Z n a m i e l' o w s k i e j-

:1

I

I

�420
421

P r Li f f e r o w e j przeprowadza badania terenowe na terenie
powiatu złotowskiego.
Należy wspomnieć także o przeprowadzanych regularnie od
1946 r. systematycznych badaniCich Katedry Architektury i Pla-'
nowania Wsi Politechniki
Gdańskiej pod kierunkiem
profF. M ark o w s k i e g o. Objęły one systematyczną inwentaryzacją zabytki budownictwa l udowego na całym obszarze Pomorza - wpierw na terenie Kaszubszczyzny (przebadanie ok. 300wsi), następnie woj. olsztyńskiego i koszalińskiego. Zebrane b0gate materiały nie zostały jeszcze dotąd opracowane.
Tak się złożyło, że w ramach planów badawczych najbardziej;
zasłużonej dla Pomorza Zachodniego placówki, jaką jest Instytut
Zachodni, nie zaplanowano zupełnie problematyki ściśle etnograficznej uważając zapewne, że rola ta na,leży do uniw€'rsytE'~kich
katedr etnografii i do Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego ..
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze zainteresowało się Pomorzem Zachodnim na równi z innymi reg;oinami Polski. Zaplano-wano 3 zakresy działalności i :3 seTie wydawnicze: Polski Atlas
Etnograficzny,
Atlas Polskich Strojów LudGwych oraz poszczególne monografie, których ukoronowaniem miało być specjalne
dzieło "Pomorze Za~hodni2" 1. Do opracowania monografii "Pomorze Zachodnie" jeszcze nie doszło i zapewne nie pn~dko to
nastąpi *.
Ze wzmianką o Polskim AtLasie Etnograficznym
8 wchodzimy
od razu w trzEc:i odcinek bada!'l dotyczących dawnej rzeczywistości kulturowej Pomorza Zachodniego, mianowicie pode jmowania i rozwiązywania przez uczonych polskich niektórych, specjalnie ważnych z punktu widzenia in~eresów nauki polskiej, p:roblemów etnograficznych. Wiążą się one oczywiśe:e z wymienionymi
pop,:zednio obydwoma odcinkami badań, niemniej jednak pLnktern wyjściowym dla ich podjęcia jest z3zwyczaj stanowiskG
dotychCL:ascwej, ściśle dowojennej etnografii niemieckiet.
'Patrz
wydane
przez
P. T. L.: A. D o b r o w ol s k i e j.
Strój
pyrzy"ki.
P. S. \'1 1:';55 .. Pra::.''? i Materiały
Eto:Jgraf!czne"
tom XVI, Sz~zecin 1959 oraz to!n_
XXII Szczecm
l~tiO.. ,Literatura
ludowa"
Pomorze
Zachodnie
Nr 45 1969. Patrz
te~
,.Lud"
t. ·,8 Wrocław
1963 oraz ..Polski
Atlas Etnograficzny"
zeszyt I Wrocław
19".
wyd. P. A. N. (Przyp. Red.l.

DO'WOJENNA

NIEMIECKA

LITERATURA

ETNOGRAFICZNA

Nie miejsce tutaj na szczegółowe omówienie i ocenę całego
dorobku etnografii niemieckiej dotyczącej Pomorza Zachodniego.
Potrzebna nam tu jest jednak krótka chalI'akterystyka tej nauki
i jej rozwoju. Można w jej dziejach wyróżnić dwa nierówne
okresy: 1) od jej właściwego początku, gdzieś .po 1890 r., do ok.
1930 r.i 2) okres 1931-1939. Pierwszy okres cechuje żywiołowy
niemal l'ozwój badań i publikacji etnograficznych, dotyczący
jednak niemal wyłącmie kultury społecznej i duchowej Pomorza. Działalność badawczą i naukową prowadziły ra,czej indywidualne jednostki, amatorzy i miłośnicy kultury ludowej, głównie
z własnej łnicjaty~y
i na swój Taichuneik.Na cZlOłowybijają się:
A. H a a s, O. K n o o p, i U. J a h n. Skupieni wpierw przy
Monatsbliittel'
der Gesellschaft fur pommersche Geschichte und
Altertumskunde
(od 1887) i przy Baltische Studien, od 1892 r.
badacze pomorscy posiadali własne 'czasopismo poświęcone wyłącznie etnografi.i Pomorza, tj. miitter der pommerschen
Volkskunde. Jak już sam podtytuł tego pisma mówi 9, na 00 wskazuje
także treść wszystkich ID roczników, gromadzono wyłącznie ma1eriały opisowe i to z zakresu kU'ltury społecznej i duchowej,
brak zaś było zainteresowań kultu'rą materialną. Tak było z małymi wyjątkami aż do lat 3D-ch, kiedy nastąpił wyraźny przełom. Ok-res 1931-1936 jest szczytowym w rozwoju etnografii
pomorskiej nie tylko ze względu na niezwykłe ożywienie badań
nad wszystkimi dziedzinami kultury ludowej 10, ale przede
wszystkim na podjęcie i opracowanie kilku zagadnień ogólnych,
dotyczących zwłaszcza przestrzennego ukształtowania się zjawisk
kulturowych na Pomorzu. Zagadnienia te wynikły przy przejęciu i zastosowaniu metody geografi.czno-kartograficzmej w etno.grafii. Określono to jako Yolks = und Kulturgeogmphie.
STREFY

I REGIONY

KULTUROWE

POMORZA

i\.

Jednym z najważniejszych osiągnięć naukowych było stwierdzenie, że Pomorze Zachodnie nie stanowi jednolitego obszaru

�4~2
kulturO\~ego lecz dzieli się na kilka stref, 'IV obrębie. których
występuJe ~ kolei kilka regionów kulturowych. Punktem wyjściowym badan .by~y ,,:yniki dociekań W. P e s s l e l' a dotyczące
rozprzestrzenIenIa SIę na Pomorzu domu typu dolnosaskiego 11_
Da:lszy zasadniczy podział na regiony kulturowe całego Pomorza
powst~ł w wyniku badań R. H o l s t e n a dotyczących geografii
wY'raz~w 12. Został ..on w pełni potwierdzony i rozbudowany przez
szczegolowe badanIa W. B o r c h e l' sa i innych 13, a szczególnie'
przez pra:cenad Atlasem Kultury Ludowej Pomorza H.
. Ustal'ona trójskefowość Pomorza przedsta1wia się następująco:'
pIerwszą strefę, stanowi Pomorze Zaodrzańskie (Vorpommern)
po rzekę Wkrę I Żarową (Ucker u. Za1row); druga rozciąga się
po rzekę Parsętę, trzecia po Łebę.
,Te trzy zasadni~ze strefy kulturowe Pomorza zostaly wyd~lelo~e n.a podstawIe geografii wyrazów .j różnic \V występowanIU nIektorych zwyczajów ludowych 15, a mają one, zdaniem
H o l s t e n a i K a i s e r a 1~, wynikać z trzech ,różny.ch kierunków kolonizacji niemieckiej: strefa z3JChodnia miała' zostać skolonizowanaosadnikami
z Dolnej Saksonii i Westfalii, stTefa środkowa, po Parsętę, kolonistami z Dolnej Frank&lt;Jni'i i Nadrenii.
strefa wschodnia zaś przez niemieckie zakony rycerskie od XIV w.
J,UŻ tutaj można zauważyć, że autorzy zajmujący się regionamI kulturowymi Pomorza nie dostrzegali lub nie chcieli dostrzegać, że u podłoża zróżnicowań leżeć muszą także różnice
w asymi'lacji kulturowego podłoża słowiańskiego 17.
~odstawowe znaczenie dla dalszych do'ciekań mają ustaloneregIOny występowania, niektórych zjawisk kulturowych, jak strojów i sztuki ludowej. W. Borchers, jeden z najbardziej pracowitych i zasłużonych badaczy kultury ludowej Pomorza, wykorzystując dotychczasowe szczegółowe opracowania, pierwszy' dał
kartograficzne ujęcie występowania obu tych zjawisk. Jest' charakterystyczne, że oba te zjawiska występują wyspowa i - co
więcej - zasadniczo się pokrywają z tym jednak. że obszary
występowania sz.tuki ludowej są nieco większe niż strojów. co'
jest zresztą zrozumiałe. B o r c h e r s posługuje sic: ramowym
podziałem H o l s t e n a i w ramach trójstrefowości Pomorza

ustala szczegółowe regiony kulturowe. Pomocniczo posługuje się
dalszym jesz.cze podziałem Pomorza na strefę przybrzeżną
(Kiistengebiet) i wewnętrzną (Binnenland), a to ze względu na
dwa podstawowe zajęcia ludności, wyznaczające w ,istotnej mierze typ kultury, mianowicie przybrzeżne rybołówstwo morskie
i rolnictwo.
W dwóch zasadniczych w tej mierze pracach, opublikowanych
w 1932 i w 1933 r.18, B o r c h e r s ustala następujące regiony
występowania strojów i przejawów sztuki ludowej: w obrębie
obszaru przybrzeżnego, a w strefie Pomorza Zaodrzańskiego półwyspy Dars i Sianożęt (Zingst), da1ej wyspy ota'czające Ranę
(Rugię), jak Chycina (Hiddensee) i Omaniec (Ummamz) oraz półwysep mnichowski -na Ranie i wreszcie Ina Uznamiu półwY5€'p
Lipa (Lieperwinkel). W pasie przybrzeżnym Pomorza Środkowego, od Kamienia po Kołobrzeg, wydZJiela parafię Wrzosowo (Frit-.
zow) i Białoboki pod T'rzebiato-.vem, w pow. kamieńskim (na
południu) wieś Laska (Laatzig). Na Pomorzu Dolnym mamy
wpierw oderwaną wyspę dwóch iwsi - Jamno i Łabusz i wreszcie, jeśli chodzi szczególnie o sztukę ludową, S'ze'reg wsi pow.
dadowskiego i słUJpskiego, J ak0 osta tll'i na wschodz'ie region
kulturowy, ale tylko pod względem strojów, wymienia Kaszubów nadłebskich. O sztuce kaszubskiej nie chce jednak pisać,
uważając, że przekazy jej są za skąpe. W głębi lądu wyróżnia
szczególnie znany obszar pyrzycki, dwie wsie 'nad Odrą, Widuchowa (Fiddichow) i Ognica (Nipperwiese) i wreszcie kilka wsi
w dawnym pow. Szadzko (Saatzig) na wschód od Stargardu.
Pomijając na razie szereg kvvestii wiążących się z powyższymi regionami kulturowymi, należy podkreślić szczególną wagę
ich ustalenia. Odkąd bowiem je zauważono, stały się one podstawą różnorodnych interpretacji
celem ich wyjaśnienia. Dlaczego regiony te ukształtowały s:ę wyspowo, dlaczego wi~kszość
ich występuje w pasie nadmorskim, skąd się biorą zauważone
między niektórymi regionami (np. obszarem środkowym, a ośrodkami na Ranie) ciekawe filiacje, dlaczego znów inne regiony
odcinają się od reszty swą odrębnoścą, skąd w ogóle doszło do
ich powstania, a dlaczego ogromna większość obszaru pozostała

!

I

, I

I

,
I,

I;

�424
kulturowo jałowa, itd. itd. Są to w istocie zagadnienia najbardziej
pasjonujące i nic dziwnego, że do dzisiaj są one przedmiotem
interpretacji i będą nimi chyba jeszcze długo. Właściwa bowiem
odpowiedź na te zagadnienia zawierać może klucz do rozwiązania wielu kwestii, stawianych także przez inne nauki, np. historię· W tych zagadnieniach może się też kryć materiał do odpowiedzi na wiele kwestyj etnicznych.
B o r c h e r s zauważył, że regiony występowania stl'lOjów
ludowych pokrywają
się mniej więcej z innymi zjawiskami
etnograficZ'nymi 19. Tark więc np. stroje wybrzeża z zasięgiem
domu dolnosaskiego, strój pyrzycki z zasięgiem domu pyrzyckiego itp. Z zasadniczym zaś trójstrefowym podziałem pokrywać
się ma wg niego nawet histor,ia kultury: w za!chodniej części Pomorza panowało miejskie pl'alWOlubeckie, w środkowej magdeburskie, zaś we wschodniej chełmińskie.
W wyjaśnieniu zjawiska powstania regionów kulturowych,
Borchers, idąc po -części za poprzednikami, Ziwłaszcza za Holstenem, wprowadza szeTeg różnorodnych czynników, ,o których
warto wspomnieć, gdyż będą się one u innych często powtarz.ać.
Niektóre z wyjaśnień zatrącają dobrze znaną nacjonalistyczną
mistyką 20, in:ne jednak zawierają uchwycenie istotnych związków przyczynowych. Nie można Borchersowi odmówić swrokicr.
horyzontów. Już w samym założeniu widzi ogólny wpływ wa·
runków geograficznych, historycznych i gospodarczych. Pomorze
jest terenem zderzenia się kultury germańskiej ze słowiańską,
jak :powiada -.:-. zachodnio- i wschodnioeuropejskiej.
Widzi też
związki kulturowe niemieckiego obszaru kulturowego ze Skandynawią. Pomorze jest krajem, gdzie splotły się wpływy Brandenburgii. Zakonu Krzyżackiego, Polski i Szwecji 21. Jest ono też
krajem typowo kolonizacyjnym, gdzie osiedlono osadników z różnych stron i gdzie ludność słowiańska została zniemczona z \vyjątkiem Kaszubów. Śladów Słowiańszczyzny jednak szuka B o re h e r s tylko i jedynie na tych nie zniemczonych jeszcze terenach, ale i tam - uważa - trudno jest powiedz,ieć, co np. w strojach kaszubskich jest niemieckiego, a co polskiego czy słowiańskiego. gdyż nauka za pó2mo do tych zagadnień przystąpiła. Stąd

425-

też i w sztuce kaszubskiej Borchers widzi tylko wpływ zachodnio-pruski, a nie słowiański czy polski 22.
Interesują szczególnie te ujęcia Borchersa, które starają się
wyjaśnić ową charakterystyczną
wyspowość w występowaniu
l'egrionów kulturowych. Borchers wskazuje szczególnie na wpływ
osadnictwa prowadzonego przez średniowie'czne klasztory cystersów (rejon Mnichowa i Pyrzyc) i premonstrantów z Trzebiatowa
nard Regą (osadnictwo idące z holenderskiej Fryzj;i). Chodzi tu
nie o bezpośredni wpływ klasztorów, ale o lepszą znacznie pozycję społeczno-ekonomiczną kolonistów niż chłopów miejscowych
w dobrach rycerskich. Tam, gdzie chłopi mieli lepsze warunki
f'gzystencji, ich społeczno-prawna
i gospodarcza pozycja była
ustabilizowana, gdzie silna władza brała ich w opiekę i chroniła - tam mogła wykwitnąć w pełni kultura ludowa. Wielkie zaś
bwle plamy na kultur'owej karcie Pomorza pokry'wają się mniej
więcej z zasięgiem dóbr rycerskich, gdzie panował ustrój pańszczyzniany.
Nad stwierdze.niami W. B o r C h e r s a warto był&gt;o zatrzymać się z tego względu, że jest to pierwsze pełne ujęcie regionów kulturowych Pomorza i że sta'nowi próbę wyjaśnienia ich
powstania, choć jeszcze bardzo ogólną i raczej w postaci ~formuławania zagadnienia do dalszych badań. W takim też ujęciu.
wydaje mi się, leży klucz do rozwiązywania większości zjawisk
etnograficznych Pomorza Zachodniego.

ZAGADNIENIE ETNICZNE. STOSUNEK l'&lt;AUKI NIEMIECKIEJ
SKlEJ DO SUBSTRATU SŁOWIAŃSKIEGO

Na czoło zagadnień związanych z regtonalizacją Pomorza Zachodniego wysuwa się sprawa składu etnicznego ludności i późniejszych jej zmian. Chodzi 7. jednej strony o wykazanie ugrupowań słowiańskich i polskich oraz niemieckich i innych, z drugiej
o analizę ich wkładu w ogólną kulturę ludową Pomorza. Pod
tym względem stanowiska badawcze nauki niemieckiej i polskiej
Jóżnią się nieraz dość znacznie. Jeśli chodzi o stanowisko etno-

�42(j

grafii niemieckiej, można go najkrócej scharakteryzowac następująco:
1) Sprawa składu plemiennego ludności słowiańskiej nie jest
przedmiotem jej zainteresowania. Od czasów pracy F. T e t z n er a ~.1 nie było na ten temat poważniejszego opracowania. Nacisk
kładzie się głównie na niemieckie grupy etniczne kolonizujące
Pomorze. Poznane są one jednak dotąd dośćogólnj,kowo.
2) Istnieje wyraźna niechęć do przypisywania innym, nie
niemieckim grupom 'kolonistów większego Wlpływu na kultUTę
ludową Pomorza. Wpływy szły niemal wyłącznie od stl'ony kontynentu, od południa, wnoszone przez kolonistów niemieckich 24.
Wybrzeże morskie - odczuwa się to wyraźnie w opraoowaniach
niemieckich - nie jest tu pomostem łączącym kulturowo leżące
nad morze kraje, ale jakąś nieprzebytą ścianą, do której dochod.ziły wpływy niemieokie z południa. Były to tylko wpływy kontynentalne 25. Z obcy'ch grup etnicznych przypisuje się pewne
znaczenie, i to w stopniu znacznie zmniejszonym, kolonistom
holenderskim i fryzyjskim 26,
3) Stosunek do wpływów i pozostałości słowiańskich jest
więcej niż wstrzemięźliwy. Nie zaprzecza się, że elementy słowiańskie w kulturze ludowej Porrtorza istnieją, są one jednak: a) zbyt skąpe, aby były godne specjalnego zainteresowania; b) występują raczej tylko tam, gdzie zachowały sif; resztki
ludności kaszubskiej. W przeciwieństwie do dawnej etnografii
niemieckiej, która odrębności w kulturze ludowej Pomorza, nie
posiadające analogii z cechamikultuTY
ludności niemieckiej,
skłonna była tłumaczyć jako pozostałości słowiańskie -' przedstawiciele nowszej etnografii (mam tu na myśli głównie twórców dzieła "Atlas de?' Pomnw?'schen Volkskunde")
usiłują pozostawić jako niewyjaśnione, czekając na dalszy rozwój badań
etnograficznych, lub tłumaczyć innymi wpływami.
4.) To ogólne stanowisko w stosunku do spuścizny ~lowiańskie'; pozostaje w łączności z mechanicznym po£lądem na sam
proces kolonizacji i germanizacji. Przesadny pogląd na zbyt
szvbkie i całkowite zgermanizowanie
Pomorza z wyjątkiem
~\I~chodnich jego skrawków stoi w ścisłej łączności z drugim po-

427
glqdem, że germanizacja ludności autochtonicznej była równoznaczna z momentalnym niemal i kompletnym rozpadem dotychczasowych treści kulturowych, a przyjęciem się z miejsca
inn yeh, nowych treści. A tak w rzeczywistości nigdy nie było.
Tr~dn{) na tym miejscu przedstawić skomplikowany mechanizm
procesu wynarada,wiania, ale przecież dotyczy 'On "wymiany"
tvlko niektórych treści i to w drodze stopniowego wzajemnego
~rzenikania i przejmowania poszczególnych elementów i ic~
adaptacji. Niektóre tylko elementy zanikają stopniowo całkowlcie, inne żyją nadal choć nieraz pod inną etykietą. Tak jest
z\vłaszcza w obyczajach i zwyczajach oraz w treściach folkloru.
Można stwievdzić, że w tych zagadnieniach stanowisko przedwojennej nauki niemieckiej wwiera wyraźną, a zas:ldniczą
wewnętrzną sprzeczność. Z jednej bowiem strony przyjmowało
się, najczęściej milcząco, że na większości terenów Pomorza
kompletny niemal rozpad kultury słowiańskiej nastąpił już
w XIII-XIV
w. 27, że zatem kuliuTowe elementy słowiańskie nie
wykazywały żadnej tendencji do p'r~etrwania - i dl~tego z.anikły. Z drugiej jednak strony przyjmuje się expreSSIS verbIS,
że we współczesnej kulturze ludowej Pomorza istnieje wiele
elementów starogermańskich, sprzed tysiąca lat 28. Jest to oczywiste przykładanie dwóch różnych założeń i kryteriów do tego
~amego zjawiska - kuUury ludowej.
W świetle tej sytuacji jest najzupełniej zrozumiale, że nauka
polska zmierz.a w pierwsz.ym rzędzie do szczegółowego odtworzenia przemian etnkznych na Pomo'rzu Zachodnim w ciągu dziejów ze szczególnym uwzględnieniem stopniowego zanikania ludności słowiańskiej 29. Co się zaś tyczy pO,~lądu na zmiany kulturO'.ve, to można ogólnie stwierdzić, że nauka polska zajmuje tu
star,owisko metodologicznie bardziej słuszne. W większym stopniu :;niźeli przedwojenna nauka niemiecka traktuje poszczególne
elementy kulturowe i całą kulturę funkcjonalnie - jako wynik
działania szeregu różnorodnych czynników: stosunków społecznogospodarczych, politycznych, wpływu miast, dworu i klas uprzywileJow:mych, infiltracji elementów obcych z zewnątrz, ale teżi to przede wszystkim - jako odbicie odrębności gruPO\\'€j

�429

428
i przynależności etnicznej. W formach mieszanych i pochodnych - a takimi głównie są pomorskie elementy kulturowe w ich zlepku i nawarstwieniu się doszukuje się - jeśli jest to
tylko możliwe - genezy poszczególnych składników i form,
w tym elementy pochodzenia słowiańskiego budzą - rzecz jasna - największe zainteresowanie. Wychodzi się przy tym z założenia. że w utrwalonych faktach etnograficznych Pomorza
można lównie dobrze doszukiwać się zarówno archaicznych elementów germańskich jak i słowiańskich. Kulturowy substrat
słowial1ski trwał tu niewątpliwie dłużej i silniej zaznaczył się
'N kulturze
ludowej Pomorza niż to się widzi w opracowaniach
niemieckich.
Przejdźmy do kilku zagadnień szczegółowych.

ZAGADNIENIE

TYPOW

BUDOWNICTWA

LUDOWEGO

Jednym z najbardziej spornych, dotąd ostatecznie wystarcza,iąco nieprzebadanych ,i nierozwiązanych zagadnień, jest kwestia
typów w budownictwie ludowym Pomorza i ich genezy. Budownictwo kaszubskie w pow. Lębork, Bytów i Miastko raczej nie
wchodzi w rachube. J.est ano dobrze zbadane i jako zbliżone do
budownictwa polskiego (dom zrębowy drewniany) nie budzi
większej dyskusji 30, Inaczej jest jednak z typami budownictwa
ludowego występującymi na reszcie terenu Pomorza Zachodniego.
Sporą dyskusję wzbudził dom tzw. "pyrzycki" oraz budownictwo
w pasie przybrzeżnym od Dziwnowa po Słupsk.
Dom pyrzycki (das Weizackerhaus
lub Mii7'kisches Dielenhaus), o którym pisali już R. H 'Ol s t e n i H. S i u t S 11, a następnie inni, uważany był zgodnie jako typ pochodny bezpośrednio od domu dolnosaskiego poprzez skrzyżowanie z typem frankońskim. Sprawą tą zajęła się szczególnie A. D a b r a w J l s k a,
ostatnio Z. R a d a c k i ~2. Na podstawie głównie rzutu poziomego
(przednie usytuowanie części mieszkalnej i występowanie czarnej kuchni) autorzy oi zgodnie stwierdzają, że jest to wytwór
l'€gionalny domu wąskofrontowego rozwinięty z wielotraktowych

chat słowiańskich z niektórymi tylko elementami domu dolnosaskiego (rozwinięcie trójwnętrzne pierwszego traktu pod wpływem domu saskiego). Wtórnym zjawiskiem, rozpowszechnionym
dopiero w XVIII wieku, ma byt" sień poprzeczna, tzw. Achterhaus. A. D o b I' o wal s k a przypuszcza nawet, że dom pyrzycki miał kiedyś podcienia, które później zostały zabudowane. R ad a c k i zaś uważa, że wystE;pujący między dolną Noteci,,! a Pyrzycami podcieniowy dom wąskofrontowy rozwinął się równolegle z pyrzyckim i oba zalicza do typu zachodnio-pomCl'skiego
domu wąskofrontowego. Jako taki miał on szerokie rozprzestrzenienie w pow. białogard2Jkim, nakielskim, wałeckim i kartuskim.
Sięgając jeszczl; dalej w genezę tego typu, widzą jego autochtoniczną ciągłość od podcieniowego domu kultury łużyckiej, znanego z wykopalisk w Buku pod Berlinem. Czyli - sumując spotykamy tu wywód obu typów domów wąskofrontowych podcieniowego i pyrzyckiego - z elementów autochtonicznych,
z domieszką, różną w obu typach, nowych elementów budowlanych przyniesionych przez kolonistów.
Jak widać, sprawa wymagałaby jeszcze dalszego uściślenia
i dokumentacji.
Spore różnice zdań istniejq na temat typu budownictwa
w pasie przybrzeżnym. Zasługują tu na uwagę dwie rozprawy Go e h r t z a i E. G o h r b a n d t a. Zabierał też w tej sprawie głos G. B r o n i s c h 33. Według znów mniej więcej z§':odnej
8'pinii tych badaczy (najbardziej zdecydowanie ujawnia się to
u G o h r b a n d t a), na całym obszarze pasa przybrzeżnego,
od Dziwnowa poza Słupsk, występował dawniej jeden tylko jedyny typ domu, właściwy tylko temu obszarowi i nie mający wiele
wspólnego z budownictwem regionów sąsiednich, podczas, gdy
dawniejsza literatura niemiecka, operująca tylko ułamkowymi
danymi (badania nad budownictwem rozpoczęły się na dobre
dopiero za czasćw G o h r b a n d t a) widziała na tym terenie
az 3 typy domów - irankoński, nordycki szerokofrontowy (nordischer Vierkanthof)
i dom saski, Tymczasem, wg opinii tych
autorów, zwłaszcza Gohrbandta, występował tu tylko jednolity
typ domu z przewagą element(:\V dolnosaskich, jest on zatem

�+30

porhodny od dolnosaskiego. Niektóre tylko dodatki - galeryjka
i brama wjazdowa - mają być pochodzenia frankońskiego. Dom
ten miał wziąć swój początek od kolonistów dolnosaskich, którzy
przyszli tu z Pomorza Zaodrzańskiego (Vorpommern) przez
Uznam i Wolin i brali w posiadanie obszar przybrzeżny początkowo w dość: wąskim pasie, później coraz bardziej się powiększającym aż na całą szerokość prowincji. Tym Sasom podporządko~
wali się kulturowo osiedlający się tu także Fryzyjczycy. Dodac
trz'eba, ż,e ten typ domu już z dawna na Pomorzu Zachodnim nie
i~;tnieje, a to w wyniku ustaw budowlanych pruskich, zwłaszcw
rozporządzenia Fryderyl{a II z 1752 r., a następnie w wyniku
uwłaszczenia, które całkowicie zmieniło zabudowę wsi.
Jak widzimy, w literaturze niemieckiej nie ma mowy o żadnym substracie kulturowym słowi8ńskim. Koloniści przychodzili
j;kby do pustego kraju, będącego kulturowo białą plamą·
.
Etnogrdiczne badania polskie zajęły się też i tym zaga~'Dle.Diem..
Wymienić tu należy prace A. D o b r o w o l s k l ~ )~
Z. R a d a c k i e g o, ostataio zwłaszcza publikowane
wymkl
b':Jdar, terenowych
B. S t e l m a c h o w s k i e j i T. W r óli l e w s k i e g o H. Głów,ny tenor ich stwierdzeń w wymienionej
sprawie brzmi następująco:
.
1) na omawianym tE.renie wystE;puje z dawien. dawna ~le
;edcn , kcz kilka typów domów. Obok wskazywane) przez
meJ
.
.
mieckich badaczy fo-rmy dolnosaskiej, zmienionej w porownamu
do pierwowzoru, istniały ('na terenie sbwińskim - S t c ~m.ac hu w s k a) trzy jeszcze typy: wąskofrontawa chata podclem~wa, sbwir.ska
chata parzysta, mająca, według stwiel'dz.ema
B. Stelmae:howskiej, równie starą metrykę; oraz - jako od:rę~l1Y typ _
dom szerokofr,ontowy (Vierkantho.f - Z. R a ,d a ck 1):
2) panuje tu istotnie typ budownictwa mieszanego, powstały
ze starszych i nowszych €lementów, ale nie są to tylko formy
. k'12. S ą to mi'-'~""ne
formy
mies7ane bez reszty gerrnans
. '~... ~
.. bu:iownichva slowińsko-holenderskiego
(T. W l' ó b l ew s k 1);
3) najbardziej archaiczne p:::JStaciedomów mają \V'i~lr:cech
0g61nosłowiańskich. Dopiero na te warstwy n.~kł.adały SH:~ nowe
elementy obce i stąd powstało daleko idące zrOZl11cowamew for-

431

l

I
!

!
I

I

,l

I
i

l

mie budownictwa. Nawet szerokofrontowy
dom o podwórzu
czworokątnym jest kombinacją elementów miejscowych z saskimi (A. D o b r o wo l s k a);
4) 'Typowa dla budownictwa Słowińców chata parzysta, symetryczno-dwuizbowa, uważana do,tąd jako powstała dopiero po
ustawie z 1752 r., jest wcześniejsza i ma mieć według twierdze~
nia B. S t e l m a c h o w s k i e j swoją genezę w rodzimej koncepcji architektonicznej: powstała ona ze względów funkcyjnych
(zawód rybacki z obsługą "cezeźników") z zestawienia dwóch
chat jednoizbowych jako odrębność slowiński,ej grupy rybackiej;
5) najbardziej archai.cznym typem chaty, opisanym przez
F. T e t z n e r a 35 w Klukach -- jest takii, który żywo przypomina znane z wykopalisk kultury łużyckiej jednoizbowe chaty
z wejściem w ścianie szczytowej.
To są najistotniejsze ujęcia z "obu stron barykady" w kwestii
typologH budownictwa zachodniopomorskiego nacalym
pasie
przybrzeżnym. Jest tu istotnie tyle spornych kwestii, że sprawa
będzie i powinna być przedmiotem dalszych wnikliwych badań.
ZachodniopomoI'skie
budownictwo
ludowe posiada wiele
swych charakterystycznych cech, takich jak przewaga symetrycznych domów szerokofrontowych, występowanie szerokich kominów w środkowej części sieni na całą jej szerokość oraz urządzenia ogniowe pochodne od "czarnej kuchni". Wszystkie te
i tym podobne elementy odcinają wyraźnie obszar zachodniopomorski od niemieckiego. a wiążą go z ogólnym obszarem
słowiańskim. Zagadnienia te są przedmiotem badań na podstawie
materiałów uzyskanych dla Polskiego Atlasu Etnograficznego 36.
Można tu oczekiwać wielu jeszcze interesujących wyników.
WNIOSKI

Z ZACHODNIOPOMORSKIEGO

SZKUTNICTWA

LUDOWEGO

Warto nawiązać od razu do zagadnień szkutnictwa zachodniopomorskiego. Mamy w tej mierze długoletnie gruntowne badania
T. D e l i m a t a i P. S m ó l ark a 37. Delimat wykorzystuje
w pełni opracowania niemieckie, zwłaszcza Borchersa i W. M it z ki 38. samodzielnie jednak dochodzi do zaskakujących, a cie-

�432

433

kawie dokumentowanych
wniosków.
Otóż całe Pomorze,
cd Odry
aż poza Wisłę, ma swoje odrębne cechy, wyróżniające
go zarówno od obszaru
wschodniego
jak i zachodniego.
Występują
one
nie tylko na obszarze kaszubskim
i słowińskim,
ale także na terenach z dawna
zgermanizowanych,
jak np. na pojezierzu
szczeciniecko- drawskim.
Do tych cech szkutnictwa
pomorskiego
należy m. in.: bezwręgowa
konstrukcja
łodzi, dno z klepek poprzecznych, poszycie
burt klepkami
pionowymi,
łukowaty
kształt
dna
i łukowaty
kil, wiosłowanie
z wolnej ręki i rejowy żagiel. Cechy
te, wzięte
z łodzi współczesnych,
powtarzają
się w pomorskich
łodziach średniowiecznych
znanych
z wykopalisk,
różnią się natomiast od obszaru
niemieckiego
za Odrą.
Mielibyśmy
tu zatem do czynienia
z pozostałościami
kultury
słowiańskiej
jeszcze z okresu
przed germanizacją
Pomorza
Zachodniego.
Podobną
a'rchaiczność
cech szkutnictwa
pomorskiego
6twierdził
w wY1niku swych
wieloletnich
obs~a'cji
i badań
H. W i lc z e iW s k i 39.
Zatem wniloski, jakie nasuwa historia
i typologia
pomorskiego
szkutnictwa,
są analogiczne
do tych z za.kresu budownictwa.
Podobnie jest, jak niżej zobaczymy
w dziedzi'nie
strojów
i sztuki
ludowej.
SPORNE

KWESTIE

KOSTIUMOLOGII

LUDOWEJ

Badcmia nad kostiumologią
ludową Pomorza
Zachodniego
były
w latach 30-tych b. wieku - jak stwierdzał
W. B o r c h e r sdopiero w początkach
40. Znane
były wówc'Zas poszczególne
stroje
i ich regiony - kaszubski,
pyrzycki,
mnichowski
41, ale tylko
te
z XIX w. Nie posiadano
żadnych
reliktów
z w. XVIII, niejasny
. był też wiek, pochodzenie
i rozwój poszczególnych
strojów,
gdyż
n:e przeprowadzano
badań źródłowych.
B o r c h e r s nie tylko
podsumowuje
dotychczasowy
dDrobek w tej dziedzinie,
ale dorzuca szereg nowych
spostrzeżeń.
Zauważa
on m. in. ciekawe
zjawisko,
że re['iony
strojów
jak już było wspomniane
grupują
się jeden za drugim w pasie przybrzeżnym
od Rany aż
po Lębork,
p{)dczas gdy w głębi lądu występuje
jeden tylko

zwarty
obszar pyrzychi,
Poza strojempyrzyckim
wyróżnia
on
trzy grupy strojów pasa przybrzeżnego.
ośrodek rugijski
-- Chycina (Hiddensce),
Omaniec,
Mnichowo,
Lipa trzebiat'Jvvs;&lt;:Gjamneński
(Białoboki
i Płoty pod Trzebiatowem
i Jamno ,: Labuszem) oraz trzeci -- k3szubski.
Widzi szczególne
pokrev;:2ństwo
kostiumologiczne
ośrodka
trzebiatowskiego
z mnichows;&lt;im,
Borchers podl;reśla
mocno fakt, że w istniejących
w XIX w. strojach znaleźć można elementy
różnorod:1cgo
pochodzenia
:.:arć'vvno
pod \vzględ.em
wieku
jak i etnicznym.
Da się Yv'i;:;c wyróżnić
składniki
wczesnośredniowieczne
i nowo:~ytne,
elementy
jJochodne z ubiorów
hiszpc)j1Sklch.
niderlandzkich
i francuskich,
Podkreśla
dalej zrM:r,icov.ranie
tych strojGw \vedług zcJ\vodu i społecznej po:'ycj:, dostrz.ega istnienie
w wielu miejscach
rcieszanych
strojóv;
miejsko-wiejskich.
Elementy
slo\viar.skie
'widzi jednak
tylko
i jedyn:e
1,,:
.s~;:'oju kaszubskim.
(K;:,;:;zubiiladłebscy)
ze
",'zgIęciu na ich oc1n,ienno,ść etnicz,ną i inną przyna]eżn{'Jś(;
polityczną.
W literaturze
polskiej
ndjwic;cej
uwagi zagaClmeniom
kostiu-;
mologicz.nym
Pomorza
Zachodniego
poświęciła
clDtąd A D ob r o wo l ska.
Do śmiałych
niewątpliwie
posunięć,
ale równocześnie bardzo
wnikli'.\'ych,
1131eży zasadnicze
jGj stwierdzenie,
że na całym davvnym obszarze
Słowian
Zachodnich
da się wyszukać ze źródeł ikonograficznych
3 elementy
ubioru świ2dcząoe
o oddziaływaniu
po:Hoża
sI-owiańskiego
na zespół
odzieżowy
środkowo-północna-europejski.
Występowanie
ich pokrywa
si~
z wykreślonym
przez L. N i e d e r l e g o zasiqgiem Słowian Zachodnich.
Są to: płócienna biała płachta żałobna z czółkiem i podgębnikiem,
wałei~ chus'cy noszony w rękach lub pod pachą (Regenrolle)
oraz rnE:':J,w koszulak
noszona
"na wypust" 1~. Artykul
.'Świadczy o dużych możliwościac;l
historycznej
retrogresji
woparciu o materiał
etnograLczny·;3.
W tym samym kierunku.
tj. wyszukiwania
reliktów
sło\vinńskiej odzieży, idą badania
A. D o b r o \'1 o l s k i e j na Pomorzu
Zachodnim
.:;. Spotyka
się je zarówno
w stroju jamneńsklm
jak
i pyrzyckim.
W Jamnie
i Łabuszu,
obok utworzonego
w XVII w.
bogatego
stroju
kololótcw,
pochodzącego
z Holandii,
istniał
2R -

.. Lud",

l. XLIX

I
i,

�434

435

mało znany strój mIeJscowy. Ten jednak nie zachował się
w czystej postaci, lecz powiązał z miejscowym w ciekawą grupę
kostiumologiczną o cechach mieszanych, rodzimych i obcych. Do
cech roodzimych, przypominających strój słowińskich Kabatków,
należą białe opaski na glowq w stroju kobiecym, a w meskim
granatowa sukmana poza kolana, bez zapięć, kołnierza i jde~zeni,
zbliżona w swej formie do typu południowo-polskiego. Podobnie
w stroju pyrzyckim. Znany i opisywany dawniej strój pyrzycki 45
Jest według Dobrowolskiej całkiem nowego pochodzenia, mianowicie z początku XIX w., wniesiony przez kolonistów fryzyjskich
osiedlonych za Fryderyka
Wilhelma III. P'oprzednio noszony
strój był miejscowe[o pochodzenia, zna,cznie bardziej IIboższy,
posiadający również niektóre elementy słowiańskie, jak w stroju
)amneńskim. Podobnie też gdzie indziej. Spod Kołobrzega znany
jest zabytek ikonogrdiczny z XVIII w., ukazujący noswny tam
strój kaszubski. Dobrowolska jest zdania, ż·e ów strój rodzimy
znachodził się wszędzie tam, gdzie w XIX w. zachowały się oazy
ludności słowiańskiej (kolo Gryfie, Kamienia, Trzebieszowa, Gryfina, Pyrzyc, Stargardu itd.). Z XVI wieku znany jest on w podmiejskich osiedlach zamieszkałych przez pospólstwo. Omawiany
strój ma według stwierdzeń A. D o b r o w o l s k i e j duże powiąza'nie ze strojem k&lt;'szubskim, rugijskim oraz z łużyckim.
Tak więc, jak Pomorze Zachodnie stanowi pod względem językowym obszar pośredni między gwarami kaszubskimi i wieleckimi, tak pod względem kostiumowym ma być również terenem
pl'zejściowym, łączącym odzież kaszubską, rugijską i łużycką·
Zagadnienia związane z zachodnio-pomorskim strojem ludowym są więc - jak widzimy - bardzo frapujące, kryją w sobie
wiele jeszcze niejasnych stron i nadal będą stanowić wdzięczne
pole badań.
PROBLEMY

SZTUKI

LUDOWEJ

POMORZA

Zainteresowania sztuką ludową P,omorza Za,chodniego doprowadziły w pierwszym rzędzie do wspomnianego już zaobserwowania i ustalenia regionów kulturowych. Najwięcej uwagi tym

zagadnieniom
w literaturze
międzywojennej
poswlęcii: znów
W. B o r c h e r s 46. W obrębie strefy przybrzeżnej ustalił on trzy
zasadnicze regiony Pomorza Zaodrzańskiego,
Środkowego
i Wschodniego, w głębi lądu wyjątkowy obszar pyrzycki i sąsiedni, niewielki, byłego powiatu Szadzko, dzisiaj Stargard.
Każdy z tych regionów wykazuje swoje odrębne rysy 47. Mimo
zróżnioowa'nia Borchers spostrzega duże pokrewieństwo obszaru
środkowego (od Kamienia po Kołobrzeg) ze wschodnim (słowińsko-darłowskim). Oba te obszary mają nosić jednolity westfalskodolnosaski chara.kter 48, im zaś dalej na wschód, tym bardziej
uwidaczniać się ma wpływ zachodnio-pruski
(oddziaływanie
gdańskiej sztuki meblarskiej). B a r c h e r s nie spostrzega żadnych przejawów sztuki słowia11skiej na omawianym terenie (terenem kaszwbskim nie zajmuje się). Podkreśla różnorodne wpływy działające na zróżnicowania w stylach ludowych, w tym
przede wszystkim stylu sztuki oficjalnej różnych okresów (średniowiecza, renesansu, baroku itd.) - ostate·czne jednak wyjaśnienie widzi we wpływa'ch krajobrazu i rasy 49.
Ludową sztuką pomorską zajęła się zdawna B. S t € l m ac h o w ska.
W okresie międzywojennym
miała o'na możność
przeprowadzenia badań muzealnych w Szczecinie i innych miastach, poszukując głównie analogii kultur'owych tego obsza~u
z innymi regionami polskimi i słowiańskimi. Analogii tych znalazła sporo. Są nimi zarówno dre'Mniane dzwonnice-wieże przy
daJwnych kościołach, rzeźby i malowane ozdoby o motywach
zoomorfiozmych, dwojaczki pyrzyclkie, skrzynie, szelbiąg itp. 50.
W tych sprawach zajmuje wielokrotnie głos A. D o b r ow o l ska.
Nawiązując do scharakteryzowanych
i omówionych
szczegółowo dwóch terytoriów artystycznych - północnego związanego z kulturą rybacką i południowego, rolniczego - A. D ob r o w o l s k a zauważa zaskakujące filiacje stylistyczne obu
tych terytoriów z obszarami polskimi i słowiańskimi. Tak więc
malowany sprzęt domowy, ryzowane deseczki tkackie, hafciarskie zdobienia odzieży, skłonność do wielobarwnego koloryzmuwidoczne na terytorium południowym Pomorza Zachodniego są właściwe i typowe dla ludów i obszarów rolniczych j mają

�436

437

liczne analogie
i nawiązania
z kulturą
artystyczną
Slo'xian
południowych,
a takze z innymi regionami,
jak Czechami,
8łowaczyzną, Wqgrami,
Rumunią
itd. Dobrowolska
przypuszcza
istnienie impulsó'vv pł.vnących
z południa.
Północne
zaś ter:·;torium
artystyczne,
cechujące
sit; wyrobami
drewnianymi
zdJbionymi
głównie ornamentern
abstrakcyjno-geometrycznym
i zwierzęcym.
ma mieć według tej autorki
swoje filiacje
z odpowiednimi
wyrobami
£óralszcz:yzny
śląskiej,
Fodhala
i w ogóle Podk.trpacia.
Stąd
stawia
ona hipoteze
o południowym
czy połucinio'wowschodnim
(od Ken'pat i Bałkanów)
pochodzeniu
tych wyl\\lorów
i wątków
zdobniczych.
Szlak ten mógł pwwadzić
aż do S:&lt;:andynawii. Mógł też-obok pcwyzszego
istnieć szlak \v:,;chodni
idący
od Wie:koru.si
\Nzdłuż nlOrza Bałtyckiego,
gdy~; na tej
drodze istnieją
również zaskakujące
analogie fil.
NIECO SPC&gt;STH7";::v0 C&lt;;();.~YCH. iJFH.SPEETYWA
j)ALS;~YCIl
BADAŃ W ZAKRESIE KULTURY TRADYCYJNEJ

To wszystko
były przykłady
z zakresu
kultury
materialne.i
ukazujące,
:iakie stawiano
dawniej
zagadnienia
i jak je nzwiązywano,
a jak czyni się to obecnie. Dotyczyły
one wyjaśnienia
pewnych
zjawisk
w obrębie
kultury
ludowej
Pomorza
na tle
ich związków
Z SZE;t3zym obszarem
kulturo'Nym.
Jest oczy~viste,
że kultury
ludowej
Pomorza
Zachodniego,
właśnie
jako obszaru
wybitnie
kJlo:1.izacY.inego,
nie można wyjaśnić
tylko od strony
kultury
zaplecza
niemieckiego.
Stosownie
do trzech
glównych
składników,
które złożyły si~ n:1 całość kultury
Pomorza,
trzeba
uwzględniać
również trzy kierunki
interpretacyjne
i trzy powiązania kultury
rniejscowe.i.
a mianowicie:
1) z sbwiań.3ką
kulturą
miejscową
na tie i w z.wiązku z całym ob:=;zarem słowiańskim,
2) z zapleczem
niemieckim
i b'Ermańskim
kręgiem
kulturowym, 3) z kulturą
ludów basenu morza Bałtyckiego.
Wid,,;p.liśmy
jasno, że· dowojenna
literatura
niemiecka
nastawiona
była niemal
wyłącn:e
na drugą
orientacjl';.
Dopiero pod sam koniec: zwróc::m&lt;&gt;uwagq na I:wiązki kulturowe
Pomorza
z kulturą
wybrzeży
Bałtyku.
Prawie
calkowicie
zaniedbano
jednak
(w okresie
\\'\--

bujałego
nacjonalizmu
niewątpliwie
celowo)
uwzgledniania
w kulturze
Pomacza
elementów
słowiańskich.
Czyniono
te tylko
tam, ,gdzie narzucała
się ich oczywistość.
Chodzi tu główni.e o stuclia nad nazwami
miejsco\V.vmi
i polnymi,
które
z dużą pasją
uprawiał
R. Holsten .. Jest zatern oczy'Niste.
że dzisiejsza
nauka
p::;Jska. odrabi:'jąc:
pc ważne
zaległości,
kładzie
główny
nacisk
wraśn12 na wyszukiwanie
w kulturw
ludowej
Pomorza' ciementow słowiańskich.
Wsz:,;stkie powyższe
uwa;i
,xlnoszą sit; nie tylko do kultury
materialnej.
a!e talóe
Sp:::&gt;ł2cznej i duchowej.
Te ostatnie
dwa
c&gt;ialy kultury
są w p:::&gt;15kich badaniach
etnograficznych
'i'aledwie
\V skromnycn
p:::&gt;::zątkach. Działy to ważne, gdy;~ zawier&amp;ją
elementy
o najsdnie.iszej
bJd&lt;1j tencienc:,ii do przetrwania
?arówno
w forn,ic
ory;:inainej
i pełnej,
jak -- CZt;sc:ej --- szczątkowej,
t'micn;cncj
lub zespolonej
z elementarni
obcymi.
Dotyczy
to
z\vłaszcza
folkloru.
Jeżeli elementy
kultury
materialnej
ulegają
zaz\.vyczaj szybkim
zmianom
w śiad za zmi~n'1 warunków
życio\\'Y~~!"j2śli vV' ślad za tym idą także el.,;"rnenty ku.ltury spclecznej,
gdzie. jak np. w zwyczajach
zachowały
sic: tu i h,m tylko resztki,
to cbwr.e elementy
wierz:miowc,
światopoglądowe
i ·'Nied?y ludo\'.ej. \VYP8rt~ z praktycznego
życia, utrzymują
"iE; długo w po::;L:ci wątkć,'vv opowieści,
legend,
baśni,
zabaw dziecinnych
itp.
\1::Jżna zasadnie
przypuszcza(\
ż'" właśnie w tych treści3ch
kulturowych
Zilc{1owaly siC; rwjbarctzi:::j
bogate
elementy
kultury
sło\viailskiej.
Literatura
niemiecka
z ,:akl'csu ludo\'vej
kultury
społecznej
i diJCho\Vej Pomorza
Zac'hodniego
jest bardzo
b::Jgata i trudno
tu \Vymicn:;~ \\·&lt;:l:7.niejsze cho':'by pozycj:.
SpJśród
wielu r;azwisk
wyrnienić
tu m')żn&lt;:l te, które 11'1jwięce,i sic: przyczyniły
dr. zadokLl'-.;eni.oJ'YC:ll'a
tege&gt; dzialu kuHury.
Nc:leżą tu: H a a 5, J a h n,
a 2\,:L~s:('za K n o o p. Z nowszych
głównie
tylekroć
juz razy
wsp:n.in:mi
E.) r c h e r s i K. r", a i s e rj2. Nie będzie ;wzesadą
r;O\':iCcl!Cnie. 72 żadc'l1 z ni::h nie ldadł nacisku
na odróżnianie
wątkćw
i eL'\i:2l1tów p:J:::hodzC'nlL\ germańskie.~:o
od sbwi:J.hski::h.
~ie ma tegJ n~-lwet u O. T&lt;n o () p:l. ktć!','-' r::tjwiecej
zaimował
si\~ teren~~rni s:0\vińsko-kClszubskjn11.

�438

Ta bogata literatura zawiera dzisiaj nie.przebrane wprost możliwości badawcze zarówno z zakresu kultury społecznej jak
i folkloru. Jak wiele elementów słowiańskich można z tei literatury wydobyć czy to gdy chodzi o zwyczaje i obrzędO\,~ość rodzinną i doroczną, czy też o folklor muzyczny lub prozodię ludową - wskazuje popularne opracowanie B. Sielmachowskiej 53.
Chociaż ujęcia autorki nie zawsze są odpowiednio krytyczne
i przekonywujące,
to i tak pozostaje mnóstwo zauw:lżonych
treści słowiańskich. Należą tu np. z Rany (pominą WSZy zrozumiały w tym względzie teren Słowińców, a zwłaszcza K~3zubów)
tradycyjne pokarmy spożywane \v określonych obrzędach dorocznych (proso, groch, jarmuż, kiszona kapusta), świąteczne pieczywo "kołacz" czy - w brzmieniu 10ka1lnym na Ranie - "tołacz", różnorodne maszkary trzechkrólowe czy wielkanocne "kulanie jajek", itp. Jeś1i chodzi o ludową prozodię, to największą
wartość poznawczą posiadają legendy i podania o wątkach historycznych i lokalnych. Zwrócił na nie uwagę w krótkim, &amp;le bard~o cennym i nowatorskim artykule K. Ś l a s k i 54. Poruszył je
medawno także T. W rób l e w s ki 55.
Są to jednak dopiero początki i próby poszukiwań, cała natomiast dziedzina czeka na systematyczne badania i opracowania.
Wymagają one jednak specjalnych umiejętności, a to przede
wszystkim z zakresu filologii zarówno polskiej jak niemieckiej.
Rzecz polega nie tylko na przebadaniu olbrzymiej literatury pod
kątem wydzielenia wątków słowiańskich i polskich od germańskich, tak zazwyczaj razem splecionych i pomieszanych, ale także
na opracowaniu również pod tym kątem archiwaliów, czy to
będą źródła kościelne czy akta sądowe, czy też zbiory sp.~cja]nie
z.§"romadzone56.
BADANIA NAD ZJAWISKAMI WSPÓŁCZESNYMI. NIEKTORE WNIOSKI
DOTYCZĄCE KSZTAŁTOWANIA
SIĘ SYNTEZY KULTl'ROWEJ
ZE
STAPIANIA SIĘ KULTUR REGIONALNYCH

Wspomniano na początku, że drugim kompleksem zClgadnień
et~og:~ficznych na Pomorzu Zachodnim jest współczesna rzeczyWlstosc kulturowa ukształtowana w wyniku powojennych proce-

439
sów osadniczych i współżycia z sobą na tych samych miejscach
grup osadników różnego pochodzenia i reprezentujących
różne
odmian~ kultury regionalnej. Są to zagadnienia o kapitalnym
znaczenIU. Ważność ich uznali dawno socjologowie i badania
nad tymi zjawiskami są w pełnym toku, istnieją też noważne
wyniki tych badań.
'
W rama'ch etnograf.ii prowadzono dotąd systematyczne badania leżące w profilu problemów Polskiego Atlasu Etnograficznego. Nie prowadzono jednak takich badań, któreby zajęły się całością problemu powstania na Ziemiach Zachodnich nowej rzeczywistości kulturowej i mechanizmu jej tworzenia się.
Dzięki inicjatywie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego
i poparciu WydZiiału Kultury 'Wojewódzkiej Rady Narodowej
w Koszalinie, można było takie badania na terenie kilku wsi
koszalińskich zorganizować i przeprowadzić 57. Było to dopiero
za~czqtkowanie
badań wymagających jeszcze ze względu
chocby na obszerny zakres t-ematyczny - pogłębienia w ciągu
następnych sezonów, niemniej jednak można już dziś podać szereg spostrzeżeń. Na tym miejscu można zająć się tylko nie którymi i to 'W postaci najbardziej skrótowej.
Każda z sześciu badanych wsi ma nieco inną strukturę społeczną i etnograficzną. Np. w Iwięcinie przeważa - w znaczeniu
społecMym i kulturowym - grupa Wielunian nad drugą z kolei - grupą lubelską. W Wierciszewie grupa osadników z Wołynia, po której idzie grupa wileńska i z B:ałorusi. \V K raśni;Zu
występują na równi osadnicy "z.za Buga", z Lubelskiego, z Kieleckiego oraz Łemkowie, podobnie w Jamnie. Mścicom piętno
nadaje grupa poznańska, w Łabuszu osadnicy z Lubelskiego
i Kieleckiego.
W ciągu 15-lecia w żyaiu każdej z grup nastąpiły duże zmiany kulturowe, różne zresztą u różnych, w sensie zubożenia lub
rozpadu w zakresie wniesionych tradycyjnych
treści kulturowych. Zmiany te odbywały się za:wsze w płaszczyźnie działania
opinii społecznej środowiska wiejskiego, w związku z tym omawiane zagadnienia mają na poły charakter socjologiczny i etnograficzny.

�W obrębie poszczególnych społeczności wiejskich dokonał się
już niemal w pełni proces integracji społecznej; nastąpiła asymilacja do warLinkó\v rzeczowych środowiska, niemal całkowicie
zanikły pocątko\ve
antagonizmy
lub obcość, powstałe głównie
na tle dośw-:adczanych
różnic w kulturze
życia codziennego.
Istnieją wpravvdzie jeszcze pewne odrębności
(np. w gwarze,
w przygotowaniu
pożywieni2. VI niektórych zwyczajach. w postawach i 'Nar'LOściach społecznych), mają one jednak dzisiaj charakter 1'&lt;lC:';o,'j społecznie obojętny.
Mi~dzy poszczególnymi grupami posiadającymi
jednak nadal
(jeśli chodzi o starsze pokolenie) poczucie odrębności. uwarunkowane zresztą wieloma czym)ikami, wytwoayła
się wiE::~~,poleczna różnego charakteru:
lokalnego, gospodarczego, towarz:l"kiego,
sąslt~d:-:k:ego itp. Obserwuje sip, więc powstanie pl'r:y\Vi~',~ania do
gospod2rstwa, wsi i okolicy. Przejawem tep:·o jest m. in. kompletna ju:;; stabjL;':acja i poczucie swojskości, inae2.2j mówiąc proces
autochtonizacji
dokonyv/uje siqw całej pełni. Vvidzi się, dalej,
działanie nowego wzoru społecznego. Jest nim wzór dobrego
gospod8rzCl, .realiwwany szcwgólnie silnie - rzecz znamiennaprzez grupy dotąd gospodarczo upośledz.one (Zabu~.anie, ł.•
emkowie, Lub] ini;:;ni0, }:\.ieJecczanie). Innym przejawemwiczi
jest
wytworzen~e sic: we wszystkich \vsiach kilku form wspoldziałani9. gospodarczego i pomocy sąsiedzkiej. Najeżą tu: kolejne wypi.cki'mie cr1Jeba (Kraśnik). wybieranie kartofli, upowszechnione
jako pomoc wzajemna a równocześnie uroczystość tovvarzyska,
której wysb-,n::ość mo?:na porówna e z wesel·em (lwięej,,), dalej
,vspólny kolejny wypas byd1a i "pi2rzawkj" (darcie pierza). NaJeży tu t2:': c&lt;ekawy zwyczaj obchocL_enia zbiorowo imienin
w postaci s',vego rodzaju "kuligu" (lwięcin).
Najb3.rd.~icj bo~b.i radykalne zmiany zaszły w zakresie adaptacji eosp0d'Jlczej. Grupa poznańska, jako najbardziej
zbliż/.ma
do no\vego typu gJspod8rowania,
nie miała niem.al VJtl'zeby
dostosowywania
sil~ do nowych w8runków. Ona też stała się
arb!tre:n i w!:f)rem w zakresie gospodarki. Grupą. która przeszła
największe zmiany w procesie adaptacji gospodarczej, są Lemkovv'je, z kolei repatrianci ze wschodu. Łemkowie. osiedli tu w cią-

gu 1947 r., przywieźli z sobą niemal k{)mpletny inwentarz ruchomy, źywy i martwy. dostoso\vany do gospodarki w górach (\vąskie, częstokroć drewniane wozy, półkoszki, małe huculskie konie,
krowy, żarna, drewniane brony i pługi itp.). a także znajomość
tradycyjnej,
przestarzałej
techniki rolniczej. Przyjechali
1',kże
w swoich tradycyjnych
strojach. Początkowo zaczt:li na nowych
miejscach gospodarować zupełme po dawnemu. Bud:.&gt;;iłoto zdziwienie, uśmiechy, a nawet kpiny. W wyniku nacisku opinii społecznej wyizolowali się oni i odseparowali, zamknęlJ w swojej
włas;lej grupie. ale po to, aby niejako w spokoju przejśC~ proces
"mutacji". Podpatrywali
doslown;e sposób gospodarowania
i życia grup wyznaczających
wzór ~iospodarczy, porzucali CZ:"jYl prędzej wyróżniające
Ich od innych rekwizyty kultury mat2ri.11n2j
i staL się dz!siaj ._- 'shśnie oni - ni2mal najlepszymi gospodarzami ... Tu doszli do kultury - słyszymy
.nich opinię -- kupili
narzedzia, maszyny. łóżka, talel'l:e, widelce i wszystko -- brali
zapatry\'.ranie z Polakaw z CentraL ... dziś to "zabijają się" za tą
ziemią, a jDk llicur,~;dzaj, to plac? i lament. tak b::iją siL,:biedy" ... :,8. Inne grupy przeszły
proces adaptacji
gospodarczej
\V sposób nmiej
totalny. Kijka j"któv,r z tego zakresu: \v każdej
niem"l zagradz;" przebudowano
dawn2 k:Jpulaste D~2ce c~llebowe
na m)1iejs;:2 . .l'·;iektórzy Łemkowie i Z8bużanie pobudo\vali sobie
poc/:ątkowo duże piece do spania, takie, do jakich byli przyzwyczajeni w dawr.yrn n-,iejscu znmieszkania.
Po pewnym czasie
szybko je zbLłrzyli. Szybko też porzucili
gotowanie
strawy
w piecu chlebJwym
rClZna cal:? dzień albo l1;;:1\vct na kilka dni
i wyciąg3i1ie z niego garnkóvv \'.·idełkarni. PrzcsLli sial' z ręki,
sadzi(:~ zje~:1n;3i,i pod n.::Jtyk~. prać bi~limc w 1'22::"2 c?~' stawie
kijankami. Ale I: t:::go ostSltniego p:nostał cie\,;:c:wy relikt: sLtwianie bCliii nic ns. pci\Vy.~szeniu, ale na pc::llod~E' i scbvL.nie się
przy pr311iu tak 53.111::'&gt;. j~~~:to było przy kijancei \-.';ele, \vide
inny::'·!'·~p:·aw. 'ii'idx;:na jest jednak u \vszystkich tencLr,c.ia rzadko :T2:';Ztą moż]i\\'.'\ do zl'ealizo\Vclni8 -- ncdct'\'ania zc"'Todzie
bardziej
swojskiego wyglądu,
na wzór dawny. Stąd pochodzi
i bielenie ścian fGchóv;kowych. i remont n:3 wzór dawny, i budowanie no'.,;'ych budynków (.st'Jd6ł) po s\oliojomu. c;:y - nielicm2

°

�442
jeszcze zresztą - przestawianie budynków gospodarczych w inny
układ (np. wydzielanie chlewu spod wspólnego dachu z domem Kraśnik).
Nieco inne zjawiska można obserwować w zakresie zwyczajów
i obrzędowości. Z jednej strony nastąpiło wyraźne zubożenie
dotychczasowych treś&gt;ci, z drugiej jednak przejmowanie niektórych przez inne grupy. Tak więc np. zanikła stopniowo wystawność wesela i spraszanie na nie całej wsi, tradycyjne ob:::hodzenie dor'Ooz.inychświąt (np. zanik większości tradycyjnych potraw
wigilij'nych), szeregtr.adycyjnych
obrządków podczas wesela.
u niektórych grup zanikł dotychczasowy obyczaj chwalen~:'i zmarłego i podkreślania jego· zalet, a zarazem 'zbyt teatralnego za,wodzenia w żalu za zmarłym; przestano spraszać naraz kilkunastu
kumów do chrzdin, ,itp. Równocześnie jedne z form obrzędowych,
jak np. weselne czy właśnie pogrzebowe, przejmowane są przez
innych i upowSizechniają się w obrębie wsi czy parafii. To znów
Lublinianie ozy Wielunianie narzucili niemal reszcie pewne zVI/Yczaje bożonarodzeniowe, wielkanocne ozy żniwne (np. ,.wigiliarze", "Józef y", "Herody", dożynki sąsiedzkie itp.). Zmieniła się
też znakomicie pozycja społecznd kobiety; w niektórych grupach,
np. u Łemków, doznała ona zmacznego polepszenia.
Zanikały 'zawsze dość szybko te treści, kitóre zys'kały sobie
negatywną opin:ę we wsi - to leży zasadniczo u podłoża rozpadu sZ€regu tradycyjnych elementów kulturowych.
Widocmy jest daleko zaawansowany proces niwelacji nazewnictwa i ,w ogóle język'owej. Jest regułą, że grupy takie jak
Łemkowie, Wilnianie, Wołynianie, a nawet Wielunianie - porzucają używane dotąd niektóre określenia i terminy n&amp; rzecz
słownictwa centralnego, zwłaszcza lubelsko-wars!zawskiego. Argumentem jest, że jest to "bardz,iej po polsku", czy "czysto po polsku". Znika więc np. "barczyk" na rzecz orczyka, "tok" lub
"za'pole" na rzecz boiska, "sztyl" zamienia się na toporzysko.
"pece" na pustaki, "drela" na siewnik itd. - bo "jakbym mówił
tak jak u nas, toby silO?
każdy śmiał" - stwierdza osadnik z Wieluńskiego.
Powstają
jednak
i nO\votwory językowe.
nie
Z8wsze najszczęśliwsze. Do tych należy np. powszechny ter-

44?
min "ga~le" na określenie wideł do ziemniaków, czy "kopIe" no
~znaczeme zagrodzonego miejsca wypasu bydła (niem. Gabel
l Koppel).
Nie będzie. chyba zaskakującym stwierdzenie, że najbardziej
o~rne ,na zmIany są niektóre dziedZliny folkloru. Można uchwyCIC.mnost~o treści wierzeniowych, przesądów i praktyk, w tym
takze magIcznych. Wprawdzie nie wszystk'ie grupy są pod tym
w~ględem równe, ale te, które z tymi treściami przyjechały (~eIUJ~ .tu Wieluniall1ie), pielęgnują je w pełni nadal. Co więcej,
tres01 te zostały przejęte przez inne grupy.
. Tak .więc wierzy się np. we :wszelkiego rodzaju "strachy".
MIeszkają one oczywiście przy każdymcmental"zu
- [iJe nie
ty~ko. \~ ~r~ś~ikuchodzi
nocami po pałacu dawny jego dzied~l~,,,w 1WlęCll1l.e.straszy Niemiec w cylindrze, ale także straszy
"c,os na tym m;eJscu w polu, gdzie zmarł tragioznie traktorzysta.
Podobn:c w Wiercisz€lwie. Stwarza się więc - niejako dla wy:w.orzema. "swojskiej" atmosfery także i "swoje" strachy,
.luz powoJenne. Duszą oczywiście zmory, które umie się w wiador~lYs~sób odpędzać. Można też zabrać mleko cudzej krowie,
rll?zna Jednak poZ'nać czarow:nicę podczas uroczystej procesji
\vlelkanocnej. WJ:Óżysię pogodzie z dni po Bożym Narcdzeniu
zaś o indywidualnych losach ze snów. DZ'iewczyny wróżą o chło~
pa~ach i ~amąż'pójściu w wigilię św. Andrzeja, a jak to nie pomoze, mają do dyspozycji na miejscu takiego, który magicznymi
zabiegami stara się dla dziewczyny a wzajemność. Można też
wyleczyć się po domowemu z wszelkich chorób ziołami zama\via~iem, okadzaniem itp. Można znaleźć w ziemi nawet 'skarb (już
Jako poniemieckti) - jednym siowem istnieje w pewnych zakresach stworzona już społeczno-światopoglądowa
atmosfera nie
inna od tej, jaką miano w da\\"nym miejscu pobV'tu. l to też
świadczy zarówno o integracji i stabHi:zacji społeczn~j jak i adaptacji kulturowej oraz o zdecydowanym procesie auto:htonizacji.
Podałem powyżej oczywiście tylko niektóre z wvn·ków badań zbiorowych nad współczesnym obrazem etnograficzr.ym wsi
na Pmnorzu Zachodnim. Powstaje tu jedno z zasadnic:&gt;:ych Pytań, a mianowicie, w jakim kierunku zmiel'za ewolucja kultu;y

°

�444
wsi. Trzeba tu niewaŁpLv/ie
clabzych bsdań, ale już dziś można
i)r;,::pu~cić, że .mimo ;-Lcul~,l:';{)(le.l
niweiacji
;&lt;ulturowcj,
która niszczy dawne [army na. ::'EC1. ;co::'lY',cpolitycznyt.::h -- można n"J\'.'j(~ o Wyksztćlłu.lillU
H)'.'.C,i kultury
ludowej
na Ziemiech Zachodnich.
1&lt;ultura
l:l,:,: ,',stająca
na dawnym
tle słowiailsi&lt;im, a w otoc:zenil: rek\v;:-:ytów kakmiz3cyjr.ej
kultury
niel:liec](ie j - j2St swoistą synt~?ą elementów
kulturowych
pochoc1;c:;]c,i.';;r, z v:szystkich
niemal gn:p etnJgraficznych
ziem polskich.
O nd:~:.r/e t{;,'j synte:z:-, niewiele
,j2szcze dotąd wiemy.

Prz;.:pisy
L e s i ń s k i i B. D r e \'1 n i 3 k, ŻródlG do insLvr:,
u:si na PomorZil
Zachodnim w Wojewódzkim
Archiwum Pa,lstU.'on ym ,v Szczeci n :8, "S?czecin" (Prace i mat(;ric;ły etnograficzne t. XVI), 1959. nr 8-9, s. 157-·--170.
Zob. np. H.

I

Kultury

1nateri(tillej

,c

S t e] m a c h o w s t

ol,
l'\;,iwr:'c
]Jl'L,!))'um:.e bUchT' etnograBydgoszcz HHG, nr Ei2,) L'zLJ.ł Inform. Naukowej V;ydzialu Pomorzoznawczego
Instytutu
Bałtyckiegu.
Por. też: J. G a j e k, Na marginesie progru 7Tlu.. oariui! eino,C,..ru/' (; u! i.;C;1, r:'(i Zie1ąi(Jch
OdzysKn.n 11th. J.Lucl"
t. 36, Lublin l:1'~6. ". 4n:&gt;·.q:ą

B.

2

jicznych.

;, Zob.: "Lud", t. 37, Kraków 1947, s. 454-453;
R. Kuk i e r, Proiesor
dr Bożena S t e l m a c h o w s k 2, "Lud", t. 44, Wrodaw 1959, s. 481-494.
I Sro\vińska
\vic·s :r~-!;..,kl.JnJ.:;·:;Jli0t.(~k~ Slupska"
t. 2, Po/:n:-:;.ń-·Slup;~k
1958;
B. S t e 1 m a c h o w s k a, Budownictwo
S!owiń.ców,
"Biblioteka
Siu!Jska"
t. 3, Poznań-Słupsk
1959.
-. Zob. sprawozdania
t. 43, s. 396-398.

D e l

T.

j

m

J

l

H

.,Ludzie"

w

l, Spra\vQzdani..:: A., G e r 18. c h \\' lVlnlr:'rl.ołoc7';,
t. III. Szczecin HJ.J7, s. :-:7'7·--213':.
-; J. c.-~a je k. ZCU!(li'l':o.. Pui:j;.:.·...C?}() t~}I1.~(jrzystv;(f
sie najbliższego
6-1ecia. Lud, 1952 r., t. 39, 603-611.
..•Polsk.i

.11.1:1
as Et nogruf·

c.:;n ~J.

/.:,:.:;;

Sage

Llnd

ciel' pommersch971

PóźnieJsze pomorskie
w kolejnych
tomach
193B, s. 293--307:
11

W.

BOł/er7l!J'i/.s?S

i A i:'i'E ,j

o!w

LH-cioZi'?Ul!Y

li a

:::·,.c1tnlc:;n:y

Ci

okre-

.A. D o...

n.

S t el m ach ow s k

s.

Wi~z.ło

podtytuł:

.sch'!.~·af1k und

F;'r"(I/'\.'!1,

u'

..~Lego

10

roczników

lHonatssci:l'ijt
Streich,

O,

Lied:

fiir
R{:dsel

in POI~1mi.!r;:.

'" Por. podstawową
Atlas

Mi,~Jy

lVICirch en, Si,t1..e unci

Sprachti.ches

'mel

K n o () P

Zochodni.o-F)()rnorsk,ic!?

·:yt 1~r;')bny. V\Trl.)cL~nv 1[;53;

b r o w o l s k a, Str6j pyr.:l'ci-::i, Wl"rJc!aw 195;):
Strój
kClS.2ubski., W'rocldw H·5':;.

"\\T,'dawali
Otto
.",.-okresie 1892- ·1902.

t. 39, s. ,161--457

bibliografiE;

,::"mieszczo.'&lt;) w pracy W. K a i s e r a,
I.T'2x1':)andl, Gr~ifswaJd 1936, s. 310-328.
piśmiE'nnictwo
etnograficzne
omawia K. K a i s e r
Vclks}':::'16e

Ba]i,.5chf

41, 1939,

P e s s l e r.
ill

Die

POmntUll

5tl((;'&lt;'7I

N. F.: :39,

1937.

s.

32I-~32:

s. 235--2j·!'

Verbreitllng
des
90. 1906, s. 357 i n.

fJ('OI//I'}J;li'&lt;c:lc
..

Chom"

altsii:hsischen

40.

�-446

447

H o l s t e n,
Sprachgrenzen
im pommerschen
Plattdeutsch,
192 j.
13 W. B o r c h e r s, Volkstrachtelljorschung
in Pommern.
"Pommersche
Heimatpflege"
1932, s. 163---180; t e n ż e. Neue Ergebnisse der Volkskunstforschung
tit
Pommern,
tamże, 19J3, s. 188-212;
R. H o l s t e n. Pyritz
als Kultur"Liitrum.
"Monatsblatter
der Gesellschaft
fur pommersche
Geschichte und Altertumskunde"
Jhg 4b, 1934, s. 121-129; H. B o 11 n o w,
Beitriige
2;.,r KUlturgeographie
Pommerns.
"Unser Pommerland"
20, 1935,
s. 199-20J, ij mop.
11 K. K a i s El r,
Der AtLas der deutschen
Volkskunde
in Pommern.
"PommeTsc~,e Heimatpflege"
1933, s. 93-103; szczególnie zaś tegoż: Atlas
der pommerschen
Volkskunde,
op. cit. Krytyczne
omówienie tego Atlasu,
zob. T. W rób l e w s k i, Pomorze Zachodnie
w niemieckich
atLasach
etnograj;czllych.
,.Szczecin" 1959, nr 8-9, s. 137-155.
Li Jest
interesujące,
że podobny podział Pomorza na 3 czę~ci został
&lt;:astosowany przez K. Ś l a s k i e g o w jego gruntownej
i cenn,~j pracy:
Przemiany
etniczne na Pomorzu Zachodnim,
Poznań 1954. Używa on określeń: Pomorze Zaodrzańskie,
Środkowe
i Dolne. Podział ten stosowany
jest także przez innych badaczy.
li) K.
K a i s e r, Atlas ..., op. cit.. s. 273-304; R. H o l s t en.
Wirtschajtsund Verkehrsgecgraph:scher
Atlas
von Pommern,
Stetiin
1934.
17 Kulturowy
substrat
słowiański
Pomorza
uwidocznia
się m. in.
w zjawisk':ic;1 językowych. Por. w tej sprawie: T. M i l e w s k i, Zachodnia granica pomurskiego
obszaru. ję.?ykowego w wiekach
średnich.
"Slavia
Occidentalis"
X, Poznań
1931. s. 124-152; T. L e h r - S p l a w i ń s ki,
Zachodnia
granica
kaszubszczy"-ny
w wiekach
średnich.
"Slavia Occidentalis", XVI, Poznań 1937, s. 139-150.
1~ W.
B o r c h e r s, Volkstrachtenjorschtmg
in Pommern:
op. cit.
Zob. mapy na s. 190 i n. T e n ż e, Neue Ergebnisse ..., op. cit. Inne prace
szczegółowe W. B o r c h e r s a z tego zakresu:
Volkstracht
und Volkskunst im Lieper
Winkel
auj der Insel Usedom. "Monatsblatter
..." 1931,
s. 2-10;
Volkskunst
im Weizacker.
Ein
Beitrag
zur Volkskundlichen
Struktur
Mittelpommer7łs,
Leizig 1932.
lO B o I' C h e r s.
Volkstrachtenforschung
..., op. cit., s. 179.
20 Tak
np. w wyjaśnianiu
barwności
regionu pyrzyckiego
powiada.
"dass hier ein geheimer Zusammen!1ang
zwischen Boden, Volkstum und
Volkskunst besteht. .." B o r c h e r s, Neue Ergebnisse ..., op. cit., s. 192. Na
innym znów miejscu (s. 189) widzi WP!yw rasy.
21 B o I' C h e I' s,
Volkstrachtenforschung
..., op. cit., s. 164.
22 B o I' C h e r s,
Neue Ergebnisse ..., op. cit., s. 197.
2:&lt; F.
T e t z n e r, D:e Slowinzen
und Lebakaschuben,
"GlobUli", Berlin 1899; tenże, Die Slawen in Deutschland,
Braunschweig
1902.
2' Die
deutschen
Kolonisten
"roJlten"
Pommern
auf, vom Westen,
12

Leipzig

R.

vom Suden und vom Usten her ... Das sind "innerdeutsche"
Bewegungen.
K. K a i s e r, Atlas der pommerschen
Volkskunde.
Textband,
s. 306. Zob.
też: R H o l s t e n, Wie Pommern
ein deutsches
Land
wurde.
"Unser
Pommernland"
19, 1934. s. 60-68.
2. Dopiero
w nowszych pracach
stawia się programowo
zagadnien~e
łaczności kulturowej
basenu morza Bałtyckiego.
Por. np. sprawozdame
B o I' C h e I' s a ze stanu badań muzealnych za rok 1936 w "Baltische
Studien", N. F. 37, 1935, s. 335 i n. Podobnie K. K a i s e r. Pornmersche
Volkskunde
1936, tamże, s. 322-324.
211 Zob.
np.: K. K a i s e r, Atlas ..., op. cit., s. 271 i n.; W. B o rc h e r s Volkstrachtenforschung
..., op. cit., s. 171; E. G o h r b a n d t,
Der volkstumliche
Bau der Bauernhaje
im hinterpommerschen
Kustengebiet. .,Pómmersche
Heimatpflege"
IV. 1933. s. 127 i n.; G. B r o n i s c h,
Von zwei unbekannten
Hausformen
im astlichen Pommern. "Das Bollwerk"
VI, 1935. s. 371-375; H. S i u t s, Zur Geschichte der Weizacke.rtracht.
"Monatsblatter ...", 40, 1926, s. 1-3. Najwięcej
danych o wply"Vle tyc.h ~olonistów, ale w innych poza Pomorzem
częściach
Niemiec, znaJduJem?'
w pracy O. G l a s e r a, Die Niederliinder
in der brandenburg-preussl-

W.

Berlin 1939.
może być praca F. A d I e r a, Manchgut. Das Bild einer
Volkskultur
auf Rugen, Greifswald
1936. Wszystkie dawne elementy kulturowe są tu uważane za "altgermanisch".
po Słowianach
(Wen dach) pozostały jedynie nazwy miejscowe, polne i szereg nazwisk.
2' Por. np. W. B o r c h e r s,
Tiermasken
und Tiervermummungen
in
Pommern.
"Monatsblatter ...••• 45, 1933, s. 181-188. Przykładów
można tu

JOchen Kulturarbeit,
27

zresztą

Przykładem

przytoczyć dużo.
Z bogatej literatury

można tu wymienić niektóre pozycje: K. Ś l a sk i Przemiany
etniczne
na Pomorzn
Zachodnim
w rozwoju
dziejowym,
Po~nań 1954; G. L a b u d a. Uwagi dyskusyjne
w sprawie
przemian
etnicznych
Pomorza Zachodniego.
"Studia i materiały
do dziejów Wielkopolski i Pomorza", I, Poznań 1955, s. 309-325; t e n ż e, Rodzime podstawy
29

i obce nawarstwienia

kulturowe

na Pomorzu

w okresie

wczesnegu

jeuda-

(600-1200). "Szczecin"
(Prace i materiały
etnograficzne
t. XVI),
Szczecin 1959, s. 9-35; t e n ż e, Slowiańszczyzna
pierwotna,
Warszawa 195'4.
Zob. też Pomorze średniowieczne,
pod red. G. L a b u d y, Warsz?.wa 1958:
Pomorze nowożytne.
jak wyżej, Warszawa
1959.
~o Por. G. B r o n i s c h, W. O h I e. H. T e i c h m li 11 e r: Kreis
Biltow,
Stettin 1939. (Tu podana szczegółowa literatura).
Badania na tym
terenie nad budownictwem
ludowym prowadził T. W rób l e w s k i. Szeroko zaplanowane
badania
prowadzi
tu ostatnio Muzeum Etnog.~aficzne
w Toruniu pod kierunkiem prof. dr M. Z n a m i e r o w s k i e j - P l' U f f elizmu

r o w ej.
"R.

H o l ~ t e n,

Die

Volkskul1de

des

Weizackers.

SteWa

lql4;

�I

lI

H. S i Ll t s. Dus \Veiz~ckerci()rj
Ulic' sein altes BOllernholls.
,.ljnser Pommerh1nd" 7. 1\;22. s. 318-324.
o"
A.
D o b r o IV o l s k a, Dom pyrzycki.
"Biul&lt;:&gt;tyn Historii
Sztuki
E:uJtury" 19·U, nr 12. s. 12'1-12d, ryc. 59-65:
tamżc', Ludowi! b:IGownictl.fO m:c,',kulr;e
P()nlClT:'U
Zuchoclnirqo ... Ochrona
Z:Jb:·tków" R. 5, 1952,
z. -t. s. ~·:2J-·-239, ryc. '2·(;,--201: Z. n a d a c k i. Tmdycyjne
budou.·nictu;o
wiejskie
It" u'ojP.iI; .. ,~&lt;:z~ciń.skim.
"Szczecin"
(Prace i materiał:--' ctnografczne t. XVI). IDYl,;.
117--136.
.," E. C o e h r t L.. Das BGliendw liS im. l{eqienmgsbezi
rl~ Kush1, Stuttgart 1~13l: E, C () hl' b a !1 d t. Der l'"lkstiim/iche
B"11. der n'lIwrnilijfe im
h:71.terp();)HnerSC;'l'll Kii~i eHgebiel.
,.r'ommers('he
Heim&lt;ltDf1C'ge" IV. 1935,
s. 127- ..i3D; G, Broili;&lt;ch.
Vun
-leei
tin1Jek:unnten
Hows/onnen
im
o8t.!ic;',cn Pommel'n. Obj. cit.. s. 371-373.
';I B.
S t e l m a c h o w s k a, Buduwnictu;()
Stolfiii,cóu:. Poznań-Siupsk
1960 (Biblioteka
Słupska t. 5). W tymże tomie pomieszczona praca K. K r aj e \V s k : e g o. Un:uqi. nar! lCspótc-:csr.1!m stanem zrlbytków
budJ:J:l1.CiWa
sIOlr'ńsk:,,(;n,:
T. W rób l e w s k i. Etnograficzny
zarys
Pomorza
Zachocirl;('q,).
IV zo;.orowej
pJ'dC:,-:
Pomorze Zachodnie. nasza ziemia ojczysta,
pod n:-cl. K. 513skiego. Poznań ]960, s. 198-220.
".; F. T e t.? n e;'. S/u'c'i,nze:l
'1.1Id Lebukaschllben,
op. cit.
",I Badania K. Kw,) ś n i e w s k i e g o. Tezy zamieszczono w: "Szczecin" z. 4-;'). 1961J (Prac~ i materialy
etnograficzne
t. XXII), s. 117-118
," T. D e.l i rn a t,
Z badul'" nad
szkutnictwem
ludowym
Pomorza.
"Szczecin" 1959 (Prace i materiały
et.nograficzne
t. XVI), s. 93-105.
'JS \V, B o r c h er 5,
Pommersche
Fischerboote
des Odermiindungsgebiete,'; .. ,Unser Pommerland"
1935, H. 5 i odb.; W. M i t z k a, Norddeutsche Buotsr:rten.
"Niederdeutsche
Zeitschrift
fur Volkskunde"
19:31, H. l.
,I!&gt; H.
\V i l c z e w s k i, Z probtematyki
etnogrofi.cznejwybrzeży
Ba!t y/w. Lud t. 44, Wrocla\v 1955, s. 56-74.
/'1 W.
B o r c h e r s, Votkstrachtel1forschu.ng
..., op. et., s. 134.
-II E.
S i u t s. Zur Geschiclite
der Weizackertracht.
"Monatsblatter
...".
40. 1926, s. 1-3;
J. E b e r t, Die Be/bucker
Trucht.. "Unser Pommerland"
13. 1928. 5. 240-245;
W. B o r c h c r s. Volkstracht
und Volksk:1Lnst im
Lieper
WiTtket auf cler lnse/ Usedom. "MonatsbIatter
..." 45, 1931, s. 2-10.
Zob. też: M. R e e p E' 1. Pommersche
Volkskltnde,
w "Das Pommersche
Heimatbuch",
Berlin H)26, s. 364-408;
A. H a a s, Riigensche Volkskunde,
Siet tin 1920.
12 A.
D o b r a \V o l s k 8.
Ikonografia
ludowej
odzieży
zachodnio-slou'iclńskiej ... Pamic:tnik SJowiański"
t. II, Kraków 1931, s. 33-60, ryc. 1-28.
'" Por. recenzjq tego artykułu
piora J. G a j k a, Lud t. 44, Wrocław
1954. s. 1046--1048.
"A,
D o b r o w o l s k a, Strój
z Jamna
pod Koszalinem.
"Polska
Sztuka Ludowa" 1955. z. 1, s. 52-59;
t. e n ż e, Strój pyrzycki.
Wrocław 1955;

t e n ż e. Z problematyki
odzieży ludowej
nu Pomorzu
Zachodnim.
"Szczecin" (Prace i materiały
etnograficzne
t. XVI), s. 51-92.
4S Zob.
przypis 41.
46 W.
B o r c h e r s, Votkstl'acht
und Volkskunst
im Lieper Winkel,
op. cit.; t e n że, Votkskunst
und Totenkult
in Pommern.
"Unser Pommerland" 16, 1931, s. 67-77;
t e n ż e, Volkskunst
im Stolper Land. "Unser
Pommerland"
18, 1933, s. 48-52;
t e n ż e, Neue Ergebnisse ..., op. cit.; t e nż e, Von pommerscher
Volkskunst.
"Das Bollwerk"
VII, 1936, s. 82--817;
i inne.
'7 Zob. Borchers, Neue Ergebnisst' ..., op. cit., s. 198.
4" Tamże,
s. 196.
411 " ••• dass
die Volkskunst...
starker aIs die Stilkunst landschaftlich
und
rassisch gebunden
ist". Tamże, s. 199.
50 B.
S t e 1m a c h o w s k a, Zdobnictwo
t Ildoue
ziemi
pyrzyckiej,
Poznań 1946; t a k ż e, Czego nie star~u nawałnica,
w zbiorowej pracy pod
red. J. D e r e s i e w i c z a, Pomorza
Zachodnie,
cz. 1, Poznań
1949,
s. 221-248.
SI A.
D o b r o w o 1 s k a, Materiały
do tudowej
kultury
artystycznej
Pomorza
Zuc}lOdniego.
"Polska Sztuka Ludowa"
nr 3, 1956, s. 188-189.
S" Z
bardzo obfitej
literatury
można na tym miejscu
podać kilka
tylko ważniejszych
pozycji.
Na czoło należy
wysunąć
lO
roczników
"Blatter fUr pommersche
Volkskunde"
specjalnie
tym dziedzinom poświęcone; z pojedynczych
pozycji: U. J a h n, Hexenwesen
und Zouberei,
in
Pommern.
"Baltische Studien" 26, 1886, IS. 169-364;
t e n ż e, Volkssagen aus
Pommern
und Rugen,
2 Aufl., Berlin
1889;
O. K n o o p, Volkssagen,
Erziihlungen,

Poznań

Aberglauben

und

Miirchen

aus dem ostlichen

Hinterpommern,

B o r c h e r sund
K. K a i s e r, Feste und Briiuche
des pommErscilen
Votkes im Jahrestauf,
Stettin 1935; ciż sami, Leben und
Sterben
im pommerschen
Volksbrallch,
Stettin
1936; A. H a a s (oprac.),
Pommersche
Volkslieder
mit Bilder
und Weisen,
Leipzig 1927; t e fi że,
Rugensche Sagen und Marchen,
8 wyd., Bergen 1935; P. Kle i n, Volkslied und Votkstunz
;n Pommern,
Greifswald
1935.
S:J B.
S t e 1 m a c h o w s k a, Czego nie starła nawałnica ..., op. cit.
0' K. S l a s k i, Podania
zachodnio-pomorskie
jako materia!
do badań
u:czesnodzejowych.
"Przegląd
Zachodni"
1931 nr 1/2, s. 39-44.
,-",T. W rób l e w s k i, Etnograficzny
zarys
Pomorza
Zachodniego,
op. cit., s. 193-220.
"Ii Zob.
"Lud" t. 39, Kraków-Poznań
1952, s. 464-467,
notatka T. D el i m a t a o Muzeum Morskim
1e S:::cz?cinie.
Także "Lud" t. 43, Wrocław
1894;

W.

1958, s. 306 i n.

," Bad:wia,
które zorganizował
i prO\vadzil
niżej podpisany,
objęły
6 wsi \V pow. koszalińskim,
a mi lnowi-::ie: lwięcin, Wierciszewo,
Kraśnik,
M~cice .. Jamno i ł"abusz. Przeprowadwno
je htem 1960 r., a zorganizowano
2~J -

.. Lud"

t.

XIX

�450
w ten sposób, że w każdej z wsi przebywalo
w ciągu miesi'1&lt;:~ co najmniej po dwóch pracowników,
którzy
czynili obserwacje
i wywiady
z ludnością
nad zagadnieniami
poswwionymi
w kwestionariuszlI.
17dzial
\V
badaniach
wzięli (idąc kolejno
według \vyze.] wymienionych
wsi):
dr Zbigniew Jasiewicz, mgr Boguslaw Linette, Celina Szexczyk, Krystyna
Bykowska, Irena Czapracka, Eugona Ostrowska, Maria Pocalujko (ÓWCZCśne studentki
IV r. etnografii),
mgr Bogumiła Traczyk, dr Walerian
Sobisiak, mgr Aleksandra
Wojciechowska,
mgr Janina Dydowicw'.\·a,
doc.
dr Jerzy Topolski, mgr Marian Gry;:~ i niżej podpisany. W trakcie baoJ!'!
urządzano
co tydzień kilkugodzinne
seminarium
w Koszalinie.
Zebrclllc
materiały
znajdują
się \V Katedrze Etno1:rafii Uniwersytetu
w P,.'waniu.
.1" Materiały
z bada!'l, Kraśnik, Czap. V 3.
;\1 Materiały
z badań, Iwięcino, Jas. 17/2.
U wag a:
Niniejszy
tekst został napisany
w 196~ r. w zwi~)zku
z odbyt'] \V tym roku Mięclzynal'uQou:ą
Konferencją
Pornar::nznawc.:q
IV Szczec;nie.
Obejmuje
on też stan badań do 1960 r. Badania etnograficzne nad współczesnymi
przemianami
kulturowymi
w owych 6-u wsiach
prowadził zespól poznallski w blach
następnych
-- - 1961 i 1962. Wyniki
tych badań zost3m~ ujęte \V odrębnych
publikacjach.
W tym z:):uesj~
Zobacz: J. B u r s z t a, Etnograficzne
baclania terenowe
w Kosz(J!iii.skiem.
Zarys problematyki,
w: "Zapiski ko,zalińskie"
nr 1 (9), 1962, s. 25-30:
J. B u r s z t a i Z. J a s i e w i c z, Zderzenie
kultur
na Ziemiach
Zachodnich i Północnych
w świetle materialów
ze wsi koszalińskich,
w: "Polska Sztuka Ludowa nr 4, 1962, s. 197---220.
,

.

ATLAS

POLSHICH

STROJOW

LUDOWYCH
cena

CZĘSC
1. Agnieszka
Dobrowolska
2. Bożena
Stelmacnowska
3. FrancJszek
Klonowski

-

CZĘSC
1. Adam
2.•. '1.• dam
:'. Adam
'i.
Halina

I POMORZE

I WARMIA

Strój
pyrzycki,
Strój
kaszubski,
Strój
\varmiński,

1955
1959
1960

II WIELKOPOLSKA

22.29.27.-

I KUJAWY

Glapa - Strój szamotuiski,
1951 (wyczerpany)
G13pa
Strój
dzierżacki,
1;),53 .
Glctpa -- Str6j
lublISki,
19ó6 .
Mikulowsk~
Strój
kujawski,
19'&gt;3
CZĘSC

III

IV MAZOWS.:i:'E

16.50
27.29.25.-

SLĄSK

1. Tadeusz
Seweryn
Slrój dolnośląski
(Pogórze),
2. S\'011',;la·.·,o Broniez
Strój
pszczyński,
1954' .
3. Longin
Malicki
StrÓj górali
śląskich,
19'&gt;6
CZĘSC

zł

1950 (wyczerpany)

13.50
29.30.-

I SIERADZKIE

1. Maria
Zywir;ka
- Strój kurpiowski
Puszczy
Bialej,
1952 (wyczerpany)
2. Jad\viga
S\Viąt.koV/SI-:a - Strój łO\vicki, 1!)53 .
:L Jan Piotr
Dekowski
Strój
piotrko\vski,
1954
4.
J"U1USZ
Svv'ieży Strój
podlasl.:;:i, 1950
~ Jan Piotr DeJ-:ovlski
Strój sieradzki,
1959
6. ,T.::nlina Krajewsl&lt;n
'- Strój opoczyński,
19~6
7. Adam
Chętnik
Strój
kurpiowski
Puszczy
Zielonej,
1960

16.'&gt;0
25.27.28.28.27.32.-

Ą

CZE;ŚC

....;.

V

MAŁOPOLSKA

1.
2.
3.
'.
5.

nnman
Rein£uss
::itrój górali
szczawnickich,
1949 (wyczerpany)
Fr;~nciszek
Kotula
Strój
rzeszowski.
1951 (\vyczerpany)
.Tanusz S-.v;eży Strój
krzczonowski,
1959 (wyczerp.)
ErTyt" St~rek
Strój
spiski,
1954
Fon~iszek
Kotula
Strój
lalicucki,
1955
ii. S2bastian
Flizak
Strój
Zagórzan,
1956 .
"
"
,. Pal'bara
Kazl1owska-Jarecl&lt;a
Strój
biłgorajsl&lt;i,
1958
8. Janusz
Karnacki - Strój
sandomierski,
1957.
.
.
9. Tadeusz
Seweryn
Strój
Krakowj~ków
Wscllodnich,
1960
JO. J. i M. Kamoccy
- Strój
S\\'iętokrzyski
1961
II. Edyta
Starek
Strój
orawski
(w druku)

LITERATURA
?\~'Urnie.'3.~/~('i':r;il' . Po.s.,..vi&lt;:;cony

13.50
16.50
26.27.26.29.26.32.30.-

LUDOvVA

sprc:n,'om
literatury
luc1owej,
pOrl red.
J. Krzyżano\v~~H?g.0 l. S. ?\\'Ifl;;;l. Zeszyty:
podh&lt;=llań5ki. k~elecki,
rZ';:'szo",vski, cieszYJlski.
dolnoSląskl.. gO~·nosl~ ..•:~o-o~oł~ki,
knsl.ub;;;ki, \\·&lt;)r:TliIisl&lt;i. ltlbels1.d, mazurski,
podlaski,
pornol"skl, lubu~,kl" łOWiCki.
m.:lz':)v.:iec~~i,l;;;urpiowsl&lt;i, siera&lt;lzko-ł~czycl:i.
piotrkowski.
PrenU!l1eratiJ
r':&gt;CZl1a 48.--.
ZaITIó\\"ieni;J
P:'zyj~ujc
Reclal&lt;cja, \Varsz3wa,
Nowy
Świat '!. pokój 121. Konto czelwwe
1-7-110090 lub Oddzi:lly
Ruchu.

�Cena zł 100,-

013

A H C H I \ \. LJ I\1 [T N O G fi ,

Lir.

,11' 3

Nr :J. I:C"i'ol~
'Nę;;rc::now;ol
f~;~EKS
,,~~LEGO
j.~
r-it :';. \Vlc.t1Y'''3V'
n~ck,
.:.!P. TERIAL"
DO
• '1
LT...n)O~NE.I 1818-1803, H15~
.
.
.
.
.
l\'r 11. h~~lJ.na BittrH:r
l'lIATER"LAŁY
DO
BIBLIO
FGL~K lE.J CZŁONKOW
P.T.L.,
1955
N 12. \VieslC"1"'\'
Die11kowsJ.;i
p~):Jr{ZED"!"HCY
OSKAR!\.
KOLBERGA
NA
POLiJ
DP-DAn
LUDOZNAWCZYCH
IV POl.SCE,
1956
!';r I?-, 14', 15, 16. PI'''''''
zbi&lt;)l'()wa lJ [ULE"'YN
IN;'-OP.l\·lACY JNY POLSKIEGO l":)WA:"ZiS·"{'WA
LLJDOZNAWCZEGO
Nr 1, Z. 3, 4, (wyczerpany)
Nr 17. \ViJ:tor
S:.'l"Hal.lllTl L"fJDGV.;r;:
OHnZĘDY
VV'2SELNE
\VE \"./SrACH
DOLINY HOCZE'.Vi{I
: TAnr·L\ \\TK'l Z~_E:\11 SANOCKlcJ.
19~łJ (wycz.)
C'Jr l~. Stanisldw
Bąk
_.
WESiCLE
LUDO\\E
W GR;'iIJOv\'IE
SANDOHIEHSKI~:

~J"..

~z.

'

1

"J

'l'

-- JAN
KAHŁO"NICZ
i LUDWIK
l:RZYWICKl
.JAKO
HEPREZENTANCr
DWU NTJRT(,W W ETNOLOGII l'OLSKIF;J
(wyczerp.)
Nr ~O.• 'ulian
Bal"y~ ; Irena T"rn'1U - ~.'IATf'RIALY DO HISTORII
ODZIELY
LrDOWEJ
PL- WSCHD.
WlELKO,'OLSKI
Nr 21. Teresa
Siuctow3ka-Myzyk
- 'Jl\RTNICTWO
W PŁ·N.-WSCH.
EUROPiE
ZE SZCZ.8GOL·r·rIM
UViZGLĘIJNIF.NIEM
POLSKI
Nt' 2~. Józef
Gajek
TRANSPOHT
l KOMUNIKACJA
LĄDOWA
k'i;.,stion.urLu~:~
Nr
;) dla
c21ów
Polskiego
Atlasu
EtnograficznegD
(.vyczecpany)
Nr 23. A.nnA i"cY;;7.cz··Wirpszowa NABYTKI
BIBLIOTEKI
P.T.L.
\V LATAC.H 1950·--1953
Ni' 2-1. J()z~f B3bicz - NAUKA O LUDACH FRYDERYKA
HATZLA
.
Nr ?3. i,I"ria
Henslowa
HOSLINY
DZIKO
ROSN.,\CE
VI KtJLT"(JF;,'E
LuDU POLSKIEGO
Nr ~6. Janusz
Bohdanowiez
- MATERIALY
DO hOWALSTvV.'.
LUDOWEGO
POLUDN[.)WEJ
KIELECCZYZNY
1':1'27. J,)zd
Gajel,
LUDOWA
KULTURA
MATERIALNE'"
ZAGADNIENIA
WYBRANE.
Kwes'.ionariusz
Nr ij dla celów. P. A. E.
N;' }:J.

Nr
Nr

NI

~~5_.
?'L30.'25.-

~O.~5.-

ao.20.--

30.30.-

E~K A P O P U L A R N A
/

1.

JóZ"i' Burszta,
OD OSADYs'ŁOW1AJ\;SKIEJ
DO 'NSI WSPOŁCZESNE.'
(\Vycz~r,Y";dny)
2. j\.. :fred
Z~,1'ęba. PHACA
DIALEKTOLOG.'\'
v.' TE HENIE
3. A'~larn
GIClpa i ..
4.lfoY1:; Kowa1s1n
TAl'-.iCE
I ZAT-:A "\VY \VJI:LKOPOLSKIE
11. Al,,]&lt;sand2r
Lech GorJlew"ki
DROGI SyriOW
SLONCA...

OSK.·\R I{OLBERG, DZIEL\
R('~dycj,J
!TIC!1ogrntii
~i.nc[;rafic~nyc~1.
etn.:JgrćtficzUE',
Twó1.·czoŚć
n1u7ycZnd..

Ine&lt;Eta.
MatEriały

33.3lJ.11;.46.3J.-

V\lSZYSTIHE

StU(;irł,
nateri:,ty
c10kUl1'lent8cyjr.?

Zamówienia
!'!aclsylc&gt;ć 1:a Rdres:
POLSKIE T·')WARZYSTWO Li)DOZKAWC;'::~
WHO CŁA W, NA~'KEHA 4

i

20.-

Cl.gć. G~j:i(owa

B I B L lOT
Nt'

lC-

pr7.yczyn]~i
ponlocnirze.

&lt;

,i

l

I
I

I

I

.\

I

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10186" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10164">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1dca223beaefe13b8a887454eac97a9a.pdf</src>
        <authentication>fa02aa95edefce64fe75e86d3142c521</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121164">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4581</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121165">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121166">
                <text>plastyka ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="121167">
                <text>rzeźba ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="121168">
                <text>Pomorze - platyka amatorska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121169">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4254</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121170">
                <text>Przegląd plastyki amatorskiej.Cz.III / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121171">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.2 ; s.107-120</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121172">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121173">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121174">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121175">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121176">
                <text>I I . 1. Wojciech Barzykowski,

Gdynia. Światowidy,

drewno.

Aleksander Jackowski
PRZEGLĄD TWÓRCZOŚCI PLASTYCZNEJ AMATORÓW,
CZ. III. POMORZE (RZEŹBA)
Granica sztuki ludowej i amatorskiej
Przedmiotem tego omówienia są cztery równocześnie
zorganizowane i wzajemnie się uzupełniająco w y s t a w y :
w Szczecinie — sztuki ludowej oraz rzeźby i malarstwa
a m a t o r ó w m . i n . w o j e w ó d z t w koszalińskiego i szczecińskiego,
w G d a ń s k u — a m a t o r ó w tego w o j e w ó d z t w a , w Oliwio —
pokonkursowa wystawa rzeźby ludowej północnej Polski.
Daly one w sumie dosyć pełny obraz plastyki amatorskiej
Pomorza, dały t e ż m a t e r i a ł do refleksji, któro c h c i a ł b y m
uczynić głównym tematem tego „ p r z e g l ą d u " . Chodzi t n
0 granice między s z t u k ą l u d o w ą a a m a t o r s k ą , granice coraz
mniej uchwytni-, zwłaszcza w twórczości rzeźbiarskiej.
Dlatego t e ż omawiam razem wystawy sztuki amatorskiej
1 ludowej.
Pojęcie granicy kojarzy się nam z linią d e i n a r k a c y j n ą
oddzielającą dwa, odrębno obszary. Tymczasem wiele zja­
wisk, zwłaszcza w sferze k u l t u r y , nie da się w ten sposób
w y o d r ę b n i ć . G r a n i c ą jest t u mniej czy bardziej rozległy
obszar. W i d a ć to w y r a ź n i e na p r z y k ł a d z i e sztuki ludowej
i plastyki amatorskiej.
Oczywiście w postaci modelowo czystej dość ł a t w o jest
zdofiniować różnice m i ę d z y obu t y m i pojęciami. R ó ż n i c e
1

2

zacierają się jednak w strefie p o ś r e d n i e j . Jest to zrozumiałe,
zwłaszcza w fazie zaniku dawnej, wyraźnie odrębnej k u l t u r y
ludowej, w fazie przenikania do świadomości t w ó r c ó w różno­
rakich bodźców i wzorów estetycznych.
Dawniej odrębność i względna trwałość k u l t u r y ludowej
p o w o d o w a ł y krystalizację form wspólnych, powszechnych
w danej grupie. Potocznie nazywa się t o stylem ludowym.
Styl t e n w y s t ę p o w a ł w żywej praktyce, tworzony przez l u d ,
ale i k s z t a ł t u j ą c y estetyczne n a w y k i tegoż l u d u . Obccnio
stereotyp tego stylu przesuwa się ze sfery p r a k t y k i codzie­
nnej do sfery tradycji, a — ścisłej m ó w i ą c — jednej z trady­
cji, jednego z wzorów estetycznych, do k t ó r e g o świadomie się
nawiązuje.
Powstaje zjawisko pozornie paradoksalne. Ginie baza,
z k t ó r e j w y n i k a ł a odrębność ludowego n u r t u k u l t u r y , sama
k u l t u r a m a coraz bardziej reliktowy charakter, a jednocześ­
nie tworzona dziś jeszcze sztuka ludowa w pewnych
przypadkach rozwija się. Rozwiązuje nowe zadania, odpo­
wiada na nowe potrzeby, ujawnia — pełniej nawet niż to
miało miejsce dawniej — indywidualny talent jednostki,
jej inwencję. W ł a ś n i e dlatego że coraz mniej krępują, j ą
normy d e t e r m i n u j ą c e k s z t a ł t dawnej twórczości ludowej.
Sztuka tworzona obecnie stanowi więc zarówno relikto-

107

�Eugeniusz Michalski, Zimowiska, pow. Słupsk: I I . 2. Kobieta z grzybami, drewno, wys. 36 cm. I I . 3. Aniołek, drewno,
wys. 23 cm. I I . 4. Sarkofag królewski, drewno, wys. 16,5x27 cm. I I . 5. Wojciech Strahl, Ustka. Szopka, drewno,
5 6 x 5 7 cm. 11. 6. W ł a d y s ł a w a Adrianowa, Kruchowo, pow. Mogilno. Chłop z dzbanem, drewno, wys. 25 cm.

108

�w ą fazę dawnej, tradycyjnej, j a k też nosi cechy nowe,
sprowokowane przez inne funkcje, przez inne bodźce estety­
czne- Można chyba wyróżnić trzy główne kierunki jej ewolu­
cji. Pierwszy to roztopienie się w kulturze współczesnej,
przejęcie powszechnie w y s t ę p u j ą c y c h norm estetycznych.
D r u g i — stylizacja m o t y w ó w ludowych,
świadome ich
konserwowanie i rozwijanie. Trzeci — tworzenie w izolacji
od k u l t u r y otaczającej, wypowiadanie się na m i a r ę swych
umiejętności, potrzeb i świadomości.
„ R o z t o p i e n i e się w kulturze w s p ó ł c z e s n e j " dzieje? sie
na r ó ż n y c h szczeblach, dotyczy różnych wzorców postaw
estetycznych. Jednocześnie bowiem w kulturze naszej
funkcjonują różne wzorce, od „ j a r m a r c z n o - d r o b n o m i e s z c z a ń skich" po model współczesnych ambitnych p o s z u k i w a ń twór­
czych .
„ S t y l i z a c j ę " , ś w i a d o m e uprawianie konwencji
ludo­
wych, spotyka się dziś zarówno u k o n t y n u a t o r ó w dawnej
sztuki ludowej, j a k i a m a t o r ó w - i n t e l i g e n t ó w . I u jednych,
i n drugich w y n i k a ze świadomej decyzji, ponieważ jest to
forma sztuki najbliższa im uczuciowo, a nawet i dlatego,
że dość ł a t w a w realizacji i g w a r a n t u j ą c a pewien status
materialny (sprzedaż, opieka, stypendia, nagrody). Odróżnia
jednak wielu z t y c h t w ó r c ó w od dawnych — „ l u d o w y c h "
stopień konieczności. Dawni t w ó r c y musieli w y p o w i a d a ć się
zgodnie z n o r m ą e s t e t y c z n ą grupy, norma t a b y ł a ich
w ł a s n ą n o r m ą , świat, w k t ó r y m t k w i l i b y ł ich ś w i a t e m .
B y l i ludźmi jednej estetyki. Współcześnie — poza auten­
tycznymi, starymi t w ó r c a m i ludowymi — m a m y do czynie­
nia przeważnie z l u d ź m i ż y j ą c y m i w k r ę g u d w ó c h albo

i więcej „ e s t e t y k " . Rzeźbiarz „ l u d o w y " ubiera się po miejs­
k u , mieszka w pokoju z meblami na wysoki połysk, korzysta
z telewizora, chodzi do kina, w kościele z a c h w y c a j ą go
rzeźby wcale nie ludowe. Tworzy jednak w konwencji
ludowej, bo j ą zna, rozumie, bo jest m u najprzydatniejsza.
Trzecia grupa — to p r y m i t y w i , żyjący często poza spo­
łecznością lokalną, ludzie dziwni, „ i n n i " , wyizolowani
z normalnego życia społecznego. He-ródok, Nikifor, Dorota
L a m p a r t i i m podobni. T w ó r c y samorodni, naiwni, pry­
m i t y w n i . Żyjący niegdyś w k r ę g u ludowej k u l t u r y , ale nie
mieszczący się w niej.
A więc w perspektywie m o ż n a widzieć j a k b y trzy osio
krystahzacyjne, wokół k t ó r y c h s k u p i a ć się będzie twórczość
w y w o d z ą c a się z grupy „ l u d o w e j " — roztopienie w kulturze
powszechnej, n a w i ą z a n i e świadome do zasad i form sztuki
ludowej, twórczość spontaniczna, „ n a i w n a " , mało uwarun­
kowana jakimikolwiek w p ł y w a m i k u l t u r o w y m i .
Nietrudno z a u w a ż y ć , że podobne procesy z a c h o d z ą
i w twórczości a m a t o r ó w . Rozmywanie się granic jest więc
rzeczą n a t u r a l n ą i na pewno z biegiem czasu granice „ludo­
w y " — „ a m a t o r s k i " b ę d ą jeszcze bardziej p ł y n n e . W y r a ź n e
są bowiem o d r ę b n e modele skrajne — z jednej strony sztuka
ludowa w y w o d z ą c a się z tradycji, z drugiej twórczość
a m a t o r ó w zrodzona ze świadomej percepcji sztuki profes­
jonalnej, rozumiejąca i p o d c h w y t u j ą c a jej intencje. A m i ę d z y
nimi leży szeroki pas graniczny, strefa pośrednia, k t ó r a
orzszorza się z roku na rok. Obszar wspólny, k t ó r y w zależ­
ności od sytuacji nazywany b y w a „ l u d o w y m " lub „ a m a t o r ­
skim".
109

�N a s t ę p u j ą bowiem dwa równoległe procesy. Twórczość
ludowa ewoluuje, w c h ł a n i a coraz to nowe elementy k u l t u r y
otaczającej. Kozsadza jej ramy inwencja, swoboda inter­
pretacji n i e p o r ó w n a n i e większa, niż to miało miejsce w
okresie życia odrębnej ludowej k u l t u r y . Nowe funkcje,
nowe potrzeby odbiorcy czy instytucji sprawującej opiekę
nad współczesną s z t u k ą l u d o w ą sprzyjają również poszuki­
waniom, zwłaszcza w rzeźbie. „ L u d o w o ś ć " coraz częściej
wynika, więc nie z w e w n ę t r z n e j konieczności, ale ze świado­
mej decyzji. Nie jest to j u ż sztuka żywa, autentyczny
wyraz odrębnej k u l t u r y , lecz sztuka u p r a w i a n a , świa­
domie kultywowana, jak m u z y k a renesansu czy cenne
i p i ę k n e rośliny. A jednocześnie w nurcie twórczości po­
wszechnej, niezawodowej, amatorskiej—tradycje ludowe
również
stają
się
przedmiotem
kultywacji,
naśla­
downictwa, inspiracji. Świadomie n a w i ą z u j ą więc do ludowej
s t y l i s t y k i : malarka na szkle Ewelina P ę k s o w a czy K a t a r z y n a
B a n a ś , r z e ź b i a r z e : A n t o n i Toborowicz, A d a m Słowiński,
W i k t o r Szewczyk, H e n r y k Zegadło i wielu innych. N a w i ą ­
zuje rzesza a m a t o r ó w do zasad ludowej rzeźby, nie zawsze
nawet z miłości a często z pobudek czysto praktycznych.
P o n i e w a ż figurka „ l u d o w a " jest ł a t w a do zrobienia, nie
wymaga ani obserwacji natury, ani s t u d i ó w a k t u — jest
stosunkowo prosta. P o n i e w a ż figurka taka ł a t w o staje się
przedmiotem handlu, a zapotrzebowanie Cepelii, B H Z Desy
czy Veritasu wciąż jeszcze rośnie.
A do tego naturalnego procesu zacierania się granic
pojęć dodajmy jeszcze z a m ę t terminologiczny, różne rozu­
mienie określenia „ l u d o w y " , wynikłe z odmiennych p u n k t ­
ów obserwacji zjawiska. „ L u d o w e " co innego znaczy w od­

niesieniu do przeszłości, co innego na wsi mazowieckiej
i co innego w środowisku g ó r n i c z y m na Śląsku. „ L u d o w o " —
to forma, styl, ale kiedy indziej oznacza twórczość osoby
pochodzącej i żyjącej na wsi. Sztuka ludowa — to arcy­
dzieła dawnej r z e ź b y i drzeworytu, ale równocześnie i kicz
jarmarczny i makatka z jeleniem czy kotkiem, albo rzemieślniczo powielany haft kaszubski, czy gliniane f i g u r k i z K c y n i .
Często, co t y l k o się da nazywa się mianem „ l u d o w e " ,
ponieważ sztuka ludowa otoczona jest specjalną opieką,
są środki na jej podtrzymywanie, na konkursy, wystawy,
nagrody, stypendia dla twórców, nie ma zaś t y c h środków
dla a m a t o r ó w . Nazywa się więc l u d o w y m i mierne i typowo
amatorskie, pejzaże braci P ó ł t o r a k ó w z Kielc, ł a d n e , ale
amatorskie (w pewnej mierze naiwne) obrazki Józefa Franusiaka. W t y m przypadku dzieli się go na p o ł ó w k i : l u d o w ą
i a m a t o r s k ą . Obok bowiem pejzaży ze stron rodzinnych
Framisiak maluje też kolorowe, ukwiecone Madonny, świa­
domie stylizowane na ludowe. Widziałem na warszawskiej
wystawie w Domu Chłopa k a r t k i wskazujące na to, co
zakupiło jedno z naszych m u z e ó w etnograficznych. K u p i ł o
połówkę „ l u d o w ą " Franusiaka. A co zrobić z d r u g ą połową,
równic, jeśli nie bardziej, c h a r a k t e r y s t y c z n ą dla indywidual­
ności artysty ?
Podobne pytania nasuwa twórczość ciekawego amatora
z Polwicy — J a r o s ł a w a F u r g a ł y , k t ó r y niekiedy świadomie
nawiązuje, do ludowych wzorców.
U k s z t a ł t o w a ł się niepisany zwyczaj, że za „ l u d o w y c h "
poczytuje się wszystkich m a l u j ą c y c h na szkle. I zawodowego
plastyka, masowo malującego dla Cepelii stylizowano obraz­
k i góralskie (np. St. G a ł k a z Zakopanego), i początkującego

I I . 7. Jan Gajdowski, Grudziądz. Matka Boska z Dzieciątkiem, drewno, wys. 42,5 cm. 11. 8. Edward Kołacz, Szczecin. Grupa,
drewno patynowane, wys. 51,5 cm.

110

�amatora miejskiego, skoro zechciał zabawić się na ludowo
(Woźniak z Siedlec), stare kobiety wiejskie, k t ó r y m pora­
dzono, aby gryzmoliły na szkle rodzajowe scenki, nic nie
mające wspólnego z d a w n ą t r a d y c j ą regionalną czy formą
ludową.
W Szczecinie jako „ l u d o w e " figurują na wystawie
sztuki ludowej „ m o r z o k s z t a ł t y " Stanisława Tychawskiego
ekonomisty, człowieka nic nie mającego wspólnego ze s z t u k ą
ludową, i t p . Zamęt pojęciowy świadczy czasem w туе/, o nie­
frasobliwości i nieuctwie. P r z y k ł a d e m — reprodukowana
niedawno w „Polskiej Sztuce L u d o w e j " notatka z „ G a z e t y
P o z n a ń s k i e j " , w której dumny t y t u ł „ s z t u k a ludowa wciąż
ż y w a " zdobi zdjęcie koszmarnej kariatydy z drewna, nie­
udolnie naśladującej miejski kamienny pierwowzór.
Wszystko to sprawia, że w świadomości społecznej,
mimo wysiłków etnografów, pojęcie sztuki ludowej staje się
core z bardziej nieostre, nieokreślone. Coraz też częściej
występuje ono wymiennie z pojęciem amatorst w a. W i d a ć to
zwłaszcza na tych terenach, gdzie nie. ma już żywych
ośrodków zachowujących dawno tradycje, a konkursy i wy­
stawy, zmierzające do uaktywnienia jednostek i reaktywo­
wania zamierających rzemiosł, obsylane są w znacznej części
przez a m a t o r ó w . Tak więc we Wrocławiu konkurs na wy­
cinankę i malowankę ludową ujawnił t y l k o j e d n ą osobę,
k t ó r a nadesłała wycinanki... kurpiowskie, całą resztę sta­
nowili amatorzy, którzy przedstawili praco (przeważnie
mierne) nawiązujące do ludowych m o t y w ó w . Jednego t y l k o
twórcę ludowego ujawnił również Zielonogórski konkurs na
s z t u k ę ludową i p a m i ą t k ę . I n n a rzecz, że n a d e s ł a n e na
ten konkurs rzeźby a m a t o r ó w niewiele się różniły od tych,
3

4

Jzajasz Rzepa, Reda, pow. Wejherowo. I I . 9. Św. Franciszek,

drewno, wys. 45 cm. I I . 10. Paw,

drewno d l . 57 cm.

k t ó r e spotykamy w sklepach Cepelii czy w regionalnych
muzeach. Podobna sytuacja zaistniała też na Pomorzu,
jest to bowiem nie przypadek a prawidłowość.
Rzeźba na wystawach pomorskich
J e d n ą z najciekawszych pozycji wystawy w Oliwie
b y ł y rzeźby Eugeniusza Michalskiego (il. 2-4), reprezentujące
cechy formalne—typowe dla ludowej s z t u k i — s t a t y c z n o ś ć
figury, równowagę k o m p o z y c y j n ą o p a r t ą n ą symetrii wzdłuż
osi pionowej, rzadziej na r ó w n o w a d z e ciężaru b r y ł . F i g u r k i
Michalskiego cechuje zarazom dekoracyjne traktowanie
szczegółów, ubioru, włosów — żłobionych równoległymi row­
kami, oczu, ust, zarostu twarzy. Na tle ogromnej produkcji
współczesnej, w rzeźbach t y c h dostrzec, m o ż n a szczególnie
w y r a ź n ą więź z d a w n ą rzeźbą rozwiązaną w konwencji deko­
racyjnej. Mają przy t y m o d r ę b n y , indywidualny charakter,
przejawiający się w typie stylizacji twarzy, w opracowaniu
dekoracyjnym szczegółu. Autor pozostaje w k r ę g u t e m a t y k i
sakralnej, rozszerzając j ą na sceny z historii, niemal równie
dalekie w czasie, uświęcone rolą w przeszłości narodu.
R z e ź b y Michalskiego znalazły się również na szczeciń­
skim przeglądzie a m a t o r ó w . Takie same w warstwie sty­
listycznej, nieco inne w tematyce. Doszły bowiem f i g u r k i
świeckie.
Czy to jest w p o r z ą d k u ? Sądzę, że tak. Gdyby k t o ś
żądał jednak klasyfikacji bardziej zdecydowanej, powie­
d z i a ł b y m — są to rzeźby bliższe formalnie sztuce ludowej.
Nic jednak nie wiemy o autorze, skoro więc jego życiorys
to potwierdzi — t y m bardziej uznamy go za „ l u d o w e g o " .
Ale co będzie, gdy się okaże, że to typowy amator, miejski
inteligent czy robotnik, w y p o w i a d a j ą c y się w ludowej kon­
wencji ? Kwalifikacja zależeć będzie wówczas nie t y l k o od
cech formalno-stylistycznych ale i od życiorysu t w ó r c y .
K t o ś , k t o go zna, umieści rzeźby w jednej ł u b drugiej

111

�I

szufladzie, chociaż dla widza z z e w n ą t r z b ę d ą to t e s a m e
rzeźby. ( R o z w a ż a m t u na k o n k r e t n y m przykładzie s у t u ac j ę, czytelników p r a g n ę uspokoić, że z racji swego życio­
rysu Michalski jest t w ó r c ą ludowym).
Z kolei zainteresujmy się Edwardem K o ł a c z e m , ( i l . 8)
k t ó r e g o rzeźby, pokazano w Szczecinie jako ludowe, spotyka
się na wystawach opatrzonych r ó ż n y m i etykietkami. A więc
j a k i jest Kołacz ? Ludowy, amatorski, naiwny, spontaniczny ?
Jest po trosze k a ż d y m , najmniej jednak „ l u d o w y m " , skoro
za p u n k t wyjścia w e ź m i e m y cechy formalne rzeźb i życiorys
t w ó r c y . Cechą c h a r a k t e r y s t y c z n ą prac K o ł a c z a jest r u c h ,
linia p ł y n n a , gest dynamiczny, a nie zastygły w hieraty­
cznym znaku. B r y ł a modelowana miękko, bardziej na k s z t a ł t
gliny n a k ł a d a n e j iwrażliwie modelowanej niż j a k klocokdrowna, z którego świątkarz wyciosywal figurę, eliminując to, co
niepotrzebne. Są więc u K o ł a c z a przysadzisto dziady i baby,
jak wielkie grzyby wyrosłe z ziemi, pary t a ń c u j ą c e , grupy
figur świetnie- skomponowano, p r z e w a ż n i e na tej zasadzie,
że mniejsze otaczają wieńcem c e n t r a l n ą p o s t a ć ( i l . 8).
Nierzadko inspiracją rzeźbiarza staje się kora, narośl, huba,
sęk. Stają się źródłem rzeźbiarskiego p o m y s ł u , wprowadza­
jąc zróżnicowanie materii, f a k t u r y . W y o b r a ź n i a K o ł a c z a
jest typowo rzeźbiarska, ekspresyjna, nic też dziwnego, żo

Zygmunt Oiler Starogard Gd. I I . 11. Król,

112

r z e ź b y jego pokazane w N R F znalazły t a m szczególny
oddźwięk, p r z y r ó w n y w a n e w klimacie i typie ekspresji do
dzieł Barlacha.
N i e k t ó r e proste f i g u r y K o ł a c z a zbliżone są jeszcze do
tego t y p u rzeźb, jakie nazywa się ludowymi, ale istota
jego twórczości jest inna. Wyobraźnia, raczej ekspresjonistyczna, szerszy k r ą g rzeczy widzianych i p r z e ż y t y c h .
A więc jest to nie tyle linia rozwojowa wiodąca do ludowej
t r a d y c j i , co do sztuki samorodnej, spontanicznej, rozwijanej
w sposób eoraz bardziej p e ł n y i ś w i a d o m y . Punktem k r a ń ­
cowym b y ł a b y t u pełno, świadomość i niezależność t w ó r c z a ,
dojrzałość artystyczna. S t ą d toż Kołacz mieści się raczej
w kategoriach nie-ludowych. Potwierdza to zresztą i życio­
rys, p r z y k ł a d awansu kulturowego człowieka, k t ó r y należy
do barwniejszych i ciekawszych postaci środowiska szcze­
cińskiego, szewca, k t ó r y w y c h o w a ł syna na, profesjonalnego
plastyka, jednego z czołowych malarzy w y b r z e ż a .
Szukając k r a ń c o w y c h p r z y k ł a d ó w rzeźby ludowej
i nie-ludowej, na j e d n y m biegunie umieściłbym Michalskiego,
na drugim K o ł a c z a , a więc twórczość, k t ó r a odrywa się
zdecydowanie od ludowych zasad k s z t a ł t o w a n i a rzeźby.
Przypomnijmy t u — rzeźba ludowa nie n a ś l a d o w a ł a n a t u r y
(jak realistyczna), lecz j ą w y o b r a ż a ł a . Upraszczała, deformo-

drewno, wys. 63 cm. Ił. 12. Chrystus Frasobliwy,

drewno, 4 5 x 2 5 , 5 cm.

�I

wala — szukając ekwiwalentu dla idei rzeźby (Piety, Fraso­
bliwego), posługując sio a t r y b u t e m , symbolem, uproszcze­
niem — czytelnym jak znak zrozumiały dla t w ó r c y i od­
biorcy. Do dziś cechą figurek ludowych (czy ludowopodobnych) jest uproszczenie, statyka, zwartość b r y ł y , często,
dekoracyjne i umowne traktowanie szczegółu, ornamentu,
koloru.
Rzeźba „ a m a t o r s k a " natomiast d ą ż y do efektu rea­
listycznego, wzorcem jej jest przeważnie rzeźba nie-drewniana i nie-ludowa. Punktem zerowym jest t u naturalistyczny kicz, docelowym zaś — dojrzałe dzieło, budowane
w konwencji realistycznej czy na p o d o b i e ń s t w o rzeźby
współczesnej. R z e ź b y o t a k i c h ambicjach znalazły się m . i n .
w G d a ń s k u na wojewódzkim przeglądzie twórczości amator­
skiej, niestety były to prace bardzo słabo.
Szeroki pas graniczny, sygnalizowany we wstępie
obszar wspólny ludowo-amatorski, rozciąga się p o m i ę d z y
t y m i k r a ń c o w y m i modelami. Z Gdańskiego p r z e g l ą d u za­
liczam t u blisko trzymetrowe słupy rzeźbiono Wojciecha
Barzykowskiego, nawiązujące do „ Ś w i a t o w i d a " (it. 1) oraz
kolorowe płaskorzeźby w deskach L u d w i k a K a m i ń s k i e g o
w k t ó r y c h autor posługuje się dwoma g ł ó w n y m i planami —
wciętą płaszczyzną t ł a i t r a k t o w a n ą niemal płasko s y l w e t ą
twarzy (il. 27).
1

&gt;
13

113

�Aleksander Słomiński, D ą b r ó w k a Nowa, pow W ę g o r z e w o . II. 15. Portret Prezydenta Wietnamu Południowego,
(fragment),
drewno. I I . 16. Św. Paweł, (fragment), drewno, I I . 17. Delegat Anglii, drewno, malowane, wys. 40 c m .

�I I . 18. Czesław W ą t k o w s k i , Skubarczewo, pow. Mogilno. Kopernik

W obu szczecińskich wystawach „strefę p o ś r e d n i ą "
r e p r e z e n t o w a ł y m . i n . rzeźby Stanisława Szulca z K o b y l a n k i ,
Romana Maruszewicza z Worowa i Jana Strzelczyka z
Strzelczyk, a szczególnie Szulc t w o r z ą w w y r a ź n y m k r ę g u
w p ł y w ó w K o ł a c z a , choć w odróżnieniu od szczecińskiego
mistrza, zachowują w swych figurach s t a t y k ę i symetryczność budowy, co zbliża ich do r z e ź b y ludowej. Maruszewicza
wymieniam t u z innego powodu. Ma dopiero 12 lat, pierwsze
jego prace, rzeźbione bukiety, grzeszą jeszcze p e w n ą nie­
udolnością, ale n a w i ą z u j ą do rzeźb niedawno zmarłego
dziadka chłopca — Zygmunta Skrętowicza.
P r z e c h o d z ą c z kolei do wystawy w Oliwie, jednej
z największych, jakie mieliśmy w kraju, przyjrzyjmy się
reprezentowanym t a m postawom. Materiał, w y j ą t k o w o ob­
f i t y , pozwala na generalizację wniosków, bowiem w ś r ó d 221
wystawionych rzeźb 46 a u t o r ó w m o ż n a było znaleźć niemal
pełen wachlarz postaw t w ó r c z y c h . Tradycje ś w i ą t k a r s k i e
w y s t ą p i ł y już t y l k o sporadycznie, w paru przypadkach.
Nio kapliczka p r z y d r o ż n a i p a m i ę ć dawnych ludowych
rzeźb inspirują dziś większość rzeźbiarzy a raczej ten t y p
figurek, k t ó r e spotyka się w sklepach Cepelii.
Zmiana funkcji rzeźby z kultowej na e s t e t y c z n ą przy­
niosła w efekcie poszerzenie t e m a t y k i i większą swobodę
twórczej wypowiedzi, co oczywiście nie znaczy, że poziom
prac jest w y ż s z y niż w dawnej rzeźbie kultowej. Rozluźnienio rygoru t r a d y c j i poszerza k r ą g rozwiązali i inspiracji,
ale z kolei powoduje, że t w ó r c a zdany jest w większym
stopniu na siebie, że doświadczenie zbiorowe, k t ó r e w sztuce
ludowej stanowiło b e z p o ś r e d n i ą t r a d y c j ę , wzorzec estetycz­
ny — z a s t ą p i o n e zostaje i n n y m systemem odniesień. D l a
n i e k t ó r y c h staje się n i m natura, wówczas d ą ż ą do realizmu,
p r ó b u j ą obserwować modela, i n t e r p r e t o w a ć ruch, szczegół

i cenzor, drewno polichromowane, 1 7 x 2 0 cm.

— na ogół z m i e r n y m skutkiem, r z e ź b a bowiem o t a k i c h
ambicjach wymaga sporych umiejętności technicznych,
znajomości anatomii i t p .
Większość realizuje po prostu f i g u r k i opowiadające o
ludziach, przy czym a m b i c j ą rzeźbiącego jest uczynić te
f i g u r k i możliwie poprawne w proporcjach, trafnie w y r a ż a j ą c e
w y k o n y w a n ą czynność, gest. F i g u r k i r o d z ą f i g u r k i . Wzorcem
dla nich, ldiszą p a m i ę c i o w ą są widziane f i g u r k i , czy to
w scenach szopkowych, czy na fotografiach. Jest zarazem
w t y c h figurkach naturalny stopień uproszczenia, w y n i k ł y
z braku większych doświadczeń warsztatowych, przejawia­
j ą c y się podobnie w pracach ludzi, z a c z y n a j ą c y c h rzeźbić
po to aby ilustrować życie dawne lub i m współczesne.
N a t y p naturalnych uproszczeń w p ł y w a więc nie w y o b r a ź ­
nia, ale obiektywne cechy tworzywa, n a r z ę d z i a , dyspozycji
manualnych.
Rzeźbiarz współczesny nie tworzy w izolacji. W i d z i
prace innych, widzi telewizję, fotografię, widzi w mieście
w i t r y n ę sklepową. To co r o b i nie jest więc t y l k o jego dzie­
łem, a stanowi s u m ę z a p a m i ę t a n y c h obserwacji. W i d a ć to
zwłaszcza na p r z y k ł a d a c h d r u g o r z ę d n y c h , w twórczości
p r z e c i ę t n e j . P o w s t a j ą r z e ź b y bezosobowe, pozbawione od­
r ę b n e g o wyrazu, stylu. Podobne u t w ó r c ó w wiejskich i miej­
skich, „ l u d o w y c h " i a m a t o r ó w .
Utalentowany t w ó r c a osiąga oczywiście i w tej konwen­
cji rezultaty wybijające się ponad przeciętność. N a omawia­
nej wystawie w y r ó ż n i ł b y m w tej grupie „ f i g u r e k " (słupków)
— m i n i a t u r k i u l i W ł a d y s ł a w y Adrianowej (il. 6).
R z e ź b y tego t y p u w świadomości powszechnej w i ą ż ą się
najsilniej z pojęciem r z e ź b y ludowej. I c h „ l u d o w o ś ć " w y ­
r a ż a się w typie uproszczenia, w zachowaniu podstawowych

115

�zasad, takich j a k prostota kompozycji, s y m e t r y c z n o ś ć ,
statyka i t p .
A l e w sytuacji, gdy na t w ó r c ó w tak miejskich, j a k
wiejskich, działają r ó ż n o r o d n e bodźce artystyczne, w y b ó r
wzorca wiąże się z poziomem świadomości, z wykształce­
niem, z upodobaniami.
Powstaje sytuacja paradoksalna kiedy do dawnej sty­
l i s t y k i świątkarskioj n a w i ą z u j ą coraz liczniej ludzie wy­
kształceni — czasom z wyrachowania, często jednak z
autentycznej potrzeby, z sentymentu dla k u l t u r y lat młodo­
ści, dla rodziców • — podczas gdy rzeźbiarze ze środowiska
wiejskiego m a j ą często ambicje wychodzenia poza k r ą g
dawnej t e m a t y k i i s t y l i s t y k i .
W y b ó r wzorca inspiracji określa często poziom a nawet
charakter prac. Tam gdzie widoczne b y ł o odwołanie się
do tradycji wiejskich świątków, poziom realizacji r z e ź b y
b y ł znacznie wyższy, po prostu zamierzenie b y ł o na skalę
możliwości. T a m jednak gdzie wzorem s t a ł y się dzieła
sztuki kościelnej m o ż n a było dostrzec często elementy naiw­
ności czy p r y m i t y w i z m u w interpretacji stylowego dzieła.
N a wystawie p r z y k ł a d e m n a w i ą z a n i a do r z e ź b y średnio­
wiecznej b y ł y prace Stanisława Szczęśniaka z Prabut i Jana
Gajdowskiego z G r u d z i ą d z a (il. 7). Efekt „ n a i w n o ś c i " wy­
nika u nich z dystansu j a k i p o w s t a ł między wzorem a jego
t r a n s p o z y c j ą przez rzeźbiarza. Oczywiście do wzorów

kościelnych n a w i ą z y w a n o i dawniej, ale w warunkach
żywej i odrębnej k u l t u r y ludowej o utrwalonych nawykach
estetycznych stopień asymilacji wzoru by) znacznie wyższy.
Dziś oglądając prace Szczęśniaka czy Gajdowskiego nie
dostrzegamy za n i m i o d r ę b n e g o ś w i a t o p o g l ą d u artystyczne­
go t w ó r c y . Gdyby mogli, rzeźbiliby tak jak ci, k t ó r y c h
naśladują.
Najciekawszymi zjawiskami artystycznymi wystawy
b y ł y rzeźby o w y r a ź n y c h znamionach o d r ę b n e g o stylu ich
a u t o r ó w . W y m i e n i ę t u przede wszystkim Izajasza R z e p ę
z Redy, pow. Wejherowo i Aleksandra Słonimskiego z D ą b ­
rówki Nowej, pow. W ę g o r z e w o . Rzepa reprezentuje t y p
t w ó r c y o dużej precyzji warsztatowej. Nic dziwnego.
Podobnie jak wielu dawnych ś w i ą t k a r z y jest z zawodu
cieślą, stolarzem, zna więc t e c h n i k ę obróbki drewna, rękę
ma uprawną,. R z e ź b i od wielu lat, szerokie, masywne figury,
statecznych r y b a k ó w i świętych, p t a k i . Mają one swój
charakter, indywidualny styl, słusznie więc należała się
Rzepie jedna z dwóch pierwszych n a g r ó d . Zasłużył na nią
zwłaszcza p i ę k n y m św. Franciszkiem (il. 0). Rzeźbi! t ę
wersję już kilkakrotnie, t y m razem wprowadził jednak kolor,
wzbogacając efekt artystyczny dzieła.
Pierwszą n a g r o d ę dostał również Aleksander Słonimski
(il. 15-17). .lest on p o n i e k ą d przeciwieństwem Rzepy. Nie ma
żadnego przygotowania warsztatowego, techniki, sprawności.

I I . 19. Włodzimierz Bukowski, Słupsk. Staruszkowie,

drewno, 27,5x23 cm.

�Figury, k t ó r e tworzy, różnicuje t y l k o nieznacznie, nie gest rąk,
zwłaszcza, dłoni, ma, w jego rzeźbach wyraz niemal magiczny.
Są to znaki polne znaczeń, nie zawsze czytelnych dla widza.
Dziwne to rzeźby. Sprowadzone do formy prostej, kancias­
tej. Kule, p r o s t o p a d ł o ś c i a n y , walce, bryły niemal geomet­
ryczne. Przypomina się C ś z a n n o w s k a formuła n a t u r y widzia­
nej poprzez walec, kulę, stożek. T y l k o że tutaj jest to geometryzacja pierwotna, intuicyjnie odczuta, w y n i k ł a z mozołu
a nic; refleksji. Postacie, ledwo w y r ó ż n i o n e a t r y b u t a m i za­
wodu czy stanu, p r z e d s t a w i a j ą konkretnych ludzi. Pielęg­
n i a r k ę , M u r z y n k ę , delegata Anglii, oficera m a r y n a r k i
o k r ę t ó w wojennych, oficera, sztabu bułgarskiego, Faraona
czy p a n n ę kierowniczkę szkoły angielskiej.
Szukając dla tej twórczości paranteli, znajduję je nie
w ludowej rzeźbie, powszechnie egzystującej w dawnej wsi,
ale w sztuce ludzi marginesu, takich jak H e r ó d e k czy
N i k i f o r . Sztuce tworzonej z w e w n ę t r z n e j potrzeby, m a ł o
zależnej od wzorców i w p ł y w ó w .
R z e ź b y Słonimskiego nie m o g ą liczyć na, szeroki od­
dźwięk. Nie są „ ł a d n e " . Nie są technicznie, rzcmieślniozo
sprawne. Jest w nich jednak siła wyrazu, bezpośredniość
przekazu twórczej myśli, z pominięciem wzorów zaczerp­
n i ę t y c h z z e w n ą t r z . Styl rzeźbiarza u k s z t a ł t o w a n y jest przez
jego dyspozycje fizyczne, j a k też i psychiczne, przez rodzaj
plastycznej w y o b r a ź n i .

Ten t y p p r y m i t y w n e j twórczości, j a k ą reprezentuje
Siemiński, może, znaleźć się na wsi, ale może też i w środo­
wiskach miejskich. Dlatego nie u t o ż s a m i a ł b y m rzeźb tego
rodzaju z d a w n ą s z t u k ą l u d o w ą .
T y p rzeźby p r y m i t y w n e j , ledwie znaczonej w klocku
drewna n i e w y r o b i o n ą r ę k ą t w ó r c y , r e p r e z e n t u j ą na Oliwskiej
wystawie Włodzimierz Bukowski (il. 19) i Alojzy Stawowy.
Bliżsi temu, co potocznie przyjmujemy dziś za rzeźbę
l u d o w ą , a co spotykamy w sklepach Cepelii, są E d m u n d
Zieliński i Franciszek Maik. Ten ostatni kontynuuje nawet
t e m a t y k ę s a k r a l n ą . Rzeźbi Frasobliwych. Są to rzeźbki
ładne, ale p r z y p o m i n a j ą już raczej breloczki do kluczy
niż święte figury. Bo też i funkcja ich uległa zmianie. D o
tego Frasobliwego n i k t się nic modli, jest on po prostu
dekoracyjnym bibelotem, p a m i ą t k ą . R z e ź b a staje się p a m i ą t ­
k ą . L e p s z ą lub gorszą. W Kielcach widziałem na głównej
ulicy sklep Cepelii, w witrynie kilkadziesiąt rzeźbek Fraso­
bliwego, bodajże S t a n i s ł a w a Denkiewicza. Ł a d n e , barwne,
estetyczne, j a k ze sztancy, takie samo.
Na Oliwskiej wystawie trudno było znaleźć rzeźbę
s a k r a l n ą , t r a k t o w a n ą zgodnie z jej pierwotną, funkcją,
rzeźby do m o d l i t w y . Chyba t y l k o p o w a ż n e figury święte
Wilhelma, Kujawskiego n a w i ą z y w a ł y do założeń formalnych
i ideowych dawnej r z e ź b y religijnej.

11. 20. W ł a d y s ł a w Szulc, K o ś c i e r z y n a . Kataryniarz, drewno, wys. 26,5 cm. I I . 21. Stanisław Cierniak, K o l o n i a Rybacka,
pow. W ę g o r z e w o . Pod drzeitem, drewno, wys. 51 cm.

117

�22

N a resztę wystawy, a więc z n a k o m i t ą większość, złoży­
ły się rzeźby, k t ó r e równie dobrze m o ż n a było n a z w a ć
mianem amatorskich. I t u m o ż n a b y ł o znaleźć prace wywo­
dzące się z zasad ludowego k s z t a ł t o w a n i a r z e ź b y , ale kształ­
towane j u ż pod w p ł y w e m innych ambicji. B a b i ń s k i s t a r a ł się
p r z e d s t a w i ć charakterystyczny t y p dozorcy, Szulc — katary­
niarza, Lachowicz — p o p r a w n ą w ruchu i kompozycji scenkę
z k o l ę d n i k a m i , Kubaszek realistycznie p o t r a k t o w a n ą rzeźbę,
Ż y r e k usiłował nawet w y d o b y ć ekspresję gestu w Piecie,
n a d a ć miękkość udrapowaniu szat Madonny. Wojciech Strahl
w szopce p o t r a k t o w a ł dość konwencjonalnie f i g u r k i (ale
z p r ó b ą wydobycia gestu, ruchu postaci), za to zadziwił
p o m y s ł e m z a s t ą p i e n i a stajenki r o z w a r t y m i szeroko gardzie­
l a m i d w ó c h śpiewających aniołów. T y p o w o a m a t o r s k ą
rzeźbę reprezentowali B o g u s z y ń s k i czy Zwolakiewicz. Za­
b a w n ą i ł a d n ą kolorystycznie scenkę „ K o p e r n i k i cenzor"
oraz f i g u r k i w strojach p o k a z a ł W ę t k o w s k i ( i l . 18). D o b r y
w p o m y ś l e b y ł też N e p t u n Kazimierza Szpili. P r e c y z j ę rzemio­
sła z a d e m o n s t r o w a ł Stanisław Ciszek, rzeźbiąc scenę z rybaka­
m i , p o p r a w n ą w proporcjach i kompozycji. W y r z e ź b i ł on na­
wet oka sieci...
Z grupy „ a m a t o r s k i e j " najbardziej cenię bardzo indy­
widualne r z e ź b y S t a n i s ł a w a Cierniaka. Szokują one s w ą
d e f o r m a c j ą , p r e c y z y j n ą n i e p o r a d n o ś c i ą czy też odwrotnie —
n i e p o r a d n ą p r e c y z j ą , obie, j a k b y toczone na tokarce, t o
znów w sposobie traktowania drewna zbliżone do figuralnych
w y p i e k ó w z ciasta (il. 21). R z e ź b y te na t y l e odbiegały od
wzorca ludowo-amatorskiego, że j u r y pominęło je w nagro­
dach woląc w y r ó ż n i ć pozycje bardziej konwencjonalne.
118

23

Tymczasem Cierniak, podobnie j a k Słomiński, to t w ó r c a
samorodny, ciekawy.
J u r y j p o m i n ę ł o również prace Zygmunta Ollerą, (il 11,12)
nawiązujące do wzorców dawnej ludowej rzeźby, do jej
dekoracyjności i s t y l i s t y k i . P o m i n ę ł o , ponieważ — j a k się
okazało — Oller nie pochodzi ze wsi i ma bodajże wyższe
wykształcenie. Dobrze, że j u r y na czas dowiedziało się
0 t y m , inaczej — obawiam się — mogło wyróżnić te p ł a s k o ­
rzeźby, obok Kujawskiego najbliższe t r a d y c y j n y m wzorom.
Myślę, że w rzeźbie, n a p r a w d ę j u ż coraz dalszej od
wiejskiego dawnego ś w i ą t k a r s t w a , trudno będzie na dalszą
m e t ę zachowywać purystyczne k r y t e r i a „ l u d o w o ś c i " , coraz
częściej dochodzi bowiem do sytuacji drażliwych. B y ć może
warto będzie w p r o w a d z i ć równoległe nagrody w r ó ż n y c h
kategoriach, w k a ż d y m razie trudno p r z y m y k a ć oczy na to,
że coraz częściej „ l u d o w e " prace dają właśnie amatorzy
1 że status formalnego w y k s z t a ł c e n i a nie zawsze zmienia
osobowość człowieka. Nie wierzę, że k t o ś może b y ć godnym
nagrody, bo oblał m a t u r ę , a niegodnym — bo j ą zdał.
I kiedyż to p r z e s t a ł b y ć w naszym obecnym pojęciu „ l u d o ­
w y m " . R o k przedtem, czy w dzień po dyplomie? I r o n i z u j ę ,
ale problem istnieje n a p r a w d ę . I będzie się k o m p l i k o w a ł ,
zwłaszcza w rzeźbie, k t ó r a nie ma tego oparcia w zapleczu
tradycji i w technice - co wiejskie rzemiosła. Sytuacja
wymaga więc rozwagi i elastyczności w d z i a ł a n i u , zwłaszcza
ze strony kadry Cepeliowskich opiekunów, od k t ó r y c h w
d u ż y m stopniu zależy los naszego rzeźbiarskiego p r z e m y s ł u .
M a r t w i więc, gdy się słyszy, że na Pomorzu etnogra­
fowie (? ?) n a k ł a n i a j ą rzeźbiarzy, aby nie malowali swych

�24
25

I I . 22. Kazimierz Urbanek, Gdynia. Kobieta, drewno, wys. 42 cm. I I . 23. Helena Maciejewska, Ł a n k i e j m y , pow. K ę t r z y n .
Syrena, drewno, wys. 49 cm. I I . 24. Jan Stachura, K c y n i a , pow. Szubin. Paw, drewno, wys. 22,5 cm. I I . 25. St. Rekowski,
Więcków, pow. K o ś c i e r z y n a . Paw, drewno, wys. 34 cm. I I . 26. Helena Maciejewska, Lew, drewno, wys. 20 cm.

119

�I I . 27. L u d w i k K a m i ń s k i , Napoleon,

drewno, 3 5 x 1 8 cm. I I . 28. Helena Majeciewska, Kościuszko,

prac, ponieważ rzeźba kulowa powinna zachować czysta,
f a k t u r ę drewna. Obawiam się, że щ to (-cha haseł głoszonych
przez p l a s t y k ó w jeszcze w okresie przed I wojną, haseł,
k t ó r e m i a ł y swój sens w zupełnie innej sytuacji. R z e ź b a
natomiast ludowa, o czym warto, aby manipulatorzy sztu­
k ą l u d o w ą wiedzieli, z reguły b y ł a polichromowana, tak
z powodów dekoracyjnych jak i utylitarnych (zabezpie­
czenie przed deszczem, zimnem, suszą).
PRZYPISY
1

XI
Wojewiklzka wystawa sztuki ludowej. Szczecin,
Zamek K s i ą ż ą t Pomorskich. 1 5 . X I — 10.Х11.1972.
IV
Wystawa plastyki
amatorskiej Ziem Nad odrzańskich..
Szczecin. Zamek K s i ą ż ą t Pomorskich. 1 5 . X l — 10X11.1972.
IWystawa t u poszerzona została, o prace z woj. koszaliń­
skiego. Poprzednio trzy wystawy o d b y ł y się w Zielonej
(Jorze, W r o c ł a w i u i Opolu].
11 Wojewódzka wystawa plastyki amatorskiej. G d a ń s k . D w ó r
Artusa. 2 5 . Х Т - 1 5 . Х 1 1 . 1 9 7 2 . [Wydany został katalog ze
zdjęciami].

wys. 34 cm.

Rzeźba ludowa Polski północnej.
Wystawa pokonkursowa.
Oliwa. P a ł a c O p a t ó w . Listopad — grudzień 1972. [Katalog
ilustr., wstęp A. Jackowskiego.]
- A r t y k u ł ograniczam do ram problemu: ludowe-amatorskie, s t ą d też z a w ę ż a m ten p r z e g l ą d t y l k o do rzeźby
i sztuki ludowej. Omawianie malarstwa amatorskiego od­
k ł a d a m na później, wystawa w Szczecinie nie d a ł a bowiem
pełnego wglądu w s y t u a c j ę malarstwa amatorskiego woje­
w ó d z t w a szczecińskiego i koszalińskiego. W b i e ż ą c y m roku
o d b ę d ą się starannie przygotowane przeglądy w Szczecinie,
Koszalinie i G d a ń s k u , wówczas wrócimy do tego tematu.
Konkurs na w y c i n a n k ę i m a l o w a n k ę l u d o w ą . W D K .
Wroclaw. 1972. Mały pokonkursowy pokaz m i a ł miejsce
w salach Muzeum Etnograficznego.
4

Konkurs
na sztukę ludową i pamiątkę
m.
Zielonej
Góry i woj. Zielonogórskiego. [Katalog wystawy] Wojewódzki
D o m K u l t u r y . Zielona, Góra 1972.
5

Wojewódzka wystawa sztuki ludowej i twórczości pla­
styków
amatorótc.
Szczecin. W D K . S t y c z e ń - l u t y
1962.
[ W s t ę p do katalogu Alicji Gerlach].

Fot.: J;m Świderski

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6250" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6230">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/97f0401ee162933850343de66d803a77.pdf</src>
        <authentication>0ef73799684a413779d6911be8a067fb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74406">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1061</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74407">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74408">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74409">
                <text>Przegląd problematyki badań nad kulturą robotniczą w Polsce (ze szczególnym uwzględnieniem badań najnowszych) / ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74410">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.1, s.143-166</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74411">
                <text>Stawarz, Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74412">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74413">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74414">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74415">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74416">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X V I , z. 1
P L I S S N 0071-1861

ANDRZEJ STAWARZ

PRZEGLĄD PROBLEMATYKI BADAŃ
NAD KULTURĄ ROBOTNICZĄ W POLSCE
(ZE SZCZEGÓLNYM UWZGLĘDNIENIEM B A D A N NAJNOWSZYCH)
Artykuł niniejszy jest próbą przedstawienia rozwoju badań nad k u l ­
turą robotniczą w Polsce na podstawie ważniejszych publikacji, jakie
ukazały się drukiem od końca lat 60-tych do roku 1980. Celem zasad­
niczym tego artykułu jest ogólna ocena dorobku etnografii na polu po­
znawania kultury robotniczej w zestawieniu z trwałymi osiągnięciami
innych dyscyplin humanistycznych, w t y m głównie socjologii i historii.
Chociaż wielu badaczy zdaje sobie sprawę z wartości wyników, jakie
osiągnięto dotychczas, nie stać nas wciąż na podsumowanie wiedzy,
ergo określenie zasadniczych cech kultury robotniczej w Polsce w epoce
kapitalizmu, jak również w obecnym okresie socjalistycznego rozwoju.
Prawdopodobnie długo jeszcze nie będzie nas stać na taką syntezę, szcze­
gólnie w odniesieniu do współczesności. Przełom w życiu społeczeństwa
polskiego, jaki dokonał się w lecie 1980 r., wskazał także i humanistom,
jak złudne i niepełne były wcześniejsze ustalenia, dotyczące systemu
aksjonormatywnego (wartości i normy), funkcjonującego w obrębie kla­
sy robotniczej, a także jak zaniedbane zostały badania nad miejscem
i rolą kultury robotniczej w kulturze narodowej.
0 znacznym ożywieniu badań w związku z podejmowaniem nowej
problematyki i rozwijaniem wcześniej podjętych zagadnień i możemy
mówić w odniesieniu do lat 70-tych. Badania etnograficzne i historycz­
ne nad kulturą robotniczą w Polsce pozostają jednak nieco w tyle w sto­
sunku do podobnych badań prowadzonych w innych krajach socjali­
stycznych, głównie w NRD, Czechosłowacji i Związku Radzieckim .
2

1

Interesujący projekt szeroko zakrojonych interdyscyplinarnych badań nad
kulturą robotniczą przedstawił K . Żygulski w odniesieniu do Łodzi. Por. Ż y g u 1s k i , Problematyka badań nad kulturą
klasy robotniczej ze szczególnym
uwzględ­
nieniem Łodzi, „Łódzkie Studia Etnograficzne", t. 15: 1973, s. 13-26.
Por. E . P i e t r a s z e k , Etnograficzne badania kultury robotniczej, „Łódzkie
Studia Etnograficzne", t. 15: 1973, s. 33-38 (oraz sprawozdanie z konferencji po­
święconej kulturze robotniczej, która odbyła się w dn. 3-5 listopada 1980 w K a r l Marx-Stadt, w niniejszym tomie „Etnografii Polskiej"); por. także odpowiednie
2

�lii

ANDRZEJ

STAWARZ

Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest brak w naszym kraju ośrod­
ka, który koordynowałby badania prowadzone indywidualnie lub przez
nieduże zespoły badawcze np. w uniwersyteckich katedrach etnografii
w Warszawie i Łodzi, Instytutach PAN (głównie przez Instytut Filo­
zofii i Socjologii oraz Instytut Historii) oraz Instytucie Historii Uni­
wersytetu Warszawskiego. Inna przyczyna to stosunkowo jeszcze nie­
duża popularność interesującej nas problematyki w większości ośrodków.
W niniejszym artykule chciałbym wykazać, że mimo ograniczonej
liczby badaczy, niedowładu w koordynacji badań, luk w podejmowanej
problematyce oraz rozbieżności teoretyczno-metodologicznych dzielących
etnografię, historię i socjologię, istnieje wcale niemała liczba interesu­
jących i wartościowych prac. Duża część tych publikacji, a starałem
się brać pod uwagę zarówno druki zwarte, wydawnictwa seryjne i arty­
kuły pomieszczone w czasopismach fachowych, jak i niektóre niepubli­
kowane prace doktorskie, już dziś może być użyteczna przy próbie two­
rzenia syntezy kultury robotniczej.
Moja propozycja przedstawienia rozwoju badań nad kulturą robotni­
czą wyniknęła z chęci unaocznienia aktualnego stanu dorobku etnografii
na t y m polu badań. Istotą zagadnienia jest tu ocena wkładu etnografii
w poznanie kultury robotniczej. Chodzi bowiem o to, aby etnograficzne
badania monograficzne i problemowo-tematyczne uzyskały wyższą ran­
gę na gruncie humanistyki polskiej. Dla etnografii (etnologii lub antro­
pologii kulturowej) kultura jest przecież podstawowym i zasadniczym
przedmiotem badań 3. W przeciwieństwie do socjologii kulturę pojmuje
się w naukach etnologicznych w sposób niewartościujący a zarazem re­
latywistyczny i systemowy . W badaniu konkretnej kultury, np. ludowej
bądź robotniczej, etnografię interesuje przede wszystkim związek za­
chowań ludzkich w obrębie danej grupy z funkcjonowaniem w tej spo­
łeczności wzorów kulturowych i symboli, a przede wszystkim leżącego
u ich podstaw systemu wartości i n o r m . Kontynuacja i konsekwentne
rozwijanie takiego podejścia w badaniu kultury robotniczej daje ogrom4

3

6

fragmenty a r t y k u ł ó w o rozwoju etnografii Czechosłowacji, N R D i Z S R R zawarte
w pracy pt. Etnografija v stranach socjalizmu, J u . V. B r o m l e y [red.], Moskva
1975.
Szerzej na ten temat w polskiej literaturze etnograficznej por. Z. S o k ol e w i c z , Wprowadzenie do etnologii, Warszawa 1974; A. W a l i g ó r s k i ,
Antro­
pologiczna koncepcja człowieka,
Warszawa 1973, i in.
J . B u r s z t a , Etnograficzny punkt widzenia w badaniach nad rodziną,
[w:]
Metodologiczne
problemy badań
nad rodziną,
Z. Tyszka [red.], Poznań
1980,
s. 63-64.
B u r s z t a , op. cit, s. 64; A. F l i s , Antropologiczna koncepcja grupy, „Stu­
dia Socjologiczne", nr 3 [74]: 1379, s. 51^53.
Dotychczas najszerzej o udziale etnografii w badaniach nad kulturą robot­
niczą pisali B. Matysiak-Polakowa i Pietraszek. Por. M a t y s i a k - P o l a k o w a ,
Etnograficzna problematyka badań nad środowiskiem
robotniczym Łodzi,
„Łódzs

4

5

6

�BADANIA NAD KULTURĄ

ROBOTNICZĄ

145

ną szansę całościowego i syntetycznego opisania oraz zrozumienia istoty
kultury klasy robotniczej jako jednego z największych fenomenów
w dziejach najnowszych nie tylko naszego kraju.
Etnografowie nie mogą oczywiście poprzestać na własnych badaniach.
Muszą oni ściślej współpracować zarówno z historykami badającymi
dzieje społeczeństwa, kultury i obyczaju, jak i socjologami, szczególnie
specjalistami takich zagadnień, jak praca, rodzina czy życie kulturalne.
W przypadku badań etnograficzno-historycznych koniecznie trzeba sięg­
nąć do archiwalnych źródeł masowych (akta: stanu cywilnego, nota­
rialne, także wytworzone przez administrację ogólną — gmin i miast)
oraz bogatej prasy. Natomiast w badaniach z pogranicza socjologii i etno­
grafii muszą znaleźć uznanie (znacznie większe niż dotychczas) doku­
menty współczesnego życia społecznego, pamiętniki i wspomnienia oraz
inne materiały biograficzne.
W niniejszym artykule nie rozwijam szerzej zagadnienia różnic
w podejściu teoretyczno-metodologicznym do kultury robotniczej jako
wspólnego dla etnografii, socjologii oraz historii przedmiotu badań. Pro­
blem ten (poniżej tylko zasygnalizowany) godny jest niewątpliwie od­
rębnego opracowania. Aktualnie ważniejsze jest chyba uporządkowanie
podstawowej literatury przedmiotu, wykazanie luk w tematyce badaw­
czej oraz pokazanie dotychczasowych płaszczyzn współpracy dyscyplin
humanistycznych w zakresie kultury robotniczej. Dokonanie takiej pró­
by jest o tyle ułatwione, że mimo braku definicji kultury robotniczej
(por. 3.1) funkcjonuje w środowiskach badawczych robocza koncepcja
tej kultury, przyjmowana bez większych zastrzeżeń przez etnografów
i znaczną część socjologów oraz historyków bliżej zainteresowanych tą
problematyką .
W artykule niniejszym chciałbym także, przy okazji, spojrzeć z pew­
nego dystansu na w y n i k i dawniejszych badań. Warto bowiem przypo­
mnieć najwartościowsze opracowania powstałe przed 1939 rokiem, a tak­
że po 1945 r. do początku lat 60-tych. Dać to nam może asumpt do
skonstatowania istnienia ciągłości bądź jej braku, w podejmowaniu kon­
kretnych zagadnień dotyczących kultury robotniczej.
Proponowana poniżej systematyka prac, szczególnie tych powstałych
w ciągu ostatnich kilkunastu lat, daje dość precyzyjne spojrzenie na
zakres podejmowanej problematyki, na mocniejsze i słabsze ogniwa pro­
cesu badawczego.
7

kie Studia Etnograficzne", t. 6: 1»64, s. 87-103; P i e t r a s z e k , Etnograficzne
ba­
dania..., s. 27-32; t e n ż e , Problematyka kultury robotniczej a etnografia, „Lud",
t. 50: 1965, cz. 2, s. 585-600.
Por. Z. B a u m a n , Metodologiczne zagadnienia badań nad kulturą
robotni­
czą, „Studia Socjologiczne", nr 1 [12]: 1964, s. 20H22; P i e t r a s z e k ,
Etnograficzne
badania..., s. 29-30.
7

10 — E t n o g r a f i a P o l s k a t . X X V I , z. I

�1-16

ANDRZEJ

STAWARZ

1. POCZĄTKI I ROZWÓJ B A D A Ń N A D K U L T U R Ą ROBOTNICZĄ
(OD S C H Y Ł K U X I X W I E K U DO R O K U 1939)

Krótką analizę ważniejszych publikacji powstałych przed I I wojną
światową odnosimy do dwóch okresów: przełomu X I X i X X w. (do
roku 1914) oraz dwudziestolecia międzywojennego (1918-1939). Okresy
te różnią się między sobą nie tylko ze względu na oczywiste dla każ­
dego podstawy ustrojowo-polityczne warunkujące istnienie Polski i na­
rodu polskiego, ale także ze względu na charakter i poziom nauk hu­
manistycznych. Ogólnie można stwierdzić, że przełom X I X i X X w. to
okres „pierwocin" wielu kierunków badawczych nowoczesnej humani­
styki, w t y m także etnografii. Okres międzywojenny charakteryzuje się
natomiast wieloma próbami bardziej kompleksowego badania rzeczy­
wistości społecznej i kulturowej. Czy znajduje to potwierdzenie w od­
niesieniu do kultury robotniczej spróbuję odpowiedzieć poniżej.
1.1. Zainteresowania badawcze kulturą robotniczą pojawiają się
w Polsce w latach 80-tych ubiegłego stulecia. Bez wątpienia prekurso­
rami naukowego podejścia do problematyki sposobu życia i obyczajo­
wości klasy robotniczej są etnografowie. Klasyczną już dziś pracą jest
opracowanie S. Ciszewskiego Lud rolniczo-górniczy
z okolic
Sławkowa
w powiecie olkuskim . Autor stworzył pełną, aczkolwiek dość statyczną
w ujęciu, monografię grupy dwuzawodowej. Praca Ciszewskiego podzie­
lona jest na dwie części. W pierwszej odnajdujemy ogólną charaktery­
stykę grupy i środowiska jej bytowania, dalej stan kultury materialnej
(ubiór, pożywienie itp.) oraz społecznej (język, obrzędy, gry i zabawy),
wreszcie materiał folklorystyczny w postaci rozmaitych pieśni. W dru­
giej natomiast został ukazany przede wszystkim światopogląd grupy, sze­
rzej rozwinięto wątki wierzeniowe demonologiczne opisano mądrości
wiedzy ludowej (np. medycznej) a także zaprezentowano bogatą tra­
dycję literatury ustnej
postaci podań legend gadek anegdot i
gadek Mimo wzorcowego charakteru praca Ciszewskiego przez wiele
dziesiątków lat nie znalazła naśladowców na gruncie badań nad klciSc|
robotniczą
8

Druga połowa X I X w. to okres przekształcania się mas proletariac­
kich w klasę robotniczą, a także okres narodzin kultury robotniczej.
Badacze działający w owym okresie nie skorzystali z możliwości bliż­
szego obserwowania nowej kultury znajdującej się niejako in statu nascendi. Powstało co prawda szereg interesujących prac, które dotyczyły
przeważnie tylko problematyki warunków i standardu życia robotni-

8

S . C i s z e w s k i , Lud rolniczo-górniczy
z okolic Sławkowa
w powiecie
olkuskim, Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej, K r a k ó w 1886-1887, t. 10-11.
W mniejszym zakresie kulturą proletariatu interesowali się też J . L o r e n t o w i c z i S. C e r c h a .

�BADANIA NAD KULTURĄ

ROBOTNICZĄ

147

ków». Dziś odczytujemy je na nowo i próbujemy wyzyskać dla badań
nad materialną, a niekiedy i obyczajową stroną sposobu życia prole­
tariatu.
1.2. Do najciekawszych opracowań wiążących się bliżej z problema­
tyką kultury robotniczej należą prace ks. A. Wóycickiego, oparte na
materiałach zgromadzonych przed 1914 r. oraz tuż po odzyskaniu nie­
podległości (lata 1918-1920). Przede wszystkim mam t u na myśli pracę
pt. Robotnik polski w życiu rodzinnem™. Jest to ciekawe studium syn­
tetyzujące zagadnienia kultury w aspekcie domowego i publicznego ży­
cia rodzin proletariackich. Strona faktograficzna dotycząca realiów ży­
cia robotników jest dość mocną stroną monografii mimo tego, że auto­
rowi bardziej chodziło o pokazanie' szeregu zjawisk niekorzystnych dla
rozwoju rodziny robotniczej (niemoralność i nieobyczajność, patologia
społeczna). A. Wóycicki zastosował w dużym stopniu metodę monogra­
ficznego badania rodzin zbliżoną do metody Le Playa i innych ekono­
mistów francuskich. Szeroko zostały wykorzystane materiały ankietowe
zbierane nie tylko do celów ściśle naukowych), mniej już dziś dostępna
literatura oraz dane statystyczne. Przykłady mające uzasadnić tezy au­
tora pochodziły z terenu Warszawy, Łodzi, Żyrardowa, Zagłębia Dą­
browskiego, a także niektórych okręgów przemysłowych Galicji.
Opracowanie A. Wóycickiego, mimo swojego nowatorskiego charak­
teru — o rodzinie robotniczej nikt wcześniej tak szczegółowo nie p i ­
sał — przez kilkanaście lat nie znalazło żadnej kontynuacji. W okresie
międzywojennym badania empiryczne na większą skalę rozwinięte zo­
stały od końca lat 20-tych. A stało się to za sprawą i z inicjatywy po­
wstałego w 1920 r. Instytutu Gospodarstwa Społecznego, z którym szcze­
gólnie po 1926 r. związało się wielu wybitnych uczonych, takich jak
Ludwik Krzywicki czy Stefan Czarnowski. Jednym z głównych celów
IGS-u było wszechstronne zbadanie struktury i poziomu życia poszcze­
gólnych grup klasy robotniczej, przy czym najbliżej zajęto się bezro­
botnymi
W toku wieloletnich badań wypracowano metodę monogra­
ficzną (ankiety, dane statystyczne, pamiętniki). Gromadzono przede
wszystkim materiały z pogranicza socjologii i ekonomii. Ogromna więk­
szość tych materiałów uległa zniszczeniu podczas wojny. Na szczęście
pozostały liczne opracowania np. porównawczo ujmujące problematykę
9

Por. E . S t r a s b u r g e r , Zur Entwicklung
der Arbeitfrage im
Koenigreich
Polen, Warszawa 1907; S. G ó r s k i , Łódź spółczesna,
Łódź 1904 (szczególnie roz­
dział Fabryki); E . C a s p a r , Z przeszłości
przemysłowej
klasy robotniczej na Gór­
nym Śląsku, „Ekonomista", z. 3: 1909; V. V. S v i a 11 o v s k i j , Fabricnyj
raboćij,
Varśava 1889; B. W a ś n i e w s k i (K. K r z e c z k o w s k i ) ,
Byt i warunki pracy
robotników
w przemyśle
cukrowniczym Królestwa
Polskiego, Warszawa 1911, i in.
A. W ó y c i c k i , Robotnik polski w życiu rodzinnem. Monografia
społeczna,
Warszawa 1922.
» Warunki pracy i życia w Polsce międzywojennej
w świetle
badań
społecz­
nych. Wybór i opracowanie D. P o l i ń s k i , Warszawa 1980, s. 5-13.
1 0

�148

ANDRZEJ

STAWARZ

12

warunków bytowych robotników w k i l k u okręgach p r z e m y s ł o w y c h ,
prezentujące w y n i k i badań ankietowych nad bezrobotnymi", wreszcie
antologie pamiętników robotniczych". Poza t y m w okresie 1918-1939
powstało sporo prac o klasie robotniczej (najczęściej do walki klaso­
wej: o poprawę w a r u n k ó w materialnych, awans społeczny i kulturalny),
które w pewnym zakresie wiązały się z problematyką życia kultural­
nego czy obyczaju. Jeszcze bliżej natomiast mogą etnografów zaintere­
sować drobniejsze prace dotyczące rozwoju instytucjonalnych form ży­
cia kulturalnego, artystycznego oraz oświaty robotników zamieszczane
w popularnych kalendarzach (np. wydawanych przez PPS), czasopismach
(głównie w ukazującej się przez zaledwie 2 lata „Kulturze Robotniczej")
i wielu wydawnictwach broszurowych. Nie będę bliżej przytaczał tego
rodzaju prac, wskażę jedynie pomocne w t y m względzie opracowanie
bibliograficzne M . T r a w i ń s k i e j .
Okres międzywojenny nie przyniósł praktycznie żadnej syntezy k u l ­
tury robotniczej, ani też obszerniejszych monografii, mimo znakomitych
w t y m względzie propozycji metodycznych S. Rychlińskiego . Poja­
wiły się natomiast pewne propozycje teoretyczne dotyczące bezpośred­
nio kultury klasy robotniczej, z których na szczególną uwagę zasługują
koncepcje S. Rudniańskiego
S. Czarnowskiego i F. Grossa . Prace
tych autorów na temat kultury robotniczej są dobrze znane. Wielokrot­
nie w ciągu ostatnich lat omawiano te publikacje i nie ma chyba tutaj
potrzeby bardziej szczegółowego powracania do tej problematyki . Nie­
mniej należy stwierdzić, że ustalenia Czarnowskiego, Grossa czy Rud­
niańskiego są dla wielu badaczy nadal cenną wskazówką, oddziałują
niezwykle inspirująco np. przy próbach stworzenia definicji kultury
robotniczej (por. 3.1).
15

16

1 8

19

20

" Warunki życia robotniczego
w Warszawie, Łodzi i Zagłębiu
Dąbrowskim
w świetle
ankiet z 1927 r., Warszawa 1929.
H. K r a h e l s k a , S. P r u s s, Zycie bezrobotnych. Badania ankietowe, W a r ­
szawa 1933; A. M i n k o w s k a , Rodzina bezrobotna na podstawie ankiety, War­
szawa 1935.
« Pamiętniki
bezrobotnych, Warszawa 1933; Z. M y s ł a k o w s k i , F . G r o s s ,
Robotnicy piszą. Pamiętniki
robotników,
K r a k ó w 1938.
M. T r a w i ń s k a, Stan badań nad klasą robotniczą
w Polsce w latach
1900-1939, [w:] Studia nad rozwojem klasy robotniczej, cz. 1, Łódź—Warszawa 1961,
s. 19-104.
S. R y c h l i ń s k i , Badania środowiska
społecznego,
Warszawa 1932.
S. R u d n i a ń s k i (S. R u n i c z), Walka o kulturę,
Warszawa 1923.
S. C z a r n o w s k i , Powstanie nowej kultury (Wytwarzanie
się kultury ro­
botniczej), [w:] t e n ż e , Kultura, Warszawa 1958, s. 67-79 (przedruk z „Wiedza
i Życie", R. 8: 1933, nr 7).
F . G r o s s , Proletariat i kultura, K r a k ó w 1938.
« Por. m. in. P i e t r a s z e k , Etnograficzne
badania...; D. D o b r o w o l s k a ,
Z zagadnień
kultury robotniczej, „Studia Socjologiczne", nr 3: 1967, s. 83-112.
1 1

1 5

1 8

1 7

1 8

1 8

2

�BADANIA NAD KULTURĄ

149

ROBOTNICZĄ

2. OSIĄGNIĘCIA B A D A Ń W O K R E S I E OD R O K U
DO K O Ń C A L A T 6 0 - T Y C H

1945

Zanim omówię bliżej w y n i k i najnowszych badań warto chyba przy­
pomnieć w ogólnym zarysie podstawowe kierunki badań i najwartoś­
ciowsze publikacje, jakie ukazały się w okresie powojennym do połowy
lat 60-tych. Połowa lat 60-tych to cezura nieco umowna aczkolwiek
możliwa do uzasadnienia. Wydaje się, że jest to okres przełomowy
w powojennych badaniach nad kulturą robotniczą. Wtedy właśnie wy­
kształca się metodologia badań nad strukturą i kulturą klasy robotni­
czej, szczególnie odczuwalne jest to w socjologii. W t y m też czasie pro­
blematyka kultury robotniczej zdobywa sobie — jeśli można tak po­
wiedzieć — znaczną popularność, w rezultacie następuje przejście do
znacznie szerzej zakrojonych badań niż kilka lat wcześniej.
2.1. W latach 1945-1956 nie prowadzono w Polsce prawie żadnych
oficjalnych badań nad kulturą robotniczą, która nie stała się na trwałe
przedmiotem badań etnograficznych « ani t y m bardziej socjologicznych.
Historycy natomiast rozwinęli na dużą skalę badania z zakresu genezy
i rozwoju polskiej klasy robotniczej w X I X i początkach X X w. (T. Łepkowski, S. Kalabiński, I . Pietrzak-Pawłowska, N . Gąsiorowska, G. Missalowa i in.), przy czym problematyka kultury (obyczaju) nie była jeszcze
brana pod uwagę. Jedynymi godnymi dziś naszej uwagi są studia nad
tradycjami zawodowymi oraz plastyką i folklorem górniczym Górnego
Śląska »
2.2. Dopiero w 1956 r. K. Dobrowolski wykazał, że badanie kultury
robotniczej jest jednym z głównych zadań stojących przed współczesną
etnografią s. Za t y m ustaleniem nie zrobiono jednak następnego poważ­
nego kroku, to znaczy nie stworzono szczegółowego programu badań
w t y m zakresie dla całej polskiej etnografii. Nie uczyniono tego zresztą
do dziś i stąd większość ośrodków prowadziła w latach 60-tych i pro­
wadzi nadal badania niezależnie od pozostałych. Inaczej sytuacja przed­
stawia się w socjologii. Specjaliści różnych dziedzin socjologicznych bio­
rą od początku lat 60-tych udział w pracach Komitetu Badań Rejonów
Uprzemysławianych PAN, zajmując się między innymi problematyką
współczesnej kultury robotniczej w takich ośrodkach przemysłowych,
jak Zagłębie Miedziowe, Konin czy Bełchatów. Niezależnie od tego kie­
runku rozwijane były i są nadal badania indywidualne bądź zespołowe
w ramach Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, a także w ośrodkach
2

" P i e t r a s z e k , Etnograficzne badania..., s. 27.
* M. in. w „Polskiej Sztuce Ludowej"; Por. także wcześniejsze prace M. Ż y wirskiej, J . Ligęzy i W. Mrozek (publikowane w końcu lat 50-tych).
K . D o b r o w o l s k i , Drogi rozwoju etnografii polskiej, jej obecne zada­
nia, metody i związki
z innymi naukami (rozważania
dyskusyjne),
„Etnografia
Polska", t. 1: 1958, s. 76-77.
u

�150

ANDRZEJ

STAWARZ

pozawarszawskich, np. łódzkim, śląskim i in. Historycy zainteresowali
się bliżej kulturą robotniczą stosunkowo późno i raczej na marginesie
badań nad dziejami społeczeństwa polskiego X I X w. (Instytut Historii
PAN). Należy też dodać, że problemy metodologiczne związane z pro­
cesem poznawania kultury robotniczej były w latach 1956-1965 stosun­
kowo rzadko dyskutowane w szerszych kręgach naukowców, bodaj naj­
bardziej twórczo podczas konferencji w Warszawie w 1963 r . *
J e d y n ą placówką powołaną przed rokiem 1965 wyłącznie do badań
nad kulturą robotniczą był dwuosobowy zespół (kierowany przez K. Do­
browolskiego) istniejący w latach 1957-1971, w Katedrze Etnografii i So­
cjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W wyniku działal­
ności tego skromnego pod względem liczby badaczy zespołu powstały
przede wszystkim dwie obszerne i ciekawe prace z pogranicza etno­
grafii, socjologii i historii 25. D. Dobrowolska i E. Pietraszek, stosując
z dużym powodzeniem metodę integralną Dobrowolskiego, przedstawili
w tych wzorcowych pod względem metodycznym i merytorycznym stu­
diach panoramę przemian życia i pracy ludności robotniczej dwóch
znacznych ośrodków górniczych. Szczególnie D. Dobrowolska rozwinęła
zagadnienie genezy powstania kultury robotniczej oraz czynników kształ­
tujących ten typ kultury w przeszłości «. Warto dodać, że wymienione
prace poprzedziło wydanie monografii tradycyjnej kultury górniczej Za­
głębia Dąbrowskiego i Górnego Śląska » .
W początkach lat 60-tych szerzej zakrojone badania próbują podej­
mować etnografowie ośrodka łódzkiego. Pierwszy etap tych badań to
poznawanie pozostałości chłopskich tradycji w kulturze proletariatu
włókienniczej Łodzi przełomu X I X -i X X w., a także okresu międzywo­
jennego 8 . Ciekawsze rezultaty publikują A. Lipiński, I . Lechowa
i J. P. Dekowski w „Łódzkich Studiach Etnograficznych" bądź Pracach
i Materiałach Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi *».
2

2

2

2 4

Por. B a u m a n , op. cit., s. 19-34, także artykuły i sprawozdanie z dyskusji
zamieszczone w „Studiach Socjologicznych", nr 1: 1964.
D. D o b r o w o l s k a , Córnicy
salinarni Wieliczki w latach 1880-1939. Stu­
dium historyczno-socjologiczne
załogi robotniczej, K r a k ó w 1965; E . P i e t r a s z e k ,
Wiejscy robotnicy kopalń i hut. Dynamika przemian społeczno-kulturowych
w sierszańskim ośrodku górniczym
w XIX i XX w., K r a k ó w 1966.
Por. D. D o b r o w o l s k a , Górnicy salinarni w Wieliczce i ich kultura w la­
tach 1880-1939, „Etnografia Polska", t. 1: 1958, s. 288-314.
J . L i g ę z a , M. Ż y w i r s k a, Zarys kultury górniczej,
Katowice 1964.
M a t y s i a k - P o l a k o w a , op. cit, s. 87-103.
A. L i p i ń s k i , Pozostałości
kultury tradycyjnej
w łódzkich
rodzinach ro­
botniczych, „Łódzkie Studia Etnograficzne", t. 7: 1965, s. 5-39; I . L e c h o w a ,
Tradycyjne
zwyczaje świąteczne
w łódzkim
środowisku
robotniczym, Prace i M a ­
teriały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, Seria Etnograficzna,
nr 11, Łódź 1967, s. 133-163; J . P. D e k o w s k i , Zwyczaje i obrzędy
weselne łódz­
kich rodzin robotniczych, tamże, s. 166-190, i in.
2 5

2 8

2 7

s 9

2 9

�BADANIA NAD KULTURĄ

ROBOTNICZĄ

151

Zarysowującą się lukę w badaniu współczesnej kultury robotniczej
z 'wolna zaczynają wypełniać socjolodzy . W latach 60-tych w socjo­
logii wypracowano dwa podstawowe modele badań nad kulturą robot­
niczą ustroju socjalistycznego: a) model badań nad wolnym czasem ro­
botników; b) model badań nad kulturą pracy robotników. Ogólnej pro­
blematyce tzw. czasu wolnego poświęcili swe prace przede wszystkim
D. Czauderna, M . Ćwiakowski, J. Danecki, D. Dobrowolska, A. Kamiń­
ski, A. Kobus-Wojciechowska, A. Pawełczyńska, A. Siciński, Z. Skórzyński, K. Ż y g u l s k i . Większość wymienionych badaczy prowadziła
badania empiryczne w konkretnych środowiskach. W y n i k i tych badań
zaczęto publikować w końcu lat 60-tych. Natomiast problematyką k u l ­
tury pracy zajmowano się w mniejszym stopniu tylko k i l k u autorów
przedstawiło ciekawsze w y n i k i i propozycje np. S Kowalewska E. Ma­
zurkiewicz M Siemieński Z Sufin a w pewnej mierze i K Dobro­
wolski
Należy zauważyć, że badania tego typu (na ogół prowadzone
sociolosów 131* cl i
pozostała nadal w tvle za badaniami nad C Z cl
sem wolnym Ponadto pewna część badaczy nie zadowoliła się przyję­
ciem tylko iednego z wymienionych modeli nroDonuiac nieiako w-riant
trzeci
ti
badania konkretnych środowisk snołeczno zawodowych
w asoekcie zarówno czasu wolnego i kultury nrar-y ale iako zasadniczy
n r . P r L i n t h « d ^ n h i , ™ r rc^L ™ ł ™ w L KJL^JL*
JPP
t . I
typu. opufolikowcili F Adcimski i ^V JMrozck ^
30

31

3 2

3. B A D A N I A N A J N O W S Z E

3.1. Definicja kultury robotniczej. Mimo stale rosnącego zaintereso­
wania kulturą robotniczą nie wypracowano do tej pory takiej jej defi­
nicji, która zadowalałaby na równi etnografów, socjologów i historyków.
Przedmiot badań wydaje się być wspólny. Niemniej zauważamy, że
"historyka interesują przede wszystkim instytucje kulturalne, oświatowe
bądź społeczne stworzone do działalności na rzecz klasy robotniczej
w przeszłości. Socjolog natomiast skupia swą uwagę na badaniu kultury
robotniczej głównie w oparciu o wspomniane modele — „wolnoczasow y " i „kultury pracy" (por. 2.2). Etnograf zaś stara się stosować w po­
dejściu do problematyki kultury robotniczej koncepcje szerszego rozu­
mienia kultury, nawiązując przy t y m do osiągnięć i doświadczeń zdo8 0

Por. J . S z c z e p a ń s k i , Założenia
i zagadnienia badań nad klasą robot­
„Studia Socjologiczne", nr 1: 1964, s. 14-15.
W ciągu ostatnich kilku lat problematyka czasu wolnego stała się istotnym
ogniwem w badaniach nad stylem życia społeczeństwa polskiego.
K . D o b r o w o l s k i , Studia nad życiem
społecznym
i kulturą,
Wrocław
1966.
F . A d a m s k i , Hutnik i jego rodzina, Katowice 1966; W. M r o z e k , Rodzina
górnicza, Katowice 1965.
niczą,

8 1

8 2

3 8

�152

ANDRZEJ

STAWARZ

34

bytych w badaniach nad kulturą ludową . Rozbieżności w podejmowa­
niu określonej problematyki badawczej, zarysowane tu w sposób
oczywiście uproszczony, wynikają z odmienności tradycji badawczych,
możliwości warsztatowych oraz różnic w pojmowaniu kultury w ramach
poszczególnych nauk społeczno-humanistycznych. Na tej kanwie rozwi­
jają się liczne dyskusje i polemiki prowadzące niekiedy do prób zniwe­
lowania teoretycznych i metodologicznych rozbieżności. Problemowi te­
mu, jak dotąd, poświęcono chyba za mało uwagi podczas oficjalnych
spotkań konferencyjnych i poważnych sympozjów naukowych . Do cie­
kawszych prób zdefiniowania kultury robotniczej jako wspólnego przed­
miotu badań k i l k u nauk humanistycznych należą propozycje D. Dobro­
w o l s k i e j i E. Pietraszka . Sformułowane przez nich „robocze" defi­
nicje, choć różnią się nieco między sobą, są przyjmowane bez większych
zastrzeżeń przez ogół badaczy. Definicje te powstały na podstawie szcze­
gółowej analizy propozycji wcześniejszych, np. F. Grossa , a także teo­
retycznych wyników prac wymienionych autorów. Niemniej dyskusje
trwają nadal, niekiedy powraca się do propozycji dawniejszych »9 i wciąż
wysuwa nowe .
Nie rozwijam w t y m artykule rozważań nad problemem definicji
kultury robotniczej, który wart jest sam w sobie zupełnie odrębnego
i szczegółowego opracowania. Poprzestając na k i l k u ogólnych stwierdze­
niach pragnę jedynie zaznaczyć, że mimo wspólnego przedmiotu badań
zarówno etnografia, jak historia i socjologia interesują się w różnym
stopniu podobnymi zagadnieniami kultury robotniczej. Systematyka tych
35

36

37

38

40

8 4

Dla przykładu warto tu w s p o m n i e ć o próbie zastosowania bystroniowskiej
koncepcji autorytetu na gruncie badań nad kulturą robotniczą, por. A. K u c z y ń s k a - S k r z y p e k , Kultura
ludowa — kultura robotnicza (mpis przygotowany
do druku).
Por. referaty i sprawozdanie z konferencji w kwartalniku „Kultura i Spo­
łeczeństwo", t.* 13: 1969, nr 3 i 4, także t. 15: 1973 „Łódzkich S t u d i ó w Etnograficz­
nych", w którym pomieszczono referaty z narady roboczej na temat kultury ro­
botniczej (Łódź, marzec 1972). Aktualnie w druku znajdują się materiały z podob­
nych sesji, które odbyły się we wrześniu 1977 r. w Łodzi i w marcu 1979 r
w Żyrardowie.
D o b r o w o l s k a , Z zagadnień
kultury..., s. 83-112.
P i e t r a s z e k , Etnograficzne
badania..., s. 29-31; t e n ż e , Typy
środowisk
robotniczych a ich kulturowe zróżnicowanie,
„Kultura i Społeczeństwo", t. 19:
1969, nr 4, s. 105-108.
G r o s s , Proletariat..., s. 62-80.
Por. S. M i c h a l s k i , Geneza kultury robotniczej i jej teoretyczne
prze­
słanki w wersji Stefana Rudniańskiego,
„Kultura i Społeczeństwo", t. 21: 1971,
nr 1, s. 85-103.
Ciekawa i zarazem mocno kontrowersyjna jest ostatnio propozycja E . K a ­
c z y ń s k i e j , która próbuje zastosować koncepcję „kultury ubóstwa" O. Lewisa
w odniesieniu do kultury robotniczej ziem polskich w X I X w. (Spotkanie w r a ­
mach Zespołu Badań nad Kulturą Robotniczą Instytutu Historii Uniwersytetu
Warsz*tfb.-..c , v. ^ c a ł k a c h 1980 r.).
8 5

8 6

8 7

8 8

8 9

4 0

6

�BADANIA NAD KULTURĄ

ROBOTNICZĄ

153

zagadnień nie jest łatwa do ustalenia. Podział na dziedziny dokonany
poniżej określony jest w przeważającej mierze poprzez antropologiczne
rozumienie k u l t u r y " , zatem bliższy będzie zapewne ujęciom etnogra­
ficznym, a w mniejszym stopniu socjologicznym.
3.2. Prace syntetyzujące wiedzę o kulturze robotniczej. Zanim omó­
wimy prace tematyczne warto zapoznać się z postępami w opracowaniu
syntez i monografii. Dotychczasowy stan badań nie pozwala, jak się
wydaje, na przygotowanie pełnej syntezy dziejów kultury robotniczej
w Polsce. Ostatnio podejmowane próby stworzenia syntezy mają prze­
ważnie charakter popularnonaukowy. Najobszerniejsze i stosunkowo peł­
ne jest aktualnie opracowanie W. L . Karwackiego pt. Kultura i oby­
czaje robotników « które dotyczy okresu X I X i początków X X w. Autor
charakteryzuje bliżej przenikanie różnorodnych elementów kulturowych,
głównie wywodzących się z tradycji chłopskich, do środowisk robotni­
czych, wpływ procesów urbanizacyjnych na kulturę robotniczą, rozwój
świadomości narodowej robotników, rolę literatury i piosenki w kształ­
towaniu się postaw społecznych klasy robotniczej, wreszcie kulturę poli­
tyczną proletariatu. Nie zapomina też o charakterystycznych formach
życia towarzyskiego, o uczestnictwie robotników w życiu kulturalnym
(teatr, początki kina) oraz o materialnych wytworach typowych dra
środowisk robotniczych (odzież, mieszkanie). Praca Karwackiego, aczkol­
wiek nie wyczerpuje zupełnie problematyki kultury robotniczej, przed­
stawia dużą wartość poznawczą. Z drugiej strony zauważyć też trzeba,
że większość uogólnień autor wyprowadził na podstawie analizy mate­
riałów (bez podania źródeł) dotyczących łódzkiego okręgu przemysłowe­
go, stosunkowo rzadko wykorzystując możliwości porównań z innymi
ośrodkami.
Pewnych cech syntetyzującego spojrzenia na wiele zagadnień k u l ­
tury robotniczej możemy dopatrzeć się w opublikowanym również nie­
dawno dziele Historia kultury materialnej Polski w zarysie**. W pracy
tej odnajdujemy krótką i dość ogólną zarazem charakterystykę sposobu
urządzania wnętrz mieszkalnych, ubioru, pożywienia, wreszcie akceso­
riów materialnych wiążących się z wypoczynkiem, zabawą i rodzącym
się u schyłku X I X w. wśród robotników sportem.
Walory ogólniejszego spojrzenia na przemiany społeczno-obyczajowe
proletariatu w okresie 1815-1864 odnajdujemy w artykule S. Kowalskiej-Glikman " zamieszczonym w bardzo interesującej pracy zbiorowej
" Por. L . J . L u z b e t a k , Kościół
a kultury, Warszawa 1972, s. 65-120, 325¬
329; A. K ł o s k o w s k a , Kultura masowa, Warszawa 1980, s. 21-42.
W. L . K a r w a c k i , Kultura i obyczaje robotników,
[w:] Polska klasa ro­
botnicza. Zarys dziejów,
t. 1, cz. 1, Warszawa 1974, s. 705-831, t. 1, cz. 3, Warsza­
wa 1978, s. 707-884.
« Historia kultury materialnej Polski w zarysie. Opracowanie zbiorowe pod
redakcją W. H e n s 1 a i J . P a z d u r a , t. 5, Wrocław 1978; t. 6, Wrocław 1979.
" S. K o w a l s k a - G l i k m a n
B^tniry.
[ w ] Przemiany społeczne
w
Kró­
lestwie Polskim 1815-1864, Wrocław 19,9, s. 36O-370.
tó

�154

ANDKZEJ

STAWARZ

dotyczącej całokształtu przemian społeczeństwa Królestwa Polskiego
przed powstaniem styczniowym.
Aktualnie najbardziej dotkliwie odczuwalny jest brak syntezy współ­
czesnej kultury robotniczej. Nieduże objętościowo artykuły drukowane
w czasopismach społeczno-kulturalnych oraz niedawno opublikowana
praca W. Loranca Kultura
i świat robotniczy
nie zadowalają nas
w t y m względzie, są co najwyżej przyczynkami do przyszłej syntezy.
3.3. Ujęcia monograficzne. Przez opracowania monograficzne należy
rozumieć przede wszystkim takie prace, w których autorzy zajmowali
się opisem dawnej bądź teraźniejszej kultury konkretnego środowiska
proletariackiego, grupy zawodowej, załogi fabrycznej itp.
Jak dotychczas żadna grupa zawodowa robotnicza związana z okre­
śloną branżą przemysłu nie posiada — w skali całego kraju — swojej
pełnej monografii. Jeśli zawęzimy wymagania do chronologii i zasięgu
terytorialnego, to okazuje się, że tylko kultura włókniarzy łódzkich oraz
wielkoprzemysłowej klasy robotniczej Górnego Śląska zyskały w ostat­
nich latach opracowania o charakterze monograficznym. Mam tu na
myśli obszerne opracowanie Włókniarze
łódzcy* , a przede wszystkim
ostatnio wydany pierwszy tom dziejów miasta Ł o d z i w którym k i l k u ­
nastu autorów dość szczegółowo omawia zagadnienia rodowodu i dróg
rozwoju kultury i oświaty w Łodzi, dalej problematykę języka, zwy­
czaje i obyczaje związane z pracą, warunkami bytu, życiem rodzinnym,
czasem wolnym, świętami itp., także szkolnictwo, rozwój społecznych
stowarzyszeń kulturalno-oświatowych, życie literackie, prasę, ruch wy­
dawniczy działalność bibliotek teatru ruch muzyczny plastykę
kulturę fizyczną. W ten sposób otrzymaliśmy monografię kultury mia­
sta Łodzi (do roku 1918) Na t y m tle możemy ocenić wartości tworzone
6

do wspólnego dorobku społeczeństwa
Autorami nracy ^ w y t r a w n i
nie z p h r l k ł o W

iq„

¡8 p

P
7

h a r f i e ?nnVi

^kndl

t lim

P W irh

aro

T K^c^nC^^Tn^fiT
Hot
7 iTlf
;
™
lerenowycn prowaazonycn w iatacn
y

r a c o w

w a n l u

; .
°P
y
^ pozostaiycn zagaonien wykorzystano
wiele wcześniejszych opracowań liczne inlormatory drukowane związa­
ne z działalnością instytucji kulturalnych, a także bogatą XIX-wieczną
prasę.
Na bliższą uwagę zasługuje też praca Folklor robotniczej Łodzi *•
która jest pokłosiem oryginalnego konkursu. Nie jest to opracowanie
pełne, a to na skutek niekompletności materiałów konkursowych. Pewną
w a d ą jest też i to, że nie podjęto próby przedstawienia zmian zachodzą4 5

W. L o r a n c , Kultura i świat robotniczy, Warszawa
Włókniarze
łódzcy. Monografia, Łódź 1966.
Łódź, dzieje miasta, t. 1, do 1918 r., Łódź—Warszawa
*&gt; Tamże, s. 493-507 (opracowała B. K o p c z y ń s k a « Folklor robotniczej Łodzi. Pokłosie konkursu, Łódź

1979.

46

47

1980.
Jaworska).
1976.

�BADANIA NAD KULTURĄ

155

ROBOTNICZĄ

cych w kulturze robotniczej w sposób bardziej dynamiczny, szczególnie
że opisy dotyczą okresu od schyłku X I X w. do roku 1939.
Bardzo interesującą propozycją jest praca A. Gładysza o kulturze
środowisk wielkoprzemysłowego proletariatu Górnego Ś l ą s k a . Cho­
ciaż i tu zabrakło przedstawienia całokształtu kultury robotniczej, to
jednak autor dokonał pewnego istotnego kroku naprzód w badaniach.
Wykazał on istnienie wartości w dawnej kulturze robotniczej, które
należałoby przywrócić i rozpowszechnić wśród społeczeństwa dzisiejszej
konurbacji górnośląskiej.
Do udanych prac zaliczymy też opracowanie W. Bielickiego poświę­
cone kolejarzom . Jest to monografia socjologiczna porównawczo uka­
zująca dwa współczesne środowiska osiedli kolejarskich (w Piastowie
i Ostrołęce) poprzez pryzmat życia rodzinnego oraz uczestnictwa k u l t u ­
ralnego badanych rodzin. Autor rozwija też w ą t e k teoretyczny próbując
określić miejsce kolejarzy we współczesnej kulturze robotniczej.
Ponadto trzeba wymienić cały szereg monografii zakładów przemy­
słowych i ich załóg. Bodaj najwięcej takich opracowań powstało w od­
niesieniu do branży włókienniczej. W tej grupie na bliższą uwagę za­
sługują prace o Zakładach Żyrardowskich w X I X i na początku
X X w. W monografiach tych odnajdujemy stosunkowo wiele danych
0 standardzie życiowym robotników (budżety rodzinne, pożywienie), wa­
runkach mieszkaniowych, stosunkach między podwładnymi i przełożo­
nymi w pracy. Nie brak też bliższych informacji o tzw. zapleczu socjal­
n y m ' i kulturalnym stworzonym przez właścicieli fabryki dla załogi.
Autorzy pominęli jednakże (lub uwzględnili w małym stopniu) szereg
innych ważkich zagadnień, takich jak rodzina, współżycie zbiorowości,
rozrywki, zwyczaje doroczne i rodzinne itp. Luk tych nie wypełniła
niestety wydana ostatnio monografia dziejów Żyrardowa .
Poważne osiągnięcia na polu monografistyki zakładów przemysło­
wych notują od kilkunastu lat socjolodzy. Szczególnie cenne są opra­
cowania dotyczące fabryk i ich załóg w Polsce południowej. Inicjatorem
1 kierownikiem wielu z tych badań był K. Dobrowolski. Z ciekawszych
prac obejmujących swym zakresem k u l t u r ę robotniczą warto wymienić
wieloczęściową monografię klasy robotniczej Nowej H u t y * oraz opra50

51

5 2

53

5

5 0

A. G l a d y s z , Kultura środowisk
wielkoprzemysłowych,
Katowice 1975.
W. B i e l i c k i , Kolejarze. Rodzina, zawód,
kultura, Warszawa 1S74.
J . K a z i m i e r s k i , Dzieje Zakładów
Żyrardowskich
i ich załogi w latach
1829-1885, Warszawa 1979 (praca doktorska, mpis, Instytut Historii PAN); K . Z w o ­
l i ń s k i , Zakłady
Żyrardowskie
w latach 1885-1915, Warszawa 1979 (opublikowa­
na praca doktorska).
Żyrardów
1829-1945. Praca zbiorowa pod redakcją I. P i e t r z a k - P a wł o w s k i e j , Warszawa 1980.
A. S t o j a k , Studia nad załogą Huty im. Lenina, Wrocław 1967; R. S i e ­
m i ń s k a , lyoioe życie w nowym mieście, Warszawa 1969, i in.
5 1

5 2

58

5 4

�156

ANDRZEJ

STAWARZ

55

cowanie dotyczące załogi Huty Aluminium w Skawinie . Etnografów
zaś bliżej powinna zainteresować rozprawa I . H u t k i o załodze ZUT
Zgoda . Jest to zwarta i stosunkowo pełna monografia życia społecz­
nego i kultury materialnej środowiska robotniczego uformowanego
w osadzie Zgoda wokół pobliskiej huty. Praca dotyczy głównie okresu
międzywojennego. Z punktu widzenia badań nad obyczajem klasy ro­
botniczej praca ta wnosi więcej wartościowego materiału niż wymie­
nione wyżej opracowania o Nowej Hucie czy Skawinie, w których wię­
cej uwagi poświęcono formom zinstytucjonalizowanego życia kultural­
nego.
Mówiąc o monografiach kultury robotniczej różnych środowisk czy
grup zawodowych powinniśmy pamiętać o ludności dwuzawodowej, np.
chłopach-robotnikach, a także o robotnikach, którzy w niektórych rejo­
nach kraju zdominowali osadnictwo typu wiejskiego. W pierwszym przy­
padku ograniczymy się do stwierdzenia stanu poważnego zaawansowa­
nia badań socjo-ekonomicznych i etnograficznych, przy czym nie ma
t u chyba potrzeby cytowania ogólnie znanych najcenniejszych publikacji.
W drugim przypadku sytuacja jest diametralnie odmienna. Aktualnie
dysponujemy zaledwie jedną wartościową pozycją, t j . opracowaniem
E. Pietraszka Wieś robotnicza^,
w którym dość szeroko przedstawiono
socjologiczną i po części etnograficzną problematykę życia robotników
na wsi. Autor oprócz literatury wykorzystał interesujące materiały z ba­
dań w rejonie Krakowa.
3.4. Ujęcia tematyczno-problemowe. P r a c a z a w o d o w a (zarob­
kowa) zajmuje nadal bardzo ważne miejsce w życiu klasy robotniczej.
Odgrywa pierwszorzędną rolę nie tylko w kształtowaniu jednostek, ich
postaw i aspiracji, ale także waży na rozwoju rodziny, wreszcie spełnia
szereg ogólniejszych funkcji, np. kulturotwórczych. Ma też istotny wpływ
na kształtowanie się systemu wartości przyjmowanego przez ogół klasy
robotniczej. Praca będąca do niedawna prawie wyłącznym przedmiotem
badań ekonomii, psychologii czy ergonomii budzi coraz żywsze zainte­
resowanie w socjologii. Wiele też wskazuje i na to, że coraz bliżej tej
dziedziny kultury jest i etnografia .
Z osiągnięć badawczych w zakresie zagadnień pracy i zawodu
w ostatnich latach na szczególniejszą uwagę zasługują prace D. Dobro56

58

" Studia nad załogą Huty Aluminium w Skawinie. Praca zbiorowa pod re­
dakcją K . D o b r o w o l s k i e g o , Wrocław 1969.
" I . H u t k a, Środowisko
robotników
fabrycznych Huty Zgoda obecnie ZUT
Zgoda, [w:] Materiały
do historii załóg fabrycznych w Polsce Południowej,
Wro­
c ł a w 1966, s. 7-70.
E . P i e t r a s z e k , Wieś robotnicza. Zarys problematyki socjologicznej, Wro­
c ł a w 1969.
w Por. A. Z a d r o ż y ń s k a , Homo'faber
— homo ludens, (Warszawa 1980,
mpis autorki).
8 7

�BADANIA NAD KULTURĄ

ROBOTNICZĄ

157

wolskiej. Przypominając tylko tytuł jej wcześniejszej publikacji 59 sku­
pię się na bliższym przedstawieniu ostatniej książki tej autorki pt. Praca
w życiu człowieka «». Dobrowolska dość wszechstronnie charakteryzuje
rolę pracy w życiu współczesnego Polaka odwołując się do wyników
własnych badań prowadzonych głównie w środowiskach robotniczych,
a także wykorzystując syntetyzujące rzeczywistość w y n i k i prac innych
badaczy. W swojej pracy Dobrowolska przedstawiła wiele ciekawych
i udokumentowanych tez (np. na podstawie materiałów pamiętnikar­
skich) odnoszących się do takich zagadnień, jak droga do zawodu, miej­
sce pracy zawodowej w systemie wartości jednostki, praca zawodowa
a środowisko społeczne, kultura i etyka zawodowa, praca a styl życia,
i wiele innych. Zagadnienie roli pracy w rozwoju kultury robotniczej
nie zostało wyodrębnione w wyraźny sposób, nie mniej znalazło — jak
sądzę — właściwe odbicie dzięki stosowanym przez Dobrowolską licz­
nym porównaniom stosunku do pracy różnych grup zawodowych.
Inne publikacje, które warto byłoby wymienić, wiążą się ściśle z bar­
dziej zawężonym przedmiotem badań, określanym przez socjologów
mianem kultury pracy. Jest to termin może niezbyt adekwatny i budzi
on liczne kontrowersje, chociażby ze względu na to, że w naukach humanistyczno-społecznych funkcjonuje wiele, często w sposób istotnie
różniących się, definicji kultury. Dość powiedzieć, że nie ma też ogól­
nie przyjmowanej definicji kultury pracy . Na użytek niniejszego arty­
kułu przyjmuję, że w tej części interesują mnie te opracowania, w któ­
rych znajdują odbicie wszelkie kulturowe aspekty procesu pracy, szcze­
gólnie wśród robotników.
Do ciekawszych propozycji w tej dziedzinie należą publikacje B. Go­
łębiowskiego . Zasadniczo nawiązuje w nich autor do podstawowych
tradycji obyczaju zawodowego górników *, szeroko korzystając z opu­
blikowanych po wojnie zbiorów p a m i ę t n i k ó w . Istotną cechą dociekań
B. Gołębiowskiego jest próba przedstawienia najważniejszych zmian do­
konujących się w obyczaju zawodowym (przygotowanie do zawodu,
przyjęcie do społeczności górniczej, współżycie między górnikami jako
towarzyszami pracy) w aspekcie zachodzących przewartościowań i do61

62

6

64

» D. D o b r o w o l s k a , Studia nad znaczeniem pracy dla człowieka,
War­
szawa 1974.
D. D o b r o w o l s k a , Praca w życiu człowieka,
Warszawa 1980.
Por. Z . A. Ż e c h o w s k i, Kultura pracy — pojęcie i podstawowe proble­
my, „Ruch prawniczy, ekonomiczny i socjologiczny", z. 4: 1974, s. 77-90; D o b r o ­
w o l s k a , Praca w życiu...,
s. 171-180; Kształtowanie
postaw zawodowych.
Wy­
brane zagadnienia kultury pracy, S. K o w a l s k a [red.], Wrocław 1964, s. 11 n.
M. in. B . G o ł ę b i o w s k i , Biografie zawodowe i kultura pracy
górników,
„Kultura i Społeczeństwo", t. 16: 1972, nr 1, s. 29-42.
Por. L i g ę z a , Ż y w i r s k a , Zarys kultury..., s. 149-162.
" P o r . Życiorysy
górników,
M. Ż y w i r s k a [oprać], Katowice 1949;
Pamięt­
niki górników,
B. G o ł ę b i o w s k i [red.], Katowice 1973.
6 0

8 1

6 8

6 8

�158

ANDRZEJ

STAWARZ

konującego się znacznego awansu społeczno-zawodowego górników w wa­
runkach ustroju socjalistycznego «.
Inni badacze na ogół w mniejszym stopniu zajmowali się podobną
problematyką. Na bliższą uwagę etnografów zasługują jeszcze np. stu­
dia nad konkretnymi załogami zakładów przemysłowych (por. 3.3), z któ­
rych inspirująco może oddziaływać na badaczy obyczaju zawodowego
artykuł G. Pomian poświęcony funkcjonowaniu wzorów zachowań pod­
czas pracy w społeczności robotników dużego zakładu przemysłowego «6.
Trzeba także stwierdzić, że badania nad problematyką tzw. kultury
pracy w aspekcie historycznym podejmowane są rzadko. Jak się wydaje,
jedyną godną większej uwagi publikacją tego rodzaju, jaka pojawiła
się w ostatnich latach, jest artykuł J. Żarnowskiego poświęcony zagad­
nieniom pracy robotników w okresie międzywojennym « Autor wyko­
rzystał takie materiały, jak drukowane pamiętniki (por. 1.2) oraz spra­
wozdania Komisji Ankietowej IGS-u. Artykuł jest bez wątpienia cie­
kawą próbą ukazania roli pracy w kulturze robotniczej okresu 1918-1939,
osobliwie w czasach narastającego bezrobocia.
Zagadnienie szeroko pojmowanego ż y c i a r o d z i n n e g o należy
niewątpliwie do grupy najlepiej zbadanych, szczególnie w odniesieniu
do współczesności. Istnieje ponad 600 znaczących prac poświęconych
małżeństwu, rozwojowi rodziny, społecznej pozycji kobiety i t p .
Do
ciekawszych i obszerniejszych prac w t y m zakresie zaliczymy zbiorowe
opracowanie Przemiany rodziny polskiej «9,
k t ó r y m ujęto problematy­
kę rodziny w wielu aspektach — historycznym, socjologicznym, demo­
graficznym, a także literackim. Z innych opracowań ogólniejszych
uwzględniających w większym stopniu zagadnienia współczesnej rodziny
robotniczej warto wymienić prace A. Kłoskowskiej , J. Komorowskiej n
oraz F. Adamskiego .
6 8

w

70

72

6 5

Podobnej analizy dokonał tenże badacz w odniesieniu do ludności dwuzawodowej, por. B. G o ł ę b i o w s k i , Kultura pracy i kultura społeczna
chłopówrobotników
w świetle
ich pamiętników,
„Kultura i Społeczeństwo", t. 17: 1973,
nr 1, s. 149-160.
W zbiorze pt. Z zagadnień 'kultury pracy robotników
przemysłowych,
War­
szawa 1969.
J . Ż a r n o w s k i, Kultura pracy klasy robotniczej w Polsce okresu między- *
wojennego, Polska klasa robotnicza. Studia historyczne,
t. 8, Warszawa
1978,
s. 268-291.
«8 Obszerne bibliografie zawiera większość prac monograficznych p o ś w i ę c o ­
nych rodzinie. Problematykę najnowszych badań syntetycznie przedstawiła nie­
dawno A. E o d z c w i c z w przeglądzie pt. Tematyka badań nad rodziną
prowa­
dzonych w Polsce w latach 1975-1979, „Problemy rodziny", nr 6: 1979, s. 60-66.
es Przemiany rodziny polskiej, J . K o m o r o w s k a [red.], Warszawa 1975.
A. K ł o s k o w s k a , Rodzina w Polsce Ludowej, Warszawa 1965.
J . K o m o r o w s k a , Rodzina wielkomiejska,
[w:] Socjologiczne
zagadnienia
stolicy i aglomeracji, Warszawa 1969.
F . A d a m s k i , Modele małżeństwa
i rodziny a kultura masowa, Warszawa
1970.
M

6 7

7 0

7 1

7 2

�BADANIA NAD KULTURĄ

159

ROBOTNICZĄ

Wśród stosunkowo nielicznych jeszcze badań historycznych na bliż­
szą uwagę zasługują studia A. Żarnowskiej , przeprowadzone w odnie­
sieniu do proletariatu wielkoprzemysłowego Warszawy i niektórych i n ­
nych środowisk (np. Żyrardowa) z przełomu X I X i X X w. Określając
ogólne cechy strukturalne rodzin autorka posłużyła się głównie druko­
wanymi rosyjskimi źródłami statystycznymi. Problematyka rodziny we­
szła także w zakres nowatorskiej pod względem metody pracy S. K o walskiej-Glikman , poświęconej w głównej mierze zagadnieniu ruchli­
wości społeczno-zawodowej różnych warstw społeczeństwa Warszawy
w połowie ubiegłego stulecia. Natomiast ogólne cechy rozwoju rodziny
robotniczej w tymże stuleciu określili w swoich pracach Z. T y s z k a
oraz Z. Jabłonowska .
Znacznie pełniej opracowano problematykę rodziny robotniczej dla
okresu powojennego.'Szczególnie poważnym dorobkiem poszczycić się
może Z. Tyszka. Badacz ten posługując się technikami typowo socjolo­
gicznymi poznał od strony struktur i funkcji rodziny robotnicze Pozna­
nia
i K o n i n a . W rezultacie tychże badań oraz analizy obszernej l i ­
teratury przedmiotu autor ten stworzył cenną syntezę pt. Rodziny ro­
botnicze w Polsce™, przedstawiając niemal cały wachlarz socjologicz­
nych zagadnień. Można tu wspomnieć i o innych wcześniejszych pracach
ogólnie charakteryzujących typy rodzin robotniczych .
Nie bez znaczenia są studia nad wybranymi problemami życia ro­
dzinnego. I tak, coraz lepiej rozwijają się badania nad zawieraniem mał­
żeństw robotniczych , nad kontaktami sąsiedzko-towarzyskimi rodzin
73

74

75

76

7 7

78

80

81

7 8

A. Z a r n o w s k a ,
Status rodzinny robotników
przemysłowych
Warszawy
u schyłku
XIX w., [w:] Warszawa popowstaniowa 1864-1918, z. 2, „Studia War­
szawskie", t. 2, Warszawa 1969, s. 5-44; t e j ż e , O sytuacji rodzinnej
wielkoprze­
mysłowego
proletariatu
Warszawy na przełomie
stuleci, [w:]- Wielkie
zakłady
przemysłowe
Warszawy, Warszawa 1978, s. 333-341; t e j ż e , Rodzina i status ro­
dzinny robotników
przemysłu
i rzemiosła
Królestwa
Polskiego u schyłku XIX w.,
Polska klasa robotnicza. Studia historyczne, t. 2, Warszawa 1971, s. 47-78.
S. K o w a l s k a - G l i k m a n ,
Ruchliwość
społeczna
i zawodowa
mieszkań­
ców Warszawy w latach 1845-1861, Wrocław 1971.
Z. T y s z k a , Socjologia rodziny, Warszawa 1979, s. 100-109.
Z. J a b ł o n o w s k a , Rodzina w XIX i na początku
XX w., [w:] Przemiany
rodziny..., s. 52-74.
Z. T y s z k a , Zmiany . w strukturze rodziny robotniczej, „Studia Socjolo­
giczne", nr 4: 1967, s. 201-226.
Z. T y s z k a , Przeobrażenia
rodziny robotniczej w warunkach
uprzemysło­
wienia i urbanizacji, Warszawa 1970; t e n ż e , Badania nad rodziną
robotniczą
w uprzemysławianym
rejonie konińskim,
Zeszyty Badań Rejonów U p r z e m y s ł a ­
wianych, nr 65: 1976, s. 226-236.
Z. T y s z k a , Rodziny robotnicze w Polsce, Warszawa 1977.
A. D o d z i u k - L i t y ń s k a , D. M a r k o w s k a ,
Rodzina w miastach pol­
skich, Wrocław 1971.
" N p . B. Ł o b o d z i ń s k a , Małżeństwo
w mieście,
Warszawa 1970; W. W ar z y w o d a - K r u s z y ń s k a , Małżeństwa
a struktura społeczna,
Wrocław 1974*
i in.
7 4

7 6

7 6

7 7

7 8

7 9

8 0

�160

ANDRZEJ

STAWARZ

82

83

robotniczych , a także ich życiem odświętnym . Pojawiają się też pra­
ce dotyczące rodzin o jednolitym profilu zawodowym, zarówno tych
związanych z pracą w przemyśle s , jak i poza n i m *.
Badania nad k u l t u r ą m a t e r i a l n ą robotników przedstawiają pe­
wien problem metodologiczny wynikający z faktu niemal całkowitego
braku własnej wytwórczości. Robotnicy bowiem korzystają w najszer­
szym zakresie z produkcji masowej wyrobów standardowych. Oczywiście
produkcji tej dokonują sami robotnicy, i to z myślą o zaspokajaniu po­
trzeb całego społeczeństwa. Mimo standaryzacji i masowości w sferze
kultury materialnej, humanistów mogą bliżej interesować psychospo­
łeczne aspekty tej problematyki, np. aspiracje, upodobania, mody i zwy­
czaje robotników odnoszące się do ubioru, urządzania wnętrz mieszkal­
nych, a także realizowany styl konsumpcji pożywienia czy innych dóbr
o charakterze materialnym.
Jak się okazuje, prac ściśle etnograficznych w zakresie kultury ma­
terialnej robotników mamy niezmiernie mało. Na bliższą uwagę zasługują
a r t y k u ł y E. W ł a d y k o w e j
i A. Kuczyńskie j-Skrzypek " poświęcone
problematyce urządzenia wnętrz mieszkań robotniczych w Łodzi i Ży­
rardowie na przełomie X I X i X X w. Badania tego typu dotyczące współ­
czesności są nadal w fazie p o c z ą t k o w e j
W zakresie badań nad odzieżą robotniczą sytuacja też nie jest lepsza.
Do ciekawych zaliczyć możemy artykuł G. Woźniczko-Baranowskiej »
o ubiorze klasy robotniczej I I połowy X I X w. Najgorzej przedstawia się
sytuacja na polu badań nad przemianami wzorów konsumpcji pożywienia.
Współcześnie zagadnienie to wiąże się na ogół z badaniem budżetów ro­
dzinnych i ujmuje w sposób statystyczny. Wypływające stąd opracowa4

8

86

88

8

8 2

K . S z w a j a , Przemiany życia społecznego
rodzin robotniczych w wielkim
mieście,
[w:] Studia nad organizacją
życia społecznego
w wielkim mieście,
War­
szawa 1973.
J . K o m o r o w s k a , Społeczne
zróżnicowanie
i typologia świątecznej
kul­
tury rodziny, „Kultura i Społeczeństwo", t. 23: 1979, nr 1/2, s. 189-202, i in. arty­
k u ł y tej autorki.
B . G o ł ę b i o w s k i , Rodzina górnicza, „Odra", nr 1: 1972.
Np. L . M a s i u k i e w i c z, Rodzina robotnicza państwowych
gospodarstw
rolnych, „Rocznik Słupski", 1979, s. 100-112.
E . W ł a d y k o w a, Mieszkanie łódzkich
robotników,
[w:] Folklor
robot­
niczej..., s. 13-29.
A . K u c z y ń s k a - S k r z y p e k , Urządzenie
mieszkań
rodzin
robotniczych
Żyrardowa
w końcu XIX i na początku
XX w., „Polska Sztuka Ludowa", R. 32:
1978, nr 1, s. 43-50.
Por. A . R ę b o w s k a - S o w i n a , Organizacja życia i sposobu
użytkowania
mieszkania jako wskaźnik
zurbanizowania
rodzin robotniczych pochodzenia na­
pływowego,
K r a k ó w 1970 (mpis powiel.); W. M a l i c k a , Mieszkanie — formy
przestrzenne i aspekty społeczne [w:] Przemiany rodziny..., s. 175-198.
G . W o ź n i c z k o - B a r a n o w s k a , Przemiany
w sposobie ubierania się
robotników
większych
ośrodków
miejskich Królestwa
Polskiego w latach 1864¬
1900, Polska klasa robotnicza. Studia historyczne, t. 6, Warszawa 1974, s. 119-133.
8 8

8 4

8 5

8 6

8 7

8 8

8 9

�BADANIA NAD KULTURĄ

ROBOTNICZĄ

161

nia ekonomiczne nie posłużyły jednak, jak dotąd, rozwinięciu poszuki­
wań etnograficznych w odniesieniu do stylu konsumpcji w obrębie śro­
dowisk robotniczych. Stosunkowo rzadko problematyka ta jest uwzględ­
niana w monografiach załóg fabrycznych .
Temat w s p ó ł ż y c i a z b i o r o w o ś c i , w odniesieniu do klasy ro­
botniczej funkcjonującej w ramach bardzo wielu społeczeństw, należy
wciąż do zbyt słabo zbadanych. Tylko niektórzy badacze w ramach obszer­
niejszych monografii załóg bądź zbiorowości robotniczych innego rodzaju,
a także w powiązaniu z innymi zagadnieniami (rodzina, czas wolny), po­
dejmowali problematykę więzi społecznej stosunków sąsiedzkich i kon­
taktów towarzyskich, integracji społecznej m . Jest to niewątpliwie te­
matyka trudna obecnie do pełniejszego ujęcia w badaniach historycz­
nych (ograniczenia bazy źródłowej) czy nawet etnograficzno-historycznych. Nie mniej są t u ogromne szanse rozwoju tego typu badań w odnie­
sieniu do współczesności, chociażby na bazie dotychczasowych znacznych
osiągnięć w procesie poznania wiejskich społeczności lokalnych.
Badania nad u c z e s t n i c t w e m k u l t u r a l n y m robotników są
systematycznie rozwijane od kilkunastu lat przez liczne grono socjo­
logów k u l t u r y i k i l k u historyków. Pewne zagadnienia nie są
obce i etnografom (rozrywki, gry i zabawy itp.). Całość tej problema­
t y k i mieści się w bardzo popularnym od lat nurcie badań nad tzw. czasem
wolnym (por. 2.2). Współcześnie spojrzenie na uczestnictwo robotników
w kulturze komplikuje się na skutek dynamicznego rozwoju „trzeciego
układu kultury", czyli kultury masowej*.
Do ciekawszych prac empirycznych poświęconych badaniu wzorów
wykorzystania czasu wolnego, kształtowaniu się aspiracji, dążeń w za­
kresie uczestnictwa kulturalnego należą w ostatnich latach studia D.
CzaudernyM nad środowiskami wielkoprzemysłowej klasy robotniczej
Górnego Śląska oraz P. Skerisa
o mieszkańcach robotniczego osiedla
w Lublinie. Obie te prace powstały na podstawie badań ankietowych
w kilkuset wybranych rodzinach na przełomie lat 60- i 70-tych. Nato­
miast problematyka potrzeb i aspiracji kulturalnych robotników, od lat
90

9 0

Przykładem mogą być w tym względzie fragmenty pracy Z w o l i ń s k i e ­
go, Zakłady
Żyrardowskie...,
s. 144-152. Autor starał się dość dokładnie opisać
standard życia robotników na tle ówczesnych płac i cen. Niektóre ustalenia wy­
magają jednakże weryfikacji ze strony etnografów.
'i Np. H u t k a, op. cit.; P i e t r a s z e k , Wieś robotnicza,
i in. monografie
(por. 3. 3).
« A. K ł o s k o w s k a , Społeczne ramy kultury, Warszawa 1972; t e j ż e , Kul­
tura masowa...
D. C z a u d e r n a, Czas wolny, jego struktura,
funkcja i
wykorzystanie
w środowisku
robotniczym, Katowice 1973.
P. S k e r i s, Wzory wykorzystania czasu wolnego i uczestnictwo w kultu­
rze w nowym wielkomiejskim
osiedlu robotniczym, „Kultura i Społeczeństwo",
t. 17: 1973, nr 3, s. 151-164.
9 8

8 4

11 — E t n o g r a f i a P o l s k a t . X X V I , z. 1

�102

ANDRZEJ

STAWARZ

95

zresztą postulowana , nadal nie doczekała się szczegółowych opracowań.
Patrząc na zagadnienie czasu wolnego z nieco innej strony warto zau­
ważyć niektóre prace omawiające czynniki, które ograniczają możliwości
wykorzystania czasu wolnego na aktywne bądź nawet bierne uczestnic­
two kulturalne, w zależności od charakteru p r a c y bądź też innych
barier .
Bodaj najobszerniejsze opracowanie z zakresu uczestnictwa kultural­
nego poświęcono włókniarzom . Praca Aktywność
kulturalna
włóknia­
rzy to zbiór kilkunastu artykułów, w których autorzy przedstawili w wie­
lu aspektach (pedagogicznym, zawodowym, społecznym i in. organizację
i zasięg pracy kulturalno-oświatowej we współczesnym zakładzie prze­
mysłowym, a dla porównania z przeszłością także rozwój życia kultural­
nego w początkach naszego stulecia . Ponadto zwięzłe ujęcia podobnych
zagadnień przedstawiono we wspomnianej już monografii
Włókniarze
łódzcy
. W miarę całościowo starano się też obserwować życie k u l t u ­
ralne w innych rejonach kraju, np. na Górnym Śląsku, w Nowej Hucie,
Skawinie, także Szczecinie. Do ciekawszych prac, opartych najczęściej
na wynikach badań ankietowo-kwestionariuszowych, należą szczegółowe
studia T. Goban-Klasa
i A. Gładysza , a także opracowanie, które po­
wstało pod kierunkiem K . Żygulskiego
. Istnieje też sporo publikacji
prezentujących w y n i k i badań sondażowych , które w przeszłości miały
96

97

98

99

1 0 0

1 0 1

m

103

104

9 5

A. K ł o s k o w s k a , Zagadnienia potrzeb i aspiracji kulturalnych
środowisk
robotniczych, „Kultura i Społeczeństwo", t. 13: 1969, nr 3, s. 73-84.
S. K o w a l e w s k a , Charakter pracy robotników
przemysłowych
a uczest­
nictwo w kulturze, [w:] Społeczne
problemy pracy i produkcji, Warszawa 1970.
Z. B o k s z a ń s k i, Młodzi robotnicy a awans kułturalny,
Warszawa 1976.
Aktywność
kulturalna włókniarzy.
Praca zbiorowa pod red. A. K a m i ń s k i e g o i J . M a r c z a k a , Łódź 1969.
Tamże: I . M a c h n i c k a , Potrzeby kulturalno-oświatowe
włókniarzy
na tle
ich czasu wolnego, s. 217-242; B. B u t r y m o w i c z , Potrzeby kulturalne
włók­
niarzy rencistów,
s. 243-277; W. L . K a r w a c k i , Z tradycji pracy kulturalnoo ś w i a t o w e j łódzkich związków
zawodowych, s. 279-322, i in.
W. L . K a r w a c k i , Z zagadnień
kultury i oświaty
robotniczej w Łodzi
w latach 1905-1939, [w:] Włókniarze...,
s. 158-li68; A. K a m i ń s k i ,
Zagadnienie
czasu wolnego ludzi pracy na przykładzie
społeczności
włókniarskiej,
tamże,
s. 463-476.
T. G o b a n - K 1 a s, Młodzi robotnicy Nowej Huty jako odbiorcy i współ­
twórcy
kultury, Wrocław 1971; t e n ż e , Organizacja życia
kulturalnego
załogi
Huty Aluminium w Skawinie, [w:] Studia nad załogą Huty Ałuminium...,
s. 233-255.
A. G ł a d y s z, Problemy życia kulturalnego robotników,
[w:] Klasa robot­
nicza województwa
katowickiego w ćwierćwieczu
Polski Ludowej, Katowice 1972,
s. 210-256.
Zycie kulturalne robotników wielkiego
przedsiębiorstwa
przemysłowego.
Praca zbiorowa pod red. K . Ż y g u l s k i e g o , Wrocław 1971.
Np. T. W o j t o w i c z , Formy aktywności
kulturalnej załogi Zakładów
im.
G. Dymitrowa
w Warszawie, Warszawa 1969, a także drobniejsze studia dot.
ZM Ursus (A. R o s z c z y k ) czy Mera-Zsm (M. Ś m i e t a n k o ) zamieszczone
w pracy pt. Wielkie zakłady przemysłowe...,
s. 691-701, 753-758.
0 6

9 7

98

9 9

m

1 0 1

m

108

1 0 4

�BADANIA NAD KULTURĄ

163

ROBOTNICZĄ

spełniać rolę raportów pomocnych przy planowaniu działalności kultu­
ralno-oświatowej w zakładach przemysłowych.
Prace etnografów i historyków, odnoszące się do dawniejszych form
życia kulturalnego w środowiskach robotniczych, koncentrują się na wy­
branych zagadnieniach. Stosunkowo dobrze zbadano już rozwój czytel­
nictwa , coraz lepsze w y n i k i przynoszą też studia nad kontaktami ro­
botników z teatrem , także ze sportem, rekreacją i turystyką . Szer­
sze odbicie w monografiach załóg (por. 3.3) i niektórych opracowaniach
na temat obyczajowości społeczeństwa polskiego w X I X i X X w. znaj­
duje też problematyka kultury ludycznej .
Problematyka z w y c z a j ó w i o b r z ę d ó w (szczególnie rodzinnych
i dorocznych) funkcjonujących w środowiskach robotniczych najżywiej
interesuje etnografię. W tej sferze życia klasy robotniczej od dawna do­
szukiwano się najtrwalszych pozostałości chłopskiej tradycji. Niewątpli­
wie najbardziej zaawansowane są obecnie badania nad obrzędami włók­
niarzy łódzkich , a ostatnio i żyrardowskich . Kontynuowane są też
badania wśród górników . W pracach tych najwięcej miejsca poświęca
się zazwyczaj obrzędom weselnym i najważniejszym świętom dorocznym
(Boże Narodzenie, Wielkanoc). Badaczy interesuje również problematyka
zachowania treści wierzeniowych o podłożu ludowo-religijnym
. Zanied­
bane są natomiast wyraźnie badania nad religijnością klasy robotniczej.
Zupełnie dobrze rozwijają się badania nad obrzędowością świecką
funkcjonującą współcześnie, chociaż chyba w zbyt małym stopniu objęto
105

1 0 6

1 9 7

108

109

110

1 1 1

1 1 2

1 0 6

J . K r a j e w s k a , Z dziejów
oświaty
robotniczej.
Biblioteki
robotnicze
w Królestwie
Polskim w latach 1870-1914, Polska klasa robotnicza. Studia histo­
ryczne, t. 5, Warszawa 1975, s. 180-209; t e j ż e , Czytelnicttuo wśród
robotników
w Królestwie
Polskim 1870-1914, Warszawa 1979.
W. L . K a r w a c k i , Teatr dla robotników
przed 1914 r., Polska klasa ro­
botnicza. Studia historyczne, t. 7, Warszawa 1976, s. 159-216; M. S l u " S a r s k a ,
Kontakty proletariatu warszawskiego z teatrem do 1939 r., [w:] Wielkie
zakłady...,
s. 373-380.
H . Ł a s k i e w i c z, Sport robotniczy m. st. Warszawy w latach 1918-1939,
[w:] Wielkie zakłady...,
s. 407-431; J . G r y l i c z, Wypoczynek, turystyka,
rekreacja
i sport w Polskich Zakładach
Optycznych, [w:] Wielkie zakłady...,
s. 775-792.
W. L . K a r w a c k i , Zabawy na Bielanach, Warszawa 1978, s. 81-146.
Por. przypis 29.
A. W o ż n i a k , Obrzędy
rodzinne i doroczne w środowisku
robotniczym
Żyrardowa
na przełomie
XIX i XX w. (mpis referatu z sesji naukowej w Żyrar­
dowie, marzec 1979 r.).
H . G e r l i c h , M. G e r l i c h , Obrzędy
i obyczaje grupy zawodowej
górni­
ków, „Górnośląskie Studia Socjologiczne", t. 13: 1979, s. 181-205.
W o ź n i a k , op. cit.; U . J a n i c k a - K r z y w d a , Wierzenia górników
wie­
lickich, Studia i Materiały do Dziejów Żup Solnych w Polsce, Wieliczka, t. 8:
1979, s. 127-156; J . T. C z a r n i c k i , Aspekt społeczny
kultu świętej
Barbary
w ludowej tradycji górników
polskich (praca doktorska, mpis, Katedra Etnografii
U B B Wrocław 1977).
1 0 6

1 0 7

1 0 8

11,9

1 1 0

1 1 1

1 1 S

�IGI

ANDRZEJ

STAWARZ

115

w tego rodzaju badaniach środowiska robotnicze . Z badań socjologicz­
nych warto w t y m miejscu wyróżnić studia nad zwyczajami domowymi
prowadzone od kilku lat przez J. Komorowską . Badaczka ta, posługując
się dość nietypową metodą (prace pisemne i ankietowanie młodzieży
w wieku 17-19 lat) zastosowaną w złożonych warunkach wielkomiej­
skich (Warszawa), uzyskała już interesujące wyniki m. in. w zakresie
uczestnictwa w zwyczajach domowych.
Rozwijanie badań nad współczesną obrzędowością napotyka trud­
ności, które w dużym stopniu są związane z przeobrażeniami samego
przedmiotu badań. Obrzędy o charakterze tradycyjnym zatraciły już
bowiem niemal wszystkie treści wierzeniowe i rytualne, przekształ­
cając się najczęściej w formy ludyczne.
Studia nad r o z w o j e m t w ó r c z o ś c i p l a s t y c z n e j robotni­
ków są dość poważnie zaniedbane. Zagadnienie to znajduje pewne od­
bicie w piśmiennictwie naukowym czy popularnonaukowym, np. w ka­
talogach wystaw współczesnej sztuki amatorskiej czy tzw. nieprofesjo­
nalnej, okazjonalnie także na łamach kwartalnika „Polska Sztuka L u ­
dowa". Z szerszych opracowań, które powstały niedawno, wymienić moż­
na pracę na temat rzeźby w węglu, tak charakterystycznej dla środowiska
artystów górników .
Znacznie lepiej poznana została twórczość ustna, słowna, określana
przez niektórych mianem folkloru miejskiego. Chodzi tu zarówno o samo­
rodną twórczość robotniczą, jak i elementy twórczości innych grup przy­
swajane przez robotników. Dobrą orientację w tych zagadnieniach daje
nam interesujący wybór najważniejszych pieśni proletariackich , a tak­
że obszerne i szczegółowe studia nad rolą piosenki w życiu środowisk
robotniczych od końca X I X w. do roku 1939 . Pojawia się też coraz
więcej opracowań dawnych podań, gadek, bajek i anegdot swoistych dla
niektórych grup robotniczych, głównie górników. Nowszą formą twór­
czości literackiej, obejmującą szerokie kręgi robotników, jest pamiętni114

115

116

117

1 1 8

Por. T. M. C i o ł e k , J . O l ę d z k i , A. Z a d r o ż y ń s k a ,
Wyrzeczysko.
O świętowaniu
w Polsce, Warszawa 1976; Z. P e ł k a , Polski rok obrzędowy,
War­
szawa 1980.
J . K o m o r o w s k a , Zwyczaje domowe w wielkim mieście, „Kultura i Spo­
łeczeństwo", t. 20: 1976, nr 4, s. 147-176.
I. B u k o w s k a - F l o r e ń s k a , Współczesna
twórczość
plastyczna
środo­
wiska robotniczego w rejonie GOP i ROW — na przykładzie
rzeźby (praca dok­
torska, mpis, Katedra Etnografii U A M Poznań 1976).
J . K o z ł o w s k i , Śpiewy
proletariatu polskiego, Warszawa 1977.
J . D u n i n, Druk i wielkomiejski folklor, „Łódzkie Studia Etnograficzne",
t. 15: 1973, s. 53-66; K a r w a c k i , Piosenka w środowisku
robotniczym,
Polska
klasa robotnicza. Studia historyczne, t. 5, Warszawa 1973, s. 98-179; t. 6, War­
szawa 1974, s. 84-118; t e n ż e , Żywot robotnika w pieśni, Polska klasa robotnicza.
Studia historyczne, t. 8, Warszawa 1978, s. 292-360; por. t a k ż e , Folklor robot­
niczej Łodzi... (rozdz. Pieśni).
1 1 4

1 1 5

1 1 6

1 1 7

�165

BADANIA NAD KULTURĄ ROBOTNICZĄ

karstwo, którego początki sięgają okresu międzywojennego. Znaczną
część tych pamiętników już opracowano i wydano . Stanowią one war­
tościowe źródło do badań (metoda biograficzna), są także niezaprzeczal­
nym dowodem rozwoju kultury umysłowej klasy robotniczej. Innym cha­
rakterystycznym zjawiskiem ostatnich lat jest żywiołowy rozwój poezji
pisanej przez robotników.
118

*

Kończąc przegląd publikacji o kulturze robotniczej chciałbym podkreś­
lić szeroki zakres zainteresowań łączących etnografię z socjologią i histo­
rią. Najistotniejsze jest to, że dzisiaj etnografowie nie tylko interesują
się pozostałościami ludowych tradycji w kulturze robotniczej ale także
próbują przystępować do badań nad współczesnym obrazem kultury.
W wielu dziedzinach (czas wolny, współżycie zbiorowości, religijność
i in.) zarysowuje się możliwość ściślejszej współpracy z socjologią. Nie
mniejsze możliwości istnieją zapewne w odniesieniu do wspólnych badań
etnograficzno-historycznych nad rozległą problematyką obyczaju, kształ­
towania się świadomości społecznej i narodowej oraz kultury politycznej
klasy robotniczej w przeszłości. Wkład etnografii w poznanie kultury ro­
botniczej, jej podstawowych wartości oraz trendów rozwojowych w X I X
i X X w., jest znaczny, w wielu dziedzinach zaczęto nawet odrabiać
wieloletnie zaniedbania.

Ana*eił CiaDasK

OE30P nPOBJIEMATHKM HCCJ1 E/JOBAHMM
n o PAEOMEH K y j I b T y P E B nOJlbUIE
(C OCOBEHHŁIM YMETOM HOBEMUIMX HCCJlE/JOBAHMfi)
Pe3K&gt;Me

B CTaTbe / l a e r c s o 6 3 o p K p y i m b i x 3THorpa(})n4ecKHx HCCJieflOBaHHił p a S o n e i ł K y j i b T y p t i B T l o j i b -

me Bo

BCTynHTenbHOM ł a c i n a B T o p y n o M M H a e T

H couHOJioTHeH

HsyneHHR. B B H n y m n p o T b i

Rita

c B o e r o noflxo;na

KOMnjieKCHoro o n n c u B a w f f l

Jlo^bujM — rnySoKO

H

ryMaHHTapHbix

Hayx.

IlpH

MetKjjy 3 T H o r p a ( } ) H e i i ,
HBnsnow,etica n x O 6 I U H M

pa3JiHHMH

K KyjibType HMCHHO

ToincoBaHHs

B K p e c T t s m c K o ń jpanmatH.

B H T H H 3 T o r o p o A a HccneflOBaHHH
THX

o6mne

B rpaKTOBKe H M H K y n Ł T y p b i p a 6 o H e r o m i a c c a ,

pa6oieii
flanee

3THorpa(})Hfl HMeeT u c e

KynbTypu,

KopeHsimettcs — B

B CTaTbe a B T o p yKa3biBaeT

B npe/ieJiax 3 T H o r p a ( } ) H H n o c p a B H e H H i o
STOM

1 1 8

npo6neMaTMKH

pa3npy-

o6»3aTejn&gt;Ho npiixoflHTCfl cocnaTbcsi

Por. przypis 64.

HCCJieflOBaHMii

paGonett

KyjibTypbi

cny4ae

c ^OCTMJKCHHJIMH
Ha

nepBOHaianbHbie

T o r o HarroMHHTb u i a B H w e T e o p e T H i e c K H e nojro&gt;KeHHH B S T O H o 6 j i a c T H , BbijiBHHyTbie B
HOBeMujett

.namibie

crenenb

S J i e M e m u H c c j i e j i o B a H H ń Kyjibirypbi n p o j i e T a p H a T a B L T o J i b i i i e , B o c x o , n H m n e K K o m r y X I X

Oósop

Mcropaeii
npeflMeTOM

6bui

B . a CBepx

1918-1939

npeflBapeH

rr.

KpaTKoń

�166

ANDRZEJ

STAWARZ

pa6oT, B O 3 H H K U I H X B n e p n o a c 1956 H W Hanana 60-roaoB, a 3HaiHT
nepHoa, Koraa 6BIJIO n o n o » e H o Haia.no coBpeMeHHbiM HCCJie^oBaHHSM B H H T e p e c y i o m e M Hac
3 f l e c t o6i&gt;eMe, KaK B o6jiac™ 3THorpa&lt;{&gt;HH, TaK H c o m i o j i o r i m . A B T O P nbiTaeTca CHCTeMaTH3HpoBaTB HOBeiiiuyio jiHTepaTypy npe^MeTa. C H a n a j i a npe^cTaBJifleT n p e A e J i H pa6ox B o6jiacTM
o6o6meHH pa6oHeił Kyjn»Typw, a 3aTeM MOHorpa&lt;J)HiecKHX pa6oT n o KOHKpeTHHM 3aBO«CKHM
Kon. ieKTHBaM, npo4)GccwoHajiBHbiM cpe^aM H r p y n n a M . B n o c j i e A H e i i HSLCTH paccMOTpeHO p a 3 xapaKTepHCTHKO« K p y n H w x
B

T

BHTHe HccjiefloBauHM
T p y i i a , ccMeiiHaa

B n p e a e n a x TeMaTHHecKH-npo6neMHbix

3KH3HB, MaTepHajiBHafl

TpaKTOBOK ( K y j i Ł T y p H t i e

acneKTbi

KyjiBTypa, COJKHTCJIBCTBO pa6oHHx K O J I J I C K T H B O B ,

XVJIO-

2KCCTBCHHOC TBOpHCCTBO). B 3aKJIK5HCHHC aBTOp O T M C H S C T , HTO BKJiafl 3THOrpa(j)MH B
P 3 6 o H 6 H KyJTfcTypBl 3H9.HHTCJTCH H HTO OH M03KCT

yBCJIKHHTŁCfl B CBJJ3H C BbipHCOBŁIBcHOUJK-

MHCH B03M05KHOCTJIMK ÓOJICC LLIUpOKOTO H6M ,HO CHX TIOp
HŁIX ^JHCŁI|Hn JTHH

MHTCpCCyK)IJHHXCJI

COTpyjXHUHL6CTB3.

npo6"ji£MaTHKOK paSoneił

Ky

JI

b Ty

p

ŁI

MHOrHX

ryM3.HHT3.p™

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9764" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9742">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c1613c11e54b13c7589bf52a0572de9c.pdf</src>
        <authentication>104da7ee05ade58a7f389e4cae99b781</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116091">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4572</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116092">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116093">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4245</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116094">
                <text>Przegląd twórczości plastycznej amatorów : cz.1 województwo lubelskie/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116095">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.1 ; s.39-41</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116096">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116097">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116098">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116099">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116100">
                <text>Aleksander Jackowski
PRZEGLĄD T W Ó R C Z O Ś C I

PLASTYCZNEJ*AMATORÓW

C Z . I. W O J E W Ó D Z T W O LUBELSKIE (DALSZY CIĄG)
W n u m e r z e 3/1972 r. r o z p o c z ę l i ś m y d r u k p r z e g l ą d ó w p l a s t y k i a m a t o r s k i e j , p o s z c z e g ó l n y c h woje­
w ó d z t w . P o n i e w a ż ze w z g l ę d ó w t e c h n i c z n y c h z m u s z e n i b y l i ś m y o p u b l i k o w a ć t e k s t bez i l u s t a r c j i ,
z a m i e s z c z a m y j e oddzielnie — n a t y m m i e j s c u .

П . 1. K o n r a d S z u r o w s k i , Konie,

ol. p ł . , 58,5 x 74 c m .

I I . 2. Z y g m u n t W a l e n c i u k , r y s u n e k t u s z e m , 4 0 x 29 c m . I I . 3. F e l i k s D u t k i e w i c z , Chrystus
w y s . 45 c m .

w cierniowej

koronie,

drewno

�40

�U.

6.

P a w e ł K r z a k , Orka, o l . / p ł y t a p i l ś n i o w a , 65x99 c m . 11. 7. F e l i k s D u t k i e w i c z , K r ó l z szopki, drewno, wys.
J ó z e f K u l i ń s k i , Człowiek,
l i n o r y t , 25x19 c m .

Fot.: J a n Świderski— il. 1-8

23

cm.

U. 8.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11298" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11276">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/09fe99d15d49d543d5355f26b00f5bd8.pdf</src>
        <authentication>7ae60eae23610fd3a425c319f8c7f453</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134664">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4646</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134665">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134666">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134667">
                <text>plastyka ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134668">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4315</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134669">
                <text>Przegląd twórczości plastycznej amatorów cz.I / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1972 t.26 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134670">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1972 t.26 z.3 ; s.181-183</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134671">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134672">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134673">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134674">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134675">
                <text>Aleksander Jackowski

P R Z E G L Ą D T W Ó R C Z O Ś C I PLASTYCZNEJ
C Z . I. W O J E W Ó D Z T W O
Uwagi ogólne
Ocena całościowa stanu plastyki amatorskiej w Polsce
nie jest ł a t w a , p o n i e w a ż tylko część tej twórczości ujaw­
nia się podczas p r z e g l ą d ó w (wystaw), same zaś p r z e g l ą d y
o d b y w a j ą się z r ó ż n ą częstotliwością i nie wszędzie są
obrazem twórczości ludzi, k t ó r z y chcą swe prace ujaw­
niać, a t y m samym w p r o w a d z a ć w obieg społeczny. Dla
w i e l u bowiem malowanie czy rzeźbienie jest s p r a w ą
osobistą, i n t y m n ą , boją się oni nieżyczliwości a nawet
obojętności k r y t y k ó w i widzów, wolą samotnie p r z e ż y w a ć
swoje radości i p o r a ż k i — s n u j ą c jak gąsienica nić ko­
konu, aby schronić się we w ł a s n y m świecie złudzeń,
czasem f i k c j i , spokoju.
Nie zawsze te p r z e g l ą d y dają w i e r n y obraz sytuacji,
po prostu informacja o nich niedociera do wielu amato­
r ó w , czasem brak słowa zachęty, j a k i e g o ś
bodźca,
k t ó r y m może być sam fakt wystawy, notatka w miejsco­
wej prasie, plakat w widocznym miejscu. Są r ó w n i e ż
i różnice w regulaminie p r z e g l ą d ó w . Tak np. W r o c ł a w
wyklucza u c z n i ó w liceów plastycznych, co w pierwszej
c h w i l i m o ż e w y d a ć się s ł u s z n y m , ale przy u w a ż n i e j s z y m
na rzecz spojrzeniu okazuje się s p r a w ą chyba dysku­
syjną.
W odróżnieniu bowiem od wystaw p r o f e s j o n a l i s t ó w
czy w y s t a w sztuki ludowej — na p r z e g l ą d a c h a m a t o r ó w
mamy do czynienia ze s p o r ą różnorodnością postaw.
A m a t o r a m i s ą bowiem z a r ó w n o ci, k t ó r z y z ledwością
w ł a d a j ą pędzlem, jak i biegli w t y m r z e m i o ś l e p ó ł - p r o fesjonaliści, ludzie pozbawieni wszelkiego niemal kon­
t a k t u z w i e d z ą o sztuce, wiejscy p r y m i t y w i ś c i i na d r u ­
g i m biegunie — inteligenci, znający l i t e r a t u r ę o sztuce,
oglądający w y s t a w y plastyczne, f i l m y o sztuce. G r a n i c ą
*d „ d o ł u " jest więc punkt zerowy, od „ g ó r y " ten stopień
s p r a w n o ś c i i świadomości plastycznej, k t ó r y k w a l i f i k u j e
(niezależnie od sposobu nabycia wiedzy i świadomości)
do s z e r e g ó w profesjonalistów, członków Z w i ą z k u Polskich
Artystów Plastyków.
Przyjmuje się przy t y m za naturalne, że w w y ­
stawach a m a t o r ó w uczestniczą r ó w n i e ż członkowie Ognisk
Plastycznych, K l u b ó w , a więc ludzie p r z e w a ż n i e w j a ­
kiejś mierze szkoleni. W sztuce jednak s p r a w n o ś ć r ę k i
i oka, ćwiczona podczas zajęć szkoleniowych, nie decy­
duje o w y n i k u . Często (a w i d a ć to nie tylko u a m a t o r ó w )
p o w i e r z c h o w n ą k u l t u r ę obrazu czy rzeźby osiąga się
kosztem a u t e n t y c z n o ś c i , kosztem osobistego wyrazu, kosz­
tem w y o b r a ź n i . Szkolenie pomogą p r z e z w y c i ę ż a ć t r u d ­
ności techniczne, pomaga wzbogacać ś w i a d o m o ś ć , uczy
krytycyzmu, ale dzieje się to na stopniu poznawania
rzemiosła. O t y m natomiast, czy k t o ś ma coś istotnego
do powiedzenia o d s i e b i e — decyduje t y l k o osobo­
wość, talent i praca nad sobą jednostki. Można n a u c z y ć
się j a k rzeźbić w drzewie, glinie czy kamieniu, ale nie —
j a k b y ć a r t y s t ą . Toteż suma warsztatowej wiedzy nie
p r z e s ą d z a wcale o t y m , jakie są istotne walory prac na
wystawach a m a t o r ó w . Często te nieszkolone, w y r ó ż n i a j ą
się siłą talentu, inwencji, śmiałością r o z w i ą z a ń , do k t ó ­
r y c h t w ó r c a doszedł na drodze ż m u d n y c h i samodziel­
nych p r ó b , szukania r o z w i ą z a ń najlepszych dla swych
możliwości, choćby nawet t y l k o manualnych.

AMATORÓW

LUBELSKIE

Uczniowie i absolwenci liceów plastycznych należą
zazwyczaj do tego wyższego p i ę t r a w y s t a w amatorskich,
na k t ó r y m dominuje pewna s p r a w n o ś ć , ś w i a d o m o ś ć j a k
co m o ż n a i należy robić. Ale u k o ń c z e n i e liceum świadczy
t y l k o o nabyciu pewnej wiedzy, o pozycji wyjściowej
dla dalszej pracy nad s o b ą jalko potencjalnym a r t y s t ą .
Nie należy b o w i e m p l ą t a ć , j a k to się czasem czyni,
s p r a w n o ś c i i wiedzy koniecznej np. do przyzwoitego
u r z ą d z e n i a w i t r y n y sklepowej, z a a r a n ż o w a n i a prostej de­
koracji sali czy w n ę t r z a , zaprojektowania p l a k a t u i n f o r ­
m u j ą c e g o o jakiejś imprezie czy wzoru garnka l u b t k a ­
niny — od pogłębionej wypowiedzi artystycznej, j a k ą
jest p r z e w a ż n i e obraz, grafika czy rzeźba. T u dyplom
liceum sprawy nie p r z e s ą d z a . Decyduje p r a k t y k a , rzeczy­
wista w a r t o ś ć talentu, potrzeba t w ó r c z e j wypowiedzi
w takiej w ł a ś n i e formie. Po k i l k u latach okazuje się,
że n i e k t ó r z y absolwenci, nawet bez dalszych s t u d i ó w
na wyższej uczelni, stają się d o j r z a ł y m i artystami, i n n i
często p r z e ż y w a j ą regres swych uzdolnień, ambicji, m o ż ­
liwości, zwłaszcza gdy nie m a j ą w a r u n k ó w do stałej
pracy artystycznej. Zdarza się, choć rzadziej, że podobny
regres p r z e c h o d z ą i absolwenci wyższych uczelni plastycz­
nych, nawet członkowie ZPAP. Bywa, że w r a c a j ą c po
latach do twórczości, p l a s u j ą się w k r ę g u a m a t o r ó w , po­
wiedzmy więcej — t y p o w y c h a m a t o r ó w . Dla p ó ł - p r o fesjonalistów nie ma o d r ę b n e g o statusu, o d r ę b n y c h w y ­
staw, p r z e g l ą d ó w , k o n k u r s ó w . Mieszczą się oni w r a ­
mach p r z e g l ą d ó w a m a t o r ó w podobnie jafk r z e m i e ś l n i c y
z b r a n ż „ocierających s i ę " o p l a s t y k ę (dekoratorzy, sto­
larze artystyczni, projektanci w z o r ó w , pracownicy teatru
związani z b u d o w ą , malowaniem dekoracji itp.), podobnie
jak e m e r y t k i pracowicie m a l u j ą c e swe otoczenie, podob­
nie, jak „ n a i w n i " zadziwieni ś w i a t e m , czy t r a w i e n i ob­
sesjami malarze swoich n i e p o k o j ó w czy ludzie t k w i ą c y
jeszcze w klimacie kończącej się sztuki ludowej. Wszyscy
oni t w o r z ą b a r w n y , r ó ż n o r o d n y konglomerat postaw
i dzieł, z j a k i m i spotykamy się na p r z e g l ą d a c h p l a s t y k i
amatorskiej.
P r z y s t ę p u j ą c do spisywania refleksji po p r z e g l ą d a c h
różnych t e r e n ó w i środowisk, opieram się g ł ó w n i e na
p r z e g l ą d a c h wojewódzkich, organizowanych przez Woje­
w ó d z k i e Domy K u l t u r y . P r z e g l ą d y te poprzedziły po­
dobne imprezy powiatowe, z k t ó r y c h wyselekcjonowane
ciekawsze prace zostały z kolei przedstawione komisjom,
t y p u j ą c y m najlepsze obrazy, r y s u n k i i rzeźby na w y ­
stawy. Przewidziane jest przy t y m , że w ciągu ostat­
niego k w a r t a ł u 1972 r. i całego 1973 r. o d b ę d ą się takie
wielostopniowe p r z e g l ą d y we wszystkich w o j e w ó d z t w a c h ,
zakończone w 1974 p r o b l e m o w ą w y s t a w ą twórczości ama­
t o r ó w i t o w a r z y s z ą c y m jej sympozjum n a u k o w y m . W y ­
stawa problemowa da jednak m a t e r i a ł syntetyczny, w ł a ś ­
nie problemowy, stąd wydaje się celowym podjęcie na
t y m miejscu p r ó b y ohoćby szkicowego podsumowania
stanu i charakterystyki plastyki amatorskiej i w po­
szczególnych w o j e w ó d z t w a c h .
L u b l i n należy do ośrodków, k t ó r e m a j ą j u ż tradycje
p r z e g l ą d ó w plastyki amatorskiej, doświadczenia z a r ó w n o
dobre jak złe. P o n i e w a ż o b s e r w o w a ł e m je w r ó ż n y c h
latach, c h c i a ł b y m obecny p r z e g l ą d (otwarty 19 listopada
w lokalu Muzeum na Zaniku, zorg. przez W.D.K.) o m ó w i ć
na tle dawniejszych doświadczeń.

181

�Pierwsza powojenna wystawa plastyki amatorskiej
w L u b l i n i e odbyła się w 1957 roku. W mieście istniał
w ó w c z a s dość silny ośrodek z a i n t e r e s o w a ń s z t u k ą w s p ó ł ­
czesną, grupa uzdolnionych h i s t o r y k ó w sztuki z K U L - u
oraz a b s o l w e n t ó w Liceów plastycznych w L u b l i n i e i Za­
mościu. Potraktowali oni tę p i e r w s z ą w y s t a w ę a m a t o r ó w
za odskocznię dla ujawnienia publicznego grupy, k t ó r a
już w ó w c z a s p r z e b r a ł a n a z w ę „ Z a m e k " . Do czołowych
jej r e p r e z e n t a n t ó w należeli historycy sztuki — K i w e r s k i ,
К om en decki, T a r ł o w s k i . Propagatorem grupy był znany
dziś k r y t y k i działacz w ś r o d o w i s k u w r o c ł a w s k i m Jerzy
L u d w i ń s k i . Z a p r o s i ł on r ó ż n y c h z n a w c ó w sztuki na w y ­
s t a w ę m.in. z K r a k o w a dr. Jacka W o ź n i a k o w s k i e g o .
W t a k i m u k ł a d z i e wystawa była t y l k o pretekstem
dla publicznego startu grupy „ Z a m e k " , k t ó r a pracami
efektownymi i awangardowymi z d o m i n o w a ł a w y s t a w ę .
Selekcja prac wystawionych, prowadzona pod k ą t e m wa­
l o r ó w plastycznych, d o p r o w a d z i ł a do odrzucenia w i ę k ­
szości prac n a d e s ł a n y c h . Tak np. z ponad 78 a u t o r ó w ,
wystawiono jedynie prace 29-ciu. Warto podkreślić, że
24 spośród nich to b y l i ludzie o w y k s z t a ł c e n i u w y ż s z y m
lufo co najmniej ś r e d n i m , p r z e w a ż n i e plastycznym. Po­
zostałych pięciu — b y l i to malarze bliscy sztuce „ p r y ­
m i t y w n e j " i dziecięcej (np. 13-letni Bogusław Ciećko).
Wystawa, r o z s ą d n a z p u n k t u widzenia grupy „ Z a m e k "
w istocie rzeczy działała h a m u j ą c o na z w y k ł y c h ama­
t o r ó w , toteż pod t y m w z g l ę d e m rola jej była negatywna.
N a s t ę p n y pokaz, w k t ó r y m uczestniczyłem
miał
miejsce w 1962 r. Był on poprzedzony r z e t e l n ą p r a c ą
w terenie, p r z e g l ą d a m i w skali powiatowej, toteż dał
dość chyba prawdziwy obraz stanu plastyki amatorskiej
w terenie. P r z e g l ą d u j a w n i ł istnienie tam ciekawych,
samorodnych t w ó r c ó w jak пр.: woźny PRN w K r a s n y m stawie — Seweryn Odrzywolski, „ p r y m i t y w " , bliski w
kolorycie sztuce jarmarcznej; S t a n i s ł a w K a r u l a k kolejarz
z Hrubieszowa, p r y m i t y w — naiwny, w ó w c z a s już w
p o d e s z ł y m wieku (zmarł niedawno); Bazyli Albiczuk,
ogrodnik z D ą b r o w i c y M a ł e j , malarz k w i a t ó w w ł a s n e g o
ogrodu, d o k u m e n t u j ą c y k a ż d ą fazę rozwoju natury, bliski
kiczu, zwłaszcza w t r a k t o w a n i u postaci ludzkich, ale
poetycki i p i ę k n y w „ g ę s t y c h " partiach roślinności i k w i a ­
t ó w . W y r a ź n e cechy odrębności psychicznej nosiło cie­
kawe w niespokojnej l i n i i i gąszczu szczegółów malar­
stwo rolnika Edwarda Błaziaka z F a j s ł a w i c .
Wszyscy oni wyrastali z k l i m a t u dawnej sztuki l u ­
dowej, choć oczywiście p r z e j a w i a ł o się to jedynie w cha­
rakterze kolorystyki, w bliskości jarmarcznym „ m a k a ­
tom", (zwłaszcza — Odrzywolski).
Na granicy sztuki naiwnej p l a s o w a ł y się obrazy
emeryta l e ś n i k a z O h e ł m a — Juliana Bajkiewicza, k t ó r y
w y t r w a l e doskonali swój warsztat i na obecnej w y ­
stawie p o k a z a ł chyba najciekawszy zestaw prac, dobrych
w kolorze, poetyckich i cieszących oko
naiwnością
szczegółów.
Pogranicze n a i w n o - p r y m i t y w n e r e p r e z e n t o w a ł jesz­
cze emeryt z Krasnegostawu Franciszek Piasecki i F r a n ­
ciszek S z a ł a c h a z Lublina, którego Leda w biustonoszu
s t a n o w i ł a ozdobę wystawy kiczu w Warszawie (bodajże
w 1970 г.).
Realizm „fotograficzny", tak typowy dla wystaw
a m a t o r ó w przed w o j n ą i w pierwszych latach powojen­
nych znalazł na wystawie swego przedstawiciela w oso­
bie H e n r y k a G ł a z o w s k i e g o z L u b l i n a (prac. umysł.). Za­
pewne do tej grupy zaliczyć też n a l e ż a ł o niemal surreali­
styczny obraz p r z e d s t a w i a j ą c y b o d a j ż e b a ż a n t a — malo­
wany przez wypychacza p t a k ó w z Biłgoraja Piotra S t ę ­
pienia.
O d r ę b n ą g r u p ę s t a n o w i ł y prace nauczycieli, ś w i a d ­
czące o dobrej znajomości sztuki i warsztatu. Na u w a g ę

182

zasługiwały nazwiska: Romualda i Janusza M a k s y m i u ­
k ó w i S t a n i s ł a w a Popka. Wyróżnić też należało b. i n d y ­
widualne i dobre p ł a s k o r z e ź b y Zbigniewa J ó ź w i k a , eks­
presyjne obrazy inż. Ryszarda Mazusia, d o s k o n a ł e ma­
larsko p ł ó t n a ks. Mariana Malarza z P u ł a w i r ó w n i e ż
ciekawe akwarele i grafiki Floriana Myślićkiago z P u ł a w .
W pełni dojrzały talent z a p r e z e n t o w a ł też Tadeusz Ścibior, fotograf z C h e ł m a , e k s p e r y m e n t u j ą c y na pograniczu
technik fotograficznych i g r a f i k i . Ścibior stanowi dosko­
nały p r z y k ł a d rozszerzania h o r y z o n t ó w zawodowych po
przez zainteresowania plastyczne.
Na wystawie u j a w n i ł y się zespoły prac z Białej Pod­
laskiej, C h e ł m a i P u ł a w . Jak to często Obserwuje się na
p r z e g l ą d a c h , prace u c z e s t n i k ó w w s p ó l n i e
pracujących
zespołów, c e c h o w a ł a spora s p r a w n o ś ć warsztatowa, były
one, jak to się m ó w i , „ ł a d n e " „ m a l a r s k i e " , ale zarazem
t r o c h ę bezosobowe, pozbawione tej świeżości widzenia,
k t ó r ą czasem spotykamy u a u t o d y d a k t ó w , lufo też j u t
na d r u g i m biegunie — u nielicznych t w ó r c ó w w pełni
dojrzałych, u m i e j ą c y c h przebić się przez konwencje, pod­
p o r z ą d k o w a ć p o s i a d a n ą wiedzę swojej osobowości a r t y ­
stycznej.
W rzeźbie w y r a ź n i e wydzielały się dwie grupy —
t w ó r c ó w w y c h o d z ą c y c h od sztuki ludowej (b. ciekawy
Feliks Dudkiewicz) lub p r z y j m u j ą c y c h pewne jej umow­
ne konwencje (np. Franciszek Sitarz i S t a n i s ł a w Szwajgier) oraz a m a t o r ó w usiłujących s t w o r z y ć postacie r e a l i ­
styczne lub symboliczne (rzeźby z korzeni Kazimierza
Zaibielskiego).
Na wystawie z a b r a k ł o jednak t w ó r c ó w tak wybitnych
jak choćby fascynująca malarka k r ę g u naiwno-fantastycznego Maria M i c h a ł o w s k a (nieżyjąca już), b. ciekawa
rzeźlbiarka z Kazimierza Halina K u n i c k a ( p r z e b y w a j ą c a
od k i l k u lat w A n g l i i i w y s t a w i a j ą c a tam z d u ż y m
sukcesem), r z e ź b i a r z w i e l k i c h martyrologicznych kompo­
zycji w k ł o d a c h drewna — Tadeusz Niewiadomski z Bia­
łej Podlaskiej (cykl swój p o k a z a ł m.in. w Warszawie,
znajduje się obecnie w klasztorze K o d e ń s k i m , tam też
znakomita „Droga K r z y ż o w a " ) Włodzimierz Hess, t w ó r c a
dramatycznych i ekspresyjnych rzeźb — colaży w me­
talu ( w y s t a w i a ł później w Lublinie, Warszawie). Bez nich
obraz plastyki tego terenu w y d a w a ł b y się niepełny.
Pokaz z 1966 r. poprzedzony d o b r ą p e n e t r a c j ą terenu,
s t a n o w i ł najpełniejszą r e p r e z e n t a c j ę plastyki amatorskiej
w o j e w ó d z t w a . Z ciekawszymi autorami utrzymywano
kontakt i w późniejszych latach, zwłaszcza dobrym po­
m y s ł e m były wycieczki organizowane dla a m a t o r ó w np.
do Warszawy na ważniejsze wystawy, połączone ze zwie­
dzaniem Muzeum Narodowego, a nawet obejrzeniem
spektaklu w Teatrze W i e l k i m .
N a s t ę p n y „Wojewódzki P r z e g l ą d Plastyki A m a t o r ­
skiej" odbył się w 1970 r. i z g r o m a d z i ł prace 74 uczest­
n i k ó w . U j a w n i ł się w ó w c z a s jeszcze jeden r z e ź b i a r z
z k r ę g u ludowego — Jan Marzec z D ą b r o w i c y , o czym
mogę sądzić na podstawie ilustracji w folderze w y d a n y m
z racji wystawy, na p r z e g l ą d z i e bowiem nie b y ł e m .
Obecny „Wojewódzki p r z e g l ą d plastyki amatorskiej"
ogranicza się do wyboru prac 42 a m a t o r ó w . Brak t u
w i e l u nazwisk z lat poprzednich i to tak w a ż n y c h j a k
K a r u l a k , Błaziak, Odrzywolski, Malarz, Pental, Myślicki,
Nekanda-Trepka i inn. N i e k t ó r z y zapewne wyjechali czy
nie mogli wziąć udziału w przeglądzie, ale nieobecność
sporej grupy świadczy raczej o b r a k u dostatecznej i n ­
formacji.
Co nowego w n i ó s ł obecny p r z e g l ą d ? P o k a z a ł wiele,
nieznanych dotąd postaci, u c z n i ó w t e c h n i k ó w z Lublina,
rzeźbiących w drzewie f i g u r k i w y c h o d z ą c e od programu
ludowej rzeźby, ale rozwijane coraz śmielej w k i e r u n k u
ekspresji, ruchu postaci (najciekawsi: Waldemar Macie-.

�jewski i A d a m Suska). D r u g i m w a ż n y m odkryciem jest
twórczość „ n a i w n y c h " P a w ł a Krzaka z Biłgoraja i Ho­
noraty G ó r a z Janowa Lub. Ta ostatnia, chora, m a l u j ą c a
w łóżku, reprezentuje typ malarstwa prymitywnego blis­
kiego pograniczu jarmarczno-naiwnamu. Krzak
nato­
miast, d o s k o n a ł y w kolorze, kompozycji i r y s u n k u po­
staci, przypomina j u g o s ł o w i a ń s k i e g o „ n a i w n e g o " — M .
Viriusa. Obie postacie zasługują na d o k ł a d n e poznanie.
Nie znam prac n a d e s ł a n y c h i wyeliminowanych,
ale
w ś r ó d wystawionych z a b r a k ł o zupełnie drobiazgowych
naturalistyczno-opisowych obrazów, tak typowych
dla
starszych wiekiem a m a t o r ó w . P o j a w i a j ą się natomiast
p r ó b y „ n o w o c z e s n e " i to z a r ó w n o w ś r ó d i n t e l i g e n t ó w
(St. Popek — nauczyciel, psycholog) jak i ludzi ze wsi
i miasteczek jak np. Kazimierz K o t l i ń ś k i z P u ł a w , k t ó ­
rego l i n o r y t y o ekspresyjno-obsesyjnej tematyce zaska­
k u j ą c o p r z y p o m i n a j ą rysunki Surowiaka, nie znanego
zresztą autorowi. K o t l i ń ś k i ma s p o r ą ś w i a d o m o ś ć pla­
styczną, nie ma jej natomiast chłop Zygmunt Walenciuk,
autor nie t y l k o k i l k u rzeźb (np. „ J a ś i Małgosia") ale
i grafik, w y c h o d z ą c y c h od gęstego splotu kresek, l i n i i
przypadkowych, intuicyjnie p o d c h w y t u j ą c y c h ten
typ
grafiki, k t ó r y u dojrzałych t w ó r c ó w w i ą ż ą się z kosmo­
sem, nieokreślonością symboliki. Ciekawe jest to jako
p r y m i t y w n y refleks sztuki nowoczesnej, znanej z przy­
padkowej ilustracji w p i ś m i e czy z k r o n i k i f i l m o w e j .

deusz M a ł e k m a l u j ą c y stylizowane chaty, to chłop, k t ó ­
rego k i l k a d z i e s i ą t lat temu tak n a u c z y ł j a k i ś b. wojsko­
wy, m a l u j ą c y amatorsko, k t ó r y był wtedy nauczycielem
M a ł k a w szkole. Na u w a g ę zasługuje też obraz W i e s ł a w a
Dedko, świadczący o możliwościach jego dalszego roz­
woju.
Słabsze natomiast niż na poprzednich p r z e g l ą d a c h
okazały się prace ś r o d o w i s k a p u ł a w s k i e g o i c h e ł m s k i e g o .
Pogranicze ze s z t u k ą l u d o w ą reprezentowane jest
trojako. B e z p o ś r e d n i ą t r a d y c j ę kontynuuje znakomity
r z e ź b i a r z ludowo-naiwny z Bychawy Feliks Dudkiewicz.
P o ś r e d n i o — w y c h o d z ą z zasad ludowej r z e ź b y wspomnia­
ni Maciejewski i Suska. Do kolorytu p r y m i t y w u raczej
współczesnej makaty zbliża się t r o c h ę malarstwo Hono­
r a t y G ó r a . Inspiracje l u d o w ą w y c i n a n k ą p r z e j a w i a j ą się
natomiast w pracach nauczycielek, r o b i ą c y c h wycinanki
bliskie tradycji D o b r z y ń s k i e g o , a m o ż e i serwetek hafto­
wanych (np. M a r i a Osadkowska).
Z okazji wystawy wydano folderek, szkoda, że nie
podano a u t o r ó w reprodukowanych prac a w spisie na­
zwisk choćby m a ł y c h notek o ludziach. Na przyszłość na­
leżałoby życzyć organizatorom aby objęli r ó ż n e ś r o d o ­
wiska działające poza W D K , zwłaszcza te, nad k t ó r y m i
r o z t a c z a j ą patronat Związki Zawodowe. P r z e g l ą d y po­
w i n n y być bowiem i m p r e z ą u k a z u j ą c ą całość zagadnienia
na terenie danego w o j e w ó d z t w a .

Z innych: b. dobry, lepszy niż kiedykolwiek Bajkiewicz, dobry Ścibior, Dołgań, Szurowski ( „ J a r z ę b i n a " ) . Ta­

Z powodów
technicznych Ilustracje
przy omówieniu
plastyki dolnośląskiej

zamieścimy
w nr 1-1973 г.,
— Redakcja.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9766" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9744">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/de96bb6421a02d47c439a82d8a79a417.pdf</src>
        <authentication>9dfda5a1014b66ae146e5269b7e407f8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116113">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4573</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116114">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116115">
                <text>plastyka ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116116">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4246</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116117">
                <text>Przegląd twórczości plastycznej amatorów cz.II. województwo wrocławskie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116118">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.1 ; s.42-52</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116119">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116120">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116121">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116122">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116123">
                <text>Aleksander

Jackowski

PRZEGLĄD T W Ó R C Z O Ś C I PLASTYCZNEJ AMATORÓW
C Z . II. W O J E W Ó D Z T W O WROCŁAWSKIE
Nic

tak dawno b y ł y

t u zgliszcza, r u i n y . P r z y c h o d z i l i

ludzie — z e w s z ą d , z r ó ż n y c h c z ę ś c i k r a j u , z r ó ż n y c h w a r s t w
i ś r o d o w i s k . Z a k ł a d a l i rodziny, odbudowywali
tworzyli

zawiązki

nowej

społeczności.

gospodarkę,

Nawarstwiały

się

zarówno

teraźniejszością

jak

wspomnieniami

przeszłości

W ł a ś n i e w sferze potrzeb p s y c h i c z n y c h d o p a t r y w a ł b y m s i ę
t u w i ę k s z e j , n i ż gdzie indziej a k t y w n o ś c i t w ó r c z e j jednostek.
Aktywności,

k t ó r a w y r a s t a z potrzeby

kompensacji, zna­

i z d e r z a ł y r ó ż n e obyczaje, gwary, tradycje, aby w zadzi­

lezienia osi, w o k ó ł k t ó r e j k r y s t a l i z u j e s i ę ż y c i e w e w n ę t r z n e

wiająco

człowieka,

szybkim

czasie

utworzyć

w y j ą t k o w o zwarte, ambitne,
patriotyzmu. Nie

minęło

środowiska

kulturowe

o dobrych cechach

lokalnego

dziesięć lat a W r o c ł a w

stał się

Aktywności,

jego

świat

której

przeżyć,

przejawem

sentymentów
jest

i

właśnie

ambicji.
twórczość

a m a t o r s k a , a w o m a w i a n y m t u p r z y p a d k u -— p l a s t y c z n a .

j e d n y m z c e n t r ó w naszej k u l t u r y , n a u k i , s z t u k i . Ś r o d o w i s k o

S p e c y f i k a tej t w ó r c z o ś c i polega na t y m , ż e w

plastyczne

od z e s p o ł o w y c h form u p r a w i a n i a s z t u k i , p l a s t y k a jest f o r m ą ,

wysunęło

się

na

jedno

z

pierwszych

w kraju, a ta a k t y w n o ś ć instytucji i zawodowych
znalazła
w

j a k b y swoje

szerokim

zasięgu

przedłużenie
uprawiania

w ruchu
plastyki,

miejsc

odróżnieniu

artystów

w k t ó r e j a k t t w ó r c z y m a charakter indywidualny, a dzia­

amatorskim,

ł a l n o ś ć t w ó r c z a a m a t o r a c z ę s t o p r z e j a w i a s i ę poza, ś r o d o ­

szerszym

niż

wiskiem, poza kontaktem

z innymi ludźmi

o

podobnych

gdzie indziej w k r a j u . C z e m u to p r z y p i s a ć ? C z e m u w ł a ś n i e

nawet potrzebach i upodobaniach. Teatr, z e s p ó l

t u , na ziemi d o l n o ś l ą s k i e j t y ł u l u d z i r z e ź b i , m a l u j e , r y s u j e ?

muzyczny,

T r u d n o o d p o w i e d z i e ć n a to p y t a n i e , nie b y ł o
odpowiednich b a d a ń , a g d y b y je nawet p o d j ą ć ,
dotyczyć

tak

skomplikowanych

zjawisk

jak

bowiem

musiałyby
psychologia

chóralny,

r e c y t a t o r s k i —- t w o r z ą

taneczny,

płaszczyznę

w i ę z i z g r u p ą . J e d n o s t k a jest c z ą s t k ą c a ł o ś c i , w k t ó r ą s i ę
w t a p i a , k t ó r e j s i ę p o d p o r z ą d k o w u j e , ł ą c z ą c swojo
ze ś r o d o w i s k i e m

ambicje

k t ó r e w y b i e r a , z k t ó r y m s i ę b. c z ę s t o iden­

j e d n o s t k i i g r u p y w y r w a n e j ze swego ś r o d o w i s k a , zderzonej

tyfikuje. T w ó r c z o ś ć zaś indywidualna, j a k np.

z

c z y pisanie, b y w a c z ę s t o gestem o b r o n n y m p r z e d a l i e n a c j ą ,

inną

grupą,

intensywniej,

o

odmiennych

n i ż to

wzorcach

m a miejsce

I I . 1. S t a n i s ł a w S u c h o c k i , Rusałki,

kultury,

w grupie

drewno,

żyjącej

zakorzenionej,

swoistym amortyzatorem u ł a t w i a j ą c y m wrażliwej

w y s . 2!) c m . 11. 2. J ó z e f S e r w i k . Matka
w y s . 25 c m .

z dzieckiem,

drewno

malowanie
jednostce

polichromowano

�kontakt

utwierdzającym

wiarę

w siebie, swoje m o ż l i w o ś c i , u w z n i o ś l a j ą c y m w ł a s n ą

z

otaczającym

światem,

egzys­

t e n c j ę , n a d a j ą c y m jej n o w y

n i z a c y j n i e i k o n c e p c y j n i e , w s p o m a g a n a przez grono w s p ó ł ­
p r a c o w n i k ó w w terenie i k o n s u l t a n t ó w , p l a s t y k ó w

P l a s t y k ę a m a t o r s k ą Dolnego Ś l ą s k a cechuje p r z y t y m

za najważniejsze

d u ż a r ó ż n o r o d n o ś ć . W o d r ó ż n i e n i u od takiego n p . w o j . b i a ­
łostockiego,
jednolite,

które

jest

stabilne,

w

estetycznych — amatorzy
różnych

tradycji

swym

wyrastające

przekroju

na

Na

stosunkowo

podobnych

dolnośląscy

i postaw.

tworzą

przeglądach

tyki amatorskiej,

wzorcacli

konglomerat
wojewódzkich

w

różnych

tradycjach kultu­

2 - — dobrą

rowych. T w ó r c ó w z miast i wsi, m ł o d y c h i starych .
Dokładny

szacunek

liczby

amatorów

dolnośląskich

nie j e s t o c z y w i ś c i e m o ż l i w y , n a w e t p r z y b l i ż o n y

wymagałby

k o s z t o w n y c h i niewiele w k o ń c u d a j ą c y c h b a d a ń . O b s e r w u ­
jąc

dotychczasowe

„Wojewódzkie

Przeglądy

Twórczości

A m a t o r s k i e j " , a b y ł o i c h j u ż siedem, w y r a ź n i e w i d a ć w z r o s t
2

l i c z b y u c z e s t n i k ó w . C z y ś w i a d c z y to o r o s n ą c e j
l u d z i do

twórczej

wypowiedzi,

czy

t e ż o coraz

p o p u l a r n o ś c i „ P r z e g l ą d ó w " i dobrej p r a c y
oraz P o w i a t o w y c h

Domów

tendencji
większej

Wojewódzkiego

K u l t u r y '! W y d a j e s i ę , ż o wys­

t ę p u j ą t u oba wspomniane powody. C z y n n i k

organizacyjny

roli

z a r ó w n o jego t w ó r c y

co

jest

i

efekciarstwa,

miejsca plastyki amatorskiej

powinna

ona

bowiem

i jej

konkurować

p l a s t y k ó w , ani jej z a s t ę ­

D o d a ć n a l e ż y , ż e W D K stara się o kontakty z i n n y m i
analogicznymi

placówkami w kraju

i za g r a n i c ą

i o kon­

f r o n t a c j ę n a j c i e k a w s z y c h (z r ó ż n y c h w z g l ę d ó w ) p r a c w ł a s ­
nych z obcymi'.
Wrocławskie

„Przeglądy"

a m a t o r ó w , s t a n o w i ą bowiem

mają

dużo

znaczenie

teren p o r ó w n a ń

dla

umiejętności

w ł a s n y c h z c u d z y m i , s p r z y j a j ą rodzeniu s i ę m y ś l i k r y t y c z n e j ,
horyzontów
się przy

tym

intelektualnych
podnoszenie

i

estetycznych.

poziomu

wystaw,

(inicjatora

a z w ł a s z c z a dolnej j a k o ś c i t y c h prac". S ą d z ę , ż e jest to re­

„ P r z e g l ą d ó w " i a u t o r a jego regulaminu) — a r t . piast. S t e f a n a

z u l t a t z a r ó w n o o g ó l n e g o podnoszenia s i ę k u l t u r y p l a s t y c z n e j

S z m i d t a , j a k i mgr K r y s t y n y

amatorów,

3

i k i e r o w n i k a do r. 1970

zasługą

geniuszy

pować).

Obserwuje

kraju,

(nio

istotnie

4

opieką .

propagandowo-upowszech-

kreowania

właściwego

wyławianie

ich

z d o b r ą twórczością zawodowych

jest

w

unikanie

społecznej

poszerzaniu

pracujący

terenu,

l u d z i , otaczanie

3 — prawidłową działalność
nieiiiową,

n a pewno jest istotny. D z i a ł P l a s t y k i w r o c ł a w s k i e g o W D K
c h y b a najlepiej

penetrację

utalentowanych

rozumienie

1

uważam :

1 - - stworzenie k l i m a t u s p r z y j a j ą c e g o r o z w o j o w i plas­

s p o t y k a m y j e d n o c z e ś n i e prace l u d z i p o c h o d z ą c y c h z r ó ż n y c h
części kraju, wychowanych

i peda­

g o g ó w z p r a w d z i w e g o z d a r z e n i a , p r z y n o s i efekty, z k t ó r y c h

sens.

Gerliczowej, p r o w a d z ą c e j

od

tego c z a s u ten d z i a ł . S y s t e m a t y c z n a p r a c a , s p r a w n a orga-

jak

i

zaostrzania

kryteriów

przy typowaniu prac na wystawo.

11. 3. J ó z e f L u r k a , Golgota,

artystycznych

M o ż l i w o to jost

m.in.

drewno, w y s . 31 c m .

..4

43

��właśnie

dzięki

coraz

większej

liczbie

nadsyłanych

dzieł.

co j e d e n a s t a . P o s z e r z a n i e s i ę k r ę g u u c z e s t n i k ó w

T a k w i ę c , g d y w 1968 r. n a w y s t a w i e z n a l a z ł a s i ę co c z w a r t a

liczby n a d s y ł a n y c h

z n a d e s ł a n y c h p r a c , to w rok p ó ź n i e j j u ż co p i ą t a , a w 1971 —

tawienie :

Przeglądy
nr
I
II
III
IV
V
VI
VII

Z

zestawienia

tego w i d a ć ,

lata

Udział
powia­
tów

1965/66
1966/67
1967/68
1968/69
1969/70
1970/71
1971/72

11
18
21
21
26
27
27

ż e od d w ó c h

lat

I

I I elimi­
nacje

eliminacje

uczest­
nicy

prace

62
143
153
194
280
385
355

у
?
1361
1895
4302
5070
4703

przeglądami

zes­

Przegląd
Wojewódzki
uczest­
prace
nicy

prace
162
490
574
842
999
1299
1218

Obejmując

i wzrost

d z i e ł p o k a z u j e najlepiej p o n i ż s z e

50
97
114
144
136
202
198

72
208
317
338
303
453
519

wszystkie

powiaty

„Przeglądy"

nie

dają

o b j ę t e s ą wszystkie powiaty, przy c z y m n a t y m pierwszym

j e d n a k p e ł n e g o o b r a z u s y t u a c j i , p o m i j a j ą bowiem... W r o c ­

szczeblu

ław, a w i ę c ośrodek najbardziej w a ż n y i liczny.

autora
do

eliminacji wybiera
na

pokaz

Wrocławia

walor p r a c .
wymogiem
tawie

na

skąd

11

W

Komisja

eliminacje.

regulaminu, aby

każdy

tej

powiat

reprezentowany.
wojewódzkim

Dąży

znalazły

najciekawszych, najlepszych również
zać

prace
fazie

decyduje

jest
był

zostają
jedynie
na

wys­

t e ż do

tego,

s i ę obok

prac

i typowe. A b y poka­

c a ł ą g a m ę postaw — od p r y m i t y w u

dojrzałą artystycznie.

każdego

przesłane

o c e n i a j ą c a ograniczona

wojewódzkiej

aby na Przeglądzie

s i ę najlepsze

środowiskowy

a ż po

twórczość

Przyjęto

b o w i e m z a s a d ę ograniczenia s i ę do obszaru d z i a ł a n i a W D K .
„Przegląd"

jest

więc

podsumowaniem

opieki

metodycz­

nej W D K , nie jest z a ś p r z e g l ą d e m p e ł n y m p l a s t y k i dolno­
śląskiej.
Rozumiem

stanowisko

t r u d n o o pomieszczenie
że

odrębne,

W D K , argument,

że

c a ł o ś c i o w e p r z e g l ą d y robią w swoim

Stowarzyszenie

i

n a wystawie w y t y p o w a n y c h

(Klub)

Plastyków

Amatorów,

tak
prac,

zakresie

Państwowe

O g n i s k o K u l t u r y P l a s t y c z n e j oraz Z a k ł a d o w e D o m y

Kul­

t u r y . N i e m n i e j w y d a j e m i s i ę , ż e co pewien czas jest celowa
konfrontacja

działań

różnych

instytucji,

pokazanie

naj­

bardziej t y p o w y c h i c i e k a w y c h p r a c r a z e m , w ł a ś n i e w formie
przeglądów całego

województwa.

W r o c ł a w - m i a s t o jest ż y w y m c e n t r u m p l a s t y k i a m a t o r s ­
kiej, działa w nim chociażby wspomniany K l u b P l a s t y k ó w -Amatorów,

w

którego

r e j e s t r a c h figuruje p o n a d

ćwierć

t y s i ą c a o s ó b , a w y s t a w y g r o m a d z ą prace 100—120 p l a s t y ­
k ó w . A K l u b nie o b e j m u j e p r z e c i e ż w s z y s t k i c h , a m a t o r z y
skupiają
wielu

się również

pozostaje

We

wokół

poza

branżowych

zasięgiem

domów

kultury,

jakiejkolwiek instytucji.

W r o c ł a w i u d z i a ł a ł przez l a t a , z m a r ł y w

1969 г.,

c i e k a w y m a l a r z i pisarz B o l e s ł a w D y n d a , listonosz. J e s z c z e
wcześniej, w latach pięćdziesiątych, swoistą sensacją w śro­
dowisku plastycznym miasta b y ł samorodny
dziutkiego

talent

mło­

7

Jana

K a z i m i e r s k i e g o . O t o c z o n y o p i e k ą i skie­

r o w a n y n a u c z e l n i ę z n i k n ą ł j e d n a k z p o l a w i d z e n i a . (Co s i ę
z nim stało ? Czy przestał b y ć „ n a i w n y m " w miarę rozwoju?
A m o ż e w o g ó l e o d s z e d ł od m a l a r s t w a ?). Obecnie z c i e k a w y c ł i
indywidualności
Ignarską,

na

artystkę

terenie
z

miasta

pogranicza

wymieniłbym

twórczości

Marię

„naiwnej",

d o b r ą k o l o r y s t k ę , w y p o w i a d a j ą c ą się p r z e w a ż n i e w scenach
z ż y c i a w s i , r ó w n i e c i e k a w ą A n n ę B i n k u ń s k ą oraz T o m a s z a
Sitkowskiego,

który

dotknięty

kalectwem

(mongolizm)

wypowiada się w r y s u n k u i malarstwie w s p o s ó b n a pozór
bliski u j ę c i u p r z e d m i o t ó w przez s z t u k ę w s p ó ł c z e s n ą , r ó ż n i ­
c a jest t y l k o t a k a , m ó w i ą c w n a j w i ę k s z y m s k r ó c i e , ż e to
co d l a a r t y s t y w s p ó ł c z e s n e g o jest ś w i a d o m ą s y n t e z ą k s z t a ł t u
przedmiotu,
jego

u

zapisem,

Prace

Sitkowskiego
jest

jost

znakiem

Sitkowskiego

były

jakby

pierwiastkowym

przedmiotu,

pokazane

na

czy

sytuacji.

„Przeglądzie"

w 1969 г., w listopadzie 1972 r. — n a i n d y w i d u a l n e j w y s ­
tawie

w

„Klubie

Dziennikarza".

Inną

widualnością środowiska wrocławskiego,

ciekawą
o której

indy.chcę

tu

w s p o m n i e ć , jest Andrzej W a c l a w c z y k , t w ó r c a znakomitych,
dziwnych

Wróćmy
W

8

ex-librisów .
jednak

1969 r . p r ó b o w a ł e m

do

„Przeglądów

ustalić liczebność

wojewódzkich".
poszczególnych

t y p ó w p r a c i t e m a t ó w . O k a z a ł o s i ę w ó w c z a s , ż e n a 338 p r a c
o b r a z ó w b y ł o 249, r z e ź b 39 (w t y m : w drzewie 24, glinie 2,
gipsie 4, s t y r o p i a n i e 2, k o ś c i 2, korzenio-form

7), g r a f i k i

45

�oraz r y s u n k ó w 23, m e t a l o p l a s t y k i 4, t k a n i n 4, w y c i n a n e k 4,
i n n y c h 7.
Prac

z pogranicza ludowo-jari n a r o ż n e g o

było

ok. 30,

a

podtrzymywanych

przez

środki

masowego

przekazu.

N a j c i e k a w s z ą d l a c z y t e l n i k ó w naszego p i s m a jest g r u p a
prac z p o g r a n i c z a s z t u k i l u d o w e j . P o g r a n i c z e to o d g r y w a
twórczości,

choć

a l a „ g r u p a Z a c h ę t a " ok. 30. p o s t i m p r e s j o n i z m o w i ok. 15,

w o d r ó ż n i e n i u od w y s t a w a m a t o r ó w w B i a ł y m s t o k u ,

Rze­

s u r r e a l i z m o w i —- 10, e k s p r e s j o n i z m o w i - • ok. 20. a b s t r a k -

szowie, L u b l i n i e c z y K i e l c a c h , nie s p o t k a m y t u b e z p o ś r e d ­

p r y m i t y w n o - n a i w n y c h (i. p o d o b n y c h

w typie r e a l i z m o w i

2, f o r m i z m o w i — 12.

cjonizmowi Oceniając

subiektywnie

walory

plastyczne

wystawy,

z a w y r a ź n i e dobro u z n a ł e m ok. 15 p r a c , z a dobre, s p r a w n e
warsztatowo
W
z

obrazów

a r c h i t e k t u r ą ) - - ok.

00

dominował

prac,

rolę

w panoramie

dolnośląskiej

nich p r z y k ł a d ó w

dawnej s z t u k i

wystawach

jeszcze

były

albo z o s t a ł y

ludowej

(na p o p r z e d n i c h

wycinanki łowickie,

wyeliminowane

w powiatowych

t y m razem
przeglądach,

albo i c h nie n a d e s ł a ł a p. A n n a K r z e m i ń s k a z J e l e n i e j G ó r y ) .

ok. 30. z a ś r e d n i e ok. (iO.

tematyce

istotną

pejzaż

portretów

było

(łącznio
ok.

30,

Nie

było

toż stylistycznej

kontynuacji

sztuki

ludowej,

poza r z e ź b a m i A d a m a Ł a w i ń s k i c g o . B y ł y n a t o m i a s t p r a c e

k w i a t ó w 24. r ó ż n y c h k o m p o z y c j i f i g u r a l n y c h ok. 70. M a r t ­

należące

w y c h n a t u r n a l i c z y ł e m 4. B y ł o i c h o c z y w i ś c i e bardzo wielo

d a w n a a u t e n t y c z n a s z t u k a l u d o w a , a w k t ó r y m d z i ś fun­

zgłoszonych

kcjonują

ogniska

do e l i m i n a c j i p o w i a t o w y c h ,

i kluby, większość

zwłaszcza

jednak t y c h prac,

- znamion
Przejdźmy

osobowości,

z

odpustowych

czy jeleniami.

kramów,

Przykładem

b a n i a (dozorcy), J ó z e f a L u r k i z B y s t r z y c y G ó r n e j ( d r w a l a )

salach za m a ł y c h

wobec

łabędziami

istniała

najlepszym i ciekawym s ą tu r z e ź b y J ó z e f a Serwika z L u ­

ostatniej

wystawy,

oraz S t a n i s ł a w a Suchockiego z L w ó w k a

k t ó r a m i a ł a m i e j s c e w listopadzie 1972 r. w salach M u z e u m
stłoczonych

jarmarczne,

z różami,

w którym

b y w a w ognis­

j e d n a k do o m ó w i e n i a

Archeologicznego,

wyroby

makaty

kulturowego,

o d p a d ł a w czasie e l i m i n a c j i .

p r a w n y c h i pozbaw i o n y c ł i - - jak to c z ę s t o
kach

przez

lodwio po­

do togo k r ę g u

togo n a ś c i a n a c h

d l a 519 e k s p o n a t ó w ,
w sposób

wybitnie

Serwik
gdy

żywa

reprezentuje
jeszcze

pamięć

istnieje z e s t e t y k ą ,

którą

dawnej

fazę

przejściową,

ludowej

współ­

nazywa się „drobno-

u t r u d n i a j ą c y oglądanie. Dodajmy, że plastyk rozwieszający

mieszczańską".

z p a k u ł , u ł a n n a k o n i u c z y t y p y ludowe — to r z e ź b y p r y ­

rozpraszając

m i t y w n o , ś w i a d c z ą c e o t r u d n o ś c i p o r a d z e n i a sobie z n o w ą

w

różnych

miejscach

obrazy

togo

samego

tematyką,

N a w y s t a w i e z n a l a z ł o s i ę 370 o b r a z ó w . 88 r z e ź b , 54 g r a f i k i .
7 tkanin.

czasom

W

porównaniu

z

poprzednimi

przeglądami

u w a g ę w z r o s t l i c z b y r z e ź b , co ś w i a d c z y

7

zw raca

o żywotności

tej

sensie

z chęcią

określenie
tego

tematyce
przełamać,

słowa.

z

Śląskiego.

rzeźby

umownie

aniołki

tę

prace u c z y n i ł to w s p o s ó b . . a r t y s t y c z n y " , c z y l i bez sensu,
artysty.

Jego

najlepiej

przyklejonymi

indywidualizacji postaci.

..zabawne",

ale raczej w

Serwik zachowuje

jeszcze

włosami

Nasuwa się
pozytywnym
w

ludowej

s z t y w n o ś ć k o m p o z y c j i , ale w i d a ć , ż e c h c i a ł b y j ą
nie r a d z i sobie czasom z p r o p o r c j a m i postaci,

d z i e d z i n y s z t u k i n a p o ł y jeszcze l u d o w e j , i co jest zapewne

gdy p r ó b u j e b u d o w a ć jo raczej n a w z ó r k o l o r o w y c h g i p s ó w

rezultatem

niż

zainteresowań

rozbudzonych

przez

Cepelię

dawnych

świątków.

Inspirują

go

bardziej

postacie

�47

�т

�П . 12. B r u n o n P o d j a s k i , Sanatorium,

ol./pł., 4 0 x 5 5 , 5 cm.

z szopek n i ż k a p l i c z e k . N a i w n o ś ć jego, z j e d n u j ą c a s y m p a t i ę

pełen

wielu w i d z ó w zasadza s i ę c h y b a t r o c h ę n a t y m , ż e nie p o j ą ł on

p r a c a c h s z t u k ą l u d o w ą , ale b l i ż s z y m u j e s t w t y p i e t e n ro­

pomysłów,

świadomie

inspiruje

się

w

niektórych

do k o ń c a n o w y c h p r a w d , a nie u m i a ł z a p o m n i e ć o s t a r y c h .

dzaj p o m y s ł o w o ś c i , k t ó r ą m a j ą np. uczniowie s z k o ł y K e n a r a .

T o p r a w d a , ż e r z e ź b y te s t o j ą c e n a g r a n i c y s z t u k i l u d o w e j ,

T y m r a z e m p o k a z a ł o b r a z y n a szkle o t e m a t y c e h i s t o r y c z n e j

p r y m i t y w n e j -— o c i e r a j ą

frapują

d o l n o ś l ą s k i e j oraz d w i e k o m p o z y c j e m a r t y r o l o g i c z n e o c h a ­

świeżością

w sobie k o m p l e t figur s z a c h o w y c h , s t y l i z o w a n y c h n a d a w ­

Przekła­

n y c h w o j ó w . Skrzynia w dowcipny i funkcjonalny s p o s ó b

się

często

o

kicz,

jednak swoją odrębnością, autentyzmem
Suchocki,
pomysłów,

mimo

swych

ale

(il. 2).

rakterze

70 l a t , z a s k a k u j e

b r a k i e m konwencjonalnego

myślenia.

pomnikowym,

rzeźbioną

skrzynię

mieszczącą

d a on k a ż d y z a m i a r t e m a t y c z n y n a z u p e ł n i e w ł a s n ą f o r m ę

z a m y k a się i otwiera. T y p m y ś l e n i a plastycznego

p l a s t y c z n ą , p r z y c z y m n i e m a l z a w s z e s ą to

b a z u j e n a p o m y ś l e , c z ę s t o r z e c z y w i ś c i e d o w c i p n y m , co n a j ­

płaskorzeźby,

c z ę s t o b. p i ę k n i e a ż u r o w a n e . M a on d u ż ą s p r a w n o ś ć

ręki,

nie z d a r z a j ą m u s i ę k i k s y , u j ę c i e t e m a t ó w p o d p o r z ą d k o w u j e
swoim

możliwościom,

i w tych

granicach jest

jego l a u b z e g o w o - a ż u r o w e k o m p o z y c j e p r z y p o m i n a j ą

rzeźby

Łęczycy.

kompozycji

„ F o t o g r a f i a r o d z i n n a " (il. 4),

doskonały

z d u ż y m w y c z u c i e m w a r t o ś c i d e k o r a c y j n y c h (il. 1). N i e k t ó r e
W a l c z a k a spod

lepiej w i d a ć n a p o k a z a n e j p r z e d t r z e m a l a t y

Furgały

Odrębne

zagadnienie

reprezentują

rzeźby

Bolesława

M u s i a ł a z O l e ś n i c y (il. 6). M o t o r e m tej t w ó r c z o ś c i j e s t p r z e ­
ż y c i e w e w n ę t r z n e c z ł o w i e k a , k t ó r y c h o c i a ż p o c h o d z i ze w s i
i t k w i w j e j k u l t u r z e , to w r z e ź b i e w y p o w i a d a n ę k a j ą c e go

technikę

m y ś l i i emocje, o b o j ę t n y n a to, j a k jego p r a c e s ą p r z y j m o ­

jego o b r ó b k i . I w t y m b l i s k i j e s t d a w n y m m i s t r z o m l u d o w e j

w a n e przez i n n y c h . N i e jest to n a w e t o b o j ę t n o ś ć , a r a c z e j

Lurka,

45-letni

drwal

rzeźby. Nie

czuje

ograniczony

konkretnymi

zna

dobrze

drzewo,

się jednak, tak j a k dawni świątkarze,
ujęciami

kilku

tematów.

Ins­

przeświadczenie, że tylko tali m o ż n a i n a l e ż y dany
przedstawiać.

Ludzie

w

rodzaju Musiała

zawsze

temat
istnieli

p i r u j ą go nie r z e ź b y , ale s ł o w o , t e m a t y k a b i b l i j n o - r e l i g i j n a

n a w s i , ż e w y m i e n i ę ze z n a n y c h p r z y k ł a d ó w D o r o t ę

a nie wzorce ikonograficzne, k t ó r y c h z n a niewiele i nie wie

part,

n a w e t , ż e „ p o w i n n y " go o b c h o d z i ć . S i ł ą jego z n a k o m i t y c h

odrzucana

rzeźb

mieściła się w k r ę g u norm estetycznych i przyjętej tematyki,

jest

doskonale
bryły,

więc

z

jednej

strony

wyobraźnia,

przełożona

uzyskanego

przez

czy

przez

Nikifora. Twórczość

miejscową

społeczność,

i c h nieraz
tak

nie

s t a n o w i ł a w i ę c nasycony g ł ę b o k ą e m o c j ą jednostki margines
l u d o w e j s z t u k i . P e ł n e w y r a z u f i g u r y M u s i a ł a , z niepropor­
cjonalnie d u ż y m i g ł o w a m i ł ą c z ą s i ę w naszej

c z ę s t o r z e ź b i sceny,

bardziej

a rzeźby

była

wyczucie

ciekawą, przeważnie bezbłędną. Warto tu dodać, że L u r k a
grupy postaci,

dalece

Lam­

kompozycję

n a j ę z y k r z e ź b y , z drugiej d o s k o n a ł e

ekspresji, w y r a z u

Heródka

swe

maluje

a k w a r e l ą (il. 3).
J a r o s ł a w F u r g a ł a z P o l w i c y , pow. O ł a w a (ur. 1935 г.),

ze

sztuką

np.

Rząsy

niż

świadomości

ludowo-cepeliowskimi

rzeźbami czy też d a w n ą sztuką ludową.
W malarstwie ź r ó d ł e m inspiracji, m o ż e nawet n i e ś w i a ­

m a l u j e , r z e ź b i , u r z ą d z i ł t e ż sobie w s t y l u l u d o w o - r u s t y k a l -

domej, s ą w s p ó ł c z e s n e ludowe

n y m b. interesujące w n ę t r z e pracowni. Pracownik fizyczny,

niami, oleodruki, spotykane z r e s z t ą n a Ś l ą s k u c z ę ś c i e j n i ż

„ d y w a n y " , m a k a t y , z jele­

49

�13

13.

B o g d a n K r u p i ń s k i , Kompozycja,
o l . / p ł . , 97x97 c m . I I . 14. J ó z e f P u c k , Poranek,
o l . / p ł . , 50,6x70 c m . I I .
M a r e k L e r c h e r , Południe,
l i n o r y t , 50 X 36 c m . I I . 16. K a r o l P o t y s z , Mandragora,
t e m p e r a / p a p i e r , 29,5 X 21 c m .

�15

gdzie

indziej.

twórczości

Na,

granicy

„naiwnej"

i

sztuki

nawet

ludowej,

kiczu

prymitywu,

plasują

się

k u n a i w n e j r e m i n i s c e n c j i wczesnego
W

płótna

klimacie

„naiwnej"

znacznie

O d l a t w y s t a w i a o n swe prace n a „ P r z e g l ą d a c h " (il. 5).

palacz k o t ł o w n i w B u k o w c u , zafascynowany
bowością

świadomy

wielkiego

57-letni

artysty,

włoskiego

maluje

J ó z e f a M ą c z y n s k i e g o z M i s z k o w i c (pow. K a m i e n n a G ó r a ) .
Pogranicze z t w ó r c z o ś c i ą p r y m i t y w n ą i n a i w n ą stanowi

bardziej

renesansu

twórczości

również

Brunon

pacjenta

Pod jaski

s z t u k ą i oso­

sanatorium

Józefa

i n t e r e s u j ą c e w k o m p o z y c j i (obraz w obrazie), bliskie oleo-

G i e l n i a k a , k t ó r y z w ł a ś c i w ą sobie d e l i k a t n o ś c i ą

drukowo-makatowej

malarstwu amatora. L i n o r y t y Gielniaka, z w ł a s z c z a z c y k l u

tematyce,

płótno

ogrodnika-emeryta

J a n a D u d z i a k a z B ę d k o w i e „ L e ś n i c z ó w k a P o k r z y w i ł o " (il. 7).
Na

Dolnym

granicze
B.
Wł.

Śląsku nurt

reprezentuje

Lipiński,

kilku

M. Osińska,

Malitowski,

ale

„prymitywny"
amatorów:

St. A b ł a m o w i c z ,

naprawdę

i

Wł.

ciekawe

są

jego

po­

Antonowicz,

Al.

Kosińska,

tu

akwarele

B r o n i s ł a w y S o k o ł o w s k i e j , s p r z ą t a c z k i z Legnicy, nierzadko
świetne

w

charakterystyce

przedstawionej

w kolorze. S o k o ł o w s k a p o k a z a ł a w t y m

sceny,

roku kilka

dobre
prac,

(il. 8), ale n a j l e p s z ą j e s t c h y b a „ M y c i e p o d ł o g i " s p r z e d t r z e c h
lat, zakupione

podobnie j a k i wiele i n n y c h dziel z „ P r z e ­

g l ą d ó w " do d z i a ł u m a l a r s t w a a m a t o r s k i e g o
Muzeum

wrocławskiego

Etnograficznego.

„Sanatorium w Bukowcu" w y w a r ł y w y r a ź n y w p ł y w na kom­
p o z y c j ę i u j ę c i e o b r a z ó w P o d j a s k i e g o (il. 12). S ą to oleje dos­
k o n a ł e w kolorystyce, o specyficznym stylu, znane publiczno­
ści zagranicznej z tegorocznej w y s t a w y n a F e s t i w a l u w Spoleto. P o d j a s k i m a j u ż z r e s z t ą u c z n i a , A l e k s a n d r a M i c h a l c z y k a ,
k t ó r y m a l u j e n i e k t ó r o swe oleje „ p o d " m i s t r z a (il. 11) w y k a ­
zując

zresztą

osobowości

pielęgniarki

lepsze
z

w

„naiwnej"

formuło

W a ł b r z y c h a •— M a r i i

jest

malarstwo

Hawro

zwłaszcza

„ P e j z a ż z m ł y n e m " (il. 9).

własnych

szeregów.

powszechnie

interesujących

nej

Góry,

tonacji

n y m j a k W r ó b e l , K a r u l a k czy Albiczuk. K a r o l Sorychta,

np.

np.

Ociepka,

sierpeckich).

środowiska

emeryta,

malującego

jest

jakby

dolno­

swe

obrazy
Kontury
zawsze

rozjarzającymi

O b r a z y jej s ą w y p u k ł e ,

z

reliefowy

podkład,

P i ę ć d z i e s i ę c i o l e t n i kotlarz z pow. B y s t r z y c a — Ignacy

miał

rzeźbiarzy

O d r ę b n ą p o s t a c i ą j e s t r ó w n i e ż 64-letnia J ó z e f a
z Ząbkowic.
najpierw

P r z e w o d n i c z ą c y W R N K a t o w i c e " , (il. 10)

u

wając

papier-mache

kontur

który

mają

autor d w ó c h p r a c : „ M a l b o r k " i „ W ś w i ą t y n i " , pełnej w d z i ę ­

oliwkową

robi

jaka

czy

z

której

Nowak
artystka
formuje

podmalowuje,

wiedząc

w

jakim

wyczu­
słoiczku

z n a j d u j e s i ę f a r b a . O b r a z y jej

żółto-złocisto-brązowy
zielenią

i

niewidoma

papkę,

następnie

przedmiotów

przed n i ą s t o j ą c y m

P a w ł o w s k i p o z o s t a ł w m e j p a m i ę c i przede w s z y s t k i m j a k o

się

(il. 14).

„ L a s bukowy", „ P o s t ó j przy studni",
i „Gen. Ziętek,

obserwo­
naśladują

oliwkowo-ziolono-brunatnej.

obraz b u d o w a n y

b y ł n a wystawie 8 olejami, z k t ó r y c h najciekawszymi b y ł y
młyńska"

skrystalizowanej

l e k k o s t y l i z o w a n y c h drzew b i e g n ą w jogo p ł ó t n a c h
pasmami koloru

„Uliczka

to

indywidualności

70-letniego

w

s z y m a wszelkie dane, a b y s t a ć s i ę r ó w n i e c e n i o n y m i z n a ­
reprezentowany

brak

ś l ą s k i e g o w y m i e n i ć t r z e b a jeszcze J ó z e f a P u c k a z K a m i e n ­

faliście,

z Jeleniej G ó r y ,

obrazach

(Naśladowców

występuje

g l ą d z i e " S o r y c h t a i P a w ł o w s k i , z k t ó r y c h z w ł a s z c z a pierw­

73 l e t n i r o b o t n i k - e m e r y t

innych

nie t y l k o t w ó r c z o ś ć „ z a w o d o w ą " ale i m i s t r z ó w ze s w o i c h

zawsze

Czystej wody „ n a i w n e " malarstwo pokazali na „ P r z e ­

w

artystycznej. W y s t ę p u j e t u zjawisko

wane j u ż przeze m n i e wielokrotnie, iż a m a t o r z y

Z
Coraz

patronował

koloryt,

czernią.

delikatnie

Przedstawia

ożywiony

często

siebie

51

�w

czarnych

okularach,

siedzącą

rodziny. G ł ę b o k o w z r u s z a j ą

przy

stole w

otoczeniu

mnie o b r a z k i J ó z e f y

Nowak.

P o k a z u j ą w y m i a r s z t u k i , k t ó r a jest c z y m ś w i ę c e j n i ż z a b a w ą
czy

popisem zręczności.

M a l a r s t w o to

pełni

funkcje

t e r e s o w a ł y mnie r ó w n i e ż agresywne w barwie, d u ż e p ł ó t n a
Konstantego

Biehnana i Bogdana

Krupińskiego

(il.

13),

p o d e j m u j ą c e w e k s p r e s y j n e j formie s y m b o l i c z n e t r e ś c i .

tak

Nie

zabrakło t e ż na wystawie prac d o j r z a ł y c h

świad­

istotne, ż e w r ę c z nie chce s i ę p r z y n i m m ó w i ć o p r o b l e m a c h

c z ą c y c h o ś w i a d o m o ś c i i wrażliwości plastycznej, s t o j ą c y c h

estetycznych. B u d z i
W
było

szacunek i podziw.

licznej grupie p r a c
oczywiście

ślady

już

na

można

Do

takich właśnie

różnych

(il.

15),

amatorskich n a p o t k a ć

zainteresowania

sztuką

k i e r u n k ó w i m i s t r z ó w n p . A j w a z o w s k i e g o , v a n G o g h a , Modiglianiego, S a l v a d o r a D a l i

czy

Chagala — z naszych

Liberskiego, Gepperta i Gielniaka.
dostrzec b y ł o
(R.

można

inspirowanie

się b a r w n ą

fotografią

Kowalczyk).
Były

n a wystawie prace ś w i e ż e , malowane

dobrze z b u d o w a n e k o l o r y s t y c z n i e , j a k n p .
kiewicza,

Mariana

Wódkiewicza,

wrażliwie,

Jerzego

Ryszarda

Wagnera,

A d a m a Niewidoka, Karola Mielżyńskiego, Leona
W a n d y Victorini,

Konrada

J a n u s z a Boguckiego czy
pokazał

Bociana,

Tyszkiewicza, Tomasza

George S c h m i d t a . D o b r y

18 l e t n i K r z y s z t o f Z a j ą c , ł a d n e

w

Woja-

kolorze

Dudy,

Z
w

sztuką

zawodowych

plastyków.
Lerchera

a s ą d z ę , ż e w k r ó t c e do tej g r u p y dojdzie

robiący

Wódkiewicz.

przyjemnością

zawodach

obserwuję,

bliskich

plastyce,

jak

ludzie

pogłębiają

pracujący
amatorskim

uprawianiem sztuki s w ą wrażliwość artystyczną.

Przykła­

d e m s ą t u b. dobre o b r a z y m a l a r z a pokojowego

Edmunda

Zalisza,

dojrzałe

Niewidoka,

intelektualnie

prace

wspomnianego

i n s t r u k t o r a plastycznego s a n a t o r i u m w

już
Stro­

n i u Ś l . , poligrafa M a r i a n a Z u b r z y c k i e g o , fotografa J a n u s z a
Manieckiego, c z y
rzego

obraz
kafelki

ze

z a l i c z y ł b y m linoryty Marka

stało p o s t ę p y Marian

choćby

W n i e k t ó r y c h obrazach

pograniczu

dekoratorów

Henryka

Kryńskiego

i Je­

Marciniaka.

„ P r z e g l ą d " wrocławski pokazał więc w s p o s ó b niemal
m o d e l o w y c z y m jest p l a s t y k a a m a t o r s k a . P o k a z a ł

z p e j z a ż a m i miejskimi n a d e s ł a ł a Zinaida Moszkowicz z L e g ­

b i e g u n j a k i m jest t w ó r c z o ś ć

jeden

„ p r y m i t y w n a " o p a r t a o sto­

nicy. Z s y m p a t i ą o g l ą d a ł e m skromne studia k w i a t ó w L u d w i ­

s u n k o w o n i k ł e zaplecze t r a d y c j i k u l t u r o w e j i d r u g i biegun

k a T y ń s k i e g o , 63-letniego r z e m i e ś l n i k a ze Ś w i d n i c y ,

który

sztuki

pozostawiając

rysunkowy,

każdy

ostatnich k i l k u d z i e s i ę c i u lat. P o k a z a ł zjawiska spontaniczne

kolorystycznie.

Zain­

i k o n t r o l o w a n e ś w i a d o m o ś c i ą . W a ż n e s ą i j e d n e i drugie.

identyczny

schemat

o b r a z e k i n a c z e j a dobrze r o z w i ą z a ł

ukształtowanej

w

kręgu

zainteresowań

plastyką

PRZYPISY
1

K r y s t y n a Gerliczowa s t o s u j ą c m e t o d ę reprezenta­
t y w n ą , w oparciu o karty ewidencyjne p l a s t y k ó w - a m a t o r ó w
s t w i e r d z i ł a , iż n a w s i z a m i e s z k u j e i c h ok. 20%, pozostali
z a m i e s z k u j ą m i a s t a p o w i a t o w e , m i a s t e c z k a i osiedla (ba­
dania dla W r o c ł a w s k i e g o Towarzystwa Naukowego na temat
u d z i a ł u wsi w plastyce amatorskiej). Autorka,
której
d z i ę k u j ę t u serdecznie z a p r z e k a z a n e i n f o r m a c j e , d o d a j e ,
ż e w ś r ó d a m a t o r ó w n a j w i ę c e j jest o s ó b z w y k s z t a ł c e n i e m
średnim, najmniej z w y ż s z y m . W ś r ó d rzeźbiarzy przewa­
ż a j ą m i e s z k a ń c y wsi. W i e k - z r ó ż n i c o w a n y w z a l e ż n o ś c i
od p ł c i . T a k n p . w ś r ó d k o b i e t p r z e w a g a o s ó b w w i e k u
ś r e d n i m , podczas gdy w ś r ó d m ę ż c z y z n w ł a ś n i e w tej grupie
wieku jest najmniej a m a t o r ó w , n a j w i ę c e j zaś m ł o d y c h
i p o w y ż e j 40 lat, z w ł a s z c z a w l a t a c h e m e r y t a l n y c h ( w ś r ó d
kobiet j e s t t y l k o k i l k a w tej grupie w i e k u ) . P l a s t y k ą a m a ­
t o r s k ą z a j m u j e s i ę w i ę c e j m ę ż c z y z n n i ż kobiet.
2

W e w i d e n c j i W D K z n a j d u j e s i ę blisko 700 o s ó b ,
a t y l k o w czasie ostatniego p r z e g l ą d u p o j a w i ł o s i ę 97 n o w y c h
nazwisk.
' W Dziale Plastyki W D K (Pracowni plastycznej)
poza mgr K r y s t y n ą Gerliczowa, s p e c j a l i z u j ą c ą się w za­
kresie e s t e t y k i i psychologii p r a c u j ą a r t y ś c i p l a s t y c y ,
wszyscy z w y ż s z y m w y k s z t a ł c e n i e m — Stefan Schmidt
(obecnie w 3 letniej delegacji do A f r y k i ) , W ł a d y s ł a w L e c h
i Tadeusz Wroński. D z i a ł współpracuje z 6 konsultantami,
artystami plastykami — s t a n o w i ą c y m i K o m i s j ę I eliminacji
Wojewódzkich Przeglądów.
W powiatowych o ś r o d k a c h K u l t u r y działają etatowi
i n s t r u k t o r z y p l a s t y c z n i . J e s t i c h w 18 p o w i a t a c h — d w u ­
d z i e s t u . W t y m 8 z w y k s z t a ł c e n i e m w y ż s z y m , 11 z w y k s z ­
t a ł c e n i e m ś r e d n i m (po l i c e u m p l a s t y c z n y m ) , 1 (na 1/2 e t a t u )
ukończył
Studium Nauczycielskie.
Wszyscy
prowadzą
k o ł a p l a s t y c z n e n a s w o i m terenie. Z a j ę c i a i n s t r u k t o r ó w
w i z y t o w a n e s ą przez w s p ó ł p r a c o w n i k ó w P r a c o w n i P l a s t y c z ­
nej W D K i n a tej p o d s t a w i e p r z e p r o w a d z a n a jest w e r y ­
fikacja kadry.
S p o ś r ó d p r a c o w n i k ó w W D K — poza jednym wszyscy
p r a c u j ą p o n a d 3 l a t a , w terenie 11 i n s t r u k t o r ó w p r a c u j e
3 lata i dłużej. Można więc m ó w i ć o stabilności kadry, zwłasz­
c z a , ż e p o z o s t a l i p r a c o w n i c y o b j ę l i s w o j e p l a c ó w k i w ostat­
n i c h l a t a c h , co z a p e w n e w i ą ż e s i ę z r o z s z e r z a n i e m d z i a ł a l ­
ności na skutek b o d ź c a jakim są W o j e w ó d z k i e P r z e g l ą d y
Plastyki Amatorskiej.
J e d n y m z p r z e j a w ó w tego s ą z a k u p y prac do G a l e r i i
Plastyki Amatorskiej we w r o c ł a w s k i m Muzeum Etnografi­
c z n y m . W z b i o r a c h t y c h z n a j d u j ą s i ę obecnie 173 p r a c e do­
b r a n e g ł ó w n i e z n u r t u ludowego, naiwnego, p r y m i t y w n e g o .
4

F o t . : J a n Ś w i d e r s k i — II. 1—4,

52
T

W D K wraz z Muzeum zorganizowało w y s t a w y
z katalogami, z zaproszeniami, afiszami):
a

(wraz

b

— „ Ś w i ą t k a r z e " ( L u r k a , Serwik, Giejson, J ó z k ó w , F u r g a ł a ) w L u b a n i u podczas „ D n i F o l k l o r u " oraz we
w r z e ś n i u we W r o c ł a w i u w g m a c h u Muzeum,
— kiermasz r z e ź b y ludowej (autorzy j a k w y ż e j plus

с

— wystawę

E l s n e r ) , W r o c ł a w , M u z e u m , g r u d z i e ń 1970 r.
mebli

L u b a ń , maj

i

1971,

rzeźb

Jarosława

Furgały.

MDK

W D K W r o c ł a w , czerwiec 1971

r.

d

— Wystawa rzeźb Józefa Lurki. M D K Lubań,
oraz
M u z e u m , W r o c ł a w , m a j 1972 r.
e — W y s t a w a malarstwa B r u n o n a Podjaskiego i A n n y
B i n k u ń s k i e j . M u z e u m , W r o c ł a w , l u t y 1972
(przy
współpracy Wrocławskiego Towarzystwa Przyjaciół
Sztuk P i ę k n y c h )
f — W y s t a w a rzeźb Józefa Serwika, Muzeum, W r o c ł a w ,
m a r z e c 1973 r.
Penetracji terenu s ł u ż y ł y t e ż konkursy i w y s t a w y
pokonkursowe:
a — z o k a z j i 20 l e c i a P R L ( W D K , 1964 r.)
b — z o k a z j i 25 l e c i a P R L ( W D K , 1969 r.) R o z d z i e l o n o
n a g r o d y rzeczowe.
с — n a m a l o w a n k ę n a szkle i w y c i n a n k ę o charakterze
l u d o w y m (konkurs m i a ł charakter s o n d a ż u ) . W y s t a w ­
k a pokonkursowa — Muzeum Etnograficzne, paździer­
n i k 1972 r .
W y b ó r 54 p r a c 39 a u t o r ó w z I I I P r z e g l ą d u w y s ł a n o
w r a m a c h w y m i a n y K u l t u r a l n e j z D r e z n e m do D i p p o l d i s w a l d e n a w y s t a w ę w g r u d n i u 1968 r .
W y b ó r 100 p r a c 72 a . u t o r ó w z V I P r z e g l ą d u w y s ł a n o
do H r a d e c K r a l o v e n a w y s t a w ę „ K o n f r o n t a c j e 72", p a ź ­
d z i e r n i k 1972 r . N a w y s t a w i e tej m o ż n a b y ł o p o r ó w n a ć
c h a r a k t e r p r a c a co z a t y m idzie i m e t o d y opieki n a d plas­
tyką amatorską na Dolnym Śląsku i w województwie
wschodnioczeskim.
5

Prace z „ P r z e g l ą d ó w " znalazły się też n a wystawach
o g ó l n o p o l s k i c h w K r a k o w i e (1971 г.), K a t o w i c a c h (sty­
c z e ń 1973 r.) a w c z e ś n i e j w 1966 r. n a w y s t a w i e w o j e w ó d z t w
zachodnich i p ó ł n o c n y c h w Opolu.
« P o t w i e r d z a to o b s e r w a c j a o r g a n i z a t o r ó w we w s t ę p i e
do k a t a l o g u V I „ P r z e g l ą d u "
O Dyndzie i Kazimierskim pisałem w Katalogu
w y s t a w y „ I n n i " W a r s z a w a , C B W A , 1965 r.
O W a c ł a w c z y k u : art. В . Jakubowskiej,
Książę
z D o l i n y lilii, „ P o l s k a S z t . L u d . " , R . X X V I . 1972, n r 4.
7

8

6—16,

Józef Milki — a .

5

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9718" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9696">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/83a93fcc7691190592d3632dddd35c6a.pdf</src>
        <authentication>3115cc6a5d11d1876ceec6488b1cf2f9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115601">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4140</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115602">
                <text>1958</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115603">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3862</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115604">
                <text>Przegłąd prasy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1958 t.12 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115605">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1958 t.12, z.1 ; s.65</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115606">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115607">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115608">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115609">
                <text>prof. dr. R o m a n a R e i n f u s s a „ M a l a r ­
stwo l u d o w e " ( W y d a w n i c t w o A r t y ­
sty c z n o - G r a f i c z n e w K r a k o w i e ) ;
d r A n d r z e j a B a n a c h a „Teofil O c i e p ­
ko — m a l a r z n i e d z i e l n y " ( W y d a w ­
nictwo Literackie);
„Powieści l u d u k r a k o w s k i e g o "
—
, praca zbiorowa (Wydawnictwo L i t e ­
rackie);
J a n a W i k t o r a „Pieniny i Z i e m i a S ą ­
decka" (Wydawnictwo Literackie).
*
M i m o trudności r o z s z e r z a się e k s ­
port w y r o b ó w polskiej s z t u k i l u d o ­
w e j . T a k n p . i m p o r t e r z y angielscy
zamówili w „Varimexie" ok. 20.000
drewnianych
pamiątek
zakopiań­
s k i c h . N a 11 t y s . funtów wpłynęło
zamówienie z K a n a d y , N R F i A u ­
stralii.
Dużym z a i n t e r e s o w a n i e m cieszą się
k i l i m y ludowe. Nadeszły l i c z n e z a ­
mówienia
ze S z w a j c a r i i ,
niestety
przekraczające nasze możliwości p r o ­
dukcyjne.
Sygnalizując te dane c i e s z y m y się
z możliwości r o z s z e r z e n i a p r o d u k c j i

P

R

E

pamiątkarstwa i w y r o b ó w s z t u k i l u ­ Stanisław W a l l i s . Pochodził on z r o ­
dowej, jednocześnie o b a w i a m y się d z i n y górniczej. O j c i e c jego Łukasz
p r o d u k o w a n i a „masówki" o n i s k i m W a l l i s zgromadził w i e l k i zbiór p i e ­
poziomie a r t y s t y c z n y m . Zależeć to śni, przysłów i opowieści l u d o w y c h .
będzie w dużej m i e r z e od składu Stanisław pomnożył z n a c z n i e d o r o ­
komisji
przyjmujących
w
„ V a r i - b e k ojca, kształcąc się w z a k r e s i e
mexie".
h i s t o r i i i etnografii. S t . W a l l i s p r z e z
całe życie gromadził również m a t e ­
*
Spółdzielnia Przemysłu L u d o w e g o riały z z a k r e s u f o l k l o r y s t y k i , e t n o ­
i zabytków
historycznych.
w Białymstoku otrzymała zamówie­ g r a f i i
nie na wykonanie
100 d y w a n ó w Z b i o r y te stały się podstawą m u z e u m
Świętochłowicach,
utworzonego
dwuosnowowych, przeznaczonych na w
w 1925 r., a przeniesionego w 1935 r.
eksport.
do C h o r z o w a . Z m a r ł y aż do o s t a ­
*
Zmarł J a k u b K a n i a , 8 5 - l e t n i n e ­ t n i c h d n i kierował p r a c a m i M u z e u m ,
stor o p o l s k i c h
poetów
l u d o w y c h , uczestnicząc jednocześnie w p r a c a c h
gorący patriota, u c z e s t n i k powstań i n w e n t a r y z a c y j n y c h i b i b l i o g r a f i c z ­
śląskich i w a l k o powrót z i e m p i a ­ n y c h Państwowego I n s t y t u t u S z t u ­
s t o w s k i c h do m a c i e r z y . J . K a n i a był k i . Opublikował p o n a d 100 p r a c i a r ­
członkiem Z w . Literatów P o l s k i c h . tykułów, pozostawiając w rękopisach
Pogrzeb wielkiego
działacza odbył dalsze 20 p r a c .
się 7 g r u d n i a 1957 r. w e w s i Siołkow i c e , p o w . Opole.

M u z e a l n i c t w o śląskie i n a u k a p o ­
niosły dotkliwą stratę. Odszedł czło­
*
w i e k , który całe s w e życie poświęcił
23 lutego 1957 r. zmarł w Święto­ w a l c e o polskość Śląska, o pomnoże­
kultury
chłowicach założyciel i długoletni n i e i u t r w a l e n i e d o r o b k u
k i e r o w n i k M u z e u m w C h o r z o w i e — l u d u śląskiego.

L

Przywykliśmy do w y r z e k a n i a , że s z t u k a l u d o w a
upada, że coraz mniejszą rolę o d g r y w a o n a n a w s i .
Z radością w i t a m y próby ożywienia zamarłych już
ośrodków ludowego rzemiosła, a n a w e t
CPLiowskie
wysiłki r o z w o j u a r t y s t y c z n e j p r o d u k c j i l u d u w r a m a c h
spółdzielni. S p r a w y n i e są j e d n a k t a k proste, j a k to się
często w y d a j e , a k o n f l i k t przebiega n i e t y l k o między
obrońcami wartości a r t y s t y c z n y c h i ludźmi myślącymi
kategorią n o r m , planów i zysków. N a i n n y aspekt
sprawy
z w r a c a u w a g ę reportaż
Włodzimierza
Olszewskiego
„Dzieci za firankami"
(„Chłopska
D r o g a " 24. X I . 57).
„Północna część p o w i a t u ostrołęckiego od t r z e c h l a t
przeżywa s w e gospodarcze
odrodzenie... K w i t n i e tu
chałupniczy przemysł ludowy... Przejedźcie się kolejką
wąskotorową n a l i n i i Ostrołęka — M y s z y n i e c , objedźcie
t a r g o w i s k o w Myszyńcu c z y Ostrołęce, wszędzie pełno
kobiet wędrujących i stojących z naręczami obrusów
i firanek, e f e k t o w n y c h n a oko, a l e t a n d e t n y c h w r z e ­
czywistości. A l e l u d z i łasych n a te «piękności» n i e
b r a k u j e . Dzięki n i m te m a s z y n y w d o m a c h , te r o w e r y ,
te r a d i a i te g u m o w e wozy. I j e s z c z e dzięki k o m u ?
...Nie m a p r a w i e d z i e c k a w tej zamożniejącej w s i ,
które by w sposób bezwzględny, b e z d u s z n y i o k r u t n y
n i e było zapędzone p r z e z żądnych w z b o g a c e n i a r o d z i ­
ców do tej pańszczyźnianej harówki.
A n i w lecie, a n i w zimie, a n i k i e d y indziej n i e z o ­
b a c z y s z t u dzieci bawiących się p r z y drodze c z y n a
leśnej m u r a w i e . P r z y m e c h a n i c z n e j , ogłupiającej i o b e z ­
władniającej p r a c y p r z e w l e k a n i a bawełnianej n i t k i od
gwoździka do gwoździka ślęczą dzieci już od piątego
r o k u życia! Ślęczą od r a n a do późnej n o c y p r z y k o p ­
cącej l a m p c e naftowej...
C i to maleńcy
wyrobnicy
napędzają ojcom do k a b z y n i e r a z i po 6 tysięcy zło­
t y c h miesięcznie!
Żadne p e r s w a z j e , tłumaczenia, odwoływanie się do
rozsądku n i e pomagają. T e właśnie d z i e c i są w y r y w a n e
nie t y l k o szkole, a l e i w y r y w a n e z kręgu normalnego,
należnego d z i e c k u życia. Z r e z y g n o w a n e
są te n i e ­
szczęśliwe d z i e c i i przeświadczone, że t a k już być
musi..."
Pozostaje t y l k o zapytać c z y n n i k i zarówno m i e j s c o w e
jak O P L i A , Min. K u l t u r y i Sztuki, wreszcie Min. Pracy
i O p i e k i Społecznej — c z y naprawdę t a k już być m u s i ?
„ P r a w d a w oczy kole, a l e . . " pod t a k i m tytułem
p. (lew) z „Dziennika P o l s k i e g o " (5. X I I . 57) z a m i e s z ­
c z a informację o podjęciu p r z e z C P L i A w Kłodzku

D
i n i c j a t y w y w y k o r z y s t a n i a motywów l u d o w y c h do p r o ­
d u k c j i dolnośląskich pamiątek. Słusznie s t w i e r d z a , że
z P o d h a l a ( w t y m także —• i w większości — z Z a ­
kopanego) idzie w świat naprawdę dużo b a n a l n y c h
szkatułek, l a s e k , piórników i t p . " A l e z a r a z
potem
p r z e k o n u j e m y się, że istotnie „gdy dwóch mówi to
samo, to w c a l e n i e jest to s a m o " . C o b o w i e m uważa
p. (lew) z a błąd pamiątkarstwa zakopiańskiego, co
w jego pojęciu jest banałem? Z a c y t u j e m y :
„PotrudzTliśmy się ostatnio o p r z e s z u k a n i e wśród
k r a k o w s k i c h sklepów C P L I A z w y r o b a m i zakopiański­
m i znanego m o t y w u podhalańskiego — przepięknych
ostów i s z a r o t e k . Gdzież t a m ! A n i n a l e k a r s t w o i c h
nie z n a j d z i e s z ! Przeważają jakieś m i s t e r n e l i s t k i , e s y floresy itp., a l e c h a r a k t e r y s t y c z n y c h m o t y w ó w z a k o ­
piańskich — mówiąc s t y l e m W i e c h a — n i m a " .
A więc banał to efekty konkursów
pamiątkar­
s k i c h , to l a t a n i e s t r u d z o n e j pnący artystów — miłośni­
k ó w s z t u k i P o d h a l a , którzy s t a r a l i się i starają w y r u ­
gować z n i e j tandetę i obce m o t y w y , j a k choćby t y ­
r o l s k a s z a r o t k a ! Opadają ręce. P o r o z u m i e j m y się n a ­
reszcie, co uważamy za banał i tandetę, niechże p a ­
miątkarstwo p r z e s t a n i e być r o z s a d n i k i e m złego s m a k u .
C z y naprawdę t y l k o s z a r o t k a i oset to P o d h a l e ? A s n y ­
c e r k a góralska to co? A bogate z b i o r y M u z e u m T a ­
trzańskiego, c z y choćby s t a r y M a t l a k o w s k i , c z y to w ł a ­
śnie n i e jest p r a w d z i w a s z t u k a P o d h a l a ? C h a r a k t e r y ­
s t y c z n e m o t y w y zakopiańskie — proszę p. (lewa) to
przecież n i e k o n i e c z n i e s z a r o t k i , górale skaczący p r z e z
ogień, c z y g ł o w y starego gazdy z fajką, gęsi p o d s z c z y ­
pujące młodą góraleczkę, a n i j e l e n i e c z y s a r n y n a
stoku, j a k żywo odrobione z d y k t y !
„Ilustrowany K u r i e r P o l s k i " (24—25 listopad 57)
z a m i e s z c z a fotografię rzeźby Mieczysława
Syposza,
ucznia Liceum Technik Plastycznych w
Zakopanem,
który zdobył wyróżnienie n a Międzynarodowej W y s t a ­
w i e Artystów Plastyków Głuchych w R z y m i e .
Rzeźba ładna, b a r d z o „ K e n a r o w s k a " — widać n a n i e j
k l i m a t szkoły zakopiańskiej. Dotąd w s z y s t k o w porząd­
k u . T y l k o . . . że fotografia ze wzmianką opatrzona jest
tytułem „Wśród twórców l u d o w y c h " !
Skończmy już z t y m n i e o d p o w i e d z i a l n y m
szafowa­
n i e m tytułem twórcy l u d o w e g o ! Wyróżnienie zdolnego
u c z n i a , c i e k a w i e zapowiadającego się p l a s t y k a M . S y ­
posza n a p e w n o w a r t e jest w z m i a n k i w prasie, a l e
umówmy się w r e s z c i e , kogo nazywać będziemy l u d o ­
w y m twórcą?

63

�N a s z y m z d a n i e m twórcą l u d o w y m jest ten, kto t w o ­
r z y wśród l u d u , c z y j a s z t u k a z n a j d u j e
oddźwięk
w m i e j s c o w e j społeczności. Twórca (artysta)
ludowy
dlatego właśnie j e s t „ l u d o w y " — ponieważ f o r m a jego
w y p o w i e d z i a r t y s t y c z n e j wiąże się z tradycją ludową.
Będzie
więc
ludowym
twórcą
świetny
rzeźbiarz
J . C e n t k o w s k i z N i e s z a w y , będzie w jakimś sensie
i nestor świątkarzy L e o n Kudła — a l e n i e zdolny
uczeń szkoły p l a s t y c z n e j , n i e z a w o d o w y już rzeźbiarz,
tworzący z pełną świadomością artystyczną, z pełnym
opanowaniem warsztatu.
„Stolica" (15. X I I . 57) zamieściła a r t . pt. „Cepeliow­
s k a w z o r c o w n i a s z t u k i l u d o w e j " . P a n (e) p i s z e m . i n . :
„Niezwykle bogaty zbiór — to w y c i n a n k i — k r a k o w ­
skie, k u r p i o w s k i e , góralskie, śląskie, łowickie i, i n n e " .
Wiadomość — jeśli p r a w d z i w a — r e w e l a c y j n a . N i e
mieliśmy d o t y c h c z a s w y c i n a n k i k r a k o w s k i e j a n i ślą­
s k i e j , a co do góralskiej, to z n a n a była niegdyś j e d y n i e
n a g w i a z d a c h obrzędowych. J a k o s a m o d z i e l n a f o r m a
z d o b n i c t w a w sztuce l u d o w e j w y c i n a n k a j e d n a k n a
P o d h a l u n i e występuje. P r z y n a j m n i e j t a k się n a m d o ­
tąd zdawało... '
„Gazeta K r a k o w s k a " (11. X I I . 57) z a m i e s z c z a i n t e ­
resujący w y w i a d z d y r e k t o r e m M u z e u m H i s t o r y c z n e g o
w K r a k o w i e , z n a n y m i n i c j a t o r e m konkursów s z o p k a r s k i c h . Oto c i e k a w s z e f r a g m e n t y :
„...Wykonawcy d o w i e d l i też, że i c h s z t u k a n i e jest
czymś m a r t w y m , wykazując dążenia e w o l u c y j n e , p r z e ­
jawiające się w n a d a w a n i u s z o p k o m n o w y c h kształtów
przez w p r o w a d z a n i e różnych elementów a r c h i t e k t u r y

K r a k o w a . Niegdyś b o w i e m stałym p r a w i e wyłącznym
w z o r e m a r c h i t e k t o n i c z n y m były
n i c h wieże kościoła
Mariackiego.
— K o n k u r s y szopkowe budząI zz a i n t e r e s o w a n i e nie
t y l k o w n a s z y m mieście...
— Oczywiście, choćby dlatego, że dostarczyły one
eksponatów d l a muzeów p o l s k i c h i szeregu w y s t a w
w k r a j u i zagranicą. J e d n a z n a g r o d z o n y c h n a k o n ­
k u r s i e szopek została z a k u p i o n a do M u z e u m O b r a z c o w a w M o s k w i e . S z o p k i k r a k o w s k i e nabyły również
placówki m u z e a l n e w A n g l i i , F r a n c j i , w N i e m c z e c h
i S z w a j c a r i i . N a s i s z o p k a r z e otrzymują zamówienia
z K a n a d y i z U S A oraz z ośrodków p o l o n i j n y c h w i n ­
nych krajach...
— W y k o n a w c a m i szopek są przeważnie m u r a r z e i r o ­
b o t n i c y b u d o w l a n i . Dlaczego właśnie oni?
— W l a t a c h p r z e d w o j e n n y c h pracujący p r z y b u d o ­
w a c h w o k r e s i e j e s i e n n o - z i m o w y m b y l i bezrobotnymi.
N i e mając p r a c y z a r o b k o w e j z a j m o w a l i się s z o p k a r s t w e m . O b e c n i e wykonują oni przeważnie s z o p k i małe,
zaprzestając sporządzania szopek z l a l k a m i , które były
n i e j a k o p i e r w s z y m i t e a t r z y k a m i kukiełkowymi. Zanikł
p r z e z to z w y c z a j obnoszenia szopek po d o m a c h d l a
o d g r y w a n i a przedstawień p r z y pomocy kukiełek.
W a r t o też c h y b a wspomnieć, że badacze l i t e r a t u r y
stwierdzają, iż w i d o w i s k o s z o p k o w e miało w p ł y w n a
kompozycję literacką i artystyczną «Wesela». S a m zaś
Wyspiański posiadał w d o m u piękną szopkę krakowską
wykonaną przez artystów z przedmieścia."

ą

1

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
