<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=51&amp;sort_field=Dublin+Core%2CTitle" accessDate="2026-10-03T07:33:03+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>51</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="10896" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10874">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4405ea2437192450816437841f724a95.pdf</src>
        <authentication>aab7ef76fac6612971e70c9ddd70b03d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129963">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2554</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129964">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129965">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2373</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129966">
                <text>Portrety: Leszek Macak kolekcjoner / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129967">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2, s.99-102</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129968">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129969">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129970">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129971">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129972">
                <text>Portrety:
Leszek Macak
kolekcjoner
Aleksander Jackowski
Co cechuje kolekcjonera? Przede wszystkim pasja. Zaintere­
sowanie tak wielkie, że mu się poświęca czas, zdrowie,
pieniądze. No i cechuje go pożądanie. Dostał znaczek pocztowy
z 1918 roku, więc chce i z 1917. Tak samo z rzeźbą ludową. M a
Lurkę, Chajca, Zegadłę, ale brak mu Kudły, więc na głowie
stanie, aż kupi. A skoro Kudłę, to i W o w r ę . Taki los kolek­
cjonera. Spać nie może. Chce. Pożąda. Będzie jeździł, szukał,
namawiał - ja tobie dam to, ty mnie tamto. Telewizor sprzeda,
samochód zastawi, gdy nagle pojawi się coś, „bez czego żyć się
nie da".
Niełatwo być żoną kolekcjonera, synem, a nawet psem.
Wszystko wymaga troski a jemu ledwo starczy czasu na
kolekcję. Ta zaś wymaga i w końcu nie bardzo wiadomo, kto
kogo ma - on swoje zbiory, czy one jego. Pasja żąda, by jej
służyć. Przypomina się Skąpiec Moliera. Ale tu stop! Ponieważ
Harpagon kochał pieniądze dla nich samych, podczas gdy wielu
zbieraczy chce, aby to co posiadają, było oglądane, podziwiane.
Radość ich dopiero wtedy jest pełna, gdy j ą dzielą z innym.
Wielcy kolekcjonerzy zapisali się w'pamięci potomnych jako
mecenasi sztuki, nauki.
Także w Polsce, jeszcze w czasie, gdy nazywano j ą „ l u d o w ą ' '
istniało zbieractwo, działali znakomici kolekcjonerzy, że wy­
mienię tu z kręgu moich zainteresowań: Ludwiga Zimmerera
(Niemca, który pokochał Polskę a pokonany stresem Stanu
Wojennego, spoczął na warszawskich Powązkach) , Bolesława
Nawrockiego, Wojciecha Siemiona , Leszka Macaka. Każdy
z nich gromadził zbiory na miarę swych możliwości, zaintereso­
wań i preferencji. Dlatego nawet w obrębie tych samych postaci
inne walory ujawnia zestaw prac Katarzyny Gawłowej w zbio­
rze Macaka, inne zaś u państwa Nawrockich. Zmiana proporcji,
różnice w kontekstach, scenografii, sposobie życia ekspozycji
sprawiają, że m o ż n a traktować wybitne kolekcje jak dzieła
sztuki, świadomie zbudowane. To nie puzzle, które ułożone
przedstawiają zawsze ten sam obraz.
1

2

Kolekcje mają okresy tragiczne i wzlotów, historię, która się
w nich nawarstwia. W y b ó r Zimmerera to ślad wchodzenia
w Polskę, zetknięć z ludźmi, wędrówek po wsiach i posiołkach.
Jeśli tak wielką w a g ę przywiązywał do rzeźby Wincentego
Czerwińskiego, przedstawiającej pożegnanie Żyda z żoną przed
Pójściem do gazu, to nie ze względu na jej zalety formalne, lecz
emocje, które w nim wzbudziła. Przełamywała sztampę słów,
wstrząsała, kazała wczuć się w los ofiary. Od tej figurki zaczęły
się kontakty Zimmerera z ludowymi twórcami, dochodzenie do
Polski od dołu, od podszewki.
Kolekcja zbudowana przez dra Bolesława Nawrockiego
ukazuje nie tylko dzieła Wiśnios, W n ę k o w e j , Gruceli czy Żaka,
'e i osobowość człowieka, który właśnie te a nie inne dzieła
wybrał, i wyeksponował. To nie suma eksponatów, ale świado­
my ich wybór. Zapis życia, z którego, jak z taśmy elektrokardio­
grafu odczytać m o ż n a przemiany, które zachodziły w preferenc­
jach artystycznych twórcy kolekcji. Nie tylko bowiem kolek­
cjoner tworzy kolekcję, ale i ona tworzy jego. Wpływa na losy.
*&gt;ywa pomnikiem, który bohater sam sobie wystawia, tytułem
chwały, szansą poznania najważniejszych osobistości kraju
a

0

- premiera, ministrów, znakomitości świata kultury, a nawet,
jak w przypadku Zimmerera: Kanclerza Schmidta, Brandta - ale
staje się też kulą u nogi. Przecież Ludwig wyjechałby z Polski,
pociągały go propozycje pracy w Ameryce Południowej, w in­
nym pejzażu ale kolekcja trzymała go jak kotwica. Wiedział, że
należy ona do tego kraju, że zabrać jej nie ma moralnego prawa,
więc z nią został. Do końca.
Kolekcje związane są z losem tych, którzy powołali je do
życia. To się czuje. Miałem to szczęście, że widziałem „od
ś r o d k a " życie paryskiej kolekcji Jeana Dubuffeta (Art Brut),
wtedy gdy czerpał z niej inspiracje i siłę do swej własnej
twórczości. Widziałem wenecką kolekcję Peggy Gugenheim,
jeszcze z lat, gdy w jej salach pracował Max Ernst. Później,
sprowadzone do ram muzealnej ekspozycji kolekcje te zatraciły
żywy puls, niby zostały te same, ale przecież inne, spetryfikowane, skazane na muzealną martwicę.
Przeżyłem dramatyczną śmierć kolekcji Zimmerera. Pul­
sowała życiem, mieniła się coraz innymi barwami, i nagle - po
wylewie krwi do mózgu, który powalił tego cudownego
człowieka - straciła blask, siłę oddziaływania. Bez niego stała
się inną jakością. Ale i on, wyłączony z życia, ciężko chory, stał
się innym człowiekiem. W obliczu spraw ostatecznych blichtr
towarzyskiego życia stał się niepotrzebny, zmienił się (i
pogłębił) stosunek do zgromadzonych dzieł. W a ż n e stały się
tylko te o silnym ładunku emocjonalnym, w których wyczuwał
wibrację duchowości, powagę. Z blisko 13 tysięcy eksponatów
w tym ostatnim okresie chciał mieć przy sobie tylko rzeźby
najważniejsze - Józefa Lurki, Romana Śledzia, Heródka.
Zastanawiając się nad różnicą jaka istnieje między zbiorami
muzealnymi a kolekcjami prywatnymi przede wszystkim widzę
j ą w tym, iż prywatne są dziełem autorskim, w tym sensie
jednorodnym, że prezentują sposób widzenia i szczególną
wrażliwość człowieka, który je od podstaw stworzył. M o ż n a je,
jeśli chodzi o porównanie z muzeami, przyrównać do autorskich
wystaw, ekspozycji. Natomiast fundament muzealnych zbiorów
pochodzi z różnego nadania, tworzą go mniej czy bardziej
celowo dobierane eksponaty w przeciągu wielu dziesiątek lat.
Różnicę między muzeum a kolekcją wyraźnie m o ż n a zauwa­
żyć w Londynie, gdy porównamy National Gallery z Wallace
Collection.

99

�Prywatna kolekcja nie musi poddawać się sądom ogółu,
nawet autorytetów. Jej właściciel może zaufać tylko sobie,
zbierać co chce, nawet gdy komuś wyda się to śmieszne, czy
nierozsądne. Kolekcjonerzy uratowali (także u nas) rzeczy,
o których uczciwe, państwowe muzea nawet słyszeć nie chciały.
Dlaczego? Ponieważ muzealnicy byli, i wciąż jeszcze są, pod
presją sztancy przedmiotów, które „ n a l e ż ą " do kategorii sztuki
ludowej, i takich, których się do niej nie zalicza. Przynajmniej
w tym okresie. (Wiąże się to z dążeniem do odtwarzania obrazu
przeszłości, takiego, który zasłuży na miano autentyku, obrazu
który z perspektywy jawi się niczym mit dawnego raju.) To, co
pozostaje poza burtą ratują od ocalenia często ludzie przypad­
kowi, maniacy, śmiałkowie wyobraźni, zbieracze, którzy za nic
sobie mają ograniczenia - co „ n a l e ż y " , a co j u ż „nie n a l e ż y "
do uznanej kategorii eksponatów. Так пр.: warszawskie Państ­
wowe Muzeum Etnograficzne nie chciało (za grosze!) kupić
w swoim czasie - pieca kaflowego z Pokucia, malowanej X I X
wiecznej strzelnicy, malowideł jarmarcznych karuzel, ekranów
ulicznych fotografów. Nie chciało za d a r m o rzeźb i obrazów
z wystawy „ I n n i " , którą zrobiłem w Zachęcie (1965). Od kiedy
działał Zimmerer wystarczył sygnał, jechał, kupował, ocalał to,
czego muzea nie brały. Kolekcjonerzy, tacy jak Adam Fischer,
Franciszek Kotula, nie mieli muzealnych ambicji, działali na
własną rękę. Stąd nawet to, co w pierwszej chwili mogło się
w ich zbiorach wydać nieuzasadnione, po latach nabierało
znaczenia. Nawet bowiem strychy starych d o m ó w i rupieciarnie
mogą przechować ułomki wiedzy o czasach minionych, rzecz
w tym, kto w nich grzebie i co dostrzega.
Jest jeszcze jedna przewaga kolekcjonerstwa - swoboda
dysponowania pieniędzmi, łatwość decyzji wyjazdu, stały
kontakt z ulubionymi twórcami. W muzeach jest to bardzo
trudne. Jeśli wysyłają pracownika do Puszczy Białostockiej,
trudno sobie wyobrazić, by pod wpływem listu malarza „mam
teraz kilka o b r a z ó w " , za dwa tygodnie znów mógł pojechać.
A „ p r y w a c i a r z " pojedzie. Obserwowałem, jak pracował Z i m ­
merer, jak dzięki warunkom, które stwarzał, mógł się poruszać
po kraju dr Marian Pokropek. Pracował także na rzecz kolekcji,
ale dzięki niej miał szanse, których nie dawał ani uniwersytet,
ani muzeum. Przypomnę, że tylko w jednym roku samochód
Zimmerera przejechał po Polsce blisko 50.000 km.
Za co? To bardzo istotna sprawa. Żeby stworzyć kolekcję,
trzeba mieć pieniądze. Ale w warunkach polskich uczciwa praca
ich nie zapewniała. Każdy ze znanych mi zbieraczy pracował,
w różnym charakterze, za granicą. Zimmerer dostawał gażę
w markach, dr Nawrocki lata spędził w międzynarodowych

100

organizacjach. Ale w większości ci, którzy wracali - budowali
wille, kupowali samochody, jeździli na Wyspy Kanaryjskie,!
tylko nieliczni woleli otoczyć się dziełami sztuki, budować;
kolekcje, które miały, jak pomnik, zostać świadectwem icij
życia i działalności.
Oczywiście w latach sześćdziesiątych-siedemdziesiątych
podstawą ich sukcesu były różnice między oficjalnym i nieofic­
jalnym kursem dolara. Gdyby Balcerowicz nastał o ćwierć'
wieku wcześniej Zimmerer nie mógłby się stać mecenasem!
i dobroczyńcą. A n i inni.
Jeszcze jedno. Sytuacje, o których m ó w i m y należą do okresu
indywidualnego kolekcjonerstwa. Obecnie rolę miłośnika'
- zbieracza, mecenasa przejmują wielkie galerie, banki, a nawet
wielkie hotele. Gromadzą dzieła sztuki, ponieważ wzmacnia to
ich pozycję, przy czym czynią to w sposób „ z i m n y " , profes­
jonalny, powierzając zadanie menedżerom - historykom sztuki,
krytykom, galerzystom.
Jednak kolekcje to nie tylko kalkulowanie, co dobre a co złe,
co modne, podnoszące rangę, a co nie warte inwestycji.
W wymiarze publicznym rola kolekcji to także opieka nad
artystą, nad ośrodkiem sztuki, jak np. Paszyn. Kolekcja stworzo­
na przez księdza Nitkę nie da się oddzielić od działalności
animacyjnej, a nawet duszpasterskiej. Zimmerer, Nawrocki,
Macak, Łodziński - to przyjaciele artystów, ludzie, którym leży
na sercu dobro naszej kultury.
Ale publiczny wymiar kolekcjonerstwa na tym się nie
kończy. Operuje ono w tej samej przestrzeni, co muzea,
zwłaszcza etnograficzne.
Mogę się przy tym powołać na fakty, z którymi zetknąłem sif
bezpośrednio, organizując wiele wystaw w kraju i poza nim.
Doznałem, co zrozumiałe, pomocy ze strony dyrektorów i pra­
cowników muzeów. Byłem i m za to wdzięczny, ale uważałem tę
pomoc za naturalną, chodziło przecież o wspólną sprawo
Natomiast zaskakiwała mnie serdeczność i ofiarność kolek­
cjonerów. Zawsze dostawałem od nich najlepsze, najbardziej
przez nich cenione eksponaty, nawet gdy nie śmiałem o nie
prosić. Sukces wystaw w Stuttgarcie, Neuchatel, Londynie,
Paryżu, w Spoleto, Hamburgu, Rouen czy Bratysławie, to także
ich zasługa. Zdarzało się przy tym, zwłaszcza w latach ostat­
nich, że zarażeni duchem pieniądza kierownicy muzealnych
placówek nie zdradzali ochoty do „pracy dla wspólnego dobra"Wtedy też odwoływałem się do kolekcjonerów. Przed paroma
laty poprosili mnie Francuzi o zorganizowanie ekspozycji
polskiej sztuki naiwnej na Festiwalu w Rouen. Impreza wspfr
niała, tworzona przez rzeszę społecznie pracujących obywateli
miasta. U nas jeden minister akurat odchodził, drugi niczego nie

�wiedział i wiedzieć nie chciał, a oni tam w Rouen ogłosili Polskę
honorowym gościem Festiwalu. Po eksponaty przyjechali cięża­
rówką, kierowca okazał się naczelnym chirurgiem miejskiego
szpitala, „ ł a d o w a c z " - psychiatrą. Kłopotów miałem co nie­
miara, nie muszę dodawać, że angażowałem się, jak oni
-społecznie. Niektóre muzea bardzo pomogły (Włocławek), ale
w innym, gdy chodziło tylko o wypożyczenie skrzyni i załado­
wanie eksponatów z prywatnej kolekcji, pani dyrektor od­
mówiła, tłumacząc że ma za dużo roboty. Jeszcze ktoś zapytał
wprost - a co j a z tego będę miał? co wprawiło w nie lada kłopot
organizatorów. Zadzwoniłem do Leszka Macaka, następnego
dnia przywiózł mi samochodem rzeźby i obrazy ze swojej
kolekcji. Znakomite! Uważał to za swoją powinność. Później
dowiedziałem się, że eksponaty z jego kolekcji znalazły się na
40 wystawach (!), że wracając od rzeźbiarzy niejeden raz
zachodził do krakowskiego muzeum, by ofiarować prace
nieznanego tam dotąd twórcy. Na ogół mu za to dziękowano.
Widziałem ścianę w jego mieszkaniu ogołoconą z rzeźb
i obrazów, które wypożyczył. Pomyślałem wtedy, że tak jak
przed laty pisałem o Zimmererze i Siemionie, tak teraz
powinienem nakreślić „ p o r t r e t " Leszka Macaka. A po nim dra
Bolesława Nawrockiego.
Schemat takiego portretu wydaje się prosty. Jak i kiedy
zrodziła się idea zbierania. Co kolekcjonowanie „ z a ł a t w i a " ,
jakie zaspakaja potrzeby, jak zmieniło życie zbieracza. Na czym
polega specyfika kolekcji, czym się różni od innych, co w sobie
zawiera.
Zacznijmy od zainteresowań. Zadecydował o nich przypa­
dek, ciąg wydarzeń, które trudno było przewidzieć. Oto sytua­
cja. Macak jest prawnikiem, na myśl mu nie przychodzi
zajmowanie się sztuką. Mieszka w bloku. Matka, z którą
emocjonalnie bardzo jest związany, rzutka, przedsiębiorcza,
dusi się w atmosferze peerelowskiej Polski. Likwiduje sklep,
wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych. Tam pomnaża kapitał,
z myślą o dzieciach. Postanawia, że sensownie ulokuje posiada­
ne pieniądze, tak by zabezpieczyć los dzieci. Decydują - wybu­
duje się w Bukowinie Tatrzańskiej dwa bliźniacze domy w stylu
góralskim. Piękne i solidne. Leszek zajmuje się budową,
angażuje znakomitych majstrów. Powstają domy z wielkich
Płazów modrzewiowych zbudowane. Gdy stolarka jest j u ż
niemal gotowa Macak zwraca się do Bronisława Cukra, kowala
z Zakopanego, prosząc by ten mu zrobił stosowne okucia,
zawiasy, zamki. Ale kiedy się pozna Cukra trudno oprzeć się
"rokowi i sile jego osobowości. To niezwykły człowiek, o dużej
wiedzy etnograficznej, orientujący się w historii, socjologii
"lozofii, korespondujący z wiedeńskimi archiwami, ponieważ
1

interesuje go historia góralskich rodów. Przy tym świetnie
zorientowany w problemach współczesnej twórczości ludowej.
Cukier zamówienie przyjmuje, robi co do niego należy, ale
wzbudza w Macaku niepokój. Pyta - a co będzie w środku? na
ścianach? Przecież w chałupie góralskiej u powały była listwa,
na której umieszczano święte obrazy na szkle. R z ę d e m ? pyta
Macak. Rzędem. Wiele. A skąd wziąść obrazy? przecież trudno
kupić nawet jeden! Stare trudno, potwierdza Cukier, ale są
przecież malarze i malarki, którzy kontynuują dawne tradycje.
Cukier prowadzi Macaka do pracowni Eweliny Pęksowej, Zofii
Roj, Władysława Walczaka a później także do Zdzisława
Walczaka, który przejmuje rolę przewodnika, i kontaktuje
Macaka z innymi twórcami Podhala. I tak się zaczęło. Macak
jeździł często do Stanów, pracował tam, nieraz bardzo ciężko,
a gdy wracał zajmował się kolekcją. Trwało to 12 lat. W tym
czasie uzyskał obywatelstwo amerykańskie, płacił ze edukację
syna (który teraz, po ukończeniu School o f visual A r t osiadł
w Krakowie).
Szybko stał się znanym, już niepotrzebne były rekomendacje
Cukra, czekano na jego przyjazd, pisano listy z prośbą o załat­
wienie różnych spraw, był przecież prawnikiem „ m e c e n a s e m "
- jak mówią w Krakowie. Nawiązał kontakt z ks. Nitką,
animatorem ośrodka rzeźby i malarstwa w Paszynie. Dzięki
księdzu poznał Ludwiga Zimmerera, który gorąco zachęcał
Macaka do rozbudowy kolekcji, dał mu adresy kilku ciekawych
twórców.
Kolekcja rosła, mieszkanie w krakowskim bloku nie mogło
pomieścić przywożonych eksponatów. Żona narzekała, znów
więc pojechał do Stanów, pracował, by kupić willę, drugi
samochód. A skoro miał j u ż dom trzeba było go umeblować.
Zaczął gromadzić stare chłopskie skrzynie, zydle, szafy. Kolek­
cja rosła, zaczęli do niej przychodzić znakomici artyści.
Podziwiać, radzić. Tak kolekcja stała się tytułem do chwały.
Czy w domu mogliby gościć artyści, dyrektorzy polskich
i zagranicznych muzeów - gdyby nie ona? Powtarza się
sytuacja, na którą zwracałem uwagę pisząc o Ludwigu Zim­
mererze. Niezależnie od osobistych zainteresowań, kolekcja
podnosi rangę jej właściciela, sprawia, że człowiek żyjący dotąd
w cieniu, staje się osobą znaną, cenioną, podziwianą. Wchodzi
do historii.
Zwróćmy też uwagę na mechanizm kompensacji, począt­
kowo nawet nie uświadamiany. Kolekcja bowiem wywyższa,
daje satysfakcję swemu twórcy. To do niego przecież przyjeż­
dżają dyrektorzy muzeów z Zachodu, przychodzą Nowosielski
i Panek, to jemu doradzają Edward Mucha, czy Teresa Stan­
kiewicz.

101

�Doradzają zresztą nie tylko oni. Macak chciałby, aby kolekcja
była możliwie pełna, wszechstronna, obiektywnie doskonała.
Ale jak osiągnąć tę obiektywność? Sądy krzyżują się, zderzają;
ktoś, z k i m bardzo się liczy odmawia wartości rzeźbom Śledzia,
Chajca i L u r k i ; ktoś inny przeciwnie - w nich dostrzega
znamiona prawdziwej sztuki, napięcie życia duchowego, lekce
sobie ważąc setki bezdusznych figurek, niczym w swej istocie
nie różniących się od zabawek z drewna. To też jest zrozumiałe
- szacunek dla opinii specjalistów, ludzi wybitnie wrażliwych.
Kolekcja jakby wyprzedza w tym okresie świadomość swego
twórcy. Dopiero w następnym etapie ujawniają się prawdziwe
preferencje zbieracza, nabiera pewności siebie - w końcu to
kolekcja jego, dla niego i przez niego budowana. Wtedy też,
w masie przedmiotów zaczynają błyszczeć te naprawdę ważne.
Przestaje imponować rozrost liczbowy, narasta świadomość, że
ilość wcale nie musi przechodzić w jakość. Przedmiotem dumy
stają się dzieła wybitne.
W domu państwa M a c a k ó w wyróżniłbym przede wszystkim
zestaw rzeźb Edwarda Sutora. Nie ma wielkich, bryłowatych,
fantastycznych głów - ale ten brak rekompensują średnie i małe
figurki, świetnie dobrane. Doskonały jest zestaw dzieł Heródka,
Ludwika Więcka, M a r i i Wnęk, Katarzyny Gaweł. Jest kilka
rzeźb Leona Kudły, wśród nich (piękna!) dziewczyna z ptakiem
na wyciągniętej dłoni, jedna z najwcześniejszych prac artysty.
Ekspresyjne rzeźby Romana Śledzia, artysty bardzo wysoko
ocenianego w Niemczech, ale u nas niedocenianego - tak dalece
odbiega od potocznych
oczekiwań. Dobry jest
zestaw Nikifora. Monsiela, Zagajewskiego,
Jędrzeja Wowry, Stani­
sława M i k i , Janasa,
Hołdy, Muchy. (Z po­
zycji wybitnych - nie­
wiele rzeźb L u r k i . Sła­
bszy
jest
Chajec
i
Szczypawka-Gołębiowska). Cenny, pięk­
ny zestaw ptaków, za­
bawek z drewna, w tym
emausowych
„Ży­
dów".
Z dawnej sztuki ob­
razy z X V I I I i X I X w.
Matki Boskiej Często­
chowskiej, Gidelskiej,
z La Salette. Nieprze­
ciętnej urody Święta
Rodzina.
Doskonały
dobór rzeźb: różne we­
rsje Chrystusa Frasob­
liwego,
Ukrzyżowań.
Fragmenty z ołtarzy łe­
mkowskich cerkiewek.
To, czego nie mają mu­
zea - setka oleodruków
zbieranych we wsiach.
Drzeworyty: z Płazo­
wa, Wowry.
Zbiór uzupełniają lu­
dowe skrzynie, szafy.
W nich około 130 wy­
cinanek 26 autorek.
Dokumentacja w trak­
cie opracowania. Goto­
we ok. 350 opisów.
Leszek Macak zbie­
ra eksponaty, ale podo­
bnie jak to miało miejs­

102

ce z Zimmererem, czy Bolesławem Nawrockim, ważne
niego są spotkania z twórcami. Poznał ich wielu. Niektó
z nich, to ludzie o niezwykłej osobowości, ciekawsi nawet
dzieła ich rąk (np. Piotr K w i t ) . Z wieloma twórcami Les
zaprzyjaźnił się, jeździ do nich, zaprasza do siebie. Ostatnio
u niego twórca pięknych ptaszków z drewna - Zachura. M ;
bardzo go ceni, zawiózł nawet sporo jego ptaków swe
dawnemu szefowi w Stanach. Surowy ten, niezdolny
uśmiechu człowiek, zobaczył kiedyś u Macaka ptaszki |
sufitem, no i teraz ma je sam w swym biurze. Trzepoczą
poruszane powiewem powietrza z A i r Condition. (Poczc
człeczyna! myślą klienci. Ptaszki sobie powiesił!).

Jacek Łodziński
Aleksander Jackowski

Był słotny dzień jesienny. Czekałem na Ludwiga Zimmerera
przed jego willą. Nie przychodził, za to przyjechali dwaj
Holendrzy. Podnieceni, kupili w Krakowie „fantastyczne"
obrazy. Pytam - czyje? Gawlowa. Nie słyszałem. Pokazują.
Radosne, ludowe do szpiku kości, a przytym poza tradycją.
A Zachura, to nie tylko ptaszki, lecz i los człowieka, z n Gdzie mieszka - pytam. Za Krakowem, zawiózł ich do niej
związany. W czasie okupacji Niemcy wzięli go do kamiet właściciel kramu w Sukiennicach. Bardzo, bardzo dziwny
łomów. Warunki były straszne, ludzie umierali - jeden człowiek. Grosza od nich nie wziął, jeszcze się cieszył, gdy
nadzorca zobaczył, a było to tuż p n &gt;
5?
- f a z u j ą wizytówkę, wymówić nazwiska nie
drugim. Niemiec
Bożym Narodzeniem, że Zachura struga sobie ptaszka. A
.
iego
kę umiesz zrobić? zapytał Zachura wyrzeźbił, jedną, drug £ ™
w o w a n y , zacinał się mówiąc. Przyszedł prosić
No i zwolniono go z tego kamieniołomu. Ocalił życie. Ptasi
,
i a n o mu odebrać koncesję. Chodziło o donos,
mu je ocaliły.
sprawę kapliczki koło Paszyna. M ó w i o n o , że j ą ukradł, zdjął,
c i l i

a , a r c e

J^S^SL^^^yi

w

I n s t y t u c l e

N i e w i e l k

z d e n e r

Q

Kiedy w kolekcji Macaka przypatruję się rzeźbom i obrazo
wiszącym wszędzie ptaszkom, zastanawiam się na tym, f.
wielkie talenty drzemią w ludziach, i jak mało trzeba (czas
jednego impulsu), by mogły z całą siłą wybuchnąć. Oglądt
wspaniałe rzeźby Sutora, Heródka, Zagajewskiego, Ной
niesamowite rysunki Monsiela, obrazki Nikifora - tych, kto*
tworzyli,
poniew
musieli tworzyć, p o ł
waż ta potrzeba don
nowała w ich żyd
i oglądam rzeźby I
nych artystów, który
w ujawnieniu talen
pomógł przykład sąsi
da, konkurs, czy wys
wa. Tak, jakby ni
twórcza była hamo*.
na wstydem przed ot
czenicm. Przecież I
robi się na wsi tego,!
nie przyjęte, со I
przynosi
dochodu
Ale wystarczy, że kto
kto zobaczył u stan
Katarzyny Gawłów
Niebo
z
Malt
Boską i aniołami, Щ
malowane na ścian
komórki, w której mk
szkala, zachęcił ją*
malowania
obrazo'
by w ciągu krótkie
czasu powstały пара»
dę znakomite. Patt
na nie w domu Leszł
Macaka i cieszę s i e ł
stworzył tak znakom*
kolekcję.

p

o

m

o

c

c h c

przehandlował, zrobił, zawiesił. O co tu chodzi? Wyjaśniłem,
Łodziński przejeżdżał, widział starą, już rozpadającą się kapliczkę, więc uznał, że trzeba w jej miejsce dać podobną; nie
czekał aż ją spalą a drzewo zetną. Pomówił z ludźmi, sfotografował, obiecał że przywiezie nową. A bo można takiemu
wierzyć? Ksiądz Nitka na wszelki wypadek starą wziął do
siebie. Łodziński, jak obiecał, n o w ą kapliczkę przywiózł,
Zawiesił na drzewie. Trochę się zmartwił, że starej nie ma, ale
nową dał. Pieniędzy żadnych za nią nie chciał. To już wydało się
lu
bardzo podejrzane. Niepojęte.
Sprawę wyjaśniłem, no i zapomniałem o kupcu z Krakowa.
Tym bardziej, że podobnych spraw, z donosów zrodzonych,
było więcej. Choćby taka, gdy powiadomił mnie wyższy
urzędnik resortu kultury, iż w Szwajcarii doktór Nawrocki
handluje rzeźbami. Rzeczywiście, działał w Szwajcarii i za­
jmował się - także - rzeźbami, tyle, że wygłaszał o nich odczyty
w najświetniejszych gremiach i pokazywał je na wystawach.
Ale wracam do Holendrów, Gawłowej i Łodzińskiego. Przy
pierwszej nadarzającej się okazji pojechałem do Krakowa, aby
z nim się zobaczyć. Zawiózł mnie do Gawłowej, wręczył 10
kaset z rozmowami, jakie z nią nagrał, pokazał obrazy,
zgromadzone u siebie w domu, a ponieważ robiliśmy wówczas
z Zofią Bisiakową wystawę sztuki nieprofesjonalnej w ramach
Dni Krakowa (1978), dał na tę wystawę doskonały zestaw prac.
Od tamtego czasu, kiedy przyjeżdżałem do Krakowa, pierw­
sze kroki kierowałem do Sukiennic. Kram Jacka wyróżniał się
zdecydowanie, zwłaszcza dzięki rzeźbom, które go dekorowały.
Rzeźby były świetne. Jednak, kiedy pewien Niemiec nie mógł
oczu oderwać od Chrystusa na łodzi Adama Zegadły, i nie
odchodził mimo kilkakrotnych zapewnień, że rzeźba jest nie do
sprzedania, Łodziński zapytał, co go tak w tej rzeźbie zaintere­
sowało. Należę do ludzi, którzy wierzą - odpowiedział - iż Pan
Bóg przychodzi z wody. Zamykano kramy, a on jeszcze stał
patrzył. Wtedy Jacek zdjął z półki Zegadłę i dał mu. To rzeźba
me do sprzedania, więc tylko dać j ą Panu mogę, powiedział.
Ale i z dawaniem były kłopoty. Przyjechał kanclerz Niemiec,
Schmidt. Kramy pięknie wypucowano, gość zainteresował się
stoiskiem Łodzińskiego; postanowiono więc dać mu rzeźbę
Adama i Ewy. Jacek przyniósł najładniejszą z tych które miał
* domu i ofiarował gościowi. Ale władze nie chciały prezen. • Pieniądze przekazano, przez muzeum, ale dyrektor wpłacił
J do Urzędu Skarbowego, i po 2 latach Łodziński dostał
wezwanie do zapłacenia podatku i kary za nielegalnie prowaPRZYPISY
o n ą pracownię rzeźby (!!!).
Aleksander Jai
ruedyś przyjechałem do Krakowa wściekły. Właśnie ukazał
ki, Ludwig Zimmei
^,
e r „Polskiej Sztuki L u d o w e j " poświęcony kulturze
go kolekcja, PSL 1
Mg°wskiej. Jeszcze nie było wtedy mody na tę tematykę, numer
1/2; Ludwig Zi\
lem
. ^ którego realizację włożyłem wiele trudu, uważao swojej kolekcji,
że d * y k l e ważny, i to z wielu powodów. Ale okazało się,
1971, nr 1/2
Wojciech Sien^
j y^ktor „ O s s o l i n e u m " we Wrocławiu, nie porozumiewając
Pamiętnik spotkań PS
mną, ani z dyrekcją Instytutu, kazał drukarni
1975, nr 1/2
'ejszyć nakład o ponad tysiąc egzemplarzy, tak by numer
d z i o m

1

e

az

1

n u m

w

Z a n

e z w

2

S

e

z e

l r n

dotarł jedynie do prenumeratorów. Nie muszę wyjaśniać, jak
mnie to zdenerwowało. Oczywiście od razu powiedziałem o tym
Jackowi. Zamrugał powiekami i spokojnie zapytał, czy można
zrobić dodruk? Nie wiem, odpowiedziałem, a zresztą skąd
wezmę pieniądze. D z w o ń ! - poprosił, zapytaj o wszystko.
Dodruk mogli zrobić, miało to kosztować 10 milionów. Jacek
kiwnął głową - każ robić. Zwitek banknotów wsadził mi do
kieszeni. I tak stałem się przestępcą, w y d r u k o w a ł e m 2.000
egzemplarzy bez zgody wydawcy, bez podatku. Napisałem do
„ O s s o l i n e u m ' ' , że od tej chwili sami będziemy w y d a w a ć pismo.
Był to już okres przemian, wielkich nadziei. Zelżał gorset
zakazów. Łodziński kupił kompletnie zrujnowany dom przy
ulicy Solskiego, a właściwie półtora domu. Zachwyciły go
piwnice, czternastowieczne. Za n a m o w ą Andrzeja Majews­
kiego, wspaniałego scenografa, w dawnym warsztacie urządził
galerię sztuki naiwnej. Lokal (to też był pomysł Majewskiego)
nazwał Camelot. Na inaugurację urządzili wystawę sztuki
żydowskiej. To był majstersztyk scenograficzny. Na środku sali
stał wóz, wyładowany po brzegi rupieciami, tobołami. W ó z
Żyda - Wiecznego Tułacza. Przyprószony bielą symbolizował
los narodu. W piwnicy wyeksponowano ocalone macewy,
wydobyte z błotnistej drogi do PGR przez Andrzeja Toborowicza, (kupowane za pół flaszki każda), w salkach rzeźby Żydów,
tegoż Toborowicza. W y s t a w ę otwierałem razem z Piotrem
Skrzyneckim. Grał skrzypek z Piwnicy pod Baranami, pod­
skakiwał (bo mały) i śpiewał żydowskie niguny Antoni Pilch,
a w odwodzie czekało kilku górali z ciupażkami „na wszelki
wypadek". Zrobiliśmy też promocję „ Ż y d o w s k i e g o " numeru.
Kraków zdumiał się plakatem - adres galerii wyprzedził
oficjalne decyzje Magistratu, Jacek podał d a w n ą nazwę ulicy
- św. Tomasza. I tak zostało. N a z w ę wkrótce przywrócono.
Tam, w piwnicy, przy grzanym miodzie i znakomitym
„ e k o l o g i c z n y m " jedzeniu, miałem ostatnio promocję książki
Sztuka zwana naiwną, tam odbyła się narada zorganizowana
przez Centrum Animacji Kultury, w której instruktorzy i działa­
cze dyskutowali na temat sytuacji sztuki ludowej. Gości
podejmował śniadaniem, w przygotowywanej do otwarcia
winiarni, Jacek Łodziński.
W tym czasie do Sukiennic zaglądał j u ż rzadko, urządził,
wykorzystując materiał z rozbiórki starych chałup, stare kapli­
czki, drewno i wiklinę - sklep sportowy „ O l i m p " . Obok
winiarni (pięknej!) ma znany w Krakowie sklep z „ekologicz­
n ą " żywnością „Pod A n i o ł a m i " . Byliśmy pod wrażeniem
scenerii, zarówno „ O l i m p u " jak i winiarni. Łodziński zaufał

103

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10842" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10820">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bf3388ba50b977d16ecae4b3478724e0.pdf</src>
        <authentication>29acc68d43f829b026ee55d6f8b2a28a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129258">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5970</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129259">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129260">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129261">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129262">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129263">
                <text>demonologia ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129264">
                <text>dziecko- przesądy ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129265">
                <text>przesądy ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129266">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5562</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129267">
                <text>Porwania lub zamiana dzieci przez demony/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129268">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129269">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129270">
                <text>Diakowska, Edyta</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129271">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt ( kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129272">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129273">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129274">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129275">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129276">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129277">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129278">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129279">
                <text>1. Porwania lub zamiana dzieci przez demony
Opracowała Edyta Diakowska
Kierownictwo naukowe Zygmunt Kłodnicki

Objaśnienie znaków:
Wierzono dawniej, iż demony dzieci: 1—porywają, 2—zamieniają (podrzucając w to miejsce swoje), 3

Uwagi:
1. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. i 80. XX wieku przez Pracow
nię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
2. Mapa dotyczy stanu zjawiska w latach 70. i 80. XX wieku.
3. Punkty oznaczone kolorem szarym odnoszą się do informacji z kwestionariusza PAE nr 7, Zwyczaje, obrzędy
i wierzenia urodzinowe.
4. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesiedleńcy z Kresów
Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski).
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7, Zwyczaje,
obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprac. Józef Gajek:

XIII. Wątek opowiadań o porywaniu dziecka i podrzucaniu odmieńca
Zbadać czy we wsi znane jest opowiadanie, że w pewnych okolicznościach pojawia się demon, jakaś siła nieczy
sta, strach, który porywa matce dziecko, a podrzuca swoje, zazwyczaj potworkowate?
oraz na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 10, Demony, półdemony i
istoty nadprzyrodzone w opowiadaniach i wierzeniach ludowych, oprac. Józef Gajek:
XIV. Demony porywające i zamieniające dzieci
1. Czy w badanej wsi znane są opowiadania o demonach porywających dzieci i podrzucających swoje własne?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10983" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10961">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7160ed51afde1834e8f3f8d1853ee77a.pdf</src>
        <authentication>8d82833e9f35c96b54127d650ddf3471</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130939">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5502</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130940">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130941">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130942">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5118</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130943">
                <text>Posłowie / Antropologia stosowana</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130944">
                <text>Antropologia stosowana, pod red. Macieja Ząbka; s.397-398</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130945">
                <text>Ząbek, Maciej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130946">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130947">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130948">
                <text>Międzynarodowe Centrum Dialogu Miedzykulturowego i Miedzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130949">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130950">
                <text>posłowie
Celem niniejszej książki było przedstawienie studentom etnologii i antropologii kulturowej, jak również wszystkim innym zainteresowanym osobom,
czym była i jest antropologia stosowana, a także naszkicowanie mapy tego
targowiska potencjalnych zajęć zawodowych dla antropologa, które z uwagi
na swój ogrom wymaga pewnego przewodnika. Poszczególni autorzy nie
ukrywali zagrożeń, jakie antropologia stosowana z sobą niesie, ale pokazali
także jej plusy i szanse, jakie stwarza dla kolejnych pokoleń antropologów.
Na koniec można jeszcze odnieść ten dział antropologii do generalnej
typologii badań naukowych, w których podział na nauki podstawowe i stosowane należy do najbardziej fundamentalnych. Te pierwsze rozwijane są dzięki
ludzkiej ciekawości świata, zmierzając do odkrycia praw naukowych, drugie
stawiają sobie za cel rozwiązywanie konkretnych problemów i wykorzystania
w praktyce wyników badań podstawowych.
Dyskusje – niemal od starożytności toczone na temat, które z tych nauk są
ważniejsze i którym w związku z tym przyznawać większe środki na badania
– są nieporozumieniem. Podobnie zresztą jak założenie, że badania podstawowe prowadzą do badań stosowanych, a te dopiero prowadzą dopiero do
rozmaitych zastosowań. Prawdą jest bowiem zarówno to, że jak to zauważył
Terence Kealey1, rewolucję przemysłową w Anglii zapoczątkowało wynalezienie maszyny parowej, która nie zawdzięczała nic mechanice Newtona, jak
i stwierdzenie George’a Smoota2, że „gdyby ludzie prowadzili tylko badania
stosowane, to nadal wytwarzalibyśmy wyłącznie coraz lepsze dzidy”.
Nieraz trudno z góry przewidzieć, co zostanie zastosowane, a jak wykazała
historia, wzajemne oddziaływanie „nauki czystej” i „techniki” jest tak silne, że
nie można ich rozdzielić i rozróżnić – są one częścią jednej spójnej całości. Po1
 George Evelyn Terence Kealey, biochemik z Uniwersytetu w Cambridge. Znany zwolennik
nauk stosowanych i przeciwnik publicznego finansowania nauki. W swej książce The Economic
Laws of Scientific Research (1996), dowodzi, że mitem jest przekonanie, że rządy powinny
finansować naukę.
2
 George Fitzgerald Smoot, amerykański astrofizyk, laureat Nagrody Nobla, zwolennik
rozwoju nauk podstawowych i zasady finansowania ich przez państwo.

�398

Posłowie

dział nauk na podstawowe i stosowane, tak jak i inne typologie, ma oczywiście
swój sens, pozwalając na pewną orientację w tym świecie. Nie należy jednak
zapominać, że tak naprawdę nauka jest jedna i w rzeczywistości liczy się tylko
jej doskonałość i zdolność do przetwarzania wyników w innowacje. Z grubsza
każde badanie naukowe rozpoczyna się od ustalenia problemu naukowego,
opanowania literatury przedmiotu, sprecyzowania problemu, dobrania metody
i wykonania badań. Te ostatnie kończy się, gdy nowe informacje nie wnoszą
już nic innego, a wyniki się powtarzają. Wtedy przechodzi się do opracowania
materiałów i określenia wyników. Nie inaczej powinno być i w omawianej tu
przez nas antropologii stosowanej i tylko wówczas zasługuje ona na krytykę,
jeśli wykonywana jest nierzetelnie, omija wspomniane etapy postępowania
badawczego, a wyniki próbuje dostosować na siłę do wcześniej postawionych
tez, określonej ideologii lub innych interesów zleceniodawcy. Tak naprawdę
problem z jej stosowaniem nie wynikał nigdy z tego, że określone badania
zamawiało państwo czy inne organizacje, ale zawsze wtedy, gdy narzucano
antropologom, jakie mają być wyniki, a ci z lojalności wobec pracodawcy,
z przekonania, bądź z oportunizmu dawali się wykorzystać.
Zachętę do rozwoju antropologii stosowanej w naszym kraju, także na
gruncie akademickim, rozumiemy więc jako po pierwsze ułatwienie naszym
absolwentom wyboru zawodu, po drugie zainteresowania antropologią instytucji i organizacji pozanaukowych, a po trzecie wzbogacenie antropologii
podstawowej i akademickiej o nowe pola badawcze i metody. Postulat ten
to jednocześnie wyjście naprzeciw obecnym reformom minister Barbary Kudryckiej, obiecującej rozsądnie wspierać obie nogi jednej nauki w celu naszej
wspólnej lepszej przyszłości.
Maciej Ząbek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11117" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11095">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8fef8a650fe8982bfaa784a7ec9e317f.pdf</src>
        <authentication>2736fec4ba3293e50cbfa7623c24add3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132565">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5524</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132566">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132567">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132568">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5139</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132569">
                <text>Posłowie / Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132570">
                <text>Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe, pod red.Macieja Ząbka, s.255- 256</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132571">
                <text>Ząbek, Maciej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132572">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132573">
                <text>Biuro Krajowe UHCR</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132574">
                <text>Miedzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132575">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132576">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132577">
                <text>POSŁOWIE
Książka niniejsza jest zbiorem tekstów, które powstały na podstawie
referatów wygłoszonych na konferencji pt. „Zagadnienia obywatelstwa na
progu XXI wieku”, która odbyła się 17 stycznia 2013 r. w Instytucie Historii
PAN w Warszawie. Jej głównym organizatorem było Biuro Krajowe UNHCR
w Polsce, które w związku z debatą na temat perspektyw przystąpienia Polski
do konwencji o statusie bezpaństwowców z 1954 r. i konwencji o ograniczaniu
bezpaństwowości z 1961 r., zainicjowało wśród badaczy reprezentujących różne
kierunki naukowe dyskusję nad ideą obywatelstwa. W gronie jej współorganizatorów i zarazem uczestników znaleźli się przedstawiciele takich placówek
naukowych jak: Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej oraz Instytut
Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, Instytut Historii Polskiej Akademii
Nauk, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu i Międzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego
i Międzyreligijnego Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Przedstawione tu teksty poruszyły rozmaite konteksty i wymiary obywatelstwa, choć oczywiście nie wszystkie. Na pewno szkoda, że nie było więcej
tekstów akcentujących i analizujących związki, jakie istnieją pomiędzy obywatelstwem a uchodźstwem. Autorzy tego zbioru byli również nad wyraz
ostrożni w wyrażaniu ostatecznych wniosków, przewidywaniu kierunku zmian
instytucji obywatelstwa czy udzielaniu tych czy innych rekomendacji. Zgadzano
się co do jednego, że współcześnie istnieje tendencja do daleko nieraz idącego
przekształcenia kategorii obywatelstwa, rozciągnięcia lub przeciwnie zawężenia jego znaczenia. Zauważono także, że wpływ na to ma w dużej mierze
rozwój systemu praw człowieka, co w konsekwencji może spowodować, że
zasada przynależności osoby do państwa i związany z tym zestaw uprawnień
i obowiązków będzie tracił na znaczeniu. Szczególnie antropologowie, wychodząc od kontekstów lokalnych, podkreślali niedoskonałość obecnych praktyk
i rozwiązań, postulując całościowe widzenie tego zagadnienia. Podkreślali
znaczenie opinii wszystkich zainteresowanych, zarówno tych, którzy formalnie
posiadają ten status, ale go sobie nie uświadamiają, tych, którym go bardzo
brakuje, jak i tych, dla których jest on niewygodny i ograniczający. Zachęcali

�Posłowie

256

do zauważenia także kontekstów pozaeuropejskich i skupienia uwagi nie tylko
na normach prawnych, ale przede wszystkim na opiniach i zachowaniach zwykłych ludzi. Natomiast inni (szczególnie prawnicy) akcentowali, że mimo faktu
istnienia pewnego „fermentu koncepcyjnego” w tym temacie, nie ma problemu
zmierzchu obywatelstwa, a kategoria ta nadal jest podstawowym kryterium
odróżniania „swojego” od „obcego”1. Faktycznie, obserwując zwłaszcza niepowodzenia nad wypracowaniem spójnej wewnętrznie koncepcji obywatelstwa
europejskiego i jej kształtu prawnego w ramach Unii Europejskiej, wydaje
się, że mają rację. Koncepcja obywatelstwa i państwa narodowego trzyma się
z tej perspektywy bardzo dobrze. Ponadto z wprowadzenia proponowanych
zmian wcale nie musiałoby wynikać coś lepszego. Nie oznacza to oczywiście,
że trzeba przymknąć oczy na rzeczywiste problemy, jakie niesie istnienie tej
instytucji w obecnym jej kształcie oraz fakt, że ludzie nie są i nigdy nie byli tak
ściśle związani z terytoriami państw, w których przyszło im żyć. Obywatelstwo
wcale też nie musi być celem, do którego dążą wszyscy uchodźcy i imigranci.
Dlatego nie można nie brać pod uwagę możliwości wypracowania jeszcze
innych form obywatelstwa.
Maciej Ząbek
1

Patrz: art. Jacek Jagielski, Obywatelstwo w wymiarze prawnym.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6286" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6266">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1d94e1840975c9e05c3dc6ca4e0270b5.pdf</src>
        <authentication>fd9b765bd37d1429fa37ffad418e533c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74844">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1344</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74845">
                <text>1989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74846">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1241</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74847">
                <text>Postać ascety indyjskiego jako przykład alternatywnej drogi ludzkiej egzystencji / ETNOGRAFIA POLSKA 1989 t.33 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74848">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1989 t.33 z.1, s.39-56</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74849">
                <text>Demski, Dagnosław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74850">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74851">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74852">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74853">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74854">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X I I I : 1989, z. 1
P L I S S N 0071-1861

DAGNOSŁAW

DEMSKI

(Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie)

POSTAĆ ASCETY INDYJSKIEGO
JAKO P R Z Y K Ł A D ALTERNATYWNEJ D R O G I
L U D Z K I E J EGZYSTENCJI
Zjawisko ascezy jest bardzo ważnym elementem struktury religijnej,
którą określa się mianem hinduizmu. Można je rozpatrywać z różnych
punktów widzenia. Jednym z nich jest ujęcie postaci ascety (sadhu) jako
mediatora pośredniczącego pomiędzy różnymi elmentami hierarchii społecz­
nej. System kastowy determinuje życie człowieka z chwilą jego urodzin.
Jednostka nie ma możliwości ominięcia przynależności do swojej grupy,
swojej kasty. Nawet zmiana wyznania np. na islam spowoduje tylko przejś­
cie do „kasty muzułmanów". W historii Indii tradycyjnie już ruch ascetycz­
ny skupiał jednostki prężne, które wyrastały poza ramy przypisanych im
obowiązków przez samo urodzenie. Obok nich w ruchu ascetycznym można
jednak spotkać ludzi przypadkowych, żebraków, uciekinierów itp. W zgodzie
z obowiązującym systemem asceta tracił przynależność do kasty, w której się
urodził, zyskując w ten sposób swobodę i nieskrępowany dostęp do wszyst­
kich innych grup społecznych.
Ruch ascetyczny można rozpatrywać z punktu widzenia alternatywnego
obiegu wiedzy, której nośnikami i przekazicielami są asceci. Tak jak kręgi
najwyższej warstwy bramińskiej tradycyjnie są ostoją ortodoksji, tak działal­
ność wielu wybitnych jednostek w ramach „drugiego obiegu" była zawsze
źródłem nowych myśli i prądów w tradycyjnym systemie hinduizmu. Naj­
wybitniejsi reformatorzy religijni, m. in. twórca odnowionego hinduizmu
Szankaraczarja, należeli do świata ascetów. W ruchu tym należy szukać
wszelkich elementów, które stały się źródłem ewolucji całego systemu społeczno-religijnego.
Innym ujęciem zagadnienia jest rozpatrywanie ascezy jako fragmentu
Wielkiej Tradycji, ruchu scalającego „od góry" różne etnicznie tereny subkontynentu indyjskiego. Proces scalania odmiennych wątków kulturowych
określany bywa jako proces sanskrytyzacji. Na Wielką Tradycję składa się
z jednej strony nastawienie na podtrzymywanie więzów ze światem społecz­
nym, podkreślanie etyki pracy i rodziny oraz wartości rytuału, z drugiej
zaś droga zerwania więzów ze światem, działanie lub egzystencja z boku,
na marginesie całej struktury.

�40

DAGNOSŁAW

DF.MSKI

Zakładany przez ascetów aśram (forma klasztoru, zgromadzenia) stanowi
często przyczółek cywilizacji, pomost między prymitywną religijnością odizo­
lowanych grup lokalnych a wpływami z zewnątrz, np. z innych centrów
kulturowych, innych regionów, z których przybyli asceci. Funkcjonowanie
aśramu może również stanowić interesujący temat badań.
W swoich badaniach (po wstępnej selekcji) ostatecznie zdecydowałem się
na inne ujęcie zjawiska ascezy. Za punkt wyjścia przyjąłem symbol drogi,
który wydawał mi się szczególnie charakterystyczny dla życia ascety. Asce­
tów, czyli sadhu, spotkać można w Indiach wszędzie, w centrach pielgrzym­
kowych, w wioskach i współczesnych miastach, w jaskiniach górskich i leśnych
pustelniach. Wędrują prawie 10 miesięcy w roku, z wyjątkiem pory desz­
czowej. Docierają do wszystkich zakątków Indii, przekraczają granice tery­
torialne (stanowe i państwowe), językowe, geograficzne itp. Znajdują się
w ciągłym ruchu i nie tylko w sensie fizycznym, przestrzennym, ale i we­
wnętrznym. Tozmaite formy praktyki duchowej porównywane są bowiem do
wewnętrznej pielgrzymki . Moim celem było przedstawienie modelu życia
ascety, jego drogi życiowej. Punktem wyjścia dla każdego z nich było
określone miejsce w strukturze społecznej oraz związane z tym prawa i obo­
wiązki. Pierwszy etap drogi prowadził zawsze na peryferie tej struktury,
gdzie dzięki inicjacji następowało przekroczenie granicy. Wyjście poza tę
granicę oznaczało zerwanie z dotychczasowym światem struktur społecznych.
Drugi etap drogi prowadził do często niedostępnego kresu, jakim była
moksza — stan wyzwolenia z łańcucha kolejnych narodzin, śmierci i po­
nownych narodzin. Cel ten był osiągalny tylko dla nielicznych najbardziej
rozwiniętych duchowo jednostek. Reszta kroczyła powoli po wyznaczonej
drodze. Przedstawione tu przemyślenia uważam za wstęp do głębszego opra­
cowania. Są one wynikiem dwóch wyjazdów do Indii i badań terenowych
przeprowadzonych w Ryszikeś w stanie Uttar Pradeś (1984 r.) oraz w Puszkar
i Udajpur w Radżastanie (1986 г.).
1

Uznałem za zasadne, na wstępie do rozważań na temat postaci ascety
w społeczności indyjskiej, stworzenie idealnego modelu jego życia. W wywia­
dach i rozmowach pojawiają się niektóre elementy tego modelu. Interesujące,
że w opowieściach (czasem bardzo zdawkowych, z uwagi na słabą znajomość
języka angielskiego przez niektórych informatorów) wymieniane były takie,
a nie inne zdarzenia z życia (np. ucieczka z domu i poszukiwania przez
rodzinę, doprowadzenie z powrotem do domu i ostateczne odejście, dziwne,
czasem niebezpieczne spotkania z dzikimi zwierzętami oraz inne tajemnicze,
cudowne zdarzenia). Ponadto, informatorzy często byli zaznajomieni z osiągnię­
ciami lub historiami życia słynnych, wielkich ascetów. Prawdopodobnie nastę­
puje tu proces pewnej mityzacji własnego życia już na początku drogi.
Zebrane przeze mnie materiały pochodzą z rozmów z osobami, które nie

1

Patrz: niektóre motywy ikonograficzne w malarstwie indyjskim.

�POSTAĆ ASCETY

INDYJSKIEGO

41

znalazły jeszcze grona uczniów. Były więc jak gdyby w połowie drogi.
Nie udało mi się przeprowadzić wywiadów z przełożonymi aśramów, za­
łożycielami szkoły czy też nowej linii. Materiały dotyczące tych postaci
znalazłem natomiast m. in. w spisanych i opublikowanych historiach ich
życia. Każdy niemal aśram wydaje bowiem w ramach swej działalności
biografię lub autobiografię zmarłego założyciela. Materiały te pozwoliły mi
stworzyć pewien idealny model życia ascety. Weryfikacja stworzonego mo­
delu w trakcie badań terenowych nie dała jednoznacznych wyników. Być
może przyniosą je dalsze badania.
Pierwotnie ascetyzm indyjski przejawiał się jako praktyka indywidualna,
ale z upływem czasu rozwinął się w instytucję społeczno-religijną. W ruchu
tym działało wiele znaczących dla kultury indyjskiej postaci, takich jak:
Szankaraczarja, Ramanudża, Ramdas, Kabir, Eknath, Ramakryszna, Sri Aurobindo, Ramana Maharyszi i in. Wielu ascetów i joginów występuje w mi­
tologii. Ascezę uprawiają bogowie i demony. Uprawiający ascezę demon
osiąga taką moc, że zaczyna zagrażać bogom. To zaburza istniejący układ
sił na ziemi i staje się przyczyną zbrojnej interwencji któregoś z bóstw,
zmuszonego zabić demona. Mity indyjskie są pełne tego rodzaju interwencji.
Archetypem ascety i jogina w mitologii jest Śiva. Nosi on m. in. imię
Jogesvara . Informatorzy podają wręcz dosłownie, że był on pierwszym joginem. Ikonograficzny wzór ascety, to Śiva siedzący ze skrzyżowanymi no­
gami w pozycji lotosu, z ciałem posmarowanym popiołem z ogniska, z niestrzyżonymi włosami związanymi w rodzaj koku. Do jego atrybutów należy
miska żebracza wykonana z czaszki ludzkiej i trójząb, a więc przedmioty
używane przez współczesnych ascetów sziwaickich. Ascetami byli także Bud­
dha i Mahavira. Prawdopodobnie do V I I I w. naszej ery świat ascetów
w Indiach składał się głównie z dżajnów, buddystów oraz sekt Paśupata
i Kapałika. Asceci Paśupata i Kapalika żyli wokół niewielkich, lokalnych
świątyń Sivy (Ghurye 1964, s. 42). Śiva występował zapewne w nich
w formie Maheśvara\ Bhairava , Kapalesvara . W tym czasie ruch asce­
tyczny związany był z kultem Sivy. W obecnych czasach ruch ten dzieli
się na dwa główne odłamy: asceci "wisznuiccy, potocznie nazywani Bairagi,
oraz asceci sziwaiccy, zwani sanjasi. Sam termin sanjasi jest również czasem
stosowany na określenie wszystkich ascetów, którzy porzucili drogę ziemską .
Członkowie obu odłamów różnią się między sobą znakami identyfikacyjnymi
malowanymi na czole i innych częściach ciała oraz kolorem szat. Asceci
wisznuiccy noszą szaty białe, sziwaiccy natomiast
w kolorze ochry.
2

4

5

6

- Jogesvara — Pan J o g i n ó w .
Mahesvara — Wielki Król.
1

4

5

fi

Bhairava — Straszliwy.
Kapalesvara — Pan Czaszek.
Samnyasi — bez więzów, ten, który się wyrzekł.

�42

DAGNOSŁAW

DEMSKI

Od wieków w Indiach ten typ osób w sposób podobny pojawia się
na ziemi i znika, tworząc nieprzerwany łańcuch istnień ludzkich. Przypomi­
na to trochę koncepcję awatara, czyli kolejnych wcieleń bóstwa, zejścia
jego w konkretnej formie cielesnej na ziemię, aby wykonać odpowiednie
zadanie. Jak już wspomniałem, drogi ich życia tworzą pewien schemat. Jego
elementami są: 1) cudowne lub niecodzienne narodziny oraz związane z nimi
przepowiednie; 2) zagrożenie życia lub zdrowia w dzieciństwie albo wczesnej
młodości; 3) pierwsze przejawy nadnaturalnej mocy, czyny o charakterze
cudownym; 4) odejście lub ucieczka z domu rodzinnego i . powtarzające
się próby (ze strony rodziny) skłonienia uciekiniera do powrotu; 5) wędrówki
w poszukiwaniu mistrza; 6) spotkanie ze swoim mistrzem; 7) inicjacja;
8) wejście na drogę wyrzeczenia, przyjęcie ślubów zakonnych; 9) okres
nowicjatu, nauki; 10) pierwsze osiągnięcia w praktyce duchowej; 11) osiągnię­
cie mocy nadnaturalnych, niezwykłe czyny świadczące o dużej sile duchowej,
np. oswajanie dzikich zwierząt, uzdrawianie chorych, poznanie przyszłości,
nawracanie ludzi na właściwą drogę; 12) pierwsi uczniowie, założenie nowej
szkoły, linii, sekty, w celu przekazania osiągniętej wiedzy i mocy; 13) obra­
zy, wizualizacje, stany kosmicznej świadomości, samadhi ; 14) niezwykła
śmierć, poznanie wcześniejsze chwili własnego odejścia, wejście w stan mahasamadhi .
7

8

Przedstawiam tu fragmenty źródeł, ukazujących poszczególne elementy
modelu. Jeden z takich elementów, to cudowne lub niecodzienne narodziny
oraz związane z nimi przepowiednie:
Kiedy urodził się późniejszy Svami Yogananda, jego matka dowiedziała
się od swego duchowego mistrza o przeznaczeniu syna. Po narodzinach
guru położył sobie niemowlę na kolanach i ręką przykrył czoło dziecka
(Paramahamsa Yogananda 1982, s. 15).
Rodzice Śri Hamsy byli w górach, kiedy przyszedł na świat. Wdrapał
się na kolana kobiety uprawiającej jogę. Przez dwa tygodnie przebywał
u niej i karmiła go piersią. Znacznie później, tuż przed śmiercią, kazała
ona przekazać swoją lutnię chłopcu. Również astrologowie przepowiedzieli
jego ojcu, że syn zostanie joginem (Bhagwan Sri Hamsa 1934, s. 10).
Ojcu Ramakryszny podczas pielgrzymki objawił się Wisznu i powiedział,
że ciągle się odradza, ale tym razem odrodzi się jako jego syn. W tym
samym czasie jego matka miała dziwne wizje (Life of Sri Ramakrishna
1983. s. 8).
Do domu pradziadka Ramany przyszedł wędrowny asceta prosząc o jedze­
nie, a kiedy mu odmówiono powiedział, że odtąd zawsze ktoś z pokolenia
będzie wędrował i żebrał o pożywienie. Nie wiadomo, czy była to klątwa,
czy błogosławieństwo, ale się spełniło (Osborne 1982, s. 2).
7

Samadhi — stan świadomości kosmicznej, stan jogicznej ekstazy (Eliade),

całość, wchłonięcie, połączenie, koncentracja.
8

Mahasamadhi — wielkie, ostatnie samadhi, śmierć ascety.

zjednoczenie,

�POSTAĆ A S C E T Y

43

INDYJSKIEGO

Przyszły Muktananda urodził się o świcie, kiedy matka niczego się
nie spodziewając stała pod palmą kokosową myjąc zęby. Przyszedł na
świat bez ostrzeżenia, nagle wpadając do zbiornika z wodą pod drzewem.
Wcześniej pewien sadhu przopowiedział matce, że urodzi syna (Amma 1971,
s. 12).
Matka Krishnamurtiego miała przeczucie, że jej ósme dziecko będzie
bardzo znane i zdecydowała, że urodzi je w pokoju, w którym odprawia
się pudżę . Horoskop mówił, że stanie się on wielkim człowiekiem (Luthyens
1983, s. 2).
Na kilka miesięcy przed narodzeniem Sai Baby " zdarzyły się w domu
liczne cudowne przypadki. Instrumenty muzyczne często same z siebie wyda­
wały dźwięki, koło nowo narodzonego dziecka nagle pojawiła się kobra.
Poprzedni Sai Baba z Shirdi urodził się pod drzewem banjanu . Matka
ułożyła dziecko na ziemi, przykryła liśćmi banjanu i pobiegła zawiadomić
męża. Jak się okazało, mąż stracił zainteresowanie do ziemskich spraw.
Dziecko więc zostało zabrane po kilku godzinach przez bezdzietną parę,
która je wychowała (Kasthuri 1972, s. 40).
Późniejszy Svami Sivananda urodził się o świcie, kiedy nad horyzontem
widniała gwiazda Bharani (Sivananda Svami 1980, s. 7).
Yogananda po urodzeniu pamiętał swoje poprzednie wcielenia, kiedy był
joginem w Himalajach (Paramahamsa Yogananda 1982, s. 1).
Po urodzeniu Gopi Krishny matka pojechała z nim w góry do pewnego
sadhu, ponieważ obawiała się o życie swego jedynego dziecka. Sadhu wziął
go na kolana i pogłaskał po długich włosach, których matka nie chciała
obciąć przed ceremonią założenia świętego sznura
(Gopi Krishna 1971,
s. 47).
Kolejny element modelu to zagrożenie życia lub zdrowia w dzieciństwie
albo wczesnej młodości:
Yogananda w wieku 8 lat zachorował ciężko na cholerę. Cudownie
wyzdrowiał dzięki fotografii guru matki, którego postać jeszcze wielokrotnie
będzie się przewijać przez jego życie (Paramahamsa Yogananda 1982, s. 7).
Gopi Krishna uratowany został przez sadhu, który pojawił się we śnie
matki i dotknął chorego miejsca, wtedy choroba ustąpiła (Gopi Krishna
1971, s. 49).
Dziecko w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia styka się z mocami
innego świata. Jego ocalenie jest świadectwem działania sił nadprzyrodzo­
nych i znakiem powołania do niezwykłych celów. Ważnym elementem w moy

1

11

12

9

Pudża — rodzaj codziennego rytuału odprawianego w świątyni lub domu,

1 0

Sai Baba z Shirdi przed śmiercią przepowiedział, że odrodzi się po 8 latach. Sathya
Sai Baba obecnie żyjący jest jego drugą inkarnacją. P o jego śmierci ma się urodzić trzecia
inkarnacja Prem Sai Baba.
1 1

Banjan — święte drzewo, ficus religiosa.

1 2

C e r e m o n i ę założenia świętego sznura przechodzi każdy chłopiec z trzech wyższych
braminów, kszatria i wajśja, stąd nazwa kast p o d w ó j n i e urodzonych (upanayana).

warn:

�44

DAGNOSŁAW

DEMSKI

delu ascety są pierwsze przejawy nadnaturalnej mocy i czyny o charakterze
cudownym:
Yogananda nieoczekiwanie przewiduje, że oparzy sobie rękę. Później staje
się świadomy swojej mocy i w rozmowie z siostrą mówi, że Bogini Matka
daje mu to, o co poprosi. Przepowiada też śmierć matki (Paramahamsa
Yogananda 1982, s. 9).
Sathya Sai Baba jeszcze będąc niemowlęciem często pokrywał sobie twarz
popiołem, który nagle pojawiał się w jego rękach (Kasthuri 1972, s. 20).
W dzieciństwie Ramakryszny zdarzyły się dziwne wydarzenia, np. raz
dziecko było za ciężkie, żeby je podnieść, innym razem stawało się zbyt
lekkie {Life of Sri Ramakrishna 1983, s. 11).
Krishnamurti w dzieciństwie miewał ataki malarii, przez wiele lat cierpiał
na wysokie gorączki i krwotoki z nosa. Od dzieciństwa miał usposobienie
religijne, po śmierci matki zaś po raz pierwszy ujawnił się u niego dar
jasnowidzenia (Luthyens 1983.. s. 2).
Kolejny element modelu to odejście lub ucieczka z domu rodzinnego
i powtarzające się próby (ze strony rodziców) skłonienia uciekiniera do
powrotu:
Życie rodzinne w domu i edukacja szkolna są dla wybranego dziecka
udręką. Postanawia więc to zmienić. Odchodzi lub ucieka z domu udając
się na wędrówkę w poszukiwaniu mistrza, który by pomógł mu odnaleźć
własną drogę.
Ramana w dzieciństwie miewał wyjątkowo głęboki sen, co według naj­
bliższych zapowiadało duchowe przebudzenie. Wyruszył z domu w podróż
i napisał ostatni w życiu list, w którym podpisał się rodzinnym nazwiskiem.
Następnego dnia był 31 sierpnia, dzień urodzin Kryszny, jeden z najbardziej
pomyślnych dni w roku (Osborne 1982, s. 20).
Ojciec wybrał karierę ziemską dla Vyasa Deva, późniejszego Svami
Yogesvaranandy. Młodzieniec jednak wielokrotnie uciekał z domu, odrzucał
możliwości małżeństwa obierając drogę brahmaczarina *. Stwierdził przy tym,
że miłość do rodziny jest wielką przeszkodą na drodze duchowej realizacji
(Yogeshvarananda 1970, s. 2).
Kiedy ojciec dowiedział się od astrologa, że jego syn zostanie joginem,
zakazał mu czytania Bhagavad Gity i innych ksiąg religijnych (Bhagwan
Sri Hamsa 1934, s. 15).
Svami Sivananda ukończył studia medyczne i wyjechał na Malaje, aby
tam podjąć pracę lekarza. Po kilku latach pracy w szpitalu wrócił do
Indii i zdecydował się wejść na drogę wyrzeczenia (Sivananda Svami 1980,
s. 11).
Svami Muktanandę nie interesowała kariera akademicka. W młodości
chciał zostać bohaterem. W wieku 15 lat poznał słynnego mistyka Nitjanandę.
Ten objął go, lekko stuknął po policzkach i odszedł. Od tego momentu
1

Brahmacarya — żyjący w czystości,

wstrzemięźliwości.

�POSTAĆ ASCETY

45

INDYJSKIEGO

jego niechęć do nauki i kariery ziemskiej jeszcze bardziej wzrosła. Postanowił
więc odejść. Pewnego dnia rano zamiast do szkoły poszedł daleko przed
siebie, rozpoczynając tym samym nowy rozdział życia (Amma 1971, s. 44).
Gopi Krishna nigdy nie zamierzał odejść z domu, przeciwnie — ożenił
się i miał dzieci. Jego rodzice pragnęli, aby zrobił karierę urzędniczą. Nie
zdał jednak egzaminów wstępnych na uczelnię, co stało się momentem prze­
łomowym jego życia. Zrozumiał, że w ten sposób uratował się przed po­
zorną karierą, w której wyższe cele duchowe stałyby się zwykłymi ambicjami
intelektualnymi lub akademickimi. Od tej chwili poświęcił się głębiej codzien­
nej praktyce medytacji pozostając nadal człowiekiem tego świata, pracując
i utrzymując swoją rodzinę (Gopi Krishna 1971, s. 62).
W życiu ascety ważnym wydarzeniem jest spotkanie ze swoim mistrzem,
inicjacja i przyjęcie ślubów zakonnych:
Yogananda podczas medytacji usłyszał głos, który powiedział mu, że tego
dnia zjawi się guru. Tak też się stało. Svami Yuktesvara inicjował go,
a kilka łat później przyjął go do sekty (Paramahamsa Yogananda 1982,
s. 88).
Yogesvarananda spotkał swego mistrza w jaskini w Himalajach z dala
od szlaków ludzkich. Przyszedł do niego po darśan . Guru przelał w nie­
go swoją moc wprowadzając go w stan ekstazy. Dopiero po kilku latach
Yogesvarananda został przyjęty do sekty Dasanami. Dokonał samoinicjacji,
która wymaga tylko złożenia ofiary i sam sobie nadał imię (Yogeshvarananda
1970, s. 36).
Bóstwem opiekuńczym Sri Hamsy był Dattatreja. Podczas pielgrzymki
do Tybetu na górę Kailasa Sri Hamsa spotkał go w postaci fizycznej.
Dattatreja inicjował go i nadał mu imię (Bhagwan Sri Hamsa 1934, s. 21).
Okres nowicjatu trwa kilka lat. W tym czasie adept służy swemu mistrzowi
przede wszystkim przyrządzając mu pożywienie, sprzątając, wykonując wszyst­
kie codzienne prace. Następnie nadchodzi czas pierwszych osiągnięć w prak­
tyce duchowej i niezwykłych czynów świadczących o dużej sile ducha. Gwał­
towny atak choroby i cudowne ozdrowienie to znak ostatniej próby i osiągnię­
cia wyższego etapu rozwoju (Amma 1971, s. 71; Gopi Krishna 1971, s. 86;
Paramahamsa Yoganada 1982, s. 163; Yogeshvarananda 1970, s. 103).
Charakterystyczne są powtarzające się spotkania z dzikimi zwierzętami,
oswajanie ich, a więc zmagania i opanowanie sił natury. Pierwsze kontakty
kończą się atakiem zwierzęcia i ucieczką ascety, cudem unikającego śmiertel­
nego niebezpieczeństwa, później jednak dochodzi do pewnej harmonii między
człowiekiem a zwierzęciem. Yogeshvarananda ma nieoczekiwane spotkania
z niedźwiedziem, panterą, tygrysem, czarną kobrą (Yogeshvarananda 1970,
s. 48, 59, 116); Sťi Hamsa uciekał przed wściekłym słoniem, tygrysem,
14

15

1 4

Darśan — o d : widzieć, widzenie, kontakt wzrokowy.

1 5

Ista devata.

�46

DAGNOSŁAW

DEMSKI

kobrą (Bhagwan Sri Hamsa 1934, s. 62); Svami Muktananda ratuje się
ucieczką przed wściekłym psem, krokodylem (Amma 1971, s. 55).
Ujawnia się również moc uzdrawiania. Yogananda leczy przyjaciela chore­
go na cholerę, rozpoznaje swego zmarłego ucznia w nowo narodzonym
dziecku, nawraca szwagra materialistę na drogę duchową (Paramahamsa
Yogananda 1982, s. 233).
Yogesvarananda nawraca na hinduizm renegatów, którzy przeszli wcześ­
niej na chrześcijaństwo, i upadłego sadhu, który porzucił swój stan i ożenił
się. Nawraca też złodziei na dobrą drogę, wyciąga konia z bagna, powstrzy­
muje lawinę śnieżną w górach, powstrzymuje deszcz, zatrzymuje na jakiś
czas bicie swego serca (Yogeshvarananda 1970, s. 124, 133, 154, 155).
Kolejną fazę życia wyznacza pojawienie się pierwszych uczniów i założe­
nie nowej szkoły. Yogananda zakłada szkołę w Ranczi, później jednak
guru wysyła go do Stanów Zjednoczonych, został bowiem wybrany, aby
założyć pierwszą szkołę jogi dla ludzi Zachodu (Paramahamsa Yogananda
1982, s. 246).
Svami Yogesvarananda zakłada w Ryszikeś szkołę Niketan. Svami
Sivananda również zakłada w Ryszkeś Misję Jogi, jeździ po całych Indiach
szerząc duchową wiedzę, jaką zdobył w ciągu swego życia (Sivananda Svami
1980, s. 53).
Svami Muktananda po latach wędrówki spotyka swego pierwszego mistrza
z dzieciństwa, Nitjanandę, i osiada przy nim. Po jego śmierci zakłada
własną szkołę siddha jogi (Amma 1971, s. 84).
Ostatni element modelu ascety stanowi schyłek życia i niezwykła śmierć.
Asceta zwykle wie, kiedy ma to nastąpić. W Indiach zgodnie z tradycją
ciało zmarłego człowieka poddaje się kremacji, zasada ta jednak nie obo­
wiązuje sadhu. Przed śmiercią wchodzą oni po raz ostatni w stan samadhi
(Mahasamadhi). Ciało ich grzebie się w ziemi w pozycji pionowej, medytacyj­
nej. Na powierzchni ustawia się kamienny nagrobek z napisem informują­
cym, czyje to samadhi. Czasem na wierzchu ryje się w kamieniu stopki
(ślady stóp). Innym rodzajem ostatniego rytuału ascetów jest ceremonialne
zatopienie ciała na środku rzeki (Tripathi 1978, s. 67). Po sześciu miesiącach
od śmierci sadhu organizuje się ucztę (bhandara), podczas której karmi się
innych sadhu i biedaków. Samadhi (grobowiec) znanego ascety staje się
miejscem pielgrzymek. Jego uczniowie zaś zbierają się w każdą rocznicę
śmierci mistrza.
Przemiana, jaką stopniowo przechodzi asceta, wywiera wpływ na wszyst­
kie sfery jego egzystencji. Szok inicjacyjny ma go na trwałe oderwać od
dotychczasowego życia, rozerwać wszystkie więzy łączące go ze światem.
Ceremonia inicjacji w sposób symboliczny przypomina śmierć. Jak już
wspomniałem, każdy człowiek, który urodził się w Indiach, zostaje przez
swe urodzenie przypisany do odpowiedniego miejsca w hierarchii społecznej,
należy do tej samej kasty, co jego rodzice. Droga ascety, człowieka duchowej

�POSTAĆ A S C E T Y

47

INDYJSKIEGO

16

realizacji, pozwala wyłączyć siebie z systemu kast. Inicjacja (diksza) ma
za zadanie usankcjonować przekroczenie granic dotychczasowej kondycji,
wyznaczyć kres pełnienia dotychczasowej roli w społeczeństwie.
Istnieją trzy rodzaje inicjacji:
1) anavi, podczas której adept otrzymuje m a n t r ę ;
2) sambhavi, kiedy kontakt z mistrzem, np. spojrzenie, dotknięcie, słowo,
powoduje przemianę świadomości ucznia;
3) śakti, kiedy to moc mistrza (jego śakti) przechodzi na ucznia w sposób
nieoczekiwany, nagły, nawet wtedy, gdy uczeń znajduje się daleko w sensie
fizycznym (Brent 1976, s. 84).
Można także wydzielić dwie kategorie inicjacji ze względu na inicjowa­
nych:
1) inicjacja ludzi, którzy wybrali drogę wyrzeczenia, wolność od więzów
z tym światem;
2) inicjacja tych, którzy są sanjasi tylko w sercu, nie zrywają z życiem
rodzinnym, prowadzą dom, pracują .
Istotą inicjacji jest przelanie zdobytej wiedzy i mocy (śakti) z mistrza
na ucznia. Przed inicjacją podczas nowicjatu (brahmaczarin) mistrz poznaje
wartość ucznia i jego możliwości rozwoju. Kiedy uczeń dojrzeje do inicjacji,
mistrz podczas ceremonii przekazuje mu część swojej energii, świadomości.
Jeśli przekazuje mantrę, staje się ona jednym z głównych elementów praktyki.
W przypadku ludzi świeckich mantra jest tu niemal jedynym elementem.
Mantrę należy utrzymać w tajemnicy, nigdy jej nie p i s a ć .
Najbardziej pomyślny czas dla inicjacji ustala się astronomicznie. W przy­
padku Svami Krysznanandy był to czternasty dzień ciemnej połowy mie­
siąca księżycowego. Moment ten ma głębsze uzasadnienie symboliczne. Czas
traktowany jest cyklicznie, w związku z czym całe życie składa się z ko­
lejnych, zamkniętych cykli. Ów dzień czternasty ciemnej połowy jest ostatnim
dniem starego cyklu i momentem jego zamknięcia. To czas, kiedy kończy
się stare, a jeszcze nie zaczęło nowe .
Sziwaicki sadhu z Ryszikeś powiedział, że w ciągu roku człowiek zostaje
brahmaczarinem. Przez dwa lata następne będzie usługiwał swemu guru.
Gdy podejmnie decyzję o zostaniu sadhu, jego guru poddaje go ćwiczeniom
i praktykom mającym na celu nie przywiązywanie się do spraw i przed­
miotów materialnych i osiągnięcie spokoju. Gdy po trzech, czterech latach
17

18

19

20

21

"&gt; Diksa.
1 7

Mantra — sylaba lub werset ze świętych ksiąg będący g ł ó w n y m elementem praktyki.

1 8

N a przykład Gopi Krishna, Lahiri M a h a ś a y a guru matki Yoganandy.

19 Brahmacarya
2 0

Informacja

2 1

Tradycyjnie

28 dni,

co

dwa

oznacza także nowicjusza.

uzyskana od Svami Krysznanandy z Eklingji.
w Indiach

obowiązuje kalendarz lunarny.

lata natomiast dodaje się miesiąc,

aby

W roku jest

12 miesięcy

uzupełnić brakujące dni.

zaczyna się od pełni i dzieli na dwie części: od pełni do nowiu (krsna paksa) i od
do pełni (śukla paksa).

po

Miesiąc
nowiu

�48

DAGNOSŁAW

DEMSKI

guru uzna, że nadszedł czas, brahmaczarin zostaje inicjowany w sanjase,
czyli przyjmuje wyrzeczenie. Wtedy na ceremonię przychodzi grupa sadhu
i składają za niego ofiarę. Guru daje kandydatowi mantrę w obecności
wszystkich, szepcząc mu ją na ucho. Obydwaj są pod przykryciem i odbywa
się to w wielkim sekrecie. Uczeń trzyma wtedy prawą stopę guru, gdyż
cała siła guru skoncentrowana jest w stopie. Ze stopy guru siła przechodzi
do głowy i rąk ucznia. Po trzykrotnym pokłonie ucznia, guru kładzie trzy
razy prawą rękę na głowie ucznia. Uczeń dostaje nowe szaty. Przed podaniem
mantry guru odcina uczniowi kosmyk włosów, co ma symbolizować odcięcie
więzów ze światem i k a s t ą . Wszyscy obecni sadhu dają inicjowanemu
błogosławieństwo. Pali się ogień i kaganki z topionego masła .
22

23

24

U sziwaickiej sekty Dasanami nowicjuszowi mówi się o pięciu symbolicz­
nych elementach, które mają być źródłem nauki. Są to: szaty w kolorze
pomarańczowym, obcięcie kosmyku włosów będącego znakiem przynależności
do kasty bramińskiej, naszyjnik i różaniec rudraksza, mantra, święty popiół
ze świętych palenisk (Ghurye 1970, s. 80).
Następnie nowicjusz rozbiera się i nago robi 7 lub 11 kroków, po
czym przebiera się w nowe szaty. Otrzymuje też nowe imię. W sekcie
Dasanami nowe imię ascety składa się z dwóch członów, a ostatni człon
imienia jest wspólny dla wszystkich członków tej samej l i n i i , np. Svami
Krysznananda Saraswati.
U sziwaickich Naga nowicjuszy inicjuje się według procedury pocho­
dzącej z Upaniszady Naradaparivradzaka . W pierwszym okresie nowicjusz
nazywany jest wastradhari, czyli ten, który założył szaty; tangatoda, co
może oznaczać kastrację lub celibat; digambara, czyli odziany w powietrze
(Ghurye 1970, s. 81).
Podczas inicjacji w wisznuickiej sekcie Ramanandi nowicjusz otrzymuje
pięć darów: imię, naszyjnik i różaniec z trawy tulasi, znak sekty na czole,
atrybuty Ramy łuk i strzałę malowane na ciele i mantrę. Mantra składa
się z 7 (Ramamantra) lub 12 (Wasudewamantra) sylab. Pierwszą mantrę
otrzymuje asceta, drugą świecki członek sekty (Ghurye, 1970, s. 86).
Wszystkie czynności inicjacyjne, jak już wspomniałem, mają podkreślić
ostateczne zerwanie z przeszłością. Nie można już powrócić do poprzed­
niego stanu. Po każdej inicjacji obecni sadhu, uczniowie tego samego guru,
składają ofiarę za zmarłych (za adepta), która należy do obowiązującego
25

26

27

28

2 2

Kosmyk

2 3

Informacja

2 4

Dasanami — najbardziej znana sekta sziwaicka z a ł o ż o n a przez Szankaraczarję, dzieląca

w ł o s ó w noszą

bramini.

od sziwaickiego ascety z Ryszikeś.

się na 10 linii, stąd jej nazwa.
2 5

Dhuni — święty ogień podtrzymywany stale w niektórych świątyniach sziwaickich.

2 6

Informacja

2 7

Charakterystyczna grupa ascetów w c h o d z ą c y c h w skład sekty Dasanami; c h o d z ą nago

od Svami Krysznanandy z Eklingji.

i smarują ciało p o p i o ł e m .
2 8

Upanisad

Naradaparivrajaka.

�POSTAĆ ASCETY

49

INDYJSKIEGO

powszechnie rytuału pogrzebowego. Kiedy w rodzinie umiera ojciec, ofiarę
za niego powinien złożyć najstarszy syn. Jest to warunkiem pomyślności na
drodze po śmierci. Złożenie podczas inicjacji takiej ofiary za zmarłego jest
symbolicznym podkreśleniem śmierci. Z tego też powodu później, w mo­
mencie zgonu ascety, ofiary tej nie składa się powtórnie.
Zerwanie z przynależnością kastową pociąga za sobą porzucenie wszel­
kiej własności, zrzeczenie się spadków i innych praw rodzinnych. Po inicjacji
adept zobowiązany jest nie podejmować żadnej pracy zarobkowej i ma
utrzymać się z jałmużny lub w kuchniach prowadzonych przez niektóre
aśramy.
W pochodzącej z V I wieku n.e. Księdze Mam
sformułowano ogólne
zasady, zgodnie z którymi życie człowieka z warny braminów dzieli się na
4 części. Każda z nich określa inne prawa i obowiązki człowieka wobec
świata:
1) brahmaczarin — okres dzieciństwa i młodości, nauki i studiów, przygoto­
wania do podjęcia obowiązków życia dojrzałego — trwa ok. 25 lat;
2) gryhastha — czas od momentu ślubu do chwili narodzin pierwszego wnu­
ka, okres wypełniania obowiązków głowy rodziny i obowiązków rytual­
nych przypisanych gospodarzowi, umacniania pozycji swojej i rodziny
w hierarchii społecznej (25-50 lat);
3) wanaprastha ~- okres rezygnacji z pełnienia obowiązków rodzinnych, prze­
kazania ich synowi, odejście z domu i życie w lesie w samotności lub
z żoną; człowiek żyje jako pustelnik, przenosi swój święty ogień, niczego
nie buduje, nie może uprawiać ziemi, przygotowuje się do ostatniego
etapu życia, jeśli wróci nie będzie już panem domu (50-75 lat);
4) sanjasin — zerwanie więzów z dotychczasowym życiem społecznym, wyrze­
czenie się działania w tym świecie (75-100 lat) {Manusmryti 1986, s. 117189).
Człowiek za życia realizuje cztery podstawowe cele:
1) dharma — przystosowanie do porządku świata zastanego w chwili urodzin,
prawo, zacność;
2) artha— dobrobyt, siła i bogactwo w świecie społecznym;
3) kama —miłowanie i przyjemności ziemskie;
4) moksza — wyzwolenie się z kołowrotu kolejnych wcieleń (Manusmryti
1986, s. 379-388).
Każdy człowiek ma szansę spełnić swe duchowe ambicje i osiągnąć
mokszę przechodząc kolejno przez wszystkie etapy życia. Droga ascezy,
przyjęcie roli sadhu, sanjasina jest przejściem od pierwszego do czwartego
etapu, z pominięciem roli gospodarza. Właśnie drugiemu etapowi życia
w tradycji hinduistycznej przypisany jest cały system szczegółowych obo­
wiązków rytualnych. Rytuał przyjmowany jest za najbardziej świadome
uczestnictwo w życiu społecznym. Cały ciężar życia rytualnego spoczywa
29

2 4

4

Manusmryti,

czyli Księga

Etnografia Polska, t. 33. z. 1

praw albo Traktat o

zacności.

�50

DAGNOSł.AW

Dł.MSKl

na ludziach znajdujących się na etapie gryhasthy. Człowiek pozostając
w stanie wanaprasthy (trzeci etap) może jeszcze uczestniczyć w rytuale
i składać pewne ofiary, ale już nie w postaci płodów rolnych leżących
w sferze działań gospodarza. Działania wanaprasthy nastawione są już nie
na sprawy tego świata, lecz na zaspokojenie swoich minimalnych potrzeb.
Akt sanjasy, czyli wejście na drogę wyrzeczenia lub przejście z wanaprasthy
na etap sanjasina, powoduje wykluczenie z systemu składania ofiar i zwolnie­
nie z obowiązków rytualnych. Z chwilą inicjacji odprawiony został ostatni
rytuał w życiu ascety. Teraz jego życie samo stało się rytuałem. Stosunek
do rytuału i do składania ofiar wraz z przejściem z etapu gryhasthy do
sanjasina zmienia charakter z fizycznego i dosłownego, na bardziej wewnętrzny
i abstrakcyjny, polegający na przeżywaniu kontemplacyjno-medytacyjnym
symboliki ofiary.
Zgodnie ze stopniem duchowego rozwoju członkowie sziwaickiej Dasanami
dzielą się na cztery kategorie:
1) kuticzaka — mieszkaniec chatki pustelniczej, pierwszy okres, kiedy asceta
mieszka sam poświęcając się kontemplacji i oczyszczaniu swojej istoty,
żyje z jałmużny;
2) bahudaka — wspierany przez wielu, okres, kiedy asceta przebywa wśród
ludzi, również żyje z jałmużny, wędruje z wioski do wioski nie zatrzymu­
jąc się w żadnej na dłużej;
3) hamsa — mityczny łabędź , okres, kiedy asceta ponownie przebywa w jed­
nym miejscu, pielgrzymi odwiedzają go przychodząc po radę lub duchowe
wsparcie, jest także znawcą ksiąg sakralnych;
4) paramahamsa — najwyższy poziom duchowego rozwoju, kiedy asceta nie­
odwracalnie wstąpił na drogę realizacji duchowej, jest już wolny od zasad
i ograniczeń obowiązujących na poprzednich etapach.
Ostatecznym celem, jaki asceta sziwaicki z sekty Dasanami może osiąg­
nąć za życia, jest stan paramahamsa. To stan wyjścia poza dwoistości
tego świata, poza bieguny przeciwieństw. W tym stanie ascecie nie zagrażają
już ani nieczystość, ani żadne inne ziemskie niebezpieczeństwa, ponieważ
swoją drogą życiową dokonał czegoś, co w języku Eliadego nazywałoby
się połączeniem przeciwieństw {coniunctio oppositorum). W Indiach każde
miejsce pielgrzymkowe nad Gangesem nosi nazwę tirtha, czyli „przejście
na drugi brzeg, bród". Ma ono obok znaczenia dosłownego, konotacje
głębsze. Paramahamsa to stan, kiedy asceta przeszedł na „drugi brzeg
rzeczywistości" i powrócił na stary brzeg. Jego zachowania nie można oceniać
już według norm obowiązujących pozostałych ascetów. To on sam dla
swoich uczniów i pielgrzymów stał się tirtha, czyli możliwością kontaktu
z tamtym brzegiem.
30

Inicjacja jest punktem zwrotnym w życiu ascety, zarazem dzieli je na
511

Łabędź w mitologii indyjskiej posiada umiejętność oddzielenia istoty od powierzchni,
prawdy od nieprawdy i pozorów.

�POSTAČ A S C E T Y

51

INDYJSKIEGO

dwie części. Całe jego życie nosi teraz piętno śmierci. Podczas inicjacji
asceta świadomie pozbawia się atrybutów życia i przejmuje stopniowo atry­
buty śmierci. Wszystkie jego działania zostają skierowane na ewolucję we­
wnętrzną.
Droga ascety składa się z dwóch części: z jednej strony życie społecz­
ne, inicjacja, która stanowi granicę i punkt zwrotny, a z drugiej strony
praktyka ascezy. Ostateczny cel moksza jest już poza tym podziałem.
Życie społeczne

Droga ascezy

Moksza

kasta

ini­

poza kastą

Parama­

rytuał zgodny

cja­

brak rytuału

hamsa

z kastą i etapem życia
małżeństwo

cja

hamsa
celibat

praca, zarobki
własność

uczniowie
-

rodzina, dzieci
jałmużna
brak własności

stałe miejsce pobytu

okresowe wędrówki

ekumena
ubranie świeckie

anekumena, peryferia
nagość, szaty ascety

kremacja po śmierci

grzebanie ciała w ziemi,

aśram
szkoła

mahasamadhi

Życie ascety jest stopniowym osiąganiem egzystencji anonimowej (Camp­
bell 1964, s. 174). Wszystkie najważniejsze momenty jego życia — takie
jak: niezwykłe narodziny, zagrożenie życia w dzieciństwie, ucieczka z domu,
wędrówki w poszukiwaniu mistrza, spotkanie z mistrzem, inicjacja, niezwykłe
czyny, uczniowie, wreszcie mahadamadhi — świadczą z jednej strony o na­
rastaniu lub stopniowym odkrywaniu przeznaczenia, z drugiej strony zaś
o pozbywaniu się dotychczasowej tożsamości, a punktem najwyższej samo­
świadomości, samoidentyfikacji jest moment inicjacji. Od tego czasu zaczyna
się proces odwrotny, tzn. pozbywania się swego „ja", proces powolnego
oddalania się w przestrzeń, rozmywania na tle świata społecznego, zakoń­
czony stanem całkowitej anonimowości (moksza). Aby mógł nastąpić proces
odwrotny, musi nastąpić śmierć. Od tej chwili asceta drogą przedłużania
praktyk traci wszystkie swoje ograniczenia osobiste, nawyki, nadzieje i obawy.
Wszystko, co przyswoił sobie od dzieciństwa, zostało teraz podważone. Asce­
ta przestaje opierać się samounicestwieniu. Samounicestwienie jest warun­
kiem wstępnym odrodzenia na innym poziomie egzystencji, dzięki niemu
osiąga dojrzałość do jej przyjęcia. Wszystkie osobiste ambicje i pragnienia
uległy zawieszeniu i asceta nie próbuje wrócić do życia. Natomiast pozwala
na wszystko, co wychodzi z niego, staje się anonimem, podąża za głosem
wewnętrznym, dharma żyje w nim za jego nieograniczoną zgodą. Wiele
postaci charakterystycznych dla Indii przedstawia ostateczny stan obecności
anonimowej: ryszi, wieszczowie z gór i lasów, wędrowni sadhu i żebracy
(Campbell 1964, s. 174).

�52

DAGNOSŁAW

DEMSKI

Człowiek w świecie działań życia, którego znanym symbolem jest pole
bitwy z Bhagavad City, traci swe ukierunkowanie na cel ostateczny, jakim
jest moksza. Przez rezygnację ze swych czynów i owoców tych czynów
można uwolnić się, podobnie jak przez ofiarę, od więzów. Przez rezygnację
ze swych czynów asceta osiąga głęboki wgląd, spokój, wolność w działaniach
i świadomość, że przez niego przepływa przeznaczenie, staje się wówczas
świadomym wehikułem, awatarem, wcieleniem dharmy.
W Indiach są dwa rodzaje ludzi: ci, którzy żyją w tym świecie, oraz
ci, którzy się go wyrzekli. Kto szuka wyzwolenia, musi opuścić ten świat
i przyjąć inną drogę życia. W indyjskim systemie społecznym instytucja
ascetyzmu jest w wielu przypadkach jedyną tradycyjną formą wyjścia poza
ograniczenia społeczne, szczególnie dla niższych kast. Daje ona możliwość
transcendencji tego systemu, spełnia rolę zaworu bezpieczeństwa w tradycyj­
nym porządku bramińskim (Dumont 1968, s. 96).
Życie ascety jest hierofanią i dlatego jego działalność powtarza archetypo­
wy prawzór. Nie jest to zwyczajne życie ludzkie, ale właśnie odtwarzanie
prawzoru, prarytualu. Jeśli dharmą lub obowiązkiem, powinnością ojca jest
wychowanie i opieka nad dziećmi, dharmą bramina rozwój duchowy i pośred­
nictwo w ofierze między bogami a ludźmi, to dharmą ascety jest przemiana
na wyższy etap rozwoju duchowego, wewnętrzna ewolucja. Wszystkie działa­
nia na tej drodze są same w sobie rytuałem.
Sadhu wędrujący z wioski do wioski, z miasta do miasta przypominają
0 ostatecznym celu ludzkiej egzystencji. Wprowadzają ludzi w temat inny,
ale być może równie ważny porządek. Przypominają, że tamten porządek
istnieje gdzieś obok ludzi albo w nich samych, tylko nie jest przez nich
dostrzegany. Jest to inny, może czwarty wymiar rzeczywistości. Ludzie za­
nurzeni w działaniach w tym świecie nie są przystosowani do odbioru
otaczającej rzeczywistości. Porządek ten jednak istnieje wszędzie dookoła,
ale nie jest dostępny dla profanów. Wędrujący asceci są jedną z mani­
festacji owego wymiaru, są możliwością przejścia (tirthd), ujrzenia, poznania
go. Być może szacunek, z jakim w dużej mierze spotyka się asceta, obdarowa­
nie go i dawanie jałmużny ma być próbą przywrócenia równowagi między
porządkiem tego świata a gościem, posłańcem stamtąd.
Ten typ postaci kroczącej po drodze ascezy jest potwierdzany z pokolenia
na pokolenie w Indiach od setek lat. Każdy czas ma swoją konkretną
aktualizację tego modelu życia. Archetypowe postacie pierwszych ascetów
1 joginów Sivy, Dattatreji, Gorakhnatha do dnia dzisiejszego są żywe, po­
pularne i obecne w wielu sferach życia współczesnych Indii. Ich przesłanie
ciągle znajduje odzew w postaci setek tysięcy naśladowców. Z tego przesłania
być może wynika również, że ideał wyrzeczenia, realizacji wyższych celów
duchowych jako drogi życiowej jest niezbędny do utrzymania równowagi
w społeczeństwie. W obliczu coraz gwałtowniej postępujących zmian i ewolucji
struktur społecznych świat, społeczność wymaga pojawienia się awatara,
postaci, której życie i działania w dobie kryzysu dotychczasowych wartości

�POSTAĆ ASCETY

53

INDYJSKIEGO

stanie się czytelnym, powszechnie zrozumiałym drogowskazem. Postacie takie
należą do przyszłej epoki, do nowego porządku, który nastanie dzięki ich
działaniom.
W 1956 r. na konferencji najwybitniejszych przedstawicieli różnych grup
ascetów w Ryszikeś został utworzony Indyjski Związek Sadhu . Związek
przyjął następujące zadania: rozszerzać edukację społeczną; propagować ma­
sowe modlitwy za wzrost wartości moralnych i materialnych ludzi; utwo­
rzyć i prowadzić instytucje edukacyjne dla ascetów; pomagać w leczeniu
chorób stosując metody naturalne, np. ajurweda , joga; rozbudzać u ludzi
skłonności duchowe i tworzyć sprzyjającą atmosferę do zapobiegania korupcji
oraz do prohibicji narkotyków; działać w celu powstrzymania fali nieprzyz­
woitych obrazów i zdjęć, pozostających w sprzeczności z duchem kultury
indyjskiej; tworzyć sprzyjającą atmosferę wokół problemu ochrony krów;
pracować nad poprawą bytu materialnego warstw najbardziej upośledzonych
społecznie, ludzi zamieszkujących niedostępne regiony kraju, plemion; przed­
siębrać konieczne kroki dla ratowania godności i tradycji ascetów; zapewniać
ochronę, utrzymanie i administrację własności świątyń i aśramów (Bharat
Sadhu Samaj 1981, s. 1).
Obecnie w Indiach żyje prawie milion ascetów, z czego Związek skupia
ok. 30% (tamże). Działalność Związku wzbudza wiele kontrowersji wśród
samych ascetów, niemniej jego istnienie stało się faktem, a zadania, jakie
sobie stawia, świadczą o nastawieniu na działalność społeczną. Jednakże
brak współpracy ze strony większości ascetów, a także niechęć wobec polityki
organów rządowych mieszania się w ich sprawy powoduje słabość i brak
perspektyw Związku.
31

32

LITERATURA

I ŹRÓDŁA

PUBLIKOWANE

Amma
1971

Svami Mukananda

Bhagwan
1934

Paramahamsa.

The Saint and his mission, Ganeshpuri.

Sri Hamsa
Bhagwan

Sri Hamsa,

the holy mountain

being the story of a pilgrimage

to

Lake

Manas and initiation on Mount Kailas, Bombay.
Bharat Sadhu
1981

Samaj

Bharat

Sadhu

Samaj.

Published

by

Mandlashwar

Svami

Narayan

Dasji

Secretary

of Bharat Sadhu Samaj, Delhi.
B r e n t P.
1976

Godmen of India, London.

B r i g g s G . W.
1982

Gorakhnath

and Kanphata

Yogis, Delhi.

Campbell J.
1964

A hero with a thousand faces,

3 1

Bharat Sadhu Samaj.

? 2

Tradycyjny

London.

system medyczny, którego podstawowym traktatem jest Caraka

Samhita.

�54

DAGNOSŁAW

DEMSKI

Dowson J.
1984

A classical dictionary

of Hindu mythology and religion, Delhi.

D u b o i s J. A.
1982

Hindu manners, customs and ceremonies,

Delhi.

Dumont L.
1960

World renunciation in Indian religions, "Contribution to Indian Sociology", No. 6,
Hague.

Eliade M.
1984

Joga. Nieśmiertelność

i wolność,

Warszawa.

G h u r y e G . S.
1964
Gopi

Indian Sadhus, Bombay.
Krishna

1971

Kundalini. The evolutionary

energy in man, Boulder.

K a s t h u r i N.
1972

Life of Bhagwan Sri Sathya

Life of Sri
1983

Sai Baba, Bombay.

Ramakrishna

Life of Sri Ramakrishna.

Compiled from

various authentic sources, Calcutta.

Luthyens M.
1983a

Krishnamurti.

The years of awakening, t. 1, New York.

1983b

Krishnamurti.

The years of fulfilment,

t. 2, New Y o r k .

Manusmryti
1985

Manusmryti.

Kamasutra,

tłum. K . M . Byrski, Warszawa.

Monier-Williams M.
1960

A sanskrit-english

dictionary.

Etymologically

and philologically

arranged,

Navajata
1972

Sri Aurobindo, New Delhi.

O s b o r n e A.
1982

Ramona Maharishi and the path of self knowledge, Bombay.

Paramahamsa Yogananda
1982

Autobiography

of a yogi,

Delhi.

Samanda Ghosh L.
1984

Mejda.

Sathyananda
1982

Sanyasa

Sivananda
1978

Sri Sri Paramahamsa
Tantra, Munger.

Svami

Autobiography

of Svami Sivananda, Shivanandanagar.

T r i p a t h i B. D .
1978

Sadhus of India, Bombay.

Yogeshvarananda
1970

Yogananda. His family and early life, Delhi.

Sarasvati

Himalaya

Svami
ka yogi,

Rishikesh.

London.

�POSTAĆ ASCETY

55

INDYJSKIEGO

D a g n o s ł a w Demski
THE INDIAN
AN

ASCETIC:

EXAMPLE O F AN

ALTERNATIVE

WAY

EXISTENCE

OF HUMAN

Summary
The paper discusses the character of ans Indian ascetic (sadhu) and the pattern of
his life history which expresses an alternative way of human existence in the Indian society.
The author's point of departure were the field data collected by him in India as well as
biographies and autobiographies of some famous ascetics, the founders of schools etc. The
author constructs an ideal model of the ascetic's life. The verification of that model in
the field has not resulted in clear conclusions, mainly because the fieldwork lasted too
short. The problem is still outstanding, the forthcoming researche should provide us with
a deeper knowledge of the subject.
According to the model the ascetic's biography includes a number of regular elements:
(1) a miraculous, unusual birth, (2) a danger threatening his life or health in childhood
or adolescence. (3) the first symptoms of his supernatural power, miraculous accomplishments,
(4) departure or escape from home and his family's repeated attempts to make him come
back. (5) wandering in search of a master, (6) meeting of a master, (7) initiation, (8) entering
the path of mortifying, monastic vows. (9) the period of novitiate, apprenticeship, (10) first
accomplishments in spiritual practice, (11) achieving a supernatural power, unusual acts
indicating great spiritual power e.g. taming wild animals, healing diseases, foreseeing future
and converting people to the proper way of life' (12) first disciples, founding a new
school, line or sect in order to transmit the achieved knowledge and power, (13) visions,
the state of a cosmic consciousness, samadhi, (14) the unusual death with previous knowledge
of the exact moment of own demise entering the state of mahasamadhi.
The initiation divides the ascetic's life into periods. The first one means the worldly
life, membership in a particular caste, an element od the entire social and religious structure.
This period is a sequence of unusual or miraculous events, which are the foreboding of
the turning point to come and the knowledge of another reality. The events grow in number
along with the ascetic's age. The initiation means crossing a kind of border. According
to the Indian traditions with the initation the ascetic loses his caste status and all the
rights and obligations resulting from it. Since that moment he lives on the margin of the
social structure. The initiation expresses the ascetic's death as a member of the society.
Therefore the ritual includes the symbols of death. The next part of the ascetic's life
means the successive abandoning of the signs of his former identity. At the end of this
process there is moksha (that means the liberation from the chain of successive births,
deaths and re-births). This purpose can be achieved by few of the ascetics, the most
developed spiritually. Other ones walk slowly along their way of renunciation. The described
sort of people has appeared and disappeared in India for hundreds of years making up
a neverending chain of human beings. What an ascetic does is to repeat in his life a kind
of archetype. He becomes an awatar, an exponent of dharma.

Translated

by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10940" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10918">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0dd583cf3c33b808f504d5627ba488ad.pdf</src>
        <authentication>1cd8f48a8d28bac44b05e676e179ad09</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130436">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3400</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130437">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130438">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3187</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130439">
                <text>Postać Cygana w obrzędach i plastyce ludowej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130440">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4, s.145-150</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130441">
                <text>Bartosz, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130442">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130443">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130444">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130445">
                <text>Adam Bartosz

POSTAĆ CYGANA W OBRZĘDACH
I PLASTYCE LUDOWEJ

Cyganie, podobnie jak Ż y d z i , a t a k ż e przedstawiciele in­
nych nacji i grup etnograficznych, p o l e c a j ą c y c h się c h ł o p o m ze
swymi w ę d r o w n y m i u s ł u g a m i (Słowacy, Górale) trafiali z powodu
odrębności stroju, j ę z y k a i obyczaju do ludowych ś p i e w e k , bajek,
teatru ludowego. Cyganie p o j a w i a j ą s i ę w pracach ludowych rzeź­
biarzy i malarzy. W tej sferze t w ó r c z o ś c i ludowej jest to jednak
zjawisko nowe, b ę d ą c e wynikiem p o s z u k i w a ń t w ó r c ó w w świockioj
tematyce z w i ą z a n e j z t r a d y c y j n ą k u l t u r ą w s i .
1

P r z y j ą ć n a l e ż y , że z a w a r t o ś ć m a g a z y n ó w muzealnych od­
zwierciedla w przybliżeniu c z ę s t o t l i w o ś ć w y s t ę p o w a n i a zjawisk
w kulturze ludowej, ich trwanie w c i ą g u jakiegoś okresu, czy też
fakt zaistnienia w o k r e ś l o n y m momencie historycznym.
Dlatogo też sądzić m o ż n a , iż uwagi na temat postaci Cygana
w ludowym malarstwie i rzeźbie, oparte w y ł ą c z n i o na materiale
zgromadzonym w polskich muzeach, w s p o s ó b wierny ilustrują
r z e c z y w i s t o ś ć . W miarę p e ł n y m a t e r i a ł na ten temat zebrałem
drogą bardzo s z c z e g ó ł o w y c h kwerend w trakcie p r z y g o t o w a ń
do wystawy c y g a ń s k i e j . P r z y czym kwerendy w zbiorach pry­
watnych nie p i z y n i o s ł y ż a d n e g o rezultatu.
2

Odmiennie w y g l ą d a sprawa w zakresie o b r z ę d ó w . Sam fakt
występ&lt; twania w muzeum stroju przobicrańca — Cygana, czy t e ż
figurki Cygana z szopki nie jest dostatecznym w y j a ś n i e n i e m
o b e c n o ś c i t y c h postaci w kulturze ludowej. N i e z b ę d n y tu b y ł
w i ę c komentarz w oparciu o w ł a s n e badani i terenowe lub li­
teraturę.
T a k w pierwszym jak i drugim przypadku szczupłość ma­
teriału oraz c h ę ć skomentowania zjawiska na t y m , dalekim
od wyczerpania tematu, etapie s p r a w i ł y , że jest to zaledwie
pierwsza, w s t ę p n i e naszkicowana p r ó b a ukazania tego intere­
sującego problemu.
D l a potrzeb analizy zebrany m a t e r i a ł p o d z i e l i ł e m na trzy
grupy tematyczne, k t ó r e postaram s i ę kolejno s k o m e n t o w a ć :
1. Przebieranie się za C y g a n ó w ; 2. Postacie C y g a n ó w w szopce;
3. Cyganie jako temat w malarstwie i rzeźbie.
f
1. N a całej S ł o w i a ń s z c z y ź n i e przebieranie się za C y g a n ó w
jost powszechnie znane. Najczęściej zwyczaj ten z w i ą z a n y jest
z okresom k a r n a w a ł u , gdzie w ś r ó d p r z e b i e r a ń c ó w spotyka się
Cygana lub Cygankę albo obie te postacie razem. S ą to postacie
komiczno; z a c h o w u j ą się w s p o s ó b karykaturalny, parodiując
zachowania, gesty i m o w ę C y g a n ó w . Przebrani są „ p o c y g a ń s k u "
3

— w podarte, stare ł a c h m a n y ; twarze m a j ą poczerniono sadzam
lub zakryte maskami. Cyganka często ma na plecach lub w rę­
kach lalkę — dziecko. I c h „ c y g a ń s k i e " zachowanie polega na
tym, żo Cygan b ą d ź to stara się c o ś „ u k r a ś ć " , przy c z y m robi to
o c z y w i ś c i e w s p o s ó b demonstracyjny, to znowu demonstruje
podkuwanie konia — Cyganka w ó w c z a s „ r o z n i e c a " o g i e ń , wachlu­
jąc spódnicą stos drewnianych trzasek (gest podpatrzony u C y ­
g a n ó w ) . Poza tym Cyganka „ w r ó ż y " dziewczynom obecnym
w izbic. P r z y tym za C y g a n k ę przebiera się zawsze m ę ż c z y z n a .
4

Nie w c h o d z ą c w głębsze rozważania na temat funkcji tych
postaci w strukturze o b r z ę d u , p r z e d s t a w i ę kilka k o n t e k s t ó w ,
w jakich w y s t ę p u j ą postacie Cygana, ich w y g l ą d , zachowanie,
o t a k ż e — w jednym przypadku — próbkę j ę z y k a .
W Beskidzie Ż y w i e c k i m w grupie 32 przebierańców w y s t ę ­
puje aż 5 c y g a ń s k i c h postaci. Są to dwie p a r y Cyganów, przy czym
jedna z Cyganek trzyma na rękach „ d z i e c k o " (lalkę). Ponadto
w grupie znajduje się Cygan p r o w a d z ą c y dwa konie, co jest
znowu w y r a ź n y m n a w i ą z a n i e m do c y g a ń s k i e j profesji — handlo­
wania k o ń m i lub koniokradztwa. Cyganie w tej grupie m a j ą na
twarzach drewniane m a s k i .
5

P r z e b i e r a ń c y zwani Cyganami c h o d z ą również
Wielkanocnym. I tak w R a d ł o w i e (woj. tarnowskie)
„ ś m i g u r ś c i e " Cyganie przebrani w stare ł a c h m a n y , a
byli Żołnierz,
Żyd, Cygan i Cyganka,
Zwyczaj ten
w innych wsiach tego regionu.
6

w okresie
chodzili po
w ś r ó d nich
b y ł znany
7

Znani są t a k ż e p r z e b i e r a ń c y c y g a ń s c y z okresu S o b ó t e k .
N a Ł e m k o w s z o z y ź n i e z a ś spotykamy c h ł o p a k ó w przebianych za
C y g a n ó w , k t ó r z y o d w i e d z a j ą domy, gdzie w okresie przed B o ż y m
Narodzeniem d z i e w c z ę t a zbierają się na p r z ą d E T ^
Bardzo często Cyganie t o w a r z y s z ą o b r z ę d o w i weselnemu,
Występując w i ó ż n y o h jego fazach. N a j c z ę ś c i e j spotyka się Cy­
ganów s t o j ą c y c h przy „ b r a m i e " weselnej, tzn. z a g r a d z a j ą c y c h
m ł o d y m drogę do k o ś c i o ł a lub w czasie powrotu od ś l u b u . N a z y w a
się ich Cyganami, niekiedy Dziadami lub inaczej, a przebrani s ą ,
niezależnie od nazwy, w s t a r e - ł a c h m a n y , poskręcani p o w r ó s ł a m i ,
uczernieni na twarzy. W rzeszowskim c h ł o p c y są tylko przy­
brani p o w r ó s ł a m i i s ł o m ą , lub t e ż przebierają s i ę staranniej za
Cyganów.
9

C z ę s t y m motywem wesela jest podsuwanie m ł o d e m u w miej­
sce narzeczonej innej dziewczyny, brzydkiej, pokracznej. Zdarza

145

�na w y w ó d do kościoła. Czekali na n i ą przed k o ś c i o ł e m z drabi­
nami i taczkami, a za swobodne, przepuszczenie żądali okupu
w postaci w ó d k i " . W okolicy Hrubieszowa swaci przebrani za
C y g a n ó w chodzili po domach, prosili o dary, które potem prze­
znaczano na ucztę p o ż e g n a l n ą dla m ł o d e g o .

1 2

Podobnie j a k inne postacie zapustne, Cyganie

w e d ł u g tra­

dycji p r z y n i e ś ć m a j ą szczęście. Cygan — to c z ł o w i e k

ubogi,

a wszak „szczęście przyjąć biednego do domu". Ś p i e w a j ą więc
przebierańcy —

Cyganie:

J a k to ł a d n i e ,
K i e d y Cygan do domu wpadnie,
Albo się krowa ocioli,
Albo c o ś u k r a d n i e .

13

Ś p i e w k a zawiera c h a r a k t e r y s t y c z n ą d w o i s t o ś ć postaw w sto­
sunku do C y g a n ó w . Otóż przyniesie on powodzenie (ocieli się
krowa), albo też po prostu „ c o ś ukradnie".
N i e z r o z u m i a ł y j ę z y k C y g a n ó w znalazł odbicie w zapustnej
piosence przebierańców z S ą d e c c z y z n y :
Hore Cigan lapsa
S p r z e d a ł konia za pas,
A hacia za macia —•
Z o s t a ł Cygan w gaciach.
Dzia more,
1

N a chalos, na pilos i na potacinos *
Tekst piosenki jest m i e s z a n k ą s ł o w a c k o - p o l s k ą z dodatkami
cygańskimi i niby-cygańskimi.
Wielość
Cygana,

15

sytuacji, w jakich o b r z ę d o m towarzyszy

postać

w y s t ę p o w a n i e toj piostaci na d u ż y m terenie ś w i a d c z ą

o bardzo dawnym jej zaadaptowaniu do ludowego obrzędu.
się, że t ą d z i e w c z y n ą jest właśnie chłopak przebrany za starą

W n i e k t ó r y c h przypadkach p o s t a ć jest pierwotna w stosunku do

C y g a n k ę . Natomiast pannie m ł o d e j „ w r ó ż ą " przebrane za Cy­

nowszej j u ż postaci obrzędu.

ganki k o b i e t y .

10

Młoda s p o t y k a ł a się toż z Cyganami,

kiedy'szła

T a k np. grupy

przebierańców,

pośród k t ó r y c h Cygana w ogóle nio ma, b y w a j ą nazywane C y -

Jl. 1. Cyganie z grupy k o l ę d n i c z e j , okolice Limanowej, w ł . Muz. Parafialnego w Dobrej; il. 2. K o l ę d n i c y ,
J e d l i ń s k , woj. radomskie 1977 г.; i l . 3. „ C y g a n y ś m i g u ś n e " z. Bzezawy k. Bochni

146

�П. 4. „"Dziany", Zwoleń к. Ż y w e a

147

�6

16

g a n a m i , со ś w i a d c z y ł o b y о t y m , że n i e g d y ś p o s t a ć ta, czy t e ż

stereotyp Cygana z n i e d ź w i e d z i o m , już od wielu lat nieznany

postacie, w t y m właśnie obrzędzie b r a ł y udział. D z i ś t e ż zdarza

z autopsji, konsekwentnie bywa pokazywany we w s p ó ł c z e s n y c h

się, żo zapustny Cygan już tylko z nazwy p o s t a ć t ę przypomina.

szopkach na wsi, jest nadal stalą p o s t a c i ą niemal w k a ż d e j szopce

I tak np. w Ż y w i c c k i e m Cygan zapustny ubrany jost w kolorowy

ludowej. P r z y t y m postacie Cyganek

strój najbardziej podobny do westernowych

indiań­

podobne (kwiecisto stroje, chustka na g ł o w i e , korale), natomiast

dawnego

istnieją duże ł o ż n i c e w stroju lalek p r z e d s t a w i a j ą c y c h C y g a n ó w .

ubiorów

17

s k i c h . Jest to n i e w ą t p l i w i e efektom nieznajomości

są z r e g u ł y dość do siebie

stroju c y g a ń s k i e g o . Wszak w obrzędzie uczestniczą m ł o d z i chłop­

Są więc długowłosi i brodaci Cyganie

cy, urodzeni w czasie, gdy Cyganie tradycyjnie ubrani przestali

w y s t ę p u j ą w garniturach, czy też w czarnych c h a ł a t a c h , nie

w kapeluszach, inni z a ś

się na wsi p o k a z y w a ć . Stąd też i w innych wypadkach z „ c y g a ń ­

różniąc się wielo od Żydów

skiego" w y g l ą d u p o z o s t a ł y na ogól tylko usmolona twarz i podarte

kowych. Jest to w y r a ź n e odbicie rzecz,ywistości. Otóż tradycyjny

ubranie.

strój Cyganek

^

w t y m samym komplecie lalek szop­

jest lepiej zachowany, g d y ż słabo poddaje się

Charakterystyczne jest, że stereotyp przekazywany w tra­

w p ł y w o m uniformizacji, a także jest dość jednolity. Natomiast

dycji już drugiemu pokoleniu, nie z n a j ą c e m u tradycyjnych C y ­

ubiór m ę ż c z y z n u l e g a ł szybszym p r z e k s z t a ł c e n i o m , ł a t w i e j do-

g a n ó w w ę d r o w n y c h prezentuje się bardzo skromnie w p o r ó w n a n i u

stosowyw-ali się oni do powszechnie p a n u j ą c e g o sposobu ubiera­

np. z Ż y d e m , k t ó r e g o ż y w ą p o s t a ć osobiście zna już tylko naj­

nia s i ę .

starsze

pokolenie.

Wynika

18

to n i e w ą t p l i w i e

z dużo mniejszej

częstotliwości

k o n t a k t ó w z Cyganami niż z Ż y d a m i . Wszak we wsiach górskich
i podgórskich ludność c y g a ń s k a zamieszkuje po d z i ś . Z n a j o m o ś ć
jej kultury, j ę z y k a , obyczaju jest jednak i tu bardzo powierz­
chowna, sprowadzająca
pe! w y c h .

się do

zdawkowych

opinii stereoty­

1 9

2. Cyganie są bardzo popularnymi postaciami w y s t ę p u j ą c y ­

P o w s z e c h n o ś ć w y s t ę p o w a n i a postaci C y g a n ó w w obrzędacJe
ludowych jest uderzająca. Jest to p o s t a ć bardzo dawno utrwahc^J
20

w kulturze l u d o w e j , wielokrotnie w y s t ę p u j ą c a w cyklu świąt
dorocznych i w obrzędzie weselnym. W y s t ę p u j e na ogół w kon­
tekście z a b i e g ó w o p o m y ś l n o ś ć , urodzaj, pozyskanie przychyl­
ności natury. Moment ton szczególnie wzmacnia obecność n i e d ź ­
wiedzia ł ą c z o n e g o zawsze z tymi samymi intencjami.

występuje

J a k wiadomo, w kulturze ludowej p o d k r e ś l a się w a g ę ugosz­

z dzieckiem, a Cygan z n i e d ź w i e d z i e m , czasem z innym rekwizy­

czenia ubogich. A takimi właśnie byłi Cyganie. S t ą d ich obecność

mi w szopce. Jost to z reguły para c y g a ń s k a . Cyganka

tem (skrzypce, p a ł k a , patelnia). I c h stroje s ą niekiedy bardzo

we wszelkich o b r z ę d a c h , gdzie w y s t ę p u j e element daru za powin­

wiernie odtworzone, a nawet te współcześnie wykonane n a w i ą z u j ą

szowania.

do postaci Cyganów znanych sprzed lat kilkudziesięciu. T a k np.

ż y c z e n i a w czasie k o l ę d y .

148

W

niektórych

regionach
2 1

właśnie

Cyganie

składali

�Niewątpliwie,

życzliwo

przyjęcie

Cyganów

ma

związek

r ó w n i e ż z m a g i c z n y m i u m i e j ę t n o ś c i a m i rzeczywistych C y g a n ó w ,

k o l o r o m ; n i e w ą t p l i w i e sama k o l o r y s t y k a p ł a s z c z y z n y obrazu m a
w intencji autorki sygnalizować

temat.

k t ó r y c h t y m c h ę t n i e j p r z y j m o w a n o p o d dach, żo p o m o c n i b y w a l i

A u t o r z y p o z o s t a ł y c h o b r a z ó w s t a r a j ą się w s p o s ó b m o ż l i w i e

p r z y z a ż o g n y w a n i u n i e s z c z ę ś ć , w r ó ż ą c j e d n o c z e ś n i e powodzenie.

w i e r n y o d d a ć realia ż y c i a taborowego, o g r a n i c z a j ą c się j e d n a k

3. U b o g i jest w muzeach z b i ó r m a l a r s t w a i r z e ź b y o tej te-

i sconok (ognisko, konie, w o z y , t a ń c o , w r ó ż b a ) . D o g ł o s u d o s z e d ł

nii-tyco. M i m o d o k i a d n y c l i p o s z u k i w a ń u d a ł o się z n a l e ź ć zaledwie

w y r a ź n y stereotyp — jost to ś w i a t C y g a n ó w o g l ą d a n y c h z dale­

5 rzeźb przedstawiających Cyganów, 1 pleskorzeźbę i 8 obrazów.

k a , z d y s t a n s u ; świat, z k t ó r y m gadzie s p o t y k a się na o d l e g ł o ś ć ,

z r e g u ł y do k i l k u p o w t a r z a l n y c h , schematycznych

I z n ó w p o w t a r z a się w r z e ź b i e m o t y w Cygana z n i e d ź w i e ­
dziom s t o j ą c y m na t y l n y c h ł a p a c h , reminiscencja c h o d z ą c y c h po
wsiach, jeszcze w latach m i ę d z y w o j e n n y c h ,
wiedników.

2 2

cygańskich

niedź­

S ą t e ż Cyganki z umieszczonym w p ł a c h c i e na. ple­

cach d z i e c k i e m .

23

Jnne r z e ź b y nie b u d z ą w i ę k s z e g o

zaintereso­

w a n i a , g d y ż przedstawione posta.cio s k o j a r z y ć b y m o ż n a z j a k ą ­
k o l w i e k i n n ą o s o b ą , nio n o s z ą w s&lt; bio żadnych

coch, k t ó r e m o ż n a

b y w y o d r ę b n i ć j a k o c y g a ń s k i e . S t ą d zapewne w y r a ź n y , r z e ź b i o n y
napis na podstawie, w y j a ś n i a j ą c y t r e ś ć w i z e r u n k u .
I n t e r e s u j ą c o jost, żo nio n a t r a f i o n o
profesjonalnych

na. ż;;dną

rzeźbę

w zbiorach

o tematyce

artystów

cygańskiej,

co

szczególnie uderza w zestawieniu z m n o g o ś c i ą m a l a r s k i c h i gra­
ficznych p r z e d s t a w i e ń tego temo.tu.

szczegółów

k t ó r y uderza go o b c o ś c i ą i p e w n ą r o m a n t y d t ą . N i o boz znaczenia
jest f a k t ,

że a u t o r a m i prac o tematyce

c y g a ń s k i e j s ą ludzie

starsi i śre łniego pokolenia, a więc c i , k t ó r z y w i d y w a l i C y g a n ó w
w i d n y c h , p o d r ó ż u j ą c y c h , k o c z u j ą c y c h w p o b l i ż u osad. J a k ste­
r e o t y p o w a jost ta
Generalnie

znajomość,

traktując

o t y m przekonują

temat,

ich prace.

s t w i e r d z i ć m o ż n a , że m o t y w

c y g a ń s k i w ludowej r z e ź b i e i malarstwie p o j a w i ł się niedawno,
co w i ą ż o się z s a k r a l n y m do niedawna charakterem t e j dziedziny
t w ó r c z o ś c i wiejskiej. W s z y s t k i e znano prace p o w s t a ł y po w o j n i e ,
a z jednym wyjątkiem

— w o s t a t n i m dwudziestoleciu. O ile

w i ę c t e m a t Cygana w t w ó r c z o ś c i plastycznej jest w t ó r n i e zains­
p i r o w a n y , g ł ó w n i e z z e w n ą t r z (propozycjo t e m a t y k i k o n k u r s ó w ) ,
o t y ł o Cygan w o b r z ę d a c h wiejskich m a mocno u g r u n t o w a n ą po­
z y c j ę , jest mocno w t r a d y c j ę w r o ś n i ę t y i m i m o p r a w i e z u p e ł n e g o

W malarstwie a m -.torskim n a t o m i a s t w y r a ź n i e w y r ó ż n i a się

z n i k n i ę c i a z z a s i ę g u obserwacji w s p ó ł c z e s n e g o c h ł o p a , przewija

impresyjno-

się w o b r z ę d a c h w niewiele zmienionej postaci. T a m z a ś , gdzie

-dekoracyjny. T o n d r u g i w a t e k r e p r e z e n t u j ą obrazy olejne A n n y

w o b r z ę d z i e z a n i k ł a d b a ł o ś ć o odtworzenie dawnego s t r o j u cy­

dwa. ujęcia

temo.tu: n a r r a c y j n o - i l u s t r a c y j n y oraz

Bińkuńskioj

2 4

szczegółów

pectyoko

skiego ż y c i a .

—

barwno

scenki

ilustrujących

z Cyganami,
romantyczną

z

mnóstwem

wizję

cygań­

S ą ono n i e z w y k l e barwne, r u c h l i w e , k r z y c z ą c o

gańskiego przebierańca,

pozostała

tylko

nazwa

na

określenie

w y s t ę p u j ą c e j w m i s t e r i u m postaci. P o d k r e ś l a to jeszcze mocniej
f a k t silnego w r o ś n i ę c i a togo m o t y w u w k u l t u r ę l u d o w ą .

P R Z Y P I S Y
' | \ д \ O. Goldhorg-Mulkiewicz, Postać Żyda w polskiej rzeźbie
ludów,},
..Polska S z t u k ' . L u d o w a " , R . X X X I V 1980 n r 3—4,
s. 219—2-26
A . Bartos/,. Cyganie w kulturze •polskiej. Komentarz do
wystawy, T a r n ó w 1979,
2

3

K . M o s z y ń s k i , Kultura ludowa Słowian, t . I I , cz. 2, W a r ­
szawa 1968, s. 280—281
* I s t e b n a , w o j . bielskobialskie, 1969. m a t . w ł a s n e
M . R o m o w i c z , Folklor górali żywieckich.
Warszawa 1978,
s, 199—201
5

I I . 5. Maska Cygana, B e s k i d Ś l ą s k i , w ł . M u z . Etnograficzne w W a r s z a w i e ; i l . 6. O b r z ę d o w a maskii Cygana,
K o n i a k ó w , wł. M u z . G ó r n o ś l ą s k i e , B y t o m ; i l . 7. Franciszek P a l k a , Cyganka, d r e w n o , wł. M u z . O k r ę g , w
N o w y m S ą c z u ; i l . 8. W a c ł a w C z e r w i ń s k i , Cygan z niedźwiedziem,
drewno, w ł . M u z . A r c h , i E t n o g r . w Ł o d z i

149

i

�6

Ъ". Gawełck, Zwyczaje świąteczne
w Radłowie,
„Lud",
t. X I I I , s. 144
i
F. K r ć e k , Sobótka w Galicji, „ L u d " , t. I V , s. 321
J . Mądzik, Zwyczaje doroczne Łemków
(w:) Nad
rzeką
Ropą, praca zbiorowa, K r a k ó w 1965, s. 277
Rzeszowskie, 1978, mat. w ł a s n e
T . K a r w i c k a , Kułtura
ludowa ziemi dobrzyńskiej,
War­
szawa 1979, s. 169
A . W ó j c i k , Zwyczaje rodzinne Pogórzan (w:) Nad
rzeką...,
s. 242
S . J . Dobrowolski, Lud hrubieszowski, „ L u d " , t. I , s. 250
Okolica W i ś n i o w e j , woj. rzeszowskie, 1978, mat. w ł a s n e
Sucha Dolina, woj. n o w o s ą d e c k i e , 1970, mat. własno
Ostatnie dwa wierszo s ą w j ę z y k u c y g a ń s k i m . Znaczą
dosłownie:
Idź człowieku,
Nie zjadłoś, nie p o p i ł e ś , nie p o t a ń c z y ł e ś .
7

8

9

1 0

1 6

N p . P s t r ą g ó w k a , woj. rzeszowskie, 1978, mat. własno
Strój w działo etnograficznym Muzeum Górnośląskiego
w Bytomiu
Por. Goldberg-Mulkiewicz, op. cit.
A . J a k l i ń s k a - D u d a , Cyganie osiadłi w opinii górali spis­
kich, „ E t n o g r a f i a Polska", X X I I ; 1978 z. 2, s. 161—109
J . K i t o w i c z , Opis obyczajów,
Warszawa 1969, s. 537—
538
1 7

1 8

1 9

2 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

2 1

Por. J . Zborowski, Przyczynki
do zwyczajów
na Boże Na­
rodzenie na Podhalu, „ L u d " , t. X X X V , s. 98
R z e ź b a wykonana przez W . Czerwińskiego (w'asnosc
Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi)
R z e ź b y W . Chajca (wl. Muzeum O k r ę g o w e g o w R z sz' wie)
i F . P a l k i (wł. Muzeum O k r ę g o w e g o w N o w y m Sączu)
2 2

2 3

2 4

Obrazy
Wrocławiu

Ił. 9. A n n a B i ń k u ń s k a , Niedziela w Leśnicy,

są

własnością

w ł . Muz. Etnograficzne w K r a k o w i e

Fot,: K. Chojnacki, il. 2; St. DcptuszewekJ, il. 4; W. Dudziak, ii. 3

150

Muzeum

Etnografii zi.cgo

we

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6291" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6271">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d634cc4071b1d6dfcba5b003394cfc9a.pdf</src>
        <authentication>99b9360c477b1918923dc0d7abf64d76</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74899">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3482</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74900">
                <text>1980</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74901">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3264</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74902">
                <text>Postać Żyda w polskiej rzeźbie ludowej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74903">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.3-4, s.219-226</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74904">
                <text>Goldberg-Mulkiewicz, Olga</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74905">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74906">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74907">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74908">
                <text>Olga Goldberg — Mulkiewicz

POSTAĆ ŻYDA W POLSKIEJ RZEŹBIE LUDOWEJ
I I . 1. U l k ł o d o w y z głową Żyda, Jazowsko,
woj. n o w o s ą d e c k i e (obecnie wł. Muz. Etnograf.
Kraków).
Jak wskazuje t y t u ł , tematem tego a r t y k u ł u jest
recepcja postaci Ż y d a w ś w i a d o m o ś c i ludowych r z e ź ­
biarzy. Zagadnienie to w i ą ż e się oczywiście ze złożoną
problematyką
stereotypu
„obcego"
w
społeczności
0 z r ó ż n i c o w a n y m s k ł a d z i e etnicznym. Jest przyczyn­
kiem do tego zagadnienia i t e n fakt zwalnia mnie od
konieczności analizowania przyczyn, jakie w p ł y n ę ł y na
u k s z t a ł t o w a n i e s i ę stereotypu Ż y d a w kulturze ludo­
wej *. G w o l i prawdzie dodajmy, że n a l e ż a ł o b y nawet
mówić nie o jednym, a o k i l k u stereotypach funkcjo­
nujących w r ó ż n y m czasie, w r ó ż n y c h grupach spo­
łecznych. R e a l i z u j ą s i ę one inaczej w tekstach pieśni
1 przysłów, inaczej w zwyczajach i o b r z ę d a c h i jeszcze
inaczej w rzeźbie. O stereotypie Ż y d a w folklorze ust­
nym p i s a ł a m niedawno na ł a m a c h „ L i t e r a t u r y L u d o ­
wej" , p o s t a ć Ż y d a w w i d o w i s k a c h j a s e ł k o w y c h (he­
rodach), zapustnych etc. omawiana b y ł a niejednokrot­
nie w pracach o folklorze o b r z ę d o w y m i widowisko­
w y m . W y o b r a ż e n i e Ż y d a p e ł n i w nich r o l ę w y z n a ­
czoną przez scenariusz i r o l i tej p o d p o r z ą d k o w a n y jest
zarówno w y g l ą d postaci, j a k i j e j zachowanie. Nato­
miast w rzeźbie t w ó r c a ma znacznie w i ę k s z e m o ż l i ­
wości samodzielnego k s z t a ł t o w a n i a koncepcji postaci.
Nawet wtedy, gdy temat jest m u podpowiedziany, nie
narzuca m u (jak w obrzędzie) d y r e k t y w co do sposobu
jego realizacji. Rzeźba daje t e ż n i e p o r ó w n a n i e w i ę k s z ą
możliwość indywidualizacji
postaci n i ż zabawka, w
k t ó r e j celem w y k o n a w c y było osiągnięcie przy m i n i ­
m a l n y m w k ł a d z i e pracy maksymalnego efektu komicz­
nego, zwłaszcza przy w y k o r z y s t a n i u możliwości rucho­
wych.
2

8

O m a w i a j ą c p o s t a ć Ż y d a w rzeźbie ograniczamy
pole naszych z a i n t e r e s o w a ń do stosunkowo k r ó t k i e g o
okresu. Tradycyjna rzeźba przeznaczona dla ś r o d o w i s ­
ka chłopskiego m i a ł a bowiem niemal w y ł ą c z n i e cha­
rakter k u l t o w y , a pierwsze p r z y k ł a d y wprowadzenia
t e m a t y k i ś w i e c k i e j , rodzajowej, historycznej, fantas­
tycznej, p o j a w i a j ą się dopiero w latach trzydziestych.
W y j ą t e k s t a n o w i ł y f i g u r k i j a s e ł k o w e (szopkowe) o k t ó ­
r y c h jednak nie piszę, p o n i e w a ż podobnie j a k w ob­
r z ę d a c h — m i a ł y u s t a l o n ą rolę, a co za t y m idzie
s t y p i z o w a n ą f o r m ę ujęcia. D r u g i m w y j ą t k i e m , k t ó r y
j u ż wchodzi w zakres tematyczny tego a r t y k u ł u są
ule figuralne, o k r e ś l a n e przez Tadeusza Seweryna m i n nem ludowej r z e ź b y m o n u m e n t a l n e j .
P r z y s t ę p u j ą c do o m ó w i e n i a znanego m i m a t e r i a ł u
c h c i a ł a b y m podjąć p r ó b ę odpowiedzi na istotne pyta­
nia:
1 jakie pobudki k i e r o w a ł y r z e ź b i a r z a m i przy wyborze
tematu Ż y d a ;
2 jakie elementy i cechy dawnej społeczności ż y d o w s ­
kiej (a w i ę c i postaci Żyda) pozostały w pamięci
r z e ź b i a r z y i z n a l a z ł y w y r a z w i c h pracach.
Zacznijmy od wspomnianych j u ż u l i figuralnych,
w nich bowiem n a j w c z e ś n i e j (bo jeszcze zapewne w I I
połowie X V I I I w.) -pojawiła się tematyka świecka, r o ­
dzajowa '— a m . i n . p o s t a ć Ż y d a . Najbardziej znana
jest p o s t a ć chasyda, skupionego nad t r z y m a n ą w dło­
niach k s i ą ż k ą (ił. 10). Pochodzi ona z Zabierzowa,
a znajduje się obecnie w zbiorach i ekspozycji Muzeum
Etnograficznego w Krakowie. Rzeźbiona w jednym
klocu p o s t a ć n a l e ż y do mistrzowskich osiągnięć p o l 4

5

6

219

�7

skiej rzeźby l u d o w e j . Poza t y m ulem nie z a c h o w a ł y
się inne p r z y k ł a d y całych postaci Żyda. Czy i s t n i a ł y ?
Być może, ale trudno sobie w y o b r a z i ć , aby m o g ł y
p r z e t r w a ć okres okupacji, eksterminacji Ż y d ó w , pro­
gramowego antysemityzmu, podobnie j a k inne „poli­
tycznie neutralne" f i g u r y p r z e d s t a w i a j ą c e zakonnika,
niedźwiedzia, narzeczonych, T u r k a , szlachcica. Zacho­
w a ł o się natomiast k i l k a (jeśli nie k i l k a n a ś c i e ) d u ż y c h ,
t r o c h ę groteskowych przez przerysowanie r y s ó w , głów
Ż y d ó w w kapeluszach ( i l . 1). G ł o w y te umieszczano
na ulach k ł o d o w y c h . Pochodziły wszystkie z p o ł u d n i o ­
wej i p o ł u d n i o w o - z a c h o d n i e j części k r a j u . Znamy też
dwie p ł a s k o r z e ź b i o n e głowy Ż y d ó w umieszczone na u l u
skrzynkowym z Bobrowej.
O p e r u j ą c tak s k ą p y m m a t e r i a ł e m , a do tego ano­
nimowym, pozbawionym wszelkich komentarzy, czy to
ustnych czy pisanych, trudno jest o d p o w i e d z i e ć na
pierwsze z postawionych p y t a ń . Seweryn, r o z p a t r u j ą c
m a g i c z n ą rolę rzeźb, ustawionych w pasiekach s k ł o n ­
ny b y ł w ł a ś n i e w t y m k o n t e k ś c i e t ł u m a c z y ć w y b ó r
postaci Żyda. M i a ł a ona — w m y ś l takiej interpre­
tacji — z a p e w n i ć pasiece dostatek , Żyd uchodził bo­
wiem w n i e k t ó r y c h okolicach za synonim bogactwa.
M o t y w a c j ę t a k ą p o t w i e r d z a ł o b y m.in. znane p r z y s ł o ­
wie: „Gdzie są żydki, t a m s ą d y d k i " ' , j a k też i po­
wiązanie
w
obrzędach
dorocznych
postaci
Żyda
z funkcją
w e g e t a t y w n ą . Oczywiście m o ż l i w e
były
również inne uzasadnienia, w pasiekach stawiano f i ­
gury i n t r y g u j ą c e s w ą o d m i e n n o ś c i ą , a nawet egzotyką.
Miały przecież działać na w y o b r a ź n i ę okolicznych
mieszkańców, ś w i a d c z y ć o fantazji właściciela. Ż y d
w y w o ł y w a ł zapewne w ś r ó d p r z y g l ą d a j ą c y c h się pasie­
ce podobne w r a ż e n i e jak postacie Adama i Ewy, T u r k a
czy Zagłoby.
Po I I wojnie postać Ż y d a pojawia się parokrotnie
w ulach figuralnych, ale j u ż na prawach r e l i k t u , na­
ś l a d o w n i c t w a starych u l i . Nigdy nie służyły i nie
m i a ł y służyć swej podstawowej f u n k c j i — ula, sta­
nowiąc jedynie przedmiot p o ż ą d a n y ze w z g l ę d u na
swe walory estetyczne (ule H e n r y k a Wierzchowskiego
z Zawidza, sprzedawane w Cepelii) i poznawcze (np.
w ekspozycji Muzeum Wsi w Radomiu, Muzeum
Pszczelarstwa w S w a r z ę d z u ) .
8

ł 0

W ludowej rzeźbie figuralnej po ostatniej wojnie
p o s t a ć Ż y d a pojawia się stosunkowo często. Nie na­
w i ą z u j e jednak do w z o r ó w dawnych, z okresu d w u ­
dziestolecia. Stereotyp Ż y d a , w y s t ę p u j ą c y
w innych
dziedzinach ludowej twórczości (zwłaszcza w folklo­
rze), w r z e ź b i e nie m ó g ł się u k s z t a ł t o w a ć i u t r w a l i ć ,
z tej prostej przyczyny, że r z e ź b a ta, j a k j u ż o t y m
b y ł a mowa, aż do I I w o j n y służyła niemal wyłącznie
celom k u l t o w y m . P o s t a ć Ż y d a pojawia się w i ę c w niej
dopiero wtedy, gdy p r z e s t a ł a istnieć społeczność ży­
dowska a ź r ó d ł e m wiedzy o niej s t a ł a się pamięć,
a nie b e z p o ś r e d n i a obserwacja. Wzorce postaci stają
się historyczne, wraz z c a ł y m balastem tego zjawiska
— j a k idealizacja przeszłości, z a p a m i ę t y w a n i e poje­
dynczych, najbardziej charakterystycznych cech, a za­
cieranie się innych. Ta w ł a ś c i w o ś ć przybiera z biegiem
lat na sile. Ponadto, o czym będzie jeszcze mowa, t r a ­
gedia okupacji p o z o s t a w i ł a w m e n t a l n o ś c i n i e k t ó r y c h
t w ó r c ó w t r w a ł y ślad, widoczny r ó w n i e ż w wyborze
t e m a t y k i r z e ź b i w sposobie ich ujęcia.
Wiąże się to ze s p r a w ą motywacji, przemianami,
jakie zaszły w f u n k c j i rzeźby ludowej. Ogólnie i s k r ó ­
towo m o ż n a powiedzieć, że z c h w i l ą gdy przestano
rzeźbić dla społeczności wiejskiej przedmioty k u l t u , za­
s a d n i c z ą r o l ę w twórczości zaczęły o d g r y w a ć d w a mo­
t y w y : c h ę ć rzeźbienia, a w n i e k t ó r y c h przypadkach
w r ę c z potrzeba wypowiedzenia m y ś l i i odczuć, oraz
z a m ó w i e n i a ze strony nowego, nie — wiejskiego
odbiorcy. Z a m ó w i e n i e , czasem f o r m u ł o w a n e b e z p o ś r e d ­
nio
(z s u g e s t i ą
tematu),
częściej
p o ś r e d n i o — pod
w p ł y w e m obserwowania co r o b i ą i n n i , co jest nagra­
dzane, co się podoba nabywcom, co zyskuje przychyl­
ne oceny komisji w Cepelii, j u r y k o n k u r s ó w etc. Tak
w i ę c obok przyczyn emocjonalnych, k t ó r e s p r a w i a j ą , iż
n i e k t ó r z y t w ó r c y p o d e j m u j ą temat ż y d o w s k i , istnieją
i m o t y w y n a t u r y komercyjnej, k t ó r y c h rola wydatnie
zwiększa się w k o ń c u lat sześćdziesiątych. Powtarza­
jące się z a m ó w i e n i a na „ ż y d ó w " , zainteresowanie t y m
tematem, z a r ó w n o poszczególnych zbieraczy sztuki l u ­
dowej j a k t e ż instytucji handlowych (zwłaszcza B H Z
„Desa") p o b u d z i ł o i u k i e r u n k o w a ł o i n w e n c j ę rzeźbia­
rzy. Oczywiście w y o b r a ż e n i e Ż y d a ulega w ó w c z a s k o n wencjonalizacji, podczas gdy w przypadku twórczości

I I . 2. Żyd, drewno polichr., w y k . M a r i a n Adamski, Sobiska, w o j . siedleckie. I I . 3. M o d l ą c y się chasyd, drew­
no, w y k . H e n r y k Wierzchowski, Zawidz Kościelny, w o j . sierpeckie. I I . 4. Żyd polski, drewno polichr., w y k .
Jan M a l i k , Rybna, w o j . krakowskie.

220

�wychodzącej z motywacji w e w n ę t r z n y c h sposób przed­
stawienia tematu jest znacznie bardziej zróżnicowany,
nawet wtedy, gdy rzeźbiarz stawia sobie za cel jedy­
nie utrwalenie pamięci świata, k t ó r y tak nagle i t r a ­
gicznie zginął.
Chęć utrwalenia wartości historycznych, tego co
już nie istnieje, d o m i n o w a ł a w twórczości Ignacego K a raińskiego z Oraczewa koło Ł ę c z y c y . D z i w n y m zbie­
giem okoliczności jedna z pierwszych jego r z e ź b przed­
stawiająca w ę d r o w n e g o handlarza ż y d o w s k i e g o t r a f i ł a
do witryny sklepu Cepelii w N o w y m Jorku, gdzie
zobaczył ją i kupił były mieszkaniec Łęczycy. Ude­
rzony trafnym ujęciem postaci n a p i s a ł list do r z e ź b i a ­
rza, dziękując mu za wykonanie rzeźby, k t ó r a przypo­
mniała mu w ł a s n e dzieciństwo i nie istniejący już,
zniszczony przez w o j n ę świat, w k t ó r y m w z r a s t a ł * .
Wiadomość, że dzieła jego d o c i e r a j ą a ż za ocean i tam
spotykają się z odzewem, p o r u s z y ł a niezwykle K a mińskiego i przekonała go o słuszności w y b r a n e j drogi.
Stała się także impulsem i n s p i r u j ą c y m powstanie ca­
łej serii postaci Ż y d ó w w t r a d y c y j n y c h strojach, k t ó r e
autor zapamiętał z lat swojej młodości. T ę s a m ą mo­
tywację, posuniętą jeszcze dalej aż do potrzeby portre­
towania znanych a n i e ż y j ą c y c h j u ż osób, w i d z i m y w
twórczości innych r z e ź b i a r z y . N a l e ż y do nich Józef P i ­
łat, który rzeźbi miejscowy Sklepik ż y d o w s k i w Dębs­
kiej Woli (il. 9) i ustawia w n i m znane sobie posta­
cie kupca, jego córki i zięcia, k t ó r y c h nawet nazywa
po imieniu. R ó w n i e ż S t a n i s ł a w Ciszek z O s t o j o w i ,
rzeźbiąc postać kupca Feldmana ( i l . 6), obdarza go
znanymi sobie autentycznymi c e c h a m i . C h ę ć uwiecz­
nienia z a p a m i ę t a n e j , o d r ę b n e j z u p e ł n i e k u l t u r y ż y ­
dowskiej, spotykamy u w i e l u r z e ź b i a r z y i niemal
wszyscy z nich n a w i ą z u j ą do okresu m i ę d z y w o j e n n e g o .
Jedynie W a c ł a w C z e r w i ń s k i ze Swinicy, r z e ź b i ą c posta­
cie Żydów, zwraca się k u latom z a g ł a d y tej społecz­
ności. Prace jego p r z e d s t a w i a j ą Ż y d ó w w
tradycyj­
nych ubiorach, t a k i c h jakie z a p a m i ę t a ł sprzed wojny,
ale komentarz s ł o w n y artysty n a w i ą z u j e najczęściej do
późniejszego okresu. P o k a z u j ą c r z e ź b ę p r z e d s t a w i a j ą c ą
mężczyznę o skupionym wyrazie twarzy, m ó w i ł : „... on
jest taki p o w a ż n y , bo wie, że go z a m k n ą do getta".
Inną rzeźbę, p r z e d s t a w i a j ą c ą p a r ę starszych, s p o g l ą d a ­
11

l

ls

j ą c y c h na siebie osób, o p a t r z y ł komentarzem „To jest
Ż y d i Ż y d ó w k a , oni się żegnają bo w gettcie zostaną
rozdzieleni i pewno się j u ż nigdy nie z o b a c z ą " . Sce­
ny przedstawione przez C z e r w i ń s k i e g o odnoszą się więc
tematycznie do okresu okupacji, chociaż ikonograficz­
nie r z e ź b y n a w i ą z u j ą do okresu wcześniejszego. Stano­
w i ą one i l u s t r a c j ę t y p o w y c h m i e s z k a ń c ó w biednych
dzielnic przedwojennej Łodzi, w ich tradycyjnych stro­
jach i r z e ź b i a r z nie dodaje do nich r e k w i z y t ó w zwią­
zanych z życiem Ż y d ó w w czasie okupacji (np. żółtej
gwiazdy Dawida na plecach). C z e r w i ń s k i na pewno
z n a ł te r e k w i z y t y i b y ł y one na tyle wyraziste, że
m u s i a ł je z a p a m i ę t a ć , p o n i e w a ż jednak u z n a w a ł je za
przejściowe, p o m i j a ł je w swoich rzeźbach. T w o r z y ł
r ó w n i e ż prace, w k t ó r y c h p r z e d s t a w i a ł sceny z okresu
eksterminacji Ż y d ó w , np. dramatyczny w wyrazie
ostatni p o ż e g n a l n y uścisk z c ó r k ą ( i l . 8).
W szerokim wachlarzu t e m a t y k i świeckiej, a ściś­
lej historycznej, postać Ż y d a zajmuje szczególną po­
zycję przede wszystkim dlatego, że konkretny charak­
ter z a p a m i ę t a n e g o wzorca p o d s u w a ł artystom r o z w i ą ­
zania ikonograficzne. Rzadziej spotykamy wspomniane
w y ż e j łączenie rzeźbionej postaci Ż y d a z konkretnym,
znanym osobiście r z e ź b i a r z o w i człowiekiem. Najczęś­
ciej artysta l u d o w y stara się p r z e d s t a w i ć nie istnie­
jący już ś w i a t w całej o d m i e n n o ś c i i b a r w n o ś c i jego
k u l t u r y . Jest rzeczą oczywistą, że poszczególni autorzy
t w o r z ą r z e ź b y o cechach charakterystycznych dla swo­
jej twórczości. Nas interesuje t u przede wszystkim
o d p o w i e d ź na pytanie, jakie cechy
charakteryzujące
Ż y d ó w z a c h o w a ł y się w p a m i ę c i rzeźbiarzy, k t ó r e
z nich w y d a ł y się i m najistotniejsze, a najczęściej pod­
k r e ś l a n e s k ł a d a j ą się na współcześnie
funkcjonujący
stereotyp postaci Ż y d a .
W stosunkowo bogatym materiale b ę d ą c y m do na­
szej dyspozycji, uderza przede wszystkim to, że za­
c h o w a ł się w p a m i ę c i t w ó r c ó w zespół cech antropolo­
gicznych, charakterystycznych dla ludności semickiej.
T w ó r c y ludowi, nie p o s ł u g u j ą c się bynajmniej u j ę ­
ciami o charakterze k a r y k a t u r a l n y m , niemal zawsze
p o d k r e ś l a j ą d u ż y nos, duże, czasami odstające uszy
i wyraziste oczy postaci. Rysy twarzy Żydów zazna­
czone są zawsze w y r a ź n i e , a niekiedy, np. u Wiktora
u

II. 5. W ę d r o w n y handlarz, glina wypalana, w y k . K l a r a Prillowa. Kcynia, w o j . bydgoskie. 11. b'. Żyd, drewno
polichr., w y k . S t a n i s ł a w Ciszek, Ostojów, w o j . kieleckie. I I . 7. Karczmarz, drewno, w y k . W ł a d y s ł a w Naumiuk,
Bielsk Pódl., w o j . białostockie.

221

�sztuki ludowej, ale j u ż nie jako zabawki, lecz jako
r z e ź b k i p e ł n i ą c e przede wszystkim funkcje estetyczna.
K a r y k a t u r a l n e ujęcie t w a r z y Ż y d a w y s t ę p u j e r ó w ­
nież w d a w n y c h i w s p ó ł c z e s n y c h maskach o b r z ę d o ­
wych. W i ą ż e się to z i c h f u n k c j ą , z ustawieniem pos­
taci Ż y d a w w i d o w i s k u . Kontynuacja t r a d y c y j n y c h
f o r m twórczości sprzyja w y t w a r z a n i u się s c h e m a t ó w ,
k t ó r e w trakcie powielania p r z y j m u j ą p r z e w a ż n i e for­
m ę s t e r e o t y p o w ą , a niekiedy w r ę c z
karykaturalną.
W p ł y w a ł na to, np. w zabawce, fakt iż stereotyp t a k i
k s z t a ł t o w a ł się przed w o j n ą na wzorach antysemic­
k i c h p u b l i k a c j i . Natomiast w powojennej rzeźbie pod­
jęcie t e m a t y k i ż y d o w s k i e j n a s t ą p i ł o w okresie, kiedy
wzory takie nie b y ł y j u ż znane, a w k a ż d y m razie
u t r a c i ł y siłę perswazji. T w ó r c y o d w o ł u j ą się do w ł a s ­
nych d o ś w i a d c z e ń , do z a p a m i ę t a n y c h sytuacji, do zna­
nych sobie k o n k r e t ó w . Rzeźby w s p ó ł c z e s n e m ó w i ą więc
przede wszystkim o t y m , co z a c h o w a ł o się w p a m i ę c i
t w ó r c ó w , a na sposób interpretacji postaci Ż y d a r z u ­
tuje obecny stosunek emocjonalny do tego tematu.
Dlatego też w e w s p ó ł c z e s n y c h r z e ź b a c h nie w y s t ę p u j ą
takie elementy dawnego stereotypu j a k np. garb.
A przecież w o b r z ę d a c h ludowych, zwłaszcza w daw­
n y m weselu, p o s t a ć garbatego Ż y d a p o j a w i a ł a się bar­
dzo c z ę s t o , a do ustalonego r y t u a ł u n a l e ż a ł o w y ­
ś m i e w a n i e garbu i bicie po n i m .
R ó w n i e ż nie wszystkie elementy s t r o j u w y s t ę p u j ą
we w s p ó ł c z e s n y c h r z e ź b a c h . Z a c h o w a ł się najlepiej za­
pewne u t r w a l o n y w p a m i ę c i s t r ó j codzienny, charakte­
rystyczna d ł u g a kapota i o b o w i ą z u j ą c e nakrycie głowy.
S t r ó j przedstawiony w znanych m i pracach nie ma
jednolitego charakteru, co t ł u m a c z y się t y m , że od­
zwierciedla on r ó ż n e odmiany noszonego w Polsce
ubioru chasydzkiego. Bardzo rzadko w y s t ę p u j e
strój
o d ś w i ę t n y , na pewno przecież znany r z e ź b i a r z o m . S ą ­
dzę, że w y n i k a to z chęci przedstawienia Ż y d a w jego
t y p o w y m odzieniu, t y p o w y m zachowaniu. Tak np. zu­
p e ł n i e nie spotyka się w y o b r a ż e ń Ż y d ó w w strojach
m o d l i t e w n y c h (tzw. t a ł e s a c h czy filakteriach) choć o w i ­
nięci w duże, b i a ł e szale mężczyźni, zgromadzeni w p i ą ­
tek czy sobotę rano w o k ó ł miejscowej synagogi, t w o ­
r z y l i charakterystyczny obraz dla m a ł y c h miasteczek
(zwłaszcza na terenie Małopolski). S t r ó j t a k i w y s t ę p u j e
natomiast w zabawce emausowej. M o ż n a więc powie­
dzieć, że powojenni r z e ź b i a r z e , p r z y w o ł u j ą c dla w s p ó ł ­
czesnych wizerunek dawnego, ortodoksyjnego
Żyda,
p o s ł u g i w a l i się a t r y b u t a m i Charakterystycznymi a za­
razem t y p o w y m i , p o m i j a j ą c szczegóły czy ujęcia mo­
gące w y w o ł a ć efekt komiczny, d y s k r y m i n u j ą c y . Nato­
miast w zabawce p r z e c h o w a ł się d a w n y schemat pos­
taci m o d l ą c e g o się Ż y d a , j u ż nie n a l e ż ą c y do w s p ó ł ­
cześnie przedstawianego stereotypu.
16

I I . 8. Ostatni pożegnalny
uścisk z córką, drewno polichr.,
wys. 20 cm. W y k . W a c ł a w C z e r w i ń s k i , Ś w i n i c a , w o j .
łódzkie.
Ć w i e r z y k a z Myślenic są owe rysy nawet nieco prze­
rysowane co wzmaga ekspresyjny wyraz, nie przecho­
dząc jednak w ujęcie groteskowe czy k a r y k a t u r a l n e .
Z k a r y k a t u r a l n y m ujęciem twarzy s p o t k a ł a m się je­
dynie dwukrotnie, raz b y ł a to rzeźba z okresu m i ę ­
dzywojennego, drugi raz w s p ó ł c z e s n a figura w y k o n a ­
na przez L u d w i k a Kubaszczyka z Istebnej . W obu
przypadkach mamy do czynienia ze z b l i ż o n y m po­
dejściem do tematu, p o d k r e ś l e n i e m dużego nosa, w y ­
ł u p i a s t y c h oczu, w p ó ł o t w a r t y c h ust opatrzonych jed­
n y m t y l k o zębem. Wzorce tego rodzaju k r ą ż y ł y z w ł a s z ­
cza w prasie antysemickiej okresu m i ę d z y w o j e n n e g o
i t a m zapewne n a l e ż a ł o b y s z u k a ć p i e r w o w z o r ó w t a k i c h
ujęć. W zdecydowanej większości r z e ź b w y s t ę p u j ą t a k ­
że charakterystyczne a t r y b u t y dawnych „ c h a ł a t o w y c h "
Żydów, oczywiście m ę ż c z y z n (bo rzeźbiono w zasadzie
tylko ich postacie) — j a k np. broda i pejsy, a t a k ż e
charakterystyczne elementy u b i o r u — j a r m u ł k a czy
chałat.
O ile jednak granica k a r y k a t u r y nie zostaje w
rzeźbie przekroczona, to inaczej się dzieje w zabaw­
kach p r z e d s t a w i a j ą c y c h Ż y d ó w . F i g u r k i takie, z w ł a s z ­
cza m a j ą c e śmieszyć widza (np. Ż y d u c i e k a j ą c y przed
pieskiem, muzykant t r z ę s ą c y głową, Ż y d k i w a j ą c y się
podczas modlitwy) cechuje często k a r y k a t u r a l n e po­
traktowanie r y s ó w twarzy. Jeszcze w ostatnich latach
m o ż n a było s p o t k a ć takie f i g u r k i na o d p u ś c i e emausow y m w Krakowie, kupowane c h ę t n i e przez zbieraczy
15

222

Analizowany m a t e r i a ł pozwala o d p o w i e d z i e ć nie
t y l k o na pytanie, j a k w y g l ą d a Ż y d zachowany w pa­
mięci l u d o w y c h t w ó r c ó w , ale t a k ż e k i m on jest. Wśród
r z e ź b w y r ó ż n i a j ą się dwa najbardziej rozpowszechnione
ujęcia ikonograficzne: w ę d r o w n y handlarz i mężczyzna
z księgą. Pierwszy z nich stanowi synonim ż y d o w s k i e ­
go zawodu; często spotykane w i z e r u n k i
wędrownych
handlarzy u k a z u j ą n a m zawsze p o s t a ć z w o r k i e m na
plecach, p r z e w a ż n i e z l a s k ą , k t ó r a m i a ł a p o m a g a ć w
drodze i c h r o n i ć przed w i e j s k i m i psami (11. 5). Rzeźby
te u j ę t e są w k o n w e n c j i charakterystycznej dla posz­
czególnych a u t o r ó w . Na szczególną u w a g ę z a s ł u g u j e t u
p o s t a ć m ę ż c z y z n y wykonana w glinie przez K l a r ę P r i l l o w ą z K c y n i ( i l . 5). F i g u r k a ta, r z e ź b i o n a w sposób
t y p o w y dla P r i l l o w e j p e ł n a jest w y r a z u . Widoczne na
t w a r z y z n u ż e n i e i u d r ę k a , w p o ł ą c z e n i u z i n n y m i ele­
m e n t a m i c h a r a k t e r y s t y k i postaci nie p o z o s t a w i a j ą w ą t ­
pliwości, że m a m y przed sobą z m ę c z o n ą postać w ę d -

�rowca, obarczonego ciężkim workiem. Z kolei M a r i a n
Adamski z Sobisk pokazuje handlarza, chodzącego po
wsiach i skupującego d r ó b (il. 2). Do w ł a s n e j p a m i ę c i
odwołuje się też Józef Piłat (il. 10). Przedstawia on
sklepik żydowski, ale z pustymi p ó ł k a m i , ogołoconymi
z jakiegokolwiek towaru. Autor chciał w ten sposób
podkreślić nędzę tego rodzaju instytucji
wiejskich.
Ułożone na półkach książki napewno nie były przed­
miotem handlu na wsi, lecz n a w i ą z u j ą do innego ste­
reotypu Żyda — o czym będzie jeszcze mowa.
W rzeźbie ludowej, poza w y o b r a ż e n i a m i sklepika­
rzy, a przede wszystkim w ę d r o w n y c h handlarzy, dość
często spotykamy
postać
żydowskiego
muzykanta,
względnie grupy m u z y k a n t ó w tzw. k l e z m e r ó w , w y s t ę ­
pujących często na wiejskich i m a ł o m i a s t e c z k o w y c h
uroczystościach. Na szczególną u w a g ę z a s ł u g u j ą muzy­
kanci Adama Zegadły z K r z y ż k i k. Kielc, k t ó r z y w g
słów rzeźbiarza p r z e d s t a w i a j ą k o n k r e t n ą g r u p ę z Bo­
dzentyna, a poza t y m harmonista Józefa P i ł a t a . Raz
jedynie natrafiłam na reprezentanta ż y d o w s k i e j inte­
ligencji — w rzeźbie Jana M a l i k a z Rybnej, k t ó r y
opatrzył ją tytułem Zyd polski; przedstawia ona ma­
łomiasteczkowego inteligenta ubranego w surdut, z go­
łą głową, w r ę k u trzyma on c h a r a k t e r y s t y c z n ą t o r b ę ,
wskazującą na to, że pierwowzorem postaci był za­
pewne miejscowy lekarz (il. 4).
Na tym kończy się wachlarz z a w o d ó w przedstawio­
nych w zbadanym materiale. Ciekawe, że nie spoty­
kamy wśród przedstawionych postaci tak licznej i zróż­
nicowanej grupy r z e m i e ś l n i k ó w , m i e s z k a j ą c y c h z w ł a s z ­
cza w małych miasteczkach i ś w i a d c z ą c y c h rozliczne

U. 9. Sklepik

żydowski,

usługi dla okolicznej ludności polskiej. Nie w y s t ę p u j e
też postać k a r c z m a r z a . Jest to fakt godny zastano­
wienia, bowiem karczmarz n a l e ż a ł do postaci szczegól­
nie eksponowanych, przy czym z r e g u ł y był n i m Żyd.
Jeszcze w okresie m i ę d z y w o j e n n y m w w i e l u miejsco­
w o ś c i a c h karczmy i szynki z n a j d o w a ł y się w r ę k a c h
ż y d o w s k i c h . Argument, że „żydzi rozpijają w i e ś " na­
leżał do czołowych h a s e ł antysemickich, powtarzany
w r ó ż n y c h k r ę g a c h społeczeństwa. Ż y d — karczmarz
w y s t ę p u j e natomiast bardzo często w folklorze słow­
n y m ; np. powiedzenie „ w i d z i a ł się z Abramkiem",
oznacza człowieka p i j a n e g o . Żyd w w i e l u tekstach
jest p r z y c z y n ą nieszczęść rodzinnych, gdyż jemu od­
nosi gospodarz przeznaczone dla domu zboże. Czasem
jest on bohaterem w i e l u zabawnych scen, ś w i a d k i e m
s p ę d z a n y c h w karczmie w e s o ł y c h c h w i l . Dlaczego
więc nie spotykamy postaci karczmarza w rzeźbie?
Sądzę, że da się to objaśnić t y m , iż w pierwszych
latach po wyzwoleniu, gdy t w ó r c y l u d o w i podejmowali
w swych pracach k r y t y k ę poprzedniego okresu i , zda­
w a ł o b y się, w ą t e k wyzysku chłopa przez karczmarza
b y ł j a k najbardziej na miejscu, z r ó ż n y c h p o w o d ó w
pomijano p o s t a ć Żyda, zwłaszcza w ujęciu
krytycz­
n y m (m.in. ze w z g l ę d u na ż y w ą jeszcze p a m i ę ć t r a ­
gedii tego narodu w czasach okupacji). Natomiast w l a ­
tach sześćdziesiątych i później t w ó r c y ludowi, m a j ą c
na uwadze p a m i ą t k a r s k i charakter w y t w a r z a n y c h rzeźb
i ich funkcje wspomnieniowe, u n i k a l i drastycznych te­
matów.
W ę d r o w n y handlarz, klezmer i lekarz — to przy­
k ł a d y z a w o d ó w ż y d o w s k i c h , k t ó r e nastawione były na

drewno polichr., w y k .
Wola, w o j . kieleckie.

n

18

1 9

Józef

Piłat,

Dębska

223

�224

�świadczenie usług ludności
nieżydowskiej
i
miały
z nią częste kontakty o charakterze osobistym. Nato­
miast postać Żyda z książką jest n i e w ą t p l i w i e ste­
reotypem związanym z w e w n ę t r z n y m życiem społecz­
ności żydowskiej. Powszechna znajomość „ d z i w n e g o " ,
innego alfabetu, poświęcanie j u ż od wczesnego dzie­
ciństwa wielu godzin na studiowanie k s i ą g religijnych,
wytworzyły wśród ludności wiejskiej stereotyp Ż y d a
„uczonego", biegłego w tajemniczej, n i e d o s t ę p n e j dla
nie — żydów w i e d z y . Toteż k s i ę g a
jako a t r y b u t
Żyda pojawia się już w najstarszej ze znanych nam
rzeźb, przedstawiającej modlącego się chasyda (ił. 10).
Motyw książki powraca często, jako księga, k t ó r ą czy­
tają czy niosą (do synagogi?) z a r ó w n o starsi j a k i zu­
pełnie młodzi mężczyźni ( i l . 3). R ó w n i e ż scena ze
„sklepiku" Józefa P i ł a t a ( i l . 9) potwierdza w a ż n o ś ć
tego atrybutu, który nie t y l k o z n a l a z ł się na p ó ł k a c h
sklepowych, ale widać go t a k ż e w r ę k u m ł o d e g o zię­
cia właściciela sklepiku. B y ć m o ż e s t a n o w i ł o to od­
bicie często spotykanej w t r a d y c y j n y c h rodzinach ż y ­
dowskich sytuacji, kiedy m ł o d y m ą ż o d d a w a ł się stu­
diom, utrzymywany przez p r a c u j ą c ą żonę, l u b jej ro­
dzinę. Wątek Żyda czytającego księgę jest tak cha­
rakterystyczny, że m o ż n a go w y o d r ę b n i ć spośród po­
zostałych ujęć, w y s t ę p u j e on r ó w n i e ż w r z e ź b a c h w
glinie oraz w tradycyjnej emausowej zabawce. Pier­
wowzorem tego w ą t k u w rzeźbie m ó g ł b y ć wspomnia­
ny już parokrotnie u l k ł o d o w y p r z e d s t a w i a j ą c y sku­
pionego nad k s i ą ż k ą chasyda . T u ł ó w postaci stanowi
obłą bryłę, z zaznaczonymi jedynie r ę k o m a i Księgą,
cała uwaga r z e ź b i a r z a skupiona została na interpretacji
głowy. Rysy twarzy starego c z ł o w i e k a wykonane są
starannie, ale mimo to r z e ź b a nie ma charakteru por­
tretowego. U w a g ę zwraca d ł u g a broda, pejsy i t r a d y ­
cyjna j a r m u ł k a . T c h n ą c y spokojem i skupieniem w y ­
raz twarzy nie pozostawia ż a d n e j w ą t p l i w o ś c i , że ma­
my prze/*-sobą starca zatopionego w m o d l i t e w n y m czy­
taniu.
^ ś r e d n i ą k o n t y n u a c j ę tego ujęcia spotyka­
my w Kilku współcześnie w y k o n a n y c h r z e ź b a c h (np.
il. 3). Od ula-chasyda r z e ź b a H e n r y k a Wierzchow­
skiego różni się jedynie t y m , że księga, k t ó r ą trzyma
w r ę k u Żyd, opuszczona jest k u dołowi, co praktycz­
nie uniemożliwia jej czytanie. Wszystkie t u wspomniane
figurki m a j ą a t r y b u t y charakterystyczne dla postaci
Żyda: długie brody, opuszczone w dół w ą s y , włosy,
które o p a d a j ą c na ramiona z a s ł a n i a j ą pejsy, na gło­
wach j a r m u ł k i . B r y ł o w a t e ujęcie sylwetek nadaje i m
monumentalny charakter i zbliża do p i e r w o w z o r u m o d ­
lącego się chasyda. A l e mimo to istnieje zasadnicza
różnica p o m i ę d z y pierwowzorem a jego k o n t y n u a c j ą .
W większości
rzeźb w s p ó ł c z e s n y c h
brak
jest
se­
mickich r y s ó w t w a r z y i jedynie o k r e ś l e n i e t y c h r z e ź b
przez ich t w ó r c ó w , jako „ p r z e d s t a w i a j ą c e ż y d ó w " upo­
ważnia nas do i d e n t y f i k o w a n i a ich z o m a w i a n y m ste­
reotypem. M o ż n a w i ę c p r z y p u s z c z a ć , że znajomość je­
dynie a t r y b u t ó w z w i ą z a n y c h z p o s t a c i ą Żyda, przy s ł a ­
bej orientacji w t y m , j a k ten Ż y d w y g l ą d a ł , u n i e m o ż ­
liwiła artystom p e ł n e w y w i ą z a n i e się z zadania.
20

21

s

Reasumując
nasze r o z w a ż a n i a n a l e ż y
rozpatrzyć
interesujące nas zagadnienie w d w u podstawowych
płaszczyznach:
— postać Ż y d a
wej;

w całokształcie

t e m a t y k i rzeźby ludo­

— stereotyp Ż y d a w rzeźbie na tle stereotypu w y s t ę ­
pującego w i n n y c h dziedzinach sztuki ludowej.
Jeśli idzie o problem pierwszy na p o d k r e ś l e n i e za­
sługuje fakt, że ikonografia postaci Ż y d a i jej prze­
miany są ściśle p o w i ą z a n e z przemianami, k t ó r e zaszły
po wojnie w tematyce polskiej r z e ź b y ludowej. P o s t a ć

Ż y d a pojawia się co prawda jeszcze w latach t r z y ­
dziestych, ale są to p r z y k ł a d y bardzo nieliczne, t w o ­
rzone przez r z e ź b i a r z y z pogranicza miejskiego. P o s t a ć
Ż y d a m u s i a ł a ich zapewne f r a p o w a ć swoją o d m i e n n o ś ­
cią, s w o i s t ą egzotyką, skoro przedstawiali j ą obok i n ­
nych w y o b r a ż e ń „obcego". A l e w ł a ś n i e ta egzotyka
p o w o d o w a ł a , iż w tematyce ż y d o w s k i e j dostrzegano je­
dynie cechy r z u c a j ą c e się w oczy, a p o p r z e s t a j ą c na
charakterystyce
z e w n ę t r z n e j przedstawiano
stereotyp
Ż y d a znacznie uboższy, niż i s t n i a ł w innych dziedzi­
nach ludowej twórczości. W folklorze s ł o w n y m , o b r z ę - '
dzie, zabawce, f o r m o w a ł się on przez d ł u g i e lata i to
zapewne w p ł y n ę ł o na jego z a w a r t o ś ć
znaczeniową.
Znajdujemy więc w n i m odbicie w i e l u cech istotnych
dla społeczności ż y d o w s k i e j tego okresu, w z g l ę d n i e
znajdujemy w n i m przerysowanie t y c h ż e cech, być mo­
że pod w p ł y w e m propagandy antysemickiej etc. Ale
w rzeźbie okresu m i ę d z y w o j e n n e g o Żyd jest t y l k o
p o s t a c i ą r ó ż n i ą c ą się od otaczającego ś w i a t a wiejskie­
go strojem, rysami, zajęciem.
W rzeźbie okresu powojennego w y r a ź n i e dają się
w y o d r ę b n i ć dwie fazy. Pierwsza t r w a do połowy lat
pięćdziesiątych, po niej n a s t ę p u j e druga, t r w a j ą c a do
c h w i l i obecnej. W pierwszym okresie gdy dopiero za­
częto p o d e j m o w a ć t e m a t y k ę ś w i e c k ą wiązało się to ze
z m i a n ą f u n k c j i rzeźby, z n o w y m i motywacjami, w k t ó ­
r y c h i s t o t n ą rolę o d e g r a ł y konkursy i z a m ó w i e n i a m u ­
zealne. P o s t a ć Ż y d a jest w ó w c z a s tematem rzadko po­
dejmowanym przez t w ó r c ó w . Nie znajdujemy jej r ó w ­
nież w ś r ó d tak popularnych wtedy ujęć rzeźbiarskich,
k t ó r y c h celem jest przeciwstawienie „ s t a r e g o " i „ n o ­
wego". Zaczyna się on dopiero p o j a w i a ć jako temat
historyczny u K a m i ń s k i e g o , a jako odbicie przeżyć oku­
pacyjnych artysty — u C z e r w i ń s k i e g o . Motywacje te
widoczne są r ó w n i e ż i obecnie u poszczególnych rzeź­
biarzy.
R o z w ó j t e m a t y k i „ ż y d o w s k i e j " , zwłaszcza w latach
sześćdziesiątych z w i ą z a n y jest — jak j u ż wspomnia­
ł a m — z dalszą p r z e m i a n ą f u n k c j i rzeźby, z n o w y m
zadaniem u p a m i ę t n i e n i a
czasów i ludzi, k t ó r y c h za­
b r a k ł o , z r o s n ą c y m zainteresowaniem t ą t e m a t y k ą (za­
r ó w n o za g r a n i c ą jak i w ś r ó d zbieraczy krajowych).
Zainteresowanie tematem ż y d o w s k i m jako „ p a m i ą t k ą " ,
widoczne zwłaszcza pod koniec lat sześćdziesiątych •—
s p r a w i ł o , że w i e l u r z e ź b i a r z y podejmuje temat Żyda,
a nawet powiela go, aby s p r o s t a ć z a m ó w i e n i o m . Oczy­
wiście w p ł y w a to na ujęcia r z e ź b i a r s k i e . F i g u r k i Ż y ­
d ó w coraz bardziej zbliżają się do wzorca idealizu­
jącego m i n i o n ą przeszłość. Niejednokrotnie też rzeź­
biarz stara się u t r a f i ć w nieznane m u na ogół gusty
anonimowego odbiorcy, a jednocześnie boi się bardziej
i n d y w i d u a l n y m r o z w i ą z a n i e m zrazić ewentualnego na-'
b y w c ę . Przyczynia się to do podejmowania t e m a t ó w
niekontrowersyjnych, ahistorycznych, m a j ą c y c h na ce­
l u d o k u m e n t a c j ę ś w i a d o m i e l u b n i e ś w i a d o m i e ideali­
zowanej przeszłości. S i ę g a n i e do w ł a s n y c h w s p o m n i e ń
jest n a j c z ę s t s z y m ź r ó d ł e m inspiracji t w ó r c ó w . Dlatego
t a k często s p o t k a ć m o ż n a r z e ź b y konkretnych osób,
sytuacji z a p a m i ę t a n y c h z przeszłości. P r z y k ł a d y tego
dostarcza z a r ó w n o Zegadło jak i P i ł a t (sklepik) czy
Ciszek, rzeźbiący konkretnego, znanego sobie kupca
Feldmana. A l e w ł a ś n i e dlatego, że postacie
Żydów
rzeźbią z r e g u ł y ludzie, k t ó r z y p a m i ę t a j ą dawne czasy
i sięgają do swych w s p o m n i e ń i przeżyć m o ż n a sądzić,
że temat Życia zniknie już w niedalekiej przyszłości,
kiedy zabraknie ludzi, k t ó r z y m i e l i jeszcze bezpośredni
kontakt z l u d n o ś c i ą ż y d o w s k ą . Stereotyp Żyda, w y s t ę ­
p u j ą c y w i n n y c h dziedzinach twórczości ludowej, ż y ­
w y w okresie m i ę d z y w o j e n n y m , r ó w n i e ż nie będzie
m ó g ł o d e g r a ć r o l i czynnika inspirującego. Dziedziny te
2 2

23

2 2 5

�bowiem t a k ż e z a n i k a j ą albo zmienia się ich funkcja
i przestają służyć ludności wiejskiej. P a m i ę ć Ż y d a za­
nika, coraz częściej okazuje się, że nawet w w i d o w i s ­
kach o b r z ę d o w y c h wykonawcy nie w i e d z ą już j a k i był
strój Ż y d a , jakie b y ł y charakterystyczne cechy mowy,
tzw. „żydłaczenia".
Jak więc z tej relacji w y n i k a , we w s p ó ł c z e s n e j
rzeźbie ludowej o d m i e n n o ś ć społeczności
żydowskipj
została uchwycona i z a p a m i ę t a n a przede wszystkim w
zakresie powierzchownych cech, najbardziej
rzucają­
cych się w oczy obserwatorowi z z e w n ą t r z . Na u w a g ę
zasługuje też brak t e m a t ó w odnoszących się do życia
w e w n ę t r z n e g o grupy. Do r z a d k o ś c i zaliczamy rzeźby
w rodzaju Wesela Adama Zegadły, k t ó r e p o d k r e ś l a j ą
odrębność ż y d o w s k i c h z w y c z a j ó w rodzinnych. Przed­
miotem zainteresowania r z e ź b i a r z y jest z r e g u ł y postać
m ę s k a . Kobiety bardzo rzadko s t a n o w i ą temat rzeźby,
mimo że r ó w n i e ż z a j m o w a ł y się handlem, w ę d r o w a ł y

PRZ
1

Nad zagadnieniem t y m p r a c u j ę od k i l k u lat,
ogólne wytyczne pracy r e f e r o w a ł a m na seminarium
antropologicznym w Saint Antony's College uniwersy­
tetu w Oksfordzie (rok akad. 1975/6), na seminarium
folklorystycznym uniwersytetu Columbia w New Y o r ­
k u (rok akad. 1976/7) oraz na V I I Ś w i a t o w y m Kongre­
sie Nauk Judaistycznych w Jerozolimie (sierpień 1978).
Ponadto wytyczne pracy publikowane są w artykule
Kawim l dmuto szel ha jehudi b 'jecira
ha amamit
ha polanit
(Wytyczne do problemu k s z t a ł t o w a n i a się
postaci Ż y d a w polskiej kulturze ludowej), w : „ F o l k lore Research Center Studies", v o l . I , Jerusalem 1970.
O. Goldberg-Mulkiewicz, „Obcy w obrządzie
we­
selnym,
wprowadzenie
postaci Zyda do akcji
obrzę­
dowej, „ L i t e r a t u r a Ludowa", 1975, nr 2 oraz The
Ste­
reotype of a Jew in the Polish Folklore,
[ w : ] (księga
p a m i ą t k o w a k u czci prof. D. Noy'a), Jerusalem, (w d r u ­
ku).
Por. np. I . D o m a ń s k a - K u b i a k , Wegetacyjny
sens
kolędowania,
„Pol. Szt. L u d . " , r. 33, 1979 n r 1; O. Gold­
berg-Mulkiewicz, Le Stereotype
dans des
representantions ceremonielles
annuelles,
[ w : ] Premier
Congres
International
D'Ethnologie
Europenne,
Paris 1971.
T. Seweryn, Ludowa
świecka
rzeźba
monumen­
talna, „Pol. Szt. Lud.", r. 9, 1955 nr 2.
Poza rzeźbami, k t ó r e znam z autopsji, korzysta­
ł a m z dokumentacji fotograficznej Pracowni D o k u m e n ­
tacji Sztuki Ludowej I n s t y t u t u Sztuki P A N .
T. Seweryn, op. cit.
C a ł o s t r o n i c o w e zdjęcie fragmentu r z e ź b y znalazło
się np. w albumie: A . Jackowski i J. Jarnuszkiewiczowa, Sztuka Ludu Polskiego,
Warszawa 1967, i l . 118.
T. Seweryn, op. cit.
Nowa Księga
Przysłów
i Wyrażeń
Przysłowio­
wych Polskich,
t. I I I , Warszawa 1972, s. 980.
I . D o m a ń s k a - K u b i a k , op. cit.
A . Jackowski, Ignacy
Kamiński
—
rzeźbiarz
z Oraczewa, „Pol. Szt. Lud.", r. 12, 1958 nr 2.
L i s t ten o d c z y t y w a ł K a m i ń s k i dosyć często od­
w i e d z a j ą c y m go gościom; autorka po raz pierwszy
2

8

4

5

6

7

8

8

1 0

1 1

1 2

po wsiach z towarem i ich k o n t a k t z chłopami czy
ludnością m a ł y c h miasteczek b y ł r ó w n i e częsty jak
i mężczyzn. Zapewne mężczyźni ze w z g l ę d u na pejsy,
zarost, uczesanie i o d r ó ż n i a j ą c y ich od polskich chłop ó w strój ł a t w i e j stali się synonimem odrębności Żyda.
P o w i e r z c h o w n o ś ć obserwacji społeczności żydows­
kiej daje się zresztą z a u w a ż y ć i w stereotypach, ufor­
mowanych w i n n y c h dziedzinach ludowej twórczości.
T a k ż e w m a t e r i a ł a c h folklorystycznych
spotykamy się
z powierzchownymi relacjami na temat życia we­
w n ę t r z n e g o gminy
żydowskiej, a obrzędy
religijne
i doroczne b y w a j ą p r z e w a ż n i e odczytane n i e p r a w i d ł o ­
wo, czasem w najdziwniejszy sposób interpretowane **.
K o ń c z ą c te r o z w a ż a n i a c h c i a ł a b y m jeszcze raz pod­
k r e ś l i ć w a ż n o ś ć i o d r ę b n o ś ć stereotypu postaci Żyda
w polskiej rzeźbie ludowej. Stereotypu, k t ó r y ukształt o w a ł się i r o z w i n ą ł w okresie, kiedy społeczność ży­
dowska już nie i s t n i a ł a .

PISY
słyszała go na zjeździe t w ó r c ó w ludowych, zorgani­
zowanym w Łodzi z okazji w y s t a w y „ S z t u k a Ludowa
Ziemi Ł ó d z k i e j na X X - l e c i e P R L " w maju 1964 r.
B. K . Erber, Współczesna
rzeźba ludowa ze zbio­
rów
Muzeum
Narodowego
w Kielcach,
Kielce 1978,
s. 49.
Notatki autorki
z rozmowy przeprowadzonej
z C z e r w i ń s k i m w jego domu, w p a ź d z i e r n i k u 1965 r.
E. Ozgowicz, Śląska
rzeźba
ludowa w
drzewie,
W r o c ł a w 1973, ryc. 101.
O. Goldberg-Mulkiewicz,
Obcy..., op. cit.
P o s t a ć karczmarza, o czym A u t o r k a
artykułu
nie m o g ł a wiedzieć, w y r z e ź b i ł przed k i l k u laty Wło­
dzimierz N a u m i u k . Monografista r z e ź b i a r z a , Jacek Wo­
łowski, w niewydanej d o t ą d pracy tak pisze o tej
postaci: „ s t w o r z y ł (Naumiuk) karczmarza takiego, jaki
został w p a m i ę c i m i e s z k a ń c ó w wsi. N a d a ł m u w wy­
razie t w a r z y cechy stereotypu Ż y d a , zachowane w ich
ś w i a d o m o ś c i . T a k i c h y t r y uśmieszek...". (Przypis re­
dakcji).
Nowa Księga Przysłów...,
op. cit., t. 1, s. 4; t. 3,
s. 979.
O. Goldberg-Mulkiewicz,
The
stereotype
of
a Jew..., op. cit.
Widoczne to jest zwłaszcza w scenach z wido­
wisk herodowych, kiedy Herod w z y w a rabina, aby mu
w y c z y t a ł przyszłość z tajemnych ksiąg.
W zachowanej r z e ź b i e k s i ą ż k a ta u l e g ł a znisz­
czeniu, nie ma jednak w ą t p l i w o ś c i , że i s t n i a ł a .
A . Jackowski, Współczesna
rzeźba
zwana
ludo­
wą, „Pol. Szt. L u d . " , r. 30, 1976 nr 3—4, s. 199—225.
23 P r z y k ł a d e m grupa m u z y k ó w Adama Zegadły,
k t ó r ą wielokrotnie p o w t a r z a ł , gdyż cieszyła się zaimeresowaniem o d b i o r c ó w , a t a k ż e stereotypowe figurki
S. Szulca. Zagadnienie dotyczy z r e s z t ą nie tylko te­
m a t y k i ż y d o w s k i e j , powielanie identycznych rozwiązań
spotykamy t a k ż e w innych tematach np.
Frasobliwych
S t a n i s ł a w a Denkiewicza.
O. Goldberg-Mulkiewicz, The stereotype...,
op. cit.
1 8

1 4

1 5

1 0

1 7

18

1 9

2 0

2 1

2 2

2 1

Fot. S. Deptuszewski, il. 3; M. Maśllński, il. 1, 10; J. Swiderski, il. 2, 4—6, 8, 9; J. Wołowski, il. 7

i
.
I
I
I

t
j

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7442" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7422">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/880c150f371a2af2b78fa44d734b8dfa.pdf</src>
        <authentication>ad7f9d000ef1cf7a5a16280866aa4003</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88803">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5721</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88805">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88809">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88811">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="88812">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="88813">
                <text>kosmologia ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="88814">
                <text>księżyc - wiedza ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88817">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5319</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88818">
                <text>Postaci występujące na księżycu/ Komentarze do Polskiego Atlasy Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88819">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6:Wiedza i wierzenia ludowe s.57</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="88820">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88821">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="88822">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88823">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88824">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="88825">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88826">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88827">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="88828">
                <text>Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Co mówili o plamach na księżycu (Twardowski,
kobieta, inne postacie; co tam robią)?
Objaśnienia znaków: 1 — Twardowski; 2 — kobieta; 3 —chłop; 4 — Kain i Abel; 5 — Adam i Ewa;
6 — Dawid; 7 —święty Jerzy; 8 — święty Izydor; 9 — święty (brak dokładniejszych danych);
10 —człowiek; 11 — czarownice (na księżycu odbywają zloty); 12 — brak tradycji; 13 — brak odpo­
wiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6252" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6232">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d1a3d630d4bdb5c9d01d77897eef40d5.pdf</src>
        <authentication>ef4f53be01e87b307def77f772063ae0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74428">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1060</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74429">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74430">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74431">
                <text>Postawy mieszkańców wsi w sytuacji konfliktowej zaistniałej na tle komasacji / ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74432">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.1, s.115-142</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74433">
                <text>Drozd-Piasecka, Mirosława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74434">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74435">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74436">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74437">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74438">
                <text>„Etnografia Polska", t . X X V I , z. 1
P L I S S N 0071-1881

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

POSTAWY MIESZKAŃCÓW WSI W SYTUACJI
KONFLIKTOWEJ
ZAISTNIAŁEJ N A T L E KOMASACJI
POSTAWY

MIESZKAŃCÓW

WSI DO Z I E M I W

SYTUACJI

KONFLIKTOWEJ

P r o b l e m a t y k a związana z p o s t a w a m i l u d z i wobec i c h naturalnego
czy społecznego środowiska p o j a w i a się bardzo często wówczas, g d y
zaczynamy zastanawiać się n a d c z y n n i k a m i warunkującymi działanie
człowieka. Określone — t a k i e a nie inne — zachowanie wobec różnych
k a t e g o r i i przedmiotów czy s y t u a c j i , szczególnie jeśli przejawia s y m p t o ­
m y względnej trwałości, próbujemy wyjaśnić właśnie p o s t a w a m i l u d z i .
Odmienne reakcje n a sytuacje, które d l a zewnętrznego obserwatora w y ­
dają się identyczne, kierują badacza na poszukiwanie źródeł zróżnico­
w a n i a postaw, a w dalszej k o n s e k w e n c j i skłaniają do próby udzielenia
odpowiedzi n a p y t a n i a : skąd się biorą określone postawy l u d z i i od j a ­
k i c h czynników społecznej, psychicznej, ekonomicznej czy k u l t u r o w e j
n a t u r y zależy i c h kształt.
Waga zagadnienia oraz k o n k r e t n e zamówienie społeczne skierowane
pod adresem n a u k i wyraźnie formułują konieczność empirycznego i teo­
retycznego badania p o s t a w J e d n o c z e ś n i e rozwój m e t o d i i n s t r u m e n ­
tów badawczych n a u k h u m a n i s t y c z n y c h i społecznych umożliwiający
empiryczne rozstrzyganie teoretycznych twierdzeń o związkach między
p o s t a w a m i a zachowaniami oraz równoczesne p r z e w i d y w a n i e przyszłych
r e a k c j i l u d z k i c h wpłynął na to, że p r o b l e m a t y k a ta znalazła się w p o l u
zainteresowań n i e t y l k o teoretyków, lecz i różnych k a t e g o r i i praktyków
społecznego działania.
Próba włączenia się w rozważania na temat postaw

społecznych

2

S. N o w a k , Wstęp, [w:] Teorie postaw, p r . zbiór, pod red. S. Nowaka, W a r ­
szawa 1973, s. 7-15.
Dla wyjaśnienia dodamy, że postawę rozumiano t u — zgodnie z definicją
wyprowadzoną z koncepcji socjologicznych (szczególnie od Thomasa i Znanieckie­
go) — jako „pewien względnie trwały stosunek emocjonalny l u b oceniający do
przedmiotu, bądź dyspozycje do występowania takiego stosunku, wyrażające się
w kategoriach pozytywnych l u b negatywnych". Por. S. M i k a , Wstęp do psycho­
logii społecznej, Warszawa 1972, s. 65. Za t a k i m l u b zbliżonym rozumieniem tej
1

2

�116

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

została ostatnio podjęta również w środowisku e t n o g r a f i c z n y m . Jej p o d ­
stawę stanowią empiryczne badania postaw i zachowań ludności w i e j ­
skiej w s y t u a c j i szczególnej, k o n f l i k t o w e j , j a k a zaistniała w jednej
ze w s i południowo-wschodniego Mazowsza na t l e przeprowadzonej t a m
w latach 1970/1971 komasacji gruntów. Ponieważ akcja scaleniowa do­
tyczyła podstawowego w a r s z t a t u p r a c y r o l n i k a — ziemi, w y d a r z e n i e m
t y m b y l i żywotnie zainteresowani wszyscy mieszkańcy w s i . Realizacja
prac scaleniowych zbiegła się w czasie z w p r o w a d z a n i e m zasad n o w e j
p o l i t y k i r o l n e j (1970-1971 г.), która stymulowała nie notowane dotąd
zainteresowanie przedmiotową (instrumentalną) wartością ziemi. Z a i n t e ­
resowanie to wiązało się bezpośrednio z wyobrażeniem o n i e o m a l n i e ­
ograniczonych możliwościach szybkiego w z r o s t u dochodu dzięki zwięk­
szeniu p r o d u k c j i zwierzęcej i w a r z y w n i c z e j . Rozwój t y c h gałęzi p r o ­
d u k c j i gospodarki chłopskiej wymagał j e d n a k m o d e r n i z a c j i warsztatów
pracy, a jedyną drogą j e j przeprowadzenia była komasacja. Stosunek
do scalenia wskazywał jednocześnie n a postawy względem p r z e d m i o t o ­
w e j wartości ziemi.
W każdej z komasowanych w s i dochodziło do silniejszych l u b słab­
szych konfliktów między mieszkańcami. Jednak do najjaskrawszego n a ­
ruszenia n o r m współżycia społecznego oraz jawnego k o n f l i k t u doszło
w czasie scalania w s i D . w o j . siedleckiego ( d a w n y p o w i a t otwocki).
Z tego względu p r z e d m i o t e m przeprowadzonej analizy są p o s t a w y i za­
chowania mieszkańców tejże w s i .
3

We w s i D . po przeprowadzonej komasacji nastąpił rozłam wśród
mieszkańców n a 4 g r u p y postaw: A ) t y c h , którzy u s t o s u n k o w a l i się
n e g a t y w n i e do przeprowadzonego podziału, nie objęli n o w y c h gruntów
i n i e u p r a w i a l i i c h , a zabiegi agrotechniczne w y k o n y w a l i t y l k o w ó w ­
czas, g d y p i e r w o t n y i obecny zagon był t e n sam; B) t y c h , którzy zajęli
stanowisko p o z y t y w n e z w i e l o m a j e d n a k zastrzeżeniami; C) t y c h , któ­
r z y u s t o s u n k o w a l i się p o z y t y w n i e do n o w e j rzeczywistości i przystąpili
do p r a c y na świeżo w y t y c z o n y c h działkach; D ) t y c h , którzy n i e w y r a defihicji opowiadają się i i n n i polscy uczeni. Np. S. N o w a k , Pojęcie
postawy
w teoriach
i stosoioanych. badaniach, społecznych., [w:] Teorie
postaw, s. 17-18;
T. M ą d r z y ń s k i , Psychologiczne
prawidłowości kształtowania się postaw, W a r ­
szawa 1970; S. M i k a , Postawy i ich badania, [w:] L . W o ł o s z y n ó w a, Mate­
riały do nauczania psychologii,
t . 1, Warszawa 1964. Zgodnie z nią postawa ma
znak charakteryzujący rodzaj stosunku l u b oceny (negatywny, pozytywny, n e u ­
t r a l n y ) , jest stopniowalna, ponieważ uczucie, emocje oraz ocena mogą mieć róż­
ną siłę.
Ze względu na drastyczny k o n f l i k t , j a k i wystąpił między mieszkańcami tej
wsi, w którym zaangażowane były również wyższe instancje administracyjne, orga­
nizacje społeczne i polityczne, a część spraw spornych rozpatrywał sąd, nie będzie­
m y używali j e j pełnej nazwy. Dodać t y l k o należy, że jest to była wieś pańszczyź­
niana, charakteryzująca się niską jakością gleby, szachownicą i rozdrobnieniem
pól, a gros j e j mieszkańców stanowią chłopi—robotnicy.
3

�P O S T A W Y MIESZKAŃCÓW WSI W O B E C K O N F L I K T U

117

z i l i j a k i e g o k o l w i e k zainteresowania p r o j e k t e m scalenia. Przedstawiciele
g r u p y В i D są zazwyczaj w e r b a l n y m i z w o l e n n i k a m i g r u p y A i B .
W p r a w d z i e przystąpili o n i do zagospodarowywania w y t y c z o n e j ziemi,
ale w każdej c h w i l i są skłonni przyjąć stanowisko jednej z n i c h , włą­
czając się chociażby do p e t y c j i odwoławczej, na piśmie l u b a w a n t u r y .
Rozłam w s i na t l e stosunku do przeprowadzonej komasacji spowodował
sytuację konfliktową, znajdującą swoje odbicie w sądowych a k t a c h c y ­
wilnych i karnych.
W związku z zaistniałymi w y p a d k a m i r o d z i się k i l k a ogólniejszych
pytań: a) j a k i e p r z y c z y n y warunkowały określone postawy w stosunku
do komasacji (a zarazem i ziemi)?; b) j a k i e były o b i e k t y w n e podstawy
k o n f l i k t u , c z y l i okoliczności, które doprowadziły do w r o g i c h uczuć i za­
chowań oraz i c h w i d o c z n y c h przejawów (a więc postaw) zarówno w sto­
s u n k u do przedstawicieli własnej społeczności w i e j s k i e j , j a k i osób
z zewnątrz ( w t y m wykonawców p r o j e k t u i przedstawicieli a d m i n i ­
stracji)?; c) czy w w y p a d k u negatywnego stosunku do komasacji i o d ­
rzucenia p r o j e k t u m a m y do czynienia z n e g o w a n i e m z i e m i w j e j aspek­
cie p r z e d m i o t o w y m ? ; d) jaką wartość m a ziemia w s y t u a c j i k o n f l i k t o ­
wej?; e) czy postawy w stosunku do komasacji są nowe i specyficzne
j e d y n i e d l a mieszkańców w s i D., czy też można mówić o i c h typowości
i powszechności.
Odpowiedzi na te p y t a n i a i szereg i n n y c h o mniejszej wadze starano
się uzyskać na drodze r o z p a t r y w a n i a zespołu czynników egzo- i endo­
g e n n y c h wpływających i zarazem warunkujących — j a k się w y d a w a ­
ło — określone zachowania i różne postawy w stosunku do komasacji.
Najważniejsze z n i c h t o : a) c z y n n i k i ekonomiczne (np. ilość kawałków
ziemi, obszar gospodarstwa, płacone p o d a t k i i u z y s k i w a n y dochód przed
i po scaleniu); b) c z y n n i k i społeczno-kulturowe (np. w i e k , płeć, stopień
pokrewieństwa, zawód, wykształcenie reprezentantów poszczególnych
g r u p , trwałość wzorów t r a d y c y j n y c h wśród badanej społeczności, r o l a
l o k a l n y c h autorytetów m . i n . kościoła, i n s t y t u c j i i organizacji społecz­
n y c h , stosunek społeczności w i e j s k i e j do „obcych" w t y m p r z y p a d k u
wykonawców p r o j e k t u i i n n y c h przedstawicieli a d m i n i s t r a c j i ) ; c) c z y n ­
n i k i emocjonalne (psychologiczne).
Ilość kawałków z i e m i przed komasacją przypadająca na jedno gospo­
darstwo około 3-5 ha, wynosiła w e w s i D . o d 20 do 50. Jednocześnie
były one bardzo rozrzucone (nierzadko w 3 powiatach) oraz oddalone
od siebie t a k , że częstokroć, a b y dostać się na własne pole konieczne
były 3 k m i dłuższe objazdy. Ponieważ korzyści wynikające z p r a c y
na skomasowanych g r u n t a c h były powszechnie znane i doceniane przez
tutejszą ludność, próby komasacji pól podejmowano t u już w okresie
międzywojennym. Niestety w y b u c h I I w o j n y światowej przerwał t e
starania. W z n o w i o n o j e dopiero po zakończeniu działań w o j e n n y c h . Po
w i e l u latach, dzięki o p a r c i u się n a miejscowych organizacjach społecz-

�118

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

n o - p o l i t y c z n y c h i kółkach r o l n i c z y c h , długoletnie wysiłki w t y m k i e ­
r u n k u zostały w 1970 r . uwieńczone sukcesem.
Ostateczna decyzja zatwierdzenia p r o j e k t u scalenia gruntów w e w s i
D. zapadła dnia 15 I X 1970 r. Wydało ją P r e z y d i u m P o w i a t o w e j R a d y
N a r o d o w e j w O t w o c k u . Przed j e j ogłoszeniem p r o j e k t był przedstawio­
n y mieszkańcom. W okresie 14 d n i m o g l i o n i zgłaszać do niego zastrze­
żenia n a piśmie, które byłyby r o z p a t r y w a n e przez specjalną komisję.
Część z n i c h — uzasadnionych gospodarczo — uwzględniono. Znajdują
one w decyzji szczegółowe uzasadnienie.
Szczegółowa analiza k o n f l i k t u zaistniałego na t l e komasacji w e w s i D.
wykazała, że obok 4 g r u p postaw w stosunku do przedstawionego p r o ­
j e k t u scalenia (A, B, C, D) wyraźnie wyodrębniły się w e w s i 2 główne
s y l w e t k i przywódców X — stojącego na czele g r u p y A i Y — prze­
wodzącego g r u p i e С oraz 3 t y p y o p i n i i mieszkańców n a t e m a t prze­
prowadzonej komasacji. Poniżej przedstawiono w y n i k i p r z e p r o w a d z O "
nego na t e n t e m a t postępowania badawczego.
W grupie postaw A znaleźli się c i wszyscy, którzy p r o j e k t u scale­
n i a n i e przyjęli. B y l i t o przedstawiciele 19 gospodarstw = 2 5 , 3 3 % ogółu
gospodarstw w e w s i . W g r u p i e t e j było 25 właścicieli z i e m i = 27;78°/o
ogółu właścicieli z i e m i w e w s i . J e j skład osobowy s t a n o w i l i głównie
z w o l e n n i c y i przyjaciele X , a jednocześnie antagoniści Y . Między j e j
członkami z w y k l e n i e występowały powiązania rodzinne l u b b l i s k o k r e w niacze. F a k t t e n wydaje się o t y l e uzasadniony, że w sporach o ziemię
częściej są zaangażowane bliskie r o d z i n y niż sąsiedzi. W y n i k a o n n i e ­
j e d n o k r o t n i e z zadawnionych, n i e u r e g u l o w a n y c h spraw spadkowych
i majątkowych. W g r u p i e t e j znalazł się również i sołtys, który był
członkiem k o m i s j i scaleniowej, ale za namową X n i e zgłosił się do j e j
prac.
Grupę postaw В reprezentują ci, którzy p r o j e k t przyjęli ż zastrze­
żeniem. B y l i t o przedstawiciele 14 gospodarstw = 18,67% ogółu gospo^
d a r s t w w e w s i . W grupie t e j było 15 właścicieli z i e m i = 16,67% ogółu
właścicieli z i e m i w e w s i . Weszli do n i e j c i , co p r o s i l i o pewne z m i a n y
w projekcie i częściowo je u z y s k a l i . Z w y k l e m i e l i o n i drobne spory
i nieporozumienia z Y i jego z w o l e n n i k a m i . A l e n i e była t o grupa m a ­
jąca odwagę czy chęć wystąpienia otwarcie p r z e c i w k o Y i jego zwolen­
n i k o m (czyli g r u p i e C). Między j e j r e p r e z e n t a n t a m i z grupą A istniały
nieliczne dalsze powiązania krewniacze.
Właściciele z i e m i z g r u p y A i В p i s a l i liczne podania i apelacje oraz
w n o s i l i s k a r g i ustne do M i n i s t e r s t w a R o l n i c t w a , B i u r a Geodezji, orga­
nizacji społecznych i p o l i t y c z n y c h . Treść i c h była z w y k l e jednakowa.
Zawierała prośby o przysłanie k o m i s j i , p r z e p u n k t o w a n i e ziemi i prze­
prowadzenie ponownego scalenia m o t y w o w a n e doznaną krzywdą oraz
donosy na geodetów przeprowadzających komasację i zadowolonych z j e j
w y n i k u sąsiadów (czyli osoby z g r u p y C). A u t o r e m około 9 0 % z n i c h
był X , który j e pisał w i m i e n i u nieusatysfakcjonowanych i własnym

�POSTAWY MIESZKAŃCÓW WSI W O B E C K O N F L I K T U

119

W skład g r u p y postaw С weszli c i , którzy p r o j e k t przyjęli bez za­
strzeżeń, wszyscy zwolennicy Y. Przedstawiciele 30 gospodarstw = 4 0 %
ogółu gospodarstw w e w s i . W t e j g r u p i e było 38 właścicieli z i e m i =
42,22% ogółu właścicieli ziemi w e w s i . Znaleźli się w n i e j przyjaciele Y
i c i , co stali się jego s y m p a t y k a m i po komasacji, gdy rzekomo za jego
udziałem dostali większe i lepsze kawałki z i e m i oraz pozostali człon­
k o w i e k o m i s j i scaleniowej. Między tą grupą, a grupą A istniały bliskie
powiązania rodzinne (stryjeczne, a n a w e t rodzone rodzeństwo). Już od
października 1970 r. pisali o n i podania do P r e z y d i u m Rady Narodowej
w O t w o c k u z prośbą o wprowadzenie na n o w o wytyczone g r u n t y , po­
nieważ z w o l e n n i c y X u t r u d n i a l i i m i c h zagospodarowanie. Zaznaczali
równocześnie, że X wymusza podpisy na l i c z n y c h skargach, które sam
redaguje.
W g r u p i e postaw D znaleźli się ci, którzy odnieśli się do p r o j e k t u
obojętnie. N i e w y k a z a l i n i m j a k i e g o k o l w i e k zainteresowania w t y m
znaczeniu, że jego akceptacji nie p o t w i e r d z i l i s w o i m podpisem, a n i też
nie zgłosili żadnych sugestii zmian, m i m o iż do zajęcia określonego sta­
n o w i s k a b y l i o b l i g o w a n i w y m o g a m i f o r m a l n y m i oraz presją o p i n i i
współmieszkańców. Z reguły d e k l a r o w a l i się o n i jako s y m p a t y c y Y
i w większości przystąpili do zagospodarowywania n o w y c h nadziałów
ziemi. Częstokroć dołączali się do podań z prośbą o wprowadzenie na
wydzielone g r u n t y . Cechowała i c h j e d n a k mniejsza aktywność. Było
wśród n i c h 12 przedstawicieli gospodarstw = 1 6 % ogółu gospodarstw
we w s i , z których każdy był właścicielem z i e m i = 13,33% ogółu właści­
c i e l i ziemi w e w s i .
W następnym etapie analizy d o k o n y w a n o k o r e l a c j i między n p . w i e ­
k i e m , wykształceniem, zawodem pozarolniczym a zajęciem jednej z'4 po­
staw w stosunku do p r o j e k t u scalenia. Przypuszczano b o w i e m , że i s t n i e ­
ją określone współzależności między n p . rodzajem wykształcenia pozarolniczego a stosunkiem do ziemi. W t y m k o n k r e t n y m p r z y p a d k u
chodziło o odpowiedź na p y t a n i e , czy w r a z ze wzrostem wykształcenia
maleją ekonomiczne i emocjonalne zależności od t r a d y c y j n e g o warszta­
t u p r a c y i własności ziemi oraz czy mają one odbicie w zajęciu określo­
nej postawy względem komasacji. Uzyskane w y n i k i wykazały, że:
a. W relacjach między poszczególnymi g r u p a m i obszarowymi gospo­
d a r s t w a zajęciem jednej z 4 postaw nie wydają się zachodzić istotne
powiązania, gdy u j m i e m y t o zjawisko w procentach w obrębie każdej
z g r u p . Jednocześnie j e d n a k uzyskane w y n i k i wykazujące przewagę
właścicieli gospodarstw powyżej 5 ha w grupie postaw С mogą w s k a ­
zywać na to, że właśnie one najbardziej odczuwały szachownicę pól
i w y n i k i komasacji przyjęły z aprobatą. N i e możemy też wykluczyć,
iż u podstawy i c h stanowiska leżało dążenie do przekształcenia d o t y c h ­
czasowego w a r s z t a t u p r a c y w t o w a r o w e gospodarstwo specjalistyczne.
Z k o l e i w p r z y p a d k u gospodarstw małych, których właścicieli w i d z i e -

�120

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

liśmy zarówno w grupie postaw A j a k i С możemy przypuszczać, że
m a m y t u do czynienia z t r u d n y m p r o b l e m e m siedlisk i działek p r z y ­
d o m o w y c h . R o l n i c y posiadający m n i e j z i e m i z reguły dążyli do tego,
aby uzyskać nadziały z i e m i wokół własnego siedliska, e w e n t u a l n i e tuż
za n i m , ale usytuowane t a k , aby d o m i b u d y n k i gospodarcze były odda­
lone możliwie daleko od pola sąsiada. Stanowisko swoje tłumaczyli po­
zornie gospodarczymi r a c j a m i , a m i a n o w i c i e t y m , że t a k i e położenie
g r u n t u będzie skutecznie zapobiegało niezamierzonemu niszczeniu p l o ­
nów sąsiada przez i c h i n w e n t a r z . Należy przyznać, że chociaż przedsta­
w i o n a argumentacja n i e w y t r z y m u j e próby k r y t y k i , to j e d n a k t a k i e
rozwiązanie w y d a j e się n i e j e d n o k r o t n i e słuszne i racjonalne. Niestety
z w a r t a zabudowa w s i uniemożliwiała w większości wypadków jego rea­
lizację. Gospodarstwa większe zazwyczaj posiadały wokół zabudowań
ziemię orną, a p r o j e k t scalenia częstokroć utrwalił istniejący d o t y c h ­
czas stan rzeczy. G d y przeprowadzone scalenie usatysfakcjonowało gos­
podarza, zajmował postawę C, g d y oczekiwał innego rozwiązania niż
zaproponowane, zasilał szeregi g r u p y A ( t a b l . 1).

Tabl. 1. Współzależność między grupą obszarową gospodarstwa a zajęciem określonej postawy
w stosunku do projektu scalenia
(Zestawienie a u t o r k i opracowane n a podstawie badań

Grupa obszarowa gospodar­
stwa w ha

Postawa
A

1 - 1,49 ha
1,5- 1,99
2
- 2,49
2 , 5 - 2,99
3 - 3,49
3 , 5 - 3,99
4 - 4,49
4 , 5 - 4,99
5 - 5,49
5 , 5 - 5,99
6 - 6,49
6 , 5 - 6,99
7 - 7,49
7 , 5 - 7,99
8 - 8,49
8 , 5 - 8,99
10,5- 10,99
11,5- 11,99
2 1 , 5 - 21,99

1
2
3

-

1
3
2
3
1

1

1

Postawa
В

Postawa
С

1

5
1
—
1
2
3

_

2

—

_

3
2
—

—
1
1

!

J

1

1

-

terenowych)

2
1

-

4

2
—
2
4
1
1
—
3
—

_

Postawa
D
1

j

-

¡

1
i
2
1
—
—

—
"

j
j
1

-

1

14

30

12

18,67%

40%

16%

Razem wlaścic eli ziemi

25,33%
25

38

Razem właścic leli ziemi w %

27,78%

•5
16,67%

42,22%

!

1

19

Razem gospod arstw w %

!

1

1

2
2
—
—
—
1

1

Razem gospodarstw

i

= 75
= 100%
= 90

1333%

= 100%

�P O S T A W Y MIESZKAŃCÓW

WSI WOBEC

KONFLIKTU

121

b. Zdecydowana większość, jaką uzyskano przez postawę С wśród
w s z y s t k i c h k a t e g o r i i w i e k u mieszkańców (oprócz osobników powyżej
65 r o k u życia), świadczy o p o z y t y w n y m stosunku do z i e m i jako w a r ­
sztatu p r a c y i r o z u m i e n i u przez ludność wiejską korzyści, które p r z y ­
nosi gospodarstwu komasacja. Natomiast znacznie wyższy procent l u d ­
ności powyżej 65 r o k u życia w g r u p i e A sugeruje, iż osoby starsze są
bardziej przywiązane do t r a d y c y j n e g o sposobu gospodarowania i p r z y ­
wiązują mniejszą wagę do wszelkiej jego modernizacji. Możliwe jest
również, że właśnie w t e j grupie w i e k u występuje najsilniejsze p r z y ­
wiązanie do konkretnego kawałka ziemi, uprawianego o d l a t , a z a t e m
podporządkowanie emocjom działań ekonomicznych. Z k o l e i w grupie В
wyższy niż w i n n y c h g r u p a c h w i e k u procent ludności między 26 a 35
r o k i e m życia, która zgłaszała zastrzeżenia i wnosiła o korektę p r o j e k t u ,
p r z e m a w i a za t y m , że właśnie młodzi r o l n i c y b y l i najbardziej zaintere­
sowani t y m , a b y i c h gospodarstwa miały kształt umożliwiający n a j racjonalniejsze zagospodarowanie. Dlatego też w s y t u a c j i , g d y uważali,
że przeprowadzony podział n i e spełnia oczekiwanych przez n i c h w y m o ­
gów, starali się go kwestionować, z różnym zresztą powodzeniem. W y ż ­
szy niż w i n n y c h g r u p a c h w i e k u procent ludności powyżej 65 r o k u
życia w g r u p i e postaw D w y n i k a z tego, że w liczbie t e j znaleźli się
przede w s z y s t k i m osobnicy samotni. Wobec b r a k u następców do p e w ­
nego stopnia były d l a n i c h obojętne w y n i k i scalenia, ponieważ gros
z n i c h nosiła się z z a m i a r e m przekazania z i e m i państwu w zamian za
rentę (tabl. 2).
Tabl. 2. Korelacja między grupą wieku a zajęciem określonej postawy w stosunku do projektu
scalenia w procentach
( Z e s t a w i e n i e a u t o r k i o p r a c o w a n e n a p o d s t a w i e badań

Wiek
16-25 lat
26-35 lat
36-45 lat
46-55 lat
56-65 lat
powyżej 65 lat
brak danych

1

Postawa
A w %

100%
71 osób
31 osób
30 osób
42 osoby
26 osób
39 osób
1 osoba

18,31%
9,68%
! 36,6%
!
16,68%
23,08%
41,03%
i

terenowych)

Postawa
В w %

Postawa
С w %

Postawa
D w %

14,08%
29,03%
10,00%
16,68%
19,23%
15,38%

53,53%
48,39%
33,33%
59,50%
46,16%
12,82%

14,08%
12,90%
20,00%
7,14%
11,59%
30,76%
100%

c. W relacjach między wykształceniem, a zajęciem określonej p o ­
s t a w y uderza równowaga między przedstawicielami g r u p y A i C.
W każdej z n i c h liczba analfabetów i osób potrafiących t y l k o czytać
oraz posiadających wykształcenie ogólnokształcące jest n i e o m a l i d e n ­
tyczna. Świadczy t o o t y m , że t e n zakres wykształcenia n i e wpłynął
w sposób i s t o t n y n a postawy mieszkańców. Jednocześnie j e d n a k jest t o
z b y t n i e w i e l k a próba ilościowa do w y s u w a n i a szerszych generacji, t y m

�122

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

bardziej że wśród t y c h , którzy o t r z y m a l i wykształcenie podstawowe
(pełne l u b nie) i zasadnicze występuje ponad 2 - k r o t n a różnica między
grupą A i С na korzyść t e j ostatniej. Ponieważ jest to zbiorowość znacz­
nie liczniejsza niż poprzednia możemy, zostać zasugerowani, że pozy­
t y w n y stosunek do scalenia i ziemi reprezentuje właśnie t a kategoria
mieszkańców w s i . Wnioskowanie t a k i e nie w y d a j e się n a m jednak udo­
kumentowane. Natomiast pozostałe w y n i k i raczej wskazują na t o , że
wykształcenie nie wpływa decydująco na p o z y t y w n e postawy społecz­
ności w i e j s k i e j w czasie konfliktów o ziemię. Również opinia biegłych
sądowych p r z y c h y l a się do takiego stwierdzenia (tabl. 3).
Tabl. 3. Korelacja między wykształceniem a zajęciem określonej postawy w stosunku do projektu
scalenia w procentach. Ludność powyżej 16 roku życia
(Zestawienie

a u t o r k i o p r a c o w a n e n a p o d s t a w i e badań

100%

Wykształcenie
\_

20 osób
analfabeci
tylko czytają
6 osób
samoucy
9 osób
podstawowe niepełne
i 97 osób
.86 osób
podstawowe pełne
zasadnicze pełne
13 osób
średnie ogólnokształc. niepełne
4 osoby
średnie ogólnokształcące pełne
3 osoby

terenowych)

Postawa

Postawa

Postawa

Postawa

A w % j

В w %

Cjw % •

D w %

40,00%.
33,33%
44,45%
21,67%
17,44%
15,39%
33,33%
25,00%

10,00%
16,67%
11,11%
14,42%
23,26%
30,77%

45,00% . 5,00%
16,67%
33,33%
22,22%
22,22%
48,45%
15,46%
' 16,28%
43,02%
7,69%
46,15%
33,33%
.33,33% •
25,00%
-

-

.

50,00%

d. Współzależności między płcią a zajęciem jednej z 4 postaw nie
zarejestrowano. Mieliśmy w t y m p r z y p a d k u do czynienia z równowagą
w obrębie poszczególnych g r u p , a szczególnie A i C. Wskazuje to na
fakt, że zarówno kobiety, j a k i mężczyźni w s y t u a c j i k o n f l i k t o w e j p r z y j ­
mują jednolite postawy.
e. P e w n a współzależność zarysowała się natomiast między z a t r u d ­
n i e n i e m pozarolniczym a zajęciem jednej z 4 postaw. Otóż chłopi-robotn i c y znaleźli się w zdecydowanej większości w grupie postaw C. Wśród
t y c h , którzy przyjęli p r o j e k t scalenia bez zastrzeżeń, było aż 46,68%
ogółu z a t r u d n i o n y c h pozarolniczo. W y n i k t e n sugeruje duże zaangażo­
wanie chłopów-robotników w sprawy ziemi j a k o w a r s z t a t u pracy i włas­
ności, większe niż chłopów. Może on wypływać z tego, właśnie t a
g r u p a społeczna z r a c j i szerszych zainteresowań s p r a w a m i społeczeństwa
globalnego rozumie lepiej korzyści wynikające z modernizacji gospo­
darstw. Możemy też przypuszczać, że w i e l u przedstawicieli t e j g r u p y
opowie się za pozostaniem wyłącznie w zawodzie r o l n i k a , g d y uzyska
odpowiednie w a r u n k i do racjonalnego jego w y k o n y w a n i a . 15,56% ogółu
z a t r u d n i o n y c h pozarolniczo, którzy weszli w skład g r u p y postaw D,
stanowiły osoby bardzo silnie związane z pracą w przemyśle w i e l k o -

�POSTAWY

123

MIESZKAŃCÓW WSI WOBEC K O N F L I K T U

m i e j s k i m , posiadające niewielką ilość ziemi. D l a n i c h gospodarstwo r o l ­
ne było t y l k o dopełnieniem do w y k o n y w a n y c h zajęć w zawodach poza­
r o l n i c z y c h i dlatego też jego los nie był p r z e d m i o t e m i c h zaintereso­
w a n i a (tabl. 4).
Tabl.

4. Ujęcie graficzne współzależności między zatrudnieniem pozarolniczym
a zajęciem określonej postawy w stosunku do p r o j e k t u scalenia
(Zestawienie autorki opracowane na podstawie danych G U S oraz badań terenowych)

f. W t r a k c i e analizy porównywano ilość z i e m i w h a p r z e d i po k o ­
masacji w poszczególnych gospodarstwach. Starano się tą drogą uzyskać
informacje, czy zachodzi korelacja między zajęciem j e d n e j z 4 postaw
a e w i d e n t n y m zwiększeniem l u b zmniejszeniem ilości z i e m i . Współ­
zależności t a k i e j nie uchwycono. N i e zarejestrowano również związku
między reprezentowaną postawą a ilością kawałków g r u n t u poprzednio
posiadanego.
4

g. Szukając dalszych p r z y c z y n zajęcia jednej z 4 postaw starano- się
Wychwycić rozbieżności w stanie majątkowym poszczególnych gospo­
d a r s t w r o l n y c h przed i po scaleniu. Porównywano więc wysokość do­
chodu na podstawie przychodowości gospodarstw w 3 latach poprze­
dzających komasację i po n i e j . Współzależności t a k i e j nie zaobserwo­
wano.
5

h. W t y m s a m y m celu i w analogiczny sposób porównywano ilość
hodowanego i n w e n t a r z a przed i po komasacji. T u należy zaznaczyć, że
n i e w i e l k i wzrost chowanej nierogacizny, j a k i się uwidocznił w o s t a t n i m
r o k u , nie był wyłącznie p o z y t y w n y m efektem scalenia, lecz przede
w s z y s t k i m w y n i k i e m zniesienia obowiązkowych dostaw d l a państwa
oraz w z r o s t u cen s k u p u żywca.
Przeprowadzone badania nie wykazały, aby z w o l e n n i c y Y u z y s k a l i
* Ze szczegółowym rozbiciem na poszczególne kategorie użytków i i c h jakość,
np. ziemia orna, użytki zielone, las.
Materiały do tego zagadnienia czerpano z rejestrów r o l n y c h oraz wiosennych
i jesiennych spisów gospodarczych, znajdujących się w gestii i udostępnionych
przez GRN.
s

�124

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

dzięki scaleniu wyższe efekty finansowe niż s y m p a t y c y X . Dotychcza­
sowy stan posiadania j e d n y c h i drugich, m i m o zmienionej k o n f i g u r a c j i
działek, pozostał bez większych zmian, nie zarejestrowano również zubo­
żenia poszczególnych gospodarstw, w z r o s t u i c h obciążeń, a w t y m świad­
czeń i podatków na rzecz państwa.
Dotychczasowe w y n i k i jednoznacznie wykazały, że p r z y b a d a n i u
zachowań ludności w i e j s k i e j ograniczenie analizy je d ynie do metod sta­
t y s t y c z n y c h i socjologicznych może okazać się zwodnicze i pociągać za
sobą błędy i n t e r p r e t a c y j n e . Zróżnicowanie postaw w komasowanej w s i
musiało mieć swoje źródło w i n n y c h c z y n n i k a c h , pozostających poza
strukturą społeczną czy majątkową mieszkańców. Dlatego też celem
ostatecznego wyjaśnienia i c h p r z y c z y n należało zapoznać się z przebie­
g i e m całej a k c j i scaleniowej i w y d a r z e n i a m i ją poprzedzającymi.
Z e b r a n y materiał t e r e n o w y pozwala wysunąć przypuszczenie, że do­
minującą rolę w f o r m o w a n i u się o d m i e n n y c h postaw w okresie scale­
n i a odegrały w y d a r z e n i a z przeszłości w s i . Przez długie dziesięciolecia
istniejący układ społeczno-gospodarczy sankcjonował i utrwalał zależ­
ność ekonomiczną i podporządkowanie gospodarstw najmniejszych więk­
szym. Przejawiały się one chociażby w konieczności wynajęcia k o n i a
l u b wypożyczenia sprzętu od bogatego sąsiada w zamian za odrobek.
Stwarzało t o swoisty system koegzystencji między poszczególnymi k a ­
t e g o r i a m i gospodarstw w e w s i , przypominający f e u d a l n y układ patrona
i k l i e n t e l i . Jest rzeczą zrozumiałą, że b i e d n y r o l n i k starał się n i e n a r a ­
żać bogatemu sąsiadowi, od którego był w w i e l u w y p a d k a c h zależny.
C i e r p l i w i e znosił jego fanaberie, a częstokroć i obelgi oraz głośno utoż­
samiał się z głoszonymi przez niego poglądami, chociaż osobiście był
często odmiennego zdania i przekonań. N a istniejący układ odniesienia
naniosły się k o n f i g u r a c j e powstałe w czasie o k u p a c j i n i e m i e c k i e j . Część
mieszkańców w s i przystąpiła do zbrojnej w a l k i z o k u p a n t e m , nieraz
w organizacjach reprezentujących odmienne orientacje polityczno-spo­
łeczne. Część stawiała wobec w r o g a b i e r n y opór czy rodzaj kamuflażu.
L o s y powojenne j e d n y c h i d r u g i c h były bardzo różne, zależne od obo­
wiązujących w poszczególnych latach koncepcji p o l i t y c z n y c h . G d y do
w s i zaczęła napływać gotówka z w y k o n y w a n y c h zawodów p o z a r o l n i ­
czych, zmieniająca zasadniczo status dotychczasowej biedoty, sytuacja
jeszcze bardziej się zawikłała. Uległy zmianie dotychczasowe
relacje
i zależności. Ogólny układ koegzystencji sąsiedzkiej n i e sprzyjał j e d n a k
konsolidacji j e j mieszkańców. P r z e m i a n y społeczno-ekonomiczne w ca­
łym społeczeństwie p o l s k i m po w o j n i e wpłynęły z czasem na n o r m a l i ­
zację stosunków wewnątrz w s i . Zadawnione urazy i pretensje zaczy­
nano zapominać, t a k że stopniowo przestały mieć one większy wpływ
na życie w s i . Proces t e n w p e w n y m momencie został r a p t o w n i e zaha­
m o w a n y właśnie w czasie scalania gruntów. Komasacja była w p e w n e j
mierze bodźcem do odnowienia z a t a r t y c h już w pamięci niechęci i a n t a -

�P O S T A W Y MIESZKAŃCÓW WSI W O B E C K O N F L I K T U

125

gonizmów. Gospodarze zaczęli nagle sobie przypominać, że sąsiedzi r e ­
prezentujący o d m i e n n y na nią pogląd dopuścili się kiedyś obrazy, u r a ­
z i l i i c h honor, a n a w e t s k r z y w d z i l i . Częstokroć nieistotne kłótnie i n i e ­
porozumienia, w czasie których w y p o m i n a n o sobie dawną biedę i za­
leżność od i n n y c h łub „pańskość", ożyły ze zdwojoną siłą. K i l k a miesięcy
przed komasacją, g d y mieszkańcy w s i D . b y l i już p o w i a d o m i e n i o m a ­
jącym nastąpić scaleniu, zatargi zostały spotęgowane w czasie wyborów
sołtysa. I c h przebieg skłócił ostatecznie całą wieś. Przyczyną bezpo­
średnią były zabiegi 2 gospodarzy o funkcję sołtysa. K a n d y d a t a m i n a
to stanowisko był X i Y.
Współzawodnictwo t y c h 2 rolników o p r y m w e w s i rozpoczęło się
jeszcze w okresie i c h młodości i trwało nieprzerwanie przez okres o k u ­
pacji h i t l e r o w s k i e j , lata krzepnięcia ludowego państwa, aż do schyłku
l a t 6 0 - t y c h . W czasie w o j n y obaj b r a l i c z y n n y udział w r u c h u o p o r u
i m i m o że należeli do t e j samej organizacji podziemnej i c h losy i d r o g i
życiowe były zupełnie różne. Y pochodził z najbogatszej r o d z i n y w e w s i ,
dzięki czemu n i e o m a l automatycznie był p r e d y s t y n o w a n y do zajmowa­
nia czołowego miejsca w w i e j s k i e j h i e r a r c h i i autorytetów. Natomiast X
był synem małorolnego chłopa, ale za t o cechowała go wrodzona i n t e l i ­
gencja i predyspozycje przywódcze, które okazały się n i e z w y k l e p r z y ­
datne w walce z o k u p a n t e m . Odmienne w a r u n k i egzystencji oraz róż­
nice charakterologiczne i osobowościowe sprzyjały ciągłości i długo­
trwałości r y w a l i z a c j i X i Y (silniej jeszcze w kilkadziesiąt l a t po w o j ­
nie). W y b o r y sołtysa były p o t r a k t o w a n e przez r y w a l i jako rodzaj s p r a w ­
dzianu popularności i prestiżu wśród mieszkańców w s i . W w y n i k u i c h
działań w e w s i rzeczywiście wyodrębniły się d w a przeciwne obozy:
zwolenników X i zwolenników Y. Ostatecznie po 2 - k r o t n y c h o f i c j a l n y c h
w y b o r a c h sołtysem został k a n d y d a t dotąd n i e t r a k t o w a n y poważnie —
d a l e k i od opowiadania się po c z y j e j k o l w i e k stronie. Podczas scalania
gruntów i po jego zakończeniu działalność o b u g r u p nasiliła się. Z w o ­
l e n n i c y X dążyli przede w s z y s t k i m do spowodowania ponownego sca­
lenia, natomiast s y m p a t y c y Y występowali w obronie d ok ona nyc h po­
miarów i w y t y c z o n y c h nowo nadziałów ziemi, przyjmując t y m s a m y m
rolę opozycji p o z y t y w n e j .
Szczególnie ważną rolę w w y t w o r z e n i u się s y t u a c j i antagonistycznej
odegrała postawa — X . Właśnie jego działalność była powodem o d r z u ­
cenia przez część w s i p r o j e k t u scalenia. Był to mężczyzna cieszący się
od l a t dużym a u t o r y t e t e m , j a k o d o b r y gospodarz i o p e r a t y w n y w po­
czynaniach społecznik oraz i n n o w a t o r r o l n i c t w a , i n i c j a t o r szeregu akcji,
w t y m p i e r w s z y propagator i n a j g o r l i w s z y w y z n a w c a idei komasacji.
Jego prestiż został bardzo poważnie podważony, k i e d y wdał się w za­
t a r g z własnym szwagrem, powodując śledztwo i interwencję z zewnątrz.
Opinia wiejska była w t y m w y p a d k u solidarna. Uważano, że s p r a w y
sporne p o w i n n y być rozstrzygane wyłącznie w gronie r o d z i n n y m l u b

�126

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

sąsiedzkim i n i e wykraczać poza wieś. Ponieważ w czasie wyborów soł­
tysa nie udało m u się odzyskać utraconej pozycji w społeczności w i e j ­
skiej, podjął próbę odzyskania zaufania i prestiżu w czasie komasacji,
skupiając wokół siebie t y c h , którzy z dokonanych podziałów n i e b y l i
zadowoleni. T e n zdawałoby się niedorzeczny pomysł miał wiele szans
na pomyślne dla niego zakończenie, g d y b y rzeczywiście geodeta popeł­
nił rażące błędy i zapadła decyzja o p o n o w n y m scaleniu. T a k się j e d n a k
nie stało. Jego postępowanie spotkało się z silniejszą niż przypuszczał
opozycją pozostałych mieszkańców. W konsekwencji k o n f l i k t objął całą
wieś, a antagonistyczne poczynania k i e r o w a n o n i e t y l k o wobec współ­
mieszkańców, lecz i wykonawców p r o j e k t u oraz przedstawicieli a d m i ­
nistracji.
W opiniach na temat r o l i X w k o n f l i k c i e podkreślano przede wszyst­
k i m jego n e g a t y w n e cechy charakterologiczne, j a k upór w dążeniu do
„postawienia n a s w o i m " , pewność siebie i wiarę w e własną n i e o m y l ­
ność, a t y m s a m y m b r a k s a m o k o n t r o l i i usiłowanie osiągnięcia celu za
wszelką cenę. Ponadto w y k p i w a n i e sąsiadów i i c h działań, nieuznawanie
i n n y c h autorytetów — poza własnym. A m b i t n y do przesady miał b o ­
leśnie odczuć n i e w y b r a n i e go n a sołtysa, a następnie n a członka r a d y
scaleniowej. Uczucie k r z y w d y miało być d l a niego t y m silniejsze, że
„przedtem był doceniany, załatwiał różne rzeczy i był r u c h l i w y " . Po
skończonej komasacji X n i e dał za wygraną. „ N a początku mówił, że
g d y b y n i k t na pole nie wyszedł, t o b y jeszcze raz było scalenie, to b y
zmienili..., bo się ludzie nie godzą. N i e dawał on też i jego ludzie w y ­
chodzić w pole i pracować t y m , co c h c i e l i " .
6

W o p i n i i mieszkańców sąsiednich w s i postawa X zasługuje n a po­
tępienie, „bo j a k można t a k skłócić wioskę, przecież należy dążyć do
jedności [...] d w a koła gospodyń chcieli założyć i d w a sołtysy już p r o ­
ponują [...] Zbuntował on część w s i , która b y do zabicia poszła, g d y b y
nie przyjechała m i l i c j a [•••] t y l k o chce rządzić państwem, a t u m u chło­
p i nie dają".
Przedstawiciel opozycji p o z y t y w n e j Y nie jest sylwetką t a k k o n ­
trowersyjną j a k X . Ceniony przede w s z y s t k i m j a k o niezły r o l n i k i spo­
k o j n y człowiek, s k o n c e n t r o w a n y na własnej rodzinie i gospodarstwie.
Jego łatwość współżycia z sąsiadami oraz niemieszanie się do cudzych
spraw zyskały m u szacunek we w s i . Swoją postawą życiową i zacho­
w a n i e m stanowił absolutne przeciwieństwo t r u d n e g o w pożyciu są­
siedzkim i ciężko doświadczonego przez los — X . W czasie prac k o masacyjnych w y b r a n o go na członka r a d y scaleniowej, a sami w y k o ­
n a w c y p r o j e k t u (inżynierowie geodeci) uważali go za pośrednika mię­
dzy n i m i a wsią. Zyskał więc zaufanie i pełnił f u n k c j e , o które X bez­
skutecznie zabiegał, co oczywiście wpłynęło na zaostrzenie k o n k u r e n c j i
Wszystkie cytaty zamieszczone w opracowaniu pochodzą z materiałów A r c h i ­
w u m Zakładu E t n o g r a f i i I H K M P A N w Warszawie. N r i n w . 1790-1800.
6

�POSTAWY

MIESZKAŃCÓW WSI WOBEC K O N F L I K T U

127

między r y w a l a m i . Ponieważ od l a t znano go j a k o głównego oponen­
ta X został poniekąd k r e o w a n y n a przywódcę przez t y c h , którzy b y l i
zadowoleni ze scalenia, a więc r e p r e z e n t o w a l i odmienne stanowisko
niż X .
O p i n i e sąsiadów o w y d a r z e n i a c h w e w s i D. były zdecydowanie n e ­
g a t y w n e . Wskazywały na u j e m n e cechy charakterologiczne X i jego
g r u p y , i c h dążenie do władzy i rządzenia. Podkreślały i c h nieracjo­
nalne podejście do ziemi, która zamiast „rodzić leżała odłogiem". Z a ­
znaczały, że t e n sam geodeta przeprowadzał scalenia w i n n y c h wsiach
w okolicy i nigdzie n i e było t a k i e j s y t u a c j i . T a m b o w i e m k i e r o w a n o
się głównie r a c j a m i gospodarczymi. Dominowała w n i c h t r o s k a i o d ­
powiedzialność za prowadzony w a r s z t a t pracy, a nie s u b i e k t y w n e racje
emocjonalne i rozbudzone nagle zadawnione urazy. M i m o to, że n i e
każdy r o l n i k był ze scalenia w pełni zadowolony, oczekiwano na m o ­
m e n t zakończenia prac i rozoranie miedz, „jak na zbawienie, bo już
był w i e l k i czas [...] była połowa września i trzeba było orać i siać.
Mało k t o patrzył na t e n m e t r czy k i l k a , których m u brakowało [...]
b y l i tacy, co sobie sami r o z o r a l i miedze i zaczynali pracę, bo kamienie
już były wkopane, t o znaczy zaznaczone miedze, [...] a t a m w e w s i D .
była m i l i c j a i jest do dziś m i l i c j a " .
Po zakończeniu prac scaleniowych, g d y zapadł już ostateczny w e r ­
d y k t oraz w y t y c z o n o nowe miedze, antagonistyczne u g r u p o w a n i a w e
w s i D. wzmogły swoją działalność. K o n f l i k t przekroczył granice w s i ,
a n a w e t p o w i a t u . Równocześnie opinie mieszkańców w s i D . na t e m a t
przeprowadzonej komasacji, przebiegu prac geodety i społecznej r a d y
scaleniowej (składającej się z delegatów mieszkańców wsi) i c h r z e t e l ­
ności i fachowości oraz efektów w y k o n a n y c h prac można podzielić na
3 główne g r u p y : 1) opinie negatywne, 2) opinie p o z y t y w n e , 3) opinie
n e u t r a l n e inaczej niezaangażowane. O b s e r w u j e m y p r z y t y m zasadni­
czą rozbieżność między zajętymi p o s t a w a m i A, B, C, D a w y p o w i e d z i a ­
m i i o p i n i a m i , c z y l i zachowaniami w e r b a l n y m i a f a k t y c z n y m i . Opinie
p o z y t y w n e w y p o w i a d a n e były przez niektórych przedstawicieli g r u ­
p y A, a negatywne — g r u p y C. Krótko można je scharakteryzować
następująco:
1. Opinie skrajnie negatywne w y p o w i a d a l i w większości wypadków
zwolennicy X . Z a jego czynną namową część z n i c h nie przejęła w po­
siadanie nowo wyznaczonych k o l o n i i . Przyczyną tego stanu rzeczy było
oczekiwanie na nową komasację l u b komisję, która b y wydała decyzję
o konieczności w e r y f i k a c j i przeprowadzonych prac scaleniowych, „przepunktowała poszczególne działki", a t y m s a m y m zmieniła obecny sta­
tus quo. Uważali o n i , że
„dlatego wszystko trzeba znów przepunktować i szkody wyrównać, bo inżynier
geodeta popełnił błąd [...] Mierniczy powinien na początku przyjść i zobaczyć, co
jest czyje na polu, a on wziął rejestr i z rejestru odrąbał wszystko [...] Na przy-

�128

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

kład sąsiad miał działkę, uprawiał ją od bardzo dawna, a teraz znikła m u , k t o
i n n y ją m a i uprawia. Taka też działka za szosą jest bez właściciela".

S t a n o w i s k u t a k i e m u towarzyszyły antagonistyczne poczynania, e p i ­
t e t y i rękoczyny w stosunku do geodetów, członków r a d y scalenio­
w e j i zwolenników Y, s k a r g i oraz petycje pisemne, oszczerstwa i p l o t ­
k i (tabl. 5-7).
T a b l . 5. Schematyczne

przedstawienie opinii skoligaconych rodzin na temat
prowadzonego scalenia

(Opracowanie

autorki n a podstawie

badań

prze­

terenowych)

Mateusz=ř=Maria
11921
1 1929

ñotr= J u l i a n a
ł

«1899

9

ď

Jan=pMaria

«1920

,r

Tadeusz

«1947

J a n = M a r i a n n a Ignacy: J a n i n a
11941
11945
«1905 11939

Piotr

1

Anna

«1950 «1952

O

O*

Kazimierz K r y s t y n a

«1933

«1940

AnnaŤ=Jozef
11948 119S2

9

ď

Antonina=¡=Wtadystaw

«1910

Kazimierz

« 1336

Saezepan^Jadwiga

« 1910

Krystyna

«1942

Cj^meżczyzrra; Q kobiela: * 1910 data uradzania; t/S35data śmierci;

Jezef

Andrzej

«1953

Maria

« 1936

Stanistaw=Celina

«1930

«1935

Stanistew

«1940

Marta

«19S3

potomstwu; =

matienstwo; ©opinie pozytywne;® opinie negatywne;
0opirtie neutralne

2. Opinie p o z y t y w n e zarówno o przebiegu, j a k i zasadach p r a c y geo­
dety oraz r a d y scaleniowej wyrażali głównie zadowoleni z rezultatów
przeprowadzonej komasacji, ale b y l i wśród n i c h również p r z e d s t a w i ­
ciele g r u p y A . I c h zdaniem „inżynier był bardzo ostrożny, wiedział co
go czeka i robił wszystko, żeby m u n i k t n i e zarzucił p r z e k u p s t w a czy
oszustwa". O n i t o dążyli do stabilizacji i u n o r m o w a n i a życia w e w s i ,
co zdaje się świadczyć o i c h bardziej r a c j o n a l n y m niż e m o c j o n a l n y m
stosunku do prowadzonego w a r s z t a t u pracy. R e k r u t o w a l i się o n i w więk­
szości ze zwolenników Y. Uważali, że
„już dawno z t y m i p r o w o k a t o r a m i [czyli zwolennikami X — przyp. M . D.-P.]
p o w i n i e n być zrobiony porządek, a sam X p o w i n i e n być zamknięty i koniec [...]
O n i narzekają na komisję, bo podobno komisja miała mówić mierniczemu, gdzie
on ma postawić słupy. T a k to miało wyglądać: komisja się pyta, dla kogo p a n
mierzysz? a on mówi na przykład dla Pawła, a wtedy komisja [...] nie, w i e p a n to
za mało [...] przypuść m u pan jeszcze kawałek. Tak miał mierniczy robić według
nich".

W w y p o w i e d z i a c h i c h przejawia się jednocześnie świadomość t a k i c h
cech k u l t u r o w y c h własnej społeczności, j a k swoista d u m a i dążenie „do
postawienia na s w o i m " , aby t y l k o nie wydać się „gorszym" czy „głup­
s z y m " o d sąsiada.

�POSTAWY

MIESZKAŃCÓW WSI WOBEC K O N F L I K T U

129

„Każdy chce na swoim postawić, żeby nie był gorszy od drugiego, żeby d r u g i
nie miał lepiej [...] Niech stracę, niech adwokaty wezmą, niech wyprawuję, a m u
pokażę, że nie jestem t a k i głupi. Więcej w y d a na adwokatów i prawa, niż t o jest
warte, taka zawziętość [...] Teraz ma być jeszcze jedna komisja. Nie jest możliwe,
żeby ona zmieniła cokolwiek. Zadrażnia to t y l k o stosunki. Gdyby nie interwencje
i petycje X i pisane przez niego za wszystkich podania, sprawa dawno b y była
załatwiona".

3. Opinie n e u t r a l n e w y p o w i a d a l i ci, którzy n i e chcieli się narazić
któremukolwiek z antagonistycznych ugrupowań oraz próbujący ukryć
swoje właściwe stanowisko. Najbardziej charakterystyczne dla repre­
zentantów t e j g r u p y w y p o w i e d z i brzmiały: „komisja punktowała, ale
czy ona miała coś do powiedzenia? Różnie t o mówią. J e d n i , że odgry­
wała jakąś rolę, i n n i , że n i e " , albo „do k o m i s j i się n i e wtrącałem [...]
j e d n i są zadowoleni z komasacji, d r u d z y nie, a m n i e t a m jest wszystko
j e d n o " . Natomiast i c h poglądy na zaistniałe w y p a d k i wykazywały sze­
reg cech racjonalnego, ekonomicznego myślenia.
„Inżynier swoje zrobił. W y b r a l i ludzie komisję sami spośród siebie. I wszystko
może być w porządku, t y l k o trzeba wszystko brać rozsądnie. Jeżeli ktoś ma mniej
ziemi, ale za to lepszej, to jest w porządku. Nawet j a k k t o dostał cały hektar
ziemi dalej od domu, to jest w porządku, bo to m u się opłaca. Sprawiedliwie i roz­
sądnie [...] Przecież nawet ci, co b y l i w k o m i s j i , to nie wiedzieli, gdzie k t o dostanie
ziemię. N a przykład sąsiad mówi, że specjalnie m u dano ziemię za drogą, a k t o
był Duchem Świętym i wiedział, że m u t a m kawałek przydzielą".

Częstokroć były t o w y p o w i e d z i połączone z ocenami piętnującymi
poczynania t y c h mieszkańców w s i , którzy s w y m postępowaniem m o g l i
przyczyniać się do zaostrzenia antagonizmów. Podkreślały one n p . czę­
sto, że „trochę to dziwne, że sołtys obecnie t r z y m a się kurczowo p o l i ­
t y k i X . Dostał bardzo dobrą kolonię, n i e w y p i e r a się, że jest zadowo­
lony, a jednocześnie spiskuje przeciw komasacji razem z X " .
Opinie na t e m a t przeprowadzonej komasacji (pozytywne, n e g a t y w ­
ne, n e u t r a l n e ) nie są uzależnione od w i e k u , płci, wykształcenia czy
zatrudnienia pozarolniczego. Natomiast wykazują jednomyślność w obrę­
bie poszczególnych małych r o d z i n w r e l a c j i : dziadkowie,
ojcowie,
dzieci.
W zaistniałym k o n f l i k c i e oraz zróżnicowaniu się postaw i o p i n i i na
temat komasacji zdecydowanie ujemną rolę odegrało stanowisko przede
w s z y s t k i m jednego człowieka. N i e należy jednak zapominać, że splot
różnych czynników, w y p a d k o w a różnorakich p r z e c i w s t a w n y c h działań
zadecydowały o t y m , że jednostka mająca wszelkie predyspozycje do
odegrania p o z y t y w n e j i integrującej r o l i stała się przywódcą n e g a t y w ­
n y m , rozbijającym jedność całej w s i . Bezsprzecznie winę za t o ponosi
i społeczność wiejska, która nie potrafiła w k r y t y c z n e j s y t u a c j i wyjść
poza osobistą niechęć, aby świadomie stawić czoło biegowi wydarzeń.
Wbrew oczywistym faktom argumentem podstawowym, j a k i wysuwali
wszyscy niezadowoleni z efektów scalenia, był a r g u m e n t ekonomicz9 — E t n o g r a f i a P o l s k a t. X X V I , z. 1

�MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

130

Tabl. 6. Schematyczne przedstawienie o p i n i i skoligaconych rodzin na temat prze­
prowadzonego scalenia
(Opracowanie

autorki na podstawie

badań

terenowych)

Ludwik=Antonina
« 4 5
i 1950

t

O*

9
Marianna:
«1901

J«zef=pJdzefa
* 19Ю
«1911

Jan=¡=Janina
«188?
«1900

R a f a ł WładysVaw=Franciszka R o z a l i a =i=Andrzej
« 1897
• 1899

t

Marek=Maria
«1920 «1923

ť
Henryk
«1932

Aniela
«1928

Stanisław
* 19(5

Marian
* 19(8

Jozefa
«1941

Janina =
«1923

f

Г

Jozef J a n
«1941 «1942

Jdzef
H e l e n a = Bolesław
«19S3
«193Б
«1932

n y — k r z y w d a . Wyrządzić ją miał przede w s z y s t k i m inżynier geodeta
dokonując w a d l i w e j oceny starego g r u n t u , który miał znacznie większą
wartość niż nowo usytuowane działki. Ponieważ geodecie pomagali
w pracy przedstawiciele r a d y scaleniowej (czy k o m i s j i scaleniowej),
w y b r a n i spośród w s z y s t k i c h mieszkańców, o n i również uważani b y l i
za współwinnych istniejącej sytuacji.
Tabl. 7. Schematyczne przedstawienie o p i n i i skoligaconych rodzin na temat prze­
prowadzonego scalenia
(Opracowanie

autorki na

podstawie

badań

Mateusz = J a m n a
t !9Sr
1 1950

Piotr=f=Jeze!a
tra?/
',is;i2

ď

O*

Tadeusz=pAnna
«1923

*1925

Henryk

Adrian

Maria

« 1945

«1947

«1950

Aleksander=¡=Anna
«1916

« 1920

Marta ^ S t e f a n
«1915

«1916

Wojciech A d a m W a l e n t y Z y g m u n t
«1948

terenowych)

«1950

« 1953

«1943

K a z i m i e r z = p Marra
«1919

*1Ł25

R y s z a r d Celina Tadeusz
«1950

«1947

«1947

Lucyna
«1950

N a t y m miejscu należy zastanowić się, j a k i e stanowisko zajęły l o ­
kalne a u t o r y t e t y w stosunku do rozwijających się wypadków w e w s i D .
w czasie j e j scalania. I n s t y t u c j e i organizacje społeczno-polityczne oraz
organy a d m i n i s t r a c y j n e szczebla powiatowego i wojewódzkiego były
od samego początku zaangażowane w przebieg a k c j i . D o n i c h też n a ­
pływały prośby, petycje i s k a r g i obligujące do i c h rozstrzygania od
w s z y s t k i c h ugrupowań w e w s i . Stworzyło t o specyficzną sytuację u t r u d -

�P O S T A W Y MIESZKAŃCÓW WSI W O B E C K O N F L I K T U

131

niającą wszelkie poczynania pacyfikacyjne. M i m o że i c h p r z e d s t a w i ­
ciele o d p i e r w s z y c h d n i usiłowali załagodzić k o n f l i k t , t o j e d n a k j a k o
instancje mające bezpośredni w p ł y w na prawidłowy przebieg k o m a ­
sacji i odpowiedzialne za nią na każdym k r o k u narażone były n a n i e ­
powodzenie. Każda b o w i e m decyzja, czy nawet r o z m o w a mająca n a
celu u n o r m o w a n i e stosunków wśród mieszkańców w s i , spotykała się
z natychmiastową kontrakcją osób, które z różnych względów nie były
z n i c h zadowolone. Również j a k i e k o l w i e k postępowanie mediacyjne
było z miejsca torpedowane. W k o n s e k w e n c j i wszelkie działania t y c h
i n s t y t u c j i i organizacji w zakresie przywrócenia zasad demokratyczne­
go myślenia i postępowania były bardzo ograniczone.
W t r a d y c y j n e j społeczności w i e j s k i e j ogromną rolę odgrywał auto­
r y t e t t a k i c h i n s t y t u c j i , j a k szkoła i kościół. W samej w s i D . żadnej
z t y c h placówek nie było, co oczywiście miało p e w i e n wpływ n a z m n i e j ­
szenie i c h r o l i w dziedzinie określania i r e g u l o w a n i a n o r m współżycia
sąsiedzkiego.
Próbę wpłynięcia na osłabienie k o n f l i k t u podjął proboszcz p a r a f i i ,
w której granicach a d m i n i s t r a c y j n y c h leżała wieś D . J a k sam p r z y ­
znawał, była ona bardzo nieśmiała. W czasie jednego z n i e d z i e l n y c h
kazań wygłosił k i l k a zdań na t e m a t miłości bliźniego i zasad chrześci­
jańskiego współżycia. M i m o że zawarte w n i c h aluzje były odległe od
nawiązywania do toczących się we w s i D. wydarzeń, po skończonej
mszy odwiedziło go k i l k u j e j mieszkańców z żądaniami wyjaśnień i o d ­
wołania niektórych sformułowań, które przyjęli za skierowane do siebie.
Również niepowodzeniem skończyła się próba podjęta przez nauczy­
ciela szkoły, do której uczęszczało gros uczniów ze w s i D. N a l e k c j i
wychowawczej wyraził on w p r o s t dezaprobatę odnośnie do wypadków
mających miejsce w scalanej w s i . Apelował do wychowanków, a b y
w miarę swoich s k r o m n y c h możliwości starali się wpłynąć na postępo­
w a n i e rodziców, a gdy t o jest niemożliwe, chociaż sami w przyszłym
„dorosłym" życiu starali się bardziej o b i e k t y w n i e i s p r a w i e d l i w i e oce­
niać podobne sytuacje, kierując się r a c j a m i ogólnospołecznymi, a n i e
wyłącznie osobistymi. Reperkusje t e j pogadanki n i e dały na siebie dłu­
go czekać. W ciągu k i l k u następnych d n i szkołę o d w i e d z i l i zagniewani
rodzice. Napłynęły na pedagoga s k a r g i do d y r e k c j i szkoły i k u r a t o ­
r i u m , a on sam został d o t k l i w i e p o b i t y przez nieznanych sprawców.
W obliczu doznanych porażek zarówno proboszcz, j a k i nauczyciel
d a l i za wygraną i więcej tego zagadnienia nie podjęli. Równocześnie
w samej w s i D. nie było osoby, która cieszyłaby się jakimś szczególnym
a u t o r y t e t e m , mogącej wpłynąć n a złagodzenie k o n f l i k t u . J e j mieszkań­
cy stanęli więc sami wobec problemów, z którymi nie bardzo d a w a l i
sobie radę. Dlatego też częściej niż k i e d y k o l w i e k u c i e k a l i się do samo­
sądów l u b sięgali po rozwiązania p r o p o n o w a n o m v ^ z organa sądowe.

�132

MIROSŁAWA

D R O Z D - P I A S E C K A

R O L A C Z Y N N I K Ó W ZEWNĘTRZNYCH W K S Z T A Ł T O W A N I U SIĘ P O S T A W
W STOSUNKU DO Z I E M I W SYTUACJACH K O N F L I K T O W Y C H

Obserwacja przebiegu a k c j i scaleniowych na południowo-wschodnim
Mazowszu jednoznacznie wskazuje ujemne s k u t k i i n g e r e n c j i zewnętrz­
n y c h na życie społeczności w i e j s k i e j . W t y m p r z y p a d k u reprezentan­
t a m i „osób z zewnątrz" były różne kategorie urzędników a d m i n i s t r a c j i
państwowej i w y k o n a w c y komasacji — inżynierowie geodeci. Z reguły
każde i c h wkroczenie kończyło się k o n f l i k t e m z mieszkańcami, w któ­
r y m a k t y w n i e uczestniczyły obie s t r o n y oraz liczne grono sympatyków
czy przeciwników określonych osób i i c h stanowisk.
Rozpatrując c z y n n i k i , które decydowały o w z a j e m n y m w r o g i m n a ­
s t a w i e n i u między mieszkańcami w s i a w y k o n a w c a m i i przedstawicie­
l a m i a d m i n i s t r a c j i w czasie i po zakończeniu komasacji, zacznijmy od
czynników n a t u r y f o r m a l n e j , c z y l i postępowaniu z g o d n y m z przepisa­
m i i t r y b e m urzędowego przebiegu prac związanych z przeprowadza­
n i e m a k c j i scaleniowej.
Otóż w s a m y m założeniu, że dla przeprowadzenia komasacji w y ­
starczy zgoda 5 1 % gospodarzy kryło się niebezpieczeństwo, że pozostałe
4 9 % s t a n o w i l i p o t e n c j a l n i niezadowoleni, czy też niechętni scaleniu
jeszcze przed przystąpieniem do zasadniczych prac. M o t y w y i c h stano­
w i s k a mogły być różne. N a przykład niechęć do z m i a n y dotychczaso­
wego areału wynikająca z przywiązania emocjonalnego do dotychczas
uprawianego g r u n t u (czyli przesłanki psychologiczne), bądź przekona­
nie o jego wyższej niż w i n n y c h gospodarstwach wartości ekonomicz­
n e j . W i a r a t a n i e zawsze musiała mieć p o k r y c i e w rzeczywistości, z w y ­
k l e b o w i e m wynikała z przeświadczenia właściwego t u t e j s z y m r o l n i ­
k o m , że t o co jest moje, jest najlepsze (czyli m o t y w psychologiczny
i ekonomiczny). Stanowiska n e g a t y w n e rodziły się również z niechęci
do sąsiada, z którym n i e zawsze żyło się w zgodzie, a który właśnie
znalazł się w g r u p i e t y c h , co p o p i e r a l i komasację i występowali o nią.
Często dużą rolę odgrywała też sugestia, że „sąsiad t y l k o czycha n a
moje p o l e " .
I n n y m c z y n n i k i e m wiążącym się ściśle z t r y b e m postępowania a d m i ­
nistracyjnego był okres t r w a n i a prac scaleniowych, wynoszący jeden
r o k gospodarczy (od jesieni do jesieni). T a k krótki t e r m i n p r z e w i d z i a ­
n y n a przeprowadzenie całej a k c j i utrudniał działalność uświadamia­
jącą w zakresie celowości i efektów, j a k i e niesie za sobą komasacja.
Wykluczał o n n a w e t dłuższe bezpośrednie r o z m o w y z s a m y m i zainte­
r e s o w a n y m i . Natomiast mieszkańcy t u t e j s z y c h w s i są n i e u f n i w sto­
s u n k u do wszelkiej i n g e r e n c j i z zewnątrz. Nieufność ta jest być może
przeżytkiem przetrwałym jeszcze z l a t pańszczyźniano-poddańczych,
k i e d y ,to i n t e r w e n c j a rządu zaborczego czy pana wiązała się zazwyczaj
z krzywdą d l a ludności. Jej przełamanie było możliwe j e d y n i e przez

�POSTAWY

MIESZKAŃCÓW WSI WOBEC K O N F L I K T U

133

znalezienie właściwego podejścia do r o l n i k a , wytłumaczenie m u celo­
wości t a k i c h , a nie i n n y c h poczynań. Wymagało t o j e d n a k znacznej
ilości czasu. Gospodarz b o w i e m potrzebował zastanowić się, porozma­
wiać z resztą r o d z i n y . Musiał nabrać pewności, że współuczestniczy
w p o d e j m o w a n i u decyzji bezpośrednio go dotyczących, że jego zdanie
i w o l a się liczą. Szczególnie t e n ostatni f a k t miał doniosłe znaczenie,
ponieważ w ostatnich latach bardzo wzrosło przekonanie rolników o i c h
r o l i w społeczeństwie g l o b a l n y m .
Jeszcze inną przyczyną konfliktów wynikającą z f o r m a l n y c h zasad
czynności scaleniowych była tolerancja obejmująca 5000 m g r u n t u .
Oznaczała ona, że po komasacji różnica między wielkością całego sta­
rego areału gospodarstwa a obszarem n o w y c h nadziałów może wynosić
5000 m ( i n p l u s l u b i n m i n u s ) . P r z y stanie dużej ilości małych kawał­
ków z i e m i częstokroć było t o równoznaczne ze zniknięciem k i l k u z n i c h .
D l a niewielkiego gospodarstwa była t o poważna strata. I m i m o że
w okolicznościach, g d y ilość nowo uzyskanego była mniejsza od stanu
posiadanego poprzednio zawsze był on wyższej jakości niż dotychcza­
sowy, t o j e d n a k nie od razu rekompensował poniesiony przez r o l n i k a
uszczerbek. Chłop, który otrzymał m n i e j z i e m i niż miał, czuł się za­
zwyczaj s k r z y w d z o n y w s w o i m s u b i e k t y w n y m odczuciu. I t o s k r z y w ­
dzony przez t y c h , którzy w myśl wszelkich zasad powołani b y l i do
w y k o n a n i a swej p r a c y t a k , a b y przyniosła ona właśnie j e m u p r o f i t y .
Z t r y b e m postępowania urzędowego ściśle powiązane były rozlicz­
ne komisje akceptujące p r o j e k t scalenia l u b później rozpatrujące i n t e r ­
wencje. Precedensem było, że do ogłoszonego p r o j e k t u scalenia można
było wnosić w ciągu 2 t y g o d n i zastrzeżenia, które następnie k o m i s y j n i e
r o z p a t r y w a n o . O d w e r d y k t u t e j k o m i s j i zależał ostateczny kształt sko­
m a s o w a n y c h pól. Każda, zarówno p o z y t y w n a j a k i negatywna, odpo­
wiedź została wyczerpująco i dokładnie uzasadniona. Jednak próby
z m i a n y decyzji t e j k o m i s j i zdarzały się dość często ze s t r o n y t y c h , któ­
r z y nie b y l i zadowoleni z j e j ustaleń. Przejawiały się one przede
w s z y s t k i m w p i s a n i u l i c z n y c h skarg i odwołań, głównie do wyższych
i n s t a n c j i a d m i n i s t r a c y j n y c h , p a r t y j n y c h i społecznych ( m . i n . M i n i s t e r ­
stwa R o l n i c t w a , PZPR, Z S L , Z B O W i D ) . Każda skarga czy też zaża­
lenie r o l n i k a były r o z p a t r y w a n e przez inną specjalnie powołaną w t y m
celu komisję, w skład której w c h o d z i l i obok specjalistów p r z e d s t a w i ­
ciele organizacji p o l i t y c z n y c h i społecznych. Rozpoczynała ona pracę
od w i z j i l o k a l n e j . M i m o że komisje t y l k o sporadycznie zmieniały i s t n i e ­
jący w e r d y k t , a g d y nanosiły p o p r a w k i , t o były one n i e w i e l k i e , p r z y ­
jazd każdej z n i c h wyzwalał nadzieje „pokrzywdzonych" na pomyślne
zmiany, a wśród „zadowolonych" wzbudzał obawy i poczucie zagrożenia,
a t y m s a m y m był zarzewiem do ponownego skłócenia mieszkańców.
Ponadto poważnie podważał w o p i n i i mieszkańców a u t o r y t e t w y k o n a w -

�134

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

ców, a także prestiż władz a d m i n i s t r a c y j n y c h i organizacji społeczno-politycznych.
Na t y m miejscu należy uwzględnić jeszcze inną okoliczność. Otóż
tutejsza ludność to w swej liczebnej przewadze chłopi—robotnicy
(a w myśl d e f i n i c j i socjologicznych n a w e t robotnicy—chłopi). O d w i e l u
l a t ze względu na niewielką odległość i łatwość dojazdu z n a j d o w a l i
o n i zatrudnienie w Warszawie, O t w o c k u czy Mińsku M a z o w i e c k i m . I c h
dzieci uczęszczały do m i e j s k i c h szkół zawodowych, średnich i wyższych.
K o n t a k t y , j a k i e u t r z y m y w a l i z miastem, były więc wielostronne, czę­
stokroć podbudowane więzami pokrewieństwa czy przyjaźni z osobami
z a t r u d n i o n y m i w a d m i n i s t r a c j i państwowej oraz pełniącymi rozmaite
f u n k c j e w organizacjach społecznych. Bliskość stolicy umożliwiała rów­
nież osobistą interwencję w i n s t y t u c j a c h mających głos decydujący.
Interweniujący zazwyczaj autentycznie w i e r z y l i , że w y s t a r c z y zwrócić
się do przedstawicieli i n s t a n c j i a d m i n i s t r a c y j n y c h , społecznych czy p a r ­
t y j n y c h , aby uzyskać upragnioną decyzję. Dlatego też bardzo często
w stosunku do sąsiadów i osób z k o m i s j i w y s u w a n o n i e r a c j o n a l n y a r g u ­
m e n t spowodowania bezpośredniej i n t e r w e n c j i „osoby wysoko posta­
wionej".
Sytuacja wewnątrz w s i charakteryzowała się w p e w n y m momencie
n i e u s t a n n y m pisaniem skarg oraz oczekiwaniem n a odpowiedź i jeszcze
jedną — t y m razem ostateczną — komisję oraz j e j w e r d y k t . T e n stan
w y c z e k i w a n i a i niepewności paraliżował życie gospodarcze i społeczne
w s i oraz poważnie zniechęcał t y c h , którzy już zagospodarowali n o w e
działki. Wprowadzał on niepokój (we w s i D . podsycany przez X ) , że
w każdej c h w i l i może nastąpić zmiana decyzji, a t y m s a m y m powrót
„na stare p o l a " . Konsekwencją jego było w s t r z y m y w a n i e i n w e s t y c j i
na rzecz z i e m i i gospodarstwa rolnego, ponieważ i c h dalsza eksploata­
cja pozostawała niepewna.
Bliższa analiza t y c h s y t u a c j i wskazuje na jeszcze i n n y aspekt życia
społecznego w s i , a m i a n o w i c i e na upadek autorytetów. N i e chodzi w t y m
p r z y p a d k u j e d y n i e o a u t o r y t e t y lokalne — wiejskie, lecz również o p r e ­
stiż specjalistów czy też l u d z i piastujących stanowiska w h i e r a r c h i i
a d m i n i s t r a c y j n e j i społeczno-politycznej. Liczne komisje, które p r z y ­
jeżdżały do w s i D . po komasacji i odjeżdżały bez podjęcia wiążących
decyzji, nie zaskarbiły sobie szacunku, lecz wręcz przeciwnie, z w y k l e
wpływały na obniżenie prestiżu i n s t y t u c j i , które reprezentowały.
R o l n i c y n a t y c h terenach mają głęboko zakorzenioną od l a t w i a ­
rę — wyrosłą na k o n k r e t n y m podłożu poprzednich okresów historycz­
n y c h — „że wszystko można załatwić za pieniądze". Dlatego też geo­
deci na co dzień s p o t y k a l i się z propozycją „łapówki" w zamian za
wyznaczenie lepszego g r u n t u . Zarzut, że inżynier wziął pieniądze, był
najczęściej w y s u w a n y przez niezadowolonych z wyników scalenia. Rów­
nie częste były sugestie, że wykorzystał wdzięki córek miejscowych

�POSTAWY

MIESZKAŃCÓW WSI W O B E C K O N F L I K T U

135

gospodarzy i dlatego wytyczył i c h ojcom lepsze kolonie. Oskarżeniom
t y m towarzyszyło z w y k l e pisanie skarg na wykonawcę, ponadto obelgi,
w y z w i s k a i życzenia najgorszego. Geodeta p r a k t y c z n i e był wobec n i c h
bezsilny. Pozostawał w e w s i j e d y n i e r o k . Był sam i w d o d a t k u „obcy",
później wyjeżdżał. Dlatego też było regułą, że n i k t z mieszkańców w s i ,
n a w e t z t y c h bardzo s p r a w i e d l i w y c h , n i e stanął w p r o s t w jego obronie
i n i e przeciwstawił się o p i n i i współmieszkańców. Presja o p i n i i w i e j ­
skiej była t u nadal n i e z w y k l e silna. N i e tolerowała ona t y c h , którzy
się wyłamywali z ustalonych zasad współżycia społecznego. Jeżeli już
znalazł się ktoś, k t o zajął odmienne stanowisko o d reszty w s i , nie miał
co liczyć w przyszłości n a jakąkolwiek pomoc sąsiedzką, n i e mówiąc
już o i n n y c h rodzajach izolacji i szykan. W t e j s y t u a c j i było oczywiste,
że każdy z mieszkańców w s i znajdował świadka, który pod przysięgą
zeznawał, że widział j a k inżynier wziął „łapówkę". F a k t y te p o t w i e r ­
dzają znakomicie materiały sądowe . W e wzajemnej r e l a c j i geodeta —
wieś mieliśmy więc do czynienia z trwałością t r a d y c y j n e g o w z o r u k u l ­
turowego, nakazującego, nieufność wobec w s z y s t k i c h „obcych" oraz do
izolowania i c h spośród środowiska wiejskiego.
Patrząc n a komasację od s t r o n y r o l n i k a dostrzegamy oddziaływanie
d w u zasadniczych czynników — wzajemnie silnie powiązanych — na
kształtowanie się i c h postaw: psychologicznego i ekonomicznego.
Z p u n k t u widzenia psychologicznego w momencie rozpoczęcia sca­
lenia przed r o l n i k i e m o t w i e r a się niejako nieograniczona p e r s p e k t y w a
o t r z y m a n i a najlepszej z i e m i w e w s i , chociaż nie zawsze jest on prze­
k o n a n y o t y m , który kawałek g r u n t u jest rzeczywiście najlepszy. Z r e ­
sztą, j a k w i e m y , jest t o pojęcie m i m o wszystko dość względne, i n n e j
b o w i e m gleby potrzebuje hodowca, a i n n e j uprawiający w a r z y w a czy
b u r a k i c u k r o w e . W okresie więc prac geodety r o l n i k w marzeniach
„przymierza się" do różnych działek, czuje się już i c h p r a w n y m posia­
daczem. N a w e t n a bezpośrednie p y t a n i a inżyniera zbierającego zawsze
życzenia rolników, co do u s y t u o w a n i a nowego nadziału — n i e odpo­
w i a d a n i g d y wprost, którą ziemię najbardziej pragnąłby otrzymać.
„Będzie kluczył wokół n i e j , a n i g d y nie powie w p r o s t [...], a n a w e t g d y
dostanie t a m , gdzie chciał, t o i t a k nie jest zadowolony". Dlatego też,
g d y następuje m o m e n t k o n f r o n t a c j i z rzeczywistością, częstokroć w y ­
daje m u się, że został s k r z y w d z o n y , jego sąsiedzi dostali więcej l u b
też lepszą ziemię.
7

Posądzenie o łapownictwo jest pierwszym, najpoważniejszym i najpowszech­
niejszym zarzutem w stosunku do geodetów. Na przykład w czasie prowadzonych
badań autorka obserwowała przewód sądowy, w którym skazano w procesie po­
szlakowym na 1,5 r o k u więzienia geodetę oskarżonego przez chłopów o branie
„łapówek". Sąd wobec relacji kilkudziesięciu „świadków" pobierania pieniędzy w y ­
dał w y r o k skazujący.
7

�13G

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

Ważny jest w t y m p r z y p a d k u również i n n y c z y n n i k psychologicz­
n y . A mianowicie, g d y w p o p r z e d n i m stanie gospodarstwo miało 3-4 ha
z i e m i w d w u d z i e s t u p a r u kawałkach — c z y l i p r a k t y c z n i e wąskie paski,
których poszczególne części w y k o r z y s t y w a n o pod różne u p r a w y —
a obecnie m a całość skupioną w 3-4 nadziałach, wydaje się t o r o l n i k o ­
w i za mało. O w i e l e m n i e j niż posiadał poprzednio. Z działania tego
c z y n n i k a zdają sobie sprawę j e d n a k wyłącznie n i e l i c z n i gospodarze.
Ponadto, j a k t o już zaznaczono poprzednio, chłop m u s i mieć czas na
dokładne zastanowienie się, poradzenie żony czy sąsiada. Natomiast
w czasie samej komasacji wszyscy sąsiedzi są w t a k i e j samej s y t u a c j i
i nie bardzo m a się on do kogo zwrócić.
Oparcie prac scaleniowych na planach p o m i a r o w y c h i mapach spo­
rządzonych w latach 6 0 - t y c h naszego stulecia miało również bezsprzecz­
nie duże znaczenie psychologiczne d l a mieszkańców w s i . Chłopi ocze­
k i w a l i , że wszelkie prace będą w y k o n y w a n e od początku w e w s i nie
wyłączając dokładnych pomiarów i k l a s y f i k a c j i gleby, t a k j a k przebie­
gały one w i n n y c h wsiach w okresie międzywojennym. Tymczasem
skorzystano z dokonanych uprzednio pomiarów i oceny k l a s y ziemi,
na które nanoszono nowe podziały. Sprawa t a była częstym p r z e d m i o ­
t e m rozmów ludności z geodetą. F a k t t e n świadczy o t y m , że posunię­
cia a d m i n i s t r a c y j n e z l a t poprzednich mogą mieć w dalszym ciągu
wpływ n a f o r m o w a n i e się postaw ludności. Czynności w y k o n y w a n e
poza zasięgiem w z r o k u budzą nieufność, niepokój i obawę przed oszu­
stwem .
Teoretycznie rzecz biorąc chłopi są świadomi wszelkich korzyści,
j a k i e niesie za sobą komasacja g r u n t u . Jednak, g d y nadchodzi m o m e n t
objęcia n o w y c h działek, nie każdy z n i c h jest w stanie właściwie oce­
nić p r o f i t y , j a k i e przyniesie k o n k r e t n i e j e m u . T y m bardziej że swoje
dawne pole doskonale znał, wiedział, j a k i wkład pracy j a k i e przynosił
zyski.
8

Oba t e c z y n n i k i psychologiczny i ekonomiczny wpływają n a kształ­
towanie się s u b i e k t y w n y c h sądów i ocen o t y m , że ktoś został s k r z y w ­
dzony, a jego sąsiad n i e s p r a w i e d l i w i e nagrodzony. Stąd t y l k o już k r o k
od antagonistycznych zachowań w stosunku do współmieszkańców w s i
i wykonawców scalenia, przejawiających się w e w r o g i c h poczynaniach,
w y z w i s k a c h , pogróżkach, insynuacjach, skargach i zażaleniach do wszy­
s t k i c h możliwych instancji.

Powszechny jest zarzut, że inżynierowie (geodeci, melioranci) gros swojej
pracy wykonują w b i u r a c h , a nie bezpośrednio we w s i . Jako pozytywny przykład
postępowania podają chłopi scalenia prowadzone w okresie międzywojennym, gdy
inżynier przez k i l k a l a t przebywał w jednej w s i , zapoznając się z każdym kawał­
k i e m g r u n t u i dopiero na tej podstawie opracowywał p r o j e k t scalenia, traktując
istniejące plany i mapy jedynie pomocniczo.
8

�POSTAWY

MIESZKAŃCÓW WSI WOBEC K O N F L I K T U

137

H I S T O R Y C Z N E U W A R U N K O W A N I E P O S T A W DO Z I E M I
W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH

Spróbujmy zastanowić się, czy opisane współcześnie postawy wzglę­
dem z i e m i i komasacji odznaczają się ciągłością (w znaczeniu występo­
w a n i a w poprzednich okresach historycznych) i powszechnością (w zna­
czeniu występowania na większym obszarze k r a j u ) . Pomocne w t y m
zamierzeniu będą dla nas przede w s z y s t k i m informacje na temat spo­
rów s e r w i t u t o w y c h oraz a k c j i scaleniowych.
W y n i k a z n i c h jednoznacznie, że w a l k a chłopów o s e r w i t u t y , wspól­
n o t y wioskowe czy zaprzestanie w y m i a n y gruntów toczy się nieprzer­
wanie, chociaż z różnym natężeniem od uwłaszczenia do l a t między­
w o j e n n y c h n i e t y l k o n a Mazowszu, ale i w i n n y c h dzielnicach k r a j u .
Świadczy ona o t y m , że c i wszyscy, którzy na z i e m i zostawali, z n a l i
j e j wartość i rangę nie t y l k o j a k o własności, lecz i w a r s z t a t u p r a c y —
podstawy egzystencji. Wskazuje równocześnie na racjonalny, chociaż
s u b i e k t y w n y , stosunek do z i e m i i gospodarstwa, m i m o że częstokroć
było t o stanowisko sprzeczne z zasadami świadomej p o l i t y k i r o l n e j
i z tego względu k o n f l i k t o w e .
L i k w i d a c j a serwitutów i wspólnot w i o s k o w y c h pozbawiała całko­
w i c i e okoliczne drobne i biedne gospodarstwa chłopskie, p r a w i e nie
posiadające łąk i pastwisk, możliwości prowadzenia h o d o w l i stanowią­
cej podstawę i c h istnienia. Z k o l e i p r z y zamianie gruntów f o l w a r k
spychał chłopów n a ziemie gorsze, a w w y p a d k u , g d y zamiast w y m i a n y
stosowano wynagrodzenie pieniężne, było ono zawsze niższe niż p o w i n ­
no i n i e wyrównywało ludności w i e j s k i e j strat. W a l k a o s e r w i t u t y , do
której nawiązują w s w y c h w y p o w i e d z i a c h i n f o r m a t o r z y i l i t e r a t u r a
h i s t o r y c z n a , jest jednocześnie walką o ziemię. Chociaż nie chodzi
w n i e j bezpośrednio o uzyskanie p r a w a własności do kawałka g r u n ­
t u — j a k t o miało miejsce do uwłaszczenia — t o j e d n a k u k i e r u n k o w a n a
jest ona na u t r z y m a n i e p r a w do ściśle określonego użytkowania g r u n ­
tów d w o r s k i c h przez chłopów, a w dalszej k o n s e k w e n c j i do poszerze­
n i a obszaru z i e m i f a k t y c z n i e przez chłopów posiadanej.
W e wsiach południowo-wschodniego Mazowsza całkowita l i k w i d a c j a
serwitutów nastąpiło dopiero w latach 1920-1923. Częstokroć ludność
tutejsza mówi o t y m fakcie w t e n sposób, że o t r z y m a l i o d c i n k i lasu
w o d p o w i e d n i m stosunku do ilości posiadanych krów „przeciętnie 1,5
m o r g i na krowę". Do t e j p o r y chłopi m i e l i n p . p r a w o wstępu do d w o r ­
skiego lasu i pobierania z niego gałęzi na opał. „Ci co m i e l i po 1 m o r g u
s e r w i t u t u m o g l i łamać gałęzie co piątek, c i co 0,5 m o r g i — co d r u g i
9

Por. S. S r e n i o w s k i , Studio nad prawem i stosunkami agrarnymi
w Kró­
lestwie Polskim
1831-Ш4, Warszawa 1963, s. 274, 287; K. G r o n i o w s k i , ReaZźzacja reformy
uwłaszczeniowej 1864 т., Warszawa 19*63; H . B r o d o w s k a ,
Ruch
chłopski po uwłaszczeniu w Królestwie Polskim
1864-1904, Warszawa 1967.
8

�138

MIROSŁAWA D R O Z D - P I A S E C K A

piątek [...], był t o t z w . gajny dzień". Natomiast od c h w i l i u r e g u l o w a ­
n i a spraw s e r w i t u t o w y c h i o t r z y m a n i a e k w i w a l e n t u za nie, g d y chcieli
zbierać chrust — g r z y b y i jagody w d w o r s k i m lesie, m u s i e l i już płacić
specjalny podatek.
Jak w y n i k a ze zgodnych w y p o w i e d z i kilkudziesięciu najstarszych
informatorów (powyżej 60 r o k u życia), mieszkańcy t y c h terenów w a l ­
cząc o s e r w i t u t y ( t u szczególnie pastwiskowe) k i e r o w a l i się k o n k r e t n y ­
m i r a c j a m i e k o n o m i c z n y m i . „Bez serwitutów n i e byłoby t u żadnego
życia d l a n a s " . Bez p a s t w i s k i c h gospodarstwa nie mogły prowadzić
h o d o w l i , a zatem p r a k t y c z n i e istnieć. Te same racje przyświecały po­
s t a w o m w stosunku do l i k w i d a c j i wspólnot w i o s k o w y c h . Dlatego też
w a l k a o s e r w i t u t y i pastwiska gromadzkie — prowadzona z niezwykłą
konsekwencją od p i e r w s z y c h l a t po uwłaszczeniu przez mieszkańców
południowo-wschodniego Mazowsza — świadczy przede w s z y s t k i m o po­
z y t y w n y m stosunku do z i e m i i gospodarstwa, pełniących f u n k c j e w a r ­
tości zabezpieczającej podstawę egzystencji.
Korzyści płynące z l i k w i d a c j i szachownicy gruntów, t a k i e j a k n p .
zwiększenie obszaru gospodarstwa, podniesienie k u l t u r y r o l n e j , wzrost
dochodowości i wartości ziemi, zdawały się być oczywiste p r z y n a j ­
m n i e j d l a bogatszych chłopów. P r z e m a w i a za t y m f a k t , że właśnie o n i
obok dworów zainteresowani b y l i sprawą komasacji gruntów najczęś­
ciej. N a przykład na południowo-wschodnim Mazowszu w Starej W s i
i Sępochowie już p o d koniec X I X w . występowali o scalenie gruntów
obok f o l w a r k u przede w s z y s t k i m właściciele gospodarstw
powyżej
10 ha. I c h starania uwieńczono sukcesem dopiero w okresie między­
w o j e n n y m . W 1921 r. została skomasowana Stara Wieś, a w 1926 r.
Sępochów. Chłopi małorolni, z w y k l e mało uświadomieni, a ponadto
czerpiący duże korzyści ze wspólnot w i o s k o w y c h , które l i k w i d o w a n o
w r a z z komasacją, nie zawsze b y l i zainteresowani i dostrzegali potrzebę
scalania gruntów. Zdarzało się- więc często, że sprzeciwiali się ostro
samorzutnie
p o d e j m o w a n y m a k c j o m k o m a s a c y j n y m . Stanowisko,
j a k i e zajmowała biedota w i e j s k a oraz znaczna część gospodarzy śred­
n i c h , tłumaczono z w y k l e w l i t e r a t u r z e j a k o przyzwyczajenie do t r a ­
dycyjnego gospodarowania i przywiązanie do k o n k r e t n e g o ojcowego zagona. Ta ostatnia i n t e r p r e t a c j a nie w y d a j e się j e d n a k właściwa, ponie­
waż przywiązany do „ojcowizny" mógł być i właściciel większej ilości
z i e m i . N i e uwzględnia ona, że gospodarze średni i biedota w i e j s k a opie­
r a l i swoją gospodarkę hodowlaną, która była p o d s t a w o w y m artykułem
10

n

1 2

Wobec b r a k u przepisów p r a w n y c h .
Gospodarze zamożni najczęściej tłumaczyli bojkot komasacji ze strony b i e d ­
nych t y m , że scalenie położyłoby kres p r a k t y k o w a n e j od l a t przez t y c h ostatnich
kradzieży z cudzych pól.
Por. W. G r a b s k i , Materiały w správné włościańskiej, t. 3, Warszawa
1919.
10

11

12

�P O S T A W Y

MIESZKAŃCÓW

WSI W O B E C

K O N F L I K T U

139

i c h z b y t u —• a zatem k o n t a k t u r y n k o w e g o — n a wspólnotach w i e j s k i c h
i s e r w i t u t a c h , które p r z y a k c j i scaleniowej l i k w i d o w a n o . Co więcej
na s k u t e k zróżnicowanej jakości gleby w y k o r z y s t y w a l i o n i n i e w i e l k i e ,
urodzajniejsze kawałki g r u n t u wśród pól o r n y c h pod zagony w a r z y w ­
ne. P r z y skomasowanych g r u n t a c h wydzielenie t a k i c h areałów z więk­
szego obszaru było już u t r u d n i o n e i częstokroć chłopi b y l i zmuszeni
rezygnować z którejś z dotychczas u p r a w i a n y c h roślin, co p r z y gospo­
darce samożywieniowej było dość i s t o t n y m m a n k a m e n t e m . Równocześ­
nie, ponieważ zazwyczaj najuboższych gospodarzy nie stać było n a
pokrycie pełnych kosztów przeprowadzenia scalenia oraz opłacenie m i e r ­
niczego i i n n y c h urzędników a d m i n i s t r a c j i , z reguły spychano i c h na
ziemie najgorsze, częstokroć jeszcze n i e w y r o b i o n e . Dlatego też d l a
n i c h •— p r z y p r z e w i d y w a n y c h , w y s o k i c h nakładach — zapowiadały się
m i n i m a l n e korzyści. Stąd też i c h niechęć do scalania wynikała również
z r a c j o n a l n y c h przesłanek ekonomicznych, a n i e j e d y n i e z s e n t y m e n t u
„do ojcowskiego zagona".
Reasumując dotychczasowe rozważania możemy bez obawy z a r y z y k o ­
wać twierdzenie, że w t y c h wsiach, w których prestiż t r a d y c y j n y c h
i współczesnych autorytetów ( t a k i c h j a k : kościół, szkoła, czy l o k a l n a
administracja niższego szczebla) jest n i e w i e l k i n a kształtowanie się
postaw i zachowań ludności mają bezpośredni wpływ poczynania i w z o ­
r y postępowania miejscowych autorytetów osobowych. Właśnie one s k u ­
piają wokół siebie t y c h w s z y s t k i c h , których interesy reprezentują i któ­
r z y przyswajają sobie i c h postawy. Wyd a je się, że przedstawione i n f o r ­
macje pozwalają również odpowiedzieć na p y t a n i e : jaką rolę w s y t u a ­
cjach antagonistycznych o d g r y w a p o d m i o t sporu •— ziemia, i j a k i e j e j
w a l o r y są bezpośrednimi p r z y c z y n a m i zadrażnień. Otóż m i m o że w a r ­
g u m e n t a c j i rolników na p l a n p i e r w s z y w y s u w a n e są zawsze f u n k c j e
ekonomiczno-zabezpieczające ziemi, to jednak decydujące znaczenie dla
zaistnienia k o n f l i k t u i jego rozprzestrzenienia m a f a k t bardzo silnie
rozbudowanego w świadomości ludności poczucia własności ziemi. D l a ­
tego też w sytuacjach antagonistycznych w a l o r y ekonomiczne z i e m i
zostają niejako przesunięte n a dalsze miejsce, a dominującą rolę o d ­
g r y w a s u b i e k t y w n e p o j m o w a n i e posiadania.
1 3

Postawy ludności w i e j s k i e j do ziemi w sytuacjach k o n f l i k t o w y c h
d e t e r m i n o w a n e były różnymi p r z y c z y n a m i s p r a w c z y m i . Najważniejsze
znaczenie miały wśród n i c h j e d n a k i n d y w i d u a l n e odczucia o c h a r a k t e ­
rze r a c j o n a l n y m i i r r a c j o n a l n y m . P r z y t y m należy zaznaczyć, że
w c h w i l i r o z w o j u k o n f l i k t u „o ziemię" zazwyczaj m a m y do czynienia
z zatarciem głównego celu, do jakiego zmierzały zwaśnione strony.

A z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku badanej w s i .

�140

MIROSŁAWA

DROZD-PIASECKA

W jego miejsce rodzi się wiele celów i wartości i n n y c h , pozornie od­
ległych i n i e związanych ze sobą oraz działań zmierzających je d ynie
do wyrządzenia szkody p r a w d z i w e m u i r z e k o m e m u p r z e c i w n i k o w i .
W świetle p r z e d s t a w i o n y c h d a n y c h można również stwierdzić, że
akcje scaleniowe przeprowadzane w przeszłości na obszarze k r a j u w y ­
woływały postawy zarówno p o z y t y w n e , j a k i n e g a t y w n e . W t y m r o ­
z u m i e n i u sytuacja zaistniała współcześnie na południowo-wschodnim
Mazowszu jest t y p o w a i dla i n n y c h okolic k r a j u . W y d a j e się więc, że
m a m y do czynienia z pewną trwałością i powszechnością postaw l u d ­
ności w i e j s k i e j w stosunku do z i e m i i komasacji. Jednak m i m o zbież­
ności wypadków i i d e n t y c z n y c h zachowań i c h bezpośrednie podłoże
jest odmienne. W e w s i D . n i e spotkaliśmy się z o s t r y m dychotomiczn y m podziałem, j a k i był w i d o c z n y w e wsiach scalanych przed I I wojną
światową, a który polegał na t y m , że negatywne p o s t a w y w stosunku
do komasacji reprezentowała ludność uboga, natomiast w y r a z i c i e l a m i
p o z y t y w n y c h b y l i gospodarze zamożni, dążący do w y k o r z y s t a n i a k o ­
n i u n k t u r y na u t o w a r o w i e n i e p r o d u k c j i r o l n e j . J a k powiedziano, oba
stanowiska p o d y k t o w a n e były przede w s z y s t k i m r a c j a m i ekonomiczny­
m i , a zatem uzależnione od czynników gospodarczo-społecznych. N a
obecne postawy mieszkańców komasowanej w s i w większym s t o p n i u
wpłynęły j e d n a k c z y n n i k i emocjonalne (psychologiczne), m i m o że w w y ­
s u w a n y c h przez n i c h argumentach kładziono nacisk przede w s z y s t k i m
na racje ekonomiczne. Oddziaływanie czynników emocjonalnych było
szczególnie widoczne w t o k u prac scaleniowych i bezpośrednio po i c h
zakończeniu.
Współcześnie w gronie t y c h , którzy pragnęli przeprowadzenia k o ­
masacji, znaleźli się i n n o w a t o r z y r o l n i c t w a : element najbardziej po­
stępowy, rozumiejący, że j e d y n i e tą drogą możliwa jest zwyżka docho­
dowości gospodarstw. N i e zawsze b y l i to r o l n i c y najzamożniejsi, lecz
częstokroć właśnie małorolni, pragnący przestawić swoje gospodarstwa
na specjalizację określonej gałęzi p r o d u k c j i r o l n e j . Mieliśmy więc
w t y m p r z y p a d k u do czynienia z odmienną sytuacją niż ta, j a k a t o w a ­
rzyszyła a k c j o m scaleniowym przed 1939 r.
Sytuacja obserwowana współcześnie świadczy o r a c j o n a l n y c h posta­
w a c h wobec ekonomicznych walorów ziemi wśród w s z y s t k i c h k a t e g o r i i
rolników w e w s i . W odróżnieniu do okresu poprzedniego, k i e d y racjo­
nalne postawy względem gospodarstwa wyrażały się w dążeniu do s t w o ­
rzenia warunków zaspokajających potrzeby samożywieniowe r o d z i n y
chłopskiej, obecnie coraz częściej wyrażają się one w dążeniu do specja­
l i z a c j i w ściśle określonym k i e r u n k u p r o d u k c j i r o l n o - h o d o w l a n e j . N a ­
leży j e d n a k zaznaczyć, że współcześnie, m i m o postępującego procesu
racjonalizacji postaw wobec podstawowego w a r s z t a t u p r a c y r o l n i k a ,
w sytuacjach k o n f l i k t o w y c h mieliśmy do czynienia przede w s z y s t k i m
z i r r a c j o n a l n y m podejściem do z i e m i i gospodarstwa. W y d a j e się, że

�P O S T A W Y MIESZKAŃCÓW W S I WOBEC

141

KONFLIKTU

wyjaśnienie tego p a r a d o k s u jest możliwe j e d y n i e na płaszczyźnie współ­
p r a c y ze specjalistami z d z i e d z i n y p s y c h o l o g i i społecznej.
Dokonana
o

wyjątkowej

zachowań
w

analiza

materiału p o z w a l a

trwałości

wysunąć

jednego z t r a d y c y j n y c h

społeczności w i e j s k i e j .

również

W z o r e m t y m jest

s t o s u n k u do „obcych" oraz i z o l o w a n i e i c h w

twierdzenie

kulturowych

wzorów

postawa

„nieufna"

środowisku

wiejskim.

Zaznaczyła się ona wyraźnie w zachowaniach mieszkańców w s i D. o d ­
nośnie do „ludzi z zewnątrz" — geodetów i p r z e d s t a w i c i e l i k o m i s j i sca­
leniowych.

Мирослава Дрозд-Пясецка

ПОЗИЦИИ ЖИТЕЛЕЙ ДЕРЕВНИ В КОНФЛИКТНОЙ СИТУАЦИИ,
ВОЗНИКШЕЙ НА ПОЧВЕ ЛИКВИДАЦИИ ЧЕРЕСПОЛОСИЦЫ
Резюме
В работе обсуждаются итоги исследований позиций иповедения сельского коллектива
в особой, конфликтной ситуации, имевшей место вследствие проведенной в 1970г. ликви­
дации чересполосицы в одной из деревень юго-восточной Мазовии.
Результаты анализа материала позволили обнаружить 4позиции по отношению кпред­
ставленному проекту укрупнить земельные участки: А — отрицательные позиции, Б — по­
зиции положительные, но со многими возражениями, В —положительные позиции, Г —
нейтральные позиции. Сверх того установлено, что вдеревне выделились 2 вида руководи­
телей: X — возглавляющий группу отрицательных позиций и У —представляющий лиц
с положительной позицией. Одновременно выделено 3 типа позиций по отношению кходу
работпо укрупнениюземельных участков, работе инженера-геодезиста, его честности и про­
фессиональному знанию дела: положительные, отрицательные, нейтральные.
В рассуждениях учтена также роль внешних факторов при возникновении позиций по
отношению кземле в конфликтных ситуациях ипредпринята попытка определить, сущест­
вует ли историческая обусловленность социальных позиций и поведения по отношению
к земле в антагонистических ситуациях.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6341" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6321">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a782f81ac87bf5177c6fd97101848a0c.pdf</src>
        <authentication>e6aa5024e0ad8f204e1591827bf915cb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75532">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1712</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75533">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75534">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1584</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75535">
                <text>Postkomunizm. Ideowe i społeczne płaszczyzny dialogu / ETNOGRAFIA POLSKA 2002 t.46</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75536">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2002 t.46, s.5-28</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75537">
                <text>Drozd-Piasecka, Mirosława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75538">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75539">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75540">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75541">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75542">
                <text>A

R

T

Y

K

U

Ł

Y

„Etnografia Polska", t. X L V I : 2002, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Warszawa

POSTKOMUNIZM. IDEOWE
I SPOŁECZNE PŁASZCZYZNY DIALOGU

Wyrazy: 'postkomunizm', 'postkomunistyczne' weszły na trwałe do naszego
języka (potocznego, literackiego i naukowego) bezpośrednio po upadku „bloku
sowieckiego" i związanego z nim ustroju politycznego. Stosowane są one dość
dowolnie, zwykle dla podkreślenia trwałości - uznanych za komunistyczne
- sposobów myślenia lub działania konkretnych osób i instytucji .
W trakcie kilkunastoletnich zainteresowań procesami obecnej transformacji
społeczno-gospodarczej polskiej wsi miałam niejednokrotnie do czynienia z róż­
nie artykułowanymi wypowiedziami i zapisami określającymi postkomunizm.
Dotychczasowe definicje postkomunizmu są w większości opisowe. Przy czym
najszersza i najbardziej oczywista stwierdza, że jest to wszystko to, co nastąpiło
po systemie komunistycznym (Kofman, Roszkowski 1999, s. 142). W literaturze
naukowej niektórzy autorzy zachodni używają określenia postkomunizm do łącz­
nego opisania sytuacji krajów byłego bloku radzieckiego po 1989 r. i samej trans­
formacji ustrojowej. Rzadziej pojęcie to jest stosowane jako składnik procesu
transformacji i wówczas znaczy tyle, co zbiór reliktów przeszłości. W przed­
stawionym tu tekście postaram się uporządkować, a także przybliżyć konteksty
i okoliczności występowania słowa 'postkomunizm'. Chciałabym też ukazać
realia społeczno-ekonomiczne, w jakich ma miejsce dyskurs o postkomunizmie.
Za podstawę do wniosków posłuży mi analiza przekazów prasowych, uzupeł­
niona wynikami najnowszych badań socjologicznych nad społeczeństwem polskim.
1

INTELEKTUALNA PŁASZCZYZNA POSTKOMUNIZMU

W żargonie politycznym 'postkomunizm' jest jednym z najczęściej używanych
słów. Jego zakres nie jest jednak dokładnie sprecyzowany. Pojęciu temu przypisuje
się wiele różnorodnych znaczeń. Paweł Śpiewak, historyk idei, socjolog, w jed­
nym z wywiadów wyraził głębokie przekonanie o istniejącym nadal problemie
1

Z całą świadomością pozostawiam do innych studiów rozważania, na ile satelitarne pań­
stwa ZSRR, w tym także Polska, były socjalistyczne, a na ile komunistyczne. Istotne jest dla
mnie w tym miejscu głównie stwierdzenie, że w konkretnej rzeczywistości historycznej zaistniał
termin 'postkomunizm'.

�6

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

postkomunizmu. Określił go mianem choroby, która przenika cały ustrój państwa
i dotyka całą sferę publiczną, która sprawia, że mamy dzisiaj niemal dokładnie
takie państwo, jakie próbowaliśmy pokonać przed 1989 r. Przy tym nie jest to pro­
blem formacji politycznych wywodzących się ze starego reżimu, ani [...], jaka par­
tia będzie rządzić, ale programu politycznego zapewniającego wolność polityczną
oraz codzienny porządek i ład organizacyjny (Informacja Polityka 2000, s. 112).
Jerzy Surdykow ski, w felietonie pt. „Niewola z wyboru", zastanawia się czy
postkomunizm odnosi się do byłych komunistów i krajów, które nie w pełni
wyzwoliły się z upadłego ustroju, czy też Polska jest dlatego krajem postkomu­
nistycznym, że nadal nie sprywatyzowano ogromnej części gospodarki, czy też
dlatego, że rządzące koalicje przejęły od komunistów zasadę nomenklatury
(Surdykowski 1999, s. 32).
Francuski historyk, specjalista od Rosji i Europy Wschodniej, profesor Alain
Besancon uważa, że - podobnie jak 'postmodernizm' - 'postkomunizm' jest
terminem właściwym. Istotne jest tylko dokładne zdefiniowanie tego, co się
kryje pod tym pojęciem. Może ono wyjaśniać czy postkomuniści mają analo­
giczny cel z komuną (wszechświatową rewolucję) czy stosują identyczne metody
terroru i fałszu, wierzą w te same prawdy, w walkę klas i gospodarkę planową,
czy też odnosimy je do tego, co nas szczególnie irytuje, a mianowicie - do
samych ludzi, wyznających i realizujących określone idee. Jego zdaniem, okreś­
lenie postkomunizm odnosimy przede wszystkim do ludzi, którzy coraz to
nowym językiem zabiegają o to samo. Najpierw używali oni języka ideologii,
potem - kiedy zdobyli władzę - języka siły, by teraz używać języka interesów.
Ale ich celem jest niezmiennie władza (Czerwony... 1999, s. 34). Przerwanie tej
ciągłość zależy od polityki i biologii.
Od zmiany ustroju upłynęło ponad dziesięć lat. Komuniści, którzy na prze­
łomie lat 80. i 90. rządzili w Europie Wschodniej są już ludźmi starymi i scho­
rowanymi. To pokolenie komunistów w większości dbało o władzę, a nie o włas­
ność, bo nomenklatura i tak miała wszystko, czego potrzebowała. Ci, którzy
pozostają obecnie na kierowniczych pozycjach - w krajach, w których post­
komuna jest u władzy - za czasów realnego socjalizmu byli młodzi i naiwni,
nie zdążyli pobrudzić sobie rąk (tamże, s. 34). Ci młodzi, jak uważa Besancon:
są jeszcze gorsi od poprzedników. Jako pierwsi wykorzystali sytuację i okopali
się w szańcach własności [...]. Mają wszystko: pozycję, bogactwo i demokra­
tyczną legitymizację (Czerwony... 1999, s. 34).
Andrzej Szczypiorski, zastanawiając się nad procesami transformacji, dostrze­
gał ten sam sposób myślenia i te same nawyki u obecnych przedstawicieli socjal­
demokracji, jak u dawnych komunistów. Pisał: Ale jestem naiwny, jeśli się jesz­
cze dziwię i zdumiewam, że to są przecież dokładnie ci sami ludzie. Te same
r

2

2

Członek Institut de France, autor kilku książek o komunizmie. Jego Anatomia widma
- ekonomia polityczna realnego socjalizmu była wydana u nas w drugim obiegu podczas stanu
wojennego, a kolejną, Przekleństwo wieku: o komunizmie, nazizmie i wyjątkowości Shoah, opubli­
kował w 2000 r. Czytelnik.

�POSTKOMUNIZM. IDEOWE I SPOŁECZNE PŁASZCZYZNY DIALOGU

7

nawyki, ten sam sposób myślenia. Mogą sto razy powtarzać, iż nawrócili się
z komunizmu na socjaldemokratyzm, lecz tacy z nich dzisiaj socjaldemokraci,
jak niegdyś komuniści [...] Ludzie dzisiejszej władzy są wychowankami epoki
gierkowskiej, kiedy kwestie ideowe już literalnie żadnej roli nie odgrywały,
bo wtedy szło tylko o władzę, o socjotechnikę sprawowania władzy, o korzystanie
z przywilejów władzy, o uczynienie z władzy jedynego sensu i celu działań,
o rozkosz posiadania władzy, słowem - o władzę dla władzy, czyli najbardziej
nihilistyczny i demoralizujący światopogląd polityczny, jaki w ogóle może być
przedmiotem ludzkiego myślenia [...] (Szczypiorski 1996b, s. 86).
Polscy komuniści, według Besancona, znakomicie opanowali umiejętność
przywdziewania patriotycznego kostiumu. Jeśli nie od razu, w 1945 г., to już od
czasu Gomułki (1956 r.) wmawiali narodowi, że powinien ich kochać, bo są
mniejszym złem niż Sowieci (Czerwony... 1999, s. 35). Mistrzem w stosowaniu
tej hipokryzji był, jego zdaniem, generał Jaruzelski, którego - po odczycie na
paryskiej Sorbonie - studenci uważali za bohatera.
Wśród różnic między komunistami a postkomunistami zwraca uwagę całko­
wity brak u tych ostatnich więzi poziomych, tzw. internacjonalizmu proletariac­
kiego. Komuniści jeździli głównie do Moskwy, ich następcy natomiast nie odwie­
dzają się nawet po sąsiedzku. Można to interpretować jako wynik braku ośrodka
kierowniczego, ale także jako manifestację patriotyzmu, według Besancona,
bardzo ostentacyjną po tylu latach uległości wobec Moskwy.
Dążeniem partii postkomunistycznych w krajach byłego bloku wschodniego
nie jest wspólna ojczyzna proletariacka, ale Unia Europejska. Może się wydać
paradoksem, że dzięki kapitalistycznej unii możliwe się stanie odrobienie strat
spowodowanych przez komunizm.
Leszek Kołakowski w tekście Upadek komunizmu jako problem filozoficzny
napisał, że wbrew oczekiwaniom klęska komunizmu nie spowodowała przeło­
mu, lecz była czasem pomieszania i konfuzji. Krajobraz polityczny ze Związkiem
Sowieckim i blokiem komunistycznym wydawał się stosunkowo przejrzysty. Jasny
był podział na totalitaryzm, demokrację i wszystkie sprawy można było odnieść
do tego fundamentalnego przeciwstawienia. Gdy upadł blok komunistyczny, za­
nikły proste punkty odniesienia i orientacji (Wiek... 1999, s. 19). Nasiliło się
uczucie niepokoju o dalsze losy cywilizacji.
Leszek Kołakowski wyznaje w wywiadzie przeprowadzonym przez B. Wildsteina, że już sam nie wie, co jest na prawicy, a co na lewicy i - kontynuując
- stwierdza, że mało go to w ogóle interesuje. Oczywiście, istnieją jakieś trady­
cyjne podziały, ale ich ideologiczna treść jest już nieważna. Również w Polsce.
Mówi się wprawdzie: lewica-prawica, ale gdzie jest ta ideologia lewicowa czy
prawicowa? Wśród osób określających się dziś w Polsce jako prawica najwięcej
jest takich, które chciałyby zwiększenia państwowego interwencjonizmu, czyli
starej, lewicowej, socjalistycznej zasady [...] (Wiek... 1999, s. 20).
Komunizm był utopią, wcieleniem uniwersalnej tęsknoty za rajem na ziemi.
Pozostaje zatem pytanie: jaką formę realizacji znajdzie sobie ta tęsknota po
jego upadku?

�8

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

Kołakowski nie obawia się powrotu komunizmu w takim sensie, w jakim
istniał w ideologii i praktyce bolszewickiej. Niezależnie od swoich intencji ko­
munizm bolszewicki (leninowsko-stalinowski) stał się ideowym zapleczem
Czwartego Rzymu. Był kolejną próbą uczynienia z Moskwy ośrodka duchowej
przemiany świata [...] Mogą się pojawić inne formy totalitaryzmu (Wiek... 1999,
s. 19). Na razie wydaje się to niemożliwe z racji upowszechnienia internetu,
telewizji satelitarnej, komputeryzacji, radiofonizacji etc. Jednym z fundamentów
komunizmu był bowiem monopol informacji i komunikacji. Obecnie powrót
totalitaryzmu w tradycyjnej postaci jest więc nieprawdopodobny. Ale równo­
cześnie pojawiają się niepokojące siły mentalne i społeczne. Zastanawiamy się
np. nad fenomenem polegającym na występowaniu tzw. globalizacji przy jedno­
czesnej eksplozji nacjonalizmów i trybalizmów.
Świadomość utopijna jest częścią psychiki człowieka, nie ma więc powodu
do jej zaniku. Jej podstawowym elementem jest próba stworzenia techniki,
dzięki której osiągniemy powszechne ludzkie braterstwo. Wiara w taką technikę
otwiera już drzwi do niewolnictwa, gdyż tylko poprzez zniewolenie powszechne
można uzyskać pozory owego powszechnego braterstwa (Wiek... 1999, s. 19).
Dobrowolne łączenie się małych grup na zasadzie idei braterstwa jest możliwe.
Przykładem tego są klasztory, czy - kiedyś - izraelskie kibuce. Jednak idea
instytucjonalnego braterstwa na wielką skalę jest drogą do rządów totalitarnych.
Ale mimo to utopijna świadomość, rozpaczliwa wiara, że można ustanowić
niezawodną, braterską wspólnotę ludzi za pomocą technicznych środków, nie
zginie (Wiek... 1999, s. 19).
Jerzy Surdykowski zwraca uwagę na podstawową cechę utrwaloną przez
komunizm - mentalność niewolniczą. Komunizm upadł z wielu powodów,
m.in. dlatego, że obiecywał ludziom warunki życia, których zrealizować nie był
w stanie, co wywołało bunt nawet początkowo przekonanych do jego idei,
a także dlatego, że jego struktura okazała się całkowicie niewydolna. Upadek
komunizmu nie oznacza jednak kresu mentalności niewolniczej.
Mentalność niewolnika nie jest wyłącznie cechą jednostek. Widoczna jest ona
także w zachowaniach różnych organizacji i ugrupowań partyjnych oraz związ­
kowych, ściślej w ich programach, deklaracjach, wystąpieniach przywódców
i innych tekstach. Świadczyć o tym może obserwacja Wacława Wilczyńskiego
dotycząca AW„S".
Charakteryzując to ugrupowanie i jego zachowanie, napisał on m.in.: [...] Jest
to audytorium na ogół słabo wykształcone, żywiące się złudzeniami, oczekujące
wszystkiego nie od normalnych demokratycznych instytucji, nie od siebie, lecz od
przywódców, od państwa, które wszystko da lub w jakiś cudowny sposób zapewni
rozmnożenie dóbr, ukarze winnych, odbierze wyzyskiwaczom, zagwarantuje rów­
ność, sprawiedliwość itd. (Wilczyński 1997, s. 54).
Rodzi się, zatem pytanie o różnicę między niewolnikiem a człowiekiem wol­
nym. Zdaniem Jerzego Surdykowskiego, nie należy jej upatrywać w wykształ­
ceniu czy zamożności, lecz w predyspozycjach psychicznych - „w duszy".
Niewolnik może obalić najbardziej represyjną władzę. Czyni to, aby „odegrać

�POSTKOMUNIZM. IDEOWE I SPOŁECZNE PŁASZCZYZNY DIALOGU

9

się" za wcześniejsze poniżenie. Zaraz jednak potem oddaje rządy pierwszemu
lepszemu krzykaczowi, który uwiedzie go kolejną obietnicą „świetlanej przy­
szłości" [...]. W ten sposób niewolnik zrywa jedno jarzmo tylko po to, aby
nałożyć sobie drugie, może jeszcze gorsze (Surdykowski 1999, s. 32). Inaczej
postępuje człowiek wolny. Wie on, że „świetlanejprzyszłości"
nie ma, a prorocy,
którzy ją obiecują pod warunkiem powierzenia im rządów to tylko spragnione
władzy watażki albo odurzeni własnym kłamstwem szarlatani. Człowiek wolny
wie, że po obaleniu lub abdykacji tyrana nie oczekuje go nowa, barwna i fascy­
nująca utopia, że nie ma sposobu, aby szybko „zrobiło się dobrze", że trzeba
będzie mozolnie borykać się tak z niedoskonałością ludzkiej natury, jak i z po­
zostałościami upadłego systemu (Surdykowski 1999, s. 32).
Wobec tych okoliczności i predyspozycji natury ludzkiej objawienie się
wolności (z jej nową ofertą) może zostać odrzucone lub przyjęte niechętnie jako
trudne, odstręczające, oczywiście mniej przyjemne od kłamstwa i złudy, które
oferuje „szarlatan kolejnej niewoli" (s. 32). Efektem jest „ucieczka od wol­
ności" , która kusiła człowieka już od początku świata. Wolność zawsze, jak
jabłko Ewy, złożona jest w ręce człowieka i tylko od niego zależy czyją odrzuci,
czy odważnie nadgryzie.
Kuszenie odrzuceniem wolności na rzecz bezpieczeństwa niewolnika, tęsknota
za dobrym wodzem nie ustaje nawet w demokracji. Pisał o tym już 150 lat temu
wnikliwy obserwator młodej demokracji amerykańskiej, Alexis de Tocqueville:
Naszych współczesnych ustawicznie zżerają dwie sprzeczne ze sobą namiętności:
potrzeba, żeby ktoś prowadził ich za rękę i pragnienie zachowania wolności.
[...] Marzą więc o jednej opiekuńczej i wszechobecnej władzy, którą wybieraliby
jednak wszyscy obywatele. Mylą centralizację z suwerennością ludu. To im przy­
nosi ulgę (cyt. za: Surdykowski 1999, s. 32). Ta myśl, według Surdykowskiego,
znakomicie pasuje do naszych czasów i dzisiejszej Polski. Jego zdaniem, sednem
komunizmu nie była ani władza komitetów partyjnych, ani presja sowiecka,
ani nawet wszechobecność bezpieki. Była nią mentalność niewolnika, [...] nie­
skłonna do podjęcia ryzyka wolności. [...] Nie warto więc mozolnie borykać
się z niedoskonałościami demokracji, której się nie zna i nie pojmuje, lepiej
i łatwiej byłoby dostrzec takiego proroka i oddać mu się w wiodącą do szybkiego
błogostanu niewolę (s. 32).
Mentalność niewolnika powoduje, że wraz z postępem demokracji wręcz ma­
leje odsetek chętnych do podjęcia trudnego dylematu wyboru. Wyrazem tego
jest niska frekwencja Polaków w wyborach, skłonność wielu z nich do wiary
w zapewnienia o dobrobycie przypadkowemu, ale brutalnie krytykującemu
to, co jest i barwnie roztaczającemu miraż utopii, kandydatowi i wyniesienie go
do godności „wodza narodu". To, że jest to utopia, która nie ma żadnych szans
realizacji nie ma znaczenia. Przykładem takich zachowań jest przypadek Stana
3

3

Zawarta w tytule głośnej książki Ericha Fromma. W Biblii - Adam, odmawiając jabłka,
może pozostać w uległości i niewiedzy, przyjmując je zyskuje wiedzę, bierze swój los we własne
ręce, skazując się na samodzielne borykanie się z nim.

�10

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

Tymińskiego (1990 г.), Lecha Wałęsy (1993 г.), Mariana Krzaklewskiego
(1997 г., chociaż tej roli nie podjął), a obecnie Andrzeja Leppera.
W jednej z prac L. Kołakowskiego czytamy: Klopot z demokracją jest taki, że
nie wydziela żadnych ideologicznych czadów zniewalających umysły młode i na­
iwne (cyt. za: Surdykowski 1999, s. 33). Wciąż więc dorastają kolejni fałszywi
prorocy, którzy będą zyskiwać fanatycznych zwolenników i stawać na ich czele.
Do wolności trzeba dorosnąć. Nie przychodzi ona wraz z wolnymi wybo­
rami, ale z wykształceniem mechanizmów demokratycznych. W Polsce są już
zręby społeczeństwa obywatelskiego, istnieją organizacje pozarządowe, samo­
rząd lokalny, ale droga od komunizmu do demokracji jest jeszcze daleka. Pod
tym względem Polska jest krajem mocno postkomunistycznym. Co więcej,
rozbudowana „mentalność niewolnicza", tęsknota za „dobrym wodzem", będzie
spychać nas z drogi do demokracji w każdym kryzysie, powodującym frustracje
i spadek zaufania do aktualnych ekip rządzących-władzy (Surdykowski
1999, s. 33). Człowiek wolny, świadomy obywatel państwa demokratycznego,
pojmuje znaną maksymę Winstona Churchilla, że demokracja jest „najlepszym
z kiepskich ustrojów".
Według Surdykowskiego (1999, s. 33) demokracja jest ustrojem najtrudniej­
szym, ponieważ wymaga odpowiedzialności wolnego człowieka. Tylko dyktatura
jest łatwa, bo wymaga posłuchu niewolnika, którego „dobry król", albo wódz
wyzwala od ciężaru ponad siły - od wolności wyboru. W czasie kryzysów („za­
krętów politycznych") ma on przede wszystkim świadomość, że nie ma „łatwych
recept" na opanowanie sytuacji. Wie on także, że człowiek jest tworem niedo­
skonałym, omylnym i grzesznym, a zatem nigdy nie będzie idealnie. Dobrze,
jeśli będzie trochę lepiej. Władza jest tak samo niedoskonała, jak i rządzeni, nie
należy zatem w porywie gniewu występować brutalnie przeciwko niej, ale nie­
ustannie „patrzeć jej na ręce". Obywatel ten rozumie, że decyzje podejmuje się
na drodze kompromisów, w których wszyscy trochę tracą, ale więcej zyskują.
Nie wierzy w opowieści o genialnych decyzjach i rozwiązaniach przynoszących
oszałamiające, natychmiastowe zyski pod warunkiem przepędzenia kilku pod­
stępnych wrogów i „jak ognia" wystrzega się charyzmatycznych kandydatów
na zbawców narodu. Ta wiedza jawi się w praktyce jako bardzo gorzka, przy­
wołująca powiedzenie „gorzki smak wolności", a powściągliwa postawa wobec
rzeczywistości jest niezwykle trudna do osiągnięcia.
Andrzej Szczypiorski uzasadniał: Państwo dyktatury, które arbitralnie decy­
dowało o sposobach zachowań oraz granicach samodzielności swych poddanych,
dawało jednocześnie ludziom słabym i niedojrzałym pewien niebywały komfort,
którego świat wolny i demokratyczny stanowczo odmawia. Tamto państwo nie
4

4

Wolność - pisał Andrzej Szczypiorski - jest dla wielu ludzi ciężarem, nie mogą sobie zna­
leźć miejsca w kraju, gdzie każdy ma prawo dokonywania takich wyborów, jakie mu dogadzają
i gdzie już nikt nie ma przywileju dyrygowania wyborami współobywateli. Są u nas ludzie, którzy
po prostu boją się wolności [...] Pewni ludzie nie chcą zrozumieć i zaakceptować, że każdy ma
prawo żyć tak, jak mu się podoba [...] (Szczypiorski 1996a, s. 99).

�POSTKOMUNIZM. IDEOWE I SPOŁECZNE PŁASZCZYZNY DIALOGU

11

tylko decydowało o wszystkim, ale także za wszystko brało odpowiedzialność.
„Nieopisana lekkość bytu" - mówiąc słowami Kundery. Dziś przyszedł czas
duchowej dojrzałości i suwerenności. Dla pewnych ludzi to jest sytuacja nie do
zniesienia, ponieważ odpowiedzialność traktują jako ciężar ponad siły. Tacy
ludzie nigdy nie zaznają spokoju w demokratycznym państwie [...] Uczynią
oni wszystko [M.D.-R] byle tylko się uchylić od przywileju samodzielnego,
swobodnego wyboru, bo on nakłada na człowieka ciężary
odpowiedzialności
(Szczypiorski 1996a, s. 99). Dopiero, gdy dostatecznie duża liczba obywateli
dorośnie do demokracji, państwo przestanie być postkomunistyczne czy też
posttotalitarne (Surdykowski 1999, s. 33).
Zdaniem Surdykowskiego, odpowiedź na pytanie o kres komunizmu w Polsce
nie jest obecnie możliwa. Dzisiejszy model demokracji zachodniej, bardzo
odbiegający od swego klasycznego pierwowzoru, nie daje dobrych wzorów do
naśladowania. Współczesna „demokracja telewizyjna" Ameryki i Europy Zachod­
niej nie zostawia czasu na dialog świadomych obywateli, w którym krystalizują
się sądy o sprawach publicznych, dochodzi się do kompromisu. W demokracji
telewizyjnej nie głosuje się na programy, bo albo nie są znane, albo nie traktuje
się ich poważnie, lecz na osobę przywódcy, jego wygląd, uśmiech (także żony),
na sprawność wizażystów i techników od public relations. Tymczasem „zakręty
na drodze do wolności" - jak ostrzega Surdykowski - będą ostre (s. 33).
Zwracał już na to uwagę A. Besancon, że tam, gdzie w demokratycznych
wyborach oddawano głosy na postkomunistów, w rzeczywistości oddawano je
przeciw twardym wymogom życia, przeciw kosztom wychodzenia z realnego
socjalizmu, a w niektórych wypadkach przeciw niezręcznym politykom prawicy
(Czerwony... 1999, s. 34) i niemal we wszystkich krajach byłego bloku wschod­
niego po okresie rządów poskomunistów do władzy dochodziła prawica.
Płaszczyzna intelektualnych rozważań o postkomunizmie, jak się okazuje, jest
bardzo szeroka. Oscylują one między filozoficznymi problemami totalitaryzmu,
wolności, natury ludzkiej i demokracji, a realiami życia społecznego byłych
krajów komunistycznych. Jakie postawy społeczne pozostawił po sobie ustrój
komunistyczny w Polsce i w jakim kontekście są one najbardziej widoczne?
Będzie to przedmiotem moich dalszych refleksji.

SPOŁECZNA PŁASZCZYZNA POSTKOMUNIZMU
POSTKOMUNIZM SOCJALNY

Za kosztowny, a zarazem spektakularny relikt komunizmu uważane są różnego
rodzaju osłony socjalne, określane potocznie jako spadek po PRL. Socjalizm miał
„przyzwyczaić" do nich różne grupy zawodowe, które teraz nie tylko żądają
ich utrzymania, ale wręcz domagają się kolejnych przywilejów. W opracowa­
niach naukowych i publicystyce postawy te są interpretowane jako zachowania
typowo postkomunistyczne.

�12

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

Profesor Jan Winiecki, z Uniwersytetu Europejskiego we Frankfurcie,
porównując gospodarkę Starego Kontynentu i Ameryki, pisał: W świecie postko­
munistycznym upowszechniły się postawy żebraczo-roszczeniowe. Ale te postawy
nie są czymś obcym w Europie Zachodniej (Olejnik i inni 2000, s. 28). Sedno
problemu, jego zdaniem, polega na tym, iż: Państwo opiekuńcze powoduje koro­
zję moralną wolniej niż komunizm, ale działa w ten sam sposób (s. 28). Efektem
państwa opiekuńczego w Europie jest wzrost poziomu bezrobocia. Podczas, gdy
najlepsze wyniki w walce z bezrobociem osiągają kraje, w których obciążenia
socjalne są najniższe.
W tym miejscu nie jest istotne to, że także w krajach o starej i rozwiniętej
demokracji istnieją w obrębie branż przywileje pracownicze, ani też ich rodowód.
Przypomnę tylko, że polski chłop pańszczyźniany, a także robotnik folwarczny
w I I Rzeczypospolitej, otrzymywał od dworu konkretne deputaty. Przywileje nie
są więc „pomysłem" czy „wynalazkiem" komunistów, faktem jest natomiast, że
socjalizm adaptował je do swojego systemu społeczno-ekonomicznego i rozbu­
dował w szczegółach. Część z nich dotąd utrzymała się, bowiem dotychczasowi
beneficjenci, bez względu na zmianę ich sytuacji, nie zgadzają się na jakiekol­
wiek ograniczenia i wyrzeczenia. Faworyzowanie jednych grup pracowniczych
wywoływało i nadal wywołuje negatywne nastawienie i reakcje pozostałych.
Wszak robotnicy Stoczni Gdańskiej, podejmując walkę z komunizmem, głosili
m.in. hasło: „wszyscy mamy jednakowe żołądki".
Wśród różnych przywilejów zawodowych w PRL do najpoważniejszych nale­
żała możliwość wcześniejszego przejścia na emeryturę. Szeroka opinia społecz­
na akceptowała to prawo w przypadku ciężko pracujących fizycznie górników,
hutników, kolejarzy itp., ale już nie przyznawała go pracownikom dokumentacji
i informacji naukowej, kustoszom, bibliotekarzom, wokalistom, muzykom grają­
cym na instrumentach klawiszowych i smyczkowych, chórzystom czy komikom
cyrkowym. Dla hołubionych w latach 70. i 80. górników ukoronowaniem
przyznawanych przywilejów było ustanowienie „Karty górnika". „Kartę" uzy­
skali także hutnicy i nauczyciele (Boruc 1998, s. 40) . Kolejarze i inne osoby
pracujące w PKP (wraz z emerytami), a także ich dzieci, posiadali przywilej
bezpłatnego przejazdu pociągami. Kolejarze otrzymywali też deputat węglowy:
3,6 tony węgla rocznie, mundur, bądź dodatek mundurowy. Znacznie bardziej
wymierne korzyści materialne w postaci zniżkowych biletów lotniczych mieli
pracownicy PLL LOT. Zawodowi wojskowi i policjanci mieli zagwarantowane
nie tylko 50% zniżki kolejowe, dodatek mundurowy, ale i korzystniejsze niż inni
pracownicy „budżetówki" zasady naliczania emerytur i możliwość przejścia
na emeryturę po 15 latach służby. W ich przypadku magnesem przyciągającym
5

5

Gwarantowała im ona m.in. pensum należące do najniższych w Europie (21 godzin tygo­
dniowo), a ich dzieciom pierwszeństwo przyjęcia do internatów, burs i szkół ponadpodsta­
wowych oraz prawo do 50% ulgi na przejazdy pociągami osobowymi. Zachowała też, anachro­
niczny w czasie gospodarki rynkowej, zapis o prawie do dodatkowej powierzchni mieszkalnej
w postaci jednej izby.

�POSTKOMUNIZM. IDEOWE I SPOŁECZNE PŁASZCZYZNY DIALOGU

13

miały być mieszkania służbowe, ale w praktyce pozostały one jedynie martwym
zapisem (Boruc 1998, s. 40).
Odrębne miejsce wśród uprzywilejowanych przypada rolnikom. Wprawdzie
rolnictwo jest sektorem prywatnym, jednak emerytury rolników były w PRL
(i są nadal) nieomal w całości finansowane przez budżet państwa. Rolnicy nie
płacą też podatku dochodowego i wielu z nich korzysta z preferencyjnych kredy­
tów. Rolnicy otrzymali Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego - KRUS,
do której 96% pieniędzy wpłaca budżet państwa, a właściciele gospodarstw opła­
cają symboliczną (w porównaniu z ZUS-em) składkę, taką samą w przypadku
gospodarstwa 4-jak i 500-hektarowego. Składki zróżnicowanej nie mogą płacić,
nikt bowiem nie wymyślił sposobu oszacowania ich dochodów. Nie płacą więc
podatku dochodowego i z tego względu składkę na ubezpieczenie zdrowotne
rolników od 1999 r. również opłaca budżet państwa (Cichocka 1998, s. 18).
Raz przyznane przywileje i ulgi trudno jest odebrać, o czym przekonują się
rządzący, przedstawiając kolejne projekty zmiany Kodeksu Pracy oraz praco­
dawcy podczas negocjacji ze związkami zawodowymi. Związkowcy pytają m.in.
dlaczego rządzący chcą im odebrać część przywilejów, skoro sami z nich korzy­
stają [...] posłowie mają prawo do darmowych przejazdów krajowych, a upo­
sażenia parlamentarzystów i wydatki związane z utrzymaniem biur poselskich
nie są opodatkowane - argumentują (Boruc 1998, s. 41).
Zdaniem wielu liberalnie zorientowanych publicystów, związki zawodowe,
w poczuciu postkomunistycznej sprawiedliwości społecznej, toczą zawzięte boje
0 wzrost wynagrodzeń, nieograniczanie gwarancji socjalnych. Wszelkie inge­
rencje w zakresie zdobyczy socjalnych świata pracy zasługują - według nich
- na jednoznaczne potępienie. Standardy, o które walczą związki zawodowe
są konsekwentnie „propracownicze". Chcąc ochraniać miejsca pracy, torpedują
restrukturyzację przemysłu, żądają wysokich zasiłków, odpraw, organizowania
robót publicznych. Skutek jest taki, że zamiast chronić pracowników, utrwala się
strukturalne bezrobocie (Balicka 1999, s. 62).
Koncepcje państwa opiekuńczego ponoszą na naszych oczach porażkę za
porażką - pisał w felietonie Wacław Wilczyński (1998, s. 47). Kontynuując do­
wodził, iż pochopna rozbudowa najrozmaitszych gwarancji osłabiła tak bardzo
finanse publiczne, nawet najbogatszych państw [jak Niemcy i Francja - M . D.-P],
że nieuchronne staje się wycofanie ze świadczeń uznawanych za stałe zdobycze
państwa opiekuńczego [...] Najkrótsza odpowiedź na pytanie o głębsze źródła
kryzysu państwa opiekuńczego jest prosta - za dużo gwarancji! Za dużo obietnic
egzystencji bez wysiłku [...] (s. 47).
Doskonale już znane zachodnie doświadczenia z państwem opiekuńczym
1 sektorem państwowym, niestety, nie wpłynęły w dostatecznej mierze na poglądy
i preferencje większości polskich kół politycznych. Nie docenia się jeszcze
zależności między poziomem produktu społecznego a dopuszczalnym ekonomicz­
nie stopniem jego redystrybucji. Nadal utrzymuje się przesocjalizowana mental­
ność utożsamiająca perspektywy z gwarancjami [...] Od państwa nie tyle ocze­
kuje się tworzenia warunków sprzyjających przedsiębiorczości,
racjonalnemu

�14

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

gospodarowaniu, ile działań interwencyjnych na rzecz grup nacisku, konkuru­
jących ze sobą w wyścigu do naszych wspólnych pieniędzy [...] Gospodarka
z natury swej nie jest charytatywna. Nadmiernie rozbudowane gwarancje w isto­
cie ograniczają perspektywy i podkopują warunki rozwoju (s. 47).
Przytoczone tu wypowiedzi i przykłady jednoznacznie wskazują na to, że
postkomunizm socjalny ma wciąż trwałe zaplecze w postawach obywatelskich,
tak rządzących, jak i rządzonych, co gwarantuje mu długą jeszcze obecność
w naszej przestrzeni społecznej.
POSTKOMUNIZM SENTYMENTALNY

Innym, wysuwanym przez publicystykę, przykładem myślenia w kategoriach
postkomunistycznych jest gloryfikowanie okresu PRL, kiedy sekretarzem КС
był Edward Gierek (1970-1980). Sam Gierek do końca (zmarł w 2001 r.) bronił
swojej polityki: Huty Katowice, która miała być dobrodziejstwem dla zadymio­
nego Śląska, Portu Północnego, uniezależniającego nas choć trochę od dostaw
radzieckiej ropy, Bełchatowa i dziesiątek innych inwestycji. Bronił planu uregu­
lowania Wisły i żałował, że następne ekipy rządzące nie poszły jego śladem.
Mówił: dzisiaj macie przynajmniej co prywatyzować i sprzedawać. - Historia
uczciwie oceni mnie i lata siedemdziesiąte - powtarzał (Dziadul 1999, s. 26).
Jeszcze w ostatnich latach życia byłego I sekretarza PZPR (zwłaszcza w roku
1999) w publicystyce prasowej przybrała na sile obrona postaci E. Gierka
i jego historycznej roli. Pochlebne opinie o nim wyraził Andrzej Lepper. Maciej
Szczepański (szef telewizji w latach 70., wieloletni bliski współpracownik
I sekretarza КС, jeszcze w okresie pracy w Katowicach, na Śląsku) poświęcił
Gierkowi obszerny elaborat drukowany w odcinkach w Trybunie i wiele cie­
płych słów w wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej. Wygłaszane wówczas
słowa i opinie zdawały się dobrze współbrzmieć z przekonaniami społecznymi
artykułowanymi nie tylko w różnych sondażach i badaniach opinii. W plebiscy­
cie ogłoszonym przez Gazetę w Katowicach - lokalny dodatek Gazety Wyborczej
- na Stu Najwybitniejszych Ślązaków i Zagłębiaków X X wieku, Gierek zajął
drugie, po Korfantym, miejsce. Rolnik z Kułakowic pod Hrubieszowem postawił
Edwardowi Gierkowi pomnik, ale po roku go zburzył, bo rozgłos zaczął prze­
szkadzać w karierze dzieciom zatrudnionym na państwowych posadach. Miesz­
kańcy wsi Waszkowskie koło Zduńskiej Woli podjęli budowę sali gimnastycznej
imienia byłego sekretarza partii. W Łomży powstało Stowarzyszenie Społeczne
Uhonorowania Edw arda Gierka. Podobnego typu akcje zmultiplikowały się po
śmierci Edwarda Gierka w 2001 r. Jego pogrzeb stał się prawdziwą manifestacją
narodową. Wrócono też do oceny prowadzonej przez niego polityki.
Nieodparcie nasuwa się pytanie o przyczyny trwałości tej, jakże żywej dotąd,
dekady komunistycznych dziejów Polski i jej przywódcy.
Wyniki rankingów OBOP dowodzą, że (przy pytaniu o ocenę Gierka) akcep­
tacja ankietowanych rośnie wraz z wiekiem, przy czym jest ona największa
w grupie 40-49 lat (69% przy 15% negatywnych), czyli w pokoleniu, które
r

�POSTKOMUNIZM. IDEOWE I SPOŁECZNE PŁASZCZYZNY DIALOGU

15

w latach 70. wchodziło w swoją dorosłość, kończyło szkoły, zakładało rodziny
i jakoś wkomponowuje Gierka w to doświadczenie. Jest ona najwyższa tam,
gdzie gorsze wykształcenie i sytuacja materialna respondentów. Podobnie
z miejscem zamieszkania. Im mniejsze miasto, tym cieplejsza pamięć. Nie
mówiąc już o wsi (61% ocen pozytywnych przy 12% negatywnych). Tę pra­
widłowość wzmacnia podział według kryterium społeczno-zawodowego:
78%o rolników jest za, 7% przeciw, potem renciści, emeryci, robotnicy i bezro­
botni. Przy tym nie ma większego znaczenia fakt czy ktoś jest wierzący, czy
nie. Pewne znaczenie ma orientacja polityczna (prawicowe poglądy osłabiają
nieco poparcie). Podobnie kształtują się odpowiedzi dotyczące oceny dekady
Gierka (Władyka 1999, s. 20).
Argumenty „za" wszędzie są te same: za Gierka chłopom powodziło się do­
brze, dostali renty, emerytury, mogli brać tanie kredyty. Chłop był wtedy chło­
pem, teraz jest dziadem. Jacek Soska, w radiu „Z", w listopadzie 2001 r. powie­
dział, że ze szczegółowych analiz wynika, iż w tym czasie standard życia
i osiągnięć pracy polskiego chłopa były analogiczne jak francuskiego. Nie tylko
wieś wspomina Gierka z sentymentem. Burmistrz Ustronia (gdzie do śmierci
mieszkał Gierek) - Szwarc - mówił, że w Ustroniu mało kto uważa lata 70. za
czas przegrany dla kraju czy przejedzony, bo żyliśmy na kredyt. Dotąd są
, z tamtych lat szpitale, sanatoria, domy wypoczynkowe, przyzwoita droga, która
dochodzi do miasta. Setki ludzi indywidualnie się pobudowało. Może to wszyst­
ko było za kredyty, ale pieniądze „nie poszły w błoto", przynajmniej tu (Dziadul
1999, s. 24). Nie ulega zatem wątpliwości, że dla współczesnych Polaków
pamięć o dekadzie Gierka i o nim samym jest funkcją tego, jak żyją i jak prze­
żywają Polskę współczesną. Ich świadomość rzeczywiście określa byt. Prawdą
jest też, że ta akurat przeszłość i ta postać zdają się świetnie pasować do społecz­
nej potrzeby mitotwórstwa (Władyka 1999, s. 22).
Gierek rządził między Gomułką i Jaruzelskim. Znalazł się ze swoją polityką
konsumpcji i relatywnego liberalizmu między siermiężnym, doktrynalnym socja­
lizmem poprzednika a stanem wojennym i pustymi półkami. Polacy przez chwilę,
zwłaszcza w pierwszej pięciolatce Gierka uwierzyli, że mogą sobie pożyć na­
prawdę, zamieszkać w normalnych mieszkaniach, jakoś się urządzić, pojeździć
własnym samochodem po świecie (Władyka 1999, s. 22).
Program budowy nowej Polski, jej gospodarczej modernizacji, upadł. Zrodził
kolejny kryzys i zostawił długi, które dotąd musimy spłacać. W porównaniu
z poprzednią i następną dekadą Polska może się jednak jawić jako eldorado. Jak
pisze Wiesław Władyka: dla wielu grup społecznych i zawodowych wzór ten nie
będzie mógł już nigdy być odtworzony. Dla wsi polskiej na pewno (w latach 70.
rzeczywiście przeżywała ona swój najlepszy okres, biorąc pod uwagę cały PRL
i pierwsze dziesięciolecie III RP), dla wielu gałęzi przemysłu i dla wielu regio­
nów (ze Śląskiem na czele) także. Tak czy inaczej Gierek otworzył Polskę na
Zachód, wymykał się, chcąc nie chcąc, z realkomunizmu rekompensując Moskwie
te straty demonstrowanym serwilizmem i orderami dla Leonida Breżniewa
(s. 22). Rządy Gierka odznaczały się też stosunkowo łagodnym traktowaniem

�16

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

opozycji i Kościoła, mimo że po 1976 r. zaostrzył represje wobec środowisk
kontestujących. Od władzy odszedł bez większych oporów, a po latach twierdził,
że padł ofiarą spisku wewnątrz partii, wspieranego przez Moskwę.
W świadomości społecznej opowieść o Gierku i dekadzie lat 70. jest wy­
koślawiana i przykrawana do dzisiejszych wyobrażeń i oczekiwań. Z przeszłości
wybiera się to, co wydaje się ludziom lepsze, od tego, co jest teraz. Mniejsza
0 prawdę rzeczywistą, o prawdę historyczną. Ta świadomość jest składnikiem
prawdy o dzisiejszej Polsce. Chociaż trzeba przyznać, że ludziom o małych
aspiracjach i potrzebach żyło się wówczas lepiej, teraz jest odwrotnie.
W toczącej się dyskusji o historycznym znaczeniu postaci byłego I sekretarza
КС i latach jego rządów ważny jest głos Leszka Moczulskiego, wieloletniego opo­
zycjonisty ustroju socjalistycznego, przywódcy Konfederacji Polski Niepodległej,
historyka i publicysty. W 1999 r. powiedział on m.in.: [...] ze wszystkich sekretarzy
КС Gierek w słabszym stopniu realizował podporządkowanie się hegemonii ZSRR
1 dążył do poszerzenia zakresu autonomii Polski wobec Moskwy [...] nie chciał
brutalnej rozprawy ze społeczeństwem. Jedynym cieniem może być 1976 r. [...] na
serio podjął rozbudowę gospodarki. To co zostało zbudowane w latach 70., zostało
potem zmarnowane w stanie wojennym. Mieliśmy więc dobrą jak na tamte warunki
i wyróżniającą się na tle obozu sowieckiego gospodarkę. Pod kierownictwem
Gierka była to dość nowoczesna gospodarka, a w złym systemie szereg mechaniz­
mów było trafnie dobranych. Jeśli zaś chodzi o negatywy, to uważam dwa: [...] nie
widział innego rozwiązania, jak bycie satelitą wobec ZSRR. Uważał, że hegemonia
Moskwy jest nie do usunięcia [...] oraz nie próbował bardziej odważnej polityki.
Mógł doprowadzić do bardziej fundamentalnych zmian w systemie gospodarczym,
by nieuchronne odejście od systemu zostało lepiej przygotowane. Nie potrafię
jednak ocenić, na ile sam tego nie chciał, a na ile nie pozwolili mu na to jego
polityczni współpracownicy (cyt. za: Władyka 1999, s. 22).
POSTKOMUNIZM

EGZYSTENCJALNY

W 1996 r. pisarz Edward Redliński w jednym ze swoich wywiadów powie­
dział m.in.: Epokowym, historycznym osiągnięciem PRL było coś, co nie udało
się Meksykowi, Pakistanowi oraz Indiom: pokonanie ubóstwa. Podczas siedmio­
letniego pobytu w USA spotkałem tylko jednego Polaka, który przybył tam, aby
wydobyć rodzinę z nędzy. Wszystkim innym dobrze się wiodło w Polsce, ale przy­
jechali po to, by powodziło się im jeszcze lepiej [...] to paradoksalnie świadczy
na korzyść PRL [...] Sama Polonia w USA dzieli naszą emigrację na trzy fale
historyczne: emigracja chlebowa, emigracja wojenna, emigracja szynkowa [...]
Ilu Polaków w 1996 r. chce przyprawiającego
o nerwicę kapitalizmu, a ilu
opiekuńczego socjalizmu? Ilu pragnie i jednego i drugiego? Jak to pogodzić?
Czy warto? To oddzielny temat [...] Ameryka dzieje się teraz w Polsce, w nas, tyle
że wolniej i mniej widowiskowo [...] (Za... 1996, s. 84).
W 2000 roku opublikowano obszerny raport „Diagnoza społeczna 2000"
- z badań na temat wpływu reform na warunki i jakość życia Polaków. Wzbudził

�POSTKOMUNIZM. IDEOWE I SPOŁECZNE PŁASZCZYZNY DIALOGU

17

6

on wielkie zainteresowanie i oddźwięk w mediach . Zaszokował zwłaszcza skraj­
ny pesymizm, z jakim Polacy oceniają swoją sytuację. Na całość transformacji
patrzono przez pryzmat indywidualnych doświadczeń wyniesionych także z czte­
rech reform (służby zdrowia, oświaty, emerytur, administracji kraju), które funk­
cjonowały od ponad roku. Wśród badanych rodzin - 47,4% stwierdziło, że refor­
my nie udały się, a zaledwie 7,7% oceniło je pozytywnie (Nowakowska 2000a,
s. 16). Zadowolenie z sytuacji finansowej własnej rodziny, z poziomu dostęp­
nych dóbr i usług, sytuacji w kraju, perspektyw na przyszłość spadło do poziomu
początków dekady, gdy szok po pierwszej reformie Balcerowicza spowodował
dramatyczne załamanie nastrojów.
Nasuwają się nieodparcie pytania o powody najniższego od 1994 r. zado­
wolenia społecznego. Wyniki przeprowadzonych badań jednoznacznie wskazały
na przyczyny materialne. Wiosną 2000 r. ponad 45% rodzin zadeklarowało,
że stałe dochody nie wystarczają im na zaspokojenie bieżących potrzeb (Nowa­
kowska 2000a, s. 16).
Z „Diagnozy" wynikało, że w 2000 r. Polacy najgorzej oceniali sytuację
finansową własnej rodziny oraz ogólną sytuację w kraju. W szczegółowym oglą­
dzie składało się na tę opinię to, że:
- Ponad 20%) rodzin nie opłacało w terminie czynszu, 18%) zalegało z opła­
tami za gaz i elektryczność, 10 % miało zaległe spłaty kredytu mieszkaniowego.
- Blisko 30%) nie mogło sobie pozwolić na zaspokojenie potrzeb żywnościo­
wych rodziny, w zakresie mięsa, drobiu, owoców i ich przetworów.
- 80%) rodzin nie posiadało żadnych oszczędności. Ci, którzy coś odło­
żyli mówili najwyżej o równowartości trzymiesięcznych dochodów. Ponad 58%o
miało długi.
- Ponad 35%&gt; rodzin z braku pieniędzy zrezygnowało w 1999 r. z takich form
uczestnictwa w kulturze jak: kupno gazet, kaset, wyjście do kina.
- Ponad 51%o rodzin z tego samego powodu nie wysłało dzieci na wakacje,
zaś w 64%o rodzin z wypoczynku zrezygnowali dorośli.
Wyniki badań przyniosły także negatywną ocenę reformy służby zdrowia,
zwłaszcza przez emerytów i rencistów (ogółem 29% ankietowanych zrezygno­
wało z usług medycznych z braku pieniędzy) oraz reformy oświaty. Nieprzy­
chylne opinie pochodziły najczęściej ze wsi. Im więcej dzieci w rodzinie, tym
częstsze niezadowolenie, ponieważ „bezpłatna" nauka kosztowała coraz więcej.
Po tym zestawieniu „Diagnozy" nie dziwi, że na pytanie: kiedy respondento­
wi żyło się łatwiej? przeważały odpowiedzi: - przed 1989 r. (53%), podczas gdy
w 1997 r. takie deklaracje składało 45 % badanych (Nowakowska 2000a, s. 17).
Prowadzone stale sondaże, badania socjologiczne, ukazują zjawisko nie­
spotykanego w PRL ubóstwa, które niewątpliwie wpływa na ocenę procesów
transformacji i resentyment za czasami komunizmu.
6

Badaniami sondażowymi „Diagnoza społeczna 2000" objęto 3007 gospodarstw domowych.
Były one wspólnym przedsięwzięciem Rady Monitoringu Społecznego i grupy ekspertów finan­
sowanym m.in. przez kancelarię premiera. Radzie przewodniczył prof. Janusz Czapiński (Uni­
wersytet Warszawski).

�18

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

Z badań CBOS wynika, że najzamożniejsi Polacy upatrują przyczyn biedy
w lenistwie, niezaradności życiowej i alkoholizmie. Biedacy natomiast jako
główne przyczyny nędzy wymieniają bezrobocie, niskie emerytury i renty,
chorobę i kalectwo.
Do głównych przyczyn ubóstwa socjologowie społeczni zaliczają: bezrobocie,
zatrzymanie migracji do miast, wielodzietność, choroby, niski poziom edukacji.
Bezrobocie wystąpiło równolegle z procesami restrukturyzacji gospodarki
i od samego ich początku obserwujemy jego wzrost. Jest ono szczególnie dot­
kliwe na wsi i w małych miasteczkach, gdzie padły PGR lub lokalne zakłady.
W marcu 2002 r. GUS podał, iż w lutym 2002 r. było w Polsce 3 min 277,9 tys.
bezrobotnych, czyli 18,1% zdolnych do pracy (Informacja, Gazeta Wyborcza
2002, s. 4). Problemy z zatrudnieniem miały nie tylko osoby słabo wykształ­
cone, ale też absolwenci wyższych uczelni. Większość badanych najbardziej boi
się utraty pracy. W dawnym województwie suwalskim stopa bezrobocia jest
dwudziestokrotnie wyższa niż w dawnym warszawskim (GUS operuje jeszcze
starym podziałem administracyjnym). Są obszary w kraju, gdzie na jedną ofertę
pracy przypada 300-350 bezrobotnych (Janicki 2000, s. 30).
Zagadnienia związane z bezrobociem, sposoby i środki ekonomiczne po­
wstrzymujące jego wzrost czy też przeciwdziałające temu zjawisku są przedmio­
tem licznych analiz i opracowań ekonomistów, tak niezależnych, jak i związa­
nych z Krajowym Urzędem Pracy, Centrum im. Adama Smitha, Instytutem Badań
nad Gospodarką Rynkową, Ministerstwem Pracy i Polityki Społecznej, które
opracowało „Narodową Strategię Wzrostu Zatrudnienia", przyjętą w I kwartale
2000 r. przez Radę Ministrów (Solska 2000, s. 54).
Po zlikwidowaniu hoteli robotniczych w miastach przybysze ze wsi i małych
miasteczek nie mają się gdzie zatrzymać, aby szukać zajęcia lub pracować. Na
wsi zaś ubywa miejsc pracy. Elżbieta Kryńska, autorka opracowania „Średnio­
okresowe i długookresowe prognozy rynku pracy dla Polski", ostrzegała, że
w latach 2006-2010 podaż na rynku pracy najszybciej wzrastać będzie w regio­
nach, gdzie już teraz występuje wysoka stopa strukturalnego bezrobocia. Jedno­
cześnie sytuacja mieszkaniowa nie pozwoli na przemieszczenie siły roboczej
z regionów zacofanych do szybko się rozwijających (Szczęsny i inni 1998, s. 26).
W rodzinach wielodzietnych nawet wyższa od przeciętnej pensja jednego
z rodziców zmusza rodzinę (np. 2 + 8) do życia na poziomie poniżej granicy mini­
mum socjalnego. W ubóstwie żyje ponad 70% tego typu rodzin.
Z badań Elżbiety Tarkowskiej wynika, że wielodzietności towarzyszy syn­
drom ubóstwa jako zjawiska w skali całego kraju. Istnieje ścisła zależność między
biedą a liczbą dzieci. Im więcej dzieci, tym większa bieda. Jest więc ona nadreprezentowana na przykład w koszalińskiem, w regionie upadłych PGR-ów. Jest
ona generalnie obecna na terenach nazywanych umownie Polską B. Istnieje tak­
że przekonanie, podzielane m.in. przez pracowników służby zdrowia i opieki
społecznej, o tym, iż wielodzietność jest cechą dziedziczną - przechodzi z po­
kolenia rodziców na dzieci. Prawdopodobnie wychowanie w rodzinach wielo­
dzietnych uczy dzieci, że należy mieć dużo potomstwa; działa tu więc jakiś

�POSTKOMUNIZM. IDEOWE I SPOŁECZNE PŁASZCZYZNY DIALOGU

19

mechanizm socjalizacyjny, chociaż nie każda wielodzietność jest synonimem
ubóstwa (zasada ta nie występuje np. w Małopolsce); (Co... 2000, s.19).
W Polsce żyje 5 min osób niepełnosprawnych. Za większość usług medycz­
nych trzeba płacić. Często choroba w rodzinie oznacza jej finansową katastrofę.
38% Polaków ma wykształcenie ponadpodstawowe. Pozostałym (62%) trudno
się poruszać na nowym rynku pracy (Informacja, Polityka 1999, s. 8).
Zakres i charakter obecnej biedy w Polsce sprawiają, że jest ona istotnym
tematem badawczym, tak z poznawczego, jak i praktycznego punktu widzenia.
W badaniach prowadzonych od kilku lat w Instytucie Filozofii i Socjologii
PAN podejmowano m.in. kwestię odrębności ubóstwa poszczególnych grup de­
mograficznych, w tym młodzieży, trudności edukacyjnych młodzieży z biednych
rodzin, w tym rodzin dawnych pracowników PGR. Najpełniej problem biedy
został przeanalizowany w badaniach: „Historia biedy - dwa studia przypadków",
stanowiących fragment międzynarodowego programu „Poverty, Ethnicity and
Gender in Transitional Societies", kierowanego przez Ivana Szelenyi'ego z Yale
University. Polską część badań przeprowadzono w latach 1999-2000; miały one
charakter monograficznej analizy społeczności dotkniętej ubóstwem.
Autorzy zbiorowego opracowania pt. Zrozumieć biednego. O dawnej i obec­
nej biedzie w Polsce, przygotowanego pod red. E. Tarkowskiej (Warszawa 2000),
podejmują problemy dotyczące źródeł obecnej biedy, związane z jednej strony
z zachodzącymi właśnie przemianami, z drugiej - mocno zakorzenione w prze­
szłości. Zajmują się zróżnicowaniem obecnej biedy pod względem ekonomicz­
nym, demograficznym, społecznym i kulturowym. Analizują rolę czynników kul­
turowych w mechanizmach trwania i odtwarzania się ubóstwa w obrębie rodzin,
a także w strategiach radzenia sobie z tego rodzaju trudnościami. Starają się usta­
lić, czym jest bieda w bezpośrednim doświadczeniu jednostek - kobiet i męż­
czyzn, dzieci i ludzi starych.
Z tych studiów wyłoniło się pewne kontinuum: na jednym krańcu płytka
bieda ludzi dotkniętych krótkotrwałym bezrobociem, którzy szukają nowych
sposobów zarabiania na życie i wierzą w korzystną odmianę losu, na drugim
- chroniczne ubóstwo, trwała zależność od instytucji pomocy społecznej, brak
perspektyw i aspiracji.
Modelową reprezentację drugiego bieguna stanowią rodziny byłych pracow­
ników PGR-ów. Zdaniem badaczy, właśnie tam kształtuje się polska odmiana
underclass, podklasy - środowiska dziedziczącego biedę z pokolenia na pokole­
nie, zdegradowanego cywilizacyjnie, trwale wykluczonego z życia szerszej spo­
łeczności (Nowakowska 2000b, s. 94).
Przyczyną obecnej biedy stała się likwidacja PGR-ów. Z dziejów badanych
rodzin wynika jednak, że dotkliwe ubóstwo było także udziałem wcześniejszych
pokoleń. Okruchy pamięci o przodkach - robotnikach folwarcznych i wiejskich
wyrobnikach - mówią o zabiegach o przetrwanie nędzy okresu międzywojen­
nego. Najstarsze pokolenie badanych osobiście doświadczyło powojennej biedy.
PGR-y okazały się jedynym miejscem, do którego można było od niej uciec
- Ziemią Obiecaną dla ludzi bez atutów, nie posiadających żadnej własności,

�20

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

kwalifikacji zawodowych ani aspiracji awansu. Tu czekało minimum stabilizacji
w postaci mieszkania i pracy, wprawdzie nisko płatnej, ale gwarantującej osłonę
socjalną w formie rozmaitych deputatów: mleka dla dzieci, ziemniaków na zimę,
taniej paszy dla przydomowej hodowli (Nowakowska 2000b, s. 94). Opiekuńczy
PGR organizował życie, a zarazem „konserwował" tradycyjne obyczaje, nawy­
ki, niski pułap aspiracji. Dzieci w rodzinach byłych robotników PGR kończą
edukację na szkole podstawowej albo wcześniej i podejmują pracę w PGR (przed
wojną „chodziły po ludziach, żeby zarobić", a po likwidacji PGR-ów „szły na
kuroniówkę"). Rodzina żyje z dnia na dzień, pasywnie, nie oszczędza i nie inwe­
stuje w przyszłość dzieci. Po likwidacji PGR-ów i wyczerpaniu się kuroniówek
„przeżywanie" stało się wegetacją na łasce opieki społecznej. Gdy zabrakło opie­
kuńczego pracodawcy, okazało się, że problemem jest nie tylko brak dochodów
z pracy, ale również brak samodzielności życiowej, niegospodarność, pasywność,
życie z dnia na dzień. Przekształcanie postaw, zachowań i aspiracji ludzi
żyjących w opisywanych warunkach może dać tylko wykształcenie. Kształcenie
dzieci jest zatem, według socjologów, jedyną drogą wyjścia z błędnego koła
dziedziczonej biedy (Nowakowska 2000b, s. 94).
Badacze wskazują nie tylko na niebezpieczeństwo utrwalania się w niektórych
grupach społecznych biedy jako stanu chronicznego, ale i na niebezpieczeństwo
swoistego „dziedziczenia" bezrobocia i innych negatywnych zjawisk z tym zwią­
zanych. Niebezpieczeństwo to jest obecnie w Polsce pochodną „dziedziczenia"
niskiego poziomu wykształcenia. Z analiz statystycznych wyłania się obraz
biedy jako stanu przedłużającego się lub chronicznego, przede wszystkim w ro­
dzinach żyjących na wsi. W szczególnie trudnej sytuacji są rodziny byłych
pracowników dawnych PGR-ów. Dostrzega się wśród nich zjawisko bezrobocia
„rodzinnego" (np. gdy wszystkie osoby dorosłe w rodzinie pozostają bez pracy)
lub „dziedziczonego" (gdy bezrobotni są nie tylko byli pracownicy dawnych
PGR-ów, ale także ich dorosłe już dzieci).
POSTKOMUNIZM W PROCESACH TRANSFORMACJI

Postawy i działania postkomunistyczne w zachodzących obecnie procesach
transformacji nie stały się, jak dotąd, przedmiotem odrębnych, metodycznych
studiów. Można o nich jednak wnioskować na podstawie wyników analiz socjo­
logicznych dotyczących zachowań ekonomicznych i społecznych w ostatniej
dekadzie (Por. np. Jak... 2000; Zmiany... 1999). Podkreślają one rozwarstwienie
w wymiarze zamożności, jakie nigdy nie występowało w takim stopniu w PRL
(Jak... 2000) oraz rozchodzenie się biegunów hierarchii społecznej .
7

7

Proces ten obrazowo wyjaśnia socjolog, profesor Henryk Domański: jeśli na jednym bie­
gunie wyobrazimy sobie takie kategorie jak inteligencja i wyższe kadry kierownicze, dodajmy
do tego jeszcze właścicieli firm, a na przeciwległym biegunie ulokujemy chłopów i robotników, to
spostrzeżemy, że tak zbudowana hierarchia rozwarstwia się. Rozchodzi się w górę i w dół poziom
zamożności mierzony wielkością dochodów. W latach 90. nastąpił wręcz skokowy wzrost tej
rozpiętości. Wzięło się to z odmiennego mechanizmu wynagradzania łączącego
wykształcenie
i złożoność wykonywanego zawodu z zarobkami (Co... 2000, s. 18).

�POSTKOMUNIZM. IDEOWE I SPOŁECZNE PŁASZCZYZNY DIALOGU

21

Jednym z najsilniejszych związków wynikania, jakie ukształtowały się w mi­
nionej dekadzie jest zależność między wykształceniem a pozycją społeczną, mie­
rzoną wysokością zarobków, trwałością zatrudnienia i perspektywami awansu .
W 1999 r. ukazało się socjologiczne opracowanie pt. Zmiany w życiu Pola­
ków w gospodarce rynkowej (Warszawa 1999), przygotowane pod redakcją Lidii
Beskid, zawierające studia dotyczące zachowań różnych grup społecznych w ob­
liczu transformacji gospodarczej. Sporządzono je na podstawie analizy wyników
wielu prac badawczych wykonanych w ostatniej dekadzie, których przedmiotem
było rejestrowanie nowego rozwarstwienia materialnego oraz subiektywnie
postrzeganego bogactwa i ubóstwa. W rezultacie ukazano społeczny obraz współ­
czesnych Polaków, na który składają się trzy grupy o zbliżonej liczebności.
Pierwszą z nich stanowią ludzie sukcesu - wygrani w procesie transforma­
cji. Są relatywnie młodzi, wykształceni, osiągają najwyższe dochody. Od nich
zależy dynamika zmian gospodarczych. Na przeciwległym biegunie znajduje
się liczebnie podobna grupa - ludzi przegranych, pasywnych i zniechęconych.
Są relatywnie starsi i słabo wykształceni. Co druga z tych osób wypadła z ryn­
kowej gry o sukces, są to emeryci, renciści i bezrobotni. Ich dochody są niskie,
aż 26% spośród nich twierdzi, że żyje w trwałym ubóstwie. Transformację ustro­
jową postrzegają jako zmiany na gorsze. Biernie oczekują od państwa zabez­
pieczenia socjalnego.
Pozostała (1/3) część społeczeństwa usytuowana jest między tymi biegunami.
Grupa ta skupia różnych ludzi „skołowanych", nie umiejących odnaleźć się
w nowej rzeczywistości gospodarczej. Tworzą j ą z jednej strony zawiedzeni
indywidualiści, z drugiej - uzależnieni kolektywiści .
Wyniki niektórych polskich badań zestawiono z efektami analogicznych prac
przeprowadzonych w Czechach, byłej NRD, na Węgrzech i Słowacji. W rezulta­
cie tej konfrontacji okazało się, że w Polsce nastąpiła największa polaryzacja
warunków życia - transformacja gospodarki miała najsilniejszy wpływ na
społeczne zróżnicowanie dochodów. Ubogich (o dochodach na poziomie 50%
średnich i poniżej) jest u nas kilkakrotnie więcej niż w pozostałych krajach.
Bogatych (200%) średniej i powyżej) mamy tyle samo, co Czechy i Węgry,
a więcej niż Słowacja i Niemcy Wschodnie.
Obiektywne informacje statystyczne pokrywają się z odczuciami subiektyw­
nymi. Znacznie więcej Polaków, niż obywateli krajów sąsiednich, ocenia zmiany
8

9

8

Blisko 90% badanych Polaków podziela opinię, że najlepszą inwestycją jest dobra szkoła
dla dziecka. Równocześnie 96% uważa, że zarobki winny być zróżnicowane w zależności od
poziomu wykształcenia (Nowakowska 1999, s. 82).
Ewa Nowakowska napisała w Polityce, że socjologowie zrelacjonowali różne reakcje
gospodarstw domowych na zmieniającą się sytuację ekonomiczną. Nakreślili m.in. aktywną „stra­
tegię lisa" polegającą na podejmowaniu prac dodatkowych, wytwarzaniu czegoś na sprzedaż,
zaciąganiu kredytów na rozruch własnej firmy. Opisali też pasywną „strategię jeża" sprowadzają­
cą się do ograniczania wydatków, rezygnacji z różnych dóbr, usług i uczestnictwa w kulturze,
a w jej skrajnej postaci wyprzedaży przedmiotów domowych, zaciąganiu pożyczek lombardo­
wych, korzystaniu z zasiłków pomocy społecznej (Nowakowska 1999, s. 82).
9

�22

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

ustrojowe w sposób skrajny: jako przyczynę własnej klęski życiowej lub otwar­
cie drogi do indywidualnego sukcesu. Na pierwszym z tych biegunów dominują
bezrobotni i rolnicy. Drugi skupia relatywnie najwięcej osób wykształconych.
Socjologowie bardzo ostrożnie formułują tezę o nieodwracalnym charakterze
dokonanych zmian. W tezie tej należy bowiem odnieść się do dwóch aspektów:
ludzi i struktur (instytucji, hierarchii i organizacji życia publicznego), w których
jednostki funkcjonują. Takie stanowisko jest ze wszech miar uzasadnione w obec­
nej rzeczywistości społecznej. Potwierdzają to wahania nastrojów i postaw
społecznych wobec bieżących wydarzeń, rejestrowane przez dziennikarzy, pu­
blicystów i badania opinii publicznej.
Inną sprawą jest stosunek ludzi do zmian. Z badań wynika, że są oni skłonni
akceptować pojawiające się nierówności społeczne, jeśli równocześnie zagwa­
rantowana jest równość szans w dostępie do wykształcenia, równość startu
w karierze zawodowej oraz wynagradzanie proporcjonalne do specjalistycznych
kwalifikacji. Po ponad dziesięciu latach realizowania w Polsce tych trzech
fundamentalnych haseł zachodniego liberalizmu jedno jest pewne (tak wynika
z badań): masowy awans społeczny, równość szans i walka z nierównymi warun­
kami życia nie stały się ani wizytówką, ani magnesem przyciągającym ludzi do
nowego ustroju (Co... 2000, s. 19).
Próbom odejścia od rzeczywistości PRL towarzyszy dość duże niezadowole­
nie ze zmian. Nie jest ono jednak równoznaczne z pragnieniem powrotu do PRL.
Jednym z wniosków wynikających z analiz socjologicznych jest to, że akcep­
tując konieczność zasadniczej przebudowy w systemie politycznym i ekonomii
(przekonanie, że „warto było zmieniać ustrój" wyraziło w 1999 r. 67% badanych
przez CBOP) można być niezadowolonym ze zmian. Bezrobocie, zjawiska
korupcji, zagrożenie bezpieczeństwa życia codziennego i niejasność reguł są
najczęstszymi przyczynami frustracji. Niezadowolenie wzbudzają te zjawiska,
które są nieuchronnymi konsekwencjami zmian aprobowanych przez dwie trze­
cie ludności. Źródłem niezadowolenia nie jest więc brak, ale powodzenie trans­
formacji. Nie oznacza to odrzucenia kapitalizmu, do którego wymogów Polacy
zdają się coraz lepiej dostosowywać, ale nie zawsze czynią to z entuzjazmem.
Można postawić hipotezę, że na poziomie realnych zachowań i strategii dosto­
sowawczych Polacy radzą sobie lepiej z rynkiem, niż z demokracją. Bolesne kon­
sekwencje rynku krytykują, a zarazem uczestniczą w nim przez swoje zachowania.
W polityce jest poniekąd odwrotnie: demokracja jako hasło zdaje się nie wzbudzać
zastrzeżeń, ale zarazem poziom realnego uczestnictwa w niej jest niski.
Fenomen jednoczesnego niezadowolenia i behawioralnej akceptacji ma inte­
resujący aspekt. Analizy wykazały, że protest w ostatnich latach stracił w Polsce
charakter „antysystemowy", co znaczy, że niezadowolenie jest już do pewnego
stopnia „włączone w system". W dzisiejszej Polsce mało kto dokonuje bilansu
zysków i strat w kategoriach zmiany ustroju politycznego (Co... 2000, s. 19; Jak...
2000). Taka konstatacja nie zmienia faktu, iż w zakładach pracy w całym kraju
wciąż mają miejsce zwolnienia grupowe, zapowiadane są dalsze. Coraz mniej
osób ma prawo do zasiłków, zresztą są one żenująco niskie (300-400 zł.). Różne

�POSTKOMUNIZM. IDEOWE I SPOŁECZNE PŁASZCZYZNY DIALOGU

23

kręgi społeczne zaczęły ostatnio ponownie wiele mówić o dwóch Polskach,
0 pogłębiających się podziałach ekonomicznych, niemożliwych do złagodzenia
w przewidywalnej przyszłości. Niektórzy publicyści (np. Marcin Król) dopusz­
czają nawet możliwość wybuchu społecznej, być może krwawej, rewolty. Nie­
ustannie polepszający się byt mniejszości, wygranej w procesie transformacji,
ujawnia przez kontrast niedostatki większości. Po kompromitacji idei państwa
opiekuńczego już nie próbuje się na nowo zdefiniować roli państwa w niwelo­
waniu nierówności. Dyskusja zamarła, tak jakby została uznana za niesłuszną,
ideologicznie przestarzałą. Chociaż problem się nie zestarzał, ubóstwo i bez­
robocie wzrasta (Janicki 2000, s. 30-31).
Elity w tej sytuacji tworzą - zresztą dobrze psychologicznie umotywowane
- pewne stałe schematy myślowe. Zgodnie z nimi, emeryci na przykład mają się
zupełnie nieźle; praca jest, tylko trzeba być bardziej mobilnym. Do pewnych
ofert nie można znaleźć chętnych, a więc bezrobocie nie jest znowu takie duże,
ludzie „kombinują na czarno", rolnicy też przesadzają w protestach, przecież
1 tak tyle do nich dokładamy itd.
Jeśli wziąć pod uwagę rzeczywisty, przygnębiająco niski poziom życia eme­
rytów, rolników, pracowników sezonowych - to widać, o jak różne, nieprzy­
stające światy tu chodzi. Współczucie dla niższych warstw jest czasami po­
strzegane wręcz jako godne pogardy dziwactwo, specyficzne złamanie klasowej
solidarności zamożnych.
Mitem nie wytrzymującym konfrontacji z faktami jest twierdzenie, iż rośnie
akceptacja społeczna (Janicki 2000, s. 32) dla nierówności dochodowych jako
ustrojowej konieczności. W 1997 r. 48% respondentów badań opinii publicznej
(CBOS) zgadzało się z opinią, że nierówności dochodów są niezbędne dla postępu
gospodarczego. W 1999 r. już tylko 32%. Na pytanie, czy badany akceptuje
zasadę, iż energiczni przedsiębiorcy muszą dobrze zarabiać dla dobra gospodarki,
„tak" w 1997 r. odpowiedziało 73%, a dwa lata później już tylko 58%.
W ciągu ostatnich trzech lat średnio o 10%&gt; wzrosła (i tak już ogromna) liczba
osób uważających, że „różnice zarobków w Polsce są zbyt duże", a także takich,
które sądzą, że „obowiązkiem rządu powinno być zmniejszenie różnic pomiędzy
dobrze i źle zarabiającymi" (Janicki 2000, s. 32). Nie powinno więc dziwić, że
prawie 40%o Polaków twierdzi, że za PRL było lepiej i tyleż uważa, iż kapitalizm
nie jest optymalnym systemem dla naszego kraju. Charakterystyczne, że wśród
zwolenników egalitaryzmu jest niemal tyle samo ludzi o poglądach prawicowych,
jak i lewicowych, co świadczy o tym, że nie chodzi tu o ideologię i resentymenty, ale o miejsce na drabinie społecznej.
POSTKOMUNIZM R U S T Y K A L N Y

Z badań, sondaży i obserwacji wiejskiej rzeczywistości wynika, że wśród śro­
dowisk najbardziej dotkniętych kosztami obecnych przekształceń ustrojowych
jest bezsprzecznie polska wieś. Tu mieszka najwięcej ludzi będących z różnych
powodów ofiarami zachodzących przeobrażeń. Wiele rodzin cierpi tu ogromny

�24

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

niedostatek. Ze statystyk samobójstw można sądzić, że bieda na wsi dla wielu
osób staje się ciężarem nie do udźwignięcia. Dlatego też nie dziwią wyniki
badań stwierdzające, że właśnie wśród chłopów najliczniej występują postawy
i tęsknoty za obalonym systemem komunistycznym.
Elżbieta Cichocka napisała: Żadna dziedzina życia nie obrosła tak w mity,
mistyfikacje i demagogię jak rolnictwo. Narzekanie na ciężkie czasy zdaje się być
zawarte w genach polskiego rolnika i są po temu uzasadnienia. Przez całe lata,
desperacko opierając się kolektywizacji, nauczył się ukrywać swoje prawdziwe
dochody. To, co się dzisiaj udaje wyszarpać od państwa, traktuje jak swego
rodzaju rewindykację (Cichocka 1998, s. 17). Postawa taka jest charakterystyczna
dla wszystkich chłopów. Przy czym niemal każdy z nich gotów jest powiedzieć
z pełnym przekonaniem, że niczego od państwa nie dostaje .
Nikt naprawdę nie wie, ile zarabia rolnik, ani z czego żyje. W Polsce prak­
tycznie brak jest wiarygodnych danych o dochodach rolników i kosztach produk­
cji, zróżnicowanych regionalnie i wg rodzajów produkcji, co wyklucza nawet
potencjalną możliwość oceny stopnia ich wyrównywania - napisali autorzy przyję­
tej przez rząd w kwietniu 1998 r. „Średniookresowej strategii rozwoju rolnictwa".
Według badań socjologicznych, sytuacja chłopów, mierzona ich dochodami,
jest zła. Przy tym jednak dochody chłopskie nie są dobrze porównywalne z do­
chodami innych, szczególnie miejskich grup. Jeżeli już je porównywać, to
w stosunku do średniej krajowej. W tym zestawieniu sytuacja chłopów i robotni­
ków rolnych pogorszyła się i nie ulega poprawie. Jeśli natomiast charakteryzujemy
pozycję chłopów przez posiadanie dóbr materialnych, to lokują się oni znacznie
wyżej, nie ustępując robotnikom wykwalifikowanym. Na przykład 49% właś­
cicieli gospodarstw rolnych ma samochody, przy średniej dla Polski wynoszącej
53%. Są oni też często właścicielami domów, a średnia powierzchnia mieszkalna
przypadająca na członka rodziny jest wyższa niż w mieście. Nie zmienia to
jednak faktu, że dochody przeciętnego gospodarstwa są coraz niższe, a chłopi
jako warstwa społeczna mają powody, by odczuwać dyskomfort.
W latach 80. wśród chłopów odsetek ludności czynnej zawodowo kształtował
się na poziomie 19%, w latach 90. spadł on gwałtownie do 10-11%). Część osób
zajęła się biznesem, zakładając firmy i działając na własny rachunek. To są ci
- w sumie kilka procent - którzy z nowych możliwości skorzystali. Część jednak
- głównie chłoporobotnicy - powiększyła szeregi bezrobotnych. Zdecydowaną
większość spośród tych 11% stanowią ciągle właściciele niewielkich, kilku­
hektarowych gospodarstw. Warstwa prawdziwych farmerów, w zachodnim stylu,
mimo że rośnie, pozostaje w zdecydowanej mniejszości (Co... 2000, s. 18).
Rolnictwo - pisał Edmund Mokrzycki - jest jedynym wielkim działem gospo­
darki, w którym od czasów realnego socjalizmu nie nastąpiły żadne istotne zmia10

1 0

Kategoriami rewindykacji rozumował Artur Balazs, minister rolnictwa w rządzie Tadeusza
Mazowieckiego, kiedy forsował nowy system emerytur dla rolników. Józef Slisz, chłopski sena­
tor z tamtego okresu, przekonywał wówczas, że taki system emerytalny jest wyrazem sprawiedli­
wości dziejowej. Pani dostała za darmo mieszkanie od państwa, a rolnicy przez całe lata musieli
realizować obowiązkowe dostawy - argumentował (Cichocka 1998, s. 18).

�POSTKOMUNIZM. IDEOWE I SPOŁECZNE PŁASZCZYZNY DIALOGU

25

ny jeżeli nie liczyć upadku najbardziej deficytowych gospodarstw państwowych
i pseudospółdzielczych.
Proces przekształcania
się gospodarki
chłopskiej
w gospodarkę towarową nie uległ przyspieszeniu i jest jak dawniej niewidoczny
w perspektywie jednego pokolenia. Koncentracja własności ziemskiej jest ciągle
zjawiskiem śladowym. Polityka rolna państwa zamyka całą klasę chłopską
w cywilizacyjnej niszy. Daje wszystkim, jak w czasach PRL, szansę przeżycia
i pozbawia wszystkich szansy na rozwój (Mokrzycki 1997, s. 13).
W socjologii zachodniej karierę zrobiło pojęcie underclass ('podklasa'). Naj­
istotniejszą cechą podklasy jest to, że niejako nie mieści się w strukturze danego
społeczeństwa; jest jak gdyby sprzeczna z nią, nie pasuje do jej logiki określonej
przez społeczny podział pracy. Jest to klasa ludzi zbędnych, których system nie
potrzebuje. Ludzie z podklasy są rażąco biedni, żyją na społecznym marginesie,
z zasiłków, a czasem i z tego, „co im wpadnie w ręce". Ich ubóstwo nie jest
chwilowym, złym darem okoliczności życiowych, lecz cechą systemowo repro­
dukowaną. Przechodzi w sposób naturalny z pokolenia na pokolenie, jak rzecz
niezbywalna, odporna na różne programy naprawcze (affirmative actions).
W tym właśnie kierunku zmierza znaczna część polskich chłopów, choć jest
to sprzeczne z chłopską tradycją, ideologią bycia „na swoim" i pogardą dla
„dziadowania" (Mokrzycki 1997, s. 12).
Andrzej Koraszewski, znakomity znawca społecznych problemów polskiej
wsi, już w połowie lat 90. alarmował w paryskiej Kulturze (styczeń-luty 1996,
artykuł „Ludzie zbędni na swoim"), że „podklasa" wkracza na polską wieś za
sprawą błędnej polityki państwa, pojmującego swoją powinność względem wsi
zgodnie z najgorszymi wzorami państwa opiekuńczego. Państwo, przekazując
ogromne sumy na rzecz wsi, w rezultacie hamuje jej rozwój, zamiast go sty­
mulować, a system zasiłków powoduje powszechną demoralizację i wpycha
uboższą część ludności wiejskiej jeszcze głębiej w stan apatii i inercji.
Z analizy zachodnich programów wyciągania z biedy na drodze zasiłków
adresowanych do całych warstw społecznych wynika, że warstwy w ten spo­
sób wspomagane nie wychodzą z biedy Przeciwnie, następuje nieodwracalna
degradacja ich tkanki społecznej, uruchamiają się mechanizmy samoczynnej
reprodukcji nieszczęścia, a subkultura zależności i przestępczości, przeka­
zywana z pokolenia na pokolenie, staje się trwałym atrybutem warstwy i nie­
zbywalnym elementem życia społecznego kraju. Wyciągnięta na ślepo ręka
państwa, zamiast zamierzonej pomocy w rezultacie daje zależność, bezradność
i demoralizację.
Koraszewski, biorąc za podstawę gospodarstwa mniejsze niż 5 ha ziemi
ornej, oszacował liczbę kandydatów do wiejskiej podklasy na 5-6 min ludzi. To
w tych właśnie gospodarstwach, tradycyjnie niewydajnych, zaobserwowano
na początku lat 90. zanik praktycznie wszelkich oznak gospodarki towarowej.
Obecna polityka rolna jest ze swej istoty polityką z tamtych czasów, realizo­
waną nieco odmiennymi - „rynkowymi", środkami. Jest to polityka łagodząca
symptomy społecznego i ekonomicznego zacofania wsi, ale całkowicie bezradna
wobec jego przyczyn. W jej wyniku chroniczna bieda wiejska z socjalistycznego

�26

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

rozdzielnika przemienia się w chroniczną biedę wiejską z „kapitalistycznych"
dopłat, zasiłków i ceł zaporowych. Samo jej źródło pozostaje natomiast nietknięte.
Obrany sposób „ochrony" chłopskich interesów jest nierealny i nieskuteczny.
Nierealny, ponieważ społeczny koszt podtrzymywania przez państwo „opłacal­
ności" produkcji rolnej jest u nas wielokrotnie wyższy niż w Europie Zachod­
niej. Decyduje o tym: duża liczebność ludności rolniczej, niska wydajność jej
pracy i dominacja wydatków na żywność w strukturze spożycia ludności miej­
skiej (charakterystyczna cecha biednego kraju). Nieskuteczny, ponieważ przenosi
w dzisiejsze czasy i instytucjonalizuje w innych warunkach ustrojowych ekono­
miczne anachronizmy gospodarki chłopskiej, czego efektem jest społeczne poni­
żenie chłopów jako klasy.
Trudno wyrokować, czy i jaka część polskich chłopów zejdzie ostatecznie do
poziomu „podklasy". Należy się jednak obawiać o los jeszcze szerszej kategorii
osób niż ta, o której pisał Koraszewski. Zgodne szacunki ekspertów mówią, że
ok. 30 proc. polskich gospodarstw rolnych ma szanse utrzymania się w otwartej
konkurencji z rolnictwem zachodnim.
Chłopi płacą najwyższą cenę za normalizację - cenę społeczno-ekonomicznej marginalizacji. Wyjście z tego zaułka zapewni im jedynie mechanizm
selektywnego rozwoju. Oczywiście, daje on lepsze szanse tym, którzy „i tak są
bardziej konkurencyjni", ale jest też jedynym realnym sposobem na stworzenie
cywilizowanych miejsc pracy dla tych, którzy konkurencyjni nie są - również
na pozarolniczym rynku pracy. Przed działaniem tego mechanizmu - po­
wszechnego w krajach rozwiniętych - bronią chłopów (zgodnie z ich życze­
niem) kolejne rządzące koalicje. Demokracja polega na wyrażaniu i uzgadnia­
niu partykularnych interesów, sprzyja więc stabilizacji istniejącej struktury,
a nie jej radykalnym przeobrażeniom. Szansa polskich chłopów na wyjście
z cywilizacyjnej niszy, w której tkwią nie z własnej winy, polega na tym, że
polityczna obrona ich obecnych, klasowych, interesów okaże się w dłuższej
perspektywie nieskuteczna.

*

Obecnie, w środkach masowego przekazu - tak powszechne w pierwszych
latach nowego ustroju - intelektualne wypowiedzi i dyskusje o postkomunizmie wyraźnie ustępują miejsce innym aktualnym problemom, w tym zwłaszcza
globalizacji, terroryzmowi czy Unii Europejskiej. Z punktu widzenia nauko­
wego poznania pozostaje natomiast nadal frapujący problem postkomunizmu.
Czeka on na swoją szczegółową analizę etnologiczno-antropologiczną, w której
wzięto by pod uwagę każdy z jego elementów składowych, rozpatrzono je
w szerokim kontekście wszelkich uwarunkowań, zdiagnozowano i wręcz mo­
nograficznie opisano.

�POSTKOMUNIZM. IDEOWE I SPOŁECZNE PŁASZCZYZNY DIALOGU

27

LITERATURA CYTOWANA
B a l i c k a M . 1999, Droga robota, Polityka, nr 48, 27.09, s. 62.
B o r u c R. 1998, Spadkobiercy PRL, Wprost, nr 29, 19.07, s. 40-41.
Changing Rules... 1997, Changing Rules .Polish Political and Economic Transformation in Com­
parative Perspective, L.T. Holmes, W. Roszkowski (red.), Warszawa.
C i c h o c k a E. 1998, Żniwa na torach, Gazeta Wyborcza, 29-30.08, s. 17-18.
Co... 2000, Co się z nami dzieje (rozmowa Z. Żbikowskiego z profesorem H. Domańskim), Życie
(Wołka), 12-13.02, s. 18-19.
Czerwony... 1999, Czerwony kod (rozmowa Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego z profesorem
Alainem Besancon, francuskim historykiem), Polityka, nr 49, 4.12, s. 34-35.
D z i a d u l J. 1999, Sąd historii, Po//(vb, nr47, 20.09, s. 24-26.
D z i ę g i e l L. 1996, Swoboda na smyczy. Wspomnienia 1946-1956, Kraków.
- 1998, Paradise in a Concrete Cage. Daily Life in Communist Poland. An Ethnologist's
View, Kraków.
Informacja 1996a, Wprost, nr 32, 11.08, s. 9.
- 1996b, Wprost, nr 44, 3.11, s. 9.
- 1999, Polityka, nr 41, 9.10, s. 8.
- 2Ш, Polityka, nr 50, 9.12, s. 112.
- 2002, Gazeta Wyborcza. Dodatek Gospodarka, 22.03, s. 4.
Jak... 2000, Jak żyją Polacy, H. Domański, A. Ostrowska, A. Rychard (red.), Warszawa.
J a n i c k i M . 2000, Biedaszyb, Polityka, nr 29, 15.07, s. 30-32.
K o f m a n L , R o s z k o w s k i W. 1999, Transformacja i postkomunizm, Warszawa -Białystok.
K o r z e n i e w s k a K. 2002, Biedni (i) emeryci: o ekonomicznej zależności biednych rodzin od
pomocy z zewnątrz i o „underclass po polsku" [w:] Lata tłuste..., s. 141-160.
Lata tłuste... 2002, Lata tłuste, lata chude. Spojrzenie na biedę w społecznościach
lokalnych,
A. Korzeniewska, E. Tarkowska (red.), Warszawa.
K o r a s z e w s k i A. 1996, Ludzie zbędni na swoim, Kultura (paryska): styczeń-luty.
M o k r z y c k i E. 1997, Klasa z przeszłości, Gazeta Wyborcza, 5-6.07, s. 12-13.
N a ł ę c z T. 1998, Widmo Szeli, Wprost, nr 39, 27.09, s. 17.
N o w a k o w s k a E. 1999, Lisy, jeże i inni, Polityka, nr 47, 20.09, s. 82.
- 2000a, Dolna strefa stanów średnich. Kondycja Polaków 2000, Polityka, nr 34, 19.08,
s. 16-17.
- 2000b, Dzieci się sypnęli. Dziesięć lat badań nad polską biedą, Polityka, nr 50, 9.12, s. 94.
Od komunizmu... 1999, Od komunizmu do...? Dokąd zmierza III Rzeczpospolita?, J. Kłoczkowski
(red.), Kraków.
O 1 ej n i к К. i inni 2000, Skazani na bezrobocie, Wprost, nr 11, 12.03, s. 26-30.
Pochwała... 1996, Pochwała rozumu. Pentor dla „Wprost": kim są młodzi Polacy, Wprost, nr 22,
2.06, s. 25-26.
Postcommunism... 2001, Postcommunism and the Theory of Democracy, (R.D. Anderson i inni),
Wstęp G.W. Breslauer, Princeton, Oxford.
S k i d e l s k y R. 1999, Świat po komunizmie: spór o nasze czasy, Kraków-Warszawa.
S o l s k a J. 2000, Goło, niewesoło, Polityka, nr 14, 1.04, s. 54-56.
S t a n i s z k i s J. 1999, Post-communism: the Emerging Enigma, Warszawa.
- 2001, Postkomunizm: próba opisu, Gdańsk.
S u r d y k o w s k i J. 1999, Niewola z wyboru, Wprost, nr 40, 3.10, s. 32-33.
S z c z ę s n y J. i inni 1998, Bomba demograficzna, Wprost, nr 43, 25.10, s. 26-29.
S z c z y p i o r s k i A. 1996a, Nuda Demokracji, Wprost, nr 52, 29.12, s. 97-99.
- 1996b, Pomniczek z błota, Wprost, nr 10, 10.03, s. 85-86.
The Roundtable..., 1996, The Roundtable Talks and the Breakdown of Communism, J. Elster (red.),
Chicago-London.
T a r k o w s k a E. 2000a, Z biedy w przyszłość. Drogi i wybory młodych ludzi, Więź, X L I I I ,
nr 6 (500), s. 95-103.

�28

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

- 2000b, Zróżnicowanie biedy: wiek i płeć, [w:] Jak żyją Polacy, H . Domański,
A. Ostrowska, A. Rychard (red.), Warszawa, s. 259-280.
Wiek... 1999, Wiek utopii (rozmowa Bronisława Wieldsteina z profesorem Leszkiem Kołakow­
skim), Wprost, nr 45, 7.11, s. 19-21.
W i l c z y ń s k i W. 1997, Socjalistyczny nacjonalizm, Wprost, nr 17, 27.04, s. 54.
- 1998, Pytanie z przeszłości, Wprost, nr 35, 30.08, s. 47.
- 1999, Cena sektora nierynkowego, Wprost, nr 49, 5.12, s. 51.
W ł a d y k a W. 1999, Przeszłość zaklęta, Polityka, nr 47, 20.11, s. 20-22.
Za... 1996, Za szynką (rozmowa z Edwardem Redlińskim), Wprost, nr 10, 10.03, s.84.
Zmiany... 1999, Zmiany w życiu Polaków w gospodarce rynkowej, L . Beskid (red.), Warszawa.
Zrozumieć... 2000, Zrozumieć biednego. O dawnej i obecnej biedzie w Polsce, E. Tarkowska (red.),
Warszawa.

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

POST-COMMUNISM. IDEOLOGICAL AND SOCIAL PLANES OF THE DEBATE
Summary
The terms "post-communism" and "post-communistic" came into common use within differ­
ent areas of our language: literary and scientific as well as colloquial language, as soon as the
communist system had collapsed. These terms are applied optionally, in different meanings; most
often they are meant to define ideas, attitudes and activities considered as long lasting relics of
the departed system.
For over ten years the author has been meeting the mentioned terms and concepts while study­
ing written and oral texts connected with her subject of research, i.e. the socio-economic transfor­
mations in Polish peasant life and culture. Because of the variety of usages and meanings, now the
author aims at introducing some conceptual order. She also wants to present real contexts in which
the notion appears and the socio-economic circumstances of the "discourse on post-communism".
The study is based on press publications and on results of recent sociological surveys.
The article consists of two parts. The first one concerns intellectual consideration of "post-communism". In her research the author has realized how wide is the area where the concept is
applied. A l l the analysed texts range between general philosophical problems of totalitarism,
freedom, democracy, human nature and the presentations of the realities of social life in post-communist countries.
In the second part post-communism is presented on its social plane - the author shows social
attitudes shaped and left by the communist system. The attitudes are ordered according to the
contexts in which they usually appear. Particular contexts are defined by the author as the "so­
cial", "sentimental", "existential" or "rustical" post-communism.
Translated by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6206" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6186">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/cd354242eccc61209bd8ef4232f47ab7.pdf</src>
        <authentication>748fb4ac9f3eaaf7302ea8b2ed7ab08c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73908">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2399</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73909">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73910">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2227</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73911">
                <text>Postmodernizm i film / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73912">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.138-141</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73913">
                <text>Rutkowska, Teresa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73914">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73915">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73916">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73917">
                <text>Postmodernizm i film
Teresa Rutkowska

Postmodernizm to pojęcie kluczowe w opisie zjawisk
z a c h o d z ą c y c h w kulturze współczesnej k r a j ó w wysoko roz­
winiętych. Zakres samego pojęcia, a t a k ż e kwalifikacja
sytuacji, do k t ó r e j się ono odnosi, są przedmiotem nie
k o ń c z ą c y c h się s p o r ó w badaczy k u l t u r y , s o c j o l o g ó w , es­
t e t y k ó w i filozofów. Dyskusje te toczą się z a r ó w n o na
płaszczyźnie o g ó l n o k u l t u r o w e j , j a k i w odniesieniu do
p o s z c z e g ó l n y c h dziedzin p r a k t y k i artystycznej. Jak w t y m
k o n t e k ś c i e sytuuje się film i inne sztuki audiowizualne?
Z d a w a ć by się m o g ł o , że film, dzięki swej p r z y n a l e ż n o ś c i do
k u l t u r y masowej, k t ó r a stanowi i s t o t n ą p o ż y w k ę sztuki
postmodernistycznej, a zarazem z uwagi na ł a t w o ś ć z j a k ą
w c h ł a n i a ś r o d k i wyrazowe innych sztuk, znajdzie się w p o l u
zaintereresowania k u l t u r o z n a w c ó w zajmujących się post­
modernizmem. Tak jednak właściwie się nie s t a ł o . Przyczyn
tego jest zapewne wiele. N a j w a ż n i e j s z a b y ć m o ż e t k w i
w o b r ę b i e samego kina. W ostatnim dziesięcioleciu najwięk­
szą e k s p a n s y w n o ś c i ą o d z n a c z a j ą się wzorce kina a m e r y k a ń ­
skiego. Ó w neo-Hollywoodzki s t y l o d w o ł u j e się wprawdzie
c h ę t n i e do tradycji modernistycznego k i n a europejskiego
(Fellini, Bergman, Truffaut, Bertolucci), ale w ramach
pewnych klasycznych reguł. Dotyczy to narracji, konstrukcji
czasu i przestrzeni, a przede wszystkim t r w a ł o ś c i paradyg­
m a t u gatunkowego (film gansterski, outlaw film, film drogi,
thriller, western, musical, science-fiction, itd.). Ten swoisty
klasycyzm, a wraz z n i m w y m ó g stale doskonalonej perfekcji
technicznej, ma b e z p o ś r e d n i związek z wysoce zinstytuc­
j o n a l i z o w a n y m systemem produkcji, w k t ó r y m r z ą d z ą twar­
de prawa r y n k u .
1

Filmowe u t w o r y postmodernistyczne, odzwierciedlające
w y r a ź n i e wysoki s t o p i e ń m e t a ś w i a d o m o ś c i twórczej, znaj­
dują się raczej na marginesie tej masowej, skomercjalizowa­
nej produkcji ( c h o ć z samej swojej zasady p o z o s t a j ą nieus­
tannie w jej bliskości tak, że przeprowadzenie granicy bywa
niekiedy trudne). Margines ten jednak jest nader istotny,
posiada b o w i e m z n a c z n ą siłę o d d z i a ł y w a n i a , z uwagi na
m n o g o ś ć o d n i e s i e ń k u l t u r o w y c h , jakie funkcjonują w jego
o b r ę b i e . Frederic Jameson m ó w i o postmodernizmie j a k o
0 dominancie k u l t u r o w e j , nie tyle w aspekcie zasięgu tej
formacji, ale w aspekcie jej i n t e n s y w n o ś c i . Jest to szczególnie
adekwatne jeśli chodzi o film.
I n n y m powodem, dla k t ó r e g o film wraz z p o k r e w n y m i m u
dziedzinami, t a k i m i j a k telewizja i wideo, stoi poza g ł ó w n y m
n u r t e m r o z w a ż a ń na temat postmodernizmu jest zapewne
stan współczesnej teorii filmu. Oddaliwszy się o d globalnych,
apodyktycznych ujęć semiotycznych (np. J. M i t r y ' e g o ) i psy­
choanalitycznych (np. C. Metza) z lat sześćdziesiątych
1 siedemdziesiątych, uległa ona rozdrobnieniu, u t r a c i ł a impet
i u w i k ł a ł a się w p u ł a p k i przemijających m ó d i tendencji.
N i e k t ó r e z metod badawczych lansowanych w jej o b r ę b i e , te
przede wszystkim, k t ó r e o d w o ł u j ą się do antropologii k u l ­
tury lub do teorii literatury (na p r z y k ł a d narratologii),
o t w o r z y ł y niewątpliwie nowe możliwości badania dzieła
filmowego,
niemniej obecnie w p ł y w teorii filmu na r o z w ó j
humanistyki wydaje się b y ć z n i k o m y , a i sami
filmolodzy
stracili, j a k należy m n i e m a ć , w i a r ę w m o ż l i w o ś ć sproblematyzowania zjawisk, jakie z a c h o d z ą w tej dziedzinie wraz
z rozwojem technik audiowizualnych i zbudowania na tej
bazie p ł o d n e j i p r z e k o n u j ą c e j teorii. Tak więc niejako o n i
sami poddali się naciskowi postmodernistycznej n i e m o ż n o ­
ści.
2

138

C i e k a w ą p r ó b ą p r z e ł a m a n i a impasu w m y ś l e n i u o filmie
jest teoria, czy m o ż e lepiej filozofia filmu, s f o r m u ł o w a n a
przez Gillesa Deleuze'a , wybitnego filozofa i badacza
k u l t u r y , k t ó r e g o diagnozy stały się p u n k t e m wyjścia dla
wielu w a ż n y c h debat o postmodernizmie. O t ó ż d o k o n a ł o n
p o d z i a ł u sztuki filmowej na dwie, z a c h o d z ą c e na siebie fazy.
Faza wcześniejsza to faza „ i m a g e - m o u v e m e n t " (obrazu,
k t ó r e g o najważniejszym komponentem jest ruch). Faza
późniejsza, to faza „ i m a g e - t e m p s " (obrazu, k t ó r e g o n a j w a ż ­
niejszym komponentem jest czas). T o p r z e o b r a ż e n i e k i n a
ma, zdaniem Deleuze'a, swoją p r z y c z y n ę w zmianie kondycji
c z ł o w i e k a w s p ó ł c z e s n e g o , z a p o c z ą t k o w a n e j j u ż po drugiej
wojnie ś w i a t o w e j . C z ł o w i e k ten u t r a c i ł poczucie z w i ą z k ó w
senso-motorycznych ze ś w i a t e m . Zagubiony w p r z e ś w i a d ­
czeniu, że pozbawiony jest w p ł y w u na wydarzenia, w k t ó r y c h
uczestniczy, realizuje się nie tyle w d z i a ł a n i u , ile w procesie
obserwacji rzeczywistości, kontemplowania jej. Błądzi, nie
z n a j ą c celu, do k t ó r e g o zmierza. Marzenia, fantazmaty,
z ł u d z e n i a , klisze, n a k ł a d a j ą się na b o d ź c e wzrokowe i s ł u c h o ­
we, docierające d o ń ze ś w i a t a z e w n ę t r z n e g o . Granica p o m i ę ­
dzy wizjami mentalnymi, a u n a o c z n i o n ą rzeczywistością jest
p ł y n n a i niepewna. Uległy r o z p a d o w i związki przyczynowo-skutkowe i czaso-przestrzenne. F i l m jest w e d ł u g De­
leuze'a szczególnie predystynowany do objawiania owej
d w o i s t o ś c i , owego procesu transgresji, owej swoistej schizof­
renii. Czas filmowy m o ż e m i e ć s t r u k t u r ę k r y s z t a ł u , spirali,
m o ż e u k ł a d a ć się warstwowo lub p u n k t o w o — ale tak
typowy dla fazy poprzedniej u k ł a d linearny uległ zaburzeniu.
K w i n t e s e n c j ą tej zmiany strukturalnej jest z d o l n o ś ć filmu do
wizualizacji myśli ludzkiej — s t ą d dla Deleuze'a film jest
ź r ó d ł e m wiedzy o c z ł o w i e k u w s p ó ł c z e s n y m .
3

Teoria ta m a j ą c a swe ź r ó d ł o w filozofii Bergsonowskiej
odznacza się spójnością. Zostawia jednak film epoki post­
modernistycznej poza nawiasem. Egzemplifikacje, j a k i m i się
p o s ł u g u j e nie sięgają poza lata siedemdziesiąte. F i l m p r z e s t a ł
Deleuze'a i n t e r e s o w a ć , gdy p r z e m i n ę ł a era wielkiego k i n a
autorskiego. K o ń c z y swoje r o z w a ż a n i a na filmach Wellesa,
Resnais, Godarda, Felliniego, Antonioniego, Ozu, Viscontiego. Ale paradoksalnie, a m o ż e z duchem c z a s ó w w j a k i c h
praca jego p o w s t a ł a (1985), nie bada tych dzieł j a k o ekspresji
o s o b o w o ś c i t w ó r c z e j , lecz są one dla niego wyrazem pewnej
ogólniejszej tendencji. M o ż n a by z a r y z y k o w a ć stwierdzenie,
że kino w planie treści a n t y c y p o w a ł o „ l a condition postmoderne" w s p o s ó b refleksyjny, w stylistyce modernistycz­
nej, p ó k i same tej kondycji nie uległo. K i n o z a g a r n i ę t e
w przeważającej swej części w tygiel k u l t u r y masowej, k i n o
j a k o element d ó b r konsumpcyjnych, k i n o j a k o ź r ó d ł o czystej
r o z r y w k i , pozbawione istotnego p r z e s ł a n i a , o d s t r ę c z a o d
d o c i e k a ń natury filozoficznej, c h o ć nie p r z e s t a ł o b y ć baro­
metrem przemian k u l t u r o w y c h .
T ę l u k ę teoretyczno- i k r y t y c z n o f i l m o w ą w odniesieniu do
k i n a postmodernistycznego starają się do pewnego stopnia
w y p e ł n i ć filmoznawcy skupieni w o k ó ł k w a r t a l n i k a „ S c r e en". N a u w a g ę zasługuje t u przede wszystkim numer m o n o ­
graficzny p o ś w i ę c o n y temu zagadnieniu (vol.28, r.1987)
— interesujący z uwagi na r o z m a i t o ś ć postaw i ujęć badaw­
czych tam reprezentowanych, co samo przez się odzwiercied­
la zamieszanie, jakie w tej dziedzinie panuje. P u n k t e m
wyjścia dla większości z nich są klasyczne j u ż dziś teorie
postmodernistyczne, j a k k o l w i e k raczej rzadko w s p o s ó b
j a w n y i b e z p o ś r e d n i o d n o s z ą się one do filmu j a k o takiego.

�W y j ą t k i e m są t u pewne propozycje Jeana Baudrillarda,
Frederica Jamesona i U m b e r t o Eco. Najbardziej powszech­
n ą s t r a t e g i ą b a d a w c z ą jest aplikowanie s f o r m u ł o w a n y c h
przez t e o r e t y k ó w najbardziej o g ó l n y c h cech postmoderniz­
m u na konkretne teksty filmowe l u b telewizyjne.
Jean Baudrillard w swoich k s i ą ż k a c h rozwija s f o r m u ł o ­
w a n ą przez G u y Deborda w pracy La societe de spectacle
( S p o ł e c z e ń s t w o spektaklu, 1967) tezę o zaniku organicznych
więzi s p o ł e c z n y c h w kulturze Zachodu. E p o k ę n a s z ą nazywa
e p o k ą Symulacji. Rzeczywistość jest w niej postrzegana za
p o ś r e d n i c t w e m o b r a z ó w , przede wszystkim o b r a z ó w elekt­
ronicznych. Paradygmatem poznawczym staje się obraz
telewizyjny. Obraz jest ekwiwalentem prawdy, prawdziw­
szym niż t o , co realne. Telewizja stanowi rodzaj k o d u
genetycznego, za p o ś r e d n i c t w e m k t ó r e g o dokonuje się prze­
miana r e a l n o ś c i w h i p e r r e a l n o ś ć . Baudrillard jest p e s y m i s t ą ,
jeśli chodzi o m o ż l i w o ś ć k o n t r o l i społecznej nad t y m szumem
informacyjnym. N a d ł u ż s z ą m e t ę skutkiem tego stanu rzeczy
musi stać się z o b o j ę t n i e n i e , powierzchowny o d b i ó r zjawisk,
rezygnacja z dyskursu, spłaszczenie z n a c z e ń , p o d a t n o ś ć na
m a n i p u l a c j ę . W n i o s k o w a ć s t ą d m o ż n a , że i m doskonalszy
technicznie, i m bardziej sugestywny jest obraz filmowy czy
elektroniczny — t y m większe n i e b e z p i e c z e ń s t w o niesie ze
s o b ą . T a jednoznacznie negatywna kwalifikacja k u l t u r y
audiowizualnej, w p o l u o d d z i a ł y w a n i a k t ó r e j znajdują się
„ m a s y " , prowokuje do dyskusji. Najbardziej problematycz­
na wydaje się jednak pozycja klerka, k t ó r ą w y z n a c z y ł sobie
Baudrillard. Frederic Jameson , k t ó r y dzieli z n i m głęboki
pesymizm co do stanu k u l t u r y współczesnej, o b n a ż a jednak
t a k ą z ł u d n o ś ć deklarowanego przez i n t e l e k t u a l i s t ó w po­
k r o j u Baudrillarda przekonania o n i e p o d a t n o ś c i na wszech­
obecny w p ł y w k u l t u r y masowej. C z ł o w i e k współczesny jest
b o w i e m zbyt g ł ę b o k o zanurzony w wizualnych m i r a ż a c h ,
stereotypach, fantazmatach, p r o d u k o w a n y c h przez ś r o d k i
masowego k o m u n i k o w a n i a . W o b r ę b postmodernistyczne­
go syndromu w c h o d z ą takie właściwości, j a k zniesienie
granic p o m i ę d z y k u l t u r ą w y s o k ą a n i s k ą , p o p u l a r n ą , fas­
cynacja „ z d e g r a d o w a n y m p e j z a ż e m nijakości, kiczu, seriali
telewizyjnych i k u l t u r y 'Reader's Digest', reklam, filmów
hollywoodzkich kategorii B, paraliteratury, k r o n i k k r y m i n a ­
l n y c h . " Takie jego elementy, j a k niejasność, ekspansywny
seksualizm, sięganie do najbardziej mrocznych p o k ł a d ó w
ludzkiej psychiki, rewolta wobec ustalonych n o r m społecz­
nych i obyczajowych, p r z e s t a ł y s z o k o w a ć i u t r a c i ł y posmak
skandalu. Postmodernistyczna t w ó r c z o ś ć artystyczna o d ­
znacza się w e d ł u g niego indyferentyzmem aksjologicznym
i uczuciowym, brakiem głębi znaczeniowej i p o d t e k s t ó w .
W ł a ś c i w a i m i n t e r t e k s t u a l n o ś ć zasadza się na z a w ł a s z c z a n i u
i powielaniu dawnych i współistniejących stylów estetycz­
nych bez w y r a ź n e j motywacji. Jest mniej l u b bardziej
s p r a w n ą (niekiedy istotnie nader w y r a f i n o w a n ą ) ż o n g l e r k ą
tekstami k u l t u r y . Postmodernizm opisuje Jameson j a k o
e p o k ę k o ń c a stylu pojmowanego w s p o s ó b jednostkowy
i w y j ą t k o w y , koniec indywidualnego, t w ó r c z e g o , rozpoz­
nawalnego w sygnaturze d z i a ł a n i a , z a s t ą p i o n e g o przede
wszystkim przez m e c h a n i c z n ą r e p r o d u k c j ę .
Sporo miejsca p o ś w i ę c a Jameson pastiszowemu charak­
terowi k u l t u r y postmodernistycznej, przy czym dokonuje on
r o z r ó ż n i e n i a p o m i ę d z y m o d e r n i s t y c z n ą p a r o d i ą , a pastiszem
— k t ó r y jest p a r o d i ą w y z b y t ą wyższej intencji, satyrycznego
impulsu, jest więc strategią n e u t r a l n ą , „ p u s t ą " . F i l m y przy­
należące do formacji postmodernistycznej realizują ten m o ­
del za p o m o c ą w ł a ś c i w y c h sobie ś r o d k ó w , innych niż na
p r z y k ł a d literatura. Jest rzeczą z n a m i e n n ą , że adaptacje
sztandarowych powieści postmodernistycznych takich j a k
Pocałunek kobiety pająka Puiga, Imię róży Eco czy Ragtime
D o c t o r o w a wcale nie m a j ą charakteru postmodernistycz­
nego. F i l m o d w o ł u j e się najchętniej do pewnych standar­
d o w y c h p r z e d s t a w i e ń wizualnych, takich j a k inne filmy,
4

5

6

k o m i k s y , reklama, video-klipy. Istnieje jednak zdaniem
Jamesona specyficzny filmowy gatunek postmodernistyczny
— m i a n o w i c i e film-nostalgia l u b j a k k t o w o l i film retro. Jako
p r z y k ł a d podaje Jameson American Graffiti (1973), ale
i Konformistę
Bertolucciego czy Chinatown P o l a ń s k i e g o .
F i l m y te, w a r t o ś c i o w a n e raczej negatywnie, nie są w e d ł u g
niego r e k o n s t r u k c j ą sytuacji historycznej, nie e w o k u j ą prze­
szłości, ale nostalgiczne o niej wspomnienie. W ramach gry
intertekstualnej o d t w a r z a j ą pewne schematy wizualne tej
przeszłości, w y g ł a d z o n e , p i ę k n e , czasem nieostre, j a k b y
zatarte w n i e d o k ł a d n e j p a m i ę c i . A t r y b u t a m i „ h i s t o r y c z n o ś c i " s ą stroje i stylowe w n ę t r z a — czy to b ę d ą lata 30. czy 50.
S w o i s t ą f o r m ą r e t r o - f i l m ó w są remake'i, realizowane i o g l ą ­
dane z p e ł n ą ś w i a d o m o ś c i ą istnienia poprzednich wersji,
k t ó r a to ś w i a d o m o ś ć , j a k pisze Jameson, jest w a ż n ą częścią
s k ł a d o w ą struktury filmu. N i e wszystkie p r z y k ł a d y cyto­
wane przez Jamesona s ą bezdyskusyjne, ale sam p r o b l e m jest
niewątpliwie godny zastanowienia.
F i l m zajmuje w jego r o z w a ż a n i a c h sporo miejsca, podob­
nie j a k k u l t u r a masowa. M a to z w i ą z e k z jego tezą o w s p ó ł ­
zależności k u l t u r o w y c h f o r m postmodernizmu, jego stylis­
tycznej superstruktury i p o d ł o ż a ekonomicznego. Wspo­
mniane dziedziny, tak ściśle p o w i ą z a n e z sytuacją r y n k o w ą ,
e k s p a n s j ą k a p i t a ł u , funkcjonujące w ponadnarodowej prze­
strzeni są d o s k o n a ł ą ilustracją tej tezy. Istotne też wydaje się
w k o n t e k ś c i e interesujących nas spraw d o s t r z e ż e n i e przez
Jamesona w samym pojęciu postmodernizmu aspektu chro­
nologicznego, czy raczej p e r i o d y z u j ą c e g o . Jego w y o d r ę b ­
nienie zbiegło się b o w i e m z t a k i m i zjawiskami j a k powszech­
na modernizacja wszystkich dziedzin życia, narodziny postindustrialnego, czy konsumpcyjnego s p o ł e c z e ń s t w a , społe­
c z e ń s t w a m e d i ó w (lub spektaklu), wielonarodowego kapita­
lizmu. Wszystkie te czynniki w p ł y n ę ł y na kierunek rozwoju
sztuki filmowej i e k s p a n s j ę k u l t u r y masowej. J a k ż e nie na
miejscu wydaje się Jamesonowi niegdysiejszy entuzjazm
M c L u h a n a . M a r k s i s t o w s k i r o d o w ó d Jamesonowskich w y ­
w o d ó w nie ulega w ą t p l i w o ś c i , t y m niemniej, trafiają one
w sedno rzeczy. Nieustannie w z r a s t a j ą c e koszty produkcji
z m u s z a j ą p r o d u c e n t ó w do inicjowania m i ę d z y n a r o d o w e j
w s p ó ł p r a c y , w w y n i k u czego p o w s t a j ą u t w o r y bez specjal­
nego adresata, bez w y r a ź n e g o , narodowego oblicza, filmy
„ d l a k a ż d e g o " . P o d k r e ś l i ć trzeba, że jest to tendencja
o g ó l n o ś w i a t o w a , d o t y k a ona jednak najwyraźniej k i n a euro­
pejskiego, k t ó r e zostaje w ten s p o s ó b zmuszone do respek­
towania przyzwyczajeń odbiorczych w i d z ó w zza oceanu
— b o w i e m największy k a p i t a ł zgromadzony jest w r ę k a c h
p r o d u c e n t ó w a m e r y k a ń s k i c h . P o w s t a j ą w ten s p o s ó b , wedle
znakomitego określenia Krzysztofa Zanussiego, lekkostrawne, postmodernistyczne „ e u r o p u d d i n g i " .
Jameson zwraca r ó w n i e ż u w a g ę na fakt, iż ta nowa
t w ó r c z o ś ć k u l t u r a l n a p o w i n n a b y ć traktowana j a k o metoda
przedstawiania nowej przestrzeni postmodernistycznej, k t ó ­
ra to p r z e s t r z e ń nie jest l i t y l k o k o n s t r u k t e m p o j ę c i o w y m , ale
ma charakter realny, rzeczywisty. M i e l i b y ś m y t u więc do
czynienia, j a k pisze, „ z n o w ą f o r m ą realizmu", o p a r t ą na
kulturze simulacrum. R ó w n o c z e ś n i e jednak te nowe formy
twórczości m o g ą b y ć , i są analizowane j a k o formy mis­
tyfikujące tę rzeczywistość, bo zabieg mistyfikacji jest wpisa­
ny w ich p o e t y k ę . Badacz, k t ó r y podejmuje się ich analizy
musi sobie z tej ambiwalencji z d a w a ć s p r a w ę , w przeciwnym
razie grozi m u tautologia. M a t e r i a ł e m p r o w o k u j ą c y m do
tego rodzaju d o c i e k a ń są w e d ł u g mnie filmy W o o d y Allena,
a przynajmniej n i e k t ó r e z nich. W y r a s t a j ą one z k u l t u r y
postmodernistycznej, k a r m i ą się n i ą — z a c h o w u j ą c , na ile to
m o ż l i w e , wobec niej krytyczny dystans. Same u w i k ł a n e
w w i e l o p i ę t r o w e gry intertekstualne niekiedy s p r a w i a j ą
w r a ż e n i e czystej, oszałamiającej zabawy. (Jak film Wojna
i śmierć, w k t ó r y m w w ą t e k Tołstojowskiej powieści Wojna
i pokój z o s t a ł w p l ą t a n y niepozorny K a n d y d o - p o d o b n y czło-

139

�wieczek obdarzony ś w i a d o m o ś c i ą wyrafinowanego, amery­
k a ń s k i e g o intelektualisty czy film To, co chciałbyś
wiedzieć
0 seksie, ale wstydzisz się zapytać — zbudowany z o d n i e s i e ń
stylistycznych d o najbardziej klasycznych g a t u n k ó w filmo­
w y c h z w ł ą c z o n y m w ich o b r ę b nieodzownym elementem
niespodzianki i zaskoczenia w aurze absurdalnego dowcipu).
K i e d y indziej A l l e n , nie r e z y g n u j ą c z postmodernistycznej
p r a k t y k i collage'u i cytowania t e k s t ó w z przebogatego
„ m u z e u m w y o b r a ź n i " , j a k i m dysponuje, mieszając k u l t u r ę
t r y w i a l n ą , kicz i wyrafinowane arcydzieła (jak w Annie Hall,
Manhattanie czy w Zeligu) — dokonuje wynikliwej auto­
analizy oraz analizy postmodernistycznej rzeczywistości,
w k t ó r e j p r z y s z ł o m u żyć i t w o r z y ć , i k t ó r a jest jego ż y w i o ł e m .
Prawdziwie postmodernistycznym ś r o d k i e m wypowiedzi
jest dla Jamesona w i d e o . Zwraca o n u w a g ę na k o n i e c z n o ś ć
zastosowania n o w y c h n a r z ę d z i teoretycznych do opisu zja­
wiska, k t ó r e dziś zajmuje coraz ważniejszą pozycję. R ó ż n i się
ono o d k i n a przede wszystkim o r y g i n a l n o ś c i ą f o r m y , k t ó r e j
p o d s t a w o w ą c e c h ą jest, j a k to m ó w i R a y m o n d W i l l i a m s ,
totalna p ł y n n o ś ć (flux total). S t ą d , zdaniem Jamesona,
ogromna t r u d n o ś ć interpretacji tematycznej tekstu wideo.
Powstaje o n w oparciu o bricolage, rodzi się z sumy c y t a t ó w
wizualnych, jest najbardziej w y s u b l i m o w a n ą f o r m ą colla­
ge'u, p o z b a w i o n ą w e d ł u g Jamesona (podobnie j a k m u z y k a
aleatoryczna), z a r ó w n o znaczenia, j a k i głębi metafizycznej.
O t o czysty w y k w i t postmodernizmu...
7

8

9

U m b e r t o E c o należy, podobnie j a k Jameson, d o tych
badaczy k u l t u r y , k t ó r z y m a j ą ś w i a d o m o ś ć , iż wszelkie p r ó b y
z a m k n i ę c i a się w azylu k u l t u r y wysokiej, w odcięciu o d
niszczącego w p ł y w u k u l t u r y masowej, skazane są na niepo­
wodzenie. Stroni jednak o d moralizatorskich p o u c z e ń ,
w miejsce czego proponuje z m i a n ę perspektywy widzenia
przez unikanie p o d z i a ł u k u l t u r y na lepszą i g o r s z ą . P ł a w i się
w rzeczywistości postmodernistycznej, b a w i się n i ą t r o c h ę
j a k W o o d y A l l e n , ale na w y ż s z y m stopniu ś w i a d o m o ś c i
metakrytycznej, sam wreszcie j ą produkuje (powieść Imię
róży i Wahadło Foucalta. Z a podstawowy warunek przy­
s t ą p i e n i a d o tej zabawy u w a ż a jednak (rozwijając k o n c e p c j ę
Jencksa i nie tak m o ż e w y r a ź n i e w y a r t y k u ł o w a n ą sugestię
Jamesona) d w u k o d o w o ś ć tekstu postmodernistycznego
— co polega na w s p ó ł i s t n i e n i u w o b r ę b i e jednego u t w o r u
e l e m e n t ó w k u l t u r y wysokiej i masowej. C h o d z i t u jednak nie
tyle o proste i c h przemieszanie, ale i c h o d d z i e l n ą egzystencję
na r ó ż n y c h poziomach — sprawia t o , iż odbiorca wtajem­
niczony odczytuje z tego samego tekstu inne treści niż
odbiorca n a i w n y l u b gorzej wyedukowany. T a k więc, aby
tekst postmodernistyczny o d s ł o n i ł swoją z ł o ż o n o ś ć , aby
ujawnił na jakiej zasadzie z o s t a ł skonstruowany, s ł o w e m ,
aby p r z e m ó w i ł m e t a j ę z y k i e m — odbiorca musi d y s p o n o w a ć
o k r e ś l o n ą k o m p e t e n c j ą k u l t u r o w ą . M y l i ł b y się jednak ten,
k t o by k o m p e t e n c j ę tę, pisze Eco, w i ą z a ł z poziomem
w y k s z t a ł c e n i a l u b z p r z y n a l e ż n o ś c i ą do elity intelektualnej.
O t ó ż Eco zwraca u w a g ę na fakt, iż na wiedzę w s p ó ł c z e s n e g o
odbiorcy złożyły się przede wszystkim r ó ż n o r a k i e teksty
k u l t u r y masowej i popularnej i że to za ich p o ś r e d n i c t w e m
d o t a r ł y d o ń , w przeważającej części elementy k u l t u r y wyso­
kiej. Dysponuje o n więc prawdopodobnie i n n y m typem
wrażliwości estetycznej ( i n n y m , a nie gorszym), i n n ą hierar­
c h i ą w a r t o ś c i niż odbiorca dawnego t y p u , koneser sztuki.
Posiada też z n a j o m o ś ć reguł gry, k t ó r e p o z w a l a j ą m u , j a k to
o k r e ś l a autor, c z e r p a ć zadowolenie i r a d o ś ć z dzieła, z k t ó ­
r y m obcuje. T a k na p r z y k ł a d odbierane są filmy Spielberga
1 Lukacsa, n i e k t ó r e filmy W o o d y Allena (z p e w n o ś c i ą przez
w i d o w n i ę mniejszą liczebnie), czy wreszcie seriale telewizyjne
j a k Columbo i Dallas. W tych ostatnich zresztą gra intertekstualna jest zdecydowanie mniej wyrazista, a m o ż e niemal
z b ę d n a . Jakkolwiek więc n i e k t ó r e egzemplifikacje Eco s ą
kontrowersyjne — samo k r y t e r i u m d o b o r u — wspomniana

140

d w u k o d o w o ś ć , p o d l e g a j ą c a subtelnej r ó w n o w a d z e innowa­
cji i p o w t ó r z e ń , jest kluczem w ł a ś c i w y m .
Z tego, co dotychczas powiedziano, w y n i k a , że najwięk­
szym problemem jest d o b ó r odpowiednio wyrazistych egzemplifikacji. K ł o p o t pojawia się, gdy zastosowano zbyt
m a ł o k r y t e r i ó w d o b o r u . P r z y k ł a d e m takiej konfuzji m o ż e
b y ć zakwalifikowanie f i l m u Blackmail (Męka
milczenia)
Hitchcocka z r o k u 1929 j a k o tekstu postmodernistycznego
na tej jedynie zasadzie, iż zastosowano t a m swobodny t o k
wypowiedzi, zaniechano p o d p o r z ą d k o w a n i a jej z a ł o ż o n y m
z g ó r y r e g u ł o m gatunku, o d s t ą p i o n o o d przyjętych po­
wszechnie s c h e m a t ó w — k t ó r e to cechy z o s t a ł y postmoder­
n i z m o w i (między i n n y m i ) przypisane przez J.F. L y o t a r d a ,
j a k to uzasadnia pewien autor wydrukowanej w „ S c r e e n "
analizy. I przeciwnie, model tekstu postmodernistycznego
nie m o ż e b y ć zbyt sztywny, obdarzony n a d m i e r n ą ilością
cech, bo w ó w c z a s d o k ł a d n e zastosowanie go w praktyce
m o ż e o k a z a ć się n i e m o ż l i w e . G w o l i j a s n o ś c i w y w o d u zdecy­
d o w a l i ś m y się p r z y w o ł a ć najbardziej jaskrawe p r z y k ł a d y
filmowej t w ó r c z o ś c i postmodernistycznej, takie k t ó r e nie
p o w i n n y b u d z i ć kontrowersji. C h o d z i t u przede wszystkim
o filmy D a v i d a L y n c h a , a zwłaszcza Blue Velvet, Dzikość
serca i Miasteczko
Twin Peaks. D w a pierwsze z nich,
p o s ł u g u j ą c e się licznymi o d w o ł a n i a m i do klasyki H o l l y w o ­
odzkiej, e p a t u j ą o k r u c i e ń s t w e m , ale t a k ż e p r o w o k u j ą tan­
d e t ą , kiczem, t r y w i a l n o ś c i ą . W Blue Velvet z ł o z o s t a ł o
podniesione do rangi n o r m y , w Dzikości serca problematyka
m o r a l n a z o s t a ł a c a ł k i e m u n i e w a ż n i o n a . Z drugiej strony
filmy te zniewalają widza, o s z a ł a m i a j ą go m n o g o ś c i ą perfek­
cyjnie zrealizowanych e f e k t ó w , z a s k a k u j ą c ą u r o d ą zdjęć,
p r z e j m u j ą c ą m u z y k ą . Z a ś Miasteczko Twin Peaks m a ponad­
to tę zaletę, że dzięki serialowej formie m o ż n a prześledzić
wszystkie te cechy, o k t ó r y c h b y ł a m o w a , w procesie,
w rozwoju. M a m y t u do czynienia z p r z e w r o t n y m kwes­
tionowaniem wszelkich z n a c z e ń i p o w i ą z a ń przyczynowo-skutkowych. Bohaterowie zmieniają o s o b o w o ś ć , j a k
m a s k ę , j a k s t r ó j . Czyny ich pozbawione są l o g i k i i uzasad­
nienia, nowe w ą t k i p o j a w i a j ą się zanim stare u l e g n ą roz­
w i ą z a n i u . Bohaterowie wygłaszają k o m u n a ł y l u b też ezote­
ryczne, pogmatwane f o r m u ł y — ale m i m o to r o z u m i e j ą się
wzajemnie. Są b o w i e m u w i k ł a n i w konglomerat k u l t u r o w y
1 0

— w k t ó r y m czują się j a k ryby w wodzie. F i l m o d w o ł u j e się
d o wszystkich w a ż n y c h e l e m e n t ó w współczesnej k u l t u r y
a m e r y k a ń s k i e j , wraz z jej m i g o t l i w o ś c i ą , p r z y w i ą z a n i e m do
tradycji ( t a k ż e indiańskiej), w i a r ą w duchy, w ę d r ó w k ę dusz,
sny, m i t y i e k o l o g i ę . Ewokuje przeczucie N e w A g e i najbar­
dziej trywialne schematy k u l t u r y masowej. W i d z , k t ó r y
z a a k c e p t u j ę tę k o n w e n c j ę , ulegnie u r o k o w i niesamowitych
n a s t r o j ó w , uzna, że tak n a p r a w d ę znaczenie m a t y l k o
zabawa, k t ó r e j reguły ustala się samemu.
I n n y m rodzajem k i n a , t y m razem bardzo mocno osadzo­
n y m w tradycji europejskiej, są filmy Petera Greenewaya,
takie j a k Kontrakt rysownika, Brzuch architekta czy Kucharz,
złodziej, jego żona i jej kochanek. F i l m y te o d z n a c z a j ą się
w y r a f i n o w a n y m rozpasaniem w i z u a l n y m . Obrazy zniewala­
j ą u r o d ą p l a s t y c z n ą , p r z y w o ł u j ą style i m o t y w y z dziejów
malarstwa, rzeźby, architektury. S z o k u j ą o k r u c i e ń s t w e m ,
s k a t o l o g i ą , r o z p a s a n ą fizjologią. N a d wszystkim ciąży na­
strój dekadencki i przeczucie k o ń c a cywilizacji europejskiej
- nie niosą ze s o b ą żadnej nadziei. W nurcie twórczości
postmodernistycznej mieszczą się też takie filmy j a k Batman
T i m a Burtona czy Kto wrobił królika Rogera R. Zameckisa, oba
niemal w całości zbudowane z c y t a t ó w klasycznych tekstów
filmowych, operujące pastiszem, eklektyzmem gatunkowym.
Dotychczasowe ustalenia d o w i o d ł y ścisłego z w i ą z k u k u l ­
tury postmodernistycznej z kapitalizmem, rozwojem c y w i l i ­
zacyjnym, intensywnym szumem i n f o r m a c y j n y m w y w o ł a ­
n y m w s z e c h o b e c n o ś c i ą m a s s - m e d i ó w . Czy wobec tego m o ż e ­
m y m ó w i ć o polskim postmodernizmie? Czy w Polsce

�I

zjawiska, o k t ó r y c h b y ł a m o w a , znajdują j a k i e ś odbicie?
W artykule Postmodernizm a socjalizm Z y g m u n t B a u m a n
o r z e k ł , że socjalizm ze swoją w i a r ą w m o ż l i w o ś ć zaprojek­
towania s p o ł e c z e ń s t w a , z wizją szczęśliwej, harmonijnej
egzystencji w oparciu o z a ł o ż o n e o d g ó r n i e reguły, z zasady
swojej m i a ł charakter modernistyczny. W d o d a t k u , gdy
świat z a n u r z a ł się w postmodernistycznej magmie, w Polsce
p a n o w a ł stan wojenny i p r z e p ł y w t r e n d ó w i k i e r u n k ó w
artystycznych z Z a c h o d u do naszego kraju, dotychczas
w m i a r ę naturalny i bezkonfliktowy, na dłuższy czas uległ
zahamowaniu. System u w a r u n k o w a ń d e c y d u j ą c y c h o pej­
z a ż u k u l t u r o w y m był u nas zasadniczo odmienny. M i m o to
postmodernizm w wersji filmowej d o t a r ł do nas stosunkowo
szybko, przede wszystkim za p o ś r e d n i c t w e m kaset wideo.
W przeważającej swej części u t w o r y te potraktowane z o s t a ł y
p o c z ą t k o w o j a k o typowe k i n o komercyjne i trzeba b y ł o
pewnego czasu, a t a k ż e wysiłku badaczy k u l t u r y , aby ich
postmodernistyczny charakter m ó g ł z o s t a ć ujawniony. N i e
m o g ł o się to stać bez przyswojenia na naszym gruncie myśli
postmodernistycznej. Jednym z pierwszych, k t ó r z y zwrócili
u w a g ę na istnienie tego zjawiska, był w Polsce prof. Stefan
M o r a w s k i .W m i a r ę upowszechniania się pewnych w z o r ó w
k u l t u r o w y c h i zakorzeniania się ich na naszym gruncie
z a c z ę t o m ó w i ć o polskiej wersji postmodernizmu, przede
wszystkim w dziedzinie architektury i malarstwa, ale p o d ­
budowa teoretyczna tych zjawisk jest ciągle jeszcze bardzo
w ą t ł a i niepewna. Powolne k s z t a ł t o w a n i e się r y n k u sztuki
w zmienionych warunkach ekonomicznych p r z e k s z t a ł c a
stopniowo obraz naszej k u l t u r y . O b o w i ą z e k kultywowania
w a r t o ś c i narodowych ustępuje miejsca przymusowej komer­
cjalizacji. Tendencja ta jest w dziedzinie produkcji filmowej
szczególnie wyrazista. Z a p o c z ą t k o w a n a z o s t a ł a j u ż przed
k i l k o m a laty, gdy s t a ł o się oczywiste, że ci z t w ó r c ó w , k t ó r z y
c h c ą zaistnieć w świecie m u s z ą p o d p o r z ą d k o w a ć się o b o w i ą ­
z u j ą c y m tam r e g u ł o m . Celowo więc przyswajali sobie Inter­
national Style, sięgając do s t e r e o t y p ó w f i l m o w y c h utrwalo­
nych na Zachodzie. W y n i k artystyczny tych z a b i e g ó w był
rozmaity, z reguły jednak p r o d u k t y te o d z n a c z a ł y się w t ó r nością i s c h e m a t y c z n o ś c i ą , przy jednoczesnym u b ó s t w i e
natury technicznej. Jest jednak k i l k a filmów, k t ó r e ś w i a d o ­
mie się wpisują w nurt postmodernistyczny. N a l e ż a ł o by t u
w s p o m n i e ć o Łabędzim śpiewie Roberta G l i ń s k i e g o (1988).
F i l m z o s t a ł skonstruowany z c y t a t ó w i o d n i e s i e ń do innych
filmów. O b n a ż e n i e tego faktu s t a ł o się elementem zabawy,
gry z widzem. Podczas hałaśliwej k a m p a n i i reklamowej
wyznaczono n a g r o d ę dla tych, k t ó r z y o d n a j d ą największą
ilość tych c y t a t ó w i p r z y t o c z ą najwięcej filmów, do k t ó r y c h
o d w o ł a n i a m o ż n a tam znaleźć. N i e z a l e ż n i e o d konkretnych
u t w o r ó w t w ó r c a w y k o r z y s t a ł schematy rozmaitych gatun­
k ó w , takich j a k musical, film gangsterski, k o m e d i ę slapstick o w ą , wideo-klipy. Sens tej mieszaniny s t y l ó w i konwencji,

1 1

1 2

poza czystą r o z r y w k ą , z a b a w ą w k i n o , pozostaje niejasny
i jest m a ł o w gruncie rzeczy istotny.
P o d o b n y m chwytem, ale o d w o ł u j ą c się d o innej tradycji,
p o s ł u ż y ł się Juliusz M a c h u l s k i w filmie Deja vu. Poprzednie
jego filmy r ó w n i e ż ś w i a d o m i e n a w i ą z y w a ł y do w z o r ó w
dobrego kina komercyjnego i z tego p o w o d u były na naszym
gruncie zjawiskiem w y j ą t k o w y m . Deja vu, j a k sam t y t u ł na t o
wskazuje jest niczym i n n y m , j a k s u m ą w ą t k ó w tematycznych
i m o t y w ó w stylistycznych j u ż w kinie o g l ą d a n y c h . Ź r ó d ł e m
inspiracji i bricolage'u stały się dla niego filmy z okresu
N E P - u radzieckiego, takie j a k Przygody Mr Westa w kraju
bolszewików
Borisa Barneta, komedie Aleksandrowa, Cza­
pajew i Pancernik Potiomkin czy My z Kronsztadtu — ze­
stawione z gangsterskim filmem a m e r y k a ń s k i m z lat d w u ­
dziestych. Collage ó w skonstruowany z o s t a ł nader sprawnie
i dowcipnie. Swoboda, z j a k ą t w ó r c a porusza się w świecie
filmowych ready-made, aby z nich p r z y r z ą d z i ć ten coctail
— p o r ó w n y w a l n a jest z n o n s z a l a n c j ą t w ó r c ó w tego n u r t u na
Zachodzie. M a c h u l s k i sprawia w r a ż e n i e , j a k b y z o s t a ł przez
teksty te u k s z t a ł t o w a n y , dlatego też ten postmodernistyczny
film nosi wszelkie znamiona o r y g i n a l n o ś c i .
K i n o polskie z k o n i e c z n o ś c i coraz częściej p o w s t a w a ć
będzie przy w s p ó ł p r a c y m i ę d z y n a r o d o w e j . Spowodowane t o
jest przede wszystkim w z g l ę d a m i ekonomicznymi. Siłą więc
rzeczy będzie się „ p o s t m o d e r n i z o w a ł o " . Sądzić należy, że
jest to proces nieuchronny bardziej niż w innych dziedzinach
sztuki.
W i e l u naszych t w ó r c ó w z powodzeniem p r ó b u j e kariery
za g r a n i c ą . N a l e ż y do nich Zbigniew R y b c z y ń s k i , laureat
Oskara za film Tango w kategorii filmów animowanych
w r o k u 1983. R y b c z y ń s k i najchętniej p o s ł u g u j e się t e c h n i k ą
wideo, s p r z ę ż o n ą z komputerem, a ostatnio r ó w n i e ż z telewi­
zją w systemie H i g h D e f i n i t i o n . O s i ą g n ą ł w Stanach Zjed­
noczonych i na Zachodzie n i e b y w a ł y sukces. N i e z a l e ż n i e o d
maestrii technicznej, j a k ą o d z n a c z a j ą się wszystkie bez
w y j ą t k u jego filmy, w s p o m n i e ć by n a l e ż a ł o o pewnej post­
modernistycznej aurze, j a k a z tych filmów emanuje. W y k o ­
rzystuje o n bowiem w filmach takich j a k Schody, Orkiestra
czy Czwarty wymiar m o t y w y wizualne w y w o d z ą c e się z euro­
pejskiego dziedzictwa kulturowego. Cytaty te m a j ą charak­
ter j a w n y l u b zakamuflowany, ale s z o k u j ą c e zestawienia,
przed j a k i m i się nie cofa, a t a k ż e stale p r z y w o ł y w a n y
kontekst k u l t u r y masowej ś w i a d c z ą o t y m , że oddycha na co
dzień a t m o s f e r ą postmodernistycznej k u l t u r y .
K u l t u r a ta z p e w n o ś c i ą przeniknie do Polski, w nieco
z u b o ż o n e j b y ć m o ż e postaci. Zdaje się o t y m świadczyć
kierunek zmian, jakie obserwujemy. Nieuchronne tendencje
komercjalizacyjne, z a p ę d y konsumpcyjne, ł a k n i e n i e rozry­
w k i w ucieczce przed n i e r o z w i ą z y w a l n y m i t r u d n o ś c i a m i
życia codziennego s p r a w i ą , że j u ż w k r ó t c e k u l t u r a polska
m o ż e o k a z a ć się „ c i e n k ą w a r s t e w k ą zmiennych m ó d , p o d
k t ó r ą kryje się rzeczywistość r y n k o w y c h z a l e ż n o ś c i . "
13

PRZYPISY
1

Por. D. Bordwell, J. Staiger i K . Thompson, The Classical
Hollywood Cinema: Film Style and Mode of Production to I960,
London 1985
F . Jameson, Postmodernism, or the Cultural Logic of Late
Capitalism „New Left Review" no 146, July-August 1984
Gilles Deleuze, L'image temps, Paris 1985
Por. np. The Ecstazy of Communication (w:) Hal Foster (ed.)
Postmodern Culture, London 1985
F . Jameson, op.cit.
F . Jameson, op.cit., s. 57
Por. F . Jameson, La lecture sans interpretation. La postmodernisme et le texte video, ..Communication" no 49, 1989
2

3

4

5

6
7

8

Cyt. za F . Jameson, La Lecture..., op.cit.
U. Eco, Innowacja i powtórzenie: pomiędzy
modernistyczną
i postmodernistyczną estetyką, „Przekazy i Opinie", styczeń — czer­
wiec 1990
J . F . Lyotard, La condition postmoderne, Paris 1979
Z. Bauman, Postmodernizm a socjalizm (w:) „Literatura na
Świecie" 1991, nr 10
Por. wstęp do książki Zmierzch estetyki autentyczny czy
rzekomy, Warszawa 1987, artykuły o postmodernizmie filmowym
„Kino" 1991, nr. 2 i 3
Bauman, op.cit.
9

1 0
1 1

1 2

1 3

141

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9742" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9720">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/94eab8a093d9780d8c5e516ff2754b81.pdf</src>
        <authentication>50241721beef5b59bf09eb55957a1898</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115854">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:208</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115855">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115856">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:181</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115857">
                <text>Postrzyżyny w kulturze śródziemnomorskiej / LUD 1961 t.47</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115858">
                <text>LUD 1961 t.47, s.49-148</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115859">
                <text>Gansiniec, Ryszard</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115860">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115861">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115862">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="115863">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115864">
                <text>48
W sąsiedztwie'
papuaskim
wysp Anachoreckich
znajdujemy
pętlice
uszne (niewiadom y mi 'Sposób ich powstania)
na wielu wyspach, oprócz
tego że utrwalonym
jest ten zwyczaj w maskach melanezyjskich,
wskazując przez to nie tylko dawność jego, ale jak obecnie, jego charakter,
papuaski
i dając na razie dalszy dowód wpływu papuaskiego
na całej
Mikronezji.
Wpływ ten, który objawia się nie tylko na Pelau i Ponape,
gdzie jest złączony z równie wyraźnym
wpływem samoańskim
\tak samo
jak na Kanjesach, tylko w odwrotnym stosunku, tj. papuasów spolinezjowanych), ale i na Martlock i Ruk, czyli wogóle na całych Karolinach,
stanie się przedmiotem
oddzielnego
opracowania
przy traktowaniu
wyspy
Ponape.
29 Dla
uniknięcia
wątpliwości,
gdzie samogłoska
"i" oddziela się od
obok stojącej
samogłoski,
używam nasze "j", by ominąć przez to rozwlekłego rozdzielania
zgoski kreskami. "I" będzie więc zawsze dźwiękiem
oddzielonym,
zlanym z poprzedza!ącym
lub następującym
dźwiękiem.
Kreskowania
używam tylko tam, gdzie dwie inne samogłoski stojąc obok
siebie muszą być rozdzielone w mowie.

"j"

!
RYSZARD

~

GANSINIEC

POSTRZY2YNY

W KULTURZE

SRODZIEMNOMORSKIEJ

L PRZEGLĄD DOTYCHCZASOWYCH
BADAN. lI. EGIPCJANIE.
III. AZJA MNIEJSZA - 1. Babilonia. 2. Hetyci. 3. Izraelici. 4. Arabowie.
5. Inne narody. IV. HELLENOWIE - 1. Postrzyżyny żałobne, 2. Postrzyżyny rozbitków, 3. Postrzyżyny
ślubowane
i dziękczynne,
4. Postrzyżyny
przedślubne
Hellenek, 5. Postrzyżyny
niewolników,
6. Postrzyżyny
jako
kara a) za cudzołóstwo, b) za inne przestępstwa,
7. Postrzyżyny
śmierci.
8. Postrzyżyny błazna. V. RZYM - 1. Postrzyżyny Westalek. 2. Postrzyżyny
ślubne. PRZYPISY.
L PRZEGLĄD

DOTYCHCZASOWYCH

BADAŃ

Monografie o stroju i kroju włosów w starożytności, napisane
przez Hadriana
Juniusa
(1511-1575) i Klaudiusza
S a l m a s i u s a (1588-1653) są czysto antykwarycznymi
traktatami, cennymi dzięki skrzętnemu nagromadzeniu materiałów
odnoszących się u pisarzy starożytnych do włosów, ale nie wychodzące w tłumaczeniu zwyczajów poza przygodne uwagi samych źródeł. Dopiero w połowie XIX wieku, podczas ponownego odrodzenia studiów starożytniczych
i zwłaszcza greckich
w neohumaniźmie niemieckim, wystąpił archeolog F r i e d r i c h
W i e s e l e r (1811-1885) z własną koncepcją, usiłującą wniknąć po raz pierwszy w właściwy sens obrzędu postrzyżyn pojętego jako ofiara włosów 1. Nawiązał on do twierdzenia Tertulliana (De anima 39): "Któż nie poświęca całą dziecka głowę
ślubuje winie, albo 'choć jeden wyrywa włosek dziecka lub
całkowicie nożycami ścina i składa włosy w ofierze lub poświęca je jako exvoto bądź to w kulcie rodowym lub rodzinnym
lub publicznym lub wreszcie prywatnym" (Quis non aut totum
filii caput restui vovet aut aliquem excipit crinem aut tata
novacula procesat aut sacrificio obligat aut sacro obsignat pro
gentica, pro avita, pro publica aut privata devotione). Według
ojca kościoła istotą wszystkich tych obrzędów jest poświęcenie dziecka demonowi. Wieseler podkreśla przede wszystkim
4 -

"Lud",

t,

XLV II

�J. Kar ł o w i c z. Słownik języka polskiego, Kraków,
1901, s. 495.
K. K l uk. o. c. s. 100.
28 Encyklopedia
Rolnicza, Warszawa, 1879 t. V, s. 906.
29 Z.
P i e t r u s z y ń s k i. Produkcja
rolnicza
w Wielkopolsce,
jej
przeszłość i teraźniejszość, Poznań, 1937, s. 206.
"0 J. Kar
ł o w i c z. o. c. s. 49,).
'l' Per. J. Kar lo w i c z. o. c. s. 495. :\1. S. B. L i n d e, o. c. t. II, s.352.
26

2'

JERZY

GROCHOLSKI

fORMY PRZESUSZANIA ZŻĘTYCH ZBÓŻ W POLSKICH
GOSPODARSTWACH CHŁOPSKICH W XIX/XX W. *
Wstęp. I - Przesuszanie zbóź w pokosach i snopach pojedyńczych. II
Kopice poziome. III - Kopice pionowe. IV Przesuszanie
zbóź przy
pomocy róźnych urządzeń drewnianych.
V - Zabezpieczanie kopic źniwnych przed deszczem. Podsumowanie.

W polskiej literaturze etnograficznej zwracano już wprawdzie
niejednokrotnie uwagę na niektóre formy przesuszania zbóż,
jednak nie podjęto dotychczas próby szerszego ujęcia tego tematu, związanego zarówno z zagadnieniem sprzętu zboża, jak również z wstępną fazą przechowywania zebranych plonów. Celem
niniejszego opracowania jest w pierwszym rzędzie charakterystyka i podział systematyczny 1 poszczególnych sposobów przesuszania zbóż w polskich gospodarstwach chłopskich na tle przemian czasowo-przestrzennych związanych z zanikiem względnie
rozpowszechnianiem się podstawowych form, oraz sprecyzowanie
pewnych wniosków ogólnych na podstawie analizy kartograficzno-porównawczej danych z terytorium Polski, a także przykładowych analogii i zróżnicowań z niektórych krajów europejskich.
Omawiane zagadnienie uwzględniano dotychczas w polskich
publikacjach etnograficznych jedynie fragmentarycznie, w znacznej mierze w oparciu o materiały pochodzące spoza obecnych granic Polski. Skąpe informacje dotyczące niektórych sposobów
przesuszania zbóż w polskich g02padarstwach chłopskich ograniczają się do krótkich wzmianek. Np. nieco danych z zakresu
nazewnictwa gwarowego kopic żniwnyc~ zawierają dzieła Oskara
Kolberga. W pracy A. F i s c h e r a "Lud Polski" 2 znajdujemy
charakterystykę form przesuszania zboża w Małopolsce. Autor
• Napisano
w
kładzie
Etnografii

oparciu
o prace
nad
I.H.K.M.
P.A.N.

,.Polskim
Atlasem
we Wrocławiu.

Etnograficznym"

w

Z3-

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8504" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8483">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f3e9159e39906ae230cf7f8cb4066c2c.pdf</src>
        <authentication>68d96a385fc43dfaef80b109e3919657</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101599">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3046</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101600">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101602">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2850</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101603">
                <text>Postscriptum o ofierze krwawej u Greków / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101604">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4, s.242-243</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101605">
                <text>Lengauer, Włodzimierz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101606">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101607">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101608">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101609">
                <text>Włodzimierz Lengauer • POSTSCRIPTUM O OFIERZE KRWAWE] U GREKÓW

Historia ta miała i inny wariant, ale istotne są dwa

WŁODZIMIERZ

jej elementy: poczucie winy sprawcy oraz przekonanie,

LENGAUER

że zwierzę samo sobie jest winne, zostało ukarane lub
zabite w gniewie. Podobne wątki występują i w innych

Postscriptum o ofierze
krwawej u Greków

przytaczanych przez Porfiriusza opowieściach.
U Hezjoda opowieść o pierwszej ofierze różni się od
tych mitów przede wszystkim tym, że obrzęd ofiarny
ustanawia Prometeusz, a więc postać należąca do świa­
ta nieśmiertelnych, do kategorii bogów (chociaż nie

(w odpowiedzi
Jackowi Dobrowolskiemu)

olimpijskich). Ofiara krwawa ma więc początki boskie,
także dlatego, że słynny podstęp Prometeusza dokonał
się przecież za wiedzą Dzeusa, który na dodatek znal

[Rozmowa o „Gardzienicach"

wszelkie jego przyszłe konsekwencje, a należało do
nich wysyłanie ludziom Pandory. A l e różnica jest jesz­

i Metamorfozach]

cze głębsza, bo według opowieści Porfiriusza ludzie
w czasach przed ofiarą krwawą znali k u l t bogów i skła­
dali i m ofiary, tyle że wyłącznie z płodów rolnych. We­

Mi

dług Hezjoda k u l t u bogów najwyraźniej wcześniej nie
było. Poeta nie mówi tego wprawdzie explicite, ale prze­

it o genezie ofiary krwawej w jego klasycz­
nej, nieomal „ortodoksyjnej" wersji, czyli ta­

ki, jaki opowiada Hezjod w Theogonii, ma
jedną
cechę
jedna cecr wspólną z ujęciem Porfiriusza, czy jeszcze
wcześniej niektórych pitagorejczyków lub może orfi­
ków (świadectwem tych wczesnych koncepcji są od­
powiednie fragmenty Kathdrmoi
Empedoklesa).
W obu wypadkach pojawia się zgodne przekonanie, że
były niegdyś czasy, gdy bogom nie składano takich
ofiar. Porfiriusz zresztą też przecież przytacza wcze­
śniejsze opowieści, posługując się między i n n y m i ob­
szernymi fragmentami niezachowanego do naszych
czasów traktatu Teofrasta Peri eusebeias. M i t y , które
zna i opowiada Porfiriusz mówią o pierwszym wypadku
zabicia zwierzęcia w ofierze, a najbardziej charaktery­
styczna jest t u zaczerpnięta z Teofrasta opowieść sta­
nowiąca aition obrzędu ateńskiego spełnianego
w dzień święta Dzeusa (Diholieia) Według tego m i t u
zabity wówczas wół był sam sobie winien ponieważ
ziadł' i zdentał wyłożone na ołtarzu płody rolne jakie
wtedy składano bogom w ofierze Nieiaki Sońatros
zresztą nie-Ateńczyk, oburzony tym postępkiem po­
rwał siekierę i zabił zwierzę. Rzecz znamienna, wołu
poch
Sopatros opuścił A t e n y . A l e kraj na­
wiedziła klęska posuchy i głodu, a wyrocznia delficka
poleciła szukać sprawcy mordu. Sprowadzono więc
Sooatrosa ale z jakichś powodów nie wykryto że to
on zabił zwierzę. T e n zaś, by uwolnić się od poczucia
winv i ci ażaceina id n i m k latw Y zażad; ń by u, czyniono
go obywatelem i by odtąd zabii ano zwierze w ofierze
w imieniu całei wsnólnoty Tak sie i stało a dziwny
obrzęd ofiarny z którego archaicznych i niezrozumia
łvch cech nodkniwa iuż Arysrnfanes^ nrzy świecie Di
IrJil
łączył sie odrad z nosznkiwaniem snrawcy mnr
A , i Z J r ^ t Z T n n Z „znaniem noża nfiarne.ó
za Z e c , ^ s ^ l ^ e m t e l !
,7nn,&gt;n^
7

n

za winnego i SKazaniem tego przeamiotu na utopienie
11 l\J

LUI.

cież pisze o krisis ,czyli rozdzieleniu ludzi i bogów na §ó"
rze Mekone. Do tego mtorrieritu ludzie i bogowie żyli ra­
zem. Ofiara krwawa rozpoczyna nowy etap w stósunkach bogów z ludźmi albo raczej nowa epokę w dzie
Jach ludzi.
Historie znane Porfiriuszowi, zwłaszcza opowieść
o Sopatrosie, są znakomitym potwierdzeniem teorii
ofiary krwawej sformułowanej niegdyś przez Karla
M e u l i i rozwiniętej przez Waltera Burkerta. Mówiąc
najogólniej, chodzi w niej o to, że zabicie żywego zwie­
rzęcia wywoływało u człowieka poczucie winy wobec sil
rządzących przyrodą i wobec tego wymagało zawsze
spełnienia szczególnego obrzędu. Początek takiej ob­
rzędowości widzą obaj uczeni u łowców paleolitycz­
nych, a jej pozostałości dostrzegają w zwyczajach
współczesnych myśliwych i w folklorze europejskim
(obyczaje towarzyszące do niedawna ubojowi zwierząt
na wsi). Jednak m i t Hezjoda nie wskazuje ani na po­
czucie winy (zwalnia przecież ludzi od odpowiedzialno­
ści za pierwszy wypadek zabicia zwierzęcia), ani na ma°ię myśliwych (pozostawianie czaszki lub szkieletu
zwierzęcia, szczególne traktowanie niektórych jego
części)
Druga teoria wyjaśniająca genezę ofiary krwawej
u Greków jest autorstwa Jean-Pierre Vernanta. Jej
podstawą jest właśnie m i t hezjodejski. U Hezjoda zwra­
ca uwagę sam podział ofiary. Bogowie otrzymują kości
pokryte tłuszczem, a właściwie dym z palonych na oł­
tarzu części. Mięso przypada ludziom, bo tylko oni po­
trzebują jedzenia. M i t tłumaczy w ten sposób zwyczaj
ludzki zjadania mięsa.
Obie te teorie łączy wskazanie na głębokie i podob­
ne znaczenie religijne mitów o pierwszej ofierze. Przy­
patrzmy się wpierw drugiej z nich. Ważne jest nie tyl­
ko to, że ludzie jedzą mięso. Istotne znaczenie ma fakt,

AV morzu -

242

�Włodzimierz lengauer • POSTSCRIPTUM O OFIERZE KRWAWE] U GREKÓW

ze l u d z i o m p r z y p a d a j ą w u d z i a l e p o d l e g a j ą c e

rozpadowi

c z ę ś c i ż y w e j n i e g d y ś i s t o t y , p o d c z a s gdy b o g o w i e
m u j ą dym,

który rozpływa

stanowiąc jego s k ł a d n i k .
człowieczeństwa:

się

Mit

w wiecznym

wający

istocie

przemijające istoty

się t y m , co p o d l e g a ś m i e r c i i r o z p a d o w i , do
ale

nych b o g ó w n a l e ż y u l o t n y ,

powietrzu,

zawiera prawdę o

śmiertelne,

otrzy­

do

żywią

nieśmiertel­

n i c h idący i rozpły­

się w b o s k i m eterze dym, w swej postaci przypo¬
psyche l u d z k ą . Nadto sens k r y j e się j e s z c z e

minający

i w t y m , że o f i e r z e t o w a r z y s z y ć ma
ofiarne

zjadano

na

miejscu,

w okresie a r c h a i c z n y m

uczta (zwykle

mięso

od

reguły

odejścia

tej

i k l a s y c z n y m są r z a d k i e i zawsze
aition). Jeść u ś m i e r c o n ą

tłumaczone jakimś o d r ę b n y m

żywą i s t o t ę w o l n o w i ę c l u d z i o m t y l k o w tej

niezwykłej,

świętej sytuacji Z Icolei uczta to forrna

społecznego

wsDÓtżvcia

ludzi

opieką' b o g ó w .
wiec

sie

znaiduiacego

Złożenie

religijnością

i

w

ten

sposób

pod

ofiary k r w a w e j przesycone

głęboka

świadomością

iest

kondvcii

ludzkiej o r a z z a s a d s t o s u n k ó w m i ę d z y l u d ź m i i b o g a m i ,
a także m i ę d z y ż y j ą c y m i

krwawa

w' s p o ł e c z n o ś c i

rii l u d z i

iednnrześnie zasada

Ofiara

ludźmi

iest w i e c p o s t r z e g a n a i a k o p o d s t a w a

cvwiliza
w

Urzvrn,,iara ład

W

cie p o d z i e l o n y m m i ę d z y l u d z i i b o g ó w

Teoria Meuli-Burkert (tak z w y k ł ją n a z y w a ć sam
Walter Butkert we w s z y s t k i c h s w o i c h p r a c a c h ) nie j e s t
s p r z e c z n a z i n t e r p r e t a c j ą Vernanta, l e c z p r z e c i w n i e ,
k o m p l e m e n t a r n a . Także i t u c h o d z i p r z e c i e ż o to, że
paleolityczny ł o w c a p r z e ż y w a ł ś m i e r ć z w i e r z ę c i a ,
uśmiercał

z konieczności,

Uznawał za

się

żywić

jego

które

p r z e k o n a n i e , że u p o l o w a n e
własnością, m u s i a ł

też

mieć

więc głębokie,

z w i e r z ę nie

nie u s t a n o w i o n e g o p t z e z nie

tak

uttzyma-

porządku.

zrozumieniem

oba te w y j a ś n i e n i a u c z o n y c h n o w o ż y t n y c h .

wieści

pełną

że c z y n i

sposób o

w świecie

Myślę, że s t a r o ż y t n y Grek ze

spraw¬

religijne

jest jego

świadomość,

za z g o d ą sił w y ż s z y c h , d b a j ą c w t e n

plicite

na ofia­

u w a ż a ł za c z y n n i k

w p r z y r o d z i e . Miał

które

mięsem.

konieczne odłożenie jakichś części

rę s i ł o m czy b ó s t w o m ,
czy o b f i t o ś c i

by

przyjąłby

Są

one

im­

we w s p o m n i a n y c h w y ż e j m i t a c h . Opo­
Porfiriusza i m i t Hezjoda w t y m p u n k c i e z n ó w
zawarte

się z b i e g a j ą :

ofiara

krwawa

jest

podstawą

cywilizacji

i życia społecznego ludzi. Kiedyś mogło być inaczej, ale
były to zupełnie inne czasy, ludzie byli inni i żyli w i n ­
ny sposób (z mitu Hezjoda jasno przecież wynika, że
nie było wówczas kobiet!). Cywilizacja polis oparta jest
na obrzędzie krwawej ofiary.
Ale trzeba dodać jeszcze jeden aspekt krwawej ofia­
ry dostrzegalny nie tak w micie, jak w samym już obrzę­
dzie. Otóż składane w ofierze zwierzęta są poświęcone
bóstwom od momentu wybrania ich przez ofiarników.
Prowadzi się je w uroczystej procesji przybrane i wy­
czyszczone, skomplikowane zabiegi mają na celu otrzy­
manie od nich znaku zgody na śmierć. D o prowadzo­
nych zwierząt stosuje się termin ta hiera oznaczający
także obrzędy. Zwierzęta przeznaczone na ofiarę
są
święte, należą do bogów. Sam akt ofiarny jest jedynym
dostępnym ludziom środkiem komunikacji ze światem
bogów. Bez zabijanych zwierząt komunikacja ta byłaby
niemożliwa. W obliczu bóstw ludzie potrzebują pośred­
nictwa zwierząt, ale to właśnie ludzie czynią z nich hieLudzie włączają zwierzęta w świat, w którym śmier­
telni spotykają się z bogami.
W a l t e t Burkert, tropiąc obrzędy leżące u podstaw
tragedii, wskazywał na znaczenie ofiary z kozła. W zu­
pełnej zgodzie ze świadectwami starożytnych wysuwał
hipotezę, że przedstawienie tragiczne wyrosło z zacho­
wania kręgu ofiarników zgromadzonych przy okazji te­
go obrzędu dionizyjskiego. Byłaby to więc gdzieś w za­
mierzchłych początkach istotnie „pieśń nad kozłem",
jak wyjaśnia wytaz tragodia jedna z gloss antycznych.
A l e tematem tej pieśni nie stało się zabicie kozła, nie
śpiewano też raczej o losach Dionizosa. Z jakichś po­
wodów pieśń taka stała się, by znów odwołać się do i n ­
nej glossy, mimesis losów i czynów herosów. Zawsze
jednak były to losy tragiczne, bohater ponosił klęskę,
nierzadko spotykała go śmierć. O d śmierci kozła po
śmierć człowieka - czyż nie jest to metafora wspólne­
go losu wszystkich istot śmiertelnych tak ludzi, jak
i zwierząt? T r u d n o o dobitniejsze wskazanie na współ
note ziemskiego świata skazanego zawsze na śmierć
i wspólnie zabiegaiacego o uwagę zimnych dalekich
i często wrogich bóstw
'

243

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10680" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10658">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/78098dd0a63df10e3bef5b80f14dd06b.pdf</src>
        <authentication>ac1b3b8175113293481a038197789755</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127274">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5171</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127275">
                <text>2006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127276">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4796</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127277">
                <text>Poszukując wieloznaczności, czyli uwaga na temat powstawania znaczeń w ramach kultury konsumpcyjnej / LUD 2006 t.90</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127278">
                <text>LUD 2006 t.90, s.193-204</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127279">
                <text>Jessa, Joanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127280">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127281">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127282">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127283">
                <text>Lud, t. 90, 2006

POSZUKUJĄC WIELOZNACZNOŚCI, C Z Y L I K I L K A U W A G
N A TEMAT POWSTAWANIA Z N A C Z E Ń W R A M A C H KULTURY
KONSUMPCYJNEJ

Etnologia to nauka niezmiernie dynamiczna. W swojej historii przechodziła
szereg transformacji, poszerzając pola badawcze oraz poszukując nowych za­
gadnień i sposobów ich interpretacji. Przez szereg lat bardzo ważnym dla tej dy­
scypliny tematem było badanie kultury materialnej. To zagadnienie z biegiem lat
coraz rzadziej pojawia się na stronach etnologicznych czasopism. Fakt ten nie
dziwi, jeśli traktujemy ten obszar badawczy jako ten, na którym klasyfikuje się,
ewidencjonuje odchodzący już, materialny świat naszych przodków. Współczes­
nemu, obserwowanemu na co dzień, poświęcamy zdecydowanie mniej „nauko­
wej" uwagi, gdyż jest dobrze znany i brak mu nostalgicznego oddalenia. Jestem
jednak zadania, iż świat przedmiotów może nadal być inspirującym zagadnieniem
dla etnologa i antropologa kultury, już to z tej prostej przyczyny, że przedmioty,
jak wiadomo, są narzędziami komunikacji, a zatem służą jak element społecznej
interakcji, a nie są tylko niemymi statystami, bez znaczenia dla naszego życia.
Dobrym przewodnikiem dla badań nad współczesną kulturą materialną jest
szkoła brytyjskich studiów kulturowych i ci autorzy, którzy poszli właśnie jej
tropem. W roku 2003 ukazała się praca Studia kulturowe. Teoria i praktyka
Ch. Barkera (polskie wydanie 2005), który dokonał zręcznej syntezy tego nurtu
badań. Uważam, że ten dorobek jest godzien szczególnej uwagi przede wszyst­
kim z tego względu, że stara się porzucić naukową arbitralność, na rzecz oddania
głosu członkom grup społecznych związanych z tzw. kulturą niską (w przypadku
wczesnych badaczy studiów kulturowych była to przede wszystkim klasa ro¬
botnicza i subkultury wywodzące się ze środowisk robotniczych). W ten spo¬
sób szkoła studiów kulturowych chciała się odciąć od krytycznego elitaryzmu,
właściwego na przykład dla słynnej szkoły frankfurckiej. Jednakże dodać należy,
że realizując ten postulat, badacze skupieni w Centrum Współczesnych Badań
Kulturowych w Birmingham narazili się na zarzut kulturowego populizmu, czyli
idealizowania sposobów postępowania i motywów grup, które stały się obiektem
ich zainteresowań. Takie podejście może skłaniać do uznania, że doświadczenia,
praktyki zwykłych ludzi mają większe znaczenie, tak analityczne, jak i praktycz¬
ne, od tzw. kultury wysokiej (por. D. Strinati, 1998, s. 202). Tym niemniej po¬
pulistyczne podejście, jeśli tylko nie przyjmuje zbyt skrajnej formy, jest bardzo

�194

Joanna Jessa

cenne, ponieważ wskazuje na konieczność spojrzenia na rzeczywistość kulturo­
wą także przez pryzmat tych „zwykłych" ludzi.
Perspektywa uwzględniająca i doceniająca punkt widzenia szeregowych
członków społeczeństwa nie jest obca studiom antropologicznym. W kontekście
badań nad współczesną kulturą materialną, jak również konsumpcyjną, jest ona
szczególnie cenna. Odnosząc się do relacji między kulturą materialną i konsump¬
cyjną, należy wyjaśnić, że uważam tę drugą właśnie za szczególny rodzaj kultury
materialnej. Posiłkuję się w tym wypadku pracą C. Lury, która opisuje kulturę
materialną jako zespół relacji zachodzących pomiędzy przedmiotem a człowie¬
kiem. A zatem studia nad taką kulturą oznaczają namysł nad przedmiotem-wdziałaniu; nad jego istotą w codziennych praktykach i wierzeniach, symbolach.
To, co materialne, jest zawsze mocno splecione z tym, co kulturowe, co żywe
i zależne od określonego kontekstu kulturowego — także dziś, gdy w dobie glo¬
balizacji i masowej produkcji mamy do czynienia z ogólnoświatową dystrybucją
pewnych dóbr. Z tego powodu można uznać kulturę konsumpcyjną (czyli opartą
o wymianę dóbr produkowanych masowo za pośrednictwem wolnego rynku) za
szczególny rodzaj kultury materialnej charakterystycznej dla kręgu euro-atlantyckiego od drugiej połowy X X wieku. Termin „kultura konsumpcyjna" pozwala
także na odwrócenie uwagi od samej konsumpcji, kojarzącej się ze zużyciem,
zniszczeniem, wykorzystaniem i wskazuje na kreację i obecność istotnych zna­
czeń kulturowych (por. C. Lury, 2003, s. 1). Często sądzi się (i nie można temu
odmówić racji), że współczesny człowiek jestjednostką manipulowaną, która ule¬
ga pokusom kreowanym przez środki masowego przekazu, a przede wszystkim
reklamę. Jednak nawet poddając się takim wpływom, każdy tworzy także swoją
subiektywną interpretację kierowanych do niego znaczeń. Brytyjska szkoła stu¬
diów kulturowych kładzie nacisk na odczytanie tychże — jakże czasem ulotnych,
a także nie tak intensywnie upowszechnianych — znaczeń.
W niniejszym opracowaniu chciałabym pokazać, na przykładzie jednej wypo­
wiedzi uzyskanej podczas badań przeprowadzonych przeze mnie jesienią 2004
roku i dotyczących postawy respondentów wobec kultury konsumpcyjnej , w jaki
sposób dochodzi do bardzo interesującej subiektywizacji znaczeń. Dotyczą one
przedmiotów masowej produkcji — złotego zegarka i złotego serduszka na łań¬
cuszku i w zależności od tego, kto te znaczenia odczytuje, są one zupełnie inne.
Rozważania te poprzedzę omówieniem wkładu dwóch badaczy z kręgu studiów
kulturowych — Stuarta Halla i Ien Ang — którzy pokazali, jak, w zależności
od kontekstu, dochodzi do różnorodnego odbioru znaczeń (w tym także komu¬
nikatów przekazywanych za pomocą przedmiotów) — co odnosi się również do
wspomnianego wywiadu. W celu dokonania lepszego jego opisu wykorzystam
także koncepcję mitu Rolanda Barthesa.
1

1

Wywiad ten został przeprowadzony w miejscowości Prusim z istotnym z badawczego punktu wi­
dzenia informatorem — mężczyzną mieszkającym w Poznaniu, lat 45, zajmującym się m.in. renowacją
mebli.

�Poszukując wieloznaczności, czyli kilka uwag na temat powstawania znaczeń...

195

Jednym z założycieli brytyjskiej szkoły studiów kulturowych i wieloletnim
dyrektorem Centrum Współczesnych Badań Kulturowych w Birmingham był
S. Hall. On to właśnie zwrócił uwagę na rozmaite sposoby odczytania komuni¬
katów kulturowych. Jego wskazówkami można się posiłkować, zastanawiając
się także nad współczesną kulturą materialną. W posiadanie większości naszych
rzeczy wchodzimy dzięki pośrednictwu rynku, a producent stara się zbudować
wokół produktu taki wizerunek, który według niego będziemy uznawać za atrak¬
cyjny i pożądany. Jednakże nasze odczytanie nie zawsze zgodne jest z intencjami
producenta — głównego nadawcy komunikatu. S. Hall zwraca uwagę na to, że
istnieją trzy możliwe sposoby odczytania kodów, kierowanych ku odbiorcom
przez kulturę dominującą (której przedstawicielem w tym przypadku jest produ¬
cent) (1997, s. 28-34). Pierwszy to sposób zgodny z intencją nadawców. Jest to
odczytanie w ramach dominującego, hegemonicznego kodu; wówczas odbiorcy,
świadomie bądź nie, akceptują i przyswajają sobie komunikat do nich skierowany
i to w formie, jaką nadawca uznaje za preferowaną przez siebie. Jest to możli¬
we, ponieważ zarówno nadawcy, jak i odbiorcy tego komunikatu posługują się
takim samym — hegemonicznym — kodem. Kolejnym sposobem odczytania
komunikatu jest zastosowanie kodu negocjowanego. W tym przypadku odbior¬
ca zgadza się z wieloma znaczeniami hegemonicznymi, zwłaszcza tymi, które
dotyczą szerszego horyzontu kulturowego, politycznego, gospodarczego, zgadza
się na pewnego rodzaju „oczywistości" społeczne, sprawy uznawane w szerokim
odbiorze społecznym za „naturalne", jednak odrzuca wpływ ideologii w jakichś
konkretnych przypadkach. Innymi słowy, odbiorca zgadza się co do ogólnych
reguł, jednak bywa, że nie stosuje się do nich w konkretnych przypadkach, do¬
puszcza odstępstwa od reguły . Wreszcie, trzecim sposobem odbioru komunika¬
tów jest odczytanie ich wewnątrz kodu opozycyjnego. Odbiorca, który operuje
tym kodem, rozumie hegemoniczny charakter komunikatów i rozpoznaje ich
ideologiczne podłoże, dlatego właśnie potrafi interpretować informacje w taki
sposób, który jest niezgodny z intencją nadawcy. Odczytanie, które w taki sposób
powstaje, jest odczytaniem opozycyjnym, sprzecznym z zamierzeniami nadaw¬
cy (choć niekoniecznie będzie to odczytanie odwrotne i podważające założone
przez nadawcę odczytanie intencjonalne, może być ono po prostu odmienne ).
2

3

2

Najprostszym przykładem, choć pochodzącym z innej dziedziny, byłaby sytuacja, kiedy obywatel zga­
dza się na model demokratyczny państwa, ale nie popiera konkretnych rozwiązań, które w myśl akurat pro­
wadzonej polityki mają tę demokrację umacniać, albo np. uznaje korupcję za karygodną, jednak sam się do
niej ucieka, gdy skłaniają go do tego konkretne, jednostkowe okoliczności, w których się znalazł.
Interesujący przykład takiego opozycyjnego odczytania podał J. Fiske, który przywołał badania
M. Michaelsa. Otóż australijscy Aborygeni interpretowali słynną postać filmowego Rambo jako z jednej
strony przedstawiciela ich dyskryminowanego i dotkniętego serią nieszczęść społeczeństwa, a z drugiej
strony jako reprezentanta uprzywilejowanej klasy białych. Rambo wobec tego jest tym, kto walczy
o sprawiedliwość dla Aborygenów. Z tego też powodu — zgodnie z lokalną interpretacją — uwalnia
więźniów z zakładu karnego (w Australii faktycznie duży procent osadzonych to rdzenni mieszkańcy
kontynentu), z którymi ma być rzekomo powiązany szczególnymi dla tego obszaru kulturowego więza­
mi krwi (por.: J. Fiske, 1991, s. 57).
3

�196

Joanna Jessa

Takie trzy sposoby odbierania komunikatów są wyraźnie zauważalne, kiedy
interpretujemy sposób odbioru komunikatów konsumpcjonistycznych . Dosko­
nale widać to na przykładzie mody. Nie będę tego szerzej w tym miejscu rozwijać
— powiem jedynie, iż przeprowadzone przeze mnie w 2005 roku wśród studen¬
tów badania pokazały takie właśnie trojakie interpretowanie kodów. Część stu¬
dentów akceptowała modę jako zjawisko ciekawe, estetycznie satysfakcjonujące
(widowiskowe) i praktyczne, czyli odczytywali j ą wewnątrz kodu homogenicz¬
nego, część studentów modę akceptowała, ale pod pewnymi indywidualnymi wa¬
runkami, a część zdecydowanie j ą odrzucała, uznając za zagrażającą swobodzie
ekspresji i ujednolicającą wybory.
4

S. Hall, wskazując na te trzy możliwe odczytania komunikatu, zwrócił tym
samym uwagę na fakt, że komunikat nadany i komunikat odebrany nie są so¬
bie tożsame. Zależą od jednostkowych okoliczności. Brytyjski pionier studiów
kulturowych uważa, że dzieje się tak z tego względu, że ramy wiedzy, stosun¬
ki produkcji oraz infrastruktura techniczna, które działają podczas kodowania
komunikatów, różnią się od tych towarzyszących jego dekodowaniu. Dlatego
też nie mamy do czynienia z przekazywaniem jakichś informacji, ale z jej pro¬
dukcją. Czyli, że zarówno podczas procesu nadawania i kodowania komunikatu,
jak i podczas dekodowania komunikatu dochodzi do produkcji jego treści, przy
czym inny efekt produkcji wywołuje proces kodowania i inny dekodowania (są
to dwa osobne procesy). Mówiąc jeszcze inaczej, to, jakie są intencje przekazania
komunikatu, różni się od tego, jakie są skutki tego przekazania.
Na dalsze zróżnicowanie procesu dekodowania komunikatów zwróciła uwa¬
gę I . Ang, która zainteresowała się fenomenem popularności serialu Dallas. Za¬
uważyła, że odczytanie komunikatów zawartych w serialu zachodzi na dwóch
poziomach. Jeden to denotacja — wówczas dochodzi do poznania treści serialu,
wątku głównego i tych pobocznych, rysu charakterów poszczególnych postaci,
etc. Ten poziom dotyczy obcowania z nierealnością — widzowie wykazują się
wobec niego dystansem, jako do filmowej fikcji. Zupełnie inny charakter ma już
poziom konotacyjny. Dotyczy on bowiem obcowania z realnością. Widzowie,
odwołując się do szeregu swoich doświadczeń, uznają film już nie za nierealny,
ale za prawdopodobny, ponieważ koresponduje on z ich osobistymi przeżyciami.
Jest to sieć znaczeń bliskich tylko widzom. Zachodzi tu więc wcale nie linear4

Za konsumpcjonizm uważam zespół perswazyjnych czynników mających na celu upowszech­
nienie i spopularyzowanie pewnych dóbr (przedmiotów i doświadczeń, które można nabyć na wolnym
rynku), skłonienie konsumenta do ich pozytywnej waloryzacji oraz skorzystania z tej oferty. Innymi
słowy, są to działania, których wektor skierowany jest od producenta do konsumenta. Kultura kon¬
sumpcyjna oznacza sposób działania, operowania tymi masowymi dobrami oraz charakter nadawanych
im znaczeń, które niekoniecznie muszą pokrywać się z intencjami autorów komunikatów konsumpcjo­
nistycznych. Zatem w tym przypadku wektor jest skierowany od konsumenta do producenta (zgodnie
z założeniem, że kulturę — także konsumpcyjną — się tworzy, a nie biernie przyswaja).
Zdecydowałam się na określenie konsumpcjonizm, a nie na konsumeryzm z tego powodu, że dru¬
gim mianem czasami określa się działania zmierzające do ochrony praw konsumenta i obywatela przed
szeregiem nieuczciwych działań lub zaniedbań producenta.

�Poszukując wieloznaczności, czyli kilka uwag na temat powstawania znaczeń...

197

ne czytanie danego tekstu (równolegle do rozwoju akcji), ale odczytanie w po¬
przek, uzależnione od subiektywnych doświadczeń danej jednostki (I. Ang 1985,
s. 25-50). Dość ciekawe jest to, że tego typu odczytanie zachodzi zarówno
w przypadku osób, które serial bardzo lubią oglądać i są jego zagorzałymi fana¬
mi, jak i w przypadku osób, które filmu nie lubią, ale z jakiegoś względu ogląda­
j ą go (np. dla towarzystwa). Postacie z Dallas przywodzą wówczas na myśl rze¬
czywiste osoby i ich zachowania, sytuacje stworzone przez scenarzystę wydają
się znajome z własnego podwórka, ocena zdarzeń staje się zrelatywizowana do
osobistych doświadczeń i niejednoznaczna. Splot tych dwóch sposobów odczy¬
tywania tekstu pokazuje też ciekawą prawidłowość, iż to, co w serialu wydaje
się raczej mało prawdopodobne, nierealistyczne (poziom denotacyjny), znajduje
swoje odpowiedniki w życiu widzów i wówczas jest już odbierane jako niewy¬
kluczone, możliwe, realistyczne (poziom konotacyjny).
Wskazując na pozornie odległe analizy S. Halla na temat przepływu komu¬
nikatów za pomocą środków masowego przekazu oraz I . Ang dotyczące serialu
Dallas, chciałabym zwrócić uwagę na to, że podobne sposoby przekształcenia
i subiektywnej interpretacji komunikatów można zauważyć w przypadku odbio¬
ru ich w ramach kultury konsumpcyjnej. Odwołam się tu do przykładu z włas¬
nych badań, podczas których mężczyzna, z którym rozmawiałam, przyznał się do
tego, że zupełnie nie w jego stylu są dwie rzeczy, które stale nosi, a mianowicie
złote serduszko na łańcuszku i złoty, okazały zegarek. Jednak są pewne powo¬
dy, dla których on się z nimi nie rozstaje. W przypadku serduszka powody te są
sentymentalne, a w przypadku zegarka ironiczne i wywołane chęcią żartobliwej
prowokacji. Respondent o swojej relacji z tymi rzeczami mówi w ten sposób:
„(...) mam serduszko złote, które dostałem od mojej mamy. Nie podoba mi się
(...), ale je noszę, bo kocham j ą najbardziej na świecie. Wiem, że sprawiłoby jej
przykrość, gdybym nie nosił. To jest kompromis. A złoty zegarek — to zrobiłem
kiedyś sobie na złość, stwierdziłem, że jak już noszę złote serduszko, to kupię
sobie zegarek taki, żeby był duży, ciężki i żeby go było widać" . Respondent
uważa obie rzeczy za nie w najlepszym guście, a na pewno nie w swoim gu¬
ście. Serduszko jest według niego ozdobą stosowniejszą dla kobiet, a zegarek
tego typu to rzecz krzykliwa, właściwsza dla tych, którzy ostentacyjnie obno¬
szą się z posiadanymi przez siebie rzeczami luksusowymi. Widząc takie rzeczy
u innego mężczyzny swojego pokroju, może uznałby je za niestosowne albo na¬
wet śmieszne. Jednak sam, subiektywnie konotując te przedmioty, uzyskał dla
nich szczególny status. Wynika to z tego, że poziomy denotacyjny i konotacyjny
wobec tych przedmiotów są zupełnie odmienne. Istotne, jak sądzę, jest także to,
że tego typu subiektywne podejście do rzeczy, które wszak nie jest charakte¬
rystyczne tylko dla tej osoby, ale jest zjawiskiem dosyć powszechnym, w du¬
żej mierze utrudnia wszelkie badania rynku. Są oczywiście takie emocje, które
5

5

Jest to zapis dosłowny — nie dokonywałam poprawek stylistycznych.

�198

Joanna Jessa

u konsumentów można przewidzieć i posługując się taką matrycą, próbować sku¬
teczniej sprzedawać produkty (np. czerwoną bieliznę zestresowanym maturzy¬
stom, którzy imają się wszystkich sposobów, nawet magicznych, aby wypaść jak
najlepiej podczas egzaminów, czy pamiątki z wakacyjnych kurortów turystom,
którzy pragną zachować w pamięci dobre wspomnienia związane z tym miej¬
scem). Jednak jak przewidzieć to, że złote serduszko będzie tą ozdobą, z którą nie
rozstaje się dojrzały mężczyzna, albo to, że można sprzedać złoty zegarek osobie,
której się on nie podoba?
Mówiąc o poziomach denotacyjnym i konotacyjnym nie można nie nawią¬
zać także do R. Barthesa (2000), który, odwołując się do tez F. de Saussure'a,
przedstawił swoją teorię mitu. Jest to według R. Barthesa pewien przekaz, które­
go znaczenia są dość prosto identyfikowane przez adresatów komunikatu (choć
w zależności od okoliczności różne grupy adresatów mogą odczytywać mit ina¬
czej — tak się stało w przypadku mitu przedstawionego przez respondenta). Użyt¬
kowanie pojęć, umieszczanie ich w pewnych kontekstach, sprawia, że przestają
być one neutralne — a zatem funkcjonować zgodnie z symbolizacją pierwotną,
jako określony znak. Zostają one obciążone dodatkowymi znaczeniami, a zatem
stają się mitem, który jest wtórnym systemem semiologicznym, utworzonym
w oparciu o związek semiologiczny istniejący już wcześniej.
Przypomnijmy, że R. Barthes, tak jak F. de Saussure, uznaje, iż pomiędzy zna¬
czącym i znaczonym zachodzi związek o charakterze arbitralnym, którego efek¬
tem jest powstanie znaku. Jest to relacja odbywająca się na poziomie denotacyjnym. Na tym poziomie — symbolizacji pierwotnej — widzowie serialu Dallas,
poznawali treść filmu, a mój respondent stwierdzał, że ma do czynienia po prostu
z zegarkiem, czyli rzeczą, która w naszej kulturze ma określony charakter i funk¬
cję. Na kolejnym poziomie symbolizacji wtórnej — konotacyjnym — tenże znak
uzyskuje status znaczącego, które sprzężone zostaje ze znaczonym. W efekcie
powstaje nowy znak, który R. Barthes nazywa mitem (2000, s. 239-264). Autor
uznaje za mit „(...) ideologię, rozumianą jako zbiór idei i praktyk, które stoją na
straży wartości i interesów grup panujących w społeczeństwie oraz czynnie je
propagują" (R. Barthes, za: J. Storey, 2003, s. 84).
W przypadku zegarka, o którym była mowa, sprawa ta komplikuje się o tyle,
iż okazuje się, że nie powstaje tu jeden, ale co najmniej dwa mity. Jeden z nich
to mit producenta, który stara się połączyć znaczące, czyli złoty, okazały zega¬
rek, ze znaczonym, czyli z luksusem, prestiżem, poczuciem dumy z posiadanego
statusu, dobrym gustem etc. Skądinąd wiemy, iż taka korelacja w naszej kulturze
istnieje, czyli że funkcjonuje tego typu mit, który mówi, że „dobry" zegarek „jest"
oznaką tych wszystkich cech. Jest to efekt, na który składa się zarówno renoma
pewnych firm, które zapracowały sobie na to precyzją wykonania swoich czaso¬
mierzy (dawniej, kiedy niełatwo było wyprodukować zegarek, który dokładnie
mierzył czas, firmy, którym się to udawało, cieszyły się szczególnym uznaniem;
ciekawe jest jednak to, że do dziś właśnie te marki, np. Patek Philippe, czy Rolex

�Poszukując wieloznaczności, czyli kilka uwag na temat powstawania znaczeń...

299

cieszą się bardzo dobrą — wówczas wypracowaną — sławą), jak i efekt kam¬
panii reklamowych, które te firmy prowadzą obecnie (dziś już nawet najtańszy
zegarek odlicza czas bardzo precyzyjnie, więc pod względem funkcjonalności
zegarki są sobie równe, zatem różnią się tylko wartością dodaną produktu).
Respondent, którego spotkałam, doskonale zdawał sobie sprawę z obecności
tego mitu, jednak jego subiektywne odczytanie tegoż było zgoła odmienne. Był
on zdania, że tego typu zegarek — duży, okazały, wykonany z lśniącego złota
— jest zwyczajnie w nie najlepszym guście, żeby nie powiedzieć, że jest kiczo¬
waty i dlatego nie najlepiej świadczy o osobie, która go nosi. Afiszowanie się
takim zegarkiem, w jego mniemaniu, wynika raczej ze snobizmu niż poczucia
elegancji lub funkcjonalności samego zegarka.
Pomimo takiego opozycyjnego odczytania, respondent stworzył dla swojego
zegarka, którzy przecież spełniał wszystkie cechy takiego luksusowego, snobi¬
stycznego przedmiotu, osobny (drugi z wspomnianych) mit. Co ciekawe, jest to mit
niejako dwuczłonowy, jeśli w ogóle nie osobne dwa mity. Po pierwsze, respondent
łącznie odnosi się do złotego łańcuszka, prezentu od matki i tego złotego zegarka,
traktując je jako komplet. W tym kontekście oba przedmioty stanowią składowe
mitu, który jest opowieścią mówiącą o uczuciu do niezwykle kochanej i szanowa¬
nej matki. Przedmioty te są znaczonymi, a znaczącymi są te wszystkie pozytywne
emocje, które respondent z nimi powiązał, konstruując w ten sposób swój mit. Po
drugie respondent igra z mitem zegarka stworzonym przez producentów, a także
z mitem, który zrodził się z relacji pomiędzy nim a matką i na przecięciu tych zna¬
czeń tworzy kolejną opowieść, którą, jak powiedziałam, można potraktować jako
drugi człon mitu o relacji z matką, albo jako osobny, niezależny mit. Respondent
wykorzystuje mit (znak) „producentów" — ten staje się znaczącym w stosunku do
znaczonego, którym jest jego własna osoba. Jest to działanie o tyle przewrotne, że
respondent uważa się za ostatnią osobę, która chętnie widziałaby się jako „nosi¬
ciela" takiego mitu. Dlatego opowieść, którą on konstruuje, jest opowieścią prze¬
wrotną, kpiarską, błazeńską i mającą swoje oparcie w micie o relacji z matką (to
znaczy mit dotyczący związku emocjonalnego matki i respondenta niejako złamał
dominujący mit o zegarku jako o oznace statusu).
Wrócę jeszcze do mojej konstatacji, że mamy tu do czynienia z jednym mi¬
tem dwuczłonowym albo może nawet z dwoma mitami. Na korzyść pierwsze¬
go stwierdzenia przemawia fakt, że oba wątki są ze sobą powiązane i jest dość
prawdopodobne, że respondent, jeśliby nie otrzymał złotego łańcuszka od swojej
matki, to nie kupiłby złotego zegarka, który uważa za coś w rodzaju dowcipu,
którym zrobił trochę „sobie samemu na złość". Ponadto mit, o którym mowa,
powstał z doświadczenia indywidualnego, ma charakter niepodważalnie subiek¬
tywny, podczas gdy mit „producentów" ma aspiracje, by stać się mitem uniwer¬
salnym, zobiektywizowanym (ponieważ oczywistą intencją producentów jest
rozpowszechnić ten mit tak bardzo, by był on znaturalizowany, oczywisty, nie
budził zdziwienia i sprzeciwu u konsumentów).

�200

Joanna Jessa

Jednak również konstatacja druga, która mówi o tym, że respondent dopro¬
wadził do powstania dwóch równoległych mitów, posiada potwierdzające j ą ar¬
gumenty. Za tą opcją przemawia fakt, iż inny jest adresat każdego z tych mitów.
W przypadku mitu, który mówi o relacji z matką, adresatem jest najbliższa ro¬
dzina, która wtajemniczona jest w charakter tej zażyłości. Natomiast w przy¬
padku mitu błazeńskiego adresatem jest już szersze grono rodziny, przyjaciół
i znajomych respondenta, czyli ci, co znają jego temperament, podejście i ocenę
pewnych spraw, a nadto zmysł i preferencje estetyczne. To są osoby, które po¬
trafią się poznać na przewrotnym pomyśle noszenia złotego zegarka. Dla innych
— obcych — przedmiot ten będzie niósł ze sobą tylko taką opowieść, w jaką
wyposażyli go producenci.
Należy także zwrócić uwagę na fakt, iż mity stworzone przez mojego re¬
spondenta nie są mitami opozycyjnymi wobec mitów hegemonicznych, które
są narzucane przez silniejszą stronę w relacji konsumenckiej. Nie ma w tym
przypadku takiej sytuacji, że mit respondenta ma niejako przeciwny wektor, jest
dokładnie przeciwstawny — ten mit jest po prostu inny, jest to zupełnie alterna¬
tywne odczytanie komunikatów zawartych w zegarku i serduszku na łańcuszku.
Mówię o tym dlatego, że studia kulturowe, a do humanistów piszących w tym
duchu odwołuję się, wypromowały taki sposób odczytywania rzeczywistości,
który właśnie wskazuje przede wszystkim na odczytanie opozycyjne. Do takie¬
go odczytania przyczyniły się głownie badania prowadzone wśród grup subkulturowych, które, jak pokazywały analizy, miały sabotować, przeciwstawiać się
porządkowi hegemonicznemu (por.: S. Hall, T. Jefferson, red. 1998; D. Hebdige,
2003). Respondent w swoich mitach nie zanegował mitu hegemonicznego — nie
podważył i nie zaprzeczył obecności mitu zegarka jako oznaki prestiżu, zamoż¬
ności i dobrego smaku, poprzez zbudowanie domniemanego mitu o tym, iż jest
to przedmiot wskazujący np. na drobnomieszczaństwo, dorobkiewiczostwo czy
dulszczyznę właściciela. On stworzył zupełnie alternatywną opowieść, niezależ¬
ną od znaczeń hegemonicznych i powszechnie znanych — mit anty-anty-hegemoniczny (o takim charakterze mitu można mówić w szczególności w przypad¬
ku mitu przedstawiającego jego relację z matką, w drugim przypadku, jak sądzę,
można polemizować ze statusem opowieści).
Należy przypomnieć jeszcze, że R. Barthes twierdził, iż dla mitów niezwykle
ważny jest kontekst ich odbioru (2000, s. 260-264). Autor w zasadzie wyróżnia
trzy możliwości odbioru: jedna to sytuacja twórców mitu, którzy dokonują po¬
łączenia między znaczącym a znaczonym, mają więc świadomość arbitralności
tego związku. Inną możliwością jest sytuacja, kiedy odbiorca zauważa sztucz¬
ność takiego związku i potrafi go zdemaskować (jest to, jak wskazuje R. Barthes,
sytuacja „mitologa", czyli tego, kto potrafi, z racji posiadania kompetencji semiologicznych, zdekodować mit, ale także osób takich, jak przywołany respondent,
którzy zdają sobie sprawę ze znaczeń dominujących, ale nie dają się uwieść ich
hegemonicznemu urokowi). Trzecia zaś możliwość to odczytanie antycypowane,

�Poszukując wieloznaczności, czyli kilka uwag na temat powstawania znaczeń...

201

zgodne z intencją twórców mitu, którzy chcą, by znaczone stało się pełną obec­
nością znaczącego.
Te odczytania porównać można ze sposobami odbioru komunikatów, o któ¬
rych mówił S. Hall. On to obok — wymienionych przez R. Barthesa — odczytań
wewnątrz kodu dominującego i opozycyjnego, wyróżnił jeszcze odbiór negocjo¬
wany. To wewnątrz niego dochodzi do rozpoznania arbitralnej struktury mitu,
zdemaskowania dominującego charakteru przekazu, jednak także pod pewny¬
mi warunkami dochodzi do przyjęcia takiego komunikatu i wykorzystanie go
w zmienianej indywidualnie formie. Taka sytuacja zaszła w przypadku przywo¬
łanego wyżej respondenta, który znał mit producentów złotego zegarka, jednak
pomimo że się nie zgadzał z tymi znaczeniami, wykorzystywał ten przedmiot,
otaczając go swoim indywidualnym mitem i , co ważne — ryzykując, że przez
osoby nieświadome tego subiektywnego mitu zostanie on zinterpretowany zgod¬
nie z kodem dominującym. Innymi słowy zgodził się na ambiwalentny (negocjowalny) charakter tego komunikatu.
Tworzenie swoich komunikatów i odczytywanie komunikatów płynących
między innymi ze współczesnej kultury materialnej jest aktywnością niezwykle
istotną, ponieważ oddziałuje ona na charakter dzisiejszej kultury — między in¬
nymi tej, którą zwykło się nazywać konsumpcyjną. Tego typu działalność wpły¬
wa na barwność otaczającego nas świata, jego intensywność, wieloznaczność.
To wówczas, kiedy obserwujemy kontekst odbioru poszczególnych wytworów,
przekonujemy się, że kultura konsumpcyjna nie jest rzeczywistością sztucznie
wykreowaną przez „przemysł kulturalny" (jakby powiedział Adorno), zgodnie
z domniemanymi potrzebami i preferencjami odbiorców, czy raczej przede
wszystkim przez wielkie korporacje o dużej sile nacisku, ale jest spontanicznie
tworzona przez członków społeczeństwa, czy dokładniej — przez aktywność
znaczeniową posługujących się tą kulturą podmiotów.
W niniejszym artykule nie chcę przeczyć stanowisku, które mówi, że spo¬
łeczeństwo ulega wpływowi konsumpcjonizmu (wielu respondentów przyznaje,
że są członkami społeczeństwa konsumpcyjnego i są świadomi tego, że na przy¬
kład reklama ma na nich pewien wpływ). Rozszerzam jednak ten punkt widzenia
o przekonanie, iż w kulturze popularnej jest miejsce także na działania indywi¬
dualizujące te przejawy konformizmu. Jestem zdania, że to właśnie sposoby od¬
bioru treści i kształtowanie zupełnie nowych — podobne do opisanych wyżej, na
przykładzie respondenta, który nosił złote ozdoby — stanowią jądro kultury kon¬
sumpcyjnej. Wynika to z faktu, że kultury nie można narzucić (a mówimy wszak
o kulturze konsumpcyjnej). Powstaje ona na najniższym poziomie wzajemnych
interakcji oraz codziennych doświadczeń. To tutaj przedmioty i doświadczenia
— nawet te konsumpcyjne — zyskują albo tracą swój status. A zatem należy
oddzielić od siebie (choć jest to zabieg wyłącznie analityczny) konsumpcjonizm,
jako perswazyjne siły, które oddziaływają na konsumenta, w taki sposób, by ten
dał się skusić na dany przedmiot albo doświadczenie oraz kulturę konsumpcyj-

�202

Joanna Jessa

n ą która jest tą sferą, w jakiej dochodzi do nadawania subiektywnych znaczeń
dostarczanym przez konsumpcjonizm produktom. Mają się one do siebie tak, jak
opisane przeze mnie wyżej nadanie komunikatu oraz jego odbiór, które są nieza­
leżnymi od siebie procesami, o czym pisał S. Hall.
Zatrzymam się jeszcze nad tą szczególną pozycją, którą, jak sądzę, należy
przyznać kulturze konsumpcyjnej, przeciwstawiając j ą tym samym konsump­
cjonizmowi. Pomocne tu są twierdzenia D. Bella, który mówiąc o kulturowych
sprzecznościach kapitalizmu oddzielił sferę polityki i ekonomii (a szerzej ka­
pitalizmu) od kultury. Odnosząc ten podział do moich rozważań, należy uznać
konsumpcjonizm za powiązany z pierwszymi z wymienionych przez niego ele¬
mentów. Kultura konsumpcyjna, natomiast byłaby bliższa temu, co Bell twierdzi
ogólnie o kulturze „(...) jest ona obszarem autoekspresji i autogratyfikacji. Ma
charakter antyinstytucjonalny i antynomiczny, ponieważ to jednostka jest mia¬
rą satysfakcji: to jej odczucia, sentymenty i sądy, nie zaś obiektywne kryteria,
określać mają wartość wytworów kultury" (D. Bell, 1998, s. 16). O takim roz¬
graniczeniu, choć w innym kontekście, przypomina także Z. Bauman, odwołując
się do myśli Heideggera; mówi on o tym, że relacje kulturowe odbywają się na
dwóch poziomach, jeden to poziom zuhanden — „martwy", inercyjny, — za­
mknięty świat wzorów kulturowych, które „ożywają" w sferze vorhanden, kiedy
są podejmowane przez jednostki, przeżywane przez nie i dzięki nim działające.
„Kultura ( . ) polega na nieustannym wydobywaniu świata, fragment po frag¬
mencie, z przyjemnej, ale sennej, inercji zuhanden i przenoszeniu go w należącą
wyłącznie do człowieka sferę vorhanden — na czynieniu ze świata przedmiotu
krytycznej analizy i twórczego działania. Dzieło to dokonuje się wciąż na nowo,
każdego dnia, wszędzie, gdzie żyją ludzie. Sposób bycia-w-świecie wszystkich
ludzi i każdego człowieka z osobna polega właśnie na ciągłym odtwarzaniu
i reinkarnacji świata" (Z. Bauman, 2005, s. 19-20). Taka równoległość dwóch
zbliżonych do siebie systemów przypomniana także tę, która istnieje pomiędzy
langue i parole, z czego pierwsze jest przecież tylko martwym i sztywnym zbio¬
rem zasad, które bez swych użytkowników są martwe i uzyskują życie podczas
wymowy — jednostkowego, twórczego aktu interpretacji tego systemu.
Nie zakładam, że konsumpcjonizm i kultura konsumpcyjna są zupełnie ze
sobą nie związane — są to wszak dwa bieguny, które odnoszą się do tych sa¬
mych przedmiotów czy doświadczeń. Rozgraniczeń takich można dokonywać
w celach jaśniejszego opisu zjawisk, ale w rzeczywistości oba te wymiary łączy
szeroka sfera pośrednia i nie należy przypuszczać, aby któryś z nich był zupełnie
autonomiczny. I konsumpcjonizm, i kultura konsumpcyjna w wielu aspektach się
pokrywają i są nierozróżnialne, a wewnątrz nich dokonuje się wzajemna wymia¬
na pomysłów oraz nieustanna gra znaczeń. Zresztą rozpoznanie aktualnych pre¬
ferencji, które są obecne w kulturze konsumpcyjnej, a zatem są szczególnie ulu¬
bione przez konsumentów, jest kluczem do sukcesu producentów, a zaniedbanie
obserwacji prowadzi do nieuchronnej ich klęski. Zatem to, co jeszcze do niedaw-

�Poszukując wieloznaczności, czyli kilka uwag na temat powstawania znaczeń...

203

na było częścią kultury konsumpcyjnej i było dziełem aktywności znaczeniowej
samych konsumentów, może za chwilę być przechwycone przez producentów,
twórców reklamy i wykorzystane dla ich partykularnych celów, a tym samym,
stać się częścią konsumpcjonizmu. „Wyrywanie" atrakcyjnych znaczeń z kręgu
kultury konsumpcyjnej jest niezwykle trudne, ponieważ cechuje j ą nieustanna
zmienność i fluktuacyjność; jest to sfera, która broni się przed skostnieniem
i schematyzacją, stale wymyka się zawłaszczaniu jej przez konsumpcjonizm.

BIBLIOGRAFIA
Ang I.
1985
Barker Ch.
2005
Barthes R.
2000
Bauman Z.
2005
Bell D.
1998
Fiske J.
1991
Hall S.
1997

Watching Dallas, Londyn, Nowy Jork: Methuen.
Studia kulturowe. Teoria i praktyka, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu
Jagiellońskiego.
Mitologie, Warszawa: Wydawnictwo KR.
Europa, niedokończona przygoda, Kraków: Wydawnictwo Literackie.
Kulturowe sprzeczności kapitalizmu, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe
PWN.
Understanding Popular Culture, Londyn i Nowy Jork: Routledge.

The television discourse — encoding and decoding, w: A. Grey, J. McGuigan,
red., Studying Culture, s. 28-34. Londyn, Nowy Jork, Sydney, Auckland:
Arnold.
Hall S., T. Jefferson red.
1998
Resistance through Rituals, Londyn: Routledge.
Hebdige D.
2003
Subculture. The Meaning of Style, Londyn i Nowy Jork: Routledge.
Lury C.
2003
Consumer Culture, Cambridge: Polity Press.
Storey J.
2003
Studia kulturowe i badania kultury popularnej, Kraków: Wydawnictwo
Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Strinati D.
1998
Wprowadzenie do kultury popularnej, Poznań: Zysk i S-ka.

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8175" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8155">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/33a3e16e266f667f2e48c7de849b817e.pdf</src>
        <authentication>6ed8d10d7a47d6a5dd85b6cf9639c7c3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97730">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:583</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97731">
                <text>1966</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97732">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:533</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97733">
                <text>Potlatch. Jego rola w kulturze Indian Północno-Zachodniego Wybrzeża Kanady / ETNOGRAFIA POLSKA 1966 t.10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97734">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1966 t.10, s.339-375</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97735">
                <text>Małkowska, Krystyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97737">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97739">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97741">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97744">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97758">
                <text>KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

P O T L A T C H . JEGO R O L A W K U L T U R Z E
PÓŁNOCNO-ZACHODNIEGO WYBRZEŻA

INDIAN
KANADY

W zakresie t z w . k u l t u r p r y m i t y w n y c h istnieje dość pokaźna liczba
wytworów i i n s t y t u c j i , które — choć poświecono i m sporo miejsca
w l i t e r a t u r z e etnograficznej i c y t u j e się j e w i e l o k r o t n i e j a k o zjawiska
znane i oczywiste — nie zostały dostatecznie zbadane i naświetlone
z p u n k t u widzenia wymagań dzisiejszej etnologii, operującej doskonal­
szymi m e t o d a m i i zmierzającej do bardziej holistycznego widzenia zja­
w i s k k u l t u r o w y c h w i c h wzajemnej zależności i powiązaniach.
Ogromna ilość źródłowych, spisanych materiałów etnograficznych
pochodzi z 2 poł. X I X w., k i e d y p r z y bardzo nieraz d r o b i a z g o w y m opisie
poszczególnych, wyodrębnionych elementów nie zwracano u w a g i na i c h
związek z k o n t e k s t e m k u l t u r o w y m ; strona f o r m a l n a była, siłą rzeczy,
wyeksponowana najbardziej — f u n k c j o n a l n y aspekt zjawisk nie wcho­
dził jeszcze w rachubę. Inne obciążenie t y c h materiałów polega na t y m
( p r z y n a j m n i e j w odniesieniu do niektórych społeczeństw), że nie uwzglę­
dniały one l u b uwzględniały niedostatecznie te przekształcenia, j a k i e
się w k u l t u r a c h t y c h społeczeństw dokonały w ciągu trwającego o d
pewnego czasu k o n t a k t u z ludźmi białymi. Dzisiejszy k r y t y c y z m w sto­
s u n k u do monograficznych prac źródłowych, pochodzących z ostatnich
dziesiątków l a t ubiegłego stulecia i początków bieżącego, skłania do
r e w i z j i szeregu u f o r m o w a n y c h poprzednio poglądów.
J e d n y m z przykładów t a k i c h i n s t y t u c j i , których r o l a n i e została
całkowicie wyjaśniona, jest p o t l a t c h u I n d i a n Północno-Zachodniego
Wybrzeża A m e r y k i Północnej, zamieszkujących wąski pas przybrzeżny
z przylegającymi doń w y s p a m i n a przestrzeni między zatoką Y a k u t a t
na południowej Alasce a ujściem r z e k i K o l u m b i i \ I n d i a n i e ci, reprezen­
tujący n i e j e d n o l i t y t y p antropologiczny, zróżnicowani pod względem
językowych i z g r u p o w a n i w 7 większych zespołach p l e m i e n n y c h , w y 1

Patrz mapka.

�340

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

125° W
Mapka

1. Zasięgi p l e m i o n

indiańskich północno-zachodniego
Ameryki

wg

C . D .

Г o r d e' a,

Habitat,

Society

Goddardem

Północnej
and Economy,
i

London

wybrzeża

1949 ( z a

Boasem,

Jennessem)

t w o r z y l i stosunkowo jednolitą i z w i e l u względów zdumiewającą kulturę
zarówno materialną, j a k duchową. Na jednolitość tej k u l t u r y złożyły
się zapewne takie c z y n n i k i , j a k względnie jednorodne środowisko p r z y rodniczo-geograficzne, bogate w różne płody n a t u r a l n e , a przede wszyst­
k i m w r y b y (łososie), oraz dobra k o m u n i k a c j a wodna wzdłuż wybrzeży,
która dzięki dużym, s p r a w n y m canoe, wydrążanym po m i s t r z o w s k u
przez tubylców w ogromnych pniach cedrowych, ułatwia i n t e n s y w n e k o n ­
t a k t y międzyplemienne. Nie znając u p r a w y z i e m i a n i h o d o w l i t u b y l c y
wyspecjalizowali się w rybołówstwie, prowadząc p r z y t y m półosiadły

�341

P O T L A T C H

t r y b życia, t o jest skupiając się w okresie z i m o w y m , w o l n y m od zajęć
zbierackich, w stałych osadach złożonych z p a r u l u b k i l k u w i e l k i c h ,
c e d r o w y c h d o m ó w zamieszkanych przez g r u p y wielkorodzinne liczące
nierzadko po kilkadziesiąt osób. Bujność i c h k u l t u r y , w y s o k i poziom
rękodzielnictwa i sztuki, zwłaszcza w zakresie ciesielstwa i snycerstwa,
zróżnicowana s t r u k t u r a społeczna, bogata m i t o l o g i a i b a r w n a obrzędo­
wość zwracały już uwagę wczesnych podróżników, j a c y docierali t a m
w końcu X V I I I i n a początku X I X w., a o d schyłku X I X w. stały się
przedmiotem szczególnego zainteresowania etnografów.
Potlatch, który m a być t e m a t e m zamierzonych t u rozważań, jest
j e d n y m z najciekawszych przejawów życia społecznego t y c h I n d i a n .
Organiczną część ceremoniału potlaczowego stanowiło uroczyste, wysoce
z r y t u a l i z o w a n e , publiczne rozdawanie darów, od którego też pochodzi
przyjęta w l i t e r a t u r z e etnograficznej nazwa całej uroczystości, b o w i e m
„potlatch" — „patshatl" oznacza w jednej z gwar t u b y l c z y c h dawanie,
o b d a r o w y w a n i e . Najbardziej u c h w y t n y m znaczeniem p o t l a t c h u dla życia
t u b y l c z y c h I n d i a n był jego związek z kształtowaniem się i c h r a n g i i po­
z y c j i społecznej. Te d w i e szczególnie ostro rysujące się cechy p o t l a t c h u
złożyły się na sformułowanie jego najczęściej używanej d e f i n i c j i .
2

3

D l a ułatwienia zrozumienia działania p o t l a t c h u w a r t o podać krótką
charakterystykę s t r u k t u r y społecznej o m a w i a n y c h I n d i a n . S t r u k t u r a t a
nie jest j e d n o l i t a i pozwala, z grubsza biorąc, wydzielić d w i e zasadnicze
g r u p y : północną i południową. D l a obszaru północnego, zamieszkanego
przez l u d y Haida, T l i n g i t , T s i m s h i a n i Haisla, charakterystyczne jest
występowanie rodów r n a t r y l i n e a l n y c h j a k o jednostek
podstawowych,
a u t o n o m i c z n y c h pod względem gospodarczym i najczęściej również p o l i ­
t y c z n y m . Liczniejsze z nich dzieliły się n a „domy", t j . g r u p y k r e w n y c h ,
tworzących wielką rodzinę i lokujących się w j e d n y m domostwie (20—40
osób). R o d y Haida i T l i n g i t grupowały się w d w i e egzogamiczne „poło­
w y " (moieties), symbolizujące się odrębnymi z n a k a m i (uważanymi przez
j e d n y c h autorów za t o t e m y , przez i n n y c h z n o w u j e d y n i e za z n a k i her­
bowe) i wywodzące się o d wspólnego mitycznego przodka. U Tlingitów
podział n a „połowy" koegzystował z podziałem n a k l a n y , również egzo­
gamiczne i m a t r y l i n e a l n e . I n d i a n i e Tsimshian n i e d z i e l i l i się na „poło­
w y " , a j e d y n i e na 4 k l a n y (zwane n i e k i e d y f r a t r i a m i ) , te z k o l e i na
r o d y i „domy"; u mówiących d i a l e k t e m K w a k i u t l I n d i a n Haisla w y ­
stępował podział na 6 klanów.

2

P a t r z r y c . 1—3.

„Potlatch j e s t to ceremoniał r o z d a w a n i a l u b n i s z c z e n i a własności w c e l u p o d ­
n i e s i e n i a s t a t u s u społecznego u I n d i a n Północno-Zachodniego Wybrzeża..." ( C h .
W i n n i с к, Dictionary
of Antropology,
N e w Y o r k 1956).
3

�342

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

W grupie południowej, składającej się z Kwakiutlów, B e l l a Coola,
Nootków i Salishów, pochodzenie i dziedziczenie wyznaczane było
w znacznym stopniu b i l a t e r a l n i e , z silniejszym zaakcentowaniem p a t r y linealności. Jednostkę autonomiczną stanowiła t a m w i e l k a rodzina t w o ­
rząca grupę lokalną i mieszkająca w e wspólnym domu. Takie w i e l k o rodzinne g r u p y domowe miały, podobnie j a k r o d y na północy, własne
t e r e n y zbierackie i r y b a c k i e oraz p r a w a do odrębnych znaków herbo­
w y c h , mitów, masek, tańców, pieśni i i m i o n . Pieczę n a d t y m i d o b r a m i
s p r a w o w a l i dziedziczni naczelnicy.

wg

F .

B o a s ;

R y c . 1. D o m y w P o r t
Tsimshlan Mythology, „ A n n .

Simpson
R e p . B. A m . Ethnol.".

t . 31:

1916

W większości przypadków owe podstawowe g r u p y lokalne — r o d y
l u b w i e l k i e r o d z i n y — łączyły się w dość luźne związki plemienne, nie
stanowiło t o jednak reguły; stosunkowo r z a d k i m z j a w i s k i e m były k o n ­
federacje międzyplemienne. Ogólnie biorąc, nie wykształciła się na t y m
terenie jakaś szersza f o r m a więzi p o l i t y c z n e j .
Niezmiernie c h a r a k t e r y s t y c z n y m r y s e m t e j k u l t u r y jest gradacja
r a n g i społecznej i związanych z nią przywilejów, nasuwająca bliskie
analogie do średniowiecznej „drabiny społecznej" na terenie E u r o p y .
J a k k o l w i e k „szczeble" t e j d r a b i n y dadzą się zgrupować w cztery za­
sadnicze w a r s t w y społeczne: naczelników (chiefs) — odpowiednik a r y ­
stokracji, nobilów — odpowiadających w a r s t w i e szlacheckiej, pospólstwo
(commoners) i niewolników, n i e ma między n i m i o s t r y c h granic, z w y -

�343

P O T L A T C H

jątkiem przedziału, j a k i dzieli całkowicie wyjętych spód p r a w a n i e w o l ­
ników o d w a r s t w pozostałych. T a gradacja r a n g i przebiega w każdym
klanie, rodzie bądź w i e l k i e j rodzinie, a wyznaczana jest przede wszyst­
k i m przez urodzenie, t j . przez stopień pokrewieństwa względem naczel­
n i k a najwyższej r a n g i oraz wynikające stąd u p r a w n i e n i a dziedziczne.
Instytucją regulującą i zatwierdzającą te u p r a w n i e n i a był właśnie pot­
latch.
L i t e r a t u r a n a jego temat, m i m o że dość obszerna, składa się w więk­
szości z prac opisowych, stanowiących f r a g m e n t y dużych m o n o g r a f i i
ogólnych; p u b l i k a c j e poświęcone specjalnie p o t l a t c h o w i są nieliczne
i reprezentują w zasadzie jednostronne zainteresowania określonym p r o ­
b l e m e m związanym z t y m zjawiskiem społecznym, n p . jego genezą l u b
systematyką. M i m o że opracowania t e wnoszą wiele ciekawych i n f o r ­
m a c j i i sugestii, b r a k i m najczęściej oparcia o dostatecznie wnikliwą
i krytyczną analizę materiałów źródłowych i powiązania j e j z jedno­
czesnym uwzględnieniem procesu p r z e m i a n historycznych. L i t e r a t u r a ,
która powstała w w y n i k u badań t e r e n o w y c h przeprowadzonych na prze­
łomie X I X i X X w., zajmuje się n i e m a l wyłącznie obrzędowością p ot ­
l a t c h u ; wszelkich f u n k c j o n a l n y c h powiązań t e j i n s t y t u c j i z całością k u l ­
t u r y trzeba mozolnie szukać wśród danych dotyczących i n n y c h dziedzin
życia. Szczególną trudność sprawia p r z y t y m niezmierna drobiazgowość
większości m o n o g r a f i i , zamierzonych n a gigantyczną skalę, które w p r a k ­
tyce n i e mogły być wolne od poważnych niedociągnięć. Najważniejsze
z n i c h — t o nierównomierne p o t r a k t o w a n i e różnych dziedzin k u l t u r y
l u b zupełne pominięcie niektórych j e j wycinków, n a d m i e r n i e rejestra­
c y j n y opis faktów, bez hipotetycznego bodaj dostrzegania związków
między n i m i zachodzących, co wpłynęło n a przeoczenie ważnych n i e ­
k i e d y danych oraz niedostateczne dostrzeganie przeobrażeń historycz­
n y c h . Te między i n n y m i zarzuty stawiają dzisiejsi antropologowie
amerykańscy materiałom z e b r a n y m przez F. Boasa i jego współpracow­
n i k ó w . W latach trzydziestych p o j a w i a się n o w y , ulepszony t y p mono­
g r a f i i o p a r t y c h n a badaniach t e r e n o w y c h , o p r a c o w y w a n y c h
według
zasady: ,,[...] Etnograf p o w i n i e n w swoich badaniach objąć wszystkie
aspekty k u l t u r y w sposób równomierny [...] Następnie zebrany materiał
p o w i n i e n przedstawić w f o r m i e zwięzłej, uporządkowanej i dobrze prze­
t r a w i o n e j m o n o g r a f i i " . Doskonałym przykładem t a k i e j p r a c y jest The
Northern
and Central Nootkan Tribes P h . D r u c k e r a , w y d a n a w 1951 г.,
a oparta na materiałach zebranych w latach 1933—1936.
4

5

4

V. G a r f i e l d ,

A Research

Problem

in Northwest

r i c a n A n t h r o p o l o g i s t " , t. 47: 1945; J . W i к e, More
„ A m . A n t h r . " , t. 59: 1957.
5

W i к e, op. cit.

Puzles

Indian

Economics,

on the Northwest

„Ame­
Coast,

�344

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

W p u b l i k a c j a c h amerykańskich antropologów k u l t u r o w y c h z tego
okresu pojawiać się zaczyna tendencja do dynamicznego r o z u m i e n i a
k u l t u r y j a k o procesu stale dokonujących się przeobrażeń oraz żywe
zainteresowanie zagadnieniami e k o n o m i c z n y m i . W p r a w d z i e p o t l a t c h n i e
doczekał się dotąd pełnej m o n o g r a f i i , ale w k i l k u pracach napisanych
na przestrzeni o s t a t n i c h 30 l a t (skoncentrowanych zasadniczo na i n n y c h
zagadnieniach) ukazuje się szereg bardzo cennych, choć t y l k o ogólniko­
w y c h sugestii n a jego temat. Najważniejsze z n i c h jest odbiegające od
dotychczasowej t r a d y c j i rozważania p o t l a t c h u j a k o zjawiska „samego
w sobie" ocenianie go j a k o t w o r u węzłowego w t e j k u l t u r z e , w którym
— j a k w, soczewce —• zbiegają się i wiążą ze sobą różne dziedziny
życia. N a szczególne wyróżnienie zasługują p o d t y m względem prace
V. G a r f i e l d , J . M c C . Collinsa i J . P. A v e r k i j e v e j . N i e s t e t y jednak m a r ­
ginesowy raczej c h a r a k t e r t y c h w y p o w i e d z i nie pozwala n a wykazanie
w szczegółowy i usystematyzowany sposób, j a k te powiązania p o t l a t c h u
z całokształem k u l t u r y przebiegają. Ponadto wciąż daje się odczuć b r a k
systematycznej a n a l i z y porównawczej potlatchów, urządzanych w róż­
n y c h grupach p l e m i e n n y c h tego obszaru, nawiązującej d o istniejących
różnic s u b k u l t u r o w y c h .

Ryc.
wg

Ph. D r u c k n e r ;

Northen

2. K o n s t r u k c j a d o m u
and Central
Buli.",

Nootków

Nootkan Tribes,

„Smiths. Inst. B . A m . E t h n o l .

t . 1 4 4 : 1951

Zestawienie materiałów dotyczących k i l k u odpowiednio d o b r a n y c h
p l e m i o n sugeruje możliwość i n n e j koncepcji p o t l a t c h u niż dotychcza­
sowa, interpretująca go j a k o wyjątkowo zrytualizowaną formę darów
i sprowadzająca ostatecznie zagadnienie p o t l a t c h u d o ogólnej t e o r i i d a r u
w społeczeństwach „pierwotnych" .
8

Por. M . M a u s s ,

The Gift,

L o n d o n 1954; tłum. ł a n C u n n i s o n .

�345

P O T L A T C H

Praca niniejsza na podstawie analizy dostępnych materiałów źródło­
w y c h i dostrzeżonych prawidłowości w zakresie sytuacji społecznych,
w j a k i c h organizowane bywały potlatche u różnych g r u p p l e m i e n n y c h
tego zespołu k u l t u r o w e g o , próbuje przedstawić p o t l a t c h przede wszyst­
k i m j a k o instytucję o ściśle określonych zadaniach społecznych, w sto­
s u n k u do których r o z d a w n i c t w o darów jest je d ynie oprawą zewnętrzną,
choć bardzo ściśle zespoloną i mającą w y b i t n y udział w doniosłości pot­
l a t c h u dla w i e l u dziedzin życia. S t a n o w i ono, j a k się zdaje, formę
działania t e j i n s t y t u c j i , a nie j e j treść istotną.
7

Na dość p o p u l a r n y m wyobrażeniu p o t l a t c h u j a k o f o r m y przejawiania
się szczególnie zaakcentowanej r y w a l i z a c j i , swoistego p o j e d y n k u , za­
ciążyła ekstremalna jego postać u I n d i a n K w a k i u t l ; p r z y c z y n y tego
leżą zapewne zarówno w wyjątkowo j a s k r a w y c h cechach p o t l a t c h u
Kwakiutlów, j a k i u p r z y w i l e j o w a n e j pozycji Kwakiutlów w l i t e r a t u r z e
etnograficznej.
Przejście do bardziej szczegółowego omówienia p r o b l e m a t y k i p o t l a ­
t c h u należy chyba rozpocząć od p o i n f o r m o w a n i a czytelnika, j a k się ta
procedura odbywała.
I. P R Z E B I E G

UROCZYSTOŚCI

POTLACZOWYCH

Ważną część c e r e m o n i i p o t l a t c h u stanowiło, j a k w i e m y , obdarowa­
nie zaproszonych gości, p r z y c z y m wielkość d a r u musiała odpowiadać
wysokości r a n g i społecznej osoby, d l a której był o n przeznaczony. Goś­
cie r e k r u t o w a l i się z w y k l e spośród członków innego r o d u ( k l a n u czy ple­
mienia) niż t e n , do jakiego należał gospodarz c e r e m o n i i i który uważa­
n y był zbiorowo za gospodarzy całej i m p r e z y . Liczba gości wahać się
mogła znacznie w zależności o d tego, czy p o t l a t c h był organizowany na
poziomie plemienia, k l a n u czy r o d u względnie g r u p y l o k a l n e j ; to
z k o l e i zależało od r a n g i , pozycji społecznej i a m b i c j i organizatora oraz
o d doniosłości spraw, z j a k i m i dany potlach był związany. Zasadniczo
i m wyższa była pozycja społeczna organizatora, t y m szerszy krąg za­
proszonych gości.
Zarówno sama ceremonia, j a k i przygotowania do niej są w y r a z e m
więzi g r u p o w e j , solidarności g r u p y z j e j naczelnikiem i wzajemnej i c h
D o porównań posłużyły materiały dotyczące t r z e c h g r u p p l e m i e n n y c h : T s i m ­
s h i a n , K w a k i u t l i Nootka, z k o n t r o l n y m i m n i e j szczegółowym uwzględnieniem
c z w a r t e j — p l e m i e n i a z grupy Salishów (częściowo również H a i d ó w ) . W y b ó r p l e ­
m i o n został d o k o n a n y n a p o d s t a w i e następujących kryteriów: a) reprezentatywności
ze względu n a różnice w e k o n o m i c z n y c h u w a r u n k o w a n i a c h p o t l a t c h u i w s t r u k t u ­
r z e społecznej; b) jakości istniejących materiałów e t n o g r a f i c z n y c h d l a poszczegól­
n y c h g r u p ; c) dostępności t y c h materiałów w n a s z y c h w a r u n k a c h .
7

�346

K R Y S T Y N A

MAŁKOWSKA

od siebie zależności. T a obustronna zależność stanowiła ważny czynnik
równowagi społecznej, przeciwstawiając się z jednej s t r o n y w s z e l k i m
tendencjom a l i e n a c y j n y m w a r s t w y naczelników, z d r u g i e j zaś sprowa­
dzając kontrolę działalności naczelników przez zależnych od n i c h
członków g r u p y do rozmiarów n i e zagrażających ustalonej s t r u k t u r z e .
Ponieważ przygotowanie p o t l a t c h u wymagało dużo wysiłku ze stro­
n y w s z y s t k i c h członków g r u p y , a k t wstępny polegał na z a k o m u n i k o w a ­
n i u i m i n t e n c j i wodza oraz apelu o współpracę i pomoc. Odbywało się
t o w t e n sposób, że naczelnik zapraszał swoich l u d z i na ucztę z przygo­
t o w a n y c h uprzednio zapasów, podczas której ogłaszał i m swój p l a n ,
podając jednocześnie do wiadomości, jaką ilość dóbr zdołał już sam
zgromadzić i zwracając się do n i c h z następującym w e z w a n i e m : „Pro­
szę was, abyście dołączyli do tego i waszą własność, a b y m mógł zapro­
sić w i e l u gości, p o t l a t c h t e n b o w i e m odbędzie się nie w m o i m i m i e n i u ,
lecz w waszym, i staniecie się sławni wśród p l e m i o n , gdy zostanie
ogłoszone, co daliście od siebie" .
8

Było to j a k b y ogłoszenie ostrego pogotowia dla g r u p y społecznej
w zakresie j e j aktywności gospodarczej i — j a k dalej zobaczymy —
nie t y l k o gospodarczej.
Wspólnie ustalano listę gości oraz p l a n działań i p r o g r a m u r o c z y ­
stości. Po zakończeniu uczty, dziękując za przybycie i obiecaną pomoc,
naczelnik obdarowywał wszystkich żywnością. U p l e m i o n północnej
części wybrzeża odbywało się jeszcze osobne przyjęcie dla członków
r o d u ojca (nie należących do gospodarzy), w celu ustalenia f o r m i za­
k r e s u pomocy, j a k i e j od n i c h oczekiwano. J a k k o l w i e k b o w i e m sforma­
lizowana solidarność g r u p o w a wyznaczana t a m była m a t r y l i n e a l n i e , t o
jednak bezpośredniość więzów r o d z i n n y c h nakładała również na bliż­
szych k r e w n y c h ze s t r o n y ojca obowiązek okazania pewnej pomocy.
Najbliższy sezon l u b parę to okres i n t e n s y w n y c h wysiłków, a b y
oprócz n o r m a l n y c h zapasów n a zimę zgromadzić dostateczną ilość n a d ­
wyżek n a d a r y i przyjęcia d l a gości, a jednocześnie okres przygotowań
do występów a r t y s t y c z n y c h , nierozłącznie z potlatchem związanych.
Jeżeli w e własnym p l e m i e n i u brakowało utalentowanego
poety-pieśniarza, t o sprowadzano go na t e n czas z innego plemienia, aby wyuczył
chór odpowiednich śpiewów. Jedne z n i c h powtarzały się t r a d y c y j n i e
w niezmiennej f o r m i e (związane z mitologią), inne znów komponowano
na każdą okazję, uwzględniając a k t u a l n e wydarzenia, śmieszności, t y ­
tuły do chwały i t p . Do nich, obok p o c h w a l n y c h pieśni na cześć gospo­
darza, jego bogactwa, hojności, szlachetności r o d u i t p . , należały t z w .
8

F . B o a s , Ethnology

of the Kwakiutl,

„Annual R e p o r t of t h e B u r e a u of A m e ­

r i c a n E t h n o l o g y " (1913—1914), t. 35: 1921, cz. I I , s. 1342.

�P O T L A T C H

347

taunting songs — pieśni urągliwe, wyszydzające w a d y i potknięcia pre­
stiżowe gości. U I n d i a n Nootka miały one charakter raczej żartobliwy,
podczas g d y u Kwakiutlów zawierały sporo autentycznej złośliwości
i chęci upokorzenia adresata.
Bogate dramatyzacje mitów i herbów r o d o w y c h wymagały również
starannych przygotowań, zwłaszcza ze s t r o n y snycerzy, do których
należało w y k o n a n i e l u b odświeżanie masek, rzeźbienie słupa p r z y d o ­
mowego l u b nagrobnego, jeśli p o t l a t c h miał być połączony z jego po­
stawieniem, oraz zdobienie wszelkich d r e w n i a n y c h czy r o g o w y c h przed­
miotów przeznaczonych n a dary. Rzemieślnicy wszelkiego rodzaju m i e l i
przed p o t l a t c h e m pełne ręce r o b o t y .
9

Nie zapominano też o elementach r o z r y w k o w y c h . Według D r u c k e r a
u Nootków i s t n i e l i ludzie pełniący rolę j a k b y zawodowych błaznów,
których zadaniem było rozśmieszanie gości za pomocą zabawnych tań­
ców, przyśpiewów l u b sztuczek. B r a k jest bliższych d a n y c h n a t e n t e ­
m a t w odniesieniu do i n n y c h p l e m i o n , j a k k o l w i e k wszędzie można spo­
tkać w z m i a n k i o różnych żartobliwych wystąpieniach podczas p o t l a t c h u .
Po zakończeniu przygotowań uroczyście zapraszano gości. P r z y b y ­
w a l i o n i w s w y c h ozdobnych canoe ( v i s i t i n g canoes) i z a n i m w y s i e d l i ,
odbywała się ceremonia p o w i t a n i a . N a spotkanie gości wychodziła n a j ­
częściej siostra gospodarza w t o w a r z y s t w i e kobiet, tańcząc i śpiewając.
Wykonywała p r z y t y m r u c h y łapania czegoś z powietrza; „chwytała"
w t e n sposób swego opiekuńczego ducha p o k o j u , „rzucając" go następ­
nie w k i e r u n k u przybyłych łodzi, a naczelnik z najbliższego canoe o d ­
rzucał go z n o w u k u n i e j . K o b i e t a t a nosiła maskę wyobrażającą owego
ducha.
D o p i e r o po t y m zapewnieniu sobie, w z a j e m n y c h p o k o j o w y c h i n ­
t e n c j i goście w y s i a d a l i z łodzi i u d a w a l i się n a przyjęcie p o w i t a l n e ,
rozpoczynające całą serię uczt urozmaiconych tańcami, śpiewami, przed­
s t a w i e n i a m i mitów oraz wielką ilością okolicznościowych przemówień,
których głównym celem było p r z y p o m n i e n i e z e b r a n y m h i s t o r i i r o d u
i jego świetności, wyliczenie zasług i tytułów poszczególnych przodków
oraz p r a w własnościowych i przywilejów r o d o w y c h . Było to t a k ważne
zadanie, że powstał specjalny „urząd" mówcy, swoistego k r o n i k a r z a
r o d u , znającego doskonale t r a d y c j e rodowe i umiejącego je W odpo­
w i e d n i e j f o r m i e podać. Umiejętności krasomówcze cieszyły się u t y c h
I n d i a n wyjątkowym uznaniem, toteż bardzo dbano o i c h r o z w i j a n i e
w w y c h o w y w a n i u młodych nobilów. Goście m u s i e l i być również po­
i n f o r m o w a n i , w c z y i m i m i e n i u o d b y w a się p o t l a t c h i z j a k i e j okazji.

9

R y c 6, 7, 9, 10.

�348

K R Y S T Y N A

Ryc.
wg

M A Ł K O W S K A

3. Płyta
B o a s ;

miedziana
op.

cit.

Po k i l k u d n i o w y m z w y k l e u c z t o w a n i u następował a k t k u l m i n a c y j n y
i zarazem ostatni: oficjalne, publiczne objęcie przez osobę ( l u b osoby),
w której i m i e n i u odbywał się p o t l a t c h , posiadania n o w y c h przywilejów
i uznanie j e j n o w e j pozycji społecznej. Towarzyszyło t e m u rozdawanie
gościom-świadkom zgromadzonych w t y m celu dóbr, według wspomnia­
nej już zasady, że wysokość d a r u m u s i odpowiadać statusowi społecz­
n e m u osoby, d l a której jest o n przeznaczony. B r a n o j e d n a k p r z y t y m
pod uwagę zobowiązania dłużnicze gospodarza, względem gościa i vice
versa oraz wszelkiego rodzaju „zapłaty" z tytułu należności za w y k o ­
nane prace (np. pomoc p r z y b u d o w i e domu) i przysługi. Zapłaty t e
(payments) były jednak bardzo wyraźnie odróżniane o d tego, co ofia-

�349

P O T L A T C H

r o w y w a n o j a k o gift, dar potlaczowy. Gospodarz wręczał z w y k l e p r e ­
zenty mężczyznom, a jego żona, m a t k a l u b siostra — k o b i e t o m .
Miejsca potlaczowe, t j . kolejność, w j a k i e j usadzano gości, były
niezmiernie ważną oznaką r a n g i społecznej i w języku t u b y l c z y m I n ­
dian często służyły wręcz do j e j określania („pierwszy po X " , „drugi
po Y " itp.). Według t e j samej h i e r a r c h i i ustalano też kolejność wrę­
czania darów, z t y m że według danych V . G a r f i e l d
u Tsimshian n a j ­
p i e r w o t r z y m y w a l i naczelnicy, a następnie dopiero, w t e j samej k o l e j ­
ności, członkowie i c h g r u p . F a k t t e n zasługuje na uwagę z tego wzglę­
d u , że H . Codere
powołując się na odmienną zasadę u Kwakiutlów
h i e r a r c h i z o w a n i a całych g r u p , bez wydzielania naczelników , używa
j e j j a k o jednego z argumentów p r z e c i w z a r y s o w y w a n i u się w t y m
społeczeństwie podziału klasowego.
10

11

12

U c h y b i e n i a w stosunku do kodeksu honorowego obowiązującego na
potlatchach zdarzały się bardzo rzadko i uważano j e za ujmę dla god­
ności o b u stron: gościa, którego poniżono p r z y z n a n i e m m u niższej r a n g i
niż t a , j a k a m u się według przyjętej o p i n i i należała, i gospodarza
skompromitowanego z p o w o d u n i e u w a g i l u b b r a k u o r i e n t a c j i . D r u c k e r
opisuje taką sytuację u Nootków. Gość, którego spotkało uchybienie,
p o w i n i e n był — zgodnie z w y m o g a m i e t y k i e t y — zająć wyznaczone
m u miejsce, ale zaraz przez swego mówcę oznajmić o d o z n a n y m despekcie. D l a podniesienia swej godności w oczach zebranych musiał
ofiarować drobne prezenty gospodarzowi i k i l k u jeszcze znaczniejszym
osobistościom z jego g r u p y . (Rozdawanie l u b n i e k i e d y niszczenie pew­
nej ilości m i e n i a w sytuacjach r o z u m i a n y c h j a k o poniżenie godności
było, j a k zobaczymy dalej, powszechnie stosowanym zabiegiem dla
„odzyskania t w a r z y " . ) Gospodarz ze swej s t r o n y składał poszkodowa­
n e m u gościowi d o d a t k o w y dar, n a z y w a n y „odpokutowaniem za błąd".
Z a n i m przystąpiono do rozdzielania darów ukazywano gościom całe.
zgromadzone mienie, wyliczając k o l e j n o wkłady poszczególnych osób.
Pretendenci do n o w y c h tytułów i przywilejów siedzieli podczas t e j
uroczystości na podwyższeniu, u b r a n i w ceremonialne stroje, jedno­
cześnie bardzo szczegółowo w y l i c z a n o wszystkie p r z y w i l e j e , j a k i e m i a ­
ły odtąd stać się i c h prawną własnością. P o t l a t c h kończył się przemó­
w i e n i a m i mówców w i m i e n i u najstarszych rangą wodzów spośród
gości, którzy w ozdobnych i długich m o w a c h ( n i e k i e d y parogodzinnych)
10

V.

Garfield,

Tsimshian

Publications i n Anthropology",
11

H. C o d e r e ,

Kwakiutl

Clan

and

Society,

„University

of

Washington

t. 7: 1939 z. 3, s. 167—340.
Society:

Rank

without

Class,

,,Am. A n t h r . " ,

t. 59:

1957.
12

N i e s t e t y , a u t o r c e n i n i e j s z e g o artykułu n i e udało się odszukać w

jej materiałach B o a s a w z m i a n k i n a t e n temat.

dostępnych

�350

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

r o z w o d z i l i się n a d s z c z y t n y m i t r a d y c j a m i r o d u gospodarza i jego osobi­
s t y m i zaletami, p o t w i e r d z a l i jego p r a w a do n o w y c h przywilejów i wła­
sności oraz dziękowali za przyjęcie i hojne dary. Po odpłynięciu gości
naczelnik ponownie spraszał s w y c h współrodowców n a ucztę, a b y i m
podziękować za pomoc i rozdać p o d a r u n k i żywnościowe j a k o w y r a z
wdzięczności.
Odtąd nowe p r a w a w y s t a w c y p o t l a t c h u były społecznie zaakcepto­
wane i publicznie honorowane. Ostatecznym tego p o t w i e r d z e n i e m sta­
wał się p o t l a t c h urządzany p r z y najbliższej o k a z j i przez świadkujących
gości, n a którym podwyższona pozycja społeczna poprzedniego gospo­
darza znajdowała w y r a z w p r z y z n a w a n i u odpowiadającego j e j miejsca
potlaczowego. T a k wyglądał podstawowy schemat ceremonii p o w t a ­
rzający się u większości p l e m i o n tego obszaru; poszczególne potlatche,
n a w e t w t y m s a m y m p l e m i e n i u , mogły w detalach o d opisanego w z o r u
odbiegać, w większości przypadków n i e były t o jednak różnice istotne.
Wyjątek s t a n o w i l i K w a k i u t l e , których potlatche miały szczególny
charakter. N i e z w y k l e mocno zaakcentowany m o m e n t r y w a l i z a c j i spra­
wiał-, iż przypominały one raczej jakieś zapasy czy t u r n i e j e , w których
t a k długo l i c y t o w a n o się wzajemnie własną zamożnością i rozrzutnością,
dopóki w y z w a n y p r z e c i w n i k n i e został całkowicie pokonany. „ W e are
f i g h t i n g w i t h p r o p e r t y " ( w a l c z y m y za pomocą własności), j a k określali
to sami I n d i a n i e K w a k i u t l . Sukces odniesiony w t e j walce przynosił
wzrost prestiżu j e d n o s t k i w g r u p i e społecznej.
Jedną z f o r m zaakcentowanej
r y w a l i z a c j i , występującą również
u Tsimshian z okolic P o r t Simpson, była ceremonialna uczta, zwana
grease feast l u b challenge feast, n a której podawano gościom w i e l k i e
chochle drewniane, wypełnione o l e j e m r y b i m l u b mieszaniną o l e j u ze
śniegiem; każdy, p o d groźbą u t r a t y prestiżu, był zobligowany do zje­
dzenia całej p o r c j i . Towarzyszyły t e m u taunting songs, pieśni p o c h w a l ­
ne n a cześć gospodarza, żarty, d o c i n k i i t p . W późniejszym okresie za­
m i a s t o l e j u podawano r u m . N i e k i e d y uczta t a k a połączona bywała
z p a l e n i e m znacznych ilości o l e j u .
Potlatchem, który podnosił d o m a k s i m u m prestiż wystawcy, był t e n ,
na którym zamiast ( l u b obok) rozdawania m i e n i a odbywało się jego
niszczenie, co pozwalało jednocześnie osiągnąć szczytowe zwycięstwo
nad r y w a l e m . Jeżeli n i e mógł o n zniszczyć równej l u b większej ilości
dóbr, imię jego zostawało „złamane". T e n t y p p o t l a t c h u , j a k k o l w i e k
występujący również w p e w n y c h okolicznościach w północnej g r u p i e
p l e m i o n , nigdzie n i e był t a k częsty i t a k żywiołowy, j a k u Kwakiutlów.
F. Boas i V . G a r f i e l d są zgodni w o p i n i i , że d l a tubylców okazane
w t e n sposób lekceważenie własności stanowiło oznakę największej
potęgi. Jest sprawą oczywistą, że n a niszczenie dóbr na większą skalę

�351

P O T L A T C H

R y c . 4. K a p a c h i l k a t
wg

Ph.

D r u c k n e r ;

Indians

oj

the

North-west

Coast,

New

York

1955

m o g l i sobie pozwolić j e d y n i e najbogatsi. Wrócimy jeszcze do tego t e ­
m a t u p r z y końcu artykułu.
Niszczenie polegało najczęściej na p a l e n i u ; w d a w n y c h czasach za­
bijano również niewolników, lecz bodaj już w 1 poł. X I X w. w y p a d k i
t a k i e zdarzały się j e d y n i e sporadycznie, zabijanie zastąpiono oddawa­
n i e m niewolników w f o r m i e d a r u l u b obdarzaniem i c h wolnością. P ł y t y
miedziane, k u t e z m i e d z i samorodnej i zdobione z n a k a m i heraldycz­
n y m i , t z w . coppers , łamano l u b wrzucano do morza. Posiadanie n a d ­
łamanej t a r c z y stanowiło powód do d u m y , dowodziło b o w i e m , iż wła­
ściciel l u b jego przodek mógł sobie pozwolić na niszczenie własności.
Coppers bywały również, podobnie j a k dawniej n i e w o l n i c y , zakopy­
wane p o d słupami p r z y d o m o w y m i , t z w . t o t e m o w y m i . N a z y w a n o t o
„ceną płaconą za d o m l u b słup". Każdy t a k i a k t znaczono odpowiednią
rzeźbą na słupie: zabicie l u b podarowanie n i e w o l n i k a symbolizowano
odwróconą postacią l u b głową ludzką; zakopanie względnie darowanie
13

13

P a t r z r y c . 4.

�352

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

płyty — wyrzeźbioną płytą, z w y k l e trzymaną przez zwierzę (totem?
duch opiekuńczy pod postacią zwierzęcia?).
U I n d i a n Nootka n i e m a l dorównujących K w a k i u t l o m p o d wzglę­
d e m zamożności, podobnie j a k u opisywanego przez Collinsa
uboższego
odłamu Salishów, potlatche n i e łączyły się a n i z oznakami zaakcento­
wanej r y w a l i z a c j i , a n i (z wyjątkiem pośmiertnych) z niszczeniem
mienia.
1 4

II. ZWIĄZEK

POTLATCHU Z RANGĄ

I POZYCJĄ

SPOŁECZNĄ

Przejdźmy z k o l e i do wyjaśnienia, k t o i w j a k i c h okolicznościach
mógł urządzać potlatche oraz k t o i j a k i e tą drogą osiągał korzyści.
Jak w y n i k a z materiałów, p r z y w i l e j urządzania p o t l a t c h u należał
początkowo, t j . w okresie pierwszych kontaktów z Białymi, wyłącznie
l u b p r a w i e wyłącznie do t u b y l c z e j „arystokracji", c z y l i w a r s t w y dzie­
dzicznych naczelników. T a elitarność p o t l a t c h u miała podwójne uza­
sadnienie: z jednej strony w t y m , że był o n ustaloną n a mocy t r a d y c j i
formą legalizacji aktów p r z e j m o w a n i a
dziedzicznych
przywilejów,
z d r u g i e j zaś w t y m , że t a w a r s t w a społeczna dysponowała odpowiednią
ilością środków m a t e r i a l n y c h . Jedyną kategorią l u d z i , którzy nieza­
leżnie od pochodzenia społecznego m o g l i w o w y m okresie osiągnąć zna­
czne wpływy i spore zasoby m a t e r i a l n e , b y l i szamani. O i l e można
zorientować się na podstawie danych źródłowych, o n i również niekiedy
urządzali potlatche, n p . w c h w i l i zdobycia pełnego wtajemniczenia
i oficjalnego rozpoczęcia p r a k t y k i szamańskiej, a więc uzyskania nowej
pozycji społecznej. Dopiero z m i a n y ekonomiczne wywołane r o z w o j e m
h a n d l u futerkowego i związanymi z n i m n o w y m i f o r m a m i zarobkowa­
nia, ułatwiającymi bogacenie się również pewnej liczbie l u d z i z pospól­
stwa, oraz masowe w y m i e r a n i e ludności w s k u t e k p r z y w l e c z o n y c h t a m
przez białych l u d z i . chorób, stworzyły sprzyjające w a r u n k i d l a awansu
społecznego. W i e k X I X (szczególnie 2 jego połowa) stał się więc okre­
sem coraz liczniejszego pojawiania się nuworyszów, j a k w każdym
u s t r o j u s t a n o w y m , t a k i t u t a j niechętnie w i d z i a n y c h przez t y c h , którzy
pochodzenie swoje m o g l i wywieść od „wielkich" przodków. Dzięki l e p ­
szej k o n i u n k t u r z e wzrosła też ogromnie częstotliwość potlatchów,
osiągając największe nasilenie m n i e j więcej w latach siedemdziesiątych
ubiegłego stulecia. W późniejszych latach coraz dalej posuwająca się
ingerencja l u d z i białych w życie tutejszych I n d i a n objęła również pot­
latche; początkowo poszczególne misje usiłowały zlikwidować t e n z w y ­
czaj na swoich terenach, zresztą — j a k się zdaje — bez większego

1 4

Among

J . McC. C o l l i n s ,
the Skagit

Indians

Growth
During

of

Class

the Cotact

Distinction
Period,

and

Political

Authority

„ A m . A n t h r . " , t. 5 2 : 1950.

�P O T L A T C H

353

powodzenia, stopniowo zaczęły również ingerować władze a d m i n i s t r a ­
cyjne, aż wreszcie w 1913 r. wydano o f i c j a l n y zakaz urządzania p o t latchów. Nie było t o w p r a w d z i e jednoznaczne z i c h zupełnym wygaś­
nięciem, jednak zaważyło w sposób bardzo i s t o t n y na zmniejszeniu się
i c h częstotliwości i jawności.
Omówienie s y t u a c j i , w j a k i c h urządzano potlatche, w a r t o poprze­
dzić podsumowaniem treści, które składały się u tubylców na pojęcie
dziedzictwa, ponieważ s p r a w y te wiążą się blisko ze sobą. Każdy ród
posiadał pewną, zasadniczo stałą sumę wartości p r z e k a z y w a n y c h dzie­
dzicznie z pokolenia na pokolenie. Były to wartości dwojakiego rodzaju:
materialne i niematerialne. Pierwsze obejmowały t e r e n y r y b a c k i e
i zbierackie, domy, rodzaj skarbu, j a k i m były płyty miedziane, przed­
m i o t y użytkowe oraz m a s k i i wszelkiego rodzaju parafernalia; w skład
d r u g i c h wchodziły m i t y i legendy rodowe oraz p r a w o do związanych
z n i m i znaków heraldycznych, i m i o n a świeckie i sakralne, d u c h y opie­
kuńcze, odrębne pieśni, inwokacje, rytuały. Z każdym z t y c h i m i o n
czy tytułów związane były określone wartości i p r z y w i l e j e . Przyjęcie
nowego i m i e n i a wiązało się zatem z n o w y m i u p r a w n i e n i a m i . Każdy
ród miał zasadniczo stałą listę i m i o n , istniały jednak p r z y p a d k i u t r a t y
l u b uzyskania i m i e n i a w s k u t e k nie u r e g u l o w a n y c h zobowiązań dłużniczych.
Jednostka należąca do w a r s t w y e l i t a r n e j otrzymywała swoje u p r a ­
w n i e n i a stopniowo, „na r a t y " , począwszy o d w i e k u dziecięcego aż po
zupełną dojrzałość, za każdym razem otrzymując odpowiednie imię.
T a k odbywało się wrastanie j e d n o s t k i w społeczeństwo, j e j pełna a k t y ­
wizacja i osiąganie coraz wyższego prestiżu. Rezultatem tęgo procesu
było posiadanie przez naczelnika n i e k i e d y imponującej liczby i m i o n .
Miały one charakter wyraźnie o f i c j a l n y i używano i c h t y l k o w uroczy­
stych sytuacjach, podczas ceremonii potlaczowych, i n i c j a c y j n y c h i t p .
Na codzień używano i m i e n i a często pochodzącego o d miejsca urodzenia,
które bez większych ceremoniałów nadawano niemowlęciu zaraz po
urodzeniu. Było t o j e d y n e rzeczywiste imię własne, nie związane p r z y
t y m z żadnymi p r e r o g a t y w a m i . Dopiero w jakiś czas po urodzeniu,
najczęściej po r o k u , dziecko otrzymywało pierwsze imię oficjalne na
p o t l a t c h u urządzonym w t y m c e l u przez ojca l u b w u j a . Zostawało: ono
w t e n sposób publicznie przedstawione g r u p i e społecznej i f o r m a l n i e
uznane jako n o w y członek społeczeństwa. Były to j a k b y drugie, już
nie biologiczne, a społeczne narodziny.
Każdorazowe przyjęcie nowego i m i e n i a i n o w y c h przywilejów oraz
każda z m i a n a w życiu j e d n o s t k i o wyraźnym znaczeniu społecznym
(dojrzałość, małżeństwo i t p . ) — t o etapy znaczone p o t l a t c h a m i . Wszyst­
k i e te ważne wydarzenia nabierały mocy obowiązującej dopiero przez
23 —

Etnografia

Polska,

t.

X

�354

K R Y S T Y N A

Ryc.

M A Ł K O W S K A

5. D r e w n i a n e n a c z y n i a K w a k i u t l ó w
uczt c e r e m o n i a l n y c h
wg

D г u с к n e r,

używane

podczas

op. cit.

podanie i c h do wiadomości publicznej i poświadczenie przez zaproszo­
n y c h gości. Szczególną ważnością odznaczały się t e potlatche, na któ­
r y c h główne dziedzictwo w r a z z pozycją społeczną i miejscem p o t l a c z o w y m p r z e j m o w a n e było przez młodego następcę — brata, częściej
syna l u b (na północy) siostrzeńca. T e n c h a r a k t e r miały z w y k l e p o t ­
latche pośmiertne, ale równolegle bardzo rozpowszechniony był zwyczaj
przekazywania miejsca potlaczowego i odpowiadających m u p r z y w i l e ­
jów jeszcze za życia naczelnika n a rzecz jego młodocianego następcy,
który odtąd zasiadał na e k s p o n o w a n y m miejscu, otrzymując należne
honory. Rzeczywiste rządy w g r u p i e sprawował j e d n a k nadal doświad­
czony p o p r z e d n i k t a k długo, dopóki następca n i e stał się w pełni do

�355

P O T L A T C H

tej r o l i dojrzały. W t e n sposób młodzi ludzie m i e l i okazję zawczasu
zapoznać się ze w s z y s t k i m i s p r a w a m i plemienia i sposobem k i e r o w a n i a
nimi.
Bardzo uroczyście odbywały się również potlatche połączone z b u ­
dową d o m u l u b s t a w i a n i e m słupa „totemowego". B u d o w l a d o m u ozna­
czała najczęściej utworzenie się nowego, samodzielnego odgałęzienia
r o d u ( g r u p y domowej), a zatem i awans i n i c j a t o r a b u d o w y na zwierzch­
n i k a samodzielnej g r u p y l o k a l n e j . Potlatche związane z budową d o m u
ciągnęły się nieraz przez k i l k a t y g o d n i , stanowiły b o w i e m swoiste ze­
spolenie p o t l a t c h u właściwego z czymś w rodzaju tłoki b u d o w l a n e j
(house-building bee). Wszystkie czynności, od wyszukania i spławienia
odpowiedniego budulca, poprzez przygotowanie słupów, k r o k w i i dranic,
aż po wykończenie wnętrza, były rozdzielane między k r e w n y c h i gości
według ściśle tradycją określonych zasad. Na przykład u Tsimshian
prace związane z główną konstrukcją d o m u w y k o n y w a l i goście, nato­
miast wykończenie wnętrza należało do gospodarzy. I n i c j a t o r b u d o w y
prośbę o w y k o n a n i e odpowiednich zadań kierował do naczelników
w grupie gości, c i z k o l e i wszystkie prace p o w i e r z a l i s w o i m l u d z i o m ,
dobierając o d p o w i e d n i c h fachowców, którym p o t e m płacili za wykonaną
robotę specjalnie na t e n cel o t r z y m a n y m i od gospodarza w czasie pot­
l a t c h u r e a l i a m i l u b d o l a r a m i . Potlatche t a k i e wymagały szczególnie
dużych zasobów, a stanowiąc dowód w i e l k i c h możliwości organizatora,
stawały się źródłem dodatkowego prestiżu.
Podobnie rzecz się miała z p o t l a t c h a m i pogrzebowymi, podczas któ­
r y c h dodatkowo nagradzano wszelkie związane z pogrzebem usługi.
Część rzeczy zmarłego palono, m . i n . canoe, w dawniejszych czasach
zabijano również niewolników. N a w e t u nieskorych do niszczenia włas­
ności Nootków palono canoe i wykreślano bądź t y l k o zawieszano na
jakiś czas pewne rytuały, będące własnością zmarłego. Również przez
pewien czas ( z w y k l e r o k ) po śmierci naczelnika nie w o l n o było w y ­
mawiać jego i m i e n i a ; okres t e n kończył się potlatchem, na którym
anulowano t a b u i oficjalnie ogłaszano koniec ż a ł o b y .
15

Dziedzictwo przechodziło w l i n i i prostej z ojca na najstarszego
syna w południowej grupie p l e m i o n , a w północnej n a najstarszego
siostrzeńca. Jeżeli jednak właściwy k a n d y d a t nie odznaczał się o d ­
p o w i e d n i m i zaletami c h a r a k t e r u albo miał jakieś szczególne zeszpece­
nia, czyniące go nie dość reprezentacyjnym, wówczas dziedziczny tytuł
i p r z y w i l e j e otrzymywał jego młodszy b r a t . Niektóre wartości bracia
m o g l i dziedziczyć wspólnie, inne stanowiły p r z y w i l e j
jednostkowy.

15

Ph. D r u c k e r ,

The

Northern

and

Central

Nootkan

I n s t i t u t i o n B u r e a u of A m e r i c a n E t h n o l o g y " , t. 144: 1951, s. 148.

Tribes,

..Smithsonian

�356

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

Zawsze pewne p r z y w i l e j e czy zaszczytne f u n k c j e przeznaczane były
i dla młodszych synów — n p . wodzowie w o j e n n i , mówcy i t p . r e k r u ­
t o w a l i się z w y k l e spośród o w y c h „młodszych b r a c i " . W każdym razie
kolejność przychodzenia na świat w dużym stopniu wyznaczała p r z y ­
szłą rangę społeczną.
W b r a k u kandydatów w prostej l i n i i m o g l i dziedziczyć i n n i bliscy
k r e w n i albo osoby adoptowane. A k t y adopcji były t u z j a w i s k i e m czę­
s t y m , a dokonywano i c h również podczas potlatchu. Adopcje wśród
p l e m i o n północnych miały dość dziwaczny charakter, n p . nie posiada­
jąc siostrzeńców j a k o p r a w o m o c n y c h dziedziców naczelnik adoptował
własne dzieci j a k o siostrzeńców albo żonę j a k o swoją siostrę, przez
co dzieci mogły już być automatycznie uznane za siostrzeńców i t p .
Adoptowano t u najczęściej p a r a m i : chłopca j a k o bezpośredniego spad­
kobiercę i dziewczynkę dla zapewnienia dalszych następców.
Córki (siostrzenice) dziedziczyły najczęściej t y l k o dobra niemate­
r i a l n e , j e d n a k zdarzało się, zwłaszcza po okresach epidemii, że i włas­
ność t e r y t o r i a l n a przypadała i m w udziale.
U Kwakiutlów i Nootków pewne wartości przekazywano również
zięciom na użytek przyszłych wnuków. Dotyczyło to dóbr o t r z y m a n y c h
uprzednio w analogiczny sposób, t j . od teścia.
Wszystkie potlatche związane z omówionymi wyżej w y d a r z e n i a m i
można zaliczyć do wspólnej k a t e g o r i i potlatchów zwiększających u p r a ­
w n i e n i a j e d n o s t k i , j e j prestiż, słowem j e j ciężar g a t u n k o w y w spo­
łeczeństwie; n a z w i j m y je p o t l a t c h a m i k r e s c y t y w n y m i .
Obok n i c h istniał jeszcze i n n y t y p potlatchów, które można b y n a ­
zwać wyrównawczymi albo r e h a b i l i t a c y j n y m i . Zadaniem i c h było p r z y ­
wrócenie utraconej godności. Sytuacje, które członek w a r s t w y naczel­
ników odczuwał j a k o obniżające jego prestiż, zdarzały się bardzo często.
Naczelnik nie mógł narazić się n a jakąkolwiek śmieszność; wystarczyło
na przykład, aby potknął się l u b upadł wobec świadków, zwłaszcza
podczas uroczystości, ceremonialnych, a już musiał ratować swój honor
rozdaniem pewnej ilości prezentów albo zniszczeniem jakichś przed­
miotów. T y m większy powód stanowiły wszelkie d r w i n y czy szyder­
stwa, j a k też u c h y b i e n i a wobec obowiązującej e t y k i e t y . Potlatche tego
rodzaju nie odznaczały się z w y k l e szczególną wystawnością, a rozda­
wanie prezentów miało c h a r a k t e r raczej symboliczny (u Haidów na
przykład każdy otrzymywał po kawałku podartego n a strzępy koca).
Najokazalszym rodzajem potlatchów r e h a b i l i t a c y j n y c h były te, które
urządzali w y k u p i e n i z n i e w o l i jeńcy, wracając do swego i m i e n i a i p r z y ­
wilejów.
K o n f i s k a t a i m i e n i a za nie spłacone długi, bądź też przekazywanie
części własnych terytoriów z tytułu rekompensaty za wyrządzone k r z y -

�357

P O T L A T C H

w d y wymagały również sankcji potlaczowej. Organizator p o t l a t c h u
mógł go wystawiać w i m i e n i u własnym albo — i t o najczęściej -—
w i m i e n i u dzieci, podnosząc stopniowo i c h rangę w h i e r a r c h i i spo­
łecznej.
Korzyści, j a k i e dawał p o t l a t c h naczelnikom, są oczywiste, ale i po­
zostali członkowie g r u p y m i e l i w n i c h swój udział w zamian za t r u d
i wysiłki. D o najważniejszych pozytywów w t y m zakresie należały:
1. Członkowie g r u p y , którzy nie m i e l i możliwości
samodzielnego
urządzenia p o t l a t c h u , m o g l i — p r z y odpowiednio większym wkładzie —
uzyskiwać na p o t l a t c h u naczelnika niektóre p r z y w i l e j e
d l a swoich
dzieci.
2. Zorganizowanie wystawnego p o t l a t c h u podnosiło nie t y l k o p r e ­
stiż wodza, ale również znaczenie i rangę całej g r u p y — stanowiło
sprawę h o n o r u całej zbiorowości.
3. Potlatch, normując stosunki prawno-własnościowe w grupie, był
c z y n n i k i e m ładu społecznego.
4. Przyczyniał się do zwiększenia więzi i solidarności g r u p o w e j .
5. Stwarzał okazje do wyjątkowo bujnego życia
towarzyskiego
i szerokich kontaktów międzygrupowych i międzyplemiennych.
6. Zawierał szereg elementów r o z r y w k o w y c h i zaspokajał potrzeby
artystyczne, dając okazję do popisywania się uzdolnieniami.
III. Z A G A D N I E N I A

EKONOMICZNE

ZWIĄZANE Z

POTLATCHEM

Przygotowywane
darów potlaczowych oraz zapasów żywności po­
t r z e b n y c h dla ugoszczenia wszystkich zebranych osób wymagało o g r o m nejj pracy w ciągu k i l k u nieraz l a t . Widoczna jest t u r o l a p o t l a t c h u
j a k o w y b i t n e g o s t y m u l a t o r a w zakresie życia gospodarczego, wpływa­
jącego na intensyfikację wysiłków zarówno w dziedzinie prac podsta­
w o w y c h , j a k zbieractwo i rybołówstwo, j a k też w p r o d u k c j i rękodziel­
niczej.
Co składało się na o f i a r o w y w a n e
dary? P i e r w o t n i e , t j . przed
zetknięciem się z ludźmi białymi oraz w okresie wczesnych kontaktów,
używane były do tego celu wzorzyste k a p y własnego w y r o b u z wełny
kozłów górskich, zwane chilkat ,
skóry f u t e r k o w e , olej r y b i , suszone
łososie i ryby-świece oraz wszelkiego rodzaju w y r o b y rzemieślnicze,
specjalnie starannie wykonane i zdobione h e r b o w y m i m o t y w a m i (crests)
gospodarza, a więc: skrzynie d r e w n i a n e do p r z e c h o w y w a n i a m i e n i a ,
16

1 7

„[...] d r e i F r a u e n h a t t e n e i n ganzes J a h r l a n g d a r a n gearbeitet. D e r W e r t h
dieses Kleidungsstückes w i r d a u f 'fünf P i e r d e ' g e s c h a t z t . " ( C a t l i r i b e i d e n N a y a s ,
Plattkópfen
und Krahen-Indianern
in Nord-America,
„Der G l o b u s " , t. 15: 1869).
16

, 7

R y c . 7.

�358

K R Y S T Y N A

MAŁKOWSKA

canoe, naczynia drewniane, łyżki z r o g u i wszelkiego rodzaju w y r o b y
plecionkarskie — koszyki, m a t y i t p .
Wśród przedmiotów cenionych przez t u b y l c z y c h I n d i a n szczególną
wartość p r z y p i s y w a n o płytom k u t y m z m i e d z i ; zajmowały one naczelną
pozycję w darach potlaczowych. Wartość t a k i e j płyty była — według
r e l a c j i Boasa — t y m większa, im, częściej zmieniała ona właściciela
w drodze d a r o w i z n y l u b sprzedaży. D l a niektórych płyt w o k o l i c y F o r t
Rouppert Boas podaje wartość ( w 1893 r.) 5000—7500 koców fabrycz­
n y c h ! Cenniejszym płytom nadawano i m i o n a własne . N i b l a c k podaje
za L i s i a n s k i m , że u Tlingitów za taką tarczę dawano 20—30 cennych
skór w y d r y m o r s k i e j (sea otter — kałan). Najcenniejsze tarcze, w e ­
dług d a n y c h D u n n a (1834), miały wartość 9 niewolników, podczas g d y
zwykłe, n a j m n i e j cenione, równały się wartości jednej s k ó r y . Odręb­
ną kategorię darów s t a n o w i l i n i e w o l n i c y .
18

19

W X I X w . o r y g i n a l n e k a p y chilkat zostały stopniowo w y p a r t e przez
masowo dostarczane I n d i a n o m koce fabryczne o ustalonej wartości
w dolarach, stanowiące podstawowy środek płatniczy K o m p a n i i Z a t o k i
Hudsona. Coraz większym powodzeniem w zastosowaniu do p o t l a t c h u
cieszyły się również płótna fabryczne, naczynia i t p . w y r o b y o t r z y m y ­
wane w f a k t o r i a c h K o m p a n i i . Napoje
alkoholowe, zwłaszcza r u m ,
znalazły również zastosowanie podczas uczt ceremonialnych. K u t e cop­
pers coraz częściej zastępowano t a n i m i płytami z b l a c h y fabrycznej.
W 2 poł. X I X w . rozpowszechniły się d a r y pieniężne w dolarach.
Interesujący jest mechanizm zdobywania w y m i e n i o n y c h bogactw
przez organizatora p o t l a t c h u , c z y l i rozbudowana sieć sposobów, j a k i m i
nadwyżki p r o d u k c y j n e przechodziły w ręce jednostki, b y w postaci
rozdanych prezentów stać się środkiem do uzyskania przez nią określo­
n y c h przywilejów.
W materiałach źródłowych można doszukać się k i l k u sposobów zdo­
b y w a n i a przez naczelników środków m a t e r i a l n y c h koniecznych (po
zaspokojeniu potrzeb zasadniczych) do urządzenia p o t l a t c h u :
1. Pewna, n i e j e d n o k r o t n i e znaczna, część dochodu była r e z u l t a t e m
wysiłków samego naczelnika , jego najbliższej r o d z i n y i należących do
20

18

Indians,
1897.

F . B o a s , The Social Organization
and the Secret
Societies of the
Kwakiutl
. . S m i t h s o n i a n I n s t i t u t i o n , U n i t e d S t a t e s N a t i o n a l M u s e u m R e p o r t for 1895",

A . N i b l a c k , The Coast Indians of Southern
Alaska and Northern
Columbia,
„Smithsonian I n s t i t u t i o n R e p o r t for the y e a r 1888".
19

British

D a n e B o a s a o K w a k i u t l a c h i D r u c k e r a o N o o t k a c h (op. cit., s. 244) ś w i a d ­
czą o t y m , że w o d z o w i e w y k o n y w a l i zwykłe czynności j e d y n i e w wyjątkowych
w y p a d k a c h . „ A c h i e f did not w o r k " —• j a k m ó w i i n f o r m a t o r D r u c k e r a . D o n i c h
n a t o m i a s t należała r o l a przywódców w t a k i c h zajęciach, j a k w y p r a w y n a w i e l o ­
r y b y , w y d r y m o r s k i e itp. Z a s a d n i c z e i c h obowiązki obejmowały zarządzanie c z y n 20

�P O T L A T C H

359

niego niewolników. Dużą rolę odgrywała też jego przemyślność w odpo­
w i e d n i m z a i n w e s t o w a n i u swego „kapitału" przed p l a n o w a n y m p o t l a t chem t a k , aby w e właściwym czasie przyniosło m u t o możliwie wysokie
zyski. System t e n rozwinął się u Kwakiutlów i omówimy go dalej szcze­
gółowo.
2. Drugą grupę stanowiły wkłady ze s t r o n y współplemieńców czy
współrodowców; wkłady t e regulowane były szeregiem n o r m zwyczajo­
w y c h z l i c z n y m i n i u a n s a m i , o sporych nieraz różnicach między p o ­
szczególnymi p l e m i o n a m i :
a) część wpływających w t e n sposób dóbr miała c h a r a k t e r bezzwrot­
n y c h trybutów w naturze, składanych w zamian za p r a w o użytkowania
terenów należących do d o m e n y naczelnika;
b) członkowie r o d u względnie k l a n u , do którego należał i n i c j a t o r
potlatchu, zwłaszcza bliżej z n i m s p o k r e w n i e n i (w p r z y p a d k u wodza
plemienia wszyscy współplemieńcy), obowiązani b y l i okazać m u j a k n a j ­
dalej idącą pomoc; miała ona bądź c h a r a k t e r bezzwrotnego wkładu
(Tsimshian, K w a k i u t l ) , bądź też wynagradzana była każdorazowo sto­
sunkowo niedużymi p o d a r u n k a m i (Nootka). Wkłady te nazywano assis­
tance albo help — pomoc;
c) u Kwakiutlów rozwinął się wyspecjalizowany system k r e d y t o w o pożyczkowy j a k o główne źródło powiększania „kapitału" (por. p u n k t 1);
d) odrębną formę wkładów stanowiły większe udziały niektórych
współrodowców, których nie stać było na samodzielne w y s t a w i e n i e pot­
l a t c h u i którzy występowali t u j a k b y w r o l i współorganizatorów, uzys­
kując w t e n sposób pewne p r z y w i l e j e d l a swoich dzieci (nadawanie
i m i e n i a , perforacja uszu u dziewcząt l u b przegrody nosowej u chłop­
ców, u niektórych p l e m i o n tatuaż i t p . ) ;
e) u północnej g r u p y p l e m i o n określone obowiązki obejmowały rów­
nież ród ojca oraz w s z y s t k i c h „przyżenionych" d o r o d u gospodarza (np.
szwagrów); od k r e w n y c h żony też oczekiwano okazania określonej z w y ­
czajem pomocy. Te przysługi były zawsze wynagradzane, nie koniecznie
jednak w równej wysokości i z w y k l e n a r a t y , p r z y o k a z j i ;
f) należący do tego samego p l e m i e n i a członkowie i n n y c h klanów
(obszar północny) n i e b y l i w p r a w d z i e obowiązani do udzielania pomocy
— wyjątek stanowił j e d y n i e naczelnik plemienia, któremu wszyscy m u ­
sieli nieść pomoc — jednak z w y k l e i o n i d o d a w a l i o d siebie jakąś n i e ­
wielką ilość zasobów, najczęściej w postaci produktów spożywczych,
n p . jednorazowy zbiór jagód. Przysługi te również zobowiązywały do
„zapłaty";
nościami członków g r u p y , p l a n o w a n i e m uroczystości obrzędowych o r a z
n i e m w n i c h określonych f u n k c j i .

wykonywa­

�360

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

g) wypadałoby t u jeszcze dodać dobra, które organizator p o t l a t c h u
otrzymywał jako gość na potlatchach urządzanych w poprzedzającym
okresie przez i n n y c h .
3. Te p r o d u k t y bądź w y r o b y rękodzielnicze, j a k i c h brakowało na
własnym terenie, trzeba było zdobyć w drodze w y m i a n y z i n n y m i ple­
m i o n a m i , a w okresie napływu towarów f a b r y c z n y c h i produktów, t a k i c h
j a k mąka, kasze, z i e m n i a k i i t p . , zdobywać j e w zamian za skóry w f a k ­
t o r i a c h K o m p a n i i Z a t o k i Hudsona l u b jeszcze później — w miarę roz­
w o j u osadnictwa l u d z i białych i pojawienia się n o w y c h f o r m zarobko­
w a n i a — kupować w sklepach za dolary.
4. W a r t o również wspomnieć, że w p e w n y c h sytuacjach n i e w o l n i c y
m o g l i stanowić dodatkowe źródło wpływów (poza e f e k t a m i pracy) po­
chodzących ze sprzedaży i c h i n n e m u właścicielowi albo ze składanych
za n i c h przez r o d z i n y wykupów.
Niektóre z w y m i e n i o n y c h wyżej punktów wymagają bliższego omó­
w i e n i a . Trzeba podkreślić, że w ciągu X I X w., p r z y coraz i n t e n s y w n i e j ­
szym włączaniu t y c h terenów w obszar gospodarki człowieka białego,
zmieniły się znacznie proporcje między dochodami objętymi p u n k t e m 1
a t y m i , które stanowiły pomoc i wkład g r u p y , na korzyść zarobków
i n d y w i d u a l n y c h . Nie mogło t o pozostać bez wpływu na intensywność
więzi g r u p o w e j , p r z y n a j m n i e j w zakresie współdziałania gospodarczego,
j a k również na znaczne uniezależnienie potlatchów od poparcia g r u p y
społecznej, a co za t y m idzie, w y b i t n e zwiększenie i c h częstotliwości
p r z y jednoczesnej deprecjacji zasadniczej f u n k c j i społecznej.
Sprawa wszelkiego rodzaju powinności, trybutów wiąże się ściśle
z zagadnieniem własności t e r y t o r i a l n e j , które w l i t e r a t u r z e jest uwzględ­
nione w sposób bardzo niezadowalający, w szczególności w źródłach
X I X - w i e c z n y c h , traktujących p r o b l e m własności marginesowo i n i e ­
precyzyjnie. Prace późniejsze, począwszy od l a t trzydziestych X X w.,
k i e d y aspekt ekonomiczny szeregu zjawisk k u l t u r o w y c h stawał się
p r z e d m i o t e m coraz żywszych zainteresowań wśród etnografów a m e r y ­
kańskich, j a k k o l w i e k wnoszące wiele c i e k a w y c h i n f o r m a c j i , natrafiały
na szereg trudności w o d t w o r z e n i u „klasycznych" stosunków własnoś­
ciowych, z biegiem czasu b o w i e m pod wpływem p r z e m i a n h i s t o r y c z n y c h
uległy one znacznym przekształceniom.
Boas opierając się na materiałach dotyczących Kwakiutlów, m i m o
iż skłonny był w p e w n y m sensie przeakcentowywać ekonomiczny aspekt
p o t l a t c h u , n i e doceniał jednak tego zagadnienia o d s t r o n y właściwych,
szczegółowych powiązań z całokształtem życia gospodarczego i j a k o b a 21

2 1

„Podstawową zasadą jest przynoszące z y s k i z a i n w e s t o w a n i e własności" (В o a s,

op. cit., 1897, s. 341).

�361

P O T L A T C H

dacz t e r e n o w y n i e poświęcił t y m sprawom specjalnej u w a g i . N i e u c z y n i l i
tego również i n n i współcześni m u etnografowie. V . G a r f i e l d zwraca
uwagę n a szczególnie niską pod t y m względem wartość informacyjną
materiałów dotyczących I n d i a n Haida i T l i n g i t .
2 2

W t y m s a m y m a r t y k u l e , poświęconym omówieniu braków w d o t y c h ­
czasowej l i t e r a t u r z e dotyczącej I n d i a n Północno-Zachodniego Wybrzeża
K a n a d y i brzegów południowej A l a s k i , V . G a r f i e l d pisze: „Potlatch jest
z j a w i s k i e m u n i k a l n y m , jednakże informacje, jakie możemy zdobyć na
temat organizacji p r o d u k c j i w przygotowaniach do p o t l a t c h u oraz włas­
ności terytoriów, z których dobra potlaczowe pochodzą, są bardzo nie­
zadowalające. To samo dotyczy ekonomicznej wartości niewolników,
którzy nie t y l k o pracą swoją powiększali bogactwa i c h pana, lecz m o ­
g l i również sami stanowić dobra potlaczowe". I dalej: „Potrzebne są
szczegółowe informacje na temat własności zasobów i organizacji p r o ­
d u k c j i w p r z y g o t o w a n i u t y c h zasobów do p o t l a t c h u . I n f o r m a c j e te po­
w i n n y zawierać dokładne wyszczególnienie posiadanych i eksploatowa­
n y c h terytoriów oraz indentyfikację użytkowników wraz z w y n i k a m i
starannych badań, dotyczących uprawnień naczelnika do k i e r o w a n i a
pracą wykonywaną przez członków jego k l a n u i do o t r z y m y w a n i a od
n i c h produktów. P r a w a t e r y t o r i a l n e przekazywane na p o t l a t c h u p o w i n n y
być również lepiej zbadane. W i e l u autorów zostawiło n a m opisy za­
bijania, u w a l n i a n i a l u b rozdawania niewolników wraz z inną własnością,
lecz n i k t n i e zwrócił u w a g i na i c h wartość j a k o producentów dóbr p o t laczowych" .
23

O d d a j m y teraz głos badaczowi 2 poł. X I X w., G. D a w s o n o w i . Jego
wypowiedź może być p e w n y m u s p r a w i e d l i w i e n i e m tamtego pokolenia
badaczy t e r e n o w y c h : „Prawa rządzące potlatchem i związanym z n i m
ceremoniałem t a k się skomplikowały, że nawet osoby b l i s k o zżyte
z t u b y l c a m i n i e mogą' i c h we w s z y s t k i c h szczegółach zrozumieć, a nie­
k i e d y nawet sami t u b y l c y mają trudności w rozstrzygnięciu niektórych
kwestii..." .
M

W każdym razie dane, j a k i m i dysponujemy, zdają się świadczyć
o t y m , że p r z y dość s i l n y m jeszcze poczuciu własności g r u p o w e j w y ­
stępowała na t y m terenie coraz wyraźniejsza tendencja do i n d y w i d u a l i ­
zacji p r a w własnościowych, p r z y czym pewien zakres własności podlegał
szybszemu procesowi p r y w a t y z a c j i , podczas g d y inne stanowiły nadal
dobro zbiorowe. M a m y t u wyraźnie do czynienia n i e z u s t a l o n y m i ,

G a r f i e l d , op. cit., 1945.
Ibidem.
G . D a w s o n , Notes and Observations
of the Kwakiool
Island, M o n t r e a l 1888; c y t . z a : W i k e , op. cit.
22

23

24

People

of

Vancouver

�362

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

s z t y w n y m i zasadami, lecz z procesem, którego stopień zaawansowania
był nieraz różny u poszczególnych g r u p p l e m i e n n y c h w t y m s a m y m
p r z e k r o j u czasowym.
Rozróżnienie t y c h d w u typów własności jest t y m trudniejsze, że
w p r z y p a d k u własności g r u p o w e j nie występuje t u nigdzie f o r m a k o l e k ­
t y w n e g o zarządzania, zawsze własność t a k a pozostaje pod opieką i za­
rządem j e d n o s t k i , która u p r a w n i e n i a swoje w t y m zakresie o t r z y m u j e
w spadku razem z i n n y m i p r z y w i l e j a m i dziedzicznymi. Jednostka t a k a ,
należąca z reguły do w a r s t w y naczelników l n b nobilów, występuje
w t y m w y p a d k u w charakterze g w a r a n t a i opiekuna m i e n i a zbiorowego,
stając się n o m i n a l n y m jego spadkobiercą. Rozróżnienie t a k i e byłoby
j e d n a k bardzo ważne ze względu na interesujące nas w związku z p o t l a t c h e m powinności.
U c h w y c e n i u różnic najbardziej sprzyjały sytuacje k o n f l i k t o w e , spor­
ne, z n i c h też korzystała V . G a r f i e l d ustalając, że u Tsimshian domy
i place, na których były one pobudowane, stanowiły własność zbiorową
r o d u , w i e l k i e j r o d z i n y l u b plemienia (siedziba naczelnika plemienia).
M n i e j jasno r y s u j e się sprawa terenów łowieckich, r y b a c k i c h i t p . Współwystępują t r z y podstawy p r a w n e do i c h użytkowania: a) własność zbio­
r o w a , b) własność i n d y w i d u a l n a i c) p r a w o użytkowania określonego
t e r e n u (usufruct) udzielone przez właściciela najczęściej bliższym k r e w ­
n y m l u b pospplstwu w zamian za szczególne zasługi; mogło ono być
stałe l u b okresowe, całkowite l u b t y l k o częściowe, t j . dotyczące n i e ­
których naturaliów.
Dane
mniejsze
mowych,
należały
wszyscy

na t e m a t terenów połowu łososi u Tsimshian wskazują, że
s t r u m i e n i e stanowiły z w y k l e własność jednostek l u b g r u p do­
natomiast większe r z e k i dzielono na o d c i n k i , z których jedne
do p r y w a t n y c h właścicieli, z i n n y c h znów m o g l i korzystać
bez ograniczeń .
25

P r a w o własności w odniesieniu do terenów stanowiących źródło
u t r z y m a n i a miały j e d y n i e r o d y l u b j e d n o s t k i należące do w a r s t w y e l i ­
t a r n e j , z t y m że istniały wśród n i c h ogromne zróżnicowania majątkowe
i prestiżowe. „ D o ł y " t e j w a r s t w y , n i e mając większych terenów na
własny użytek, korzystały — j a k się zdaje — w dużym s t o p n i u z pew­
n y c h f o r m dzierżawy u s w y c h w y b i t n i e j s z y c h k r e w n y c h . Pospólstwo
nie miało żadnej własności, korzystało jedynie z terenów wspólnych,
z n a d a w a n y c h i m przywilejów użytkowania, albo też pracowało po
p r o s t u na rzecz swego naczelnika, otrzymując od niego w zamian środki
konieczne do życia. Sytuacja t e j w a r s t w y społecznej jest, niestety, n a j ­
m n i e j naświetlona w l i t e r a t u r z e i t r u d n a przez t o do zanalizowania.
2 5

Garfield,

op. cit., 1945.

�P O T L A T C H

363

Udzielanie zezwoleń n a doraźne użytkowanie terenów, w określonych
w a r u n k a c h i na u s t a l o n y c h zasadach, było raczej powszechne.
U Nootków D r u c k e r mówi o powszechnym występowaniu własności
p r y w a t n e j . „ U Nootków pojęcie własności zostało doprowadzone do n i e ­
w i a r y g o d n y c h granic. N i e t y l k o r z e k i i miejsca połowów położone w bez­
pośrednim sąsiedztwie, lecz w o d y m o r s k i e na m i l e o d brzegu, t e r e n y
lądowe, domy, rzeźby na słupach domowych, p r a w o zawierania mał­
żeństw w określony sposób bądź p r a w o o m i j a n i a p e w n y c h części z w y ­
kłych ceremonii zaślubin, i m i o n a , pieśni, tańce, l e k i i rytuały — wszystko
to stanowiło własność prywatną" . Podobnie j a k u i n n y c h p l e m i o n tego
obszaru, t a k i u Nootków najważniejszą własnością były szlaki ciągów
łososi, głównej podstawy u t r z y m a n i a .
26

Wysokość d a n i n (trybutów) na rzecz naczelników była różna w róż­
n y c h plemionach. U Nootków nie była ona ściśle oznaczona i każdy
dawał t y l e , i l e mógł, starając się dostarczyć j a k najwięcej, a b y pozyskać
sobie życzliwość wodza. Naczelnicy Kwakiutlów p o b i e r a l i wyjątkowo
duże d a n i n y .
Niezależnie od całego systemu danin u Kwakiutlów rozwinął się
szczególny sposób pomnażania „kapitału" związany specjalnie z p o t l a t c h e m ; polegał o n na lokacie kapitału w pożyczkach przynoszących
po p e w n y m czasie bardzo wysokie zyski. Stopa procentowa była ściśle
ustalona i zależała od czasu t r w a n i a długu. N a przykład za 5 pożyczo­
n y c h koców po upływie p a r u miesięcy należało zwrócić 6; po sześciu
miesiącach — 7; po r o k u l u b więcej za 5 koców o t r z y m y w a n o 10,
a więc z w r o t ze 100-procentowym zyskiem. Człowiek nie cieszący się
szczególnym zaufaniem zdobywał pożyczki w zamian za własne imię,
oddane j a k o zastaw na okres roczny, tracąc n a t e n czas p r a w o do jego
używania. Wówczas jednak, a b y odzyskać imię (utrata i m i e n i a uważa­
na była za w i e l k i despekt), musiał n p . za 30 pożyczonych koców zwrócić
aż 100. Jedynie bardzo krótkoterminowe pożyczki nie podlegały o p r o ­
c e n t o w a n i u . P r z y rewanżach , potlaczowych obowiązywała stuprocentowa
nadwyżka.
Boas podaje przykład zdobycia w t e n sposób majątku przez chłopca
przygotowującego swój p i e r w s z y p o t l a t c h . P u n k t e m wyjścia było za­
ciągnięcie długu u współplemieńców — p r z y j m i j m y , że mógł otrzymać
w sumie 100 koców. Następnie rozdał on te 100 koców wśród członków
swego plemienia, dając n a c z e l n i k o w i nieco więcej niż i n n y m . Miało t o
charakter j a k b y wstępnego p o t l a t c h u — zapowiedzi właściwej cere­
m o n i i , która miała nastąpić r o k później. Każdy, k t o otrzymał koce, obo26

D r u c k e r , op. cit., s. 247.

�364

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

wiązany był oddać chłopcu t r z y k r o t n i e więcej, p r z y czym p u n k t e m
h o n o r u było oddać tę należność w ciągu miesiąca. W t e n sposób chło­
piec stawał się już właścicielem 300 koców, z których po r o k u będzie
musiał oddać 200 swoim w i e r z y c i e l o m . W t y m czasie rozpożyczał i l e
się dało s w o i m przyjaciołom, dzięki czemu po r o k u , podczas uroczy­
stości spłacania długów mógł w sumie dysponować około 400 kocami.
Na uroczystości t e j młodzieniec uzyskiwał „imię potlaczowe" i uważa­
n y był odtąd za dorosłego członka plemienia. Po p e w n y m czasie o t r z y ­
mywał w rewanżu na różnych potlatchach podwojoną liczbę rozdanych
przez siebie koców i w t e n sposób, angażując się kolejno w system po­
życzek i darów, dochodził z czasem do znacznego majątku .
27

IV. F U N K C J E

POTLATCHU. UWAGI

OGÓLNE

Z danych przytoczonych poprzednio widać, że p o t l a t c h jest zjawis­
k i e m w i e l o a s p e k t o w y m , toteż wszelkie próby analizy t e j i n s t y t u c j i
p o w i n n y t e n j e j c h a r a k t e r uwzględniać. Ponieważ zaś poszczególne
aspekty są u różnych g r u p p l e m i e n n y c h w różnym stopniu zaakcento­
wane, przesłaniając nieraz pozostałe, nie można w p o s z u k i w a n i u odpo­
wiedzi na p y t a n i e , czym był p o t l a t c h w społeczeństwie I n d i a n Północno-Zachodniego Wybrzeża A m e r y k i Północnej, opierać się na d a n y c h do­
tyczących t y l k o jednej z t y c h g r u p .
Przez aspekty będziemy t u r o z u m i e l i zarówno f u n k c j e p o t l a t c h u ,
j a k i jego u w a r u n k o w a n i a w określonych dziedzinach k u l t u r y . T a k
więc mówiąc o aspekcie ekonomicznym rozróżnimy w a r u n k i ekono­
miczne, w których p o t l a t c h w t e j f o r m i e , jaką znamy, mógł zaistnieć,
oraz f u n k c j e ekonomiczne, t j . jego gospodarcze oddziaływania. Podob­
nie można mówić o u w a r u n k o w a n i a c h i f u n k c j a c h społeczno-prawnych,
psychologicznych i t d .
K i e d y s t a r a m y się zrozumieć, co t o jest p o t l a t c h , szukamy poza
w s z e l k i m i l o k a l n y m i zróżnicowaniami jakiejś jego f u n k c j i powtarza­
jącej się niezmiennie u wszystkich p l e m i o n , f u n k c j i stanowiącej zasad­
niczą treść t e j i n s t y t u c j i ; n a z w i j m y ją funkcją ^stotną albo zasadniczą.
Materiały dość w y m o w n i e wskazują, iż istotę p o t l a t c h u stanowiło jego
działanie j a k o i n s t y t u c j i p r a w n e j do spraw c y w i l n y c h , sankcji społecz­
nej, koniecznej do uprawomocnienia wszelkich ważniejszych aktów,
związanych ze zmianą stanu posiadania i pozycji społecznej. T e n
p r a w n y charakter p o t l a t c h u musiał mieć swoje u w a r u n k o w a n i e w po­
wołującej go do życia potrzebie społecznej, powstałej w określonych
2 7

B o a s , op. cit., 1897, s. 342.

�P O T L A T C H

365

w a r u n k a c h : u s t r o j u rodowego i precyzującego się pojęcia własności
(zwłaszcza t e r y t o r i a l n e j , w związku z zasadniczo osiadłym s t y l e m ży­
cia) w stosunku do wartości przekazywanych z pokolenia na pokolenie.
Ta potrzeba społeczna j a k o m o t y w główny w y t w o r z e n i a i n s t y t u c j i
regulującej s p r a w y własnościowe i jednocześnie podającej j e do p u b ­
licznej wiadomości stanowiła u w a r u n k o w a n i e istotne p o t l a t c h u .
Oczywiście, aby i n s t y t u c j a mogła funkcjonować, m u s i powstać pe­
w i e n zespół f o r m , w j a k i c h się j e j działanie, przejawia. O charakterze
elementów f o r m a l n y c h decydował znów określony zespół u w a r u n k o ­
wań. N a z w i j m y j e u w a r u n k o w a n i a m i f o r m a l n y m i . . Jako ważniejsze
można wśród n i c h wyróżnić: ekonomiczne, psychologiczne, światopo­
glądowe, społeczno-kulturowe. (Określony układ stosunków społecz­
n y c h z jednej strony zrodził potrzebę t a k i e j i n s t y t u c j i , z drugiej zaś
wpłynął również na stronę formalną, n p . h i e r a r c h i a społeczna znalazła
w y r a z w obowiązującej etykiecie).
K o m p l e k s f o r m potlaczowych, wymagających o d g r u p y społecznej
określonych zabiegów, stawał się źródłem szeregu f u n k c j i d o d a t k o w y c h ,
które w miarę p e t r y f i k o w a n i a się f o r m y p o t l a t c h u stawały się coraz
bardziej nierozdzielnie z n i m związane, co mogło wpłynąć na z b y t może
łatwe utożsamianie niektórych z n i c h z istotą t e j i n s t y t u c j i . D o t a k i c h
najbardziej organicznie związanych z p o t l a t c h e m elementów f o r m a l ­
n y c h należało rozdawanie darów i jego reperkusje ekonomiczne.
P r z y bardzo szczegółowej analizie f u n k c j e dodatkowe, a p r z y n a j ­
m n i e j niektóre z n i c h , można b y jeszcze podzielić na bezpośrednie i po­
średnie (wtórne). Na przykład bezpośrednią funkcją ekonomiczną p o t l a ­
t c h u było ukształtowanie systemu w z a j e m n y c h świadczeń i pożyczek
oraz podział dochodu społecznego, pośrednią natomiast — stymulujący
wpływ na aktywność t y c h I n d i a n w dziedzinie gospodarczej, rozwój
p r o d u k c j i rękodzielniczej i t p . , a co za t y m idzie na intensyfikację go­
spodarki.
Podobnie bezpośrednia f u n k c j a k u l t u r a l n a ( w węższym znaczeniu
tego w y r a z u ) polegała na s t w a r z a n i u okazji do szerokich kontaktów t o ­
w a r z y s k i c h i wyżycia się artystycznego oraz dostarczaniu r o z r y w k i ,
a pośrednia — t o wpływ na rozwój s z t u k i plastycznej, d r a m a t y c z n e j ,
oratorskiej i t p .
Wspomnieliśmy poprzednio o wpływie stosunków społecznych na
pewne f o r m y potlaczowe, trzeba również podkreślić zjawisko o d w r o t n e :
niektóre f o r m y — m a m y t u na myśli przede w s z y s t k i m rozdawanie
darów — ewokują pewne zjawiska o dużym znaczeniu społecznym.
Chodzi t u głównie o dodatkowe znaczenie hojności dla prestiżu oraz
o zaakcentowanie e l e m e n t u r y w a l i z a c j i . O ile wpływ p o t l a t c h u i h o j -

�366

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

ności darów na prestiż j e d n o s t k i l u b g r u p y jest p o w s z e c h n y , t o pod­
kreślona r y w a l i z a c j a występuje nie wszędzie, z różnym z a b a r w i e n i e m
i w różnym stopniu nasilenia, osiągając największą intensywność
u Kwakiutlów z końca X I X w .
A b y uniknąć nieporozumień, należy podkreślić, że p o t l a t c h będąc
sankcją społeczną n i e jest j e d y n y m c z y n n i k i e m określającym prestiż
społeczny; decyduje o n i m zespół t r z e c h wyznaczników: urodzenie
(szlachectwo r o d u i kolejność w rodzeństwie), ilość i wystawność potlatchów oraz — i t o w dość znacznym s t o p n i u — w a l o r y osobiste, j a k
odwaga, hojność, uzdolnienia i t p . Sposób, w j a k i p o t l a t c h wpływa na
prestiż, jest d w o j a k i : przez urealnienie p r a w dziedzicznych oraz przez
częstotliwość i hojność darów.
28

29

Poszczególnych f u n k c j i p o t l a t c h u nie sposób rozpatrywać niezależ­
nie o d p r z e m i a n h i s t o r y c z n y c h , które wywierały o g r o m n y w p ł y w n a
dynamiczność t y c h czy i n n y c h przejawów. Jednocześnie wydaje się, iż
o p a r t a na f a k t a c h analiza s t r u k t u r a l n a może być bardzo p o m o c n y m
schematem logicznym, który pozwala z k o l e i lepiej rozumieć t r a n s f o r ­
macje i przeakcentowania, zachodzące w t e j s t r u k t u r z e p o d wpływem
czynników h i s t o r y c z n y c h .
Można b y sprowadzając h i s t o r y c z n y p u n k t widzenia do skrajnego
r e l a t y w i z m u stwierdzić, że w ogóle nie da się mówić o jakiejś „ponad­
czasowej" istocie p o t l a t c h u , że w każdym okresie i w poszczególnych
g r u p a c h spełniał o n m n i e j l u b więcej odmienną rolę. P r z e c i w t a k i e m u
poglądowi zdaje się jednak świadczyć niezmienne powtarzanie się o k r e ­
ślonej f u n k c j i społecznej, omówionej poprzednio, którą właśnie ze
względu na j e j nieodłączność o d p o t l a t c h u w różnych w a r u n k a c h zde­
cydowaliśmy się uznać za jego treść istotną.
F a k t , że w ostatnich dziesiątkach l a t X I X w . zaczęły się coraz licz­
niej pojawiać potlatche „puste", nie związane z legalizacją dziedziczo­
n y c h p r a w , a urządzane j e d y n i e w celu uzyskania pewnego prestiżu
przez samo t y l k o popisanie się bogactwem i hojnością względnie dla
pokonania r y w a l a , nie obala naszej tezy. Był t o b o w i e m r e z u l t a t cha­
rakterystycznego dla owego okresu zjawiska i n f l a c j i w odniesieniu do
p o t l a t c h u , a więc i jego d e w a l u a c j i ( w związku z o g r o m n y m zwiększe­
n i e m się posiadanej przez I n d i a n masy t o w a r o w e j ) . W dobie, k i e d y
2 8

Najsłabiej

uprawomocnienia

występuje

on u Salishów, u których p o t l a t c h pełnił rolę

dziedzicznych

przywilejów,

dokonywanego

dłuższego c z a s u od przejęcia d z i e d z i c t w a ( u w a r u n k o w a n e
stopniem
Salish
2 9

zamożności

of Canada,

opisanego

odłamu

nieraz

po

to było w y j ą t k o w o n i s k i m

Salishów). H . G . В a r n e 11, The

Coast

„ A m . A n t h r . " , t. 40: 1938; C o l l i n s , op. cit.

Np. u H a i d ó w e l e m e n t r y w a l i z a c j i występował r a c z e j d l a n a d a n i a

wi pewnej

jedynie
upływie

„pikanterii".

potlatcho-

�367

P O T L A T C H

jednostka staje się coraz m n i e j uzależniona ekonomicznie od swojej
g r u p y l o k a l n e j , spośród trzech czynników decydujących o pozycji spo­
łecznej p o t l a t c h — r o z u m i a n y j a k o popisywanie się własnym potencja­
łem gospodarczym — w y s u w a się na pierwsze miejsce. Znaczne możli­
wości zarobkowe, p r z y t r a d y c y j n e j stopie życiowej, a więc z n i k o m y c h
potrzebach k o n s u m p c y j n y c h , prowadziły n i e k i e d y do i s t n y c h o r g i i roz­
dawania l u b niszczenia zgromadzonych dóbr.
Rozdawanie dóbr podczas p o t l a t c h u wiąże się b l i s k o z szerokim za­
gadnieniem znaczenia darów u ludów „pierwotnych", mającym już
swoją pozycję w l i t e r a t u r z e etnologicznej i socjologicznej . Szczegó­
łowa analiza i dyskusja tego p r o b l e m u t o temat do odrębnego opraco­
wania. W niniejszej p r a c y zwrócimy t y l k o uwagę na rolę rozdawania
i niszczenia własności j a k o m o t y w u przewodniego w dociekaniach n i e ­
których badaczy n a d genezą p o t l a t c h u .
C i e k a w y m przykładem t a k i c h prób jest praca L . A d a m a . A u t o r ,
opierając się głównie na materiałach Swantona dotyczących Tlingitów
i Haida, zajmuje się w swoich rozważaniach przede w s z y s t k i m pogrze­
bową postacią p o t l a t c h u , związaną p i e r w o t n i e z niszczeniem części m i e ­
n i a i zabijaniem niewolników. L . A d a m w i d z i w t y m z jednej s t r o n y
„Totenfursorge", z d r u g i e j zaś lęk przed zmarłym, wyrażający się n i e ­
chęcią do używania pozostałych po n i m rzeczy. Rozdawanie m i e n i a
uważa za późniejszą, zastępczą w stosunku do niszczenia dóbr, formę
potlatchu.
30

3 1

W odniesieniu do potlatchów związanych z i n n y m i o k a z j a m i autor
przyznaje, iż znacznie t r u d n i e j jest wywieść i c h genezę, przypuszcza
jednak, „że genezy i t y c h potlatchów ostatecznie należałoby szukać
w szeroko r o z u m i a n y c h ideach r e l i g i j n y c h " . I dalej: „Nie w y d a j e m i się
również nieprawdopodobne, że [...] p o t l a t c h mógł p i e r w o t n i e pełnić
rolę zabezpieczenia przed s z k o d l i w y m działaniam czarów" .
Nie t y l k o rozbudowaną funkcję ekonomiczną p o t l a t c h u , ale też
i jego rolę społeczno-prawną A d a m uważa za wtórną i stosunkowo
późną. Stanowisko to, j a k widać, różni się dość zasadniczo od zajętego
w p r a c y niniejszej. Podstawowa przyczyna t y c h rozbieżności zdaje się
leżeć w wiązaniu ze słowem p o t l a t c h o d m i e n n y c h treści; na podstawie
b o w i e m p r a c y A d a m a można sądzić, iż przez p o t l a t c h rozumie o n samo
rozdawanie l u b niszczenie dóbr. W każdym razie oba te pojęcia (po­
t l a t c h i rozdawanie) w przeprowadzonym przez autora r o z u m o w a n i u
stale ze sobą i n t e r f e r u j ą, co sprawia, że podana analiza pochodzenia
32

P o r . M a u s s, op. c i t .
L . A d a m , Potlatch,
eine Ethnologisch-Rechtswissenschaftliche
[w:] Festschrift
Eduard
Seler, S t u t t g a r t 1922.
30

3 1

32

Ibidem,

s. 36—37.

Betrachtung,

�368

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

p o t l a t c h u sprowadza się j e d y n i e do szukania genezy darów w określo­
n y c h okolicznościach (obrzędy pośmiertne). N i c dziwnego, że p r z y t y m
założeniu A d a m widział duże trudności w i n t e r p r e t a c j i potlatchów
związanych z i n n y m i w y d a r z e n i a m i społecznymi.
Wszelkie próby genetycznych powiązań p o t l a t c h u ze sferą zjawisk
r e l i g i j n y c h budzą poważne zastrzeżenia. Już choćby dlatego, że jest
t o całkowicie sprzeczne z postawą samych tubylców, którzy powszech­
nie i bardzo konsekwentnie rozdzielają te sprawy, podkreślając w y r a ­
źnie świecki c h a r a k t e r p o t l a t c h u . I m i o n a związane z obrzędami r e l i ­
g i j n y m i , sacred names, są zdecydowanie odróżniane od i m i o n potlaczow y c h , stanowiących właściwie tytuły do różnych uprawnień w grupie
oraz wyznaczających rangę i pozycję społeczną. Podobnie same ceremonie
potlaczowe odróżniane są przez I n d i a n Wybrzeża od obrzędów o cha­
rakterze r e l i g i j n y m czy i n i c j a c y j n y m , co znajduje w y r a z m . i n . w o k ­
reślaniu i c h p r z y używaniu odrębnych nazw. Jaskrawe podkreślanie
rozdzielności t y c h dziedzin życia występuje u Kwakiutlów, którzy r o k
dzielili n a d w a różne okresy: l e t n i — poświęcony z d o b y w a n i u żywności
i p r z y g o t o w y w a n i u zapasów na zimę, uważany za czas spraw świeckich,
w którym obowiązywało wyłączne używanie i m i o n potlaczowych, oraz
z i m o w y — poświęcony k o n t a k t o m z d u c h a m i , czas królowania t a j n y c h
stowarzyszeń, d o k o n y w a n i a i n i c j a c j i i używania i m i o n s a k r a l n y c h . Jeśli
n a w e t t a k ostre rozgraniczenie w czasie nie występowało u i n n y c h p l e ­
m i o n , mogło t o stanowić j e d y n i e pewną komplikację dla badaczy; j a k
podkreśla V . G a r f i e l d , sami Indianie odróżniali te sfery spraw bardzo
wyraźnie. W większości g r u p najchętniej urządzano potlatche wczesną
jesienią, u końca okresu zbiorów i połowów, mając do dyspozycji świe­
żo zgromadzone zapasy.
J . P. A v e r k i j e v a domyśla się związku d r a m a t y z a c j i i darów p o t l a ­
czowych z obrzędami t o t e m o w y m i . Wydaje się t o n i e m n i e j r y z y ­
kowne, a w każdym razie przedwczesne, jeśli się zważy, że t o t e m i z m na
t y m obszarze nie został jeszcze dostatecznie wyjaśniony i pozostaje na­
dal zagadnieniem o t w a r t y m . Ponadto wszelkie próby poszukiwań ewolucjonistycznie rozumianej genezy zjawisk k u l t u r o w y c h , oparte z k o 3 3

J . P. A v e r k i j e v a , Razłożenie rodovoj
obszczyny
i formirowanie
rannie-kłassowych
otnoszenij
v obszczestvie
Indiejcev
sieviero-zapadnogo
pobierieżia
sieviernoj
Amieriki,
„Trudy Instituía E t n o g r a f i i " , t. 70: 1961, s. 35—36: „Jego [ p o t l a ­
t c h u — К. M.] t e m a t y k a była b l i s k o związana z r o d o w y m k u l t e m t o t e m i c z n y m . [...]
Rozdawane
d o b r a symbolizowały futro, skórę, mięso zwierzęcego t o t e m u .
[...]
W całej tej obrzędowości zachowała się niewątpliwie f o r m a a r c h a i c z n e g o obrzędu
totemicznego, którego pierwowzór można widzieć w obrzędzie t o t e m i c z n y m A u s t r a ­
lijczyków"; t e n ż e , К istorii
obszczestviennogo
stroją u Indiejciev
sieviero-zapadnogo pobierieżia sieviernoj
Ameriki,
„Amerikanskij E t n o g r a f i c z e s k i j Sborník", t. 1:
1960.
33

�369

P O T L A T C H

nieczności na zbyt w i e l k i e j liczbie przesłanek hipotetycznych, p r o w a ­
dzą do wniosków, które mogą być p r z y j m o w a n e j e d y n i e jako m n i e j l u b
bardziej prawdopodobne supozycje.
F. Boas nie znajdując w swoich w i e l o l e t n i c h i szczegółowych bada­
niach na wybrzeżu p a c y f i c z n y m A m e r y k i Północnej występowania
przeświadczenia o pochodzeniu o d zwierzęcego przodka a n i zakazów
(tabu) spożywania mięsa zwierząt t o t e m o w y c h wyraża opinię, że to, co
określa się t a m m i a n e m t o t e m i z m u , jest najprawdopodobniej przenie­
sieniem na grupę klanową pojęcia i n d y w i d u a l n y c h „duchów opiekuń­
czych", szeroko rozpowszechnionego wśród I n d i a n A m e r y k i Północnej.
A zatem t o t e m byłby t a m występującym w zwierzęcej postaci duchem
opiekuńczym całego k l a n u , a nie bezpośrednim protoplastą .
M

Zapewne u źródeł potrzeby rozdzielania darów wśród szeregu i n ­
n y c h czynników odgrywały pewną rolę, być może znaczną, elementy
magiczne, na które zwraca uwagę L . A d a m . W materiałach dotyczą­
cych o m a w i a n y c h I n d i a n t r u d n o j e d n a k znaleźć jakieś wyraźniejsze na
t e n temat wskazówki, które b y pozwoliły wyjść poza sferę domysłów
o p a r t y c h j e d y n i e na ogólnej znajomości p s y c h i k i i zwyczajów ludów
niepiśmiennych. W y d a j e się zatem, iż na razie, dopóki nie zostanie do­
konana w n i k l i w a analiza ścisłego związku, j a k i zachodzi między p o t l a t c h e m ( r o z u m i a n y m jako i n s t y t u c j a ) a rozdawaniem darów, bezpieczniej
jest pozostać m i m o dużych uproszczeń, p r z y m i n i m a l i z m i e D r u c k e r a
i i n . , zakładającym, że d a r y potlaczowe były w y r a z e m wdzięczności za
określone świadczenia oraz chęci zapewnienia sobie n a przyszłość ży­
czliwości o b d a r o w a n y c h osób.
Znacznie t r u d n i e j jest znaleźć wytłumaczenie dla niszczenia dóbr
i t u wydaje się konieczne odwołanie się n i e t y l e do obrzędów o podłożu
r e l i g i j n y m , ile raczej do światopoglądu tubylców czy — jeśli k t o
w o l i — i c h f i l o z o f i i leżącej u podstaw wszelkich przejawów i c h życia
i zwyczajów.
Bliższe zapoznanie się z literaturą źródłową, zwłaszcza z t e k s t a m i
m o d l i t w , i n w o k a c j i , mitów, pozwala w znacznym s t o p n i u na odtworze­
nie zasadniczych elementów światopoglądu t y c h I n d i a n . J e d n y m t a k i m
p o d s t a w o w y m składnikiem było dualistyczne przekonanie o i s t n i e n i u
świata względnie nietrwałych f o r m cielesnych oraz świata duchów, p o j ­
mowanego raczej materialistycznie, a odróżniającego się od poprzednie­
go trwałością b y t u , aktywną mocą oraz zdolnością wcielania się w n a j ­
różniejsze f o r m y . D r u g i m n i e m n i e j ważnym elementem było ocenianie
realności bytów na podstawie k r y t e r i u m trwałości, a n i e „dotykalności".
F. Boas,
s. 530, p a s s i m .
34

24 — E t n o g r a f i a

Tsimshian

Polska,

t.

X

Mythology,

„Ann. R e p . B . A m . E t h n o l . " , t. 31: 1916,

�370

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

W k o n s e k w e n c j i „gatunek" miał w świadomości t u b y l c a wyższy sto­
pień realności niż jego i n d y w i d u a l n i przedstawiciele; ród był b y t e m
bardziej r z e c z y w i s t y m niż jednostka ludzka. Z rodem, r o z u m i a n y m n i e
t y l k o j a k o g r u p a współcześnie żyjących k r e w n y c h pochodzących od
wspólnego przodka, ale również j a k o istność obdarzona cechą ciągłości
czasowej, liczono się przede w s z y s t k i m .
Poglądy t e znajdują również w y r a z w stosunku tubylców do p r z y ­
r o d y : zabicie zwierzęcia, złowienie r y b y czy ścięcie cedru wymagało
specjalnego rytuału, a b y n i c z y m n i e urazić G a t u n k u . Wszelkie u c h y b i e ­
nie, zlekceważenie mogłoby spowodować g n i e w tego G a t u n k u , co ozna­
czałoby groźbę klęski; Łosoś n i e przysłałby w następnym sezonie swoich
przedstawicieli łososi, Cedr mógłby spowodować uschnięcie cedrów
w najbliższej o k o l i c y i t p . Ilustrują t o t e k s t y okolicznościowych m o ­
d l i t w i i n w o k a c j i , często pełnych poezji. Wiążą się z t y m również liczne
przepisy dotyczące sposobu spożywania niektórych zwierząt i r y b
(szczególnie łososi).
Wróćmy teraz do zwyczaju niszczenia dóbr podczas niektórych
potlatchów. Jeżeli do tego, co zostało przed chwilą powiedziane, dodamy
jeszcze przekonanie I n d i a n o w y z w a l a n i u duchów z i c h m a t e r i a l n e j
powłoki z chwilą zniszczenia tejże oraz zwrócimy uwagę na f a k t , iż
niszczenie m i e n i a na potlatchach oznaczało uzyskanie m a k s i m u m p r e ­
stiżu, z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy wysunąć następującą
interpretację. Niszczenie dóbr było równoznaczne z nadaniem i m cechy
większej trwałości przez przeniesienie i c h do świata duchów i prze­
kazanie zmarłym p r z o d k o m . A k t t e n uzyskiwał moc nie t y l k o aktualną,
ale też w p e w n y m sensie metafizyczną, podnosząc prestiż r o d u w sensie
ponadczasowym i w sposób bardziej ponadczasowy (a więc trwały) niż
zwykłe d a r y . T e n element metafizyczny z a w a r t y w niszczeniu zgroma­
dzonego m i e n i a oznaczałby osiąganie tą drogą szczytu możliwości.
T a k szeroko rozumiane m o t y w y niszczenia rzeczy pozwalałyby tłu­
maczyć jego związek zarówno z obrzędami pogrzebowymi, j a k i i n n y m i
p o t l a t c h a m i . Jest sprawą zrozumiałą, że na niszczenie stać było t y l k o
najbogatszych naczelników, jednak i n t e r p r e t a c j a tego zwyczaju j e d y ­
nie j a k o w y r a z u lekceważenia posiadanych dóbr ( m . i n . V . Garfield)
sprawia wrażenie zbyt powierzchownej, a w każdym razie dającej się
zastosować t y l k o do potlatchów w ostatniej fazie i c h występowania,
k i e d y w h i e r a r c h i i ważności ród zaczął ustępować n a rzecz i n d y w i d u a l ­
nej r o d z i n y bądź j e d n o s t k i .
Nasuwa się również przypuszczenie, iż w 2 poł. X I X w . w niektó­
r y c h przypadkach t o , co z naszego p u n k t u widzenia było niszczeniem,
nie musiało n i m być z p u n k t u widzenia tubylców; n p . jeśli się zważy,
że użytkowa wartość koców miała stosunkowo małe znaczenie w po-

�POTLATCH

371

równaniu z i c h wartością j a k o środka płatniczego, a więc o d p o w i e d n i k a
pieniądza, darcie i c h p r z y okazji m n i e j ważnych potlatchów r e h a b i l i ­
t a c y j n y c h ( n p . u Haidów) mogło być analogiczne do dzielenia na k a ­
wałki monet s r e b r n y c h w średniowieczu (siekance). W i e l u z t y c h p r z y ­
puszczeń i wątpliwości zapewne nie da się na podstawie posiadanych
materiałów w ostateczny sposób wyjaśnić.
V.

ZAKOŃCZENIE

Szereg trudności i n t e r p r e t a c y j n y c h , z j a k i m i
spotkaliśmy
się
w związku z p o t l a t c h e m , a j a k i e występują również — i t o nieraz w jaskrawszej jeszcze postaci — w opracowaniach i dyskusjach dotyczących
i n n y c h dziedzin t e j k u l t u r y , wywołuje zastanowienie i pobudza do szer­
szej r e f l e k s j i . B r a k i w materiałach opisowych są t y l k o częściową p r z y ­
czyną t y c h trudności, główne źródło zdaje się tkwić i m m a n e n t n i e
w samej specyfice t e j k u l t u r y , w c h a r a k t e r y s t y c z n y c h d l a niej sprzecz­
nościach.
Wyraźnie występują one w sferze uprawnień naczelników i u p r a w ­
nień g r u p y oraz wzajemnego i c h stosunku, w stosunkach własnościo­
w y c h oraz w k w e s t i a c h związanych z zagadnieniem s t r a t y f i k a c j i spo­
łecznej . W t e j zadziwiającej pod w i e l o m a względami k u l t u r z e istnieją
obok siebie i nawzajem się ograniczają, tworząc harmonijną całość,
elementy należące do różnych f o r m a c j i społeczno-ekonomicznych.
W j a k i sposób mogło się to stać, że p l e m i o n a zbieracko-rybackie
wytworzyły t a k zróżnicowaną kulturę społeczną z dziedziczną elitą,
obdarzoną szczególnymi p r z y w i l e j a m i , z wyraźnie zarysowującą się
własnością prywatną oraz u f o r m o w a n y m n i e w o l n i c t w e m ? Jest to, j a k
się zdaje, j e d y n y tego rodzaju przypadek n o t o w a n y przez etnografów.
35

D l a wytłumaczenia tego zjawiska nasuwa się p e w n a hipoteza. Jeżeli
inne znane l u d y zbieracko-łowieckie n i e wytworzyły t a k bogatej
i s k o m p l i k o w a n e j k u l t u r y , t o zapewne rodzaj gospodarki przyswajają­
cej reprezentowanej n a obszarze Północno-Zachodniego Wybrzeża róż­
nił się p o d jakimś względem od pozostałych. Najbardziej c h a r a k t e r y ­
styczne j e j cechy dałyby się ująć w k i l k u p u n k t a c h : 1) oparcie na o b f i ­
tości i różnorodności n a t u r a l n y c h środków u t r z y m a n i a , j a k r y b y m o r ­
skie i słodkowodne, p t a c t w o wodne, jagody, k r a b y , małże, zwierzęta
leśne i wodne oraz o l b r z y m i e drzewa cedrowe i jodłowe, dostarczające
zarówno doskonałego, łupliwego d r e w n a , j a k i łyka, które po odpo­
w i e d n i m spreparowaniu dawało się przerobić na włókno; 2) znaczna
izolacja t e r y t o r i u m od obszarów sąsiednich; 3) stosunkowo duża gęstość
M. i n . p r a c e : С o d e r e, op. cit.; C o l l i n s , op. cit.

�372

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

zaludnienia; 4) półosiadły t r y b życia mieszkańców; 5) dobra k o m u n i k a ­
cja wewnątrz obszaru (szlaki wodne), ułatwiająca k o n t a k t y międzyplemienne i wymianę handlową; 6) system społeczny zapewniający
taką organizację zdobywania środków u t r z y m a n i a , która pozwalała
w ciągu kilkumiesięcznego sezonu zbierackiego zgromadzić n i e t y l k o
p r o d u k t y niezbędne do zaspokojenia potrzeb podstawowych, ale i pewne
nadwyżki; 7) istnienie p e w n y c h mechanizmów społecznych o charakte­
rze bodźcowym (stymulująca r o l a p o t l a t c h u ) .
Ten zespół cech wyznacza szczególne s t a d i u m gospodarki zbieracko-łowieckiej, które można b y określić j a k o gospodarkę przyswajającą
intensywną .
Samo stwierdzenie intensywności e k o n o m i k i nie jest jeszcze n i c z y m
i n n y m , j a k t y l k o p r o s t y m podsumowaniem faktów. A l e na i c h podsta­
w i e p r z y znajomości zaawansowanych i s k o m p l i k o w a n y c h f o r m życia
społecznego t y c h p l e m i o n w porównaniu z i n n y m i l u d a m i z b i e r a c k i m i ,
narzuca n a m się następujące twierdzenie ogólne na p r a w a c h hipotezy
teoretycznej:
36

Gospodarka
przyswajająca
w miarę j e j i n t e n s y f i k a c j i stwarza
możliwość powstawania t a k i c h f o r m społecznych, które p r z y zachowa­
n i u szeregu elementów właściwych t e j f o r m a c j i pod w i e l o m a wzglę­
d a m i wyprzedzają ją, stanowiąc w postaci zalążkowej i n s t y t u c j e i f o r m y
charakterystyczne d l a późniejszych f o r m a c j i społeczno-ekonomicznych.
Współwystępowanie t a k różnych elementów daje w w y n i k u zja­
wiska k u l t u r o w e złożone i „nietypowe", t r u d n e nieraz do rozszyfrowa­
nia bez przyjęcia wyżej sformułowanej hipotezy. Życie społeczne w y ­
stępuje t a m w d z i w n e j , j a k b y zagęszczonej f o r m i e , funkcjonując jedno­
cześnie na zasadzie swoistego e k w i l i b r i u m (homeostasis),
w s k u t e k ha­
mującego działania t r a d y c y j n y c h nawyków na pełne wykształcenie się
n o w y c h f o r m , które mogłyby tę strukturę rozsadzić. Oscylacja wokół
tej równowagi zdaje się być c h a r a k t e r y s t y c z n y m rysem k u l t u r y oma­
w i a n y c h I n d i a n w okresie wczesnych kontaktów z E u r o p e j c z y k a m i .
W r a z z białymi ludźmi przyszły jednak z m i a n y — przede w s z y s t k i m
w stosunkach ekonomicznych, potem również p o l i t y c z n o - a d m i n i s t r a ­
c y j n y c h . N a sprzeczności właściwe t e j k u l t u r z e , na skomplikowane
współistnienie f o r m c h a r a k t e r y s t y c z n y c h dla różnych f o r m a c j i nałożyły
się c z y n n i k i historyczne, poddając te elementy wtórnym przekształceP r z e z intensywną gospodarkę przyswajającą r o z u m i a n y tu j e s t t a k i j e j
poziom, który j e d y n i e w o p a r c i u o d a r y n a t u r y w s t a n i e d z i k i m (brak h o d o w l i
i u p r a w y roli) i p r z y posługiwaniu się n a j p r y m i t y w n i e j s z y m i narzędziami p o z w a l a
nie t y l k o n a z a s p o k o j e n i e całorocznych potrzeb k o n s u m p c y j n y c h , ale również n a
u z y s k a n i e : a) p e w n y c h nadwyżek p r o d u k c y j n y c h ( p r o d u k t u dodatkowego), b) o d ­
p o w i e d n i e j ilości w o l n e g o c z a s u , który można poświęcić n a i n n e f o r m y działalności.
36

�373

POTLATCH

n i o m . Stąd, obok świadomego rozróżniania przejawów t y p o w y c h i za­
lążkowych ( w różnym s t a d i u m i c h zaawansowania), konieczność roz­
p a t r y w a n i a zjawisk omawianej k u l t u r y j a k o procesu dokonujących się
przeobrażeń.
P r o b l e m y te występują wyraźnie również w potlatchu, i t o nie t y l k o
w szerokich jego powiązaniach z całokształtem życia, ale również w za­
kresie jego f u n k c j i zasadniczej. P o t l a t c h oddając bezpośrednie usługi
w a r s t w i e naczelników był jednocześnie w y r a z e m i c h zależności od całej
g r u p y społecznej, zależności nie t y l k o ekonomicznej, ale wyrażającej
się zarazem w konieczności uzyskania sankcji społecznej dla uprawnień
dziedzicznych. U p r a w n i e n i a te z k o l e i dając znaczne p r z y w i l e j e j e d ­
nostkom odnosiły się jednocześnie do całej g r u p y l o k a l n e j . P r z y końcu
X I X w . r o l a p o t l a t c h u j a k o i n s t y t u c j i nadrzędnej w stosunku do j e d ­
n o s t k i ulega znacznemu osłabieniu; coraz częściej, miast wyznaczać
prestiż całego r o d u , służy o n j e d y n i e podwyższeniu statusu j e d n o s t k i ,

jej selfmaximation.
Najważniejsze przemiany, j a k i e dokonały się w p o t l a t c h u pod wpły­
w e m czynników h i s t o r y c z n y c h n a przestrzeni z górą s t u l a t , t j . od koń­
ca X V I I I do początków X X w., dałyby się streścić w następujących
punktach:
1. Przekształcenia aspektu ekonomicznego w związku z ogólnymi
z m i a n a m i w gospodarce I n d i a n Północno-Zachodniego Wybrzeża A m e ­
r y k i Północnej. U Kwakiutlów powstaje r e g u l a r n y system k r e d y t o w y
o ustalonej stopie procentowej.
2. Stopniowe rozszerzenie sfery s p r a w h o n o r o w a n y c h urządzaniem
potlatchów w związku ze zwiększeniem się potencjału gospodarczego.
Coraz częściej o b e j m u j e ona wydarzenia o mniejszej doniosłości spo­
łecznej (np. upolowanie przez chłopca pierwszej z w i e r z y n y itp.).
3. Pojawienie się potlatchów n i e związanych z sankcją uprawnień
dziedzicznych w rodzie, a mających na c e l u samo t y l k o popisanie się
bogactwem j a k o dalsze następstwo i n d y w i d u a l n y c h możliwości zarob­
k o w y c h . Następuje deprecjacja dotychczasowego znaczenia potlatchu.
4. Wystąpienie u niektórych g r u p silnie zaakcentowanego m o m e n t u
r y w a l i z a c j i , zmieniającego p o t l a t c h w rodzaj p o j e d y n k u — „fighting
with property" .
31

3 7

Zasługuje

Northwest
lizacja

Coast,

występuje

n a uwagę f a k t podkreślany
New

York

jedynie

u

przez P h . D r u c k e r a

1955, s. 128—129), że n a j b a r d z i e j
Kwakiutlów

z okolic

z P o r t S i m p s o n . W obu m i e j s c a c h wytworzyły
stacji

Kompanii

Zatoki

d z i b y d l a łatwiejszego

Hudsona

prowadzenia

p i e n i a I n d i a n należących

okoliczne

Fort

(Indians

of the

ekstremalna

Rouppert

i u

rywa­

Tsimshian

się a n a l o g i c z n e s y t u a c j e : po założeniu
plemiona

tam swoje

sie­

w y m i a n y . Powstały w t e n sposób większe

przysunęły

sku­

do różnych p l e m i o n , które połączyły

się następnie w k o n -

�374

KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

5. Z a n i k zwyczaju zabijania niewolników — zapewne jako rezultat
urzędowych zakazów.
6. Z m i a n y substancjalne darów p o t l a t c h o w y c h : stopniowe w y p i e r a ­
nie wyrobów rękodzielniczych przez nabyte fabryczne (koce, naczynia,
płótna itd.), a w końcu X I X w . częściowe zastąpienie realiów d o l a r a m i .
Już n a podstawie t a k bardzo ogólnikowo podanej c h a r a k t e r y s t y k i
k u l t u r y I n d i a n Północno-Zachodniego Wybrzeża można dostrzec, jaką
stanowi ona kopalnię tematów d l a etnografów, n i c więc dziwnego, że
wciąż przyciąga i c h uwagę i zainteresowania. Jednocześnie złożoność
i wyjątkowość t e j k u l t u r y sprawia, że ogromna większość autorów bądź
u n i k a prób szerszej syntezy, bądź też podejmowane przez n i c h próby
są z b y t fragmentaryczne, a b y mogły w pełni zadowolić.

Krystyna

Małkowska

POTLACH.

ITS ROLE

IN T H E C U L T U R E OF T H E INDIANS
WEST

COAST

OF T H E NORTH­

OF CANADA

S u m m a r y
P o t l a t c h is a n i n s t i t u t i o n w h o s e role h a s not been a d e q u a t e l y e x p l a i n e d i n
e t h n o g r a p h i c a l l i t e r a t u r e . O w i n g to its colourful a n d s p e c t a c u l a r c h a r a c t e r , a n d
the e x c e p t i o n a l l y r i t u a l i s e d f o r m of gifts as a n i m p o r t a n t p a r t of the c e r e m o n i e s ,
e m p h a s i s h a s been p l a c e d on t h e w a y p o t l a t c h functions, r a t h e r t h a n on its
e s s e n t i a l r o l e i n t h e s o c i a l s t r u c t u r e of t h e I n d i a n s of t h e N o r t h w e s t C o a s t .
A c o m p a r i s o n of s e v e r a l tribes of the seacoast w h o differ f r o m each other i n
c e r t a i n respects suggests s t r o n g l y that potlatch w a s e s s e n t i a l l y a legal i n s t i t u t i o n
used i n c i v i l cases, a social s a n c t i o n w h i c h added the p o w e r of the l a w to a l l
i m p o r t a n t acts c o n c e r n i n g change of p r o p e r t y or of s o c i a l position. T h e l e g a l c h a ­
r a c t e r of potlatch m u s t be due to a s o c i a l n e e d that gave r i s e to i t , a n d that arose i n
c e r t a i n definite conditions — that is, i n a social s y s t e m based on t h e c l a n , w h e r e
the concept of p r o p e r t y w a s t a k i n g shape i n r e l a t i o n to p r o p e r t y handed d o w n
f r o m generation to generation.

federacje. P r z y o k a z j i potlatchów z a p r a s z a n o pozostałe p l e m i o n a , co w y w o ł y w a ł o
trudności w w y z n a c z a n i u h i e r a r c h i i m i e j s c n a p o t l a t c h u ; rzecz u s t a l o n a i dobrze
z n a n a w o d n i e s i e n i u do poszczególnych klanów l u b g r u p l o k a l n y c h w obrąbie p l e ­
m i e n i a okazała się s k o m p l i k o w a n a i najeżona s y t u a c j a m i k o n f l i k t o w y m i w s k a l i
międzyplemiennej. N i e j e d n o k r o t n i e po p a r u naczelników pretendowało do t y c h s a ­
m y c h honorów — i t u leży, z d a n i e m D r u c k e r a , źródło wybujałej r y w a l i z a c j i : k o n ­
f l i k t y t r z e b a było rozstrzygać w drodze swoistego p o j e d y n k u . N a s u w a się również
p r z y p u s z c z e n i e , że w o b e c - s u r o w e g o tępienia p r z e z władze i m i s j e w a l k między p l e m i e n n y c h mogło nastąpić u z n a n y c h z wojowniczości I n d i a n wybrzeża p r z e ­
n i e s i e n i e i n s t y n k t u w a l k i n a potlatiche. B y ł b y to rodzaj t r a n s f o r m a c j i w a l k międzyp l e m i e n y c h w potlatche r y w a l i z a c y j n e .

�375

P O T L A T C H

T h e c o m p l e x of p o t l a t c h f o r m s t h a t r e q u i r e d c e r t a i n actions on the p a r t of
the s o c i a l rgoup b e c a m e the source of a n u m b e r of a d d i t i o n a l f u n c t i o n s . O n e of
the f o r m a l e l e m e n t s m o s t o r g a n i c a l l y c o n n e c t e d w i t h p o t l a t c h w a s the p r e s e n t a t i o n
of gifts, w i t h its p s y c h o l o g i c a l - s o c i a l s i g n i f i c a n c e ( i n v o l v i n g the question of
prestige, r i v a l r y , etc.), a n d its e x t e n s i v e economic f u n c t i o n . F r o m the e c o n o m i c
point of v i e w , t h i s w a s a f o r m of s o c i a l d i s t r i b u t i o n of t h e s u r p l u s p r o d u c t s . I t
s i m u l t a n e o u s l y h a d a s t i m u l a t i n g effect on the w h o l e of t h e e c o n o m i c s y s t e m and
m a d e s o c i e t y more p r o d u c t i v e . P o t l a t c h , therefore, b e c a m e one of t h e e l e m e n t s
w h i c h m a d e the economy of the I n d i a n S e a c o a s t w h a t one m i g h t c a l l a s e l f s u b s i s t e n t i n t e n s i v e economy. T h i s is r a t h e r a r a r e case a m o n g peoples w h o d e r i v e
t h e i r l i v i n g f r o m h u n t i n g a n d food gathering.
P o t l a t c h is by no m e a n s a n e a s y s u b j e c t for study, i n v i e w of its great c o m p l e ­
x i t y , a n d a l l the m o r e so since some of its f u n c t i o n s b e c a m e g r a d u a l l y a n d at t i m e s
m a r k e d l y t r a n s f o r m e d u n d e r the i n f l u e n c e of the e c o n o m i c a n d p o l i t i c o - a d m i n i s ­
t r a t i v e changes imposed by w h i t e people. T h e s e led to d e p r e c i a t i o n of the p r i n c i p a l
role of t h i s i n s t i t u t i o n t o w a r d s the e n d of t h e 19th c e n t u r y a n d to t h e a c c r e t i o n
of c e r t a i n a d d i t i o n a l f u n c t i o n s , s u c h as the d e v e l o p m e n t of u s u r y i n the K w a k i u t l
t r i b e , or the eépansion of e l e m e n t s of r i v a l r y to e x a g g e r a t e d proportions. H e r e
f u n c t i o n a l a n a l y s i s m u s t a l w a y s t a k e t h e h i s t o r i c a l factors into a c c o u n t , to p r e ­
v e n t s e c o n d a r y a n d l a t e r e l e m e n t s f r o m being t a k e n as t h e e s s e n t i a l a n d c h a ­
r a c t e r i s t i c e l e m e n t of p o t l a t c h
Tłum. К.

Kozłowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9502" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9480">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/86fecbeb79fbeb87d7c3a5e9b82d6768.pdf</src>
        <authentication>d530cb230e7445092b6e07c061edc29d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113151">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5190</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113152">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113153">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113154">
                <text>translacje - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113155">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4815</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113156">
                <text>Powiedz mi, co tłumaczysz, a powiem ci, kim jesteś / LUD 2007 t.91</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113157">
                <text>LUD 2007 t.91, s.295-304</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113158">
                <text>Buliński, Tarzycjusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113159">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113160">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113161">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113162">
                <text>Lud, t. 91, 2007

POGLĄDY I OPINIE

TARZYCJUSZ BULIŃSKI
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
Poznań

POWIEDZ M I , CO TŁUMACZYSZ, A POWIEM CI, K I M JESTEŚ.
O POLSKICH P R Z E K Ł A D A C H PRAC ANTROPOLOGICZNYCH
W LATACH 2002-2007

Polski rynek tłumaczeń prac antropologicznych przeżywa ostatnio prawdziwy
rozkwit. Dość powiedzieć, że w ciągu ostatnich pięciu lat (2002-2007) ukazało
się ponad trzydzieści przekładów prac sygnowanych jako antropologiczne i po­
wstały cztery nowe serie („Biblioteka Klasyków Antropologii", „Seria Antropo­
logiczna", „Cultura", „Antropologia Religii"). W porównaniu do tego poprzednia
„pięciolatka" (1997-2001) wygląda znacznie gorzej — jest to raptem jedenaście
pozycji. Wyraźnie „idzie nowe".
I właściwie można by rzec, że dobrze się dzieje, bo przecież po latach posu¬
chy dostajemy do rąk tłumaczenia znanych książek. Wreszcie po polsku można
przeczytać Clifforda Geertza, Victora Turnera czy Edwarda Evans-Pritcharda. Nic,
tylko przyklasnąć! W rekordowym roku 2006 na półkach księgarskich ukazało się
trzynaście przekładów antropologicznych pozycji. To robi wrażenie. Jako czytelnik
mogę się tylko cieszyć. Jednak jako antropolog, współautor antologii (Buliński,
Kairski, 2006) i tłumacz, przyglądam się temu zjawisku zdecydowanie bardziej
krytycznym okiem. Niepokoi mnie szereg regularności, jakie można dostrzec
w przekładanych pracach, a które oceniam jako negatywne. Sądzę, że nie są one
przypadkowe i że wybory dokonywane w tym zakresie odzwierciedlają kondycję
polskiej antropologii. Stąd też wzięła się idea napisania tego tekstu. Chcę w nim
zwrócić uwagę na mankamenty polskich tłumaczeń, które najprawdopodobniej
biorą się z przesądzeń i wyborów znacznej części polskich antropologów.
Zajmę się tutaj dwudziestoma dziewięcioma pracami wydanymi w latach
2002-2007, które wymieniam w bibliografii . Cezurą jest rok 2002, ponieważ od
1

1

W wykazie pomijam wznowienia (np. Socjologię i antropologię Marcela Maussa), prace pogra­
niczne, których antropologiczność budzi moje wątpliwości (np. Początki kultury René Girarda), książki

�Tarzycjusz Buliński

296

tego momentu wzrosła łatwość wydawania tłumaczeń prac antropologicznych.
Pojawienie się nowych ścieżek finansowania przekładów zaowocowało szybkim
wzrostem liczby nowych pozycji na rynku księgarskim. W ciągu owych pięciu
lat można więc stosunkowo dobrze zaobserwować preferencje naszego środowi­
ska odnośnie do tego, co tłumaczyć, jak tłumaczyć, jak wydawać i redagować.
I o tych preferencjach słów kilka.

Kryteria doboru pozycji do tłumaczenia
Przyjrzyjmy się najpierw, jakie regularności rządzą doborem pozycji przed¬
kładanych do tłumaczenia.
Na początek popatrzmy na rodzaj najchętniej wybieranych prac. Otóż w ciągu
tych pięciu ponad lat przełożono cztery monografie o tematyce szczegółowej (Geertz, 2006; Griaule, 2006; Evans-Pritchard, 2006, Radcliffe-Brown, 2006), zero prac
porównawczych, osiem monografii o tematyce ogólnej (Appadurai, 2005; Boyer,
2006; Douglas, 2004, 2007a; van Gennep, 2006; Goody, 2006; Hannerz, 2006b;
Hubert, Mauss, 2005), pięć podręczników (Barnard, 2006; Hannerz, 2006a; Herz¬
feld, 2004; Kuper, 2005, Winkin, 2007) siedem prac zawierających teksty pojedyn­
czego autora (Douglas, 2007b; Geertz, 2003, 2005a, 2005b; Sahlins, 2006; Turner,
2005, 2007) oraz cztery antologie (Bakke, wyb., 2004; Hryciuk, Kościańska, wyb.,
2007; Nowicka, Kempny, wyb., 2003; Zajda, wyb., 2007) . Czy z tego wykazu nie
wynika, że bardziej wolimy tłumaczyć dzieła o charakterze ogólnym od tych po¬
ruszających kwestie szczegółowe? Teoria o szerokim, najlepiej ogólnoświatowym,
zakresie? — chętnie. Zbiór esejów o wszystkim z polemicznym zębem — z przy­
jemnością. Najnowszy podręcznik? — jak najbardziej. Ale już porównawcze stu­
dia regionalne lub monografie etnograficzne raczej omijamy z daleka. A jeżeli trafi
się praca szczegółowa, jest nią prawie zawsze pozycja sprzed wielu lat, jak to się
mówi „klasyczna". Alfred Radcliffe-Brown owszem, ale John Comaroff już nie.
Spośród monografii, honoru współczesnej antropologii broni jedna jedyna, wydana
ponad ćwierć wieku temu, Geertzowska Negara (2006), choć trudno j ą traktować
jako wzorcowy przykład dzisiejszego sposobu pisania tego typu prac. Wygląda na
to, że dla polskich antropologów wartościowsze są przekłady starych typów mo¬
nografii niż nowych. Zastanawiam się, dlaczego? Czyżbyśmy uważali monografię
za relikt minionej epoki, który nie ma racji bytu w dzisiejszym, złożonym świecie?
2

nieantropologiczne, choć wydane pod hasłem „etnologii i antropologii kultury" (np. Wyobraźnię etno­
graficzną Paula Willisa) oraz pozycje ewidentnie nienaukowe, których geneza wywodzi się z antropo­
logii (np. Drogi szamana Michaela Harnera). Nie uwzględniam też trzech kolejnych tomów „Dzieł"
Bronisława Malinowskiego, ponieważ interesują mnie nowe trendy wydawnicze, nie zaś kontynuacje.
W analizie pominę także, z oczywistych względów, antologię mojego współautorstwa.
Monografie szczegółowe dotyczą jednego ludu, prace porównawcze koncentrują się na grupie
ludów (oczywiście różnie wyznaczanej), monografie o tematyce ogólnej obejmują możliwie największą
liczbę ludów, najlepiej całą ludzkość.
2

�Powiedz mi, co tłumaczysz, a powiem ci, kim jesteś

297

Monografia dobra, ale tylko do nauczania historii etnologii? A może o co innego tu
chodzi? Sądzę, że tak.
Jeżeli bowiem podzielimy tłumaczone prace na te, których celem jest w pierw¬
szym rzędzie wyjaśnienie danych etnograficznych (np. Griaule, 2006; Turner,
2007; Sahlins, 2006; Zajda, wyb., 2007) oraz na te, które używają etnografii do
zobrazowania jakiegoś ogólnego problemu (np. Geertz, 2005b; Douglas, 2007a;
Hannerz, 2006b; Nowicka, Kempy, wyb., 2003), wtedy pojawi się intrygująca
prawidłowość. Prace młodsze często mają charakter ogólny; etnografia pełni
w nich służebną rolę przykładu. Z kolei prace starsze częściej nasycone są et¬
nograficznym szczegółem. Książki powstałe po roku 1980 stanowią mniej niż
jedną trzecią wszystkich rozpatrywanych pozycji, zaś prace najnowsze, wydane
po roku 2000, to niecała jedna siódma. Tak więc nie tylko o monografie tu chodzi,
choć akurat one dobrze obrazują polskie tendencje. Po prostu w zakresie tłuma¬
czeń widać u nas odwrót od prac skupionych na wyjaśnianiu etnografii. Nowo¬
czesną antropologię w Polsce reprezentują tłumaczenia prac o ogólnym charak¬
terze, najlepiej — napisanych w eseistycznej i przyczynkarskiej formie. Jest to
ciekawa tendencja, ponieważ z Geertzem na sztandarze (w ostatnich latach jest
to najczęściej przekładany u nas autor) pomijamy prace realizujące jego postu¬
lat zagęszczania opisów świata. Odchodzimy od konkretu, równocześnie głosząc
jego pochwałę. Tymczasem wystarczy wziąć do ręki pierwszych dziesięć waż¬
nych pozycji z jakiejkolwiek etnologicznej tematyki, by zobaczyć, że — prócz
prac ogólnych — „drugą nogę" tej dyscypliny na świecie stanowią książki sku¬
piające się na wyjaśnianiu „zagęszczonej" etnografii. Wygląda na to, że odbija
się tu czkawką postmodernizm, który od badania świata wolał tropienie tropów
i rozmowy o dyscyplinie.
Zajmijmy się teraz rodzajem najchętniej wybieranych profili teoretycznych.
Rzuca się tu w oczy prawie całkowity brak pozycji należących do paradygmatu
naturalizmu metodologicznego. Właściwie, do tego nurtu z trudem zaklasyfiko¬
wać by można tylko pracę Boyera (2006; z trudem, ponieważ w naturalizmie
tkwią tylko jej podstawy, cała reszta opiera się na kognitywizmie). Inne książki
napisane w ramach rozmaitych podejść naturalistycznych, których we współ¬
czesnej antropologii bynajmniej nie brakuje, są skutecznie pomijane. W Polsce
króluje antynaturalizm, a ściślej mówiąc, jego wybrane fragmenty. Zdecydowaną
przewagę posiadają tu badacze połączeni mało precyzyjną etykietką antropolo¬
gii symbolicznej. Ich prace przekłada się wręcz hurtowo — dotychczas łącznie
przetłumaczono osiem pozycji autorstwa Victora Turnera, Mary Douglas i Clifforda Geertza, a w kolejce czekają następne. Znacznie słabiej reprezentowany
jest postmodernizm, socjologizm francuski oraz brytyjski funkcjonalizm. Co po¬
nadto? Gałąź kognitywna jest chyba dla nas mało istotna, gdyż wydanie dwóch
prac, które do niej przynależą (Boyer, 2006; Goody, 2006) zawdzięczamy środo¬
wiskom pozaantropologicznym. Strukturalizm, jak się wydaje, jest utożsamiany
z Levi-Straussem (i ewentualnie Edmundem Leachem), albowiem po ukazaniu

�298

Tarzycjusz Buliński

się sześciu jego prac w poprzednich latach, temat ucichł prawie zupełnie, zaś
honoru tego paradygmatu muszą bronić najbardziej do niego zbliżone Wyspy
historii Marshalla Sahlinsa.
Wniosek stąd taki, że prym teoretyczny w polskiej antropologii wiedzie her­
meneutyka, wspierana od czasu do czasu starszymi kierunkami (klasyczny funkcjonalizm i socjologizm). Jakiekolwiek inne podejścia mogą prześlizgnąć się
tylko w mniejszym formacie antologii. Taka tendencja nie dziwi, jeśli zestawić
j ą z omawianym powyżej nastawieniem „ogół — teoria — przyczynek". Herme¬
neutyka je ułatwia, ewolucjonizm czy kognitywizm utrudniają, i to bardzo.

Zasady rządzące przekładem i redakcją
Czas na drugą kwestię — regularności w zakresie rozstrzygnięć redakcyjnych
i translatorskich.
Zacznę od wyboru formy edycji, to jest decyzji o tym, czy będzie to książka
samodzielnie istniejąca na rynku, czy też wydana w ramach serii wydawniczej. Już
na pierwszy rzut oka widać, że króluje opcja druga — niemal wszystkie pozycje
opublikowano w ramach serii. Przyczyna takiego rozwiązania tkwi chyba w ra¬
cjach pozamerytorycznych, albowiem w większości wypadków trudno wychwycić
myśl przewodnią, przyświecającą całemu cyklowi. O ile lepiej lub gorzej udaje
się to w przypadku serii pozaantropologicznych („Communicare", „Horyzonty
Nowoczesności", „Pejzaże Myśli"), to już nowo powstałe serie antropologiczne
mają z tym poważne kłopoty. Rozwiązują je na dwa sposoby: albo raczą czy¬
telnika ogólnikami w rodzaju „przybliżania klasycznych tekstów", albo też po¬
mijają tę kwestię milczeniem. Pierwszą strategię stosuje „Biblioteka Klasyków
Antropologii" oraz „Seria Antropologiczna", w której kryterium wydawania są
bliżej nieokreślone „standardy" lub „nowe drogi postępowania" w dyscyplinie.
Być może są one uważane za tak oczywiste, że nie warto o nich pisać. Jestem od­
miennego zdania. „Klasyczność", łącząca średniowieczny Opis podróży Wilhel­
ma Rubruka do ziem Tatarów czy słynnych Wyspiarzy z Andamanów z na wskroś
współczesnym i z antropologią co najwyżej pokrewnym Szkicem z teorii praktyki
Pierre'a Bourdieu, jest dla mnie co najmniej niejasna. Nie wiem też, na czym
polega siła oddziaływania Boga wody Marcela Griaule'a (nie ujmując niczego
samej książce), jeśli nawet z samego wprowadzenia do tej książki wynika, że jej
ówczesna recepcja była dość ograniczona. Poszukiwanie znaczenia tej pozycji
poprzez pryzmat postmodernizmu, to chyba niezbyt trafny sposób pokazywania
standardów dyscypliny, prawda? Drugiej strategii hołduje krakowska „Cultura",
gdzie wydawane prace mają zapewne na celu stworzenie jakiejś ogólnej Nauki
o Kulturze, albowiem poza antropologią znajdziemy tam studia z zakresu litera¬
turoznawstwa, historii sztuki, socjologii i studiów kulturowych (pominięte przeze
mnie w bibliografii). „Zapewne", ponieważ brak choćby wzmianki na ten temat.

�Powiedz mi, co tłumaczysz, a powiem ci, kim jesteś

299

To pozytywna interpretacja. Negatywna podejrzewa zbiórkę pod tytułem: „co kto
ma ciekawego do tłumaczenia?".
Jak widać, na razie formuła nowych serii antropologicznych ma kształt cokol¬
wiek niedookreślony. Interesująco współgra to z ciągle żywotną dyskusją na temat
tożsamości polskiej antropologii, jej zmienności i nieokreśloności. Czyżby niepew¬
ność granic dyscypliny wpływała także na charakter serii wydawniczych?
Przyjrzyjmy się z kolei kwestii „aparatu" redakcyjnego, dzięki któremu czy¬
telnik otrzymuje dodatkowe informacje, dostarczone przez tłumacza bądź redak¬
torów naukowych. Opracowanie redakcyjne obejmuje przede wszystkim wpro¬
wadzenie, przypisy merytoryczne i przypisy translatorskie. Są dwie przyczyny,
dla których polskie przekłady powinny być dobrze wyposażone w tego rodzaju
ułatwienia. Po pierwsze, dlatego że książki antropologiczne są tekstami specjali¬
stycznymi, których odbiór może nastręczać trudności. „Aparat" redakcyjny w ta¬
kich razach ma ułatwiać czytelnikowi zrozumienie treści książki, umiejscowić
j ą w odniesieniu do innych tekstów, wskazywać na jej mocne i słabe strony, wy¬
jaśnić niuanse tłumaczenia. Po drugie, dlatego że najprawdopodobniej jednym
z głównych celów ich wydawania jest chęć nadrobienia „zaległości" polskiej
antropologii względem antropologii światowej. Tłumaczenia mają przecież udo¬
stępniać polskiemu czytelnikowi ważne prace, o których do tej pory jedynie sły¬
szał lub czytał w omówieniach. Jest zrozumiałe, że czytelnik ten nie może zbyt
dobrze znać ani kontekstu ich powstania, ani też kulis dyskusji, jakie są toczone
na ich łamach. I dlatego redakcyjna pomoc jest tu wskazana, a czasami wręcz
konieczna.
Tymczasem polskie przekłady niechętnie oferują coś więcej ponad tekst ory¬
ginału. Najlepiej jest jeszcze w zakresie wprowadzeń, bowiem posiada je ponad
połowa wszystkich rozpatrywanych książek i większość serii wydawniczych. To
i tak dobrze, bo w poprzedniej „pięciolatce" (1997-2001) proporcje te były kata¬
strofalne — raptem jedna dziesiąta redaktorów uznała obecność wprowadzenia za
niezbędną. O wiele gorzej wygląda sprawa obecności przypisów merytorycznych
— w istotnym stopniu posiada je tylko jedna trzecia wszystkich pozycji. Ich brak
jest dużym mankamentem przekładu, bo nie dość, że najczęściej prowadzi do zu¬
bożenia tekstu, to w skrajnych przypadkach pociąga za sobą jego niezrozumienie.
Jako przykład mogą tu posłużyć Wyspy historii Marshalla Sahlinsa (2006). Ten
zbiór esejów jest w istocie wielowymiarową dyskusją, która odwołuje się do ob¬
szernego korpusu faktów historycznych i interpretujących je koncepcji. Odwołania
te są oczywiste dla etnohistoryka i antropologa Oceanii, dlatego w samym tekście
zawierają się w jednym lub dwóch zdaniach. Dobry odbiór książki, to jest zgodny
z zamiarem autora, winien ten „hipertekst" uwzględnić. Polskie wydanie to jednak
prawie wyłącznie tekst główny, który sam w sobie nie tylko nie oddaje myślowego
bogactwa oryginału, ale także miejscami może być trudny do zrozumienia.
Najbardziej jednak zadziwia mnie mizerna obecność (tylko w jednej siódmej
wszystkich prac) wyjaśnień tłumaczy odnośnie do ich wyborów językowych.

�Tarzycjusz Buliński

300

Wygląda na to, że były one proste i jednoznaczne. Nie bardzo w to jednak wie¬
rzę, mając za sobą własne doświadczenia w zakresie korygowania cudzych prze¬
kładów, jak i samego tłumaczenia. Literatura antropologiczna wcale do łatwych
nie należy. Pułapek w rodzaju big man i great man albo witchcraft i sorcery jest
w niej naprawdę dużo. Dodatkowo, wszędzie tam, gdzie operujemy na poziomie
etnografii lub konkretnej teorii, trzeba szczegółowej wiedzy merytorycznej, aby
uniknąć pomyłek i niedomówień. Tymczasem w tłumaczonych pozycjach dys¬
kusyjnych rozstrzygnięć jest dużo, a objaśnień mało . W rozpatrywanych prze¬
kładach zauważyć można stosunkowo dużą liczbę błędów rzeczowych. Słynne
stwierdzenie Indian Bororo „jesteśmy czerwonymi arami", zamienione przez tłu¬
macza w radosne „jestem papużką", notorycznie pojawiające ogrodnictwo miast
kopieniactwa, rodzina językowa tucano przerobiona w nieistniejących Indian Tukanoan, Wyspy Sandwicha przeobrażone w smakowite Wyspy Sandwicza — to
tylko niektóre przykłady. Tego rodzaju błędy biorą się albo z niewiedzy, albo
z uznania, że poprawność szczegółów jest nieistotna. Być może tutaj tkwią źródła
słabej obecności „aparatu" redakcyjnego.
I na koniec muszę wspomnieć o jednej ważnej rzeczy — pisowni nazw włas¬
nych ludów i grup etnicznych. Panuje tutaj dość duży bałagan i samowola. I to
nie tylko w obrębie wszystkich przekładów — co byłoby jakoś zrozumiałe, choć
wcale nie mniej przez to szkodliwe — ale często także w ramach jednej pozycji.
Zazwyczaj jest tak, że tłumacz spolszcza nazwę w taki sposób, który mu odpo¬
wiada językowo. Inne pozostawia bez zmian i nie razi go powstały w ten sposób
galimatias. Mamy więc Jorubów, Aruntów czy Kodaków, a tuż obok egzystują
bez przeszkód Pigmejczycy, Bemba (czemu nie Bembowie?), Lele (Lelowie?)
wespół z Balobedu (Balobedowami? Balobedami?). Niektórzy Indianie, tacy jak
Krikowie, dostępują zaszczytu spolszczenia, podczas gdy inni, w rodzaju Indian
Cuna, muszą zadowolić się formą pierwotną. Tego rodzaju praktyka translatorska pociąga za sobą szkodę poznawczą, ponieważ odmieniony przez przypadki
polski odpowiednik często uniemożliwia dotarcie do nazwy oryginalnej. Kim są
na przykład Merinowie? Kogo mam szukać? Merin, Merino czy Merina? A kiedy
jeszcze dojdzie do tego błąd rzeczowy, jak w przypadku Jaundejów (którzy de
facto nie istnieją, są tylko użytkownicy języka ewondo lub jaunde), wtedy odkry¬
cie, o kogo tak naprawdę chodziło, jest już nie lada wyzwaniem.
Sądzę, że zasada powinna być jedna - polski przekład wstawiamy wyłącznie
wtedy, gdy taki już istnieje i jest zadomowiony w naszym słownictwie. Wszyst¬
kie inne zostawiamy bez odmiany, w pisowni oryginalnej. Komancze, Masajowie
3

3

W dwóch przypadkach wątpliwości pojawiają się nawet na poziomie tłumaczenia tytułu pracy.
Dlaczego Purity and Danger przełożono jako Czystość i zmazę (Douglas, 2007), a z Dramas, Fields and
Metaphor powstały Gry społeczne, pola i metafory (Turner, 2005)? Moim zdaniem, oba przekłady nie są
zbyt trafne i niosą ze sobą skojarzenia semantyczne odbiegające od oryginalnych. W takim przypadku
chciałbym mieć możliwość porównania swoich argumentów z wyjaśnieniami tłumacza. A tej, niestety,
nie mam.

�Powiedz mi, co tłumaczysz, a powiem ci, kim jesteś

301

czy Tuaregowie zostali już przez polski język oswojeni i nie ma potrzeby tego
zmieniać. Natomiast lepiej nie wprowadzać Indian Bororów, Tupi-Guaranów,
Nagów czy Kwajów .
4

Wnioski
Czy strategia wydawnicza rzeczywiście odbija, przynajmniej częściowo, kon¬
dycję polskiej antropologii? Sądzę, że tak, i że powyższe regularności można od¬
naleźć także w innych sferach jej działalności, choć wykazanie tego wymagałoby
szczegółowych studiów. W każdym razie same przekłady prac antropologicznych
przejawiają prawidłowości, które nie napawają mnie optymizmem. Wyłania się
z nich obraz antropologów, którzy chętnie piszą prace „naładowane" teorią, lecz
pozbawione kompleksowych danych etnograficznych. Którzy etnografię pojmują
jako swoiste kolekcjonerstwo, a nie jako niezbędny etap naukowego wyjaśnia¬
nia. Dla których szczegół merytoryczny jest mało istotny i nie zaprzątają sobie
głowy jego poprawnością. Którzy wolą pisać przyczynki lub oglądać zjawiska
z lotu ptaka, niż tworzyć monografie szczegółowe i porównawcze. Dla których
nowoczesna antropologia hermeneutyką stoi, zaś ewolucjonizm jest pieśnią prze¬
szłości. Dla których granice antropologii są niepewne, a może nawet nie istnieją,
lecz którzy — paradoksalnie — nie widzą żadnych przeciwwskazań, by określać
się mianem antropologów.
Taka sytuacja mnie niepokoi i nie chcę, aby polska antropologia podążała w tę
stronę. Próbuję to osiągnąć, między innymi, przedstawiając własną propozycję
tego, co tłumaczyć oraz jak wydawać i redagować, by było to jak najbardziej
wartościowe. Antologia o „wojnie" w społecznościach Amazonii jest tego przy¬
kładem. Z radością zauważam, że część redaktorów i tłumaczy podąża tą samą
drogą i stara się unikać opisanych powyżej mankamentów. To daje nadzieję, że
za dziesięć lat uwagi te przestaną być aktualne, a polski czytelnik będzie mógł
zapoznawać się z nowoczesną antropologią w jej rzeczywistym, nie zaś okrojo¬
nym kształcie.

4

Osobną kwestią, które pozostaje na uboczu moich rozważań, jest jakość literacka przekładów prac
antropologicznych. Rzecz jasna, trudno tu pokusić się o analizę translatorską, ale jedną uwagę uważam
za konieczną. Otóż czasami prace sprawiają wrażenie tłumaczonych „na szybko", bez poświęcenia
im należytej porcji wysiłku. W takich razach tłumaczenie zawiera dużo kalek językowych, obecnych
zarówno na poziomie znaczeniowym (nagminne spolszczanie angielskich wyrazów), jak i składnio¬
wym (używanie angielskiej składni w polskich zdaniach). Oczywiście, przekład traci wtedy na zrozu¬
miałości, mnoży zdania, których nie sposób pojąć bez niezależnej znajomości tematyki, nie mówiąc
już o lekkości i płynności samego czytania. Takie książki lub artykuły czyta się z mozołem, często
zapominając o ich treści, a niektórych po prostu czytać się nie da. Jako wykładowca mocno nad tym
ubolewam, ponieważ widzę, że część tekstów lepiej sprawdza się na zajęciach w wersji oryginalnej niż
polskiej.

�Tarzycjusz Buliński

302
BIBLIOGRAFIA

Appadurai A.
2005
Nowoczesność bez granic. Kulturowe wymiary globalizacji, przeł.
Z. Pucek, seria: Horyzonty Nowoczesności, Universitas, Kraków.
Bakke M. (wyb.)
2004
Estetyka Aborygenów australijskich. Antologia, przeł. R. Nowakowski,
Universitas, Kraków.
Barnard A.
2006
Antropologia. Zarys teorii i historii, przeł. S. Szymański, Seria Antropo­
logiczna, PIW, Warszawa.
Boyer P.
2006
I człowiek stworzył bogów... Jak powstała religia?, przeł. K. Szeżyńska-Maćkowiak, seria: Pejzaże Myśli, Prószyński i S-ka, Warszawa.
Buliński T., M. Kairski (wyb.)
2006
Sny, trofea, geny i zmarli. „Wojna" w społecznościach przedpaństwowych
na przykładzie Amazonii - przegląd koncepcji antropologicznych, przeł.
T. Buliński i in., Wydawnictwo UAM, Poznań.
Douglas M.
2004
Symbole naturalne. Rozważania z kosmologii, przeł. E. Dżurak, seria: Cul¬
tura, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
2007a
Czystość i zmaza. Analiza pojęć nieczystości i tabu, przeł. M. Bucholc,
Seria Antropologiczna, PIW, Warszawa.
2007b
Ukryte znaczenia. Wybrane szkice antropologiczne, przeł. E. Klekot, seria:
Biblioteka Klasyków Antropologii, Wydawnictwo Marek Derewiecki, Kęty.
Evans-Pritchard E.E.
2006
Religia Nuerów, przeł. K. Baraniecka, M. Olszewski, seria: Biblioteka Kla­
syków Antropologii, Wydawnictwo Marek Derewiecki, Kęty.
Geertz C.
2003
Zastane światło. Antropologiczne refleksje na tematyfilozoficzne,przeł.
Z. Pucek, seria: Horyzonty Nowoczesności, Universitas, Kraków.
2005a
Interpretacja kultur. Wybrane eseje, przeł. M.M. Piechaczek, seria: Cul¬
tura, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
2005b
Wiedza lokalna. Dalsze eseje z zakresu antropologii interpretatywnej, przeł.
D. Wolska, seria: Cultura, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
2006
Negara. Państwo-teatr na Bali w XIX wieku, przeł. W. Usakiewicz, seria:
Cultura, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
Gennep van A.
2006
Obrzędy przejścia. Systematyczne studium ceremonii, przeł. B. Biały, Seria
Antropologiczna, PIW, Warszawa.
Goody J.
2006
Logika pisma a organizacja społeczeństwa, przeł. G. Godlewski, seria:
Communicare, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa.
Griaule M.
2006
Bóg wody. Rozmowy z Ogotemmelim, przeł. E. Klekot, A. Lebeuf, seria: Bi­
blioteka Klasyków Antropologii, Wydawnictwo Marek Derewiecki, Kęty.

�Powiedz mi, co tłumaczysz, a powiem ci, kim jesteś

3G3

Hannerz U.
2GG6a

Odkrywanie miasta. Antropologia obszarów miejskich, przeł. E. Klekot,
seria: Cultura, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
Powiązania transnarodowe. Kultura, ludzie, miejsca, przeł. K. Franek, se¬
ria: Cultura, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.

2GG6b
Herzfeld M.
2GG4
Antropologia. Praktykowanie teorii w kulturze i społeczeństwie, przeł.
M.M. Piechaczek, seria: Cultura, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagielloń¬
skiego, Kraków.
Hryciuk R.E., A. Kościańska (wyb.)
2007
Gender. Perspektywa antropologiczna, t. I, przeł. M. Bierca i in., Wydawnic¬
two Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa.
Hubert H., Mauss M.
2GG5
Esej o naturze i funkcji ofiary, przeł. L. Trzcionkowski, seria: Classica
Religiologica, Nomos, Kraków.
Kuper A.
2GG5
Kultura. Model antropologiczny, przeł. I. Kołbon, seria: Cultura, Wydawnic­
twa Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
Nowicka E., M. Kempny (wyb.)
2003-2004 Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej, t. I-II, przeł. J. Barański
i in., PWN, Warszawa.
Radcliffe-Brown A.R.
Wyspiarze zAndamanów. Studia z antropologii społecznej, przeł. A. Kościańska.
2GG6
M. Petryk, seria: Biblioteka Klasyków Antropologii, Wydawnictwo Marek
Derewiecki, Kęty.
Sahlins M.
2GG6
Wyspy historii, przeł. I. Kołbon, seria: Cultura, Wydawnictwo Uniwersyte­
tu Jagiellońskiego, Kraków.
Turner V
Gry społeczne, pola i metafory, Symboliczne działanie w społeczeństwie,
2GG5a
przeł. W. Rusakiewicz, seria: Cultura, Wydawnictwo Uniwersytetu
Jagiellońskiego, Kraków.
Od rytuału do teatru. Powaga zabawy, przeł. M. i J. Dziekanowie, Oficyna
2GG5b
Wydawnicza Volumen, Warszawa.
Las symboli. Aspekty rytuałów u ludu Ndembu, przeł. A. Szyjewski, seria:
2GG7
Antropologia Religii, Nomos, Kraków.
Winkin Y.
Antropologia komunikacji. Od teorii do badań terenowych, przeł. A. Kar­
2GG7
powicz, seria: Communicare, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego,
Warszawa.
Zajda K. (wyb.)
2007
Estetyka Indian Ameryki Południowej. Antologia, przeł. R. Nowakowski,
N. Pluta, K. Wilkoszewski, Universitas, Kraków.

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10484" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10462">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ab739440db5e885bc35c062be67a48c8.pdf</src>
        <authentication>f1724c17e667a2cda1575c01197f3bb3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124802">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5734</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124803">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124804">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124805">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124806">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124807">
                <text>wierzenia ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124808">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5332</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124809">
                <text>Powieszenie się człowieka lub diabła jako przyczyna silnego wiatru/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124810">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.131</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124811">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124812">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124813">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124814">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124815">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="124816">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124817">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124818">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124819">
                <text>2 2 . Powieszenie się człowieka lub diabła
jako przyczyna silnego wiatru
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Jakie są przyczyny silnych wiatrów, w i c h r ó w
i burz? Mapa IV, 44 APV. „Wenn plötzlich ein Sturmwind aufkommt, sagt man".
O b j a ś n i e n i a z n a k ó w : 1 — ktoś się powiesił ( t a k ż e według APV dla Pomorza Zachodniego), 2 — kobie­
ta się powiesiła; 3 — m ę ż c z y z n a się powiesił; 4 — diabeł się powiesił; 5 — Ż y d się powiesił (wg APV);
6 — brak tradycji; 7 — brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6047" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6027">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/80bd9d0e2ab5855315bdcc83b964259d.pdf</src>
        <authentication>d85a0dd3ffbb440013cc1a459d8a3bb9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72141">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:526</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72142">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72143">
                <text>1963</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72144">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:480</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72145">
                <text>Powindah, patańscy koczownicy Afganistanu i Pakistanu / ETNOGRAFIA POLSKA 1963 t.7</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72146">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1963 t.7, s.363-396</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72147">
                <text>Wolski, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72148">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72149">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72150">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72151">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72152">
                <text>KRZYSZTOF

WOLSKI

POWINDAH — PATAÑSCY KOCZOWNICY
I PAKISTANU

AFGANISTANU

WSTĘP

W wielu krajach świata o b s e r w o w a ć s i ę daje powszechne zjawisko
przechodzenia z gospodarki koczowniczo-pasterskiej do o s i a d ł o - h o d o w l a nej i rolniczo-hodowlanej. N a j p o w a ż n i e j s z e przemiany zaszły w ostatnich
czasach w życiu k o c z o w n i k ó w na stepach azjatyckiej części Z S R R . Lecz
nie tylko tam, nawet w krajach mniej zaawansowanych gospodarczo
r ó w n i e ż m o ż n a z a u w a ż y ć to samo zjawisko. Składa się na to wiele róż­
norodnych przyczyn. Jedną z g ł ó w n y c h jest wzrost zaludnienia i koniecz­
ność przechodzenia do intensywniejszej gospodarki, a także branie pod
u p r a w ę nowych t e r e n ó w . Często n a s t ę p u j e też zmiana z w i e r z ą t hodowla­
nych, maleje p o g ł o w i e zwierząt z w i ą z a n y c h z gospodarką e k s t e n s y w n ą ,
a wzrasta p o g ł o w i e zwierząt bardziej wydajnych. Czasami w z g l ę d y poli­
tyczne grają też p o w a ż n ą rolę w ograniczaniu koczownictwa. Już same
granice, jeśli są dobrze strzeżone, utrudniają swobodne poruszanie się.
J e ż e l i jeszcze w c h o d z ą w grę nie najlepsze stosunki polityczne p o m i ę d z y
dwoma sąsiednimi krajami, wtedy granice tworzą p o w a ż n i e j s z e bariery.
Jeszcze jest gorzej, gdy zasięg w ę d r ó w e k pasterzy wyznacza i de facto
popiera roszczenia terytorialne w y n i k a j ą c e z tradycji historycznych i n ­
filtracji. W wypadku Afganistanu i Pakistanu odwieczne pretensje Afga­
nistanu do terytoriów B e l u d ż y s t a n u , a nawet P e n d ż a b u i Sindu, opierają
s i ę obecnie m i ę d z y innymi na tym, iż na tych ziemiach rokrocznie prze­
b y w a j ą w porze zimowej obywatele Afganistanu jako pasterze, rzemie­
ś l n i c y i kupcy.
Pretensje afgańskie do Pakistanu o tak zwany Pasztunistan o b e j m u j ą
obszar około 490 000 k m , co stanowi około 60% terytorium Pakistanu
Zachodniego (806 511 k m ) . Granicą w s c h o d n i ą spornych t e r e n ó w są po­
ł u d n i o w o - w s c h o d n i e krańce B e l u d ż y s t a n u , n a s t ę p n i e granica tzw. Pasztunistanu przebiega od Dżakobabadu przez Kaszmur, Indusem do Attok,
2

2

�KRZYSZTOF

364

WOLSKI

kierując s i ę przez Rawalpindi do zachodnich rubieży Kaszmiru. A są to
tereny, które przez długi czas p o z o s t a w a ł y bezpośrednio lub p o ś r e d n i o
pod rządami w ł a d c ó w Afganistanu i dopiero w X I X wieku zostały
przez A n g l i k ó w u s u n i ę t e spod politycznych w p ł y w ó w Afganistanu . D l a ­
tego też w ł a d z e pakistańskie starają się ograniczać w ę d r ó w k i patańskich
k o c z o w n i k ó w do minimum. Koczownictwp Powindah powoli zanika.
Z koczowniczym trybem życia w i ą ż e się na wielu terenach ś w i a t a po­
ś r e d n i c t w o handlowe. Ludy koczownicze w y s p e c j a l i z o w a ł y się w handlu
tranzytowym. Jeżeli zaś jeszcze koczownicze ludy p a n o w a ł y na wielkim
szlaku handlowym, z m i e n i a ł y się w k u p c ó w - g r o s i s t ó w , olbrzymimi kara­
wanami przerzucały duże partie towarów. Stolice tych l u d ó w , p r z e w a ż n i e
wielkie oazy, z m i e n i a ł y się w s ł a w n e emporia handlowe, w k t ó r y c h roiło
s i ę od cudzoziemskich k u p c ó w .
T a k i m emporium handlowym na szlaku z Indii do Europy b y ł K a n ­
dahar, w starożytności s ł a w n y jako Aleksandria Arachoton (którą to na­
z w ę otrzymał w roku 329 przed n.e. od Aleksandra Wielkiego); b y ł g ł ó w ­
nym miastem A r a c h o z j i . Tutaj zbiegają s i ę szlaki z zachodu z Meszhedu,
Heratu, w i o d ą c e u podnóży gór Pagman i p ó ł n o c n y c h k r a ń c ó w p u s t y ń
Registanu i stąd rozchodzące się na p ó ł n o c n y w s c h ó d do K a b u l u i na
p o ł u d n i o w y w s c h ó d do Kwetty, Szikarpuru i nad. dolny Indus.
P o ł o ż e n i e na tak dogodnym i ruchliwym szlaku handlowym doprowa­
d z i ł o do daleko idącej specjalizacji zawodowej u z a m i e s z k u j ą c y c h te
strony P a t a n ó w . Ich karawany, kafila, nabrały specjalnego w y g l ą d u .
Karawany pasterzy różniły się od karawan k u p c ó w czy p r z e w o ź n i k ó w .
C i ostatni prawie nie posiadali innych zwierząt poza jucznymi w i e l b ł ą ­
dami, byli zamożniejsi i poruszali się szybciej. Ich karawany docierały
z towarami k u p c ó w z S z i k a r p u r u w głąb Persji i Turkiestanu, łącząc
1

2

3

4

1

Nie należy zapominać, że właśnie z plemienia Ghilzai, z którego głównie
rekrutują się Powindah, wywodzili się w średniowieczu Ghaznawidzi, a w X V I I I
wieku Mir Mahmud, pogromca perskiego państwa S e f e w i d ó w (zdobycie Isfahanu,
1722 г.). Również w armii Nadir-Szacha podczas wyprawy na Delhi (1739 r.) znaj­
dowało się sporo Ghilzai. Obyci z terenem podczas swych koczowniczych w ę d r ó ­
wek, spełniali doskonale rolę przewodników. Historia nowożytna
krajów
Wschodu
[praca zbiór.], t. I, Warszawa 1954, s. 92—103.
K w e t t ę (Szal-Kot) i przełęcz Bolan nabyli Anglicy w roku 1876 od beludżystańskich chanów Kalatu. Zagadnienia Pasztunistanu por.: F . В l e i b e r , Afgani­
stan und Paschtunistan, „Zeitschrift für Geopolitik", t. X X I V : 1953, s. 88—96.
Szlaki handlowe omijały w starożytności i w czasach późniejszych zupełnie
prawie bezwodną i pustynną Gedrozję, dzisiejszy Beludżystan.
Miasto Szikarpur leży w dolinie Indusu, w północnym Sindzie. Zostało za­
łożone w 1617 г., odbierając po trosze znaczenie handlowe starszym miastom
l e ż ą c y m nad rzeką Indusem — Bakkar, Rohri i Sakkar. Szikarpur posiadało s ł a w n e
kryte bazary, dostosowane do użytku podczas gorącej pory roku (latem tempera3

3

4

�POWINDAH,

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

365

te kraje z Indiami, a nawet czasem z n i e g o ś c i n n y m i w y b r z e ż a m i M a ­
krami nad Morzem Arabskim.
T e n pradawny szlak karawanowy zaczął tracić na znaczeniu w cza­
sach n o w o ż y t n y c h w z w i ą z k u z odkryciem dróg morskich, n a s t ę p n i e przez
powolne
monopolizowanie
indyjskiego handlu w rękach Kompanii
Wschodnio-Indyjskiej, a n a s t ę p n i e w rękach kapitału angielskiego .
Szlaki te jednak nadal nie straciły znaczenia dla r y n k ó w lokalnych
i ościennych. Łączność l ą d o w a Persji północnej i wschodniej oraz T u r k ­
menii z doliną Indusu nadal przebiegała przez ziemie afgańskie i p o ś r e d ­
nictwo handlowe przypadało w udziale koczownikom, k t ó r y m bezpiecz­
niej b y ł o przechodzić przez swe ziemie plemienne niż ludziom obcym,
n a r a ż o n y m na rabunek i trudy podróży w p ó ł p u s t y n n y m terenie.
W X I X wieku Anglicy po dwu wojnach afgańskich (1838—1842
i 1878—1880) pozajmowali kolejno Sind, B e l u d ż y s t a n i rdzenne tereny
afgańskie w Górach Sulejmana, dochodząc do posiadania n a j w a ż n i e j s z y c h
s z l a k ó w i przełęczy B o l á n i Kodżak, Gomal i K h a j b e r .
R o z p o c z ę t e zagospodarowywanie terenu dało tym stronom n o w ą linię
k o l e j o w ą , w roku 1880 doprowadzoną do Sibi, w roku 1887 otwartą do
Kwetty, a w roku 1892 doprowadzoną do Czamanu nad granicą afgańską
w odległości 104 km od Kandaharu . W roku 1918 doprowadzono odga­
ł ę z i e n i e tej linii do Zahidanu w Persji.
L i n i a kolejowa s t a n o w i ł a p o w a ż n ą k o n k u r e n c j ę dla karawanowego
transportu t o w a r ó w . Interesy k o c z o w n i k ó w z a j m u j ą c y c h s i ę przewozem
i handlem tranzytowym zostały p o w a ż n i e zagrożone. W trosce o te inte­
resy swych poddanych emir Afganistanu Abdurrahman (1880—1901) za­
bronił s w y m poddanym korzystać z tej k o l e i .
5

6

7

8

9

tura przekracza tutaj 50°C w cieniu). Por. A . C . L o t h i a n , A Handbook vor
Travellers
in India, Pakistan,
Burma
and Ceylon, London 1959, s. 478—480.
Handlowe to miasto u schyłku X I X w. (1891 г.), liczące wtedy 42 000 mieszkań­
ców, zamieszkiwało około 60% Hindusów, a tylko 40% mahometan.
Wybrzeża Makranu, tak perskiego, jak i pakistańskiego, posiadają w swoim
najbliższym zapleczu wysokie i niedostępne góry, które utrudniają komunikację
z lądem. Dalej zaś w głębi lądu znajduje się pas pustyń, potęgujący jeszcze złe
połączenie z lądem.
Por. Historia nowożytna
krajów Wschodu, t. I , s. 413—416.
Historia nowożytna
krajów
Wschodu, t. I , s. 396—404; t. I I , s. 290—305.
Współczesna granica pomiędzy Afganistanem i Pakistanem została ustalona
w ogólnym zarysie w roku 1893 w tzw. traktacie Duranda.
L o t h i a n , A Handbook..., s. 480—482.
Historia nowożytna
krajów Wschodu, t. I I , s. 298. Podczas badań terenowych
w ś r ó d P a t a n ó w w Bostan spotkałem s i ę z pieśnią, pochodzącą z tego okresu.
W pieśni tej śpiewa dziewczyna: „Nie chcę ciebie, bo ty jeździsz koleją i jesteś
zdrajcą mego kraju..."
5

9

7

8

9

�KRZYSZTOF

366

WOLSKI

Nie p o m o g ł y zakazy emira. Wraz z p o s t ę p e m czasu na drogi Afgani­
stanu i Pakistanu w k r o c z y ł y samochody. Na g ł ó w n y c h szlakach w i e l b ł ą d y
k o c z o w n i k ó w m u s i a ł y ustąpić przed n o w o c z e s n ą motoryzacją. Nowa tech­
nika transportu u s u n ę ł a dawnego pośrednika i przewoźnika, zbliżyła rynki
zbytu, p r z y p i e c z ę t o w a ł a w X X wieku upadek handlu Powindah, roz­
poczęty w wieku X I X , zniszczyła leżące na starym szlaku miasta han­
dlowe, z a m k n ę ł a bazary, opustoszyła magazyny, zrujnowała stare k a r a wanseraje, w y l u d n i ł a s ł a w n e kupieckie grody.
Typowym p r z y k ł a d e m jest miasto Szikarpur. Jeszcze przed stu laty
swymi interesami handlowymi sięgało Turkiestanu, dzisiaj prawie puste.
Straciło swe administracyjne znaczenie na rzecz s ą s i e d n i e g o Dżakobabadu,
a handlowe na rzecz Sakkar i nawet dalekiego Karaczi. Hinduscy kupcy
porzucili swe opustoszałe składy i pałacyki i po roku 1947 masowo w y ­
emigrowali do Indii. Ludność Szikarpuru z 62 746 w roku 1941 spadła
do 45 386 w roku 1951 .
10

Podobny upadek przeżyło inne miasto handlowe, Dera Ismail K h a n ,
leżące nad ś r e d n i m Indusem, w zapleczu przełęczy Gomal. W okresie
od 1941 do 1951 roku ludność tego handlowego miasta spadła o 18,8% .
Dawniej Powindah byli często p r z e w o ź n i k a m i na u s ł u g a c h k u p c ó w
z Szikarpuru, Sakkar, Tatty, Kandaharu, Heratu, Meszhedu, Kabulu,
Peszawaru, Lahore czy Multanu. Przez ich ręce jako p r z e w o ź n i k ó w lub
pośredników przechodziły produkty wschodniej Europy i zachodniej A z j i
w drodze na Wschód i odwrotnie, towary indyjskie szły t ę d y drogą l ą d o w ą
na rynki europejskie.
Dzisiaj Powindah to epigoni ubocznych zajęć l u d ó w pasterskich,
biedni, choć nie całkiem ubodzy kupcy, coraz rzadziej spotykani na
swych pradawnych szlakach.
Zanikają typy gospodarki, zmieniają się techniki transportu. Ginie
koczownictwo nawet w krajach centralnej Azji, a Powindah stają się
przeżytkiem.
Podczas pobytu w Pakistanie w okresie od grudnia 1960 do p o ł o w y
1961 roku m i a ł e m jeszcze możność zebrania pewnych m a t e r i a ł ó w doty­
czących życia Powindah, s p o t y k a j ą c się z tymi ruchliwymi Patanami
w B e l u d ż y s t a n i e , Pendżabie, Bahawalpurze i Sindzie, a także na ich
g ł ó w n y m szlaku w i o d ą c y m z Afganistanu przez przełęcz Kodżak, K w e t t ę
i przełęcz Bolan do Sindu oraz na mniej u c z ę s z c z a n y m szlaku przez prze­
łęcz Khajber m i ę d z y Kabulem (Dżalalabadem) a Peszawarem.
u

1 0

Pakistan Statistical Yearbook; 1957, Karachi 1959, s. 24. Podobny upadek
przeżywało więcej miast na szlakach, jak Peszawar, Kohat, Bannu, Dera Ismail
Khan, Nowshera Kalan.
W roku 1941 Dera Ismail K h a n liczyło 51306 mieszkańców, a w roku 1951
tylko 41 663.
1 1

�Ryc. 1. Uliczka w Kolpur na przełęczy Bolan, szlaku Powindah
Fot.

к.

Wolski

co
OS

�KRZYSZTOF

368

WOLSKI

Wypadnie mi jeszcze złożyć serdeczne p o d z i ę k o w a n i e tym wszystkim,
którzy radą i pomocą u ł a t w i l i mi przeprowadzenie badań. Przede wszyst­
kim P.P. Marii i Zbigniewowi Mikulskim z Kwetty. Niechaj p r z y j m ą
r ó w n i e ż w y r a z y g ł ę b o k i e j mej w d z i ę c z n o ś c i P.P. Abdul Aziz K h a n P a nezai i M. Akram K h a n Panezai z Bostan, Hadżi Hafizullah K h a n Aczakzai, malík
Gulistanu, Ghulam — Nabi K h a n Aczakzai z Gulistanu,
nawab sardar Muhammad K h a n Dżogizai z K i l a Nawab Dżogizai w okręgu
Zhob i ci wszyscy, u k t ó r y c h k o r z y s t a ł e m ze w s p a n i a ł e j wschodniej go­
ścinności i serdecznej życzliwości.

I. N A Z W A P O W I N D A H I J E J ZASIĘG

W p o n i ż s z y m szkicu p r a g n ą ł b y m poświęcić u w a g ę zanikającemu koczownictwu i handlowi o k r ę ż n e m u prowadzonemu na terenach Afgani­
stanu i Pakistanu g ł ó w n i e przez patańskie p l e m i ę Ghilzai z Afganistanu.
Ludzi oddających się tym zajęciom i temu trybowi ż y c i a określa s i ę
mianem Powindah . Wśród różnych grup k o c z o w n i k ó w na p o ł u d n i o w o wschodnich krańcach W y ż y n y Irańskiej, w Pakistanie i Afganistanie, Po­
windah są grupą najliczniejszą. Stąd też w opisach tych krajów, w mono­
grafiach gospodarczych czy o g ó l n y c h znajdują się w z m i a n k i o tej gru­
pie, przynależnej etnicznie do narodu P a t a n ó w , czyli P a s z t u n ó w , czyli
1 2

1 3

1 4

1 2

Głoska w w wyrazie Powindah jest wymawiana jako dźwięk pośredni m i ę ­
dzy w i i. K o ń c o w e h jest podobne do h przydechowego, bardzo lekko słyszalne.
N . P e r r i n, L'Afghanistan,
ou description géographique
du pays
théitre
de la guerre, accompagnée
de details sur les tribus de ees contraes, leurs moeurs,
leurs usages etc., etc., Paris 1842; H . B . L u m s d e n , The Mission to
Kandahar,
Calcutta 1860; С. M. M a c G r e g o r , Central Asia, cz. I I : A Contribution
towards
the Better Knowledge
of the Topography, Ethnology, Resources and History of
Afghanistan,
Calcutta 1871: Afghanistan,
Oxford 1908; La structure
économique
de l'Afghanistan,
Paris 1932; J . A. R o b i n s o n , Notes on the Nomad Tribes
of Eastern Afghanistan, Gov. of India Publication 1935; P. S y k e s , A History of
Afghanistan, London 1940; M. A h m a d , Pakistan and Middle East, Karachi 1948;
K . D a v i s , The Populations of India and Pakistan, Princetown New Jersey 1951;
W. K . F r a s e r - T y 11 e r, Afghanistan,
London 1953; P. V i n c e n t , La popula­
tion du Pakistan, „Population", 1955, nr 3, s. 543—546; D. N. W i l b e r , Afgha­
nistan, New Haven 1956; S. M a r o n , Pakistan Society and Culture, New Haven
1957; O. C a r o e , The Pathans, London 1958; J . H u m l u m , La géographie
de
l'Afghanistan, Kobenhaven 1959.
1 3

1 4

Na terenach pakistańskich Patanie określają się prawie w y ł ą c z n i e n a z w ą
„Patan". Są narodem należącym do wschodnioirańskiej grupy j ę z y k o w e j . Mówią
j ę z y k i e m pasztu, czyli paktu. Zamieszkują tereny pograniczne Afganistanu i Paki­
stanu Zachodniego. P a t a n ó w żyje obecnie około 10—11 milionów, z czego około
50% mieszka w Afganistanie.

�A R A B S K I E

PAKISTAN
Wyk. K. Wolski

�POWINDAH,

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

369

15

A f g a n ó w . Zainteresowanie się tymi koczownikami doprowadziło nawet
do wydania w Kwetta pracy specjalnie p o ś w i ę c o n e j Powindah .
Obecnie n a z w ą Powindah obejmuje się wszystkich k o c z o w n i k ó w patańskich , choć czasami u ż y w a n e bywa też inne określenie, oznaczające
c z ł o w i e k a w ę d r o w n e g o , nomada. To drugie o k r e ś l e n i e brzmi
koczy .
Jednak określenie Powindah jest częstsze i powszechniejsze. Określenia
tego u ż y w a s i ę też na terenach z a m i e s z k a ł y c h przez inne grupy etniczne,
które nie rozumieją s ł o w a koczy, jako pochodzącego z języka pasztu.
Inne grupy etniczne lub narody, u ż y w a j ą c e w ł a s n y c h j ę z y k ó w , posiadają
swoje w ł a s n e określenia dla n o m a d ó w lub w ł ó c z ę g ó w : khanabadusz (urdu),
belocz (beludżi).
Nazwa Powindah jest pochodzenia perskiego. Perskie s ł o w o parvandeh,
które d o s ł o w n i e oznacza „tłumok towarów", przyjęło się w Afganistanie
jako powindeh , zaś na terenie Pakistanu jako powindah. Oznacza ono
w ę d r o w n e g o kramarza, a także handlarza tandetą. Współcześnie jednak
na terenie Pakistanu obejmuje się tą n a z w ą wszystkich patańskich ko­
c z o w n i k ó w z Afganistanu, p r z y b y w a j ą c y c h jesienią na zimę do P a k i ­
stanu, bez w z g l ę d u na ich z a w ó d czy uprawiane z a j ę c i e .
1 6

1 7

18

1 9

2 0

I I . E T N I C Z N A PRZYNALEŻNOŚĆ P O W I N D A H

Powindah, w ę d r o w n i kupcy-kramarze, rekrutują s i ę na terenie Afga­
nistanu z k o c z u j ą c y c h r e p r e z e n t a n t ó w patańskiego plemienia Ghilzai .
2 1

15

Narody

Afganistanu,

[w:] Narody

Pieriedniej

Azii.

Narody

mira.

Moskwa

1957.
1 6

R. B . R a i J a m i a t, Rough Notes on the Nasar, Kharot and other Afghan
Powindahs, Kwetta 1922 (Wydawnictwo to obecnie jest rzadkością).
Bardziej koczownicze są plemiona patańskie mieszkające w Afganistanie.
Na 6 milionów Patanów w Afganistanie uważa się, że 2 miliony stanowią koczow­
nicy. Nomady zmówi oddaje s i ę g ł ó w n i e plemię patańskie Ghilzai. Zresztą nawet
tam trzeba rozróżnić kilka rodzajów nomadyzrnu, od całkowitego po częściowy,
połączony z czasową osiadłością, a nawet uprawą roli.
S ł o w o kuczi (język pasztu), pochodzące od perskiego — kucz 'podróż',
'wędrówka', zna też K . F e r d i n a n d (autor rozdziału X I X : Les nómades,
[w:]
H u m l ů m , La géographie...,
s. 277), który przeprowadzał badania etnograficzne
wśród n o m a d ó w Afganistanu w latach 1953—1955.
H u m 1 u m, La géographie...,
s. 344. Spotykałem się w północnym B e l u d ż y stanie, na terenach patańskich (w Gulistanie), też z w y m o w ą powandah.
Wśród P a t a n ó w spotykałem też określenie patańskich koczowników posia­
dających owce, kozy, wielbłądy i osły, trudniących się prawie wyłącznie wypasem
swych trzód, nazwą maidar (Gulistan). Por. też H u m 1 u m, op. cit., s. 282.
D. N. W i 1 b e r, Afghanistan, Country Survey Series. Yale Stations, New
Haven 1956, s. 278.
1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

24 - Etnografia Polska Т. V I I

�KRZYSZTOF

370

WOLSKI

Siedziby tego plemienia w Afganistanie rozciągają się na przestrzeni
p o m i ę d z y górami Koh-i-Baba na północy, a zachodnimi pasmami Gór
Sulejmana na południu; na zachodzie podchodzą do granic prowincji
Kandahar, na wschodzie pod miasto Gardez, sąsiadując z plemieniem
Sulejman-Khil i Waziri, zaś na p ó ł n o c o - w s c h o d z i e sięgają aż poza Ghazni
do Sefid-Koh, sąsiadując na tym odcinku z plemionami Afridi i M a n g a l .
A f g a ń s c y koczownicy, pasterze, zajmujący się r ó w n i e ż handlem, rekru­
tują się też z innych plemion patańskich, m ó w i ą c y c h różnymi narzeczami
j ę z y k a pasztu . Plemiona Durrani (okolice Kandaharu), Slemankhil i K a kar (Góry Sulejmana) dostarczają też k o c z o w n i k ó w , lecz nie tak licznie
jak G h i l z a i . Z dawna z t e r e n ó w Indii znani są ze swego handlu przed­
stawiciele patańskiego plemienia Sulejman-Khil.
Powindah nawet na terenie z a m i e s z k a ł y m przez P a t a n ó w w Pakista­
nie różnią się od otaczającej ludności o s i a d ł e j . Różnice powodują stałe
antagonizmy. Ludność osiadła nie lubi k o c z o w n i k ó w , nomadzi bowiem
wyrządzają swymi trzodami szkody w zasiewach i sadach. Kradną plony.
Często podczas przechodów rabują na drogach. Koczownicy też niejedno­
krotnie przywlekają epidemie oraz pomory na zwierzęta domowe. Powin­
dah nie posiadają własności nieruchomej. Zasadnicza różnica polega też
na tym, że zamieszkują w n a m i o t a c h , a nie w lepiankach.
Namioty ich są kształtu podłużnego. Jako pokrycia u ż y w a się wielkich
czarnych płacht — kilimów, utkanych z koziej w e ł n y . Do przykrycia na22

2 3

24

2 5

2 0

2 2

Ośrodkiem plemienia Ghilzai jest twierdza Kalat-i-Ghilzai, leżąca około
120 km na północny wschód od Kandaharu.
Język pasztu (wg wymowy P a t a n ó w z okolic Kwetty i Fort Sandeman oraz
z Peszawaru) należy do wschodnioirańskiej grupy języków indoeuropejskich. Obec­
nie od r. 1936 wprowadza się pasztu jako język urzędowy Afganistanu, na miejsce
używanego dotychczas perskiego. Por. Pakhtu, „Afghanistan News", London t. X I :
1958, nr 7, s. 8—10.
Plemiona Durrani i Kakar mają ułatwiany handel i przemyt, bowiem sie­
dziby ich znajdują się po obu stronach granicy afgańsko-pakistańskiej, na odcinku
od rzeki Lora-Piszin aż po tereny koło Fort Sandeman w Pakistanie.
Kontakty, pomimo że są bliskie i częste, nie prowadzą do zacieśnienia sto­
sunków osobistych ani do zawierania związków rodzinnych. Odwieczne konflikty
ludności osiadłej i koczowniczej dają się w y c z u w a ć przy każdej sposobności.
Powindah zasadniczo nie zawierają z w i ą z k ó w małżeńskich z ludnością osiadłą,
chyba że jakiś bogatszy koczownik kupi sobie żonę u któregoś z uboższych przed­
stawicieli ludności osiadłej. Sprzedaż córki jakiemuś Powindah spotkałaby się
z taką dezaprobatą osiadłego otoczenia, że to prawie wyklucza możliwość podobnej
transakcji.
Koczownikom Afganistanu i ich namiotom oraz namiotom beludżystańskirn
poświęcił K . Ferdinand specjalne studia. K . F e r d i n a n d , Nomadestudier i Afgha­
nistan, „Nenneskets mangfoldighed", Kobenhaven 1957; t e n ż e , Black tents of
Baluchistan, and their Affinities
in the Neighbouring
Regions, „Journal of the
Danish Etnographical Society", Kobenhaven 1959.
2 3

2 4

2 5

215

�POWINDAH.

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

37]

Ryc. 2. Namioty k o c z o w n i k ó w w dolinie rzeki Boi an (marzec 1961)
Fot.

к.

Wolski

miotu s ł u ż y pięć dużych płacht. N a j w i ę k s z a — to pokrycie górne, pozo­
s t a ł e to zasłony boczne. Do odkrywania przeznaczona jest jedna z dłuż­
szych ścian bocznych i płachta p o d w i n i ę t a ku górze.
U wielu n o m a d ó w kręgu świata m u z u ł m a ń s k i e g o p ł a c h t y przykry­
w a j ą c e namioty są sporządzane z koziej w e ł n y . Z tej w e ł n y (czarnej)
sporządza się r ó w n i e ż płachty namiotowe u Beni Cid H á m m a i Hamema,
n o m a d ó w tunezyjskich . Zresztą przypuszcza się, że typ namiotu czar­
nego, z w i e l b ł ą d e m jako z w i e r z ę c i e m transportującym taki namiot, został
wprowadzony z A z j i na tereny północnej Afryki dopiero od I V wieku
n.e.
Namiot czarny jest duży, w odróżnieniu od m a ł e g o owalnego na­
miotu Khanabadusz, przenoszonego przez osiołki (w Pakistanie).
27

2 8

Ten d u ż y typ namiotu w y r ó ż n i a Powindah od koczowniczego otocze­
nia też na terenie Afganistanu, gdzie spotyka się namioty — jurty
(kibitka) i czworograniaste namioty (o mocnej drewnianej konstrukcji),
2 7

H. N a c h t i g a l , Beiträge
zur Ethnographie
der tunesischen
Nomaden,
„Baessler-Archiv", Neue Folge, Berlin t. I X : 1961, s. 164—167.
E . R a c k o w i W. C a s k e l , Das Beduinenzelt, „Baessler-Archiv", Berlin
t. X X I : 1938. s. 181—184
2 8

�KRZYSZTOF

372

WOLSKI

Ryc. 3. Namioty koczowników na przełęczy Bolan (marzec 1961)
Fot.

к.

wolski

kryte r ó w n i e ż czarną derą. Obecnie coraz częściej widzi s i ę u Powindah
namioty

wprawdzie dawnego kształtu, lecz kryte już grubym
29

namiotowym ,

albo nawet

takie

namioty,

jakich

używają

płótnem

ekspedycje

europejskie.
odzieżą.

W ich

ubiorze p r z e w a ż a kolor czarny lub szary, podczas gdy u ludności

Powindah

wyróżniają

się od otoczenia r ó w n i e ż

osiadłej

3 0

kolor b i a ł y i barwy j a s n e . Odnosi s i ę to z a r ó w n o do ubioru m ę ż c z y z n ,
jak i kobiet.
Mężczyźni
2 9

noszą

czarne

turbany—zawoje

(patkaj),

bez

podkładania

Grupa Powindah z plemienia Slemankhil z Chorasanu, wśród której pro­
wadziłem badania pod Kwettą w maju 1961 г., używała już namiotów krytych
płótnem namiotowym, kształtu odbiegającego od dawnych typów.
Odzież taką u Powindah spotykałem w Czamkani pod Peszawarem (luty
1961 г.), w Sadikabadzie, w Bahawalpurze (kwiecień 1961), w Sibi i Dadhar
(styczeń 1961) i w środkowym Sindzie (marzec 1961). Podczas moich badań zwra­
cano mi stale u w a g ę na w y s t ę p o w a n i e czarnego koloru w odzieży koczowników.
Jest to uwarunkowane brakiem możliwości częstego prania białej lub jasnej odzieży.
Miałem jednak możność stwierdzenia, iż Powindah używają w męskiej odzieży
koloru białego. B y ł y to odświętne, bogato zdobione haftem koszule (haft na man­
kietach i przodach) i -szarawary portug (haft na mankietach nogawic).
3 3

�POWINDAH,

Ryc. 4. Bostan,

KOCZOWNTCY

styczeń

AFGANISTANU

1

373

PAKISTANU

1961. Namiot mały Powindah
Wewnątrz łóżko (kat)

rzemieślników.
Fot.

к. wolski

czapeczki ani kasku. Koniec m a t e r i a ł u ( b a w e ł n a , w y j ą t k o w o jedwab) z za­
w o j u spada na lewe r a m i ę (szambla). Koszule m a j ą z czarnego l u b szarego
p ł ó t n a , o r ę k a w a c h długich, szerokich, w y j ą t k o w o t y l k o p o s i a d a j ą c y c h
europejskiego k r o j u m a n k i e t y i k o ł n i e r z e . Koszule te są szerokie, w giezce
namarszczane, z a p i n a j ą się na piersi po prawej stronie s z y i . S ą d ł u g i e
do k o l a n l u b nawet dłuższe, o j a k i e ś 15 cm, po bokach rozcięte. Nosi s i ę
j e wypuszczone na spodnie.
Spodnie t y p u s z a r a w a r ó w są z podobnego m a t e r i a ł u j a k koszula;
zdobione są h a f t a m i na mankietach. Serdak—kamizelka (sardyj) jest bo­
gato zdobiona o b r z e ż e n i a m i z g a l o n ó w szychowych i t a k i m i ż obszyciami
czterech kieszeni z e w n ę t r z n y c h . Jako odzież zwierzchnia s ł u ż ą szale—za­
woje w e ł n i a n e , n a r z u t y w e ł n i a n e , w o j ł o k o w e , b i a ł e
z rękawami (któ3 1

:i2

:H

Nowsze koszule zapinają się, tak jak współczesne europejskie, na przedzie,
na środku piersi.
Białe kosej są charakterystyczne dla okręgu Kandahar w Afganistanie. Por.
B. M a r k o w s k i , Die materielle Kultur
des Kabulgebietes,
Leipzig 1932, s. 66.
3 3

�Ryc. 5. Kwetta, mai 1961. Nowszy namiot Powindah. Na pierwszym planie siodła khata i kadziawa
J

Fot, K. Wolski

�POWINDAH,

KOCZOWNICY

Ryc. 6. Bostan, styczeń 1961

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

Ubiory Powindah. Mężczyzna w
białym stroju

375

odświętnym
Fot.

к.

wolski

33

rych się nigdy nie używa), zwane kosej , lub amerykańskie wojskowe
płaszcze z demobilu. Zimą noszą długie baranie kożuchy, zwane postin .
Spotyka się je raczej na szlakach północnych, a nie w Beludżystanie
i Sindzie, gdzie jest cieplej. Kożuchy te nie mają pokrycia. Są wypra­
wiane na kolor żółty. W obrzeżeniach miewają hafty żółtego koloru,
wykonane przędzą bawełnianą lub lacetem.
34

3.1 w i e ś Szikhan, okręg Kwetta — Piszin, 7 I I 1961; por. rysunek bardzo stroj­
nego kosej z haftami obrzeżającymi i na rękawach w Narody Afganistana, [w:]
Narody Pieriedniej Azii. Narody mira, Moskwa 1957, s. 87.
Nazwa postin, określająca kożuch męski, w y s t ę p u j e też na terenie radziec­
kiej Turkmenii. G. P. W a s i 1 i e w a, Itogi roboty turkmienskogo otriada choriezmskoj ekspiedicii za 1948 д., [w:] Archieołogiczeskije
i etnograficzeskije
roboty
choriezmskoj ekspiedicii 1945—1948, Moskwa 1952, s. 449, ryc. 9.
3 1

�KRZYSZTOF

376

Ryc. 7. Bostan, styczeń

WOLSKI

1961. Kobiety Powindah

rzemieślników
Fot.

к.

wolsM

Obuwie Powindah noszą trojakie: skórzane czarne sandały, zwane
capiej , pantofle z z a g i ę t y m i k u górze noskami, zwane kapy, albo buty
z a m e r y k a ń s k i e g o demobilu. Ubodzy Powindah pończoch ani skarpet nie
używają. Bogatsi mają skarpety wyrobu europejskiego.
Pierścienie
noszą m ę ż c z y ź n i na serdecznych i m a ł y c h palcach obu rąk.
3S

3 6

Ubiór kobiecy jest w całości koloru czarnego. Spodnie—szarawary,
koszula długa do kostek, suto marszczona w p o d w y ż s z o n y m stanie
oraz
s z a l — z a w ó j są koloru czarnego.
3 7

3 5

M a r k o w s k i , op. cit., tabl. X X I , dla tych sandałów podaje nazwę z okolic
Kabulu: czepli, zaznaczając, że jest to obuwie górali afgańskich (Bergafghanen),
czyli Patanów, w odróżnieniu od ludności miejskiej Kabulu.
Pierścienie, zw. gutki, b y w a j ą przeważnie srebrne, z dużymi kamieniami
półszlachetnymi z Afganistanu, szlifowanymi półokrągło.
Giezka na przodzie jest bogato zdobiona (grewań)
haftem i okrągłymi naszyciami (różami), zwanymi wotaj, które przyszywa się na narożach pokrytej
haftem powierzchni giezki, a czasem i na ramionach.
3 6

3 7

�KOCZOWNICY A F G A N I S T A N U I

POWINDAH,

PAKISTANU

377

3 8

Koszula—suknia
kobieca zwie się ghagra. Ma ona szerokie r ę k a w y ,
z ozdobionymi haftem mankietami, zw. hule. U dołu sukni przebiega
haftowany szlak. Zimą wkładają kobiety długi watowany chałat. Spodnie
szarawary b y w a j ą dwojakiego kroju. Pierwszy jest analogiczny do kroju
m ę s k i c h portug. Tego typu szarawary noszą też dziewczynki. W drugim
typie w y s t ę p u j ą w ą s k i e nogawki, sięgające od kostek do kolan, w y ż e j
szarawary są fałdziste . W ą s k i e spodnie kobiece b y w a j ą wykonane często
z materiału kolorowego w p o d ł u ż n e pasy czerwone i granatowe. Zasłony
zwanej purdah, czyli burka, koczowniczki nie n o s z ą . Pantofle mają
z p o d g i ę t y m i noskami, suto wyszywane szychem lub (pod w p ł y w e m beludżyskim) kolorową b a w e ł n ą . Bardzo obfita biżuteria, składająca się
z b r a n s o l e t na rękach i nogach, n a s z y j n i k ó w , licznych pierścieni i kol­
c z y k ó w w uszach i nosie, u z u p e ł n i a ubiór.
3 9

4 0

41

4 2

Mężczyźni noszą w ł o s y p r z e w a ż n i e p r z y c i ę t e na w y s o k o ś c i dolnej
części ucha. Kobiety zaplatają w ł o s y nad czołem w liczne drobne war­
koczyki, które n a s t ę p n i e półkolisto upinają po bokach g ł o w y .
4 i

Ciemny kolor odzieży odróżnia Powindah od ludności osiadłej . O d ­
różniają się też ubiorem dzieci, wystrojone wedle afgańskich w y m o g ó w
mody dziecinnej.
Ubiór dzieci podobny jest do ubioru dorosłych z tą jedną różnicą,
że bywa on częściej kolorowy. Dziewczynki mają dokładnie skopiowany
3 8

K . M o s z y ń s k i , Kultura ludowa Słowian, cz. 1: Kultura materialna, K r a ­
ków 1929, s. 448—449, nazywa ten typ koszuli suknią, zaznaczając, że w y s t ę p u j e
on u Słowian wschodnich. Jako ubiór męski S a r m a t ó w widzi się go na pomniku
Trajana w Rzymie. M. T i l k e (Studien zur Entwicklungsgeschichte
des orientali­
schen Kostüms,
Berlin 1923) zna go z Kaukazu i Persji.
Kobiece szarawary mają nogawki u dołu węższe niż męskie i nie posiadają
tak ozdobnych mankietów. Przy spodniach o wąskich nogawkach stosuje się wato­
wanie dolnej części, która dosyć ściśle przylega do łydek.
Szal —• zawój kobiecy w języku pasztu nosi n a z w ę poruni, a w języku urdu
zwie się dupata.
Szerokie metalowe bransolety, przeważnie srebrne, nazywają s i ę bangrij.
Są one do 20 cm szerokie. Dwie części, górna i dolna, są łączone w całej szerokości
zawiaskami.
Grube naszyjniki (przeważnie srebrne), przypominają polskie z wykopalisk
archeologicznych, lecz obficie zdobione nacięciami i graniastymi guzami, zwą się
łożej. Na szyi zawiesza się też amulety (tawiz, czyli tafiz). Są one prostokątne,
skórzane lub srebrne, nieco podobne do beludżyskich (por. H . F i e l d , An Anthro­
pological Reconaissance in West Pakistan, Cambridge 1955, Massachusetts 1959,
ryc. 64). Na szyi często zawiesza się kilka tawiz na sznurze paciorków lub ta­
siemce. Mężczyźni noszą tawiz na tasiemce na szyi lub w skórzanej opasce w o k ó ł
bicepsa prawej ręki.
Mężczyźni Patanie osiedli noszą koszule i spodnie białe. Podobnie ich kobiety,
które wychodząc z domów o k r y w a j ą się długą do ziemi białą zasłoną, zw. purdah
(urdu) lub burka (pasztu).
3 9

4 0

4 1

4 3

4 3

�KRZYSZTOF

WOLSKI

Ryc. 8. Bostan, styczeń 1961. Dziewczynka Powindah haftująca swój
(dziewczynka 9-letnia)
Fot.

grywan
K.

Wolski

strój kobiecy. Jedynie ghagra posiada mniej fałd. Nie noszą też przed
dwunastym rokiem życia pierścionków i zbyt licznych naszyjników.
Grywan dziewczynek jest bogato zdobiony haftem, a wotaj otoczony mu­
szelkami . Spodnie—szarawary noszą mniej fałdziste, a z a w ó j jest prze­
w a ż n i e czarny lub kolorowy, z kwiecistego perkalu. Czasami spotyka s i ę
też spodnie z barwnego perkalu.
Ubiór d z i e w i ę c i o l e t n i e g o chłopca składa s i ę z długiej koszuli kamiz,
m a ł e g o serdaka sardyj,
zawoju patkaj
i czasami pantofli kapy. Z w y 4 4

4 5

'A Wykonawczynią haftów i ozdób sukien bywa przeważnie nosząca je właści­
cielka.
Patkaj bywa wiązana tak jak męska lub znacznie ciaśniej.
i s

�Ryc. 9. Kwetta, maj 1961. Chłopcy w granatowych kamiz w czerwone pasy. sardyj

i patkaj
Fot.

co
к.

Wolski

-a

�KRZYSZTOF

380

WOLSKI

jątkiem sardyj, który jest w i e r n ą kopią m ę s k i e g o , kamiz i patkaj b y w a j ą
kolorowe, z mocnego, b a w e ł n i a n e g o materiału w pasy (z naszywanymi
ozdobami przy grywan i lastima). Kamiz i patkaj b y w a j ą szare lub czarne.
Kamiz sięga do p o ł o w y łydek, a nawet kostek. Starsi chłopcy otrzymują
spodnie. Mniejsi tej części odzieży nie noszą wcale. Małe dzieci ubiera
się w kamiz (koszula) i kapturek. W tym stroju w y s t ę p u j ą n i e m o w l ę t a
i dzieci do lat trzech. Kapturek ozdobiony bywa dwoma wotaj umieszczo­
nymi ponad skronianii dziecka. M i ę d z y wotaj nad c z o ł e m brzeg kapturka
pokrywa s i ę haftem. M a ł y m dziewczynkom daje s i ę naszyjniki i liczne
szklane bransoletki na obie rączki oraz kolczyki. Chłopcy tych ozdób nie
noszą .
W ubiorze kobiet z a c h o w u j ą s i ę nadal tradycyjne formy. Nawet w bi­
żuterii zachowane są jeszcze pradawne wzory, choć tylko w tej dziedzi­
nie można o b s e r w o w a ć w p ł y w europejskiej sztuki. Konserwatyzm kobiet
m u z u ł m a ń s k i c h pozwala n a w y s u n i ę c i e twierdzenia, że d ł u g o jeszcze b ę ­
dzie się z a c h o w y w a ć u nich tradycyjna odzież. Powolne przemiany spo­
łeczne zachodzące w Afganistanie i Pakistanie chyba dopiero w ostatnim
etapie dojdą do k o c z o w n i k ó w i b ę d ą m o g ł y d e c y d u j ą c o w p ł y n ą ć na ich
sposób bytowania.
Opisany p o w y ż e j ubiór Powindah spotkać m o ż n a jeszcze w s p ó ł c z e ś n i e
na szlakach koczowniczych P a t a n ó w w Afganistanie i Pakistanie. Coraz
częściej zanikają poszczególne części tradycyjnej odzieży, g ł ó w n i e w ubio­
rze m ę ż c z y z n , na rzecz kosmopolitycznych ubiorów europejskich.
4 6

I I I . T E R E N Y WĘDRÓWEK

Terenem działalności i w ę d r ó w e k Powindah są wschodnie krańce W y ­
ż y n y Irańskiej i ziemie tym krańcom przyległe.
Corocznie Powindah z t e r e n ó w Afganistanu, zaliczający się do tam­
tejszych P a t a n ó w m ó w i ą c y c h j ę z y k i e m pasztu, w ę d r u j ą przez przełęcze
Gór Sulejmana, g ł ó w n i e przez przełęcz Kodżak (2100 m n.p.m.) w górach
K w a d ż a Amran w pobliżu Czamanu i przez przełęcz Khajber (1030 m
n.p.m.) p o m i ę d z y Dżalalabadem a Peszawarem w Pakistanie.
Te dwa g ł ó w n e szlaki łączą najlepiej prowincje sąsiednich krajów.
Szlak p o ł u d n i o w o - z a c h o d n i łączy afgańskie prowincje Kandahar i F a r a h
przez Spin Baldak, Czaman, przełęcz Kodżak, K w e t t ę w Pakistanie i da­
lej przez Spenzand i przełęcz Bolan (1750 m n.p.m.), Kolpur, Macz, Bibi
Nani, Gokurt, Dadhar i Sibi z Szikarpurem w Sindzie i z terenami nad
dolnym Indusem. Droga do Szikarpuru w X I X wieku nie zawsze była
4 6

Czasami mają tylko m a ł e koliste kolczyki.

�POWINDAH,

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

381

bezpieczna. Na odcinku p o m i ę d z y przełęczą B o l á n a Szikarpurem kara­
wany narażone b y w a ł y na napady wojowniczych plemion beludżskich
Mari i Bugti, a także mniejszych Raisani, Magzi, L a h r i czy Dżamali. Stąd
też w p o ł o w i e X I X wieku w ę d r o w a n o przez Kalat do p o r t ó w Morza
Arabskiego i do Dolnego Sindu. O d g a ł ę z i e n i e przez przełęcz Lak, łączące
K w e t t ę z Mastungiem i Kalatem, nie gra obecnie w a ż n i e j s z e j roli, bowiem
szlak przechodzi przez pustynne tereny B e l u d ż y s t a n u i do komunikacji
z Karaczi prawie nie jest u ż y w a n y . Jest to stara droga zwana Patan
Vat . Wiodła ona dwoma szlakami z Karaczi do Kalatu . Szlaki te roz­
chodziły s i ę w Khuzdar, wschodni ( w ł a ś c i w y Patan Vat) w i ó d ł z Karaczi
doliną rzeki Hab, przez Mahři i Gumbaz do Khuzdar, zachodni zaś z K a ­
raczi przez Uthal, Wiaro, Bela, Tharra, Wad do Khuzdar. J a k sama nazwa
drogi wskazuje, b y ł to szlak Powindah (Patanów). Idąc tym szlakiem
omijali p o ś r e d n i c t w o handlowe k u p c ó w z miasta Szikarpur w p ó ł n o c n y m
S indzie. Omijali też trudną dawniej do przebycia płaską, bezwodną, gli­
niastą p u s t y n i ę Pat p o m i ę d z y Sibi a Dżakobabadem. Na terenie tej pu­
styni jeszcze obecnie Powindah starają s i ę nie przecinać jej w kierunku
p o ł u d n i k o w y m z Sibi do Dżakobabadu, lecz obchodzić zachodnimi k r a ń ­
cami z Dadhar (omijając Sibi) do Bhag i na Mirpur Bibiwari do Usta
Mohammad i Dżakobabadu. Wracając do szlaków ś r o d k o w o - b e l u d ż y s t a ń skich, stwierdzić trzeba, ż e z Mastungu i Kalatu prowadzące drogi do
p o r t ó w Makranu b y ł y zawsze słabiej uczęszczane. Prawie zamarły ten
szlak w dobie obecnej wiedzie od Kalatu do Surab, Dżanżal, Pandżżur
i stąd przez Hoszab do m a k r a ń s k i e g o portu Pasni. Drugie odgałęzienie
tego szlaku prowadzi z Hoszab przez Turbat do Santsar i stąd do G w a daru lub Dżiwani.
4 7

4 8

Druga, s ł a w n a historyczna przełęcz Khajber łączy tereny podnóża
g ó r Koh-i-Baba i K a b u l w Afganistanie z P e n d ż a b e m . Szlak ten dochodzi
do Rawalpindi, obecnej stolicy Pakistanu, do Gudżrat, do Lahore. Obecnie
Lahore jest najdalszym punktem tego w a ż n e g o szlaku, lecz jeszcze przed
podziałem Indii, w roku 1947, dochodzono t ę d y do wielkich nizin Hindustanu i do e m p o r i ó w handlowych delty Gangesu i Bramaputry. Szlakiem
tym karawany Powindah docierały aż do Kalkuty. B y ł to bardzo ruchli­
w y i uczęszczany szlak ze w z g l ę d u na dogodne warunki terenowe. P u ­
stynie nie utrudniały tutaj komunikacji. Jedynie p o w a ż n i e j s z e niebez4 7

Odnośnie do dawnego Patan Vat (Szlaku Patanów) trzeba zaznaczyć, iż obecnie
rząd pakistański planuje przeprowadzenie tędy z Karaczi przez Bela, Wad, Khuzdar,
i Kalat do Kwetty autostrady omijającej Sind (znaczne skrócenie trasy przejazdu).
' Od s c h y ł k u X I X wieku datuje s i ę upadek Kalatu. Uspokojenie zaplecza
przełęczy Bolan w y l u d n i ł o szlak Patan Vat. Linia kolejowa odebrała ruch osobowy.
Z kilkunastu tysięcy ludności (szacunkowo) Kalat w roku 1Г51 spadł do 2009 głów
^Pakistan Statistical Yearbook, 1957, s. 21).
,8

�KRZYSZTOF

382

WOLSKI

p i e c z e ń s t w a groziły na odcinku p o m i ę d z y Peszawarem i D ż a l a l a b a d e m
od napaści rozbójniczych plemion patańskich Afridich, Mohmand i Orakzai. Szlaku tego strzegły w górach twierdze Landi Kotal, Dżamrud, P e szawar i Attok. Na tym szlaku, w odróżnieniu od poprzednich, odgry­
w a j ą bardzo poważną rolę w o ł y jako siła pociągowa. Nie wykorzystuje s i ę
tu w o ł ó w jako zwierząt jucznych, lecz jako pociągowych, z a p r z ę g n i ę t y c h
do olbrzymich w o z ó w transportowych. Karawany tych w o z ó w , ciągnię­
tych przez w o ł y , są charakterystycznym widokiem na drogach P e n d ż a b u .
Przy transporcie praktykuje się tutaj przewozy nocne, zaś upalne dnie
przeznacza się na odpoczynek dla zwierząt i ludzi. Transportem tym nie
zajmują się Powindah, którzy najchętniej u ż y w a j ą jucznych w i e l b ł ą d ó w .
Pomniejsze przełęcze i szlaki mają tylko lokalne znaczenie, są one
bowiem w y ż e j położone i trudniej dostępne . Przełęcz Pajwar (na wys.
2600 m n.p.m.) w górach Sefid-Koh łączy przez Pajwarkotal afgański
Gardez i K a b u l z Paraczinarem i Kohatem w Pakistanie . Drobne prze­
łęcze łączą tereny afgańskich prowincji Paktia i Ghazni z sąsiednimi
górskimi ziemiami Pakistanu. Jedna z w a ż n i e j s z y c h tutaj dróg to trzystokilometrowy szlak z Kalat-i-Ghilzai w Afganistanie przez słabiej u c z ę s z ­
czaną obecnie przełęcz Gomal (wysoko położona i m a ł o bezpieczna) do
Fort Sandeman w Pakistanie, a także do Dera Ismail K h a n . Dawniej tym
szlakiem z Dera Ismail K h a n do Ghazni szedł znaczny handel indyjski,
utrzymywany g ł ó w n i e przez Powindah. Szlak ten biegł w z d ł u ż koryta
rzeki G o m a l .
Charakterystyczne jest obecnie, ż e Powindah u s u w a j ą się coraz bar­
dziej na ustronne szlaki, na m a ł o i słabo uczęszczane boczne drogi. Daje
się to o b s e r w o w a ć tak w rejonach nadgranicznych, jak i w e w n ą t r z k r a j u ,
gdzie na mniejszych rynkach, przy mniejszej podaży łatwiej im zbyć s w ó j
j a k o ś c i o w o nie najlepszy towar.
W ostatnim dziesięcioleciu dają się także o b s e r w o w a ć zmiany miejsc
przechodu na przełęczach Gór Sulejmana. Ograniczenia handlu Powindah,
po roku 1950 w Afganistanie
i nieco później w Pakistanie, m i a ł y
z w i ę k s z y ć dochody celne obu p a ń s t w w handlu oficjalnym. W w y n i k u
zamknięcia g ł ó w n y c h szlaków barierami celnymi Powindah przechodzą
obecnie ścieżkami granicznych gór, których praktycznie nikt nie jest
w stanie ustrzec w tych dzikich pustynnych stronach. Powindah prak­
t y k u j ą t e ż inne sposoby w porozumieniu z nadgranicznymi sardarami
4 9

5 0

5 1

52

4 9

Stanowią za to idealne tereny dla przemytu.
Gardez ma też połączenie przez Matun z Thal i Kohatem w Pakistanie.
Po obu stronach granicy na tym szlaku, w pobliżu przełęczy Gomal, ma swe
siedziby i ziemię plemię Sulejman-Khil, z którego zawsze rekrutowało się spare*
Powindah.
Por. H u m l u m, ba géogra.phie..., s. 344.
5 0

5 1

�POWINDAH.

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

383

(naczelnikami szczepów). Przerzucają mianowicie towary w w i ę k s z y c h
partiach przez granicę, składając je u sardara. G ł ó w n y zaś tabor z kobie­
tami i dziećmi przebywa granicę na wielkim szlaku, w i o z ą c towary w m i ­
nimalnej ilości i nie podlegające cłu. Potem dopiero do któregoś rozbi­
tego obozu dowozi się przemycony towar z meliny u sardara .
W zasięgach w ę d r ó w e k również następują pewne zmiany. Przed po­
działem b. Indii Brytyjskich w r. 1947, Powindah zapuszczali się daleko
w głąb ziem indyjskich. Obecnie ograniczają się raczej do t e r e n ó w P a ­
kistanu . Grają tu r ó w n i e ż p e w n ą i nawet znaczną rolę w z g l ę d y religij­
ne, Powindah bowiem są m u z u ł m a n a m i i na terenie Indii nie m o g ą ocze­
k i w a ć ż y c z l i w e g o przyjęcia.
W Pakistanie Powindah docierają wszędzie, nawet do odległego Dol­
nego Sindu, omijają jedynie p o ł u d n i o w y i zachodni B e l u d ż y s t a n , ze
w z g l ę d u na jego ubogi, pustynny, bardzo biedny i n i e g o ś c i n n y charakter.
Powindah handlarze pozostają na obczyźnie dłużej niż pasterze, g d y ż
nie m u s z ą się stosować do potrzeb trzód . Szlaki ich w ę d r ó w e k są nie­
stałe. Niekoniecznie co roku przechodzą przez te same miejscowości. G d y
napotykają gdzieś trudności, w n a s t ę p n y c h latach omijają to miejsce.
Powindah, jak wszyscy koczownicy, czują się ludźmi niezmiernie
wolnymi, swobodnymi. Nie chcą uznawać nad sobą jakiejkolwiek w ł a d z y ,
która by mogła w n o s i ć choć cień p r z y m u s u . Z p o k ł o n e m do swoich
sardarów jeżdżą tylko raz na kilka lat. Sardarowie ich reprezentują zwy­
kle osiadłą część plemienia, choć na bardziej nieurodzajnych terenach
także koczują.
Koczownicy ci związani są ściśle ze swymi malikami , to jest drob­
nymi naczelnikami, zazwyczaj koczującymi razem ze swymi w s p ó ł r o dowcami. Malikowie i sardarowie Powindah nie są bogaci (inaczej niż
u plemion osiadłych). W rękach ich skupiają się wszystkie informacje
potrzebne szczepowi, oni nawiązują kontakty w e w n ę t r z plemienia. Pia­
stują r ó w n i e ż w ł a d z ę sądowniczą. Niekiedy też organizują w ę d r ó w k i ko53

5 4

5 5

56

51

5 3

Gdy w marcu 1961 r. byłem w jednym takim punkcie koło Qila Saifullach,
w okręgu Zhob w Pakistanie, zaproponowano mi wycieczkę z przemytnikami do
Kabulu.
Wg informacji Hadżiego Hafizullaha Khana Aczakzei molika Gulistanu.
Jeszcze z końcem kwietnia i w maju spotykałem w okręgu Nawabszach
W Sindzie Powindah kupców, ciągnących ze swymi wielbłądami po drogach i ścież­
kach kraju.
Powindah z plemienia Slemankhil zapytany o siedzibę swego ¡tardara odpo­
wiedział, że nie ma sardara. Na uwagę, ż e jak nie ma sardara, to nie jest Slemanhil,
tylko bezplemiennym wyrzutkiem, odpowiedział, iż sardar mieszka pod Kabulem
i nie koczuje.
Malik (słowo pochodzenia arabskiego), zarządca, naczelnik szczepowy, niższy
w randze od sardara. Często też tylko naczelnik (dziedziczny) we wsi patańskiej.
5/1

Ъо

5 0

57

�KRZYSZTOF

384

WOLSKI

c z o w n i k ó w . Ich o b o w i ą z k i e m jest opieka nad chorymi, starcami, siero­
tami i wdowami, które nie posiadają bliższej rodziny.
Do przybycia z p o k ł o n e m do sardara skłania Powindah konieczność
w c i ą g n i ę c i a nowo urodzonych chłopców do plemiennych rejestrów sardarskich.
I V . ZAJĘCIA P O W I N D A H

Jeżeli się będzie s k ł o n n y m przyjąć szerokie znaczenie, jakie obecnie
posiada nazwa Powindah, n a l e ż y m ó w i ć o zajęciach Powindah, a nie o ich
zajęciu.
Określając wyrazem Powindah wszystkich k o c z o w n i k ó w patańskich,
będzie ich trzeba podzielić na kilka specjalizujących s i ę grup.
Wśród n o m a d ó w afgańskich w ę d r u j ą na z i m ę do Sindu ze swymi
wielbłądami, osłami, owcami i kozami patańscy p a s t e r z e .
Przy
przejściu granicy z Afganistanem składają w ł a d z o m pakistańskim opłatę
w w y s o k o ś c i 4 anna od owcy lub kozy . Pasterze mają stałe szlaki w ę ­
drówek. S t a ł y m i są też i ich zajęcia, tj. wypas trzód i wynajmowanie
się m ę ż c z y z n do robót polnych z w i e l b ł ą d a m i i osłami. Kobiety zajmują
się w tym czasie przygotowywaniem posiłków, praniem, naprawianiem
lub ozdabianiem odzieży albo produkcją k i l i m ó w na l e ż ą c y c h przeno­
ś n y c h warsztatach. I n n y m zajęciom oddają się pasterze tylko ubocznie.
Wędrują ze swoimi trzodami d o s y ć wolno. A b y nie m ę c z y ć zbytnio
z w i e r z ą t , nie robią dłuższych m a r s z ó w niż około 15 k m na dzień.
5 8

5 9

6 0

Przejście tych pasterzy przez przełęcz Bolan odbywa się często
tradycyjnymi szlakami. Koczownicy omijają n o w ą asfaltowaną szosę,
ciągnąc ze swymi trzodami dawnymi ścieżkami, których obecnie nie
u ż y w a się. Wąską ścieżką u podnóża skał idą sznurkiem wielbłądy, przy
nich plączą się m ł o d e sztuki (przy wiosennym powrocie z Sindu), zw.
dżiongej
(wielbłądziątko), p r z y w i ą z a n e sznurkami z koziej w e ł n y do ogo­
n ó w lub n ó g matek. Obok, mniej u p o r z ą d k o w a n y m szeregiem maszerują
o b ł a d o w a n e osiołki. Na osłach jadą dzieci, czasami m a ł e jagnięta i koźlęta,
a trafia się, że i kury.
Osobno, ł a w ą lub drobnymi grupkami, w ę d r u j ą kozy, bardziej zwartą
grupą owce z.podrastającym p r z y c h ó w k i e m urodzonym w Sindzie. Z w i e ­
rzęta te idą dnem rzeki Bolan, tuż ponad w o d ą słabo sączącą się po
5 8

Pasterzy tych określa się w Afganistanie nazwą moldar.
4 anny równają się 0,25 rupii pakistańskiej. Jest to opłata stosunkowo
wysoka.
Ludność osiadła mówiąc o Powindah pasterzach stale podkreśla ich przy­
wiązanie do swoich zwierząt. Słyszałem nawet takie określenie, iż Powindah ko­
chają swoje zwierzęta tak jak swoje dzieci.
6 9

6 0

�POWINDAH,

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

385

Ryc. 10. Bostan, styczeń 1961. Powindah rzemieślnik w sandałach
Fot.

capiej
K.

Wolaki

szutrowym dnie. Trzoda ta goniona jest przez c h ł o p c ó w — p o d r o s t k ó w lub
mężczyzn.
Dalszą p o w a ż n ą grupą w ś r ó d patańskich k o c z o w n i k ó w odwiedzających
corocznie wschodni i p ó ł n o c n o - w s c h o d n i B e l u d ż y s t a n oraz Sind są r z e ­
m i e ś l n i c y , specjaliści od robót wodno-kanalizacyjnych. C i bądź od­
bijają od grupy swych krewnych pasterzy i podróżują osobno, bądź po­
dążają wraz z nimi starym szlakiem odwiecznej w ę d r ó w k i . W określo­
nych miejscowościach w y n a j m u j ą się do pracy przy czyszczeniu karezów , zakładaniu (kopaniu) nowych karezów w Beludżystanie, czyszcze6 1

6 1

Karez, kanał podziemny łączący cały szereg studzien ciągnących się od
podnóża skał w kierunku niższego dna doliny, coraz płytszych, i w końcu wypro­
wadzający w o d ę m a ł y m strumykiem na powierzchnię terenu.
25 - Etnogralia Polska T. V I I

�KRZYSZTOF

386

WOLSKI

niu k a n a ł ó w n a w a d n i a j ą c y c h w Sindzie lub czyszczeniu albo kopaniu
nowych Rhat (nazwa w j ę z y k u brohui), Rahat (nazwa w j ę z y k u urdu),
czyli szerokich studzien z k o ł o w r o t e m czerpiącym w o d ę , a poruszanym
za pomocą kieratu ciągnionego przez w i e l b ł ą d y czy też w o ł y . R z e m i e ś l ­
nicy drobnymi grupami w y n a j m u j ą się do pracy w ł a ś c i c i e l o m urządzeń
nawadniających. Zamieszkują wtedy u zamindarów .
G d y zatrzymują
się dłużej, wraz z nimi pozostają też ich ż o n y i dzieci, a nawet posiadane
zwierzęta. Wynagrodzenie o t r z y m u j ą w g o t ó w c e i w n a t u r z e .
W ł a ś c i w i Powindah to k u p c y . Znaczenie gospodarcze tego handlu
i m o ż l i w o ś c i tych k u p c ó w dawno n a l e ż y c i e oceniano, a graniczne placówki
celne dostarczały materiałów statystycznych .
Wprawdzie kupcami s ą t e ż pasterze, lecz ci, zbyt uzależnieni od swych
licznych trzód, mają mniejszy zasięg w ę d r ó w e k , a także ich nastawienie
gospodarcze nie jest skierowane w y ł ą c z n i e na handel.
W roku 1931 obliczano ilość Powindah k u p c ó w na około 20 000 głów.
P o ł o w a z tej liczby docierała do Sindu i P e n d ż a b u . W ostatnich latach
Powindah k u p c ó w , w ę d r u j ą c y c h po ziemiach zachodniego Pakistanu, b y ł o
prawdopodobnie nieco w i ę c e j .
K u p c y posiadający jedynie w i e l b ł ą d y docierają najdalej w swych
w ę d r ó w k a c h , do serca Indii, a obecnie w Pakistanie aż do Dolnego Sindu,
w okolice Hajdarabadu, Tatty i Karaczi, nie m ó w i ą c już o Multanie,
Lahore czy Rawalpindi w Pendżabie. B y w a i tak, ż e pewne rodziny za­
t r z y m u j ą s i ę w r ó ż n y c h osadach na szlaku w ę d r ó w k i i tam pozostają aż
do powrotu reszty k a r a w a n y . Wiosną wracają z karawaną do Afgani­
stanu.
62

63

6 4

6 5

6 6

67

6 3

Zamindar, właściciel ziemi (nazwa w językach pasztu d urdu od perskiego
zamin — gleba, ziemia użyteczna rolniczo).
Zamindar Abdul Aziz K h a n Panezai w Bostan, na północ od Kwetty, obli­
czał, iż yard wykopanego karezu kosztował w roku 1959 około 40 rupii pakistań­
skich (relacja ok. 5 rupii = 1 dolar USA).
K u p c ó w tych K . Ferdinand określa nazwą tedżar, którą zna ze wschodniego
Afganistanu, wspominając, i ż wędrują oni na tereny Pakistanu i Indii. Por.
H u m l u m , La géographie...,
s. 285.
Np. plemię Lohani, oddające się w całości i zupełności koczowniczemu
handlowi z Indiami, lato spędzało w Afganistanie a zimę w Indiach. W roku
1836 zarejestrowano 5140 wielbłądów, własności Lohani, przenoszących towary
przez granicę. 40 000 wielbłądów tego plemienia przeszło granicę dźwigając tylko
namioty i bagaże (a zapewne też ukryte towary). La structure économique
de
VAfghanistan, Societě d'Etudes et d' Informations éoonomiques, Paris 1932, s. 23.
Spate O. H. K. India and Pakistan. A General and Regional
Geography,
London 1954, s. 427.
Powody zatrzymania się bywają różne: doraźny zarobek, wykonanie jakiejś
pracy rzemieślniczej, a często porody kobiet. Zatrzymują się wtedy Powindah
w prywatnych karawanserajach, należących do różnych zamindarów.
W swoich
6 3

6 4

6 5

6 6

6 7

�POWINDAH,

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

387

Trzeba zaznaczyć, że kupcy ci odwiedzają raczej ustronne miejsco­
wości, m a ł e bazary poza g ł ó w n y m i szlakami, wsie i niewielkie osady nie
posiadające w ł a s n y c h ośrodków handlowych .
Do charakterystyki Powindah kupca n a l e ż y rys znamienny: brak po­
czucia wartości czasu. Wydaje się, jakby Powindah czas m i e r z y ł powol­
nym krokiem w i e l b ł ą d ó w . Nie efektywny czas, lecz nasycenie skromnego
r y n k u zbytu jest dla niego miarą p o s t ę p o w a n i a i s y g n a ł e m n a k a z u j ą c y m
p o d j ę c i e dalszej w ę d r ó w k i , w której nigdy s i ę nie spieszy. Jedynie u L o ­
hani, w ę d r u j ą c y c h na wielkim szlaku K a b u l — Peszawar, m o ż n a obser­
w o w a ć pewien pośpiech, spowodowany podażą i popytem na towary sezo­
nowo aktualne .
Często Powindah w drodze w y n a j m u j ą się do transportu. Nawet obok
s z l a k ó w kolejowych i samochodowych taniością swych u s ł u g potrafią
k o n k u r o w a ć z nowoczesnymi środkami l o k o m o c j i .
Po ostatnich utrudnieniach tak granicznych, jak w e w n ę t r z n o h a n d l o w y c h w Afganistanie i Pakistanie oraz zakazach handlu i przewozu pew­
nych t o w a r ó w (np. narkotyki) zaczął się specjalnie opłacać przemyt gra­
niczny. Powindah mieli wrodzone skłonności i najlepsze warunki do za­
jęcia się przemytnictwem , co też skwapliwie czynią.
P o ś r e d n i c t w o Powindah i nadgranicznych sardarów
zapełnia przemy­
canymi towarami bazary Peszawaru, Kohatu, Fort Sandeman, K w e t t y
i Sibi.
6 8

6 9

70

71

V. T E C H N I K A H A N D L O W A P O W I N D A H

Znajomość rynku i jego chłonności, specjalnie rynku m a ł e g o , ubogiego,
wiejskiego, zaliczać można do tajemnic zawodowych w ę d r o w n y c h han­
dlarzy.
namiotach trzymają wtedy swoje zwierzęta, które w danej chwili z nimi razem
odłączyły się od karawany.
Takich kupców-kramarzy spotkałem w Rodżan-Dżamali w okręgu Nazirabad we wschodnim Beludżystanie (w pobliżu Dżakobabadu) w marcu 1961 r.
Zatrzymali się w karawanseraju mira Dżafar Khana Dżamali i tam rozprzedawali swe towary, wyroby afgańskie oraz wszelkiego rodzaju galanterię i pasman­
terię.
Takimi towarami są skóry, wełna surowa, kożuchy, suszone owoce z Afga­
nistanu, a ryż, pszenica, wyroby b a w e ł n i a n e i herbata z Pakistanu.
Np. w obrębie przełęczy Bolan biorą często towary od kupców z Sibi lub
Dadhar i przewożą je do Kwetty. Oczywiście wtedy, gdy mają wolne wielbłądy
transportowe. Dla Europejczyków są to środki transportu zbyt powolne.
Przemycają też z Afganistanu do Pakistanu i vice versa wszystkie m o ż l i w e
towary. G ł ó w n i e rzeczy z amerykańskich d a r ó w oraz towary rosyjskie, a także
polskie. Najczęściej jednak starzyznę.
6 8

6 9

7 0

7 1

�KRZYSZTOF

388

WOLSKI

Łatwość przerzucania się z miejsca na miejsce daje możność opłacal­
nego zaopatrzenia rynku, na k t ó r y m popyt jest nikły, a podaży nie ma
wcale. Zbyt towaru Powindah u m o ż l i w i a fakt, że ci kupcy przyjąć są go­
towi zapłatę za towar w części w pieniądzu, a w części w naturze, w su­
rowcach czy półfabrykatach (np. motki włóczki), a także w ż y w n o ś c i dla
siebie i swych zwierząt.
P o w y ż s z e cechy handlu Powindah u m o ż l i w i a j ą im w e g e t a c j ę pomimo
utrudnień, z jakimi jako koczownicy spotykają s i ę w Afganistanie, a spe­
cjalnie w P a k i s t a n i e .
7Z

Towary Powindah są różne. Zależy to od kierunku szlaku. Z Afga­
nistanu wiozą dywany, rzadziej kilimy, skóry wyprawione i surowe, futra,
k o ż u c h y , skórki karakułów, w e ł n ę o w c z ą i wielbłądzią, wyroby b a w e ł ­
niane, z Kandaharu czapki, wyroby miedziane z Ghazni, suszone owoce
(rodzynki kandaharskie kisz-misz),
suszone śliwki i morele, suszone
morwy , m i g d a ł y , orzechy włoskie, orzeszki pistacji (Pistacia vera), k a ­
mienie szlachetne i p ó ł s z l a c h e t n e , biżuterię srebrną i posrebrzaną
z Czarikaru (na p ó ł n o c od Kabulu) oraz cały liczny zestaw drobnych to­
w a r ó w nabywanych w Afganistanie, a dających się sprzedać i pożąda­
nych w Pakistanie .
7 3

74

7 5

Wśród licznych t o w a r ó w p r z e w o ż o n y c h przez Powindah z Afgani­
stanu trzeba b ę d z i e jeszcze w y m i e n i ć m u z u ł m a ń s k i e różańce tazbi ze s ł o ninowca. Tazbi sprowadzane są z Kandaharu, który s ł y n i e z tych w y ­
robów jubilerskich .
7 6

W powrotnej drodze z Pakistanu Powindah wiozą w i o s n ą do Afgani­
stanu materiały b a w e ł n i a n e , herbatę, cukier, owoce suszone (orzechy

7 2

Ostatnio tak władze afgańskie, jak i pakistańskie postanowiły osiedlić na roli
choć cześć swoich nomadów.
Suszone morwy przemielone na żarnach wraz z mąką służą na terenach
patańskich do wyrobu ciastek zwanym talkhan.
Przewożone s ą kamienie oszlifowane z grubsza półokrągło. Lapis-lazuli
z Pamiru i Badakszanu, rubiny z Dżagdaliku na w s c h ó d od Kabulu i z okolic
Kandaharu, beryle — akwamaryny z Nuristanu (czyli Kafiristanu), turmaliny
z Hindukuszu, ametysty z gór Szah Maksud koło Kandaharu, liczne kryształy
górskie z Gór Sulejmana i Koh-Baba oraz karneole, krwawniki, agaty, turkusy,
granaty, jadeity (zielone, rnleczno-przejrzyste) i opale.
Trzeba tu zaznaczyć, ż e między tym poważną rolę obecnie grają towary
rosyjskie. Trafia s i ę w bagażach i opium, jeden ze znanych produktów Afganistanu,
ścigany przez policję pakistańską. Opium przewożą przy sobie przeważnie kobiety,
nie podlegające rewizji osobistej.
Por. B . M a r k o w s k i , Die materielle Kultur des Kabulgebietes,
Lipsk
1932, s. 73. Najcenniejsze tazbi wyrabiane są z bursztynu, który jest na Wschodzie
surowcem droższym od złota.
7 3

7 4

7 5

7 8

�POWINDAH.

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

1

PAKISTANU

389

г

Ryc. 11. Przejście Powindah szosą pod Sibi w Beludżystanie w 1961 r.
Fot.

K.

Wolski

kokosowe i daktyle makrańskie), ryż, korzenie (ilaiczi, czyli
kardamoń),
rzadziej odzież (serdaki z Kwetty) lub obuwie (pantofle haftowane zło­
tem — z Mul tanu) oraz różne drobne towary nadające się do zbycia
w drodze powrotnej lub w rodzinnych stronach.
Powindah są prawie stale w drodze, bowiem nieliczne postoje nie
p r z e r y w a j ą nigdy w ę d r ó w k i na czas dłuższy. Na wszystkich szlakach
m o ż n a spotkać karawany. Szeregiem idą w i e l b ł ą d y . Do ogona w i e l b ł ą d a
przodownika p r z y w i ą z a n y jest mocny sznur z koziej w e ł n y (często ozdo­
biony pomponami), zwany mahar, p r o w a d z ą c y do kołka przebitego przez
nozdrza
n a s t ę p n e g o wielbłąda. Tak połączony łańcuch karawany w i e l ­
b ł ą d ó w bywa zazwyczaj prowadzony przez m ę ż c z y z n ę lub chłopca idą­
cego przed w i e l b ł ą d e m przodownikiem. Pierwszy i ostatni z w i e l b ł ą d ó w
karawany mają na szyjach metalowe dzwonki (zwane grandżioune),
aby
w nocy d a w a ł y znać o idącej karawanie. Wielbłąd przodownik bywa też
kierowany przez c z ł o w i e k a siedzącego na nim.
7 7

Na w i e l b ł ą d a c h jedzie rodzina koczownika, jego mienie i towary. Wiel-

Kołek ten zwie się w języku pasztu

nathyj.

�392

KRZYSZTOF

WOLSKI

Mleka dostarcza w ł a s n a trzoda: kozy, owce, a nawet wielbłądzice.
M i ę s a — k o z y i owce. Tłuszcz s p o ż y w a j ą Powindah p r z e w a ż n i e z w i e r z ę c y
(masło
wtedy, gdy posiadają w i ę k s z ą ilość z w i e r z ą t hodowlanych).
Tłuszcze roślinne (olej) n a b y w a j ą u ludności osiadłej. Z nabiału często
spożywają krut, to jest wysuszony ser z maślanki. Z jarzyn najczęściej
marchew i rzepę, nabywane u ludności osiadłej. Dziki czosnek i rabar­
bar mają uzbierany w i o s n ą w stepie.
Powindah — kupcy nie posiadający trzód i k o c z u j ą c y spieszniej zaku­
pują ż y w n o ś ć u ludności o s i a d ł e j . Psy lub pies
pozostają przy na­
miocie, także d z i e c i pozostają na miejscu.
Na drugi dzień po zatrzymaniu się Powindah oferują na bazarze lub
rzadziej po d o m a c h
swoje towary oraz usługi transportowe swoich
zwierząt. Na postojach zatrzymują się zwykle po kilka dni. Wielbłądy
zarabiają na siebie i swoich właścicieli, a dochody handlowe są zyskami
dodatkowymi.
8 4

8 5

8 6

87

88

VI. UWAGI

KOÑCOWE

Koczownictwo powoli zanika nawet na stepach A z j i Centralnej. Na
szlakach mniej się j u ż widuje Powindah. Nie tylko jest ich mniej, lecz
są już inni. Porzucają c z ę ś c i o w o s w ó j dawny ubiór, zaczynają nosić
części u b i o r ó w europejskich, zatracają s w ó j charakterystyczny w y g l ą d .
P o w a ż n i e utrudniają i m handel rozsiane stosunkowo g ę s t o celne punkty
kontrolne. Na b e l u d ż y s t a ń s k i m szlaku w y s t ę p u j ą takie p l a c ó w k i k i l k a ­
krotnie. W Spin Baldak znajduje się afgański posterunek celno-graodbywa s i ę w ten sposób, że m ą k ę zarabia s i ę wodą i miesi na płachcie worka,
następnie formuje się d u ż e placki przez rozklepywanie i rozciąganie. Rozgrzane
w ognisku kamienie wyjmuje się z ogniska, oblepia ciastem placka i przysuwa
do ognia. Ciasto wypieka się słabo od gorąca kamienia, a silnie (często przypala)
od strony ognia. Sposób ten jest bardzo wygodny, bowiem w góry zabiera się
tylko mąkę.
Masło (raraka) wyrabia się przez kolebanie w worze z koziej skóry (gudij),
powieszonym na sznurach z koziej w e ł n y na trójnogu z żerdek (derbalej).
Tak postępują np. Lohani, podróżujący szybciej z towarami. C i Powindah
doceniają znaczenie szybkości obrotu.
Powindah miewają też ładne psy, płoworude, mocno zbudowane. Są one
cenione jako stróże. Przeważnie psy Powindah są mieszańcami.
Charakterystyczne jest, ż e dzieci Powindah nie zajmują się żebractwem,
w odróżnieniu od dzieci Khanabadusz (innych k o c z o w n i k ó w pakistańskich).
Handel Powindah jest handlem w ę d r o w n y m , ale nie domokrążnym. Miejscem
sprzedaży t o w a r ó w Powindah jest bazar (rynek) miejscowości, w której s i ę za­
trzymano, lub obóz rozbity przez koczowników.
8 4

8 5

8(1

8 7

8 8

8 3

Pasterze, oddalający s i ę ze swymi trzodami w góry, nie zabierają nararaj.
Wypiek placków z pszennej razowej mąki (przyniesionej wraz z solą w worku)

�POWINDAH,

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

393

niczny, w Czaman podobny pakistański, w drodze do Kwetty lotne
straże, a przed wjazdem do K w e t t y od północnej strony posterunek
celny, r e w i d u j ą c y p r z y b y w a j ą c y c h (na wszelkich środkach lokomocji),
za K w e t t ą od strony p o ł u d n i o w e j w Sariabad znowu placówka celników.
Utrudnienia celne po roku 1950 s k i e r o w a ł y Powindah na drogę prze­
mytnictwa. W razie złapania idą pod sąd jako przestępcy. Pogorszenie
się s t o s u n k ó w m i ę d z y Afganistanem a Pakistanem na tle zatargu
o P a s z t u n i s t a n od roku 1958 jeszcze bardziej zaogniło stan rzeczy.
Powindah obok p r z e s t ę p s t w graniczno-celnych i paszportowych zaczęli
b y ć posądzani też o szpiegostwo. B o ć przecież byli obywatelami Afgani­
stanu nie zawsze legalnie p r z e b y w a j ą c y m i na terenie Pakistanu.
Chociaż oficjalnie rządy nie w y s t ą p i ł y otwarcie przeciw nomadyzmowi, to jednak c z ę ś c i o w e m u ograniczeniu uległo koczownictwo patańskie w P a k i s t a n i e oraz handel Powindah. W n i e k t ó r y c h dziedzinach nie
odczuwa się tego ograniczenia handlu, a tym, co s i ę dzieje w m a ł y c h
wsiach i osadach, nikt specjalnie s i ę nie interesuje. Jednak w pewnych
branżach odczuwa się wybitne braki spowodowane tym ograniczeniem,
np. w handlu klejnotami i kamieniami szlachetnymi panuje pewien
zastój , a na rynku brak najpopularniejszych kamieni z Afganistanu.
89

90

9 1

R e a s u m u j ą c całość tych uwag powrócić trzeba do stwierdzenia, że
odwieczny ruch n o m a d ó w m i ę d z y pogórzem irańskim a doliną Indusu
ulega ograniczeniu, a m o ż e nawet częściowej likwidacji. B y ć może, że
j e s t e ś m y ś w i a d k a m i ograniczenia i zahamowania od t y s i ę c y lat t r w a j ą ­
cego p ę d u ludności z Iranu w kierunku Indii.

8 9

The Pakhtunistan
Problem and the Present Relations between
Afghanistan
and Pakistan, London, Press and Informations Section of the Royal Afghan
Embassy; F r a n k D. S., Pakhtunistan.
Disputed Disposition of a
Tribal-land,
„The Middle East Journal", Washington t. V I : 1952, s. 49—69.
Jeden z moich korespondentów, Malikzada Ghulam-Nabi Aczakzai doniósł
mi w kwietniu 1962 г., że przed sześcioma miesiącami został wydany zakaz w s t ę p u
do Pakistanu dla Powindah i ich trzód, wskutek tego w i o s n ą 1962 było ich bardzo
niewielu w Pakistanie, a ci nieliczni szybko wędrowali z powrotem do Afganistanu.
Np. w Kwetcie w roku 1960 i 1961 d a w a ł się odczuwać brak kamieni szla­
chetnych i półszlachetnych, a kupcy-jubilerzy w y r a ź n i e stwierdzali, że ten brak
jest spowodowany niedowiezieniem ich z Kabulu.
9 0

9 1

�394

KRZYSZTOF

WOLSKI

Krzysztof Wolski
POWINDAH — T H E P A T A N NOMADS O F A F G H A N I S T A N
AND P A K I S T A N
Summary
The author of this sketch had an opportunity — while staying in Pakistan
from December 1960 to the half of 1961 — of collecting materials concerning the
life of Powindah, watching these nomads in Baluchistan, Punjab, Bahawalpur
and Sind, along their main tracts leading from Afghanistan through the Kodjak
Pass, Quetta and the Bolan Pass to Sind as well as along the less frequented
tract through the Khyber Pass between Kabul and Peshawar.
Remarks concerning the Powindah are marginally scattered in literature
referring to the area of Afghanistan, Pakistan and India (N. Perrin, H . B . Lumsden, C. M. Mac Gregor, J . A. Robinson, P. Sykes, M. Ahmad, K . Davis, M. G. P i kulin, M. Elphinstone, O. von Niedemayer, W. K . Fraser-Tytler, D . N. Wilber,
O. Caroe, J . Humlum), often without mentioning them by name. Only once has
this problem been dealt with exhaustively (by R. B . Rai Jamiat), but his book,
published in Quetta in 1922 is now a rare library item. There is not even one
short monograph on them in Polish. This sketch is therefore intended to fill up
this gap.
The name "powindah", given originally to the Patan transport workers, co­
vers nowadays also other groups of these nomads. The word itself is of the
Persian origin. The Persian word "parvendah", meaning literally "a bag with goods",
appears in Afghanistan as "powindah", and in Pakistan as "powindah". While
denoting the wandering salesman, it is also given to all Patan nomads from
Afghanistan, coming to Pakistan for winter, regardless of their trade or temporary
occupation.
Powindah come mainly from the Patan tribe Ghilzai, living i n the area
between Koh-i-Baba mountains on the north and the Suleiman Mountains on the
south, bordering with the Pakistan resident tribes Durrani-Achaksai and Kakar.
The area occupied by the Ghilzai tribe reaches the borders of the Afghan province
on the west and the town of Gardez on the east, bordering with the territory of
Suleiman and Waziri tribes; on the Northeast the Ghilzai area reaches over Ghazni
to Safed Koh mountains, bordering with lands of the Afridi and Mangal tribes,
Powindah merchants descend also from the other Patan tribes.
Three professional groups can be distinguished here: a) merchants, b) shep­
herds, c) artisans. Merchants were always the richest. They introduced a l l novelties
borrowed from the neighbouring nations, e. g. light Indian linen tents instead of
the former large barrel-like tents with black doors of goat wool. These merchants
specialized also in cattle breeding, taking dromaders as transport animals in their
trade journeys, leaving even goats, their milk-suppliers, behind, because of
hurry.
Powindah were often used for transporting goods by merchants from Shikarpur, Sukkur, Tatta, Kandahar, Herat, Kabul, Peshawar, Lahore or Multan. Through
their hands as agents or transport workers passed goods from Eastern Europe and
West Asia on their way to the East, and — conversely — Indian products going
by land to the European markets.

�POWINDAH,

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

395

Powindah caravans went deeply into Iran and Turkestan with the Shikarpur
merchants' goods, joining these two countries with India and even with the unhospitable banks of Makran along the Arabian Sea. Taking the northern tract from
Kabul, they reached Lahore and Calcutta through Khyber Pass and Peshawar.
These old caravan tracts lost their importance in the modern times, owing to
the slow monopolisation of the Indian trade by the East India Company, and then
by the English capital. For local and neighbouring markets they remained, never­
theless, important. Northern and Eastern Iran and Turkmenia have no other con­
nection with the Indus river valley but through the Afghan territory with Patan
nomads acting as trade agents.
In the X I X century the English conquered in two Afghan wars (1838—1842 and
1878—1880) Sind, Baluchistan and essentially Afghan territories in the Suleiman
Mountains, with the most important tracts and passes (Bolan, Kodjak, Gomal
and Khyber).
The English started building a new railway line which reached Sibi in 1880,
Quetta in 1887, and Chaman near the Afghan border, 104 kilometers from Kanda­
har. One of the side lines was directed to Zahidan in Iran.
New methods of transport replaced the former agent and transport worker,
brought the markets nearer, and finally caused the decline of the Powindah trade.
Old merchant towns situated along the ancient tracts lost their importance, with
their bazaars closed and old caravanserais destroyed.
The most conservative group of the Powindah are the shepherds. A l l new
things reach them with difficulty. Only among them are the old type tents to be
found. They wander year by year with their herds of dromaders, goats, sheep,
and even donkeys for winter into the Indus river valley to return to Afghanistan
with newly born animals in the spring. When crossing the Pakistan border, they
pay the authorities 4 anna for a sheep or goat. Due to various restrictions they
leave the territory of Pakistan for good in 1961.
Artisans and specialists in water and canalisation works form a separate
group. Their work is very important. These Powindah either wander with the
shepherds or separately. They keep small herds of domestic animals (sheep, goats,
donkeys, rarely dromaders). Working at cleaning canals (in Sind) and at digging
new canals and wells (in Baluchistan), they live with zamindars (land owners) by
whom they are engaged.
Owing to the custom restrictions after 1950, the Powindah trade begins to
dwindle. Former merchants and transport workers turn into smugglers. Forced
to omit the customs and control stations, they leave the main tracts and their
trading abilities disappear.
A l l these factors introduced important changes into the lives of these nomadic
tribesman. Observation of the Powindah clothes show the disappearance of the
traditional folk dresses: it is especially noticeable in mens dresses, where appea­
red ex-army coats and shoes. Powindah do not wear too tight trousers yet, regar­
ded as "indecent", nor too short shirts, also "indecent". Ex-army coats and army
blankets replace the former tweed coats-blankets.
Women's clothes are more conservative. There are no European type dresses.
Gold adornments are the only exception, rings of the Powindah women, bought
in the Afghan towns, often having the modern European shape. The women's
clothes of Powindah are nearer to the women's clothes of Afghan type than to the
Pakistan ones. Men's dresses are more similar (wide trousers, long shirts, tourbans).
One of the characteristic features of the Powindah clothes is the prevalence of

�396

KRZYSZTOF

WOLSKI

black and lately grey. Holiday clothes o í men aire white, and o í women and
children — coloured.
Being in constant touch with many tribes and nations, Powindah have accep­
ted some alien forms of dresses or adornment technique. E . g. from the people
of Baluchistan they have taken small glass embroidery as well as the coloured
embroidery on shoes. They buy these shoes at the Quetta bazaars while travelling
through Baluchistan of Sind. The techniques and motifs of the neighbouringpeoples in dress adorning reach Powindah easier than the European ones. This
is maintty due to the stronger and closer contacts of Powindah with the local
population than with the Europeans, though Powindah often deal also in the
Europeans goods, usually of very low quality. The same religion combined with
the traditional antipathy to Europeans may also account for it.
Concluding these remarks, one may say that the present-day Powindah are
the epigones of nomadic tribes and the shepherd people, poor but not very poor
merchants and shepherds, rare and rarer on their old travelling tracts.
Only specialists have survived these historical changes. Their work in irriga­
tion of land has been and is still indispensable for Baluchistan and Sind agri­
culture.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6340" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6320">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/95c1bc45f193d7fe1cc48109c8e0bee0.pdf</src>
        <authentication>fa4196624dfae13a54c76c6f0cef7a44</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75521">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1713</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75522">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75523">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1585</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75524">
                <text>Powoływamie narodu śląskiego. Od Katowic do Strassburga - wyboista droga rejestracji Związku Ludności Narodowości Śląskiej / ETNOGRAFIA POLSKA 2002 t.46</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75525">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2002 t.46, s.29-50</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75526">
                <text>Gerlich, Marian Grzegorz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75527">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75528">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75529">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75530">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75531">
                <text>„Etnografia Polska", t. XLVI: 2002, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

M A R I A N GRZEGORZ GERLICH
Katowice

POWOŁYWANIE NARODU ŚLĄSKIEGO.
OD KATOWIC DO STRASSBURGA - WYBOISTA DROGA REJESTRACJI
ZWIĄZKU LUDNOŚCI NARODOWOŚCI ŚLĄSKIEJ

ZAPISKI Z WŁASNEGO NOTATNIKA (1987-1996)

We wrześniu 1987 roku kontynuowałem - w miastach górnośląskich - bada­
nia terenowe dotyczące świadomości narodowej śląskiej ludności rodzimej. Był
to okres gwałtownego wzrostu różnych form upodmiotowienia tej zbiorowości,
rozwoju nowych demokratycznych stowarzyszeń o wyraźnie regionalnych celach
(jak np. Związek Górnośląski, Związek Górnoślązaków, Ruch Autonomii Śląska),
wreszcie rozwoju instytucjonalnego mniejszości niemieckiej (zob. np. Berlińska
1999; Kurcz 1995) dość wyraźnie zróżnicowanej (np. Niemieckie Koła Przyjaciół,
Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne Mniejszości Niemieckiej na Śląsku Opol­
skim, dalej Niemiecka Wspólnota Robocza „Pojednanie i Przyszłość" w woj.
katowickim, Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Ludności Pochodzenia Niemiec­
kiego w Katowicach, czy Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Ludności Pocho­
dzenia Niemieckiego w Gliwicach) . Wśród ludności rodzimej coraz wyraźniej
następował awans znanej od dawna deklaracji: Jo nie jest ani Polok, ani Niemiec,
jo jest Ślonzok . Należy też zaznaczyć stosunkowo wysoki odsetek osób deklarują­
cych się tylko jako Górnoślązacy. Lecz prosta, jednoznaczna interpretacja zjawi­
ska jest złudna. Nawet bowiem wśród ludności rodzimej istnieją co najmniej trzy
sposoby interpretowania zasygnalizowanej deklaracji. I tak, pierwsza, tradycyjna,
zawarta w lokalnym folklorze, zdaje się wynikać z przekonania, iż mieszkańcy
regionu charakteryzują się pewnym - na ogół słabo precyzowanym - zespołem
cech charakterystycznych, swoistych, w jakimś sensie jakościowo odmiennych od
innych grup etnograficznych, etnicznych czy narodów. Nie oznacza to definio­
wania siebie w kategoriach narodowych, lecz tylko podkreślanie swojej inności,
którą pragnie się kultywować, która jest atrakcyjna i nie powinna być redukowana
1

2

1

Na trenie byłego woj. katowickiego, jak i obecnego woj. śląskiego, ścierają się dwie opcje,
to jest „katowicka", reprezentowana przez D. Brehmera, oraz „gogolińska" (opolska), reprezento­
wana przez H . Krolla.
Wyjaśnijmy, że śląska ludność rodzima to zbiorowość Górnoślązaków i używanie tego ter­
minu jest prawidłowe. Sami Górnoślązacy natomiast współcześnie raczej stosują termin „Ślą­
zak", choć stopniowo, od 1989 roku, następuje awans drugiego. Ze względu na różne konteksty
w artykule pojawiają się oba terminy.
2

�30

MARIAN GRZEGORZ GERLICH

przez grupę lub kulturę dominująca. Jest to pogląd utrwalony i popularny. Druga,
mająca niewątpliwie proweniencję sięgającą początku X X wieku, a wyraźnie
okresu po I wojnie światowej, wyraża głębokie i niezachwiane przekonanie
o istnieniu narodu śląskiego. Właśnie z tamtego okresu zachowała się pamięć
0 trzech opcjach narodowych Górnoślązaków, to jest polskiej i niemieckiej
(wyrażonych w plebiscycie z marca 1921 roku) oraz śląskiej. W potocznej
świadomości historycznej Górnoślązaków, w przekazach oralnych, zachowana
została pamięć o potencjalnej szansie powołania po I wojnie światowej samo­
dzielnej republiki górnośląskiej. Trzeci pogląd - z różnych, niekiedy pozosta­
jących w opozycji powodów - zdecydowanie neguje istnienie narodu śląskiego.
Niezależnie od opcji potocznej, analizowane zjawisko trzeba postrzegać w per­
spektywie lokalnego układu etniczno-narodowego, jego niestabilności, zmienności.
Pod datą 13 września 1987 roku „na gorąco" zapisałem następujące zdania:
„Wiele osób mówi mi, iż są Ślązakami, ewentualnie (sporadycznie) Górnośląza­
kami (Oberschlesierami). Ale co to znaczy? Nie identyfikują się z Polakami, ani
też z Niemcami, choć zarazem wskazują na znaczne podobieństwa kulturowe
z pierwszymi i techniczno-cywilizacyjne z drugimi. Ta deklaracja nie ma cha­
rakteru narodowego. Dla wielu rozmówców jest przede wszystkim formą mani­
festacji dumy z przynależności do zbiorowości zachowującej przez wieki swą
specyfikę, albo też jest wyrazem buntu po dziesiątkach lat unifikacji kulturowej
[...]. Jest to także rodzaj podkreślenia swojej specyfiki wobec otoczenia, tyle
1 tylko tyle. Coraz częściej u wielu rozmówców problem deklaracji narodowych
wywołuje rozdrażnienie, a sam awans śląskości zdaje się im coraz bardziej cią­
żyć". Tyle się teraz mówi o nas, że z tego tylko będą kłopoty, my tacy ludzie jak
i inni. Pojawia się dualizm. Górnoślązacy chcą dyskusji o swojej tożsamości,
pragną j ą chronić, ale zarazem dyskusja na te tematy napawa ich lękiem przed
bliżej nieokreślonymi konsekwencjami negatywnymi.
Kilka lat później, w czerwcu 1992 roku, zanotowałem: „[...] pewna część lud­
ności rodzimej nadal postrzega siebie tylko jako Górnoślązaków. To realnie
wystarcza. To stanowisko zdaje się ulegać petryfikacji. W przeszłości to wystar­
czało, ale teraz? [...]. Trzeba zrozumieć ten fenomen we współczesnym świecie
wykrystalizowanych postaw narodowych, funkcjonowania konkretnych pojęć
i definicji". Tu, na Górnym Śląsku, jest to pewna szczególna jakość, której nie
można postrzegać l i tylko mechanicznie, w perspektywie niewykrystalizowanej
świadomości narodowej lub świadomości rozumianej w kategoriach: „tutejsi".
Jeśli ktoś mówi: Jestem Górnoślązakiem, to jest to chyba deklaracja najczęściej
pozbawiona - powtórzmy - konotacji narodowych, lecz zarazem też pozbawiona
kompleksu definiowania siebie tylko w taki sposób: A co to, jak człowiek żyje to
zarozki musi być przy jakimś narodzie! Ta wypowiedź, choć unikalna w sensie
jednoznacznego sprecyzowania stanowiska, oddaje jednak sens pojmowania
przez część ludności rodzimej kwestii narodowych. Problem jest złożony,
meandrujący, charakteryzujący się zmiennością identyfikacji. Górnoślązacy wy­
pracowali określone formy współpracy, więzi i relacji z Polakami i Niemcami.
Cechuje ich specyficzny, prawie nierozpoznany, rodzaj i zakres identyfikacji

�31

POWOŁYWANIE NARODU ŚLĄSKIEGO

z obu narodami, który realizują w sposób zgodny z własnymi potrzebami, tylko
tyle ile potrzeba, nic więcej.
Pragnę wyjaśnić, iż celem artykułu jest próba prezentacji sposobu powołania
narodu śląskiego poprzez rejestrację Związku Ludności Narodowości Śląskiej.
Pomijam natomiast analizę rzeczywistości społecznej, to znaczy realny zasięg,
istotę oraz przyczyny śląskiej postawy narodowej. Próba prezentacji działań
Związku w perspektywie skomplikowanego układu etniczno-narodowego na
Górnym Śląsku wymagałaby bowiem analizy uwarunkowań historycznych
i współczesnych, także prawnych, bo nie realizuje on zadań, jakie wiążą się
z ochroną mniejszości narodowych, nawet gdyby przyjąć, że śląska zbiorowość
rodzima takie wymogi spełnia.

KRZEWIENIE IDEI NARODU ŚLĄSKIEGO
I REWITALIZACJA REGIONALNEJ TOŻSAMOŚCI

Silne eksponowanie regionalnej tożsamości oraz żywiołowo wyrażana dekla­
racja: Jestem Ślązakiem, Jesteśmy Ślązakami muszą skłaniać do refleksji
i uwzględniania w procesie badawczym także śląskiej opcji narodowej. Lecz
realna rzeczywistość społeczna, pojmowana w kategoriach obiegu niepublicz­
nego, pozbawiona była w pierwszej połowie lat 90. X X wieku wyraźniejszych
treści nacjonalistycznych; pojawiały się one raczej incydentalnie. Tendencja ta
była natomiast obecna w publicznych wypowiedziach radykalnych działaczy
regionalnych związanych zwłaszcza z Ruchem Autonomii Śląska. Organizacja
powstała w styczniu 1990 roku i przede wszystkim głosiła hasło restytucji auto­
nomii na wzór przedwojenny, obowiązujący w I I Rzeczpospolitej . Zgodnie
z zapowiedziami, był to tylko etap pierwszy, kolejnym była j u ż - „pełna auto­
nomia". Można w jakimś sensie wnosić, że zwolennikom tego pojęcia chodziło
0 wolne państwo śląskie (Nawrocki 1993, s. 168). Natomiast w założeniach
programowych - dostępnych w ostatnich latach na stronach internetowych orga­
nizacji - RAŚL opiera zasady autonomii na czterech filarach, którymi są: regio­
nalny parlament górnośląski, prezydent wybierany w wyborach powszechnych,
skarb regionalny, bazujący na minimum 60% uzyskanych w regionie dochodach,
1 konstytucja regionalna. Ponadto Związek dąży do „rozbudzenia i ugruntowania
śląskiej tożsamości narodowej bądź regionalnej wśród mieszkańców Śląska".
Można też przywołać różnego rodzaju publiczne wystąpienia członków i sympa­
tyków stowarzyszenia wskazujące na istnienie narodowej opcji śląskiej, jak
choćby Antoniego Kositzy, który wręcz pisał o Schlesierach jako odrębnej nacji
(Kositza 1991, nr 1, s. 2) czy Alfreda Dragi stwierdzającego kategorycznie: „My
3

r

3

Trzeba tu jednak zaznaczyć, że idea autonomii jest w potocznym rozumieniu odnoszona
nie tylko do konkretnych i zachowanych w pamięci zbiorowej realiów I I Rzeczypospolitej,
ale także przykładowo do idei Karla Ulitzki, postulowanej w odniesieniu do Prus, czy Wojciecha
Korfantego odnoszonej do Polski.

�32

MARIAN GRZEGORZ GERLICH

Ślązacy nie chcemy opieki i dobrodziejstw Macierzy i Vaterlandu. Chcemy być
«sierotami». Oparcia będziemy szukać w Organizacji Narodów Zjednoczonych
i w Unii Europejskiej" (Draga 1993; cyt. za: Szczepański 2002, s. 27-28).
Z obecnej perspektywy zasadna jest teza, aby pierwszą połowę lat dziewięć­
dziesiątych pojmować jako „ideologiczny prolog" do bardziej skoncentrowanych
działań programowych i podjęcia przez zwolenników narodu śląskiego kon­
kretnych decyzji instytucjonalnych. Odnieść to należy zwłaszcza do zasygnali­
zowanej organizacji.
Jednak panorama ówczesnego lokalnego ruchu regionalnego była bardziej
złożona, a polski w swej istocie Związek Górnośląski, powołany w czerwcu
1989 roku, lansujący niewątpliwie koncepcję „Wielkiego Śląska" (Szczepański
1993, s. 208-209) był nie tylko organizacją regionalną, ale przede wszystkim wpły­
wową siłą polityczną, której ranga pod koniec ubiegłej dekady wyraźnie zmalała.
Ogólnie jednak w owym okresie krzewienie idei narodu śląskiego miało cha­
rakter marginalny, podstawowe znaczenie miał wieloaspektowy proces rewitali­
zacji śląskiej tożsamości. To było zjawisko dominujące. Ścierały się dwa nurty,
nostalgiczno-sentymentalny, skierowany do wewnątrz (tzw. skansenowy) mający
swe źródło w znamiennej mitologizacji tego, co śląskie, nawet petryfikowaniu kul­
tury typu ludowego, podnoszeniu jej znaczenia aksjologicznego i pragmatycznego,
oraz nowoczesny, skierowany na zewnątrz, odwołujący się do ogółu dorobku kul­
turowego i cywilizacyjnego tej ziemi. Znamienna rewitalizacja regionalnej tożsa­
mości praktycznie wykluczała kwestie narodowe, nawet je degradowała.
W tym kontekście sprawa istnienia narodu śląskiego nie była podówczas
przedmiotem większego zainteresowania ludności rodzimej. Górnoślązacy pod­
kreślali, iż każdy naród musi być uznany przez innych w płaszczyźnie admini­
stracyjnej i na gruncie prawa międzynarodowego. Istniało pewne rozdarcie mię­
dzy stosunkowo nieliczną, w sensie zasięgu społecznego, tęsknotą za „byciem
narodem", a w miarę powszechną absencją takich dążeń, rezygnacją z takich
ambicji lub obawą przed potencjalnymi jej skutkami. Realia górnośląskie mają
swoją specyfikę, ale też noszą znamiona uniwersalne w skali naszego kontynentu.
Z całą pewnością świat współczesnej Europy jest przestrzenią formowania się
nowych czynników konstytuujących naród, „śmierci narodu", podnoszoną przez
niektórych myślicieli, wzrostu nacjonalizmów - starych i nowych. Chodzi w tym
przypadku także o podjęty przez Iwonę Kabzińską (Kabzińska 2000) problem
funkcjonowania niektórych zbiorowości między grupą etniczną a narodem.
Jest to proces dynamiczny, gdzie niewątpliwie może istnieć kategoria, jak chce
Dorota Simonides, grup etnoregionalnych (Simonides 1997, s. 8) czy, być może,
protonarodów (zob. np. Kamusella 1998).
11 grudnia 1996 roku Komitet Założycielski złożył w katowickim sądzie
niezbędne dokumenty do rejestracji Związku Ludności Narodowości Śląskiej.
15 grudnia 1996 roku zapisałem w notatniku następującą wypowiedź 36-letniego
Górnoślązaka: Jest paradoksem, że istnienie narodu musi być uznane przez sąd.
Naród jest albo go nie ma. Narody powstają przez wieki i okoliczności decydują,
że są za takie uznane. Zawsze musi być wola innych. Najlepiej jak stworzą

�POWOŁYWANIE NARODU ŚLĄSKIEGO

33

własne państwa. Ale też mogą być problemy, bo czy istnieje naród szwajcarski,
albo belgijski, albo dawniej jugosłowiański. Są Walonowie i Flamandowie,
Bośniacy, Chorwaci, Czarnogórcy, Serbowie. Żydzi nigdy państwa nie mieli [...].
Gdyby w 1919 roku powstałą republika górnośląska, to byłby naród śląski [...].
Ja jestem Ślązakiem, co do narodu śląskiego mam swoje zdanie, nie ma go, może
powoli powstaje [...]. W XX wieku nastąpiło przyśpieszenie. Może nie można
patrzeć na naród w rozumieniu XIX wieku, jak się tworzyły Nasi ludzie czują się
inni, tak patrzą też na nas ludzie z innych regionów. To nie wystarczy do narodu,
problem pozostaje. Waham się, albo źle się stało, że oni z tym wyszli, albo bardzo
dobrze [...]. Naród śląski. Jest? Nie ma? Coś na rzeczy jest. Co będzie dalej!
W tym kontekście warto zastanowić się nad sensem wypowiedzi socjologa
Krzysztofa Kwaśniewskiego, który w 1997 roku zwracał uwagę, że właśnie
w realnej teraźniejszości okaże się czy Ślązacy są odrębną narodowością. Prze­
strzegał też, iż konkretna decyzja tej ludności nie może być odrzucona drogą
administracyjną (zob. Kwaśniewski 1997).
4

PRÓBA REJESTRACJI ZWIĄZKU LUDNOŚCI NARODOWOŚCI ŚLĄSKIEJ

Powtórzmy, wszystko zaczęło się 11 grudnia 1996 roku, kiedy to Komitet
Założycielski (w którego skład wchodzili: Rudolf Kołodziejczyk, Erwin Sowa,
Jerzy Gorzelik) złożył w katowickim Sądzie Wojewódzkim w Katowicach wnio­
sek o rejestrację stowarzyszenia Związek Ludności Narodowości Śląskiej. Pod
wnioskiem widniały podpisy 109 osób.
Nim 24 czerwca 1997 roku Sąd Wojewódzki podjął decyzję o rejestracji stowa­
rzyszenia, zaszły wydarzenia, które należy tu przywołać. Są one zresztą uznawane
przez sympatyków Związku za szczególnie ważne. Przykładowo, na stronach
internetowych Ruchu Autonomii Śląska - organizacji, która od początku sprzyja
inicjatywie Związku Ludności Narodowości Śląskiej, są one krótko omówione,
stanowiąc swoiste symbole działań (spontanicznych i zinstytucjonalizowanych)
w obronie idei narodu śląskiego. Jest to kilka kolejno po sobie następujących zda­
rzeń obrazujących historię sporu między Związkiem a organami władzy i sądow­
nictwem. To, według niektórych określeń, progi na drodze powstawania Związku.
Sama próba powołania stowarzyszenia budziła sporo zainteresowania, wiele
emocji. Wyjaśnijmy też w tym miejscu, że prezentowany sposób analizy - przy
odwoływaniu się do badań empirycznych - opiera się na prezentowaniu opcji
jakościowej, a nie kwantytatywnej. Omawiamy zatem kategorie występujących
opinii oraz ocen, i to dominujących, a nie realny zasięg ich społecznej akcepta­
cji. Tak więc, o statucie krążyły plotki, niekiedy wręcz sensacyjne, ale nie był on
5

4

Cytowane w tekście wypowiedzi respondentów pochodzą z badań własnych autora.
Dokumenty dotyczące Związku Ludności Narodowości Śląskiej wykorzystane w tym tek­
ście uzyskałem dzięki uprzejmości byłego prezesa dr. Jerzego Gorzelika, także jednego z liderów
Ruchu Autonomii Śląska.
5

�34

MARIAN GRZEGORZ GERLICH

zupełnie znany. Sporadycznie pojawiały się natomiast informacje o rzekomo po­
djętych umowach dyplomatycznych dotyczących zorganizowania plebiscytu na
Górnym Śląsku, który ma poprzedzić uznanie narodu śląskiego. Niewątpliwie tego
rodzaju plotka stanowiła pokłosie pewnych prób, m.in. Otto von Habsburga . Naj­
częściej jednak pytano o prawdziwą treść statutu i o cele powoływanego Związku.
Jaka była reakcja władz wobec inicjatywy Komitetu Założycielskiego? Oto
27 stycznia 1997 roku - czyli ponad 6 tygodni od daty złożenia wniosku skie­
rowanego do Sądu Wojewódzkiego w Katowicach - ówczesny wojewoda kato­
wicki, Eugeniusz Ciszak, poprzez podległy mu Wydział Spraw Obywatelskich
przekazał Sądowi swoje negatywne stanowisko dotyczące rejestracji Związku.
Nim przedstawimy „dzieje sporu", odwołajmy się do statutu zakładanej orga­
nizacji. Składa się on z ośmiu rozdziałów, w tym - trzydziestu paragrafów. Kilka
artykułów musimy przytoczyć, aby najogólniej oddać ideę oraz sens stowarzy­
szenia. Otóż §2 stwierdza, iż: „Terenem działania Związku jest obszar Rzeczy­
pospolitej Polskiej, na obszarze tym Związek może zakładać Oddziały Terenowe.
Natomiast §6, pkt 1, informuje: „Związek może przystąpić do organizacji krajo­
wych i międzynarodowych, o ile ich cele są zbieżne z celami Związku".
Paragraf 7 Statutu brzmi następująco: „Celem Związku jest:
1. Rozbudzenie i ugruntowanie świadomości narodowej Ślązaków.
2. Odrodzenie kultury śląskiej.
3. Propagowanie wiedzy o Śląsku.
4. Ochrona praw etnicznych osób narodowości śląskiej.
5. Opieka socjalna nad członkami Związku".
Dwa paragrafy wzbudzają, i to potwierdziła praktyka, szczególne zaintereso­
wanie. Tak więc paragraf 10 brzmi: „Członkiem zwyczajnym może być każda
osoba posiadająca obywatelstwo polskie, która złoży pisemne oświadczenie
o przynależności do narodowości śląskiej". Interpretacja tego paragrafu może
budzić wątpliwości. Wyjaśnijmy więc, za liderem nieistniejącego już Związku,
że warunkiem członkostwa jest posiadanie obywatelstwa polskiego, ale nie jest
konieczny śląski rodowód. Konieczne jest natomiast owo pisemne oświadczenie
woli przynależności . Idąc dalej, co już nie jest zawarte w statucie stowarzysze­
nia, wymagane poświadczenie należy pojmować jako konsekwencję poczucia
przynależności do narodu śląskiego, jednoznaczną identyfikację z ziemią górno­
śląską, z jej historią, dziedzictwem, chęć dalszego mieszkania i pracy w tym
regionie. Ten sposób myślenia wynika „z nowoczesnego" - w rozumieniu twór­
ców Związku - pojmowania kwestii poczucia narodowego. Tego rodzaju decy­
zja jest aktem woli i identyfikacji, wolnego, nieskrępowanego wyboru. Idąc tym
tropem można, jak podaje jeden z dowcipów, zostać członkiem narodu śląskiego,
6

1

6

Otto von Habsburg, deputowany z CSU do Parlamentu Europejskiego, przedstawił na tym
forum w 1989 roku propozycję przeprowadzenia plebiscytu na terenie Górnego Śląska, który miał
dotyczyć nadania temu regionowi statusu „niezależnej enklawy europejskiej". Dodajmy, że podob­
ny pomysł zgłosił Herbert Hupka w czasie zjazdu ziomkostw w Norymberdze, 10-11 lipca 1993 r.
Zapis rozmowy z dr. Jerzym Gorzelikiem; 15 marca 2002 roku.
7

�POWOŁYWANIE NARODU ŚLĄSKIEGO

35

będąc Eskimosem, Rosjaninem czy Cyganem, pod warunkiem, że posiada się
polskie obywatelstwo i chce się być Ślązakiem. Najważniejsza jest przecież wola
przynależności do tego narodu.
Paragraf 30 jest natomiast sformułowany tak: „Związek jest organizacją ślą­
skiej mniejszości narodowej" [zob. np. Europejska Karta Języków Regionalnych
i Mniejszościowych, Konwencja Ramowa Rady Europy o Ochronie Mniejszości
Narodowych, Instrument Inicjatywy Środkowo-Europejskiej Ochrony Praw
Mniejszościowych - przyp. MGG] . Ta kwestia wzbudza najwięcej emocji wśród
oponentów, którzy zarzucają Związkowi chęć skorzystania z odpowiednich
„przywilejów" wyborczych. Natomiast działacze dowodzą, że przez wieki Górno­
ślązacy byli „mniejszością narodową", zarówno w realiach państwa pruskiego,
w Cesarstwie Niemieckim, w republice weimarskiej, w I I I Rzeszy, ale też
w realiach I I Rzeczypospolitej oraz PRL-u. O takiej pozycji, nie statusie, świadczy
- według potocznej wizji historii - stosunek obcych etnicznie struktur państwo­
wych, ale także państwa polskiego, do ludności rodzimej. Pogląd ten jest też inte­
gralnym i trwałym elementem lokalnej tożsamości, co wyraża się w charaktery­
stycznym poczuciu krzywdy. Znamienna wieloaspektowa trauma w konsekwencji
jest czynnikiem procesów alienacyjnych, izolacyjnych, i w jakimś sensie, choć
w ograniczonym zakresie - separatystycznych. Konsekwencją zbiorowego poczu­
cia pokrzywdzenia jest więc w efekcie dążenie do zmiany niekorzystnej sytuacji.
Liderzy Związku upatrywali tę szansę w „śląskiej mniejszości narodowej".
Jest też inny aspekt omawianego problemu. Oto bowiem uzyskanie dla zbio­
rowości śląskiej statusu mniejszości narodowej zapewni jej - pozbawiony
dotychczasowych ograniczeń, upokorzeń, niesprawiedliwości, prześladowań
- harmonijny rozwój. To jest jeden z naczelnych celów powoływania Związku
Ludności Narodowości Śląskiej.
Zrozumiałe jest, że w zasygnalizowanym wystąpieniu wojewody nastąpiło
odniesienie do §30 Statutu. Wykładnia podważała istnienie narodu śląskiego
i sprowadzała się do stwierdzenia, iż ludność rodzima jest „grupą etniczną". Sym­
patycy ruchu w tym kontekście zazwyczaj przywołują fakt, iż określając Górno­
ślązaków jako grupę etniczną odwołano się do „podobnych grup", takich jak
Krakowiacy, Górale i Mazurzy. Szczególny typ potocznej argumentacji, jaki się
w związku z tym pojawia, dotyczy tego, iż ludność rodzima regionu nie została
zdefiniowana w kategoriach grupy etnograficznej, ale grupy etnicznej, a zatem
jednak grupy o pewnym wyraźnym obliczu kulturowym, poczuciu odrębności.
Wprawdzie nie istnieje wiedza na temat różnicy między obu pojęciami, ale funk­
cjonuje rodzaj intuicyjnego ich pojmowania, które w zasadzie oddaje sens obu
terminów. Znamienna jest satysfakcja zawarta w potocznych, narastających
w sensie zasięgu społecznego, wypowiedziach w rodzaju: Teraz to już nie jesteśmy
tylko Polacy, odwieczny lud słowiański, ale grupa etniczna, to znaczy nie do
końca prawdziwi Polacy. W ostatnim okresie pojawiają się także opinie - będące
8

8

Zaznaczyć należy, że badani często odwołują się do „różnych ustaw" dotyczących mniej­
szości narodowych, ale ich realna treść nie jest im znana.

�36

MARIAN GRZEGORZ GERLICH

niewątpliwie efektem określonej akcji propagandowej - odwołujące się do rezul­
tatów badań socjologicznych. Symptomatyczne i intrygujące jest to, że w wypo­
wiedziach tych używa się uproszczonych i często sfalsyfikowanych opinii
naukowych dotyczących definiowania górnośląskiej zbiorowości regionalnej
w kategoriach „grupy etnicznej" lub wręcz odrębnego narodu. Ilustracją jest
odwoływanie się do socjologa Marka S. Szczepańskiego (którego nazwisko
jest niekiedy przywoływane) jako obiektywnego i uczciwego badacza rzekomo
broniącego stanowiska, iż Ślązacy są grupą etniczną, co częściowo satysfakcjonuje
zwolenników narodu śląskiego. Pretekstem jest, być może, następujące stwier­
dzenie socjologa: „Do [...] grup etnicznych zaliczyć można w Polsce na przykład
Kaszubów czy Ślązaków" (1999, s. 16). Z kolei przejawem nadinterpretacji
jest odwoływanie się do Doroty Simonides, która rzekomo twierdzi, jak podają
niektórzy, iż „Ślązacy nie chcą być ani Polakami, ani Niemcami". Chodzi nie­
wątpliwie o przeciwstawianie się Simonides ideologicznej wizji propagandowej,
według której, jak komentowała, „wszyscy Ślązacy są albo tylko Polakami,
albo tylko Niemcami, przy czym ani pierwsze, ani drugie nie jest prawdziwe"
(Simonides 1994, s. 64). Spotkać można i inne odwołania do nauki wyraźnie
dowodzące, że socjologowie podają istnienie trzeciej nacji na Śląsku - Ślązaków .
Stanowisko wojewody wywołało reakcję Komitetu Założycielskiego. Nastą­
piła ona jednak ze znacznym - uwzględniając wielką dyskusję społeczną na ten
temat - opóźnieniem. Ogłoszona została 13 marca 1997 roku. Wskazywano, iż
po I wojnie światowej „niezależni obserwatorzy" mówili o fenomenie odrębnego
narodu. Bardzo wyraźnie wyrażono zastrzeżenia co do przywołania Krakowia­
ków, którzy - zdaniem Komitetu - nigdy nie uważali się za naród. Owa wymiana
racji wywołała społeczną dyskusję nad istotą narodu w ogóle, w tym także nad
sytuacją narodowościową na Górnym Śląsku, wreszcie nad poczuciem przyna­
leżności narodowej samych Górnoślązaków. Problem narastał. W czasie badań
terenowych spotykałem się z wieloma próbami docierania do definicji narodu,
a dalej zastanawiania się w tym kontekście nad tożsamością górnośląskiej
zbiorowości regionalnej. Z całą pewnością warto zastanowić się nad problemem
potocznego sposobu pojmowania pojęcia „naród". Należy stwierdzić, iż dominu­
je pewien sposób jego „operacjonalizacji" polegający na podawaniu definicji
opisowo-wyliczającej. Sama „definicja" ma charakter intuicyjny, choć opatrzony
stygmatami doświadczenia, znamiennej weryfikacji uzależnionej od sposobu poj­
mowania wizji własnej grupy w czasie i stosunku do niej „obcych", zwłaszcza
stosunku negatywnego. Opisywana „definicja" narodu wskazuje w konsekwen­
cji, iż jest to wielka grupa, ukształtowana od wieków, cechująca się poczuciem
więzi, konkretną kulturą, językiem, religią, zamieszkaniem na konkretnym tery­
torium, posiadaniem państwa, „wspólną historią", takimi samymi tradycjami,
obyczajami, swoistym charakterem narodowym, zaletami i wadami, świętowa9

9

Niezwykłym przykładem jest powoływanie się na opracowanie, w którym autorka wyróż­
nia na Śląsku trzy narody, to jest Polaków, Niemców i Ślązaków. Być może chodzi o studium
Marii Szmeji pod znamiennym tytułem Niemcy? Polacy? Ślązacy!, wydane w 2001 roku.

�POWOŁYWANIE NARODU ŚLĄSKIEGO

37

niem określonych świąt państwowych, „honorowaniem swoich bohaterów naro­
dowych", stosunkiem do innych narodów, własnymi interesami politycznymi
i ekonomicznymi. Dla zdecydowanej większości w takiej definicji nie mieści
się własna grupa.
Efektem wystąpienia Komitetu Założycielskiego była kolejna reakcja woje­
wody. 14 kwietnia 1997 roku do katowickiego Sądu Wojewódzkiego wpłynęły
dwa listy opracowane w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, a skierowane do
Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach.
Niezależnie od owej „dyskusji", trzeba zwrócić uwagę na kontekst, w jakiej
się toczyła. Sytuacja wiosną 1997 roku komplikowała się coraz bardziej. Oto
bowiem zbliżały się czerwcowe obchody 75 rocznicy przyłączenia części Gór­
nego Śląska do Polski. Wiązało się to bezpośrednio z trzema powstaniami śląski­
mi i plebiscytem. Na Górnym Śląsku natomiast trwał spór o istnienie narodu
śląskiego. Najbardziej radykalne stanowisko wyrażało się w tym, iż samo poja­
wienie się tego problemu podważa założenia i logikę konferencji wersalskiej,
a w tym przeprowadzonego 20 marca 1921 roku plebiscytu. I oto, po niespełna
półrocznym oczekiwaniu, 23 maja 1997 roku, w Sądzie Wojewódzkim
w Katowicach nastąpiło postępowanie wyjaśniające. Wydział Obywatelski Urzę­
du Wojewódzkiego w Katowicach, pismami z dnia 8 kwietnia 1997 roku oraz
z 11 kwietnia 1997 roku - do którego dołączył dwa pisma z Ministerstwa Spraw
Wewnętrznych i Administracji kierowane do tegoż wydziału (datowane 4 lutego
i 10 kwietnia 1997 roku) - zwrócił się do Sądu Wojewódzkiego w Katowicach
(Wydział I Cywilny) prezentując własne stanowisko. I tak np. w punkcie 2 stwier­
dzono: „Powoływanie się założycieli [Komitetu Założycielskiego Związku
- przyp. MGG] [...] na przepisy ustawy o mniejszościach narodowych jest
przedwczesne, gdyż nie jest on jeszcze obowiązującym w Polsce prawem. Odno­
szenie jednostkowych praw obywatela do swobodnego określenia swojej naro­
dowości do uprawnień całej grupy etnicznej, jaką są niewątpliwie Ślązacy, nie
może być uznane jako uzasadnienie wniosku o rejestrację stowarzyszenia mniej­
szości narodowej, gdyż w grupie tej istnieją różne opcje narodowe" (Pismo
Wydziału Obywatelskiego UW w Katowicach, sygn. akt.: I Ns. Rej. St. 750/95).
Ponadto podniesiono konieczność usunięcia ze statutu Związku §30, który brzmi:
„Związek jest organizacją śląskiej mniejszości narodowej" (Statut Związku).
Rodzi się w tym miejscu pytanie, dlaczego nie budził zastrzeżenia cytowany już
§12, dotyczący sposobu osiągania członkostwa Związku. Niezależnie od własnego
pisma w sądzie przedstawiono jeszcze wspomniane dwa pisma z Ministerstwa
Spraw Wewnętrznych i Administracji. W pierwszym, z 4 lutego 1997, stwier­
dzono m.in.: „ani względy historyczne, ani też etnograficzne nie uzasadniają
jakoby ludność Śląska mogła być uznana za mniejszość narodową" (Pismo
Dyrektora Departamentu Spraw Obywatelskich MSWiA, Ob.II-5010-1/1/97).
W drugim zaś, z 10 kwietnia 1997 roku, podkreślono, iż „kwestia rejestracji
stowarzyszenia Związek Ludności Narodowości Śląskiej mogłaby być rozpa­
trywana po formalnym stwierdzeniu istnienia takiej narodowości" (Dyrektor
Departamentu Spraw Obywatelskich MSWiA, DO.V.866/97).

�38

MARIAN GRZEGORZ GERLICH

Stanowisko Komitetu Założycielskiego było niezmienne. Do porozumienia
nie doszło. Komitet Założycielski po otrzymaniu (15 kwietnia 1997 roku) opinii
Wydziału Obywatelskiego i obu pism z Ministerstwa, 28 kwietnia 1997 roku
- j a k podaje były lider Związku - skierował do Sądu Wojewódzkiego w Kato­
wicach pismo, w którym podkreślał m.in., że w polskim prawie nie istnieje jaka­
kolwiek procedura umożliwiająca ustalenie czy dana grupa jest narodem.
Niespełna miesiąc później następuje kolejny akt. 16 czerwca 1997 roku woje­
woda zdecydowanie przeciwstawia się rejestracji Związku. Stanowisko jest nie­
zwykle szeroko komentowane. Znajduje także odzwierciedlenie w mediach.
Ostatecznie, 24 czerwca 1997 roku, Sąd Wojewódzki w Katowicach podejmuje
decyzję o rejestracji Związku Ludności Narodowości Śląskiej. Kończy się pierw­
szy, znaczący etap w działalności stowarzyszenia. Wywołuje zadowolenie zwo­
lenników idei narodu śląskiego i duże wrażenie społeczne. Staje się to ważnym
wydarzeniem medialnym, zarówno w regionie, jak i w kraju. Na łamach „Rzeczy­
pospolitej" już 26 czerwca ukazuje się notatka „Wojewoda zapowiada rewizję",
której autorka stwierdza m.in.: „Sąd Wojewódzki w Katowicach zarejestrował
budzące na Śląsku wiele emocji prasowych stowarzyszenie Związek Ludności
Narodowości Śląskiej [...]. Nowo zarejestrowany związek ma rozbudzać i ugrun­
tować świadomość narodową Ślązaków [...] stawia sobie także za cel ochronę
praw etnicznych Ślązaków, którzy zadeklarują swą przynależność do nowej
narodowości. We wniosku o rejestrację dowodzi się, że istnieje liczna grupa
obywateli polskich identyfikująca się jako Ślązacy - różni zarówno od Polaków,
jak i od Niemców" (Cieszewska 1997). W prezentowanym tekście zawarta jest
też informacja, iż wojewoda zapowiedział złożenie rewizji w Sądzie Apelacyjnym.
Szeroko komentowana była wypowiedź przedstawiciela wojewody, który dowo­
dził, iż rejestracja związku może wywołać powrót do podziałów plemiennych
sprzed powstania polskiej państwowości. Argumentacja sympatyków Związku
polegała zaś na podkreślaniu wizji unii europejskiej opartej nie na narodach, lecz
na regionach, a w tym na małych narodach typu Ślązacy, Morawianie, Katalończycy, Bawarczycy. Później znalazło to odzwierciedlenie w „Europie 100 flag".
Warto też przywołać sposób rozumowania lidera Związku, Jerzego Gorzelika,
dotyczący kwestii poczucia narodowego. Dziennikarka relacjonująca jego wypo­
wiedź stwierdza, że „jeśli narodowość śląska jest kwestią indywidualnego wyboru,
jeśli istnieje grupa ludzi, która tę narodowość deklaruje, tym samym istnieje
naród śląski". Kwestią kluczową jest tu „świadomość", czyli abstrakcyjna idea,
mówi Gorzelik. Porównuje to - jak pisze dalej - z sytuacją Łemków. Wśród
Ślązaków są w encyklopedycznej definicji różne opcje narodowe: niemiecka,
polska, morawska, czeska, kiedyś jeszcze żydowska, lecz mamy też grupę ludzi,
którzy określają siebie po prostu jako Ślązacy" (Cieszewska 1997a). Znamienna
jest w tym kontekście następująca informacja: „Na problem narodowości śląskiej
można patrzeć bez obaw, bo nie jest groźny", sugeruje senator Dorota Simonides,
Ślązaczka od pokoleń. Można dowodzić, że 'Ślązak' to pojęcie regionalne, a nie
narodowe. Założyciele Związku chcą rozbudzać świadomość narodową Śląza­
ków, lecz odżegnują się od posądzeń o separatyzm. Sąd uznał, że statut nowego

�POWOŁYWANIE NARODU ŚLĄSKIEGO

39

związku nie budzi prawnych zastrzeżeń, a w demokratycznym państwie istnieje
swoboda zrzeszania się. Rejestracja Związku nie oznacza prawnego uznania naro­
dowości śląskiej, bo w polskim prawie uznaje się kategorię obywatelstwa, a nie
narodowości. Życie pokaże, czy obawy były przesadzone" (Cieszewska 1997a).
Mimo rejestracji Związku stanowisko wojewody katowickiego pozostaje nie­
zmienne i 2 lipca 1997 roku zostaje ogłoszona informacja o apelacji złożonej do
Sadu Apelacyjnego w Katowicach.
Tuż przed ogłoszeniem decyzji Sądu Apelacyjnego w regionalnym śląskim
miesięczniku społeczno-kulturalnym ukazuje się szkic „W poszukiwaniu narodu
śląskiego". W zakończeniu stwierdzono: „Problemem o fundamentalnym zna­
czeniu będzie [w przypadku rejestracji - przyp. MGG] natomiast realna działal­
ność Związku i jego odporność na naciski polityczne. A cóż to za naród, który
nie pragnie realizować swojej określonej ideologii i polityki? Bez nich zatraca
swoje prawo do bytu. Z całą pewnością naród śląski stoi na początku swojej
drogi. Nie odnaleźliśmy go w przeszłości, wyłonił się dopiero w realnej teraź­
niejszości [...]. Czy ten naród okaże się herodem? (Gerlich 1997, s. 9).

COFNIĘCIE A K T U REJESTRACYJNEGO
ZWIĄZKU LUDNOŚCI NARODOWOŚCI ŚLĄSKIEJ

Sąd Apelacyjny w Katowicach, 24 września 1997 roku, uchylił decyzję Sądu
Wojewódzkiego dotyczącą rejestracji omawianego Związku. Informacje w me­
diach nie były precyzyjne. Pojawiła się przestrzeń do spekulacji i plotki. Narastała
atmosfera sensacji. Jak to jest? Związek Śląski był, teraz go nie ma. Grzech za to,
że my Ślązaki. Co to, boją się nas? Zadowolenie wyrażali tylko zagorzali prze­
ciwnicy Związku obawiający się potencjalnych, bliżej nieokreślonych konfliktów.
Do społeczeństwa docierały krótkie informacje radiowe i telewizyjne oraz na
ogół również ulotne notatki prasowe. Nieco więcej wiadomości przekazywała
Rzeczpospolita, w której odwołano się do obszernego uzasadnienia przedstawio­
nego przez przewodniczącą zespołu orzekającego, Barbarę Kurzeję, eksponując,
iż Ślązacy są grupą o silnym poczuciu tożsamości i odrębności regionalnej, ale
nie wystarcza to, aby byli uznani za naród. Przywoływano też wielowiekowe
oderwanie Ślązaków od etnicznej macierzy i zachowanie mimo to odrębności
kulturowej i językowej przynależnych etnicznie do polskiego pnia (Cieszewski
1997). Rzeczpospolita nadal udostępnia swoje łamy do dyskusji o narodzie ślą­
skim. Artykuł Dagmira Długosza - noszący jakże istotny tytuł: „Czy istnieje
naród śląski?" - zamieszczony zostaje 24 września 1997 roku, czyli w momencie
kiedy katowicki Sąd Apelacyjny podejmuje swą decyzję. Autor szuka śladów
istnienia nacji śląskiej w przeszłości, nie odnajduje jej, lecz zarazem - w kon­
tekście kongresu wiedeńskiego - podejmuje problem szczególnie podnoszony
przez sympatyków Związku. Stwierdza bowiem, iż wówczas „hojnie tworzono
państwa narodowe nieznacznych rozmiarów" (1997). Nie zwrócono jednak wów­
czas uwagi na ziemię śląską. Pojawia się też w tekście kwestia niezwykle istotna,

�40

MARIAN GRZEGORZ GERLICH

i zarazem zaskakująca: „Źle się stało, że sprawa mniejszości śląskiej zaistniała
przed wyborami do Sejmu. Gdyby stało się to w okresie wyborów do samorządu,
mielibyśmy obiektywny sprawdzian zasięgu popularności osób przyznających
się do śląskości, bez podejrzeń, że chodzi tu o obejście progu wyborczego"
(1997). Na ten temat zdania są zróżnicowane, lecz pojawia się i taki pogląd,
niewątpliwie znamienny dla zwolenników omawianej narodowej opcji: Nam
zarzucają, że chcemy uznania narodu śląskiego, żeby mieć przywileje do wybo­
rów parlamentarnych. [...] / niech nas nie zachęcają żebyśmy wystawiali swoją
oddzielną śląską reprezentację do wyborów samorządowych, bo wtedy dopiero
zaczną nam zarzucać najgorsze rzeczy, na ten numer się nie nabierzemy, my
jesteśmy uczciwy naród. My się nie damy wpuścić w specjalne śląskie partie, bo
powiedzą, że my jesteśmy separatyści, my wiemy co to znaczą wybory, w nich
uczciwie stajemy, tych samorządowych i tych do Warszawy.
Zbliżały się wybory parlamentarne. Do wyborów w tymże 1997 stanęli też
przedstawiciele „Ruchu Autonomii Śląska", podobnie jak w 2001 roku .
Powróćmy do stanowiska Sądu Apelacyjnego. W obszernym, bo liczącym
prawie 14 stron uzasadnieniu podjęto wiele wątków. Skoncentrujmy się na nie­
których, w naszym rozumieniu istotnych. Odnosząc się do decyzji z 24 czerwca
1997 roku stwierdzono: „W motywach swego orzeczenia wskazał [Sąd Woje­
wódzki w Katowicach dokonujący rejestracji Związku Ludności Narodowości
Śląskiej - przyp. MGG], że statut Związku nie narusza powszechnie obowiązu­
jących zasad prawnych. Cele, jakie sobie stawia i określone w statucie sposoby
ich realizacji są zgodne z prawem i nie naruszają zasad współżycia społecznego.
W szczególności brak jest podstaw do uznania, że Związek może godzić w swo­
jej przyszłej działalności w prawa innych osób" (Uzasadnienie, sygn. Akt I ACa
493/97, s. 2-3, dalej: Uzasadnienie...). Sąd zwrócił uwagę także na prawne uwa­
runkowania stosunku do pojęć „narodowość śląska" oraz „śląska mniejszość
narodowa". Stwierdził, że ich definiowanie „nie może być przedmiotem badania
z uwagi na nałożony na Sąd przez ustawę o stowarzyszeniach [konkretyzu­
jąc, chodzi o ustawę z 7 kwietnia 1989 roku „Prawo o stowarzyszeniach"
- przyp. MGG] obowiązek niezwłocznego [...] rozstrzygnięcia sprawy Podzielił
jednocześnie twierdzenie wnioskodawców, że od wyboru osoby zależy jej naro­
dowość i stwierdził, że nie ulega wątpliwości, że na obszarze Górnego Śląska
10

1 0

Dnia 21 września 1997 roku w wyborach do Senatu lista wojewódzka obejmowała 18 kan­
dydatów; wybrano 3 senatorów Uprawnionych do głosowania było wtedy 2918280 osób, głoso­
wało 1 341 539 osób, głosów ważnych oddano 1314419. RAŚL wystawił następujące osoby, które
uzyskały odpowiednio: Bartecka Urszula - 133 350 głosów, Kołodziejczyk Rudolf - 100764 głosy,
Wieczorek Zenon - 108 897 głosów. W wyborach do Senatu w dniu 23 września 2001 roku
w trzech okręgach wyborczych wyniki „Autonomii dla Ziemi Górnośląskiej" były następujące:
okręg gliwicki (nr 28), uprawnionych do głosowania 674949 osób, głosów ważnych 256945, kan­
dydat „Autonomii" Bartecka Urszula uzyskała 39999 głosów; okręg rybnicki (nr 29) uprawnio­
nych do głosowania 567 854, głosów ważnych 232460, kandydat „Autonomii" Kluczniok Krzysz­
tof uzyskał 41849 głosów; okręg katowicki (nr 30), uprawnionych do głosowania 830025 osób,
głosów ważnych 361 145, kandydat „Autonomii" Bogacki Jerzy uzyskał 75429 głosów.
Źródło: Państwowa Komisja Wyborcza, Protokóły Okręgowych Komisji Wyborczych, 1997, 2001.

�POWOŁYWANIE NARODU ŚLĄSKIEGO

41

zamieszkują „etniczni tubylcy" (Uzasadnienie..., s. 3). Niestety, Sąd nie wyjaśnił
pojęcia „etniczni tubylcy". Z dalszego toku wywodu można wnosić, iż miał na
uwadze etnicznie polską śląską ludność rodzimą. Użyty termin jest zbyt pojemny,
a zarazem kontrowersyjny Rodzi wątpliwości często podnoszone przez mniej­
szość niemiecką na Górnym Śląsku. Pomijając tę kwestię zaznaczmy, że dalej
podniesiono jeszcze problem braku jednoznaczności w stosunkach między­
narodowych, co do sposobu pojmowania pojęć: „mniejszość narodowa" oraz
„narodowość". W odniesieniu do pojęcia „naród" przedstawiono natomiast
wykładnię prawną rozumianą w kategoriach, co jest słuszne ze względu na cały
tok wywodu, prawa międzynarodowego. Stwierdzono zatem, odwołując się do
pracy Alfonsa Klafkowskiego, Prawo międzynarodowe publiczne, z 1964 roku,
iż: „Nauka prawa międzynarodowego posługuje się określeniem naród jako
wspólnotą ludzi uformowaną historycznie, będącą wynikiem warunków geogra­
ficznych, gospodarczych, społecznych, kulturowych. Naród rozwija się i dąży
do stworzenia własnej organizacji państwowej. Dopóki jej nie stworzy, nie jest
podmiotem prawa międzynarodowego" (Uzasadnienie..., s. 6).
Odwołując się do wielu innych prac dalej stwierdzono w „Uzasadnieniu", iż
przyjęte rozumienie narodu wskazuje, że tego rodzaju organizm społeczny
kształtuje się w procesie historycznym przez wiele stuleci. Tego warunku Ślą­
zacy nie spełniają. Jednocześnie podkreślono silne związki tej grupy, znajdującej
się przez stulecia poza obszarem państwa polskiego, poddawanej germanizacji,
przynależnej „do pnia kultury polskiej" mimo odrębności kulturowej. Odwołano
się też do sposobu postrzegania Górnoślązaków stwierdzając, że są pojmowani
jako grupa regionalna a nie narodowa.
Niezwykle istotny, w kontekście decyzji Sądu Apelacyjnego, był tekst Jerzego
Kranza (1997), który w odbitkach krążył w badanych środowiskach. Autor
zachęca do zastanowienia się nad istotą takich pojęć, jak „naród", „mniejszość
narodowa", „mniejszość etniczna, religijna, językowa". W konkluzji stwierdza,
że Ślązakom „potrzebna jest [...] pomoc państwa w rozwiązywaniu trudnych
problemów lokalnych [...]. Wiele śląskich postulatów można realizować krok po
kroku w ramach innych struktur. Wniosek o rejestrację organizacji mniejszości
śląskiej wydaje się jednak rozwiązaniem chybionym, bez związku z rzeczywi­
stością społeczną i polityczną Polski i regionu Śląskiego" (Kranz 1997).
11

JESTEŚMY NARODEM.
ZŁOŻENIE WNIOSKU KASACYJNEGO DO SĄDU NAJWYŻSZEGO

Zgodnie z zapowiedziami lidera Związku, następuje złożenie wniosku kasacyj­
nego do Sądu Najwyższego w Warszawie. Formalnie wniosek wpłynął 3 listopada
1997 roku. Działacze byli wspomagani przez Helsińską Fundację Praw Człowieka.
11

Autor jest pracownikiem Centrum Stosunków Międzynarodowych Instytutu Spraw Pu­
blicznych w Warszawie.

�42

MARIAN GRZEGORZ GERLICH

W czasie badań terenowych, rozmów z Górnoślązakami, okazało się, że właśnie
decyzja Związku o wprowadzeniu problemu narodu śląskiego na forum ogólno­
polskie wywołała bardzo silne, zróżnicowane reakcje; od zachwytu do zupełnej
negacji . Dyskusje środowiskowe uległy wzmocnieniu. Do tej pory działalność
Związku pojmowano w kategoriach pewnej wewnętrznej śląskiej akcji, która nie
miała - według potocznych przekonań - mimo wielu enuncjacji prasowych i na­
głośnienia w kraju, szerszego oddźwięku społecznego i politycznego. Pojawienie
się tego problemu „u nich w Warszawie" zmuszało natomiast do refleksji nad
odbiorem społecznym, nad potencjalnymi skutkami dla regionu, a zwłaszcza jego
ludności rodzimej. Zwolennicy decyzji Związku podkreślali konieczność finali­
zowania rozpoczętej akcji. Najważniejszym było dla nich uznanie własnej grupy
jako narodu, a ewentualną decyzję pozytywną pojmowano jako efekt dojrzałości
państwa polskiego, także samych Polaków, postrzeganych często jako nacjonali­
stów. Tego rodzaju decyzję rozumiano również jako rekompensatę za doznane
krzywdy i tym samym „prawdziwy akt sprawiedliwości dziejowej". Ten radykalny
pogląd miał jednak zdecydowanie marginalny zasięg, choć niezbędne są odpo­
wiednie badania statystyczne, uzupełniające prezentowaną opcję jakościową.
Do rangi symbolu urasta fakt, iż właśnie w Katowicach odbyła się w grudniu
1997 roku, z inicjatywy Anny Tatarkiewicz, konferencja „Pytania o polską toż­
samość kulturową" , w której poza problemami ogólnopolskimi odniesiono
się także do kwestii górnośląskich , zwracając uwagę na wiele specyficznych
elementów lokalnej tożsamości, widzianych też w kontekście tradycji polskiej;
pojawił się również temat narodu śląskiego. Pokłosie konferencji zostało opubli­
kowane częściowo w Śląsku (1998, nr 2) oraz w całości w kwartalniku Wyrazy
(1998, nr 5-6), co nastąpiło tuż przed oczekiwaną decyzją Sądu Najwyższego.
Ostatecznie, 18 marca 1998 roku, odrzucił on kasację złożoną przez Związek
Ludności Narodowości Śląskiej i tym samym podtrzymał decyzję Sądu Ape­
lacyjnego w Katowicach. Obszerne „Postanowienie" zawiera wiele ważnych
sformułowań. Istotne były odwołania się do kwestii sensu stricte prawnych.
Zwrócono m.in. uwagę, iż „Mniejszość narodowa [a liderzy Związku zdecy­
dowanie definiują śląską zbiorowość regionalną jako mniejszość narodową na
terenie państwa polskiego - przyp. MGG] jest pojęciem prawnym (art. 35
Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 2 lutego 1997 r.), choć nie jest zdefinio­
wana ani w prawie polskim, ani w powołanych w kasacji konwencjach. Jednakże
raport wyjaśniający do Konwencji Ramowej Rady Europy o mniejszościach
narodowych z 1995 roku jednoznacznie stwierdza, że subiektywny wybór narodu
przez człowieka jest zawsze nierozłącznie związany z obiektywnymi kryteriami
12

13

14

15

1 2

Jest zastanawiające, jak informacja ta tak szybko dotarła do w miarą szerokich rzesz spo­
łeczeństwa.
Jej organizatorami była redakcja Wyrazów, Górnośląskie Towarzystwo Literackie i miesięcz­
nik Śląsk, a patronat medialny objęła redakcja Polityki (Zdzisław Pietrasik oraz Adam Krzemiński).
Wystąpili m.in.: A. Tatarkiewicz, P. Śpiewak, A. Krzemiński G. Borkowska, J. Hennelowa,
T. Kijonka.
W tej części wystąpili: M.S. Szczepański, M.G. Gerlich, J. Tomasiewicz, J. Wódz, K. Karwat.
1 3

1 4

1 5

�POWOŁYWANIE NARODU ŚLĄSKIEGO

43

istotnymi dla tożsamości narodowej. Oznacza to, iż subiektywna deklaracja przy­
należności do określonej grupy zakłada uprzednią społeczną akceptację istnienia
takiej grupy narodowościowej" (Postanowienie, s. 4). Chodzi tu zatem o naród
ukształtowany w procesie historycznym, z wszystkimi tego konsekwencjami
wewnętrznymi, zewnętrznymi, subiektywnymi i obiektywnymi. Dalej stwierdzo­
no: „W powszechnej świadomości społecznej było i jest przekonanie o istnieniu
grupy etnicznej Ślązaków, która jednakże nigdy nie była uważana za odrębną
grupę narodową" (Postanowienie, s. 4).
Tego rodzaju uzasadnienie budzi największe kontrowersje ze strony zwolen­
ników istnienia narodu śląskiego. Nadal był on przedmiotem ożywionej dyskusji.
I tak, na łamach Rzeczypospolitej, Jan Lissowski, w artykule „Czy można wybie­
rać ojczyznę", zastanawia się nad fenomenem „narodu śląskiego" i stwierdza:
„Nie było nigdy trzeciej, śląskiej narodowości, ale była - i nadal jest - trzecia
grupa ludności, której nie można zaliczyć ani do Niemców, ani do Polaków [...].
Należą do niej ci mieszkańcy Śląska, którzy nie podjęli jeszcze ostatecznej decy­
zji, co do swojej ojczyzny i stoją przed indywidualnym wyborem: być Polakiem
czy Niemcem" (Lissowski 1998). Z kolei Antoni Kositza, polemizując z tymi
wywodami, ogłasza artykuł „Ani Polska, ani Niemcy", w którym dowodzi ist­
nienia narodu śląskiego i zarazem stwierdza: „Ojczyzną dla tych Górnoślązaków
nie jest ani Polska, ani Niemcy, lecz stanowi j ą «Slaska Heimaterde»" (1998).

SKARGA W EUROPEJSKIM TRYBUNALE PRAW CZŁOWIEKA W STRASSBURGU

18 czerwca 1998 roku Komitet Założycielski ZLNŚ składa w trybunale strasburskim skargę na państwo polskie, zarzucając sądom złamanie prawa do zrze­
szania się, a z kolei 17 maja 2001 roku dochodzi do publicznego przesłuchania
stron, to jest reprezentantów komitetu założycielskiego i polskiego rządu. Zwią­
zek reprezentowali: R. Kołodziejczyk, E. Sowa, J. Gorzelik, a na czele strony
rządowej stał Krzysztof Drzewicki. Reprezentujący interesy Związku mecenas
Sławomir Waliduda ustosunkował się do sposobu pojmowania przez stronę rządo­
wą mniejszości narodowych, a w tym kryteriów subiektywnych i obiektywnych.
Stwierdził: „Jakkolwiek rząd odnotowuje istnienie subiektywnych kryteriów po
stronie skarżących, to jednak odmawia istnienia kryteriów obiektywnych. Jed­
nakże odmowa ta jest zupełnie dowolna i nie znajduje potwierdzenia w rzeczy­
wistym stanie sprawy. Rząd co prawda sugeruje, iż kryterium obiektywnym jest
społeczna akceptacja, ale przecież z samego założenia pogląd powyższy ma cechy
wyłącznie subiektywne, gdyż nie znajduje oparcia w jakichkolwiek normach
prawnych. Rząd nie mówi więc, jakie są obiektywne kryteria istnienia mniej­
szości, po to, by Ślązaków pozbawić w tym względzie możliwości odniesienia" .
Po upływie kilkunastu miesięcy, 5 grudnia 2001 roku, na posiedzeniu czwar­
tej sekcji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, zapada decyzja w sprawie
16

6

Materiał uzyskany od dr. J. Gorzelika.

�44

MARIAN GRZEGORZ GERLICH

ZLNŚ. Orzeczenie jest utajnione aż do publikacji. Dwa tygodnie później, 20 grud­
nia 2001 roku, zapada ostateczna decyzja. Zdaniem Trybunału, polskie sądy nie
złamały prawa odmawiając rejestracji Związku Ludności Narodowości Śląskiej.
Polskie media podały tę informację z nieukrywanym zadowoleniem. Poja­
wiają się tytuły w rodzaju „Ślązacy przegrali", które bulwersują rodowitych
mieszkańców Górnego Śląska odrzucających działania Związku, a więc zdecy­
dowaną większość. Organizacja nie istnieje, ale jednak sprzymierzeniec, czyli
Ruch Autonomii Śląska, w swoim portalu internetowym szeroko komentuje to
zdarzenie. I tak praktycznie było przez cały okres sporu dotyczącego rejestracji
Związku Ludności Narodowości Śląskiej. Wiele elementów programu tej organi­
zacji w różny sposób prezentowano w działaniach Ruchu Autonomii Śląska,
a szczególne odzwierciedlenie można zauważyć na łamach Jaskółki Śląskiej oraz
na stronach internetowych tej organizacji (zob. www.raslaska.org.) . Na szcze­
gólną uwagę w tym kontekście zasługuje to, że 8 listopada 2001 roku odbył się
kongres "European Free Alliance - Democratic Party of Peoples of European".
Wtedy to Ruch, który reprezentowali Józef Gwóźdź i Jerzy Gorzelik, uzyskał
status członka-obserwatora. Można nawet zauważyć pewne wyraźne związki
kadrowe między obu organizacjami.
17

PORAŻKA W STRASSBURGU I NOWA SZANSA

Decyzja Trybunału spowodowała niewątpliwą radykalizację poglądów zwolen­
ników narodu śląskiego. Mówią, że naród ten nie umarł w Strassburgu. Pytają czy
są „niechcianymi dziećmi Europy" {Jaskółka 2002, styczeń). Decyzja w Strass­
burgu jest niewątpliwą porażką dla Związku, a także określonej części członków
i sympatyków Ruchu Autonomii Śląska. Jednak odnaleziono nową szansę mobili­
zacji etnicznej, a w efekcie także wyniesienia kwestii narodu śląskiego ponownie
na arenę ogólnopolską, a nawet międzynarodową. Zbliżający się spis powszechny
potęguje nastroje mobilizacji. Związek Ludności Narodowości Śląskiej nie istnieje,
ale okazuje się, że o kwestie narodowości śląskiej upomina się Ruch Autonomii
Śląska. Oto, w zbliżającym się Narodowym Spisie Powszechnym, pod nume­
rem 33, zawarte jest pytanie dotyczące właśnie narodowości. Okazuje się, że
- według informacji uzyskanych przez członków stowarzyszenia - w czasie szko­
leń rachmistrzów zalecano im, aby osoby deklarujące narodowość śląską zachęcać
do zmiany deklaracji. Problem ten, jak i szerzej zarzucane władzom manipulacje
związane ze spisem, a dotyczące Górnoślązaków, zostały omówione w „Oświad­
czeniu" wydanym przez Ruch 13 marca 2002 roku . Ogłoszony 23 kwietnia 2002
18

1 7

Jest kilka portali internetowych, które prezentują kwestie dotyczące narodu śląskiego
i to zgodnie z ideami Związku Ludności Narodowości Śląskiej czy Ruchu Autonomii Śląska.
Warto odwołać się także do „Echa Ślońskiego. Niezależnego Magazynu Internetowego
(www.echoslonska.com.)".
„Oświadczenie" podpisał kierownik Biura Prasowego RAŚL - Jerzy Gorzelik.
1 8

�POWOŁYWANIE NARODU ŚLĄSKIEGO

45

„Komunikat" stwierdza natomiast: „Ruch Autonomii Śląska ma zatem mocne
podstawy by przypuszczać, że władze polskie, wspomagane przez część establish­
mentu, dążąc do wywołania dezorientacji wśród Ślązaków, pragną zmanipulo­
wać spis powszechny i wypaczyć obraz sytuacji narodowościowej na Górnym
Śląsku". Można przyjąć hipotezę, iż część górnośląskiej zbiorowości regionalnej
będzie deklarowała przynależność do narodu śląskiego. Najtrafniej sytuację ujął
jeden z rozmówców: Czekamy. Nawet jeśli za Ślązaków będzie się w tym spisie
uważało 1000 osób to już jest problem dla władzy. Działacze spodziewają się
natomiast kilkudziesięciu tysięcy tego rodzaju deklaracji, konkretyzując - nie­
którzy spodziewają się do 90 tysięcy. Zasygnalizowany typ wyboru może
potencjalnie wywołać zawiłą sytuację i to nie tylko w kategoriach prawnych.
Oto, nie uznajemy istnienia narodu śląskiego, ale zarazem w Narodowym Spisie
Powszechnym może się pojawić kategoria osób deklarująca poczucie takiej przy­
należności narodowej. Istnieje zresztą casus czeski. Stanisław Zahradnik pisze,
co rozumieć należy nie tylko jako wypowiedź zatroskanego działacza polskiego:
„Główne cechy [...] spisu ludności z 1991 roku [czyli już w realiach nowego
demokratycznego państwa czeskiego - przyp.MGG] to wprowadzenie narodo­
wości morawskiej i śląskiej " (Zahradnik 1991, s. 24-25). W Polsce wyniki
spisu nie są jeszcze znane.
19

NARÓD ŚLĄSKI - NOWY PRZEJAW PROCESU NARODOTWÓRCZEGO?

Historia prezentowanego Stowarzyszenie to szczególnego rodzaju obraz dzia­
łań zmierzających do przygotowania podstaw instytucjonalnych skierowanych
wobec występujących na Górnym Śląsku już od początku ubiegłego stulecia
zróżnicowanych tendencji ślązakowskich. Jest to problem niezwykle skompli­
kowany, tak jak wszelkie procesy narodotwórcze, czy też mające choćby taki
charakter, lub tylko symptomy. W naszej europejskiej perspektywie stykamy się
zarówno z narodami historycznie ukształtowanymi, jak i zjawiskami nowymi, o
różnej jednak skali czasowej. Przede wszystkim to historyczne uformowanie się
europejskich wielkich i małych narodów. Wiadomo, że proces ten przebiegał
według pewnych znamiennych, rozpoznanych już w kategoriach scjentystycz­
nych modeli (zob. np. Chlebowczyk 1983; Pomian 1992; Waldenberg 1992). To
są konkretne prawidłowości (kulturowe, społeczne, ideologiczne, organizacyjne,
instytucjonalne, polityczne, militarne), a wreszcie również określony kontekst
politycznej akceptacji wewnętrznej i międzynarodowej. Zresztą właśnie kwestia
politycznego uznania danego narodu przez inne narody jest szczególnie pod­
noszona przez zwolenników narodu śląskiego. Twierdzą oni, iż dotąd dla Górno­
ślązaków nie było w zasadzie sprzyjającego momentu do tego typu rozwiązań.
W tym klasycznym modelu nie zawsze w pełni mieszczą się procesy zachodzące
1 9

Dla ilustracji podajmy, że przynależność do narodu polskiego deklarowało na Zaolziu
43479 osób a do narodu śląskiego 10858 osób (Zahradnik 1991, s. 25).

�46

MARIAN GRZEGORZ GERLICH

w niektórych ustabilizowanych demokracjach zachodnich związane z aktyw­
nością niektórych narodów czy grup etnicznych nie posiadających własnej pań­
stwowości, a dążących do realizacji różnych celów politycznych, w tym także
rozszerzenia autonomii. W różny sposób ambicje narodowe połączone z dąże­
niem do samostanowienia przebiegały od 1989 roku we wschodniej części
Europy. Miały charakter pokojowy, ale też militarny. Problematykę rozwiązań
prawnych w tym zakresie należy jednak postrzegać już w kontekście prawo­
dawstwa Unii Europejskiej (zob. np. Wybór... 1999, s. 151-208), choć przykła­
dowo Polska nadal nie ma ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych.
Niezależnie jednak od owych procesów interesującą nas kwestię narodową
należy współcześnie rozpatrywać także w powiązaniu z tworzeniem się społe­
czeństwa obywatelskiego i „obumierania" państwa narodowego czy „epoki póź­
nej nowoczesności". Natomiast w przestrzeni postsowieckiej należy dodatkowo
uwzględnić między innymi szeroko rozumianą traumę wynikającą z wielo­
aspektowego zniewolenia (Bogucka 1997), tworzenie struktur demokratycznych,
restrukturyzację przemysłu.
Przypadek górnośląski jest szczególny. Ludność rodzima deklaruje się bowiem
w miarę powszechnie jako Polacy, zarazem eksponuje przywiązanie do śląskości.
Sytuacja jest skomplikowana, bowiem m.in. określone wydarzenia społeczne,
a zwłaszcza polityczne, a obecnie także ekonomiczne powodują pojawianie
się postaw labilnych narodowo. Tego nie można jednak oceniać w klasycznych
kategoriach patriotyzmu i zdrady, lokalny kontekst jest bowiem materią bardzo
delikatną i nie znajduje odniesienia w innych regionach Polski. Występuje tu
splot różnych (historycznych i realnie teraźniejszych), dotąd w małym zakresie
rozpoznanych w aspekcie kompleksowym, czynników dynamizujących erozję
polskich postaw narodowych i zarazem formowanie się postaw proślązakowskich
oraz lansowanie fenomenu narodu śląskiego. Z całą pewnością część ludności
rodzimej po prostu chce być tym kim jest, to znaczy grupą nie odczuwającą
potrzeby definiowania siebie w kategoriach narodowych. Musi zastanawiać
pytanie: Czy człowiek, który nie umie określić siebie w kategoriach narodowych
nie jest człowiekiem, jest kimś gorszym? Czy ktoś taki nie może iść do Europy?
Ja też dobrze pracuję, lubię teatr, muzykę, lubię i Chopina, i Wagnera, lubię
Mickiewicza i Schillera, a nie lubię ani polskiego disco-polo, ani bawarskich
przyśpiewek. Natomiast czynnik narodowy mnie nie interesuje. Tak oto stara
postawa znajduje nową jakość merytoryczną.
Część Górnoślązaków poszukuje swojej tożsamości. Oni, i ogół ludności
rodzimej, tkwią w szczególnej sytuacji, tu i teraz. W tym kontekście musimy
więc uwzględnić choćby wielowiekowe funkcjonowanie górnośląskiej zbioro­
wości regionalnej poza etnicznym organizmem państwowym, realne bytowanie
na pograniczu kulturowym i politycznym, istnienie kultury dominującej, jeszcze
z początkiem okresu międzywojennego funkcjonowanie niepełnej struktury
społecznej własnej zbiorowości, nikły związek z polskim Universum symbolicz­
nym, prymat regionalnego Universum symbolicznego (o charakterze oralnym),
nie w pełni wykrystalizowana sytuacja narodowościowa, silne poczucie własnej

�POWOŁYWANIE NARODU ŚLĄSKIEGO

47

odrębności, tworzenie się organizacji ślązakowskich w okresie międzywojnia,
silny wpływ nazizmu, eksploatacyjną politykę centrum wobec Górnego Śląska
w dobie PRL, stosunkowo wyraźne zamknięcie się jeszcze w latach 60. X X wieku
części ludności rodzimej w obrębie śląskości, istniejące poczucie krzywdy, nikłą
mobilność społeczną, na ogół małe zainteresowanie edukacją, narastanie frustra­
cji wynikającej z postępującego gwałtownie upadku „starego przemysłu" i na­
rastanie bezrobocia, brak wiary w kreacyjną rolę własnej elity i rozczarowanie
jej „rządami", przekonanie o konieczności śląskiej reprezentacji na różnych
szczeblach władzy, niezrozumienie braku autokreacji śląskiej tożsamości i jej
szczególnych walorów, utrzymywanie się elementów tzw. tradycyjnej kultury
i przekonanie ojej atrakcyjności.
Ta sytuacja, jak i działalność ideologów narodu śląskiego, którzy niewątpli­
wie będą szukać nowych form aktywności i instytucjonalizacji swego ruchu,
wskazuje, iż na obecnym etapie stykamy się jednak ze specyficznym, nowym
przejawem procesu narodotwórczego. Nie wykluczone, iż będzie ona wykorzy­
stana do tworzenia śląskiego etnomitu politycznego, który w swej istocie zawsze
odwołuje się do emocji i stereotypów. Czy będzie on pomocny w intensyfikacji
postaw prośląskich i jednocześnie mobilizacji etnicznej, służącej politycznej
akceptacji narodu śląskiego? Trudno odpowiedzieć. Po próbie jego uznania
poprzez sądową rejestrację Związku Ludności Narodowości Śląskiej może na­
stąpić próba jego politycznego uznania wskutek odwoływania się do deklaracji
w Narodowym Spisie Powszechnym. Problemem odrębnym jest natomiast to,
w jakim zakresie naród śląski spełnia kryteria znamienne dla narodów ukształ­
towanych historycznie. Tego typu nowa „technologia" powoływania narodu
pozbawionego swojej jednoznacznej tożsamości jest - parafrazując wypowiedź,
którą sformułował Ivan Colovic - szczególna. Możemy się zetknąć z kolejnymi
zadekretowanymi politycznie obrzędami przejścia „od banalnego stadium życia
nieobudzonego" (Colovic 2001, s. 87), nieistniejącego narodu do statusu narodu
powołanego drogą administracyjną, bez jakichkolwiek cech narodu-bohatera,
co jest znamienne dla wielu nacji.

LITERATURA
B e r l i ń s k a D. 1999, Mniejszość niemiecka na Śląsku Opolskim w poszukiwaniu
tożsamości,
Opole.
B o g u c k a T. 1997, Polak po komunizmie, Kraków.
B r u b a k e r R. 1998, Nacjonalizm inaczej. Struktura narodowa i kwestie narodowe w nowej
Europie, Warszawa-Kraków.
C h l e b o w c z y k J. 1983, O prawie do bytu małych i młodych narodów. Kwestia narodowa
i procesy narodotwórcze we wschodniej Europie Środkowej w dobie kapitalizmu (od schyłku
XVIII wieku do początków XX w.), Warszawa-Kraków.
C i e s z e w s k a B. 1997, M y naród, Rzeczpospolita, nr 147, 26.06.
- 1997a, Wojewoda zapowiada rewizję, Rzeczpospolita, nr 149, 28.06.
C i e s z e w s k i J. 1997, Ślązacy nie są mniejszością, Rzeczpospolita, nr 224, 25.09.
Ć o 1 o v i ć I . 2001, Polityka symboli. Eseje o antropologii politycznej, Kraków.

�48

MARIAN GRZEGORZ GERLICH

G e r l i c h M . G. 1994, O poczuciu przynależności narodowej i stosunku do „obcych" Uwagi na
marginesie badań nad świadomością narodową współczesnych Górnoślązaków, Kontekst,
nr 1-2, s. 13-135.
- 1996, „Jestem Górnoślązakiem". Co to znaczy?, [w:] Konflikty etniczne. Źródła - Typy
- Sposoby rozstrzygania, I . Kabzińska-Stawarz, S. Szynkiewicz (red.), s. 191-196.
- 1998, W poszukiwaniu narodu śląskiego, Śląsk, nr 8, s. 7-9.
- 1999, Elementy tradycyjnej tożsamości regionalnej w ideologii nowych elit politycz­
nych na Górnym Śląsku, [w:] Diferenciacia metskeho spoiećenstva v każdodennom
żivote, I . Salner, Z. Benuśkova (red.), Bratislava,s. 28-36.
H e n n e l o w a J. 1998, Polak-katolik? Tożsamość kresowa, Wyrazy, nr 5-6, s. 42-44.
H u p k a H. 2001, Niespokojne sumienie. Wspomnienia, Warszawa.
K a b z i ń s k a I . 2000, Między grupą etniczną a narodem, Etnografia Polska, t. 44, z. 1-2, s. 39-60.
K a n i u s e l l a T. 1999, Wyłanianie się grup narodowych i etnicznych na Śląsku w okresie
1848-1918, Sprawy Narodowościowe, Seria Nowa, z. 12-13, s. 35-72.
K 1 a f k o w s k i A. 1964, Prawo międzynarodowe i publiczne, Warszawa.
K o s i t z a A.S. 1998, Ani Polska, ani Niemcy, Rzeczpospolita, 30.05.
K r z e m i ń s k i A. 1998, Polska Frankensteinem Europy, Wyrazy, nr 5-6, s. 19-23.
K u r c z Z. 1997, Mniejszość niemiecka w Polsce, Wrocław.
K w a ś n i e w s k i K. 1997, Czy istnieje narodowość śląska?, Sprawy Narodowościowe.
Seria
Nowa, t. 6, z. 1, s. 129-151.
L i s s o w s k i J. 2000, Czy można wybierać ojczyznę?, Rzeczpospolita, 28.03.
N a w r o c k i T. 1993, Spór o regionalizm i regionalizację na Górnym Śląsku, [w:] Czy Polska
będzie państwem regionalnym?, G. Gorzelak, B. Jałowiecki (red.), Warszawa, s. 137-179.
Niechciane... 2001, Niechciane dzieci Europy (komentarz), Jaskółka Śląska, styczeń.
Ochrona... 1995, Ochrona praw osób należących do mniejszości narodowych, Warszawa.
P o m i a n K. 1992, Europa i jej narody, Warszawa.
S i m o n i d e s D. 1994, Nad przeszłością, Przegląd Polityczny, nr 24, s. 63-69.
- 1997, Górnośląska samowiedza, Śląsk, nr 6.
S z c z e p a ń s k i M . S. 1993, Regionalizm górnośląski w świadomości społecznej, [w:] Czy Polska
będzie państwem regionalnym?, G. Gorzelak, B. Jałowiecki (red.), Warszawa, s. 205-233.
- 2002, Opel z górniczym pióropuszem, Katowice.
S z m e j a M . 2001, Niemcy? Polacy? Ślązacy!, Kraków.
S z y n k i e w i c z S. 1996, Konflikt tożsamości, tożsamość w konflikcie, [w:] Konflikty etniczne.
Źródła - Typy - Sposoby rozstrzygania, I . Kabzińska-Stawarz, S. Szynkiewicz (red.), War­
szawa, s. 15-30.
W a l d e n b e r g M . 1992, Kwestie narodowe w Europie środków o-w schodni ej'. Dzieje, idee, War­
szawa.
W ó d z J. 1998, Z politycznego punktu widzenia, Wyrazy, nr 5-6, s. 49-56.
Wybór... 1999, Wybór Konwencji Rady Europy. Wersja polska, Warszawa.
Z a h r a d n i k St. 1991, Struktura narodowościowa
Zaolzia na podstawie spisów
ludności.
1880-1991, Trzyniec.
ŹRÓDŁA
Jaskółka Śląska, organ Ruchu Autonomii Śląska.
Komunikat Ruchu Autonomii Śląska z 23 kwietnia 2002 r.
Korespondencja różnych instytucji do Związku Ludności Narodowości Śląskiej.
Oświadczenie Ruchu Autonomii Śląska z 13 marca 2002 r.
Materiały Państwowej Komisji Wyborczej, Protokóły Komisji Okręgowych 1997, 2001.
Postanowienie Sądu Najwyższego w Warszawie (sygn. Akt I PKN 4/98).
Statut Związku Ludności Narodowości Śląskiej.
Uzasadnienie Sądu Apelacyjnego w Katowicach (sygn. akt I Aca 493/97).

�POWOŁYWANIE NARODU ŚLĄSKIEGO

49

MARIAN G R Z E G O R Z G E R L I C H

CALLING THE SILESIAN NATION INTO BEING. FROM KATOWICE TO STRASSBURG
- THE ARDOUS WAY TO THE REGISTRATION
OF THE ASSOCIATION OF PEOPLE OF SILESIAN NATIONALITY
Summary
As soon as the communist regime had collapsed, some new social processes emerged among
the autochtonous population of Upper Silesia. The processes, complex and not known previously,
were manifested in the revival of the Silesian ethnic identity, creation of new autonomy of the
local society, initiation and institutionalization of new regional movement. Among the elites the
idea of regionalization of the country was promoted and, to a lesser extent, the idea of restoration
of the autonomy of the province of Silesia like that from before 1939. It was the perspective
in which, some years later, the problem of the Silesian nation reappeared officially. It was
expressed in the attempt of the registration of the Association of People of Silesian Nationality,
on 11 December 1996.
The article describes the stages and circumstances of the endeavour to register the association
in state courts of succeeding instances. The Association was registered by the District Court
in Katowice on 24 June 1997. The decision, however, was revoked on 24 September 1997 by
the Court of Appeal in Katowice. On 3 November the leaders of the Association appealed for
cassation to the Supreme Court; the application was eventually rejected on 18 March 1998.
The author has analysed the arguments of both parties - the courts and the Association - and
he points at two dimensions of the problem: that of the formal legal regulations and that revealing
the complexity of problems concerning national identity and self-definition. The phenomenon
of the "Silesian nation", the attitudes of its adherents do not appear in any studies in social
science in general, and ethnology in particular.The debate on the problem can be found in press
only - both national and regional.
The next step of the Association was to put the case to the Human Rights Court in Strassbourg.
On 20 December 2001 the Strassbourg Court acknowledged the conformity of the procedures of
the Polish courts with the regulations.
A l l the same, that decision cannot solve the problem of the Silesian nation, neither can it
prevent other organizations from raising it again. New circumstances appeared connected with
the National Census in 2002, since the questionnaire includes "nationality". Supporters of the
idea of Silesian nationality recommend the inhabitants to declare it although it has not been
included on the list of nationalities officially recognized.
Yet the main problem is to what extent the idea is really accepted by the local population.
Translated by Anna Kuczynska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8149" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8129">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9e7178a54b5a53eafe4b90d6b285e9e1.pdf</src>
        <authentication>5e0e24b902b43f5c0c321a181a570cc1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97425">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5331</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97427">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97429">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97430">
                <text>Indie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97432">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4952</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97434">
                <text>Powrót do Indii / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97435">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4; s.133-141</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97436">
                <text>Martyn, Peter</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97437">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97438">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97439">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97440">
                <text>odróż potrwa zaledwie cztery tygodnie. W tak
krótkim czasie uda mi się zrealizować tylko część
pierwotnych zamierzeń. Nie będzie innego wyj­
ścia, niż skorzystać z mądrej rady, że lepiej ograniczyć
się do kilku miejscowości i zrezygnować z ambitnego
planu podróży, która - by go zrealizować - musiałaby
potrwać przynajmniej trzy miesiące. Pociągami (spędzę
w nich aż jedną czwartą część pobytu) około siedmiu
tysięcy kilometrów, zatrzymując się zaledwie w kilku
miastach. Wyruszam w drogę w marcu 2001 roku,
w sześć miesięcy przed tzw. atakiem na Amerykę, któ­
ry otworzy nową epokę w stosunkach międzynarodo­
wych, pogrążając w kryzysie przemysł turystyczny. M o­
imi najważniejszymi przewodnikami po Subkontynencie będzie kolorowy film dokumentalny francuskiego
reżysera Louis M alle’a, nakręcony w 1969 roku dla
BBC, wyklęte przez znaczną część m ahometan Szatań­
skie wersety, które w opinii ich autora stanowią książkę
jego życia, oraz przeróżne, bliżej nieokreślone motywy
i wątki, łączące m ałą krainę mego pochodzenia ze
światem hindusów i żyjących na Subkontynencie m u­
zułmanów. W obliczu tego, co zastanę na miejscu, zre­
zygnuję z zamierzeń „naukowych” - rozstanę się z nimi
bez większego żalu, tak jak przy poważnej awarii wyrzu­
ca się zbędny bagaż. Ograniczę się do roli obserwatora
i osoby opisującej. Jak Malle - który poddawszy się bez­
miarowi Indii, postanowił rejestrować kamerą jedynie
to, co widział z samochodu, gdy przemierzał kraj z pół­
nocy na południe, posługując się jedynie papierem,
piórem oraz mapami i planami miast, które kupiłem po
przylocie, będę w pełni świadom, że wobec ogromu
świata Subkontynentu, w jego wymiarze przestrzen­
nym i czasowym, mój własny mikrokosmos ma zniko­
me znaczenie. Przyjmę więc, że wszystko to, co mi się
przytrafi po drodze, dopomoże mi wczuć się w realia
codziennej egzystencji rdzennych mieszkańców tego
obszaru świata. Moje intuicyjne reakcje na ludzi i wa­
runki, w jakich żyją, wywrą istotny wpływ na kształt
i przebieg tej podróży. Poddając się „normom” i zasa­
dom miejscowych duchów opiekuńczych, owoce, jakie
będę zbierać, często okażą się gorzkie, ale na tyle życio­
dajne, że wystarczą mi do końca życia.

P

P E T E R J. M A R T Y N

Powrót do Indii
że dziś, mimo że jestem prawie dziesięć razy starszy,
mam zaledwie mętne wyobrażenia o tym, co mnie cze­
ka na Subkontynencie, więc jako dziecko nie byłem
w stanie pogodzić się z tym, że może istnieć coś, co jest
wyższe niż stumetrowa iglica największego kościoła
w moim mieście rodzinnym. Człowiek powinien uczyć
się przez całe życie. W pasażu handlowym w drodze do
podziemnego dworca kolejowego (skąd można poje­
chać do jeziora Thun, z którego kiedyś wyruszyłem
z rodzicami do góralskiej mieściny) kupiłem scyzoryk
firmy Victorinox-Wengera - być może ostatnia ikona
Szwajcarii.
W samolocie do Delhi większość pasażerów stano­
wią Hindusi, powracający, w szerokim sensie tego sło­
wa, do siebie; pozostali to najczęściej „dzieci Zacho­
du”, które wierzą, że odnajdą w Indiach coś, czego nie
ma w Europie. D ostałem miejsce w środkowym rzędzie
w klasie ekonomicznej. Pytam, czy nie ma przypad­
kiem wolnego miejsca przy oknie. Siedzący obok mnie

Widok z samolotu
Wyprawa zaczyna się około 6 rano na Okęciu. Ki­
lometry będę więc liczyć z wysokości 4 tysięcy metrów,
wyobrażając sobie mijane w dole krajobrazy, granice,
miejsca, resztki dawnych kultur. W czasie trzygodzin­
nej przesiadki w Zurychu, mimo niesmaku, że naj­
większa podróż, jakiej dokonam w tym wcieleniu, wie­
dzie przez pozbawione jakiegokolwiek charakteru lot­
nisko, cały czas pamiętam, że poza niekończącymi się
polami północno-wschodniej Francji właśnie Szwajca­
ria była pierwszym krajem zagranicznym, który zoba­
czyłem na własne oczy. W Zurychu zdam sobie sprawę,

1. (New) Delhi nr VIII, Uroczystości w dniu niepodległości. Tan ce­
rze ze stanu Pendżab przed łukiem żałobnym zw. All India Memo­
riał ku czci żołnierzy Imperium Brytyjskiego, poległych w czasie
obu wojen światowych

133

�Peter J. Martyn ♦ POW RÓT DO INDII

2. U lica M ain Bazaar w dzielnicy Paharganj widziana z drugiego piętra hotelu

Hindus, który leci z uroczą, ubraną tradycyjnie żoną,
małym chłopcem i niemowlęciem - przemawia do
mnie z przejęciem, że jeśli mam zamiar zwiedzać tyle
miast, koniecznie muszę kupić miesięczny bilet linii Jet
Airways. Za chwilę, ku mojemu zdziwieniu, stewarde­
sa wraca z wiadomością, że znalazła dla mnie miejsce
przy oknie.
Siedząca obok kobieta pochodzi z Augsburga, ale
mieszka w Monachium, gdzie pracuje w opiece spo­
łecznej. Sens życia odnalazła w buddyzmie. Rozstanę
się z nią dopiero w Delhi. Neofitka - sympatyczna, ale
potwornie skąpa, kupi od razu bilet autokarowy „za je­
dyne 94 rupie” do leżącej około 370 kilometrów na
północ dawnej wioski góralskiej Dharamsala, mekki
nawróconych na buddyzm, gdzie zajęcia z religii oferu­
je się wraz z noclegami i wyżywieniem. Niemka, zafa­
scynowana jest Indiami w sposób powierzchowny i nie­
co fanatyczny. Choć wciąż spotyka się ludzi, którzy
twierdzą, że w Indiach nie tyle poszukują, ile doświad­
czyli duchowego wtajemniczenia czy oświecenia, w dzi­
siejszych, materialistycznych czasach nie zdarza się to
już zbyt często - znacznej większości przybyszy z Zacho­
du wystarczą inne doznania. Zwykle przyjeżdżają, by
przede wszystkim korzystać z niskich cen, rozrywek,
narkotyków i seksu. Kiedyś podróż była niecodzienną
przygodą i intensywnym przeżyciem. Dziś ludzie podró­
żują, by zaspokoić konkretne, zwykle przyziemne po­
trzeby, a wszystko to, co przydarza się poza tym, jest dla
nich sprawą drugorzędną. Każdy może osiągnąć swój
cel bez większego wysiłku. Ze wszystkich nietubylców,

których poznam w Delhi, Bombaju i innych miastach,
jedynie ta, już nie pierwszej młodości, pracownica m o­
nachijskiego magistratu twierdzi, że poszukuje wyłącz­
nie przeżyć duchowo-religijnych. W miejskich molo­
chach Indii nie m a już powodu, żeby były złudzenia co
do świata dawnych kolonialistów, tym bardziej że naro­
dziła się tutaj nowa kasta, która więcej ma wspólnego
z międzynarodową warstwą profesjonalistów - ludzi,
którym w gruncie rzeczy jest obojętne, czy mieszkają
w Bombaju, Baltimore, Chicago, Chennai, Dallas czy
Delhi - niż z miejscowym społeczeństwem.
Wśród pasażerów sam olotu nr SR 194, który odla­
tuje ze Szwajcarii o godzinie 12.10 i lądować będzie na
lotnisku im. M ahatm y Gandhiego ok. 02.00 czasu lo­
kalnego następnego dnia, przeważająca większość
uważa siebie za synów i córki indyjsko-hinduskiej re­
publiki Bharat. Po wylądowaniu m oja współtowarzyszka podróży wykaże się kompletnym brakiem taktu
i zrozumienia dla dram atu tożsamości kulturowej, jaki
toczy się we współczesnych Indiach. M łodego człowie­
ka, wyraźnie zdenerwowanego długim staniem w ko­
lejce do kontroli paszportów, zapyta: Is this your first ti­
me in India?. Biedak, który mówi z akcentem typowym
dla Birmingham i środkowej Anglii, jest kompletnie
zaskoczony tym absurdalnym i niezręcznym pytaniem,
bo jego wygląd jednoznacznie świadczy przecież, że
jest Hindusem z diaspory (którą tworzą hindusi i m u­
zułmanie wywodzący się z Subkontynentu, tzw. non-re­
sident Indians), zamieszkującej m.in., a może nawet
przede wszystkim, Wyspy Brytyjskie.

134

�Peter J. Martyn ♦ POW RÓT D O INDII

Nieustające konfrontacje, czyli Delhi

wyskakuje chłopak i z figlarnym błyskiem w oku wyrzu­
ca na środek ulicy, niemal nam pod nogi, cały karton
zepsutych jajek. Niem ka buddystka wygląda nieswojo.
Niezgrabni przybysze z innej planety, którzy wylądowa­
li dosłownie przed chwilą, przytłoczeni ogromnymi,
groteskowymi plecakami - wyglądamy jeszcze bardziej
niesamowicie niż postaci z Boscha. Docieramy szczęśli­
wie do hotelu, który po drodze polecili nam pracowni­
cy przepełnionego pensjonatu. Kompetentni, młodzi
recepcjoniści wyjaśniają, że nie mogą nas zaprowadzić
od razu do wolnych pokoi, ale zapraszają do środka.
Zostawiamy bagaż na dole i idziemy na taras nad trze­
cim piętrem. Tam, pod okiem tandetnie wyrzeźbionego
bóstwa szczęścia Ganesza m oja współtowarzyszka, za­
chwycona faktem, że zdobyła lokum za symboliczną ce­
nę, zaprasza na limkę, hinduski odpowiednik coca-co­
li czy fanty, - blady napój o chemicznym smaku, serwo­
wany w firmowej butelce ze słomką. Jest to jedna
z ostatnich chłodnych nocy przed tzw. ciepłym, to zna­
czy gorącym, sezonem. Poddając się nastrojowi cichej
euforii, patrzymy na budzące się powoli miasto i wsłu­
chujemy się w jego odgłosy. Ktoś kaszle, z odbiorników
radiowych słychać charakterystyczne melodie bardzo
mi jakoś bliskiej hinduskiej muzyki rozrywkowej.
Wszyscy studenci antropologii i etnografii powinni
mieć okazję spędzić co najmniej miesiąc w którymś
z molochów tzw. rozwijającego się świata, żeby pozbyć

Ze zniżającego się powoli do lądowania samolotu
widzę najpierw słabe światła wyraźnie oddzielonych
dzielnic Delhi, z których jedne wytyczone zostały zgod­
nie z planem, inne zaś powstały w absolutnym bezła­
dzie, a po wylądowaniu makabryczne, opuszczone,
mroczne, jakby zaciemnione przed nalotem ulice pery­
ferii. Ponaddwudziestokilometrowa jazda do centrum
ciągnie się w nieskończoność, ale nagle rozpoznaję gi­
gantyczną aleję otaczającą łukiem ogrody pałacu daw­
nego gubernatora brytyjskiego, obecnie oficjalnej rezy­
dencji prezydenta republiki. W śródmiejskie obszary
nowej stolicy wjeżdżamy, mijając gmach Poczty Głów­
nej. Proszę kierowcę, żeby nas podrzucił pod dworzec
New Delhi Railway Station. Ulica M ain Bazaar w zna­
nej dzielnicy Paharganj, gdzie zatrzymują się niezamoż­
ni przybysze z całego świata potrzebujący taniego, ale
bezpiecznego noclegu w Delhi, nocą przypomina głów­
ną drogę dawnej podmiejskiej osady. Wiejska zabudo­
wa i biologiczne zapachy nie m ają nic wspólnego
z wszechobecną na lotnisku wonią środków dezynfeku­
jących, mydła toaletowego i kadzidełek. Scen odgrywa­
jących się w tych zaułkach nie można określić jako
dantejskich - przywodzą raczej na myśl letnią noc
w średniowiecznym mieście północnej Europy; typki
i sceny jak z Breughla czy Boscha. Zza jakichś drzwi

3. W idoki z założonego po 1911
roku C onnaught Place

135

�Peter J. Martyn ♦ POW RÓT DO INDII

się złudzeń co do przyszłości gatunku ludzkiego. Dzisiej­
sze Delhi jest jednym z tych molochów, które nie two­
rzą całości miejskiej. Składa się z luźno połączonych
centrów biznesowo-handlowych i usługowych, kolonii
mieszkaniowych oraz slumsowatych klitek zw. jhuggies.
Trudno uzasadnić twierdzenie, że ten rozrastający się
patchwork, gdzie odnaleźć można wszelkie wymyślone
przez człowieka formy budownictwa, posiada centrum.
Obok ruin siedziby hinduskich maharadżów, pięciu ko­
lejnych stolic założonych przez muzułmańskich despo­
tów, sułtanów i mogołów, oraz zaniedbanych osad (roz­
wijających się organicznie podobnie jak miasta średnio­
wiecznej Europy), funkcjonuje na rzecz świata nieusta­
jącego postępu zupełnie inny rodzaj organizmu zurbani­
zowanego. Za sprawą imperialnych władz brytyjskich
sprzed I wojny światowej i po przeniesieniu tu w 1931
roku stolicy z Kalkuty powstało racjonalnie zaplanowa­
ne, rządowe miasto-ogród New Delhi, zabudowane
monumentalnymi gmachami oraz przypominające daw­
ne cantonments angielskiego Raju - zamknięte, chronio­
ne osiedla przeznaczone dla międzynarodowego korpu­
su dyplomatycznego. Wokół rozbudowały się dzielnice
ekskluzywnych willi, kolonie skromniejszych domków
jednorodzinnych, bloki mieszkalne.
Znany z licznych relacji i powieści żar, do którego
Europejczycy nigdy nie mogli się przyzwyczaić, przenika
wszędzie, omijając tylko klimatyzowane pomieszczenia.
Z każdym dniem jest coraz goręcej, noce już nie przyno­
szą ulgi. Miejscowi twierdzą, że pora upałów do niedaw-

4. Przejście graniczne między A m ritsarem a Lahore

na rozpoczynała się dopiero w kwietniu. W Indiach ist­
nieje odmienne podejście do klimatu niż w Europie pół­
nocno-zachodniej oraz wschodniej, gdzie ludzie traktu­
ją lato jako zbawienie od mrozów i miesięcy niedostat­
ku światła dziennego. W Delhi, Lahore oraz Kalkucie,
która ze wszystkich większych miast ma najstraszliwszy
klimat, czeka się z niecierpliwością na monsun i krótki
- od listopada do marca - sezon umiarkowanych tem­
peratur. W Madrasie (współczesna nazwa: Chennai)
i Bombaju (Mumbai) temperatury w dzień rzadko scho­
dzą poniżej 20°C jedynie w styczniu i lutym. Przed każ­
dym wyjściem na zewnątrz trzeba pokonać lęk przed
zmęczeniem i trudami upału, trzeba też przyzwyczaić się
do tłumów i ogromnego ruchu ulicznego, nieustającego
hałasu i duszącego smrodu spalin. Wszyscy, jeśli mogą,
jeżdżą samochodami lub rykszami, dziś już zwykle zmo­
toryzowanymi. Poza zatłoczonymi w dzień bazarami
i bocznymi ulicami lub zaułkami niektórych dzielnic
właściwie nie sposób poruszać się pieszo.
Delhi, choć fascynujące, jest najstraszliwszą wizy­
tówką Indii. W okolicach ogromnego ronda Connaught
Place, gdzie zamożni, ustabilizowani społecznie miesz­
kańcy robią zakupy i wraz z urzędnikami państwowymi,
pracownikami pobliskich biurowców oraz przyjezdnymi
ze świata spotykają się w klimatyzowanych kawiarniach,
restauracjach i lokalach szybkiej obsługi - czekają całe
stada pucybutów, oszustów i nachalnych żebraczek
z dziećmi. Wrażliwemu, niezahartowanemu przybyszowi
byłoby chyba najlepiej i najbezpieczniej, gdyby po prostu
umiał się wyłączyć z tego, co dzieje się wokół - innymi
słowy, gdyby nie przyjmował do wiadomości, że on sam
może mieć coś wspólnego z otaczającym go światem
kontrastów pomiędzy tymi, którzy uczestniczą w kosmo­
politycznym życiu współczesnego molocha, a tymi, któ­
rzy znaleźli się na samym dnie. Ale taka postawa spowo­
duje, że będzie on kompletnie oderwany od otaczają­
cych go realiów. Turyści-wycieczkowicze nadal traktują
świat jako spektakl, który ma ich rozbawić i zadowolić;
nie chcą odczuwać żadnych przykrości, bo przecież są na
urlopie. To ich odróżnia od podróżników, którzy biorąc
udział w swoistej wyprawie umysłowej, powinni zastana­
wiać się nad tym, co spotykają na swej drodze. Zanim
dotrę do ronda o monstrualnych proporcjach, którego
klasycyzująca architektura naśladuje prowincjonalną
elegancję angielskich kurortów Cheltenham, Leaming­
ton Spa, Tunbridge Wells czy Brighton, zostanę namie­
rzony przez kierowcę rykszy, który zawiezie mnie do biu­
ra turystycznego „z koncesją rządową”. W Parku Cen­
tralnym pucybut z szajki małych oszustów zrobi mi
awanturę, że chodzę w zaniedbanym obuwiu, i pokaże,
że mam na nich krowie gówno. Kiedy mocno zdegusto­
wany i przygodami, i samym molochem będę wracał po
kilku godzinach główną ulicą Paharganju, jak rybę z wo­
dy wyłowi mnie z tłumu młody, grubawy Kaszmirczyk,
który poluje tu na oszołomionych, osłabionych cudzo­
ziemców. Zrobiłby wszystko, żeby mnie zabrać do rajskie­
go Śrinagaru, gdzie mieszka jego rodzina. Mówi, że przyj­

136

�Peter J. Martyn ♦ POW RÓT D O INDII

mują gości na łodzi mieszkalnej, a od kilku lat żyją w roz­
paczliwej nędzy - po ogłoszeniu stanu wojennego
w Kaszmirze zamarła turystyka.
Idąc spokojnymi w miarę zaułkami, aby ominąć
straszliwie zatłoczoną „bazarową” arterię Paharganju,
gdzie zaczepiają, jak tylko się da - zamiast do przezna­
czonej wyłącznie dla turystów sali rezerwacji na dwor­
cu New Delhi, trafiam do biura dla miejscowych, któ­
rzy stoją godzinami, żeby kupić bilety kolejowe. Skwar
wyczerpuje siły i łamie opór. Jest już po czwartej, nie­
długo będą zamykać biura, więc ulegam komuś (żeby
było śmieszniej - jest to sikh), kto zauważył moje na­
pięcie i dezorientację. Po krótkiej jeździe rykszą do
prywatnego biura, gdzie, po rozmowie z „szefem” tra­
fiam na aroganckiego podwładnego, który sprzedaje
mi - być może za podwójną cenę, lecz za to bez kolej­
ki i wypełniania standardowego formularza - bilet do
Am ritsaru „ze śniadaniem” (które, naturalnie, nigdy
się nie zmaterializuje). Za fachowe wyczyszczenie i na­
prawę butów przepłaciłem chyba dziesięciokrotnie,
ulegając groźnie wyglądającym gorylom z szajki za­
trudniającej pucybuta i małego chłopca, który chowa
się w krzakach z urządzeniem do strzelania rozcieńczo­
nymi wodą odchodam i krowimi.
Przyjmuję, wbrew własnej woli, zaproszenie Kaszmirczyka, by odwiedzić sławny grób sufickiego świętego
w dzielnicy Nizam ud(d)-in oddalony o 7 kilometrów
od Paharganju, która kiedyś była osobną miejscowością
zamieszkiwaną przez tradycyjną muzułmańską wspólno­
tę mahalla. Dziś już niewielu niemuzułmanów bywa
w tej dzielnicy pożeranej przez bezkształtnego potwora
współczesnego Delhi, zwłaszcza jak teraz - w momencie
najbardziej mistycznym, o zachodzie słońca. Po ciężkim
dniu pracy wierni siedzą przy galeriach, pachną kwiaty
składane ku czci ucznia Hazrata Nizamuddin’a, Amira
Khusrana, kronikarza i poety języka urdu, uznawanego
za ojca khyal, klasycznej muzyki północnych Indii. Prze­
wodnik pokaże mi potem, jak się mieszka w wynajętej
stosunkowo tanio jednoizbowej klitce, pięć minut spa­
cerkiem od mauzoleów. Z Kaszmirczykiem, który pra­
gnie w moich oczach uchodzić za dumnego i wiernego
syna islamu, jadamy tanie posiłki (płacę za nie, bo sta­
nowczo odmawiam korzystania ze stołówki przy mecze­
cie) i zwiedzamy różne miejsca. Za opłaty niższe niż te,
które zwykle muszą ponosić nie tylko cudzoziemcy, ale
również zamożni Hindusi, jeździmy zmotoryzowanymi
rykszami i zwiedzamy najstarszą, założoną w XVII wie­
ku dzielnicę Delhi Shahjahanabad. Siedzę przed wej­
ściem największego meczetu w Indiach Jami Masjid, ob­
serwując mężczyzn śpieszących się na zbiorową modli­
twę na ogromnym dziedzińcu, mogącym pomieścić 70
tysięcy wiernych. Cała dzielnica, w której mieszkam nie licząc niewielkiej wspólnoty sikhów, należy do mu­
zułmanów. Do muzułmanów należą też niemal wszyst­
kie znajdujące się w niej hotele, mój także. Sto lat temu
stanowili oni prawie połowę mieszkańców miasta, dziś tak jak w całym kraju - zaledwie około 11%.
137

5. Lahore. Jeden z kolejnych wewnętrznych dziedzińców w forcie
mogołów. Przewodnik R ashid robi zdjęcie sam otnej podróżniczki
z Japonii Kazumi

Hindusów poznam później, już po wyjeździe ze sto­
licy Indii. W Delhi, tak się składa, że jedyni ludzie, ja ­
kich spotykam, co do których nie pozostaje najmniej­
szej wątpliwości, że nie m ają nic wspólnego z islamem,
pracują w państwowych biurach turystycznych, które
m.in. organizują wycieczki po mieście. Jednodniowe
wyprawy autokarowe z angielskojęzycznym przewodni­
kiem, choć często fatalnie zorganizowane, umożliwiają
zapoznanie się z rozprzestrzenionymi na ogromną, nie
dla pieszych, skalę aglomeracjami Subkontynentu.
Wycieczka Delhi Delights —local sightseeing organizowa­
na przez biuro Delhi Tourism and Transportation D e­
velopment Corporation Ltd, zatrzymuje się obowiązko­
wo przy niezaliczającej się do zabytkowych świątyni
hinduskiej Lakshmi Narayan, by zapoznać uczestników
z podstawami hinduizmu. Będzie to błyskawiczny kurs
historii, kultury i religii „narodu hinduskiego” - który
nie może zadowolić ani cudzoziemców, ani przybyszy
z prowincji, stanowiących zdecydowaną większość gru­
py. Z zagranicznych uczestników, nikt, oprócz mnie,
nie decyduje się, by skorzystać z popołudniowych
atrakcji. Przewodnik, któremu raczej było obojętnie, że
„ten mędrek z Anglii” nie rezygnuje z dalszego wspól­
nego zwiedzania, nie krył jednak zdenerwowania, kie­
dy zauważył, że z wyraźnym zapałem wybieram się do
ogrodzonych terenów muzeum po resztkach meczetu
Quwwat-ul-Islam. - Po co zwiedzać te nędzne ruiny? pyta mnie. Ostrzegając wprost, że jesteśmy spóźnieni
i że musimy zdążyć na zakupy w wielkim kompleksie
handlowym, który, jak się okaże, znajduje się zaledwie
pół kilometra dalej, daje nam pół godziny, żeby sam o­
dzielnie odkrywać pozostałości po pierwszym (tak
wszyscy przynajmniej twierdzą) meczecie w Indiach,
wzniesionym z budulca pozyskanego po rozebraniu 27
hinduskich i dżinijskich świątyń, i pobliskiego najwyż­
szego na Subkontynencie minaretu Qutb Minar, czyli
Wieży Zwycięstwa.
W Delhi już od 2000 roku za wstęp do niemal
wszystkich znanych obiektów zabytkowych żąda się od
cudzoziemców waluty zachodniej przeliczanej po kur­
sie jeden dolar - jedna rupia. W marcu 2001 roku na
prowincję zarządzenie to dotarło tylko do Tadż Mahal
- obleganego przez turystów od dziesiątków lat, gdzie
cudzoziemców dyskryminowano już od dawna.

�Peter J. Martyn ♦ POW RÓT DO INDII

6. W alące się fragmenty miejskiego dziedzictwa starego Lahore. N aw et jeśli uda się uratow ać część tej drewnianej architektury, to już nie
m a mowy o przetrwaniu tradycji, która ją stworzyła

Miasto przygraniczne
Amritsar, największe dziś miasto po hinduskiej
stronie podzielonego w 1947 roku Pendżabu, stracił
status siedziby władz regionalnych. M iasto znalazło się
w ogniu najkrwawszych starć pomiędzy walczącymi
0 swoje prawa muzułmanami a hindusami i sikhami
uciekającymi z terytoriów pozostałych po pakistań­
skiej stronie granicy. Nie dojadę do nowej stolicy po­
łączonych ze sobą stanów H arijana i (hinduskiego)
Pendżabu, założonej w 1951 roku według planu Le
Corbusiera, Ćandigarh (Chandigarh). Pociąg Amritsar
Express pokonuje około 460-kilometrową trasę w sie­
dem i pół godziny, pozwalając mieszkającym na emi­
gracji sikhom dojechać po wylądowaniu w Delhi do
ich świętego miasta. Złotą Świątynię, zniszczoną nie­
mal kompletnie przez wojsko indyjskie szturmujące za­
barykadowanych w jej murach separatystów, odbudo­
wano głównie z funduszy podarowanych przez liczną
1 dobrze prosperującą mniejszość sikhijską zamieszkałą
w Środkowej Anglii. Po wszystkich rzeziach ludności
cywilnej - m.in. masakrze 1919 roku dokonanej przez
oddziały brytyjskie pod dowództwem generała R.E.H.

Dyera w ogrodzie Jallianwalla Bagh w dniu świątecz­
nym Bhaisakki, nadal jakby coś wisi w powietrzu nad
miastem. N ie jest to miejsce szczególnie przyjazne dla
obcych, ale miejscowi za to dają przybyłemu święty
spokój, w pełnym znaczeniu tego słowa. Miejscowi
muzułmanie nie rzucają się w oczy, choć przed podzia­
łem Subkontynentu stanowili oni niemal prawie poło­
wę mieszkańców miasta. Prawie nie słyszy się muezinów. Czterdzieści pięć kilometrów stąd, w historycznej
stolicy Pendżabu (i drugim co do wielkości mieście
dzisiejszego Pakistanu), w którym w pierwszej połowie
X X wieku społeczność hinduska stanowiła jeszcze
30% ludności, dziś liczy ona zaledwie tysiąc osób,
a świątynia sikhijska pozostaje zamknięta.
Am ritsar pozwala mi otrząsnąć się po podwójnym
wstrząsie - tożsamościowym oraz pojęciowo-światopoglądowym, który przeżyłem w Delhi. Muszę też nabrać
sił przed następnym szokiem kulturowym, którego
spodziewam się w Lahore (ang. nazwa dla m iasta Lahaur). Zycie, poza głównymi arteriami i bazarami, jest
o niebo spokojniejsze, próby oszustwa znikome przede wszystkim zaś nie widać rażącej nędzy. Mimo
coraz wyższych temperatur i suszy bez stresu można

138

�Peter J. Martyn ♦ POW RÓT D O INDII

dniem, poza urzędnikami i stojącymi na warcie nieska­
zitelnie ubranymi żołnierzami-strażnikami granicy, nie
ma prawie nikogo. Cały rytuał stemplowania wiz, wy­
pełnienia formularzy i odpowiadania na pytania celni­
ków trwa około 60 minut, czyli nadspodziewanie krót­
ko. Po drugiej stronie czeka następny przewoźnik, któ­
ry, za przyzwoitą cenę i bez żadnego targowania, do­
wiezie nas pod same drzwi hotelu w położonym około
25 km od granicy centrum miasta. W Wagah taksów­
karz omija ogromną kałużę, na brzegu której handlują
ludzie, i skręca w lewo. Jedziemy wzdłuż granicy jakieś
100 kilometrów na godzinę. Zatrzymujemy się przed
opuszczonym, wpół zrujnowanym domem wśród siel­
skich łąk. Spoglądam na moją współtowarzyszkę, któ­
ra sennie patrzy przed siebie. Twarz kierowcy, widzia­
na w lustrze, wydaje się zupełnie pozbawiona wyrazu.
Myślę o kolejnych dwóch naiwniakach z Zachodu, po­
rwanych w nieznane: last seen at the border Crossing be­
tween India and Pakistan, heading in the direction of L a ­
hore. Po chwili sam ochód rusza dalej, przejeżdża jakiś
niski most i skręca w prawo. Już widać pierwsze domy
na peryferiach metropolii.

poruszać się po zabudowanym organizmie, który nadal
wygląda, funkcjonuje i jest postrzegany jako miasto.
Oficjalnie założył go czwarty guru sikhijski Ram Das
w 1577 roku, niemniej, poza kilkoma prostymi jak
strzały traktami w pobliżu kompleksu zbudowanego
dookoła świątyni i Amrit Savovar („stawu nektaru za­
pewniającego nieśmiertelność”) Stare M iasto jest ty­
powym przykładem skupiska domów, które rozwijało
się organicznie, bez wyraźnego układu. Planu Amritsaru nie mogę dostać ani tutaj, nie było go także
w Delhi, ani nawet w sławnej londyńskiej firmie Stam ­
fords, która sprowadza materiały kartograficzne ze
wszystkich zakątków świata. Dzielnica Cantonment,
zbudowana po drugiej stronie torów kolejowych wedle
planu dla europejskich kolonialistów, założona w dys­
kretnym oddaleniu od części zamieszkanej przez lud­
ność miejscową, jest wciąż m odna i określana jako
„elegancka” lub nawet „ekskluzywna”. N oclegi są tań­
sze niż w Delhi. Wybieram „luksusowy” pokój z telewi­
zorem blisko dworca, w hotelu, gdzie nie zobaczę ani
jednego gościa z Zachodu.
Pierwszą osobą, z którą nawiązuję bliższy kontakt,
jest Japonka spokojnie czekająca na pociąg osobowy
do Lahore. Kuriozalny pojazd, załadowany na peronie
różnymi towarami, z jednym wagonem mieszczącym
kilkudziesięciu pasażerów, wyrusza z godzinnym opóź­
nieniem . W iększość towarzystwa, zdecydowanie
„wsiowego” z wyglądu, wysiada na przedostatnim przy­
stanku, a nas grzecznie informują na następnym, że
odprawy paszportowa i celna odbędą się za kilka go­
dzin i że, skoro pociąg po tamtej stronie granicy odjedzie późnym popołudniem, może wolelibyśmy poje­
chać do odległego o trzy kilometry przejścia drogowe­
go. Mężczyzna z rykszą rowerową, do której przymoco­
w ana jest skrzynia na bagaż, czeka jakby specjalnie na
nas. Myślę, że są takie momenty w życiu, kiedy czło­
wiek powinien zapamiętać każdy szczegół; należy do
nich właśnie jazda w towarzystwie zaprzyjaźnionej Ja ­
ponki przez wyjątkowo sielskie, intensywnie zielone
łąki Pendżabu do jedynego otwartego przejścia gra­
nicznego między Indiami a Pakistanem. Mijamy małą
wioskę, w pobliżu której zbudowano jedną z tych czę­
sto widywanych instytucji, sprowadzonych wprost ze
świata brytyjskiego, zwanych young girls lub young
boys’ school. Uczennice, które m ają właśnie przerwę na
lunch, stoją i gapią się na poruszających się rykszą
z prędkością pięciu kilometrów na godzinę nieco za­
niedbanego pana z legendarnego niegdyś kraju Wilajet i drobne dziewczę z krainy skośnookich dżinów,
którzy, gdyby dotarli tu z Birmy w 1942 czy 1943 roku,
zrobiliby z ich pradziadków niewolników, a może wręcz
mydło. Rzeczywistość zawsze wykracza poza wszelkie
formy fikcji. Rzeczywistość jest niezastąpiona.
Przejście graniczne między wioskami A tari i Wagah
to kolejny wątek bajkowej podróży z Am ritsaru do L a­
hore. Przy niewielkim ruchu samochodowym służy
ono przede wszystkim pieszym. Wczesnym popołu­

Cudowne miasto
W jazd do Lahore wywoła lawinę niesamowitych
skojarzeń i nadziei związanych z miastem. Widzę sce­
ny jak ze snu. To olśnienie, wyjście z wieloletnich
ciemności - spełnienie marzeń. Droga biegnie równo­
legle do kanału bujnie porośniętego drzewami i traw­
nikami. W kilku miejscach kąpią się dzieci, gdzie in­
dziej, mimo coraz większego ruchu samochodowego,
który należy do całkiem innego wymiaru niż wszech­
obecna sielskość, na kocach przy brzegu opalają się lu­
dzie. W idać ogromne, brudne ciężarówki, nad naszymi
głowami wiszą kable elektryczne, rozpostarte między
olbrzymimi słupami, które niczym się nie różnią od
tych na Żeraniu lub w Nowej Hucie. Przez chwilę wy­
daje mi się, że jestem pod Warszawą. Zwalniamy, aby
przejechać tory kolejowe, które w pobliżu tutejszego
Cantonment przecinają drogę wzdłuż kanału. Widać
zardzewiałe wagony, wielkie plamy ropy naftowej, fa­
bryki, kominy drapieżnie sterczą w niebo. Przez otwar­
te okno słychać potworną kakofonię współczesnego
świata, czuć smród spalin, zabijających wonne zapa­
chy idyllicznego Pendżabu. A le tu nic mi nie przeszka­
dza, bo chodzi o potencjał, który tkwi w tym miejscu,
a nie o jego obecną postać. W siedmiomilionowym
molochu oczekiwanie wszechobecnego Edenu byłoby
totalną obłudą.
Trzeba przyznać, że widok z siódmego piętra na
współczesne śródmieście, ciągnące się między Starym
M iastem a prowadzącym do Cantonment, bulwarem
The Mall - nie jest zbyt rajski. W tym morzu zabudowy
najczęściej z szarego żelbetonu, już mniej chaotycznej
niż w bezkształtnych aglomeracjach po tamtej stronie
139

�Peter J. Martyn ♦ POW RÓT DO INDII

granicy, hotel położony jest świetnie. W burzliwych
dziejach tego wielokrotnie obleganego, dewastowane­
go i odnawianego miasta, które przetrwało wszystkich
panujących tu feudałów, despotów i cesarzy, tkwi coś
niewątpliwie genialnego. Skoro stałym widocznym tu
motywem jest budowanie, kultywowanie i zachowanie
cywilizacji miejskiej, dżinn miejsca - genius loci, czyli
duch opiekujący się tym miejscem - musi być nieznisz­
czalny. Stoi nieopodal drugi już, identyczny z wyglądu,
mały i zgrabny meczet. Nie mam ochoty zastanawiać
się nad kwestią związków między religią a państwem,
bo zamierzam jedynie zwiedzać Lahore; mnie interesu­
je przede wszystkim kwestia miejska.
23 m arca 1940 roku w tym właśnie mieście podpi­
sano rezolucję, która będzie kamieniem węgielnym
w procesie zakładania państwa Pakistan (Pakistan
w języku urdu znaczy Ziemia Czystych). Mówi się, że
jednocześnie wybrano tę nazwę jako akronim czterech
głównych regionów, z których miało się ono składać:
Pendżabu, terenów zamieszkanych przez Afganów,
czyli Pasztunów, Kaszmiru i Sindhu. Stolicą państwa
miało być miasto, które skupiało i przyciągało środo­
wiska intelektualistów muzułmańskich, wykształco­
nych w najlepszych szkołach i najbardziej prestiżo­
wych uniwersytetach Anglii. W rocznicę dwudziesto­
lecia podpisania rezolucji w sąsiedztwie fortu (takiego
jak w Delhi) i kolosalnego meczetu Badshahi Jami,
zbudowano 60-metrowy pomnik betonowy o sylwecie
przypominającej nieco górną część wieży Eiffla, który
nazywa się Minar-i-Pakistan. Symbol pakistańskiej nie­
podległości stoi w mieście, którego rola w życiu poli­
tycznym państwa znacznie zmalała po przeniesieniu
stolicy - najpierw do Karaczi, a potem do budowane­
go od podstaw po 1961 roku Islamabadu. W Pakista­
nie nie ma m iasta o tak bogatych i starych tradycjach
jak Lahore - stolica sztuki, kultury i najważniejsze
centrum intelektualne muzułmańskich Indii. Nie brak
dowodów potwierdzających hipotezę, że w ponadtysiącletnich, udokumentowanych dziejach m iasta n aj­
ważniejszą rolę odegrali nie tyle cesarze i duchowni,
ile po prostu jego mieszkańcy. M iejskość Lahore nadal
jest żywa i namacalna. Miejsce to skłania do namysłu
nad kwestią „ducha opiekuńczego” w odniesieniu do
historii, formy i mieszkańców. Kiedy porównuję Lah o­
re i Delhi, przychodzą na myśl zestawienia Marsylii lub
Tuluzy i Paryża czy Kolonii (zniszczonej w latach 1944­
45) lub M agdeburga (zdewastowanego w 1630 roku)
i Berlina. Lahore wiele łączy z Florencją i Bolonią,
Hamburgiem i Lipskiem, Wrocławiem, Lwowem, Jassami, Płowdiwem, Smyrną czy Aleppo, które zdążyłem
odwiedzić, a także, jak przypuszczam, M osulem i Basrą, Saną, Muskatem, Isfahanem i Szirażem, do któ­
rych jeszcze nie dotarłem. Odczuwam jakąś magiczną
harmonię z otoczeniem. Podobnie czułem się w in­
nych miejscach i miastach. Jednocześnie staję się wy­
jątkowo operatywny, mam mnóstwo energii, zała­
twiam mnóstwo spraw, jestem życzliwie traktowany

przez niemal wszystkich miejscowych. Nawiązuję kon­
takty z wykładowcami na Akadem ii Sztuk Pięknych,
która ma siedzibę w bogato zdobionym gmachu obok
sławnego Ajayabghar („Domu W spaniałości”), najstar­
szego czynnego muzeum na Subkontynencie, gdzie
kuratorem był ojciec Rudyarda Kiplinga.
Choć czas się tu nie zatrzymał, m iasto nie wkro­
czyło jeszcze w X X I wiek. W łaściwie wszystko zmienia
się tutaj z pewnym opóźnieniem i w zwolnionym, m i­
mo wszystko, tempie. „Billboardy” przymocowane do
niezbyt eleganckich latarni na bulwarze The Mall,
zwanym oficjalnie Shahrah-i-Quaid-i-Azam, przywo­
łują na myśl początek lat 90. w Polsce. Księgarnia do­
mu wydawniczego Ferozson’s przypomina dawny ORPA N w Pałacu Kultury. Jest tu szeroki wybór książek
firmowych i innych wydawnictw krajowych oraz po­
twornie drogie jak na tutejsze kieszenie albumy im­
portowane z Indii i mnóstwo przedruków książek za­
chodnich, zwłaszcza brytyjskich. Dominuje angielski
i miejscowy urdu. Książki traktuje się tutaj jako m ate­
riał badawczy czy literacki - a nie jako towar, który
m a przynieść zysk. Starom odna szata graficzna okła­
dek należy do świata mojego dzieciństwa. Wychodzę
stam tąd z ciężką paczką zawiniętą w szorstki papier
pakowy i przewiązaną sznurkiem. Przed księgarnią
młody człowiek naprawia stary motocykl - takimi
m odelam i jeżdżono w latach m łodości mojego ojca.
Przejeżdża czarna taksówka, jak z filmu z lat 50., n a­
kręconego w wytwórni Ealing Studios. Skończywszy
ostatniego papierosa Gold Flake, z paczki kupionej
jeszcze w Indiach, palę pakistańskie Gold Leaf. N a ich
opakowaniu widnieje logo z charakterystycznym wi­
zerunkiem marynarza, którego już się nie używa
w Anglii. W Pakistanie zachowało się więcej moty­
wów z kraju mego urodzenia niż w Indiach, pragną­
cych jak najszybciej upodobnić się do zglobalizowanego świata współczesnego. Zastanawiam się, do jakiego
stopnia można by jeszcze spotkać się z podobnie gęstą
atmosferą minionej i straconej epoki w starych, nie
odwiedzonych tym razem przeze mnie, ośrodkach
m iejskich innych regionów Subkontynentu, m.in.
w Allahabadzie, Lakhnau lub Ahmadabadzie.
W hotelu spotykam na korytarzu dwóch wesołych
non-resident Pakistanis —okazuje się, że to kolejni roda­
cy z Birmingham. Jeden z nich nosi pocieszny, zapew­
ne tutaj kupiony kapelusz zwany trilby, tylko wyrobio­
ny nie z filcu ,ale gładkiej, czarnej skóry. Zapraszają do
siebie, ale późnym wieczorem, bo teraz po raz ostatni
idą na miasto - jutro m ają lecieć do domu (home).
M ożna sobie wyobrazić, że na tej płynącej mlekiem
i miodem ziemi przodków, która na ich kieszeń wciąż
jest bardzo tania, musieli sobie nakupić mnóstwo rze­
czy. Więcej ich nie widziałem - z pewnością wrócili
bardzo późno do hotelu, przecież w Lahore szkoda cza­
su na sen. Mój pokój wyposażony jest we wszystko,
czego potrzebuje najbardziej wybredny podróżnik: te­
lewizor, sprawne radio, łazienka z gorącą wodą, lodów­

140

�Peter J. Martyn ♦ POW RÓT D O INDII

ka, biurko, krzesła i pufy (można by tu świetnie podjąć
kilka osób). Lahore zawsze było, i w znacznym stopniu
wciąż jest, miastem handlowców i kupców. W koryta­
rzach widać kelnerów, którzy pchają wózki pełne na­
pojów i jedzenia. Ten hotel to współczesny karawanseraj, ale obawiam się, że skoro transakcje, które zawie­
ra się w jego murach, należą do minionej epoki - jego
dni są już policzone. Ledwie zdążyłem wejść do poko­
ju, słyszę telefon - oddzwaniają z agencji organizującej
wycieczki po mieście, z którą skontaktowałem się
wcześniej.
Rashid jest wspaniałym przewodnikiem, warunki
do zwiedzania wyśmienite, bo prawie nie ma turystów.
W Lahore przybyszy z innych stron nie traktuje się ja ­
ko wycieczkowiczów na urlopie, lecz jako podróżników-gości. W oczach naszego przewodnika-gospodarza
szczególny szacunek budzi to, że do Lahore przyjecha­
łem z Hindustanu. Kazumi - samotnie podróżująca
urocza Japonka - oczarowała go w pełni. Mimo że R a­
shid nie mówi tego wprost, mam wrażenie, że bardziej
czuje się on synem swojego miasta niż kraju. Jego
przodkowie od niepam iętnych czasów m ieszkają
w Lahore na średniowiecznej starówce. Przedpołudnie
spędzamy na terenie dawnej twierdzy (odpowiednik
delhijskiego Czerwonego Fortu). Rashid m a w nas
wdzięcznych gości, więc z zapałem i dumą pokazuje
nam wszystko, co uważa za warte obejrzenia. Opowia­
da o mogołach (kojarzonych zwykle nie tyle z Lahore,
ile z A grą i Delhi), którzy nie tylko tutaj panowali ale,
co najważniejsze, zrealizowali swoje ogromnie wpływo­
we założenia urbanistyczne. Zwiedzamy miejsca tak
piękne, jak samo brzmienie ich nazw w języku urdu lub
w perskim: Shish Mahal („pałac luster”) i Naulakha
(pawilon z 1631 roku, którego nazwa - „dziewięć lakhów, czyli 900 tysięcy - może odnosić się do liczby
cennych kamieni użytych do inkrustacji jego murów
lub do wartości całego arcydzieła), które znajdują się
w Forcie, a także ogrody Śalimar („domu rozkoszy”)
i baradari („pawilon rozkoszy”) na wyspie na rzece Rawi, gdzie dopływa się łodzią. Choć tym razem nie zwie­
dziłem Tadż Mahalu, oglądam mniej znane, ale równie
wielkie mauzoleum, zbudowane przez „Władcę Świata”
Shahdżahana dla ojca, N urud D in M uham m ed
Dyahangir Bashah. Zastanawiam się, czy faktycznie
ten monumentalny grobowiec jest taki, jaki jest, dlate­
go że jeden z czterech najpotężniejszych władców mogolskich, którego pochowano w tym mieście, życzył so­
bie wiecznego spoczynku „pod otwartym niebem”, czy
też po prostu budowy tej nigdy nie dokończono? Gdy­
by zrealizowano ją zgodnie z życzeniami syna lub wdo­
wy, najsłynniejszy zabytek Subkontynentu nie znajdo­
wałby się w Agrze, lecz w dzisiejszym Lahore.
Prawdziwą, lecz mocno podupadłą perłą Lahore
jest Stare Miasto, otoczone niegdyś murami obronny­
mi, dziś zaś szerokimi plantami. Ulice - zatłoczone,
kolorowe, pełne przeróżnych zapachów - sprawiają
wrażenie swoistego pastiszu. Choć w Delhi i Agrze za141

7. M uzeum miejskie w Lahore, nazywane przez mieszkańców D o­
m em W spaniałości (Ajayabghar). Rzeźba z III wieku przed naszą
erą, chrześcijańską, Buddysty zachow ującego długo trwający
post, jest najbardziej znanym eksponatem . Po odzyskaniu niepod­
ległości pomnik W iktorii trafił do środka muzeum, włącznie z in­
nymi nowymi eksponatam i, które zajęły m iejsca tej części zbio­
rów przeniesionych do Republiki H induskiej

chowało się więcej śladów po dawnych zdobywcach
i imperatorach, N iccolo M anucci, który odwiedził L a­
hore w początku siedemnastego wieku, zanotował, że
domy na tutejszym Starym Mieście sięgają ośmiu kon­
dygnacji. Czy czeka Lahore kolejna katastrofa? Czy
śladów po drewnianej architekturze m iasta pozostanie
tak niewiele jak po wielopiętrowych budowlach śre­
dniowiecznego Lahore? Tak jak Louis Malle, który po­
dróżował po Indiach ponad trzydzieści lat temu, na­
bieram straszliwego przekonania, że wszystko to, co
najcenniejsze, lub po prostu bezcenne, nie ma szans
na przetrwanie. Fotografując drewniane loggie, balko­
ny, wykusze, portale i inne walące się dzieła dawnej
sztuki snycerskiej, jak Malle zdaję sobie sprawę, że
czas skazany na zapomnienie został zatrzymany tylko
na chwilę. Niezależnie od przyszłych losów wszech­
obecnej walącej się architektury drewnianej wiadomo,
że nie przetrwa tradycja, która stworzyła to wspaniałe
dziedzictwo, bo w Lahore używa się dziś tych samych
materiałów co na całym świecie.
Nadszedł czas przekroczenia nieprzyjaznej granicy
między Pakistanem i Hindustanem . D o przejścia wie­
zie mnie ten sam taksówkarz, który mnie stam tąd za­
brał i z którym się wtedy umówiłem, że będzie na mnie
czekał pod hotelem w południe, piątego dnia po m o­
im przyjeździe. W drodze, aż do Am ritsaru - pozosta­
nę pod urokiem Lahore, ale kiedy nazajutrz zbudzę się
w pociągu dążącym powoli do Bom baju i w porannym
półmroku zobaczę perony dworca New Delhi, z które­
go wyjechałem niemal dokładnie przed tygodniem, to,
żeby czar ten nie prysnął, próbować będę zapomnieć
o otaczających mnie realiach. I myślę intensywnie
o cudownym mieście, które powstało nad wodami jed­
nej z pięciu rzek Pendżabu.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12215" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13225">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6053f7fb9177987aa317e15fe91996a3.jpg</src>
        <authentication>5655a8ae1bae62434927640a20ccbbbb</authentication>
      </file>
      <file fileId="12223">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/99a6faf29f5160660a23616553e2e1db.jpg</src>
        <authentication>02f6506a77681f9f1751b8a6cffc7a8b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145812">
                <text>Powrót z targu do domu / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Murzasichle (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145813">
                <text>transport i komunikacja ; transport lądowy ; transport nasobny ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145814">
                <text>fotografie przedstawiają chłopca i kobietę wracającą z targu, która ma na sobie chustę przełożoną ukośnie przez ramię i trzyma torbę w ręku.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145815">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145816">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145817">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145818">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145819">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145820">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145821">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145822">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145823">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145824">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="145825">
                <text>PAE_FNK_25.38.XIII_F.3.4.5_01&#13;
PAE_FNK_25.38.XIII_F.3.4.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="718">
        <name>Murzasichle</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="51">
        <name>transport lądowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="53">
        <name>transport nasobny</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="11438" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11416">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f4b70a993a5c8909963acf65bc18b4e9.pdf</src>
        <authentication>90ddfc234dd82c67a558df65866d1ac1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136280">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2453</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136281">
                <text>1994</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136282">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2277</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136283">
                <text>Powroty do przeszłości, albo czy wspomnienia kłamią / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136284">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2, s.57-60</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136285">
                <text>Piątkowski, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136286">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136287">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136288">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136289">
                <text>Powroty do przeszłości, albo czy
wspomnienia kłamią?
Krzysztof Piątkowski

Czy godzi się i r o n i z o w a ć z tak miłego dla d o j r z a ł e g o serca
uczucia j a k n o s t a l g i a za przeszłością? G ł u p i o to r o b i ć
w skali jednostkowej, prywatnej, kiedy „ c z a r w s p o m n i e ń " ,
tylko dobrych w s p o m n i e ń , prostuje nam przygarbione plecy,
a p r z y w o ł a n i e utraconego czasu wyciska łzę. Jacy byliśmy
p i ę k n i , j a k żarliwie k o c h a l i ś m y , jakie cudowne b y ł o kiedyś
życie i świat...
Czy wspomnienia k ł a m i ą ? D e l i k a t n y to problem z a k ł a m a ­
nie ludzkich biografii. A l e gdy rozszerzymy skalę patrzenia,
gdy „ w y j d z i e m y z siebie", gdy do tego rozejrzymy się
wokół...
Być m o ż e zobaczymy, j a k k u l t u r a popularna epatuje nas
n o s t a l g i ą za czasem m i n i o n y m . Słyszymy m u z y k ę , o g l ą d a m y
filmy, z a k ł a d a m y modne stroje - i j u ż j e s t e ś m y w sidłach
przeszłości! W y w o ł a n e j przeszłości.
Najpierw była moda na lata pięćdziesiąte - j a k w filmie G .
Lukasa American Graffiti (1973): dynamiczny czas, cudow­
ne, wyzwolone dziewczęta, najpiękniejsze samochody i rock
and r o l i ! W y d a w a ł o się - „ t o se ne v r a t i . . . "
Dziś pop k u l t u r a czaruje nas n o s t a l g i ą za latami sześć­
dziesiątymi. M o d y w kulturze, m o d y w sztuce...
„ Z a c z ę ł o się to chyba od m o d y na retro, czyli n a w r o t u do
stylu modernizmu z p r z e ł o m u X I X i X X w i e k ó w . Szybko
zaczęły k l a r o w a ć się tendencje do przeciwstawiania się
awangardyzmowi z jego a b s o l u t y z a c j ą o r y g i n a l n o ś c i , rady­
kalnej n o w o ś c i . W pewnym k r ó t k i m okresie p o w r ó c o n o do
r o m a n t y z m u czy też neoromantyzmu - zwłaszcza w muzyce.
Lecz artyści nie mogli z a p o m n i e ć bez reszty tego wszyst­
kiego, co d a ł a W i e l k a Awangarda i p o w s t a ł konglomerat,
ś w i a d o m e przemieszanie stylów na zasadzie pastiszu, cyta­
t ó w z odniesieniami do nowych tendencji w myśli filozoficz­
nej" ( G o ł a s z e w s k a 1992:103).
Czy k u l t u r a postmodernistyczna w t y m w i e l k i m przypo­
m i n a n i u o d k r y w a nam j a k ą ś p r a w d ę o przeszłości?
S p ó j r z m y na nasz, lokalny, polski p r z y k ł a d .
N a p o c z ą t k u paradoks: nie należy dziś „ d o dobrego t o n u "
nostalgiczne p r z y w o ł y w a n i e c h o ć b y f r a g m e n t ó w z peerelow­
skiej przeszłości. Jest t u jednak sfera pop k u l t u r y w y m y k a j ą ­
ca się z „ o b s z a r u wstydu i zapomnienia": muzyka m ł o d z i e ż o ­
wa - j a k to się wtedy m ó w i ł o . Z w r ó ć m y u w a g ę , że j u ż s ł o w o
„ m ł o d z i e ż o w a " , u ż y w a n e wtedy oficjalnie, m i a ł o p r z y w o ł y ­
w a ć kontekst czegoś d r u g o r z ę d n e g o , m a ł o w a r t o ś c i o w e g o ,
infantylnego czy niedojrzałego (przypomnijmy jednak d w u ­
z n a c z n o ś ć niedojrzałości u Gombrowicza!).
O d k i l k u lat do dziś j e s t e ś m y ś w i a d k a m i serii k o n c e r t ó w
tzw. „ d i n o z a u r ó w " . Reanimowane zespoły z lat sześćdziesią­
tych zapełniały w i d o w n i e w większych i mniejszych mia­
stach. Ostatnio r ą c z o p r z y g r y w a ł y „ C z e r w o n e G i t a r y " ,
a k i l k a d n i temu come back w p e ł n y m składzie z a p o w i e d z i a ł
zespół „ N o T o C o " .
Czy to t y l k o zwiewny czar elektrycznych gitar, czy zawarta
jest w t y m zjawisku j a k a ś prawda czasu?
Milan Kundera zauważa:
„Jeśli to prawda, że historia m u z y k i s k o ń c z y ł a się, to co
p o z o s t a ł o z muzyki? Cisza?
S k ą d ż e ; m u z y k i jest coraz więcej, wielokrotnie więcej, niż

58

było jej w najwspanialszych czasach. Rozlega się z g ł o ś n i k ó w
na domach, ze straszliwych a p a r a t ó w d ź w i ę k o w y c h w miesz­
kaniach i restauracjach, z m a ł y c h t r a n z y s t o r ó w noszonych
przez ludzi na ulicach.
S c h ó n b e r g z m a r ł , Ellington z m a r ł , ale gitara jest wieczna.
Stereotypowa harmonia, wytarta melodia i r y t m , t y m w y r a ź ­
niejszy, i m bardziej m o n o t o n n y , oto co z o s t a ł o z m u z y k i , oto
jej wieczność. W tych prostych kombinacjach nut wszyscy
m o g ą się zjednoczyć; przecież to sam byt krzyczy w nich swe
radosne: Ja t u jestem! Ż a d n a zgoda nie jest głośniejsza
i bardziej j e d n o m y ś l n a niż prosta zgoda na byt. Pod t y m
w z g l ę d e m p o r o z u m i e w a j ą się A r a b o w i e z Ż y d a m i , Czesi
z Rosjanami. C i a ł a p o r u s z a j ą się w takt d ź w i ę k ó w , pijane
ś w i a d o m o ś c i ą , że istnieją. Dlatego ż a d n a kompozycja Beethovena nie była p r z e ż y w a n a z większą, z b i o r o w ą e k s t a z ą j a k
rytmicznie p o w t a r z a j ą c e się uderzenia w struny gitar.
(...) H i s t o r i a m u z y k i jest ś m i e r t e l n a , lecz g ł u p o t a gitar jest
wieczna. M u z y k a w r ó c i ł a dziś do swego p o c z ą t k o w e g o
stadium. Jest to stan po ostatnim postawieniu pytania, stan
po ostatnim zastanowieniu, stan po h i s t o r i i " ( K u n d e r a 1993:
183-184).
A więc dźwięki gitar b r z m i ą j a k słowa konsekracji:
p o w o ł u j ą świat m i t u .
J a k i ż to m i t j e d n o c z y ł dawniej tych s z a r p i ą c y c h d r u t y
i tych wywijających marynarkami? M i t w s p ó l n o t y , w k t ó r y
wierzono wtedy i k t ó r y m i t o l o g i z u j ą c przeszłość wywołuje
się teraz. P ó j d ź m y tropem Rolanda Barthesa i przyjmijmy
rozumienie takiej m i t o l o g i i j a k o z a k ł a m y w a n i a (Barthes 1970). W s p ó ł c z e ś n i e w dalszym ciągu - p o w i a d a ł Barthes
- mamy do czynienia „ z obfitością e l e m e n t ó w mitycznych,
j a k dawniej anonimowych, p o k r ę t n y c h , rozgadanych, p o d ­
dawanych z a r ó w n o krytyce ideologicznej j a k i semiologicznemu d e m o n t a ż o w i " . D z i ś jednak trzeba - d o d a w a ł - „ w y ­
o d r ę b n i a ć i o p i s y w a ć nie m i t y ale socjolekty. M i t o l o g i ę
n a l e ż a ł o b y z a s t ą p i ć przez idiolektologię, bardziej sformali­
z o w a n ą i j e d n o c z e ś n i e , j a k sądzę, bardziej p r z e n i k l i w ą . Jej
kategorie operacyjne to j u ż nie znak, signifiant, signifić czy
konotacja, ale cytat, odniesienie, stereotyp"
(Barthes
1992:6).
J a k ą przeszłość w y w o ł u j ą „ d i n o z a u r y " ? Oczywiście miłą,
wesołą, z a b a w o w ą - t a k ą jak piosenki z tamtych lat. Bo
w o k ó ł czego ma b u d o w a ć się m i t w s p ó l n o t y ? Naturalnie,
w o k ó ł spraw, k t ó r y m i żyje pokolenie. J a k i e ż to sprawy
j e d n o c z y ł y m ł o d y c h ? - pytamy dalej. N i e w ą t p l i w i e w a ż n e .
O N tak J Ą charakteryzuje: „ J e s t e ś taka j a k inne dziew­
częta / lubisz b a w i ć się, b y ć u ś m i e c h n i ę t a " ; jest jednak
pewien feler: „ T o , że ty się boisz myszy / czy nie śmieszne to?"
- śmieszne, bardzo śmieszne. O N A bywa bardziej konkret­
na: „ N i e wołaj mnie na ż a d e n film" - powiada, t y l k o :
„ z a m ó w m i czekoladowy k r e m " ; lecz m ł o d y nie musi się
z a m a r t w i a ć zanadto, bo wreszcie usłyszy: „ C i e b i e k o c h a m
i czekoladowy k r e m " . O N A p r z e w a ż n i e „ c z e k a na m i ł o ś ć " ,
O N to wyczuwa i pyta wprost: „ C z y będziesz sama dziś
wieczorem / bo jeśli tak, to przyjdę / a jeśli nie, to nie"! O N A
spuszcza z t o n u i sugeruje: „ N i e pukaj do m y c h d r z w i " ,
raczej: „ N a p i s z p r o s z ę " , bo przecież „ Z a daleko mieszkasz

�m i ł y " , a w o g ó l e to lepiej „ Z a m n ą nie o g l ą d a j się". O N
p r z y g n ę b i o n y filozoficznie się zaduma: „ N a betonie kwiaty
nie r o s n ą " , ale zaraz krzyknie do innych: „ P o w i e d z c i e j e j " , że
„ P ł y n i e Wisła, p ł y n i e " , ot co.
R o z d o k a z a ł e m się erotycznie... M o ż e zamiast seksu, dzie­
w c z ę t a zajęłyby się p r z y r o d ą ? P r o s z ę bardzo, najlepiej r u d y m
rydzem, m u c h o m o r k i e m czy b i e d r o n e c z k ą w kropeczki.
Najbezpieczniej jednak w r ó c i ć do zabaw dziecięcych i za­
c h ę c a ć wszystkich: „ B a w się w c i u c i u b a b k ę z nami (wystar­
czy w k r ą g u s t a w i ć się) c h u s t e c z k ę j e d n ą m i e ć " - prawda, że
proste?
Były też marzenia. Co m o g ł o być obiektem m a r z e ń ?
- oczywiście dżinsy. Jako że był to towar trudno d o s t ę p n y
i drogi, m u s i a ł go s f i n a n s o w a ć tato: „ T a t o , k u p m i dżinsy
spodnie (tato, będzie m i wygodnie) tato, nie m ó w , że są
drogie". T a t o , naturalnie, p r a c o w a ł w sektorze p a ń s t w o w y m
( u s p o ł e c z n i o n y m ) , bo „ b a n a n o w a m ł o d z i e ż " w y w o d z ą c a się
z k r ę g ó w „ p r y w a c i a r s k i c h " dżinsy k u p o w a ł a sobie sama.
Banan - symbol b u r ż u a z y j n e g o zbytku... C ó ż tam banan!
Przypomnijmy sobie, j a k o statku w i o z ą c y m cytryny na
święta entuzjastycznie i n f o r m o w a ł a cała prasa z k i l k u d n i o ­
w y m wyprzedzeniem. Notabene debatowano na „ n a j w y ż ­
szym szczeblu", czy nie da się z a s t ą p i ć tego luksusowego
owocu k a p u s t ą k w a s z o n ą ( w y t ł u m a c z o n o jednak towarzy­
szowi W i e s ł a w o w i , że nie da się z t y m pić herbaty...).
I n n y m obiektem m a r z e ń był m o t o c y k l ( „ N i e chcę skody
ani opla..."), oczywiście krajowej produkcji. U b r a n i w jajo­
waty kask, elastyczny golf i p r z y s ł o w i o w y o r t a l i o n (z p o d p i n ­
k ą lub bez) m o g l i ś m y z a d a ć szyku, c h o ć b y na zabawie
podmiejskiej, gdzie m o ż n a b y ł o „ T a n g o za p ó ł z ł o t e g o
tańczyć"...
K s z t a ł t o w a ł y się t a k ż e pewne wzorce p o s t ę p o w a n i a . Bujn o w ł o s a nimfa, k o k i e t u j ą c a o b f i t y m biustem w y l e w a j ą c y m
się z obcisłej, brokatowej sukni kusiła: „Przyjdzie na to czas
/ przyjdzie czas / najpierw w s t ą p do d o m u / o przyszłości ze
m n ą p o m ó w " . D z i e w c z ę t a smodzielnie natomiast zapew­
niały hardo: „ O mnie się nie m a r t w / j a sobie r a d ę d a m " .
Z kolei r o d z i m y amant o wyglądzie wyleniałego wymoczka,
z a w o d z i ł j a k prawdziwy macho: „ P o s ł u c h a j co ci powiem
dziś / j u ż jesteś nie potrzebna m i / j u ż z a p o m n i a ł e m chwile
te"...
A emocjonalnie pobudzona p u b l i c z n o ś ć dziś się wzrusza
i bije brawo...
Jaki m i t w s p ó l n o t y , j a k i e d o ś w i a d c z e n i e pokoleniowe
kryje się za t y m i piosenkami o banalnej miłości czy trzecio­
r z ę d n y c h problemach życiowych? Ż a d e n m i t , raczej jego
skrawek, rudyment; przywołuje się d o ś w i a d c z e n i a m i ł o s t e k ,
prywatek, mody...
Piosenka z c z a s ó w m ł o d o ś c i - j a k w magii kontaktowej
- p r z y w o ł u j e m ł o d o ś ć . M ł o d o ś ć jest p i ę k n a i dobra, m ł o d o ś ć
jest wieczna; p r z y w o ł a n y m i t w s p ó l n o t y redukuje się do
wspomnienia młodzieńczej zabawy, wywołuje obraz siel­
skiej, wesołej, bezproblemowej m ł o d o ś c i . C i sami ludzie
grają, te same usta śpiewają s t a r ą p i o s e n k ę : stare jest dobre,
stare nie m o ż e k ł a m a ć , jest p r a w d ą .
I d i o c i m u z y k i p r z y w o ł u j ą czas zapomnienia... Lecz za­
k ł a m a n a prawda zderza się z p o d w ó j n i e z a k ł a m a n ą rzeczy­
wistością peerelowskich lat sześćdziesiątych. P o d w ó j n i e za­
k ł a m a n a , bowiem zostaje p r z e s ł o n i ę t a nawet r e a l n o ś ć tej
rzeczywistości. Tak wielka jest siła kreacji ideologii, wiary
w moc słowa, k t ó r e stwarza n o w ą p o s t u l o w a n ą rzeczywis­
tość. C h o d z i ł o o to - j a k m ó w i ł Aleksander W a t - by „ u z n a ć
za to co jest - to, co p o w i n n o być, a czego właśnie nie ma i być
nie m o ż e " . Z a w o d o w i interpretatorzy p r z e k ł a d a l i i upo­
wszechniali m ą d r o ś ć partii. W s p i e r a ł a to wiara (to co, że
udawana) i nauka (to co, że fałszywa). Obraz ś w i a t a
w y d a w a ł się ustabilizowany na wieki w i e k ó w ; nie m o g ł a go
z a c h w i a ć z m i e n n o ś ć f o r m pop k u l t u r y . M a ł o tego: p r ó b o w a ­
no z a a n e k t o w a ć w y t w o r y k u l t u r y masowej i u s t a w i ć je pod

sztandarami realnego socjalizmu. O p o r t u n i ś c i m u z y k i śpie­
w a l i na propagandowych festiwalach o t y m , że „ Ż o ł n i e r z
dziewczynie nie s k ł a m i e " , czy o mogile partyzanckiej
w „ s z c z e r y m p o l u " , gdzie biały krzyż, lub zachęcali m ł o d z i e ż
„ d o woja marsz", czy r o d z i n ę do przyjazdu na przysięgę
w o j s k o w ą . Wychwalali też p o m y ś l n y r o z w ó j ludowej ojczyz­
ny, k t ó r a „ k w i t ł a j a k p ę k czerwonych r ó ż " , a zespół „ N o T o
C o " tak się rozpędził, że w s t ą p i ł w 1968 r o k u do partii
i p o p a r ł linię kierownictwa...
W ł a d z e d o z o w a ł y w radio i T V r o c k - a n d - r o l l o w ą m u z y k ę
a n g l o s a s k ą , preferując p i o s e n k ę w ł o s k ą (np. F. Buscalione)
czy f r a n c u s k ą - a m ł o d z i e ż słuchała Radia Luksemburg. Jeśli
n i e k t ó r z y nasi wykonawcy p r ó b o w a l i ś p i e w a ć „ R o c k
A r o u n d the C l o c k " czy „ R o c k and R o l l M u s i c " , to r o z g ł o ś ­
nie p a ń s t w o w e h u c z a ł y szlagierem o Tierieszkowej, jeśli k t o ś
z a ś p i e w a ł ,,1'm Sorry", czy „ L o v e M y Tender", nasi t w ó r c y
odpowiedzieli zaraz „ Z i e l o n y m i w z g ó r z a m i nad S o l i n ą " . . .
R o d z i m o ś ć była u r z ę d o w o zalecana, zwłaszcza sięganie do
ludowych tradycji. P r z y k ł a d y m o ż n a m n o ż y ć . . .
Z w i ą z e k tego t y p u propozycji z t y m co się działo w muzyce
rockowej na Zachodzie był, delikatnie m ó w i ą c , umowny.
N i e zapominajmy jednak o całkowitej k o n t r o l i p a ń s t w a nad
życiem estradowym, rynkiem fonograficznym czy radiem
i telewizją, o p r ó b a c h skanalizowania i zaanektowania
muzycznej pop k u l t u r y . T o co w y m y k a ł o się t y m zakusom
m i a ł o charakter undergroundowy; k i l k a z e s p o ł ó w p r ó b o w a ­
ło p r z e n o s i ć na nasz grunt wzory zachodnie (ciekawe zwłasz­
cza były p r ó b y bluesowe czy jazzrockowe). N i e zapominaj­
my wreszcie o d o s ł o w n e j granicy z a m k n i ę t e j m i ę d z y obu
blokami: na p o c z ą t k u szóstej dekady w y b u d o w a n o m u r
berliński, a narowisty p r z y w ó d c a Z S R R omal nie p r z e k s z t a ł ­
cił tzw. k o n f l i k t u k u b a ń s k i e g o w ś w i a t o w ą w o j n ę .
Rock jest o g ó l n o ś w i a t o w y m fenomenem artystycznym,
k u l t u r o w y m i s p o ł e c z n y m drugiej p o ł o w y X X wieku, k t ó r y
ma w ł a s n ą p r a w d ę i w ł a s n ą estetykę ( Z o b . Siwak 1993).
M o ż n a powiedzieć, że zjawisko to lokuje się m i ę d z y s z t u k ą
a życiem, czy m i ę d z y s z t u k ą a c o d z i e n n o ś c i ą ; t o usytuowanie
„ p o m i ę d z y " dodaje m u sensów nie t y l k o artystycznych i nie
t y l k o k u l t u r o w y c h . Zajmuje pozycje m e d i a c y j n ą m i ę d z y
spontanicznymi, często z a m k n i ę t y m i subkulturami m ł o d z i e ­
ż o w y m i , a najszerszym obiegiem k u l t u r y masowej. Jest więc
„ p o trosze" s z t u k ą k u l t u r y nieoficjalnej i „ p o trosze"
p r o d u k t e m masowym, w y t w o r e m p r z e m y s ł u kulturowego
(jest też s z t u k ą w i e l o p o s t a c i o w ą : obejmuje koncerty, płyty,
film, T V e t c ) . K u l t u r a w s p ó ł c z e s n a w ostatnich kilkudziesię­
ciu latach w y p r o m o w a ł a ideę m ł o d o ś c i j a k o w a ż n ą w a r t o ś ć ,
j a k o m i t ; rock w t o p i ł się w tę ideę, k t ó r a jest jego n o ś n i k i e m .
Rockowcy m u s z ą zawsze p o z o s t a w a ć w opozycji do zasta­
nych f o r m k u l t u r o w y c h : bunt i agresja (wyrażająca się
m i ę d z y i n n y m i poprzez h a ł a s , głośne granie) są atrybutem
m ł o d o ś c i i reakcją na nieprzystosowanie do s k o s t n i a ł y c h
f o r m , czy p o t r z e b ą znalezienia własnej t o ż s a m o ś c i . Rock ma
swoją p r a w d ę , szczerość wypowiedzi: zjawiska sztuczne,
nieautentyczne nigdy nie z a d o m o w i ł y się na dłużej na
rockowej niwie. Ta prawda kreuje w s p ó l n o t ę r o c k o w c ó w ,
zawarta jest w ewokowanych pragnieniach w o l n o ś c i , m i ł o ­
ści, a u t e n t y c z n o ś c i i p r a w d z i w o ś c i , poczuciu b e z p i e c z e ń s t w a
i akceptacji, m o ż l i w o ś c i uczestniczenia na w ł a s n y c h warun­
kach w życiu s p o ł e c z n y m . . . Intensywna ekspresja, specyficz­
na forma wsparta p u l s u j ą c y m rytmem, w o k a l n o ś ć - oto
ś r o d k i , k t ó r e tę p r a w d ę niosą. Dialogiczny charakter k o n ­
t a k t u t w ó r c a - odbiorca, w y m u s z a j ą c y specyficzną aktyw­
n o ś ć odbiorcy - to u ł a t w i a . K o n c e r t rockowy bywa spektak­
lem parateatralnym, ma w ł a s n ą , z a a r a n ż o w a n ą dramatur­
gię, gdzie stopniuje się napięcie od p o c z ą t k u do
finału.
Manifestuje się m i t w s p ó l n o t y , poparty w s p ó l n ą ekspresją
i p o d o b n y m w y g l ą d e m t w ó r c ó w i słuchaczy.
O d swego p o c z ą t k u rock w y t w a r z a ł s p o ł e c z n ą o t o c z k ę ,
k r e o w a ł idoli, bożyszcze t ł u m ó w . Dawniej ten mechanizm

59

�I

c e c h o w a ł k i n o i o d n o s i ł się do gwiazd filmowych. O d p o ł o w y
lat pięćdziesiątych na o ł t a r z uwielbienia wynoszeni są rockowcy; pierwszym był Elvis Presley...
D z i ś dawniejsi idole w y w o ł u j ą uczucie nostalgii za prze­
szłością, m ł o d o ś c i ą . . . M ó w i ę o t y m w k o n t e k ś c i e m u z y k i . O d
j a k i e g o ś czasu w kulturze Zachodu w y r a ź n i e z a u w a ż a się
tendencje do p o w r o t ó w - ostatnio zwłaszcza do lat sześć­
dziesiątych. W i d a ć to w filmie, sztukach plastycznych,
zainteresowaniach kulturalnych, modzie czy nawet w p o l i t y ­
ce.
Prezydent U S A B i l l C l i n t o n w y r a ź n i e kształtuje swoje
image na w z ó r Johna F. Kennedy'ego, niemal mitycznego
dziś prezydenta, bohatera wielu filmów, książek. Ten sam
w y g l ą d , fryzura, retoryka, styl, rola ż o n y , m o ż n a wręcz
powiedzieć: czekamy jeszcze na głośne romanse... S ą d z ę , że
jest w t y m pewne uzasadnienie: konserwatywne r z ą d y R.
Reagana czy M . Thatcher nie r o z w i ą z a ł y wielu n a b r z m i a ł y c h
p r o b l e m ó w społecznych, m i m o p o c z ą t k o w y c h s u k c e s ó w
ekonomicznych. Liberalna gospodarka, aktywne społeczeń­
stwo - d o s k o n a ł y m i realizatorami takich idei o d p o c z ą t k u lat
80-tych byli tzw. yuppies ( Z o b . P ę c z a k 1992); j e d n a k ż e
późniejsza recesja i ostre k o n f l i k t y społeczne (np. ten w Los
Angeles) zmąciły j e d n o z n a c z n ą o c e n ę takiej p o l i t y k i . Z r e s z t ą
k o n s e r w a t y ś c i n i e c h ę t n i e o d w o ł u j ą się do lat sześćdziesią­
tych, w i d z ą c zwłaszcza u ich schyłku d e s t r u k c j ę i anarchizm
a w treściach - mistyfikacje. Polityka konserwatywna zawsze
k r y t y k o w a n a b y ł a przez kręgi akademickie i artystyczne.
Przedstawiciele tych ś r o d o w i s k p o s t r z e g a j ą tamte lata j a k o
czas rozbudzenia demokracji, okres w a ż n y c h przemian
obyczajowych i i instytucjonalnych, modernizacji społecznej
i liberalizacji prawa, a także przemian duchowych - sięgania,
j a k by to p o w i e d z i a ł Eliade, do archaicznej gleby religijnej,
by r e k o n s t r u o w a ć pierwotne dla wszelkiej k u l t u r y d o ś w i a d ­
czenie sacrum. Z r e s z t ą r ó ż n e na ten temat opinie, j a k i e
znajdujemy w literaturze zależą od stanowisk politycznych
a u t o r ó w ( Z o b . u nas L e g u t k o 1993 i K r z e m i ń s k i 1993).
Przypomnijmy t a k ż e , iż artyści z formacji beat generation,
czy intelektualiści b y l i ideologami ruchu hipisów; ś r o d o w i ­
ska te m o d e l o w a ł y t a k ż e wizerunek k o n t r k u l t u r y ( Z o b .
J a w ł o w s k a 1975). R ó ż n e nurty k u l t u r y alternatywnej są
j a k ą ś k o n t y n u a c j ą r u c h ó w s p o ł e c z n y c h z lat sześćdziesią­
tych. M a m y więc powody, aby w kulturze Zachodu pojawiła
się - czy to w perspektywie jednostkowej, czy w perspektywie
s p o ł e c z n e g o d o ś w i a d c z e n i a - nostalgia za przeszłością, za
straconą młodością.
W muzyce rockowej po inwazji w latach o s i e m d z i e s i ą t y c h
heavy metalu, m u z y k i monochromatycznej, noise music czy
rapu - wraca się do r o z w i ą z a ń i b r z m i e ń z szóstej dekady (np.
styl rave). Nawet ekscentryczny heavy metal w y c i e n i o w a ł
swą a g r e s y w n ą d i a b o l i c z n o - h e d o n i s t y c z n ą w a r s t w ę , upoda­
bniając się coraz bardziej do starego hard rocka. Notabene
ciekawym jest, iż w tekstach a u t o r ó w klerykalnych czy

B I B L I O
Barthes R.
1970, Mit i znak, Warszawa
1992,
O zmianie przedmiotu badań (czyli mitologia dzisiaj), „Polska
Sztuka Ludowa. Konteksty" nr 3-4
Gołaszewska M .
1992,
Postmodernistyczna gra w ku/turę, (w:) Oblicza postmoderny.
Teoria i praktyka uczestnictwa w kulturze współczesnej, red. A.
Zeidler-Janiszewska, Warszawa
Jawłowska A.
1975, Drogi kontrkultury, Warszawa

60

konserwatywnych bardzo często heavy metal u t o ż s a m i a n y
jest z satanizmem i wręcz z c a ł y m rockiem; nierzadkie są też
opinie, że tego t y p u muzycy n o s z ą długie włosy, aby p r z y k r y ć
ślady po l o b o t o m i i . . .
K u l t u r a postmodernistyczna przetwarza wiele w ą t k ó w
k u l t u r y alternatywnej. Socjolog Jerzy W e r t e n s t e i n - Ż u ł a w s k i
z a u w a ż a , że „ T o , co (...) najbardziej znamienne w z w i ą z k a c h
postmodernizmu z k u l t u r ą a l t e r n a t y w n ą to antyteologiczna
wizja świata nie m a j ą c e g o wytyczonej drogi ani d o m i n u j ą c e j
jedynie słusznej aksojologii i k u l t u r y - ś w i a t a «globalnej
wioski» z ł o ż o n e g o z lokalnych, bardzo spluralizowanych
kultur, w k t ó r y c h p r z e b y w a j ą czasowo jednostki ludzkie,
o d g r y w a j ą c e na pewien czas j a k i e ś role społeczne, opierające
jednak swój sens egzystencji na autonomicznych systemach
w a r t o ś c i służących doznawaniu k o m f o r t u psychicznego
(post-konwencjonalnych) i b ę d ą c y c h w l u ź n y c h z w i ą z k a c h
z i n n y m i ( p r z y n a l e ż n o ś c i t o ż s a m o ś c i o w e j a nie p r z y n a l e ż n o ś ­
ciowej).
Jest to wizja świata trwałej anomii, ś w i a t a w k t ó r y m
m o ż n a się z a t r a c i ć , jeśli nie zredukuje się swoich potrzeb
transcendentalnych na rzecz temporalistycznych r o z w i ą z a ń
d o r a ź n y c h , p r z y n o s z ą c y c h ulgę i m o ż n a być stale r a n i o n y m ,
jeśli nie u ł o ż y się na n o w o więzi z l u d ź m i , ze w s p ó l n o t a m i
l u d z k i m i , z k u l t u r a m i i ich w z o r a m i i n o r m a m i : »lojalność
wobec s p o ł e c z e ń s t w a s k o ń c z y się w momencie, w k t ó r y m
m u s i a ł b y m z a p r z e c z y ć w ł a s n e m u j a « - pisał W . S i m o n "
( W e r t e n s t e i n - Z u ł a w s k i 1992: 136-137).
Powroty do przeszłości m a j ą swe uzasadnienie w refleksji
postmodernistycznej. Nostalgia za u t r a c o n y m czasem jest
w kulturze Zachodu t a k ż e p r ó b ą poszukiwania t o ż s a m o ś c i
ze s o b ą samym i k o m u n i k a c j i z i n n y m i k u l t u r a m i .
A w naszym kraju? M ó w i ł e m o muzyce z tamtych lat
odgrzewanej przez „ d i n o z a u r ó w " , o zderzeniu z a k ł a m a n y c h
ś w i a t ó w . Czy wspomnienia k ł a m i ą ? D o jakiej rzeczywistości
społeczno-politycznej sprzed ćwierćwiecza m i e l i b y ś m y się
o d w o ł a ć : do g o m u ł k o w s k i e g o marazmu, regresu, b r a k u
alternatyw i sytuacji totalnego niedoboru wszystkiego, czy
do hucpy politycznej z 1968 roku? Nie m o ż e t a k ż e do
w ł a s n y c h korzeni p o w r ó c i ć polski rock, k t ó r y dopiero
w latach 80-tych o d z y s k a ł swoją p r a w d ę , gdy w stanie
wojennym s p a d ł a maska z z a k ł a m a n e g o oblicza i trzeba b y ł o
samemu to przeżyć i z a c z ą ć pisać w ł a s n ą a u t o b i o g r a f i ę . . .

Coda
Przypomnijmy na koniec film W i m a Wendersa Niebo nad
Berlinem (1987), m ó w i ą c y o e u r o p e j s k o ś c i rozumianej j a k o
p a m i ę ć . Berlin jest miastem o b c i ą ż o n y m p a m i ę c i ą wojny;
bohater filmu stara się go o b s e r w o w a ć z pozycji przybysza,
z p u n k t u widzenia anioła... T r o c h ę tak j a k antropolog: t y l k o
dla niego p a m i ę c i ą jest w ł a s n a k u l t u r a .

R A F I A
Krzemiński I.
1993, Lata szczęśliwe, lata szalone... Kontrkułtura i lata sześćdziesiąte,
„Znak", nr 455
Kundera M .
1993, Księga śmiechu i zapomnienia, Warszawa
Legutko R.
1993,
Trzy tezy o kontrkulturze, „Znak", nr 455
Pęczak M .
1992, Mały słownik subkultur młodzieżowych,
Warszawa
Siwak W.
1993, Estetyka rocka, Warszawa

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11002" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10980">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1d81f530b57910380cfd69bc19485e21.pdf</src>
        <authentication>08a694ab7f883f5343e767114a42bca9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131194">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2026</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131195">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131196">
                <text>Wielkopolska - folklor ludowy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131197">
                <text>Wielkopolska - historia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131198">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1880</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131199">
                <text>Powstanie 1848 roku w folklorze mieszkańców Wielkopolski / LUD 1991 t.74</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131200">
                <text>LUD 1991 t.74, s.55-70</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131201">
                <text>Łysiak, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131202">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131203">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131204">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131205">
                <text>Lud, t. 74, 1991

WOJCIECH ŁYSIAK
Imtytut Etnologii
UAM, Poznań

POWSTANIE 1848 ROKU W FOLKLORZE
MIESZKAŃCOW WIELKOPOLSKI

Ujawniające się coraz wyraźniej tendencje współczesnej etnologii
wskazują na próby szerokiego objęcia sposobów funkcjonowania kultury typu ludowego oraz mechanizmy funkcjonowania dziedzictwa tej
kultury. Spośród wielu jej elementów wybrałem przykład nietypowy.
Dotyczy mianowicie myślenia o przeszłości i jej wyobrażenia w społeczeństwach wiejskich i małomiasteczkowych. Poniższe rozważania sprowadzę do epizodu w dziejach Wielkopolski - zrywu powstańczego 1848
roku, utrwalonego i zinterpretowanego w szeroko rozumianym folklorze,
bowiem folklor uznaję za najważniejszy nośnik treści historycznych doś\'liadczonych przez lokalną społeczność. Oczywiście w folklorze funkcjonowały równocześnie treści "historyczne" nie mające żadnego związku
7. procesem dziejowym, aczkolwiek uznawane były przez grupę za prawdziwe, wszakże cała tradycja historyczna grupy wykazywała tendencję
do odczytywania jej w kategoriach faktu.
Powstanie wielkopolskie 1848 roku zdaniem obserwatora i uczestnika
niepodległościowego zrywu, Jędrzeja Moraczewskiego, "daje wskazówkę
jaka myśl spoczywa w całym narodzie, jak się rozwija masa ludu, jak
na jej rozwijaniu się można budować nadzieję" I. Natomiast wydarzenia
te zinterpretowane folklorem pozwalają z jednej strony na głęboki wgląd
w sferę powikłanych stosunków sytuujących się na płaszczyźnie antagonizmów narodowych, w sferę myślenia o państwowości polskiej, z drugiej zaś strony w sferę myślenia wielkopolskich Niemców o tym zrywie,
o potrzebie zachowania dotychczasowego stanu rzeczy. Jednak wgląd
ów odnosić się może jedynie do kwestii świadomościowych obu nacji.
Wojny, powstania, wielkie ruchy narodowe zinterpretowane folklorem, mają przede wszystkim wymiar realny. Manifestują się w nich
prywatne sprawy bohaterów, indywidualne losy jednostek narażonych na
skutki działań zbrojnych 2. Wyobrażenie ich nosi charakter irracjon~lny
J J.
Moraczewski, Wypadki
poznańskie
z roku
1848 opisane przez ..., Poznań
1850, s. III.
iI por. Z. Lempicki,
Studia z teorii Literatury,
Warszawa 1966, s. 95; J. Hajduk-

�56
jednocześnie, pozwalający na zinterpretowanie doświadczonej rzeczywistości oraz jej przewidywanie. W kulturze typu ludowego bardzo często
da się obserwować informacje, w których swoista interpretcja wyprzedzała bieg wypadków. Pojawiały się bowiem symptomy pozwalające przewidzieć najazd szwedzki, wejście do Wielkopolski wojsk francuskich,
czy też wojnę niemiecko-francuską. Jednak na ogół opowiadano o nich
w trakcie lub częściej po zakończeniu działań wojennych. Twierdzono,
że "ilekroć Gnieznu zagraża jakieJ niebezpieczeństwo, tylekroć niektórzy
ludzie widzą znaki w powietrzu lub na drodze. [...] Wielu widziało na
niebie krwawy miecz, rózgę i łailCuchy przed rewolucją 1848 rolm" 3.
Przeszłość folklorem pisana sprowadzała się zwykle do realizacji
treści lokalnych. Jan Stanisław Bystroń podkreślał, iż w "pamięci ludu
zachowały się zdarzenia, które były sensacją całej okolicy" 4. Właśnie
najbliższa okolica była tym elementem przestrzeni poznanej i przyswojonej, w której ogniskowały się wszelkie wydarzenia. A jeśliby dodać
do tego, że także czas ma wymiar lokalny, okaże się, że "dzianie się"
w wiecznym trwaniu, i tylko na lokalnej scenie, pozwalało grupie bezpośrednio uczestniczyć w przeszłości. To otoczenie w pierwszym rzędzie
było podstawowym "magazynem" treści historycznych. Ono bowiem materialnymi śladami przywołując refleksję nad czasami minionymi, nie
tylko o nich zaświadczało, ale było ich kontynuacją. Tym samym legitymizujące przeszłość trwałe obiekty łączyły lokalną społeczność miejscem wspólnego początku i losów. Także pamięć powstania wielkopolskiego
1848 roku reanimowały różne elementy wpisane w krajobraz. Mogła to
być samotna mogiła, cmentarz, "Bożamęka", kamienny obelisk i szereg
innych obiektów.
Przypominało zatem otoczenie o licznych bitwach i potyczkach stoczonych przez powstańców z wojskami pruskimi. W folklorystycznych
realizacjach znamy je z wielu miejscowości. Losy powstańców i powstania przedstawione są w nich zazwyczaj tragicznie. Twierdzono, iż w bitwie pod Trzemesznem zupełnie rozbito polski regiment jazdy, a ostatnim,
który w niej zginął był trębacz 5. Według innego przekazu powstaócy
ponieśli klęskę w potyczce pod Książem, gdzie ocalał podobno jedynie
polski generał 6. W IvInichowie koło Gniezna po przegranej potyczce,
-Nijakowska, Nie wszystko bajka. Polskie ludowe podanie historyczne,
Warsz::wa
1983, s. 27.
3 O. Knoop, Sagen und Erz&lt;ihlungen
aus der Provinz Posen, Pozna!'l 1893, s. 1213, :nr VI.3, Vorzeichen in Gnesen.
4 J. S. Bystroń,
Historia
w pieśni ludu polskiego, Kraków 1925, s. 9.
6 O. Knoop,
Sagen und Erziihlunge;t ..., s. 58, nr XX.ID, Der Polnische Trompeter.
s. Tamże, s. 68, nr XX.Il, Der polnische FeldheTr.

�57
powstańcy pochowani zostali w zbiorowej mogile na pagórku, "a po,
kilku latach na tym wzniesieniu ustawiono figurę św. Józefa z dziecięciem Jezus" 7. Według podania potyczka miała mieć miejsce w Sędzinach koło Buku, podczas której po\vstańcy schronili się w kaplicy 8.
Także w Kościelnym Podlesiu koło Mieściska, jak chce tego lokalna
tradycja, powstańcy ponieśli klęskę w potyczce z Prusakami 9. Z podobną informacją spotykamy się w zapisie z Sokoława 10.
Podania historyczne niewiele mówiły a zwycięstwach powstaJ'1ców.
Informację tego typu zawiera przekaz z Krzyżownik koło Poznania 11,
zaś pokonane 30 kwietnia 1848 roku pod Miłosławiem wojska pruskie
uciekły do Pierzchna koło Środy, gdzie "w obawie pogoni zabarykadowały się w podwórzu zastawiając wszelkie przystępy, czem tylko mogły:
brony, pługi, wozy, koryta i drabki ze stajen, a nawet blągi ze stodół
służyły za zasieki" 12.
Lakoniczne informacje sygnalizowane w podaniach historycznych nie
zawierają opisu sytuacji walki, czy też okoliczności im towarzyszących.
Niekiedy tylko spotykamy się w nich z konkretnymi postaciami. Jedną
z nich był major Kazimierz Duszycki walczący w szeregach powstańczych. "Pewnej nocy jego oddział został pobity i musiał uciekać. Na
moście w Obornikach dogonili go nieprzyjaciele i zastrzelili. Ciało wrzucili do rzeki. Wezbrane wody Warty zabrały je do Bąblina, gdzie zostały
wyłowione i pochowane w tamtejszym parku" 13. W Ludomach koło
Obornik twierdzono, że poważną rolę w powstaniu odegrał znany okrutnik, Ignacy Lipski zwany tu powszechnie LipiJ'1skim14. Natomiast w Szamotułach opowiadano, iż poważną rolę w powstaniu odegrał tamtejszy
Tamże, s. 70-71, nr XXI.4, Der weisse Frau zu Mnichowo.
Tamże, s. 141-142, nr XLV.6, Der Spuk zu Sendzin.
g Tenże, Sagen der Provinz
Posen, Berlin 1913, s. 43-44, nr 63, Wiedererscheinende Koschiniere.
10 Tenże,
Sagen und Erzahlungen ..., s. 68, nr XX.12, Das Grab bei Sokołowo.
11 Tamże, s. 68-69, nr XX.13, Die
spukenden
Solda ten bei Krzyżownild.
12 Wielkopolskie
nazwy polne zebrane zbiorowemi
siłami,
Poznań 1901, s. 91.
18 O. Knoop, Sagen
der Provinz
Posen, s. 151, nr 228, Der ObeLisk im Parke
zu Bomblin;
tenże, Beitrage zur Volkskunde
der Provinz
Posen, "Rogasener Familienblatt", 4 grudnia 1904, r. VIII, nr 5, s. 18, Der Obelisk im Parke zu Bom7

8

blin.
14 Der
Graf von Ludom,
"Hogasener Familienblatt",
14 stycznia 1905, r. IX,
nr l, s. 3; O. Knoop, Posener Schlosssagen, "Aus dem Posene'T Lande", 1910, r. V.
nr 8, s. 391-392, Der grausame Graf von Ludom Dombrówka;
tenże, Sagen der
Provinz Posen, s. 24-25, nr 41, Das schwarze Kreuz. Udział Ignacego Lipskiego w tymże powstaniu potwierdza Stefan Kieniewicz, Społeczeństwo
polskie
w powstaniu
1848 roku, Warszawa 1960, s. 1!lO. Nie traktuję
tu jednak przekazu folklorystycznego, czy też wiedzy tradycyjnej
w kategoriach źródła historycznego. Jest to bowiem temat na zupełnie inne opracowanie.

�58
stolarz, Antoni Śramkiewicz 1:;. Powstańcze losy zwykłych ludzi z pewnością były przedmiotem niezliczonych opowieści o czym przekonuje np.
wspomnienie o Kasprze Klupsiu z Kosowa zawarte w pamiętniku Tomasza Skorupki 16.
Historyczno-toponomastyczne podanie z Połajewa wpisane w rzeczywistość dziejową powstania interpretuje okoliczności nadania nazwy pobliskiemu stawowi "Pobudzisko". W przekazie, niewątpliwie niemieckiego
żródła, czytamy między innymi, "gdy w polskim powstaniu 1848 roku
wzięło udział kilku mieszkańców Połajewa, posłano tam jeźdźców, którzy
mieli zaprowadzić porządek. Ponieważ niezadowoleni łatwo zostali pokonani przez Prusaków, mieszkańcy wsi uciekli w pobliże stawu, który
zewsząd otoczony był lasem. Tam położyli się na trawie i zasnęli. Gdy
Prusacy rankiem ruszyli z powrotem, przybył do stawu bardzo szanowany
w tej miejscowości Żyd, który z powodu swojej starości nazywany był
»wiecznym Żydem«, obudził śpiących i zaprowadził ich do domu. Na
cześć tego człowieka potem staw otrzymał tę nazwę" 17.
W realia wydarzeń 1848 roku wpisane zostały też ludzkie zachowania
wywołane stanem niepewności, bądź zagrożenia. W Kurowie koło Grodziska Wielkopolskiego opowiadano o szlachcicu tamtej:3zym, który podczas tegoż powstania ukrył wszystkie swoje kosztowności pod Bożąmęką lR. O skarbie ukrytym w podobnych okolicznościach opowiadano w
Wyszanowie koło Kępna 19. Wspomnieć tu w końcu należy, iż tradycja
miejscowa, z powstaniem 1848 roku łączyła zniszczenie tzw. "słupa alarmowego" ustawionego na Górze Młyńskiej pod Wronkami, który ongiś
informować miał mieszczan wroneckich o zbliżających się wojskach francuskich 20.
W folklorze, obok przekazów wyrażających treści historyczne sięgające głębokiej przeszłości, funkcjonowały równocześnie opo\viadania o teraźniejszości pozostające jakby w zgodności ze swoistym kręgiem bieżącej
dokumentacji. Reagował bowieIll folklor na wszystkie niemal wydarze-

"i
s.

Powstaiicy

szamotulscy

z XIX

wiekll, "Z Grodu Halszki",

1931, r. II, nr 3,

la.

T. Skorupka, Kto przy Obl'ze, temu dobrze (Wspomnienia
rolnika
wielkopol1862-1935), Warszawa 1980, wyd. III, s. 115.
11 O. Knoop,
Sagen aus del' Umgegend
Rogasen, "Rogasener Familienblatt",
27 lipca 1913, r. XII, nr 9, s. 34, Pobudziski.
18 Tenże,
Volkssagen
aus der Provinz
Posen, "Rogasener
Familienblatt",
25
stycznia H)03, r. VII, nr 1, s. 3, Der Schatz bei Griitz; tenże, Posener GeLd und
Schatzsagen, Leszno 1908, s. 13, nr 46, Der Schatz bei Griiz.
19 J. Janiszewski,
Powia.t Kępiński
z mapkq na podstaw/,c różnych .źródd opraCOteca ... , Kępno 1928, s.60.
i!1l O. Knoop, Volkssagen
und Erziihlungen
aus del' Provinz
Posen, "Zeitschrift
der Historischen Gesellschaft fUr die Provinz Posen", 1886, r. II, nr 1, s. 27, Die
Liirmstange.
lU

skiego

�59
nia przynoszone przez zmiemaJącą się codzienność. Dokonywała się tu
bO','liem ciągła wymienność treści. "Folklor -- pisał Józef Burszta - nie
jest czymś niezmiennym, raz na zawsze uformowanym. Trwałe okazują
Sil; jego gatunki i formy, treści zaś są często wymienne, powstają w syt'Jacjach szczególnych. Takie były na przykład podania historyczne.
W nich utrwaliły się ważne postacie historyczne, jakieś niesamowite wydarzenia lokalne, zwłaszcza wojny" 21. W przekazach tej grupy społeczność lokalna nie tylko potwierdzała swoje estetyczne ideały, ale również
za pomocą e:;;tetycznej krytyki negowała te zjawiska zastanej rzeczywistości, które nie były zgodne z jej wyobrażeniami o prawdzie, dobrze,
pięknie, wzniosłości i tragizmie 22. W folklorze bowiem eksponowane było
wszystko to co szczególnie poruszało grupę, co nie pozwalało jej pozostać
w milczeniu wobec przeżywanych zdarzeń.
Dynamiczny charakter tradycji, w tym tradycji historycznej, sprawiał, iż ta podlegała i podlega ciągłemu rozwojowi, zachowując jednak
ciągłość w czasie. Grupa mogła oczywiście rewidować pogląd na swoje
początki historyczne oraz dostosowywać się do nowych okoliczności i nowych problemów. Stąd też w obrębie tradycji było miejsce zarówno na
różnorodność, jak i na elementy nowości, wprowadzane w miarę jak
coraz to nowe pokolen ia spoglądały na swoją teraźniejszość i przyszłość
w świetle przeszłości 23. Wspomnienia jednak przeobrażały przeszłość do
tego stopnia, że każdy w niej "uczestniczący" człowiek, stawał się zarazem twórcą swojej pl'zeszłości. Odnajdywał w niej sploty zdarzeii, osób,
podobieństwa ich zachowań. Swoją historię w każdym wypadku wyjaśniał
na podstawie przeszłości podporządkowanej czasom teraźniejszym. Wyobrażenie obcego czy też moralność musiał pojmować w kategoriach odpowiedzialności zarówno wobec Boga, jak i bliźniego. W interpretacji
przeszlości jednostka posługiwała się różnorodnymi modelami, jednakże
dominująca tu tradycja ograniczała zakres dopuszczalnych modeli i kładła
nacisk na te przeżycia, które uważał za najistotniejsze. Tutaj chciałbym
zwrócić uwagę na kilka opowieści wspomnieniowych niemieckiego i polskiego źródła, w których głqboko ukryty został obrazowy model obcej
nacji. W tym wypadku informatorzy posługiwali się zazwyczaj prostym
językiem wyrażającym niepokoje podstawowe. Zacznijmy od relacji
Niemców i ich interpretacji omawianego powstani.a.
Wydarzenia spod Rogozna charakteryzowano w następujący sposób:
"Było to w marcu 1848 roku. Polska insurekcja weszła w swoje najwyższe stadium. Wszędzie w polskich wsiach, szczególnie w siedliskach pols',iej bogatej ~zlachty tworzyły się już grupy zapalonych powstańców,
~l

J. Eurs;:t«. ChlOpJkie źródła

~!

W. E. G Lsi,:\';, EstCtiJdl

~3

I. G. Barbl:l'.

,"'f'it;;. modele,

'Warszawa 1985, s. 114.
Leningrad 1967, s. 30l.

kuU1tr1l,

joiklora,

paradygmaty,

Kraków

1984, s. 194.

�60
którzy w połowie marca pokazywali się również w pobliż~l mi;:':ta z groźną postawą. Podczas, gdy wśród tutejszej ludności polskiej nacjonalistyczny fanatyzm potajemnie, ale tym intensywniej się żarzył i tyl!:o
czekano na wsparcie z zewnątrz by uderzyć, to po niemieckiej stronie
też nie próżnowano. Spośród niemieckiego mieszczaństwa db ochrony
miasta przed napadem ludzi z kosami utworzono dobrze uzbrojoną obronę, która wystawiła swoje stanowiska, przy najbardziej zagrożonych
punktach miasta. Ponieważ NiemcoI"!1w tajemnicy zostało zdradzone,
że z Siernik planowany był napad kosynierów, most jeziorny przy ko:!;·
ciele katolickim, szczególnie nocą był pilnowany i tam zawsze stały naJbardziej godne zaufania oddziały mieszczańskie.
Była ciemna deszczowa noc. Właśnie wybiła północ i odbywające straż
posterunki wsłuchiwały się z największą uwagą. Wtedy trzykrotnie zabrzmiał niesamowity krzyk nocnego puszczyka. Tak, to było to. Z ciągle
rosnącą grozą trzymający straż mieszczanin zobaczył zbliżające się od
strony katolickiego cmentarza jasno palące się światło. Na posterunku
trzymało go jeszcze poczucie obowiązku, ale światło podchodziło coraz
bliżej, a jego oko wyraźnie rozpoznawało powiewające szaty odziane)
w biel postaci kroczącej powoli ku niemu. Wtedy opanowuje go groza,
szybko obraca się do ucieczki i pełen strachu i zdenerwowania dochodzi
do kolegów, którzy właśnie mieli go zmienić. Nie chcą mu wierzyi:,
a ponieważ obowiązek warty musi być wykonany, to dwóch mężczyzn
idzie z tej mieszczańskiej straży, by na moście jeziornym trzymać straż.
Również oni przychodzą drżąc, gdyż zobaczyli tę samą postać stojącą
bez ruchu na moście. Dwóch innych odchodzi. Wtedy zegar na wieży
ogłasza godzinę pierwszą i widzą jak postać na moście zawraca, światło
gaśnie, wszędzie jest cicho i ciemno, tylko jeszcze raz rozbrzmiewa przerażające wołanie puszczyka.
Następnego dnia rano mężczyznom nie chciano wierzyć iN to opowiadanie, lecz nabijano się z powodu obawy przed duchem. Jednak om
trwali przy swoim i za żadną cenę nie chcieli kolejny raz stanąć na
tym posterunku. »JesteEcie ciury, tchórzliwe niańki« mówi się na odprawie
»przed światłem uciekacie!« »Tak, ale wyra:;;nie widzieliśmy białą postać
z trupią czaszką« »Trzeba stać na warcie« powiedział na to mistrz R,
dowódca komendy straży, »gdyż w tym z pewnością jest jakiś podstc;p
polskich kosynierów. Jeżeli wy nie chcecie przyjąć warty, to ja pójdę,·
I tak się stało.
Znowu była ciemna noc. Z uderzeniem jedenastej godziny, do\\'6dc:a
posterunku w towarzystwie tylko swojego wielkiego psa z lampą i nabitym pistoletem rozpoczął wartę. Towarzyszy odprawił mówiąc: )··zupiorem to sam sobie poradzę, ale gdy usłyszycie mój strzał, to wiedzc:C',
że potrzebuję waszej pomocy«.

�61
~"linęło dobre pół godziny. Mistrz R. stał na swoim posterunku, mocny owczarek leżał u jego stóp, gdy nagle znowu rozbrzmiało groźne
wołanie puszczyka. Mocniej ujął swoją lampkę i nadsłuchując rozglądał
się· Wtedy znowu usłyszał skarżące się zawołanie i jeszcze raz, a równocześnie wybiła godzina dwunasta. Wtem, co to jest, czyżby koledzy
mieli rację. Mistrz R. widzi najpierw wahającą się, niepewnie, a potem
stającą się coraz jaśniejszą białą postać, która bezgłośnie podąża ku
niemu. Bliżej i bliżej podchodzi i już może rozpoznać trupie rysy jej
oblicza. Cofnął się trochę, jego pies z groźnym mruczeniem koło niego.
Postać zatrzymuje się na środku mostu jakby się wahała. To dodaje
mistrzowi przytomności, wysoko podnosi swoją lancę, szybki skok i ze
słowami jedź do piekła wykonuje uderzenie w postać. Wtedy rozbrzmiewa krzyk bólu. Wydaje go duch i biała postać wije się jęcząc na ziemi.
»Jezus, Maria« rozbrzmiewa po polsku »zawołaj swego psa. Ty przecież
mnie tak mocno przykłułeś«. Światło zgasło, wszędzie głęboka ciemność.
Wtedy równocześnie rozbrzmiało uderzenie pierwszej godziny. Strzał
pana R. w powietrze przywołał kolegów. W świetle przyniesionej latarni
zobaczyli leżącego na ziemi domniemanego upiora i psa, który zgrzytając
zębami pilnował jego każdego ruchu. Ostra lanca przebiła jedną stopę
i przygwodździła ją na dobre do drewnianego mostu, tak że z trudem
można było uwolnić biednego upiora. Po usunięciu szat i trupiej maski
ukazało się brodate oblicze starego znanego, polskiego szewca, który
zrozpaczony usiłował wyrwać się z mocnego uchwytu mistrza R. »Acha śmiał się - tak to nie będzie, choź ty tylko ze mną. Takiego ptaszka
to musimy jeszcze dalej pokazać« i triumfalnie jeniec został wprowadzony do miasta. Z jego wypowiedzi wynikało, że posterunek na moście
przez straszenie miał być onieśmielony i że na następną noc przez Polaków planowany był napad.
Gdy biedny "upiór" został opatrzony przez lekarza, pozwolono mu
odejść. Wartownicy radzi byli z tego, że upiór został zdemaskowany,
a nieszczęście oddalone. Jednak podczas wesołych zebrań w następnych
tygodniach jeszcze często opowiadano sobie o kuszeniu na moście jeziornym" 24.
W innej relacji o przebiegu powstania w okolicy Rogoźna i w samych Obornikach czytamy między innymi: "Gdy w okolicy zaczęli zbierać się Polacy, ojciec posłał nas do Piły, gdzie mieliśmy być bezpieczni,
ponieważ samo miasto i okolica zupełnie były niemieckie. W tym czasie
kosynierzy w swoich wyprawach dotarli także do Rogoźna. Wezwane
do pomocy wojsko jeszcze nie nadeszło. Ludność miasta była zupełnie
!4 O. Knoop, Kleine
Beitrćige zur Rogasener Geschichte, "Rogasener Familienblatt", 28 kwietnia 1901, r. V, nr 4, s. 13-15, Der Spuk aUf der Seebrii.cke.

�62

bezbronna i ówczesny burmistrz Zemerek, wprawdzie katolik, ale jedna!,
sprzyjający rządowi, został zmuszony przez trzy dni gościć w mie:Ó2:c
Polaków i dać im wszystko czego żądali. Gdy zbliżyło siG wojsko, pospiesznie opuścili miasto. Gdy przybyła Pomorskn Landwera, była bardzo
zła, że ptaszki już wyfrunęły. Przybyli tak jak stali pozostawiając 8\\'Oj;"
prace polowe i teraz chętnie by z powstańcami stoczyli bitwę i dali lm
nauczkę. Wyprowadzeni w pole przez tych, którzy nie znali się na rzeczy,
w gniewie wywlekli burmistrza na Nowy Rynek, gdzie wlaśnie znajdował się wielki stos zarekwirowanej słomy, rzucili go na nią i źle się
z nim obchodzili tłukąc go kolbami, tak że wkrótce po tym umarł. Oczywiście nikt nie spieszył się, by objąć urząd. Obywatele potem przyszli
do mojego ojca i prosili, ażeby wysłuchał biednych mieszczan i przyjął
urząd. W końcu nasz ojciec zrobił to w swoim patriotycznym odruchu,
ale jego życie było w wielkim niebezpieczeilstwic. Gdy Polacy po odEjściu wojska, drugi raz, w większej jeszcze gromadz:e weszli do Rogo,~na,
a nasz ojciec nie chciał nosić polskiej kokardy, wówczas stary Derpa
szybko zabrał go do swego domu i przez trzy dni tam ukrywał, poniEważ
obawiał się ataku Polaków na życie naszego ojca.
W Rogożnie nie było większych zajść, które mogłyby mieć wpływ
na bieg wydarze11. Natomiast w Obornikach, głównym mieście powiaLI,
doszło do poważnych zaburzeń. Starosta ze strażnikiem musiał uciekać.
Kasa powiatowa została splądrowana, a powołana przez Polakóvl Rada
Powiatowa zbierała się wówczas w domu Lanowskiego. Przywódca tych.
niepokojów wszedł na wysokie schody donIU i zawołał: »Już nie ma żadnego króla pruskiego i żadnego pruskiego rządu! Niech żyje Polska! ••
Wtedy nasz stary wujek z Bukowca, Jan, który zebrał z sobą około 300
niemieckich chłopów z tej i sąsiednich wsi, wszedł na drugą stronę schodów i zawołał głośno: »Panowie, wszyscy, którzy należycie do pruskiego
króla, przyjdźcie do mnie!« Chłopi wyciągnGli spod swoich ubraó ukrytq
dotąd broń. Powstało wielkie zamieszanie i Polacy tym nieoczekiwanym
wydarzeniem poirytowani, zmuszeni zostali do ucieczki. Chorągwie zostały zdarte i regiment pruski w powiecie znowu został zabezpieczony.
Nie pozostawało nic innego, by ten odważny czyn sołtysa z Bukowca
zgłosić wyższym władzom i wynagrodzić przyznaniem orderu czerwonego
orła. Gdy temu patriocie zostało przyznane to odznaczenie przez deputowanego powiatowego, urządził na własny koszt wielkie święto, na które zaprosił wszystkich biorących wówczas udział w akcji" 25.
Natomiast informator z wspomnianego wyżej Bukowca w taki oto
sposób przedstawił wydarzenia: "W roku 1848 Polacy uzbrojeni w strzel25

blatt",

Tenże, Beitrii.ge
30 paźdz.iernika

ZUT

1900,

Geschichte
der StarH Rogasen,
.,Rogasener
r. IV, nr 8, s. 31-32, Aus dem Jahre 1848.

Familien-

�63
by, kosy i noże zebrali się, by napaść~ na Prusy. Wtedy to jakaś gf'.ipa
przybyła do Bukowca i dokonała rozmaitych okropnych czynów. W koóCli wzięli również dzwony z kościoła ev,/angelickiego, załadowali
je na
wóz i odjechali. Jednak nie zajechali daleko, poniewa:~ na bagnistej drodze między Bukowcem a Ryczywolem zapadł się nagle wóz, dzv,Tony
i konie. Polacy uciekli, gdyż w głębi usłyszeni nagle grzmiące głosy i gdy
się obejrzeli zobaczyli za sobą pruskich żołnierzy, którzy zabili wielu
z: tych m&amp;ruderów. Jeden dzwon potem znaleziono i wisi teraz w katolickim kościele w Ryczywole" 21;.
W relacjach Polaków obraz powstania t:1alowany jest nieco inaczej,
mniej tu zapamiętania, złości i nienawiści, wszak cele i nastawienie powstańców było inne. Otto Knoop o wydarzeniach tych w okolicach Rogoźna zapisał: "stary polski robotnik opovviedział mi co następuje: W czasach kosynierów mieszkałem w Grudnej. Kiedy wielka kupa kosynieróvl
zebrała się w r·.Iokrzu, z kilkoma mężczyznami uzbrojonymi vv widły
i I~osy udaliśmy się do nich. Spotkaliśmy się z nimi w Garbatce, gdzie
dostaliśmy się od strony majątku. Cala wieś została zupełnie splądrowana. Potem poszliśmy na Gościejewo, gdzie zrobiliśmy to samo. Następnie ruszyliśmy do lasu pod Owieczkami, tam rozbiliśmy obóz na noc.
Otrzymaliśmy furę słomy i beczkę brantweinu. Tam przyszedł do nas
grający na rogu, o nazwisku Uliczny. Następnego dnia udaliśmy się do
Wełny. My Grudnianie poszliśmy potem znów do naszej roboty, ale
reszta tej grupy pozostała przez kilka tygodni w Wełnie na wsi, tam
wzniosła budy, plądrowała w okolicy i zabijała różne bydło. Podczas
zabawy zastrzelili jednego ze swoich, który nie chciał ich słuchać. Kazał
go pochować właściciel Wełny. Urządzili również ćwiczenia w strzelaniu
do dębu w parku. Ślady tego widać jeszcze dzisiaj, a później ruszyli
dalej" 27.
udziale Józefa Ciążyńskiego z Gostynia w powstaniu 1848 roku
opowiadał jego syn, Józef między innymi: "Ojciec mój [...] do wojska
pruskiego wstąpił jako 19-1etni młodzieniec i to do 7 pułku grenadieróv"
stacjonującego wówczas w Rawiczu, to jest w roku 1846. W 1848 z powodu powstania został wraz z innymi, już jako podoficer odkomenderowany do Śremu. Pewnej nocy - stojąc na straży przy moście na
Warcie - wraz z 12 ludźmi opuścił posterunek i udał się z tymi do
obozu powstańców pod Książem. Tam wyznaczono mu placówkę na
cmentarzu. Na zajmowanym stanowisku trzymali się tak długo jak im

°

23

Tenże, Sagen

und

Erzii.hlungen

...• s. 252, nr LIX.IO, Die

GLocken

'-,on GTams-

dorf·
't7 Tenże.
BeitTii(J;&gt; ZtlT VOLkskunde
cler Provinz
Posen. ,.Rogasener
bj;~t:". 3 lipca 1904. r. VIII, nr 2. s. 7-8. Aus der Zeit Koschiniere.

FamUien-

�64
przyniesiona ze sobą amumcJa starczyła. Nosił mundur podoficera pruskiego przez cały czas kampanii" 28.
Tomasz Skorupka zaś w swoim niezwykłym pamiętniku tak scharakteryzował powstanie i udział w nim Kaspra Klupsia. "Kiedy wiosną
roku 1848 wybuchła ruchawka przeciw Prusakom, wsadził kosę na sztorc,
podążył do obozu powstańców pod Książem i bił się, aż został wzięty w
niewolę. I został osadzony za karę w twierdzy w Toruniu" 29, a dodaje
przy tym Skorupka, że "podczas samej kosinierki żołnierze pruscy często
pojawiali się w zagrodach
powstańców, poszukując broni w każdym
nieledwie snopku ułożonym w sąsiekach stodoły" 30.
Drobne sprawy małych ludzi, jak już wspominałem, przede wszystkim eksponowały się w folklorze. To ich losy były przecież w nieskończoność powtarzane w sprzyjających narracji warunkach. Wielokrotność
powtórzeń zamazywała pierwotny obraz, na relację nakładały się inne
opowiadania, a ich ewentualna wypadkowa w dalszym ciągu ulegała przetworzeniom. Przekaz folklorystyczny, w trakcie swego żywota, niosąc
treści wyrastające z tradycji przechodzi zmiany, które się w nim odkładają i utwierdzają 31. W podaniach historycznych, czy też w opowieściach wspomnieniowych realizujących treści historyczne, daje się obserwować konkretne schematy budowy narracji o wydarzeniach mniej czy
bardziej typowych. Toteż wszelkie zmagania z najeźdźcą wyglądały w
folklorze podobnie, podobne też były losy bohaterów tych opowiadań.
Dlatego uznać je wypada za utwory artystyczne, wyrażające na ogół nie
samą historyczną rzeczywistość, lecz ludowe do niej odniesienie 32, będące zarazem sądem grupy na dany temat, który musiał być przez nią
przyjęty skoro w niej funkcjonował.
Treści historyczne, jak widać, wpisały się przede wszystkim w prozę
ludową. Wielkopolska bowiem należała do tych regionów, w których
nie wykształciła się pieśń historyczna, aczkolwiek znana tu była pieśń
o bitwie powstańców 1848 roku pod Wrześnią zaczynająca się od słów:

r...]

"Prostą drogą z Sokołowa
Jest pod Wrześnią wieś,
Tam biliśmy razem wroga
Za tę polską cześć" 83.
28 W. Stachowski,
Rok 1848 w Gostyniu i w okoLicy, "Kronika Gostyńska",
października 1931, r. III, nr 5, s. 98-99.
29 F. Skorupka,
Kto przy Obrze..., s. 115.
80 Tamże, s. 115.
Sl K. W. Czistow,
Folklor i istorija, w: tegoż, Narodnyje tradicyi i folklor,
Leningrad 1985, s. 182.
82 Tenże, Folklor
i etnografij a, w: Folklor i etnografija, Leningrad 1970, s. 8.
ss W. Trąpczyński, Nad Wartą i Notecią. Krótki opis Ziemi Wielkopolskiej,
Zachodnio i Wschodniopruskiej, Warszawa 1911, s. 61.

�65
Znalazły też wyraz w folklorze następstwa omawianego powstania.
Podobnie jak w wielu innych wypadkach opowiadano o prześladowaniach
powstańców po wygaśnięciu działań zbrojnych, czy też w ich trakcie.
I tutaj na plan pierwszy wysuwają się losy zwykłych ludzi. Oto bowiem
o wspomnianym wyżej powstańcu z Kosowa, Tomasz Skorupka zanotował, iż "zachowała się poufna wiadomość w domu, że Kasper Klupś i jego
towarzysz, Filip Gogół odsiadujący karę w Toruniu, uciekli pewnej burzliwej nocy, przełażąc przez siekańce na murze, ślizgając się krwawymi
dłońmi po cegłach i kamieniach i przedostając się na tratwy stojące na
Wi:ile. Choć przewoźnik padł podczas przeprawy, umknęli w lasy i powrócili do Kosowa. Przez kilka miesięcy ukrywali się po oborach i strychach za dnia, po nocy zaś wyjeżdżali z robotą w pole. W kOJ1cUzgłosili
się do władz gostYJ1skichi odsiedzieli resztę kary" 34.
Także wspomnianego wyżej Antoniego Śramkiewicza z Szamotuł losy
popowstańcze znalazły wyraz w folklorze. Oto "po stłumieniu powstania,
Śramkiewicz, jako ruchliwy działacz znalazł się w bardzo trudnym położeniu. Kiedy ścigany przez zbirów niemieckich musiał uciekać, skrył
się w parku gałgowskim na drzewie. Niemcy chodzili i szukali, lecz go
nie znaleźli. Z wdzięczności później poprosił dziedzica o to drzewo i z niego zrobił krzyż" 35, który ongiś stał w Szamotułach niedaleko wylotu
ulicy Poznańskiej.
Legitymizowane otoczeniem ludowe wyobrażenie przeszłości odwoływało się i uzupełniane było obszarem wierzeń, wyobrażel1 demonicznych
i magii. Posiłkowanie się w narracji o przeszłości elementami irracjonalnymi służyło interpretacji relacjonowanych wydarzeń historycznych 36.
Pozwalało przybliżyć historyczne realia. Dwa światy - wierzeń i rzeczywistości obiektywnej (rozbijane najczęściej w opracowaniach ludoznawczych) stanowiły niepodzielną jedność. Jedność ta sprawiała, iż na
przebieg procesu myślenia o przeszłości w masach patrzeć należy kompleksowo. Demonologia, magia, doroczne zwyczaje były stałymi komponentami tego myślenia, co oczywiście można uznać za przejaw myślenia
ahistorycznego, ale tylko z pozycji zawodowego historyka. Wszak w świadomości grupy stosunek do przeszłości i samej historii nie musiał polegać
na znajomości prawdziwych faktów. Ludowa wizja przeszłości jako samouzupełniająca się wiedza grupowa zakłada, iż historią jest wszystko
to co odnosi się do przeszłości, zatem na gruncie folkloru jesteśmy w
stanie stwierdzić co grupa aktualnie uważała za swoją przeszłość, nie
zaś tego jaka ta przeszłość była. Jest zatem ludowa wizja przeszłości
F. Skorupka, Kto przy Obrze ..., s. 115.
Powstańcy Szamotulscy ..., s. 18.
u J. Hajduk-Nijakowska,
Nie wszystko
bajka ..., s. 20-21.

li-!

35

5 Lud t. LXXIV

�66
raczej informacją o zasadach myślenia na temat społeczeństwa i otaczającego świata, o wrażliwości na czas, o granicach temporalnej wyobraźni,
nie zaś o tym co się w otoczeniu grupy rzeczywiście działo. Rzeczywistość
jest przecież dana człO\viekowi w postaci ostatecznie ukształtowanej, dane mu są wszystki2 realia i wszystkie możliwości, tak że nie jest on
w stanie wnieść do świata czego.ś prawdziwie nowego, aczkolwiek może
ją dowolnie przetwarzać.
Funkcje intelektualne, przy pomocy których dokonuje się uj;::c:e
i przetworzenie w naszym umyśle rzeczywistości i"1istorycznej, bard?o
często podporządkowane są czynnikom irracjonalnym takim jak dogmat:,,',
przesądy, wierzenia, uczucia i pragnienia :37. W ln~lturze typu ludowego
zdecydowanie dominuje silnie zakorzeniona struktna
myślenia magic;~nego, toteż "wypadki ubarwia się i przedstavJia je w pełniejszym ś\vietle, normalnie wplata się tu jakieś elementy ponadnaturalne, aby opisywanym zdarzeniom dodać poezji i prozy" - pisał Jan Stanisław BystroIl3S• To stałe posiłkowanie się motywami irracjonalnymi spowodowane jest zwykle brakiem danych z opisywanej rzeczywistości, a im ich
mniej, tym więcej dopowiedzeń, tym więcej miejsca na treści fantastyczne uzupełniające
relację określonych wydarzeń historycznych.
W końcu pamięć grupy o zdarzeniach rzeczywiście kiedyś istniejqcych
przekształca się w mit, który "pozbawia te wydarzenia ich indywidualnych cech i pozostawia tylko to, co odpowiada przyjętemu w micie
wzorowi" 39. Myślenie kategoriami mitu było stałą strukturą myślenia
społeczności chłopskiej. Chłop chciał i potrafił, był wyczulony na wyczuwanie współzależności zjawisk, na ujmowanie człowieka w jego związku ze światem, a nawet z kosmosem. Tu też prawdopodobnie należy
szukać źródeł myślenia mitycznego tak charakterystycznego dla chłopskiej kultury, ujmującego człowieka w związku z tym całym otaczaj'icym światem i zakładającego, że los człowieka zależny jest nie tylko od
jego woli i działania. Jednak w przypadku przekazów o powstaniu wielkopolskim 1848 roku przetworzenie rzeczywistości nic posunęło się tak
daleko. Uznaję tu, że posiłkowanie się w interpretacji rzeczywistości
historycznej sferą świata irracjonalnego jest charakterystyczną cechą
ludowej wizji przeszłości.
Spójrzmy zatem jak w przypadku treści o wspomnianym powstaniu
przeszłości ożywała wskutek kontaktu człowieka z obszarem tzw. rzeczywistości wierzeniowej.
Oto w miejscu potyczki koło Krzyżownik, tamtejsza społeczność sły17
18
19

Z. Łempicki, Studia z teorii literatury,
s. 94-95.
J. S. Bystroń, Historia ..., s. 8.
A. Guriewicz, Kategorie
kultury
średniowiecznej,

Warszawa

1976, s. 100.

�67
szała w lesie "o północy często komendy i bębnienie" 40. Polegli pod
Kościelnym Podlesiem powstańcy "po śmierci ukazywali się ponownie.
Kiedyś zobaczył ich pewien chłop wracający późną nocą z Mieściska.
Chciał ich zabrać na swój wóz, ale gdy tylko powiedział słowo, oni
zniknęli, a konie zaczęły tak pędzić, że ledwo mógł je utrzymać. Innym
razem jakiś człowiek z Kościelnego Podlesia szedł tą drogą. Było to w
środku nocy. Nagle zobaczył wielu mężczyzn uzbrojonych w widły, kosy
i inne narzędzia. Szli w tym samym co on kierunku, ale po przeciwnej
stronie drogi. Wierząc, że są to prawdziwi mężczyźni przemówił do nich,
ale w tym momencie zniknęli" 41. Trębacz, który zginął pod Trzemesznem pochowany został na "polskim cmentarzu, ale jeszcze dzisiaj co
roku ukazuje się w dniu swojej śmierci. Chwilę trąbi i potem znika" 4~ twierdziła lokalna społeczność. Także zabity przez Prusaków major KClzimierz Duszycki, a pochowany w parku w Bąblinie, nie znalazł spokoju
w grobie. "W niektóre burzliwe noce ludzie podobno widzieli go tam
wędrującego. Miał się także pokazywać w pałacu, zawsze gdy majątek
zmieniał właściciela" 43.
Niekiedy wspomnienia kontaktu z poległymi powstańcami przybierały
formę zbliżoną do tematu "śpiącego wojska", wszak podania historyczne
najchętniej odwołują się do konkretnych wydarzeń dziejowych wpisanych w tzw. "pamięć zbiorową". Dla Polaków, jak twierdził Lutz Mackensen stała się śpiąca armia "symbolem powstań, do których dążyli, stała
się niezmordowanie używanym miechem kowalskim nabrzmiewających
niepokojów" H. Przecież to właśnie w okresie zagrożenia bytu grupy,
w okresie dramatycznych sytuacji wojennych, czy też tak charakterystycznych dla ówczesnej Wielkopolski akcji wynarodowiania, odwoływanie się do różnych, aczkolwiek "swoich" elementów folkloru wzmagało
w grupie tendencje konsolidacyjne, pozwalało jej łatwiej znosić represje
pruskiej administracji. Wzmagała się w takich sytuacjach jawność funkcji przekazów folklorystycznych, ponieważ pojawiała się tendencja do
projekcji całokształtu życia kulturalnego w obszar obiegu przekazów.
W Sokołowie o grobie kosynierów opowiadano, że przy nim było
"niesamowicie. Pewnego wieczoru przechodził tam jakiś rolnik. Nagle
poczuł jak odbiera mu mowę i został zatrzymany przez mężczyznę, który
wyszedł z grobu, ale rolnik bardzo się wysilił i zaśpiewał pobożną piosenkę i mężczyzna zniknął. Do tego samego rolnika przyszło kiedyś dwóch
mężczyzn i powiedziało, że musi przynieść pieniądze dla wszystkich, któ•• O. Knoop, Sagen und Erziihlungen ..., s. 68-69.
ł1 Tenże, Sagen der Provinz
Posen, s. 43-44.
41 Tenże, Sagen und
Erziihlungen ..., s. 68.
u Tenże, Beitriige Zltr Volkskunde der Provinz Posen, s. 18.
ł4 L. MackenseJl,
Sagen der Deutschen im Wartheland,
Poznań

Hl43,

s.

v.

�6B

rzy zginęli w powstaniu. Były to dwa duchy z tego grobu. Ażeby dać
mu to wyraźnie do zrozumienia, dwoma palcami wycisnęli znak na jego
czole i ten znak musiał nosić aż zbierze dostateczną ilość pieniędzy i ofiaruje w kościele dla umarłych" 45. Niezwykle interesująca jest informacja
spod Książa, gdzie w bitwie, jak wspominałem, ocalał tylko polski generał. "Pozostali zabici zostali wrzuceni w dwa groby, ich generał jednak, ponieważ nie został ułaskawiony przez króla, uciekł do podziemnej
jamy, w której mieszka także po swojej śmierci" 46.
Przeżywanie wartości uznawanych przez grupę za swoją historię odbywało się w wymiarach sakralnych, bowiem na tej między innymi drodze mogła grupa uczestniczyć w obcowaniu z czasem minionym, z wielkimi i małymi wydarzeniami historii lokalnej. Aron Guriewicz twierdzi,
że "życie człowieka w tradycyjnym społeczeństwie polega na systematycznym powtarzaniu czynów kiedyś już dokonanych przez kogoś innego.
W tych warunkach nieuniknione jest wytworzenie się szablonu, wzorca
postępowania przypisywanego pierwszym ludziom, bóstwom, bohaterowi
kulturowemu" 47. Uogólnienie to znajduje zastosowanie w myśleniu
o przeszołści społeczeństw skazanych na ustny obieg informacji. Ludowe
pojmowanie dziejów zawsze lokowane było w schematach nie tylko folklorystycznych, ale przede wszystkim w schematach podsuwających gotowy obraz minionego czasu bez względu na stopień uczestnictwa w nim
grupy.
Przeszłość zmityzowana, przetworzona i wpisana w stereotypy była
właściwa grupom nieznającym pisma lub tym, które sztukę tę poznały
w stopniu minimalnym. Przetworzoną, zmityzowaną przeszłość określały
emocje. Była bowiem bliska, bezpośrednia i nie potrzebująca racjonalnych uzasadnień. Tradycja historyczna grupy nadawała sens elementom
przeszłości w sobie tylko właściwy sposób, właściwymi sobie środkami
artystycznego przetworzenia, układając je w logiczny dla grupy schemat.
Wszystko to· nadawało sens działaniom i trwałość wartościom. Tworzyła
się tą drogą skumulowana wizja przeszłości, gdzie to co istniało, istnieje
w wartościach mimo przemijania zdarzeń 4B.
46

46
ł7
48

O. Knoop, Sagen und Erzii.hlungen ..., s. 68.
Tamże, s. 68.
A. Guriewicz, Kategorie ..., s. 99.
L. Kołakowski, Obecność mitu, Paryż 1971, s. 128-130.

�69
Wojciech Łysiak
THE INSURRECTION OF 1848 IN THE FOLKLORE
OF THE INHABITANTS OF WIELKOPOLSKA
«Summary)
The insurrection of 1848, although short, turbulent and defeated, made part
of the folklore of the inhabitants
of Wielkopolska and became the subject of
many memoirs. Its story was told by those who took part in: it as well as by,
inhabitants
of places in which battles were fought. Subject to a continuous
process of transformation,
the memory of the insurrection for independence changed into a myth which partly obscured the real dimension of reality. There is
nothing exceptional about this as such a process occurs when the entire historical
context is substantiated. Stories about the Wielkopolska insurrection of 1848, found
in Polish and German sources, although pertaining to reality experienced by the
narrator, did not free themselves from the magical interpretation
of the subject
of narration. IVl:\gic or thinking in its categories is constantly present in stories
about the past. Problems close to the local population were mentioned in these
s~ories as they remained in the focus of interest. Hence, local legends retained
the memory of major Kazimierz Duszycki of Bąblin, count Ignacy Lipski of Ludomy, Józef Ciążyński of Gostyń and others. These stories introduces us to the
dramatic atmosphere of the insurrection, recall battles and skirmishes and, first
of all are subjective evaluation of the events, evaluation with which the group
identified themselves.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9924" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9902">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c039b1fd067ca2f9005aa163e899caf1.pdf</src>
        <authentication>392417ef9626b08fb9128cb7bf6c1d6f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118047">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3222</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118048">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118049">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3019</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118050">
                <text>Poza społeczeństwem - w pobliżu boskość. Orzyczynek do rozważań nad symboliką włosów / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118051">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.169-176</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118052">
                <text>Tomicki, Ryszard</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118053">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118054">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118055">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118056">
                <text>I I . 1. Ojcioc z p i ę c i o l e t n i m i s y n a m i

Ryszard Tomicki

POZA SPOŁECZEŃSTWEM - W POBLIŻU BOSKOSCI.
PRZYCZYNEK D O ROZWAŻAŃ N A D SYMBOLIKĄ W Ł O S Ó W

S y m b o l i k a w ł o s ó w jest zagadnieniem i n t r y g u j ą c y m
względu

na

powszechność

przypisywania włosom

w

tak

ze

ogóle,

a

dhiżanio,

modolowanio).

Niejednorodność

ludzkiego

owło'

sienią, ze w z g l ę d u na w y s t ę p o w a n i o u obu lub jodnoj t y l k o p i c i '

w ł o s o m r o s n ą c y m na głowie w szczególności, r ó ż n o r a k i c h zna­

czas p o j a w i a n i a się i t d . , s k ł o n i ł a go z kolei do

czeń w ż y c i u s p o ł o c z n y m , w o b r z ę d o w o ś c i , m i t o l o g i i , folklorze,

w istnienie jodnego ź r ó d ł a i jednakowej w y k ł a d n i

j a k r ó w n i e ż — a m o ż o n a w e t przodo w s r y s t k i m — z u w a g i na

s y m b o l i c z n y c h manifestacji

rzucającą

n i ę t a z o s t a ł a toza d o t y c z ą c a w y ł ą c z n i e w ł o s ó w r o s n ą c y c h

się w oczy p o w t a r z a l n o ś ć p o w n y c h z n a c z e ń w

róż­

n y c h epokach i w najbardziej o d d a l o n y c h od siobio miejscach

włosów. Na

tej

powątpiewania
różnorakich

podstawio

rozwi­

s t ę p u j ą od urodzenia, a p o n a d t o są „ b a r d z o odpowiednio

na globie z i e m s k i m .
J a k t r u d n o w s z a k ż e d o k o n a ć goneralizacji t y c h p o d o b i e ń s t w ,

na

głowio j a k o t y c h , k t ó r o s t a n o w i ą w s p ó l n ą c e c h ę o b u p i c i , w y ­
(tak

j a k i odzienie) do w y r a ż a n i a zmian czy r ó ż n i c w r y t u a l e
4

w statusio s p o ł e c z n y m " . H a l l p i k e

no ź r ó d ł o , w y k a z a ł a dyskusja t o c z ą c a się przoz l a t a w

z y c j i : w ł o s y k r ó t k i e / w ł o s y d ł u g i e oraz na istocie p r z e j ś c i a m i ę ­

wisku antropologów brytyjskich.

E . l i . Loach p u b l i k u j ą c a r t y k u ł Magical
tam

seksualistyczna w y k ł a d n i a

środo­

Zapoczątkował ją w
1

hair .

symboliki

1958

Zaprezentowana

włosów,

stwem,

o b c i ę c i e w ł o s ó w r ó w n a się k o n t r o l i s p o ł e c z n e j , p r z y c z y m

jako p o ż y t e c z n ą

p ł a s z c z y z n ę odniesienia dla

interpretacji

tropologicznych

wywołała

an­

po w i o l u latach nador o ż y w i o n ą

w s t o s u n k u do p r o p o z y c j i Loacha

krótkio

wczesnochrześcijańskich

D y s k u s j a , nie d a j ą c
kładni

symboliki

żadnej

ludzkich

intelektualistach,
ostatecznoj, uniworsalnoj,

w ł o s ó w , p r z y n i o s ł a wiolo

wy­

interesu­

w

społeczeństwie;

Mówił

zarówno

o

anaclioretach,

hippisach

to p r z y k ł a d y ,

indyjskich
jak

też

zachodnich

oraz ... europejskich

kobietach.

U ż y c i e o k r e ś l e n i a „ w j a k i m ś sensie" b y ł o faktycznie n i e z b ę d n o .
W

g r ę w c h o d z i ł o b o w i e m z jodnoj strony częściowo lub

jednak

motywowane

dokonywać

tu

rozbioru

poszczogólnych

n i e z b ę d n y , g d y b y m zuink&lt;rzai p o d j ą ć

stanowisk;

problematykę

i

o

k o w i t e o d s u n i ę c i e się od roguł r z ą d z ą c y c h ż y c i o m

on

jakimi

sannyasinach

jących spostrzeżeń i pomysłów interpretacyjnych. Nie chciałbym
byłby

fry­

H a l l p i k e w l a ś c i w i o nie s p r e c y z o w a ł , co oznacza „ b y ć poza

r r e t t w 1973 г., P. H o r s h m a n w 1974 г., R . F i r t h w 1975 r. i M .
2

bycio

s p o l o c z o ń s t w o m " . N i e p o z w a l a ł y m u na
się p o s ł u g i w a ł .

r. .

znamionują

zowanie s t a n o w i ć m o ż e niekiedy e k w i w a l e n t o b c i ę c i a .

i

reakcję.

włosy

Glos zabiorali k o l e j n o : C. R . H a l l p i k e w 1969 г., J . D . M . D e H o l m e s W i l l i a m s o n w 1979

brzmiała:

traktował

Loach

ogół k r y t y c z n ą

dzy t y m i d w o m a s y t u a c j a m i . Zasadnicza jego teza

opo­

d ł u g i e w ł o s y s ą znakiem b y c i a w j a k i m ś sensio poza s p o ł e c z e ń ­

wspiorana

przez intorprotaejo psychoanalityczne, k t ó r e

na

r.

s k o n c o n t r o w a ł się na

lub

u s t a l i ć ich w s p ó l n y m i a n o w n i k , w s k a z a ć ich owontualno w s p ó l -

różnymi

podleganie n i e k t ó r y m

czynnikami,
z tych

roguł

z

drugiej

cał­

społocznym,

natomiast

ze w z g l ę d u na

nie-

posiadane

od p o d s t a w . Alo j u ż sam f a k t , iż n i e m a l k a ż d y z w y m i e n i o n y c h

cechy, j a k to m i a ł o miojsco — zdaniem H a l l p i k e — w p r z y ­

autorów

p a d k u europejskich

oporował

„własnym"

materiałom

otnograficznym

kobiot

związanych

bardziej

a b y p o d w a ż y ć o g ó l n i e j s z e tozy p o p r z e d n i k ó w — z w y k l e z po­

domowym niż z funkcjonowaniem

wodzeniem —

i bardziej r z ą d z ą c y c h się emocjami niż m ę ż c z y ź n i .

o d s t r ę c z a od j a k i e j k o l w i e k

próby

mówienia

o

symbolico w ł o s ó w w ogóle, w s z ę d z i e i zawsze. O d s y ł a j ą c zatem
wszystkich zainteresowanych i bardziej
wanej

bibliografii,

sam

pragnę

odważnych

wybrać

do

cyto­

podejście przyczyn -

karskie i obarczono s p o r ą d o z ą s u b i e k t y w i z m u .
Subiektywizm

przejawia

zentowanej przez C. R .

się w

Hallpiko'a

j a k o najbardziej

zapre­

interesu­

j ą c e j i godnej dalszych d o c i e k a ń . H a l l p i k e , k t ó r y —• o ilo w i e m —
b y ł pierwszym k r y t y k i o m
Magical

3

hair ,

przyjął

przemyśleń

Leaelią wyłożonych

zdroworozsądkowy

w

gruncie

w

rzeczy

c z ę s t o z j e d n ą c e c h ą — z w i e r z ę c o ś c i ą . H a l l p i k e proponuje r ó w iness)

obfitemu owłosieniu

•— zwiorzęcości i przytacza serię p r z y k ł a d ó w

dzających

to asocjacjo. Z w i e r z ę c y towarzysze czarownic, w ł a ­

i k a n i b a l i z m u z p r z e d ł u d z k ą , p r z e d s p o l e c z n ą fazą ż y c i a w m i ­
tologii afrykańskich

L u g b a r a , wreszcio szereg p r z y k ł a d ó w za­

s n ą c y c h n a l u d z k i m cięło, u z n a ł żo swojo miejsce w r y t u a ł a c h

of folk

zawdzięczają

w

na

manipulacje

(skracanie,

wy-

{hair­

potwier­

dza a u a c h o r o t ó w n a d d z i k i m i bestiami, skojarzenie k o s m a t o ś c i

c z e r p n i ę t y c h z B i b l i i (z E z a w e m na czele) oraz z

podatności

całości

D ł u g i e wlosjr s ą zatem znakiem — bycia częściowo lub cał-

p u n k t w y j ś c i a . B i o r ą c p o d u w a g ę n a t u r a l n o cechy w ł o s ó w r o ­
one

ogniskiem

kowicio — poza s p o l o c z e ń s t w e m . S t a n ten k o j a r z o n y jost z a ś
nanio: bycie poza s p o l o c z o ń s t w e m

w y b o r z e koncepcji

z

społeczeństwa jako

literature

rozważaniach

Motif-index

J. S m i t h - T h o m p s o n a . D o d a ć trzeba, że
Hallpike'a

kilkakrotnie

powraca

choć

skojarzonie

169

�niejszych k o n t e k s t a c h i z w y r a ź n i e z w i ę k s z o n ą

częstotliwością

w tekstach, k t ó r o c h o ć spisywane r ę k ą Hiszpana oparte b y ł y
na

systematycznych

świadczy,

relacjach

żo w ł o s y m u s i a ł y

azteckich.

Już

sam

ton

stanowić przedmiot stałej

fakt
uwagi

Azteków.
Obraz j a k i w y ł a n i a się z t y c h

rozproszonych danych jost

zaiste n i o z w y k l y . G d y b y c h c i e ć s k o r z y s t a ć z o k r e ś l e n i a C. L ó v i Straussa, k t ó r y

nazwał

Azteków

ludem

8

maniakalnie

opę­

t a n y m przez k r e w i t o r t u r y , m o ż n a

by p o w i e d z i e ć , żo

t a k ż e o p ę t a n i na punkcie f r y z u r y . J a k

daleko m o ż e b y ć posu­

n i ę t e z r ó ż n i c o w a n i e fryzur

byli

w j e d n y m s p o ł e c z e ń s t w i e ? Teore-

t y e r . j o rzecz b i o r ą c nie m a ono granie, wszak w ł o s y są dosko­
nałym

obiektem

do

manipulacji.

Taka

nuta

pobrzmiowa

w

st w.cedzeniu l v . F i r t l i a , że ezłt.wiok jest i s t o t ą p o m y s ł o w ą z b i ­
jające, d u ż y s p o ł e c z n y k a p i t a ł z niewielkich ś r o d k ó w , j a k i e m u
dostarcza w ł a s n e

cia'o (miał

n a t u r a l n i e na

myśli

9

w ł o s ó w ) . G r a n i c y nio s p o s ó b u s t a l i ć a priori,

symbolikę

g d y ż jośli koa­

f i u r y s p e ł n i a j ą f u n k c j ę o m b l e m a t y c z n ą wobec p r z e d z i a ł ó w spo­
ł e c z n y c h , to s t o p i e ń ich z r ó ż n i c o w a n i a z a l e ż y o d togo, ile przod z i a l ó w jost w y r ó ż n i a n y c h w d a n y m s p o ł e c z e ń s t w i e i w

11. 2. M a t k a z pięcioletnią, c ó r k ą

sto­

s u n k u do i l u s p o ś r ó d nich r o l ę d y s t y n k c j i przyznaje się formie
uczesania. W p r z y p a d k u A z t e k ó w odnosi się w r a ż e n i e , ż e nie
było
długich

włosów

(użyć wypada

czy

też

obfitego

lego p o j ę c i a ,

owłosienia

gdy

mowa

zjawiskach j a k r u c h N a z a r e j c z y k ó w

o

zo sferą
tak

sacrum

odmiennych

z jednej s t r o n y , a m i t y ­

czni herosi oraz d i a b ł y , d u c h y i demony z drugiej),

to j o d n a k

5

ostatocznie w y m y k a się ono z jego pola w i d z e n i a .
T a k z grubsza s t r e ś c i ć m o ż n a t o k rozumowania t ' . R .

Hal-

wymiaru

uniwersalnego nio t w i e r d z i ł , że p r z y joj pomocy da się w y j a ś n i ć
k a ż d y p r z y p a d e k . G d y b y m y ś l a ł inaczej, p o p a d ł b y w sprzecz­
założeniami.

Dlaczego g o t ó w jestem u z n a ć t ę k o n c e p c j ę za

szczególnie

w a r t o ś c i o w ą ? O t ó ż s ą d z ę , że p o m i m o d o ś ć w y r a ź n y c h u p r o s z c z e ń
i pownoj j e d n o s t r o n n o ś c i (przcsocjologizowania), u w y p u k l a

ona

bardzo istotno elomeuty, k t ó r o o t w i e r a j ą d r o g ę — w ' j r o w mnie­
maniom

samego a u t o r a

nadawanych

przez

ludzi

mego przekonania jest
fakcie,
do

—

do

głębszych

włosom

koncepcja

Hallpiko'a

jakich

doszedłem

zajmując,

mitami

o

pokładów

takim.

bezsporny. Opioram

iż

azjatyckimi

jako

się

stworzeniu

znaczeń

Subioktywizm

jo w y ł ą c z n i e

koresponduje

na

z

ustaleniami

słowiańskimi

i północno-

6

ludzi ,

z w i ą z a n y c h z szeregiem w y r y w k o w y c h

oraz

ua i n t u i c j a c h

danych z i n n y c h k u l t u r ,

k t ó r y c h n&gt;o z n a m dostatecznie i n i g d y z p e w n o ś c i ą nie p o z n a m .
Nio jest t o podstawa w y s t a r c z a j ą c a aby c z u ć się p e w n y m swego.
Nio z a c h ę c a toż do ujęć g l o b a l n y c h . Dlatego, m a r k u j ą c jodynio
w t y m miejscu m ą w i a r ę w istnienie archetypowej
włosów,

chciałbym

skonfrontować

zasadniczo

m i ę d z y jednostkami, której

symboliki

tozy

brytyj­

nie

sygnali­

K i l k a p r z y k ł a d ó w , d o b r a n y c h p r z y p a d k o w o i obarczonych
wszystkimi

mankamentami

XVI-wiocznych

źródoł,

najlepioj

p r z y b l i ż y k o l o r y t s p o ł e c z e ń s t w a azteckiego:
K o b i e t a (w p r z e c i w i e ń s t w i e
f

Ipiko'a. D o d a j m y , iż nio n a d a w a ł on swej koncepcji

ność z własnymi w s t ę p n y m i

takiej r ó ż n i c y

z o w a ł a b y — z w y k l e oboli s t r o j u i o z d ó b — odmienna k o a f i u r a .

zaczesano i u p i ę o w o k ó ł
D z ie w с

do

mężczyzny): włosy

gładko

1 0

głowy ;

у n a (prawdopodobnio — j u ż nie dziocko, jeszczo

nie m ę ż a t k a ) : obcinano j o j w ł o s y z jednej s t r o n y głowj-, z dru­
1 1

giej p o z o s t a w i a j ą c

dlvgio ;

D •/, i o w с z у n a
dzeniach

przebywająca

żeńskich:

„jak

w

tylko

przy świątynnych

wstępowały,

zgroma­

natychmiast

je

1 2

strzyżono" ;
P r o s t у t u t к a (w p r z o c i w : e ń s t w i o do i n n y c h k o b i o t ) :
włosy spadają

l u ź n o , rozczesano przez ś r o d e k ,

„jej

podkręca

so­

1 3

bie k o ń e o w ł o s ó w " ; m a w zwyczaju „ r o z p u s z c z a ć w ł o s y
w e k s z o j u r o d y i czasom m i e ć p o ł o w ę rozpuszczonych, a
p o ł o w ę za uchom albo zarzuconych na

dla

drugą

ramię, i zaplatać

wło­

4

sy i p o d n o s i ć jo solve na c z u b k u g ł o w y n i c z y m r ó ż k i " ' ;
P a n o w i e , warsiwa

wyższa

(lud:

mężczyźni

z

ludu

nosili

w ł o s y podcie'e p o n i ż o j uszu.) w ł a d c y i c a ł a w a r s t w a w y ż s z a —
1 5

p o d c i ę t e r ó w n o z r a m i o n a m i „ n a znak w ł a d z y " ;
Władca:

podczas k o r o n a c j i „ s t r z y g l i (mii) w ł o s y n a

modłę

1 6

królewską" ;
M ł o d z i e ń c y

zgromadzeni p r z y

świątyni

Huitziłopochtli,

spełniający posługi k a p ł a ń s k i e : mioli wystrzyżono tonsury,

po

bokach w ł o s y s p a d a ł y do p o l o w y uszu, z t y l u g ł o w y k o s m y k
17

skiego antropologa z m a t e r i a ł o m e t n o g r a f i c z n y m nio w y k o r z y s t y ­
wanym dotąd

p.zoz badaczy s y m b o l i k i w ł o s ó w , c h o ć

mógłby

on s t a ć się k o r o n n y m a r g u m e n t o m w niejednej potyczce into-

szeroki na 4 palco o p a d a ł na plecy (czasem go z a p l a t a n o ) ;
M 1o d z ioń су
18

lektualnoj. Cel, j a k i m i p r z y ś w i e c a , jest p r o s t y i m i n i m a l i s t y czny —

d o p i s a ć glosę, do koncepcji H a l l p i k e ' a , w s k a z a ć

taką

m o ż l i w o ś ć jej z m o d y f i k o w a n i a , k t ó r a otwiera przed n i ą nowo
Material,
chodzi
i

z

który

częściowo

powstałych

po

będzio

podboju

dotyczy głównie Azteków

tu

przedstawiony,

Meksyku

po­

źródeł

pisanych

(w szorokim sensie tej

nazwy ).

7

Nio jest ani w y c z e r p u j ą c y , a n i z a d o w a l a j ą c y , j a k k a ż d y p r z y ­
padkowy

g ł a d k a j a k jicara

zbiór

d a n y c h etnograficznych. N i k t

w X V I wioku

świątyni

Huitziłopochtli,

z k ó ł k i e m o k r ą g ł y m j a k kaczan k u k u r y d z y " ;

w ł o s y bardzo k r ó t k o
Najbardzioj
drogi

perspektywy.

zgromadzeni p r z y

s p o l n i a j ą c y funkcjo pomocniczo: z w a n i clocuatecomame „ g ł o w a
19

o s t r z y ż o n o , na ś r o d k u g ł o w y t o n s u r a .

może przemawiający

prowadzącej

chłopców

do

do

objęcia

wyobraźni

jest

wyższych

stanowisk

w o j s k o w y c h i — co się z t y m w i ą z a ł o — u r z ę d ó w

opis

państwo­

2 0

wych :
C h ł o p c y do l a t 10: bardzo k r ó t k o o s t r z y ż o n i ;
C h ł o p c y od 10 r o k u
w ł o s ó w na k a r k u ;

ż y c i a : rozpoczynali zapuszezanio pasma

o h i s t o r i i i k u l t u r z e l u d ó w m e k s y k a ń s k i c h , nie zwracali szcze­

M ł o d z i e ń c y o d 15 r o k u ż y c i a , k t ó r z y zaczynali u c z e s t n i c z y ć
w w o j n a c h : z w a n i cuexpalchieacpol „ t o n , k t ó r y m a w ł o s y n a
karku";

gólnej

zdarzało

Mlodzionioc, k t ó r y w z i ą ł j e ń c a do s p ó ł k i z k i m ś : obcinano m u

się, że j a k i ś misjonarz d o s t r z e g ł , iż w ł o s y s t a n o w i ć m o g ą o b i e k t

w ł o s y z t y l u g ł o w y , p o z o s t a w i a j ą c j o d y n i o pasmo p r z y k r y w a ­

nic i n t e r e s o w a ł się s p o c j a ł n i e a z t e c k i m i w ł o s a m i . N a w e t ludzie,
którzy

z t a k i c h czy
u w a g i na

innych p o w o d ó w gromadzili

indiańskie

koafiury.

wiadomości

Czasem t y l k o

n a g a n n y c h p r a k t y k i w i e r z e ń . M i m o wszystko w ź r ó d ł a c h znaj-

j ą c e p r a w o u c h o ; fryzura p r z y n o s z ą c a zaszczyt;

dujo się z a s k a k u j ą c o

traktowa­

M ł o d z i e n i e c , k t ó r y po raz w t ó r y w z i ą ł j e ń c a niosamodzielnio:

najprzeróż­

m u s i a ł z a p u s z c z y ć drugie pasmo w ł o s ó w , po lewej stronie g ł o w y ,

d u ż o informacji

nia w ł o s ó w przoz I n d i a n . P o j a w i a j ą

270

o sposobach
się one

w w

�co u p o d o b n i a ł o go do d z i o w c z y n y ; f r y z u r a p r z y n o s z ą c a
Mlodzionioe,

który

iro

zdołał

wziąć

jońca:

wstyd;

pozostawiano m u

w ł o s y s p a d a j ą c e na k a r k i dodatkowo w y c i n a n o t o n s u r ę ; b y ł a
to

fryzura

przynosząca

h a ń b ę ; wyjście

z sytuacji

stanowiła

rezygnacja z k a r i e r y wojskowej i awansu społoeznego — w ó w c z a s
o b c i n a ł sobio w ł o s y s p a d a j ą c e na
N i c nio w i e m y

kark.

o zmianach f r y z u r y

lach hiorarchii w o j s k o w o j ,

na

kolejnych

szczob-

aż do m o m o n t u , gdy w o j o w n i k

samodzielnie 4 j e ń c ó w , k i o d y „ o b c i n a n o

ujął

m u włosy jak

kapi­

tanowi".
Najdzielniejsi

wojownicy

s t a w a l i się c z ł o n k a m i swogo

dzaju z a k o n ó w rycerskich. N a t y m poziomio f o r m y

ro­

uczesania

u z a l e ż n i o n o b y ł y d o d a t k o w o o d pochodzenia s p o ł e c z n e g o . O d r ę ­
b n y zakon t w o r z y l i w o j o w n i c y w y w o d z ą c y się z l u d u — znakiem
p r z y j ę c i a do niego b y ł o m . i n . p o d c i ę c i e w ł o s ó w p o w y ż e j uszu.
Lepiej urodzeni przechodzili przoz dwa

szczoblo zakonne: te-

quih.ua c h a r a k t e r y z o w a ł się czubem z w ł o s ó w zebranych na czu­
bku

g ł o w y , przeplecionych w s t ą ż k ą

do k t ó r e j

przymocowany

b y l p i ó r o p u s z ; z czuba s p a d a ł na plecy sznur z p o m p o n a m i
11. Я. -Matka z siedmioletni;; c ó r k ą

informującymi

o

liczbie

bohaterskich

l o n y " miał głowę wygoloną

czynów;

cuachic

„ogo­

nożem i pomalowaną w

połowie

na niebiesko, w polowio n a czerwono ł u b ż ó ł t o ; t y l k o z lewej
s t r o n y , nad uchom, pozostawiono m u k o s m y k g r u b o ś c i k c i u k a ,
2 1

przepleciony k o l o r o w ą
Nie

ma

taśmą .

potrzoby k o n t y n u o w a ć

azteckich k o a f i u r

można

tego wyliczania.

Katalog

b y znacznie p o w i ę k s z y ć , c h o ć wiele

z n i c h jest zaledwie sygnalizowanych w z m i a n k ą o

obcinaniu

w ł o s ó w w t a k i e j l u b innej s y t u a c j i . 0 n i e k t ó r y c h b ę d z i e jeszcze
mowa.

Teraz, k i o d y

otarliśmy

się

o

otnograficzny

w a r t o p o s t a w i ć p y t a n i o : w j a k i e j mierzo koncopcja

konkret,
Hallpiko'a

przystaje do naszych r e a l i ó w ?
M y ś l ę , że p o b i e ż n y nawet p r z e g l ą d
jących

w

spoleczeństwio

azteckim

form

uczesania

uzmysławia

istnio-

względność

kategorii „włosy k r ó t k i e " , „włosy długie". Wprawdzie

wśród

w y m i e n i o n y c h p r z y k ł a d ó w dalob}' się w y s z u k a ć t a k i e , k t ó r o od
biedy m o g ł y b y ilustrować zasadę „ i m krótszo włosy, t y m większa
k o n t r o l a s p o ł e c z n a " , lecz w y r a f i n o w a n i e f o r m n i e k t ó r y c h k o a f i u r
w ogólo u n i e m o ż l i w i ł o b y t a k ą ich i n t e r p r e t a c j ę . M o i m zdaniom,
f o r m u ł u j ą c s w ą t o o r i ę , H a ł l p i k o u l e g ł czarowi p o w i e r z c h o w n y c h
a n a l o g i i , co z n a l a z ł o w y r a z w p r ó b i e o b j ę c i a j e d n y m schematem
interpretacyjnym

zarówno

anachoretów,

jak

intelektualistów

i europejskie k o b i e t y . S t ą d wziął się nacisk n a „ d ł u g i e w ł o s y "
i obdarzanie k w a l i f i k a c j i „ b y c i e poza, s p o ł o c z o ń s t w e m " n i e z b ę d ­
n y m d o o k r e ś l e n i c m „ w j a k i m ś sensie". M a t e r i a ł aztecki, u k a z u j ą c
w i e l k i e z r ó ż n i c o w a n i e f o r m uczesania i r o z m a i t o ś c i s p o s o b ó w for­
m o w a n i a f r y z u r , pozwala w s z a k ż e s t w i e r d z i ć , że zasadniczo zna­
czenie m a nio t y l e d ł u g o ś ć w ł o s ó w , ile sama c z y n n o ś ć obcinania
w ł o s ó w i m o d e l o w a n i a ich w o d m i e n n y niż poprzednio s p o s ó b .
W ż a d n y m s p o ł e c z e ń s t w i e nio m a t a k i e j s y t u a c j i , żo abso­
l u t n i e wszystkie n o r m y i w z o r y d o t y c z ą k a ż d e j j o d n o s t k i

bez

w z g l ę d u na jej p l e ć , wiek, pozycjo, s p o ł e c z n ą , polnione w grupie
role. Ta banalna p r a w d a i m p l i k u j e dwa dalszo t r u i z m y : w ż a ­
d n y m s p o ł e c z e ń s t w i e nic m a jednej i j e d n a k o w e j dla w s z y s t k i c h
kontroli społecznej; w k a ż d y m społeczeństwie jednostka

znaj­

duje się w n i e u s t a n n y m r u c h u p r z e c h o d z ą c przoz r ó ż n o

sfery

i poziomy życia społecznego, k t ó r y m
dzaje

i formy

kontroli

Wśród Azteków
rakich

odpowiadają

różno

ro­

społecznej.

obcinanie w ł o s ó w i nadawanie i m

różno­

k s z t a ł t ó w stanowiło nieodłączną cechę społecznego

ist-

nionia. W ł a ś n i e s p o ł e c z n e g o , a więe takiogo, z k t ó r y m ł ą c z y się
k o n t r o l a s p o ł e c z n a . B y ł o c e c h ą istnionia dynamicznego, znakiem
przechodzenia

jodnostki

przez kolejne

społecznego, zmienności

ról pełnionych

b ę d z i e przesady jośli p o w i o m y ,

klasy
w

wioku,

awansu

trakcie ż y c i a .

żo obcinanie w ł o s ó w w

Nie

społe­

c z e ń s t w i e a z t e c k i m zdaje się b y ć w ogólo w y r ó ż n i k i e m

czło­

w i e c z e ń s t w a . Po raz pierwszy obcinano w ł o s y dziecku w k r ó t c e
po narodzeniu, gdy poddawano on b y ł o r y t u a l n e m u

obmyciu

kojarzonemu wprost z d r u g i m i , ale t y m razom j u ż o s t a t e c z n y m i
I I . 5. Cztornastolenia dziewczynka

narodzinami.

22

Dziecko

otrzymywało

wtedy

połne

„wypo-

171

�I I . 6. Nauczyciel k a r z ą c y k i l k u n a s t o l e t n i e g o c h ł o p c a

11. 7. Czternastoletni c h ł o p i e c ; i l . 8. M ł o d y m ę ż c z y z n a

s a ż e n i e a n i m i o z n o " w ł a ś c i w e c z ł o w i o k o w i " oraz i m i ę .
kosmyk

skrzętnie

chowano.

Г о raz

ostatni

człowiekowi z m a r ł e m u . Wprawdzie w t y m w y p a d k u
jemy

tylko

świadoctwom

nie m a p o w o d ó w

włosy

dysponu­

d o t y c z ą c y m warstw w y ż s z y c h ,

b y s ą d z i ć , żo l u d p o s t ę p o w a ł

więc zanim p r z y s t ą p i o n o

Obcięty

obcinano

inaczej.

do k r e m a c j i c i a ł a , z m a r ł e m u

i k t ó r e b y ł y przechowywano, umioszczano w skrzynco m a j ą c e w

środku

2

w y m a l o w a n o postacie d e m o n a " * . D o d a j m y

t u je­

szcze j e d n ą w a ż n ą i n f o r m a c j ę : „ A k i e d y k t ó r y ś (z p a n ó w

—

locz

K T ) u m i e r a ł , z w y k l i o n i m p o w i a d a ć , żo jost j u ż teotlcm, co zna­

Tak

czy, żo jest j u ż m a r t w y aby s t a ć się duchem l u b b o g i e m " .

obci­

nano z czubka g ł o w y k o s m y k , „ w k t ó r y m — j a k p o w i a d a l i —

2 5

M a m y zatem do czynienia z s y t u a c j ą d o ś ć j a s n ą .

Pierwsze

i ostatnie obcięcio w ł o s ó w t o s p o ł e c z n e n a r o d z i n y i s p o ł e c z n a

p o z o s t a w a ł a p a m i ę ć jego duszy oraz dnia jego narodzin i ś m i e r ­

ś m i e r ć c z ł o w i o k a . M i ę d z y j e d n y m i d r u g i m r y t u a ł e m k a ż d y wie­

c i ; w ł o s y te, razem z t a m t y m i , k t ó r e m u o b c i ę t o g d y się u r o d z i ł

l o k r o t n i e p o d d a w a n y j e s t p o s t r z y ż o n o m , zmienia f o r m ę uezosa-

172

�10

Tl. i). N o w o ż e ń c y ; i l . 10. Starzec

&lt;E&gt;

Tl. 11. D o j r z a ł y

mężczyzna

�nia, ale jost to j u ż t y l k o z n a k i o m z m i o n i a j ą e y c h się relacji po­
m i ę d z y j e d n o s t k ą a r e s z t ą g r u p y ; jest d y s t y n k c j ą

wownątrz-

sj'stemowa.
*

W s p o ł e c z e ń s t w i e a z t e c k i m znany b y ł jeszcze jeden, szcze­
g ó l n y s p o s ó b t r a k t o w a n i a w ł o s ó w , o k t ó r y m d o t ą d nio wspo­
m n i a ł e m a b y nie z a c i e m n i a ć d y s k u s j i z tozami H a l l p i k o ' a . T e n
sposób traktownia włosów stanowi odpowiednik hallpiko'owskich
„ w ł o s ó w d ł u g i c h " , a m ó w i ą c bardzioj precyzyjnie — jest l o ­
gicznym

przeciwieństwom

czynnościami
przypadek,
się

ze

w którym

sobą

oglądanym
prowincji

obcinania

wownątrzspolecznymi.

i

dysponujemy

relacjami

Hiszpanów,

to

będących

zarazem

wieloma,

jedyny

pokrywającymi

najwyraźniej

zjawiskiem: „ A następnie
(...) m i e l i bardzo

fryzowania,

Jest

zdumionych

p r z y b y l i papas

z

całej

d ł u g i e w ł o s y , t a k zmiorzwione, ż e

nio s p o s ó b icli r o z c z e s a ć bez obcięcia, i p e ł n o k r w i

spływającej

i m z uszu p o k ł u t y c h tego dnia w ofierze (...) m i e l i toż bardzo
d ł u g i e paznokcie
o w i papas

u p a l c ó w r ą k ; s ł y s z e l i ś m y j a k m ó w i o n o , żo

uważani

b y l i za z a k o n n i k ó w i ł u d z i ż y j ą c y c h

cno­

2 6

tliwie" .
Kim
sku

b y l i m e k s y k a ń s c y papce'i

„ p u p i o ż " . Papas

słuwo to p r z e s z ł o

in

Słowo papa

liczba m n o g a .

t o po h i s z p a ń ­

Ale w

rzeczywistości

(io .słownictwa p r z e b y w a j ą c y c h

w Meksyku

Uiszpa-.ów z języka nahnatl i było zniekształceniem

papahua

„ l e n , k t ó i y n i ; , d ł u g i e w!osy". Fonetyczna

zbieżność

hiszpań­

skiego papa

m i a ł a boz w ą t p i e ­

oraz n a l m a t l a ń s k i e g o papahua

nia s w ó j u d z i a ł w s z y b k i m upowszechnieniu się w ś r ó d k o n k w i s t a ­

I I . 13. K a p ł a n n i ż s z e j rangi (tlamacazqui)

d o r ó w , a n a s t ę p n i e k r o n i k a r z y , t e r m i n u papas w znaczeniu „ i n ­
d i a ń s c y k a p ł a n i (w o g ó l o ) " albo j a k o o k r e ś l e n i a w y ż s z y c h rang
w

hierarchii k a p ł a ń s k i e j .

hiszpańskimi,

a

nie

Używanie

indiaYiskimi,

go zgodnie

spowodowało

szanie; ź r ó d ł a pisane a ż r o j ą się od papas,
czy wszyscy o n i f a k t y c z n i e b y l i papahaague

z

kryteriami

sporo

zamie­

lecz nie m a p e w n o ś c i
(1 n i n . od

papahua).
Nic m a w ą t p l i w o ś c i t y l k o co do jednego — że w s p o ł e c z e ń s t w i e
a z t e c k i m i s t n i a ł a droga ż y c i o w a , d o s t ę p n a w y ł ą c z n i e d ł a m ę ­
żczyzn, k t ó r ą m o ż n a
Wlaśnio

nazwać

nieobcinanych,

włosów

papatłi

„drogą

gdyż

sama

nieobcinanych
nazwa

kapłanom
27

na

kapłańskich

o niezwykło

celu m a k s y m a l n ą

lecz o „ k u d ł y " w ł a ­

— n i g d y nic obcinane, nio podcinane,

nie czesane . D r o g a t a r o z p o c z y n a ł a
szkołach

włosów".

kapłańskich

— z a ś w i a d c z a , iż nie c h o d z i ł o t u o j a k i e ­

k o l w i e k d ł u g i e w ł o s y , bo te zwano tzontli,
ściwe t y l k o

tych

się w

ostrym

mającym

jednostki,

oderwanie

i podporządkowanie

wyłącznie

deindywidualizację

jej od ś w i a t a pozaklasztornego

przyświątynnyeh
reżymie

s ł u ż b i e bogom. W s t ą p i e n i e na t ę d r o g ę p o c i ą g a ł o za s o b ą cał­
kowitą

zmianę

istnienia".

powierzchowności,

Młodzieńcy

osobowości

rozpoczynający

oraz

„sposobu

karierę kapłańską

na­

t y c h m i a s t zapuszczali d ł u g i e w ł o s y , nie pielęgnując, ich w ż a ­
den s p o s ó b , i p o k r y w a l i sobie cało c i a ł o , w ł ą c z n i o z g ł o w ą i w ł o ­
sami, c z a r n y m s m a r o w i d ł e m , k t ó r e m u

p r z y p i s y w a n o nio zna­

ne n a m bliżej nadnaturalne w ł a ś c i w o ś c i . B y ł y to s t a ł e a t r y b u t y
papahuague.

Najprawdopodobniej

obcinania p a z n o k c i .
dzić,

że papahuaque

dzeniem,
z którym
ludzi.
Te

28

obowiązywał

Hiszpanio s k ł o n n i

byli

także

zakaz

ponadto

twier­

nie m y l i s i ę , co m o g ł o b y ć j e d y n i e z ł u ­

c h o ć w s p ó ł b r z m i z kompleksem z a c h o w a ń

żałobnych,

k o j a r z ą s i ę nieuchronnie liczne cechy tej k a t e g o r i i

2 9

zewnętrzne

żałobne

w o g ó l n e j s y t u a c j i papahuaque.

asocjacje,

znajdują

uzasadnienie

O t ó ż z p u n k t u widzenia s p o ł e ­

cznego b y l i oni m a r t w i . I to w d w o j a k i m

sensie. l ' o pierwsze

dlatego, iż p o d s t a w o w y m icli o b o w i ą z k i e m b y ł o d ą ż e n i e do m a ­
ksymalnej c z y s t o ś c i , co a u t o m a t y c z n i o w y k l u c z a ł o
Zakaz

utrzymywania kontaktów

fizycznych z

prokroaeję.

kobietą

miał

charakter b e z w z g l ę d n y , a jogo z ł a m a n i e p o c i ą g a ł o za s o b ą ś m i e r ć
nie t y l k o winnego, lecz t a k ż e jogo k r o w n y c h i w s z y s t k i c h , k t ó r z y
o w y s t ę p k u wiedzieli i m i l c z e l i . Nio jest b y ć m o ż e bez znaozo11. li&gt;. Stara kobc-la

174
1

nia f a k t , że p r z y ł a p a n e g o na o d s t ę p s t w i e od celibatu

papahua

�uśmiorcano potajomnio.
sio poza

30

J o ś l i ta kategoria

społeczeństwem,

s p o ł e c z n e j ; co n a j w y ż e j

nie p o w i n n i

ludzi

znajdowała

oni p o d l e g a ć

kontroli

ściej

widywali

podczas

długotrwałych

postów

i

umartwień

3 5

b y ł a „ g ł o w a z d ł u g i m i w ł o s a m i " . C h c ą c nie c h c ą c p r z y p o m i ­
n a j ą się w t y m momoncie czarownicy bar i u B o r o r ó w , stano­

boskiej.

U n i k a n i e j u ż nie t y l k o s t o s u n k ó w , alo wszolkieh k o n t a k t ó w

w i ą c y — j a k p i s a ł C. L ó v i - S t r a u s s — „ k a t e g o r i ę i s t o t ż y w y c h ,

czystości,

k t ó r e nie n a l e ż ą całkowicio a n i do ś w i a t a n a t u r y , a n i do ś w i a t a

k t ó r e j i d e a ł p o l e g a ł — j a k się wydaje — na zabiciu w sobie

s p o ł e c z e ń s t w a " , lecz p o ś r e d n i c z ą m i ę d z y n i m i ; oraz ś w i a t d u ­

z kobietami było jednym z warunków

dążonia

do

tomu

c h ó w , z k t ó r y m i bari s ą z w i ą z a n i — „ o w ł o s i o n y c h , z d z i u r a m i

dłu­

w g ł o w a c h (...) p o t w o r ó w p o w i e t r z n y c h , k t ó r o w y d z i e l a j ą deszcz

gotrwale posty, zmiana r y t m u snu i czuwania, a przede wszyst­

przez oczy, nozdrza l u b niozmiornio długio w ł o s y i paznokcie;

kim

jednonogich,

wszelkich

społeczno-biologicznych

s ł u ż y ł y ograniczenia

instynktów.

alimentacyjne,

Celowi

będące stelą normą,

niezwykle nasilonio p r a k t y k p o k u t n y c h p o l e g a j ą c y c h

na

kaleczeniu c i a ł a , o k t ó r y c h pewien tekst aztecki m ó w i : ,,Po to
w ł a ś n i e przepchniesz (trzcinowy p r ę t przoz j ę z y k — R T ) : nic

z d u ż y m i brzuchami i ciałami obsypanymi

pu­

36

chem j a k n i o t o p e r z o " .
Aztockich nieobcinanych w ł o s ó w nio da się jednak

sprowa­

t y l k o a b y się z a s ł u ż y ć , lecz ż e b y z r z u c i ć p r o c h , b r u d . U m o ­

dzić do uproszczonej

czysz p r ę t y w k r w i , przobijesz d u ł n ą część j ę z y k a , od drugiej

na m a n i p u l a c j e " . G d y b y t a k b y ł o , j a k i sens m i a ł o b y zapusz-

s t r o n y je wciśniosz... W ton s p o s ó b p o z b ę d z i e s z się swoich grze­

czanio c h o r y m dzieciom

3 1

formuły

„ w ł o s y z n a c z ą , bo s ą p o d a t n e

włosów

a

la

papahua

z

c h ó w , swoicli z ł y c h u c z y n k ó w , swoich w a d . . . " . W i e l u

papa-

że w y z d r o w i e j ą ? Dlaczego m i a n o b y p r z y p i s y w a ć

hiiaquc

sobio

włosów protoplastom

„aby

nie p o d d a ć

się j a k i e j ś

słabości, rozcinało

przez ś r o d e k m ę s k i e c z ł o n k i i c z y n i ł o t y s i ą c e rzeczy, ż o b y s t a ć
3 2

się i m p o t e n t a m i i nie u r a z i ć swoich b o g ó w " .
Papahuague

n i e m Tzornpachtli

b y l i m a r t w i w sensio s p o ł o c z n y m r ó w n i e ż dla­

tego, żo nio w y k o n y w a l i

ż a d n e j p r a c y w szerokim

tego s ł o w a

z a r z ą d z a n i e i wojowanie. K i e m o g l i

obejmującym

o n i polnie ż a d n e j

funkcji

chociaż

dostojnicy

niektóro

czynności

lata

był

papahua

państwowej

świeccy

mogli

wykonywać

kapłańskie. Jednak
miał

pozostając

możliwość

kapłanami

i

człowiek,

objęcia

znaczonia

wykonywali
który

wysokich

przez
stano­

dynastii p a n u j ą c e j

c z y ź n i e zwanemu Tzontecomatl

nadzieją,

nieobcinanie

w Tetzeoco —

męż­

— „ G ł o w a " oraz kobiecie imie­

— „ W ł o s y z t r a w y " , k t ó r z y mieli ciała

o d r a m i o n w g ó r ę , poruszali się

tylko

skokami niczym wróblo, pło­

d z i l i p o t o m s t w o , k i e d y m ę ż c z y z n a w s u w a ł j ę z y k w usta k o b i e t y ,
j e d l i surowo m i ę s o i mieszkali w jaskiniach?
rozumieć

fakt,

żo z a r ó w n o

Jak

nalożaloby

odlogli przodkowie A z t e k ó w ,

jak

zbieracko-łowieckie ludy z północnego Moksyku, kwalifikowane
j a k o b a r b a r z y ń c y , dzicy ludzio, nic p r a k t y k u j ą c y w ogólo ob­
cinania w ł o s ó w , o k r e ś l a n i b y l i w s p ó l n y m m i a n o m
zawierającym

stwa.

oznaczający takżo — jak już widzioliśmy — „ d u c h a " zmarłego,

Przedtem

wszakże

obcinano

nrn

w ł o s y i z m y w a n o z ciała p o k r y w a j ą c e
smarowidło.

ceremonialnie

długie

je d o t ą d s t a ł o czarne

człon

teoehiehimeca

wisk w hierarchii w ł a d z y , a t y m s a m y m p o w r o t u do s p o ł e c z e ń ­

teotl t ł u m a c z o n y z w y k ł o j a k o „ b ó g " ,

ale

a d o d a t k o w o n a d n a t u r a l n ą moc p o s i a d a n ą przoz r ó ż n o i s t o t y
nieludzkie ?

3 3

Z a s t r z e g ł e m się na w s t ę p i e , iż szkic ten b ę d z i o

wyłącznie

p r z y c z y n k i o m , glossą do pewnej koncepcji. Dlatogo nio p o d e j m ę
p r ó b y szukania odpowiodzi na p o w y ż s z o p y t a n i a .
T r o p wskazany przez C. R . H a l l p i k e o k a z a ł się więc praw­

Najprawdo­

podobniej w y m a g a ł o b y to b o w i e m w y j ś c i a poza m a t e r i a ł aztecki,

d z i w y w w y p a d k u A z t e k ó w . Opozycja: obcinanie w ł o s ó w — n i e -

spojrzenia n a s y m b o l i k ę w ł o s ó w w szerszej p o r s p o k t y w i o , u w ­

obcinanio w ł o s ó w

i człowie­

z g l ę d n i e n i a s k o j a r z e ń a n i m a l n y c l i wskazanych j u ż przez H a l l p i -

sensie, co

ke'a a zapewne r ó w n i e ż z d u m i e w a j ą c y c h analogii, j a k i e i s t n i e j ą

czeństwa.

wyznacza

Papahuague

potwierdzają

nie

świadectwa

granicę
byli

społeczeństwa

ludźmi w

mówiące,

ścisłym

iż u w a ż a n o

ich za

ś w i ę t y c h . W t y m o k r e ś l e n i u miości się z a r ó w n o s p o s ó b

ludzi
życia,

j a k i przokonanio, że s ł o w a „ c h c ę , ż o b y ś u m a r ł " w y p o w i e d z i a ­
34

no przoz k t ó r e g o ś z nich m a j ą moc z a b i j a n i a .
że w n a j o g ó h i i o j s z y m
pokonali
ludzkioj

planie papahuague

byli ludźmi,

bariery o d g r a n i c z a j ą c e z w y k ł e g o
sfory ś w i a t a . I c h b o z p o ś r e d n i e

W y daj o się,

człowieka
kontakty z

którzy

m i ę d z y d b a ł o ś c i ą o k a z y w a n ą przoz A z t e k ó w o b c i ę t y m

włosom

i paznokciom, w i a r ą I n k ó w w i c h ścisły z w i ą z o k zo z m a r t w y c h ­
wstaniem

37

i nieomal i d e n t y c z n y m p r z e ś w i a d c z e n i u n o t o w a n y m

w ś r ó d c h ł o p ó w z E u r o p y wschodniej. W y m a g a ł o b y w
postawienia p y t a n i a o a r c h e t y p o w ą s y m b o l i k ę w ł o s ó w

końcu
samych

o d poza-

w sobio (jak t o u c z y n i ł E . R . Leach s z u k a j ą c y i l u m i n a c j i w głę­

najświę-

b i n a c h ludzkiej p o d ś w i a d o m o ś c i ) , k t ó r a b y ć m o ż e s t w o r z y ł a b y

tszj-mi miojscami na ziemi, j a k i m i b y ł y pomioszczonia, w k t ó ­

podstawę

r y c h s t a ł y f i g u r y b ó s t w , o z n a c z a ł y t o samo co bycie w k o n t a k c i e

c z ą c y c h r ó ż n y c h p o z i o m ó w zjawiska — i n t e r p r e t a c j i p a r t y k u ­

z s a m y m i i s t o t a m i n a d n a t u r a l n y m i . I rzocz
Jodyna

znana m i w z m i a n k a m ó w i ą c a

charakterystyczna.

bardziej

konkretnie

o

k o m u n i k o w a n i u się z z a ś w i a t a m i powiada, iż t y m co n a j c z ę ­

do

pogodzonia

pozornio sprzecznych

l a r n y c h . A to j u ż s ą kwestio przed p o d j ę c i e m

— bo
których

doty­
warto

z a s t a n o w i ć się n a d s ł o w a m i , j a k i m i d i a b e ł p r z e m a w i a ł do E w y :
eritis

sicut dii — „ b ę d z i e c i e j a k o bogowie"...

I I . 14. W y k o n a w c y w y r o k ó w

sądowych

175

�II.

15. D o w ó d c a w o j s k o w y wysokiej rangi (ticociahuacatl)
z f r y z u r ą t y p o w ą dla tequiliaquaque — dzielnych

P R Z Y P I S Y

1

E . R . Leach, Magical hair, „ J o u r n a l o f the R o y a l A n t h r o p o ­
logical I n s t i t u t e o f Great B r i t a i n a n d I r e l a n d " , v o l . 88, 1958,
P a r t I I , s. 147—164
*C.R. H a l l p i k o , Social hair, „ M a n " , v o l . 4, 1909 N o 2, s.
256—264; J . D . M . D e r r e t t , Religious
hair, „ M a n " v o l . 8. 1973
N o 1, s. 100—103; P. H e r s h m a n , Hair, sex and dirt, „ M a n "
v o l . 9, 1974 N o 2, s. 274—298; R . F i r t h , Symbolic, public and
private, L o n d o n 1975; M . H o l m e s W i l l i a m s o n , Powhatan
hair,
„ M a n " v o l . 14; 1979 N o 3, s. 392—413
E . R . Leach z a j m o w a ł się w ł o s a m i j a k o p r z y k ł a d e m „ n i e ­
c z y s t o ś c i " t a k ż e w i n n y c h , p ó ź n i e j s z y c h pracach, z k t ó r y m i
d y s k u t u j e P. H e r s h m a n , op. c i t . , s. 292 n .
C R . H a l l p i k o , op. c i t . , s. 259
Por. t e ż : C R . H a l l p i k o , Some Problems in
Cross-cultural
Comparison
[ w : ] The Translation
of Culture.
Essays
to
E.E.
Evans-Pritchard,
ed. Т . О . B e i d o l m a n , L o n d o n 1971, s. 136.
Nadaje on t a m swoj koncepcji p o s t a ć : d ł u g i e w ł o s y / k r ó t k i e w ł o s y ;
natura/społeczeństwo; zwierzęcość/istota społeczna; wolność/
/kontrola.
R . T o m i c k i , Ludowe
mity o stworzeniu człowieka,
„Etno­
grafia P o l s k a " t . X X I V , 1980 z. 2, s. 49—119
A z t e k o w i e w ś c i s ł y m sonsie t o w y ł ą c z n i e m i o s z k a ń c y Tenocht i t l a n u i Tlatelololco. U ż y w a się j e d n a k toj n a z w y na o k r e ś l e n i e
wszystkich m i e s z k a ń c ó w t z w . i m p o r i u m azteckiego, na podobnej
zasadzio j a k m ó w i się czasem Rosjanio o m i e s z k a ń c a c h Z S R R lub
Anglicy o obywatelach Wielkiej B r y t a n i i . W y b i e r a m ten naganny
s k ą d i n ą d uzus aby nio k o m p l i k o w a ć t e k s t u m a ł o co k o m u m ó w i ą ­
c y m i n a z w a m i bardziej p o p r a w n y m i .
С Levi-Strauss, Smutek tropików,
Warszawa 1964, s. 360
R . F i r t h , op. c i t . , s. 298
A . de M o l i n a , Vocabulario
en lengua castellana у mexicana
у mexicana у castellana (1571), Mexico 1977, s. 22
' Ibidem
' T . M o t o l i n i a , Memoriales
e Historia
de los indios tle la
Nueva Европа,
M a d r i d 1970, s. 223
A . L ó p o z A u s t i n , Cve.rpo humano e ideologia. Las concepciones de los anliquos nahtias, Mexico 1984, t . I I , s. 276
B . do Sahagun, Historia
general de las cosas de
Nueva
Espana,
Mexico 1979, s. 562
D . D u r a n , Historia, de las Indias de Nueva Espana e Islas
de la Tierra Firme, Mexico 1967, t . I , s. 116
D . D u r a n , op. c i t . , t. I T , s. 475
D . D u r a n , op. c i t . , t . I , s. 24
Czarka w y k o n a n a z t y k w y .
D . D u r a n , op. c i t . , t . I , ś. 25
C a ł y p o n i ż s z y opis p o d a j ę za B . de Sahagim, op c i t . ,
s. 478—480
D . D u r a n , op. c i t . , t . I , s. 114—115
A . M . Garibay K „ Códice Carolina,
„ E s t u d i o s de C u l t u r a
N ó h u a t l " v o l . V I I ; 1967, s. 10—11
N a j o g ó l n i e j m ó w i ą c , ehodzi t u o k i l k a „ d u s z " czy j a k m ó w i
A . Lópoz Austin „ b y t ó w animicznych", k t ó r y c h harmonijne
w s p ó ł i s t n i e n i e i w s p ó l d z i a a de u m o ż l i w i a ż y c i e c z ł o w i e k o w i ;
A . L ó p o z A u s t i n , op. c i t . , t . I , s. 231 i i n .
Т . M o t o l i n i a , op. c i t . , s. 131
B . de Sahagun, op. c i t . , s. 611
B . D i a z del Castillo, Historia
verdadera de la conquista
de la Nueva Espana,, M a d r i d 1975, s. 150
A . de M o l i n a , op. eit., s. 22, 79—80; A .Ma. Garibay K . ,
op. cit., s. 10, 12
O p r ó c z B . Diaza dcl Castillo (patrz p r z y p . 26) p o ś w i a d c z a
t o t a k ż o T . M o t o l i n i a , op. eit., s. 24
Z n a k i ż a ł o b y t o rozpuszczone w ł o s y , nie czesanie ich, nie
mycie t w a r z y , nic zmienianie u b r a n i a , p o w s t r z y m y w a n i e się
o d s t o s u n k ó w p ł c i o w y c h , s p o ż y w a n i e t y l k o jednego p o s i ł k u dzien­
nie. Z n a m i e n n y jest f a k t , iż podczas radosnego ś w i ę t o w a n i a
z w y c i ę s t w a na wojnie k a p ł a n i uczestniczyli w u r o c z y s t o ś c i a c h
m a j ą c w p l e c i o n ą we w ł o s y c z e r w o n ą n i ć , n a t o m i a s t podczas
o g ó l n e j ż a ł o b y , k i e d y i n n i p o w i n n i m a n i f e s t o w a ć odpowiednie
z n a k i , oni w y s t ę p o w a l i po p r o s t u ze s w y m i n a t u r a l n i e rozpusz­
c z o n y m i w ł o s a m i , D . D u r a n , op. c i t . , t . I I , s. 291
Historia
de los mexicanos por sus pinturas,
w:
Teogonia
e historia de los mexicanos.
Trcs opusculos
del siglo XVI,
od.
A .Ma. Garibay K . , Mexico 1979, s. 76
A . L ó p e z A u s t i n , op. c i t . , t . I , s. 439
D . D u r a n , op. c i t . , t . I , s. 55
D . D u r a n , op. c i t . , t . I , s. 68
G. Fernandez de O v i c d o , Sucesos у dialogo de la Nueva
Espana,
Mexico 1946, s. 28
T . M o t o l i n i a , op. c i t . , s. 38
С Levi-Strauss, op. c i t . , s. 216—217
P. D u v i o l s , La destrucción
de las religiones andinas
(Conguista у Colonia),
Mexico 1977, s. 79
3

4

5

6

7

8

9

1 0

1

2

1 3

1 4

1 5

1 0

1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

2 3

2 3

2 4

2 5

2 6

2 7

2 8

2 9

3 0

3 1

3 2

3 3

3 4

3 5

3 0

F r y z u r y azteckie w g Codex Mcndoza, p o l . X V I w., rys. A n n a
Wiclochowska-Olszak

176
I

3 7

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10092" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10070">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e6e25641b2a2bab02fcb7c63b696774d.pdf</src>
        <authentication>d0dc6bac4165a95ebdfdd969176e395a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120053">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1914</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120054">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120055">
                <text>badania etnograficzne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120056">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1776</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120057">
                <text>Pozaeuropejskie badania etnograficzne / LUD 1986 t.70</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120058">
                <text>LUD 1986 t.70, s.201-218</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120059">
                <text>Gawęcki, Marek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120060">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120061">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120062">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120063">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120064">
                <text>Lud, t. 70, 1()':!G

III. OMOWIENL\,

MAREK

MATERIAŁY

G,\ 'vVf;CKI

Pczn,u'j

POLS.KIE

POZAEUHOPEJSKTE

BADANIA

ETNOGRAFICZNE

1

Szczegółowe
przedstawienie
zaangażowania
polskiej
etnografii
w studia nad społecznościami
pozaeuropejskimi
na przestrzeni
dzie})w
to zsdanie niezmiel me trudne
i niemożliwe
do zrealizowania
w ramach
tego.
z konieczności
krótkiego
opracowania.
Z tego względu
nic omówion
pozostać muszą z jednej
strony
takie zagadnienia,
jak wkład Polaków
w poznanie
kultur
pozaeuropejskich
z okresu
"przednaukowego",
kiedy
to trudno jeszcze mówić o etnografii
polskiej jako samodzielnej
dyscyplin.e naukowej,
z drugiej
zaś strony udział Polaków
w badaJli2cb,
których
rezultaty
nic w pełni mogą być traktowane
jako ich widad
do nauk:
polskiej.
Tak więc nic będcl przedmiotem
niniej:,zego
omówienia,
mimo ni2ro z
wybitnych
walorów poznawczych,
takie badania
jak lia przykład
Wad&gt;
Wel
Siero~zewskiego
w odniesieniu
do terenów
Azji czy Ignacego
Domeyki w odniesieniu
do Amery~{i Południowej.
Twórczo.ść
tych wczesnych autorów
doczekała
się już na gruncie
naszej
dy:ocypliny
kompetentnych
analiz. Poza tematem
opracowania
pozostaje
także zasadniczy
Znjl) naukowej
działalności
Bronisława
J'v1alinows:-&lt;;iego, którego
trzeb]
ty"l'\:tować jednak jako reprezentanta
brytyjskiej
antropologii
społecznej
czy wcześniejsze
badania
Jana Czekanowskiego
il11
tegralnie
związane
z l1auką niemiecką.
Zajmując
się zaangażowaniem
polskiej
etnografii
w badania
pozeeuropejskie
nałeży stwierdzić,
że stanowiły
one zawsze margines
- często bardzo ważny i znaczący
- ale jednak
margines,
dominującego
jej
nurtu. jakim były w przeszłości
i są obecnie
badania
własnej
kultury.
Etnografia
polska wyrosła bowiem z doświadczeń
historii własnego
kraj u
i narodu.
a przedstawiciele
niemal
wszystkich
występujących
w niej
1 Referat
wygłoszony na 61 \Valnym
oje w dniu 21 września 1985 1'.

Zgromadzeniu

Delegatów

PTL

IV

Lub\:-

�202

Marek

Gatl'ęcki

:';:erunków, jak .słusznie zauważa Anna Kutrzcba-Pojnarowa~,
budowali
&lt;ormułowania
teoretyczne przede wszystkim na materiałach czerpanye.tl
;: opisów kultury wsi naszego kraju. Jednakże szersza perspektywa etno··
:i.'giczna, uwzględniają,ca obserwacje tak zwanych "kultur egzotycznyel:"
.&gt;ż w okresie kształtowania
się naszej dyscypliny
jako samodzielnej
i)'iuki, bynajmniej nie była jej obca.
Polska humanistyka,
w tym etnografia, nigdy nie ogra niczała si~ do
':vlasnego podwórka, które zawsze było dla niej zbyt ciasne.
Etnografia polska na przestrzeni swych dziewięćdziesięcioletnich
cizi,,·
/N nigdy nie przeżywała okresu, który byłby szczególnie sprzyjaj&lt;'lcy
~Ja badań terenowych
poza własnym krajem, zwłaszcza na terenach
~;0zaeuro-pejskich. Przodowały pod względem rozwoju tych badaJl kraje
!: usiadające
kolonie bądź terytoria zRmorskie oraz pali.stwa wielonal"o'':JJwe prowadzące
na szerok~ skalę kolonizację wewnętrznq.
Konta:;; c
&lt;nografów
z terenem był tam niepomiernie
łatwiejszy, a badania naj
.,::-:
ulturami tubylczymi" zazwyczaj były wręcz preferowane przez władze.
Polskie badania pozaeuropejskie
nigdy nie miały silnego instytucjun;,lnego oparcia i jeśli były realizowane, to łączyło się to zawsze z ko.,.ecznością przezwyciężania
v.rielu przeciv,;ności natury admi nistracy jnc J,
'.'.&lt;ganizacyjnej i finansowej. ~ożl1a jednak już teraz stwierdzić, że w lX':'.wnaniu z innymi krajami o podobnej etno- i geopolitycznej przeszlo~t:i
j 'eraźniejszości,
dorobek polskiej etnografii na tym polu jest znaczącY.
Prześledźmy
obecnie, w jakim stopniu etnografia polska zaangażo.\Clna była w terenowe i "gabinetowe"
badania kultur ludów pozaeu]',:'"
.. "·jskich na przestrzeni swych dziejów. ~ajogólnie.i rzecz bionjc mob:}
.vydzielić cztery okresy w rozwoju tych badań:
1. do roku 191:8,
:2. okres międzywojenny,
3. okres 1945 - 1956,
4. od roku 19516 do chwili obecnej.
O"zywiście, periodyzacja
ta nie upoważniCl nas do t\\'ierdzenia,
że koi,;unktura
dla badań pozaeuropejskich
,:t,. poszczególnych
wyróżnio:l)Til
vl'resach była niezmienna.
Etnografia polska w procesie usamodzielniania
się. zachowujqc w znJ.';;;.))ym stopniu regionalną
specyfikę, znalazła się w kręgu tzv\'. l';au.:c
:JJ,tropologicznych
i trzeba przyznać. że z najnowszymi
osiągnit;cian;i
':"ch dyscyplin w przodujących
krajach zaznajamiala
się ze stosunkowo
,');.cwielkim opóźnieniem. I tak na przyklad dzieło J. Lubbocka The Or~~iiL of Civilization
ukazało się w polskirn przekładzie w roku 1873, a wit:c;
~ A. Kutrzeb&lt;l-Pojanowa,
\'.'z,l'szawa 19'77, s. 12.

Kultura

!tldoll:a

i jej

hnc/ac.:c.

Mity

i r:cc:yll'istl):ii',

�POLSKIE

FOZAEUROPEJSKIE

BADANIA

.203

ET='IOGRAFlCZNE

~iledwie w trzy lata pO wydaniu oryginału. Nauka o ludach O. PescheLl
,ydana została w dwa lata po niemieckiej edycji z lS'fi6 roku. Cywilć:icja pieru;oLna E. B. TyloTa z cennymi przypisami
Jana Karłowicz:l
.;~azała się po polsku w latach 18,9,6 - 918 jako tłumaczenie angielskiego
,ydania z roku lSg,1. Nadto osiągnięcia nauk antropologicznych
przyswz,"ne były polskim odbiorcom przez artykuły
sprawozdawcze,
jak na
_izyklad opublikowany w 18818 roku w II tomie "Wisły" artykuł L. Krzy· :ckiego Zdobycze naukowe etnografów-socjologów
amerykańskie/t,
zu:ła·. ,c.za Morgana. Doniosłą rolę w rozwoju "etnografii po\',-szechr~ej" ode~Jało w swoim czasie dzieło tegoż autora Lndy. Zarys antropologii etn:iWj, wydane w 1892, roku.
W pracach i publikacja,ch powstałego 90 lat temu Towarzystwa
Lu·'Jznawczego problematyka
pozaeuropejska
nie zajmowała wiele miejsca .
. \m,wdzie już w pierwszym tomie "Ludu" znajdujemy
rozprawy \vy-n-lczające tematem poza wąsko pojmowane ramy ludnozawstwa
kojD"ego, to jednak większość re'lacji z ówczesnych badan pozaeuropejskich
..kazywała się poza łamami tego czasopisma. O pewnej rezerwie ÓWCZbej redakcji organu Towarzystwa
w stosunku do problematyki
pOZ2'·;ropejó'kiej świadczy nota, jaką opatrzono artykuł J. Witorta Ze stepów
: :::ji Środkowej opublikowany
w piątym roczniku tego czasopisma z 1'0:'::'.1
: .-,99: ,.Praca powyższa ma wprawdzie pośredni z\viązek z polskim ludD~':awstwem, jednak, ze względu na to, że jest ona ważnym przyczynkie:il
',) etnologii, która wchodzi w zakres programu ,.Ludu", nie mniej, że
.,artil jest na autopsji autora, gruntownego
znawcy stosunków sybe.,-js~ich, została pomieszczona w "Ludzie".
;Przeiom XIX i XX wieku przynosi wiele cennych relacji etnogra::anych będących wynikiem często długoletnich i \-vnikli\'."ych, jak byśm.y
" . dziś określili, obserwacji uczestniczących z terenów Azji, polskich ze.ClnCÓW
politycznych. Zawierucha dziejowa tego okresu rzuciła Polakó''''
i ,1et inne kontynenty.
Rezultatem tego są liczne relacje. często bogate
· walory etnograficzne.
Analizę dorobku tych badaczy zawierają war" ~ciowe publikacje historyków etnograficznych
badan terenowych, zwla·.:cza A. Kuczynskiego 3, M. Paradowskiej 4 czy W. Slabczyilskiego!i.
,:,dnakże sam materiał, głównie z powodu rozproszenia
często w trud··
3

A.

Kuczyński,

.~,ch obserwacji

d

[w:) Polskie

Syberyjskie

i badań
badania

szlaki,

etnograficznych
obcych

kultur

Wrocław
w

Azji

ludow-ych,

po!..
i Wschod··
Vlrocła \\. 19'~1, Acta Univcrs;tatis
W7r2;

tenże,

Północnej,

Zarys

historii

Srod-kowej

,atislilviensis", No 5n, s. 49 - ;80.
, M. Paradowska,
Polskie relacje
o Iraku w wieku XIX jako źródło etnog"iJ· :ne, Poznań 1973; t a ż e, Polskie penelracje
etnograficz'ne
w "lmeryce Poludni'J ..
'.. ,·j(do
1939 r.), [w:] Polskie badania ... , s. 121 -129.
5 W. Słabczyński,
Polscy podróżnicy
i odkrywcy,
Warsza\ya 1973.

�204

Marek

Gawęcki

no dostępnych
i niskonakładowych
krajowych
i zagranicznych
wydav,cnictwach,
nie wszedł nigdy do obiegu naukowego
w stopniu,
w J(:,~;n
na to zasługuje.
Z utworzeniem
pierwszej
w Polsce
uniwersyteckiej
katedry
etr:::Jgrafii w lWa roku we Lwowie zwykło się łączyć pełne usamodzieln'en::.ó
i profesjonalizację
dyscypliny.
Wraz z objęciem
jej w 1913 ro:-&lt;u przez
Jana Czekanowsi&lt;iego,
już jako katedry
antropologii
i etnologii,
jJ!'oble'matyka
pozaeuropejska
w polskich
badaniach
etnograficznych
zyskaL,
wyższą. naukową
rangę oraz możliwości
instytucjonalnego
op:ucia,chGciaż sam Cze;-&lt;anowski w tym okresie 0:1 badań pozaeuro;&gt;ej:::l-;:ich 0:bZ2:1'
na długie lata, by pO'Arćcić do nich dopiero pod koniec w/ego pn:co'Ą··
tego życia.
Jednocześnie
kOI1czy się etap długotrwałych
badań terer:owych
pru··
wadzonych
najintensywniej
w azjatyckiej
części Rosji przez pol&lt;-&lt;icil
zesłańców.
Korzystając
z wybuchu
wojny
rosyjsko-japońskiej
powrac:,
do :uaju.
kończąc
tym samym
długoletnie
badania
lu·dów Dałekieg::&gt;
Wschodu
Bronisław
Piłsudski.
Temu wybitnemu
etnografowi
i języ;wz:lawcy
objęcie
stanowiska
uni\versyteckiego
uniemożliwiła
formaIw,
przeszkoda
- brak tytułu naukowego
6.
Za jedne z najważniejszych
i najlepiej
metodycznie
prowc'.dzonyc·j
cadań terenowych
w okresie
poprzedzającym
I wojnę światową
możn~(
uznać
zakończone
w 1 SOS roku
badania
Juli,;ma
Talko-IIryncewicz:,
w Obwcdzie
Zabaj:{alskim.
Bezpośrednio
po powrocie
do kraju objął 0·1
Katedrę
Antropologii
na Uniwersytecie
Jana
Kazimierza
we Lwow&gt;
i ::Ho\vadzil ją do 193'3 ro:-\:u.
W latach
19:14 - 15 prowadziła
badania
n3 Syberii
Maria AntoninJ
Czaplicka,
która jako stypeYJdystka
Kasy im. Mianowskiego
studio\v:&gt;!.'
w Anglii. Badania
te fil;am:owane
były przez uniwersytety
filadelfijsi: '
i oxfordzki.
Wyniki
prac terenowych
na temat
etnografii
S;;n-:.oj~dós
Oi~Jublikowane
były w języku
angielskim
i przyniosły
ich autorce
nzgc-odę Royal Geographical
Society.
W 1 m 4 ro~u
prowadzil
badania
etnograficzne
i all tropołog::zn::
w Kraju Nadamurskim
Stanisław
Poniatowski.
Badania
te [inansowan,~
przez Smithsonian
Institution
realizowane
były w ramach
szerokiegJ
p~ogramu
prowadzonego
przez W. Bogoraza,
W. Jochelscna
i A. Hrd,·
J:ckę, miały przyczynić
się do udowodnienia
tezy o azjatyckim
pochodzeniu Indian. Ze względu na wybuch I wojny światowej
i póżniejszą
zmi~," Do dziś 'Nyniki prac B. Pilsudskiego są wys'oko cenione w Japonii, gdzie je
on mvażany za ojca etnografii narodowej. We wrześniu 1'9'8.j odbyła się tam mi';d:y'1&lt;uooo\ •..
·a ~onfe! encja (z udziałem Polaków) poświęcona jego zasługom. W prz::·
g~:oxan:u
jest ta:n rÓ'Nn:eż pełne \",cydanie jego prac.

�POL~KIE

POZAEUROPEJSKIE

BADANIA

ETNOGRAFICZNE

205

tematów
prowadzonych
badań, materiały
Poniatowskiego
nie mogły
cdcgrać
w międzynarodowym
środowisku
naukowym
roli, na jaką ZR::Jug;wały. Znajomo:ść Syberii
wyraźnie
odcisnęła
jednak
piętno na licz;lych przyczynkach
publikowanych
przez tego badacza
w okresie
mięcz}vvojernym
oraz na jego działalności
dydaktycznej.
'w o:~resie tym ukazują się drU'l\:iem pierwsze publikacje etnograficzE8
Eumislawa
Malinowskiego.
Jest to obszerny,
trzyczęściowy
artykuł
Totemizm
i egzogamia
drukowany
w "Ludzie"
w latach
lU 1- 13, praca
',~Tier:::.enia pierlCotne
i formy
ustroju
społecznego.
Pogląd na genezę re.Jt;

!igii ze szczególnym
uwzględnieniem
totemizmu,
wydana
w Krakow:e
w l i}j;) rOKu oraz kilka drobniejszych
pozycji.
Wszystkie
one powstały
'N .. pl zedterenowym"
okresie
twórczości
tego wielkiego
etnologa
i za!y;ykaJą zarazem polski ukres jego naukowej
działalności.
Pierwsza
wojna światowa
zastała go w terenie
na wyspach
Pacyfiku.
Dopiero
tam
;rowadzone
badania
przyniosły
mu światową
sławę jako Polakowi,
lecz
',v pierwszym
rzędzie wpłynęły
w ogromnym
stopniu
na rozwój nauki
b:yty jsi\:ie j.
W ouesie
międzywojennym
utrwalił
się w nauce polskiej
pogląd, ż:.;
1~"daniami nad kulturą
ludową narodów
europejskich
i kulturą
tak zwanych ludów niecywilizowanych
zajmują
się dwie odrębne
dyscypliny:
emografia
i etnologia.
Wyrazem
tego była oficjalna
Ecmenklatura
ówczesnych katedr uniwersyteckich.
Problematyka
pozaeuropejska
w badaniach
polskich
ośrodków
etnoJcgicznych
tego okresu,
zwłaszcza
oparte
o badania
terenowe,
zdecydo',\i,)]ie
ustępowała,
ze zrozumiałych
względów,
potrzebom
badawczym
"ccd etnografią
Polski. Pozapolskie,
głównie jednak słowianozna wcze, bac1nclia koncentrowały
się we Lwowie i w Krakowie.
Ważniejsze
pozaeuropejskie
badania
etnologiczne
w okresie
między'.\D.icnnym ograniczają
się w zasadzie
tylko do podróży
naukowej
HD"""ana Stopy do południowo-zachodniej
Afryki w 1925 roku, gdzie badd
c ;,uItUf(~ i język Buszmenów
i Hotentotów,
oraz do zrealizowanych
fI'zy pomocy Muzeum Etnograficznego
w Łodzi badań Aleksandra
Lech~ł
Godlew~'kiego
na wyspach
Oceanii. Większość
wyników
tych badań OpLiblikowana
została już po wojnie.
Druga wojna światowa
zahamowała
niemal całkowicie
badania
terenowe. Warto tu jednak zasygnalizować
prowadzone
w tym czasie per.c~rac.ie etnograficzne
w Azji Środ wwej
i na Bliskim
\Vochodzie
prze..:
Leonarda
Turkowskiego,
późniejszego
profeó::ora na Polskim
Uniwer::;yeecie na Ojczyźnie
w Londynie 7.
1

7 PD śmierci
tego badacza jego niepublikowane
z L',ndynu do lnstytutu
EtnolDi:'ii UAM w PDznaniu.

materialy

zostaly

przekazane

�206

Marek Gawęcki

Również po wOJnIe przez długi czas nie było w Polsce warunków d·
podejmowania \vypraw badawczych za granicę. Do wyjątków należał,
indywidualne badania Andrzeja Waligórskiego w Kenii, dokąd wyjechc\'
na dwa lata z Anglii w 1946 roku oraz Anny Kowalskiej-Lewickie!
która w 1948 roku prowadziła badania etnograficzne wśród Indian Pen.
l Kolumbii.
Ze zrozumiałych względów, w pierwszych latach po wojnie, gd,
w dziedzin~e etnografii trzeba było zwracać przede wszystkim uwagę n
reaktywowanie katedr uniwersyteckich i muzeów, a także na tworzen:'.
rowych placówek naukowych, koncentrowano się na problematyce po].
skiej rezygnując z szerszych programów badawczych nad kulturami pozaeuropejskimi. Zaś ponure dla polskiej humanistyki lata pięćdziesiąt::
ograniczyły znacznie możliwości badawcze. Pozaeuropejskie badania te·
,'enowe w tym okresie stały się wręcz niemożliwe.
A jednak wtedy właśnie, dzięki działalności na uniwersytetach nauczycieli tej miary, jak Kazimierz Moszyński i Andrzej Waligórski w Kra·
kowie, Eugeniusz Frankowski w Poznaniu, a następnie Witold Dynowski w Warszawie i Alesander Lech Godlewski we Wrocławiu, mimo odcięcia od badań empirycznych udało się podtrzymać nurt zainteresowa:
pozaeuropejskich w polskiej etnografii. Możliwe to było dzięki znaczneml.
w praktyce rozszerzaniu, zawężonej w oficjalnych programach szkole·
nia, tematyki v,'ykładów z tej dziedziny, opracowywaniu dla studentóv
pomocy naukovlych i publikowaniu skryptów omawiających kultury lu·
dów pozaeuropejskich.
Szczególną uwagę zagadnieniu współczesnych społeczności plemien.
nych poświęcił prof. Moszyński, wydając w latach 191511 i 191;y3 ·d\\'
f:Uypty dla studentów ówczesnego Studium Historii Kultury Materialne;
Jeden poświęcony był ludom zbieracko-łowieckim drugi, obszerniejszy
J udom pasterskim. W 1949 roku ukończył pracę nad dziełem Człowiel,.
Wstęp do etnografii pOl.vszechnej i etnologii, które ukazało się drukier:
dopiero w 1958 roku.
Nie sposób nie docenić roli, jaką odegrały prace Moszyńskiego w raz·
budzaniu zainteresowań kulturami ludów pozaeuropejskich wśród etno·
grafów dzisiejszego średniego i młodszego pokolenia. Prace te, mim;
że oparte były na wtórnych źródłach, dzisiaj już znacznie zdezaktuali·
zowane, nadal w pewnym stopniu funkcjonują w nauczaniu etnograL
w wyższych uczelniach. Podobną rolę w tym okresie odegrał Atlas [ingwistyczny
języków śU,'iata Tadeusza Milewskiego, a także praca Jane:
Czekanowskiego Człowiek w czasie i przestrzeni. Dodać trzeba, że womawianym okresie wyraźnie wzrosła liczba publikacji z dziedziny etnograL
powszechnej zamieszczanych w wydawnictwach Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego.

�rOL5KIE

l'OZAEUHOPEJSKIE

BADANIA

ETNOGRAFICZNE

207

TClkwiqc okresu powojennego, do roku 19\5 6, mimo iż etnografia po~odcięta była od możliwości prowadzenia pozaeuropejskich badal1 krenowych, absolutnie nie można uznać za lata stracone. Śmiem twie&gt;
dzić, że właśnie te lata, przez fakt dużego na·cisku położonego na pr.;blematykę pozaeuropejską
w akademickim nauczaniu etnografii ora;:
przez znaczące publikacje z tej dziedziny, przy jednoczesnym odcięciu
od możliwości konfrontacji z terenem, zrodziły głód badań terenowycL.
który w kilka lat później zaowocował swego rodzaju "eksplozją" (oczy',;'iście na miarę ograniczonych nadal możliwości) bardziej lub mniej
intensywnych pozaeuropejskich
etnograficznych badań terenowych.
Do wzrostu zainteresowań etnografią powszechną przyczynił się takz·.::
fakt, który w swoim czasie w pewnej mierze hamował poczynania w tym
zakresie - mianowicie przesunięcie punktu ciężkości w naszej etnogra L
z badań zjawisk reliktowych na badania zjawisk współczesnych. Tell
proces przesuwania się, czy raczej roz3zerzania kręgu zainteresowań, nilwątpliwie wiązał się z coraz szybciej postępującymi przemianami, jClk.c
zachodziły i nadal zachodzą w życiu mieszkańców wielu o'bszarów zaJiczanych do tak zwanego Trzeciego Świata. Procesy etno:polityczne, rozpad tradycyjnych struktur społecznych i wchłanianie nowych elementc)\~;
kulturowych, skłoniły polskich etnografów do zwracania uwagi na teg·.)
rodzaju fakty, na konieczność informowania o nich i, z czasem, W18czenia się do ich badania zarówno w aspekcie teoretycznym, jak i prai-':tycznym. Było to tym bardziej ważne, że istniało i istnieje obecnie u na;;
voJyraźne zapotrzebowanie społeczne na prace podejmujące tego rodzaJL;
pro blema tykę.
Przełomowy dla powojennej etnografii rok 19-56, rok znaczącej kr2.kowskiej konferencji metodologicznej, nie przyniósł bezpośredniego WZTCEtu badań pozaeuropejskich. Pozycja problematyki pozaeuropejskiej ;11(gIa jednak wyraźnemu wzmocnieniu w ramach dyscypliny. Lata następn·:
to okres nadrabiania pewnych zaległości metodologicznych (m.in. w 195·::;
roku ukazuje się polski przekład Szkiców z teorii kultury Malinowskiego) oraz podjęcia na szeroką skalę badań nad współczesnością - poczc\,!kowo jednak w odniesieniu do 'własnego społeczeństwa.
Z czasem, w ramach sukcesywnie przyrastających
publikacji POŚWJE;conych etnogra,fii Trzeciego Świata, w których przeważała dotychcza,
pro~lemat.Y'ka etnohistory-czna, zaczynają pojawiać się. następnie zaś dominować badania nad współczesnością i problematyką
zmiany k"j:urowej.
Wyra,tną intensyfikację pozaeuropejlskich etnograficznych
badań terenowych przyniosła dopiero połowa lat sześćdziesiątych, a ich apogeum
przypada na połowę lat siedemdziesiątych. Przeja.wem owej intensyfikacji jest znaczny wzrost publikacji z tego zakresu na łamach facho1

sJ~a

�208

Marek

Gall'ęcki

wych czasopism
- "Ludu",
"Etnografii
Polskiej"
i "Ethnologii
Polony",
Należy tu przede
wszystkim
wymienić
duże przedsięwzięcie
badawcze,
jakim były zainicjowane
w 1963 roku i prowadzone
przez szereg lat kierowane
przez prof. W. Dynowskiego
badania
w Mongolii.
Jest io, jak
dotąd,
największa
polska
pozaeuropejska
ekspedycja
badawcza,
której
program
n&lt;lukowy, sprawy organizacyjne
i finansowe
były w gestii jednej instytucjiPolskiej Akademii
Nauk. Kilkuosobowe
grupy naukowców systematycznie,
co dwa lata, wyjeżdżały
na kilkutygodniowe
badania terenowe
w ramach
długoletniej
współpracy
za wariej
między Akademiami
Nauk Polski i Mongolii.
Całość badań mOl:golistycznych
obejmowała
dwa etapy. W pierwszym
koncentrowano
się na analizie
tradycyjnej kultury
pasterskiej
w ścisłym zwiąZiku z jej ramami
zewnętrznymi, szerszym
układem
wykraczającym
poza wewnętrzne
prawidłowości
kultury
ludowej,
a mianowicie
z układem
państwowo-politycznym.
W drugim etapie prowadzono
badania
o charakterze
etnograficzno-.:ocjologicznym,
których
przedmiotem
było mlode pokolenie
mongolskich
pasterzy. E tnograficzna
część tych bm:::ań obejmowała
głównie
zaga:inienie
międzypokoleniowej
transmicji
kulturowej.
Pro,vadzono
również badan;"
pod kątem opracowania
monografii
Torgutów s.
Badania
ekspedycji
mongolskiej
przyniosły
wiele cennych
publikacJJ
i należy żywić nadzieję,
że stosownie
do wielkości przedsięwzięcia.
liczba
ich będzie się jeszcze powię::\.Szać.
Inną, również
w pełni profesjonalną
pozaeuropejską
ekspedycje!
byla
Etnologiczna
Wyprawa
Azjatycka
do Afganistanu
w 1£76 roku. Zorganizował ją Zespół do Badania
Kultury
Ludów Azji Środkowej,
działający
przy Katedrze
Etnografii
UAiM w Poznaniu.
Przygotowywano
ją na zupełnie
mnych
zasadach.
Finansowana
była, bardzo
z resztą
skromnie,
z wielu źródeł, w sposób typowy raczej dla ówczemych
wypraw
studenckich. Badania
w Afganistanie
miały
być powtarzane
co cztery
la ta,
jednak
wydarzenia
roku 19718 w tym kraju
plany te udarcmnily.
Nie
mniej jednak i tu wyniki kilkumiesięcznych
badań są znaczące,
co znaI&amp;zło wyraz w licznych publikacjach
naukowych
i popularnych
oraz wystawach muzealnych.
W okresie
tym miało miejsce
jeszcze kilka innych,
z reguły
interdyscyplinarnych
wypraw
naukowych,
w których
brali udzial również etnogra~owie.
Nie zawsze
jednak
specjalizacje
naukowe
badaczy
byłyszczqśliwie
zestawio-ne,
co nie ułatwialo
realizacji
programu
naukowego.
Mimo częstokroć
interesujących
badań. liczba publikowanych
ich wYl:ików jest znacznie mniejsza.
b

J.

interpJeiacji

S:- Wasi1cwski,
tTadycyjnej

b2d~n:u .. _, s. 91 - 96.

Prace

poLskiej

kul.tury

ekspedycji

mOllf/oiskiej

",lIlOlo(Jic:::lIej
jako

systelllu

II'

l\.1on(Jolii

:::llaC':::eil, f'.\·:]

--

próby
l'o!sk;e

�POLSKIE

POL;AEUROPEJSKIE

BADANIA

ETNOGRAFICZNE

209

Bardzo istotnym elementem rozwoju zainteresowań etnografią poza·(J_ropejską były wyprawy studenckie, których apogeum przypada na lata
: ;J&lt;74 - {'i8. Jako prekursorkie
należy tu wymienić warszawskie Akademickie Wyprawy Afrykanistycz-ne "AWA". Zdołały one uzmysłowić mło('zieży, iż przedsięwzięcia takie są w ogóle możliwe. Inne, to na przykład
~;;znańskie wyprawy "Afryka" oraz "Amped" do Ameryki Południowej.
;,zykłady moż,na by tu z resztą mnożyć.
Wyniki naukowe tej kategorili wypraw nie zawsze były imponujące.
-~'Lęsto przygotowanie młodych badaczy do badań w trudnych warurl~&lt;ich nie było wystarczające, gdyż skomplikowane przygotowania orga~-J"zacyjnepochłaniały tyle czasu i energi, że na merytoryczne przygoto',ania nie starczało czasu. Częstym błędem tej kategorii wypraw bylo
;-'Jzdrobnienie dość enigmatycznie sprecyzowanych
zadań badawczych,
n:zsianych na zbyt długich trasach. W licznych jednak wypadkach, jak
na przykład miało to miejsce w sytuacji wyżej przykładowo wzmianko-_\'unych wypraw, wyniki ich były doniosłe. Rezultatem zaś ich były war-'_i;;":;cioweprace magisterskie a nawet doktorskie oraz liczne artykuły.
l:totnym jest tu jednak i to, że stosunKowo znaczna liczba młodych
;nografów w ten sposób zapoznała się naocznie z problemami Trzeciego
:)cviata.
Zupełnie odrębną grupę stanowią indywidualne
badania pracownlk,JW naukowych. Szczególną pozycję, z racj'i chociażby swej powtarzal:lli3ci, co w naszych badaniach pozaeuropejskich
niestety jest zjav,ri·''ilem niezmiernie rzadkim, i lic·zby publikacji, stanowią badania K. Wol-; ~iego w Pakistanie i Afgani'stanle 9. Do tej kategorii trzeba też zaliczyć
Ladania M. Frankowskiej
w Meksyku, L. Dzięgiela w Afganistanie,
Z Jasiewicza w Uzbekistanie, J. Kamockiego w Indonezji, M. Tracza
·'.v
Egipcie, A. Rybińskiego w Algierii czy R. Vorbricha w Kamerunie.
Hóżne były okresy badań tych etnografów, różne były też środki pro-vadzące do ich realiza'cji (wyjazdy prywatne, stypendia, kontrakty), lecz
:_spólną ich cechą są interesujące wyniki przejawiające się w wartośclo',vych publikacjach oraz w działalności dydaktycznej.
iW zasadzie wszystkie przedstawione tu badania nie miały bezpośred:;:ego związku z praktyką, może z wyjątkiem pewnych aspektów badań
;nongolistycznych. Rola badań etnograficznych
w realizacji przedsię-'.vzięć gospodarczych za granicą (ale również i w kraju), tak powszechna
j oczywista w krajach
wysoko rozwiniętych, jest u nas zupełnie niedoctniana. Chlubnym wyjątkiem jest udział etnografa Leszka Dzięgiela
',V
rolniczym projekcie zagos-podarowania' rejonów wiejskich w północi.

, K. Wolski,
- :975, "Lud",
1-4 "Lud"

-

Badania

1978, t. 62,

t. 10

polskich
5.

1-5,3 -170.

etnografów

na

$rodkowym

Wschodzie,

196-0--

�210

Marek

Gawęcki

nym Iraku, realizowanym
w ramach kontraktu
przez Instytut
Rolnictw2Krajów
Tropikalnych
i Subtropikalnych
Akademii
Rolniczej
w Krukow~-,_
Odrębnym
nurtem
tDCZą się etnograficzne
badania
terenowe
prow':dzone przez polskich misjDnarzy,
:::zczególnie rekrutujących
si~l ze Zgnmadzenia
Słowa BDżego (Werbistów),
rozsianych
po odległych
placóv\kach misyjnych
niemal
na całym
świeciE:. Obok badan o charaktcrc
amatorskim,
posiadających
mimo to często wielkie
walmy
poznel wc:;::'
coraz częściej mamy tu do czynienia
z w pełni naukowymi
opracowani'.·
mi wytrawnych
naukowców,
jak na przykład
związani z Katedrą
lIisto:
i Etnologii
Religii Katolickiego
Uniwersytetu
LubelskicgD
oraz Instyt!..itern AntrDpDS o. prDf. Teofil ChDdzidło, czy obecnie o. dDc. Henryk
ZmDn SVD. Problematyka
etnologiczna
rozwijana
jest w Akademii
1'e&lt;;logii KatDlickiej
w Warszawie.
Etnograficzme
publikacje
polskich misj_lnarzy, zamieszczane
CZęstD w specjalistycznych,
krajowych
i zagranic':nych czasDpismach,
są zbyt mało znane w naszym
środowisku,
a P:l
uerszą
ich prezentację
brakuje
tu miej,sca 10.
Obok badan etnDgraficznych
opartych
o własne terenowe
penetrac.l:
autorów,
które
w ostatnich
latach
dominują,
co jest zjawiskiem
ni:zmiernie
pozytywnym
i co pozwala nadrabiać
zaległości
z lat minionyci,_
we wszystkich
placówkach
etnograficznych
kontynuowane
Scl bada·r.."
oparte o inne, wtórne źródła. Ten rodzaj badan, szczególnie
w odniesi::niu do etnografii
ludów Oceanii, preferowany
jest w ośrodku
wrocla\'.Ekin1.

W tym krótkim
z konieczności
omówieniu
nie sposób było przedst~·\vić wszystkie
dawne i współczesne
polskie badania
w dziedzinie
etn:lgrafii ludów pozaeuropejskich.
Nie to było zresztą mym celem. Chodzi")
raczej o zaznaczenie,
że nauka
nasza w tym zakresie
ma liczącą jlj:'.
kilka dziesiątków
lat tradycję,
a korzenie
jej mocno tkwią w obserw&gt;
cjach i badaniach
Polaków
z minionych
stuleci.
Etnografia
polska, mimo niesprzyjających
często jej warunków,
nigdy
z badan pozaeuropejskich
nie zrezygnowała.
Również
lata o wyjątkow)
niesprzyjającej
dla badan poza własnym
krajem
koniunkturze.
wplynę~y
tylko na ich przeorientowanie,
by w konsekwencji
dopr-owadzić
do ich
rozwoju.
Niestety,
stosunkowo
niewiele naszych publikacji
funkcjonuje
w świ:ttowym obiegu wiedzy etnologicznej.
Z pewnością,
gdyby były publiku -

10

H. Zimoń,

l'ig.ii Katolickiego

FienIężno

naukowo-dydalvt'yczna

Uniwersytetu

Lubelskiego,

17: 198-0,s. 23'1-45. E. Perczak,

tl,~eni1 Słowa

s.13'5-142.

Działalność

Bożego

w

poznanie

ludów

katedry

Materiały
Wkład

polskich

pierwotnych,

historii

i Studia

i etnologii

Księżjj

misjonarzy
[w:]

Polskie

T"-

Werbistó

ze ZgroTI"badania ..

('.

�J'OLSKJE

POZAEUHOPE.TSKJF:

BADAN!A

ETNOGHAFJCZNE

21 ]

wane częscleJ, niż to ma miej~ce obecnie,
w {ęzykach
o szerszym
J'.ii:
polski odbiorze, rola ich mogła by być niepomiernie
wic;~sza.
Na wstępie już stwierdziłem,
że problematyka
poz&amp;europej~ka
stal'.&lt;Jwija w przeszłości
i stanowi obecnie margines
w stosunku
do etnogrc.cj
Polski. Jest to jednak margines
znaczący.
Wystarczy
wspomnieć,
że pJLa::i WO/Ii prac magisterskich.
doktorskich
i habilitacyjnych
realizovv:,r:ych w naukowych
p!a2:)wkach
ebnologicznych
dotyczy
tej właśnie
proI::lcmatyki 11.
Społeczny,
wykraczający
poza wąskie
jednak
środowisko
nau'kowe.
odbiór wyników
tych badań
jest znacznie
szerszy.
Często właśnie
t3
f:robłematyka
rzutuje
w pierwszym
rzędzie
na kształtowanie
wiedlY
e-.:nołogicznej
w społeczeństwie.
Z tego też powodu
winni jesteśmy
Bbeg8ć o jej wysoki poziom oraz szerszą popularYZ8.cję.
11

G. E. Kurpińsku,

T. Kulesza-Zakrzewska,

f:;1i.ropejska i europejska
w;;konanych
- :9,5,

••••

w

katedrach

[w:] Polskie

baJania

1V

pracach

etnogr:rtii

E. Pietruszek,

magisterskich,
i pracowniach

... , s. 143 - 150.

doktorskich
p AN

w

Problematyka
pfE'.(i habilitacyjnych

trzydziestoleciu

19'!';-

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8586" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8565">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5a4ff2cc82d7b786bc529f0061daf6c2.pdf</src>
        <authentication>cab5220e957f998f80d063c5906f6896</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102569">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3704</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102571">
                <text>1997</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102573">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3481</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102575">
                <text>Pożegnania ; Wspomnienia ; Sprostowania / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1997 t.51 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102577">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1997 t.51 z.1-2, s.215-224</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102578">
                <text>Jackowski, Aleksander; Kamieński, St. Zbigniew; Kutkowski, Jerzy; Sokól, Lech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102579">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102580">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102581">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102583">
                <text>POŻEGNANIA
WŁADYSŁAW RZĄB - B A Z Y L I A L B I C Z U K - L U D W I K WIĘCEK
BRONISŁAW K R A W C Z U K - HALINA DĄBROWSKA
MARIANNA WIŚNIOS

Przed dwoma laty w związku z przygotowywaniem do
druku Sztuki zwanej naiwną pisałem do wszystkich bohaterów
książki, aby w ten sposób dowiedzieć się, czy są, pracują,
chorują. Odchodzą bowiem tak cicho, jak i cicho żyją. Sami
nie zawiadamiają, że ich już nie ma, a rodzina po cóż miałaby
kogoś niepokoić. Dopiero teraz, w związku z promocją
książki, dowiedziałem się, iż w wieku 85 lat zmarł 13 sierpnia
1992 r. w Zgierzu WŁADYSŁAW RZĄB, człowiek wielkich
uczuć, serdeczny i bolesny, nie doceniony przez środowisko
łódzkie, choć jego wystawa w BWA (1988 r.) na pewno nie
była gorsza od dziesiątka innych. Tylko, że Rząb był poza
Związkiem, bez studiów plastycznych. Więc z założenia
gorszy. Do tego był niemodny. Nawet nie chciał zmienić swej
„osobowości", nie zamierzał zafundować sobie nowego nosa,
nie obwodził sznurkami przestrzeni, nie przykrywał domów
filcową narzutą. Malował ekspresyjnie, z dużym wyczuciem
koloru. Przedstawiał smutne, żałosne życie ludzi, nie upięk­
szone nadzieją czy fantazją. To nie przypadek, że grał na
skrzypcach, wyśpiewywał na
nich swoje zmartwienia, stany
duszy. W muzyce uczucie jest
naturalne, zwłaszcza gdy się je
wyraża długą frazą smyczkowe­
go instrumentu. Ale to uczucie
znajdziemy także w jego obra­
zach, domorosłego Van Gogha,
malarza, któremu świat rozdzie­
rał serce.

raz, nawet gdy mówił, że tylko podziwia, prosił - gdyby
mistrz kiedyś... Albiczuka ogarniał popłoch. Dawniej malo­
wał dla siebie, tak jak ptak śpiewa. To było jego myślenie,
odczuwanie, przeżycie świata. Nie śpieszył się, odstawiał na
rok zaczęte płótna, żył ze świadomością ich istnienia. Świat
w jego obrazach stawał się piękny, dostojny, jak Raj przedadamowy. Przyroda widziana jak przez kryształową szybę,
podpatrzona w swej harmonii i krasie, przeciwstawiona
ludzkim upadkom i podłościom.
Pamiętam ostatnią wizytę u Niego.
Pojechałem z bardzo mi drogą koleżanką, której chciałem
pokazać Albiczuka, wiedziałem, że zrobi na Niej wrażenie.
Nagrywała to, co mówił, fotografowała, a on rozbrojony jej
bezinteresowną serdecznością wyraźnie się cieszył z naszej
wizyty. Ale i wtedy użalił się, gdy wyszliśmy sami na dwór, że
nie umie sprostać zobowiązaniu. Młodzież pomogła mu
zbudować dom. Pieniądze, duże, dał Ludwig Zimmerer.
Czułem rozterkę Bazylego. Kochał tego Niemca za jego

Widziałem go ze trzy lata te­
mu. Cieszył się, że jego obrazy
pokazało Muzeum Okręgowe
w Radomiu, że kupują, interesują
się nim. Pożegnaliśmy się ser­
decznie, odprowadził mnie do
pociągu, długo machał dłonią.
Jak się okazało, na zawsze.

22 lipca 1995 r. zmarł mając
86 lat, drogi mi B A Z Y L I A L ­
BICZUK. Odchodził od ludzi,
męczyli go, męczyły prośby, na­
wet słowa zachwytu. Oczywiście
cieszyły, ale przede wszystkim
krępowały. Ty mi dajesz dobre
słowo, a co ja mogę dać tobie?
Każdy chciał od niego kupić ob-

Wtadysław R z ą b , Wkruchcie

dobroć, entuzjazm, serdeczność,
ale to go tylko zobowiązywało
- świadomość, że jeszcze i jemu
winien był namalować kilka ob­
razów, teraz już pani Karinie.
A już nie mógł, nie chciał. Daw­
na radość i ukojenie przerodziło
się niepostrzeżenie w przeciw­
ieństwo. Dręczyły go te obrazy
do namalowania, obrazy z obo­
wiązku. Bał się listów, długo ich
nie otwierał, niechętnie odpisy­
wał. Krótki list - a dzień, dwa
wyrzucone z życia. Trudno na­
wet to zrozumieć, ale tak było.
Silnie przeżywał każde napisane
zdanie. Jak je wyważyć? Jak
odmówić? Bardzo go to męczy­
ło.
Gdy wieczór nadchodził brał
do ręki skrzypce, grał. Nieraz,
gdy go nikt nie widział, grał
chodząc po polach, albo wśród
krzewów i kwiatów w swoim
ogrodzie. Kiedyś go pielęgno­
wał, sprowadzał byliny, hodował
kwiaty, ale później pozwolił mu
starzeć się, zarastać chwastami.
Starzeli się razem, ogród i on.

215

�Ogród, który traktował jako swoistą prefigurację swego
stosunku do świata, do losu. Każde wyjście z kręgu, który
sobie stworzył, męczyło go. Ale dostawał nagrody, więc jechał
do miasta, a i miasto czasem przyjeżdżało do niego. Rozumiał,
że niczego nie ma za darmo, więc z bólem, ale rozstawał się
z najbardziej cenionymi obrazami, opowiadał mi z goryczą, że
któryś dał wydziałowi Kultury, ale zabrał go do swego domu
sekretarz partii. A może przewodniczący Rady Narodowej.
Starał się pozostać z dala, żyć we własnej, bogatej, wręcz
intensywnej samotności. Tyle w swoim życiu widział, że
świadomie wybrał samotność, żywot pustelnika.
Twarz miał subtelną, piękną porytą zmarszczkami dobra
i zadumy.
Spoczął, jak chciał, na miejscowym cmentarzu prawosław­
nym w Dąbrowicy.
28.05.1995 r. zmarł w szpitalu gorlickim L U D W I K WIĘ­
CEK. Kaleki, wiejski pastuch, o wielkiej ciekawości świata
i o wyobraźni dziecka. Malarz, ostatni już z tego kręgu
twórczości, który znaczą nazwiska Nikifora i Heródka.
Maleńki, słabowity, tylko oczy miał ogromne, błyszczały
z zadziwiającą intensywnością. Ciekawe świata, uważne na
wszystko, zwłaszcza na szczegół. W swych obrazach, lśnią­
cych lakierem, niewielkich, które mógł łatwo wzrokiem
ogarnąć przedstawiał świat widziany i swoje wersje obrazów
dawnych mistrzów. Zresztą i w jednym i w drugim przypadku
tak zwana rzeczywistość go nie krępowała. Sztafaż obrazów
wzbogacał bliskimi sobie elementami architektury, a przede
wszystkim wyobrażeniem ptaków. Te ptaki, ogromne, ciężkie
siedzą na pieńkach, gałęziach, a zwłaszcza na szczytach
górskich. Więcek umieszcza je gdzie może. Ptaki są wolne,
latają dokąd zechcą podejść je
trudno, a przy tym nie są tak
złośliwe jak psy, które nieraz
dziabnęły i oszczekały niezdar­
nego pastucha. Należą więc do
świata fantazji a nie do przyziem­
nej realności krów, świń czy gęsi.
Więcek uwielbiał reprodukcje
dawnego malarstwa. Jego „ko­
pie" zwłaszcza te, w których sta­
rał się pozostać wiernym orygi­
nałowi zachowują układ pierwo­
wzoru, ale tam, gdzie rozwiąza­
nie malarskie wydaje się zbyt
obce, czy trudne, Więcek rytmizuje drobne elementy, upraszcza
rysunek, zastępuje obcą bryłę bu­
dynku swojską, ale bezbłędnie
zachowuje równowagę obrazu,
harmonię elementów. Te kopie
mają dla nas wiele wdzięku, wła­
śnie dzięki autentycznej naiwno­
ści malarza. Na jego przykładzie
wyraźnie można dostrzec różnicę
między naiwnością a sztuką dzie­
cka, w obrazach Więcka trudno
dostrzec tak piękną u dzieci śmia­
łość rysunku, wigor koloru, roz­
mach, zabawę. Więcek jest sta-

216

ranny, poważny, nawet kiedy maluje coś, co go bawi. Ze
sztuką dzieci wiąże go fantazja, sposób myślenia, bycia. Nie
cierpiał pasania krów, był słaby, wątły, zaś zwierzaki ciężkie,
duże i rogate, wyrzucał więc gospodarzowi, że je hoduje. Twój
brat - tłumaczył - jest mądrzejszy, samochodem jedzie do
sklepu i kupuje mleko, a ty musisz trzymać te paskudne krowy.
A kiedyś, gdy zobaczył turystę z plecakiem też zapragnął
zostać turystą. Gospodyni, wielkiej dobroci kobieta, dała mu
plecak, zapakowała rzeczy, jedzenie, pomogła włożyć go na
plecy, no i Więcek wyruszył w podróż. Daleko nie uszedł, do
krzyża na skraju Wilczysk. Bo i dokąd miał iść? po co? Nie
łatwo być turystą, doszedł do wniosku Więcek, i wrócił do
swych gospodarzy.
Czy jeszcze będą się formowali tacy wiejscy odmieńcy jak
Nikifor, Heródek i Więcek? Czy telewizja, kontakt z cywiliza­
cją nie zabiją w nich świata naiwnej wyobraźni? Czy nie
narzucą łatwych wzorów na wyrażenie spraw dziwnych,
strasznych i tajemnych? Czy będą sami szukali środków na
wyrażenie radości, bólu czy strachu w malowanych postaciach
- mając proste wzory rysunkowych filmów czy reklam?
Oby wiam się, że Ludwik był już ostatnim z plejady wzruszają­
cych wiejskich artystów, samotnych w swym środowisku,
rozpiętych między ziemią, na której tak trudno żyć, a niebem,
które daje nadzieję szczęścia i ukojenia.
Zmarł otoczony opieką swych gospodarzy, państwa Krzysztoniów, którzy chorego, kalekiego malarza i pastucha
uszanowali i traktowali jak bliskiego członka rodziny.

BRONISŁAW KRAWCZUK (24.12.1935-2.10.1995 r.)
Mój drogi Bronek. Niszczał, tracił chęć życia, czuł się coraz
bardziej obcy - na Śląsku, w do­
mu, na tym świecie. Cierpiał,
zwłaszcza po śmierci Gienia, sy­
na, który był jego nadzieją i ra­
dością. Od kiedy go pamiętam
jeździł z nim, byli wszędzie
gdzie ogłaszano jakiś konkurs.
Wzdychano ciężko, kiedy się po­
jawiali - zawsze uśmiechnięci,
on krępy, szeroki, o okrągłej
twarzy, Gienio mały, krępy, nie
wyrośnięty. Taszczyli obrazy
i wiadomo było, że sprawa pier­
wszych nagród jest załatwiona.
Inni amatorzy sarkali, jurorzy
czuli się niezręcznie, to jak? póki
oni malują nikt już pierwszej
nagrody nie dostanie? Ale nie
przyznać też było trudno. Nie­
możliwe. Więc szukano wybie­
gów - im za całokształt pracy,
lub nagrodę specjalną. Byli
świetni. Zawsze razem. Później
Gienio przestał malować, zajął
się złotnictwem. Ale był... Dla
Bronka malowanie stało się po­
ciechą, tym, co go trzymało
w chwilach ciężkich, w życiu
Marianna Wiśnios. Chrystus
zmartwychwstały,
coraz okrutniej go doświadczatempera, papier

�jącym. Nigdy nie czuł się pewnie na Śląsku, za późno
przywędrował ze Wschodu, z rodzinnego Podola. Zdradzał go
akcent, pięknie rozlewna mowa, zdradzała twarz, ciepła,
łagodna, szeroka i krągła jak słońce na dziecięcych obrazkach.
W zadymionym krajobrazie malował pejzaże lat dziecinnych,
wyrwany, wykorzeniony - jak miliony ludzi, których życie
pozbawiło po wojnie ziemi rodzinnej. Później przyszły
nowe uderzenia losu, starszy syn, w przededniu wyjścia
z wojska, zginął. Jak? Tego rodzicom nie chciano powiedzieć.
Zalutowaną, metalową trumnę żołnierze przywieźli na cmen­
tarz. Powiesił się, usłyszeli w jednostce. Nie mogli uwierzyć.
Był zaręczony, radosny, pod wieczór telefonował, by mu
zarezerwowali stolik na dancingu. A rano już nie żył. Co się
stało? Lepiej wiedzieć, niż tak lata borykać się z własną
wyobraźnią.
A potem córka związała się z narkomanem. Widział jak
w oczach się zmienia, niszczy. Odwykówka, Monar - i znów
kompot, w domu robiony. Zaczął więc pić. A kiedy pił
wylewał swe żale. Swoim, ale i sąsiadom. W końcu obcym,
inaczej czującym, reagującym. Może, gdyby pił ze swojakami
byłoby mu lżej, teraz zaczął coraz ostrzej odczuwać swoją
inność. Do tego wręcz demonstracyjnie angażował się po
stronie „Solidarności", malował ogromne obrazy z tłumem
demonstrujących ludzi, Polonez, As-dur Chopina, grany przez
Artura Rubinsteina na tle Placu Zamkowego w Warszawie,
tryptyk z Pomnikiem Poległych Stoczniowców w centrum,
przejmujące Ukrzyżowanie na tle falującego mrowia ludzi.
Przyszedł strach: internują, wsadzą do więzienia, zbiją
- więc tłumił ten strach pijąc. Coraz więcej. Zaczął wyM. Wiśnios. Ukrzyżowany

M. Wiśnios. Ukrzyżowany

przedawać kolekcję śląskiego malarstwa naiwnego, a miał
dobraną znakomicie. Tłumaczył - przeszkadza w malowaniu,
ale pewnie ważniejsze było gromadzenie pieniędzy na uspa­
kajający nałóg. Malował zresztą coraz mniej.
Śmierć ukochanego Gienia załamała go zupełnie. Zaczął
oddalać się od świata. Malował obrazy o głęboko przeżytych
treściach religijnych, wstrząsający i jakże mu bliski w bólu
tryptyk poświęcony ks. Jerzemu Popiełuszce, Syberię: ludzi,
jak pieńki drzew, zamarzniętych, pogrążonych w śniegu.
Dostał za te dwa obrazy I nagrodę na wystawie Talent - pasja
- intuicja w Katowicach. To było tak niedawno...
Nocowałem u niego, rozmawialiśmy do późna, wiedział,
czym była w moim życiu Syberia, więc chciał mi dać swój
obraz. To był odruch serca. Wzruszył mnie, ale obrazu nie
przyjąłem, chciałem, by został w jakimś muzeum.
Bronek zmienił się od czasu poprzedniego naszego spot­
kania. Miał brodę, obfity skudłacony zarost. Tylko oczy
błyszczały mu gorączkowo. Gdy pił, przypominał oszalałego
proroka. Czułem, że to koniec tej jego drogi przez mękę. Czy
się jeszcze zobaczymy? Uścisnął mnie na pożegnanie, długo
machał ręką na peronie. A jednak, kiedy się dowiedziałem, że
odszedł, boleśnie to odczułem, żałowałem, że mnie nie
powiadomiono. Chciałem być z nim w tej ostatniej chwili
ziemskiej wędrówki. Ale może lepiej, że nie byłem.
Oszczędzone mi zostało gorszące widowisko, miejscowy
ksiądz obrzucił Bronka wyzwiskami. Uznał - jego, uducho­
wionego, pięknego, naznaczonego stygmatem cierpienia, za
przykład zła, do którego prowadzi alkohol. Potraktował go jak
wyrzutka, przestrogę dla innych.

217

�Jak pięknie, że ostatnim księdzem, z którym Bronek
obcował przez wiele dni, z czcią i pokorą go malując, był
ojciec Jerzy. Mądry, szlachetny, przepełniony chrześcijańską
miłością. Tą miłością, której tak był spragniony Bronek.
Pochowano go, jak chciał, tuż obok Gienia, na tym samym
gliwickim cmentarzu.

H A L I N A DĄBROWSKA (17.01.1925-20.10.1996). Więc
i ona... jeszcze jedna bohaterka mojej książki, świetna malar­
ka, piękny człowiek. Nie mogę zapomnieć słów księdza
Twardowskiego: „Spieszmy się kochać ludzi, tak prędko
odchodzą". Może coś przeczuwała, parę razy pisała, prosiła
bym przyjechał, przygotowała dla mnie obraz. Przyjęła mnie
serdecznie, otoczona zwierzętami, we wnętrzu zapełnionym
obrazami. Chciała mi dać taki, który lubiła, żebym miał po niej
pamiątkę. Wtedy tego nie zrozumiałem, zresztą obiecałem, że
wkrótce przyjadę na dłużej. Nie zdążyłem.
W ostatnich latach malowała niewiele, tkała, zajmowały ją
psy i koty, ogród, za którym rozpościerał się wyjątkowej urody
pejzaż, z widniejącym w oddali zarysem gór. Czuła się dobrze
w swojej samotni, mimo odcięcia od rodziny, przyjaciół,
krakowskich ulic, widoków Kazimierza. Łękawica, w której
osiadła przed 18 laty, stała się miejscem, w którym zapominała
o bolesnych doświadczeniach życia, które dawniej - w Krako­
wie - odreagowywała w swym malarstwie. Lekarz, humanista,
uformowana w kręgu prof. Antoniego Kępińskiego, a później
„Bebka" - doktora Jana Mitarskiego, uprawiała swój zawód
lekarza - psychiatry świadomie, z głębokim zaangażowaniem,
ale bez sentymentalizmu. Wrażliwa na krzywdę widzianych
codziennie chorych dzieci, a także starych ludzi i zwierząt, aby
zachować wewnętrzną równowagę musiała znaleźć sposób
rozładowania napięć. Zaczęła malować, początkowo dla
siebie, później - po namowach przyjaciół - oficjalnie, na
wystawy, konkursy. Przyjęto ją do Związku Polskich Artys­
tów Plastyków. Od razu mnie o tym powiadomiła (kartka z 17
czerwca 1976 r.) „Spieszę donieść o miłej dla mnie nie­
spodziance. Po raz pierwszy wystawiłam oficjalnie, jako
zawodowy plastyk, członek ZPAP na Konkursie „Kraków-76"

218

z 3 obrazami - i dostałam pierwszą nagrodę. Strasznie się
cieszę!"
W swych obrazach przedstawiała smutne, szare ulice,
odrapane ściany rozwalających się domów, starych, niezgrab­
nie poruszających się ludzi. Znajdowała w tym dystans wobec
cierpień, z którymi codziennie się stykała. Ale widząc dzieci
- malowała zawsze ludzi starych. Im współczuła przede
wszystkim: „Bardziej mi żal starych ludzi, pisała, niż dzieci,
nawet upośledzonych. Co starzy mogą mieć? Wiarę w życie
pozagrobowe? Nic, nic. (...) Ciągnie mnie realizm, malowanie
tego, co boli ludzi, stare zmurszałe mury Kazimierza, ślepca
z białą laską.
Malowanie to najcenniejszy dar, jaki mogłam otrzymać od
losu. Daje szczęście, nawet prymitywną możliwość odreago­
wania. Odchodzi wtedy zmęczenie, złość. Jako lekarz byłam
bezsilna - malując jestem wszechwładna."
Malowanie pochłaniało ją coraz bardziej, kupiła domek
w Łękawicy, przeniosła się tam z Krakowa. Mieszkała z dala
od rodziny i przyjaciół, z ukochanymi zwierzakami, zwłasz­
cza czarną, kudłatą Mikusią, którą często portretowała na tle
rzeki, widniejących w oddali gór, krzewów. Wyzwalała się
z presji stanów ducha, wnikliwie obserwując otaczającą
przyrodę, arabeskę gałęzi, strukturę kwiatu.
Zaczęła od realizmu, który zdawał się przypominać malars­
two naiwne. Pracowała nad sobą, uczyła się obserwując
przyrodę. „Nie przygnębia mnie, gdy robię coś źle, bo wiem,
że będę dalej malowała. Osiąga się cele etapowe. Świado­
mość, że się czegoś nauczyło, choć wie się, że do celu nigdy
nie dojdzie."
Ta postawa, te słowa wyraźniej, niż obrazy, pokazują
zasadniczą różnicę między artystą naiwnym, a świadomym.
Naiwny nie ma wątpliwości, nie wie, czego nie wie.
Dąbrowska: „Pogodziłam się już ze swoim stylem, ale
dłuższy czas nie mogłam się pogodzić. Próbowałam malować
szerszą plamą, ogólną, deformować, ale to było paskudne
i zniechęciłam się. Zazdroszczę naiwnym..."
Laikom wydaje się, że to artysta, i tylko on tworzy swoje
dzieła. Dąbrowska miała świadomość nie tylko ograniczeń,
ale i zdeterminowania - bywało, że obrazy ją zaskakiwały,

�sama się z nich uczyła. Wizja malarska, tematyka, klimat prac
- to było jakby poza zasięgiem jej woli. Dane przez naturę,
osobowość.
Czym bardziej żyła pięknem Łękawicy, domową krzątani­
ną, zwierzętami, tym bardziej pogodne stawały się jej obrazy.
We wstępie do katalogu wystawy w krakowskiej DESIE (1974
r.) zauważyła: „...człowiek musi coś tworzyć. Coraz bardziej
w dodatku samotny w coraz* bardziej zatłoczonym, skłębio­
nym, przyśpieszonym świecie - znajduje czasem azyl, moż­
ność wypowiedzenia swego światopoglądu, odnajduje siebie,
odnajduje chyba coś zbliżonego do szczęścia - w twórczości
być może nikomu - poza nim samym - niepotrzebnej.
Ale i potrzeba kontaktu ze swoim gatunkiem jest w człowie­
ka wpisana. Dlatego próbuje swoim językiem, mową swojej
twórczości kontakt ten nawiązać. Dlatego pokazuje swoje
obrazy."
Dlaczego mi dała swój obraz? Czy tylko z wdzięczności za
przyjaźń, czy też i z nadzieją, iż człowiek nie odchodzi
całkiem, póki tli się pamięć o nim. Póki istnieją widome ślady
jego istnienia, pracy, talentu. Patrzę na jej obraz - para
staruszków powoli, spokojnie odchodzi w dal. Jeszcze ich
widzę.
Aleksander Jackowski

O MARIANNIE WISNIOS
24 października ubiegłego roku zmarła Marianna Wiśnios,
jedna z największych polskich współczesnych artystek ludo­
wych. W metryce zapisano, że urodziła się w 1909 r., ale sama
podawał często rok 1914 jako rok urodzin, mówiła, że przyszła
na świat w czasie wojny, w lesie, w huku armat. Przez całe
niemal życie mieszkała w rodzinnej chacie we wsi Rataje koło
Wąchocka, na skraju Puszczy Świętokrzyskiej. Opowiadała,
iż rysowanie pociągało ją od najmłodszych lat, rysowała
węglem na bielonych ścianach, na deskach chałup i stodół,
wspominała nawet o rysowaniu kijem na zroszonej o świcie
trawie.

Od dziecka pracowała w gospodarstwie rodziców, ukoń­
czyła tylko dwie klasy szkoły powszechnej, a po wyjściu
z domu rodzeństwa i tragicznej śmierci ojca, pomagała matce
- „byłam za chłopa" mówiła sama o swojej ciężkiej pracy.
Wtedy już nie rysowała, wyszła za mąż za fryzjera ze
Starachowic, którego poznała na odpuście w Ratajach. O za­
miłowaniu z lat dzieciństwa przypomniała sobie, pomagając
starszemu synowi w lekcjach z rysunku w szkole, pod koniec
lat 40-tych; wówczas zaczęła malować dla siebie, z przyjem­
ności i wewnętrznej potrzeby, kryjąc się z tym przed wsią
i mężem, nieakceptowana i wykpiwana, uchodząca w oczach
otoczenia za dziwaczkę. Dopiero po śmierci męża w 1966 r.
zaczęła więcej malować, robiła to po zakończeniu prac
gospodarskich wieczorami i nocami przy lampie naftowej, na
stojąco, aby lepiej ogarnąć wzrokiem płaszczyznę papieru.
Nigdy nie zostawiała obrazu niedokończonego, nie przerywa­
ła pracy, dopóki obraz nie był gotowy; malowała w skupieniu,
wtedy gdy nikt nie mógł już jej przeszkadzać i wówczas
zapominała niemal o świecie, pracowała w zapamiętaniu
i uniesieniu, jakby w transie. Zdarzyło się, że nie poznała
później fragmentu swojego obrazu, sądziła, że ktoś go
poprawił (z korzyścią dla dzieła).
Malowała akwarelami, plakatówkami, ale i wszystkimi
dostępnymi farbami, na pakowym papierze, na czystej stronie
tapet, później na kartonie; jeśli brakowało papieru, zamalo­
wywała arkusze gazet. Zamiast pędzli używała własnoręcznie
robionych tamponów z materiału, ze starego plastra na
reumatyzm. Wymogi technologiczne nie miały dla niej
żadnego znaczenia, aby uzyskać większe nasycenie barw
łączyła farby z kredkami i flamastrami, mieszała ze sobą farby
wodne z olejnymi. Nie zwracała uwagi na to, czy stół jest
czysty, obrazy mają często tłuste plamy, pozaginane rogi,
wystrzępione krawędzie. Malowała przeważnie tematy reli­
gijne, wśród nich głównie sceny pasyjne; temat Chrystusa
ukrzyżowanego i złożonego do grobu powtarzała setki razy.
Korzystała z gotowych wzorów ikonograficznych, którymi
były najczęściej tzw. „święte obrazki", na tej podstawie
wypracowała własny schemat przedstawienia, kalkę, którą
potem powielała, tworząc kolejne wersje tematu. Po latach

M. Wiśnios, 1974

219

�owe kalki od częstego przerysowywania ulegały zniszczeniu,
rozpadały się, nieliczne, które ocalały można uznać, pomimo
ich oczywistego charakteru matrycy do kopiowania, za dzieła
pełne wyrazu i głębokiego przeżycia. Artystka powtarzała
wielokrotnie i inne tematy: upadek Chrystusa pod krzyżem,
modlitwę w Ogrodzie Oliwnym, Zwiastowanie, Matkę Boską
z dzieciątkiem, Trójcę Świętą, świętego Franciszka z ptasz­
kami i zwierzętami, świętego Rocha (kapliczka tego świętego
znajduje się koło Wąchocka), świętego Pawła (to imię nosi
starszy syn artystki), świętą Barbarę, świętą Zofię z córkami.
Nieco inna za każdym razem kolorystyka oraz niewielkie
zmiany i różnice formalne w kolejnych wersjach jednego
tematu powodują, że obrazy stają się niepowtarzalne, choć na
powtarzalności tych samych motywów oparta jest twórczość
Marianny Wiśnios.
Artystka malowała też obrazy świeckie, ulubionym i naj­
częściej powielanym tematem jest tzw. Legenda Gór Święto­
krzyskich; inspirowały ją pieśni żołnierskie, ludowe przyśpie­
wki, piosenki i rymowanki, których mnóstwo znała na pamięć,
nawet jeśli były długie i zawiłe. Zarówno w pracach o tematy­
ce sakralnej jak laickiej, w tle scen pojawiają się pejzaże,
wcześniej rozbudowane, bogatsze, z czasem proste i schema­
tyczne, a także swoiście przedstawiona architektura: mury,
ściany i fasady domów, zamki, pałace, kościoły ze znakomicie
przeprowadzonymi podziałami na proste formy geometrycz­
ne. Są to często rozwiązania niemal abstrakcyjne. W nie­
których pejzażach można dostrzec gwałtowne różnice terenu,
wzniesienia, wypiętrzenia i głębokie zapadliny; widoki niby
fantastyczne, wizyjne niemal, ale niedaleko domu Marianny
Wiśnios w Ratajach przebiega bardzo piękny i malowniczy
wąwóz, który artystka musiała przecież znać od dziecka. Ten
wąwóz kojarzy się z wieloma pejzażami na jej obrazach.
Bliskość pól, lasu, nieba musiała mieć wielki wpływ na
kształtowanie się artystycznej osobowości Marianny Wiśnios,
dla której natura była akademią sztuk pięknych rozbudzającą
jej wrażliwość na kształty i barwy, uczącą zestawień formal­
nych i kolorystycznych. Lubiła zwierzęta: krowy, psy, koty,
ptactwo domowe, bociany, szczególną sympatią darzyła ko­
nie, bolała nad ich ciężkim, często strasznym losem u chłopów
na wsi, wielokrotnie przedstawiała je na swoich obrazach
i mówiła o nich zawsze z miłością i współczuciem. Opowiada­
ła, że kiedy była kilkunastoletnią dziewczyną koń, na którym
jechała przestraszył się, skoczył i zrzucił ją, spadła pod jego
kopyta i od tamtego czasu miała złamany nos.
Wzruszającym świadectwem jej głębokiej religijności są
kartki papieru, na których zaznaczała odmówione różańcowe
zdrowaśki, tajemnice i części różańca, tworząc przy okazji
dziwne liczone kompozycje (i wyprzedzając w ten sposób
pomysły na twórczość sławnych dziś artystów). Dodawała
później do tych zapisków rysunek różańca, róż czy figury
Matki Bożej.
Talent Marianny Wiśnios pierwsza dostrzegła nauczycielka
z Wąchocka, pani Grotowska, dzięki niej obrazy artystki
zostały zaprezentowane na konkursie sztuki ludowej Ziemi
Kieleckiej w 1972 r., gdzie otrzymały pierwszą nagrodę. Od
tego momentu artystka zaczyna być znana w swoim regionie;
Muzeum Narodowe w Kielcach włącza do kolekcji sztuki
ludowej jej prace z lat 50-tych, a Barbara Erber (kustosz
muzeum) staje się wielbicielką i propagatorką talentu artystki,
odwiedzają w Ratajach, zapisując jej wypowiedzi. W 1976 r.

220

Marianna Wiśnios została przyjęta do Stowarzyszenia Twór­
ców Ludowych, w tym też roku odbyła się jej pierwsza
wystawa indywidualna w Muzeum Narodowym w Kielcach.
Aleksander Jackowski pisząc w 1977 r. w „Polskiej Sztuce
Ludowej" o współczesnym malarstwie ludowym i jego
pograniczach, poświęca spory fragment artystce z Ratajów.
Twórczością pani Wiśnios interesował się także niemal od
początku Ludwig Zimmerer, znawca i kolekcjoner ludowej
sztuki polskiej; w latach 1979-81 obrazy malarki były
pokazywane w miastach Republiki Federalnej Niemiec na
wystawie „999 eksponatów z kolekcji Ludwiga Zimmerera".
Zaczynają odwiedzać artystkę i inni kolekcjonerzy, wśród
nich Leszek Macak i Bolesław Nawrocki stają się dozgon­
nymi entuzjastami jej dzieła. W1981 i 82 r. Marianna Wiśnios
odbywa podróże (tak rzadkie w jej życiu) do Częstochowy na
Jasną Górę, zapraszona, jako jedyna artystka nieprofesjonal­
na, na ogólnopolskie plenery malarskie z okazji 600 lat
obecności obrazu Matki Bożej w życiu Narodu. Obrazy, które
tam namalowała - było ich kilkadziesiąt - podarowała
Muzeum Jasnogórskiemu. Za wybitne osiągnięcia w dziedzi­
nie sztuki sakralnej (za rok 1982) otrzymała nagrodę artys­
tyczną im. Brata Alberta, w 1983 r. przyznano jej również
nagrodę im. Jana Pocka. W rok później Hanna Kramarczuk
zrealizowała dla TVP flm pod tytułem Marianna Wiśnios ze
wsi Rataje.
Artystkę odwiedzają często dziennikarze, a letnią porą
zagląda do niej wielu turystów w drodze na Wykus - chata
pani Wiśnios stoi przy turystycznym szlaku. W 1988 r.
artystka otrzymała dyplom Ministra Kultury i Sztuki i nagrodę
artystyczną kieleckiego miesięcznika społeczno-kulturalnego
„Przemiany", a w roku 1991 Mazowieckie Towarzystwo
Kultury przyznało jej „w uznaniu zasług dla kultury ludowej"
nagrodę im. Oskara Kolberga.
W drugiej połowie 1993 r. artystka złamała nogę w stawie
biodrowym. Dzięki zaangażowaniu i pomocy radomskiego
lekarza Wojciecha Szafrańskiego została poddana operacji,
która uratowała jej życie. Musiała jednak opuścić rodzinną
chatę i zamieszkać w domu młodszego syna Norberta w Wą­
chocku. Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu zor­
ganizowało w roku 1994 wielką, retrospektywną wystawę
malarstwa Marianny Wiśnios, pokazując prawie 300 prac
artystki, głównie z kolekcji Liny i Bolesława Nawrockich.
Artystka była obecna na otwarciu wystawy. Długo dochodziła
do zdrowia, ale wróciła do pracy twórczej, choć nie mogła już
stać przy rysowaniu i malowaniu - pracowała teraz na
siedząco. Tęskniła za swoją chatą i swoją samotnością i często
powtarzała, że wróci do domu w Ratajach. Było to jednak
niemożliwe ze względu na jej wiek i stan zdrowia a także
z powodu warunków mieszkaniowych w ratajskiej chacie na
skraju wsi. Marianna Wiśnios potrafiła jednak dostosować się
do nowych warunków, potrzeba tworzenia przezwyciężyła
wszystkie niedogodności, pokonała dawne przyzwyczajenia.
Pracowała teraz zawzięcie pod oknem w kuchni, nie zwraca­
jąc uwagi na gwar wokół niej. Powstały setki nowych
obrazów, z konieczności nie tak dużych jak dawniej, malowa­
nych jakby w pośpiechu, zdawałoby się niechlujnie i nie­
starannie, z nonszalanckim rysunkiem flamastra dla wydoby­
cia pewnych szczegółów, o kolorystyce drapieżnej i ostrej,
pozbawionej często harmonii, zgrzytliwej, niemal surowej.
Wiele z tych późnych prac to znakomite obrazy, młodzieńcze

�w swojej świeżości, lekkości kreski, a jednocześnie o formie
mistrzowskiej, najprostrzej z możliwych, jedynej w swoim
rodzaju.
W roku 1995 ukazał się dawno oczekiwany album Aleksan­
dra Jackowskiego Sztuka zwana naiwną, Marianna Wiśnios
ma tam swoje miejsce. Wiosną tego roku Muzeum Regionalne
w Kozienicach zorganizowało dużą wystawę ostatnich religij­
nych prac artystki, pani Marianna była obecna na otwarciu
wystawy. W październiku Wojewódzki Ośrodek Kultury
w Krakowie pokazał w Gaferii Stowarzyszenia Historyków
Sztuki na Grodzkiej wystawę jej prac z kolekcji Wojewódz­
kiego Domu Kultury w Kielcach. Kiedy dobiegał końca
krakowski pokaz, artystka została przewieziona do szpitala
w Starachowicach, gdzie po kilku dniach zmarła.
Marianna Wiśnios bywa dziś nazywana współczesnym
polskim Giottem, jej ukrzyżowania porównywane są z wczes­
nymi dziełami Gauguina. Wielkie to, ale i zasłużone kom­
plementy pod adresem ludowej artystki. Na spotkaniu w domu
Norberta Wiśniosa po pogrzebie Marianny Wiśnios zastana­
wiano się, czy, kto i kiedy pokazał jej album z dziełami Giotta.
Sądzę, że dla artystki możliwość oglądania reprodukcji fres­
ków Giotta, czy innych dzieł malarstwa ubiegłych wieków
była bez znaczenia, ważniejsze były dla niej dewocyjne,
naturalistyczne przedstawienia Maryji, Chrystusa, świętych
noszone w książkach do nabożeństwa, stacje Męki Pańskiej
z kościoła, kiepskie reprodukcje nie najlepszej sztuki sakralnej
w religijnych wydawnictwach. Korzystała z tych wzorów
ożywiając je głęboką wiarą i talentem.
Była osobą skromną, swoją pracę artystyczną uważała za
coś zupełnie naturalnego. Ale miała własne zdanie w wielu
sprawach, którego umiała bronić i przy którym potrafiła się
upierać, nawet gdy nie pamiętała, dlaczego tak, a nie inaczej
uważa. W rozmowie broniąc swojej niezależności, potrafiła
być uroczo przekorna, wykazując duże poczucie humoru.
Miała świadomość własnej wielkości - wspominała słowa
akuszerki, powtarzane jej potem przez matkę, że „jak się kto
urodzi pod strzałami, to jest słynny".

połówki, czyli 50x70 cm, ale są też formaty pełne i wymiary
nietypowe. Grubość papieru jest zróżnicowana od zwykłego
pakowego, przez karton kreślarski do cienkiej tektury (na
pudełka do butów). Kolor: najczęściej biały, ale często czarny
(„źle się maluje, dużo farb trzeba, ale wszyscy chcą obrazów
na czarnym..."), szary, a nawet różowy, czy fioletowy.
Kiedy malarka stała się już znana, kolekcjonerzy zaczęli
dostarczać jej farby i papier. Czasem bardzo dobry, nawet
zagruntowany.
Na wystawie, czy na ścianie w domu, obraz na podłożu
papierowym eksponowany jest za szybą, tył ma zabez­
pieczony tekturą lub płytą pilśniową, niewidoczny. Tym­
czasem bywa, że jest on równie interesujący z obu stron. Prace
Marianny Wiśnios warto oglądać również z tyłu. Wśród
obejrzanych przeze mnie obrazów kilkanaście jest dwustron­
nych. Autorka albo powtarza temat po drugiej stronie, chcąc
to zrobić lepiej, zmienia kolory, kompozycję, albo maluje
zupełnie inny temat (np. scenę ukrzyżowania, uzupełnia
z drugiej strony profilem świętej). Podwójne obrazy są
wypadkową pasji tworzenia i chwilowych braków papieru.
Zdarzało się, że klienci pani Marianny długo nie przyjeżdżali
(szczególnie zimą), a ona malować przecież musiała. Kiedy
zamalowała kartony po obu stronach, robiła szybkie szkice
malarskie na skrawkach papieru, starych gazetach. Np.: na
„Gazecie Stołecznej" z 17-18 kwietnia 1993 namalowała
zieloną krowę podpisując z drugiej strony pędzlem, wielkimi
literami: „Muy Wąhock Paskuda".
Znacznie częściej odwrocie obrazu kryje zaczęty rysunek
„Najpierw muszę określić, wyrysować zwykłym ołówkiem,

St. Zbigniew Kamieński
MARIANNA WIŚNIOS
„Chciałabym malować całe dnie i noce
i wcale mi się nie nudzi, bo mam zamiłowanie do tego."
Marianna Wiśnios
Zawsze podziwiałem wielki talent artystki z Rataj koło
Wąchocka, ale jeszcze bardziej jej malarską aktywność, tę
ciągłą potrzebę tworzenia. Tak malarka wspomina dziecińst­
wo: „Dziewuszką byłam, już rysowałam, kreśliłam węglem po
bielonej ścianie w izbie, po piecu, po deskach, po stodołach,
gdzie ino mogłam dostać ręką. Gliną po polepie malowałam
i po kamieniach, nawet kijem po rosie..." Po wielu próbach
samodzielnie dochodzi do ulubionej techniki. Jest nią: ak­
warela, tempera, plakatówki na papierze. Używa również
kredek świecowych, pasteli, flamastrów, długopisów.
W trakcie pisania tego tekstu, obejrzałem ponad 350 prac
Marianny Wiśnios z lat 1992-96 malowanych, lub tylko
rysowanych na papierze. Format papieru wynika z podziału
typowego bristolu na pół, lub na ćwiartki. Najczęściej są to

Marianna Wiśnios

221

�wszystko co ma być na obrazie. Potem dopiero pocieram
farbą." Rysunki przedstawiają postacie bez włosów, nóg,
przypominające fantomy, duchy, przybyszów z kosmosu,
jakby autorka nagle przerywała pracę i odwracała papier na
drugą stronę. Robiła tak z kilku powodów: albo nie od­
powiadała jej zbyt gładka powierzchnia, źle przyjmująca farbę
(wtedy gdy używa tekturki, z jednej strony białej i gładkiej,
z drugiej szarej, szorstkiej), albo była niezadowolona z rysun­
ku. Wtedy rezygnowała z rozpoczętego tematu (zaczynała
rysować Matkę Boską a praca skończona z drugiej strony
przedstawia Chrystusa). Zdarza się, że zmienia układ kom­
pozycyjny, z poziomego na pionowy.
Większość prac jest sygnowana z tyłu. Podpisując ukoń­
czony obraz Marianna Wiśnios wraca czasem do pierwszego
rysunku, poprawia go kredką, którą właśnie składa podpis,
chce aby był wyraźny. Jest dla niej ważny. Czasem coś
dorysowuje, twarze i dłonie rysowanych postaci pokrywa
farbą. Tył pięknego, bardzo bogatego obrazu, przedstawiają­
cego Chrystusa modlącego się z apostołami w ogrodzie
oliwnym, oprócz daty i dużego podpisu pędzlem, zawiera
wkomponowany weń wizerunek ptaka (dudka?). Nie ulega
wątpliwości, że rysunek tym razem powstał po ukończeniu
głównego dzieła. Takich prac jest więcej; widzimy rysunki
przedstawiające ptaki i zwierzęta (małe koniki, jelonki, psy,
osiołki). One również powstały przy okazji sygnowania.
Podpis autorki zawiera zwykle: imię, nazwisko i rok
(Marianna Wiśnios 1994), ale można spotkać podpis: Maria
Wiśnios, a gdzie indziej: Marianna Kowalczyk (nazwisko
panieńskie). Na odwrocie obrazu z 1995 roku przedstawiają­
cego Mojżesza autorka podpisała się 10 razy, różnymi
kolorami.
Bardzo często data jest dokładna i uzupełniona słowami
„obraz malowany" (np.: obraz malowany 8 września 1994
Marianna Wiśnios). Również rysunki wykonane ołówkiem
posiadają adnotację: obraz malowany. Data bywa uzupełniana
dniem tygodnia.
Pisanie sprawiało pani Mariannie sporo kłopotów, pewnie
dlatego niewiele obrazów zatytułowała własnoręcznie. Tytuły
pisze najczęściej jako jeden długi wyraz, czasem podzielony
pionowymi kreskami. Literę „h" pisze przeciągając pionową
linię w dół, co powoduje, że można ją czytać jak „p". Stąd
słowo „hrystus" wygląda jak „prystus" i staje się niezrozumia­
łe. Oto przykłady tytułów w oryginalnej pisowni:
Jehał Pan yaiowy Pzzes las Dodom Browy Inapotkał
Raspoiehał Pan gaiowy zrana nazalonce Pisałam 4 czerwiec
Cygany Graj Piękny cyganie Piosękę zpszedlat 23 Mai
Sięta truica malowany 2 czerwiec
Sfeta truica 1993 23mai
Obraz malowany Piąty Mai Nastarem zamku
Panna Młoda zroku 1966 M W 1993
Zpra
Zdziada
Jam
Cygan

222

Kś ędze Kapucyni
Juliian Julijanowicz iego 7 Rzona
Żołniesz Spoczynek Powoinie 1945
iamzdradzona Posrutmarzen
gdzeodieżdzasz Janku Drogi smutku Pozostai
Kaplica Sęteg Maceia
Sfęta Klara
Sfęta Barbara
Sfęt Basia
Kiedy zapytałem panią Mariannę dlaczego akurat tę na­
zwała świętą Basią, odpowiedziała, że ta jest nadwybornie
urodna.
Warunki w jakich powstawały obrazy (mały stół, ciasna
izba z dymiącą kuchnią), powodowały, że obrazy z tyłu są
brudne, poplamione różnymi kolorami farb. Czasem służą za
paletę lub do próbowania koloru i mocy flamastrów, pociąg­
nięć pędzla.
Małe prace na czarnym kartonie, po odwróceniu zaskakują
białymi kaligrafowanymi napisami wykonanymi wprawną
ręką lub przy pomocy letrasetu. Łatwo, nawet z daleka,
możemy przeczytać, po odwróceniu, Chrystusa na krzyżu:
Ignacy Jan Paderewski
Wariacje i Fuga a-mol
na temat własny op. 11",
z tyłu „konika przy studni" Z Moniką Jarecką
rozmawiała
Małgorzata Błach,
na odwrocie „świętej ze zwierzętami" Grała
Maria Korecka
- Szostakowska,
spod konika wyłania się napis „doc. Tadeusz Iwiński",
z drugiej strony drugi konik i napis „Mazurek a-mol op. 65 nr
2". Takich prac jest bardzo dużo. Przypadkowe zestawienia
tworzą zabawny kontekst.
Pytana o pochodzenie tych tajemniczych napisów, Marian­
na Wiśnios wyjaśniła, że to klienci z TV Łódź nazwozili jej
starych plansz do wykorzystania z drugiej strony.
Dwie strony obrazu. Najczęściej wiadomo, która jest
przeznaczona do eksponowania. Wątpliwości zaczynają się
gdy obie są skończonymi dziełami. Należałoby pokazywać
taki obraz z obu stron, bo nie wiemy, który był dla autorki
ważniejszy, który był pierwszy. Ale i te niedokończone
szkice, rysunki, zapiski ukryte po drugiej stronie są ważne.
Mówią o malarce czasem więcej, niż obrazy po tej ważniej­
szej stronie. Oglądając je możemy śledzić etapy powstawania
dzieła, warsztat, emocje temu towarzyszące.
Wypowiedzi Marianny Wiśnios cytuję z katalogu Malarst­
wo Marianny Wiśnios - Muzeum Sztuki Współczesnej
w Radomiu 1994. Zebrała je Barbara Erber z Muzeum
Narodowego w Kielcach.

*
Jerzy Kutkowski

Fotografie prac Marianny Wiśnios z kolekcji własnej
(ok. 400 obrazów) wykonał dr Bolesław Nawrocki

�Wspomnienie

Jerzy
Łoziński
Pragnę dzisiaj pożegnać w imieniu dyrekcji i pracowników
Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk śp. Profesora Jerze­
go Łozińskiego, naszego drogiego kolegę i przyjaciela.
Urodzony w Warszawie 20 kwietnia 1926 roku, Profesor
Łoziński życie spędził głównie w rodzinnym mieście, ale
swoimi talentami i pracą służył całemu krajowi. Żył i pracow­
ał w czasach tragicznych bądź w czasach trudnych. Maturę
zdał w tajnym gimnazjum w 1943 r., rozpoczął studia na
tajnym Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej
w tymże samym roku, jednocześnie ukończył podchorążówkę
Armii Krajowej. W marcu 1944 roku został aresztowany przez
gestapo wraz z ojcem i osadzony na Pawiaku, a następnie
więziony w obozie koncentracyjnym Stutthof. Jego ojciec
umarł w obozie, a on, ewakuowany do Danii, kiedy zbliżał się
front, doczekał tam końca wojny.
Po wojnie studiował w Warszawie architekturę, w Krako­
wie historię sztuki i filozofię, by wrócić do Warszawy, gdzie
uzyskał tytuł magistra historii sztuki w 1951 roku u profesora
Stanisława Lorentza za pracę o kościele jezuickim w Piotr­
kowie Trybunalskim. Pracę doktorską obronił w 1969 r.,
również u prof. Lorentza. Docentem w Instytucie Sztuki został
w 1972 roku, a profesorem w 1990. Przez praktycznie całe
życie zawodowe (od 1952 r.) był związany z Instytutem.
W Instytucie rozwijał swoje badania, był jednym z jego
najwybitniejszych pracowników. Trudno jest przecenić obec­
ność i rolę Profesora Łozińskiego wśród nas.
Był czynny w Stowarzyszeniu Historyków Sztuki, był
przez lata członkiem, a także wiceprzewodniczącym Rady
Naukowej Instytutu, Komitetu Nauk o Sztuce, członkiem
Comité International d'Histoire de l'Art, International Council
of Monuments and Sites, Naukowego Warszawskiego i Aka­
demii Umiejętności. Współpracował bądź redagował „Biule­
tyn Historii Sztuki", „Rocznik Historii Sztuki", inne czasopis­
ma i publikacje. Za swoje wybitne osiągnięcia otrzymywał
nagrody i odznaczenia. Wykładał w Akademii Sztuk Pięknych
w Warszawie, Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i Uniwe­
rsytecie Toruńskim, ale najważniejszym Jego dziełem jest coś
innego.
U progu dojrzałego życia Profesor Łoziński widział śmierć
i ruinę, widział jak łatwo giną ludzie, miasta, zabytki sztuki.
Może dlatego z takim oddaniem i miłością, talentem i skut­
kiem pracował nad „Katalogiem Zabytków Sztuki w Polsce".
Poświęcił tej pracy 40 lat swojego życia, był jej zawsze wierny

Prof. Jerzy Łoziński

na przekór wszystkiemu. Zmieniały się układy polityczne,
rządy, ustrój państwa, a on w każdej sytuacji ze spokojem
kontynuował swoją pracę. „Katalog Zabytków Sztuki..." jest
Wielkim Testamentem Jego życia. Podkreśliłem już Jego
związki z Instytutem Sztuki: jest naszą powinnością ten Jego
testament wypełnić.
Cześć Jego pamięci! Niech odpoczywa w pokoju!
Lech Sokół

*

*

Profesora Łozińskiego poznałem w czasie odgruzowywa­
nia Miodowej. Budował się Instytut. Dosłownie i w przenośni.
Na placyku, obok wznoszonych ścian graliśmy w piłkę.
Oczywiście po pracy. Sil starczało na wszystko, byliśmy
młodzi. Jurek był wyższy ode mnie, a co gorsze - lepszy. Nie
tylko przy siatce. Dokładnie już wiedział, co go interesuje, ja
jeszcze nie. Jednak kiedy objąłem redakcję „Polskiej Sztuki
Ludowej" okazało się, że jest mi on bardzo potrzebny.
Chciałem rozszerzyć formułę pisma, wzmocnić etnografię
obszarem pogranicza ze sztuką „wysoką". Pozostawało poza
kręgiem zainteresowań zarówno etnografów, jak i historyków
sztuki. Jedni uważali, że to już nie sztuka ludowa, drudzy, że
jeszcze nie sztuka wysoka.
Ale Jerzy z wielką pieczołowitością pomógł mi zająć się
tym zjawiskiem. Interesowało go prowincjonalne malarstwo,
rzeźba, wystrój wiejskich kościółków, kapliczki. Nie pomija-

223

�no więc ich w Katalogu Zabytków... - wielkim dziele
profesora Łozińskiego. A na styku naszych zainteresowań
ciągle pojawiały się znaki zapytania. Choćby z datowaniem
i ustalaniem przynależności „klasowej" rzeźb. Ludowa, czy
kościelna? Cechowa czy samorodna? Wichry, słota, mróz
i gorąco w ciągu kilkudziesięciu lat mogły do tego stopnia
zniszczyć rzeźbę w odsłoniętej kapliczce, że trudno było
powiedzieć: X V I czy X I X wiek? Ludowa, czy gotycka. Kiedy
nie umieliśmy dać sobie rady, zwracaliśmy się do kolegów
z Katalogu. Zwłaszcza do Jurka. Wiedział dużo, a przy tym,
chętnie i życzliwie pomagał. Twarz miał uśmiechniętą, oczy
dobre, ufne jak dziecka.
Żadnych fum, póz, nadymań, które już poznałem w kontak­
tach z niektórymi historykami sztuki. Jurek należał do tych,
którzy szanowali sztukę ludową, widzieli w niej wartości
godne uwagi. Nic więc dziwnego, że zaprosiliśmy go do
Komitetu Redakcyjnego pisma. Zwłaszcza, że czasy były
trudne, a Jurek znakomity we wszystkich sytuacjach. Wspo­
magał nas swym autorytetem, a miał go od początku swej
działalności. Wiedzę szczegółową gromadził w miarę pracy,
a 190 zeszytów Katalogu mówi samo za siebie. Dostrzegał
problemy, umysł miał precyzyjny, świetnie syntetyzujący.
Zaskakiwał przy tym dużą wrażliwością artystyczną i przygo­
towaniem filozoficznym. To był prawdziwy humanista, nie­
mal nigdy zresztą nie ukazujący swych różnorodnych talen­
tów.

Kiedyś zaskoczyła mnie celność jego ripost, argumentacji
kładącej przeciwnika na łopatki. Byłem wtedy sekretarzem
komórki partyjnej, więc wezwano mnie razem z dyrektorem
instytutu i Jurkiem na posiedzenie Kolegium Kierowniczego
Ministerstwa Kultury i Sztuki. Dyrektor Generalny resortu,
nadęty i ogromny jak wieloryb Jerzy Pański zaatakował
Katalog. Po co to wydawać? grzmiał.
To nie nasza sprawa. Jeśli kościół chce, to niech sobie sam
dokumentuje, ale nie za państwowe pieniądze.
Jurek pobladł, zdenerwował się, ale odparował atak z taką
logiką, z taką umiejętnością przywołania właściwych cytatów
z klasyków marksizmu, że sprawę wygrał. Zaimponował mi.
Kiedy się tego wyuczył? Raz jeszcze mogłem się przekonać,
że marksizm-leninizm najstaranniej przerabiano na KULu.
Dużo zawdzięczam Jurkowi, był okres, kiedy dość często
widywaliśmy się towarzysko. Tacy ludzie jak on, wyznaczają
miarę, zachowań i sprawności intelektualnych, a o tym, jak
było to ważne nie muszę mówić. Odejście Jurka, to strata
niepowetowana. Ludzie bywają absolutnie niezastąpieni.
W naszym życiu jednostkowym, i w instytucjach, nauce,
sztuce. Nie mam wątpliwości, że ranga profesora Łozińskiego
będzie rosła w naszej nauce. Jego dzieło jest fundamentalne
dla naszej kultury, świadectwo szczególnie ważne w czasie,
gdy nic nie jest ani pewne, ani trwałe.
Aleksander Jackowski

SPROST O WANI A
Harvard University

6 marca 1997

*

*

*

Ukrainian Research Institute
1583 Massachusetts Avenue
Cambridge, Massachusetts 02138

Szanowny Panie Redaktorze,
Dziękuję serdecznie za opublikowanie zapisu mego wy­
stąpienia na Konferencji w Fundacji im. Stefana Batorego.
Zapis nie może być lepszy od tego, czego jest właśnie
zapisem, i trzeba mi będzie nad nim trochę popracować przed
oficjalną publikacją, ale w jednym przypadku „transkrybent"
poszedł dalej niż ja. Na stronie 53 (druga kolumna) czytam:
„Pozwolę sobie wyrazić dosyć kontrowersyjne poglądy, ale
jak wiadomo pewien słynny Polak powiedział (cytuję z pa­
mięci): prawdziwa cnota krytykia (sic!) się nie boi."
Otóż, Panie Redaktorze, to nie było tak. Ja naprawdę
powiedziałem: PRAWDZIWY KRYTYK CNOTY SIĘ NIE
BOI ale udawałem - „cytuję z pamięci" to było udawanie, że
nie pamiętam jak to Xiążę Biskup Warmiński (o ile się nie
mylę) powiedział „w oryginale".
Ale jak widać próba powiedzieć coś dowcipnego mi się nie
udała i zostałem przywołany do porządku. Obiecuję w przy­
szłości się sprawować.
Łączę wyrazy poważania.
Roman Szporluk
Profesor historii Ukrainy Uniw. im. Harvarda

224

W tekście Henryka Wańka Sztuka jako świętość i grzesz­
ność na stronie 10 wkradł się przykry błąd. Z przytoczonego
poniżej w pełnym brzmieniu fragmentu wypadło ostatnie
zdanie a przedostatnie zostało znacznie zniekształcone:
„Typowy twórca współczesny nie bywa wikłany w konflikt
0 charakterze fundamentalnym, co zresztą nie wyklucza tego,
że trwa on i rozwija się w cieniu, poza progiem świadomości
1 okazjonalnie wyłania się na powierzchni, w takiej czy inne
postaci. Raz będzie to dominikańskie obrazobórstwo w rodza­
ju Savonaroli a innym razem abstrakcjonizm. Ale typowy,
czyli przeciętny twórca nie jest napiętnowany wyrokiem
wielkości, o którym wspomina Nowosielski."
Autorów i Czytelników bardzo przepraszamy za zaistniałe
przeinaczenia.

Redakcja

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10215" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10193">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/aec42c496af57fa955ecd3f1cf93c8ab.pdf</src>
        <authentication>0baf68e0fc1187c1559f2a3533637da6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121460">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3258</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121461">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121462">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3053</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121463">
                <text>Pożegnania / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121464">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.3-4, s.131-134</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121465">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121466">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121467">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121468">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121469">
                <text>П. 1. B r o n i s ł a w Surowiak, P a m i ę c i J a d w i g i Jarnuszkiewicz, rys. tuszem, w y k . 11-30
listopada, 1986 r.

Aleksander Jackowski

POŻEGNANIA

N i e m a l k a ż d y m i e s i ą c przynosi smutne w i a d o m o ś c i — odcho­

sie. Nie u m i e m y p i ę k n y c h d e k l a r a c j i ,,o p o p i e r a n i u " w p r o w a d z i ć

d z ą starzy mistrzowie s z t u k i l u d o w e j , o s t a t n i k t ó r z y b y l i jeszcze

w c z y n , a m o ż e po p r o s t u nie p o t r a f i m y s z a n o w a ć

z w i ą z a n i ze s w y m ś r o d o w i s k i e m ,

z w ł a s z c z a t y c h l u d o w y c h , w istocie bezimiennych...

jogo etosom i u p o d o b a n i a m i ;

o s t a t n i , k t ó r z y jeszcze dla swego ś r o d o w i s k a p r a c o w a l i . K o ń c z y
się ta faza ludowej t w ó r c z o ś c i , k t ó r ą m o ż n a n a z w a ć

„autenty­

twórców,

T y m c z a s e m o d c h o d z ą ludzio, a z n i m i p a m i ę ć f a k t ó w .
wczoraj ż y w e jeszcze w p a m i ę c i nosicioli t r a d y c j i ,

po

Do

ich zgonie

c z n ą " , a więc z g o d n ą z w o l ą ś r o d o w i s k a i nie p o b u d z a n ą do ż y ­

z a c i e r a j ą się, s t a j ą p r z e s z ł o ś c i ą t r u d n ą j u ż d z i ś do o d t w o r z e n i a .

cia z z e w n ą t r z .

N a naszych oczach t e r a ź n i e j s z o ś ć staje się h i s t o r i ą , a w ó w c z a s

Nie wszystkie w i a d o m o ś c i o ś m i e r c i t w ó r c ó w d o c i e r a j ą

do

pozostaje d o j m u j ą c e

poczucie w i n y , że nie

zdążyliśmy

kogoś

nas, i n s t y t u c j e z a j m u j ą c e się k u l t u r ą nie z w y k ł y ś m i e r c i ludo­

w p e ł n i p o z n a ć , o p i s a ć , u s z a n o w a ć . T a k jest o c z y w i ś c i e zawsze,

w y c h a r t y s t ó w k w i t o w a ć n a w e t s k r o m n y m nekrologiem w pra­

ale etnograf szczególnie n a d t y m boleje, p o n i e w a ż z i s t o t y s w y c h

232

�z a i n t e r e s o w a ń z w i ą z a n y jest z c z ł o w i e k i e m j a k o o s o b o w o ś c i ą , ale

E d w a r d

też j a k o ż y w ą k r o n i k ą p r z e s z ł o ś c i . W ł a ś n i e dlatego t y l e serdecz­

w y b i t n y r z e ź b i a r z , najciekawszy w nurcie ,,1'art b r u t " .

n y c h w i ę z ó w ł ą c z y nas z l u d ź m i , z t w ó r c a m i czy nawet i n f o r m a t o ­

Józef

r a m i ( k t ó r y c h bogate relacje zamieniamy p ó ź n i e j na p ó l zdania

g r o d y za t w ó r c z o ś ć r e l i g i j n ą i m . B ł . B r a t a

Sutor

z Nowego T a r g u (15.04.1917—1.01.1984),

S e r w i k z

9

L u b a n i a (1906—25.05.1987), laureat

na­

Alberta.

l u b znaczek w odpowiedniej r u b r y c e a n k i e t y ) . A ludzie, k o n k r e t n i

S t a n i s ł a w

Mika

ludzie ? W wirze p r a c y m a m y n a d z i e j ę , że k i e d y ś

A p o l i n a r y

P a s t w a z W ą g l i k o w i c , w o j . g d a ń s k i e (22.07.

się spokoj­

nie s p o t k a m y , z d o ł a m y d o w i e d z i e ć wszystkiego, co b y n a l e ż a ł o .

1899—23.08.1985).

I niemal n i g d y t a c h w i l a nie n a s t ę p u j e , pozostaje t y l k o s m u t n a

W ł a d y s ł a w

refleksja, że z n ó w się s p ó ź n i l i ś m y . M y — ludzie, m y — pismo.

1901—23.09.1986).

S p ó ź n i a m y się c i ą g l e . Jest nas za m a ł o , ciągle trzeba wybie­
r a ć , co r o b i ć , co d o k u m e n t o w a ć . Czy t o co ż y j e , powstaje

na

S t a n i s ł a w

z Paszyna (1909—01.1987).

Szulc

M a j o w s к i ze Sternalic, w o j . c z ę s t o c h o w s k i e

W ł a d y s ł a w

od zapomnienia — j u ż w ostatniej c h w i l i ? D y l e m a t w naszych

knych rzeźb religijnych.

w a r u n k a c h nie do r o z w i ą z a n i a . W rezultacie s p ó ź n i a m y się zaw­

M i e c z y s ł a w

sze i w s z ę d z i e ( K i m jest etnograf? z a p y t a n o m n i e w czasie spot­

(1922—2.11.1984.)

k a n i a z m ł o d z i e ż ą . C z ł o w i e k i e m , k t ó r y zawsze się s p ó ź n i a ! —•

Franciszek

o d p o w i e d z i a ł e m spontanicznie).

(1902—23.12.1985).

A l e to nie t y l k o nasza n i e u d o l n o ś ć — p r z y c h o d z i m o m e n t ,

(7.03.

(1922—13.08.1986).

naszych oczach, czy t e ż t o , co odchodzi, co b y się c h c i a ł o ocalić

gdy k o ń c z y się j a k a ś formacja, g d y nagle czas ulega j a k b y przys-

z Kościerzyny, woj. gdańskie

Józef

Potoniec

z R o g u k . St. S ą c z a t w ó r c a p i ę ­

(9.06.1904—6.03.1983).

Ż e g l i ń s k i
Chrobak

z Regnowa, w o j . skierniewickie
z Malej S t r a o o n k i , w o j . bielskie

W o j c i e c h o w s k i

z M a r k o w e j , w o j . pilskie (1908—

3.03.1984).

spieszeniu. Jeszcze przed k i l k u l a t y m ó w i l i ś m y o s t a r y c h ś w i ą t karzach, z a s t a n a w i a l i ś m y się, k o m u z n i c h d a ć n a g r o d ę t a k ą czy

D o d a j m y , że nieco w c z e ś n i e j

zmarli:

i n n ą — a t u nagle o d c h o d z ą , jeden po d r u g i m . R z e ź b i a r z e , ma­
l a r k i , t k a c z k i , garncarze, k o w a l e . W d n i u p r z y z n a n i a n a g r ó d za

Józef

twórczość religijną

W ł a d y s ł a w

1927—20.02.1981) w y b i t n y r z e ź b i a r z p o d e j m u j ą c y w zdumiewa­

С h a j e c, nie z d ą ż y ł j u ż o d e b r a ć n a g r o d y i m . Oskara K o l b e r g a

jąco głęboki i twórczy sposób t e m a t y k ę Ewangelii, którego w y ­

J ó z e f

s t a w y p o r u s z a ł y do głębi w i d z ó w . L a u r e a t n a g r ó d i m . B r a t a A l ­

i m . Brata Alberta

umarł

J a n o s . To t y l k o ostatnio.

P a t r z ę na listę o s ó b , k t ó r e niedawno z m a r ł y , zastanawiam się

L u r k a z

B y s t r z y c y G ó r n e j , b . p o w . ś w i d n i c k i (5.05.

berta oraz i m . Oskara K o l b e r g a .

co ich ś m i e r ć znaczy, co d e f i n i t y w n i e zmienia. Z a c z n ę od г z e ź b у ,
t u s t r a t y s ą n a j b o l e ś n i e j s z e , najbardziej widoczny koniec dawnej

ł u s z y n a k . G ó j s k a , p o w . sierpecki (5.06.1897—17.05.1977). T w o ­

formacji

r z y ł a r z e ź b y „ p r y m i t y w n e " o d u ż e j sile w y r a z u , lakonicznej i m o ­

rzeźby—potrzebnej

J ó z e f J a n o s

własnemu środowisku.

Zmarli:

z D ę b n a k . Nowego T a r g u (1895 — 8.08.1985).

Chyba j u ż o s t a t n i z wiejskich

ś w i ą t k a r z y , k t ó r y rzeźbił kap­

l i c z k i stawiano p r z y drogach, f i g u r y do k o ś c i o ł ó w .
wę s w y c h prac w K r a k o w s k i m

1

Miał wysta­

Muzeum Etnograficznym.

Lau­

Chajec

z K a m i e n i c y G ó r n e j k . J a s ł a (1904—

(Szczypawka-Gołębiowska)

z Ka­

n u m e n t a l n e j formie. O artystce i j e j d z i e ł a c h n a p i s a ł g ł ę b o k i e ,
z n a k o m i t e s t u d i u m Jacek O l ę d z k i .
Józef

Sobota

1 1

z R e g u t k . O t w o c k a (8.03.1894—1.07.1979)

jeden z najciekawszych r z e ź b i a r z y s a m o r o d n y c h o w ł a s n e j w i z j i
artystycznej.

reat n a g r o d y i m . Oskara K o l b e r g a .
W ł a d y s ł a w

P t a s z y ń s k a

1 0

Helena

12

Aleksander

S ł o m i ń s k i

z D ą b r ó w k i Nowej k. Węgo­

znako­

rzewa (2.12.1885—19.03.1974) r z e ź b i a r z s a m o r o d n y , jeden z os­

m i t y rzeźbiarz, rysownik, gawędziarz, kronikarz dawnych czasów.

t a t n i c h , k t ó r y c h m o ż n a z a l i c z y ć do n u r t u ,,1'art b r u t " . Z a c z ą ł

Pisano o n i m wiele, p u b l i k o w a n o jego l i s t y i t e k s t y , , k r o n i k a r ­

t w o r z y ć m a j ą c 86 l a t .

8.03.1985). Jeden z najciekawszych t w ó r c ó w l u d o w y c h ,

s k i e " (w „ L i t e r a t u r z e L u d o w e j " ,

„ P o l s k i e j Sztuce

Ludowej").

2

Grucela

Gajewski

1 3

z Julinków k. Kutna

(1905—27.07.1982)

r z e ź b i a r z n i e m a l ż e nieznany, bardzo i n t e r e s u j ą c y .

Laureat n a g r o d y i m . Oskara K o l b e r g a .
•Józef

Jan

„ J u d a " z Ł o m n i c y k . Piwnicznej,

woj.

n o w o s ą d e c k i e (1898—25.06.1982). R z e ź b i a r z r n a ł o znany, cieka­
w y , o k t ó r y m — m a m n a d z i e j ę — napisze jego kolekcjoner i p r z y ­

Marian

B r u d e k

z

B o g o r i i , w o j . tarnobrzeskie

18.07.1981), r z e ź b i ą c y o d 1950
Wymieniam

oczywiście

(1895—•

r.

tylko

tych

rzeźbiarzy,

o

których

jaciel &lt;lr B o l e s ł a w N a w r o c k i . Grucela napewno n a t o z a s ł u g u j e .

ś m i e r c i w i e m . A l e i t a k s t r a t a jest niepowetowana, odeszli znako­

Wojciech

m i c i t w ó r c y , n i e m a l wszyscy s p o ś r ó d t y c h , k t ó r z y się w y w o d z ą

Oleksy

z Paszyna k . Nowego S ą c z a (1903—
:

z d a w n y c h t r a d y c j i . I l u jeszcze żyje „ b o g o r o b ó w " , k t ó r z y t w o ­

Laureat nagrody

r z y l i dla w ł a s n e j s p o ł e c z n o ś c i . Jedna osoba, dwie? a m o ż e j u ż

28.01.1985), n a j w y b i t n i e j s z y ś w i ą t k a r z z Paszyna, ten o d k t ó
jego z a c z ę ł a się historia r z e ź b y tego o ś r o d k a .
im. Brala

3

n i k t . . . Z n u r t u ,,1'art b r u t " p o z o s t a ł o t e ż nie w i ę c e j niż d w ó c h

Alberta.

J a r o s ł a w

В e г n a s ie w i с z

z Jaworzni-Gniewiec,

woj.

naprawdę wybitnych

rzeźbiarzy (Stanisław H o ł d a i

Stanisław

—

Zagajewski). Ci, co t w o r z ą w s p ó ł c z e ś n i e , n a l e ż ą j u ż do generacji

ogrodu, gdzie z g r o m a d z i ł k i l k a s e t swych r z e ź b o t e m a t y c e głó­

m ł o d s z e j , p r a c u j ą c e j przede w s z y s t k i m „ d l a m i a s t a " . Reprezen­

wnie historycznej i p a t r i o t y c z n e j . *

t u j ą n a s t ę p n ą fazę istnienia s z t u k i l u d o w e j , k i e d y t o p o d w p ł y w e m

kieleckie (1.06.1908—24.01.1984), t w ó r c a s ł y n n e g o m u z e u m

rizczopan
1083)

Mucha

z Szal k . Sieradza (16.12 1908—8.02.

znakomity rzeźbiarz

o bardzo i n d y w i d u a l n y m

obliczu,

] Lórogo prace pokazano m . i n . w 1980 r. n a w y s t a w i e w P a ń s t w o ­
w y m Muzeum Etnograficznym w Warszawie.
S t a n i s ł a w

Cierniak

1124—20.10.1981), r z o ź b i a r z
klerze s w y c h p r a c .

bodźców z zewnątrz „twórcy ludowi" rzeźbią „ w stylu ludowym"
dla obcego sobie o d b i o r c y , o i n n y c h upodobaniach estetycznych
i wzorcach

kulturowych.

5

Malarstwo.

z Wdzydz k. Węgorzewa

(23.02.

zaliczyć

o bardzo i n d y w i d u a l n y m

chara-

R a t y n ę

do

W ś r ó d k i l k u malarek, k t ó r y c h d z i e ł a m o ż n a

ludowych,

śmierć zabrała

dwie —

W e r o n i k ę

z Tomaszowa Lubelskiego (1895—1975)

malującą

6

Y'.' ł a d у s ł a w W ó j c i k

naiwne o b r a z y — m a k a t k i oraz K a t a r z y n ę
14

sierpecki

(22.11.

z Z i e l o n k i k . K r a k o w a (14.12.1896—17.05.1982).

LS93—26.03.1983), k t ó r e g o w y s t a w y zorganizowane w

Płocku

nie t w o r z ą c a j u ż , u m ę c z o n a ż y c i e m D o r o t a L a m p a r t z

•л M u z e u m M a z o w i e c k i m ,

z O s ó w k i , b . pow.

G a w ł o w ą

a p ó ź n i e j w Warszawie

Zostały

—

Zawoi

(Państwowe

i M a r i a n n a W i ś n i o s ze wsi Rataje ( w o j . kieleckie), a t a k ż e zna­

M u z e u m Etnograficzne, 1982) s t a ł y się s w o i s t ą r e w e l a c j ą , u k a ­

k o m i t a w s w y c h m a l a r s k i c h wizjach M a r i a W n ę k o w a z Nowego

z u j ą c t w ó r c z o ś ć bardzo c i e k a w ą , o cechach „ n a i w n y c h " . A r t y s ­

S ą c z a , ale j ą n a l e ż a ł o b y raczej z a l i c z y ć do n u r t u ,,1'art b r u t "

ta odznaczony Z ł o t y m K r z y ż e m
•Sianisław

Zasługi.

7

( w y w o d z ą c e g o się z m a t e r i i l u d o w e j k u l t u r y ) . Pozostali to j u ż

R e k o w s k i z W i ę c k o w y c h k . K o ś c i e r z y n y na

Pomorzu G d a ń s k i m (14.06.1895—1.04.1984) t w ó r c a r z e ź b i zna­
k o m i t y c h p t a k ó w , l a u r e a t n a g r o d y i m . Oskara K o l b e r g a .

132

8

lepsi czy gorsi a m a t o r z y wiejscy.
O d c h o d z ą malarze „ n a i w n i " . E p o k a N i k i f o r ó w dobiega k o ń ­
ca. I z o l a c j a n a t u r a l n a „ o d k u l t u r y " k o ń c z y się, pozostaje izo-

�lacja w y n i k ł a z potrzeb psychicznych, z ucieczki od ś w i a t a zew-

F r y d e r y k

n ę t r z n o g o . D o h i s t o r i i p r z e s z ł y nazwiska N i k i f o r a ,

rach k . Ostrowca Ś w i ę t o k r z y s k i e g o (1.07.1917—12.09.1986). O n

z m a r ł 13.04,1984 r . w Poznaniu u r . w 1894 r .
Rybkowski.

Kto

p o z o s t a ł w tej

Karulaka,

W ł a d y s ł a w

dziedzinie

twórczości?

B ą b e l ,

najlepszy garncarz o ś r o d k a w K o s z a ­

t o w ł a ś n i e w p r o w a d z i ł do r e p e r t u a r u o ś r o d k a f o r m y i o r n a m e n t y
18

z a c z e r p n i ę t e z c e r a m i k i w y k o p a l i s k o w e j . Z m a r ł t e ż i n n y garn­

Z n a p r a w d ę u t a l o n t o w a n y o h , obdarzonych w ł a s n y m w i d z e n i e m

carz

ś w i a t a , w ł a s n ą p o e t y k ą c h y b a j u ż t y l k o L u d w i k W i ę c e k . Bardzo

b r n y m K r z y ż e m Zasługi A l e k s a n d e r

z r e s z t ą schorowany i s ł a b y .

1984) a w U r z ę d o w i e ( w o j . lubolskie) — J e r z y

Z p o ś r ó d w y b i t n y c h m a l a r z y n u r t u nieprofesjonalnego odno­
t o w a ć trzeba ze s m u t k i e m ś m i e r ć Z b i g n i o w a

Radkego

ośrodka

ostrowieckiego (Denkowskiego) odznaczony Sre­

(1899—1985), a z Czarnej
Czesław

W s i Kościelnej

Piechowski

Kraszowski.

s t a w i a ł wiele, z w ł a s z c z a w Szwecji, gdzie szczególnie go ceniono.

miki J ó z с f K a ź m i e r c z a k

bel

(19.08.1913—22.04.1984)

pold

W r ó b e l

oraz

Wró­

t a k ż o z Szopienic

Leo­

(1922—21.04.1984).

z K a r t u z (14.01.1914—14.12.

W Zakopanem z m a r ł stolarz-artysta J a n

T y l k a

(11.06.

Stowarzyszenie T w ó r c ó w L u d o w y c h , k t ó r o p o d a ł o m i wiele
d a n y c h do tego t e k s t u z a s y g n a l i z o w a ł o

w c i ą ż r o z w i j a s i ę . Ś m i e r ć w y r w a ł a z grona najlepszych

Zofię

G a b r y ś

Zakopanego

A n t o n i

1983).

latach,

z

oraz

Z m a r ł t a k ż o t w ó r c a polewanej czarnej cera­

to, reaktywowano w pięćdziesiątych

R o j - G ą s i o n i c ę

1 9

1911—6.11.1986), laureat nagrody i m . Oskara K o l b e r g a .

W ś r ó d m a l u j ą c y c h na szkle sytuacja jest n i e p o r ó w n a n i e le­
psza, m a l a r s t w o

Wite k

(woj. białostockie)

(1926—1984)

z G d a ń s k a (14.05.1921—27.02.1985). B y l c z ł o n k i e m Z P A P , w y ­
Z m a r l i t a k ż e znani malarze ś l ą s c y : g ó r n i k P a w e ł

K r a w c z y k (1924—-

(16.08.1923—6.06.1981),

k t ó r a wraz z H o l e n ą R o j - K o z ł o w s k ą oraz m i e s z k a j ą c y m obocnio
w U S A — J a n o m J a c h y m i a k i e m ) p i o r w s i z a c z ę l i m a l o w a ć po

sądeckie

t a k ż o zgon

Józefy

(1897—1986) h a f c i a r k i z T y l m a n o w e j , w o j . nowo­
oraz

tkaczki A n n y

К o s i а с к i e j (1906—1985)

z Gro to wic w w o j . p i o t r k o w s k i m .
Żognamy takżo M i c h a ł a

Słowika

D z w o n a (1906—

wojnio na szkło (w 1952 г . ) . Skromna, o w i e l k i m p i ę k n i e w o w -

—27.08.1980) wiolce z a s ł u ż o n e g o zbieracza p i e ś n i i z a b y t k ó w ,

n ę t r z n y m , z d ą ż y ł a jeszcze k r ó t k o p r z ó d ś m i e r c i ą o d e b r a ć pre­

w s p ó ł t w ó r c ę m u z e u m w rodzinnej Szczawnicy.

13

O d e s z ł a cala plejada l u d z i , k t ó r z y odegrali w i e l k ą r o l ę we

C i ę ż k o chora, w p a r a d n y m s t r o j u g ó r a l s k i m , dowieziona przez

w p r o w a d z a n i u s z t u k i ludowej do ś w i a d o m o ś c i s p o ł e c z n e j , k t ó ­

o r d y n a t o r a szpitala z Zakopanego

r z y z a j m o w a l i się t ą t w ó r c z o ś c i ą , pisali o n i o j :

Franciszek

K o t u l a ,

K a z i m i e r a

stiżową

nagrodę

i m . Brata Alborta

za

twórczość

religijną.

do K r a k o w a , u c z e s t n i c z y ł a

w ceremonii rozdania n a g r ó d , i m p o n u j ą c h a r t e m ducha i g o d n o ś c i ą
Śmierć S a b i n y

M a s e ł b a s

z W a s i l ó w k i (19.11.1897—

1984) w y r w a ł a z grona t k a c z e k d y w a n ó w d w u o s n o w o w y c h a r t y ­
s t k ę w y b i t n ą , w y r ó ż n i o n ą n a g r o d ą i m . Oskara K o l b e r g a .

1 6

Rów­

M i e c z y s ł a w

Gładysz,

Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a ,
Aleksander

R y b i c k i ,

Longin

Wanda

Malicki,

Jostowa.

cze: K a z i m i e r z P i e t k i e w i c z , k ś . E d w a r d

nie z n a n ą i w y b i t n ą t k a c z k ą z Wasilówki (woj. białostockie) była

Janina

A l e k s a n d r a

a t r u Dzieci w B ę d z i n i e , organizator p r z e g l ą d ó w

R a d u l s k a

(1903—1986).

S p o ś r ó d z n a n y c h , nagradzanych t w ó r c ó w szopek k r a k o w s k i c h

Jan

O r y n ż y n a ,

Dorman.

Działa­
Nitka,

z n a k o m i t y r e ż y s e r , b . d y r e k t o r Te­
herodowych

Inspiratorzy, ci, którzy stworzyli

„szkolę

(1920—1984), p r ó ­

p o l s k ą " w pedagogico artystycznej w p r o w a d z a j ą c inwencje l u ­

b u j ą c y s w y c h sił t a k ż e w r z e ź b i e (chyba n i g d y i c h publicznie

d o w y c h t w ó r c ó w do r ę k o d z i e ł a czy w z o r n i c t w a p r z e m y s ł o w e g o —

n i e p o k a z a ł ) oraz Z y g m u n t G r a b a r s k i (1922—1.05.1984).

Wanda

z m a r l i w ostatnich l a t a c h : J a n

M a l i k

W ś r ó d mistrzów wycinanki w y b i t n ą rolę odgrywała Z o f i a
F i j a ł k o w s k a - W i e c h n o
z Wierznowic k . Łowicza
(1914—17.06.1985). W y k a z y w a ł a d u ż ą i n w e n c j ę t w o r z ą c tema­
tyczne k o d r y ł o w i c k i e w y c h o d z ą c e poza dawne schematy k o m ­
p o z y c y j n e . Z a j m o w a ł a się t e ż z d o b n i c t w e m i z b . B r a t j e j na­
p i s a ł m i w l i ś c i e : „ Z m a r ł a ś m i e r c i ą g ł o d o w ą na n o w o t w ó r k r t a n i .
B ę d ą c w s z p i t a l u j a k t y l k o m o g ł a s i e d z i e ć w ł ó ż k u w y c i n a ł a prze­
różne cudeńka."

Telakowska,

Maria

Bujakowa.

Kil­

k a l a t t e m u m o ż n a b y ł o k o n t y n u o w a ć i c h d o ś w i a d c z o n i a , prze­
k a z y w a ć m ł o d y m i c h p r a k t y k ę d z i a ł a n i a . D z i ś j u ż na t o za p ó ź ­
no. G o r z k o . . .

17

W 1986 z m a r ł a (ur. w 1898 r . ) M a r i a n n a
morników w woj. piotrkowskim,
twórczyni bukietów,
Zmarła H o l e n a

B ą k

z Ko­

znana t k a c z k a , w y e i n a n k a r k a ,

K n u t z W d z y d z , w o j . g d a ń s k i e (14.12.

także J a d w i g a

...Zapewne nic w y m i e n i ł e m t u w s z y s t k i c h , z a s ł u ż o n y c h dla naszej
kultury n a r o d o w e j ,

z m a r l i sami nie p i s z ą , nie wszyscy toż

b y l i z w i ą z a n i z „ C e p e l i ą " i S T L . Ograniczam t e ż t ę listę w zasadzio do o s ó b k t ó r o z m a r ł y w ostatnich 3 l a t a c h . Odczuwam nie­

pająków.

1916—31.03.1982) w y k o n u j ą c a p i ę k n e p l e c i o n k i z k o r z e n i sosny.
Zmarła

*

J u r g i e l e w i c z

takiego

t y l k o , zbiorowego p o ż e g n a n i a .

wymioniam,

znalom, z n i e k t ó r y m i

Wielu

z

tych,

łączyło maio coś

znacznie g ł ę b s z e g o niż z n a j o m o ś ć . K i e d y i c h teraz w s p o m i n a m ,

Krokoci

w y r a ź n i e odczuwam ich b r a k . P r z e c i e ż z a w d z i ę c z a m i m nio t y l k o

w w o j . s u w a l s k i m (1901—19.03.1984) t w ó r c z y n i p l a s t y k i o b r z ę ­

r a d o ś ć o g l ą d a n i a p i ę k n y c h r z o ź b , o b r a z ó w czy t k a n i n , ale i coś

dowej a s z c z e g ó l n i e p a l m ; a t a k ż e
wski

z Kadzidła,

S t a n i s ł a w

w o j . ostrołęckie

z

dosyt

których

Jechno-

(1906—13.04.1986),

ple-

znacznie

ważniejszego. K i m b y ł b y m , jako myślący i

czujący

człowiek bez k o n t a k t ó w z Chajeem, R a d k i e m , W i e c h n o - F i j a l -

cionkarz, jeden z n i e l i c z n y c h u nas w y c m a n k a r z y . W K a r t u z a c h

b o w s k ą , Szczypawką a zwłaszcza P o t o ń c c m , Zosią

zmarł

n i c ą , k t ó r y c h h a r t ducha i w e w n ę t r z n e p i ę k n o u c z y ł o m n i e po­

lutnik

A u g u s t y n Mielowczyk

(28.08.1917—17.04.1985),

Roj-Gąsio-

o s t a t n i w y r a b i a j ą c y na Kaszubach diabelskie skrzypce, burczy*

kory" i ludzkiej g o d n o ś c i . K i m b y ł b y m

basy i bazuny, n a P o d h a l u z a ś , w Zakopanem,

budowniczy

L u r k i , bez jogo r z e ź b , z a m y ś l e ń i m ą d r o ś c i , k t ó r e j nie z a s t ą p i

S t y r c z u l a - M ^ ś *

ż a d e n i n n y k o n t a k t , na wot z l u d ź m i w y b i t n y m i i w s p a n i a ł y m i .

instrumentów ludowych S t a n i s ł a w
n i a k.

Józefa

P o n i e w a ż k a ż d y człowiek jest w swej istocio n i e p o w t a r z a l n y ,

Garncarstwo (podobnie j a k k o w a l s t w o ) n a l e ż y do r z e m i o s ł ,
k t ó r e g i n ą , nie m a d o p ł y w u m ł o d y c h sił, nie m a

bez p r z y j a ź n i

dostatecznych

b o d ź c ó w do p o d t r z y m a n i a d a w n y c h o ś r o d k ó w i r o d z i n n y c h war­
s z t a t ó w . Z p o ś r ó d d z i a ł a j ą c y c h jeszcze t w ó r c ó w odeszli:

jodyny. Zwłaszcza twórca, artysta

a więc t o n , k t ó r y czuje wię­

cej od i n n y c h , a nierzadko i cierpi więcej o d i n n y c h .
S z t u k a l u d o w a t o nio t y l k o w y r o b y . T o przede w s z y s t k i m
ludzie.

133

�PRZYPISY

1

A . K o w a l s k a - L e w i c k a , Józef Janos, rzeźbiarz ludowy z Dębna,
„ P o l s k a Sztuka L u d o w a " R . 8, 1954 n r 3; W . "Waligóra, Bogactwo
jest tu nic. O rzeźbach i wierszach Józefa Janosa,
K r a k ó w 1979
(w z w i ą z k u z w y s t a w ą r z e ź b Janosa); A . J a c k o w s k i , Józef
Janos
Ш5—1985),
„ P o l s k a Sztuka L u d o w a " R . 4 1 , 1986 n r
1/2;
A . K r ó l i , Współczesna
rzeźba ludowa Karpat Polskich,
Wrocław—
Warszawa 1979
J . i A . Czerepinscy, Władysław
Chajec, rzeźbiarz
ludowy
z Kamienicy
Górnej, pow. Jasło, „ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " R . 15,
1961 n r 4; F . K o t u l a , Kodeks
AD 1967 Władysława
Chajca,
„ P o l s k a Sztuka L u d o w a " R . 26, 1972 n r 3; t e n ż e , On i ja (o W ł a ­
d y s ł a w i e Chajcu), „ L i t e r a t u r a l u d o w a " 1974 nr 6; A . K r o l l ,
op. cii.: T . Szotele-Zauchowa, Współcześni
rzeźbiarze,
ludowi
województwa
rzeszowskiego, R z e s z ó w 1973 (nota).
A . K r o l l , op. cit., t e n ż e , Paszyński
ośrodek plastyki
ludowej,
„ P o l s k a Sztuka L u d o w a " R . 39, 1985 n r 1/2
J . K . W ó j c i k , Jana, Bernasiewicza
,,Małe
Muzeum
w Jauorzni",
„ P o l s k a Sztuka L u d o w a " R . 36, 1981 n r 2; t o n ż e ,
Mcister
Jan und sein ,,Kleines
Museum",
Leipzig—Weimar
1986
H . O l ę d z k a , Rzeźby Szczepana Muchy ze wsi Szale (katalog
w y s t a w y ) , P a ń s t w o w o M u z e u m Etnograficzne, Warszawa 1980,
t a m bibliografia a r t y k u ł ó w o rzeźbiarzu.
S. Cierniak, Mój życiorys
oraz Fragmenty
u
pamiętnika,
„ P o l s k a Sztuka L u d o w a " R . 37, 1983 n r 3/4; D . Szutkowska.
Początek
i koniec Cierniakowego
świata t a m ż e ; M . P o k r o p e k .
Jarmark
płocki. P ł o c k 1975 (nota).
W . Dowlaszewicz, Twórczość rzeźbiarska
Władysława
Wójcika
(katalog w y s t a w y ) . M u z e u m Mazowieckie. P ł o c k 1982; M . Po­
kropek, Jarmark
płocki, P ł o c k 1974 ( n o t a ) ; F . M i d u r a ,
Sierpecki
ośrodek twórczości ludowej, nowe odkrycie — Władysław
Wójcik,
„"Notatki p ł o c k i e " , 1972 n r 2; W . K r a u z e , „Diabłica
po świecie
chodzi", „ Ż y c i e W a r s z a w y " , 6—7.11.1982
N o t a w k a t a l o g u n a g r ó d : Kolberg 1978—1984, W a r s z a w a
1984
2

3

4

5

6

7

8

9

L . J o ń c z y k , Edward
Sutor,
rzeźbiarz
świeckiej
prawdy,
„ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " R . 26, 1972 n r 2; H . Ś r e d n i a w a ,
E . R o d z i k , Edward
Sutor, rzeźbiarz
z Nowego Targu,
„Polska
S z t u k a L u d o w a " R . 26. 1972 n r 4; ciż, „Inni".
Wystawa
rzeźby
Edwarda,
Sutora
z Nowego Targu
(katalog), W a r s z a w a 1971;
A . Polio, Przedziwne wizje Edwarda
Sutora,
„Dziennik Polski",
10—11.01.1971; A . O s ę k a , Figura bez imion, „ P o l s k a " , 9.09.1971
S. M a r c i n i a k , Józef
Lurka,
rzeźbiarz
ludowy.
Świdnica
1983. B o g a t o i l u s t r o w a n a k s i ą ż k a zawiera b i b l i o g r a f i ę prac
0 a r t y ś c i e . P o n a d t o : S. M a ł k o w s k i , Wspomnienie
o
rzeźbiarzu
Józefie Lurce, „ T y g o d n i k Powszechny", 28—29.03.1981; K . Gerliczowa, Lurka — rzeźbiarza z bożej laski, „ K u l t u r a D o l n o ś l ą s k a " ,
1982 n r 1
J . O l ę d z k i , Pacierze Szczypawki.
Uwagi o zależności
dzieła
sztuki od poglądów estetycznych i etycznych artysty, „ P o l s k a S z t u k a
L u d o w a " , R . 30, 1976 n r ' 1
M . P o k r o p e k , Życie i twórczość rzeźbiarska
Józefa
Soboty,
„ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " , R . 28, 1974 n r 2; A . J a c k o w s k i ,
Sobota i inni, t a m ż e .
M . P o k r o p e k , Jarmark płocki, P ł o c k 1974 (nota).
J . Ł o d z i ń s k i , Katarzyna
Gawłowa
( w s t ę p do k a t a l o g ó w
w y s t a w y w M u z e u m E t n o g r a f i c z n y m ) , K r a k ó w 1978; t e n ż e ,
Katarzyna
Gawłowa
— malarka
z Zielonek,
„ P o l s k a Sztuka
L u d o w a " , R . 33, 1979 n r 3; t a m ż e , K. Gawłowa o swym
życiu
1 malowaniu (орг. A . J a c k o w s k i ) .
M . P o k r o p e k , Jarmark
płocki, P ł o c k 1976 (nota).
N o t y w k a t a l o g u n a g r ó d : Kolberg 1978, Warszawa 1978;
M . P o k r o p e k , Jarmark
płocki, P ł o c k 1979
N o t a w : Wybitni twórcy ludowi XX-lecia
(opr. J . Jarnusz­
kiewicz, A . K u n c z y ń s k a ) , „ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " , R . 2 1 ,
1967 n r 4 ; A . Ś w i ą t k o w s k a , k a t a l o g w y s t a w y a r t y s t k i , Ł o w i c z
1979, M . P o k r o p e k , Jarmark
płocki, P ł o c k 1974 (nota).
M . P o k r o p e k , Jarmark
płocki, P ł o c k 1974 (nota).
M . P o k r o p e k , Jarmark
płocki, P ł o c k 1974 (nota).
1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

1 7

1 8

1 9

I I . 2. M a r i a n B r u d e k z B o g o r i i

Fot. J. Łodziński, i l . 2; J. Świderski, i l . 1

134

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6065" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6045">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/238cd70d43b937dda84aae08a48bb7ad.pdf</src>
        <authentication>ce28439b597f6c6e00db4b7e15193920</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72321">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3095</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72322">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72323">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2899</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72324">
                <text>Pożegnania. Stanisław Cichowicz / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72325">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4, s.561</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72326">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72327">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72328">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72329">
                <text>POŻEGNANIA

Pożegnania
Stanisław Cichowicz

Fot. A r c h i w u m C S W Zamek Ujazdowski

Stanisław Cichowicz, ur. 1 I 1939 - zm. 31 X I I 2000
T y m wierszem Stanisław Cichowicz rozpoczynał swój
wykład p. t. Moja historwzofia sztuki, wygłoszony
w Centrum Sztuki Współczesnej w Zamku Ujazdow­
skim w Warszawie. Tekst tego wykładu był ostatnim
tekstem jaki otrzymaliśmy od Niego do publikacji
w „Kontekstach". Był naszym autorem, przyjacielem
pisma, przyjacielem i filozoficznym przewodnikiem dla
naszego warszawskiego środowiska antropologów k u l ­
tury. Było dla nas zaszczytem i przywilejem współpra­
cować z N i m , przebywać w kręgu Jego głębokiej, żywej
wiedzy i myśli filozofa, talentu twórczego słowa, zmysłu
towarzyskiego, pobłażliwego dla nas i dla siebie poczu­
cia humoru i dystansu. Nieodpowiedni jest tu jedynie
czas ptzeszły. Jego tekst i teksty o N i m opublikujemy
w najbliższym numerze.

Stanisław C i c h o w i c z

***
Elizejskie miedze
dzielą
choć nas wszystkich Śmierć już połączyła
nieobytych z Pasją wiekuistej N o c y
n a upadłych
wyżej niżej
ciężej lżej
jak dantejskie kręgi infernalne
my jednak zerkamy przez ramię k u i n n y m
wyglądając od n i c h choć jednego spiżowego
słowa
z zatkanymi uszy
przed Poetą który wraz ze swoją

Muzą

Zbigniew Benedyktowtcz, Aleksander Jackowski
i redaktorzy „Kontekstów" i „Kwartalnika
Filmowego"

spadł tutaj jak z N i e b a
mącąc ład dowieczny c h w i l o w y m językiem
umykamy przecież
skoro doli naszej zgoła nie poprawi
nie odleje oliwy od ognia
nie ukoi swymi lamentami nawet własnej córki
nie utuli jej cienia
a ja
cierpię
bo nie słyszę koło siebie k r o k u mojej matki
o miedze!

29. ix. 99

561

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6064" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6044">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f3e4d13e8c751f06f7782e4eb5419bbe.pdf</src>
        <authentication>fd2b2c325156924ec4ddc4eb1fe48e3d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72312">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3094</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72313">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72314">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2898</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72315">
                <text>Pożegnania. Wspomnienie o Annie Micińskiej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72316">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4, s.560</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72317">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72318">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72319">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72320">
                <text>POŻEGNANIA

Pożegnania
Wspomnienie
o Annie Micińskiej

Fot. Marek Piasecki (1957)

A n n a Micińska, ur. 22 X I I 1939 - zm. 21 I I I 2001

D

dziła w Zakopanem. Wychowała się w atmosferze kul­
tu Witkiewicza-ojca i barwnych opowieści o jego nie­
pokornym synu. Poznała jego krewnych, przyjaciół
i licznych znajomych. Zaczęła spisywać ich relacje. Ta­
ki był początek fascynacji osobą Witkacego. Poświęci­
ła mu całe swoje twórcze życie.

la rodziny, przyjaciół i bliskich znajomych by­
ła po prostu Dumą. Tak właśnie zwracał się
do Niej ojciec, Bolesław Miciński - wybitny
krytyk i eseista, zmarły w 1943 roku we Francji. Zna­
lazł się tu wraz z brzemienną żoną Haliną po ucieczce
z Warszawy we wrześniu 1939. W Paryżu, gdzie Micińscy najpierw się zatrzymali, urodziła im się 22 grudnia
1939 r. córka, dwojga imion Anna Ludwika.
Z ową ucieczką łączy się piękna opowieść Pani H a l i ­
ny o ostatnim spotkaniu z Witkacym: „Zatłoczony po­
ciąg wlókł się w kierunku Siedlec i Lublina, przystając
po kilkakroć w szczerym polu, aby pasażerowie mogli
wyskoczyć i skryć się na poboczach torów przed nisko
schodzącymi i ostrzeliwującymi pociąg niemieckimi
myśliwcami. Stacja w Łukowie była już spaloną ruiną,
niemniej pociąg przystanął i wyległ zeń tłum ludzi
w poszukiwaniu pomp z wodą, gdyż upał był nieznośny.
W tym tłumie na peronie Bolek dojrzał nagle Witkace­
go, a ponieważ byłam w piątym miesiącu ciąży - rzucił
mu się na szyję i wykrzykną!; „Stasiu, nie martw się,
wszystko będzie dobrze, ja będę ojcem". Witkacy od­
wrócił się na pięcie i zniknął w wagonie, po chwili jed­
nak ukazał się znowu, ostrożnie ptzeciskając się przez
tłum niósł w ręce pól szklanki mleka, które podał mi
bez słowa",
W tym zdarzeniu upatrywała Dunka swe przezna­
czenie. Tak się bowiem ułożyło Jej życie, że po powro­
cie z Francji znaczną część dzieciństwa i młodość spę­

Janusz Degler, Dunka,
„Tygodnik Powszechny" nr 13, 31 marca 2001
Anna Micińska miała wielu przyjaciół w naszym Instytu­
cie. Przede wszystkim Witkacologów, ale również łączyły ją
serdeczne więzi ze środowiska zakopiańskiego z naszą nieod­
żałowaną koleżanką i kierowniczką Pracowni Sztuki Ludo­
wej Anną Kunczyńską-Iracką. W swojej bogatej, twórczej
biografii zapisała i ten rozdział: była nauczycielką w Liceum
Kenara. Mieliśmy przywilej i zaszczyt poznać Panią Annę
przy przygotowywaniu wystawy „Malinowski - Witkacy..."
i towarzyszącego tej wystawie ostatniego rocznika „Kontek­
stów" (nr 1-4/2000). Mimo choroby zdążyła przygotować
i opatrzyć notami wydawniczymi nową, pełną edycję listów
Witkacego do Bronisałwa Malinowskiego. Bez tych listów,
jej arykułów, bez jej wiedzy, serdecznej pomocy ani ten ka­
talog, ani wystawa nie osiągnęłaby takiego wymiaru
nia. Czujemy się Jej dłużnikami. Byliśmy krótko gośćmi w Jej
domu wymieniając materiały do autoryzacji. Cechowała Ją
młodzieńcza bezpośredniość. Pragnęlibyśmy Jej postaci po­
święcić więcej miejsca w najbliższych „Kontekstach".

560

Zbigniew Benedyktowicz i redaktorzy „Kontekstów"

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6543" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6523">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f289e10d679aef9723c127b3f347a961.pdf</src>
        <authentication>4671086a3a401376335e648148ecf07f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77920">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2085</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77921">
                <text>1994</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77922">
                <text>Wielkopolska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77923">
                <text>zabór rosyjski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77924">
                <text>zabór pruski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77925">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1935</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77926">
                <text>Poznańskie i Kongresówka / LUD 1994 t.77</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77927">
                <text>LUD 1994 t.77, s.97-116</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77928">
                <text>Schmidt, Jacek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77929">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77930">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77931">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77932">
                <text>Lud,

ACEK

SCHMIDT

nstytut

Etnologii

Antropologii
JAM

t. 77,

1994

Kulturowej

Poznań

POZNAŃSKIE
I KONGRESÓWKA.
DAWNE PODZIAŁY
:&gt;OLITYCZNE REGIONU W ŚWIETLE WYOBRAŻEŃ ZBIOROWYCH
WSPÓŁCZESNYCH
WIELKOPOLAN.

Badacze podejmujący współcześnie zagadnienia przestrzennego zrozmco.vania wytworów kulturowych, form organizacji społecznej czy wiedzy zbioro,vej odeszli już od tradycyjnych koncepcji wyznaczania granic regionów
terytoriów etnograficznych. Pozbawione elementu czasowego mapy ilu;trujące statyczny obraz historycznych ugrupowań etnograficznych w Polsce
:lutorstwa Adama Fischera czy Stanisława Poniatowskiego są teraz dla nas
przede wszystkim dokumentami takiego a nie innego stanu rozwoju naszej
dyscypliny w okresie międzywojennym. W chwili obecnej takie pojęcia jak
"region" czy "grupa etnograficzna" traktuje się jako konstrukcje badawcze,
modele dynamicznych zjawisk kulturowych zdeterminowanych przez procesy
historyczne l. Nie sposób akceptować już formuły regionu kulturowego jako
zbiorowej jednostki terytorialno-historycznej
będącej swego rodzaju "monolitem kulturowym", wyraźnie odgraniczonej od świata zewnętrznego dzięki
systemowi wewnętrznych samoodniesień i wartości, istnieniu charakterystycznych cech kultury oraz specyficznej świadomości przynależności grupowej.
Nie zmienia to w niczym faktu, iż podstawowym, wyjściowym kryterium
przyjmowanym w dociekaniach nad zróżnicowaniem regionalnym (etnograficznym) kraju pozostaje poczucie odrębności wyrażane przez członków
badanych grup. Stwierdzenie Józefa Obrębskiego, że ,,'" grupa etniczna istnieje
tylko o tyle, o ile istnieje ona w świadomości tych co do niej należą i tych, co
należąc do innych grup podobnych, sami siebie z niej wyłączają. Jak każda
grupa społeczna, grupa etniczna jest bowiem tworem wyobrażeniowym, nie
konkretnym" 2 pozostaje nadal w pełni aktualne.
Proces kształtowania się wyobrażeń zbiorowych na temat odrębności
grupowej, poczucia więzi i wspólnoty dokonywał się pod wpływem najrozmaitszych czynników: uwarunkowań geograficznych, specyfiki typu gospodarki,
l

A. Kutrzcba-Pojnarowa,

Kultura

ludowa ijej badacze.

Mit i rzeczylVistoś(',

Warszawa

1977,

s. 155.
2 J. Obn;bski,
Prohlelll (/rup etnicznych
Socjologiczny",
1936, l. 4, z. 6, s. 180-181.

7 -

Lud 1. LXXVII

IV

etnologii

i jego

socjologiczne

ujęcie,

"Przegląd

�98
struktury społeczno-zawodowej czy też podziałów administracyjno-politycznych zamieszkiwanego terytorium. Dociekania nad problematyką regionalizacji i podziałów kulturowych przebiegały zazwyczaj według schematu polegającego na dokonaniu uprzedniej rekonstrukcji badanych aspektów odrębności
kulturowej, a następnie poszukiwaniu czynników, które taki obraz zróżnicowania ukształtowały. Możliwy jest też odmienny tok postępowania,
w którym za punkt wyjścia przyjmuje się istnienie jakiegoś czynnika sprawczego zróżnicowań kulturowych, aby z kolei odkrywać rezultaty jego od·
działywania na specyfikę kultury i świadomość społeczną członków badanej
społeczności. Właśnie ten typ procedury badawczej został tu przyjęty dla
potrzeb badań nad wyobrażeniami zbiorowymi współczesnych Wielkopolan.
Przedmiotem prowadzonych rozważań będzie zjawisko utrzymywania się
poczucia odrębności grupowej (kulturalnej) społeczności Wielkopolan zamieszkujących na dawnym pograniczu zaborów po obydwu stronach granicy
a zaistniałe na skutek faktu funkcjonowania tejże granicy w XIX wieku.
Przypomnijmy, że międzynarodowe
ustalenia z rok u 1815, dokonane po
upadku Napoleona i zapisane w jednobrzmiących uchwałach kongresu wiedeńskiego i traktatu prusko-rosyjskiego, przesądziły o losach ziem polskich na
całe następne stulecie 3. Zachodnia i centralna Wielkopolska weszła w skład
państwa pruskiego, natomiast wschodnia część regionu, dzieląc nierozerwalnie
losy Królewstwa Polskiego, znalazła się pod panowaniem rosyjskim.
Włączenie podzielonych części Wielkopolski w orbitę wpływów organizmów państwowych, które dzieliła przepaść cywilizacyjna, prowadzona przez
państwa zaborcze odmienna polityka w sferze prawa, gospodarki i kultury wszystko to doprowadziło do pojawienia się istotnych różnic kulturalnych
pomiędzy obydwoma częściami regionu. Konsekwencje tego podziału politycznego są widoczne do dziś w dziedzinie kultury technicznej: sieci drogowej
i kolejowej, formie i układzie zabudowy, wielkości gospodarstw rolnych, stanie
technicznym obiektów użyteczności publicznej itd. Jednak najistotniejsze
efekty oddziaływania izolacji zaborowej ujawniają się w sferze mentalności.
potocznej świadomości współczesnych Wielkopolan. Stereotypy kulturowe
"swojego" i "obcego" jako najbardziej trwała forma wyobrażeń zbiorowych
najpełniej informują nas o procesie kształtowania się tożsamości grupowej
mieszkańców pogranicza, ich przekonaniach na temat różnic międzygrupowych.
Materiał źródłowy, który został wykorzystany do przeprowadzenia poniższej rekonstrukcji zebrano w latach 1988-1991 w trakcie badań empirycznych
na dawnym pograniczu zaborów w Wielkopolsce po jego obydwu stronach.
Do badań wytypowano ogółem 60 miejscowości - punktów badawczych
usytuowanych na całej długości przebiegu granicy zaborowej. Wielkość próby
badawczej dla wschodniej strony dawnej granicy wyniosła 130 osób, dla strony
zachodniej - 100. Dane te oddają tylko liczbę rozmów przeprowadzonych
przy wykorzystaniu sformalizowanego kwestionariusza wywiadu. Wiele istot3 S. Skórzcwaki,
Najważniejsze
1861, s. 2-3, 5-7.

prawa tyczące sit' Wielkiego

Ksit'stwa

Poznwiskiego,

Poznań

�99
XVI-XVlllw.

·H·H·\-

- ---Mapa

1.
l.

I. Wielkopolska

w XVI-XVIII

wieku. I. granica
(rys. M. Michalski).

państwowa,

2. granice

województw.

�100
1815-1918

Mapa 2. Wielkopolska

w latach

1815-1918. I. granica prusko-rosyjska

(rys. M. Michalski).

nych informacji zebrano również dzięki zastosowaniu badań ankietowych,
wywiadu swobodnego (bez listy pytań), technik projekcyjnych czy obserwacji
uczestniczącej.
II

Mieszkaócy ziem dawnego pogranicza zaborów w Wielkopolsce po jego
zachodniej ("pruskiej") stronie jednomyślnie określają się jako Poznaniacy
a obszar przez nich zamieszkiwany definiują wspólnym terminem - Poznańskie. Nazwy te mają swoją tradycję prawno-historyczną,
fiksują pewien typ
przynależności regionalnej i są nadal rozumiane znacznie szerzej niż miałoby to
wynikać z samych aktualnych map administracyjnych.
Wschodnia granica

�101
J1
\ "\

1..'\.,'-'\\fV'-----..
~...
J

,
,

I

\

•

Ple5zew

e Jon!4 ów

Sieradz

a Tomlee
b NowaWi~ś
C (jiiał/(i
ci Lis~wo

Mapa 3. A -

Wielkopolska.

1. granice regionu w XVI-XVIII w. 2. granica prusko-rosyjska
(1815-1918).
B - Teren badań i siatka punktów badawczych. 1. granica prusko rosyjska (1815-1918).2. punkty
badawcze po rosyjskiej stronie granicy. 3. punkty badawcze po pruskiej stronie granicy. 4. inne
miejscowości. (rys. M. Michalski).

Poznańskiego jest identyfikowana przez Poznaniaków z dawną delimitacją
laborową w Wielkopolsce. Ziemie leżące po wschodniej stronie tej granicy nie
są już zaliczane do Poznańskiego a ich mieszkańcy nie są uznawani za
Poznaniaków. Co więcej, zgodnie z powszechnym przeświadczeniem, ludzie

�102

żyjący na terenach dawnej Kongresówki nie są w ogóle Wielkopolanami, ich
siedziby nie leżą już na obszarze Wielkopolski! Ziemie te bywają określane
rozmaicie: Kongresówka, Łódzkie, Polska centralna czy nawet Małopolska.
Jednak w trakcie codziennej identyfikacji grupowej ludzie odwołują się
najczęściej do lokalnych przezwisk. W Poznańskiem używa się ogółem siedmiu
takich określeń grupowych na mieszkańców wschodniej strony pogranicza:
Chadziaj, Bosy Antek, Łańcuch, Zgojak, Skorzec, Jebita, Wróbel. Konteksty
posługiwania się tymi przezwiskami, ich etymologia oraz fakt, że przedmiotem
ich odniesienia jest każdorazowo społeczność mieszkająca po przeciwnej
stronie granicy, wskazują na bezpośredni związek pomiędzy ich pojawieniem
się i funkcjonowaniem
a XIX-wiecznym podziałem politycznym regionu.
Nazwy te coraz rzadziej pojawiają się w trakcie kontaktów międzygrupowych,
wtedy przybierają formę dowcipu, żartu. Natomiast nadal funkcjonują w komunikacji wewnątrzgrupowej jako hasła wywołujące pełną, syndromatyczną
charakterystykę
- sposób postrzegania sąsiadów zza dawnego kordonu.
W takich sytuacjach ujawnia się w pełni obraźliwy wydźwięk tych określeń.
Przezwiska te nie są już obciążone tak negatywną emocjonalnością jak
w przeszłości, niemniej na ich podstawie budowana jest subregionalna więź
i tożsamość grupowa społeczności pogranicza.
Mieszkańcy Poznańskiego dostrzegają istotne różnice w sferze etosu pracy
pomiędzy własną grupą a ludźmi żyjącymi na ziemiach dawnej Kongresówki.
Poznaniacy są głęboko przekonani o swoich rozlicznych przymiotach w tej
dziedzinie, uważają się za ludzi wyjątkowo pracowitych, którzy taki sposób
zachowania odziedziczyli po przodkach - mają głęboko zakorzeniony w tradycji, mentalności zbiorowej. Praca ma być dla nich wartością nadrzędną,
dominantą, z której dopiero wynikają wszystkie inne wartości i zachowania.
Najczęściej podnoszonymi
przejawami pracowitości są: odpowiedzialność
i systematyczność w działaniu, znamienne przedkładanie obowiązków nad
przyjemności, które zawsze znajdują się na bardzo dalekim planie. Dominuje
sąd, iż ludzie miejscowi są nowocześni - otwarci na wszelkie nowinki
agrotechniczne, intensyfikujący produkcję poprzez tworzenie gospodarstw
specjalistycznych, dysponujący dużym parkiem maszyn i narzędzi rolniczych.
Z drugiej strony, spektakularne sukcesy gospodarcze niektórych sąsiadów
ze wschodniej strony pogranicza nie pozostają nie zauważone. Taki stan rzeczy
Poznaniacy przypisują niestabilnej sytuacji gospodarczej kraju oraz własnej
niechęci do podejmowania działań niekonwencjonalnych, wymagających ryzyka i wyobraźni. Osiągnięcia Kongresowiaków są także tłumaczone wykorzystywaniem przez tych ostatnich preferencyjnych kredytów, równoczesnym
prowadzeniem działalności rolniczej i handlowo-usługowej, przestawieniem się
ich na produkcję warzyw i kwiatów. Efektywność tych działań budzi na ogół
zawiść i bywa wyjaśniana przez odwołanie się do sprytu tych ludzi, ich
predyspozycji do prowadzenia interesów, których legalność bywa wątpliwa.
Nie zmienia to faktu, że mieszkańcy zachodniej strony pogranicza uważają,
że w wyniku własnej pracy osiągają zazwyczaj lepsze, widoczne efekty
ekonomiczne. Ma to wynikać z dotychczasowego stanu posiadania oraz
racjonalnego gospodarowania
i inwestowania w sferę produkcji. Przewaga

�103
Poznaniaków na tym polu ma wyrazac się przede wszystkim w posiadaniu
większej ilości gruntów rolnych, gleb wyższej klasy, różnorodności i wysokiej
jakości stosowanych upraw. Mieszkańcy Poznańskiego sądzą, że posiadają
większe zasoby gotówki, lepsze samochody, bardziej luksusowe wyposażenie
domostw od swoich sąsiadów zza kordonu. Często wskazuje się też na wyższy
stopień mechanizacji gospodarstw i wysoki stan techniczny zabudowań gospodarczych. Trzeba jednak zaznaczyć, że wymieniane różnice w stanie posiadania nie są
obecnie postrzegane jako znaczące, tak wyraźne jak to miało miejsce w przeszłości.
Bardzo wysoko jest oceniana przez Poznaniaków popularność różnych
form kolektywnego działania zawodowego mieszkańców dawnej Kongresówki.
Współdziałanie, pomoc sąsiedzka we wszelkich pracach polowych i gospodarczych jak również innych sytuacjach życiowych - to charakterystyczne cechy
zachowań Kongresowiaków. Te zalety sąsiadów zza Prosny są szczególnie
widoczne na tle wskazywanych i określanych jako egoistyczne, pełne niechęci,
zawiści postaw Poznaniaków, ich tendencji do izolowania się względem
najbliższych sąsiadów i zamykania we własnym, ścisłym gronie rodzinnym.
Porównanie wyżej zrelacjonowanych sądów grupowych mieszkańców PoznaI1skiego dotyczących etosu pracy i stanu posiadania z ich deklaracjami na
ten sam temat zebranymi przy wykorzystaniu techniki list cech-przymiotników4 potwierdza zasadność dokonanej rekonstrukcji.
Tabela I. Przekonania

I
I

L

mieszkańców Poznal1skiego na temat cech grupy własnej oraz obcej (ze
wschodniej strony pogranicza) w sferze etosu pracy
wielkość próby = 100

Najistotniejsze cechy
grupy własnej - Poznaniaków

Najistotniejsze cechy
grupby obcej - Kongresowiaków

cecha - frekwencja wskazań

l porządny

I oszczędny

i gospodarny

l solidny
i postępowy

35°/.,
30'1.,
28%
25%
23%

eecha
sprytny
niechlujny
zacofany

-

frekwencja wsk.

33%
25%
21%

-

~

Uwaga: W powyższym zestawieniu znalazły się cechy, które przez osoby badane zostały
uznane za właściwości istotnie różnicujące obydwie grupy. I tak np. przy wysokim procencie
wskazań na cechę "pracowity" jako właściwość grupy własnej pojawiała się równoczesna tendencja
do: I. przypisywania drugiej grupie cechy przeciwstawnej (tu - niechlujny), 2. niewskazywania na
takąl. cechę przeciwstawm! w charakterystyce grupy własnej (tu - "niechlujny Poznaniak"
- tylko 3% wsk.).

Zakres i charakter dystansu międzygrupowego społeczności stron pogranicza mogą także ilustrować deklaracje mieszkańców Poznańskiego na
temat preferencji w wyborze partnera do prowadzenia wspólnych przedsięwzięć natury ekonomicznej.
4 Każdy informator
wybierał z listy 18 przymiotników
niego za istotne właściwości każ.dej z grup.

dowolną liczbę cech uznanych przez

�104
Tabela 2. Odpowiedzi
mieszkańców
Poznańskiego
na pytanie projekcyjne:
"Co Pan/Pani
sądzi
o prowadzeniu
jakichkolwiek
wspólnych
interesów.
transakcji
finansowych
z ludźmi z tamtej
strony
dawnej
granicy
zaborów')
Gdyby
miał Pan/Pani
wybierać
wspólnika
do takiej
współpracy
i interesów,
to kogo by wybrał
- człowieka
tutejszego
czy osob~ "stamtąd"~
wielkość próby = 100
Rodzaj

deklaracji

Frekwencja

wybrałbym
kogoś "swojego",
osobę z naszej strony pogranicza
wybrałbym

osobę

nie sprawi/oby
pochodzeniem,

z tamtej

mi to
miejscem

strony

dokonanych

wyborów

56 'Y&lt;, wsk.

g°lt, wsk.

pogranicza

różnicy,
me
zamieszkania

kierowałbym
wspólnika

się
35%

wsk.

W deklaracjach zestawionych w tabeli 2. zostały wyrażone dwie podstawowe opcje. Pierwsza z nich, wciąż dominująca, uzewnętrznia zachowawczość postaw polegających na utrzymywaniu dystansu międzygrupowego,
funkcjonowaniu stereotypowego podziału na swoich i obcych. Wybór "swojego" na partnera do prowadzenia interesów był uzasadniany argumentami
trojakiego rodzaju: 1. dobrą znajomością własnej grupy, takich zalet jej
członków jak solidność i przedsiębiorczość, 2. brakiem zaufania, niechęcią
żywioną wobec mieszkańców wschodniej strony pogranicza, 3. wskazaniem na
konkretne cechy Kongresowiaków dyskwalifikujące ich jako potencjalnych
wspólników: przebiegłość, spryt, niesolidność, lekceważący stosunek do drugiego człowieka, skłonność do spekulacji. Druga opcja, nazwijmy ją pragmatyczną, jest wyrazem przełamywania dawnego antagonizmu, nowego spojrzenia na
rzeczywistość dnia dzisiejszego, obowiązujące w niej realia ekonomiczne
i społeczne. Należy jednak zaznaczyć, że wśród osób wyrażających takie opinie
przeważali osobnicy posiadający rodzinę po drugiej stronie dawnej granicy.
Poznaniacy przypisują sobie cechy, które w sposób szczególny predestynują
ich do pomnażania dóbr materialnych. W pierwszej kolejności wymieniana jest
tu oszczędność określana wręcz jako skąpstwo, sknerstwo mająca stanowić
przejaw gospodarności, racjonalnego podejścia do życia i zdrowej rywalizacji
międzysąsiedzkiej. Panuje pogląd, że ludzie z Poznańskiego najchętniej przeznaczają zarobione pieniądze na kolejne inwestycje we własnych gospodarstwach oraz na konsumpcję - lepsze jedzenie, zakup nowych mebli i wczasy
rodzinne.
Inaczej postrzegani są Kongresowiacy, którzy prowadzą jakoby "działalność na pokaz, na zewnątrz" wyrażającą się w kupowaniu drogiej odzieży,
organizowaniu wystawnych przyjęć, szastaniu pieniędzmi na alkohol i rozrywki. Uważa się, że tamtejsi gospodarze nie są tak skłonni jak Poznaniacy do
inwestowania we własny warsztat pracy, "wolą zbierać w pończochę". Wskazywane są różne cechy grupowe i uwarunkowania determinujące taką a nie inną
sytuację ekonomiczną Kongresowiaków: 1. panujące tam niekorzystne warunki pracy, zwłaszcza duże rozdrobnienie gospodarstw, 2. negatywne deprawacyjne wpływy obcych grup etnicznych (Rosjan i Żydów) jakie miały miejsce
w przeszłości, 3. brak należytego stosunku do pracy.

�105
Tak cechy fizyczne jak i język, ubiór oraz zachowania
w miejscach
publicznych stanowi,! elementarne
kryteria identyfikacji
członka własnej społeczności czy osobnika
spoza grupy. Zdaniem
70% naszych
rozmówców
z terenów Poznańskiego
i w chwili obecnej możliwe jest rozpoznanie
przynależności grupowej danego człowieka na podstawie jego sposobu wysławiania się,
noszonej odzieży czy zachowania już podczas pierwszego, przelotnego
kontaktu w miejscach ogólnodostępnych.
Różnice w mowie były najczęściej przywoływanym wyróżnikiem
odmienności
mieszkańców
każdej ze stron pogranicza.
Za najbardziej
charakterystyczną
cechę języka Kongresowiaków
uważane
jest, jak to określają
sami informatorzy,
"gadanie po wiejsku, na ludowo"
polegające na specyficznym odmienianiu
czasowników
w drugiej osobie liczby
mnogiej. Zamiast
mówić: "macie", "chodźcie",
"dajcie" używają oni form
z końcówką
-ta: "mota", "chodźta",
"dajta".
Kolejna, często podnoszona
różnica dotyczy
używania
przez ludzi ze
wschodniego
brzegu Prosny specyficznych
form bezokolicznika
i czasu przeszłego niektórych czasowników
- np. zamiast "stać" - "stająć", zamiast "stał"
- "stojał" czy też "stali" - "stojali".
Wskazywane są też liczne różnice w słownictwie używanym przez członków
grup pogranicza.
Jako przykłady
przytacza
się najczęściej takie słowa jak:
zeszyt (kajet), wiadro (węborek), kurtka (kapota), żur (polewka) a także szereg
nazw narzędzi rolniczych,
stolarskich,
określeń jednostek
miar i wag.
Blisko połowa rozmówców z Poznańskiego
uznała, że wychwytywane
przez
nich różnice w mowie są trudne do zdefiniowania,
można je określić jako
,.ogólne odrębności gwarowe", wśród których najbardziej typowe jest "zaciąganie", "zaśpiew"
czy "miękkie
akcentowanie"
mieszkańców
ziem dawnego
zaboru rosyjskiego w Wielkopolsce.
Wyrażano też pogląd, że mowa "poznańska" zawierająca
szereg zapożyczeń,
naleciałości
z języka niemieckiego,
jest
mniej poprawna
od języka Kongresowiaków,
którzy z kolei mówią bardziej
dosadnie, wręcz wulgarnie, "wolno i kwieciście".
W przeszłości mieszkańcy
pogranicza
nie mieli najmniejszych
problemów
z określeniem przynależności
grupowej na podstawie
wyglądu zewnętrznego.
Jednak Poznaniacy są zgodni co do tego, że w chwili obecnej coraz trudniej jest
rozpoznać pochodzenie
terytorialne
człowieka, zwłaszcza młodego, na podstawie ubioru czy cech fizycznych. Starsi Kongresowiacy
wyróżniają się jeszcze
niechlujnym
wyglądem,
zniszczoną
odzieżą roboczą
w jakiej pojawiają
się
w miejscach publicznych
- w skłepie, na targu czy w punkcie skupu płodów
rolnych. Zupełnie nie przywiązują wagi do swojego wyglądu i higieny osobistej.
Są zazwyczaj nieogoleni, noszą poplamione
berety, "czarne od brudu koszule".
Starsze kobiety wciąż jeszcze zakładają
na głowy chusty, zarówno na codzień
i w dni świąteczne.
Większość
starych
ludzi ma bardzo zniszczoną
cerę,
..dziobate twarze" - stygmat ospy, która była kiedyś powszechną
chorobą.
Młodzi mężczyźni
z Kongresówki
są zwykłe ". .. podniszczeni
bo więcej
przepici, po tym można ich zawsze rozpoznać".
Samych siebie mieszkańcy
Poznańskiego
uważają
za ludzi bardzo elegancko
i szykownie
ubranych
w przeciwieństwie
do Kongresowiaków
- "Tam jeśli ktoś jest nawet dobrze
ubrany to jest w tym coś prowincjonalnego,
taki wiejski szyk, niby normalnie

�106

ale coś nie tak"; "lm się wydaje, że są modni a ubierają się tak kraciasto,
krzykliwie, w ostrzejsze kolory. U nas wszystko jest stonowane, spokojne";
"Chadziaje są bardzo wystrojeni ale pod spodem smród, brud".
Do charakterystycznych zachowań mieszkańców wschodniej strony dawnej
granicy wskazywanych przez Poznaniaków
należy pijaństwo, alkoholizm.
Podchmielonych
lub pijanych mężczyzn, młodych i starych, można tam
spotkać wszędzie: w sklepie, w lokalach gastronomicznych, na zabawach, na
ulicy. Preferowane są trunki wysokoprocentowe, nie gardzi się też denaturatem. We wspomnieniach informatorów silnie utrwaliło się zjawisko masowego
spożywania denaturatu ("bryndzy") przez Kongresowiaków w latach międzywojennych. A oto kilka typowych wypowiedzi na poruszany temat: "Tu
w Poznańskiem też się pije, ale tam to chleją ... sami to pędzą"; "Oszczędny
Poznaniak wypije kufelek piwa, czasami poprawi małym kielichem wódki i jest
tanio a przy tym szumek w głowie. W Kaliskiem kto wypije więcej wódki jest
bohaterem"; "U nas jak kto pije to w domu i nigdzie nie wychodzi, tam piją
poza domem, gromadnie".
Mieszkańców Kongresówki rozpoznaje się też po głośnym, krzykliwym
i swobodnym zachowaniu w środkach komunikacji i lokalach rozrywkowych - "Gdy u nas (w Poznańskiem - J. S.) wsiada się do autobusu, który
jedzie na tamtą stronę, to siada się spokojnie i rozmawia cicho. Tam już panuje
gwar, oni wszyscy krzyczą, zaczepiają ludzi pytając ich w tej swojej gwarze gdzie jedzieta ?". Takie zachowania idą często w parze ze skłonnościami do
wywoływania konfliktów, kłótliwością czy wręcz brutalnością wobec innych
ludzi - "Kaliszak jest do bitki zawsze skory"; "Tam to łatwo wyjść z zabawy
lub knajpy z bronami w plecach". Jednocześnie ludzi ze wschodniego brzegu
Prosny uważa się za bardziej bezpośrednich i uprzejmych, co ma przejawiać się
w powszechnym u nich zwyczaju pozdrawiania uśmiechem i słowem każdego
napotkanego we wsi, także nieznajomego człowieka. Taka forma zachowania
nie jest znana w Poznańskiem.
Gościnność i bogate życie towarzyskie są postrzegane przez Poznaniaków
jako cechy wyróżniające grupę ich wschodnich sąsiadów. Na poparcie takich
opinii przytaczano najczęściej własne doświadczenia, np.: "Tylko w Kongresówce są ludzie serdeczni i gościnni. Sam się o tym przekonałem gdy
wracałem z wojny, spod Wielunia do siebie, do Masanowa. Po tamtej stronie
na każdym moście czekała jakaś kobieta z gorącą kawą, kawałkiem chleba.
Wszędzie byłem jakoś ugoszczony, przenocowany. To się skończyło po
przejściu Prosny na naszą stronę w Grabowie. Do domu doszedłem już bardzo
głodny ... ".
Obok sądów i doświadczeń w rodzaju wyżej przytoczonego zarejestrowano
też szereg zgryżliwych w tonie wypowiedzi na temat sposobu podejmowania
gości przez Kongresowiaków:
"Ale cóż to u nich za gościna - wódka
i zagrycha, nic więcej"; "Raz mnie tam ugoszczono. Podali jakieś roztopione
skwarki i kluchy w jednej misce. Od tej pory nie chodzę już tam z wizytą".
Spotkania towarzyskie w domach mieszkańców Kongresówki mają odbywać się znacznie częściej niż w Poznańskiem. W zasadzie każda okazja
i miejsce są odpowiednie do zebrania się w celu wspólnego, wesołego spędzenia

�107
czasu. Wciąż żywa jest tradycja
spotkań
towarzyskich
po pracy, przed
domami: "Mają tak,! modę na plotkowanie.
Siadają na ławeczkach
przed
domami i gadają lub śpiewaj,!". Atmosfera
zabaw po wschodniej
stronie
Prosny jest dużo przyjemniejsza
niż w Poznańskiem,
" .. jest więcej muzyki
swojskiej",
ludzie bawią się spontanicznie
i bez skrępowania,
są "luźni
i radośniejsi". W wypowiedziach
Poznaniaków
na ten temat można wychwycić
ton pewnej zawiści oraz rozżalenia
kierowanego
pod adresem
członków
własnej grupy: "U nas to tylko w telewizor się gapią"; "Takie imieniny to tam
są zwykle spotkaniami
samych mężczyzn, u nas trzeba iść z żonami i nie ma
żadnego balowania.
My w ogóle oszczędzamy
na takich rzeczach jak relaks
i rozrywka. Ludzie wolą zjeść, nie wypiją".
Gościnność,
zamiłowanie
do rozrywek i bogate życie towarzyskie
Kongresowiaków
mają wynikać z ich filozofii życiowej wyrażającej
się pelną
afirmacją życia, pogodnym
i życzliwym stosunkiem
do drugiego człowieka
pozbawionym
interesowności
i wyrachowania,
oderwanym
od spraw materialnych. Ten typ mentalności
był definiowany
przez Poznaniaków
jako "bezpośredniość myślenia", "chęć pokazania się ludziom z lepszej strony", "otwartość,
przyjacielskość
z natury". Samych siebie mieszkańcy
Poznańskiego
oceniają
jako grupę łudzi "smutnych,
sztywnych",
żyjących "sam na sam ze sobą".
Sądy Poznaniaków
na temat różnic grupowych
w sferze życia rodzinnego
odnoszą się głównie do sytuacji z przeszłości, np.: "Nasi dziadkowie
szli na
wycug, tam starych wyrzucano
na żebry i przychodzili
do nas po jałmużnę".
Obecnie wskazuje się tylko na specyfikę organizowanych
za Prosną uroczystości rodzinnych:
wystawność
styp i wesel, szerszy repertuar
przyśpiewek
weselnych, uroczysty charakter
oczepin. Akcentowane
różnice dotyczą przede
wszystkim strony organizacyjnej
imprez rodzinnych.
Ludzie z Poznańskiego
uważają się za osoby wyjątkowo
dobrze zorganizowane w podejmowanych
na forum publicznym
działaniach
pozazawodowych i stosownie do ich wagi weń zaangażowane:
- "Tu ludzie wkładają
całe swoje serce we wszystko co robią dla gminy. Tam się tak nie przykładają ...
Jesteśmy może mniej żywiołowi, ale za to z pewnością
lepiej zorganizowani
i bardziej zainteresowani".
Dbałość
o wspólne dobro, wysoki stopień zorganizowania
społecznego
wyrażający
się istnieniem
i sprawnym
działaniem
licznych organizacji lokalnych (koła włościanek, chóry, straż pożarna itp.) - to
najczęściej przywoływane
dowody aktywności
społecznej
i zainteresowania
sprawami wspólnoty lokalnej. Jednocześnie
deklarowana
jest przez Poznaniaków ich powszechna niechęć do form współdziałania
polegających
na wykonywaniu wspólnych
prac na rzecz całej społeczności.
Tłumaczy
się to rozmaicie - brakiem wolnego czasu, tradycyjnym
preferowaniem
indywidualnych form pracy, wreszcie zwykłym sobkostwem,
nastawieniem
wyłącznie na
pomnażanie własnego majątku: "Tu nie ma zorganizowania,
czyn społeczny to
zero, nie istnieje"; "Tam to lubią pracować w kolektywie, zwłaszcza jeśli chodzi
o jakieś konkretne
korzyści ... zawsze razem, wspólnie robią coś dla siebie.
U nas są ludzie chytrzy i myślą tylko o sobie samych"; "Żyjemy z dala od siebie
i niczym poza swoimi sprawami
się nie interesujemy,
ani polityką,
ani
sprawami publicznymi,
ot tak każdy przez się".

�108

Możliwe, że właśnie w związku z powyższym wielu Poznaniaków wyrazilo
wątpliwość, czy członkowie ich grupy mogą być godni zaufania, wiarygodni
społecznie - "Nasi nie angażują się we wspólną działalność ... i dlatego nie są
godni zaufania. Jak ktoś nie ma majątku, to go lekceważą i nie pomogą".
Nadal jednak przeważają sądy o solidności członków grupy nieustannie
wzmacniane negatywnymi opiniami o sąsiadach zza Prosny, ich nieuczciwości
i szerzącym się tam łapówkarstwie.
W takich sferach aktywności życiowej jak działalność polityczna, zainteresowanie sprawami kraju czy religijność Poznaniacy nie zauważają obecnie
żadnych istotnych różnic międzygrupowych.
Spróbujmy teraz porównać wyżej opisane wyobrażenia zbiorowe z przekonaniami na ten temat żywionymi przez mieszkańców wschodniej strony
dawnego pogranicza zaborów w Wielkopolsce.
III

Mieszkallcy ziem po wschodniej ("rosyjskiej") stronie pogranicza czują się
Wielkopolanami a swoje rodzinne strony uważają za integralną część regionu.
Określenia "Wielkopolska" ("Wielkopolanie") i "Poznańskie" ("Poznaniacy")
nie są przez nich traktowane synonimicznie jak to miało miejsce po drugiej
stronie granicy. Poznańskie ma stanowić tylko część obszaru Wielkopolski,
której granice Kongresowiacy umiejscawiają analogicznie jak to się czyni
w wydawnictwach kartograficznych i opracowaniach historycznych. Z kolei
wschodnia granica Poznańskiego ma pokrywać się z dawną granicą zaborową.
Sąsiedzi z Poznańskiego są określani przy pomocy jednego przezwiska
lokalnego - Bażant. Nazwa ta jest powszechnie znana i używana w strefie
przygranicznej na całym przebiegu granicy zaborów: od okolic Powidza - na
północy po Ostrów Kaliski - na południu.
Kongresowiacy bardzo wysoko oceniają działania mieszkańców Poznańskiego na polu zawodowym, osiągane przez tych ostatnich sukcesy ekonomiczne i równocześnie wskazują na szereg negatywnych zachowań członków
własnej grupy w tej dziedzinie: "W Poznańskiem panuje tradycja dobrej
roboty, większa gospodarność i zaangażowanie w to co się robi. Kaliszaki to
takie lenie, obiboki"; "Bażanty są bardziej fachowi, odpowiedzialni, dbają
o swoją reputację. Tam jest większy posłuch wobec swoich przełożonych".
Wymieniane zalety sąsiadów zza miedzy mają brać swe źródło z pozytywnych oddziaływań pruskiego zaborcy, który to stworzył swoim poddanym
dogodne warunki do posiadania dużej własności ziemskiej i pomnażania
majątku a tym samym ukształtowania właściwego stylu pracy - "Tam są
ludzie umiejętni bo zawsze pracowali na swoim, mieli dobrą niemiecką szkołę
pracy".
Gospodarze z Poznańskiego są uważani za ludzi przedsiębiorczych, postępowych i nowoczesnych w sferze działań zawodowych. Zwraca się uwagę na
wysoki stopień mechanizacji gospodarstw rolnych w Poznańskiem oraz,
z drugiej strony, na niedoinwestowanie, niedorozwój gospodarczy wschodniej
Wielkopolski. Także samych siebie Kongresowiacy postrzegają jako ludzi

�109
postępowych, którzy zdeterminowani
zapóźnieniami
z lat przedwojennych
nie
mogą się przebić, osiągnąć sukcesu ekonomicznego:
"Teraz to i tu większy
postęp, śmiałe posunięcia, jest wielu ryzykantów.
Ale cóż z tego, skoro u nas
już taka tradycja biedy, mały handelek na wzór żydowski";
"Jesteśmy mniej
skrupulatni,
za to bardziej przebojowi".
Współpraca
sąsiedzka jest cechą mającą wyróżniać
Kongresowiaków
od
mieszkańców
Poznańskiego,
którzy jawią się im jako skrajni indywidualiści,
osoby nie znające solidarności
grupowej,
zainteresowane
tylko własnymi
problemami.
Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy wymienia się najczęściej
samowystarczalność
gospodarstw
Poznaniaków
i rozwiniętą u nich rywalizację
między sąsiadami. Drobni rolnicy ze wschodniej strony Prosny są skazani na
współdziałanie
z s'lsiadami,
bez których pomocy nie byłoby możliwe terminowe zakończenie
prac polowych
- "Tutejsi zawsze pomagali sobie - to
takie wspólne klepanie biedy, tam nikt ci nawet soli nie pożyczy. Zawsze mieli
więcej maszyn, mogli sobie sami pole obrobić i wszystko zebrać na czas".
W celu dokonania
porównań
odwołamy
się raz jeszcze do deklaracji
na
temat etosu pracy, zebranych przy pomocy techniki list cech-przymiotników.
Tabela

l Przekonania

mieszkaliców
Kongresówki
(z zachodniej
strony pogranicza)
wielkość próby

grupy

Najistotniejsze
cechy
własnej
- Kongresowiaków

cecha
post&lt;;powy
oszczydny
sprytny

-

frekwencja

34'Y.,
28%
20%

na temat
w sferze
= 100

grupy

wskazali

grupy
pracy

własnej

oraz

obeej

Najistotniejsze
cechy
obcej - Poznaniaków

cecha
gospodarny
nowoczesny

cech
etosu

-

frekwencja

wsk.

27%
20%

Zarówno w autocharakterystyce
jak i obrazie grupy obcej uwidacznia
się
brak cech, które zgodnie z wcześniej opisaną metodą analizy można by uznać
za istotnie różnicujące wskaźniki odrębności grupowej. Wszystko wskazuje na
to, że różnice odczuwane przez mieszkańców
wschodniej strony pogranicza nie
są tak wyraźnie wyartykułowane
jak to miało miejsce w grupie Poznaniaków.
Obok wyżej przytoczonych
sądów zarejestrowano
też szereg opinii ambiwalentnych, co sugeruje nasilenie się tendencji do minimalizowania
tych różnic
i poszukiwania
wspólnych
cech dla obydwu społeczności
pogranicza.
Z danych zestawionych
w tabeli 4. wynika, że Kongresowiacy
nie są zbyt
pryncypialni
w swoich zapatrywaniach
na możliwość
wejścia w układy
zawodowe i finansowe z Poznaniakami.
Wyraźnie przedkładają
potencjalne
korzyści ekonomiczne
nad dawne podziały i animozje, zauważają predyspozycje mieszkańców
Poznańskiego
do działań w sferze ekonomicznej,
są skłonni
nawiązać współpracę
z każdym kto gwarantuje
osiągnięcie
sukcesu finansowego. Odzwierciedla
to otwartość
grupy, aspirowanie
jej członków
do
wartości i sposobów działania utożsamianych
z najlepszą metodą dochodzenia
do majątku i wysokiej pozycji zawodowej.
Nawet osoby, które w wyborze

�110
Tabela 4. Odpowiedzi mieszkańców Kongresówki na pytanie projekcyjne: "Co Pan/Pani sądzi
o prowadzeniu jakichkolwiek wspólnych interesów, transakcji rinansowych z ludźmi z tamtej
strony dawnej granicy zaborów') - Gdyby miał Pan/Pani wybierać wspólnika do takiej
współpracy i interesów, to kogo by wyhrał - człowieka tutejszego czy osohę "stamtąd''')
wielkość próhy = 100
Frekwencja

Rodzaj deklaracji
wybrałbym kogoś "swojego",
osobę z naszej strony pogranicza
wybrałbym

wyborów

39'1., wsk.
22(Y;)

osobę z tamtej strony pogranicza

nie sprawiłoby mi to różnicy, nic kierowałbym
pochodzeniem, miejscem zamieszkania wspólnika

dokonanych

wsk.

się
39°;', wsk.

potencjalnego partnera do interesów preferowały kogoś "swojego" uzasadniały
to bardzo prozaiczną przyczyną - "Ci z Poznańskiego by nas nie chcieli.
Wyśmiewają się z nas, nie traktują poważnie ... Sam mógłbym wejść w interesy
z kimś stamtąd, to opłacalne, lecz który z nich by nas chciał?".
Dysproporcje w rozwoju gospodarczym ziem obydwu stron dawnego
pogranicza tłumaczone są, jak już wspominaliśmy, odmiennymi drogami
rozwoju wytyczonymi jeszcze przez państwa zaborcze. Poza tym wskazywane
są różne cechy negatywne Kongresowiaków utrudniaj&lt;!ce im osiąganie wymiernych efektów finansowych: "My Kaliszacy żyjemy sobie dniem dzisiejszym,
bardzo beztrosko ... "; "Tu łatwo przyszło to i łatwo poszło - panuje
rozrzutność i podatność na modę"; "Nasi ludzie przywiązują mniejszą wagę do
dóbr materialnych, odwrotnie niż w Poznańskiem". Konkludując, należy
stwierdzić istnienie wyraźnej zbieżności poglądów członków obydwu grup na
temat ich podejścia do pracy i posiadanych dóbr.
Charakterystyka języka, sposobów wysławiania się mieszkańców pogranicza prezentowana przez Kongresowiaków jest bardzo bogata, zawiera więcej
szczegółów. Na pierwszym miejscu wymieniane są używane przez Poznaniaków określenia rzeczy, które po wschodniej stronie Prosny zwykło się nazywać
inaczej, np.: flaszka (butelka), tytka (torebka), szpadel (łopata), gable (widły do
ziemniaków), szońdy (nosidła), wasserwaga (poziomnica), hebel (strug), krajzega (piła), węborek (wiadro), wyżynać (wypędzać, wygnać), chrzestna (kumoszka), bór (las), kozak (chłopak), urczyk (koń), sabatnik (piec do chleba).
Następna właściwość mowy Poznaniaków jest określana jako "niepoprawna, opaczna polszczyzna", "gwara poznańska" polega na opuszczaniu pewnych
samogłosek w wyrazie bądź zamienianiu ich na inne. Np. mówi się tam
"bułem" - zamiast "byłem", "ciknie" ("cieknie"), "uryzie" ("ugryzie"), "godoj"
k ") "cu "( "co,") "sza k" ("Ja
. k"),,,tSZl'"
("ga d·aj "),,,mosz " ("masz,,,") k tu "( "to,
("trzy"), "swyter" ("sweter"), "łowka" ("ławka"), "ulicka" ("uliczka"). Bardzo
często przekręcane są przez Poznaniaków nazwy okolicznych miejscowości, np.
Wieluwieś - Wielowieś, Bronszewice - Broniszewice. Ludzie z Poznańskiego
mają też posługiwać się cpecyficznymi powiedzonkami: "tej" - zwracając się
do drugiej osoby, "ja" - potwierdzając coś, wyrażając akceptację.
Wśród właściwości mowy własnej grupy wymieniane są: opisane wcześniej
używanie końcówki -ta w drugiej osobie 1. mnogiej czasowników, "miękkość

�111

wymowy", "brak twardego akcentu" oraz specyficzny styl mówienia polegający
na używaniu lapidarnych sformułowań. Ponadto ludzie ze wschodniej strony
pogranicza zwracaj,! się do wszystkich, także osób starszych przez "ty",
natomiast w Poznańskiem mówi się np. "ojciec, weżcie ... " (pluralis maiestaticus).
Podkreśla się, że język Poznaniaków pomimo tych wszystkich błędów jest
bardziej poprawny od mowy mieszkańców Kongresówki. Trzeba też zaznaczyć, że wszystkie wskazywane różnice mają dotyczyć przede wszystkim
ludzi starych a mlodego pokolenia tylko w ograniczonym zakresie.
Kongresowiacy nie formułują kategorycznych sądów na temat różnic
w ubiorze i wyglądzie zewnętrznym mieszkańców stron pogranicza. Przeważa
opinia, iż obecnie nie sposób na tej podstawie rozpoznać przynależności
grupowej. Wskazuje się jedynie na pewne odmienności w sposobie ubierania się
kobiet - chusty noszone przez mieszkanki Kongresówki oraz większą dbałość
Poznanianek o swój wygląd.
Zwyczaj pozdrawiania osób napotkanych w miejscach publicznych, serdeczność i otwartość mają być cechami typowymi dla mieszkańców wschodniego brzegu Prosny - "Tutaj jeden drugiemu się kłania, nawet jeśli się nie
znają. W Poznańskiem wszystko jest "honorowe", każdy czeka aż ten drugi go
pozdrowi"; "Poznaniacy są sobkowaci, nawet sąsiad sąsiadowi ledwo dzieńdobry mówi". Takie formy zachowań wynikają z faktu, iż Kongresowiacy są
ludźmi bardziej rozmownymi, łatwo nawiązującymi kontakty, otwartymi na
innych ludzi - "Nasi od razu wyglądają na szczęśliwszych, weselszych
w porównaniu ze sztywnymi, zamkniętymi w sobie Bażantami". Jednak na
ogól Poznaniacy sc! postrzegani jako ludzie uprzejmi, "o ogólnej kulturze
zachowań", osoby wyróżniające się opanowaniem, powściągliwością i zdyscyplinowaniem - "Poznaniak to publicznie by nie ubliżył"; "Ich kultura jest
widoczna w sklepie, w usługach czy w lokalu - mają przyjemniejszą obsługę ...
są bardziej cywilizowani, nie pchają się w kolejkach".
Poza tym Poznaniacy jawią się mieszkańcom Kongresówki jako osoby
dumne i wyniosłe, wyjątkowo zarozumiałe, manifestujące w każdej sytuacji
pewność siebie i pogardliwy stosunek do sąsiadów zza kordonu. Pogląd ten,
wyrażany głównie przez ludzi starszych ze środowiska wiejskiego, jest połączony z przekonaniem o zadziorności Poznaniaków, ich skłonności do manifestowania swojej przewagi majątkowej.
Informatorzy z Kongresówki uważają też, że ich grupę wyróżnia szarmancki stosunek do kobiet (zwyczaj całowania w rękę) oraz skłonności do
nadużywania alkoholu - "Tam smęcą nad piwkiem a my pijemy wódkę.
U nas pije się szybko i upija się"; "Upijamy się - za to zawsze na wesoło".
Blisko 1/3 rozmówców zauważyła, że w chwili obecnej trudno jest zidentyfikować przynależność grupową na podstawie zachowań w miejscach publicznych.
Sądy Kongresowiaków na temat ich gościnności i życia towarzyskiego
należy uznać za jeden z bardziej znaczących elementów autocharakterystyki,
stereotypowego wizerunku własnej grupy. Uważają się oni za ludzi wyjątkowo
gościnnych w przeciwieństwie do Poznaniaków uchodzących za skąpców,

�112

samotników i egoistów - "Tu ludzie są bardzo gościnni, ugoszczą jak mogą.
U Bażantów jak się nie umówisz wcześniej, to nawet herbaty nie dostaniesz":
"Tam są skąpi a sknerstwa z gościnnością pogodzić się nie da ... "; "Tam ludzie
zajęci pracą nie mieli i nie mają czasu na kontakty z innymi. Gościnność
miejscowych jest powszechnie znana, to takie wpływy wschodnie ... "; "U nas
jest taka gościnność bez skrupulatności i wyrachowania, spontaniczna".
Gościnność Kongresowiaków ma iść w parze z ich zamiłowaniem do
zabawy, utrzymywaniem i pielęgnowaniem szerokich kontaktów towarzyskich.
dużą inwencją w wynajdywaniu atrakcyjnych form spędzania czasu wolnego
od pracy. Są przekonania, że spotykają się w celach towarzyskich znacznie
częściej niż Poznaniacy. Spotkania te przybierają najróżniejsze formy - od
tzw. posiadówek na ławkach przed domami poprzez niezapowiedziane wizyty
domowe w dni robocze, po huczne zabawy imieninowe, na które zaprasza się
szerokie grono rodzinne, sąsiadów i znajomych - "U nas każdego dnia są
spotkania przed domami. Jak zabawa to tylko z orkiestrą, żywiołowo, to
i więcej rozrób ... korzystamy z każdej okazji, aby pośmiać się i potańczyć":
"Nasi rodzice więcej i ciekawiej bawili się - nie mieli pracy a dużo czasu
wolnego. Coś z tego zostało nam do dziś ... ".
Mieszkańcy wschodniej Wielkopolski uważają się za Judzi wyróżniających
się dużym poczuciem humoru, skłonnościami do mocniejszych trunków dzięki
czemu ich życie towarzyskie cechuje "lekki brak kultury". Specyfika ich
spotkań wyraża się w obfitości serwowanego poczęstunku, zwłaszcza alkoholu.
spontaniczności zachowań gospodarzy i gości, wspólnych śpiewach. Poznaniacy są tu postrzegani zgoła inaczej: "W Poznaniu główną okazją do spotkań s~!
pogrzeby .. ."; "Nie odwiedzają się bo szkoda im pieni~dzy. Raczej też nie
śpiewają, ważne dla nich są tylko jakieś korzyści a nie więzi z innymi ludźmi.
spotkania i przyjaźnie"; "Poznaniacy jak są u kogoś to jedzą i piją. u siebie
myślą tylko jak się pozbyć gościa". Podkreśla się, że mieszkańcy Poznańskiego
są domatorami, ludźmi zamkniętymi we własnych kręgach rodzinnych, niechętnymi do wydawania pieniędzy na rozrywkę.
Kongresowiacy podkreślają też różnice międzygrupowe w obchodzeniu
uroczystości rodzinnych takich jak pogrzeby i wesela a także świąt dorocznych
gromadzących przy jednym stole całą rodzinę. Organizowane przez Poznaniaków stypy odbywają się w lokalach, są imprezami skromnymi, na
których spotyka się tylko naj bliższa rodzina. Nie podaje się alkoholu, zaś przy
samej trumnie odmawia się różaniec i odbywa wspólne chwile skupienia.
W Kongresówce na stypę zaprasza się do domu rodzinę, sąsiadów i znajomych.
Jest to uroczystość wyprawiana hucznie, na której spożywa się duże ilości
alkoholu i śpiewa - "Stypy to my świętujemy na całego"; "U nas pogrzeby to
łącznie ze świnobiciem". Z kolei wesela po wschodniej stronie Prosny są
bardziej wystawne, liczba zapraszanych gości sięga czasem i 200 osób, imprezy
trwają 3, 4 dni - "... dwie orkiestry, dwa dni poprawin, czasami potrafimy
bawić się i cały tydzień ... "; "W Poznańskiem wesela trwaj,! tylko do północy.
Bywa, że po ślubie rodzice i dzieci idą do restauracji i robią tylko małe
przyjęcie przy szampanie".
Wschodni Wielkopolanie sądzą, iż są szczególnie predysponowani do pracy

�113

w kolektywie, działalności społecznej na rzecz całej wspólnoty lokalnej - "Tu
wszystko budowano własnymi siłami - szkołę, remizę, most i drogę. U Bażantów to wszystko zawsze by lo". Popularność tego typu prac ma wynikać
z bardzo prozaicznych przyczyn, które najlepiej zilustrują sami informatorzy:
"Bieda tu panująca zmuszała nas do wspólnych działań. Tu brakowało
dosłownie wszystkiego. To tradycja jeszcze sprzed wojny - wspólne decyzje,
wspólna praca, wspólne działania"; "W Poznańskiem uważa się, że skoro płaci
się podatki, to takie rzeczy jak budowa szkoły czy drogi są obowiązkiem
władz". Jednocześnie odczuwany jest brak dobrej organizacji w realizowaniu
prac tego typu - "U nas ludzi łatwo zwołać, nawiązać kontakt, ale nie są
zdyscyplinowani, robią kiedy im się podoba ... ".
IV

W świetle powyższych ustaleó sądy identyfikacyjne mieszkaóców obydwu
stron dawnego pogranicza zaborów jawią się jako asymetryczne. Poznaniacy
postrzegają ludność ziem Kongresówki w Wielkopolsce jako grupę obcą
w znacznie wyższym stopniu aniżeli ci ostatni odbierają swój dystans do
mieszkańców Poznańskiego. Sytuacja ta odzwierciedla pozytywne nastawienie
wschodnich Wielkopolan do zachodnich sąsiadów wyrażające się dążeniem do
przyjęcia atrakcyjnych wzorców kulturowych i gospodarczych, efektywnych
zasad działania zapewniaj&lt;!cych dostatnie życie. Postawa ta polegająca na
poszukiwaniu więzi łączących wszystkich Wielkopolan w sposób istotny
niweluje odczuwanie różnic wynikających z dawnego podziału politycznego
regionu. Z drugiej strony, Poznaniacy prezentują się jako grupa zamknięta
o znacznym stopniu ekskluzywności wynikającym z wysokiej samooceny jej
członków, ich przekonaniu o przewadze w sferze ekonomicznej, satysfakcji
z osiąganych efektów własnej pracy. Zdecydowanie odcinają się od jakichkolwiek więzi z Kongresowiakami,
nie uważają ich nawet za Wielkopolan.
Wyrażają przemiennie protekcjonalny bądż wrogi, pogardliwy stosunek do
mieszkaóców wschodniej strony pogranicza. Także cechy drugiej grupy wskazywane jako pozytywne (np. sfera życia towarzyskiego, współpraca sąsiedzka)
nie mogą być w pełni akceptowane przez Poznaniaków jako kolidujące z ich
filozofią życiową, "poznańskim" etosem pracy.
Można sądzić, że dominantą, "głównym pionem" wyobrażeń zbiorowych
mieszkańców obydwu stron pogranicza o właściwościach ich grup są ich
stereotypy odwołujące się do etosu pracy, działań propagowanych i praktykowanych w sferze zawodowej, zasad wydatkowania dochodów, stosunku do
zgromadzonych dóbr. Opisane sądy grupowe oddają przede wszystkim zjawisko zderzenia się różnych mentalności - filozofii życiowych ukształtowanych
w wyniku podążenia odrębnymi drogami rozwoju gospodarczego i zaistnienia
znaczących dysproporcji ekonomicznych pomiędzy grupami pogranicza. Znamienne jest, iż przywołane opinie nie odwołują się do istotnych różnic
międzygrupowych w dziedzinie obrzędowości, obyczaju czy zachowań rytualnych wskazując tu jedynie na pewne rozbieżności o charakterze ilościowym
(np. czas trwania spotkań, ilość serwowanego na nich alkoholu). Z kolei takie
H -

Lud l. LXXVII

�tl4
cechy roznIcujące obydwie grupy jak gościnność, towarzyskość czy formy
spędzania czasu wolnego stanowią bezpośrednią konsekwencję całości uwarunkowań ekonomiczno-gospodarczych
w jakich przyszło funkcjonować członkom społeczności pogranicza.
Stosunek do przestrzeni, wyłączność terytoriów grupowych stanowi jeden
z podstawowych warunków dokonywania identyfikacji, odczuwania faktu
swojskości (obcości) 5. Mieszkańcy stron pogranicza uważający się ongiś za
sobie bliskich, bezrefleksyjnie akceptujący więzi lokalne i regionalne jako rzecz
oczywistą, zaczęli zauważać nowy podział administracyjny (polityczny) i odczuwać obcość w stosunku do osób z drugiej strony granicy. Proces ten stał się
bardzo efektywny na skutek włączenia każdej z grup w orbitę wpływów
organizmów państwowych, które dzieliła bariera cywilizacyjna. Dostrzegana
odmienność była nieustannie potwierdzana, kumulowała się w trakcie kontaktów międzygrupowych, przyczyniała się do napięć i uwrażliwiała na wszelkie
różnice mentalne, kulturalne i ekonomiczne. Zniesienie granicy zaborowej.
później granic celnych w II Rzeczypospolitej unieważniło dotychczasowe
podziały przestrzenne. Pozostało jednak przeświadczenie ludzi o dystansie
społeczno-kulturowym
potwierdzane
utrzymującymi
się dysproporcjami
w rozwoju dawnych dzielnic. Proces niwelacji tych różnic przybrał szczególnie
intensywny charakter po drugiej wojnie światowej i trwa po dziś dzień.
Zrekonstruowane
podziały grupowe podtrzymywane w potocznych wyobrażeniach zbiorowych odzwierciedlają fakt uporczywego trwania dystansu
poznawczo-emocjonalnego
pomiędzy społecznościami pogranicza.
Klimat miejscowości strefy nadgranicznej, wynikający m.in. z faktu przymusowego odizolowania członków jednorodnej kulturowo społeczności, wytworzenia się ograniczonych i specyficznych form kontaktu międzygrupowego
(przemyt, nielegalny handel), wreszcie styczności z wojskami ochrony pogranicza szczególnie sprzyjał pojawieniu się wyobrażeń stereotypowych
o "swoich" i "obcych". Można zakładać, że opisane sądy grupowe funkcjonują
w ograniczonym zakresie także poza obszarem pogranicza jednak właśnie tam.
w bezpośredniej bliskości dawnej granicy są najżywsze, najpełniej przez ludzi
uświadamiane i wyartykułowane6.
Jednak z tych względów trudno ekstrapolować wyniki dokonanych ustaleń
na całą Wielkopolskę i jej mieszkańców. Równie trudnym zadaniem okazuje
się próba określenia statusu badanych grup pogranicza. Obszar ten nie może
być zdefiniowany przestrzennie, jako że nie stanowi jednostki terytorialnej
o zewnętrznych granicach. Ponadto jest to teren bardzo rozległy, przynależny
administracyjnie do trzech województw i dwudziestu dwóch gmin. Mieszkaóców każdej ze stron pogranicza łączą jedynie przekonania o odmienności
względem grupy sąsiadów zza dawnego kordonu oraz poczucie przynależności
do ponadlokalnych
(subregionalnych) społeczności Poznaniaków czy Kongresowiaków. Nie sposób klasyfikować ludności ziem pogranicza jako grup
5

G. Simmcl,

6

J. Chlcbowczyk,

mu (od schyłku

Socjologia,
Warszawa
1975, s. 504-507.
Procesy narodolwórcze
we wschodniej
X VI II wieku do pocz. X X w.), Warszawa

Europie .~rodkow&lt;!j
1975, s. 24.

IV

doh;/' kapilali:-

�115
:tnograficznych. Zbiorowości te nie jawią się jako "twory wyobrażeniowe"
\ znaczeniu przypisywanym temu określeniu przez Józefa Obrębskiego.
~ drugiej strony nie dysponujemy jeszcze pełnymi danymi, które pozwalałyby
wierdzić, iż S4 to zbiorowości nosicieli jakiegoś zespołu specyficznych cech
&lt;ultury wyróżniaj'lcych je od sąsiednich grup. Możliwe, że na tym etapie
Jadań, dokonując próby zdefiniowania statusu mieszkańców pogranicza,
lależałoby poprzestać na bardziej ogólnym, mniej zobowiązującym terminie
..lokalne grupy kulturowe".
Wyniki tych badań można w pierwszej kolejności uznać jedynie za
przyczynek do poznania pewnego wycinka mentalności - potocznej wiedzy
identyfikacyjnej współczesnych Wielkopolan zamieszkujących tereny dawnego
pogranicza zaborów. Przeprowadzona rekonstrukcja wyobrażeń zbiorowych
mieszkańców pogranicza podważa jednak mit o jednolitości regionu i wskazuje
na konieczność dalszych badań nad jednorodnością
cech przypisywanych
generalnie typologicznie wyodrębnionej Wielkopolsce.
Wiele wskazuje, że ten zastygły wizerunek stereotypowy dwóch grup
pogranicza i podzielonej Wielkopolski będzie stopniowo zawężał się treściowo,
tracił spoistość a pozbawiony nadających mu znaczenie ocen i wartościowań
stanie się mało czytelny, niezrozumiały. Jednak proces ten będzie stopniowy
i długotrwały, może dokonać się tylko wraz ze zmianą pokoleń. W dobie
restaurowania i przebudowywania idei regionalizmu, w chwili przygotowywania do realizacji nowego podziału administracyjnego regionu, konsekwencje
dawnych podziałów zaborowych nie powinny pozostawać niezauważone. Nie
ulega kwestii, że głos antropologów na ten temat powinien być brany pod
uwagę w znacznie szerszym zakresie, niż to miało miejsce do tej pory.

Jacek

Schmidt
THE

POZNAŃ

PROVINCE
OLD

IN THE OPINION

VS. THE CONGRESS

POLITICAL

or

DIVISIONS

CONTEMPORARY

KINGDOM

OF THE

INHABITANTS

OF POLAND.

REGION
OF WIELKOPOLSKA

(Summary)
When resolutions
of the Vienna Congress of 1815 were adopted,
another partition
of Polish
lands took place. The western and central part of Wielkopolska
was annexed by Prussia (the Great
Duchy of Pomań),
eastern Wielkopolska
- by Russia. The parts of Wielkopolska,
governed
politically, economically
and culturally for over 100 years by two eivilizationally
different empires,
led to significant sub-regional
differences. They arc noticeable
even today, both in culture and
technology.
Effects of this isolation
arc also apparent
in the mentality,
social awareness
of
contemporary
inhahitants
of Wielkopolska.
The identification
stereotypes
(insider and outsider
groups) arc the most permanent
form of collective ideas and the best source of information
about
the differences between the two parts of Wielkopolska.
The article is based on materials collected by the author between 1988 and 1991 during field
studies in both parts of Wielkopolska.
The inhabitants
of the POI.nail province sec their eastern neighbours,
inhabitants
of the former
Congress Kingdom of Poland, as an alien group to a much larger degree than the latter see the
inhabitants
of the Poznań province. The differences are mainly seen in the stereotypes
referring to

�116
the ethos of work. Inhabitants of the western part of Wielkopolska feel they arc economically
superior and more satisfied with the results of their work. The inhabitants of the Poznań province
do not consider themselves related in any way to the inhabitants of the former Congress Kingdom
of Poland, they do not consider them inhabitants of Wielkopolska. On the other hand, inhabitants
of the eastern part of Wielkopolska are more favourable towards the inhabitants of the Poznań
province and feel they should adopt some economic and cultural patterns prevalent here. For them.
belonging to the community of the inhabitants of Wielkopolska is something obvious and
undisputable.
Reconstruction of the opinions voiced by inhabitants of both parts of Wielkopolska has
indicated that the administrative (political) factor is significant in the formation of group identity.
undermines the myth about the homogeneity of the region and suggests that there arc differences in
the features ascribed to typologically identified Wielkopolska - a historical and cultural region.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10374" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10352">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/559afbb5a754dca12ff76cd6b34d539b.pdf</src>
        <authentication>734e5b29b5a1e4313f0687aac1368ff2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123376">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6096</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123377">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123378">
                <text>2011</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123379">
                <text>Indianie Am.Pd.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123380">
                <text>Wenezuela - ludność</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123381">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5684</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123382">
                <text>Pozorne elity / ETNOGRAFIA POLSKA 2011 t.55</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123383">
                <text>Etnografia Polska 2011 t.55 s.23-48</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123384">
                <text>Buliński, Tarzycjusz</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123385">
                <text>Kairski, Mariusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123386">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123387">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123388">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123389">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123390">
                <text>„Etnografia Polska”, t. LV, 2011, z. 1–2
PL ISSN 0071-1861

TARZYCJUSZ BULIŃSKI
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM, Poznań
MARIUSZ KAIRSKI
Instytut Archeologii i Etnologii UG, Gdańsk

POZORNE ELITY.
NAUCZYCIELE I PRZYWÓDCY ORGANIZACJI INDIAŃSKICH
WŚRÓD INDIAN E’ÑEPÁ I MATSIGENKA
(AMAZONIA WENEZUELSKA I PERUWIAŃSKA)
WPROWADZENIE

W niniejszym opracowaniu chcemy odpowiedzieć na pytanie, czy indiańscy
nauczyciele, przywódcy organizacji indiańskich oraz szefowie comunidades nativas stanowią współczesną (nowożytną) elitę analizowanych przez nas dwóch ludów
zamieszkujących szeroko rozumianą Amazonię. Jeśli tak, to czym się ona charakteryzuje, jeśli nie, to dlaczego i czym w istocie rzeczy jest. Odpowiedź na powyższe
pytania uzyskamy, porównując dwa różne ludy i dwie różne sytuacje; rozpatrzymy:
(a) przypadek Indian E’ñepá znad rzeki Cuchivero zamieszkujących Amazonię wenezuelską (szkoła i nauczyciele), (b) przypadek Indian Matsigenka znad rzeki Urubamba
w Amazonii peruwiańskiej (organizacje indiańskie i ich przywódcy)1.
Będziemy się starali uchwycić i zanalizować zjawisko funkcjonowania elit, szkoły
i organizacji indiańskich w jego realnym, nie zaś postulowanym kształcie. Oznacza
to, iż nie poprzestaniemy na opisie deklaracji nauczycieli i przywódców organizacji
indiańskich. Bezpośrednio nie będą nas też interesować programy rozwojowe i edukacyjne najróżniejszych agend rządowych Wenezueli i Peru. Naszym zamierzeniem jest
konfrontacja dwóch powyższych zjawisk z rzeczywistą praktyką społeczną związaną
z funkcjonowaniem szkoły i organizacji u dwóch wspomnianych ludów indiańskich.
Dzięki temu chcemy pokazać różnice istniejące pomiędzy tym, „jak być powinno”
(przekonania i deklaracje), a tym, „jak jest” (zachowania i postawy). Postaramy
się osiągnąć to poprzez (a) skonfrontowanie wizji szkoły i organizacji indiańskich
postulowanych przez programy państwowe z ich faktyczną realizacją i (b) analizę
sytuacji z codziennego życia, w których uwidacznia się, naszym zdaniem, prawdziwe
znaczenie rozpatrywanych zdarzeń. Zanim jednak się tym zajmiemy, przedstawimy
instrumentarium teoretyczne, którego będziemy używać w naszych rozważaniach.
Badania terenowe, będące podstawą tego tekstu, przeprowadziliśmy w ramach dwóch projektów:
Kultury pierwotne we współczesnym świecie (grant KBN w latach 2001–2003) oraz Indianie wobec szkoły
(grant MNiSW w latach 2006–2008). Wszystkie dane osobowe oraz nazwy osad występujące w tekście
zostały zmienione.
1

�24

TARZYCJUSZ BULIŃSKI, MARIUSZ KAIRSKI

TEORIA

Wielu antropologów używa dość bezrefleksyjnie rozmaitych terminów sądząc, że
ich znaczenie jest uniwersalne. Piszą więc o tradycji, etniczności czy tożsamości, nie
precyzując, co tak naprawdę mają na myśli. Naszym zdaniem taka postawa raczej
utrudnia niż ułatwia rzetelne rozpoznanie przedmiotu badań. Aby tego uniknąć,
zajmiemy się w tym miejscu doprecyzowaniem kluczowych pojęć, których będziemy
używać w dalszej części artykułu. Będą to następujące pojęcia: społeczeństwo typu
pierwotnego i nowożytnego, elita, prestiż, autorytet oraz instytucja. Od razu należy
dodać, że zostały one skonstruowane specjalnie do analizy społeczności, z którymi
pracujemy (E’ñepá i Matsigenka). Nie oznacza to, iż nie da się ich wykorzystać przy
rozważaniach dotyczących innych ludów Amazonii Indiańskiej (np. Piro, Waorani czy
Jívaro). Wprost przeciwnie. Sądzimy, że kategoria społeczeństwa typu pierwotnego
może pomóc w wyjaśnieniu wielu aspektów ich życia.
Społeczeństwo typu pierwotnego i nowożytnego

Na początek załóżmy, że społeczeństwa można podzielić na dwa typy: pierwotne
i nowożytne2. Wbrew obiegowej opinii nie sądzimy, aby różniły się one od siebie
wyłącznie „czynnikami powierzchniowymi” w rodzaju wierzeń, rytuałów czy sposobu
zdobienia ciała, a szerzej rzecz ujmując – aby ich odmienność polegała na odmiennej
treści. Według konkurencyjnej hipotezy, przez nas podtrzymywanej, różnica sięga
znacznie głębiej i dotyczy nie tylko treści, ale przede wszystkim formy. Społeczeństwo
pierwotne wydaje się być inaczej skonstruowane niż nowożytne, a różnica między
nimi sytuuje się w polu struktury. Spróbujmy ową różnicę przybliżyć na przykładzie organizacji społecznej i popatrzeć na nią skrótowo z dwóch punktów widzenia:
zewnętrznego, tj. badacza (tutaj skupimy się na możliwych do wyróżnienia przez
niego elementach analizy), i wewnętrznego, tj. tubylca (tu zajmiemy się podstawą,
na której opiera się tożsamość grupy)3.
Zacznijmy od społeczeństwa nowożytnego. Podczas jego analizy dość łatwo
można wyróżnić status społeczny (miejsce w sieci relacji społecznych), rolę społeczną
(przepisy roli i jej wykonanie) oraz instytucję społeczną (zespół statusów i ról społecznych powoływany do realizacji jakiejś funkcji). Porównując powyższe do teatru,
można powiedzieć, że ludzie to aktorzy odgrywający role, np. ojca, pracownika czy
antropologa. Każda rola ma swój gotowy scenariusz, który aktor może co najwyżej
W kwestii sporu o to, czy kategoria społeczeństwo pierwotne oddaje pewne cechy rzeczywistości,
czy jest tylko wytworem kolonializmu zob. np. Hallpike 1992; Kuper 1988. My opowiadamy się za
pierwszym rozwiązaniem.
3
Nie zapominajmy jednak, że odmienność społeczeństwa pierwotnego nie sprowadza się wyłącznie
do wymiaru relacji pomiędzy jednostką a grupą społeczną (organizacji społecznej). Dodać można, że
istnieją jeszcze przynajmniej dwa wymiary formalne, w których widać inne zorganizowanie strukturalne: 1) relacji pomiędzy człowiekiem a środowiskiem naturalnym oraz 2) relacji pomiędzy wiedzą
a działaniami. Ich charakterystykę pozostawiamy na inną okazję.
2

�POZORNE ELITY. NAUCZYCIELE I PRZYWÓDCY ORGANIZACJI INDIAŃSKICH

25

modyfikować, ale bez jego diametralnej zmiany, jeśli chce uniknąć społecznej krytyki.
Organizację społeczną można także przyrównać do domu zamieszkiwanego przez
„aktorów”. Konstrukcja tego domu jest w miarę niezmienna, a większość przekształceń dotyczy jego użytkowników. To oni w cyklu swojego życia zmieniają pokoje,
które zamieszkują – człowiek przechodzi przez pokój dziecinny, zawodowy, rodzicielski itp. Na podstawie wypowiedzi i zachowań „aktorów” badacz jest w stanie
odtworzyć zasady odgrywanego przez nich scenariusza, by później zrekonstruować
na tej podstawie hipotetyczną konstrukcję domu. Istotne są tu przede wszystkim
wypowiedzi – każdy „aktor” potrafi przecież uzasadnić, dlaczego postępuje tak, a nie
inaczej, z czego socjolog odtwarza ideacyjną strukturę przekonaniową, która leży
u podstaw realnie dziejących się wydarzeń społecznych. Innymi słowy, w społeczeństwie nowożytnym relacje społeczne są w dużym stopniu wyznaczane przez łatwe
do wyabstrahowania reguły (np. kodeksy zachowania), a każdy człowiek patrzy na
swoje życie w grupie z punktu widzenia tychże społecznych reguł, tj. pojmuje drugą
osobę poprzez pryzmat roli, którą ona wykonuje np. pracownika czy nauczyciela.
Rzec by można, że jego perspektywa jest socjocentryczna, albowiem zapośredniczona
jest przez owe reguły (Durkheim 2006; Hallpike 1988).
Z kolei swoją grupową tożsamość człowiek buduje na podstawie dwóch elementów: 1) wspólnego przekonania, które przypisuje wartość pozytywną wybranym
częściom kultury grupy (najczęściej określa się je mianem tradycji etnicznej, która
zwykle odwołuje się do takich wyróżników jak język, historia, obyczaje, wierzenia
czy sposoby ubierania się i zdobienia ciała), 2) świadomej i odświętnej realizacji
zachowań odnoszących się do owej tradycji etnicznej (najczęściej określa się je mianem zachowań etnicznych) (Wielka encyklopedia 2000). Obydwa te elementy, według
członków grupy, stanowią o jej odrębności i dlatego też są przedmiotem różnorakich strategii podejmowanych przez ludzi ją tworzących (konserwatywnych bądź
liberalnych). Jest to tożsamość etniczna, i w odróżnieniu od tożsamości opartej na
wspólnocie politycznej (Amerykanie, Kanadyjczycy, Australijczycy), oparta jest na
wspólnocie kulturowej. Tak więc podstawą formowania się tożsamości grupowej
w społeczeństwie nowożytnym są więzi etniczne, które wraz z państwem współtworzą
wspólnotę wyobrażoną wyższego rzędu zwaną narodem.
Przejdźmy teraz do społeczeństwa pierwotnego. W jego analizie nie da się sensownie używać elementów znanych ze świata nowożytnego, trudno bowiem je wyodrębnić. O ile jeszcze status społeczny z trudem można odnaleźć (z trudem, gdyż
brak jednoznacznych zasad go określających: status bazuje na miejscu w sieci relacji
międzyludzkich, które wyznaczane są emocjonalnie), o tyle już o wyodrębnieniu
w nowożytny sposób pojmowanej roli społecznej należy zapomnieć. W ogóle nie
istnieją tzw. przepisy roli, a widać tylko jej wykonanie lub – mówiąc językiem etnografii – obserwować można tylko zachowania, zaś ich słowne uzasadnienia w ogóle
się nie pojawiają, a gdy już post factum badacz o nie spyta, nie łączą się z zachowaniami w sensowną całość, na podstawie której można by wnioskować o istnieniu
jakiegoś ideacyjnego scenariusza będącego ich podstawą. Z kolei jeśli chodzi o instytucje, to nader trudno jest powiedzieć, gdzie one „zaczynają się”, a gdzie „kończą”,

�26

TARZYCJUSZ BULIŃSKI, MARIUSZ KAIRSKI

oraz do czego zostały stworzone, jakie pełnią funkcje. Wprawdzie antropolog stwierdza, że organizacja społeczna opiera się na więzach pokrewieństwa, ale już poważne
kłopoty sprawia mu próba dookreślenia, jakie są zasady rządzące tym „gmachem”.
Okazuje się, że przekonania nie idą w parze z zachowaniami, zaś ów metaforyczny
„gmach” organizacji społecznej ciągle jakby oscylował pomiędzy różnymi kształtami (np. pokrewieństwo u Jívaro lub system polityczny u Kaczin i Szan, zob. Taylor
1983; Leach 1954). Jest raczej tak, że każdy człowiek postrzega świat społeczny ze
swojego punktu widzenia, tj. patrzy na drugą osobę przez pryzmat łączących go
z nią indywidualnych i konkretnych więzi. Jego perspektywa jest egocentryczna, tzn.
definiując swoją sytuację, będzie odnosił się do konkretnych osób i więzi z nimi.
Podejrzewamy wręcz, że coś takiego, jak „gmach” instytucji społecznej w społeczeństwie pierwotnym po prostu nie istnieje i stąd się biorą metodologiczne problemy
w trakcie prób jego odtworzenia4.
Jeśli zaś chodzi o konstruowaną przez jednostkę tożsamość grupową, to opiera
się ona praktyce budowania „wspólnego ciała”, które tworzone jest poprzez wspólne
zamieszkiwanie tej samej przestrzeni, spożywanie tego samego pokarmu i napojów, wymianę płynów ustrojowych, uczestnictwo w tych samych sytuacjach i działaniach. Budowanie „ciała” poszczególnych członków grupy równocześnie buduje
„wspólne ciało” całej grupy, wyznacza jej granice i określa jej odrębność. Właściwie
wszystkie działania podejmowane w życiu codziennym (zdobywanie pożywienia,
chowanie dzieci, zdobywanie prestiżu społecznego itp.) i odświętnym (rytuały inicjacji, wyprawy wojenne, obrzędy pogrzebowe itp.) służą budowaniu, wzmacnianiu,
rozszerzaniu i chronieniu „wspólnego ciała”. Jest to tożsamość pierwotna, oparta na
wspólnocie zachowań realizowanych bez odniesień do jakiegoś wspólnego planu
przekonaniowego w rodzaju poglądów o własnej etniczności, której można by bronić
lub którą można by utracić. Podstawą formowania się tożsamości grupowej w społeczeństwie pierwotnym jest praktyka budowania wspólnego ciała (Seeger, Matta,
Viveiros de Castro 1987; Vilaça 2000).
Pojęcie elity i instytucji

Zajmijmy się teraz pojęciem elity, którą stanowić dla nas będzie grupa ludzi z pre­
s­tiżem opartym na nowożytnej instytucji. Prestiż to wartość, przyporządkowywana
pewnym ludziom przez pozostałych członków tej samej społeczności. Uważamy także
za konieczne odróżnienie prestiżu od autorytetu. Ten drugi termin oznacza, że jednostka na mocy swojego prestiżu jest w stanie oddziaływać w systematyczny sposób
na innych członków swojej grupy, przy czym oddziaływanie to: 1) jest na tyle długie
i skuteczne, aby można było realizować długofalowe przedsięwzięcia dla osiągnięcia
W związku z powyższym musimy uprzedzić, że nasze hipotezy formułujemy przede wszystkim
na podstawie obserwacji codziennych wydarzeń, tj. zachowań i wypowiedzi zaistniałych w naturalnym
kontekście społecznym. Według nas błędną strategią badawczą jest opieranie wniosków na odpowiedziach uzyskanych w tzw. wywiadach etnograficznych, kreujących sztuczną sytuację, w której zarówno
badacz, jak i respondent zachowują się i myślą w sposób odbiegający od normalnego.
4

�POZORNE ELITY. NAUCZYCIELE I PRZYWÓDCY ORGANIZACJI INDIAŃSKICH

27

pozytywnie ocenianych celów społecznych, 2) dokonuje się poza więzami pokrewieństwa, 3) nie wymaga fizycznej obecności osoby obdarzonej autorytetem. Innymi
słowy, człowiek obdarzony autorytetem wpływa na innych ludzi w sposób zapośredniczony (w sensie nadanym temu pojęciu przez Lwa S. Wygotskiego), oddziałuje na
nich bardziej jako uwewnętrzniony przez nich zespół przekonań tyczących statusu
i roli osoby z autorytetem, mniej zaś jako konkretny człowiek z krwi i kości (Csordas
2001; Whitehouse 2000; 2004).
Przejdźmy teraz do sprecyzowania, na czym polega różnica pojmowania prestiżu
w analizowanych dwóch typach społeczeństw. W społeczeństwie typu pierwotnego
prestiż opiera się na osobie, a jego kryterium stanowi skuteczność działań podejmowanych przez jednostkę. Przykładowo, jeżeli ktoś skutecznie poluje – cieszy się prestiżem dobrego łowcy; jeżeli zabija wrogów – jest znany jako dobry wojownik; jeżeli
skutecznie leczy – posiada prestiż „człowieka wiedzy” (i’yan u E’ñepá, seripigari
u Matsigenka). Taki prestiż może być kumulowany wyłącznie przez jednostkę i to
tylko w obrębie jej życia. Po jej śmierci znika, a dzieci takiego człowieka swój prestiż
konstruują od nowa. Prestiż nie ma także przełożenia na autorytet. Co więcej, naszym
zdaniem, trudno w ogóle mówić o obecności jakiegokolwiek autorytetu w takim typie
społeczeństw, zaś obraz szamanów pełniących role przywódcze, należy najprawdopodobniej do galerii euroamerykańskich stereotypów na temat ludów indiańskich,
nie mających większego pokrycia w rzeczywistości. Struktury polityczne w rodzaju
wodzostw to cecha społeczeństw innego typu (przedpaństwowych oraz plemiennych
w rozumieniu Neila L. Whiteheada 2006).
Jeśli natomiast przyjrzymy się prestiżowi w społeczeństwie typu nowożytnego, to
okaże się, że opiera się on na nowożytnej instytucji, a jego kryterium stanowi miejsce
zajmowane w strukturze społecznej. Miejsce takie zwykle „przekłada się” na posiadanie władzy (a więc w myśl definicji Weberowskiej jest to możność osiągania swoich
celów pomimo oporu ze strony innych członków grupy) oraz możliwość dysponowania zasobami pożądanymi przez członków danej społeczności (np. pieniędzmi,
ziemią, dostępem do wykształcenia). Przykładowo, właściciel przedsiębiorstwa może
zwalniać bądź zatrudniać pracowników, ustalać ich wynagrodzenie oraz czas pracy,
zaś nauczyciel decyduje o świadectwie końcowym ucznia, a podczas lekcji dysponuje
także jego ciałem i umysłem. W obu przypadkach prestiż przedsiębiorcy i nauczyciela nie wynika z ich przymiotów osobistych, lecz opiera się na zajmowanych przez
nich miejscach w strukturach społecznych przedsiębiorstwa i szkoły. W społeczeństwie nowożytnym, prócz poszczególnych jednostek, prestiż kumulować może także
grupa społeczna, a potomkowie członków takiej grupy, już z racji swego urodzenia,
dysponują znacznym kapitałem kulturowym, by użyć znanego wyrażenia Pierre’a
Bourdieu. Prestiż może się także wiązać z autorytetem. Często zdarza się tak, że osoby
o wysokim prestiżu – takie jak papież czy prezydent – oddziałują na ludzi także, będąc
fizycznie daleko od nich (Csordas 2001; Whitehouse 2000; 2004).
Pozostaje nam jeszcze zdefiniować nowożytną instytucję, którą stanowi struktura
społeczna (a więc zespół statusów i ról społecznych), świadomie powoływana do pełnienia jednoznacznej funkcji. Od instytucji nie-nowożytnych różnić się będzie ona tym,

�28

TARZYCJUSZ BULIŃSKI, MARIUSZ KAIRSKI

że 1) najczęściej można wskazać kto, kiedy i w jakim celu powołał ją do życia oraz
2) nie ma większych trudności we wskazaniu na funkcję, jaką spełnia. Na przykład
wiadomo dość dobrze, kiedy powstał model nowożytnej szkoły (wiek XIX), z czyich
inspiracji (myśliciele oświeceniowi) i przy wsparciu jakich sił społecznych (elity kształtujących się państw narodowych). Najmniejszego problemu nie stanowi też pokazanie
realizowanej przez nią funkcji, tj. edukacji. Nie oznacza to, rzecz jasna, że instytucja
nowożytna nie może pełnić jakichś funkcji drugorzędnych. Zwykle tak się dzieje, ale
ich realizacja jest niemożliwa przy zaniechaniu wypełniania funkcji podstawowej; np.
szkoła poprzez ukryte programy nauczania najczęściej reprodukuje strukturę społeczną, ale nie może tego robić bez prowadzenia zajęć dydaktycznych. Z kolei „instytucje” nie-nowożytne charakteryzować się będą tym, że 1) nie wiadomo kto, kiedy
i w jakim celu powołał je do życia oraz 2) nie można jednoznacznie wskazać funkcji
przez nie realizowanych. Przykładowo, do dziś antropolodzy spierają się o to, czy system moiet i klanów charakterystyczny dla ludów z rodziny językowej gê (wschodnia
Brazylia) związany był z mechanizmem zawierania małżeństw, przywództwem wojennym i rytualnym, czy onomastyką i nadawaniem imion (Lea 1992; 1995; Seeger 1989)
Podsumowując, społeczności Indian E’ñepá i Matsigenka traktować będziemy
jako przykłady społeczeństwa typu pierwotnego, natomiast społeczeństwo narodowe
Peru i Wenezueli jako przykłady społeczeństwa typu nowożytnego.
NAUCZYCIEL INDIAŃSKI U E’ÑEPÁ (PANARE)

Sytuacja społeczno-kulturowa E’ñepá południowych

Z punktu widzenia wenezuelskiego społeczeństwa narodowego, mianem E’ñepá
(nazwa metyska to Panare) określa się jeden z ludów indiańskich zamieszkujących
w dorzeczu środkowego Orinoko. Wedle tej zwyczajowej optyki etnograficznej,
powielanej w opracowaniach struktury etnicznej Wenezueli, E’ñepá dzielą się na trzy
grupy regionalne: środkowych, zachodnich oraz południowych. Jeśli jednak spojrzeć
na tę charakterystykę od strony samych Indian, wtedy okaże się, że lud zwany E’ñepá
nie istnieje (samo słowo nie denotuje grupy etnicznej, lecz po prostu ludzi), zaś tożsamość grupowa wyznaczana jest przez nich na poziomie grupy lokalnej za pomocą
kryterium pokrewieństwa i praktyki budowania wspólnego „ciała”. Członkowie tego
samego, zdawałoby się, ludu są postrzegani przez swoich „pobratymców” jako osoby
równie obce, jak inni Indianie zamieszkujący ten obszar (Piaroa czy Yekuana). Stąd
też mówienie o E’ñepá jako o pewnej całości jest uproszczeniem, które stosujemy na
potrzeby niniejszego tekstu. Nasza analiza dotyczyć będzie wyłącznie południowej
grupy regionalnej Indian E’ñepá zamieszkujący dorzecza rzek Cuchivero i Guaniamo
(Henley 1982; 1988; Dumont 1978; Villalón 2007).
E’ñepá południowi liczą ok. 1500 osób. Jest to grupa pozostająca w dużej izolacji
geograficznej i kulturowej od społeczeństwa narodowego. Wprawdzie bezpośredni
kontakt z przedstawicielami świata wenezuelskiego istnieje od lat 1950., lecz dotyczył

�POZORNE ELITY. NAUCZYCIELE I PRZYWÓDCY ORGANIZACJI INDIAŃSKICH

29

on głównie miejscowej ludności kreolskiej zajmującej się hodowlą bydła oraz dwóch
katolickich placówek misyjnych (jedna działa do dziś, druga została zlikwidowana
w latach 1980.). E’ñepá nie mają prawa własności do zamieszkiwanych przez nich
terenów (poza nielicznymi wyjątkami). Wprawdzie konstytucja z 2000 roku nadała
Indianom pewne uprawnienia w tym względzie, jednak w praktyce E’ñepá użytkują jedynie terytorium państwowe, na którym bez przeszkód mogą działać agendy
państwa (np. CODESUR w latach 1970., czy Misión Piar dzisiaj5). Osady zakładane
przez poszczególne grupy lokalne są stosunkowo nietrwałe i przeciętnie istnieją po
kilkanaście lat. Zamieszkiwanie w jednym miejscu uzależnione jest od czynników
społecznych (istotność więzów emocjonalnych łączących członków osady) i gospodarczych (zasobność środowiska naturalnego). W latach 1990. istniało pięć większych
osad: San Fernando, San Felipe, San Pedro, Las Cabritas i El Tigre. Pomimo działalności prozelitycznej zgromadzenia misyjnego Misioneras de María Inmaculada
y Santa Catalina de Siena (Misjonarki Maryi Niepokalanej i Świętej Katarzyny ze
Sieny) religia chrześcijańska nie odgrywa żadnej roli w życiu E’ñepá, nie ma ani
konwertytów, ani indiańskich kapłanów i budynków kościelnych. Szkolnictwo funkcjonuje od ponad 30 lat. Szkoły działające na ich terytorium obejmują pierwsze dwa
etapy edukacji podstawowej, pozostałe etapy mogą być realizowane przez Indian
wyłącznie w szkołach w osadach metyskich6. Nauczycielami najpierw były siostry
zakonne, później sami E’ñepá. Administracja oświaty leży w gestii Nucleo Educación Rural – Panare czyli Oddziału Edukacji Wiejskiej Panare. Jest to jednostka
oświatowa przeznaczona wyłącznie do zarządzania wszystkimi szkołami wśród
E’ñepá. Jej prowadzenie, aż do początku wieku XXI leżało de facto w gestii organizacji Fé y Alegría i dopiero od roku 2003 przechodzi w ręce samych Indian7. Poziom
CODESUR (la Comisión para El Desarollo del Sur de Venezuela, Komisja ds. Rozwoju Południa
Wenezueli) czy Misión Piar (jeden z programów boliwariańskich ds. ekologicznego rozwoju osad górniczych) to przykłady agend państwowych, za pomocą których rządy wenezuelskie mniej więcej od
lat 1960. próbują zrealizować „skok cywilizacyjny” najmniej rozwiniętych infrastrukturalnie i demograficznie regionów kraju (stan Amazonas, stan Bolívar). Skok ten ma polegać przede wszystkim na ich
industrializacji i urbanizacji. W praktyce działania tego typu instytucji ograniczają się do poszukiwania
złóż bogactw naturalnych, ich eksploatacji oraz działalności propagandowej na rzecz rozwoju regionów,
w których prowadzone są prace wydobywcze.
6
W Wenezueli istnieją cztery stopnie edukacji: educación prescolar (przedszkolna trwająca 1 rok), educación básica (podstawowa trwająca 9 lat i realizowana w trzech trzyletnich cyklach: klasy 1–3, klasy 4–6,
klasy 7–9), educación media diversificada y profesional (średnia trwająca 2 lub 3 lata) oraz educación
superior (uniwersytecka trwająca zwykle 5 lat). Te cztery stopnie realizowane są w czterech, nieco inaczej
zorganizowanych, cyklach oświatowych; 1) educación preprimaria (obejmuje edukację przedszkolną),
2) educación primaria (obejmuje dwa pierwsze cykle edukacji podstawowej, tj. klasy 1–6), 3) educación
secundaria (obejmuje ostatni cykl edukacji podstawowej oraz edukację średnią), 4) educación superior.
7
Fé y Alegría (Wiara i Radość) to międzynarodowa organizacja pozarządowa zrzeszająca szkoły
o profilu katolickim. Jej celem jest rozwój i edukacja grup upośledzonych społecznie, głównie ubogich.
Założył ją jezuita José María Vélaz w 1955 roku w Wenezueli, skąd rozprzestrzeniła się na Hiszpanię
oraz część krajów Ameryki Południowej i Środkowej. W Wenezueli jest jedną z najprężniej działających
organizacji edukacyjnych z własnym pionem wydawniczym i szkoleniowym. Jednym z obszarów jej
działalności jest edukacja grup indiańskich w kraju.
5

�30

TARZYCJUSZ BULIŃSKI, MARIUSZ KAIRSKI

umiejętności czytania i pisania jest bardzo niski. Pierwsza organizacja tubylcza
– Asamblea del Pueblo E’ñepá – mająca w zamierzeniu chronić interesy wszystkich
E’ñepá w relacjach ze społeczeństwem narodowym powstała dopiero w roku 2001
i na razie nie wykazuje się znaczącą aktywnością polityczną. Wśród E’ñepá nie da się
zauważyć żadnej władzy politycznej. Istnieje tylko narzucona z zewnątrz rola społeczna capitán (tj. osoby, którą przedstawiciele społeczeństwa narodowego traktują
jako przywódcę osady), ale jest ona fasadowa i nie ma przełożeń na życie codzienne.
Na obszarze zamieszkiwanym przez Indian nie działają na dużą skalę żadne nowożytne podmioty gospodarcze i polityczne. Podstawy zdobywania pożywienia opierają
się na kopieniactwie, łowiectwie i zbieractwie. Ponadto E’ñepá okazjonalnie wykonują
prace najemne dla okolicznych hodowców bydła, zwanych llaneros.
Nauczyciel i szkoła indiańska w oczach przedstawicieli
społeczeństwa wenezuelskiego

Obraz nauczyciela i szkoły indiańskiej konstruowany przez Wenezuelczyków
determinują dwa założenia. Wedle pierwszego, funkcja nauczyciela ściśle łączy się
z funkcją szkoły. Według drugiego, nauczyciel i szkoła indiańska są, a przynajmniej
powinny być, tacy sami jak w społeczeństwie wenezuelskim.
Po co jest szkoła państwowa w Wenezueli? Przede wszystkim uważa się, że ma
ona wykształcić odpowiedni typ człowieka: zdrowego, wyedukowanego, krytycznego wobec świata, o rozwiniętej osobowości, a więc takiego, który jest władny
uczestniczyć w społeczeństwie narodowym. Z kolei ludzi pełniących role społeczne
nauczycieli traktuje się jako depozytariuszy pewnej wiedzy czasowo niedostępnej dla
innych członków społeczeństwa i stanowiących zhierarchizowaną elitę (profesorowie
akademiccy na jej szczycie, nauczyciele wiejscy na jej dole). Ich zadanie polega na
przekazywaniu tejże wiedzy, a precyzyjniej mówiąc, na wykształcaniu w wychowanku
szeregu umiejętności formalnych, które przeobrażają go w pożądany typ człowieka.
Najważniejsze z tych „narzędzi poznawczych” to umiejętność pisania i rachowania.
Posiadanie tych umiejętności jest pewnym dobrem, którego nie można nikogo pozbawiać, albowiem ich właściwe wykorzystanie umożliwia ludziom nie tylko rozwój ich
osobowości, ale także awans społeczny i poprawę warunków życia, np. wykształcenie
daje większą szansę na dobrze płatną pracę, dzięki której ich stopa życiowa stoi na
wyższym poziomie, a to prowadzić może do podjęcia działań mających na celu podniesienie statusu społecznego (kariera społeczna od chłopa do przedsiębiorcy). Takie
ujęcie bierze się z założenia, że umiejętność pisania i rachowania wpływają pozytywnie na rozwój poznawczy jednostki, a co za tym idzie, na wzrost jej świadomości,
dzięki czemu zwiększają się możliwości jej udziału w systemie gospodarki państwowej
oraz w strukturach państwa narodowego. Tym samym dochodzimy do odpowiedzi na
pytanie o to, dlaczego szkoła ma kształtować taki, a nie inny typ człowieka. Otóż jego
uformowanie jest tylko niezbędnym krokiem do realizacji dwóch innych, nadrzędnych celów: 1) postępu cywilizacyjnego (oznaczającego głównie rozwój gospodarczy
kraju) oraz 2) tworzenia tożsamości narodowej (budowanie abstrakcyjnej więzi spo-

�POZORNE ELITY. NAUCZYCIELE I PRZYWÓDCY ORGANIZACJI INDIAŃSKICH

31

łecznej pomiędzy ludźmi, tzw. wspólnoty wyobrażonej, opartej na historii Wenezueli
i instytucjach państwowych). W praktyce obie funkcje ściśle wiążą się ze sobą: dobry
obywatel jest równocześnie dobrym pracownikiem. Na marginesie dopowiedzmy, że
oprócz powyższych oficjalnych celów szkolnictwa istnieją także cele ukryte, realizowane poprzez tzw. ukryty program nauczania (hidden curriculum), jednak tą kwestią
nie będziemy się tutaj zajmować, gdyż dotyczy ona zagadnień innego typu.
Jeśli teraz popatrzymy na oficjalny model edukacji dwukulturowej realizowany
w Wenezueli, to okaże się, że funkcje przypisywane nauczycielowi indiańskiemu
i szkole indiańskiej są podobne do opisanych wyżej (zob. Programa... 1988; Régimen... 1998; Villalón 1994). Przede wszystkim dziecko indiańskie winno rozwijać
się poprzez nabycie szkolnej wiedzy koniecznej do bycia obywatelem wenezuelskim
i wystarczającej do uczestniczenia w życiu społeczeństwa narodowego. Program
szkolny edukacji dwukulturowej można sprowadzić do realizacji dwóch celów: 1) ułatwiania Indianom przyswajania sobie zdobyczy cywilizacji nowożytnej; 2) pomagania
w budowaniu przypisywanej Indianom tożsamości etnicznej. Jeśli chodzi o cel pierwszy, to ma być on osiągany poprzez uczenie języka hiszpańskiego, przekazywanie
wiedzy naukowej w rodzaju matematyki czy nauk przyrodniczych, wprowadzanie
higieny oraz wdrażanie wiedzy o instytucjach państwowych, konstytucji, prawach
i obowiązkach obywatela itp. Programy oficjalne przekonują, że dzięki nabyciu wiedzy
umożliwiającej uczestniczenie w gospodarce rynkowej i kontaktowanie się z resztą
społeczeństwa wenezuelskiego, Indianin będzie władny decydować o swym losie
i wybierać miejsce oraz sposób życia, jakie mu najbardziej odpowiadają. Cel drugi
winien być realizowany poprzez pozytywne waloryzowanie „kultury indiańskiej”,
a następnie pokazywanie Indianom sposobów jej ochrony (tworzenie domów kultury,
produkcję pamiątek „etnicznych” dla turystów itp.). Tę „kulturę”, określaną zwykle
mianem etniczności, sprowadza się do dwóch elementów: języka etnicznego oraz
wybranych części kultury materialnej (wyroby rękodzielnicze, stroje, instrumenty)
i obrzędowej (tańce, muzyka, deportes indígenas „tubylcze sporty”)8 . One to powodują, że różne grupy lokalne mówiące podobnym językiem, zamieszkujące to samo
terytorium i posiadające podobne artefakty kulturowe są uznawane przez administrację państwową za jedną grupę etniczną, jeden lud indiański. Dlatego też te właśnie
elementy winny być przedmiotem programu nauczania prócz, rzecz jasna, korpusu
„wiedzy cywilizującej”. Na nich opierać się ma wyobrażana tożsamość etniczna grupy
8
Oczywiście z antropologicznego punktu widzenia ta strategia folkloryzacji kultury ma niewiele
wspólnego z realnym odzwierciedleniem różnic i podobieństw kulturowych pomiędzy grupami lokalnymi. Dodatkowo, w przypadku społeczeństw pierwotnych prowadzi ona do demontażu dotychczasowej
kultury, albowiem niszczy praktykę budowania wspólnego ciała. Przykładowo w utworzonym w El Tigre
„domu kultury”, którego zadaniem jest „zachowanie i chronienie kultury Panare”, dzieci indiańskie
wykonują przedmioty uznane przez zakonnice za kwintesencję „kultury panarskiej”, tj. wyroby plecionkarskie. Prowadzi to do sytuacji, w której dzieci wyplatają sita i kosze, które nikomu nie służą i do
nikogo nie należą. Tym samym następuje dekontekstualizacja praktyki codziennej, w której sita i kosze
wykonuje się z krewnymi i dla krewnych, a czynność plecenia wykonana poza kontekstem sytuacyjnym
dezorganizuje dotychczasowy sposób budowania świata.

�32

TARZYCJUSZ BULIŃSKI, MARIUSZ KAIRSKI

indiańskiej, która stanowić będzie o jej odrębności w ramach społeczeństwa narodowego. Na potrzeby takiego podejścia ukuto nawet termin „obywatel indiański”
(el ciudadano indígena), który z jednej strony jest Wenezuelczykiem, z drugiej zaś
Indianinem świadomym swojej odrębności kulturowej. W zamierzeniu programów
oświatowych agentem owych zmian oraz animatorem i obrońcą tak skonstruowanej etniczności ma być indiański nauczyciel. To on stanie się pierwszą elitą świeżo
upodmiotowionych politycznie i społecznie ludów indiańskich Wenezueli. Jego zadanie polega nie tylko na inicjowaniu działań, np. gospodarczych czy politycznych,
włączających Indian w nurt głównego życia społeczeństwa wenezuelskiego, ale także
na uczeniu języka etnicznego oraz propagowaniu sfolkloryzowanej kultury indiańskiej (zob. Programa... 1988; Régimen... 1998; Moreno 2000; Mosonyi, Rengifo 1982;
Mosonyi 1998; 2008; Mosonyi, Mosonyi 2000; Vega 2000; Villa 2000; Villalón 1994).
Powyższy obraz przynależy bardziej do porządku ideologicznego niż rzeczywistego. Praktyka wydaje się być mniej świetlana. Już na pierwszy rzut oka widać, że
szkoła jako instytucja działa wśród E’ñepá południowych dość przypadkowo, a jej
funkcjonowanie jest uzależnione przede wszystkim od postawy nauczyciela. Zajęcia
szkolne mogą odbywać się regularnie (San Pedro), z przerwami (San Fernando),
bądź wcale (San Felipe). A jeśli przyjrzeć się choćby pobieżnie realizacji powyższego
programu, wtedy okaże się, że zamierzone cele, przynajmniej w przypadku E’ñepá
południowych, nie są osiągane.
Popatrzmy najpierw, jak wygląda przyswajanie zdobyczy cywilizacji nowożytnej
i ich potencjalne oddziaływanie na losy życiowe uczniów. Po pierwsze, szkoła nie
uczy skutecznie. Wprawdzie nie prowadziliśmy oceny nauczania na szeroką skalę, ale
jednak nasze wycinkowe badania jednoznacznie pokazują, iż umiejętności uczniów
są dużo poniżej poziomu określonego przez standardowe testy UNESCO w zakresie
czytania/pisania i rachowania. Mało tego, wygląda na to, że szkoła w wydatny sposób wspomaga zaniechanie dalszej nauki. Wśród E’ñepá południowych jest tylko
jedna osoba, która rozpoczęła edukację na poziomie uniwersyteckim. Szkołę średnią
ukończyło osiem osób. Uczniowie zwykle przerywają edukację na poziomie 5–6 klasy
szkoły podstawowej. Po drugie, nie zauważyliśmy, aby wiedza szkolna poprawiała
jakość życia (z punktu widzenia Wenezuelczyka warunki mieszkalne, żywieniowe
i higieniczne wśród E’ñepá nie uległy zmianie) lub też powodowała awans społeczny
(E’ñepá nie przenoszą się do osad metyskich i nie podejmują długotrwałej nie-indiańskiej działalności zawodowej). Innymi słowy, E’ñepá żyją tak, jak żyli do tej pory,
pomimo ponad 30 lat edukacji państwowej.
Jeśli z kolei przyjrzymy się procesowi budowania etniczności E’ñepá, to najpierw
zauważymy, iż przekaz szkolny jej dotyczący powoduje więcej zamieszania niż
pożytku. Umiejętność czytania i pisania w języku e’ñepá jest umiejętnością martwą,
tj. całkowicie niepraktyczną. Oprócz dwóch podręczników szkolnych nie ma żadnej
literatury w tym języku, a ponieważ zarówno dzieci, jak i dorośli nie wiedzą do czego
mogliby używać języka pisanego e’ñepá, więc go nie używają. Patrząc z nowożytnego
punktu widzenia, sens jego istnienia jest dla Indian w najlepszym razie nader niejasny i w całości zamyka się w obszarze ideologii. Nie da się też zauważyć procesu

�POZORNE ELITY. NAUCZYCIELE I PRZYWÓDCY ORGANIZACJI INDIAŃSKICH

33

formowania się elity – nie widać, aby nauczyciel był siłą w jakiś sposób konsolidującą
wspólnoty, zaś tożsamość grupowa E’ñepá w dalszym ciągu jest konstytuowana na
modłę społeczeństwa pierwotnego, a więc poprzez zachowania zogniskowane wokół
budowania wspólnego „ciała”. „Wytwórcami” rzekomej etniczności E’ñepá są ciągle
nie-E’ñepá: antropolodzy, działacze społeczni, zakonnice. Sami Indianie w swym
codziennym życiu nie traktują sposobów ubierania się, rękodzielnictwa czy pieśni
jako wyznaczników swej tożsamości. A jeśli w ich wypowiedziach pojawiają się elementy retoryki związanej z etnicznością, to raczej na zasadzie „pustego” semantycznie
zapożyczenia z dyskursu latynoskiego, o czym zaświadcza choćby praktyka dotycząca
„domu kultury” w El Tigre. Tak określany budynek został postawiony pod wpływem
misji katolickiej po to, aby „chronić dobra kultury E’ñepá” (słowa Indian powtarzane
za zakonnicami). W praktyce jednak „ochrona dóbr kultury” ze strony indiańskiej
sprowadza się do wypowiadanego w obecności ludzi z zewnątrz (misjonarze, antropolodzy) odpowiedniego postulatu oraz możności zaświadczenia faktem posiadania
odpowiedniego budynku, że taka ochrona istnieje, chociaż realne działania podejmowane są zawsze, a później kontrolowane przez zakonnice i dotyczą zazwyczaj dzieci,
które stawiają mniejszy opór wobec narzucanych im czynności w rodzaju rzemiosła
artystycznego (artesanía).
Tymczasem przedstawiciele administracji oświatowej winą za dotychczasowe
niepowodzenia programu edukacji dwukulturowej obarczają samych E’ñepá. Wedle
nich przyczyny tkwią w: 1) ogólnym niedouczeniu indiańskich nauczycieli, których
wiedza nie przekracza poziomu edukacji podstawowej, a często jest jeszcze mniejsza,
2) bardzo słabym przygotowaniu pedagogicznym nauczycieli, którzy po prostu nie
wiedzą jak uczyć (jedyna stosowana metoda to repetycja), 3) w tradycyjnych wzorach zachowań E’ñepá, którzy unikają sytuacji publicznego ośmieszenia, a za takie są
przez nich uznawane sytuacje szkolne, gdy dziecko błędnie odpowiada, czyta czy też
pisze w obecności innych. W praktyce więc nauczyciel w oczach Wenezuelczyków
jest tylko kandydatem do bycia elitą w swojej grupie, który z własnej winy nie dorósł
jeszcze do odgrywania owej roli. Natomiast naszym zdaniem przyczyna jest raczej
zawarta w ukrytym programie funkcjonowania szkoły, której podskórne funkcje
dotyczą demontażu dotychczasowej struktury kultury indiańskiej, lecz tej kwestii
nie będziemy tutaj rozwijać (zob. np. prace analizujące wpływ szkoły na reprodukcję
społeczną i kulturową Indian Waorani i Jívaro: Rival 1996; 2002; Taylor 1981).
Wygląda więc na to, że przynajmniej do tej pory educación intercultural bilingüe
wśród E’ñepá południowych nie prowadzi ani do ich włączania się w obręb społeczeństwa wenezuelskiego, ani też nie wytwarza ich tożsamości etnicznej.
Nauczyciel i szkoła indiańska w praktyce życia codziennego

W tym miejscu chcemy zaproponować robocze wnioski, jakie wysnuliśmy obserwując indiańską codzienność. Z racji szczupłości miejsca ograniczymy się do pokazania dwóch sytuacji, które będziemy analizować jako przykłady tego, jak E’ñepá mogą
pojmować rolę społeczną nauczyciela oraz szkołę.

�34

TARZYCJUSZ BULIŃSKI, MARIUSZ KAIRSKI

Przypatrzmy się najpierw domniemanej elitarności nauczyciela. W 1999 roku
Indianie z trzech wspólnot (San Fernando, San Felipe, San Pedro) wpadli na pomysł
utworzenia wspólnego poletka, na którym ich członkowie uprawialiby banany
i maniok, aby później sprzedawać je na targu w mieście. W ten sposób mieszkańcy
trzech osad uzyskaliby gotówkę na zakup narzędzi, lekarstw, amunicji i naczyń metalowych. Perswazyjność trzech inicjatorów całego przedsięwzięcia (Patricio i Manuel
z San Fernando, Elías z San Felipe; żaden z nich nie jest nauczycielem) spowodowała,
że jego pierwsza część zakończyła się sukcesem. Po udanych zbiorach pojawił się
problem transportu płodów rolnych na targ. Jedynym możliwym sposobem jest droga
wodna, 5–6 godzin podróży łodzią motorową w dół rzeką Cuchivero. Takiej łodzi nikt
z Indian nie posiada, zaś okoliczni metysi, którzy posiadali odpowiednie łodzie żądali,
według Indian, zbyt wysokie ceny za ich wynajem, by transport płodów rolnych był
opłacalny. Wtedy inicjatorzy wymyślili kupno silnika. Niestety, przekraczało to ich
możliwości finansowe, więc zwrócili się do nas z prośbą o pomoc. Dwa lata później
przekazaliśmy im pieniądze oraz informacje, w którym mieście wystarczą one na
kupno silnika. Na zebraniu z naszym udziałem Indianie uzgodnili, że pojedzie po
niego Juan Gregorio oraz przedstawiciele trzech wspólnot. Dlaczego akurat on? Juan
Gregorio jest od 4 lat nauczycielem w San Felipe, ale to nie dlatego społeczność przekazała mu całą sumę i obdarzyła misją zakupu. Szkoła w San Felipe praktycznie nie
funkcjonuje, lekcje odbywają się 4–5 razy w miesiącu, a niektóre dzieci nie potrafią się
nawet podpisać, nie mówiąc już o ukończeniu poszczególnych grados. Słowem, Juan
Gregorio zupełnie nie spełnia kryteriów bycia nauczycielem, prócz faktu pobierania
pensji. Sądzimy, że o jego wyborze zadecydowały dwa fakty. Po pierwsze to, że kiedyś
był kierowcą w misji katolickiej, a więc w odczuciu pozostałych E’ñepá jest obyty
ze światem zewnętrznym oraz zna się na silnikach. Po drugie to, że Juan Gregorio
nie mieszka w pobliżu żadnej ze wspólnot, a więc jest uważany za osobę neutralną.
Jaki był ciąg dalszy wydarzeń? Juan Gregorio sprawdził cenę silnika w najbliższym
mieście, stwierdził, że pieniędzy na jego kupno nie starcza, po czym sprawę zarzucił.
Po roku okazało się, że ilość gotówki zmniejszyła się o połowę, za to w tym okresie
wielu E’ñepá brało udział w urządzanych przez niego fiestach.
Tak więc Juan Gregorio w powyższej sytuacji nie postąpił tak, jakby można było
oczekiwać od nauczyciela. Jego znajomość czytania i pisania, długotrwały pobyt
w świecie zewnętrznym (edukacja szkolna, służba wojskowa, praca w misji) nijak nie
przełożyły się na odmienne zachowanie. Postąpił tak, jak prawdopodobnie uczyniłby
każdy inny E’ñepá na jego miejscu. Oddając to metaforycznie, działał tak, jakby upolował wyjątkowo duże zwierzę, po czym wykorzystał je na „tradycyjną” modłę – rozdając dobra wśród krewnych, których zachowanie także było mocno „tradycyjne”
– korzystali z jego darów, równocześnie na boku komentując jego postępowanie. Dla
Juana Gregorio nie liczył się interes trzech wspólnot indiańskich znad Cuchivero,
które dzięki sukcesowi powyższej inicjatywy mogłyby uzyskać wyższy stopień autonomii gospodarczej, a przez to i politycznej. Nie miał też na uwadze swojego indywidualnego dobra jako przyszłego dysponenta silnika. Inaczej mówiąc, nie interesowały
go przyszłe korzyści ani wspólnoty, ani też jego samego. Liczyły się za to pieniądze „tu

�POZORNE ELITY. NAUCZYCIELE I PRZYWÓDCY ORGANIZACJI INDIAŃSKICH

35

i teraz” i to, jakie dobra można za nie nabyć. Widzimy więc, że istnieje dość zasadnicza różnica pomiędzy rzeczywistym zachowaniem Juana Gregorio a przypisywanym mu przez programy edukacji dwukulturowej „pakietem” nauczycielskich postaw
i wartości. Z punktu widzenia E’ñepá Juan Gregorio postąpił w normalny sposób. To
dla przedstawicieli społeczeństwa wenezuelskiego jego postępowanie może wydać
się dziwne i mocno odbiegające od ich wyobrażenia elity. W najgorszym razie będą
ujmować tę sytuację jako przykład wykorzystywania swojego statusu społecznego dla
własnych korzyści. Sądzimy, że takie rozumienie sprawy fałszuje jej obraz. W oczach
E’ñepá nauczyciel nie posiada prestiżu z racji pełnionej roli społecznej. Gdyby tak
było, wtedy pieniądze otrzymałby Natalio z San Pedro, który najsumienniej wypełnia
swoje szkolne obowiązki. Tymczasem Juan Gregorio czy Natalio, to tacy sami ludzie,
jak wszyscy inni. Owszem, mogą posiadać prestiż, ale ze względu na swą osobistą
historię – w opisywanym przypadku była to społeczna „kariera” kierowcy. Inaczej
mówiąc, takie budowanie prestiżu pasuje do modelu społeczeństwa pierwotnego.
Obserwując zachowania dnia codziennego Indian E’ñepá nie znajdujemy kryteriów,
według których można by orzec, iż nauczyciel w jakiś sposób odróżnia się od pozostałych członków wspólnoty. Chyba tylko faktem prowadzenia lekcji, a i to nie zawsze
ma miejsce. Jego zachowanie, ubiór, sposób mówienia, pozostałe rodzaje aktywności,
nie są na tyle odmienne, aby mówić o jego elitarności.
Jeśli więc E’ñepá nie postrzegają nauczyciela jako członka elity, to czym jest dla
nich ta rola społeczna? I czy w ogóle jest to dla nich rola społeczna? Wydaje nam
się, że odpowiedź jest negatywna. Przypatrzmy się opisanej poniżej sytuacji. Jak
już wspominaliśmy, podległa Juanowi Gregorio szkoła w San Felipe z perspektywy
społeczeństwa narodowego funkcjonuje źle. Być może z tego powodu niektórzy
mieszkańcy tej osady wyrażali swe niezadowolenie. Nie podobał im się fakt, że Juan
Gregorio pobierał pensję nauczycielską, a w zamian za to nic osadzie nie dawał, nie
uczył dzieci, nie aktywizował działalności rodziców w sprawach szkoły itp. Nasze
bezpośrednie pytania o próby rozwiązania problemu zaowocowały opowieściami
o zebraniach, na których opiekunowie dzieci (los representantes del los niños) zwracali
się do nauczyciela ze skargą, a ten przyrzekał poprawę. I nic się nie zmieniało. Na tej
podstawie skłonni byliśmy uważać Juana Gregorio za osobę nieuczciwą. Nasza opinia
zmieniła się dopiero wtedy, gdy znacznie później dowiedzieliśmy się, jak wyglądały
owe spotkania. Okazało się, że zebrania takie odbywały się 1–2 razy w roku. W międzyczasie ci sami ludzie, którzy oficjalnie przedstawiali Juanowi Gregorio swoje żale,
spotykali się z nim w sytuacjach pozaszkolnych, chodzili razem na polowania, bawili
się na fiestach, gawędzili i żartowali, ale nie poruszali sprawy jego nauczycielskich
obowiązków. Innymi słowy, obie strony konfliktu zachowywały się w sposób typowy
dla E’ñepá – unikały głośnego, publicznego i bezpośredniego wypowiadania swoich
pretensji do niego. Takie postępowanie jest bowiem możliwe dopiero w kontekście
praktyki latynoskiej, pozaindiańskiej, a więc w trakcie zebrań, podczas których spotykają się ze sobą role społeczne opiekunów dzieci (los representantes del los niños)
i nauczyciela (el maestro). Jednakże dokonywane wówczas ustalenia nie przekładają się
na codzienne życie. Jest zupełnie tak, jakby E’ñepá w pewnych sytuacjach (np. różnego

�36

TARZYCJUSZ BULIŃSKI, MARIUSZ KAIRSKI

typu zebrania, wywiady etnograficzne, pobyt w mieście) przywdziewał kostium roli
społecznej, znany mu z obserwacji zachowań Wenezuelczyków, po czym, gdy dana
sytuacja się kończy, zdejmował go i wracał do codziennego życia.
Roboczy wniosek, jaki stąd wyciągamy, to teza, iż taka „zamiana skóry” jest
w ogóle możliwa i że Indianin jest w stanie zachowywać się raz na sposób E’ñepá,
a raz na modłę wenezuelską. Co więcej, nie widzimy żadnych oznak, które by sugerowały, że pociąga to za sobą jakieś przekształcenia poznawcze lub – co gorsza – jakiś
rodzaj umysłowej schizofrenii. Bynajmniej. Wydaje nam się, że taka strategia jest
jak najbardziej na miejscu i nie kłóci się ze sposobami postępowania w społeczeństwie pierwotnym. Mało tego. Sądzimy, że „bycie nauczycielem” zostało tak zaadaptowane przez kulturę E’ñepá, by nie powodowało konfliktów poznawczych. Wydaje
nam się, że z ich własnego punktu widzenia nauczyciel E’ñepá to taki sam człowiek
jak inni. Różni się tylko tym, że zdobywa środki do życia także poprzez nawiązywanie relacji wzajemności z przedstawicielami społeczeństwa wenezuelskiego. On
wykonuje pewne czynności wymagane przez obcych (prowadzi lekcje, ubiera się
na sposób metyski, przestrzega zasad higieny), oni regularnie dostarczają mu pieniądze. Dodatkową zaletą tej relacji może być ewentualny prestiż wobec niektórych
członków własnej grupy, płynący z utrzymywania kontaktów ze światem zewnętrznym. Wyraźnie zaznaczmy, że ów prestiż nie wynika z zajmowania pozycji społecznej nauczyciela, lecz z indywidualnych przymiotów jednostki potrafiącej skutecznie
negocjować z obcymi. Metaforycznie rzecz ujmując, nauczyciela można przyrównać
do myśliwego, który winien posiadać określone umiejętności, aby upolować pożądaną przez siebie zwierzynę, którą w tym przypadku jest państwowa pensja. Aby tego
dokonać, musi zachowywać się w określony sposób. I właśnie to zachowanie, tak
podobne do znanej z naszego świata roli społecznej nauczyciela, sprawia, że skłonni
jesteś­my postrzegać go jako kogoś, kto już uwewnętrznił świat nowożytnych wartości
w rodzaju narodu i państwa, rozwoju i postępu. Nasze podejrzenia, że jest tak, jak
to powyżej przedstawiamy, wzmacnia jeszcze analiza historii życia poszczególnych
nauczycieli. Okazuje się, że każdy z nich jest synem i’yana9. Czy to przypadek? Czy
istnieje jakiś psychologiczny związek pomiędzy sytuacją syna ojca cieszącego się prestiżem a chęcią tegoż syna, aby zyskać podobne uznanie? W trzech indywidualnych
przypadkach, które znamy (Natalio, Juan Gregorio, David), kariera i’yana okazywała
się dla następców z różnych względów za trudna. Czy może więc być tak, że wybierali
9
I’yan (dosł. ten, który pomnaża) to ideał bycia w świecie dla Indian E’ñepá. I’yan to ten, kto
tworzy przestrzeń do dobrego, bezpiecznego życia. Potrafi nie tylko skutecznie budować ciała swych
dzieci i aranżować ich małżeństwa tak, by żyły w jego wspólnocie, ale także nawiązywać i utrzymywać
bezpieczne relacje z różnymi klasami Obcych żyjących poza światem wspólnoty (inni Indianie, Biali,
byty nadprzyrodzone, zmarli, duchy itp.). Pozyskuje od nich dobra koniecznie do reprodukcji wspólnoty
i chroni ją przed ich szkodliwym wpływem. W tym samym czasie jego umiejętne działania pozwalają
niwelować konflikty, stany agresji i akty przemocy, jakie w sposób nieunikniony, według ontologii E’ñepá,
muszą się pojawić w dużej grupie ludzi żyjących ze sobą. I’yan jest więc równocześnie osobą, która
zarządza odtwarzaniem grupy, jak i zapewnia jej członkom poczucie bezpieczeństwa. Jest kimś na kształt
szamana i nieformalnego przywódcy. Bycie i’yanem oznacza człowieczeństwo najwyższego stopnia.

�POZORNE ELITY. NAUCZYCIELE I PRZYWÓDCY ORGANIZACJI INDIAŃSKICH

37

inną drogę, polegającą na kontakcie z nieznanym, tj. ze światem zewnętrznym, zaś
jedynym sposobem kontaktu dopuszczanym przez stronę wenezuelską była droga
nauczyciela? Wydaje nam się, że tak. Rzecz jasna, to tylko hipoteza, której udowodnieniem zajmiemy się w przyszłości.
Dodatkowo podejrzewamy, że nie odnosi się ona tylko do rozumienia roli społecznej nauczyciela, ale obejmuje także tubylcze pojmowanie szkoły. Wydaje się, że
indiański punkt widzenia nie ma żadnych punktów stycznych z naszym, nowożytnym
sposobem patrzenia na tę instytucję. Szkoła jest raczej „indianizowana”, tj. kulturowo
adaptowana, niż bezpośrednio przyjmowana z całym dobrodziejstwem nowożytnych wartości. Na ten trop wskazują nie tylko nasze doświadczenia terenowe zdobyte wśród E’ñepá, Matsigenka i Waorani, lecz także doniesienia badaczy z innych
części Amazonii (Aikman 1999; Gow 1991; Ferreira 1994; 1997; 1998; Rival 1996;
2002). Analogicznie do sygnalizowanego już przypadku „domu kultury” w El Tigre,
skłonni jesteśmy widzieć szkołę jako sposób działania mający na celu zdobywanie
dóbr ze świata białych. Dzięki zaadaptowanym instytucjom nowożytnym (szkoła,
enfermería „ambulatorium”, dom kultury) Indianie uzyskują dostęp do pożądanych
przez nich wybranych elementów świata zewnętrznego (leków, narzędzi, naczyń,
sprzętu elektronicznego, transportu mechanicznego itp.). Aby jednak to osiągnąć,
muszą prawidłowo odpowiadać na zapotrzebowanie drugiej strony kontaktu kulturowego, tj. społeczeństwa wenezuelskiego. A ponieważ jego przedstawiciele interesują się edukacją, religią, rozwojem regionalnym, kulturą i etnicznością, dlatego też
stosowane strategie nawiązują do tych właśnie obszarów. Prawdopodobnie tutaj leży
jedna z przyczyn łatwości zaadaptowania praktyki zebrań (reuñones) i posługiwania
się retoryką latynoską o określonej treści (dyskurs gente civilizada „ludzi cywilizowanych”). To także tłumaczy dużą wagę przywiązywaną do fizycznej strony szkoły przy
zupełnym pomijaniu jej funkcji edukacyjnej. Szkoła dla E’ñepá to przede wszystkim
budynek, historia jego budowy i materiałów nań zużytych, to ilość dzieci uczących się
na poziomie poszczególnych grados, to podręczniki, zeszyty i ołówki, to nauczyciel
indiański, to obecność boiska do piłki nożnej i flagi narodowej. Wymiar edukacyjny
szkoły (rozwój poznawczy dzieci, zdobywanie wiedzy) jest całkowicie ignorowany,
a może nawet w ogóle nie zauważany. Innymi słowy, szkoła na pewno nie jest przez
nich pojmowana jako instytucja nowożytna. Ten wątek rozwijamy poniżej, omawiając
sytuację Indian Matsigenka.
PRZYWÓDCA COMUNIDAD NATIVA U INDIAN MATSIGENKA

Sytuacja społeczno-kulturowa Matsigenka znad dolnej i środkowej Urubamby

Matsigenka to jeden z większych ludów amazońskiej części Peru (około 14 tys.
osób). Mówią językiem z rodziny językowej arawak i występują w postaci czterech
grup regionalnych. Podobnie jak E’ñepá, jako całość istnieją tylko z perspektywy
zewnętrznej, głównie etnograficznej. Oni sami wyraźnie podkreślają różnice między

�38

TARZYCJUSZ BULIŃSKI, MARIUSZ KAIRSKI

swymi grupami regionalnymi tak w języku, jak i w kulturze materialnej czy społecznej. Zdecydowanie przyjmują perspektywę miejsca zamieszkania, w szerszym, regionalnym rozumieniu lub węższym, grupy lokalnej. Ich poczucie tożsamości oparte
jest na wspólnocie zamieszkiwania konkretnego miejsca, realnych więzach pokrewieństwa i codzienności wzajemnego dbania o siebie. Ta płynność czy też nieostrość
tożsamościowych przestrzeni widoczna jest też z zewnątrz. Matsigenka wraz z innymi
grupami tego regionu, takimi jak Caquinte (Kakinte), Nomatsiguenga, Ashéninka
i Asháninka, tworzą w rzeczywistości gęstą sieć powiązań społecznych, rytualnych
i handlowych, całość zwaną w etnografii Arawakami przedandyjskimi. Mówienie
więc o Matsigenka jako wyraźnie wyodrębnionym ludzie (i tak siebie postrzegającym)
jest sporym uproszczeniem.
W artykule tym odniesiemy się tylko do fragmentu wzmiankowanej sieci: Matsigenka dolnej i środkowej Urubamby. Jest ich około 10 tysięcy. Stałe kontakty z misjonarzami nawiązali dopiero w początkach XX wieku. Mimo dziesięcioleci działalności
prozelitycznej prowadzonej tak przez misjonarzy katolickich, jak i protestanckich,
zdecydowana większość tego ludu to tylko nominalni katolicy i/lub ewangelicy.
Wydaje się, że Matsigenka zaadaptowali głównie zewnętrzne formy chrześcijaństwa, całkowicie ignorując jego treść, albowiem nowe wierzenia i moralność nie
odgrywają większej roli w ich życiu codziennym i obrzędowym. Matsigenka znad
rzeki Urubamba żyją w systemie ok. 20 comunidades nativas (wspólnot tubylczych).
W latach 1960–1970. miał bowiem miejsce, głównie pod egidą protestanckich misjonarzy, proces koncentracji dawniej rozproszonych populacji lokalnych w stałych osadach, wzdłuż głównych rzek regionu. Działają tu dwie tubylcze organizacje: Centro
de Comunidades Nativas Machiguenga (CECONAMA) i Consejo Machiguenga del
Río Urubamba (COMARU), ale każda comunidad posiada swe wybieralne władze.
System edukacji państwowej działa też od około 55 lat na poziomie podstawowym i średnim (educación primaria y secundaria). Z początku nauczycielami byli
misjonarze, potem Matsigenka, następnie pucalpinos (mieszkańcy miasta Pucallpa,
dużego ośrodka administracyjnego nad rzeką Ucayali) lub serranos (osoby przybyłe z Andów). Praktykuje się, głównie przez mężczyzn w średnim wieku, czytanie
Nowego Testamentu w języku matsigenka. Poziom umiejętności pisania jest dość
niski, teksty pisane w rodzaju dokumentów urzędowych zawierają sporo błędów
ortograficznych i gramatycznych. Sama umiejętność nie ma praktycznego uzasadnienia poza działalnością administracyjną organizacji indiańskich. Na obszarze dolnej
i środkowej Urubamby nie występuje zwarte, „nowe” (dwudziestowieczne) osadnictwo nieindiańskie, zaznacza się za to silnie obecność Compañía Pluspetrol zajmującej
się poszukiwaniem i eksploatacją gazu ziemnego w regionie dolnego biegu rzeki
Camisea. Podstawą gospodarki Matsigenka jest w dalszym ciągu kopieniactwo uzupełniane myślistwem i zbieractwem. W diecie dużą rolę odgrywają też produkty kupowane za pieniądze uzyskane z najemnej, okazjonalnej pracy, głównie dla metysów
i Compañía. Uprawa i hodowla nastawiona na zbyt występuje w niewielkim wymiarze
(problemy ze zbytem, dostępem do narzędzi metalowych, inflacją i organizacją pracy)
(Baksh 1984; Johnson 2003).

�POZORNE ELITY. NAUCZYCIELE I PRZYWÓDCY ORGANIZACJI INDIAŃSKICH

39

Comunidad nativa i jej przywódcy w oczach przedstawicieli
społeczeństwa peruwiańskiego

Czemu służyć miała comunidad nativa w Amazonii oraz jej indiańscy przywódcy?
W epoce prezydentury generała Velasco Alvarado (koniec lat 1960.), gdy dopiero
powstawały zręby programu rozwoju ekonomicznego, społecznego i politycznego
Amazonii peruwiańskiej, intelektualne dyskusje reformatorów krążyły głównie wokół
pojęć: kolonialna marginalizacja tego regionu, wyzysk ekonomiczny jej tubylczych
mieszkańców oraz ich społeczne zacofanie. Ludy indiańskie tego obszaru postrzegano jako mniejszości etniczne składające się z rozproszonych grup rodzin, charakteryzujące się nikłym stopniem upodmiotowienia, które nie były w stanie sprostać
wyzwaniom spontanicznie rozwijającej się gospodarki kapitalistycznej. Marginalizacja Indian odbywała się na dwa sposoby: poprzez utratę najlepszych ziem, zamienianych przez nieindiańskich osadników w pola uprawne lub pastwiska (frontera
demográfica), lub wyzysk ekonomiczny Indian, wykorzystywanie ich jako taniej siły
roboczej. Owi tani robotnicy zmuszani byli dodatkowo do nabywania produktów
pochodzenia przemysłowego od regatones, obwoźnych kupców narzucających wysokie ceny na sprzedawane dobra (frontera económica). Obraz wyzysku w Amazonii
dopełnić należy jeszcze rabunkowym wyrębem cennych gatunków drzew, nielegalnym wydobyciem szlachetnych metali i innych zasobów naturalnych oraz szkodliwą
działalnością protestanckich misjonarzy pozbywających Indian własnej kultury, przekształcających ich w „lumpenproletariat dżungli” (Chirif, Mora 1977).
Odpowiedzią na tę sytuację było ustanowienie w połowie lat 1970. La Ley de
Comunidades Nativas y de Promoción Agropecuaria de las Regiones de Selva y Ceja
de la Selva. Nowe prawo zainicjowało całkowicie nową epokę. Jego celem była konsolidacja życia społecznego rozproszonych grup rodzinnych i nadania im postaci
podmiotów prawnych – comunidades nativas – posiadających własne, wybieralne
władze oraz akt wspólnotowej własności użytkowanego terytorium. Władze wspólnoty (przewodniczący, wiceprzewodniczący, sekretarz, skarbnik, członkowie zarządu)
administrowały nią, m.in. poprzez sporządzanie dokumentów: aktów zawarcia związków małżeńskich, narodzin i zgonów, dowodów tożsamości. Z kolei zgromadzenie
wspólnoty (asamblea comunal) miało łagodzić konflikty wewnątrz wspólnoty, orzekać
w zakresie wykroczeń przewidzianych kodeksem cywilnym oraz regulować stosunki
z innymi wspólnotami. Przed światem zewnętrznym, głównie w relacjach z państwem,
w imieniu wspólnot występowały organizacje ponadlokalne zrzeszające wszystkich
Matsigenka lub grupy ich wspólnot. W rozumieniu prawodawcy, obok własności
ziemskiej i autonomii administracyjnej następnym ważnym wyrazem upodmiotowienia społeczności indiańskich była edukacja. Jej funkcje były jasno sprecyzowane:
wzrost wiedzy Indian o otaczającym ich nieindiańskim świecie, zrozumienie przyczyn i mechanizmów swego wyalienowania oraz powstanie elit indiańskich. Elity to
grupy osób, które miały dysponować wiedzą dotyczącą tego, do czego służą powołane
instytucje, jakie zadania mają pełnić i jak należy owe zadania realizować. Ich zadanie
to kreowanie własnej (tubylczej) wizji emancypacyjnej, odległej od tu i teraz, oraz

�40

TARZYCJUSZ BULIŃSKI, MARIUSZ KAIRSKI

aktywizacja członków wspólnoty do skutecznych działań na jej rzecz. Proces ten miał
prowadzić do wzrostu prestiżu elit tak we własnej społeczności, jak i na zewnątrz.
Ostatni ważny obszar wymagający pomocy ze strony państwa to poprawa i ochrona
zdrowia Indian, tak w rozumieniu kondycji pojedynczych osób, jak i całych populacji. By móc ją zrealizować, powołano stałą opiekę medyczną w postaci lokalnych
ośrodków zdrowia, prowadzonych przez sanitariuszy i pielęgniarki, oraz programy
upowszechniania higieny, świadomego macierzyństwa oraz zdrowego odżywiania
się. W założeniu, wspólnoty jako podmioty prawne mogły liczyć na pomoc państwa
w zakresie owego szeroko rozumianego rozwoju ekonomiczno-społecznego. Państwo
finansowało ośrodki promocji rolnictwa i hodowli, rozwoju rękodzieła artystycznego,
domy kultury i ochronę zdrowia. Dopłacało też, by podwyższyć konkurencyjność, do
produktów rolnych wspólnot, udzielało bezzwrotnych pożyczek i kredytów, oferowało
pomoc techniczną i logistyczną (Chirif et al. 1991).
W ten oto sposób nastąpić miał kres marginalizacji i podporządkowania Indian.
Otrzymując narzędzia prawne, instytucjonalne i intelektualne stawali się panami
swego losu, a ich życie ekonomiczne i społeczne optymalizowało się i racjonalizowało w nowoczesnym rozumieniu tych słów. Tą drogą, zgodnie z ideą prawodawcy,
powstawały przesłanki szeroko rozumianego rozwoju, a wspólnoty tubylcze Amazonii
miały szansę zająć w tym procesie godne miejsce (zob. Chirif, Mora 1977).
Ów obraz odległy jest jednak od realiów, które można obserwować dziś, po blisko
40 latach intensywnego oddziaływania państwa, księży i pastorów. Zacznijmy od roli
organizacji w życiu wspólnoty. Już nawet po krótkim pobycie i obserwacji tego, co
dzieje się wokół (wspólnoty Flor de Palma, El Progreso, La Batea), jest oczywiste, iż
codzienne życie comunidad bazuje na mechanizmach wzajemności wynikających
z więzów krwi, a nie na obowiązkach i przywilejach wynikających z zajmowanego
miejsca w hierarchii organizacji. I tak na przykład, przyglądając się czterem znanym
nam przypadkom konfliktów rozgrywających się wewnątrz comunidad, zauważyliśmy,
że rozwiązano je głównie przy aktywnym udziale osób odgrywających kluczową rolę
w systemie więzi krewniaczych każdej ze zantagonizowanych parentel, aniżeli ważnych osób z organizacji. Podobnie dzieje się, gdy mamy do czynienia z konfliktami
ogarniającymi dwie lub więcej wspólnot. Ewidentnie są to spory między poszczególnymi rodzinami podstawowymi lub parentelami, a nie między wspólnotami. Nie jest
jednak tak, że organizacja jest całkowicie nieobecna w życiu Matsigenka. Pojawia się
ona przede wszystkim w tych kontekstach czy też aspektach życia wspólnoty, które
dotyczą zewnętrzności, gdy w grę wchodzi relacja Matsigenka ze światem nieindiańskim – agendami rządowymi i pozarządowymi, przybyszami itp. Ważne są tu jej dwie
formy: jako kanał, poprzez który zawłaszcza się dobra płynące ze świata zewnętrznego
i jako sposób na wyrażenie całości: „my-wspólnota”, ewentualnie „my-Matsigenka”.
Nie mniej ciekawie wygląda problem edukacji. Mimo tego, że ma ona już ponad
półwieczna tradycję, dała jednak dość mierne wyniki, jeśli chodzi o upodmiotowienie
społeczności indiańskich i kreowanie elit. Wydaje się bowiem, że pomimo długotrwałej edukacji Matsigenka nie dysponują ani większą, ani lepszą wiedzą o świecie
i jego mechanizmach. Wypytując o to, skąd biorą się dobra przemysłowe, pieniądze,

�POZORNE ELITY. NAUCZYCIELE I PRZYWÓDCY ORGANIZACJI INDIAŃSKICH

41

technologie, dlaczego ulegają zmianie ceny produktów i surowców itd., widać bardzo
wyraźnie, że sposób widzenia świata Matsigenka (a co za tym idzie, sposób działania
w nim) oparty jest na tradycyjnych kategoriach, które z kategoriami serwowanymi
w szkole mają niewiele wspólnego. I jeszcze trzy uwagi dotyczące wyalienowania.
Po pierwsze, mamy odczucie, że Matsigenka bardzo dobrze radzą sobie w relacjach
ze światem zewnętrznym. Działają jako w pełni aktywne podmioty i osiągają stawiane sobie cele. Wydaje się też, że oni sami nigdy nie czuli się uprzedmiotowieni
czy wyalienowani. Obecność formalnej edukacji lub jej brak niewiele tu zmienia. Lud
ten „wie” bowiem, jak dawać sobie radę w relacjach ze światem zewnętrznym, jak skutecznie uzyskiwać od niego to, co mu niezbędne w wymiarze materialnym, społecznym czy symbolicznym. Sposoby te Matsigenka wypracowywali całymi stuleciami,
w trakcie bezpośrednich lub pośrednich, sporadycznych lub okresowo długotrwałych
i intensywnych kontaktów, najpierw z indiańską cywilizacją Andów, później ze społeczeństwem kolonialnym i narodowym Peru. Jak spróbujemy pokazać, pojawiający
się współcześnie dyskurs wyalienowania tak pojedynczych osób, jak i całego ludu,
jest w stanie zaistnieć tylko w obecności kogoś z zewnątrz i nie opisuje realnego
braku podmiotowości. Należy traktować go raczej jako strategię za pomocą której
Matsigenka funkcjonują w świecie nieindiańskim. Trzeci wątek to świadomość elit.
Tu także mamy sporo wątpliwości. Wyraźnie widać bowiem, że przywódcy organizacji czy tubylczy urzędnicy administracyjni nie bardzo wiedzą, do czego mają służyć
powołane instytucje. Pytani o to, recytują jedynie opanowane na pamięć fragmenty
statutów organizacyjnych lub innych oficjalnych dokumentów, zarówno tubylczych,
jak rządowych. Jednak, co ważne, owe „cytaty” z reguły uzupełnione są obszernymi
komentarzami dotyczącymi wagi i konieczności posiadania organizacji. Tu widoczna
jest daleko idąca inwencja intelektualna, łatwość wyrażania myśli oraz energia
„przyłożona” do wygłoszenia oficjalnych konstatacji. Jak podmiotowo i efektywnie
funkcjonować w świecie, lud ten po prostu wie. Co za tym idzie, o uprzedmiotowieniu, wyalienowaniu i potrzebie emancypacji, jak i o dyskursie odnoszącym się do
tych kategorii, skierowanym „do wewnątrz” społeczności, a nie do świata zewnętrznego, nie może być mowy.
Jeśli można uznać powyższy stan rzeczy za poważne niepowodzenie edukacyjno-organizacyjne, to jako takie jawi się ono głównie w oczach antropologa. Mieliśmy
okazję pytać przedstawicieli administracji oświatowej oraz reprezentantów agend
rządowych i pozarządowych o stan nowożytnych instytucji tego ludu. Widzieli oni
jedynie niedociągnięcia w działaniu organizacji i szkoły, głównie jako efekt niewielkiej
ilości czasu, który upłynął od momentu inicjacji przedsięwzięcia oraz zbyt małego
zaangażowania rządu. Samych Matsigenka postrzegano jako społeczność, która
pragnęła i oczekiwała dokładnie tego, co ofiarowywało im peruwiańskie państwo.
Generalnie nie kojarzono tych niedociągnięć z brakiem realnego zapotrzebowania
ze strony Matsigenka czy z ich sposobami myślenia i funkcjonowania. Sami Matsigenka, odnośnie do stanu swych instytucji czy swej świadomości, niewiele mogli. Jeśli
ktoś za ten stan był odpowiedzialny, to zawsze nie-Matsigenka, a wszechobecne państwo, organizacje pozarządowe, misjonarze. Wśród szczegółowych wątków, zawsze

�42

TARZYCJUSZ BULIŃSKI, MARIUSZ KAIRSKI

związanych z „brakiem czegoś”, pojawiły się: zbyt duża fluktuacja nietubylczych
nauczycieli, ich słabe przygotowanie pedagogiczne, nierozumienie kultury Matsigenka, defraudacja ministerialnych i pozarządowych funduszy.
Comunidad nativa i jej przywódcy w praktyce życia codziennego

Tak jak i w przypadku E’ñepá chcemy zaproponować robocze wnioski, prześledziwszy jedynie codzienność działania organizacji. Skupimy się tutaj także na dwóch
kwestiach. Pierwsza to pytanie, czy bycie przywódcą organizacji (lub jej członkiem)
postrzegane jest przez Matsigenka jako rola społeczna. Druga dotyczy miejsca organizacji w życiu tego ludu.
Zacznijmy od przykładu. W planach naszego pobytu u Matsigenka przewidzieliśmy m.in. rekonesans badawczy wśród Kirineri znad rzeki Paquiría. Jest to grupa
regionalna Matsigenka, charakteryzująca się do dziś nikłością kontaktów zarówno ze
społeczeństwem narodowym, jak i z innymi grupami Matsigenka. Chcąc respektować
indiańską władzę oraz namówieni przez samych Indian, zwróciliśmy się do władz
comunidad Flor de Palma o zgodę na pobyt w środkowym i górnym biegu rzeki Paquiría. Prosiliśmy o zgodę pomimo faktu, że z formalnego punktu widzenia nie były to
już obszary należące do tej wspólnoty, a więc znajdujące się poza jej jurysdykcją. Co
się okazało? Po pierwsze, w czasie zorganizowanego ad hoc zebrania presidente de la
comunidad i władze wspólnoty wyraźnie improwizowały. Kilkakrotnie zmieniano
opinię co do tego, kto i w jakim trybie zgodę ma wyrazić (asamblea de la comunidad Flor de Palma, któraś z organizacji tego ludu, Matsigenka jako grupa etniczna,
„władcy tego regionu”, sam presidente). Tymczasem wokół obradujących i antropologów zgromadziła się spora grupa „zwykłych” członków wspólnoty i dyskusja nabrała
charakteru publicznego. Gorąco spierano się nie tylko o to, kto ma podjąć decyzję,
ale też, czy sama decyzja musi być podejmowana. Osoby nam życzliwe wyraźnie
naciskały, by po prostu bez żadnych ograniczeń i zastrzeżeń pozwolić nam pojechać
tam, gdzie chcemy. Wyrażała się w tej opinii tradycyjna idea Matsigenka odnośnie
do egalitarności i wolności osobistej każdej z osób, gdzie „nie można nikomu niczego
zakazać lub nakazać”. Osoby nieżyczliwe naszej wyprawie argumentowały z kolei, że
cel naszej wizyty jest niejasny. W ferworze dyskusji, podczas której niepoślednią rolę
odegrało alkoholizowane piwo z kukurydzy, ci którzy byli „za” wołali: „jedźcie jutro,
jedźcie”. Nieżyczliwi z kolei, o wiele ciszej i w grupkach, naradzali się na uboczu.
Szybko zobaczyliśmy, że władze wspólnoty i jej prezydent tylko na początku, przez
krótki czas, występowali jako jedno ciało. W trakcie sporów poszczególne osoby
przyłączały się do frakcji będących „za” lub „przeciw” naszemu wyjazdowi. Władza
zanikła. Zobaczyliśmy też, że nikt ze wspólnoty nie oczekuje od władz jakichkolwiek decyzji. Nasza sprawa szybko przestała być emocjonalnie ważna. Matsigenka
spierali się bowiem o zakres indywidualnej wolności, a więc o to, co – według ich
tradycyjnych przekonań – było najważniejsze. Rano, gdy szykowaliśmy się do drogi,
podszedł do nas mężczyzna nie należący do władz wspólnoty i dość władczym głosem
powiedział: „możecie jechać”. Zaraz potem zapytał, czy nie moglibyśmy pożyczyć

�POZORNE ELITY. NAUCZYCIELE I PRZYWÓDCY ORGANIZACJI INDIAŃSKICH

43

mu dość sporej sumy pieniędzy, ponieważ musi zrobić pilne zakupy. Tak więc przywódcy wspólnoty to osoby, które swe role społeczne odgrywały tylko przez chwilę, na
początku zebrania. Wyraźnie „starali się” być liderami wobec nas i dla nas. Ale nawet
w takim kontekście, szybko przeobrazili się w „zwykłych” członków społeczności,
optując „za” lub „przeciw” naszemu wyjazdowi, zgodnie ze swymi indywidualnymi
preferencjami. Oczywistym jest, że o decyzji władz nie mogło być mowy. Nie mieściła
się ona w standardach myślenia Matsigenka o indywidualnej wolności.
Jeśli życie wspólnoty nie jest regulowane przez instytucje, to czemu służą zebrania
organizacyjne wspólnoty (asambleas)? Gdy życie społeczne toczy się swym naturalnym rytmem, relacje społeczne nacechowane są zachowaniami charakterystycznymi
dla tradycyjnej kultury Matsigenka: fizyczną bliskością osób wchodzących w inter­
akcje, gdzie sposób zachowania i mówienia zróżnicowane są w zależności od tego,
czy rozmawia się z krewnym, czy powinowatym. Mówi się cicho, o konkretnych
sprawach, które zawsze dotyczą konkretnych osób. Z kolei zebrania organizacyjne
najczęściej odbywają się w obecności reprezentantów świata zewnętrznego i ze względu
na nich. Uruchamia się wtedy całkowicie odmienny sposób zachowań. Mówi się
głośno i o sprawach społeczności jako abstrakcji, używa się mieszanego słownictwa
(słowa hiszpańskie pojawiają się głównie wtedy, gdy brakuje odpowiedników w języku
matsigenka lub gdy mają one mocno odmienne konotacje – dotyczy to takich terminów jak: „my”, „trzeba”, „należy”, „rozwój”, „wspomagać”, „rozwinąć”, „zanalizować”, także liczebników i dat). Widoczny jest też odmienny sposób wyrażania emocji
i odmienne wzorce zachowań cielesnych (wstawanie do wygłoszenia mowy, patrzenie
przed siebie, mówienie podniesionym tonem, obowiązkowa dynamiczna gestykulacja
i spora doza dramaturgii). Zachowania owe odbierane są przez biernych i czynnych
uczestników spotkania z dużą zewnętrzną powagą, lecz z wyraźnym odcieniem czegoś
nienaturalnego (tak emocjonalnie i intelektualnie, jak i cieleśnie). Nie trudno zauważyć, że uczestnicy czują się dość mocno zakłopotani. Rzeczywistym celem zebrania,
jak się wydaje, nie jest bowiem załatwienie jakiejś konkretnej sprawy, ale raczej samo
zebranie, podkreślenie faktu, iż społeczność zdolna jest wobec obcego do „cywilizowanego” zachowania, polegającego na publicznym zbieraniu się i dyskutowaniu. Tak
więc na tym poziomie asamblea jawi się jako zbiorowe działanie nastawione raczej
na komunikację niż związane ze sferą logistyki i ewentualnie idei. Po co więc takie
„zaświadczanie”? Czemu służy? Jak się wydaje, pytanie to łączy się z innym, bardziej
ogólnym: do czego służy sama organizacja? Czy jest to tylko mechaniczna, źle działająca kopia socjocentrycznego społeczeństwa, w tym przypadku peruwiańskiego?
Spróbujmy dać wstępną odpowiedź na te pytania.
Po pierwsze, organizacja służy bardziej światu zewnętrznemu niż Matsigenka jako
zbiorowości. Zaspokaja ona bowiem potrzebę istnienia reprezentacyjnego odbiorcy
wszystkiego tego, co Matsigenkom „się należy”, zgodnie z wizją i normami świata
zewnętrznego (rządu, ministerstwa, organizacji pozarządowej, compañía). A zakres
tego, co „się należy”, jest w rzeczywistości ogromny: poczynając od prostych wyrobów
przemysłowych (narzędzia metalowe, aluminiowe naczynia), a kończąc na skomplikowanych technologiach oczyszczania wody i pozyskiwaniu energii słonecznej.

�44

TARZYCJUSZ BULIŃSKI, MARIUSZ KAIRSKI

To ciągły strumień etatów, pensji, becas (stypendiów edukacyjnych), odszkodowań
za dewastację środowiska naturalnego powodowaną działalnością wydobywczą,
funduszy projektów rządowych i prywatnych przeznaczonych na ratowanie kultury
tradycyjnej (rescate de la cultura), ale także na budowę latryn. Jak pamiętamy, w założeniu instytucji państwowych i pozapaństwowych aktywność organizacji Matsigenka
winna polegać na ocenie tego, co potrzebne, nadzorowaniu procedur otrzymywania
dóbr, usług i funduszy, oraz dbaniu, by były one właściwie zużyte. W rzeczywistości
praktyka jest o wiele prostsza. Zebrania comunidad służą jedynie manifestowaniu
powyższych umiejętności, a organizacja to „kanał”, poprzez który do Matsigenka
płyną dobra świata zewnętrznego. Organizacja sama w sobie nie ma zadań, „nie
działa”; w najlepszym wypadku działania symuluje.
Po drugie, organizacja służy Matsigenka, lecz nie całej zbiorowości, a poszczególnym osobom. W tradycyjnym modelu tego ludu pozycja społeczna danej osoby
związana jest głównie z jej „uwikłaniem” w sieć egalitarnych i egocentrycznych relacji
społecznych, bazujących na więzach pokrewieństwa i powinowactwa, oraz jej indywidualnej skuteczności bycia „stuprocentowym Matsigenka”10. Jego strategię działania
można sprowadzić do trzech głównych zasad: 1) to, co stworzyłem lub zdobyłem,
jest moją własnością, 2) tym, co zdobyłem, należy podzielić się w pierwszej kolej­
ności z krewnymi, w drugiej – z powinowatymi, 3) skuteczność i gotowość dzielenia
się dobrami przyczynia się do powstania prestiżu wśród krewnych i powinowatych.
W ten sposób kreowana jest postać itinkami, tradycyjnego przywódcy Matsigenka
(Świerk 2007). W realiach współczesności obszar, gdzie można praktykować bycie
itinkami, został poszerzony o wymiar tubylczej organizacji, ponieważ poprzez organizację i za jej pomocą uzyskuje się dostęp do najróżniejszych dóbr ze świata zewnętrznego. Instytucja ta stała się więc społecznie i mentalnie „ważna”, ale tylko w wymiarze
indywidualnym. To poszczególni członkowie społeczności bowiem, w indywidualnym trybie, próbują „przechwycić” najpierw pozytywne sygnały płynące z zewnątrz,
że ktoś chciałby ich uznać za reprezentantów grupy, a później fizyczne dobra, które
z tej pozycji płyną. Dobra takie pożytkuje się głównie w kręgu swych najbliższych
krewnych (rodziny). To, co warte tu podkreślenia, to fakt, iż przywódcy, próbując tworzyć nowe „obszary polowań” we współczesnym świecie, zawsze występują w imieniu
abstrakcyjnej grupy „my”. I tylko poprzez owo „my” są skuteczni. Polityka roszczeń,
ciągłe poszukiwanie tych, którzy mogliby coś wykonać i dostarczyć (dawniej obiekty
kultury materialnej innych ludów indiańskich, później świata białych) generuje „my”
jako grupę, która żyje w wirtualnej formie prezentowanej światu zewnętrznemu. Ze
społecznego punktu widzenia taka aktywność traktowana jest po prostu jako nowy
obszar indywidualnej aktywności (indywidualnych zysków oraz ewentualnych indywidualnych strat) i nie ma społecznie negatywnych konotacji. Jeśli się takie pojawiają,
to nie w kontekście okradania części członków wspólnoty z czegoś, co w jej imieniu
10
„Stuprocentowy Matsigenka” to dobry, troskliwy ojciec, skuteczny myśliwy, osoba niekonfliktowa,
która nie okazuje innym wyższości i chętnie się z nimi dzieli różnego rodzaju dobrami. To samo, tylko
w mniejszej rozciągłości, powiedzieć można o kobietach.

�POZORNE ELITY. NAUCZYCIELE I PRZYWÓDCY ORGANIZACJI INDIAŃSKICH

45

przywódca uzyskał, lecz jedynie skąpstwa, odmowy dzielenia się z innymi. Aktywność i poszukiwanie dóbr i mocy na zewnątrz uskuteczniana jest nie tylko przez
przywódców, lecz też przez zwykłych comuneros. Jest ona przejawem indywidualnych
predyspozycji i ambicji i, co oczywiste, odbywa się na skromniejszą skalę.
I na zakończenie uwaga o wyobrażeniach, jakie mają poszczególne osoby na temat
zbiorowości Matsigenka. Otóż krótkie sondaże wśród „zwykłych” comuneros, jak
i przywódców, odsłoniły dość ciekawą rzeczywistość mentalną. Z rozmów wynika, że
Matsigenka nie bardzo wiedzą, czego by chcieli jako zbiorowość (zarówno w wymiarze wspólnoty lokalnej, jak też abstrakcyjnej zbiorowości etnicznej „Matsigenka” jako
całości), a to, co mogą chcieć (i w rzeczywistości chcą), są w stanie wyprowadzić
jedynie z tego, co im się proponuje. Jeśli użyć tu metafory, jest to rodzaj gry luster,
w której poszczególne osoby tworzą obraz zbiorowości Matsigenka i jej potrzeb dzięki
przeglądaniu się w lustrze wypowiedzi i działań przybyszów z zewnątrz. Ale chociaż
obraz ten jest zwierciadlanym odbiciem, to jednak umożliwia zaspokajanie realnych,
definiowanych na tradycyjną modłę potrzeb. Niemniej Matsigenka mają problem
z oceną propozycji przybyszów i z tym, gdzie szukać sojuszników, którzy powiedzieliby im, „jak jest naprawdę”; zarzucani naukowymi ekspertyzami na temat zniszczeń
środowiska, sytuacji prawnej mniejszości na świecie itp., nabierają przekonania, że
są wykorzystywani, nie wiedzą tylko w jaki sposób i w jakim zakresie. Tu w nowym
świetle pojawia się problem alienacji jako rodzaju dyskursu ze światem zewnętrznym.
Robocze wnioski, jakie z tego wynikają, są następujące:
1) Jeśli instytucje nie mają sprecyzowanych celów do osiągnięcia, to nie mogą
realnie działać. A bez działania i skuteczności z tym związanej nie ma elit i prestiżu
w nowożytnym rozumieniu tych terminów. 2) Pozorne elity są „ważne”, ponieważ
pozwalają zewnętrznemu światu żyć w przekonaniu, iż analizowany lud ma swą
realną reprezentację, z którą można prowadzić dialog, cokolwiek termin ten znaczy
w kontekście Amazonii. 3) Bycie przywódcą organizacji nie pociąga za sobą jakichś
specjalnych przekształceń w sposobie pojmowania świata, nie wpływa na zachowanie
w życiu codziennym. Raczej jest tak, że lider zmienia „skórę” w zależności od sytuacji, raz zachowując się jak członek społeczeństwa narodowego (w relacji ze światem
zewnętrznym), a kiedy indziej, jak członek tradycyjnego społeczeństwa Matsigenka
(w relacjach ze swą własną społecznością). Ale to tylko sfera kontekstowych zachowań; w rzeczywistości wiele wskazuje na to, że myśli on i czuje dalej jak tradycyjny
Matsigenka. A może bycie przywódcą organizacji i sama tubylcza organizacja to
współczesne sposoby tego ludu na to, by, pozostając społeczeństwem tradycyjnym,
w pełni korzystać z dobrodziejstw nowoczesnego świata?
WNIOSKI

Z analitycznego punktu widzenia różnice pomiędzy sytuacją E’ñepá i Matsigenka są
ogromne. Odkładając na bok te, które wynikają z dość odmiennych wzorców kulturowych (np. inny sposób definiowania grupy lokalnej i więzi ponadlokalnych, odmienny
sposób budowania prestiżu czy różne znaczenie agresji i zachowań pokojowych),

�46

TARZYCJUSZ BULIŃSKI, MARIUSZ KAIRSKI

skupmy się na parametrach przebiegu kontaktów tych grup ze społeczeństwem narodowym. Ich czas trwania jest diametralnie różny: Matsigenka około 100 lat, E’ñepá
około 50. Czas i intensywność edukacji szkolnej także się różni: Matsigenka prawie
60 lat, E’ñepá około 30 (oznacza to, że Matsigenka posiadają już trzy-cztery generacje, które przeszły przez system szkolnej edukacji, E’ñepá jedną-dwie). Różny jest
też stopień umiejętności pisania i czytania u obu ludów: nikły u E’ñepá, stosunkowo
wysoki u Matsigenka, szczególnie jeśli chodzi o średnie pokolenie. Wśród Matsigenka
dużo osób kończy średni poziom edukacji i stosunkowo wiele z nich podejmuje studia wyższe (choć niekoniecznie je kończy), podczas gdy u E’ñepá osoby z uzyskaną
maturą są wyjątkiem, zaś studiujących praktycznie nie ma. U E’ñepá nauczyciele to
reprezentanci tego ludu, u Matsigenka uczą głównie reprezentanci społeczeństwa
narodowego lub Indianie z innych ludów. Także w wymiarze wpływów misjonarzy
różnice są dość znaczne. Matsigenka byli ewangelizowani około 40 lat, są formalnie chrześcijanami, posiadają własnych, tubylczych pastorów; wśród E’ñepá próby
ewangelizacji podjęto dopiero 25 lat temu, bez widocznych rezultatów. Na obszarze
Matsigenka mamy do czynienia z działalnością potężnych, nowoczesnych podmiotów
gospodarczych; E’ñepá mają do czynienia na co dzień jedynie z chłopami i lokalnymi
hodowcami. Matsigenka żyją w ramach systemu comunidad nativa; E’ñepá, tak jak
dawniej, w niewielkich i dość niestałych osadach o zmiennej kompozycji. I na koniec:
widać też sporą dysproporcję, jeśli chodzi o gospodarkę. Gospodarka E’ñepá to głównie myślistwo, zbieractwo i kopieniactwo na własne potrzeby. Matsigenka w stopniu
o wiele mniejszym bazują na gospodarce tradycyjnej, uzupełniając ją kopieniactwem,
uprawą na sprzedaż i pracą najemną nie wymagającą kwalifikacji.
Zestawienie tych dwóch grup pokazuje, że pomimo różnic w czasie nawiązania
i charakterze kontaktów ze światem zewnętrznym oraz ewidentnie odmiennych dróg
rozwojowych, nowożytne elity nie powstały w żadnym z tych społeczeństw. Także inne
zmienne (istotne dla antropologii lat 1940–1950.), takie jak długość kontaktów,
intensywność kontaktu, stopień różnic w rozwoju społeczno-politycznym podmiotów wchodzących w interakcje ze sobą, okazały się nieistotne. Zarówno u E’ñepá,
jak i Matsigenka nauczyciele i przywódcy indiańscy to tylko elity pozorne, istniejące
w nowożytnym kształcie jedynie w oczach przedstawicieli społeczeństw narodowych.
Ponadto żaden z analizowanych ludów nie stał się biernym przedmiotem obcej
dominacji, żaden z nich nie przekształcił się w „wariant” (segment) społeczeństwa
narodowego, tracąc swą kulturę lub asymilując się. Wygląda na to, że zarówno E’ñepá,
jak i Matsigenka, zachowali swoją odrębność kulturową i społeczną, mimo że wprowadzili do swego życia wiele nowych elementów.
Jest więc możliwe, że społeczeństwa tego typu, które określiliśmy mianem społeczeństw pierwotnych, utrzymując długotrwałe relacje ze światem zewnętrznym,
nie ulegają jakimś zasadniczym zmianom, które powodowałyby ich przekształcanie
w społeczeństwa typu nowożytnego. Całkiem prawdopodobne, że potrafią współistnieć ze społeczeństwem narodowym na swoich warunkach i czerpać z niego, to co
jest im potrzebne. Jak to jest możliwe i jak przebiega ten proces, to pytania, na które
spróbujemy odpowiedzieć już w innym miejscu.

�POZORNE ELITY. NAUCZYCIELE I PRZYWÓDCY ORGANIZACJI INDIAŃSKICH

47

LITERATURA
A i k m a n S h e i l a 1999, Intercultural education and literacy. An Ethnographic study of indigenous
knowledge and learning in the Peruvian Amazon, John Benjamins Publishing Company, Amsterdam–Philadelphia.
B a k s h M i c h a e l 1984, Cultural ecology and change of the Machiguenga Indians of the Peruvian
Amazon (subsistence, nutrition, well-being), Ph.D, University of California, Los Angeles.
C h i r i f A l f r e d o et al. 1991, El indígena y su territorio son uno solo: estrategias para la defensa de
los pueblos y territorios indígenas en la Cuenca Amazónica, Oxfam América, Org. Indígenas de la
Cuenca Amazónica COICA, Lima.
C h i r i f A l f r e d o, M o r a C a r l o s 1977, Atlas de las comunidades nativas, SINAMO, Lima.
C s o r d a s T h o m a s J. 2001, Language, charisma, and creativity, University of California Press,
Berkeley.
D u r k h e i m E m i l e 2006, Rules for the explanation of social facts, [w:] Anthropology in theory: Issues
in Epistemology, red. H. L. Moore, T. Sanders, Blackwell Publishing, Malden, s. 47–56.
D u m o n t J e a n - P a u l 1978, The headman and I. Ambiguity and ambivalence in the fieldworking
experience, University of Texas Press, Austin.
H a l l p i k e C h a r l e s 1988, The principles of social evolution. Clarendon Press, Oxford.
– 1992/1993, Is there a primitive culture?, Cambridge Anthropology, vol. 16 (1), s. 29–44.
H e n l e y P a u l 1982, The Panare. Tradition and change on the Amazonian frontier, Yale University
Press, New York.
– 1988, Los E’ñapa, [w:] Los aborígenes de Venezuela, vol. 3, red. J. Lizot, Fundación La Salle,
   Instituto Caribe de Antropología y Sociología, Caracas, s. 215–306.
J o h n s o n A l l e n 2003, Families of the forest: the Matsigenka Indians of the Peruvian Amazon, University of California Press, Berkeley.
K u p e r A d a m 1988, The invention of primitive society. Transformations of an illusion, Routledge,
London.
F e r r e i r a M a r i a n a K. L. 1994, Com quantos paus se faz uma canoa! A matemática na vida cotidiana e na experiência escolar indígena, Ministério da Educação e do Desporto, Brasília.
– 1997, When 1 + 1 = 2. Making Mathematics in Central Brazil, American Ethnologist, vol. 24 (1),
  s. 132–147.
– 1998, MADIKAUKU – os dez dedos das mãos. Matemática e povos indígenas no Brasil, Ministério
   da Educação e do Desporto, Brasília.
G o w P e t e r 1991, Of mixed blood. Kinship and History in Peruvian Amazonia, Clarendon Press,
Oxford.
L e a V a n e s s a 1992, Mebengokre (Kayapó) Onomastics: a facet of houses as total social facts in
Central Brazil, Man (n.s.), vol. 27 (1), s. 129–53
– 1995, The houses of the Mebengokre (Kayapó) of Central Brazil: a new door to their social
  organization, [w:] About the house: Lévi-Strauss and beyond, red. J. Carsten, S. Hugh-Jones,
   Cambridge University Press, Cambridge, s. 206–225.
L e a c h E d m u n d 1954, Political systems of Highland Burma. A study of Kachin social structure,
Harvard University Press, Cambridge.
M o s o n y i E m i l i o E s t e b a n 1998, Veinte años ed la educación intercultural bilingűe en
Venezuela 1979–1998: logros, deficencias y nuevos retos, [w:] Régimen de Educación Intercultural Bilingüe: Diagnósticos y Propuestas 1998–2000, red. Dirección de Asuntos Indígenas, Ministerio de Educación, Dirección de Asuntos Indígenas (DAI), Ministerio de Educación, Caracas,
s. 17–32.
– 2008, Universidad Indígena de Venezuela, [w:] Diversidad cultural e interculturalidad en edu   cación superior. Experiencias en América Latina, red. D. Mato, Instituto Internacional para la
   Educación Superior en América Latina y el Caribe, UNESCO, Caracas, s. 427–436.

�48

TARZYCJUSZ BULIŃSKI, MARIUSZ KAIRSKI

M o s o n y i E m i l i o E s t e b a n, M o s o n y i J o r g e 2000, El educador indígena ante las lenguas
aborígenes, [w:] Manual de lenguas indígenas ed Venezuela, vol. I, Fundación Bigott, Caracas,
s. 68–108.
M o s o n y i E m i l i o E s t e b a n, R e n g i f o F r a n c i s c o A. 1982, Un enfoque interdisciplinario sobre los fundamentos teóreticos y programáticos de la educación intercultural bilingűe
en Venezuela, Anuario Indígenista, vol. 42, s. 31–57.
M o r e n o D. 2000, Siguiendo las huellas de la Educación Intercultural Bilingüe en Amazonas,
La Iglesia en Amazonas, vol. 88, s. 20–25.
Programa... 1988, Programa de educación intercultural bilingüe, Ministerio de Educación, Caracas.
Régimen... 1998, Régimen de educación intercultural bilingüe: Diagnósticos y propuestas 1998–2000, Dirección de Asuntos Indígenas (DAI), Ministerio de Educación, Caracas.
R i v a l L a u r a 1996, Hijos del sol, padres del jaguar. Los Huaorani ayer y hoy, Abya Yala, Quito.
– 2002, Trekking through History. The Huaorani of Amazonian Ecuador, Columbia University
   Press, New York.
S e e g e r A n t h o n y 1989, Dualism: Fuzzy thinking or fuzzy sets?, [w:] The attraction of opposites: Thought and society in the dualistic mode, red. D. Maybury-Lewis, U. Almagor, University of
Michigan Press, Ann Arbor, s. 191–208.
S e e g e r A n t h o n y, M a t t a R o b e r t o d a, V i v e i r o s d e C a s t r o E d u a r d o 1987,
A construção da pessoa nas sociedades indígenas brasileiras, [w:] Sociedades indígenas e indigenismo no Brasil, red. J.P. de Oliveira Filho, Marco Zero, Universidade Federal Rio de Janeiro, Rio
de Janeiro, s. 11–30.
Ś w i e r k K a c p e r 2007, Itinkami versus presidente. Tradycyjni i nowocześni przywódcy Indian
Matsigenka, [w:] Plemię, państwo, demokracja. Uwarunkowania kultury politycznej w krajach
pozaeuropejskich, red. R. Vorbrich, Biblioteka Telgte, Poznań, s. 81–95.
T a y l o r A n n e - C h r i s t i n e 1981, God-wealth: the Achuar and the Missions, [w:] Cultural transformation and ethnicity in modern Ecuador, red. N. Whitten, University of Illinois Press, Chicago,
s. 647–676.
– 1983, The marriage alliance and its structural variations in Jivaroan societies, Social Science
  Information, vol. 22 (3), s. 331–353.
Ve g a F. 2000, La educación intercultural bilingüe. Una tarea de todos, La Iglesia en Amazonas, vol. 88,
s. 6–8.
V i l a ç a A p a r e d i d a 2000, O que significatornar-se outro? Xamanismo e contato interétnico na
Amazônia, Revista Brasileira de Ciências Sociais, vol. 15 (44), s. 56–72.
Villa E. P. 2000, Formación de maestros indígenas en educación prescolar en la Amazonia Venezolana,
La Iglesia en Amazonas, vol. 87, s. 16–18.
V i l l a l ó n M a r í a E u g e n i a 1994, Educación para indígenas en Venezuela: una crítica razonada,
Centro Venezolano de Investigaciones en Antropología y Población (CEVIAP), Caracas.
– 2007, Los E’ñapa (Panare), [w:] Salud indígena en Venezuela, red. G. Freiere, A. Tilett, Ministerio
   del Poder Popular para la Salud, Caracas, s. 13–72.
W h i t e h e a d N e i l L a n c e l o t 2006, Plemiona tworzą państwa, państwa tworzą plemiona,
[w:] Sny, trofea, geny i zmarli. „Wojna” w społecznościach przedpaństwowych na przykładzie Amazonii – przegląd koncepcji antropologicznych, red. T. Buliński, M. Kairski, Wydawnictwo Naukowe
UAM, Poznań, s. 197–236.
W h i t e h o u s e H a r v e y 2000, Arguments and icons: Divergent modes of religiosity, Oxford University Press, Oxford.
– 2004, Modes of religiosity a cognitive theory of religious transmission, AltaMira Press, Walnut
  Creek.
Wielka encyklopedia… 2000, Wielka encyklopedia geografii świata, vol. 18: Świat grup etnicznych, red.
A. Posern-Zieliński Aleksander, Wydawnictwo Kurpisz, Poznań.

�POZORNE ELITY. NAUCZYCIELE I PRZYWÓDCY ORGANIZACJI INDIAŃSKICH

49

TARZYCJUSZ BULIŃSKI
MARIUSZ KAIRSKI

SEEMING ELITES.
TEACHERS AND INDIAN ORGANIZATION LEADERS AMONG E’ÑEPÁ
AND MATSIGENKA (VENEZUELAN AND PERUVIAN AMAZONIA)
Keywords: Amerindians, education, Amerindian organisation, cultural change
This article tries to answer the question of whether or not Amerindian teachers as well as organisations’ leaders can be considered contemporary elites of Amazonian peoples. This issue is analysed
through the examples of two Amerindian groups, the E’ñepá of Venezuela and the Matsigenka of Peru.
They are examined on the basis of developmental programmes, opinions of the Amerindians concerned,
as well as their social practices. The conclusion is that in the case of both groups, despite their different
socio-cultural situations, the Amerindian teachers and organisations’ leaders constitute seeming elites
for they are only perceived as such by representatives of nation-states.
T. B., M. K.
Adres Autorów:
dr Tarzycjusz Buliński
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM
ul. Św. Marcin 78, 61-809 Poznań
e-mail: tars@amu.edu.pl
dr Mariusz Kairski
Instytut Archeologii i Etnologii UG
ul. Bielańska 5, 80-851 Gdańsk
e-mail: mariusz.kairski@gmail.com

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11281" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11259">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a290fdf7eaa804bfc141125b8c448700.pdf</src>
        <authentication>0671cb5129d2e242d76ee017e6e7f335</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134438">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5808</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134439">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134440">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134441">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134442">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134443">
                <text>Zaduszki - obrzędy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134444">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5405</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134445">
                <text>Pozostawienie w izbie pożywienia i innych przedmiotów dla dusz przychodzących w noc zaduszną/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134446">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.158</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134447">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134448">
                <text>Jankowska, Barbara</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134449">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134450">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134451">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134452">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134453">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134454">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134455">
                <text>Mapa 42. Pozostawianie w izbie pożywienia i innych przedmiotów dla dusz przychodzących
w noc zaduszną. Objaśnienia znaków: Zostawiają: 1 — chleb, 2 — resztki pokarmów, 3 — przy­
gotowują wieczerzę, 4 — zostawiają otwartą szafkę z żywnością. Zostawiają przedmioty kultowe:
5 — książeczkę do nabożeństwa, 6 — wodę święconą. 7 — pozostawiają wodę i grzebień.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10663" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10641">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7c32e190d2382c1f97c7eb4f684e69e8.pdf</src>
        <authentication>be34b12c5ad955def2611bfc07a23032</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127070">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6584</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127071">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127072">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127073">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127074">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127075">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127076">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6154</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127077">
                <text>Pożyczanie mebli i naczyń na ucztę weselną / Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127078">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8. Anna Drożdż: Zwyczaje i obrzedy weselne cz.3: Współdziałanie społeczności wiejskiej podczas obrzędu weselnego (druga połowa XIX wieku i XX wiek) (mapa nr 4 )</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127079">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.8. Anna Drożdż: Wedding customs and rituals, part 3: Cooperation of a village community during a wedding ceremony (second part of the 19th and the 20th century)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127080">
                <text>Drożdż Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127081">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127082">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127083">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127084">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127085">
                <text>Mapa 4. Pożyczanie mebli i naczyń
na ucztę w e s e l n ą
Oprac. nauk. Anna Drożdż

Objaśnienia znaków:
P o ż y c z a n o : 1 - m e b l e ; 2 - n a c z y n i a ; 3 - p o w o z y , b r y c z k i ; 4 - informacje p o c h o d z ą z literatury X I X - w i e c z n e j ;
5 - z w y c z a j p r a k t y k o w a n y był w p r z e s z ł o ś c i ; 6 - informacje u z y s k a n e z w y p o w i e d z i o s ó b p r z e s i e d l o n y c h i o s a d ­
ników; 7- brak informacji
W o p a r c i u o w y p o w i e d z i s p o n t a n i c z n e p o j a w i a j ą c e się w r a m a c h o d p o w i e d z i z e b r a n y c h w e d ł u g k w e s t i o n a ­
riusza:
B a d a n i a P r a c o w n i A t l a s u E t n o g r a f i c z n e g o Instytutu A r c h e o l o g i i i Etnologii PAN w latach 1 9 8 2 - 1 9 9 0 .
Kwestio­
nariusz nr XII do badań nad zagadnieniem
pomocy sąsiedzkiej
zw. także „tłoką" (oprac. K. J a g i e ł a , J. B o h d a ­
n o w i c z ) : Współdziałanie
społeczne
w obrzędzie
weselnym:
Która z form współdziałania
występuje
we wsi?
Kwesta na rzecz młodej, przynoszenie
gotowych potraw na ucztę weselną, przyjmowanie
na nocleg
gości
weselnych;
Kolejne podejmowanie
gości weselnych jedzeniem,
inne-jakie?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6508" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6488">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/cbd829855ef3888f035102c5cc348f1b.pdf</src>
        <authentication>4eb4913c68fd7e0b990a1aec4b89193a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77527">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:946</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77528">
                <text>1978</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77529">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:869</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77530">
                <text>Pożywienie Cyganów na polskim Spiszu / ETNOGRAFIA POLSKA 1978 t.22 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77531">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1978 t.22 z.2, s.145-154</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77532">
                <text>Długosz, Elżbieta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77533">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77534">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77535">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77536">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77537">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X I I z. 2

ELŻBIETA DŁUGOSZ

POŻYWIENIE CYGANÓW NA P O L S K I M

SPISZU

Cyganie koczujący, jak i Cyganie osiadli, nigdy nie egzystowali s a ­
modzielnie, lecz uzależnieni byli od społeczeństw, w ś r ó d k t ó r y c h przysz to
im żyć. U C y g a n ó w spiskich o w ą zależność zauważa się r ó w n i e ż w spo­
sobie zdobywania p o ż y w i e n i a , sami bowiem nie wytwarzali go. Problem
p o ż y w i e n i a i zachodzące w t y m zakresie zmiany s t a n o w i ł y przedmiot
badań, k t ó r y c h rezultaty przedstawiam w niniejszym opracowaniu. P r e ­
zentowany materiał pochodzi z badań prowadzonych w ś r ó d C y g a n ó w za­
m i e s z k a ł y c h w Czarnej Górze i Jurgowie na Spiszu .
1

W s p ó ł ż y c i e C y g a n ó w Karpackich z m i e j s c o w ą ludnością w i e j s k ą opie­
rało się g ł ó w n i e na tym, że ś w i a d c z y l i oni na jej rzecz rozmaite u s ł u g i
(prace kowalskie, muzykowanie, najem do prac rolnych i inne), a jako
wynagrodzenie otrzymywali produkty ż y w n o ś c i o w e , rzadziej z a ś p i e n i ą ­
dze. Powszechnie r ó w n i e ż zdobywano ż y w n o ś ć poprzez codzienne żebra­
nie. Stan taki u t r z y m y w a ł się do lat pięćdziesiątych, wtedy bowiem za­
istniały m o ż l i w o ś c i zatrudnienia poza w s i ą i Cyganie zaczęli stopniowo,
zarzucać swoje tradycyjne zajęcia. Od tego czasu zanika r ó w n i e ż żebrac­
two. W konsekwencji tych zmian zależność C y g a n ó w od społeczności
chłopskiej poczęła się znacznie zmniejszać.
Z a r ó w n o w okresie, gdy istniały ścisłe związki ekonomiczne ze wsią,
jak i po ich rozluźnieniu, Cyganie nastawieni byli na pozyskiwanie prze­
de wszystkim p r o d u k t ó w ż y w n o ś c i o w y c h . Do lat p i ę ć d z i e s i ą t y c h byli
przy tym zdani g ł ó w n i e na produkty wytworzone w gospodarstwie w i e j ­
skim — ofiarowane żebrzącej Cygance za darmo lub jako zapłata za
pracę c z ł o n k ó w jej rodziny (często przy okazji obchodu żebrzącej ko­
biety po chałupach), czy też kupowane za pieniądze zarobione przez C y ­
g a n ó w przy n i e k t ó r y c h pracach.
Podstawowym, n a j ł a t w i e j d o s t ę p n y m produktem b y ł y zawsze ziem­
niaki. W skład codziennego p o ż y w i e n i a w c h o d z i ł y również: mleko, t ł u ­
szcze z w i e r z ę c e (najczęściej słonina), kapusta, mąka, kasza, rzadziej fa1

A. B a r t o s z , Problematyka cygańska
w badaniach etnograficznych
skim Spiszu, „Wierchy", t. 44:1975, s. 216-221.
10 — Etnografia Polska t. X X I I

na

Pol­

�146

ELŻBIETA DŁUGOSZ

sola. Najbardziej jednak p o ż ą d a n y m a r t y k u ł e m b y ł o m i ę s o , w tym prze­
de wszystkim k o n i n a . Zdarzało się, ż e Cyganie s p o ż y w a l i r ó w n i e ż
p a d l i n ę . W sklepach wiejskich i karczmach zaopatrywali się g ł ó w n i e
w alkohol, a także w sól, cukier, r y ż itp.
Biorąc pod u w a g ę sposoby, jakimi Cyganie zdobywali ż y w n o ś ć , a więc
codzienne chodzenie Cyganek po prośbie, najmowanie się do pracy w sy­
tuacji, gdy głód z m u s z a ł do tego, n a l e ż y s t w i e r d z i ć , ż e Cyganie przeja­
wiali daleko idącą bierność i brak troski o zapewnienie sobie ż y w n o ś c i
poza c h w i l ą bieżącą. Bardziej aktywnie zabiegali o p o ż y w i e n i e jedynie
przy okazji ś w i ą t i uroczystości rodzinnych. Natomiast gdy w dniu pow­
szednim mieli m o ż l i w o ś ć zdobycia tak p o ż ą d a n e g o przez nich mięsa, nie
odkładali go na zapas, tylko konsumowali od razu w całości, po czym
zdani b y l i znowu na bardzo skromne, zapracowane lub wyproszone je­
dzenie.
2

3

W z w i ą z k u z tym Cyganie rzadko m a g a z y n u j ą i k o n s e r w u j ą produk­
ty ż y w n o ś c i o w e . N i e m o ż l i w ą do spożycia od razu część p r o d u k t ó w m i ę ­
snych konserwowano na ogół prostymi sposobami (wędzono pod dachem
w dymnej izbie lub trzymano na mrozie przy domu), z a ś w i ę k s z ą ilość
z i e m n i a k ó w przechowywano w dole ziemnym pod podłogą lub w kącie
izby. P r z e t w ó r s t w o ż y w n o ś c i b y ł o r ó w n i e ż s ł a b o r o z b u d o w a n ą sferą go­
spodarki domowej. Najczęściej bowiem to, co Cyganka do domu przy­
niosła, przyrządzała do spożycia od razu.
W sytuacji, gdy Cyganie ( p o c z ą w s z y od lat pięćdziesiątych) dyspo­
n u j ą w coraz w i ę k s z y m stopniu g o t ó w k ą , gospodarstwa c h ł o p s k i e prze­
stają b y ć g ł ó w n y m ź r ó d ł e m pozyskiwania ż y w n o ś c i . Odtąd zakupy robi
się coraz częściej w sklepach — wiejskich i miejskich. N a s t ę p u j e w ó w ­
czas stopniowa zmiana w składzie nabywanych a r t y k u ł ó w , choć w duże;
mierze dawny asortyment pozostaje zachowany. Ziemniaki są nadal pod­
stawowym a r t y k u ł e m ż y w n o ś c i o w y m , ale p o j a w i ł s i ę obok nich chleb
2

Górale spiscy nie jedzą mięsa końskiego. Jedzenie koniny powszechne u tam
tejszych Cyganów wzbudza zgorszenie zarówno wśród ludności wiejskiej, jal
i u innych Cyganów. Zdarza się więc, że goszcząc swoich krewnych lub powino
watych spoza Spiszą Cyganie spiscy ukrywają przed nimi, że podają koninę.
Por. J . B l o c h , Les tsiganes, Paris 1960, s. 55; J . P. C l e b e r t , Les tsiga
nes, Paris 1961, s. 235; E . H o r v á t h o v á , Cigání na Slovensku, Bratislava 196
s. 21, 126, 130, 157, 237; A. P a w ł o w s k i , Cyganie. Studia nad
przestąpczoścu
Zielona Góra 1973, s. 140-142. Należy tu wyjaśnić, że spożywanie mięsa padłyc
zwierząt nie jest jakąś „cygańską specyfiką", co sugerują wypowiedzi niektóryc
autorów, a spowodowane było ubóstwem i niskim stopniem świadomości. Wsza
i u uboższych chłopów jadano mięso niekiedy tylko wtedy, gdy w gospodarstw
zdechło zwierzę. Zob. też W. J o s t o w a, Z życia biedoty góralskiej,
„Wierchy
t. 22:1953, s. 120. Mięso zdechłych zwierząt gotowano przed spożyciem dość dłi
go, a rosół wylewano; H o r v á t h o v á , op. cit., s. 237. Wśród niektórych gn
Cyganów rozpowszechnione jest twierdzenie, które wyraża się w słowach: „zwi
rzę, które zabił Bóg, ma lepszy smak od tego, które zabił człowiek", t a m ż
s. 246 (przypis); I . D a n i ł o w i c z , O Cyganach, Wilno 1824, s. 32.
3

fiu

II

�POŻYWIENIE CYGANÓW NA P O L S K I M S P I S Z U

147

9. Cyganka z Szaflar. Fot. A. Bartosz

którego Cyganie dawniej prawie nie jedli. Mięso jest wciąż najbardziej
lubianym i poszukiwanym rodzajem p o ż y w i e n i a , a kupuje się je obecnie
częściej dzięki posiadanej g o t ó w c e . Nabiał zaś (oprócz mleka) oraz j a ­
rzyny i owoce z a j m u j ą w dalszym ciągu bardzo nikłą p o z y c j ę w jadło­
spisie C y g a n ó w .
Nie spotyka s i ę już w y p a d k ó w s p o ż y w a n i a padliny. Ale gdy tylko
Cyganie mają okazję, zaopatrują się nadal w mięso końskie. W tym ce­
lu np. co parę m i e s i ę c y grupka Cyganek wybiera się specjalnie do K r a ­
kowa, gdzie k o n i n ę m o ż n a k u p i ć w jednej z hal targowych. Obok w i ę c
wskazanej w y ż e j bierności w zdobywaniu p o ż y w i e n i a , z w ł a s z c z a w prze-

�148

ELŻBIETA DŁUGOSZ

szłości, Cyganie w y k a z u j ą duże p r z y w i ą z a n i e do swoich tradycyjny с
u p o d o b a ń w tym zakresie, pomimo że np. z a m i ł o w a n i e do koniny naraz
ich n a ś m i e s z n o ś ć w opinii chłopów.
Zróżnicowanie w zamożności rodzin c y g a ń s k i c h b y ł o do lat pięćdzie­
s i ą t y c h bardzo niewielkie, a w i ę c i sposób o d ż y w i a n i a przedstawiał si
podobnie. W sytuacji obecnej przy zatrudnieniu C y g a n ó w w przedsi-:
biorstwach p a ń s t w o w y c h na różnie p ł a t n y c h stanowiskach nastąpiło zró¿
nicowanie w zamożności rodzin, widoczne na pierwszy rzut oka w w y g l ą
dzie i urządzeniu mieszkań. Zróżnicowanie m a j ą t k o w e w mniejszy;'
stopniu dotyczy natomiast sfery samego o d ż y w i a n i a się, zwłaszcza je;;;
chodzi o ilość pożywienia. Zaznacza się to raczej w jego jakości i r&lt;&gt;
dzaju.

If 1

Ilość .posiłków, a przede wszystkim ich skład, zależały dawniej od te­
go, co w danym dniu dostała kobieta na wsi. Rano w domu cygański n
nie b y ł o nic do jedzenia. Wszystko bowiem zjadano poprzedniego dnL;
a jeśli coś zostało, to oddawano gospodarzom dla zwierząt lub wyrzucaru
(o czym będzie mowa dalej). Kobieta w y c h o d z i ł a w i ę c na czczo z domu
a domownicy czekali bez jedzenia do jej powrotu. Mąż, jeśli szedł dt
pracy, to r ó w n i e ż na czczo. Przed p o ł u d n i e m Cyganka wracała i przygo­
t o w y w a ł a jedzenie, które nieraz s t a n o w i ł o jedyny posiłek w ciągu dnia
Na ogół jednak przyrządzała dwa posiłki — jeden przed p o ł u d n i e m
drugi po południu. Z r e g u ł y na pierwszy posiłek b y ł y ziemniaki, które
s p o ż y w a n o najczęściej omaszczone słoniną lub zalane k w a ś n y m mlekiem
g o t o w a n ą kapustą lub w o d ą z k w a ś n e j kapusty. Ziemniaki spożywane
i w innych postaciach — z gotowanych pieczono na tłuszczu placki, su­
rowe zaś drobno pokrajane smażono, a także po ugotowaniu gniecioni mieszano z czarnymi jagodami lub ś l i w k a m i . Podobnie i potrawy mączne przyrządzano w różny sposób. S y p i ą c m ą k ę na wrzącą w o d ę otrzymy­
wano bryję, którą polewano mlekiem lub t ł u s z c z e m albo też formowano
z niej kluski i podawano omaszczone. Ze z w y k ł e g o ciasta, z m ą k i i zim­
nej wody, Cyganki robiły kluski, pierogi, najczęściej nadziewano serem
wymieszanym z tłuszczem, a także p i e k ł y placki wprost na p ł y c i e pieca
Potrawy m ą c z n e oraz gotowana kasza s t a n o w i ł y danie powszednie, czę­
sto podawane, jakkolwiek nie tak często jak potrawy z z i e m n i a k ó w
;

i!.

IT"

¡lí it

Na drugi posiłek gotowano r ó w n i e ż którąś z m ą c z n y c h lub ziemnia­
czanych potraw. A gdy udało się zdobyć k a w a ł e k m i ę s a (często b y ł y to
zwyczajne odpadki), gotowano rosół s p o ż y w a n y z ziemniakami; mięso
Cyganie jedli samo, bez dodatków. P o s i ł e k popijano mlekiem słodkim
lub k w a ś n y m , czasem herbatą z kwiatu lipowego lub kminku. Niekiedy
przyrządzano napój z w y p r a ż o n e g o na karmel cukru. Do dziś jednak
najczęściej jedzenie popija s i ę czystą w o d ą .
Na d w ó c h posiłkach na ogół k o ń c z y ł o się przyrządzanie
Por. H o r v á t h o v á ,

op. cit., s. 239.

pożywienia

�POŻYWIENIE CYGANÓW NA P O L S K I M S P I S Z U

149

w ciągu dnia. Ponadto k a ż d y z d o m o w n i k ó w zazwyczaj brał sobie jesz­
cze coś do jedzenia, jeśli pozostało z poprzedniego posiłku.
Dwa posiłki dziennie jada się w n i e k t ó r y c h domach do dziś, prze­
trwało r ó w n i e ż inne przyzwyczajenie — kobiety w y c h o d z ą po zakupy
na czczo i dopiero po powrocie p r z y g o t o w u j ą posiłek domownikom. Jed­
nak w wielu domach obecnie przygotowuje się jedzenie trzy razy dzien­
nie, wymaga tego bowiem inny tryb życia — dzieci idą do szkoły, m ę ż ­
czyźni i niektóre m ł o d e kobiety do pracy. Na ranny posiłek składa się
najczęściej kawa zbożowa, mleko lub herbata i chleb ze smalcem, m a ­
słem, słoniną czy kiełbasą. Posiłek podawany wczesnym p o p o ł u d n i e m
jest dzisiaj najczęściej m i ę s n y i składa się z rosołu, do k t ó r e g o dodaje
się ziemniaki, oraz z m i ę s a gotowanego lub (rzadziej) pieczonego. Wie­
czorem je s i ę pozostałości z obiadu lub
podobnie jak na śniadanie —
chleb ze smalcem, m a s ł e m lub w ę d l i n ą . Co pewien czas kobiety robią
którąś z potraw m ą c z n y c h lub ziemniaczanych, przyrządzając je w spo­
sób wspomniany uprzednio.
P r z y przyrządzaniu potraw w y r a ź n i e widać w y n i k a j ą c ą z g u s t ó w
smakowych C y g a n ó w tendencję, by jedzenie b y ł o jak najbardziej tłuste.
Zawsze poszukują najbardziej tłustego mięsa, a n i e m i ę s n e potrawy jak
najobficiej maszczą. C a ł k i e m inaczej przedstawia się c z ę s t o t l i w o ś ć po­
siłków wtedy, gdy zaopatrzono się w dużą ilość mięsa. W zależności od
posiadanej g o t ó w k i , w i e l k o ś c i zwierzęcia, a też od pory roku (mając na
uwadze psucie się mięsa), całe z w i e r z ę kupuje jedna rodzina lub parę
rodzin do spółki. P r z e w a ż n i e jest to baran, świnia, a przed kilku laty
również często k o ń . S z c z e g ó l n i e dawniej, do lat pięćdziesiątych, jedno­
razowy zakup w i ę k s z e j ilości m i ę s a zmieniał c a ł k o w i c i e r y t m dnia. Nie­
jednokrotnie i dziś po zabiciu zwierzęcia od razu gotuje się m i ę s o , po
czym zaraz p r z y s t ę p u j e się do konsumpcji. Sposoby przyrządzania m i ę s a
nie są urozmaicone — s p o ż y w a się je przede wszystkim gotowane, n a j ­
częściej samo, bez dodatków. Z r e g u ł y towarzyszy temu alkohol. Z d a ­
rzało się, że po ugotowaniu m i ę s a wylewano rosół, jako p o t r a w ę gorszego
gatunku przy chwilowym nadmiarze jedzenia. Do domu, w k t ó r y m od­
bywa się uczta, schodzą się uprzednio zaproszeni krewni i sąsiedzi bli­
sko z tą rodziną żyjący. Często tworzy się w takiej sytuacji w e s o ł y
nastrój; biesiadnicy ś p i e w a j ą i tańczą. Je się do przesytu, a jeśli nie
można zjeść wszystkiego w jeden dzień, to nazajutrz biesiada zaczyna
się od nowa. Zwłaszcza dawniej, tj. do lat pięćdziesiątych rozrzutność
w^ traktowaniu jedzenia w^ chwili dostatku szczególnie silnie kontrasto­
w a ł a ze skromnym p o ż y w i e n i e m n a s t ę p n y c h dni
5

Jak widać, w i ę k s z a ilość m i ę s a i alkohol w z w y k ł y m dniu wprowa­
dza o d ś w i ę t n y nastrój do domu. Właśnie obfitością jedzenia zaznaczają
się u C y g a n ó w ś w i ę t a doroczne i uroczystości rodzinne, przy czym w z a 5

Tamże, s. 244.

�p
150

ELŻBIETA DŁUGOSZ

sadzie brakuje u nich potraw o b r z ę d o w y c h • Oznaką ś w i ę t o w a n i a jest
m i ę s o oraz staranniej niż na codzień przyrządzone potrawy mączne, do
k t ó r y c h dodaje się bardzo dużą ilość tłuszczu, i zawsze alkohol, przede
wszystkim czysta w ó d k a .
Zachowanie się C y g a n ó w podczas s p o ż y w a n i a p o s i ł k u nie jest podda­
ne ś c i s ł y m r e g u ł o m . W dymnych domach c y g a ń s k i c h , w k t ó r y c h na
środku klepiska paliło się ognisko, domownicy grupowali się w o k ó ł jed­
nego naczynia siadając na ziemi. Wszyscy jedli razem, bez ustalonej
kolejności i p r z y w i l e j ó w w sięganiu po jedzenie. P o c z ą w s z y od lat trzy­
dziestych, gdy kurne domy c y g a ń s k i e z a c z ę ł y zanikać, założono podłogi
i p o w a ł y , p o j a w i ł y s i ę w ó w c z a s w izbach c y g a ń s k i c h skromne drewniane
sprzęty, takie j a k łóżka, ławki, a z czasem szafki i stoły. Nadal jednak,
podobnie jak w k u r n y m domu, Cyganie grupowali się w o k ó ł jednego na­
czynia ustawionego na ławce, a niekiedy i na podłodze, siadając, gdzie kto
mógł
podłodze, na ł a w c e albo na łóżku. G d y b y ł o w i ę c e j osób, je­
dzenie rozdzielano do d w ó c h n a c z y ń albo też część d o m o w n i k ó w do­
s t a w a ł a jedzenie w drugiej kolejności z tego samego naczynia. W n i e k t ó ­
rych, p r z e w a ż n i e uboższych domach do dziś z a c h o w a ł się ten sposób je­
dzenia. S t ó ł nie przyjął się tam iako miejsce przy k t ó r y m zasiada się
do uosiłku a zdarza sie że w o s ó l e go w izbie nie m a
Jednak iuż
w w i ę k s z o ś c i d o m ó w a zwłaszcza u r z ą d z o n y c h n o w o c z e ś n i e jada się te­
raz orzv stole kazdv z osobneeo naczvnia Jedvnie m i ę s o ń o d a i e sie na
iednvm w s o ó l n v m talerzu Nie uzvwa sie s z t u ć c ó w przv iedzen u m i ę s a
kazdv odkrawa sobie odpowiedni k a w a ł e k i ziada trzvmaiac eo w re¬
kach Do Obtarcia rąk bierze s i ę ręcznik
n

a

7

W gospodarstwie c y g a ń s k i m sprzęt do przyrządzania potraw jest bar­
dzo skromny. Tylko n i e k t ó r e gospodynie posiadają maszynki do mięsa,
stolnice, w a ł k i do ciasta itp. W wielu domach brakuje w i ę k s z e j ilości
talerzy, odpowiedniego noża czy też nawet kieliszka. P o ż y c z a się je
w razie potrzeby od sąsiadów.
Posiłki gotuje się i s p o ż y w a z a r ó w n o w domu, jak i w jego najbliż­
szym otoczeniu. Na letnie bezdeszczowe dni wiele rodzin stawia sobie
bowiem na p o d w ó r z u proste piecyki. N i e k t ó r z y gotują wprost na ogni­
sku, umieszczając garnki nad p ł o m i e n i e m w taki sposób, w jaki stawia-

6

Wieczerza wigilijna wraz z życzeniami i ł a m a n i e m opłatka upowszechnia się
u C y g a n ó w spiskich od połowy okresu międzywojennego. W Wigilię je się na ogół
mięso. W niedzielę wielkanocną u Cyganów tradycyjnie podaje się jajecznicę na
kiełbasie. Również smażenie pączków na Wielkanoc i Boże Narodzenie praktykuje
się odkąd Cyganie sięgają pamięcią. Ostatnio rozpowszechnia się zwyczaj piecze­
nia na święta słodkich ciast. Na pierwszym miejscu pozostaje jednak mięso, bez
którego nie odbędzie się żadne święto.
Identyczne niemal wyposażenie izb i sposób spożywania posiłków w y s t ę p o w a ł y w ubogich domach chłopskich w okresie m i ę d z y w o j e n n y m ; K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a , Społeczność
wiejska, Łódź 1948, s. 135.
7

f)

.ii
Ai,
m

�POŻYWIENIE CYGANÓW NA P O L S K I M S P I S Z U

151

no je w k u r n y m domu, a w i ę c na kamieniach, na p r ę t a c h ż e l a z n y c h wbi­
tych w z i e m i ę albo na p ł y c i e ż e l a z n e j , opartej na kamieniach e.
Poziom higieny z w i ą z a n e j z p o ż y w i e n i e m jest jeszcze w wielu do­
mach bardzo niski. J a k już w s p o m n i a ł e m , uderza brak sprzętu i miejsca
przeznaczonego do przyrządzania posiłków. Naczynia, a i samo jedzenie,
bardzo często kładzie się byle gdzie, nierzadko na podłodze. A jedno­
cześnie panuje bardzo rygorystycznie przestrzegany zwyczaj nakazujący,
by naczyń, w k t ó r y c h się gotuje i s p o ż y w a posiłki, nie u ż y w a ć do ż a d ­
nych innych c e l ó w . Nie wolno w i ę c u m y ć rąk w naczyniu, w k t ó r y m
trzyma się ż y w n o ś ć lub w o d ę do picia, nie m ó w i ą c już o praniu (Cyga­
nie w y s t r z e g a j ą się bardzo zetknięcia ż y w n o ś c i z odzieżą, którą się nosi
zwłaszcza bezpośrednio przy ciele). N i e w ł a ś c i w i e u ż y t e naczynie u w a ż a ­
ją za nie nadające się do dalszego stosowania w kuchni. Problem pow­
staje przede wszystkim w sytuacji, gdy w domu c y g a ń s k i m gospodarują
n i e - C y g a ń k i , m ł o d e ż o n y C y g a n ó w . Bardzo często naczynie takie w y r z u ­
ca się, albo przeznacza do c z y n n o ś c i nie z w i ą z a n y c h z p o ż y w i e n i e m ,
a niekiedy sprawa k o ń c z y się tylko na d o k ł a d n i e j s z y m jego umyciu .
9

10

Rozgraniczenie w przeznaczeniu n a c z y ń nie ma znaczenia dla faktycz­
nej czystości s p o ż y w a n y c h potraw. Zwyczaj ten nasuwa raczej m y ś l
o magicznie pojmowanej „czystości" jedzenia. B y ć m o ż e , że z t y m
w i ą ż e s i ę przestrzegany już tylko przez starsze kobiety o b o w i ą z e k n a ­
krywania g ł o w y g o t u j ą c e j Cyganki. P r z e w i ą z a n i e g ł o w y chustką, u nie­
k t ó r y c h m ł o d y c h dziewcząt przynajmniej upięcie w ł o s ó w , ma zabezpie­
czyć przed wpadaniem ich do jedzenia. Reakcja Cygana bowiem, gdy
znajdzie w naczyniu w ł o s , m u c h ę czy c o ś podobnego, jest bardzo g w a ł ­
towna — wyrzuca on całą zawartość naczynia. Cyganie t ł u m a c z ą to
w s t r ę t e m do s k a ż o n e g o w ten sposób jedzenia.
W e d ł u g zasady głoszonej powszechnie przez C y g a n ó w , nie s p o ż y w a j ą
oni jedzenia p o z o s t a ł e g o z poprzedniego dnia. W stosunku do n i e k t ó ­
rych cenniejszych p r o d u k t ó w , jak np. mięso, odstępuje się od tej za­
sady. Na ogół jednak potrawy przyrządzonej raz nie zostawia się i nie
odgrzewa na drugi dzień. Resztki wyrzuca się lub oddaje gospodarzom
dla ś w i ń .
R ó w n o c z e ś n i e w ś r ó d C y g a n ó w funkcjonują nadal z dawna zakorze­
nione zakazy s p o ż y w a n i a pewnych potraw. Czują olbrzymi, graniczący
z l ę k i e m w s t r ę t do żab. Ten specyficzny do nich stosunek u j a w n i ł się
szczególnie w konfrontacji z faktem, że do I I wojny ś w i a t o w e j Spiszacy
8

Ilustracje takich samych lub bardzo podobnych palenisk cygańskich służą­
cych do gotowania podaje H o r v á t h o v á , op. cit.
» Por. J . F i c o w s k i , Cyganie na polskich drogach, K r a k ó w 1965, s. 155-156.
™ W latach sześćdziesiątych praktykowano jeszcze, dziś już zarzucony zwy­
czaj odseparowania kobiety przez pewien czas po urodzeniu dziecka. Uznawano
bowiem, ż e do „wywodu" jest ona nieczystą. Dlatego też nie wolno jej było m. in.
dotknąć naczyń i jedzenia innych osób, prócz noworodka. Położnica, nie gotowała,
a jedzenie dla niej podawano w osobnym naczyniu.

�152
!
Ij •

ELŻBIETA DŁUGOSZ

bardzo chętnie ż a b y j a d a l i " . Można d o m y ś l a ć się jedynie, że stosunek
ten ma z w i ą z e k z nie znanym już dziś p o d ł o ż e m wierzeniowym. U nie-

PM -

li
Si
j
j|
I
li
I
I
i
j
|i
I
j

12

!

I
U !
j|
:
I
I
I
I

Í

¡¡
f

\

k t ó r y c h C y g a n ó w wstręt do żab rozciąga się na inne stworzenia w jakiś
sposób kojarzące się z nimi — jak np. ryby, raki, kaczki (kaczki ż y w i ą
się żabami), toteż unikają ich jedzenia. Cyganie brzydzą s i ę r ó w n i e ż
m i ę s e m psim i kocim. Silnie to podkreślają, nie omieszkając przy tym
zaznaczyć, że mięso psie jedzą znani im Cyganie zamieszkali w innych
miejscowościach .
O b o w i ą z u j ą c e u C y g a n ó w nakazy i zakazy mają na celu zapewnienie im p o ż y w i e n i a , które m o g ą jeść bez w s t r ę t u , na co szczególnie zwracają u w a g ę . Wielu z tych zasad przestrzegają sumiennie, czasem niemal
rygorystycznie, lecz w wielu przypadkach przejawiają brak konsekwencji. Zwyczaje te są n i e w ą t p l i w i e archaicznego pochodzenia i mają cha¬
rakter reliktowy, a ich treść jest dla C y g a n ó w trudna do interpretacji,
W kuchni C y g a n ó w spiskich trudno doszukać się potraw oryginal­
nych, nie znanych miejscowym góralom. Przy tym u C y g a n ó w zacho­
w a ł y się niektóre z powszechnie dawniej znanych n a wsi potraw, jak np.
placki z wody i mąki, zwane na góralszczyźnie moskolami, czy też bryja.
Natomiast cechą, która w sposób najbardziej t r w a ł y zdaje się char a k t e r y z o w a ć tę grupę C y g a n ó w , jest swoisty styl konsumpcji. P o ż y wienie jest tą dziedziną życia, do której Cyganie p r z y w i ą z u j ą pierwszorzędną w a g ę . Mimo że dogodzenie s w y m gustom w tej dziedzinie stawiają przed innymi potrzebami ż y c i o w y m i , nie zabiegają jednak zbytnio
o w ł a ś c i w e czy c h o ć b y regularne o d ż y w i a n i e się. Zdając się całkowicie
na produkty wytworzone przez otoczenie, przejawiali do niedawna beztroskę, jeśli chodzi o zaopatrywanie się w ż y w n o ś ć , co w okresie, gdy
byli uzależnieni od wsi, s t a w i a ł o ich często u progu głodowania. Nie
czyniąc zapasów, dostatek ż y w n o ś c i cenią sobie bardzo. Charakterystycz¬
ne jest, że przy nadarzającej się obfitości jedzenia okazują wielkie zadowolenie z tego, akcentując te chwile beztroską biesiadą w szerszym
gronie w s p ó l n i e u c z t u j ą c y c h k r e w n y c h i znajomych.

1

31

St 'i :
j{ i
i &lt;
1,

Elżbieta Długosz

1

T H E FOOD O F G Y P S I E S I N T H E P O L I S H P A R T OF SPISZ

if
¡jl ,

Summary

i ,
W i'

Gypsies have not produced food, but obtained it from the surrounding peasant
population, in exchange for services rendered (blacksmithing, music making, odd
farm jobs) and by begging.

f i
'i ,
J' !
'j'
Ł

i'.

ii

tli

i! г

1 1

Zob. M. K o p a c z , Konsumpcja
żywnościowa
w Jurgowie na Spiszu Polskim w drugiej połowie
XIX i w XX wieku, K r a k ó w 1968 (praca magisterska
wyk. w Katedrze Etnografii Słowian UJ), s. 40-41.
Por. H o r v á t h o v á , op. cit., s. 236.
1 2

�POŻYWIENIE CYGANÓW NA P O L S K I M S P I S Z U

153

Since they have been given ready food, their own processing procedures ten­
ded to .be scant. Their list of alimentary products was also little differentiated.
They used to eat, and still do so, mostly potatoes, flour dishes and meat which
they appreciate the most; they usually ate it in form the worst offals. Until a ti­
me, Gypsies also used to eat carcass.
'There are no specifically Gypsy dishes, but they have preserved some star­
vation receipts once applied by local peasants.
Gypsies have never hoarded foot. If they succeded to obtain a large amount
of it, they feasted, sometimes for days together.
At cooking, women observe the old principles warranting the „purity" of food.
E.g., they never use the vessels set apart for cooking or eating for any other
purposes.
Since nineteen fifties, when Gypsies started to work in urban settings, mos­
tly in state-owned enterprises, their links with the countryside have been dimi­
nishing and their feeding habits have also changed. Their traditional model of
consumption is on the wane, although many relics of the old style have still
survived in their apparently modern households.

1

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6642" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6622">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fccd0a8f63f2dea028456b417bba4c43.pdf</src>
        <authentication>5e2dcc58668b1e6d7e315db5a90592b0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79184">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4208</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79185">
                <text>1959</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79186">
                <text>plastyka ludowa - okres PRL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79187">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3924</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79188">
                <text>Prace w Sekcji Badania Plastyki Ludowej w ciągu minionego XV-lecia / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1959 t.13 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79189">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1959 t.13 z.4 ; s.197-207</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79190">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79191">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79192">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79193">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79194">
                <text>Roman

Reinfuss

PRACE
W

SEKCJI

C I Ą G U

BADANIA

P L A S T Y K I

M I N I O N E G O

Zainteresowanie l u d o w ą s z t u k ą p l a s t y c z n ą posia­
da w Pdlsce t r a d y c j ą sięgającą ostatniego ć w i e r ć ­
wiecza ubiegłego w i e k u . J u ż w latach o s i e m d z i e s i ą ­
tych X I X stulecia p r o w a d z i l i w t y m k i e r u n k u ba­
dania n i e k t ó r z y polscy etnografowie, grono zaś ich
p o w i ę k s z y l i w y d a t n i e w czasach późniejszych l i c z n i
badacze p r a c u j ą c y nad t y m zagadnieniem przed I w o j ­
n ą ś w i a t o w ą oraz w okresie m i ę d z y w o j e n n y m .
Badania podejmowane i n d y w i d u a l n i e przez posz­
czególnych 'badaczy d a ł y w rezultacie n i e j e d n ą c e n n ą
p r a c ę z zakresu ludowej plastyki, jednak szczupłość
ś r o d k ó w materialnych czerpanych .przeważnie z w ł a s ­
nej kieszeni, jak r ó w n i e ż i system pracy u n i k a j ą c y
kolektywnego w s p ó ł d z i a ł a n i a , u n i e m o ż l i w i a ł y plano­
wanie szerszych akcji badawczych podejmowanych
w skali o g ó l n o k r a j o w e j .
S k u t k i e m p o w y ż s z e g o ani w latach m i ę d z y w o j e n ­
nych, ani w czasach dawniejszych nie zostały na te­
renie Polski przeprowadzone badania, k t ó r e na za­
gadnienie polskiej sztuki ludowej p o z w o l i ł y b y spoj­
rzeć w s p o s ó b całościowy, z u w z g l ę d n i e n i e m p e ł n e g o
dorobku wszystkich r e g i o n ó w k u l t u r o w y c h
Polski .
Dokonanie takich b a d a ń s t a ł o się p a l ą c ą k o n i e c z n o ś c i ą
po z a k o ń c z e n i u I I w o j n y ś w i a t o w e j , k i e d y duże znisz­
czenia wojenne, jak r ó w n i e ż szybko p o s t ę p u j ą c y p r o ­
ces przemian k u l t u r o w y c h , k t ó r e objęły obecnie w i e ś
polską, w y s u n ę ł y — jako zadanie pierwszoplanowe
— k o n i e c z n o ś ć zabezpieczenia do c e l ó w naukowych
t o p n i e j ą c y c h z dnia na dzień resztek dorobku a r t y ­
stycznego ludowych t w ó r c ó w .
Realizacji tego zadania s p r z y j a ł y w y b i t n i e k o ­
rzystne w a r u n k i , jakie d ź w i g a j ą c e j się po zawierusze
wojennej nauce s t w o r z y ł a Polska Ludowa rozbudo­
w u j ą c sieć naukowych, p l a c ó w e k i dotując w sposób
dotychczas w Polsce nie spotykany podejmowane p r a ­
ce badawcze.
A ż e b y nieskoordynowane i prowadzone p o c z ą t k o ­
wo w sposób dość chaotyczny badania nad s z t u k ą
l u d o w ą ująć w f o r m ę planowanego działania, w r o ­
k u 1946 z inicjatywy z a m i ł o w a n e g o badacza sztuki
ludowej, dra Józefa Grabowskiego, został stworzony
w Warszawie przez M i n i s t e r s t w o K u l t u r y i Sztuki
— P a ń s t w o w y I n s t y t u t Badania S z t u k i Ludowej, k t ó ­
rego zadaniem b y ł o prowadzenie b a d a ń naukowych,
u w z g l ę d n i a j ą c y c h wszystkie dziedziny ludowej k u l ­
t u r y artystycznej.
I n s t y t u t ten dzielił się na 7 sekcji, z k t ó r y c h 3
o b e j m o w a ł y zagadnienia plastyki. B y ł y to m i a n o w i ­
cie: Sekcja malarstwa i rzeźby kierowana przez dra
J. Grabowskiego, Sekcja budownictwa
pracująca
w p o w i ą z a n i u z Z a k ł a d e m A r c h i t e k t u r y Polskiej na
Politechnice Warszawskiej oraz Sekcja zdobnictwa
1

2

L U D O W E J

PIS

1 5 - L E C I A

ludowego (z siedzibą w Krakowie) kierowana przez
dra Romana Reinfussa'.
W c i ą g u k i l k u n a s t ę p n y c h lat zaplanowany podział
z a g a d n i e ń m i ę d z y trzy oddzielne sekcje uległ l i k w i ­
dacji. W r o k u 1948 została z a m k n i ę t a Sekcja budow­
nictwa, a t a k i e (po opuszczeniu I n s t y t u t u przez dra
Grabowskiego w listopadzie 1948 r.) — Sekcja m a l a r ­
stwa i rzeźby. Agendy obu zlikwidowanych p l a c ó w e k
przekazano Sekcji Zdobnictwa Ludowego w K r a k o ­
wie, k t ó r a od tego czasu jako Sekcja Badania P l a s t y k i
L u d o w e j objęła zakresem swych prac wszystkie dzie­
dziny ludowej plastyki.
W r o k u 1950 P a ń s t w o w y I n s t y t u t Badania Sztuki
Ludowej został wcielony w całości, jako jeden z Za­
k ł a d ó w , do utworzonego w ó w c z a s P a ń s t w o w e g o I n s t y ­
t u t u Sztuki. Zagadnieniami sztuki ludowej z a j m o w a ł y
się p o c z ą t k o w o ; Sekcja M u z y k i i F o l k l o r u kierowana
przez doc. Mariana Sobieskiego oraz Sekcja Badania
Plastyki Ludowej pod k i e r u n k i e m prof. dra Romana
Reinfussa. Ogólne kierownictwo
obu sekcji, k t ó r e
łącznie t w o r z y ł y Z a k ł a d Badania Sztuki L u d o w e j
i Folkloru, s p r a w o w a ł mgr Aleksander Jackowski.
W toku dalszych przemian organizacyjnych r o z l u ź ­
niony został z w i ą z e k p o m i ę d z y wspomnianymi w y ż e j
sekcjami, z k t ó r y c h pierwsza z w i ą z a n a została z Za­
k ł a d e m H i s t o r i i i Teorii M u z y k i , druga zaś z Z a k ł a ­
dem H i s t o r i i i Teorii Sztuki, k i e r o w a n y m przez d y ­
rektora PIS prof. dra Juliusza S t a r z y ń s k i e g o . W r a ­
mach Z a k ł a d u Teorii i H i s t o r i i S z t u k i dzieli się Sek­
cja Badania Plastyki L u d o w e j na d w i e pracownie:
jedna z nich — z n a j d u j ą c a się w Warszawie, k i e r o ­
wana przez mgra Aleksandra Jackowskiego — zaj­
muje się badaniami tzw. sztuki pogranicza i sztuki
naiwnych p r y m i t y w ó w oraz d o k u m e n t a c j ą w y s t a w
sztuki ludowej, druga z a ś — m a j ą c a s w ą siedzibę
w Krakowie, kierowana przez prof. dra R. Reinfussa
— prowadzi badania we wszystkich p o z o s t a ł y c h dzie­
dzinach ludowej p l a s t y k i oraz d o k u m e n t a c j ę sztuki
ludowej w terenie.
Jednym z podstawowych z a d a ń Sekcji Badania
Plastyki Ludowej, realizowanym konsekwentnie od
momentu jej powstania poprzez wszystkie fazy re­
organizacyjne po dzień dzisiejszy, b y ł y iprace w dzie­
dzinie inwentaryzacji ludowej sztuki plastycznej. Spo­
sób ich prowadzenia, szczególnie w pierwszych l a ­
tach b a d a ń , p o z o s t a w i a ł wiele do ż y c z e n i a . W y c h o d z ą c
z b ł ę d n y c h założeń metodologicznych, k o n c e n t r u j ą c y c h
u w a g ę badacza w y ł ą c z n i e na zagadnieniu formy, za­
częto badania terenowe od gromadzenia m a t e r i a ł ó w
ilustracyjnych w postaci r y s u n k ó w i plansz barwnych
p r z e d s t a w i a j ą c y c h przedmioty ludowego zdobnictwa,
r y s u n k ó w inwentaryzacyjnych budownictwa d r e w n i a -

197

i
i
i

—

�nego oraz fotografii l u d o w e j r z e ź b y i malarstwa. M a ­
teriały te prócz k r ó t k i e j informacji (typu zbliżonego
do m e t r y k i , j a k ą opatruje się przedmiot muzealny)
nie p o s i a d a ł y ż a d n y d h komentarzy tekstowych. O p i ­
sany t u s p o s ó b gromadzenia m a t e r i a ł ó w terenowych
c e c h o w a ł nie t y l k o prace poszczególnych s e k c j i , ale
r ó w n i e ż prace badaczy stojących poza Instytutem,
p r o w a d z ą c y c h swe badania terenowe z f u n d u s z ó w
Instytutu
Niedociągnięcia w y n i k a j ą c e z fałszywego nasta­
wienia metodologicznego zaczęły ulegać stopniowej
l i k w i d a c j i p o c z ą w s z y od r o k u 1950, gdy Sekcja po
w ł ą c z e n i u jej do P a ń s t w o w e g o I n s t y t u t u Sztuki zna­
lazła się w sferze b e z p o ś r e d n i e g o o d d z i a ł y w a n i a dys­
k u s j i na tematy metodologiczne b a d a ń nad sztuką,
podejmowanych na terenie Instytutu,
B l i s k i k o n t a k t z Instytutem, k t ó r y w owych prze­
ł o m o w y c h czasach p r z y j ą ł na siebie t r u d wypraco­
wania marksistowskiej metody b a d a ń zjawisk a r t y ­
stycznych, u ł a t w i ł w d u ż e j mierze a d a p t a c j ę t y c h
osiągnięć do b a d a ń w dziedzinie p l a s t y k i
ludowej.
Z n a l a z ł o to s w ó j p e ł n y wyraz w czasie obrad I O g ó l ­
nopolskiej Konferencji Naukowej w Sprawie B a d a ń
nad S z t u k ą (11—16.XII.1951), kiedy to ze s t r o n y Sek­
c j i Badania P l a s t y k i L u d o w e j PIS przedstawiony zo­
s t a ł pierwszy opracowany na s k a l ę ogólnopolską d ł u ­
gofalowy p l a n prac badawczych w zakresie ludowej
sztuki plastycznej.
Nie będę na t y m miejscu o m a w i a ł owego p l a n u
w całości, g d y ż został on opublikowany w w y d a w ­
nictwie I n s t y t u t u ' , jednak p r z y p o m n ę pewne jego
części z w i ą z a n e z problemem dokumentacji, a w szcze­
gólności z problemem b a d a ń terenowych.
4

m
i 1

W zakresie dokumentacji jako g ł ó w n e zadania
Sekcji wskazane zostały:
1) gromadzenie bieżącej bibliografii polskiej sztuki
ludowej
2) gromadzenie planowej i centralnie prowadzonej
dokumentacji z a b y t k ó w sztuki l u d o w e j z n a j d u j ą ­
cych się w muzeach
3) badania terenowe.
„ Z a k r e s ich powinien być z a k r e ś l o n y szeroko i obej­
m o w a ć wszystkie dziedziny życia ludu, w k t ó r y c h
przejawia się t w ó r c z o ś ć plastyczna. Badania m u s z ą
u w z g l ę d n i a ć zdobnictwo architektoniczne, zdobnictwo
w n ę t r z a i meblarstwo, zdobnictwo s p r z ę t u , artystyczne
tkactwo, u b i ó r i jego zdobnictwo, zdobnictwo w y s t ę ­
p u j ą c e w z w i ą z k u z o b r z ę d a m i rodzinnymi i dorocz­
n y m i , malarstwo, drzeworyt i rzeźbę.
Badania p o w i n n y objąć z a r ó w n o s a m o r o d n ą t w ó r ­
czość a r t y s t y c z n ą m i e s z k a ń c ó w wsi jak i miast. Do­
tychczasowe ograniczenie zakresu sztuki ludowej w y ­
łącznie do twórczości wsi jest bezpodstawne."
Geograficznie badania te powinny objąć obszar
c a ł e g o kraju. Z obliczeń jednak, k t ó r e w ó w c z a s zo­
s t a ł y wykonane, w y n i k a ł o , że dla przyspieszenia t e m ­
pa b a d a ń konieczne jest podzielenie t e r y t o r i u m P o l ­
ski na 3 strefy:
1) s t r e f ę t e r e n ó w przebadanych w sposób wystarcza­
jący
2) s t r e f ę t e r e n ó w nie badanych lub badanych w spo­
sób niedostateczny
3) s t r e f ę , w ' k t ó r e j po I I wojnie ś w i a t o w e j n a s t ą p i ł a
c a ł k o w i t a w y m i a n a ludności.
Badania terenowe p o w i n n y przede wszystkim skon­
c e n t r o w a ć się w o b r ę b i e strefy drugiej. Z o s t a ł a ona

�Ryc. 2. Zapoznawanie
się z techniką pracy
koronczarki
we wsi Kańczuga,
pow. Przeworsk.
1957 r. Ryc. 3.
Wywiad z artystką
ludową. 1957 -r. Brzoza
Stadnic­
ka, pow. Łańcut. Ryc. 4. Samochodem
Instytutu
u&gt; te­
renie. Pow.
Biłgoraj,

�podzielona na k i l k a n a ś c i e Okręgów, z k t ó r y c h k a ż d y
mógł zostać przebadany w c i ą g u 1 m i e s i ą c a b a d a ń
terenowych, całość zaś — w c i ą g u lat 4, czyli do r o ­
k u 1955.
W założeniach metodologicznych p l a n u badawczego
zostało w y r a ź n i e powiedziane: „ B a d a n i a nie mogą,
jak to czasem b y w a ł o , o g r a n i c z a ć się w y ł ą c z n i e do
s p o r z ą d z a n i a kopii ze znalezionych w terenie o k a z ó w
sztuki ludowej."
Zagadnienia sztuki m u s z ą b y ć n a ś w i e t l o n e od
strony historycznej, gospodarczej i społecznej. W y s u ­
nięto w ó w c z a s projekt b a d a ń kompleksowych, w k t ó ­
rych obok badaczy p l a s t y k i ludowej b r a l i b y udział:
historyk, socjolog, a nawet archeolog — p r o w a d z ą c y
m e t o d ą w y k o p a l i s k o w ą badania na stanowiskach his­
torycznych, w ce'lu w y p e ł n i e n i a l u k i , jaka istnieje
w m a t e r i a ł a c h d o t y c z ą c y c h ludowej k u l t u r y w przesz­
łości
Naszkicowany t u plan stał się dla Sekcji Badania
Plastyki L u d o w e j p o d s t a w ą pracy w latach n a s t ę p ­
nych. Pracownia warszawska iSekcji o r g a n i z o w a ł a
prace bibliograficzne, k t ó r y c h w y n i k i e m b y ł o m.in.
zestawienie w y k a z u l i t e r a t u r y polskiej z zakresu
sztuki ludowej i ludowego rzemiosła artystycznego
dla w y c h o d z ą c e j w Szwajcarii, pod r e d a k c j ą Roberta
Wildhabera, m i ę d z y n a r o d o w e j bibliografii etnograficz­
nej.
Obydwie pracownie Sekcji, a więc z a r ó w n o w a r ­
szawska jak i krakowska, p r o w a d z ą d o k u m e n t a c j ę
fotograficzną z a b y t k ó w sztuki ludowej, przechowy­
wanych w zbiorach muzealnych. Dokumentacja ta
jednak ze w z g l ę d ó w finansowych nie objęła jeszcze
wszystkich o b i e k t ó w muzealnych, o g r a n i c z a j ą c się
jedynie do w y b o r u z a b y t k ó w najcenniejszych pod
w z g l ę d e m artystycznym.
O k a z a ł o się, że u k o ń c z e n i e prac terenowych p l a ­
nowano zbyt optymistycznie. Nie u d a ł o się b o w i e m
z o r g a n i z o w a ć prac badawczych w rozmiarach prze­
widzianych w planie; m i m o to z a p o c z ą t k o w a n i e ba­
d a ń kompleksowych, prowadzonych w aspekcie his­
torycznym, gospodarczym i społecznym — w oparciu
o starannie przygotowane kwestionariusze, opracowa­
ne z p e ł n y m u w z g l ę d n i e n i e m p o s t u l a t ó w metody ma­
terializmu historycznego — s t a n o w i ł o p o w a ż n ą zdo­
bycz w dziedzinie b a d a ń nad p o l s k ą s z t u k ą l u d o w ą .
J u ż od pierwszych prac terenowych rozpoczętych
przez S e k c j ę Badania Plastyki L u d o w e j w 1946 r.
p r z y j ę t o dla b a d a ń t z w . m e t o d ę p o w i e r z c h n i o w ą , po­
legającą na m o ż l i w i e szybkim obejmowaniu pracami
badawczymi coraz to nowych t e r e n ó w . Chodziło bo­
wiem przede w&amp;zystkim o zastosowanie takiej metody
badawczej, k t ó r a p o z w o l i ł a b y d o k o n a ć zdjęcia tere­
nowego Polski w stosunkowo k r ó t k i m czasie, zanim
resztki ludowej sztuki z n i k n ą pod w p ł y w e m p o s t ę ­
pującego procesu urbanizacji. Badania te r ó w n i e ż nie
powinny być zbyt kosztowne, ażeby m o ż n a je b y ł o
p r o w a d z i ć z bieżącego b u d ż e t u Sekcji, bez o g l ą d a n i a
się na subwencje dodatkowe, p o w i n n y być ponadto
dostosowane do specyficznych w a r u n k ó w sztuki l u ­
dowej, k t ó r e j nie m o ż n a np. b a d a ć w p u n k t a c h z góry
8

200

na mapie oznaczonych (jak rolnictwo czy hodowlę),
lecz w m i e j s c o w o ś c i a c h u j a w n i a j ą c y c h się dopiero
w toku samych prac badawczych. Ażeby zebrane ma­
t e r i a ł y m o ż l i w i e j a k n a j w c z e ś n i e j d a w a ł y obraz sto­
s u n k ó w .panujących na diużych obszarach Polski,
p r z y j ę t o z a s a d ę : najpierw o b j ą ć p o w i e r z c h n i ę k r a j u
badaniami prowadzonymi w odległych od siebie oko­
licach, a n a s t ę p n i e p o w s t a ł ą w ten sposób s i a t k ę za­
gęszczać stopniowo dalszymi badaniami. Dzięki ta­
kiej organizacji prac terenowych, na k a ż d y m etapie
b a d a ń posiadamy obraz całości, k t ó r y w m i a r ę po­
s t ę p u j ą c e j akcji terenowej staje się coraz bardziej
wyrazisty i coraz bogatszy w szczegóły.
Badanie "stacjonarne, p o l e g a j ą c e na d ł u g o t r w a ł y c h
i d o g ł ę b n y c h badaniach podejmowanych zwykle na
m a ł y m obszarze, p r o w a d z i Sekcja t y l k o w wypadkach
w y j ą t k o w y c h . P r z y k ł a d e m m o g ą b y ć badania p r o w a ­
dzone od d ł u ż s z e g o czasu przez mgr E w ę F r y ś w Ł ą ż k u — o ś r o d k u garncarskim p o ł o ż o n y m na południo¬
wo-zachodniej Lubelszczyznie.
Z p u n k t u widzenia techniki prac terenowych p r o ­
wadzonych przez S e k c j ę w y r ó ż n i ć n a l e ż y badania
indywidualne, grupowe penetracyjne i grupowe p r o ­
wadzone ze s t a ł e j bazy zorganizowanej w terenie.
Badania indywidualne z n a l a z ł y szersze zastosowa­
nie w pierwszym okresie d z i a ł a l n o ś c i Sekcji, g ł ó w n i e
w latach 1946—1948, kiedy to w celu wynajdywania
1 kopiowania z a b y t k ó w sztuki w y s y ł a n o w teren za­
t r u d n i o n y c h na umowie o p r a c ę z l e c o n ą s t u d e n t ó w
wyższych szkół plastycznych. Ta forma prowad-zenia
b a d a ń terenowych, stosowana z konieczności w okre­
sie b r a k u p r a c o w n i k ó w o kwalifikacjach etnograficz­
nych, nie o k a z a ł a się korzystna. Była m a ł o wydajna,
g d y ż badacz w ę d r u j ą c pieszo od w s i do w s i tracił
d u ż o czasu na pokonywanie odległości i zapewnienie
sobie p o ż y w i e n i a i noclegu, poza t y m d u ż e t r u d n o ś c i
n a s u w a ł a k o n t r o l a osób p r a c u j ą c y c h
indywidualnie.
Obecnie badania i n d y w i d u a l n e stosowane s ą w Sekcji
w zakresie dość ograniczonym. Najczęściej są one
podejmowane przez s t a ł y c h p r a c o w n i k ó w Sekcji w ce­
l u zgromadzenia l u b u z u p e ł n i e n i a m a t e r i a ł ó w potrzeb­
nych do przygotowywanych przez nich prac nauko­
wych.
Grupowe badania penetracyjne wykonywane są
przez niewielkie, 2—8 o s ó b liczące zespoły, złożone
najczęściej ze s t a ł y c h p r a c o w n i k ó w Sekcji, czasem
u z u p e ł n i a n e osobami d o a n g a ż o w a n y m i z z e w n ą t r z .
Grupa penetracyjna s k ł a d a się najczęściej z 4 w y ­
w i a d o w c ó w (etnografów i h i s t o r y k ó w sztuki), 1 lub
2 r y s o w n i k ó w oraz fotografa. Porusza się ona w te­
renie pieszo, czasem na rowerach, najczęściej zaś sa­
mochodem dostarczonym przez I n s t y t u t . Badania pe­
netracyjne t r w a j ą zwykle 7 do 10 d n i , w ciągu 1 dnia
zbiera się m a t e r i a ł y z 3—5 miejscowości odległych od
siebie o k i l k a do k i l k u n a s t u k i l o m e t r ó w . Badania pe­
netracyjne o d b y w a j ą się w j e d n y m nieprzerwanym
ciągu, opracowanie zaś zetoranych m a t e r i a ł ó w
na
czysto dokonywane jest dopiero po powrocie z terenu.
W latach 1949—1951 badania penetracyjne stosowane
b y ł y głównie jako rekonesans p o p r z e d z a j ą c y tzw. ba-

�Rye. 5. Opis zabytkowych
feretronów.
chorzy na Podlasiu,
1952 r.

dania obozowe. O d k ą d jednak okazało się, że akcja­
m i obozowymi .nie uda się objąć wszystkich zapro­
jektowanych do b a d a ń t e r e n ó w , zaczęto p r o w a d z i ć
przy pomocy tygodniowych objazdów penetracyjnych
poszukiwania w okolicach uboższych w zabytki sztu­
k i ludowej, gdzie w y s ł a n i e w i ę k s z e j grupy b y ł o b y
niecelowe (np. Wielkopolska, Mazury, Pomorze Zach.),
lub tam gdzie chodzi o orientacyjne zbadanie obszaru
leżącego p o ś r o d k u t e r e n ó w przebadanych d o k ł a d n i e j
i n n y m i sposobami.
Trzecią formę s t a n o w i ą badania prowadzone ze
s t a ł e j bazy zorganizowanej w terenie. W badaniach
tyoh, o k r e ś l a n y c h mianem „obozowych", bierze u d z i a ł
zwykle około 30 osób: k i e r o w n i k dbozu, 10—14 w y ­
w i a d o w c ó w , 10—12 r y s o w n i k ó w , fotograf, kierowca
samochodu i 4 osoby personelu gospodarczego.
Obóz naukowo-badawczy jest dużą e k s p e d y c j ą
n a u k o w ą , k t ó r e j powodzenie zależy od w i e l u r ó ż n y c h
c z y n n i k ó w . Na czoło wysuwa się oczywiście problem
odpowiedniego doboru ludzi, w ś r ó d k t ó r y c h obok m a ­
łej garstki s t a ł y c h p r a c o w n i k ó w I n s t y t u t u (5 p r a ­
c o w n i k ó w Sekcji oraz fotograf i kierowca przydzie­
leni z grona p r a c o w n i k ó w I n s t y t u t u w Warszawie)
znajduje się większość p r a c o w n i k ó w dorywczo za­
a n g a ż o w a n y c h na czas t r w a n i a obozu. Zatrudnieni
t u wywiadowcy
to p r z e w a ż n i e magistrowie etno­
g r a f i i p r a c u j ą c y w r ó ż n y c h instytucjach, k t ó r z y w cza­
sie swego urlopu .podejmują p r a c ę na obozie, czasem
r ó w n i e ż studenci wyższych l a t s t u d i ó w etnograficz­
nych, k t ó r z y przeszli już pewien staż w badaniach
terenowych.
Wywiadowcy wyspecjalizowani w poszczególnych
dziedzinach sztuki ludowej p r o w a d z ą swe badania
przy pomocy kwestionariuszy, k t ó r y c h u k ł a d dosto­
sowany jest do r ó ż n y c h k o n k r e t n y c h sytuacji napo­
tykanych w terenie. Np. kwestionariusz do badania
architektury ludowej dzieli się na trzy części, z k t ó ­

Obóz

w

Ba-

rych I dotyczącą z a g a d n i e ń historycznych w y p e ł n i ć
można z k a ż d y m tzw. p r z e c i ę t n i e dobrym informa­
torem, część I I stanowi zbiór p y t a ń odnoszących się
do opisu konkretnego b u d y n k u wybranego do i n w e n ­
taryzacji, zaś część I I I dotyczy z a g a d n i e ń technicz­
nych, co do k t ó r y c h n a l e ż y p r z e p r o w a d z i ć w y w i a d
z cieślą. Podobnie skonstruowany jest u k ł a d innych
kwestionariuszy.
Rysowników angażowano początkowo wyłącznie
spośród s t u d e n t ó w wyższych szkół plastycznych. Po­
n i e w a ż jednak pracownicy c i nie zawsze p o t r a f i l i na­
giąć się do w y m o g ó w stawianych r y s u n k o w i d o k u mentarnemu, od r. 1955 zaczęto z a t r u d n i a ć w cha­
rakterze r y s o w n i k ó w s t u d e n t ó w a r c h i t e k t u r y k s z t a ł ­
cących się na politechnikach. Eksperyment -ten dał
j a k najlepsze rezultaty, okazało się bowiem, że m ł o ­
dzi architekci nie t y l k o p o t r a f i ą doskonale w y k o n y ­
w a ć rysunki o d r ę c z n e i techniczne, ale również szyb­
ko zapoznają się z operowaniem farbami, co u m o ż l i ­
w i a i m wykonywanie plansz b a r w n y c h . W rysunkach
i planszach barwnych d u ż y nacisk k ł a d z i e się na
w i e r n o ś ć w stosunku do kopiowanego przedmiotu.
Rysownik nie t y l k o z o b o w i ą z a n y jest p o m i e r z y ć r y ­
sowany przedmiot i orzenieść w skali na papier, ale
r ó w n i e ż s t o s o w a ć wszelkie sposoby u ł a t w i a j ą c e do­
k ł a d n e utrwalenie formy przedmiotu czy zdobiącego
jego p o w i e r z c h n i ę ornamentu. U ż y w a n e są więc k a l k i
i przecierki, a do notowania k o l o r ó w przy k o p i o w a ­
n i u t k a n i n numerowane p r ó b k i z w y p r u t y c h nitek.
D o k u m e n t a c j ę r y s u n k o w ą stosuje się przy i n w e n t a ­
ryzacji architektury i wszystkich dziedzin ludowego
zdobnictwa. Natomiast rzeźbę, obrazy i drzeworyty
dokumentuje się w y ł ą c z n i e przy pomocy fotografii
p o ł ą c z o n e j z opisem. Fotografia i rysunek u z u p e ł n i a ­
ją sie wzajemnie. R y s u n k i w y k o n y w a n e są w terenie
na papierze zaopatrzonym w p i e c z ą t k ę z a w i e r a j ą c ą
schemat m e t r y k i , w e d ł u g k t ó r e g o k a ż d y rysunek ma
zostać opisany.
201

�W czasie b a d a ń terenowych rysownik przydzielo­
ny jest do wywiadowcy i pracuje pod jego k i e r u n ­
kiem. W s p ó ł p r a c a ta nic od razu u k ł a d a się w sposób
należyty, Wywiadowca po raz pierwszy p r a c u j ą c y
w towarzystwie rysownika traci z n i m często kon­
takt w terenie, nie umie z a t r u d n i ć go w ó w c z a s , gdy
sam zajęty jest prowadzeniem wywiadu, nie kon­
troluje wykonanego rysunku, nie sprawdza, czy jest
on należycie pomierzony i opisany. Dopiero po pew­
nym czasie etnograf uczy się d y s p o n o w a ć p r a c ą r y ­
sownika.
Badania systemem obozowym prowadzone są przez
Sekcję Badania Plastyki L u d o w e j P.I.S. od 1950 r.
Pierwsze jednak badania tego typu zapoczatVowano
rok wcześniej, kiedy zespół p r a c o w n i k ó w Sekcji wziął
udział w charakterze i n s t r u k t o r ó w w m i ę d z y u c z e l ­
nianym obozie s t u d e n t ó w historii sztuki zorganizo­
w a n y m w Sulejowie, k i e r u j ą c osobną g r u p ą studen­
t ó w p r o w a d z ą c y c h badania sztuki ludowej p o w i a t u
opoczyńskiego. Obozy organizowane są stale w m i e ­
siącu sierpniu, kiedy a b s o r b u j ą c e wieś zajęcia ż n i w n e
są już na Ukończeniu, puste zaś b u d y n k i szkolne
umożliwiają
odpowiednie
zakwaterowanie
ekipy.
Wyjazdy terenowe o d b y w a j ą się na obozie w n i e ­
zmiennym rytmie, co drugi dzień p o c z y n a j ą c
od
1 sierpnia bez względu na święta, pogodę ftp. Dnie
pozostające między wyjazdami przeznaczone są na
przepisanie na czysto notatek terenowych i w y k o ­
nanie r y s u n k ó w . Niezwykle starannie przestrzegana
jest zasada, aby c a ł y zebrany m a t e r i a ł został w czasie
trwania obozu w y k o n a n y na czysto i oddany bez j a ­
kichkolwiek zaległości. P o n i e w a ż rysownicy nie b y ­
liby w stanie p r z e r y s o w a ć w c i ą g u jednego dnia
swoich szkiców, dzieli się ich na d w i e grupy, k t ó r e
wyjeżdżają w teren na z m i a n ę , tak że w ciągu mie­
siąca k a ż d a z .grup odbywa 7 wyjazdów w teren.
Wyjazdy terenowe t r w a j ą c e po 12—14 godzin dzien­
nie i opracowywanie m a t e r i a ł ó w p r z e c i ą g a j ą c e się
do p ó ź n y c h godzin nocnych s k ł a d a j ą się na to, że
praca na obozie jest niezwykle w y c z e r p u j ą c a . Uczest­
nicy jednak m i m o niskiego wynagrodzenia w y k o n u j ą
swe zadania z dużą ofiarnością i w i e l u z nich bierze
udział w obozach przez k i l k a lat z r z ę d u ». Przyczynia
się do tego z a r ó w n o specyficzny n a s t r ó j , j a k i w y t w a ­
rza praca kolektywna, jak i ogólne w a r u n k i , k t ó r e
stara się uczestnikom z a p e w n i ć kierownictwo obozu,
a mianowicie wygodne pomieszczenie w możliwie ł a d ­
nie p o ł o ż o n y m b u d y n k u szkolnym, dostatnie w y ż y ­
wienie z a r ó w n o w bazie jak i w terenie organizowane
przez obóz we w ł a s n y m zakresie, oraz przejazdy sa­
mochodem, dzięki k t ó r y m redukuje się w m i a r ę m o ż iiwości w y s i ł e k fizyczny. Badaniami t y p u obozowego
objęty jest zazwyczaj obszar rozciągający się w p r o ­
mieniu około 100 k m od bazy. W czasie obozu łączny
k i l o m e t r a ż w y j a z d ó w terenowych waha się w g r a n i ­
cach od 1 500 do 2 200 km. W c i ą g u dnia grupa p r a ­
c u j ą c a w terenie prowadzi badania w 2 4 miejsco­
wościach przy czym na j e d n ą m i e j s c o w o ś ć wypada
przeciętnie około 34 do 51 osobo-godzin co w prze­

202

liczeniu na 8-godzinny dzień pracy wynosiłoby 4—5,5
dnia pracy jednego badacza.
P r ó c z b a d a ń terenowych podejmowanych przez
całą g r u p ę , a k c j ę p e n e t r a c y j n ą na obozie prowadzi
dwuosobowa grupa złożona z wywiadowcy i r y s o w n i ­
ka. Celem tej penetracji jest zagęszczanie siatki ba­
danych p u n k t ó w i kierowanie całego z e s p o ł u do m i e j ­
scowości szczególnie z a s ł u g u j ą c y c h na przeprowadze­
nie ,grutowniej szych b a d a ń .
W czasie trwania Obozu o d b y w a j ą się liczne od­
prawy, na k t ó r y c h omawiane są w y n i k i b a d a ń oraz
szczegółowa problematyka ,wyjazdó'w najbliższych!,
O d b y w a j ą c a się na bieżąco kontrola m a t e r i a ł ó w r y ­
sunkowych i tekstowych pozwala na natychmiastowe
sprawdzenie m a t e r i a ł ó w w terenie i poczynienie ewen­
tualnych poprawek i u z u p e ł n i e ń .
Do dyspozycji u c z e s t n i k ó w obozu pozostaje pod­
ręczna biblioteka oraz przygotowane uprzednio ma­
t e r i a ł y naukowe w postaci w y p i s ó w z l i t e r a t u r y od­
noszącej się do badanego terenu oraz k a r t o g r a m ó w
i l u s t r u j ą c y c h stosunki pedologiczne, rozwój osadnic­
twa, p o d z i a ł na regionalne grupy etnograficzne, roz­
mieszczenie ludowego p r z e m y s ł u artystycznego i t p .
W y n i k i pracy poszczególnych u c z e s t n i k ó w obozu
są systematycznie notowane, co u m o ż l i w i a z a r ó w n o
obiektywne ocenienie ich indywidualnych
osiągnięć,
jak i uzyskanie danych dotyczących c a ł e g o obozu.
Ma to duże znaczenie w planowaniu prac terenowych
na przyszłość. P o r ó w n a n i e o d n o ś n y c h liczb i l u s t r u j ą ­
cych w y n i k i prac obozowych w c i ą g u 11 lat daje obraz
bardzo i n t e r e s u j ą c y :

Volt.
Rok

Ba

z a

obozu

Powiat

3

Û
1919
I9S0
1951
1952
1953
1954
1955
1856
1957
1958
1959

Sulejów
Opoczno
Werynia
Kolbuszowa
Sladków Duży
Chmielnik
Bachorza
S o k o ł ó w Podlaski
Policzna
Kozienice
Kozłówka
Lubartów
Nlewino Borowe Bielsk Podlaski
Głuchów
Skierniewice
Zuklin
Przeworsk
Urzędów
Kraśnik
Turaszówka
Krosno

315
990
972
1324
1862
1658
1694
2230
1994
2077
2481

wnC":
rysun_

j

^

n

i!

barw.

142
661
624
1159
1515
1160

1297
1755
17SÏ
2687
2629
2025
2176
2095
2100
2118
2211

1380
1690
2052
1065
2383

P o m i j a j ą c dane z lat 1949—1951, kiedy technika
orac obozowych dopiero się k s z t a ł t o w a ł a , w y n i k i
uzyskiwane w latach 1952-1959 są bardzo wysokie,
co wskazuje na dużą w y d a j n o ś ć poszczególnych p r a ­
c o w n i k ó w , P r z e c i ę t n y w y n i k m i e s i ę c z n e j pracy w y wiadowcy-etnografa wynosi na obozie 202 strony r ę ­
kopisu ze 180 szkicami, rysownika — 194 rysunki, przy
czym w c h o d z ą tu z a r ó w n o czasochłonne plansze barw­
ne, jak i Liczone za j e d n ą s z t u k ę kitkuarkuszowe
inwentaryzacje o b i e k t ó w architektonicznych. M a t e ­
riał ilustracyjny u z u p e ł n i a j ą zdjęcia
fotograficzne,
k t ó r y c h ilość w zależności od bogactwa terenu waha
się od 700 do 1 200, licząc w y ł ą c z n i e zdjęcia w y k o -

�nane przez przydzielonego do ekipy fotografa zawo­
dowego.
W p o r ó w n a n i u ze wszystkimi i n n y m i sposobami
prowadzenia b a d a ń — w y n i k i prac obozowych są n a j ­
wyższe, a zatem koszt zdobycia m a t e r i a ł u nauko­
wego jest t u najniższy. Badania penetracyjne bez sta­
ł e j bazy, prowadzone przy użyciu samochodu, d a j ą
już w y n i k i o 12—43°/« niższe, g d y ż uczestnicy m u s z ą
w czasie pobytu w terenie t r a c i ć czas na szukanie
noclegu i w y ż y w i e n i a . W y n i k i b a d a ń pieszych są
niższe o 25 do 30«/».
P o m i n ą w s z y czysto naukowe korzyści, jakie p r z y ­
noszą badania organizowane systemem obozowym, na­
leży p o d k r e ś l i ć ich duże znaczenie popularyzacyjne
i propagandowe. W czasie obozu organizuje się w te­
renie odczyty i n f o r m u j ą c e m i e s z k a ń c ó w wsi o sztuce
ludowej i pracadh z w i ą z a n y c h z j e j badaniem, a na
z a k o ń c z e n i e obozu u r z ą d z a sie w bazie w y s t a w ę ze­
branych m a t e r i a ł ó w , k t ó r ą miejscowa l u d n o ś ć zwie­
dza z d u ż y m zainteresowaniem. Frekwencja zwiedza­
jących dochodzi zwykle do k i l k u s e t osób.
Konieczność prowadzenia b a d a ń nad s z t u k ą ludo­
wą w p e ł n e j perspektywie historycznej s p o w o d o w a ł a ,
że oprócz prac prowadzonych w terenie były r ó w n i e ż
z i n i c j a t y w y Sekcji czynione poszukiwania a r c h i w a l ­
ne oraz wykopaliskowe. Prace tego rodzaju p r o w a ­
dzono w mniejszym zakresie ze w z g l ę d u na d u ż y sto­
pień z a a n g a ż o w a n i a p r a c o w n i k ó w Sekcji badaniami
terenowymi. Poszukiwania archiwalne o b e j m o w a ł y
głównie gromadzenie m a t e r i a ł ó w ź r ó d ł o w y c h do prac
autorskich, podejmowanych przez poszczególnych p r a ­
c o w n i k ó w Sekcji. Inicjowane i finansowane przez
S e k c j ę badania wykopaliskowe z a p o c z ą t k o w a n e były
w roku 1952 na terenie Podhala. Ekipa naukowa pod
k i e r u n k i e m doc. dra Andrzeja Ż a k i e g o d o k o n a ł a ba­
dań na terenach opuszczonych od p o o z ą t k u X I X w i e ­
ku cmentarzy p r z y k o ś c i e l n y c h w D ę b n i e oraz Szafla­
rach, r o z k o p u j ą c łącznie około 40 g r o b ó w . Badania te,
prowadzone pod k ą t e m widzenia stroju ludowego,
a w szczególności jego ozdób metalowych (spinki,
okucia p a s ó w etc), nie dały spodziewanych rezulta­
tów, gdyż w y p o s a ż e n i e z m a r ł y c h okazało się nad­
zwyczaj ubogie i nie z a w i e r a ł o ż a d n y c h ozdobnych
p r z e d m i o t ó w metalowyoh . Bardziej owocne okazały
sie natomiast prace wykopaliskowe prowadzone w l a ­
tach 1954—1956 pod kierunkiem prof. U.J. dra Rudolfa
J a m k i w K o ł a c z y c a c h (pow. Jasło) w czynnym do dziś
o ś r o d k u garncarskim, p o s i a d a j ą c y m tradycje tego
rzemiosła sięgające k i l k u stuleci. Bogaty materia! w y ­
kopaliskowy, k t ó r y został podczas b a d a ń wydobyty,
pozwala na śledzenie przemian, j a k i m uległa p r o d u k ­
cja tego o ś r o d k a w przeszłości. Zaniechane w k r ó t c e
z braku f u n d u s z ó w akcje wykopaliskowe .zdążyły od­
k r y ć jednak przed badaczami k u l t u r y ludowej '
możliwości k t ó r e n a l e ż y b e z w z g l ę d n i e w y k o r z y s t a ć
w p r z y s z ł y c h pracach, nad h i s t o r i ą
ludowa u o
przeTnysiu artystycznego
K i l k a n a ś c i e lat pracy p o ś w i ę c o n e j na badania za­
chowanych w terenie resztek ludowej twórczości p l a ­
stycznej przyniosły obfite rezultaty. W c h w i l i obec­
lu

nej w lokalu Sekcji Badania Plastyki L u d o w e j PIS
w Krakowie znajduje się zasobne a r c h i w u m , na k t ó r e
s k ł a d a się 50 000 (pięćdziesiąt t y s i ę c y ) pozycji i n w e n ­
tarzowych Obejmujących teksty w y w i a d ó w , oraz m a ­
teriał ilustracyjny: rysunki i plansze kolorowe. Nie­
zależnie cd tego zgromadzone zostało a r c h i w u m foto­
graficzne, liczące ponad 20 000 zdjęć p o s i a d a j ą c y c h
w y s o k ą w a r t o ś ć d o k u m e n t a c y j n ą . O d b i t k i fotograficz­
ne wykonywane są w dwóch kompletach, z k t ó r y c h
jeden znajduje się w Krakowie, drugi zaś wraz z ne­
gatywami — w Warszawie.
Jakkolwiek badania terenowe Sekcji objęły do­
piero około 3/5 powierzchni k r a j u , zgromadzony ma­
teriał jest tak obfity, że — jak t w i e r d z ą o d w i e d z a j ą c y
S e k c j ę Czesi, Słowacy, Węgrzy, Niemcy, Rosjanie,
Szwajcarzy — żaden z tych k r a j ó w nie posiada r ó w ­
nie bogatego i wszechstronnego zbioru m a t e r i a ł ó w
archiwalnych z zakresu l u d o w e j sztuki plastycznej.
G d y b y ś m y zsumowali przedmioty z zakresu sstuki
ludowej zgromadzone w n a j w i ę k s z y c h muzeach p o l ­
skich, ilość ich b y ł a b y mniejsza od tego, co przecho­
wywane jest w tekach a r c h i w u m Sekcji. Po t r z y ­
nastu latach systematycznego gromadzenia materia­
ł ó w a r c h i w u m Sekcji m o ż e obsłużyć zapotrzebowania
naukowe w bardzo szerokim zakresie. Dziś nie m o ż n a
już sobie w y o b r a z i ć p o w a ż n i e j s z e j pracy naukowej,
o b e j m u j ą c e j w s k a l i ogólnopolskiej jakiekolwiek za­
gadnienie z zakresu ludowej twórczości plastycznej,
k t ó r a m o g ł a b y się obyć bez korzystania z a r c h i w u m
Sekcji.
Znaczenie tych m a t e r i a ł ó w polega nie t y l k o na
t y m , że pozwala s t u d i o w a ć zjawiska l u d o w e j sztuki
plastycznej w ich n i e s ł y c h a n i e bogatej skali odmian
formalnych, ale przede wszystkim na tym, że zebrane
m a t e r i a ł y d o s t a r c z a j ą obfitych w i a d o m o ś c i , d o t y c z ą ­
cych historii badanego zjawiska, jak r ó w n i e ż tła spo­
łecznego i gospodarczego, na k t ó r y m zjawisko r o z w i ­
nęło się i u t r z y m a ł o po dzień dzisiejszy. Bogaty ma­
t e r i a ł biograficzny d o t y c z ą c y ludowych t w ó r c ó w po­
zwala z e r w a ć z teorią o a n o n i m o w o ś c i " sztuki l u ­
dowej.
M a t e r i a ł y zebrane przez Sekcję, jak to już wspom­
niane zostało poprzednio, nie r e p r e z e n t u j ą jeszcze
obszaru Polski w sposób r ó w n o m i e r n y , Najobfitsze
pochodzą z Polski ś r o d k o w e j i p o ł u d n i o w o - w s c h o d ­
niej. Szczególnie bogate zbiory zgromadzono na te­
renie w o j e w ó d z t w kieleckiego, krakowskiego, rzeszow­
skiego, lubelskiego 1 białostockiego (Podlasie), słabiej
zaś opracowane s ą w o j e w ó d z t w a warszawskie, łódz­
kie (choć np, m a t e r i a ł y z Ł o w i c k i e g o są obfite), k a ­
towickie, c a ł a Wielkopolska i Mazury. N a j m n i e j m a ­
t e r i a ł ó w posiada a r c h i w u m z t e r e n ó w Ziem Zachod­
nich, gdzie, jak dotychczas, penetracja Sekcji ogra­
niczała się do sporadycznych w y p a d ó w .
G d y b y ś m y chcieli d o k ł a d n i e c h a r a k t e r y z o w a ć zbio­
r y archiwalne Sekcji od strony ich z a w a r t o ś c i t r e ś c i o ­
wej, p o c h ł o n ę ł o b y to zbyt wiele czasu. Uczyniła to
zresztą przed dwoma laty na ł a m a c h Polskiej Sztuki
L u d o w e j archiwistka Sekcji — Zofia G ł o w a
Od tego
czasu wzajemne proporcje m i ę d z y p o s z c z e g ó l n y m i
203

�o BRZOZÓW

Ryc. 6. Przykład:
mapka badań obozowych w południowej
części woj. rzeszowskiego
(1959). Legenda:
1 — ba­
za obozu, I I — miejscowości
badane przez całą grupę, M — miejscowości
badane przez cześć grupy, W —
granice p a ń s t w a , V — granica województwa,
VI — granice p o w i a t ó w . Rys. Z. B.
Głowa.
d z i a ł a m i a r c h i w u m nie u l e g ł y zasadniczej zmianie,
w z r o s ł y natomiast ilości pozycji archiwalnych w po­
szczególnych d z i a ł a c h &lt;w c h w i l i , 'kiedy Z. G ł o w a odda­
w a ł a s w ó j a r t y k u ł do druku, stan inwentarza a r c h i ­
walnego z a m y k a ł się s u m ą 39 409 pozycji), obecnie
— podobnie jak w latach ubiegłych — na czoło pod
w z g l ę d e m liczebności w y s u w a j ą się d z i a ł y architek­
t u r y ludowej, meblarstwa, zdobnictwa w żelazie
i tkactwa, słabiej reprezentowane są stroje ludowe,
zdobnictwo w obrzędach, najsłabiej — dział ludowego
zabawkarstwa.
N i e k t ó r e działy pod w z g l ę d e m ilościowym przed­
s t a w i a j ą się bardzo i m p o n u j ą c o . W zdobnictwie że­
laza np. samych r y s u n k ó w jest 7 929, nie licząc t e k ­
s t ó w i fotografii, W tekach z a w i e r a j ą c y c h
rysunki
m e b l i znajduje się 2 740 barwnych k o p i i s k r z y ń m a ­
lowanych, w zbiorze tkactwa — 1 844 p r ó b e k t k a ­
n i n dekoracyjnych, k t ó r ą to ilość uzupełnia co n a j ­
mniej 4-krotnie wyższa liczba plansz b a r w n y c h i fo­
tografii p r z e d s t a w i a j ą c y c h raporty t k a n i n oraz tek­
s t ó w z a w i e r a j ą c y c h sprawozdania z w y w i a d ó w .
W m i a r ę skromnych możliwości czasowych p r o w a ­
dzone jest naukowe opracowanie zgromadzonych ma­
t e r i a ł ó w . Na podstawie w ł a s n y c h m a t e r i a ł ó w archi­
walnych u z u p e ł n i o n y c h w i a d o m o ś c i a m i czerpanymi
z literatury, prowadzi się na bieżąco, w skali ogólno­
polskiej, k a r t o t e k i : o ś r o d k ó w garncarskich, o ś r o d k ó w
stolarskich, tkactwa ludowego, malarzy i r z e ź b i a r z y
ludowych, zabawkarstwa oraz krakowskich szopkarzy. Pierwsze cztery z wymienionych kartotek są
ponad to skartografowane, co daje obraz przestrzen204

nego rozmieszczenia poszczególnych r z e m i o s ł a r t y ­
stycznych i t w ó r c ó w . M a p y o ś r o d k ó w garncarskich
wraz z kcmentarzem w formie w y c i ą g u z kartoteki,
opracowane przez Z. G ł o w ę , publikowane b y ł y od­
cinkami w Polskiej Sztuce L u d o w e j w latach 1956
i 1957.
K a r t o t e k i i mapy d a j ą c e możność szybkiego zo­
rientowania się w zagadnieniu b ę d ą w m i a r ę m o ż ­
ności o b e j m o w a ł y coraz w i ę c e j d z i a ł ó w oraz zagad­
n i e ń specjalnych. Ostatnio np. opracowano na pod­
stawie m a t e r i a ł ó w archiwalnych Sekcji rozmieszczenie
przestrzenne r ó ż n y c h t y p ó w s k r z y ń malowanych,
tkactwa ozdobnego i d r u k ó w na p ł ó t n i e na obszarze
w o j e w ó d z t w a lubelskiego.
A r c h i w u m Sekcji stanowi bazę m a t e r i a ł o w ą , k t ó r a
wykorzystywana jest do r ó ż n y c h celów, z a r ó w n o n a u ­
kowych, jak popularyzatorskich, czy nawet, gospo­
darczych. Da celów naukowych z m a t e r i a ł ó w tych
k o r z y s t a j ą przede wszystkim stali pracownicy Sek­
cji, do k t ó r y c h o b o w i ą z k ó w n a l e ż y m.in. opracowy­
wanie i publikowanie zbieranych przez siebie mate­
r i a ł ó w . W c i ą g u k i l k u n a s t u lat działalności Sekcji
wyszło .już spod p i ó r a p r a c o w n i k ó w Sekcji k i l k a prac
k s i ą ż k o w y c h , w całości lub p r a w i e w całości opar­
tych na m a t e r i a ł a c h czerpanych z w ł a s n e g o a r c h i ­
w u m , oraz około 30%&gt; pozycji drukowanych w Pol­
skiej Sztuce L u d o w e j . Na ogólną ilość 443 pozycji
w y d r u k o w a n y c h w Polskiej Sztuce L u d o w e j (do 3
zeszytu z r o k u 1958 włącznie)
128 napisali p r a ­
cownicy Sekcji, zaś 30 — osoby b e z p o ś r e d n i o z Sek­
cją w s p ó ł p r a c u j ą c e . M a t e r i a ł y z A r c h i w u m w y k o r z y l i

I

�stywane b y ł y też wielokrotnie przez a u t o r ó w nie
z w i ą z a n y c h b e z p o ś r e d n i o z Sekcją, i to z a r ó w n o pol­
skich jak i zagranicznych. Niejednokrotnie na pod­
stawie m a t e r i a ł ó w Sekcji pisano studenckie prace
magisterskie. W dziedzinie popularyzacji
wiedzy
0 sztuce ludowej znaczna część a r t y k u ł ó w p u b l i k o ­
wanych w- powojennej „ Z i e m i " oparta była na m a ­
teriale, z j a k i m redaktorzy tego czasopisma m i e l i
możność z a p o z n a ć się w czasie, k i e d y byli s t a ł y m i
pracownikami Sekcji.
Zbiory archiwalne, z a w i e r a j ą c e m n ó s t w o wiado­
mości o a k t u a l n y m stanie ludowej twórczości w te­
renie, s t a n o w i ł y wielokrotnie c e n n ą pomoc dla orga­
n ó w p a ń s t w o w y c h i instytucji z a j m u j ą c y c h się ochro­
n ą sztuki ludowej oraz artystycznym ruchem ama­
torskim. W y m i e n i ć t u n a l e ż y W y d z i a ł Sztuki L u d o ­
wej w Ministerstwie K u l t u r y i Sztuki, W y d z i a ł y K u l ­
t u r y i Referaty K u l t u r y w Radach Narodowych, Cen­
t r a l n y Dom Twórczości Ludowej, W o j e w ó d z k i e Do­
my K u l t u r y i wiele i n n y c h .
A r c h i w u m Sekcji stanowi źródło, z k t ó r e g o wie­
lokrotnie k o r z y s t a j ą f i l m , muzea, świetlice, a t a k ż e
zespoły p i e ś n i i t a ń c a , poczynając od reprezentacyj­
nego „Mazowsza", a s k o ń c z y w s z y na m a ł y c h zespo­
łach wiejskich rozrzuconych na terenie Polski.
W dziedzinie życia gospodarczego — zgromadzo­
ne przez S e k c j ę m a t e r i a ł y służą i n s t y t u c j o m zajmu­
j ą c y m się organizowaniem ludowego p r z e m y s ł u a r t y ­
stycznego, jak CPLiA, spółdzielnie artystyczne, k t ó r e
z a r c h i w u m czerpią wzory do p r o d u k c j i l u b k o r z y s t a j ą
z .porad i konsultacji. W ś r ó d grona tej grupy intere­
s a n t ó w jedno z n a j p o w a ż n i e j s z y c h miejsc zajmuje
I n s t y t u t Wzornictwa P r z e m y s ł o w e g o , k t ó r y opraco­
w u j ą c p r o j e k t y oparte na i n w e n c j i ludowych t w ó r ­
ców, c h ę t n i e zapoznaje się w p i e r w z m a t e r i a ł a m i
krakowskiego A r c h i w u m .
" P r ó c z dokumentacji w zakresie ludowej sztuki
plastycznej i opracowywania jej — czy to w postaci
k s i ą ż k o w e j , czy w formie a r t y k u ł ó w publikowanych
w Polskiej Sztuce Ludowej, Sekcja posiada p o w a ż n y
dorobek w zakresie prac nad m e t o d o l o g i ą sztuki l u ­
dowej. W szeregu a r t y k u ł ó w drukowanych na ł a ­
mach czasopism w y d a w a n y c h przez PIS {Polska Sztu­
ka Ludowa, M a t e r i a ł y do s t u d i ó w i dyskusji) oma­
wiane b y ł y przez p r a c o w n i k ó w Sekcji, w z g l ę d n i e
przez osoby zaproszone z z e w n ą t r z , podstawowe za­
gadnienia teoretyczne, jak przedmiot i zakres sztuki
ludowej, jej stosunek do tzw. t w ó r c z o ś c i amatorskiej
1 sztuki w a r s t w elitarnych, marksistowskie metody
badania sztuki ludowej. Prace te, łącznie z inicjowa­
n y m i przez PIS konferencjami p o ś w i ę c o n y m i pro­
blematyce sztuki ludowej, u ł a t w i ł y w d u ż y m stopniu
przejście w dziedzinie b a d a ń nad l u d o w ą twórczością
. a r t y s t y c z n ą na pozycje materializmu historycznego,
co stanowi t r w a ł y dorobek Sekcji w t y m zakresie
Rozszerzający sie z k a ż d y m rokiem wachlarz za­
d a ń , k t ó r e w formie społecznego z a m ó w i e n i a stają
przed Sekcją, nie p r z y s ł a n i a jednak ani na chwilę
jej głównego celu, j a k i m jest możliwie najszybsze
u k o ń c z e n i e zaawansowanej już dziś bardzo p o w a ż n i e

inwentaryzacji sztuki ludowej w Polsce, Moment ten
nie jest już zbyt odległy. Jeszcze 5 l a t p r a c y p r o ­
wadzonej w dotychczasowym tempie, a dzieło zapo­
c z ą t k o w a n e w pierwszych latach Polski L u d o w e j zo­
stanie doprowadzone do k o ń c a .

PRZYPISY
1

R. Reinfuss, Stan badań nad polską sztuką
ludo­
wą, „Polska Sztuka L u d o w a " 1950, nr 1—6, s. 3 i na­
s t ę p n e ; A Jackowski, Z zagadnień
historii i metodo­
logii badań nad sztuką, „ M a t e r i a ł y do s t u d i ó w i dys­
kusji", 1955, nr 3/4, s. 348 i nast.
- E, Frankowski, Z metodologii b a d a ń nad
sztuką
ludową, „Mat. do stud. i dyskusji", 1951, nr 5, s. 371.
« Powstanie,
organizacja
i charakter
Państwowego
Instytutu
Badania
Sztuki Ludowej,
„Pol. Szt. L u d . " ,
1947, nr 1—2, s. 60.
Z. C i e ś l a - R e i n f u s s o w a , Badania
zdobnictwa
ludo­
wego w Krakowskim,
na Góralszczyźnie,
i na Dolnym
Śląsku, „Pol, Szt. L u d . " , 1947, nr 1—2, s. 62; B. F„
Prace badawcze Sekcji Malarstwa
i Rzeźby
P.I.B.S.L.,
„Pol. Szt. Lud.", 1947, n r 1—2, s. 64.
M . Zywirska, Badania nad sztuką ludową na Kur­
piach w Puszczy Białej, „Pol. Szt. L u d . " , 1948, nr 1,
s. 40; M . Gladysz, Badania sztuki ludowej na
Śląsku
Cieszyńskim
i Opolskim,
„Pol. Szt. L u d . " , 1948, nr
9—10, s. 61.
R. Reinfuss, Organizacja
badań nad sztuką
ludo­
wą, „Mat. do stud. i dyskusji", 1951, nr 5, s. 404 i nast.
Jw., s. 419.
R. Reinfuss, Dorobek naukowy 10-lecia w zakresie
sztuki ludou-ej oraz plany na najbliższe
5-lecie, „ M a t .
do stud. i dyskusji", 1955, nr 3/4, s. 399.
» Grono osób b i o r ą c y c h od r o k u 1946 u d z i a ł w p r o ­
wadzonych przez Sekcję Badania P l a s t y k i L u d o w e j
PIS badaniach terenowych jest bardzo szerokie.. T r u d ­
no b y ł o b y na t y m miejscu w y m i e n i ć wszystkich,
szczególnie zaś tych, k t ó r z y p r o w a d z i l i badania i n d y ­
widualne. Był w ś r ó d nich Andrzej Wajda, dziś znany
reżyser filmowy, malarz Jerzy Tchorzewski, A d a m
M a c e d o ń s k i , k t ó r y obecnie wykonuje r y s u n k i d r u k o ­
wane w „ P r z e k r o j u " , mgr Z d z i s ł a w Szewczyk, kustosz
Muzuem Etnograficznego w Krakowie, i w i e l u i n ­
nych.
W y m i e n i m y natomiast zespoły b i o r ą c e udział w ba­
daniach obozowych, k t ó r e , jak wiemy n a j w i ę c e j przy­
czyniły się swoją p r a c ą do osiągnięcia dzisiejszych
w y n i k ó w , j a k i m i szczyci się Sekcja.
W roku 1949 obóz w Sulejowie — k i e r o w n i c y : dr
Roman Reinfuss i mgr Tadeusz Zygler; w y w i a d o w c y :
Barbara Bazielich, Jan Piotr Dekowski, M a r i a D ę b ­
ska, B i r u t a Gerlach, Maria Gierowska (obecnie K a mocka), Stefan Gucik, Eleonora Janikowska, Blanka
Kaczorowska, Zofia K u r e k (obecnie G ł o w a ) , Feliks
Mancewicz, Halina M i k u ł o w s k a , Wanda Modzelew­
ska, Zofia Staronkowa, Irena WierOhowich. Rysow­
nicy: Zofia Kowalska, S t a n i s ł a w a Majewska, Irena
Jakimowicz, oraz fotograf Stefan Deptuszewski.
W roku 1950 obóz w W e r y n i — k i e r o w n i k dr Ro­
man Reinfuss; wywiadowcy: Barbara Bazielich, Zo­
fia Dybowska, M a r i a Gierowska, Aleksander J a k l f ń ski, Eleonora Janikowska, Blanka Kaczorowska, F r a n ­
ciszek Kotula, Zofia Kurek (obecnie G ł o w a ) , E d w a r d
Pietraszek, mgr Zofia C i e ś l a - R e i n f u s s o w a , d r K a ­
zimierz S k o w r o ń s k i ; rysownicy: A n d r z e j Darowski,
Jerzy H u r a , A n d r z e j Kowalski, A d a m M a c e d o ń s k i ,
M a r i a Malinowska, Barbara Pisarczyk, Eugeniusz
Olszak, L e s ł a w Szolginia, Donat Tucewicz, Tyrs W e n hrynowicz, Józef Wilkoń, M a r i a Ziomek; fotografo­
wie: Stefan Deptuszewski, Irena Piotrowicz.
J

5

e

7

6

205

�Ryc. 7. Przykład objazdu
penetracyjnego
woj.
poznańskiego.
1957 r. (2 etnogrtijów,
1 histo­
ryk sztuki, 1 rysownik,
1 fo­
tograf). Legenda: 1 — granica
województwa,
II — trasa prze­
jazdu, III — badane miejsco­
wości. Czas objazdu — 10 dni.
Rys. Z. B. Głowa.

W r o k u 1951 obóz w Sladkowie D u ż y m — k i e r o w ­
n i k dr Roman Reinfuss; wywiadowcy: Barbara Bazielioh, Jadwiga Berezowska, P r z e m y s ł a w Burchard,
mgr Zofia C i e ś l a - R e i n f u s s o w a , Maria Gierowska, Eleo­
nora Janikowska, K r y s t y n a Szczypa; rysownicy: A l i ­
na Bartecka, M a r i a Czarnecka, M a r i a Data, K r y s t y n a
L e c i ń s k a , Barbara Pisarczyk, Tadeusz Smaga, Anna
Szymczyk, T y r s Wenhrynowicz, Zygmunt Wiglusz,
M a r i a Ziomek, oraz fotograf Stefan Deptuszewski.
W r o k u 1952 obóz w Bachorzy — k i e r o w n i k dr Ro­
man Reinfuss; wywiadowcy: Barbara Bazielich, Prze­
m y s ł a w Burchard, mgr Zofia C i e ś l a - R e i n f u s s o w a , L e ­
szek Dzięgiel, Zuzanna K r a s i ń s k a , A n t o n i Stojak, M a ­
ria Szenic, Anna Szymczyk; rysownicy: Barbara B a r t man, Maria Czarnecka, Helena Czerny, Maria Data,
M a ł g o r z a t a K r l i ń s k a , W i k t o r Ostrzołek, Leopold P ę ­
działek, Z d z i s ł a w Pysz, A d a m SuTmaj, D o b i e s ł a w
Walknowski, oraz fotograf Stefan Deptuszewski.
W r o k u 1953 obóz w Pohcznej — k i e r o w n i k dr Ro­
man Reinfuss; wywiadowcy: P r z e m y s ł a w Burchard,
Jerzy Czajkowski, Leszek Dzięgiel, mgr M a r i a P r z e ż ­
dziecka, mgr Zofia Reinfussowa, Anna Szymczyk,
Jerzy Zawojski; rysownicy: M a r i a Chaber, M a r i a
Czarnecka, S t a n i s ł a w Hennig, Leopold P ę d z i a ł e k ,
Andrzej P ę d z i m ą ż , Helena Piergies, Z d z i s ł a w Pysz,
M a r i a Roga, Anna Socha, A d a m Surmaj, D o b i e s ł a w
Walknowski, Zygmunt Wiglusz, oraz fotograf Stefan
Deptuszewski.
W r o k u 1954 obóz w K o z ł ó w c e — k i e r o w n i k dr Ro­
man Reinfuss; w y w i a d o w c y : P r z e m y s ł a w Burchard,
Jerzy Czajkowski, Leszek Dzięgiel, Ewa F r y ś , Olga
Mulkiewicz, M a r i a P r z e ż d z i e c k a , mgr Zofia Reinfus­
sowa, Anna Szymczyk; rysownicy: M a r i a Chaber,
M a r i a Czarnecka, S t a n i s ł a w Hennig, M a ł g o r z a t a K i lińska, Kazimierz Kuc, Zofia Majewska, Andrzej No­
wakowski, Leszek Nowosielski, Maciej P a w l i c k i , Ja­
206

nusz Trojanowski, E m i l Zoga; fotografowie: Tadeusz
K a ź m i e r s k i i Jan Swiderski.
W r o k u 1955 obóz w Niewinie B o r o w y m — k i e ­
r o w n i k d r Roman Reinfuss; w y w i a d o w c y : Jerzy Czaj­
kowski, Teresa Dobrowolska,
Anna D o b r z a ń s k a ,
mgr Ewa F r y ś , m g r Anna K u n c z y ń s k a , mgr Olga
M u l k i e w i c z , mgr M a r i a P r z e ż d z i e c k a , m g r Zofia
Reinfussowa, A n n a Szymczyk; rysownicy: M a r i a Czar­
necka, Jerzy Feiner, K r y s t y n a Gawlik, Wanda G u stab, Kazimierz Kuc, Leszek Nowosielski, Maciej
Pawlicki, Anna Socha, Janusz Trojanowski, Zofia
Wawro, D o b i e s ł a w W a l k n o w s k i , E m i l Zoga oraz foto­
graf Jan Swiderski.
W r o k u 1956 obóz w G ł u c h o w i e — k i e r o w n i k prof.
dr Roman Reinfuss; w y w i a d o w c y : Jerzy Czajkowski,
Teresa Dobrowolska, Anna D o b r z a ń s k a , mgr Wanda
Drozdowska, mgr Ewa F r y ś , mgr Anna K u n c z y ń s k a ,
mgr Olga M u l k i e w i c z ,
mgr M a r i a P r z e ż d z i e c k a ,
mgr Zofia Reinfussowa, Andrzej Szymczyk; rysow­
nicy: S t a n i s ł a w a Babulska, M a r i a Czarnecka, Andrzej
G ó r k a , Z d z i s ł a w Korsak, Kazimierz Kuc, Barbara
Nowacka, Maciej P a w l i c k i , M a r i a Pazdanowska, Do­
b i e s ł a w W a l k n o w s k i , Zofia Wawro, E m i l Zoga, oraz
fotograf Jan Swiderski.
W r o k u 1957 obóz w Z u k l i n i e — k i e r o w n i k prof.
dr Roman Reinfuss; w y w i a d o w c y : Irena Bukowska.
Jerzy Czajkowski, m g r Ewa F r y ś , mgr Anna K u n ­
c z y ń s k a , Zofia L i p i a r z , mgr Olga Mulkiewicz, Maria
Ozga, mgr M a r i a P r z e ż d z i e c k a , m g r Zofia Reinfus­
sowa; rysownicy: M a r i a Czarnecka, Begir Faja, Jan
G ł u s z a k , Jadwiga Grzebyk, Jan K i e l s k i , A l i n a K o ł con, Zygmunt Konopka, A l i c j a K u r y ł o , Tadeuss
K w a ś n i k , Krzysztof Lachtara, M i c h a ł Marciniak,
Bogumił Zgorzelski, oraz fotograf Jan Swiderski.
W r o k u 1958 obóz w U r z ę d o w i e — k i e r o w n i k prof.
dr Roman Reinfuss; w y w i a d o w c y : Irena Bukowska,

�Jerzy Czajkowski, mgr Anna D o b r z a ń s k a , mgr Ewa
Fryś, mgr Teresa K a r w i c k a , mgr A n n a Kumczyńska, Joanna M a c i e j e w s k ą , mgr Olga Mulkiewicz,
mgr Maria P r z e ź d z i e c k a , mgr Zofia Reinfussowa;
rysownicy: Maria Czarnecka, Jan K i e l s k i , Janusz
Kruoowicz S t a n i s ł a w Kucia Z d z i s ł a w K u d ł a A l i c i a
K u r y ł o Tadeusz K w a ś n i k Krzysztof Lachtara M a ł ­
gorzata Schuster K r y s t y n a Witkowska H e n r y k Za­
morski AnTa Z a s S i a k B o g u m i ł Zgorzelski i iotograf Jan Swiderski.
—
—
W roku 1959 obóz w T u r a s z ó w c e — k i e r o w n i k prof.
dr Roman Reinfuss; w y w i a d o w c y : mgr Jerzy Czaj­
kowski, Danuta Czauderna, mgr Ewa F r y ś , mgr Ewa
J ę c z a n i , Jadwiga K o w a l i k , Joanna Maciejewska, mgr
Olga Mulkiewicz, G r a ż y n a Ogorzałek, m g r
Zofia
Reinfussowa, Danuta S ł o w i ń s k a ; rysownicy* A g n i e ­
szka C b w a l i b ó g , M a r i a Czarnecka, Józef Gazda, Jan
G ł u s z a k Jan K i e l s k i Janusz Kruoowicz. A l i c i a K u ­
r y ł o Tadeusz K w a ś n i k Jan Skowron Z W w
WarpYchowski oraz fotograi' Jan Swłder3kL

Fot.: Stefan

Deptuszewski

" A. Ż a k i , Pierwsze
prace wykopaliskowe
Państwo­
wego Instytutu
Sztuki (Badania
na starych
cmenta­
rzach w Dębnie
i Szaflarach,
pow. Nowy
Targ),
„Pol, Szt. L u d . " , 1952, nr 1, s, 48.
Z. G ł o w a , Dziesięć lat a r c h i w u m Sekcji Badania
Plastyki
Ludowej
PIS, „Pol. Szt. L u d . " , 1957, nr 3,
s. 187.
Pozycje k s i ą ż k o w e drukowane:
R. Reinfuss,
Polskie d r u k i ludowe na płótnie; t e n ż e , Ludowe skrzy­
cie matowane; t e n ż e , Garncarstwo
ludowe.
W d r u k u : A . Jackowski, Jadwiga Jarnuszkiewiczo­
w i Sztuka tudu polskiego (album);
R. Reinfuss,
J. Swiderski, Sztukct ludowa w Polsce.
Gotowe do d r u k u : R. Reinfuss, Polskie ludowe kafle
malowane; t e n ż e , Meblarstwo ludowe w Polsce,
W przygotowaniu:
E. F r y ś , Garncarstwo
ludowe
w
Łąźku;
M . Przeździecka,
Sztuka
plastyczna
w polskich
obrzędach
ludowych;
R. Reinfuss, L u ­
dowe zdobnictwo w żelazie.

— ryc. 4, 5; Jan

Ryr.

S. Odczyt

11

1 2

Swiderski

o sztuce

ryc. 1, 2, .7, 6, T, 8.

ludowej.

1956 r. Obóz

w

Głuchowie.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10923" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10901">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ca9ba70f6acc61b98387e11cb50475e1.pdf</src>
        <authentication>30c65c1a0a1f9fc7bb6083fef4d673fd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130252">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1219</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130253">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130254">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1125</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130255">
                <text>Pracownia Etnografii IHKM PAN w Krakowie / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130256">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.206-209</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130257">
                <text>Kwaśniewicz, Krystyna; Tylkowa, Danuta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130258">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130259">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130260">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130261">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130262">
                <text>PRACOWNIA ETNOGRAFII I H K M P A N W KRAKOWIE

1

Pracownia Etnografii ZE I H K M P A N w Krakowie reprezentuje nurt:
empiryczny, głoszący, iż teren jest punktem wyjścia procesu poznaw­
czego. Aktualnym przedmiotem badań jest kultura mieszkańców wsi
Karpat Polskich wraz z Pogórzem. Dotychczas (1978-1980) prowadzono
prace badawcze w dwóch rejonach karpackich, a mianowicie w Beski­
dzie Śląskim — t j . w najbardziej na zachód wysuniętej partii Karpat
Polskich — oraz w Beskidzie Sądeckim usytuowanym we wschodniej
ich części na historycznym pograniczu polskich grup etnicznych. Każdy
z tych rejonów charakteryzuje się inną przeszłością, odmiennym układem
kontaktów ponadlokalnych oraz specyfiką rodzimych tradycji kulturo­
wych. W 1981 r. rozpoczęto badania terenowe w Beskidzie Żywieckim
oraz na Pogórzu Wielickim.
Począwszy od 1978 r. prace naukowo-badawcze placówki prowadzone
są w ramach planu Instytutu realizując problem: „Tradycja i nowator­
stwo w kształtowaniu się współczesnej kultury wsi karpackich" (C.1.1.4./2),
Problem ten rozpatrywany jest na przykładzie wybranych zagadnień te­
matycznych z różnych dziedzin kultury ludowej. Ogólne założenia teo­
retyczne precyzowane są na podstawie wytycznych sugerowanych przez
metody funkcjonalno-strukturalną oraz integralną z uwzględnieniem diachronicznego punktu widzenia. Podjęte zagadnienia analizowane są za­
tem w całokształcie zjawisk kulturowych, w kontekście warunków eko­
logicznych i czynników historyczno-społecznych oraz ekonomicznych,
występujących na obszarze badań. Biorąc pod uwagę lokalne odmien­
ności środowiskowe i kulturowe dąży się do wykazania analogii i zróż­
nicowań w wybranych dziedzinach kultury, a także kierunków i dynamiki
zachodzących przeobrażeń. Zakres chronologiczny prac badawczych obej1

W opracowaniu wykorzystano t a k ż e referat Z . S z r o m b y - R y s o w e j :
Kierunki
i metody
badań
w Karpatach
Polskich
ze szczególnym
uwzględnieniem
problema­
tyki
biesiad
wiejskich
— w y g ł o s z o n y na Ogólnopolskiej Konferencji „ A k t u a l n e
p r o b l e m y p o l s k i e j etnografii", k t ó r a o d b y ł a s i ę w Ł o d z i w m a r c u 1983 r. B a d a n i a
prowadzone przez P r a c o w n i ę K r a k o w s k ą z n a l a z ł y odzwierciedlenie w n a s t ę p u j ą ­
c y c h p r a c a c h z b i o r o w y c h : Tradycja
i współczesne
przeobrażenia
kultury
wsi
Beski­
du Śląskiego,
„ E t n o g r a f i a Polsk'a", t. 28: 1984, z. 1; Studia
z etnografii
Beskidu
Sądeckiego,
P r a c e K o m i s j i E t n o g r a f i c z n e j p r z y O d d z i a l e P A N w K r a k o w i e (w d r u k u ) .

�PRACOWNIA E T N O G R A F I C Z N A I H K M P A N , K R A K С W

207

muje przełom X I X i X X w. po czasy współczesne. W t y m też przedzia­
le czasowym zwraca się uwagę, w jakim stopniu lokalne dziedzictwo k u l ­
turowe wpływa na utrzymywanie się we współczesnej strukturze k u l t u ­
rowej elementów tradycyjnych i jak rzutuje na poczucie odrębności
regionalnych.
Kierując się wzmiankowanymi wyżej założeniami ogólnymi podjęto
prace nad następującymi zagadnieniami:
B u d o w n i c t w o i p r o c e s y o s a d n i c z e — doc. dr hab. Ma­
ria Gładyszowa. W postępowaniu badawczym zwraca się szczególną uwa­
gę na określenie czasu powstania charakterystycznych dla danego re­
gionu budynków oraz na stan majątkowy i zawód inwestorów, a także
późniejszych użytkowników wytypowanych zagród. Opis budownictwa
regionalnego rozpoczęto od charakterystyki najstarszych, spotykanych
jeszcze w terenie zespołów architektonicznych, wskazując na wpływ tra­
dycyjnych struktur osadniczych na charakter późniejszej zabudowy. Na­
stępnie omówiono kolejne fazy rozwoju budownictwa po murowane
włącznie, uwzględniając wpływ odnośnych zarządzeń administracyjnych.
Równolegle doc. dr hab. M . Gładyszowa uczestniczy w międzynaro­
dowym opracowaniu syntezy architektury ludowej Karpat i Bałkanów.
Temat: D o m
m i e s z k a l n y . Przygotowywana praca ma stanowić
monograficzny opis z terenu Karpat Polskich. Współautorem jest dr
D. Tylkowa. Termin ukończenia pracy — 1984 r.
S t r ó j l u d o w y — mgr Krystyna Hermanowicz-Nowak. W do­
tychczasowych badaniach szczególny nacisk położono na społeczno-kulturowe funkcje stroju, co stanowi temat przygotowanej rozprawy dok­
torskiej. Celem opracowania jest próba określenia funkcji pełnionych
przez tradycyjny strój ludowy jako przekaźnik zakodowanych infor­
macji usankcjonowanych społecznie i obyczajowo, a także przedstawienie
form, w jakich strój ludowy występuje współcześnie i jakie pełni funkcje.
Na marginesie prowadzonych prac badawczych zgromadzono mate­
riał ilustracyjny do tematu „Fotografie rodzinne jako źródło ikonogra­
ficzne do badania kultury ludowej".
B i e s i a d y w i e j s k i e — dr Zofia Szromba-Rysowa. Podjęty te­
mat nie był dotychczas przedmiotem analizy etnograficznej. Badania
terenowe wykazały, iż można tą drogą śledzić powiązania mieszkańców
badanych społeczności z całokształtem kultury lokalnej. Wyjściowym
założeniem jest teza o społecznej potrzebie biesiadowania, realizowanej
współcześnie na wsi polskiej w sposób wybitnie spektakularny, nie t y l k o
dzięki możliwościom materialnym, lecz także z chęci dostosowywania
się do obowiązującego ostentacyjnego stylu życia. Analiza biesiad zo­
stała dotychczas przeprowadzona z punktu widzenia r y t u a ł u stanowią­
cego o ich zewnętrznej formie. Obejmuje ona następujące elementy:
1 — uczestnicy; 2 — miejsce i czas biesiadowania; 3 — biesiadny stół;.
4 — dary okolicznościowe.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10922" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10900">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a09968efaf09cf60c0372739e8788bc3.pdf</src>
        <authentication>b618548583b0ee404237aa7b1de3caa0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130241">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1220</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130242">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130243">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1126</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130244">
                <text>Pracownia Etnografii IHKM PAN w Poznaniu / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130245">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.210-214</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130246">
                <text>Posern-Zieliński, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130247">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130248">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130249">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130250">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130251">
                <text>PRACOWNIA ETNOGRAFII I H K M PAN W POZNANIU
Po pierwszych latach badań nad budownictwem ludowym Wielko­
polski Pracownia Etnografii I H K M PAN w Poznaniu, będąca filią Zakładu
Etnografii I H K M PAN w Warszawie, zmieniła program realizowanych
prac orientując go wyraźnie na studia o charakterze amerykanistycznym. Ten profil zainteresowań związany był z preferencjami badawczy­
mi prof. Marii Frankowskiej — pierwszego kierownika Pracowni i głów­
nego inspiratora wszystkich ważniejszych poczynań amerykanistycznych
w zakresie etnologii. Dzięki jej inicjatywie poznański ośrodek etnogra­
ficzny stał się wkrótce ważnym centrum badań nad dziejami i kulturami
mieszkańców obu Ameryk. W latach 1965-1974 zwoływano w Poznaniu
„Etnograficzne Seminaria Amerykanistyczne", które w owym czasie b y ł y
głównymi okazjami do interdyscyplinarnej wymiany doświadczeń i płasz­
czyznami integracji polskich środowisk amerykanistów.
Pierwsze prace badawcze o charakterze amerykanistycznym zainicjo­
wane zostały w latach 1960-1962. W początkowym okresie koncentrowały
się one na dwóch zagadnieniach, a mianowicie najpierw na studiach nad
gospodarką wiejską mieszkańców Tawantinsuyu (inkaskiego Peru) w X V I
i początkach X V I I w. (M. Frankowska) oraz nieco później nad kontro­
wersyjnymi problemami powiązań kulturowych'prekolumbijskiej A m e ­
r y k i z Oceanią (A. Posern-Zieliński), a także nad przemianami w gospo­
darce i kulturze materialnej Indian obszaru Równin i Prerii (B. Kohutnicka).
Pod koniec lat 60-tych do kręgu prac badawczych wprowadzono nową
problematykę — przede wszystkim etnoreligioznawczą. Zajęto się synkretyzmem religijnym w Meksyku, chrystianizacją wczesnokolonialną
Indian i jej kulturowymi efektami (M. Frankowska), tubylczymi religia­
mi synkretycznymi i ruchami społeczno-religijnymi w Ameryce Połud­
niowej (A. Posern-Zieliński), a także dziejami indiańskiego mesjanizmu
i formowaniem się autochtonicznych wyznań synkretycznych w Amery­
ce Północnej (M. Posern-Zielińska). W t y m samym okresie prowadzona
również studia nad rolą polskich podróżników i badaczy w rozwoju etno­
grafii powszechnej, w t y m i Bliskiego Wschodu i ich wkładem do po­
znania Ameryki Łacińskiej (M. Paradowska).
Od połowy lat 70-tych do zasygnalizowanego wyżej rejestru analizo­
wanych problemów wprowadzono pewne korektury i nowe zagadnienia,

�P R A C O W N I A E T N O G R A F I C Z N A I H K M P A N , POZNAŃ

211

co w dużym stopniu wiązało się z podjętymi przez pracowników Pra­
cowni wyjazdami badawczymi do Meksyku, na Kubę, do Peru, Stanów
Zjednoczonych i Hiszpanii. I tak zajęto się dawną i współczesną sztuką
indiańską Meksyku oraz prekolumbijskimi wierzeniami mezoamerykańskimi (M. Frankowska), sprzężeniami łączącymi tubylcze systemy religij­
ne ze sferą uwarunkowań gospodarczych i ekologicznych (M. Posern-Zielińska), rolą tradycji i etniczności w pluralistycznym społeczeństwie Sta­
nów Zjednoczonych oraz przemianami kultury amerykańskiej Polonii,
a także funkcjonowaniem tubylczej społeczności andyjskiej w Peru
(A. Posern-Zieliński). Nadal zajmowano się dziejami polskich penetracji
Ameryki Południowej, etnograficznymi walorami dawnych relacji po­
dróżniczych po Nowym Świecie wzbogacając ten kierunek studiów o ba­
dania nad obrazem i stereotypami Indian Ameryki Łacińskiej popularny­
mi w XIX-wiecznym społeczeństwie polskim (M. Paradowska).
Nie miejsce tu, by szczegółowiej zagłębiać się w problematykę ainerykanistyczną poznańskich etnografów i ich dorobek, tym bardziej iż
szerzej na ten temat piszę w artykule Polska amerykanistyka
etnologiczna. Jej doświadczenia,
możliwości i perspektywy opublikowanym rów­
nież na łamach niniejszego tomu „Etnografii Polskiej". Tam również znaj­
dzie czytelnik iAormacje dotyczące sytuacji studiów amerykanistycz­
nych, głównych orientacji i podejść badawczych, charakterystyki w y ­
korzystywanych źródeł, penetracji i wypraw badawczych do Nowego
Świata, podstawowych nurtów zainteresowań i praktycznych walorów
tej specjalizacji etnograficznej. W przypisach do tegoż artykułu umiesz­
czono również informacje bibliograficzne obejmujące najważniejsze, głów­
nie książkowe, publikacje autorstwa amerykanistów z Poznania.
Choć problematyka amerykanistyczna znajduje się w centrum uwagi
Pracowni Etnografii już od blisko 20 lat, to jednak obok niej realizowa­
no również i inne tematy, o których wypada tu wspomnieć, gdyż bez tego
obraz dorobku tej placówki i jej pracowników byłby niepełny i zubożo­
ny. Zajmowano się więc niektórymi aspektami kultury ludowej Wielko­
polski, głównie grupą tzw. „Bambrów" (M. Paradowska), oraz wybra­
nymi zagadnieniami kultury i dziejów Oceanii, przede wszystkim Poli­
nezji (M. i A. Posern-Zielińscy). Podejmowano ogólną problematykę reli­
gioznawczą interesując się możliwościami współpracy na tym polu etno­
grafów i archeologów oraz strategią wykorzystywania ustaleń i materia­
łów etnograficznych w rekonstrukcjach wierzeń społeczności pradziejo­
wych (A. Posern-Zieliński). Wreszcie zajmowano się historią nauk etno­
logicznych, podejmując szereg opracowań z tego zakresu, w tym poważ­
nie partycypując w przygotowaniu Historii etnografii polskiej (M. Fran­
kowska, A. Posern-Zieliński), a także publikując studia poświęcone po­
szczególnym badaczom, szkołom i kierunkom w etnografii polskiej i pow­
szechnej (M. Frankowska, M . Paradowska, A. Posern-Zieliński, M . Posern-Zielińska).
Wśród wielu mniejszych i większych publikacji oddanych do druku;

�212

ALEKSANDER

FOSERN-ZIELINSKI

przez członków zespołu Pracowni Etnografii znalazło się w sumie 11 ksią­
żek opublikowanych do 1983 г., w tej liczbie jedna antologia i jedno tłu­
maczenie. Dwie pozycje zostały wyróżnione nagrodą Sekretarza Nauko­
wego PAN — wspomniana już Historia etnografii polskiej (1973 r.) i Tra­
dycja a etniczność. Przemiany kultury Polonii Amerykańskiej
(1983 г.).
Warto także wspomnieć, iż w tym dorobku znaleźć można trzy rozprawy
doktorskie i dwie dysertacje habilitacyjne.
Obecnie realizowane prace są w sposób logiczny kontynuacją wcześ­
niejszych specjalistycznych studiów z dziedziny amerykanistycznej etno­
historii, etnoreligioznawstwa, studiów etnicznych i dziejów poznawania
Nowego Świata. Jeśli chodzi o etnoreligioznawstwo, to problematyka ta
realizowana jest w ramach interdyscyplinarnego zadania badawczego:
„geneza i funkcje ruchów religijnych o charakterze synkretycznym
w Afryce Czarnej i Ameryce". Jednym z tematów szczegółowych roz­
patrywanych w Pracowni Etnografii jest zagadnienie akulturacyjnych
zmian w indiańskich religiach plemiennych i ich różnorodnych uwarun­
kowań. Obejmuje ono następujące problemy, a mianowicie: dzieje ruchów
społeczno-religijnych i ideologii millenarystycznych, związki tubylczych
religii z ideami panindianistycznymi i etniczną tożsamością Indian Sta­
nów Zjednoczonych (M. Posern-Zielińska), indiańskiefutopie społeczno-religijne i ekspansja protestantyzmu w Ameryce Łacińskiej jako nowy
czynnik procesu synkretyzacji wierzeń (A. Posern-Zieliński), wreszcie
przebieg ewangelizacji i jej skutki społeczne, religijne i kulturowe dla
tubylczej ludności Meksyku oraz rola dawnych wierzeń indiańskich
w kształtowaniu się ludowego katolicyzmu (M. Frankowska i R. Tomic­
k i , który — choć nie jest pracownikiem Pracowni Etnografii w Pozna­
niu — to jednak wchodzi w skład amerykanistycznego zespołu badaw­
czego Zakładu Etnografii I H K M PAN). W ścisłym związku z tymi kwe­
stiami prowadzone są także studia mitoznawcze nad treściami wierzeń
prekolumbijskich społeczności Mezoameryki — Azteków i Majów
(M. Frankowska, R. Tomicki).
W związku z prowadzonymi w 1978 r. badaniami terenowymi w Peru
opracowuje się także zagadnienie: „Indiańska społeczność lokalna w kra­
jach andyjskich" (A. Posern-Zieliński), w ramach którego szczególną
uwagę zwraca się na rolę tradycji i przebieg procesów modernizacji spo­
łeczności chłopskich, kulturę materialną i gospodarkę, organizację wewnątrzwspólnotową i stosunki własności środków produkcji. Solidne
oparcie w terenowych penetracjach i studiach mają dociekania nad daw­
ną (prekolumbijską), kolonialną (synkretyczną) i współczesną sztuką (lu­
dową) Meksyku prowadzone nie bez związku z unikalnymi kolekcjami
meksykańskiego rękodzieła znajdującymi się w polskich zbiorach muze­
alnych (M. Frankowska).
Kontynuuje się również studia etniczne nad społeczeństwem północ­
noamerykańskim, w tym głównie nad teorią etniczności w zastosowaniu

�P R A C O W N I A E T N O G R A F I C Z N A I H K M P A N , POZNAŇ

213

do sytuacji pluralizmu kulturowego wywołanego procesem imigracji i nad
amerykanizacyjnymi programami i działaniami zmierzającymi do inten­
syfikacji przebiegu akulturacji grup etnicznych europejskiego pochodze­
nia w Stanach Zjednoczonych. Planuje się także rozpoczęcie studiów
0 charakterze porównawczym nad przebiegiem zmian kulturowych wśród
różnych zbiorowości etnicznych USA, by tą drogą ukazać kulturowo-etniczną złożoność społeczeństwa Stanów Zjednoczonych (A. Posern-Zie­
liński).
Nadal prowadzone są także studia w ramach tematu: „udział Pola­
ków w kontaktach społecznych, politycznych i kulturowych z Afryką
1 wybranymi krajami Azji i Ameryki Łacińskiej". Podobnie jak w la­
tach poprzednich, opracowuje się udział polskich podróżników, naukow­
ców i emigrantów w penetracjach i poznawaniu Nowego Świata oraz
w kształtowaniu obrazu latyno- i północnoamerykańskiej rzeczywistości
w polskim społeczeństwie, zwracając dużą uwagę na sposób przedstawia­
nia ludności indiańskiej obu Ameryk w dawnym polskim piśmiennict­
wie. Szczególną uwagę skoncentrowano na polskich podróżnikach i bada­
czach Meksyku i Ameryki Środkowej przygotowując jednocześnie d j
druku antologię relacji, głównie XIX-wiecznych, o mieszkańcach tego
regionu Nowego Świata. Zajęto się także sylwetką Krzysztofa Arciszew­
skiego — jednego z pierwszych Polaków, k t ó r y złączył swe losy { X V I I
w.) z dziejami południowoamerykańskiego kontynentu, przygotowując
obszerną biografię tej barwnej postaci (M. Paradowska).
Plonem aktualnie prowadzonych prac badawczych są liczne artyku­
ły oczekujące na publikację w czasopismach naukowych i pracach zbio­
rowych, a także kilka książek, których wydanie nastąpi w latach 19841985. Są to: Mitologia Azteków (M. Frankowska), W krainie Inkarri. Szki­
ce etnologiczne o Peru (A. Posern-Zieliński), Podróżnicy i emigranci.
Szkice z dziejów polskiego wychodźctwa do Ameryki Południowej (M. Pa­
radowska), Polacy w Meksyku i Ameryce Środkowej
(M. Paradowska),
i Zdobycie Tenochtitlanu (R. Tomicki). Przygotowano także znaczną licz­
bę haseł z zakresu religioznawstwa, problematyki etnicznej i teorii ewo­
lucji kultury (M. i A. Posern-Zielińscy) do Słownika pojęć etnologicznych
opracowanego przez zespół pod kierunkiem Zofii Staszczak z Instytutu
Etnolo£ii U A M w Poznaniu.
Trzeba także wspomnieć, iż osoby zatrudnione w Pracowni Etnografii
oprócz swych podstawowych zadań badawczych prowadzą także doku­
mentację zmierzającą do opracowania katalogu amerykanistycznych pub­
likacji znajdujących się w wybranych polskich bibliotekach, a także
wykłady i seminaria z amerykanistyki dla studentów U A M . Służą rów­
nież fachową pomocą dla wielu oficyn wydawniczych konsultując i re­
cenzując publikacje poświęcone etnografii powszechnej. Przy Pracowni
Etnografii w Poznaniu znajduje się także Redakcja Naukowa rocznika
„Ethnologia Polona" (redaktor —• M . Frankowska, sekretarz — A. Po-

�214

A L E K S A N D E R POSERN-ZIELIÑSKI

sern-Zieliński) — jedynego obcojęzycznego periodyku polskich etnogra­
fów, którego 10 tom ukaże się w 1985 r.
Zważywszy, iż zespół etnografów skupionych w Pracowni Etnografii
I H K M P A N w Poznaniu wraz z prof. M . Frankowską — pełniącą po
przejściu na emeryturę funkcję konsultanta, liczy zaledwie 4 osoby, oce­
nić wypada jego dotychczasowe osiągnięcia jako rezultat dużego zaanga­
żowania w przedsięwzięcia badawcze i sporego naukowo-organizacyjnego
wysiłku wszystkich członków tej niewielkiej grupy.
Aleksander

Posern-Zieliński

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6298" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6278">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7e2b51e120ba33bd2a97afa1c6fae33c.pdf</src>
        <authentication>153aa759f8ab8f278e6356664ed47ff8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="12">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138656">
                  <text>Pre-teksty. Teksty nieopublikowane</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74978">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5120</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74979">
                <text>2011</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74980">
                <text>antropologia wizualna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74981">
                <text>praktyka fotograficzna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74982">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74983">
                <text>antropologia fotografii</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74984">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4750</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74985">
                <text>Praktyka różnorodnego fotografowania - tekst instruktażowy / SAID</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74986">
                <text>Teksty instruktażowe SAID PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74987">
                <text>Wicher, Adam</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74988">
                <text>Romanowski, Piotr</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74989">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74990">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74991">
                <text>Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
Piotr Romanowski, Adam Wicher&#13;
Praktyka różnorodnego fotografowania - tekst instruktażowy&#13;
Do gorących zwolenników-propagatorów stosowania fotografii w naukach społecznych&#13;
należeli ojcowie dzisiejszej antropologii kulturowej: Edward. B. Tylor, Kazimierz Moszyński,&#13;
Bronisław Malinowski. Przekonywali oni, że fotografia ma moc „dowodzenia" prawdy, unaoczniania&#13;
faktów zastanych w terenie. Nie musieli zresztą nakłaniać do używania tej techniki zbyt gorliwie,&#13;
gdyż nowy wynalazek doskonale sprawdzał się w badaniach terenowych, a w konsekwencji aparat&#13;
fotograficzny stał się niezbędnym wyposażeniem każdego etnografa. Badacze spierali się jedynie w&#13;
jakim stopniu pozwolić tej technice ingerować w przyjętą przez nich metodę. Bez względu jednak&#13;
na to, na ile robienie zdjęć wpisane jest w działanie terenowca - jeśli ten tylko akceptuje ich&#13;
wykonywanie - stanie on w końcu przed dokonaniem czysto technicznych wyborów i zmagać się&#13;
będzie z problemami natury mechanicznej.&#13;
Wybory...&#13;
Ilu badaczy, tyle założeń do ich badań. Wybór sprzętu fotograficznego powinien jak najlepiej&#13;
odpowiadać zamiarom etnografa. Może on chcieć dokładnej dokumentacji budynków lub&#13;
przedmiotów, bądź dążyć do możliwie najrzetelniejszego odzwierciedlenia rytuału. Czasem będzie&#13;
chciał zachowywać się taktownie, minimalizując swoją ingerencję w obserwowany świat, innym&#13;
razem może sobie pozwolić na zauważalne i czasochłonne ustawienia kadru.&#13;
Wybór aparatu cyfrowego, typu lustrzanka jednoobiektywowa wydaje się być naturalnym&#13;
wyborem. Rzeczywiście aparat tego typu jest najbardziej uniwersalny, gdyż można nim wykonać&#13;
praktyczne każde zdjęcie, w dowolnych warunkach z najwyższą jakością. A jednak może on mieć&#13;
swoje wady, takie jak: konieczność zasilania elektrycznego bateriami; zapis zdjęć w formie plików&#13;
cyfrowych; narażenie na wilgoć, wstrząsy, bądź kradzież.&#13;
Etnograf powinien zatem wziąć pod uwagę dostępność innego rodzaju aparatu, jak na&#13;
przykład:&#13;
1. Prosty aparat kompaktowy (cyfrowy, bądź na kliszę) - który nie za bardzo rzuca się w oczy&#13;
otoczenia, jest lekki, banalnie prosty i szybki w użyciu. Wadą może być niewystarczająca jakość&#13;
zdjęcia, bądź niemożność manipulowania ekspozycją obrazu.&#13;
2. Aparat średnioformatowy (cyfrowy, bądź chemiczny) - zapewniający wielką rozdzielczość zdjęć,&#13;
przydatny jest podczas wykonywania dokładnej dokumentacji. Minusem takiego wyposażenia jest&#13;
wielkość i ciężar kamery, co może znacznie obniżyć „spontaniczność" fotografowania.&#13;
3. Aparat wielkoformatowy - przeważnie wyposażony jest w ruchomy miech i prowadnice&#13;
pozwalające na korekcję perspektywy widzenia aparatu. Taki zabieg może być niezbędny podczas&#13;
inwentaryzacji budynków, posągów tak, aby nie zniekształcić ich wizerunku. Oczywistą wadą&#13;
aparatu jest wielkość i konieczność użycia stabilnego statywu.&#13;
4. Aparat do ładunków natychmiastowych typu polaroid - kamera ta nie rejestruje obrazu z dużą&#13;
precyzją, ale pozwala na błyskawiczne uzyskanie zdjęcia na papierze. Taki zabieg może być&#13;
pomocny, gdy analiza zdjęcia dokonywać ma się w niedługim czasie po dokonaniu zapisu, bądź gdy&#13;
trzeba np. „wkupić się" w łaski tubylców dając im zdjęcia w darze.&#13;
Badacz powinien zastanowić się czy potrzebuje aparatu ciężkiego czy lekkiego, widocznego&#13;
czy takiego, którym można robić zdjęcia z ukrycia, zasilanego elektrycznie, czy też takiego, który nie&#13;
wymaga baterii. Bez względu na to, jaki wybór ostatecznie zostanie wykonany niezbędna jest&#13;
gruntowna znajomość charakterystyki i każdej funkcji kamery. Niezbędne jest poznanie tych funkcji&#13;
do tego stopnia, by podczas pracy nie myśleć o sprawach technicznych związanych z ustawieniami&#13;
mechanicznymi, lecz skupić się na temacie i kompozycji zdjęcia.&#13;
&#13;
�Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
Czas, przysłona i czułość filmu&#13;
Aby otrzymać trwały obraz fotograficzny należy w urządzeniu nazywanym camera obscura&#13;
(łac. ciemna komnata) naświetlić materiał bądź sensor światłoczuły i utrwalić powstały na nim&#13;
obraz tego, co zostało sfotografowane. Każdy znany dziś aparat fotograficzny działa na tej zasadzie.&#13;
Czułość podłoża, na które pada światło jest to jego tolerancja na siłę i natężenie światła,&#13;
jaka potrzebna jest do naświetlenia obrazu utajonego, z którego uzyskać można zdjęcie.&#13;
Obraz naświetla się poprzez wpuszczenie do camera obscura światła odbitego od&#13;
fotografowanego obiektu w konkretnej jednostce czasu (czas naświetlania) z siłą regulowaną&#13;
wielkością otworu, przez które wpada światło (przysłona).&#13;
Współczesne aparaty fotograficzne posiadają zdolność pomiaru jasności otoczenia i&#13;
możliwość automatycznego wyboru za użytkownika czasu naświetlania i doboru przysłony&#13;
obiektywu. Jednak to fotograf powinien zadecydować jaki element fotografowanego obrazu życzy&#13;
sobie mieć jaśniejszy, a który ciemniejszy. Jednakże wybór odpowiedniej wartości czasu&#13;
naświetlania i przysłony niesie za sobą nie tylko konsekwencje dotyczące rozpiętości tonów jasnych&#13;
i ciemnych w obrazie. Czas naświetlania decyduje o zapisaniu na zdjęciu ruchu. Na przykład uważa&#13;
się, że do fotograficznego zamrożenia człowieka w biegu wystarczy otworzyć migawkę na 1/250&#13;
sekundy. Jeśli jednak zechcieć zapisać na zdjęciu ruch powinniśmy stosować czasy od 1/30 sekundy i&#13;
dłuższe.&#13;
Przysłona obiektywu prócz głównej swojej funkcji, którą jest dozowanie do camera obscura&#13;
światła decyduje także o wyraźności sfotografowanych przedmiotów. Zauważono, że im mniejszy&#13;
jest otwór, przez który do wnętrza aparatu wpada światło, tym obraz jest bardziej wyraźny. Na tej&#13;
podstawie sformułowano zasadę: im większa przysłona, tym głębia ostrości jest większa; im&#13;
mniejsza przysłona, tym głębia ostrości jest bardziej selektywna.&#13;
Znając powyższe prawidła antropolog może zechcieć samemu skonstruować swoją kamerę&#13;
fotograficzną. Aparaty są oczywiście powszechnie dostępne, więc taki krok wydać się może po&#13;
prostu stratą czasu. A jednak może się zdarzyć, że tylko kamera skonstruowana przez, albo na&#13;
życzenie badacza może zaspokoić jego wymagania.&#13;
Praktyczna porada dla wymagających-początkujących, czyli „zasada szybkostrzelności"&#13;
Reguła ta głosi, że aby w słoneczny dzień otrzymać poprawnie naświetlone zdjęcie na&#13;
błonie/matrycy światłoczułej o czułości 100 ISO, z umiarkowanie zamrożonym ruchem należy&#13;
ustawić w aparacie czas naświetlania na 1/60 sekundy, a przysłonę na wartość f/11. Przy czym&#13;
fotografując obiekt w bliskiej odległości standardowy obiektyw winien być ustawiony na odległość&#13;
3 m, natomiast fotografując obiekty dalsze wartość odległości na obiektywie powinna wskazywać 8&#13;
m.&#13;
Naturalnie, regułę tę można uznać za przestarzałą, gdyż wystarczy zaufać automatycznym&#13;
funkcjom aparatu, by mieć pewność, że zdjęcie wyjdzie dobrze. A jednak stosowanie zasady&#13;
szybkostrzelności, a także świadome odstępowanie od tej reguły jest świetnym ćwiczeniem i&#13;
doskonałą metodą, aby dobrze poznać zasady rządzące mechaniką fotografii.&#13;
Jak zacząć?&#13;
Gdy fotograf konfrontuje się z badaną przez siebie rzeczywistość, często ma wrażenie&#13;
dziejącego się chaosu. Zdarzenia nie następują po sobie, ale równolegle, przeplatając się&#13;
wzajemnie. Trudno wtedy zdecydować co jest ważniejsze, co i jak obserwować przy pomocy&#13;
&#13;
�Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
kamery fotograficznej. Otóż najlepiej zacząć od razu, nie zwlekać i nie zniechęcać się. Jeśli wokół&#13;
dzieje się zbyt wiele spraw należy zdystansować się od wydarzeń i sfotografować całość - zrobić&#13;
zdjęcie obejmujące możliwie wiele. Na takiej fotografii poszczególne elementy mogą być mniej&#13;
czytelne, ale za to ukażą relację między sobą. Następnie warto zbliżać się do wybranej sytuacji,&#13;
miejsca, obiektu. Fotografując dokonując nie tylko obserwacji lecz też interpretacji zastanych&#13;
faktów. Nie należy jednak marginalizować sytuacji, które uzna się za mniej istotne. Warto wciąż&#13;
zmieniać swoją perspektywę patrzenia - różnicować plany widzenia: oddalać się by sfotografować&#13;
całość, zbliżać się możliwie blisko, by zaobserwować małe szczegóły i detale.&#13;
Zaangażowanie&#13;
Bez względu jednak na wyposażenie i dopracowaną metodę działania w terenie, badacz&#13;
winien wykazać swoje zaangażowanie i zainteresowanie tematem. Bez ciągłej niepewności&#13;
dotyczącej tego, czy obrana droga jest właściwa ławo jest popełnić błąd. Z drugiej strony podjąwszy&#13;
decyzję o wyborze konkretnej metody fotografowania, etnograf powinien konsekwentnie&#13;
realizować swoje zamierzenia, a wszelkie zmiany wprowadzać rozmyślnie, niepochopnie.&#13;
Podobnie, jak warsztat pisarski antropologa rozwija się poprzez samodzielne pisanie i&#13;
czytanie tekstów innych badaczy, tak rzemiosło fotograficzne kształci się w terenie, nieustannie&#13;
pracując nad jego doskonaleniem, lecz też dzięki uczeniu się poprzez podpatrywanie warsztatu&#13;
innych badaczy. Ważne jest by nie poddawać się wobec niepowodzeń i niezadowolenia z&#13;
otrzymanych rezultatów. Nawet wytrawny fotograf musiał przejść etap&#13;
Literatura:&#13;
Hedgecoe J., Nowy podręcznik fotografii, Warszawa 2009.&#13;
Płażewski J., Fotografowanie nie jest trudne, Warszawa 1968.&#13;
Sztandara M., Fotografia etnograficzna i „etnograficzność" fotografii. Studium z historii myśli&#13;
etnologicznej i fotografii II poł. XIX i I poł. XX wieku, Opole 2006.&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6071" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6051">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a19c381086fe5312e909a20f6fe48fa5.pdf</src>
        <authentication>8e0bbcd962d025757a9b3760071994a7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72394">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5431</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72395">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72396">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72397">
                <text>mit współczesny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="72398">
                <text>Jan Paweł II, papież ( 1923-2005)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72399">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5049</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72400">
                <text>Prawdziwy mit, albo jak Karol Wojtyła zostal papieżem / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72401">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4 ; s.221-225</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72402">
                <text>Braun, Mateusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72403">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72404">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72405">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72406">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72407">
                <text>B

yło

tak. W pierwszych dniach maja 1915 roku
miała miejsce jedna z najbardziej krwawych bitew frontu wschodniego I wojny światowej. Była to bitwa pod Gorlicami, zwana inaczej "Małym Verdun". Na wzgórzu Magdalena oraz w okolicznym pasie
kilkudziesięciokilometrowym zginęło w sumie kilkanaście tysięcy ludzi. Legenda głosi, że na wzgórzu gdzie
bronił się austriacki pułk wadowicki, w okopie obok
siebie znaleźli się sierżant Karol Wojtyła-senior i nieznany z imienia kapral Koszyk. Przerażeni nawałą rosyjskiego ognia artyleryjskiego, nie wiedzieli czy wrócą
kiedykolwiek do domu. Kapral Koszyk złożył wtedy
znamienne ślubowanie: "Panie Boże, jeśli żywy wyjdę
z tej wojny, mój syn będzie księdzem; a mój biskupem
- dodał Karol Wojtyła; a może papieżem - zażartował
Koszyk; a będzie- odpowiedział Wojtyła-senior." Tak
mówi lokalna opowieść.
Pułk wadowicki, o którym wiemy, że służył w nim
kiedyś sierżant Karol Wojtyła, stacjonował w okolicach Gorlic co najmniej od marca. Nie zachowały się
jednak żadne pisemne dowody na to, że w tej bitwie
gorlickiej sierżant Wojtyła brał udział. Służył w tym
pułku, ale czy służył w tym czasie, kiedy pułk stacjonował pod Gorlicami i czy on osobiście był pod Gorlicami, tego nie można dzisiaj udowodnić.

l.

Michał

niesie

Wachowski. "Gorlice, maj 1915 r. Jawisz
pokój". 1989

Boży

się

MATEUSZ BRAUN

Prawdziwy Mit,
albo jak Karol Wojtyła
został papieżem ...

Minęły lata. Syn kaprala Koszyka, Seweryn, zaraz
po ukończeniu szkół został skierowany do seminarium
duchownego i w 1959 roku odebrał święcenia kapłań­
skie. Syn Karola Wojtyły wstąpił na Uniwersytet Krakowski, a w czasie II wojny światowej pracował jako
robotnik w Solvay'u. Dopiero wtedy odczuł powołanie
do stanu duchownego. Karol Wojtyła został kapłanem
w 1946 roku, później prałatem, biskupem, kardynałem. W 1978 roku został powołany na Stolicę Piotrową, jako Jan Paweł II- papież.

w wyobraźni Swego Ojca, jako Ten, Który na

ziemię rozdartą wojną

i nienawiścią

�W końcu lat 70-tych na wzgórzu Magdalena planowano zbudować wielkie osiedle bloków a obok kolonię domków jednorodzinnych. Z tego też powodu
zakładano budowę potężnego kościoła. Ksiądz Mucha,
proboszcz tej parafii liczył na to, że: "( ...) kościół zostanie szybko zbudowany przez tych ludzi co to się sprowadzą do tych bloków. Otóż wybuchł sierpień 80-tego
roku i blokowisko nie powstało. I ten kościół jest wła­
ściwie w polu na górce, tak tu chałupka tam chałup­
ka, tu krowa tu tego i tu kościół przeznaczony zdaje się
na trzy tysiące wiernych, które tam nie mieszkają bo
nie zbudowano bloków." 1
Jednak w 1983 roku, ks. biskup Ablewicz erygował
dla rozwijającej się dzielnicy Gorlic nową parafię, dla
której ks. Andrzej Mucha nadal chciał wybudować
monumentalny kościół. Ówczesne władze wyznaniowe w Nowym Sączu nie wyraziły zgody na budowę tak
wielkiej świątyni, a jedynie na niewielki kościółek
o całkowitej powierzchni 600 m kw. Zgodę tę wyrażo­
no na rok 1986. Następna zgoda miała być wydana po
upływie 5 lat. Władze kościelne uznały jednak, że
przydzielona powierzchnia jest niewystarczająca.
Parafia św. Andrzeja Boboli przygotowywała się do
budowy kościoła dopiero na rok 1991. Licząc prawdopodobnie na uzyskanie tej zgody, gromadzono materiały budowlane i poprawiano plany budynku. I nagle,
w 1989 roku, Urząd ds. Wyznań w Nowym Sączu wyraził zgodę na budowę, początkowo planowanej, wielkiej świątyni.
Zezwolenie przyszło, jak pisze ks. Mucha"( ... ) cał­
kowicie niespodziewanie i 'nieproszone"' (Mucha
1994b), i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie
zbieżność z innym wydarzeniem z tego samego roku,
które wpłynęło na to, że kościół św. Andrzeja Boboli
w Gorlicach stanowi ,,Wotum Wdzięczności Bogu za
Papieża Jana Pawła II." (Mucha 2000, s. 9)

Wieści

zza Wielkiej Wody

W styczniowym numerze regionalnego dwutygodnika "Dunajec", komunistyczny dziennikarz Zygmunt Broniarek wydrukował korespondencję z Waszyngtonu pt. ]ak Karol Wojtyla został papieżem? Broniarek pisze, że w polonijnym "Nowym Dzienniku"
(z 27 października 1988) znalazł artykuł Stanisława
Dąbrowskiego pod takim właśni tytułem (Mucha
1994b).
Stanisław Dąbrowski jest znajomym ks. Seweryna
Koszyka pochodzącego z Wieprza koło Wadowic. Po
wyborze Wojtyły na papieża złożył ks. Koszykowi wizytę, aby podzielić się z nim swoją radością. Wtedy ks.
Koszyk powiedział mu, że o tym, iż Karol Wojtyła zostanie papieżem wie już od 1959 roku. Powiedział mu
o tym jego ojciec w dniu, gdy został wyświęcony na
księdza . Ojciec ks. Seweryna, kapral Koszyk, opowiedział mu o przyrzeczeniach, które obaj z sierżantem

222

2. Rzeźba wolnostojąca przed kościołem św. Andrzeja Boboli
w Gorlicach
Wojtyłą złożyli

w okopach. Włożył jednak w usta Wojinne słowa: "Fanie Boże, jeśli sprawisz, że wrócę do domu z wojny cało to mój syn zostanie nie tylko księdzem, ale i prałatem i biskupem i kardynałem i nawet papieżem." (Mucha 1994b).
Zadziwiający jest fakt, że ks. Koszyk usłyszawszy tę
historię od ojca w 1959 roku, milczał o niej i nikomu
nic nie powiedział, mimo, że w między czasie Wojtyła
został i biskupem i kardynałem, a o tym też jest mowa
w ślubowaniu. Ponadto, ojciec niemal na każdym kroku przypominał o gorlickich ślubowaniach i o tym, że
się spełniają: "A widzisz, Wojtyła już jest Metropolitą
Krakowskim" albo "To Karol Wojtyła już jest kardynałem; zobaczysz, że on zostanie Ojcem Świętym. Już mu
niedaleko do Rzymu" (Dąbrowski 1988) . Jednakże ks.
Koszyk milczał, jakby wydarzenia, które obserwował
były zupełnie zwyczajne, ponieważ jak mówił "nigdy
nie przywiązywał wagi do tej wojackiej opowieści ojca".
Dopiero w 1978 roku, zaraz po wyborze Wojtyły na
papieża, wyjawia ją Stanisławowi Dąbrowskiemu. Dą­
browski również zachowuje się dziwnie. Jest zachwycony opowieścią, ale milczy; czeka aż 10 lat, aby jej
treść opublikować w gazetach polonii w USA bo dopiero w 1988 roku- w "Nowym Dzienniku" i "Polish
Express" (Mucha 2000, s. 9). Stąd, za sprawą Broniarka, tekst ten wędruje do Polski. Jak widać kręte są
ścieżki współczesnego mitu.
Na tym tle, można by pokusić się o twierdzenie, że putyły-seniora trochę

�Mateusz Braun t PRAWDZIWY MIT, ALBO JAK KAROL WOJTYŁA ZOSTAŁ PAPIEŻEM ...

3.

Rzeźba wolnostojąca

przed

kościołem św.

Andrzeja Boboli

w Gorlicach

"Dunajcu", była elementem
manipulacji, mającej skłonić Urząd
ds. Wyznań do wydania zgody na budowę kościoła.
blikacja w

nowosądeckim

społeczno-politycznej

Prawdziwy Mit
wg ks. Andrzeja Muchy
Podczas I wojny światowej ojcowie Seweryna Koszyka i Karola Wojtyły służyli w austriackim wojsku,
w tej samej kompanii. W maju 1915 roku brali udział
w bitwie pod Gorlicami i siedzieli w tym samym okopie.
Było bardzo gorąco, gdyż Rosjanie natarczywie bombardowali pozycje austriackie. Będąc w ciężkich opałach i nie wiedząc czy ujdą z życiem, zwrócili się z proś­
bą do Pana Boga, Matki Boskiej i Wszystkich Świętych
o ratunek. Wtedy kapral Koszyk ślubował Panu Bogu,
że jak wyjdzie z tej bitwy cało, przeżyje wojnę i będzie
miał syna, to go odda do stanu duchownego. Na te sło­
wa sierżant Wojtyła, "( ... ) słysząc skromne obietnice
kaprala Koszyka, podbił go w swoim ślubowaniu mówiąc mniej więcej tak: Panie Boże, jeżeli sprawisz, że
wrócę do domu z wojny cało, to mój syn zostanie nie
tylko księdzem, ale prałatem, biskupem, kardynałem
i nawet papieżem. " Historię tę ks. Seweryn usłyszał ponoć od ojca po raz pierwszy, gdy został wyświęcony na
księdza w 1959 roku. Zastrzegł jednak, aby nie przypisywać temu wydarzaniu predestynacyjnego znaczenia,

mimo że dotyczy ono także jego powołania do stanu
duchownego (Mucha 2000, s. 6-7).
Ksiądz Andrzej Mucha twierdzi, że w styczniu 1989
roku otrzymał od jednej z parafianek ostatni numer
dwutygodnika "Dunajec", zawierający artykuł p. Broniarka (Mucha 1994b), co położyło fundamenty pod
późniejsze działania księdza, włącznie z zaczerpniętą
powyżej, relacją z jego książki.
Opisuje w niej również swoje pierwsze spotkanie
z ks. Sewerynem Koszykiem i Stanisławem Dąbrow­
skim w kwietniu 1991 roku. Dziwne jest jednak to, że
w "Dzienniku Polskim" w 1996 roku czytamy: "Przed
rokiem, podczas obchodów 80-lecia bitwy pod Gorlicami dociekliwi historycy z ks. Andrzejem Muchą na
czele wyszperali, że w tej największej batalii na froncie
wschodnim podczas I wojny światowej uczestniczył ojciec obecnego papieża, sierżant Karol Wojtyła (... )."
(W okopach nad ... 1996) Widać tu jak bardzo sprawa
udokumentowania mitu jest niepewna, skoro nawet
wzmianka w gazecie sprzyjającej popularyzacji tego
wydarzenia jest sprzeczna z relacją ks. Muchy.
Wróćmy jednak do spotkania. Miało ono miejsce
w polskiej parafii Podwyższenia Św. Krzyża, w miasteczku Woodstock w Kanadzie. Ks. Seweryn powiedział wtedy, że jego śp. ojciec przekazał mu więcej
szczegółów tamtego wydarzenia, lecz nie może ich wyjawić bez zgody Jana Pawła II. Ciekawe co to za szczegóły: skojarzenie z Tajemnicą Fatimską aż się prosi.
Znamienne jest również to, że ksiądz Koszyk nigdy nie
kontaktował się z Janem Pawłem II, nie może więc być
zastrzeżeń Ojca Świętego co do dalszych rewelacji.
Teraz przyjrzyjmy się drugiej historii, tzn. temu co
ks. Franciszek Malarz, kapelan uzdrowiska Wysowa,
powiedział o wędrówce ks. Wojtyły po Beskidzie Niskim w sierpniu 1953 roku. W wywiadzie dla "Dziennika Polskiego" powiedział, że Karol Wojtyła wybierając się na tę dwutygodniową wycieczkę tuż po obronie
pracy doktorskiej, miał osobisty cel: "Chciał przyjrzeć
się dokładnie terenom, gdzie podczas pierwszej wojny
światowej wojował w mundurze austriackiego sierżan­
ta jego ojciec - też Karol. (... ) W okopach 'Małego
Verdun' gdzieś na Magdalenie, gdzie stacjonował pułk
wadowicki, sierżant Wojtyła złożył szczególne ślubo­
wanie( ... ). Karol Wojtyła-senior miał wówczas powiedzieć, że w tę 'ziemię rozdartą wojną i nienawiścią Boży Pokój przyniesie dopiero jego syn.' Powiedział też, że
jeżeli 'przeżyje wojenną zawieruchę, to narodzonego
w przyszłości syna ofiaruje na służbę bożą."' (Śluby sierżanta Wojtyły ... 2002)
Wypowiedź ta jest tym bardziej interesująca, że
z innych źródeł wiemy, iż w tym czasie Karol Wojtyła
nie wiedział nic jeszcze na temat domniemanej-mitycznej wypowiedzi swojego ojca. Mieczysław Maliński
w książce Papież spraw ludzkich, mimo że opisuje wycieczki Wojtyły w góry z tamtego okresu, nic o tym nie
wspomina (Maliński 1983, s. 38-39). Dopiero w lipcu
1989 roku, podczas pielgrzymki gorlickich nauczycieli,

�mi rozmawia rzadko, a jeżeli już, to zasadniczo, rzeczowo i - co najgorsze - krótko." (Maliński 1983, s. 6)
Mało przyjemna to charakterystyka i nie można z niej
wiele wnioskować.

Prawda czy fałsz
Można powiedzieć, że ta fenomenalna historia
(do pewnego momentu oczywiście, gdyż potem mit
staje się niespójny), umiejscawia wydarzenie jakim
był wybór Karola Wojtyły na papieża, w mitycznej
przestrzeni, przez co przestaje ono być dziełem przypadku. Wydaje się to mieć powiązanie, jak wiele zjawisk z historii najnowszej Polski i polskiej kultury,
z romantycznymi wzorcami zachowań, do dziś funkcjonującymi w społeczeństwie (Janion 1978, s. 567).
Przecież wiemy dobrze, że wyobraźnia XIX-wieczna
wykształciła marzenie o nadejściu męża bożego, który wyzwoli lud:
Pośród

niesnasek Pan Bóg uderza
W ogromny dzwon,

Dla słowiańskiego oto papieża
Otworzył tron.
( .. .)

A trzeba mocy,
4. Kościół św. Andrzeja Boboli w Gorlicach stanowi ,,Wotum
Wdzięczności Bogu za Papieża Jana Pawła II"

Więc

przekazano Ojcu Świętemu obraz przedstawiający obu
w okopie podczas ślubowania. (Historia pewnego obrazu... 1997) Wg relacji pani Brzozowskiej
z Gorlic, która w tym wręczeniu uczestniczyła:"( ... ) papież zapytał 'A co to?' Więc mu objaśnili, że to szanowny tatuś właśnie ma widzenie, że będzie miał syna, który zostanie papieżem. I papież miał się złapać za głowę
i powiedzieć 'Mój Boże, czego to ludzie nie wymyślą!"'2 Dziękując zaś za obraz powiedział: "Ojciec bardzo podobny." (Historia pewnego obrazu ... 1997; Laur
dla Wachowskiego ... 1997; Sierżant Wojtyla w okopach...
1997; W okopach nad... 1996)
Nasuwa się tu pytanie, dlaczego Jan Paweł II nic
o gorlickich ślubowaniach nie wiedział: czy tylko dlatego, że jego ojciec zmarł zanim syn został wyświęco­
ny? Przecież Karol skłaniał się ku sprawom religijnym
już wcześniej. Ojciec milczałby więc w tej sprawie i nigdy nawet o niej nie wspomniał, skoro poświęcił się
całkowicie wychowaniu dziecka? Trudno oczekiwać
odpowiedzi na to pytanie, skoro o Wojtyle-seniorze
nawet książka o papieżu mówi dość enigmatycznie:
"( ...) jest synem emerytowanego porucznika wojskowego, pracującego w administracji. Człowieka spokojnego, niektórzy mówią: 'mrukliwego', niektórzy dodają: 'odludka', chociażby dlatego, że nie utrzymuje bliskich kontaktów ze swoją rodziną w Czańcu, z sąsiadażołnierzy

byśmy

ten pański

Dźwignęli świat:

oto idzie papież słowiański,
Ludowy brat.J

Być może dlatego ,,Wybór Karola Wojtyły na papiepostrzegany jest nie jako kolejny fakt z historii Kościoła, lecz jako efekt cudownej interwencji opatrzności." (Łozińska 1990, s. 38-39).
W tej też kategorii ujmuje mit Leszek Kołakow­
ski; chodzi mianowicie "( ... ) o uniknięcie zgody na
świat przypadkowy, wyczerpujący się każdorazowo
w swojej nietrwałej sytuacji, która jest tym, czym jest
teraz, i do niczego nie odsyła." (Kołakowski 1994,
s. 11) Powstaje zatem punkt odniesienia, (jak pisze
van Der Leeuw "Żywy mit stanowi (... ) dokładną paralelę do obrzędu, a nawet jest sam obrzędem"),
i właśnie ta paralelność nadaje zdarzeniu cechy sacrum. Jednocześnie każdy mit zawiera element, którego nie zawierają inne święte słowa, a który go ostatecznie realizuje, mianowicie 'upostaciowanie' (Leeuw
1997, s. 362-363).
Mamy tu wszystko, co w kreowaniu mitu jest potrzebne. Jest wiadomość przywieziona z dalekiego kraju, mitycznej Ameryki, tak postrzeganej w tamtych
czasach, szczególnie wśród górali; jest realizacja romantycznych wzorców o nadejściu papieża słowiań­
skiego; wreszcie, jest podwójne upostaciowanie, bo
w osobach i Seweryna Koszyka, i Karola Wojtyły.
Wszystko to razem tworzy mityczną przestrzeń, historyczny punkt odniesienia, gdzie nie ma miejsca na

224

ża

�Mateusz Braun+ PRAWDZIWY MIT, ALBO JAK KAROL WOJTYŁA ZOSTAŁ PAPIEŻEM ...

Łozińska

przypadek. I byłoby dobrze gdyby nie fakt, że w miarę
jak postępowało odsłanianie mitu, stawał się on bardziej niespójny. Nie wiadomo jednak, czy działo się tak
bo wszystko zostało wymyślone od początku do końca
i teraz wychodzą różne niedociągnięcia, czy też z powodu intensywnego popularyzowania tej nieznanej

King a
1990 "Więc oto idzie papież słowiański ..."- romantyczne tło mitycznego wizerunkulana Pawła II, [w:] Zeszyty naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace etnograficzne, z. 27, s. 37-46.

dotąd opowieści.

Mucha ks. Andrzej
1994a Nic co gorlickie nie jest mi obce część I, ,;fygodnik Gorlicki", nr
32, 16 września.
1994b Nic co gorlickie nie jest mi obce (II) , ,;rygodnik Gorlicki", nr
33, 23 września .
2000 Wotum wdzięczności Bogu za Papieża Jana Pawła II czyli kościół św. Andrzeja Boboli w Gorlicach, Gorlice.

Ostatecznie dopełnia wszystkiego obraz, który
staje się nośnikiem nie tylko pieniędzy potrzebnych
na budowę świątyni,4 ale również samej legendy,
której reprodukcję każdy może mieć w domu. Maluje go diecezjalny malarz dzieł sakralnych Michał
Wachowski. Przedstawia okopy gorlickie - miejsce
ślubowań i proroctwa. Następnie wiezie go do Rzymu pielgrzymka gorlickich nauczycieli. Obraz przedstawia sierżanta Karola Wojtyłę-seniora w mundurze, przy szabli i orderach i żołnierza z plecakiem
podnoszącego skrwawiony bandaż, przypominający
biało-czerwoną flagę. W tle, pośród mgieł widać postać Jana Pawła oraz zarys kościoła (wtedy jeszcze
w budowie): ,;wotum Wdzięczności Bogu za Ojca
św. Jana Pawła II".
Przedstawienie artystyczne jest bardzo sugestywne i można by je poddać głębszej analizie ikonograficznej. Podpis obrazu: "Jawisz się w wyobraźni Swego Ojca, jako Ten, Który w ziemię rozdartą wojną
i nienawiścią niesie Boży pokój", nie precyzuje wyraź­
nie, czy treść odnosi się do Boga Ojca czy do Wojtyły-seniora.

W odczuciu lokalnej społeczności wydarzenie nosi znamiona cudu, który pomógł w budowie świątyni.
Artykuły w prasie lokalnej powodują, że mieszkańcy
są głęboko przekonani o prawdziwości przedstawionych wydarzeń. Potwierdził je przecież sam Jan Paweł
II, gdy przyjmując obraz powiedział: "Ojciec bardzo
podobny."
Podstawą

pracy jest wywiad z Antonim Krohem.

Również materiały dotyczące sierżanta Wojtyły, mogłem wykorzystać
dzięki jego uprzejmości.

Bardzo Mu za to dziękuję .

Bibliografia
1999 VI Festyn Parafialny w Gorlicach, "Dziennik Polski", 23
czerwca.
Broniarek Zygmunt
1989 ]ak Karol Wojtyła został papieżem?, "Dunajec", nr 2.
Dąbrowski Stanisław

1988 ]ak Karol Wojtyła został papieżem?, "Nowy Dziennik", 27 paź­
dziernika.
1988 ]ak Karol Wojtyła został papieżem?, "Polish Express", 2 listopada.
1999 Garliczanie też będą, "Dziennik Polski", 12 czerwca.
1997 Historia pewnego obrazu, "Dziennik Polski", nr 132, 9 czerwca.
Janion M . , Żmigrodzka M .
1978 Romantyzm i historia, Warszawa.
Kolakowski Leszek
1994 Obecność mitu, Wrocław.
1997 Laur dla Wachowskiego, "Dziennik Polski", 11 stycznia.

Maliński Mieczysław

1983 Papież spraw ludzkich, Warszawa.

1998 Na Wzgórzu Magdalena, "Dziennik Polski", nr 249, 23 paź­
dziernika.
1997 Sierżant Wojtyła w okopach nad Ropą, "Dziennik Polski", nr
101, 30 kwietnia.
Słowacki

J.
1930 Pośród niesnasek Pan Bóg uderza ..., [w:] Dzieła, t. 3-4, s. 131132, Warszawa.

2002 Śluby sierżanta Wojtyły. Rozmowa z ks. Franciszkiem Malarzem,
kapelanem uzdrowiska Wysowa, "Dziennik Polski", 14 stycznia.
van Der Leeuw G .
1997 Mit, [w:} Fenomenologia religii, s. 362-366, Warszawa.
1996 W okopach nad Ropą, "Dziennik Polski", 31 sierpnia.

Przypisy
[Wywiad autora z Antonim Kroheml
[Wywiad autora z Antonim Kroheml
Słowacki 1930, s. 131-132.
"Ksiądz Mucha, który zamówił ten obraz, zamówił go po to aby
wyprodukować pocztówki. Te pocztówki to są cegiełki. To nie
jest pocztówka, która kosztuje tyle co każda inna w kiosku, tylko on je sprzedawał za 100 tysięcy ówczesnych złotych czyli za
10 złotych i to były cegiełki na budowę. Po czym opisał, wydał
dwa artykuły potem wydał książkę i zrobił kampanię propagandową w prasie, której fragment tylko tutaj jest, podał to jako
fakt oczywisty, dowiedziony i dokonany, że sierżant Wojtyła pod
Gorlicami przewidział, miał widzenie, że jego syn będzie papieżem. " [Wywiad autora z Antonim Krohem]

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6636" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6616">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9e7077e464a092977b7ed7da9aae1194.pdf</src>
        <authentication>89c92053fd417e3cf8d51edd023b54e4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79126">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4367</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79127">
                <text>1977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79128">
                <text>malarstwo ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="79129">
                <text>Albiczuk, Bazyli (1909-1995) - malarz ludowy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79130">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4063</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79131">
                <text>Prawdziwym pięknem jest natura (o twórczości malarskiej Bazylego Albiczuka) /Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1977 t.31 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79132">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1977 t.31 z.1 ; s.29-38</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79133">
                <text>Olędzki, Jacek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79134">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79135">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79136">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79137">
                <text>1

Jacek Olędzki
PRAWDZIWYM PIĘKNEM JEST NATURA
(0 TWÓRCZOŚCI MALARSKIEJ BAZYLEGO ALBICZUKA)

1

0 indywidualności artysty należałoby powiedzieć na wstępie
jego własnymi s ł o w a m i . O t o w j e d n y m z p i s m w r u b r y c e

Sami

J u ż z tej k r ó t k i e j w y p o w i e d z i A l b i c z u k a rysuje się w y r a z i ś c i e
jego o s o b o w o ś ć o g ł ę b o k i c h k o n f l i k t a c h
dowanym

rzeźby, m u z y k i i m a l a r s t w a o d c z u w a ł e m o d n a j m ł o d s z y c h

jego s ł o w a , k t ó r e m a j ą w a ż n e znaczenie dla zrozumienia t w ó r ­

1

lat.

poczuciu n a j p o w a ż n i e j s z y c h

w e w n ę t r z n y o h , rozbu­

o sobie pisze: „ S z c z ę ś c i e z n a l a z ł e m w ogrodzie. S k ł o n n o ś c i do

spraw

otycznyoh.

Oto

Jeszcze przed w o j n ą , p r a c u j ą c w r o l n i c t w i e ( u r o d z i c ó w z t r o j ­

czości i o s o b o w o ś c i tego z a d z i w i a j ą c e g o a r t y s t y : „(...) p o c z u ł e m

giem r o d z e ń s t w a — J.O.), t y m i u p o d o b a n i a m i

w s t r ę t do prac z a r o b k o w y c h ... — i dalej — ... s t o c z y ł e m się do

p r z e p l a t a ł y się

moje każdo wolne niedziele i ś w i ą t e c z n e chwile. Czasem coś w y ­

r z e m i o s ł a " . Słowo „ s t o c z y ć s i ę " nadaje t u

rzeźbiłem, coś n a m a l o w a ł e m (zazwyczaj przedstawienia

ptaków

stwierdzeniu autora. „ O g a r n ę ł o mnio z n u ż e n i e , z n i e c h ę c e n i e do

— J.O.), a najczęściej g r a ł e m na skrzypcach (do d z i ś dwie p a r y

wszystkiego". I m o ż n a b y s k o ń o z y ć na t y c h w y z n a n i a c h a r t y s t y .

skrzypiec z n a j d u j ą się w jego d o m u — J.O.). N a w e t w l a t a c h

Ale nie. A l b i c z u k nie k r ę p u j e się p o w i e d z i e ć rzeczy s p r a w i a j ą c e j

mego uczestniczenia

k a ż d e m u o g r o m n ą t r u d n o ś ć . S ł o w a , że „ u g r z ą z ł w

na [ r o n t a c h (drugiej w o j n y ś w i a t o w e j

—

szczególną

wymowę

śmietniku,

J.O.), w okopach nie r o z s t a w a ł e m się z o ł ó w k i e m i k a w a ł k i e m

j a k i sam sobie s t w o r z y ł " , w y p o w i a d a z c a ł ą n a t u r a l n o ś c i ą , bez

papieru.

f a ł s z y w e g o w s t y d u , k r ę p o w a n i a się czy maskowania.

Po wojnie s p r ó b o w a ł e m m a l a r s t w a zarobkowego, j a k o u c z e ń

Z cytowanej n a w s t ę p i e w y p o w i e d z i w y n i k a j ą jeszcze inno

mistrza przy o d n a w i a n i u k o ś c i o ł ó w wiejskich (wszystkie w n a j ­

w n i o s k i . C h o c i a ż A l b i c z u k od l a t wczesnej m ł o d o ś c i r y s o w a ł i m a ­

bliższej okolicy B i a ł e j Podlaskiej — J.O.). P o t e m

malowałem

sam. Myśl o zyskach, k l i e n t a c h , d u ż y c h z a m ó w i e n i a c h
staczać mnie do

r z e m i o s ł a

(to i p ó ź n i e j s z e

zaczęła

podkreślenia

lował, nie r o z s t a w a ł się w n a j c i ę ż s z y c h chwilach z o ł ó w k i e m i pa­
pierom — m u s i a ł p r z e j ś ć d ł u g ą i u c i ą ż l i w ą d r o g ę , n i m u z y s k a ł
r o z g ł o s w k r a j u i za g r a n i c ą .

w wypowiedziach a r t y s t y moje — J.O.) i s z a b l o n ó w .

Pejzaże,

O d m ł o d o ś c i g r a ł t e ż n a skrzypcach. G r a ł dla siebie, ale i na

obrazy ś w i ę t y c h , p o r t r e t y , m a k a t y

oddalały

zabawach. T a k o t y m m ó w i p r z y b y ł e j dziennikarce: „ N a t y c h

i m a k a t k i

mnie od prawdziwego p i ę k n a . O d d a l a ł o m n i e to od prawdziwego

zabawach g r a ć t o k a t o r g a b y ł a m o j a . B o j a l u b i ę g r a ć dla siebie,

piękna, j a k i m jost n a t u r a .

P o c z u ł e m t ę s k n o t ę za i n n y m t w o ­

ale nie n a zabawach. G r a ł e m na skrzypcach. L u b i ł e m skrzypce.

rzeniem i coraz bardziej o g a r n i a ł o m n i e z n u ż e n i e , z n i e c h ę c e n i e

T a k p o l u b i ł e m , że m u s i a ł e m n a u c z y ć się g r a ć . Skrzypce, zdaje się

do wszystkiego, co dotychczas m a l o w a ł e m . W y d a w a ł o m i s i ę , ż e

dla m n i e , że jest k r ó l o w ą i n s t r u m e n t ó w w s z y s t k i c h m u z y c z n y c h .

ugrzęzłem w ś m i e t n i k u , j a k i sam sobie s t w o r z y ł e m .

(...) G r a m jeszcze ".

wstręt

do w y k o n y w a n y c h na

zamówienie

Poczułem

portretów,

2

róż,

D l a A l b i c z u k a n a t u r a : r o ś l i n n o ś ć , k w i a t y , k r z e w y , drzewa,

jeleni ( w dalszej części t e k s t u C z y t e l n i k znajdzie d o w o d y po­

p t a k i , a t a k ż e wiatr, śnieg, zmiany p ó r roku, chmury, kształty

twierdzające te s ł o w a — J.O.).

r o ś l i n i wszelkich najosobliwszych k w i a t ó w , nade wszystko słońce
prawdziwe-

oraz g w i a z d y — t o w a r t o ś c i naczelne. W a r t o ś c i , k t ó r y m nadaje

g o. Z n a l a z ł e m je w s w o i m ogrodzie i w 1965 r o k u w y d a ł e m pier-

znaczenie moralne, z k t ó r y m i u t o ż s a m i a c a ł k o w i c i e sens swego ist­

szy »OGPvOD «, a n a s t ę p n i e c a ł y c y k l o t y m temacie, w l a t a c h

nienia. Z w r ó ć m y na t o u w a g ę — t o p r z y r o d a , n a t u r a , a nie ludzie,

Z a c z ą ł e m s z u k a ć p o w r o t u do

p i ę k n a

1966—1968. D r u g i m ó j p r z e ł o m t o r o k 1971, k i e d y w y s z e d ł e m

z k t ó r y m i się nie p r z y j a ź n i , wyznacza w a r t o ś c i , k t ó r y m i się kie­

z ogrodów w szersze przestrzenie

ruje w ż y c i u i k t ó r y c h w y r a ż e n i e u z n a ł za swe p o s ł a n n i c t w o .

o t a c z a j ą c e g o

świata.
Moim nauczycielem i m i s t r z e m jest i b y ł a n a t u r a . "

mnie

W m i e j s c o w o ś c i D ą b r o w i c a M a ł a , gdzie żyje od urodzenia,
u r z ą d z i ł o g r ó d , j a k i t r u d n o s p o t k a ć w k r a j u , a nawet w p a r k a c h

29

�I I . 1. B a z y l i A l b i o z u k , D ą b r o w i c a M a ł a , w o j . bialskopodlaskie. I I . 2, 3. B . A l b i c z u k i jogo

„Ogrody"

p i e l ę g n o w a n y c h przez zawodowych o g r o d n i k ó w . N i e jest t o d u ż y

n y m , n i c z y m nie z w i ą z a n y m w znaczeniu m a t e r i a l n y m . One są

o g r ó d , ale znajduje się w n i m blisko 300 r z a d k i c h g a t u n k ó w r o ś ­

p r a w d ą , ale i n n i n i m i g a r d z ą , n i s z c z ą . A n a j w y ż e j cenią kwiaty

l i n , p i e l ę g n o w a n y c h z czułością i . z w i e l k ą z n a j o m o ś c i ą

sztuki

„ d u b e l t o w e " , a jeszcze bardzioj przywiezione z Czech l u b Ameryki

ogrodniczej. O walorach r o ś l i n z jego ogrodu ł a t w o p r z e k o n a ć się

r ó ż n e t a k i e sztuczne..." A b y z a k o ń c z y ć rejestr r o ś l i n znajdujących

p a t r z ą c na obrazy, k t ó r e r e p r o d u k u j e m y w t y m szkicu.

się w ogrodzie A l b i c z u k a , d o d a j m y , że m a o n w n i m za drogio

A oto k i l k a szczegółów o jego rozeznaniu, w i e d z y i w y r a f i n o ­

p i e n i ą d z e k u p i o n y cis, j o d ł ę k o n k a r s k ą , wrzosiec, przebiśniegi,

wartością:

przylaszczki, k a c z e ń c e (o n i c h m ó w i „ t o m o j a ś w i ę t o ś ć " ) , pry-

„ M n i e nie interesuje barwa, lecz k s z t a ł t y . B o t o jest prawda. D l a ­

m u l e , fiołki z ł ą k . „ T o t e ż m ó j n a j d r o ż s z y k w i a t — dodaje — bo

tego nie cenię sobie r ó ż szlachetnych, one m n i e się nie n a d a j ą do

k w i t n i e przez 40

k o m p o z y c j i w obrazach. Cenię natomiast różę d z i k ą , t o jest po­

N a t o m i a s t o narcyzach, k t ó r e w i d z i a ł e m w jego ogrodzie, gdy

ezja...

b y ł e m t a m w m a j u , a r t y s t a w y r a z i ł s i ę , ż e l u b i je, ale nie traktuje

w a n i u w u k a z y w a n i u tego, co jest m u n a j w y ż s z ą

Kocham dereń. Kształty

s ą konieczne do zadowolenia.

d n i . T o m o j a s t a ł a dekoracja

poduszkowa".

L u b i ę m a k i , chociaż s ą z b y t n i o czerwone, ale m a j ą k s z t a ł t i dla­

ich j a k o „ r e l i k w i e " . P o w t ó r z y ł p r z y t y m , ż e ceni w istocie tylko

tego m a l u j ę je w i ę k s z e n i ż n a l e ż y , bo chodzi m i o pokazanie i c h

byliny, kwiaty łąkowe i leśne.

niezwykłej natury, delikatności, delikatności k w i a t ó w polnych

T r u d n o c o ś d o d a ć do t y c h słów. A l b i c z u k jest

wyjątkiem

— b y l i n . Bo nade wszystko cenię b y l i n y , k w i a t y z ł ą k , k w i a t y ,

w ś r ó d a r t y s t ó w o charakterze l u d o w y m , k t ó r y u m i ł o w a ł to, czego

k t ó r y c h i n n i nie c e n i ą , n i s z c z ą , a s ą najcenniejsze, n a j d e l i k a t n i e j ­

nie ceni ś r o d o w i s k o , z k t ó r e g o się w y w o d z i .

sze, prawdziwe. Nasze rodzime. Co j a sobie cenię dalej — fioletowe
karpackie, dzwonek l e ś n y , g i p s ó w k ę b i a ł ą , naparstnice,

3

Oto fragment l i s t u z 5.1.1966 r. do Aleksandra Jackowskiego :

ostróżki,

„ P a ń s k i l i s t p r z e r ó s ł moje marzenia i w z b u d z i ł w i a r ę w twórcze

dziewanny, zawilce; n a g i e t k i l u b i ę , ale t o nie b y l i n y , t a k samo

siły, k t ó r e czuję, że nie z a w i o d ą T y c h , k t ó r z y docenili m o j ą pracę.

piwonio i szlachetne r ó ż e . . . J a k p a s ł e m k r o w y w d z i e c i ń s t w i e , t o

Jestem niezmiernie r a d , że m ó j w y s i ł e k n a p o l u malarstwa zna­

z ż y ł e m się z b y l i n a m i , d z i k i m i ł ą k a m i — k t ó r y c h dzisiaj j u ż nie

l a z ł t a k zaszczytny o d d ź w i ę k w N a j w y ż s z y m autorytecio Kraju

m a — r o s ł y t a m w ł a ś n i o zawilce, r z e ż u c h a , r ó ż n e f i r l e t k i , i r y s y ,

j a k i m jest Polska A k a d e m i a N a u k ... M a m n a d z i e j ę , że może

lelyje, a t a k ż e wiele i n n y c h , k t ó r y c h j u ż nie w s p o m n ę . . . Co do

przez w p ł y w Waszego a u t o r y t e t u wreszcie z n a j d ę j a k i e ś zrozu­

drzew, to nie cenię sobio t a k owocowych, j a k n p . ś w i e r k i , j o d ł y ,

mienie u w ł a d z t e r e n o w y c h i b ę d ę m ó g ł w lepszoj sytuacji i tych

j a r z ę b i n y , a najbardziej to c h y b a brzozy. S ą ludzie, k t ó r z y po­

t r u d n o ś c i (jakie m i a ł A l b i c z u k — J.O.) p o ś w i ę c i ć czas i swoje

t r a f i ą zniszczyć b r z o z ę (bo szkodzi uprawie z b o ż a — J.O.) albo

t w ó r c z e

ś w i e r k , bo toż do niczego i w zamian p o s a d z i ć . . . w i ś n i ę !

( p o d k r e ś l e n i e moje — J.O.). W t y m s a m y m liście autor pisze

d u ż o drzew dekoracyjnych, k t ó r e nie d a j ą ż a d n y c h

Hoduję

„korzyści",

t a k i c h , j a k w i ś n i e czy u l ę g a ł k i . . . W p r o w a d z a m do ogrodu i do
swoich o b r a z ó w b y l i n y , b o

je

lubię.

To są k w i a t y prawdzi­

we, one u s z l a c h e t n i a j ą c z ł o w i e k a , one c z y n i ą o z ł o w i e k a swobod­

.30

siły

dla

K r a j u

—

P i ę k n a

—

Sztuki"

o swoich fascynacjach „ n a t u r ą z i e l o n ą , r ó ż n o r o d n ą , b u j n ą i kwit­
n ą c ą , p r z e s t r z e n i ą nieba w r ó ż n y c h odcieniach".
Z l i s t u pisanego do tego samego adresata w p a r ę miesięcy po
p o p r z e d n i m : „ P a ń s k i e zainteresowanie

» O g r o d e m « , k t ó r y oboe-

�nie (jost) w B r a t y s ł a w i e , zrodziło we innie m y ś l

„(...) Najgorsze jest t o , że d u ż o czasu i w y s i ł k u z a b i e r a j ą m i

namalowania

wr. 1966—1967 8 o b r a z ó w tego rodzaju, k t ó r o w całości s t a n o w i ł y ­

obrazy, j a k i e m u s z ę m a l o w a ć

by całą „ g a m ę " p i ę k n a r o ś l i n n e g o , z m i e n i a j ą c e g o

mego

się w

porę

skromnego

bytu

za p i e n i ą d z e dla p o d t r z y m a n i a

materialnego".

A r t y s t a nie wspomina

każdego miesiąca, od wzbudzonego ż y c i e m k w i e t n i a do zamie­

przez s k r o m n o ś ć , ile go kosztuje u t r z y m a n i e ogrodu, r e m o n t do­

rającego listopada. T a k ą „ k o l e k c j ę " odcieni m i e s i ą c ó w w świecie

m u , zdobywanie farb, p ł ó t n a , b l e j t r a m ó w , p ę d z l i i r a m . ,,(...) Ma­

roślinnym zamiaruję

mieć

u

siebie",

( p o d k r e ś l e n i e moje

luję p r z e w a ż n i e z fantazji,

pracowni przechowuje — m i m o o g r o m n y c h z a k u s ó w na jogo

że o to „ O g r o d y " z a b i e g a j ą muzoa, B H Z „ D e s a " , kolekcjonerzy,

odpowiadających

kolejnym

miesiącom

na

wiejskiej n a t u r y . O g r o d ó w

nie

prace — 12 o b r a z ó w ,

m a l u j ę

motywy

— J.O.). D o d a ć t u m o ż n a , że a r t y s t a d o t r z y m a ł s ł o w a : w swojej

s p r z e d a ż " . D o d a j m y w t y m miejscu,

o f e r u j ą c n a j w y ż s z e ceny. P r o s z ą go o s p r z e d a ż osoby, z k t ó r y m i
A l b i c z u k p o w i n i e n się l i c z y ć , j a k c h o ć b y miejscowy proboszcz.

w roku!
A oto wyznanie pisane w s t y c z n i u 1967 r . : „ J a się z Panem
zgadzam. B y ł e m sam niezadowolony niebem i g ó r n ą częścią ob­
razu. Widziałem, że ten b ł ę k i t z a ć m i e w a k o l o r y k w i a t ó w , a gałęzie
drzow p r z y p o m i n a ł y j u ż nieraz powtarzano obrazy jarmarczne.
Ale zmieniać obawiam się, g d y ż nie m i a ł e m w swojej w y o b r a ź n i
ani w rzeczywistości czegoś, co b y d a ł o (mi) p e ł n e zadowolenie
... Ale udało m i się p r z e ł a m a ć te przeszkody częściowo i w i e r z ę ,
że je ostatecznie u s u n ę . N a to p o t r z e b n y jest czas i s p o k ó j , a tego

A l e A l b i c z u k maluje „ O g r o d ó w " niewiele, s p r z e d a ł z ż a l e m k i l k a ,
gdy nie m ó g ł j u ż o d m ó w i ć . „ O g r o d y " m a l o w a ł przez t r z y l a t a ,
p ó ź n i e j o d c z u ł p o t r z e b ę z m i a n y t e m a t y k i . P i s a ł w k o ń c u 1968 r . :
„(...) N a a r e n ę mojej w y o b r a ź n i z n i e u g i ę t ą siłą w c i s k a j ą się
P O L A i Ł Ą K I . I c h p i ę k n o i u r o k , j a k i w i d z ę , odczuwam i prze­
żywam,

p r z e s z ł y do m o i c h m y ś l i

i nie u s t ę p u j ą

„Ogrodom".

T o s p o w o d o w a ł o p o d koniec tego r o k u pojawienie pierwszego
obrazu, k t ó r y z a t y t u ł o w a ł e m „ P o l e " . J e ż e l i w „ O g r o d a c h " nio
b y ł o miejsca dla „ n i e b a " , t o ono w obrazie „ P o l e " z n a l a z ł o s w ó j

brak m i " .

triumf.
Wcześniej jeszczo, bo w 1966 r o k u , przed Ś w i ę t a m i B o ż e g o
Narodzenia Albiczuk s k ł a d a j ą c

ż y c z e n i a swemu

przyjacielowi,

pisał, co n a s t ę p u j e : „ W g r u d n i u z r o b i ł e m obraz jeden dla pie­
niędzy i szkicowalom c a ł y c y k l n o w y c h o g r o d ó w ( d o d a ć t u n a l e ż y ,
że szkic reprodukowany obok ( i l . 17) jest s z c z e g ó ł o w y m rozplano­

N i e ł a t w o m i się t o u d a ł o , bo z a c z y n a ł e m o d nieba...

W m o i c h „ P o l a c h " nie t y l k o d o m i n u j ą zadumane k ł o s y , alo znaj­
d u j ą sobie p r z y n i c h miejsce p i ę k n e b y l i n y . . . Ż a l m i , że wiele
z t y c h r o ś l i n z n i k n ę ł o , że nie w i d z ę i c h nigdzie. Gdzie m o ż n a
joszczo s p o t k a ć niebiesko k w i t n ą c e niebieskie i r y s y z m i ł y m za­
pachem albo k r e m o w o - b i a ł e , silnie p a c h n ą c e s t o r c z y k i ? "

waniem kompozycji dzieła i ustaleniem r ó w n i e d o k ł a d n y m u ż y ­
I

tych do poszczególnych d e t a l i b a r w i s p o s o b ó w k ł a d z e n i a f a r b y

jeszczo na koniec wyznanie z 1974 r o k u : ,,(...) Teraz nie

— J.O.), w czym t r a f i ł e m na p o w a ż n e t r u d n o ś c i . M u s i a ł e m k i l k a

m a l u j ę . Jest n i e z b ę d n y m dla m n i e o b s e r w o w a ć N a t u r ę . A l e p r z y ­

dni poświęcić na szukanie, m y ś l e n i e , j a k o d r o d z i ć n a t u r ę i m o j ą

j a z d siostry i szwagra na m i e s i ą c bardzo m i przeszkadza. P o m i m o

(o niej) w y o b r a ź n i ę . 15 X I I — 20 X I I u d a ł o m i się u s u n ą ć łu­

t y c h p r z e s z k ó d w drugiej polowie tego m i e s i ą c a ( V I I ) b ę d ę po

dzącą zasłonę naturalistyczno - f o t o g r a f i c z n ą ,

trosze

w g ł ę b i ć się i w y ­

malował".

Co z ł o ż y ł o się na o d r ę b n o ś ć i w y j ą t k o w o ś ć a r t y s t y ? S p r ó ­

czuć nowe elementy P i ę k n a N a t u r y . . . C y k l o g r o d ó w l e ż y m i n a
sercu. Zgadzam się z Panem. N I E M I A Ł E M R A C J I . T a k . E f e k t

b u j m y o d p o w i e d z i e ć na t o p y t a n i e . Rodzico A l b i c z u k a b y l i pra­

(artystyczny — J.O.) nie w

(podkr. — J . O . ) , lecz

w o s ł a w n y m i . M i e l i czworo dzieci, z k t ó r y c h o p r ó c z naszego ar­

w samym obrazie... P r z e s y ł a m serdeczne pozdrowienia i Najlepsze

t y s t y żyje jeszcze t y l k o jego siostra. Czasami się s p o t y k a j ą , ale,

sumie

jak

Noworoczne Ż y c z e n i a . "

twierdzi,

„nudzi

go", utwierdzając

w

starokawalerstwie,

w ż y c i u z dala o d r o d z i n y . Rodzice z a j m o w a l i się r o l n i c t w e m
I już w t y m miejscu m o ż n a b y ł o b y z a k o ń c z y ć c y t o w a n i e

i h o d o w l ą . M i e l i 20 m ó r g ziemi. D o m r o d z i n n y z a c h o w a ł się do

wybranych f r a g m e n t ó w l i s t ó w A l b i c z u k a , ale niechaj C z y t e l n i k

dzisiaj. W d o m u t y m A l b i c z u k m a p r a c o w n i ę , n i e z a l e ż n i e o d

wybaczy m i m o j ą n a d g o r l i w o ś ć . Niechaj s k r o m n y m u s p r a w i e d l i ­
wieniem będzie t o , że w t y c h dalszych fragmentach o d n a j d u j e m y
jeszcze bardziej f r a p u j ą c e s z c z e g ó ł y z w i ą z a n e z procesem
czym a r t y s t y spod B i a ł e j

3

twór­

Podlaskiej

Oto zdanie z l i s t u pisanego w s t y c z n i u 1967 r o k u : „ W z i e l e m
się za ogrodowe b y l i n y , a s t r y i p o ż ó ł k ł y asparagus. T o k o c h a m .
Chociaż s u b t e l n ą p o e z j ę o d c z u w a m nie w o g r o d o w y c h b y l i n a c h ,
lecz w bylinach i t r a w a c h d z i k i c h na ł ą k a c h i polanach

leśnych

i brzogach rzek nie d o t n i ę t y e h l u d z k ą „ t e c h n i k ą " . . . W

moim

ogrodzie z r o b i ł e m „ w y s e p k ę " b y l i n i t r a w , j a k i e s ł u ż ą m i za w z ó r
do malowania... Często w i d z ę we ś n i e oryginalne i n i e z w y k l e p i ę k ­
ne byliny, j a k i c h nie s p o t y k a m t u w r z e c z y w i s t o ś c i . M y ś l ę z t a ­
kich k w i a t ó w n a m a l o w a ć obraz. T o b ę d z i e p r a w d z i w y
twórczy

sno-

o b r a z " (podkr. — J.O.).

,, W Ogrodzie — VI ( p r o s z ę z w r ó c i ć u w a g ę , ż e a u t o r k a ż d y
ze swoioh „ O g r o d ó w " oznacza l i c z b ą m i e s i ą c a — J.O.) p o w z i e ł e m
temat z czerwcowej p o r y — bujnego zieleni i k w i a t ó w . R o ś l i n y w y ­
brałem t y l k o te, k t ó r o (są) m i znane i n o s z ą n a z w ę :
Są one

dekoracyjne,

ale

u l i s t n i e n i e m bardzo

BYLINY.

„plastyczne"...

(Wydaje się, że fascynacja a r t y s t y o w y m i b y l i n a m i nie odnosi się
wyłącznie do i c h w a l o r ó w k w i e t n o - p l a s t y c z n y c h . S ą d z ę , ż e s ą
one dla niego c z y m ś s y m b o l i c z n y m , z n a k i e m czasu m i n i o n e g o ,
byłego,

chwil, z k t ó r y m i

ł ą c z y najlepsze

wspomnienia, ra­

dość dojrzewania, m ł o d o ś c i , d z i e c i ń s t w a ) . D o Ogrodu — VI w p r o ­
wadziłem m a l u n k i p t a k ó w — w i l g ę i p o k r z y w k ę za ich m i ł y ś p i e w
w czerwcu 1966 r o k u , w czasie m o i c h w s t ę p n y c h prac do tego
tematu... J o ż e l i (zaś) wejdzie do mojego obrazu p o s t a ć l u d z k a ,
to t y l k o t a , k t ó r a

o d w i e d z i ł a m n i e w czasie m e j

(Obraz z t ą „ n i e s z c z ę s n ą " p o s t a c i ą w ż y c i u

artysty

depresji..."
odnajdzie

Czytelnik w t y m ż e s z k i c u ; obraz ukazuje k o b i e t ę w ogrodzie oraz
inną jeszcze w e r s j ę tego t e m a t u , p o r t r e t tej samej k o b i e t y — J . O . ) .

31

�skromnego p a w i l o n u zbudowanogo z p ł y t p i l ś n i o w y c h , w k t ó r y m
przechowuje prace i p r z y j m u j e g o ś c i .
K i e d y b y ł dzieckiem, p a s a j ą c k r o w y — podobnie j a k wielu
w i e j s k i c h c h ł o p c ó w — r z e ź b i ł p t a k i i z w i e r z ę t a oraz, co zdarzało
się r z a d k o , r y s o w a ł , m i ę d z y i n n y m i r ó w n i e ż p t a k i i l u d z i . W okre­
sie m i ę d z y w o j e n n y m , po ś m i e r c i r o d z i c ó w , z a n i e c h a ł prac gospo­
darczych i u t r z y m y w a ł się z prac o charakterze

„artystycznym".

P o d b a r w i a ł obrazy „ ś l u b n e " , p o r t r e t y ż o ł n i e r z y w r a c a j ą c y c h ze
s ł u ż b y . W t y m czasie z a p r z y j a ź n i ł się z d z i e w c z y n ą wiolkiej urody,
m a l a r k ą . P r z y j a ź ń ich nie t r w a ł a j e d n a k d ł u g o . R o z s t a l i się. Jak
m ó w i A l b i c z u k : „ W mojej p r a c y konieczne jest skupienie i całko­
w i t a w o l n o ś ć " . S t ą d do dzisiaj — zgodnie ze s w y m i żelaznymi
p r z e k o n a n i a m i — jost c z ł o w i e k i e m w o l n y m , i t o nio t y l k o w ka­
tegoriach serdecznych, ale r ó w n i e ż i n n y c h , o c z y m b ę d z i e mowa
dalej. W czasie w o j n y d o s t a ł się do Z w i ą z k u Radzieckiego. Jako
saper z o s t a ł w c i e l o n y do wojska i b r a ł u d z i a ł w w i e l u operacjach
w o j e n n y c h . P o z n a ł j ę z y k r o s y j s k i i c z y t a ł w oryginale dzielą
Lermontowa,

Niekrasowa,

Tołstoja,

albumowe

wydawnictwa

0 sztuce, z w ł a s z c z a o w i e l k i c h r e a l i s t a c h : R i e p i n i e , Orłowie i in.
(ale nie w i d z i w tej t w ó r c z o ś c i swego w z o r u , t o „ s z t u k a społecz­
na" — mówi).
N a j w i ę c e j j e d n a k sobie ceni inne k s i ą ż k i przywiezione do
k r a j u po w o j n i e , j a k n p . Świat

w obrazach, J o h n a L . Stoddarda,

w y d a n y we L w o w i e oraz k s i ą ż k i o r o ś l i n a c h , z i o ł a c h leczniczych,
grzybach.

Są to

przeważnie

w y d a w n i c t w a niemieckie

sprzed

ostatniej w o j n y . T e m a t y k a p r z y r o d n i c z a interesuje go bardzo,
obecnie

c z y t a Tadeusza G o r c z y ń s k i e g o Rośliny

I s a n i n a Osnowy botaniki.
muje

częsty

użytkowe

o

O d L u d w i g a Z i m m e r e r a (z k t ó r y m u t r ;

kontakt) otrzymał

kilka

i n n y c h jeszcze książek

1 a l b u m ó w o r o ś l i n a c h , k t ó r e bardzo sobie ceni. N i o interesuje go
natomiast

z u p e ł n i e m a l a r s t w o „ n a i w n e " . O d Aleksandra Jac­

kowskiego o t r z y m a ł bogato i l u s t r o w a n e k a t a l o g i wystaw, w któ­
I I . 4. В . A l b i c z u k , szkic r y s u n k o w y z 1953 r.

r y c h b r a ł y u d z i a ł jego prace — z Triennale s z t u k i naiwnej w Bra­
t y s ł a w i e i Zagrzebiu. M a te k a t a l o g i , alo nie l u b i toj sztuki, nie
u w a ż a z r e s z t ą siebie za

„naiwnego".

Natomiast najważniejszą
П . б. B . A l b i c z u k , Portret,

ol./pł., 5 3 x 3 9 c m . 1955.

p o z y c j ą w jego b o g a t y m księgo­

zbiorze jost P i o t r a L a v o d a n a Historia

sztuki

( W r o c ł a w 1954).

Ciekawe s ą u w a g i zapisane na marginesach k s i ą ż k i , wypisy z tek­
stu dzieła: „ D o s k o n a ł y

rozsądek

u n i k a wszelkiej skrajności...

P r a w d z i w a sztuka nie m o ż e b y ć a n i p a t r i o t y o z n a , ani narodowa,
ani nacjonalistyczna, j a k t e ż szowinistyczna, lecz ogólnoludzka
(powinna z a c h w y c a ć c z ł o w i e k a n i e z a l e ż n i e od jego narodowości)."
Ceni t e ż k s i ą ż k ę L u d w i k a G o ś c i ń s k i e g o Rozstanie
(Katowice

1971), b . k s i ę d z a , k t ó r y d u ż o

z kościołem

p o d r ó ż o w a ł i utracił

w i a r ę . B l i s k a m u jest d o c i e k l i w o ś ć i pasja, z j a k ą autor szuka
p r a w d y . I n n y m d z i e ł e m , k t ó r e w y w a r ł o w p ł y w na a r t y s t ę , jest
—

Aleksandra

K r a w c z u k a Mity,

mędrcy,

polityka

(Warszawa

1975). L e k t u r y t e t ł u m a c z ą wiele, w i ą ż ą c się z doświadczeniami
ż y c i o w y m i a r t y s t y i k o n t a k t a m i z l u d ź m i o szerokich horyzontach
m y ś l o w y c h i e t y c z n y c h ( L . Z i m m e r e r ) . „ J e s t e m w o l n y — mówi
0 sobie — wolnej m y ś l i . Interesuje m n i e k a ż d a religia, chociaż
nie c h o d z ę m o d l i ć się do ż a d n e g o k o ś c i o ł a . . . C h o c i a ż w jednym jest
m o j a r z e ź b a , baranek na o ł t a r z u , w i n n y c h z a ś obrazy świętych
1 a n i o ł ó w , malowane jeszcze p r z ó d 1960 r. A w ogóle, to powiem
p a n u na koniec — dlaczego p a t r z ę na g w i a z d y , na słońce ? Bo tam
c h c i a ł b y m r o z w i ą z a ć z a g a d k ę , gdzie jest koniec... Koniec, którego
nie m a , a r z ą d z i n i m w kosmosie a b s o l u t n y r o z u m — porządek.
I m o ż e jest t o d l a m n i e w a ż n i e j s z e , a n i ż e l i o g r ó d i moje malowanie.
B o j a — panie — m a l u j ę , ż e b y nie m y ś l e ć " .
A w i ę c ścisła w i ę ź , a n a w e t p o d p o r z ą d k o w a n i e sztuki pro­
blematyce

etycznej,

filozoficznej.

Zacytujemy

jeszcze uwagę

w p i s a n ą do k s i ą ż k i L a v e d a n a : „ J e s t e m p r z e c i w n i k i e m nienawiści
m i ę d z y l u d z k i e j . . . M o i rodzice b y l i p r a w o s ł a w n i , a j a jestem wol­
n y . C e n i ę w y z n a w c ó w wszelkich r e l i g i i , b u d d y s t ó w i muzułma­
nów". A b y pojąć

t o w y z n a n i e , trzeba

w i e d z i e ć , że w wiosce,

w k t ó r e j się nasz a r t y s t a w y c h o w a ł , przez stulecia t r w a ł y okrutne
k o n f l i k t y . Dzisiaj nie p o z o s t a ł o j u ż ś l a d u z t a m t y c h czasów, ro­
dzice p r a w o s ł a w n i ż e n i ą swe dzieci z k a t o l i k a m i , cmentarz prawo­
s ł a w n y p o ł ą c z o n o z k a t o l i c k i m . M i n ę ł y w ' de. A l o może tamte,

32

�П. 6. В . A l b i c z u k , Dama

w ogrodzie,

ol/pł., 6 4 x 4 9 c m . 1967.

dawne spory w y p ł y n ę ł y na t o , że B a z y l i A l b i o z u k p o s z u k i w a ł roz­

zawsze w k r a t ę , bez k r a w a t a , nie w k ł a d a go nawet w n i e d z i e l ę .

strzygnięcia w kontakcie z w a r t o ś c i a m i najczystszymi, n a t u r a l ­

Jest c z ł o w i e k i e m wielkiej ł a g o d n o ś c i , w r a ż l i w y m i m y ś l ą c y m .
Zastanawia

nymi, pozbawionymi l u d z k i e j n i e n a w i ś c i .
W rozmowie staram się w y j a ś n i ć sobie stosunek m a l a r z a do

się nawet n a d rzeczami m a ł o w a ż n y m i . U c z y n n y ,

ufa n a w e t nie z n a n y m sobie uprzednio osobom. W ruchach raczoj

ludzi, jego d o b r o w o l n ą izolację w ś r o d o w i s k u : „ P a n m y ś l i o m i ­

p o w o l n y . N i e m a samochodu, m o t o c y k l a , t y l k o stary rower, k t ó ­

łowaniu — m ó w i — o m i ł o w a n i u b l i ź n i e g o . T a k , t o jest m o r a l n i o ,

r y m c h ę t n i e i wiele się p o s ł u g u j e .

tylko, że bliźni nieraz w y k o r z y s t u j ą

czyjś altruizm... Powiem

Co l u b i ? Najbardziej — w s c h ó d s ł o ń c a . „ J e s t o n dla mnie
— m ó w i — n i c z y m ś w i ą t y n i a . T o jest dla m n i e niedziela, B ó g .

więcej, k r a d n ą albo nie o d d a j ą tego, co wzięli (...)
Co ja m o g ę p o w i e d z i e ć o pesymistach ? — N i e c h c i a ł b y m b y ć

N i g d y w t e d y nie m a l u j ę . W t e d y c h o d z ę , przechadzam
¡5ucham

śpiewów ptaków.

się, za-

nigdy wśród nioh. — A o o p t y m i s t a c h m o g ę p o w i e d z i e ć jedno, t o

chwyoony światem.

Słucham,

są ludzie. I kiedy m a l u j ę , t o c h c ę , ż e b y m ó j obraz w z b u d z i ł u t a ­

szumi w i a t r . M a l u j ę dopiero po p o ł u d n i u , k i e d y się ś c i e m n i a .

jak

kich ludzi r a d o ś ć " .

N a t o m i a s t k i e d y nadohodzi z a c h ó d , t o wszystko m i j a ,

zostaje

,,— Pan mnie p y t a , co jest w a ż n i e j s z e : „ m i e ć czy b y ć " —

p r z y g n ę b i e n i e . I jeśli w ó w c z a s m a l u j ę , to ż e b y nie m y ś l e ć , u k r y ć

odpowiadam: B Y Ć . — P y t a m n i e p a n o t r z y n a j w a ż n i e j s z e cechy

p r z y g n ę b i e n i e . I d ę s p a ć o dwunastej, pierwszej ... S n ó w p r z e w a ż ­

człowieka dobrogo. O d p o w i a d a m :

nie nie m a m . A l e j u ż n a d r a n e m m y ś l ę , co r o b i ć d a l e j " .
N i m p r z y s t ą p i do m a l o w a n i a kolejnego obrazu — chodzi,

Być t o l e r a n c y j n y m .

r o z m y ś l a , m e d y t u j e . Tego ostatniego s ł o w a u ż y w a on sam. Ma­

Mieć czyste sumienie.

luje w starej chacie (w k t ó r e j się u r o d z i ł ) , p r z y oknie z w r ó c o n y m

No i ż y ć w p r a c y .
— Pan mnie p y t a , j a k i e s ą cechy c z ł o w i e k a najgorszego.

Odpo­

na północny-zachód. Schyłek dnia, n a d c h o d z ą c y m r o k t w o r z ą —
j a k się zdaje — n i e z b ę d n y n a s t r ó j , s t a n skupienia m y ś l i .

wiadam :
Chytrość, p o d s t ę p , f a ł s z y w o ś ć .

N i e zawsze j e d n a k udaje m u się z n a l e ź ć czas. ,,(...) O d po­
ł o w y r o k u 1974 do obeonej c h w i l i jeszcze nic nie n a m a l o w a ł e m

FANATYZM.
Wykorzystywanie drugiego c z ł o w i e k a (pogarda — J.O.).
*
Bazyli A l b i c z u k w y g l ą d a t a k : jest s ł u s z n e g o w z r o s t u , c h u d y ,

— p i s a ł w 1975 r. Obfito deszcze p r z y c z y n i ł y się do t a k i e j

przer­

w y . . . D z i u r a w y dach p r z e g n i ł , z a w a l i ł się i u s z k o d z i ł k o m i n . Mój
spółlokator

ulotnił

się..., a j a m u s i a ł e m

prowadzić

remont...

R o b i ł e m wszystko sam. N i e ż a ł o w a ł e m t r u d u swego, c i e s z y ł e m

czuprynę m a s i w ą , oczy b ł ę k i t n e , d ł o n i e r o z w i n i ę t e , palce d ł u g i e .

się, ż e deszcze w y k u r z y ł y spod jednego dachu ozłowieka,

Ma lat 68 ( u r o d z i ł się/r~'"ł909 г . ) , ale w y g l ą d a n a 50. Koszule nosi

k t ó r e g o w ó d k a —• a l k o h o l (był) i jest religią i » b o g i e m « " .

dla

33

�Sam

j e d n a k nie

s t r o n i c a ł k o w i c i e o d alkoholu.

Czyni

to

N i g d y i c h j e d n a k nie kopiuje.

Przeciwnie. T y g o d n i a m i chodzi

j e d n a k u m i a r k o w a n i e . W y p i j a co d z i e ń b u t e l k ę p i w a , za t o nio

zamyślony i rozważa, jak

p a l i , j a d a bardzo skromnie — g ł ó w n i e m a k a r o n , j a j a , chleb, j a r z y ­

jest dla niego n a j w y ż s z ą w a r t o ś c i ą — ś w i a t n i e p o j ę t y , nieza-

ny, popija h e r b a t ą , n a j c h ę t n i e j z c y t r y n ą .

k ł a m a n y , radosny, w j a k i pragnie w i e r z y ć i doprawdy wierzy.

p r z e d s t a w i ć w ł a s n ą wersję tego, co

W s p o m n i a ł e m , że m a l o w a n i e poprzedza n a m y s ł , m e d y t a c j a .

W wiosce, w k t ó r e j p a n o s z ą się m a k a t k i jarmarczne (zresztą

Co pewien czas p r z e g l ą d a posiadane k s i ą ż k i , z w ł a s z c z a te, w k t ó ­

wielkiej u r o d y — J . O . ) , t w ó r c z o ś ć A l b i c z u k a jest ewenementem.

rych znajdują

P o m y ś l e ć , c z ł o w i e k t e n c z y t a k l a s y k ó w l i t e r a t u r y , koresponduje

34

się naturalistyczne w i z e r u n k i

kwiatów i roślin.

�П. 7. В . Albiczuk, Ogród, ol/pł., 6 5 x 5 1 e m . 1969. I I . 8. В . A l b i c z u k , Majowy hymn Słońca przed wschodem, ol/pł., 66x50,5 c m . 1974.
II. 9. B . Albiczuk, Ogród, ol./pł., 7 3 x 5 6 c m . 1976. I I . 10. B . A l b i c z u k , Ogród. I I . 11. B . A l b i c z u k , Poranek w lesie z jeleniem na po­
lanie, o l . / p ł . , 65x52,5 c m . 1972.

35

�ii

ze znawcami sztuki, s t w o r z y ł sobie p r z y t y m na m a ł y m s k r a w k u

z sierści skubanej z k o ń s k i e g o b o k u . Obecnie maluje

w ł a s n e j ziemi w ł a s n y ś w i a t , no i cierpi. Cierpi w

f a r b a m i , „ T a l e n s a m i " . K o r z y s t a r ó w n i e ż z d o b r y c h pędzli za­

napięciu

aktu

tworzenia.

Wierzy,

że

natura

najwyższym

jest

najwyższą

granicznych. F a r b y i p ę d z l e o t r z y m u j e o d o s ó b i instytucji zain­
teresowanych jego t w ó r c z o ś c i ą . Pracujo t a k :

wartością.

drogimi

na

początku —

A l b i c z u k k o n t a k t u j e się z i n s t y t u c j a m i i osobami zaintere­

zgodnie z t e m a t e m , c z y l i w i z e r u n k i e m o d p o w i a d a j ą c y m porze

sowanymi jego p r a c a m i . A l e co jest z a s k a k u j ą c e . M i m o w i e l k i c h

r o k u — „ k ł a d z i e " stosowny p o d k ł a d , jeśli m a t o b y ć lato, to

pochwał i namów,

p o d k ł a d jest u g r o w y , jeśli z i m a — t o b i a ł a w o s i n y , jeśli jesien­

0

z dziełami swymi

rozstaje

się

niechętnie.

n i e k t ó r y c h z g ó r y m ó w i , że ich nie sprzeda. Zdarza się, ż e

ny,

to

płowofioletowy,

jeśli

wiosenny, t o

jaskrawosoczysto-

oddaje je za darmo, gdy jest przekonany, że t a k p o w i n i e n p o s t ą p i ć .

zielony. Z a l e ż n i e od t e m a t u maluje odpowiednie rośliny, zgodnie

G d y m u s i — sprzedaje zawsze n i e c h ę t n i e . T o go r ó ż n i zdeoydo-

z p o r ą r o k u . N a n i e k t ó r y c h obrazach przedstawia p t a k i żyjące

wanie od ś r o d o w i s k a , od m a l a r z y m a k a t . O n i s p r z e d a j ą za nie­

w d a n y m czasie, w zimie — gile, w leoie — m a k o l ą g w y itd.

wielkie p i e n i ą d z e t o , w co w i e r z ą , ale

Maluje precyzyjnie, j a k m i s t r z o w i e ś r e d n i o w i e c z n e g o czy rene­

Albiczuk

z obrazami,

k t ó r e n a p r a w d ę ceni, nie chce się r o z s t a ć . G d y b y je

sprzedał

•— m ó w i - p o s t r a d a ł b y d u s z ę . I nie m a p o w o d ó w , b y t e m u oś­

sansowego m a l a r s t w a . A l e

najbardziej

zachwyca

obrazu, jego h a r m o n i j n o ś ć , w y w a ż e n i e p r o p o r c j i

kompozycja

poszczególnych

r o ś l i n - k w i a t ó w . M a p r z y t y m w p r o s t n i e z w y k ł e poczucie koloru.

wiadczeniu nie w i e r z y ć .
Jest jeszcze jedna p r z y c z y n a , dla

której

niechętnie

roz­

J e ś l i się z w a ż y , że a r t y s t a u k o ń c z y ł t y l k o cztery dawno oddziały

staje się n a w e t z m n i e j w a ż n y m i dla siebie p r a c a m i . N i g d y nie

s z k o ł y , że ż y j e w ś r o d o w i s k u , gdzie n a j w y ż e j cenione są agresyw­

jest z n i c h c a ł k i e m zadowolony. W c i ą ż u w a ż a , ż e t o , co z r o b i ł ,

ne w barwie m a k a t k i , oleodruki, o b r a z k i z p o z ł o t k ą o charakterze

n a l e ż y p o p r a w i ć . Oto p r z y k ł a d . N a j e d n y m z o b r a z k ó w namalo­

dewooyjnym —

w a ł s a m i c z k ę m a k o l ą g w y , ale bez s ł o m k i niesionej do gniazdka.

gólnej

1 co się okazuje. A u t o r t r a p i się, ż e b y t ę s ł o m k ę n a m a l o w a ć .

k u l t u r z e l u d o w e j , i nie t y l k o

I t o t a k j a k „ b y ć p o w i n n a " . N a i n n y m obrazie — „ l i p c o w y m " —
tło w środkowej partii wyszło malarzowi, jak twierdzi,

wymowy.

t w ó r c z o ś ć Bazylego A l b i c z u k a
Jest t o t w ó r c z o ś ć bez

nabiera szoz

precedensu w

nas

ludowej.

L o g i k a o b r a z ó w A l b i c z u k a , k t ó r a uderza j u ż w pierwszym

nadto

z e t k n i ę c i u z jego p ł ó t n a m i , jest — j a k to s t a r a ł e m się pokazać

ciemno. N o i p o s t a n o w i ł t ł o r o z j a ś n i ć . A l e proces dochodzenia

— nie t y l k o estetycznego p o r z ą d k u . Jest t o logika, k t ó r a wynika

do decyzji t r w a j u ż więcej n i ż 3 t y g o d n i e . N a l e ż y on b o w i e m

przede w s z y s t k i m ze sposobu m y ś l e n i a i odczuwania malarza.

do

Z w r ó ć m y u w a g ę c h o ć b y na d o b ó r k w i a t ó w i r o ś l i n w obrazach.

tych

wyjątkowych

twórców,

którzy

decyzje

artystyczne

A l b i c z u k nie maluje r ó ż szlachetnych, bo s ą — twierdzi — jak

w a ż ą a ż do przesady.
Albiczuk

wyhodował

ogród, aby

przeżywać

jego

uroki...

„ g ł ó w k i k a p u s t y " . N a t o m i a s t c h ę t n i e przedstawia kardiominę,

A l e nie t y l k o w t y m celu. G d y w n a s t ę p s t w i e p ó r r o k u zmienia

c z y l i r z e ż u c h ę , d z i e w a n n ę , f i r l e t k i oraz i r y s y . One m a j ą „kształt

się n a t u r a , zmienia się r o ś l i n n o ś ć w jego ogrodzie — śledzi „ p r a w ­

j a k ś w i e c a " , s ą proste, d o d a j ą u r o k u obrazom. One go wzmac­

d ę p r z e m i a n y n a t u r y " i maluje t a k

„ j a k jest n a p r a w d ę " .

To

n i a j ą . Pisze o sobie w j e d n y m z l i s t ó w : ,,(...) lubię krajobrazy

wyznanie a r t y s t y wydaje się n a j w y ż s z y m p r z e s ł a n i e m jego r o z u ­

pagórkowate,

mienia p o j ę ć m o r a l n y c h .

w obrazach nie m o g ę w y z w o l i ć się z r ó w n i n . W i d a ć jest to przy­

górzyste,

lecz nie

doliny

i nie

podmokło. Ale

maluje? Przede w s z y s t k i m z n a j g ł ę b s z y m zastanowie­

zwyczajenie p r z e j ę t e z p r a o j o ó w . . . Jeszcze raz powiadam, piękno

n i e m , nie dla p i e n i ę d z y , nie n a efekt, nie dla uznania o s ó b , k t ó r e

daje n a m zadowolenie w i ę k s z e niż cokolwiek, w i ę k s z e niż CHLEB."

Jak

sobio m ó g ł b y c e n i ć , nie dla nagrody. D o p r a w d y jest to czło­
wiek w „ p e ł n i n i e z a l e ż n y " — j a k sam m ó w i — w o l n y .
O d k i l k u n a s t u l a t maluje wszystkie swoje obrazy n a p ł ó t n i e .

• Swoje

pejzażo-ogrody

ozdabia

zależnie

od

p t a s z k a m i . W p e j z a ż a c h l e t n i c h maluje m a k o l ą g w y ,

pory roku
barwniej­

sze s a m c z y k i i p ł o w o - s k r o m n e samiczki, k t ó r e w dziobie trzymają

P o c z ą t k o w o c z y n i ł t o f a r b a m i o l e j n y m i , d o s t ę p n y m i w sklepach

s ł o m k ę do u w i c i a gniazda. W obrazach z i m o w y c h oczywiście gile.

w B i a ł e j Podlaskiej. M a l o w a ł w ó w c z a s p ę d z l a m i w ł a s n e j r o b o t y

W i n n y c h — ukazuje p t a s z k i , o k t ó r y c h nic nie potrafi powie

36

�dzieć, są one dla niego znakiem czy s y m b o l e m n a t u r y , w o l n o ś c i

w y p o w i e d z i e ć w n i e p o w t a r z a l n y s p o s ó b swoje doznania i swój

— a więc toj wartości moralnej, tej p r a w d y , k t ó r ą ceni n a j w y ż e j .
Zaozął Albiczuk m a l o w a ć we wczesnej m ł o d o ś c i , ale dopiero

stosunek do ś w i a t a ,

do p o d s t a w o w y c h p r o b l e m ó w

etycznych

A b y z o r i e n t o w a ć się w k i e r u n k a c h p o s z u k i w a ń

twórczych

człowieka.

w późnych latach życia s t a ł się t y m , k i m jest. Z ł o ż y ł o się na
to wiole przyczyn, l e k t u r y , p r z e m y ś l e n i a , k o n t a k t y z l u d ź m i ,

A l b i c z u k a , w a r t o m o ż e jeszcze p r z y t o c z y ć k i l k a t y t u ł ó w

których ceni. Malarstwo jest dla niego w y r a z e m

prac.

stosunku

do

życia, do świata o t a c z a j ą c e g o . D z i ę k i n i e m u i s w y m p r z e m y ś l e ­
niom zdobył coś, co m o ż n a n a z w a ć

ładem

„ J e s i e ń z l e c ą c y m ż u r a w i o m " , „ L e t n i a noc ze w s c h o d z ą ­

domością norm, k t ó r y m i się w ż y c i u k i e r u j e .
twórczość,

cym

nie­

księżycem",

„Poranek

w lesie

z jeleniem na

polanie",

„ W r z o s o w a p o l a n k a r a n k i e m w lesie", „ N a r o z d r o ż u " ,

łatwo znaleźć jej n a j w a ż n i e j s z e ź r ó d ł a . A l e jedno m o ż n a w s k a z a ć

bylinowy

bez obawy popełnienia b ł ę d u — znaczenie p r z e ż y ć z ł a t m ł o ­

w maju",

dości na formowanie się o s o b o w o ś c i a r t y s t y . B a z y l i A l b i c z u k —

w czerwcu", „ O g r ó d
(a t a k ż e

z niebem", „ O g r ó d

we w s z y s t k i c h p o z o s t a ł y c h

„Ogród
kwitnący

porach

roku,

nie w y ł ą c z a j ą c z i m y s ł o t n e j i „ p r a w d z i w e j " — J.O.), „ P o l e " ,

— syn rodziców p r a w o s ł a w n e g o w y z n a n i a — d o j r z e w a ł w wiosco,

„Maj

w której miały miejsce w l a t a c h w o j n y b u d z ą c e z g r o z ę wydarze­
nia na tle różnic

jego

k o r z y s t a z n a z w y „ O g r ó d " . Ale

o t o inno n a z w y - t y t u ł y :

moralnym, świa­

Niełatwo objaśnić t ę b o g a t ą i n i e z w y k ł ą

Oczywiście najczęściej

przed wschodem s ł o ń c a " , „ M a j o w y

h y m n Słońca

przed

w s c h o d o m " , „ L o t n i w s c h ó d S ł o ń c a " (autor słowo «slonce» zaw­

narodowościowo-wyznaniowych.

sze pisze d u ż ą l i t e r ą , odpowiada t o jego przekonaniom o naj­

Do 1939 r, we wsi zgodnie w s p ó ł ż y l i z a r ó w n o k a t o l i c y , j a k

w y ż s z e j w a r t o ś c i s ł o ń c a w ś r ó d wszelkich p r z e j a w ó w n a t u r y —

i prawosławni, później z a c z ę ł y się k o n f l i k t y , rozpalone, j a k pisze

— J.O.), „ D a m a w ogrodzie", „ L a s " , „ K w i e c i e ń " , „ M a j " oraz

Albiczuk, ,,od z e w n ą t r z " . Sam k o n f l i k t ó w t y c h nie b y ł ś w i a d ­

„Kwiaty".

kiem, alo gdy wrócił w 1945 r. do rodzinnej w s i , z o b a c z y ł i c h
W i e l e z t y c h o b r a z ó w t r u d n o d z i ś o d n a l e ź ć , z n a l a z ł y się

skutki. Był joszczo ś w i a d k i o m f a n a t y z m u i w a ś n i m i ę d z y przedsta­
wicielami tej samoj w i a r y . D z i ś r a n y się z a b l i ź n i ł y , n a m i ę t n o ś c i

w

rękach

opadły, wrócił spokój i harmonia w s p ó ł ż y c i a . W ś r ó d 70 r o d z i n

a r t y s t ę do sprzedania obrazu. N a szczęście s p o r ą k o l e k c j ę dziel

osób

przygodnych,

nachodzących

i

nagabujących

w Dąbrowicy Małej żyjo oboenio 8 r o d z i n p r a w o s ł a w n y c h ; przed

A l b i c z u k a z g r o m a d z i ł L u d w i g Z i m m c r e r , c h r o n i ą c jo przed za­

wojną proporcjo b y ł y inne, p r z e w a ż a ł a l u d n o ś ć

t r a t ą w ś r ó d l u d z i s n o b u j ą c y o h się s z t u k ą „ n a i w n ą " . N a t o m i a s t

prawosławnego

w muzoach ( E t n o g r a f i c z n y c h w Warszawie, K r a k o w i e , L u b l i n i e

obrządku.

i in.) znajduje się zaledwie k i l k a o b r a z ó w , nie d a j ą c y c h p o j ę c i a

Dla Albiczuka k o n f l i k t y wyznaniowe b y ł y w s t r z ą s e m , k t ó r y
Spowodował, żo ostatocznio o d s z e d ł o d swej w i a r y .

o drodze artystycznej m i s t r z a z D ą b r o w i c y M a l e j . A p r z e c i e ż

„Szukałom

serca i rozumu nio w religii — n a p i s a ł a u t o r y z u j ą c tekst

t y l k o „ O g r o d ó w " a r t y s t a t e n w y k o n a ł co n a j m n i e j k i l k a n a ś c i e .

tego

Jak

artykułu — nie w n a r o d o w o ś c i , ale w p r a w d z i w y m c z ł o w i e k u ,
wolnym od wszelkiego f a n a t y z m u " . A l e w ś r o d o w i s k u , w k t ó r y m
dane mu było p r z e b y w a ć , w y b ó r ,

jakiego d o k o n a ł ,

kompensaty, ukojenia, aby, j a k sam m ó w i , „ o d n a l e ź ć

podkreślam

wymagał

tragedio

nękające

II. 12. B . Albiczuk, Ogród zimą

jogo

rodzinną

tu

zasługi

BHZ

L u d w i g a Z i m m e r o r a , żo

„Desa"

naciskiem

zabezpieczył

Ludziom takim,

j a k Zimmerer i J a c k o w s k i a r t y s t a

zaw­

dzięcza niomało. Oni służyli m u r a d ą , zachętą i p o m o c ą , zwłaszcza

wioskę,

z domkiem, ol./pł., 7 1 x 6 ñ c m . 1971. I I 13. B . A l b i c z u k , Ogród zimą.
o l . / p ł y t a , 5 0 , 5 x 3 8 c m . 1973. I I . 15. B . A l b i c z u k , Bociany na łące.

U

poprzez

Dlatego z t a k i m

dzieło t w ó r c y r ó w n e g o n a j w i ę k s z y m naszym a r t y s t o m .

siebie".

Twórczość malarska i h o d o w l a k w i a t ó w p o z w o l i ł y m u — j a k
sądzę — przeżyć

m o ż n a się d o m y ś l a ć , najcenniejsze

w y w ę d r o w a l y poza granice k r a j u !

U . 14. B . A l b i c z u k ,

Kwiecień,

15

37

�П . 16. В . A l b i c z u k , Czerwcowy poranek,

w pierwszym, t r u d n y m
zaprezentował

na

ol./pł., 7 0 x 5 6 c m . 1975. (Wł. P M E Warszawa). I I . 17. B . A l b i c z u k , szkic do obrazu.

Albiczuka

nie nie u w a ż a się za „ n a i w n e g o " za „ n i e d z i e l n e g o " czy „ludowego"

„niezawodo­

m a l a r z a . Z n i k i m i z n i c z y m nie u t o ż s a m i a się w sztuce. Świat

okresie. J a c k o w s k i obrazy

najważniejszych

wystawach

samorodnej
w

s z t u k i interesuje go t y l k o w odniesieniu do w ł a s n e j twórczości.

73

N i e zna w a r t o ś c i w y ż s z y c h n i ż te, do k t ó r y c h sam doszedł w naj­

Neuchatel

w i ę k s z y m n a w e t t r u d z i e , samotnie, bez r o d z i n y , bliskioh przy­

w B r a t y s ł a w i e (1066 i 1972), w y s t a w ę Naiwni

Zagrzebiu, w y s t a w y

i Stuttgarcie (1967
plastyki

plastyki

sztuki

naiwnej

w

г.), L o n d y n i e (1969), Budapeszcie ( w y s t a w a

amatorskiej

Triennale

Polskiej

krajów

socjalistycznych

nieprofesjonalnej

1974

г.),

jaciół.

I

S ą d z ę t e ż , że t o , co A l b i c z u k w n o s i do d o r o b k u naszej sztu­

(1974 r . ) w Szczecinie, K r a ­

k i , nie da się s p r o w a d z i ć do „ w z b o g a c a n i a " o „ n o w e odcienie".

kowie, Warszawie, s ł y n n ą w y s t a w ę Inni

—

5

sztuki

w y c h " w k r a j u i za g r a n i c ą , że w y m i e n i ę t y l k o : Triennale

„Za­

To p r z e c i e ż g ł ę b o k o uzasadniony w y b ó r e t y c z n y , decyzja, kim

c h ę c i e " (1965 г . ) , o d k t ó r e j z a c z ą ł się „ r u n " na obrazy A l b i c z u k a .

w warszawskiej

b y ć n a l e ż y , a k i m b y ć m o ż n a . A l b i c z u k w s w y m dziele wnosi

Aleksander J a c k o w s k i , dobrze z o r i e n t o w a n y w
artystów

nieprofesjonalnych, t a k

o nich

napisał:

twórczości
„O

najwy­

w a r t o ś c i rzadko spotykane, w a r t o ś c i etyczne, k t ó r y m daje wy­
raz z a d z i w i a j ą c o d o j r z a ł y a r t y s t y c z n i e .

bitniejszych m o ż n a b y p o w i e d z i e ć , że s ą j a k g w i a z d y ś w i e c ą c e

J a c k o w s k i pisze — i t u t r u d n o się z n i m nie zgodzić, iż:

w ł a s n y m ś w i a t ł e m . Znajduje się t u w i ę c N i k i f o r , Monsiel, Ociepka,

,,(...) j o d y n i e c i e k a w ą jest t w ó r o z o ś ć , k t ó r e j ź r ó d ł a t k w i ą w zaka­

ale t a k ż e m a l a r k a k w i a t ó w M a r i a W o j t o w i c z

m a r k a c h ludzkiej p s y c h i k i , k t ó r a u j a w n i a czy w r ę c z demaskuje

oraz — o g r o d n i k
:

4

BAZYLI ALBICZUK" .

to,

co

jest

autentycznym

problemem

czy

nawet

dramatem

mogą

c z ł o w i e k a . . . Jest s m u t n ą p r a w d ą s z t u k i naszego czasu, że coraz

b y ć w y b i t n i e i n t e r e s u j ą c e — c z y t a m y dalej — w z b o g a c a j ą obraz

t r u d n i e j jest p o w i e d z i e ć coś w a ż n e g o , a n a w e t t y l k o nowego".

„Wyselekcjonowane

dzieła

artystów

nieuczonych

s z t u k i naszego czasu o nowe odcienie". W t y m miejscu nie zga­
dzam się j e d n a k z J a c k o w s k i m . A l b i c z u k nie jest t y l k o

„nie-

A l b i c z u k m ó w i p r a w d y w a ż n e , m ó w i w s p o s ó b p i ę k n y i so­
bie t y l k o w ł a ś c i w y , i w t y m l e ż y w a r t o ś ć jego o b r a z ó w . Sądzę,

u c z o n y m " , w k a ż d y m razie o k r e ś l e n i e t o nie m ó w i o t y m , co

że w c i ą ż są one niedoceniane, że c z ę s t o p a t r z y się na nie poprzez

jest dla tego a r t y s t y n a j w a ż n i e j s z e , o jego ś w i a d o m o ś c i i pos­

m o d ę na „ n a i w n y c h " , nie d o s t r z e g a j ą c tego, co jest w nich wy­

ł a n n i c t w i e . W y r ó ż n i a go t o s p o ś r ó d i n n y c h . N i e jest t e ż i absolut­

jątkowe.

P R Z Y P I S Y

1

cyjny

B a z y l i A l b i c z u k , Szczęście
Stowarzyszenia

n r 7—8, s.
2

3

„Biuletyn

Ludowych",

Informa­

Lublin

1974,

30.

A n n a W a w r z y c k a , Polski

n r 4 (372) z

w ogrodzie,

Twórców

4

Aleksander J a c k o w s k i , Plastyka

Szt. l u d . " , R . X X V I I I ,
Celnik Rousseau,

„Perspektywy",

15.Х.1976.

D z i ę k i życzliwości odbiorcy t y c h l i s t ó w , m o g ł e m skromne

f r a g m e n t y i c h w p r o w a d z i ć do t e k s t u . L i s t y te, pisane o d
r o k u , z n a j d u j ą się w P r a c o w n i S z t u k i Nieprofesjonalnej

1965

Instytutu

S z t u k i P A N . Z a r ó w n o one, j a k t e ż i korespondencja z L u d w i g i e m

Fot.: J . Olędzki — il. 2—4,

38

Z i m m e r e r e m s t a n o w i ć m o g ą p r z e d m i o t osobnej pracy.

5

Albiczuk

z

nieprofesjonalna,

„Pol.

1974, n r 4, s. 105 i n a s t ę p n e .

katalogu

wystawy

w

Zagrzebiu

wyróżnił'

c h o ć t e ż z z a s t r z e ż e n i a m i , j e d y n i e obraz J . Generaliea Cyganie,
oraz prace I w a n a R a b u z i n a .
M i m o iż n i e o h ę t n i e przystaje n a

wszelkie klasyfikowanie

go, n a l e ż y do „ S t o w a r z y s z e n i a T w ó r c ó w

Ludowych".

10, 13; M. Pokropek — il. 1, 15; B . Sowilski — il. 16; J. Świderski — il. 5, 6-—9, 11, 12, 14

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5933" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5913">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5eb4bdb57852338aa36e5bcc47a8da5e.pdf</src>
        <authentication>d015b0d79f5cebcdddaac0787438fe35</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70743">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5446</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70744">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70745">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70746">
                <text>dziedzictwo kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70747">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5063</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70748">
                <text>Predmluva / Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70749">
                <text>Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego; pod red. Haliny Rusek,Agnieszki Pieńczak i Jacka Szczyrbowskiego s.10-14</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70750">
                <text>Rusek, Halina</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70751">
                <text>pol</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70752">
                <text>ang.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70753">
                <text>cz.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70754">
                <text>Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70755">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70756">
                <text>Předmluva
Na obou stranách hranice - kulturní dědictví
a identita Těšínského Slezska

Když vyslovujeme „Těšínské Slezsko”, ne vždy mluvíme o stejné věci. Pro dějepisce má
tento název jiný význam než pro zeměpisce, ještě odlišně jej chápe sociolog, etnograf,
etnolog nebo antropolog. Co tedy znamená Těšínské Slezsko /polsky „Śląsk Cieszyński“/? Máme na mysli nezvykle krásný region, jak je všeobecně označováno těšínská
země? Tak krásný a lidem přívětivý kousek země, který před 1200 lety natolik uchvátil
tři polská knížata Leszka, Bolka a Cieszka, že se z důvodu svého setkání radostně
rozhodli založit město Cieszyn /česky „Těšín“/? A co znamená název Těšín? Spanilé
město kdysi nazývané Malou Vídní? To krásné Těšínské Slezsko a jeho hlavní město
Těšín jsou už minulostí, mýtem. Není jedno Těšínské Slezsko a jeden Těšín – a to už 90
let, protože tehdy byl region po dlouhých přích rozdělen mezi dva státy Polsko a Československo, které nebyly s podmínkami rozdělení spokojené. I když z pohledu zeměpisu a dějepisu můžeme mluvit o jednom Těšínském Slezsku nyní se rozkládajícím
na obou stranách polsko-české hranice, tak přece jenom kulturní ukazatelé nařizují,
abychom mluvili o dvou těšínských zemích, které určité vlastnosti spojují, ale mnohem více je toho dělí. Po rozdělení těšínské zemi se název Těšínské Slezsko dochoval
pouze pokud jde o polskou stranu regionu. Na české straně se mluví o českém Slezsku
nebo Těšínsku, avšak kousek této části Slezska zahrnující dva okresy obydlené velkými seskupeními Poláků, je nazýván hlavně v Polsku Záolším /polsky „Zaolzie“/.
Těšínská země vždy byla považována za „pohraničí”. Vždy se rozprostírala a i dnes
se rozprostírá na pomezí států, národů, kultur a náboženství, co se odráží v současném
charakteru země, který byl utvářen polskými, českými, německými, slovenskými, rakouskými a dokonce i maďarskými vlivy. V zeměpisném i společenském prostředí tohoto pohraničí dochází neustále ke kulturním střetům, pronikání kulturních hodnot
a vzorů z jedné skupiny do druhé, výměny způsobu života a také často k rivalitě mezi
těmito způsoby, hodnotami a vzory. V důsledku procesu směšování se kultur po mnoho staletí se na Těšínském Slezsku uformovala specifická kultura se synkretickými
vlastnostmi, která obsahuje různé prvky – kdysi byly „cizí“ a nyní jsou adoptované
do domácí kultury a jsou tedy „vlastní“. Stalo se tak i přes skutečnost, že polsko-česká
hranice táhnoucí se středem regionu byla vždy nepřístupnou hranicí – až do začátku 90tých let XX. století to byla hranice uzavřená, neprodyšná, což znamenalo, že
její překročení patřilo k vyjímečným situacím a vyžadovalo překonání četných překážek. Dlouhá léta izolace způsobily, že se dvě strany hranice – Poláci a Češi – od sebe

�Předmluva

11

odvrátily a po několik desítek let nemohla být o jakékoliv spolupráci na česko-polském pohraničí vůbec řeč. Někdy se říká, že hranice nejenom dělí, ale také určitým
způsobem spojuje dva společenské a kulturní organismy. Avšak polsko-česká hranice
po několik desítek let pouze rozdělovala, její přísnost účinně vedla k přerušení dřívější
kulturní jednoty této části Slezska, jehož obyvatelé sice nyní zkoušejí – i když ještě
zatím dost nesměle a s určitým odstupem od sebe – vázat tyto potrhané nitě, ale musí
se smířit s faktem, že návrat k dřívější jednotnosti Těšínského Slezska není možný. Na
obou stranách hranice se vytvořily odlišné společnosti s různými systémy hodnot,
normami a způsoby života. Pouze v jazyku a těch životních oblastech, které odkazují
na tradici, je možno objevit dozvuky někdejší jednoty.
Stávající procesy probíhající na polsko-českém pohraničí a jejich dynamika jsou
závislé na mnoha různorodých faktorech z minulosti i přítomnosti. Jejich podrobná
klasifikace není možná, ale lze se pokusit určit podmíněnosti, které můžeme vzít v
potaz jako ty, které v největším rozsahu ovlivňují to, co se nyní odehrává na všech
etnických, národnostních a státních pohraničích, včetně polsko-českého pohraničí
na Těšínském Slezsku. Tyto podmíněnosti vyplývají jak ze situace, v jaké fungoval
v minulosti a funguje nyní tento region, tak i ze situace, v jaké se nachází současný
svět.
1. Obyvatelé Těšínského Slezska žijí v několika dimenzích pohraničí. Zaprvé bydlí
na pohraničí mezi dvěma státy a národy, takže v prostoru, ve kterém dochází
k pronikání kulturních vzorů, systémů hodnot, životních způsobů a stylů z jedné
strany hranice na druhou. Zadruhé, každý den žijí v oblasti náboženského pohraničí, které vyplňují vzory originální, hlavně katolicko-evangelické náboženské kultury. Na Těšínském Slezsku žije několik desítek tisíc luteránů – nejpočetnější společenství luteránů v Polsku. Pouze zde je možno najít vesnice, kde mezi
obyvateli převažuje většina osob protestantské víry v jejich četných obměnách.
2. Složitost vlivů tohoto druhu způsobuje, že totožnost obyvatelů pohraničí je taková, jako jejich kultura: složitá, nestejnorodá, sestavovaná z bohatého materiálu,
a navíc neustále obnovovaná v takovém rytmu, v jakém se mění a vyskytují nové
společensko – kulturní procesy na pohraničí.
Na pohraničích se vytváří druh člověka pohraničí se specifickým společenským povědomím a jednotkovou identitou. Sdílí kulturní život dvou nebo více společenství. Někdy mění národní příslušnost1.

Je to člověk jakoby vnitřně roztržený, který se často nedokáže rozhodnout mezi
různými způsoby života, který však v socializačním a výchovným procesu získává dovednosti svobodného pohybu ve dvou nebo více kulturách, vybírání si z nich různých
prvků pro konstruování své identity. Kulturní valence lidí pohraničí, čili jejich pocit
zvláštní blízkosti s národní kulturou a jednoduchost používání jejich obsahů a vzorů jak
v každodenním životě, tak i v situacích výjimečných2, se stává dvojitá a ani jejich národní identita není sourodá. Použijeme-li metaforu, takoví lidé vždy žijí na hranici, vždy se
pro někoho stávají jiní, často cizí a vystavení na odlišnost a cizost ostatních. Takže se objevil nějaký „nový“, bezpochyby „cizokrajností“ poznamenaný člověk obdařený novou
identitou – nesourodou, složitou, zformovanou dvěma stranami nějaké hranice.
1
2

A. Sadowski: Pogranicze polsko-białoruskie: tożsamość mieszkańców. Białystok 1995, s. 46.
A. Kłoskowska: Kultura. V: Encyklopedia socjologii. Warszawa 1999, s. 107.

�Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

12

3. Neustálé se mění společenská a kulturní souvislost, ve které se formuje národní
identita současných společenství, což se zejména projevuje v pohraničních oblastech, mnohdy multikulturních. Kdysi byla identita člověka závislá na příslušnosti k určité větší skupině a byla uzavřená v rámci příslušnosti k nějaké třídě
nebo národu. Dnes je tato identita uvolněná a multidimenzní, neboť se oslabila
síla ovlivňování dědictvím, tradicemi, naopak se posílil pohyb lidí, kteří se určitým způsobem uvolnili od poměrně homogenních společenství, ve kterých byly
kulturní vzory předávány z generace na generaci. Tradiční ukazatelé naznačující
kam směřujeme ztratily význam a současný svět nám poskytuje velice široký
výběr možností kým být, jak tvořit sebe sama a stavět svou identitu3.
4. Dochází k rychlým proměnám významu a funkce hranice. Tento proces se výrazně projevuje zejména v Evropě. Zde hranice – obzvlášť mezi státy, které jsou
součástí Evropské unie – výrazně ztrácejí svou přísnost, stávají se čím dál tím
více otevřené a tím pádem pořád méně nepropustné. Schengenská smlouva,
kterou podepsalo v roce 2007 také Polsko a několik jiných států včetně České
republiky, dává hranicím přímo symbolický charakter. Takový charakter přijala
také polsko-česká hranice. Už tři roky se stává jakoby neviditelná, což znamená,
že ji lze překročit aniž by si člověk uvědomil, že přechází z jedné strany na druhou. Zvláštním znakem Střední a Východní Evropy je vznik během posledních
let několika nových hranic, kolem kterých se vytvářejí nová pohraničí. V případě Polska se jedná o změny na východním pohraničí po rozpadu Sovětského
Svazu a na jižním pohraničí po rozpadu Československa. Zvýšil se počet center
působících na tyto oblasti, a co je s tím spojeno, paleta hodnot, kultur a vzorů
chování.
5. Na Těšínském Slezsku se zintenzivňují přeshraniční procesy. Přeshraničnost je
zde široce chápána jako veškerá mezinárodní komunikace mezi různými státy
a národy, ale také kulturami přes jejich hranice. V prostoru evropských pohraničí se objevovaly nové institucionální formy přeshraniční spolupráce ve formě euroregionů. Po několika letech fungování těchto euroregionů, které spoluutvářelo
Polsko je možno konstatovat, že dosáhly úspěchu – byly splněny základní cíle,
jaké si kladli zástupci lokálních a regionálních samospráv, především v rozsahu
vypracování společných postupů řešení problémů a překonávání méně rozvinutých oblastí a obtíží charakteristických pro periferní oblasti. Euroregiony organizují a podporují spolupráci nejenom na hospodářské, ekonomické úrovni,
ale také na úrovni společenské a kulturní. Pozorování života na pohraničích dovoluje vyvodit závěr, že euroregiony rozhodně zvýšily dynamický rozvoj těchto
oblastí a prolomily jejich periferní charakter. Na polsko-českém pohraničí působí pět euroregionů a jedním z nich je založený v roce 1998 Euroregion „Śląsk
Cieszyński–Tĕšínské Slezsko”, který zahrnuje 60 polských a českých obcí a jehož
sídla se nacházejí v Těšíně a Českém Těšíně. Polské a české kanceláře Euroregionu řídí fondy mikroprojektů, o které se mohou ucházet všechny příhraniční bezpříspěvkové organizace, které mají právní subjektivitu. Přeshraničnost
přítomná stále více na Těšínském Slezsku spočívá také v tom, že obyvatelé obou
stran hranice odvážněji vcházejí se svými obchody a potřebami na tu druhou
stranu hranice, zároveň reagují bezchybně a rychle na potřeby jejich obyvatelů.
3

A. Giddens: Sociologia. Warszawa 2004, s. 53.

�Předmluva

13

Na druhé straně nejen nakupují, ale také hledají práci, zakládají firmy, pronajímají a dokonce i kupují byty, využívají služby atd. Toto je výsledkem několika
let trvání otevřené hranice, ale především členství obou států v Evropské unii
a vstupu v roce 2007 do Schenghenské zóny. Tak jako to určují základní pravidla
obsažená v úmluvách zakládajících Evropská společenství, dochází na polskočeské hranici k volnému pohybu osob, kapitálu i zboží. Existuje také volnost
poskytování služeb, což stále více využívají obyvatelé Polska a Česka, nejenom
z příhraničních regionů.
6. Mnoho badatelů spojuje současné, náhlé proměny příhraničních regionů s procesy obecně nazývanými „globalizačními“. Pokud se podíváme na kritéria globalizace, která jsou určovaná znalci této problematiky, najdeme potvrzení dané
závislosti. Ve společensko – kulturní oblasti globalizace se sebou přináší neustále
rostoucí pohyb lidí, kteří se svobodněji přenášejí z jednoho společenství do druhého a z jedné kultury do jiné. Identita jednotek a společenských skupin se stává
vzhledem k tomu plynulá a multidimenzní, poněvadž dochází k oslabení síly
ovlivňování společensko – kulturního dědictví a tradičního, mezigeneračního
odkazu kulturních vzorů chování. Hlavními hesly globalizace se staly: svoboda,
různorodost, pluralita, mnohovýznamnost, lokálnost, souhlas s multidimenzním
člověkem. Současně dochází k zesílení procesu globalizace, neboli vzájemného
pronikání toho, co je lokální a univerzální, chápané také jako proces ochrany
lokální kulturní či etnické identity.
V důsledku globalizačních procesů – podle tvrzení znalců této problematiky, v
multikulturních společenstvích, jako je třeba Těšínské Slezsko, se obzvláště výrazně
projevuje problematika identity jednotek a společenských skupin, které každý den
žijí v místě styku dvou nebo více kultur, v neustálém kontaktu s „odlišným“. Členové
multikulturních společenství neustále obcují s kulturou částečně odlišnou od jejich
vlastní, ve své identitě integrují – často nevědomky – vzory té druhé kultury, které pak
realizují v každodenním životě.
Současnost Těšínského Slezska jako regionu státního, národního a kulturního pohraničí formovaly vlivy z minulosti – originální kulturní dědictví této země. Právě to
může být klíčem k vytvoření obrazu, osobité mozaiky individuálních a hromadných,
veřejných identit této oblasti. Stojí proto za to najít odpovědi na otázky: jaké vlastní,
individuální portréty a obrazy své společnosti budují obyvatelé Těšínského Slezska
na obou stranách polsko-české hranice? Co znamená být těšínským Slezanem, jaké
vlastnosti a životní vzorce o tom rozhodují? Jakými postoji se charakterizují obyvatelé
těšínské země vůči minulosti svého regionu a jeho tradici? Jakým způsobem dochází
k rodinnému předávání regionálních tradic a jaké instituce se o toto předávání zajímají, obzvláště ve vztahu k mladé generaci?
Tyto otázky si položili badatelé ze Slezské univerzity, Katedry etnologie a vzdělávacích věd nacházející se v Těšíně a z organizace Kongres Poláků v České republice.
Rozhodli se společně vytvořit projekt Kulturní dědictví jako klíč k identitě obyvatel polsko-českého pohraničí na Těšínském Slezsku. U příležitosti 1200 let Těšína, který získal
akceptaci, a v souvislosti s tím finanční prostředky pro uskutečnění z Evropského
fondu regionálního rozvoje (EFRR) prostřednictvím Euroregionu „Śląsk Cieszyński
– Těšínské Slezsko“. Výsledkem těchto výzkumů je tento svazek – soubor zajímavých
příspěvků, které zahrnují různorodé oblasti života polsko-českého pohraničí a mají

�14

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

svůj původ v různých oblastech vědy a které jsou spolehlivým základem pro poskytnutí odpovědí na problémové otázky.
Program rozborů vedených etnology, antropology, historiky, sociology, pedagogy,
politology a jazykovědci zahrnoval tuto problematiku:
- kulturní kapitál měst pohraničí,
- identita obyvatel Těšínského Slezska na obou stranách hranice, její projevy, podmíněnosti a proměny,
- současné reminiscence minulosti: konfliktů, sporů a antipatií,
- etnické stereotypy,
- náboženská diferenciace těšínské země jako specifický rys její multikulturnosti,
- mezikulturní vzdělávání na Těšínském Slezsku a jeho výhled do budoucna,
- kultura pohraničí. Tradice a lidové umění jako společné dědictví rozdělení
země.
Předáváme Čtenářům důležitou publikaci. Na jedné straně ukazuje všechny směry,
motivy a oblasti, v jakých těšínské vědecké prostředí spolu s partnery z jiných středisek v Polsku a České republice vede v poslední době výzkumy v rozsahu minulosti,
přítomnosti a procesů proměn polsko-českého pohraničí na Těšínském Slezsku. Na
straně druhé může být tato publikace zdrojem solidních vědomostí, podpořených
empirickými výzkumy, týkajících se různých oblastí života obyvatel hranicí rozděleného Těšínského Slezska, a také toho, co si oni samí myslí o sobě, o svých sousedech
z té druhé strany a jak si představují budoucnost své malé vlasti.
Halina Rusek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6231" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6211">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d2ad7e5c460bc058435f5fe135e15e6e.pdf</src>
        <authentication>ac7bb6bcdc73dbc4fb4d2c505d165879</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74167">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3115</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74168">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74169">
                <text>1989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74170">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2916</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74171">
                <text>Prehistoria w szkolnych podręcznikach, czyli współczesny mit początków / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74172">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.4, s.195-202</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74173">
                <text>Stoczkowski, Wiktor</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74174">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74175">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74176">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74177">
                <text>I

Wiktor Stoczkowski

PREHISTORIA W SZKOLNYCH P O D R Ę C Z N I K A C H ,
CZYLI WSPÓŁCZESNY M I T P O C Z Ą T K Ó W
1

Chacun a l'homme sauvage qu'il merite

Szkolne podręczniki historii, powołane by nauczać o przyszłości,
z przewrotną przekorą sprawiają wrażenie, że ich opowieść dotyczy
jedynie teraźniejszości, która je wyprodukowała. Widać to wyraźnie,
gdy porównamy czego dowiadują się na lekcjach historii dzieci
z różnych krajów. Różnice są tu niemałe. Rzec można, parafrazując
Pascala, że co jest Historią po jednej stronie Pirenejów, bywa bzdurą
po drugiej. Jakkolwiek autorzy, podręczników mają zwyczaj zapew­
niać w rozdziałach wstępnych, że celem nauki historycznej jest dać
wierne odbicie przeszłości, zawartość rozdziałów kolejnych zaświad­
cza dobitnie, że nauka ta musi być z jakichś dziwnych przyczyn
jeszcze daleko od realizacji swego celu, bowiem „wiernych wizji
przeszłości" okazuje się być tyle, ile jest krajów. Tym bardziej musi
nas zdziwić fakt, że podręcznikowy opis prehistorii naznaczony jest
paneuropejską jednolitością, osiągając niemal doskonałość kanonu.
Być może ktoś pomyśli, że odległe i słabo poznane epoki nie są
wdzięcznym terenem ani dla ideologicznych demonstracji, ani dla
rozpasania pedagogicznej ignoracji, dzięki czemu ich obraz potrafi
być obiektywny i w konsekwencji ponadnarodowo jednolity. Nieste­
ty, podręcznikowa prehistoria nie ma wiele wspólnego z obiektyw­
nością. W zestawieniu z wiedzą archeologiczną, nawet tą nie
pierwszej świeżości, jawi się ona jako zadziwiająca mieszanina
absurdów i karykaturalnych przypuszczeń. Tym bardziej frapująca
musi być ich europejska powszechność. Możemy je znaleźć w Hisz­
panii, Francji, Anglii, Niemczech, Polsce, Związku Radzieckim,
a być może i w pozostałych krajach, których podręczników nie
miałem okazji widzieć. Spróbujmy zastanowić się, jaka jest struktura
i przesłanie szkolnej opowieści o prehistorii, co pozwoli zrozumieć
jej miejsce w świecie wyobrażeń kultury europejskiej. Głównym
przedmiotem naszego zainteresowania będzie podręcznikowy obraz
paleolitu, epoki początków człowieka i kultury. Dla uproszczenia
wywodu oprzemy analizę jedynie na zawartości książek radzieckich
i francuskich, co przy ogólnoeuropejskiej jednolitości ich pierwszych
rozdziałów nie zuboży w niczym naszych źródeł.
2

Opis życia paleolitycznych ludzi zaczyna się zwykle od przedsta­
wienia obrazu pierwotnej przyrody, która ich otaczała. W podręcz­
nikach radzieckich wygląda ona następująco:
R l — „długotrwałe i mroźne zimy" (s. 14)
— „surowe warunki oziębienia" (s. 14)
— „biedna szata roślinna" (s. 14)
— „okrutne drapieżniki" (s. 13)
— „ogromne niedźwiedzie i drapieżne lwy" (s. 16)
— „olbrzymie słonie" (s. 16)
— „mamut mógł zabić człowieka jednym uderzeniem swego
potężnego ciosu" (s. 16)
R2 — „surowa przyroda" (s. 8)
— „surowy klimat" (s. 11)
— „lodowa pustynia" (s. 8)
— „dzikie zwierzęta" (s. 8)
— „drapieżne zwierzęta — tygrysy szablastozębe, lwy i pantery
czyhały na człowieka, zagrażając jego życiu" (s. 7)
R3 — „surowe warunki naturalne" ( s. 4)
— „niepogoda" (s. 4)
— „potężnych rozmiarów zwierzęta" (s. 4)
— mamut: „większy i silniejszy od słonia", „groźny", „potężne
zwierzę", „ogromne, wygięte w górę kły" (s. 5)
— „Góry i jaskinie kryły najniebezpieczniejszych wrogów
człowieka: lwa jaskiniowego, jaskiniowego niedźwiedzia
i jaskiniową hienę" (s. 4).
3

Porównajmy to z podręcznikami francuskimi:
F I — „wielki chłód" (okładka)
— „chłód" (s. 12)
— „dzikie zwierzęta" (s. 12)
F2 — „wroga przyroda" (s. 12)
— „chłód" (s. 12)
— „dzikie drapieżniki" (s 12)
F3 — „było zbyt zimno" (s. 8)
— „dzikie zwierzęta" (s. 13)
— „ataki dzikich zwierząt" (s. 8)
F4 — „chłód" (s. 8)
— „groźne drapieżniki" (s. 7).
Jakkolwiek retoryka francuska jest bardziej lakoniczna, obraz
paleolitycznej natury, pozostaje identyczny w podręcznikach obu
krajów. Dzieci radzieckie dowiadują się tak samo jak francuskie, że
było wówczas bardzo, bardzo zimno, przyroda była uboga, pełna
groźnych zwierząt, które były albo drapieżne, albo ogromne, a na
domiar złego miewały „wygięte w górę kły". Groźne zwierzęta
i mróz są elementami występującymi we wszystkich opisach paleoli­
tycznej natury.
Można łatwo się domyślić, że życie w takich warunkach nie
mogło być godne pozazdroszczenia. Tak oto odmalowują je podrę­
czniki radzieckie:
R l — „życie ludzi pierwotnych było bardzo trudne i pełne niebez­
pieczeństw " (s. 14)
— „bezsilność i strach człowieka wobec przyrody"(s. 19)
— „częsta styczność z wielkim zwierzęciem przynosiła człowie­
kowi śmierć (s. 14)
— „przeszło połowa ich nie dożywała do lat 20: jedni ginęli
w szponach drapieżników, inni — od chorób i głodu" (s. 14)
— „nie zawsze udawało się ludziom znaleźć dostateczną ilość
pożywienia" (s. 14)
— „były też częste wypadki, że ludzie w przeciągu kilku
miesięcy nadaremnie szukali łupu. Wówczas cierpieli dotkli­
wy głód" (s. 16)
R2 — „Życie ludzi było niełatwe i pełne niebezpieczeństw" (s. 7)
— „ludzie często cierpieli głód" (s. 7)
— „chcąc wyżyć musiał teraz człowiek wytężyć swe siły w walce
z surową przyrodą" (s. 8)
— „częstokroć człowiek był bezradny w walce z przyrodą, od
której całkowicie zależał" (s. 12)
— „strach wobec groźnych i niepojętych sił przyrody" (s. 12)
R3 — „niebezpieczeństwo czyhało nań na każdym kroku" (s. 4)
— „ludzie dokładali wiele wysiłku, by utrzymać się przy życiu"
(s. 5)
— „bezsilny wobec zjawisk natury" (s. 5)
— „chroniący się przed zwierzętami i niepogodą" (s. 4).
Podręczniki francuskie prezentują nam taką samą wizję życia
w paleolicie:
F I — „człowiek musi znosić ukąszenia (sic!) lodowych okresów
(s. 12)
— „ciążą nad nimi dwie nieustanne groźby: mróz i głód" (s. 13)
F2 — „bardzo trudne życie (s. 12)
— „jest im zimno, są głodni" (s. 12)
— „bronią swego życia walcząc z drapieżnikami" (s. 12)
— „codzienna troska" (s. 12)
F3 — „ciężkie życie ludzi paleolitu" (s. 8)
195

�— „cierpienia spowodowane chłodem, chorobami i atakami
dzikich zwierząt (s. 8)
F4 — „walka z chłodem" (s. 8)
— „ich głównym zajęciem jest poszukiwanie pożywienia" (s. 7).
Z kart podręczników radzieckich i francuskich wyłania się mrożący
krew w żyłach obraz życia paleolitycznego. Umieszczają one czło­
wieka pierwotnego na łonie groźnej Natury, gdzie narażony jest na
głód i chłód, nękany przez drapieżniki i choroby, osaczony niebez­
pieczeństwami i pogrążony w strachu. Jednym słowem — nieodwo­
łalnie skazany na cierpienie. Podręczniki pomijają fakt, że epoka,
nosząca impresjonujące miano „lodowej", nie była nieprzerwanym
ciągiem śnieżnych zamieci i składała się także z licznych okresów
ciepłych, kiedy to klimat bywał o wiele łagodniejszy od dzisiejszego.
W podobny sposób odwracają się od danych etnograficznych,
pokazujących dobitnie, że współcześni myśliwi-zbieracze, dysponu­
jący środkami technicznymi nie odbiegającymi od paleolitycznych,
nie zajmują się jedynie desperackim poszukiwaniem pożywienia
i potrafią w pełni zaspokoić swe potrzeby pracując znacznie mniej
niż współczesny Europejczyk.
Absurdalne obrazy „groźnej natury" i „słabego człowieka"
mimo że nieuprawnione empirycznie, pełnią kluczową rolę w podrę­
cznikowej opowieści. Paleolit jest tu przedstawiony jako czas
początków. Wtedy to właśnie człowiek „nauczył się", „zaczął",
„odkrył", „zauważył", „spostrzegł", „wymyślił". Wszystkie książki
stwierdzają zgodnie, że paleolicie człowiek „nauczył się": wyrabiać
narzędzia, wykorzystywać i niecić ogień, żyć w grupie oraz budować
schronienia. Bywa do tego dorzucane wytwarzanie odzieży oraz
powstanie religii, magii i sztuki. Mamy więc na tej liście technikę,
organizację społeczną, życie duchowe; słowem — Kulturę. Podręcz­
niki mają ambicję wyjaśnić jak ona powstała. Kluczem tego
wyjaśnienia staje się nakreślona uprzednio wizja „wrogiej natury"
i „słabego człowieka". Zobaczmy jak przedstawione są związki
przyczynowo-skutkowe, mające tłumaczyć pojawienie się narzędzi,
wykorzystania ognia, życia społecznego oraz religii.
4

Narzędzia:
ZSRR — „Ludzie nie posiadali takich potężnych łap, mocnych
pazurów i zębów, jakie posiadają wielkie zwierzęta
drapieżne (...). Ostrze było twardsze od wszelkich zębów
i pazurów, cios zaś wymierzony ciężką maczugą był
mocniejszy od uderzenia łapy niedźwiedziej" (Rl:s.l2).
Francja — „krzemienna siekiera zdwajała jego siły" (Fl:s.l3)
— „aby się lepiej bronić, ludzie wytwarzali broń i narzę­
dzia" (F2:s.l2)
Widzimy więc, że człowiek zaczął wytwarzać narzędzia tylko
dlatego, że był słaby, a musiał bronić się przed groźnymi zwierzęta­
mi.
Ogień:
ZSRR — „Ludzie zauważyli jednak, że straszny ogień może być też
wiernym przyjacielem człowieka: daje ciepło w zimną
pogodę i broni przed drapieżnymi zwierzętami (...).
Okrutne drapieżniki nie miały odwagi napadać na ludzi,
siedzących nocą przy ognisku, palącym się jasnym
płomieniem" (Rl:s.l3).
— „Ogień — to była rzecz wyjątkowej wagi! Bez niego
groziła śmierć od zimna (...). Korzystanie z ognia
ułatwiało ludziom życie. Mogli oni ogrzać się przy
ognisku, chroniąc się przed zimnem, za pomocą
ognia można było odstraszać dzikie zwierzęta..."
(R2:s.8--9)
Francja — „ogień jest poszukiwany, ponieważ oświetla jaskinię,
płosząc niedźwiedzie" (Fl:s.l3)
— „To niezwykłe odkrycie przyniosło im ciepło i światło,
jak również środek obrony przed dzikimi zwierzętami,
które boją się ognia" (F3:s.l3).
Elementami wspólnymi wszystkich wyjaśnień jest ochrona przed
chłodem i groźnymi zwierzętami. Tak jak i w przypadku narzędzi,
suponowane warunki naturalne dostarczają kompletnego wytłuma­
czenia przyczyny i celu opanowania ognia przez człowieka.
196

Zycie społeczne:
ZSRR — „Najdawniejsi ludzie nie mogli żyć w pojedynkę: nie
byliby w stanie zdobyć sobie żywności i podtrzymać
ognia. Toteż wymarliby z głodu lub staliby się łupem
drapieżników. Przeto żyli grupami-kolektywami, wspól­
nie zdobywając pożywienie i ogrzewając się przy ognis­
k u " (Rl:s.l4)
— „Człowiek, posługujący się maczugą, zaostrzoną pałką
i najprostszymi narzędziami, nie mógł w pojedynkę
walczyć z surowymi warunkami naturalnymi i drapież­
nymi zwierzętami. Niebezpieczeństwo czyhało nań na
każdym kroku. Tylko wspomagając się wzajemnie mogli
ludzie bronić się przed napaścią zwierząt i zdobyć
niezbędne pożywienie." (R3:s.4—5).
Francja — „Aby chronić się przed chłodem, ludzie ci żyli grupami
w jaskiniach" (Fl:s.l3)
— „Ludzie grupują się, żeby polować" (F4:s.8)
Życie w grupie — mówią podręczniki —jest koniecznością wynika­
jącą z charakteru warunków naturalnych (chłód, drapieżniki) oraz
ze słabości i nieudolności człowieka, niezdolnego zdobyć pożywienie
w pojedynkę.
Religia:
ZSRR — „Człowiek rozumny (...) odczuwał strach wobec otacza­
jącej go przyrody (...). Nie rozumiejąc przyczyn natural­
nych zjawisk przyrody, ludzie objaśniali je działaniem
tajemnych sił nadprzyrodzonych. Człowiek starał się
zjednać sobie na pomoc siły nadprzyrodzone (...). Wie­
rzenia religijne przeszkadzały ludziom w poszukiwaniu
prawdziwego wyjaśnienia zjawisk przyrody" (Rl:s.20)
— „Częstokroć człowiek był bezsilny w walce z przyrodą,
od której całkowicie zależał. Strach wobec groźnych
i niepojętych sił przyrody zrodził wierzenia w nadprzyro­
dzone siły duchów przyrody, a następnie bogów"
(R2:s.l2).
Francja — podręczniki francuskie nie wypowiadają się bezpośred­
nio na temat genezy religii, poświęcają jednak sporo
uwagi „funkcji" sztuki paleolitycznej, będącej jednym
z głównych przejawów religii paleolitu. Znajdujemy
tam następujące wytłumaczenia:
— „chodziło o zapewnienie sukcesu na polowaniu"
(FI: 14)
— „rzucano w ten sposób „urok", który miał zapewnić
owocne polowanie" (Fl:s. 14)
— „aby uczynić polowanie bardziej owocnym" (F4:s.8).
Podręczniki radzieckie, by wytłumaczyć powstanie religii, odwołują
się bezpośrednio do wizji „wrogiej przyrody" i „słabego człowieka".
Ponieważ przyroda jest groźna, a człowiek bezbronny, wymyśla on
religię, szukając ukojenia w tworach swej fantazji. W aspekcie
magicznym religia ma charakter utylitarnej manipulacji, podobna
nauce, od której odróżniają tylko poznawcza jałowość. Podręczniki
francuskie kładą nacisk na użytkową funkcję sztuki i magii, a więc
i religii, wiążąc je ze zdobywaniem pożywienia. W obu wersjach
przedstawia się nam życie duchowe, jako rezultat praktycznych
potrzeb człowieka zmagającego się z wrogą Naturą.
Geneza wszystkich dziedzin kultury znajduje więc jednakową
racjonalizację. Było chłodno, głodno, niebezpiecznie i straszno, więc
człowiek stworzył Kulturę. Choć warto podkreślić, że słowo „stwo­
rzyć", sugerujące inwencję i aktywną przedsiębiorczość, nie pada.
Człowiek raczej „zaczął" i „nauczył się". Stało się tak, bo człowiek
m u s i a ł „zacząć i nauczyć się". Inaczej nie mógłby przeżyć. Jeden
z podręczników radzieckich wyraża to dosłownie: „Dla ludzi
nastąpiły czasy ciężkich prób. Chcąc wyżyć, musiał teraz człowiek
wytężyć swe siły w walce z surową przyrodą. I człowiek nie tylko
wyżył..." (R2:8). Istotnie, nie tylko wyżył, ale także „zaczął i nauczył
się". Tak przynajmniej twierdzą podręczniki.
Jakkolwiek autorzy szkolnych książek zapewniają nas uroczyś­
cie, że obraz prehistorii jest owocem mrówczej pracy archeologów, ci
ostatni muszą drapać się solidnie po głowach, nie bardzo rozumie-

�jąc, jakie z ich źródeł mogą usprawiedliwiać podobne wywody na
temat diabolicznie groźnej natury, słabości pierwotnego człowieka
i wynikającej stąd genezy kultury. Prawdziwych źródeł podręczniko­
wej prehistorii trzeba szukać z pewnością poza archeologią.
W poemacie Titusa Lucretiusa Carusa De rerum natura z pierw­
szego wieku przed naszą erą znaleźć możemy dziwnie znajome
obrazy. Tak pisał poeta-filozof o bytowaniu pierwotnych ludzi: „co
szczególnie niepokoiło tych nieszczęśników, to ataki dzikich zwie­
rząt" (V:982—3). „Wśród gałęzi kryli swe prymitywne i brudne
członki, by uniknąć smagających uderzeń wiatru i deszczu"
(V:955—7). W takich to opłakanych warunkach istoty ludzkie
wiodły nędzne życie, „błąkając się, pełne przerażenia" (V:972). „To
potrzeba sprawiła, że narodziły się nazwy rzeczy" (V:1029), koniecz­
ność także zdecydowała, że ludzie połączyli się w społeczeństwo, „w
przeciwnym razie rodzaj ludzki byłby niechybnie zaginął"
(V:1025—7). Już tych kilka cytatów pozwala zauważyć uderzające
podobieństwa między antycznym poematem, a współczesnymi ksią­
żkami szkolnymi. Wroga przyroda, ze swym nieodłączonym atrybu­
tem w postaci agresywnych zwierząt, pożałowania godna kondycja
pierwszych ludzi i powstanie kultury, zrodzonej z pragmatycznej
konieczności. Czyżby więc była podręcznikowa prehistoria swobod­
ną fantazją, zainspirowaną dziełem literackim, napisanym w cza­
sach, gdy część Europy sama była jeszcze pogrążona w prehistorii?
Zbyt proste to tłumaczenie, nie tłumaczące w istocie niczego. Droga,
która wiedzie od Lukrecjusza do podręczników, jest długa. Spróbuj­
my nią podążyć, z nadzieją, że odnajdziemy wyjaśnienie szkolnej
opowieści o prehistorii.
5

Przypomnijmy, że Lukrecjusz, ciągle dziś czytany i dostępny
w tanich wydaniach, nie był ani twórcą, ani jedynym propagatorem
tej wizji początków człowieka. Znaleźć ją można w I I w. p.n.e.
u Polibiusa , w I w . p.n.e. u Diodora Sycylijskiego , Witruwiusza ,
i Cycerona. Późnymi kontynuatorami tego wątku są w I I I w.
Arnobius, w IV Prudencjusz, w V I I I Paulus Diaconus. Jej ostatni
średniowieczny ślad pojawia się w pismach bizantyjskiego mnicha
z X I wieku, Tzetzesa. Tzetzes był także ostatnim, który mówił
o zagrożeniu pierwotnych ludzi przez dzikie zwierzęta. A jest to
motyw istniejący w antycznej literaturze niemal od jej początków,
podobnie jak i przekonanie o cielesnej słabości człowieka pozbawio­
nego kłów, pazurów i futra (Tab. 1). Idee słabości człowieka i wrogiej
natury („natura non mater, sed noverca" — pisał Cyceron) są
równie stare jak europejska kultura. Używane były bądź to razem,
bądź oddzielnie, stanowiąc elementy opowieści o sensach nader
rozmaitych. W epoce rozkwitu chrześcijaństwa obrazy te znikają
z kart literatury. Na ich ponowne pojawienie się trzeba czekać aż do
połowy wieku X V I I I . A powracają wtedy w glorii tryumfu. Niemal
żaden z erudytów tej epoki nie pominął pytań o życiu pierwszych
ludzi i o pochodzeniu kultury. Wzbudzały one szczególne zaintere­
sowanie myślicieli francuskich i szkockich, ich też pisma należą do
najlepiej znanych. Zobaczmy jaką koncepcję najdawniejszych dzie­
jów mają one do zaproponowania.
6

7

8

9

10

11

Georges Louis Leclerc, książę Buffon, jeden z najświetniejszych
naturalistów X V I I I wieku, tak widział człowieka umieszczonego
w warunkach pierwotnej przyrody: „na ziemi, która drżała pod jego
stopami, nagi duchem i ciałem, wystawiony na działanie zmiennych
żywiołów, ofiara wściekłości dzikich zwierząt" . Nicolas-Antoine
Boulanger, w historycznym dziele z 1766 roku przedstawiał ową
epokę w sposób następujący: „Był taki czas, gdy nieszczęśni
mieszkańcy ziemi musieli nabrać całkowitej odrazy dla swej siedziby,
która była teatrem najstraszliwszych katastrof (...) „i gdzie czło­
wiek miał tak wiele powodów by nienawidzić natury, która wszyst­
kiego mu odmawiała, która niszczyła jego domostwa, która nieu­
stannie go przerażała i która nie zaspokajała prawie żadnej z jego
potrzeb". Z kolei Voltaire, w Essaie sur les moeurs z 1756, mówi
nam, że w tamtej epoce „drapieżne bestie musiały zamieszkiwać
ziemię i pożerać część rodzaju ludzkiego" . To samo stwierdza
szkocki erudyta James Burnet, lord Monboddo, pisząc: „Był czas,
gdy dzikie bestie walczyły z nami o panowanie nad tą z i e m i ą " .
12

13

14

15

Jak widzimy, pierwotna przyroda filozofów, podobna podręcz­
nikowej, nie jest życzliwa pierwszym ludziom, budząc ich wielki
strach i nękając za pośrednictwem dzikich bestii, które obdarzone są

szczególnym apetytem na ludzkie mięso. W odróżnieniu od podręcz­
ników brak jest tu mrozu, ale godnie zastępują go „katastrofy",
oznaczające wówczas nagłe zmiany warunków środowiska. Już
sama scenografia pozwala się domyślać jakie musiało być życie
naszych dalekich przodków. Dla Buff ona byli oni „wszyscy jedna­
kowo przeniknięci wspólnym uczuciem śmiertelnego przerażenia,
wszyscy jednakowo dręczeni potrzebami" . Boulanger przedstawia
nam „życie w biedzie i trwodze", „ciężką i nieznośną egzystencję",
„życie niepewne, niespokojne i tułacze", pogrążające pierwotnego
człowieka w „głębokiej melancholii" . Dla Helvetiusa „głód jest
jedynym źródłem (...) jego działania" , a baron d'Holbach widzi
człowieka „nagim i pozbawionym pomocy" .
W 1748 roku Montesquieu pisze, że człowiek pierwotny doświadczał
przede wszystkim „uczucia swej słabości", do którego dołączyć
musiał w sposób nieunikniony bolesną „wiedzę o swych potrzebach
(...). Wszystko przyprawia go o drżenie, wszystko go p ł o s z y " .
Mamy w tych obrazach biedę, troskę, głód, melancholię, tułaczkę,
a nade wszystko przerażenie i tylko brak chorób na liście plag
odróżnia prehistorię filozofów od prehistorii podręczników.
W takim to nieszczęsnym stanie człowiek osaczony jest nieustan­
nie przez swe najprostsze potrzeby:
— „nagleni przez podstawowe potrzeby" (Buffon)
— „ich tryb życia wynikał przede wszystkim z konieczności zaspo­
kojenia podstawowych potrzeb" (Boulanger)
— „zaprzątnięty był zachowaniem swojego istnienia" (Montesquieu)
— „ludzie zajęci byli wyłącznie swymi potrzebami" (Voltaire)
— „ich rzemiosło nie mogło wyjść poza krąg naglących potrzeb"
(Voltaire)
— „Pierwsza uwaga ludzi była zwrócona ku zdobyciu podstawo­
wych środków przeżycia i ku wykonaniu tych zajęć, które są
bezpośrednio niezbędne dla egzystencji" (J. Millar).
Charakter podstawowych potrzeb człowieka określony jest
przez jego słabość i strach wobec wrogiej natury. Dla ich zaspokoje­
nia niezbędna jest Kultura. Zobaczmy jak filozofowie X V I I I wieku
tłumaczyli powstanie narzędzi, życia społecznego i religii.
Według Voltaira „ludzie nie mogli bronić się przed dzikimi
zwierzętami, jak tylko rzucając kamieniami i zbrojąc się w grube
gałęzie drzew" . Kamienie i maczugi stanowiły pierwszą broń
człowieka, a pierwotna walka z dzikiem zwierzem wystarcza do
wyjaśnienia jej genezy. Ta sama przyczyna zadowala Helvetiusa, gdy
próbuje on zrozumieć pochodzenie życia społecznego: „Ludzie
zjednoczyli się przeciwko zwierzętom, swym wspólnym w r o g o m " .
James Burnet pisał w tym samym duchu: „Innym wymienionym
przeze mnie motywem, jaki skłonił człowieka do zawiązania społe­
czeństwa, była samoobrona, konieczność której tym jaśniejszą nam
się pokaże, jeśli rozważymy dwie rzeczy: pierwsze, że człowiek słaby
jest ze swej natury i nie tak dobrze wyposażony jest większość
dzikich zwierząt, po drugie, że sam jest naturalną pastwą tych
zwierząt".
Szczególną uwagę zwracają sążniste wyjaśnienia genezy religii.
Już Lukrecjusz zapytywał: „Skąd bierze się jeszcze do dziś u śmiertel­
nych trwoga, która każe im na całej ziemi stawiać świątynie
bogom?" (V: 1165—7). Objaśniał to działaniem ludzkiej wyobraźni,
która podsuwa człowiekowi obrazy istot doskonałych, ale przede
wszystkim — ignorancją: „ludzie obserwowali system niebieski
i jego niewzruszony porządek z niezmiennym powrotem sezonów
roku, nie mogąc pojąć jego przyczyn. Nie mieli więc innej możliwości
jak przypisać wszystko bogom". ( V : l 183—6). Tak oto — twierdzi
— powstała religia, ciągle jeszcze zniewalająca człowieka w zabo­
bonnym strachu. I wołał patetycznie rzymski poeta: „O nieszczęsna
raso ludzi, która uznając w bogach takie przyczyny, przypisała im na
dodatek okrutny gniew! Ileż lamentów samiście sobie zgotowali, ileż
plag dla was, ileż łez dla waszych potomków! (V: 1194—8). Tę skargę
można by włożyć w usta każdego niemal filozofa Oświecenia. Także
co do mechanizmu powstania religii są zgodni z Lukrecjuszem.
Holbach pisał: „nie rozumiejąc sił natury, sądzono, że jest ona
poruszana przez wielkiego ducha. Ludzie wypełnili naturę duchami,
ponieważ prawie zawsze nie pojmowali prawdziwej przyczyny
zjawisk" . Voltaire przedstawiał z kolei takie rozumowanie: „Wy16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

197

�daje się, że aby dowiedzieć się jak wytworzyły się wszystkie te kulty
czy przesądy, należy prześledzić działanie ludzkiego umysłu pozos­
tawionego samemu sobie. Oto osada półdzikich ludzi widzi jak
niszczeją owoce, które ich żywią; powódź burzy im kilka chat, grom
pali kilka innych. Któż uczynił im to zło? Nie może to być żaden ze
współziomków, bo wszyscy cierpią jednakowo, musi to być jakaś
tajemna moc; nęka ich, trzeba więc ją ułagodzić" . Tak oto miała
powstać wiara w bogów i ich kult. Rozumowanie to powtórzą
później autorzy szkolnych podręczników. Dla nich także wyjaśnie­
niem genezy religii będzie ignorancja pierwszych ludzi i nieprzyjazność destrukcyjnej przyrody. Pierwotna opresja człowieka wyjaśnia
powstanie religii, ale i samo istnienie religii może już dowodzić, że
nasi przodkowie byli nieszczęśliwi. Nicolas-Antoine Boulanger był
o tym przekonany, głosząc, że „jeśli człowiek byłby szczęśliwy, nie
miałby żadnego powodu, by pogrążać się w smutku, jego kult nie
byłby czym innym jak kultem wesela, hymnem pochwalnym,
wdzięcznością dla dobrodziejstw natury i uwielbieniem dzieł Stwór­
cy; nie byłby wymyślił tysiąca instytucji służących pognębieniu
własnej duszy, zatruciu swych dni nieustannym płaczem i uczynieniu
swej egzystencji nieszczęsną" .
Struktura filozoficznej wizji najdawniejszych dziejów znajduje
swój odpowiednik w podręcznikowej opowieści o paleolicie. Te same
obrazy wrogiej przyrody i słabego człowieka, to samo pragmatyczne
wytłumaczenie,genezy kultury, która miała się zrodzić z wytężonych
prób zaspokojenia podstawowych potrzeb (Tab. 2). Nie ma to
znaczyć, że dzieła Oświecenia są ulubioną lekturą wszystkich
autorów podręczników. Porównując te dwa typy tekstów, nie należy
szukać źródeł inspiracji bezpośredniej. Przecież ta sama koncepcja
początków pozostała bez zmian przez cały wiek X I X , a i w pierwszej
połowie wieku X X jej dominacja wydaje się nienaruszona. W cza­
sach pozytywizmu stanowiła sam rdzeń święcąc tryumfy teorii
ewolucjonistycznej i bez trudu odnaleźć ją można w pracach Comta,
Spencera, Morgana, MacLennana, Lubbocka, Tylora, Engelsa czy
nieco później Frazera, by wymienić tylko nazwiska najbardziej
eminentne, czy po prostu najbardziej znane. W wieku X X , jej ślady
ciągle są jeszcze rozsiane w kulturze europejskiej, poczynając —jak
zobaczymy — od komiksów dla dzieci, a kończąc na programie
Partii rządzącej jednym z największych imperiów współczesnego
świata. Jest dość jałowym zajęciem zastanawianie się nad wpływami
jednej epoki na drugą, choć istnienie ich nie ulega wątpliwości.
Ważniejsze jest uświadomienie sobie, że wizja początków jest nie
tylko kombinacją obrazów, należących do starej tradycji myśli
europejskiej, ale również owocem pewnej Metody. Jej reguły także
pozostają niezmienne od tysiącleci. Polega ona na szczególnym
rozumowaniu dedukcyjnym. Jego punktem wyjścia są aksjomaty
o słabości człowieka pozbawionego Kultury i o wrogości otaczającej
go przyrody. Wywiedziony z nich zostaje wniosek, że życie pierwot­
nych ludzi musiało być wypełnione bez reszty walką o biologiczne
przetrwanie. Pojawienie się kultury jako narzędzia tej walki, jest jej
prostą konstrukcją. Pomijając na razie dyskusję nad założeniami
wyjściowymi, zwróćmy uwagę, że przejście od tezy o walce o przeży­
cie do twierdzenia, że Kultura jest jej skutkiem, pozostaje dalekie od
oczywistości i wymaga przyjęcia dodatkowych założeń, które zosta­
ły przez wszystkich autorów przemilczane, zapewne jako rozumieją­
ce się same przez się. Oto cała konstrukcja rozumowania dedukcyj­
nego opiera się na założeniu fundamentalnej opozycji między
człowiekiem a Naturą. Teksty filozoficzne zdają się nam sugerować,
że człowiek nie jest częścią Natury. Co prawda żyje w jej środowisku,
jest przez Naturę otoczony, ale pozostaje jednocześnie jakby z niej
wyłączony. Przyroda jest wroga, obca, zewnętrzna. Istnieje między
nią a człowiekiem zasadnicza sprzeczność, ciągły konflikt i tragiczne
niedopasowanie. Oto na przykład człowiekowi jest zimno. I dlatego
musiał opanować ogień. Wygląda na to, że zwierzętom nie jest
zimno. Zapewne z tego powodu nie wykorzystują ognia. Podobnie
— odnosi się wrażenie — wzajemne pożeranie się jest rzeczą
najzupełniej normalną jedynie wśród zwierząt. Dlatego żadne z nich
— w przeciwieństwie do człowieka — nie było zmuszone fabrykować
narzędzi dla obrony przed drapieżnikami. Nawet słabe zajączki,
niewątpliwie słabe, bo pozbawione przecież wielkich zębisk i pazu­
rów, nie stawiają oporu złym wilkom za pomocą maczug i kamieni.
A człowiek? Ponieważ był słaby, musiał uzbroić się w narzędzia.
31

32

198

Zapewne dlatego, że prawa natury nijak do niego się nie odnoszą
i nie jest dopuszczalne, by cokolwiek go zjadało. Nie może przeżyć
będąc zjadany, musi więc „zacząć" i „nauczyć się", czyli stworzyć
Kulturę. Mimo wyłączenia człowieka z Natury, wyjaśnienie powsta­
nia kultury — warto zwrócić uwagę — ma charakter czysto
naturalistyczny. Dodatkowo, rozumowanie to wspiera się na nastę­
pujących założeniach:
1. Behawioryzm — działanie człowieka wywołane jest wyłącznie
wpływem bodźców środowiska zewnętrznego. Jeśli stany mentalne
mają tu jakiekolwiek znaczenie, to z pewnością nie są one autonomi­
czne, stanowiąc — jak np. strach rodzący religię — bezpośredni
i automatyczny rezultat wpływu zewnętrznego (zagrożenia przyrod­
nicze). W ten sposób całe postępowanie człowieka pierwotnego
znajduje behawiorystyczne wyjaśnienie. Nie ma tu miejsca na
niezdeterminowany akt twórczy albo przypadek.
2. Materializm — ściśle związany z założeniem behawioryzmu. Jest
to materializm nie tylko w formie umiarkowanej, głoszący, że
świadomość nie określa bytu, ale także w swej skrajnej postaci,
przekonany, że byt w pełni świadomość determinuje. Ludzie spędza­
ją cały swój czas na poszukiwaniu pożywienia (np. Rl:s.l6; F4:s.7),
tylko rzadko, gdy szczęście im dopisze i polowanie jest udane
„zapewnia ono okresy odpoczynku (...), w czasie których ludzie
znajdują czas na refleksję" . Poza tymi krótkimi momentami,
człowiek zapewne nie myśli, bo nie ma czasu, więc myśl i świadomość
nie mogą mieć żadnego udziału w genezie kultury.
3. Utylitaryzm — wszystko co człowiek czyni jest wyrazem jego
konkretnych, najczęściej biologicznych potrzeb i ma na celu prag­
matyczne zastosowanie. Narzędzia to surogat pazurów i kłów,
społeczeństwo to nic innego jak rezultat ekonomicznej kooperacji,
religia to tylko środek — niezdarny bo niezdarny — na uśmierzenie
strachu i niepewności wobec zagadek groźnej natury.
4. Indywidualizm — wszystkie elementy kultury stworzone przez
pierwszych ludzi dają się wyjaśnić przez potrzeby ludzkiej jednostki.
To jednostka czuje zimno, głód, strach, niepewność. Tej wizji obca
jest koncepcja kultury jako zjawiska społecznego, o cechach nieredukowalnych do właściwości ludzkiego atomu.
Ścisły związek między założeniami utylitaryzmu i indywidualiz­
mu trafnie scharakteryzował Durkheim: „Jeśli bowiem społeczeń­
stwo jest tylko systemem środków zastosowanych przez ludzi
w zamiarze osiągnięcia pewnych celów, te cele muszą być jednostko­
we, gdyż przed społeczeństwem istnieć mogą tylko jednostki.
Z jednostki więc emanują idee i potrzeby, które uwarunkowały
powstanie społeczeństw, a skoro wszystko pochodzi od jednostki,
przez jednostkę trzeba koniecznie wszystko wyjaśniać. (...) Fakty
społeczne są nawet do tego stopnia bezpośrednio pochodne od
natury ludzkiej, że w pierwszych fazach historii można byłoby je
wprost z niej dedukować bez konieczności uciekania się do obserwa­
cji" .Założenia behawioryzmu i materializmu służą do ewakuowa­
nia z ram problemu wpływów wolnej i twórczej myśli człowieka
prehistorycznego, podczas gdy założenia utylitaryzmu i indywidua­
lizmu usuwają równie żenującą ewentualność wpływu niezdetermi­
nowanych i czysto konwencjonalnych idei społecznych. W ten
sposób na polu bitwy zostaje tylko ekologiczny i biologiczny
determinizm, dający solidne z pozoru podstawy dedukcyjnej speku­
lacji. Cóż prostszego jak odtwarzać pierwotną historię! Ponieważ
jest oczywiste, że na początku była jednostka, że jednostka była
słaba, że była zdeterminowana przez przyrodę, że przyroda była
wroga, łatwo jest przewidzieć, jak ludzie postępowali i skąd wzięła
się kultura.
Scharakteryzowana powyżej metoda dedukcyjna cieszyła się
dużym powodzeniem w X V I I I wieku. Helvetius wzywał czytelni­
ków: „przenieśmy się w umyśle do pierwszych dni ś w i a t a " ,
a wtórował mu Voltaire: „trzeba prześledzić drogę ludzkiego umysłu
pozostawionego samemu sobie" (Essai sur les moeurs 1963:12—3).
Główną zasadą metody było poszukiwanie przyczyn naturalnych
w historii kultury. „Gdy nie potrafimy prześledzić procesu, dzięki
któremu wydarzenie miało miejsce — pisał w 1793 roku Dugald
Steward —jest niezykle ważnym móc pokazać jak mogło ono było
mieć miejsce na skutek przyczyn naturalnych". Tenże Steward
pierwszy nadał miano Metodzie: „Dla tego rodzaju filozoficznych
33

34

35

�dociekań, które nie mają jeszcze własnej nazwy w naszym języku,
pozwolę sobie nadać miano Historii Teoretycznej lub Domniemanej
(Theoretical or Conjectural History); wyrażenie odpowiadające
prawie dokładnie znaczeniu Historii Naturalnej Pana Hume'a oraz
temu jakie niektórzy pisarze francuscy nadają Historii Rozumowa­
nej" .
Powróćmy jednak do aksjomatów wyjściowych, od których
rozpoczyna się dedukcyjne rozumowanie filozofów. Widać wyraź­
nie, że ani zasady Historii Rozumowanej, ani wizja człowieka, jaką
ona skrywa, nie wyjaśniają pochodzenia obrazów „wrogiej natury"
i „słabego, cierpiącego człowieka". Te dwa fundamentalne elemen­
ty, spotkane przez nas u pisarzy antycznych, w dziełach filozofów
X V I I I w. oraz w szkolnych podręcznikach, zdają się prowadzić swój
własny, niezależny żywot.
36

Przyszedł wreszcie moment, kiedy musimy przywołać słowo
„mit", tak wyświechtane w naszej epoce przez zbyt częste i ekscesywne użycie. Intelektualni guru mają dziś zwyczaj powtarzać, że
mitem jest wszystko i że mit jest wszechobecny. Nawet jeśli nie
darzymy sympatią mody, która każe odmieniać słowo m i t przez
wszystkie liczby i przypadki, zmuszeni jesteśmy przyznać, że filozofi­
czne i podręcznikowe opowieści o najdawniejszej przeszłości mają
pewne cechy mitów tradycyjnych, przynajmniej w tym ich aspekcie,
który upodobał sobie Mircea Eliade. Eliade pisał: „Mit opowiada
historię sakralną, to znaczy prawydarzenie, które miało miejsce
w początkach czasu (...). Opowiadając j a k rzeczy zaistniały,
wyjaśnia i odpowiada się pośrednio na pytanie: d l a c z e g o zaistnia­
ł y ? " . Podobnie i w opowieściach Historii Rozumowanej. Mówią
one o tym, co wydarzyło się —jak pisał Helvetius — „w pierwszych
dniach świata" oraz próbują wyjaśnić j a k powstała Kultura,
starając się jednocześnie wytłumaczyć d l a c z e g o powstała. „Ro­
zumowany" dyskurs filozoficzny stawia sobie taki sam cel jak
tradycyjne mity Genezy. Spójrzmy jednak i na odmienności, które je
dzielą.
37

Marshall Sahlins słusznie zauważył kiedyś, że „jesteśmy jedynym
społeczeństwem na świecie, uważającym, że wywodzi się ze stanu
dzikości, identyfikowanego z bezlitosną naturą. Wszystkie inne ludy
wierzą w swe boskie pochodzenie" .Istotnie, wszystkie inne mity,
poza naszym własnym, umieszczają początki człowieka albo w ziem­
skim raju, albo w wieku złotym. Spróbujmy zobaczyć jakie atrybuty
przypisywane są rajskiej egzystencji: '
— człowiek był szczęśliwy
— nie musiał pracować, aby się wyżywić
— znajdował w zasięgu ręki obfite pożywienie
— rozumiał język zwierząt
— żył w przyjaźni ze zwierzętami
— posiadał władzę nad zwierzętami
— życie było beztroskie (Hezjod tak pisał o ludziach złotego wieku:
„żyli niczym bogowie, z sercem wolnym od trosk, z dala od
cierpień i niedoli")
— przyroda była przyjazna człowiekowi (Owidiusz tak ją przedsta­
wiał: „wiosna była wieczna, łagodne zefiry pieściły swym ciepłym
oddechem kwiaty zrodzone bez nasienia")
— człowiek nie odczuwał potrzeb (tak mówi Św. Augustyn w De
civitate Dei)
— był silny i doskonały.
Jak łatwo zauważyć, filozoficzny i podręcznikowy obraz początków
historii jest dokładnym odwróceniem wizji Złotego Wieku (Tab. 3).
Gdy tu dostatek, to tam głód, tu szczęście, tam nieszczęście, tu
przyjazna przyroda i sojusz ze zwierzętami, tam przyroda bezlitosna
i wojna ze zwierzętami, tu siła człowieka, tam jego słabość. Nowy mit
stworzony przez Historię Rozumowaną X V I I I wieku wydaje się być
odpowiedzią, a zarazem wyzwaniem wobec starego mitu Złotego
Wieku. Sens tego konfliktu nie jest trudny do zrozumienia. Główną
ambicją epoki było przecież — jak wyraził to Holbach — „rozpro­
szyć mroki kryjące jedyną prawdę, zdolną prowadzić człowieka
niezawodnie ku szczęściu, którego pragnie" . Prawdę tę skrywa
przed nim błąd religii i z niego to — ciągnie Holbach — „wiodą się te
trwogi, które każą człowiekowi usychać z przerażenia lub oddawać
gardło dla chimer" . Aby uwolnić ludzi od trwogi, należy pokazać
im naturalne przyczyny zjawisk, które zwykli dotąd przypisywać
38

3

40

41

12

43

44

działaniu potężnego a mściwego Boga. Trudno się dziwić, że
Lukrecjusz, który stawiał sobie podobny cel i którego nauki
nazywane są antyreligijną machiną wojenną, tak był bliski sercu
oświeceniowych filozofów. Oprócz antyreligijnej pasji, połączyła ich
też wspólna wizja Początków, odwracająca atrybuty mitów o rajs­
kiej doskonałości i szczęściu człowieka. By uwolnić człowieka od
trwogi, nie wystarczy pokazać mu naturalne przyczyny zjawisk,
trzeba dać mu jednocześnie poczucie własnej wartości i wiarę
w samodzielny sens ziemskiej egzystencji. Rajski mit był przeszkodą
dla realizacji tych marzeń. I jego wszechobecność drażniła. Aż do
początków X V I I I wieku fundamentalnym dziełem historycznym
kultury europejskiej była Biblia. Mojżesz, któremu przypisywano
autorstwo pierwszych jej ksiąg, w tym Genezy, nazywany był
„największym historykiem, najbardziej szlachetnym z filozofów" .
Za sprawą Biblii, mit Rajskiej Egzystencji stał się kanonicznym
wzorem historycznej opowieści o najdawniejszych czasach. Jacques
Bćngine Bossuet, preceptor Delfina w latach 1670—80, który z racji
swej funkcji opracował wielki Discours sur I'histoire universelle,
kreślił tam taki obraz początków: „(Mojżesz) pokazuje nam dosko­
nałość i potęgę człowieka, noszącego w sobie obraz Boga; jego
władanie nad zwierzętami; jego niewinność i szczęście w Raju,
którego wspomnienie przetrwało w postaci złotego wieku poe­
t ó w " . Wizja ta kieruje ludzkie marzenia ku rajskiej krainie i nie
skłania do dumy z życia doczesnego i jego dzieł. Dla Oświcenia
zafascynowanego twórczą siłą ludzkiego umysłu, dla epoki, która
zakończy się wyniesieniem na ołtarz paryskiej Notre Dame bogini
Rozumu, rajski mit musiał być obelgą i wyzwaniem. Historia
Rozumowana nie szczędziła mu cierpkich słów. I tak przykład
Buffon, kończąc ironiczny opis Złotego Wieku, zapytywał z przeką­
sem: „aby być szczęśliwym, cóż zatem trzeba, jeśli po prostu niczego
nie pragnąć?" I kontynuował z pasją: „Jeśli to jest prawdą,
powiedzmy od razu, że przyjemniej jest wegetować niż żyć, niczego
nie łaknąć niż zaspokajać swe łaknienia, spać apatycznym snem niż
otworzyć oczy by widzieć i czuć; pozwólmy naszej duszy pogrążyć się
w odrętwieniu, naszemu umysłowi w mrokach, nie posługując się ni
jednym ni drugim, by stać się w końcu masą bydlęcej materii,
przywiązanej do ziemi" . Oto prawdziwe przesłanie opowieści
0 Złotym Wieku, odczytanej przez Oświecenie! Rajski obraz ma być
jedynie pochwałą pasywności i stabilności. Wiek X V I I I przeciwsta­
wia mu apoteozę życia czynnego, jakie człowiek winien wieść
tworząc cywilizację i pielgrzymując po drodze wiodącej ku prawdzie
1 szczęściu. Duch klasyczny kochał niezmienność, chciał być nie­
zmiennością samą. Duch zrewoltowanego Oświecenia przeciwnie,
pragnie być zmianą. Zmianą, która jest rozwojem i postępem. Szlak
postępu wiedzie od stanu pierwotnej dzikości do dzisiejszego dnia
kwitnącej cywilizacji. Jego kolejne etapy wyznaczają przemiany
„sztuk gospodarczych", poczynając od epoki myślistwa, poprzez
epokę hodowli, rolnictwa aż po epokę handlu. Ten spekulatywny
system czterech epok, o antycznym rodowodzie, był powszechnie
obecny w myśli oświeceniowej . Filozofowie X V I I I wieku umiesz­
czali siebie na końcu czwartej epoki. Jest ona punktem docelowym
szlaku postępu i z tego miejsca roztacza się taki oto widok dokonań:
„Kwiaty, owoce, nasiona udoskonalone, pomnożone do bezliku,
użyteczne gatunki zwierząt rozpowszechnione i rozmnożone, gatun­
ki szkodliwe ograniczone, usunięte, wygnane; złoto i żelazo, bardziej
jeszcze niezbędne niż złoto, wydarte z wnętrzności ziemi, potoki
opanowane, rzeki uregulowane, zwężone, morze ujarzmione, pozna­
ne, przebyte z jednej półkuli na drugą, lądy dostępne wszędzie,
wszędzie uczynione płodnymi; w dolinach powabne łąki, na równi­
nach żyzne pastwiska i obfite łany, pagórki pokryte winoroślą
i owocem, ze szczytami ukoronowanymi użytecznym drzewem
i młodniakami, pustynie przemienione w ludne miasta przez olbrzy­
mi lud, który w nieustannym ruchu wędruje z centrów aż na krańce;
szerokie i uczęszczane drogi, kontakty nawiązane wszędzie jako
znak siły i jedności społeczeństwa; tysiące innych pomników potęgi
i chwały pokazuje dostatecznie, że człowiek, władca ziemskiej
dziedziny, zmienił i odnowił całą jej powierzchnię" . Tak oto
pojawia się przed nami nowy obraz Rajskiego Ogrodu, przeniesione­
go z początków historii w teraźniejszość. Saint-Simon pisał przecież:
„Wiek Złoty, umieszczony przez ślepą tradycję w przeszłości, jest
45

46

47

48

49

199

�50

przed n a m i " . Świat cywilizowany będzie niczym nowe dzieło
Stworzenia, gdzie wszystko głosi chwałę swego Stwórcy — Człowieka.
Historia ludzkości staje się nową Genezą, a człowiek zajmuje w niej
miejsce Boga. Przeniesienie Złotego Wieku z początku osi czasu na
jej koniec jest niezbędne dla struktury tego mitu. Konieczne jest
także, aby opuszczone przez złoty wiek miejsce wypełnione zostało
jego przeciwieństwem — obrazem słabego i nieszczęsnego człowie­
ka, otoczonego wrogą przyrodą. W ten sposób zostały stworzone
wyjściowe aksjomaty rozumowania dedukcyjnego, które doprowa­
dziło filozofów do specyficznego „wytłumaczenia" genezy kultury.
Widać wyraźnie jak związane jest ono — czyż mogłoby być inaczej?
— z ateistyczną pasją. Przekonanie, że historia zaczyna się w wieku
dzikości, pogrążającej człowieka w niedostatku i cierpieniu, idzie
w parze z wiarą, że potrafimy być twórcami ziemskiego raju
cywilizacji. Człowiekowi zostaje tu przydany atrybut boskiej potęgi,
bowiem zbawienie dokonuje się przez cywilizację, której człowiek
jest twórcą. Kiedy podziela się tę wiarę, trudno być przyjacielem
religii. W Związku Radzieckim, gdzie ateistyczna skłonność otrzy­
mała sankcję urzędowych dokumentów, wizja bestialskich począt­
ków i pierwotnej opresji znalazła się nawet w programie KPZR.
W 1962 roku naukowy przegląd „Sowietskaja Archeologia" zamieś­
cił artykuł zatytułowany Archeologia i religia, przypominający na
pierwszej stronie słowa tego dokumentu. Brzmią one tak oto:
„Konieczne jest prowadzić systematyczną, szeroko zakrojoną pro­
pagandę naukowo-ateistyczną, z cierpliwością wyjaśniać błędność
wierzeń religijnych, powstałych w przeszłości na bazie przytłoczenia
człowieka niezrozumiałymi siłami przyrody". Po czym autor dodaje
od siebie retoryczne pytanie: „Czy archeolodzy mogą pozostać na
boku w walce z wrogą nam ideologią religijną" . Na podobne
pytanie, filozofowie Oświecenia odpowiedzieliby z pewnością grom­
kim „Nie!". Odpowiedź ta wyraża wiarę i nadzieję. Wiarę w cywili­
zację i nadzieję, że może ona przynieść człowiekowi wyzwolenie. Ta
wiara i ta nadzieja przekazywane są do dziś w europejskich szkołach,
gdzie oświeceniowy mit początków panuje niepodzielnie.
Ale nie tylko szkolne podręczniki zajmują się jego propagowa­
niem. Identyczną wizję życia pierwotnych ludzi można znaleźć
w komiksach. We Francji będzie to seria popularnych zeszytów
0 młodym myśliwym Rahanie. Ów „syn dzikich wieków", musku­
larny blondyn, spędza czas na walce z okrutnymi zwierzętami
1 zabobonną ciemnotą innych mieszkańców Ziemi, przeważnie
niesympatycznych i żądnych krwi brunetów. Perypetie Rahana
można oglądać także w telewizji, w formie licznych filmów rysunko­
wych, nadawanych w godzinach popołudniowych i mających do­
starczyć szkolnej dziatwie odpoczynku po powrocie do domów.
Sceny pierwotnej i bezwzględnej walki o byt przedstawiają także
„powieści prehistoryczne" J. H . Rosny-Ainćgo, z których najbar­
dziej znana, Walka o ogień, zalecana jest jako lektura uzupełniająca
w szkołach francuskich i radzieckich (istnieje tłumaczenie rosyjskie).
„Powieści prehistoryczne" Rosny-Ainćgo, wznowione ostatnio
przez oficynę wydawniczą Roberta Laffonta ,korzystają z sukcesu
jakim była ekranizacja Walki o ogień, przeniesionej w świat filmowe­
go widowiska na wielką skalę przez Jean-Jacquesa Anneau, przy
użyciu wszystkich atrybutów mitycznej wizji początków. Amatorzy
dzieł bardziej wyrafinowanych mogą odnaleźć nasz mit w literaturze
eseistycznej. I tak na przykład Konrad Lorenz, cieszący się renomą
uczonego i popularnością płodnego eseisty, nie traci żadnej okazji,
żeby raczyć swych czytelników opisami nędznej egzystencji człowie
ka pierwotnego, pogrążonego w nieustannej trwodze i wiecznie
niedojadającego .Nawet u autorów, którzy zadają sobie niewdzię­
czny trud lektur archeologicznych, jak Edgar M o r i n , naiwne
obrazy ataków dzikich zwierząt i słabości człowieka są ciągle
obecne. Trudno się zresztą temu dziwić, skoro i myśl naukowa nie
potrafi się od nich dotąd uwolnić. Oto w 1971 roku jeden z francus­
kich archeologów nie zawahał się użyć takich słów, aby opisać życie
ludzi w epoce paleolitu: „żyli we wrogim środowisku (...). Wilgotne
jaskinie dostarczały im niepewnego schronienia, które musiało być
bronione przed wielkimi drapieżnikami. Głód musiał być ich główną
i nieustanną troską (...). Skądinąd, pojęcie szczęścia musiało być
u nich bardzo ograniczone: nie przekraczało zapewne zaspokojenia
podstawowych potrzeb" .Autor nie jest z pewnością przedstawicie­
51

52

53

5 4

55

200

lem awangardy współczesnej archeologii i tylko wyjątkowo zdarza
się znaleźć u archeologów ów mityczny obraz, zadeklarowany
z równie naiwną otwartością. Ale świadectwa jego ukrytej obecności
są niezwykle liczne i to także tam, gdzie autorzy zdają się do­
chowywać wierności zasadom naukowego postępowania. Oto na
przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych dużym wzięciem
cieszyło się wśród archeologów pojęcie „adaptacji". Czytając arty­
kuły z tego okresu można odnieść wrażenie, że „adaptacją", czyli
biernym dostosowaniem się do warunków środowiska naturalnego
jest wszystko, co człowiek pierwotny czynił. Ponieważ wszystko jest
„adaptacją", traci ona jakiekolwiek znaczenie, stając się klasycznym
przykładem tautologii. Wydaje się, że wymagania logiki ustąpiły tu
miejsca tradycyjnym wierzeniom, jako że archeologowie zdają się
podzielać przekonanie o pierwotnej opresji człowieka, który walcząc
rozpaczliwie o przeżycie, nie ma chwili czasu, żeby usiąść, pomyśleć
czy po prostu poleniuchować („lenistwo — grzech śmiertelny
człowieka prymitywnego" — pisał Lorenz) . Tylko przy takim
założeniu można uważać, że wszyscy, którym udało się przeżyć
z tygodnia na tydzień są „zaadaptowani" do warunków środowiska,
gdzie w okrutnej walce o przetrwanie nie została im dana swoboda
bycia zaadaptowanym lepiej lub gorzej, albo nawet zupełnie źle.
Stąd — wszystko co istnieje musi być świadectwem adaptacji.
Jak dotąd, jedyne^naukowe wyzwanie wobec tego mitu pojawiło
się etnologii. Rok Г968 przyniósł głośny tekst Sahlinsa ,opubliko­
wany najpierw w „Les Temps Moderns", redagowanych wówczas
przez Jean Paul Sartra, a później powtarzany przez autora w wielu
wersjach i tłumaczony na wiele języków. Odrzucając tradycyjną
wizję życia pierwszych ludzi, Sahlins prezentuje nam społeczeństwo
pierwotnych myśliwych jako wspólnotę dostatku, przedstawiając ją
dekadencji cywilizacji przemysłowej. Szczęście twierdzi — polega na
pełnym zaspokojeniu potrzeb, co staje się niemożliwe gdy są one
zbyt wielkie. A my, ludzie cywilizacji przemysłowych, pożądamy
bardzo dużo. Produkując wiele, pragniemy posiadać jeszcze więcej
niż wytwarzamy i żądza ta napędza produkcyjne szaleństwo,
którego wymagania skazują nas na pracę ponad siły, odbierającą
prawdziwą radość życia. Dołącza do tego nierówność, wyzysk i głód,
ten ostatni jakoby symbol X X wieku. Od nieszczęść takich wolni
mają być jakoby jedynie pierwotni myśliwi. Z prostego powodu:
zadowalają się małym. Ich potrzeby ograniczone są do minimum
i można je zaspokoić niemal bez wysiłku, by cieszyć się następnie
wolnym czasem i korzystać z zalet społeczeństwa, które nie zapewnia
co prawda próżnych luksusów, ale czyni za to ludzi równymi
i swobodnymi. Pisze Sahlins z przekonaniem o egzystencji zwróconej
ku delektowaniu się pożywieniem i beztroskim trawieniu. Obok
pesymistycznego obrazu współczesnej cywilizacji mamy więc idylli­
czną wizję życia ludów prymitywnych. Łatwo zauważyć, że zestawie­
nie to zbudowane zostało na kilku prostych opozycjach: dostatek
— niedostatek, potrzeby ograniczone — potrzeby nieograniczone,
odpoczynek — praca, beztroska — troska, równość — nierówność,
wolność — zniewolenie (Tab. 4).
W końcu lat sześćdziesiątych, w czasach rozkwitu kontrkultury,
nikt nie kwapił się wytykać Sahlinsowi naiwności jego ataku na
cywilizację współczesną. Natomiast wyidealizowany obraz życia
myśliwych spotkał się od razu z krytyką . Sahlins oparł swój wywód
niemal wyłącznie na danych dotyczących Buszmenów !Kung i abo­
rygenów z Ziemi Arnhema, żyjących w stosunkowo zasobnych
środowiskach, gdzie egzystencja — istotnie — nie jest trudna. Jest
jednak niedopuszczalne czynienie z tego generalizacji mającej odno­
sić się do wszystkich myśliwych, także tych z przeszłości. Sahlins
naruszył tym samym reguły gry naukowej. Łatwo go za to krytyko­
wać. Istotne jest jednak, że jego myślenie, wchodząc w kolizję
z zasadami nauki, pozostaje w zgodzie z regułami transformacji mitu
początków. Jego opis życia pierwotnych myśliwych odpowiada
charakterystyce Złotego Wieku. Cywilizacja współczesna staje się
nowym wcieleniem stanu dzikości i upadku. Nic tu nowego. Także
pomysł, że nadmierne potrzeby są źródłem wszystkich strapień, ma
już swoje lata. Przecież Horacy pisał: „Multa petentibus, desunt
multa" (Ody I I I , 16). Była to zresztą obiegowa myśl cyników,
głoszących, że droga ku szczęściu wiedzie przez odrzucenie sztucz­
nych żądz i ograniczenie się do nielicznych a całkowicie naturalnych
56

57

58

�potrzeb. I warto dodać, że to właśnie cynicy pozostawili nam
pierwsze świadectwo rewolty człowieka cywilizowanego przeciwko
cywilizacji, będąc pierwszymi przedstawicielami kontrkultury .
Idee te odradzały się potem wielokrotnie, jak choćby w czasach
XIX-wiecznego romantyzmu, czy wreszcie w latach sześćdziesiątych
wieku naszego. Entuzjastyczne Oświecenie, zafascynowane postę­
pem, przeniosło rajską epokę w przyszłość; rozczarowany wiek X X ,
tracąc nadzieję na zbawienie przez cywilizację, umieścił raj z powro­
tem na jego dawnym miejscu w początkach czasów.
59

Sukces artykułu Sahlinsa okazał się wielki. Echa tego tekstu
rozeszły się szeroko i mierzą się choćby wielką liczbą tłumaczeń.
Można je znaleźć nawet w jednym z francuskich podręczników,
najnowszym i najbardziej nowatorskim . Mamy tam cytaty z auto­
rów powołujących się na Sahlinsa, a w tytule podrozdziału można
zobaczyć niespotykane dotąd w szkołach pytanie: „Paleolit — raj
utracony?" Oczywiście, nie łudźmy się, nie chodzi tu o paleolit.
Pytanie dotyczy teraźniejszości. Odpowiedź będzie zależała od tego,
czy dzień dzisiejszy budzi w nas nadzieję czy lęk.
60

PRZYPISY

1

Pragnę podziękować serdecznie Ludwikowi Stommie, który
zainspirował mnie do etnologicznej lektury podręczników szkol­
nych. Kolekcja podręczników zgromadzona przez Ludwika była dla
mnie dużą pomocą w pracy, a jego krytyczne uwagi pozwoliły
uwolnić niniejszy tekst od szeregu usterek. Osobne podziękowania
należą się radzie naukowej Fundacji Fyssen, finansującej badania
autora, których część artykuł ten prezentuje.
Polski czytelnik może sięgnąć dla porównania do Historii dla
klasy I L.O. J. Dowiata (Warszawa 1980) czy Historii dla klasy V
G. Markowskiego (Warszawa 1981).
Analizowane podręczniki oznaczone są w tekście przy pomocy
następujących symboli:
2

3

pierwotne 1771), (w:) John Millar of Glasgow 1735—1801, New
York 1979, s. 224
Voltaire, Essai..., s. 10
Cyt. za Duchet, Anthropologic.., s. 386
Burnet, Of the origin..., t. I I , s. 384
d'Holbach, De la nature..., s. 123
Voltaire, Essai..., s. 13
Boulanger, L'Antiquite..., s. 367
R. Gralhon, Notre pays dans la prehistoire Paris 1975, s. 13
E. Durkheim Zasady metody socjologicznej, Warszawa 1968,
s. 122—3
Cyt. za Duchet, Anthropologic.., s. 380
G. Bryson, A man and society. The Scottish inquiry of the
Eighteen century, Princeton 1945, s. 88
M . Eliade, Le sacr'e et le profane, Paris 1965, s. 82, 84
M . Sahlins, Critique de la sociobiologie, Paris 1980, s. 174
Opracowanie według F. Ainsa, De I'age d'or a I Eldorado.
Methamorphose d'un my the, „Diogene", nr 133, 1986, s. 23—44,
oraz M . Eliade, Mythes, reves et mysteres, Paris 1957, uzupełnione
przez autora.
Hesiode, Les travaux et les Jours (w:) Theogonie, les Travaux
et les Jours, le Bouclier, tłum. Paul Mazon, Paris 1960
Ovide, Les Methamorphoses, tłum. Georges Lafaye, Paris
1969
Boas, Essays..., s. 49
d'Holbach, De la nature..., s. ix
Tamże, s. vii
J. B. Bossuet, Discours sur l'histoire natur elle, Paris 1681, s. 47
Tamże, s. 47
Buffon, Histoire naturelle, wybór (wydane pierwotne 1758),
Paris 1984, s. 154
R. L. Meek, Social science and the ignoble savage, Cambridge
1976
Buffon, cyt. za Duchet, Anthropologic.., s. 276—7
Cyt. za E. Cioran, Histoire et utopie, Paris 1960, s. 133
A. L . Mongait, Archeologija ireligija, „Sovietskaja Archeologija", nr 2, 1962, s. 3
J. H . Rosny-Aine, Romans pr'ehistoriques, Paris 1985
K . Lorenz, Les huit piches capitaux de notre civilisation, Paris
1973
E. Morin, Zagubiony paradygmat — natura ludzka, Warszawa
1977
L. Pradel, Essai sur le psychisme des Paleolithiques, „Quartar", nr 8, 1971, s. 43
Lorenz, Les huit..., s. 66
M . Sahlins, La premiere societć d'abondance, „Les Temps
Modernes", nr 268, 1968, s. 641—680
R. B. Lee, I . de Vore, Man the hunter, Chicago 1968
Lovejoy, Boas, Primitivism..., s. 118
J. P. Wytteman, Histoire, geographic Classe de sixieme. Paris
1986, s. 20
Lovejoy, Boas, Primitivisme..., s. 209—10
Tamże, s. 206
Cole, Democritus..., s. 71
Loveyoj, Boas, Primitivisme..., s. 95
Tamże, s. 213
Tamże, s. 218
Lucrece De la nature, ks. V
Diodore de Sicile, Histoire..., s. 18—19
Lovejoy, Boas, Primitivisme..., s. 245—6
Tamże, s. 397
Tamże, s. 271—2
Tamże, s. 210
Tamże, s. 245
Boas, Essays..., s. 194
Cole, Democritus..., s. 35
2 7

2 8

2 9

3 0
3 1

3 2

3 3

3 4

3 5

3 6

ZSRR
Rl — F. Korowkin, Historia starożytna dla klasy V (tłum. pol.:
Istorija drewniego mira), Kaunas 1974
R2 — M . Nieczkina, P. Lejbengrub, Historia ZSRR.
Podręcznik
dla klasy VII (tłum. pol.: Istorija SSSR), Kaunas 1984
R3 — К. Bazylewicz, S. Bachruszyn, A . Pankratowa, A. Focht,
Historia ZSRR, cz. I (tłum. pol.: Istorija SSSR), Warszawa
1952
Francja
FI — P. Milza, S. Bernstein, Y. Gauthier, Histoire, classe de sixieme
Paris 1970
F2 — H . Qurman, A . Zwang, Y. Pasquier, J. Soletchnik, Histoire,
CE 2, Paris 1986
F3 — M . Vincent, J. P. Dupre, J. P. Lochy, N . Seme, Histoire. La
France au fil du temps de la prehistoire a 1789. C M 1. Paris
1986
F4 — R. Grahlon, Histoire de France, C M , Paris 1986
B. Hayden, Subsistence and ecological adaptations of modern
hunter-gatherers, (w:) Omnivorous primates, pod red. R. Harding i G.
Teleki, New York 1980, tab. 10.12
Lucrece, De la nature, t. 2, tłumaczenie Alfreda Ermont, Paris
1964
A. O. Lovejoy, G. Boas, Primitivism and related ideas in
Antiquity, New York 1965, s. 71
Diodore de Sicile, Histoire Universelle, Paris 1737, s. 18
T. Cole, Democritus and the sources of Greek anthropology,
Western Reserve University 1967
G. Boas, Essays on primitivism and related ideas in the Middle
Ages, Baltimore 1948, s. 245^16
Boas, Essays..., s. 175, 184—5, 197
Cole, Democritus...
Cyt. za M . Duchet, Anthropologic et Histoire au siecle des
Lumiere, Paris 1971, s. 247
N . A . Boulanger, L'Antiquite devoiiee par ses usages (wyd.
pierwotne 1766), Paris 1978, s. 367, 388
Voltaire, Essai sur les moeurs, (wyd. pierwotne 1956), Paris
1963, s. 10
J. Burnet, Of the origin and progress of language, t. I I ,
Edinbourg 1774, s. 385
Cyt. za Duchet, Anthropologie..., s. 247
Boulanger, L'Antiquite..., s. 367, 388, 390
Cyt. za Duchet, L ' Anthropologie..., s. 387
d'Holbach, De la nature ou des lois du monde physique et du
monde moral, Paris 1770, s. 4
Montesquieu, Des l'esprit des lois (wyd. pierwotne 1748), (w.)
Oeuvres completes, Paris 1964, s. 531
Cyt. za Duchet, Anthropologie..., s. 247
Boulanger, L'Antiquite, s. 378
Montesquieu, De 1 'esprit.., s. 531
Voltaire, Essai..., s. 11
Tamże, s. 9
J. Millar, The origin and the distinction of ranks (wyd.
4

5

6

7
8

9

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

1 7

1 8
1 9

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

2 6

3 7

3 8
3 9

4 0

4 1

4 2

4 3

4 4
4 5

4 6

4 7

4 8

4 9

5 0
5 1

5 2

5 3

5 4

5 5

5 6
5 7

5 8

5 9

6 0

6 1

6 2

6 3

6 4
6 5

6 6
6 7

6 8

6 9

7 0
7 1

7 2

7 3

7 4
7 5

201

�Tab. 1 Obrazy „słabości człowieka" i „ataków dzikich bestii"
w literaturze antycznej
słabość dzikie
człowieka bestie
61

Protagoras
Anaksagoras
Platon
Dicaearchus
Filemon
Polibiusz
Lukrecjusz
Diodor Sycylijski
Cyceron
Filon z Aleksandrii
Seneka
Pliniusz Starszy
Plutarch
Orygenes
Tzetzes
62

63

64

65

66

67

68

69

70

71

72

73

74

75

+
+

V w. pne.
V w. pne.
V/IV w. pne.
IV w. pne.
IV w. pne.
I I w. pne.
I w. pne.
I w. pne.
I w. pne.
I w. pne./I w.
I w.
I w.
I / I I w.
I I / I I I w.
X I w.

+
+
+

+
+
+

+
+
+
+

+
+
+
+
+
+

+

+

Tab. 2 Wizja epoki początków u filozofów Oświecenia

Pi

H
Ш Ш сл

Щ

о У5 к a"

T2 rj сл oi
Z
У m
м
O &lt; o Гw &lt;
S Й
Ш &lt;j
&gt; И H
e &lt;
H Z
E D Z
S

O

O

B

O

O

Q

D

wroga natura
groźne zwierzęta
Z
słabość człowieka
prymitywizm
głód
strach
nieszczęście
zależność od przyrody

+
+
+
+
+
+

5«
Pi

H

zaspokojenie potrzeb
przetrwanie

Tab. 3 Zestawienie atrybutów Złotego Wieku i epoki
początków

ZŁOTY W I E K
łagodny klimat
sojusz ze zwierzętami
odpoczynek, zabawa
brak potrzeb
dostatek
szczęście
beztroska
moc
doskonałość

EPOKA POCZĄTKÓW
surowy klimat
wojna ze zwierzętami
wytężona praca
potrzeby
głód
nieszczęście
troska i strach
słabość
niedoskonałość

Tab. 4 Atrybuty społeczeństw myśliwsko-zbierackich
i cywilizacji współczesnej według M . Sahlinsa,
La premiere societe d'abondance

O

S

CYWILIZACJA
WSPÓŁCZESNA

MYSLIWI-ZBIERACZE
1. DOSTATEK
— „społeczeństwo dostatku"
(s. 441)
— „bardzo udana adaptacja"
(s. 441—2)
— „dobrobyt materialny" (s. 451)
— „rodzaj dostatku material­
nego" (s. 452)
— „rodzaj dobrobytu" (s. 454)
2. OGRANICZONE
POTRZEBY
— „want not, lack not" (s. 454)
— „pożądając mało" (s. 441)
— „wszystkie potrzeby są z ła­
twością zaspokajane" (s. 442)
— „ni ochoty ni potrzeby obar­
czać się nadwyżkami czy
przedmiotami wymiany"
(s. 454)
— „generalnie, potrzeby ludzi są
łatwe do zaspokojenia"
(s. 453)
— „bardzo ograniczona ilość
dóbr materialnych uwalnia
ich od wielu codziennych
trosk i pozwala cieszyć się ży­
ciem" (s. 458)
— „każdy znajduje wszędzie pod
dostatkiem tego co mu po­
trzeba" (s. 458)
3. PRACA
— „myśliwi-zbieracze
pracują
często o wiele mniej niż my"
(s. 458)
— „łowy i zbieractwo nie były
męczące" (s. 462)
„2,5 dnia pracy na tydzień, aby
zaspokoić
potrzeby
po­
karmowe" (s. 471)
— „pracowali znacznie mniej niż
robotnicy przemysłu"
(s. 476)
4. CZAS W O L N Y
— „wolnego czasu nie brakuje"
(s. 458)
— „śpi się więcej, w przeliczeniu
na osobę i na rok, niż we
wszystkich innych typach
społeczeństw" (s. 458)
— „dużo czasu wolnego" (s. 462)
5. BEZTROSKA
— „mogą oczekiwać jutra bez
obaw" (s. 472)
— „stosunkowo bezbarwna egzy­
stencja, skoncentrowana na
przyjemności
delektowania
się jedzeniem i beztroskim
trawieniu" (s. 480)
6. RÓWNOŚĆ
— „demokratyczny charakter
własności" (s. 453)

7. WOLNOŚĆ
— „są wolni" (s. 458)

l'.

NIEDOSTATEK

2'.

NIEOGRANICZONE
POTRZEBY
— „produkując wiele, po­
żądając wiele (s. 442)
—„konsumpcja jest podwój­
nie tragedią: zaczyna się
z braku, a kończy się
w niedostatku" (s. 444)

„połowa ludzkości kła­
dzie się co wieczór spać
o pustym żołądku"
(s. 478)
„nasza era jest epoką gło­
du bez precedensu"
(s. 478)

— „głodowanie stało się ins­
tytucją" (s. 478)
3'. PRACA
— „skazaliśmy się sami na
dożywotne ciężkie ro­
boty" (s. 445)

B R A K CZASU
WOLNEGO

5'. TROSKI
— „przygnębienie" (s. 445)

6'. N I E R Ó W N O Ś Ć
— „odstręczające
różnice
klasowe" (s. 479)
—• „stosunki wyzysku"
(s. 479)
T. ZNIEWOLENIE

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12786" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12607">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bee0bdb2f0cb2def596cdfa1eb6686a6.jpg</src>
        <authentication>ca88a5bc999c92643ac569fff48bf944</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153804">
                <text>Prezentacja fragmentu ciągnionej sieci rybackiej / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Zapałów (woj. podkarpackie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153805">
                <text>rybołówstwo ; narzędzia i urządzenia rybackie ; Podkarpacie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153806">
                <text>fotografia przedstawia mężczyznę prezentującego  fragment sieci ciągnionej (zamocowanie do końcowego drążka)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153807">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153808">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153809">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153810">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153811">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153812">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153813">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153814">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153815">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153816">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153817">
                <text>PAE_FNK_35.34.VI_B.2.15.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="225">
        <name>narzędzia i urządzenia rybackie</name>
      </tag>
      <tag tagId="437">
        <name>narzędzia rybackie</name>
      </tag>
      <tag tagId="996">
        <name>okolice Jarosławia</name>
      </tag>
      <tag tagId="226">
        <name>rybołówstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="925">
        <name>sieć</name>
      </tag>
      <tag tagId="999">
        <name>sieć ciągniona</name>
      </tag>
      <tag tagId="1000">
        <name>sieć ściankowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="529">
        <name>sieci</name>
      </tag>
      <tag tagId="995">
        <name>Zapałów</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12229" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12237">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d8a52a6c7270a587ab67dfa01ba28fdd.jpg</src>
        <authentication>c2bfc4775695a64d407d46f310920161</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146008">
                <text>Prezentacja góralskiego pasa / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Murzasichle (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146009">
                <text>strój  regionalny ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146010">
                <text>fotografia przedstawia mężczyznę w kożuchu, który prezentuje skórzany pas</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146011">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146012">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146013">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146014">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146015">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146016">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146017">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146018">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146019">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146020">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146021">
                <text>PAE_FNK_25.38.XIII_F.3.8.2_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="725">
        <name>kożuch</name>
      </tag>
      <tag tagId="718">
        <name>Murzasichle</name>
      </tag>
      <tag tagId="29">
        <name>odzież</name>
      </tag>
      <tag tagId="5">
        <name>odzież męska</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="597">
        <name>pas skórzany</name>
      </tag>
      <tag tagId="32">
        <name>strój</name>
      </tag>
      <tag tagId="248">
        <name>strój podhalański</name>
      </tag>
      <tag tagId="721">
        <name>stroje regionalne</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12231" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13222">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/37d2b241cde51c67481f5c0069f23a46.jpg</src>
        <authentication>3b4ce68766d486c95cc51e4099f395df</authentication>
      </file>
      <file fileId="13223">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9cdd1120de7e5a1d2be5ce34033637cc.jpg</src>
        <authentication>17ed5206c12061ed5295df948095661a</authentication>
      </file>
      <file fileId="12239">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8c77ce51347616158d803905ac1bbc64.jpg</src>
        <authentication>ed6b3bd3383f829d2a8b7f2884b35ea1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146036">
                <text>Prezentacja wełnianej torby (cykl zdjęć)  / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Murzasichle (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146037">
                <text>kultura materialna ; tkactwo ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146038">
                <text>fotografie przedstawiają mężczyznę, który prezentuje z różnych stron wełnianą torbę do transportu nasobnego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146039">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146040">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146041">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146042">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146043">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146044">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146045">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146046">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146047">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146048">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="146049">
                <text>PAE_FNK_25.38.XIII_F.3.8.5_01&#13;
PAE_FNK_25.38.XIII_F.3.8.6_01&#13;
PAE_FNK_25.38.XIII_F.3.8.4_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="718">
        <name>Murzasichle</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="727">
        <name>tkactwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="82">
        <name>torba</name>
      </tag>
      <tag tagId="51">
        <name>transport lądowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="53">
        <name>transport nasobny</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="10891" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10869">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ff35b6feb62e0591d3982b277ee6749f.pdf</src>
        <authentication>7cb36c433cf4f04fb1933984d4d0ed8a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129911">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:755</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129912">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129913">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:696</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129914">
                <text>Próba analiza strukturalnej czterech legend średniowiecznych / ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129915">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1, s.281-294</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129916">
                <text>Stomma, Ludwik</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129917">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129918">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129919">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129920">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129921">
                <text>„Etnografia P o l s k a " , t. X V I z. I

LUDWIK

STOMMA*

PRÓBA A N A L I Z Y STRUKTURALNEJ CZTERECH
ŚREDNIOWIECZNYCH

LEGEND

A n a l i z a s t r u k t u r a l n a obejmuje dwie podstawowe operacje: n a j p i e r w
d z i e l i m y , potem porządkujemy. Podzielenie danej całości m a n a celu o d ­
nalezienie w niej r u c h o m y c h fragmentów, których sytuacja d y f e r e n c j a l ­
na r o d z i p e w i e n sens. F r a g m e n t y te, zależnie od dziedziny n a u k i i b a ­
dacza, nazywane mogą być różnie. U fonologów są t o „fonemy", u J e a n - P i e r r e Richarda — „wibracje", u Lévi-Straussa — „mitemy", u B a r t h e sa — p o p r o s t u „wątki". Skorzystam z tej najbanalniejszej t e r m i n o l o g i i .
Poszczególny wątek sensu mieć nie m u s i , charakteryzuje się j e d n a k t y m ,
że zmiana w p r o w a d z o n a w jego położenie powoduje zmianę całości. W y ­
obraźmy t u sobie , dla przykładu, brydżystę licytującego z d w u n a s t o m a
najwyższymi k i e r a m i i dwójką t r e f l w ręku. Dwójka t r e f l n i e przedsta­
w i a dla niego żadnej wartości — bez kardynalnego błędu ze s t r o n y p r z e ­
ciwników — l e w y zapewnić n i e może. Wystarczyłoby j e d n a k przeniesie­
n i e j e j do z b i o r u kierów, b y dawała stuprocentową gwarancję l e w y i to
szczególnie siermiężnej, bo t r z y n a s t e j — s z l e m o w e j . Pozostając przy k a r ­
tach, wróćmy jednak do operacji dzielenia. Załóżmy więc, iż wręczamy
potasowaną talię żądnemu w i e d z y etnografowi, który cudem jakimś n i ­
gdy dotychczas w życiu k a r t do g r y n i e widział. J a k w i n i e n się o n za­
brać do rozszyfrowania znaczenia powierzonego m u stosu kartoników?
Istnieje zasadniczo jedna t y l k o możliwość. Rezygnując z badania g r a n i a stosłupa utworzonego przez stos k a r t , jego wymiarów czy w a g i , m u s i
nasz etnograf rozłożyć talię. Zauważy w t e d y , że n a rogach kartoników
występują cztery rodzaje rysunków. Przesegregowawszy k a r t y podług
n i c h , spostrzeże z kolei, że w każdej z u t w o r z o n y c h w t e n sposób g r u p
znajduje się trzynaście k a r t , że każda z n i c h odpowiada t r z e m z i n n y m i
r y s u n k a m i etc. Dołączenie do t a l i i n p . zaproszenia na wernisaż, w i z y ­
tówki i f i s z k i bibliotecznej o o d p o w i e d n i c h f o r m a t a c h czy o d w r o t n i e —
J

* A u t o r artykułu j e s t s t u d e n t e m I I I r o k u e t n o g r a f i i
1

Przykład

tropologii

ten w

nieco i n n e j

strukturalnej,

Warszawa

formie
1970, w

UW.

przytacza C. L é v i - S t r a u s s
r o z d z i a l e „Struktura

mitów".

w

An­

�282

LUDWIK

STOMMA

schowanie p a r u blotek, n i e p o w i n n o zakłócić analizy. W p i e r w s z y m b o ­
w i e m w y p a d k u łatwo będzie wykazać przypadkowość obecności zapro­
szenia czy wizytówki w d a n y m zbiorze, co upoważni do i c h odrzucenia,
w d r u g i m — b r a k koniecznego elementu, a więc rzecz możliwą do u z u ­
pełnienia, n a podstawie — powiedzmy — przejrzenia innej, bliźniaczej,
a kompletnej talii.
A n a l i z a s t r u k t u r a l n a utworów o charakterze m i t y c z n y m opiera się,
ogólnie rzecz biorąc, n a i d e n t y c z n y c h j a k powyższe rozumowanie, zasa­
dach. Posłużmy się dla egzemplifikacji legendą o świętej Dorocie, j e d ­
n y m z n i e l i c z n y c h — zachowanych zabytków polskiej hagiografii śred­
niowiecznej. Jest to przykład o t y l e dobry, że tekst t a k zwany w y s z n o b r o d z k i , który będzie d l a m n i e podstawą, napisany w mieszanym
języku polsko-czeskim, daje się porównywać z l i c z n y m i , współczesnymi
sobie w e r s j a m i czeskimi ( h y m n y , sekwencje, akrostychy), co m a p i e r w ­
szorzędne znaczenie p r z y selekcji wątków. Dorota, święta i męczenni­
ca — według Jakuba de Vorágine, autora Złotej legendy — pochodziła
z arystokratycznego r o d u ; rodzicami j e j b y l i : senator Dorus i jego mał­
żonka Thea, którzy nawróceni n a wiarę chrześcijańską m u s i e l i uciec
przed prześladowaniami do Cezarei w Kapadocji. T a m narodziła i m się
córka. Wkrótce zasłynęła ona z piękności t a k , że zainteresował się nią
sam rządca p r o w i n c j i — Fabrycjusz. Dorota odrzuca j e d n a k jego zaloty,
oświadczając, że jest zaślubiona C h r y s t u s o w i . Fabrycjusz każe ją za t o
wtrącić do więzienia, torturować a następnie ściąć. G d y Dorotę p r o w a ­
dzono n a stracenie, T e o f i l , pisarz p r o w i n c j i prosił ją kpiąco, b y m u p r z y ­
słała róże z ogrodu oblubieńca. Męczenniczka obiecuje m u t o i rzeczy­
wiście w chwilę po j e j ścięciu z j a w i a się pacholę i wręcza T e o f i l o w i kosz
z różami. A było to podczas ostrej z i m y . T e o f i l widząc cud n a w r a c a się,
za co ponosi śmierć z rozkazu Fabrycjusza. Wersja wysznobrodzka jest
jedną z najbardziej do v o r a g i n o w s k i e j zbliżonych. M n i e j rozwinięty jest
t u t y l k o m o t y w ucieczki i nawrócenia rodziców D o r o t y oraz cudu z ró­
żami, występuje za t o wątek odzyskania przez Dorotę — c u d o w n y m spo2

3

2

N i e c h o d z i t u dokładnie o rękopis w y s z n o b r o d z k i , l e c z b a r d z o

żony rękopis

śląski, który przechował

się do n i e d a w n a

w

do niego

Bibliotece

zbli­

Narodowej,

s y g n . F . I . 396.
3

W omawianej

w e r s j i cała w z m i a n k a o p o c h o d z e n i u św. D o r o t y

do s t w i e r d z e n i a
„Doro jeś oćca jimiała
T e o d o r a matką twą,
odjąd jeś t y c i e l e s t n a
Dorotą k r c z e n a "
o r a z : „Królewskiego jeś r o d u była".

o g r a n i c z a się

�PROBA

ANALIZY

283

STRUKTURALNEJ

sobem, po mękach — świeżości, piękności i całości ciała . G d y b y rozło­
żyć t o polsko-czeskie opracowanie legendy n a p u n k t y tak, j a k t o w i n n i
robić uczniowie w liceach ze s w o i m i w y p r a c o w a n i a m i , otrzymalibyśmy n a ­
stępujący syntetyczny w y w a r z fabuły:
1) wersy 1 - 1 1 . Dorota jako święta czczona jest w kościołach.
2) wersy 23-33. Fabrycjusz żąda od D o r o t y w y p a r c i a się w i a r y , t a o d ­
mawia.
3) wersy 34-38. Fabrycjusz rozkazuje męczyć Dorotę.
4) wersy 39-56. Dorota na mękach.
5) wersy 57-66. Dorota odzyskuje całość i piękno ciała.
6) wersy 67-74. Dorota przed Sądem. Sędziowie żądają, żeby wyparła się
w i a r y . Dorota jednak powtórnie odmawia (bis).
7) wersy 75-76. Dorota ponownie b i t a .
8) wersy 77-78. Dorota skazana na ścięcie.
9) wersy 79-80. Teofilus k p i z D o r o t y .
10) wersy 83-88. Dorota wyznaje wiarę przed Teofilusem.
11) w e r s y . 89-93. Teofilus prosi Dorotę ironicznie o przysłanie m u róż
z „tamtego świata".
12) wersy 93-96. Dorota obiecuje Teofilusowi spełnienie jego prośby.
13) wersy 100-104. Dorota ścięta.
14) wersy 105-121. Chłopczyk przynosi Teofilusowi kosz z trzema różami
i trzema jabłkami.
4

5

15) wersy 122-132. Teofilus nawraca się.
Zakładamy jednak, że p r a w d z i w y m i jednostkami k o n s t y t u t y w n y m i m i t u
nie są odosobnione wątki, lecz wiązki wątków (tak j a k sens hierarchicz­
n y k a r t do g r y wskazuje n a m nie pojedyncza karta, ale i c h seria —• zbiór
trefli,, k a r , kierów czy pików) i że t y l k o , jako kombinacje t a k i c h wiązek,
8

„Dziewięć d n i w żalarzy była

4

bez w s z e g o p o k a r m u
sue t a k w i e l m i s t r u d z e n a
K r y s t e m zleczena
Gdyż dziewkę n a sąd w i e d z i e c h u
jakż to żarze w s c h o d z i e c h u
świetłości i k r a s y je,
te to róże śliczne
U ż r a w to s u d c a niemiły
w i e l i c e się zadziwił
dziewczemu
5

Pominięte są t u w e r s y

n i a , mające
6

1963,

charakter informacyjny

i wypadające

można

się

z

nią

jednostek

strukturalnej.

spotkać

również

w

i miejsca jej zamieszka­

wyraźnie

T e r m i n o l o g i i tej używa n i e k i e d y E . В я ret h e s w

O-„wiązkach
pologii

zdrowiu."

dotyczące rodziców D o r o t y

Les

z toku narracji.
ęs-sais critiques,

k r y t y c z n y c h artykułach

konstytutywnych" wspomina

Paris

Althussera.

także Lévi-Strauss w

Antro­

�284

LUDWIK

STOMMA

jednostki k o n s t y t u t y w n e zyskują funkcję znaczeniową. Przy t y m , rozpa­
trując zagadnienie z diachronicznego p u n k t u widzenia, jest n a m obojętne
(jak w w y p a d k u potasowanej t a l i i ) czy wątki należące do tej samej wiązki
(grupy) następują po sobie bezpośrednio, czy też pojawiają się w r e g u l a r ­
n y c h l u b nieregularnych odstępach. Pierwsze, wstępne przegrupowanie
w y p u n k t o w a n y c h wątków (stale w znaczeniu jednostka, m i t e m ) n i e n a ­
stręcza większych trudności. N a podstawie wyjątkowości występowania
t y c h motywów w hagiografii św. D o r o t y odrzucamy więc p u n k t y 9-12,
czyli całą dysputę D o r o t y z Teofilusem. Jest to posunięcie drakońskie, m o ­
żemy jednak zakładać, że przy prawidłowej analizie m o t y w ten, o ile n i e
jest sztucznie do legendy włączony, znajdzie później w j e j s t r u k t u r z e swo­
je miejsce i uzasadnienie, n i e możemy natomiast ponosić r y z y k a oparcia
się na przypadkowej i sporadycznej naleciałości. Dalej — z pewnością, co
nie w y m a g a szerszych uzasadnień, potraktować można jako jedną grupę
wątków p u n k t y 2-6, 3-4-7 i 8-13. Pozostawałoby obecnie siedem p o t e n ­
cjalnych elementów wiązkowych: 2-6, 3-4-7, 8-13, 5, 14, 15 i 1. P r z y p a ­
t r z m y się i m kolejno. W m o t y w a c h 2 i 6 — d w u k r o t n e j odmowy zaparcia
się w i a r y przez Dorotę — bez t r u d u dopatrzeć się można znaku stałości
w i a r y , podobnie w m o t y w i e 1, mówiącym o czczeniu świętej w paręset l a t
po j e j śmierci. Interpretując równie skrótowo pozostałe elementy, uznać
można grupę 3-4-7 za „męczeńską", 8-13 „śmierci", 15 „nawrócenia" zaś
5 „cudu związanego z ciałem D o r o t y " . M o t y w o w i 14 należy się parę słów
wyjaśnienia. Otóż w p a r u opracowaniach l u d o w y c h (według J . F e i f a l i k a
i F. Susila), głównie słowackich, j a k i w t a k z w a n y m h y m n i e salsburskim,
nie chłopczyk przynosi róże i jabłko, lecz powstają one odpowiednio z k r w i
i łez świętej. G d y b y przyjąć tę wersję, byłby to też m o t y w „cudu zwią­
zanego z ciałem D o r o t y " i stanowiłby wspólną wiązkę z p u n k t e m 5. W y ­
starczy teraz połączyć g r u p y „męczeństwa" i „śmierci" w jedną, n a z w i j У J3 „martyrologiczną" i oto o t r z y m u j e m y cztery wiązki wątków: 1-2-6,
3-4-7-8-13, 5-14 i 15. Wiązki te możemy oczywiście w każdej c h w i l i r o z ­
bić i przywrócić wątkom i c h położenie „naturalne". System m i t u jest b o ­
w i e m d w u w y m i a r o w y — posiada t y p o w e cechy zarówno (terminologia w e ­
dług Saussure'a) „języka", j a k i „mowy j e d n o s t k o w e j " , jest zarazem d i a chroniczny i synchroniczny. Najlepiej z i l u s t r u j e to poniższa tabelka.
7

8

т

7

R.

Barthes

stwierdza

w

Sur

t e k " w y m i e n n i e do s t r a u s s o w s k i e g o
8

Motyw

t e n występuje

tylko

w

pięciu

rękopisie k a p i t u l n y m , t z w . svatovítským
tulnym

drugim,

teckim

(wyd. J . Gebauer),

ben);

1963, że używa t e r m i n u

rękopiśmiennych

(wyd. H a n k a

rękopisie w y s z n o b r o d z k i m

tekstach

i Patera),

(Vesele

szości opracowań z a c h o d n i c h .

chvile

„wą­

czeskich:

rękopisie

( w y d . J . Jireček), rękopisie

wersjach

w živote

lidu

ludowych,
českého,

zebranych w
Praha

kapi­

uniwersy­

rękopisie p r a s k i m u n i w e r s y t e c k i m ( w y d . Šafarik

n i e s p o t y k a się go n a t o m i a s t w

p r z e z Č. Z u b i r t a

Paris

Radne,

„mitem".

i Er­

Czechach

1951) i w

więk­

�PRŮBA

ANALIZY

285

STRUKTURALNEJ

D o r o t a j a k o święta
c z c z o n a w kościołach
Dorota odmawia
c i a się w i a r y

wypar­
Fabrycjusz rozkazuje
męczyć Dorotę
D o r o t a obnażona, bita,
parzona pochodniami,

łamana kołem, głodzona
odzyskuje c a Dorota ponownie o d m a ­
w i a w y p a r c i a się w i a r y D o r o t a powtórnie b i t a łość i piękno ciała
D o r o t a s k a z a n a n a ścię­
cie
D

D o r o t a ścięta

z

o

r

k

o

f

t

w

a

i

D

o

r

o

t

y

w

y

r

a

s

t

a

.

ją róże

Teofilus
n a w r a c a się

Możemy ją czytać d w o j a k o : albo od lewej do prawej strony k o l e j n y m i rzę­
dami p o z i o m y m i , w porządku s y n c h r o n i c z n y m — poznając streszczenie l e ­
gendy, albo rzędami p i o n o w y m i , w porządku diachronicznym — poznając
składowe poszczególnych wiązek wątków. P r z y j r z y j m y się raz jeszcze,
w n i k l i w i e j niż dotychczas, t y m ostatnim. Wiązka pierwsza, czyli k o l u m n a
pierwsza od lewej w tabelce, charakteryzuje się, j a k t o już było w s p o m ­
niane, podkreśleniem stałości w i a r y . Jest t o „stałość w i a r y " sensu largo,
dotyczy b o w i e m zarówno postawy jednostkowej, j a k i h i s t o r i i . Równie
dobrze moglibyśmy oznaczyć więc tę kolumnę hasłem „wieczność w i a r y " ,
czy „niezłomność w i a r y " i sens j e j nie uległby zmianie. Z kolumną drugą
jest m n i e j jeszcze kłopotu — cechuje ją bezspornie niedocenienie l u b o d wartościowanie ciała ludzkiego poddawanego różnorakiej działalności de­
s t r u k c y j n e j . W t y m ujęciu k o l u m n a trzecia jest opozycją drugiej — po­
szarpane t r z e w i a zrastają się, t w a r z odzyskuje urodę, k r e w i łzy mają c u ­
downe właściwości — przecenienie, nadwartościowanie ciała ludzkiego jest
ewidentne. Wreszcie „kolumna" czwarta — wątek narodzin w i a r y ; z b r a ­
k u materiału niewiele można o n i m powiedzieć, co najwyżej, w a r t o b y
było przypomnieć, że w Złotej legendzie m o t y w nawrócenia Teofila nie
jest odosobniony. Rodzi się w i a r a także w Dorusie, Thei, w jednej z w e r s j i
czeskich chrześcijaninem zostaje sam Fabrycjusz...
M n i e j więcej od V I I w i e k u zaczyna się w l i t e r a t u r z e chrześcijańskiej
reakcja a n t y r z y m s k a . „Spytano mnie, k i m jestem; odpowiedziałem, że
chrześcijaninem. N i e p r a w d a — rzekł Najwyższy Sędzia — tyś cyceronian i n a n i e chrześcijanin; gdzie twój skarb, t a m serce t w o j e " — relacjonuje
swoje widzenie Św. H i e r o n i m , zobowiązując się wobec t a k wyraźnego B o ­
żego życzenia zrezygnować z antycznych i n s p i r a c j i . P o m i m o t o n a tle h e 9

Patrz J . L e
s. 124-125.
9

G o f f, Kultura

średniowiecznej

Europy,

Warszawa

1970, m . i n .

�286

LUDWIK

STOMMA

rezji Orygenesa staje się wkrótce przedmiotem ataków swego byłego p r z y ­
jaciela R u f i n a . „Masz r o z u m , a nie duszę — dusza to w i a r a " , rzuca H i e r o ­
n i m o w i o k r u t n i e jego adwersarz. „Dusza — t o w i a r a " , w i a r a — t o d u ­
sza , ateologiczna t a analogia długo potem pętać się będzie w l i t e r a t u r z e
b y odbić się jeszcze odległym echem w zbieranych przez K o l b e r g a b a ­
śniach. W legendach X V I I - X V I I I - w i e c z n y c h
spotkamy się przy t y m
zarówno z duszyczkami wnikającymi w ciało podczas chrztu, j a k i d u ­
chami nieochrzczonych dziatek, snującymi się po polach i zmieniający­
m i w strzygi. Rozdwojenie t o okaże się istotne w dalszym ciągu naszej
analizy.
Wróćmy jednak do legendy o św. Dorocie. Rozpatrywać ją można k o n ­
wencjonalnie n a dwóch płaszczyznach —• boskiej i l u d z k i e j . Bóg daje czło­
w i e k o w i ciało i duszę, zaszczepia świadomość swojego istnienia, r o b i c u ­
dy. Człowiek żyje, w i e r z y , u m i e r a — czasem śmiercią męczeńską. P r z y
t a k i m alonsowskim
rozróżnieniu, na „płaszczyźnie boskiej", znalazłyby
się k o l u m n y t a b e l k o w e : pierwsza, trzecia i czwarta, n a l u d z k i e j zaś p i e r w ­
sza i druga. Przedstawmy t o za pomocą r y s u n k u .
10

1 1

1 2

Stosunek między kolumną drugą a trzecią jest stosunkiem opozycji, co
było już w z m i a n k o w a n e . N a zasadzie tego samego przeciwstawienia (kon­
strukcja — destrukcja) zachodzi opozycja między kolumną drugą a czwar­
tą. Jedynie k o l u m n a pierwsza pozostaje w całkowitej neutralności l u b też
1 0

w

1 1

nych
i

T o „pomieszanie" pojęć w i a r y

i duszy

a p o k r y f i c z n y c h l i s t a c h św. A m m o n a
Wzmianka

o Kolbergu

w

k r a k o w s k i e m , poznańskiem

tomach

„dusza" występują

daje

Wielkiego

się zauważyć

wyraźnie m . i n .

i wielu innych.

jest w y n i k i e m własnych

m o i c h badań

i l u b e l s k i e m , gdzie

baśni

pojęcia

zebra­
„wiara"

często w y m i e n n i e . W s p o m n i a n e

legendy X V I l - X V I I I - w i e c z n e

L . В o n i 11 i , Tradiciones

de Castilla,

pochodzą z o p r a c o w a n i a

y leyendas

Madrid

1956.
12

D. A l o n s o ,

u r . 20 X 1898 w M a d r y c i e — hiszpański k r y t y k l i t e r a c k i , s t r u k -

t u r a l i s t a , rozkłada często u t w o r y n a t z w . „płaszczyzny k o n w e n c j o n a l n e " , b y
badać i c h „wzajemne n a c h y l e n i e " . A u t o r m . i n . Poesía
tas españoles
M a d r i d 1962.

contemporáneas,

Madrid

1952, D e l Siglo

española M a d r i d
de Oro a este siglo

potem

1950,
de

Poe­

siglas,

�PRÓBA

ANALIZY

287

STRUKTURALNEJ

s y m e t r i i ze w s z y s t k i m i pozostałymi . Spróbujmy teraz, do czego zrobio­
n y już został pierwszy k r o k , odczytać znaczące poszczególnych wiązek wąt­
ków. A więc niedowartościowanie i nadwartościowanie ciała ludzkiego —
s k r a j n y m i i c h p r z e j a w a m i w życiu l u d z k i m są biologiczne a k t y o d p o w i e d ­
nio — narodzin i śmierci. P r z y j m i j m y tę symbolikę. Z pozostałymi dwoma
rzędami („wieczności w i a r y " i „narodzin w i a r y " ) sprawa jest jeszcze p r o s t ­
sza. Przenosimy t y l k o á la R u f i n u s wiarę do f u n k c j i z n a k u duszy i o t r z y ­
m u j e m y następujące dla poszczególnych wiązek rezultaty (znaczące) :
wieczność duszy, śmierć ciała, narodziny ciała, narodziny duszy.
13

14

A więc sprzeczność między człowiekiem a Bogiem jest pozorna tak,
j a k i między u r o d z i n a m i a śmiercią. A k t u r o d z i n jest b o w i e m a k t e m s t w o ­
rzenia przez Boga (płaszczyzna boska) duszy i ciała. Z t y c h ciało umiera,
dusza zaś, będąc wieczną, m a szansę zjednoczyć się z Bogiem ( p u n k t prze­
cięcia płaszczyzn na wiązce 1). Szansę tę uzyskuje dzięki śmierci, która
jest więc j a k b y następną formą u r o d z i n — do zjednoczenia z Bogiem. C i e ­
lesne życie ludzkie ujęte jest w r a m y dwóch aktów u r o d z i n . N i e m a
sprzeczności między miłosierdziem b o s k i m a śmiercią, bo nie m a śmier­
ci . — Ta „amerykańska", j a k ją Lévi-Strauss n a z y w a , interpretacja
znaczeniowa otwiera nowe, szerokie pole m a n e w r u dla bodajże czy n i e
teologów . N a m jednak nie o interpretację chodzi — przeciwnie — r o l a
jej jest właściwie drugorzędna.
15

16

11

K u l t św. D o r o t y rozwija- się w Czechach i Polsce, szczególnie b u j n i e
w X I V - X V w i e k u . Zachowane opracowania j e j żywota t y p u l i r y c z n o - l e gendowego pochodzą w lwiej, części (m. i n . „nasz" tekst wysznobrodzki)
z l a t 1380-1430 . W t y m s a m y m okresie powstają w Czechach i Polsce
obszerne liryczne opracowania hagiograficzne motywów św. Stanisława
biskupa , św. Krzysztofa
i św. K a t a r z y n y . Podania o życiu św. Sta18

19

13

2 0

Nie wspominam

21

o symetrii kolumny

do wiązek n a r o d z i n — w y d a j e
14

F r a n c u s k i e — s i g n i f i a n t , łacińskie —

1 5

Podobny

wniosek

wysnuł

świeckie B r e t o n i i , Structure

3 i 4, gdyż — j a k o że obie odnoszą się

się o n a e w i d e n t n a .

des fables,

strukturalnej

significans.

Armiollet,

analizując

legendy

hagiograficzne

C a e n 1964.

1 6

W Antropologii

1 7

Patrz prace Luizot (J. F.).

•— rozdział „Struktura mitów".

1 8

R k p s B i b l i o t e k i K a p i t u l n e j w P r a d z e — ok. 1380.
R k p s B i b l i o t e k i U n i w e r s y t e c k i e j w P r a d z e — d r u g a poł. X I V w.
D r u g i r k p s B i b l i o t e k i U n i w e r s y t e c k i e j w P r a d z e — ok. 1400.
Rkps wysznobrodzki

— ok. 1420.

D r u g i r k p s B i b l i o t e k i K a p i t u l n e j w P r a d z e — ok. 1430.
19

XV

Gaudę

w.; Jesu

mater

Polonia

Christe,

— z X I V w.; Gaudę

rex superne

1390; Sánete Dei pontifex

mater

ecclesia

— X I V w.; Letabundus

mundus

poł.

— ok.

— ок. 1420.

2 0

Większość rękopisów k a p i t u l n y c h c z e s k i c h pochodzi

21

Sanctissime

virginis

— z pierwszej

plaudat

votiva

festa

recolamus

z l a t 1350-1450.

— X I I w.; Katherinae

solemnia

�LUDWIK

288

STOMMA

nisława są powszechnie znane, czuję się więc z w o l n i o n y od i c h streszcza­
nia. Pozwolę sobie natomiast przypomnieć treść legendy o św. K a t a r z y n i e
i część drugą pieśni o św. Krzysztofie.
K a t a r z y n a pochodzić miała z r o d z i n y pogańskiej. W młodości odebrała
staranne wykształcenie. Nawrócona na wiarę chrześcijańską zamieszkuje
w A l e k s a n d r i i , gdzie wkrótce j e j uroda staje się sławna. Zaleca się do niej
cesarz M a k s i n t u s i stara się ją zmusić do porzucenia r e l i g i i . G d y K a t a r z y ­
na odmawia, przysyła do niej mędrców. Nie mędrcy jednak Katarzynę,
lecz ona i c h przekonuje i nawraca, za co zostają spaleni na stosie. Roz­
złoszczony cesarz każe z k o l e i męczyć Katarzynę. Święta p o m i m o t o r t u r
m o d l i się nadal i odmawia w y p a r c i a się w i a r y — na rozkaz Maksintusa
zostaje więc ścięta. Po egzekucji z szyi j e j płynąć zaczyna mleko, z poła­
m a n y c h zaś kości — olej. M l e k o t o i olej zyskują właściwości leczące c u ­
downie wszystkie choroby. Sw. Krzysztof zmuszany jest również przez ce­
sarza do porzucenia w i a r y . G d y odmawia, wtrącony zostaje do więzienia.
T a m przychodzą do niego d w i e panny w i e l k i e j urody, mające go skusić.
K r z y s z t o f nawraca je jednak, za co cesarz, po t o r t u r a c h , ściąć nakazuje
obie. Następnie męczony jest Krzysztof. Ciało jego c u d o w n y m sposobem
n i e daje się a n i poparzyć, a n i pokaleczyć. Natomiast jedna ze strzał w y ­
m i e r z o n y c h w świętego zawraca i w b i j a się cesarzowi w oko. K r z y s z t o f
zostaje ścięty, a k r e w jego leczy oko cesarskie, co powoduje nawrócenie
się anonimowego monarchy.
Stwierdziliśmy już, że czterema wiązkami, występującymi w legendzie
0 św. Dorocie, są: nadwartościowania i niedowartościowania ludzkiego
ciała, nawrócenia i stałości w i a r y . O d razu, n a pierwszy r z u t oka widać,
że legendy o Św., św.: Stanisławie, K a t a r z y n i e i Krzysztofie zawierają
m o t y w y podobne, szczegółowiej wskaże n a m to załączona tabelka.
K o l u m n y numerowane są t u według tabeli podania o św. Dorocie. W y ­
korzystane zostały teksty z Pieśni postnych starożytnych (św. Stanisław
1 św. K a t a r z y n a ) oraz „Pieśń o świętym Krzysztoforze bardzo piękna" (zapis
X V I - w i e c z n y ) . Pieśni postne spisane zostały w początkach w i e k u X V I I , co
powoduje szereg i s t o t n y c h nieścisłości. T a k jednak, j a k w w y p a d k u k a r t ,
b r a k jednego elementu łatwo daje się wykryć. Puste miejsce w k o l u m n i e
I V u św. Stanisława, spowodowało więc sięgnięcie do i n n y c h w e r s j i
i przypuszczenia o opuszczeniu m o t y w u potwierdziły się w pełni. W prze­
ważającej b o w i e m większości opracowań, król Bolesław zmienia swoje po­
stępowanie, zostaje m n i c h e m i do końca życia pokutuje. W trzech w e r ­
sjach nawracają się również pomocnicy Bolesława. Również bogatsza jest
2 2

sancta

colat

tyr et regina;
2 2

ecclesia;

Letabundus

Katherina

Wincenty

w p r z y p i s i e 19.

bł.

collaudemus

exultans

te laude

virtutum

Kadłubek,

Historya

laudet;

Ave

Katherina,

mar­

insignia.
Polska

oraz

wersje

umieszczone

�PRÓBA

ANALIZY

Legenda o św. D o ­

Legenda o św. Stanis­

Pieśń o św. Katarzynie

rocie (tekst Wysz­

ławie z Pieśni

z Pieśni postne starożyt­

tofie. Barzo piękna

nobrodzki)

starożytne

ne

(od wersu 43)

Dorota jako święta

Św. Stanisław patro­
nem Polski

Katarzyna uczona wia­

Krzysztof odmawia
wyparcia się wiary

czczona w kościo­

postne

łach
Dorota

ry w dzieciństwie przez

Pieśń o św. Krzysz­

pustelnika
odmawia

wyparcia się wiary

Stanisław karci króla

Katarzyna

Bolesława za niechrześ­

wyparcia się wiary

odmawia

cijańskie uczynki

O

289

STRUKTURALNEJ

ponownie

odmawia wyparcia
się wiary

Dorota powtórnie

Stanisław

odmawia wyparcia

karci Bolesława

Katarzyna ponownie
odmawia wyparcia się
wiary

Dorota po raz trzeci

Stanisław wyklina

Katarzyna modli się

odmawia wyparcia

Bolesława

pomimo męczarni

Papież Innocenty ka­

Katarzyna idzie do

nonizuje Stanisława

nieba

się wiary

Krzysztof ponownie

Krzysztof wzniebowzięty

się wiary

O
¡4

Fabrycjusz rożka-

Bolesław zabija Stani-

Mistrzowie spaleni na

Krzysztof uwięzio­

zuje męczyć Dorotę

sława

stosie

ny przez cesarza

Dorota obnażona,

Ciało Stanisława po­

Katarzyna bita

Panny męczone i za­

bita, parzona po­

ćwiartowane i rzucone

chodniami, łamana

psom

bite

kołem, głodzona

Katarzyna głodzona

Dorota

Katarzyna ścięta

powtórnie

Krzysztof na mękach

bita

Cesarz wybija sobie

Dorota ścięta

oko
Krzysztof ścięty

Dorota odzyskuje • Wskrzeszenie Piotra
całość ciała i piękno ' z Piotrawina
I
Orły strzegą strzępów
ciała Stanisława
Odnalezienie

o

palca

Z szyi Katarzyny pły­
nie mleko, z kości —
olej
Mleko i olej z ciała
i Katarzyny mają moc
uzdrawiającą

Ciało

Krzysztofa

nie daje się popa­
rzyć
Strzały nie ranią
ciała
Krew

Krzysztofa

Stanisława

przywraca

Ciało Stanisława

rzowi wzrok

cesa­

zrasta się
ca

с

o
¡4

Teofilus nawraca

Mistrzowie

się

się

nawracają

Panny nawracają
się
Cesarz się nawraca

wersja życia św. Krzysztofa odnotowana w Złotej legendzie.
Nawracają
się t a m jeszcze żołnierze cesarza, 2000 widzów etc. Również w k o l u m n i e
trzeciej można b y odnotować, że ogień nie i m a się Nicei — jednej z p a ­
nien bezskutecznie kuszących Krzysztofa i t d . Istotne dla nas jest jednak
19 — E t n o g r a f i a P o l s k a , X V I / 1

�290

LUDWIK

STOMMA

t o t y l k o , że „wątki sporadyczne" również dają się umieścić w schemacie,
potwierdzając t y m niejako prawidłowość jego k o n s t r u k c j i . Jest oczywiste,
że p r z y identycznych wiązkach wątków interpretacja wszystkich czterech
legend dałaby identyczne rezultaty. Wiązki wątków — j e d n o s t k i k o n s t y ­
t u t y w n e u t w o r u decydują przecież o jego s t r u k t u r z e . W w y n i k u tasowa­
nia t a l i i , o t r z y m a m y za każdym razem rozłożenie k a r t nieco inne, p o m i m o
to s t r u k t u r a — zasada b u d o w y z b i o r u k a r t — pozostanie bez zmian. Po­
dobnie i w t y m w y p a d k u — możemy śmiało stwierdzić, że s t r u k t u r a
wszystkich znanych w e r s j i średniowiecznych legend o św. Św.: Dorocie,
Stanisławie, K a t a r z y n i e , Krzysztofie jest wspólna — że jest to właściwie
jedna legenda
dopasowywana
h a g i o g r af i с z n i e do
p o s z c z e g ó l n y c h m o t у w ó w . Z w n i o s k u tego wyciągnąć można da­
leko idące konsekwencje. I t a k na przykład podważa o n słuszność bada­
nia legendy o św. K a t a r z y n i e , jako podania wędrującego , gdyż n i e z w r a ­
cając u w a g i na poszczególne m o t y w y , należałoby chyba traktować j a k o
wędrującą t y l k o strukturę legendy, n a której różne żywoty zostały os nu ­
te, i t d .
2 3

24

Posuńmy się jednak dalej. W Tradiciones
y leyendas de Vasconia, p o ­
daje Carlos Clavezia A r j a północno-hiszpańską wersję legendy o św. K a ­
tarzynie z l a t 1260-1280 i o św. Dorocie z 1300-1320. J a k u b de Vorágine
przytacza życiorysy t y c h męczenniczek w Złotej legendzie, której powsta­
n i e datuje się na ok. 1250. Najstarsze hagiograficzne opracowania niemiec­
k i e t y c h motywów pochodzą z początków X I I I w . Różnice w a k c j i i ele­
mentach dekora t y w n y c h wszystkich w y m i e n i o n y c h w e r s j i są b a r d z o
d u ż e , s t r u k t u r a jednak pozostaje bez zmian. Można więc hipotetycznie
założyć, że istniała jakaś „struktura wzorcowa", umożliwiająca k o n w e r gentne opracowywanie danych motywów, które dopiero później drogą „ d y ­
f u z j i " wątków zaczęły upodabniać się wzajemnie. S t r u k t u r a t a k a m u s i a ­
łaby być zaszyfrowana w utworze z n a n y m w całej Europie i ogólnie d o ­
stępnym . Pierwszym, którego ewentualność się nasuwa, jest więc oczy­
wiście Pismo święte. Rozpatrzmy z p u n k t u w i d z e n i a wyodrębnionych
w o m a w i a n y c h legendach wiązek wątków partię męki Chrystusa. Wiązki
męczeństwa i śmierci nie m a t u nawet po co przypominać, t a k j a k i n a d wartościowania ciała ludzkiego (zmartwychwstanie) czy stałości w i a r y (dy25

2 3

P a t r z p r z y p i s y 18-21.

B a d a n i a t a k i e przeprowadzić próbował F . S p i n a
p r a c y Die altschechische
Katharinenlegende
der Stockholm
P r a g a 1913.
2 4

na

marginesie
swojej
Briinner-Handschrift,

N i e wchodzą już w grę u t w o r y k l a s y c z n e , rozpatrywaliśmy
c z e : p o d a n i a p r o w a n s a l s k i e , starogermańskie i niektóre z sag.
2 5

natomiast j e s z ­

�PROBA

291

ANALIZY STRUKTURALNEJ

sputa z Piłatem ) . Pozostaje wiązka nawrócenia. Okazuje się, że wątki j e j
aczkolwiek m n i e j znane występują t u także:
Ewangelia według św. Mateusza 27, 54 — „Tedy setnik i ci, co z n i m
Jezusa strzegli, widząc trzęsienie ziemi, i to, co się działo, zlękli się b a r ­
dzo, mówiąc: Prawdziwieć t e n był Synem Bożym".
Ewangelia według św. M a r k a 15, 39 — „Tedy widząc setnik, który stał
przeciwko n i e m u , iż t a k wołając oddał ducha, rzekł: P r a w d z i w i e człowiek
ten był Synem Bożym".
Ewangelia według św. Łukasza 23, 42 — „ I rzekł łotr do Jezusa: P a n i e !
p o m n i j na mnie, gdy przyjdziesz do królestwa t w e g o " . 23, 47 — „ A w i ­
dząc setnik, co się działo chwalił Boga, mówiąc: Zaprawdę człowiek to był
s p r a w i e d l i w y " , 23, 48 —„Także i wszystek l u d , który się zszedł na to d z i w o w i s k o , widząc co się działo, bijąc się w piersi swoje, wracał się".
2 6

Ewangelia według św. Jana 19, 37 — „ I zasię stało się, aby się wypeł­
niło Pismo: U j r z e l i kogo p r z e b o d l i " .
Jak więc widać, wszystkie cztery wiązki wątków występujące w oma­
w i a n y c h legendach reprezentowane są także w ewangelicznych relacjach
męki Jezusa. Więcej, układ hierarchiczny wątków czterech legend jest
bardzo zbliżony do ewangelicznego, szczególnie w k o m p o z y c j i przeciwsta­
wień. Skłaniałoby to do w n i o s k u , iż opracowania średniowieczne żywotów
świętych dokonywane były świadomie l u b nieświadomie n a podstawie
s t r u k t u r ewangelicznych. W t y m miejscu parę u w a g — taka i n t e r p r e t a c j a
genezy niektórych legend hagiograficznych doskonale potwierdza odczyta­
nie n p . podania o św. Dorocie, gdzie o d p o w i e d n i k i e m „drugich n a r o d z i n " ,
byłoby z m a r t w y c h w s t a n i e Chrystusa, tłumaczy również szereg ubocznych
motywów, j a k na przykład wypuszczenie z więzienia zamiast św. K r z y ­
sztofa — m o r d e r c y Gerinusa , który byłby o d p o w i e d n i k i e m Barabasza,
dzielenie szat św. D o r o t y etc. Najważniejsze jest jednak, że istnieje dla p o ­
wyższej hipotezy uzasadnienie ideologiczne. Ś w i ę t y m
jest
ten —
kto żyje na podobieństwo
p a ń s k i e . Zasada ta spowodo­
wała w p e w n y c h okresach k u l t y : dziewictwa, męczeństwa, p u s t e l n i c t w a
i t d . Wydaje się, że realizowana była także w n a i w n i e dosłowny sposób
przez twórców legend o świętych.
21

2 8

2 9

P o d s u m u j m y : Legendy średniowieczne o św. Dorocie, św. K a t a r z y n i e ,
św. Stanisławie i częściowo św. K r z y s z t o f i e posiadają wspólną, j e d n o r o d 2 6

C h o d z i k o n k r e t n i e o k i l k a k r o t n e powtórzenie C h r y s t u s a „Jam j e s t król

ży­

dowski".
2 7

Patrz C. C l a v e r i a

A r j a, Tradiciones

y leyendas

de Vasconia,

Pamplo­

n a 1958.
2 8

T a k e x p l i c i t e b r z m i k a t e c h e t y c z n a wręcz z a s a d a . Spotkać się z nią

można

n p . u św. H i e r o n i m a i św. T o m a s z a .
2 9

T e n mało p r z e j r z y s t y t e r m i n podaję z a M . M u l l e r e m ,

logie, P a r i s , 1898, tłumaczenie L . J o b .

Etudes

de

mytho­

�292

LUDWIK

STOMMA

ną strukturę. Została ona przejęta z Nowego Testamentu
— partii doty­
czących męczeństwa, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Oczywiście
sprawdzenie, a co dopiero mówić o uogólnieniu tej hipotezy, wymagałoby
szerokich i starannych badań. Według wszelkiego prawdopodobieństwa
okazałoby się podczas nich, że z kolei struktury Nowego Testamentu
znaj­
dują swoje pierwowzory w Starym, tamte zaś w starszych jeszcze mitach
różnorakiego pochodzenia . Jednego, najpierwszego źródła znaleźć by się
zapewne nie dało z tego prostego względu, że takowe nie istnieje. Georges
Dumezil w pracy „le festin ďimmortalité" przedstawił indoeuropejskie m i ­
ty prometejskie, które nazwał mitami cyklu ambrozji — pokarmu Bogów.
Okazuje się, że wspólną strukturę mają dotyczące tematu otrzymania
przez ludzi pokarmu od Boga mity hindi, irańskie, skandynawskie, grec­
kie, łacińskie, gallijskie, ruskie, jak i ewangeliczny motyw Anny Petronilli. Trudno jest i t u doszukiwać się źródła wszechwspólnego, równie jak
„nie sposób insynuować tak rozbuchanej konwergencji" (Max M u l l e r ) . Jest
to sprawa niewyjaśniona i od wyjaśnienia jeszcze daleka. Skądinąd mamy
jednak prawo suponować czerpanie przez twórców średniowiecznych le­
gend z opracowań ewangelicznych. Ta pozorna sprzeczność jest jedną
z najbardziej pasjonujących zagadek etnografii.
з э

Konwergencja czy dyfuzja struktur. Porządek czy chaos. Jakkolwiek
by te pytania traktować, jakkolwiek by na nie odpowiadać — przyznać
trzeba jedno: żadna z dotychczasowych metod, żaden z prądów nie obna­
żył w tym stopniu mechanizmów kulturowych, ich wzajemnych sprzecz­
ności i powiązań, co strukturalizm . I jeżeli możliwe było zestawienie
legend, wątków, motywów, których dokonałem w tym opracowaniu, to
upoważnienie do nich od tego właśnie prądu przyszło. Dezaktualizacja me­
tod O. Kolberga, A. Brucknera, W. Trojanowskiego czy S. Vrtela-Wierczyńskiego pozwoliła bowiem dopiero na budowanie i w Polsce od no31

3 2

30 W a r t o tutaj
ďimmortalité

zwrócić uwagę n a znakomitą pracę G . D u mё z i 1 a, Le

— étude

de mythologie

comparée

cą właściwie pracą strukturalistyczną. W
skich,

można t a m znaleźć s z e r e g

też: P . M o n t e t, L'Egypte
ne

Testament,

Paris

wątków

et la Bible,

indo-européenne,

a n a l i z i e mitów armeńskich, h i n d i , i r a ń ­
b a r d z o zbliżonych
Stary

Testament

badań — „Znak", t. 7/8:1961 oraz D . E o p s , Od Abrahama
wa

1953, i A . R o b e r t s o n ,

Pochodzenie

chrześcijaństwa,
i

w świetle

C h o d z i o b a d a n i a t y p u mitologicznego

O. K o l b e r g i A . B r u c k n e r d o p u s z c z a l i się często k o r y g o w a n i a

padkiem

szczególnie

polskiej,

jaskrawym

jest

dzisiejszych
Warsza­

literaturoznawczego.
wątków i ukła­

to p r a k t y c z n i e małą

przy­

pieśni l u d o w y c h . U B r u c k n e r a

dokonane

1923, „oczyszczenie" t e k s t u legendy

dać, że p r z e r o b i o n y

Patrz
1'ancie-

W a r s z a w a 1960.

3 1

datność do a n a l i z y z e b r a n y c h p r z e z K o l b e r g a

et

do Chrystusa,

3 2

d ó w s t r o f i c z n y c h — „upiększania" utworów. P o w o d u j e

nej

do b i b l i j n y c h .

P a r i s , 1959; A . P e r r o t, Niniwe

1956; E . L i p i ń s k i ,

festin

P a r i s 1924, b ę d ą ­

w

Średniowiecznej

pieśni

przy­
religij­

o św. K a t a r z y n i e , a t r z e b a

do­

p r z e z niego materiał posłużył m u j a k o źródło w p r a c a c h

Mi-

�PRÓBA

ANALIZY

293

STRUKTURALNEJ

w a . Więc jeżeli rozlegają się jeszcze gdzieniegdzie głosy, odsądzające od
czci i w i a r y s t r u k t u r a l n e metody badania mitów, jest to raczej postawa
t y p u towarzyszy Odysa, którzy zalepiali sobie uszy woskiem, aby nie sły­
szeć śpiewu syren, gdyż wiedzieli, że n i e będą się m u w stanie oprzeć .
33

tologia

polska,

Warszawa

1924, i Mitologia

równawczym
Podania

tle literatur

mityczne

i obrzędów

dziejów

ludowych,

w ó w i b r a k i definicyjne.
prezentatywny

słowiańskich,
polskich

Warszawa

kierunek,

słowiańska,

Staropolska

k u S. V r t e l a - W i e r c z y n s k i e g o
w

Poznań

1937, i W .

oświetleniu

reotypu
33

słowiańskiej,
Porównanie

często

spotkać

Hernasa,

to zaczerpnięte

artykule wykorzystane

z opracowania

wierszowane

legendy

na

wiaroznawstwa

porównawczego

bardzo

niestrukturalne,

Od alby
kwestarz.

trubadura

— folklor,

z Klemensa

S. W i e r n i c k i e g o

i W.

a
do

Kształtowanie

ludowej
się

ste­

W a r s z a w a 1968.

Aleksandryjskiego,

zostały t r a n s k r y p c j e legend

średniowieczne,

moty­

można

Ksiądz

zostało

po­

Trojanowskiego

za r e ­

— oba w tomie Literatura—komparatystyka

V I . 10. W
wym,

c z y С z.

wypad­

z a m i a r u atakować b a d a c z y

o w o c n e p r a c e , j a k np. J . M a g n u s z e w s k i e g o ,
pieśni

1918. W

o św. Aleksym

1917, c h o d z i o s c h e m a t y z m p o r ó w n y w a n i a

N i e miałem n a t o m i a s t
gdyż

Warszawa

legenda

w

Strom,

układzie

wierszo­

K u r a s z k i e w i c z a ,

Polskie

W r o c ł a w — W a r s z a w a — K r a k ó w 1962.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6294" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6274">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/21d906c7bbc2a68d0bcd0d5c8a07b3ea.pdf</src>
        <authentication>4a6c59c6d3e53aa62f3d402770c2a753</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74933">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5128</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74934">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74935">
                <text>1946</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74936">
                <text>Rus Szlachtowska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74937">
                <text>etnograifa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74938">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4758</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74939">
                <text>Próba charakterystyki etnograficznej Rusi Szlachtowskiej na podstawie niektórych elementów kultury materialnej / LUD 1946 t.37</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74940">
                <text>LUD 1946 t.37, s.160-235</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74941">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74942">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74943">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74944">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74945">
                <text>ROMAN REINFUSS

PRÓBA CHARAKTERYSTYKI ETNOGRAFICZNEJ
RUSI SZLACHTOWSKIEJ NA PODSTAWIE NIEKTÓ­
RYCH ELEMENTÓW KULTURY MATERIALNEJ
I. WSTĘP
§1. P o ł o ż e n i e
i zasięg
t e r y t o r i a l n y Rusi
s z 1 а с h t o w s к i e j . Zwarty klin osadnictwa ruskiego kończy
się od zachodu półwyspem Lenikowszczyzny sięgającym po rzekę
Poprad. Na zachód od Popradu po północnej stronie Karpat znaj­
duje się jedna tylko wyspa ruska obejmująca 4 wsie: Szlachtową,
Jaworki, Rialą Wodę i Czarną Wodę. Wymienione tu wioski po­
łożone są w górnej części kotliny rzeki Ruskiej, zwanej leż G r a j ­
c a r k i e m , która plvnie następnie przez obie Szczawnice i wpada
z prawej strony do Dunajca. Kotlina rzeki Ruskiej od północy
i wschodu oddzielona jest od zlewiska Popradu wysokimi i tru­
dno dostępnymi grzbietami gór (Skałka 1.168 m, Prechyba
1,195 m, Wielki Rogacz 1,182 m, Obidza 927 m, Yrehlićka 955 m).
Od południa zamyka ją pasmo górskie o przeciętnej wysokości
ok. 900 m n. p. Tir. którego najwyższy szczyt (Wysokie Skałki)
dochodzi do 1,052 m n. p. m. Kotlina, w której gnieżdżą się
4 wymienione wsie ruskie, otwarta jest tylko od zachodu. Z tej
strony, a więc od Szczawnicy Niżnej i Wyżnej, prowadzi do Szlachtowej i wsi sąsiednich jedyna droga jezdna. Najbardziej ku
wschodowi wysunięta liiala Woda oddalona jest o 14 km w linii
powietrznej od najbliższej wsi łemkowskiej (Zubnzyk n. Popra­
dem).

�161
Wsie ruskie na Spiszu oddalone śą od Szlachtowej, Jaworek,
czy Białej Wody zaledwie o parę kilometrów.
Ludność ruska z okolic Szlachtowej mimo znacznych róż­
nic kulturalnych, jakie dzielą ją od rodaków z za Popradu, długo
nie była wyodrębniona od mieszkańców innych wsi ruskich
w Karpatach zachodnich. Wincenty Pol zalicza mieszkańców
4 omawianych wiosek do К u r t а к ó w albo C z u c h o ń c ó w ' - '
pospołu z mieszkańcami Łemkowszczyzny.
Kopernicki, który swe badania górali ruskich rozpoczął w do­
linie Popradu, nie wypowiada się bezpośrednio w sprawie przy­
należności grupowej mieszkańców z nad rzeki Ruskiej. W każ­
dym razie nie wyodrębnia ich w osobną grupę .
Charakterystycznym jest, że nawet S. Udziela, który idąc
śladem Pola zajmował się specjalnie rozmieszczeniem i zasięgami
poszczególnych rodów góralskich nie wyciągnął konsekwencji
z różnic kulturowych zachodzących między Łemkami, góralami
ruskimi z nad Popradu, a ich rodakami z czterech omawianych
tu wiosek ze Szlachtową na czele.
Zarówno w starej pracy poświęconej specjalnie zasięgowi
Łemków , jak i w późniejszej, pisanej już u schyłku życia , wy­
spa ruska, leżąca za górami na wschód od Popradu, włączana jest
przez niego zawsze w obręb Leinkowsizczvzny.
W czasach nowszych rozprzestrzenieniem i zróżnicowaniem
kulturalnym górali ruskich w Beskidzie środkowym i Zachodnim
za janowa ł się St. Leszczycki. Xa podstawie własnych spostrzeżeń
zebranych w terenie autor ten charakteryzował słusznie teryto­
rium czterech wiosek ruskich, leżących na wschód od Szczawnicy,
1

3

4

5

1

Dwie sztuczne nazwy ukute przez Pola dla o k r e ś l e n i a m i e s z k a ń ­
ców Ł e m k o w s z c z y z n y .
W . Pol, Rzut oka na póln. stoki Karpat. Dzieła zbiorowe t. I I I .
K r a k ó w 1877, str. 11(1.
.1. Kopernicki, O G ó r a l a c h r u s k i c h w Galicji. Zb. Wiad. do A n t r .
K r a j . Т. X I I , str. 4.
S. Udziela, Rozsiedlenie się Ł e m k ó w , W i s ł a t. I I I . 1889, sr. 654
i nast.
S. Udziela, Ziemia ł e m k o w s k a przed p ó ł w i e c z e m . L w ó w 1934,
str. 8.
3

4

5

Luil, T . X X X V I I

11

�162
jako terytorium kulturalnie odrębne, wyróżniające się od Łem­
kowszczyzny szeregiem cech zaczerpniętych z sąsiednich wsi sło­
wackich, czy polskich, niemniej jednak Leszczycki również nie
zdecydował się na krok stanowczy i tzw. przez niego r e g i o n
p o d s z c z a w n i c k i stanowi tylko jedną z części składowych,
na które rozpada się terytorium Łemkowszczyzny. Również języ­
koznawcy mieszkańców omawianych tu wiosek stale uważają za
Łemków, mimo że stwierdzają, iż dialekt używany w tych wsiach
różni się pod pewnymi względami od dialektów rdzennej Łem­
kowszczyzny (chociażby większą ilością zapożyczeń z języka pol­
skiego i słowackiego) .
Po raz pierwszy wyspa ruska z okolic Szczawnicy została
w sposób stanowczy wydzielona z terytorium objętego nazwą
Łemkowszczyzny, o ile mi wiadomo, dopiero przeze mnie w pracy
pt.: «Etnograficzne granice Łemkowszczyzny* , gdzie mieszkańców
czterech wsi (Szlachtowej, Jaworek, Białej i Czarnej Wody), okre­
ślam mianem R u s i n ó w S z 1 а с h t o w s к i с h. Do wprowa­
dzenia nazwy sztucznej zmusił mnie brak odpowiedniej nazwy
ludowej, która z należytą precyzją wyodrębniałaby Rusinów
Szlachtowskich z masy ich współrodaków". Wydzielenie Rusinów
szlachtowskich z grupy wsi łemkowskich zostało później uwzględ­
nione w pracach innych autorów .
6

7

8

10

6

Np. w pracach Stieber a lub Szemleja.
Ziłyńskij, Ł e m k i w ś k a h o w i r k a sela Jawirok. L u d . Slow. Т . I I I ,
str. 180.
R. Reinfuss, Etnograficzne granice Ł e m k o w s z c z y z n y . Ziemia 1936.
N r 10/11.
Nazwy takie, jak «Rusnak.i p i l ś k b , « Z a h o r i a n e » i «Cotaki» nie
m o g ą tu b y ć przydatne. Pierwsza z nich m o ż e r ó w n i e dobrze o z n a c z a ć
wszystkich górali ruskich z p ó ł n o c n y c h Karpat, druga jest p o w t a r z a j ą ­
cym się o k r e ś l e n i e m topograficznym, w y s t ę p u j ą c y m zbyt często w r ó ż ­
nych stronach, by ją m o ż n a było t r a k t o w a ć jako n a z w ę dla k t ó r e j ś
z grup etnograficznych, trzecia z a ś r ó w n i e ż nie w y o d r ę b n i a nam do­
k ł a d n i e m i e s z k a ń c ó w Rusi Szlachlowskiej, gdyż z «Cotakami» spoty­
kamy się też na slowacko-ruskim pograniczu.
J. Falkowski, Etnografia górali ś r o d k o w y c h i wschodnich K a r ­
pat polskich ( I I Zjazd sprawozd -nauk. p o ś w i ę c o n y ś r o d k o w y m i wscho­
d n i m Karpatom polskim w K r a k o w i e w r. 1938), K. Pieradzka, Na szła7

8

0

1 0

�163

Rye. 1.

Ruś Szlachlowska sianowi, jak to już wyżej powiedziałem,
oderwaną wyspę, która od zwartej masy wsi ruskich ciągnących
się wzdłuż północnych stoków Karpat oddzielona jest lesistymi
grzbietami Beskidu sądeckiego, oraz pasmem osadnictwa pol­
skiego, wciskającego się w górę doliny Popradu po Piwniczną
i Łomnicę. Przerwy w terytorialnej ciągłości osadnictwa ruskiego,
które obserwujemy na północnych stokach Karpat, nie ma na po­
łudniu. Terytorium Rusi Szlachtowskiej sąsiaduje od południa
bezpośrednio :z wsiami ruskimi na Spiszu, Lipnikiem Wielkim,
kach Ł e m k o w s z c z y z n y , K r a k ó w 1939. Ta ostatnia jednak zapewne skut­
kiem zbyt p o ś p i e s z n e g o korzystania z p r z e g l ą d a n e j l i t e r a t u r y ' mylnie
o k r e ś l a m i e s z k a ń c ó w omawianych tu wsi ruskich mianem « W e n g r i nów», k t ó r a to nazwa odnosi się do ludności Leluchowa i Dubnego,
d w ó c h wsi p o ł o ż o n y c h na p r a w y m brzegu Popradu. M. Cholewa, Stroje
ludowe Ziemi S ą d e c k i e j , L u d X X X I .

11*

�164
Folwarkiem i Litmanową. Pas zwartego osadnictwa ruskiego na
Zakarpaciu ciągnie się dalej na wschód przez Kamionkę, Krempachy, Jarembinę, Matysową, Sulin i łączy się z wsiami nadpopradzkiej Lemkowszczyzny Andrzejówką, Milikiem i in. (Rys. 1).
§ 2. S t o s u n k i z s ą s i a d a m i . Przed pierwszą wojną
światową, gdy Rusi Szlachtowskiej nie dzieliła od Spiszą herme­
tycznie zamknięta granica polityczna, mieszkańcy 4 wiosek z nad
rzeki Ruskiej żyli w bliskich stosunkach z mieszkańcami Fol­
warku, Litmanowej, Lipnika Wielkiego czy Kamionki, którzy
przez resztę Górali spiskich uważani byli za t w a r d y c h
Ruśniaków".
Stosunki Rusinów Szlachlowskich z rodakami z południa
były częste i bardzo urozmaicone. Łączyły ich wzajemne stosunki
handlowe w związku z przemytem towaru (tytoń, spirytus) mię­
dzy Węgrami a Galicją,, spotykali się w miastach spiskich zwła­
szcza w L u b o w n i , gdzie Rusini Szlachtowscy o wiele częściej
uczęszczali na targi i jarmarki, niż do Krościenka, Piwnicznej,
X. Targu czy Sącza. Rusini Szlachtowscy wchodzili chętnie z Ru­
sinami ze Spiszą w związki pokrewieństwa, co jeszcze bardziej
zacieśniało wzajemne stosunki.
Poprzez częste kontakty towarzyskie, czy handlowe przedo­
stawało się do Rusinów Szlachlowskich sporo treści kulturowych
zakarpackich, w dużej części słowackich, gdyż Rusini spiscy sami
znajdowali się pod silnymi wpływami kultury ludowej Słowaczyzny. Mimo łatwego przesiąkania wzajemnych wpływów mie­
dzy ruskimi mieszkańcami obu stron Karpat nie doszło do cał­
kowitej niwelacji kulturalnej obydwu terytoriów etnograficznych.
Rusini Szlachtowscy odróżniają z łatwością swych pobratymców
spiskich po pewnych odrębnościach ubioru, ci zaś z kolei wyty­
kają im pewne właściwości gwary. Rusini spiscy zwią swych
sąsiadów z nad rzeki Ruskiej R u s n а к i p i 1 ś к i, lub Z a h or i a n e '-, a także С o t а к i. Ta oslatnia nazwa ma pochodzić stąd,
11

J. Grzegorzewski, Na Spiszu. L w ó w 1919.
'- I Zilyńskij, Lemkiwska h o w i r k a seła Jawirok. L u d S ł o w i a ń s k i .
T. I I I , str. A 179.

�165
że Rusini Szlachtowscy, zamiast ogólnie używanego w gwarach
ruskich zaimka pytającego s z t o, używają polskiego с о . Mimo
znacznego podobieństwa kultur, jakie zachodzi między Rusinami
spiskimi i szlachtowskimi, dostrzega się między nimi wyraźnie
poczucie odrębności grupowej, które po części wytworzyło się na
tle uświadomionych, drobnych różnic kulturowych, po części skut­
kiem przynależności do dwu różnych organizmów politycznych
(pierwotnie Węgier i G a l i c j i , później Czechosłowacji i Polski).
Postaw antagonistycznych w stosunku do sąsiadów spiskich nie
ma u Rusinów Szlachtowskich izupełnie. Druciarze z Białej Wody
żyli w najlepszej zgodzie z przybywającymi do Polski drucia­
rzami ruskimi ze Spiszą. Współżyli z nimi serdecznie i często
chodzili razem na zarobek.
1э

Z grup etnicznie polskich Rusini Szlachtowscy spotykają się
najczęściej z tzw. G ó r a l a m i S z c z a w n i c k i m i. Przez tery­
torium tej grupy prowadzi, jak wiemy, jedyna droga kołowa, łą­
cząca Ruś Szlachtowską ize światem. Przez Szczawnicę muszą
przechodzić Rusini na targ do najbliższego miasteczka, którym
jest Krościenko i do miasta powiatowego (N. Targ). Do Szczaw­
nicy w czasie sezonu uzdrowiskowego chodzi codziennie wiele ko­
biet i dzieci, które wśród kuracjuszy i letników sprzedają jagody,
grzyby i drobne przedmioty przemysłu chałupniczego. Z dalszymi
sąsiadami — Polakami stykają się Rusini Szlachtowscy na tar­
gach w Piwnicznej czy w S t a r y m M i e ś c i e (St. Sącz), kon­
takty te jednak z powodu znacznej odległości, czy uciążliwej drogi
(Piwniczna) nie są częste. Z ludnością bardziej odległych części
Polski stykają się mieszkańcy Białej Wody trudniący się wędrow­
nym drueiarstwem.
Xa terytorium Rusi Szlachtowskiej element polski był daw­
niej prawie zupełnie niereprezenlowany. Według schematyzmu
diecezji gi ecko-katolickiej w Przemyślu w r. 1908 na obydwie pa­
rafie grecko-kal. tj, Szlachtową i Jaworki przypadło zaledwie
5 rzymsko-katolików i to wszyscy skupieni byli w Szlachtowej.
Jak w y ż e j , Zilyńskij podaje tę w i a d o m o ś ć za W e r c h r a c k i m .

�166
11

W г. 1939 według informacji zebranych w terenie w Białej Wo­
dzie w ogóle nie było Polaków, w Czarnej Wodzie 1, w Jawor­
kach paru a nieco więcej w Szlachtowej. Był to element napły­
wowy związany z pracą w tartaku.
Poczucie odrębności Rusinów Szlachtowskich w stosunku do
Polaków jest zupełnie zdecydowane. Zapytany na terenie swej wsi
kim jest, mieszkaniec Rusi Szlachtowskiej odpowiada: R u s n a k .
Gdy Zilyńskij prowadził swe badania nad gwarami wsi Jaworki
wchodzącej w skład omawianej tu grupy ruskiej, mieszkańcy tej
wsi mowę swą określali jako j a w i r s k ą i twierdzili, że mówią
po j a w i r s к u
Rusini Szlachtowscy wiedzą dobrze, że gwara
ich daleko odbiega od języka ukraińskiego, czy chociażby od
gwary wschodnio-łemkowskiej. Informatorowie moi podkreślali
czasem, iż łatwiej im w rozmowie porozumieć się z osobą mó­
wiącą po polsku niż np. z Ukraińcami przybywającymi ze
wschodu. Wielu Rusinów Szlachtowskich, a w szczególności mie­
szkańcy Białej Wody, gdzie mężczyźni prawie bez wyjątku tru­
dnią się wędrownym druciarstwem, mówi po polsku. W czasie
swych wędrówek zarobkowych, podczas których zapuszczają się
daleko w głąb Polski środkowej i zachodniej druciarze z Białej
Wody i Jaworek podają się z reguły za Polaków. Gdy w rozmo­
wie z jednym z nich, odbytej w Krakowie w r. 1933, w obecności
paru osób rozkonspirowałem ruską narodow ość i grecko-katolickie
wyznanie wędrownego druciarza, spotkało się to z dużym nieza­
dowoleniem ze strony zainteresowanego. Zewnętrzna polonizacja
językowa Rusinów Szlachtowskich, wynikająca przede wszystkim
z momentów utylitarnych (większa łatwość uzyskania pracy i chęć
T

1 4

W lecie 19.ЧЯ i ' , odbyły wycieczkę n a u k o w ą po powiecie nowo­
t a r s k i m dwie słuchaczki etnologii U . J., uczennice prof. Kazimierza Do­
browolskiego p p. Danuta Dobrowolska i Maria T r z e p a c z ó w n a . W y ­
niki ich b a d a ń w formie k r ó t k i c h z a p i s k ó w zostały w r. 1939 oddane
do a r c h i w u m Muzeum Etnograficznego w Krakowie. W i a d o m o ś c i czer­
pane z tych z a p i s k ó w oznaczał b ę d ę w dalszym ciągu «Z m a t e r i a ł ó w
Dobrowolskiej i T r z e p a c z ó w n e j » .
I . Zvlinskij, Ł e m k i w ś k a h o w i r k a sela Jawirok, L u d Slow. Т. II],
str. A 188.
-

1 5

�167
zapewnienia sobie lepszych stosunków z ludnością polską, w cza­
sie zarobkowych wędrówek), nie przeszkadza istnieniu bardzo wy­
raźnego poczucia odrębności grupowej w stosunku do Polaków.
Miało to miejsce również dawniej zanim jeszcze uświadomieni
zostali przez polityczną propagandę o swej przynależności do
ukraińskiej grupy narodowościowej. Poczucie odrębności Rusinów
Szlachtowskich względem Polaków opierało się i opiera do dziś
na różnicy języka i obrządku. Inne momenty, jak np. różnice w za­
kresie kultury materialnej, schodzą na plan zupełnie odległy. Zre­
sztą wypytywani w lym kierunku podkreślają Rusini Szlach­
towscy, że widoczne dziś różnice, jakie zachodzą np. w ustroju
Szlachtowian i mieszkańców Szczawnicy są stosunkowo bardzo
świeżej daty.
Między grupą polskich Górali Szczawnickich a Rusinami
Szlachtowskimi dawały się stwierdzić wyraźne postawy antagonistyczne. W Jaworkach opowiadano mi w r. 1938 o bójkach,
jakie mieszkańcy Rusi Szlachtowskiej prowadzili dawnymi czasy
z polskimi góralami ze Szczawnicy. Dopiero przez wkupywanie
się wódką uzyskiwali Rusini możność spokojnego korzystania
z drogi wiodącej przez wieś do Krościenka. Ostatnio bójek już
wprawdzie nie było, ale niechęć wzajemna pozostała. Jeszcze
w r. 1939 skarżyli się Rusini z Jaworek, że Polacy odnoszą się do
nich nieżyczliwie, gdy kobieta z naszej wsi idzie przez wieś pol­
ską, mówią niechętnie: — «0! Ruska idzie!»
U obu sąsiadujących ze sobą grup dostrzega się nastawienie
endogamiczne. Według informacji wypadki małżeństw miesza­
nych zdarzały się na ogól rzadko. Rusini unikali podobno .mał­
żeństw z Polkami, gdyż «są niegospodarne*. Prędzej już zdarzało
się, iż Polak pojął R u s k ę za żonę. (Jaworki). Trudno jest w tej
chwili rozstrzygnąć, o ile wypowiedzi na temat unikania mał­
żeństw między Rusinami Szlachtowskimi a Polakami zgodne były
z prawdą. Informacje te potwierdza niewątpliwie znikomy pro­
cent ł а с i n n i к ó vv w parafiach grecko-katolickich Rusi Szlach­
towskiej. Z drugiej jednak strony musiały zachodzić fakty prze­
nikania elementów polskich do grupy ruskiej, skoro na terenie
Rusi Szlachtowskiej spotyka się szereg nazwisk o bezwzględnie

�168
polskim brzmieniu (Mazurek, Zięba, Zając, Wątroba, Trębacz, Gą­
sienica, Prątka i szereg innych). Z nazwisk popularnych w Szczaw­
nicy spotykamy, rzecz charakterystyczna, tylko jedno, a miano­
wicie Malinowskich (w Szlachtowej). Świadczyłoby to, że prze­
nikanie Polaków na Ruś Szlachtowską z najbliższych wsi nad­
granicznych musiało być skutkiem większego nasilenia antago­
nizmów międzygruipowych utrudnione. W Szczawnicy w wyka­
zie właścicieli nieruchomości z r. 1846 znaleziono zaledwie 2 naz­
wiska, które mogłyby być ruskiego pochodzenia (Hurkuła, Sieńkowicz), żadne z nich, o ile mi wiadomo, nie jest spotykane na
Rusi Szlachtowskiej.
Z pośród wszystkich grup polskich najbardziej antagonistycznie nastawieni są Rusini Szlachtowscy do L a c h ó w o d
S ą c z a . Zarzucają im zarozumiałość, egoizm i nieżyczliwość. «Lachy nawet nie chcą druciarzy przenocować*. Na północ od La­
chów mieszkają M a z u r z y . Są to ludzie dobrzy i uczynni. Wśród
mieszkańców stron odległych nie cieszą się sympatią druciarzy
z Rusi Szlachtowskiej warszawianie, gdyż źle traktują druciarzy.
Najmniej da sie powiedzieć o stosunku Rusinów Szlachtow­
skich do mieszkających za Popradem Łemków. Z Łemkami sty­
kają się Rusini Szlachtowscy bardzo rzadko i to tylko przelotnie
na targach w Sączu lub Piwnicznej. Ponieważ obydwie grupy nie
sąsiadują ze sobą bezpośrednio, nie wytworzyły się między nimi
bliższe formy współżycia. Brak też podstaw antagonislycznych lub
bodaj nazw przezwiskowych, którymi by się obydwie grupy na­
wzajem określały. Poczucia przynależności Rusinów Szlachtow­
skich do grupy łemkowskiej (jako grupy reprezentującej pewien
swoisty typ kultury ludowej) nie da się stwierdzić. Jeżeli Łem­
kowie uznawani są przez Rusinów Szlachtowskich jako s w o i ,
ma to miejsce wyłącznie w płaszczyźnie narodowościowej («jeden język, jedna wiara*). Zdają sobie natomiast Rusini Szlach­
towscy sprawę z różnic dzielących ich od Łemków w zakresie tych
treści, które składają się na tzw. k u l t u r ę , l u d o w ą (gwara,
strój, budownictwo, zwyczaje etc).
7

�169
I I . OSADNICTWO RUSI

SZLACHTOWSKIEJ

§ 3. W i a d o m o ś с i h i s t о г у с. z n e. Pochodzenie osad­
nictwa ruskiego w najbliższym sąsiedztwie Szczawnicy nie jest
dotychczas należycie wyjaśnione. W starszej literaturze polskiej,
a także i w pracach współczesnych autorów ukraińskich spoty­
kamy się z poglądami, według których osadnictwo ruskie miało
pierwotnie sięgać w Karpatach daleko głębiej w kierunku zachod­
nim niż obecnie. J. Lepkowski np. w swej pracy o «Rusi sądec­
kiej* wskazuje na ślady pobytu Rusinów w Łopusznej, Harklo­
wej, Dębnie, Krościenku i Szczawnicy. Przypuszczenia te, opiera­
jące się na bardzo kruchych podstawach, powtarzane są do cza­
sów ostatnich w pracach niektórych autorów ukraińskich up
I. Ziłyńskiego "', Tarnowyeza '* i in.
16

Podania miejscowe głoszą, że Szlachtowa jest jedną z naj­
starszych osad ruskich w okolicy. Jaworki mają być założone
przez kolonistów z Litwy nazwiskiem Szlachtowskich i Miretowiczów .
Opowiadania te zebrane i opublikowane przez Lepkowskiego"", a później niejednokrotnie powtarzane nie zasląpią jednak
historycznych ścisłych danych źródłowych.
Faktem jest, że pierwsze wzmianki historyczne o wioskach
wchodzących w skład Rusi Szlachtowskiej występują bardzo
późno. Spotykamy wprawdzie u Ziłyńskiego notatkę o tym, że
Szlachtowa wymieniona zostaje już w dokumencie Władysława
Jagiełły w r. 1391, w którym król ten nadaje biskupstwu krakow­
skiemu rozległe dobra w okolicy Muszyny , wiadomość ta jednak
powtórzona za schematyzmem grecko-kat. diecezji w Przemyślu
z r. 1879 polega na fałszywym odczytaniu dokumentu. Cały szeie

21

111

.1. Lepkowski, R u ś s ą d e c k a niegdyś Biskupszczyzna, Dod. tyg

Gazety lwowskiej r. 1855, zesz. 32 i nast.
" I . Zilyński, f.emkiwśka h o w i r k a seła Jawirok, L u d , I I I A. 180

i A, 182.
1 8

1 0

J. Tarnowycz, Ilustr. istoria Lemkiwszczyny. L w ó w 11Ш,

Do dziś w y s t ę p u j e tam nazwisko «Mirylowicz».
,1. Lepkowski, R u ś s ą d e c k a .
" I , Zilyński. L u d , t. 111, A. 181.

2 0

�170
2 3

24

reg autorów, jak Ł e p k o w s k i B ę b y n e k , Inglodt , czy ostatnio
Pieradzka
odczytuje interesującą nas nazwę S t a c h o w a
W o l a i nikt nie dopatruje się w niej Szlachtowej.
Najstarszą wzmiankę o Szlachtowej mamy z roku 1542, na­
leżała ona wówczas do Achacego Jordana z Zakliczyna, kaszte­
lana zawichojskiego . Niedługo potem spotykamy Szlachtową
w wykazach poborowych z r. 1581. Szlachtową i Jaworki, które
wtedy są po raz pierwszy w źródłach historycznych wymienione,
należą podówczas do Piotra Nawojowskiego i posiadają łącznie
4 półdw orzyszeza wołoskie
Szlachtową i Jaworki nie stanowiły jedynych włości wspom­
nianego wyżej Piotra Nawojskiego. W wykazach poborowych
figuruje on ponad to jako posiadacz Nawojowej Góry (dziś Nawo­
jowa), Kuniny, Kanionki, Frycowej, Czaczowa, Chomrzysk i Ma­
dejowej. Miejscowości te naniesione na mapę wskazują, że włości
Nawojowskiego rozpadały się na dwa kompleksy, z których jeden
leżał na prawym brzegu Popradu, głównie w dorzeczu Kamienicy,
drugi zaś obejmował niewielki obszar nad górnym biegiem rzeki
Ruskiej. Mimo dość częstej zmiany właścicieli, w czasach póź­
niejszych obydwa kompleksy dóbr znajdowały się najczęściej
w rękach tych samych osób.
Pierwszą, jak dotąd, wzmiankę o Białej Wodzie znamy
z r. 1777, kiedy to jeden z członków rodziny Nawojowskich dziw­
nym zbiegiem okoliczności, również Piotr, świadczył w sprawie
sprzedaży sołectwa w Białej Wodzie na rzecz Marka, sołtysa ze
Śnietnicy . Pod koniec X V I I I w. (1792) pojawia się również wia­
domość o istnieniu Czarnej Wody. Obydwie wsie ostatnio oma23

26

T

28

2

- J. Ł e p k o w s k i , R u ś s ą d e c k a .
*» W . Bębynek, Starostwo Muszyńskie, Przew. L i t . Nauk, 1914.
S, Inglodt, Stan i u p o s a ż e n i e biskupstwa krakowskiego w pol.
X V w. L w ó w 1925.
- K. Pieradzka. Na szlakach Ł e m k o w s z c z y z n y , sr. 210.
-'" Schem. diec. gr.-kat. w P r z e m y ś l u r. 1879.
Źródła dziejowe X V I w., t. I I I , Л. P a w i ń s k i , Małopolska, str. 147.
Po oddaniu tej pracy do d r u k u o t r z y m a ł e m i n f o r m a c j ę od prof. Т . Modelskiego, że S z l a c h t o w ą wymieniana jest w dokumencie z w. XV.
as Pieradzka, Na szlakach Ł e m k o w s z c z y z n y , str. 158.
5

2 7

�171
wiane (Biała i Czarna Woda) stanowiły wtedy własność Heleny
Apolonii Massalskiej . W tym samym czasie (1794) Szlachtowa
stanowi przelotnie własność Pawła Sanguszki. W X I X w. wsie
Rusi Szlachtowskiej wraz z dobrami klucza nawójowskiego zo­
stały powtórnie złączone w rękach rodziny Stadnickich.
2e

Poza tymi bardzo luźnymi i fragmentarycznymi wiadomo­
ściami o przeszłości Rusi Szlachtowskiej nic więcej na razie po­
wiedzieć nie można. Pieradzka w swej pracy o Łemkowszczyźnie
uważa Szlachtowa za wieś pierwotnie polską, później zruszczoną.
Podkreśla «niewątpliwą polskość nazwy» oraz twierdzi, że je­
szcze w r. 1581 znajdowała się w tej wsi parafia rzymsko-katolicka.
Ostatnie twierdzenie autorki jest niewątpliwie błędne. W wyka­
zach poborowych z X V I w. panuje zwyczaj, że parafie rzymsko­
katolickie oznacza się najczęściej wyrazem f a r a (np. Fara Ropa),
zaś parafie schizmatyckie wyrazem b o ż n i c a . Zwyczaj ten nie
był jednakowoż konsekwentnie przez lustratorów przestrzegany.
Cały szereg parafii notorycznie schizma ty ckich zostało w wyka­
zach poborowych określonych mianem f a r a (np. Hańczowa,
p. Gorlice, Krempna, Grab i szereg innych). Pieradzka wszystkie
te ruskie i schizmatyckie miejscowości wymieniła w spisie parafii
rzymsko-katolickich na Łemkowszczyźnie .
30

31

Wsie Rusi Szlachtowskiej stanowiły pierwotnie jedną para­
fię z cerkwią w Szlachtowej. Pod koniec X V I I I w. parafia została
rozdzielona. Wyłączono z niej jako jednostkę samodzielną Jaw orki
(1798). Do nowo utworzonej parafii przyłączona została Biała
i Czarna Woda .
r

32

Czy wyliczone powyżej daty, pod którymi pojawiają się
pierwsze wzmianki o wsiach Rusi Szlachtowskiej rzucają światło
na czas powstania tych miejscowości należy wątpić. Przypusz­
czam, że zwłaszcza Szlachtowa i Jaworki istnieć mogły daleko
wcześniej, niż zanotowały je wykazy poborowe. Dwie pozostałe zaś
29
30
31
32

j . w. str. 156.
j . w. str. 115.
j . w. str. 26.
Schem. diecezji gr.-kat. w Przemyślu. 1879.

�172
miejscowości mogły istotnie powstać dopiero w w. X V I I lub na­
wet i początkach X V I I I przy udziale mieszkańców Szlachtowej
i Jaworek sposobem tzw. o g n i w o w у m, polegającym na tym,
że sezonowe osadnictwo pasterskie z wsi starszych i niżej poło­
żonych zamienia się z czasem na osadnictwo stałe, i emancypuje
pod względem administracyjnym od wsi macierzystych .
Istnienie na obszarze dzisiejszej Rusi Szlachtowskiej osad­
nictwa ruskiego nawet na 100 lat przed jego oficjalnym zareje­
strowaniem przez wykazy poborowe X V I w. bynajmniej nie
jest wykluczone. Przemawia za tym z jednej strony wzmianka
u Długosza o cudzie św. Kingi w r. 1406 , a przede wszystkim
notatka, w której pisząc o ufundowaniu przez Zbigniewa Oleśnic­
kiego kolegiaty w N . Sączu w r. 1448 uzasadnia to koniecznością
zjednania dla obrządku katolickiego schizmatyckich Wołochów
przebywających w lasach na krańcach diecezji krakowskiej \
Wiemy zaś я badań K. Dobrowolskiego , T. Modelskiego i sze­
regu innych autorów, iż pod ogólną nazwą W o ł о с h ó w, prócz
ludności rumuńskiej i południowych Słowian, należy przede
wszystkim rozumieć ludność ruską.
Trudno jest z powodu braku materiałów historycznych okre­
ślić jak daleko wstecz można przesuwać początki ruskiego osad­
nictwa na terenie Rusi Szlachtowskiej. Cały szereg obserwacji
poczynionych wzdłuż Beskidu Środkowego i w ruskich częściach
Beskidu Zachodniego poucza nas, że osady ruskie z reguły po­
jawiają się wcześniej na południowych, niż na północnych sto­
kach Karpat. Wniosek stąd prosty, że fala wołosko-ruskiego osad­
nictwa płynęła raczej Podkarpaciem południowym i stamtąd do­
piero przelewała się z pewnym opóźnieniem przez przełęcze kar33

34

3r

30

3 3

37

R. Rcinfuss, Badania nad osadnictwem Huculszczyzny, Spr. P.
A. U., t. X L V I , r. 1915, str. 90.
Długosz, Opera omnia, t. I , str. 320, w y d . P r z e ź d z i e c k i e g o .
Długosz, Opera omnia, t. I I I , str. 544, w y d . P r z e ź d z i e c k i e g o .
K. Dobrowolski, Migracje wołoskie na ziemiach polskich, Pam.
V. Powsz. Zjazdu Hist. Pol. L w ó w 1930.
T. Modelski, Kolonizacja w o ł o s k o - r u s k a , Spr. T. Nauk. we L w o ­
wie 1924.
3 4

3 5

3 6

3 7

�173
ae

packie na stoki północne . Podobnie i ludność ruska, która dała
początek Rusi Szlachtowskiej, przybyła najprawdopodobniej ze
Spiszą. Przemawia za tym zarówno moment geograficzny (znacz­
nie łatwiejszy dostęp od południowego zachodu niż od wschodu),
jak i fakt, że nazwy wsi zamieszkałych do czasów ostatnich przez
ludność ruską o wiele wcześniej występują na Spiszu, niż na
Rusi Szlachtowskiej. Jarembina wspomniana jest w r. 1309 , L i t manowa w r. 1370"", Kamionka w r. 1315". Przy okazji nadawa­
nia Lubowli prawa miejskiego wspomniane są w r. 1342 Mniszek
i rzeczka Sulin, nad którą później pow'stala wioska tejże nazwy .
Lipnik wymieniają źródła w r. 1339 , zaś Mały Lipnik między
r. 1334 a 1338 .
Dalej poza wiek XIV osadnictwa ruskiego na Spiszu i w przy­
ległych częściach Karpat północnych w żadnym wypadku prze­
suwać nie można. Z badań Zachorowskiego &gt;, Modelskiego
i innych wynika, że w w. X I I I Spisz, podobnie jak i przyległe
części Karpat północnych pokryte były bezludną puszczą, wśród
której pierwsze nieśmiałe kroki zaczęło stawiać osadnictwo polskie.
Przy dzisiejszym stanie naszych wiadomości historycznych
przeważa zdecydowanie pogląd wyrażający wątpliwość w autochtonizm ludności ruskiej w Karpatach zachodnich. Przyznaje się
zgodnie, że Rusini przybyli w te strony dopiero z falą osadnictwa
wołosko-ruskiego.
39

4L&gt;

43

44

4r

3 8

K. Dobrowolski,

D w a studia nad powstaniem k u l t u r y

46

ludowej

w Karpatach Zachodnich. K r a k ó w 1938, str. 19.
311

E. Janota, Zapiski o zaludnieniu dolin Dunajca i Popradu na
Spiszu. K r a k ó w 1864, str. 20.
j . w. str. 25.
I . Zilyński, Ł e m k i w ś k a h o w i r k a sela Jawirok, L u d S ł o w i a ń ­
ski, t. 111, str. 185.
T. Modelski, Spory o p o ł u d n i o w e granice diecezji Krakowskiej,
od strony Spiszą, Zakopane 1928, str. 59.
Janota, Zapiski..., str. 25.
j . w. str. 23.
S. Zachorowski, W ę g i e r s k i e i polskie osadnictwo na Spisizu do
p o ł o w y X I V w.
T. Modelski, Spory o południowe..., str. 59.
4 0

4 1

4 2

43

4 4

4 5

4 0

�174
47

Niektórzy autorowie, jak np. Teofil Modelski uważają, że
występowanie w w. XIV nazw osad znanych później jako ru­
skie nie jest dostatecznym dowodem, że osadnictwo etnicznie ru­
skie istniało już w tym czasie, znane są bowiem wypadki, iż do
osad lokowanych w średniowieczu na prawie niemieckim znacznie
później napływał element wołosko-ruski asymilując pierwotną
bynajmniej nie ruską ludność **.
§ 4. F o r m y z a s a d n i c z e . Z czterech wsi wchodzących
w skład Rusi Szlachtowskiej najbardziej wysuniętą w kierunku
zachodnim jest, jak wiemy, Szlachtowa. Terytorium tej wsi przy­
biera kształt wydłużonego trapezu, którego boki równoległe zorien­
towane są południkowo. Potok Ruski zwany też Grajcarek dzieli
wieś na dwie nierówne części, południową mniejszą, sięgającą po
grzbiet Rabsztynu (899 m) i północną, ciągnącą się niemal po samą
Prechybę. Część północną przecina wpadający do Grajcarka potok
Sielski, nad którego dolnym biegiem rozłożyły się zabudowania
wiejskie. Obszar wsi według danych Sł. Geogr. wynosi 3180 mor­
gów, z czego na własność chłopską przypadło 749 morgów.
Ziemie uprawne zajmują w Szlachtowej wschodnią część
połaci południowej, położonej między Grajcarkiem a granicą pań­
stwową i tereny nad dolnym biegiem potoku Sielskiego na wschód
i zachód po granice wsi sąsiednich. Część zachodnią połaci połud­
niowej oraz znaczny obszar w północnej części terytorium wsi
zajmują lasy oraz polany. Te ostatnie użytkowane są do celów
pasterskich, a także dla prymitywnej gospodarki rolnej.
4!)

Według Graula , który układ rolny Szlachtowej poddał ana­
lizie, ziemie uprawne tej wsi rozpadają się na 12 ról o następu­
jących nazwach:
4 7

T. Modelski, Kolonizacja wolosko-ruska...
Ze zjawiskiem takim spotykamy się np. w Rychwaldzle p. Gor­
lice, gdzie dawna kolonia niemiecka została później przeniesiona na
p r a w o wołoskie i zasymilowana przez w o ł o s k o - r u s k i c h pasterzy.
Hans Graiul, Gisela Hiildehrandt, Beitrage zur Siedlungsgeographie des Generalgonverneoients, K r a k ó w , 1943, str. 48 i nast.
44

4 9

�175
1)
2)
3)
4)
5)
6)

Sołtysia
Smarkoniówka
Zaprzatowska
Janczurowska
Deszczeckowska
Księża

7)
8)
9)
10)
11)
12)

Ziębowska
Kocurowska
Włakowska
Gryiidziowska
Nagrantowska
Berezińska.

Prócz wyżej wymienionych istnieje jeszcze poza układem
rolnym wsi rola trzynasta, położona peryferycznie nad granicą
szczawnicką. Rola ta łączy się z przysiółkiem zwanym Malinów.
Wymienionych wyżej 12 ról wchodzi w skład czterech niw.
Zasadniczo jest więc Szlachtową wsią niwową regularną. Nie
reprezentuje ona jednak tak klasycznego typu regularnej wsi n i wowej jak np. Krauszów, opracowany przez prof. К. Dobrowol­
skiego . Okazuje się bowiem, że role w niwie przylegającej do
zabudowań wiejskich od zachodu łączą się bezpośrednio z zagro­
dami swych właścicieli, podobnie jak to występuje przy układzie
łanów leśnych.
50

Wsie niwowe regularne, w których role jednej z niw nawią­
zują do zagród właścicieli, określane są w nauce niespołszczonym
dotychczas terminem G e l i i n g e f l u r i uważane są genetycznie
za formę przejściową między ustrojem niwowym, regularnym,
a ustrojem łanów leśnych .
Jak widać z publikowanego przez Graula planu katastral­
nego Szlachtowej, niwa której działki nawiązują do zagród obej­
muje po zachodniej stronie potoka zaledwie 10 ról, podczas gdy
dwie, a mianowicie Nagrantowska (Nr 11) i Berezińska (Nr 12)
leżą na wschodniej połaci wsi. Ta nieregularność układu nasu­
nęła Graulowi przypuszczenie, że wymienione dwie role mogły
zostać później od innych wymierzone. Przeciw powyższemu przy­
puszczeniu przemawia jednak zdaniem Graula fakt, że w niwie
51

50

K. Dobrowolski, Najstarsze osadnictwo Podhala. Lwów 1936.
W. Ebert, Landliche Siedelformen im deutschen Osten, Berlin
1936. R. Kótzschke i W. Ebert, Gescbichte der ostdeutschen Kolonisatioii, Leipzig 1937.
51

�176
czwartej oznaczonej przez niego literą «d» niwa Nagrantowska
(Nr 11) znajduje się w pośrodku między innymi rolami.
Nierówna wielkość poszczególnych ról, wahająca się od
81,32 ha (Nagrantowska) do 39,28 ha (Deszczeckowska) nasuwają
autorowi myśl, że niektóre role mogły powstać przez rozpad ról
starszych na dwa pół rolki.
Prócz czterech niw podzielonych na 12 ról należy do miesz­
kańców Szlachtowej 7 polan a mianowicie: Czertezy, Petranczyk,
Koszar, Rosochata, Wilcza Dolna, Bukowiecka i P o d R a b s z t у n e m.
Kształt wsi podyktowany warunkami układu rolnego jest
bardzo charakterystyczny. Szlachtowa według planu katastralnego
w r. 1846 była szeregówką zabudowaną jednostronnie po zachod­
niej stronie drogi. Po przeciwnej jej stronie znajdowały się jedy­
nie zabudowania należące do roli Nagrantowskiej i Berezińskiej,
które, jak wiemy, ciągną się wbrew ogólnej zasadzie po wschod­
niej stronie potoka Sielskiego. Przeciętny stan posiadania we wsi
wynosił ostatnio kilka morgów. Niektórzy posiadali 10, 15 a na­
wet 20 morgów. Pola są bardzo rozdrobnione. Według jednego
z informatorów na jego 6 morgów przypadało w r. 1939 ponad
80 działek.
Sąsiadująca ze Szlachtowa od wschodu wieś J a w o r k i l i ­
czy 1588 morgów powierzchni, z czego 560 (głównie lasu) nale­
żało do Stadnickich z Nawojowej. Posiadłość chłopska składała
się z 360 morgów roli uprawnej, 85 morgów łąk i ogrodów,
417 morgów pastwisk i 166 morgów lasu.
Kształt terytorium wsi daleki jest od tej regularności, jaką
obserwowaliśmy w Szlachtowej. Zabudowania wiejskie rozłożyły
się wzdłuż rzeki Ruskiej, która dzieli terytorium wsi równoleżni­
kowo. Część południowa przypomina formą trapez, który jednym
bokiem przytyka do granicy państwa. Część obszaru Jaworek po­
łożona na północ od Grajcarka podzielona jest doliną potoka spły­
wającego z Czarnej Wody na dwie części, z których wschodnia
wcina się długim językiem między terytorium wsi Białej i Czar­
nej Wody.

�177
Układ gruntowy Jaworek jest niwowy regularny. Podobnie
jak to mieliśmy w Szlachtowej. Obsenvujac mapę katastralną wsi,
bez trudu odróżnimy dawne użytki rolne od późniejszych karczunków i licznych polan, które występują w części południowej
od strony Wysokich Skałek.
Według ksiąg gruntowych obszar dzieli się na 3 niwy:
Czarny, Polańską i Jaworzynę, które z kolei rozpadają się na
13 ról chłopskich i jedną gminną. Niestety zdjęcie katastralne
wsi zostało błędnie przeprowadzone i polany nie zostały wyod­
rębnione jak w innych wsiach okolicznych, lecz z pogwałceniem
zdrowego sensu włączone w ramy układu niwowego. Poza tym
podział terytorium Jaworek na 3 niwy jest niewątpliwie uprosz­
czeniem dokonanym przez geometrów katastralnych nie odpowia­
dającym podziałowi pierwotnemu.
Niwa Czarny obejmuje wszystkie grunty położone na północ
od rzeki Ruskiej, cała zaś część południowa, podzielona poludnikowo doliną potoku, rozpadać się ma na dwie niwy: wschodnią
zwaną J a w o r z y n a i zachodnią P o l a ń s k a . Obydwie te niwy
sięgać mają do granicy państwa, obejmując liczne polany leżące
w tej części wsi.
Bardzo nawet pobieżny rzut oka na załączoną mapę (rys. 2)
poucza nas o sztuczności takiego podziału, który niezgodny jest
ani z morfologią terenu, ani z wewnętrznym podziałem wsi na
role.
Pominąwszy rolę 14, określoną w księgach katastralnych jako
r o l a g m i n n a , która zresztą występuje wyłącznie poza obsza­
rem właściwych niw wiejskich i obejmuje tylko kilka piatów
lasu, spotykamy w Jaworkach 13 ról a mianowicie:
1)
2)
3)
4)
5)
6)
7)
Lud,

Brydowska
Hołowaczowska
Kudlaczowska
Luszczakowska
Srokowska
Stanczakowska
Prokwitowska
т.

X X X V I I

8)
9)
10)
11)
12)
13)

Sucharowska
Szwierkowska
Szwistowska
Szczerbuszewska
Tomkowska
Tyndorowska.
12

�178

Rye. 2.

Roli księżej w Jaworkach nie ma, gdyż parafia była fundo­
wana późno i probostwo nie posiada tu uposażenia w gruntach.
Informacje zasiągnięte z terenu wymieniają na obszarze Ja­
worek 24 polany, a mianowicie: polanę Durbaszka, Diwiwska,
Pałenyca, Czerszla, Podgaciwka, Szczepańciwka, Dołyna, Rusyniwka, Huły, Kiczera, Stachuriwka, Polany, Bosiwka, Kapitaniwka, Jasilnyk, Debrzyna, Fugasiwka, Skalnyk, Zadołyna, Babianka, Pysariowa, Stare, Pańska i Czersłyna. Należy podkreślić,

�179

że wymienionych wyżej 13 ról posiada swe udziały w pięciu
niwach oznaczonych przeze mnie na załączonej mapie przy po­
mocy cyfr rzymskich. Trzy z tych niw, mianowicie I , I I i IV grają
rolę podstawowych, co łączy się niewątpliwie z trójpolowym sy­
stemem uprawy ziemi , dwie zaś ( I I I i V) posiadają znaczenie
raczej uboczne.
Charakterystycznym dla Jaworek szczegółem układu rol­
nego, który w sposób tak jaskrawy nie uwidacznia się w innych
wsiach niwowych regularnych jest występowanie w obrębie jed­
nej niwy kilku działek należących do tej samej roli.
Podczas gdy np. w opracowanym przez K. Dobrowolskiego
Krauszowie, lub w opisanej przez Graula Szlachtowej w obrębie
tej samej niwy pewna rola występuje wyjątkowo tylko więcej
niż jeden raz, w Jaworkach zwłaszcza w niwie I I i I I I podwójne
a w niwie I nawet potrójne występowanie pewnych ról spotyka
się dosyć często.
52

Częstość występowania poszczególnych ról w niwach:
1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

I

3

2

2

3

1

1

3

O

2

3

0

2

2

fi

1

2

1

1

0

2

1

1

1

1

1

2

1

1

1

t

0

0

1

0

0

0

1

0

1

0

1

1

2

1

1

1

1

1

1

2

1

2

1

1

2

1

1

1

1

1

2

1

1

2

7

G

8

3

G

6

6

5

8

4

7

7

Nr. r o l i
Nr. niwy

Ы

_._
IV
V
Razem

J_
7

Przyczyna lego zjawiska nie jest mi jasna. Prawdopodobnie
wynika ono z jakichś późniejszych podziałów czy wymian wza­
jemnych.
Jak widać z powyższego nie wszystkie role występują na
terenie wsi w tej samej ilości działek i tak:
'-' K. Dobrowolski,

Najstarsze osadnictwo Podhala, str.

50.

12*

�180

z 3 dziatek składa się rola

5
3, 6, 7, 8
1, 2, l ' , 13
4, 10

Zsumowane powierzchnie poszczególnych ról dają podobnie
jak w Szaflarach wyniki różne, co nasuwa przypuszczenie, że
w Jaworkach obok ról kmiecych występowały również półrolki
i grunty mniejsze zagrodnicze.
Kolejność następowania po sobie ról w poszczególnych n i ­
wach jest przypadkowa, co wskazuje, że pierwotnie przydzielane
były właścicielom w drodze losowania ".
Jedynie rola Łuszczakowska (Nr 4), Sucharowska (Nr 8)
i Tyndarowska (Nr 13), występują we wszystkich pięciu niwach
z reguły obok siebie. Nasuwa lo przypuszczenie, że musiały one
powstać z podziału jednej większej roli.' Była tu zapewne dawna
rola sołtysia.
Na załączonej mapie Jaworek zwraca uwagę niewielka pro­
stokątna parcela położona na północnym krańcu niwy V, ozna­
czona cyfrą 0, parcela ta jest w rzeczywistości miniaturową
niwą V I , gdyż wszystkie role posiadają w niej maleńkie udziały.
Powstała ona zapewne niezbyt dawno na drodze likwidacji wspól­
nej własności.
Role dzielą się według informacji miejscowych na tzw.
p r u t y , nazywane też p o m i r o k. P r u t — pręt jest lo prze­
chowana w tradycji ludowej dawna miara ziemi, która dziś stra­
ciła już na Rusi Szlachtowskiej znaczenie powierzchni ściśle pod
względem rozmiarów określonej.
Prócz ziemi zamkniętej w obrębie 5 niw opisanych poprze­
dnio, w posiadaniu włościan były liczne polany, położone w po­
łudniowej części obszaru wsi w kierunku Wysokich Skałek.
Własność chłopska była już w czasie dokonywania zdjęcia
katastralnego przed 100 lały silnie rozdrobniona. Wzięta jako
5

5 3

K. Dobrowolski. Najstarsze
Landliche Siedelformen..., str. 35.

osadnictwo.,., str. 89.

W. Ebert,

�181
przykład posiadłość Michała Prokwila składała się wówczas z 70
działek, z których
w obrębie roli Prokwitowskiej było 37,
„ Tyndarowskiej było 24,
polan Prokwitowskich było 5,
„
Tyndarowskich było 4.
Charakterystyczne rozmieszczenie działek w obrębie dwóch
ról wskazuje na to, że na posiadłość M. Prokwita prócz grun­
tów dziedzicznych w roli Prokwitowskiej złożyły się też uzyskane
zapewne w drodze przedślubnej darowizny części wniesione z roli
Tyndarowskiej.
Zagroda właściciela znajdowała się w grupie domostw na
roli Tyndarowskiej w niwie IV, co wskazywałoby, że któryś z Prokwitów p r z у ż e n i ł się do rodziny Tyndarów.
Zabudowania Jaworek rozłożone są na tarasach nadrzecz­
nych po obu stronach rzeki Ruskiej i wpadającego do niej potoku
Czarnej Wody. Osobna niwa domowa w Jaworkach nie wyod­
rębnia się. Przed 100 laty domostwa Jaworek układały się drob­
nymi skupieniami wzdłuż dróg biegnących po obu stronach rzeki
i łączących je przecznic, co w rezultacie dawało obraz zbliżony
do Izw. w i e 1 o d r o ż n i с у l u ź n e j (niem. Netzdorf). Dziś skut­
kiem przybycia znacznej ilości nowych gospodarstw luźny cha­
rakter zabudowania zatarł się dosyć silnie i wioska zamieniła się
w wielodrożnicę zwartą.
Zagrody włościańskie budowane są z reguły w nawiązaniu
do swych ról. Jest to szczegół stwierdzający pewną atypowość
niwowego układu regularnego Jaworek i pozwalający na zalicze­
nie tej wsi do form przejściowych nawiązujących do odmiany
określanej mianem G e 1 a n g e f 1 u r.
Na wschód od Jaworek położona jest trzecia z czterech wio­
sek Rusi Szlachtowskiej mianowicie R i a ł a W o d a . Terytorium
tej wsi w kształcie nieregularnego wieloboku wydłuża się w kie­
runku północno-wschodnim, sięgając po grzbiet górski, łączący
Obidzę (927) z grupą Wielkiego Rohacza. Według Sł. Geogr.
obszar Białej Wody wraz z przysiółkiem Niemcową wynosił

�182
1865 morgów. Na podstawie tradycji miejscowych pierwotnymi
założycielami wsi miało być 9 gospodarzy. W drugiej połowie
XIX w. wieś liczyła 118 domów z 677 mieszkańcami. Według zdję­
cia katastralnego z r. 1846 obszar wsi rozpada się na dwie niwy,
a mianowicie O d g r a n i c y J a w o r s k i e j , obejmującą za­
chodnią połać obszaru wsi i niwę P o l a ń s k ą , położoną w części
wschodniej.
W Białej Wodzie, jak widać z ksiąg katastralnych, istniała
w r. 1846 jedna rola sołtysia, 10 półrolków chłopskich, a ponad lo
24 polany i wspólny las gminny.
r

1) Rola Sołtysia
2) Półrolek Fedorygowski
Karpiakowski
3)
Konowałowski
4)
Kornajowski
5)
Lazarczakowski
6)
64

Polany :
Czerska (gwar. Czerśla)
Czerslyca (gwar. Czersłyca)
Czerwona Młaka
Czerszliczki
Czirszliczki
Czucholka
Hurczalka
Jaworzyna
Kobylarki (Kobylanka)
Kulaszanka
Lilawcowa

7) półrolek Nowolanowski
8)
„
Obertanowski
9)
,,
Smolegowski
10)
„
Sumilasowski
11)
„
Wasilakowski
12) Wspólny las.
Palenica (Pałenyca)
Pietruszkowa
Podrohacz
Polanka
Rohacz
Semenitka
Sichla (Sychła)
P o d S k a ł ą (Pidskalka)
Skalskie
Skalska
Skałka

Wierszliczki (Werchliczka).
Ponadto ni form atoro wie z terenu podają nieu względ­
nione w katastrze nazwy polan: Sumylasowa Skałka, Zaskalskie, Szczyp, Flander, Zabiłowody. Hucułka, Czersłyna, Ciarałiwka, Koszaryska, Repowa, Z a G r z e s m у к, N а В e r e h, Rozdzila, Smołyska, pod Werchom. Jasilnik, Szczerbak. Sądząc z bar5 4

W r.swiasach podano nazwy g w a r o w e
branych na miejscu.

według

informacji

ze­

�183

�184
dzo prymitywnego szkicu terenowego wykonanego przez włościa­
nina z Białej Wody nie wszystkie z przytoczonych tu nazw ozna­
czają polany właściwe, wiele z nich jak np. Repowa, Flander
oznaczają miejsca w obrębie niw leżące. Do tej kategorii należą
też uwidocznione na planie sytuacyjnym, a nie wymienione w spi­
sie polan nazwy Groń, Bryszton, Zapustok, Na Uhłyska rozmiesz­
czone w części leżącej na południe od Grajcarka oraz Szczerbak,
Stodolisko i N a o g r o d a c h na północy.
Jeśli wyeliminujemy na razie z naszych rozważań polany
leżące na peryferiach obszaru wiejskiego, terytorium Białej Wody
rozpada się z punktu widzenia układu rolnego na trzv wielkie
całości, które na pierwszy rzut oka możnaby uważać za niwy.
Jedna z nich w kształcie zbliżonym do trójkąta ciągnie się w kie­
runku północnym od rzeki Ruskiej, druga w kierunku południo­
wym, trzecia zaś mniejsza od poprzednich w formie dość regular­
nego prostokąlu rozdziela dwie grupy polan we wschodniej części
obszaru wiejskiego. Po wyznaczeniu jednakowoż na mapie zasię­
gów poszczególnych ról, na które rozpadają się niwy, dostrzegamy
w nich zdumiewającą zgodność w kolejności następstwa poszcze­
gólnych ról w dwu odgraniczonych rzeką połaciach. Zarówno po­
łać północna jak i południowa rozpadają się na 9 ról i pólrolków.
Posługując się numeracją uwidocznioną na odnośnej mapie
(rys. 3) schemat układu gruntowego Białej Wody można by przed­
stawić w sposób następujący:

1, 11, 2, 8, 9, 11, 2, 8, 3, 10, 5, 1, 1

1, ll7"2, 8, 9,

3, 10, 57 4, T

4
10
3
9
8
2
10
1
5
O

�185

Rye. 1. Rekonstrukcja pierwotnego p o d z i a ł u g r u n t ó w w Białej Wodzie.
Użytki rolne r o z p a d a j ą się na dwie n i w y , podzielone na 9 r ó l . W niwie
głównej role rozmieszczone są na sposób ł a n ó w leśnych. Zabudowania
rozrzucone na k r a w ę d z i terasy nadrzecznej. K a ż d y właściciel posiada
z a g r o d ę na swojej r o l i ( o p r a c o w a ł i rys, R, Reinfuss).

�186
Widać z niego, że między odpowiednimi działkami po pół­
nocnej i południowej stronie rzeki Ruskiej zachodzą zdumiewa­
jące zgodności. Rola 1 i półrolki 11, 2 a w górnej części wsi
3, 10, 5, 4 i górna rola sołtysia (1) stanowią jednolite pasy, które
ciągną się nieprzerwanie w poprzek doliny rzecznej. Pewne zabu­
rzenie w zgodności ról w północnej i południowej połaci, wynika­
jące z pojawienia się po stronie północnej między półrolkiem
oznaczonym nr 9 i 3, pokoików nr 11, 2 i 8, należy uważać za zja­
wisko późniejsze, wynikające z wzajemnych wymian, wyposa­
żeń itp. Fakt, że w północnej części omawianej połaci spotykamy
układ półrolków, odpowiadający kolejności następstwa półrolkoni
w połaci południowej, upoważnia nas do dokonania rekonstrukcji
dawnego podziału w sposób przedstawiony na rys. 4.
Widzimy więc, że pierwotnie obydwie połacie północna i po­
łudniowa istotnie stanowiły jedną niwę ciągnącą się w poprzek
doliny Grajcarka, podzieloną na długie, wąskie pasy, biegnące
w kolejności zachowanej po dziś w części południowej. Było więc
pierwotnie 8 półrolków' kmiecych i jedna rola sołtysia, która po­
dzielona na dwie części zamykała niwę od wschodu i zachodu.
Ta sama rola sołtysia i 8 półrolków stanowi zrąb niwy Polańskiej
położonej we wschodniej części wsi. Rolę sołtysią oraz 8 półrol­
ków' oznaczonych cytrami 2, 3, 4, 5, 8, 9, 10, 11 należy uważać za
pierwotne i potwierdzające podanie miejscowe o 9 gospodarzach,
którzy założyli wieś. Półrolek Łazarczakowski (Nr 6) i Nowolanowski (Nr 7) z racji ich peryferycznego położenia należy uwa­
żać za znaczenie późniejsze, powstałe na karczunkach lub kosztem
polan.
Z punktu widzenia systematyki układów rolnych Biała Woda
reprezentuje formę przejściowy między układem niwowym, a ukła­
dem łanów leśnych. Gdyby nie istnienie dodatkowej niwy Po­
lańskiej, można by Białą Wodę określać jako klasyczny typ układu
łanów leśnych, rozmierzonych dwustronnie, jak to spotykamy
w niektórych wsiach Łemkowszczyzny czy Orawy . Fakt jedna55

w

• Tzw. "Langhufendorb, patrz I I . Graul, Formen d. Waldhufendorfes a uf der Nordabhang der Karpathen, Die B u r g 1942, str. Ж.

�187

kowoż, że w niwie Polańskiej reprezentowanych jest tylko 9 sta­
rych ról i półrolków, nie pozwala uważać tej niwy za formę póź­
niejszą, która spaczyła pierwotny układ łanów leśnych. Niewąt­
pliwie obydwie niwy w swej podstawowej formie istniały od
momentu rozmierzenia wsi, w którym skrzyżowano zasadę po­
działu ziemi właściwego wsiom łanowym, z podziałem na niwy.
Celem zorientowania się w rozkładzie i rozdrobnieniu grun­
tów zostały na podstawie wpisów do ksiąg katastralnych prze­
badane posiadłości dwóch gospodarzy. Jeden z nich nazwiskiem
Konował (Nr domu 86) posiadał w r. 1846 swój grunt w 49 od­
dzielnych parcelach, z których 44 rozizuconych było w obrębie
roli Konowałowskiej, zaś 5 po polanach (Litawcowa 3, Pietrusz­
kowa 2), dom właściciela leżał na roli Konowałowskiej w grupie
zabudowań na północnym brzegu rzeki Ruskiej.
Drugi właściciel nazwiskiem Fedorygo (Nr domu 2a) miał
ziemię w 36 działkach, z czego:
24
4
1
4

w
w
w
w

półrołkach Fedorygowskich,
roli sołtysiej górnej i dolnej,
półrolku Konowałowskim,
polanach (Podrochacz 1 Czuchołka 2, Czerszliczki 1).

Widać z powyższego, że główny zrąb jego posiadłości sta­
nowiły grunta dziedziczne, mniejszą zaś część grunta wydzielone
z roli sołtysiej, na której stal również dom wzmiankowanego go­
spodarza.
Zabudowania Białej Wody ciągnęły się w r. 1846 drobnymi
skupieniami wzdłuż prawego brzegu rzeki Ruskiej, tworząc osie­
dla charakterystyczne dla wsi łańcuchowych, związanych, jak
wiemy z układem łanów leśnych. Jedynie w północnej części niwy
P r z y g r a n i c y J a w o r s k i e j wkradły się pewne nieregularności. Łańcuch osiedli przerywa się, skutkiem czego tzw.
N i ż n i к o n i e c, oddzielony jest od W у ż n e g о к o ń с a prze­
strzenią niezabudowaną długości ok. 3/4 km.
Osobnej niwy domowej nie ma oczywiście w Białej Wodzie
zupełnie, a osiedla pobudowane są na własnych rolach, jak przy
układzie łanów leśnych.

�188
C z a r n a W o d a , ostatnia z wsi Rusi Szlachtowskiej, która
pozostała jeszcze do omówienia, położona jest na północ od Ja­
worek w dolinie potoku zwanego również Czarną Wodą. Wieś
granicząc od zachodu ze Szlachtowa, od wschodu z Białą Wodą
sięga na północy po Wielki Rohacz (1182 m), Radziejowa
(1265 m) i Prechybę (1195 m). Obszar według Sł. Geogr. wynosi
1885 morgów, «wieś mała liczyła w I I połowie ub. stul. zaledwie
nieco ponad .'300 mieszkańców*.
Według miejscowej tradycji najstarszą część wsi stanowią
tzw. M a s ł e j a k i , leżące w dolnej części niedaleko granicy ja­
worskiej.
Założenie wsi przypisuje tradycja 8 rodzinom, po których
pozostały do dziś nazwy ról:
1)
2)
3)
4)

Hromczakiwka
Karpiakiwka
Kudłakiwka
Masłejakiwka

5)
6)
7)
8)

Nawalaniwka
Radykiwka
Simkiwka
Suchiwka,

ponadto wymieniają jeszcze informatorzy szereg polan, a mia­
nowicie po zachodniej stronie potoku: Babianka, Chryszczysko.
Czerśla, Gmń, Młaczky, Placyska, Podgruń, Polanę, Długą, Swynarki, po wschodniej zaś Dołyne, Hłyny, Jasilnyk, Liszczyna,
Pokriwiska, Rohacz.
Na podstawie odręcznego szkicu wykonanego z samej tylko
mapy katastralnej i informacji z terenu widzimy, że podobnie
jak to było w innych wsiach Rusi Szlachtowskiej obszar rolny
wsi rozpada się na niwy i leżące na peryferiach polany.
Pierwotnie ziemie uprawne skupiały się głównie w połud­
niowej części wsi od strony granicy Jaworek. Tu znajdujemy
w terenie nazwę miejscową R o l e oraz najbardziej starannie roz­
mieszczone niwy. Użytki rolne leżące poza niwami wchodzą juz
w skład licznych polan.
Pewne analogie zachodzące w układzie gruntowym Czarnej
Wody z układami Białej Wody i Szlachtowej pozwalają przy­
puszczać, że i tu nie była nigdy wyznaczona osobna niwa do­
mowa, tylko poszczególni wdaściciele gruntu budowali się na

�189
swoich rolach. Przemawia za tym dosyć luźny, łańcuchowy cha­
rakter osiedla, zabudowanego głównie jednostronnie po prawej
stronie drogi i potoku czarnowodzkiego. Pola podobnie jak w wio­
skach poprzednich są silnie rozdrobnione.
§ 5 , O s a d n i c t w o s e z o n o w e. Jak to poprzednio było
wspomniane przy opisie układów rolnych poszczególnych wsi
Rusi Szlachtowskiej prócz ziemi uprawnej ujętej w niwy podzie­
lone na role, posiadają włościanie większą lub mniejszą ilość
polan, które stanowią subekumenę pastersko-rolniczą i są tere­
nem osadnictwa sezonowego.
Według Kubijowicza, który w okresie między I a I I wojną
światową przeprowadzał badania nad osadnictwem pasterskim
Beskidu Sądeckiego - , na interesującym nas obszarze polany le­
żące powyżej 1000 m n. p. m. wykorzystywane są głównie jako
pastwiska, niżej zaś położone służą jako łąki sianokośne i pola
uprawne.
Na halach wyżej położonych uprawiano dawniej kolektywny
wypas wołów. Rzadko spotykano tam, poza najprymitywniejszymi
szałasami jakieś trwalsze schroniska pasterskie. Woły na noc
były spędzane na polany niżej położone, gdzie pasterze znajdo­
wali schronienie w specjalnych szopach czy domkach.
Najbogatsze formy osadnictwa sezonowego rozwinęły się na
polanach w pasie środkowym, tj. między polami stale uprawia­
nymi a owymi pastwiskami grzbietowymi. Polany, o których
w tej chwili mówię, wykorzystywane były częściowo jako laki
sianokośne, częściowo jako pastwiska, na których wypasano owce,
a także dla celów rolniczych. W związku z dłuższym lub krót­
szym pobytem ludzi na polanach rozwinęły się na nich różne
odmiany osadnictwa sezonowego, którego formy architektoniczne
uzależnione są od rodzaju gospodarki prowadzonej na polanie.
Dla kosiarzy przebywających na polanach przez czas stosunkowo
niezbyt długi, a także dla pasterzy, którzy na pograniczu polan
i wyżej położonych pól uprawnych prowadzą indywidualną goe

58

Wł. Kubijowicz, Życie pasterskie w Beskidach Magórskich, Kra
ków, 1927, str. 43 i nast.

�190
spodarkę szałaśniczą, buduje się dość prymitywne szopy. Znaj­
duje w nieb pomieszczenie pasterz, a także i tych kilka sztuk
bydła, które pod jego opieką znajdują się na polanie. Owce no­
cują w przesuwanych koszarach, stawianych na ugorach pobli­
skich pól. W wypadku gdy na polanie prowadzi się gospodarkę
pasterską, połączoną z uprawą roli, pojawiają się na niej zabudo­
wania, tzw. gospodarstw filialnych. Architektonicznie budynki go­
spodarstw filialnych nawiązują do starszych typów domów spot­
kanych na wsi. Gospodarstwo filialne składa się zazwyczaj z mie­
szkalnej c h y ż y i osobno stojącej stajni. Przy systemie gospo­
darstw podwójnych ludność wsi w czasie robót wiosennych i pod­
czas sprzętu spędza po parę tygodni w chacie położonej w górach.
Niekiedy gospodarstwo macierzyste zostaje wtenczas zupełnie opu­
szczone, a budynki zamknięte na klucz oddane są pod opiekę
sąsiadów.
7

67

W latach ostatnich w związku z coraz dalej idącym roz­
drobnieniem gospodarstw i głodem ziemi zaobserwować się dawał
wielki rozwój gospodarki hodowlano-rolnej na polanach Rusi
Szlachtowskiej. Na polanach brano znaczne ilości ziemi pod pług
i powstawały nowe gospodarstwa filialne. Oczywiście rozwój rol­
nictwa na polanach musiał wpłynąć ujemnie na możliwość utrzy­
mania się pasterstwa.

I I I . BUDOWNICTWO
S 6. Z a g r ó d a. Zagroda na Rusi Szlachtowskiej składa się
najczęściej z dwu budynków: z domu mieszkalnego i budynku
gospodarczego zwanego s z o p ą , w którym znajduje się boisko
i stajnia. Budynek mieszkalny poza nielicznymi wyjątkami zo­
rientowany jest ścianą szczytową do drogi (Tab). I , rys. 1 a, b, c,
d, e, f), zaś budynek gospodarczy cofnięty wstecz ustawiony jest
swą dłuższą ścianą bądź równoległe do drogi, bądź prostopadle,
w niewielkiej odległości od budynku mieszkalnego (Tabl. I ,
5 7

F o t o g r a f i ę sezonowo zamieszkałej «chyży» z Białej Wody publ.
St. Leszczycki (Wierchy, t. X l i ] , str. 80).

�191

TABLICA I .
Ryc. 1. Plany z a g r ó d , część mieszkalna oznaczona k o l o r e m czarnym,
gospodarcza zakreskowana. (a, b, с — Biała Woda, d, f — S z l a c h t o w ą ,
g — J a w o r k i ) . — Ryc. 2. Plan domu — Czarna Woda. Ryc. 3. Plan domu
przedstawionego na Tabl. I i , ryc. 3 — Biała Woda. — Ryc. 4. Plan izby
( S z l a c h t o w ą ) , 1 — ł a w y , Jó — łóżko, st — stół, s — szafa, piec znkreskowany. (Z mat. Dobrowolskiej i T r z e p a c z ó w n e j ) . — Ryc. 5. Plan izby
( S z l a c h t o w ą ) , oznaczenie j . w. (Z mat. Dobrowolskiej i T r z e p a c z ó w n e j ) .
Ryc. 6. Plan domu (Czarna Woda). — Ryc. 7. Plan domu przedstawio­
nego na Tabl. I I , ryc. 4 (Biała Woda). — Ryc. 8. Plan domu (Szlach­
tową, z mat. Dobrowolskiej i T r z e p a c z ó w n e j ) . — Ryc. 9. Plan domu
( S z l a c h t o w ą ; z mat. Dobrowolskiej i T r z e p a c z ó w n e j ) . — Ryc. 11). Plan
budynku gospodarczego (Czarna Woda). — Ryc. 11. Plan budynku gospo­
darczego (Czarna Woda). — Ryc. 12. Plan b u d y n k u gospodarczego
przedstawionego na Tabl. I I , ryc. 8 (Biała Woda).
Uwaga! Na planach oznaczono: Ch -— chlew, В — boisko, I — izbę,
(Ib. — izba biała, Ic. — izba czarna), К — k o m o r ę , S — sień, St —
stajnie, piece oznaczono k o l o r e m czarnym.

�192
rys. 1 d). W takich wypadkach zdarza się, że niepołączone ze
sobą konstrukcyjne budynki, mieszkalny i gospodarczy, nakrywa
się wspólnym dachem (Tabl. I , rys. 1 e). Wolna przestrzeń mię­
dzy obydwoma budynkami nakryta dachem, pozbawiona jest
ściany przedniej (tylna zaszalowana deskami) użytkowana bywa
jako skład na narzędzia rolnicze, drewutnia lub tp.
Bywają wypadki (podyktowane szczególnymi przyczynami,
jak brak miejsca na parceli budowlanej itp.), które zmuszają do
stawiania budynku gospodarczego w znaczniejszej odległości od
domu mieszkalnego. Wypadki takie, w których zwartość obejścia
zostaje zerwana, zdarzają się na ogół rzadko. Przeciwnie, w Ja­
workach i Szlachtowej spotykamy dążność do budowania zagród
w formie zwartych czworoboków (Tabl. I . rys. 1 f, g). W za­
grodach tego typu dom mieszkalny zwrócony jest szczytem do
drogi, do niego pod kątem prostym dostawiony budynek gospo­
darczy. Dwa pozostałe boki obejścia zamyka masywme ogrodzenie
budowane niekiedy z bierwion na węgiel i nakryte u góry dwu­
spadowym daszkiem z gontów. Do ogrodzenia przytykają od po­
dwórca pośledniejsze budynki gospodarcze, jak szopy, wozownie
itp. (Tabl. I , rys. 1 g). Od drogi prowadzą na podwórze obszerne
wrota wjazdowe z małą furtką dła pieszych, nakryte od góry dasz­
kiem gontowym (Tabl. I I , rys. 1).
Zagrody czworoboczne spotyka się, jak lo już wyżej powie­
działem przede wszystkim w Szlachtowej i Jaworkach. W Białej
Wodzie i Czarnej Wodzie występują one nadzwyczaj rzadko.
Piwnice, o ile nie są umieszczone w fundamenlach bu­
dynku (o czym będę pisał poniżej) buduje się osobno w formie
półziemianki, częściowo wkopanej w stoki pagórka o ścianach
obudowanych murem z nieobrobionych głazów. Konieczność do­
stosowania się do topografii lerenu powoduje, że w miejscu od­
powiednim dla wykopywania piwnic nieraz spotyka się ich po
kilka w szeregu (Tabl. I I , rys. 2) stojących z dala od reszty
zabudowań.
1

§ 7. P 1 a n d o m u i b u d y n k ó w
g o s p o d a r c z у с h.
Plan starego domu mieszkalnego składa się z sieni i izby, w któ-

�193
rej znajduje się piec kuchenny. Domy tego typu do ostatnich
czasów spotkać można zarówno w Białej Wodzie, jak i w Czarnej
Wodzie (Tabl. I , rys. 2), jak wreszcie wśród uboższych chałup
Jaworek, czy Szlachtowej. Zdarza się niekiedy, że poszerzona
sień zaopatrzona jest w szerokie wjazdowe wrota i zastępuje
boisko (Tabl. I , rys. 3, Tabl. I I , rys. 3). W nowszych domach
prócz izby i sieni spotykamy komory, które stawiają po prze­
ciwnej stronie sieni (Tabl. I , rys. 0). Fakt, że komary niejedno­
krotnie przybudowane są do budynku na slup, podkreśla luźność
związku zachodzącego w budownictwie Rusinów Szlachtowskich
między komorą a innymi ubikacjami c'omu mieszkalnego.
Prócz starych domów składających się z izby, sieni i przy­
stawionej na słup komory, które planem swym odpowiadają pry­
mitywnym budowlom gospodarstw filialnych (por. § 5), spotyka
się też nieliczne domy, posiadające dwie izby rozdzielone sienią.
Zazwyczaj jedna z izb zaopatrzona jest w piec piekarski i do go­
towania strawy, druga zaś stanowi świetlicę z piecem ogrzewal­
nym (Tabl. 1, rys. 9).
Czasem zdarza się, że piec piekarski i kuchenny umieszczony
jest w specjalnie poszerzonej sieni (Tabl. I , rys. 8), lub przecina
się sień ścianką poprzeczną, tworząc w ten sposób niewielką ko­
morę (Tabl. I , rys. 9).
Budynek gospodarczy zwany s z o p ą w swej formie najprost­
szej składa się z boiska oraz stajni. Sąsieków takich, jakie spoty­
kamy w stodołach po obu stronach boiska na dolinach, u Rusinów
Szlachtowskich nie ma. Niewielka ilość zboża zbieranego corocznie
mieści się swobodnie na strychu, w stajni, czy w domu mieszkal­
nym.
Czasem przejrzystość planu budynku gospodarczego zmącona
jest przez zewnętrzne, późniejsze przybudówki w rodzaju chlewów
(Tab). I , rys. 10) itp. Zamożniejsi gazdowie posiadają s z o p y ,
w których dwie stajnie umieszczone są po obydwu stronach miesz­
czącego się w pośrodku boiska (Tabl. I , rys. 12, 12). W Czarnej
Wodzie w budynku gospodarczym zupełnie odpowiadającym
przedstawionemu na rys. 12 (Tabl. I) jedna ze stajni przeznaczona
jest na bydło i konie, druga zaś pełniła funkcję owczarni. W buT

Lud. T . X X X V I I

13

�TABLICA I I .
Rye. 1. Zagroda czworoboczna (Biała Woda). — Ryc. 2. Piwnice z ka­
mienia polnego (Biała Woda). — Ryc. 3. Siary dom (plan na Tabl. I I ,
ryc. 3, Biała Woda). — Ryc. 4. Zagroda jednobudynkowa p o w s t a ł a przez
połączenie pod w s p ó l n y m dachem budynku mieszkalnego i osobno stoją­
cego budynku gospodarczego (plan na ryc. 3, tabl. I ) . — Ryc. 5 Dach
z koszyczkiem i pazdurem (Biała Woda). — Ryc. (3. Dach z balkonem
(Jaworki). — Ryc 7. Ściana szczytowa domu mieszkalnego w Jawor­
kach. — Ryc. 8" Budynek gospodarczy (plan na ryc. 12, tabl. I) Biała
Woda. — Ryc. 9. D o m w czasie budowy (Czarna W oda). — Ryc. 10 Dom
z p i w n i c ą w kamiennej p o d m u r ó w c e (Czarna Woda)
7

�195
dynkach gospodarskich na Rusi Szlachtowskiej, prawie w każdym
obiekcie mamy do czynienia z tzw. p r i с z у n ą. Priczyna powstaje
przez cofnięcie wstecz części ściany licowej, a czasem również i bo­
cznych, skutkiem czego powstaje rodzaj podcienia (Tabl. I I , rys. 8),
pod którym w dni słotne odbywa się zaprzęganie i wyprzęganie
koni, przygotowywanie paszy itp.
Konstrukcyjne szczegóły związane z architekturą s z o p
z p r i c z y n a m i omówione zostaną na innym miejscu (§ 8).
Wspomniałem poprzednio, że obserwowane są na Rusi Szla­
chtowskiej wypadki z r a s t a n i a się domu mieszkalnego z bu­
dynkiem gospodarczym. Jak widać z przedstawionego planu
(Tabl. .1, rys. 7) powstałe w ten sposób zagrody jednobudynkowe
są po prostu sumą swych części składowych. Złączenie domu mie­
szkalnego z budynkiem gospodarczym nie wpływa jeszcze na we­
wnętrzne stopienie się obydwu części w jedną całość i dalsze prze­
kształcenie rozkładu budynku, jak to obserwujemy np. w niektó­
rych jednobudynkowych zagrodach na sąsiedniej Łemkowszczyźnie .
ss

§ 8. K o n s t r u k c j a ś c i a n . Podstawowym materiałem
budowlanym na Rusi Szlachtowskiej jest drzewo, głównie jodło­
we. Kamień, klóry na całym terenie w obfitości występuje, uży­
wany jest do budowy fundamentów i piwnic.
Fundament kamienny zwany tu m u r e m (m u r) stawia się
przede wszystkim w wypadku, gdy zachodzi konieczność wyrów­
nania terenu. Budynek stojący dłuższą częścią równolegle do kie­
runku spadku zbocza wymaga podbudowania fundamentu, który
na jednym końcu dochodzi niejednokrotnie do wysokości dwóch
metrów. Budowa fundamentu bywa zazwyczaj w ten sposób usku­
teczniona, że najpierw stawia się odpowiedniej wysokości słupy
pod narożniki, układa się na nich zrąb (Tabl. I I , rys. 9), a dopiero
gdy już dom jest pod dachem, wykańcza się murowanie funda­
mentów. W nowszych budynkach w razie dostatecznie wysokiego
5S

Por. R. Reinfuss: Budownictwo ludowe na zachodniej
kowszczyźnie, str. -1. Tabl. I , rys. 16 (odbitka X X X I I I t. Ludu).
13*

Lem-

�196
podmurowania robią w nim piwnice z wejściem od ściany szczy­
towej (Tabl. I I , rys. 10).
W budownictwie Rusi Szlachtowskiej panującą konstrukcją
ścian jest zrąb na węgieł (u h 1 a). W starszych budynkach zrąb
ułożony jest z płaz zwróconych na zewnątrz stroną półokrągłą, do
wewnątrz płaską. Płazy te bywają też od strony zewnętrznej lekko
obrobione. Budynki nowe stawia się z belek o przekroju kwadra­
towym. Zabudowania gospodarcze, zwłaszcza ściany boisk, wo­
zowni, drewutni miewają ściany z okrąglaków.
Pierwsze belki zrębu, licząc od dołu, noszą nazwę s p o d k i .
Zawęgłowane są najczęściej na zamek lub obłap. Następne belki
zrębu w starszym budownictwie były węgłowane z reguły na
obłap, a końce ich nierówno poucinane sterczały na 10—20 cm.
W nowszym budownictwie zrąb węgłowany jest na rybi ogon, do­
piero trzecia (poprzeczna) belka od góry, tzw. k ł ó d k a zacięta
jest znowu na zamek dla uzyskania większej spoistości zrębu. Ko­
niec tej belki wystaje nieco na zewnątrz budynku. Następna od
góry poprzeczna belka zwana r y g i e l wypuszczona jest prawie
o 1 m przed lico ściany. Na niej w przedłużeniu zrębu leży ostat­
nia belka podłużna zwana p l o t ę w, osadzone są w niej krokwie
dachowe. Na końcach rygli spoczywa dosyć gruba belka pozioma
zwana I a t a, na której wspiera się krawędź dachu. W niektórych
budynkach mieszkalnych na ryglu spoczywa nie płolew, ale przed­
ostatnia belka zrębu zwana p i d p 1 a t o w, na której dopiero leży
płotew wdaściwa (Tabl. I I I , rys. 1). Powała w izbie spoczywa na
ryglach.
Budynki gospodarcze pod względem konstrukcji ścian nie róż­
nią się zbytnio od budynków mieszkalnych. Charakterystyczną ich
cechą są tzw. p r i с z у n у powstałe przez cofnięcie części lub ca­
łej ściany frontowej (a czasem i bocznej) w stosunku do strychu
budynku. Priczyny spotykamy najczęściej przy stajniach (Tabl. I ,
rys. 7, 11, 12). Konstrukcję ich przedstawia rys. 2 na tabl. I I I . W i ­
dzimy lam przekrój przez zrąb stajni. Dwie belki węższych ścian
zrębu na wysokości ok. 2 m od ziemi wypuszczone są o 1 m przez
lico ściany. Górna z tych belek stanowi wewnątrz budynku pod­
stawę, na której spoczywają deski powały. Końce wypuszczonych

�197
belek górnych są w sposób normalny zawęgłowane, dolne zaś służą
jedynie jako podpora. Niska, bo zaledwie 3—4 wieńców licząca
ścianka strychu posiada przedostatnią poprzeczną belkę wysuniętą
0 dobry metr na zewnątrz. Na końcu tych belek spoczywa łata
wspierająca krawędź dachu. W rezultacie dzięki wysunięciu
ściany strychowej i okapu dachu uzyskuje się przed stajnią tzw.
p r i с z у n u, t j . nakrytą przestrzeń szer. ok. 2 m. W dni słotne
służy ona jako miejsce do wykonywania różnych prac gospodar­
skich.
Obok konstrukcji węgłowej znana jest również na Rusi Szla­
chtowskiej konstrukcja na słup (zw. sumikowo-lątkowa). Do kon­
strukcji tej uciekają się w wypadkach, gdy do istniejącego wcze­
śniej budynku należy przystawić przybudówkę, gdy trzeba wsta­
wić ścianę celem wypełnienia pustej przestrzeni, na słup zakoń­
czone są z reguły ściany budynków gospodarczych, do których przy­
mocowuje się drzwi lub wrota. Czasami konstrukcji na slup używa
się też wewnątrz węglowego zrębu, gdy trzeba np. wymienić od
pewnego miejsca szereg zniszczonych belek.
Drzwi -wiodące do chałupy posiadają konstrukcję nadzwy­
czaj prostą. Pionowe boki odrzwi stanowią dwa słupy z grubsza
ociosane, w które wpuszczone są końce poziomych belek zrębu.
Wykrój drzwi górą jest prostokątny (okrągłych nie zanotowałem).
Tafla drzwi zbita z grubych desek poruszała się dawniej na koło­
wrocie ( w a r c a b a c h ) , obecnie zaś na żelaznych zawiasach.
Zamki przy drzwiach należały do typu ślepych zamków kłodo­
wych, spotyka się też zasuwy z karbami do przesuwania przy po­
mocy klucza. Okna (konstrukcyjnie lak samo rozwiązane jak
1 drzwi) spotyka się w dwu odmianach: jedna to okno pojedyncze,
oszklone z o' lub 9 niewielkimi kwadratowymi szybkami, druga
to okna bliźniacze, szerokie, podwójne, wyglądające lak, jakby dwa
okna wyżej opisane zostały zsunięte do siebie. W chatach sezo­
nowo zamieszkałych, w górach na polanach okienka izb są ude­
rzająco male, czasem otwory okienne nie przekraczają rozmiarów:
20 X 20 cm.
§ 9. D а с h у na Rusi Szlachtowskiej zbudowane są na krok­
wie (к r i к w y), które dołem wpuszczone są w płatew (nic zaś łatę

�198

leżącą na końcu rygli). U góry krokwie związane są krótkim, nie­
zbyt grubym b a n t e m (Tabl. I I I , rys. 3). W nowszym budow­
nictwie spotyka się również dachy krokwiowe podparte na s t o 1 с e
(Tabl. I I I , rys. 4). Na krokwiach spoczywają poziomo biegnące
ł a t y , a na nich pokrycie w formie gontów lub dranic. Czasami
dranice i gonty występują obok siebie na tym samym dachu. Zwła­
szcza okapy dachów chętnie kryją przy pomocy dranic.
Kształty dachów są dosyć urozmaicone. Najstarszą formą da­
chu był niewątpliwie dach czterospadowy. Dachy tego typu wy­
szły jednak z mody i dziś spotyka się je najczęściej na budynkach
gospodarczych. Budynki mieszkalne kryle są przeważnie dachami
dwuspadowymi z niewielkim okapem u szczytu. W niektórych do­
mach (Biała Woda, Jaworki, również Szlachtowa) trójkąt szczy­
towy dachu ozdobiony jest u góry półokrągłym к o s z у с z к i e m,
nad którym wznosi się na samym końcu kalenicy rzeźbiony p a zd u r (Tabl. I I , rys. 5).
Prócz wyżej opisanych spotyka się też (zwłaszcza w Czarnej
Wodzie) budynki kryte dachem dwuspadowym, w którym trójkąt
szczytowy cofnięty jest w tył między płaszczyzny dachu, co po­
woduje powstanie jak gdyby balkoniku ogrodzonego poręczą skła­
daną z ozdobnie wycinanych desek (Tabl. I I , rys. 6). W innych
wypadkach płaszczyzny dwuspadowego dachu wysunięte są w ścia­
nie szczytowej prawie o metr, przy czym w dolnej części powsta­
łego w ten sposób trójkąta mieści się okap, część górna zaś w 1/3
oszalowana bywa pionowymi deskami dołem ozdobnie wyciętymi
(Tabl. I I . rys. 7).
W zagrodach jednobudynkowych, które powstały przez na­
krycie wspólnym dachem budynku mieszkalnego i gospodarczego,
częslo grzbiet dachu załamuje się w miejscu złączenia (Tabl. I I ,
rys. 4). Zdarza się też, że w zagrodach łych nad częścią gospodar­
czą jest dach czterospadowy, zaś nad częścią mieszkalną dwuspa­
dowy z okapem bocznym i koszyczkiem lub balkonikiem. Bardzo
wiele domów na Rusi Szlachtowskiej posiada dachy bez kominów.
Zręby chat pozostawione są w kolorze surowego drzewa jedynie
na końcach węgłów i wzdłuż narożników pojawiają się nieśmiałe
ozdoby wapnem.
7

�199

TABLICA I I I .
Ryc. 1. P r z e k r ó j przez k o n s t r u k c j ę g ó r n e j części zrębu i dachu.
I — «krik\va», I I — «platow», I I I — « p o p i d p l a t o w » , I V — «rygiel»,
V — «lata», V I — «klodka», V I I — « p o p e r e c z k a » , V I I I — «klodka
p o d o u ż n i a » , I X — «gont» (Biała Woda). — Ryc. 2. P r z e k r ó j przez bu­
dynek gospodarczy z «priczyną». a — «priczyna», b — powala, reszta
nazw j . w. (Czarna Woda). — Ryc. 3. Konstrukcja dachu k r o k w i o w e g o
z «bantem», I — «krik\va», I I — «bant», I I I — «platow» ( S z l a c h t o w ą ) . —
Ryc. 4. Konstrukcja dachu k r o k w i o w e g o «na stolce», I — «szpinka»,
I I — «stolec», reszta nazw j . w. (z mat. Dobrowolskiej i T r z e p a c z ó w n y ) .
Ryc. 5. Rzeźba na dolnej ścianie tragarza ( S z l a c h t o w ą ) z mat. Dobro
wolskiej i T r z e p a c z ó w n y . — Ryc. 6. Rzeźba na bocznej ścianie tra­
garza ( j . w.). — Ryc. 7. Piec z okapem do odprowadzania dymu
( S z l a c h t o w ą ) . — Ryc. 8. Piec z u r z ą d z e n i e m do odprowadzania dymu
w y k o n a n y m z worka n a c i ą g n i ę t e g o na obręcze i polepionego gliną
' ( B i a ł a Woda),

�200
§ 10. W n ę t r z e . Wnętrze domu mieszkalnego na Rusi Szla­
chtowskiej przedstawia się dość ubogo. Powala w izbie wspiera
się na 3 tragarzach, gdzie niegdzie pod tragarzami zachował się
jeszcze poprzecznie biegnący sosręb.
W starym domu na sosrębie, a w nowszych na tragarzu środ­
kowym rzeźbią 6-ciolistną rozetę wśród stylizowanych kwiatów,
znak Chrystusa lub Matki Boskiej i napis, пр.: »Hospod Błohosław sej Dom petro Dobańczyk Roku 1917 6 lipca» (Tabl. I I I ,
rys. 5, 6).
Na prawo lub lewo od wejścia do izby mieści się piec. Prócz
pieców piekarskich z oddzielną f a j e r k ą (blachą) do gotowania
spotyka się jeszcze na Rusi Szlachtowskiej znaczną ilość pieców
prymitywnych, bądź zupełnie kurnych, tj. takich, w których dym
ulatnia się z czeluści na izbę, a stąd dopiero przez otwór w po­
wale rozchodzi się po strychu, bądź też zaopatrzonych w okapy,
odprowadzające dym znad paleniska wprost do otworu w powale
(Tabl. I I I , rys. 7, 8). Kominów wywiedzionych ponad dach, jak
to już poprzednio mówiłem, jest bardzo niewiele. Piec przedsta­
wiony na ryc. 8, tabl. I I I , składa się z podstawy zbudowanej z ma­
sywnych bali jodłowych, na której spoczywa bita z gliny cześć
górna, zaopatrzona z węższego boku w obszerną jamę paleniskową,
zw. c z e l u ś c i e . W czeluściach zasadniczo rozpala się ogień tylko
do pieczenia ciasta. Zwykłe codzienne gotowanie odbywa się na
wystającej przed czeluściami nalepie. Okapy do odprowadzania
dymu bywają niekiedy robione z worka rozpiętego na dwu drew­
nianych obręczach, przybitego do krawędzi otworu powały, a we­
wnątrz (czasem i zewnątrz) wylepionego gliną (Tabl. I I I , rys. 8).
W rogu naprzeciw pieca zbiegają się dwie ciężkie, nierucho­
me ławy, które ciągną się wzdłuż dwu ścian izby. W narożniku
tym między oknem w ścianie szczytowej i oknem w ścianie lico­
wej budj'nku wisi galeria obrazów świętych powieszonych sko­
śnie tak, że górna krawędź obrazu nachyla się ku widzowi. Daw­
niej wśród obrazów świętych dostrzec można było obrazy malo­
wane na szkle typu spiskiego lub podhalańskiego, dziś przeważnie
oleodruki, głównie pamiątki z różnych odpustów. Nie brak wśród
obrazów dewocyjnych drukowanych specjalnie dla grecko kato-

�201

lickiej ludności ruskiej w Małopolsce Wschodniej. U zbiegu ław
słoi stół, a czasem koło niego stołek z ozdobnie wycinanym opar­
ciem podobny do łych, jakie spotykamy na Podhalu. Wolne miej­
sce między piecem a ławą przy ścianie zajmuje łóżko, na którym
sypiają gospodarze. Na prawo od drzwi przy piecu stoi r a m , t j .
pólka na naczynie. Jeśli w izbie jest jeszcze trochę miejsca, sta­
wiają pod ścianą skrzynię. U Rusinów Szlachtowskich występują
dwa typy skrzyń: jeden to skrzynie' z drzewa miękkiego, spojone
na cynki, z pokrywą płaską, zewnątrz polichromowane. Sposób
ornamentowania (charakterystyczne motywy tulipanów) wskazują
na spiskie (słowackie) ich pochodzenie. Drugi typ to skrzynie zbu­
dowane na słup z drzewa twardego (bukowego) o wieku w formie
dachu dwuspadowego. Skrzynie te są ozdobione żłobkowanym or­
namentem o wzorach geometrycznych.
7

Gdy brak miejsca nie pozwala na umieszczenie skrzyni
w izbie, stoi ona (co zdarza się najczęściej) w komorze, a nawet
w sieni. W komorze przymocowana jest u powały żerdka do wie­
szania odzieży.
IV. ŹRÓDŁA UTRZYMANIA
§ U . P a s t e r s t w u . Opierając sic na miejscowej tradycji,
w czasach dawnych, zanim jeszcze nastąpiło zniesienie serwitu­
tów, głównym źródłem utrzymania Rusinów Szlachtowskich była
hodowla bydła (głównie wołów) i owiec. Z opowiadania ludzi sta­
rych wynika, że dawniej mieszkańcy Szlachtowej i okolicznych
wsi ruskich zakupywali na largach spiskich (na U h r a c h ) woły,
wypasali je na swych górskich pastwiskach, a następnie sprzeda­
wali kupcom na rzeź, najczęściej do Wiednia. Wypas wołów od­
bywał się dawniej wspólnie. W" nowszych czasach hodowla wołów
znacznie podupadła, a nieliczni, którzy jeszcze woły wypasają, pro­
wadzą wypas indywidualny.
Hodowla owiec była pierwotnie u Rusinów Szlachtowskich
bardzo silnie rozpowszechniona. Wypasano po lasach i polanach
grzbietowych. Organizacja wypasu owiec, podobnie jak na Podhalu,
była wspólna pod nadzorem bacy, który występował w charakte-

�202
rze przedsiębiorcy. Hodowla owiec podcięta poważnie przez znie­
sienie serwitutów pastwiskowych, uległa jeszcze większemu upad­
kowi w czasie I wojny światowej. Kubijowicz, prowadząc bada­
nia życia pasterskiego w latach 1921—1925, nie znalazł na terenie
Rusi Szlachtowskiej ani jednej bacówki . Gdy w r. 1930 zwiedza­
łem po raz pierwszy wsie ruskie koło Szczawnicy, sytuacja w za­
kresie hodowli owiec była już zmieniona. Gazdowie posiadali
wówczas od 5—20 owiec na gospodarstwo, w okolicznych górach
(w pasie Radziejowej) gospodarzyło na polanach trzech baców,
którzy dawali chłopom po 4—5 kg sera od owcy za sezon. Odda­
wanie owiec bacy na szałas nie cieszyło się w owym czasie popu­
larnością. Informatorowie uważali, że oddawanie owiec bacy nie
opłaca się, gdyż i sera taka owca mało przynosi właścicielowi i duża
jest strata nawozu, z którego wdaściciel owcy nie ma żadnego po­
żytku. Te względy powodowały, że poszczególni gospodarze wo­
leli prowadzić indywidualny wypas owiec na własnych pastwi­
skach, którymi są ugory i polany leśne. Bydło i owce bądź nocują
na pastwisku w specjalnych pomieszczeniach, bądź spędza się je
na wieczór do wsi.
M

§ 12. R o l n i c t w o do czasów ostatniej wojny stało na Rusi
Szlachtowskiej bardzo nisko. Uprawiano ziemniaki, trochę kapu­
sty, ze zbóż głównie jęczmień i owies oraz nieco żyta, z roślin prze­
mysłowych len. Lichy stan gospodarki rolnej, który tłumaczono
niesprzyjającymi warunkami klimatycznymi i glebowymi, w isto­
cie wynikał z konserwatyzmu i bierności mieszkańców, którzy nie
mogli zdobyć się na dokonanie eksperymentu z zakresu uprawy
innych roślin niż te, które znajdowały się w ich tradycyjnym i n ­
wentarzu gospodarskim. Przesądy gospodarskie złamał dopiero na­
kaz za czasów okupacji niemieckiej, kiedy to wręcz zmuszono Ru­
sinów Szlachtowskich do obsiania pewnych połaci pól żytem, a na­
wet pszenicą. Wyniki eksperymentu wykazały całkowitą bezpod­
stawność zakorzenionych uprzedzeń.
Pola wzięte pod pług sięgają wysoko na zbocza gór i na po5 8

\Vł Kubijowicz,
K r a k ó w 1927.

Życie pasterskie w

Beskidach

Magórskich,

�203
lany śródleśne. Ponieważ gospodarowanie na tych obszarach jest
utrudnione z powodu znacznego oddalenia od wsi, powstają na
nich gospodarstwa filialne.
Gospodarstwo takie zaludnia się na czas robót wiosennych,
sianokosów i zbiórki, poza tym przebywają tam aż do zimy paste­
rze. Po spasieniu nagromadzonego siana bydło wraca do wsi, gdzie
przebywa do wiosny.
Na odległych polanach górskich można było czasem spotkać
prymitywny, jednopolowy system uprawy, polegający na żarowej
trzebieży krzaków oraz zarośli i obsiewaniu uzyskanych tą drogą
pólek najczęściej owsem aż do zupełnego wyjałowienia ziemi.
Z chwilą, gdy dalsza uprawa okazała się już nieopłacalna,
zaprzestawano jej, a pole obracano na pastwisko, które po paru
latach znów zarastało krzakami.
Na gruntach leżących w obrębie układu niwowego uprawiano
dawniej ziemie systemem trójpolowym. Tradycje o pozostawianiu
ugorów co trzeci rok zanotowałem w Szlachtowej i Jaworkach
w r. 1938. Nigdzie natomiast nie zachowała się pamięć o przymu­
sie wspólnej pracy na roli. Informalorowie znali tego rodzaju i n ­
stytucję i cytowali szereg nazw wsi położonych na terenie czeskiego
Spiszą, gdzie przymus rolny do czasów ostatnich miał być podobno
zachowany, twierdzili jednak stanowczo, że nigdy zjawisko po­
dobne nie występowało we wsiach Rusi Szlachtowskiej.
Z prymitywnych narzędzi rolniczych zachował się (nie uży­
wany już ostatnio zupełnie) pług z drewnianą odkładnicą. W pra­
cach rolnych uderzało na Rusi Szlachtowskiej częstsze niż u są­
siadów obrabianie pola przy pomocy wołów, które zaprzęgano do
jarzeni typu podgarlicowego.
Upadek pasterstwa, który zapoczątkował się w drugiej po­
lowie ubiegłego stulecia (zniesienie serwitutów), nędzny stan rol­
nictwa, składały się na to. że wioski Rusi Szlachtowskiej słynęły
w okolicy z biedy, jaka tam stale panowała.
§ 13. D r u с i a r s t w o. Niedostatek zmuszał Rusinów Szla­
chtowskich do szukania innych źródeł dodatkowych zarobków. Na
miejscu znaleźli jedynie zajęcie mieszkańcy Czarnej Wody, któ­
rzy tradycyjnie zajmowali się pracą w okolicznych lasach nale-

�204
żących do rodziny Stadnickich. Chłopi z Czarnej Wody pracowali
przy wyrębie lasów, zwózce kloców z gór do tartaku, czy nad Du­
najec, skąd zbite w tratwy, spławiane były do Tarnowa i dalej.
Mieszkańcy Szlachtowej wyrabiali drewniane pudelka itp., które
znajdywały nabywców wśród letników w Szczawnicy, w Jawor­
kach było kilku rzemieślników, strugających na sprzedaż łyżki,
mątewki itp., natomiast Biała Woda była jednym z najważniej­
szych centrów, skąd rekrutowali się wędrowni druciarze.
Szczęsny Morawski w I I tomie swej «Sądeczyzny» wywodzi
genezę spiskiego druciarstwa od wyrobu kolczug siatkowych, które
wykonywać miano zarówno w polskich, jak i madziarskich wsiach
rozłożonych dokoła grodu w Haligowcach na Słowaczyźnie. Drucia­
rze z Rusi Szlachtowskiej zapytywani co wiedzą o początkach dru­
ciarstwa w Białej Wodzie udzielają wprawdzie odpowiedzi brzmią­
cych mniej romantycznie, ale z pewnością nie zawierających wię­
cej prawdy, niż domysły Morawskiego. Według tradycji zanoto­
wanej na miejscu w Białej Wodzie, pierwszym, który tamtejszych
mieszkańców nauczył trudnej sztuki drutowania glinianych garn­
ków, miał być dawny diak-nauczyciel, pochodzący gdzieś z Łemkowszczyzny, który dzieciom w szkole pokazywał jak się garnki
drutuje. Od niego nauczyli się co zdolniejsi chłopcy Semen Opryszek, Dołbańczyk, Jałowicz, a od tych inni. Z Białej Wody, skąd
do ostatnich czasów rekrutowało się najwięcej druciarzy, umie­
jętność naprawiania garnków przeniosła się do Czarnej Wody
i Szlachtowej ". Do Jaworek miał ją przynieść niejaki Salanec.
W wioskach tych jednakże tylko bardzo nieliczny procent zajmuje
się druciarstwem.
6

Pierwotnie druciarze, jak sama nazwa wskazuje, trudnili się
drutowaniem glinianych garnków, tzw. s i w a k ó w, prócz tego ro­
bili też i sprzedawali łapki na myszy. Łapka na myszy czyli tzw.
p a s t , była to kopulasta klatka z drutu, umieszczona na drewnia­
nej kwadratowej podstawie. W górnej części klatki znajdował się
()0

Wykorzystane tu m a t e r i a ł y , dotyczące druciarstwa na
Szlachtowskiej, z a w d z i ę c z a m u p r z e j m o ś c i ks. J a r o s ł a w a I l u r y ,
boszcza gr.-kat. w Jaworkach, k t ó r y zebrał je w r. 1946.
7

Rusi
pro­

�205
otwór z lejowato zwężającymi się ścianami, przez który mysz mo­
gła wejść zwabiona do klatki przynętą, ale nie mogła już się wy­
dostać. Inny typ łapek wykonany był w formie drewnianych po­
dłużnych skrzyneczek zaopatrzonych w jednej z węższych ścian
w drzwiczki zamykające się przj pomocy drucianej sprężyny
w chwili, gdy mysz poruszyła przynętę.
W miarę, jak na wsi i po małych miasteczkach rozpowszech­
niły się naczynia blaszane, druciarze musieli dostosować się do
zmienionych warunków i rozpoczęli naprawę naczyć kuchennych
blaszanych. Według informacji z Białej Wody miało to nastąpić
ok. r. ł900.
Z chwilą gdy druciarze zaczęli naprawiać naczynia blaszane
przystąpili do wyrobu drobnych przedmiotów blaszanych codzien­
nego użytku, jak tarka do ziemniaków czy buraków, blaszane for­
my do pieczenia ciastek itp. Z drutu robią siatki do młynków, słu­
żących do wiania ziarna, siatki do grodzenia, obręcze do wiader
i cebrzyków.
Pierwotnie inwentarz narzędzi druciarskich składał się z paru
kleszczy różnej wielkości zwanych p у s к у, kółka drutu zwanego
s z r a m oraz rożka, w którym był t a s a k , t j . rodzaj kleju zrobio­
nego z miękuszki chleba żytniego, wyrobionej dobrze w ustacli
ze śliną. Masą tą zaciera się brzegi pękniętych skorup, aby gar­
nek po zdrutowaniu nie ciekł. Rzeczy te wraz z jadłem i drobiaz­
gami niezbędnymi w podróży nosił druciarz w worku z samodzia­
łowego płótna. Worek zwany de c i był na dwu końcach zeszyty,
otwór zaś do wkładania i wyjmowania rzeczy był w pośrodku
dłuższego boku. Worek len przewieszano poprzez ramię.
Od czasu, gdy druciarze przystąpili do naprawy naczyń bla­
szanych ilość używanych narzędzi pomnożyła się znacznie. Jest
tu i żelazna h o l a , podobna do babki używanej do klepania kosy,
na której robi się dna do kwart i kwaterek, s z w у n к o w n у с а,
tj. narzędzie zrobione z obręczy służące do zaginania krawędzi bla­
chy, o r e s z i stalowy d r u s z 1 a k, służące do robienia tarek i mło­
tek bez rączki. Prócz drutu do naprawy naczyń glinianych zaczęli
też nosić ze sobą blachę, którą w podróży wieszało się na u z d ę .
Uzda był to gruby pas (często wojskowy), na który po zapięciu
r

�206

sprzączki nakładano dwie obrączki. W uzdę wkładano po jednym
rulonie blachj z każdego końca i przyciągano obrączką, aby bla­
cha nie wypadła. Uzdę przerzucano przez ramię podobnie jak deci.
Od kilkunastu lat dopiero rozpowszechniły się wśród druciarzy
charaktery styczne skrzyneczki drewniane, w której noszą narzę­
dzia i materiał do pracy (Tabl. IV, rys. 1). Dziś druciarze używają
przy pracy całego szeregu przyborów pochodzenia fabrycznego,
np. nożyce do cięcia blachy i in., które określają nazwami pocho­
dzenia niemieckiego (s z p i 1 a r t, d o r n i к itp.). Do niedawna
druciarze zajmowali się wyłącznie naprawianiem naczyń blasza­
nych "i\a zimno». Dziury w garnku usuwali w ten sposób, że z oby­
dwu stron przykładali do otworu okrągłe łatki blaszane, nasma­
rowane dla uszczelnienia klejem z żytniej mąki i łączyli je ze sobą
przy pomocy krótkiego nitu. Specjalnością wędrownych druciarzy
miało być wstawianie nowych den do garnków bez lutowania, przez
samo tylko zaginanie brzegów. Ostatnio zaczęli druciarze również
naprawianie blaszanych naczyń «na gorąco», w związku z czym
w podróżnej skrzyneczce pojawiły się kolby i cyna do lutowania.
T

Druciarstwo, którym w Białej Wodzie zajmują się prawie
wszyscy dorośli mężczyźni, jest zawodem przechodzącym z ojca
na syna. Według popularnego na Rusi Szlachtowskiej powiedze­
nia: dobry druciarz potrafi zdrutować jajo, nie uszkodziwszy go
przy robocie. Pierwsze kroki w rzemiośle druciarskim robi młody
chłopiec w domu pod kierunkiem ojca. Z nim też, lub z którymś
z doświadczonych krewnych udaje się na pierwszą wędrówkę w po­
szukiwaniu pracy. Zanim nie osiągnie pełnej umiejętności swego
rzemiosła, pracuje głównie po wsiach, unikając miast, gdzie lud­
ność stawia rzemieślnikowi większe wymagania. Samodzielnie za­
czyna młody druciarz pracować dopiero wtedy, gdy już w zupeł­
ności opanuje arkana swego rzemiosła.
Druciarstwo jest zawodem wędrownym. Dawniej wędrówki
druciarzy trwały dłużej. Podobno czasami druciarz i przez rok cały
do domu nie wracał. Obecnie okres przebywania poza domem
rzadko przekracza czas dwóch miesięcy. W podróż udają się dru­
ciarze w okresie wolnym od robót rolnych. Jedynie ci. którzy po­
siadają w domu liczną rodzinę zdolną do pracy w polu, nie wra-

�207

cają do domu na roboty wiosenne, żniwa itp. Dawniej w czasie
wędrówki nosili druciarze swe stroje ludowe (Tabl. V, ryc, 2), póź­
niej chcąc uniknąć pośmiewiska, szykan, chcąc zamaskować swe
ruskie (czy może tylko góralskie) pochodzenie, przebierali się na
drogę o ile możności po miejsku, mimo że u siebie w domu nosili
stroje ludowe.
W czasie pieszej wędrówki chodzili druciarze od miasta do
miasta skrótami na ś c i e ż k i , nie zwracając większej uwagi na
wioski mijane, gdzie zarobek był gorszy. Zazwyczaj poszczególni
druciarze lub ich grupy miewali swe szlaki, którymi udawali się
na zarobek. Wracanie co pewien czas do tej samej miejscowości
dawało druciarzowi pewne korzyści, wynikające ze znajomości sto­
sunków i pozawiązywanych poprzednio kontaktów. Są druciarze,
którzy powracają stale do tych samych miejscowości, posiadają
stałych klientów, np. wśród drobnych restauratorów, zarządzają­
cych kuchniami klasztornymi itp., którzy tylko s w o j e m u dru­
ciarzowi powierzają naprawę naczyń.
Z informacji zbieranych wśród druciarzy wynika, że szlaki
ich wędrówek są bardzo rozgałęzione i sięgają daleko (rys. 5).
Wśród plątaniny dróg i ścieżek, jakimi chadzają i chadzali dru­
ciarze, wyłaniają się cztery główniejsze szlaki. Ze względu na dłu­
gość trasy pierwszeństwo należy się szlakowi wschodniemu. Dru­
ciarze z Rusi Szlachtowskiej, idąc Podkarpaciem przez Sącz, Jasło,
Sanok, Przemyśl, wędrowali do Lwowa, skąd jedni kierowali się
na południe za Dniestr, docierając do Gzerniowiec, inni szli przez
Tarnopol w głąb Ukrainy do Żytomierza, Żmerynki, czy Kijowa.
Wędrówki szlakiem ukraińskim urwały się z wybuchem 1 wojny
światowej. Ważnym punktem w wędrówkach druciarzy był Ja­
rosław nad Sanem, skąd jedni udawali się przez Sokal i Włodzi­
mierz w głąb Wołynia do Równego i dalej, inni zaś obierając kie­
runek północny przez Zamość i Krasnystaw wędrowali w Lubel­
skie.
Do Polski centralnej udawali się druciarze bądź przez San­
domierz, przecinając widły Wisły i Sanu, bądź z Krakowa przez
Kielce, Radom do Warszawy. Obydwa te szlaki mają oczywiście
szereg wariantów i odgałęzień, brak ściślejszych danych nie po-

�208

Ryc. 5. Mapa s z l a k ó w druciarskich, I — R u ś Szlachtowska, I I — m i e j ­
scowości gdzie druciarze z a t r z y m u j ą się na czas dłuższy, I I I — waż­
niejsze miejscowości, przez k t ó r e p r o w a d z ą szlaki druciarskie. 1 — L u ­
bliniec, 2 — Rybnik, 3 — Oświęcim, 1 —' Cieszyn, 5 — J a b ł o n k ó w ,
6 — Nowy Targ, 7 — Kielce, 8 — Sandomierz, 9 — Leżajsk, 10 — Tar­
nów, 11 — Nisko, 12 — N o w y Sącz, 1 3 — GOJ lice, 1 4 — J a r o s ł a w ,
15 — S t a n i s ł a w ó w , 10 — Czerniowce, 17 — Tarnopol, 18 — Ploskiró\y,
19 — S z e p e t ó w k a , 20 — W ł o d z i m i e r z W o ł y ń s k i , 21 — Łuck, 2,2 — R ó w n e .

zwolil mi jednak uwidocznić ich wszystkich na mapie. Bardzo wa­
żny, zwłaszcza w czasach ostatnich jest szlak zachodni, którym
druciarze udają się na Śląsk. Idąc przez X. Targ, Suchą do Wa­
dowic, część skierowuje się na południe przez Białą-Bielsko w oko­
lice Cieszyna (w r. 1938 i 39 chodzili też na Zaolzie, do Trzyńca
i Jabłonkowa), część zaś przez Katowice udaje się w głąb Śląska
(Lubliniec, Rybnik). Szlak zachodni, śląski, posiada przedłużenie
do Częstochowy i Poznania. Z braku bliższych danych nie mogłem
ich jednak wykreślić na mapie. Jak wynika z badań terenowych
7

�209

przeprowadzonych na Górnym Śląsku druciarze przybywali tam
z Małopolski jeszcze przed I wojną światową.
Mówiąc o szlakach wędrówek druciarzy z Rusi Szlachtow­
skiej, musimy oczywiście pamiętać, że nie wszystkie z nich są lub
były jednakowo intensywnie uczęszczane. Dalekie wędrówki
w głąb Ukrainy, Polski centralnej, na Śląsk czy w Poznańskie od­
bywały tylko jednostki najbardziej przedsiębiorcze, które rekom­
pensatę za poniesiony wysiłek pragnęły znaleźć w większym za­
robku na obszarach, gdzie niewielu druciarzy docierało. Większość
zadowalała się niewielkimi wędrówkami w obrębie Małopolski
środkowej (stąd takie zagęszczenie szlaków na mapie między W i ­
słą a Sanem). Niektórzy obsługiwali tylko najbliższą okolicę, za­
glądając na Spisz w Gorce, czy na Pogórze gorlickie.
W dużych miastach (Kraków, Katowice, Warszawa), gdzie
przebywa jednocześnie większa ilość druciarzy, urządzają sobie
punkty noclegowe, gdzie mieszkają gromadnie po kilku. Przed
I wojną światową jednym z miejsc, gdzie zbierali się druciarze
z Rusi Szlachtowskiej; był Zamość, leżący wówczas za granicą ro­
syjską. Druciarze mieszkali lam w żydowskiej karczmie i przepi­
jali część zarobionych pieniędzy. W podnieceniu alkoholowym nie­
jednokrotnie dochodziło do bójek miedzy druciarzami, ale policja
carska nie ingerowała nigdy, gdyż (jak twierdzą druciarze) «bała
się ludzi z wysokich gór».
W r. 1937 przebywało w Krakowie około 20 druciarzy z Białej
Wody i 4, którzy przeszmuglowali się przez granicę ze Spiszą. Dru­
ciarze ci mieszkali w trzech punktach, z których jeden był na Stradomiu przy ul. Krakowskiej, a dwa na Podgórzu. Mieszkając wspól­
nie, pracują i gospodarzą druciarze oddzielnie. Każdy z nich pra­
cuje cały dzień dla siebie, wieczorem wraca na kwaterę i przy­
rządza sobie jedzenie. Jedynie w niedzielę i święta przyrządza
strawę jeden druciarz dla wszystkich kolegów, podczas gdy ci udają
się do kościoła lub na przechadzkę.
W czasie wędrówki przez wieś czy ulicami miasta druciarze
wołali dawniej «Garnki drutować!*, dziś dodają zwykle «Blaszane
naprawiać!*. Pracując na terenie miasta, druciarze poruszają się
po nim dość chaotycznie, niejednokrotnie jeden idzie śladem druT

T

Lud, T . X X X V I I

14

�210
giego w odstępie 10 minut. Brak zorganizowanego podziału terenu
pracy jest widoczny. Mimo to walki konkurencyjne między dru­
ciarzami nie przybierają form drastycznych. W wypadku, jeśliby
jeden druciarz odebrał umyślnie drugiemu pracę, prawo zwycza­
jowe druciarzy nakazuje, aby po powrocie na nocleg uzyskane za
pracę wynagrodzenie obrócił na poczęstunek pokrzywdzonego ko­
legi, w przeciwnym razie naraziłby się na pobicie.
§ 14. F o l k l o r d r u c i a r s k i . Może zbyt szeroko rozpi­
suję się w niniejszym rozdziale o druciarstwie ze szkodą dla i n ­
nych ważniejszych zagadnień, czynie to jednak, chcąc opubliko­
wać nieco nowych materiałów do tak mało uwzględnianej w etno­
grafii polskiej kwestii zawodów wędrownych. Ten wzgląd skłania
mnie również do umieszczenia na tym miejscu garści szczegółów
dotyczących folkloru druciarzy.
W drogę wybiera się druciarz tylko w poniedziałek lub wto­
rek, nigdy zaś w inne dni tygodnia, które uważa za nieszczęśliwe,
a tym samym za nieodpowiednie do rozpoczynania podróży. Gdy
druciarz spotka po drodze starą kobietę lub kot przeleci mu drogę,
uważa to za znak, że nie zarobi nic i szkoda iść dalej.
W czasie podróży używali druciarze tajnej gwary, która miała
ich uczynić niezrozumiałymi dla obcych. Gwary tej młodzi już nie
używają, z opowiadań starszych udało się wynotować niektóre
wyrazy:
szana — wódka
okresanyj — pijany
kenir — chleb
lanka — dziewczyna
zimbcrka — pani
bryl — żyd
bryłka — żydówka
szram — drut
szramkar — druciarz
halszywaty — iść
hałunyty — spać
munduwaty — mówić

kuwnyty — dać
kopany — ziemniaki
wertity — gotować
okruhłe — miasto
sochor — mężczyzna
sochorka — kobieta
kruczena — kiełbasa
krypity — drutować
papirok karbowanyj — reński
fazik — garnczek
żupany, piniazi — pieniądze
zbambrowaty — ukraść

�211
stryjak — chleb
tisa — słonina
budu hałunyw — będę nocował
ne zochce hałunywaty — nie
chce przenocować

bude hamowaw — będę się kłócił
ne bczycki sofor — niedobry człowiek
bczycko zapłechtyw — dobrze za­
płacił.

Mieli też druciarze swoje piosenki silnie słowackimi wpły­
wami przepojone, które dla przykładu przytaczam:
1.
Dywujutsia ludy
za co dritiar pije,
za toty piniażki,
co j i zadrituji.
2.
A ja se drateniczek
na opańskiej stolicy,
dajte też mi podrulować
tote harce i miski.

3.
Iszow dritar po ulicy
holka za nim wolała,
aby j i j i podrutował
hamec z dwoma uchama.
A on jej odpowieda,
że ma tenkij drat.
Ide za innu moj kamrat,
a on ma drat akurat.
Jak j i harnec zdrotował,
lak sie nad nią rozmiłował...
(Dalej nie chciał dyktować).

Stykając się w czasie zarobkowych wędrówek z ludnością do­
lin, druciarze nabierali przypadkowj'ch słuchaczy, opowiadając
im cuda o sw ej górskiej ojczyźnie. Opowiadali np. że pochodzą
z gór tak wysokich i stromych, że gdy jeden góral kosi trawę, drugi
musi trzymać go uwiązanego na linie, by w przepaść nie wpadł.
Jeśli ktoś chciał dokuczyć druciarzowi, pytał się go: «Czy nie
widzieliście gdzie Pawlika?* Pawlik według niejasnych tradycji
miał to być oszust, który od młodych druciarzy wyłudzał oszczęd­
ności, a następnie uciekł z pieniądzmi w niewiadomym kierunku.
Druciarze szukali go długo, chcąc mu odebrać pieniądze, lecz bez
skutku.
r

V. UBIORY
§ 15. M a t e r i a ł . Ubiory ludowe Rusinów Szlachtowskich
do czasów ostatnich sporządzane były głównie z materiałów sa14»

�212
modzialowych. Zarówno produkcja płótna lnianego jak i sukna
z owczej wełny, na pokrycie własnych potrzeb prowadzona była
w ramach prawie każdego gospodarstwa włościańskiego. Nawet
ubożsi gospodarze starali się obsiać bodaj jeden zagon lnu i cho­
wać parę owiec, aby tym sposobem zapewnić sobie pewną ilość
surowca tkackiego, niezbędną dla sporządzenia przyodziewy. Jesz­
cze przed I I wojną światową nie było na Rusi Szlachtowskiej do­
mu, gdzie brakłoby kompletu narzędzi niezbędnych do obróbki
przędziwa. Prace z tym związane nie są, jak gdzie indziej, mono­
polem kobiet. Zimą widuje się chodzących po wsi mężczyzn, z przęślicą iglicową zatkniętą za pasek, którzy z wielką wprawą w cza­
sie towarzyskich pogwarek z sąsiadami lub w drodze przędą bez
przerwy na wrzecionie. Kobiety, przędąc w domu, używają raczej
przęślic przysiadkowych z nasadzonym krężlem, do skręcania nitki
używają bądź wrzeciona, bądź kołowrotka typu pionowego" .
1

Tkactwo na terenie Rusi Szlachtowskiej nie zostało jeszcze
skoncentrowane w ręku nielicznych specjalistów — к n o p ó w, jak
to ma miejsce np. na Podhalu, czy w górach Beskidu Śląskiego.
Niemal w każdym domu znajdowały się tam krosna tkackie, które
od wiosny do jesieni spoczywały rozłożone na części na strychu
lub zawieszone na kolkach na zewnętrznej ścianie domu, osłonione
od deszczu wystającym okapem dachu. W zimie, gdy prace zwią­
zane z przygotowaniem przędziwa są na ukończeniu, składa się
w izbie krosna tkackie i rozpoczyna tkanie, przy którym w miarę
jak czas pozwala zatrudniona bywa cała rodzina po kolei. Ostat­
nio używane były głównie krosna dwunicielnicowe, dające w re­
zultacie tkaninę o prostym splocie nici. Dawniej, jak widać z licz­
nych próbek zachowanych tkanin, musiano też używać krosien
o 4-nicielnicach, na których można wyrabiać tkaniny tzw. c z y ­
li o w a t e, t j . tkane w deseń jodełkowy. Płótna białe tkane w de­
seń na krosnach wielonicielnicowych określają Rusini Szlachtow­
scy mianem d r e 1 i с h ó w.
1,1

Pomijam tu d o k ł a d n i e j s z y opis p r z y r z ą d ó w s ł u ż ą c y c h do przy­
gotowywania p r z ę d z i w a i tkania, gdyż nie odbiegają one niczym od
opisanych przez Stoklosę w Jurgowie na Spiszu (Prace i m a t e r i a ł y
antropol.-archeol. i etnograficzne, 1909).

�213
Prócz płócien białych, tkanych bądź splotem proslym, bądź
tzw. с z у n o w a t у с h i d r e l i c h ó w używane były też tkaniny
wielokolorowe. Był to rodzaj pasiaków tkanych w poprzeczne pa­
ski czerwone, niebieskie, czarne i białe, przy czym zazwyczaj ko­
lor czerwony bądź przeważał, bądź równoważył się z białym, na­
tomiast kolor niebieski i czarny występował w formie wąziuchnych prążków, obramiających szerokie na 1—2 cm paski czer­
wone.
Pasiaki te, z których szyto głównie spódnice zwane k a n a f a s k a m i , były ponadto c z y n o w a t e , tj. tkane w jodełkę na
krosnach wielonicielnicowych.
Pierwotnie wyrabiano je z nici
lnianych, farbowanych sposobem domowym, pod koniec ub. stu­
lecia rozpowszechniła się barwiona bawełna, którą zakupywano
głównie w Kieżmarku na Spiszu. Wyrób pasiaków na к a n a f as к i zaginął u Rusinów Szlachtowskich od wielu lat. Później w tka­
niny te zaopatrywano się w Leśnicy, wsi spiskiej, gdzie przemysł
ten przetrwał do czasów ostatnich. Podobnie jak pasiaki na к an a f a s к i, tkane były w paski biało-czerwone wąskie wstawki
używane przez kobiety jako naszywki na ramionach koszul. We­
dług informacji J. Plucińskiego, który opracowywał ankietę
0 stroju góralskim z Jurgowa na Spiszu, wstawki te tkane być
miały na warsztatach 8-nicielnicowych.
Prócz tkanin płóciennych w rodzaju drelichów, czy pasia­
ków barwnych, używano też płócien drukowanych sposobem przy­
pominającym batikowanie. Drukowaniem płócien zajmowali się
zawodowi farbiarze. Rusini Szlachtowscy od czasu, gdy przestał
istnieć warsztat farbiarski w pobliskiej Szczawnicy, nosili swe
płótna do drukowania wzorów do Łubowi i, Starej Wsi Spiskiej
1 Kieżmarku.
Płócien tych o drobnym wzorze roślinnym białym, na tle
granatowym lub ciemno-zielonym używano głównie na spódnice
i zapaski.
Wełniane tkaniny na Rusi Szlachtowskiej wykonywane są
splotem prostym na krosnach dwunicielnicowych. Przeważa pro­
dukcja sukna białego, które jest przez sąsiednich górali polskich
ze Szczawnicy i Spiszą niżej na ogół cenione niż czarne. Sukno

�214
po zdjęciu z krosien zeszywa się celem uzyskania podwójnej sze­
rokości i oddaje do folusza, gdzie pod wpływem cieplej wody i ubi­
jania stępami, włókno spilśnia się i tkanina staje się gęsta, a ślad
zeszywania niknie prawie zupełnie. Miarą tego, jak bardzo żywe
było tkactwo wełniane do ostatnich czasów na Rusi Szlachtow­
skiej może być istnienie aż dwóch foluszy ), które przeciętnie
przez 3 miesiące w roku (marzec, kwiecień maj) pracowały dla
potrzeb okolicznej ludności.
Prócz materiałów tekstylnych wyrabiano też na potrzeby
ubiorów miejscowych niektóre gatunki skóry, nadające się do szy­
cia kierpcy oraz na kożuchy. Wśród skór na kierpce zwraca uwagę
prymitywnie wygarbowana skóra świńska. Po dość niedokładnym
oskrobaniu skóry ze szczeciny wkłada się ją do kadzi z wodą wy­
mieszaną z popiołem drzewnym. Po pewnym czasie przenosi się
skórę do innego naczynia, w którym d ę b i się ją w odwarze kory
dębowej, śliwowej i wiśniowej, a następnie suszy.
e2

M a t e r i a ł y k u p n e używane do szycia ubiorów przez Ru­
sinów Szlachtowskich były stosunkowo nieliczne. Prócz materii
z austriackich mundurów wojskowych, z których szyto męskie ka­
mizelki i pokrycia czapek, spotyka się tam tzw. «anglije», t j . cien­
kie sukno wełniane w bardzo dobrym gatunku, czerwone, czarne,
zielone lub niebieskie, używane na kobiece gorsety oraz na apli­
kacje, którymi zdobią ubiory szyte z samodziałowego sukna.
W starszych strojach występuje czasem brokat, w najnowszych
kolorowe kwieciste tybety, z których szyją spódnice, jedwabie
i aksamity.
Fabrycznego pochodzenia jest również przygniatająca więk­
szość materiałów- służących do zdobienia strojów, a więc koloro­
wych nici używanych do wyszywań, falistych kolorowych krepinek do zdobienia gorsetów i czepców, srebrnych cekinów, szkla­
nych koralików, kolorowych safianów na oblamówki do kożuszków
itp. W materiały owe zaopatrywano się dawniej głównie w mia­
stach spiskich zwłaszcza w Lubowli i Kieżmarku.
6

' Jana
workach.

Hołowacza

z Szlachtowej

i Aleksego

Ikoniaka

w

Ja­

�215
Cały szereg części składowych stroju zarówno męskiego, jak
i kobiecego nabywany był na targach i jarmarkach od rzemieślni­
ków miejskich. Tu należy wymienić w pierwszym rzędzie m ę ­
skie kapelusze filcowe, szerokie pasy bacowskie, torby skórzane,
buty z cholewami zdobione górą czerwonym safianowym paskiem,
oraz większość pięknie zdobionych kożuchów.
§ 16. U b i ó r m ę s k i . Koszula zwana k o s z e l a lub s or о с z к a z płótna samodziałowego o kroju poncho podłużnego
(Tabl. IV, rys. 2), z rękawami wszywanymi od ramion, bez ćwikli pod pachami. Rękawy z kilkoma zmarszczkami na ramionach,
dość szerokie, ujęte dołem w proste mankiety ozdobione dwoma
tkanymi czerwonymi paskami. Kołnierz stojący, wywinięty (zw.
к o w n i r), związany jest pod szyją kawałkiem czerwonej h a r as i w k i cz\di s z n u r k i s i e r ś c i a n ej (tasiemki). Według za­
chowanej tradycji noszono dawniej na Rusi Szlachtowskiej ko­
szule krótkie, ledwo dające się przypasać paskiem od spodni. Przy
nachyleniu błyskało gołe ciało. Dziś są one już nieco dłuższe (ok.
50 cm), ale również niewiele sięgają poza biodra. Druciarze i pa­
sterze zapuszczali koszule specjalną pastą zwaną s о г о с z к o w у j
t a s a k . Był to smalec topiony ze starego sadła, ucierany z rtęcią.
Mieszanina ta pozwalała na noszenie koszul do 6 tygodni bez prze­
bierania i wszy się w nich nie lęgły.
7

Spodnie letnie, tzw. h а с i , szyte są podobnie jak i koszule
z grubego płótna samodziałowego. Czasem używa się też na nie
płótna c z y n o w a t e g o , tkanego w jodełkę. Krój ich nie różni
się od kroju płóciennych gaci sąsiednich górali polskich ze Szcza­
wnicy. W zimie ubierają mężczyźni tzw. с h o ł o ś n i e, t j . spod­
nie szyte z sukna samodziałowego, najczęściej białego. Krój cliołośni przedstawia rys. 3, na tabl. IV. Z przodu nad prawą pach­
winą posiadają one wycięty rozpór, tzw. с h 1 у w e k, zasłonięty
podszytym od spodu kawałkiem sukna rozszerzającego się ku górze
i wyciętego w ząbki. W nowszych spodniach po przeciwnej stro­
nie nad lewą pachwiną umieszczają małą kieszonkę. Górą spod­
nie zakończone są na oczkór zwany lu o b у j к ą, przez którą prze­
ciągnięty jest r e m i ń. Nogawki spodni dołem nie zeszyte two­
rzą rozpór długi na 15 cm, zwany t a n i r. Jak wynika z zacho-

�216
wanej tradycji, a również i z analizy starszych zdjęć fotograficz­
nych, pierwotnie cholośnie zdobione były wzdłuż szwów bocz­
nych i nad pośladkami jednym wąskim sznurkiem koloru niebie­
skiego lub czerwonego. Z czasem pod wpływem mody promie­
niującej ze Szczawnicy rozwinęło się bogatsze zdobnictwo. Kraje
с h 1 у w к a oraz dolną część kieszeni zdobi o b r a m к a wykonana
z czerwonego h a r a s u (kupnej włóczki), zaś dolną część noga­
wek i kieszeni wykonany błękitną włóczką h u s i t a n e c (gęsi
taniec). Tanir obszyty jest po kraju czerwonym suknem zakoń­
czonym u góry włóczkowym pomponem zwanym к i t у с i. Ostat­
nio dookoła wypustki bocznej rozwinął się bogaty haft czerwony,
wykonany ściegiem łańcuszkowym o powtarzającym się ornamen­
cie pętlicowym. Najbogaciej zdobiony jest dolny rozpór przy obu
nogawkach, gdzie obok motywów geometrycznych występują ró­
wnież stylizowane motywy kwiatowe (Tabl. IV, rys. 4), przypomi­
nające swym układem motywy hafciarskie Sądeczyzny.
Druciarze z Białej Wody na chołośnie ubierali dla ochrony
tzw. s z u r c, tj. luźne spodnie szyte z samodziałowego płótna.
Na koszule ubierano w dzień powszedni latem i zimą krótki,
biało wyprawiany kożuszek zwany s e r d a k , pozbawiony zazwy­
czaj jakichkolwiek ozdób.
Na święto zwłaszcza parobcy i młodsi gazdowie ubierali ka­
mizelki zwane 1 a j b у k. Najstarsze zachowane lajbiki szyte były
z czarnego sukna, i w ten sposób krojone, że przód i tył stanowił
jedną całość zszywaną tylko na ramionach (Tabl. IV, rys. 5). Ka­
mizelka posiada niski stojący kołnierzyk oraz dwie małe kieszonki
na przodzie. Szwy dokoła kołnierza, przody i dół ozdobione są czer­
woną wypustką sukienną. W odległości ok. 2 cm. od tych lamówek
biegnie dokoła czerwona tasiemka. Lajbik zapina się na 6 haftek,
którym odpowiada przyszytych dla ozdoby 6 małych mosiężnych
guziczków. Podszewka wykonana jest z samodziałowego płótna.
W czasach późniejszych zamiast skromnej ozdoby w postaci
tasiemki zaczyna się pojawiać po krajach ubogi haft (Tabl. IV,
rys. 6). W latach poprzedzających I I wojnę światową szerzyła się
w Szlachtowej moda noszenia błękitnych kamizelek zdobionych

�217

TABLICA IV.
Ryc 1. Skrzynka na n a r z ę d z i a drueiarskie (Biała Woda). — Ryc. 2.
K r ó j koszuli męskiej (Biała Woda). — Ryc. 3. K r ó j cholośni (Biała
Woda). — Ryc. 4. «Tanir» ozdobiony haftem (Biała Woda). — Ryc 5
Krój «lajbyka» wykonanego z sukna fabrycznego (Biała W o d a ) —
Ryc. 6. M o t y w hafciarski z lajbyka m ę s k i e g o , w y k o n a n y ściegiem łań­
cuszkowym Z e w n ę t r z n a pętla zielona, w e w n ę t r z n a r ó ż o w a , kreska pro­
sta i obrębienie d z i u r k i żółte (Biała Woda). — Ryc, 7. T z w . «kohucik»,
aplikacja z czerwonego sukna z żółtymi gwiazdkami z d o b i ą c a p r z ó d
b u ń k i kobiecej (Czarna Woda). Taka sama aplikacja tylko z niebie­
skiego sukna i bez gwiazdek naszywana jest na huniach m ę s k i c h . —
Ryc. 8. M o t y w farbiarski z zapaski r ę c z n i e drukowanej. W z ó r biały
na niebieskim tle, «a» z jednej strony zapaski, «b» z odwrocia (Biała
Woda). — Ryc. 9. Wycinek ozdoby na gorsecie. Falista krepinka i kwia­
tek — żółte, gałązki "boczne niebieskie, p ę t l a u dołu żółta ( S z l a c h t o w ą )
z mat. Dobrowolskiej i T r z e p a c z ó w n y .
Tablicę w y k o n a ł w e d ł u g dosturczonych s z k i c ó w Z.

Szewczyk.-

�218
bogatym haftem i błyszczącymi cekinami, podobnie jak u flisa­
ków pienińskich.
Ubiorem wierzchnim, noszonym zarówno w zimie jak i w le­
cie, była с z u с h a, zwana też h u n i ą (h u n i a), szyta z białego
samodziałowego sukna, o kroju poncho podłużnego, posiadająca
z boku wszyte potężne kliny w kształcie ćwiartki koła. Kliny te,
szyte dość nieporadnie sterczą na boki, tworząc dwa fałdy zwane
k r y ł a (skrzydła). Rękawy czuchy w górnej części stanowiące
całość ze stanem (tj. bez szwów na ramieniu), bywają zazwyczaj
od łokci dwa razy sztukowane. Kołnierz jest pojedynczy, stojący.
Ozdoby czuchy stanowią aplikacje z błękitnego sukna oraz obszywki z wąziutkiego czerwonego lub czarnego sznurka. Niebie­
skim suknem pokryty jest z zewnątrz kołnierz, od którego z przodu
zbiegają w dół po obu stronach rozcięcia wąskie paseczki błękit­
nej materii, po prawej stronie na długość 35 cm, po lewej 17 cm.
Z prawej strony o b r a m k ę kończy tzw. к o h u с i k, t j .
aplikacja z niebieskiego lub czerwonego sukna, przypominająca
w kształcie stylizowane drzewko szpilkowe (Tabl. IV, rys. 7). Od
kohucika w dól biegnie w e ł n i ą n у j s z n u r o k, skręcony z brą­
zowej i białej wełny obrzeżający kraje huni. U nasady fałdów
bocznych pozostawione jest z prawej strony pionowe rozcięcie za­
stępujące kieszeń. Szwy fałdów bocznych w swej górnej części
podkreślone są czerwonymi wypustkami.
Długa czucha, sięgająca poza kolana, od czasów I wojny
światowej zaczęła wyraźnie wychodzić z użycia. Na jej miejsce roz­
powszechniły się zw. h u ń к i lub s u k m a n к i, t j . krótkie kurtki
szyte również z białego samodziału o kroju poncho podłużnego,
sięgające jednakowoż najwyżej do połowy ud. Rękawy stanowiące
całość ze stanem również sztukowane są dwukrotnie poniżej łok­
cia. Kołnierz pojedynczy, słabo zaznaczony, z przodu po prawej
stronie huńki naszyta niewielka kieszonka, zwężająca się elipsowato ku dołowi. Huńka bądź w ogóle nie posiada wszywanych fał­
dów bocznych, bądź bardzo maleńkie. Ozdoby huńki stanowią
hafty wykonane przeważnie ściegiem łańcuszkowym, przedstawia­
jące silnie przestylizowane ornamenty roślinne (Tabl. V, ryc. 3).
Hafty te utrzymane są w kolorze czerwonym z odcieniem cynobru.

�219
Zamożniejsi nosili w zimie kożuchy z rękawami biało wy­
prawiane, długością dorównujące opisanej wyżej czusze. Były one
zgoła pozbawione ozdób, bądź tylko po krajach obszywane czer­
wonym safianem, czy też safianową kilkobarwną plecionką.
Obuwie stanowią к e г p с у, wykonane bądź ze skóry kupo­
wanej na targu, bądź świńskiej wyprawianej w domu. Kierpce
skrojone są z jednego kawałka skóry i zeszyte grubym rzemykiem
szerokości około 1 cm., biegnącym od szpica wzdłuż zewnętrznego
boku do napiętka. Na pięcie i z przodu po obydwu bokach posia­
dają kierpce po dwa otwory do przeciągania tzw. n a w o ł o k i ,
tj. sznurka z czarnej wełny lub wąskiego rzemyka, którym obu­
wie przymocowuje się do nogi. Nawołokę, której długość docho­
dziła niekiedy do 7 m, owija się starannie raz koło razu powyżej
kostki.
Do kierpców wkładano nogę owiniętą w onucki z konop­
nego płótna, zimą zaś ubierano wełniane skarpety dziane z bia­
łej i czarnej wełny w kratki lub paski. Skarpety te wyrabiano
i Szlachtowej i Jaworkach.
Letnie nakrycie głowy stanowił w czasach ostatnich kape­
lusz czarny, okrągły, z wąską krezą opuszczoną lekko ku dołowi,
jak to dawniej nosili górale podhalańscy, z tą tylko różnicą, że
zamiast paska z muszelkami obiegał główkę kilkakrotnie wąski
czerwony sznurek zwany h a r a s ó w k ą , związany z tyłu na wę-"
zeł ( k y t y c i ) . Dawniej, jak świadczy o tym zarówno miejscow a
tradycja, jak i zdjęcia fotograficzne z końca ubiegłego stulecia, no­
sili Rusini Szlachtowscy wielkie kapelusze filcowe z wysokim ron­
dem zadartym do góry. Parobcy zdobili główki kapeluszy tzw. r ak a m i ( r a k i ) , tj. szerokimi na trzy palce paskami ze skóry, wy­
ciętymi gt')rą w zęby i nabijanymi gęsto na całej powierzchni mo­
siężnymi gwoździkami. Pierwotnie zamiast jednego szerokiego pa­
ska skórzanego noszono po kilka wąskich, ozdobionych jednym
szeregiem gwoździków. Kawalerzy zdobili wtedy główki kapelu­
szy aż pięciu paskami nabijanymi, zaś starsi nie przekraczali n i ­
gdy trzech. Do stroju weselnego przystrajano jeszcze kapelusze
bukietami ze sztucznych kwiatów oraz czerwoną wstążką, która
spływała na plecy.
?

�220
W zimie ubierano czapkę baranią z okrągłą główką pokrytą
niebieskim suknem z czerwonymi wypustkami na szwach i czer­
wonym pomponem na wierzchu. Boki czapki okładane czarnym ba­
rankiem można było w dni niepogody spuścić w dół dla nakry­
cia uszu i karku.
W podróż i na sianokosy zabierali z sobą mężczyźni torby
skórzane dołem półokrągłe, które przewieszało się przez ramię, oraz
laski z metalowym toporkiem, przypominające podhalańskie ciu­
pagi. Jedynie starzy używali lasek z zakrzywionymi rączkami,
tzw. p a ł у ć (p a ł у с i a). Druciarze brali ponoć ze sobą w drogę
tzw. k u l e , t j . laski nabijane gwoździami mosiężnymi o szerokich
główkach.
Strój parobków, a zwłaszcza owczarzy uzupełniał pas sze­
roki na 20 do 30 cm, szyty z podwójnej skóry, zapinany na cztery
mosiężne klamry, zbliżone w kształcie do tych, jakie spotykamy
przy starych pasach górali podhalańskich. Z boku pasa znajdo­
wała się kieszeń, w której przechowywano f a j к u, к r e s i w n у к
i t a b a k oraz p i n i a z i. Pasy barwione zazwyczaj na czerwono
i ozdobione bogatymi tłoczeniami kupowano w czasie jarmarków
w miastach spiskich.
Do uroczystego stroju parobskiego należały też ozdobne zapiąstki, t j . rodzaj obcisłych manszetów, szytych z sukna i ozdobio­
nych haftem, bądź robionych na drutach, z kolorowej wełny. Zapiąstki te noszone również dawniej przez górali szczawnickich, wy­
rabiano w Jaworkach i Szlachtowej.
§ 17. U b i o r y k o b i e c e . Na Rusi Szlachtowskiej noszą
kobiety koszule zwane o p 1 у с z e o kroju bezprzyramowym mar­
szczonym. Stan i ć w i к 1 e pod pachami szyte są zazwyczaj z płó­
tna samodziałowego, zaś rękawy, które widoczne są spod gorsetu,
szyto ostatnio z delikatniejszego płótna kupnego. Kolo szyi jest ko­
szula gęsto marszczona i chwycona w oszewkę z samodziałowego
czerwonego płótna. Na ramionach naszywają tzw. s m u ż k i , t j .
prostokąty szerokie na dziesięć do 12 cm, wykonane z czerwonej
samodziałowej tkaniny, przekreślonej poziomo kilkoma białymi
prążkami. Z takiej samej czerwonej tkaniny w białe prążki szyty

�221

T A B L I C A V.
Ryc. 1. Gazda w długiej «huni» (Biała Woda). — Ryc. 2. Druciarz
z Białej W o d y zdjęty w Szymbarku, pow. Gorlice. — Ryc. 3. Gazda
w k r ó t k i e j «huńce» (Biała Woda). — Ryc. 4. G a ź d z i n a w czepcu, k o ­
szuli ze « s m u ż k a m i » i starodawnym gorsecie z « a n g l i b (Biała Woda). —
Ryc. 5. Kobieta w spódnicy i zapasce z r ę c z n i e d r u k o w a n y c h płócien
(Biała Woda). — Ryc. fi. Kobieta w s a m o d z i a ł o w e j «huńee», gorsecie
i zapasce z kupnych m a t e r i a ł ó w (Czarna Woda).
Wszystkie zdjęcia wykonaj w latach 1930—1038 R.

Reinfuss.

�222
jest manszet ozdobiony dołem białą i czerwoną koroneczką. Pod
szyją i u manszetów związana jest koszula kawałkiem białej ta­
siemki. Oplycze są na ogół bardzo krótkie, często długość ich nie
przekracza 30 cm. Pod koszule, które właściwie są raczej bluzkami,
ubierano płócienne ciasnochy, nie odbiegające krojem, ani sposo­
bem umocowania od publikowanych z Beskidu Śląskiego ) .
Spódnice długie do kostek, szyte z płótna samodziałowego,
w у b i j a n e g o w drobny, biały wzór kwiatowy na tle niebieskim,
granatowym lub ciemnozielonym. Drukowaniem płócien zajmo­
wali się małomiasteczkowi farbiarze na Spiszu . Wybijanki szyte
były w cztery b г у t у po 67 cm szerokie, w pasie gęsto marszczone,
z przodu miewały niekiedy nadołek z białego samodziałowego
płótna. Obok wybijanek noszono też tzw. к a n a f as к i, t j . spód­
nice z samodziałowego drelichu tkanego w pionowe paski białoczerwone lub biało-czerwone z niebieskimi prążkami. Zależnie od
wzajemnej szerokości pasków, kolor kanafaski bądź zbliżał się do
białego, bądź do czerwonego. Dawniej materiał na kanafaski wy­
rabiany bywał zapewne na miejscu, jednakowoż według zanoto­
wanej w terenie tradycji, miano go zakupywać w niezbyt odległej
wsi Leśnicy, lub na targach w miasteczkach spiskich. Ostatnio
w związku z zanikiem drukarstwa na płótnie i wyjściem z mody
kanafasek, rozpowszechniły się spódnice szyte z materiałów kup­
nych, zazwyczaj ciemnych, drukowanych w drobne wzory kwia­
towe lub gładkich. Na spódnicę przywiązywano zapaskę sporzą­
dzaną dawniej z samodziałowego płótna ręcznie wybijanego w duży
wzór kwiatowy, biały na tle niebieskim ze stosownym obrzeże­
niem, tzw. f a r t u c h ł a b a t y . Wśród zapasek drukowanych rę­
cznie, nierzadko spotyka się zapaski do noszenia na obie strony,
z których każda posiada wzór odmienny (Tabl. IV, rys. 8 a, b) .
Obok fartuchów labattych noszono też zapaski białe, płócienne, biało
M

65

m

ы

Moszyński K., K u l t u r a ludowa Słowian,
W e d ł u g informacji zebranych w terenie
z a j m u j ą c a się «toceniem» płócien, b y ł a r ó w n i e ż
twierdza K. Kietlicz Rayski («S,ztuka l u d o w a na
Ze z b i o r ó w Muzeum Etnograficznego w
tarza 6874.
m

m

t. I , str. 447.
pracownia farbiarska
w Szczawnicy, co po­
Podhalu*).
Krakowie. N r inwen­

�223
haftowane. Ostatnio zostały one wyparte przez zapaski szyte z ma­
teriałów kupnych. (Tabl. V, rys. 6).
Na nogi ubierają kobiety w dzień powszedni kierpce przymo­
cowane w kostce przy pomocy nawołoki, zaś do stroju świątecz­
nego buty z cholew ami czarne, kroju węgierskiego, obrzeżone
u góry paskiem czerwonego safianu.
Ubiorem wierzchnim, noszonym w lecie, zwłaszcza przez
dziewczęta i młode kobiet}- są gorsety szyte dawniej z kupnego
sukna (p o s t a w u) koloru czerwonego lub czarnego, później zaś
z kolorowych tybetów i aksamitów. Gorsety krojone były zasadni­
czo z trzech kawałków (plecy i dwa przody). Dołem starsze gor­
sety posiadają doszyly wąski pasek zastępujący kaletki lub kilka
zazwyczaj 8 do 12 wąskich, długich kalet, tzw. r u s k i e f a ł d y .
Z przodu gorset zapina się na jeden rząd błyszczących mosiężnych
guzików. Dookoła,szyi zdobi go po krajach szereg ząbków kolo­
rowych, np. czerwonych, granatowych i zielonych na zmianę, wy­
konanych z kupnej tasiemki, oraz dwa szeregi kolorowych krepinek. Przody przyozdobione są haftem (Tabl. IV, rys. 9), wykonanym
ściegiem łańcuszkowym w kolorze czerwonym, różowym, niebie­
skim i zielonym . Krawędzie dziurek na guziki obdziergane są
nicią zieloną i żółtą.
Nowsze gorsety bywają szyte z kolorowego tybetu lub aksa­
mitu. Krojone są podobnie jak wyżej opisane, z tą tylko różnicą,
że zamiast wąskich kaletek przyszywane jest około 20 kaletek ma­
łych półokrągłych. Te małe kaletki nazywa lud p o l s k i m i f a ł ­
d a m i w odróżnieniu od dawnych szerokich, które zwie r u s k i ­
na i . Nowsze gorsety aksamitne zamiast wyszyć kolorowymi nić­
mi, posiadają przody wyszywane wzorem Szczawnicy barwnymi
koralikami i cekinami.
Na gorset ubierają w dni chłodne h u ń k ę szyią z białego
samodziałowego sukna długości ok. 55 cm. Huńka posiada krój
tzw. poncho podłużnego, z rękawami sztukowanymi od łokcia, koł?

e7

f i S

1:7

W z ó r haftu na starym gorsecie ze Szlachtowej podaje r ó w n i e ż
K. Kietlicz Rayski w pracy pod t y t u ł e m «Sztuka górali s z c z a w n i c s k i c h » .
Wierchy, tom I .
Z notatek Dobrowolskiej i T r z e p a c z ó w n y .
1)8

�224
nierz niziutki stojący. Kraje kołnierza, rozcięcie na piersiach ora2
dół rękawów ozdobione są warkoczykiem plecionym z białej i czar­
nej wełny, oraz kupnej czerwonej h a r a s ó w k i . Wzdłuż rozcię­
cia na przodzie ozdobiona jest huńka aplikacją z czerwonej ma­
terii, wystrzyżonej po krajach w ząbki. Jest to tzw. p i ł k a . W po­
środku jej z prawej strony znajduje się przyszyty z czerwonej ma­
terii k o h u c i k , t j . aplikacja przyszjda żółtym stebnem z wyszy­
tymi gwiazdami takiegoż koloru (Tabl. IV, rys. 7). Szew łączący
kołnierz z kohucikiem zdobi ob r a m k a z harasówki w kolorze
żółtym i czerwonym. Poniżej czerwoną harasówką wykonany jest
tzw. h u s i t a n e c , czyli linia łamana, haftowana ściegiem «janina».
Strój zimowy stanowiły kożuchy baranie, biało wyprawiane,
zdobione z przodu i na plecach bogatymi aplikacjami z koloro­
wych przeważnie safianów. Piękny okaz takiego kożucha publi­
kuje K. Rayski w cytowanej już poprzednio pracy . Kożuchy te
nabywano na targach w miastach spiskich.
Na ramiona w drodze do miasta czy cerkwi zarzucano pier­
wotnie r a ń t u с h czyli o b r u s , t j . płat płótna samodziałowego,
długi na 180 cm, szeroki, na 60 cm. Zazwyczaj na rańtuchy uży­
wano płótna c z y n o w a t e g o , t j . tkanego w jodełkę na krosnach
wielonicielnicowych. Później zaczęto nosić tzw. c h u s t y к u 1 as t e, t j . kupne, drukowane w gruby deseń.
Na głowie noszą obecnie dziewczęta chustki kupne druko­
wane, białe lub czerwone, zaś kobiety zamężne granatowe. Chu­
sta kwadratowa złożona po przekątni bywa wiązana pod brodą.
Trzy rogi kupnej chustki zdobi się pomponami z czerwonej
włóczki. Stare kobiety wiążą włosy na krążku z drutu owiniętym
szmatką zwanym с h у m 1 a,- na to ubierają czepce szyte z druko­
wanego kwiecistego tybetu. Czepiec zachodzi na uszy z charak­
terystycznym zębem nad czołem (Tabl. V, ryc. 4), zdobi go bie­
gnąca od ucha do ucha haftowana wstążeczka, jasno brązowa,
w kwiatki białe i niebieskie. Nad tą wstążką idą 3 rzędy krepiny
w kolorze amarantowym, białym i czerwonym. Czepiec obszyty
bywa krajem czarną szydełkową koronką, tzw. f o r b ó t k a . Od
e9

7

«" W i e r c h y , t. I .

�225
spodu podszyty jest białym płótnem. Czepiec przymocowuje się do
głowy przy pomocy tasiemki ( g a ł u n e k ) czarnej, długiej około
2 m, którą owija się kilkakrotnie dookoła. Końce tasiemki obszyte
są dokoła czerwoną i żółtą włóczką.
Ubiór głowy panny młodej stanowi tzw. t k a n k a , t j . wie­
niec ze sztucznych kwiatów, z którego spływa na plecy rząd wstą­
żek jedwabnych, kolorowych, przypiętych do tekturowej podkładki
w formie wydłużonego prostokąta. Ozdobę szyi stanowią sznury
szklannych paciorków rzadziej korali.
V I . ZAKOŃCZENIE
§ 18. E l e m e n t } - d a w n e w k u l t u r z e R u s i n ó w
S z l a c h t o w s k i c h . Z rozdziałów poświęconych opisowi kul­
tury materialnej Rusi Szlachtowskiej, a zwłaszcza budownictwa
i stroju widać, jak z biegiem czasu ulegała ona kolejnym prze­
mianom.
Na poczet elementów należących do warstw chronologicznie
i typologicznie bardzo starych należy zaliczyć moim zdaniem osad­
nictwo rozproszone jednodworcze, występujące dziś na polanach
Rusi Szlachtowskiej. Z osadnictwem tego rodzaju spotykamy się
często, gdy nomadzi-pasterze samorzutnie przechodzą do osadnic­
twa stałego. W ten sposób powstało jednodworcze osadnictwo Huculszczyzny , niektórych wsi Bojkowszczyzny środkowej i Be­
skidu Zachodniego -. Na terenach pozasłowiańskich jednodworcze
osadnictwo pochodzenia pasterskiego spotykane jest na południo­
wych zboczach Alp transylwańskich . Przypuszczam, że jedno­
dworcze musiało być pierwotne osadnictwo całych Karpat, o ile
powstanie swe zawdzięczało fali pasterskiej wołosko-ruskiej. Dzi­
siejsza zwartość wsi karpackich od wschodniej Bojkowszczyzny
70

71

7

73

7 0

Reinfuss R., Badania nad osadnictwem Iluculszczyzny. Spraw,
z posiedź. P A U . T. X L V I , 1945).
Reinfuss R., Ze s t u d i ó w nad k u l t u r ą m a t e r i a l n ą B o j k ó w . W a r ­
szawa 1939.
Л. Kutrzebianka, B u d o w n i c t w o ludowe w Zawoi, K r a k ó w 1931.
Wsie jednodworcze w obrębie Podhala nowotarskiego notuje na swej
mapie B. Zaborski (O k s z t a ł t a c h wsi w Polsce, K r a k ó w 1926).
7 1

72

73

E. de Marianne, La Valachie, Paris 1902, sir. 153.

Lud, Т. X X X V I I

15

�226
począwszy, na zachód po Góralszczyznę śląską jest prawdopodob­
nie wynikiem ingerencji wielkiej własności, która nadając osad­
nictwu wołosko-ruskiemu ramy organizacyjne, zastosowała formy
wytworzone przy powstawaniu wsi rolniczych zakładanych na pra­
wdę niemieckim . Przeciwko temu zbyt sztywnemu narzucaniu
form osadniczych niedostosowanych do nawyków i potrzeb lud­
ności pasterskiej budzi się tu i ówdzie pewna reakcja wyrażająca
się w tendencjach odśrodkowych, przy czym osadnictwo pierwot­
nie zwarte rozprasza się. Proces ten widoczny jest zwłaszcza we
wsiach Beskidu śląskiego .
W budownictwie typem starego domostwa wyrugowanego
już dziś w znacznej mierze ze wsi do osiedli sezonowych jest bu­
dynek składający się z sieni i izby z kurnym piecem piekarskim,
budowany niekiedy z okrąglaków, częściej z pni na pół rozdzie­
ranych, węgłowanych na obłap z dachem pobitym dranicami.
Pierwolność węgła n a o b ł a p potwierdzona przez wykopaliska
wczesnohistoryczne z Opola nie ulega wątpliwości. Węgieł ten
spotykamy nie tylko w starych budowlach całych Karpat, ale i na
przyległym Podkarpaciu i polskim niżu.
Trudniej rozstrzygnąć, czy krokwiowa konstrukcja dachu,
występująca na interesującym nas obszarze jest pierwotna, czy
też dopiero przedostała się później w Karpaty z falą wpływów za­
chodnio-europejskich. Fakt, że w szałasach pasterskich Beskidu
Zachodniego , Podhala , Beskidów Wschodnich występują da74

75

78

77

7 1

78

79

K. Dobrowolski, D w a studia nad powstaniem k u l t u r y ludowej
w Karpatach zachodnich. Odb. ze ((Studiów historycznych k u czci St.
Kutrzeby)), K i a k ó w 1938, str. 25.
Ze zjawiskiem t y m spotykamy się w Istebnej, Jaworzynce, W i ­
śle i i n . (b'. Popiołek, Historia osadnictwa w Beskidzie Śląskim, Ka­
towice 1939).
W e d ł u g okazu przechowywanego w Muzeum Śląskim w By­
tomiu.
L . Sawicki, S z a l a ś n i c t w o na Śląsku Cieszyńskim, Mat. anlr.
arch, i etn. t. X I V , str. 145.
K. Moszyński, K u l t u r a ludowa Słowian, t. I , rys. 439.
T y p o w y dach zbudowany na epólsochy szczytowe)) z n a l a z ł e m
w r. 1938 w szałasie pasterskim na połoninie leżącej na w s c h ó d od
Lawocznego.
7 5

7 8

7 7

7 8

7 9

�227
en

chy budowane na sochę, zaś na Huculszczyźnie tak blisko z da­
chami na sochę spokrewniona konstrukcja slegowa pozwala
przypuszczać, że przed ostatecznym zwycięstwem dachów krok­
wiowych mogły tu być rozpowszechnione dachy na sochę lub pól
sochy szczytowe zwielokrotnione, co w konsekwencji odpowiada
konstrukcji tzw. s l e g o w e j . Jeśli wyrażone tu przypuszczenie
jest słuszne, należy przyjąć, że i spotykany na Rusi Szlachtow­
skiej, jako też i w całych Karpatach w starym budownictwie mie­
szkalnym, czy na budynkach gospodarczych dach czterospadowy
również nie jest tu formą pierwotną, gdyż przy zastosowaniu soch,
czy tzw. półsoszek szczytowych, wiąże się dach dwuspadowy ze
szczytem otwartym lub szalowanym deskami.
Dachy krokwiowe czterospadowe mogą więc być na obszarze
karpackim zjawiskiem późniejszym, przenikającym z terenów
podgórskich, gdzie dach czterospadowy wsparty bądź na sochach
wewnętrznych, bądź na krokwiach był zjawiskiem typowym.
Jeśli chodzi o wnętrze bardzo ciekawym szczegółem jest piec
piekarski budowany dawniej z reguły w izbie.
Rys ten łączący budownictwo Rusi Szlachtowskiej z budow­
nictwem rozległych obszarów Słowiańszczyzny zachodniej i wscho­
dniej wskazuje (zgodnie z poglądami prof. К. Dobrowolskiego),
że na kształtowanie się karpackiego budownictwa mieszkalnego
wpłynęły wzory przyniesione przez osadników napływających
z Podgórza . W tradycjach bowiem budownictwa bałkańskiego
leżą otwarte ogniska w izbie, z wiszącymi kotłami do gotowania,
podczas gdy piece piekarskie buduje się oddzielnie poza obrębem
budynku . Piece piekarskie budowane w obrębie izby stanowiły
dawniej regułę zarówno na Spiszu, jak i przyległej Slowaczyźnie,
81

83

84

86

8 0

I na pograniczu huculsko-bojkowskim.
Maksym: ее, p r z y s i ó ł e k Zielonej, pow. Nadworna.
Analogiczny do przedstawionej na rys. 441, u К Moszyńskiego,
Kul lud. Slow.
K. Moszyński, tamże, t, I , str. 521.
K. Dobrowolski, Elementy r u m u ń s k o f - b a l k a ń s k i e w kulturze
ludowej Karpat pol., Warszawa 1938, str. G.
K. Moszyński, jak 82.
81

8 2

8 3

8 4

15*

�gdzie dziś pod wpływem budownictwa niemieckiego rozpowszech­
nił się zwyczaj stawiania pieców piekarskich w sieni .
W s t r o j a c h do grupy elementów starych należy koszula
męska kroju poncho podłużnego, która prawdopodobnie dawniej
musiała być znacznie dłuższa tak, jak u Hucułów, Bojków, czy Gó- '
rali Beskidu Zachodniego, dalej płócienne spodnie letnie oraz zimo­
we wełniane chołośnie, nie różniące się krojem zasadniczym od
spodni noszonych w innych częściach Karpat, z wyjątkiem Huculszczyzny.
Fakt, że u Rusinów Szlachtowskich bywają chołośnie z jed­
nym tylko przyporem nad prawą pachwiną, a nie z dwoma, jak
np. u Łemków czy górali sądeckich i podhalańskich, można przy­
pisać reliktowemu charakterowi tego terytorium. Możliwe jest
bowiem, że spodnie wełniane z jednym przyporem reprezentują
typ starszy. W Karpatach występuje on poza Rusią Szlachtowską
i Szczawnicą u wschodnich Bojków , a w Beskidzie Zachodnim
u górali śląskich oraz czadeckich , ponad to powszechnie w spo­
dniach płóciennych.
Do bardzo dawnych ubiorów należy też długa h u n i a Rusi­
nów Szłachtow skich o kroju poncho podłużnego z odstępującymi
fałdami wszytymi po bokach. Krój podobny posiadają: krótki i nie­
zgrabny p e t c k huculski, drugi s i r a k bojkowski, a wreszcie
w najbliższym sąsiedztwie Rusi Szlachtowskiej niektóre g u rm a n y górali sądeckich, oraz brązowe cuchy Spiszaków i Pod­
halan, czy długie do kolan białe gunie Łemków nadpopradzkich.
Niewątpliwymi dawnymi elementami stroju góralskiego są:
spotykana w całych Karpatach czapka obkładana barankiem
z główką pokrytą suknem, serdak barani, szeroki skórzany pas no­
szony przez pasterzy oraz kierpce, zaś w stroju kobiecym koszula
o kroju bezprzyramkowym marszczonym, która odpowiedniki swe
znajduje u górali wschodnio-beskidzkich (Bojków, Hucułów), a na
zachodzie u górali śląskich, płachta ( r a ń t u c h ) narzucana na raM

87

88

89

r

8 0

Zbiorowe, Słowacja i Słowacy, t. I , str. 202.
* R. Reinfuss, Ze s t u d i ó w nad k u l t u r ą m a t e r i a l n ą B o j k ó w , str.
Wisła, Istebna.
Skalite, Czorne Beskidzkie.
T

8 S

a 0

18.

�229
miona i li у m ! a czyli krążek służący do upinania włosów pod
czepiec noszony przez mężatki.
W gospodarstwie Rusinów Szlachtowskich poza pasterstwem
wysokogórskim, połączonym z krótszymi lub dłuższymi migra­
cjami sezonowymi, zachowały się zwłaszcza na polanach górskich
do czasów ostatnich niektóre prymitywne formy uprawy ziemi,
połączone z żarową trzebieżą krzaków i młodych zagajników. Na
wypalenisku prowadzi się prymitywną owsianą gospodarkę jednopolową, siejąc rok po roku bez nawożenia, a następnie, gdy ziemia
przestaje już rodzić, porzuca się odnośną parcelę na lat kilka tak,
że znowu krzakami porasta.
§ 19. W p ł y w y Z а к а г p а с i a. Na elementy starsze, sta­
nowiące tło kulturowe wspólne ludności znacznych połaci Karpat
nawarstwiały się w ciągu stuleci nowe łreści.
Ruś Szlachlowska od czasów dawnych znajdowała się w or­
bicie wpływów promieniujących z sąsiedniego Spiszą. Stamtąd za­
czerpnięte zostały wzory układu rolnego opartego na niwowym
regularnym podziale gruntów z trójpolowym systemem uprawy .
Ze Spiszą przyjęto typ zwartej zagrody wdelobudynkowej,
stawianej w formie czworoboku z podwórzem w środku, spoty­
kany poza tym na Podhalu u Lachów sądeckich, Łemków nadpopradzkich, budynki gospodarcze z p r i c z y n a , które zawędro­
wały już w głąb Sądeczyzny. Z architektury miast spiskich zapo­
życzono kształt dachu dwuspadowego z okapem bocznym, zaopa­
trzonego u szczytu półokrągłym koszyczkiem i pazdurem, krycie
gontem, ornamenty rzeźbione na tragarzach, a w sprzętach przede
wszystkim typ malowanych skrzyń, które tu, podobnie jak i na
polskim Spiszu (np. w Kacwinie) zdradzają wyraźny wpływ pół­
nocnej Słowaczyzny.
Najsilniejsze wpływy południowego Zakarpacia widoczne są
jednakowoż w stroju. Męskie kapelusze filcowe ze skrzelami pod­
winiętymi pionowo do góry, r a k i służące do ich ozdoby, zapiąstki
noszone przez parobków, są niewątpliwymi zapożyczeniami z Za­
karpacia.
90

1,1

9 9

9 1

K. Dobro wolski, Najstarsze
К Dobrowolski, Najstarsze

Osadnictwo
osadnictwo

Podhala,
Podhala,

sir. 70.
str. 40.

�230
Najprawdopodobniej pod tymże wpływem rozpowszechnił się
(nieuzasadniony krojem) zwyczaj noszenia krótkich koszul i h u n i e k oraz zwyczaj ubierania sukiennych kamizelek tzw. 1 a j b i к ó w.
W stroju kobiecym pochodzenia zakarpackiego był zwyczaj
noszenia tybetowych czepców z charakterystycznym zębem nad
czołem i t k a n k i ubieranej do ślubu przez panny młode, zdobie­
nia rękawów koszul czerwonymi, naszywanymi s m u ż k a m i ,
spódnice kanafaski i drukowane (wraz z drukowanymi zapaska­
mi). Kożuchy białe zdobione bogatymi safianowymi aplikacjami,
buły z cholewami noszone na święto. Na Spiszu zaopatrywały się
kobiety w kolorowe sukna tzw. a n g 1 i j e, używane na gorsety.
Trudniej niż w zakresie budownictwa i stroju ustalić wpły­
wy Zakarpacia w innych działach kultury materialnej. Prawdo­
podobne jest jednak, że pod jego właśnie wpływem rozwinęła
się niegdyś, zamierająca obecnie, masowa hodowda wołów oraz tak
charakterystyczne dla Rusinów' Szlachtowskich — druciarstwo.
§ 20. W p ł у w у p o l s k i e w kształtowaniu się kultury
materialnej Rusinów Szlachtowskich zaczęły oddziaływać stosun­
kowo bardzo późno, gdyż dopiero w ciągu obecnego stulecia, a na­
wet (i to głównie) w okresie międzywojennym. Przyczyna tego
zjawiska jest łatwa do wyjaśnienia. Zarówno wypowiedzi zbierane
od informatorów spośród górali szczawnickich i Rusinów Szlach­
towskich, jak i niektórych autorów podkreślają zgodnie, że róż­
nice w zakresie kultury materialnej zachodzące obecnie między
góralami szczawnickimi a ich wschodnimi sąsiadami są stosun­
kowo bardzo młode. Dawniej obydwie te grupy różniły się od sie­
bie tylko językiem i wyznaniem, zaś budownictwo, strój, czy spo­
soby zdobywania środków utrzymania przez hodowlę czy uprawę
roli były u obydwu grup jednakowe. Dopiero w ciągu bieżącego
stulecia region szczawnicki zaczął nabierać cech odrębnych. Stało
się to głównie pod wpływem Podhala i sąsiedniej Sądeczyzny,
a ponadto wytworzyły się też pewne formy specyficznie szczaw­
nickie, względnie pienińskie.
7

7

7

7

792

92

Kietlicz Rayski,
t. I , s. 77.

Sztuka

u górali

szczawnickich. Wierchy,

�231
W nowszym budownictwie wiejskim górali szczawnickich
spotykamy próby dostosowania go do potrzeb ruchu letniskowego
i chęć nadania budynkom mieszkalnym charakteru willi przez
dobudowanie werand, ganeczków, piąterek, w stroju zarzucono ka­
pelusz spiski ze skrzelami zawiniętymi do góry, na rzecz okrą­
głego kapelusza podhalańskiego z wąską krezą opuszczoną lekko
ku dołowi, opasanego zamiast paska z muszelkami czerwonym
wełnianym sznurkiem. U górali pienińskich, a ściślej u flisaków
wożących turystów przez przełom, rozpoczęło się efekciarskie zdo­
bienie niebieskich kamizelek przy pomocy naturalistycznych haf­
tów lśniących od mnóstwa metalowych cekinów, co przejęli gó­
rale szczawniccy, wyprowadzając z kolei u siebie hafty o natura­
listycznych wzorach kwiatowych na krótkich swych guńkach. Mo­
tywy te zaszczepione z zewnątrz przez jakiś nieumiejętnie popro­
wadzony kurs wyszywania, stały się później charakterystyczną
cechą najnowszego stroju tego regionu.
Na spodniach w, związku z ogólnym rozwojem zdobnictwa
stroju góralskiego pojawiają się coraz bogatsze c y f r o w a n i a ,
występujące w miejscach, gdzie dawniej biegła tylko wąziutka
kolorowa oblamka.
Równolegle ulegał zmianom strój góralek szczawnickich. Za­
rzucone zastały spódnice kanafaski z ręcznie drukowanego
płótna samodziałowego, a na ich miejsce przyszły wełniane kwie­
ciste t y b e t y . Zniknęły czerwone s m u ż k i u rękawów koszul.
Zamiast a n g 1 i j o w у с h sukiennych gorsetów przyszły aksa­
mitne czarne lub bordowe, zdobione wyszyciem z paciorków i ce­
kinów o secesyjnych wzorach roślinnych. Zaprzestały kobiety no­
sić spiskie czepce i białe kożuchy z bogatymi safianowymi apli­
kacjami. W rezultacie strój kobiet szczawnickich upodobnił się do
nowszych ubiorów noszonych przez kobiety na Góralszczyźnie są­
deckiej.
Zmiany (głównie w zakresie stroju), jakie zaszły w ciągu
ostatnich lat kilkudziesięciu na terenie zamieszkiwanym przez gó­
rali pienińskich i szczawnickich zatarły prawie bez śladu daw­
niejsze, zakarpackie cechy tutejszej kultury. Region szczawnicki
i pieniński nabrały swoistego wyrazu odrębnego od grup sąsied-

�232
nich i odróżniły się optycznie bardzo silnie od Rusinów Szlach­
towskich, którzy z racji swej izolacji społecznej, biedy, jak i żyw­
szych do niedawna kontaktów z Zakarpaciem okazali się począt­
kowo bardziej odporni w przyjmowaniu nowości od swych naj­
bliższych polskich sąsiadów. Opory okazały się jednak nietrwałe.
Odcięci od Spiszą granicą polityczną, związani tym silniej z oko­
licznymi miejscowościami polskimi, jak Szczawnica, Krościenko,
Nowy Targ, zaczęli Rusini Szlachtowscy ulegać powoli wpływom
polskim. Stąd w budownictwie Rusi Szlachtowskiej spotykamy
szereg rozwiązań architektonicznych zaczerpniętych z willowego
budownictwa drewnianego Szczawnicy, a w stroju niektóre ele­
menty zapożyczone z ubiorów sąsiednich górali polskich. Po­
wszechnym jest np. dziś u Rusinów Szlachtowskich zwyczaj no­
szenia podhalańskiego kapelusza, zdobienia haftami o motywach
«szczawnickich» spodni i krótkich huniek męskich i kobiecych.
W Szlachtowej, najbardziej ku wschodowi wysuniętej wsi inte­
resującego nas terytorium, młodzi eleganci wiejscy zaczęli ubie­
rać niebieskie kamizelki, zdobione tak jak u flisaków pienińskich
i szczawnickich dorożkarzy, zaś u dziewcząt spotykało się tybe­
towe kwieciste spódnice i gorsety szyte i zdobione na sposób
szczawnicki.
§ 21. R e l i k t o w y c h a r a k t e r k u l t u r y
ludowej
R u s i S z l a c h t o w s k i e j . Jak wynika z ustępów poprzed­
nich, w kulturze tradycyjnej Rusinów Szlachtowskich wyróżnić
się dają trzy główne zespoły. Zespół obejmujący elementy naj­
starsze, zespół wytworów, które przedostały się tu w związku
z ekspansją kulturalną Zakarpacia, a ściślej Spiszą, i wreszcie
trzeci najmłodszy, na który składa się cienka jeszcze i powierz­
chowna warstwa treści zapożyczonych od górali szczawnickich.
Zespół elementów, które zostały wyróżnione jako najstarsze,
również nie jest wewnętrznie jednolity. Badania prof. К. Dobro­
wolskiego wykazują, że złożyły się na niego wytwory przyniesione
w Karpaty przez przybywającą z Podgórza ludność rolniczą oraz
wołosko-ruskich pasterzy . Dwie te składowe w drodze powol93

63

К Dobrowolski, Dwa studia.., str. 17—26.

�233
nej wymiany i przenikania się wzajemnego dały w rezultacie jako
wypadkową pewien zespół wartości, który stał się fundamentem
dla przyszłego rozwoju kultury karpackich górali.
Porównanie szeregu starszych elementów kultury material­
nej z różnych stron Karpat wskazuje, że tło, na którym rozwinęło
się dzisiejsze zróżnicowanie kulturalne Karpat, musiało być
w swych zasadniczych rysach dosyć wyrównane. Kultura mate­
rialna Karpat nie obfitowała dawniej w zbyt jaskrawe różnice
i tym tłumaczy się, dlaczego niektóre najbardziej zapadłe kąty Kar­
pat mimo znacznej odległości od siebie, jak np. Bojkowszczyzna
i Ruś Szlachtowska w zakresie starszych elementów kulturowych
zachowały duże podobieństwo.
Dzisiejsze zróżnicowanie Karpat na pomniejsze terytoria
etnograficzne tylko w paru zasadniczych wypadkach, gdy chodzi
o wytworzenie się podstawowych grup etnograficznych da się po­
wiązać z procesami osadniczymi . Rozproszkowanie obszaru Kar­
pat na wielką liczbę małych, a silnie wyodrębniających się pod
względem kulturalnym terytoriów etnograficznych, jest zjawiskiem
stosunkowo młodym. W wytworzeniu się lego zróżnicowania prócz
czynników geograficznych, ekonomicznych, administracyjnych,
politycznych " , bardzo ważną rolę odegrał fakt, że poszczególne
terytoria znalazły się w kręgu wpływów kulturowych promieniu­
jących z różnych ośrodków.
Dorzecze górnego Dunajca objęła przede wszystkim strefa
wpływów spiskich. Z północnej Słowaczyzny i z miast spiskich
przedostawały się przez Karpaty nowe treści, wnosząc poważne
zmiany w kulturze wsi podhalańskiej, u górali pienińskich,
szczawnickich, a także w południowej Sądeczyźnie i u zachod­
nich Łemków. Wpływy spiskie przenikające do nas z południa
nie wszędzie przyjmowały się w tym samym zespole. Na podsta­
wie szczupłych wiadomości, jakich dostarcza nam literatura, ma­
teriały rękopiśmienne, ikonograficzne a wreszcie własna znajo­
mość terenu można wyrazić pogląd, że najsilniej wpływom za94

5

8 4

9 5

dia, str.

K. Dobrowolski, j . w.
Zagadnienie to omawia szczegółowo K. Dobrowolski, D w a stu­

27.

�234
karpackim poddały się wsie polskiego Spiszą, górale pienińscy
i szczawniccy, Pmś Szlachtowska oraz (niesłusznie moim zda­
niem) zaliczana do górali podhalańskich grupa wsi leżąca na
lewym brzegu Dunajca na zachód od Czorszlyna (np. Maniowy).
Był okres czasu, przypadający zapewne na pierwszą polowe
ub. stulecia lub może wcześniej, na przełom X V I I I i XIX w., kiedy
oznaczony wyżej obszar przedstawiał pod względem kulturowym
obraz dość jednolity, wyodrębniający się od sąsiadów (a m. in.
i od Podhala nowotarskiego) pewnym dosyć w terenie równo­
miernie rozprowadzonym zespołem elementów zapożyczonych ze
Spiszą. Elementy te krzyżując się ze starszymi, zastanymi na
miejscu, dały w rezultacie zespół nowy, taki z jakim spotykamy
się jeszcze w drugiej połowie ubiegłego stulecia u górali szczaw­
nickich i Rusinów Szlachtowskich.
Elementy zakarpackie przeszczepione na północ zaczęły żyć
własnym życiem. Powstały liczne formy pochodne, klóre rozwija­
jąc się dalej samodzielnie przyczyniały się do dalszego zróżnico­
wania terytorium etnograficznego . Poza tym z Zakarpacia przy­
chodziły coraz nowe treści, które nic zawsze zdołały się roz­
powszechnić na całym omawianym iu obszarze, powodując tym
samym jego kulturalne różnicowanie. W drugiej połowie X I X w.
w związku z postępującym wzbogacaniem się i rozwojem zdob­
nictwa stroju, ludowego rozpadł się jednolity dotychczas krąg
wpływów spiskich w dorzeczu Dunajca. Dzięki szeregowi nowych
zapożyczeń z Zakarpacia oraz rozwojowi pewnych elementów
w zdobnictwie stroju wyodrębniły się obszary zachodnie obejmu­
jące polski Spisz, górali pienińskich oraz północno-wschodni cy­
pel dzisiejszego Podhala. Następnie i ten obszar rozpadł się
wskutek różnic kulturowych, jakie powstały w ciągu ostatnich
kilku dziesiątków lat między ludnością zamieszkującą po obu stro­
nach Dunajca w związku z ekspansją kulturalną Podhala, która
m

«• Jako jeden z p r z y k ł a d ó w dobrze i l u s t r u j ą c y c h to zjawisko
p r z y p o m n i e ć m o ż n a dzieje parzenicy, k t ó r a przyniesiona z p o ł u d n i a
w polowie ub. stulecia r o z w i n ę ł a się u nas bujnie d a j ą c długi szereg
odmian rozgraniczonych pod w z g l ę d e m t e r y t o r i a l n y m (T, Seweryn, Pa­
rzenice góralskie. K r a k ó w 1930).

�235
wzdłuż lewego brzegu rzeki posuwa się w. kierunku Czorsztyna.
Obszar wschodni dawnego kręgu wpływów spiskich, obejmujący
górali szczawnickich i Ruś Szlachtowską, dłużej zachował swe
pierwotne oblicze, ale i tu, jak wiemy z uslępu poprzedniego
(§ 20), na terenie góralszczyzny szczawnickiej zaszły liczne
zmiany, które spowodowały kulturalne wyodrębnienie się tej
grupy, odbywające się częściowo pod wpływem pobliskiej Sądeczyzny, częściowo zaś pod wpływem odległego Podhala. Gdy przed
niespełna trzydziestu laty artysta malarz Konstanty Kietlicz
Rayski zbierał materiały do opisu starego stroju szczawnickiego
w wielu wypadkach musiał opierać się na obserwacjach zebra­
nych u sąsiednich Rusinów, gdyż strój miejscowy uległ już znacz­
nym przemianom.
Izolacja geograficzna, społeczna, a wreszcie i ubóstwo w ja­
kim pogrążona była Ruś Szlachtowską składały się na to, że lud­
ność ta choć wciągnięta w nurt przemian kulturalnych, jakie za­
chodziły w Karpatach zachodnich, nigdy nie mogła dotrzymać
tempa, przyjmując wszelkie nowości z dużym opóźnieniem.
W inwentarzu kulturowym Rusi Szlachtowskiej zachowało się
wiele form, które u sąsiadów bądź wyszły już całkiem z użycia,
bądź uległy daleko idącej ewolucji. W stosunku do terenów
ościennych obszar Rusi Szlachtowskiej posiada charakter relik­
towy. Gruntowne zbadanie jego kultury, rzuciłoby sporo światła
na wcześniejsze, zapomniane już stadia kulturowe sąsiednich
górali zwłaszcza spiskich i szczawnickich. Dziś na badania ta­
kie jest już za późno. Znaczna część Rusinów Szlachtowskich,
w tym prawie wszyscy starzy, zostali wysiedleni na wschód wraz
z całym ruchomym dobytkiem, nieliczna garstka, która pozostała
to przeważnie młodzież męska włócząca się po świecie za druciarką, jako źródło informacji o czasach dawnych nie przedstawia
większej wartości ° .
7

0 7

J u ż po napisaniu niniejszej pracy resztki d a w n y c h m i e s z k a ń ­
ców Rusi Szlachtowskiej zostały przesiedlone na Z a c h ó d i rozproszone
w ś r ó d ludności polskiej, zamieszkującej Ziemie Odzyskane.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10716" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10694">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/64d3a3088eb32aa15f8aafd7390f13b6.pdf</src>
        <authentication>d293f4becda9ea3849a4899e712aed4a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127770">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:597</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127771">
                <text>1967</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127772">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:546</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127773">
                <text>Próba klasyfikacji typów pasterstwa karpackiego / ETNOGRAFIA POLSKA 1967 t.11</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127774">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1967 t.11, s.87-98</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127775">
                <text>Kopczyńska-Jaworska, Bronisława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127776">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127777">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127778">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127779">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127780">
                <text>S

T

U

D

I

BRONISŁAWA

A

I

M

A

T

E

R

I

A

Ł

Y

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

PRÓBA K L A S Y F I K A C J I T Y P Ó W PASTERSTWA K A R P A C K I E G O
P r o b l e m k l a s y f i k a c j i typów pasterstwa był od dawna p r z e d m i o t e m
zainteresowań badawczych. Ponieważ istotą gospodarki pasterskiej jest
przepęd stad z jednego miejsca w y p a s u na d r u g i e , stąd też dotychczasowe
próby t y p o l o g i i pasterstwa wychodziły głównie od zróżnicowania wędró­
w e k pasterskich. Pod uwagę brane były zazwyczaj: 1) okres, który zaj­
mują wędrówki, okres w y p a s u oraz d r o g i przepędu stad; 2) u s y t u o w a n i e
miejsca w y p a s u w stosunku do miejsca zamieszkania hodowców; 3) p e r ­
sonel wypasający.
Na podstawie t y c h kryteriów wyróżniono nomadyzm, c z y l i koczown i c t w o , transhumancję oraz l e t n i wypas w górach . Podział t e n , o p a r t y
1

2

T e r m i n sformułowany w n a u c e f r a n c u s k i e j i przyjęty p r z e z i n n e k r a j e z w y ­

1

jątkiem Z w i ą z k u R a d z i e c k i e g o ,
zivotnovodztvo".
rownego,

Pasterstwo

[w:]

Tatr

P h . A r b o s, La vie pastorale
Nomadismus,

s с h,
J.

Problemy

Polskich
dans

Transhumanz

La

Blachę,

gdzie używa się określenia

P a t r z : S. B e r e z o w s k i ,

localisation

i Podhala,

les Alpes
und

de types

i wpływem

W. J a c o b e i t ,
schaft,

[w:]

tegoż

Z u r frage

Beitrage

francaises,

na społeczeństwo,

der Beziehungen

Hans

in Süddeutschland.

beginn
2

the

des 20 Jahrhunderts,

Autorzy

francuscy

mountains"

s. 83). W

literaturze

pendulare":
D. Gusti,

rumuńskiej

terminu
Problemy
używa

T . H e r s e n i, L'organisation

Die

roumaines

g r a p h i c a " , t. 12: 1963, s. 180—181.

nad

Transhumanz

und

Alpwirt­

und Schafer

Berlin

transhumancja

kulturgeographische
Transhumanz,

no-

1936;

zum 65, Geburstag,

„estivage",

Bedeutung
R e m a g e n 1959,

in Zentraleuropa

angielscy

geograficzne
się określenia
pastorale

en

sur l'agriculture

„pastorał

pasterstwa
„pástorit

bis
life

of

wędrownego,
transhumant

Roumanie,

B u c u r e s t i 1936, s. 7, c z y „pastorit de p e n d u l a r e " :

cries ethnographiques

Studia

Warszawa

B e r l i n 1961, s. 321).

używają

(Berezowski,

6: 1951;
Lorraine

i prawo,

Damm

Süddeutsche

s. 22; c y t . za W. J а с o b e i t e m , Schafhaltung
zum

z.

„Revue

Koczownictwo.
ustrój

węd­

1959, s. 80;

1922; H . В o e -

Alpen",

p i e r w s z y użył t e r m i n u

w r o k u 1839 de L i m a i r a c (T. H o r n b e r g e r ,
Wanderschaferei

Grenoble

pastorales,

zwischen

zur Vólkerforschung,

pasterstwa

1, W r o c ł a w
„Die

de migrations

1961, s. 313—322; i i n n i . W e d ł u g H o r n b e r g e r a
der

t.

Alpwirtschaft,

d ' A n t h r o p o l o g i e " , R . 9: 1937, p. 5—29; F . G r o s s ,
madyzmem

„otgonno-pasbiszcznoje

geograficzne

[w:]

de

Melange

N. D u n á r e, Recřier-

et la vie pastorale,

„Acta E t h n o -

�88

BRONISŁAWA KOPCZYÑSKA-JAWOH S K A

głównie na k l a s y f i k a c j i wędrówek, w rozważaniach n a d pasterstwem
k a r p a c k i m okazał się niewystarczający, czego dowodem jest f a k t , że
p r a w i e wszystkie o d m i a n y życia pasterskiego, j a k i e s p o t y k a m y w K a r ­
patach Zachodnich, Wschodnich i znacznej części K a r p a t Południowych,
mieszczą się w jednej k a t e g o r i i „letniego w y p a s u w górach", n i e mówiąc
już o f o r m a c h przejściowych. Stąd też w t e j grupie górskiej różni a u t o ­
r z y usiłowali wyróżnić szereg p o d t y p ó w . Były to przeważnie próby
robocze, na użytek poszczególnych krajów k a r p a c k i c h , w słabym t y l k o
s t o p n i u (z wyjątkiem S. Berezowskiego) uwzględniające cechy powszech­
nie występujące. O b s e r w u j e m y w n i c h tendencję do wyodrębniania p o ­
szczególnych typów na podstawie cech życia pasterskiego znanych z j e d ­
nego t y l k o t e r e n u oraz w niektórych p r z y p a d k a c h k r e o w a n i e osobnych
typów z l o k a l n y c h o d m i a n .
Na podstawie przyjętych kryteriów podziału proponowałabym na
użytek badań k a r p a c k i c h rozróżnienie n o m a d y z m u o d t r a n s h u m a n c j i
i całosezonowego w y p a s u letniego, c z y l i szałaśnictwa.
Nomadyzm,
c z y l i koczownictwo, t o f o r m a życia wędrownego,
p r z y której przenoszą się wszyscy członkowie danej g r u p y pasterskiej
w r a z ze s t a d a m i . W y d a j e się ponadto, że słusznie podkreślił T. Heřseni
charakter schronów pasterskich (szałasów, namiotów, ziemianek) łatwych
do porzucenia l u b przeniesienia . W e w s z y s t k i c h podtypach pasterstwa
koczowniczego m u s i być zachowany w a r u n e k przenoszenia się całej spo­
łeczności. P r z y t a k i e j i n t e r p r e t a c j i można b y za Grossem uznać za s e m i nomadów w Europie południowo-wschodniej jedynie pasterzy k a r a k a czańskich i aromuńskich .
3

4

5

T r a n s h u m a n с j a polega na całorocznym wypasie stad bez g r o ­
madzenia paszy i z i m o w a n i a w s t a j n i , p r z y czym zależnie od p o r y r o k u
P o r . W. К u b i j o w i с z, Typy
pastierského života na Slovensku,
„Sborník
M u z e a l n e j S l o v e n s k e j Spoločnosti", R . 24: 1930, s. 101—110; E . d e
Martonne,
La Valachie,
P a r i s 1902, s. 107—119; t e n ż e , La vie pastorale
et la
transhumance
dans les Karpathes
meridionales,
[w:] Zu Friedrichs
Ratzels
Gedachtnis,
Leipzig
1904, s. 227—245; T . M o r a r i u, Vieafa pastorála in Munfii
Rodnei,
B u c u r e s t i 1937,
s. 33, 202—203; D u n a r e, Recherches
ethnographiques
roumaines...,
s. 180—181;
t e n ż e , A juhartás, i l l e t v e pásztorkodás hagyományos t i p u s a i a románoknál,
„Ethnographia", t. 75: 1964, s. 247—272; R . V u i a, T i p u r i de pástorit l a r o m i n i ,
B u c u r e s t i 1964, t a b e l a z b i o r c z a .
3

4

H e r s e n i , L'organisation...,

s. 8.

G r o s s , Koczownictwo,
s. 41. P o r . też opisy i c h w ę d r ó w e k u К. К a d 1 e с а,
Valaši a valaiske
pravo,
P r a h a 1916, s. 125, 131, oraz u J . P e t e r y , W ę d r ó w k i
pasterzy
Aromunów,
„Etnografia P o l s k a " , t. 6: 1962, s. 192—202; B . U r b a ń s k a ,
Karkaczani.
Nomadzki
lud pasterski
na Bałkanach,
„Etnografia P o l s k a " , t. 6:
1962, s. 202—226; D. M a r k o w s k a , Kilka
uwag o procesie
zanikania
nomadzkich
migracji
pasterskich
na terenie
Bułgarii, „Etnografia P o l s k a " , t. 6: 1962, s. 2 2 6 —
240.
5

�89

TYPY PASTERSTWA KARPACKIEGO

zmieniane są p a s t w i s k a . W zimie są to zazwyczaj pastwiska nizinne,
w lecie zaś w zależności od k l i m a t u i u s y t u o w a n i a terenów w y p a s o w y c h ,
pastwiska koło w s i l u b wysokogórskie . Właściciele stad zamieszkują
osady stałe, t r z o d y zaś są wypasane pod opieką pasterzy n a j e m n y c h bądź
członków r o d z i n trudniących się chowem zwierząt. Jeżeli nawet część
r o d z i n y Okresowo przenosi się n a pastwisko, j a k n p . gdzieniegdzie w K a r ­
patach Południowych, dopóki mieszkanie stałe nie ulega całkowitej l i k ­
w i d a c j i i są p o r y r o k u , w których stada wędrują t y l k o pod opieką
pasterzy — m a m y ciągle jeszcze do czynienia z transhumancją. Tego
t y p u pasterstwo w f o r m i e czystej występuje t y l k o w rumuńskich K a r ­
patach Południowych.
6

N i e podzielam zastrzeżeń W. Jacobeita odnośnie do stosowania t e r ­
m i n u transhumancją. Nazwa ta ma już w nauce swoje tradycje, roz­
ważanie zaś j e j przydatności poprzez etymologię w y r a z u , j a k to c z y n i
Jacobeit, wydaje m i się zupełnym n i e p o r o z u m i e n i e m . Należy t y l k o spre­
cyzować zakres j e j stosowalności. P r o p o n o w a n y przez Jacobeita w miejsce
t r a n s h u m a n c j i t e r m i n „Wanderschafhaltung" czy też t e r m i n w p r o w a ­
dzony przez T . H o m b e r g e r a „Wanderschaffertum" mają tę niedogodność,
że automatycznie ograniczają zakres swojej stosowalności do stad o w ­
czych , a badania rumuńskie wykazały również wędrówki b y d ł a . Po­
nadto określenie ,,Wander" (wędrowny) p r z y n a j m n i e j w języku p o l s k i m
sugeruje, że i s t o t n y m elementem tego t y p u pasterstwa jest m o m e n t sa­
mej wędrówki, a przecież w i e m y , że p r z y t r a n s h u m a n c j i m a m y do czy­
nienia z przenoszeniem się z jednej ściśle określonej przestrzeni gospo­
darczej do d r u g i e j . Wędrówka zaś jest środkiem wiodącym do tego celu
(współcześnie s p o t y k a m y przecież transhumancję p r z y (przewożeniu stad
np. koleją).
7

8

Całosezonowy
wypas
l e t n i . Istotą tego t y p u pasterstwa
jest to, że stada wypasane są przez cały sezon l e t n i , p r z y c z y m pozostają
d n i e m i nocą na p a s t w i s k u , przeważnie pod gołym niebem. Wypas tego
t y p u różni się od t r a n s h u m a n c j i t y m , że w zimie (przez dłuższy l u b krót­
szy okres) k a r m i się zwierzęta bądź na p a s t w i s k u , bądź w d o m u , z m a ­
gazynowaną w lecie paszą. Tego t y p u gospodarka jest więc s i l n i e j niż
Proponowane
p r z e z B e r e z o w s k i e g o p o d t y p y t r a n s h u m a n c j i wyszczególnione
n a p o d s t a w i e a n a l i z y rodzajów t r a n s h u m a n c j i , zarówno w E u r o p i e , j a k i n a
i n n y c h k o n t y n e n t a c h , wyczerpują c h y b a w s z y s t k i e możliwości. Należy j e d n a k zgo­
dzić się z J a c o b e i t e m , że z etnograficznego p u n k t u w i d z e n i a z j a w i s k o t r a n s h u m a n ­
cji s t a n o w i jednorodność (zamkniętą całość) i w s k a z u j e t y l k o w poszczególnych
odmianach inne zgrupowanie
elementów składowych, n i e wykazując n a t o m i a s t
z m i a n s t r u k t u r a l n y c h j a k o t a k i c h : J a c o b e i t , Schafhaltung
und Schafer...,
s. 69.
6

'Jacobeit,
8

op. cit, s. 320—322.

V u i a, Tipuri...,

s. 190—191.

�90

BRONISŁAWA

KOPCZYÑSKA-JAWORSKA

transhumancja związana z całokształtem gospodarki r o l n e j , przez którą
r o z u m i e m y zarówno uprawę zbóż i roślin okopowych, j a k kulturę łą­
kową. Stopień oddalenia miejsca w y p a s u letniego od gospodarki macie­
rzystej wpływa na organizację pracy, a co za t y m idzie na rodzaj t r y b u
życia, lecz n i e zmienia i s t o t y gospodarki, p r z y której d o k a r m i a się zwie­
rzęta zimą, stąd istnieje potrzeba przygotowania i magazynowania d l a
nich pożywienia.
W t y m ujęciu jest rzeczą oczywistą, że zaliczamy do tego t y p u rów­
nież wypas w e w s i , o i l e zwierzęta pozostają przez całe lato na p a s t w i s k u .
Dlatego też nie możemy przyjąć proponowanej przez S. Berezowskiego
n a z w y „letni wypas w górach", gdyż omawianą formę gospodarki spoty­
k a m y nie t y l k o w górach i na Pogórzu, ale i na n i z i n i e n p . T r a n s y l w a n i i
czy Węgier.
Na oznaczenie tego t y p u pasterstwa można b y używać znanej z t e ­
renów słowiańskich n a z w y s z a ł a ś n i с t w o, pod którą zgodnie z j e j
znaczeniem l u d o w y m r o z u m i e m y sezonowe gospodarstwo organizowane
obok gospodarstwa wiejskiego, składające się w sensie m a t e r i a l n y m z za­
g r o d y (koszar, staul, tirla)
dla owiec, kóz i ewentualnie bydła oraz
schronu (koliba, stina) d l a pasterzy. Schron t e n , t a m gdzie na p a s t w i s k u
p r o w a d z i się przetwórstwo mleczne, jest nieraz s p o r y m b u d y n k i e m . N i e
należy jednak pojęcia szałaśnictwa wiązać z koniecznością występowania
szałasu-koliby, bo t a m gdzie n i e p r o w a d z i się n a Szałasie gospodarki
mlecznej, często s p o t y k a m y t y l k o mały schron dla pasterzy służący
w nocy do czuwania p r z y stadzie. Zabudowania szałasowe ze względu
na okresowe z m i a n y miejsca w y p a s u są często przenośne, zwłaszcza za­
groda, którą w y k o r z y s t u j e się do nawożenia. W p o d o b n y m znaczeniu j a k
nazwa szałas w K a r p a t a c h Słowiańskich, w K a r p a t a c h Rumuńskich uży­
w a n a jest nazwa stina. Oznacza ona zarówno szałas-budynek, j a k całość
gospodarstwa wypasowego.
Wśród całosezonowego w y p a s u letniego wyróżnić można w K a r p a t a c h ,
j a k t o uczynił R. V u i a , wypas szałaśniczy organizowany przez wsie
rolnicze i w y p a s szałaśniczy organizowany w e wsiach z dominującą
gospodarką hodowlano-sianokośną. T e n d r u g i rodzaj gospodarki, o w i e l e
m n i e j rozpowszechniony niż pierwszy, n a z y w a n y przez Vuię „pasterstwo
strefy sianokosów", s p o t y k a m y w K a r p a t a c h Południowych w d o l i n i e
r z e k i J i u , Górach Sebes i w północnej części Mołdawii oraz na H u c u l szczyźnie w K a r p a t a c h Wschodnich. Okres p r z e b y w a n i a na łąkach był
nieraz dłuższy od okresu p o b y t u na właściwym p a s t w i s k u górskim, czę­
sto owce w specjalnych schronach spędzały również zimę na łąkach.
9

P r a c y V u i i poświęciłam obszerną recenzję opublikowaną w t. 10: 1966, „Etno­
grafii Polskiej",
9

�TYPY PASTERSTWA

91

KARPACKIEGO

V u i a podaje ogólnie, że w w y m i e n i o n y c h okolicach r o l n i c t w o miało zna­
czenie drugorzędne, a większość obszaru zajmowały łąki i p a s t w i s k a .
Na Huculszczyźnie, gdzie t e n t y p pasterstwa występował, według danych
sprzed I I w o j n y światowej łąki, pastwiska i połoniny zajmowały ok.
4 2 % całej p o w i e r z c h n i , ziemia orna zaś t y l k o 3 % . Poza K a r p a t a m i
podobny t y p gospodarstw h o d o w l a n y c h występuje na Półwyspie Bał­
kańskim, n p . w e wschodniej S e r b i i .
Pasterstwo szałaśnicze w s i r o l n i c z y c h , zgodnie z u s y t u o w a n i e m miejsc
w y p a s u , które r z u t u j e na organizację całej gospodarki, podzielić można na:
1. Szałaśnictwo halne t y p u alpejskiego,
2. Szałaśnictwo leśne i polaniarskie t y p u średniogórskiego,
3. Szałaśnictwo w e w s i .
Rozpatrzmy po k o l e i charakterystyczne cechy poszczególnych p o d typów:
1. S z a ł a ś n i c t w o
h a l n e w swej prostej postaci polega na
wypasie stad przez sezon l e t n i na p a s t w i s k u górskim, zasadniczo o cha­
rakterze a l p e j s k i m , oraz na z i m o w a n i u stad w e w s i macierzystej
w s t a j n i l u b owczarni. Tego t y p u pasterstwo s p o t y k a m y j a k o t y p d o ­
minujący — posuwają się o d zachodu
— na Wołoszczyźnie M o r a w ­
skiej , gdzieniegdzie na Śląsku Cieszyńskim (np. na K o t a r z u ) , na Ż y ­
wiecczyźnie (hala Słowikowa), na P i l s k u n a O r a w i e Słowackiej , w B a biogórskiem, w T a t r a c h Polskich i częściowo w Gorcach. W K a r p a t a c h
Wschodnich, gdzieniegdzie na Huculszczyźnie i w Górach A p u s e n i .
10

n

1 2

1 3

14

15

16

17

10

V u i a , op. cit., s. 97 n.

11

Z. M ę c i ń s k i ,

Studia

zootechniczne

nad

owcą

1 8

górską

na

Huculszczyźnie,

K r a k ó w 1938, s. 9—10.
1 2

B a d a n i a własne z 1963 r.

13

Niektóre

z

tych

pastwisk

powstały

zresztą

w

wyniku

działalności

czło­

wieka.
14

Informacje

dotyczące

źródło, pochodzą
Karpackiej

z

roku

przygotowanego
sumowanych
skich

w

z badań

terenów

1960 i

przez

Karpat

własnych

następnych,

autorkę

P o l s k i c h , t a m gdzie

autorki

niniejszej

oraz

według

pracy

nią

i przez

prac

zespołowych

w

roku

nie podane

zespołowych

prowadzonych

w

1960, „Etnografia

jest

Komisji

kwestionariusza

częściowo

Szałaśnictwo

(B. K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a ,

świetle

z badań

już

pod­

Karpatach

Pol­

P o l s k a " , t. 6: 1962,

s. 321—329).
15

L. S a w i c k i ,

Szałaśnictwo

tropologiczno-Archeologiczne
16

К u b i j o w i с z,

Komise

Slovanské

1924—1948,
1 7

s.

pro

na Wołoszczyźnie

Morawskiej,

„Materiały

An-

i E t n o g r a f i c z n e " , t. 14: 1919, s. 113.

Typy...,

s.

výskům

106; J . K r á l ,

salaSnictvi

v

Činnost

Karpatech

cěskosiovenské
a na

Balkáne

sekce
za

léta

„Slovenský Národopis", t. 9: 1961, s. 637—652, m a p a 2.

W. К u b i j o w i с z, Życie

94; R . H a r a s y m c z u k ,

pasterskie

W.

Tabor,

w Beskidach
Etnografia

Wschodnich,
połonin

K r a k ó w 1926,

huculskich,

Lwów

1938, s. 54—59.
18

To

ostatnie

stwierdzenie

opieram

na

badaniach

własnych,

gdyż

R.

Vuia

�92

BRONISŁAWA

KOPCZYÑSKA-JAWORSKA

Obok szałaśnictwa halnego z j e d n y m miejscem w y p a s u s p o t y k a m y
w K a r p a t a c h , podobnie j a k w A l p a c h i i n n y c h górach, szałaśnictwo po­
łączone z w y p a s e m e t a p o w y m w drodze na hale. Miejscem etapowego
w y p a s u mogą być przez dłuższy l u b krótszy czas role i łąki znajdujące
się poniżej dolnej granicy lasu, koło w s i i w t e d y m a m y do czynienia
z wyróżnionym przez K u b i j o w i c z a „szałaśnictwem h a l n y m i łąkowym"
czy z wyróżnionym przez Vuię „pasterstwem r o l n i c z y m z wypasem
w górach" . G d y etapowy w y p a s o d b y w a się na polanach^śródleśnych,
odpowiada o n wyróżnionemu przez Jacobeita „gospodarstwu alpejskie­
m u " . Ponadto na pastwiskach alpejskich, bardzo zróżnicowanych w y sokościowo, s p o t y k a m y etapowy wypas w obrębie samego pastwiska a l ­
pejskiego.
19

20

21

a. Szałaśnictwo halne etapowe z w y p a s e m na łąkach i rolach poniżej
dolnej g r a n i c y lasu występuje powszechnie w najniższych p a r t i a c h K a r ­
pat Północnych oraz w południowych pasmach K a r p a t Zachodnich w Sło­
w a c j i , j a k również w K a r p a t a c h Południowych.
Przed rozpoczęciem i po zakończeniu właściwego w y p a s u na halach
często owce są wypasane koło w s i , wiosną na o z i m i n a c h l u b na łąkach
jeszcze nie koszonych, a n a jesieni na łąkach już raz koszonych. W Sło­
w a c j i t e n t y p w y p a s u występuje p r a w i e zawsze równolegle z w y p a s e m
na halach wysokogórskich, a więc w W y s o k i c h T a t r a c h Słowackich,
w N i s k i c h Tatrach, na Halach L i p t o w s k i c h i O r a w s k i c h , w W i e l k i e j
i Małej Fatrze, w części Spiskiej M a g u r y i t p .
Obok w y p a s u n a łąkach
spotyka się w Słowacji również wypas n a rolach. Jak wykazały ostatnie
badania, szczególnie rozpowszechniony jest on na H o r e h r o n i u .
E t a p o w y wypas na rolach, połączony z szałaśnictwem h a l n y m , sądząc
z l i t e r a t u r y najczęstszy jest w R u m u n i i . W związku z w i e l k i m jego
rozpowszechnieniem s p o t y k a m y t a m w i e l e odmian. W górach C a l i m a n i
jesienią i wiosną wypasa się na oziminach, łąkach i ugorach z m i e n i a n y c h
corocznie w związku z trójpolówką . W d o l i n i e S t r e i w górach Hateg
2 2

2 S

2 4

25

sugeruje, że w K a r p a t a c h Rumuńskich p o w s z e c h n i e występował t y p p a s t e r s t w a
halnego w połączeniu z w y p a s e m e t a p o w y m n a łąkach i r o l a c h ( V u i a, T i p u r i . . . ,
s. 68—97).
19

20

21

22

К u b i j o w i с z, Typy...,
V u i a, T i p u r i . . . , s. 20.

s. 103.

J а с o b e i t, Schafhaltung
und Schdfer...,
К u b i j o w i с z, Typy..., s. 105.

s. 61—66.

P o d o 1 á к, Letné
salašnictvo
oviec
v oblasti
Horného
Hrona,
„Sborník
Slovenského Národného M u z e a " , t. 55: 1961, s. 20—21, 50—51; t e n ż e , Tradičné s p o ­
soby zimovania
dobytka
na Horehroni.
Mraznice
a polné stodoly,
„Slovenský
Národopis", R . 8: 1960, s. 268—322.
23

2 4

V u i a, T i p u r i . . . , s. 68—97.

25

V u i a, jw., s. 81.

�TYPY PASTERSTWA

93

KARPACKIEGO

wypasa się na rolach t y l k o na jesieni po powrocie z h a l , w górach zaś
Retezatu na r o l a c h i łąkach wypasa się t y l k o na wiosnę, a na jesieni
wyłącznie na łąkach .
Po północnej stronie K a r p a t o w i e l e bardziej rozpowszechniony jest
wypas etapowy na polanach śródleśnych, połączony z częściowym w y ­
pasem w otaczającym lesie. Występuje on n a Żywiecczyźnie obecnie
przede w s z y s t k i m w grupie Pilska, przed l a t y kilkudziesięciu również
w g r u p i e B a r a n i e j i w Beskidzie M a ł y m , a jeszcze d a w n i e j ponoć
p o w s z e c h n i e . Polany te, na których wypasa się wczesną wiosną i pod
koniec sezonu wypasowego, noszą nazwę spodków. Nazwa t a wystę­
powała również na Kisucach i Poważu w Słowacji, być może więc, że
i t a m niegdyś był organizowany t e n rodzaj w y p a s u etapowego . W T a ­
t r a c h Polskich organizowano wypas etapowy na polanach podreglow y c h . Podobnie organizowano w y p a s w Gorganach .
Wędrówki etapowe w obrębie pastwiska alpejskiego s p o t y k a m y prze­
de w s z y s t k i m w T a t r a c h , gdzie w górnej części h a l i
można było w y ­
pasać t y l k o w środku lata, a w dolnej n a w e t zibierać siano . Podobne
wędrówki w obrębie pastwisk wysokogórskich, z w a n y c h połoninami,
występowały również w Beskidach H u c u l s k i c h .
W K a r p a t a c h Północnych do niedawna można było ponadto spotkać
formę pośrednią nawiązującą do dwóch wyżej omówionych: etapowego
w y p a s u na polanach śródleśnych i etapowego w y p a s u na rolach. Był to
wypas z t z w . jesionką na Żywiecczyźnie, związany z instytucją jesieniowiska
w T a t r a c h Polskich.
Na Żywiecczyźnie po krótkim wypasie j e s i e n n y m na polanie wracano
do w s i i wypasano jeszcze owce na uprzątniętych z plonów rolach,
jednocześnie je koszarując. N a Podhalu w r a c a n o w połowie sierpnia
z h a l i wyżej położonej prosto do w s i na żniwa. Po żniwach owce w y 26

21

28

29

30

31

3 2

33

26

V u i a , jw., s. 86 n.

2 7

W. К u b i j o w i с z, Zycie

pasterskie

w Beskidach

Magurskich,

K r a k ó w 1927,

s. 16.
28

W. K a w e c k i ,

Lasy

Żywiecczyzny,

ich teraźniejszość

i przeszłość,

Kraków

1939, s. 115.
29

J . S t i к a, Salasnictvi

v Povazské

a Kysucké

oblasti,

„Slovenský Národopis",

R. 8: 1960, s. 332.
30

H a l e : Gąsienicowa, K o n d r a t o w a ,

lub-Pacewiczowa,
tatrzu,
3 1

32

Osadnictwo

K o m i n y D u d o w e , R u s i n o w a , Upłaz (Z. H o-

pasterskie

i wędrówki

w Tatrach

i na

Pod­

K r a k ó w 1931, s. 154—155).
К u b i j o w i с z, Zycie
Hale:

Pięć

Stawów,

pasterskie

w Beskidach

Waksmundzka

Wschodnich,

s. 51.

(Hołub-Pacewiczowa,

Osadnic­

two..., s. 153).
33

W

P o l s k i c h T a t r a c h były to p o l a n y

Chochołowska, R u s i n o w a , d a w n i e j

łoszyn. W Słowackich T a t r a c h Biała Skała w dolinie Łatanej
c z o w a , Osadnictwo...,

s. 152—154, 157).

Wo­

(Hołub-Pacewi­

�94

BRONISŁAWA

KOPCZYÑSKA-JAWORSKA

pasały się na rolach, a następnie wracano z n i m i na 3—4 tygodnie
n a dolną partię h a l i . T u wypasano j e do pierwszego śniegu, p o czym
wracano z n i m i do w s i , gdzie zimowały w owczarni.
E t a p o w y w y p a s łąkowy zarówno na polanach śródleśnych, j a k i na
łąkach koło w s i , zazwyczaj znacznie oddalonych od zabudowań w i o s k o ­
w y c h , pociągał często za sobą zimowanie owiec na łąkach celem s k a r ­
mienia nagromadzonego t u siana oraz celem zmagazynowania w t e n
sposób nawozu potrzebnego do u p r a w y łąk. Z i m o w a n i e trzód na
łąkach i pastwiskach s p o t y k a m y w dwóch postaciach; zimowanie w za­
grodzie pod gołym niebem (zwanej n i e k i e d y mraźnica) oraz zimowanie
w szopach. P i e r w s z y system, związany z łagodniejszym k l i m a t e m , jest
m n i e j rozpowszechniony i występuje l u b występował do końca X I X w .
na Słowacji n a H o r e h r o n i u w o k o l i c y Brezna , w L i p t o w i e w okolicy
Rużomberka i być może w d o l i n i e D e m i a n o w s k i e j
oraz w W i e l k i e j
F a t r z e , ponadto według V u i i w R u m u n i i w pasterstwie strefy łąk
sianokośnych
oraz w górach Rodna , gdzie zimowano owce w kosza­
rach u s t a w i o n y c h n a polanach kośnych w paśmie lasów, niżej h a l w y ­
pasanych l a t e m . Z i m o w a n i e owiec w szopach, przystosowane do ostrzej­
szego k l i m a t u , występowało w końcu X I X w . w całych K a r p a t a c h P ó ł ­
nocnych. Owce w górach z i m o w a l i jednak nie wszyscy gospodarze,
t y l k o c i , którzy m i e l i większe ilości łąk kośnych i gospodarstwa nasta­
w i o n e na hodowlę. Najdłużej zwyczaj z i m o w a n i a owiec w górach prze­
trwał w Beskidzie Śląskim
oraz na P o d h a l u . W okresie międzywo­
j e n n y m z i m o w a n i e na polanach w połączeniu z j e s i e n n y m w y p a s e m
w e w s i występowało gdzieniegdzie n a Żywiecczyźnie, a p r z e d I wojną
światową również w Gorcach.
34

35

36

37

38

39

34

ska,

P o d o 1 á к,
Materiale

Tradičné

к studia

4 0

sposoby...,

pastierstva

s. 270—274; В.
na Slovensku,

Kopczyńska

„Slovenský

- J a w o r ­

Národopis",

R. 7:

1959, s. 424.
35

Kopczyńska-Jaworska,

Pastierstvo

v Nizkich

jw., s. 425; Z.

Tatrách, „Sborník M u z e a l n e j

Hołub-Pacewiczowa,

S l o v e n s k e j Spoločnosti", R. 2 7 —

28: 1933—1934, s. 130.
36

W. К u b i j o w i с z, Zycie

a národopisného

odboru

pasterskie

Slovenského

w Wielkiej

vlastivědného

Fatrze,

muzea

Sborník

[w:]

v Bratislavě,

arch.

Bratislava

1924—1931, s. 124.
3 7

V u i a , Tipuri...,

3 8

M o r a r i u, Vieafa

39

W

polanach

s. 98.
pastorála

in Munfii

Rodnei,

tabl. X .

r o k u 1958 w e w s i a c h B r e n n a i Ustroń 15 gospodarzy
(B.

Wędrówki

Kopczyńska-Jaworska,

zimowało o w c e

pasterskie

w

na

Beskidzie

Śląskim, „Etnografia P o l s k a " , t. 5: 1961, s. 231).
4 0

B.

Kopczyńska-Jaworska,

sterstwa

tatrzańskiego,

157;

Jostova,

W.

[w:]

Pasterstwo

Jesieniowiska

R . 30: 1961, s. 133—137.

Gospodarcze
Tatr

i zimówki

Polskich

i

społeczne

i Podhala,

pasterskie

w

podstawy

pa­

t. 4: 1962, s. 118,

Tatrach,

„Wierchy",

�TYPY PASTERSTWA

95

KARPACKIEGO

Na Słowacji i n d y w i d u a l n e zimowanie t r z o d y w szopach na polanach
rozpowszechnione było d a w n i e j na zboczach J a w o r n i k a oraz czasem na
Kisucach i O r a w i e , według zaś N . Dunárego podobny t y p z i m o w i s k
można było spotkać również w R u m u n i i .
W o b y d w u t y p a c h z i m o w a n i a (z rnraźnicą i w szopie) schemat p r z e ­
mieszczeń był zasadniczo t a k i sam, o i l e zimowano na polanach. Inaczej
natomiast wyglądają wędrówki związane z z i m o w a n i e m p r z y wypasie
e t a p o w y m n a łąkach i r o l a c h w e w s i . O i l e wypas o d b y w a się t u nieraz
w bliskości domów zamieszkanych na stałe, o t y l e zimowano z reguły
na łąkach dalej położonych, głównie w celu nawożenia odległych t e r e ­
nów. W t y m t y p i e zimówek rozpowszechnionym w K a r p a t a c h Wschod­
n i c h i Południowych oraz w R u m u n i i zwierzęta przebywały zarówno
w p r y m i t y w n y c h koszarach , j a k i w b u d y n k a c h stałych , na U k r a i n i e
Zakarpackiej zaś z reguły w b u d y n k a c h stałych .
2. S z a ł a ś n i c t w o
leśne
i
polaniarskie
spotykamy
w niższych górach, gdzie b r a k h a l n a t u r a l n y c h , a w w y n i k u r o z w o j u
stosunków własnościowych Górale n i e zdołali sobie wyrobić stałych
pastwisk w p a r t i a c h szczytowych gór i dysponują t y l k o małymi e n k l a ­
w a m i śródleśnymi, w i e l k a własność zaś pozwalała na wypas w lesie
(Gorce, B e s k i d W y s p o w y , Gorgany).
P r z y tego t y p u szałasach wypas o d b y w a się w lesie, a t y l k o z a b u ­
dowania gospodarcze znajdują się na polanie. W y p a s o d b y w a się przez
cały sezon bądź na jednej ( j a k na ogół w Gorcach Zachodnich i gdzie­
niegdzie w Beskidzie Sądeckim) , bądź n a k i l k u polanach ( j a k w B e s k i ­
dzie W y s p o w y m , w Gorganach i na U k r a i n i e Zakarpackiej) . Trochę
niejasno r y s u j e się sprawa występowania tego t y p u w R u m u n i i . V u i a ,
koncentrując swą uwagę na eksploatacji polan pojętej ogólnie, nie w y ­
jaśnia dostatecznie jasno, czy w pasterstwie w strefie łąk sianokośnych
4 1

4 2

43

44

45

46

47

41

P o d o 1 á к, Tradičné

popradských
42

48

N.

kopanicich

D u n á r e, Recherches

vie pastorale,

s. 275; A .

Plessingerová,

Bačováni

na

ethnographiques

roumaínes

sur Vagriculture

et la

„Acta E t h n o g r a p h i c a " , t. 12: 1963, s. 180.

43

P o d о 1 á к, Tradičné

4 4

V.

Anuárul

sposoby...,

„Česky L i d " , R . 6: 1951, s. 5—6.

sposoby...,

В u t u r a, Adáposturile
Muzeului

Etnografie

r y c . 3—8.

temporare

al

in

Transilvaniei

sud-estul
pe

muntilor

ami

1957 si

Apuseni,

[w:]

1958, C l u j 1958,

s. 95—134.
45

W. К u b i j o w i с z, Pastýřský

život

v Podkarpatské

Rusi,

cz. 1, B r a t i s l a v a

1935, s. 50—60.
4 6

4 7

К u b i j o w i с z, Zycie

pasterskie

L. W ę g r z y n o w i c z ,

w Beskidach

Szałaśnictwo

Magórskich,

w Limanowskim

s. 46.

Beskidzie

„Prace i Materiały E t n o g r a f i c z n e " , t. 10: 1952—1953 z. 1, s. 16—37; M .
s k a - B u j a k ,

Żywe

tradycje

pasterstwa

„Etnografia P o l s k a " , t. 6: 1962, s. 333—334.
4 8

Kubijowicz,

Pastýřský

život..., s. 19.

górskiego

w

Beskidzie

Wyspowym,
LechówWyspowym,

�BRONISŁAWA

96

KOPCZYÑSKA-JAWORSKA

zdarzały się w y p a d k i organizowania szałasów t y l k o na t y c h łąkach, bez
w y p a s u na halach wysokogórskich.
3. Najbardziej zróżnicowane jest s z a ł a ś n i c t w o w
obrębie
w s i , a co za t y m idzie n a j t r u d n i e j jest zamknąć w schemat k i l k u typów
wszystkie jego o d m i a n y . Proponowałabym t u wyróżnienie trzech p o d ­
s t a w o w y c h g r u p , chociaż zdaję sobie sprawę, że n i e wyczerpują one
w s z y s t k i c h możliwych rozwiązań.
Otóż najczęstszym chyba t y p e m szałaśnictwa miejscowego jest sza­
łaśnictwo na ugorach oraz p a s t w i s k u g r o m a d z k i m w e w s i a c h z ukła­
dem n i w o w y m , stosujących często trójpolowy płodozmian. W K a r p a ­
tach Północnych t e n t y p szałaśnictwa n i e z b y t był rozpowszechniony,
według Dobrowolskiego występował n a p o l s k i m i słowackim Spiszu,
w d o l i n i e Popradu, na Łemkowszczyźnie w Beskidzie N i s k i m . W prze­
ciwieństwie do terenów polskich szałaśnictwo w e wsiach z k i l k u p o l o w y m
systemem u p r a w y można było do niedawna spotkać j a k o t y p powszechny
na znacznych obszarach S ł o w a c j i
na wschód o d Spiszu. W t y p i e t y m
nie było wędrówek pasterskich w całym tego słowa znaczeniu, jednakże
obserwowano w ciągu sezonu k i l k a k r o t n e przenoszenie się z miejsca na
miejsce, na ogół z wiosną przebywano na łąkach kośnych, w lecie na
p a s t w i s k u g r o m a d z k i m i ugorze, który w t e n sposób koszarowano, po
żniwach n a r o l i , a po zbiorach siana d r u g i raz n a łąkach kośnych. Z b l i ­
żone f o r m y , choć n i e identyczne, czasem połączone również z z i m o w a ­
n i e m na łące kośnej, s p o t y k a m y w R u m u n i i , zwłaszcza na nizinie
T r a n s y l w a n i i . Podobna f o r m a występowała również w części Węgier .
49

50

5 1

52

Obok szałaśnictwa rolnego w r a m a c h trójpolówki, s p o t y k a m y sza­
łaśnictwo r o l n e w e wsiach łanów leśnych . Wypas szałasowy z o r g a n i ­
zowany jest w n i c h na nieużytkach w górnych p a r t i a c h ról u p r a w n y c h .
S p o t y k a m y t a m z n o w u k i l k a wariantów, są to t e r e n y pastwiskowe
wspólne d l a mieszkańców jednego łanu albo wspólnie użytkowane przez
mieszkańców k i l k u sąsiednich łanów, albo n a w e t wspólne dla całej w s i .
53

K . D o b r o w o l s k i , Studia nad kulturą pasterską w Karpatach
Północnych.
Typologia
wędrówek
pasterskich
od XIV—XX
w., „Wierchy", R . 29: 1960, s. 44.
Jeżeli c h o d z i o Sądeckie, to K u b i j o w i c z opisywał i n n y t y p p a s t e r s t w a rolnego
( K u b i j o w i с z, Z y c i e pasterskie
w Beskidach
Magórskich,
s. 45—46). P o d o b n i e
i n f o r m a c j e z Łemkowszczyzny n i e potwierdzają występowania szałasów w s y s t e ­
m i e trój p o l o w y m .
49

50

Král,

Činnost

československé

skeče...,

mapa

2;

Kubijowicz,

Typy...,

s. 104.
51

V u i a , Tipuri...,

s. 2 1 — 6 8 ; B a t u r a , Adaposturile...,

5 2

L.

A

F ó 1 d e s,

juhtartás

tipusai

és

s. 127.

épitményei

a

Kárpátmedencében,

„Néprajzi Kozlemények", R. 3: 1957, 150—151.
53

Dobrowolski

pasterskich"
nocnych,

nazywa

j e „wypasem

(Dobrowolski,

s. 38—42).

Studia

stad

nad

owczych

kulturą

w

obrębie

pasterską

wielkich wsi

w Karpatach

Pół­

�TYPY PASTERSTWA

97

KARPACKIEGO

Szałasy owcze organizowane przez współwłaścicieli jednego łanu
s p o t y k a m y w K a r p a t a c h Zachodnich w Gorcach ( w O c h o t n i c y ) , do
niedawna organizowano podobnie wypas w Szczawie w e wschodniej czę­
ści Gorców, kombinując go z w y p a s e m na r o l a c h . Podobnie o r g a n i ­
zowano szałasy n a j e d n y m l u b k i l k u sąsiadujących łanach na słowackich
Kisucach w e w s i Oščadnica .
T a m gdzie w e w s i a c h łanowych występowały szałasy owcze wspólne
dla całej w s i , często jednego r o k u organizowano szałas po jednej stronie
d o l i n y , w której była położona wieś, drugiego r o k u zaś na p r z e c i w l e ­
głej stronie. W t e n sposób jednego r o k u koszarowano pastwisko zwane
na Łemkowszczyźnie tołoka, drugiego zaś zbierano na t y m miejscu siano,
a nawet brano to pastwisko pod uprawę i w t e d y nosiło ono nazwę
caryna . Oprócz terenów łemkowskich t e n system występował również
w Beskidzie Sądeckim
oraz zanotowany zastał w e wsiach r u s k i c h
(Osturnia) na Spiszu słowackim .
54

5 5

56

57

58

59

N a obszarach nieużytków w obrębie łanów oprócz szałasów owczych
organizowano również całosezonowy wypas krów. W związku z t y m
budowano w górnych końcach łanów po jednej i d r u g i e j stronie d o l i n y
szopy d l a bydła. O w y k o r z y s t y w a n i u w t e n sposób p a s t w i s k a w X I X w .
na Żywiecczyźnie (choć bez szop) w s p o m i n a L . D e l a v e a u x ; S. Leszczycki opisywał takie szopy w pow. jasielskim, w okresie międzywo­
j e n n y m , a od l a t ostatnich można je było spotkać w Słowacji, w L i p ­
towskiej Ł u ż n e j
oraz w Żdziarze w T a t r a c h Jaworzyńskich .
60

61

6 2

63

Trzeci podstawowy t y p szałaśnictwa lokalnego związany jest z osad­
n i c t w e m rozproszonym t y p u polaniarskiego (kopaniczarsko-łazowego),
w którym występuje m n i e j więcej równowaga pomiędzy gospodarką
rolną a hodowlaną ( w przeciwieństwie do omawianego wyżej pasterstwa
strefy sianokosów). K u b i j o w i c z określa j e jako „pasterstwo t y p u

54

55

56

Dobrowolski,

jw., s. 40—41.

Materiały z badań Z a k ł a d u E t n o g r a f i i U Ł .
Š t i k a , Salašnictvi v Považské a Kysucké oblasti,
R e i n f u s s, Łemkowie,

opis

etnograficzny,

5 7

R.

58

I n f o r m a c j a z badań d r A . K o w a l s k i e j - L e w i c k i e j .

W.
kowskiego
59

s. 336—337.
„Wierchy", R . 14: 1936, s. 13.

M i l e w s k i , J . R e y c h m a n n , Osturnia.
Wieś
zasiągu, „Wierchy", R . 13: 1935, s. 120—121, 138.

L. D e l a v e a u x ,
1851, s. 88.
G0

Górale

beskidowi

zachodniego

spiska
pasma

S . L e s z c z y c k i , Osadnictwo
sćzonoiue w Beskidzie
G e o g r a f i c z n e " , R . 13: 1935 z. 1—2, s. 17—18.
61

Kopczyńska-Jaworska,
s. 418—420.
6 2

Materiale

J . P o d o 1 a k, Prve výsledky výskumu
„Slovenský Národopis", R. 10: 1962, s. 138.
G3

7 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X I

к Studiu
pastierstva

na kresach
Karpat,

Niskim,

pastierstva
v oblasti

łem­

Kraków

„Wiadomości
na

Slovensku,

Vysokých

Tatier,

�*
BRONISŁAWA

98

KOPCZYÑSKA-JAWORSKA

dietwiańskiego" . P r z y t y m systemie osadnictwa i rozwiniętej h o d o w l i
każdy gospodarz organizuje szałas na własnej ziemi, p r z y c z y m znaczną
część sezonu koszaruje role i łąki, a t y l k o część lata trzoda spędza
ewentualnie na p a s t w i s k u położonym wyżej niż role, wspólnym dla
p a r u osad .
Podobnie o r g a n i z o w a l i szałasy przed kilkudziesięciu l a t y mieszkańcy
pasiek (polan) na Wołoszczyźnie M o r a w s k i e j . Organizowano t a m małe
szałasy i n d y w i d u a l n e l u b też duże na g r u n t a c h własnych i wynajętych
od i n n y c h pasiekarzy
.
N a zakończenie chciałabym zaznaczyć, że z powyższych rozważań
nad t y p a m i pasterstwa wyłączyłam w y p a s w obrębie w s i — j a k piszą
a u t o r z y rumuńscy — „bez szałasu i bez k o s z a r u " z nocowaniem i n w e n ­
tarza w d o m u , gdyż t e n t y p nie spełnia podstawowego w a r u n k u życia
pasterskiego: możliwie długotrwałego p o b y t u z w y p a s a n y m stadem n a
pastwisku.
Zdaję sobie również sprawę, że dyskusyjne może być omawianie
szałaśnictwa występującego w obrębie w s i , razem z i n n y m i t y p a m i
pasterstwa górskiego . Wyłom t e n j e d n a k czynię świadomie, gdyż m o i m
zdaniem w w a r u n k a c h k a r p a c k i c h całosezonowy w y p a s w e w s i u w a ­
r u n k o w a n y jest t y m i s a m y m i powiązaniami k u l t u r o w y m i , co właściwe
pasterstwo wysokogórskie .
64

65

6e

67

68

69

64

65

К u b i j o w i с z, Typy...,

s. 105.

I n f o r m a c j e z badań V . H a s a l o v e j z P r a g i .

S a w i c k i , Szałaśnictwo
z badań J . Štiki (Brno).

na Wołoszczyźnie

66

H e r s e n i, L'organisation...,
roumaines...,
s. 180.
67

s.

7;

Morawskiej,

D u n a r e,

s. 99—101, oraz inf.

Recherches

ethnographiques

N a przykład J a c o b e i t opierający się n a s t o s u n k a c h z a c h o d n i o e u r o p e j s k i c h
wyłącza j e ze s w o i c h rozważań n a d p a s t e r s t w e m w ę d r o w n y m ( J a c o b e i t ,
Schafhaltung uná
Schafer...).
68

69

nych.

Zob. D o b r o w o l s k i ,

S t u d i o n a d kulturą

pasterską

w Karpatach

Północ­

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11257" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11235">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e469ab0769b5e7e478c13c7923222c63.pdf</src>
        <authentication>b7cbe514acbdfb8a23720fee951c904c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134117">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:120</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134118">
                <text>1955</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134119">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:102</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134120">
                <text>Próba oceny wartości materiałów Oskara Kolberga dla badań nad kulturą materialną Kurpiowszczyzny/ LUD 1955 t.42 cz.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134121">
                <text>LUD 1955 t.42.cz.1 s.264-293</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134122">
                <text>Szyfelbejn, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134123">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134124">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134125">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134126">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134127">
                <text>265

•
ZOFIA SZYFELBEJN

PROBA OCENY WARTOŚCI MATERIAŁOW OSKARA
KOLBERGA DLA BADAŃ NAD KULTURĄ MATERIALNĄ
KURPIOWSZCZYZNY
UWAGI WSTĘPNE

Do najważniejszych źródeł etnograficznych XIX w. omawiających Mazowsze należy zaliczyć pracę O. K o l b e r g a l. Nie przesądz8.jąc na razie sprawy mniej lub bardziej postępowego charakteru koncepcji badawczej K o l b e r g a, chciałabym wskazać na
konieczność analizy jego dzieła, a to celem wydobycia elementów
stanowiących aktualny walor naukowy.
Umiejscowienie K o l b e r g a w ramach jakiegoś bliżej określonego nurtu myśli społecznej XIX w., rzutowanie jego sylwetki
na krąg podobnych mu zbieraczy innych krajów europejskich
może nastąpić dopiero po krytycznym opracowaniu wszystkich
jego ma~eriałów. Z tego nasuwałby się wniosek, że również próba
analizy jednego tylko odcinka pracy K o l b e r g a, w tym wypadku Kurpiowszczyzny, nie stanowi wystarczającej podstawy do
uogólnienia wniosków stąd wypływających na całokształt działalności autora. Niemniej jednak analiza taka mO.żestanowić pewien
etap studium o wartości dorobku naukowego jednego z największych polskich etnografów.

naukowej i tych z pasją badawczą jedynie, wypowiadających się
najczęściej w pracach o półliterackim charakterze 2.
W przedmowie do IV tomu Mazowsza K o l b e r g podkreśla,
że opiera się w swym dziele na pracach "dawniejszych autorów,
do jakich zaliczamy G a war e c k i e g o, W Ó j c i c k i e g o, P 0ł u ja ń s k i e g o 3. Odsyła również do rozpraw B. T Y k l a 4,
T. Woj c i e c h o w s k i e g o 5, Z. G log e r a 6, A. Z akr z e ws k i e g o 7, historyków, jak M. B a l i ń s k i 8 i T. L i P i ń s k i 9,
F. K o z ł o w s kilO i K. K o z ł o w s kill. Ten dobór literatury
jest niezmiernie charakterystyczny.
Z jednej strony cytowane
przez K o l b e r g a prace posiadały pochlebną opinię wśród
publicystów tego okresu 12, z drugiej nazwiska autorów zasłużonych na polu badań czy organizacji nauki 13 w owym okresie mogły
stanowić zapewnienie, że do materiału przez nich podanego można
się odnosić z całym zaufaniem. Z wyjątkiem badaczy młodszego
p'okolenia (roku 1863), reprezentowanego tu jedynie przez G log e r a i Z akr z e w s k i e g o, pisarze ci należą do nurtu romantycznego w historiografii polskiej, a ściślej do tego odłamu, który
2 Por.
literacki",
" O. K
4 B.
T

J

f

t

.

..
~'

.

(,.

K. W. W ó j c i c k i, Przejażdżka
chwilowa
po Mazowszu, "Album
Warszawa 1848; t e n ż e, Kurpie, Poznań 1891.
o l b e r g, Mazowsze, t. IV, Przedmowa, Kraków 1888.
y k i e 1, Rozpr·[),wa statystyczno-etnograficzna
o guberni
augustowskiej,
"Biblioteka Warszawska", t. IV (1857).
, T. Woj c i e c h o w s k i, Chrobacja, Kraków 1873.
" Z. G log e r, Dawna ziemi.a lomżyńska, Warszawa 1876.
• A. Z akr z e w s k i, Z Puszczy Zielonej, Wisła, t. I, 1887.
x ~'/r.B a l i il S k i, Starożytna
Polska, Warszawa 1846.
,. T. L i p i ń s k i, ni8 w:vmieniony przez Kolberga współautor Starożytnej
Polski.

F. K o z ł o w s k i, Dzieje Mazowsza, Warszawa 1858.
K. K o z ł o w s k i, Lud z okolic Czerska, "Wisła", t. I, 1887, s. 73-78,
105-111, 149-156,320; t. II, s. 589-603.
12 Por. Z. G log
e r, Recenzja dziela O. Kolberga "Lud", S. V, "Wieniec",
Warszawa 1872, nr 19; t e n ż e, Seweryn Golębiowski,
"Tygodnik Ilustrowany", 1887, nr 95; t e n ż e, Bartoszewicz
Julian,
"Wielka Encyklopedia
Powszechna Ilustrowana", t. VII, s. 19.
13 Por.
A. K u t r z e b i a n k a, Rozwój etnografii
i etnologii
w Polsce,
Ki'aków 1948; także K. T y m i e n i e c k i, Zarys dziejów historiografii
polskiej. Kraków 1948.
10

11

1. REGION KUHPIOWSKI W UJĘCIU POPRZEDNIKOW
I WSPOŁCZESNYCH KOLBERGOWI BADACZY

Region kurpiowski co najmniej od początku XIX w. skupiał
na sobie zainteresowania badaczy, ty"chz przygotowaniem do pracy
t O.
K o l b e r g,
1885-1890.

Mazowsze.

Obraz

etnograficzny,

t.

I-V,

Kraków

~l;.·'.'.'
,

\

�267

266
w miarę narastania koncepcji powstania i nastrojów rewolucyjnych w Polsce odstąpi od założeń szkoły lelewelowskiej u. Ich
zainteresowania folklorem łączyły się ściśle z koncepcją dziejów
Polski i swoistym pojęciem narodu polskiego. Wszyscy wspomniani
poprzednio autorzy interesowali się także "starożytnościami" narodów. Ze względu na ich zainteresowania i folklorem, i "starożytnościami"
Kurpiowszczyzna
stanowiła wdzięczny teren poszukiwań. Jako jeden z najbardziej zacofanych okręgów Królestwa,
który niemal do połowy XIX w. zachował typ wysoce specyficznej na terenie leśnym gospodarki feudRlnej, była źródłem materiałów niezbędnych do badań nad kulturą ludową i rekonstrukcji
pierwotnej gospodarki i ustroju rzekomo myśliwskiego i z płodów
leśnycjt żyjącego ludu, za jaki uważano Słowian Li.
Historiozoficzne założenia pisarzy wiązały się ściśle z centralnym problemem społecznym ówczesnej Polski. Była nim sprav::a
likwidacji ustroju feudalnego i związana z tym walka o wyzwo-.
lenie narodowe. Fakt, że narastanie rewolucji agrarnej wystąpiło
w warunkach niewoli politycznej, musiał wpłynąć na specyfikę
tego nurtu w historii, który miał uzasadnić potrzebę pokojowych
reform i jednoczenia się całego narodu w walce o niepodległość.
Odbija się to rzecz jasna w pracach dotyczących Kurpiowszczyzny.
Jako jeden z centralnych problemów wysuwano problem walki
chłopów kurpiowskich ze Szwedami, podkreślając przy tym ich
bohaterstwo i bezinteresowność wynikające ze szczerego umiłowania. ojczyzny 16. Podkreślano
też historyczne znaczenie obu
bi tew ostrołęckich 17.
polskiej,
Łódź 1954~
cz. L Łódź 1953; t e n ż e, Joachim
Lelewel.
Z dziejów postępowej
1J1,yśli historycznej
w Polsce, Warszawa 1953.
tS T. Wojciechowski,
jw.; Z. Gloger,
jw.
,; Ł. G o ł ę b i o w s k L Lud polski, Vv'arszawa 1830. s. 39; o. K a l b erg.
Mazowsze,
t. IV, s. 387; A. }, o ł u ja ń s 11:L Wędrówki
po guberni
augustowskiej,
Warszawa 1859. s. 58.
" W roku 1807 nastąpiło pod Ostrołęką starcie wojsk cesarza Napoleon~l
z wojskami cara Aleksandra.
a w roku 1831 nastąpiła słynna bitwa ostrołęcka, w której odznaczyła się artyleria polska pod wodzą gen. Bema.
14

M. H. S e rej

t e n ż e, Stvdin

nad

s k i, Zarys

historiografią

historii

Poiski,

histOTiografii

Materiały
zebrane
przez G a war e c k i e g o 18, W Ó j c ic k i e g o 19, P o ł u j a ń s k i e g o 20 mają charakter
przyczynków geograficzno-krajoznawczych.
W wypadku Kurpiowszczyzny
autorzy ci próbowali ująć specyfikę regionu jako wypadkową
czynników geograficznych. Stąd krajobraz stanowił punkt wyjściowy dla ich rozważań. Elementy krajobrazu, jak las, rzeki,
gleba, warunkowały ścisły związek człowieka z przyrodą. Zajęcie
się przemysłami leśnymi było ze strony człowieka próbą dostosowania się do warunków naturalnych i wykorzystania środowiska
przyrodniczego na swoją korzyść. O tym, że walka z przyrodą nie
była łatwa, świadczył prymitywizm kultury ludowej w początkowym okresie kolonizacji puszczy. Na wyższy poziom podniosła
się dopiero po przejściu ludności do zajęć rolniczych. Ustrój społeczny ludu puszczańskiego wypływał również z owej "symbiozy"
człowieka z przyrodą; całokształt życia wiejskiego został ujęty
w ramy organizacyjne przez leśną organizację bartniczą. Jako
osobny problem wysuwano sprawę osadnictwa związaną jak najściślej z poruszonymi poprzednio czynnikami.. Tak więc osadnictwo kurpiowskie, zdaniem badaczy połowy XIX w., było zdeterminowane działaniem przyczyn zewnętrznych
wypływających
z natury środowiska geograficznego, o jego zaś dalszej specyfice
stanowiło ujęcie go w ramy organizacji bartniczej i rozwój w ramach tej organizacji 21.
Sprawę dominowania środowiska nad człowiekiem doprowadzono więc do punktu, który przekroczyła dopiero burżuazyjna
antropogeografia. Gdy dodano do tego twierdzenie, że w wolnym
obcowaniu z przyrodą wytworzył się typ człowieka o odmiennej
psychice od pozostałych grup ludnościowych w Polsce 22, stało się
to podstawą do fantastycznych hipotez o odmienności plemiennej
Kurpiów ~:l. Przeniesienie istniejących w XIX w. warunków geo"H.
G a w a r e c k i•. Pamiętnik
historyczny
placki,
Warszawa
1829-1830. t. I, II.
l!! K. W. W ó j c i c k i, Zarysy
domowe, Warszawa
1842.
co A. P o ł u .i a ń s k i, JW.; t e n ż e. Opisanie
lasów Królestwa
Polskiego
Litwy,

1856.

O. K o l b erg. Mazowsze,
e' Tamże, s. 62. s. 100 n.

el

t. IV (por. cytaty na s. 53 n .• 385 n.).
2&gt;1 Tamże,
s. 66 n. i s. 100.

�269

268
graficznych o kilka wieków wstecz i uogólnienie ich do całego
terenu Polski dało asumpt do wyobrażeń o pierwotnym życiu
Polaków i Słowian w ogóle. Krótko zaś mówiąc były to prace,
które w oparciu o stosunkowo słabą bazę materiałową wysuwały
koncepcje, że kultura ludowa, kultura chłopa XIX w. jest przetrwałym dowodem kultory okresu Piastów i Jagiellonów i świadczy o zdrowym charakterze bytowania ludności plemion polskich 24.
Uznając za najwyższą zdobycz ludu jego religijność i upatrując
w niej nie tylko jedną z naczelnych "cnót" obywatelskich i narodowych, lecz i jedyną dźwignię postępl' chłop;;l kurpiowskiego Z~
autorzy wymienionych prac nie byli niechętni sankcjonowaniu
tego społecznego stanu, jaki zastali przystępując do badań, ba,
cofnęliby chętnie sytuację kulturalną i społeczną, w jakiej znajdowały się masy ludowe, o kilka wieków wstecz 26. I to jest powodem, że prace te, ważne dla nas ze względu na dużą ilość wzmianek typu kronikarskiego, nie stanowią przeglądu faktów typowych
dla epoki. Kryterium typowości jako kryterium doboru faktów,
które występuje już u historyków szkoły lelewelowskiej 27, zostało
zastąpione kryterium reliktowości i stąd opracowania te stanowią
zasadniczy regres w stosunku do koncepcji i prac L e l e weI a
i jego szkoły 28.
24 Np. opisując
zwyczaje związane z Bożym Narodzeniem K. W. W ó jc i c k i pisze: "Jak w chatach, tak i we dworach wiejskich, i domach miejskich w tym obrzędzie i w tych pieśniach zachował się obyczaj pierwszych
wieków chrześcijańskich
w Polsce, bo lud w czystej swej prostocie, z dobrą
wiarą podług dawnego obyczaju oddaje cześć i sławę Panu" (K. W. W ó jc i c k i, Boże Narodzenie, Nowy Rok, Trzech Króli, "Tygodnik Ilustrowany",
t. III, 1860, s. 67); tegoż:
"Kto badał nasz lud sprzed wieków, kto poznał
jego wiarę ówczesną, ten przyznać musi: lud dzisiejszy jest ludem sprzed
wieków. Ubiory ludu - to żywa pamiątka przeszłości, nie pożyczanej u nikogo" ("Tygodnik Ilustrowany",
t. II, 18G6, s. 457) ..
2;, O. K o l b e l' g, Mazowsze,
t. IV, s. 68, s. 107 n.
2" Tamże, s. 109 (cytat z pracy
W. C z a j e w s k i e g o).
27 M. H. S e l' e j s k i, Joachim
Lelewel,
s. 85; także: N. A s s o l' o d ob raj, Z powodu ksiqżki M. H. Serejskiego, "Kwartalnik
Historyczny", 1953,

s. 158, 175, 180.
28 Mam tu na myśli te prace
Lelewela, które omawiały miejsce chłopów
w układzie sił klasowych okresu feudalizmu, a mogły być w swoim czasie

•
I

I
.~

Lata 1863 i 1864; nieudane powstanie i uwła.szczenie chłopów
przez obcy rząd, stanowią społeczno-polityczną zapowiedź tej
zmiany, która dokona się w nauce polskiej w drugiej połowie
XIX w. Pod nieprzychylnymi dla kraju auspicjami rozpoczynają
swą działalność naukową Z. G log e r 29, A. Z (l k r z e w s k i 30
i całe współczesne pokolenie. Węzłowe społeczno-gospodarcze zagadnienia epoki, wciąż nie rozwiązana kwestia włościańska
i sprawa niepodległości narodowej, obie ściśle związane z problemem kształtowania się narodu burżuazyjnego, skupiają na sobie
uwagę historyków, geografów, uczonych poświęcających się nowym
specjalizacjom, jak etnografii, archeologii, antropologii i językoznawstwu. I chociaż każdy z uczonych etnografów tego okresu
ujmował wspomniane kwestie w sposób różny, wykonując na
swoim odcinku pionierską robotę, prace ich wykazują wiele
wspólnych cech. Są obciążone całym balastem koncepcji słabo
udokumentowanych
materiałem
faktycznym
a świadczącym
o emocjonalnym podejściu do stawianych problemów, odziedziczonym po poprzednim pokoleniu zbieraczy; z drugiej strony
jednak zawierają nowe wartości.
Utworzenie w 1873 r. Komisji Historycznej, a w rok później
Komisji Antropologicznej przy PAU w Krakowie, stworzyło mocniejsze niż dotychczas podstawy organizacyjne do badań naukowych. Edycja tego typu wydawnictw ciągłych, jak "Zbiór wiadomości do antropologii krajowej" 31 i w kilkanaście lat później
"Materiałów
Antropologiczno-archeologicznych
Etnograficznieocenioną wskazówką 'przyczyn takiego, a nie innego stanu kultury ludowej w Polsce i jej historii (por. J. L e l e weI, Uwagi nad dziejami Polski,
ludu jej w Polska, dzieje i rzeczy jej, t. III, s. 121, 122, 123 n). Muszę jednak
przyznać, że nie spotkałam się z faktem, by nie tylko wymienieni w tekście
autorzy, ale i inni liczni etnografowie drugiej poł. XIX w. nawiązywali do
zdobyczy postępowych
szkół historycznych
w Polsce (por. A. K u t l' Z e b i a n k a, Rozwój etnografii
i etnologii
w Polsce, Kraków 1948).
"J Z. G log e r, Pomnik Stefana Czarnieckiego
w Tykocinie,
"Tygodnii&lt;
Ilustrowany",
t. VIII, r. 1863, s. 365.
30 A. Z a Je l' Z e w s k i prowadzi
swoje badania na Kurpiach w siedemdziesiątych latach XIX w.
31 "Zbiór
wiadomości do antropologii krajowej", tomów 10 (1875-1895).

�nych" 32, gdzie mógł ogłaszać swe prace każdy "miłośnik rzeczy
starożytnych" (tak określali bowiem siebie G raj n e r t, C z aj e w s k i i inni korespondenci pism literackich publikujący materiał archeologiczny i et'1ograficzny), wzmogła poważnie działalność pisarską·
Wzmożenie pracy wydawniczej,
zwiększenie zainteresowań
kwestią włościańską na cał~·m terenie kraju ol:) musiały, rzecz jasn:J,
odbić się w· sposób pozytywny na ilości publikacji odnoszących
się również do ziemi kurpiowskiej. Pojawiają się więc prace przyczynkarskie, powiększa się znacznie liczba korespondentów terenowych pochodzących przeważnie z kół ziemiańskich. Historycy
polscy uwzględniają problematykę kurpiowską również w swoich
pracach syntetycznych :34.
Nasuwa się pytanie - czy prace badawcze tego okresu, które
odnoszą się do regionu kurpiowskiego, mogą świadczyć o wspomnianym poprzednio przełomie metodologicznym w nauce polskiej, a ściślej w etnografii tego okresu, i w którą stronę przechyla
się wynik walki starego z nowem w każdej z nich. Są to kwestie
zasadnicze dla niniejszego omówienia, charakteryzują
bowiem
drugi z kolei typ źródeł, na którym oparł się K o l b e r g, tj. publicystykę okresu po uwłaszczeniu.
Między licznymi autorami prac o Kurpiowszczyźnie trudno jest
znaleźć takiego, który by poświęcił się wyłącznie omawianemu
tematowi.
:l2

"Materiały

Antropologiczno-archeologiczne

i Etnograficzne",

tomów 14

(1897-1920).

Jak dowodzą najnowsze badania historyków literatury polskiej okresu
pozytywizmu (Pozytywizril"
cz, l i 11, pod red. Jana K o t t a, Wrocław 1951),
w latach bezpośrednio po 1863 r. kwestia włościańska jest chwilowo rozwiązana i zainteresowania
publicystów
skierowują
się szczególnie intensywnie na sprawę rozwoju kapitalizmu w mieście. Dopiero lata 1870 przynoszą istotne zwiększenie zainteresowań
kwestią chłopską oraz wsią jako
rynkiem zbytu i dostarczycielką tanich rąk roboczych; także przed okresem
"chłopomaństwa"
przeżywa publicystyka
polska okres dyskusji i polemik
nad tym, w jaki sposób należy uwłaszczonego chłopa włączyć w orbitę gospodarki kapitalistycznej
(por. szczególnie artykuły B. Michałowskiej,
R
Szwarcówny, J. Baculewskiego
i J. Kulczyckiej).
:" O Kurpiach piszą historycy. jak Baliński, Maciejowski, Wojciechowski
:l:l

Jeżeli weźmiemy do ręki numer "Kłosów", "Kronikę Rodzinną",
"Gazetę Warszawską", "Gazetę Polską", "Gazetę Rolniczą", "Tygodnik Ilustrowany" czy "Kurier Warszawski" lub "Gospodynię
Wiejską", to niemalże w każdym numerze ówczesnych dzienników i czasopism znajdziemy drobną korespondencję, a nierzadko
i całe artykuły z terenu Kurpiówa5•
Piszą G raj n e r t :1O, C z aj e w s k i ol"~ K o l b e r g OlS, O l s z e w s ki :l9, O s i e c k i 40, G l 0g e r 41, ziemiaństwo łomżyńskie 42. Wypowiedzi ich mówią tak
o ruchu umysłowym, jak i poziomie kulturalnym
ludności oraz
sytuacji społeczno-ekonomicznej w powiatach ostrołęckim, różańskim, łomżyńskim 4a. Po przeczytaniu tych notatek staje się jasne,
że każde z wymienionych pism przewidziane było dla innego typu
odbiorców i redagowane czy subwencjonowane przez kogo innego.
Notatki w nich zamieszczane dostosowane były ściśle do charakteru pisma: np. "Pamiętnik Religijno-moralny"
zamieszczał artykuły wyjaśniające problemyetnogenetyczne
w sposób zgodny
z ewangelią. "Niwa" sławiła sielskość życia wiejskiego, "Gazeta
Rolnicza" wyrażała kłopoty drobnej szlachty w związku z procesem kapitalizacji gospodarstwa wiejskiego itd. Notatki zamiesz,', "Kłosy", 1. 1865-1890;
"Kronika Rodzinna", szczególnie 1. 1867-1914;
..Gazeta Warszawska", szczególnie 1. 1873-1898;
"Gazeta Polska", szczególniE' 1. 1826-1910
(wychodzi do r. 1939); "Gazeta Rolnicza", szczególnie
1. 1861-1911
(wychodzi do 1939 r.); "Tygodnik Ilustrowany",
szczególnie
L 1860-1914
(wychodzi do 1939 r.); "Kurier
Warszawski",
szczególnie
L 1821-1910
(wychodzi do 1939 r.); "Gospodyni
Wiejska",
szczególnie
L 1877-1883.

G raj n e r t, O Kurpiku
wojaczku,
.,Zorza", 1902, nr 33.
W. C z a j e w s k i, "Tygodnik Ilustrowany,
Warszawa 1881. nr 12, s.
126, 141, 157, 163, Przegląd bibliograficzno-archeologiczny.
.
"., O. K o l b e r g, "Tygodnik Ilustrowany",
1881. nr 273.
:l' W. O l s z e w s k i, "Gazeta Rolnicza",
1870, nr 22.
'" O s i e c k i, "Tygodnik Ilustrowany",
1881, nr 273.
Z. G log e r, "Gazeta Warszawska", 1882. nr 116, 206, 246, 285.
:2 ,.Gazeta
Warszawska",
1884, nr 42, 48, 106; "Narew", kalendarz
ilustrowanv, 1885, s. 156-157
(klika słów o ludności rolniczej guberni łom··
:l"

:'7

11

zYn,kif'jl,

.,Niwa",

"l .,Gazeta
1879, nr 158.

1885.

Warszawska".

1877,
.

nr

54;

także

"Tygodnik

Ilustrowany",

�czane w prasie dotyczyły życia wszystkich warstw i choć pisane
z uprzedzeniem lub stronniczo, są żywym obrazem stosunków
gospodarczo-społecznych tego terenu, pokazują miejsce kurpiowskiego chłopa w układzie sił klasowych opisywanego terenu i specyfikę jego gospodarki i kultury.
Należałoby się zastanowić nad tym, co jest powodem tak ożywionego ruchu publicystycznego związanego ściśle z Kurpiami.
Przyczyna leży między innymi w tych trudnościach, jakie wynikają z prób dostosowania starego typu gospodarstwa do nowych
stosunków społeczno-ekonomicznych. Kurpinwszczyzna stanowiła
trudny teren dla ekspansji kapitalistycznej
i to było powodem,
że np. korespondenci "Gazety Rolniczej" radzili nad sposobami
włączenia jej w obręb gospodarki kapitalistycznej.
Jedną z przyczyn było również zachowanie się na Kurpiach
wielu elementów kultury ludowej z poprzedniego okresu, reprezentowanych nie tylko przez sporadycznie występujące jednostkowe fakty, lecz i przez całe ich zespoły. Z zakresu kultury materialnej zachował się zespół narzędzi rolniczych, bartniczych, rybackich itp. Przedmioty te związane były z całym systemem zwyczajów, obrzędów, przesądów i przepisów prawnych, a będąc
wyraźnym reliktem stanowiły żywe świadectwo życia w poprzedniej epoce. Chęć szukania w faktach kultury ludowej dowodu
na istnienie od czasów wspólnoty gminnej polskiej kultury narodowej o pierwiastkach wspólnych z kulturą całej Słowiańszczyzny
mogła skierować uwagę historyków i etnografów oraz bardziej
zapalonych publicystów na omawiany teren. Nowopowstały naród
burżuazyjny chciał swoje powstanie udokumentować historycznie,
wykazać samorodną ewolucję form aż do najwyższego tworu państwa burżuazyjnego.
II.

ZAINTERESOWANIA

KOLBERGA

REGIONEM

KURPIOWSKIM

nika z założeń jego koncepcji naukowej. Można to wyrazlc
krótko - interesuje go Kurpiowszczyzna jako część "Ludu".
podobnie jak dla historyków tego okresu, tak i dla K o l b e r g a
Kurpio:vs~czyzna jest jedynie ogniwem niezbędnie potrzebnym do
zrozumIem a genezy osadnictwa, pierwotnego bytu Polan i pierwotnej patriarchalnej
organizacji poprzedzającej
ustrój państwowy.. K o l b e r g postawił sobie za zadanie dać przegląd
wSZystkICh grup regionalnych w ich wykładni polskości i słowiańskoś~i. Zasadniczą rolę w tej koncepcji odgrywał aspekt występowama przestrzennego zjawisk etnograficznych.
~asadniczymi kryteriami, w myśl których dokonuje on podziału
kraJu na poszczególne grupy regionalne, są kryteria geograficzne
etnograficzne 44. Pod kryterium geograficznym rozumie zespół
elementów
środowiska geograficznego, jak gleba, las, rzeki,
u~zta.łtow~nie powierzchni 45. Na odmienność etnograficzną skła~aJą s~ę zas w~dług K o l b e r g a "właściwości ludu" uwydatnia~ące SIę "na pIerwszy rzut oka w ubiorze", dające się dostrzegać
l "w gwarze ... zwyczajach, obrzędach, wierzeniach, pieśniach
tańcach i muzyce 46. Jak wynika z zapowiedzi K o l b e r g a,' elem~nty kultury duchowej są tymi, w których w sposób najbardziej
wld~czny ~jawni.ają się odrębności między poszczególnymi grupamI osadmczymI (czy ludnościowymi) w Polsce. Fakt ten chciałabym silnie podkreślić, jest to bowiem teoretyczne założenie, z którego wyni~a nie równomierne potraktowanie kultury materialnej
l .d~choW~J w pracy K o l b e r g a z wyraźną przewagą tej ostatmeJ. Procz kryteriów geograficznych
i etnograficznych
brał
K o l b e r g pod uwagę również czynnik historycznego i administr~cyjne~o podziału, przy czym to ostatnie niejako łączy z krytenum pIerwszym H.
.Z zebranych przez K o l b e r g a materiałów wynika, że podzH~lał on zdanie etnografów i historyków, iż wyznaczenie granic
regIOnu kurpiowskiego jest rzeczą niezmiernie trudną. Proces prze-

Kurpiowszczyzna nie stanowiła w XIX w. specjalnego centrum
badawczych zainteresowań ludoznawczych. Zainteresowania tego
nie wykazywali ani poprzednicy K o l b e r g a, ani on sam.
U K o l b e r g a fakt zajęcia się problematyką kurpiowską wy-

:: o. K o l b e r g, Mazowsze,

t. I, s. 5.
Tamże, t. IV, s. 3.
•• Tamże, t. IV, s. III.
'7 Ta mze,. t. I, s. 3, 4, 5, 6; tamże, t. IV, s. 3, 28 i 29.
o

18

"LUd",

t. XLII

�275

274

obrażeń dostrzegał, wzorując się na poprzednikach, jedynie ~a
odcinku osadnictwa i ruchów migracyjnych. Na .fakt ~en rr:u~lał
zwrócić uwagę chcąc wyznaczyć omawianemu reglOn?WI własclwe
granice. Zagadnienia ograniczonego rozwoju, specyfIcznego tyl~~
dla omawianego regionu, a właściwego mu na skutek odrębnoscl
rozwoju historycznego od innych regionów Polski, n.ie podd,awał
analizie. Nie można mu z tego czynić zarzutu. W okresIe, w ktorym
publikował swe prace, próba uwzględnie~ia. czynn~ków g.eograficznych, faktów z historii politycznej, admmlstracYJnych l. etnograficznych, jako wpływających na rozwój regionu, stano":"lł~ postęp
w nauce. Być może, że czynniki wchodzące w skła.d kaz?eJ. z tyc.h
grup nie były wystarczająco reprezentatywne 48 l dobor Ich ~le
następował według jednolitej linii podziału, al~ sam fakt l.ch
uwzględnienia i pierwsza niezręczna próba ich wzaJemnego.powlązania były czymś niezwykle cennym. Tym cenniejszym, ze przy
ich omawianiu potrącał K o l b e r g o zagadnienie wewnętrznego
rozwoju regionu i okazywał głęboką chęć do ujmo~a~ia tych
wszystkich zjawisk we współzależności, chęć wykazama Ich wzajemnych powiązań 49.
Nie na wprowadzeniu do pracy czynników geograficznego
i historycznego polega jednak zasługa K o l b e r g a. W powyższym wypadku zgadza się jedynie z panującym w ówczesn,ej.
nauce przekonaniem, że czynnikiem decydującym o odrębnoscl
rozwoju gospodarczego i kulturalnego regionu był czynni~ ~eo.graficzny, na podłożu którego kształtowały się dopiero czynmkl hlStOryczno~prawne.
Główna zasługa K o l b e r g a polega na wprowadzenIU materiału etnograficznego jako czynnika równorzędnego z historycznym i geograficznym, a świadczącego o odmienności regionu.
Zainteresowania
K o l b e T g a regionem kurpiowskim i sposób podejścia do zagadnień odrębności regionu musiały wpłynąć
na sposób opracowania materiału. Była to pi.erwsza próba opracowania pełnej monografii Kurpiowszczyzny według następujących
•" Tamże, t. III. s. IV, V, i 2.0. 21. oraz tamże,
•' T(lmi:e, t. I. s. 63.

założeń: a. potraktowanie Kurpiowszczyzny nie jako samoistnej
części, lecz podporządkowanie ogólnemu schematowi celem zobrazowania całości kultury ludowej Polski w XIX w.; b. wyeksponowanie na plan pierwszy elementów kultury ludowej świadczących
w sposób widoczny o odrębności etnograficznej danego regionu
a dzielących go od innych, jak strój, zwyczaje; c. pobieżne potraktowanie cech łączących poszczególne regiony, co prowadzi do małej ilości wniosków wynikających z materiału.
Należy również zwrócić uwagę, że ten typ opisu monograficznego stał się niemal obowiązujący w etnografii polskiej na dłuższy okres czasu: statyczny obraz regionu z odnośnikami. w bliżej
nie określoną przeszłość celem uzyskania obrazu ewolucji zjawisk.
III. METODA

PRACY

NAUKOWEJ

KOLBERGA

Zadanie, jakie postawił sobie K o l b e r g, a mianowicie przedstawienie wyczerpującego obrazu kultury ludowej Kurpiów w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ub. w., musiało wpłynąć na poszerzenie problematyki uważanej wówczas za etnograficzną o szereg wzmianek natury historyczno-geograficznej 50.
Miały one w myśl intencji autora stanowić tło, na którym kształtowała się kultura ludowa wyróżniająca się od innych części Mazowsza, i miały, jak się zaraz o tym przekonamy, wyjaśnić przyczyny jej odrębności 51.
Tematy podjęte przez K o l b e r g a, bez względu na to, czy
ich rozwinięcie stanowi jego własny dorobek naukowy, czy też
przytacza on poglądy innych badaczy, można podzielić na dwie
zasadnicze grupy oparte na różnym materiale źródłowym. Do jednej z nich należy zaliczyć ogólną charakterystykę kraju i ludności,
do drugiej ubiór, pokarmy i napoje, wieś (zabudowania), pracę
(rolę i przemysł) oraz obrzędy i wierzenia, a więc tematykę ściśle
etnograficzną·
Punktem wyjścia moich rozważań na ten temat jest wypowiedź
K o l b e r g a: "Wiadomości o Kurpiach, tej pod niejednym wzglę~o

t. 1. s. 37.

ol

lU'

Tamże, t. I, Przedmowa;
Tcnn:£', t. 1. Przedmow.ł;

tamże. t. III, s. 24, 27; tamże,
tamże. t. IV, s. VII i 3.

t. IV, s. 3::1,38.

�276

277

dem wyróżniającej się grupy ludności puszczańskiej mazurskiego
plemienia, podajemy już to z własnych wyjęte notat, już też, i to
w poważnej części, czerpane z dzieł dawniejszych autorów, do
jakich zaliczamy G a war e c k i e g o, W Ó j c i c k i Eo: g o, P a ł uj a ń s k i e g o" 52.
Do prac z okresu przed uwłaszczeniem należy zaliczyć publikacje G a war e c k i e g o i W ó j c i c k i e g o, do wydanych po
roku 1863 - G log e l' a i Z akr z e w s k i e g o. K o l b e l' g korzystał z nich zarówno przy opracowywaniu części historycznej,
jak i etnograficznej. Problem genezy osadnictwa kurpiowskiego
starał się zilustrować możliwie wszechstronnie, biorąc pod uwagę
wszystkie z aktualnych wówczas hipotez 53. Ponadto, chcąc widocznie wyczerpać zagadnienie, podał w odnośniku bogaty materiał bibliograficzny, który wskazuje, że wokół osadnictwa kurpiowskiego w połowie XIX w. toczyła się polemika 54.
Fakty etnograficzne zaczerpnięte z literatury pochodzą głównie ze wspomnianych prac W ó j c i c k i e g o i C z a j e w s k i e g o
i dotyczą różnych okresów XIX w. (1842-1881).
Prace C z a j e w s k i e g o i Z akr Z e w s k i e g o zostały wykorzystane w przeważającej
mierze do zilustrowania
etnografii
terenu.
Cytaty przytoczone w części poprzedniej 55 wskazują, że K o 1b e l' g jest zwolennikiem poglądu, iż kultura wsi kurpiowskiej
w zasadzie nie uległa zmianie od lat 40-tych XIX w., z wyjątkiem
postępujących ograniczeń leśnych zajęć ludności, wprowadzanych
zarządzeniami rządu pruskiego i rosyjskiego.
Jest rzeczą charakterystyczną,
że w jego pracy znajdujemy
dużo więcej nawiązań do prac G a war e c k i e g o i W ó j c i ck i e g o, mimo że prace ich w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ub. wieku były już przestarzałe, anij:eli do aktualnych
prac G log e l' a, P o l a czy Z akr Z e w s k i e g 0, dobrze znanych
K o l b e l' g o w i. Sądzę, że poza pewnymi założeniami metodycz,J Tamże,
t. IV, s. IV.
"' Tamże, t. IV, s. 61, 66.
M W. C z a j e w s k i, Kurpie,
"Tygodnik Ilustrowany",
'5 O. K o l b e I' g, Mazowsze,
t. IV, s. 51, 68.

1881, nr 296-2flil.

nymi, podobnymi poglądami na podstawowe kwestie społeczne
nie można pominąć i strony emocjonalnej zagadnienia. Trudno
wchodzić szczegółowo W powiązania, jakie łączyły K o l b e l' g a
z reprezentantami wspomnianego wyżej nurtu historiograficznego,
muszę natomiast z całą stanowczością stwierdzić, że K o l b e l' g,
jako epigon kierunku reprezentowanego w etnografii przez G awar e c k i e g o i W ó j c i c k i e g o, ze specjalnym pietyzmem
podkreśla elementy reliktowe świadczące o patriarchalnym
życiu
Słowian, mimo że głównym, jak mi się wydaje, jego zadaniem
było przedstawienie kultury ludowej takiej, jaką zastał.
Nie można jednak twierdzić, że K o l b e r g w swej pracy ograniczył się jedynie do opracowań autorów z okresu przeduwłaszczeniowego; aczkolwiek tamte prace stanowiły dla niego główne
oparcie, w pewnym stopniu uwzględnił także literaturę okresu
pouwłaszczeniowego, jakościowo różną od poprzedniej.
To samo odnosi się do publicystyki po uwłaszczeniu. Z materiałów cytowanych przez K a l b e l' g a wynika, że uwzględnił on
również wzmianki w prasie odnoszące się już nie do reliktowości
kultury ludowej Kurpiów, ale opisujące jej przemiany na drodze
kapitalizacji wsi.
Pozostaje jeszcze sprawa ustosunkowania się K o l b e r g a do
dorobku naukowego G log e l' a, którego postać, podobnie jak
l Z akr Z e w s k i e g o, jest
niezmiernie charakterystyczna
dla
tamtego okresu badań. Zasługą G log e r a jest omówienie osadnictwa kurpiowskiego na podstawie dostępnych mu źródeł archiwalnych i próba wykorzystania źródeł archeologicznych w związku
z powyższym. Dużą rolę odgrywają w jego opisie dane językoznawcze i etnograficzne 56. Dalszą zasługą G log e r a, co K o 1b e l' g wykorzystuje na równi z poprzednim, jest stwierdzenie różnic między granicami administracyjnymi
a granicami grup regionalnych, między innymi niepokrywanie się granic tzw. starostwa
ostrołęckiego z grupą regionalną Kurpiów'''. Nawiązanie do do. :.• "Tygodnik Ilustrowany", t. XII, 1881. nr 295'. "Bib'lioteka
t. X, s. 143, 302; ,.Bib!. Warsz.", t. II, s. 143-153
i 390-400
. ", O. Kolberg,
Mazowsze,
hIstoryczna,
Warszawa 1906.

s. 29 n.; Z. Gloger,

jw.;

Warszawska",

t~nże,

Geografia

�Drugim źródłem, na którym opiera się K o l b e r g w swej charakterystyce Kurpiowszczyzny, choć jest ono dużo mniej wyczerpujące od materiałów czerpanych z drugiej ręki, są badania
terenowe. Dwie dłuższe wzmianki ze wsi Dudy Puszczańskie omawIają strój ludności oraz używane tam pokarmy i napoje. Daty
podane przy nich, 1870 i 1877 r., pozwalają wnosić, że w tych właśnie Jatach przebywał K o l b e r g na Kurpiach. Przy wzmiankach
nie datowanych sytuację komplikuje fakt kilkakrotnej bytności
K o l b e r g a na Kurpiach przed 1850 r. Być może, że z tego
okresu pochodzi materiał zamieszczony w przypisach. Wyłania się
jeszcze jedna trudność - otóż wobec niemożności wykorzystania
korespondencji Kolbergowskiej nie mogłam stwierdzić, czy w wypadku podawania przez K o l b e r g a materiału pochodzącego z terenu ma się do czynienia z materiałem zbieranym w drodze własnych obserwacji K o l b e r g a lub ustnego wywiadu, czy też
z materiałem uzyskanym w drodze ankiety lub opowiadań ziemiaństwa, bo i takie rozwiązanie jest możliwe.

robku G log e r a świadczy o tym, że K o l b e r g mimo światopoglądowych i emocjonalnych więzów łączących go z grupą badaczy sprzed 1863 r. nie pozostaje obojętny na osiągnięcia późnie.isze 58. Nie wydaje mi się jednak, by fakt uwzględnienia wniosków,
jakie poczynił G log e r rozpatrując zagadnienia kurpiowskie,
wpłynął w jakimkolwiek stopniu na koncepcję naukową i metodę
pracy K o l b e r g a.
Na sposób korzystania z prac poprzedników rzuca światło wypowiedź K o l b e r g a: "Spostrzeżenia przez nich poczynione [pisarzy starszego pokolenia, jak W ó j c i c k i - uw. Z. S.] w wielu
razach i dziś jeszcze mają znaczenie i znajdują zastosowanie, aczkolwiek pole badań nowsi pracownicy wielce rozszerzyli i niejedno z błędnych dawniejszych twierdzeń sprostowali" 59. Wypowiedź stanowi jakby wyznanie, że autor zdaje sobie sprawę z rozwoju nauki i nie pozostaje na fakt ten obojętny. Swiadomość
powyższa narzuca konieczność krytycznego podejścia do źródeł;
czytelnik jednak odnosi ".'rażenie, jakoby K o l b e r g podzielał zdanie wszystkich swoich poprzedników. Wypadki krytycznego ustosunkowania się do czyjejś koncepcji są niezmiernie rzadkie; może
to świadczyć o eklektyzmie K o l b e r g a lub o fałszywie pojętym
obiektywizmie. W ten sposób pojęta praca staje się rejestracją
faktów, a kronikarz uchyla się od ich interpretacji uważając, że
czytelnik uzyska najpełniejszy obraz, jeżeli zostaną mu podane
wszystkie hipotezy, jakie na ten temat wypowiedziano 60. Sprawę
doboru faktów przez K a l b e r g a omówię przy szczegółowej
analizie materiału, tu ograniczę się tylko do stwierdzenia, że kryterium ich doboru stanowiła wspomniana już kilkakrotnie reliktowość 61.
O. K O l b e r g, Mazowsze,
t. IV, s. IV.
Tamże.
60 "Obiektywizm
burżuazyjny bywa także jednym z przejawów złudzeń,
jakie ideologowie burżuazyjni
stwarzają
na temat własnej działalności
w funkcji społecznej...
Zachodzi tu oczywista i typowa dla kapitalizmu
sprzeczność między subiektywnym
poczuciem naukowca a jego obiektywną
funkcją społeczną" (Pozytywizm,
t. I, Wrocław 1951).
61 Konserwatywna
koncepcja sielskiego kmiotka i patriarchalnej
struktury wsi łączą się w .,Tygodniku Ilustrowanym"
z przekonaniem,
że wieś

Przy wzmiankach opartych, jak można sądzić, na własnych badaniach terenowych
pomija K o l b e r g sprawę dokładnego
umiejscowienia wiadomości pod względem czasowym i przestrzennym oraz łączy wiadomości uzyskane od informatorów z obserwacjami własnymi, bez żadnych krytycznych zastrzeżeń 62, dając
przez to nie opis jednostkowego wypadku lub faktu, lecz próbę
swoistej syntezy. Jeszcze mniej wymagający okazuje się w stosunku do danych zaczerpniętych z drugiej ręki. Materiał terenowy
podawany przez K o l b e r g a pochodzi wyłącznie z terenu pogranicza kurpiowsko-mazurskiego. Czy jednak ten wycinek terenowy
mógł być w okresie siedemdziesiątych lat ub. w. wystarczająco
reprezentatywny dla całej Kurpiowszczyzny? Sądzę, że tak. Wyni-

58
5'

•

nie jest tylko
źródłem tradycji własnej, tj. określonej lokalnej wspólnoty
wiejskiej, ale że jest ona także źródłem tradycji narodowej. B. M i c h ał o w s k a, Pozytywizm,
t. II. Na podstawie lektury dzieł Kolberga można
sądzić, iż podzielał on zdanie pozostałych współpracowników
"Tygodnika
Ilustrowanego".
Uważam, że właśnie ten fakt zaciążył na wyborze kryteriów.
6~

O. K o l b e r g, Mazou:sze,

t. IV, s. 91, 92.

�281

280
kałoby to z faktu, że opisany region stał na tym samym poziomie
rozwoju gospodarczego, co inne części Puszczy Zielonej, a zajęcia
ludności i związana z nimi kultura nie wykazywały w tym czasie
zasadniczych różnic. Niewielkie różnice w stroju czy nawet w gwarze, o których wspomina K o l b e r g i które potwierdzają cytaty
z prac W ó j c i c k i e g o i C z a j e W s k i e g o, nie mogły stanowić o zasadniczej odrębności regionalnej. Fakt ten znajduje również potwierdzenie we współczesnych badaniach terenowych.
Opisując Kurpiowszczyznę na pierwszym miejscu stawia K 01b e r g kraj. Pod hasłem tym zamieszcza szereg danych o charakterze historyczno-krajoznawczym,
o miastach i najważniejszych
osadach i wsiach kurpiowskich. Dobór materiału nasunął duże
trudności, które wynikały i z niemożności dokładnego poznania
terenu przez autora, i z konieczności opierania się na korespondencji, gdy bezpośrednie studia terenowe były niemożliwe. Pozytywnym momentem tej części monografii jest próba przeprowadzenia podziału na Kurpiów nowogrodzkich i ostrołęckich z wysunięciem faktu zróżnicowania gleby jako zasadniczego czynnika
w wytworzeniu się odrębności tych grup (l3 i wskazania centrów
gospodarczo-handlowych jednej i drugiej grupy ij.l. Jeżeli nawet
na podstawie współczesnych badań terenowych stwierdzimy, że
mała wioska Wincenta odgrywała w tym okresie większą rolę niż
Lipniki, to nie zgodzimy się z K o l b e r g i e m jedynie w drugorzędnym szczególe; nie zmieni się natomiast fakt, że Ostrołęka,
Myszyniec i Kadzidło stanowiły ośrodki centnlne dla Kurpiów
ostrołęckich, podczas gdy tym samym dla Kurpiów nowogrodzkich były Nowogród, Lomża i Kolno.
Należy jednak zauważyć, że powody, dla których K o l b e r g
wysuwa pewne osady i miasta na plan pierwszy, nie są w pełni
obiektywne. K o l b e r g nie bada przyczyn gospodarczo-społecznych, dla których stały się one ośrodkami dyspozycyjnymi
i w związku z tym skupiły w sobie szereg ciekawostek i pamiątek
historycznych. Na odwrót - fakt zgromadzenia pamiątek jest dla
.~ Tamże,
Hł

Tamże,

s. 29.
s. 27-30.

K a l b e r g a wystarczającym powodem do wysunięcia ich na
pierwszy plan f;~.
Sytuację tę można tłumaczyć faktem, że jako miłośnik rzeczy
starożytnych K o l b e r g kolekcjonuje ciekawostki historyczne,
uparcie zaś wzbrania się od poruszania problematyki historycznogospodarczej. Zauważamy to i w dalszej części jego pracy, a szczególnie w części etnograficznej, gdzie nie korzysta z pomocy historyków, a w in terpretacji zjawisk etnograficznych zdaje się na
własne siły.
W ogólnej charakterystyce ludu zatytułowanej Kurpie, gdzie
opiera się na pracach G a war e c k i e g o, P o ł u j a ń s k i e g o,
r;. log e r a i C z a j e w s k i e g o, K o l b e r g określa narodowość
i pochodzenie Kurpiów. Ciekawe są jego poglądy na rozszerzanie
się osadnictwa mazowieckiego na tereny Kurpiowszczyzny. Przeciwstawiając się tezom o odmiennej narodowości Kurpiów 66 wyraża przekonanie, że jest to "raczej ludność mazowiecka z gęściej
już wówczas zaludnionej części Mazowsza, nie zaś obcokrajowa" 67.
Wystąpienie przeciwko obcemu pochodzeniu łączy się jednocześnie z przekonaniem autora, któremu daje kilkakrotnie wyraz, że
Kurpie nie są to wyłącznie banici, a Kurpiowszczyzna nie jest rodzajem Ukrainy Zadnieprzańskiej, jak uważają niektórzy historycy 68. Twierdzenia te wypływają po części z założenia, że nie
różnice w charakterze osadników decydują o rodzaju osadnictwa,
lecz że w pierwszym rzędzie jest ono determinowane charakterem
kolonizowanego terenu 69.
I w tym punkcie K o l b e r g wyprzedził współczesne mu prace
niemieckich i angielskich historyków osadnictwa, w pierwszym
rzędzie M e i t z e n a 70; tym samym jeszcze przed niemieckimi
'1ntropogeografami dał w Polsce wyraz poglądom na rolę środo'.', Tamże, s. 7 i 28.
". Zwolennikami tej tezy byli Tykiel,
f,; O. K o l b erg.
Mazowsze, t. IV.
,,,.T. Woj c i e c h o w s k i, Chrob·acja,
-o O, Kol b e r g, 1I1azotC&gt;'z&lt;', t. IV. s.
'"~Por. A. M e i t z e n, Siedelung und
Westgermanen,

der

Kelten,

Romer,

Haczewski, Osiecki, Połujański.
s. 271 n.
65 n.
Agrarwesen

Finnen

ltnd

der

Slaven,

Ostgermanen

Berlin 1895.

und

�282
wiska i jego wpływ na kulturę w sposób, jaki zastosowała później
antropogeografia 71. Należy jednak zaznaczyć, że K o l b e r g nie
doszedł w swej koncepcji do mechanistycznego determinizmu niemieckiej antropogeografii 72 i według niego środowisko geograficzne nie stworzyło fatalistycznej
konieczności warunkującej
drogę rozwoju społeczeństw. Poglądy K o l b e r g a i jego współczesnych na środowisko geograficzne były jedynymi założeniami
materialistycznymi
w badaniach nad społeczeństwem. Odegrały
one rolę postępową do czasu, gdy przenika do Polski nowy kierunek, rozpatrujący problem oddziaływania środowiska geograficznego na zasadach materializmu
historycznego
reprezentowany
i propagowany w pierwszym rzędzie przez L. K r z y w i c k i e g o.
Jest rzeczą charakterystyczną, że określając sposób bytowania
Kurpiów wybiera te cytaty, które podkreślają rolę przemysłów
leśnych, a szczególnie gospodarcze i polityczne znaczenie organizacji bartniczej. Sam się na ten temat nie wypowiada, dobór cytatów świadczy jednak, że podzielał zdanie swoich poprzedników,
iż bartnicy byli przodkami Kurpiów 73. Pogląd ten pokutował
długo we współczesnej nauce. Głos K r z y w i c k i e g o, który
próbował dać genezę organizacji bartniczej a, pozostał bez echa;
dopiero ostatnio praca H. Ł o w m i a ń s k i e g o 75 przyniosła radykalną zmianę poglądów.
Po opisie kraju przechodzi K o l b e r g do opisu mowy. Uważa
ją za dowód odrębności grupowej i stawia na pierwszym miejscu
przed wszelkimi innymi elementami etnograficznymi.
Opisy ubiorów następują w dalszej części pracy K o l b e r g a
o Kurpiach. Opisy odzwierciedlają aktualne elementy stroju ze
wsi Dudy Puszczańskie koło Myszyńca, bez próby przedstawienia
71 Mam
tu na myśli prace następujących
autorów: P. V i d a l d e l a
BJ.ache,
J. Brunhes,
L. Fabvre,
C. Vallaux.
;2 Por. A. M e i t z e n, dz. cyt.,
F. R a t z e l, Anthropogeographie,
1882-··
1891; t e n ż e, Politische
Geographie,
1897.
;:] O. K o l b e r g, Mazowsze, t. IV, s. 59 n.
'. L. K r z y w i c k i, Kurpie,
1892, "Biblioteka Warszawska",
t. CCVII.
;5 H. Ł o w m i a ń s k i, Podstawy
formowania
się państw słowiańskich,
Warszawa
1954, s. 71 n.

283
.
l'an Jakkolwiek przyjmujemy, że w latach pokolberJego przem
.
..
.
..
gowskich rozwój regionu Puszczy ZIeloneJ był szybszy mz poprzednio, to nie możemy przypuścić, by zmiany w stroju począwszy od lat trzydziestych, lat zmiennej koniunktury dla Puszczy Zielonej, nie dokonywały się tam w sposób widoczny. Zresztą
sam K o l b e r g wysuwa podobną sugestię sięgając do cytatów
.J. K i t o w i c z a 76 i Ł. G o ł ę b i o w s k i e g o 77 celem podkreślenia ewolucji ubioru. Nie próbuje wprawdzie wytłumaczyć jej bliżej, niemniej dosyć duża w porównaniu z innymi działami ilość
wzmianek a ubiorze może świadczyć, że autor przywiązywał do
tego zagadnienia dużą wagę. Stara się przecież uwzględnić tak
ubiór dnia powszedniego, jak i strój świąteczny oraz elementy
stroju wskazujące na stan cywilny osób. Wzmianki te są zbyt
fragmentaryczne, by można było uogólniać je na cały teren Puszczy, ale i ten opis jest dla nas cenny, wzbogaca bowiem literaturę
dotyczącą stroju o jeszcze jedno konkretne źródło, które w połączeniu z tym, co mówią współcześni K o l b e r g o w i pisarze,
wskazuje na różnice nawet tak bliskich sobie obszarów, jak Puszcza Ostrołęcka i Nowogrodzka.
Omawiając pokarmy i napoje daje K o l b e r g krótki przegląd
zaczerpnięty ze wsi Dudy Puszczańskie. Wiadomości podane tutaj
łączą się ściśle z tym, co mówi o plonach ziemi kurpiowskiej.
Dziwny jedynie może wydać się fakt, że nie uwzględnia szeroko
stosowanego zbieractwa i przygotowywania pokarmów z roślin
i korzeni zbieranych w lesie. Niskie plony, jakie otrzymywał wieśniak kurpiowski, były powodem częstych głodów, komentowanych
szeroko przez prasę codzienną, i one to przede wszystkim były
powodem przetrwania na tym terenie prymitywnego zbieractwa
aż do okresu pierwszej wojny światowej.
Przy opisie wsi (zabudowań) opiera się autor na danych C z aj e w s k i e g o 78 i W ó j c i c k i e g o 79, swoje zaś uwagi podaje
;6 J. K i t o w i c z, Opis obyczajow
i zwyczajów
za panowania
Augusta III,
Wrocław 1951.
;7 Ł. G o ł ę b i o w s k i. Lud polski;
t e n ż e, O ubiorach, Warszawa 1830.
;" W. C z a j e w s k i, "Tygodnik Ilustrowany",
1881, nr 296, s. 126, 141.
;:. W. W Ó j c i c k i. Zarysy domowe, Warszawa 1842.

�285

284

w przypisach. Dotyczą one jedynie szczegółów. W związku z tym
można przypuszczać, że budownictwo okresu działalności K o 1b e r g a nie różniło się od form obserwowanych przez W ó j c i ck i e g o. Natomiast trudny do wytłumaczenia jest fakt, że K o 1b e r g przytacza stosunkowo mało dokładne wzmianki C z a j e w-s k i e g o, mimo że zna bardziej wyczerpujący opis Z akr z e ws k i e g o su dotyczący tego samego terenu. Wynikiem pominięcia
ostatniego źródła jest bardzo ogólne omówienie samej konstrukcji
kurpiowskiego domu mieszkalnego i jego zdobienia.
Kultura wnętrza, która wchodzi w skład działu Zabudowania,
chata, wstała szerzej uwzglctdniona, aczkolwiek i w tym wypadku
ogranicza się autor do zacytowania wspomnianych badaczy, a konkretne wiadomości sprowadzają się jedynie do wyliczenia sprzętów według kolejności ich ustawienia w izbie.
O ile poprzednie działy zostały potraktowane bardzo ogólnie
i nie dały mimo dużego wkładu pracy autora pełnego obrazu
współczesnej K o l b e r g o w i rzeczywistości, jak to możemy
wnosić konfrontując materiał kolbergowski z przekazami innych
badaczy, o tyle w części dalszej, zatytułowanej
bardzo ogólni.e
Praca, daje K o l b e r g stosunkowo plastyczny obraz gospodarki
wiejskiej na Kurpiach. Dane tego rozdziału nie są oparte na badaniach terenowych, lecz składają się z szeregu umiejętnie dobranych cytatów i wyciągów z prac współczesnych K o l b e rg o w i pisarzy Rl. Rozdział ten dzieli K o l b e r g na "rolę" i "przemysł", co w rzeczy samej odpowiada omówieniu rolnictwa jako
głównej podstawy utrzymania i przemysłu jako zajęcia pobocznego.
.
Mimo widocznego i silnego wpływu, jaki musiała wywrzeć na
cytowanych przez niego pisarzy koncepcja stopniowej ewolucji
w rozwoju, od myślistwa, łowiectwa i bartnictwa okresu plemiennego do czasów obecnych, i ukoronowanie cywilizacji pojawieniem
i ugruntowaniem się rolnictwa jako podstawowej gałęzi gospodarki. to jednak wszyscy autorzy, starając się wiernie opisać za-

stany przez siebie stan rzeczy, największe znaczenie przypisują
rolnictwu. Myślistwo, bartnictwo i łowiectwo traktują jako formy
reliktowe i z wyjątkiem jedynie C z a j e w s k i e g a 82 nie upatrują w ich upadku końca złotego wieku Kurpiowszczyzny.
Owszem, ubolewając nad związanym z tym, według nich, upadkiem prostoty obyczajów Kurpiowszczyzny zastanawiają się poważnie nad możliwościami jej ekonomicznego rozwoju. Dla charakterystyki gospodarki rolnej niewątpliwie na1jcenniejszy jest
artykuł O l s z e w s k i e'g a ~:? Brakiem jego jest niedokładne określenie terenu, na podstawie jednak nazw wymienionych wsi
można wnioskować, że autor opisuje okolicę Myszyńca. Wskazując
na rolnictwo jako główną podstawę utrzymania podkreśla rolę
hodowli bydła i nierogacizny. Hodowlę tę uznaje za konieczną
wobec ograniczonych warunkami naturalnymi możliwości uprawy
roli.
Prace specjalistów, między innymi artykuł O l s z e w s k i e g o,
który starał się dać szczegółową analizę stanu rolnictwa na Kurpiach, mimo zupełnie oczywistych braków, jak np. tłumaczenie
niskiego stanu rolnictwa wyłącznie czynnikami naturalnymi, mają
ogromną przewagę nad opisami zajęć ludności w ujęciu C z a j ew s k i e g o czy W Ó j c i c k i e g o. Jednakże krajoznawcy i etnografowie z racji swego nastawienia na badanie reliktów dostarczają dużo ciekawych szczegółów o istnieniu, a nawet natężeniu
poszcz~gólnych technik::. rzemiosł 84. Dane te są bardzo cenne,
gdyż dziś jest nam coraz trudniej odtworzyć sytuację chłopa
w okresie przejściowym od feudalizmu do kapitalizmu.
IV. MATERIAŁY OSKARA KOLBERGA JAKO ILUSTRACJA
WSI KURPIOWSKIEJ

K O l b e r g opisuje Kurpiowszczyznę w okresie dla mej niejako przełomowym. Fakt utraty niepodlegości odbił się w sposób
wyraźny na ograniczeniu elementów feudalizmu na tym terenie
g"

ga

A. Z akr z e w s k i, Z P"SZCZu Zielonej, "Wisła", 1887.
•, O. K o l b e r g, Mazowsze, t. IV, 96-109.

&gt;0

KULTURY

Z LAT 70--80 XIX W.

i4

Tamże,
Tamże,
Tamże,

•

s. 108, 109 (za Czajewskim).
s. 100.
s. 108, 109.

�287

286
na rzecz wkraczającego kapitalizmu. Rzecznikami jego są najpierw po 1807 r. rząd pruski 85, po włączeniu zaś Kurpiowszczyzny
w obręb Królestwa Kongresowego rząd carski 86. Kapitalizm wkracza przede wszystkim w dziedzinę gospodarki leśnej. Impakt jego
przedstawia się różnie w zależności od tego, czy reformy przeprowadza rząd pruski 87 czy rosyjski, a nawet w wypadku tego
ostatniego dają się wyraźnie wydzielić etapy natężenia tego zjawiska 88.
Szczegółowe badania pozwalają wnioskować, że proces walki
przeżywającego się ustroju z przesłankami kapitalizmu przebiega
niezmiernie powoli. W tym więc wypadku podkreślenie przez
K o l b e l' g a wszelkich elementów reliktowych jest niewątpliwie
trafne 89. Ilustracją tutaj może być zagadnienie przeżywania się
przemysłów leśnych. Można nie zgadzać się z K o l b e l' g i e m co
do ujęcia genezy i roli organizacji bartniczej, niemniej trzeba przyznać, że dane o likwidacji tej gałęzi przemysłu obrazują sam proces nader plastycznie. Co więcej, pozwalają uchwycić przyczyny
jego zaistnienia 90.
Węzłowym zagadnieniem dla regionu kurpiowskiego w tym
okresie jest sprawa upadku znaczenia zajęć leśnych i przesta85 Po trzecim
rozbiorze Puszcza Zielona przyłączona została do Prus.
Rok 1797 zapoczątkował nowy system pruskiej gospodarki lasem.
86 Hząd carski po 181:5 r. utrzymuje
w mocy pruskie zarządzenia o likwidacji gospodarki bartniczej w Puszczy.
87 Zasadnicza
reforma rządu pruskiego w sprawie reorganizacji gospodarki leśnej na Kurpiach polegała na stopniowym usuwaniu barci i wydzierżawianiu borów dzierżawcom nastawionym na jak największe wykorzystanie dzierżawionych terenów bez trudu wkładów dodatkowych.
8R Na
linię polityki carskiej wobec Kurpiów wpłynęły silnie powstania
roku 1831 i 1863. Rok 1831 przyniósł zaostrzenie się represji wobec Kurpiów.
Pewne ulgi ze strony rządu carskiego. które pozwalały na pozostawienie
w Puszczy barci już istniejących w latach 1845-1850, zostały zniesione po
powstaniu 1863 roku.
.
"' Podkreślenie elemęntów reliktowych wydaje się być trafne na terenie Puszczy Kurpiowskiej, nie zabieram jednak głosu w sprawie, czy było
ono trafne na innych terenach Polski.
&gt;lO Za główną
przyczynę upadku bartnictwa uważa się włączenie gospodarki leśnej w orbitę produkcji kapitalistycznej.

wienia się prawie wyłącznie na gospodarkę rolniczą· Rol~ictwo
.ednak nie mogło być wystarczającym źródłem utrzymama dla
kur iów, toteż powstała konieczność szukania dodatkowych źródeł
zaro~ku. Lata siedemdziesiąte nie są jeszcze okresem większych
migracji, stąd nie mógł ich autor wziąć pod uwagę· K o l b e r g
uwzględnił natomiast wszelkie inne próby poszukiwania przez
Kurpiów dodatkowego zarobku 91.
Nie wydają się mi przypadkowe proporcje, jakie zachodzą
między materiałem poświęconym omówieniu zagadnień reliktowych i tych, które mogłyby świadczyć o kształtowaniu się nowej
drogi rozwojowej wsi kurpiowskiej. Elementy narastania kapitalizmu w rolnictwie kurpiowskim omawia K o l b e r g na podstawie artykułu O l s z e w s k i e g o. Jest rzeczą charakterystyczną,
że o zmianach zachodzących w strukturze gospodarki rolnej mówi
K o l b e l' g opierając się na pracach ekonomicznych, a nie ściśle
etnograficznych. Mogłoby to świadczyć, że nie uważał tej problematyki za ściśle etnograficzną lub że etnografowie się nią nie
zajmowali.
Wszędzie tam, gdzie K o l b e r g charakteryzuje
elementy
ustępującego ustroju i przedstawia nowy porządek rzeczy, odwołuje się do prac specjalistycznych z danej dziedziny; udaje mu się
uchwycić specyfikę badanego terenu i pod tym względem monografia jego stanowi cenny przyczynek do dziejów Kurpiowszczyzny.
O ile znaczenie czynnika ekonomicznego w rozwoju potraktowane jest przez K o l b e r g a słusznie, to mało zrozumiały
wydaje się jego stosunek do faktów etnograficznych, takich jak
ubiór, pożywienie, budownictwo. Sposób ujęcia zagadnień ekonomicznychprzez K o l b e r g a jest na ogół dynamiczny, zjawiska
jednakŻe etnograficzne przedstawia statycznie. Tło ekonomicznE
w ujęciu K o l b e r g a ulega ciągłym przeobrażeniom, natomiast
fakty etnograficzne, które stanowią przecież zasadniczy cel jego
badań. pozostają wciąż te same, tak jak gdyby wypadki histoO. K o l b erg. M·C/zowsze, t. IV, s. 103 (cytaty zaczerpnięte z pracy
W. O l s z e w s k i e g o). s. 108 (Cytaty z pracy W. C z a .i e w s k i e g o).
\ll

�288

289

ryczne nie wpływały na zmi:1nę w. kul~urze l~do~'ej i .chłop kurpiowski żył tak, jak żyli jego przodkowIe. Wraz:me takle p~wsta.le
na skutek wyrwania przez K o l b e r g a faktow etnograficznych
z ich naturalnego kontekstu, nie wolno nam bowiem przypuszczać,
że nie ulegały one ogóJnym tendencjom rozwojowym; niektóre
z nich mogły dłużej opierać się zmianom 92, ale to nie zmienia
faktu, że nie należą one do zjawisk statycznych.
Jeżeli więc K o l b e r g słusznie podkreślił zmiany zachodzące
w strukturze gospodarczej Kurpiowszczyzny, to nie udało mu się
przedstawić wplywu tych zmian na kulturę ludową.
V.

WSPOŁCZESNE

MATERIAŁY

TERENOWE

Z KURPIOWSZCZYZNY

Badania terenowe prowadzone w ostatnich latach w Puszczy
Zielonej 93 dostarczyły materiału ilustrującego współczesną kulturę materialną wsi kurpiowskiej jak również i dla okresu 18701880 r. ubiegłego stulecia. Badania były prowadzone we wszystkich
wsiach, o których możemy przypuszczać, że prowadził tam badania
terenowe K o l b erg. Stąd możemy sformułować pytanie: o ile
obecny materiał terenowy ilustruje kulturę wsi kurpiowskiej z czasów ~spółczesnych K o l b e r g o w i; o ile wnioski wypływające
z niego zgadzają się z tymi, jakie można by wysnuć z jego pracy?
Trudnością, na jaką trafia się bezpośrednio po sformułowaniu tego
pytania, jest fakt, że opierając się na tradycji ustnej nie możemy
cofnąć się poza 1870 r., nie mamy więc materiału porównawczego
dla okresu poprzedniego. Powstają poważne trudności, gdy przychodzi stwierdzić, czy okres lat siedemdziesiątych zaznaczył się
jakimiś specjalnymi zmianami w Puszczy Kurpiowskiej, czy też
kultura w tym okresie nie stanowiła żadnej odrębnej jakości
w stosunku do poprzednich. Trudności te są tym większe, że K 01"~ Tak np. budownictwo kurpiowskie mogło się dłużej opierać zmianom
ze względu na fakt, że domy przebudov,rywano nie dla fantazji, lecz gdy
zmieniano stare siedlisk~ lub zabrakło w nim miejsca dla wciąż powiększającej się rodziny.
,,3 Mam na myśli badania prowadzone od 1954 przez Zakład Etnografii
IHKM PAN w Warszawie oraz akcję obozów etnograficznych
(szkoleniowych) prowadzoną od 1952 roku.

b e r g posługuje się źródłami pochodzącymi z różnych lat XIX w.
(1842-1881); porównanie więc nasze może być tylko bardzo niepełne; może ono dotyczyć materiałów K o l b e r g a pochodzących z lat 1870-1880, ale nie wcześniejszych. W wypadku jednak,
gdy również tradycja potwierdzi istnienie pewnych określonych
faktów kulturowych podanych przez K o l b e r g a dla lat 18701880, przez porównanie możemy osiągnąć duże prawdopodobieństwo, że również fakty wcześniejsze są prawdziwe.
Należy obiektywnie stwierdzić, że w żadnym wypadku materiał
zebrany na Kurpiach przez etnografów współczesnych nie podważył wiadomości podanych przez K o l b e r g a. Jedyną uwagą, jaka
się nasuwa, jest ta, że współczesne materiały terenowe dostarczają
w wielu wypadkach materiału bardziej pełnego i wszechstronnego.
I tak rozpatrując zagadnienie podstawowych źródeł utrzymania
ludności kurpiowskiej dowiadujemy się, że już w latach siedemdziesiątych bartnictwo i inne zajęcia leśne należały do romantycznej tradycji. Na ich miejsce wkroczyło bezapelacyjnie rolnictwo.
Rolnictwo było ubogie, a ludność posługiwała się dość prymitywnymi narzędziami. Ten niski poziom techniki w rolnictwie łączył
się z małą urodzajnością gleby. Współczesne badania terenowe
dostarczają nam wiadomości, które K o l b e r g pominął, być
może z braku danych lub też uważając za niecelowe podawanie
w pracy tego typu co "Lud" materiału omawiającego technikę
orki i z tym związane nazewnictwo. Materiałów na ten temat
brak również u współczesnych Kol b e r g o w i badaczy-etnografów, poza ogólnikowymi wzmiankami C z a j e w s k i e g o: "orzą
tu sochą, bronują broną własnej roboty, młócą cepami i wieją
szuflą" 9.1. Wszystkie te szczegóły jednak jeszcze dzisiaj możliwe są do zrekonstruowania,
gdyż zachowały się zabytki kultury materialnej z tamtego okresu. Dużo trudniejsza natomiast
jest np. sprawa ustroju rolnego, systemu użytkowania pól i systemu dziedziczenia własności rolnej, o czym K o l b e r g również milczy. Są to kwestie obecnie nader trudne do zbadania w te9. 0, K a l b e r g, Mazowsze,
19 "LUd", t. XLII

t. IV, s. 107.

�renie. Inne znów fakty w terenie istnieją, lecz K o l b e r g o nich
nie mówi. Problemy, które omawia K o l b e r g, można by podzielić ze względu na obszerność źródeł na dwie grupy. Do pierwszej z nich należą te, o których niewiele więcej jesteśmy w stanie
dowiedzieć się ponad to, co zostało podane przez K o l b e r g a
względnie pisarzy, na których się powołuje; do drugiej - te,
które potraktowane
przez K o l b e l' g a ogólnikowo znajdują
możliwie pełną dokumentację w naszych badaniach terenowych.
Do działów, które znalazły stosunkowo pełną dokumentację
w pracy K o l b e r g a, należy niewątpliwie zaliczyć strój. Niemniej i w tym wypadku możemy dorzucić pewne szczegóły. Jest
to· tym bardziej możliwe, że zachowało się dosyć dużo zabytków
pochodzących z lat niewiele późniejszych od tych, które omawiał
K o l b erg. Np. we wsi Wolkowe znaleziono koszulę przyramkową, liczącą co najmniej 60 lat. Według świadectwa właścicielki
ten typ koszul był pospolicie używany, choć jednocześnie znano
koszule z podcinanymi pachami. Warto się zastanowić, czy K 01b e l' g nie myśli o koszuli typu przyramkowego mówiąc: "koszula
lniana, cienka, na ramionach, kołnierzyku i mankietach wyszyta
czerwoną bawełną, pod szyją zapięta szpilką" 95. Taka interpretacja nasuwa się wobec faktu, że obecne badania nie zanotowały
na Kurpiach występowania
koszul haftowanych na ramionach
(przyramku?).
Możemy zastanowić ~ię również, o ile Kolbergowska nazwa
"chustka wiązana sposobem na zakładkę" odpowiada dzisiejszemu
sposobowi wiązania chustki, znanemu pod tą samą nazwą. Wobec
braku opisu u K o l b e r g a możemy się opierać jedynie na ustnej
tradycji i dopatrywać analogii w znanym nam dzisiaj pod tą
nazwą sposobie wiązania.
Z innych elementów stroju czółko używane dzisiaj przez dziewczęta nie odpowiada ściśle opisowi, jaki podaje K o l b erg. W tym
wypadku różn icę możemy tłumaczyć zmianą mody. Należy zresztą
przyznać, że opis K o l b e r g a różni się od wyglądu dzisiejszych czółek jedvnie w nieznacznych szczegółach, a wskazuje na
".' TClllł.:e,

s. 82.

identyczny materiał, z którego są wykonywane. Biorąc pod uwagę
surowiec (tekturę, aksamit, kolorowe papiery) można by wnioskować, że jest to na Kurpiach stosunkowo nowy nabytek, nie
dawniejszy niż kurpiowskie wycinanki z papieru (o których K o 1b e r g nie wspomina, choć jak wiemy, były w owym czasie znane).
Do zagadnienia haftu w okresie lat 1870, słabo udokumentowanego przez K o l b e r g a, współczesne badania terenowe wnoszą
niewiele. Na temat haftu kurpiowskiego zamieszcza K o l b e r g
jedynie krótką wzmiankę mówiąc o koszuli haftowanej na ramionach. Szczupłość tych danych zastanawia, czy rzeczywiście haft
na Kurpiach był w latach siedemdziesiątych mało rozpowszechniony, jakby to sugerowały obecne badania terenowe, a rozwinął
się na większą skalę dopiero w dziewięćdziesiątych latach XIX w.
Natomiast stosunkowo dużo materiału przytacza K o l b e r g
z zakresu budownictwa. I w tym dziale zachowało się do dzisiaj
wiele zabytków. Dzięki nim jesteśmy w stanie odtworzyć nie tylko
ten materiał, który występuje u K o l b e r g a, ale możemy dowiedzieć się szczegółów o technice budowania i zdobienia domów.
Tak więc uwzględnienie współczesnego materiału terenowego
w sensie porównawczym z materiałami K o l b e r g a czyni obraz
kultury wsi kurpiowskiej okresu kolbergowskiego bardziej pełnym i wyczerpującym.

*
Dotychczasowe uwagi na temat znaczenia materiałów O. K o 1b e r g a dla badań nad strukturą materialną wsi kurpiowskiej
można zakończyć kilkoma wnioskami:
Praca K o l b e r g a została napisana na podstawie jego własnego materiału terenowego lub materiału pozyskanego od wiarogodnych świadków. Materiał zaczerpnięty z drugiej ręki traktuje
K o ~b e r g wyrywkowo, dlatego też przy bardziej wyczerpujących
studIach nad jego pracą zachodzi konieczność sięgnięcia także do
t~kstow oryginalnych. K o l b e r g opisuje głównie teren z pogramcza Kurpiów i Mazurów, stąd materiał i wnioski z niego płynące
llustruJą tylko jedną grupę kurpiowską. Grupa ta może bvć uwazema.za reprezentatywną dla całej Kurpiowszczyzny lat "siedemdZIesIątych XIX w.
19&lt;

�293

292
Praca K o l b e r g a sygnalizuje jednak nie wszystkie różnice
'regionalne istniejące w obrębie samej Kurpiowszczyzny.
Materiał kolbergowski, i to jest jedną z naj słabszych jego
stron, nie uwzględnia zagadnienia rozwarstwienia wsi. Pewne
ustępy wskazują na istnienie tego zjawiska, jednakże kultura materialna została pokazana w ten sposób, jak gdyby ono w ogóle
nie istniało. K o l b e r g daje przegląd tylko kilku działów kultury
materialnej, ilustrując je przykładami wybranymi według kryterium reliktowości. Opis tych zjawisk dokonany jest w oderwaniu
od całobztałtu gospodarki i kultury.
Ogólnie mówiąc materiał kolbergowski ilustruje pewien wycinek kultury materialnej
wsi kurpiowskiej z lat 1870-1880.
Jest to materiał niepełny, jeśli chodzi o uwzględnienie zróżnicowania terenowego, gospodarczego, zawodowego, klasowego. Nie
negując więc autentyczności i wiarogodności materiału kolbergowskiego, niezbędnego dla schronologizowania. pewnych szeregów rozwojowych lub wręcz do upewnienia się co do istnienia
faktów notowanych do tej pory w tradycji a odnoszących się do
drugiej połowie XIX w., pozostaje tylko ustosunkować się do
całości koncepcji K o l b e r g a i wynikaJącej z niej interpretacji
faktów.
Koncepcja Kolbergowska jest typowa dla połowy XIX w. Wypełniała ona zadanie, jakie przed swoimi ideologami stawiała klasa
panująca, stwarzając mit jednego narodu i jednej kultury narodowej. Koncepcja ta wyrosła w zasadzie na gruncie romantyzmu
polskiego, stąd jej pozostawanie w tyle w porównaniu z postępowymi wówczas koncepcjami pozytywizmu.
Ugodowość K o l b e r g a w traktowaniu stosunków klasowych,
ograniczoność w interpretacji zjawisk i przyczyn je wywołujących
sprawiły, że koncepcja ta pozostała również w tyle za tą postępową
myślą romantyczną, którą reprezentował L e l e wel i jego szkoła.
Z punktu widzenia rozwoju nauki postępowy element w tej
koncepcji stanowi uwzględnienie materiału etnograficznego jako
równorzędnego z historycznym i geograficznym przy badaniu kultury narodowej, a ściślej jej ludowego nurtu.
Jeżeli nawet w poszukiwaniu postęPO\\"Ychtradycji w historio-

grafii etnografii polskiej omllllemy K o l b e r g a z tej racji, że
jego koncepcja i metoda nie stanowiły już w okresie drugiej połowy XIX w. żadnej nowej i postępowej wartości, to nie wolno
nam będzie pominąć milczeniem zebranych przez niego materiałów. Tym samym niech mi tu będzie wolno powtórzyć za współ-'
czesnym K o l b e r g o w i G log e r e m wezwanie N i e m c ew i c z a: "Drukujmy, co można i czym prędzej: kto wie, jakie
klęski czekają nas jeszcze? co raz wyjdzie drukiem, to nie zginie,
zostanie dla potomnych i przyczyni się do zachowania życia naszego" 91;.
96

Z. G log e r, Oskar

Kolberg,

"Tygodnik Ilustrowany",

1881,nr 273, s.78.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7740" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7719">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/29de6fce5f084ec5625b0be44962ed91.pdf</src>
        <authentication>c245ec1ef13d12d5cc0ba033bab9057b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92479">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:569</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92481">
                <text>1966</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92484">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:519</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92488">
                <text>Problem akulturacji w etnologii amerykańskiej / ETNOGRAFIA POLSKA 1966 t.10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92490">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1966 t.10, s.61-94</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92491">
                <text>Małkowska, Krystyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92493">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92496">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92498">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="92500">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92502">
                <text>KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

PROBLEM AKULTURACJI

W ETNOLOGII

Założenia г perspektywy

AMERYKAŃSKIEJ

teoretyczne

P r o b l e m a k u l t u r a c j i jest częścią szerokiego zagadnienia p r z e m i a n k u l ­
t u r o w y c h , które o d przełomu l a t dwudziestych i t r z y d z i e s t y c h naszego
stulecia zaczęło skupiać uwagę i zainteresowania etnologów i a n t r o p o l o ­
gów k u l t u r o w y c h . Coraz intensywniejsze o p a n o w y w a n i e przez E u r o p e j ­
czyków i n n y c h kontynentów, zamieszkanych przez l u d y k o l o r o w e , w p r o ­
wadziło w życie t y c h ludów szereg n o w y c h czynników, przekształcają­
c y c h w stosunkowo s z y b k i m czasie i c h t r a d y c y j n e modele k u l t u r o w e . N a
terenie A m e r y k i , gdzie masowe osadnictwo l u d z i białych wypierało
stopniowo I n d i a n z użytkowanych przez n i c h terenów i pozbawiało pod­
staw gospodarczych, zjawiska te wystąpiły szczególnie jaskrawo, w y w o ­
łując w w i e l u w y p a d k a c h ostre k o n f l i k t y . Konieczność szukania n a j ­
e f e k t y w n i e j s z y c h sposobów rozwiązywania t y c h konfliktów przez czyn­
n i k i a d m i n i s t r a c y j n e stała się — obok zainteresowań badawczych ze s t r o ­
n y etnografów amerykańskich — bodźcem do rozpoczęcia szeroko za­
m i e r z o n y c h , systematycznych badań etnograficznych wśród p l e m i o n
indiańskich.
N a p i e r w s z y m etapie zainteresowań etnografom przyświecała idea
„ratowania" różnorodności k u l t u r autochtonicznych od zapomnienia, toteż
całą swoją energię s k u p i l i o n i n a możliwie n a j w i e r n i e j s z y m i najdokład­
n i e j s z y m opisie k o n t e k s t u k u l t u r o w e g o w oparciu o rzetelne badania
terenowe oraz na s t w o r z e n i u s y s t e m a t y k i t y c h k u l t u r . B a d a n i o m t y m
patronował Franciszek Boas, którego silna i w y b i t n a indywidualność
przez długie l a t a wywierała o g r o m n y wpływ na etnologię amerykańską
i kształtowanie się postaw j e j młodszych przedstawicieli. W p ł y w t e n w y ­
rażał się przede w s z y s t k i m silnie zaakcentowanym n u r t e m e m p i r y c z n y m
i niechęcią do t w o r z e n i a z b y t pochopnych t e o r i i oraz postawą h u m a n i ­
styczną, stroniącą o d t e n d e n c j i etnocentrycznych. Postawa t a zaznaczyła
się również w świadomości wieloaspektowego c h a r a k t e r u k u l t u r y , w po-

�62

K R Y S T Y N A MAŁKOWSKA

wiązaniu j e j z żywym, k o n k r e t n y m człowiekiem oraz w dążeniu do
współpracy z i n n y m i specjalistami, j a k językoznawcy, archeologowie,
psycholodzy i i n n i , przez organizowanie badań zespołowych.
Stopniowo jednak badacze t e r e n o w i n a p o t y k a l i coraz liczniejsze ślady
p r z e m i a n poszczególnych elementów czy kompleksów k u l t u r o w y c h , j a k i e
dokonywały się w obrębie jednego nawet pokolenia, t a k że coraz t r u d ­
niejszym zadaniem stawało się odwarstwienie t y c h przekształceń, w celu
dotarcia do p i e r w o t n y c h f o r m k u l t u r y . Stopniowo zainteresowania etno­
logów zaczęły się przenosić z k u l t u r t r a d y c y j n y c h na same procesy prze­
obrażeń. Już w końcu l a t dwudziestych, a zwłaszcza w latach t r z y d z i e ­
stych, pojawia się coraz więcej p u b l i k a c j i , których t e m a t e m jest zmiana
k u l t u r o w a . Coraz częściej też zaczyna być w użyciu t e r m i n a k u l t u r a c j a , choć różni a u t o r z y nadają m u nieco odmienne
znaczenia.
W amerykańskiej l i t e r a t u r z e w języku hiszpańskim j a k o s y n o n i m a k u l t u ­
r a c j i pojawia się t e r m i n „transkulturacja", w etnologii b r y t y j s k i e j odpo­
w i e d n i k i e m j e j jest określenie ,,culture-contact".
Narasta konieczność bliższego zdefiniowania t e r m i n u i sformułowania
założeń badawczych. W t y m celu w 1935 r . powołana zostaje k o m i s j a
p r z y Social Science Research C o u n c i l , w składzie: M . J . Herskovits, R a l p h
L i n t o n i Robert Redfield, która w m e m o r a n d u m o p u b l i k o w a n y m
w „American A n t h r o p o l o g i s t " orzeka, że „akulturacja obejmuje t e zja­
wiska, które zachodzą wówczas, k i e d y g r u p y jednostek posiadające różne
k u l t u r y wchodzą ze sobą w ciągły, bezpośredni k o n t a k t , z wynikającymi
stąd z m i a n a m i w r o d z i m y c h wzorach k u l t u r o w y c h obu g r u p l u b jednej
z n i c h " . I d a l e j : „Tak określoną akulturację należy odróżniać od z m i a n
k u l t u r o w y c h ( c u l t u r e change), których jest ona t y l k o j e d n y m aspektem,
i od asymilacji, będącej n i e k i e d y pewną fazą a k u m u l a c j i . Należy ją rów­
nież odróżniać o d d y f u z j i , która występując w e wszystkich p r z y p a d k a c h
a k u l t u r a c j i , jest nie t y l k o z j a w i s k i e m często zachodzącym poza t y p a m i
k o n t a k t u między g r u p a m i l u d z k i m i określonymi w powyższej d e f i n i c j i ,
lecz stanowi jednocześnie t y l k o jeden aspekt procesu a k u l t u r a c j i " .
1

To bardzo ogólnikowe i nieostre określenie a k u l t u r a c j i nie mogło roz­
wiązać istniejących trudności i nieporozumień. Z d a w a l i sobie z tego
sprawę sami autorzy. W parę l a t później (1940) L i n t o n w s w y c h teore­
t y c z n y c h rozważaniach na temat zjawisk związanych z procesem a k u l t u ­
r a c j i w tomie Acculturation
in Seven American
Indian Tribes ,
posługu2

1

Study

R. Redfield,
of Acculturation,

R . L i n t o n , M . J . H e r s k o v i t s , Momerandum
„Americas A n t h r o p o l o g i s t " , t. 38: 1936, s. 149—152.

for the

R . L i n t o n , Acculturation
in Seven
American
Indian
Tribes, N e w Y o r k —
L o n d o n 1940; rozdz. V I I I , s. 463—482; rozdz. I X , s. 483—500; rozdz. X , s. 501 n. —
n a p i s a n e p r z e z L i n t o n a , poświęcone t e o r e t y c z n y m rozważaniom n a t e m a t z m i a n y
kulturowej i akulturacji.
1

�P R O B L E M A K U L T U R A C J I W E T N O G R A F I I AMERYKAŃSKIEJ

63

jąc się nadal tą definicją, podkreśla jednocześnie j e j niedoskonałość, lecz
czuje się zarazem bezradny wobec p r o b l e m u bardziej precyzyjnego j e j
sformułowania.
Definicja t a nie mówi n i c o naturze zjawisk, które mają być przed­
m i o t e m badań — wydziela je jedynie pośrednio z szerszego zakresu ana­
logicznych procesów przez określenie t y p u s y t u a c j i , w j a k i e j one zacho­
dzą. Chodzi więc t u nie o jakiś i n n y , specyficzny rodzaj zjawisk j a k o
p r z e d m i o t a k u l t u r a c j i , lecz j e d y n i e o specyficzne w a r u n k i ich powsta­
w a n i a . Jednak w a r u n k i te n i e zostały również dostatecznie jasno sprecy­
zowane, n i e jest b o w i e m dla badacza w terenie oczywiste, co należy
rozumieć przez „ciągły, bezpośredni k o n t a k t " , określenie zaś „grupy j e d ­
nostek" pozostawia również bardzo szerokie możliwości i n t e r p r e t a c y j n e ,
zwłaszcza wobec wysoce zróżnicowanych f o r m k o n t a k t u l u d z i białych
z t u b y l c a m i różnych kontynentów. Czy na przykład paroosobową p l a ­
cówkę misyjną, działającą przez dłuższy czas i wprowadzającą szereg
z m i a n w k u l t u r z e t u b y l c z e j , należy uważać za c z y n n i k a k u l t u r a c y j n y ?
A l b o wpływ na tę kulturę wywołany przez periodycznie powtarzające
się przybijanie statków z w y t w o r a m i c y w i l i z a c j i europejskiej — czy
może być uz n a n y za przejaw a k u l t u r a c j i ? i t d .
J a k k o l w i e k określenie a k u l t u r a c j i za pomocą szczególnej sytuacji
k u l t u r o w e j , której jest ona następstwem, może budzić szereg zastrzeżeń,
miało ono — i t o należy z naciskiem podkreślić — dużej w a g i znaczenie
praktyczne dla a n a l i z y d y n a m i k i procesu z m i a n k u l t u r o w y c h . Sytuacja
określona w d e f i n i c j i jako „wejście w trwały, ciągły i bezpośredni k o r i t a k t g r u p l u d z k i c h o różnej k u l t u r z e " stwarzała w a r u n k i powstawania
zjawisk związanych z wymianą wpływów k u l t u r o w y c h i ze zmianą k u l ­
turową w i c h najbardziej zróżnicowanej i różnorodnej postaci, dostar­
czając dzięki t e m u m a k s y m a l n y c h ilości bodźców zmianotwórczych
w w i e l u dziedzinach życia. W i n n y c h t y p a c h k o n t a k t u bodźce te działają
najczęściej nierównomiernie w zakresie p e w n y c h t y l k o elementów czy
zespołów k u l t u r o w y c h bądź docierając do niektórych t y l k o f r a k c j i spo­
łeczeństwa. Oczywiście t a k a szeroka możliwość w y b o r u nie oznacza
jeszcze, że w y m i a n a dokonuje się istotnie we w s z y s t k i c h dziedzinach k u l ­
t u r y . Zapożyczaniem elementów k u l t u r o w y c h rządzi zawsze zasada se­
l e k c j i , o czym będzie jeszcze m o w a później. Jednocześnie d o k o n y w a n i e
się zmian zachodzi w t y c h w a r u n k a c h , zwłaszcza p r z y dość częstym
w bezpośrednim s t y k u k u l t u r występowaniu p r e s j i w y w i e r a n e j przez
grupę dominującą, w stosunkowo s z y b k i m tempie. Jest to więc d l a e t n o ­
grafa j a k b y sytuacja l a b o r a t o r y j n a , w której w p r a w d z i e nie m a on swo­
body eksperymentowania, ale może chwytać „na gorąco" mikrodynamikę
procesów k u l t u r o w y c h w drodze bezpośrednich obserwacji. A proces
zmian k u l t u r o w y c h , rządzące n i m p r a w a i typologia występujących

�64

K R Y S T Y N A MAŁKOWSKA

w n i m zjawisk są wszakże głównym przedmiotem zainteresowań badaczy
związanych z p r o b l e m a m i a k u l t u r a c j i . Podkreśla t o m . i n . Herskovits
w Man and His Works .
W y r a z e m idących w t y m k i e r u n k u wysiłków
badawczych jest szukanie odpowiedzi na p y t a n i a : j a k się t o dzieje, k i e d y
się zdarzyło, gdzie zostało zapoczątkowane, przez kogo zmiana została w y ­
wołana, dlaczego z m i a n y w różnych grupach l u d z i zachodzą w różny
sposób względnie: dlaczego różne g r u p y l u d z i i różne dziedziny k u l t u r y
są niejednakowo podatne na z m i a n y i t p .
3

Ponieważ p o d s t a w o w y m z j a w i s k i e m zachodzącym we' wszystkich p r o ­
cesach a k u l t u r a c j i jest dyfuzja, łatwo nasuwać się może wątpliwość, czy
istnieje w g r u n c i e rzeczy między t y m i pojęciami jakaś istotna różnica.
Świadom t e j trudności H e r s k o v i t s stara się w cytowanej przed chwilą
p r a c y znaleźć linię demarkacyjną między nie t y l e może s a m y m i poję­
ciami, których ogólne i nieostre rozróżnienie podane zostało p r z y d e f i n i c j i ,
ile raczej postawami badawczymi z t y m i d w o m a oznaczeniami związa­
n y m i . Stwierdza on, że rozgraniczenie t a k i e da się przeprowadzić j e d y n i e
w kategoriach metodologicznych. Pojęcie d y f u z j i , jego zdaniem, wiązało
się przez szereg l a t z analizą podobieństw i różnic między k u l t u r a m i l u ­
dów niepiśmiennych, a więc pozbawionych źródeł historycznych. Analiza
ta służyła z k o l e i za podstawę do wnioskowania ex post o zachodzących
w przeszłości między t y m i l u d a m i k o n t a k t a c h . Z t e r m i n e m „akulturacja"
wiąże się badanie t a k i c h przypadków t r a n s m i s j i elementów k u l t u r o w y c h ,
które mogą być w pełni udokumentowane i podlegają bądź badaniom bez­
pośrednim, bądź za pomocą danych d o k u m e n t a l n y c h , albo też p r z y zasto­
sowaniu obu t e c h n i k jednocześnie. T a k więc, k o n k l u d u j e Herskovits, d y fuzjonizm jest badaniem dokonanych t r a n s m i s j i k u l t u r o w y c h , podczas
gdy a k u l t u r a c j o n i z m zajmuje się badaniem t r a n s m i s j i k u l t u r o w y c h
w procesie i c h d o k o n y w a n i a się. Badania a k u l t u r a c y j n e opierają się na
k o n k r e t n y c h k o n t a k t a c h h i s t o r y c z n y c h , które, jeśli nie dadzą się a k t u a l n i e
zaobserwować, mogą być odtworzone na podstawie dokumentów histe­
r y c z n y c h . Zaistniała w związku z t y m konieczność b l i s k i e j współpracy
etnografów z h i s t o r y k a m i , która w efekcie doprowadziła do powstania
tzw. metody etnohistorycznej. T e n k o n k r e t n o - h i s t o r y c z n y aspekt badań
a k u l t u r a c j o n i s t y c z n y c h jest mocno podkreślany, w szczególności przez
Herskovitsa.
4

Rozbieżności między d y f u z j o n i z m e m i a k u l t u r a c j o n i z m e m sięgają
zresztą znacznie szerzej. J a k k o l w i e k t e n o s t a t n i różni się o d f u n k c j o n a l i z m u i s t r u k t u r a l i z m u (będących w p e w n y m sensie reakcją na a t o m i -

3

pology,
4

M. J . H e r s k o v i t s ,

Man

and His Works.

N e w Y o r k 1956; rozdz. 31, s.
I b i d e m , s. 525.

S23—541.

The Science

of Cultural

Anthro­

�PROBLEM

AKULTURACJI

W

ETNOGRAFII

65

AMERYKAŃSKIEJ

styczno-mechanistyczny sposób widzenia zjawisk k u l t u r o w y c h oraz spek u l a t y w n y h i s t o r y c y z m dyfuzjonistów) d y n a m i c z n y m , a nie s t a t y c z n y m ,
u j m o w a n i e m k u l t u r y , t o jednak świadomość znaczenia f u n k c j i i s t r u k ­
t u r y w badaniach k u l t u r o w y c h występuje wśród akulturacjonistów
bardzo silnie . Ponadto a k u l t u r a c j o n i z m kładzie m o c n y akcent na rolę
czynników psychicznych w procesie z m i a n k u l t u r o w y c h . Wszystkie i n ­
terpretacje k u l t u r y jako s u m y elementów albo i c h k o n f i g u r a c j i wzglę­
dnie jako odrębnej płaszczyzny zjawisk, związanej w p r a w d z i e z czło­
w i e k i e m , ale w stosunku do niego nadrzędnej i rządzonej własnymi,
o b i e k t y w n y m i p r a w a m i (Kroeber, L . C. W h i t e — w s k r a j n y m w y d a n i u
d e t e r m i n i z m u k u l t u r o w e g o ) pomijały w s w y c h zainteresowaniach i n d y ­
widualną osobowość ludzką. Na postawę tę w dużym stopniu wpłynęły
w p e w n y m okresie behaviorystyczne tendencje psychologii amerykań­
skiej do absolutyzacji czynników s o c j o - k u l t u r o w y c h w kształtowaniu się
osobowości. W t y m r e d u k c j o n i s t y c z n y m r o z u m i e n i u łatwo było przyjąć
osobowość po p r o s t u jako funkcję k u l t u r y , a zatem pominąć ją j a k o
jeden z czynników a k t y w n i e uczestniczących w kształtowaniu t e j k u l ­
t u r y . Człowiek występował jako „dziedzic", „nosiciel" k u l t u r y , ale n i e
jej twórca. K o n c e n t r a c j a u w a g i badawczej na d y n a m i c z n y m charakte­
rze k u l t u r y , na zachodzących w niej zmianach, musiała poprzez w i e l o ­
stronną analizę czynników leżących u podstaw t y c h zmian zwrócić u w a ­
gę na twórczość i wynalazczość l u d z i j a k o jeden z t y c h czynników. Se­
l e k t y w n y stosunek jednostek i g r u p l u d z k i c h do poszczególnych zja­
w i s k , większa l u b mniejsza elastyczność w procesie przystosowywania
się do z m i a n i t p . p r z e j a w y wymagały również uwzględnienia czynników
psychologicznych. T a k więc zagadnienie osobowości stało się j e d n y m
z ważnych kierunków badawczych w r a m a c h a k u l t u r a c j i i znalazło
w i e l u zwolenników (m. i n . I . H a l l o w e l l , C. K l u c k h o h n , V. B a r n o u w ) .
Stopniowo wyłonił się j a k b y odrębny n u r t w łonie a k u l t u r a c j o n i z m u ,
z w a n y „Culture a n d P e r s o n a l i t y A p p r o a c h " .
5

„Jeśli chcemy zrozumieć p r z y c z y n y zmian, jeśli p r a g n i e m y znaleźć
odpowiedzi na p y t a n i e »dlaczego« w k u l t u r z e , m u s i m y szukać i c h w psy­
chologii z m i a n y " — pisze Herskovits w rozdziale poświęconym proce­
som zmian k u l t u r o w y c h , w t o m i e The Science
of Man in the
World
Crisis w y d a n y m pod redakcją L i n t o n a .
W ciągu l a t czterdziestych i pięćdziesiątych ukazała się ogromna
ilość p u b l i k a c j i poświęconych procesom a k u l t u r a c j i , wynikłym z k o n ­
t a k t u ludów niepiśmiennych, głównie I n d i a n amerykańskich, z c y w i l i 6

5

M.

J. H e r s k o v i t s ,

Anthropology,
6

The

Significance

R. L i n t o n ,

The

Science

of

M . J . H e r s k o v i t s , The Processes
5 — Etnografia

of the

Study

of Acculturation

for

„American A n t h r o p o l o g i s t " , t. 39: 1937.

P o l s k a , t. X

Man

in

of Cultural

the

World

Change,

Crisis,

New

Y o r k 1945;

s. 143—170; c y t . ze s. 163.

�66

KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

zacją europejską, bądź zachodzącym w grupach imigrantów z różnych
krajów E u r o p y , bądź też związanym z procesami u r b a n i z a c j i i i n d u s t r i a ­
lizacji. X X I X Międzynarodowy K o n g r e s Amerykanistów, który odbył
się w 1949 г., został poświęcony przede w s z y s t k i m zagadnieniu a k u l t u ­
racji.
Wobec stale wzrastającej ilości materiałów e m p i r y c z n y c h coraz
bardziej paląca stawała się potrzeba opracowania właściwych i u j e d n o l i ­
conych r a m teoretycznych. N a Międzynarodowym S y m p o z j u m A n t r o ­
pologicznym zorganizowanym w 1952 r . przez W e n n e r - G r e n Founda­
t i o n ożywiona i pełna k o n t r o w e r s j i dyskusja, poświęcona m . i n . p r o b l e ­
m o m a k u l t u r a c j i , była w y r a z e m różnych postaw badawczych i i n t e r ­
p r e t a c j i zjawisk k u l t u r o w y c h . D y s k u s j a o p u b l i k o w a n a została w tomie
An Appraisal of Anthropology
Today, w y d a n y m w 1953 г. W t y m sa
m y m r o k u The Social Science Research C o u n c i l wychodząc z założenia,
że „staranna analiza s y t u a c j i a k u l t u r a c y j n y c h i i c h następstw daje n a m
najlepszy materiał do zrozumienia d y n a m i k i k u l t u r y " , zorganizowała
l e t n i e s e m i n a r i u m poświęcone sprawom a k u l t u r a c j i , którego zadaniem
miało być bodaj wstępne uporządkowanie dotychczasowego chaosu poję­
ciowego w zakresie badań z m i a n k u l t u r o w y c h . S e m i n a r i u m odbyło się
na U n i w e r s y t e c i e S t a n f o r d z k i m w K a l i f o r n i i , a udział w n i m wzięli:
H . G. B a r n e t t (antropolog k u l t u r o w y ) , L e o n a r d B r o m m (socjolog),
B. J . Siegel (antr. k u l t . ) , E v o n Z. Vogt (antr. k u l t . ) i James B . Watson
(antr. k u l t . ) . Podsumowanie wniosków ukazało się w „American A n t h r o ­
pologist" . Została t a m na n o w o sformułowana definicja, określająca
akulturację j a k o „zmianę kulturową wywołaną przez związek (conjunc­
tion) d w u l u b więcej a u t o n o m i c z n y c h systemów k u l t u r o w y c h " . A u t o n o ­
m i c z n y system k u l t u r o w y — precyzują to pojęcie a u t o r z y — „jest to
system samowystarczalny, t j . t a k i , który dla swego istnienia n i e potrze­
buje uzupełniającego, wzajemnego,
podporządkowanego czy innego
koniecznego powiązania z d r u g i m systemem", krótko mówiąc t a k i ,
który „nie potrzebuje innego systemu d l a swego stałego f u n k c j o n o w a ­
n i a " . A u t o r z y rozumieją go j a k o s y n o n i m używanego w l i t e r a t u r z e
antropologicznej t e r m i n u „kultura".
7

L

8

P r z y t a k i m sformułowaniu „zmiany wywołane k o n t a k t a m i między
e n k l a w a m i e t n i c z n y m i a otaczającymi j e społeczeństwami dają się
określić j a k o a k u l t u r a c y j n e , podczas g d y z m i a n y zachodzące w w y n i k u
i n t e r a k c j i między p a r t i a m i , k l a s a m i społecznymi, g r u p a m i z a w o d o w y m i
i i n n y m i w y s p e c j a l i z o w a n y m i k a t e g o r i a m i w łonie jednego społeczeń1

S . T a x , L . С.

Anthropology
8

Today,

Acculturation:

1954 n r 6 (973).

E i s e 1 e у,

I. E o u s e,

C . F . V o e g e 1 i n, An Appraisal

of

C h i c a g o — I l l i n o i s 1953, w y d . 3, 1955; rozdz. V I I I , s. 125—141.
An Exploratory

Formulation,

„American A n t h r o p o l o g i s t " , t. 56:

�PROBLEM

AKULTURACJI W

ETNOGRAFII

AMERYKAŃSKIEJ

67

s t w a nie wchodzą w zakres a k u l t u r a c j i . T a k więc socjalizacja, u r b a n i ­
zacja, i n d u s t r i a l i z a c j a i sekularyzacja nie są procesami a k u l t u r a c y j n y m i , jeżeli n i e zachodzą na skutek oddziaływań międzykulturowych" .
Szeroki zakres dotychczasowego t e r m i n u „grupy jednostek" został
więc zwężony do „autonomicznych systemów k u l t u r o w y c h " , co w obec­
n y m układzie stosunków gospodarczych n a k u l i ziemskiej w y d a j e się
ograniczać zakres zainteresowań do stosunkowo już n i e l i c z n y c h k u l ­
t u r t u b y l c z y c h , które można jeszcze uzrjać za samowystarczalne.
Wspomniane wyżej e n k l a w y etniczne j e d y n i e w niektórych p r z y p a d k a c h
pod t o k r y t e r i u m dadzą się podciągnąć. Zastrzeżenia te są jednak słusz­
ne j e d y n i e z aktualnego p u n k t u w i d z e n i a ; zależności, j a k i e o b s e r w u j e m y
dzisiaj, są już b o w i e m w y n i k i e m w i e l o l e t n i c h wpływów a k u l t u r a c y j n y c h , które zaszły w rezultacie h i s t o r y c z n y c h kontaktów i specyficz­
n y c h układów p o l i t y c z n y c h . Początkowe nawiązania kontaktów można
b y przyjąć za p u n k t y b l i s k i e 0 n a hipotetycznej s k a l i a k u l t u r a c j i , n a
którym t o etapie wchodzące w grę systemy k u l t u r o w e mogły mieć isto­
t n i e c h a r a k t e r autonomiczny.
9

W w y p o w i e d z i uczestników s e m i n a r i u m stanfordzkiego daje się
zauważyć p e w i e n odwrót o d n i e k i e d y z b y t i n d y w i d u a l i s t y c z n y c h t e n ­
dencji psychologizujących. „Jest rzeczą oczywistą — piszą o n i — że
z empirycznegol p u n k t u widzenia, nosicielami k u l t u r y i pośrednikami
w każdym procesie k u l t u r o w y m są j e d n o s t k i . Badaczy k u l t u r y j e d n a k
interesują j e d n o s t k i j a k o c z y n n i członkowie społeczeństwa oraz wspólne
i m w z o r y zachowań, składające się n a zespół zwyczajów. W k o n s e k w e n ­
c j i j a k k o l w i e k j e d n o s t k i zmieniają swoje n a w y k i działań i przekonań
pod wpływem obcych f o r m , t o j e d n a k t y m , co podlega a k u l t u r a c j i , jest
zespół zwyczajów danego społeczeństwa, do którego j e d n o s t k i te n a ­
leżą" . Rezultatem takiego ujęcia jest pomniejszenie znaczenia osobo­
wości w procesach a k u l t u r a c y j n y c h n a rzecz ról społecznych. N i e m n i e j
pojęcie osobowości zdołało się już t a k mocno zrosnąć z badaniem
zmian k u l t u r o w y c h i zająć t a k poczesne w t y c h badaniach miejsce, że
uczestnicy s e m i n a r i u m poświęcają m u również uwagę w swojej d y s k u ­
sji, kładąc p r z y t y m nacisk n i e n a strukturę czy orientację osobowości,
lecz n a stopień i n t e r n a l i z a c j i p o d s t a w o w y c h wartości (basic values) i za­
kres, w j a k i m funkcjonują one j a k o m e c h a n i z m y selekcyjne w a k u l t u ­
r a c j i , wpływając n a akceptację j e d n y c h elementów, a odrzucanie i n n y c h .
Na t l e zagadnień a k u l t u r a c y j n y c h wyłoniły się d w a zasadnicze t y p y
osobowości -— osobowość t y p o w a , najczęściej spotykana, t z w . modal
personality,
i osobowość n i e t y p o w a , deviant personality,
W o s t a t n i c h cza10

9

10

Ibidem.
Ibidem.

�68

KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

sach wiele zainteresowania poświęcono osobowości n i e t y p o w e j , czy j e d ­
nak właśnie deviant personality
jest szczególnie a k t y w n y m c z y n n i k i e m
w zmianach k u l t u r o w y c h , pozostaje na razie sprawą otwartą.
Z badaniem a k u l t u r a c j i wiąże się t a k w i e l k a ilość zagadnień i roz­
różnień pojęciowych, że niepodobna w krótkim a r t y k u l e dać i c h z g r u b ­
sza bodaj usystematyzowany przegląd. Najogólniej rzecz biorąc, można
wydzielić 4 aspekty badań a k u l t u r a c y j n y c h , są t o :
1) c h a r a k t e r y s t y k a kontaktujących się ze sobą systemów k u l t u r o ­
w y c h ze szczególnym zwróceniem u w a g i na typologię k u l t u r ze wzglę­
d u n a i c h zachowanie się w w a r u n k a c h k o n t a k t u ;
2) określenie c h a r a k t e r u s y t u a c j i k o n t a k t o w e j ;
3) analiza w z a j e m n y c h związków, j a k i e ustalają się między t y m i

kulturami;
4) badanie procesów k u l t u r o w y c h zachodzących w w y n i k u t y c h
związków.
Złożoność i wielowarstwowość t y c h procesów postawiła etnografów
wobec konieczności nawiązania współpracy z przedstawicielami i n n y c h
d y s c y p l i n , a więc przede w s z y s t k i m h i s t o r y k a m i , socjologami, psycholo­
gami, językoznawcami, ekonomistami, a ostatnio coraz częściej również
z p s y c h i a t r a m i . Niektóre f o r m y współpracy doprowadziły, j a k już mó­
wiliśmy, do u t w o r z e n i a się w pewnej mierze a u t o n o m i c z n y c h nurtów
w r a m a c h a k u l t u r a c j o n i z m u . D o t a k i c h młodych, ale d y n a m i c z n y c h , o d ­
gałęzień należą badania n a d systemami
wartości (C. K l u c k h o h n ,
F. R. K l u c k h o h n , F. L . Strodtbeck i in.) oraz modne ostatnio badania
etnopsychiatryczne ( M . Opler, W . C a u d i l l , D . L e i g h t o n , E. D . W i t t k o w e r ,
A. I . H a l l o w e l l i in.), których zainteresowania obejmują między i n n y m i
w p ł y w a k u l t u r a c j i n a zdrowie psychiczne w różnych społeczeństwach
i kulturach.
Badanie a k u l t u r a c j i w aspekcie poszczególnych d y s c y p l i n n a u k o ­
w y c h w y m a g a najczęściej stosowania wyspecjalizowanych t e c h n i k , wła­
ściwych t y m d y s c y p l i n o m . M e t o d y stosowane powszechnie p r z y a n a l i ­
zie z m i a n a k u l t u r a c y j n y c h obejmują przede w s z y s t k i m źródła histo­
ryczne (niekiedy również dane archeologiczne), świadectwa starych i n ­
formatorów, bezpośrednią obserwację procesów zmian k u l t u r o w y c h
oraz analizę porównawczą. A n a l i z y porównawcze procesów z m i a n a k u l ­
t u r a c y j n y c h , dokonujących się w różnych w a r u n k a c h , pozwoliły w y ­
odrębnić pewne powtarzające się mechanizmy i zjawiska procesom t y m
towarzyszące. T a k więc na przykład działanie k o n t a k t u k u l t u r o w e g o
w k i e r u n k u zmianotwórczym dało się ująć w 4 zasadnicze t y p y : 1) zmia­
na środowiska ekologicznego; 2) transfer elementów k u l t u r o w y c h ; 3) d y ­
fuzja „bodźcowa" (stimulating
diffusion),
polegająca n i e n a przenoszę-

�PROBLEM

AKULTURACJI W

E T N O G R A F I I AMERYKAŃSKIEJ

69

n i u elementów k u l t u r o w y c h , lecz jedynie na zapłodnieniu wyobraźni
twórczej; 4) w p ł y w k o n f r o n t a c j i z i n n y m i w z o r a m i k u l t u r o w y m i na
rozwój k r y t y c y z m u w stosunku do własnej k u l t u r y .
Z m i a n a środowiska ekologicznego, zaliczana — obok czynników de­
mograficznych — do p o z a k u l t u r o w y c h wyznaczników zmian k u l t u r o ­
w y c h , stwarzając potrzebę szybkiej adaptacji do n o w y c h warunków
b y w a nieraz przyczyną bardzo drastycznych przeobrażeń w k i e r u n k u
f o r m o w a n i a się nowego modelu k u l t u r y .
Proces wprowadzenia nowego elementu do k u l t u r y dokonuje się sto­
p n i o w o ; L i n t o n wyróżnia 3 etapy tego zjawiska: a) akceptację, b) roz­
powszechnienie i c) modyfikacje przystosowawcze w stosunku do całości
k u l t u r y biorącej, prowadzące w końcowym stadium do całkowitej i n t e ­
g r a c j i . Akceptacja n o w y c h elementów zależy o d całego szeregu i n t e r ferujących ze sobą czynników, t a k i c h j a k użyteczność, zgodność z istnie'jącym modelem k u l t u r y (dopasowanie), względy prestiżowe, potrzeba
nowości i t p . Dużą rolę grają t u również postawy g r u p wobec siebie:
stosunek p o d z i w u , s y m p a t i i , wrogości, lęku, poczucie wyższości l u b niż­
szości. Na przykład g d y grupa zawojowana pozostaje we w r o g i c h sto­
sunkach z najeźdźcą bez nadziei w y z w o l e n i a się, w y t w a r z a się sytuacja
n a j m n i e j sprzyjająca t r a n s f e r o w i k u l t u r o w e m u ( b i e r n y opór). Prze­
c i w n i e dzieje się w p r z y p a d k u poczucia niższości połączonego z podzi­
w e m d l a g r u p y dominującej; przejmowanie wzorów k u l t u r o w y c h łączy
się wówczas z poczuciem zwiększonego prestiżu i dokonuje się szybko.
W i e l k i e znaczenie ma również prestiż osób czy odłamów społeczeństwa
pośredniczących w przenoszeniu się i rozpowszechnianiu wzorów k u l t u ­
r o w y c h , oczywiście, jeśli u g r u p o w a n i a te (np. w a r s t w a elitarna) z o d ­
rębnych względów prestiżowych nie starają się t e m u przeciwstawić,
zastrzegając sobie do wyłącznego użytku pewne w z o r y ubierania się,
sposoby zachowania i t p .
11

Jak w y n i k a z obserwacji, jedne elementy k u l t u r o w e zostają prze­
noszone szybciej, i n n e z dużym opóźnieniem l u b wcale.
Najszybciej
przejmowane bywają elementy t z w . k u l t u r y m a t e r i a l n e j (narzędzia,
p r z e d m i o t y użytkowe, ozdoby), znacznie t r u d n i e j przenoszą się w z o r y
zachowań, najoporniej natomiast dokonuje się przenikanie t y c h ele­
mentów, które n i e dadzą się zaobserwować. Przejmowanie i c h w y m a g a
środków k o m u n i k a c j i zdolnych do wyrażania a b s t r a k c j i ; i m bardziej
a b s t r a k c y j n y jest charakter elementu k u l t u r o w e g o , t y m t r u d n i e j doko­
n u j e się jego przekazywanie. F o r m a przenosi się znacznie łatwiej niż
treści, co powoduje, że zapożyczone f o r m y uzyskują z w y k l e nowe sko1 1

Linton,

Acculturation

in Seven...,

rozdz. V I I I .

�70

KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

jarzenia treściowe, dopasowane do nowego k o n t e k s t u k u l t u r o w e g o . B a r ­
dzo często z przeniesieniem dokonuje się również zmiana f u n k c j i .
W w a r u n k a c h swobodnej w y m i a n y k u l t u r o w e j , podobnie j a k w p r o ­
cesie e w o l u c y j n y c h zmian endogennych, nie powstają na ogół l u k i
w zaspokajaniu różnorodnych potrzeb społeczeństwa: stare elementy
ulegają całkowitemu w y p a r c i u wówczas dopiero, g d y wszystkie i c h
f u n k c j e zostają w pełni, często e f e k t y w n i e j , przejęte przez nowe f o r m y .
Proces t e n ulega z w y k l e bardzo s i l n y m zakłóceniom w w a r u n k a c h pod­
porządkowania i nadrzędności jednego społeczeństwa względem drugiego
p r z y stosowaniu różnych f o r m p r z y m u s u , zwłaszcza zakazów w stosunku
do t r a d y c y j n y c h zwyczajów i i n s t y t u c j i . Sytuacje t a k i e często p r o w a ­
dzą do zupełnej dezintegracji, a co n a j m n i e j znacznej
dezorganizacji
całego systemu k u l t u r o w e g o . W l i t e r a t u r z e etnograficznej wiele można
na t o znaleźć przykładów, wymieńmy choćby zakaz urządzania p o t l a czów u I n d i a n Północno-Zachodniego Wybrzeża A m e r y k i Północnej albo
wytępienie najazdów z b r o j n y c h na l u d y sąsiedzkie u Tuaregów, które
całkowicie podważyło i c h system prestiżowo-ma j a t k o w y związany z p r a ­
w e m zawierania małżeństw i w dalszej konsekwencji stało się c z y n n i ­
kiem depopulacyjnym.
Wśród w i e l k i e j l i c z b y zmiennych, j a k i e wpływają na przebieg i w y ­
n i k i a k u l t u r a c j i , duże znaczenie mają t y p y systemów k u l t u r o w y c h j a k o
całości. Istnieje cały szereg t y p o l o g i i k u l t u r o p a r t y c h na bardzo róż­
n y c h k r y t e r i a c h (np. p r y m i t y w n e — cywilizowane, wiejskie — miejskie,
homogeniczne — heterogeniczne l u b pluralistyczne, statyczne — dyna­
miczne, a k t y w n e — passywne, dionizyjskie — apollińskie i t d . ) ; w zasto­
sowaniu do o m a w i a n y c h t u zjawisk istotne jest k r y t e r i u m podatności
na z m i a n y . Można więc mówić o względnej giętkości ( f l e x i b i l i t y ) , c z y l i
zdolności adaptacyjnej w stosunku do zmian, w przeciwieństwie do
sztywności ( r i g i d i t y ) systemów, których t z w . próg t o l e r a n c j i n a z m i a n y
jest bardzo n i s k i ; systemy „sztywne" są z w y k l e bardziej homogeniczne
i odznaczają się n a ogół znacznie wyższym stopniem i n t e g r a c j i niż k u l ­
t u r y ..flexible", ale też w p r z y p a d k u intensywnego n a p o r u z m i a n u l e ­
gają często zupełnemu załamaniu. I n n y d y c h o t o m i c z n y podział odróżnia
k u l t u r y o t w a r t e od zamkniętych, izolujących się od p e n e t r a c j i ze­
wnętrznych całym szeregiem mechanizmów, j a k między i n n y m i u t r u d ­
nianie wszelkich m i g r a c j i do wewnątrz i na zewnątrz g r u p y , obrzędy
i n i c j a c y j n e , ceremonie oczyszczania stosowane wobec członków spo­
łeczności po i c h dłuższej nieobecności, k u l t y w o w a n i e pojęć samookreślających (etnocentryzm, rasizm), wszelkiego r o d z a j u „chińskie m u r y " i t p .
1 2

F . M . К e e s i n g, Cultural
I960, s. 477.
12

Anthropology,

The Science

of Custom.

New York

�PROBLEM

AKULTURACJI W

ETNOGRAFII

AMERYKAŃSKIEJ

71

I n n e właściwości systemów nieobojętne d l a przebiegu a k u l t u r a c j i — t o
charakter i działanie i c h mechanizmów samokorygujących
(self-cor­
recting) oraz stan równowagi wewnętrznej (equilibrium,
eunomia)
względnie j e j b r a k (disequilibrium,
disnomia).
Pojęcie equilibrium
nie
oznacza zresztą całkowitej równowagi sił, czy też niezmiennej s t r u k t u r y
społecznej; jest to raczej stan równowagi l a b i l n e j . Żaden system życia
społecznego nie zadowala w pełni w s z y s t k i c h członków społeczeństwa —
n i e m a l zawsze istnieją jakieś ogniska p o t e n c j a l n y c h konfliktów, które
j e d n a k p r z y sprawnie działającym systemie k o n t r o l i społecznej, właści­
w y m stosowaniu k a r i nagród mogą być przez dłuższy czas skutecznie
zażegnywane. System pozbawiony równowagi jest zapewne bardziej
p o d a t n y na w p ł y w y zewnętrzne niż t e n , który w wyższym stopniu
sprawuje kontrolę n a d s w y m i siłami wewnętrznymi.
Nierzadko w przebiegu a k u l t u r a c j i dają się zauważyć — j a k o kolejne
j e j s t a d i u m — procesy, które można b y nazwać a n t y a k u l t u r a c y j n y m i .
Wzmożone poczucie zagrożenia własnej odrębności w połączeniu, być
może, z r o z w i a n i e m się początkowych złudzeń co do wyższości k u l t u r y
g r u p y dominującej staje się przyczyną wtórnego, świadomego n a w r o t u
do r o d z i m y c h wzorów i t r a d y c j i . Takie f o r m y r e a k c j i L i n t o n nazywa
ruchami natywistycznymi.
W poszczególnych p r z y p a d k a c h s t y k u k u l t u r działają różne układy
wyznaczników zmian, co powoduje wielką różnorodność zjawisk k u l t u r o ­
w y c h . W y m i e n i o n e t u zagadnienia stanowią zaledwie fragmentaryczną
próbę ukazania złożoności p r o b l e m u a k u l t u r a c j i .
Na zakończenie w a r t o jeszcze raz wrócić do s p r a w y d e f i n i c j i tego
procesu i wspomnieć o próbie wydzielenia zajwisk a k u l t u r a c y j n y c h nie
na podstawie wyznaczenia i c h zakresu przez określenie rodzaju k o n t a k t u
p r z y bliżej nie sprecyzowanym t y p o w a n i u k u l t u r , czy też przez położe­
nie nacisku na t y p k u l t u r , z i n d y f e r e n t n y m stosunkiem do sposobu i c h
k o n t a k t o w a n i a się, lecz na podstawie k r y t e r i u m intensywności i d r a ­
styczności wywołanych zmian. D e f i n i c j a ta niewątpliwie zasługuje na
uwagę, p r z y t o c z m y ją więc w pełnym b r z m i e n i u ; „akulturacja jest
procesem z m i a n y k u l t u r o w e j , która zachodzi wówczas, g d y jakaś k u l ­
t u r a ulega d r a s t y c z n y m p r z e m i a n o m w k i e r u n k u przystosowania się
do i n n e j k u l t u r y , od której zapożycza liczne cechy l u b zasady". P r z y
t y m społeczność podlegająca a k u l t u r a c j i , m i m o t y c h drastycznych zmian,
zachowuje swoją odrębność. A u t o r e m t e j d e f i n i c j i jest E. A . H o e b e l .
W r o z u m i e n i u tego autora wszystkie inne f o r m y zapożyczeń k u l t u r o ­
w y c h , które do t a k i c h przeobrażeń n i e prowadzą, należy zaliczać do
1S

13

E. A d a m s o n

— T o r o n t o 1958, s. 606.

Hoebel,

Man

in the Primitive

World,

New York—London

�KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

d y f u z j i . A więc wczesne k o n t a k t y I n d i a n A m e r y k i Północnej z agentami
spółek f u t r z a r s k i c h prowadziły jedynie do d y f u z j i , a k u l t u r a c j a zaś za­
częła się dopiero z początkiem stałego osadnictwa i wynikającej stąd
dezorganizacji ekologicznych i gospodarczych podstaw życia I n d i a n oraz
ich s t r u k t u r y społecznej i p o l i t y c z n e j .
Wydaje się, iż pierwsza z o m a w i a n y c h t u definicji, również p i e r w ­
sza w chronologicznym porządku i c h powstawania, zdezaktualizowała
się n i e m a l całkowicie w w a r u n k a c h powojennych, k i e d y między i n n y m i
na skutek gwałtownego r o z w o j u środków k o m u n i k a c j i i masowego prze­
kazu intensywność i tempo p r z e m i a n wzrosły niezmiernie i objęły
wszystkie k o n t y n e n t y ; przestała już grać rolę bezpośredniość k o n t a k t u
( w znaczeniu face-to-face).
Rola środków i systemów k o m u n i k a c j i w procesach a k u l t u r a c y j n y c h
jest ogromna, lecz — j a k dotąd — została mało zbadana.
D r u g a z k o l e i definicja zachowuje w znacznym s t o p n i u swą a k t u a l ­
ność, z t y m że początkowe stadia t a k pojętej a k u l t u r a c j i pozostają już
n i e m a l zupełnie poza zasięgiem bezpośredniej obserwacji. M a n k a m e n ­
tem j e j jest j e d n a k wyłączenie poza strefę zjawisk a k u l t u r a c y j n y c h t a k
powszechnych obecnie procesów zmian k u l t u r o w y c h , j a k i e zachodzą
np. w związku z uprzemysłowieniem i urbanizacją.
D e f i n i c j a Hoebela wydaje się szczególnie interesująca z naszego
p u n k t u widzenia, mogą się b o w i e m w niej zmieścić te wszystkie p r o ­
cesy, jakie zaszły i zachodzą w Polsce powojennej jako j e d n y m z państw,
w których dokonała się r e w o l u c y j n a zmiana s t r u k t u r y p o l i t y c z n e j , społeczno-ekonomicznej i ideologicznej, wprawiając w r u c h cały szereg
dynamizmów towarzyszących t y m procesom i dających się „na gorąco"
obserwować. Są t o , ze względu na tempo i intensywność, zupełnie w y ­
jątkowe w a r u n k i do badań zmian k u l t u r o w y c h . Może t u być sprawą
dyskusyjną, czy w t y m w y p a d k u można mówić o s t y k u różnych k u l t u r ,
a co za t y m idzie, czy m a m y t u do czynienia ze z m i a n a m i egzogennymi
w k u l t u r z e , to jest t a k i m i , j a k i e wchodzą w zakres zainteresowań a k u l ­
t u r a c y j n y c h . Wydaje się wszakże, że gdziekolwiek — j a k w naszej sy­
t u a c j i — jesteśmy świadkami m n i e j l u b bardziej drastycznego ścierania
się różnych systemów wartościowania, zmiany, j a k i e dokonują się w w y ­
n i k u tego procesu, można z dużą dozą słuszności uznać za egzogenne.
Przedwczesna byłaby chyba próba jakiejś generalnej oceny a k u l t u racjonizmu, znajduje się o n b o w i e m wciąż jeszcze na drodze do dalszej
k r y s t a l i z a c j i pojęć, doskonalenia t e c h n i k badawczych, coraz pełniej­
szego zharmonizowania współpracy różnych zainteresowanych d y s c y p l i n
oraz wysunięcia śmielszych i precyzyjniejszych propozycji teoretycz­
n y c h . N u r t t e n , k i e r o w a n y chęcią widzenia zjawisk w całej i c h w i e l k i e j
złożoności, m a wszelkie zalety większego niż w j e d n o s t r o n n y c h , uprasz-

�PROBLEM

AKULTURACJI

W

ETNOGRAFII

73

AMERYKAŃSKIEJ

czających schematyzmach zbliżenia do p r a w d y skomplikowanej rzeczy­
wistości, widzenia j e j nie w czarno-białych a l t e r n a t y w a c h , lecz jako
dynamiczne continuum,
złożone z k o m p l e m e n t a r n y c h , dopełniających
się wzajemnie, powiązanych ze sobą i oddziałujących na siebie aspek­
tów. I m i m o że postawa t a k a wymaga o d badacza niezmiernie dużych
wysiłków, m i m o że stawia go wobec spiętrzonych trudności warsztato­
w y c h i teoretycznych, wnosi coś, co można b y nazwać poszerzeniem
świadomości badawczej. W t y m leży niewątpliwa zasługa tego k i e r u n k u .

K r y s t y n a Małkowska
ACCULTURISATION

IN AMERICAN

ETHNOLOGY

S u m m a r y
A c c u l t u r i s a t i o n is only one p a r t oí the w i d e r question of c u l t u r a l changes w h i c h
began to a t t r a c t the i n t e r e s t of o u r ethnologists a n d c u l t u r a l anthropologists at the
end of the t w e n t i e s and b e g i n n i n g of the t h i r t i e s of the p r e s e n t c e n t u r y . T h e t e r m
" a c c u l t u r i s a t i o n " h a s been used more a n d m o r e f r e q u e n t l y to denote a l l those
processes that t a k e place w i t h i n a c u l t u r e u n d e r the i n f l u e n c e of direct contact
w i t h a n o t h e r c u l t u r a l s y s t e m . T h e t e r m h a s a l w a y s been loosely defined. T h e r e
c a m e a t i m e w h e n c l o s e r definition of the t e r m and closer f o r m u l a t i o n of r e s e a r c h
p r e m i s e s b e c a m e n e c e s s a r y . T h e f i r s t attempt at this w a s u n d e r t a k e n by t h r e e
A m e r i c a n ethnologists, M. J . H e r s k o v i t s , R a l p h L i n t o n , a n d R o b e r t R e d f i e l d , i n
a m e m o r a n d u m p u b l i s h e d i n t h e A m e r i c a n A n t h r o p o l o g i s t i n 1936. T h e a u t h o r s
t h e m s e l v e s w e r e a w a r e of the i n a d e q u a c y of the proposed definition. H e r s k o v i t s ,
seeing t h e d i f f i c u l t y of d i f f e r e n t i a t i n g a c c u l t u r i s a t i o n f r o m the a l r e a d y w e l l - k n o w n
t e r m diffusion, t r i e d to find the l i n e of d e m a r c a t i o n b e t w e e n these t w o t e r m s .
D i f f u s i o n i s m is c o n c e r n e d w i t h t h e s t u d y of c u l t u r a l t r a n s m i s s i o n s once t h e y h a v e
t a k e n place, w h e r e a s a c c u l t u r i s a t i o n t a k e s to do w i t h t h e study of c u l t u r a l t r a n s ­
m i s s i o n s w h i l e they are t a k i n g place.
T o a greater e x t e n t t h a n other m o d e r n schools of ethnology, these ethnologists,
i n t r i g u e d by the d i v e r s i t y of the changes that t a k e p l a c e i n t h e a c c u l t u r i s a t i o n
process, b y t h e i r v a r y i n g i m p o r t a n c e i n d i v e r s e f i e l d s of c u l t u r e , by t h e selection
p r i n c i p l e s that g o v e r n t h e absorption of the v a r i o u s elements, focussed their a t t e n ­
tion on t h e p e r s o n a l i t y of i n d i v i d u a l s a s c r e a t i v e m e m b e r s of society.
A c c u l t u r i s a t i o n is s t i l l a y o u n g s t u d y i n w h i c h t h e concepts a r e b e c o m i n g
c r y s t a l l i s e d , the r e s e a r c h t e c h n i q u e s perfected, a s t u d y w h i c h is c o - o p e r a t i n g m o r e
and m o r e closely w i t h a l l i e d d i s c i p l i n e s , a n d p u t t i n g f o r w a r d i n c r e a s i n g l y bold
a n d p r e c i s e t h e o r e t i c a l propositions. T h i s t r e n d , a i m i n g at a c o m p r e h e n s i v e v i e w of
p h e n o m e n a i n a l l their great c o m p l e x i t y , h a s t h e a d v e n t a g e over other, o n e - s i d e d ,
s i m p l i f i e d schemas, of being a b l e to get closer to r e a l i t y , of s e e i n g it not i n b l a c k
or w h i t e a l t e r n a t i v e s , b u t as a d y n a m i c c o n t i n u u m composed of c o m p l i m e n t a r y i n ­
terconnected, i n t e r d e p e n d e n t aspects. A l t h o u g h this a p p r o a c h calls for i m m e n s e
effort on the p a r t of t h e s c h o l a r , and confronts h i m w i t h e n o r m o u s p r a c t i c a l a n d
t h e o r e t i c a l difficulties, it contributes s o m e t h i n g w h i c h m i g h t be t e r m e d the w i d e ­
n i n g of h o r i z o n s .
Tlum.

К.

Kozłowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
